nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Łucji, Wilhelma, Albrechta
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Dyskusja o współczesnej Rosji

dodano: 2018-05-31 11:24:48

W każdym powiatowym miasteczku w centralnej Polsce stały cerkwie prawosławne, które w okresie międzywojennym burzono. To wtedy przestały istnieć przepiękne świątynie m.in. w: Końskich, Opocznie, Tomaszowie Mazowieckim. Czy współcześnie Europa jest zdolna do zbudowania wspólnej polityki wobec Rosji?

W dniach 28-30 maja 2018 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku odbyło się forum pt. „Europa z widokiem na przyszłość”. Uczestniczyłem w panelu „Żadnych zmian na Wschodzie? Rosja po wyborach prezydenckich”. Istotny wpływ na wystąpienie Andrieja Jurowa (obrońcy praw człowieka, filozofa i trenera; działającego w Międzynarodowej Szkole Praw Człowieka i Aktywności Obywatelskich w Woroneżu) miała - jak się później okazało - SFINGOWANA zbrodnia zabójstwa. Dokonanego, jak podawały media, w dniu 29 maja 2018 roku w Kijowie na wybitnym rosyjskim dziennikarzu i korespondencie wojennym Arkadijim Babczenko. Jurow, tak jak my wszyscy, nie wiedział, że doszło do mistyfikacji. Dementi pojawiło się po zakończeniu panelu, tzn. po godz. 14. Babczenko stara się informować rosyjskie społeczeństwo i demaskować propagandę, ale co napawa smutkiem - bez znaczących rezultatów, gdyż - jak stwierdził Andriej Jurow - mamy do czynienia ze „zbiorowym Putinem”, stanowiącym więcej niż 86% Rosjan. 

 

Ponadto koniecznie trzeba zwrócić uwagę na trwający protest głodowy, uwięzionego w kolonii karnej w Rosji, Olega Sencowa, ukraińskiego reżysera, który zażądał uwolnienia wszystkich ukraińskich więźniów politycznych znajdujących się na terytorium Federacji Rosyjskiej, czym powtarza czyn jednego z ostatnich dysydentów – Anatolija Marczenko.

 

Przez pryzmat doświadczeń w Woroneżu – w mieście położonym 486 km na południe od Moskwy – oraz z perspektywy obrońcy praw człowieka z trzydziestoletnim stażem, publikującego w wydawnictwach podziemnych („samizdatach”) – Andriej Jurow wyartykułował następujące tezy: (1) niewątpliwie zaistniał „syndrom weimarski”, przejawiający się apatią (stuporem) obywateli z powodu wszechogarniającej beznadziei i traumy zbiorowej, co daje efekt utrwalenia autorytarnej władzy W. Putina. Po dwudziestu latach jego rządów, wydaje się, że nie ma żadnej nadziei na zmianę.

 

(2) Jedyne, co jest zdrowe w Rosji, to działalność w postaci: (i) organizacji społecznych, charytatywnych i samopomocowych; (ii) organizacji antykorupcyjnych; (iii) politycznych, np. kojarzonych z Aleksiejem Nawalnym.

 

Andriej Jurow twierdzi, że „patriotyzm - to jest miara wstydu obywatela za politykę rządu jego kraju”. Zaapelował o udzielenie Rosjanom intelektualnej i moralnej - dziś bardzo pożądanej - pomocy: (i) czy to w ramach sieci europejskich ośrodków akademickich, czy (ii) poprzez powołanie instytucji roboczo nazwanej „Ambasadorem Solidarności Europejskiej”, zakładającej od samego początku udział w tej instytucji przedstawiciela Rosji; ponadto (iii) dostrzega on głęboki sens w organizowaniu dalszych spotkań w wielu miastach europejskich – w celu poszukiwania alternatywnych propozycji dla społeczeństwa rosyjskiego. Głosy mniejszości rosyjskiej w Niemczech także przyczyniły się do czwartej kadencji prezydenta Władimira Putina, co nie nastraja optymistycznie. Okazuje się bowiem, że iluzją jest przekonanie, że z samego faktu migracji do kraju rozwiniętej demokracji, wynika zwrócenie się w kierunku polityków proeuropejskich, głoszących modernizacyjne koncepcje.

 

W nawiązaniu do powyższego punktu widzenia, prowadzący Panel IV w dniu 30 maja 2018 roku w ECS w Gdańsku - Adam Reichardt (dziennikarz, publicysta, redaktor naczelny „New Eastern Europe”), zwrócił się do Wacława Radziwinowicza (dziennikarza, wieloletniego korespondenta „Gazety Wyborczej” w Rosji) z następującym pytaniem: Gdzie jest prawdziwa opozycja w Rosji? Zanim padła właściwa odpowiedź, został przywołany Osip Mandelsztam opisujący „szamanów propagandy” – powodujących wręcz mutację DNA społeczeństwa, przejawiającą się w ten sposób, że stan świadomości zbiorowej pozwala na powstanie jedynie zalążków samorządności. Jak pisze Edward Limonow: „Nie ma Ratusza, ale jest Kreml”, co oznacza, że idea społeczeństwa obywatelskiego (której symbolem jest „ratusz”) nigdy nie wyszła poza krąg fantastycznych wizji roztaczanych chociażby w 1992 roku przez przedstawicieli amerykańskich fundacji.

 

Zjawiskiem wartym odnotowania – prawdziwą opozycją - stały się protesty w sprawie wysypisk śmieci. Zauważalny jest sprzeciw ludzi je organizujących przeciwko przyłączaniu się do nich zawodowych, opozycyjnych polityków. Systemowych – bo wyznaczonych przez Kreml do pełnienia takiej funkcji. W tym gronie znajdują się: (i) Władimir Żyrinowski [którego poglądy bezkrytycznie przytacza Janusz Korwin-Mikke na stronie: http://korwin-mikke.pl/szukaj/tag/%C5%BByrinowski]; (ii) Pavel Grudinin. Chociaż warto odnotować, że elektorat sowiecko-nacjonalistyczny, któremu Grudinin zawdzięcza całkiem niezły wynik w wyborach prezydenckich w 2018 roku, jest pod specjalnym nadzorem Kremla. Z kolei liderowi skrajnie lewicowego ruchu „Awangarda Czerwonej Młodzieży” – Siergiejowi Udalcowi w lipcu 2014 roku wymierzono karę 4,5 roku łagru za zorganizowanie masowych antyputinowskich demonstracji i rozruchów na placu Błotnym w Moskwie. W Dumie nie ma natomiast proeuropejskich ugrupowań jako reprezentacji, jak się szacuje, 10-15% elektoratu. Debiutujący w wyborach prezydenckich w 2012 roku Michaił Prochorow, wprawdzie posiada potencjał, ale jest na tyle niegroźny, że w myśl powyżej przedstawionej logiki w konstruowaniu sceny politycznej, nie zachodzi konieczność kreowania „pełniących obowiązki liberałów”. Ksienija Sobczak również przegrała z kretesem w ostatnich wyborach prezydenckich.

 

Wacław Radziwinowicz powiedział, że nigdy nie spotkał polityka, który przyjechałby z ofertą polityczną do Woroneża – tam, gdzie funkcjonuje Dom Praw Człowieka ze spiritus movens jakim jest Andriej Jurow. Jednakże nie można mówić, że „wszystko przepadło”.

 

Przechodząc do omówienia sprawy ukraińskiej, chciałbym przytoczyć życzenia Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego Marcina Witko, złożone na Placu Kościuszki w noc sylwestrową 2017/2018: „Pozdrawiamy wszystkich Przyjaciół z Ukrainy i z wszystkich państw słowiańskich, którzy tutaj pracują”.

 

Natalia Kurdiukowa (dziennikarka, aktywistka współpracująca z Nakipelo.ua), nakreślając realia z 2013 roku w okresie Euromajdanu w rosyjskojęzycznym Charkowie, oddalonym ledwie 30 km od granicy z Rosją, gdzie biło źródło Partii Regionów, kierowanej przez prezydenta Wiktora Janukowycza - udowadnia, że bardzo trudno jest złamać mentalność Homo sovieticusa. Permanentnie obezwładnianego strachem przed autorytarnymi przywódcami. Podsycanym i wykorzystywanym przez W. Putina. Na dodatek utrwalanym przez media zależne od oligarchów. Wtedy wykazali się lokalni biznesmeni wspierający bohaterską 92. Brygadę, a konkretnie „300 Spartan”, dających odpór wszechobecnej presji (wojnie psychologicznej). Dziś zasadnicze pytanie brzmi: czy wzmożone procesy oddolne rozwijające społeczeństwo obywatelskie, mogą doprowadzić do pokonania wciąż intensywnie przeżywanej tęsknoty za carem, który rozwiąże problemy Ukraińców.

 

Strategiczny plan dla Ukrainy w swoim czasie przedstawił prof. Zbigniew Brzeziński, korespondujący z diagnozą prof. Richarda Pipesa

 

[zob. https://www.facebook.com/Zydzi.tomaszowscy/posts/1914721545252887]

[zob. https://www.facebook.com/Zydzi.tomaszowscy/posts/1908776542514054].

 

Nastrój podczas panelu były zdecydowanie minorowy, aczkolwiek Marszałek Bogdan Borusewicz - z zapisaną piękną kartą w „Solidarności” - miał mocne podstawy do tego, aby przekonywać, że nawet w sytuacji beznadziejnej, znajduje się jakieś wyjście. W związku z czym potrzeba więcej optymizmu w działaniu.

 

 

 

                                                                                                              Dominik Kupis,

                                                                                                              administrator Tomaszów Mazowiecki Yizkor Book

 

 


Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
0 (2) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @1
AK-47: Cały wstęp dowodzi prawdziwości słów przez Pana napisanych bo zaraz po zdaniu przytoczonym przez Pana autor stawia pytanie: " Czy współcześnie Europa jest zdolna do zbudowania wspólnej polityki wobec Rosji?" Czyli obecność cerkwi (mam tu na myśli nie tylko budynki) była i jest (!) elementem polityki Rosji carskiej, sowieckiej i tej dzisiejszej. Swoją drogą przewidujący był Marszałek nakazujący ich wyburzanie....No bo gdybyśmy chcieli dzisiaj to zrobić moglibyśmy narazić się na co najmniej protesty (przykład pomników) albo, co nie daj Boże, interwencję zielonych ludzików......w obronie rosyjskiej wiary oczywiście. Została jeszcze jedna sowiecka cerkiew do wyburzenia.....
czwartek, 14 czerwca 2018, godzina 11:58:32
+3 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
werty: Kompletnie nie wiem czemu ma służyć ten wstęp o cerkwiach w każdymi mieście i ich burzeniu, czyżby miał dowodzić "polskiego nacjonalizmu i braku tolerancji". Cerkwie były w okresie zaborów budowano jako symbol dominacji Imperium Rosyjskiego na podbitych obszarach (metoda znana z przypadku Pałacu Kultury i Nauki im. Stalina, czy przytłaczających "pomników wdzięczności" w każdym mieście). Ich ilość i wielkość w żaden sposób nie odpowiadała potrzebom (ilość prawosławnych podległych batiuszce w Moskwie była niewielka). Trzeba pamiętać, że władze Carskie zakazywały jednocześnie budowy świątyń Katolickich (co było manifestacją polskości nawet przez niewierzących czy inne wyznania). Budowa Cerkwi w Tomaszowie była ewidentnym przykładem bałwochwalstwa, buty i pychy Rosjan i Cara. Z tego co pamiętam Cerkiew tę budowała i finansowała garstka zaborczej administracji i wazeliniarze, często niestety z mniejszości narodowych zamieszkujących nasze miasto (co im Polacy popamiętali). Zburzenie tej Cerkwi Molocha, który nie służył niczemu i nikomu a był tylko symbolem Zaborcy w II RP, jest w pełni uzasadniona. Śmieszy mnie jak często burzenie cerkwi prawosławnych Patriarchatu Moskiewskiego, podaje się jako usprawiedliwienie dla mordów na Polakach na Kresach, bo przecież Ukraińcy (przynajmniej większość nacjonalistów z UPA) to głównie Grekokatolicy lub Patriarchat Kijowski. Co prawda zdarzali się tępe trepy sanacyjne, którzy kazali burzyć cerkwie Grekokatolickie (bo nie rozróżniali) i to nawet świeżo wybudowane za zgodą i przy wsparciu władz cywilnych choćby na Wołyniu za woj. Józewskiego.
czwartek, 14 czerwca 2018, godzina 10:54:34

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
^ do góry