nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Urszuli, Hilarego, Celiny
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Wspomnienie o pani Alinie

dodano: 2017-11-15 11:41:34

W poniedziałek 13 listopada 2017 roku, w wieku 95 lat odeszła od nas na zawsze jedna z najwybitniejszych GWIAZD polskiego kina, teatru, kabaretu, radia - ALINA JANOWSKA. Tak się złożyło w moim życiu, że mogłem uczestniczyć pół wieku temu (środkowe lata 60-te minionego XX w.) w kultowej kawiarni LITERACKA w spotkaniu z tą wybitną aktorką. Po latach, w swojej trzeciej publikacji "Rodzina LITERACKA '62" w VII rozdziale "Literacka - lata świetności" zamieściłem relację z tego spotkania. Dziś wspominając postać aktorki postanowiłem przypomnieć fragment rozdziału VII, co niniejszym czynię.

RODZINA „LITERACKA-‘62”                   

                

Fragment rozdziału VII. Literacka - lata świetności     

 

Powstanie młodzieżowych fajfów w kawiarni LITERACKA niewątpliwie miało duży wpływ na popularność lokalu w mieście, jak również, przywiązania się pewnej grupy osób, uczestników tanecznych spotkań do swojej świątyni. Po inauguracyjnym, szalonym i obfitującym w taneczne spotkania 1962 roku w kawiarni Literacka, lata 1963/64 to lata świetności lokalu.

 

Do kawiarni przychodzili nowi ludzie, odchodzili starzy, przekazywanie pokoleniowej pałeczki odbywało się bez bólu, w sposób naturalny, bez emocjonalnych zakłóceń. Można powiedzieć, że w rytmie szaleństw rock’n’rolla. Młodzież, która asymilowała się, na przestrzeni trzech lat, z innymi, starszymi koleżankami  i kolegami, tworzyła przyjazny klimat. Byliśmy niczym RODZINA. Choć nie używaliśmy jeszcze terminu rodzina LITERACKA, to jednak mogę uczciwie powiedzieć, że uczucia jakie  w nas wstępowały, mogły świadczyć, że jest to tylko kwestia czasu by dojrzeć do tego określenia.

 

LITERACKA to nie tylko dancingi i fajfy, ale również spotkania, prelekcje, odczyty. Bywali tam ludzie kultury, sztuki i sportu. Odbywały się  one cyklicznie dwa, trzy razy w miesiącu. Przeważnie w środy, bo w te dni nieczynne było kino, a ludzie łaknący tego typu spotkań, będąc wielkimi kinomanami, mogli uczestniczyć w innych wydarzeniach kulturalnych. Myślę, że tomaszowska młodzież obecna na tych spotkaniach, w większości na co dzień, uczestniczyła w towarzyskim życiu kawiarni. Spotkania na odczytach, prelekcjach były również drogą do integrowania się.

 

Do kawiarni przyjeżdżało na odczyty wielu wybitnych ludzi z pierwszych stron gazet, naukowców, pisarzy, sportowców, ludzi teatru i filmu. Na łamach tej książki pragnę podzielić się  z czytelnikami informacjami, o bohaterach tych spotkań, w których miałem przyjemność uczestniczyć. Tych, które zapamiętałem najbardziej. Wybrałem więc; aktorkę Alinę Janowską, aktora Emila Karewicza, pisarza Andrzeja Brychta oraz sportowca szermierza, czterokrotnego olimpijczyka, męża pani Janowskiej, Wojciecha Zabłockiego.

 

Alina Janowska (1922-2017) – to nasza wybitna aktorka teatralna, kabaretowa, filmowa  i radiowa. Na spotkanie przybyła cała elita miasta zajmująca się, kochająca kulturę, dużo młodzieży szkół średnich, również młodzież biorąca udział  w życiu rozrywkowym kawiarni. Minęła już godzina, na którą wyznaczone było spotkanie  z artystką. Stolik z fotelem stojący w przejściu  z sali kawiarnianej na salę taneczną, przeznaczony dla pani Janowskiej, stał pusty. Na sali słychać było ciche szepty, czy może informacja  o spotkaniu z aktorką była zwykłą dezinformującą plotką?

 

Po blisko 10/15 minutach, kiedy atmosfera w kawiarni stała się gorączkowa, nagle od strony baru (zaskoczyło to wszystkich) pana Jana Janowskiego, zbliża się dystyngowana, kobieca, smukła sylwetka, bardzo przystojnej osoby o jasnych, blond włosach. Po prostu zbliżała się do stolika babka z klasą. Była to Alina Janowska, odstawiając wolno fotel od stolika by usiąść, rzekła drwiąco, jakby do siebie - Przestań małpo grać Marlenę - po czym z uśmiechem na ustach wygodnie zasiadła w fotelu. Powitalna mowa, to cytat z kabaretowego monologu, w którym Alina Janowska odtwarzała postać Marleny Dietrich. Fragment tego monologu przedstawiała Polska Kronika Filmowa. Salwa śmiechu i oklaski powitały panią Alinę. Nikt się nie spodziewał z przybyłych, że artystka od co najmniej pół godziny gościła na tyłach kawiarni konwersując z panem Janem. Pan Jan opowiadał nam później, z humorem, jak z panią Aliną szukali wspólnego drzewa genealogicznego (oboje mają wspólne nazwisko).

 

 

Wszystkim obecnym na sali udzielił się wspaniały nastrój, który wprowadziła pani Alina. Janowska pochodziła z kresowej rodziny ziemiańskiej, gdzie na latyfundiach wuja Bohdana, kształciła się, dojrzewała, zachowując tradycje narodowe  i patriotyczne. Pierwszy raz w swoim życiu, w publicznym miejscu usłyszałem termin Katyń, wypowiedziany ustami aktorki, - Mój wujek Bohdan, właściciel majątku, oficer rezerwy Wojska Polskiego, został zamordowany w Katyniu. Była to, jak dziś na to patrzę, bardzo odważna wypowiedź, mogąca przysporzyć artystce sporo kłopotów. Pani Alina Janowska, brała udział jako nastoletnia dziewczyna, w Powstaniu Warszawskim, była łączniczką w batalionie KILIŃSKI. Zagrała  w pierwszym, polskim, powojennym filmie reżyserii Leonarda Buczkowskiego „Zakazane piosenki”. Jako ciekawostkę opowiedziała nam, że głównym rekwizytem w filmie, był na jej głowie autentyczny, czarny beret batalionu, który jako łączniczka nosiła podczas powstania.

 

Opowiedziała o swojej karierze teatralnej, kabaretowej i filmowej. O wielkim szczęściu, że mogła w swoim, aktorskim życiu występować u boku starszej koleżanki, Ireny Kwiatkowskiej, - Przebywanie z panią Ireną w teatrze, prywatnie czy na planie filmowym – mówiła – było dużą przyjemnością, niezapomnianym przeżyciem. Razem zagrały w pierwszym, polskim serialu telewizyjnym „Wojna Domowa”. Z humorem i dowcipnie opowiedziała o swoim związku małżeńskim ze świetnym szablistą, srebrnym olimpijskim medalistą z Rzymu w 1960 roku, inżynierem architektem specjalizującym się w projektach obiektów sportowych, Wojtkiem Zabłockim.

 

 Mają syna Michała, który jest poetę i reżyserem. Po spotkaniu pani Alina powróciła do baru, usiadła przy stoliku, pan Jan podał kawę i specjalnie przygotowaną kolację. Wiedzieliśmy jedno, że specjalnie przygotowana kolacja przez pana Jana musiała smakować aktorce. Pan Jan słynął w mieście jako specjalista w przygotowywaniu dań szczególnych, co nóż dostawiał nowe kulinarne przystawki, które znikały szybko z talerza. Staliśmy obok otwartych drzwi w części tanecznej kawiarni, przyglądając się i podsłuchując rozmowę jaką na luzie prowadzili Janowscy, piękna Alina i barman Jan oraz dwie osoby, przedstawiciele Wydziału Kultury, ZDK „Włókniarz”. Kiedy opuszczała pani Alina pomieszczenie lokalu, puściliśmy z magnetofonu na cały regulator, „One Night With You” (Jedna noc z Tobą) Elvisa Presleya. Spokojnie krocząc, przyjaźnie uśmiechając się w naszym kierunku, dobrze rozumiejąc dygresyjny tytuł dedykowanego dla niej przeboju Elvisa Presleya, dumnie sprężystym, kroczyła jednostajnym krokiem w kierunku drzwi na poczekalnię kina „Włókniarz”, opuszczając kultową kawiarnię dla mojego pokolenia, LITERACKA.                                                                                              

                                                                               

   Antoni Malewski

                        


Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
: " specjalista w przygotowywaniu dań szczególnych, co nóż dostawiał nowe kulinarne przystawki"

Nóż służy do krojenia. W przypadku dostawiania kolejnych potraw należy użyć słowa "nuż". Zazwyczaj używamy go w kontekście: a nuż coś się stanie.
środa, 15 listopada 2017, godzina 19:57:35

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

 Przypominamy o ciszy wyborczej 

   Komentarze dotyczące wyborów i kandydatów będą przez nas usuwane aż do zamknięcia lokali wyborczych     

^ do góry