nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Arnolda, Konrada, Mansweta
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Skargi krzywdzące i niezasadne...?

dodano: 2018-02-02 20:00:00, ostatnia aktualizacja: 2018-02-02 22:22:08

Nasze niepełnosprawne dziecko jest prześladowane w szkole przez rówieśników. Mimo naszych skarg dyrekcja szkoły ten fakt lekceważy. Prosimy o pomoc. Pisaliśmy do władz miasta, kuratorium oświaty. Z bezsilności postanowiliśmy przenieść syna do innej placówki. Prosimy o jakąkolwiek pomoc. Czy może Pan się z nami spotkać - napisali rodzice chłopca z niepełnosprawnością ruchową.

Rodzice proszą o pomoc

 

- Nasz syn jest obecnie uczniem klasy 6. Dziecko od klasy czwartej jest szykanowane , nietolerowane i odosobniane przez rówieśników. Próbowaliśmy radzić sobie sami z poniżaniem syna przez interwencję u wychowawczyni, lecz z miernym skutkiem, ponieważ na samym końcu nauczycielka obwiniła naszego syna, twierdząc, że za bardzo bierze "do siebie" obraźliwe słowa kolegów - napisali rodzice do dyrekcji Szkoły Podstawowej numer 1.

 

Rodzice są rozżaleni brakiem właściwej reakcji pedagogów. Podobnie jak zachowaniem rodziców klasowych kolegów syna, którzy twierdzili, że niepełnosprawne dziecko jest na siłę "wciskane w klasową paczkę".

 

- Doszło do tego, że nasze dziecko nie mogło nawet usiąść z chłopcami przy jednym stoliku w czasie obiadu. Mieliśmy nawet wskazane przez jednego z rodziców z którymi chłopcami nasz syn ma prawo kolegować się w szkole -  opowiadają.

 

Żadnych rezultatów nie przyniosła także zorganizowana w szkole konfrontacja z rodzicami dokuczających dzieci. Po rozmowie z wychowawcą chłopcy zaczęli jeszcze bardziej spychać swojego kolegę na klasowy margines.

 

- Dziecko na przerwach stało zupełnie samo. Dodatkowo zaczęły się pojawiać obelgi. Część z nich skierowane była do syna, ale także i do nas. Dzieci komentowały mnie i męża w bardzo ordynarny czasem i niewybredny sposób. Problem dyskryminacji i braku tolerancji dla niepełnosprawności syna się tylko pogłębiał - mówi mama chłopca, podkreślając, że pojawiły się także dolegliwości o charakterze psychosomatycznym, w tym problemy z zasypianiem, bóle brzucha i ogólne emocjonalne roztrzęsienie.

 

Rodzice nie wszystko krytykują. Chwalą sobie współpracę z psychologiem. - Pani Kamila chyba jako jedyna zainteresowała się tym, co przeżywa nasz syn. Przeprowadziła nawet rozmowę z klasą, po której dzieci odwiedziły nas w domu po tym, jak Michał przeszedł operację - opowiadają.

 

Ta dobra atmosfera nie trwała jednak długo. Dziecko po krótkim okresie nauczania indywidualnego wróciło do szkoły i koszmar zaczął się od początku. Znów pojawiły się wyzwiska, poszturchiwania. Jeden z incydentów miał swój finał na Policji. - Michał wracał ze szkoły z płaczem i z niechęcią wychodził do niej kolejnego dnia. W styczniu rozmawiałam z wychowawczynią. Dowiedziałam się, że moje dziecko ma problem, ponieważ słabiej od kolegów radzi sobie w jakiejś grze komputerowej. Usłyszałam, że więcej czasu powinien poświęcić na gry, by dorównać kolegom. Byłam w szoku. Jeszcze bardziej zszokowało mnie, kiedy syn poskarżył się, że jeden z kolegów kazał mu się zabić, bo wtedy skończą się jego wszystkie problemy.

 

Rodzice  wskazują także na szereg innych nieprawidłowości, jakimi dotknięty jest proces kształcenia integracyjnego. Między innymi to, że zajęcia nie są często dostosowane do uczestniczenia w nich przez dzieci z niepełnosprawnościami oraz, że ich dziecku odmawiano uczestnictwa w szkolnych wycieczkach i wyjazdach.

 

 

Szkoła nie widzi problemu

 

Odpowiadając na skargi rodziców, dyrekcja szkoły twierdzi, że są one "krzywdzące i niezasadne". Szkoła opracowała dla chłopca indywidualny program edukacyjno terapeutyczny, a nauczyciele dostosowują metody i formy pracy do jego możliwości i umiejętności. Rodzice uczestniczyli w spotkaniach zespołu pomocy psychologiczno pedagogicznej. W czasie spotkań na bieżąco omawiano problemy wychowawcze. Według dyrekcji szkoły nie było żadnych zgłoszeń dotyczących nękania przez grupę rówieśniczą.

 

- Zaistniałe konflikty w klasie w większości sytuacji nie odbiegały od problemów charakterystycznych dla tego wieku (utarczki słowne, popchnięcia, przezwiska) - czytamy w piśmie adresowanym do rodziców.

 

Dyrektor przyznaje jednak, że chłopcy używali wobec siebie obraźliwych określeń w trakcie trwania grupowych gier komputerowych. W kontekście używania przemocy wobec chłopca stwierdza natomiast, że nauczyciel - asystent nie zauważył sytuacji nękania małego Michała przez innych uczniów na terenie szkoły.

 

- O niepokojących zachowaniach uczniów wychowawczyni poinformowała rodziców w trakcie zebrania. Nadmieniła także, że nadzór nad tym rodzajem aktywności wśród dzieci powinni sprawować rodzice. Prosiła aby rodzice aktywnie sprawowali nad nimi kontrolę - czytamy dalej.

 

Problem jednak w tym, że do prześladowań dochodzi na terenie szkoły, gdzie kontrola rodzicielska ma charakter mocno ograniczony.  Istnieje też niebezpieczeństwo braku dojrzałości emocjonalnej rodziców, którzy zamiast kształtować właściwe postawy własnych pociech, zdarza się eskalują poziom agresji. W opisywanym przypadku mogło być podobnie, o czym świadczyć mogą komentarze dzieci oraz ich samych.

 

Szkoła ma też inną perspektywę widzenia relacji Michała ze szkolnymi kolegami. Dyrekcja twierdzi, że "nieuzasadnione jest twierdzenie, że uczeń ten nie był zintegrowany ze swoją klasą, gdyż koleżanki i koledzy chętnie przebywali w jego towarzystwie, razem spędzali czas podczas przerw międzylekcyjnych a często pomagali chłopcu, kiedy zaszła taka potrzeba" .

 

Jednym słowem rodzina swoje, a szkoła swoje. Do porozumienie w sprawie niepełnosprawnego dziecka było tak daleko, że rodzice zdecydowali się w połowie szóstej klasy przenieść chłopca do innej szkoły. To krok dosyć dramatyczny. Czy można wierzyć w to, że ktoś przenosi z przyjaznego środowiska własną pociechę w miejsce jej nieznane? Sprawą zainteresowali także Łódzkie Kuratorium Oświaty, mające nadzór nad placówką.

 

 

NIK kontrolował

 

Opisywany przypadek nie jest przypadkiem odosobnionym. W ostatnich latach wzrosła w Polsce dostępność kształcenia uczniów z niepełnosprawnościami razem z ich rówieśnikami w szkołach i przedszkolach najbliższych ich miejscu zamieszkania. Niedawno ukazał się raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący placówek integracyjnych. Okazuje się, że aż w połowie ogólnodostępnych placówek oświatowych, kształcących uczniów nie zapewniono odpowiednich warunków by udzielane wsparcie zaspokajało potrzeby tych uczniów i realizowało przysługujące uprawnienia. Program i działania okazują się często fikcją.

 

- W połowie skontrolowanych szkół i przedszkoli nie zachowano należytej staranności w planowaniu i realizacji wsparcia, w części placówek brakowało także doświadczenia i wiedzy dotyczącej organizacji pracy z uczniem niepełnosprawnym oraz zapewnienia finansowania tych działań - czytamy w raporcie NIK

  

W wyniku kontroli NIK, obejmującej 28 ogólnodostępnych szkół i przedszkoli, stwierdzono rozbieżność między prawem uczniów z niepełnosprawnościami do uzyskania właściwego wsparcia a praktyką. W połowie z badanych placówek w latach szkolnych 2014/2015-2016/2017 nie w pełni prawidłowo planowano, realizowano i ewaluowano działania wspierające dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami. Nie przestrzegano określonych przepisami procedur opracowania i aktualizacji dokumentów będących podstawą wsparcia, tj. indywidualnych programów edukacyjno-terapeutycznych. Programy te najczęściej nie były sporządzane zespołowo, tj. przez nauczycieli i specjalistów mających zajęcia z dziećmi. Tworzono je bez wymaganej oceny poziomu funkcjonowania dziecka, nie dbano by zawierały wszystkie wymagane treści i były sporządzone zaraz po przyjęciu dziecka do szkoły.

 

Problemem okazało się także przejście od ogólnych zaleceń sformułowanych w orzeczeniach o potrzebie kształcenia specjalnego do przypisania odpowiedniej liczby godzin wsparcia, tj. zajęć rewalidacyjnych i z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz przydzieleniem realizacji tych zajęć osobom o kwalifikacjach gwarantujących realizację wszystkich zaleceń wynikających z tych orzeczeń. Nie dokonywano także wymaganej okresowej analizy efektywności udzielanego wsparcia, mającej na celu ocenę funkcjonowania ucznia i modyfikację (w razie potrzeby) dotychczas udzielanej pomocy. Rodzice uczniów rzadko byli zapraszani do współpracy przy tworzeniu i ewaluacji ww. programów. Zdarzało się także, że rezygnowali z całości lub części zaplanowanego wsparcia, w sytuacji gdy placówka nie miała możliwości zorganizowania specjalistycznych zajęć lub zaproponowany harmonogram zajęć prowadził do nadmiernego obciążenia dzieci.

 

Mimo wprowadzenia od 1 stycznia 2016 r. obowiązku zatrudnienia dodatkowej osoby współorganizującej kształcenie uczniów z autyzmem, w tym zespołem Aspergera, nie zapewniono takiego wsparcia w niemal w połowie placówek. Brak pomocy osoby posiadającej kwalifikacje z zakresu pedagogiki specjalnej był także jednym z powodów nierealizowania w połowie zobowiązanych do tego placówek zaleconych form integracji uczniów objętych indywidualnym nauczaniem, tj. włączania do realizacji części zajęć z zespołem klasowym. Nie we wszystkich placówkach zapewniono odpowiednie warunki organizacyjne i techniczne do realizacji edukacji włączającej. W połowie placówek uczniowie z niepełnosprawnościami odbywali zajęcia w klasach o nadmiernej liczebności, zajęcia dodatkowe nie były właściwie zorganizowane, a także nie zlikwidowano barier architektonicznych. Tylko w połowie placówek zapewniono infrastrukturę, umożliwiającą udzielenie adekwatnej i wystarczającej pomocy.

 

W większości skontrolowanych szkół i przedszkoli na przeszkodzie właściwej realizacji edukacji włączającej stanęły ograniczone zasoby finansowe i kadrowe. Jednakże aż 75 proc. placówek nie wykorzystywało istniejących możliwości zapewnienia właściwego finansowania kształcenia specjalnego. W latach 2015-2016 nie wydatkowano w szkołach i przedszkolach przysługujących środków w ramach części oświatowej subwencji ogólnej. Ponadto organy prowadzące te jednostki nie wypełniły obowiązku (wprowadzonego od 2015 r.) wydatkowania środków w wysokości nie mniejszej niż naliczone w subwencji oświatowej na zadania wymagające stosowania specjalnej organizacji nauki i metod pracy. W trakcie kontroli NIK nie stwierdzono by funkcjonowała kontrola wydatkowania tych środków przez jednostki samorządu terytorialnego. Regionalne Izby Obrachunkowe nie podejmowały także kontroli problemowych, odnoszących się bezpośrednio do tych kwestii.

 

czytaj dalej »
podstrony: 1 2



Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @18
: A kiedyś Szkoła Podstawowa nr 1 była przyjazną dla uczniów szkołą...
Ale to było za ś.p. Władysława Niedzielskiego wspaniałego pedagoga i kierownika szkoły.
środa, 14 lutego 2018, godzina 12:02:04
+1 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @17
Mariusz Strzepek : Skoro mnie wywołałeś do tablicy, to kilka zdań ode mnie. Na początek technicznych. Oczywiście z zapytaniami wystąpiłem do szkoły, UM itd. Widac to w tekście. Wybacz, ale nie mogę zatrzymywać i nagabywać rodziców. Nie mam takich formalnych możliwości.

Teraz najwazniejsze, opisywany problem, nie jest problemem dzieci. To problem dorosłych. Z jednej strony nie kształtujących we właściwych sposób swoich pociech, z drugiej tych, którzy mają z nimi do czynienia w środowisku szkolnym. Zbyt mało czasu i miejsca bym pełen wywód napisał. Może ważne jest tylko to, że na przykład czasem słowa wypowiadane w domu mają nieprzewidywalny skutek, czasem może to być jedno słowo. Dlatego u nas na przykład nie komentowało się nigdy przy dzieciach zachowań nauczycieli, innych rodziców, czy sąsiadów.

Znam szkołę bardzo dobrze. Chodziła do niej dwójka moich dzieci. Mam o niej jak najgorszą opinię. To nie jest placówka, w której nauczyciele potrafią wydobyć z dzieci to, co w nich najlepsze. Nie potrafią też rozwiązywać problemów rówieśniczych. Często dokuczają dzieciom.

Mogę tu przytoczyć osobiste przykłady. Od porąbanego kompletnie "wuefisty", który frustrację związaną z konfliktem z dziadkiem dziecka potrafił wyładowywać na tym dziecku. Po wychowawczynię, która zamiast rozwiązać nic nie znaczący konflikt dwójki uczniów, wciągnęła w niego dyrekcję i rodziców. Zamiast zbadać genezę konfliktu, wszyscy poszukiwali winnego. A w takich sytuacjach go po prostu nie ma.

Zauwazył ktoś na przykład, jak wygląda zakończenie roku w szkole i wręczanie nagród dla uczniów? Warto się temu przypatrzeć. To naprawdę bardzo nieciekawy w mojej opinii proceder. Nie wiem jak jest w innych szkołach ale tutaj zawsze budził moje wątpliwoości.

Mam nawet wrażenie, że jest w tej szkole całkiem spora grupa nauczycieli, która nie tylko nie lubi swojej pracy, ale wręcz dzieci.

Mój młodszy syn jest świetnym naprawdę przykładem. Każdy koniec roku w "jedynce" był dla niego rozczarowaniem. Od czwartej klasy przestał lubić szkołę. Mimo, że naprawdę się starał, zawsze znalazł się jakiś czubek np. wspomniany wuefista, który postanawiał obniżyć mu ocenę, by tylko średnia nie pozwalała na otrzymanie świadectwa z paskiem. Jak nie z przedmiotu, to zawsze jakiś powód się znalazł, by posłużyć się sprawowaniem.

Po ukończeniu podstawówki, trafił do "trójki". Nagle okazało się, że dziecko nie ma problemów z nauką, że nauczyciele potrafią dostrzec to co najlepsze, zachęcić do udziału w konkursach przedmiotowych i do nich przygotować, że traktują ucznia w sposób podmiotowy i ludzki. Całe gimnazjum i liceum to same bardzo dobre oceny. Nie słyszę by czuł się poniżany, albo na kogoś się skarżył. Trójkę naprawdę wszystkim szczerze polecam. Mała szkoła z bardzo fajnymi i normalnymi ludźmi, wykonującymi misję nauczycieli.

W przypadku mojego dziecka mówimy o w miarę sprawnym chłopaku. W miarę, bo również przeszedł operację i nie był również sprawny na w-f jak jego rówieśnicy (co stanowiło jedno ze źródeł szykanowania). Wychowanie fizyczne to zresztą jeden z przykładów różnego podejścia w dwóch wymienionych przeze mnie szkołach. W jedynce oceniany były "wyniki", nakładane "normy", oceniano sprawność, prędkość itd. W trójce nauczyciele nie stawiali stopni za to, jak szybko ktoś przebiegł 60, czy 100 metrów i jak daleko lub wysoko skoczył. Oceniano zaangażowanie, brano pod uwagę stopień sprawności i możliwości danego dziecka do osiągania konkretnych wyników. Po sześciu latach byłem zaskoczony normalnością. Słowo. Naprawdę tak było.

Więc Jarku spokojnie... Zapraszam na kawę do magazynu z pieluchami :D
środa, 14 lutego 2018, godzina 08:13:36
+1 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @16
Jarosław Sobczyński: Mariusz faktycznie przyjdź i porozmawiaj z rodzicami, a nie znowu publikujesz list bez sprawdzenia. Tym razem w tej klasie jest moja córka, kiedyś chodziło o moją żonę, też opublikowałeś bez sprawdzenia. pozdrawiam, do soboty jestem w Tomaszowie, zawsze możemy porozmawiać na ten temat. Z Panem od wp.....dolu z komentarza nr 13 również.
wtorek, 13 lutego 2018, godzina 20:43:56
+2 (6) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Karolina Bąk: Przepraszam, ale dlaczego w tym wypadku redaktor nie porozmawiał z nauczycielem i dziećmi. Być może jest tak, że Michał ma coś za uszami. Niemożliwe jest, aby cała klasa jest przeciwko niemu z tego co wynika łącznie z nauczycielami.
poniedziałek, 12 lutego 2018, godzina 17:29:23
+5 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Kasia: Brawo nauczyciele, brawo rodzice.....pięknie wychowujecie dzieci .....To naprawdę pójdzie w dobra stronę, tylko żebyście wy kiedyś nie płakali, bo oni przecież zostaną w tej szkole razem z wami, a później pójdą do jnnych. Będę pogłębiać swoje agresywne zachowania skoro można , bo nie ponoszą z tego powodu żadnych konsekwencji. A wy beznadziejni dorośli..... niech lądują wam na głowach kosze ze śmieciami, niech was opluwają, niech urywają wam lusterka w samochodach (przykłady z życia) do tego to prowadzi.To się w głowie nie mieści, w zeszłym tyg spotkałam znajomą która też przepisała swoje dziecko z tej szkoły.Również był gnębiony przez kolegów z klasy. Coś jest na rzeczy z tą 1. Mam tylko nadzieję, że znajdzie się osoba , która głębiej zainteresuje się tematem. Bo ktoś tu chyba nie dopełnia swoich obowiązków.
środa, 7 lutego 2018, godzina 23:48:56
+2 (2) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
wupe : Najpierw edukacja, a potem koedukacja. Jak można niepełnosprawne dziecko narażać na cierpienie pośród niewychowanych rówieśników?
wtorek, 6 lutego 2018, godzina 23:31:00
+5 (9) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Marek: Problemem jest to w jaki sposób rodzice wychowują swoje dzieci - gdyby wiedzieli jak to robić to do takich sytuacji by nie dochodziło. Jeszcze 35 lat temu te wyzywające niepełnosprawnego dzieciaka bałwany dostały by wpier... od nauczyciela a potem jeszcze od ojca i temat byłby zamknięty - taka młoda swołocz nie rozumie niczego poza argumentem siły i agresji, trzeba takim małym bydlakom zafundować łomot, skuć te puste jak meczet nocą łby kablem od prodiża i byłoby ok.

Gdyby takie coś spotkało moje dziecko to poszedłbym do szkoły i wpier... bachorom, które dopuściły się dokuczliwego zachowania, potem jeszcze, w razie czego, kontrolny wpier... dostaliby rodzice młodej hołoty, już ja bym porządek zrobił. Skoro tłumaczenie nic nie daje to należy przejść do środków przymusu bezpośredniego - nie ma co, jak mawiali starzy Indianie, w g**nie rzeźbić.

Aha i powinna być informacja, która to placówka - zainteresowałbym sprawą znajomego dziennikarza z Polsatu, może gdyby o problemie powiedzieli w Interwencji to ktoś by się wreszcie ruszył i zadziałał zdecydowanie, konkretnie, a tak, jest burdel na kółkach.
poniedziałek, 5 lutego 2018, godzina 09:27:14
+1 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Mamammm: Ludzie którzy gnębia innych maja problem z soba
sobota, 3 lutego 2018, godzina 23:31:06
+4 (4) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
@Tomek: Jak we wszystkim, musi być umiar, są rzeczy dobre i złe, ale czego będzie więcej, zależy od nas samych.
LUDZIE! empatia jest lekarstwem, na wszystko, jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie, to nie jest suplement diety! zrozumcie to.
sobota, 3 lutego 2018, godzina 21:09:20
+3 (3) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @7
@Tomek: Bo wie pani co, są ludzie i ludziska, pani trafiła na ludzi i dobrze.
sobota, 3 lutego 2018, godzina 20:32:41
+1 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @6
@Tomek: Nie możesz odpowiedzieć bez agresji do kogoś?
sobota, 3 lutego 2018, godzina 20:27:40
0 (6) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @1
@Tomek: A na religii, to uczą, jak źle traktować innych ? To dorośli, pokazują w domu dzieciom, jak mają traktować innych, i nie wszyscy mają coś wspólnego z kościołem i nauczaniem religii, która, nie namawia do złego zachowania ludzi, tylko dzieci obserwują dorosłych ich rozmowy w domu i rodzinie i pokazują swoje oblicze ,naśladując nas, dorosłych, wierzących i nie wierzących.
Więc czyja to wina?
sobota, 3 lutego 2018, godzina 20:22:42
+9 (11) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Mama: Mój syn chodzi do szkoły w Komorowie tam nie ma takich problemów i też są dzieci niepełnosprawne ale tam nauczyciele tłumaczą dzieciom że to dziecko potrzebuję więcej uwagi I ja synowi też tłumaczę aby postawił się w sytuacji kolegi niepelnosprawnego
sobota, 3 lutego 2018, godzina 16:07:55
+4 (4) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @5
sb: "napisali rodzice do dyrekcji Szkoły Podstawowej numer 1." Czytaj ze zrozumieniem, a może zacznij czytać.
sobota, 3 lutego 2018, godzina 15:40:07
-4 (6) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
unazunom: Która to szkoła?
piątek, 2 lutego 2018, godzina 23:00:36
+8 (12) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @3
Katy: Zgadzam się w 100%. Nie jestem biedna ale też nie jestem właścicielką żadnego biznesu dlatego moje dziecko było traktowane dużo gorzej niż dzieci rodziców lekarzy stomatologów czy właścicieli restauracji.
piątek, 2 lutego 2018, godzina 22:19:02
+14 (22) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Fanki: Ta szkoła jest okropna jesli rodzice nie sa lekarzami lub kimś z władz lub służb mundurowych ,to ich dzieci są gorszego sortu. I wszelkie problemy są bagatelizowane , Syna musiałam przenieść w 6 klasie podstawówki do innej szkoły i problemy się skończyły .Zdał z całkiem przyzwoita średnia . A w tej szkole byłam wezwana do szko ponieważ syn na lekcji biologi patrzył się w okno. To tylko jeden przykład . Zdawał komisyjnie angielski bo nauczyciel pan ,M . nie chciał mu postawić 2 na koniec roku w 5 klasie . Komisyjnie zdał angielski na 5 , o czymś chyba to świadczy .
piątek, 2 lutego 2018, godzina 16:06:30
+7 (17) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
on@: To skandal!!!!!!
Niestety w każdej szkole czy klasie znajdzie się zawsze dziecko które jest nietolerowane. Nauczyciele uważają że rodzice wyolbrzymiają problem bo to dzieci są i się pogodzą.
Takie dziecko popada w nerwicę i depresję co skutkuje potem w dorosłym życiu dochodzi również do samobójstw. Nauczyciele obudźcie się i dajcie z siebie coś więcej choćby odrobinę empatii!!!!!!
piątek, 2 lutego 2018, godzina 15:14:42
+9 (29) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
klug: Za dużo lekcji religii, za mało pracy z dziećmi!
piątek, 2 lutego 2018, godzina 14:37:24

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
^ do góry