nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Anatola, Rafała, Edmunda
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Nie jesteśmy święci...

dodano: 2017-02-22 18:09:00, ostatnia aktualizacja: 2017-02-22 19:01:22

Małą Kornelką od kilku lat opiekowali się dziadkowie. Właściwie odkąd córka babci rozstała się z ojcem dziecka, to oni byli jej faktycznymi "rodzicami". Przyznano im także status rodziny zastępczej. W każdej rozmowie podkreślają, że przez kilka lat ojciec dziewczynki wcale się nią nie interesował, a jego nagłe zainteresowanie spowodowane jest pieniędzmi z programu "Rodzina 500+". W ubiegłym roku dziecko zostało rodzinie odebrane. Powodem miało być nadużywanie alkoholu przez dziadka. On sam ma sobie sporo do zarzucenia i przyznaje się do wielu błędów, ale urzędnikom Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie zarzuca, że działali w sposób niezgodny z prawem oraz, że odbierając wnuczkę, działali de facto na jej szkodę. Sprawa trafiła do radnych Rady Powiatu Tomaszowskiego. Komisja Rewizyjna zajmowała się nią dwukrotnie pod koniec ubiegłego roku. Błędów i naruszeń prawa nie stwierdzono.

Jak to się stało, że odebrano Wam dziecko?

To było tak, że ja wyszłam z domu rano z Kornelią, by pojechać do dentysty do Łodzi. O godzinie 10:30 telefonuje do mnie pani z PCPR i pyta dlaczego nie otwieram drzwi od mieszkania. Odpowiedziałam, że jestem w instytucie stomatologii i nie ma mnie w domu. Pani powiedziała, żebym natychmiast po powrocie zjawiła się w Starostwie. Pytałam co takiego się stało. Usłyszałam, że niby mój mąż leży nietrzeźwy pod drzwiami.

 

Wróciłyście więc do Tomaszowa...

Poprosiłam znajomych, z którymi byłam, żeby szybko zawieźli mnie do Tomaszowa. Pojechałam od razu do PCPR, a tam już czekała druga babcia Kornelki. Dlatego między innymi pytałam dlaczego zawiadomiono babcię a nie ojca, skoro tak bardzo chciano jemu oddać dziecko... Pani Lipińska powiedziała mi, że albo oddaję teraz małą drugiej babci, albo pójdzie do placówki opiekuńczo wychowawczej. Nie miałam wyjścia i musiałam się zgodzić

 

Pracownicy PCPR jednoznacznie zaprzeczyli, by stosowali jakiekolwiek formy przemocy lub szantażu wobec Skarżącej podczas procesu przekazywania wnuczki.  

 

Ale z jakiego powodu?

Z takiego, że mąż jest pod wpływem alkoholu i że może dojść do bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka. Dziwne to, bo niby jakie miało to być zagrożenie, skoro ja byłam w Łodzi, a mąż w Tomaszowie. Ponadto dopiero później okazało się, że panie z PCPR wcale pod naszym mieszkaniem tego dnia nie były.

 

Jak to nie były?

No nie było ich. Na spotkaniu u pana Starosty to potwierdziły, że interwencję podjęły po tym, jak otrzymały anonimowy telefon. Przyznały też, że ich u nas nie było.

 

Nie rozumiem. Przecież mówiła pani, że telefonował urzędnik, twierdząc, że stoi pod Waszymi drzwiami.

Okazało się, że to nie była prawda. Mąż faktycznie wypił dwa piwa. Czy był pijany? Na pewno nigdzie nie leżał. Siedział na schodach, ponieważ nie miał klucza do mieszkania.

 

W dniu 29 czerwca bieżącego roku do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie wpłynęła anonimowa informacja, dotycząca rodziny zastępczej, a w szczególności stanu, w jakim znajduje się mąż Skarżącej. Po wizycie pracowników PCPR w miejscu zamieszkania rodziny ustalono, że dziecko jest z babcią u lekarza stomatologa w łodzi, natomiast mąż jest "pod wyraźnym wpływem alkoholu".

 

Wezwano Policję? Bo wydaje się, że taka powinna być reakcja urzędników. Skoro istnieją jakieś obawy. Ktoś jest nietrzeźwy, niebezpieczny, albo leży w jakimś miejscu nieprzytomny, to należy wezwać odpowiednie służby.  

Nikogo nie wzywano i nigdzie nikt nie telefonował. Poza telefonem do mnie, bym przyjeżdżała natychmiast do Tomaszowa. Nikogo nie było. Tak jak mówiłam oddałam dziecko drugiej babci, by nie narażać jej na stres. Pani psycholog jeszcze małą uspokajała, mówiąc, że jedzie tylko na kilka dni.

 

 

Ale przecież Wasza wnuczka zna drugą babcię?

Tak, bo przecież ona jeździła tam co trzeci weekend. Z tym, że oni założyli sprawę u umożliwienie kontaktów, dopiero wtedy, kiedy Kornelka skończyła 5 lat. Ojciec od 2010 roku miał ograniczone prawa....

 

Rodzina zastępcza uchylała się od obowiązku umożliwienia dziecku kontaktów z najbliższymi (ojcem, drugą babcią, przyrodnią siostrą), kontakty te wręcz utrudniała, i próbowała doprowadzić do ich zakazu (w przypadku ojca), co również było powodem interwencji policyjnych i co wymusiło regulację sądową tych czynności.  

 

Z jakiego powodu?

Nadużywanie alkoholu. Rozwód, jaki uzyskała moja córka, orzeczony był z jego winy.

 

Co było dalej?

Następnego dnia zadzwoniłam do PCPR, pytając czy mogę jechać po dziecko. Dowiedziałam się, że decyzję w tej sprawie ma podjąć w poniedziałek pan dyrektor. We wtorek usłyszeliśmy, że został do Sądu skierowany wniosek, by rozwiązać naszą rodzinę zastępczą. Powodem miały być występki mojego męża. Ten obecny i drugi stwierdzony w kwietniu.

 

A co się stało w tym kwietniu...?

Były u nas trzy panie z PCPR i poczuły od męża alkohol. Sytuacja była podobna. Natychmiast zadzwoniono do drugiej babci, by zabrała dziecko. Ale po co, skoro ja wcale nie piję alkoholu. Kazały mi iść po Kornelkę do szkoły. Poszłam. Dziecko pytało mnie: babciu, gdzie ja teraz będę szła. Panie zabrały dziecko w samochód i zawiozły do PCPR, skąd odebrała je druga babcia.

 

Ale podobno Wy ograniczaliście możliwość kontaktów ojca z dzieckiem.

To nieprawda. On się dzieckiem wcale nie interesował. A ograniczenie kontaktów chcieliśmy wyegzekwować z zupełnie innego powodu.

 

Z jakiego?

Chodziło o to, że on pije alkohol i bywa agresywny. Ponadto uprawia seks ze swoją nową partnerką w obecności dzieci. Kornelka opowiadała o tym w Sądzie.

 

...wzywanie innych służb, kiedy nie było zasadne, oznaczałoby niepotrzebnie stresujące okoliczności, na które skierowane było całe wsparcie psychologiczne, aby w możliwie łagodny sposób przebrnęło przez tę nie do końca pewnie zrozumiałą dla siebie sytuację

 

Nie rozumiem...

Kornelia tam jeździła i wiele nam opowiadała. Proszę samemu zobaczyć. Mamy tu protokół przesłuchania dziecka z rozprawy. Miała wtedy sześć lat. Przesłuchiwana była w obecności biegłego psychologa. Opowiada ze szczegółami co robi tatuś, kiedy ona tam przebywa. Między innymi o tym, że uprawia seks i woła dziecko by się przyglądało.

 

Szokujące... ale z drugiej strony wiecie, że dzieci konfabulują.

Nie w tym przypadku, bo ona to powtarzała wiele razy. Kiedyś przyjechała od ojca, to też opowiadała, że tata był pijany i spał z gołym tyłkiem, że wchodził rozebrany do łóżka, w którym spała z babcią, że ogląda przy niej filmy dla dorosłych. Od tego się właściwie zaczęło. Kiedy przyjechał kiedyś po dziecko, zaczęliśmy mu zwracać uwagę na jego zachowanie. Zrobiłam awanturę, mówiłam, że sobie nie życzę, by dziecko patrzyło na takie sytuacje.

 

Mając na względzie dobro małoletniej, oraz fakt, że niewłaściwe zachowanie męża skarżącej nie ma charakteru incydentalnego, pracownik socjalny, po uzgodnieniu z psychologiem, podjął decyzję o przekazaniu dziecka do drugiej babki, która posiadała zgodę Sądu na urlopowanie dziecka w jej miejscu zamieszkania (przyp. red. tym samym, co miejsce zamieszkania ojca).

 

Czegoś tu nie rozumiem. Byliście rodziną zastępczą dla własnej wnuczki. Odebrano Wam dziecko ze względu na dwa stwierdzone przypadki picia alkoholu, kiedy to dziecko nie było obecne i oddane je de facto ojcu, który też alkoholu nadużywa?

Z tego co nam wiadomo ojciec pije codziennie.

 

Tego nie wiemy na pewno, bo żadnych oficjalnych informacji na ten temat nie posiadacie.

Wcale nie. Teraz, zeznając pod przysięgą, jego matka się przyznała, że ojciec Kornelki miał kuratora, że pił. był też karany dwa razy za jazdę po pijanemu.

Prawda jest taka, że ja wychowywałam dziecko, odkąd tylko skończyło 8 miesięcy. Zabraliśmy moją córkę po jednej z awantur. O ustanowienie rodziny zastępczej wystąpiliśmy dopiero, kiedy dziecko miało pójść do szkoły. Trzy lata się wszystko ciągnęło. Panie  z PCPR twierdziły, że ja tworzyłam rodzinę zastępczą ze względów finansowych. Ale przecież ja przez 5 lat nie występowałam o żadne alimenty, pieniądze. Chodziło mi o to, by nasz status był prawnie uregulowany. Urzędniczki od początku krytykowały nas też z innych powodów.

 

W dniu 20 kwietnia br. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie wystąpiło do Sądu o ponowne rozważenie zasadności ustanowienia dla dziecka rodziny zastępczej w osobie Skarżącej. Wystąpienie do Sądu poprzedziły rozmowy ze Skarżącą oraz jej mężem, w tym próby nakłonienia z poradnictwa psychologicznego i podjęcia przez męża leczenie (ze względu na podejrzenie choroby psychicznej).

 

Z jakich na przykład?

Mówiły, że dziecko ma za dużo zabawek, że tak nie powinno być. Że dziecko żywiłam głównie słodyczami.

 

A na jakiej podstawie?

Bo kiedyś zobaczyły u nas na stole cały półmisek cukierków.

 

No i co z tego? U mnie też taki stoi...

Dziecko było normalnie odżywiane. Obiady gotowaliśmy w domu, bo jak wykupiliśmy posiłki w szkole, nie chciała jeść.

 

Może jednak panie z PCPR miały racje. Nawet w pobliskim sklepie słyszałem, że jesteście nadopiekuńczy.

Być może. Faktycznie nie potrafiłam odmówić. Z drugiej strony jak dzisiaj patrzę na te matki, które otrzymują "500+", to ja nie widzę, by te pieniądze w jakikolwiek sposób trafiały do dzieci. Te pieniądze bardziej widać po matce niż po dzieciach.

 

 

Nie przesadzajmy. Nie zawsze musi być wszystko widać. Czasem ktoś inwestuje w zajęcia pozalekcyjne, naukę języków, koła zainteresowań.

Nasze dziecko też chodziło na zajęcia dodatkowe. Kornelia się bardzo dobrze i chętnie uczyła. Pani w szkole też była w szoku, że nagle nam małą odebrano. Jak ojciec przyjeżdżał do szkoły, to ona przed nim uciekała.

 

Odebrano Wam Kornelkę i co było dalej?

Od sierpnia dziecka nie widzieliśmy.

 

Ale jakieś działania podejmowaliście

Cały czas. Piszemy skargi, zażalenia. Czekamy na kolejną sprawę w Sądzie. Pisaliśmy do Starosty, Rzecznika Praw Dziecka. Założyliśmy też sprawę o kontakty z dzieckiem. Sąd Rodzinny dopiero po dwóch miesiącach orzekł, że dziecko tymczasowo trafia po opiekę ojca. Następnego dnia po wyroku, ojciec zabrał dziecku telefon, by nie miało z nami żadnego kontaktu. Niech Pan zobaczy ostatni sms - "Wróć babuniu!". Jedynie Sąd drugiej instancji przyznał, że postępowanie w naszej sprawie prowadzono w sposób opieszały.

 

Ale dzieci doskonale wyczuwają nasze nastroje i często mówią lub piszą to, co chcemy usłyszeć. Dotyczy to też takich małych dzieci.

Mamy dokument ze szkoły potwierdzający, że dziecko przeszło ogromną traumę, że nie chciało rozmawiać z koleżankami.

 

PCPR odebrał Wam dziecko, a czy przez półtora roku, kiedy byliście rodziną zastępczą próbowano Wam jakoś pomóc?

Kornelia miała wizyty u psychologa. Rozmowy z tatą odbywały się przy zamkniętych drzwiach. Ja byłam wypraszana.

 

Nic więcej?

Nic.

 

Kiedy odebrano Wam dziecko poskarżyliście się radnym. Napisaliście oficjalną skargę na PCPR. Co czuliście, uczestnicząc w obradach Komisji Rewizyjnej?

Mieliśmy wrażenie zmarnowanego czasu oraz tego, że większość osób nie rozumiała o co nam chodzi. Jak przeczytaliśmy uzasadnienie uchwały zrobiło nam się przykro. Zrobiono z nas "patologię". Napisano, że jestem na przykład niewydolna wychowawczo. Jak to możliwe więc, że dziecko dobrze się uczy, zdaje z nagrodą i jest przez wszystkich lubiane i chwalone? Dopiero pan Mirek Banasiak tłumaczył, że nas skrzywdzono. Bardzo dobrze potraktował nas też Starosta Kukliński, pan Bartek Matysiak i Bogna Hes.

 

Ale interwencje policyjne u Was bywały...

To prawda. Zdarzało się, że telefonowałam, kiedy mąż pił alkohol. Bardziej straszyłam i nie miałam pojęcia, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam.

 

No proszę Was, na mnie żona nie telefonuje na Policję

Denerwowałam się, bo czułam strach przed tym, że ktoś inny zadzwoni na Policję

 

Nie brzmi to wiarygodnie.  

Zdaję sobie z tego sprawę. Ta Policja nie była potrzebna, ale nie było żadnej agresji czy "Niebieskiej karty". Przyjeżdżał do nas dzielnicowy i nigdy nie było problemów. Można go zapytać. Wypytywano też sąsiadów czy nie ma u nas awantur.

 

A nie było?

Nie

 

Wracając do Waszych skarg... Nic z nich nie wyszło

Właściwie nic

 

Ale składaliście także zawiadomienie do Prokuratury dotyczące przekroczenia uprawnień przez urzędników

Prokuratura postępowanie umorzyła. Postanowienie zostało zaskarżone ale Sąd podtrzymał decyzję Prokuratury.

 

W jakim miejscu teraz jesteście? Walczycie dalej?

Oczywiście. 6 grudnia miałam sprawę o kontakty z dzieckiem. Nie było wyjścia. Jeździliśmy odwiedzać wnuczkę ale nas nie dopuszczano. Dwa razy interweniowała Policja. Musieliśmy wystąpić do Sądu, a równocześnie walczymy o przywrócenie rodziny zastępczej. Prosiłam o to, by dziecko mogło do nas przyjeżdżać na dwa weekendy w miesiącu. Tata powiedział na sprawie, że wyraża zgodę tylko na dwie godziny w miesiącu i to w jego obecności.

 

Tata, który dotąd dzieckiem mało się interesował?

Zaczął interesować się w zeszłym roku w marcu, kiedy weszła w życie ustawa o "500 plus". Zaczął usilnie dowiadywać się w szkole o wyniki w nauce Kornelki.

 

I jak się ta sprawa zakończyła?

Sędzia zaproponowała, byśmy spotykali się z dzieckiem w PCPR-ze. Nie wyraziłam na to zgody, bo ja juz zaufania do PCPR w Tomaszowie nie mam i nie czuję tam ciepłej atmosfery. Ostateczna decyzja nie zapadła. Czekamy na opinię Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno Konsultacyjnego. w Piotrkowie. Badać będą jakie są więzi emocjonalne między mną a dzieckiem. 

 

****

W ramkach fragmenty uzasadnienia uchwały odrzucającej skargę na działalność urzędników PCPR


Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Weronika Skoneczna: Nie raz widziałam Kornelke z dziadkami na placu zabaw czy na mieście , zawsze była świeżo ubrana , pięknie uczesana a co najważniejsze była szczęśliwa , dziecku nigdy niczego nie brakowało i nie można nazwać tego rozpieszczaniem bo gdyby doszły kogoś słuchy, że o widzieliśmy jak dziadkowie nie chcieli kupic tego i tamtego to za chwile mozna by bylo usłyszeć , ze dziecku czegoś brakuje , odmawiają wszystkiego , dziewczynka była dobrze wychowywana , nie rozumiem takiego postepowania . Współczuje . Kornelia na pewno do was wróci !
czwartek, 2 marca 2017, godzina 21:49:18
+2 (2) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
J.J.: Pewnego dnia pojechaliśmy z Beata i Sławkiem oraz kilkoma znajomymi ze środowiska Kornelki do jej drugiej babci w celu odwiedzenia jej i zapytać co się dzieje ponieważ kilka dni w czesniej Beata ze Sławkiem dostali sms od Kornelki że chce stad jechać i wracać do domu a jak dobrze wiemy jej jednym domem w którym najlepiej się czuje i ma zapewnione godne warunki jest właśnie mieszkanie jej dziadków ( Beaty i Slawka ) . Po dotarciu na miejsce odmówiono nam jakiego kolwiek kontaktu. Obecna tam kobieta awanturowała się oczywiście stojąc za furtka i krzycząc czego to ona nie zrobi. Z domu wyraźnie było słychać płacz Kornelki. Nie chcieliśmy zabrać... chcieliśmy tylko ja zobaczyć i porozmawiać ale niestety. Uparta jak osioł kobieta na dawała za wygrana a my nadal podejrzewaliśmy ze coś się dzieje wiec wezwaliśmy policję. Policja po pół godzinnej rozmowie stała się również bezradna. Znam Kornelię i uważam ze nie zmyśliła by tego bo to na prawdę mądre dziecko i nie chciałbym żeby wychowywała ja taka osoba jak jej niby ojciec a może i nie ojciec bo ojciec by tak nie postąpił ze zaczyna się interesować dzieckiem po jakimś czasie a do tego dodając jeszcze te jego zachowania... co to wgl jest ja się pytam. Niech organy zajmujące się ta sprawa dobrze pomyślą bo przez ich głupotę i błędy jak do tej pory to Kornelia traci tylko swoje dzieciństwo.
środa, 1 marca 2017, godzina 17:47:33
+1 (3) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Ewa: Podejrzenie choroby psychicznej nie jet przesłanką do odebrania dziecka. Jeśli chory zagraża komuś powinien zostać umieszczony w szpitalu, a w naszej sytuacji prawnej nie jest to łatwe (potrzebna np. zgoda chorego). Badaniem relacji rodzinnych zajmuje się Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny w Piotrkowie, gdzie czas oczekiwania niestety nie jest krótki. Rozumiem, ze panie z PCPR mogły mieć wątpliwości i do czasu wyjaśnienia chciały zabezpieczyć dziecko
ale dlaczego u ojca, który jak czytam, do tej pory nie interesował się córką i nie jest też kryształowo czystym człowiekiem. Istnieje przecież pogotowie opiekuńcze czy niespokrewnione rodziny zastępcze. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że sprawa szybko zakończy się szczęśliwie dla Korneli.
wtorek, 28 lutego 2017, godzina 08:39:24
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
..do wpis 35: Drodzy Państwo - śpiesząc się pominąłem jeszcze jeden ważny aspekt jaki z pewnością w dalszej drodze prawnej zaistnieje.Chcąc przewidzieć i taką możliwość należy to wziąć pod uwagę , bo jak życie pokazuje : bywa często ,gęsto tak ,że ktoś musi być wrobiony w bycie całkowicie złym ,aby inny mimo ,,bogatego życiorysu ,,stał się przykładem cnoty. Odnosi się to do kwestii ,,procentów ,, Dla normalnego myślenia i dorosłego człowieka nie jest to zjawiskiem z innej planety , ani też nie przybrało w przypadku męża jakiejś ewidentnej formy. Jednak jak ktoś jest na celowniku to będą tak kulę toczyć aby osiągnęła jak największe rozmiary . Przy czym Marność wysuniętych dowodów na odebranie dziecka i ich kontra w postaci Pozytywów ( jakim są te wszystkie o których wiemy) nie pozwoliłyby na zasadne oskarżenie . Domniemywam ,że właśnie dlatego do osiągnięcia celu zastosowano też popularną metodę tzw. podejrzenia choroby psychicznej. Tak więc i pod tym kątem dobrze by było zadbać o diagnozę psychologiczną przynajmniej ze dwóch niezależnych źródeł ( w tym z poza sugerowanego kręgu) i Tomaszowa. ps. Proszę zebrać wszystko w całość i korzystać bezpośrednio z pomocy uczciwych ,przychylnych , sprawdzonych ludzi , instytucji W wielu z nich pracuje dużo profesjonalistów - wolontariuszy.. (pośrednio też mogą być pomocni i inni ) .... pisząc do Państwa posiłkowałem się rozmową z kolegą który coś tam wie w tym polskim prawie i bezprawiu opartym podobnież na prawie rzymskim . pozdrawiam
wtorek, 28 lutego 2017, godzina 01:34:16
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @31
Obserwator:: Zgadzam się całkowicie ta sprawa ma wiele pytań bez odpowiedzi wszystko potoczyło się zbyt szybko bez zbędnych formalności w przeciągu paru minut. Ale jak dziecko trzeba odebra c z prawdziwej patologii to " biurokracja" trwa niekiedy miesiącami. Wracając do tematu to rzeczywiście też parę razy byliśmy razem z Beatą i Sławkiem u tamtej babci odwiedzić Kornelkę ale niestety tamta babcia raz wpuściła nas na podwórko ale nie odstępowała nas na krok pilnując każdego słowa wypowiadanego przez Kornelkę. Najgorzej zabolało mnie serce gdy Kornelcia weszła na barana do Sławka mówiąc "KOCHAM CIE TATO" na co Beata jej odpowiedziała że to jest jej dziadek nie tata serce się kraje jak się słyszy takie teksty...Ten kto znał Kornelkę napewno zauważył ,że to dziecko nie łączą z tatą żadne więzi emocjonalne wręcz nie chciała za bardzo przebywać w jego towarzystwie. Co ta dziecina teraz czuje? Czy ktoś zainteresował się jej losem? Jak wytłumaczono jej obecną sytuację? czy był tam psycholog? Więcej razy podczas naszych wizyt Beata i Sławek nie zostali wpuszczeni. Czy gdyby tamta babcia była wporządku ukrywała by Kornelkę? Ktoś tu bardzo namieszał i ta sprawa śmierdzi na kilometr i jak zwykle dziadki walczą udowadniają swoja racje urzędy swoja a dziecko cierpi samo w samotności tylko kogo interesuje mała dziewczynka?
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 22:51:22
+2 (2) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Marika: Słuchajcie , jest nas tutaj tak wiele ...wielu ....Weźmy razem nasze siły i pomóżmy tym ludziom , czym nas będzie więcej , tym lepiej . My którzy znamy prawdę możemy zdziałać cuda , dla dobra tego dziecka , dla zakończenia gehenny dla Kornusi i jej dziadków . Wystarczy jeden krok , naprawdę , chociażby pójść do starosty stawić się za nimi , porozmawiać z dziadkami małej , coś doradzić ..... bądźmy ludzcy poprostu , w tej chwili komentarzami też na pewno ich wspieramy , też dodajemy siły , ale możemy naprawdę dużo , dużo , więcej jeszcze zrobić .
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 21:00:49
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Beata i Sławek: Jesteście naprawdę wspaniałymi ludźmi , macie ogromne serca , za co wam bardzo dziękujemy. Wspieracie nas ogromnie w walce o Kornelie . Dzięki takim ludzia jak Wy , mamy większą i głębsza wiarę w to, że Kornelka już nie długo wróci do nas , wróci do kochającego domu , do swojego pokoju , tak bardzo tego pragniemy . Dziękujemy za okazane serce , zrozumienie i wsparcie . Dziadkowie Kornelci .
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 20:50:17
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
..jak Piękny Kwiat: Witam ! ponownie. W pierwszym swoim komentarzu odniosłem się bardzo emocjonalnie i dalej takie odczucia towarzyszą także wielu komentatorom. W wypowiedziach jest wiele wskazówek na pomoc , a sam artykuł daje olbrzymie przesłanie do wielu ,,odpowiedzialnych,, na przyszłość. Dzięki wywiadowi opinia publiczna poznała pewne szczegóły , nieprawidłowosci , źródło ich pochodzenia czego efektem jest obecna sytuacja dziecka. Miejmy nadzieję ,że odnosząc się do głebokich wartości i zasad Sąd skupi się na jego dobru . Kierując się takim przesłaniem winien jest na uwzględnienie perspektywy dalszego jego rozwoju i bytu . Kluczową kwestią w sprawie powinny być profesjonalne badania i opinia ,,niezależnego ,dobrego,,psychologa oraz pozostały,prawdziwy materiał na wyjaśnienie pewnych okolicznosci , wątpliwości jak i szczegółowe dowody na obronę. W tej sytuacji dobry prawnik i poza sugerowaną tv jest wiele instytucji które działają na co dzień , a kontakty możemy znaleźć na ich stronach. Rzecznik Praw Dziecka - może Podjąć Interwencję i żądać od instytucji wyjaśnień.... Rzecznik Praw Obywatelskich - porady prawne... Fundacja Pomoc Kobietom i Dzieciom... Tomasz Elbanowski -Stowarzyszenie - Rzecznik Praw Rodziców... Janusz Wojciechowski biuro przy Prezydencie ...Helsińska Fundacja Praw Człowieka...itd warto tam podzwonić , a i swoją drogą powtórnie udać się do lokalnych władz : Prezydenta, Starosty ....czas działa na niekorzyść dziecka , a ono jest najważniejsze !!!
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 14:02:24
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @32
mini: Po przeczytaniu tego komentarza, mam gęsią skórę. Zrobił Pan coś z tym? Zgłosił gdzieś? Bo to dziecko może bardzo cierpieć, a skoro chce uciekać, to trzeba zakładać wszystko. Od bicia, po molestowanie.
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 13:16:22
+1 (1) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Igor: Tam sie jakies niepokojace rzeczy dzieja. Dziecko chowane do domu w pospiechu itd. Innym razem jak bylem tam w odwiedzinach, zawozac dziadkow do malej bylem swiadkiem jak dziecko wbieglo do samochodu krzyczac "dziadku jedź zabierz mnie stad" czy to normalne? I czy takie zachowanie swiadczy o tym ze dziecko czuje sie tam dobrze? Masakra jakas. Mam tylko nadzieje ze Kornelkę uda sie wrocic do swojego cieplego domu przy ulicy Joselewicza.
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 12:03:24
+3 (3) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @21
J.R: Centrum Pomocy Rodzinie- a wlasciwie Zakład produkujacy patologie. Skoro prawdziwie kochajaca się rodzina zostaje tak okrutnie potraktowana przez Panie tam pracujące, a największą krzywdę wyrzadza się dziecku, które miało swoj ułożony piękny swiat, kochająca babcie wspaniałego dziadka. To wszystko odbiera się jednym pstryknieciem palca, tylko po jednym anonimowym telefonie. Dlaczego żadna z nich nie podniosła swojego delikatnego kuperka i nie sprawdziła czy przypadkiem nie jest to czyjaś złośliwość .Ale Panie te zwyczajnie nakazali babci wstawić się do siebie wiedząc że w tym czasie babcia z Kornelcia przebywa w Łodzi u stomatologa.Dlaczego Panie te zastraszajac babcie nakazali oddać dziecko.? drugiej babci bezpodstawnie? Nie mając nakazu sadowego tak po prostu. Oddać dobrowolnie lub przy pomocy Policji . A gdzie wywiad srodowiskowy, gdzie jakikolwiek nakaz? Babcia wystraszona i troszcząca się o dziecko bojąc się by dziecko bardziej tego nie przeżywało oddała Kornelke. To była już ,, pozytywnie załatwiona sprawa przez te Panie" Czy po tym wydarzeniu coś.jeszcze zrobiły? Ha Ha. Otóż nic , kompletnie nic. Nie sprawdziły w jakich warunkach bedzie dziecko przebywać, nie przeprowadzili wywiadu w miejscu pobytu dziecka do dnia dzisiejszego. Nie skontaktowano się ze szkoła do ktorej dziecko uczeszcza., nie zebrano informacji czy dziecko zaakceptowało się w nowej sytuacji w nowym srodowisku. Podejzrzewam że Panie postaraly się o jakieś papierki o swojej aktywności tak jak rozmawialy z byla już wychowawczynią Kornelki na to mają też protokół., tylko że. Pani wychowawczyni ze szkoły NR 8 nic na ten temat nie wie bo nigdy nie rozmawiała z żadną z tych pan. To co wyprawia CPR jest przestepstwem. Samo pdrabianie dokumentów to już podlega pod kodeks karny. Zastraszanie, szantaż. Brak współpracy z rodzinamu
Zatajanie faktów. Oszustwa.Te Panie od dawna pwinny się spiwiadad w Prokuraturze i odpowiadać przed Sadem za naruszenie prawa zaslaniajac sie swoimi stanowiskami.
poniedziałek, 27 lutego 2017, godzina 07:55:20
+4 (4) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Barbara P: Czytam te wpisy widzę współczucie dla Pani Beaty.Ale czy to wystarcz? Uważam że to za mało. Co robi w tej sprawie Pan starosta Kuklinski? Według mnie to kompletnie nic. Przecież jako Starosta , a za razem pracodawca widząc tak rażącą niekompetencję swoich pracowników powinien już dawno w trybie natychmiastowym zwolnić z pracy te osoby, które naruszyly prawo, które naraziły dziecko na traume i pozbawiły rodzinnego go rodzinnego domu , bezpiecznego domu. .Czy Pani ,,psycholog była w obecnym miejscu pobytu małej Kornelli? Czy widziała jej pokój? ( wydzielony kawałek z pokoju babki) nadający sie na schowek na szczotki.Czy to są te dobre warunki? Czy babka budząc dziecko o 4 rano zabiera je do swojej pracy , później prowadzi do szkoły , czy takie postępowanie w mniemaniu pani psycholog to prawidłowe wychowanie? Czy dziecko niechlujnie ubrane to też dobro dziecka. Przykładów mogłabym tu mnożyć, ale nie o to tu wchodzi. Młoda osoba, która jeczsze nie zaznała prawdziwego życia ( mowa tu o pani psycholog ja bym jej tak nie tytułowa zarzuca babci niewydolność w wychowaniu dziecka widzac nadmiar zabawek czy slodycze na stole czy nadopiekunczosc. Chciabym spotkać się z tą panią i spytać, , GDZIE KOBIETO POBIERALAS. NAUKI"Jakie studia ta pani skończyła. Skoro ta pani ma własne dzieci to: wyrazy współczucia ze mają taką matkę. Pomówmy o ojcu dziecka. Gdzie on był id dnia narodzin Korneli do dnia dzisiejszego? Jak mi wiadomo dziecko dla tego degenerata to kasa 500+.Jak zapewne wiadomo ta kasa na dłuższą mete to nic pewnego.Więc co ? Dziecko jak niepotrzebny grat wyrzuci . Pseudo tatuś? PANIE STAROSTO : proszę nie czekać dłużej. Pana obowiazkiem jest natychmiastowe zwolnienie tych nieukow z zajmowanych staniwisk . Natychmiastowy powrót dziecka do domu rodzinnego, a przeciw tym panią wystąpić z wnioskiem o Sądu o niezgodne działania prawne na niekorzyść małoletniego ja również naruszenie dobr osobistych a co najważniejsze: o spowodowanie traumy u małoletniej , która może skutkować negatywnie juz w jej dorosłym życiu. TE WSZYSKIE OSOBY POWINNY BYĆ POZBAWIONE DALSZEGO WYKONYWANIA ZAWODU. Takie osoby nie pomagają ale bardzo szkodzą
czwartek, 23 lutego 2017, godzina 22:51:46
+4 (4) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Trąbka: Witam . Znam panią Beatę pana Sławka , a samą sprawę znam ramowo. W sprawie alkoholu pana Sławka to powiem tyle : każda dorosła osoba ma chyba prawo wypić piwo czy dwa (a i tak zdarzało się to bardzo rzadko). Jeśli czyta to ktoś z PCPR to ja się teraz pytam: człowiek po wypiciu piwa jest zagrożeniem dla dziecka? Proszę zatem sprawdzić w którym kurorcie odwykowym był tata dziecka... Bo jak rozumiem on nie jest zagrożeniem. Proszę też zbadać kiedy tatuś a właściwie to matka tatusia przypomnieli sobie o kornelci. Zakładam że to przypadek z tym 500+.
Kolejna sprawa to anonimowy telefon. Haahaha pozdrawiam anonimową panie E!
A co do kornelci ... Widywałem ja bardzo często. Zawsze uśmiechnięta, czysto ubrana, zadbana. Może ktoś w końcu zapyta dziecka czego chce? Gdzie jest dobrze a gdzie źle. Tu pani Jaworowicz musi kogoś ścisnąć za jaja. Jak poleci parę głów to może reszta urzedaskow się obudzi ze strachu, skoro inaczej się nie da.
czwartek, 23 lutego 2017, godzina 22:10:08
+5 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
SPRAWIEDLIWOŚĆ: Ludzie nie zdają sobie sprawy, że za każdą decyzją może czyhać niewyobrażalne ludzkie cierpienie. W tamtej chwili to Pani była prawną opiekunką, a nie dziadek. Została ukarana Pani za kogoś, kogo wcale w pobliżu dziecka nie było i jego obecność nie stanowiła dla dziecka w tym czasie zagrożenia. Poza tym, czy dziadek w tym czasie był widziany pijany, leżący pod drzwiami mieszkania? Pytam przez kogo? Co to za tajemnice? Tu nie chodzi o parę złotych, tylko o największy Skarb! Ludzie ogarnijcie się. Nie wiem od kogo co zależy w tej sprawie, ale to co robicie tej kobiecie i dziecku jest OKRUTNE.
czwartek, 23 lutego 2017, godzina 20:23:21
+6 (6) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
..jak Piękny Kwiat: wyrwany z żyznej Ziemi i samotnie osadzony przez ,,kretyńskich urzędasów,, na bezkresnej suchej pustyni . Po przeczytaniu całości tak na chłopski rozum nasuwa się wiele myśli , a przede wszystkim ludzkie odczucia i zapytanie : Czyżby odpowiedzialni za wyszarpanie dziecka z najbliższej Sercu Rodziny kierowali się jej dobrem , czy istnieją jakieś inne pochodne intencje, pobudki , interesy , a wszystko być może za sprawą jakiś marnych koneksji ?! - Dziecko przeżywa traumę i z pewnoscią nie do końca ogarnia okrutny świat dorosłych. Może to skutkować zamknięciem i obwinianiem samej siebie także w przyszłosci . Sytuacja w jakiej znalazła się ta Rodzina jest pod każdym względem katorżnicza , a jak dłużej potrwa może byc dla dziecka tragiczna. Iskierką nadziei jest determinacja Babci i jej realne wsparcie poprzez ludzi dobrej woli ( pokierowanie do odpowiednich osób ,instytucji , wiedza wszystkich życzliwych i mądrych w tym porządnych niezależnych prawników ) - Reasumując cała ta sprawa jest do głębszego , solidnego i Szybkiego przejrzenia przez zwierzchników tych ,,urzędasów,, - na sam początek.. ! ( jak im oczywiście zależy nie tylko na posadkach i twarzy ,ale po prostu na ludzkim rzetelnym podejściu do problemu ).. i jeszcze jedno... : ( w dobie kiedy się wzniośle mówi o wsparciu Rodzin samo 500 + może zrobić tyle dobrego co i złego , a wówczas należy się uczciwie zmierzyć i z takimi przypadkami ,, najprawdziweszej ,, prawdy ... by w ogóle miało to wszystko jakiś sens. ps. Wierzę ,że dziewczynka wróci do domu w którym stawiała pierwsze kroki , uczyła się pierwszych słów , a ta babcia , Rodzina była i jest tą najważniejszą miłością , ciepłem w jej życiu jaką powinno mieć każde dziecko... kiedy inni zawodzą ... Wszystkiego dobrego Państwu - życzę !!!
czwartek, 23 lutego 2017, godzina 14:14:00
+6 (6) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Sąsiad: Skoro kierują się dobrem dziecka to dlaczego je zabrali z kochającego domu. Gdzie był mops jak dwa piętra niżej w tej samej kamienicy dzień w dzień dochodziło do awantur bicia i rzucania czym popadnie w obecności dwójki dzieci. Tam też przyjeżdżala policja na interwencję i Co? Dzieci dalej poniewierane przez matkę są. A tu dom pelen uczucia i milosci. Trzeba iść do medii nie ma wyjścia. Trzymajcie się.
środa, 22 lutego 2017, godzina 16:18:09
+6 (6) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Marika: Rozmawialam z Beata , kobieta siedzi ciągle i płacze , Sławek nie może sobie miejsca znaleźć , mowią , że z domu im grobowiec zrobili , ciągle wchodzą do pokoju Kornelii , wycierając nowo zakupione meble których Kornelka niestety nie może zobaczyć , sprzątają , układają zabawki , tak jak zawsze , jak co dzień , gdy była . Beata opowiadała zanoszsc się płaczem jak pojechali do tej drugiej babki i Kornelia uciekła z domu do samochodu , błagając i płacząc jedz dziadziusiu , zabierz mnie z tad . Boże , to co się dzieje teraz w mojej głowie , to jest istny koszmar , no jak można , jak można zrobić taką krzywdę dziecku , jak można tak dzieckiem poniewierac i odebrać je od ludzi którzy byli dla niej najważniejsi na świecie .
środa, 22 lutego 2017, godzina 13:44:35
+5 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Beata i Sławek: Bardzo wszystkim dziękujemy za wsparcie . Jesteście naprawdę dobrymi i wspaniałymi ludźmi , którzy dodają nam sił w walce o wnuczkę . Jesteśmy zrozpaczeni ale nie poddamy się do puki nie odzyskamy Kornelki , poruszymy niebo i ziemię by nasze najcudowniejsze serduszko było z powrotem z nami w domu . Dziękujemy wam z całego serca .
środa, 22 lutego 2017, godzina 13:33:29
+5 (5) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Komentarz jest odpowiedzią na komentarz nr @17
Beata: Bardzo Pani współczujemy . My walczymy o naszą wnuczkę z całych sił , chociaż jest naprawdę bardzo ciężko , w domu jest tak strasznie " zimno " tak pusto bez niej , aż się żyć odechciewa .
środa, 22 lutego 2017, godzina 13:30:05
+4 (4) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
NIECH: ktoś wreszcie przeprowadzi kontrole w PCPR. DOSC trgo, tą sprawe trzeba nagłośnić w tv. p. Jaworowicz
środa, 22 lutego 2017, godzina 11:50:14

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
zobacz również
^ do góry