nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Rogera, Serafina, Agaty
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Prawym okiem: nie tędy wiedzie najprostsza droga

dodano: 2014-07-24 17:44:57, ostatnia aktualizacja: 2017-03-13 11:57:46
autor: Mariusz Strzępek

Okazuje się, że nic w tym kraju nie wychodzi tak dobrze, jak działania pozorowane. Nie można bowiem nazwać inaczej pomysłów dotyczących całkowitego zakazu posługiwania się służbowymi kartami płatniczymi przez polityków, pełniących funkcje publiczne na szczeblu krajowym, jak i lokalnym. Projekt takiej zmiany w ustawie zgłosił właśnie do laski marszałkowskiej klub poselski Prawa i Sprawiedliwości. Pomysł pojawił się po upublicznieniu informacji na temat wystawnych przyjęć organizowanych na koszt podatników przez ministrów i urzędników Rządu Donalda Tuska.

 

Posłowie PiS proponują zmienić przepisy ustawy o finansach publicznych tak, aby obowiązywał „bezwzględny zakaz” korzystania przez urzędników ze służbowych kart płatniczych.

 

Pytanie jakie się jednak samo nasuwa brzmi: a co to „do jasnej Anielki” zmieni? Nie o formę dokonywania płatności przecież chodzi ale o cel wydatkowania publicznych pieniędzy i mentalność komunistycznego urzędasa, który uważa, że publiczne znaczy nie tyle niczyje, co należące do niego.

 

Tak jak można z biura wynieść ryzę papieru, bo „się przyda w domu”, tak samo można zapłacić przecież za obiad w restauracji, bo przecież „fundusze reprezentacyjne” właśnie do tego służą, żeby minister, dyrektor, burmistrz albo starosta nie byli głodni, a że przy okazji napiją się dobrego wina, to przecież wstyd popijać dobry obiad tanim „sikaczem”

 

Tak więc panie i panowie z PiS nie tędy wiedzie właściwa droga. Jaka jest różnica w zapłacie gotówką, przelewem, czy kartą kredytową, jeśli faktura i tak jest wystawiana na ten sam podmiot? Mamy ograniczyć nie środki ale cele, którym te środki służą.

 

Pora nazywać rzeczy po imieniu i we właściwy sposób skodyfikować. Urzędnik musi wiedzieć, że służbowy samochód służy do celów służbowych a nie do wyjazdów żony na zakupy do supermarketu albo syna na sobotnią dyskotekę. Jeśli używa go do niewłaściwych celów to jest nikim innym jak pospolitym złodziejem. Samochód po pracy powinien stać w służbowym garażu a nie na podwórku politycznego mafiosa.

 

Jest to zarówno kwestia etyki jak i stosowania prawa. Co do tego pierwszego, to politycy mają świadomość, że ich zachowania są, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Dla przykładu powiem tylko, że kilkanaście lat temu, kiedy Tomaszów, w związku z trwająca kampanią wyborczą do parlamentu, odwiedził Donald Tusk i przemawiał na Placu Kościuszki na temat taniego Państwa, służbowy samochód zaparkował na obrzeżach miasta a do centrum prywatnym autem dowieźli go członkowie PO.

 

Co do regulacji prawnych, to one oczywiście istnieją ale co z tego, kiedy są na tyle niejasne, że ważni politycy uważają, że różne kosztowne gadżety stanowią symbol ich pozycji i władzy i zrobią wszystko, by nagiąć prawo tak, by w księgowości się wszystko zgadzało.

 

Nie tak dawno temu zaostrzono dosyć rygorystycznie przepisy dotyczące korzystania przez przedsiębiorców z samochodów służbowych do celów prywatnych i odwrotnie. Dlaczego tego samego nie można zrobić w przypadku chociażby wspomnianych aut służbowych.

 

W dzisiejszych czasach jest to niezwykle proste rozwiązanie technologiczne i w dodatku wcale nie takie drogie. Wystarczy w pojazdach montować uprzędzenia GPS, które pokażą nie tylko trasę przejazdu ale także, kiedy z pojazdu korzystano. Nie powinno stanowić wtedy problemu rozpisanie kilometrów i wpisanie celów wyjazdów w konkretne miejsca, które łatwo byłoby zweryfikować.

 

Jak wynika z zeszłorocznej ankiety Serwisu Samorządowego PAP, miesięczne limity służbowych kart płatniczych, z których korzystają samorządowcy, wynoszą do 50 tys. zł.

 

 

Wolność, kocham i rozumiem

Wolność, kocham i rozumiem

Mariusz Strzępek - Przede wszystkim przedsiębiorca. Własną działalność gospodarczą prowadzę od 1 grudnia 1990 roku. Przez 25 lat stworzyłem kilka firm. Byłem też przez kilka lat Prezesem Stowarzyszenia Pracodawców na Rzecz Rozwoju Miasta i Regionu "BCTM".

Absolwent Politechniki Radomskiej - Katedra Ekonomii - Wydział Finanse. Jestem też licencjonowanym zarządcą nieruchomości oraz pośrednikiem w obrocie nieruchomościami (chociaż ktoś nie całkiem rozsądny licencje postanowił wygasić). Stworzyłem jedno z najpopularniejszych obecnie mediów lokalnych w Tomaszowie Mazowieckim, czyli portal "NaszTomaszow.pl - Codzienna Gazeta Internetowa".

Byłem radnym Rady Miejskiej w Tomaszowie Mazowieckim a obecnie pełnię obowiązki Przewodniczącego Komisji Zdrowia Rodziny i Spraw Społecznych Rady Powiatu Tomaszowskiego.  

Jestem też koordynatorem Stowarzyszenia Republikanie w powiecie tomaszowskim. 

więcej »

Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
sebushi : Czy wydatki jak budżet nie powinny być upubliczniane?

Publiczne pieniądze to i jawność pełna.
Wtedy dziennikarze mogliby od czasu do czasu wygrzebać coś ciekawego. Moglibyśmy zobaczyć kto szasta kasą ale i pewnie znalazłoby się paru oszczędnych (chyba).

Limit kart cytowany przez PAP nie oznacza jednak limitu wydatków na cele reprezentacyjne/kolacje/itp.
Banki obsługujące urzędy dokładały karty "dodatkowo".
Koszty obsługi takich kart zwykle nie łapały się na konieczność ogłaszania przetargów lub poprostu były "za darmo".

Ale kwota 50.000 limitu ma przecież robić wrażenie :)
poniedziałek, 28 lipca 2014, godzina 14:50:13
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Daro DP: Nigdzie nie widzę kto napisał ten artykuł. Podpisuję się pod nim obiema rękami. Jeszcze inteligencki duch w narodzie nie wyginął :)
niedziela, 27 lipca 2014, godzina 16:37:18
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
Ajdejano: Poruszony powyżej temat, to - inaczej ujmując - temat okradania publicznej kasy przez publicznych funkcjonariuszy. Nie jest to temat odkrywczy i nie ma żadnej nadziei, że jakiekolwiek społeczeństwo, kiedykolwiek pozbędzie się tych złodziei: radnych i urzędników wszelich szczebli. Jest to plaga ogólnoświatowa - bo każdy woli brać z cudzych pieniędzy i nie oddawać, niż wydawać swoje.

Tak więc - można wypisywać oceany atramentu, a i tak to nic nie da. 98 % tych wszystkich radnych i urzędników to najzwyklejsi pospolici złodzieje, okradający swoje społeczeństwo, swoich wyborców i swoje państwa. To zwykła pospolita złodziejska banda i "Nehemiaszu" - słusznie cytujesz JKM: "TO NIE ŚWINIE TRZEBA ZMIENIĆ PRZY KORYCIE TYLKO ZMNIEJSZYĆ KORYTO".
piątek, 25 lipca 2014, godzina 18:34:03
0 (2) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
dodaj odpowiedź
: Łatwo i przyjemnie szasta się państwowymi czyli naszymi pieniędzmi.
Korwin Mikke kiedyś takie zdanie powiedział: TO NIE ŚWINIE TRZEBA ZMIENIĆ PRZY KORYCIE TYLKO ZMNIEJSZYĆ KORYTO". Zgadzam się z nim w 100% tylko kto tego dokona????
piątek, 25 lipca 2014, godzina 15:31:44

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
zobacz również
^ do góry