<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Thu, 30 Jul 2026 18:09:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Wybuch gazu i ogromne płomienie na ulicy Zawadzkiej. Pożar został opanowany]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56004,wybuch-gazu-i-ogromne-plomienie-na-ulicy-zawadzkiej-pozar-zostal-opanowany</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56004,wybuch-gazu-i-ogromne-plomienie-na-ulicy-zawadzkiej-pozar-zostal-opanowany</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 18:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wybuch-gazu-i-ogromne-plomienie-na-ulicy-zawadzkiej-pozar-zostal-opanowany-1785428016.jpg</url>
                        <title>Wybuch gazu i ogromne płomienie na ulicy Zawadzkiej. Pożar został opanowany</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56004,wybuch-gazu-i-ogromne-plomienie-na-ulicy-zawadzkiej-pozar-zostal-opanowany</link>
                    </image><description>Bardzo niebezpieczne zdarzenie na ulicy Zawadzkiej w Tomaszowie Mazowieckim. Podczas prowadzonych prac ziemnych uszkodzona została sieć gazowa. Doszło do wybuchu i gwałtownego pożaru. Przez pewien czas płomienie sięgały kilku metrów, a sytuacja stwarzała poważne zagrożenie dla pracowników, mieszkańców i kierowców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na miejsce natychmiast skierowano zastępy straży pożarnej, policję oraz pogotowie gazowe. Służby rozpoczęły walkę z żywiołem i zabezpieczanie uszkodzonego odcinka sieci. Najważniejszym zadaniem było odcięcie dopływu gazu i niedopuszczenie do dalszego rozprzestrzeniania się ognia.</p><h2>Płomienie były ogromne</h2><p>Jak relacjonują świadkowie, pożar wyglądał wyjątkowo groźnie. Ogień był widoczny z dużej odległości, a nad ulicą unosiły się kłęby dymu.</p><p>– <strong>Chwilami płomienie były naprawdę ogromne</strong> – mówi Piotr Koziorowski, miejski radny z KWW Marcina Witko. – <strong>Pomagaliśmy policji i strażakom zabezpieczyć ulicę, ponieważ ruch pojazdów w tym miejscu jest niezwykle intensywny.</strong></p><p>Ulica Zawadzka jest jedną z ważniejszych i bardziej ruchliwych tras w tej części Tomaszowa Mazowieckiego. Konieczne było więc szybkie ograniczenie ruchu oraz niedopuszczenie, aby kierowcy zbliżali się do miejsca wybuchu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/player/embed/b48ca6755a7033876652c2117c538c570a5829b6" data-mid="1955"></oembed></figure><h2>Prezydent miasta przyjechał na miejsce</h2><p>Na miejsce zdarzenia dotarł również zaniepokojony prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko, który zapoznał się z sytuacją oraz działaniami prowadzonymi przez służby.</p><p>Po intensywnej akcji pożar został opanowany. Pogotowie gazowe zabezpieczyło uszkodzoną instalację, a strażacy kontrolowali teren, aby wykluczyć możliwość ponownego zapłonu.</p><p>Na tę chwilę nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Dokładne przyczyny uszkodzenia sieci gazowej oraz okoliczności prowadzonych prac będą wyjaśniane.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią. Miasto zaprasza na piknik rodzinny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56003,tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56003,tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 17:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny-1785426818.jpg</url>
                        <title>Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią. Miasto zaprasza na piknik rodzinny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56003,tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim zapowiedziano Piknik Rodzinny pod hasłem „Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią”. Wydarzenie ma połączyć edukację, rozmowę o zdrowiu najmłodszych i wsparcie dla młodych rodziców w lokalnej, dostępnej formule.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rodzinne wydarzenie z ważnym społecznym przesłaniem</h2><p>W miejskich komunikatach pojawiła się zapowiedź Pikniku Rodzinnego „Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią”. Już sama nazwa wskazuje, że nie będzie to wyłącznie zwykłe spotkanie plenerowe, ale wydarzenie poświęcone tematowi szczególnie istotnemu dla wielu rodzin wychowujących niemowlęta. W centrum uwagi znajdą się młode matki, dzieci oraz najbliższe otoczenie, które na co dzień współtworzy warunki do spokojnego i świadomego rodzicielstwa.</p><p>Z udostępnionych materiałów wynika, że program ma obejmować <strong>wykłady i porady dla młodych matek</strong>. To ważny sygnał, ponieważ takie inicjatywy łączą praktyczną wiedzę ze wsparciem emocjonalnym, a przy tym osadzają temat zdrowia i opieki nad dzieckiem w lokalnym kontekście. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego może to być okazja do bezpośredniego kontaktu z osobami prowadzącymi spotkania oraz do zadawania pytań, które często trudno omówić w pośpiechu codziennych wizyt.</p><h2>Nie tylko edukacja, ale też budowanie wspólnoty</h2><p>Podobne wydarzenia mają znaczenie wykraczające poza samą część informacyjną. Piknik rodzinny z założenia tworzy przestrzeń bardziej otwartą i mniej formalną niż gabinet czy sala konferencyjna. Dzięki temu rozmowa o karmieniu piersią, opiece nad niemowlęciem i pierwszych wyzwaniach rodzicielstwa może odbywać się w atmosferze większego spokoju i zrozumienia.</p><p>W realiach lokalnych taki format ma dodatkowy atut. Pozwala integrować mieszkańców wokół spraw, które dotyczą codziennego życia rodzin. To także sposób na pokazanie, że kwestie zdrowia matek i dzieci nie są wyłącznie prywatnym problemem poszczególnych domów, lecz tematem ważnym dla całej wspólnoty. <strong>Wsparcie informacyjne, dostęp do porad i obecność specjalistów</strong> mogą pomóc wielu rodzicom podejmować decyzje z większą pewnością i spokojem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiat tomaszowski dokłada do sześciu linii. Bezpłatne autobusy dowiozą do kolei]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56002,powiat-tomaszowski-doklada-do-szesciu-linii-bezplatne-autobusy-dowioza-do-kolei</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56002,powiat-tomaszowski-doklada-do-szesciu-linii-bezplatne-autobusy-dowioza-do-kolei</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 17:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiat-tomaszowski-doklada-do-szesciu-linii-bezplatne-autobusy-dowioza-do-kolei-1785426269.jpg</url>
                        <title>Powiat tomaszowski dokłada do sześciu linii. Bezpłatne autobusy dowiozą do kolei</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56002,powiat-tomaszowski-doklada-do-szesciu-linii-bezplatne-autobusy-dowioza-do-kolei</link>
                    </image><description>Powiat tomaszowski podpisał umowę i list intencyjny dotyczące dofinansowania autobusowej komunikacji skoordynowanej z koleją. Projekt ma utrzymać bezpłatne dojazdy do stacji i ograniczać wykluczenie komunikacyjne mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Powiat stawia na dojazd do kolei</h2><p>Powiat tomaszowski poinformował o podpisaniu umowy oraz listu intencyjnego dotyczących dofinansowania kolejowej komunikacji autobusowej organizowanej przez Łódzką Kolej Aglomeracyjną. Dokumenty podpisali starosta tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz wicestarosta Sławomir Żegota. Z przekazanych informacji wynika, że mieszkańcy mają nadal korzystać z <strong>bezpłatnej komunikacji autobusowej</strong>, która ułatwia dojazd do stacji kolejowych i poprawia dostęp do transportu zbiorowego.</p><p>To rozwiązanie wpisuje się w model, w którym autobus nie konkuruje z koleją, lecz ją uzupełnia. W praktyce oznacza to dowóz pasażerów z mniejszych miejscowości do punktów, z których mogą kontynuować podróż pociągiem. Dla wielu mieszkańców powiatu taki układ bywa najważniejszym warunkiem realnego korzystania z komunikacji publicznej.</p><h2>Sześć linii i walka z wykluczeniem komunikacyjnym</h2><p>Projekt obejmuje <strong>dofinansowanie sześciu linii autobusowych</strong>. Samorząd powiatowy podkreśla, że jest to istotny element działań na rzecz ograniczania wykluczenia komunikacyjnego oraz poprawy jakości życia mieszkańców. W lokalnych warunkach to szczególnie ważne, ponieważ dostępność transportu wpływa nie tylko na codzienne dojazdy do pracy i szkoły, ale także na możliwość załatwiania spraw urzędowych, wizyt lekarskich czy utrzymywania aktywności społecznej.</p><p>Znaczenie takich połączeń rośnie zwłaszcza tam, gdzie własny samochód nie jest oczywistym rozwiązaniem dla każdego gospodarstwa domowego. Regularny, przewidywalny i skoordynowany z rozkładem jazdy pociągów autobus może decydować o tym, czy mieszkaniec ma realny wybór środka transportu. Z perspektywy samorządu utrzymanie takich połączeń jest więc nie tylko usługą komunikacyjną, ale także narzędziem wyrównywania szans między centrum powiatu a mniejszymi miejscowościami.</p><h2>Mieszkańcy pytają o częstotliwość i nowe kierunki</h2><p>Pod informacją opublikowaną przez powiat pojawiły się pytania mieszkańców pokazujące, że temat transportu publicznego budzi duże zainteresowanie. W komentarzach zwracano uwagę między innymi na brak autobusowej komunikacji na trasie Tomaszów Mazowiecki – Łódź, potrzebę uruchamiania połączeń w dodatkowych kierunkach oraz oczekiwanie, by autobusy kursowały częściej niż raz na godzinę. Pojawiło się także pytanie o częstsze połączenia z Inowłodza do Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Te głosy pokazują, że samo utrzymanie istniejących rozwiązań to dla mieszkańców ważny krok, ale niekoniecznie ostatni. Oczekiwania dotyczą już nie tylko samej obecności komunikacji publicznej, lecz także jej <strong>częstotliwości, zasięgu i wygody</strong>. W praktyce właśnie te trzy elementy najczęściej decydują o tym, czy mieszkańcy rzeczywiście przesiądą się do autobusu i pociągu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kij do selfie – mały gadżet, który ułatwia robienie zdjęć]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56001,kij-do-selfie-maly-gadzet-ktory-ulatwia-robienie-zdjec</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56001,kij-do-selfie-maly-gadzet-ktory-ulatwia-robienie-zdjec</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 14:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kij-do-selfie-maly-gadzet-ktory-ulatwia-robienie-zdjec-1785416102.jpg</url>
                        <title>Kij do selfie – mały gadżet, który ułatwia robienie zdjęć</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56001,kij-do-selfie-maly-gadzet-ktory-ulatwia-robienie-zdjec</link>
                    </image><description>Kij do selfi to praktycczny gadżet do smartfona. Przydaje się podczas podróży, spotkań ze znajomymi, rodzinnych wyjazdów czy tworzenia materiałów do mediów społecznościowych. Pozwala zrobić zdjęcie z większej perspektywy i bez proszenia przypadkowej osoby o pomoc.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Do czego przydaje się kij do selfie?</h2><p>Najbardziej oczywistym zastosowaniem jest oczywiście wykonywanie autoportretów. Telefon umieszczony na końcu wysięgnika znajduje się dalej od twarzy, dzięki czemu w kadrze może zmieścić się więcej osób, a także większa część otoczenia. To szczególnie przydatne podczas zwiedzania - zamiast wybierać między zdjęciem siebie a fotografią ciekawego miejsca, można połączyć jedno z drugim.</p><p>Kij do selfie sprawdzi się też do&nbsp;robienia zdjęć grupowych. Nie trzeba szukać odpowiednio wysokiego miejsca ani prosić przechodnia o naciśnięcie spustu migawki. Wystarczy ustawić telefon, wyciągnąć ramię i zrobić zdjęcie.</p><p>Współczesne kijki do selfi bywają czymś więcej niż tylko przedłużeniem ręki. Niektóre mają wbudowany przycisk do robienia zdjęć, statyw czy możliwość regulacji kąta ustawienia telefonu. Dzięki temu&nbsp;sprawdzają się podczas nagrywania filmów, prowadzenia transmisji czy tworzenia rolek na media społecznościowe.</p><h2>Jak wybrać kij do selfi?</h2><p>Przed zakupem warto zastanowić się, jakie mamy potrzeby, bo <a href="https://webski.pl/kategoria/fotograficzne-akcesoria/kijki-do-selfie/">kije do selfi</a>&nbsp;mają różne funkcje. Jeśli ma służyć do robienie zdjęć z wakacji, nie trzeba wybierać najbardziej rozbudowanego modelu. W takim przypadku liczą się przede wszystkim niewielkie rozmiary, niska waga i wygodna obsługa za pomocą Bluetooth.</p><p>Warto sprawdzić <strong>kompatybilność ze smartfonem</strong>. Uchwyt powinien stabilnie trzymać telefon, a zakres regulacji musi odpowiadać wielkości używanego urządzenia. Jeżeli&nbsp;używamy różnych telefonów, dobrze wybrać uniwersalny uchwyt. Znaczenie ma&nbsp;<strong>długość wysięgnika</strong>. Krótszy model będzie łatwiejszy do przechowywania i transportu, ale dłuższy pozwoli uzyskać szerszy kadr. Zbyt długi kij może być jednak mniej wygodny w użyciu i trudniejszy do utrzymania w stabilnej pozycji.</p><p>Przy wyborze warto zwrócić uwagę również na jakość wykonania. Stabilna konstrukcja, solidny uchwyt i sprawnie działający mechanizm regulacji bpędą miały większe znaczenie niż długa lista dodatkowych funkcji.</p><h2>Kij do selfie - prosty gadżet, wiele możliwości</h2><p>Dobry kij do selfie nie musi być skomplikowany. Jego najważniejszym zadaniem jest zapewnienie wygody podczas fotografowania i umożliwienie uzyskania szerszego kadru. Warto więc dopasować model do własnych potrzeb. Na wakacje przyda się lekki i składany model, twórcom internetowym może spodobać się wersja ze statywem i pilotem Bluetooth, a osobom robiącym przede wszystkim zdjęcia grupowe - dłuższy wysięgnik. Niezależnie od wyboru, jest to jeden z tych niewielkich gadżetów, które potrafią znacznie ułatwić codzienne fotografowanie smartfonem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jak sprawdza się ręczny odkurzacz do basenu? Poznaj zalety i rewolucyjny model MOVA Handler V10]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56000,jak-sprawdza-sie-reczny-odkurzacz-do-basenu-poznaj-zalety-i-rewolucyjny-model-mova-handler-v10</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56000,jak-sprawdza-sie-reczny-odkurzacz-do-basenu-poznaj-zalety-i-rewolucyjny-model-mova-handler-v10</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 14:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-sprawdza-sie-reczny-odkurzacz-do-basenu-poznaj-zalety-i-rewolucyjny-model-mova-handler-v10-1785413860.jpg</url>
                        <title>Jak sprawdza się ręczny odkurzacz do basenu? Poznaj zalety i rewolucyjny model MOVA Handler V10</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56000,jak-sprawdza-sie-reczny-odkurzacz-do-basenu-poznaj-zalety-i-rewolucyjny-model-mova-handler-v10</link>
                    </image><description>Posiadanie prywatnego basenu to bez wątpienia jedna z największych przyjemności lata. Jednak dla wielu właścicieli jego utrzymanie staje się długą, żmudną i pełną wyzwań rutyną. Opadające liście, nawiewany piasek, drobne glony na dnie oraz zanieczyszczenia nanoszone przez kąpiących się nieustannie psują jakość i przejrzystość wody.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Wielu z nas staje przed dylematem: w pełni automatyczny robot basenowy jest co prawda wygodny, ale kosztuje fortunę, a przy tym często okazuje się bezradny wobec brudu na schodach czy w narożnikach. Z kolei tradycyjne odkurzacze przewodowe wymagają uciążliwego montażu, podłączania węży do pompy i odpowietrzania układu, co skutecznie zniechęca do pracy. Właśnie dlatego coraz większą popularnością cieszy się&nbsp;<strong>ręczny odkurzacz do basenu</strong>.</span></p><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Czy takie urządzenie rzeczywiście zdaje egzamin w codziennej praktyce? Czy potrafi skutecznie rozwiązać problemy z czyszczeniem basenu? Poniżej szczegółowo analizujemy zalety tego rozwiązania.</span></p><h2><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>I. Dlaczego Twój basen potrzebuje ręcznego odkurzacza?</strong></span></h2><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Aby ocenić, czy dany sprzęt jest przydatny, musimy przyjrzeć się konkretnym wyzwaniom, jakie przed nim stawia codzienne użytkowanie. W praktyce&nbsp;<strong>ręczny odkurzacz do basenu</strong>, dzięki swojej wyjątkowej mobilności i prostocie, staje się niezastąpionym „zadaniem specjalnym” w pielęgnacji przydomowego akwenu:</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>1. „Lek na całe zło” przy punktowym sprzątaniu</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Większość basenu może być idealnie czysta, ale na dnie zawsze wyląduje kilka liści po wietrznym popołudniu lub zbierze się trochę osadu w jednym kącie. Rozkładanie ciężkiego, skomplikowanego sprzętu dla tak małego zabrudzenia jest po prostu nieopłacalne. Ręczny odkurzacz do basenu jest zawsze pod ręką – wystarczy kilka minut, by punktowo przywrócić nieskazitelną czystość wody.</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>2. Pogromca schodów, narożników i trudnodostępnych miejsc</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Automatyczne roboty czyszczące najczęściej omijają lub ślizgają się na schodach basenowych, płytkich półkach do opalania, w wannach z hydromasażem (Jacuzzi) oraz na załamaniach ścian. Urządzenie ręczne jest w pełni kontrolowane przez użytkownika – dociera dokładnie tam, gdzie jest to potrzebne, gwarantując czyszczenie bez martwych stref.</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>3. Koniec z plączącymi się kablami i rurami</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Nowoczesne, wysokiej jakości ręczne odkurzacze do basenu posiadają bezprzewodową konstrukcję zasilaną akumulatorem litowo-jonowym. Eliminuje to potrzebę podłączania węży wodnych, odprowadzania powietrza czy rozwijania kabli sieciowych, co znacznie podnosi także bezpieczeństwo użytkowania urządzenia w wodzie.</span></p><h2><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>II. Nowy standard lekkiego czyszczenia premium:&nbsp;</strong></span><a href="https://pl.mova.tech/products/mova-handler-v10-robotic-pool-cleaner"><span style="background-color:transparent;color:#1155cc;"><strong><u>MOVA Handler V10</u></strong></span></a></h2><figure class="image image-style-align-center"><img style="aspect-ratio:452/548;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/30/image.png" width="452" height="548"></figure><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Jeśli szukasz profesjonalnego urządzenia, które łączy potężną siłę ssania z dopracowaną konstrukcją, ręczny odkurzacz do basenu MOVA Handler V10 to absolutnie bezkonkurencyjny wybór w swojej klasie.</span></p><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Marka&nbsp;</span><a href="http://pl.mova.tech"><span style="background-color:transparent;color:#1155cc;"><u>MOVA</u></span></a><span style="background-color:transparent;color:#000000;"> z powodzeniem przeniosła swoje bogate doświadczenie w dziedzinie zaawansowanych silników ssących i aerodynamiki domowej bezpośrednio do środowiska wodnego. Oto kluczowe parametry, które wyróżniają model Handler V10 na tle konkurencji:</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>1. Potężna siła ssania 4200 l/h – usuwa piasek, żwir i liście</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Wiele tanich odkurzaczy ręcznych traci moc przy kontakcie z drobnym żwirem lub dużymi, mokrymi liśćmi. MOVA Handler V10 oferuje imponujący przepływ wody na poziomie 4200 litrów na godzinę. Dzięki zoptymalizowanemu przepływowi wewnętrznemu błyskawicznie i bez problemu zasysa muł, włosy, uporczywe glony, piasek, a nawet opadłe liście.</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>2. Pierwsza w branży w pełni przezroczysta głowica ssąca</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">To genialne i niezwykle praktyczne rozwiązanie. Dzięki przezroczystej końcówce ssącej podczas pracy dokładnie widzisz, jak brud jest wciągany do środka. Taka natychmiastowa informacja zwrotna pozwala precyzyjnie namierzyć zanieczyszczenia i zapobiega wielokrotnemu przesuwaniu odkurzacza w tym samym miejscu, co oszczędza Twój czas i energię. Po zdjęciu szerokiej ssawki urządzenie dociera do najwęższych szczelin przy krawędziach basenu.</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>3. Technologia pompy osiowej – idealna praca w płytkiej wodzie (do 0,2 m)</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Tradycyjne odkurzacze z pompami odśrodkowymi w płytkiej wodzie (np. na stopniach basenowych czy brodzikach) łatwo zasysają powietrze. Prowadzi to do utraty siły ssania, a nawet uszkodzenia silnika. MOVA Handler V10 wykorzystuje zaawansowaną pompę osiową (Axial Flow Pump), która zapewnia stabilną i stałą moc ssania nawet na głębokości zaledwie 0,2 metra. Co więcej, poziom hałasu podczas pracy wynosi około 50 dB – odkurzacz jest cichy jak letni zefirek i nie zakłóci Twojego relaksu nad wodą.</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>4. Szybkie ładowanie w 1,5 godziny + 60 minut pracy</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Największą obawą przy urządzeniach bezprzewodowych jest czas pracy baterii. MOVA zastosowała zaawansowaną technologię szybkiego ładowania – pełne naładowanie akumulatora zajmuje zaledwie 1,5 godziny (kilkukrotnie szybciej niż w przypadku konkurencyjnych modeli ładujących się po 4-5 godzin). W pełni naładowana bateria pozwala na 60 minut nieprzerwanej pracy, co w zupełności wystarczy na dokładne posprzątanie średniego lub dużego basenu przydomowego oraz luksusowego domowego SPA.</span></p><h3><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>5. Podwójne precyzyjne filtry i duży kosz na zanieczyszczenia o pojemności 1,8 l</strong></span></h3><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Aby skutecznie radzić sobie z różnymi rodzajami zanieczyszczeń w zależności od sezonu, MOVA wyposażyła odkurzacz w dwa rodzaje worków filtrujących:</span></p><ul><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#000000;" data-list-item-id="efb8b480d77d8073149922e826d280408"><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>Worek 300 μm</strong>: przeznaczony do zatrzymywania jesiennych liści, owadów i grubszego piasku.</span></li><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#000000;" data-list-item-id="ec91ec89bb2babae781f4ffd5d0c94dac"><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>Precyzyjny worek 30 μm</strong>: zatrzymuje niewidoczny dla oka drobny pył, obumarłe glony, muł i włosy, zapobiegając ich powrotowi do wody i wtórnemu mętnieniu basenu.</span></li></ul><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">W połączeniu z dużym koszem o pojemności 1,8 litra nie musisz co chwilę przerywać pracy, by go opróżnić. Po zakończeniu sprzątania sprytny system pozwala opróżnić pojemnik jednym kliknięciem – szybko, higienicznie i bez brudzenia rąk.</span></p><h2><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>III. Komfort użytkowania: płynnie, lekko i bezpiecznie</strong></span></h2><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Projektanci MOVA zadbali również o nienaganną ergonomię. Urządzenie wyposażone jest w wytrzymały aluminiowy kij teleskopowy o długości 1,8 metra, który pozwala dosięgnąć dna nawet na głębokości 3 metrów. Antypoślizgowa rękojeść o specjalnej teksturze zapewnia pewny chwyt nawet mokrymi dłońmi.</span></p><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>Wskazówka eksperta:</strong> Urządzenie posiada najwyższy certyfikat wodoodporności IPX8 oraz wbudowany system ochrony przed niskim napięciem. Wystarczy wcisnąć przycisk zasilania i zanurzyć odkurzacz w wodzie, by lekko, płynnie i elegancko zadbać o czystość basenu – zupełnie jak podczas odkurzania dywanu w salonie.</span></p><h2><span style="background-color:transparent;color:#000000;"><strong>IV. Podsumowanie: Czy warto kupić ręczny odkurzacz do basenu?</strong></span></h2><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Jeśli posiadasz już automatycznego robota czyszczącego, ręczny odkurzacz do basenu będzie dla niego doskonałym dopełnieniem, które dotrze w miejsca niedostępne dla robota (schody, narożniki). Jeśli natomiast masz mniejszy basen stelażowy, rozporowy lub wannę SPA, urządzenie to stanie się Twoim głównym, najbardziej opłacalnym i poręcznym pomocnikiem w walce z brudem.</span></p><p><span style="background-color:transparent;color:#000000;">Zapomnij o nieefektywnym i męczącym sprzątaniu. Wybierz profesjonalne narzędzie takie jak MOVA Handler V10, które łączy w sobie potężną siłę ssania, przezroczystą konstrukcję, szybkie ładowanie i uniwersalność na każdej głębokości. Oszczędź swój czas i ciesz się krystalicznie czystą, błękitną wodą podczas letniego wypoczynku!</span></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Reklama między półkami działa. Niemal co drugi klient zmienia pod jej wpływem zakupowe plany]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55999,reklama-miedzy-polkami-dziala-niemal-co-drugi-klient-zmienia-pod-jej-wplywem-zakupowe-plany</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55999,reklama-miedzy-polkami-dziala-niemal-co-drugi-klient-zmienia-pod-jej-wplywem-zakupowe-plany</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 13:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-reklama-miedzy-polkami-dziala-niemal-co-drugi-klient-zmienia-pod-jej-wplywem-zakupowe-plany-1785410570.png</url>
                        <title>Reklama między półkami działa. Niemal co drugi klient zmienia pod jej wpływem zakupowe plany</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55999,reklama-miedzy-polkami-dziala-niemal-co-drugi-klient-zmienia-pod-jej-wplywem-zakupowe-plany</link>
                    </image><description>Reklama w sklepie nie jest już tylko kolorowym tłem dla codziennych zakupów. Coraz częściej staje się impulsem, który prowadzi klienta prosto od spojrzenia do półki. Z raportu UCE Research i MyShopTV wynika, że blisko połowa osób, które zauważyły reklamę emitowaną na nośnikach w placówkach handlowych, zareagowała na jej przekaz. Część klientów kupiła produkt natychmiast, inni zapisali go w pamięci na kolejną wizytę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Reklama trafia do klienta w decydującym momencie</h2><p>Sklep jest miejscem szczególnym. Konsument nie ogląda w nim reklamy z kanapy, nie przewija jej na ekranie telefonu i nie odkłada decyzji na bliżej nieokreśloną przyszłość. Znajduje się już w przestrzeni zakupowej, często z koszykiem w dłoni i konkretnym zamiarem wydania pieniędzy.</p><p>To właśnie dlatego reklamy emitowane na ekranach i innych nośnikach znajdujących się bezpośrednio w sklepach mogą mieć tak silne oddziaływanie. Według raportu UCE Research i MyShopTV <strong>48,6 proc. badanych, którzy dostrzegli reklamę w placówce handlowej, zadeklarowało, że wpłynęła ona na ich zachowanie zakupowe</strong>.</p><p>Najbardziej bezpośrednią reakcję odnotowano u 16,2 proc. respondentów. Osoby te od razu sięgnęły po reklamowany produkt i włożyły go do koszyka.</p><p>Kolejne 32,4 proc. klientów nie dokonało zakupu natychmiast, ale zaczęło go rozważać albo zadeklarowało, że może wrócić po produkt przy następnej okazji.</p><h2>Zakup nie zawsze następuje od razu</h2><p>Wyniki badania pokazują, że skuteczności reklamy nie należy mierzyć wyłącznie liczbą produktów sprzedanych kilka sekund po wyemitowaniu komunikatu.</p><p>Ponad 21 proc. badanych przyznało, że może kupić reklamowany artykuł podczas kolejnej wizyty w sklepie. Ponad 11 proc. rozważało zakup, choć ostatecznie z niego zrezygnowało.</p><p>To oznacza, że reklama może uruchomić proces, którego efekt pojawi się dopiero później. Konsument zapamiętuje markę, porównuje ceny, sprawdza skład albo czeka na promocję. Produkt, który wcześniej był dla niego niemal niewidoczny, zaczyna istnieć w świadomości zakupowej.</p><p>Jak zauważył Maciej Tygielski, współautor raportu z MyShopTV, retail media w Polsce nadal znajdują się na etapie rozwoju, jednak zebrane dane wskazują, że klienci dostrzegają takie komunikaty i aktywnie na nie reagują.</p><h2>Między potrzebą a impulsem</h2><p>Reklama w miejscu sprzedaży działa na styku planu i impulsu. Klient może wejść do sklepu po pieczywo, mleko i kilka podstawowych produktów, a wyjść z towarem, którego wcześniej nie zamierzał kupować.</p><p>Nie musi to oznaczać całkowicie przypadkowej decyzji. Często przekaz reklamowy jedynie przypomina o istniejącej potrzebie albo kieruje uwagę na konkretny produkt spośród wielu podobnych.</p><p>To moment podobny do filmowej sceny, w której bohater zauważa szczegół zmieniający dalszy bieg wydarzeń. Reklama nie zawsze tworzy potrzebę od zera. Niekiedy po prostu pojawia się w odpowiedniej chwili i podsuwa gotową odpowiedź.</p><p>Dla sprzedawców i producentów to niezwykle cenna przestrzeń. Komunikat trafia bowiem do osoby, która znajduje się zaledwie kilka kroków od reklamowanego produktu.</p><h2>Ponad 43 proc. klientów nie kupiło produktu</h2><p>Nie wszyscy konsumenci ulegają reklamowemu przekazowi. <strong>43,9 proc. osób, które zauważyły reklamę w sklepie, zadeklarowało, że nie skłoniła ich ona do zakupu.</strong></p><p>Autorzy raportu podkreślają jednak, że brak natychmiastowej transakcji nie musi oznaczać całkowitej nieskuteczności komunikatu.</p><p>Zakup jest dopiero ostatnim etapem procesu decyzyjnego. Wcześniej pojawia się zwrócenie uwagi na produkt, zainteresowanie ofertą, porównanie jej z innymi propozycjami czy samo zapamiętanie marki.</p><p>Reklama może więc działać nawet wtedy, gdy klient przechodzi obok półki bez zatrzymania. Jej wpływ może ujawnić się podczas kolejnych zakupów, szczególnie gdy konsument ponownie zobaczy produkt albo zetknie się z promocją.</p><h2>Sklepy zmieniają się w przestrzeń medialną</h2><p>Retail media, czyli reklamy kierowane do konsumentów za pośrednictwem kanałów należących do sprzedawców detalicznych, stają się coraz ważniejszym elementem handlu.</p><p>Dawniej sklep był przede wszystkim miejscem ekspozycji produktów. Dziś coraz częściej przypomina także niewielkie studio reklamowe. Ekrany, elektroniczne etykiety, komunikaty głosowe i cyfrowe nośniki tworzą przestrzeń, w której sprzedaż spotyka się z marketingiem.</p><p>Dla sieci handlowych oznacza to możliwość dodatkowego zarabiania na powierzchni sklepu. Dla producentów – dotarcie do klienta dokładnie w chwili, gdy podejmuje on decyzję. Dla konsumentów natomiast oznacza jeszcze większą liczbę bodźców, które konkurują o uwagę i zawartość portfela.</p><h2>Najskuteczniejsza reklama stoi obok produktu</h2><p>Badanie pokazuje, że reklama umieszczona w punkcie sprzedaży może być skuteczniejsza niż przekaz oglądany wcześniej w internecie, telewizji czy mediach społecznościowych. Nie dzieli jej bowiem od zakupu kilka godzin albo dni. Czasem dzieli ją zaledwie wyciągnięcie ręki.</p><p>W tej sytuacji granica między informacją a impulsem staje się wyjątkowo cienka. Klient może sądzić, że samodzielnie podjął decyzję, choć wcześniej jego uwagę skierowano na konkretny produkt, cenę lub promocję.</p><p>Nie oznacza to, że konsumenci są całkowicie bezbronni wobec reklam. Wyniki pokazują jednak jasno, że komunikat widoczny w sklepie potrafi zmienić zakupowy scenariusz niemal co drugiej osoby, która go zauważy.</p><h2>Badanie przeprowadzono przed sklepami</h2><p>Raport powstał na podstawie wywiadów bezpośrednich z klientami opuszczającymi sklepy. Do udziału kwalifikowano osoby w wieku od 18 do 65 lat, które w chwili badania robiły zakupy w analizowanej placówce.</p><p>Łączna liczba respondentów wyniosła blisko tysiąc osób.</p><p>Wyniki nie pozostawiają wielu wątpliwości: reklama w sklepie nie jest już dodatkiem do sprzedaży. Coraz częściej staje się jej aktywnym uczestnikiem — cichym sprzedawcą, który nie podchodzi do klienta, nie zadaje pytań, ale potrafi skutecznie skierować jego wzrok i rękę w stronę konkretnej półki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 11:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027-1785404885.jpg</url>
                        <title>Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</link>
                    </image><description>Nowe twarze, liczne grono wychowanków, przedstawienie sztabu szkoleniowego i zawodników, a przede wszystkim tłumy kibiców. W środowy wieczór Park Solidarność zamienił się w zielono-czerwone serce Tomaszowa Mazowieckiego. To właśnie tam odbyła się oficjalna prezentacja pierwszego zespołu RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki przed sezonem 2026/2027.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Punktualnie o godzinie 19.00 muszla koncertowa w Parku Solidarność wypełniła się barwami Lechii. Na widowni pojawili się sympatycy klubu, rodziny zawodników, młodzi adepci futbolu oraz kibice, którzy od lat towarzyszą drużynie zarówno podczas zwycięstw, jak i trudniejszych momentów.</p><p>Było głośno, efektownie i rodzinnie. Z jednej strony oficjalne wystąpienia, prezentacja piłkarzy i rozmowa z trenerem, z drugiej autografy, wspólne zdjęcia oraz pokaz przygotowany przez kibiców. Wszystko to stworzyło atmosferę przypominającą, że Lechia jest czymś więcej niż tylko drużyną piłkarską. Jest częścią lokalnej tożsamości.</p><h2>Oficjalne rozpoczęcie i informacje o stadionie</h2><p>Wydarzenie rozpoczęli <strong>wiceprezydent Tomaszowa Mazowieckiego Tomasz Migała</strong> oraz <strong>prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu Tomasz Łuczkowski</strong>.</p><p>W swoich wystąpieniach podkreślili zaangażowanie zawodników i sztabu szkoleniowego w czasie letniego okresu przygotowawczego. Życzyli drużynie powodzenia w nadchodzących rozgrywkach oraz udanego sezonu.</p><p>Podczas spotkania pojawił się również temat modernizacji Stadionu Miejskiego. Przekazano, że prace związane z budową nowej hali oraz trybun przebiegają zgodnie z harmonogramem.</p><p>Dla kibiców była to ważna informacja. Nowoczesna infrastruktura ma bowiem nie tylko poprawić warunki rozgrywania spotkań, ale również stworzyć klubowi lepsze możliwości dalszego rozwoju.</p><h2>Bohaterowie sezonu wyszli na scenę</h2><p>Po zakończeniu części oficjalnej uwaga publiczności skupiła się na zawodnikach. Piłkarze byli prezentowani kolejno według formacji — od bramkarzy, przez obrońców i pomocników, aż po napastników.</p><p>Każde nazwisko wywoływało reakcję zgromadzonych kibiców. Szczególnie ciepło witano zawodników dobrze znanych tomaszowskiej publiczności, ale nie brakowało również zainteresowania nowymi twarzami, które mają wzmocnić zespół w nadchodzących rozgrywkach.</p><p>Na scenie pojawił się także sztab szkoleniowy z trenerem <strong>Bartoszem Grzelakiem</strong> na czele.</p><h2>Nowe twarze i młodość z tomaszowskiej akademii</h2><p>Szczególną uwagę poświęcono piłkarzom, którzy dołączyli do Lechii przed rozpoczęciem sezonu. Każdy z nowych zawodników został indywidualnie przedstawiony kibicom.</p><p>Chwilę później przed publicznością zaprezentowała się liczna grupa wychowanków <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong>, którzy zostali włączeni do kadry pierwszego zespołu.</p><p>To właśnie obecność młodych zawodników była jednym z najmocniejszych akcentów środowej prezentacji. Klub konsekwentnie stawia na rozwój własnej akademii i daje szansę piłkarzom wychowanym w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>W sezonie 2026/2027 Lechia będzie dysponowała jedną z najmłodszych kadr w całej III lidze. W zespole znalazło się aż <strong>16 zawodników posiadających status młodzieżowca</strong>, a dziewięciu z nich to wychowankowie klubowej akademii.</p><p>To liczby, które wyraźnie pokazują kierunek obrany przez klub. Zamiast budować drużynę wyłącznie poprzez transfery, Lechia chce rozwijać piłkarzy związanych z Tomaszowem i stopniowo wprowadzać ich do seniorskiego futbolu.</p><h2>Trener Grzelak o przygotowaniach i celach</h2><p>Podczas prezentacji nie zabrakło rozmowy z trenerem <strong>Bartoszem Grzelakiem</strong>. Szkoleniowiec podsumował letni okres przygotowawczy, odniósł się do przeprowadzonych transferów oraz przedstawił cele zespołu na sezon 2026/2027.</p><p>Choć przed pierwszym gwizdkiem trudno składać wielkie deklaracje, z wypowiedzi trenera przebijał optymizm i wiara w młody zespół. Lechia ma być drużyną ambitną, odważną i gotową do rywalizacji z każdym przeciwnikiem.</p><p>Bartosz Grzelak ogłosił także, że funkcję kapitana zespołu będzie pełnił <strong>Mateusz Awdziewicz</strong>. To właśnie on ma prowadzić drużynę na boisku i być jednym z jej najważniejszych liderów.</p><h2>Pirotechnika, wspólne zdjęcia i autografy</h2><p>Po zakończeniu oficjalnej prezentacji zawodnicy oraz członkowie sztabu szkoleniowego wspólnie zapozowali do pamiątkowego zdjęcia.</p><p>Wyjątkowego klimatu wydarzeniu dodali kibice Lechii zrzeszeni w grupie <strong>Lokalni Patrioci</strong>. Przygotowali oni pokaz pirotechniczny, którym w symboliczny sposób wyrazili swoje wsparcie dla drużyny przed inauguracją ligowych zmagań.</p><p>Zielono-czerwone światło, doping i klubowe barwy sprawiły, że Park Solidarność na kilka chwil przypominał stadion podczas ważnego spotkania. Był to wyraźny sygnał, że kibice są gotowi na nowy sezon.</p><p>Na zakończenie zawodnicy i członkowie sztabu zeszli ze sceny do zgromadzonych fanów. Był czas na autografy, rozmowy oraz wspólne fotografie. Najwięcej emocji spotkania z piłkarzami wzbudzały wśród najmłodszych kibiców, dla których zawodnicy Lechii są lokalnymi sportowymi bohaterami.</p><h2>Optymizm przed pierwszym gwizdkiem</h2><p>Środowa prezentacja pokazała, że przed rozpoczęciem sezonu w Tomaszowie Mazowieckim nie brakuje nadziei. Klub stawia na młodych zawodników, własnych wychowanków i stopniowe budowanie drużyny, która ma dostarczyć kibicom wielu emocji.</p><p>Nie wiadomo jeszcze, jaki scenariusz napisze sezon 2026/2027. Futbol bywa przecież nieprzewidywalny, a ligowa tabela nie zawsze układa się zgodnie z oczekiwaniami. Jedno jest jednak pewne — Lechia nie będzie w tych rozgrywkach sama.</p><p>Za zespołem stoi miasto, akademia i kibice, którzy już podczas prezentacji pokazali, że zielono-czerwone barwy nadal potrafią rozpalić Tomaszów Mazowiecki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kortowa epopeja Piotra Kucharskiego. Radny tropił mączkę, miasto zdobyło 1,6 miliona złotych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55997,kortowa-epopeja-piotra-kucharskiego-radny-tropil-maczke-miasto-zdobylo-1-6-miliona-zlotych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55997,kortowa-epopeja-piotra-kucharskiego-radny-tropil-maczke-miasto-zdobylo-1-6-miliona-zlotych</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 23:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kortowa-epopeja-piotra-kucharskiego-radny-tropil-maczke-miasto-zdobylo-1-6-miliona-zlotych-1785361462.png</url>
                        <title>Kortowa epopeja Piotra Kucharskiego. Radny tropił mączkę, miasto zdobyło 1,6 miliona złotych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55997,kortowa-epopeja-piotra-kucharskiego-radny-tropil-maczke-miasto-zdobylo-1-6-miliona-zlotych</link>
                    </image><description>Piotr Kucharski stworzył czterostronicową interpelację poświęconą rozebranym kortom, wywiezionej mączce ceglanej i niemal kryminalnej zagadce jej „utylizacji”. Zanim jednak kurz po tym dokumencie zdążył opaść, Tomaszów Mazowiecki otrzymał 1,6 mln zł na budowę czterech nowoczesnych kortów tenisowych przy Arenie Lodowej. Radny szukał więc garści starej mączki, podczas gdy miasto właśnie przywoziło z Łodzi walizkę pieniędzy na cały kompleks.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są interpelacje dotyczące wielomilionowych inwestycji, bezpieczeństwa mieszkańców, komunikacji, szkół albo fatalnego stanu ulic. Są też interpelacje, w których radny przez cztery strony pochyla się nad losem mączki ceglanej.</p><p>Piotr Kucharski wybrał tę drugą drogę.</p><p>W dokumencie z 8 lipca radny domaga się szczegółowych informacji o rozbiórce kortów przy ulicach Ligi Morskiej i Rzecznej. Pyta między innymi, dlaczego nie odzyskano wierzchniej warstwy kortów, kto odpowiadał za specyfikację zamówienia, ile kosztowała rozbiórka, czy przeprowadzono analizę kosztów i korzyści oraz czy podjęto dialog społeczny w sprawie wywiezienia mączki.</p><p>Czytając ten dokument, można odnieść wrażenie, że gdzieś na obrzeżach Tomaszowa doszło do wielkiej katastrofy surowcowej. Jakby z miasta zniknęły nie stare korty, lecz narodowe rezerwy strategiczne. To prawdziwy samorządowy "Lot nad Kukułczym gniazdem". Tylko siostra Ratched ma już dosyć radnych schizofreników.&nbsp;</p><h2>„Gdzie jest mączka?” – tomaszowski thriller samorządowy</h2><p>Radny Kucharski pyta, czy mączkę można było zdeponować w bazie miejskiej, przekazać klubom sportowym albo wykorzystać ponownie. W interpelacji pojawia się nawet zarzut możliwego naruszenia zasady celowości i gospodarności wydatkowania środków publicznych.</p><p>Brzmi poważnie. Niemal jak „Chinatown” Romana Polańskiego, tyle że zamiast wody mamy ceglaną mączkę, a zamiast Jacka Nicholsona — radnego miejskiego z kalkulatorem i apteczną wagą.</p><p>Problem polega na tym, że trzy tygodnie po złożeniu tej epopei miasto poinformowało o podpisaniu umowy na <strong>1,6 mln zł dofinansowania</strong> na budowę całego kompleksu czterech kortów tenisowych przy Arenie Lodowej. Łączna wartość zadania wynosi ponad <strong>2,77 mln zł</strong>.</p><p>Będą cztery korty z mączki ceglanej, oświetlenie, systemy zraszania, piłkochwyty, trybuny, ścianka treningowa, zaplecze szatniowe, toalety, drogi manewrowe, parkingi oraz wyposażenie do utrzymywania nawierzchni.</p><p>Krótko mówiąc: Kucharski pytał o los starego wiadra farby, gdy do miasta właśnie jechała cała ekipa remontowa.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55996,cztery-nowe-korty-tenisowe-przy-arenie-lodowej-tomaszow-otrzymal-1-6-mln-zl-dofinansowania"></oembed></figure><h2>Radny walczy o przeszłość, miasto buduje przyszłość</h2><p>Oczywiście radny ma prawo pytać o każdą wydaną złotówkę. Kontrola władzy wykonawczej jest jednym z podstawowych obowiązków samorządowca. Tyle że kontrola może być rzeczowa albo może zamienić się w teatr polityczny, w którym główną rolę gra kilka ton starej nawierzchni.</p><p>Interpelacja Kucharskiego jest rozbudowana jak wniosek komisji śledczej. Mamy dziesięć szczegółowych pytań, trzy rozdziały, analizę formalną, ekonomiczną i ekologiczną, a na końcu zdjęcie satelitarne kortów. Brakuje jedynie mapy pokazującej ostatnią znaną lokalizację każdego ziarenka mączki oraz śladu węglowego przy jej transporcie na wysypisko.&nbsp;</p><p>Radny pisze o „ogromnym poruszeniu społecznym”. Nie przedstawia jednak w dokumencie żadnych danych pokazujących jego skalę: liczby podpisów, petycji, nazw organizacji ani oficjalnych stanowisk klubów. Jest za to dużo poważnych słów i jeszcze więcej pogrubień.</p><p>To &nbsp;typowa sztuczka Kucharskiego: kiedy brakuje wielkiego problemu, trzeba bardzo dużą czcionką opisać mały.</p><h2>Mączka kontra 1,6 miliona</h2><p>Najbardziej komiczny jest kontrast między skalą interpelacji a skalą nowej inwestycji.</p><p>Piotr Kucharski pyta, ile miasto wyda na zakup i ułożenie nowej mączki. Tymczasem dofinansowanie obejmuje nie worek surowca, lecz nowoczesny kompleks sportowy. &nbsp;To trochę tak, jakby podczas budowy nowego domu radny zwołał konferencję prasową, aby zapytać, dlaczego nie zachowano tapety ze starej kuchni.</p><h2>Korty powstaną. Polityczna mączka pozostanie</h2><p>Nowa inwestycja pokazuje przede wszystkim, jak łatwo w samorządzie pomylić kontrolę z widowiskiem.</p><p>Miasto zdobyło środki zewnętrzne, przygotowało projekt czterech kortów i podpisało umowę na dofinansowanie. To jest konkret, który będzie można oceniać: według kosztów, jakości wykonania, dostępności obiektu i późniejszych zasad korzystania.</p><p>Interpelacja Piotra Kucharskiego także pozostanie konkretem — ale raczej jako dokument epoki, w której lokalny radny postanowił wejść do historii Tomaszowa jako obrońca ceglanej mączki oraz nadpilickich komarów.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Cztery nowe korty tenisowe przy Arenie Lodowej. Tomaszów otrzymał 1,6 mln zł dofinansowania]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55996,cztery-nowe-korty-tenisowe-przy-arenie-lodowej-tomaszow-otrzymal-1-6-mln-zl-dofinansowania</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55996,cztery-nowe-korty-tenisowe-przy-arenie-lodowej-tomaszow-otrzymal-1-6-mln-zl-dofinansowania</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 22:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cztery-nowe-korty-tenisowe-przy-arenie-lodowej-tomaszow-otrzymal-1-6-mln-zl-dofinansowania-1785388611.jpg</url>
                        <title>Cztery nowe korty tenisowe przy Arenie Lodowej. Tomaszów otrzymał 1,6 mln zł dofinansowania</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55996,cztery-nowe-korty-tenisowe-przy-arenie-lodowej-tomaszow-otrzymal-1-6-mln-zl-dofinansowania</link>
                    </image><description>W sąsiedztwie Areny Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim powstanie nowoczesny kompleks czterech kortów tenisowych. Wartość inwestycji przekracza 2,77 mln zł, a 1,6 mln zł stanowi dofinansowanie przyznane przez samorząd województwa łódzkiego. Umowę w tej sprawie podpisał prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowa inwestycja ma być kolejnym elementem rozbudowy sportowego zaplecza miasta. Nie chodzi przy tym o ustawienie kilku siatek i wysypanie ceglanej mączki. Z zapowiedzi samorządu wynika, że przy Arenie Lodowej powstanie pełny kompleks, przystosowany zarówno do rekreacyjnej gry mieszkańców, szkolenia dzieci i młodzieży, jak i organizowania zawodów.</p><h2>Cztery korty, trybuny i oświetlenie</h2><p>Projekt obejmuje budowę <strong>czterech kortów tenisowych z nawierzchnią wykonaną z mączki ceglanej</strong>. Jeden z nich zostanie wyposażony w obustronne trybuny dla publiczności. Wszystkie korty mają posiadać systemy zraszania, oświetlenie oraz ogrodzenia z piłkochwytami.</p><p>W ramach prac przewidziano również budowę ścianki treningowej, ciągów pieszych, dróg manewrowych oraz miejsc parkingowych — w tym stanowisk przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami. Powstanie także kontenerowy budynek zaplecza z magazynem, szatniami i toaletami. Miasto zakupi niezbędne wyposażenie: słupki, siatki, walce oraz urządzenia do wyznaczania linii na kortach.</p><p>To ważne, bo bez odpowiedniego zaplecza nawet najładniejszy obiekt sportowy szybko staje się dekoracją. Tutaj projekt od początku ma tworzyć funkcjonalną całość — miejsce, do którego można przyjść z rakietą, przebrać się, trenować po zmroku i rozegrać zawody z udziałem publiczności.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1024/640;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/29/2306d10596f95511420830e9def402c3-xl.jpg" width="1024" height="640"></figure><h2>Inwestycja za ponad 2,7 mln zł</h2><p>Całkowity koszt budowy kompleksu wynosi dokładnie <strong>2 771 557 zł</strong>. Dofinansowanie z budżetu województwa łódzkiego to <strong>1,6 mln zł</strong>, co oznacza, że pozostałą część wydatków będzie musiał zabezpieczyć tomaszowski samorząd.</p><p>Umowy z samorządami podpisano 29 lipca w Tomaszowie Mazowieckim. Wsparcie zostało przyznane w ramach programu rozwoju infrastruktury sportowej realizowanego przez województwo łódzkie wspólnie z Ministerstwem Sportu i Turystyki.</p><p>Marszałek województwa łódzkiego Joanna Skrzydlewska podkreślała podczas podpisania umów, że finansowanie obiektów sportowych jest inwestycją nie tylko w wyniki zawodników, ale przede wszystkim w zdrowie i jakość życia mieszkańców. Zwracała również uwagę na rosnące zainteresowanie tenisem, do którego przyczyniają się sukcesy polskich sportowców.</p><h2>Sportowy kompleks wokół Areny</h2><p>Lokalizacja nowych kortów nie jest przypadkowa. Obiekt powstanie w bezpośrednim sąsiedztwie Areny Lodowej, która w ciągu kilku lat stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów sportowej infrastruktury Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Nowe korty mogą poszerzyć ofertę całego kompleksu i sprawić, że teren wokół Areny będzie wykorzystywany intensywniej również poza sezonem łyżwiarskim. Obok lodu pojawi się ceglana mączka, obok panczenów — rakiety tenisowe. Dwie zupełnie różne dyscypliny, ale ten sam cel: stworzenie miejsca, które nie będzie przeznaczone wyłącznie dla zawodowców.</p><p>Dla mieszkańców najważniejsze będzie jednak to, na jakich zasadach korty zostaną udostępnione. Samorząd nie przedstawił jeszcze informacji dotyczących przyszłego cennika, godzin otwarcia, operatora obiektu ani systemu rezerwacji. Nie podano również terminu rozpoczęcia i zakończenia prac.</p><h2>Szansa dla dzieci i lokalnych klubów</h2><p>Jeżeli obiekt zostanie dobrze zarządzany, może stać się miejscem prowadzenia zajęć dla szkół, treningów klubowych, turniejów amatorskich oraz wydarzeń o większej randze. Cztery korty pozwalają już myśleć nie tylko o pojedynczych treningach, ale o stworzeniu lokalnego ośrodka tenisowego.</p><p>W Tomaszowie przez lata brakowało nowoczesnego i zwartego kompleksu tenisowego z odpowiednim zapleczem. Planowana inwestycja może tę lukę wypełnić. Samo przecięcie wstęgi nie wystarczy jednak do zbudowania tenisowej tradycji. Potrzebni będą trenerzy, dostępne cenowo zajęcia, oferta dla dzieci i młodzieży oraz rozsądne zasady korzystania z kortów przez mieszkańców.</p><p>Dopiero wtedy ponad 2,7 mln zł wydane na sport przestanie być jedynie kolejną pozycją w samorządowej tabeli inwestycji, a stanie się realnym impulsem do rozwoju aktywności fizycznej w mieście.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czym różni się okulista od optometrysty - kto i kiedy powinien nas zbadać]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55995,czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55995,czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 17:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac-1785337852.jpg</url>
                        <title>Czym różni się okulista od optometrysty - kto i kiedy powinien nas zbadać</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55995,czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac</link>
                    </image><description>Wiele osób umawiając się na &quot;badanie wzroku&quot; nie do końca zdaje sobie sprawę, że może trafić do dwóch zupełnie różnych specjalistów - okulisty albo optometrysty. Oba zawody dotyczą oczu i widzenia, ale różnią się wykształceniem, uprawnieniami oraz zakresem badań, jakie mogą wykonać. Mylenie tych dwóch profesji bywa problematyczne, zwłaszcza gdy objawy, z którymi się zgłaszamy, wymagają diagnostyki i leczenia medycznego, a nie tylko doboru okularów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W tym artykule wyjaśniamy, na czym dokładnie polega różnica między okulistą a optometrystą, jakie badania i usługi oferuje każdy z nich, oraz w jakich sytuacjach warto wybrać się do jednego, a kiedy koniecznie do drugiego. Dzięki temu łatwiej będzie świadomie zaplanować wizytę i uniknąć sytuacji, w której objaw wymagający pilnej konsultacji lekarskiej trafia najpierw do specjalisty, który nie ma uprawnień, by go zdiagnozować i leczyć.</p><h3>Kim jest okulista</h3><p><a href="https://iris-med.pl/">Okulista</a>, nazywany też lekarzem okulistą, to lekarz medycyny, który ukończył studia medyczne, a następnie odbył wieloletnią specjalizację z okulistyki. Jako lekarz ma pełne uprawnienia do diagnozowania i leczenia chorób oczu, przepisywania leków, kierowania na zabiegi i operacje okulistyczne, a także wystawiania recept i zwolnień lekarskich. To jedyny specjalista spośród tych dwóch, który może rozpoznać i leczyć choroby takie jak jaskra, zaćma, retinopatia cukrzycowa czy zwyrodnienie plamki żółtej, a w razie potrzeby również je operować lub skierować pacjenta na odpowiedni zabieg.</p><p>Wizyta u okulisty obejmuje zwykle znacznie szerszy zakres badań niż standardowy dobór okularów - lekarz ocenia stan całego narządu wzroku, w tym struktury wewnętrzne oka, takie jak siatkówka, naczyniówka czy nerw wzrokowy. Dzięki wykształceniu medycznemu okulista potrafi też powiązać stan oczu z chorobami ogólnoustrojowymi, na przykład cukrzycą czy nadciśnieniem, które często dają pierwsze widoczne objawy właśnie w obrębie oka.</p><h3>Kim jest optometrysta</h3><p>Optometrysta to specjalista, który ukończył studia z zakresu optometrii, ale nie jest lekarzem - nie ma wykształcenia medycznego w takim zakresie jak okulista i nie może diagnozować ani leczyć chorób oczu w sensie medycznym. Jego głównym obszarem działania jest ocena funkcjonowania układu wzrokowego, pomiar wady refrakcji oraz dobór odpowiedniej korekcji - okularów lub soczewek kontaktowych - dopasowanej do indywidualnych potrzeb pacjenta.</p><p>Dobry optometrysta potrafi jednak zauważyć niepokojące symptomy podczas rutynowego badania, na przykład nietypowy wygląd dna oka czy podwyższone ciśnienie wewnątrzgałkowe, i w takiej sytuacji powinien skierować pacjenta do okulisty w celu dalszej diagnostyki. Optometryści często pracują w salonach optycznych i gabinetach optometrycznych, gdzie oferują też usługi dodatkowe, takie jak dobór soczewek kontaktowych czy trening widzenia obuocznego, wykorzystywany między innymi przy problemach ze zbieżnością oczu.</p><h3>Zakres badań i usług - porównanie</h3><p>Zakres działań obu specjalistów w praktyce się częściowo pokrywa, ale różni się głębokością i celem diagnostycznym. Optometrysta zwykle wykonuje badanie ostrości wzroku, komputerowy pomiar wady refrakcji, dobór okularów korekcyjnych oraz podstawową ocenę zdrowia przedniego odcinka oka. Część optometrystów, w zależności od wyposażenia gabinetu i posiadanych uprawnień, wykonuje też orientacyjny pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego czy zdjęcie dna oka, jednak interpretacja wyników wskazujących na chorobę wymaga już konsultacji lekarskiej.</p><p>Okulista natomiast, poza wszystkimi wymienionymi badaniami, ma możliwość przeprowadzenia pełnej diagnostyki chorób oczu - badania pola widzenia, badania OCT, angiografii fluoresceinowej czy szczegółowej oceny dna oka po rozszerzeniu źrenic za pomocą kropli. Tylko lekarz okulista może też przepisać leki na infekcje czy stany zapalne oka, zlecić leczenie zachowawcze jaskry albo skierować pacjenta na operację zaćmy czy inny zabieg okulistyczny.</p><h3>Kiedy wystarczy wizyta u optometrysty</h3><p>Wizyta u optometrysty w zupełności wystarczy w sytuacjach, gdy celem jest wyłącznie dobór lub aktualizacja korekcji wzroku, a pacjent nie zgłasza żadnych niepokojących objawów ze strony oczu. Dotyczy to na przykład osób, które od dawna noszą okulary o stabilnej wadzie i chcą po prostu sprawdzić, czy soczewki wciąż są dobrze dobrane, albo osób szukających soczewek kontaktowych i potrzebujących pomocy w ich dopasowaniu.</p><p>Optometrysta sprawdzi się też dobrze przy rutynowej kontroli u dzieci w wieku szkolnym bez wcześniejszych problemów okulistycznych czy przy pierwszym podejrzeniu prezbiopii u osób po czterdziestce, które zaczynają mieć trudności z czytaniem drobnego druku. W takich przypadkach badanie jest zwykle szybsze i łatwiej dostępne, ponieważ gabinety optometryczne działają często bez konieczności długiego oczekiwania na wizytę, w przeciwieństwie do niektórych poradni okulistycznych.</p><h3>Kiedy konieczna jest wizyta u okulisty</h3><p>Do okulisty warto się wybrać zawsze wtedy, gdy pojawiają się objawy sugerujące problem zdrowotny, a nie tylko potrzebę korekcji wzroku. Należą do nich między innymi nagłe pogorszenie widzenia, bóle oka, zaczerwienienie utrzymujące się mimo leczenia domowego, widzenie błysków lub much przed oczami, podwójne widzenie, a także wszelkie urazy oka. Są to sygnały, które mogą wskazywać na stany wymagające szybkiej interwencji medycznej, takie jak odwarstwienie siatkówki, ostry atak jaskry czy poważny stan zapalny.</p><p>Wizyta u okulisty jest też konieczna w przypadku diagnozowania i monitorowania chorób przewlekłych oczu, takich jak jaskra czy zaćma, oraz u pacjentów z cukrzycą, u których regularna kontrola dna oka pozwala wcześnie wykryć retinopatię cukrzycową. Podobnie osoby z rodzinnym obciążeniem chorobami oczu, kobiety w ciąży zgłaszające zaburzenia widzenia oraz pacjenci kwalifikowani do operacji okulistycznych powinni kierować się bezpośrednio do lekarza, a nie do optometrysty.</p><h3>Czy optometrysta może wykryć choroby oczu</h3><p>Choć optometrysta nie ma uprawnień do diagnozowania chorób w sensie medycznym, doświadczony specjalista potrafi zauważyć nieprawidłowości podczas standardowego badania i jest to jedna z ważnych funkcji tego zawodu w systemie opieki nad wzrokiem. Nietypowy obraz dna oka, podwyższone ciśnienie wewnątrzgałkowe czy asymetria między oczami to sygnały, które dobry optometrysta odnotuje i na tej podstawie skieruje pacjenta do okulisty, zamiast próbować stawiać diagnozę samodzielnie.</p><p>W praktyce oznacza to, że regularne wizyty u optometrysty, nawet jeśli ich głównym celem jest dobór okularów, pełnią też pewną funkcję przesiewową - mogą być pierwszym momentem, w którym wychwycony zostanie problem wymagający dalszej diagnostyki lekarskiej. Nie zastępują one jednak pełnego badania okulistycznego, zwłaszcza u osób z grup podwyższonego ryzyka, dla których regularna kontrola u lekarza pozostaje niezbędna.</p><h3>Współpraca optometrysty i okulisty w praktyce</h3><p>W wielu krajach, w tym w Polsce, optometrysta i okulista funkcjonują jako uzupełniające się ogniwa opieki nad wzrokiem, a nie konkurencyjne wybory. Optometrysta odciąża system ochrony zdrowia, zajmując się rutynowymi przypadkami doboru korekcji, dzięki czemu okuliści mogą skupić się na pacjentach wymagających diagnostyki i leczenia medycznego. Dobrze funkcjonujący model opieki zakłada, że optometrysta rozpoznaje sytuacje wykraczające poza jego kompetencje i kieruje pacjenta dalej, zamiast próbować rozwiązać problem, który wymaga wiedzy medycznej.</p><p>Z perspektywy pacjenta oznacza to, że wybór między tymi dwoma specjalistami nie musi być trudną decyzją - jeśli nie jesteśmy pewni, czy nasz problem wymaga konsultacji lekarskiej, bezpieczniejszym punktem wyjścia jest zwykle wizyta u okulisty, który w razie potrzeby również oceni i dobierze korekcję wzroku, a dodatkowo wykluczy podłoże chorobowe zgłaszanych dolegliwości.</p><h3>Podsumowanie</h3><p>Okulista to lekarz ze specjalizacją medyczną, uprawniony do diagnozowania i leczenia chorób oczu, przepisywania leków oraz kierowania na zabiegi i operacje. Optometrysta natomiast koncentruje się na ocenie wady refrakcji i doborze korekcji wzroku, nie posiadając uprawnień do leczenia schorzeń okulistycznych. Wizyta u optometrysty wystarczy przy rutynowej aktualizacji okularów czy soczewek kontaktowych bez niepokojących objawów, natomiast wszelkie sygnały choroby oczu, urazy, choroby przewlekłe wpływające na wzrok oraz kwalifikacja do zabiegów wymagają konsultacji z okulistą. Znajomość tej różnicy pozwala trafić od razu do właściwego specjalisty i uniknąć niepotrzebnego opóźnienia w diagnostyce poważniejszych problemów ze wzrokiem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Modernizm zagrożony? Jak miasta chronią architekturę XX wieku przed zapomnieniem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55994,modernizm-zagrozony-jak-miasta-chronia-architekture-xx-wieku-przed-zapomnieniem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55994,modernizm-zagrozony-jak-miasta-chronia-architekture-xx-wieku-przed-zapomnieniem</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 16:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-modernizm-zagrozony-jak-miasta-chronia-architekture-xx-wieku-przed-zapomnieniem-1785337362.jpg</url>
                        <title>Modernizm zagrożony? Jak miasta chronią architekturę XX wieku przed zapomnieniem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55994,modernizm-zagrozony-jak-miasta-chronia-architekture-xx-wieku-przed-zapomnieniem</link>
                    </image><description>W dniach 19-29 lipca 2026 roku w koreańskim Pusan obraduje Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO, który zdecyduje, czy modernistyczne śródmieście Gdyni trafi na Listę Światowego Dziedzictwa. To już druga próba - rok wcześniej wniosek został wycofany po tym, jak eksperci Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków (ICOMOS) zarekomendowali jego korektę i uzupełnienie. Poprawiona dokumentacja, obejmująca dodatkowo dzielnicę Kamienna Góra, trafiła do UNESCO 20 stycznia 2026 roku. Stawką jest uznanie na najwyższym, światowym poziomie architektury, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu w wielu krajach była traktowana jako zwykła, niewarta ochrony zabudowa użytkowa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ten przypadek dobrze ilustruje szersze zjawisko -&nbsp; architektura modernistyczna XX wieku - betonowa, funkcjonalna, pozbawiona ornamentu - przez długi czas była pomijana w systemach ochrony zabytków, zdominowanych przez kategorie takie jak gotyk, renesans czy barok. Dopiero w ostatnich dekadach miasta na całym świecie zaczęły traktować dziedzictwo modernizmu jako pełnoprawny, wymagający ochrony zasób historyczny - i uczą się przy tym, że ochrona architektury sprzed stu lat rządzi się zupełnie innymi prawami niż ochrona architektury sprzed pięciuset.</p><h3>Dlaczego modernizm długo nie był traktowany jak "prawdziwy" zabytek</h3><p>Problem z ochroną architektury XX wieku ma kilka źródeł. Po pierwsze, psychologiczny dystans czasowy - budynki wzniesione w latach 20. czy 30. jeszcze kilka dekad temu wydawały się po prostu "niedawne", a nie historyczne, zwłaszcza w oczach mieszkańców, dla których stanowiły codzienną, oczywistą tkankę miejską, a nie zabytek wart specjalnej troski. Po drugie, sama estetyka modernizmu - geometryczne bryły, gładkie, pozbawione zdobień elewacje - przez lata kojarzyła się bardziej z budownictwem masowym i użytkowym niż z architekturą "reprezentacyjną", którą tradycyjnie się chroniło. Po trzecie, materiały konstrukcyjne charakterystyczne dla modernizmu - żelbet, stal, wielkoformatowe szkło - starzeją się i degradują w zupełnie inny sposób niż kamień czy cegła, co przez długi czas nie mieściło się w standardowych procedurach konserwatorskich, wypracowanych z myślą o znacznie starszych technologiach budowlanych.</p><p>Efektem było to, że przez dekady budynki modernistyczne padały ofiarą wyburzeń, niekontrolowanych przebudów czy "termomodernizacji" polegających na obudowywaniu oryginalnych, starannie zaprojektowanych elewacji grubą warstwą styropianu - proces, który z punktu widzenia ochrony energii bywa uzasadniony, ale z punktu widzenia wartości zabytkowej bezpowrotnie niszczy oryginalny wygląd budynku. Zmiana tego podejścia następowała stopniowo, w miarę jak kolejne pokolenia badaczy architektury i samorządowców zaczęły dostrzegać w modernizmie nie przejściową modę, lecz w pełni ukształtowany, wartościowy styl historyczny.</p><h3>Gdynia - od lokalnej dumy do międzynarodowej ochrony</h3><p>Gdyński modernizm, ukształtowany niemal w całości w latach 20. i 30. XX wieku, charakteryzuje się geometrycznymi bryłami, białymi elewacjami, poziomymi pasami okien i charakterystyczną lokalną odmianą stylu - tak zwanym stylem okrętowym, nawiązującym formą do statków pasażerskich: zaokrąglonymi narożnikami, bulajami, metalowymi relingami i opływowymi balkonami. Droga tej architektury do statusu w pełni chronionego dziedzictwa była jednak długa. Śródmieście Gdyni zostało wpisane do rejestru zabytków w 2007 roku, a w 2015 roku decyzją Prezydenta RP uzyskało status Pomnika Historii - najwyższej krajowej formy ochrony, obejmującej obszar około 88 hektarów i blisko pięciuset budynków.</p><p>Kolejnym, wciąż nierozstrzygniętym etapem jest starania o wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO pod nazwą "Gdynia, Early Modernist City Center". Pierwsza wersja wniosku, złożona w 2023 roku jako jedyna polska kandydatura tamtego cyklu, została po analizie ICOMOS wycofana - eksperci zarekomendowali korekty, w tym doprecyzowanie sposobu, w jaki miasto dba na co dzień o swoje zabytki modernistyczne, a nie tylko deklaratywnie chroni je na papierze. Poprawiony wniosek, uzupełniony między innymi o dzielnicę Kamienna Góra, trafił do UNESCO w styczniu 2026 roku, a decyzja zapada właśnie w lipcu 2026 roku, w symbolicznym roku stulecia miasta. Sam ten przebieg - odrzucenie, korekta, ponowne złożenie - dobrze pokazuje, że nawet dobrze zachowane, spójne stylistycznie zespoły modernistyczne muszą dziś spełniać rygorystyczne, wciąż ewoluujące standardy międzynarodowej ochrony dziedzictwa.</p><h3>Tel Awiw - wzór i przestroga zarazem</h3><p>Miastem, które w ochronie architektury modernistycznej wyprzedziło Gdynię o dwie dekady, jest Tel Awiw. Jego Białe Miasto - największe na świecie skupisko budynków w stylu międzynarodowym, wzniesionych głównie przez architektów wykształconych w duchu szkoły Bauhaus - zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 2003 roku. Wpis ten bywa przywoływany jako dowód na to, że architektura modernistyczna może osiągnąć najwyższy możliwy status ochrony.</p><p>Doświadczenia Tel Awiwu po uzyskaniu wpisu pokazują jednak, że sam prestiżowy tytuł nie rozwiązuje problemów z faktyczną ochroną tkanki miejskiej. Analizy poświęcone Białemu Miastu wskazują na opór części właścicieli nieruchomości wobec ograniczeń konserwatorskich, niewystarczającą świadomość społeczną wartości tej architektury oraz silną presję rynku nieruchomości - część historycznych mieszkań bywa sprzedawana czy remontowana w sposób naruszający autentyczność oryginalnych rozwiązań, a sama marka "Białego Miasta" bywa wykorzystywana głównie w kampaniach reklamowych deweloperów, z mniejszą troską o rzeczywisty stan zachowania budynków. To ważna lekcja dla każdego miasta ubiegającego się o podobny status: wpis na listę UNESCO jest punktem startowym długiej, kosztownej pracy utrzymaniowej, a nie jej zwieńczeniem.</p><h3>Le Havre - dziedzictwem może być nawet powojenna odbudowa</h3><p>Trzecim, inaczej ukształtowanym przykładem jest francuskie Le Havre. Alianckie naloty z września 1944 roku zniszczyły niemal całe centrum miasta - z około 150 hektarów zabudowy ocalały pojedyncze budynki. Odbudowę powierzono architektowi Auguste'owi Perretowi, który zaproponował odważne jak na tamten czas rozwiązanie: odbudowę centrum w żelbecie, materiale traktowanym wówczas głównie utylitarnie, ale przez Perreta świadomie eksponowanym, barwionym i teksturowanym jako pełnoprawny materiał architektoniczny. 15 lipca 2005 roku odbudowane centrum Le Havre trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako świadectwo powojennej odbudowy Europy i rozwoju architektury XX wieku, łączące klasyczne wzorce urbanistyczne z nowoczesną technologią prefabrykacji.</p><p>Przykład Le Havre pokazuje coś istotnego dla dyskusji o ochronie modernizmu: dziedzictwem wartym najwyższej ochrony może być nie tylko architektura zachowana w niezmienionej, oryginalnej formie od dekad, lecz również świadome, zaplanowane dzieło odbudowy powstałe w odpowiedzi na katastrofę. To rozszerza definicję tego, co w ogóle uznajemy za "zabytek" - z obiektu, który po prostu przetrwał próbę czasu, na obiekt będący świadectwem konkretnej, dobrze udokumentowanej decyzji projektowej i historycznej.</p><h3>Wspólne wyzwania trzech miast</h3><p>Zestawienie Gdyni, Tel Awiwu i Le Havre pokazuje kilka powtarzających się wyzwań w ochronie architektury XX wieku.</p><p><strong>Nietrwałość materiałów konstrukcyjnych.</strong><br>Żelbet, stal i wielkoformatowe szkło starzeją się inaczej niż kamień - wymagają specjalistycznej, często kosztowniejszej konserwacji niż tradycyjne materiały budowlane, a błędy naprawcze łatwo prowadzą do nieodwracalnej utraty autentyczności.</p><p><strong>Presja modernizacyjna mieszkańców.</strong><br>Budynki modernistyczne wciąż pełnią funkcje mieszkalne i użytkowe, a ich mieszkańcy oczekują standardów energetycznych i komfortu nieznanych w latach 20. czy 30. XX wieku - pogodzenie tych oczekiwań z zachowaniem oryginalnego wyglądu elewacji jest jednym z najtrudniejszych zadań konserwatorskich naszych czasów.</p><p><strong>Niewystarczająca świadomość społeczna wartości "młodego" dziedzictwa.</strong><br>W przeciwieństwie do gotyku czy baroku, wartość architektury sprzed stu lat wciąż bywa kwestionowana przez część mieszkańców i inwestorów, co utrudnia egzekwowanie ograniczeń konserwatorskich nawet tam, gdzie formalnie już obowiązują.</p><p><strong>Presja rynku nieruchomości.</strong><br>Prestiż związany ze statusem chronionego dziedzictwa bywa wykorzystywany komercyjnie szybciej, niż nadąża za nim faktyczna ochrona substancji zabytkowej - jak pokazuje przykład Tel Awiwu, marketingowa eksploatacja "marki" dzielnicy modernistycznej może iść w parze z zaniedbaniem konkretnych budynków.</p><p>Dokumentowanie tej architektury - jej historii, twórców i procesu powstawania - odgrywa w tym kontekście rolę nie mniej ważną niż fizyczna konserwacja. Przykładem takiej dokumentacji jest <a href="https://www.gdyniawsieci.pl/Strona_g%C5%82%C3%B3wna">Gdynia w Sieci - Encyklopedia Miasta</a>, prowadzona przez Muzeum Miasta Gdyni platforma gromadząca opisy i fotografie architektury modernistycznej śródmieścia, które w razie ewentualnych przyszłych przebudów czy remontów pozostaną trwałym, ogólnodostępnym świadectwem pierwotnego wyglądu tych budynków.</p><h3>Podsumowanie</h3><p>Ochrona architektury XX wieku przeszła długą drogę od traktowania modernizmu jako zwykłej, niewartej troski zabudowy użytkowej do uznawania go za w pełni wartościowe dziedzictwo historyczne, potwierdzane najwyższymi międzynarodowymi wyróżnieniami. Gdynia, ubiegająca się właśnie o wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, podąża drogą wcześniej przetartą przez Tel Awiw i Le Havre - miasta, które pokazały zarówno możliwości, jak i ograniczenia takiej ochrony. Wspólnym mianownikiem tych trzech przykładów jest to, że sam prestiżowy tytuł nigdy nie jest końcem pracy: architektura modernistyczna, zbudowana z materiałów wymagających innej niż tradycyjna konserwacji i wciąż pełniąca funkcje użytkowe dla mieszkańców, wymaga stałej, świadomej opieki - oraz rzetelnej dokumentacji, dzięki której jej historia pozostanie czytelna niezależnie od tego, jak potoczą się losy poszczególnych budynków.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Desant na Zalewie Sulejowskim. Terytorialsi ćwiczyli działania na wodzie i w trudnym terenie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55993,desant-na-zalewie-sulejowskim-terytorialsi-cwiczyli-dzialania-na-wodzie-i-w-trudnym-terenie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55993,desant-na-zalewie-sulejowskim-terytorialsi-cwiczyli-dzialania-na-wodzie-i-w-trudnym-terenie</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 15:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-desant-na-zalewie-sulejowskim-terytorialsi-cwiczyli-dzialania-na-wodzie-i-w-trudnym-terenie-1785333264.jpg</url>
                        <title>Desant na Zalewie Sulejowskim. Terytorialsi ćwiczyli działania na wodzie i w trudnym terenie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55993,desant-na-zalewie-sulejowskim-terytorialsi-cwiczyli-dzialania-na-wodzie-i-w-trudnym-terenie</link>
                    </image><description>Ryk silników łodzi, szybki przerzut żołnierzy na drugi brzeg i działania ratownicze prowadzone w wymagającym środowisku wodnym. Żołnierze 9 Łódzkiej Brygady Obrony Terytorialnej szkolili się na Zalewie Sulejowskim, doskonaląc umiejętności potrzebne zarówno podczas działań bojowych, jak i akcji kryzysowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zalew Sulejowski na kilka godzin stał się poligonem, na którym liczyły się precyzja, współpraca i szybkie podejmowanie decyzji. Kolejni żołnierze 9 Łódzkiej Brygady Obrony Terytorialnej wzięli udział w intensywnym szkoleniu wodnym, desantowym i taktycznym.</p><p>Ćwiczenia miały przygotować terytorialsów do prowadzenia działań w warunkach bojowych, ale również do niesienia pomocy mieszkańcom podczas powodzi, podtopień, katastrof i innych sytuacji kryzysowych.</p><h2>Łodzie na wodę, żołnierze na drugi brzeg</h2><p>Jednym z najważniejszych elementów szkolenia było wodowanie i manewrowanie łodziami desantowymi oraz pontonowymi. Żołnierze uczyli się sprawnego wykorzystywania sprzętu, zachowania bezpieczeństwa na akwenie oraz działania w zespole.</p><p>Następnie przyszedł czas na przerzut żołnierzy i wyposażenia wojskowego na drugi brzeg Zalewu Sulejowskiego. Taka operacja wymaga nie tylko umiejętności prowadzenia łodzi, ale również dokładnego planowania, właściwego zabezpieczenia sprzętu i ścisłej współpracy całego pododdziału.</p><p>Na wodzie nie ma miejsca na przypadek. Jeden błąd może wpłynąć na bezpieczeństwo całej grupy. Dlatego każdy z kolejnych epizodów szkoleniowych był realizowany według określonych procedur.</p><h2>Marsz wzdłuż brzegu i działania w ukryciu</h2><p>Po opuszczeniu łodzi żołnierze kontynuowali działania w trudnym terenie przybrzeżnym. Ćwiczyli marsze taktyczne, przemieszczanie się z wyposażeniem oraz zachowanie zasad skrytości.</p><p>Podmokły grunt, zarośla i ograniczona widoczność sprawiały, że teren wymagał od uczestników dużej koncentracji i dobrej kondycji. Szkolenie miało możliwie wiernie odtworzyć warunki, z którymi żołnierze mogą zetknąć się podczas prawdziwych działań.</p><h2>Ratunek z wody i pomoc poszkodowanym</h2><p>Ważną częścią ćwiczeń były również działania ratownicze. Terytorialsi trenowali asekurację osób znajdujących się na wodzie, podejmowanie poszkodowanych z akwenu oraz ich bezpieczną ewakuację na brzeg.</p><p>Szkolenie obejmowało również elementy medycyny pola walki. Żołnierze doskonalili postępowanie w przypadku hipotermii, podtopień i urazów, do których może dojść podczas dynamicznej ewakuacji.</p><p>To umiejętności potrzebne nie tylko na wojskowym poligonie. Mogą okazać się kluczowe podczas gwałtownych zjawisk pogodowych, powodzi czy poszukiwania osób zaginionych na wodzie.</p><h2>Wojsko blisko mieszkańców</h2><p>Ćwiczenia na Zalewie Sulejowskim były kolejnym etapem przygotowania żołnierzy 9 Łódzkiej Brygady Obrony Terytorialnej do działania w zróżnicowanych warunkach.</p><p>Terytorialsi mają być gotowi zarówno do realizacji zadań związanych z obronnością państwa, jak i do wsparcia służb oraz mieszkańców województwa łódzkiego w sytuacjach wymagających natychmiastowej reakcji.</p><p>Szkolenie pokazało, że skuteczne działanie na wodzie wymaga czegoś więcej niż sprawności fizycznej. To przede wszystkim zaufanie do zespołu, znajomość procedur i zdolność zachowania zimnej krwi, gdy warunki stają się naprawdę trudne.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kinkiet ścienny - praktyczne światło czy tylko dekoracja?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55992,kinkiet-scienny-praktyczne-swiatlo-czy-tylko-dekoracja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55992,kinkiet-scienny-praktyczne-swiatlo-czy-tylko-dekoracja</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 15:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kinkiet-scienny-praktyczne-swiatlo-czy-tylko-dekoracja-1785333023.jpg</url>
                        <title>Kinkiet ścienny - praktyczne światło czy tylko dekoracja?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55992,kinkiet-scienny-praktyczne-swiatlo-czy-tylko-dekoracja</link>
                    </image><description>Kinkiet ścienny nie jest jedynie ozdobą pustej ściany. Dobrze doświetla łóżko przed snem, lustro w łazience, długi korytarz, schody lub strefę wypoczynku. Jednak jego ostateczna funkcja zależy od konstrukcji samej oprawy. Inny model daje skupione światło do czytania, a zupełnie inny rozmywa blask, budując wieczorny klimat.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kiedy kinkiet ścienny pełni funkcję praktycznego oświetlenia?</h2><p><a href="https://iluminar.pl/kinkiety"><u>Kinkiet ścienny</u></a> pełni funkcję praktycznego oświetlenia wtedy, gdy jest zamontowany w konkretnym miejscu zadaniowym, np. przy łóżku, lustrze, schodach albo w korytarzu. Dobrze dobrany może zastąpić lampkę nocną, doświetlić przejście albo poprawić komfort korzystania z lustra.</p><p>W sypialni oprawa zamontowana przy wezgłowiu, dająca skupiony strumień, uratuje Twój wzrok podczas wieczornej lektury. W łazience punkty umieszczone po bokach lustra oświetlą twarz w taki sposób, aby nie tworzyły się na niej ostre, przeszkadzające w goleniu lub makijażu cienie. Z kolei na schodach i w korytarzu takie oświetlenie gwarantuje bezpieczeństwo poruszania się po zmroku. W salonie bez problemu nakierujesz światło na ścianę lub doświetlisz strefę z sofą.</p><p>Zwróć uwagę na orientacyjną wysokość montażu poszczególnych modeli:</p><ul><li data-list-item-id="ee12159887e0911713d097f1187ffc70a">Kinkiety dekoracyjne wiesza się zazwyczaj około 150-170 cm od podłogi.</li><li data-list-item-id="e0da4cb4a4b3f74cf1cfffcb05b98130f">Oprawy przy łóżku instaluje się znacznie niżej, by łatwo było dosięgnąć włącznika dłonią.</li><li data-list-item-id="e867d2e83e414558c23772c8104d421fc">Źródła światła przy lustrze powinny znaleźć się mniej więcej na wysokości oczu.</li></ul><h2>Kiedy kinkiet jest głównie dekoracją?</h2><p>Kinkiet jest głównie dekoracją wtedy, gdy jego zadaniem jest podkreślenie ściany, faktury, obrazu albo klimatu wnętrza, a nie oświetlenie całego pomieszczenia. W takich sytuacjach świetnie sprawdzają się modele świecące w systemie góra-dół, rzucające na tynk piękne, symetryczne snopy światła. Zupełnie inny, bardzo łagodny efekt dają mleczne klosze, które skutecznie tłumią ostrość żarówki.</p><p>Warto poszukać naprawdę ciekawych, dekoracyjnych opraw. Kinkiety kryształowe wspaniale załamują promienie, a te metalowe często mają formę małych rzeźb. W salonie o powierzchni 20 m² pojedyncza lampka na ścianie z pewnością nie zastąpi Ci lampy głównej. Sprawi jednak, że pokój będzie wyglądał bardziej warstwowo, a po zapadnięciu zmroku stanie się niezwykle przytulny. Wiele takich modeli, idealnie łączących ciekawy design z nastrojowym blaskiem, znajdziesz w ofercie marki Iluminar.</p><h2>Jak wybrać i gdzie kupić kinkiet do konkretnego pomieszczenia?</h2><p>Kinkiet ścienny należy dobierać do funkcji pomieszczenia. W sypialni ważna jest miękka barwa światła, w korytarzu równomierne doświetlenie, a przy lustrze brak cieni na twarzy.</p><p>W sypialni najlepiej postawić na żarówki o temperaturze barwowej 2700 K. Takie ciepłe światło uspokaja organizm i dobrze przygotowuje do snu. Korytarz wymaga nieco innego planowania, bo długa przestrzeń wygląda najlepiej, gdy zamontujesz w niej kilka kinkietów w równych odstępach, likwidując w ten sposób ciemne kąty.</p><p>W łazience musisz pamiętać o odpowiednim stopniu szczelności opraw. Najlepiej sprawdzą się modele o stopniu ochrony minimum IP44. W salonie kinkiet to zazwyczaj światło uzupełniające. Ciekawe oprawy, które z łatwością dopasujesz do wystroju, oferuje sklep Iluminar.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Druga odsłona Letniej Sceny Młodych. Galeria Tomaszów znów zabrzmiała muzyką lokalnych talentów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55991,druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-galeria-tomaszow-znow-zabrzmiala-muzyka-lokalnych-talentow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55991,druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-galeria-tomaszow-znow-zabrzmiala-muzyka-lokalnych-talentow</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 15:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-galeria-tomaszow-znow-zabrzmiala-muzyka-lokalnych-talentow-1785331613.jpg</url>
                        <title>Druga odsłona Letniej Sceny Młodych. Galeria Tomaszów znów zabrzmiała muzyką lokalnych talentów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55991,druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-galeria-tomaszow-znow-zabrzmiala-muzyka-lokalnych-talentow</link>
                    </image><description>Młodzi artyści z Tomaszowa i okolic ponownie stanęli przed publicznością, prezentując własną muzykę, energię i sceniczny charakter. Druga odsłona Letniej Sceny Młodych, która odbyła się 24 lipca w Galerii Tomaszów, połączyła koncerty, wystawę fotografii, konkursy oraz przestrzeń do wspólnego spędzenia wakacyjnego popołudnia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Letnia Scena Młodych po raz kolejny udowodniła, że w Tomaszowie Mazowieckim nie brakuje młodych ludzi, którzy chcą rozwijać swoje pasje i dzielić się nimi z publicznością. Scena ustawiona przy wejściu do galerii od strony parkingu przy ulicy Barlickiego stała się miejscem prezentacji lokalnych talentów muzycznych i artystycznych.</p><p>Przed publicznością wystąpili: <strong>Adrian Sobierski, Aleksandra Wiaderek, Kornelia Fornalczyk, Nicola Jankowski oraz Sławomir Marosik</strong>. Repertuar był różnorodny – od muzyki pop, przez hip-hop, aż po rap. Dzięki temu każdy z wykonawców mógł pokazać własny styl i muzyczną osobowość.</p><p>Koncerty głównej części wydarzenia poprzedziły występy najmłodszych uczestników, którzy nie ukończyli jeszcze 14 lat. Była to dla nich okazja do zdobycia pierwszych scenicznych doświadczeń i zaprezentowania swoich umiejętności przed szerszą publicznością.</p><h2>Nie tylko muzyka</h2><p>Letnia Scena Młodych miała szerszy wymiar niż sam koncert. Uczestnicy wydarzenia mogli również obejrzeć wystawę fotografii przygotowaną przez <strong>Natalię Chromik i Adriana Ciesielskiego</strong>.</p><p>Popołudniu towarzyszyły również konkursy i quizy prowadzone przez konferansjera. Do wygrania były między innymi karty podarunkowe do sklepów partnerów wydarzenia i Galerii Tomaszów, a także gadżety Letniej Sceny Młodych – koszulki, smycze i opaski.</p><p>Dla uczestników przygotowano również strefę relaksu zorganizowaną przez Młodzieżową Radę Miasta. O poczęstunek zadbała Piekarnia Pod Telegrafem, natomiast artyści występujący na scenie otrzymali zestawy prezentowe.</p><h2>Przestrzeń, na którą młodzi czekają</h2><p>Organizatorzy podkreślają, że zainteresowanie wydarzeniem pokazuje potrzebę tworzenia w Tomaszowie miejsc, w których młodzi ludzie mogą prezentować swoje talenty i zdobywać pierwsze doświadczenia przed publicznością.</p><p>– <strong>Druga odsłona pokazała, że Letnia Scena Młodych to wyjątkowa przestrzeń, coś, na co młodzi ludzie naprawdę czekają. Nie zabrakło nowych twarzy, na wszystkich czekało mnóstwo wsparcia z widowni – dokładnie o to nam chodziło</strong> – mówi Janusz Dziubałtowski ze Stowarzyszenia Tomaszów Mazowiecki Nasz Wspólny Dom.</p><p>Wydarzenie przyciągnęło nie tylko rodziny i znajomych występujących artystów. Na widowni pojawili się również mieszkańcy, którzy przyszli posłuchać lokalnej muzyki i wesprzeć młodych wykonawców.</p><p>– <strong>Z każdą odsłoną widzimy, że coraz więcej osób traktuje Letnią Scenę Młodych jako swoje wydarzenie – przychodzą, żeby dopingować sąsiadów, znajomych, czasem zupełnie obcych młodych artystów. To dokładnie ten rodzaj wspólnoty, który chcieliśmy zbudować, otwierając galerię na lokalną scenę muzyczną</strong> – podkreśla Olga Wiernicka, Regional Marketing Manager NEPI Rockcastle.</p><h2>Wspólna inicjatywa lokalnych środowisk</h2><p>Letnia Scena Młodych jest wspólną inicjatywą Galerii Tomaszów, Stowarzyszenia Tomaszów Mazowiecki Nasz Wspólny Dom, Młodzieżowej Rady Miasta oraz Fundacji TM Innowacje.</p><p>Patronat medialny nad wydarzeniem sprawują: Tomaszowski Informator Tygodniowy, tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl oraz nasztomaszow.pl. Wsparcie medialne zapewnia RMF Maxx.</p><p>Sponsorami drugiej odsłony wydarzenia byli Reporter, Briju, Piekarnia Pod Telegrafem oraz Prawdziwe Lody.</p><p>Druga edycja Letniej Sceny Młodych pokazała, że takie wydarzenia mają w Tomaszowie Mazowieckim swoją publiczność. Dla młodych wykonawców są okazją do przełamania tremy i zaprezentowania własnej twórczości. Dla mieszkańców – możliwością poznania talentów, które rozwijają się tuż obok, często jeszcze poza światłem dużych scen.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55981,cztery-badania-blisko-1-7-promila-i-lagodny-wyrok-co-naprawde-wydarzylo-sie-w-sprawie-radnego-leona-karwata</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55981,cztery-badania-blisko-1-7-promila-i-lagodny-wyrok-co-naprawde-wydarzylo-sie-w-sprawie-radnego-leona-karwata</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 13:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cztery-badania-blisko-1-7-promila-i-lagodny-wyrok-co-naprawde-wydarzylo-sie-w-sprawie-radnego-leon-1785323699.png</url>
                        <title>Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55981,cztery-badania-blisko-1-7-promila-i-lagodny-wyrok-co-naprawde-wydarzylo-sie-w-sprawie-radnego-leona-karwata</link>
                    </image><description>12 grudnia 2025 roku, kilkanaście minut po południu, policyjny patrol zatrzymał na ulicy Spalskiej samochód marki Opel Vivaro. Za kierownicą siedział radny Rady Powiatu Tomaszowskiego Leon Karwat. Pierwsze badanie wykazało 0,84 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli w przybliżeniu 1,68 promila alkoholu we krwi. Kolejne wyniki były niewiele niższe. Mimo to postępowanie karne zostało warunkowo umorzone. Prokuratura uznała taki wyrok za sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości. Sąd drugiej instancji utrzymał jednak najważniejszą część orzeczenia o niskiej szkodliwości społecznej</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie jest historia o kieliszku wina wypitym do obiadu ani o wyniku znajdującym się na granicy odpowiedzialności karnej. To opowieść o samorządowcu, który po nocy spędzonej przy alkoholu wsiadł za kierownicę, zamierzał dotrzeć do szpitala, a następnie — jak sam wyjaśniał — być może również pracować. Jest to także historia o niezwykle łagodnym potraktowaniu osoby publicznej. Człowieka, od którego lokalna społeczność ma prawo wymagać więcej, a nie mniej.</p><h2>Zatrzymanie w samo południe</h2><p>Do zatrzymania doszło <strong>12 grudnia 2025 roku około godziny 12.10 na ulicy Spalskiej w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Leon Karwat prowadził Opla Vivaro.</p><p>Z akt sprawy wynika, że nie musiała to być rutynowa kontrola drogowa, bo do zatrzymania doszło w ruchu, a dokonał go patrol, jadący za radnym. Nie ma informacji, aby policję powiadomił świadek albo osoba, która wcześniej obserwowała zachowanie kierującego. Radiowóz miał poruszać się za samochodem Karwata, a następnie zatrzymać go do kontroli.&nbsp;</p><p><strong>Co ciekawe ani Sąd ani Prokuratura nie wezwała na świadków policjantów, którzy podjęli interwencję, by wypytać ich o okoliczności zdarzenia. Dlaczego zatrzymano radnego? Złamał jakieś przepisy, czy może zachowanie na drodze zwróciło uwagę policjanta i policjantki.&nbsp;</strong></p><p>Już dziewięć minut później przeprowadzono pierwsze badanie:</p><p><strong>godzina 12.19 – 0,84 mg/l, czyli około 1,68 promila,<br>godzina 12.39 – 0,83 mg/l, czyli około 1,66 promila,<br>godzina 13.39 – 0,79 mg/l, czyli około 1,58 promila,<br>godzina 13.41 – 0,78 mg/l, czyli około 1,56 promila.</strong></p><p>Przeliczenie wyników z miligramów alkoholu w litrze wydychanego powietrza na promile ma charakter orientacyjny. Przyjmuje się, że wynik <strong>1 mg/l odpowiada w przybliżeniu 2 promilom alkoholu we krwi</strong>.</p><p>Oznacza to, że w chwili pierwszego badania Leon Karwat miał około <strong>1,7 promila alkoholu</strong>, a ponad godzinę później wynik nadal przekraczał <strong>1,5 promila</strong>.</p><p>Wyniki czterech pomiarów tworzą spójny obraz. Nie było jednego przypadkowego wskazania ani błędu urządzenia, który zniknąłby przy kolejnym badaniu. Przez ponad godzinę stężenie alkoholu utrzymywało się na bardzo wysokim poziomie.</p><p>Stan nietrzeźwości w rozumieniu Kodeksu karnego rozpoczyna się już po przekroczeniu <strong>0,25 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza</strong>, co odpowiada około <strong>0,5 promila alkoholu we krwi</strong>. Wynik Karwata był więc ponad trzykrotnie wyższy od ustawowej granicy.</p><p>Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości stanowi przestępstwo z art. 178a § 1 Kodeksu karnego.</p><h2>Litr alkoholu wypity z kolegą</h2><p>Podczas przesłuchania Leon Karwat nie kwestionował swojej odpowiedzialności.</p><p>– <strong>Ja w zupełności przyznaję się do zarzucanego mi czynu</strong> – oświadczył.</p><p>Wyjaśnił, że poprzedniego dnia pił alkohol razem z kolegą. Spotkanie miało trwać do około północy. Według jego relacji mężczyźni wypili łącznie około litra alkoholu.</p><p>Następnego ranka Karwat miał czuć się źle. Mówił o kołataniu serca i obawach dotyczących własnego zdrowia. Postanowił pojechać na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Nie wezwał jednak zespołu ratownictwa medycznego. Jak tłumaczył, uznał, że karetka i tak może nie przyjechać.</p><p><strong>Wsiadł więc do samochodu, będąc wciąż pijany i w obawie o własne życie, postanowił narazić życie innych osób. Sąd uznał to za okoliczność łagodzącą. </strong>Dlaczego karetka, która przecież stacjonuje w pobliskiej Rzeczycy miałaby nie przyjechać do chorego? Tego Sąd nie wyjaśnił. Podobnie, jak i tego, że przypadki związane z dolegliwościami kardiologicznymi, traktowane są priorytetowo. Co ciekawe, radny Leon Karwat zeznaje, że po drodze postanowił jeszcze odwiedzić znajomego, który chciał razem z nim wybrać się do Tomaszowa.&nbsp;</p><p>To wyjaśnienie rodzi zasadnicze pytanie: czy osoba, która po nocy intensywnego spożywania alkoholu ma kołatanie serca i czuje się na tyle źle, że zamierza udać się na SOR, powinna samodzielnie prowadzić pojazd? i to całkowicie pomijając wątek alkoholowy.&nbsp;</p><p>Karwat twierdził, że jadąc, nie czuł się pijany. Subiektywne odczucie kierowcy nie zmienia jednak wyników czterech badań. Pierwsze z nich odpowiadało około <strong>1,68 promila alkoholu</strong>, ostatnie — około <strong>1,56 promila</strong>. W takim razie nie zostaje nic innego, jak zapytać, przy jakim stężeniu alkoholu można poczuć się pijanym? Samo to stwierdzenie może jednak sugerować, że osoba, je wypowiadająca, ma poważne problemy alkoholowe na co dzień, a organizm do wysokich stężeń jest po prostu przyzwyczajony.&nbsp;</p><p>W aktach sprawy nie znajdziemy jednak żadnych obiektywnych opinii na ten temat, pochodzących od niezależnych biegłych.&nbsp;</p><p>Alkohol nie przestaje działać tylko dlatego, że człowiek nie odczuwa już typowych objawów upojenia. Właśnie dlatego kierowanie pojazdem „dzień po” jest tak niebezpieczne — kierowca może uważać się za trzeźwego, podczas gdy jego refleks, koncentracja i zdolność oceny sytuacji nadal pozostają zaburzone.</p><h2>SOR, a później praca w szpitalu?</h2><p>W czasie przesłuchania pojawił się jeszcze jeden interesujący wątek.</p><p>Leon Karwat był zatrudniony w Tomaszowskim Centrum Zdrowia jako konsultant do spraw współpracy z samorządami i innymi instytucjami (zajmował więc kolejne niepotrzebne nikomu stanowisko, co będzie jeszcze wyjaśniać). Tłumaczył, że w szpitalu miał również do załatwienia sprawę zawodową. Jeżeli badania wykazałyby, że jego stan zdrowia nie jest groźny, zamierzał jeszcze przez pewien czas pracować w TCZ.</p><p>Ta część wyjaśnień wymaga publicznego doprecyzowania.</p><p>Czy 12 grudnia 2025 roku Leon Karwat miał świadczyć pracę? Czy jego czas pracy był ewidencjonowany? Czy miał wyznaczone spotkania? Czy istnieją wiadomości, dokumenty, notatki albo wpisy w kalendarzu potwierdzające planowane obowiązki?</p><h2>Nie chciał dobrowolnie poddać się karze</h2><p>W toku postępowania Karwat powoływał się na wieloletnią działalność społeczną i samorządową. Nie zgodził się jednak na dobrowolne poddanie się karze.</p><p>Dochodzenie wszczęto 16 grudnia 2025 roku. Tego samego dnia wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu. <strong>22 grudnia prokurator Aneta Prejbisz zdecydowała o zatrzymaniu prawa jazdy.</strong></p><p>Akt oskarżenia przygotowała mł. asp. Sabina Krzystofik. Dokument zatwierdziła prokurator Aneta Prejbisz.</p><p>Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim. W wyniku losowania sędzią referentem została Ewelina Goździk.</p><p>Termin rozprawy pierwotnie wyznaczono na 27 marca 2026 roku. Na wniosek obrońcy został przeniesiony na 24 marca.</p><p>Do akt dołączono aż <strong>28 dyplomów, podziękowań i dokumentów mających świadczyć o zasługach Leona Karwata jako samorządowca i nauczyciela</strong>.</p><p>Osiągnięcia społeczne mogą mieć znaczenie przy ocenie dotychczasowego sposobu życia oskarżonego. Nie mogą jednak działać jak średniowieczny odpust, za pomocą którego zasługi z przeszłości unieważniają odpowiedzialność za konkretny czyn.</p><p>Dyplom nie obniża stężenia alkoholu. Podziękowanie nie skraca drogi hamowania. Funkcja publiczna nie tworzy wokół kierowcy niewidzialnej bariery chroniącej innych uczestników ruchu.</p><h2>„To przewartościowało moje życie”</h2><p>Przed sądem Leon Karwat przekonywał, że zdarzenie przewartościowało jego życie i nigdy więcej się nie powtórzy. Deklarował skruchę, wstyd oraz żal.</p><p>W toku rozprawy nie składano dodatkowych wniosków dowodowych. Wyrok ogłoszono 27 marca 2026 roku. Na sali nie pojawił się wówczas ani oskarżony, ani jego obrońca, ani przedstawiciel oskarżyciela publicznego.</p><p>Sąd zdecydował o <strong>warunkowym umorzeniu postępowania na okres dwóch lat próby</strong>. Orzekł jednocześnie:</p><p><strong>roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, liczony od 12 grudnia 2025 roku, oraz świadczenie w wysokości 10 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.</strong></p><p>Warunkowe umorzenie oznacza, że sąd uznaje popełnienie czynu i winę oskarżonego, ale odstępuje od wydania wyroku skazującego.</p><h2>Sąd: społeczna szkodliwość nie była znaczna</h2><p>Podstawą rozstrzygnięcia był art. 66 § 1 i 2 Kodeksu karnego. Przepisy pozwalają warunkowo umorzyć postępowanie, gdy wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a dotychczasowa postawa niekaranego sprawcy uzasadnia przypuszczenie, że będzie on przestrzegał prawa.</p><p>Sąd uznał, że w przypadku Karwata istnieje „pozytywna prognoza kryminologiczna”. W pisemnym uzasadnieniu zwrócił uwagę na jego dotychczasową działalność, niekaralność, przyznanie się do winy i wyrażoną skruchę.</p><p>Jednocześnie sąd zauważył szczególną odpowiedzialność wynikającą z pełnienia funkcji publicznych:</p><p>– <strong>Leon Karwat, jako osoba publiczna, powinien w szczególny sposób dawać przykład przestrzegania norm prawnych i społecznych, ponieważ jego zachowanie jest oceniane przez lokalną społeczność i może wpływać na ocenę instytucji i organów władzy publicznej</strong> – wynika z uzasadnienia.</p><p>To zdanie brzmi słusznie. Trudniej jednak pogodzić je z końcowym wnioskiem, że społeczna szkodliwość czynu nie była znaczna.</p><p>Sąd sam stwierdził, że oskarżony wiedział o wypiciu poprzedniego wieczoru dużej ilości alkoholu. Mimo złego samopoczucia nie wezwał pomocy ani nie poprosił o transport. Wsiadł do samochodu i ruszył ulicami miasta. Cztery badania wykazały od <strong>0,78 do 0,84 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu</strong>, czyli w przybliżeniu od <strong>1,56 do 1,68 promila alkoholu we krwi</strong>.</p><p>Nie spowodował wypadku. Nikogo nie potrącił. Nie doszło do tragedii. Ale brak tragedii nie oznacza braku niebezpieczeństwa. Czasami różnica między „nic się nie stało” a dramatem rodziny zamyka się w jednej sekundzie, jednym przejściu dla pieszych i jednym dziecku wracającym ze szkoły.</p><h2>Prokuratura: ten wyrok kłóci się z poczuciem sprawiedliwości</h2><p><strong>2 kwietnia 2026 roku prokurator Monika Fidos złożyła wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku.</strong> Prokuratura otrzymała je 20 kwietnia, a 4 maja wniosła apelację.</p><p>Oskarżyciel publiczny nie zgodził się z oceną, że społeczna szkodliwość czynu była niewielka. W apelacji wskazano na błędy w ustaleniach faktycznych oraz zbyt łagodne potraktowanie kierowcy.</p><p>Prokuratura domagała się:</p><p><strong>sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary, trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz rozstrzygnięcia dotyczącego przepadku samochodu lub jego równowartości.</strong></p><p>W środku odwoławczym padły słowa niezwykle mocne:</p><p>– <strong>Orzeczone przez sąd warunkowe umorzenie postępowania kłóci się z poczuciem sprawiedliwości zarówno prokuratury, jak i przeciętnego obywatela.</strong></p><p>Prokurator podkreślił również, że właściwości osobiste sprawcy, jego wcześniejsze zasługi i dotychczasowy sposób życia są odrębną przesłanką rozstrzygnięcia. Nie mogą służyć do sztucznego obniżania oceny społecznej szkodliwości samego czynu.</p><p>Zdaniem prokuratury — poza wcześniejszą niekaralnością — nie zostały spełnione przesłanki uzasadniające warunkowe umorzenie postępowania.</p><p>Ten argument trafia w sedno sporu. Można być dobrym nauczycielem, zasłużonym samorządowcem, społecznikiem i człowiekiem posiadającym kolekcję dyplomów. Jednocześnie można popełnić poważne przestępstwo drogowe. Jedno nie wymazuje drugiego.</p><h2>Sąd Okręgowy pozostawił warunkowe umorzenie</h2><p>Apelacja została przekazana do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. <strong>19 maja 2026 roku do jej rozpoznania wylosowano sędzię Agnieszkę Szulc-Wroniszewską.</strong> Rozprawę wyznaczono na 23 czerwca.</p><p>Na etapie postępowania odwoławczego zmienił się obrońca. Leon Karwat zrezygnował z usług Konrada Wiwata, a jego pełnomocnikiem został Krystian Ryś. Prokuraturę reprezentował Marcin Domaradzki.</p><p>Sąd Okręgowy nie podzielił najdalej idących zarzutów oskarżyciela. <strong>Utrzymał warunkowe umorzenie postępowania</strong>, a więc Leon Karwat nadal nie został prawomocnie skazany. Zmienił jednak rozstrzygnięcie dotyczące zakazu prowadzenia pojazdów, wydłużając okres, w którym radny nie może siadać za kierownicą.</p><p>Taki finał oznacza, że sąd odwoławczy zaakceptował zasadniczą ocenę sądu pierwszej instancji: pomimo stężenia sięgającego około <strong>1,7 promila alkoholu</strong>, świadomego podjęcia decyzji o prowadzeniu samochodu i publicznej funkcji sprawcy możliwe było zakończenie sprawy bez wyroku skazującego.</p><h2>Równi wobec prawa, ale niekoniecznie tak samo oceniani?</h2><p>Nie chodzi o żądanie zemsty. Prawo karne nie powinno być narzędziem odwetu, a warunkowe umorzenie jest legalną instytucją przewidzianą przez ustawodawcę. Sąd ma prawo uwzględniać niekaralność, skruchę, dotychczasowy sposób życia oraz osobiste właściwości sprawcy.</p><p>Pozostaje jednak pytanie, którego nie da się przykryć stertą dyplomów.</p><p><strong>Czy przeciętny mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego, zatrzymany z wynikiem bliskim 1,7 promila, również mógłby liczyć na tak daleko idącą łagodność?</strong></p><p>Czy jego pracodawca przygotowałby zbiór podziękowań? Czy w aktach znalazłyby się dokumenty opisujące wieloletnią działalność publiczną? Czy fakt, że nie pełni funkcji samorządowych, działałby na jego korzyść, czy przeciwnie — pozbawiłby go argumentów, które okazały się tak ważne w tej sprawie?</p><p>Funkcja publiczna powinna oznaczać większą odpowiedzialność. Tymczasem można odnieść wrażenie, że stała się jednym z elementów budujących korzystną prognozę dla sprawcy.</p><p>Sąd napisał, że osoba publiczna powinna dawać przykład. Warto więc zapytać, jaki przykład płynie z całej tej historii.</p><p>Czy taki, że po wypiciu około litra alkoholu można następnego dnia prowadzić samochód z wynikiem około <strong>1,7 promila</strong>, a później powołać się na dorobek, skruchę i długoletnią działalność?</p><p>Czy też taki, że życie człowieka nie może zostać przekreślone przez jeden poważny błąd?</p><p>Odpowiedź nie jest czarno-biała. Jedno pozostaje jednak bezsporne: <strong>Leon Karwat wsiadł za kierownicę w stanie nietrzeźwości. Nie był ofiarą politycznego spisku, błędu alkomatu ani niejasnych okoliczności. Przyznał się do czynu. Cztery badania potwierdziły obecność alkoholu na poziomie odpowiadającym od około 1,56 do 1,68 promila.</strong></p><p>Sąd dał mu drugą szansę.</p><p>Teraz lokalna społeczność ma prawo wiedzieć, czy radny rzeczywiście zrozumiał wagę tego, co zrobił — i czy instytucje publiczne nie pomogły mu zamienić odpowiedzialności w starannie oprawioną kolekcję zasług.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czwartek niemal bezchmurny. Upał do 36 stopni, w piątek możliwe burze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55990,czwartek-niemal-bezchmurny-upal-do-36-stopni-w-piatek-mozliwe-burze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55990,czwartek-niemal-bezchmurny-upal-do-36-stopni-w-piatek-mozliwe-burze</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 13:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czwartek-niemal-bezchmurny-upal-do-36-stopni-w-piatek-mozliwe-burze-1785323652.jpg</url>
                        <title>Czwartek niemal bezchmurny. Upał do 36 stopni, w piątek możliwe burze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55990,czwartek-niemal-bezchmurny-upal-do-36-stopni-w-piatek-mozliwe-burze</link>
                    </image><description>Przed nami gwałtowny wzrost temperatury. W czwartek, 30 lipca, w całym kraju będzie niemal bezchmurnie, a na południowym zachodzie termometry pokażą nawet 36 stopni Celsjusza. W piątek upał przesunie się nad centralną i wschodnią Polskę. Pojawią się również burze z silnym wiatrem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak poinformował synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Michał Kowalczuk, środa będzie jeszcze stosunkowo spokojna i umiarkowanie ciepła. Zachmurzenie w większości kraju pozostanie małe, a niewielka szansa na opady pojawi się jedynie na zachodzie i północy Polski.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od 21 stopni Celsjusza na północnym wschodzie, przez około 25 stopni w centrum, do 29 stopni na południowym zachodzie. Wiatr będzie przeważnie słaby, jedynie nad morzem okresami porywisty.</p><h2>Noc z lokalnymi mgłami</h2><p>W nocy ze środy na czwartek zachmurzenie będzie małe i umiarkowane. Temperatura minimalna wyniesie od 14 stopni na wschodzie do 19 stopni na północnym zachodzie kraju.</p><p>Na wschodzie lokalnie mogą pojawić się mgły ograniczające widzialność do około 400 metrów. W rejonach podgórskich Karpat temperatura spadnie do 10–13 stopni Celsjusza.</p><h2>Czwartek słoneczny i bardzo gorący</h2><p>W czwartek w niemal całym kraju niebo będzie bezchmurne. Synoptycy nie przewidują opadów deszczu.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od 26 stopni na północnym wschodzie, przez około 30 stopni w centrum kraju, do nawet 36 stopni na południowym zachodzie. Wyraźnie chłodniej będzie jedynie w rejonie Helu, gdzie termometry pokażą około 20 stopni.</p><p>Wiatr pozostanie słaby i umiarkowany, przeważnie z kierunków południowych.</p><h2>Bardzo ciepła noc</h2><p>Noc z czwartku na piątek będzie wyjątkowo ciepła. Temperatura minimalna wyniesie od 17 stopni na północnym wschodzie do nawet 22 stopni na południowym zachodzie.</p><p>Na krańcach północno-zachodnich zachmurzenie zacznie wzrastać. Możliwe będą tam słabe, przelotne opady deszczu. Na pozostałym obszarze kraju noc pozostanie pogodna.</p><h2>W piątek upał i burze</h2><p>W piątek zachmurzenie początkowo będzie małe i umiarkowane, jednak od północnego zachodu stopniowo zacznie wzrastać do dużego.</p><p>W pasie od Suwalszczyzny przez Kujawy po Dolny Śląsk mogą wystąpić burze. Towarzyszyć im będą opady deszczu do 20 milimetrów oraz porywy wiatru osiągające 70 kilometrów na godzinę.</p><p>Najspokojniejsza pogoda utrzyma się na południu i południowym wschodzie kraju, gdzie opady nie są prognozowane.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od 25 stopni na północnym zachodzie do około 35–36 stopni na Mazowszu. Nad samym morzem będzie około 24 stopni Celsjusza.</p><p>Wiatr na wschodzie będzie słaby i umiarkowany, początkowo południowy. Od zachodu zacznie stopniowo skręcać na północno-zachodni. Podczas burz porywy mogą dochodzić do 70 kilometrów na godzinę.</p><p>Najbliższe dni przyniosą więc pogodę bardziej przypominającą rozgrzane południe Europy niż typowe polskie lato. W czwartek dominować będzie słońce, natomiast w piątek upałowi miejscami zaczną towarzyszyć gwałtowne zjawiska atmosferyczne.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55989,polowa-wyborcow-pis-chce-morawieckiego-zamiast-kaczynskiego-sondaz-to-sukces-ale-droga-do-wladzy-w-partii-wciaz-jest-dal</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55989,polowa-wyborcow-pis-chce-morawieckiego-zamiast-kaczynskiego-sondaz-to-sukces-ale-droga-do-wladzy-w-partii-wciaz-jest-dal</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 12:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polowa-wyborcow-pis-chce-morawieckiego-zamiast-kaczynskiego-sondaz-to-sukces-ale-droga-do-wladzy-w-1785321953.png</url>
                        <title>Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55989,polowa-wyborcow-pis-chce-morawieckiego-zamiast-kaczynskiego-sondaz-to-sukces-ale-droga-do-wladzy-w-partii-wciaz-jest-dal</link>
                    </image><description>Mateusz Morawiecki ma za sobą połowę elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, grupę lojalnych parlamentarzystów, doświadczenie premiera i rozpoznawalność, której może mu zazdrościć większość polityków prawicy. Nie ma jednak tego, co w PiS nadal pozostaje najważniejsze: kontroli nad aparatem partii i politycznego błogosławieństwa Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż pokazuje, że były premier jest poważnym kandydatem do sukcesji. Nie oznacza jednak, że może dziś po prostu wejść do gabinetu prezesa i przejąć klucze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Według sondażu IBRiS dla Radia ZET 38,1 proc. wszystkich badanych uważa, że Mateusz Morawiecki powinien zastąpić Jarosława Kaczyńskiego na stanowisku prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Przeciwnego zdania jest 31,3 proc., a aż 30,6 proc. ankietowanych nie potrafi zająć stanowiska.</p><p>Znacznie ciekawsze są jednak odpowiedzi osób, które w wyborach parlamentarnych z 15 października 2023 roku głosowały na PiS. Dokładnie 50 proc. z nich chciałoby, aby Morawiecki przejął kierowanie partią. Przeciwko takiej zmianie jest 46 proc., a niezdecydowanych pozostaje zaledwie 4 proc. Badanie przeprowadzono 24 i 25 lipca 2026 roku na reprezentatywnej próbie tysiąca osób.</p><p>To wynik niemal remisowy, ale politycznie bardzo znaczący. Pokazuje bowiem, że w elektoracie PiS skończył się czas, w którym pytanie o następcę Jarosława Kaczyńskiego było odbierane jako zdrada albo zamach na jedność partii. Dziś połowa wyborców jest gotowa zaakceptować zmianę przywództwa — i wskazuje konkretne nazwisko.</p><h2>Elektorat widzi następcę. Partia nadal widzi buntownika</h2><p>Sondaż jest dla Morawieckiego mocnym argumentem. Były premier może powiedzieć swoim przeciwnikom: nie jestem politykiem bez zaplecza, którego ambicje istnieją wyłącznie w sejmowych kuluarach. Mam poparcie znaczącej części wyborców PiS.</p><p>Problem polega na tym, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią, w której lidera wybiera się w prawyborach organizowanych wśród sympatyków. O przywództwie decydują struktury, delegaci, działacze oraz ludzie posiadający wpływy w partyjnym aparacie. Zgodnie ze statutowymi zasadami najwyższą władzą ugrupowania jest kongres, ale rzeczywisty układ sił przez lata opierał się na niepodważalnym autorytecie Jarosława Kaczyńskiego.</p><p>Morawiecki jest silny wśród części wyborców, posłów i polityków młodszego pokolenia. Znacznie słabsza pozostaje jednak jego pozycja wśród partyjnych struktur, które przez lata budowano wokół lojalności wobec prezesa. Dla wielu działaczy były premier jest człowiekiem, który do PiS przyszedł stosunkowo późno, zrobił błyskawiczną karierę, a następnie stworzył własne środowisko polityczne.</p><p>To właśnie zaplecze zgromadzone wokół stowarzyszenia Rozwój Plus stało się bezpośrednią przyczyną obecnego konfliktu. Kierownictwo PiS zażądało od parlamentarzystów deklaracji lojalności i rezygnacji z aktywności w konkurencyjnych organizacjach. Po upływie terminu Jarosław Kaczyński mówił o politykach, którzy znaleźli się poza partią. Ostatecznie Komitet Polityczny nie podjął jednak natychmiastowej decyzji o ich usunięciu. Lista 44 osób została przekazana rzecznikowi dyscyplinarnemu, który ma rozpatrywać poszczególne przypadki.</p><p>Sam Morawiecki uznał tę decyzję za przeciąganie „kiepskiego serialu” i zadeklarował, że przyjmuje, iż on i jego zwolennicy zostali z PiS usunięci.</p><p>W takich warunkach sondaż nie jest zwykłym badaniem popularności. Staje się elementem wewnętrznej wojny.</p><h2>Morawiecki ma kapitał, którego nie można zlekceważyć</h2><p>Atutem byłego premiera jest przede wszystkim rozpoznawalność. Przez sześć lat stał na czele rządu, reprezentował Polskę podczas spotkań międzynarodowych i był twarzą najważniejszych programów gospodarczych oraz społecznych obozu Zjednoczonej Prawicy.</p><p>Dla części wyborców pozostaje politykiem kompetentnym, sprawnym w debacie ekonomicznej i zdolnym rozmawiać zarówno z tradycyjnym elektoratem PiS, jak i z wyborcami bardziej centrowymi, przedsiębiorcami czy mieszkańcami dużych miast. Jego środowisko jest opisywane jako bardziej prorynkowe, umiarkowane i nastawione na gospodarczy rozwój niż twarde skrzydło partii.</p><p>To może być istotne przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. PiS musi dziś walczyć na dwóch frontach. Z jednej strony konkuruje z Koalicją Obywatelską o część wyborców centrum, z drugiej — traci głosy na rzecz ugrupowań znajdujących się jeszcze dalej na prawo.</p><p>Morawiecki mógłby próbować odwrócić partię w stronę centrum i odbudować wizerunek ugrupowania zdolnego nie tylko mobilizować wiernych zwolenników, lecz także zdobywać nowych. Właśnie tutaj znajduje się jego największa polityczna szansa.</p><p>Sondaż pokazuje, że dla połowy dawnych wyborców PiS zmiana prezesa nie oznaczałaby końca partii. Mogłaby zostać odebrana jako nowe otwarcie.</p><h2>Czarnek zajmuje miejsce przeznaczone kiedyś dla Morawieckiego</h2><p>Największym rywalem Morawieckiego nie jest jednak wyłącznie Jarosław Kaczyński. Jest nim również Przemysław Czarnek, przedstawiany jako kandydat PiS na premiera po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Decyzję w tej sprawie ogłosił sam Kaczyński podczas marcowej konwencji partii.</p><p>Wskazanie Czarnka było czytelnym sygnałem: kierownictwo PiS nie zamierzało budować kolejnej kampanii wokół Morawieckiego. Partia wybrała polityka reprezentującego twardszy, bardziej ideologiczny kurs, dobrze przyjmowanego przez najbardziej konserwatywną część elektoratu.</p><p>Dla byłego premiera była to nie tylko osobista porażka. Oznaczała odsunięcie od roli naturalnego następcy i faktyczne przekazanie politycznej inicjatywy konkurencyjnemu środowisku.</p><p>Morawiecki może mieć większe zdolności koalicyjne i szerszą rozpoznawalność, ale Czarnek posiada atut, którego w PiS nie da się przecenić: został wskazany przez prezesa. Dopóki Jarosław Kaczyński kontroluje partię, takie poparcie waży więcej niż dobry wynik jednego sondażu.</p><h2>Paradoks Kaczyńskiego</h2><p>Jarosław Kaczyński przez lata pełnił w PiS podwójną rolę. Był nie tylko liderem, lecz także arbitrem rozstrzygającym spory pomiędzy frakcjami. To on decydował, kto awansuje, kto zostaje przesunięty na boczny tor i kto otrzyma możliwość budowania własnej pozycji.</p><p>Dzięki temu partia zachowywała jedność nawet wtedy, gdy wewnątrz niej ścierały się sprzeczne interesy polityczne, gospodarcze i personalne.</p><p>Ten model ma jednak swoją cenę. PiS nie wypracowało mechanizmu pokojowej sukcesji. Nie istnieje wyraźnie wskazany następca, który posiadałby jednocześnie poparcie wyborców, struktur, parlamentarzystów i obecnego prezesa.</p><p>Morawiecki jest silny wśród części elektoratu i parlamentarzystów. Czarnek ma poparcie twardego skrzydła oraz decyzję Kaczyńskiego w sprawie kandydatury na premiera. Mariusz Błaszczak przez lata uchodził natomiast za polityka najbardziej lojalnego wobec prezesa i akceptowalnego dla partyjnego aparatu.</p><p>Żaden z nich nie ma jednak pozycji porównywalnej z Kaczyńskim.</p><p>To paradoks obecnego prezesa: jego siła przez lata scalała PiS, ale jednocześnie uniemożliwiała wykreowanie następcy, który mógłby bezkonfliktowo przejąć władzę.</p><h2>Sondaż wzmacnia Morawieckiego, ale nie daje mu partii</h2><p>Wynik badania dla Radia ZET może pomóc byłemu premierowi na kilka sposobów.</p><p>Po pierwsze, utrudnia przedstawianie go jako polityka pozbawionego społecznego zaplecza. Po drugie, może powstrzymywać część władz PiS przed szybkim usunięciem jego zwolenników. Wyrzucenie grupy reprezentującej poglądy połowy elektoratu byłoby politycznie ryzykowne.</p><p>Po trzecie, sondaż zwiększa zdolność Morawieckiego do negocjowania — zarówno wewnątrz PiS, jak i w przypadku powstania nowego ugrupowania lub klubu parlamentarnego.</p><p>Jednocześnie badanie ujawnia ograniczenia jego pozycji. Aż 46 proc. wyborców PiS nie chce, aby zastąpił Kaczyńskiego. To niemal połowa partyjnego elektoratu. Morawiecki nie jest więc kandydatem jednoczącym. Jest kandydatem dzielącym wyborców niemal dokładnie na pół.</p><p>Co więcej, wśród ogółu badanych popiera go 38,1 proc. respondentów. To wynik wyższy niż odsetek przeciwników, ale nadal daleki od społecznego mandatu pozwalającego mówić o bezdyskusyjnym liderze prawicy.</p><h2>Trzy możliwe scenariusze</h2><p>Pierwszy zakłada pojednanie. Kierownictwo PiS mogłoby zatrzymać procedury dyscyplinarne, a Morawiecki ograniczyć autonomiczną aktywność swojego środowiska. Były premier zachowałby miejsce w partii, ale prawdopodobnie musiałby zaakceptować pierwszoplanową rolę Czarnka w wyborach 2027 roku.</p><p>Drugi scenariusz to otwarta wojna o sukcesję. Morawiecki pozostałby formalnie w PiS i czekał na osłabienie Kaczyńskiego, próbując stopniowo zdobywać poparcie struktur. Byłaby to jednak długa i wyniszczająca walka, której wynik trudno przewidzieć.</p><p>Trzeci wariant oznacza rozłam i budowę osobnego ugrupowania. Taki ruch pozwoliłby Morawieckiemu uzyskać pełną kontrolę nad własnym środowiskiem, ale jednocześnie pozbawiłby go struktur, marki i lojalnego elektoratu PiS. Podział prawicy mógłby zaś utrudnić jej zdobycie większości w wyborach parlamentarnych. Analitycy cytowani przez zagraniczne media wskazują, że rozdrobnienie pomiędzy PiS, środowisko Morawieckiego i ugrupowania bardziej radykalne może zwiększyć szanse obecnego obozu rządzącego na utrzymanie władzy.</p><h2>Morawiecki może odziedziczyć PiS, ale nie może go zdobyć szturmem</h2><p>Najnowszy sondaż pokazuje, że Mateusz Morawiecki jest dziś jednym z najpoważniejszych kandydatów do przejęcia przywództwa na polskiej prawicy. Posiada polityczne doświadczenie, rozpoznawalność, własne środowisko i poparcie połowy wyborców PiS z 2023 roku.</p><p>Nie oznacza to jednak, że ma realną możliwość natychmiastowego zastąpienia Jarosława Kaczyńskiego.</p><p>PiS pozostaje partią zbudowaną pionowo, w której władza nie wypływa wyłącznie z popularności społecznej. Wynika również z kontroli nad strukturami, listami wyborczymi, finansami, nominacjami i aparatem organizacyjnym.</p><p>Morawiecki może wygrać sondaż. Może zgromadzić kilkudziesięciu parlamentarzystów. Może nawet stworzyć własną formację. Dopóki jednak Jarosław Kaczyński utrzymuje kontrolę nad głównym nurtem PiS, były premier nie jest następcą, lecz konkurentem.</p><p>Jego szansa nadejdzie dopiero wtedy, gdy w partii powstanie rzeczywista próżnia przywództwa. Wtedy okaże się, czy połowa wyborców wskazana w sondażu będzie początkiem większości, czy tylko jedną z dwóch armii stojących naprzeciw siebie w bitwie o polityczne dziedzictwo Kaczyńskiego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55988,nawrocki-pozostaje-na-szczycie-ale-polityczne-trzesienie-ziemi-wywoluje-bosak-prawica-zmienia-uklad-sil</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55988,nawrocki-pozostaje-na-szczycie-ale-polityczne-trzesienie-ziemi-wywoluje-bosak-prawica-zmienia-uklad-sil</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 11:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nawrocki-pozostaje-na-szczycie-ale-polityczne-trzesienie-ziemi-wywoluje-bosak-prawica-zmienia-ukla-1785318227.png</url>
                        <title>Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55988,nawrocki-pozostaje-na-szczycie-ale-polityczne-trzesienie-ziemi-wywoluje-bosak-prawica-zmienia-uklad-sil</link>
                    </image><description>Karol Nawrocki nadal jest politykiem, któremu Polacy ufają najbardziej. Jednak najważniejsza wiadomość z lipcowego rankingu zaufania IBRiS dla Onetu kryje się nie na pierwszym, lecz na czwartym miejscu. Krzysztof Bosak w ciągu miesiąca zyskał aż 10 punktów procentowych. To sygnał, że Konfederacja przestaje być wyłącznie partią protestu i zaczyna budować własne centrum politycznej grawitacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Prezydent Karol Nawrocki utrzymuje pozycję lidera rankingu zaufania. Ufa mu 51,3 proc. badanych, choć jest to wynik o 3,5 punktu procentowego słabszy niż miesiąc wcześniej. Brak zaufania do głowy państwa deklaruje 41,6 proc. respondentów.</p><p>To nadal bardzo mocny rezultat. Potwierdza go również lipcowe badanie CBOS, w którym Nawrockiemu ufało 55 proc. ankietowanych. Oznacza to, że wysoka pozycja prezydenta nie jest przypadkowym efektem jednego pomiaru, lecz stosunkowo trwałym zjawiskiem.</p><p>Nawrocki nie jest już wyłącznie politykiem wyniesionym do Pałacu Prezydenckiego przez elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Staje się osobnym ośrodkiem politycznej siły — z własnym mandatem, zapleczem społecznym i możliwością wpływania na kształt całej prawicy.</p><h2>Prezydent ponad partią</h2><p>Wynik Nawrockiego pokazuje, że urząd prezydenta nadal daje możliwość wychodzenia poza partyjne okopy. W rankingu zaufania głowa państwa wyprzedza liderów wszystkich najważniejszych ugrupowań. Jarosławowi Kaczyńskiemu ufa 26 proc. respondentów, Mateuszowi Morawieckiemu 32,3 proc., a Donaldowi Tuskowi 35,5 proc.</p><p>Prezydent ma więc zaufanie niemal dwukrotnie większe niż prezes PiS. To różnica, która musi mieć polityczne znaczenie.</p><p>Prawo i Sprawiedliwość poparło kandydaturę Nawrockiego, ale dziś to nie partia kontroluje jego popularność. Coraz bardziej prawdopodobny staje się odwrotny mechanizm: to politycy PiS będą próbowali korzystać z autorytetu prezydenta i przedstawiać się jako część jego obozu.</p><p>Dla Jarosława Kaczyńskiego jest to sytuacja niewygodna. Przez lata to on był niekwestionowanym centrum polskiej prawicy. Dziś obok niego funkcjonuje polityk dysponujący większym zaufaniem społecznym, konstytucyjnym urzędem i własną zdolnością mobilizowania wyborców.</p><p>Tym bardziej że PiS przeżywa poważne napięcia wewnętrzne. Konflikt między kierownictwem partii a środowiskiem Mateusza Morawieckiego może prowadzić do dalszego rozdrobnienia konserwatywnego elektoratu przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.</p><h2>Bosak wyrasta na głównego zwycięzcę</h2><p>Największe wrażenie robi jednak wynik Krzysztofa Bosaka. Wicemarszałkowi Sejmu ufa 39,9 proc. badanych — aż o 10 punktów procentowych więcej niż miesiąc wcześniej.</p><p>To największy wzrost w całym zestawieniu.</p><p>Bosak zbliżył się do podium i wyprzedził Donalda Tuska, Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego oraz Sławomira Mentzena. Nie jest już politykiem rozpoznawalnym wyłącznie przez twardy elektorat narodowej prawicy. Zaczyna być postrzegany jako jedna z głównych postaci państwowej sceny politycznej.</p><p>To jakościowa zmiana.</p><p>Przez lata Konfederacja korzystała przede wszystkim z gniewu wobec politycznego establishmentu. Była partią buntu, internetu i ostrego języka. Bosak próbuje do tego dodać powagę urzędu, spokojniejszą narrację i wizerunek polityka przewidywalnego.</p><p>W efekcie może trafiać nie tylko do najbardziej radykalnych wyborców, ale również do części konserwatywnej klasy średniej, przedsiębiorców oraz ludzi rozczarowanych konfliktem wewnątrz PiS.</p><p>Lipiec przyniósł Konfederacji również wzrost w badaniach partyjnych. W sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” ugrupowanie uzyskało 13,3 proc., podczas gdy PiS zanotował 23,2 proc. Jednocześnie Konfederacja Korony Polskiej osiągnęła 11 proc. Łącznie obie formacje znajdujące się na prawo od PiS skupiają już znaczną część elektoratu.</p><p>To właśnie ten proces może zadecydować o przyszłym układzie parlamentarnym.</p><h2>Dwie Konfederacje i jedno słabnące PiS</h2><p>Jeszcze kilka lat temu niemal każdy wyborca prawicy miał przed sobą jedną realną ofertę władzy — Prawo i Sprawiedliwość. Dzisiaj ten monopol się kończy.</p><p>Konfederacja Bosaka i Mentzena buduje pozycję partii zdolnej do współrządzenia. Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna przyciąga wyborców najbardziej radykalnych i antysystemowych. Karol Nawrocki tworzy natomiast osobny, prezydencki punkt odniesienia.</p><p>W tej układance PiS pozostaje największą partią po prawej stronie, ale nie jest już jej bezdyskusyjnym właścicielem.</p><p>Szczególnie groźna dla partii Kaczyńskiego może być rosnąca popularność Bosaka. Jarosław Kaczyński budzi zaufanie 26 proc. ankietowanych, Bosak — prawie 40 proc. Różnica nie oznacza jeszcze, że wyborcy masowo przeniosą głosy z PiS do Konfederacji. Pokazuje jednak, kto posiada większy potencjał poszerzania własnego elektoratu.</p><p>Bosak ma znacznie mniejszy bagaż negatywnych emocji niż starsi liderzy prawicy. Nie jest jeszcze kojarzony z wieloletnim sprawowaniem władzy, konfliktami instytucjonalnymi ani odpowiedzialnością za decyzje rządowe. Daje mu to polityczną świeżość, choć z czasem może się ona okazać trudna do utrzymania.</p><h2>Kosiniak-Kamysz wraca do gry</h2><p>Drugie miejsce Władysława Kosiniaka-Kamysza również nie jest bez znaczenia. Wicepremierowi i ministrowi obrony ufa 42,3 proc. badanych, czyli o 7,4 punktu procentowego więcej niż w czerwcu. To jego najlepszy rezultat od października 2025 roku.</p><p>Problem polega na tym, że osobiste zaufanie do lidera nie musi automatycznie oznaczać poparcia dla jego partii.</p><p>Kosiniak-Kamysz od dawna osiąga wyniki lepsze niż Polskie Stronnictwo Ludowe. Jest postrzegany jako polityk umiarkowany, przewidywalny i mniej konfliktowy niż liderzy największych ugrupowań. Taki wizerunek sprzyja rankingom zaufania, ale nie zawsze przekłada się na decyzję przy urnie.</p><p>Dla PSL wynik lidera jest jednak ostatnią deską ratunku. Pokazuje, że w centrum sceny politycznej nadal istnieje zapotrzebowanie na spokojniejszy język oraz dystans wobec wojny prowadzonej przez największe partie.</p><h2>Sikorski mocniejszy od Tuska</h2><p>Na trzecim miejscu znalazł się Radosław Sikorski z wynikiem 41,5 proc. zaufania. Choć stracił 1,1 punktu procentowego, nadal wyprzedza premiera Donalda Tuska o sześć punktów.</p><p>To kolejny sygnał, że w obozie władzy osobista pozycja premiera nie jest już tak silna, jak w chwili przejęcia rządów. Tuskowi ufa 35,5 proc. ankietowanych, a jego wynik spadł w ciągu miesiąca o 2,6 punktu.</p><p>Sikorski korzysta z roli ministra spraw zagranicznych. Polityka międzynarodowa pozwala mu występować w roli reprezentanta państwa, a nie wyłącznie uczestnika krajowej wojny partyjnej. Jednocześnie niemal połowa badanych deklaruje wobec niego nieufność, co pokazuje, że pozostaje politykiem mocno polaryzującym.</p><p>Donald Tusk znajduje się w trudniejszym położeniu. Jako premier odpowiada za całość polityki rządu: gospodarkę, ochronę zdrowia, bezpieczeństwo, podatki i konflikty wewnątrz koalicji. To on płaci polityczną cenę za niezrealizowane obietnice oraz zmęczenie wyborców permanentną konfrontacją.</p><h2>Zandberg rośnie, Czarnek gwałtownie traci</h2><p>Wyraźny wzrost zanotował także Adrian Zandberg. Ufa mu 24,5 proc. respondentów, o 6,1 punktu procentowego więcej niż miesiąc wcześniej.</p><p>To może oznaczać, że na lewicy pojawia się przestrzeń dla polityka krytycznego zarówno wobec prawicy, jak i wobec rządu Donalda Tuska. Zandberg od dawna próbuje przekonywać, że lewica nie powinna być jedynie liberalnym dodatkiem do Koalicji Obywatelskiej.</p><p>Przeciwne zjawisko dotyczy Przemysława Czarnka. Zaufanie do niego spadło o 6,4 punktu procentowego, do poziomu 21,6 proc. To najpoważniejsza strata w rankingu.</p><p>Czarnek może skutecznie mobilizować najbardziej ideowy elektorat PiS, ale ma ograniczoną zdolność zdobywania poparcia poza nim. Wynik ten stawia pod znakiem zapytania kreowanie go na przyszłego kandydata partii na premiera. Polityk może być popularny wśród własnych zwolenników, a jednocześnie niezdolny do stworzenia szerszej większości.</p><h2>Hołownia i Pełczyńska-Nałęcz na marginesie</h2><p>Na końcu rankingu znaleźli się Szymon Hołownia oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Marszałkowi Sejmu ufa 18,4 proc. badanych, minister funduszy zaledwie 10,4 proc.</p><p>Dla Polski 2050 to polityczny alarm.</p><p>Partia, która miała przełamać podział między PO i PiS, coraz wyraźniej traci własną tożsamość. Jej lider nie jest już symbolem nowości, a ministrowie nie budują rozpoznawalności wystarczającej do samodzielnego prowadzenia kampanii.</p><p>W polityce pustka długo nie istnieje. Miejsce centrowej, antysystemowej Polski 2050 może przejąć częściowo PSL, ale równie dobrze Konfederacja, przedstawiająca się jako jedyna realna alternatywa wobec starego układu.</p><h2>Ranking zaufania to nie sondaż wyborczy</h2><p>Wyników nie należy czytać jak prognozy wyborczej. Zaufanie do polityka nie oznacza automatycznie gotowości do głosowania na jego partię. Można ufać ministrowi obrony, a jednocześnie nie popierać PSL. Można pozytywnie oceniać prezydenta, ale w wyborach parlamentarnych wybrać Konfederację albo PiS.</p><p>Ranking pokazuje jednak coś równie ważnego: zdolność polityków do przekraczania granic własnego elektoratu.</p><p>Pod tym względem zwycięzcami są Nawrocki, Bosak i Kosiniak-Kamysz. Przegranymi — Tusk, Kaczyński, Czarnek oraz liderzy Polski 2050.</p><p>Badanie zostało przeprowadzone przez IBRiS dla Onetu w dniach 24–25 lipca 2026 roku metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów wspomaganych komputerowo na próbie 1100 dorosłych Polaków.</p><h2>Prawica bez jednego wodza</h2><p>Najważniejszy wniosek z sondażu jest prosty: polska scena polityczna pozostaje podzielona, ale oś tego podziału zaczyna się zmieniać.</p><p>Przez lata polityka obracała się wokół dwóch nazwisk — Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Dzisiaj obaj przegrywają w rankingu zaufania z młodszymi lub mniej zużytymi politykami.</p><p>Karol Nawrocki pozostaje na szczycie, lecz to Krzysztof Bosak wykonał największy skok. Jeżeli ten trend się utrzyma, przyszłe wybory nie będą jedynie kolejnym starciem PiS z Koalicją Obywatelską.</p><p>Mogą stać się pierwszymi od wielu lat wyborami, w których o przywództwo na prawicy walczyć będą co najmniej trzy ośrodki: PiS, Konfederacja i Pałac Prezydencki.</p><p>Stary duopol wciąż stoi. Ale w jego murach słychać już wyraźne pęknięcia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Najpierw milknie szkolny dzwonek. Potem umiera wieś]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55987,najpierw-milknie-szkolny-dzwonek-potem-umiera-wies</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55987,najpierw-milknie-szkolny-dzwonek-potem-umiera-wies</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 11:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najpierw-milknie-szkolny-dzwonek-potem-umiera-wies-1785317443.jpg</url>
                        <title>Najpierw milknie szkolny dzwonek. Potem umiera wieś</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55987,najpierw-milknie-szkolny-dzwonek-potem-umiera-wies</link>
                    </image><description>Kryzys demograficzny nie zaczyna się w tabelach GUS i nie kończy na zamknięciu jednej klasy. Najpierw znika grupa przedszkolna. Później drużyna piłkarska nie ma kim zapełnić składu, dom kultury odwołuje zajęcia, a lokalny sklep coraz wcześniej gasi światło. W końcu miejscowość nadal istnieje na mapie, lecz coraz mniej przypomina żywą wspólnotę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Polska kurczy się po cichu. Nie ma huku zamykanych fabryk ani dramatycznych obrazów znanych z filmów katastroficznych. Są za to puste ławki, niewykorzystane sale, coraz mniejsze roczniki i autobusy szkolne, które każdego września zabierają mniej dzieci.</p><p>Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec czerwca 2026 roku liczba mieszkańców Polski wynosiła około <strong>37 mln 243 tys. osób</strong>. Było nas o około <strong>159 tys. mniej niż rok wcześniej</strong> i o blisko 90 tys. mniej niż pod koniec 2025 roku. W pierwszym półroczu 2026 roku urodziło się około 115 tys. dzieci. To kolejny rok, w którym liczba urodzeń nie daje nadziei na szybkie odwrócenie trendu.</p><p>Za tymi liczbami kryje się jednak coś więcej niż problem systemu emerytalnego czy rynku pracy. Kryje się powolny rozpad lokalnych społeczności.</p><h2>Szkoła jest ostatnim światłem</h2><p>Prezes Unii Miasteczek Polskich Grzegorz Cichy zwraca uwagę, że samorządy już dziś likwidują oddziały przedszkolne i szkolne albo przygotowują się do takich decyzji od 1 września 2027 roku.</p><p>Mniej uczniów oznacza mniej klas, mniej godzin dla nauczycieli i coraz większe koszty przypadające na jedno dziecko. Pensja nauczyciela nie zmniejsza się przecież dlatego, że zamiast 25 uczniów przed tablicą siedzi pięcioro.</p><p>Tyle że szkoła na wsi czy w małym miasteczku nigdy nie była wyłącznie miejscem prowadzenia lekcji.</p><p>Tam odbywały się zebrania mieszkańców, festyny, przedstawienia, kiermasze i zawody sportowe. W sali gimnastycznej ćwiczyły dzieci, wieczorami spotykali się dorośli. Szkolny korytarz był jednym z ostatnich miejsc, w którym przecinały się drogi mieszkańców kilku pokoleń.</p><p><strong>Kiedy zamyka się szkołę, nie znika jedynie placówka oświatowa. Znika centrum lokalnego świata.</strong></p><p>Pozostaje budynek. Czasem zmienia się w świetlicę, czasem magazyn, niekiedy niszczeje za ogrodzeniem. Jednak bez codziennego gwaru dzieci przestaje być sercem miejscowości.</p><h2>Dwuosobowa klasa nie uratuje wspólnoty</h2><p>Na pierwszy rzut oka mała klasa może wydawać się przywilejem. Nauczyciel ma więcej czasu dla ucznia, łatwiej dostrzega jego problemy, może prowadzić zajęcia niemal indywidualnie.</p><p>Granica między kameralną edukacją a społeczną izolacją jest jednak cienka.</p><p>Dziecko potrzebuje grupy rówieśniczej, sporów, przyjaźni, współpracy i rywalizacji. Potrzebuje świata większego niż szkolna ławka ustawiona obok jednego kolegi. Rodzice, którzy dowiadują się, że w klasie będzie dwoje albo troje dzieci, często wybierają szkołę w pobliskim mieście.</p><p>Wówczas zaczyna działać mechanizm przypominający przewracające się kostki domina.</p><p>Najpierw wyjeżdża kilkoro uczniów. Przez to klasa staje się jeszcze mniejsza. Kolejni rodzice uznają, że szkoła nie zapewni dziecku odpowiedniego środowiska. Po kilku latach placówka nie ma już kogo uczyć.</p><p>To nie jest tylko efekt niżu demograficznego. To także konsekwencja codziennych decyzji rodzin, które wożą dzieci do miasta, często po drodze do pracy. Tam dziecko idzie do przedszkola, poznaje kolegów, a następnie razem z nimi rozpoczyna szkołę podstawową.</p><p>Wiejska szkoła pozostaje zaś coraz bardziej samotna.</p><h2>Po dzieciach znikają inicjatywy</h2><p>Demografia nie zatrzymuje się przy szkolnej bramie.</p><p>Jeżeli w miejscowości rodzi się coraz mniej dzieci, klub sportowy ma trudności ze stworzeniem drużyny. Akademia piłkarska łączy roczniki, a później rezygnuje z naboru. Dom kultury odwołuje zajęcia muzyczne, ponieważ zamiast kilkunastu chętnych zgłasza się dwoje lub troje.</p><p>Nie odbywa się przedstawienie, nie powstaje dziecięcy chór, nie ma komu przygotować jasełek. Festyn szkolny, który przez lata gromadził rodziców i dziadków, staje się coraz skromniejszy, aż w końcu nie odbywa się wcale.</p><p>Wspólnota traci rytuały. A bez rytuałów zaczyna tracić pamięć o samej sobie.</p><p>To właśnie dzieci najczęściej zmuszają dorosłych do działania. Dla nich organizuje się turniej, remontuje boisko, maluje świetlicę i zakłada stowarzyszenie. Rodzice spotykają się, ponieważ ich dzieci chodzą do tej samej klasy. Dziadkowie przychodzą na występy, sąsiedzi pieką ciasta na kiermasz.</p><p>Gdy dzieci brakuje, słabnie niewidzialna sieć łącząca mieszkańców.</p><p>Nie ma jednego dnia, w którym można powiedzieć: „dzisiaj umarła lokalna społeczność”. To proces powolny. Najpierw nie odbywa się jeden koncert. Potem znika drużyna. Później szkoła łączy klasy. Następnie zamyka się sklep, bo mieszkańców jest coraz mniej, a starsi nie są już w stanie utrzymać lokalnego handlu.</p><p>Na końcu wieś staje się sypialnią albo miejscem, z którego codziennie się wyjeżdża.</p><h2>Tomaszów także się kurczy</h2><p>Ten proces nie omija Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego.</p><p>Według danych opartych na statystykach GUS pod koniec 2024 roku Tomaszów Mazowiecki liczył około <strong>57 tys. mieszkańców</strong>. Od 2002 roku liczba ludności miasta zmniejszyła się o około <strong>15,6 proc.</strong></p><p>Jeszcze w połowie lat 90. Tomaszów miał około 70 tys. mieszkańców. Dziś jest ich o kilkanaście tysięcy mniej. To tak, jakby w ciągu jednego pokolenia z mapy miasta zniknęło kilka dużych osiedli.</p><p>Część mieszkańców przeniosła się do gminy wiejskiej Tomaszów Mazowiecki i miejscowości otaczających miasto. Według danych gminy w połowie 2025 roku zameldowanych było tam 11 343 mieszkańców. Nie oznacza to jednak, że cały region wygrywa z demografią. Często mamy do czynienia nie ze wzrostem liczby ludności, lecz z jej przesunięciem z miasta na przedmieścia.</p><p>Młode rodziny budują dom poza Tomaszowem, ale pracują, robią zakupy i wożą dzieci do miasta. Mieszkają na wsi, nie zawsze jednak uczestniczą w życiu miejscowości. W efekcie powstają nowe domy, lecz niekoniecznie nowe wspólnoty.</p><p>Najtrudniejsza sytuacja może czekać miejscowości położone dalej od Tomaszowa, Łodzi czy Piotrkowa Trybunalskiego. Tam nie działa już mechanizm suburbanizacji. Młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, później znajdują pracę w większym mieście i nie wracają.</p><p>Zostają rodzice, dziadkowie i coraz rzadsze światła w oknach.</p><h2>Ustawa nie urodzi dzieci</h2><p>Państwo próbuje łagodzić skutki kryzysu. Nowelizacja Prawa oświatowego ma ułatwić utrzymywanie małych szkół, tworzenie ich filii oraz wykorzystywanie wolnych pomieszczeń na potrzeby mieszkańców. Resort edukacji przedstawia te rozwiązania jako alternatywę dla likwidacji placówek na terenach zagrożonych wyludnieniem.</p><p>To rozwiązania potrzebne, ale ograniczone.</p><p>Można przenieść do szkolnego budynku bibliotekę, świetlicę, klub seniora czy punkt opieki. Można połączyć klasy, zmienić obwody i utworzyć filię. Można taniej ogrzać część budynku.</p><p>Nie da się jednak ustawą stworzyć rocznika, który się nie urodził.</p><p>Grzegorz Cichy nazywa nowe przepisy nie lekarstwem, lecz opatrunkiem. Trudno odmówić mu racji. Państwo koncentruje się głównie na tym, jak zarządzać skutkami demografii. Znacznie rzadziej odpowiada na pytanie, dlaczego młodzi ludzie nie chcą albo nie mogą zakładać rodzin w małych miastach.</p><h2>Bez pracy nie będzie rodzin</h2><p>Samo świadczenie pieniężne nie wystarczy, jeżeli młody człowiek nie widzi dla siebie przyszłości.</p><p>Rodzina potrzebuje mieszkania, stabilnego zatrudnienia, żłobka, lekarza, transportu i poczucia bezpieczeństwa. Potrzebuje pewności, że po urodzeniu dziecka nie będzie zmuszona wybierać między pracą a opieką.</p><p>W małym mieście zakład zatrudniający 50 osób może zmienić życie całej okolicy. W dużej aglomeracji taka firma byłaby jedną z setek. W niewielkiej gminie może zatrzymać młodych, dać pracę małżeństwom i stworzyć powód, by budować dom właśnie tam.</p><p>Dlatego kryzysu demograficznego nie rozwiąże wyłącznie polityka rodzinna. Potrzebna jest również polityka rozwoju mniejszych miejscowości.</p><p>Jeżeli wszystkie lepiej płatne miejsca pracy, uczelnie, specjalistyczne przychodnie i instytucje kultury skupiają się w największych miastach, młodzi ludzie podążają za nimi. To decyzja racjonalna. Człowiek może kochać rodzinną wieś, ale miłość nie zastąpi pensji, mieszkania ani dostępu do lekarza.</p><h2>Gmina bez mieszkańców</h2><p>Za kilka lub kilkanaście lat problem może dotyczyć już nie tylko szkół, lecz całych samorządów.</p><p>Mała gmina ma niemal taki sam katalog obowiązków jak duże miasto. Musi utrzymywać drogi, wodociągi, administrację, szkoły, pomoc społeczną i gospodarkę odpadami. Jeżeli mieszkańców będzie coraz mniej, koszty tych usług będą rozkładały się na coraz mniejszą liczbę podatników.</p><p>W pewnym momencie pojawi się pytanie, czy trzy- lub czterotysięczna gmina jest w stanie samodzielnie utrzymać wszystkie instytucje.</p><p>Możliwe staną się połączenia placówek, wspólna obsługa kilku samorządów, a w dalszej przyszłości także dyskusje o łączeniu gmin. Decyzje, które dziś wydają się politycznie niemożliwe, za dekadę mogą zostać przedstawione jako ekonomiczna konieczność.</p><p>Tylko że rachunek ekonomiczny nie uwzględnia wszystkiego.</p><p>Nie wycenia więzi z miejscem, historii szkoły ani wspomnień kilku pokoleń mieszkańców. Nie oblicza, ile kosztuje utrata poczucia, że miejscowość ma przyszłość.</p><h2>Miejscowość nie umiera wtedy, gdy wyjeżdża ostatni mieszkaniec</h2><p>Umiera znacznie wcześniej.</p><p>Umiera, kiedy młodzi przestają planować w niej życie. Kiedy rodzice uznają, że dziecko musi uczyć się gdzie indziej. Kiedy boisko zarasta trawą, a w domu kultury nie słychać już źle zagranych gam na pianinie.</p><p>Kryzys demograficzny nie jest więc jedynie brakiem dzieci. Jest brakiem ciągłości.</p><p>Przerywa opowieść przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Sprawia, że dom rodzinny staje się domem weekendowym, a rodzinne strony miejscem odwiedzanym na Wszystkich Świętych.</p><p>Można długo udawać, że nic się nie dzieje. Budynki nadal stoją, urząd działa, a nazwa miejscowości widnieje na tablicy przy drodze.</p><p>Jednak bez dzieci miejscowość traci czas przyszły.</p><p>Pozostaje już tylko przeszłość.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dieta a cholesterol. Geny mogą decydować o tym, jak organizm reaguje na tłuszcze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55985,dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55985,dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 11:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze-1785316812.png</url>
                        <title>Dieta a cholesterol. Geny mogą decydować o tym, jak organizm reaguje na tłuszcze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55985,dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze</link>
                    </image><description>Ta sama dieta może u jednej osoby nie wywołać większych zmian, a u innej doprowadzić do znacznego wzrostu poziomu cholesterolu LDL. Najnowsze badania wskazują, że jednym z powodów mogą być predyspozycje genetyczne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Diety niskowęglowodanowe, w tym dieta ketogeniczna, od kilku lat cieszą się dużą popularnością. Ich zwolennicy wskazują przede wszystkim na możliwość redukcji masy ciała, poprawę kontroli apetytu i ograniczenie spożycia cukrów prostych. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy zmniejszeniu ilości węglowodanów towarzyszy znaczny wzrost spożycia tłuszczów nasyconych.</p><p>U części osób taki sposób żywienia może prowadzić do wyraźnego podniesienia poziomu cholesterolu LDL, nazywanego potocznie „złym cholesterolem”. Nie wszyscy reagują jednak w ten sam sposób.</p><h2>Ten sam jadłospis, różne wyniki badań</h2><p>Naukowcy ze Stanford University School of Medicine przeanalizowali dane dotyczące ponad 600 dorosłych uczestników badania DIETFITS. Ochotnicy stosowali zdrową dietę niskowęglowodanową albo zdrową dietę niskotłuszczową.</p><p>Wcześniejsze wyniki pokazały, że żadna z tych diet nie okazała się jednoznacznie skuteczniejsza w redukcji masy ciała. Tym razem badacze skupili się jednak nie na wadze, lecz na poziomie cholesterolu i uwarunkowaniach genetycznych uczestników.</p><p>Analiza wykazała, że osoby mające genetyczne predyspozycje do podwyższonego poziomu LDL silniej reagowały na dietę niskowęglowodanową. W ich przypadku wzrost stężenia cholesterolu był bardziej widoczny, zwłaszcza gdy dieta zawierała duże ilości tłuszczów nasyconych.</p><p>Zdaniem współautorki badania Alexy Barad oznacza to, że sprzeczne relacje osób stosujących diety niskowęglowodanowe nie muszą się wzajemnie wykluczać. U jednego człowieka poziom LDL może pozostać niemal bez zmian, podczas gdy u innego, przy podobnym sposobie żywienia, wzrośnie znacząco.</p><h2>Tłuszcz tłuszczowi nierówny</h2><p>Wyniki badań nie oznaczają, że każda dieta niskowęglowodanowa musi być szkodliwa. Kluczowe znaczenie ma jej skład.</p><p>Jeżeli podstawowym źródłem energii stają się masło, smalec, łój wołowy, tłuste mięso, sery oraz przetwory mięsne, wzrasta spożycie tłuszczów nasyconych. To właśnie one mogą być szczególnie istotne w przypadku osób podatnych na wzrost poziomu cholesterolu LDL.</p><p>Inaczej może wyglądać dieta oparta na tłuszczach nienasyconych. Ich źródłem są między innymi:</p><ul><li data-list-item-id="eda54da4ac6f68041170dd2eff5b5f120">oliwa z oliwek,</li><li data-list-item-id="eb03db3284f719b0fb2639f92e55d9834">orzechy,</li><li data-list-item-id="e108204be9489d44c5eaffdba07bfd68c">nasiona,</li><li data-list-item-id="e5f2553c765b302057209696416a169f7">awokado,</li><li data-list-item-id="ee015baac9c3c938a68dd80394bbda7ec">tłuste ryby morskie.</li></ul><p>Ograniczenie węglowodanów nie musi więc automatycznie oznaczać zwiększenia ilości tłuszczów zwierzęcych.</p><h2>Czy potrzebne są badania genetyczne?</h2><p>Autorzy analizy podkreślają, że nawet bez wykonywania testów genetycznych można ocenić, jak organizm reaguje na zmianę sposobu żywienia. Podstawą pozostają regularne badania krwi.</p><p>Przed rozpoczęciem restrykcyjnej diety warto oznaczyć między innymi poziom cholesterolu całkowitego, LDL, HDL i trójglicerydów. Badania należy powtórzyć po kilku tygodniach lub miesiącach, szczególnie jeśli dieta znacznie odbiega od dotychczasowego sposobu żywienia.</p><p>Niepokojący wzrost LDL powinien być sygnałem do zmiany jadłospisu i konsultacji z lekarzem lub dietetykiem. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami serca, nadciśnieniem, cukrzycą, otyłością oraz rodzinnym występowaniem zaburzeń lipidowych.</p><h2>Cholesterol LDL nadal ma znaczenie</h2><p>Cholesterol jest substancją potrzebną organizmowi, między innymi do produkcji hormonów i budowy błon komórkowych. Problemem nie jest więc jego samo występowanie, ale zbyt wysokie stężenie niektórych frakcji.</p><p>Podwyższony poziom LDL sprzyja odkładaniu się złogów w ścianach naczyń krwionośnych. Z czasem może to prowadzić do rozwoju miażdżycy i zwiększać ryzyko zawału serca lub udaru mózgu.</p><p>Dlatego obserwowanie wyłącznie spadku masy ciała może dawać niepełny obraz wpływu diety na zdrowie. Człowiek może chudnąć, a jednocześnie odnotować pogorszenie wyników lipidogramu.</p><h2>Nie ma jednej diety dobrej dla wszystkich</h2><p>Badanie potwierdza coraz częściej podnoszoną tezę, że sposób żywienia powinien być dostosowany do konkretnej osoby. Znaczenie mają nie tylko geny, ale również wiek, aktywność fizyczna, masa ciała, przyjmowane leki, choroby przewlekłe oraz skład całej diety.</p><p>Naukowcy zaznaczają, że potrzebne są dalsze badania, aby potwierdzić wyniki w bardziej zróżnicowanych grupach. Już obecne dane pokazują jednak, że modne schematy żywieniowe nie powinny być stosowane bez kontroli.</p><p>Obowiązujące zalecenia żywieniowe wskazują, że tłuszcze nasycone powinny dostarczać mniej niż 10 procent dziennej energii. W praktyce oznacza to, że nawet osoba ograniczająca pieczywo, makarony czy cukier powinna zwracać uwagę na jakość spożywanego tłuszczu.</p><p>Najważniejszy wniosek jest prosty: dieta, która pomogła znajomemu albo zdobyła popularność w internecie, nie musi działać równie dobrze u każdego. O jej skutkach decyduje nie tylko liczba kalorii czy proporcja węglowodanów, ale także indywidualna reakcja organizmu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55984,29-lipca-od-narodzin-lodzi-po-jazz-stanki-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55984,29-lipca-od-narodzin-lodzi-po-jazz-stanki-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 10:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-29-lipca-od-narodzin-lodzi-po-jazz-stanki-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia-1785315370.png</url>
                        <title>29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55984,29-lipca-od-narodzin-lodzi-po-jazz-stanki-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia</link>
                    </image><description>29 lipca prowadzi nas przez sześć stuleci historii: od królewskiego przywileju, który otworzył drogę do rozwoju Łodzi, przez wymarsz Jana III Sobieskiego pod Wiedeń, dramatyczne wezwania poprzedzające Powstanie Warszawskie, aż po śmierć Tomasza Stańki. W muzycznym kalendarzu spotykają się dziś Rush, Elvis Presley, The Beatles, Bob Dylan i The Doors. Tymczasem współczesność dopisuje kolejne rozdziały — w Sejmie, wokół praw obywatelskich i za oceanem, gdzie decyzje amerykańskiego banku centralnego mogą poruszyć światowe rynki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziś jest środa, 29 lipca, dwieście dziesiąty dzień 2026 roku. Do jego końca pozostaje 155 dni. Słońce wschodzi o godz. 4.49, a zachodzi o godz. 20.34. Imieniny obchodzą Feliks, Flora, Konstantyn, Maria, Marta i Olaf.</p><h2>Jagiełło daje Łodzi miejskie życie</h2><p>Najważniejszy regionalny akcent dzisiejszego kalendarium prowadzi nas do 1423 roku. <strong>603 lata temu król Władysław II Jagiełło nadał Łodzi prawa miejskie.</strong></p><p>Akt wystawiono 29 lipca w Przedborzu. Królewski dokument nie stworzył od razu miasta fabryk, kominów i robotniczych osiedli, które znamy z kart „Ziemi obiecanej”. Dał jednak niewielkiej osadzie podstawy prawne do organizowania targów, rozwijania handlu i tworzenia samorządu miejskiego. Co ciekawe, historia lokacji Łodzi jest bardziej skomplikowana — wcześniejszy akt pochodził z 1414 roku, ale to dokument Jagiełły z 1423 roku uznawany jest za właściwe nadanie praw miejskich.</p><p>Wówczas nikt nie mógł przypuszczać, że kilka stuleci później Łódź stanie się jednym z największych ośrodków przemysłowych Europy, miastem wielkich fortun, fabrycznych murów, społecznych kontrastów i kultury, która nauczyła się opowiadać o sobie językiem Reymonta, Wajdy i kina.</p><h2>Sobieski przed drogą ku Wiedniowi</h2><p>343 lata temu, w 1683 roku, <strong>król Jan III Sobieski przybył z Wilanowa do Krakowa</strong>, gdzie oczekiwał na ostateczną mobilizację i koncentrację wojsk koronnych.</p><p>Europa wstrzymywała wówczas oddech. Armia Imperium Osmańskiego oblegała Wiedeń, a upadek miasta mógł otworzyć Turkom drogę w głąb kontynentu. Kraków stał się jednym z ostatnich przystanków przed wyprawą, która zakończyła się 12 września zwycięską bitwą pod Wiedniem.</p><p>Historia zapamiętała Sobieskiego jako wodza husarii i autora słów „Venimus, vidimus, Deus vicit” — „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył”. W lipcu 1683 roku triumf nie był jednak jeszcze pewny. Były tylko rozkazy, mobilizacja, pieniądze, konie, żołnierze i świadomość, że zegar Europy tyka coraz głośniej.</p><h2>Pokój zapisany na papierze</h2><p>W 1899 roku w Hadze zakończyła się pierwsza międzynarodowa konferencja pokojowa z udziałem przedstawicieli 26 państw. Jej uczestnicy przyjęli konwencje dotyczące pokojowego rozwiązywania sporów, praw i zwyczajów wojny lądowej oraz stosowania zasad konwencji genewskiej podczas działań morskich.</p><p>Była to jedna z pierwszych poważnych prób ograniczenia wojennego barbarzyństwa przy pomocy prawa międzynarodowego. XX wiek szybko i brutalnie pokazał jednak, że podpis pod konwencją nie zawsze powstrzymuje armaty.</p><p>A jednak bez podobnych prób nie byłoby późniejszych międzynarodowych trybunałów, regulacji chroniących jeńców i ludność cywilną ani przekonania, że nawet wojna nie daje nieograniczonego prawa do przemocy.</p><h2>Wojciech Kossak — historia malowana szarżą</h2><p>84 lata temu, 29 lipca 1942 roku, w Krakowie zmarł <strong>Wojciech Kossak</strong>, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich malarzy batalistycznych.</p><p>Był współautorem „Panoramy Racławickiej”, malował konie, szarże, mundury i wielkie momenty narodowej historii. Jego obrazy nie były chłodnym zapisem wydarzeń. Były widowiskiem — pełnym kurzu, ruchu, napięcia i patriotycznego mitu.</p><p>Kossak należał do niezwykłej artystycznej rodziny. Był ojcem malarza Jerzego Kossaka, poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz pisarki Magdaleny Samozwaniec. W jednym domu spotkały się więc batalistyczne płótna, liryka miłosna i obyczajowa ironia.</p><h2>Moskwa wzywa Warszawę do walki</h2><p>82 lata temu, w 1944 roku, <strong>Związek Patriotów Polskich za pośrednictwem radia moskiewskiego wezwał mieszkańców Warszawy do rozpoczęcia walki przeciwko Niemcom</strong>.</p><p>Wezwania te należą do najbardziej gorzkich elementów historii poprzedzającej wybuch Powstania Warszawskiego. Padały w chwili, gdy Armia Czerwona zbliżała się do stolicy, a mieszkańcy Warszawy mogli oczekiwać, że rozpoczęta walka otrzyma z zewnątrz realne wsparcie.</p><p>Powstanie wybuchło 1 sierpnia. Zakończyło się po 63 dniach klęską, śmiercią dziesiątek tysięcy cywilów i niemal całkowitym zniszczeniem miasta. Do dziś trwa spór o polityczne i wojskowe decyzje, które doprowadziły do rozpoczęcia walki. Nie ma jednak sporu o bohaterstwo ludzi, którzy w warunkach niemal beznadziejnych stanęli przeciwko okupantowi.</p><h2>Olimpijczycy wracają po wojnie</h2><p>78 lat temu w Londynie rozpoczęły się XIV Letnie Igrzyska Olimpijskie — pierwsze po dwunastoletniej przerwie spowodowanej II wojną światową.</p><p>Polska zdobyła dwa medale. Bokser Aleksy Antkiewicz wywalczył brąz w wadze piórkowej, natomiast Zbigniew Turski otrzymał złoty medal w Olimpijskim Konkursie Sztuki za „Symfonię Olimpijską”.</p><p>Dziś informacja o medalu za kompozycję muzyczną może brzmieć zaskakująco. Konkursy sztuki były jednak przez wiele lat częścią programu olimpijskiego. Nagrody przyznawano między innymi za dzieła architektoniczne, literackie, muzyczne, malarskie i rzeźbiarskie związane ze sportem.</p><h2>Ruch Młodej Polski i pokolenie szukające innej drogi</h2><p>W 1979 roku ogłoszono powstanie <strong>Ruchu Młodej Polski</strong> — organizacji opozycyjnej odwołującej się do myśli narodowej, konserwatywnej i katolickiej.</p><p>Było to środowisko młodych ludzi, którzy odrzucali komunizm, ale nie chcieli ograniczać politycznej refleksji wyłącznie do bieżącego sprzeciwu wobec władz. Szukali odpowiedzi na pytanie, jak powinna wyglądać Polska po odzyskaniu suwerenności.</p><p>Ruch Młodej Polski odegrał ważną rolę w tworzeniu intelektualnego zaplecza opozycji. Po 1989 roku osoby związane z tym środowiskiem znalazły się w różnych miejscach sceny politycznej. To także przypomnienie, że wspólna walka z systemem nie oznaczała wspólnej wizji państwa.</p><h2>Edward Gierek — pamięć o dekadzie na kredyt</h2><p>25 lat temu, w 2001 roku, w Cieszynie zmarł <strong>Edward Gierek</strong>, I sekretarz KC PZPR w latach 1970–1980.</p><p>Jego dekada pozostaje jednym z najbardziej niejednoznacznie ocenianych okresów PRL. Dla jednych jest wspomnieniem mieszkań, dróg, fabryk i otwarcia Polski na Zachód. Dla innych — symbolem życia ponad stan, zadłużania państwa, propagandy sukcesu i kryzysu, który pod koniec lat 70. uderzył w zwykłych obywateli pustymi półkami oraz rosnącymi cenami.</p><p>Mit Gierka przetrwał dłużej niż jego system. Być może dlatego, że zbiorowa pamięć chętnie zachowuje moment konsumpcyjnej nadziei, a znacznie gorzej pamięta rachunek, który przyszedł później.</p><h2>Tomasz Stańko — trąbka, która nie znała granic</h2><p>Osiem lat temu, 29 lipca 2018 roku, zmarł <strong>Tomasz Stańko</strong>, jeden z najwybitniejszych polskich muzyków jazzowych.</p><p>Jego trąbka nie była jedynie instrumentem. Brzmiała czasem jak krzyk, czasem jak szept, a czasem jak samotny głos dobiegający z końca pustej ulicy. Stańko potrafił łączyć awangardę z melancholią, wolność improwizacji z żelazną dyscypliną artystyczną.</p><p>Nagrał około czterdziestu albumów i komponował muzykę filmową oraz teatralną. Współpracował z najważniejszymi muzykami światowego jazzu, a w 2003 roku jako pierwszy Polak otrzymał Europejską Nagrodę Jazzową.</p><p>Nie grał muzyki łatwej, ale pozostawał rozpoznawalny od pierwszych dźwięków. To cecha największych: nie muszą się przedstawiać.</p><h2>Muzyczny 29 lipca: od Geddy’ego Lee do The Doors</h2><p>29 lipca 1953 roku urodził się <strong>Geddy Lee</strong>, właściwie Gary Lee Weinrib — wokalista, basista i klawiszowiec kanadyjskiego tria Rush.</p><p>Rush był zespołem, który uczynił z rocka progresywnego niemal dziedzinę matematyki stosowanej. Skomplikowane rytmy, długie formy, filozoficzne teksty i instrumentalna wirtuozeria sprawiły, że albumy „A Farewell to Kings”, „Moving Pictures” czy „Counterparts” do dziś mają status klasyki. W 2013 roku grupa została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame.</p><p>W 1956 roku na brytyjskiej liście przebojów znajdował się utwór <strong>„Blue Suede Shoes” Carla Perkinsa</strong>. Wbrew często powtarzanej informacji piosenka nie zdobyła jednak pierwszego miejsca — najwyżej dotarła do pozycji dziesiątej. Sam utwór stał się jednym z fundamentów rockabilly, a światową sławę nadało mu również wykonanie Elvisa Presleya.</p><p>W 1963 roku Elvis znalazł się na szczycie brytyjskiej listy z piosenką <strong>„Devil in Disguise”</strong>. John Lennon miał ocenić nagranie wyjątkowo surowo, twierdząc, że Presley brzmi w nim jak Bing Crosby. Nawet królowie rock and rolla nie mogli więc liczyć na taryfę ulgową ze strony Beatlesów.</p><p>Dwa lata później w Londynie odbyła się premiera filmu <strong>„Help!”</strong> z udziałem The Beatles. Obraz był barwną, surrealistyczną komedią, ale sami muzycy po latach przyznawali, że okres jego realizacji należał do najbardziej chaotycznych w ich karierze.</p><p>W 1966 roku <strong>Bob Dylan miał wypadek motocyklowy</strong> w pobliżu Woodstock. Do dziś część okoliczności zdarzenia pozostaje niejasna. Pewne jest, że artysta na dłuższy czas wycofał się z życia publicznego. Wypadek stał się symboliczną granicą między Dylanem — gwiazdą nieustannie koncertującą — a Dylanem poszukującym ciszy, rodziny i nowych muzycznych dróg.</p><p>Rok później grupa <strong>The Doors</strong> rozpoczęła trzytygodniowe panowanie na amerykańskiej liście przebojów z „Light My Fire”. Albumowa wersja trwała niemal siedem minut, ale na singlu została skrócona na potrzeby radia. Niektóre stacje emitowały jednak pełne nagranie, bo instrumentalna podróż Raya Manzarka i Robbiego Kriegera była zbyt dobra, by odcinać ją radiowymi nożyczkami.</p><p>W 1972 roku numerem jeden w Stanach Zjednoczonych został <strong>Gilbert O’Sullivan</strong> z przejmującym utworem „Alone Again (Naturally)”. Pod pogodną melodią kryła się historia samotności, utraty i rozpaczy — dowód, że największe popowe przeboje nie zawsze opowiadają o szczęśliwej miłości.</p><h2>Cass Elliot i legenda, która przesłoniła prawdę</h2><p>W 1974 roku zmarła <strong>Cass Elliot</strong>, wokalistka zespołu The Mamas &amp; The Papas, znana między innymi z wykonania „Dream a Little Dream of Me”.</p><p>Przez dziesięciolecia powtarzano historię, jakoby artystka zadławiła się kanapką. Była to nieprawdziwa i krzywdząca legenda. Cass Elliot zmarła na skutek niewydolności serca. Opowieść o kanapce została rozpowszechniona bezpośrednio po jej śmierci i stała się jednym z najbardziej uporczywych mitów w historii muzyki popularnej.</p><p>Ta historia pokazuje także coś szerszego: jak łatwo człowiek może zostać zapamiętany nie przez swój talent, lecz przez plotkę powtarzaną dostatecznie długo.</p><h2>Elton John wybiera życie</h2><p>W 1990 roku <strong>Elton John rozpoczął w klinice w Chicago terapię uzależnienia od alkoholu i narkotyków oraz leczenie bulimii</strong>.</p><p>Był to jeden z najważniejszych momentów w jego życiu. Artysta znajdował się na szczycie kariery, ale prywatnie zmierzał ku katastrofie. Decyzja o leczeniu przerwała ten marsz.</p><p>Historia Eltona Johna jest opowieścią nie tylko o uzależnieniu, lecz także o tym, że pomoc nie jest oznaką słabości. Czasem największą sceną, na jaką trzeba wejść, jest gabinet terapeutyczny. I nie ma tam oklasków.</p><h2>Miłość na jachcie i rozwód po czterech miesiącach</h2><p>W 2006 roku na jachcie w Saint-Tropez <strong>Pamela Anderson poślubiła Kida Rocka</strong>. Małżeństwo przetrwało zaledwie kilka miesięcy.</p><p>Był to jeden z tych związków, które bardziej przypominały odcinek serialu niż spokojną historię dwojga ludzi. Media śledziły każdy gest, a rozwód okazał się niemal równie widowiskowy jak ślub.</p><p>Rok później pierwsze miejsce brytyjskiej listy zdobył utwór <strong>„The Way I Are” Timbalanda i Keri Hilson</strong>. Piosenka pochodziła z albumu „Shock Value”, a nie — jak czasem błędnie podawano — z wydanej dwa lata później płyty „Shock Value II”.</p><h2>Sejm przed wakacyjną przerwą</h2><p>Dzisiejsza polityczna rzeczywistość także nie zamierza być jedynie przypisem do historii. Sejm rozpoczyna trzydniowe posiedzenie — ostatnie przed wakacyjną przerwą.</p><p>Jednym z jego symbolicznych momentów ma być ślubowanie nowej Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwii Gregorczyk-Abram, która zastąpi Marcina Wiącka. Zmiana na stanowisku RPO ma znaczenie większe niż personalna roszada. Rzecznik jest jednym z nielicznych organów państwa, do których obywatel może zwrócić się wtedy, gdy czuje się bezsilny wobec urzędu, sądu, służb czy administracji.</p><p>Posłowie mają zająć się również projektem wzmacniającym sądową kontrolę nad stosowaniem przez służby kontroli operacyjnej — podsłuchów, obserwacji i innych niejawnych metod działania.</p><p>To temat, który nie powinien dzielić się według prostego schematu „władza kontra opozycja”. Państwo musi mieć narzędzia do walki z przestępczością, ale obywatel musi mieć pewność, że narzędzia te nie stają się cyfrowym wytrychem otwierającym każde prywatne drzwi.</p><p>W agendzie znalazły się ponadto zmiany dotyczące odnawialnych źródeł energii, biometanu i magazynów energii, analiza wykonania budżetu państwa za 2025 rok, projekt bezpłatnego e-Dziennika dla szkół oraz nowe zasady opodatkowania papierosów elektronicznych i urządzeń do waporyzacji.</p><p>W piątek ma się odbyć blok głosowań, obejmujący między innymi wniosek PiS o odwołanie wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej.</p><p>Parlament przed wakacjami przypomina dworzec przed odjazdem ostatniego pociągu. Każdy chce jeszcze wnieść swój bagaż, zamknąć sprawę, przeprowadzić ustawę albo przynajmniej wygłosić przemówienie, które da się później pociąć na krótkie fragmenty do mediów społecznościowych.</p><h2>Waszyngton patrzy na stopy procentowe</h2><p>Uwaga światowych rynków kieruje się dziś również na Waszyngton, gdzie kończy się dwudniowe posiedzenie Federalnego Komitetu do spraw Operacji Otwartego Rynku.</p><p>Przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh ma przedstawić decyzję dotyczącą amerykańskich stóp procentowych i wystąpić na konferencji prasowej. Oficjalny kalendarz Fed potwierdza, że posiedzenie trwa 28 i 29 lipca, a konferencję zaplanowano po ogłoszeniu komunikatu.</p><p>Decyzje amerykańskiego banku centralnego nie pozostają wyłącznie wewnętrzną sprawą Stanów Zjednoczonych. Wpływają na kurs dolara, ceny surowców, giełdy, koszty finansowania państw i decyzje inwestorów na całym świecie.</p><p>Donald Trump ponownie naciska na obniżenie stóp. Fed musi jednak ważyć polityczne oczekiwania, ryzyko inflacji i kondycję gospodarki. Bank centralny powinien być jak sternik w sztormie: słyszeć krzyki z pokładu, ale nie oddawać koła temu, kto krzyczy najgłośniej.</p><h2>Jeden dzień, wiele ostrzeżeń</h2><p>29 lipca jest dniem niezwykle pojemnym. Jagiełło pokazuje, że jeden dokument może rozpocząć wielowiekową historię miasta. Sobieski przypomina, że wielkie zwycięstwa zaczynają się od żmudnej mobilizacji. Konferencja haska mówi o ludzkim pragnieniu ograniczenia wojny, choć historia wielokrotnie udowodniła, jak kruche bywają traktaty.</p><p>Warszawa 1944 roku ostrzega przed politycznymi wezwaniami, za którymi nie idzie realna pomoc. Edward Gierek przypomina, że rachunek za życie na kredyt zawsze trafia w końcu do społeczeństwa. Tomasz Stańko pokazuje natomiast, że wolność może mieć dźwięk trąbki.</p><p>A współczesność? Nadal zmaga się z tymi samymi pytaniami: ile wolności można oddać państwu w imię bezpieczeństwa, jak kontrolować władzę, jak chronić prywatność i czy politycy potrafią myśleć dalej niż do następnego głosowania.</p><p>Zmieniają się dekoracje, mundury, instrumenty i nazwiska. Człowiek pozostaje ten sam — ze swoją odwagą, pychą, talentem, lękiem i nieustanną nadzieją, że tym razem historia nauczy nas czegoś więcej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55983,polacy-coraz-chlodniej-patrza-na-ukraine-ten-sondaz-moze-zmienic-jezyk-calej-sceny-politycznej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55983,polacy-coraz-chlodniej-patrza-na-ukraine-ten-sondaz-moze-zmienic-jezyk-calej-sceny-politycznej</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 09:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polacy-coraz-chlodniej-patrza-na-ukraine-ten-sondaz-moze-zmienic-jezyk-calej-sceny-politycznej-1785310750.png</url>
                        <title>Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55983,polacy-coraz-chlodniej-patrza-na-ukraine-ten-sondaz-moze-zmienic-jezyk-calej-sceny-politycznej</link>
                    </image><description>Nie jest to jeszcze społeczne odwrócenie się od Ukrainy ani zgoda na zwycięstwo Rosji. Wyniki badania Opinia24 dla „Polityki” pokazują jednak wyraźnie, że dotychczasowa polityka oparta na niemal bezwarunkowym poparciu dla Kijowa przestała odpowiadać nastrojom znacznej części Polaków. Najwięcej politycznie zyskuje dziś prezydent Karol Nawrocki. Najtrudniejsze zadanie stoi przed rządem, który musi jednocześnie bronić strategicznego sojuszu z Ukrainą i nie lekceważyć społecznego gniewu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wyniki badania nie pozostawiają większych wątpliwości: sympatia wobec Ukrainy została zastąpiona przez ostrożność, rozczarowanie, a w części społeczeństwa także otwartą niechęć.</p><p>Aż <strong>55 proc. ankietowanych popiera decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego</strong>. Przeciwnego zdania jest 27 proc. badanych. Jednocześnie 44 proc. respondentów opowiada się za wstrzymaniem pomocy wojskowej w reakcji na upamiętnianie UPA w Ukrainie, podczas gdy 41 proc. uważa, że Polska powinna nadal wspierać sąsiada walczącego z Rosją.</p><p>Jeszcze wyraźniejszy sprzeciw dotyczy członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej oraz ewentualnego udziału polskich żołnierzy w przyszłej misji pokojowej. Przeciwko wspieraniu ukraińskich aspiracji unijnych opowiada się 52 proc. badanych, a za – 33 proc. Wysłania polskich wojsk do nadzorowania rozejmu nie chce 65 proc. respondentów. Popiera ten pomysł tylko 18 proc.</p><p>Badanie Opinia24 przeprowadzono w dniach 13–15 lipca 2026 roku na grupie tysiąca dorosłych Polaków.</p><h2>Nawrocki wygrał pierwsze polityczne starcie</h2><p>Najbardziej bezpośrednim beneficjentem nowych nastrojów jest Karol Nawrocki. Jego decyzja dotycząca Orderu Orła Białego była krytykowana jako gest ryzykowny, mogący zaszkodzić relacjom polsko-ukraińskim. Społecznie okazała się jednak skuteczna.</p><p>Prezydent trafił w emocję, która narastała od dłuższego czasu: przekonanie, że polska pomoc została potraktowana przez stronę ukraińską jako coś oczywistego, podczas gdy kwestie historyczne nadal są odkładane, relatywizowane albo przedstawiane w sposób nieakceptowalny dla znacznej części Polaków.</p><p>Co szczególnie ważne, poparcie dla działania Nawrockiego wykracza poza jego naturalny elektorat. Według danych opisanych przez „Politykę” decyzję prezydenta zaakceptowała również część wyborców PSL, Polski 2050, a nawet Koalicji Obywatelskiej. Najsilniejsze poparcie odnotowano wśród wyborców Sławomira Mentzena, a następnie Karola Nawrockiego i Grzegorza Brauna.</p><p>Oznacza to, że sprawa Ukrainy może stać się dla prezydenta narzędziem poszerzania politycznego zaplecza. Nawrocki nie musi przy tym nawoływać do zerwania współpracy z Kijowem. Wystarczy, że będzie konsekwentnie przedstawiał się jako polityk stawiający Ukrainie warunki i broniący polskiej pamięci historycznej.</p><p>Sam prezydent podkreślał, że odebranie orderu nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa ani wycofania poparcia dla Ukrainy w wojnie z Rosją. Taka konstrukcja jest politycznie wygodna: pozwala łączyć twardy język historyczny z deklaracją odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa.</p><h2>PiS i Konfederacja będą zaostrzać przekaz</h2><p>Sondaż stanowi czytelny sygnał dla partii prawicowych. W kampaniach wyborczych łatwo będzie teraz połączyć kilka tematów: Wołyń, pomoc wojskową, świadczenia dla obywateli Ukrainy, konkurencję na rynku pracy oraz sprzeciw wobec szybkiego przyjęcia Ukrainy do Unii Europejskiej.</p><p>Najwięcej może zyskać Konfederacja, która od dawna twierdzi, że polskie władze prowadzą wobec Ukrainy politykę zbyt uległą. Problemem tego ugrupowania pozostaje jednak granica między krytyką władz w Kijowie a przekazem, który może zostać odebrany jako korzystny dla Rosji.</p><p>PiS znajduje się w łatwiejszej sytuacji. Może przypominać własne zaangażowanie w pomoc Ukrainie po rosyjskiej napaści, a równocześnie przekonywać, że nadszedł czas bardziej stanowczej obrony polskich interesów. Prezydent Nawrocki dostarczył tej narracji mocnego symbolu.</p><p>Prawica nie ma dziś politycznego powodu, aby tonować przekaz. Wręcz przeciwnie — wyniki badania pokazują, że twarde stanowisko może przynosić dodatkowe poparcie także poza jej tradycyjnym elektoratem.</p><h2>Rząd między bezpieczeństwem a społecznym gniewem</h2><p>Największy problem ma obóz rządzący. Polska nie może ignorować znaczenia Ukrainy dla własnego bezpieczeństwa. Trwająca wojna wiąże rosyjskie siły zbrojne, a niepodległa Ukraina pozostaje strategicznym buforem między Polską a Rosją.</p><p>Jednocześnie rząd nie może zachowywać się tak, jakby społeczna atmosfera nadal przypominała pierwsze miesiące po rosyjskiej inwazji z 2022 roku. Tamten emocjonalny kredyt wyraźnie się wyczerpuje.</p><p>Politycy Koalicji Obywatelskiej będą musieli coraz częściej rozdzielać dwa komunikaty: pomoc Ukrainie służy bezpieczeństwu Polski, ale nie oznacza zgody na przemilczanie trudnych spraw historycznych ani automatycznego poparcia dla każdego żądania Kijowa.</p><p>Brak takiego rozróżnienia będzie wzmacniał oskarżenia o prowadzenie polityki bezwarunkowego poparcia. Z kolei zbyt gwałtowne przejęcie języka prawicy mogłoby osłabić wiarygodność rządu na arenie międzynarodowej i pogłębić konflikt między Warszawą a Kijowem.</p><p>Sondaż zmusza więc rząd do zmiany sposobu komunikowania polityki ukraińskiej. Samo odwoływanie się do rosyjskiego zagrożenia może już nie wystarczyć.</p><h2>Polacy nie chcą polskich żołnierzy w Ukrainie</h2><p>Najbardziej jednoznaczny jest wynik dotyczący ewentualnej misji pokojowej. Sprzeciw 65 proc. ankietowanych oznacza, że każdy rząd rozważający wysłanie polskich wojsk do Ukrainy musiałby liczyć się z bardzo wysokim kosztem politycznym.</p><p>Nie ma przy tym większego znaczenia, czy żołnierze mieliby uczestniczyć w walkach, czy jedynie nadzorować zawieszenie broni. W społecznym odbiorze byłoby to wejście Polski bezpośrednio w obszar konfliktu i ryzyko konfrontacji z Rosją.</p><p>Taki rezultat daje wszystkim najważniejszym partiom silny argument za zachowaniem ostrożności. Ewentualna misja bez szerokiego społecznego i parlamentarnego porozumienia mogłaby stać się jednym z najbardziej konfliktogennych tematów politycznych.</p><h2>Ukraina w Unii? Coraz więcej znaków zapytania</h2><p>Sprzeciw wobec wspierania wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej ma inne podłoże niż niechęć do wysłania wojska. Tu dochodzą obawy gospodarcze: konkurencja ukraińskiego rolnictwa, koszty odbudowy państwa, przepływ unijnych funduszy oraz możliwe konsekwencje dla polskich przedsiębiorców i pracowników.</p><p>Dla PSL i ugrupowań zabiegających o głosy mieszkańców wsi ten wynik powinien być szczególnie ważny. Bez przedstawienia konkretnych warunków członkostwa Ukrainy w UE ogólne deklaracje poparcia mogą stawać się politycznym obciążeniem.</p><p>Poparcie dla członkostwa nie musi oczywiście oznaczać zgody na natychmiastowe przyjęcie Ukrainy. Jednak to właśnie taki uproszczony obraz może dominować w debacie publicznej. Partie, które nie zdołają przedstawić własnych warunków akcesji, oddadzą ten temat ugrupowaniom eurosceptycznym.</p><h2>Gniew nie oznacza poparcia dla Rosji</h2><p>Wyników badania nie należy interpretować jako dowodu na masowy zwrot Polaków w stronę Rosji. Inne lipcowe badanie CBOS pokazało, że 75 proc. respondentów uważa, iż Polska i Ukraina powinny przede wszystkim współpracować wobec rosyjskiego zagrożenia. Aż 80 proc. badanych oceniło również, że na sporach polsko-ukraińskich korzysta Rosja.</p><p>To pozorna sprzeczność, ale w rzeczywistości dość spójna postawa. Polacy mogą jednocześnie uważać Rosję za największe zagrożenie, popierać istnienie niepodległej Ukrainy i domagać się bardziej stanowczej polityki wobec władz w Kijowie.</p><p>Społeczny komunikat brzmi więc nie tyle: „przestańmy pomagać Ukrainie”, ile raczej: „pomagajmy na własnych warunkach i nie rezygnujmy z polskich interesów”.</p><h2>Nowy język polskiej polityki</h2><p>Badanie dla „Polityki” może stać się punktem zwrotnym nie dlatego, że przynosi całkowicie nowe emocje. Ono raczej mierzy zjawisko, które było widoczne już wcześniej: zmęczenie wojną, spory o historię, poczucie niewdzięczności oraz rosnące obawy gospodarcze i społeczne.</p><p>Polityczne skutki są dość czytelne. Prezydent Nawrocki otrzymuje potwierdzenie, że jego twarda linia ma społeczne poparcie. PiS i Konfederacja będą mocniej podnosić kwestie historyczne oraz warunkowość pomocy. Rząd zostanie zmuszony do bardziej precyzyjnego określenia, czego oczekuje od Ukrainy w zamian za dalsze wsparcie.</p><p>Największym ryzykiem pozostaje licytacja na radykalizm. Historia stosunków polsko-ukraińskich dostarcza wystarczająco dużo prawdziwych dramatów. Nie trzeba dopisywać do niej nowych. Państwo może jednocześnie bronić pamięci swoich obywateli, stawiać warunki sąsiadowi i prowadzić politykę, która nie wzmacnia Kremla.</p><p>Sondaż pokazuje jednak wyraźnie: czas polityki opartej na samych deklaracjach solidarności dobiegł końca. Nadchodzi okres chłodnej kalkulacji, twardych warunków i coraz bardziej wymagającego polskiego społeczeństwa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mieszkanie za 1% wartości? Gdzie w Polsce miasta sprzedają lokale za grosze?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55982,mieszkanie-za-1-wartosci-gdzie-w-polsce-miasta-sprzedaja-lokale-za-grosze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55982,mieszkanie-za-1-wartosci-gdzie-w-polsce-miasta-sprzedaja-lokale-za-grosze</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 08:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mieszkanie-za-1-wartosci-gdzie-w-polsce-miasta-sprzedaja-lokale-za-grosze-1785308349.jpg</url>
                        <title>Mieszkanie za 1% wartości? Gdzie w Polsce miasta sprzedają lokale za grosze?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55982,mieszkanie-za-1-wartosci-gdzie-w-polsce-miasta-sprzedaja-lokale-za-grosze</link>
                    </image><description>Ważą się losy ustawy likwidującej wykup mieszkań z bonifikatą. Natomiast wiele gmin utrzymuje rabaty wynoszące ponad 90%. Sprawdzamy, gdzie zniżki są największe.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Od ponad roku posłowie debatują o ewentualnym zakazie wykupu komunalnych mieszkań z bonifikatą. Projekt ustawy z maja 2025 r. zakłada, że począwszy od stycznia 2027 r. gminy nie będą już mogły sprzedawać lokatorom mieszkań z dużą zniżką. Wydaje się jednak, że ostatecznie ewentualne ustawowe ograniczenia będą mniej restrykcyjne. Trudno natomiast powiedzieć, od kiedy mogłyby one obowiązywać. Tymczasem niektóre gminy mimo toczącej się dyskusji oraz licznych argumentów przeciwko bonifikatom, nadal umożliwiają wykup mieszkania komunalnego za mniej niż 10% wartości. Leszek Markiewicz, agent nieruchomości z Warszawy podaje przykłady takich gmin.</strong></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(128,0,128);"><i><strong><u>Artykuł w dużym skrócie:</u></strong></i></span></p><ul><li class="ck-list-marker-bold ck-list-marker-italic ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:rgb(128,0,128);" data-list-item-id="eafdda10ec82d36161ef372cb5afa5d4a"><span style="color:rgb(128,0,128);"><i><strong>Poziom udzielanej bonifikaty przy wykupie mieszkania komunalnego zależy od decyzji gminy. W praktyce występowały i nadal występują bonifikaty na poziomie nawet 99%. Bonifikaty wynoszące 100% uważa się natomiast za niedopuszczalne.</strong></i></span></li><li class="ck-list-marker-bold ck-list-marker-italic ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:rgb(128,0,128);" data-list-item-id="e1cab66c5366766f318925ebe75bbe452"><span style="color:rgb(128,0,128);"><i><strong>Od pewnego czasu można dostrzec zmianę nastawienia gmin. Mianowicie, część z nich obniża oferowane bonifikaty. Być może, na ten fakt wpływają prace nad ustawą ograniczającą wykup gminnych mieszkań. Bonifikaty na poziomie wyższym niż 90% się jednak zdarzają.</strong></i></span></li><li class="ck-list-marker-bold ck-list-marker-italic ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:rgb(128,0,128);" data-list-item-id="eb593d74e494e5e73fc1ddc34337c49eb"><span style="color:rgb(128,0,128);"><i><strong>Widzimy gminy wręcz zachęcające do skorzystania z wykupów mieszkań na dotychczasowych warunkach. Przykład to gmina Szprotawa, gdzie bonifikata wynosi jednak „tylko” 50%.</strong></i></span></li></ul><p style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(128,0,128);"><i><strong>Poniżej Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl) przedstawia m.in. przykłady gmin, które nadal stosują bardzo wysokie bonifikaty.</strong></i></span></p><p style="text-align:justify;"><strong>Bonifikata 100% wątpliwa, ale 99% jest dopuszczalne</strong></p><p style="text-align:justify;">Wydaje się, że w pierwszej kolejności, jeszcze przed podaniem przykładów gmin stosujących wysokie bonifikaty przy wykupie mieszkań, warto przypomnieć pewne informacje prawne. „<i>Mianowicie, art. 68 ustawy o gospodarce nieruchomościami wskazuje, że rada gminy poprzez uchwałę może udzielić bonifikaty od ceny rynkowej lokalu mieszkalnego. Bonifikata obejmuje jednakowo wszystkie składniki ceny (w tym udział dotyczący własności gruntu)</i>” - tłumaczy Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl).</p><p style="text-align:justify;">Uchwała rady gminy powinna określać m.in. warunki udzielania bonifikat przy wykupie mieszkań oraz wysokość stawek procentowych.<i> „Taka uchwała stanowi akt prawa miejscowego lub dotyczy jedynie indywidualnych nieruchomości. Obydwa rozwiązania są aktualnie dopuszczalne przez przepisy. Sporna pozostaje jednak odpowiedź na pytanie, czy gmina może wprowadzić szczególne zasady udzielenia bonifikaty w stosunku do mieszkania, którego dotyczą ogólne zasady określone przez akt prawa miejscowego</i>” - wyjaśnia Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl).</p><p style="text-align:justify;">Logika podpowiada, że wysokość bonifikaty przy wykupie lokalu mieszkalnego powinna być niezerowa, bo stawka 0% oznacza <i>de facto</i> brak bonifikaty. Wątpliwości dotyczą natomiast możliwości ustalania bonifikaty na poziomie 100%. Stuprocentowa bonifikata bywa uznawana za niedopuszczalną (zobacz: <i>E. Bończak-Kucharczyk [w:]&nbsp;Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz aktualizowany, Gdańsk 2026, art. 68</i>). „<i>Natomiast stawka bonifikaty wynosząca 90% - 99% jest dopuszczalna. Jej dość częste zastosowanie w gminach potwierdziła np. kontrola NIK z 2022 r. (122/2022/P/22/051/LBY)</i>” - mówi Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl).</p><p style="text-align:justify;"><strong>Gminy mniej liberalne, ale bonifikaty 99% się zdarzają</strong></p><p style="text-align:justify;">Obserwując aktualną politykę gmin w kwestii bonifikat widzimy, że w ostatnim czasie część z nich zredukowała zniżki dla osób wykupujących komunalne mieszkania albo nawet zrezygnowała z rabatów dla lokatorów. Ten drugi wariant jest na razie rzadszy. W 2026 r. tamę dla taniego wykupu mieszkań gminnych postawili radni z <a href="https://www.torun.pl/pl/aktualnosc/torun-odchodzi-od-automatycznych-bonifikat" rel="nofollow">Torunia</a> (likwidując system automatycznych bonifikat). „<i>Tegoroczne zmiany nastąpiły również w Szczecinie, gdzie od 1 lipca obowiązują niższe stawki bonifikat (jako element obniżki rozplanowanej na pięć lat)</i>” - informuje Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl).</p><p style="text-align:justify;">Z drugiej strony widzimy jednak przykłady gmin, gdzie bonifikaty na poziomie przekraczającym 90% wciąż są udzielane. Wykup mieszkania za 1% wartości umożliwiają między innymi dolnośląskie <a href="https://swiebodzice.pl/miasto-i-gmina/aktualnosci/n,416499,wykup-mieszkania-komunalnego-za-1-wartosci.html" rel="nofollow">Świebodzice</a>, lecz z zastrzeżeniem, że wniosek może zostać złożony jedynie do 30 września 2026 roku. Z kolei bonifikata przy wykupie gminnego „M” wynosząca 95% jest dostępna chociażby na terenie miasta <a href="https://boguszow-gorce.pl/aktualnosci/bonifikata-przy-zakupie-lokalu-mieszkalnego.html" rel="nofollow">Boguszów-Gorce</a> pod warunkiem, że wykup dotyczy ostatniego lokalu lub ostatnich lokali w budynku (standardowa stawka bonifikaty to 90%). „<i>Powyższe przykłady potwierdzają, że tani wykup mieszkań gminnych nie ogranicza się do największych ośrodków miejskich</i>” - zauważa Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl).</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czasem miasta wręcz zachęcają do wykupu mieszkań</strong></p><p style="text-align:justify;">Analizując politykę miast, zwłaszcza tych mniejszych możemy dostrzec, że niektóre z nich przypominają o możliwości wykupu mieszkań z dużą bonifikatą albo wręcz zachęcają lokatorów do takiej transakcji. Przykład może stanowić miasto <a href="https://www.facebook.com/urzad.miasta.szprotawa/posts/-to-dobry-moment-na-wykup-mieszkania-komunalnego-burmistrz-miros%C5%82aw-g%C4%85sik-inform/1654816403314640/" rel="nofollow">Szprotawa</a> z województwa lubuskiego. Na swoim facebookowym profilu pisze ono: „<i>Jeżeli rozważasz wykup zajmowanego mieszkania komunalnego, warto podjąć decyzję już teraz. Obowiązująca dziś bonifikata 50% pozwala znacząco obniżyć koszt zakupu i daje szansę na uzyskanie prawa własności na korzystnych warunkach. W przypadku wejścia w życie projektowanych zmian, możliwość skorzystania z takiego wsparcia może zostać całkowicie zniesiona</i>”.</p><p style="text-align:justify;">Bonifikata na poziomie 50% to oczywiście o wiele mniej korzystna preferencja od zniżki wynoszącej przykładowo 90% - 95%. Niemniej jednak wciąż mówimy o oszczędnościach, których suma często przekracza 100&nbsp;000 zł - 200&nbsp;000 zł. Z punktu widzenia niewielkiej gminy, nawet zastosowanie bonifikaty na poziomie 50% przy sprzedaży kilku lub kilkunastu lokali oznacza dodatkowy wpływ środków, którego nie można zlekceważyć. „<i>Wydaje się jednak, że taki doraźny motyw finansowy nie powinien być decydujący przy podejmowaniu decyzji o okazyjnej sprzedaży mieszkań</i>” - podsumowuje Leszek Markiewicz agent nieruchomości z Warszawy (LeszekMarkiewicz.pl).</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kościół św. Małgorzaty w Kiernozi odzyskuje blask. W murach zapisały się wieki historii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55980,kosciol-sw-malgorzaty-w-kiernozi-odzyskuje-blask-w-murach-zapisaly-sie-wieki-historii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55980,kosciol-sw-malgorzaty-w-kiernozi-odzyskuje-blask-w-murach-zapisaly-sie-wieki-historii</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 07:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kosciol-sw-malgorzaty-w-kiernozi-odzyskuje-blask-w-murach-zapisaly-sie-wieki-historii-1785429735.jpg</url>
                        <title>Kościół św. Małgorzaty w Kiernozi odzyskuje blask. W murach zapisały się wieki historii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55980,kosciol-sw-malgorzaty-w-kiernozi-odzyskuje-blask-w-murach-zapisaly-sie-wieki-historii</link>
                    </image><description>Niewielka Kiernozia skrywa jeden z najciekawszych zabytków województwa łódzkiego. Kościół św. Małgorzaty to cenna świątynia o wielowiekowej metryce, związana z Marią Walewską i prowadzonym dziś remontem wieży.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Świątynia, która opowiada dzieje regionu</h2><p>W niewielkiej Kiernozi, położonej w powiecie łowickim, znajduje się zabytek, który od stuleci pozostaje ważnym świadkiem historii tej części województwa łódzkiego. <strong>Kościół pw. św. Małgorzaty</strong> to miejsce, w którym spotykają się historia lokalna, pamięć o dawnych fundacjach oraz opowieść o ludziach, którzy odcisnęli piętno na dziejach Polski i Europy.</p><p>Choć na pierwszy rzut oka Kiernozia może wydawać się spokojną, niepozorną miejscowością, jej świątynia należy do najcenniejszych zabytków ziemi łowickiej. Przez ponad pięć stuleci kościół był miejscem modlitwy, ważnych wydarzeń wspólnotowych i materialnym znakiem ciągłości lokalnej tradycji. To właśnie takie obiekty najlepiej pokazują, że historia regionu nie tworzyła się wyłącznie w największych miastach.</p><h2>Od średniowiecznych korzeni po pamięć o Marii Walewskiej</h2><p>Znaczenie kościoła św. Małgorzaty wykracza daleko poza jego architekturę i walory zabytkowe. W murach świątyni zapisały się kolejne epoki, od średniowiecznych początków parafii po późniejsze fundacje i przebudowy, które nadawały temu miejscu nowy kształt. W przekazach o kościele powraca także wątek fundacji królowej Anny Jagiellonki, podkreślający rangę tego miejsca w szerszym, historycznym kontekście.</p><p>Największe zainteresowanie budzi jednak krypta, w której znajduje się trumna <strong>Marii Walewskiej</strong>. To właśnie ten fakt sprawia, że Kiernozia zajmuje wyjątkowe miejsce na mapie historycznej Polski. Kobieta znana jako ukochana Napoleona Bonapartego spoczywa nie w wielkiej metropolii, lecz w niewielkiej miejscowości regionu łódzkiego. Dla wielu odwiedzających to właśnie ten detal staje się impulsem do odkrycia całej, znacznie bogatszej opowieści o kościele i jego otoczeniu.</p><p>Obecność krypty od lat fascynuje zarówno miłośników historii, jak i turystów poszukujących miejsc z autentyczną atmosferą. Kiernozia pokazuje przy tym, że lokalne dziedzictwo potrafi łączyć w sobie wymiar regionalny i europejski, a losy jednej świątyni mogą prowadzić do opowieści znanych z podręczników historii.</p><h2>Zabytek odzyskuje dawny blask</h2><p>Kościół św. Małgorzaty nie jest dziś wyłącznie pamiątką po przeszłości. To także obiekt, o który stale się dba, by zachować go dla kolejnych pokoleń. Obecnie prowadzone są prace remontowe przy wieży świątyni, realizowane dzięki wsparciu Samorządu Województwa Łódzkiego.</p><p>Zakres robót obejmuje między innymi wymianę zniszczonego pokrycia dachowego na nową blachę miedzianą. To inwestycja, która ma nie tylko poprawić wygląd zabytku, ale przede wszystkim skutecznie zabezpieczyć go na długie lata. W przypadku historycznych obiektów takie działania mają szczególne znaczenie, bo pozwalają chronić nie tylko samą konstrukcję, lecz także pamięć zapisaną w murach.</p><p>Remont jest zarazem przypomnieniem, że troska o dziedzictwo kulturowe nie kończy się na podziwianiu zabytków. Wymaga konkretnych decyzji, finansowania i konsekwentnej opieki konserwatorskiej. Dzięki temu kościół w Kiernozi może nadal pełnić swoją rolę jako miejsce ważne dla mieszkańców, ale też jako punkt na mapie regionu, który warto odwiedzić, by lepiej zrozumieć jego przeszłość.</p><h2>Miejsce z duszą na mapie województwa łódzkiego</h2><p>Kościół św. Małgorzaty w Kiernozi pozostaje przykładem tego, jak wiele cennych historii kryją mniejsze miejscowości województwa łódzkiego. To zabytek, który przyciąga nie tylko architekturą sakralną, lecz także opowieścią o ludziach, fundacjach i pamięci zachowanej w krypcie. Wizyta w tym miejscu staje się podróżą przez wieki, od dawnych początków parafii po współczesne działania na rzecz ochrony dziedzictwa.</p><p>Dla mieszkańców regionu to ważne przypomnienie, że lokalna historia bywa równie fascynująca jak wielkie narracje znane z ogólnopolskich muzeów i publikacji. Kiernozia, choć niewielka, ma w swoich granicach miejsce o wyjątkowym znaczeniu. A trwający remont daje szansę, by ten zabytek jeszcze wyraźniej zaistniał w świadomości tych, którzy szukają w regionie miejsc autentycznych, pięknych i głęboko zakorzenionych w historii.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55972,polityczny-lincz-czas-odpowiedziec-na-wszystkie-klamstwa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55972,polityczny-lincz-czas-odpowiedziec-na-wszystkie-klamstwa</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 23:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polityczny-lincz-czas-odpowiedziec-na-wszystkie-klamstwa-1785234001.jpg</url>
                        <title>Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55972,polityczny-lincz-czas-odpowiedziec-na-wszystkie-klamstwa</link>
                    </image><description>Ostatnia sesja Rady Powiatu to był wielogodzinny lincz na mnie i mojej rodzinie. Skandaliczne pomówienia, wygłaszane w tonie sensacyjnej narracji. Słyszeliście ile już firma mojej rodziny zarobiła na szpitalu? To Wam odpowiem… całe 0 zł. Twój Sklep Medyczny nie prowadzi żadnych interesów ze szpitalem. Dwa lata tropienia nas (przecież główna księgowa Socha sama mi przyznawała, że nic znaleźć nie mogła) i.. zero.
Dostajemy pieniądze z powiatu? Nie. Pacjenci otrzymują środki z PEFRON. Sklep medyczny, w którym pracuje, zaciąga kredyty obrotowe, żeby móc na spokojnie czekać na środki od klientów, które trafiają do nich. Dzięki temu nie muszą tygodniami czekać np. na pieluchy. Okazuje się, że według radnych takich jak Kucharski, Goska i Mordaka – to źle.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">To będzie bardzo osobisty felieton. Długo zastanawiałem się nad tym, czy powinien zostać napisany. Bardzo trudno bronić się, kiedy człowiek obrzucany jest oszczerstwami. Jeszcze trudniej, gdy niszczona jest jego rodzina, firma, w której pracuje. &nbsp; Z prowadzenia firmy na wysokim poziomie czyni się zarzut, a z półprawd tworzy się obrzydliwą konstrukcję, mającą wywołać negatywne emocje a często wręcz nienawiść osób, które nie są w stanie poznać prawdy. Znają ją ludzie, którzy z naszych usług korzystają.&nbsp;</p><h2><strong>Firma otrzymuje 1,5 miliona? Kłamstwo i nic więcej&nbsp;</strong></h2><p>Zacznę od najważniejszego, bo to wywołuje najwięcej emocji. To nie jest prawda, że firma, w której pracuję otrzymała, czy jak się sugeruje zarobiła 1,5 miliona złotych ze środków PFRON. Jest to najbardziej obrzydliwe oszczerstwo z jakim można mieć do czynienia. Ta kwota, to pieniądze, jakie otrzymujemy nie my, ale pacjenci, chorzy i niepełnosprawni ludzie.&nbsp;</p><p>Jaki więc mamy z tym związek? Taki, że to nasza firma ich zwyczajnie kredytuje. Ludzie nie muszą czekać na zwrot pieniędzy, zamiast nich czeka nasza firma. Często oczekiwanie jest wielomiesięczne a kwoty kredytu rosną do setek tysięcy złotych.&nbsp;</p><p>To nie znaczy, że jesteśmy jacyś wielcy krezusi, którzy mają miliony złotych zalegających środków na firmowych kontach. Aby pokryć te kwoty zaciągane są normalne kredyty obrotowe. To znaczy, że nie zarabiamy na tym kredytowaniu, jak sugeruje Piotr Kucharski, ale ponosimy dodatkowe koszty. Dlaczego tak robimy? Bo taka jest filozofia firmy.&nbsp;</p><p><strong>Poniżej być może najważniejszy akapit tej części felietonu.</strong></p><blockquote><p><strong>Dofinansowania PFRON jakie realizujemy dotyczą przede wszystkim zakupu pieluch. Korzystają z nich osoby niedołężne, chorzy na nowotwory, z demencją Alzhaimerem itd. Zdecydowana większość ma dochody na bardzo niskim poziomie (dlatego dofinansowania przysługuje), gdyby nie nasza pomoc to często nie mogliby korzystać ze środków higienicznych codziennego użytku. Bo zwyczajnie nie byłoby ich na to stać. Można zobaczyć na moim profilu internetowym, że ludzie dziękują mi za tego rodzaju pomoc. Dla radnego Kucharskiego jest ona czymś nagannym. Być może kiedy sam będzie musiał być pieluchowany zrozumie. Jednak nawet jemu chorób tak poważnych nie życzę.&nbsp;</strong></p></blockquote><p>Pokażę Wam coś, czego oszczercy nie widzieli, bo widzieć nie mogli. Lista ma oczywiście charakter zanonimizowany. Zobaczyć na niej rzeczywistych odbiorców pieniędzy z PFRON i przekonacie się jak gigantycznym oszustami są panowie: Kucharski, Mordaka i Goska</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1693/788;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/28/image.png" width="1693" height="788"></figure><h2><strong>Mają 60 procentowy udział w rynku!&nbsp;</strong></h2><p>To jest kłamstwo numer dwa. Jak obliczył to Kucharski tego nie wiem. Musiałby sięgnąć do danych NFZ, a te nie są ogólnie dostępne i nie dla każdego. Do takiego twierdzenia używa manipulacji. Ten udział, to relacja jedynie dofinansowań PFRON, jakie otrzymują nasi pacjenci, do tych, które otrzymują pozostali. To nie jest to samo.&nbsp;</p><p>Faktyczny udział w rynku szacuję na około 30 procent. Cieszymy się, że jest taki, bo startowaliśmy od zera.&nbsp;</p><p><strong>Radnemu Kucharskiemu nie przeszkadzało, kiedy jego partyjna koleżanka miała 100 procentowy udział w rynku</strong>, nie posiadając w Tomaszowie właściwie żadnej konkurencji. Ta osoba również składa wnioski w PFRON, tyle, że nie kredytuje pacjentów.&nbsp;</p><blockquote><p><strong>Ta relacja towarzysko partyjna jest bardzo ważna, po pozwala stawiać pytanie: czy Kucharski działa (jak twierdzi) w interesie społecznym, czy w interesie przyjaciółki i jej konkurencyjnego biznesu. Oczywiście o takich szczegółach radny nie wspomina. Bo i po co? Przecież mogłyby się pojawić pytania o intencje ataków na nas.&nbsp;</strong></p></blockquote><h2><strong>Strzępek sam zanosi wnioski do PCPR&nbsp;</strong></h2><p>Oczywiście, że zanosi i zanosić będzie. Wiele osób nie jest w zwyczajnie w stanie tego zrobić samodzielnie. Mają problem z poruszaniem się, komunikacją z innymi ludźmi. Trzeba od nas dotrzeć do gmachu Starostwa. Odczekać w kolejce, wejść do pokoju, poczekać aż pracownik zweryfikuje. Często w imieniu niedołężnej żony, robi to mąż, niewiele bardziej sprawny od niej.&nbsp;</p><p><strong>Dostarczam te „kwity” w ich imieniu. I tyle. Za to chyba ten zarzut irytuje mnie najbardziej.&nbsp;</strong></p><p>Radny Goska pyta, czy dostarczam wnioski także pochodzące z innych firm. Sami odpowiedzieć możecie sobie na pytanie: czy ktoś taki w ogóle rozumie o czym mówi? Ale odpowiem i ja. Jeśli się do mnie zgłoszą, to im zaniosę. Czemu nie.&nbsp;</p><p>Jest też coś w tej sprawie, co się pomija. Otóż w ciągu tygodnia pomagam w ten sposób ok. 100 osobom (przykładowa lista powyżej). Wyobraźcie sobie, że te osoby same idą do PCPR osobiście.&nbsp;</p><p>Już dzisiaj są tam problemy z obsłużeniem ludzi. Gdyby sami klienci zanosili wnioski, każdy z nich zająłby od 15-30 minut pracownikowi. Jeśli uśrednimy ten czas, do na przykład 20 minut, to wychodzi dodatkowy etat, a może nawet dwa.&nbsp;</p><p><strong>Jak to możliwe? Zaraz to wyjaśnię.&nbsp;</strong></p><h2><strong>Jeden przelew zamiast kilkuset&nbsp;</strong></h2><p>Otóż, załóżmy, że firma przestaje kredytować pacjentów, a niewiele brakowało, by taka decyzja zapadła. Mając konieczność zapłaty jednorazowej kwoty, za kwartalne zaopatrzenie, rozbijali by ją na miesięczne (dokładne kwoty kwartalnego często zaopatrzenia macie skanie powyżej). W ten sposób liczba wniosków, trafiających do PCPR by się potroiła. Czyli nie wystarczyłby już 1 dodatkowy pracownik. Należałoby zatrudnić trzech. Koszt, to jakieś 250-300 tysięcy złotych rocznie. Ale nie jest on jedyny, bo zamiast jednego przelewu trzeba byłoby wysłać setki przelewów bezpośrednio do beneficjentów.&nbsp;</p><p><strong>To są dodatkowe koszty. Ja to radnym tłumaczyłem, ale nienawiść i chęć dokopania mi zwyciężyła.&nbsp;</strong></p><h2>Niepełnosprawni przez całe lata byli okradani ze środków PFRON&nbsp;</h2><p>Nie wierzycie? A to prawda. Oczekiwanie na dopłaty często liczono w latach. Opiszę to na bardzo konkretnym przykładzie i pokażę jak ten proceder ukrócono, w czym miałem swój udział. Zwróciłem na to uwagę, kiedy zgłosił się do nas Pan, który chciał kupić łóżko rehabilitacyjne. Zapytał o cenę. Dowiedział się, że koszt wówczas to 2,5 tysiąca złotych.&nbsp;</p><p>I co on to? No więc Pan stwierdził, że mu odpowiada, ale chce, by mu wystawić fakturę na 6 tysięcy – Wy więcej zarobicie a ja nic nie zapłacę. – Oczywiście się nie zgodziliśmy, więc poszedł do konkurencji. Podobnie było z innymi rzeczami. Zawyżano masowo wartości na fakturach i wypompowywano kasę. To był właśnie powód, że ludzie czekali latami, by otrzymać wózek, dopłatę do protezy itd. Porozmawiałem o tym z dyrektorem Więckowskim i rozpoczął się żmudny proces porządkowania.&nbsp;</p><p>Ostatecznie udało się złodziejstwo ukrócić. Niemal w 100 procentach. Dzisiaj pacjent nie czeka wcale. Nawet jeśli jest kilkumiesięczna luka w dostępności środków, to czeka na nie nasza firma a nie chory człowiek. Słowo złodziejstwo, nie jest używane na wyrost.&nbsp;</p><h2><strong>Radny chodzi do szpitala… Skandal?&nbsp;</strong></h2><p>Ano chodzę i chodzić będę. Dzięki temu, że tam chodzę, niemal na każdym oddziale zrobiono inwestycje. W prawie każdej miałem swój udział. Za to nasza firma do szpitala sprzedaje… nic. Dwa lata tropienia nas (przecież główna księgowa Socha sama mi przyznawała, że nic znaleźć nie mogła) i.. zero.&nbsp;</p><p>Za to podejrzane radnym Kucharskiemu i Gosce wydawały się moje transporty wózków na oddział wewnętrzny. Cóż… wózki podarowaliśmy… jak wiele innych rzeczy wcześniej. A teraz też będę myślał nad tym, co zrobić z drzwiami wejściowymi na pediatrii. Ekipa ode mnie zrobi pomiary i wycenę. Jeśli zmieścimy się w 10 tysiącach sfinansuję sam, jeśli będzie więcej złożę wniosek do Starosty. Tak właśnie wydaję moje diety radnego.&nbsp;</p><p>Korupcja, w mojej opinii, &nbsp;jednak jest i to na szeroką skalę Tyle tylko, że to nie nasza firma ją uprawia, ale konkurenci, związani z panem Kucharskim. &nbsp;Od lat walczę nieskutecznie z tym procederem, a tit nawet mnie kiedyś z tego powodu wyśmiewał. Lekarze i pielęgniarki wysyłają pacjentów w konkretne miejsce. Często nie dają im nawet zlecenia do ręki.&nbsp;</p><p>Pani/pan pójdzie tu czy tu, a tam już wszystko będą mieli. Mówią też, że jest to jedyne miejsce, gdzie można zlecenie zrealizować. No to ludzie idą. A jak już dostaną zlecenie na papierze, to z przypiętą do niego ulotką. Skąd to wiem? Bo ludzie z tymi zleceniami i ulotkami trafiają czasami do nas przez pomyłkę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55979,przeglad-najwazniejszych-informacji-wtorek-28-lipca-2026-roku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55979,przeglad-najwazniejszych-informacji-wtorek-28-lipca-2026-roku</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 21:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przeglad-najwazniejszych-informacji-wtorek-28-lipca-2026-roku-1785268008.png</url>
                        <title>Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55979,przeglad-najwazniejszych-informacji-wtorek-28-lipca-2026-roku</link>
                    </image><description>Polityczne trzęsienie ziemi w PiS, rezygnacja Mateusza Morawieckiego z kierowania europejskimi konserwatystami, kolejny etap sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz gwałtowne zaostrzenie napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Tak wygląda informacyjny bilans wtorku, 28 lipca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>PiS kieruje sprawę 44 działaczy do rzecznika dyscypliny</h2><p>Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości zatwierdził listę <strong>44 osób</strong>, które nie złożyły w wymaganym terminie oświadczeń o braku przynależności do stowarzyszeń o charakterze politycznym albo posłużyły się niewłaściwym formularzem.</p><p>Rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że sprawa zostanie teraz skierowana do rzecznika dyscypliny partyjnej. Postępowanie jest kolejną odsłoną wewnętrznego konfliktu w partii, związanego między innymi ze środowiskiem skupionym wokół Mateusza Morawieckiego i stowarzyszenia Rozwój Plus.</p><h2>Mateusz Morawiecki rezygnuje z kierowania EKR</h2><p>Były premier Mateusz Morawiecki złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego Partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Informację potwierdził europoseł Piotr Müller.</p><p>Decyzja ma związek z gwałtownymi zmianami na polskiej scenie politycznej i konfliktem Morawieckiego z dotychczasowym kierownictwem Prawa i Sprawiedliwości. Sam były premier przekazał, że zamierza skoncentrować się na wyzwaniach politycznych stojących przed Polską.</p><h2>Premier po pobiciu Ukraińca: bandyci nie mogą dyktować zasad</h2><p>Donald Tusk odniósł się do brutalnego ataku we Wrocławiu na obywatela Ukrainy i jego partnerkę. Szef rządu podkreślił, że państwo nie może pozwolić na bezkarne bicie ludzi tylko dlatego, że mówią z innym akcentem lub pochodzą z innego kraju.</p><p>Premier zapowiedział zdecydowaną reakcję wobec przemocy motywowanej nienawiścią.</p><p>– <strong>Bandyci i patologia, która nabrała tupetu przez swój polityczny patronat, nie mogą czuć się bezkarnie</strong> – oświadczył Donald Tusk przed posiedzeniem Rady Ministrów.</p><h2>Spór o małżeństwa jednopłciowe i status orzeczeń TK</h2><p>Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjne przepisy umożliwiające transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa dotyczących par jednopłciowych.</p><p>Rzecznik rządu Adam Szłapka zakwestionował jednak znaczenie tego rozstrzygnięcia. Stwierdził, że ze względu na wadliwy – w ocenie rządu – skład i sposób funkcjonowania Trybunału, wydany komunikat nie powinien być traktowany jako skuteczne orzeczenie TK.</p><p>Sprawa wpisuje się w trwający od lat spór o legalność obsady Trybunału, publikowanie jego orzeczeń oraz zakres, w jakim administracja publiczna powinna je wykonywać.</p><h2>Sędzia Sławomir Patyra nie będzie na razie orzekał</h2><p>Profesor Sławomir Patyra złożył ślubowanie przed prezydentem Karolem Nawrockim i formalnie objął stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.</p><p>Jednocześnie zapowiedział, że nie będzie uczestniczył w orzekaniu ani w sprawach organizacyjnych TK do czasu dopuszczenia do pracy czterech sędziów wybranych przez Sejm w marcu. Patyra podkreślił, że solidaryzuje się z nimi i uważa ich odsunięcie od orzekania za bezprawne.</p><h2>Ekshumacje na Wołyniu. Odnaleziono szczątki 49 ofiar</h2><p>Polsko-ukraiński zespół specjalistów prowadzący prace w Woli Ostrowieckiej i Ostrówkach wydobył szczątki <strong>49 ofiar zbrodni wołyńskiej</strong>.</p><p>Badania dotyczą mieszkańców polskich miejscowości zamordowanych w sierpniu 1943 roku przez ukraińskich nacjonalistów. W pracach uczestniczą eksperci Instytutu Pamięci Narodowej oraz przedstawiciele strony ukraińskiej.</p><p>Każda odnaleziona mogiła to nie tylko materiał do badań. To powrót imion, rodzinnych historii i pamięci ludzi, których przez dziesięciolecia próbowano pozostawić bez grobu.</p><h2>Trump rozmawiał z Zełenskim i Netanjahu</h2><p>Biały Dom poinformował, że spotkania Donalda Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz premierem Izraela Benjaminem Netanjahu były „pozytywne i produktywne”.</p><p>Rozmowy z Zełenskim dotyczyły nowych propozycji zmierzających do zakończenia wojny na Ukrainie. Spotkanie z Netanjahu koncentrowało się przede wszystkim na sytuacji na Bliskim Wschodzie i konflikcie z Iranem.</p><p>Oba spotkania odbyły się za zamkniętymi drzwiami, a administracja USA nie ujawniła szczegółowych ustaleń.</p><h2>Referendum w Krakowie ważne. Możliwe przedterminowe wybory</h2><p>Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił zażalenie dotyczące ważności referendum, w którym mieszkańcy opowiedzieli się za odwołaniem prezydenta miasta.</p><p>Orzeczenie jest prawomocne. Oznacza to, że premier może wyznaczyć termin przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa.</p><p>Referendum przeprowadzone 24 maja zakończyło się odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. Wtorkowa decyzja sądu kończy spór prawny dotyczący prawidłowości głosowania.</p><h2>Iran grozi zamknięciem dostępu do cieśniny Ormuz</h2><p>Irańskie wojsko zapowiedziało, że państwa i przedsiębiorstwa, które otrzymają odszkodowania wypłacone z zamrożonych irańskich aktywów, nie będą mogły korzystać z cieśniny Ormuz.</p><p>To jeden z najważniejszych szlaków transportowych świata. Przed obecną fazą konfliktu przechodziło nim około 20 procent światowego eksportu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.</p><p>Groźba Teheranu może zatem uderzyć nie tylko w państwa bezpośrednio zaangażowane w konflikt, ale również w światowe ceny paliw i bezpieczeństwo energetyczne Europy.</p><h2>Trump grozi zniszczeniem irańskiego obiektu nuklearnego</h2><p>Donald Trump oświadczył, że jeśli nie dojdzie do porozumienia z Iranem, amerykańskie siły mogą zniszczyć podziemny obiekt nuklearny Pickaxe Mountain.</p><p>Prezydent USA zagroził również atakami na irańskie mosty, elektrownie i inną strategiczną infrastrukturę. Jednocześnie zaznaczył, że wolałby uniknąć dalszej eskalacji.</p><p>Pickaxe Mountain ma być rozległym kompleksem ukrytym głęboko pod ziemią, w którym Iran mógł rozmieścić wirówki służące do wzbogacania uranu.</p><h2>Andrzej Poczobut zamieszka z rodziną w Białymstoku</h2><p>Dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut złożył wniosek o wynajem mieszkania z zasobów Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Białymstoku.</p><p>Lokal ma służyć Poczobutowi i jego rodzinie. Władze miasta przychyliły się do prośby, podkreślając jego działalność na rzecz Polaków na Białorusi.</p><p>Poczobut zaznaczył jednocześnie, że jego miejscem pozostaje Grodno. Białystok ma stać się przede wszystkim bezpiecznym domem dla jego najbliższych.</p><p><strong>Wtorek przyniósł wydarzenia, które jeszcze długo będą miały swoje polityczne i międzynarodowe konsekwencje. W Polsce pogłębia się konflikt wewnątrz PiS i spór o Trybunał Konstytucyjny. Na świecie zaś dyplomacja coraz częściej ustępuje językowi ultimatum, sankcji i otwartej groźby użycia siły.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Inowłódz z niemal 3 mln zł na wodociągi i kanalizację. Skorzystają Królowa Wola i Konewka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55978,inowlodz-z-niemal-3-mln-zl-na-wodociagi-i-kanalizacje-skorzystaja-krolowa-wola-i-konewka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55978,inowlodz-z-niemal-3-mln-zl-na-wodociagi-i-kanalizacje-skorzystaja-krolowa-wola-i-konewka</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 19:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-inowlodz-z-niemal-3-mln-zl-na-wodociagi-i-kanalizacje-skorzystaja-krolowa-wola-i-konewka-1785429673.jpg</url>
                        <title>Inowłódz z niemal 3 mln zł na wodociągi i kanalizację. Skorzystają Królowa Wola i Konewka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55978,inowlodz-z-niemal-3-mln-zl-na-wodociagi-i-kanalizacje-skorzystaja-krolowa-wola-i-konewka</link>
                    </image><description>Gmina Inowłódz otrzyma dofinansowanie na rozbudowę infrastruktury wodno-kanalizacyjnej w Królowej Woli i Konewce. Inwestycja o wartości ponad 6 mln zł ma poprawić komfort życia mieszkańców i ograniczyć problem nieszczelnych zbiorników.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Duże wsparcie dla gminy Inowłódz</h2><p>Gmina Inowłódz uzyskała <strong>blisko 3 mln zł dofinansowania</strong> na realizację projektu z zakresu gospodarki wodno-ściekowej. Jak wynika z przekazanych informacji, wniosek samorządu został oceniony pozytywnie i skierowany do wsparcia w ramach konkursu dotyczącego infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. To ważna wiadomość nie tylko dla samej gminy, ale również dla mieszkańców dwóch miejscowości: Królowej Woli i Konewki.</p><p>Całe przedsięwzięcie ma wartość <strong>ponad 6 mln zł</strong>, co pokazuje skalę planowanych prac. Inwestycja wpisuje się w dłuższy proces rozbudowy podstawowej infrastruktury komunalnej, która w lokalnych warunkach ma kluczowe znaczenie dla jakości życia, rozwoju zabudowy mieszkaniowej oraz ochrony środowiska.</p><h2>Co powstanie w Królowej Woli i Konewce</h2><p>Projekt zakłada budowę <strong>sieci kanalizacji sanitarnej oraz sieci wodociągowej</strong> wraz z infrastrukturą towarzyszącą. W praktyce oznacza to uzbrojenie terenów zabudowy mieszkaniowej w nowoczesny system zbiorczego odprowadzania ścieków i dostarczania wody. Według dostępnych danych w ramach zadania ma powstać nowa przepompownia, ponad 3 kilometry sieci kanalizacyjnej oraz około 2 kilometry sieci wodociągowej.</p><p>Plan obejmuje również wykonanie nowych przyłączy oraz budowę <strong>34 studni betonowych</strong>. To techniczne elementy, które z perspektywy mieszkańców mogą być mniej widoczne niż sama sieć, ale decydują o sprawnym i bezpiecznym funkcjonowaniu całego systemu. Dla gmin takich jak Inowłódz tego typu inwestycje są fundamentem dalszego rozwoju i uporządkowanej gospodarki przestrzennej.</p><h2>Koniec z problemem nieszczelnych zbiorników</h2><p>Jednym z najważniejszych efektów planowanej inwestycji ma być <strong>ograniczenie korzystania z szamb i nieszczelnych zbiorników bezodpływowych</strong>. To istotna zmiana zarówno z punktu widzenia mieszkańców, jak i środowiska naturalnego. Rozproszona zabudowa i brak pełnej infrastruktury kanalizacyjnej od lat stanowią wyzwanie dla wielu mniejszych miejscowości w regionie.</p><p>Budowa nowoczesnej sieci kanalizacyjnej i wodociągowej może przełożyć się na większy komfort codziennego życia, poprawę standardu nieruchomości oraz lepsze zabezpieczenie zasobów wodnych. W lokalnym wymiarze to inwestycja, która nie ogranicza się wyłącznie do robót ziemnych i technicznych parametrów. To także krok w stronę bardziej uporządkowanego i bezpieczniejszego rozwoju gminy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55977,157-km-h-przy-ograniczeniu-do-70-motocyklista-stracil-prawo-jazdy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55977,157-km-h-przy-ograniczeniu-do-70-motocyklista-stracil-prawo-jazdy</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 19:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-157-km-h-przy-ograniczeniu-do-70-motocyklista-stracil-prawo-jazdy-1785429647.jpg</url>
                        <title>157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55977,157-km-h-przy-ograniczeniu-do-70-motocyklista-stracil-prawo-jazdy</link>
                    </image><description>Na drodze wojewódzkiej nr 726 policjanci z Tomaszowa Mazowieckiego zatrzymali 27-letniego motocyklistę, który jechał 157 kilometrów na godzinę przy limicie 70. Mężczyzna stracił prawo jazdy na trzy miesiące.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kontrola na drodze wojewódzkiej nr 726</h2><p>Policjanci tomaszowskiej drogówki zatrzymali 25 lipca 2026 roku 27-letniego motocyklistę, który poruszał się z prędkością <strong>157 kilometrów na godzinę</strong> w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 70 kilometrów na godzinę. Oznacza to, że kierujący przekroczył dopuszczalną prędkość aż o 87 kilometrów na godzinę.</p><p>Do interwencji doszło na drodze wojewódzkiej nr 726. Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim, konsekwencją kontroli było zatrzymanie prawa jazdy motocyklisty na okres trzech miesięcy.</p><h2>Surowe konsekwencje także poza terenem zabudowanym</h2><p>Sprawa jest jednocześnie przypomnieniem przepisów, które dla wielu kierowców nadal nie są oczywiste. Przekroczenie prędkości o ponad 50 kilometrów na godzinę może skutkować utratą prawa jazdy nie tylko w obszarze zabudowanym, ale również <strong>poza obszarem zabudowanym</strong> na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych.</p><p>W praktyce oznacza to, że zbyt szybka jazda na trasach regionalnych i wojewódzkich może mieć równie poważne skutki prawne jak w mieście. Dla kierowców to ważny sygnał, że kontrole prędkości dotyczą nie tylko ulic w centrum, ale także odcinków, które często bywają błędnie postrzegane jako mniej ryzykowne.</p><h2>Prędkość wciąż pozostaje realnym zagrożeniem</h2><p>Policja podkreśla, że nadmierna prędkość nadal należy do głównych przyczyn najtragiczniejszych wypadków drogowych. Przy tak dużym przekroczeniu limitu rośnie nie tylko droga hamowania, ale również ryzyko utraty panowania nad pojazdem i poważnych obrażeń w razie zderzenia.</p><p>W lokalnym kontekście to kolejny przykład pokazujący, że bezpieczeństwo na drogach powiatu tomaszowskiego zależy nie tylko od infrastruktury czy oznakowania, lecz także od codziennych decyzji kierowców. Nawet krótki odcinek przejechany z nadmierną prędkością może zakończyć się tragedią.</p><h2>Apel o rozsądek za kierownicą</h2><p>Policyjny komunikat ma wymiar nie tylko informacyjny, ale również prewencyjny. Funkcjonariusze przypominają, by <strong>zdjąć nogę z gazu</strong> i dostosować styl jazdy do przepisów oraz warunków na drodze. Chodzi nie tylko o uniknięcie mandatu czy utraty uprawnień, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo własne i innych uczestników ruchu.</p><p>Zatrzymanie 27-letniego motocyklisty na drodze nr 726 pokazuje, że brawura wciąż spotyka się ze zdecydowaną reakcją służb. Dla wszystkich użytkowników dróg to czytelne ostrzeżenie, że nadmierna prędkość może kosztować znacznie więcej niż tylko czas zaoszczędzony w podróży.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[XVII-wieczny obraz w Paradyżu przypomina o cennym dziedzictwie sakralnym regionu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55976,xvii-wieczny-obraz-w-paradyzu-przypomina-o-cennym-dziedzictwie-sakralnym-regionu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55976,xvii-wieczny-obraz-w-paradyzu-przypomina-o-cennym-dziedzictwie-sakralnym-regionu</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 18:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-xvii-wieczny-obraz-w-paradyzu-przypomina-o-cennym-dziedzictwie-sakralnym-regionu-1785426316.jpg</url>
                        <title>XVII-wieczny obraz w Paradyżu przypomina o cennym dziedzictwie sakralnym regionu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55976,xvii-wieczny-obraz-w-paradyzu-przypomina-o-cennym-dziedzictwie-sakralnym-regionu</link>
                    </image><description>W zabytkowym kościele parafialnym w Paradyżu znajduje się wyjątkowy obraz Chrystusa Cierniem Koronowanego z XVII wieku. Przypomnienie o tym dziele to zarazem okazja, by zwrócić uwagę na znaczenie ochrony lokalnych zabytków.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Wyjątkowy zabytek w sercu świątyni</h2><p>Zabytkowy kościół parafialny pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego i św. Michała Archanioła w Paradyżu skrywa we wnętrzu szczególnie cenny element dziedzictwa sakralnego. Jest nim <strong>obraz Chrystusa Cierniem Koronowanego z XVII wieku</strong>, który stanowi nie tylko obiekt kultu i artystycznej refleksji, ale również ważne świadectwo historii regionu.</p><p>Informacja przypomniana przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Łodzi pokazuje, że także poza największymi ośrodkami miejskimi znajdują się dzieła o dużej wartości historycznej. Dla mieszkańców regionu to sygnał, że lokalne świątynie często kryją zabytki, które zasługują na większą uwagę i popularyzację.</p><h2>Rejestr zabytków i znaczenie ochrony</h2><p>Obraz został wpisany do rejestru zabytków pod numerem 342, a decyzję w tej sprawie datowano na 21 czerwca 1967 roku. Taki wpis ma istotne znaczenie, ponieważ potwierdza oficjalnie historyczną i artystyczną wartość obiektu oraz obejmuje go formalną ochroną konserwatorską.</p><p>W praktyce oznacza to, że zabytek nie jest jedynie pamiątką przeszłości, lecz częścią wspólnego dziedzictwa, o które należy dbać w sposób odpowiedzialny. Ochrona konserwatorska pomaga zachować autentyczność dzieła, a jednocześnie zwiększa społeczną świadomość tego, jak cenne są obiekty obecne w lokalnych wspólnotach od pokoleń.</p><h2>Lokalny kontekst i szersza perspektywa</h2><p>Dla odbiorców zainteresowanych historią województwa łódzkiego i szerzej rozumianego regionu, przykład Paradyża ma wymiar znacznie większy niż pojedyncza wzmianka o jednym obrazie. Pokazuje, że dziedzictwo kulturowe nie ogranicza się do najbardziej rozpoznawalnych zabytków, lecz tworzą je również mniej nagłaśniane obiekty, obecne w mniejszych miejscowościach.</p><p>Takie przypomnienia mają znaczenie także z perspektywy edukacyjnej. Ułatwiają budowanie więzi z miejscem, wzmacniają poczucie ciągłości historycznej i zachęcają do uważniejszego patrzenia na to, co znajduje się blisko nas. <strong>Zabytki sakralne regionu pozostają ważnym elementem lokalnej tożsamości</strong>, a ich dokumentowanie i ochrona są istotne zarówno dla współczesnych mieszkańców, jak i przyszłych pokoleń.</p><h2>Dlaczego warto mówić o takich obiektach</h2><p>W czasach szybkiego obiegu informacji łatwo przeoczyć wiadomości dotyczące pojedynczych dzieł sztuki czy wyposażenia świątyń. Tymczasem właśnie one często najlepiej opowiadają o dawnych fundacjach, religijności, wrażliwości estetycznej i historii miejscowych społeczności.</p><p>Obraz z Paradyża jest przykładem zabytku, który łączy walor artystyczny z historycznym i symbolicznym. Każda taka informacja przypomina, że troska o dziedzictwo zaczyna się od zauważenia jego wartości. A to pierwszy krok do tego, by lokalne skarby nie znikały z pamięci mieszkańców regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Żołnierze 25 Brygady ćwiczą zwalczanie dronów. Liczy się precyzja i stały trening]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55975,zolnierze-25-brygady-cwicza-zwalczanie-dronow-liczy-sie-precyzja-i-staly-trening</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55975,zolnierze-25-brygady-cwicza-zwalczanie-dronow-liczy-sie-precyzja-i-staly-trening</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 18:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zolnierze-25-brygady-cwicza-zwalczanie-dronow-liczy-sie-precyzja-i-staly-trening-1785405102.jpg</url>
                        <title>Żołnierze 25 Brygady ćwiczą zwalczanie dronów. Liczy się precyzja i stały trening</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55975,zolnierze-25-brygady-cwicza-zwalczanie-dronow-liczy-sie-precyzja-i-staly-trening</link>
                    </image><description>25 Brygada Kawalerii Powietrznej poinformowała o szkoleniu z zakresu zwalczania bezzałogowych statków powietrznych przy użyciu broni strzeleckiej. To kolejny sygnał, że przygotowanie do nowych zagrożeń z powietrza staje się codziennością w wojsku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowy wymiar wojskowego szkolenia</h2><p>25 Brygada Kawalerii Powietrznej przekazała, że jej żołnierze doskonalą umiejętności w zakresie zwalczania bezzałogowych statków powietrznych z wykorzystaniem broni strzeleckiej. W krótkim komunikacie podkreślono, że <strong>skuteczne przeciwdziałanie zagrożeniom z powietrza wymaga odpowiedniego przygotowania, precyzji i systematycznego szkolenia</strong>. To zwięzła, ale bardzo znacząca deklaracja, pokazująca kierunek zmian we współczesnym wojsku.</p><p>Bezzałogowe statki powietrzne, potocznie nazywane dronami, odgrywają dziś coraz większą rolę zarówno w działaniach rozpoznawczych, jak i bojowych. Z tego powodu umiejętność szybkiego wykrycia, oceny zagrożenia i reakcji staje się jednym z ważnych elementów przygotowania żołnierzy. Szkolenie z użyciem broni strzeleckiej przeciwko takim celom pokazuje, że armia rozwija także podstawowe, praktyczne zdolności reagowania na najniższym szczeblu działań.</p><h2>Dlaczego zwalczanie BSP jest dziś tak istotne</h2><p>Rosnąca obecność bezzałogowych statków powietrznych na współczesnym polu walki sprawia, że zagrożenia z powietrza nie są już kojarzone wyłącznie z samolotami czy śmigłowcami. Małe, trudniejsze do zauważenia obiekty mogą służyć do obserwacji, naprowadzania ognia, zakłócania działań lub bezpośredniego ataku. To właśnie dlatego tak duże znaczenie ma <strong>regularne i powtarzalne szkolenie</strong>, które pozwala wypracować odruchy oraz poprawić skuteczność działania pod presją czasu.</p><p>W przypadku ćwiczeń z użyciem broni strzeleckiej szczególnie ważne są celność, ocena odległości, rozpoznanie ruchu celu oraz właściwa koordynacja w zespole. Tego rodzaju trening nie zastępuje bardziej zaawansowanych systemów obrony, ale może stanowić ich istotne uzupełnienie. W praktyce liczy się bowiem nie tylko nowoczesny sprzęt, lecz także poziom wyszkolenia żołnierzy i ich gotowość do reagowania w różnych warunkach.</p><h2>Znaczenie informacji dla regionu</h2><p>Dla lokalnych odbiorców taka informacja ma również wymiar regionalny. 25 Brygada Kawalerii Powietrznej jest formacją dobrze rozpoznawalną w centralnej Polsce, a wszelkie komunikaty o szkoleniach i podnoszeniu zdolności operacyjnych naturalnie budzą zainteresowanie mieszkańców. Pokazują one, że wojsko nie ogranicza się do działań wizerunkowych, lecz koncentruje się na konkretnych umiejętnościach odpowiadających na aktualne wyzwania bezpieczeństwa.</p><p>Choć opublikowany przekaz miał krótki, informacyjny charakter, płynie z niego jasny wniosek: <strong>przygotowanie do neutralizowania zagrożeń ze strony dronów staje się stałym elementem szkolenia</strong>. W realiach szybko zmieniającego się środowiska bezpieczeństwa właśnie systematyczność, praktyka i precyzja mogą przesądzać o skuteczności działania. To temat, który z pewnością będzie wracał coraz częściej także w publicznej debacie o nowoczesnej obronności.</p><h2>Krótki komunikat, szerszy kontekst</h2><p>Wpis brygady, udostępniony także w szerszym obiegu instytucji związanych z obronnością, wpisuje się w rosnące zainteresowanie zdolnościami antydronowymi w polskich siłach zbrojnych. Nawet jeśli nie podano szczegółów dotyczących miejsca, skali czy scenariusza ćwiczeń, sam fakt akcentowania tego obszaru szkolenia należy odczytywać jako element większego procesu dostosowywania armii do nowych realiów.</p><p>Z punktu widzenia opinii publicznej to ważny sygnał, że rozwój kompetencji żołnierzy obejmuje nie tylko klasyczne formy walki, ale również odpowiedź na dynamicznie zmieniające się technologie. Właśnie dlatego podobne informacje, choć krótkie, mają znaczenie wykraczające poza wojskowy komunikat dnia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowy repertuar kina Helios. Sierpień rozpocznie się od wielkich filmowych premier]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55974,nowy-repertuar-kina-helios-sierpien-rozpocznie-sie-od-wielkich-filmowych-premier</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55974,nowy-repertuar-kina-helios-sierpien-rozpocznie-sie-od-wielkich-filmowych-premier</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 18:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-repertuar-kina-helios-sierpien-rozpocznie-sie-od-wielkich-filmowych-premier-1785255151.png</url>
                        <title>Nowy repertuar kina Helios. Sierpień rozpocznie się od wielkich filmowych premier</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55974,nowy-repertuar-kina-helios-sierpien-rozpocznie-sie-od-wielkich-filmowych-premier</link>
                    </image><description>Początek sierpnia w kinie Helios w Tomaszowie Mazowieckim przyniesie widowiskowe premiery, rodzinne animacje i powrót filmowych klasyków. Na ekranach pojawią się między innymi „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”, „Odyseja” Christophera Nolana oraz aktorska „Vaiana”. Zaplanowano również specjalne pokazy „Lśnienia” i kultowego anime „Ghost in the Shell”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Najgłośniejszą premierą nadchodzącego tygodnia będzie <strong>„Spider-Man: Całkiem nowy dzień”</strong>. Nowa odsłona przygód Petera Parkera trafi do kin 31 lipca. W roli człowieka-pająka ponownie wystąpi Tom Holland, a na ekranie zobaczymy także Zendayę.</p><p>Peter Parker próbuje pozostawić za sobą życie superbohatera i skoncentrować się na studiach. Spokój nie trwa jednak długo. Gdy jego bliscy znajdą się w niebezpieczeństwie, ponownie zakłada kostium Spider-Mana. Tym razem będzie musiał zmierzyć się nie tylko z potężnym przeciwnikiem, ale również z niepokojącymi zmianami zachodzącymi w jego organizmie. Premiera filmu została oficjalnie wyznaczona na 31 lipca 2026 roku.</p><h2>„Odyseja” Christophera Nolana</h2><p>W repertuarze pozostaje także jedna z największych produkcji tego lata – <strong>„Odyseja”</strong> w reżyserii Christophera Nolana.</p><p>Film jest nową ekranizacją ponadczasowego eposu Homera. Król Itaki po zakończeniu wojny trojańskiej rozpoczyna długą i pełną niebezpieczeństw podróż do domu. Na jego drodze pojawiają się mityczne stworzenia, bogowie oraz przeszkody wystawiające na próbę jego odwagę i determinację.</p><p>W obsadzie znaleźli się między innymi Matt Damon, Anne Hathaway, Robert Pattinson, Tom Holland, Zendaya i Charlize Theron.</p><h2>Propozycje dla całych rodzin</h2><p>Na młodszych widzów czekają <strong>„Minionki i straszydła”</strong>. Tym razem żółci bohaterowie próbują zrobić własny film grozy. Jak można się spodziewać, przedsięwzięcie szybko wymyka się spod kontroli. Minionki uwalniają potwory i sprowadzają chaos na całą planetę.</p><p>Rodzinną propozycją będzie również aktorska <strong>„Vaiana”</strong>. Nastoletnia bohaterka po raz pierwszy opuszcza rodzinną wyspę Motunui i wyrusza poza rafę. Towarzyszy jej legendarny półbóg Maui, którego gra Dwayne Johnson. Wspólnie podejmują niebezpieczną misję, od której zależą losy mieszkańców wyspy.</p><p>W weekend 1–2 sierpnia w ramach pokazów Helios dla Dzieci przedpremierowo wyświetlony zostanie film <strong>„Psi Patrol i dinozaury”</strong>. Statek dzielnych psiaków rozbija się na nieznanej, tropikalnej wyspie zamieszkanej przez dinozaury. Seanse poprzedzą konkursy przygotowane dla najmłodszych widzów.</p><p>W repertuarze znalazła się również animowana <strong>„Ekipa zwierzaków”</strong>. Królik Waldi po niefortunnym wypadku zaczyna wierzyć, że jest pogromcą smoków. Razem z jeżyczką Helą wyrusza w szaloną podróż, podczas której przekona się, jak wiele można osiągnąć dzięki odwadze i współpracy.</p><h2>Horror, klasyka kina i anime</h2><p>Tylko w piątek, 31 lipca, w wybranych kinach Helios będzie można zobaczyć rozszerzoną wersję filmu <strong>„Backrooms. Bez wyjścia”</strong>. Produkcja zostanie wzbogacona o dodatkowe 15 minut. Jej bohater odkrywa wejście do tajemniczego labiryntu niekończących się korytarzy, a następnie znika bez śladu.</p><p>W ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong> na wielki ekran powróci <strong>„Lśnienie”</strong> Stanleya Kubricka. Ekranizacja powieści Stephena Kinga przedstawia historię Jacka Torrance’a, który wraz z rodziną spędza zimę w odciętym od świata hotelu Overlook. Izolacja, tajemnicze zjawiska i narastające szaleństwo prowadzą do wydarzeń, które przeszły do historii światowego kina.</p><p>Miłośnicy japońskiej animacji będą mogli zobaczyć <strong>„Ghost in the Shell”</strong> – cyberpunkowy klasyk Mamoru Oshii z 1995 roku. Agenci Sekcji 9 tropią niebezpiecznego hakera nazywanego Władcą Marionetek. Film, który wywarł ogromny wpływ na późniejsze kino science fiction, stawia pytania o granice człowieczeństwa, świadomość i relację człowieka z technologią.</p><p>W poniedziałek, 3 sierpnia, w wybranych kinach w ramach cyklu Kino Konesera wyświetlony zostanie francuski komediodramat <strong>„Koniec imprezy”</strong>. Młoda para przyjeżdża na wakacje do rodzinnej posiadłości na południu Francji i zostaje wciągnięta w konflikt pomiędzy właścicielami willi a jej wieloletnimi opiekunami.</p><p>Bilety na seanse można kupić w kasach kina, na stronie internetowej sieci Helios oraz w aplikacji mobilnej. Szczegółowe godziny pokazów należy sprawdzić w repertuarze kina Helios w Tomaszowie Mazowieckim.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Debiut AUTODOC MARKETPLACE w Polsce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55973,debiut-autodoc-marketplace-w-polsce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55973,debiut-autodoc-marketplace-w-polsce</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 14:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-debiut-autodoc-marketplace-w-polsce-1785359309.jpg</url>
                        <title>Debiut AUTODOC MARKETPLACE w Polsce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55973,debiut-autodoc-marketplace-w-polsce</link>
                    </image><description>Kolejny krok w stronę budowy wiodącego europejskiego ekosystemu technologicznego dla motoryzacyjnego rynku posprzedażowego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e9312816aa1d1c24eb1cb0db84fc1b14e"><strong>Klienci w Polsce zyskają dostęp do jeszcze szerszego wyboru produktów oraz konkurencyjnych cen na platformie Marketplace.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e544a2d734364bab351b35808710afd0e"><strong>Platforma kontynuuje dynamiczny rozwój - jest już obecna na jedenastu rynkach, odnotowując w I kwartale 2026 r. łącznie 520 sprzedawców, 3,1 miliona ofert oraz 12,6 mln euro GMV.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ebada2d8e27a8e0658a4b6282f3ccfe3f"><strong>Ekspansja przybliża firmę AUTODOC do ustanowionego celu, jakim jest stanie się platformą pierwszego wyboru dla części i akcesoriów samochodowych w Europie.</strong></li></ul><p><span style="color:black;">Berlin, 28 lipca 2026 r.&nbsp;</span>-<span style="color:black;"> Autodoc SE, wiodący europejski internetowy sprzedawca samochodowych części zamiennych i akcesoriów, oficjalnie rozszerzył działalność platformy AUTODOC MARKETPLACE na Polskę. Po udanych uruchomieniach w dziesięciu krajach europejskich, w tym&nbsp;</span>m.in<span style="color:black;">. w Niemczech, Austrii, Francji i Wielkiej Brytanii, ten strategiczny debiut stanowi naturalny etap cyfrowej transformacji europejskiego rynku posprzedażowego motoryzacji.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„Wprowadzenie platformy AUTODOC MARKETPLACE do Polski to znaczący krok naprzód w naszej europejskiej strategii rozwoju - mówi Dmitri Zadorojnii, CEO firmy AUTODOC.</span> <span style="color:black;">- Polska jest nie tylko jednym z najbardziej dynamicznych rynków motoryzacyjnych na kontynencie, ale także centrum operacyjnym naszej europejskiej sieci logistycznej.&nbsp;</span>Uruchamiając platformę Marketplace w Polsce, jeszcze bardziej wzmacniamy połączenie orientacji na klienta i innowacji technologicznych, które od zawsze napędzają naszą działalność. Kontynuujemy budowę platformy pierwszego wyboru dla części i akcesoriów samochodowych w Europie, wspierając klientów na każdym etapie użytkowania pojazdów - od napraw i konserwacji po codzienne użytkowanie i personalizację. Zapraszamy nowych sprzedawców z Polski do tworzenia z nami mocnych relacji i wspólnego budowania biznesu, który odniesie sukces”.</p><p><span style="color:black;">AUTODOC MARKETPLACE to platforma, na której starannie wyselekcjonowani sprzedawcy części zamiennych i akcesoriów mogą oferować swoje produkty bezpośrednio ponad dziewięciu milionom klientów AUTODOC w całej Europie - za pośrednictwem strony internetowej oraz aplikacji AUTODOC.&nbsp;</span>Klienci mogą korzystać z tego samego wygodnego i bezpiecznego procesu zakupowego, który znają już z <span style="color:black;">AUTODOC. Platforma jest od teraz dostępna również w Polsce, oferując jeszcze szerszy i bardziej zróżnicowany asortyment, wykraczający poza tradycyjne części zamienne. Obejmuje on m.in. elektronikę samochodową, akcesoria, produkty lifestyle’owe, rozwiązania z zakresu mobilności oraz produkty zwiększające bezpieczeństwo. Integracja platformy w Polsce znacząco zwiększa potencjał lokalnej oferty produktowej AUTODOC, zapewniając klientom konkurencyjne ceny, lepszą dostępność produktów i szybsze dostawy, a nowym sprzedawcom - nowe, istotne źródło przychodów.</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Synergia potencjału logistycznego i popytu na rynku w Polsce</strong></span></p><p><span style="color:black;">Uruchomienie platformy w Polsce ma szczególne znaczenie dla obecności operacyjnej AUTODOC. Polska jest największym centrum logistycznym firmy, z wieloma magazynami w Szczecinie, które wspierają dystrybucję produktów na dużą skalę w całej Europie. Polska to również jeden z najważniejszych i najszybciej rozwijających się rynków motoryzacyjnych w Europie.</span> <span style="color:black;">Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) [1], w pierwszej połowie 2026 r. zarejestrowano w Polsce 312 033 nowe samochody osobowe, co oznacza wzrost o 9,4% rok do roku. Dodatkowo dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) [2] pokazują, że średni wiek samochodów osobowych w Polsce wynosi 15,2 roku - znacznie więcej niż w Niemczech (10,6 roku) oraz średnia dla całej Unii Europejskiej (12,7 roku). Starzejący się park samochodowy generuje trwały i odporny na zmiany rynkowe popyt na części zamienne.</span></p><p><span style="color:black;">„Ekspansja na polski rynek&nbsp;</span>to<span style="color:black;">&nbsp;</span>odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie konsumentów<span style="color:black;"><i>.</i> Jednocześnie wzmacniamy nasze operacyjne fundamenty w kraju, który odgrywa kluczową rolę w obsłudze całego kontynentu - mówi Lennart Schmidt, CFO AUTODOC. - Nasza podwójna przewaga - połączenie doświadczenia w e-commerce z potencjałem rynkowym - przyspiesza nasz&nbsp;</span>sukces<span style="color:black;">. Wyniki naszej platformy Marketplace mówią same za siebie: tylko w pierwszym kwartale 2026 r. osiągnęliśmy liczbę 520 partnerów, wygenerowaliśmy 12,6 mln euro wartości obrotów brutto (GMV) oraz rozszerzyliśmy nasz asortyment do 3,1 mln ofert”.</span></p><p><strong>Wygoda klientów i przyszłe możliwości</strong></p><p><span style="color:black;">Wszyscy sprzedawcy na platformie Marketplace muszą spełniać jasno określone wskaźniki efektywności oraz przestrzegać umów o poziomie usług (SLA). Firma AUTODOC pozostaje odpowiedzialn</span>a<span style="color:black;"> za wysyłkę, fakturowanie i obsługę klienta w przypadku własnego asortymentu, natomiast zewnętrzni sprzedawcy samodzielnie realizują te procesy w odniesieniu do oferowanych przez siebie produktów. Za wsparcie pierwszej linii odpowiadają bezpośrednio sprzedawcy, a AUTODOC aktywnie monitoruje ich wyniki i&nbsp;</span>wkracza<span style="color:black;"> w razie potrzeby dodatkowego wsparcia.</span></p><p><span style="color:black;">Ten niezawodny model obsługi klienta oraz solidne zaplecze operacyjne stanowią fundament kolejnych etapów ekspansji firmy AUTODOC. Po uruchomieniu platformy w Polsce firma już planuje dalszy rozwój - wdrożenie AUTODOC MARKETPLACE na rynkach nordyckich jest przewidziane na drugą połowę 2026 r., co jeszcze bardziej zwiększy europejski zasięg platformy. Każdy nowy rynek przybliża firmę AUTODOC do jej nadrzędnego celu: budowy wiodącego europejskiego ekosystemu technologicznego, który płynnie łączy klientów, profesjonalnych sprzedawców oraz motoryzacyjny rynek posprzedażowy.</span></p><p><strong>O AUTODOC</strong></p><p>AUTODOC to wiodąca w Europie platforma internetowa specjalizująca się wyłącznie w sprzedaży części samochodowych. Firma, założona w Berlinie w 2008 roku przez Aleksieja Erdle’a, Maxa Wegnera i Vitalija Kungela, w niezwykle krótkim czasie przekształciła się w jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się firm e-commerce w Europie. Od listopada 2022 r. firma działa jako europejska spółka akcyjna Autodoc SE. W skład zarządu wchodzą Dmitri Zadorojnii (CEO) oraz Lennart Schmidt (CFO). Na dzień 31 grudnia 2025 r. asortyment produktów firmy AUTODOC obejmował około 7,8 mln pozycji asortymentowych od około 2 700 producentów marek - w tym części do samochodów osobowych, ciężarowych i motocykli, opony, a także produkty komplementarne, takie jak narzędzia, akcesoria, oleje, płyny i materiały eksploatacyjne - a jego zakres systematycznie się powiększał. W 2025 r. firma AUTODOC osiągnęła przychody ze sprzedaży w wysokości 1,8 mld euro (w 2024 r.: 1,6 mld euro). AUTODOC prowadzi sklepy online w 27 krajach europejskich i zatrudnia ponad 5 500 osób w 13 lokalizacjach: w Belgii, Czechach, Francji, Niemczech, Włoszech, Kazachstanie, Luksemburgu, Mołdawii, Holandii, Polsce, Portugalii, Ukrainie oraz Wielkiej Brytanii.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p>[1]&nbsp;<span style="color:black;">Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Rejestracje w 2026 r. (komunikat prasowy, czerwiec 2026 r.)</span></p><p>[2]&nbsp;<span style="color:black;">ACEA&nbsp;</span>„<span style="color:black;">Vehicles on European Roads</span>”<span style="color:black;">, styczeń 2026:</span></p><p><a href="https://protect.checkpoint.com/v2/r02/___https:/www.acea.auto/files/ACEA_Report-%E2%80%93-Vehicles_on_European_roads_2026.pdf___.YzJlOnBhcDpjOm9mZmljZTM2NV9lbWFpbHNfYXR0YWNobWVudDplNzBlM2I5YmIwOWFjY2JlMzU5MTUyNTFkNzI4YjNjOTo3OmE0ZTg6OWE5NTJiMmU0MDQ3N2ExOTUzMTFlZjA1NDRmNmZjMTg1MjE4NmU3ODkwNWY2NmQxMmNhOTVhZjhhMWY2YjMxYzpwOkY6Rg"><span style="color:blue;">https://www.acea.auto/files/ACEA_Report-–-Vehicles_on_European_roads_2026.pdf</span></a></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55971,bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55971,bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 08:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin-1785349336.jpg</url>
                        <title>Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55971,bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin</link>
                    </image><description>Fundacja Affidea NU-MED rozpoczęła realizację projektu zapewniającego bezpłatne wsparcie psychologiczne pacjentom onkologicznym oraz ich bliskim. W Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym powstała grupa wsparcia prowadzona z wykorzystaniem elementów Terapii Simontonowskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkania prowadzi certyfikowana terapeutka Terapii Simontonowskiej. Odbywają się one dwa razy w miesiącu, w godzinach od 17:00 do 18:30.</p><p>Program skierowany jest zarówno do osób chorujących na nowotwory, jak i do członków ich rodzin. Bliscy pacjentów często mierzą się bowiem z równie silnym stresem, lękiem, niepewnością oraz poczuciem bezradności.</p><h2>Wsparcie nie tylko podczas leczenia</h2><p>Terapia Simontonowska jest metodą wsparcia psychologicznego opracowaną z myślą o osobach zmagających się z chorobami nowotworowymi. Pomaga odzyskiwać poczucie równowagi, wzmacniać nadzieję i motywację, a także budować przekonania wspierające pacjenta w procesie leczenia.</p><p>Podczas spotkań uczestnicy poznają również techniki relaksacyjne i wizualizacyjne. Celem programu jest poprawa jakości życia oraz wzmocnienie zasobów psychicznych potrzebnych do radzenia sobie z chorobą i jej konsekwencjami.</p><p>– Leczenie onkologiczne to nie tylko procedury medyczne i nowoczesne terapie. To również codzienna walka z lękiem, stresem i niepewnością. Wierzymy, że odpowiednie wsparcie psychologiczne daje siłę do mierzenia się z chorobą, a pomoc powinna obejmować także najbliższych pacjenta, którzy każdego dnia przeżywają tę walkę razem z nim – podkreśla <strong>Agnieszka Piechna-Stępnicka, prezes Fundacji Affidea NU-MED</strong>.</p><h2>Choruje nie tylko pacjent</h2><p>Jak podkreślają specjaliści, diagnoza nowotworowa wpływa na funkcjonowanie całej rodziny. Najbliżsi często przejmują rolę opiekunów, organizują leczenie i wspierają chorego w codziennych obowiązkach. Jednocześnie sami zmagają się z lękiem, przemęczeniem i poczuciem bezsilności.</p><p>Dlatego udział w spotkaniach mogą brać zarówno pacjenci, jak i członkowie ich rodzin.</p><p>– Na przebieg choroby nowotworowej i wynik jej leczenia duży wpływ ma stosunek najbliższych pacjenta do jego choroby. Jest ona wyzwaniem dla całej rodziny chorego, dlatego ważne jest, aby najbliżsi mieli pełną świadomość, przez co przechodzi chory – mówi <strong>Edyta Cieślak, terapeutka Terapii Simontonowskiej</strong>.</p><p>Jak zaznacza, osoby wspierające pacjenta również powinny dbać o własny dobrostan i regularnie odbudowywać swoje siły.</p><p>– Leczenie onkologiczne to maraton, nie sprint. Systematyczne uzupełnianie sił chorego i jego najbliższych staje się w tych zmaganiach niezbędne – dodaje terapeutka.</p><h2>Udział jest bezpłatny</h2><p>Wszystkie koszty organizacji i prowadzenia spotkań pokrywa Fundacja Affidea NU-MED. Uczestnicy nie ponoszą żadnych opłat.</p><p>Osoby zainteresowane udziałem w grupie mogą uzyskać dodatkowe informacje oraz zapisać się:</p><p><strong>telefonicznie: 503 962 037</strong></p><p><strong>mailowo: </strong><a href="mailto:fundacja@affidea.com"><strong>fundacja@affidea.com</strong></a></p><h2>Fundacja Affidea NU-MED</h2><p>Fundacja Affidea NU-MED prowadzi działania na rzecz poprawy jakości życia pacjentów onkologicznych i ich rodzin. Realizuje projekty z zakresu profilaktyki, edukacji oraz wsparcia psychologicznego.</p><p>Fundacja promuje holistyczne podejście do leczenia, zgodnie z którym troska o zdrowie psychiczne pacjenta i jego bliskich jest ważnym elementem terapii onkologicznej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[&quot;Zabijcie ich wszystkich!&quot;]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55970,quot-zabijcie-ich-wszystkich-quot</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55970,quot-zabijcie-ich-wszystkich-quot</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 08:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zabijcie-ich-wszystkich-1785220160.png</url>
                        <title>&amp;quot;Zabijcie ich wszystkich!&amp;quot;</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55970,quot-zabijcie-ich-wszystkich-quot</link>
                    </image><description>Wczoraj moją uwagę zwróciły dwa wpisy na FB dokonane przez tę samą osobę. Autor często komentuje lokalne wydarzenia, najczęściej takie związane z tomaszowskim szpitalem, bo sam jest jego pracownikiem. W pierwszym wpisie komentuje próby zastraszania go i obelgi pod adresem jego rodziny, w drugim pisze, że postanowił zaprzestać publikowania jakichkolwiek komentarzy. Co się takiego stało? Otóż dwa dni wcześniej „ośmielił się” pochwalić wypowiedź na temat sprzedaży szpitala, jaką miał w czasie sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego Piotr Kagankiewicz. No i okazało się, że pochwała rzeczowej i profesjonalnej opinii wywołała furię radnych (jak się domyślam, Koalicji Obywatelskiej).</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dlaczego o tym wspominam? Otóż dlatego, że polityka zaczyna mieć u nas charakter sekciarski. Tu nie ma już miejsca dla swobody i wolności myśli. Jesteś z nami lub przeciwko nam. Jeśli masz inne zdanie, zniszczymy cię i twoją rodzinę. Arnaud Amalryk, opat cysterski i legat papieża Innocentego III, podczas zdobycia Béziers w 1209 roku powiedział do krzyżowców biorących udział w krucjacie przeciwko Katarom: „Zabijcie ich wszystkich. Bóg rozpozna swoich”.</p><p>Katarzy zostali wymordowani, ponieważ ktoś uznał ich za heretyków. A zrobił to dlatego, że myśleli inaczej oraz mieli inny sposób widzenia chrześcijańskiego świata. Ilu spośród morderców z krzyżami na sztandarach miało świadomość dokonywanego przez siebie zła? Zapewne jacyś mieli, ale mimo to brali udział w krwawej rzezi. Uczestnikom wyprawy przyznano odpusty, a w Béziers wymordowano mężczyzn, kobiety i dzieci.</p><p>Dokładnie to samo dzieje się obecnie, chociaż krew nie płynie jeszcze na ulicach. Przynajmniej tych w Polsce, bo w Niemczech co jakiś czas dochodzi do zamachów lub słyszymy o rozpędzonym aucie wjeżdżającym w tłum. Ktoś powie, że to islamiści? Nie, bo nazwa to jedynie etykieta. Takich samych radykałów mamy także wśród katolików czy chrześcijan w szerszym rozumieniu. Wystarczy wspomnieć Andersa Breivika, a nie jest on odosobnionym przypadkiem.</p><p>Tak jak średniowieczne krucjaty, tak i współczesne polityczne sekciarstwo nie ma zbyt wiele wspólnego z wiarą. Jest jej zaprzeczeniem. To nic innego jak biznes, w dodatku niezwykle dochodowy dla jego organizatorów. A wyznawcy? „Zabijają wszystkich”, bo tak nakazał legat albo współczesny guru.</p><p>W sobotę na tomaszowskim bazarku spotkałem handlującego tam radnego PiS. Zapytałem go o jego zachowanie i głosowania na sesji. Odpowiedział mi: mówiłem im, że to jest słabe. No ale przecież zagłosował i nie protestował! Pytam więc: komu i gdzie mówiłeś? Okazało się, że mówił na spotkaniu pisowskiej sekty prowadzonej przez szamana Węgrzynowskiego.</p><p>Tyle że Węgrzynowski to tylko jeden biegun sekciarstwa politycznego, wykorzystujący religię katolicką do jego uprawiania, a niemający z nią kompletnie nic wspólnego poza tym, że jej członkowie lubią zasiadać nieskromnie w pierwszych kościelnych ławach. Niczym od niego nie różnią się Witczak czy Kucharski. Być może właśnie dlatego tak doskonale się dogadują, bo „wymordować wszystkich” stało się ich wspólnym celem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 23:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc-1785187258.png</url>
                        <title>Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</link>
                    </image><description>Już w środę, 29 lipca, kibice poznają zawodników RKS Lechii Tomaszów Mazowiecki, którzy będą reprezentować klub w sezonie 2026/2027 Betclic III ligi. Oficjalna prezentacja drużyny odbędzie się o godzinie 19.00 w Parku Solidarność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zielono-czerwoni pojawią się na scenie muszli koncertowej. Będzie to pierwsza okazja, by przed rozpoczęciem ligowych zmagań zobaczyć cały zespół, poznać nowych zawodników oraz wspólnie rozpocząć odliczanie do kolejnego piłkarskiego sezonu.</p><p>Organizatorzy zapraszają wszystkich kibiców, sympatyków Lechii oraz mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Wstęp na wydarzenie jest otwarty.</p><p><strong>Prezentacja RKS Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong></p><p><strong>Data:</strong> środa, 29 lipca 2026 roku<br><strong>Godzina:</strong> 19.00<br><strong>Miejsce:</strong> Park Solidarność – muszla koncertowa</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55968,byly-wicestarosta-dyrektorem-w-bedkowie-pacjenci-odchodza-kolejne-partyjne-stanowisko-przybywa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55968,byly-wicestarosta-dyrektorem-w-bedkowie-pacjenci-odchodza-kolejne-partyjne-stanowisko-przybywa</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 16:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-byly-wicestarosta-dyrektorem-w-bedkowie-pacjenci-odchodza-kolejne-partyjne-stanowisko-przybywa-1785165525.png</url>
                        <title>Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55968,byly-wicestarosta-dyrektorem-w-bedkowie-pacjenci-odchodza-kolejne-partyjne-stanowisko-przybywa</link>
                    </image><description>Gminny Ośrodek Zdrowia w Będkowie znalazł się w centrum poważnych kontrowersji. Według informacji przekazanych naszej redakcji przez miejscowych radnych stanowisko dyrektora placówki objął były wicestarosta tomaszowski Włodzimierz Justyna. Problem w tym, że mieszkańcy nie pytają dziś przede wszystkim o nazwisko dyrektora. Pytają, gdzie jest lekarz i kto będzie ich leczył.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Publiczny ośrodek zdrowia nie jest politycznym gabinetem, w którym można ustawić kolejne biurko i dopisać stanowisko do samorządowej układanki. To miejsce, do którego przychodzą chorzy, starsi, rodzice z dziećmi i osoby wymagające regularnych recept, badań oraz konsultacji.</p><p>Tymczasem z informacji docierających do redakcji wynika, że sytuacja kadrowa Gminnego Ośrodka Zdrowia w Będkowie jest bardzo trudna. Radni oraz mieszkańcy mówią o braku lekarza, odchodzeniu pacjentów do innych placówek i wskazywaniu im możliwości korzystania z pomocy medycznej w Rokicinach. Tylko po co? Przecież lekarz w Będkowie jest i to taki, z którego usług mieszkańcy chętnie korzystają.&nbsp;</p><p>Jeżeli te informacje się potwierdzą, trudno nie zadać podstawowego pytania: <strong>czy gminny ośrodek zdrowia ma jeszcze zapewniać opiekę mieszkańcom Będkowa, czy jedynie odsyłać ich do sąsiedniej gminy?</strong></p><h2>Dyrektor jest. A lekarz?</h2><p>Według naszych informatorów nowym dyrektorem GOZ został Włodzimierz Justyna, były wicestarosta powiatu tomaszowskiego i obecny radny powiatowy. Oficjalny portal Rady Powiatu nadal wskazuje go jako radnego wybranego w okręgu obejmującym gminy Tomaszów Mazowiecki, Inowłódz i Rzeczycę. Wcześniej pełnił funkcję wicestarosty, a w wyborach samorządowych kandydował z listy Prawa i Sprawiedliwości.</p><p>Samo powołanie osoby niebędącej lekarzem na stanowisko dyrektora podmiotu leczniczego nie musi być naruszeniem prawa. Dyrektor ma przede wszystkim zarządzać jednostką. Nie może jednak zastąpić lekarza w gabinecie, zbadać pacjenta, wypisać recepty ani udzielić świadczenia medycznego. Może natomiast inkasować wynagrodzenie.&nbsp;</p><p>Dlatego z perspektywy mieszkańców najważniejsze pytanie brzmi brutalnie prosto: <strong>co pacjentowi po dyrektorze, skoro nie może dostać się do lekarza?</strong></p><p>W internetowych bazach placówka przy ulicy Reymonta 8 nadal figuruje jako poradnia podstawowej opieki zdrowotnej, czynna w dni robocze w godzinach od 8.00 do 18.00. Sam wpis w katalogu nie przesądza jednak, czy w tych godzinach faktycznie przyjmuje lekarz i w jakim wymiarze realizowane są świadczenia.</p><h2>Pacjenci wybierają prywatną przychodnię</h2><p>Na terenie gminy działa również prywatny podmiot podstawowej opieki zdrowotnej, z którego — jak przekazują nam mieszkańcy — coraz chętniej korzystają pacjenci. Prowadzi go Witold Szymański, człowiek życzliwy i empatyczny. Lubiany w środowisku lokalnym.&nbsp;</p><p>To powinien być dla władz gminy sygnał alarmowy. Pacjenci nie zmieniają lekarza rodzinnego dla rozrywki. Robią to najczęściej wtedy, gdy nie mogą uzyskać świadczenia, dodzwonić się do rejestracji albo mają poczucie, że publiczna placówka przestała gwarantować im stabilność opieki.</p><p>Każda kolejna deklaracja wyboru przeniesiona do konkurencyjnego POZ oznacza również odpływ finansowania. Podstawowa opieka zdrowotna jest finansowana przede wszystkim według liczby zadeklarowanych pacjentów. Odejście mieszkańców nie jest więc tylko wizerunkową porażką. Może dodatkowo pogarszać sytuację ekonomiczną publicznego ośrodka.</p><p>Powstaje mechanizm dobrze znany z wielu publicznych instytucji: mniej lekarzy oznacza mniej pacjentów, mniej pacjentów oznacza mniej pieniędzy, a mniej pieniędzy jeszcze bardziej ogranicza możliwość zatrudnienia personelu.</p><h2>Polityczne towarzystwo wzajemnego zatrudniania?</h2><p>Kontrowersje potęguje polityczny kontekst nominacji. Włodzimierz Justyna jest związany z Prawem i Sprawiedliwością i z listy tej partii kandydował do Rady Powiatu. Wcześniej był partyjnym nominatem na stanowisko dyrektora KRUS. Wcześniej był dyrektorem szkoły w Smardzewicach, ale po alkoholowym incydencie musiał z niej odejść. Mariusz Węgrzynowski jest przewodniczącym powiatowych struktur PiS. Dariusz Misztal w 2018 roku został wójtem Będkowa jako kandydat PiS, choć w wyborach w 2024 roku kandydował już z własnego komitetu, a w dokumentach wyborczych zadeklarował brak przynależności partyjnej.</p><p>Nikt chyba nie ma wątpliwości, że o powołaniu Justyny zdecydowały względy partyjne. Tworzy to polityczne tło, którego nie wolno ignorować — szczególnie gdy stanowisko otrzymuje były wicestarosta niedługo po utracie funkcji w zarządzie powiatu.</p><p>W powiecie tomaszowskim zbyt często pojawia się wrażenie, że gdy jeden polityczny fotel zostaje odsunięty, natychmiast trzeba znaleźć drugi. Czasem w spółce, czasem w jednostce organizacyjnej, czasem w instytucji publicznej.</p><p>Tyle że ośrodek zdrowia nie może być <strong>przechowalnią działaczy</strong>. Tutaj ceną za nietrafione decyzje kadrowe nie jest jedynie polityczna kompromitacja. Ceną może być zdrowie mieszkańców.</p><h2>Co wydarzyło się w sobotę?</h2><p>Radni z Będkowa przekazali nam także informację o zdarzeniu, do którego miało dojść w sobotę przy budynku ośrodka.</p><p>Według ich relacji lekarz dotychczas prowadzący GOZ miał wyprowadzać swoje rzeczy z placówki. Na miejsce miała zostać wezwana policja, a lekarzowi — jak twierdzą nasi rozmówcy — miano utrudniać zabranie należącego do niego wyposażenia lub przedmiotów. "Bohaterskiego" zawiadomienia miał dokonać Wójt. /będziemy to sprawdzać i weryfikować/.&nbsp;</p><p>Są to informacje wymagające wyjaśnienia przez Urząd Gminy, dyrekcję GOZ, policję oraz samego lekarza. Nie można ich przedstawiać jako rozstrzygniętych faktów. Nie wolno ich jednak również przemilczeć, ponieważ dotyczą publicznej placówki i majątku wykorzystywanego do leczenia mieszkańców.</p><h2>Mieszkańcy mają prawo znać odpowiedzi</h2><p>W Biuletynie Informacji Publicznej gminy znajduje się dział poświęcony Gminnemu Ośrodkowi Zdrowia oraz stanowisku jego dyrektora. W chwili przygotowywania artykułu nie znaleźliśmy jednak łatwo dostępnego komunikatu, który kompleksowo wyjaśniałby obecną sytuację, zasady powołania nowego kierownictwa, stan zatrudnienia lekarzy i sposób zabezpieczenia opieki nad pacjentami.</p><p>Dlatego kierujemy do wójta Dariusza Misztala i władz GOZ konkretne pytania:</p><p><strong>Czy Włodzimierz Justyna został powołany na stanowisko dyrektora Gminnego Ośrodka Zdrowia w Będkowie? W jakim trybie został wybrany, od kiedy jest zatrudniony i jakie ma wynagrodzenie?</strong></p><p><strong>Ilu lekarzy obecnie przyjmuje w ośrodku, w jakich godzinach i na podstawie jakich umów?</strong></p><p><strong>Dlaczego pacjentom wskazuje się możliwość korzystania z leczenia w Rokicinach? Czy gmina zawarła w tej sprawie porozumienie z inną placówką?</strong></p><p><strong>Ilu pacjentów zrezygnowało z GOZ w ostatnich miesiącach i przeniosło swoje deklaracje do innych przychodni?</strong></p><p><strong>Czy w sobotę przy ośrodku interweniowała policja? Kto wezwał funkcjonariuszy i czego dotyczył spór z lekarzem opuszczającym placówkę?</strong></p><p><strong>Jaki jest aktualny stan finansowy GOZ i czy istnieje zagrożenie dalszego ograniczania świadczeń?</strong></p><h2>Zdrowie nie jest polityczną nagrodą pocieszenia</h2><p>Władze gminy mają pełne prawo dobierać kadrę zarządzającą. Muszą jednak wytłumaczyć mieszkańcom, dlaczego wybrały właśnie tę osobę i jaki plan naprawczy ma nowy dyrektor.</p><p>Nie wystarczy zapewnić, że ośrodek formalnie istnieje, telefony dzwonią, a drzwi są otwarte. Ośrodek zdrowia istnieje naprawdę dopiero wtedy, gdy za drzwiami czeka lekarz.</p><p>Jeżeli publiczna placówka traci pacjentów, ma problem z obsadą medyczną, odsyła mieszkańców do Rokicin, a równocześnie stanowisko dyrektora otrzymuje były samorządowiec związany z tym samym środowiskiem politycznym co władze gminy, podejrzenia o polityczną przechowalnię będą pojawiały się same.</p><p>Można je przeciąć bardzo łatwo: publikując dokumenty, warunki zatrudnienia, harmonogram pracy lekarzy i konkretny plan ratowania ośrodka.</p><p>Mieszkańcy Będkowa nie potrzebują kolejnej politycznej opowieści. <strong>Potrzebują lekarza.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzień Samotnych 2026. 27 lipca przypomina o problemie, który widać także lokalnie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55967,dzien-samotnych-2026-27-lipca-przypomina-o-problemie-ktory-widac-takze-lokalnie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55967,dzien-samotnych-2026-27-lipca-przypomina-o-problemie-ktory-widac-takze-lokalnie</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 13:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dzien-samotnych-2026-27-lipca-przypomina-o-problemie-ktory-widac-takze-lokalnie-1785259700.jpg</url>
                        <title>Dzień Samotnych 2026. 27 lipca przypomina o problemie, który widać także lokalnie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55967,dzien-samotnych-2026-27-lipca-przypomina-o-problemie-ktory-widac-takze-lokalnie</link>
                    </image><description>27 lipca przypada Dzień Samotnych, nietypowe święto zwracające uwagę na doświadczenie izolacji i braku bliskości. To dobra okazja, by spojrzeć na samotność szerzej niż tylko przez pryzmat życia w pojedynkę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>27 lipca i ważny społeczny sygnał</h2><p><strong>Dzień Samotnych</strong> obchodzony jest co roku 27 lipca. W 2026 roku ta data przypada w poniedziałek. Choć to jedno z mniej nagłośnionych świąt nietypowych, jego sens wykracza daleko poza symboliczny wpis w kalendarzu. To moment, który skłania do refleksji nad tym, jak wiele osób doświadcza samotności na co dzień i jak różne może mieć ona oblicza.</p><p>Samotność bywa kojarzona przede wszystkim z życiem bez partnera, ale takie ujęcie jest zbyt wąskie. Problem dotyczy również seniorów, osób po stracie bliskich, ludzi wykluczonych społecznie, a także dzieci i młodzieży pozbawionych stabilnych relacji oraz wsparcia. Właśnie dlatego Dzień Samotnych można traktować nie jako ciekawostkę z kalendarza, lecz jako społeczny sygnał ostrzegawczy.</p><h2>Samotność to nie tylko bycie singlem</h2><p>W powszechnym języku samotność często miesza się z pojęciem życia w pojedynkę. Tymczasem można mieszkać samemu i nie czuć osamotnienia, ale można też przebywać wśród ludzi i jednocześnie odczuwać dotkliwy brak więzi. <strong>Kluczowe jest poczucie relacji, obecności i zrozumienia</strong>, a nie wyłącznie formalny status życiowy.</p><p>Z perspektywy lokalnej wspólnoty temat ten ma szczególne znaczenie. W każdym mieście są osoby starsze, które rzadko wychodzą z domu, mieszkańcy po życiowych kryzysach, młodzi ludzie zmagający się z odrzuceniem rówieśniczym czy rodziny przeżywające trudności, których nie widać na pierwszy rzut oka. Dzień Samotnych przypomina, że za zamkniętymi drzwiami często toczą się ciche historie, które nie trafiają do publicznej debaty.</p><h2>Dlaczego warto o tym mówić także lokalnie</h2><p>Lokalne społeczności mają przewagę nad wielkimi, anonimowymi strukturami: mogą reagować szybciej i bardziej bezpośrednio. Czasem wystarczy rozmowa z sąsiadem, telefon do krewnego, zainteresowanie losem starszej osoby z osiedla albo zwykły gest obecności, by przerwać poczucie izolacji. To drobne działania, ale właśnie one budują realne więzi społeczne.</p><p>W przypadku samotności ogromne znaczenie ma także uważność instytucji, organizacji społecznych i najbliższego otoczenia. Biblioteki, domy kultury, kluby seniora, szkoły czy ośrodki pomocy społecznej mogą pełnić ważną rolę w tworzeniu przestrzeni do kontaktu i integracji. <strong>Samotność nie zawsze jest widoczna, ale jej skutki mogą być bardzo konkretne</strong> i wpływać na codzienne funkcjonowanie człowieka.</p><h2>Święto, które może skłaniać do działania</h2><p>Dzień Samotnych nie musi ograniczać się do symbolicznego odnotowania daty. Może stać się impulsem do rozmowy o kondycji relacji międzyludzkich, o potrzebie wspólnoty i o tym, jak w praktyce wspierać osoby, które czują się opuszczone lub niewidzialne. W świecie szybkiej komunikacji i nieustannego kontaktu online paradoksalnie coraz łatwiej przeoczyć tych, którzy naprawdę potrzebują obecności drugiego człowieka.</p><p>27 lipca to więc nie tylko kalendarzowa ciekawostka. To przypomnienie, że sukcesy, emocje i trudne chwile łatwiej przeżywa się z kimś bliskim. A skoro samotność może dotknąć ludzi w różnym wieku i w różnych sytuacjach życiowych, warto potraktować ten dzień jako zachętę do większej wrażliwości także tu, na poziomie lokalnym.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bezpłatne konsultacje o bonach rozwojowych w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55966,bezplatne-konsultacje-o-bonach-rozwojowych-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55966,bezplatne-konsultacje-o-bonach-rozwojowych-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 13:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezplatne-konsultacje-o-bonach-rozwojowych-w-tomaszowie-mazowieckim-1785151787.jpg</url>
                        <title>Bezpłatne konsultacje o bonach rozwojowych w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55966,bezplatne-konsultacje-o-bonach-rozwojowych-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i regionu będą mogli skorzystać z bezpłatnych konsultacji dotyczących projektu „Łódzkie Bony Rozwojowe”. Spotkanie ma pomóc osobom dorosłym w zdobyciu informacji o dofinansowaniu na naukę i rozwój zawodowy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Konsultacje w Miejskim Centrum Kultury</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim odbędą się bezpłatne konsultacje poświęcone projektowi <strong>„Łódzkie Bony Rozwojowe”</strong>. Spotkanie zaplanowano na <strong>4 sierpnia 2026 roku</strong> w godzinach <strong>10:00–14:00</strong> w siedzibie <strong>Miejskiego Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Wydarzenie jest skierowane do osób, które chcą sprawdzić, czy mogą uzyskać wsparcie finansowe na podnoszenie kwalifikacji zawodowych.</p><p>To propozycja dla mieszkańców regionu, którzy rozważają udział w szkoleniach, kursach, studiach podyplomowych, egzaminach lub usługach doradczych, ale potrzebują praktycznych informacji o zasadach programu. Organizatorzy podkreślają, że udział w konsultacjach jest bezpłatny i nie wymaga wcześniejszego przygotowania.</p><h2>Kto może skorzystać z programu</h2><p>Projekt realizowany jest przez <strong>Fundację Inicjatyw Regionalnych</strong> w ramach programu <strong>Fundusze Europejskie dla Łódzkiego 2021–2027</strong>. Z przekazanych informacji wynika, że wsparcie adresowane jest do <strong>osób dorosłych</strong>, które mieszkają, pracują lub uczą się na terenie województwa łódzkiego. Wyłączone z tej grupy są osoby prowadzące działalność gospodarczą.</p><p>Uczestnicy programu mogą otrzymać dofinansowanie do usług rozwojowych w wysokości <strong>do 6 800 zł</strong>. Środki te mogą zostać przeznaczone między innymi na szkolenia, kursy, studia podyplomowe, egzaminy oraz różnego rodzaju wsparcie doradcze. Dla wielu osób może to być realna szansa na podniesienie kwalifikacji bez ponoszenia pełnych kosztów nauki z własnej kieszeni.</p><h2>Jakie informacje będzie można uzyskać</h2><p>Podczas konsultacji zainteresowani będą mogli dowiedzieć się, <strong>kto dokładnie może skorzystać z projektu</strong> oraz jakie warunki należy spełnić, by ubiegać się o dofinansowanie. Przedstawione mają zostać również zasady przyznawania wsparcia, a także informacje dotyczące Bilansu Kompetencji i doradztwa zawodowego.</p><p>Spotkanie ma mieć praktyczny charakter. Osoby odwiedzające Miejskie Centrum Kultury będą mogły zadać pytania związane z rekrutacją do programu oraz z funkcjonowaniem Bazy Usług Rozwojowych. To istotne zwłaszcza dla tych, którzy dopiero planują swoją ścieżkę rozwoju i chcą lepiej ocenić, jakie formy kształcenia lub doskonalenia zawodowego będą dla nich najkorzystniejsze.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55963,mariusz-wegrzynowski-bez-waznej-misji-kanonicznej-kuria-milczy-o-powodach-decyzji-pytania-o-nauczanie-religii-bez-odpowi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55963,mariusz-wegrzynowski-bez-waznej-misji-kanonicznej-kuria-milczy-o-powodach-decyzji-pytania-o-nauczanie-religii-bez-odpowi</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 07:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mariusz-wegrzynowski-bez-waznej-misji-kanonicznej-kuria-milczy-o-powodach-decyzji-pytania-o-naucza-1785092577.jpg</url>
                        <title>Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55963,mariusz-wegrzynowski-bez-waznej-misji-kanonicznej-kuria-milczy-o-powodach-decyzji-pytania-o-nauczanie-religii-bez-odpowi</link>
                    </image><description>Mariusz Węgrzynowski przez lata był przedstawiany jako nauczyciel i katecheta, osoba wierząca manifestująca przy każdej okazji swoje związki z Kościołem. Pielgrzymki służbowym autem do Częstochowy, comiesięczne zawierzenia i okrzyki na sesjach: ja Pana w kościele nie widuję. Jak by to bywanie na mszach świadczyć miało o jakości samorządowca. Dziś wiadomo, że były Starosta nie posiada ważnej misji kanonicznej, a więc kościelnego skierowania niezbędnego do nauczania religii. Czy do jej utraty przyczynił się śp. ksiądz Grad? Tak twierdzą inni katecheci z sanktuarium Św. Antoniego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Z tego tekstu dowiesz się:</h3><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="eafbdca662c1c9994bd16fe5b9f14a635"><strong>dlaczego Mariusz Węgrzynowski nie ma dziś prawa do nauczania religii,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e219f54dc53640757bac667cb7adb108c"><strong>co dokładnie potwierdziła Archidiecezja Łódzka,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="eee26ff0cf77506241493cac8ba1ea1af"><strong>dlaczego Kuria nie ujawnia powodów wygaśnięcia misji,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e159429750df9fe2fccac54def6ece79d"><strong>czy milczenie Kościoła może budzić wątpliwości,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e60c11f0ec520da1eff6c8b4935e35d56"><strong>czego nie wyjaśnił sam były starosta.</strong></li></ul><p>Oficjalnie jednak nie wiadomo, dlaczego misja nie została ona przedłużona. Były starosta nie odpowiedział na pytania redakcji. Archidiecezja Łódzka odpowiedziała jednym zdaniem i zasłoniła się ochroną jego dóbr osobistych. Czy to oznacza, że odpowiedzi na nasze pytania musiały być twierdzące?</p><p>Redakcja NaszTomaszow.pl skierowała do Mariusza Węgrzynowskiego już wiele miesięcy temu, podobnie jak do Kurii Metropolitalnej Łódzkiej, szczegółowe pytania dotyczące jego prawa do nauczania religii. Pytaliśmy między innymi o przyczyny utraty misji, ewentualne skargi, zastrzeżenia do pracy katechety, relacje z uczniami i rodzicami oraz możliwe postępowanie wyjaśniające. Pytaliśmy też, czy kiedykolwiek zdarzało mu się stosować wobec uczniów jakiekolwiek formy przemocy. Chociażby przemocy werbalnej. O tym wspominają byli uczniowie, ale też zajmujący mieszkalny lokal służbowy w „trójce”, nauczyciele.&nbsp;</p><p>Węgrzynowski nie odpowiedział. Archidiecezje także postanowiła w tej sprawie milczeć. Kilka tygodni temu ponowiliśmy pytania. Tym razem Kuria przekazała jedynie jedno zdanie:</p><blockquote><p><i>„Misje kanoniczne, które były wystawiane do parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim, były na czas określony i wygasły z dniem ważności misji”.&nbsp;</i></p></blockquote><p>Rzecz w tym, że Kuria nie wspomina, czy dotyczyło to tylko tego jednego katechety, czy również innych nauczycieli religii. Z informacji, jakie posiadamy, wynika, że przynajmniej nauczyciele mianowani mają powierzoną misję bezterminowo.&nbsp;</p><p>Jak widać, kościół nie przestaje strzec swoich tajemnic. Za każdym razem niestety na tym traci, bo nie wystarczy pozbyć się czarnej owcy. Należy także za jej zachowanie brać odpowiedzialność.&nbsp;</p><p>Odpowiedź potwierdza natomiast fakt podstawowy: Mariusz Węgrzynowski nie ma obecnie ważnej misji kanonicznej do nauczania religii. &nbsp;</p><p>Podkreślmy, nie oznacza to jednak, że misję cofnięto byłemu Staroście przed terminem. Z odpowiedzi wynika, że wygasła. Kluczowe pozostaje więc pytanie: dlaczego nie wydano kolejnej i dlaczego nie była wydana na stałe? Węgrzynowski nauczał dzieci w Gimnazjum numer 3 przez kilka lat. Miał nawet swój pseudonim: Pomidor.&nbsp;</p><p><strong>Jedno zdanie zamiast odpowiedzi</strong></p><p>Redakcja zadała dziewiętnaście konkretnych pytań, które publikujemy poniżej. Wyraźnie zaznaczyliśmy, że nie oczekujemy danych uczniów, rodziców ani innych osób prywatnych. Chodziło o ogólną informację: czy były skargi, zastrzeżenia lub postępowanie wyjaśniające i jaki charakter miała decyzja dotycząca dalszego nauczania religii. Kuria nie odpowiedziała na żadne z tych pytań. Powołała się na ochronę dóbr osobistych Mariusza Węgrzynowskiego.</p><p><strong>To rodzi oczywiste wątpliwości.</strong></p><p>Gdyby skarg nie było, można byłoby odpowiedzieć krótko: „skargi nie wpływały”. Taka informacja nie naruszałaby dobrego imienia zainteresowanego. Przeciwnie, działałaby na jego korzyść.</p><p><strong>Kuria tego nie zrobiła.</strong></p><p>Brak odpowiedzi nie jest dowodem. Nie sposób jednak nie zauważyć, że wybrana przez Archidiecezję formuła nie wyjaśnia sprawy, lecz jeszcze bardziej ją zaciemnia.</p><p><strong>&nbsp;Milczenie zamiast wyjaśnień</strong></p><p>Mariusz Węgrzynowski jest osobą publiczną. Był starostą tomaszowskim, od lat uczestniczy w lokalnym życiu politycznym i podejmuje działania podlegające społecznej ocenie. Powołuje się na własne związki z kościołem a nawet można powiedzieć, że Kościoła cynicznie używa, jak politycznej tarczy.&nbsp;</p><p>Mógł wyjaśnić, czy sam zrezygnował z katechezy, czy ubiegał się o kolejną misję i dlaczego jej nie otrzymał. Mógł też zaprzeczyć informacjom o skargach.</p><p><strong>Nie zrobił tego.</strong></p><p>Kuria nie potwierdziła zarzutów. Nie zdecydowała się jednak także im zaprzeczyć. W sprawie osoby publicznej takie milczenie nie zamyka tematu. Ono dopiero go otwiera.</p><figure class="image image_resized" style="width:100%;"><img style="aspect-ratio:658/922;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/zrzut-ekranu-2026-07-26-210422.png" width="658" height="922"></figure><figure class="image image_resized" style="width:100%;"><img style="aspect-ratio:661/912;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/zrzut-ekranu-2026-07-26-210447.png" width="661" height="912"></figure><figure class="image image_resized" style="width:100%;"><img style="aspect-ratio:661/890;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/zrzut-ekranu-2026-07-26-210550.png" width="661" height="890"></figure><figure class="image image_resized" style="width:100%;"><img style="aspect-ratio:659/470;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/zrzut-ekranu-2026-07-26-210620.png" width="659" height="470"></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1355/304;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/image_1.png" width="1355" height="304"></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rusza proces w sprawie mordu przy Browarnej. W mieszkaniu znajdował się mały chłopiec]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55965,rusza-proces-w-sprawie-mordu-przy-browarnej-w-mieszkaniu-znajdowal-sie-maly-chlopiec</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55965,rusza-proces-w-sprawie-mordu-przy-browarnej-w-mieszkaniu-znajdowal-sie-maly-chlopiec</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 07:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rusza-proces-w-sprawie-mordu-przy-browarnej-w-mieszkaniu-znajdowal-sie-maly-chlopiec-1785133890.jpg</url>
                        <title>Rusza proces w sprawie mordu przy Browarnej. W mieszkaniu znajdował się mały chłopiec</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55965,rusza-proces-w-sprawie-mordu-przy-browarnej-w-mieszkaniu-znajdowal-sie-maly-chlopiec</link>
                    </image><description>Ta zbrodnia wstrząsnęła Tomaszowem Mazowieckim. W mieszkaniu przy ulicy Browarnej znaleziono ciało 25-letniej kobiety. Obok przebywał jej dwuletni syn. Kilka miesięcy później przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces mężczyzny oskarżonego o zabójstwo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Z tego tekstu dowiesz się:</strong></h2><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e4baab7f668e0235cd38f6cf8183430ae"><strong>co wydarzyło się w mieszkaniu przy ul. Browarnej,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="edeec41845608e6e0613018df46b1255d"><strong>dlaczego sprawa wstrząsnęła Tomaszowem,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="edf52e9002e204fd8158b1c94f8515014"><strong>kto stanął przed sądem pod zarzutem zabójstwa,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e8bab5221ec999ae4243925108a094c1b"><strong>dlaczego proces został utajniony,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ed04779b49f4e05e9d3282fcd20aaf5b9"><strong>co stało się z dwuletnim synem zamordowanej.</strong></li></ul><p>Do tragedii doszło późnym wieczorem w jednym z mieszkań przy ulicy Browarnej. Następnego dnia odnaleziono ciało młodej kobiety. Obrażenia wskazywały, że została zaatakowana ostrym narzędziem w okolice szyi. Na pomoc było już za późno.</p><p>Szczególnie dramatycznym elementem tej historii był fakt, że w mieszkaniu znajdował się dwuletni syn zamordowanej. Dziecku nic się nie stało. Chłopiec został przekazany pod opiekę dziadków.</p><h2><strong>Śledczy początkowo nie mieli podejrzanego</strong></h2><p>Na miejscu przez wiele godzin pracowali policjanci i prokurator. Początkowo śledczy nie dysponowali informacjami pozwalającymi jednoznacznie wskazać sprawcę. Zabezpieczano ślady, przesłuchiwano świadków i odtwarzano ostatnie godziny życia 25-latki.</p><p>Po kilku dniach zatrzymano młodego mieszkańca Piotrkowa Trybunalskiego. Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.</p><p>Według informacji przekazanych przez prokuraturę oskarżony nie przyznawał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.</p><h2><strong>Proces za zamkniętymi drzwiami</strong></h2><p>Rozprawa rozpoczęła się 22 lipca przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Proces został utajniony ze względu na charakter sprawy, dobro rodziny ofiary oraz konieczność ochrony jej małoletniego dziecka.</p><p>Oznacza to, że opinia publiczna nie poznała szczegółów wyjaśnień oskarżonego, zeznań świadków ani materiału dowodowego zgromadzonego przez śledczych.</p><p>Pierwsza rozprawa została odroczona. Sąd wyznaczył kolejny termin na 17 sierpnia.</p><h2><strong>Zbrodnia, o której Tomaszów długo nie zapomniał</strong></h2><p>Śmierć młodej matki wywołała w mieście ogromne poruszenie. Była to historia, w której groza mieszała się z ciszą zwykłego mieszkania, a najboleśniejszym świadkiem dramatu stało się małe dziecko.</p><p>Ulica Browarna, kojarzona wcześniej przede wszystkim z nową zabudową mieszkaniową, znalazła się w centrum jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>O winie oskarżonego mógł zdecydować wyłącznie sąd. Do czasu prawomocnego zakończenia postępowania korzystał on z konstytucyjnej zasady domniemania niewinności.</p><p>Sprawa ta wraca dziś z archiwalnych stron lokalnej prasy jak ciemny kadr z filmu, którego nikt nie chciałby oglądać ponownie. Przypomina również, że za każdym komunikatem o zabójstwie pozostają nie tylko akta, dowody i sądowe paragrafy, ale przede wszystkim rodzina, osierocone dziecko i życie brutalnie przerwane w wieku zaledwie 25 lat.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 21:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji-1785258949.jpg</url>
                        <title>Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</link>
                    </image><description>Inauguracja ligowego sezonu w Łodzi przyniosła cztery gole, zmianę prowadzenia i tempo, którego kibice mogli oczekiwać od mocnego otwarcia. Widzew zremisował z Motorem Lublin 2:2 po spotkaniu pełnym sytuacji i nerwów do ostatnich minut.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Cztery gole i mocny początek sezonu</h2><p>Nowy sezon ligowy rozpoczął się w Łodzi od widowiska, które spełniło oczekiwania kibiców szukających emocji już w pierwszej kolejce. Przy frekwencji przekraczającej 17 tysięcy widzów Widzew Łódź zremisował z Motorem Lublin 2:2, a przebieg spotkania pokazał, że obie drużyny potrafią błyskawicznie reagować na boiskowe wydarzenia.</p><p>Już od pierwszych minut mecz był intensywny. Goście wcześnie zagrozili bramce gospodarzy po stałym fragmencie gry, ale skuteczną interwencją popisał się Bartłomiej Drągowski. Chwilę później Motor dopiął jednak swego i objął prowadzenie po niefortunnym zagraniu Sebastiana Bergiera, który skierował piłkę do własnej bramki. Taki początek mógł ustawić mecz, lecz odpowiedź Widzewa przyszła szybko.</p><h2>Widzew odrobił straty, ale Motor wrócił do gry</h2><p>Gospodarze wyrównali po składnej akcji, w której ważną rolę odegrali Fran Alvarez i Angel Baena. Piłkę do siatki efektownym uderzeniem głową skierował Mariusz Fornalczyk, dając sygnał do jeszcze odważniejszej gry łodzian. Widzew przejął inicjatywę, częściej utrzymywał się przy piłce i spychał rywala do obrony.</p><p>Presja przyniosła kolejny efekt w 27. minucie, gdy po zagraniu ręką w polu karnym sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Bergier i tym razem skutecznie zamienił jedenastkę na gola, odwracając losy spotkania jeszcze przed przerwą. W tej fazie meczu Widzew wyglądał na zespół kontrolujący wydarzenia, ale po zmianie stron Motor ponownie pokazał, że nie zamierza ograniczać się do defensywy.</p><p>W 49. minucie Mbaye Ndiaye poprowadził akcję wzdłuż pola karnego i zaskoczył bramkarza strzałem w bliższy róg. Było 2:2, a mecz znów zaczął się od nowa. To trafienie podkreśliło, że spotkanie nie miało jednego, wyraźnego gospodarza tempa. Każdy fragment przewagi jednej drużyny mógł zostać przełamany pojedynczą, dobrze rozegraną akcją przeciwnika.</p><h2>Duże emocje do końca i niedosyt obu stron</h2><p>Po wyrównaniu Widzew ponownie ruszył do ataku i stworzył sobie kolejne sytuacje. Blisko zdobycia gola byli między innymi Juljan Shehu i Marcel Krajewski, którzy próbowali zaskoczyć bramkarza uderzeniami głową. Bardzo groźnie było także wtedy, gdy piłka spadła pod nogi Bergiera w polu bramkowym, ale bramkarz Motoru Michai Popa zdołał uratować swój zespół ofiarną interwencją.</p><p>Ostatecznie więcej bramek nie padło, choć końcówka utrzymywała wysoki poziom napięcia. Remis 2:2 oznacza, że oba zespoły mogą mówić jednocześnie o punktowym otwarciu i sportowym niedosycie. Widzew miał momenty przewagi i więcej okazji do przechylenia szali zwycięstwa, z kolei Motor dwukrotnie wracał do meczu i udowodnił, że potrafi zachować skuteczność w kluczowych momentach.</p><h2>Co mówi ten wynik?</h2><p>Z perspektywy początku sezonu taki rezultat można odczytywać na kilka sposobów. Dla kibiców to przede wszystkim sygnał, że zespół z Łodzi potrafi kreować sytuacje i reagować na trudne momenty. Jednocześnie spotkanie pokazało, że w grze defensywnej wciąż są elementy wymagające poprawy, zwłaszcza gdy rywal potrafi szybko wykorzystać wolne przestrzenie i pojedyncze błędy.</p><p><strong>Remis 2:2 na inaugurację to wynik, który zostawia materiał do analizy, ale też buduje emocje wokół kolejnych spotkań.</strong> Widzew rozpoczął sezon od meczu, o którym trudno powiedzieć, że był zachowawczy. Były zwroty akcji, były bramki i była atmosfera dużego wydarzenia. Na starcie rozgrywek to dla kibiców jasny sygnał, że ligowa rywalizacja może od pierwszych tygodni dostarczać wielu mocnych wrażeń.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów sprzed stu lat. Miasto, które budowało szkoły, mosty i własną przyszłość]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55962,tomaszow-sprzed-stu-lat-miasto-ktore-budowalo-szkoly-mosty-i-wlasna-przyszlosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55962,tomaszow-sprzed-stu-lat-miasto-ktore-budowalo-szkoly-mosty-i-wlasna-przyszlosc</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 14:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-sprzed-stu-lat-miasto-ktore-budowalo-szkoly-mosty-i-wlasna-przyszlosc-1785073375.png</url>
                        <title>Tomaszów sprzed stu lat. Miasto, które budowało szkoły, mosty i własną przyszłość</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55962,tomaszow-sprzed-stu-lat-miasto-ktore-budowalo-szkoly-mosty-i-wlasna-przyszlosc</link>
                    </image><description>Niepodległa Polska miała zaledwie kilka lat. Tomaszów Mazowiecki wychodził z wojennego zubożenia, zmagał się z kryzysem mieszkaniowym, niedostatkiem szkół, problemami sanitarnymi i finansowym chaosem. Mimo to właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najważniejszych okresów w historii lokalnego samorządu. W ciągu sześciu lat w mieście powstawały szkoły, rozwijano opiekę zdrowotną, budowano mosty, zakład kąpielowy, a przede wszystkim nowy ratusz – symbol ambicji Tomaszowa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W 1927 roku ukazała się niewielka, dziś niemal zapomniana publikacja pod tytułem <strong>„Sześć lat działalności Zarządu miasta Tomaszowa Mazowieckiego. Od 16 lipca 1921 do lipca 1927 r.”</strong>. To nie tylko urzędowe podsumowanie kadencji. To fotograficzny i opisowy portret miasta, które próbowało wyrwać się z prowincjonalnej niemocy i zbudować podstawy nowoczesnego samorządu.</p><p>Pożółkłe strony, portrety urzędników, zdjęcia szkół i miejskich inwestycji przypominają kronikę z czasów, gdy każda nowa sala lekcyjna, każdy most i każdy publiczny budynek były wydarzeniem na miarę lokalnej rewolucji.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1516/1038;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/chatgpt-image-26-lip-2026-15-10-56.png" width="1516" height="1038"></figure><h2>Miasto po wojnie</h2><p>Zarząd miasta, wybrany <strong>16 lipca 1921 roku</strong>, obejmował Tomaszów w niezwykle trudnym momencie. Polska dopiero odbudowywała administrację i gospodarkę po latach zaborów, wojnie światowej oraz konflikcie z bolszewicką Rosją.</p><p>Samorząd musiał mierzyć się z drożyzną, bezrobociem, niedostatkiem mieszkań i zniszczoną infrastrukturą. Budżet miejski był narażony na skutki gwałtownej inflacji. Pieniądz tracił wartość szybciej, niż urzędnicy zdążyli planować kolejne inwestycje.</p><p>Na czele Zarządu Miasta stanął <strong>Karol Lechowicz</strong>, którego portret znalazł się na jednej z pierwszych stron publikacji. Autorzy sprawozdania przedstawiali działalność władz jako próbę nadrobienia wieloletnich zaniedbań i uporządkowania podstawowych spraw komunalnych.</p><p>Nie były to czasy wielkich strategii zapisanych w kolorowych prezentacjach. Miasto potrzebowało rzeczy podstawowych: szkół, opieki medycznej, bezpiecznych przepraw, higieny i sprawnej administracji.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/chatgpt-image-26-lip-2026-15-21-28.png" width="1536" height="1024"></figure><h2>Szkoły ważniejsze niż reprezentacyjne przemówienia</h2><p>Jednym z najpoważniejszych problemów Tomaszowa było <strong>szkolnictwo powszechne</strong>. Dzieci uczyły się często w wynajmowanych, rozproszonych i niedostosowanych pomieszczeniach. Brakowało sal, zaplecza oraz właściwych warunków sanitarnych.</p><p>Ówczesne władze postawiły więc na budowę nowych obiektów szkolnych. W publikacji znalazło się między innymi zdjęcie okazałego budynku podpisanego jako <strong>Szkoła Powszechna nr 25</strong>. Dziś fotografia może sprawiać wrażenie zwyczajnego dokumentu epoki. W latach 20. taki gmach był jednak czymś znacznie więcej – obietnicą, że dziecko robotnika czy rzemieślnika otrzyma dostęp do nauki w warunkach godnych odrodzonego państwa.</p><p>Inwestycje szkolne pochłaniały ogromne środki, ale Zarząd Miasta uznawał je za jeden ze swoich najważniejszych obowiązków. Tomaszów był dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem przemysłowym, a liczba mieszkańców rosła. Bez nowych szkół miasto nie było w stanie zapewnić dzieciom realizacji obowiązku nauki.</p><p>Na kartach sprawozdania wyraźnie widać, że edukację traktowano nie jako dodatek do polityki miejskiej, lecz jako jej fundament.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/chatgpt-image-26-lip-2026-15-23-04.png" width="1536" height="1024"></figure><h2>Zdrowie publiczne bez nowoczesnego szpitala i laboratoriów</h2><p>Drugim wielkim wyzwaniem była opieka zdrowotna. Miasto borykało się z problemami sanitarnymi, chorobami zakaźnymi i niewystarczającą bazą leczniczą. W epoce sprzed powszechnego stosowania antybiotyków nawet zwykłe zakażenie mogło zakończyć się tragicznie.</p><p>Władze podejmowały działania związane z rozwojem miejskich placówek medycznych, poprawą warunków sanitarnych i organizacją pomocy dla mieszkańców. Była to epoka, w której samorząd musiał jednocześnie walczyć z ubóstwem, niedożywieniem i chorobami pojawiającymi się szczególnie łatwo w zatłoczonych dzielnicach robotniczych.</p><p>Symbolem troski o higienę stał się widoczny w publikacji <strong>miejski zakład kąpielowy</strong>. Dzisiaj publiczna łaźnia może kojarzyć się z odległą przeszłością. Wówczas była jedną z najważniejszych instytucji zdrowia publicznego. W wielu mieszkaniach nie było łazienek ani bieżącej wody. Możliwość skorzystania z kąpieli miała więc znaczenie nie tylko obyczajowe, ale przede wszystkim sanitarne.</p><p>Samorząd nie budował luksusu. Budował elementarne warunki życia.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1448/1086;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/chatgpt-image-26-lip-2026-15-27-37.png" width="1448" height="1086"></figure><h2>Most przez Wolbórkę – inwestycja, którą widać było każdego dnia</h2><p>Na jednej z fotografii utrwalono <strong>most przez Wolbórkę przy ulicy Żelaznej</strong>. Zdjęcie jest surowe: konstrukcja, rzeka, przemysłowy krajobraz i robotniczy Tomaszów w tle.</p><p>Budowa i naprawa przepraw były dla miasta sprawą zasadniczą. Rzeki, zakłady przemysłowe i rozwijająca się zabudowa wyznaczały codzienne trasy tysięcy mieszkańców. Most nie był reprezentacyjną dekoracją. Decydował o tym, czy ludzie mogli bezpiecznie dostać się do pracy, szkoły albo na targ.</p><p>Publikacja pokazuje, że Zarząd Miasta zajmował się również ulicami, komunikacją, oświetleniem oraz innymi urządzeniami komunalnymi. Lista potrzeb była niemal nieskończona, a możliwości finansowe – bardzo ograniczone.</p><p>Tomaszów przypominał wówczas plac budowy, na którym brakowało zarówno pieniędzy, jak i materiałów. Mimo to kolejne przedsięwzięcia doprowadzano do końca.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1578/997;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/chatgpt-image-26-lip-2026-15-29-32.png" width="1578" height="997"></figure><h2>Tomaszów chciał być prawdziwym ośrodkiem administracyjnym</h2><p>Ambicje ówczesnych władz wykraczały poza budowę szkół i mostów. Zarząd zabiegał o zwiększenie znaczenia Tomaszowa jako ośrodka administracyjnego.</p><p>Starania przyniosły częściowy skutek. W mieście utworzono placówki administracji państwowej, w tym ekspozytury urzędów. W publikacji znalazło się także zdjęcie okazałego <strong>gmachu Banku Polskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Takie instytucje miały znaczenie praktyczne, ale również prestiżowe. Miasto przemysłowe, liczące tysiące mieszkańców i odgrywające ważną rolę gospodarczą, nie chciało pozostawać administracyjnym dodatkiem do większych sąsiadów.</p><p>Była to walka o pozycję Tomaszowa na mapie II Rzeczypospolitej – prowadzona nie tylko uchwałami, lecz także budynkami, urzędami i konsekwentnym zabieganiem o państwowe instytucje.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1587/991;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/07/26/chatgpt-image-26-lip-2026-15-32-48.png" width="1587" height="991"></figure><h2>Ratusz, czyli kamień węgielny pod nowy Tomaszów</h2><p>Najbardziej symboliczną inwestycją tamtych lat była budowa <strong>ratusza miejskiego</strong>.</p><p>Na zachowanej fotografii widać tablicę pamiątkową informującą, że <strong>24 czerwca 1925 roku</strong>, w obecności prezydenta Rzeczypospolitej <strong>Stanisława Wojciechowskiego</strong>, położono kamień węgielny pod budowę gmachu. Ratusz wzniesiono staraniem Zarządu Miasta kierowanego przez prezydenta Karola Lechowicza.</p><p>Budynek zaprojektował architekt <strong>Aleksander Raniecki</strong>, a uroczyste otwarcie nastąpiło w czerwcu 1927 roku.</p><p>Dla międzywojennego Tomaszowa ratusz był tym, czym dla bohaterów „Ziemi obiecanej” fabryka – świadectwem aspiracji, sprawczości i przekonania, że przyszłość można wznieść z cegły, zaprawy oraz politycznej determinacji. Tym razem jednak nie chodziło o prywatną fortunę przemysłowca. Chodziło o siedzibę wspólnoty.</p><p>Nowy gmach miał mówić mieszkańcom i przyjezdnym: <strong>Tomaszów nie jest już tylko osadą fabryczną. Jest miastem świadomym swojej pozycji.</strong></p><h2>Urzędowe sprawozdanie czy pomnik własnej kadencji?</h2><p>Oczywiście publikację z 1927 roku należy czytać krytycznie. Została przygotowana jako podsumowanie działalności władz, dlatego eksponowała sukcesy, a znacznie mniej miejsca poświęcała konfliktom, niepowodzeniom czy krytyce Zarządu.</p><p>Jest w niej nuta politycznej autopromocji, doskonale znana także współczesnym samorządom. Ówcześni włodarze również chcieli pozostawić po sobie korzystny obraz. Różnica polega na tym, że swoją narrację opierali na konkretnych obiektach: szkołach, moście, zakładzie kąpielowym, instytucjach miejskich i ratuszu.</p><p>Nawet jeśli sprawozdanie było pomnikiem wystawionym własnej kadencji, pomnik ten miał solidne fundamenty.</p><h2>Miasto budowane bez wielkich programów i europejskich funduszy</h2><p>Z perspektywy niemal stu lat największe wrażenie robi skala wyzwań. Samorząd nie dysponował funduszami europejskimi, wieloletnimi programami ministerialnymi ani rozwiniętym systemem dotacji. Funkcjonował w państwie, które samo dopiero budowało swoje instytucje.</p><p>Mimo kryzysów, inflacji i niedostatku Tomaszów rozwijał edukację, zdrowie publiczne, administrację i infrastrukturę komunalną.</p><p>Pożółkła książeczka z 1927 roku przypomina, że historia miasta nie powstawała wyłącznie podczas wielkich bitew i politycznych przełomów. Tworzyła się również wtedy, gdy robotnicy wylewali fundamenty szkoły, budowali most nad Wolbórką albo wznosili mury ratusza.</p><p>To właśnie z takich decyzji wyrasta współczesne miasto.</p><p>I być może najważniejsza lekcja płynąca z archiwalnego sprawozdania brzmi dziś zaskakująco aktualnie: <strong>samorząd ocenia się nie po liczbie przemówień, lecz po tym, co po jego kadencji pozostaje mieszkańcom.</strong></p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55961,wiekszosc-polakow-nie-wierzy-w-kolejna-kadencje-rzadu-tuska-koalicja-ma-coraz-mniej-czasu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55961,wiekszosc-polakow-nie-wierzy-w-kolejna-kadencje-rzadu-tuska-koalicja-ma-coraz-mniej-czasu</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 14:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wiekszosc-polakow-nie-wierzy-w-kolejna-kadencje-rzadu-tuska-koalicja-ma-coraz-mniej-czasu-1785070057.png</url>
                        <title>Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55961,wiekszosc-polakow-nie-wierzy-w-kolejna-kadencje-rzadu-tuska-koalicja-ma-coraz-mniej-czasu</link>
                    </image><description>Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Badanych zapytano, czy koalicja rządząca z premierem Donaldem Tuskiem na czele utrzyma władzę po kolejnych wyborach. <strong>Przecząco odpowiedziało łącznie 58,3 proc. respondentów</strong>. Odpowiedź „zdecydowanie nie” wybrało 31,3 proc. ankietowanych, natomiast „raczej nie” – 27 proc.</p><p>W utrzymanie władzy przez obecny obóz rządzący wierzy jedynie 22,9 proc. badanych. Odpowiedź „zdecydowanie tak” wskazało 7,2 proc., a „raczej tak” – 15,7 proc. Zdania w tej sprawie nie ma 18,8 proc. respondentów.</p><p>Badanie United Surveys by IBRiS przeprowadzono dla Wirtualnej Polski w dniach 10–12 lipca 2026 roku metodą mieszaną CATI i CAWI, na reprezentatywnej próbie tysiąca pełnoletnich mieszkańców Polski.</p><h2>Nawet wyborcy koalicji nie są jednomyślni</h2><p>Najbardziej niepokojące dla rządu mogą być wyniki uzyskane wśród jego własnych sympatyków. Choć 64 proc. wyborców obozu rządzącego wierzy w utrzymanie władzy, aż 19 proc. przewiduje porażkę, a kolejne 17 proc. nie potrafi ocenić sytuacji.</p><p>Oznacza to, że ponad jedna trzecia sympatyków koalicji albo nie wierzy w jej zwycięstwo, albo przynajmniej ma poważne wątpliwości. W polityce taki brak pewności jest zwykle pierwszym sygnałem erozji mobilizacji. Wyborcy głosują nie tylko na programy i kandydatów, ale także na tych, których uznają za zdolnych do skutecznego sprawowania władzy.</p><p>Zupełnie inaczej wygląda sytuacja po stronie opozycyjnej. <strong>Aż 95 proc. sympatyków opozycji uważa, że obecna koalicja przegra następne wybory.</strong></p><p>Jeszcze większy optymizm panuje wśród wyborców Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. W tej grupie 96 proc. respondentów spodziewa się zmiany władzy. Tylko 3 proc. zakłada utrzymanie obecnego rządu.</p><h2>KO może wygrać sondaż, ale przegrać władzę</h2><p>Największym problemem obecnej koalicji nie musi być nawet wynik samej Koalicji Obywatelskiej. KO może pozostać największym ugrupowaniem, a mimo to stracić możliwość zbudowania większości parlamentarnej.</p><p>W czerwcowym badaniu IBRiS dla Wirtualnej Polski Koalicja Obywatelska prowadziła z wynikiem 29,7 proc., przed Prawem i Sprawiedliwością, które uzyskało 24,1 proc. Układ poparcia wskazywał jednak, że o przyszłej większości mogą decydować ugrupowania prawicowe, a zwłaszcza Konfederacja.</p><p>To zasadnicza różnica pomiędzy wygraniem wyborów a zdobyciem władzy. Polska ordynacja wyborcza nie nagradza wyłącznie partii z pierwszego miejsca. Liczy się zdolność do przekroczenia progu przez sojuszników oraz stworzenia większości liczącej co najmniej 231 posłów.</p><p>Donald Tusk może więc wygrać kolejną noc wyborczą w telewizyjnym studiu, a jednocześnie przegrać negocjacje koalicyjne następnego dnia.</p><h2>Słabość koalicjantów może przesądzić o porażce</h2><p>Koalicja rządząca powstała jako sojusz ugrupowań bardzo różnych ideowo: od konserwatywnego PSL, przez Polskę 2050 i Koalicję Obywatelską, po Lewicę. W 2023 roku wspólnym mianownikiem był przede wszystkim sprzeciw wobec dalszych rządów Prawa i Sprawiedliwości.</p><p>Taki fundament wystarczył do zdobycia władzy. Może jednak okazać się niewystarczający do jej utrzymania.</p><p>Najpoważniejsze zagrożenie dla obecnego obozu stanowi kondycja mniejszych partnerów KO. Jeżeli część z nich nie przekroczy progu wyborczego, głosy oddane na te partie nie przełożą się na mandaty. Wówczas nawet relatywnie dobry wynik Koalicji Obywatelskiej może nie wystarczyć do stworzenia większości.</p><p>Właśnie dlatego wzrost znaczenia Konfederacji zmienia polityczną matematykę. Ugrupowanie to może zostać języczkiem u wagi, bez którego ani PiS, ani KO nie będą w stanie samodzielnie zbudować stabilnego rządu. Już wcześniejsze sondaże wskazywały, że ewentualny powrót PiS do władzy zależałby od porozumienia z Konfederacją.</p><h2>Rząd płaci za rozczarowanie, nie tylko za błędy</h2><p>Najnowszego badania nie należy czytać jako zwykłego sondażu partyjnego. Ankietowani nie odpowiadali przecież, na kogo zagłosują, ale oceniali, kto ich zdaniem będzie zdolny do utrzymania władzy.</p><p>To pytanie o polityczną skuteczność.</p><p>Rząd Donalda Tuska coraz wyraźniej płaci za różnicę pomiędzy ogromnymi oczekiwaniami z końca 2023 roku a codzienną praktyką sprawowania władzy. Obietnice szybkich zmian zderzyły się z koalicyjnymi sporami, wetami, konfliktami personalnymi i trudnością w realizowaniu sztandarowych zapowiedzi.</p><p>Wyborcy nie muszą znać szczegółów każdego projektu ustawy. Widzą natomiast chaos, wzajemne oskarżenia koalicjantów i brak spójnej odpowiedzi na pytanie, dokąd właściwie zmierza państwo.</p><p>Koalicja miała być sprawną drużyną demokratycznej odbudowy. Coraz częściej przypomina jednak orkiestrę, w której każdy gra inny utwór, a dyrygent próbuje przekonać publiczność, że właśnie tak miała brzmieć symfonia.</p><h2>Anty-PiS może już nie wystarczyć</h2><p>W wyborach parlamentarnych w 2023 roku Donald Tusk potrafił skutecznie zmobilizować znaczną część społeczeństwa hasłem odsunięcia PiS od władzy. Był to cel czytelny, emocjonalny i dla wielu wyborców wystarczający.</p><p>Po kilku latach rządzenia samo ostrzeganie przed powrotem Jarosława Kaczyńskiego może jednak nie wystarczyć.</p><p>Partia rządząca musi w końcu odpowiadać za własne decyzje, nie za decyzje poprzedników. Im bliżej wyborów, tym mniej skuteczna będzie opowieść, że wszystkie niepowodzenia wynikają z ośmiu lat rządów PiS, działań prezydenta, Trybunału Konstytucyjnego albo trudnych koalicjantów.</p><p>W pewnym momencie wyborcy pytają już tylko: co zostało zrobione?</p><p>Jeżeli odpowiedź nie będzie przekonująca, nawet słabość Prawa i Sprawiedliwości nie uratuje obecnej większości.</p><h2>Prawica ma szansę, ale nie ma jeszcze zwycięstwa</h2><p>Sondaż jest niewątpliwie dobrym sygnałem dla partii prawicowych, ale nie oznacza, że powrót prawicy do władzy został przesądzony.</p><p>Prawo i Sprawiedliwość nadal musi rozwiązać problem przywództwa, poszerzyć swój elektorat i odzyskać wyborców, którzy po 2023 roku przeszli do Konfederacji albo pozostali w domach. Konfederacja z kolei będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy chce być partią protestu, czy ugrupowaniem gotowym ponosić odpowiedzialność za państwo.</p><p>Ewentualna współpraca PiS i Konfederacji nie jest automatyczna. Obie formacje konkurują o część tego samego elektoratu, różnią się gospodarczo i mają własne ambicje personalne. Ich łączny wynik może dać większość, ale równie dobrze powyborcze negocjacje mogą zakończyć się konfliktem.</p><p>Przed prawicą otwiera się zatem realna szansa. Byłoby jednak błędem uznać ją za gwarancję zwycięstwa.</p><h2>Czerwona lampka na biurku premiera</h2><p>Do regularnych wyborów parlamentarnych pozostał jeszcze ponad rok, a ich dokładna data nie została dotąd wyznaczona. Zgodnie z czteroletnią kadencją obecnego Sejmu powinny się one odbyć jesienią 2027 roku.</p><p>W polityce to zarówno dużo, jak i bardzo mało.</p><p>Donald Tusk wciąż ma czas, aby odbudować zaufanie. Musiałby jednak przestać traktować wyborców jak publiczność niekończącej się kampanii przeciwko PiS i przedstawić spójną opowieść o efektach własnych rządów. Musiałby również zdyscyplinować koalicjantów i przekonać Polaków, że obecny obóz jest czymś więcej niż tylko tymczasowym porozumieniem ludzi, którzy nie lubią Jarosława Kaczyńskiego.</p><p>Dziś większość społeczeństwa w to nie wierzy.</p><p><strong>Sondaż IBRiS nie jest jeszcze wyrokiem. Jest jednak donośnym dzwonkiem alarmowym. Jeżeli 58,3 proc. Polaków zakłada zmianę władzy, oznacza to, że obecna koalicja przestała być postrzegana jako naturalny faworyt kolejnych wyborów.</strong></p><p>A w demokracji władza zaczyna się kończyć nie wtedy, gdy zostaną policzone głosy, lecz wtedy, gdy ludzie przestają wierzyć, że rządzący są w stanie ponownie wygrać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 14:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce-1785258097.jpg</url>
                        <title>Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</link>
                    </image><description>Piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki zakończyli okres przygotowawczy zwycięstwem. W ostatnim meczu kontrolnym przed rozpoczęciem sezonu 2026/2027 Betclic III ligi tomaszowianie pokonali czwartoligowego Spartakusa Daleszyce 3:1.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Była to próba generalna przed pierwszym spotkaniem o ligowe punkty. Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> potwierdzili dobrą dyspozycję i mogą już w pełni skoncentrować się na inauguracji rozgrywek.</p><h2>Bogus otworzył wynik</h2><p>Lechia objęła prowadzenie w 42. minucie. Do siatki rywali trafił <strong>Bartosz Bogus</strong>, dzięki czemu zielono-czerwoni schodzili na przerwę z jednobramkową przewagą.</p><p>Po zmianie stron gospodarze nadal kontrolowali przebieg spotkania. Bohaterem drugiej połowy został <strong>Kacper Popławski</strong>, który pojawił się na boisku w 67. minucie, zastępując strzelca pierwszej bramki.</p><p>Napastnik potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, aby wpisać się na listę strzelców. Popławski zdobył bramkę w 68. minucie, a pięć minut później trafił ponownie, podwyższając prowadzenie Lechii.</p><p>Ostatecznie tomaszowianie zwyciężyli 3:1.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Spartakus Daleszyce 3:1 (1:0)</strong></p><p><strong>Bramki dla Lechii:</strong> Bartosz Bogus 42, Kacper Popławski 68, 73.</p><h2>Skład Lechii</h2><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski, Bartłomiej Chyb – Miłosz Pawlusiński (77. Maksymilian Bogusławski), Eryk Kaproń (67. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski, Maksym Rosiński (85. Szymon Warczyński) – Filip Zawadzki (67. Karol Klimek), Bartosz Bogus (67. Kacper Popławski).</p><h2>Teraz już liga</h2><p>Spotkanie ze Spartakusem było ostatnim sparingiem Lechii podczas letnich przygotowań. Przed drużyną trenera Bartosza Grzelaka pozostał ostatni tydzień pracy przed rozpoczęciem walki o ligowe punkty.</p><p>Nowy sezon zielono-czerwoni zainaugurują <strong>w piątek 31 lipca o godzinie 19:00</strong>. Lechiści zagrają na wyjeździe z beniaminkiem rozgrywek – <strong>KTS Weszło Warszawa</strong>.</p><p>Zwycięstwo w próbie generalnej nie daje jeszcze ligowych punktów, ale pozwala wejść w sezon z podniesioną głową. Teraz kończy się czas testów, zmian i trenerskich eksperymentów. W Warszawie zacznie się prawdziwa gra.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Ja nie zapomnę o tobie”. Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55956,ja-nie-zapomne-o-tobie-swiatowy-dzien-dziadkow-i-osob-starszych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55956,ja-nie-zapomne-o-tobie-swiatowy-dzien-dziadkow-i-osob-starszych</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ja-nie-zapomne-o-tobie-swiatowy-dzien-dziadkow-i-osob-starszych-1785009725.png</url>
                        <title>„Ja nie zapomnę o tobie”. Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55956,ja-nie-zapomne-o-tobie-swiatowy-dzien-dziadkow-i-osob-starszych</link>
                    </image><description>W niedzielę, 26 lipca, obchodzimy VI Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych. To święto wdzięczności, pamięci i szacunku wobec ludzi, którzy przez dziesięciolecia budowali nasze rodziny, lokalne wspólnoty i społeczeństwo. Tegorocznym obchodom towarzyszą słowa: „Ja nie zapomnę o tobie”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych przypada w czwartą niedzielę lipca. W 2026 roku obchodzony jest <strong>26 lipca</strong>, w dniu liturgicznego wspomnienia świętych Joachima i Anny, uznawanych w tradycji chrześcijańskiej za dziadków Jezusa. Święto ustanowił w 2021 roku papież Franciszek, wskazując na potrzebę dostrzeżenia roli seniorów oraz przeciwdziałania ich samotności i społecznemu wykluczeniu.</p><h2>„Ja nie zapomnę o tobie”</h2><p>Hasłem tegorocznego dnia są słowa zaczerpnięte z Księgi Izajasza: <strong>„Ja nie zapomnę o tobie”</strong>. Wybrał je papież Leon XIV, podkreślając, że godność człowieka nie zależy od wieku, sprawności, samodzielności ani społecznej użyteczności.</p><p>W swoim orędziu papież zwraca uwagę na bolesne poczucie zapomnienia, które dotyka wiele osób starszych. Przypomina jednocześnie, że starość nie jest okresem straconym, lecz kolejnym etapem życia, który może nieść doświadczenie, mądrość, duchową dojrzałość i szczególne powołanie.</p><p>To ważne przesłanie w czasach, w których świat coraz częściej mierzy wartość człowieka tempem pracy, wydajnością i ekonomiczną przydatnością. Seniorzy bywają spychani na margines, choć to właśnie oni są żywą pamięcią rodzin, miast i małych społeczności. Pamiętają wydarzenia, których młodsze pokolenia znają jedynie z książek, fotografii i opowieści.</p><h2>Strażnicy rodzinnej pamięci</h2><p>Dziadkowie są często pierwszymi przewodnikami po historii rodziny. To od nich wnuki dowiadują się, kim byli ich przodkowie, jak wyglądało życie przed laty, skąd wzięły się rodzinne zwyczaje i dlaczego niektóre przedmioty przechowywane są jak najcenniejsze skarby.</p><p>Ich opowieści bywają jak stare fotografie — czasem wyblakłe, ale nadal pełne znaczeń. W tych historiach żyją nieistniejące już domy, dawne ulice, szkolne klasy, pierwsze miłości, wojenne wspomnienia, czasy niedostatku, ale także zwyczajne chwile szczęścia.</p><p>Seniorzy przekazują jednak nie tylko wiedzę o przeszłości. Uczą cierpliwości, odpowiedzialności i dystansu do problemów, które młodszym pokoleniom mogą wydawać się końcem świata. Ich doświadczenie pozwala spojrzeć na życie z dalszej perspektywy.</p><h2>Szacunek powinien oznaczać obecność</h2><p>Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych nie powinien być jedynie kolejną datą zaznaczoną w kalendarzu. Najważniejszym gestem wobec seniorów nie jest prezent, bukiet kwiatów ani okolicznościowa kartka, lecz <strong>czas i obecność</strong>.</p><p>Telefon, wspólny obiad, rozmowa, spacer, pomoc w zakupach czy wizyta u osoby, której od dawna nikt nie odwiedza, mogą znaczyć więcej niż najbardziej uroczyste słowa. Papież Leon XIV zachęca szczególnie ludzi młodych, aby powrócili do zwyczaju odwiedzania dziadków i starszych członków rodziny, a także osób samotnych i zapomnianych.</p><p>Warto przy tym pamiętać, że samotność seniorów nie zawsze jest widoczna. Człowiek może mieć zapewnioną opiekę medyczną, posiłki i bezpieczne mieszkanie, a jednocześnie całymi dniami nie mieć z kim porozmawiać. Nie każde cierpienie można zmierzyć termometrem albo opisać w dokumentacji lekarskiej.</p><h2>Seniorzy nie są ciężarem</h2><p>Osoby starsze zbyt często przedstawiane są wyłącznie jako grupa wymagająca opieki, leczenia i wsparcia. Tymczasem wielu seniorów pozostaje aktywnymi członkami swoich rodzin i lokalnych społeczności. Pomagają w wychowywaniu wnuków, angażują się w działalność organizacji, parafii, klubów seniora, kół gospodyń wiejskich, stowarzyszeń i grup wolontariackich.</p><p>Ich wiedza, zawodowe doświadczenie i pamięć o lokalnych wydarzeniach stanowią kapitał, którego nie można zastąpić żadną wyszukiwarką ani cyfrowym archiwum. Społeczeństwo, które nie słucha starszych, przypomina człowieka wyrzucającego mapę tuż przed wejściem na nieznaną drogę.</p><p>Szacunek dla seniorów nie może jednak kończyć się na podniosłych deklaracjach. Powinien oznaczać dostęp do lekarza, transportu, kultury, urzędów i przestrzeni publicznej. Powinien również oznaczać ochronę przed przemocą, oszustwami, poniżaniem oraz próbami wykorzystywania ich zaufania.</p><h2>Nie odkładajmy rozmowy na później</h2><p>Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych jest okazją, by podziękować za lata pracy, troski i poświęcenia. Za rodzinne domy, wychowanie dzieci i wnuków, za przekazywane wartości i pamięć o tych, którzy odeszli.</p><p>To również moment refleksji nad tym, jak traktujemy seniorów na co dzień — nie tylko od święta. Czy mamy dla nich czas? Czy potrafimy spokojnie wysłuchać historii opowiadanej po raz kolejny? Czy pytamy o ich zdanie? Czy zauważamy, kiedy potrzebują pomocy?</p><p>W niedzielę warto zadzwonić do dziadków, odwiedzić rodziców, zapukać do drzwi samotnego sąsiada. Nie czekać na lepszy moment, wolny weekend ani dogodną okazję.</p><p>Bo najważniejszy komunikat tego dnia mieści się w jednym prostym zdaniu: <strong>pamiętamy o Was, potrzebujemy Was i jesteście ważni.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Seria interwencji strażaków w powiecie opoczyńskim. Pożary, wypadki i zerwane linie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55959,seria-interwencji-strazakow-w-powiecie-opoczynskim-pozary-wypadki-i-zerwane-linie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55959,seria-interwencji-strazakow-w-powiecie-opoczynskim-pozary-wypadki-i-zerwane-linie</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Jul 2026 22:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-seria-interwencji-strazakow-w-powiecie-opoczynskim-pozary-wypadki-i-zerwane-linie-1785012171.jpg</url>
                        <title>Seria interwencji strażaków w powiecie opoczyńskim. Pożary, wypadki i zerwane linie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55959,seria-interwencji-strazakow-w-powiecie-opoczynskim-pozary-wypadki-i-zerwane-linie</link>
                    </image><description>Strażacy z terenu działania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie mieli intensywny tydzień. Między 13 a 19 lipca interweniowali przy pożarach, wypadkach drogowych, zagrożeniach pogodowych i zdarzeniach wymagających pilnej pomocy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Intensywny tydzień służb ratowniczych</h2><p>W okresie od 13 do 19 lipca 2026 roku jednostki ochrony przeciwpożarowej działające na terenie powiatu opoczyńskiego prowadziły szereg interwencji o bardzo zróżnicowanym charakterze. Zestawienie opublikowane przez Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie pokazuje, że strażacy byli wzywani zarówno do <strong>pożarów</strong>, jak i do <strong>wypadków drogowych</strong>, usuwania skutków zagrożeń miejscowych oraz działań pomocowych przy osobach i zwierzętach.</p><p>Z perspektywy mieszkańców regionu to ważny obraz codziennej pracy służb. Obok zdarzeń spektakularnych, jak kolizje z udziałem pojazdów czy pożary budynków, pojawiają się także interwencje mniej nagłośnione, ale równie istotne dla bezpieczeństwa lokalnej społeczności. Wśród nich znalazły się otwarcie mieszkania dla zespołu ratownictwa medycznego, pomoc w poszukiwaniach osoby zaginionej czy zabezpieczanie miejsc, w których doszło do zerwania linii energetycznych.</p><h2>Pożary, kolizje i ratownictwo medyczne</h2><p>Pierwsze opisane zdarzenia miały miejsce 14 lipca. Tego dnia zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej został skierowany do pożaru traw na nasypie kolejowym w miejscowości Dęba w gminie Poświętne. Działania polegały na zabezpieczeniu terenu oraz podaniu wody na palącą się roślinność. Tego samego dnia strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej i ochotniczych straży pożarnych uczestniczyli w działaniach po zderzeniu samochodu osobowego z drzewem w Miedznej Murowanej w gminie Żarnów. W tym przypadku nie było osób poszkodowanych, a służby zajęły się zabezpieczeniem miejsca zdarzenia, odłączeniem akumulatora i uprzątnięciem jezdni.</p><p>16 lipca przyniósł kilka różnych interwencji. W Opocznie przy ulicy Marii Curie-Skłodowskiej strażacy otwierali drzwi do mieszkania, aby umożliwić zespołowi ratownictwa medycznego dostęp do osoby potrzebującej pomocy. W Idzikowicach w gminie Drzewica prowadzono nietypową akcję ratowniczą, polegającą na wydobyciu kota ze studni przy użyciu drabiny. Tego samego dnia trzy zastępy zostały wysłane do pożaru sadzy w kominie przy ulicy Garncarskiej w Opocznie. Strażacy wygasili piec, użyli proszku gaśniczego, przewietrzyli budynek i sprawdzili obiekt zarówno miernikiem wielogazowym, jak i kamerą termowizyjną.</p><p>Do kolejnego groźnego zdarzenia doszło również 16 lipca w Budkowie w gminie Żarnów, gdzie samochód ciężarowy znalazł się na boku w rowie. Z kolei 17 lipca służby interweniowały w Woli Załężnej po upadku osoby z wysokości. Strażacy zabezpieczyli miejsce i udzielili kwalifikowanej pierwszej pomocy, po czym poszkodowany został przewieziony do szpitala. Tego samego dnia w Mroczkowie Dużym doszło do zderzenia samochodu osobowego z drzewem. Było to jedno z poważniejszych zdarzeń tygodnia, ponieważ pomocy wymagały trzy osoby, które następnie trafiły do szpitali w Opocznie, Przysusze i Końskich.</p><h2>Skutki pogody i codzienne zagrożenia</h2><p>Raport pokazuje również, jak szeroki zakres obowiązków spoczywa na strażakach poza klasycznym gaszeniem pożarów. 15 lipca ochotnicy z Radzic Dużych usuwali złamane drzewo leżące na drodze powiatowej w tej samej miejscowości. 17 lipca w Adamowie interweniowano przy gnieździe owadów błonkoskrzydłych, które mogło stanowić zagrożenie dla mieszkańców. Tego dnia druhowie z Radzic Dużych pomagali także Policji w poszukiwaniach osoby zaginionej w Giełzowie, a po jej odnalezieniu udzielili kwalifikowanej pierwszej pomocy.</p><p>18 lipca strażacy zostali zadysponowani do zdarzenia w domku letniskowym w Zarzęcinie w gminie Mniszków. Ich działania obejmowały zabezpieczenie miejsca, wykonanie pomiarów i przewietrzenie budynku. Tego samego dnia gaszono również pożar na terenie posesji przy ulicy Leśnej w Opocznie. Po ugaszeniu ognia pogorzelisko zostało sprawdzone kamerą termowizyjną, co pozwala wykluczyć ponowne pojawienie się źródeł wysokiej temperatury.</p><p>Ostatni dzień ujęty w zestawieniu, czyli 19 lipca, pokazał skutki zagrożeń związanych z infrastrukturą energetyczną. W Paradyżu przy ulicy Lipowej oraz w Opocznie przy ulicy Stefana Żeromskiego strażacy zabezpieczali miejsca, gdzie na drodze znalazły się zerwane linie energetyczne. Do czasu przyjazdu pogotowia energetycznego sprawdzano napięcie i dbano o to, by nikt postronny nie zbliżał się do niebezpiecznych przewodów.</p><h2>Co wynika z tygodniowego podsumowania</h2><p>Zestawienie działań Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie pokazuje, że lokalny system ratowniczy musi pozostawać gotowy na bardzo różne scenariusze. W ciągu kilku dni strażacy mierzyli się z pożarami traw, sadzy w kominie i ognia na posesji, ale też z wypadkami na drogach, skutkami uszkodzeń sieci energetycznej oraz interwencjami wymagającymi współpracy z ratownikami medycznymi i Policją.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu to także przypomnienie, że bezpieczeństwo publiczne opiera się nie tylko na szybkiej reakcji służb, lecz również na ostrożności w codziennym życiu. Regularna kontrola instalacji grzewczych, rozwaga na drodze, szybkie zgłaszanie zagrożeń i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa podczas burz czy silnego wiatru mają realny wpływ na ograniczenie liczby podobnych zdarzeń. Tygodniowy raport z Opoczna jest kolejnym dowodem na to, jak ważną rolę w lokalnych społecznościach odgrywają zawodowi strażacy i jednostki ochotnicze.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tragiczny wypadek na DK74. Nie żyje dwoje dzieci, pięć osób zostało rannych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55958,tragiczny-wypadek-na-dk74-nie-zyje-dwoje-dzieci-piec-osob-zostalo-rannych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55958,tragiczny-wypadek-na-dk74-nie-zyje-dwoje-dzieci-piec-osob-zostalo-rannych</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Jul 2026 22:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tragiczny-wypadek-na-dk74-nie-zyje-dwoje-dzieci-piec-osob-zostalo-rannych-1785011701.png</url>
                        <title>Tragiczny wypadek na DK74. Nie żyje dwoje dzieci, pięć osób zostało rannych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55958,tragiczny-wypadek-na-dk74-nie-zyje-dwoje-dzieci-piec-osob-zostalo-rannych</link>
                    </image><description>Dwoje dzieci w wieku 9 i 11 lat zginęło w tragicznym wypadku, do którego doszło w sobotę wieczorem w miejscowości Wójcin w powiecie opoczyńskim. Na drodze krajowej nr 74 zderzyły się trzy samochody osobowe. Pięć kolejnych osób zostało rannych. Trasa między Sulejowem a Paradyżem jest całkowicie zablokowana.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do tragedii doszło <strong>w sobotę, 25 lipca, około godziny 18.30</strong>, na drodze krajowej nr 74, łączącej Piotrków Trybunalski z Kielcami. W wypadku uczestniczyły peugeot, toyota oraz nissan.</p><h2>Peugeot zjechał na przeciwny pas</h2><p>Jak przekazał mł. asp. Mateusz Piliński z Biura Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, kierujący peugeotem jechał od strony Piotrkowa Trybunalskiego w kierunku Kielc.</p><p>Z nieustalonych dotąd przyczyn samochód zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie <strong>zderzył się czołowo z toyotą</strong>, a następnie uderzył w nissana.</p><p>Peugeotem podróżowało między innymi dwoje dzieci w wieku 9 i 11 lat. Ratownicy podjęli dramatyczną walkę o ich życie. Pomimo prowadzonej resuscytacji dzieci zmarły na miejscu.</p><h2>Pięć osób rannych</h2><p>W wyniku wypadku obrażenia odniosło także <strong>pięć innych osób</strong>. Na miejscu pracowały zespoły ratownictwa medycznego, załoga śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz sześć zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.</p><p>Policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą oględziny i zabezpieczają ślady, które mają pomóc w dokładnym odtworzeniu przebiegu tragedii. Przyczyna zjechania peugeota na przeciwną stronę drogi nie jest jeszcze znana.</p><h2>DK74 całkowicie zablokowana</h2><p>Droga krajowa nr 74 została <strong>zamknięta w obu kierunkach</strong>. Policja wyznaczyła objazdy. Według przekazanych wieczorem informacji utrudnienia na trasie pomiędzy Sulejowem i Paradyżem mogą potrwać nawet do północy.</p><p>Kierowcy powinni omijać rejon Wójcina i bezwzględnie stosować się do poleceń służb kierujących ruchem.</p><p>To jeden z tych wieczorów, kiedy zwykła podróż zamienia się w tragedię, dla której trudno znaleźć słowa. Pozostaje cisza, praca służb i niewyobrażalny ból rodziny, która straciła dwoje dzieci.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zaginął Kacper Sapieszek. Policja i rodzina proszą o pomoc]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55957,zaginal-kacper-sapieszek-policja-i-rodzina-prosza-o-pomoc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55957,zaginal-kacper-sapieszek-policja-i-rodzina-prosza-o-pomoc</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Jul 2026 22:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zaginal-kacper-sapieszek-policja-i-rodzina-prosza-o-pomoc-1785010646.png</url>
                        <title>Zaginął Kacper Sapieszek. Policja i rodzina proszą o pomoc</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55957,zaginal-kacper-sapieszek-policja-i-rodzina-prosza-o-pomoc</link>
                    </image><description>Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim prowadzą poszukiwania Kacpra Sapieszek. Mężczyzna 22 lipca 2026 roku wyszedł z miejsca zamieszkania i do tej pory nie powrócił. Nie skontaktował się również z rodziną.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Każda godzina może mieć znaczenie. Tomaszowska policja zwraca się z apelem do wszystkich osób, które mogły widzieć zaginionego lub posiadają informacje pozwalające ustalić, gdzie obecnie przebywa.</p><h2>Kacper Sapieszek zaginął 22 lipca</h2><p>Kacper Sapieszek opuścił miejsce zamieszkania <strong>w środę, 22 lipca 2026 roku</strong>. Od tamtej chwili nie wrócił do domu i nie nawiązał kontaktu z bliskimi.</p><p>Policjanci prowadzą działania poszukiwawcze i sprawdzają wszystkie informacje, które mogą doprowadzić do odnalezienia mężczyzny. Funkcjonariusze apelują, aby nie lekceważyć nawet pozornie nieistotnych szczegółów. Informacja o miejscu, w którym Kacper był widziany, osobach, z którymi mógł rozmawiać, lub kierunku, w którym się przemieszczał, może okazać się kluczowa.</p><h2>Widziałeś Kacpra? Pilnie skontaktuj się z policją</h2><p>Osoby posiadające jakiekolwiek informacje dotyczące miejsca pobytu Kacpra Sapieszek proszone są o pilny kontakt z dyżurnym <strong>Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim</strong> pod numerem telefonu:</p><p><strong>47 846 22 11</strong></p><p>Informacje można także przekazywać pod numerem alarmowym <strong>112</strong> lub w najbliższej jednostce Policji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wielki rozłam w PiS i małe wojny w Tomaszowie. Jedni budują mosty, inni potrzebują wrogów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55955,wielki-rozlam-w-pis-i-male-wojny-w-tomaszowie-jedni-buduja-mosty-inni-potrzebuja-wrogow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55955,wielki-rozlam-w-pis-i-male-wojny-w-tomaszowie-jedni-buduja-mosty-inni-potrzebuja-wrogow</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 23:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wielki-rozlam-w-pis-i-male-wojny-w-tomaszowie-jedni-buduja-mosty-inni-potrzebuja-wrogow-1784927798.png</url>
                        <title>Wielki rozłam w PiS i małe wojny w Tomaszowie. Jedni budują mosty, inni potrzebują wrogów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55955,wielki-rozlam-w-pis-i-male-wojny-w-tomaszowie-jedni-buduja-mosty-inni-potrzebuja-wrogow</link>
                    </image><description>Prawo i Sprawiedliwość pęka dziś z hukiem, który słychać w całej Polsce. Jarosław Kaczyński mówi o odejściu ponad trzydziestu parlamentarzystów. Mateusz Morawiecki odpowiada, że jego ludzi wypchnięto z partii ultimatum i „lojalkami”. W Warszawie trwa polityczne trzęsienie ziemi, ale jego lokalne wstrząsy wtórne znamy w Tomaszowie Mazowieckim od dawna. Tu również zamiast współpracy pojawiały się podejrzliwość, intrygi, personalne wojny i próby eliminowania każdego, kto nie chciał maszerować w jednym szeregu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spór w PiS przestał być wewnętrzną dyskusją o programie. Stał się walką o to, kto ma prawo uważać się za człowieka prawicy, kto jest wystarczająco lojalny i kto może samodzielnie myśleć. Posłowie związani ze stowarzyszeniem <strong>Rozwój Plus</strong> nie podpisali oświadczenia o nieprzynależeniu do innych organizacji. Jarosław Kaczyński uznał, że oznacza to faktyczne odejście z partii. Mateusz Morawiecki i jego zwolennicy przekonują natomiast, że żadnych rezygnacji nie składali i do końca szukali porozumienia. Ostateczną decyzję ma podjąć Komitet Polityczny PiS.</p><p>To konflikt nie tylko personalny. To spór dwóch sposobów uprawiania polityki. Pierwszy zakłada poszerzanie społecznego poparcia, rozmowę z przedsiębiorcami, samorządowcami, młodszymi wyborcami oraz ludźmi, którzy nie chcą żyć w permanentnej wojnie plemiennej. Drugi opiera się na dyscyplinie, centralnym sterowaniu oraz przekonaniu, że kto nie podporządkowuje się bezwarunkowo, ten staje się podejrzany.</p><p>Brzmi znajomo?</p><h2>Tomaszowskie laboratorium podziału</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim podobny spektakl oglądamy od lat. Zmieniają się role, dekoracje i oficjalne uzasadnienia, ale scenariusz pozostaje ten sam. Zamiast usiąść przy jednym stole, ustalić najważniejsze potrzeby miasta i powiatu, a następnie wspólnie szukać pieniędzy oraz rozwiązań, część lokalnych polityków poświęca więcej energii na zwalczanie konkurentów niż na rozwiązywanie problemów mieszkańców.</p><p>Najlepiej widać to na przykładzie dwóch polityków, którzy przez lata funkcjonowali w szeroko rozumianym obozie Prawa i Sprawiedliwości: <strong>Marcina Witki i Mariusza Węgrzynowskiego</strong>.</p><p>Obaj wyrośli z tradycji prawicowych, ale reprezentują zupełnie inne style działania.</p><p>Marcin Witko, wcześniej związany między innymi z PSL i Stronnictwem „Piast”, zaczynał jako nauczyciel, instruktor artystyczny oraz pracownik instytucji kultury. Później został posłem, a od 2014 roku jest prezydentem Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Jego polityczny życiorys pokazuje, że potrafił rozmawiać z przedstawicielami różnych środowisk. Nie oznacza to braku sporów ani błędów. Oznacza jednak zdolność do zawierania porozumień wtedy, kiedy interes miasta wymaga wyjścia poza partyjny okop.</p><p>Mariusz Węgrzynowski zaczynał w Lidze Polskich Rodzin Romana Giertycha, a później przez lata budował natomiast swoją pozycję w powiatowych strukturach PiS. Zbudował sekciarską organizację, gdzie jakakolwiek dyskusja jest zbędna. Jako starosta i przewodniczący lokalnych struktur partii stał się jednym z najważniejszych uczestników walki o władzę w powiecie. W listopadzie 2025 roku został odwołany z funkcji starosty. Za odwołaniem głosowało czternastu radnych, a przeciw był tylko jeden. Większość radnych PiS opuściła wówczas salę.</p><p>To nie był zwykły kryzys personalny. Był to finał modelu polityki opartego na kolejnych konfliktach, coraz węższym kręgu zaufania i traktowaniu samodzielności innych ludzi jak zagrożenia.</p><h2>Witko usunięty, bo nie chciał uczestniczyć w wojnie</h2><p>Symboliczne znaczenie miało późniejsze usunięcie Marcina Witki z PiS. Informacja o skreśleniu prezydenta Tomaszowa z listy członków partii została publicznie ogłoszona w styczniu 2026 roku. Jako jeden z powodów wskazywano udział jego środowiska w zmianie władz powiatu i odwołaniu Mariusza Węgrzynowskiego.</p><p>W praktyce oznaczało to, że człowiek trzykrotnie wybierany na prezydenta miasta, wcześniej poseł PiS, został potraktowany nie jak partner do rozmowy, lecz jak przeciwnik, którego należy usunąć.</p><p>Mechanizm jest niemal identyczny z tym, który dziś obserwujemy w Warszawie. Najpierw stawia się ultimatum. Później ogłasza, że ktoś sam odszedł, chociaż zainteresowany twierdzi, że żadnej rezygnacji nie składał. Na końcu buduje się opowieść o zdradzie, nielojalności i spisku.</p><p>W polityce opartej na nieustannej próbie lojalności nie ma miejsca na ludzi samodzielnych. Są tylko posłuszni i podejrzani.</p><h2>Morawiecki, samorządy i konkretne inwestycje</h2><p>Marcin Witko, komentując obecny konflikt w PiS, przypomniał swoją wieloletnią współpracę z Mateuszem Morawieckim.</p><blockquote><p>„Mateusza Morawieckiego znam od wielu lat. Nie tylko z dzisiejszej perspektywy, ale przede wszystkim z czasu, gdy stał na czele rządu. Był jednym z nielicznych premierów, którzy regularnie spotykali się z samorządowcami, słuchali naszych problemów i szukali rozwiązań”.</p></blockquote><p>Prezydent Tomaszowa wskazał również konkretne inwestycje, które udało się zrealizować dzięki wsparciu rządu Morawieckiego: <strong>hospicjum, nowe schronisko dla zwierząt, stadion oraz żłobek</strong>.</p><p>To właśnie na poziomie konkretnych inwestycji najlepiej widać różnicę między polityką nastawioną na rezultat a polityką karmiącą się konfliktem. Mieszkańca nie interesuje przecież, kto z kim siedział przy jednym stole, kto komu podał rękę i czyja frakcja zdobyła kilka punktów przewagi. Mieszkańca interesuje, czy powstał żłobek, hospicjum, droga, szkoła, miejsce pracy albo obiekt sportowy.</p><p>Samorząd nie jest seminarium ideologicznym. Jest warsztatem. Liczy się to, co z niego wyjeżdża.</p><h2>Termy, których nie zbudowano</h2><p>Najbardziej jaskrawym symbolem lokalnej wojny stała się sprawa tomaszowskich term. W lipcu 2024 roku inwestycja została zablokowana przez większość Rady Miejskiej. Za zmianami umożliwiającymi jej realizację zagłosowało siedmioro radnych związanych z Marcinem Witką. Przeciw było trzynastu przedstawicieli różnych ugrupowań, w tym KO, PiS, Trzeciej Drogi i komitetu Wszyscy Razem. Przeciwnicy wskazywali przede wszystkim na wysokie koszty przedsięwzięcia.</p><p>Można dyskutować o skali inwestycji. Można pytać o koszty utrzymania, źródła finansowania i ryzyka dla budżetu. To obowiązek radnych. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy merytoryczna analiza ustępuje miejsca politycznej zasadzie: <strong>nie poprzemy tego, ponieważ proponuje to ktoś z przeciwnego obozu</strong>.</p><p>W Tomaszowie zbyt często nie ocenia się pomysłu. Najpierw sprawdza się nazwisko jego autora.</p><p>Marcin Witko uważa, że termy powstałyby, gdyby nie polityczna blokada radnych związanych z posłem Adrianem Witczakiem i Mariuszem Węgrzynowskim. To jego polityczna ocena, ale trudno zaprzeczyć samemu wynikowi głosowania: projekt zatrzymano ponadpartyjną większością, mimo wcześniejszych deklaracji o potrzebie rozwoju turystycznego miasta.</p><p>Dziś koncepcja term powraca, a według lokalnych mediów ma być uzupełniona o zaplecze hotelowe. To najlepszy dowód, że problem nie umarł wraz z jednym głosowaniem. Stracono natomiast czas – najcenniejszą walutę każdego samorządu.</p><h2>Ludzie misji i ludzie stanowisk</h2><p>Nie każda osoba wchodząca do polityki kieruje się tym samym.</p><p>Jedni traktują mandat, urząd albo partyjną legitymację jako narzędzie służby. Potrafią rozmawiać nawet z przeciwnikiem, ponieważ wiedzą, że wodociąg, szpital czy ulica nie mają barw partyjnych.</p><p>Inni potrzebują polityki jak sceny. Muszą mieć stanowisko, przeciwnika i konflikt. Bez wojny tracą znaczenie, dlatego wojna musi trwać. Gdy zabraknie rzeczywistego wroga, trzeba go stworzyć we własnym środowisku. Kwintesencja PiS-u.&nbsp;</p><p>To właśnie odróżnia ludzi z poczuciem społecznej misji od politycznych oportunistów. Nie legitymacja partyjna, nie deklarowana ideologia i nie zdjęcie z liderem podczas konwencji. Różnicę ujawnia zachowanie w chwili próby: czy człowiek potrafi ustąpić, porozumieć się, podzielić odpowiedzialnością i poprzeć dobry pomysł konkurenta.</p><h2>Prawica dwóch płuc czy prawica jednej komendy?</h2><p>Mateusz Morawiecki mówi dziś o strategii „dwóch płuc”. O partii zdolnej pomieścić różne tradycje prawicy, rozmawiać z przedsiębiorcami, samorządowcami, konserwatystami oraz umiarkowanym centrum. Jarosław Kaczyński odpowiada, że stowarzyszenie byłego premiera stało się elementem planu podziału partii.</p><p>Podobny wybór stoi przed lokalną polityką.</p><p>Można budować szerokie porozumienia wokół inwestycji, szpitala, dróg, edukacji i pomocy społecznej. Można też urządzać kolejne polowania na nielojalnych, organizować konferencje przeciwko własnym niedawnym kolegom i rozliczać ludzi nie z efektów pracy, lecz z tego, z kim rozmawiali.</p><p>Tomaszów potrzebuje polityków zdolnych oddychać oboma płucami. Miasto i powiat duszą się bowiem wtedy, gdy jedna grupa próbuje zatkać usta wszystkim pozostałym.</p><h2>Pod tymi słowami warto się podpisać</h2><p>Marcin Witko mówi:</p><blockquote><p>„Od lat lokalnie obserwuję bardzo podobny mechanizm do tego, o którym dziś mówi Mateusz Morawiecki. Dlatego wiele słów zawartych w tym oświadczeniu jest mi szczególnie bliskich. To ważny głos o odpowiedzialności, jedności i o tym, że wewnętrzne spory nie mogą przesłaniać tego, co najważniejsze – pracy dla ludzi. Pod tezami przedstawionymi w tym wystąpieniu</p></blockquote> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[400 tysięcy złotych za otwarcie drzwi do sprzedaży szpitala. Jedenastu radnych powiedziało „tak”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55954,400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55954,400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 19:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak-1784921972.png</url>
                        <title>400 tysięcy złotych za otwarcie drzwi do sprzedaży szpitala. Jedenastu radnych powiedziało „tak”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55954,400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak</link>
                    </image><description>To nie jest niewinna wycena nieruchomości. To pierwszy kosztowny krok na drodze prowadzącej do sprzedaży Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Jedenastu radnych Rady Powiatu Tomaszowskiego zagłosowało za przedsięwzięciem, które może pochłonąć nawet 400 tysięcy złotych. Za dokument, który nie wyleczy ani jednego pacjenta, nie skróci żadnej kolejki i nie kupi szpitalowi nawet jednego aparatu diagnostycznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W tomaszowskim samorządzie trwa polityczne przedstawienie, którego scenariusz coraz bardziej przypomina film o przejmowaniu strategicznego majątku, a coraz mniej odpowiedzialną debatę o bezpieczeństwie zdrowotnym mieszkańców.</p><p>Radni związani z Koalicją Obywatelską i Prawem i Sprawiedliwością nadal forsują koncepcję wyceny majątku Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Koszt takiej operacji może wynieść od 200 do nawet <strong>400 tysięcy złotych</strong>. Trudno nie postawić pytania: po co wydawać tak ogromne pieniądze na wycenę spółki, jeżeli nie zamierza się jej później sprzedać?</p><p>Wycena nie jest przecież tomografem komputerowym. Nie jest wyposażeniem bloku operacyjnego, remontem oddziału ani podwyżką dla pielęgniarek. Jest dokumentem przygotowywanym przede wszystkim po to, by ustalić cenę majątku przed planowaną transakcją.</p><h2><strong>Jedenaście głosów za wydaniem setek tysięcy złotych</strong></h2><p>Za rozpoczęciem procesu, który może kosztować mieszkańców powiatu kilkaset tysięcy złotych, zagłosowali:</p><p><strong>Jarosław Feliński, Szczepan Goska, Michał Jodłowski, Włodzimierz Justyna, Danuta Mąkola, Kazimierz Mordaka, Paulina Socha, Teodora Sowik, Mariusz Węgrzynowski, Martyna Wojciechowska oraz Alicja Zwolak-Plichta.</strong></p><p>To właśnie tych jedenastu radnych poparło rozwiązanie, które – w naszej ocenie – oznacza zgodę na zmarnotrawienie ogromnej kwoty publicznych pieniędzy. Tym bardziej że Zarząd Powiatu, kierowany przez starostę <strong>Dariusza Kowalczyka</strong>, nie zamierza ani sprzedawać szpitala, ani wydawać setek tysięcy złotych na przygotowanie gruntu pod taką operację.</p><p>Przeciwko wycenie zagłosowali:</p><p><strong>Wacława Bąk, Krzysztof Biskup, Lidia Jackow, Piotr Kagankiewicz, Dariusz Kowalczyk, Marek Olkiewicz, Rafał Wolniewicz, Cezary Żegota oraz Sławomir Żegota.</strong></p><p>Od głosu wstrzymał się <strong>Leon Karwat</strong>. Dwóch radnych było nieobecnych.</p><p>To głosowanie warto zachować. Za kilka miesięcy nikt nie powinien mówić, że nie wiedział, nad czym podnosił rękę.</p><h2><strong>Szpital nie jest starym magazynem do sprzedania</strong></h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia obsługuje populację liczącą około <strong>100 tysięcy mieszkańców powiatu tomaszowskiego</strong>. Z placówki korzystają również pacjenci z powiatów sąsiednich. Szpital prowadzi oddziały, poradnie, diagnostykę, Szpitalny Oddział Ratunkowy, nocną i świąteczną opiekę zdrowotną oraz szereg usług, bez których lokalny system ochrony zdrowia po prostu przestaje istnieć.</p><p>Nie mówimy więc o sprzedaży pustej działki, nieczynnej kotłowni ani budynku po dawnej szkole. Mówimy o infrastrukturze krytycznej dla życia mieszkańców.</p><p>W takich sprawach samorząd powinien zachowywać się jak strażnik, a nie jak pośrednik nieruchomości. Powinien wzmacniać własny szpital, rozwijać jego oddziały i chronić kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. Tymczasem część radnych chce rozpocząć kosztowny proces wyceny, który z punktu widzenia zwykłego mieszkańca nie przynosi żadnej namacalnej korzyści.</p><h2><strong>Kontrakt wart około 200 milionów złotych to prawdziwy cel</strong></h2><p>Najcenniejszym elementem Tomaszowskiego Centrum Zdrowia nie są same mury. Prawdziwą wartością są <strong>kontrakty z NFZ, kadra, rynek pacjentów oraz możliwość przejęcia finansowania świadczeń medycznych</strong>.</p><p>Jeżeli roczna wartość działalności szpitala i zawartych kontraktów zbliża się do <strong>200 milionów złotych</strong>, to TCZ staje się niezwykle atrakcyjnym kąskiem dla każdego dużego podmiotu medycznego. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by zrozumieć, że przejęcie tomaszowskiej spółki nie oznaczałoby wyłącznie objęcia budynków. Oznaczałoby również przejęcie strumienia publicznych pieniędzy płynących za pacjentem.</p><p>Właśnie dlatego w tej sprawie przewija się Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Pomysł konsolidacji tomaszowskiego szpitala z łódzką jednostką był już publicznie przedstawiany jako recepta na problemy TCZ.</p><p>Problem polega na tym, że kondycja finansowa łódzkiego Centralnego Szpitala Klinicznego powinna być przedmiotem bardzo dokładnej analizy, zanim ktokolwiek zacznie oddawać mu kontrolę nad lokalnym systemem ochrony zdrowia. Sam szpital publikuje coroczne raporty ekonomiczno-finansowe, obejmujące także prognozy na kolejne lata.</p><p>Tomaszów nie może stać się finansowym zastrzykiem dla większej instytucji tylko dlatego, że komuś w Warszawie albo Łodzi łatwiej jest zarządzać ochroną zdrowia z mapy niż z perspektywy pacjenta oczekującego na SOR-ze.</p><h2><strong>Piotr Kagankiewicz ostrzega przed sprzedażą</strong></h2><p>Pomysł sprzedaży szpitala krytycznie ocenił <strong>Piotr Kagankiewicz</strong>, radny powiatowy i dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Radomsku. To głos szczególnie istotny, ponieważ pochodzi od człowieka, który zna zarządzanie ochroną zdrowia nie z politycznych prezentacji, lecz z codziennej praktyki.</p><p>Kagankiewicz kieruje placówką, która w 2025 roku przeznaczyła na inwestycje około 46 milionów złotych, z czego ponad 32 miliony stanowiły środki pozyskane zewnętrznie.</p><p>Jego stanowiska nie można więc zbyć wzruszeniem ramion. Sprzeciwia się sprzedaży osoba, która potrafi rozwijać publiczny szpital, zdobywać finansowanie i prowadzić inwestycje. Być może właśnie tak powinno się ratować ochronę zdrowia: poprawiając zarządzanie, zdobywając środki i rozwijając świadczenia, a nie wystawiając rodzinne srebra do wyceny.</p><h2><strong>Co z NU-MED-em i tomaszowską onkologią?</strong></h2><p>Jednym z najpoważniejszych pytań jest przyszłość Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego <strong>NU-MED</strong>, działającego przy ulicy Jana Pawła II.</p><p>Placówka prowadzi między innymi radioterapię, onkologię kliniczną, chemioterapię i poradnię onkologiczną. Obsługuje nie tylko pacjentów z Tomaszowa, ale także z Rawy Mazowieckiej, Piotrkowa Trybunalskiego, Radomska, Skierniewic i innych miejscowości regionu.</p><p>Jeżeli właściciel lub przyszły nabywca TCZ chciałby samodzielnie przejąć kontrakty na diagnostykę i leczenie nowotworów, może dojść do konfliktu o zakres świadczeń, budynki, infrastrukturę oraz dostęp do terenu. W centrum tego sporu znalazłby się pacjent onkologiczny – człowiek, dla którego tydzień czy miesiąc opóźnienia może mieć dramatyczne znaczenie.</p><p>Publiczne dokumenty potwierdzają, że relacje nieruchomościowe z NU-MED-em opierają się między innymi na umowie dzierżawy zawartej w 2013 roku. W 2024 roku Zarząd Powiatu podejmował uchwały dotyczące poddzierżawienia części gruntu objętego tą umową, a pod koniec 2025 roku zdecydowano o kolejnym bezprzetargowym oddaniu działki na rzecz szpitala onkologicznego.</p><p><strong>Nie udało się jednak potwierdzić w publicznie dostępnej treści dokumentów dokładnej daty wygaśnięcia podstawowej umowy dzierżawy NU-MED-u.</strong> Informacja ta powinna zostać niezwłocznie ujawniona przez Zarząd Powiatu wraz ze wszystkimi aneksami. Jeżeli termin obowiązywania umowy zbliża się do końca, sprzedaż TCZ mogłaby otworzyć pole do nacisków, renegocjacji albo prób przejęcia części świadczeń onkologicznych.</p><p>Nie wolno dopuścić, by pacjenci dowiedzieli się o zmianach z kartki przyklejonej na drzwiach rejestracji.</p><h2><strong>Pięć karetek już straciliśmy. Mechanizm był podobny</strong></h2><p>Zwolennicy centralizacji będą zapewniać, że większy podmiot oznacza większe możliwości. Tomaszów ma już jednak własne doświadczenia z przejmowaniem lokalnych usług medycznych przez instytucję wojewódzką.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia straciło <strong>pięć zespołów ratownictwa medycznego</strong>, które wcześniej obsługiwały część województwa, w tym powiaty łódzki wschodni i brzeziński oraz zespół stacjonujący w Ujeździe. Obsługę przejęła Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi.</p><p>Dla mieszkańca karetka nadal może wyglądać tak samo. Jednak dla tomaszowskiego szpitala oznaczało to utratę działalności, miejsc pracy, potencjału organizacyjnego oraz przychodów, które wcześniej pozostawały w lokalnym systemie ochrony zdrowia.</p><p>To jest właśnie model centralizacji: usługa formalnie pozostaje publiczna, ale pieniądze, decyzje i zarządzanie wyjeżdżają do Łodzi.</p><p>Dzisiaj było ratownictwo medyczne. Jutro mogą to być oddziały szpitalne, diagnostyka, onkologia i cały kontrakt TCZ.</p><h2><strong>Najpierw wycena, później „nie ma już odwrotu”</strong></h2><p>W polskiej polityce duże decyzje rzadko rozpoczynają się od ogłoszenia: „sprzedajemy”. Najpierw pojawia się analiza. Potem wycena. Następnie doradca, audyt, memorandum i zapewnienia, że „rozważane są wszystkie warianty”.</p><p>Na końcu mieszkańcy słyszą, że proces zaszedł już tak daleko, iż nie ma odwrotu.</p><p>Dlatego dzisiejsze głosowanie nie dotyczyło wyłącznie wydania pieniędzy na dokument. Dotyczyło otwarcia drzwi. Jedenastu radnych zdecydowało, że warto zapłacić nawet 400 tysięcy złotych, by te drzwi uchylić.</p><p>Zamiast kupować sprzęt, inwestować w oddziały, poprawiać warunki leczenia i walczyć o lekarzy, chcą mierzyć powierzchnie, wyceniać budynki i liczyć wartość majątku.</p><p>Jak w „Ziemi obiecanej”: <strong>„Ja nie mam nic, ty nie masz nic…”</strong> – ale razem można zrobić interes. Tyle że w tym przypadku „nic” nie należy do polityków. Szpital jest majątkiem mieszkańców powiatu, tworzonym przez dziesięciolecia z publicznych pieniędzy.</p><h2><strong>Zarząd Powiatu mówi jednoznaczne „nie”</strong></h2><p>Stanowisko Zarządu Powiatu, który nie wyraża zgody ani na kosztowną wycenę, ani na sprzedaż szpitala, jest obecnie jedynym racjonalnym zabezpieczeniem przed uruchomieniem procesu, którego później może nie udać się zatrzymać.</p><p>Dariusz Kowalczyk i pozostali członkowie Zarządu powinni teraz nie tylko odrzucić żądania dotyczące wyceny, ale również przedstawić mieszkańcom pełną informację:</p><p>jaka jest rzeczywista wartość kontraktów TCZ, jaka jest sytuacja finansowa spółki, kiedy wygasają umowy dotyczące NU-MED-u, jakie skutki dla onkologii może mieć konsolidacja oraz kto prowadzi rozmowy z CKD i na podstawie jakich pełnomocnictw.</p><p>Bo szpital nie jest łupem dla zwycięzcy politycznej rozgrywki. Nie jest też bankomatem dla większego podmiotu medycznego, który potrzebuje nowych kontraktów i nowych przychodów.</p><p><strong>To miejsce, do którego każdy z nas może trafić jutro – bez zapowiedzi, bez legitymacji partyjnej i bez możliwości wybrania sobie wygodniejszego scenariusza.</strong></p><p>Dlatego mieszkańcy mają prawo zapamiętać nazwiska jedenastu radnych, którzy zagłosowali za wydaniem kilkuset tysięcy złotych na wycenę majątku szpitala.</p><p>W polityce głosy czasem giną w protokołach. Ten głos nie powinien zginąć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Izabela Grenda nową prezes TCZ. Doświadczona menedżerka wraca do tomaszowskiej ochrony zdrowia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55953,izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55953,izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 18:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia-1784912031.png</url>
                        <title>Izabela Grenda nową prezes TCZ. Doświadczona menedżerka wraca do tomaszowskiej ochrony zdrowia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55953,izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia</link>
                    </image><description>Rada Nadzorcza Tomaszowskiego Centrum Zdrowia wybrała nową prezes spółki. Szpitalem powiatowym pokieruje Izabela Grenda – menedżerka od wielu lat związana z ochroną zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia oraz tomaszowskim szpitalem onkologicznym NU-MED. Zastąpi na tym stanowisku Konrada Borowskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Decyzja oznacza kolejną w ostatnich miesiącach zmianę na stanowisku prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Izabela Grenda obejmuje kierowanie jedną z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie tomaszowskim – szpitalem, od którego sprawności organizacyjnej, finansowej i kadrowej zależy bezpieczeństwo zdrowotne dziesiątek tysięcy mieszkańców miasta i okolicznych gmin.</p><p>Nowa prezes nie jest w Tomaszowie Mazowieckim osobą anonimową. Przez siedem lat kierowała Specjalistycznym Szpitalem Onkologicznym NU-MED, działającym przy ul. Jana Pawła II, w bezpośrednim sąsiedztwie TCZ. Oznacza to, że zna zarówno lokalne środowisko medyczne, jak i specyfikę funkcjonowania placówek ochrony zdrowia w mieście.</p><h2>Z NFZ do zarządzania szpitalem</h2><p>Izabela Grenda urodziła się w 1976 roku i mieszka w Łodzi. Jest absolwentką Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Ukończyła studia z zakresu zdrowia publicznego, ze specjalnością promocja zdrowia. Przez wiele lat pracowała w Łódzkim Oddziale Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia jako specjalista w Wydziale Świadczeń Opieki Zdrowotnej.</p><p>Doświadczenie zdobyte w NFZ ma szczególne znaczenie w zarządzaniu szpitalem powiatowym. To właśnie umowy z Funduszem, prawidłowe rozliczanie świadczeń, kontrakty oraz dostosowanie działalności oddziałów do finansowania publicznego w dużej mierze decydują o stabilności ekonomicznej placówki.</p><p>Od października 2018 roku Izabela Grenda była dyrektorem zarządzającym Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim. Funkcję tę pełniła przez kolejnych siedem lat. W ostatnich miesiącach była natomiast związana z łódzką spółką wizjaMED, prowadzącą pracownie rezonansu magnetycznego.</p><p>Oficjalna strona grupy NU-MED nadal przedstawiała ją jako dyrektor zarządzającą tomaszowskiego szpitala onkologicznego.</p><h2>Jakość, organizacja i „lean management”</h2><p>W czasie pracy w NU-MED Izabela Grenda zajmowała się nie tylko bieżącym kierowaniem placówką, ale również zagadnieniami dotyczącymi jakości leczenia, bezpieczeństwa dokumentacji medycznej oraz usprawniania organizacji pracy.</p><p>Brała udział jako prelegentka w konferencji „Jakość i Lean w Medycynie”, podczas której mówiła o łączeniu metod zarządzania procesowego z wymaganiami akredytacyjnymi Centrum Monitorowania Jakości.</p><p>W tomaszowskim szpitalu onkologicznym wdrażano rozwiązania określane jako lean management, czyli sposób organizacji pracy oparty na ograniczaniu zbędnych procedur, poprawianiu przepływu informacji i upraszczaniu procesów. Według NU-MED rozwiązania te wykorzystywano między innymi przy kompletowaniu dokumentacji dotyczącej chemioterapii jednodniowej i ambulatoryjnej.</p><p>To doświadczenie może mieć istotne znaczenie również w TCZ. Szpital powiatowy jest placówką znacznie bardziej złożoną niż wyspecjalizowany ośrodek onkologiczny. Prowadzi kilkanaście oddziałów, Szpitalny Oddział Ratunkowy, poradnie specjalistyczne, diagnostykę, Centrum Zdrowia Psychicznego oraz podstawową opiekę zdrowotną. Oficjalna strona TCZ wymienia obecnie m.in. oddziały chirurgiczne, internistyczny, neurologiczny, pediatryczny, psychiatryczny, rehabilitacyjny, okulistyczny, laryngologiczny, urologiczny i ginekologiczno-położniczy.</p><h2>Zaangażowana w pomoc pacjentom onkologicznym</h2><p>Izabela Grenda była również prezesem Fundacji NU-MED, wspierającej pacjentów onkologicznych i ich rodziny. Funkcję w zarządzie fundacji pełniła od 2019 roku do listopada 2025 roku.</p><p>Fundacja realizowała między innymi działania pomocowe dla rodziców leczących się onkologicznie, którzy z powodu choroby mieli trudności z zapewnieniem opieki swoim dzieciom. Grenda podkreślała wówczas, że choroba nowotworowa dotyka coraz młodszych ludzi, a system wsparcia powinien obejmować nie tylko sam proces leczenia, lecz także sytuację rodzinną chorego.</p><p>Jedną z inicjatyw fundacji było także utworzenie przed szpitalem onkologicznym „Strefy dobrej pogody” – przestrzeni wypoczynkowej dla pacjentów i ich bliskich. Izabela Grenda zwracała uwagę, że psychika pacjenta, możliwość odpoczynku oraz zmniejszenie stresu mają istotne znaczenie podczas długotrwałego leczenia.</p><h2>Nowa prezes, stare i nowe wyzwania</h2><p>Izabela Grenda zastąpi Konrada Borowskiego, który został powołany na stanowisko prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia w styczniu 2026 roku. Kilka miesięcy później poinformowano o jego rezygnacji, a na stronie szpitala pojawiło się ogłoszenie o konkursie na nowego prezesa.</p><p>Przed nową prezes stoją zadania dotyczące nie tylko codziennego funkcjonowania szpitala, ale również jego przyszłego modelu organizacyjnego i finansowego. TCZ realizuje obecnie znaczące projekty inwestycyjne. Placówka otrzymała między innymi niemal 11 mln zł na cyfryzację i poprawę bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijana ma być również opieka kardiologiczna przy wykorzystaniu środków pochodzących z Krajowego Planu Odbudowy.</p><p>Jednocześnie szpital musi mierzyć się z problemami charakterystycznymi dla całej publicznej ochrony zdrowia: niedoborem personelu, rosnącymi kosztami wynagrodzeń, energii i leków, presją płacową, limitami finansowania świadczeń oraz koniecznością zachowania dostępności oddziałów niezależnie od ich bieżącej rentowności.</p><p>Dodatkowym wyzwaniem będzie ułożenie współpracy z organami właścicielskimi spółki, samorządem powiatowym, personelem medycznym oraz podmiotami zewnętrznymi działającymi na terenie kompleksu szpitalnego.</p><h2>Najważniejszy będzie pierwszy plan działania</h2><p>Sam wybór nowej prezes zamyka etap konkursowy, ale otwiera znacznie ważniejszy okres – czas konkretnych decyzji. Mieszkańcy oraz personel TCZ będą oczekiwali odpowiedzi na pytania dotyczące stabilności oddziałów, dostępności lekarzy, dalszych inwestycji, sytuacji finansowej spółki oraz przyszłości usług medycznych świadczonych przez szpital.</p><p>Izabela Grenda obejmuje TCZ z doświadczeniem zarówno w publicznym systemie finansowania świadczeń, jak i w zarządzaniu prywatnym, wyspecjalizowanym szpitalem. Jest to kapitał, który może pomóc w uporządkowaniu wielu procesów. Ostateczna ocena nowej prezes będzie jednak zależała nie od życiorysu, lecz od efektów: dostępności leczenia, warunków pracy personelu, jakości obsługi pacjentów i kondycji finansowej szpitala.</p><p>W ochronie zdrowia nie ma bowiem długiego okresu ochronnego. Pacjenci przychodzą każdego dnia, SOR pracuje przez całą dobę, a problemy oddziałów nie czekają na zakończenie procesu wdrażania nowego zarządu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Policja poszukuje świadków wypadku w Budziszewicach. Rowerzysta trafił do szpitala]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55952,policja-poszukuje-swiadkow-wypadku-w-budziszewicach-rowerzysta-trafil-do-szpitala</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55952,policja-poszukuje-swiadkow-wypadku-w-budziszewicach-rowerzysta-trafil-do-szpitala</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 20:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-policja-poszukuje-swiadkow-wypadku-w-budziszewicach-rowerzysta-trafil-do-szpitala-1784831831.png</url>
                        <title>Policja poszukuje świadków wypadku w Budziszewicach. Rowerzysta trafił do szpitala</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55952,policja-poszukuje-swiadkow-wypadku-w-budziszewicach-rowerzysta-trafil-do-szpitala</link>
                    </image><description>Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim apelują o kontakt do osób, które były świadkami wypadku drogowego w Budziszewicach. Szczególnie ważne mogą okazać się nagrania z samochodowych wideorejestratorów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do zdarzenia doszło <strong>21 lipca 2026 roku około godziny 12.00</strong> na skrzyżowaniu ulic <strong>Osiedlowej i Jana Chryzostoma Paska w Budziszewicach</strong>.</p><h2>Rowerzysta zderzył się z ciężarówką</h2><p>Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że <strong>67-letni rowerzysta poruszał się chodnikiem</strong>, a następnie – z nieustalonych dotąd przyczyn – wjechał na skrzyżowanie, gdzie doszło do zderzenia z samochodem ciężarowym marki Scania.</p><p>Poszkodowany mężczyzna odniósł obrażenia i został przewieziony do szpitala. Policjanci prowadzą postępowanie, które ma pozwolić na dokładne odtworzenie przebiegu oraz okoliczności wypadku.</p><h2>Policja apeluje do świadków</h2><p>Funkcjonariusze proszą o zgłaszanie się wszystkich osób, które widziały zdarzenie, przebywały w tym czasie w rejonie skrzyżowania lub przejeżdżały tamtą drogą.</p><p>Szczególnie istotne mogą być <strong>nagrania z wideorejestratorów samochodowych</strong>, na których został zarejestrowany sam moment wypadku, zachowanie jego uczestników przed zderzeniem albo sytuacja na skrzyżowaniu bezpośrednio przed zdarzeniem.</p><p>Świadkowie oraz osoby posiadające nagrania proszone są o kontakt z prowadzącym postępowanie <strong>aspirantem sztabowym Tomaszem Tataradzińskim</strong> pod numerem telefonu:</p><p><strong>47 846 23 81</strong></p><p>Informacje można również przekazać w najbliższej jednostce Policji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[PILNE! Zaginęła 50-letnia Anna K. Policja prosi o pomoc /osoba odnaleziona/]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55951,pilne-zaginela-50-letnia-anna-k-policja-prosi-o-pomoc-osoba-odnaleziona</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55951,pilne-zaginela-50-letnia-anna-k-policja-prosi-o-pomoc-osoba-odnaleziona</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 12:40:00 +0200</pubDate><description>Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim prowadzą poszukiwania 50-letniej Anny K. Kobieta wyszła z domu w środę, 22 lipca 2026 roku, około godziny 23.30. Nie powiedziała bliskim, dokąd się udaje. Do tej pory nie wróciła i nie nawiązała kontaktu z rodziną.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Rysopis zaginionej</h3><p>Anna K ma około <strong>165 centymetrów wzrostu</strong>, szczupłą budowę ciała, brązowe oczy oraz sięgające ramion brązowe włosy z jasnymi pasemkami.</p><p>W chwili zaginięcia ubrana była w <strong>czarną kurtkę, jasne spodnie z czarnymi wzorami oraz czarne półbuty</strong>.</p><h3>Każda informacja może być ważna</h3><p>Osoby, które widziały Annę Kieliszek po godzinie 23.30 w środę, 22 lipca, wiedzą, gdzie może obecnie przebywać, albo posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w jej odnalezieniu, proszone są o <strong>pilny kontakt z dyżurnym Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim pod numerem telefonu 47 846 22 11</strong>.</p><p>Informacje można również przekazywać pod numerem alarmowym <strong>112</strong> lub w najbliższej jednostce Policji.</p><p><strong>Nie bądźmy obojętni. Udostępnienie komunikatu może sprawić, że informacja dotrze do osoby, która widziała zaginioną.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[23 lipca obchodzimy Dzień Włóczykija. Czas zejść z utartego szlaku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55948,23-lipca-obchodzimy-dzien-wloczykija-czas-zejsc-z-utartego-szlaku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55948,23-lipca-obchodzimy-dzien-wloczykija-czas-zejsc-z-utartego-szlaku</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 07:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-23-lipca-obchodzimy-dzien-wloczykija-czas-zejsc-z-utartego-szlaku-1784749548.png</url>
                        <title>23 lipca obchodzimy Dzień Włóczykija. Czas zejść z utartego szlaku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55948,23-lipca-obchodzimy-dzien-wloczykija-czas-zejsc-z-utartego-szlaku</link>
                    </image><description>Nie trzeba mieć kapelusza, harmonijki ani plecaka wypchanego po brzegi, by choć przez jeden dzień poczuć się jak Włóczykij. W czwartek, 23 lipca, swoje nietypowe święto obchodzą wszyscy, których bardziej niż wygodny fotel pociąga droga, las, rzeka i zakręt, za którym może kryć się coś nieznanego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dzień Włóczykija obchodzony jest co roku <strong>23 lipca</strong>. To święto osób, które nie potrafią zbyt długo pozostawać w jednym miejscu, lubią wędrówki, spontaniczne wyprawy i poszukiwanie przygód. Ponieważ przypada w samym środku lata, jego najprostszym sposobem obchodzenia może być zwyczajny, długi spacer.</p><p>Nie musi to być od razu podróż na koniec świata. Czasem wystarczy wyłączyć telefon, zamknąć za sobą drzwi i pójść tam, gdzie zazwyczaj nie prowadzą codzienne obowiązki.</p><h2>Włóczykij, czyli pochwała wolności</h2><p>Włóczykij kojarzy się przede wszystkim z bohaterem opowieści o Muminkach — samotnym wędrowcem, który bardziej od przedmiotów cenił wolność, ciszę i możliwość decydowania o własnej drodze. Gdy nadchodziła jesień, opuszczał Dolinę Muminków, by powrócić dopiero wiosną.</p><p>Był trochę jak bohater dawnych ballad, trochę jak włóczęga z piosenek Starego Dobrego Małżeństwa, a trochę jak człowiek z filmu drogi, który nie wie jeszcze, gdzie będzie spał, ale doskonale wie, że nie chce stać w miejscu.</p><p>Właśnie dlatego Dzień Włóczykija może być czymś więcej niż kolejnym świętem z kalendarza. Jest przypomnieniem, że człowiek potrzebuje czasem przestrzeni — nie tylko tej mierzonej kilometrami, ale również przestrzeni od telefonów, wiadomości, terminów i codziennego hałasu.</p><h2>Tomaszów i okolice stworzone do wędrowania</h2><p>Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego nie muszą daleko szukać miejsc, w których można poczuć prawdziwy smak wędrówki.</p><p>Jedną z najprostszych propozycji jest spacer w kierunku <strong>rezerwatu Niebieskie Źródła</strong>, a następnie Skansenu Rzeki Pilicy. Regionalny portal turystyczny proponuje również dłuższą trasę prowadzącą z Tomaszowa przez Smardzewice i Białą Górę. Samo zwiedzanie rezerwatu zajmuje około 40 minut, teren jest dostępny przez całą dobę, a wejście pozostaje bezpłatne.</p><p>Dla bardziej ambitnych wędrowców naturalnym kierunkiem mogą być lasy spalskie, okolice Inowłodza, Smardzewic albo brzegi Pilicy. Tomaszowska Okrąglica łączy trzy najważniejsze lokalne atrakcje: <strong>Niebieskie Źródła, Skansen Rzeki Pilicy i Groty Nagórzyckie</strong>. Każde z tych miejsc opowiada inną historię, ale wszystkie są mocno związane z przyrodą i dziedzictwem regionu.</p><p>Kto zamiast marszu wybiera wodę, może pomyśleć o kajaku. Pilica jest opisywana jako rzeka łatwa, malownicza i posiadająca rozwiniętą bazę turystyczną, a jej duża część została oznakowana jako szlak kajakowy.</p><h2>Nie chodzi o liczbę kilometrów</h2><p>Wędrówka nie musi być sportowym wyzwaniem. Nie trzeba pobijać rekordów, mierzyć tempa ani publikować mapy trasy w mediach społecznościowych.</p><p>Można przejść kilka kilometrów przez las. Można usiąść nad Pilicą. Można odwiedzić miejsce, które od lat widziało się jedynie przez szybę samochodu. Można wreszcie pójść bez planu, pozwalając, by drogę wyznaczała ciekawość.</p><p>To właśnie w tym kryje się duch Włóczykija. Nie w samym przemieszczaniu się, lecz w zgodzie na to, że nie każda chwila musi być produktywna, zaplanowana i podporządkowana celowi.</p><h2>Zostawmy na chwilę cyfrową Dolinę Muminków</h2><p>Współczesny człowiek nawet podczas spaceru często nie opuszcza internetu. Sprawdza wiadomości, robi zdjęcia, odpowiada na komentarze i obserwuje trasę na ekranie. Tymczasem prawdziwa wędrówka zaczyna się często dopiero wtedy, gdy telefon trafia do kieszeni.</p><p>Warto więc 23 lipca urządzić sobie choć godzinę bez powiadomień. Posłuchać szumu drzew, ptaków, wody albo własnych myśli. W świecie, który bez przerwy domaga się naszej uwagi, taki spacer może być małym aktem nieposłuszeństwa.</p><p>Nie musimy od razu odchodzić jak bohater Jacka Kerouaca w daleką drogę. Wystarczy zejść z codziennej trasy.</p><p><strong>Dzień Włóczykija jest dobrą okazją, by przypomnieć sobie, że najciekawsze miejsca nie zawsze znajdują się daleko. Czasem czekają za najbliższym zakrętem — trzeba tylko ruszyć przed siebie.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W Opocznie znów zabrzmią pieśni powstańcze. Mieszkańcy spotkają się 1 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55950,w-opocznie-znow-zabrzmia-piesni-powstancze-mieszkancy-spotkaja-sie-1-sierpnia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55950,w-opocznie-znow-zabrzmia-piesni-powstancze-mieszkancy-spotkaja-sie-1-sierpnia</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 22:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-w-opocznie-znow-zabrzmia-piesni-powstancze-mieszkancy-spotkaja-sie-1-sierpnia-1784750698.jpg</url>
                        <title>W Opocznie znów zabrzmią pieśni powstańcze. Mieszkańcy spotkają się 1 sierpnia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55950,w-opocznie-znow-zabrzmia-piesni-powstancze-mieszkancy-spotkaja-sie-1-sierpnia</link>
                    </image><description>W Opocznie odbędą się obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego połączone ze wspólnym śpiewaniem pieśni patriotycznych. Uroczystości rozpoczną się 1 sierpnia o godzinie 17.00, w symboliczną Godzinę „W”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rocznica, która wciąż łączy mieszkańców</h2><p>Opoczno zaprasza mieszkańców do wspólnego upamiętnienia 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Uroczystości zaplanowano na <strong>1 sierpnia 2026 roku</strong>, a ich początek wyznacza szczególny moment w polskiej pamięci historycznej, czyli <strong>Godzina „W” o 17.00</strong>. To właśnie wtedy uczestnicy spotkają się na Rondzie im. ks. Jana Wojtana w Opocznie, by zatrzymać się na chwilę zadumy i oddać hołd bohaterom jednego z najważniejszych zrywów niepodległościowych w historii kraju.</p><p>Takie wydarzenia mają wymiar nie tylko rocznicowy, ale również wspólnotowy. W lokalnej skali przypominają, że pamięć historyczna nie jest jedynie elementem oficjalnych obchodów, lecz także żywą częścią codzienności mieszkańców. Wspólne spotkanie, obecność rodzin i sąsiadów oraz symboliczne gesty budują atmosferę szacunku wobec przeszłości i pozwalają przekazywać jej znaczenie kolejnym pokoleniom.</p><h2>Od Godziny „W” do wspólnego śpiewania</h2><p>Program wydarzenia został ułożony w sposób podkreślający zarówno uroczysty, jak i integracyjny charakter obchodów. Po pierwszej części, która odbędzie się na rondzie, uczestnicy przejdą <strong>ulicą Żeromskiego do Miejskiego Domu Kultury w Opocznie</strong>. To właśnie tam, na <strong>Placu Zielonym</strong>, zaplanowano wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych i powstańczych.</p><p>Organizatorzy stawiają na formę, która od lat okazuje się bliska mieszkańcom. Pieśni patriotyczne i powstańcze mają szczególną siłę oddziaływania, ponieważ łączą historię z emocjami. Pozwalają przeżywać pamięć nie tylko poprzez słowa przemówień czy oficjalne gesty, ale również przez muzykę, która potrafi jednoczyć ludzi niezależnie od wieku. Właśnie dlatego wspólne śpiewanie staje się nieformalną, ale bardzo wymowną lekcją historii.</p><p>W opisie wydarzenia podkreślono, że będzie to okazja do wyrażenia <strong>pamięci, wdzięczności i szacunku</strong> wobec Powstańców Warszawskich. Tego rodzaju formuła wpisuje się w szerszy trend lokalnych obchodów rocznicowych, które coraz częściej łączą wymiar ceremonialny z aktywnym udziałem mieszkańców.</p><h2>Także dla rodzin z dziećmi</h2><p>Ważnym elementem tegorocznego wydarzenia ma być także <strong>Strefa Rodzinna</strong>, przygotowana z myślą o najmłodszych uczestnikach. Organizatorzy zapowiadają między innymi dmuchańce, watę cukrową, kolorowe warkoczyki oraz zmywalne tatuaże. To rozwiązanie, które sprawia, że rocznicowe spotkanie może przyciągnąć całe rodziny, a udział w nim nie ogranicza się wyłącznie do oficjalnej części obchodów.</p><p>Z punktu widzenia lokalnej społeczności ma to istotne znaczenie. Obecność dzieci podczas takich wydarzeń wzmacnia rodzinny wymiar pamięci i pokazuje, że historia może być przekazywana nie tylko w szkolnej klasie czy podczas państwowych ceremonii, ale również w przestrzeni miejskiej, w atmosferze wspólnego przeżywania. Połączenie powagi rocznicy z otwartą formułą spotkania sprzyja budowaniu międzypokoleniowej wspólnoty.</p><h2>Program uroczystości w Opocznie</h2><p>Jak wynika z przedstawionych informacji, obchody będą przebiegały według następującego planu: <strong>1 sierpnia 2026 roku o godzinie 17.00</strong> uczestnicy spotkają się na Rondzie im. ks. Jana Wojtana, gdzie odbędzie się wspólne oddanie hołdu Bohaterom Powstania Warszawskiego. Następnie zaplanowano przemarsz ulicą Żeromskiego do Miejskiego Domu Kultury, a na Placu Zielonym rozpocznie się wspólne śpiewanie pieśni powstańczych. Równolegle dostępna będzie Strefa Rodzinna.</p><p>Hasło towarzyszące wydarzeniu można streścić prosto: <strong>pamiętać, śpiewać i być razem</strong>. I właśnie ten ostatni element wydaje się dziś szczególnie ważny. W czasach, gdy wiele rocznic bywa przeżywanych głównie w przestrzeni medialnej, lokalne spotkania dają możliwość realnego uczestnictwa i wspólnego budowania pamięci. Dla mieszkańców Opoczna będzie to więc nie tylko punkt w kalendarzu obchodów, ale również okazja do obecności we wspólnocie, która chce pamiętać o historii w sposób żywy i uważny.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Letnie ślizgawki wracają do Areny. Miasto opublikowało harmonogram na 6–16 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55949,letnie-slizgawki-wracaja-do-areny-miasto-opublikowalo-harmonogram-na-6-16-sierpnia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55949,letnie-slizgawki-wracaja-do-areny-miasto-opublikowalo-harmonogram-na-6-16-sierpnia</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 21:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-letnie-slizgawki-wracaja-do-areny-miasto-opublikowalo-harmonogram-na-6-16-sierpnia-1784750235.png</url>
                        <title>Letnie ślizgawki wracają do Areny. Miasto opublikowało harmonogram na 6–16 sierpnia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55949,letnie-slizgawki-wracaja-do-areny-miasto-opublikowalo-harmonogram-na-6-16-sierpnia</link>
                    </image><description>Choć środek wakacji kojarzy się raczej z upałem niż taflą lodu, Arena w Tomaszowie Mazowieckim znów zaprasza na letnie ślizgawki. Miasto opublikowało harmonogram wejść zaplanowanych od 6 do 16 sierpnia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Lodowa wakacyjna propozycja w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim pojawiła się oferta, która może zainteresować zarówno mieszkańców spędzających lato w mieście, jak i osoby szukające mniej oczywistych form aktywności. Jak wynika z miejskiego komunikatu, w Arenie zaplanowano <strong>letnie ślizgawki</strong>, a harmonogram obejmuje termin od 6 do 16 sierpnia.</p><p>To propozycja szczególnie ciekawa, bo łączy wakacyjny czas z zimową formą rekreacji. W okresie, gdy dominują wydarzenia plenerowe, baseny i wyjazdy nad wodę, możliwość wejścia na lodowisko staje się wyróżniającą się atrakcją. Dla części mieszkańców może to być okazja do aktywnego spędzenia czasu, a dla innych po prostu do spróbowania czegoś innego niż typowe letnie rozrywki.</p><h2>Harmonogram i organizacja wejść</h2><p>Z opublikowanych informacji wynika, że przygotowano <strong>harmonogram ślizgawek na dni od 6 do 16 sierpnia</strong>. Sam komunikat koncentruje się właśnie na terminach i zapowiada serię wakacyjnych wejść na taflę w Arenie. To ważna informacja dla rodzin, młodzieży i osób planujących letni wypoczynek w mieście, ponieważ pozwala wcześniej zaplanować wolny czas.</p><p>W miejskiej zapowiedzi postawiono na prosty i czytelny przekaz, podkreślając sam fakt dostępności ślizgawek w środku lata. Tego typu rozwiązanie zwykle przyciąga nie tylko stałych bywalców obiektu, ale również tych, którzy na lodowisko zaglądają okazjonalnie. W praktyce oznacza to, że zainteresowanie może być większe niż przy standardowych, sezonowych wejściach.</p><p>Dla mieszkańców kluczowe będzie więc śledzenie aktualnego rozkładu godzin oraz organizacji wejść bezpośrednio w komunikatach miejskich i informacji przekazywanej przez obiekt. Przy wydarzeniach tego typu znaczenie mają również kwestie techniczne i porządkowe, dlatego warto wcześniej upewnić się co do zasad korzystania z lodowiska.</p><h2>Arena jako miejsce całorocznej aktywności</h2><p>Letnie ślizgawki pokazują, że Arena pozostaje ważnym punktem na sportowo-rekreacyjnej mapie Tomaszowa Mazowieckiego. Obiekt kojarzony z lodem i aktywnością fizyczną może dzięki takim inicjatywom funkcjonować nie tylko w typowym sezonie zimowym, ale również jako miejsce atrakcyjne w wakacje.</p><p>Z lokalnej perspektywy ma to znaczenie szersze niż sam grafik wejść. Takie wydarzenia wspierają miejską ofertę spędzania wolnego czasu, zwiększają dostępność rekreacji i budują przywiązanie mieszkańców do lokalnej infrastruktury. W realiach średniego miasta każda inicjatywa, która ożywia obiekt i zachęca do ruchu, może być odbierana jako wartościowe uzupełnienie wakacyjnego kalendarza.</p><p><strong>Ślizgawki latem</strong> to także sygnał, że miejska oferta nie musi ograniczać się do sezonowych skojarzeń. Zamiast czekać na zimę, mieszkańcy mogą skorzystać z lodowiska już teraz. Dla jednych będzie to forma treningu, dla innych rodzinny wypad, a dla jeszcze innych po prostu ciekawostka, która wyróżnia Tomaszów Mazowiecki na tle letnich propozycji w regionie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rio Pool Party w nowym terminie. Na uczestników czeka jeszcze więcej atrakcji 🌴🎉]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55946,rio-pool-party-w-nowym-terminie-na-uczestnikow-czeka-jeszcze-wiecej-atrakcji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55946,rio-pool-party-w-nowym-terminie-na-uczestnikow-czeka-jeszcze-wiecej-atrakcji</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 16:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rio-pool-party-w-nowym-terminie-na-uczestnikow-czeka-jeszcze-wiecej-atrakcji-1784730856.png</url>
                        <title>Rio Pool Party w nowym terminie. Na uczestników czeka jeszcze więcej atrakcji 🌴🎉</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55946,rio-pool-party-w-nowym-terminie-na-uczestnikow-czeka-jeszcze-wiecej-atrakcji</link>
                    </image><description>Ze względu na prognozowane niekorzystne warunki atmosferyczne podjęliśmy decyzję o zmianie terminu Rio Pool Party. Wydarzenie, które pierwotnie miało odbyć się 24 lipca, zostaje przeniesione na 26 lipca. Chcemy, aby wszyscy uczestnicy mogli bezpiecznie i komfortowo korzystać z przygotowanych atrakcji oraz cieszyć się prawdziwie wakacyjną atmosferą. 🥰</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zmiana terminu pozwoliła nam nie tylko zwiększyć szanse na słoneczną pogodę, ale również wzbogacić program wydarzenia. Udało nam się zapewnić kolejne atrakcje, z których będzie można korzystać <strong>w ramach zakupionego biletu</strong>.</p><p>Na uczestników czekać będą <strong>dmuchańce</strong>, <strong>Piana Party</strong> oraz bogata strefa animacji dla dzieci, obejmująca <strong>malowanie twarzy, tatuaże i kolorowe warkoczyki</strong>. To propozycje przygotowane z myślą o najmłodszych.</p><p>W programie pozostają wcześniej zapowiedziane atrakcje. Imprezę o godzinie <strong>19.00</strong> rozpocznie widowiskowy pokaz akrobatyki w powietrzu przygotowany przez <strong>Astra Fly Academy</strong>, a następnie uczestnicy będą bawić się podczas imprezy z DJ-em. Nie zabraknie także skimboardingu, konkursów oraz strefy gastronomicznej i drink baru. Co ważne, przez cały czas trwania wydarzenia będzie można korzystać z basenu, który pozostanie otwarty aż do <strong>godziny 22.00</strong>.</p><p>Wierzymy, że decyzja o przełożeniu wydarzenia okaże się najlepszym rozwiązaniem. Zależy nam, aby Rio Pool Party było wydarzeniem, które na długo pozostanie w pamięci uczestników, dlatego postawiliśmy na bezpieczeństwo, komfort i jeszcze większą liczbę atrakcji.</p><p>Już dziś zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy <strong>26 lipca</strong>.&nbsp;</p><p>Do zobaczenia na <strong>Rio Pool Party</strong>! 🌴☀️🎉</p><p><a href="https://www.facebook.com/AkademiaSportuNWD">FACEBOOK</a></p><p><a href="https://www.instagram.com/akademia_sportu_?fbclid=IwY2xjawTNsYdleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEedL5eiD8ilrL7B2Ig_j-LiOrEEjSHNvL1TdX3SR6ibkMAdAR7YVjU64nZnrg_aem_7g1B7R02mzA5a_utp8Ai5g">INSTAGRAM</a></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kosmiczne cząstki zaglądają pod ziemię. Naukowcy szukają nieznanych korytarzy w Grotach Nagórzyckich]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55947,kosmiczne-czastki-zagladaja-pod-ziemie-naukowcy-szukaja-nieznanych-korytarzy-w-grotach-nagorzyckich</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55947,kosmiczne-czastki-zagladaja-pod-ziemie-naukowcy-szukaja-nieznanych-korytarzy-w-grotach-nagorzyckich</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 16:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kosmiczne-czastki-zagladaja-pod-ziemie-naukowcy-szukaja-nieznanych-korytarzy-w-grotach-nagorzyckich-1784730738.png</url>
                        <title>Kosmiczne cząstki zaglądają pod ziemię. Naukowcy szukają nieznanych korytarzy w Grotach Nagórzyckich</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55947,kosmiczne-czastki-zagladaja-pod-ziemie-naukowcy-szukaja-nieznanych-korytarzy-w-grotach-nagorzyckich</link>
                    </image><description>Czy za skalnymi ścianami Grot Nagórzyckich kryją się nieznane dotąd korytarze? Naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego próbują odpowiedzieć na to pytanie, wykorzystując cząstki powstające wysoko w atmosferze. Przez ponad 140 dni specjalny detektor liczył miony przenikające przez skały dawnej kopalni piasku. Pierwsze wyniki wskazują miejsca, w których mogą znajdować się zasypane lub niezbadane wyrobiska.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Góry można prześwietlać. Podobnie piramidy, dawne kopalnie, tunele i skalne podziemia. Nie potrzeba do tego wielkiej lampy rentgenowskiej ani wprowadzania ciężkiego sprzętu pod ziemię. Wystarczy promieniowanie docierające do nas z kosmosu i urządzenie zdolne rejestrować cząstki, które niemal bez przeszkód przechodzą przez dziesiątki metrów skały.</p><p>Taką właśnie metodę zastosowali fizycy w Grotach Nagórzyckich w Tomaszowie Mazowieckim. Dawna kopalnia piasku, dziś jedna z najważniejszych atrakcji turystycznych miasta, stała się laboratorium, w którym historia spotkała się z fizyką cząstek.</p><h2>Tajemnica ukryta za skalną ścianą</h2><p>Gdy turysta idzie udostępnionym korytarzem Grot Nagórzyckich, widzi piaskowiec, ślady dawnych prac górniczych i miejsca, w których kończy się dostępna trasa. Nie wiadomo jednak, co dokładnie znajduje się dalej.</p><p>Za ścianą może być zwarta skała. Może być także zasypany korytarz, pusta komora albo fragment dawnego wyrobiska, którego nie zaznaczono na zachowanych planach.</p><p>Problem polega na tym, że pełna dokumentacja kopalni nie przetrwała. Dawne mapy zaginęły podczas II wojny światowej, a część korytarzy została zasypana lub odcięta. Odtworzenie prawdziwego układu podziemi przypomina więc składanie wielkiej układanki, z której zniknęła znaczna część elementów.</p><p>Tradycyjne badania wymagałyby odwiertów albo prowadzenia pomiarów geofizycznych w wielu punktach. Naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego postanowili jednak wykorzystać naturalne zjawisko zachodzące każdego dnia nad naszymi głowami.</p><h2>Miony, czyli posłańcy z kosmosu</h2><p>Wysoko w atmosferze promieniowanie kosmiczne zderza się z atomami powietrza. W wyniku tych zderzeń powstają między innymi miony – cząstki podobne do elektronów, ale znacznie od nich cięższe.</p><p>Miony poruszają się z ogromnymi prędkościami i potrafią przenikać przez grube warstwy materii. Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, że tysiące takich cząstek stale przechodzą przez nasze ciała, budynki i powierzchnię Ziemi.</p><p>Dla człowieka nie stanowi to w tych warunkach zagrożenia. Dla naukowca jest natomiast niezwykle użytecznym narzędziem.</p><p>Zasada badania jest stosunkowo prosta. Im więcej skały mion ma do pokonania, tym mniejsza szansa, że dotrze do detektora. Jeżeli jednak na jego drodze znajduje się pusta komora lub korytarz, urządzenie powinno zarejestrować większą liczbę cząstek.</p><p>To metoda przypominająca wykonanie zdjęcia rentgenowskiego. Źródłem promieniowania nie jest jednak aparat medyczny, lecz kosmos, a prześwietlanym obiektem nie jest człowiek, ale masyw skalny.</p><h2>Teleskop ukryty w grotach</h2><p>W Grotach Nagórzyckich naukowcy ustawili specjalny teleskop mionowy. Urządzenie składało się z czterech plastikowych detektorów o wymiarach 10 na 20 centymetrów, rozmieszczonych na metrowym ramieniu.</p><p>Przelatujący mion wywoływał w detektorach niewielkie błyski światła, które następnie zamieniano na sygnał elektryczny. Zdarzenie zapisywano wtedy, gdy kilka sygnałów pojawiało się niemal jednocześnie. Pozwalało to ustalić, z którego kierunku nadleciała cząstka.</p><p>Cała konstrukcja obracała się o jeden stopień co trzy minuty. Powoli, kierunek po kierunku, urządzenie badało skałę otaczającą znane korytarze.</p><p>Pierwsza seria obserwacji trwała ponad 140 dni. Tak długi czas był konieczny, ponieważ miony docierają do detektora naturalnie i nieregularnie. Naukowcy nie mogą zwiększyć ich liczby ani uruchomić dodatkowego źródła promieniowania. Muszą cierpliwie czekać, aż zgromadzą odpowiednio dużo danych.</p><h2>Najpierw model, potem porównanie</h2><p>Samo liczenie cząstek nie wystarczyło. Badacze przekształcili znany plan wyrobisk w model komputerowy. Następnie obliczyli, ilu mionów powinno docierać do teleskopu z poszczególnych kierunków, gdyby skała rzeczywiście wyglądała tak, jak wynika z dostępnej dokumentacji.</p><p>W obliczeniach przyjęto w przybliżeniu jednorodną strukturę piaskowca. Uwzględniono również cząstki nadlatujące pod niewielkim kątem ku górze.</p><p>Dopiero później naukowcy zestawili model z rzeczywistymi pomiarami.</p><p>W kilku kierunkach liczba zarejestrowanych mionów była inna, niż przewidywano. Z niektórych stron docierało ich mniej, z innych więcej. Największe różnice sięgały około dwóch odchyleń standardowych.</p><p>Nie jest to jeszcze dowód na odkrycie nowego korytarza, ale wystarczający sygnał, by prowadzić dalsze badania.</p><h2>Czy pod ziemią znajduje się nieznana komora?</h2><p>Niedobór mionów z jednego z kierunków odpowiada miejscu, w którym wcześniej doszło do zawalenia korytarza. Większa ilość skały zatrzymuje więcej cząstek, dlatego taki wynik pasuje do znanej sytuacji w podziemiach.</p><p>Znacznie ciekawszy jest nadmiar mionów rejestrowany z innych kierunków. Może on oznaczać, że w skale znajduje się nieudokumentowana pustka. Możliwe jest także, że piaskowiec ma tam mniejszą gęstość.</p><p>Symulacje wykazały, że pusta przestrzeń o średnicy około pięciu metrów, znajdująca się dziesięć metrów od teleskopu, powinna pozostawić możliwy do wykrycia ślad.</p><p>Problem w tym, że pojedynczy pomiar nie pozwala jeszcze dokładnie wskazać położenia takiej struktury. To trochę jak próba ustalenia miejsca, z którego dobiega dźwięk, przy użyciu tylko jednego ucha.</p><p>Dlatego teleskop ma być przenoszony do kolejnych punktów. Obserwowanie tej samej anomalii pod różnymi kątami pozwoli naukowcom określić jej położenie i przybliżony kształt.</p><h2>Nauka potrzebuje cierpliwości</h2><p>Metoda wykorzystująca miony jest stosunkowo tania i nie wymaga niszczenia skały. Ma jednak jedną zasadniczą wadę – wymaga czasu.</p><p>Potwierdzenie, że za ścianą rzeczywiście znajduje się nieznany korytarz, może potrwać wiele miesięcy, a nawet kilka lat. Każde ustawienie urządzenia oznacza konieczność zebrania odpowiednio dużej liczby cząstek.</p><p>Mionowy teleskop nie zastąpi geologa, odwiertów ani dokładnych badań geofizycznych. Może jednak wskazać miejsca, w których prowadzenie kosztowniejszych prac ma największy sens.</p><p>Dzięki temu można ograniczyć liczbę odwiertów i uniknąć niepotrzebnego naruszania zabytkowych lub niestabilnych struktur.</p><h2>Od szkolnego projektu do prawdziwych odkryć</h2><p>Teleskop wykorzystany w Grotach Nagórzyckich powstał w ramach projektu CREDO-Maze jako niedroga stacja służąca do badania promieniowania kosmicznego.</p><p>W przedsięwzięcie zaangażowani zostali również uczniowie pobliskiej szkoły średniej. Co kilka dni odczytują oni karty pamięci urządzenia i przesyłają zapisane dane naukowcom.</p><p>To szczególnie ciekawy wymiar całego projektu. Urządzenie, które miało pomagać młodzieży poznawać fizykę, stało się narzędziem wykorzystywanym w rzeczywistych badaniach naukowych.</p><p>Uczniowie nie obserwują więc eksperymentu wyłącznie z ławki szkolnej. Uczestniczą w procesie, który może doprowadzić do odkrycia nieznanych fragmentów kopalni.</p><h2>Groty Nagórzyckie jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa</h2><p>Badania przeprowadzili Tadeusz Wibig, Kacper Dorszewski, Michał Karbowiak i Łukasz Radecki z Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego. Wyniki ich prac opublikowano w czasopiśmie naukowym „Applied Sciences”.</p><p>Na ostateczne rozwiązanie zagadki ukrytych korytarzy trzeba będzie jeszcze poczekać. Już dziś wiadomo jednak, że Groty Nagórzyckie są nie tylko zabytkiem dawnego górnictwa i atrakcją turystyczną.</p><p>Stały się także miejscem nowoczesnego eksperymentu, w którym cząstki powstałe dziesiątki kilometrów nad Ziemią pomagają odtwarzać historię zapisaną pod powierzchnią Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Kosmos zagląda więc pod ziemię. A to, co znajdzie za piaskowcową ścianą, wciąż pozostaje jedną z najbardziej fascynujących lokalnych tajemnic.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lunch do pracy — jak jeść zdrowo w ciągu dnia bez chaosu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55945,lunch-do-pracy-jak-jesc-zdrowo-w-ciagu-dnia-bez-chaosu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55945,lunch-do-pracy-jak-jesc-zdrowo-w-ciagu-dnia-bez-chaosu</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 09:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lunch-do-pracy-jak-jesc-zdrowo-w-ciagu-dnia-bez-chaosu-1784789677.jpg</url>
                        <title>Lunch do pracy — jak jeść zdrowo w ciągu dnia bez chaosu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55945,lunch-do-pracy-jak-jesc-zdrowo-w-ciagu-dnia-bez-chaosu</link>
                    </image><description>Zdrowy lunch w pracy to nie kwestia silnej woli, lecz planu: stały rytm posiłków, danie zbudowane z białka, warzyw i pełnoziarnistych węglowodanów oraz zapas, który nie wymaga decyzji o godzinie 13:00. Większość problemów z odżywianiem w środku dnia nie bierze się z braku wiedzy, tylko z presji czasu, stresu i pustej lodówki w biurze. Kiedy nadchodzi głód, a w zasięgu ręki są jedynie automat z batonami i fast food za rogiem, dieta przegrywa z odruchem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Rozwiązaniem nie jest restrykcja, ale przygotowanie. Przemyślany lunch utrzymuje stabilny poziom energii, chroni przed popołudniowym spadkiem koncentracji i ogranicza podjadanie po powrocie do domu. W tym poradniku znajdziesz konkretne zasady, gotowe zestawy produktów, sprawdzone schematy budowania talerza oraz rozwiązania dla osób, które nie mają czasu na codzienne gotowanie.</p><h2>Dlaczego lunch w pracy decyduje o całym dniu</h2><p>Środek dnia to moment, w którym organizm potrzebuje uzupełnienia energii po kilku godzinach aktywności umysłowej. Pominięcie posiłku albo zjedzenie czegoś przypadkowego pociąga za sobą reakcję łańcuchową: gwałtowny skok i spadek poziomu cukru we krwi, senność po południu, rozdrażnienie i wilczy apetyt wieczorem. To właśnie kolacja staje się wtedy najobfitszym, najbardziej kalorycznym posiłkiem dnia — odwrotnie niż powinna.</p><p>Dobrze skomponowany lunch działa stabilizująco. Złożone węglowodany uwalniają energię stopniowo, białko daje uczucie sytości na kilka godzin, a błonnik z warzyw spowalnia wchłanianie cukrów. Efekt to równy poziom koncentracji aż do końca dnia pracy, mniejsza ochota na słodkie przekąski i lżejszy wieczór. Z perspektywy zdrowia długofalowego regularny, wartościowy posiłek w ciągu dnia to jeden z najprostszych nawyków, które realnie wpływają na masę ciała, samopoczucie i wydolność.</p><p>Warto też pamiętać o kontekście. Praca biurowa to przeważnie pozycja siedząca i ograniczony ruch, więc zapotrzebowanie energetyczne jest niższe niż przy pracy fizycznej. Z kolei osoby w ruchu — kurierzy, pracownicy magazynów, opiekunki — potrzebują posiłku gęstszego energetycznie. Uniwersalna zasada brzmi: lunch ma odpowiadać temu, co robisz po nim, a nie temu, co akurat jest pod ręką.</p><h2>Z czego zbudować zdrowy lunch — zasada talerza</h2><p>Najprostszy sposób na zbilansowany posiłek to podział talerza na trzy części, bez liczenia kalorii i ważenia każdej porcji. Ta metoda sprawdza się zarówno przy gotowaniu w domu, jak i przy komponowaniu zestawu na wynos.</p><ul><li data-list-item-id="ef96e29f26efb3afb2c550f35feefc399"><strong>Połowa talerza — warzywa.</strong> Surowe lub gotowane, im więcej kolorów, tym lepiej. Dostarczają błonnika, witamin i objętości, która syci bez nadmiaru kalorii.</li><li data-list-item-id="e770c835ff5a1c045c07548a87bf67e6c"><strong>Jedna czwarta — białko.</strong> Chude mięso, ryba, jajka, twaróg, tofu, rośliny strączkowe. To składnik najsilniej wpływający na sytość i utrzymanie masy mięśniowej.</li><li data-list-item-id="e807c15987d172c4675339fee2277e55f"><strong>Jedna czwarta — węglowodany złożone.</strong> Kasza, brązowy ryż, pełnoziarnisty makaron, ziemniaki, pieczywo razowe. Stabilne źródło energii na popołudnie.</li><li data-list-item-id="e8c0319de2573b0f190729d7cb4868810"><strong>Dodatek tłuszczu.</strong> Łyżka oliwy, garść orzechów, kawałek awokado — wspiera wchłanianie witamin i poprawia smak.</li></ul><p>Taki schemat eliminuje najczęstszy błąd lunchu w pracy, czyli posiłek złożony niemal wyłącznie z węglowodanów: bułka, makaron z sosem na bazie śmietany, kanapka z białego pieczywa. Brak białka i warzyw oznacza szybki głód i sięganie po przekąskę w ciągu godziny.</p><h2>Produkty TAK i NIE — szybka ściąga</h2><p>Przygotowanie zdrowego lunchu zaczyna się przy zakupach. Poniższa tabela porządkuje wybory, które warto powtarzać, i te, które lepiej ograniczyć do wyjątków.</p><figure class="table"><table><thead><tr><td>Kategoria</td><td>Wybieraj częściej</td><td>Ograniczaj</td></tr></thead><tbody><tr><td>Węglowodany</td><td>Kasza gryczana, jaglana, brązowy ryż, pełnoziarnisty makaron, pieczywo razowe</td><td>Białe pieczywo, biały ryż, słodkie bułki, frytki</td></tr><tr><td>Białko</td><td>Pierś z kurczaka, indyk, ryby, jajka, twaróg, soczewica, ciecierzyca, tofu</td><td>Wędliny wysoko przetworzone, parówki, panierowane gotowce</td></tr><tr><td>Tłuszcze</td><td>Oliwa, olej rzepakowy, orzechy, pestki, awokado</td><td>Tłuszcze trans, majonezowe sosy w nadmiarze, smażone na głębokim oleju</td></tr><tr><td>Warzywa</td><td>Sezonowe, surowe i gotowane, kiszonki, mrożone mieszanki</td><td>Marynaty mocno solone, warzywa zatopione w ciężkim sosie</td></tr><tr><td>Napoje</td><td>Woda, herbata, woda z cytryną, niesłodzona kawa</td><td>Napoje gazowane, słodzone soki, energetyki</td></tr></tbody></table></figure><p>Drobna uwaga praktyczna: produkty z prawej kolumny nie są zakazane raz na zawsze. Chodzi o proporcje w skali tygodnia. Jeśli baza posiłków jest dobra, miejsce na okazjonalny deser czy ulubioną przekąskę zawsze się znajdzie — i nie zaburzy całości.</p><h2>Meal prep — gotuj raz, jedz przez kilka dni</h2><p>Najskuteczniejszą strategią zdrowego jedzenia w pracy jest meal prep, czyli przygotowanie posiłków z wyprzedzeniem. Zasada jest prosta: gotujesz większą porcję raz lub dwa razy w tygodniu, dzielisz na pojemniki i masz gotowy lunch bez codziennego zachodu.</p><h3>Jak zacząć w pięciu krokach</h3><ol><li data-list-item-id="ee8d230892e966c1cddce2022ab372310"><strong>Zaplanuj menu na 3–4 dni.</strong> Wybierz dwa, trzy dania, które dobrze znoszą przechowywanie — kasze, pieczone warzywa, gulasze, sałatki z trwałych składników.</li><li data-list-item-id="e5dd46b6d3fbc12b9e0a8b58c5ef29572"><strong>Zrób jedną listę zakupów.</strong> Kupowanie pod konkretny plan ogranicza marnowanie jedzenia i pokusę chwytania gotowców.</li><li data-list-item-id="e16e37a1f5490428b39996918e6b9fe14"><strong>Gotuj komponentami.</strong> Osobno upiecz białko, osobno ugotuj kaszę, osobno przygotuj warzywa. Łączenie ich w różnych kombinacjach daje odmianę bez nudy.</li><li data-list-item-id="ead79399222d31236d734eb0853ccc8a9"><strong>Zainwestuj w pojemniki.</strong> Szczelne, najlepiej szklane, z podziałem na sekcje. Ułatwiają porcjowanie i transport.</li><li data-list-item-id="ea44f0f6815271bf313b9e424b9f7b6df"><strong>Oznacz daty.</strong> Większość ugotowanych dań trzyma się w lodówce trzy, cztery dni; cięższe mięsne potrawy warto zamrozić.</li></ol><p>Meal prep ma jeszcze jeden, często niedoceniany efekt: eliminuje decyzję. Głód w środku dnia pcha do najszybszego dostępnego jedzenia, a gotowy pojemnik w torbie sprawia, że ten wybór jest już podjęty wcześniej, na spokojnie. To różnica między zaplanowanym posiłkiem a przypadkowym kąskiem z piekarni obok biura.</p><h2>Gdy nie masz czasu gotować — gotowe rozwiązania</h2><p>Nie każdy ma przestrzeń na cotygodniowe gotowanie. Dyżury, dojazdy, dzieci, praca po godzinach — realia bywają bezlitosne dla najlepszych postanowień. Wtedy z pomocą przychodzą rozwiązania, które zdejmują z głowy planowanie i przygotowanie, a jednocześnie pilnują bilansu składników.</p><p>Jedną z opcji jest catering pudełkowy dopasowany do rytmu dnia pracy. W tym modelu posiłki są skomponowane przez dietetyków, dostarczane pod adres i gotowe do zjedzenia bez przygotowania. Dla osób spędzających większość dnia poza domem sprawdzają się warianty oparte na dwóch posiłkach — na przykład&nbsp;<a href="https://lovecatering.pl/dieta/dieta-lunch/">dieta lunch 2 posiłki</a> w ofercie krakowskiego LOVE Catering to zestaw na około 750 kcal, pomyślany jako wsparcie energetyczne właśnie na godziny pracy, układany przez zespół pod okiem szefa kuchni z doświadczeniem w restauracjach nagradzanych gwiazdką Michelin i przygotowywany bez dodatku białego cukru. To rozwiązanie dla tych, którzy chcą jeść wartościowo, ale nie mają przestrzeni na codzienne gotowanie ani planowanie zakupów.</p><p>Niezależnie od tego, czy wybierzesz gotowanie samodzielne, czy gotowy serwis, warto zwrócić uwagę na kilka kryteriów jakości: realny udział warzyw, obecność pełnowartościowego białka, brak nadmiaru cukru i soli oraz dopasowanie kaloryczności do twojego trybu dnia. Gotowe posiłki bywają bardzo różne — od wartościowych po przeładowane sosami i solą — więc skład zawsze warto sprawdzić.</p><h2>Najczęstsze błędy i jak ich unikać</h2><p>Nawet osoby świadome zasad zdrowego odżywiania wpadają w te same pułapki w godzinach pracy. Oto najczęstsze z nich wraz z prostą korektą.</p><ul><li data-list-item-id="e9b52fe5aee02a58cc7793afb31818ac2"><strong>Pomijanie posiłku.</strong> „Nie mam czasu" kończy się napadem głodu i przejedzeniem później. Lepszy jest nawet skromny, ale zaplanowany lunch.</li><li data-list-item-id="e4afabefa6840aed0b5d766454980e598"><strong>Lunch przy biurku w pośpiechu.</strong> Jedzenie w biegu sprzyja przejadaniu się, bo sygnał sytości dociera z opóźnieniem. Dziesięć minut przerwy z dala od ekranu poprawia trawienie i koncentrację.</li><li data-list-item-id="e17968a854973be7bb4374f70274d8965"><strong>Płynne kalorie.</strong> Słodzona kawa, soki i napoje gazowane potrafią dostarczyć tyle energii, co dodatkowy posiłek, nie dając przy tym sytości.</li><li data-list-item-id="e8411d551993c3c770bb96737e4fa2544"><strong>Za mało białka.</strong> Posiłek bez wyraźnego źródła białka syci krótko i napędza podjadanie. Dodanie jajka, sera czy strączków zmienia bilans.</li><li data-list-item-id="e62299ed7bd757e04ee559a64330a9e4c"><strong>Brak wody.</strong> Pragnienie bywa mylone z głodem. Szklanka wody przed sięgnięciem po przekąskę często wystarcza.</li></ul><p>Korekta tych nawyków nie wymaga rewolucji. Wystarczy świadomie pilnować dwóch, trzech punktów naraz, a po kilku tygodniach stają się one automatyczne.</p><h2>Przekąski, które wspierają, a nie sabotują</h2><p>Między głównymi posiłkami pojawia się ochota na coś małego — to naturalne, zwłaszcza przy długim dniu pracy. Klucz w tym, żeby przekąska dorzucała wartości, a nie pustych kalorii. Dobre wybory to garść orzechów, jogurt naturalny, owoc, warzywa pokrojone w słupki z hummusem, kostka gorzkiej czekolady czy garść pestek.</p><p>Przekąski warto traktować jak element planu, a nie ratunek w panice. Jeśli wiesz, że około godziny 16:00 zwykle dopada cię głód, przygotuj coś wartościowego z wyprzedzeniem. To prosty sposób, by uniknąć automatu z batonami i utrzymać energię do końca zmiany — bez wyrzutów sumienia i bez popołudniowego spadku formy.</p><h2>Najczęściej zadawane pytania</h2><h3>Ile kalorii powinien mieć lunch do pracy?</h3><p>To zależy od całkowitego zapotrzebowania, trybu dnia i pozostałych posiłków. Przy pracy biurowej lunch zwykle mieści się w przedziale od kilkuset do około tysiąca kalorii. Ważniejszy od samej liczby jest skład: obecność białka, warzyw i węglowodanów złożonych. Posiłek dopasowany do aktywności po nim daje sytość bez senności.</p><h3>Czy lepiej jeść jeden większy posiłek, czy dwa mniejsze?</h3><p>Obie strategie działają, jeśli pilnujesz jakości i całkowitego bilansu dnia. Część osób woli jeden solidny lunch, inni dzielą energię na dwa lżejsze posiłki, co bywa wygodniejsze przy długim dniu pracy. Warto wybrać rozwiązanie, które łatwiej utrzymać na co dzień i które nie prowadzi do podjadania.</p><h3>Jak długo można przechowywać przygotowany lunch?</h3><p>Większość ugotowanych dań bezpiecznie przetrwa w lodówce trzy, cztery dni, pod warunkiem szybkiego schłodzenia i szczelnego pojemnika. Cięższe potrawy mięsne lepiej zamrozić w porcjach. Sałatki ze świeżych warzyw najlepiej smakują w ciągu jednego, dwóch dni, a sos warto dodawać tuż przed jedzeniem.</p><h3>Co zjeść na lunch, jeśli nie ma dostępu do mikrofalówki?</h3><p>Dobrze sprawdzają się dania jedzone na zimno: sałatki na bazie kaszy lub strączków, wrapy pełnoziarniste, kanapki z razowego pieczywa z warzywami i białkiem, jajka na twardo, twaróg z dodatkami. Termos pozwala też zabrać ciepłą zupę lub gulasz bez konieczności podgrzewania na miejscu.</p><h3>Jak uniknąć popołudniowego spadku energii?</h3><p>Najczęstszą przyczyną jest lunch oparty głównie na węglowodanach prostych, który wywołuje skok i spadek poziomu cukru. Dodanie białka i błonnika z warzyw stabilizuje energię. Pomaga też nawodnienie, krótka przerwa z dala od biurka i ograniczenie słodkich napojów w ciągu dnia.</p><p>Zdrowe jedzenie w ciągu dnia pracy sprowadza się do kilku powtarzalnych decyzji podjętych z wyprzedzeniem: dobrego planu, zbilansowanego talerza i zapasu, który nie zostawia miejsca na przypadek. Wystarczy zacząć od jednej zmiany w tygodniu, by po miesiącu zauważyć różnicę w energii i samopoczuciu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew stawia na spokój po transferowej gorączce. Czy stabilizacja zaprowadzi łodzian do ligowej czołówki?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 08:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czo-1784702713.png</url>
                        <title>Widzew stawia na spokój po transferowej gorączce. Czy stabilizacja zaprowadzi łodzian do ligowej czołówki?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</link>
                    </image><description>Jeszcze rok temu przy al. Piłsudskiego trwało transferowe trzęsienie ziemi. Miliony euro, reprezentanci krajów, rekordy ligi i marzenia o europejskich pucharach. Skończyło się walką o utrzymanie, czterema trenerami i czternastym miejscem. Przed nowym sezonem Widzew Łódź zmienia więc scenariusz. Zamiast kolejnej ofensywy zakupowej wybiera stabilizację, zgranie i spokój. Pytanie brzmi: czy ta droga wystarczy, by czerwono-biało-czerwoni rzeczywiście dołączyli do krajowej czołówki?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po poprzednim sezonie w Widzewie niewiele osób miało ochotę na kolejne wielkie deklaracje. Projekt, który miał przypominać szybki marsz ku dawnym czasom świetności, przez wiele miesięcy wyglądał raczej jak pociąg, w którym ktoś podczas jazdy zmieniał maszynistę, rozkład jazdy i część wagonów.</p><p>Właściciel klubu Robert Dobrzycki zainwestował w nowych zawodników ponad 100 mln zł. Do Łodzi przyjeżdżali reprezentanci Polski i innych krajów, a klub pobił transferowy rekord ekstraklasy. Sportowego efektu jednak nie było. Widzew zamiast spoglądać w stronę europejskich pucharów, do ostatnich kolejek walczył o pozostanie w lidze.</p><p>Ostatecznie zajął 14. miejsce. W trakcie jednego sezonu drużynę prowadziło czterech trenerów, a organizacyjny chaos stał się równie ważnym tematem jak forma piłkarzy.</p><h2>Koniec wielkich słów</h2><p>Nowe rozgrywki mają rozpocząć się według innej filozofii. Mniej fajerwerków, więcej konsekwencji. Mniej zmieniania wszystkiego naraz, więcej pracy nad tym, co już udało się zbudować.</p><p>Dobrzycki, który w letniej przerwie przejął również obowiązki prezesa, przyznał wprost, że poprzedni sezon był znacznie gorszy od oczekiwań i wyjątkowo stresujący. To ważna deklaracja, ponieważ w Widzewie po raz pierwszy od dawna nie próbuje się przykrywać błędów kolejną ofensywą medialną.</p><p>Największe zmiany nastąpiły w gabinetach. Za kwestie sportowe odpowiadają Łukasz Masłowski i Artur Płatek, czyli ludzie mający doświadczenie i wyrobioną pozycję w piłkarskim środowisku. Klub liczy, że profesjonalizacja pionu sportowego zakończy okres decyzji podejmowanych pod wpływem presji, emocji albo oczekiwań trybun.</p><p>Na stanowisku trenera pozostał Aleksandar Vuković, który objął Widzew w marcu 2026 roku i podpisał umowę do końca sezonu 2026/2027, z możliwością jej przedłużenia. Serbski szkoleniowiec zna ekstraklasę, zdobywał mistrzostwo Polski i od początku podkreślał, że chce zbudować drużynę będącą jednością, a nie jedynie zbiorem kosztownych nazwisk.</p><h2>Świderski ma być kimś więcej niż głośnym nazwiskiem</h2><p>Największym letnim transferem jest Karol Świderski. Reprezentant Polski wraca do ekstraklasy po ponad siedmiu latach występów w Grecji, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Podpisał kontrakt obowiązujący do 2029 roku.</p><p>W narodowych barwach rozegrał 51 spotkań i zdobył 14 bramek. Ma także doświadczenie z europejskich pucharów. Widzew nie sprowadza więc piłkarza, którego trzeba dopiero uczyć seniorskiego futbolu, ale zawodnika gotowego wziąć odpowiedzialność za ofensywę.</p><p>Świderski może dać łodzianom coś, czego brakowało im w poprzednim sezonie: regularność pod bramką przeciwnika, inteligentne poruszanie się między liniami i zdolność do zamieniania przeciętnych sytuacji w gole.</p><p>Nie jest klasyczną „dziewiątką”, która przez cały mecz czeka w polu karnym na dośrodkowanie. Potrafi zejść głębiej, współpracować z pomocnikami i tworzyć przestrzeń innym. Właśnie dlatego jego obecność może wpłynąć nie tylko na liczbę zdobytych bramek, ale na całą organizację gry ofensywnej.</p><p>Jednocześnie byłoby błędem oczekiwać, że sam Świderski rozwiąże wszystkie problemy. Napastnik reprezentacji Polski nie naprawi automatycznie tempa rozegrania, jakości na skrzydłach ani problemów z przejściem z obrony do ataku. Potrzebuje podań, ruchu partnerów i zespołu, który będzie potrafił wykorzystać jego doświadczenie.</p><h2>Stabilizacja jako największy transfer</h2><p>W poprzednich rozgrywkach Widzew miał wielu dobrych zawodników, ale przez długie okresy nie był drużyną. Zmiany trenerów oznaczały zmiany ustawienia, wymagań, hierarchii i sposobu bronienia. Piłkarze często wyglądali tak, jakby zamiast grać automatycznie, za każdym razem zastanawiali się, czego właściwie oczekuje od nich kolejny szkoleniowiec.</p><p>Dlatego pozostanie Vukovicia może być ważniejsze niż niejedno nowe nazwisko. Trener dostał pełny okres przygotowawczy, mógł poznać zawodników, uporządkować role i wprowadzić własne zasady.</p><p>Pod jego wodzą drużyna już w końcówce minionego sezonu poprawiła grę na własnym stadionie. Widzew zachował czyste konto w czterech z pięciu kolejnych spotkań u siebie i zdobył dziesięć punktów w czterech domowych meczach. To nie był jeszcze futbol porywający, ale był skuteczniejszy i bardziej uporządkowany.</p><p>W nowym sezonie właśnie organizacja gry może być największą przewagą łodzian. W ekstraklasie nie zawsze wygrywa zespół z najdroższą kadrą. Często wyżej kończy drużyna, która ma stabilny skład, jasno określone role i potrafi regularnie punktować w meczach z rywalami ze środka i dolnej części tabeli.</p><h2>Kadra nadal nie jest kompletna</h2><p>Oprócz Świderskiego Widzew sprowadził 22-letniego hiszpańskiego obrońcę Mario Garcíę, występującego ostatnio w Racingu Santander na zapleczu La Ligi.</p><p>Vuković nie ukrywa jednak, że potrzebuje kolejnych wzmocnień. Priorytetami pozostają środkowy pomocnik, skrzydłowy oraz ewentualnie drugi napastnik. Po urazie Carlosa Isaaca klub może szukać również bocznego obrońcy.</p><p>To właśnie środek pola może przesądzić o skali ambicji Widzewa. Bez zawodnika potrafiącego przyspieszyć grę, przenieść piłkę między formacjami i zapanować nad tempem meczu łodzianom może być trudno dominować nad przeciwnikami.</p><p>W poprzednim sezonie drużyna często miała problemy, gdy rywal oddawał jej inicjatywę. Widzew lepiej czuł się w spotkaniach intensywnych, opartych na walce, szybkich przejściach i energii trybun. Gorzej było wtedy, gdy należało cierpliwie rozmontować głęboko ustawioną obronę.</p><p>Jeśli Masłowskiemu i Płatkowi uda się sprowadzić kreatywnego pomocnika oraz skrzydłowego gwarantującego liczby, Widzew może rzeczywiście zbliżyć się do ścisłej czołówki. Bez tych transferów pozostanie zespołem groźnym, ale niekoniecznie zdolnym do utrzymania wysokiej formy przez cały sezon.</p><h2>Odejście Bukariego symbolem nowej polityki</h2><p>Z drużyny odszedł między innymi Osman Bukari, którego zimowy transfer kosztował około 5,5 mln euro i był rekordem polskiej ligi. Reprezentant Ghany został wypożyczony do Crvenej Zvezdy Belgrad.</p><p>Jego odejście może zaskakiwać, szczególnie że dobrze prezentował się w okresie przygotowawczym. Jest jednak również dowodem, że Widzew próbuje odejść od myślenia, według którego wysokość zapłaconej kwoty musi automatycznie gwarantować zawodnikowi miejsce w zespole.</p><p>Vuković zapowiedział kolejne rozstania. Klub nie chce blokować piłkarzy niezadowolonych ze swojej pozycji i zamierza ograniczyć kadrę do zawodników rzeczywiście gotowych walczyć o miejsce w składzie.</p><p>To rozsądne podejście. Zbyt szeroka kadra pełna rozczarowanych piłkarzy może stać się źródłem problemów w szatni. Szczególnie w klubie takim jak Widzew, gdzie każda porażka natychmiast urasta do rangi kryzysu, a każdy niezadowolony zawodnik szybko staje się bohaterem medialnych spekulacji.</p><h2>Sparingi budują optymizm, ale nie dają punktów</h2><p>Widzew zakończył okres przygotowawczy bez porażki. Pokonał Stal Rzeszów 4:0, Puszczę Niepołomice 2:0, Besiktas Stambuł 2:0 i FC Marchfeld Donauauen 4:3. Bezbramkowo zremisował z DAC 1904 Dunajska Streda.</p><p>Wyniki są obiecujące, zwłaszcza zwycięstwo nad Besiktasem. Pokazują, że zespół potrafi być skuteczny i dobrze zorganizowany. Nie należy jednak traktować ich jak zapowiedzi walki o mistrzostwo.</p><p>Letnie sparingi bywają jak zwiastuny filmowe — pokazują najlepsze sceny, ale nie zawsze mówią prawdę o całej produkcji. Drużyny znajdują się na różnych etapach przygotowań, trenerzy eksperymentują, a wynik jest zwykle mniej ważny niż obciążenia treningowe.</p><p>Znacznie ważniejsze będzie to, czy Widzew zachowa intensywność i organizację, gdy zacznie grać co tydzień pod presją punktów.</p><h2>Atut, którego nie da się kupić</h2><p>Widzew ponownie sprzedał wszystkie dostępne karnety. Ponad 15,5 tysiąca kibiców zapewni drużynie wsparcie, jakiego może pozazdrościć większość klubów ekstraklasy.</p><p>Stadion przy al. Piłsudskiego jest jednym z największych atutów łodzian, ale bywa również ciężarem. Gdy drużyna gra odważnie, trybuny potrafią ponieść ją do zwycięstwa. Kiedy jednak pojawia się chaos, niepewność i brak zaangażowania, presja błyskawicznie rośnie.</p><p>W poprzednim sezonie domowe mecze pomogły Widzewowi utrzymać się w lidze. Teraz klub musi zrobić kolejny krok i zacząć regularniej punktować na wyjazdach. Bez tego nie ma mowy o walce o wysokie miejsca.</p><h2>Na co naprawdę stać Widzew?</h2><p>W teorii Widzew ma wszystko, aby być czarnym koniem rozgrywek. Silnego właściciela, poprawiony pion sportowy, trenera znającego ligę, kilku reprezentantów Polski, doświadczonego napastnika i stadion wypełniony po brzegi.</p><p>Jednocześnie poprzedni sezon nauczył, że nazwiska, pieniądze i oczekiwania nie tworzą jeszcze drużyny.</p><p>Realnym celem powinno być miejsce w górnej połowie tabeli i pozostawanie w kontakcie z zespołami walczącymi o europejskie puchary. Lokaty od piątej do ósmej byłyby wyraźnym postępem i potwierdzeniem, że klub wyszedł z organizacyjnego chaosu.</p><p>Walka o podium jest możliwa, ale wymaga spełnienia kilku warunków. Świderski musi regularnie zdobywać bramki, Drągowski dawać pewność w bramce, defensywa utrzymać stabilność z końcówki poprzedniego sezonu, a klub powinien jeszcze wzmocnić środek pola i skrzydła.</p><p>Największym zagrożeniem pozostaje natomiast niecierpliwość. Jeśli po kilku słabszych meczach Widzew ponownie rozpocznie rewolucję, wymieni trenera albo zacznie nerwowo kupować kolejnych zawodników, szybko wróci do punktu wyjścia.</p><h2>Najpierw Motor</h2><p>Pierwszym sprawdzianem będzie niedzielne spotkanie z Motorem Lublin. Początek meczu zaplanowano na godzinę 17.30.</p><p>Jedno zwycięstwo nie potwierdzi jeszcze, że Widzew jest gotowy do walki o puchary. Jedna porażka również nie przekreśli całego projektu. Inauguracja pokaże jednak, czy drużyna potrafi przełożyć spokojny okres przygotowawczy na ligową intensywność.</p><p>Widzew nie potrzebuje dziś kolejnych obietnic. Potrzebuje punktów, powtarzalności i drużyny, z którą kibice będą mogli się utożsamić.</p><p>Po roku transferowej gorączki przy al. Piłsudskiego wybrano stabilizację. W świecie piłki brzmi to mało efektownie. Czasem jednak właśnie spokój, a nie kolejny rekordowy przelew, okazuje się początkiem prawdziwej odbudowy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zdrowie mózgu równie ważne jak zdrowie serca. Neurolog apeluje o profilaktykę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55943,zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55943,zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 08:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke-1784701300.png</url>
                        <title>Zdrowie mózgu równie ważne jak zdrowie serca. Neurolog apeluje o profilaktykę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55943,zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke</link>
                    </image><description>Zdrowie mózgu powinno być traktowane z taką samą powagą jak zdrowie serca czy profilaktyka nowotworowa – podkreśla prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Z okazji przypadającego 22 lipca Światowego Dnia Mózgu ekspertka przypomina, że codzienne decyzje dotyczące diety, ruchu, snu i kontroli podstawowych parametrów zdrowotnych mogą znacząco zmniejszyć ryzyko udaru, otępienia i innych chorób neurologicznych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Choroby mózgu coraz większym wyzwaniem</h2><p>Wydłużanie się życia jest jednym z największych osiągnięć współczesnej medycyny. Jednocześnie wiek pozostaje głównym niemodyfikowalnym czynnikiem ryzyka wielu chorób neurologicznych, które mogą prowadzić do niepełnosprawności, utraty samodzielności, pogorszenia jakości życia, a nawet śmierci.</p><p>Do najpoważniejszych schorzeń należą <strong>udar mózgu, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona oraz inne choroby neurozwyrodnieniowe</strong>. Wraz z wiekiem wzrasta również ryzyko padaczki. U osób starszych w ponad połowie przypadków jej przyczyną są choroby naczyniowe mózgu.</p><p>– Choroby mózgu należą do największych współczesnych wyzwań medycznych, społecznych i ekonomicznych – podkreśla prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.</p><p>Ekspertka zaznacza jednak, że choć nie mamy wpływu na wiek ani geny, możemy skutecznie ograniczać wiele innych czynników ryzyka.</p><h2>Ciśnienie, cholesterol i glukoza pod kontrolą</h2><p>Profilaktyka chorób neurologicznych w dużej mierze pokrywa się z profilaktyką chorób układu krążenia i nowotworów. Szczególne znaczenie ma kontrolowanie czynników ryzyka naczyniowego.</p><p>Regularne pomiary ciśnienia tętniczego, sprawdzanie poziomu cholesterolu i glukozy, leczenie nadciśnienia, cukrzycy, otyłości oraz zaburzeń lipidowych zmniejszają nie tylko ryzyko udaru mózgu. Mogą również ograniczać prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń poznawczych i otępienia.</p><p><strong>Udar mózgu jest stanem nagłym – podobnie jak zawał serca.</strong> W jego przypadku czas ma kluczowe znaczenie, a szybkie wezwanie pomocy może zdecydować o skuteczności leczenia, zachowaniu sprawności, a niekiedy także o przeżyciu pacjenta.</p><p>– Najskuteczniejsza terapia nie pomoże pacjentowi, który trafi do neurologa zbyt późno – przypomina specjalistka.</p><h2>Styl życia ma znaczenie dla mózgu</h2><p>Na zdrowie mózgu wpływają codzienne nawyki. Zalecana jest dieta bogata w warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i ryby. Ważne są także regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu, unikanie tytoniu, innych wyrobów nikotynowych oraz nadmiernego spożycia alkoholu.</p><p>Nie mniej istotna pozostaje aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie książek, nauka nowych umiejętności, rozwijanie zainteresowań, nauka języków obcych i utrzymywanie kontaktów z innymi ludźmi pomagają budować tak zwaną rezerwę poznawczą.</p><p>Jest ona swego rodzaju zabezpieczeniem mózgu, pozwalającym dłużej zachować jego sprawność pomimo postępujących z wiekiem zmian.</p><p>Według przytaczanych przez ekspertkę szacunków, <strong>ograniczenie modyfikowalnych czynników ryzyka może zapobiec lub opóźnić wystąpienie objawów nawet około 45 procent przypadków otępienia na świecie</strong>.</p><h2>Jedna profilaktyka dla serca, mózgu i nowotworów</h2><p>Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne oraz Polskie Towarzystwo Onkologiczne podjęły wspólne działania na rzecz profilaktyki chorób przewlekłych.</p><p>Przedstawiciele tych środowisk podkreślają, że nie należy oddzielać profilaktyki mózgu od profilaktyki serca czy nowotworów. Wiele najważniejszych czynników ryzyka jest wspólnych, a ich ograniczenie przynosi korzyści całemu organizmowi.</p><p>W maju 2026 roku prezesi trzech towarzystw podpisali wspólne stanowisko dotyczące wzmocnienia profilaktyki chorób przewlekłych. Towarzyszyła mu „10-tka zdrowia” – zestaw podstawowych zasad istotnych zarówno dla serca i mózgu, jak również dla ograniczania ryzyka chorób nowotworowych.</p><p>Prof. Sienkiewicz-Jarosz zwraca uwagę, że Polska nadal przeznacza na profilaktykę znacznie mniej niż inne państwa Unii Europejskiej. Według przedstawionych danych jest to 1,7 procent budżetu zdrowotnego, podczas gdy średnia unijna wynosi około 4 procent.</p><p>W przeliczeniu na jednego mieszkańca Polska wydaje na profilaktykę około 22 euro, wobec średniej unijnej wynoszącej 202 euro. Jednocześnie liczba zgonów możliwych do uniknięcia jest w naszym kraju o ponad 60 procent wyższa od średniej unijnej.</p><h2>Profilaktyka to inwestycja, nie koszt</h2><p>Zdaniem neurolog profilaktyki nie należy traktować wyłącznie jako wydatku. Jest ona inwestycją w dłuższe życie w zdrowiu, samodzielność osób starszych, lepszą jakość życia oraz większą odporność całego społeczeństwa.</p><p>Nie wszystkim chorobom neurologicznym można jednak obecnie zapobiegać. Dotyczy to między innymi choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego czy padaczek o podłożu genetycznym lub nieustalonej przyczynie.</p><p>Nie oznacza to jednak, że zdrowy styl życia nie ma w takich przypadkach znaczenia. Aktywność, odpowiednia dieta, sen i ograniczenie przewlekłego stresu wspierają funkcjonowanie organizmu. U osób, które już chorują, pomagają dłużej zachować sprawność i mogą wspierać efekty leczenia.</p><h2>Edukację trzeba rozpoczynać od najmłodszych lat</h2><p>Ekspertka podkreśla także znaczenie edukacji zdrowotnej. Wiedza o profilaktyce powinna iść w parze ze znajomością podstawowych objawów chorób neurologicznych.</p><p>Wczesne rozpoznanie niepokojących sygnałów pozwala szybciej wdrożyć leczenie. Dotyczy to szczególnie udaru mózgu, przy którym zwłoka może prowadzić do trwałego uszkodzenia mózgu i ciężkiej niepełnosprawności.</p><p>– Podstawowa wiedza o profilaktyce, objawach alarmowych i zasadach postępowania w sytuacji zagrożenia zdrowia powinna być przekazywana już od najmłodszych lat – zaznacza prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.</p><p>Światowy Dzień Mózgu ma przypominać, że na troskę o zdrowie neurologiczne nigdy nie jest za wcześnie ani za późno. Mózg, podobnie jak serce, wymaga regularnej profilaktyki, szybkiej reakcji na niepokojące objawy oraz świadomych, codziennych decyzji.</p><p>– Neurologia daje dziś coraz więcej możliwości. Potrafimy wcześniej rozpoznawać wiele chorób, coraz lepiej rozumiemy mechanizmy ich rozwoju i dysponujemy skuteczniejszym leczeniem niż jeszcze kilka lat temu. Jednocześnie ogromny wpływ na zdrowie mózgu mają nasze codzienne decyzje oraz warunki, w których żyjemy, pracujemy i starzejemy się – podsumowuje neurolog.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55942,22-lipca-w-kraju-i-na-swiecie-od-konstytucji-ksiestwa-warszawskiego-po-pamiec-o-ofiarach-zaglady</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55942,22-lipca-w-kraju-i-na-swiecie-od-konstytucji-ksiestwa-warszawskiego-po-pamiec-o-ofiarach-zaglady</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 07:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-22-lipca-w-kraju-i-na-swiecie-od-konstytucji-ksiestwa-warszawskiego-po-pamiec-o-ofiarach-zaglady-1784700427.png</url>
                        <title>22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55942,22-lipca-w-kraju-i-na-swiecie-od-konstytucji-ksiestwa-warszawskiego-po-pamiec-o-ofiarach-zaglady</link>
                    </image><description>Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Data 22 lipca przez dziesięciolecia była w Polsce obciążona polityczną symboliką PRL. To właśnie tego dnia uchwalono konstytucję Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, otwarto Pałac Kultury i Nauki oraz Stadion Dziesięciolecia. Jednak historia 22 lipca jest znacznie szersza. Prowadzi od Napoleona i Księstwa Warszawskiego, przez dramat warszawskiego getta, aż po rekordowy zjazd Andrzeja Bargiela z K2.</p><h2>Napoleon nadaje konstytucję Księstwu Warszawskiemu</h2><p><strong>219 lat temu, w 1807 roku, Napoleon Bonaparte nadał konstytucję Księstwu Warszawskiemu</strong>, państwu utworzonemu z części ziem odebranych Prusom.</p><p>Dokument wprowadzał m.in. formalną równość obywateli wobec prawa, znosił poddaństwo chłopów i ustanawiał nowoczesny, jak na ówczesne warunki, system administracyjny. Choć Księstwo Warszawskie istniało zaledwie kilka lat i pozostawało uzależnione od Francji, dla Polaków stało się namiastką własnej państwowości po rozbiorach.</p><h2>Janusz Korczak – człowiek, który stanął po stronie dziecka</h2><p><strong>148 lat temu, w 1878 roku, urodził się Janusz Korczak</strong> – lekarz, pedagog, pisarz i jeden z najważniejszych w historii obrońców praw dziecka.</p><p>Korczak sprzeciwiał się traktowaniu najmłodszych jak niedojrzałej własności dorosłych. Domagał się uznania ich godności, uczuć, prawa do błędu, tajemnicy i własnego zdania. Stworzył zakłady wychowawcze oparte na samorządności dzieci, a swoje poglądy popularyzował zarówno w publikacjach pedagogicznych, jak i w książkach, takich jak „Król Maciuś I”, „Bankructwo Małego Dżeka” czy „Kajtuś czarodziej”.</p><p>W 1942 roku odmówił opuszczenia wychowanków prowadzonego przez siebie Domu Sierot. Razem z dziećmi został wywieziony do niemieckiego obozu zagłady w Treblince.</p><h2>Pierwsze pogotowie ratunkowe w Warszawie</h2><p><strong>129 lat temu, w 1897 roku, rozpoczęła działalność pierwsza stacja pogotowia ratunkowego w Warszawie.</strong></p><p>Jej powstanie było odpowiedzią na gwałtowny rozwój miasta, rosnącą liczbę wypadków oraz potrzebę stworzenia zorganizowanego systemu szybkiej pomocy medycznej. Był to jeden z najważniejszych kroków w historii nowoczesnego ratownictwa medycznego na ziemiach polskich.</p><h2>Piłsudski i Sosnkowski trafiają do Magdeburga</h2><p><strong>109 lat temu, w 1917 roku, po kryzysie przysięgowym w Legionach Polskich władze niemieckie aresztowały Józefa Piłsudskiego i Kazimierza Sosnkowskiego.</strong></p><p>Obaj zostali osadzeni w twierdzy magdeburskiej. Kryzys był skutkiem odmowy złożenia przysięgi na wierność cesarzom Niemiec i Austro-Węgier przez część polskich legionistów. Internowanie Piłsudskiego paradoksalnie wzmocniło jego pozycję polityczną. Gdy w listopadzie 1918 roku wrócił do Warszawy, stał się centralną postacią odradzającej się Rzeczypospolitej.</p><h2>Autor pomnika Chopina</h2><p><strong>96 lat temu, w 1930 roku, zmarł Wacław Szymanowski</strong>, rzeźbiarz i malarz, autor jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich pomników – monumentu Fryderyka Chopina w warszawskich Łazienkach.</p><p>Szymanowski zaprojektował również pomnik Juliusza Słowackiego, który pierwotnie stanął w Krzemieńcu, a po latach został odtworzony we Wrocławiu.</p><h2>Początek wielkiej deportacji z warszawskiego getta</h2><p>Najtragiczniejsza karta dzisiejszego kalendarium została zapisana <strong>22 lipca 1942 roku</strong>. Tego dnia Niemcy rozpoczęli wielką akcję deportacyjną z warszawskiego getta.</p><p>Przez dwa miesiące około 254 tys. ludzi wywieziono do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Kolejnych 11 tys. skierowano do obozów pracy, a około 6 tys. zamordowano na miejscu. W getcie oficjalnie pozostawiono około 35 tys. osób. Kolejne 25 tys. ukrywało się poza niemiecką ewidencją.</p><p>Był to początek systematycznej likwidacji największego getta w okupowanej Europie.</p><p>W środę ulicami Warszawy przejdzie <strong>15. Marsz Pamięci</strong>, organizowany przez Żydowski Instytut Historyczny. Tegoroczne wydarzenie poświęcone jest kobietom warszawskiego getta: matkom, córkom, żonom, opiekunkom, działaczkom społecznym i gospodyniom, które w warunkach głodu, terroru i postępującej Zagłady próbowały podtrzymać życie rodzinne oraz społeczne.</p><p>Marsz rozpocznie się o godz. 18.00 przed pomnikiem Umschlagplatz. Jego uczestnicy przejdą ulicami Stawki, Smoczą i Dzielną na skwer im. Racheli Auerbach.</p><h2>Powojenna Warszawa zmieniała się właśnie 22 lipca</h2><p>Władze komunistyczne uczyniły z 22 lipca najważniejsze święto państwowe PRL. Datę tę wybierano więc na uroczyste otwieranie kolejnych inwestycji i oddawanie do użytku odbudowywanych części stolicy.</p><p><strong>77 lat temu, w 1949 roku</strong>, otwarto Trasę W-Z oraz most Śląsko-Dąbrowski. Na placu Zamkowym ponownie stanęła kolumna Zygmunta III Wazy.</p><p><strong>74 lata temu, w 1952 roku</strong>, oddano do użytku Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową. Tego samego dnia Sejm uchwalił Konstytucję PRL, zastępującą konstytucję marcową z 1921 roku. Ustawa zasadnicza była wzorowana na rozwiązaniach sowieckich i sankcjonowała polityczny system państwa podporządkowanego komunistycznej partii.</p><p><strong>73 lata temu, w 1953 roku</strong>, zakończono pierwszy etap odbudowy warszawskiego Starego Miasta. Mieszkańcom przekazano Rynek oraz część budynków przy ulicach Piwnej i Zapiecek.</p><p><strong>71 lat temu, w 1955 roku</strong>, otwarto Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina oraz Stadion Dziesięciolecia PRL. Pałac, nazywany przez jednych symbolem sowieckiej dominacji, a przez innych nieodłącznym elementem panoramy Warszawy, do dziś pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych budynków stolicy.</p><h2>Bargiel zjeżdża na nartach z K2</h2><p><strong>Osiem lat temu, w 2018 roku, Andrzej Bargiel jako pierwszy człowiek w historii zjechał na nartach ze szczytu K2.</strong></p><p>Polski skialpinista dokonał tego bez użycia dodatkowego tlenu. Jego wyczyn uznano za jedno z największych osiągnięć w historii światowego himalaizmu i narciarstwa wysokogórskiego.</p><p>Dziś w kraju</p><h2>Senat o Rzeczniku Praw Obywatelskich i „lex szarlatan”</h2><p>Przed południem rozpocznie się dwudniowe, 63. posiedzenie Senatu. Senatorowie mają zdecydować, czy wyrażą zgodę na powołanie <strong>Sylwii Gregorczyk-Abram na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich</strong>.</p><p>W porządku posiedzenia nie znalazło się natomiast głosowanie nad wyborem Mateusza Szpytmy na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Jego kandydaturę poparł wcześniej Sejm, jednak premier Donald Tusk zapowiedział, że senatorowie Koalicji Obywatelskiej jej nie zaakceptują.</p><p>Senatorowie wysłuchają także informacji ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącej realizacji europejskiego programu SAFE. Polska ma otrzymać w jego ramach środki na modernizację i dozbrojenie armii.</p><p>Ważnym punktem posiedzenia będzie nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określana jako <strong>„lex szarlatan”</strong>. Nowe przepisy mają ułatwić eliminowanie z rynku oraz internetu usług medycznych i paramedycznych sprzecznych z aktualną wiedzą naukową.</p><p>Rzecznik Praw Pacjenta ma zyskać możliwość wydawania publicznych ostrzeżeń oraz decyzji tymczasowych nakazujących natychmiastowe przerwanie działań zagrażających zdrowiu. Za naruszenie zbiorowych praw pacjentów ma grozić kara do miliona złotych, a za brak współpracy z rzecznikiem – do 100 tys. zł.</p><p>Senat zajmie się również regulacjami dotyczącymi energetyki jądrowej oraz ustawą wprowadzającą od 2027 roku Osobiste Konta Inwestycyjne. Oficjalny harmonogram potwierdza, że posiedzenie Senatu potrwa 22 i 23 lipca.</p><h2>Rząd zapowie kolejowe inwestycje</h2><p>O godz. 10.00 na dworcu Warszawa Zachodnia odbędzie się wydarzenie pod hasłem <strong>„Najnowocześniejsza w Europie – #NaszaKolej!”</strong>.</p><p>Wezmą w nim udział premier Donald Tusk, minister infrastruktury Dariusz Klimczak oraz wiceminister Piotr Malepszak, pełnomocnik rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego.</p><p>Spotkanie ma dotyczyć przywracania połączeń kolejowych likwidowanych w poprzednich latach, inwestycji infrastrukturalnych i zakupów nowoczesnego taboru. Według rządowych zapowiedzi program kolejowy ma służyć przede wszystkim walce z wykluczeniem komunikacyjnym oraz zwiększeniu liczby miejscowości posiadających dostęp do regularnych połączeń.</p><p>W połowie czerwca przedstawiono projekt Zintegrowanej Sieci Kolejowej, będący długofalowym planem rozwoju kolei po 2035 roku. Zakłada on budowę około 4,7 tys. kilometrów nowych linii oraz modernizację kolejnych 5,6 tys. kilometrów istniejących tras.</p><p>Dziś na świecie</p><h2>Norwegia pamięta o ofiarach zamachów</h2><p>W Norwegii przypada dziś <strong>15. rocznica zamachów w Oslo i na wyspie Utøya</strong>.</p><p>22 lipca 2011 roku skrajnie prawicowy terrorysta zdetonował bombę w dzielnicy rządowej w centrum Oslo. Zginęło osiem osób, a około 210 zostało rannych.</p><p>Następnie napastnik udał się na wyspę Utøya, gdzie odbywał się obóz młodzieżówki norweskiej Partii Pracy. Otworzył ogień do uczestników spotkania. Łącznie w obu atakach zamordował 77 osób, a ponad sto zostało rannych.</p><p>W Oslo i na Utøyi zaplanowano dziś państwowe uroczystości. O godz. 9.00 rozpocznie się ceremonia przed siedzibą norweskiego rządu, o godz. 11.00 nabożeństwo w katedrze w Oslo, a wieczorem obchody na wyspie.</p><p>Piętnaście lat po zamachach Norwegowie ponownie będą mówić o pamięci, demokracji i niebezpieczeństwie politycznego fanatyzmu. To ostrzeżenie pozostaje aktualne nie tylko w Norwegii. Historia raz jeszcze pokazuje, że słowa pełne pogardy mogą z czasem przestać być jedynie słowami.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nienawiść nie jest opinią. 22 lipca Europejski Dzień Wsparcia dla Ofiar Przestępstw z Nienawiści]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55932,nienawisc-nie-jest-opinia-22-lipca-europejski-dzien-wsparcia-dla-ofiar-przestepstw-z-nienawisci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55932,nienawisc-nie-jest-opinia-22-lipca-europejski-dzien-wsparcia-dla-ofiar-przestepstw-z-nienawisci</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 06:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nienawisc-nie-jest-opinia-22-lipca-europejski-dzien-wsparcia-dla-ofiar-przestepstw-z-nienawisci-1784641959.png</url>
                        <title>Nienawiść nie jest opinią. 22 lipca Europejski Dzień Wsparcia dla Ofiar Przestępstw z Nienawiści</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55932,nienawisc-nie-jest-opinia-22-lipca-europejski-dzien-wsparcia-dla-ofiar-przestepstw-z-nienawisci</link>
                    </image><description>Wyzwisko wypowiedziane na ulicy, groźba wysłana przez internet, zniszczony symbol religijny, pobicie człowieka tylko dlatego, że ma inne pochodzenie, kolor skóry lub wyznanie. Przestępstwa z nienawiści nie rodzą się nagle. Najczęściej zaczynają się od słów, pogardy i społecznego przyzwolenia. 22 lipca obchodzony jest Europejski Dzień Wsparcia dla Ofiar Przestępstw z Nienawiści.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie jest kolejna lekka „kartka z kalendarza”, którą można skwitować jednym zdaniem w mediach społecznościowych. Za tą datą stoją ludzkie tragedie, przemoc i historia pokazująca, dokąd może prowadzić nienawiść, gdy przestaje być prywatnym uprzedzeniem, a staje się programem działania.</p><p>Europejski Dzień Wsparcia dla Ofiar Przestępstw z Nienawiści obchodzony jest każdego roku 22 lipca. Jego celem jest upamiętnienie ofiar przemocy motywowanej uprzedzeniami, okazanie solidarności osobom pokrzywdzonym oraz przypomnienie, że rasizm, ksenofobia, antysemityzm i inne formy nienawiści nie są abstrakcyjnym problemem z telewizyjnych debat. Mogą pojawić się na ulicy, w szkole, miejscu pracy, lokalnej społeczności, a coraz częściej także w internecie.</p><h2>Data naznaczona tragedią</h2><p>Wybór 22 lipca ma głębokie znaczenie historyczne. Tego dnia w 1942 roku niemieckie władze okupacyjne rozpoczęły wielką akcję deportacyjną z getta warszawskiego. Tysiące Żydów wywożono do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Był to jeden z najbardziej tragicznych etapów realizacji Holocaustu na ziemiach polskich.</p><p>Ta sama data przywołuje również wydarzenia z Norwegii z 2011 roku. W wyniku zamachu bombowego w Oslo oraz strzelaniny na wyspie Utøya zginęło 77 osób. Sprawca kierował się skrajnie prawicową ideologią i nienawiścią wobec przeciwników politycznych oraz społeczeństwa wielokulturowego.</p><p>Te wydarzenia dzielą dziesięciolecia, państwa i skala zbrodni. Łączy je jednak ten sam mechanizm: najpierw pojawia się język wykluczenia, później odczłowieczanie całych grup, a na końcu przemoc. Historia wielokrotnie pokazała, że słowa potrafią być jak iskra rzucona na wysuszone pole.</p><h2>Czym jest przestępstwo z nienawiści?</h2><p>Nie każde obraźliwe zachowanie jest automatycznie przestępstwem z nienawiści. Pojęcie to odnosi się do czynu zabronionego, którego wybór ofiary lub celu wynika z uprzedzenia sprawcy wobec określonej grupy społecznej.</p><p>Ofiarą może zostać człowiek zaatakowany ze względu na rzeczywiste albo przypisywane mu pochodzenie narodowe lub etniczne, rasę, kolor skóry, religię, bezwyznaniowość czy inne cechy, z którymi sprawca wiąże swoją wrogość. Charakterystyczne jest to, że napastnik często nie atakuje konkretnej osoby za to, co zrobiła, ale za to, kim – w jego przekonaniu – jest.</p><p>Przestępstwo z nienawiści uderza więc podwójnie. Bezpośrednio krzywdzi ofiarę, ale równocześnie wysyła groźny komunikat do całej społeczności: „Nie jesteście tutaj bezpieczni”.</p><h2>Co mówi polskie prawo?</h2><p>Polski Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność za szereg zachowań motywowanych nienawiścią.</p><p><strong>Artykuł 119 Kodeksu karnego</strong> penalizuje stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej wobec osoby albo grupy osób z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej lub wyznaniowej, a także z powodu bezwyznaniowości.</p><p>Z kolei <strong>art. 256 Kodeksu karnego</strong> dotyczy między innymi publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych. Przepis obejmuje również propagowanie ustroju totalitarnego oraz rozpowszechnianie przedmiotów i treści służących promowaniu takich ideologii.</p><p><strong>Artykuł 257 Kodeksu karnego</strong> przewiduje karę za publiczne znieważenie grupy ludności albo konkretnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej lub wyznaniowej, a także za naruszenie nietykalności cielesnej z takich powodów.</p><p>Ochronę przed przemocą i dyskryminacją uzupełniają również inne przepisy, dotyczące między innymi gróźb karalnych, uporczywego nękania, zniesławienia, naruszenia nietykalności cielesnej, pobicia czy zniszczenia mienia.</p><p>Granica między dopuszczalną, nawet ostrą wypowiedzią a czynem zabronionym zależy od treści, kontekstu, intencji sprawcy i okoliczności zdarzenia. Wolność słowa nie oznacza jednak prawa do grożenia, nawoływania do przemocy ani publicznego szczucia na ludzi z powodu ich pochodzenia czy wyznania.</p><h2>Internet nie jest przestrzenią poza prawem</h2><p>Współczesna nienawiść często nie maszeruje już ulicą w mundurze. Siedzi przed ekranem komputera, publikuje komentarze z anonimowego konta, tworzy obraźliwe memy, wysyła groźby i rozpowszechnia nieprawdziwe informacje o całych grupach społecznych.</p><p>Anonimowość w sieci bywa jednak złudna. Komentarz, wiadomość, film lub grafika mogą stanowić dowód w postępowaniu. Administratorzy portali, operatorzy usług i organy ścigania dysponują narzędziami pozwalającymi ustalić autora publikacji.</p><p>Dlatego osoby doświadczające gróźb lub nienawistnych ataków powinny zabezpieczać materiał dowodowy: wykonywać zrzuty ekranu, zapisywać adresy stron, daty publikacji, nazwy kont i treść wiadomości. W przypadku bezpośredniego zagrożenia należy dzwonić pod numer alarmowy 112.</p><p>Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa można złożyć na policji albo w prokuraturze. Warto dokładnie opisać nie tylko sam czyn, lecz także okoliczności wskazujące, że motywem sprawcy była niechęć do określonej narodowości, grupy etnicznej, religii czy innej cechy ofiary.</p><h2>Najgroźniejsze jest przyzwyczajenie</h2><p>Problem nie zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zostaje pobity. Zaczyna się wcześniej – gdy obrażanie ludzi staje się elementem codziennej rozmowy, gdy publiczne szczucie jest traktowane jako „wyrazisty styl”, a odczłowieczający język przynosi popularność w mediach społecznościowych.</p><p>W małej społeczności skutki mogą być szczególnie dotkliwe. Ofiara i sprawca często mieszkają obok siebie, spotykają się w sklepie, szkole, urzędzie albo zakładzie pracy. Pokrzywdzony może obawiać się reakcji sąsiadów, utraty zatrudnienia lub dalszego napiętnowania. Dlatego tak ważna jest postawa świadków.</p><p>Milczenie nie zawsze jest neutralnością. Czasem staje się wygodnym alibi dla agresora.</p><p>Reakcja nie musi oznaczać wdawania się w niebezpieczną konfrontację. Może polegać na wezwaniu pomocy, udokumentowaniu zdarzenia, zgłoszeniu treści administratorowi serwisu, złożeniu zeznań lub zwyczajnym okazaniu wsparcia osobie, która została zaatakowana.</p><h2>Ofiara nie powinna zostawać sama</h2><p>Przestępstwo motywowane nienawiścią może pozostawić skutki znacznie poważniejsze niż widoczne obrażenia. Pokrzywdzeni często odczuwają lęk, wstyd, bezradność i utratę poczucia bezpieczeństwa. Zaczynają unikać miejsc publicznych, ukrywać swoją tożsamość albo rezygnować z aktywności społecznej.</p><p>Dlatego potrzebna jest nie tylko reakcja karna, ale również pomoc psychologiczna, prawna i społeczna. Najgorszym rozwiązaniem jest przerzucanie odpowiedzialności na ofiarę pytaniami: „Po co tam poszedłeś?”, „Dlaczego tak wyglądałaś?”, „Czy musiałeś o tym mówić publicznie?”.</p><p>Odpowiedzialność za przemoc ponosi sprawca. Nie człowiek, który stał się jej celem.</p><h2>Nienawiść nie pojawia się znikąd</h2><p>Europejski Dzień Wsparcia dla Ofiar Przestępstw z Nienawiści powinien być również chwilą namysłu nad językiem debaty publicznej. Słowa polityków, dziennikarzy, liderów opinii i użytkowników mediów społecznościowych mają znaczenie. Nie każda brutalna wypowiedź prowadzi do przemocy, ale każda może przesunąć granicę tego, co społecznie akceptowalne.</p><p>Albert Camus pisał w „Dżumie”, że bakcyl zarazy nigdy nie umiera ani nie znika. Może przez dziesiątki lat drzemać w meblach i bieliźnie, cierpliwie czekać w pokojach, piwnicach i walizkach.</p><p>Podobnie jest z nienawiścią. Nie znika raz na zawsze. Powraca, gdy społeczeństwo przestaje reagować, gdy uprzedzenie zostaje przebrane za żart, a przemoc za „odważne mówienie prawdy”.</p><p><strong>22 lipca przypomina, że solidarność z ofiarami nie może ograniczać się do symbolicznego wpisu. Musi oznaczać realną reakcję, egzekwowanie prawa oraz sprzeciw wobec przemocy – niezależnie od tego, kogo dotyka i z której strony politycznego sporu przychodzi.</strong></p><p>Bo nienawiść nie jest poglądem. A godność człowieka nie podlega głosowaniu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojna wciąż ukryta pod ściółką. Niewybuchy odnalezione w lasach Nadleśnictwa Opoczno]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55941,wojna-wciaz-ukryta-pod-sciolka-niewybuchy-odnalezione-w-lasach-nadlesnictwa-opoczno</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55941,wojna-wciaz-ukryta-pod-sciolka-niewybuchy-odnalezione-w-lasach-nadlesnictwa-opoczno</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 21:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wojna-wciaz-ukryta-pod-sciolka-niewybuchy-odnalezione-w-lasach-nadlesnictwa-opoczno-1784698460.png</url>
                        <title>Wojna wciąż ukryta pod ściółką. Niewybuchy odnalezione w lasach Nadleśnictwa Opoczno</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55941,wojna-wciaz-ukryta-pod-sciolka-niewybuchy-odnalezione-w-lasach-nadlesnictwa-opoczno</link>
                    </image><description>Ponad osiemdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej ziemia wciąż nie powiedziała ostatniego słowa. Na terenie lasów Nadleśnictwa Opoczno odnaleziono niewybuchy pochodzące z czasów wojny. To nie tylko ostrzeżenie dla spacerowiczów, rowerzystów i grzybiarzy. To także kolejny dowód na to, że historia regionu nadal leży płytko pod leśną ściółką — zardzewiała, milcząca, ale wciąż śmiertelnie niebezpieczna.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przekazany mieszkańcom komunikat jest jednoznaczny: przedmiotów przypominających pociski, granaty, miny lub inne elementy uzbrojenia nie wolno dotykać, przenosić ani próbować samodzielnie zabezpieczać. Należy oddalić się na bezpieczną odległość i natychmiast powiadomić służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.</p><p>W przypadku niewybuchów nie istnieje coś takiego jak „stare, więc bezpieczne”. Upływ czasu nie musi pozbawiać amunicji jej właściwości. Przeciwnie — skorodowane zapalniki i uszkodzone mechanizmy mogą być niestabilne, a przypadkowe uderzenie, przesunięcie czy próba oczyszczenia znaleziska mogą zakończyć się tragedią.</p><h2>Lasy, które pamiętają front</h2><p>Odnajdywanie wojennych pozostałości w okolicach Opoczna nie jest historycznym przypadkiem ani osobliwością. We wrześniu 1939 roku cały region znalazł się na trasie gwałtownego niemieckiego uderzenia, prowadzonego przez ziemię piotrkowską i tomaszowską w kierunku Warszawy.</p><p>Opoczno zostało zajęte przez Wehrmacht 7 września 1939 roku, po wcześniejszych ciężkich bombardowaniach. Rejon miasta znajdował się w pasie działań Armii „Prusy”, której jednostki próbowały powstrzymać niemieckie natarcie między Piotrkowem Trybunalskim a Tomaszowem Mazowieckim. Walki, naloty oraz przemieszczanie się dużych oddziałów oznaczały wykorzystanie ogromnych ilości amunicji artyleryjskiej, bomb lotniczych, granatów i pocisków różnego kalibru.</p><p>Zaledwie dzień wcześniej, 6 września 1939 roku, rozegrała się bitwa pod Tomaszowem Mazowieckim. Polska 13. Dywizja Piechoty próbowała zatrzymać dwie niemieckie dywizje pancerne XVI Korpusu. Całodniowe, krwawe walki zakończyły się przełamaniem polskiej obrony i odwrotem naszych oddziałów. Według historycznych zestawień polskie straty sięgały setek zabitych i ponad tysiąca rannych.</p><p>Bombardowany był również sam Tomaszów Mazowiecki. Niemieckie naloty rozpoczęły się już 1 września. W kolejnych dniach bomby spadały na domy, fabryki, ulice, a nawet wozy strażackie. Wojna nie miała tu charakteru odległego widowiska obserwowanego przez lornetkę. Przetoczyła się przez miasta, wsie, drogi i kompleksy leśne regionu.</p><h2>Las był drogą, schronieniem i polem walki</h2><p>Po zakończeniu kampanii wrześniowej lasy ziemi opoczyńskiej nie przestały być terenem działań zbrojnych. Stały się schronieniem dla żołnierzy podziemia, miejscem przemarszu oddziałów, organizowania zasadzek, magazynowania broni i prowadzenia akcji przeciwko okupantowi.</p><p>Już wiosną 1940 roku w regionie działał Oddział Wydzielony Wojska Polskiego majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Jego żołnierze operowali na pograniczu powiatów opoczyńskiego, koneckiego i przysuskiego. Niemieckie obławy oraz walki z oddziałem „Hubala” objęły liczne kompleksy leśne i wsie. Późniejsze represje, nazwane pacyfikacjami hubalowskimi, dotknęły 31 miejscowości, a ich ofiarą padły setki mieszkańców.</p><p>W następnych latach w lasach działały oddziały Armii Krajowej i innych formacji partyzanckich. Broń i amunicję ukrywano w ziemi, prowizorycznych składach, leśnych bunkrach i zamaskowanych schowkach. Część została wykorzystana, część przejęli Niemcy, a część mogła pozostać w terenie. Do tego dochodziły niewypały po walkach, porzucone pociski oraz amunicja pozostawiana podczas odwrotu wojsk niemieckich i ofensywy Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku.</p><p>To właśnie dlatego niewybuch odnaleziony dziś podczas spaceru nie musi pochodzić wyłącznie z jednego konkretnego starcia. Może być śladem kampanii wrześniowej, okupacyjnej obławy, działalności partyzanckiej albo walk ze stycznia 1945 roku.</p><h2>Ziemia powoli odsłania niebezpieczną przeszłość</h2><p>Wojenne pozostałości mogą przez dziesięciolecia spoczywać niewidoczne pod ziemią. Dopiero erozja, ulewny deszcz, działalność zwierząt, prace leśne, budowa drogi, wycinka drzew albo zwykłe rozgrzebanie ściółki sprawiają, że metalowy przedmiot pojawia się na powierzchni.</p><p>Najczęściej znalezisko wygląda niepozornie: jest pokryte rdzą, błotem i nalotem, czasami przypomina fragment rury, puszkę albo kawałek maszyny. To właśnie ta pozorna zwyczajność może uśpić ostrożność. Szczególnie niebezpieczna bywa ciekawość dzieci oraz osób próbujących zabrać przedmiot jako wojenną „pamiątkę”.</p><p>Nie wolno też kierować się poradami znalezionymi w internecie ani próbować samodzielnie ustalać rodzaju amunicji. Ocena, czy znaleziony przedmiot rzeczywiście jest niewybuchem, należy do policji i wojskowego patrolu saperskiego.</p><h2>Nie dotykać. Nie zabierać. Nie sprawdzać</h2><p>Po zauważeniu podejrzanego przedmiotu należy przede wszystkim zachować spokój. Nie wolno go podnosić, odkopywać, obracać, uderzać ani polewać wodą. Nie należy również podejmować prób przewiezienia go na komisariat czy do jednostki straży pożarnej.</p><p>Trzeba zapamiętać miejsce, oddalić się, ostrzec znajdujące się w pobliżu osoby i zadzwonić pod numer 112. Operatorowi należy możliwie dokładnie opisać lokalizację oraz wygląd przedmiotu. Jeżeli można to zrobić bez zbliżania się do znaleziska, pomocne może być wskazanie charakterystycznego punktu terenowego lub współrzędnych z telefonu.</p><p>Każdy znaleziony pocisk powinien być traktowany jak sprawny i gotowy do eksplozji — niezależnie od tego, czy przeleżał w ziemi rok, kilkadziesiąt lat czy całą ludzką epokę.</p><h2>Historia nie zawsze znajduje się w muzealnej gablocie</h2><p>Niewybuchy odnalezione w lasach Nadleśnictwa Opoczno są swoistymi kapsułami czasu, ale nie takimi, które wolno otwierać. Nie przypominają spokojnych eksponatów stojących za szkłem. Są raczej ostatnimi, zagubionymi żołnierzami dawnej wojny — pozbawionymi mundurów, nazwisk i sztandarów, lecz nadal zdolnymi zabijać.</p><p>Dla mieszkańców regionu komunikat powinien być czymś więcej niż jednorazowym ostrzeżeniem. Ziemia opoczyńska i tomaszowska była areną ciężkich walk, nalotów, działań partyzanckich i wojskowych przemarszów. Takie miejsca przez wiele kolejnych dekad mogą ujawniać amunicję i elementy uzbrojenia.</p><p>Dlatego podczas leśnych spacerów, wypraw rowerowych czy grzybobrania warto patrzeć pod nogi nie tylko z powodu korzeni i śliskich liści. Czasami spod mchu wygląda bowiem historia. I nie zawsze jest to historia, której można bezpiecznie dotknąć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Prawie 73 mln zł do rozdysponowania. Rusza nabór dla gmin z Obszaru Transformacji!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55940,prawie-73-mln-zl-do-rozdysponowania-rusza-nabor-dla-gmin-z-obszaru-transformacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55940,prawie-73-mln-zl-do-rozdysponowania-rusza-nabor-dla-gmin-z-obszaru-transformacji</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 19:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-prawie-73-mln-zl-do-rozdysponowania-rusza-nabor-dla-gmin-z-obszaru-transformacji-1784657327.jpg</url>
                        <title>Prawie 73 mln zł do rozdysponowania. Rusza nabór dla gmin z Obszaru Transformacji!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55940,prawie-73-mln-zl-do-rozdysponowania-rusza-nabor-dla-gmin-z-obszaru-transformacji</link>
                    </image><description>Województwo łódzkie wkracza w etap głębokich zmian przemysłowych. Najważniejszym punktem nadchodzących tygodni jest nabór na projekty badawczo-rozwojowe (B+R) oraz inwestycje produkcyjne na Obszarze Transformacji. Celem jest stworzenie innowacyjnego i odpornego na zmiany regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Wielka szansa na wielkie zmian</strong></p><p style="text-align:justify;">Pula środków w naborze wynosi prawie 73 miliony złotych. O wsparcie mogą ubiegać się wyłącznie duże przedsiębiorstwa planujące realizację projektu na terenie 35 gmin wokół Bełchatowa. Najważniejszym wymogiem konkursu jest to, aby głównym i jedynym celem projektu nie były badania B+R. Należy połączyć je z wdrożeniem produktu na rynek. Maksymalny poziom dofinansowania może wynieść do 68% kosztów kwalifikowalnych</p><p style="text-align:justify;"><strong>Kiedy i gdzie składać wnioski?</strong></p><p style="text-align:justify;">Nabór prowadzony przez Centrum Obsługi Przedsiębiorcy potrwa do 4 września 2026 roku. Przedsiębiorcy mogą liczyć na wsparcie w zakresie technologii wspierających gospodarkę neutralną klimatycznie. Sukcesy takich firm jak Bestgum, która dzięki dotacjom zainwestowała między innymi w nowoczesne linie do recyklingu odpadów gumowych, pokazują, że sprawiedliwa transformacja to realna droga do budowy nowoczesnego przemysłu poza sektorem węglowym</p><p style="text-align:justify;">Wsparcie już wkrótce trafi do beneficjentów. To miliony, które pomogą stworzyć innowacyjny i odporny region. Więcej informacji o naborach znajduje się na stronie funduszeue.lodzkie.pl</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kontrola drogowa w Opocznie doprowadziła do ujawnienia metamfetaminy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55939,kontrola-drogowa-w-opocznie-doprowadzila-do-ujawnienia-metamfetaminy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55939,kontrola-drogowa-w-opocznie-doprowadzila-do-ujawnienia-metamfetaminy</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 19:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kontrola-drogowa-w-opocznie-doprowadzila-do-ujawnienia-metamfetaminy-1784655909.png</url>
                        <title>Kontrola drogowa w Opocznie doprowadziła do ujawnienia metamfetaminy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55939,kontrola-drogowa-w-opocznie-doprowadzila-do-ujawnienia-metamfetaminy</link>
                    </image><description>Rutynowa kontrola drogowa w Opocznie zakończyła się zatrzymaniem 36-letniego mężczyzny. Policjanci ujawnili przy nim substancję, która po wstępnym badaniu została określona jako metamfetamina.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kontrola drogowa i reakcja funkcjonariuszy</h2><p>Do zdarzenia doszło 20 lipca 2026 roku w Opocznie. Policjanci z Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji zatrzymali do kontroli samochód osobowy, którym podróżowały cztery osoby. W trakcie legitymowania uwagę funkcjonariuszy zwróciło zachowanie jednego z pasażerów, co stało się podstawą do przeprowadzenia dokładniejszej kontroli.</p><p>Tego rodzaju sytuacje pokazują, że nawet rutynowe działania drogowe mogą szybko przybrać poważniejszy charakter. <strong>Czujność policjantów</strong> i obserwacja zachowania osób uczestniczących w kontroli często odgrywają kluczową rolę w ujawnianiu przestępstw, które początkowo nie są związane bezpośrednio z samym ruchem drogowym.</p><h2>Ujawnienie substancji i zatrzymanie 36-latka</h2><p>W trakcie wykonywanych czynności okazało się, że 36-letni mężczyzna miał przy sobie substancje zabronione. Został zatrzymany i przewieziony do jednostki Policji, gdzie przeprowadzono dalsze czynności procesowe. Wstępne badanie zabezpieczonych środków wykazało, że była to metamfetamina.</p><p>Sprawa zakończyła się przedstawieniem mężczyźnie zarzutu posiadania substancji psychotropowych. Z policyjnego komunikatu wynika, że sprawa będzie miała swój dalszy ciąg przed sądem. To kolejny przykład interwencji, w której pozornie zwyczajna kontrola prowadzi do ujawnienia czynu zabronionego.</p><h2>Jakie konsekwencje może ponieść zatrzymany</h2><p>Za posiadanie substancji psychotropowych grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. O ostatecznej odpowiedzialności 36-latka zdecyduje sąd, który oceni materiał dowodowy zgromadzony w sprawie oraz okoliczności zdarzenia.</p><p>Z lokalnej perspektywy to również sygnał, że działania służb w regionie nie ograniczają się wyłącznie do reagowania na zgłoszenia, ale obejmują także bieżące kontrole i prewencję. <strong>Takie interwencje mają znaczenie nie tylko procesowe, lecz także prewencyjne</strong>, ponieważ pokazują, że naruszenia prawa mogą zostać ujawnione podczas codziennych policyjnych działań.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Skuter wywrócił się na Zalewie Sulejowskim. Policyjni wodniacy ruszyli z pomocą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55938,skuter-wywrocil-sie-na-zalewie-sulejowskim-policyjni-wodniacy-ruszyli-z-pomoca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55938,skuter-wywrocil-sie-na-zalewie-sulejowskim-policyjni-wodniacy-ruszyli-z-pomoca</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 19:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-skuter-wywrocil-sie-na-zalewie-sulejowskim-policyjni-wodniacy-ruszyli-z-pomoca-1784655126.png</url>
                        <title>Skuter wywrócił się na Zalewie Sulejowskim. Policyjni wodniacy ruszyli z pomocą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55938,skuter-wywrocil-sie-na-zalewie-sulejowskim-policyjni-wodniacy-ruszyli-z-pomoca</link>
                    </image><description>Policyjni wodniacy z Tomaszowa Mazowieckiego pomogli dwóm osobom, których skuter wodny wywrócił się na Zalewie Sulejowskim. 29-letni sternik oraz jego 23-letnia pasażerka nie byli w stanie samodzielnie postawić jednostki i bezpiecznie dotrzeć do brzegu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do zdarzenia doszło <strong>16 lipca 2026 roku około godziny 14.05 w zatoce Tresta</strong>. Pełniący służbę na Zalewie Sulejowskim funkcjonariusze sezonowej komórki wodnej — <strong>asp. szt. Michał Domagała oraz sierż. Filip Druszcz</strong> — zauważyli wywrócony skuter i natychmiast ruszyli z pomocą.</p><p>Policjanci zabrali na pokład policyjnej jednostki 23-letnią pasażerkę, a następnie pomogli 29-letniemu sternikowi obrócić skuter i ponownie na niego wsiąść.</p><p>Oboje mieli założone kamizelki asekuracyjne. Dzięki temu nie odnieśli obrażeń i nie wymagali pomocy medycznej.</p><h2>Wysoka fala przewróciła skuter</h2><p>Jak ustalili funkcjonariusze, przyczyną zdarzenia była wysoka boczna fala, wytworzona przez przepływającą w pobliżu motorówkę.</p><p>Po postawieniu skutera okazało się, że jego silnika nie można uruchomić. Policjanci zabrali sternika na pokład łodzi służbowej, a uszkodzoną jednostkę odholowali do przystani w Smardzewicach.</p><p>Interwencja po raz kolejny pokazała, jak duże znaczenie dla bezpieczeństwa wypoczywających ma obecność policyjnych wodniaków na Zalewie Sulejowskim.</p><p>Funkcjonariusze sezonowej komórki wodnej pełnią służbę przez cały okres letni. Czuwają nad bezpieczeństwem żeglarzy, motorowodniaków, wędkarzy oraz wszystkich osób korzystających z wypoczynku nad wodą.</p><p>Policjanci reagują na zagrożenia i zdarzenia losowe, prowadzą także działania profilaktyczne. Ich obecność to nie tylko kontrole i egzekwowanie przepisów, lecz przede wszystkim szybka pomoc w sytuacjach, od których może zależeć zdrowie, a nawet życie osób przebywających na wodzie.</p><p><strong>Źródło: asp. szt. Aleksandra Cieślak, Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Utalentowany robotnik z Tomaszowa trafił do szkoły malarskiej w Warszawie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55937,utalentowany-robotnik-z-tomaszowa-trafil-do-szkoly-malarskiej-w-warszawie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55937,utalentowany-robotnik-z-tomaszowa-trafil-do-szkoly-malarskiej-w-warszawie</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 19:03:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-utalentowany-robotnik-z-tomaszowa-trafil-do-szkoly-malarskiej-w-warszawie-1784654010.png</url>
                        <title>Utalentowany robotnik z Tomaszowa trafił do szkoły malarskiej w Warszawie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55937,utalentowany-robotnik-z-tomaszowa-trafil-do-szkoly-malarskiej-w-warszawie</link>
                    </image><description>W październiku 1932 roku „Ilustrowany Głos Tomaszowski” opisał historię Zygmunta Prycla, młodego robotnika zatrudnionego w Tomaszowskiej Fabryce Sztucznego Jedwabiu. Jego talent malarski odkryto przypadkowo, a później potwierdzili go profesorowie z Łodzi i Warszawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gazeta pisała, że Prycel „przejawia niezwykłe zdolności malarskie”, szczególnie w dziedzinie portretu. Zainteresowała się nim pani Smulska, która pomogła pokazać jego prace osobom związanym ze środowiskiem artystycznym.</p><p>Po pozytywnych ocenach sprawą zajęła się dyrekcja fabryki. Zarząd TFSJ postanowił ufundować młodemu robotnikowi stypendium i umożliwić mu naukę w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Pokryto także koszty podróży oraz przewiezienia obrazów, które miały zostać przedstawione komisji kwalifikacyjnej.</p><p>„Bez zaprzeczenia młody robotnik przejawia prawdziwy talent malarski” – podkreślał autor tekstu. Dodawał też, że decyzja władz fabryki była kolejnym przykładem jej „ofiarnych i humanitarnych poczynań”.</p><p>Historia Zygmunta Prycla pokazuje, że przedwojenne zakłady przemysłowe nie ograniczały się wyłącznie do zatrudniania ludzi. W tym przypadku fabryka pomogła pracownikowi zdobyć wykształcenie i rozwinąć zdolności, których bez wsparcia finansowego prawdopodobnie nie mógłby wykorzystać.</p><p>Nie wiadomo, jak potoczyły się dalsze losy młodego malarza. Zachowany artykuł pozostaje jednak ciekawym świadectwem życia społecznego i przemysłowego Tomaszowa w okresie międzywojennym.</p><blockquote><h3>Utalentowany robotnik tomaszowski wstępuje do szkoły malarskiej w Warszawie</h3><h4>Szlachetny czyn dyrekcji T.F.S.J.</h4><p><strong>Tomaszów.</strong> W swoim czasie pisaliśmy o młodym robotniku fabryki Sztucznego Jedwabiu, p. Zygmuncie Pryclu, który przejawia niezwykłe zdolności malarskie. Talent ten, zupełnie przypadkowo odkryła, w czasie pełnienia obowiązków Opiekuna społecznego — Pani Prezydentowa Smulska, która też troskliwie młodym człowiekiem się zajęła. Pisaliśmy o wystawie jego prac, a zainteresowaniu się osobą młodego malarza przez obywateli miasta, o pochlebnej ocenie profesorów malarstwa z Łodzi, i t.d. Starania p. Prez. Smulskiej dopięły tego, iż odkrytym talentem, jako swoim pracownikiem zainteresowała się Dyrekcja T.F.S.J.</p><p>— i oto, jak się dowiadujemy, Zarząd Fabryki, znany ze swej ofiarności, postanowił młodego człowieka kształcić w dziedzinie malarstwa w której objawia tak niezwykły talent, — i przyznał mu na studja odpowiednie subsydjum miesięczne.</p><p>I oto w tych dniach p. Prycel wyjeżdża do Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Koszta podróży oraz przewiezienia prac, jakie przy egzaminie p. Prycel okazać musi, pokrywa również Dyrekcja Fabr. Sztuczn. Jedwabiu.</p><p>Bez zaprzeczenia młody robotnik przejawia prawdziwy talent malarski i to w dziedzinie najtrudniejszej, bo w dziedzinie portretu. Szereg tego rodzaju prac, wykonanych w najbardziej znanych tomaszowskich domach, pochlebna ocena profesorów łódzkich i warszawskich — wszystko to niezbicie świadczy o jego talencie.</p><p>Słuszność nakazuje wyrazić głębokie uznanie Zarządowi T.F.S.J., który przyznaniem stypendium na studja dla p. Prycla wykazał jaką opieką otacza robotnika. Zarząd T.F.S.J szeroko jest znany ze swych ofiarnych i humanitarnych poczynań, ostatnia zaś ofiara — stypendium dla ubogiego, a utalentowanego człowieka — to czyn, który trwałemi zgłoskami zapisze się w historji tej największej na naszym terenie fabryki.</p><p>Młodemu malarzowi na nowej drodze życia życzymy pomyślnych wyników i takiego ułożenia życia, aby ci, którzy teraz z pomocą ofiarnie spieszą — mogli kiedyś znaleźć pełne zadowolenie moralne z czynu swego i, by mogli być zeń dumni!</p></blockquote><p><i>Źródło: „Ilustrowany Głos Tomaszowski”, R. 9, nr 231, 7 października 1932 roku.</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzieci z „Wakacji z MDK” zajrzały do opoczyńskiego magistratu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55936,dzieci-z-wakacji-z-mdk-zajrzaly-do-opoczynskiego-magistratu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55936,dzieci-z-wakacji-z-mdk-zajrzaly-do-opoczynskiego-magistratu</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 18:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dzieci-z-wakacji-z-mdk-zajrzaly-do-opoczynskiego-magistratu-1784652215.png</url>
                        <title>Dzieci z „Wakacji z MDK” zajrzały do opoczyńskiego magistratu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55936,dzieci-z-wakacji-z-mdk-zajrzaly-do-opoczynskiego-magistratu</link>
                    </image><description>Uczestnicy letnich zajęć organizowanych przez Miejski Dom Kultury w Opocznie odwiedzili Urząd Miejski i poznali jego pracę od środka. Była to praktyczna lekcja o tym, jak działa samorząd i jakie sprawy na co dzień załatwiają tam mieszkańcy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Wizyta, która zamieniła urząd w miejsce nauki</h2><p>We wtorek, 21 lipca, uczestnicy akcji <strong>„Wakacje z MDK”</strong> odwiedzili Urząd Miejski w Opocznie. Spotkanie miało wyraźnie edukacyjny charakter i pozwoliło dzieciom zobaczyć, jak wygląda codzienna praca samorządu nie z perspektywy dokumentów czy szkolnych definicji, lecz bezpośrednio w miejscu, gdzie zapadają decyzje dotyczące lokalnej wspólnoty.</p><p>Młodych gości powitał zastępca burmistrza Opoczna Jan Zięba. Opowiedział o swoich obowiązkach oraz o zadaniach wykonywanych przez burmistrza Michała Koneckiego. Dzieci usłyszały, na czym polega zarządzanie miastem i gminą, jak przygotowuje się decyzje ważne dla mieszkańców oraz dlaczego praca samorządowa wiąże się z dużą odpowiedzialnością.</p><p>Tego typu wizyty mają szczególne znaczenie w okresie wakacyjnym, gdy instytucje kultury szukają nie tylko form rozrywki, ale także wartościowych zajęć rozwijających wiedzę o najbliższym otoczeniu. <strong>Samorząd pokazany w praktyce</strong> staje się dla dzieci bardziej zrozumiały niż abstrakcyjne pojęcia znane z podręczników.</p><h2>Urząd Stanu Cywilnego i historia miejsca</h2><p>Jednym z ważnych punktów programu było spotkanie w sali Urzędu Stanu Cywilnego. Zastępca kierownika tej jednostki Barbara Zięba przybliżyła uczestnikom zakres spraw realizowanych przez urząd. Mówiła o ceremoniach ślubnych, rejestracji narodzin dzieci oraz innych formalnościach, z którymi mieszkańcy zgłaszają się do magistratu.</p><p>Dzięki temu dzieci mogły zrozumieć, że urząd nie jest jedynie miejscem administracji, ale instytucją towarzyszącą mieszkańcom w najważniejszych momentach życia. To właśnie tam załatwiane są sprawy związane z narodzinami, małżeństwem czy dokumentacją stanu cywilnego, co dla najmłodszych mogło być jednym z bardziej odkrywczych elementów wizyty.</p><p>O historii budynku Urzędu Miejskiego oraz dziedzictwie Opoczna opowiedziała dyrektor Wydziału Promocji i Kultury Lidia Lasota. Uczestnicy poznali nie tylko dzieje siedziby magistratu, ale również najważniejsze symbole miasta i regionu. Wśród nich pojawiły się <strong>opoczyńskie płytki ceramiczne</strong>, lokalny folklor oraz historia samego Opoczna, mocno osadzona w tradycji regionu.</p><h2>Zwiedzanie magistratu od środka</h2><p>Kolejna część spotkania miała formę zwiedzania urzędu. Jan Zięba oprowadził dzieci po budynku, pokazując między innymi swój gabinet oraz gabinet burmistrza. Uczestnicy odwiedzili również sekretariat, gdzie mogli zobaczyć, jak wygląda organizacja pracy władz samorządowych i jak wiele zależy od sprawnej obsługi codziennych obowiązków.</p><p>To właśnie takie kulisy działania instytucji publicznych najczęściej budzą największe zainteresowanie najmłodszych. Dzieci chętnie zadają pytania, bo urząd przestaje być anonimowym budynkiem, a staje się miejscem pracy konkretnych osób wykonujących zadania ważne dla mieszkańców. W tym przypadku istotne było także pokazanie, że samorząd to nie tylko stanowiska kierownicze, ale również zaplecze organizacyjne, bez którego urząd nie mógłby funkcjonować sprawnie.</p><p>Na zakończenie wizyty przygotowano dla uczestników słodki poczęstunek. Całe spotkanie przebiegło w serdecznej atmosferze, a zainteresowanie dzieci potwierdziło, że bezpośredni kontakt z lokalnymi instytucjami może być cennym elementem edukacji obywatelskiej.</p><h2>Lokalna lekcja samorządności</h2><p>Wizyta uczestników „Wakacji z MDK” w Urzędzie Miejskim w Opocznie wpisuje się w szerszy trend działań, które łączą edukację, kulturę i lokalną tożsamość. Takie spotkania pomagają oswoić instytucje publiczne i budują u najmłodszych przekonanie, że sprawy miasta nie są czymś odległym, lecz dotyczą codziennego życia mieszkańców.</p><p>W lokalnym wymiarze ma to dodatkowe znaczenie. Dzieci poznają nie tylko procedury i stanowiska, ale także historię miejsca, symbole regionu oraz ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie gminy. <strong>To praktyczna lekcja obywatelskości</strong>, która może zaprocentować w przyszłości większym zainteresowaniem sprawami wspólnoty i świadomym uczestnictwem w życiu publicznym.</p><p>Z perspektywy mieszkańców takie inicjatywy pokazują również, że urząd może pełnić rolę otwartej instytucji edukacyjnej. Jeżeli najmłodsi już dziś uczą się, jak działa samorząd, w przyszłości łatwiej będzie im rozumieć decyzje lokalnych władz, a także aktywnie włączać się w życie swojej miejscowości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[76 800 zł dla lekarza. Reforma czy polityka wielkich liczb?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55935,76-800-zl-dla-lekarza-reforma-czy-polityka-wielkich-liczb</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55935,76-800-zl-dla-lekarza-reforma-czy-polityka-wielkich-liczb</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 17:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-76-800-zl-dla-lekarza-reforma-czy-polityka-wielkich-liczb-1784648496.png</url>
                        <title>76 800 zł dla lekarza. Reforma czy polityka wielkich liczb?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55935,76-800-zl-dla-lekarza-reforma-czy-polityka-wielkich-liczb</link>
                    </image><description>Kwota 76 800 zł brutto miesięcznie działa na wyobraźnię. Dla większości Polaków brzmi jak wynagrodzenie z innego świata, niemal jak finansowa scenografia z serialu o elitach. Premier Donald Tusk wie, że liczby bywają w polityce skuteczniejsze od długich ustaw i skomplikowanych rozporządzeń. Problem w tym, że reforma ochrony zdrowia nie może sprowadzać się do efektownego zdania: „biedy nie ma”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Rząd zapowiada ograniczenie maksymalnej stawki godzinowej lekarzy do <strong>240 zł brutto</strong>, limit czasu pracy odpowiadający dwóm etatom, likwidację wynagrodzeń liczonych jako procent od wartości procedury oraz większą jawność kontraktów. Szpitale mają raportować do Narodowego Funduszu Zdrowia godzinowe grafiki lekarzy, a Fundusz ma wychwytywać przypadki, w których ten sam medyk formalnie pracuje jednocześnie w kilku miejscach.</p><p>To są propozycje, których nie należy zbywać prostym oskarżeniem o „atak na lekarzy”. W publicznym systemie ochrony zdrowia pieniądze pochodzą ze składek pacjentów i podatników. Państwo ma więc nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek sprawdzać, czy środki są wydawane racjonalnie, czy kontrakty nie prowadzą do patologii i czy lekarz po kilkudziesięciu godzinach pracy nadal jest w stanie bezpiecznie podejmować decyzje dotyczące życia pacjentów.</p><h2>Lekarz nie może pracować więcej godzin, niż ma doba</h2><p>Najmocniejszym elementem zapowiadanych zmian nie jest wcale limit wynagrodzenia. Jest nim próba uporządkowania czasu pracy.</p><p>Przez lata system akceptował fikcję, w której lekarz zatrudniony na umowie o pracę podlegał ograniczeniom, ale ten sam lekarz wykonujący świadczenia na podstawie kontraktu mógł pracować praktycznie bez wyraźnej granicy. Powstawały grafiki, które bardziej przypominały literaturę science fiction niż realny zapis obecności człowieka w konkretnym miejscu.</p><p>Jeżeli rząd rzeczywiście stworzy system pozwalający porównywać godziny pracy lekarzy w różnych placówkach, będzie to krok w dobrą stronę. Nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Chodzi o bezpieczeństwo chorego. Pacjent ma prawo zakładać, że operujący go chirurg, anestezjolog albo lekarz dyżurny nie kończy właśnie trzydziestej godziny pracy.</p><p>Ograniczenie czasu pracy do równowartości dwóch etatów nadal pozostawia lekarzom możliwość bardzo intensywnej pracy i osiągania wysokich dochodów. Nie jest to zatem rewolucja bolszewicka ani próba sprowadzenia specjalistów do płacowej przeciętności. To raczej postawienie granicy tam, gdzie dotychczas granicę wyznaczała wyłącznie fizyczna wytrzymałość człowieka.</p><h2>Procent od procedury tworzy niebezpieczną pokusę</h2><p>Równie istotna jest zapowiedź odejścia od kontraktów, w których wynagrodzenie lekarza stanowi procent wartości wykonanej procedury.</p><p>Sam mechanizm nie oznacza automatycznie nadużycia. Może jednak tworzyć konflikt interesów. Jeżeli dochód zależy od liczby albo ceny przeprowadzonych zabiegów, pojawia się ekonomiczna zachęta do wykonywania procedur bardziej kosztownych lub częstszych. W ochronie zdrowia granica między medyczną koniecznością a finansową opłacalnością musi być szczególnie pilnie strzeżona.</p><p>Premier trafnie zauważa, że leczenie nie powinno być brutalnym biznesem. Trzeba jednak pamiętać, że system sam przez lata budował rynek, na którym dyrektorzy szpitali, walcząc o lekarzy, oferowali coraz korzystniejsze kontrakty. Lekarze nie stworzyli tego mechanizmu sami. Korzystali z zasad ustanowionych lub tolerowanych przez państwo.</p><p>Dlatego obecna władza nie może przedstawiać reformy jako moralnego starcia oszczędnego państwa z pazernym środowiskiem. To byłoby wygodne politycznie, ale nieuczciwe. Patologie kontraktowe są także skutkiem wieloletniej słabości organizacyjnej szpitali, niedoboru specjalistów i braku spójnej polityki kadrowej.</p><h2>76 800 zł brzmi ogromnie. Ale skąd wzięła się ta kwota?</h2><p>Premier mówi o maksymalnym miesięcznym wynagrodzeniu w wysokości 76 800 zł brutto. To wynik przemnożenia stawki 240 zł przez liczbę godzin odpowiadającą bardzo intensywnej pracy na dwóch etatach.</p><p>Nie będzie to więc standardowa pensja każdego lekarza. Nie będzie to również wynagrodzenie osiągane bez ogromnej liczby godzin spędzonych w szpitalu. Kwota robi wrażenie, lecz jej eksponowanie może fałszować debatę.</p><p>Większość lekarzy nie zarabia kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Inaczej wygląda sytuacja rezydenta, inaczej lekarza rodzinnego, inaczej profesora wykonującego skomplikowane operacje, a jeszcze inaczej specjalisty pracującego w kilku szpitalach, ponieważ w żadnym z nich nie ma wystarczającej liczby medyków.</p><p>Hasło „szesnastokrotność płacy minimalnej” jest politycznie nośne, ale może prowadzić do niepotrzebnego konfliktu społecznego. Pielęgniarka, ratownik, diagnosta, opiekun medyczny czy pracownik administracyjny mogą zapytać, dlaczego ich wynagrodzenia tak bardzo odbiegają od górnych stawek lekarskich. Pacjent czekający rok na wizytę u specjalisty może z kolei dojść do wniosku, że cały system jest bogaty, tylko źle zarządzany.</p><p>Rzeczywistość jest bardziej złożona. Polski system ochrony zdrowia jednocześnie wydaje ogromne pieniądze i cierpi na braki kadrowe, kolejki, zadłużenie szpitali oraz nierówny dostęp do świadczeń. Samo ograniczenie najwyższych wynagrodzeń nie rozwiąże żadnego z tych problemów automatycznie.</p><h2>Jawność umów może być ważniejsza niż limit</h2><p>Jednym z najbardziej rozsądnych elementów reformy jest zapowiedź publikowania informacji o konkursach, ofertach i rozstrzygnięciach dotyczących kontraktów w szpitalach oraz przychodniach.</p><p>Jawność może działać skuteczniej niż odgórny zakaz. Jeżeli mieszkańcy, radni, dziennikarze i organy kontrolne będą mogli sprawdzić, za jakie pieniądze zatrudniani są lekarze, jakie warunki im zaoferowano i ilu kandydatów brało udział w konkursie, łatwiej będzie odróżnić uzasadnione wynagrodzenie specjalisty od kontraktu zawieranego bez realnej konkurencji.</p><p>Dotyczy to również szpitali powiatowych, takich jak placówka w Tomaszowie Mazowieckim. W mniejszych ośrodkach negocjacje z lekarzami odbywają się często pod presją: albo dyrektor zaakceptuje wysoką stawkę, albo oddział zostanie bez obsady i trzeba będzie go zamknąć. Sama publikacja kontraktu nie rozwiąże problemu niedoboru lekarzy. Pokaże jednak mieszkańcom, w jak trudnej sytuacji znajduje się placówka i ile rzeczywiście kosztuje utrzymanie konkretnych świadczeń.</p><p>To ważne także w debacie o przyszłości Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Zanim ktokolwiek ogłosi, że sprzedaż, konsolidacja czy przejęcie szpitala jest cudownym lekarstwem, powinien przedstawić pełne dane dotyczące kosztów pracy, zadłużenia, kontraktów z NFZ i dostępności personelu. Reforma oparta na jawności może taką debatę uporządkować. Reforma oparta wyłącznie na politycznych hasłach może ją jeszcze bardziej zaciemnić.</p><h2>Centralne kolejki i e-rejestracja: pacjent powinien zobaczyć efekt</h2><p>Rząd zapowiada również centralne monitorowanie kolejek do zabiegów oraz szybsze rozszerzenie elektronicznej rejestracji. To zmiany potrzebne, pod warunkiem że nie zakończą się kolejnym programem informatycznym, który pięknie wygląda podczas konferencji prasowej, ale niewiele zmienia w przychodni.</p><p>Pacjent nie ocenia reformy po liczbie wydanych rozporządzeń. Ocenia ją po tym, czy może zapisać się do specjalisty, czy zna rzeczywisty termin wizyty i czy nie musi dzwonić do kilkunastu placówek. Centralna rejestracja może ograniczyć chaos, wielokrotne zapisywanie się tych samych osób i blokowanie terminów. Nie stworzy jednak nowych lekarzy ani nowych sal operacyjnych.</p><p>Elektroniczny system może lepiej zarządzać niedoborem. Nie usunie samego niedoboru.</p><h2>Reforma potrzebna, ale rachunek polityczny jest widoczny</h2><p>Zapowiadane zmiany zawierają wiele racjonalnych rozwiązań: kontrolę czasu pracy, jawność umów, ograniczenie konfliktu interesów, centralne monitorowanie kolejek i uporządkowanie kontraktów. Trudno bronić sytuacji, w której lekarz formalnie pracuje jednocześnie w kilku miejscach albo otrzymuje wynagrodzenie zależne od wartości wykonywanych procedur bez przejrzystych zasad.</p><p>Nie można jednak udawać, że ustalenie stawki 240 zł za godzinę samo uzdrowi system. Polska ochrona zdrowia przypomina dziś statek, w którym jednocześnie brakuje marynarzy, przeciekają kolejne pokłady, a kapitanowie zmieniają się szybciej niż kurs. Ograniczenie wynagrodzenia części załogi może zmniejszyć koszty, ale nie naprawi kadłuba.</p><p>Rząd musi odpowiedzieć na pytania znacznie trudniejsze niż to, ile powinien maksymalnie zarabiać lekarz. Jak zatrzymać specjalistów w szpitalach powiatowych? Jak skrócić kolejki? Jak finansować oddziały, które są społecznie potrzebne, lecz ekonomicznie nierentowne? Jak wynagradzać pielęgniarki, ratowników i pozostały personel? Jak sprawić, by dyrektor szpitala nie musiał wybierać między bardzo drogim kontraktem a zamknięciem oddziału?</p><p>Dopiero odpowiedzi na te pytania pokażą, czy mamy do czynienia z rzeczywistą reformą, czy tylko z kolejną próbą przykrycia systemowego kryzysu wielką liczbą wyświetloną na ekranie.</p><p><strong>76 800 zł rzeczywiście jest godnym wynagrodzeniem. Pacjenci mają jednak prawo oczekiwać od rządu czegoś więcej niż ustalenia, ile może zarobić lekarz. Chcą przede wszystkim wiedzieć, czy lekarz będzie dostępny wtedy, gdy naprawdę będzie potrzebny.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gmina Ujazd podpisała umowę na budowę nowej strażnicy dla OSP Ujazd]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55934,gmina-ujazd-podpisala-umowe-na-budowe-nowej-straznicy-dla-osp-ujazd</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55934,gmina-ujazd-podpisala-umowe-na-budowe-nowej-straznicy-dla-osp-ujazd</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 16:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-gmina-ujazd-podpisala-umowe-na-budowe-nowej-straznicy-dla-osp-ujazd-1784644569.png</url>
                        <title>Gmina Ujazd podpisała umowę na budowę nowej strażnicy dla OSP Ujazd</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55934,gmina-ujazd-podpisala-umowe-na-budowe-nowej-straznicy-dla-osp-ujazd</link>
                    </image><description>Gmina Ujazd oficjalnie rozpoczęła realizację długo oczekiwanej inwestycji związanej z budową nowej strażnicy dla OSP Ujazd. Aż 90 procent kosztów kwalifikowalnych ma zostać pokryte ze środków europejskich oraz budżetu państwa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Umowa podpisana, inwestycja rusza</h2><p>Gmina Ujazd podpisała umowę z wykonawcą na budowę nowej strażnicy dla <strong>Ochotniczej Straży Pożarnej w Ujeździe</strong>. To formalny i zarazem bardzo ważny moment, ponieważ oznacza rozpoczęcie realizacji inwestycji, na którą w lokalnej społeczności czekano od dłuższego czasu.</p><p>Jak poinformowano, przedsięwzięcie ma istotne znaczenie nie tylko dla samych strażaków ochotników, ale również dla mieszkańców całej gminy. Nowy obiekt ma poprawić warunki funkcjonowania jednostki, która każdego dnia pozostaje ważnym elementem lokalnego systemu bezpieczeństwa.</p><h2>Silne wsparcie zewnętrzne dla gminy</h2><p>Jednym z najważniejszych elementów tej inwestycji jest jej montaż finansowy. Z przekazanych informacji wynika, że <strong>90 procent kosztów kwalifikowalnych</strong> zostanie sfinansowanych ze środków europejskich oraz z budżetu państwa. To oznacza znaczące odciążenie gminnego budżetu i jednocześnie pokazuje, jak duże znaczenie mają zewnętrzne źródła finansowania dla lokalnych inwestycji infrastrukturalnych.</p><p>W komunikacie gmina podziękowała marszałek województwa łódzkiego Joannie Skrzydlewskiej, którą podczas podpisania umowy reprezentowała Magdalena Spólnicka, wiceprzewodnicząca Sejmiku Województwa Łódzkiego. Podziękowania skierowano także do Zarządu Województwa Łódzkiego oraz wszystkich osób zaangażowanych w doprowadzenie projektu do etapu realizacji.</p><h2>Nowa strażnica ma służyć strażakom i mieszkańcom</h2><p>Według zapowiedzi nowa strażnica ma być <strong>nowoczesnym i funkcjonalnym miejscem</strong> dla strażaków oraz ratowników. W praktyce oznacza to lepsze zaplecze do przechowywania sprzętu, organizacji działań operacyjnych oraz codziennej gotowości do wyjazdów.</p><p>Dla mieszkańców znaczenie tej inwestycji wykracza jednak poza sam budynek. Sprawnie działająca i dobrze wyposażona jednostka OSP to większe bezpieczeństwo w sytuacjach pożarów, wypadków drogowych, lokalnych podtopień czy innych nagłych zdarzeń. W mniejszych samorządach to właśnie ochotnicze straże pożarne bardzo często jako pierwsze pojawiają się na miejscu interwencji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młodzi twórcy znów na scenie. Druga odsłona Letniej Sceny Młodych już w piątek]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55933,mlodzi-tworcy-znow-na-scenie-druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-juz-w-piatek</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55933,mlodzi-tworcy-znow-na-scenie-druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-juz-w-piatek</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 16:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlodzi-tworcy-znow-na-scenie-druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-juz-w-piatek-1784642857.jpg</url>
                        <title>Młodzi twórcy znów na scenie. Druga odsłona Letniej Sceny Młodych już w piątek</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55933,mlodzi-tworcy-znow-na-scenie-druga-odslona-letniej-sceny-mlodych-juz-w-piatek</link>
                    </image><description>Muzyka, fotografia, konkursy i przestrzeń dla młodych talentów. W piątek, 24 lipca, przed Galerią Tomaszów odbędzie się druga odsłona Letniej Sceny Młodych. Na scenie zaprezentują się artyści z Tomaszowa Mazowieckiego i okolic, a publiczność będzie mogła nie tylko posłuchać koncertów, lecz także wziąć udział w quizach i konkursach z nagrodami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wydarzenie organizują wspólnie Galeria Tomaszów i Stowarzyszenie Tomaszów Mazowiecki Nasz Wspólny Dom, przy wsparciu Młodzieżowej Rady Miasta oraz Fundacji TM Innowacje.</p><p>Druga odsłona tegorocznej Letniej Sceny Młodych rozpocznie się w piątek o godzinie 18.00 i potrwa do 21.00. Wcześniej, od godziny 17.00 do 18.00, scenę przejmą najmłodsi uczestnicy – dzieci i młodzież do 14. roku życia.</p><p>Występy odbędą się na scenie ustawionej przy wejściu do Galerii Tomaszów od strony parkingu przy ulicy Barlickiego.</p><h2>Scena bez presji, ale z wielkimi emocjami</h2><p>Letnia Scena Młodych ma być miejscem, w którym początkujący artyści mogą po raz pierwszy stanąć przed większą publicznością, sprawdzić swoje możliwości i poczuć wsparcie lokalnej społeczności.</p><p>– <strong>Po pierwszej odsłonie widzimy, jak bardzo ten projekt jest młodym ludziom potrzebny. To przestrzeń, w której mogą pokazać się bez presji i poczuć wsparcie rówieśników. Druga odsłona zapowiada się równie energetycznie, a my zrobimy wszystko, żeby ta energia zamieniła się w odwagę i chęć dalszego rozwoju</strong> – podkreśla Janusz Dziubałtowski ze Stowarzyszenia Tomaszów Mazowiecki Nasz Wspólny Dom.</p><p>Na scenie pojawią się zarówno artyści znani już publiczności z pierwszej edycji wydarzenia, jak i nowe nazwiska. W piątek wystąpią Adrian Sobierski, Aleksandra Wiaderek, Kornelia Fornalczyk, Nicola Jankowski, która zagra na pianinie, oraz Sławomir Marosik.</p><p>Repertuar ma być równie różnorodny jak sami wykonawcy. Publiczność usłyszy między innymi utwory popowe, hip-hopowe i rapowe. Będzie to więc muzyczny wieczór bez sztywnych ram, w którym obok melodyjnych piosenek pojawią się mocniejsze rytmy i osobiste teksty.</p><h2>Nie tylko muzyka</h2><p>Letnia Scena Młodych nie ograniczy się wyłącznie do występów wokalnych i instrumentalnych. W przestrzeni galerii zaprezentowana zostanie również wystawa fotografii Natalii Chromik i Adriana Ciesielskiego.</p><p>Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie ma pokazywać różne formy młodej twórczości – od muzyki i śpiewu, przez rap, aż po fotografię.</p><p>– <strong>To ogromna radość patrzeć, jak Letnia Scena Młodych rośnie z każdą odsłoną. Galeria Tomaszów od początku chciała być miejscem, które daje młodym realną przestrzeń do pokazania talentu – i właśnie to się dzieje. Zapraszamy wszystkich mieszkańców, żeby wspólnie z nami kibicowali kolejnym występującym</strong> – mówi Olga Wiernicka, Regional Marketing Manager NEPI Rockcastle.</p><h2>Konkursy, nagrody i strefa odpoczynku</h2><p>W przerwach między występami konferansjer poprowadzi konkursy i quizy dla publiczności. Do wygrania będą karty podarunkowe do sklepów partnerów wydarzenia oraz karty podarunkowe Galerii Tomaszów.</p><p>Na uczestników czekać będą również gadżety Letniej Sceny Młodych, w tym smycze, opaski i koszulki. Artyści występujący na scenie otrzymają zestawy prezentowe, natomiast o poczęstunek zadba Piekarnia Pod Telegrafem.</p><p>Podobnie jak podczas pierwszej odsłony wydarzenia, Młodzieżowa Rada Miasta przygotuje strefę chill. Będzie to miejsce, w którym widzowie i wykonawcy będą mogli odpocząć, porozmawiać i spędzić czas w mniej formalnej atmosferze.</p><h2>Lokalna scena dla lokalnych talentów</h2><p>Letnia Scena Młodych jest wspólną inicjatywą Galerii Tomaszów, Stowarzyszenia Tomaszów Mazowiecki Nasz Wspólny Dom, Młodzieżowej Rady Miasta oraz Fundacji TM Innowacje.</p><p>Sponsorami drugiej odsłony wydarzenia są Reporter, Briju, Piekarnia Pod Telegrafem oraz Prawdziwe Lody. Patronat medialny sprawują Tomaszowski Informator Tygodniowy, tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl oraz nasztomaszow.pl. Wsparcie medialne zapewnia RMF Maxx.</p><p>Piątkowe spotkanie będzie kolejną okazją, aby zobaczyć, jak wiele talentów dojrzewa tuż obok nas. Nie w telewizyjnym studiu, nie w świetle wielkich reflektorów, lecz na lokalnej scenie – czasem skromnej, ale dla początkującego artysty ważniejszej niż największa sala koncertowa. Każda muzyczna droga musi się przecież gdzieś zacząć.</p><p><strong>Letnia Scena Młodych odbędzie się w piątek, 24 lipca, przy wejściu do Galerii Tomaszów od strony parkingu przy ul. Barlickiego. Występy najmłodszych rozpoczną się o godz. 17.00, a część główna potrwa od godz. 18.00 do 21.00.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sekret idealnego bufetu: Wybierz profesjonalne podgrzewacze gastronomiczne i warniki, by zadowolić nawet najbardziej wymagających klientów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55931,sekret-idealnego-bufetu-wybierz-profesjonalne-podgrzewacze-gastronomiczne-i-warniki-by-zadowolic-nawet-najbardziej-wymag</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55931,sekret-idealnego-bufetu-wybierz-profesjonalne-podgrzewacze-gastronomiczne-i-warniki-by-zadowolic-nawet-najbardziej-wymag</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 14:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sekret-idealnego-bufetu-wybierz-profesjonalne-podgrzewacze-gastronomiczne-i-warniki-by-zadowolic-n-1784635708.jpg</url>
                        <title>Sekret idealnego bufetu: Wybierz profesjonalne podgrzewacze gastronomiczne i warniki, by zadowolić nawet najbardziej wymagających klientów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55931,sekret-idealnego-bufetu-wybierz-profesjonalne-podgrzewacze-gastronomiczne-i-warniki-by-zadowolic-nawet-najbardziej-wymag</link>
                    </image><description>Bufet na evencie czy śniadaniu hotelowym wygląda dobrze przez pierwsze pół godziny niemal zawsze, niezależnie od tego, ile w niego włożono pracy. Prawdziwy test zaczyna się później, gdy trzeba utrzymać jakość dań i napojów przez kolejne godziny bez przerwy. Wtedy okazuje się, ile w praktyce zależy od sprzętu stojącego za linią bufetową, a nie od samej organizacji stołu czy doboru menu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Bufet, który nie zawodzi</strong></h2><p>Danie, które trafia na talerz gościa w temperaturze 15 stopni zamiast 65, potrafi zepsuć wrażenie nawet po najlepszej kuchni na świecie. Brzmi banalnie, ale w praktyce restauracje i firmy cateringowe wciąż się na tym wykładają. Utrzymanie stałej temperatury potraw przez kilka godzin bufetu to codzienność w gastronomii hotelowej i eventowej, a rozwiązanie tego problemu zaczyna się od sprzętu, nie od kombinowania z termosami czy podgrzewaczami z marketu.</p><h2><strong>Bemar bemarowi nierówny</strong></h2><p>Standardem są bemary elektryczne z regulacją temperatury w przedziale 30-90°C, dopasowane do pojemników GN 1/1 lub GN 1/2. Te o mocy 300-800W wystarczą, żeby utrzymać temperaturę potrawy już podgrzanej wcześniej w kuchni. Jeśli jednak zależy nam na dogrzaniu dania od temperatury pokojowej, trzeba sięgnąć po jednostki powyżej 1000W. Restauracja obsługująca bankiet na sto osób raczej nie poradzi sobie z jednym dużym urządzeniem, lepiej sprawdza się kilka mniejszych rozstawionych wzdłuż linii bufetowej. Warto też wiedzieć, że <a href="https://hendi.com/pl/bufet-i-artykuly-stolowe/podgrzewacze-kociolki-do-zup">podgrzewacze gastronomiczne</a> dzielą się na wodne, gdzie ciepło rozprowadza się łagodniej dzięki tacy z wodą, i suche, które grzeją szybciej, ale wymagają częstszego mieszania, bo dno łatwiej się przypala.</p><h2><strong>O wodzie zapomina się najczęściej</strong></h2><p>Sprzęt, który regularnie umyka przy planowaniu zaplecza bufetowego, to <a href="https://hendi.com/pl/bufet-i-artykuly-stolowe/warniki-i-zaparzacze">warniki</a>. Pojemność 10-30 litrów, termostat, funkcja podtrzymania temperatury bliskiej wrzenia i nagle stacja z herbatą czy zupą instant działa bez ciągłego dogrzewania wody na kuchni. Przy bufecie śniadaniowym w hotelu, gdzie goście pojawiają się nieregularnie między szóstą a jedenastą, urządzenie z kranikiem czerpalnym i widocznym wskaźnikiem poziomu wody po prostu ułatwia życie obsłudze.</p><p>[obraz_1]</p><h2><strong>Dlaczego stal, a nie aluminium</strong></h2><p>Sprzęt pracujący codziennie po kilka godzin powinien mieć obudowę ze stali nierdzewnej 18/10, ewentualnie 18/8. Odporność na korozję i łatwość dezynfekcji to nie fanaberia, tylko wymóg zgodny z HACCP. Tańsze warianty z aluminium czy lakierowanej stali węglowej po kilku miesiącach intensywnej pracy tracą powłokę i zaczynają rdzewieć tam, gdzie stykają się z parą. Przy wyborze bemara zerknijcie też na tace GN. Te plastikowe odkształcają się pod wpływem wysokiej temperatury i przestają szczelnie przylegać, co potem widać w postaci wyciekającego sosu.</p><h2><strong>Ile tego sprzętu naprawdę potrzeba?</strong></h2><p>Jeden stały bufet śniadaniowy w restauracji to zazwyczaj dwa bemary i jeden warnik na 15 litrów, nic więcej. Inaczej wygląda to u firm cateringowych obsługujących kilka eventów tygodniowo, tam potrzebna jest cała flota sprzętu przenośnego, odpornego na transport i najlepiej z uchwytami oraz zabezpieczeniem termicznym pokrywy. Nie bez znaczenia jest też prąd. Urządzenie o mocy 1500W pracujące osiem godzin dziennie robi się widoczne na rachunku, dlatego modele z termostatem i automatycznym wyłączaniem po osiągnięciu zadanej temperatury zwracają się już w pierwszym sezonie.</p><h2><strong>Sprzęt, który pracuje po cichu</strong></h2><p>Gość rzadko sprawdza, jaka marka bemara stoi na zapleczu. Zauważa za to, że zupa jest ciepła, a herbata parzona wodą o właściwej temperaturze. To właśnie te niewidoczne elementy decydują, czy obsługa bufetowa zostanie zapamiętana jako profesjonalna, czy przypadkowa, a dobrze dobrany sprzęt to inwestycja w powtarzalność jakości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jak ograniczyć kontakt z kurzem podczas codziennego sprzątania? Przykład odkurzacza Electrolux Absolute Hygienic 800]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55930,jak-ograniczyc-kontakt-z-kurzem-podczas-codziennego-sprzatania-przyklad-odkurzacza-electrolux-absolute-hygienic-800</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55930,jak-ograniczyc-kontakt-z-kurzem-podczas-codziennego-sprzatania-przyklad-odkurzacza-electrolux-absolute-hygienic-800</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 14:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-ograniczyc-kontakt-z-kurzem-podczas-codziennego-sprzatania-przyklad-odkurzacza-electrolux-absol-1784635555.png</url>
                        <title>Jak ograniczyć kontakt z kurzem podczas codziennego sprzątania? Przykład odkurzacza Electrolux Absolute Hygienic 800</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55930,jak-ograniczyc-kontakt-z-kurzem-podczas-codziennego-sprzatania-przyklad-odkurzacza-electrolux-absolute-hygienic-800</link>
                    </image><description>Codzienne sprzątanie coraz rzadziej sprowadza się wyłącznie do zebrania widocznego brudu z podłogi. W wielu domach równie ważne są inne kwestie: ograniczenie kontaktu z kurzem, wygodne opróżnianie pojemnika, szybkie przejście od odkurzania do mopowania oraz możliwość dotarcia do miejsc, w których zwykła szczotka sobie nie radzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Właśnie dlatego bezprzewodowy odkurzacz pionowy coraz częściej jest traktowany nie jako pojedyncze urządzenie, ale jako część szerszego systemu sprzątania. Liczy się nie tylko siła ssania. Znaczenie mają także filtracja, akcesoria, ergonomia, sposób opróżniania zbiornika i to, czy sprzęt pomaga ograniczyć kontakt z zabrudzeniami po zakończonej pracy.</p><h2>Dlaczego higieniczne opróżnianie pojemnika ma znaczenie?</h2><p>W tradycyjnych odkurzaczach bezworkowych sprzątanie zwykle kończy się ręcznym opróżnianiem zbiornika. Pojemnik trzeba otworzyć, wysypać zawartość do kosza i często oczyścić z resztek kurzu. W praktyce oznacza to moment, w którym pył może unosić się w powietrzu albo osiadać wokół kosza.</p><p>Ten etap bywa szczególnie uciążliwy w domach, gdzie regularnie pojawia się sierść zwierząt, drobny piasek, pył z dywanów, okruchy, kurz z półek czy zaschnięte zabrudzenia nanoszone z zewnątrz. Dla alergików i osób wrażliwych na kurz samo ograniczenie kontaktu z pyłem może mieć duże znaczenie dla komfortu codziennego użytkowania sprzętu.</p><p>Nowocześniejsze systemy w urządzeniach AGD próbują rozwiązać ten problem inaczej. Automatyczne opróżnianie pojemnika, szczelnie zamknięte worki na kurz i wielowarstwowa filtracja przenoszą najbardziej pylący etap do zamkniętego obiegu. Nie oznacza to całkowitego braku obsługi, ale zmienia sposób kontaktu z zanieczyszczeniami.</p><h2>Jak działa system sprzątania oparty na odkurzaczu pionowym?</h2><p>Bezprzewodowy odkurzacz pionowy działa na akumulatorze, bez przewodu zasilającego. Taka konstrukcja ułatwia manewrowanie między pomieszczeniami, wokół mebli i przy listwach. Sprawdza się zwłaszcza przy szybkim, codziennym sprzątaniu różnych powierzchni.</p><p>W bardziej rozbudowanych modelach sam odkurzacz jest tylko jednym z elementów systemu. Obok niego pojawiają się stacja opróżniająca, moduł mopujący, wymienne elektroszczotki, ssawki i końcówki do trudno dostępnych miejsc. Takie rozwiązanie pozwala łączyć kilka zadań: odkurzanie suchych zabrudzeń, aktywne mopowanie twardych podłóg, czyszczenie tapicerki oraz higieniczne opróżnianie pojemnika na kurz.</p><p>Przykładem takiego podejścia jest Electrolux Absolute Hygienic 800. To bezprzewodowy odkurzacz pionowy przeznaczony do codziennego sprzątania, który łączy odkurzanie, aktywne mopowanie i automatyczne opróżnianie pojemnika w stacji ZeroDust. Produkt stanowi dobry punkt odniesienia do omówienia, jak tego typu technologie działają w praktyce.</p><h2>Stacja ZeroDust ogranicza kontakt z kurzem po sprzątaniu</h2><p>Jednym z najważniejszych elementów systemu jest stacja ZeroDust. Jej zadaniem jest automatyczne opróżnianie pojemnika na kurz po odstawieniu odkurzacza do bazy. Zanieczyszczenia są zasysane ze zbiornika urządzenia i kierowane do szczelnie zamkniętego worka S-bag.</p><p>W praktyce oznacza to, że kurz nie musi być wysypywany ręcznie bezpośrednio nad koszem. Rozwiązanie pomaga ograniczyć rozsypywanie zanieczyszczeń i unoszenie pyłu podczas opróżniania. Jest to szczególnie istotne przy drobnym kurzu, sierści zwierząt i lekkich cząstkach, które łatwo wydostają się z pojemnika.</p><p>W systemie pracuje także ZeroDust Tube, czyli element prowadzący zabrudzenia z odkurzacza do stacji. Jego rola jest prosta, ale ważna: utrzymać kontrolowany przepływ kurzu do worka w bazie. Sam worek S-bag przechowuje zanieczyszczenia w zamkniętej formie, co ułatwia późniejszą obsługę systemu.</p><p>Stacja ZeroDust pełni również funkcję ładowarki. Po zakończeniu sprzątania urządzenie trafia do bazy, gdzie może zostać opróżnione i przygotowane do kolejnego użycia. W wybranych konfiguracjach stacja może obsługiwać także ładowanie dodatkowej baterii.</p><h2>Aktywne mopowanie pomaga usuwać ślady z twardych podłóg</h2><p>W wielu domach samo odkurzanie nie wystarcza. Kurz, piasek i okruchy można zebrać szczotką, ale ślady po butach, mokre zabrudzenia czy zaschnięte plamy wymagają czyszczenia na mokro. Dotyczy to zwłaszcza twardych podłóg, takich jak panele, płytki i parkiet.</p><p>W modelu <a href="https://www.o2.pl/pozostale/absolutnie-w-kazdej-sytuacji-odkurzacz-ktory-wciaga-wszystko-bez-dotykania-brudu-electrolux-absolute-hygienic-7291153552857376a">odkurzacza bezprzewodowego Electrolux Absolute Hygienic 800</a> za ten etap odpowiada moduł Power Mop+. To rozwiązanie do aktywnego mopowania, które wykorzystuje rotujące pady oraz zbiornik na wodę. Pady pracują z prędkością do 260 obrotów na minutę, a ich ruch obrotowy pomaga mechanicznie rozcierać zabrudzenia na powierzchni podłogi.</p><p>Takie połączenie pozwala wykonać dwa etapy sprzątania jednym urządzeniem: najpierw zebrać suche zanieczyszczenia, a następnie umyć podłogę na mokro. Funkcja nie zastępuje specjalistycznego czyszczenia każdej powierzchni, ale dobrze wpisuje się w codzienne utrzymanie porządku. Szczególnie przydaje się przy wejściu, w kuchni, pod stołem oraz w pobliżu misek zwierząt.</p><h2>System filtracji NextGen zatrzymuje drobne cząsteczki</h2><p>Filtracja w odkurzaczu wpływa nie tylko na pracę samego urządzenia. Ma też znaczenie dla powietrza, które po przejściu przez układ wraca do pomieszczenia. Jeżeli system skutecznie zatrzymuje drobne cząsteczki, mniej pyłu może ponownie trafić do otoczenia.</p><p>W odkurzaczu Electrolux Absolute Hygienic 800 zastosowano 6-warstwowy system filtracji NextGen. Według danych producenta system wychwytuje 99,99% mikroskopijnych cząsteczek. Układ składa się z kilku etapów separacji i filtracji, w tym z separatora cyklonowego, filtrów progresywnych, filtra siatkowego oraz komory drobnych cząsteczek.</p><p>Każda warstwa ma określone zadanie. Większe zabrudzenia są oddzielane wcześniej, a drobniejsze cząstki trafiają na kolejne etapy filtracji. Taka konstrukcja pomaga utrzymać stabilną pracę odkurzacza i ograniczać osadzanie się kurzu na elementach filtrujących. Ma to znaczenie przy regularnym sprzątaniu sierści, pyłu z dywanów, kurzu z mebli oraz zabrudzeń nanoszonych z zewnątrz.</p><h2>Wyniki testów warto odczytywać w kontekście warunków pomiaru</h2><p>Dane liczbowe podawane przy urządzeniach AGD są przydatne, ale wymagają właściwego kontekstu. Producenci zwykle odnoszą się do testów wykonywanych według określonych procedur. Dzięki temu parametry można porządkować i porównywać, ale nie zawsze oznaczają one identyczny efekt w każdym mieszkaniu.</p><p>W materiałach dotyczących elektroszczotki HardFloor pojawia się deklaracja wychwytywania do 100% kurzu w dwóch ruchach. Taka informacja odnosi się do badań prowadzonych w warunkach standardowych, zgodnie z określoną metodologią. W testach odkurzaczy stosuje się m.in. standardowy kurz DMT, na przykład w ilości 50 g, oraz procedury branżowe pozwalające ocenić skuteczność w kontrolowanym środowisku.</p><p>W codziennym użytkowaniu wynik zależy od kilku czynników: rodzaju podłogi, ilości brudu, dobranej końcówki, trybu pracy oraz tempa prowadzenia odkurzacza. Dlatego sama moc urządzenia nie jest jedynym parametrem decydującym o skuteczności. Równie ważne jest dopasowanie akcesoriów do konkretnego zadania.</p><h2>Końcówki i elektroszczotki decydują o praktyczności odkurzacza</h2><p>Uniwersalność odkurzacza pionowego w dużej mierze zależy od akcesoriów. Inna końcówka sprawdza się na dywanie, inna na płytkach, a jeszcze inna przy tapicerce lub w wąskiej szczelinie między meblami. Dobrze dobrany zestaw rozszerza zastosowanie urządzenia poza standardowe odkurzanie podłóg.</p><p>W przypadku Electrolux Absolute Hygienic 800 najważniejsze akcesoria obejmują:</p><ul><li data-list-item-id="ee585c4284383eed3ced7346013baf4b8"><strong>elektroszczotkę AllFloor</strong> – przeznaczoną do różnych typów powierzchni, w tym dywanów i twardych podłóg,</li><li data-list-item-id="e2fd8f3707dbee93420f98277abef26cd"><strong>elektroszczotkę HardFloor</strong> – zaprojektowaną z myślą o twardych podłogach, takich jak panele, płytki i parkiet,</li><li data-list-item-id="e5cc64ba309d061e29d191aa496b92661"><strong>końcówkę PetPro+</strong> – przeznaczoną do zbierania sierści zwierząt z tapicerki, kanap i foteli,</li><li data-list-item-id="eefc368752c9754b242ad030ae7abfa09"><strong>elastyczną końcówkę</strong> – pomocną przy sprzątaniu trudno dostępnych miejsc, zakamarków i przestrzeni wokół mebli,</li><li data-list-item-id="e08d1866828b882cd6217f179cc7e7ab4"><strong>szczotkę do kurzu</strong> – przydatną do mebli, półek i delikatniejszych powierzchni,</li><li data-list-item-id="e8eb6abe33bbbdd2fdc7ca9e63447fe02"><strong>ssawkę szczelinową</strong> – stosowaną przy listwach, w narożnikach i wąskich przestrzeniach.</li></ul><p>Taki zestaw pozwala czyścić różne obszary domu bez zmiany całego urządzenia. Odkurzacz może zbierać kurz z podłogi, sierść z kanapy, pył z półek oraz okruchy z miejsc, do których standardowa elektroszczotka nie dociera.</p><h2>Czas pracy i bateria wpływają na organizację sprzątania</h2><p>W odkurzaczu bezprzewodowym czas pracy jest jednym z kluczowych parametrów użytkowych. Określa, jak długo urządzenie może działać bez przerwy i jak łatwo dopasować sprzątanie do wielkości powierzchni.</p><p>Dla modelu Electrolux Absolute Hygienic 800 producent podaje czas pracy do 50 minut na jednym ładowaniu. Z dodatkową baterią czas ten może zostać wydłużony do 90 minut. Pełne ładowanie trwa około 4 godzin.</p><p>Rzeczywisty czas działania zależy od trybu pracy i rodzaju zadania. Tryb Turbo zwiększa intensywność pracy odkurzacza, dlatego przy trudniejszych zabrudzeniach lub dywanach czas działania może być krótszy niż w trybach standardowych. Dodatkowa bateria przydaje się wtedy, gdy sprzątana jest większa powierzchnia albo gdy po sobie wykonywanych jest kilka czynności: odkurzanie podłóg, czyszczenie tapicerki, sprzątanie trudno dostępnych miejsc i aktywne mopowanie.</p><p>Możliwość ładowania zapasowej baterii w stacji ZeroDust porządkuje cały proces. Urządzenie po odstawieniu do bazy może zostać opróżnione, naładowane i przygotowane do kolejnego użycia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55929,wejscie-smoka-wraca-na-wielki-ekran-bruce-lee-ponownie-w-kinie-helios</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55929,wejscie-smoka-wraca-na-wielki-ekran-bruce-lee-ponownie-w-kinie-helios</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 13:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wejscie-smoka-wraca-na-wielki-ekran-bruce-lee-ponownie-w-kinie-helios-1784635078.jpg</url>
                        <title>„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55929,wejscie-smoka-wraca-na-wielki-ekran-bruce-lee-ponownie-w-kinie-helios</link>
                    </image><description>Są filmy, które się ogląda, i są takie, które przechodzą do historii. „Wejście smoka” należy do tej drugiej kategorii. Kultowa produkcja z Bruce’em Lee ponownie pojawi się na wielkim ekranie w ramach cyklu Helios RePlay.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Seans odbędzie się <strong>25 lipca w kinie Helios w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Bruce Lee wciela się w mistrza kung-fu, który zostaje nakłoniony do współpracy z rządem i wysłany na egzotyczną wyspę. Oficjalnie bierze udział w brutalnym turnieju sztuk walki. Jego prawdziwe zadanie jest jednak znacznie bardziej niebezpieczne – nocami infiltruje organizację przestępczą kierowaną przez bezwzględnego Hana.</p><p>To kino proste w swoich zasadach, ale wykonane z niezwykłą energią. <strong>Dynamiczne pojedynki, egzotyczne plenery, atmosfera nieustannego zagrożenia i charyzma Bruce’a Lee</strong> sprawiły, że film na trwałe zapisał się w historii popkultury. Choreografię scen walki przygotowywał sam odtwórca głównej roli, nadając im tempo i styl, które później próbowały naśladować kolejne pokolenia filmowców.</p><h2>Film, który stworzył legendę</h2><p>„Wejście smoka” miało swoją premierę w 1973 roku i okazało się jednym z najważniejszych filmów sztuk walki w historii. Produkcja otworzyła kino Zachodu na azjatyckie sztuki walki i uczyniła z Bruce’a Lee ikonę porównywalną z największymi gwiazdami Hollywood.</p><p>Film trafił do kin krótko po śmierci aktora, co tylko wzmocniło jego legendę. Bruce Lee nie zdążył zobaczyć, jak ogromny sukces odniesie obraz. Pozostał jednak symbolem siły, dyscypliny i buntu przeciw ograniczeniom – postacią, która do dziś inspiruje sportowców, aktorów i twórców kina akcji.</p><h2>Klasyka ponownie na wielkim ekranie</h2><p>Pokaz jest częścią projektu <strong>Helios RePlay</strong>, w ramach którego do kin wracają produkcje posiadające status kultowych. Organizatorzy przypominają filmy ważne zarówno dla starszych widzów, jak i dla młodszych pokoleń kinomanów, które dotychczas mogły znać je jedynie z telewizji lub serwisów streamingowych.</p><p>Ideą cyklu jest prezentowanie klasyki w warunkach, dla których została stworzona – <strong>na wielkim ekranie, z kinowym dźwiękiem i w ciemnej sali, gdzie każdy cios, spojrzenie i nagły zwrot akcji wybrzmiewają znacznie mocniej</strong>.</p><p>W ramach cyklu „Legendy Warner Bros.” zaplanowano również pokazy „Casablanki” oraz „Lśnienia”. „Wejście smoka” zajmuje w tym zestawieniu szczególne miejsce. To film, który po ponad pięćdziesięciu latach nadal nie stracił swojej energii.</p><p><strong>Seans „Wejścia smoka” w ramach Helios RePlay odbędzie się 25 lipca. Bilety są dostępne w kasach kina oraz na stronie sieci Helios.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55928,koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55928,koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 13:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala-1784633819.png</url>
                        <title>Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55928,koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala</link>
                    </image><description>Lekarz nie będzie mógł pracować więcej niż równowartość dwóch etatów, a jego wynagrodzenie nie będzie już obliczane jako procent od wykonanych procedur medycznych. Takie zmiany zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu. Problem nie jest abstrakcyjny ani odległy. Podobne mechanizmy wynagradzania funkcjonują również na części oddziałów Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Premier zapowiedział ograniczenie czasu pracy lekarzy wykonujących świadczenia na podstawie kontraktów. Obecnie limity wynikające z prawa pracy dotyczą przede wszystkim medyków zatrudnionych na etatach. Lekarz prowadzący działalność gospodarczą i pracujący na podstawie umowy cywilnoprawnej może natomiast zawierać kontrakty z kilkoma placówkami.</p><p>W praktyce prowadziło to czasem do sytuacji rodem z filmu science fiction: z dokumentów wynikało, że jedna osoba pracowała w ciągu doby więcej niż 24 godziny — i to równocześnie w kilku miejscach.</p><p>– <strong>Zdarzały się przypadki, że pracowano większą liczbę godzin, niż ma doba. I to w kilku miejscach</strong> – powiedział Donald Tusk.</p><p>Według zapowiedzi szefa rządu lekarz kontraktowy będzie mógł pracować maksymalnie tyle, ile odpowiada dwóm pełnym etatom. Premier argumentuje, że nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjentów.</p><p>Trudno z tym polemizować. Zmęczony lekarz, kończący kolejny wielogodzinny dyżur, nie staje się przecież bohaterem serialu medycznego, który mimo braku snu zawsze stawia bezbłędną diagnozę. Jest człowiekiem. A człowiek przemęczony częściej popełnia błędy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55917,posel-obiecuje-leczenie-szpital-odsyla-pacjentke-nfz-potwierdza-pieniadze-sie-skonczyly"></oembed></figure><h2>Koniec procentu od zabiegu</h2><p>Druga zapowiadana zmiana może wywołać jeszcze większe emocje. Rząd chce zabronić ustalania wynagrodzenia lekarza jako procentu wartości wykonanej procedury medycznej.</p><p>– <strong>Leczenie nie jest brutalnym biznesem. Liczenie procentu od procedury, a niektóre procedury są bardzo drogie, doprowadzało do sytuacji, które wzbudziły uzasadnione emocje</strong> – stwierdził premier.</p><p>Chodzi o kontrakty, w których wysokość wynagrodzenia lekarza zależy bezpośrednio od liczby lub wartości wykonanych zabiegów. Im więcej procedur i im droższe świadczenia, tym większa wypłata.</p><p>Taki system bywa przedstawiany jako sposób na zwiększenie efektywności oddziału. Ma zachęcać lekarzy do wykonywania większej liczby zabiegów, skracania kolejek i pozyskiwania pacjentów.</p><p>Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy medycyna zaczyna przypominać pracę na akord.</p><p>Pacjent nie może być kolejną pozycją w arkuszu kalkulacyjnym, a decyzja o wykonaniu zabiegu nie powinna być powiązana z tym, ile lekarz na nim zarobi. Nawet jeżeli wszystkie procedury są medycznie uzasadnione, sam mechanizm tworzy niebezpieczny konflikt interesów.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem"></oembed></figure><h2>Tomaszów nie jest wyjątkiem</h2><p>Sprawa ma bezpośredni wymiar lokalny. <strong>Na części oddziałów Tomaszowskiego Centrum Zdrowia funkcjonują kontrakty, w których wynagrodzenie lekarzy jest powiązane z wykonywanymi procedurami.</strong></p><p>Oznacza to, że planowane przez rząd rozwiązania mogą wpłynąć także na sposób organizacji pracy i finansowania świadczeń w tomaszowskim szpitalu.</p><p>Nie przesądza to oczywiście, że w TCZ dochodziło do nieprawidłowości. Nie można automatycznie stawiać znaku równości pomiędzy wynagrodzeniem zależnym od procedury a nadużyciem. Taki model był stosowany przez wiele szpitali jako odpowiedź na brak lekarzy, konkurencję o specjalistów i konieczność utrzymania działalności oddziałów.</p><p>Nie zmienia to faktu, że system wymaga kontroli.</p><p>Właściciel szpitala, czyli Powiat Tomaszowski, powinien wiedzieć, na których oddziałach obowiązuje taki sposób wynagradzania, jakie kwoty są wypłacane, czy istnieją miesięczne limity oraz jakie zabezpieczenia wprowadzono, aby interes finansowy nie wpływał na decyzje medyczne.</p><p>Potrzebna jest również odpowiedź na pytanie, czy wynagrodzenia pozostają proporcjonalne do sytuacji finansowej szpitala. Szczególnie wtedy, gdy mieszkańcy słyszą o niedoborze pieniędzy, ograniczeniach kontraktu z NFZ, problemach z dostępnością świadczeń albo konieczności poszukiwania oszczędności.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55825,budujmy-zamiast-niszczyc-i-sprzedawac-ordynator-ginekologii-tcz-przerywa-milczenie"></oembed></figure><h2>System sam stworzył problem</h2><p>Nie wolno jednak sprowadzać całej sprawy do opowieści o „chciwych lekarzach”. Byłoby to wygodne, ale nieuczciwe.</p><p>Przez lata kolejne rządy, dyrektorzy szpitali i samorządy zgadzały się na coraz bardziej skomplikowany system kontraktowy. Placówki, walcząc o specjalistów, podbijały stawki i oferowały warunki, których często nie były w stanie zapewnić lekarzom etatowym.</p><p>Powstał rynek, na którym najlepszy specjalista mógł dyktować warunki, ponieważ bez jego podpisu oddział nie spełniał wymogów kadrowych i musiałby zostać zamknięty.</p><p>Teraz państwo próbuje zatrzymać pociąg, który samo przez lata rozpędzało.</p><p>Zmiany nie mogą więc zostać wprowadzone jednym politycznym zdaniem i pozostawione dyrektorom szpitali. Jeżeli rząd zakaże rozliczania lekarzy procentem od procedur, musi jednocześnie wskazać legalny i finansowo możliwy sposób zastąpienia obecnych kontraktów.</p><p>W przeciwnym razie część specjalistów może odejść do prywatnych placówek albo szpitali, które zaoferują im lepsze warunki w innej formule. Wówczas zamiast końca patologii zobaczymy zamknięte poradnie, zawieszone oddziały i jeszcze dłuższe kolejki.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55809,ostry-spor-o-przyszlosc-tomaszowskiego-szpitala-konrad-borowski-odpowiada-kazimierzowi-mordace-mija-sie-pan-z-prawda"></oembed></figure><h2>Czas na jawność w TCZ</h2><p>Zapowiedź premiera powinna stać się impulsem do przedstawienia przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia oraz władze powiatu pełnej informacji o obowiązującym systemie kontraktowym.</p><p>Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile szpital płaci za dyżury, zabiegi i procedury, gdzie obowiązuje wynagrodzenie procentowe oraz jak kontrolowany jest czas pracy lekarzy zatrudnionych jednocześnie w kilku placówkach.</p><p>Nie chodzi o urządzanie polowania na lekarzy ani publikowanie nazwisk i indywidualnych wynagrodzeń. Chodzi o reguły gospodarowania publicznymi pieniędzmi.</p><p>Donald Tusk mówi, że leczenie nie może być „brutalnym biznesem”. To prawda. Ale aby to zdanie nie pozostało jedynie efektownym cytatem z konferencji prasowej, potrzebne są przejrzyste przepisy, kontrola kontraktów i odwaga właścicieli szpitali.</p><p>Także w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Bo pacjent nie jest procedurą. Lekarz nie powinien być pracownikiem na akord. A publiczny szpital nie może działać jak firma, w której najważniejsze pytanie brzmi: <strong>ile można zarobić na kolejnym zabiegu?</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55927,jakie-parapety-wewnetrzne-wybrac-w-warszawie-do-nowoczesnego-domu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55927,jakie-parapety-wewnetrzne-wybrac-w-warszawie-do-nowoczesnego-domu</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 13:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jakie-parapety-wewnetrzne-wybrac-w-warszawie-do-nowoczesnego-domu-1784633011.jpg</url>
                        <title>Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55927,jakie-parapety-wewnetrzne-wybrac-w-warszawie-do-nowoczesnego-domu</link>
                    </image><description>Wybór odpowiednich parapetów wewnętrznych jest kluczowym elementem wykończenia nowoczesnego domu. Pełnią one funkcję nie tylko praktyczną, ale również estetyczną, wpływając na spójność i charakter całej aranżacji. Decyzja o materiale, kolorze i fakturze powinna być przemyślana, aby harmonizowała z minimalistycznym lub industrialnym stylem wnętrza. Analiza dostępnych rozwiązań, pozwala na dopasowanie produktu do indywidualnych potrzeb i specyfiki projektu architektonicznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Z jakiego kamienia wybrać parapet wewnętrzny do salonu w domu?</h2><h3>Trwałe parapety wewnętrzne z kamienia w Warszawie</h3><p>Wybór odpowiedniego materiału na parapet wewnętrzny do salonu ma kluczowe znaczenie dla estetyki i funkcjonalności całego wnętrza. Kamień naturalny, taki jak granit czy marmur, charakteryzuje się wysoką odpornością na uszkodzenia mechaniczne i działanie promieni słonecznych. <strong>Dzięki temu parapety kamienne zachowują swój wygląd przez wiele lat, nie wymagając skomplikowanej konserwacji.</strong></p><h3>Nowoczesne parapety na wymiar dostępne w Warszawie</h3><p>Konglomerat kwarcowy to alternatywa łącząca naturalne kruszywo z żywicą poliestrową. Materiał ten jest nieporowaty, co ułatwia utrzymanie go w czystości i zapobiega powstawaniu trwałych plam. Jego jednolita struktura i bogata paleta kolorystyczna pozwalają na idealne dopasowanie parapetu do nowoczesnych aranżacji, często spotykanych w nowym budownictwie.</p><h2>Jaki kolor parapetu podkreśli minimalistyczny wystrój wnętrza?</h2><h3>Minimalistyczne parapety wewnętrzne w Warszawie</h3><p>W nowoczesnych, minimalistycznych aranżacjach dominują stonowane barwy, które wprowadzają do wnętrza harmonię i spokój. <strong>Idealnym wyborem będą parapety w odcieniach bieli, szarości, grafitu lub czerni.</strong> Taka paleta kolorystyczna doskonale komponuje się z jasnymi ścianami i prostymi formami mebli, tworząc spójną i elegancką przestrzeń.</p><h3>Jak dopasować parapety do okien w Warszawie</h3><p>Alternatywą dla monochromatycznych rozwiązań jest dobranie koloru parapetu do ram okiennych. Jeśli okna są białe, biały parapet stworzy z nimi jednolitą, niemal niewidoczną całość, co optycznie powiększy przestrzeń. W przypadku ciemnych, na przykład antracytowych ram, parapet w tym samym kolorze podkreśli nowoczesny charakter wnętrza i stworzy wyrazisty akcent dekoracyjny.</p><h2>Czym wyróżniają się parapety z konglomeratu w Warszawie?</h2><h3>Trwałe parapety z konglomeratu dostępne w Warszawie</h3><p>Parapety z konglomeratu kwarcowego lub marmurowego to materiały kompozytowe, składające się z kruszywa połączonego żywicą poliestrową. Charakteryzują się wysoką odpornością na zarysowania, uderzenia i działanie wilgoci. Dzięki gładkiej, nieporowatej powierzchni są łatwe w utrzymaniu czystości i nie wchłaniają zabrudzeń, co czyni je praktycznym wyborem na lata.</p><h3>Montaż parapetów w Warszawie a estetyka wnętrza</h3><p><strong>Konglomerat oferuje szeroką paletę kolorów i wzorów, od jednolitych barw po imitacje naturalnego kamienia, co pozwala na dopasowanie go do każdego nowoczesnego wnętrza.</strong> Materiał ten jest lżejszy od litego kamienia, co ułatwia jego transport i montaż. Jego jednolita struktura gwarantuje powtarzalność wzoru na całej powierzchni.</p><h2>Jakie są zalety parapetów ze spieków kwarcowych w kuchni?</h2><h3>Trwałe parapety w Warszawie do zadań specjalnych</h3><p>Parapety ze spieków kwarcowych są doskonałym wyborem do kuchni ze względu na ich wyjątkową odporność. Spiek kwarcowy jest materiałem nieporowatym, co oznacza, że nie wchłania wody, tłuszczu ani innych płynów, co ułatwia utrzymanie go w czystości. <strong>Jest także odporny na zarysowania, uderzenia oraz wysokie temperatury, co jest kluczowe w przestrzeni kuchennej.</strong> Dzięki temu parapet może służyć jako dodatkowa powierzchnia robocza bez obaw o jego uszkodzenie.</p><h3>Estetyczne parapety wewnętrzne w Warszawie</h3><p>Spieki kwarcowe oferują szeroką gamę wzorów i kolorów, które doskonale imitują naturalne materiały, takie jak kamień, marmur czy beton. <strong>Pozwala to na idealne dopasowanie parapetu do stylu nowoczesnej kuchni, tworząc spójną i elegancką aranżację.</strong> Gładka powierzchnia nie tylko wygląda estetycznie, ale również jest higieniczna, co zapobiega rozwojowi bakterii i pleśni.</p><h2>Jak dobrać grubość i wykończenie parapetu do stylu okien?</h2><h3>Parapety wewnętrzne w Warszawie a grubość</h3><p>Grubość parapetu powinna harmonizować z ramą okienną. Do nowoczesnych, minimalistycznych okien o cienkich profilach pasują parapety o grubości 2-3 cm. Zapewniają one spójny, lekki wygląd. <strong>Przy oknach o masywniejszych, bardziej klasycznych ramach można zastosować grubsze parapety, które podkreślą solidny charakter konstrukcji.</strong></p><h3>Wybór wykończenia parapetu w Warszawie</h3><p>Wykończenie parapetu jest równie ważne co jego kolor. W nowoczesnych wnętrzach popularnością cieszą się matowe powierzchnie, które nie odbijają światła i tworzą subtelne tło dla aranżacji. Połyskujące parapety mogą natomiast optycznie powiększyć przestrzeń i dodać jej elegancji, dobrze komponując się z elementami w stylu glamour. Szeroki wybór wykończeń dla takich produktów jak <a href="https://www.pamir.com.pl/oferta/parapety/"><u>parapety w Warszawie</u></a> pozwala na znalezienie idealnego rozwiązania dla każdego projektu.</p><h2>Na co zwrócić uwagę przy montażu parapetów kamiennych?</h2><h3>Montaż parapetów w Warszawie a precyzja wykonania</h3><p>Montaż parapetów z kamienia naturalnego, takiego jak marmur czy granit, wymaga dużej dokładności i odpowiedniego przygotowania podłoża. <strong>Kluczowe jest idealne wypoziomowanie wnęki okiennej oraz zastosowanie specjalistycznych klejów montażowych, przeznaczonych do ciężkich elementów kamiennych.</strong></p><h3>Fachowe osadzanie parapetów w Warszawie</h3><p>Należy również pamiętać o pozostawieniu niewielkich szczelin dylatacyjnych przy ścianach bocznych, które zapobiegną pękaniu materiału na skutek naprężeń termicznych. Prawidłowe osadzenie gwarantuje stabilność i trwałość na lata.</p><h2>Jakie parapety wewnętrzne są najtrwalsze i łatwe w utrzymaniu?</h2><h3>Trwałe parapety wewnętrzne w Warszawie a materiał wykonania</h3><p>Wybierając parapety wewnętrzne do nowoczesnego domu, warto zwrócić uwagę na materiały odporne na zarysowania i wilgoć. Szczególnie polecane są konglomeraty kwarcowe oraz granit, które cechują się wysoką twardością i minimalną nasiąkliwością. <strong>Dzięki tym właściwościom ich powierzchnia jest łatwa do utrzymania w czystości i nie wymaga skomplikowanych zabiegów konserwacyjnych.</strong></p><h3>Pielęgnacja nowoczesnych parapetów w Warszawie</h3><p>Zarówno granit, jak i konglomerat nie odbarwiają się pod wpływem promieniowania UV, co gwarantuje zachowanie estetycznego wyglądu przez wiele lat. Regularna pielęgnacja ogranicza się zazwyczaj do przetarcia powierzchni wilgotną szmatką z dodatkiem łagodnego detergentu, co czyni je praktycznym wyborem dla każdego wnętrza.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55926,morawiecki-mowi-tutaj-jest-moje-miejsce-problem-w-tym-ze-pis-wlasnie-ustala-ile-tego-miejsca-mu-pozostawic</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55926,morawiecki-mowi-tutaj-jest-moje-miejsce-problem-w-tym-ze-pis-wlasnie-ustala-ile-tego-miejsca-mu-pozostawic</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 13:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-morawiecki-mowi-tutaj-jest-moje-miejsce-problem-w-tym-ze-pis-wlasnie-ustala-ile-tego-miejsca-m-1784632084.png</url>
                        <title>Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55926,morawiecki-mowi-tutaj-jest-moje-miejsce-problem-w-tym-ze-pis-wlasnie-ustala-ile-tego-miejsca-mu-pozostawic</link>
                    </image><description>Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Były premier próbuje więc dokonać rzeczy trudnej: pozostać wewnątrz partyjnej twierdzy, a równocześnie zachować własny sztandar, ludzi i polityczne zaplecze. To nie jest już wyłącznie dyskusja o jednym stowarzyszeniu. To spór o to, czy Prawo i Sprawiedliwość ma być szerokim ruchem prawicy, czy partią podporządkowaną jednemu centrum dowodzenia.</p><h2>Deklaracja lojalności, która brzmi jak manifest</h2><p>„Jestem w Prawie i Sprawiedliwości. Chcę być w tej naszej drużynie i w naszym obozie patriotycznym. Tutaj jest moje miejsce” — oświadczył Mateusz Morawiecki.</p><p>Na pierwszy rzut oka są to słowa uspokajające. Były premier nie ogłasza rozłamu, nie rzuca legitymacją partyjną na stół i nie buduje otwarcie konkurencyjnego ugrupowania. Jednak całość jego wystąpienia brzmi nie tyle jak akt bezwarunkowej lojalności, ile jak polityczny manifest własnej wizji PiS.</p><p>Morawiecki mówi o partii zdolnej rozmawiać nie tylko z najbardziej przekonanym elektoratem, ale również z przedsiębiorcami, młodymi, pracownikami, samorządowcami, organizacjami społecznymi i mieszkańcami dużych miast. Ostrzega przed zamknięciem się w „coraz mniejszym kręgu” i przed utratą zdolności do zdobywania większości.</p><p>To diagnoza, która z pozoru dotyczy strategii wyborczej. W praktyce jest jednak również krytyką obecnego kierunku partii. Jeżeli Morawiecki przestrzega przed hermetycznością, wsobnością i mówieniem wyłącznie do już przekonanych, to trudno nie zauważyć, że jego słowa mają konkretnego adresata. Jest nim kierownictwo PiS.</p><h2>Jedna partia, dwa pomysły na zwycięstwo</h2><p>Spór w Prawie i Sprawiedliwości nie dotyczy dziś jedynie osobistych ambicji byłego premiera. Jego sednem są dwa odmienne pomysły na odzyskanie władzy.</p><p>Pierwszy zakłada konsolidację twardego elektoratu, jednoznaczny język ideowy, silne przywództwo i ograniczenie wewnętrznej autonomii poszczególnych środowisk. Partia ma maszerować jak zwarta kolumna, bez bocznych ścieżek, osobnych stowarzyszeń i politycznych półksiężyców krążących wokół głównej planety.</p><p>Drugi wariant, przedstawiany przez Morawieckiego, zakłada budowę szerokiego obozu. W takim modelu różni politycy mieliby docierać do różnych grup społecznych. Jedni do wyborców bardziej radykalnej prawicy, inni do centrum, przedsiębiorców, samorządowców czy młodych mieszkańców miast.</p><p>To koncepcja bardziej elastyczna, lecz dla partyjnej centrali także bardziej ryzykowna. Szeroki obóz oznacza bowiem nie tylko szerszy elektorat. Oznacza również powstawanie wewnętrznych liderów, środowisk, struktur i ośrodków wpływu. A każda taka struktura może pewnego dnia uznać, że nie chce już jedynie wspierać partii, ale również współdecydować o jej kierunku.</p><h2>Stowarzyszenie jako pretekst i symbol</h2><p>Formalnie punktem zapalnym jest „Rozwój Plus”. Morawiecki przekonuje, że organizacja powstała po to, aby bronić dorobku rządów PiS i poszerzać obóz polityczny prawicy. Kierownictwo partii zobowiązało jednak swoich działaczy do wystąpienia ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną, grożąc w przeciwnym razie wykluczeniem.</p><p>Można oczywiście argumentować, że każda partia ma prawo pilnować własnej spójności. Politycy działający pod jednym szyldem nie mogą bez końca zakładać kolejnych organizacji, które z czasem zamieniają się w partie wewnątrz partii. W takim układzie formalna jedność szybko staje się fikcją, a prawdziwe decyzje zapadają podczas spotkań poszczególnych frakcji.</p><p>Jednak uchwała kierownictwa PiS pokazuje również coś więcej: brak zaufania. Gdyby „Rozwój Plus” był postrzegany wyłącznie jako zaplecze eksperckie i środowisko wspierające partię, zapewne nikt nie stawiałby jego członków przed ultimatum. Skoro ultimatum się pojawiło, partyjna centrala najwyraźniej uznała, że stowarzyszenie może stać się narzędziem budowania politycznej samodzielności Morawieckiego.</p><p>W tej sytuacji nie chodzi już o statut organizacji. Chodzi o pytanie, kto naprawdę kontroluje ludzi, struktury i przyszłe listy wyborcze.</p><h2>„Rywalizacja” czy już wojna o sukcesję?</h2><p>Morawiecki apeluje, aby odróżniać rywalizację od wojny domowej. Samo użycie takiego określenia wiele mówi o temperaturze konfliktu.</p><p>W dojrzałej partii politycznej rywalizacja jest czymś naturalnym. Politycy mają różne ambicje, koncepcje gospodarcze, język i zaplecze społeczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy każdy przejaw niezależności jest traktowany jako zagrożenie, a każde osobne środowisko jako potencjalna zdrada.</p><p>Prawo i Sprawiedliwość przez lata funkcjonowało dzięki niepodważalnej pozycji Jarosława Kaczyńskiego. To on rozstrzygał spory, budował równowagę pomiędzy frakcjami i decydował, kto rośnie, a kto zostaje odsunięty na boczny tor.</p><p>Jednocześnie partia coraz wyraźniej wchodzi w czas pytań o przyszłe przywództwo. Nawet jeżeli nikt oficjalnie nie ogłasza walki o sukcesję, politycy budują swoje pozycje, środowiska i narracje. W tym sensie spór o „Rozwój Plus” jest jedynie widocznym fragmentem większego procesu.</p><p>Morawiecki chce pozostać lojalnym członkiem PiS, ale nie zamierza zrezygnować z roli jednego z głównych kandydatów do kształtowania przyszłości prawicy. Partyjna centrala chce natomiast jedności, która nie będzie podlegała negocjacjom.</p><h2>Morawiecki ma argumenty, ale ma też problem</h2><p>Były premier słusznie zauważa, że wybory wygrywa się poprzez poszerzanie poparcia, a nie wyłącznie mobilizację najwierniejszych wyborców. Partia, która mówi tylko do własnego politycznego chóru, może długo słyszeć donośny śpiew, lecz nie zauważyć, że sala stopniowo pustoszeje.</p><p>Morawiecki może być dla PiS politykiem użytecznym w środowiskach gospodarczych, samorządowych i w części centroprawicowego elektoratu. Ma doświadczenie premiera, rozpoznawalność oraz własną sieć kontaktów. Z punktu widzenia wyborczej arytmetyki jego argument o potrzebie różnorodności nie jest pozbawiony sensu.</p><p>Jego problem polega jednak na tym, że szeroka formuła polityczna może być odczytywana jako próba budowy osobistego zaplecza. Były premier mówi o wielkim obozie, lecz działacze partyjni mogą pytać, czy w tym obozie powstaje już osobny namiot z nazwiskiem Morawieckiego nad wejściem.</p><p>Nie pomaga również fakt, że polityka rzadko zna organizacje całkowicie niewinne. Stowarzyszenia skupiające posłów, senatorów i eurodeputowanych niemal zawsze stają się czymś więcej niż klubami dyskusyjnymi. Tworzą relacje, lojalności, kanały komunikacji i potencjalne listy zwolenników.</p><h2>Ultimatum może uporządkować partię. Może też ją osłabić</h2><p>Decyzja władz PiS może krótkoterminowo wzmocnić dyscyplinę. Działacze otrzymują prosty komunikat: partia jest jedna, kierownictwo jest jedno, a polityczna działalność odbywa się w ramach oficjalnych struktur.</p><p>Taki model ma jednak cenę. Jeżeli lojalność będzie rozumiana jako rezygnacja z wszelkiej samodzielności, PiS może utracić polityków zdolnych docierać poza najtwardszy elektorat. Partia stanie się bardziej zwarta, lecz zarazem mniej elastyczna.</p><p>W polityce zwartość nie zawsze oznacza siłę. Niekiedy przypomina ona szczelnie zamknięty wagon, w którym wszyscy jadą w tym samym kierunku, ale coraz mniej osób może do niego wsiąść.</p><p>Morawiecki proponuje model bardziej otwarty, lecz nie daje pełnej odpowiedzi na pytanie, jak pogodzić różnorodność z dyscypliną. Kierownictwo PiS proponuje porządek, ale ryzykuje, że porządek zamieni się w polityczną sterylność.</p><h2>„Tutaj jest moje miejsce” — ale na czyich warunkach?</h2><p>Najważniejsze w wystąpieniu Morawieckiego nie jest zapewnienie, że pozostaje w PiS. Najważniejsze jest to, że chce pozostać w partii na zasadach pozwalających mu zachować własną polityczną podmiotowość.</p><p>„Tutaj jest moje miejsce” brzmi jak deklaracja przywiązania. Jednocześnie jest to także komunikat do Jarosława Kaczyńskiego i partyjnego aparatu: nie zamierzam odchodzić, ale nie zamierzam również zniknąć.</p><p>Dlatego najbliższe decyzje nie rozstrzygną jedynie losu „Rozwoju Plus”. Pokażą, czy PiS potrafi pomieścić różne wizje prawicy, czy też uzna każdą próbę budowania skrzydeł za przygotowanie do odlotu.</p><p>Jarosław Kaczyński wezwał swoich polityków do „chwili oddechu i łyku zimnej wody”, przypominając, że przeciwnik znajduje się poza partią. To wezwanie rozsądne, choć samo uspokojenie emocji nie usunie źródła konfliktu.</p><p>PiS musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce wygrać kolejne wybory jako szeroki obóz, czy przetrwać jako coraz bardziej jednolita partia. Mateusz Morawiecki udzielił już własnej odpowiedzi. Teraz ruch należy do Jarosława Kaczyńskiego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55925,planowane-wylaczenia-pradu-w-tomaszowie-i-regionie-sprawdz-daty-i-miejscowosci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55925,planowane-wylaczenia-pradu-w-tomaszowie-i-regionie-sprawdz-daty-i-miejscowosci</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 12:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-planowane-wylaczenia-pradu-w-tomaszowie-i-regionie-sprawdz-daty-i-miejscowosci-1784630224.png</url>
                        <title>Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55925,planowane-wylaczenia-pradu-w-tomaszowie-i-regionie-sprawdz-daty-i-miejscowosci</link>
                    </image><description>Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki zapowiada kolejne prace eksploatacyjne na sieci. W związku z nimi pod koniec lipca i na początku sierpnia w wielu miejscowościach powiatu tomaszowskiego nastąpią czasowe przerwy w dostawie energii elektrycznej. Wyłączenia potrwają od czterech do nawet dziewięciu godzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Mieszkańcy powinni wcześniej naładować telefony, zabezpieczyć urządzenia elektryczne oraz przygotować się na możliwe utrudnienia w działaniu domowych instalacji, bram, pomp, pieców czy sprzętu wymagającego stałego zasilania.</p><h2>29 lipca</h2><p>W godzinach <strong>8.00–15.00</strong> prądu nie będzie w miejscowości:</p><p><strong>Turobów.</strong></p><p>Krótsza przerwa, od <strong>8.00 do 12.00</strong>, obejmie:</p><p><strong>Czerniewice</strong> – ul. Leśną, ul. Mazowiecką od numeru 34 do 87 oraz ul. Kika 1.</p><h2>30 lipca</h2><p>W godzinach <strong>8.00–15.00</strong> wyłączenia zaplanowano w miejscowościach:</p><p><strong>Zubki Małe, Podkońska Wola</strong>, a także w Tomaszowie Mazowieckim przy <strong>ul. Warszawskiej 39</strong>.</p><p>Od <strong>8.00 do 17.00</strong> przerwa w dostawie energii obejmie:</p><p><strong>Budziszewice</strong>, ul. Paska od numeru 16 do 56 oraz działki nr 181 i 190.</p><h2>31 lipca</h2><p>W godzinach <strong>8.00–15.00</strong> prądu nie będzie w miejscowościach:</p><p><strong>Julianów, Staropole, Wale</strong> oraz w Chociwku pod numerem 26 i na działce nr 145.</p><h2>3 sierpnia</h2><p>W godzinach <strong>8.00–15.00</strong> wyłączenie obejmie:</p><p><strong>Małecz</strong> – posesje od numeru 120 do 134 oraz działki nr 12 i 578.</p><p>Od <strong>8.00 do 12.00</strong> energii elektrycznej nie będzie również w:</p><p><strong>Karolinowie przy ul. Turystycznej.</strong></p><h2>4 sierpnia</h2><p>Najdłuższe wyłączenie, zaplanowane od <strong>8.00 do 17.00</strong>, obejmie miejscowości:</p><p><strong>Brenica, Kierz, Rzekietka, Jasień 1–3, Lubochnia Czółna, Emilianów, Nowy Olszowiec 1 oraz Olszowiec.</strong></p><h2>5 sierpnia</h2><p>W godzinach <strong>8.00–15.00</strong> prądu nie będzie w miejscowościach:</p><p><strong>Drzazgowa Wola, Łaknarz</strong> oraz w Lubiatowie pod numerem 69.</p><p>Od <strong>8.00 do 12.00</strong> przerwa obejmie także:</p><p><strong>Lubiaszów Stary</strong>, działki nr 35/14 i 35/15.</p><p>Energetycy zastrzegają, że harmonogram może ulec zmianie, między innymi z powodu warunków pogodowych lub sytuacji technicznej na sieci. Warto przed planowanym terminem sprawdzić aktualne komunikaty operatora.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Ognista akcja, gorąca krew”. W Opocznie oddadzą krew w hołdzie Powstańcom Warszawskim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55924,ognista-akcja-goraca-krew-w-opocznie-oddadza-krew-w-holdzie-powstancom-warszawskim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55924,ognista-akcja-goraca-krew-w-opocznie-oddadza-krew-w-holdzie-powstancom-warszawskim</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 11:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ognista-akcja-goraca-krew-w-opocznie-oddadza-krew-w-holdzie-powstancom-warszawskim-1784628783.png</url>
                        <title>„Ognista akcja, gorąca krew”. W Opocznie oddadzą krew w hołdzie Powstańcom Warszawskim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55924,ognista-akcja-goraca-krew-w-opocznie-oddadza-krew-w-holdzie-powstancom-warszawskim</link>
                    </image><description>22 sierpnia w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie odbędzie się wyjątkowa kampania krwiodawstwa organizowana z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. Hasło akcji brzmi: „Twoja krew. Ich wolność. Nasza pamięć”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To wydarzenie, w którym pamięć historyczna łączy się z bardzo konkretną pomocą drugiemu człowiekowi. Nie będzie tu jedynie symbolicznych gestów, przemówień i biało-czerwonych flag. Organizatorzy zachęcają, by hołd bohaterom sierpnia 1944 roku oddać w sposób, który również dziś może uratować ludzkie życie.</p><h2>Krew zamiast pustych słów</h2><p>Kampania krwiodawstwa odbędzie się <strong>22 sierpnia w godzinach od 9.00 do 12.00</strong>. Rejestracja dawców zostanie przeprowadzona w siedzibie <strong>Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie przy ulicy Rolnej 1</strong>.</p><p>Hasło akcji — <strong>„Ognista akcja, gorąca krew”</strong> — nawiązuje zarówno do strażackiego charakteru wydarzenia, jak i do idei zaangażowania, wspólnoty oraz bezinteresownego ratowania innych.</p><p>W organizację wydarzenia włączyły się między innymi środowiska strażackie, wojskowe, harcerskie, patriotyczne i strzeleckie. Na plakacie kampanii widnieją między innymi logotypy Wojsk Obrony Terytorialnej, Państwowej Straży Pożarnej, OSP, Fundacji Patriotycznej im. Witolda Pileckiego, Stowarzyszenia Hufiec Legion oraz Jednostki Strzeleckiej.</p><h2>Powstańcza pamięć, która ma realny wymiar</h2><p>Powstanie Warszawskie było jednym z najbardziej tragicznych i heroicznych wydarzeń w historii Polski. Przez 63 dni mieszkańcy stolicy walczyli o wolność, często bez odpowiedniej broni, leków i zabezpieczenia medycznego. Dziś pamięć o ich ofierze może przybrać formę pomocy pacjentom, którzy każdego dnia potrzebują krwi podczas operacji, leczenia urazów, chorób nowotworowych czy nagłych zdarzeń.</p><p>Organizatorzy podkreślają, że <strong>oddanie krwi jest jednym z najprostszych, a jednocześnie najważniejszych gestów solidarności</strong>. Krwi nie można wyprodukować w laboratorium ani zastąpić innym preparatem. Jej jedynym źródłem pozostaje człowiek.</p><h2>Nagrody dla najbardziej aktywnych OSP</h2><p>Akcja ma również element rywalizacji skierowanej do jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych. Najaktywniejsza jednostka otrzyma z rąk komendanta powiatowego PSP w Opocznie <strong>Puchar Najaktywniejszej OSP 2025</strong>.</p><p>Trzy najbardziej aktywne jednostki mają także otrzymać od organizatorów medale <strong>„Krople Życia” IV stopnia</strong>, przyznawane za promowanie honorowego krwiodawstwa.</p><p>To forma wyróżnienia dla tych strażaków ochotników, którzy nie tylko uczestniczą w akcjach ratowniczych, gaszą pożary i pomagają podczas wypadków, ale również mobilizują mieszkańców do oddawania krwi.</p><h2>Upominki dla uczestników</h2><p>Każdy uczestnik wydarzenia będzie mógł wybrać jeden z przygotowanych upominków. Wśród nich znalazły się między innymi:</p><p><strong>czujniki dymu i tlenku węgla, gaśnice samochodowe, apteczki samochodowe, kamizelki odblaskowe oraz vouchery na kurs pierwszej pomocy organizowany przez jednostkę strzelecką.</strong></p><p>Upominki mają nie tylko zachęcać do udziału, ale również promować bezpieczeństwo w domach, samochodach i przestrzeni publicznej. W ten sposób akcja łączy krwiodawstwo z edukacją dotyczącą pierwszej pomocy i profilaktyki zagrożeń.</p><h2>„Podziel się tym, co najcenniejsze”</h2><p>Organizatorzy przypominają, że oddanie krwi trwa stosunkowo krótko, ale jego znaczenie może być ogromne. Jedna donacja może pomóc kilku pacjentom, ponieważ pobrana krew jest rozdzielana na poszczególne składniki.</p><p>Warto pamiętać, aby przed oddaniem krwi być wypoczętym, zjeść lekki posiłek, wypić odpowiednią ilość wody i zabrać dokument tożsamości. Ostateczną decyzję o dopuszczeniu do donacji podejmuje personel medyczny po przeprowadzeniu wywiadu i podstawowych badań.</p><p><strong>22 sierpnia opoczyńscy strażacy i partnerzy kampanii zapraszają mieszkańców, by historię uczcić nie tylko minutą ciszy, lecz także gestem, który może komuś podarować kolejne dni, miesiące albo lata życia.</strong></p><p>Bo pamięć nie musi być martwym pomnikiem. Czasem może płynąć w żyłach.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowy wóz i pierwszy dron ratowniczy trafiły do OSP Opoczno]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55923,nowy-woz-i-pierwszy-dron-ratowniczy-trafily-do-osp-opoczno</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55923,nowy-woz-i-pierwszy-dron-ratowniczy-trafily-do-osp-opoczno</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 11:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-woz-i-pierwszy-dron-ratowniczy-trafily-do-osp-opoczno-1784627731.png</url>
                        <title>Nowy wóz i pierwszy dron ratowniczy trafiły do OSP Opoczno</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55923,nowy-woz-i-pierwszy-dron-ratowniczy-trafily-do-osp-opoczno</link>
                    </image><description>OSP Opoczno wzbogaciła się o nowy lekki samochód rozpoznawczo-ratowniczy z napędem na cztery koła oraz pierwszy w historii gminy dron ratowniczy. Inwestycja ma poprawić skuteczność działań w terenie i zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowe wyposażenie dla strażaków ochotników</h2><p>Do Ochotniczej Straży Pożarnej w Opocznie trafił nowy lekki samochód rozpoznawczo-ratowniczy z napędem 4×4. Prezentacja pojazdu odbyła się 17 lipca 2026 roku z udziałem burmistrza Opoczna Michała Koneckiego, dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie młodszego brygadiera Macieja Połcia oraz prezesa OSP w Opocznie druha Pawła Gągolewicza.</p><p>Zakup został zrealizowany w ramach projektu dotyczącego ochrony ludności przed zagrożeniami pożarowymi poprzez doposażenie jednostek OSP na terenie gminy Opoczno. Samorząd podkreśla, że to kolejny etap konsekwentnie prowadzonej polityki wzmacniania lokalnego systemu bezpieczeństwa. Dla mieszkańców oznacza to przede wszystkim szybszą reakcję służb i większe możliwości działania tam, gdzie standardowy sprzęt może mieć ograniczoną skuteczność.</p><p>Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że pojazd ma służyć nie tylko podczas typowych interwencji pożarniczych. Jego przeznaczeniem jest także <strong>rozpoznawanie zagrożeń, monitorowanie sytuacji w terenie oraz transport specjalistycznego wyposażenia</strong>, co zwiększa elastyczność działań jednostki.</p><h2>Samochód do zadań specjalnych i technologia z powietrza</h2><p>Nowy samochód został wyposażony w napęd na cztery koła, dzięki czemu ma sprawdzać się w miejscach trudno dostępnych. W praktyce może to mieć znaczenie podczas działań prowadzonych w lasach, na terenach podmokłych, w rejonach oddalonych od głównych dróg czy podczas skutków gwałtownych zjawisk pogodowych. Tego typu mobilność jest dziś jednym z kluczowych elementów sprawnego reagowania.</p><p>Według przekazanych informacji jest to <strong>pierwszy w Polsce samochód Maxus T60 w zabudowie pożarniczej</strong>. To sprawia, że inwestycja w Opocznie ma nie tylko lokalny wymiar, ale również wyróżnia się w skali kraju jako przykład wdrażania nowych rozwiązań w jednostkach ochotniczych straży pożarnych.</p><p>Równie ważnym elementem wyposażenia jest pierwszy w historii gminy Opoczno dron ratowniczy. Urządzenie ma być wykorzystywane między innymi podczas poszukiwań osób zaginionych, obserwacji terenu z powietrza, monitorowania pożarów oraz wsparcia działań ratowniczych i zarządzania kryzysowego. W realiach współczesnego ratownictwa takie narzędzie może znacząco skrócić czas oceny sytuacji i pomóc w lepszym kierowaniu siłami na miejscu zdarzenia.</p><h2>Wymierna inwestycja w bezpieczeństwo mieszkańców</h2><p>Wartość umowy na dostawę lekkiego samochodu wraz z wyposażeniem wynosi 338 250 złotych brutto. Z tej kwoty 210 000 złotych stanowi dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach programu regionalnego Fundusze Europejskie dla Łódzkiego 2021–2027. To pokazuje, że rozwój lokalnych służb bezpieczeństwa coraz częściej opiera się na łączeniu środków samorządowych i funduszy zewnętrznych.</p><p>Z perspektywy samorządu nie jest to jednak zamknięta inwestycja. Jeszcze tej jesieni, w ramach tego samego projektu, OSP Opoczno ma otrzymać kolejny pojazd, tym razem średni samochód ratowniczo-gaśniczy. Równolegle prowadzone są także działania dotyczące innych jednostek. Nowe samochody ratowniczo-gaśnicze mają trafić również do OSP Dzielna i OSP Wygnanów w ramach kolejnych etapów przedsięwzięcia.</p><p>Takie decyzje wpisują się w szerszy trend modernizacji jednostek ochotniczych straży pożarnych w regionie. Dla mieszkańców najważniejszy pozostaje efekt praktyczny: <strong>większa gotowość operacyjna strażaków, nowocześniejszy sprzęt i sprawniejsza reakcja na zagrożenia</strong>. W przypadku gmin takich jak Opoczno, gdzie ochotnicy odgrywają ważną rolę w systemie ratowniczym, podobne inwestycje mają bezpośrednie przełożenie na codzienne bezpieczeństwo lokalnej społeczności.</p><h2>Znaczenie dla regionu</h2><p>Choć informacja dotyczy gminy Opoczno, jej znaczenie wykracza poza granice jednej jednostki. Modernizacja zaplecza OSP w powiatach regionu łódzkiego wzmacnia cały system reagowania kryzysowego, zwłaszcza w sytuacjach wymagających współpracy wielu służb. Nowoczesne wyposażenie, takie jak samochody terenowe i drony, coraz częściej staje się standardem, a nie dodatkiem.</p><p>Dla samorządów z regionu, także tych sąsiadujących z powiatem opoczyńskim, może to być ważny sygnał, że inwestycje w bezpieczeństwo lokalne obejmują dziś nie tylko zakup tradycyjnych wozów bojowych, ale też narzędzia wspierające rozpoznanie i koordynację działań. Właśnie w takich detalach często kryje się realna poprawa skuteczności akcji ratowniczych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Klub Seniora „Aktywni Razem” odwiedził Sandomierz i Ujazd]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55922,klub-seniora-aktywni-razem-odwiedzil-sandomierz-i-ujazd</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55922,klub-seniora-aktywni-razem-odwiedzil-sandomierz-i-ujazd</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 11:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-klub-seniora-aktywni-razem-odwiedzil-sandomierz-i-ujazd-1784627041.png</url>
                        <title>Klub Seniora „Aktywni Razem” odwiedził Sandomierz i Ujazd</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55922,klub-seniora-aktywni-razem-odwiedzil-sandomierz-i-ujazd</link>
                    </image><description>Seniorzy z Klubu Seniora „Aktywni Razem” z Opoczna wzięli udział w wycieczce do Sandomierza i Ujazdu. Program obejmował zwiedzanie zabytków, rejs po Wiśle i wizytę w ruinach zamku, a całość stała się okazją do integracji i aktywnego spędzenia czasu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dzień pełen atrakcji dla seniorów</h2><p>16 lipca 2026 roku seniorzy z Klubu Seniora „Aktywni Razem” uczestniczyli w wycieczce do Sandomierza i Ujazdu. Jak wynika z udostępnionych informacji, był to wyjazd nastawiony nie tylko na poznawanie ciekawych miejsc, ale również na <strong>wspólne spędzenie czasu, integrację i aktywność</strong> w przyjaznej atmosferze.</p><p>Tego rodzaju inicjatywy mają szczególne znaczenie dla lokalnych społeczności. Pozwalają łączyć wypoczynek z edukacją, wzmacniają więzi między uczestnikami i pokazują, że oferta skierowana do seniorów może być jednocześnie wartościowa, dobrze zorganizowana i atrakcyjna pod względem programu.</p><h2>Zwiedzanie Sandomierza i wizyta w Ujeździe</h2><p>W czasie wycieczki uczestnicy odwiedzili najważniejsze punkty turystyczne Sandomierza. W programie znalazły się Podziemna Trasa Turystyczna, Bazylika Katedralna, Wąwóz Królowej Jadwigi, Ucho Igielne, Dziedziniec Zamkowy oraz Rynek Starego Miasta. To zestaw miejsc, który pozwala spojrzeć na miasto zarówno z perspektywy jego historii, jak i wyjątkowego krajobrazu.</p><p>Dużo pozytywnych emocji przyniósł także rejs statkiem po Wiśle. Taka forma poznawania okolicy daje zupełnie inną perspektywę i często staje się jednym z najbardziej pamiętanych punktów programu. Uczestnicy odwiedzili również Muzeum Ojca Mateusza, które, jak podkreślono w opisie wyjazdu, wywołało wiele uśmiechów i miłych wspomnień.</p><p>Kolejnym etapem podróży były <strong>ruiny zamku w Ujeździe</strong>. To miejsce od lat przyciąga turystów swoją skalą i historycznym charakterem. Włączenie go do planu wycieczki sprawiło, że cały dzień łączył różne formy poznawania dziedzictwa kulturowego regionu.</p><h2>Komfort podróży i dobra organizacja</h2><p>Organizatorzy zwrócili uwagę również na kwestie praktyczne, które przy takich wyjazdach mają duże znaczenie. Seniorzy podróżowali nowoczesnym, klimatyzowanym autokarem, co podczas letniej pogody miało istotny wpływ na wygodę i samopoczucie uczestników. Dzięki temu zarówno przejazd, jak i powrót przebiegały w komfortowych warunkach.</p><p>W trakcie dnia przewidziano także dwudaniowy obiad, który pozwolił uczestnikom odpocząć i nabrać sił przed dalszym zwiedzaniem. To element, który pokazuje, że zadbano nie tylko o atrakcyjność programu, ale również o jego odpowiednie tempo i wygodę.</p><h2>Aktywność seniorów ważna dla lokalnej wspólnoty</h2><p>Relacja z wyjazdu podkreśla, że najlepszym potwierdzeniem powodzenia tej inicjatywy były uśmiechy uczestników. Wspólne rozmowy, poznawanie nowych miejsc i spędzanie czasu poza codzienną rutyną sprzyjają budowaniu relacji oraz wzmacnianiu poczucia przynależności do grupy.</p><p>W szerszym wymiarze takie działania wpisują się w coraz wyraźniejszy trend aktywizacji osób starszych. Seniorzy nie są dziś wyłącznie odbiorcami okazjonalnych wydarzeń, lecz coraz częściej stają się pełnoprawnymi uczestnikami życia społecznego i kulturalnego. <strong>Wycieczki, warsztaty i spotkania integracyjne</strong> pomagają utrzymać aktywność, poprawiają dobrostan i wzmacniają więzi społeczne.</p><p>Wyjazd został zorganizowany w ramach projektu „Być aktywnym - razem dla zdrowia”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach programu regionalnego dla województwa łódzkiego na lata 2021-2027. To przykład, jak fundusze przeznaczane na działania społeczne mogą przekładać się na konkretne, dobrze odbierane inicjatywy w terenie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[MGOPS w Opocznie rozpoczął nabór wniosków o świadczenia na okres 2026/2027]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55921,mgops-w-opocznie-rozpoczal-nabor-wnioskow-o-swiadczenia-na-okres-2026-2027</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55921,mgops-w-opocznie-rozpoczal-nabor-wnioskow-o-swiadczenia-na-okres-2026-2027</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 11:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mgops-w-opocznie-rozpoczal-nabor-wnioskow-o-swiadczenia-na-okres-2026-2027-1784626670.jpg</url>
                        <title>MGOPS w Opocznie rozpoczął nabór wniosków o świadczenia na okres 2026/2027</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55921,mgops-w-opocznie-rozpoczal-nabor-wnioskow-o-swiadczenia-na-okres-2026-2027</link>
                    </image><description>Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Opocznie przyjmuje wnioski o ustalenie prawa do świadczeń na nowy okres zasiłkowy i świadczeniowy 2026/2027. Urząd przypomina, że termin złożenia kompletu dokumentów wpływa na czas rozpatrzenia sprawy i wypłaty pieniędzy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Ruszył nabór wniosków</h2><p>Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Opocznie poinformował o rozpoczęciu przyjmowania wniosków o ustalenie prawa do świadczeń na nowy okres 2026/2027. To ważna wiadomość dla rodzin i osób uprawnionych, które korzystają z lokalnego systemu wsparcia i chcą zachować ciągłość wypłat.</p><p>Z przekazanych informacji wynika, że nabór dotyczy świadczeń na nowy okres zasiłkowy i świadczeniowy. MGOPS podkreśla, że mieszkańcy mogą ubiegać się o pomoc po złożeniu wniosku wraz z wymaganymi załącznikami. W praktyce oznacza to, że kluczowe znaczenie ma nie tylko sam termin zgłoszenia, ale również <strong>kompletność dokumentacji</strong>.</p><h2>Terminy mają znaczenie dla wypłat</h2><p>W komunikacie zwrócono szczególną uwagę na terminy rozpatrywania wniosków o świadczenia rodzinne oraz świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Dla osób ubiegających się o zasiłek rodzinny wraz z dodatkami istotne jest to, że data złożenia kompletnego wniosku wpływa bezpośrednio na termin ustalenia prawa do świadczeń oraz moment ich wypłaty.</p><p>Podobna zasada dotyczy świadczeń z funduszu alimentacyjnego. Im wcześniej do ośrodka trafi prawidłowo przygotowany komplet dokumentów, tym większa szansa na sprawniejsze przeprowadzenie procedury. Z punktu widzenia mieszkańców oznacza to mniej ryzyka opóźnień i większą przewidywalność domowego budżetu w kolejnych miesiącach.</p><p>To standardowa, ale bardzo ważna praktyka administracyjna. W okresach naboru liczba spraw znacząco rośnie, dlatego <strong>wcześniejsze złożenie pełnego wniosku</strong> może przełożyć się na szybszą obsługę i terminową wypłatę należnych świadczeń.</p><h2>Gdzie i kiedy można złożyć dokumenty</h2><p>Wnioski wraz z wymaganymi załącznikami można składać w MGOPS w Opocznie. Ośrodek przekazał również, że szczegółowych informacji udziela pod numerem telefonu 44 741 60 33. Dla wielu mieszkańców to najprostsza droga, by upewnić się, jakie dokumenty należy przygotować i w jakiej formie dostarczyć je do urzędu.</p><p>W komunikacie przypomniano także o godzinach pracy ośrodka, co ma ułatwić zaplanowanie wizyty. W sytuacjach dotyczących świadczeń rodzinnych i alimentacyjnych warto wcześniej sprawdzić, czy wymagane załączniki są aktualne i kompletne. Pozwala to uniknąć konieczności ponownego stawienia się w placówce.</p><p>Dla mieszkańców Opoczna i okolic to kolejny przykład sprawy urzędowej, której nie warto odkładać na ostatnią chwilę. W praktyce najwięcej zyskują ci, którzy odpowiednio wcześnie porządkują dokumenty i składają wniosek bez braków formalnych.</p><h2>Dlaczego warto działać wcześniej</h2><p>Choć sam komunikat ma charakter informacyjny, jego znaczenie jest konkretne i odczuwalne dla wielu rodzin. Świadczenia rodzinne oraz środki z funduszu alimentacyjnego są często stałym elementem domowych finansów. Każde opóźnienie w procedurze może więc oznaczać realne trudności organizacyjne i budżetowe.</p><p>Dlatego MGOPS zachęca do składania kompletnych wniosków możliwie jak najwcześniej. To rozwiązanie korzystne zarówno dla mieszkańców, jak i dla samej instytucji, która może sprawniej planować obsługę dużej liczby spraw. W lokalnym wymiarze takie komunikaty mają duże znaczenie praktyczne, bo dotyczą codziennego bezpieczeństwa socjalnego rodzin.</p><p>Dla mieszkańców regionu, także tych śledzących podobne procedury w sąsiednich samorządach, najważniejszy przekaz jest prosty: <strong>nowy nabór już trwa</strong>, a terminowe i poprawne złożenie dokumentów może zdecydować o sprawnym przyznaniu świadczeń na okres 2026/2027.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[60 lat KGW w Bielowicach. Jubileusz tradycji, pasji i wspólnoty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55920,60-lat-kgw-w-bielowicach-jubileusz-tradycji-pasji-i-wspolnoty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55920,60-lat-kgw-w-bielowicach-jubileusz-tradycji-pasji-i-wspolnoty</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 09:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-60-lat-kgw-w-bielowicach-jubileusz-tradycji-pasji-i-wspolnoty-1784620337.png</url>
                        <title>60 lat KGW w Bielowicach. Jubileusz tradycji, pasji i wspólnoty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55920,60-lat-kgw-w-bielowicach-jubileusz-tradycji-pasji-i-wspolnoty</link>
                    </image><description>Koło Gospodyń Wiejskich w Bielowicach obchodziło 60-lecie działalności. Jubileusz stał się nie tylko okazją do świętowania, ale też przypomnieniem, jak ważną rolę odgrywają takie organizacje w podtrzymywaniu lokalnej kultury i integracji mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jubileusz z historią w tle</h2><p>18 lipca 2026 roku Koło Gospodyń Wiejskich w Bielowicach świętowało <strong>60-lecie swojej działalności</strong>. W uroczystości uczestniczyły członkinie kół gospodyń wiejskich z terenu gminy Opoczno, przedstawiciele władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych, reprezentanci instytucji kultury, obecne i byłe członkinie koła oraz mieszkańcy miejscowości. Powiat Opoczyński reprezentował przewodniczący rady powiatu Michał Białek.</p><p>Sam jubileusz miał wymiar znacznie szerszy niż tylko rocznicowy. Był przypomnieniem, że działalność kół gospodyń wiejskich to nie jednorazowe wydarzenia, lecz wieloletnia, systematyczna praca na rzecz wspólnoty. Sześć dekad aktywności oznacza pokolenia kobiet, które współtworzyły lokalne życie społeczne, pielęgnowały obyczaje i budowały więzi między mieszkańcami.</p><h2>Bielowice jako ważne miejsce dla kultury ludowej</h2><p>Bielowice są postrzegane jako jedno z miejsc szczególnie silnie związanych z opoczyńską tradycją i kulturą ludową. Nic więc dziwnego, że jubileusz odbył się w oprawie nawiązującej do lokalnego dziedzictwa. Uroczystość uświetniły ludowe piosenki wykonywane przez członkinie koła, a także występy dzieci i młodzieży związanych z Bielowickim Stowarzyszeniem Twórców i Przyjaciół Kultury Ludowej.</p><p>Nie zabrakło również symboli charakterystycznych dla regionu. Jednym z nich był <strong>opoczyński oberek</strong>, do którego zaproszono gości wydarzenia. Tego rodzaju elementy nie są jedynie dodatkiem do programu artystycznego. To praktyczny sposób przekazywania tradycji kolejnym pokoleniom i pokazywania, że kultura ludowa może być żywa, wspólnotowa i obecna w codziennym życiu mieszkańców.</p><h2>Wdzięczność dla tych, które tworzyły historię</h2><p>Jednym z najbardziej poruszających momentów obchodów było wręczenie upominków dla kobiet, które współtworzyły historię koła od pierwszych lat jego działalności. Przewodnicząca KGW w Bielowicach Bożena Dulnikiewicz podziękowała twórczyniom i wieloletnim członkiniom za ich zaangażowanie, pracę i konsekwencję w budowaniu dorobku organizacji.</p><p>Takie gesty mają szczególne znaczenie w społecznościach lokalnych. Pozwalają nie tylko docenić indywidualny wysiłek, ale również zachować pamięć o osobach, dzięki którym instytucje społeczne mogą trwać przez dziesięciolecia. Właśnie w takich momentach najlepiej widać, że koło gospodyń wiejskich jest nie tylko formalnym stowarzyszeniem, lecz także przestrzenią międzypokoleniowej współpracy i wspólnej odpowiedzialności za lokalne dziedzictwo.</p><h2>Święto wspólnoty, które wykracza poza jeden dzień</h2><p>Na uczestników czekał poczęstunek oraz jubileuszowy tort, przy którym wspólnie odśpiewano tradycyjne „Sto lat”. Przedstawiciel powiatu przekazał także prezent dla koła, podkreślając tym samym uznanie dla 60 lat pracy, aktywności społecznej i troski o zachowanie miejscowych tradycji.</p><p>Zwieńczeniem dnia była wspólna zabawa taneczna, w której udział wzięli mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy KGW w Bielowicach. Atmosfera wydarzenia pokazała, że tego typu jubileusze są czymś więcej niż okolicznościowym spotkaniem. To potwierdzenie, że lokalna wspólnota nadal potrzebuje miejsc, ludzi i inicjatyw, które scalają mieszkańców wokół wspólnych wartości.</p><p>Z perspektywy regionu to także ważny sygnał, że działalność kół gospodyń wiejskich pozostaje istotnym elementem życia społecznego. <strong>Tradycja, pasja i wspólnota</strong>, wybrzmiewające w haśle jubileuszu, w Bielowicach nie były jedynie uroczystym hasłem. Stały się trafnym opisem sześćdziesięciu lat realnej pracy na rzecz miejscowej tożsamości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55919,1-sierpnia-w-tomaszowie-mazowieckim-obchody-82-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55919,1-sierpnia-w-tomaszowie-mazowieckim-obchody-82-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 09:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-1-sierpnia-w-tomaszowie-mazowieckim-obchody-82-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego-1784699156.jpg</url>
                        <title>1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55919,1-sierpnia-w-tomaszowie-mazowieckim-obchody-82-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki zaprasza mieszkańców do wspólnego upamiętnienia 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W programie znalazły się uroczystości na cmentarzu wojennym, msza święta oraz wieczór pieśni pamięci.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Miasto odda hołd bohaterom</h2><p>1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się uroczystości poświęcone <strong>82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego</strong>. Grafika promująca wydarzenie utrzymana jest w podniosłej, patriotycznej stylistyce: dominują na niej biało-czerwone barwy, sylwetki powstańców oraz hasło „Pamiętamy. Dziękujemy. Jesteśmy”. To wyraźny sygnał, że celem obchodów jest nie tylko wspomnienie historycznego zrywu, ale także budowanie wspólnoty pamięci wokół tych, którzy walczyli o wolność.</p><p>Organizatorzy przygotowali program łączący wymiar oficjalny, religijny i kulturalny. Współgospodarzami wydarzenia są starosta tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz dowódca 25 Brygady Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim, generał brygady Piotr Gołos. To połączenie samorządowego i wojskowego charakteru nadaje obchodom szczególną rangę.</p><h2>Program uroczystości 1 sierpnia</h2><p>Obchody rozpoczną się o godzinie <strong>17:00</strong> uruchomieniem syreny alarmowej oraz uroczystością na cmentarzu wojennym przy ulicy Smutnej. W programie przewidziano również składanie kwiatów, co tradycyjnie stanowi jeden z najważniejszych momentów rocznicowych spotkań. To chwila ciszy i refleksji, która co roku przyciąga mieszkańców, przedstawicieli władz i środowisk kombatanckich.</p><p>O godzinie <strong>18:00</strong> odbędzie się msza święta w kościele Świętej Jadwigi Królowej przy ulicy Warszawskiej 75/81. Ten punkt programu podkreśla duchowy wymiar obchodów i jest okazją do wspólnej modlitwy za poległych oraz tych, którzy przeżyli dramat powstańczych walk.</p><p>Z kolei o <strong>19:30</strong> zaplanowano wydarzenie pod hasłem „Śpiewamy (nie) zakazane piosenki” w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej przy ulicy Farbiarskiej 20/24. Wieczór pieśni ma połączyć pamięć historyczną z aktywnym udziałem mieszkańców, przypominając utwory, które przez lata stały się symbolem oporu, odwagi i nadziei.</p><h2>Symbolika, która przemawia do wyobraźni</h2><p>Plakat zapowiadający obchody został zbudowany na mocnych, czytelnych symbolach. Widać na nim zniszczone mury, biało-czerwoną flagę oraz twarze powstańców, których skupione spojrzenia budują atmosferę napięcia i determinacji. Taka kompozycja nie tylko informuje o wydarzeniu, ale też przypomina emocjonalny ciężar historii, która wciąż pozostaje żywa w zbiorowej pamięci.</p><p>Wyeksponowana data <strong>1 sierpnia</strong> od razu przywołuje godzinę „W” i początek jednego z najważniejszych oraz najbardziej dramatycznych momentów w dziejach Polski XX wieku. Organizowane w Tomaszowie Mazowieckim uroczystości pokazują, że pamięć o Powstaniu Warszawskim nie ogranicza się do stolicy. Jest obecna również w mniejszych ośrodkach, gdzie kolejne pokolenia chcą oddać szacunek uczestnikom walk i cywilnym ofiarom wojny.</p><h2>Wspólnota pamięci ponad pokoleniami</h2><p>Tegoroczne obchody mają znaczenie nie tylko historyczne, lecz także społeczne. To okazja, by wspólnie zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu i przypomnieć sobie, jak wysoką cenę płacono za wolność. Udział w takich wydarzeniach jest dla wielu mieszkańców formą świadomego uczestnictwa w lokalnej wspólnocie oraz wyrazem szacunku wobec przeszłości.</p><p>Zaplanowany program sprawia, że każdy może znaleźć formę uczestnictwa odpowiadającą własnej wrażliwości: od oficjalnego hołdu i modlitwy po wspólne śpiewanie pieśni. To właśnie w takich momentach historia przestaje być jedynie zapisem w podręcznikach, a staje się doświadczeniem przeżywanym razem z innymi.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55918,dzis-w-kraju-i-na-swiecie-21-lipca-hemingway-armstrong-i-the-wall-w-berlinie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55918,dzis-w-kraju-i-na-swiecie-21-lipca-hemingway-armstrong-i-the-wall-w-berlinie</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 09:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dzis-w-kraju-i-na-swiecie-21-lipca-hemingway-armstrong-i-the-wall-w-berlinie-1784618739.png</url>
                        <title>Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55918,dzis-w-kraju-i-na-swiecie-21-lipca-hemingway-armstrong-i-the-wall-w-berlinie</link>
                    </image><description>Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W historycznym kalendarzu dzisiejsza data łączy królewskie sukcesje, dramatyczne wydarzenia z czasów zaborów, narodziny jednego z najważniejszych amerykańskich pisarzy oraz pierwszy krok człowieka na Księżycu. Muzyczne kalendarium prowadzi natomiast od Cata Stevensa i Guns N’ Roses po monumentalny koncert Rogera Watersa na placu Poczdamskim.</p><h2>Kalendarium historyczne</h2><p><strong>684 lata temu, w 1342 roku, Ludwik Węgierski zasiadł na tronie Węgier i Chorwacji.</strong> W przyszłości został również królem Polski. Koronowano go w 1370 roku, po śmierci Kazimierza Wielkiego, ostatniego polskiego monarchy z głównej linii dynastii Piastów.</p><p><strong>219 lat temu, w 1807 roku, uroczyście proklamowano Wolne Miasto Gdańsk.</strong> Powstało ono w wyniku klęski Prus w wojnie z napoleońską Francją. Formalnie pozostawało pod protektoratem Francji, Prus i Saksonii, ale w praktyce jego los był ściśle związany z polityką Napoleona Bonaparte.</p><p><strong>127 lat temu, w 1899 roku, w Oak Park w stanie Illinois urodził się Ernest Hemingway.</strong> Amerykański pisarz i dziennikarz stworzył charakterystyczny, oszczędny styl, który wywarł ogromny wpływ na literaturę XX wieku. Jest autorem m.in. „Starego człowieka i morza”, „Komu bije dzwon”, „Pożegnania z bronią” oraz „Słońce też wschodzi”. W 1953 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera, a rok później Literacką Nagrodę Nobla. Zmarł w 1961 roku.</p><p><strong>121 lat temu, w 1905 roku, na stokach warszawskiej Cytadeli stracono Stefana Okrzeję.</strong> Działacz socjalistyczny i współtwórca Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej został aresztowany po zamachu na oberpolicmajstra Warszawy Karla Nolkena. Miał zaledwie 19 lat. W następnych latach stał się jednym z symboli walki z carskim aparatem represji.</p><p><strong>83 lata temu, w 1943 roku, wydano rozkaz Naczelnego Wodza o utworzeniu 2. Korpusu Polskiego.</strong> Formację zorganizowano z Armii Polskiej na Wschodzie, a jej dowództwo objął generał Władysław Anders. Żołnierze korpusu przeszli później szlak bojowy przez Włochy. Najbardziej znanym rozdziałem ich historii stało się zdobycie Monte Cassino w maju 1944 roku.</p><p><strong>82 lata temu, w 1944 roku, w Moskwie, pod politycznym patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego.</strong> PKWN miał stanowić konkurencyjny wobec legalnego rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie ośrodek władzy. Następnego dnia ogłoszono Manifest PKWN, którego oficjalnym miejscem publikacji miał być Chełm.</p><p>Tego samego dnia <strong>Krajowa Rada Narodowa powołała Ludowe Wojsko Polskie</strong>. W jego skład weszły oddziały utworzonej w Związku Sowieckim Armii Polskiej oraz podporządkowane komunistom formacje Armii Ludowej.</p><p><strong>76 lat temu, w 1950 roku, Sejm uchwalił ustawę o Planie Sześcioletnim.</strong> Był to jeden z najważniejszych projektów gospodarczych okresu stalinowskiego. Zakładał forsowną industrializację kraju, rozwój przemysłu ciężkiego i centralne sterowanie gospodarką. Realizacja planu odbywała się kosztem poziomu życia ludności, produkcji dóbr konsumpcyjnych oraz tradycyjnego rolnictwa.</p><p><strong>71 lat temu, w 1955 roku, premier Józef Cyrankiewicz i ambasador ZSRS Pantelejmon Ponomarienko podpisali protokół przekazania Polsce Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina.</strong> Następnego dnia budynek został oficjalnie otwarty. Monumentalny gmach, wzniesiony jako „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”, do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ale i najbardziej kontrowersyjnych symboli Warszawy.</p><p><strong>57 lat temu, w 1969 roku, Neil Armstrong jako pierwszy człowiek postawił stopę na Księżycu.</strong> Stało się to o godz. 2.56 czasu uniwersalnego, a więc już 21 lipca według czasu obowiązującego w Polsce. Kilkanaście minut później na powierzchnię Księżyca wyszedł Edwin „Buzz” Aldrin. Misja Apollo 11 stała się jednym z największych osiągnięć naukowych i technologicznych w dziejach ludzkości.</p><h2>Muzyczne kalendarium</h2><p><strong>W 1947 roku w Londynie urodził się Cat Stevens</strong>, właściwie Stephen Demetre Georgiou. Wokalista i kompozytor zdobył popularność dzięki takim utworom jak „Matthew and Son”, „Morning Has Broken”, „Wild World” oraz „The First Cut Is the Deepest”. Jego piosenki wykonywali później między innymi Rod Stewart, Sheryl Crow i zespół Mr. Big. W 1977 roku artysta odszedł z branży muzycznej, przeszedł na islam i przyjął imię Yusuf Islam. Po latach powrócił do nagrywania i koncertowania.</p><p><strong>W 1966 roku pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów zajmowali Georgie Fame i grupa The Blue Flames z piosenką „Get Away”.</strong> Utwór początkowo powstał na potrzeby telewizyjnej reklamy benzyny National Benzole, ale szybko rozpoczął samodzielne życie i stał się jednym z największych przebojów artysty.</p><p><strong>W 1973 roku Jim Croce rozpoczął dwutygodniowe przewodzenie amerykańskiej liście przebojów z piosenką „Bad, Bad Leroy Brown”.</strong> Zaledwie dwa miesiące później, 20 września, znajdujący się u szczytu kariery wokalista zginął w katastrofie lotniczej. Miał 30 lat.</p><p><strong>W 1979 roku zespół Tubeway Army po raz pierwszy znalazł się na szczycie brytyjskiej listy albumów z płytą „Replicas”.</strong> Formacja kierowana przez Gary’ego Numana była jedną z pierwszych grup postpunkowych, które wprowadziły chłodne, elektroniczne brzmienie syntezatorów do głównego nurtu muzyki popularnej. Z albumu pochodził przebój „Are ‘Friends’ Electric?”.</p><p><strong>W 1980 roku w Tworkowie urodziła się Anna Wyszkoni.</strong> Karierę rozpoczynała w zespole Łzy, z którym nagrała takie przeboje jak „Agnieszka już dawno…”, „Narcyz się nazywam” oraz „Oczy szeroko zamknięte”. W 2009 roku rozpoczęła działalność solową albumem „Pan i Pani”. Współpracowała również z grupą Video, Piotrem Cugowskim oraz Markiem Jackowskim.</p><p><strong>W 1981 roku urodziła się Paloma Faith</strong>, właściwie Paloma Faith Blomfield. Brytyjska wokalistka, kompozytorka i aktorka zdobyła popularność dzięki debiutanckiej płycie „Do You Want the Truth or Something Beautiful?”. Kolejne albumy, „Fall to Grace” i „A Perfect Contradiction”, przyniosły jej utwory „Picking Up the Pieces”, „30 Minute Love Affair” oraz „Only Love Can Hurt Like This”.</p><p><strong>W 1987 roku grupa Guns N’ Roses wydała debiutancki album „Appetite for Destruction”.</strong> Na płycie znalazły się utwory, które weszły do kanonu rocka: „Welcome to the Jungle”, „Sweet Child o’ Mine” i „Paradise City”. Album początkowo sprzedawał się umiarkowanie, ale z czasem stał się jednym z największych sukcesów komercyjnych w historii muzyki rockowej.</p><p><strong>W 1990 roku na placu Poczdamskim w Berlinie odbył się koncert „The Wall” Rogera Watersa.</strong> Monumentalne widowisko zorganizowano dla upamiętnienia upadku muru berlińskiego. Koncert obejrzało na miejscu ponad 350 tysięcy osób, a transmisja dotarła do widzów na całym świecie. Na scenie pojawili się m.in. Van Morrison, Bryan Adams, Joni Mitchell, Scorpions, Cyndi Lauper i Sinéad O’Connor.</p><p><strong>W 1996 roku Alanis Morissette rozpoczęła ośmiotygodniowe przewodzenie brytyjskiej liście albumów z płytą „Jagged Little Pill”.</strong> Krążek sprzedał się na świecie w ponad 30 milionach egzemplarzy. Znalazły się na nim takie utwory jak „You Oughta Know”, „You Learn”, „Hand in My Pocket” oraz „Ironic”.</p><p><strong>W 2001 roku koncertem w Filadelfii Madonna rozpoczęła amerykańską część światowej trasy „Drowned World Tour”.</strong> Było to pierwsze tournée artystki od ośmiu lat. Poprzednio koncertowała w 1993 roku w ramach „The Girlie Show”. Kilkadziesiąt koncertów nowej trasy obejrzało ponad 700 tysięcy widzów.</p><p><strong>W 2008 roku w amfiteatrze Red Rocks w Morrison w stanie Kolorado zespół The Police zagrał jeden z ostatnich koncertów trasy „Reunion Tour”.</strong> Sting, Stewart Copeland i Andy Summers reaktywowali grupę po ponad dwóch dekadach przerwy. W ramach tournée zagrali ponad 150 koncertów, a wpływy ze sprzedaży biletów przekroczyły 340 milionów dolarów.</p><h2>Rząd o akcyzie, bezpłatnym eDzienniku i ochronie zdrowia</h2><p>We wtorek w południe ma zebrać się Rada Ministrów. Zgodnie z zapowiedzią PAP rząd zajmie się m.in. projektem nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym oraz Kodeksu karnego skarbowego.</p><p>Projekt przewiduje podniesienie akcyzy na urządzenia do waporyzacji oraz zestawy części do takich urządzeń z 40 do 50 zł. Stawka obejmująca płyn do papierosów elektronicznych ma natomiast wzrosnąć z 1,80 zł do 2,20 zł za każdy mililitr.</p><p>Ministrowie mają także rozpatrzyć projekt zapewniający osobom głuchym bezpłatną pomoc tłumacza języka migowego w postępowaniu sądowym. Pomoc miałaby być udzielana na takich samych zasadach jak wsparcie tłumacza języka obcego dla osoby, która nie posługuje się językiem polskim. Projekt ma również zapoczątkować przygotowywane od lat zmiany dotyczące funkcjonowania biegłych sądowych.</p><p>Kolejnym punktem posiedzenia będzie projekt bezpłatnego, państwowego eDziennika dla publicznych i niepublicznych szkół podstawowych, ponadpodstawowych oraz szkół artystycznych. W roku szkolnym 2026/2027 planowany jest pilotaż systemu w wybranych placówkach. Pełne udostępnienie rozwiązania przewidziano na rok szkolny 2027/2028.</p><p>Rząd ma również wysłuchać informacji minister zdrowia dotyczącej pakietu zmian w systemie ochrony zdrowia i stanu prac nad ich realizacją. W konsultacjach publicznych znajdują się projekty czterech rozporządzeń przygotowanych przez resort. Premier Donald Tusk oczekiwał przedstawienia konkretnych propozycji, zapowiadając możliwość podjęcia decyzji personalnych. Polecenie miało związek z medialnymi doniesieniami o nieprawidłowościach w systemie ochrony zdrowia.</p><h2>Polska w europejskim systemie łączności satelitarnej</h2><p>W Warszawie ma odbyć się uroczystość podpisania umowy dotyczącej udziału Polski w budowie europejskiej konstelacji satelitarnej IRIS². W wydarzeniu mają uczestniczyć m.in. minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz unijny komisarz do spraw obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius.</p><p>IRIS² jest trzecim dużym programem satelitarnym Unii Europejskiej. Jego celem jest zwiększenie bezpieczeństwa, odporności i strategicznej autonomii wspólnoty w zakresie łączności.</p><p>System ma wykorzystywać satelity umieszczone na niskiej i średniej orbicie okołoziemskiej. Powinien zapewnić bezpieczną komunikację instytucjom Unii Europejskiej i administracjom państw członkowskich. Projekt ma również poprawić dostęp przedsiębiorców i mieszkańców do szerokopasmowego internetu, szczególnie na obszarach, na których rozwój tradycyjnej infrastruktury jest utrudniony.</p><h2>Posiedzenie komitetu do spraw bezpieczeństwa</h2><p>We wtorek odbędzie się również posiedzenie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Po jego zakończeniu wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ma wystąpić na konferencji prasowej w siedzibie MON.</p><p>Komitet jest organem pomocniczym rządu. W jego cotygodniowych posiedzeniach uczestniczą m.in. ministrowie obrony narodowej, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i spraw zagranicznych, a także koordynator służb specjalnych. Zależnie od tematyki zapraszani są dowódcy wojskowi i szefowie służb. W skład komitetu wchodzi także przedstawiciel prezydenta.</p><h2>Ochrona ludności zaczyna się w gminie i powiecie</h2><p>Rola państwa, samorządów i obywateli w budowaniu nowoczesnego systemu ochrony ludności i obrony cywilnej będzie tematem konferencji eksperckiej organizowanej w Pałacu Prezydenckim przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.</p><p>W programie wydarzenia znalazły się wystąpienia m.in. szefa Gabinetu Prezydenta RP Pawła Szefernakera oraz szefa BBN Bartosza Grodeckiego.</p><p>Konferencja pod hasłem „Odporność społeczna i bezpieczeństwo lokalne – rola samorządów, obywateli i państwa w budowie nowoczesnego systemu ochrony ludności i obrony cywilnej” ma służyć ocenie pierwszych doświadczeń związanych z wdrażaniem nowych rozwiązań.</p><p>Rozmowy mają dotyczyć działań administracji publicznej, służb, organizacji społecznych i lokalnych wspólnot. Ich efektem powinny być rekomendacje dotyczące wzmacniania odporności państwa, w tym większego włączenia obywateli w przygotowania z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej.</p><h2>Donald Trump spotka się z prezydentem Libanu</h2><p>Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ma spotkać się w Waszyngtonie z prezydentem Libanu Josephem Aounem.</p><p>Spotkanie odbywa się w czasie wdrażania ustaleń dotyczących sytuacji na południu Libanu. Departament Stanu USA poinformował o rozpoczęciu działań w pierwszych strefach pilotażowych w kilku miejscowościach regionu.</p><p>Zgodnie z trójstronnymi ustaleniami Izrael ma wycofać ze wskazanych obszarów swoje wojska, a kontrolę nad nimi ma przejąć armia libańska. Proces ten ma ograniczyć ryzyko kolejnej eskalacji i wzmocnić instytucje państwa libańskiego.</p><h2>Dwie polskie drużyny walczą o Ligę Mistrzów</h2><p>Lech Poznań i Górnik Zabrze rozpoczynają udział w drugiej rundzie eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy w historii na tym etapie najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek klubowych występują dwie polskie drużyny.</p><p>Możliwość wystawienia dwóch zespołów jest konsekwencją poprawy pozycji Polski w rankingu UEFA. Lech, jako mistrz kraju, rywalizuje w ścieżce mistrzowskiej. Jego pierwszym przeciwnikiem będzie najlepsza drużyna poprzedniego sezonu w Danii – Aarhus GF.</p><p>Górnik Zabrze, który zakończył sezon ekstraklasy na drugim miejscu, wystąpi w ścieżce ligowej. Śląski zespół zmierzy się z Fenerbahçe Stambuł.</p><p>Obydwie polskie drużyny rozpoczną rywalizację od spotkań wyjazdowych. Rewanże zostaną rozegrane tydzień później na stadionach w Poznaniu i Zabrzu. Aby dostać się do fazy ligowej Champions League, zespoły muszą wyeliminować trzech kolejnych rywali.</p><p>Dotychczas Polska miała przedstawiciela w zasadniczej części Ligi Mistrzów zaledwie trzykrotnie. Po raz ostatni dokonała tego Legia Warszawa w 2016 roku.</p><p><strong>Źródło informacji bieżących: Newsroom PAP</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55917,posel-obiecuje-leczenie-szpital-odsyla-pacjentke-nfz-potwierdza-pieniadze-sie-skonczyly</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55917,posel-obiecuje-leczenie-szpital-odsyla-pacjentke-nfz-potwierdza-pieniadze-sie-skonczyly</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 22:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-posel-obiecuje-leczenie-szpital-odsyla-pacjentke-nfz-potwierdza-pieniadze-sie-skonczyly-1784580699.png</url>
                        <title>Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55917,posel-obiecuje-leczenie-szpital-odsyla-pacjentke-nfz-potwierdza-pieniadze-sie-skonczyly</link>
                    </image><description>W politycznych deklaracjach wszystko działa: są programy lekowe, kliniki i dostęp do nowoczesnych terapii. W rzeczywistości pacjentka z rakiem piersi otrzymuje dokument, że leczenie może rozpocząć dopiero w 2027 roku. Patryk Słowik z Kanału Zero zarzuca posłowi Adrianowi Witczakowi mówienie nieprawdy. A Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdza sedno problemu — środki przeznaczone na leczenie zostały wyczerpane.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W politycznych wpisach drzwi łódzkich klinik stoją otworem. Programy działają, pacjenci mogą być leczeni, a większy szpital ma oznaczać większe możliwości.</p><p>Potem jednak pojawia się kartka z Poradni Onkologicznej Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Dokument z <strong>14 lipca 2026 roku</strong> dotyczy pacjentki rozważanej do leczenia w ramach programu lekowego raka piersi.</p><p>Napisano w nim jednoznacznie:</p><blockquote><p><strong>„Z uwagi na brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń w ramach programu lekowego rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe”.</strong></p></blockquote><p>Planowany termin rozpoczęcia terapii wyznaczono na <strong>pierwszy kwartał 2027 roku</strong>, o ile wcześniej zmienią się warunki finansowania. Pacjentce zalecono kontakt z łódzkim oddziałem NFZ i poszukiwanie innej placówki.</p><p>To szpitalna wersja „Paragrafu 22”. Program istnieje. Lekarze istnieją. Pacjentka spełnia warunki kwalifikacji. Leczenia rozpocząć jednak nie można, ponieważ zabrakło pieniędzy.</p><h2>NFZ potwierdza wyczerpanie środków</h2><p>Sprawy nie da się zbyć jako nieporozumienia, błędu pracownika poradni czy jednostkowego przypadku. <strong>Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdził, że środki przeznaczone dla placówki na realizację programu zostały wyczerpane.</strong></p><p>Nie chodzi więc o to, czy szpital formalnie znajduje się na liście realizatorów programu. Chodzi o rzecz znacznie prostszą i ważniejszą: czy chory człowiek może rzeczywiście rozpocząć leczenie.</p><p>W tym konkretnym przypadku odpowiedź brzmi: <strong>nie może</strong>.</p><p>Może czekać do 2027 roku albo szukać pomocy gdzie indziej. Tak wygląda rzeczywista „dostępność”, gdy z politycznej prezentacji zdejmuje się kolorowe wykresy i pozostawia kontrakt, limit oraz pacjenta.</p><h2>Patryk Słowik oskarża posła o mówienie nieprawdy</h2><p>Na sytuację zareagował Patryk Słowik, dziennikarz Kanału Zero. Napisał:</p><blockquote><p>„Pan poseł Witczak kłamie na temat problemów osób z nowotworami. To znaczy niezgodnie z prawdą twierdzi, że mogą one podjąć leczenie w ramach programu lekowego w łódzkim szpitalu. Gdzie jest granica robienia polityki, skoro polityk kłamie nawet w sprawie chorych na raka?”</p></blockquote><p>W kolejnym wpisie zaapelował do parlamentarzysty o przeprosiny.</p><p>Trzeba zachować precyzję: <strong>zarzut kłamstwa formułuje Patryk Słowik</strong>. Nie przesądzamy, czy Adrian Witczak świadomie przekazał informację nieprawdziwą. Jednak według dziennikarza poseł twierdził, że pacjenci mogą rozpocząć leczenie w łódzkim szpitalu.</p><p>Dokument poradni mówi coś przeciwnego. NFZ potwierdza wyczerpanie środków.</p><p>Poseł powinien więc ujawnić, na jakich danych oparł swoje zapewnienia.</p><h2>Czy poseł sprawdził fakty?</h2><p>Czy Adrian Witczak wiedział, że placówka nie ma już pieniędzy na finansowanie kolejnych świadczeń? Czy znał realne terminy przyjmowania pacjentów? Czy mówił o faktycznej dostępności terapii, czy jedynie o tym, że program formalnie istnieje?</p><p>To nie jest drobny spór o interpretację tabelki. Między zdaniem „szpital prowadzi program lekowy” a zdaniem „pacjent może rozpocząć leczenie” istnieje fundamentalna różnica.</p><p>W pierwszym przypadku mówimy o ofercie placówki. W drugim — o życiu chorego człowieka.</p><p>W sprawie raka nie wystarcza polityczne „wydaje mi się”. Nie wystarcza konferencyjny slogan ani zapewnienie, że klinika uniwersytecka ma szerokie możliwości. Potrzebne są pieniądze, miejsce i konkretny termin.</p><h2>Łódzka obietnica sprzedawana Tomaszowowi</h2><p>Sprawa ma szczególne znaczenie dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego. Adrian Witczak jest jednym z najaktywniejszych zwolenników związania Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z łódzką placówką. Projekt przedstawia się jako szansę na zwiększenie dostępu do specjalistycznego leczenia.</p><p>Tymczasem właśnie ta placówka informuje pacjentkę onkologiczną, że nie może rozpocząć terapii z powodu braku finansowania. NFZ potwierdza wyczerpanie środków.</p><p>Zanim więc mieszkańcom Tomaszowa zacznie się opowiadać o szerzej otwartych drzwiach do łódzkich klinik, warto sprawdzić, czy za tymi drzwiami naprawdę czeka leczenie. Czy może tylko kolejna kartka z zaleceniem, by zadzwonić do NFZ i poszukać pomocy gdzie indziej.</p><p><strong>Większy szpital nie oznacza automatycznie większej dostępności. Może oznaczać również większe kolejki, większe problemy finansowe i większą liczbę pacjentów odsyłanych do innych placówek.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55916,radny-zamowil-dwanascie-lat-papierow-za-urzedniczy-maraton-zaplaca-mieszkancy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55916,radny-zamowil-dwanascie-lat-papierow-za-urzedniczy-maraton-zaplaca-mieszkancy</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 22:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radny-zamowil-dwanascie-lat-papierow-za-urzedniczy-maraton-zaplaca-mieszkancy-1784578946.png</url>
                        <title>Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55916,radny-zamowil-dwanascie-lat-papierow-za-urzedniczy-maraton-zaplaca-mieszkancy</link>
                    </image><description>Piotr Kucharski postanowił przeprowadzić wielkie archeologiczne wykopaliska w dokumentach Urzędu Miasta. Radny chce poznać historię dzierżaw i sprzedaży miejskich nieruchomości od 2014 do 2026 roku. Adres po adresie, działka po działce, umowa po umowie, czynsz po czynszu. Problem w tym, że do tej papierowej ekspedycji nie pojedzie sam. Wyśle urzędników, a rachunek za ich wielotygodniową, a  może nawet kilkumiesięczną pracę pokryją mieszkańcy Tomaszowa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Prawo radnego do kontroli władzy jest oczywiste. Nie jest jednak oczywiste, czy każda góra papieru oznacza skuteczną kontrolę. Czasami jest tylko górą papieru.</p><p>Interpelacja Piotra Kucharskiego liczy pięć stron właściwej treści, chat GPT przygotowywał ją zapewne kilkanaście sekund. Odpowiedź na na nią zajmie urzędnikom kilka miesięcy. Pismo zawiera dziesięć rozbudowanych pytań oraz dodatkowe postulaty dotyczące organizacji miejskich procedur. Dokument obejmuje okres dwunastu lat – od 2014 do 2026 roku – i ma w założeniu doprowadzić do kompleksowego sprawdzenia umów dzierżawy oraz wniosków o bezprzetargowe nabycie miejskich nieruchomości. Samych dzierżaw na targowisku miejski są setki, jeśli nie tysiące w okresie tych kilkunastu lat.&nbsp;</p><p>Brzmi poważnie. Niemal jak zapowiedź komisji śledczej. Tyle że komisja śledcza zwykle zaczyna od podejrzenia konkretnej nieprawidłowości. Tutaj poza absurdalną sprawą działki przy ulicy św. Antoniego 2 (do której wrócimy w osobnym artykule) radny zarzuca sieć na praktycznie cały urząd, a nawet jednostki podległe. Pracownicy ZDIUM zajmujący się targowiskiem teraz skupią się nie na utrzymaniu czystości w mieście ale na radnym Kucharskim, który ma wyraźne problemy poznawcze</p><h2>Działka po działce, segregator po segregatorze</h2><p>Radny oczekuje informacji o liczbie umów dzierżawy zawieranych na co najmniej dziesięć lat lub na czas nieoznaczony. Chce kompletnego wykazu nieruchomości, ich adresów, numerów ewidencyjnych, powierzchni, dat zawarcia pierwszej umowy z danym podmiotem oraz wysokości czynszu.</p><p>To dopiero początek.</p><p>Interesują go również wszystkie wnioski o bezprzetargowy wykup nieruchomości złożone od listopada 2014 roku, ich dalszy los, liczba spraw zakończonych sprzedażą, odrzuconych przez prezydenta, zatrzymanych na poziomie Rady Miejskiej albo wycofanych przez samych przedsiębiorców.</p><p>Radny żąda również wykazu spraw pozostających w toku, informacji o zaległościach dzierżawców wobec miasta, prowadzonych działaniach windykacyjnych oraz zasadach sprawdzania kondycji finansowej podmiotów korzystających z miejskiego majątku. To ostatnie to wyjątkowo ciekawe podejście, przypominające praktyki niszczące przedsiębiorczość w PRL.&nbsp;</p><p>Krótko mówiąc: <strong>wszystko o wszystkim z dwunastu lat</strong>.</p><p>Na papierze wygląda to jak troska o przejrzystość. W praktyce może oznaczać konieczność otwierania kolejnych szaf, teczek, rejestrów, systemów księgowych i archiwalnych segregatorów. Franz Kafka, gdyby trafił do tomaszowskiego magistratu, zapewne westchnąłby z uznaniem. „Proces” miał przynajmniej jednego bohatera. Tutaj bohaterów mogą być tysiące – tyle, ile umów i akt trzeba będzie sprawdzić. Co dalej? Przesłuchania dzierżawców? Kolejne donosy do prokuratur w całej Polsce i wizyty w gabinecie ministra Żurka? &nbsp;</p><h2>Urzędnicy zamiast mieszkańców będą obsługiwać radnego</h2><p>Według informacji przekazywanych przez pracowników magistratu przygotowanie kompletnej odpowiedzi może potrwać wiele tygodni. Są to na razie oceny urzędników, a nie oficjalny kosztorys ani stanowisko władz miasta. Skala żądanych informacji pozwala jednak przyjąć, że nie chodzi o zadanie na jedno popołudnie i dwa kliknięcia w komputerze.</p><p>Dane mogą znajdować się w różnych wydziałach, rejestrach i teczkach. Część materiałów może wymagać ręcznego odszukania, zweryfikowania i porównania. Trzeba będzie sprawdzić nie tylko aktualne umowy, ale również daty zawierania pierwszych kontraktów, późniejsze aneksy, zaległości, wnioski o wykup oraz przebieg postępowań.</p><p>Do pracy mogą zostać zaangażowani pracownicy wydziału gospodarki nieruchomościami, finansów, windykacji, kancelarii i archiwum. Być może również prawnicy, ponieważ dane dotyczące przedsiębiorców nie zawsze można bezrefleksyjnie przepisać z akt i podać do publicznej wiadomości.</p><p>Koszt tej interpelacji nie sprowadza się więc do kilku kartek papieru i zużycia tonera. <strong>Kosztem są godziny opłacane z budżetu miasta. Godziny, w których urzędnicy nie zajmą się mieszkańcem, inwestorem, bieżącą umową, sprzedażą lokalu, postępowaniem administracyjnym czy przygotowaniem kolejnej inwestycji.</strong></p><p>Nie istnieje specjalny fundusz pod nazwą „obsługa pomysłów radnego Kucharskiego”. Wszystko finansują mieszkańcy.</p><h2>Kontrola czy demonstracja złośliwości?</h2><p>Piotr Kucharski nie jest radnym pierwszej kadencji, który dopiero odkrywa, że miasto posiada działki, zawiera umowy i czasem sprzedaje nieruchomości. Mandat sprawuje od wielu lat. Tym bardziej zasadne jest pytanie: <strong>dlaczego kompleksowy audyt okresu rozpoczynającego się w 2014 roku pojawia się dopiero teraz?</strong></p><p>Czy przez wcześniejsze lata radny nie interesował się gospodarką nieruchomościami? Czy nie uczestniczył w pracach komisji, sesjach oraz głosowaniach dotyczących miejskiego majątku? Czy dopiero jedna sprawa przy ulicy św. Antoniego sprawiła, że postanowił prześwietlić dwanaście lat funkcjonowania urzędu?</p><p>Tymczasem Kucharski nie używa skalpela. Zrzuca na urząd ogromną sieć i każe wyciągnąć wszystko, co wpadnie w oczka.</p><p>Można oczywiście przekonywać, że dopiero pełen obraz pozwoli ocenić, czy przedsiębiorcy byli traktowani jednakowo. Problem polega na tym, że pełny obraz można powiększać bez końca. Skoro dwanaście lat dzierżaw, to może następnie dwanaście lat sprzedaży lokali? Potem ulg podatkowych? Zezwoleń? Umorzeń? Przetargów? Faktur? Każdą z tych spraw można objąć podobnym urzędniczym maratonem.</p><p>Pytanie brzmi, gdzie kończy się kontrola, a zaczyna <strong>interpelacyjna ofensywa bez rachunku kosztów</strong>. Szaleństwo, czy oportunizm?&nbsp;</p><h2>Sprzedaż bez przetargu nie jest automatycznie przekrętem</h2><p>Ton interpelacji może prowadzić czytelnika do przekonania, że bezprzetargowe zbycie nieruchomości jest czymś podejrzanym już z samej definicji. Tak nie jest.</p><p>Ustawa o gospodarce nieruchomościami przyjmuje jako zasadę sprzedaż nieruchomości w drodze przetargu, ale jednocześnie szczegółowo określa przypadki, w których nieruchomość może lub powinna zostać zbyta bez przetargu. Art. 37 ustawy wprost wskazuje zarówno regułę przetargową, jak i ustawowe wyjątki.</p><p>Sama informacja, że nieruchomość sprzedano dotychczasowemu dzierżawcy bez przetargu, nie dowodzi więc faworyzowania przedsiębiorcy, korupcji ani złamania prawa. Trzeba jeszcze ustalić podstawę prawną, stan faktyczny, przeznaczenie działki, jej wycenę oraz treść uchwał i decyzji.</p><p>Mieniem komunalnym nie gospodaruje się według zasady „kto pierwszy, ten lepszy”, ale również nie według zasady „każda sprzedaż bez przetargu jest podejrzana”. Istnieją przepisy, procedury, wyceny, opinie prawne i kompetencje organów gminy.</p><p>Można dyskutować, czy w sprawie działki przy ulicy św. Antoniego 2 radni powinni otrzymać więcej czasu, czy projekt powinien trafić wcześniej do komisji oraz czy zwołanie sesji nadzwyczajnej było właściwe. To są konkretne pytania. Do ich zbadania niekoniecznie potrzeba jednak historii każdej istotnej umowy dzierżawy od czasów, gdy w kinach królowała pierwsza część „Strażników Galaktyki”, a Polska dopiero przygotowywała się do kolejnych wyborów samorządowych.</p><h2>Radny ma prawo pytać. Ale pytania także kosztują</h2><p>Ustawa o samorządzie gminnym daje radnym szerokie prawo do uzyskiwania informacji, materiałów oraz wglądu w działalność urzędu i jednostek gminnych. Jednocześnie radny ma obowiązek uczestniczyć w pracach rady i jej komisji.</p><p>Nikt nie kwestionuje więc prawa Piotra Kucharskiego do składania interpelacji. Nie można jednak udawać, że realizacja tego prawa odbywa się w próżni i nic nie kosztuje.</p><p>Każda odpowiedź musi zostać przygotowana przez konkretnego człowieka. Ktoś musi otworzyć akta, porównać daty, policzyć umowy, sprawdzić zadłużenie, opisać procedury, zweryfikować informacje i złożyć podpis. Im szersze pytanie, tym większy rachunek. A każda pomyłka może skutkować kolejnymi pytaniami radnego, wygenerowanymi przez chat GPT.&nbsp;</p><p>Odpowiedzialny radny powinien zatem pytać nie tylko: „czy mogę tego zażądać?”, lecz także: <strong>„czy naprawdę potrzebuję aż tak szerokiego zestawu danych i co mieszkańcy otrzymają w zamian?”</strong></p><p>W interpelacji Kucharskiego brakuje najważniejszego elementu: przekonującego wyjaśnienia, dlaczego sprawdzenie jednej kontrowersyjnej procedury wymaga objęcia analizą wszystkich podobnych spraw z dwunastu lat.</p><h2>Rachunek zostanie w magistracie</h2><p>Piotr Kucharski może przedstawiać swoją interpelację jako walkę o przejrzystość. Tyle że przejrzystość nie polega na zasypaniu urzędu żądaniami. Polega na zadawaniu pytań, które prowadzą do konkretnych ustaleń.</p><p>Między kontrolą a paraliżowaniem administracji istnieje granica. Nie jest ona zapisana w jednej ustawie i nie da się jej zmierzyć linijką. Wyznaczają ją rozsądek, proporcjonalność oraz odpowiedzialność za publiczne pieniądze.</p><p>Radny ma prawo zaglądać władzy na ręce. Nie powinien jednak zmuszać całego urzędu do wielotygodniowego marszu przez archiwa tylko po to, by pokazać, jak szerokie potrafi napisać pytanie.</p><p>Za kilka tygodni przekonamy się być może, czy z góry dokumentów wyłoni się rzeczywista nieprawidłowość. Czy jednak będzie to jedynie kolejny polityczny spektakl, po którym pozostaną przepracowane godziny, zmęczeni urzędnicy i rachunek wystawiony mieszkańcom Tomaszowa?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55915,21-lipca-w-tomaszowie-mazowieckim-odbeda-sie-proby-systemu-alarmowego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55915,21-lipca-w-tomaszowie-mazowieckim-odbeda-sie-proby-systemu-alarmowego</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-21-lipca-w-tomaszowie-mazowieckim-odbeda-sie-proby-systemu-alarmowego-1784656673.jpg</url>
                        <title>21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55915,21-lipca-w-tomaszowie-mazowieckim-odbeda-sie-proby-systemu-alarmowego</link>
                    </image><description>Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego powinni przygotować się na sygnały alarmowe, które 21 lipca będą elementem planowych prób systemu. To działanie techniczne, które ma sprawdzić sprawność miejskiej infrastruktury ostrzegania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Planowe testy w mieście</h2><p>21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się <strong>próby systemu alarmowego</strong>. Informacja opublikowana w miejskim komunikacie ma przede wszystkim charakter organizacyjny i porządkowy. Oznacza to, że mieszkańcy mogą usłyszeć sygnały alarmowe nie dlatego, że wystąpiło realne zagrożenie, lecz dlatego, że służby i administracja sprawdzają działanie infrastruktury odpowiedzialnej za ostrzeganie ludności.</p><p>Tego rodzaju testy są standardowym elementem utrzymania gotowości systemów bezpieczeństwa. Ich celem jest potwierdzenie, że urządzenia działają prawidłowo, a procedury mogą zostać uruchomione wtedy, gdy będą rzeczywiście potrzebne. Dla samorządu to również sposób na wychwycenie ewentualnych usterek i ocenę, czy system obejmuje właściwie obszar miasta.</p><h2>Dlaczego takie próby są ważne</h2><p>Sprawny system alarmowy ma znaczenie nie tylko w sytuacjach nadzwyczajnych, ale także z punktu widzenia codziennego zarządzania bezpieczeństwem lokalnym. W praktyce chodzi o to, by w razie zagrożenia mieszkańcy mogli zostać szybko i skutecznie poinformowani o potrzebie zachowania ostrożności, ewakuacji lub śledzenia dalszych komunikatów.</p><p><strong>Regularne testowanie</strong> takich rozwiązań zmniejsza ryzyko, że urządzenia zawiodą w kluczowym momencie. To szczególnie istotne w miastach, gdzie system ostrzegania musi działać niezawodnie i być czytelny dla odbiorców. Z perspektywy mieszkańca najważniejsze jest rozróżnienie między planowaną próbą a rzeczywistym alarmem, dlatego wcześniejsza informacja ze strony miasta ma duże znaczenie.</p><h2>Co powinni wiedzieć mieszkańcy</h2><p>Najważniejsza informacja jest prosta: jeśli 21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim rozlegną się sygnały, będą one związane z <strong>zapowiedzianymi próbami systemu alarmowego</strong>. Sam komunikat nie wskazuje na wystąpienie realnego niebezpieczeństwa, lecz na działania kontrolne prowadzone w ramach sprawdzania gotowości technicznej.</p><p>W takich sytuacjach warto zachować spokój i zwracać uwagę na oficjalne komunikaty miasta oraz służb. Dla wielu mieszkańców to również okazja, by przypomnieć sobie, jaką funkcję pełnią syreny alarmowe i dlaczego ich obecność w przestrzeni publicznej nadal pozostaje ważnym elementem lokalnego systemu bezpieczeństwa.</p><h2>Lokalny kontekst bezpieczeństwa</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego podobne działania mają wymiar praktyczny i edukacyjny. Z jednej strony pozwalają utrzymać techniczną sprawność miejskich rozwiązań, z drugiej budują społeczną świadomość, że bezpieczeństwo nie opiera się wyłącznie na reagowaniu po fakcie, lecz także na wcześniejszym przygotowaniu. To ważne zwłaszcza na poziomie lokalnym, gdzie skuteczność komunikacji z mieszkańcami ma bezpośredni wpływ na tempo i jakość reakcji.</p><p>Zapowiedziane na 21 lipca próby wpisują się więc w szerszą logikę profilaktyki i organizacji miejskich służb. Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jedno: sygnały tego dnia mają charakter testowy, a ich celem jest sprawdzenie, czy system alarmowy w Tomaszowie Mazowieckim działa tak, jak powinien.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55909,ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wieksza-dostepnosc-lecze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55909,ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wieksza-dostepnosc-lecze</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wi-1784548558.png</url>
                        <title>CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55909,ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wieksza-dostepnosc-lecze</link>
                    </image><description>Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, którego częścią jest Centrum Kliniczno-Dydaktyczne, wstrzymuje przyjmowanie nowych pacjentów onkologicznych i odsyła chorych do innych placówek – poinformowało Radio Łódź. Wiadomość pojawia się dokładnie w chwili, gdy w Tomaszowie Mazowieckim grupa samorządowców przekonuje mieszkańców, że przekazanie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia łódzkiemu szpitalowi klinicznemu miałoby zwiększyć dostępność specjalistów, diagnostyki i nowoczesnego leczenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ta informacja nie przesądza jeszcze, że współpraca Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z Uniwersytetem Medycznym byłaby z założenia rozwiązaniem złym. Przesądza jednak coś innego: <strong>hasła o automatycznej poprawie dostępności świadczeń nie mogą być dłużej traktowane jak prawda objawiona</strong>. Muszą zostać skonfrontowane z tym, jak placówka, która miałaby przejąć tomaszowski szpital, radzi sobie z dostępnością świadczeń we własnych murach.</p><p>A dziś z tych murów pacjenci onkologiczni mają być odsyłani.</p><h2>Miała być większa dostępność. Dziś są odmowy przyjęcia</h2><p>Jak informuje Radio Łódź, CKD wstrzymało przyjęcia nowych pacjentów onkologicznych. Dla chorego onkologicznie nie jest to zwykłe przesunięcie terminu wizyty, porównywalne z oczekiwaniem na planowy zabieg ortopedyczny. W chorobach nowotworowych czas bywa jednym z elementów terapii.</p><p>Oficjalny portal pacjent.gov.pl przypomina, że nowotwory charakteryzują się często dużą dynamiką rozwoju, dlatego pacjenci z podejrzeniem choroby mają szczególne uprawnienia w dostępie do szybkiej diagnostyki i leczenia.</p><p>Tymczasem właśnie dostęp do specjalistycznego leczenia był jednym z najczęściej powtarzanych argumentów zwolenników przekazania Tomaszowskiego Centrum Zdrowia łódzkiemu szpitalowi klinicznemu.</p><p>Poseł Koalicji Obywatelskiej Adrian Witczak przekonywał:</p><blockquote><p>„To rozwiązanie daje dostęp do lepszej kadry, nowoczesnego sprzętu i bardziej zaawansowanych procedur. Daje też większą stabilność finansową. Mówiąc wprost: to najlepszy dziś możliwy kierunek rozwoju dla tomaszowskiego szpitala”.</p></blockquote><p>Cytat pochodzi z publikacji portalu ePiotrkow.pl z 29 kwietnia 2026 roku, opisującej zabiegi posła na rzecz powiązania TCZ z Uniwersytetem Medycznym i zapleczem CKD.</p><p>W tym samym materiale czytamy, że konsolidacja miałaby zapewnić mieszkańcom Tomaszowa „szerszy dostęp do specjalistów i nowoczesnej diagnostyki”, a także umożliwić korzystanie z bardziej zaawansowanych procedur medycznych. Autorzy powoływali się przy tym na odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p><p>Dzisiaj trzeba jednak postawić pytanie najprostsze, a zarazem najważniejsze: <strong>w jaki sposób szpital odsyłający nowych pacjentów onkologicznych ma zagwarantować większą dostępność leczenia mieszkańcom dodatkowego, ponadstutysięcznego powiatu?</strong></p><h2>Potencjał CKD jest ogromny. Ale potencjał nie jest tym samym co dostępność</h2><p>Nie ulega wątpliwości, że CKD posiada potężne zaplecze kliniczne, kadrowe, naukowe i sprzętowe. W strukturze placówki działają m.in. kliniki onkologii klinicznej, chirurgii onkologicznej, kardiologii, kardiochirurgii, neurologii, urologii, nefrologii, diabetologii, gastroenterologii, geriatrii oraz liczne poradnie specjalistyczne.</p><p>Uniwersytet Medyczny chwali się również wielomilionowymi inwestycjami. Wartość projektu rozbudowy CKD II wynosi niemal 800 mln zł, z czego ponad 625 mln zł pochodzi z Ministerstwa Zdrowia.</p><p>Powstał tam także Ponadregionalny Ośrodek Onkologii Dziecięcej za 44 mln zł oraz nowoczesna apteka szpitalna z pracownią cytostatyczną za niemal 40 mln zł.</p><p>To wszystko są argumenty poważne. Problem polega na tym, że <strong>nowoczesny budynek, urządzenie diagnostyczne i szyld kliniki nie leczą pacjenta, gdy nie ma finansowania na jego przyjęcie</strong>.</p><p>Dostępność nie oznacza istnienia aparatury w odległości 60 kilometrów. Dostępność oznacza możliwość wykonania badania, konsultacji albo rozpoczęcia terapii wtedy, gdy jest ona pacjentowi potrzebna.</p><p>Wstrzymanie przyjęć w onkologii pokazuje, że nawet największe placówki kliniczne podlegają tym samym ograniczeniom finansowym co szpitale powiatowe: limitom kontraktów, problemom z zapłatą za nadwykonania, rosnącym kosztom wynagrodzeń i niewystarczającym środkom w systemie NFZ.</p><h2>„Rzeczpospolita”: ograniczenie finansowania już wydłuża kolejki</h2><p>Problem nie dotyczy wyłącznie CKD. „Rzeczpospolita” opisywała skutki zmian w finansowaniu diagnostyki ponadlimitowej, obowiązujących od kwietnia 2026 roku. NFZ płaci obecnie jedynie część wartości niektórych badań wykonanych ponad kontrakt: 60 procent za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50 procent za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową.</p><p>Dyrektor szpitala w Puławach Marek Paździor mówił w materiale cytowanym przez „Rzeczpospolitą”:</p><blockquote><p>„Gdybym nadal robił taką samą liczbę badań nielimitowanych, zadłużałbym szpital. W samej pracowni rezonansu byłoby to około pół miliona zł miesięcznie”.</p></blockquote><p>Według dyrektora liczba wykonywanych miesięcznie badań rezonansu mogła spaść z 800–900 do około stu. Mniejsze finansowanie oznacza więc w praktyce mniejszą liczbę badań i dłuższe kolejki.</p><p>„Rzeczpospolita” informowała również, że szpitale oczekiwały na ponad 2,2 mld zł zapłaty za nadwykonania z 2025 roku, a część placówek mogła nie wytrzymać dalszej presji finansowej.</p><p>Według danych przywoływanych przez dziennik luka w budżecie NFZ może wynosić od 18 do 23 mld zł.</p><p>To prowadzi do zasadniczego wniosku: <strong>samo przyłączenie szpitala powiatowego do większej struktury nie tworzy nowych lekarzy, nie zwiększa automatycznie kontraktu NFZ i nie usuwa systemowej luki finansowej</strong>.</p><p>Może zmienić właściciela. Może zmienić zarząd. Może umożliwić przesuwanie oddziałów, kontraktów, kadry i sprzętu między placówkami. Ale nie daje gwarancji, że mieszkańcy Tomaszowa otrzymają większą liczbę świadczeń.</p><h2>&nbsp;Co na to NFZ?</h2><p>Łódzki NFZ nie otrzymał żadnej informacji od CSK UMED o wstrzymaniu przyjęcia pacjentów do programów lekowych. We wtorek 14 lipca br. do ŁOW NFZ zgłosiło się <span style="color:red;"><strong>2 pacjentów</strong></span>, którzy poprosili o wskazanie miejsca, w którym mogą być <strong>zakwalifikowani</strong> do programów lekowych. Obu pacjentom wskazaliśmy miejsce, w którym mogą rozpocząć kwalifikację do programów lekowych – Szpital im. Kopernika w Łodzi (SOLO III) oraz Szpital Bonifratrów w Łodzi<span style="color:red;">. <strong>Do dzisiaj nie zgłosił się żaden inny pacjent – jeśli tacy się zgłoszą otrzymają informację o innych placówkach &nbsp;i pomoc.</strong></span></p><p>CSK UMED jest jednym z kilku szpitali w Łodzi i - w zależności od programu onkologicznego – jednym z kilku lub kilkunastu szpitali w Łódzkiem, które realizują programy onkologiczne.</p><blockquote><p><strong>Podpisaliśmy właśnie z CSK UMED aneksy do umów w zakresach programów lekowych i chemioterapii. Wartość leków w programach lekowych onkologicznych w tej placówce zrealizowanych ponad wartość umowy z ŁOW NFZ za I i II kwartał 3&nbsp;027 903 zł. - informuje rzeczniczka łódzkiego NFZ, Anna Leder</strong></p></blockquote><p>W CSK UMED w tym roku za leczenie w ramach zawartych umów w programach lekowych i chemioterapii opłaciliśmy już kwotą <strong>niemal 45 mln zł (44&nbsp;998&nbsp;507 zł).</strong></p><p>Programy lekowe są świadczeniem limitowanym – NFZ rozlicza się do wysokości umowy. W pierwszej kolejności NFZ&nbsp; - w miarę posiadanych środków finansowych – musi opłacić świadczenia nielimitowane.</p><p>Nasze zobowiązania wynikające z umowy z CSK UMED&nbsp;wypłacamy terminowo co miesiąc. W miarę posiadania środków finansowych staramy się pokrywać wartość świadczeń wykonanych ponad limit także w świadczeniach limitowanych jak programy lekowe (leki) – tak było w roku 2025. Za 2025&nbsp; r. rozliczyliśmy z placówkami medycznymi w Łódzkiem nadwykonania w lekach (programy lekowe i chemioterapia ) <strong>kwotą </strong><span style="color:black;"><strong>61 228&nbsp;068 zł.</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:red;"><strong>Spodziewamy się dodatkowych pieniędzy z Centrali NFZ – pozwoli nam to na uregulowanie świadczeń wykonanych ponad wartość umów w programach lekowych. - dodaje rzeczniczka&nbsp;</strong></span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55809,ostry-spor-o-przyszlosc-tomaszowskiego-szpitala-konrad-borowski-odpowiada-kazimierzowi-mordace-mija-sie-pan-z-prawda"></oembed></figure><h2>Obietnice były konkretne. Konkretów dotyczących zabezpieczeń nadal brakuje</h2><p>Zwolennicy konsolidacji przedstawiali ją jako szansę na lepsze wykorzystanie infrastruktury, ograniczenie dublowania świadczeń, pozyskanie specjalistów oraz poprawę sytuacji finansowej.</p><p>W maju „Tomaszowski Informator Tygodniowy” relacjonował, że poseł Adrian Witczak przekonywał radnych, iż konsolidacja z CKD jest szansą na utrzymanie, a nawet podwyższenie poziomu leczenia w Tomaszowie.</p><p>W tym samym artykule przedstawiono rządowe założenia konsolidacji:</p><blockquote><p>„Szpitale mają być lepiej zarządzane, a usługi medyczne dopasowane do lokalnych potrzeb pacjentów. Co za tym idzie, będzie lepsza jakość leczenia i większa dostępność świadczeń”.</p></blockquote><p>Źródłem tego opisu jest artykuł Ryszarda Pożyczki w „Tomaszowskim Informatorze Tygodniowym”, odwołujący się do założeń Ministerstwa Zdrowia.</p><p>Tyle że pomiędzy sformułowaniem „mogą prowadzić do większej dostępności” a gwarancją zachowania oddziałów w Tomaszowie istnieje przepaść.</p><p>Dotychczas mieszkańcom nie przedstawiono publicznie wiążącego dokumentu gwarantującego m.in.:</p><p><strong>utrzymanie wszystkich kluczowych oddziałów w Tomaszowie, minimalną liczbę łóżek, zachowanie SOR, pozostawienie poradni specjalistycznych, utrzymanie zatrudnienia, określony poziom kontraktu z NFZ oraz zakaz przenoszenia świadczeń do Łodzi.</strong></p><p>Nie pokazano również kompletnej analizy, w jaki sposób CKD miałoby przejąć odpowiedzialność za TCZ, nie ograniczając jednocześnie świadczeń w Tomaszowie albo w samym CKD.</p><p>W zamian pojawiały się zapewnienia, że większy podmiot będzie silniejszy, a kliniczne zaplecze otworzy przed Tomaszowem nowe możliwości.</p><p>Dziś Radio Łódź informuje, że ten silniejszy podmiot odsyła pacjentów onkologicznych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55825,budujmy-zamiast-niszczyc-i-sprzedawac-ordynator-ginekologii-tcz-przerywa-milczenie"></oembed></figure><h2>Polityczny sojusz wokół szpitala</h2><p>Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości.</p><p>Podczas sesji Rady Powiatu przewodniczący Michał Jodłowski z KO złożył wniosek o rozszerzenie porządku obrad i podjęcie uchwały intencyjnej dotyczącej działań zmierzających do konsolidacji TCZ z CKD. Za wnioskiem głosowało ośmioro radnych, 11 było przeciw, a troje wstrzymało się od głosu.</p><p>W Radzie Powiatu PiS dysponuje dziewięcioma mandatami, KO sześcioma, KWW Marcina Witko czterema, natomiast Trzecia Droga i Wszyscy Razem mają po dwa mandaty.</p><p>Zdecydowanego poparcia dla oddania szpitala CKD nie wyrażają radni wybrani z Komitetu Marcina Witko oraz radni Trzeciej Drogi związani z PSL. Podnoszą oni ryzyko utraty kontroli samorządu nad szpitalem, jego majątkiem oraz zakresem świadczeń wykonywanych w Tomaszowie.</p><p>Jest to obawa uzasadniona. Po sprzedaży udziałów lub trwałym wejściu TCZ w strukturę łódzkiego szpitala decyzje o profilu działalności placówki nie byłyby już podejmowane przede wszystkim w Tomaszowie. Lokalny samorząd straciłby realny wpływ na kierunki rozwoju szpitala. Na to zagrożenie zwracano uwagę również podczas kolejnych dyskusji na forum Rady Powiatu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55854,szpital-ktory-traci-65-milionow-na-podstawowej-dzialalnosci-ma-ratowac-tcz-ekonomiczna-ukladanka-posla-witczaka"></oembed></figure><h2>TCZ ma problemy. Ale problemy ma również potencjalny nabywca</h2><p>Nie można uczciwie twierdzić, że Tomaszowskie Centrum Zdrowia znajduje się w dobrej sytuacji finansowej.</p><p>Według danych przedstawionych przez „Tomaszowski Informator Tygodniowy” TCZ zakończyło 2025 rok stratą przekraczającą 24 mln zł. Strata na podstawowej działalności medycznej wyniosła blisko 8 mln zł, zobowiązania wzrosły z 24 do 31 mln zł, a stan środków pieniężnych zmniejszył się z ponad 23 do około 13 mln zł.</p><p>Prognoza na 2026 rok zakładała kolejną stratę, przekraczającą 20 mln zł. Szpital utracił część wpływów związanych z pogotowiem ratunkowym i działalnością SOR, a jednocześnie nadal ponosi znaczną część kosztów stałych.</p><p>To są fakty, których nie wolno zamiatać pod dywan.</p><p>Nie wolno jednak stosować dwóch różnych miar: jednej wobec TCZ, drugiej wobec CKD. Jeśli problemy finansowe Tomaszowa mają uzasadniać sprzedaż szpitala, to problemy finansowe, limity i ograniczenia przyjęć po stronie potencjalnego nabywcy muszą zostać ocenione równie poważnie.</p><p><strong>Nie wystarczy powiedzieć, że CKD jest większe. Titanic też był większy od innych statków. O bezpieczeństwie nie decyduje rozmiar konstrukcji, lecz to, czy kadłub jest szczelny i czy ktoś kontroluje kurs.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem"></oembed></figure><h2>Konsolidacyjna marchewka</h2><p>Jednym z argumentów za szybkim rozpoczęciem konsolidacji jest możliwość uzyskania dofinansowania sięgającego nawet 70 mln zł. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że jest to maksymalny możliwy poziom wsparcia, a nie kwota gwarantowana każdemu łączącemu się podmiotowi.</p><p>Pieniądze mają finansować inwestycje związane z konsolidacją, zmianą profilu działalności, dostosowaniem infrastruktury i reorganizacją świadczeń. Nie są prostym czekiem wręczanym samorządowi za przekazanie udziałów.</p><p>Co więcej, nawet jednorazowe 70 mln zł nie rozwiąże problemu szpitala, który co roku generowałby wielomilionową stratę operacyjną. Może pomóc w modernizacji, ale nie zastąpi trwałego finansowania świadczeń przez NFZ.</p><p>Najpierw powinien więc powstać wiążący plan medyczny i finansowy. Dopiero później można rozważać zmianę właścicielską. W Tomaszowie kolejność próbuje się niekiedy odwrócić: najpierw rozpocząć proces, a szczegóły ustalać później.</p><p>W przypadku szpitala takie podejście byłoby igraniem nie tylko z majątkiem publicznym, ale przede wszystkim z bezpieczeństwem mieszkańców.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55901,radomsko-po-konsolidacji-nie-to-przyklad-wspolpracy-z-uczelnia-nie-polaczenia-szpitali"></oembed></figure><h2>Najpierw odpowiedzi, później decyzje</h2><p>Informacja o wstrzymaniu przyjęć nowych pacjentów onkologicznych w CKD nie może zostać zbyta wzruszeniem ramion. Powinna natychmiast stać się przedmiotem pytań skierowanych do władz Uniwersytetu Medycznego, dyrekcji Centralnego Szpitala Klinicznego, Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.</p><p>Radni powinni zażądać informacji, ilu pacjentów dotyczy ograniczenie, z jakiego powodu zostało wprowadzone, jak długo potrwa, gdzie kierowani są chorzy oraz czy podobne ograniczenia mogą objąć inne kliniki.</p><p>Powinni również otrzymać kompletny raport ekonomiczno-finansowy potencjalnego nabywcy oraz analizę jego zobowiązań, wyniku na działalności medycznej, poziomu nadwykonań, kolejek, braków kadrowych i zdolności do finansowania dodatkowej placówki w Tomaszowie.</p><p>Nie można sprzedawać szpitala na podstawie prezentacji pełnej słów: „szansa”, „możliwość”, „potencjał” i „większa dostępność”.</p><p><strong>Własność zmienia się raz. Obietnice można zmieniać co tydzień.</strong></p><p>Przed podjęciem decyzji mieszkańcy muszą wiedzieć, które oddziały zostaną w Tomaszowie, jakie nowe świadczenia rzeczywiście powstaną, skąd przyjdą lekarze, kto zapłaci za ich zatrudnienie i co stanie się w sytuacji, gdy łódzka centrala uzna, że bardziej opłaca się przenieść część leczenia do CKD.</p><p>Dopóki nie ma takich gwarancji, konsolidacja pozostaje projektem politycznym, a nie bezpiecznym planem medycznym.</p><p>Dzisiejsza sytuacja pacjentów onkologicznych CKD pokazuje, że większy szpital nie zawsze oznacza krótszą kolejkę. Czasem oznacza tylko większą poczekalnię – i więcej ludzi, którym trzeba powiedzieć, że na razie nie zostaną przyjęci.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zos-1784532732.png</url>
                        <title>70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem</link>
                    </image><description>Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda pięknie. Jest miliard złotych, są nowoczesne inwestycje, sprzęt, przebudowy i obietnica poprawy jakości leczenia. Wystarczy połączyć szpitale, wykazać oszczędności i przekonać ekspertów, że po operacji pacjent będzie miał lepiej.</p><p>Problem w tym, że w dokumentacji konkursowej słowo „konsolidacja” nie oznacza niewinnej współpracy, wymiany doświadczeń ani wspólnego zakupu aparatury. To nie jest medyczne małżeństwo na próbę. To formalne połączenie struktur, praw, obowiązków i odpowiedzialności. A w przypadku Tomaszowa może oznaczać coś znacznie bardziej doniosłego: <strong>utratę przez powiat kontroli nad jedną z najważniejszych instytucji publicznych w mieście</strong>. A na ostatniej sesji Rady Powiatu, radni KO mówili już wprost o sprzedaży. Przedstawicielka CKD nie ukrywała, że dojdzie do zamknięcia części oddziałów. &nbsp;</p><h2><strong>Konkurs już ruszył. Zegar tyka do końca października</strong></h2><p>Ministerstwo Zdrowia przeznaczyło na konkurs dokładnie <strong>1,149 miliarda złotych</strong>. Wnioski można składać od 1 lipca do 30 października 2026 roku. Minimalna wartość projektu musi przekraczać 2 miliony złotych.</p><p>W przypadku konsolidacji prowadzonej wewnątrz jednego szpitala maksymalna dotacja wynosi 20 milionów złotych (ten element bardzo jest ważny, ponieważ okazuje się, że konsolidacja, to niekoniecznie musi być sprzedaż). Jeżeli proces obejmuje dwa lub więcej odrębnych podmiotów leczniczych, limit rośnie do <strong>70 milionów złotych</strong>. Dofinansowanie może pokryć nawet 100 procent kosztów inwestycji.</p><p>Te liczby działają na wyobraźnię. Szczególnie tam, gdzie szpital ma problemy finansowe, rosnące koszty zatrudnienia, spadającą płynność i coraz mniej pieniędzy na inwestycje. Siedemdziesiąt milionów wygląda wtedy jak koło ratunkowe rzucone tonącemu.</p><p>Tyle że to koło ma przywiązaną linę. A drugi jej koniec będzie trzymał ktoś inny.</p><h2><strong>To nie są pieniądze na pokrycie strat ani spłatę długów</strong></h2><p>W lokalnej debacie pojawiał się argument, że połączone szpitale mogą uzyskać 70 milionów złotych, co miałoby zmniejszyć zadłużenie i poprawić sytuację ekonomiczną TCZ. Tymczasem dokumentacja konkursowa mówi coś innego.</p><p>Dotacja jest przeznaczona na <strong>budowę, przebudowę, modernizację lub doposażenie infrastruktury</strong>. Nie obejmuje zwykłych remontów. Nie służy spłacie kredytów, zaległych faktur, zobowiązań wobec pracowników ani łagodzeniu bieżącej straty finansowej. Ministerstwo wprost wskazuje również, że pieniądze nie mogą finansować wynagrodzeń, premii i innych kosztów osobowych.</p><p>To fundamentalna różnica.</p><p><strong>Szpital może otrzymać nowy sprzęt, przebudować oddział albo zmodernizować budynek, a jednocześnie nadal tonąć w kosztach bieżącej działalności.</strong> Fundusz Medyczny nie zapłaci za prąd, nie sfinansuje dyżurów lekarzy i nie wyrówna niedoszacowanego kontraktu z NFZ.</p><p>Nie jest to zatem 70 milionów „na uratowanie TCZ”. To maksymalnie 70 milionów na inwestycje, które mają być następstwem wcześniej przyjętego modelu konsolidacji. <strong>Pamiętajmy! Decyzje o przyznaniu środków i ich ostatecznym wydatkowaniu podejmował będzie ktoś inny.&nbsp;</strong></p><p>Warto tę różnicę zapamiętać, zanim ktoś zacznie sprzedawać mieszkańcom opowieść o walizce pieniędzy czekającej na dworcu Łódź Fabryczna.&nbsp;</p><h2><strong>Najpierw decyzja o połączeniu, później wniosek</strong></h2><p>Ministerstwo dopuszcza złożenie wniosku jeszcze przed formalnym zakończeniem konsolidacji. Nie wystarczy jednak list pełen uprzejmości, deklaracja współpracy albo zdjęcie samorządowców przy jednym stole.</p><p>Trzeba przedstawić dokumenty, z których wynika, że <strong>wszystkie właściwe podmioty podjęły decyzję o połączeniu</strong>, oraz projekt aktu, umowy lub innego dokumentu określającego sposób przeprowadzenia operacji. Podmiot przejmujący ma wejść w ogół praw i obowiązków przejmowanego najpóźniej do 31 marca 2027 roku.</p><p>Ministerstwo wyjaśnia dodatkowo, że dokumentem może być list intencyjny lub stanowisko podpisane przez wszystkie strony, ale z jego treści musi jednoznacznie wynikać <strong>rzeczywista decyzja o połączeniu</strong>, a nie tylko zamiar prowadzenia dalszych rozmów.</p><p>To oznacza, że powiat nie może złożyć dobrego wniosku, a dopiero później zastanawiać się, czy chce sprzedać szpital. Kolejność jest odwrotna: najpierw polityczna i właścicielska decyzja, potem dokumenty konsolidacyjne, a dopiero na końcu walka o pieniądze.</p><blockquote><p><strong>I nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze zostaną przyznane.</strong></p></blockquote><p>Możliwy jest więc scenariusz najgorszy z możliwych: <strong>powiat uruchamia proces oddawania szpitala, zobowiązuje się do formalnego połączenia, a projekt nie uzyskuje dofinansowania albo otrzymuje kwotę niższą od oczekiwanej</strong>.</p><h2><strong>Sprzedaż TCZ nie jest magicznym biletem do 70 milionów</strong></h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której wszystkie udziały należą obecnie do Powiatu Tomaszowskiego. Kapitał zakładowy spółki wynosi około 1,6 miliona złotych, ale faktyczna wartość, to kilkaset milionów</p><p>W lokalnej dyskusji często używa się natomiast uproszczonego hasła „sprzedaży szpitala CKD”. Tyle że <strong>Centrum Kliniczno-Dydaktyczne nie jest nazwą konkretnego nabywcy udziałów TCZ</strong>, lecz kampusem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, obejmującym działalność kliniczną, naukową i dydaktyczną. Z oficjalnych informacji wynika też, że część kliniczną prowadzi Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego.</p><p>Zanim ktokolwiek poprosi radnych o zgodę na sprzedaż, musi więc publicznie odpowiedzieć:</p><p><strong>Kto dokładnie ma kupić udziały TCZ? Uniwersytet Medyczny, Centralny Szpital Kliniczny czy jeszcze inny podmiot? Na jakich warunkach? Za jaką cenę? Kto przejmie zobowiązania? Kto będzie właścicielem nieruchomości? Kto zagwarantuje utrzymanie oddziałów w Tomaszowie?</strong></p><p>Dokumentacja konkursowa nie mówi, że sama sprzedaż udziałów automatycznie stanowi konsolidację uprawniającą do otrzymania 70 milionów złotych. Wymagany jest rzeczywisty, formalny proces połączenia, koncentracja struktur i trwałe przejęcie praw oraz obowiązków.</p><p><strong>Ministerstwo podkreśla wręcz, że samo przesunięcie świadczeń pomiędzy dwoma odrębnymi szpitalami, bez formalnej integracji podmiotów, nie wystarcza.&nbsp;</strong></p><h2><strong>Punktowane jest zwijanie dublujących się struktur</strong></h2><p>Najbardziej niepokojący jest system punktacji. Konkurs nie premiuje wyłącznie nowych budynków, sprzętu czy poprawy dostępności. Najwięcej punktów można zdobyć za <strong>zakres i głębokość konsolidacji</strong>.</p><blockquote><p>Projekt obejmujący dwa szpitale działające w systemie podstawowego zabezpieczenia może otrzymać 25 punktów, trzy podmioty – 30, cztery – 35, a pięć lub więcej aż 40 punktów. Dodatkowo premiowane jest przejmowanie szpitali pierwszego poziomu oraz łączenie placówek działających na terenie tego samego województwa.</p></blockquote><p>Punkty przyznawane są również za zmniejszanie liczby powielających się komórek organizacyjnych i zakładów leczniczych. Im więcej struktur o podobnym profilu zostanie połączonych, tym wyższa ocena. Konkurs premiuje także wzrost obłożenia łóżek, lepsze wykorzystanie tomografów i rezonansów oraz redukcję kosztów osobowych w stosunku do przychodów z NFZ.</p><blockquote><p>W urzędowym języku brzmi to jak „racjonalizacja zasobów”. W języku mieszkańca może oznaczać:</p><p><strong>mniej oddziałów, mniej łóżek, redukcję administracji, przenoszenie procedur do Łodzi oraz ograniczenie zatrudnienia w Tomaszowie.</strong></p></blockquote><p>Nie przesądzam, że taki scenariusz nastąpi. Przesądzam natomiast, że konkurs został skonstruowany tak, aby właśnie tego rodzaju działania były wyżej punktowane.</p><p>Dlatego ogólne zapewnienia, że „żaden oddział nie zostanie zlikwidowany”, nie mają wartości bez szczegółowej umowy, konkretnych wskaźników i prawnych gwarancji obowiązujących przez wiele lat.</p><h2><strong>Pacjent ma nie stracić. Papier przyjmie wszystko</strong></h2><p>Jednym z warunków formalnych jest deklaracja, że po konsolidacji dostępność świadczeń pozostanie co najmniej na dotychczasowym poziomie.</p><p>Tyle że dostępność można definiować na wiele sposobów. Pacjent nadal może mieć formalne prawo do świadczenia, ale będzie musiał pojechać na nie do Łodzi. Oddział może pozostać w rejestrze, lecz działać w ograniczonym zakresie. Poradnia może istnieć, lecz przyjmować rzadziej. Diagnostyka może zostać „skoordynowana” w ośrodku nadrzędnym.</p><p>Dla urzędnika świadczenie nadal istnieje. Dla siedemdziesięcioletniego pacjenta z powiatu tomaszowskiego podróżującego kilkadziesiąt kilometrów różnica jest zasadnicza.</p><p>Prawdziwym testem nie będzie więc liczba oddziałów wpisanych do dokumentów, lecz odpowiedź na proste pytanie: <strong>czy mieszkaniec Tomaszowa będzie leczony szybciej i na miejscu, czy częściej odsyłany do Łodzi?</strong></p><h2><strong>CKD rozwija własny potężny projekt</strong></h2><p>Centrum Kliniczno-Dydaktyczne nie jest niewielkim partnerem szukającym lokalnego sojusznika. To ogromny kampus Uniwersytetu Medycznego, którego drugi etap rozbudowy, realizowany w latach 2018–2026, ma wartość około <strong>798,5 miliona złotych</strong>. Z tej kwoty ponad 625 milionów pochodzi z dofinansowania Ministerstwa Zdrowia, a 44,5 miliona ze środków Centralnego Szpitala Klinicznego.</p><p>Łódzki ośrodek ma własne cele, własną strategię, problemy kadrowe i potrzeby infrastrukturalne. Trudno oczekiwać, że po przejęciu kontroli nad TCZ najważniejszym punktem jego strategii stanie się interes Powiatu Tomaszowskiego.</p><p>Duże organizacje zazwyczaj nie przejmują mniejszych po to, by pozostawić wszystko bez zmian. Przejmują je po to, by podporządkować je własnemu modelowi zarządzania.</p><p>To nie zarzut. To logika konsolidacji.</p><h2><strong>Finansowa słabość daje punkty</strong></h2><p>Dokumentacja konkursowa zawiera jeszcze jeden paradoks. Wyżej punktowane mogą być projekty, w których przynajmniej jeden z łączonych szpitali ponosi wysoką stratę i posiada znaczne zobowiązania, szczególnie jeżeli drugi podmiot pozostaje rentowny i względnie mało zadłużony.</p><p>Oznacza to, że problemy finansowe placówki mogą stać się elementem zwiększającym atrakcyjność projektu konkursowego.</p><p>Według informacji przedstawianych podczas lokalnej debaty zobowiązania TCZ na koniec 2025 roku miały wynieść około 31 milionów złotych, wobec 24 milionów rok wcześniej. Prognoza na 2026 rok zakładała natomiast stratę przekraczającą 20 milionów złotych.</p><p>Nie wolno jednak pozwolić, by strata finansowa została wykorzystana jako argument zamykający dyskusję. Szpital nie jest fabryką śrub. Jego wyniku nie można analizować bez ryczałtu NFZ, kosztów ustawowych podwyżek, utraty kontraktów, nadwykonań i decyzji podejmowanych przez właściciela oraz państwowego płatnika.</p><p>Najpierw trzeba ustalić, <strong>dlaczego TCZ traci pieniądze</strong>, kto odpowiada za kolejne decyzje i które oddziały generują wynik ujemny. Dopiero później można rozmawiać o zmianie właściciela.</p><h2><strong>Najpierw dokumenty, potem propaganda sukcesu</strong></h2><p>Poseł Adrian Witczak przedstawiał konsolidację z łódzkim ośrodkiem jako szansę na utrzymanie, a nawet podwyższenie poziomu leczenia. W maju podczas sesji Rady Powiatu podjęto próbę wprowadzenia uchwały intencyjnej dotyczącej rozpoczęcia działań w tym kierunku. Za rozszerzeniem porządku obrad głosowało ośmioro radnych, przeciw było jedenastu, a trzech wstrzymało się od głosu.</p><p>Dzisiaj, gdy konkurs już ruszył, potrzebna jest nie kolejna prezentacja pełna strzałek i zielonych wykresów, lecz komplet dokumentów.</p><p>Mieszkańcy powinni poznać analizę finansową obu stron, projekt modelu prawnego, wycenę udziałów TCZ, sposób przejęcia zobowiązań, wykaz nieruchomości, które miałyby zostać przekazane, planowaną strukturę oddziałów, liczbę łóżek, prognozę zatrudnienia i gwarantowany zakres świadczeń.</p><p>Bez tego „konsolidacja” pozostaje słowem równie pojemnym jak kufer iluzjonisty. Można z niego wyciągnąć nowy tomograf. Można też wyjąć likwidację oddziału.</p><h2><strong>Szpitala nie wolno sprzedawać za obietnicę dotacji</strong></h2><p>Tomaszów nie powinien odrzucać współpracy z Uniwersytetem Medycznym tylko dlatego, że partner jest duży i pochodzi z Łodzi. Współpraca kliniczna, dostęp do specjalistów, wspólne szkolenia, rozwój diagnostyki czy badania naukowe mogłyby przynieść pacjentom realne korzyści.</p><p>Ale współpraca nie musi oznaczać sprzedaży.</p><p>Nie wolno oddawać kontroli nad szpitalem w zamian za obietnicę udziału w konkursie, którego wynik pozostaje nieznany. Nie wolno też przedstawiać maksymalnej kwoty 70 milionów jako pieniędzy gwarantowanych ani jako środków przeznaczonych na pokrycie strat TCZ.</p><blockquote><p><strong>Powiat może sprzedać szpital tylko raz. Dotacja zostanie wydana w kilka lat. Skutki utraty własności pozostaną na pokolenia.</strong></p></blockquote><p>Dlatego właściwa kolejność jest prosta: najpierw pełna analiza i publiczna debata, następnie twarde gwarancje zachowania leczenia w Tomaszowie, potem niezależna wycena majątku i udziałów, a dopiero na samym końcu decyzja właścicielska.</p><p>W przeciwnym razie może się okazać, że za siedemdziesiąt milionów obiecanych na modernizację Tomaszów odda szpital wart znacznie więcej — nie tylko w pieniądzach, ale przede wszystkim w bezpieczeństwie mieszkańców.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55914,chlodniej-wietrznie-i-z-przelotnym-deszczem-prognoza-pogody-na-21-i-22-lipca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55914,chlodniej-wietrznie-i-z-przelotnym-deszczem-prognoza-pogody-na-21-i-22-lipca</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 20:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-chlodniej-wietrznie-i-z-przelotnym-deszczem-prognoza-pogody-na-21-i-22-lipca-1784573971.png</url>
                        <title>Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55914,chlodniej-wietrznie-i-z-przelotnym-deszczem-prognoza-pogody-na-21-i-22-lipca</link>
                    </image><description>Wtorek i środa przyniosą wyraźnie chłodniejszą aurę. Nad Polskę nadal napływać będzie wilgotne powietrze polarne morskie, dlatego miejscami pojawią się przelotne opady deszczu, silniejsze porywy wiatru, a na północy kraju również burze. W centrum termometry pokażą od około 19 do 22 stopni Celsjusza.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, północna i wschodnia Europa oraz basen Morza Śródziemnego znajdować się będą pod wpływem niżów i związanych z nimi frontów atmosferycznych. Nad pozostałą część kontynentu sięgać będzie klin wyżu znad Atlantyku.</p><p>Większość Polski pozostanie w zasięgu niżu, który znad Bałtyku będzie powoli przemieszczał się w kierunku Litwy. Towarzyszyć mu będzie front okluzji. Od zachodu zacznie się natomiast rozbudowywać klin wyżu atlantyckiego. Z północnego zachodu nadal napływać będzie chłodne i wilgotne powietrze polarne morskie.</p><p>Ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie 1002 hPa i będzie wzrastać.</p><h2>Wtorek: chłodno, wietrznie i miejscami deszczowo</h2><p>We wtorek zachmurzenie będzie duże, choć pojawią się również większe przejaśnienia. Na południu i zachodzie kraju okresami możliwe są rozpogodzenia.</p><p>Przelotne opady deszczu wystąpią głównie w północnej części Polski. Na Pomorzu Gdańskim, Warmii i Mazurach, Podlasiu oraz północy Mazowsza możliwe są lokalne burze. W ich trakcie może spaść od 15 do 20 mm deszczu.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od zaledwie 15 stopni Celsjusza na północnym wschodzie i terenach podgórskich, przez około 19 stopni w centrum, do 21 stopni na zachodzie i lokalnie 22 stopni na południowym wschodzie.</p><p>Wiatr będzie umiarkowany i porywisty, z kierunków zachodnich i północno-zachodnich. We wschodniej połowie kraju porywy mogą osiągać do 60 km/h. Nad morzem w pierwszej części dnia wiatr może rozpędzać się nawet do 80 km/h.</p><p>Podczas burz na północnym wschodzie porywy osiągną do 65 km/h, a na Suwalszczyźnie około 70 km/h. Silniej powieje również w górach — w Sudetach do 70 km/h.</p><h2>Noc z wtorku na środę będzie chłodna</h2><p>W nocy zachmurzenie będzie przeważnie małe i umiarkowane. Więcej chmur utrzyma się na północy i północnym wschodzie, a początkowo także na południowym wschodzie. Miejscami może tam jeszcze przelotnie popadać.</p><p>Temperatura minimalna wyniesie od 9 stopni na wschodzie i lokalnie w centrum do 12–13 stopni na południowym wschodzie i północnym zachodzie. Na wybrzeżu termometry mogą wskazać około 16 stopni.</p><p>Znacznie chłodniej będzie w kotlinach górskich, gdzie temperatura spadnie do 6–8 stopni Celsjusza.</p><h2>Środa: nieco cieplej, ale nadal z opadami</h2><p>W środę nadal dominować będzie duże zachmurzenie z większymi przejaśnieniami. Na południowym wschodzie pojawią się także rozpogodzenia.</p><p>Miejscami wystąpią przelotne opady deszczu, a na północy również burze. Prognozowana suma opadów może tam sięgnąć 15 mm.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od 18 stopni nad morzem i około 19 stopni na wschodzie do 22 stopni na południu i lokalnie w centrum. Najcieplej będzie na krańcach południowo-wschodnich, gdzie termometry pokażą do 23 stopni. Na Podhalu będzie około 17 stopni.</p><p>Wiatr pozostanie słaby i umiarkowany, miejscami porywisty. Wysoko w Sudetach porywy nadal mogą osiągać do 70 km/h.</p><h2>Pogoda w centrum kraju</h2><p>Mieszkańcy centralnej Polski, w tym Tomaszowa Mazowieckiego i okolic, muszą przygotować się na dwa chłodniejsze dni. We wtorek temperatura będzie oscylować wokół 18–20 stopni, możliwe są przelotne opady deszczu i silniejsze podmuchy zachodniego wiatru.</p><p>W środę zrobi się nieco cieplej — lokalnie około 21–22 stopni. Nadal jednak możliwe będą krótkotrwałe opady, a niebo przez większą część dnia pozostanie zachmurzone.</p><p>To nie będzie powrót listopada w środku lata, ale lipiec na chwilę zdejmie słomkowy kapelusz i założy kurtkę przeciwdeszczową.</p><p>Źródło: IMGW/PAP</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polska U18 mistrzem Europy. Tomaszowski akcent w wielkim finale siatkarzy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 20:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy-1784571325.png</url>
                        <title>Polska U18 mistrzem Europy. Tomaszowski akcent w wielkim finale siatkarzy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</link>
                    </image><description>Reprezentacja Polski do lat 18 sięgnęła po mistrzostwo Europy, pokonując w finale Francję 3:1. W złotej drużynie nie zabrakło mocnych akcentów z regionu, w tym Tomaszowa Mazowieckiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Polska najlepsza w Europie</h2><p>Reprezentacja Polski do lat 18 zdobyła mistrzostwo Europy w siatkówce. W finale rozegranym 18 lipca biało-czerwoni pokonali Francję 3:1, potwierdzając, że przez cały turniej należeli do ścisłej czołówki i zasłużenie sięgnęli po złote medale.</p><p>Końcowy wynik finału to <strong>Polska – Francja 3:1</strong>, a poszczególne sety zakończyły się rezultatami 22:25, 25:23, 28:26 i 25:21. Spotkanie miało więc wyraźny ciężar sportowy i emocjonalny. Po przegranej pierwszej partii Polacy potrafili odpowiedzieć spokojem, konsekwencją i skuteczną grą w kluczowych momentach.</p><h2>Turniej bez porażki</h2><p>Triumf w finale był zwieńczeniem bardzo udanego turnieju. Polscy siatkarze zakończyli mistrzostwa z kompletem zwycięstw. Najpierw wygrali siedem meczów w fazie grupowej, a następnie w półfinale po zaciętym spotkaniu pokonali Bułgarię 3:2.</p><p>Taki bilans pokazuje nie tylko sportową jakość zespołu, ale również jego odporność psychiczną. Drużyna potrafiła wygrywać zarówno mecze kontrolowane, jak i te najbardziej wymagające, w których o wyniku decydowały końcówki setów oraz umiejętność zachowania koncentracji pod presją.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki obecny w złotej historii</h2><p>Z perspektywy lokalnej szczególnie ważne jest to, że w mistrzowskiej drużynie znalazł się <strong>Jakub Przybyłkowicz</strong>, rozgrywający i wychowanek Lechii Tomaszów Mazowiecki. To nazwisko, które mieszkańcy miasta i kibice siatkówki w regionie mogą śledzić z rosnącą uwagą, zwłaszcza że zawodnik zadebiutował już w tym roku w kadrze seniorów prowadzonej przez Nikolę Grbicia.</p><p>Silny jest także szkoleniowy związek tej reprezentacji z Tomaszowem Mazowieckim. Trenerem kadry do lat 18 jest <strong>Jacek Nawrocki</strong>, pochodzący z Tomaszowa szkoleniowiec, dobrze znany w polskim środowisku siatkarskim. Jego obecność przy tym sukcesie wzmacnia lokalny wymiar całego wydarzenia i pokazuje, że sportowe ścieżki z Tomaszowa mogą prowadzić na najwyższy europejski poziom.</p><h2>Regionalne nazwiska i przyszłość polskiej siatkówki</h2><p>W składzie mistrzowskiej reprezentacji znalazł się również atakujący <strong>Arkadiusz Wlazły</strong>, syn Mariusza Wlazłego, legendy polskiej siatkówki, wychowanka WKS Wieluń oraz zawodnika kojarzonego przede wszystkim ze Skrą Bełchatów i reprezentacją Polski. To kolejny element pokazujący, jak mocno sukces młodej kadry splata się z siatkarskim dorobkiem województwa łódzkiego.</p><p>Zwycięstwo Polski U18 można odczytywać nie tylko jako jednorazowy triumf, lecz także jako sygnał, że zaplecze krajowej siatkówki pozostaje bardzo silne. Dla Tomaszowa Mazowieckiego i całego regionu to powód do dumy, bo w tej historii wyraźnie widać lokalny wkład w sukces osiągnięty na europejskiej scenie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Plac Kościuszki znów zatańczył. „Roztańczony Tomaszów” przyciągnął mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55912,plac-kosciuszki-znow-zatanczyl-roztanczony-tomaszow-przyciagnal-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55912,plac-kosciuszki-znow-zatanczyl-roztanczony-tomaszow-przyciagnal-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 19:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-plac-kosciuszki-znow-zatanczyl-roztanczony-tomaszow-przyciagnal-mieszkancow-1784570317.png</url>
                        <title>Plac Kościuszki znów zatańczył. „Roztańczony Tomaszów” przyciągnął mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55912,plac-kosciuszki-znow-zatanczyl-roztanczony-tomaszow-przyciagnal-mieszkancow</link>
                    </image><description>Plac Kościuszki ponownie zamienił się w otwarty parkiet, a kolejna odsłona cyklu „Roztańczony Tomaszów” zgromadziła wielu mieszkańców. Była muzyka, wspólne animacje i zapowiedź następnego tanecznego wieczoru już 8 sierpnia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Centrum miasta znów stało się parkietem</h2><p>Kolejna odsłona cyklu <strong>„Roztańczony Tomaszów”</strong> pokazała, że letnie wydarzenia w centrum miasta trafiają w oczekiwania mieszkańców. Plac Kościuszki ponownie wypełnił się muzyką i tańcem, a otwarta formuła imprezy sprzyjała zarówno spontanicznej zabawie, jak i integracji różnych pokoleń.</p><p>Jak wynika z informacji przekazanych przez Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim, podczas wydarzenia nie zabrakło tanecznych przebojów i wspólnej aktywności. Organizatorzy podkreślili także wysoką frekwencję oraz atmosferę, którą współtworzyli uczestnicy. To właśnie taki charakter miejskich spotkań coraz częściej decyduje o ich popularności.</p><h2>Muzyka, animacje i dobra energia</h2><p>Za oprawę muzyczną odpowiadał <strong>DJ Melody</strong>, serwując repertuar nastawiony na wspólną zabawę. Ważnym elementem wydarzenia były również animacje prowadzone przez instruktora <strong>BAILA Dance Studio TM</strong>, który zachęcał uczestników do wejścia na parkiet i aktywnego udziału w tanecznym wieczorze.</p><p>Z reakcji mieszkańców wynika, że formuła wydarzenia została przyjęta bardzo pozytywnie. W komentarzach pojawiały się głosy mówiące o „świetnej zabawie”, „pięknym pomyśle” i o tym, że w mieście „wreszcie pięknie się dzieje”. To sygnał, że podobne inicjatywy nie są jedynie jednorazową rozrywką, ale stają się ważnym elementem letniego życia społecznego w Tomaszowie Mazowieckim.</p><h2>Udany cykl i jasny sygnał od mieszkańców</h2><p>Warto zwrócić uwagę, że odbiór wydarzenia wykracza poza sam wieczór taneczny. Część komentujących deklarowała, że chętnie pojawi się na kolejnej odsłonie, jeśli wcześniej dowie się o terminie. To pokazuje, jak duże znaczenie ma regularność i dobra komunikacja przy organizacji otwartych imprez plenerowych.</p><p>Cykl <strong>„Roztańczony Tomaszów”</strong> buduje prostą, ale skuteczną formułę: dostępna przestrzeń, znana muzyka i zachęta do wspólnego spędzania czasu. W realiach lokalnych to szczególnie ważne, bo wydarzenia tego typu ożywiają centrum miasta i wzmacniają jego społeczną funkcję po godzinach pracy czy zakupów.</p><h2>Kolejne spotkanie już 8 sierpnia</h2><p>Organizatorzy zapowiedzieli, że nie zwalniają tempa. Następny taneczny wieczór ma odbyć się <strong>8 sierpnia</strong>. Już teraz widać, że mieszkańcy czekają na dalszy ciąg cyklu i dopytują o szczegóły kolejnych spotkań.</p><p>Jeśli zainteresowanie utrzyma się na podobnym poziomie, „Roztańczony Tomaszów” może stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych letnich wydarzeń plenerowych w mieście. Dla wielu uczestników to po prostu okazja do zabawy, ale z perspektywy lokalnej to także przykład tego, jak kultura w przestrzeni publicznej może skutecznie przyciągać ludzi i ożywiać centrum Tomaszowa Mazowieckiego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jedna noc, trzy filmy i blisko 11 godzin w Śródziemiu. Maraton „Władcy Pierścieni” w tomaszowskim Heliosie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55911,jedna-noc-trzy-filmy-i-blisko-11-godzin-w-srodziemiu-maraton-wladcy-pierscieni-w-tomaszowskim-heliosie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55911,jedna-noc-trzy-filmy-i-blisko-11-godzin-w-srodziemiu-maraton-wladcy-pierscieni-w-tomaszowskim-heliosie</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 15:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jedna-noc-trzy-filmy-i-blisko-11-godzin-w-srodziemiu-maraton-wladcy-pierscieni-w-tomaszowskim-he-1784555833.jpg</url>
                        <title>Jedna noc, trzy filmy i blisko 11 godzin w Śródziemiu. Maraton „Władcy Pierścieni” w tomaszowskim Heliosie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55911,jedna-noc-trzy-filmy-i-blisko-11-godzin-w-srodziemiu-maraton-wladcy-pierscieni-w-tomaszowskim-heliosie</link>
                    </image><description>To będzie noc dla tych, którzy na dźwięk słów „Mordor”, „Gondor” i „Drużyna Pierścienia” natychmiast pakują lembasy i ruszają w drogę. W piątek, 24 lipca, kino Helios w Tomaszowie Mazowieckim zaprosi widzów na epicki maraton całej trylogii „Władca Pierścieni”. Na ekranie pojawią się rozszerzone wersje reżyserskie wszystkich trzech filmów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Filmowa wyprawa rozpocznie się <strong>24 lipca o godzinie 21.00</strong>, a zakończy następnego dnia około <strong>godziny 8.30</strong>. Łączny czas trwania wydarzenia wyniesie aż <strong>658 minut</strong>, czyli niemal jedenaście godzin spędzonych w świecie stworzonym przez J.R.R. Tolkiena. Maraton przeznaczony jest dla widzów od 15. roku życia.</p><h2>Od Shire aż po Górę Przeznaczenia</h2><p>W ciągu jednej nocy widzowie zobaczą kolejno:</p><p><strong>„Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”</strong>,<br><strong>„Władca Pierścieni: Dwie Wieże”</strong>,<br><strong>„Władca Pierścieni: Powrót Króla”.</strong></p><p>Nie będą to jednak standardowe wersje kinowe. Helios pokaże wszystkie części w rozbudowanych <strong>wersjach reżyserskich</strong>, zawierających dodatkowe sceny, dłuższe dialogi oraz wątki dobrze znane najbardziej oddanym miłośnikom prozy Tolkiena.</p><p>Publiczność ponownie wyruszy z Frodem i Samem w stronę Mordoru, stanie u boku Aragorna, Legolasa i Gimlego, zobaczy upadek Isengardu, bitwę o Helmowy Jar oraz decydujące starcie o losy Śródziemia.</p><p>To nie będzie zwykły seans. Raczej filmowa wyprawa, podczas której czas płynie inaczej, a nocna sala kinowa na kilka godzin zamienia się w gospodę „Pod Rozbrykanym Kucykiem”, mury Minas Tirith i ponure zbocza Góry Przeznaczenia.</p><h2>Próba wytrzymałości dla prawdziwych fanów</h2><p>Pierwsza część w wersji rozszerzonej trwa 227 minut, „Dwie Wieże” — 235 minut, natomiast „Powrót Króla” aż 262 minuty. Pomiędzy filmami przewidziane są przerwy.</p><p>Organizatorzy podkreślają, że Nocne Maratony Filmowe są propozycją dla widzów, którzy chcą oglądać kolejne części serii w szczególnej atmosferze — na wielkim ekranie, przy zgaszonych światłach i wśród osób równie mocno zaangażowanych w filmową opowieść.</p><p>Warto przygotować się jednak nie tylko emocjonalnie. Niemal jedenaście godzin w kinowym fotelu to przedsięwzięcie godne samej Drużyny Pierścienia. Przydadzą się wygodne ubrania, zapas energii i przekonanie, że nawet najdłuższa noc kiedyś się kończy.</p><h2>Bilety już w sprzedaży</h2><p>Bilety można kupić w kasach kina Helios w Tomaszowie Mazowieckim, w aplikacji mobilnej oraz przez internet. Kino stosuje zasadę <strong>„Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz”</strong> — ceny rosną wraz ze zbliżaniem się terminu wydarzenia.</p><p>Cena biletu na nocny maraton zaczyna się od <strong>34,90 zł</strong>, a w dniu seansu wynosi <strong>40,90 zł</strong>. Przy zakupie internetowym doliczana jest opłata w wysokości 1,50 zł za bilet. Podczas tego wydarzenia nie obowiązują kupony ani zaproszenia.</p><p><strong>Maraton „Władcy Pierścieni” odbędzie się w piątek, 24 lipca, o godzinie 21.00 w kinie Helios w Tomaszowie Mazowieckim. Meta wyprawy przewidywana jest w sobotę około godziny 8.30.</strong></p><p>Jak mawiał Gandalf: nie możemy decydować o czasach, w których przyszło nam żyć. Możemy jednak zdecydować, co zrobić z czasem, który został nam dany. A tej nocy można go przeznaczyć na podróż przez całe Śródziemie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55910,cbos-karol-nawrocki-liderem-rankingu-zaufania-spadki-tuska-i-trzaskowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55910,cbos-karol-nawrocki-liderem-rankingu-zaufania-spadki-tuska-i-trzaskowskiego</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 14:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cbos-karol-nawrocki-liderem-rankingu-zaufania-spadki-tuska-i-trzaskowskiego-1784549434.png</url>
                        <title>CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55910,cbos-karol-nawrocki-liderem-rankingu-zaufania-spadki-tuska-i-trzaskowskiego</link>
                    </image><description>Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>CBOS podkreśla, że prezydent Nawrocki jest „niekwestionowanym” liderem rankingu zaufania do polityków. Ufa mu 53 proc. badanych, nieufność wobec niego wyraża 33 proc. badanych, 9 proc. deklaruje obojętność. „Jego notowania umacniają się już drugi miesiąc z kolei” - zaznacza CBOS. W porównaniu z czerwcem zaufanie do prezydenta wzrosło o 2 pkt proc., a poziom nieufności spadł o 1 pkt proc.</p><p>Na kolejnych miejscach rankingu w lipcu plasują się wicepremierzy Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski. Szefowi MON ufa 41 proc. ankietowanych, 32 proc. wyraża nieufność, 16 proc. obojętność. Szefowi MSZ podobnie ufa 41 proc., nieufność wyrażą 26 proc., a 12 proc. deklaruje obojętność. W tych przypadkach w ostatnim miesiącu poziom zaufania do tych polityków spadł odpowiednio o 4 i 1 pkt proc. Nieufność do Kosiniaka-Kamysza wzrosła o 3 pkt proc., a do Sikorskiego o 2 pkt proc.</p><p>„Do czołówki zalicza się także wicemarszałek Sejmu, jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość, Krzysztof Bosak, również mający przewagę społecznego zaufania nad nieufnością - 38 proc. wobec 31 proc.” - zauważył CBOS. Bosakowi zaufanie spadło o jeden punkt procentowy i o tyle samo spadła wobec niego nieufność.</p><p>Jak zaznacza CBOS politycy, których łączy w lipcu wyraźne pogorszenie notowań, to premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Szefa rządu darzy zaufaniem 32 proc. badanych - spadek w porównaniu z czerwcem o 6 pkt proc. Nieufność wobec Tuska wyraziło 53 proc. badanych - o 5 pkt proc. więcej niż przed miesiącem.</p><p>Wobec prezydenta Warszawy zaufanie wyraża 34 proc. ankietowanych - także o 6 pkt proc. mniej niż w czerwcu. Nieufność do Trzaskowskiego deklaruje 48 proc. badanych, również o 5 proc. więcej w porównaniu z czerwcem.</p><p>Według CBOS pogorszenie notowań w przypadku tych dwóch polityków „prawdopodobnie ma tę samą przyczynę - aferę w Warszawskim Szpitalu Południowym”.</p><p>Wzrost zaufania o 4 pkt proc. i analogiczny spadek nieufności - w porównaniu z czerwcem - odnotował lider Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun. W lipcu zaufanie do niego zadeklarowało 25 proc. ankietowanych, nieufność - 51 proc.</p><p>CBOS zauważa, że lider partii Razem Adrian Zandberg jest jednym z sześciu polityków w zestawieniu, wobec których istotnie więcej osób wyraża zaufanie niż nieufność – ufa mu 32 proc. respondentów (wzrost o 2 punkty procentowe), 26 proc. obdarza go nieufnością (wzrost o jeden punkt procentowy).</p><p>Na tym samym miejscu pod względem poziomu zaufania lokuje się lider Konfederacji Wolność i Niepodległość Sławomir Mentzen, któremu wprawdzie ufa niemal co trzeci badany - 32 proc., spadek o 2 pkt proc., jednak spotyka się on z wyraźnie większą, bo deklarowaną przez 40 proc. badanych, wzrost o 1 pkt proc. - nieufnością.</p><p>Marszałka Sejmu, współprzewodniczącego Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego darzy zaufaniem 29 proc. respondentów, a 39 proc. mu nie ufa. Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska cieszy się zaufaniem 25 proc. badanych, zaś nieufność wobec niej wyraża 35 proc.</p><p>Zaufanie do byłego premiera, wiceprezesa PiS Mateusza Morawieckiego deklaruje 29 proc. (spadek o jeden punkt procentowy), a 50 proc. deklaruje brak zaufania (bez zmian). Nieznacznie mniej osób 27 proc. (wzrost o 1 pkt proc.) ufa prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. „Wprawdzie w ciągu ostatniego miesiąca zmniejszył się odsetek osób, które nie ufają temu politykowi - spadek o 3 pkt proc., do 54 proc. - jednak nadal jest on pod tym względem liderem rankingu” - wskazał CBOS.</p><p>Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, którego w marcu ogłoszono kandydatem partii na przyszłego premiera, cieszy się zaufaniem 24 proc. badanych, zaś nieufność wobec niego deklaruje 51 proc. Jego notowania w ostatnim miesiącu pozostały bardzo zbliżone - o 1 pkt proc. wrosła grupa ankietowanych deklarujących zaufanie.</p><p>Spośród ministrów - jak ocenił CBOS - „postacią polaryzującą” jest szef resortu sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zaufaniem darzy go 26 proc., zaś nieufnością 28 proc. Poziom deklaracji zaufania spadł w tym przypadku o 2 pkt proc. Jednak 31 proc. badanych zadeklarowało nieznajomość tego ministra.</p><p>Obniżenie zaufania dotyczy także innych przedstawicieli rządzącej koalicji: ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego (spadek zaufania o 4 pkt proc., do 19 proc., nieufność bez zmian – 18 proc.), szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego (spadek zaufania o 3 pkt proc., do 21 proc. i wzrost nieufności o 1 pkt proc., do 30 proc.), szefowej MFiPR Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz (spadek zaufania o 3 pkt proc., do 17 proc. i wzrost nieufności o 1 pkt proc., do 25 proc.) i ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski (spadek zaufania o 3 pkt proc. do 16 proc., nieufność bez zmian – 30 proc.).</p><p>Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej imiennej próbie pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL, liczącej 938 osób i zrealizowano je od 2 do 12 lipca br. (PAP)</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wakacje nie zawsze oznaczają odpoczynek. Latem rośnie ryzyko kryzysu psychicznego młodzieży]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55908,wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55908,wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 13:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy-1784546055.png</url>
                        <title>Wakacje nie zawsze oznaczają odpoczynek. Latem rośnie ryzyko kryzysu psychicznego młodzieży</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55908,wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy</link>
                    </image><description>Puste szkolne korytarze, długie wieczory, wyjazdy i zdjęcia idealnych wakacji zalewające media społecznościowe. Lato powinno przynosić odpoczynek, ale dla części młodych ludzi staje się czasem samotności, rozregulowania i narastającego kryzysu. Eksperci Instytutu Psychiatrii i Neurologii ostrzegają, że osoby w wieku od 15 do 24 lat mogą być w wakacje szczególnie narażone na pogorszenie zdrowia psychicznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wysokie temperatury nie są bezpośrednią przyczyną tragedii. Mogą jednak działać jak kolejny ciężar dokładany do plecaka, który już wcześniej był zbyt ciężki.</p><p>Badania opublikowane w „American Journal of Psychiatry” wskazują, że w cieplejszych miesiącach statystycznie zwiększa się liczba samobójstw. Według przywołanych analiz wzrost temperatury o jeden stopień Celsjusza wiązał się ze średnim wzrostem liczby takich zdarzeń o 2,68 procent. Zależność była silniejsza w grupie kobiet.</p><h2>Upał odbiera sen i zwiększa napięcie</h2><p>Eksperci podkreślają, że temperatura jest jedynie dodatkowym stresorem środowiskowym. Szczególnie niebezpieczne mogą być długotrwałe upały oraz noce, podczas których organizm nie ma możliwości odpoczynku i regeneracji.</p><p>Brak snu wpływa na koncentrację, zdolność kontrolowania emocji i odporność na stres. U osób, które już wcześniej doświadczały depresji, stanów lękowych lub głębokiego kryzysu, upał może nasilać impulsywność, drażliwość i poczucie zagubienia.</p><p>To mechanizm przypominający powoli zaciskającą się pętlę: trudniej zasnąć, trudniej wstać, trudniej rozmawiać z innymi. W końcu codzienne czynności zaczynają wydawać się przeszkodami nie do pokonania.</p><h2>Wakacje burzą bezpieczną rutynę</h2><p>Dla wielu dorosłych wakacje są synonimem wolności. Dla młodego człowieka mogą jednak oznaczać utratę struktury, która przez większą część roku porządkowała jego życie.</p><p>Znikają lekcje, regularne spotkania z nauczycielami, pedagogiem lub psychologiem szkolnym. Zmieniają się godziny snu, posiłków i aktywności. Część terapii zostaje przerwana z powodu urlopów, wyjazdów albo ograniczonego funkcjonowania poradni.</p><p>Osoby stanowiące dotychczasową sieć wsparcia mogą wyjechać. Kontakty z rówieśnikami słabną, a młody człowiek zostaje sam ze swoimi myślami i ekranem telefonu, na którym inni pokazują wyłącznie uśmiechnięte twarze, egzotyczne podróże i pozornie idealne życie.</p><p>Eksperci wskazują, że takie rozregulowanie rytmu dobowego, zmiana otoczenia i zwiększona ekspozycja na wyidealizowany obraz rzeczywistości mogą osłabiać zdolność radzenia sobie ze stresem oraz zwiększać poczucie destabilizacji.</p><h2>Młodzi ludzie pozostają szczególnie zagrożeni</h2><p>Z danych Komendy Głównej Policji przywołanych przez Instytut Psychiatrii i Neurologii wynika, że w latach 2023–2025 liczba samobójstw w całej populacji spadła o 8,7 procent. Jednocześnie wśród dzieci i młodzieży do 19. roku życia odnotowano wzrost o 11 procent.</p><p>Dane nie dotyczą wyłącznie miesięcy letnich, ale pokazują skalę problemu. Młodzi ludzie pozostają grupą szczególnie podatną na kryzysy i wymagającą łatwego dostępu do pomocy psychologicznej oraz psychiatrycznej.</p><p>Długotrwałe obniżenie nastroju, samotność i brak odpowiedniego wsparcia stopniowo wyczerpują zasoby młodego człowieka. Narastające poczucie bezradności może z czasem prowadzić do poważnego kryzysu psychicznego, w tym również kryzysu samobójczego.</p><h2>Pierwszą osobą nie zawsze jest psychiatra</h2><p>Młody człowiek rzadko trafia od razu do lekarza psychiatry. Wcześniej może próbować szukać pomocy u lekarza rodzinnego, nauczyciela, pedagoga, farmaceuty, pielęgniarki, ratownika medycznego albo funkcjonariusza policji.</p><p>Każda z tych osób może stać się pierwszym ogniwem systemu pomocy.</p><p>– <strong>Bardzo rzadko osoba w kryzysie trafia od razu do psychiatry. Najczęściej wcześniej kontaktuje się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, nauczycielem, farmaceutą czy funkcjonariuszem służb. Dlatego tak ważne jest, aby wszystkie te środowiska posługiwały się wspólnymi zasadami postępowania i wiedziały, jak reagować na sygnały ostrzegawcze</strong> – podkreśla dr Daria Biechowska z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.</p><p>Zdaniem ekspertów szkoły, poradnie, podstawowa opieka zdrowotna, służby ratunkowe i placówki psychiatryczne nie mogą funkcjonować jak osobne wyspy.</p><p>– <strong>Jeśli szkoła, podstawowa opieka zdrowotna, służby ratunkowe i specjalistyczne placówki psychiatryczne działają w oderwaniu od siebie, ryzyko przeoczenia sygnałów rośnie. Współpraca zwiększa szanse na wczesną interwencję</strong> – wskazuje dr hab. Łukasz Wieczorek.</p><h2>Sygnały, których nie wolno lekceważyć</h2><p>Kryzys nie zawsze rozpoczyna się od bezpośredniego komunikatu: „potrzebuję pomocy”. Częściej przypomina ciche wycofywanie się z dotychczasowego życia.</p><p>Niepokój powinny wzbudzić zwłaszcza utrzymujące się zmiany zachowania. Młoda osoba może przestać odpowiadać na wiadomości, unikać przyjaciół i rodzinnych spotkań, porzucić zainteresowania, stać się wyjątkowo drażliwa albo całkowicie obojętna.</p><p>Alarmującymi sygnałami są również wypowiedzi o beznadziei, braku sensu życia lub byciu ciężarem dla innych. Uwagę powinny zwrócić poważne zmiany rytmu snu – czuwanie przez całą noc i przesypianie większości dnia – a także nagła impulsywność lub zachowania ryzykowne.</p><p>Pojedynczy gorszy dzień nie musi oznaczać kryzysu. Jeżeli jednak zmiany utrzymują się przez kilka dni, wyraźnie odbiegają od dotychczasowego zachowania i pogłębiają się, nie warto czekać, aż sytuacja „sama minie”.</p><h2>Najpierw rozmowa, nie przesłuchanie</h2><p>Pierwszą reakcją nie powinno być moralizowanie, ocenianie ani przekonywanie, że inni mają gorzej. Zdania w rodzaju „weź się w garść”, „masz przecież wszystko” albo „w twoim wieku nie można mieć problemów” mogą tylko pogłębić poczucie osamotnienia.</p><p>Potrzebna jest spokojna, uważna rozmowa.</p><p>Warto zapytać wprost, co się dzieje, wysłuchać odpowiedzi i nie próbować natychmiast naprawiać całego świata. Czasem najważniejsza okazuje się obecność drugiej osoby – bez telefonu w dłoni, bez pośpiechu i bez gotowego kazania.</p><p>Eksperci zalecają, aby podczas wakacji w miarę możliwości zachować stały rytm dnia, regularne pory snu i posiłków, podtrzymywać kontakty z bliskimi oraz z wyprzedzeniem planować ewentualne przerwy w terapii.</p><p>Przewidywalność codzienności i poczucie, że obok znajduje się ktoś gotowy słuchać, są jednymi z najważniejszych czynników chroniących młodego człowieka.</p><p>– <strong>Rozwój kryzysu zdrowia psychicznego ma często charakter stopniowy, a jego pierwsze symptomy bywają mało uchwytne. Dlatego tak ważne jest, aby zwracać uwagę na zmiany w codziennym funkcjonowaniu młodej osoby</strong> – przypomina dr Daria Biechowska.</p><p>W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia należy natychmiast wezwać pomoc. Osoby doświadczające kryzysu lub niepokojące się o kogoś bliskiego mogą również skorzystać z całodobowego, bezpłatnego i poufnego wsparcia Olsztyńskiego Stowarzyszenia Pomocy Telefonicznej pod numerem <a href="tel:+48895270000?oai_link_source=model_response_hotline">+48 89 527 00 00</a>.</p><p><strong>Nie trzeba być specjalistą, aby zauważyć, że ktoś gaśnie. Czasem wystarczy zatrzymać się, usiąść obok i zapytać: „Widzę, że ostatnio jest ci trudno. Chcesz mi o tym opowiedzieć?”. Tak może zaczynać się pomoc.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[RIO POOL PARTY – najbardziej gorące wydarzenie tego lata w Akademii Sportu! 🌴]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55907,rio-pool-party-najbardziej-gorace-wydarzenie-tego-lata-w-akademii-sportu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55907,rio-pool-party-najbardziej-gorace-wydarzenie-tego-lata-w-akademii-sportu</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 10:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rio-pool-party-najbardziej-gorace-wydarzenie-tego-lata-w-akademii-sportu-1784545281.png</url>
                        <title>RIO POOL PARTY – najbardziej gorące wydarzenie tego lata w Akademii Sportu! 🌴</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55907,rio-pool-party-najbardziej-gorace-wydarzenie-tego-lata-w-akademii-sportu</link>
                    </image><description>Lato, muzyka, basen i tropikalny klimat – to wszystko czeka na Was już 24 lipca podczas RIO POOL PARTY w Akademii Sportu na Osiedlu Niewiadów 42. Przygotowaliśmy wydarzenie, które połączy sport, rozrywkę i wakacyjną atmosferę, tworząc idealne miejsce do wspólnej zabawy z rodziną i przyjaciółmi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Imprezę rozpoczniemy o <strong>godzinie 18:00</strong> emocjonującą rywalizacją <strong>Power Women kontra Power Men</strong>. To pełne energii i dobrej zabawy wyzwanie dostarczy wielu emocji zarówno uczestnikom, jak i kibicom.</p><p>Od <strong>19:00 do 22:00</strong> zapraszamy na wspólną zabawę z DJ-em, który zadba o najlepsze wakacyjne rytmy. W tym czasie będzie można korzystać z basenu, cieszyć się letnią atmosferą i spędzić wyjątkowy wieczór w klimacie Rio de Janeiro.</p><p>Jedną z atrakcji wydarzenia będzie <strong>pokaz akrobatyki w powietrzu</strong>, przygotowany przez utalentowane zawodniczki. To niezwykłe widowisko pełne siły, gracji i efektownych ewolucji z pewnością zachwyci wszystkich uczestników.</p><p>Nie martwcie się również o pogodę – <strong>mamy przygotowany plan B</strong>, dlatego wydarzenie odbędzie się niezależnie od warunków atmosferycznych.</p><p>Zapraszamy wszystkich – dzieci, młodzież i dorosłych. Zabierzcie rodzinę, znajomych i wspólnie spędźcie z nami letni wieczór pełen muzyki, sportowych emocji i świetnej zabawy.</p><p>📅 <strong>Kiedy?</strong> 24 lipca (piątek)<br>🕕 <strong>Start:</strong> 18:00<br>📍 <strong>Gdzie?</strong> Akademia Sportu, Osiedle Niewiadów 42</p><p>Bądźcie z nami również w mediach społecznościowych! 📲🌴</p><p>Śledźcie nasze profile, aby być na bieżąco z najważniejszymi informacjami, przygotowaniami oraz kolejnymi atrakcjami, które czekają na Was podczas <strong>RIO POOL PARTY</strong>.</p><p>Zaglądajcie na nasze <a href="https://www.facebook.com/AkademiaSportuNWD?locale=pl_PL">FACEBOOK</a> oraz <a href="https://www.instagram.com/akademia_sportu_?fbclid=IwY2xjawTKuvNleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEexq08aOVq3Ua7yvf1GyU7h8r7Xt_73xG5caRrcqAQBGBhqUDizinR5EhVNEA_aem_1kczfweAC1EzQcyRuyccLg">INSTAGRAM</a> – tam znajdziecie zdjęcia, relacje i najnowsze aktualności. Nie przegapcie żadnej informacji! 🔥</p><p>Do zobaczenia! 🌊☀️</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[ZUS podnosi wynagrodzenia kadry medycznej. Lekarz orzecznik może zarobić do 20 tys. zł]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55905,zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55905,zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 08:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl-1784531376.png</url>
                        <title>ZUS podnosi wynagrodzenia kadry medycznej. Lekarz orzecznik może zarobić do 20 tys. zł</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55905,zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl</link>
                    </image><description>Od 16 lipca obowiązują nowe zasady ustalania wynagrodzeń lekarzy, pielęgniarek, pielęgniarzy i fizjoterapeutów zatrudnionych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Lekarz orzecznik może otrzymywać nawet 20 tys. zł brutto miesięcznie, a Naczelny Lekarz ZUS – blisko 27 tys. zł. Zmiany mają pomóc w zapełnieniu kadrowych luk i skróceniu kolejek do orzeczeń.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowe stawki wprowadza rozporządzenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 9 lipca 2026 roku w sprawie mnożników służących ustalaniu wynagrodzenia zasadniczego lekarzy oraz osób wykonujących samodzielne zawody medyczne w ZUS. Akt został ogłoszony w Dzienniku Ustaw pod pozycją 953.</p><p>To kolejny etap reformy orzecznictwa lekarskiego. ZUS liczy, że nowe warunki finansowe pozwolą skuteczniej konkurować o medyków z przychodniami, szpitalami i prywatnymi placówkami.</p><h2>Pensje powiązane ze średnim wynagrodzeniem</h2><p>Wynagrodzenia kadry medycznej ZUS nie będą już ustalane wyłącznie w drodze wewnętrznych regulacji. Zostały powiązane z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem brutto w gospodarce narodowej.</p><p>W praktyce oznacza to, że wraz ze wzrostem średniej płacy w kraju rosnąć będzie również podstawa obliczania pensji medyków pracujących dla państwowego ubezpieczyciela.</p><p>Zgodnie z nowymi zasadami <strong>lekarz orzecznik może otrzymywać od około 14,2 tys. zł do 20 tys. zł brutto miesięcznie</strong>. W przypadku pielęgniarek i pielęgniarzy przedział wynosi od około 10,7 tys. zł do 14,2 tys. zł, natomiast fizjoterapeuci mogą zarabiać od około 11,6 tys. zł do 15,6 tys. zł brutto.</p><p>Najwyższe stawki przewidziano dla osób nadzorujących system orzeczniczy. Naczelny Lekarz Zakładu może otrzymywać od około 17,8 tys. zł do 26,7 tys. zł brutto. Wynagrodzenie jego zastępcy oraz głównego lekarza orzecznika może wynosić od 16,5 tys. zł do 24 tys. zł.</p><p>Dla lekarzy inspektorów nadzoru orzecznictwa lekarskiego oraz zastępców głównych lekarzy orzeczników przewidziano przedział od około 15,1 tys. zł do 21,4 tys. zł brutto.</p><p>ZUS ma teraz dostosować wynagrodzenia pracowników zatrudnionych na podstawie umów o pracę do nowych zasad.</p><h2>ZUS potrzebuje lekarzy</h2><p>Za podwyżkami stoi nie tylko reforma, lecz również twarda kadrowa rzeczywistość. Orzecznictwo lekarskie ZUS od lat zmaga się z niedoborem pracowników oraz rosnącym średnim wiekiem zatrudnionych lekarzy.</p><p>W uzasadnieniu rządowego projektu reformy wskazywano, że według danych z marca 2024 roku nieobsadzonych pozostawało aż 335 etatów lekarzy orzeczników i członków komisji lekarskich. Stanowiło to około 37 procent zaplanowanego zatrudnienia. Średnia wieku lekarzy pracujących w tym systemie przekraczała 60 lat.</p><p>Braki kadrowe przekładały się na czas oczekiwania na orzeczenie. Średnia dla kraju wynosiła około 21 dni, ale pomiędzy oddziałami występowały ogromne różnice – od 10 dni w Białymstoku do nawet 77 dni w Biłgoraju.</p><p>Obecnie ZUS zatrudnia na podstawie umów o pracę 649 lekarzy wykonujących obowiązki w wymiarze 496 etatów. W tej grupie znajduje się 441 lekarzy orzeczników pracujących łącznie na 310 etatach.</p><p>Zakład współpracuje również na podstawie umów o świadczenie usług z lekarzami orzecznikami, fizjoterapeutami oraz specjalistami pielęgniarstwa.</p><h2>Nie tylko lekarze specjaliści</h2><p>Reforma poszerza krąg osób, które mogą wykonywać zadania związane z orzecznictwem. W ZUS mogą być zatrudniani nie tylko lekarze posiadający specjalizację, lecz również lekarze odbywający szkolenie specjalizacyjne oraz lekarze z co najmniej pięcioletnim doświadczeniem zawodowym.</p><p>W określonych rodzajach spraw część orzeczeń będą mogli wydawać także przedstawiciele innych zawodów medycznych. Fizjoterapeuci mają zajmować się między innymi sprawami dotyczącymi rehabilitacji leczniczej w ramach prewencji rentowej ZUS. Pielęgniarki i pielęgniarze będą mogli natomiast orzekać w sprawach związanych z niezdolnością do samodzielnej egzystencji.</p><p>Jednocześnie uelastyczniono zasady zatrudniania. Lekarze orzecznicy, pielęgniarki, pielęgniarze oraz fizjoterapeuci mogą pracować zarówno na podstawie umowy o pracę, jak i umowy o świadczenie usług. Stanowiska związane z nadzorem nad orzecznictwem nadal mają być obsadzane wyłącznie na podstawie umów o pracę.</p><h2>Najważniejsze zmiany dopiero w 2027 roku</h2><p>Podwyżki wynagrodzeń są przygotowaniem do ostatniego etapu reformy, który ma wejść w życie w styczniu 2027 roku.</p><p>Zmienić ma się wówczas organizacja postępowania orzeczniczego oraz tryb wydawania orzeczeń. Według zapowiedzi procedury mają zostać uproszczone, a czas obsługi osób ubiegających się o świadczenia – skrócony.</p><p>Od sprawności tego systemu zależą decyzje w sprawach wyjątkowo istotnych dla obywateli. Orzeczenia ZUS mogą przesądzać między innymi o prawie do renty z tytułu niezdolności do pracy, renty socjalnej, świadczenia rehabilitacyjnego czy dodatku pielęgnacyjnego.</p><p>Lekarze orzecznicy zajmują się również kontrolą prawidłowości wystawiania zwolnień lekarskich. Reforma ma więc dwie twarze: z jednej strony ma szybciej prowadzić ludzi do należnych im świadczeń, z drugiej – umożliwiać ZUS skuteczniejszą kontrolę wykorzystywania zwolnień.</p><p>Nowe wynagrodzenia są próbą naprawienia systemu, który przez lata tracił medyków na rzecz lepiej płacącego rynku. Pozostaje pytanie, czy same podwyżki wystarczą. Nawet najbardziej efektowne mnożniki nie zastąpią bowiem lekarzy, których po prostu brakuje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55903,silny-wiatr-nad-nagorzycami-niebezpieczny-konar-zawisl-nad-sciezka-rowerowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55903,silny-wiatr-nad-nagorzycami-niebezpieczny-konar-zawisl-nad-sciezka-rowerowa</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 08:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-silny-wiatr-nad-nagorzycami-niebezpieczny-konar-zawisl-nad-sciezka-rowerowa-1784529293.png</url>
                        <title>Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55903,silny-wiatr-nad-nagorzycami-niebezpieczny-konar-zawisl-nad-sciezka-rowerowa</link>
                    </image><description>Silne podmuchy wiatru ponownie przysporzyły pracy strażakom. W miniony weekend druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Nagórzycach interweniowali przy ulicy Nagórzyckiej, gdzie nad drogą i uczęszczaną ścieżką rowerową niebezpiecznie zawisł konar drzewa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nadłamana gałąź mogła w każdej chwili spaść na przejeżdżających rowerzystów, pieszych lub samochody. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, a następnie usunęli zagrożenie. Dzięki sprawnej interwencji trasa mogła być ponownie bezpiecznie użytkowana.</p><p>Ostatnie dni przyniosły w wielu regionach kraju burze, intensywne opady oraz gwałtowne porywy wiatru. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegało między innymi przed możliwością łamania drzew i gałęzi oraz przerwami w dostawach energii.</p><p>Sytuacja przy ulicy Nagórzyckiej pokazuje, że nawet po przejściu burzy zagrożenie nie zawsze mija. Nadłamane konary mogą utrzymywać się na drzewach przez wiele godzin, a później spaść pod wpływem kolejnego podmuchu wiatru.</p><p>W czasie silnego wiatru warto unikać zatrzymywania się pod drzewami, parkowania samochodów w ich bezpośrednim sąsiedztwie oraz korzystania z leśnych i zadrzewionych tras rowerowych. Każdy zauważony, niebezpiecznie zwisający konar należy zgłosić pod numer alarmowy 112.</p><p><strong>Druhom z OSP Nagórzyce należą się podziękowania za szybką reakcję i usunięcie zagrożenia, zanim doszło do wypadku.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
