<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sun, 14 Jun 2026 19:52:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Pogoda 15–16 czerwca. Chłodny niż nad Bałtykiem, deszczowe przeloty i burzowe akcenty także w regionie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55516,pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-regionie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55516,pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-regionie</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 19:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-region-1781459633.png</url>
                        <title>Pogoda 15–16 czerwca. Chłodny niż nad Bałtykiem, deszczowe przeloty i burzowe akcenty także w regionie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55516,pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-regionie</link>
                    </image><description>IMGW ostrzega przed chłodnym niżem, który 15–16 czerwca przyniesie do Tomaszowa Mazowieckiego deszcz, burze i porywisty wiatr. Początek tygodnia będzie jesienny w odczuciu, choć we wtorek aura zacznie się stopniowo poprawiać.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Niż nie odpuszcza. Początek tygodnia pod znakiem chmur, wiatru i chłodnego powietrza</strong></h2><p>Czerwiec potrafi wejść na scenę jak letni przebój, ale w poniedziałek i wtorek zagra raczej w tonacji minorowej. Jak informuje <strong>Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej</strong>, Polska pozostanie pod wpływem wypełniającego się, starego niżu znad Morza Bałtyckiego. Od południowego zachodu zacznie wprawdzie rozbudowywać się klin wyżowy, ale zanim pogoda złapie oddech, nad krajem nadal krążyć będzie <strong>chłodna i wilgotna masa powietrza polarnego morskiego</strong>.</p><p>Dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</strong> oznacza to początek tygodnia bardziej jesienny niż wakacyjny: sporo chmur, przelotny deszcz, chłodny wiatr i możliwe burzowe epizody. Lokalna prognoza dla Tomaszowa Mazowieckiego wskazuje na poniedziałek z lekkim deszczem i temperaturą około <strong>17 stopni Celsjusza</strong>, a we wtorek na stopniową poprawę — zachmurzenie z rozpogodzeniami i około <strong>20 stopni Celsjusza</strong>. Obowiązuje też żółte ostrzeżenie IMGW przed burzami z piorunami, z możliwymi opadami do około <strong>25 mm</strong>, porywami wiatru do <strong>75 km/h</strong> i lokalnym gradem.</p><h2><strong>Poniedziałek: parasol pod ręką, wiatr w plecy albo w twarz</strong></h2><p>W poniedziałek, 15 czerwca, w kraju dominować będzie <strong>zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami</strong>. Po południu więcej rozpogodzeń pojawi się na południu Polski, ale na wielu obszarach trzeba liczyć się z przelotnym deszczem. Miejscami wystąpią burze, szczególnie na północnym wschodzie kraju. Na północy prognozowana suma opadów może wynieść od <strong>10 do 25 mm</strong>.</p><p>Temperatura nie rozpieści. Od <strong>14 stopni Celsjusza na Suwalszczyźnie</strong>, przez około <strong>18 stopni w centrum</strong>, do <strong>20 stopni</strong> na zachodzie i południowym wschodzie kraju. W Tomaszowie i okolicach trzeba nastawić się na dzień chłodny, wilgotny, z aurą bardziej „przejściową” niż letnią. To pogoda, która nie tyle zaprasza nad Pilicę z kocem piknikowym, ile przypomina, że czerwcowy niebo potrafi być jak bohater filmu noir — niby jasne, ale zaraz coś się za nim czai.</p><p>Wiatr będzie słaby i umiarkowany, ale okresami porywisty. Na północnym wschodzie porywy mogą dochodzić do <strong>65 km/h</strong>, nad morzem oraz w czasie burz do <strong>75 km/h</strong>. W górach IMGW prognozuje porywy do około <strong>70 km/h</strong>.</p><h2><strong>Noc z poniedziałku na wtorek: chłodno i miejscami mokro</strong></h2><p>W nocy najspokojniej będzie na południowym zachodzie, gdzie zachmurzenie ma być małe i umiarkowane. Na pozostałym obszarze kraju okresami chmur będzie więcej, pojawią się też <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a początkowo możliwe będą zanikające burze. Suma opadów może wynieść od <strong>10 do 15 mm</strong>.</p><p>Temperatura minimalna spadnie najczęściej do <strong>8–12 stopni Celsjusza</strong>. Nad morzem będzie cieplej, około <strong>13 stopni</strong>, w kotlinach górskich chłodniej — około <strong>6 stopni</strong>. W regionie tomaszowskim noc również zapowiada się chłodna, więc po ciepłych majowych i czerwcowych dniach warto nie dać się zwieść kalendarzowi. Czerwiec czerwcowi nierówny.</p><h2><strong>Wtorek: więcej światła, ale północny wschód nadal pod chmurą</strong></h2><p>We wtorek, 16 czerwca, pogoda zacznie się powoli poprawiać. IMGW prognozuje <strong>zachmurzenie małe i umiarkowane</strong>, choć w północno-wschodniej połowie kraju okresami wzrastające do dużego. Tam możliwe będą przelotne opady deszczu, a na Suwalszczyźnie i Podlasiu po południu także burze. W czasie burz suma opadów może dochodzić do <strong>20 mm</strong>.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od <strong>15 stopni na Suwalszczyźnie</strong>, przez około <strong>20 stopni w centrum</strong>, do <strong>22 stopni na zachodzie i południu</strong>. Dla Tomaszowa Mazowieckiego oznacza to lżejszy, jaśniejszy dzień — nadal z chmurami, ale już z większą szansą na przejaśnienia. Wiatr pozostanie słaby i umiarkowany, miejscami porywisty, zwłaszcza na północnym wschodzie i podczas burz.</p><h2><strong>Warszawa i centrum kraju: chłodno, mokro, wietrznie</strong></h2><p>W Warszawie w poniedziałek IMGW prognozuje <strong>zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami</strong>, przelotny deszcz i możliwe burze. Suma opadów może wynieść do <strong>10 mm</strong>, temperatura maksymalna około <strong>18 stopni Celsjusza</strong>. Wiatr umiarkowany, okresami dość silny i porywisty, zachodni oraz południowo-zachodni. W czasie burz porywy mogą dochodzić do <strong>60 km/h</strong>.</p><p>Nocą w stolicy nadal możliwe będą przelotne opady i zanikające burze, przy temperaturze minimalnej około <strong>10 stopni</strong>. We wtorek zachmurzenie pozostanie duże z przejaśnieniami i lokalnymi rozpogodzeniami. Temperatura maksymalna ponownie około <strong>18 stopni</strong>.</p><h2><strong>Na co uważać w Tomaszowie i powiecie tomaszowskim?</strong></h2><p>Najważniejsze są trzy rzeczy: <strong>przelotny deszcz, możliwe burze i porywisty wiatr</strong>. Przy takich warunkach lepiej zabezpieczyć lekkie przedmioty na balkonach i posesjach, ostrożnie parkować pod drzewami oraz śledzić komunikaty IMGW. W czasie burzy nie należy szukać schronienia pod pojedynczymi drzewami, a kierowcy powinni pamiętać, że po intensywnym opadzie lokalne drogi mogą stać się śliskie, szczególnie na odcinkach leśnych i przy zjazdach.</p><p>To nie będzie pogodowy dramat, raczej kapryśny początek tygodnia — trochę jak czerwcowa uwertura przed powrotem spokojniejszego nieba.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Korekta rozkładu ŁKA. Co zmienia się dla pasażerów z Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 15:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego-1781445297.png</url>
                        <title>Korekta rozkładu ŁKA. Co zmienia się dla pasażerów z Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>Łódzka Kolej Aglomeracyjna wprowadziła korektę rozkładu jazdy z nowymi połączeniami i ofertami specjalnymi. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego kluczowe są zmiany na trasach do Radomia, Spały i Opoczna oraz możliwe kursy zastępcze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa korekta rozkładu i szersza oferta przewoźnika</h2><p>W życie weszła korekta rozkładu jazdy Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, która przynosi zarówno <strong>nowe połączenia</strong>, jak i czasowe zmiany wynikające z prowadzonych prac infrastrukturalnych. Przewoźnik uruchamia codzienne kursy z Łodzi do Płocka, rozszerza relacje do Radomia, a także wprowadza weekendowe połączenia z Pabianic do Warszawy Wschodniej. Część nowości została połączona z ofertami promocyjnymi, w tym biletami w cenie 10 złotych na wybrane nowe trasy.</p><p>Z perspektywy regionu to sygnał, że przewoźnik stara się jednocześnie rozwijać siatkę połączeń i reagować na ograniczenia związane z modernizacją linii. Dla pasażerów ważne będzie jednak nie tylko to, gdzie pojadą nowe pociągi, ale także <strong>jak zmieni się codzienna organizacja podróży</strong> na już funkcjonujących trasach.</p><h2>Co to oznacza dla Tomaszowa Mazowieckiego</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego najistotniejsze są zmiany na liniach przebiegających przez miasto. Na trasie Łódź Widzew – Tomaszów Mazowiecki – Drzewica – Radom, w związku z budową nowego wiaduktu, na odcinku Tomaszów Mazowiecki – Skrzynki ruch pociągów będzie odbywał się po jednym torze. To oznacza, że <strong>za część połączeń zostanie uruchomiona Zastępcza Komunikacja Autobusowa</strong>, co może wpłynąć na czas przejazdu i wygodę podróży.</p><p>Jednocześnie od 14 czerwca pociągi do Radomia, które wcześniej kursowały weekendowo, mają jeździć codziennie. To dobra wiadomość dla osób dojeżdżających, podróżujących prywatnie lub planujących przesiadki w dalszych relacjach. Z punktu widzenia Tomaszowa oznacza to większą regularność połączeń w kierunku południowo-wschodnim, choć część pasażerów nadal musi brać pod uwagę utrudnienia związane z organizacją ruchu.</p><p>Ważna jest również wakacyjna oferta na trasie Tomaszów Mazowiecki – Spała. W sezonie letnim mają zostać uruchomione <strong>cztery pary pociągów</strong> na tym odcinku, skomunikowane z pociągami do i z Łodzi, Drzewicy oraz Opoczna. Razem z bezpośrednimi pociągami z Łodzi do Spały ma to dać sześć połączeń w soboty, niedziele i święta. Dla lokalnej turystyki to istotne wzmocnienie, szczególnie w czasie wzmożonego ruchu wypoczynkowego.</p><h2>Utrudnienia, o których pasażerowie powinni pamiętać</h2><p>Korekta rozkładu to nie tylko nowe możliwości, ale też konsekwencje prowadzonych remontów. Na linii związanej z kierunkiem Opoczno – Skarżysko Kamienna zapowiedziano przerwę w ruchu pociągów od 3 do 7 sierpnia. W tym czasie za wszystkie kursy w relacji Tomaszów Mazowiecki – Opoczno – Skarżysko Kamienna ma zostać uruchomiona <strong>Zastępcza Komunikacja Autobusowa</strong>.</p><p>Dla pasażerów z Tomaszowa oznacza to konieczność dokładnego sprawdzania godzin odjazdów i rodzaju środka transportu przed podróżą. W praktyce przy takich zmianach szczególnie ważne są zapas czasu na przesiadki oraz bieżące śledzenie komunikatów przewoźnika. Nawet jeśli zasadniczy kierunek połączeń zostaje zachowany, forma realizacji kursu może wpływać na komfort i punktualność przejazdu.</p><p>W szerszym ujęciu obecna korekta pokazuje, że transport kolejowy w regionie rozwija się równolegle z modernizacją infrastruktury. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to mieszanka <strong>lepszej dostępności wybranych relacji</strong> i przejściowych utrudnień, które będą miały znaczenie zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jedno: przed wyjazdem warto upewnić się, czy podróż odbędzie się pociągiem, czy autobusem zastępczym oraz czy dana relacja nie funkcjonuje według czasowo zmienionego rozkładu.</p><h2>Nowe połączenia w regionie i oferty specjalne</h2><p>Poza trasami ważnymi dla Tomaszowa, przewoźnik rozszerza też ofertę w innych częściach województwa. Codzienne bezpośrednie połączenia z Łodzi do Płocka mają obejmować trzy pary pociągów dziennie, a czas przejazdu całej trasy ma wynosić niewiele ponad dwie godziny. Wprowadzono również weekendowe połączenia z Pabianic do Warszawy Wschodniej realizowane przez pociągi kategorii Sprinter.</p><p>Latem pojawią się też specjalne pociągi „Koncertowe” do Warszawy i z powrotem, uruchamiane przy okazji wybranych wydarzeń muzycznych. To oferta skierowana głównie do osób planujących wieczorne i nocne wyjazdy na duże imprezy. Choć nie jest to rozwiązanie bezpośrednio adresowane do Tomaszowa Mazowieckiego, pokazuje kierunek, w którym rozwijana jest oferta przewoźnika: <strong>więcej połączeń okazjonalnych, lepsze skomunikowanie i większa elastyczność podróży</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 14:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami-1781442377.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się ceremonia zakończenia Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026. Gospodarze regionu zakończyli zmagania z dorobkiem 25 medali, a samo wydarzenie miało wyraźny lokalny i symboliczny wymiar.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Finał dużej imprezy w Tomaszowie Mazowieckim</strong></h3><p>Tomaszów Mazowiecki był miejscem ceremonii zakończenia <strong>Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026</strong>. To właśnie tutaj symbolicznie podsumowano dwa miesiące rywalizacji, podczas których na obiektach w województwie łódzkim wystąpiło niemal 3 tysiące zawodniczek i zawodników w 20 dyscyplinach. Dla miasta było to wydarzenie o znaczeniu nie tylko sportowym, ale również wizerunkowym, pokazujące jego miejsce na mapie ważnych imprez młodzieżowych.</p><p>Sam finał miał uroczysty charakter. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele samorządu województwa, reprezentanci poszczególnych regionów oraz sportowcy związani z olimpijską tradycją. Obecność gości podkreśliła rangę wydarzenia, a oprawę uzupełniły występy mażoretek, które nadały zakończeniu bardziej widowiskowy wymiar.</p><h3><strong>Medale, klasyfikacja i wynik województwa łódzkiego</strong></h3><p>Z punktu widzenia sportowych statystyk gospodarze mają powody do umiarkowanej satysfakcji. Reprezentanci województwa łódzkiego zdobyli <strong>25 medali, w tym siedem złotych</strong>. Najwięcej krążków wywalczyli zapaśnicy, którzy zakończyli zmagania z dorobkiem 11 medali. W sportach drużynowych najlepiej spisali się piłkarze ręczni, a siatkarki sięgnęły po srebrny medal.</p><p>W klasyfikacji województw dominowały ekipy z Mazowsza, Wielkopolski i Śląska. Województwo łódzkie zajęło ósme miejsce. Taki wynik pokazuje, że region ma zawodników zdolnych do rywalizacji na wysokim poziomie, choć jednocześnie pozostaje przestrzeń do dalszego wzmacniania szkolenia i zaplecza w części dyscyplin.</p><h3><strong>Co to oznacza dla Tomaszowa i regionu</strong></h3><p>Z perspektywy lokalnej Tomaszów Mazowiecki zyskał kolejne wydarzenie, które wzmacnia jego sportowy charakter. Organizacja ceremonii kończącej ogólnopolską imprezę to nie tylko prestiż, ale także czytelny sygnał, że miasto potrafi być gospodarzem przedsięwzięć ważnych dla całego województwa. W realiach lokalnych portali i samorządowych debat takie momenty mają znaczenie, bo budują rozpoznawalność miejsca i sprzyjają promocji aktywności młodzieży.</p><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży od lat pełni rolę przeglądu sportowych talentów. Dla wielu uczestników to jeden z pierwszych tak poważnych sprawdzianów, a dla trenerów i klubów cenna informacja o potencjale kolejnego pokolenia zawodników. W tym sensie zamknięcie imprezy w Tomaszowie Mazowieckim było nie tylko podsumowaniem wyników, ale również symbolicznym wskazaniem, że <strong>sport młodzieżowy w regionie pozostaje ważnym elementem życia publicznego</strong>.</p><h3><strong>Uroczyste zamknięcie</strong></h3><p>W ceremonii przedstawiciele województwa wręczyli dyplomy i podsumowali dorobek uczestników. Obecność osób związanych z samorządem oraz dawnych olimpijczyków nadawała wydarzeniu dodatkowy ciężar symboliczny. To istotne szczególnie w przypadku imprez młodzieżowych, gdzie obok medali liczy się także budowanie sportowych wzorców i poczucia przynależności do większej wspólnoty.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego finał olimpiady jest również okazją do spojrzenia na lokalny sport szerzej niż przez pryzmat pojedynczych wyników. Takie wydarzenia przypominają, że za sukcesami stoją miesiące treningów, praca szkoleniowców i infrastruktura, która pozwala rozwijać talenty. Choć najwięcej mówi się o liczbie medali, równie ważne jest to, że region i miasto były częścią przedsięwzięcia angażującego tysiące młodych sportowców z całej Polski.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Puste łóżka, pełne koszty. Czy Tomaszowskie Centrum Zdrowia wymaga odważnej przebudowy?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55513,puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55513,puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 13:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy-1781436134.png</url>
                        <title>Puste łóżka, pełne koszty. Czy Tomaszowskie Centrum Zdrowia wymaga odważnej przebudowy?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55513,puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy</link>
                    </image><description>Puste szpitalne łóżko wygląda niewinnie. Metalowa rama, materac, pościel, czasem stolik obok. Ale w szpitalnej księgowości nie jest to symbol spokoju. To rachunek. Codzienny, powtarzalny, bezlitosny. Rachunek za gotowość, dyżury, personel, energię, sprzęt, procedury, które trzeba utrzymać nawet wtedy, gdy pacjenta nie ma.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>I właśnie dlatego dane o obłożeniu łóżek w <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong> powinny wybrzmieć głośniej niż kolejny komunikat o „trudnej sytuacji ochrony zdrowia”. Bo tu nie chodzi o abstrakcyjny system. Chodzi o <strong>szpital w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, o mieszkańców powiatu tomaszowskiego, o pacjentów z Ujazdu, Inowłodza, Rokicin, Będkowa, Rzeczycy, Lubochni i wszystkich miejscowości, z których do szpitala jedzie się nie po statystykę, ale po ratunek.</p><p>Dane przekazane przez TCZ pokazują obraz nierówny. Miejscami racjonalny, miejscami alarmujący, a w kilku punktach wręcz trudny do obrony bez dodatkowych wyjaśnień.</p><h3><strong>Szpital dwóch prędkości</strong></h3><p>Na jednym biegunie są oddziały, które pracują pełną parą albo niemal pełną parą. <strong>Oddział Otolaryngologiczny</strong> miał w 2025 roku obłożenie na poziomie 96 procent, a w okresie styczeń–kwiecień 2026 roku aż 107 procent. To nie jest już zwykłe wykorzystanie zasobów. To sygnał, że oddział działa ponad nominalną pojemność. Innymi słowy: pacjenci są, potrzeba jest, a system musi się dostosować.</p><p>Podobnie wygląda sytuacja <strong>Oddziału Chorób Wewnętrznych z Pododdziałem Kardiologicznym i Geriatrycznym</strong>. Przy 55 łóżkach obłożenie wyniosło 88 procent w 2025 roku i 95 procent w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku. To ważna informacja w powiecie, który — jak większość Polski lokalnej — starzeje się, choruje przewlekle i coraz częściej potrzebuje interny, kardiologii oraz opieki geriatrycznej bardziej niż szpitalnej fasady „od wszystkiego”.</p><p>Wysokie wykorzystanie widać także na <strong>Oddziale Neurologicznym z Pododdziałem Udarowym i Wczesną Rehabilitacją Neurologiczną</strong>: 95 procent w 2025 roku i 91 procent na początku 2026 roku. Tu nie ma miejsca na beztroskie eksperymenty organizacyjne. Udar nie czeka na uchwałę rady powiatu. Neurologia, szczególnie z komponentem udarowym, jest jednym z tych obszarów, których nie wolno mierzyć wyłącznie tabelką z Excela.</p><p>Wysoko trzyma się także <strong>Oddział Psychiatryczny obserwacyjno-diagnostyczny</strong> — 86 procent w 2025 roku i 94 procent w pierwszych miesiącach 2026 roku. W czasach, gdy kryzys zdrowia psychicznego przestał być tematem konferencyjnym, a stał się codziennością rodzin, szkół, policji, sądów i poradni, takie dane powinny być czytane bardzo uważnie. Jeśli psychiatryczne łóżka są prawie pełne, to pytanie nie brzmi: „czy je utrzymywać?”, lecz raczej: „czy obecna skala odpowiedzi wystarczy?”.</p><p>Wreszcie <strong>Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy</strong> — 84 procent obłożenia w 2025 roku i 89 procent na początku 2026 roku. To jedna z najważniejszych liczb w całym zestawieniu. Polska starzeje się szybko, a szpitale powiatowe coraz częściej będą musiały odpowiadać nie tylko na ostre przypadki, ale również na długoterminową opiekę nad pacjentami, którzy nie wymagają już sali operacyjnej, ale nie mogą po prostu wrócić do domu.</p><h3><strong>Oddziały, które powinny tłumaczyć się z pustych łóżek</strong></h3><p>Po drugiej stronie tabeli stoją oddziały, które każą zadać pytania bardzo niewygodne. I nie chodzi o to, by kogokolwiek publicznie skazywać na likwidację. Chodzi o to, by przestać udawać, że każde łóżko samo z siebie jest dowodem bezpieczeństwa zdrowotnego.</p><p><strong>Oddział Okulistyczny</strong>: 10 łóżek i 0 procent obłożenia zarówno w 2025 roku, jak i w okresie styczeń–kwiecień 2026 roku. Zero. Nie niski wynik, nie sezonowe wahnięcie, nie „trudny okres”. Zero. Jeżeli łóżka istnieją w sprawozdaniu, ale nie pracują, mieszkańcy mają prawo zapytać: po co są utrzymywane w tej formule? Czy problem polega na braku pacjentów, braku kontraktu, braku personelu, zmianie modelu leczenia okulistycznego, przeniesieniu procedur do trybu jednodniowego, czy zwyczajnie na strukturze, której nikt nie miał odwagi uporządkować?</p><p><strong>Oddział Chemioterapii</strong> również widnieje z 10 łóżkami i 0 procent obłożenia. Tu jednak trzeba być szczególnie ostrożnym. Onkologia rządzi się inną logiką niż klasyczna hospitalizacja. Część świadczeń może odbywać się w trybie dziennym, bez całodobowego zajmowania łóżka. Ale właśnie dlatego dane powinny zostać wyjaśnione publicznie. Jeżeli oddział działa jako chemioterapia dzienna, to czy łóżka są właściwą miarą jego pracy? Jeżeli nie działa w pełni, to dlaczego? Pacjent onkologiczny nie może być zakładnikiem źle opisanej tabeli.</p><p>Bardzo niskie obłożenie ma też <strong>Szpitalny Oddział Ratunkowy</strong> — 28 procent w 2025 roku i 36 procent w pierwszych miesiącach 2026 roku. Tu znowu trzeba uważać na proste wnioski. SOR nie jest hotelem. Jego sens polega na gotowości. Nie można oczekiwać, że łóżka obserwacyjne na SOR-ze będą stale pełne, bo byłby to raczej objaw katastrofy niż sukcesu. Ale niskie obłożenie nie zwalnia z pytań: czy struktura łóżek jest właściwa, czy pacjenci trafiają tam zgodnie z przeznaczeniem, czy SOR nie pełni roli zastępczej przychodni, i czy w powiecie działa dostatecznie sprawnie nocna oraz świąteczna pomoc lekarska?</p><p>Niepokoi też <strong>Oddział Urologiczny</strong>: 35 procent w 2025 roku i 37 procent na początku 2026 roku. <strong>Oddział Położniczo-Ginekologiczny</strong>: 38 procent i 36 procent. <strong>Oddział Noworodkowy</strong>: 43 procent i 40 procent. <strong>Oddział Pediatryczny</strong>: 45 procent i 51 procent. <strong>Oddział Obserwacyjno-Zakaźny</strong>: 44 procent i 44 procent. <strong>Oddział Rehabilitacyjny</strong>: 39 procent i 48 procent.</p><p>To nie są drobne odchylenia. To jest mapa miejsc, gdzie trzeba zadać pytanie o strukturę. Nie o natychmiastową likwidację. Nie o cięcie na ślepo. Ale o uczciwą odpowiedź: czy Tomaszów utrzymuje właściwy profil szpitala dla realnych potrzeb pacjentów?</p><h3><strong>Porodówka, pediatria, noworodki. Tu Excel może być brutalny, ale nie może być ślepy</strong></h3><p>Najbardziej społecznie drażliwa część tej dyskusji dotyczy ginekologii, położnictwa, noworodków i pediatrii. W całej Polsce oddziały położnicze w mniejszych szpitalach są pod presją. Powód jest prosty: spada liczba urodzeń, rosną koszty gotowości, brakuje lekarzy, a wymagania bezpieczeństwa są coraz wyższe.</p><p>Ale w powiecie taka decyzja nigdy nie jest tylko decyzją organizacyjną. Dla młodej matki z małej miejscowości likwidacja albo ograniczenie porodówki oznacza dalszą drogę, większy lęk, więcej zależności od transportu i mniej poczucia bezpieczeństwa. Dla rodziców chorego dziecka ograniczenie pediatrii to nie „optymalizacja”, tylko nocna jazda do Piotrkowa, Łodzi, Opoczna albo jeszcze dalej.</p><p>Tyle że druga strona tej prawdy też jest niewygodna. Utrzymywanie oddziałów przy obłożeniu rzędu 36, 40 czy 51 procent nie jest automatycznie dowodem troski o mieszkańców. Czasem jest tylko konserwowaniem kosztownego przyzwyczajenia. Szpital nie może być muzeum dawnych ambicji. Jeżeli demografia zmienia mapę potrzeb, struktura szpitala też musi się zmieniać. Ale nie wolno robić tego po cichu, w gabinetach i pod pretekstem księgowej kosmetyki.</p><h3><strong>Wynagrodzenia zjadają większość kosztów. To nie zarzut, to fakt, z którego trzeba wyciągnąć wnioski</strong></h3><p>TCZ podało także, że wynagrodzenia stanowią 78,40 procent kosztów. Ta liczba powinna wisieć nad całą debatą jak czerwone światło.</p><p>Nie dlatego, że lekarze, pielęgniarki, ratownicy, diagności czy technicy mają pracować za pół darmo. Ten czas powinien się skończyć raz na zawsze. Ochrona zdrowia nie utrzyma się na romantycznym micie „misji”, jeśli rachunki płaci się prawdziwymi pieniędzmi, a dyżury bierze się prawdziwym zdrowiem ludzi pracujących w systemie.</p><p>Ale jeśli prawie cztery piąte kosztów stanowią wynagrodzenia, to utrzymywanie nisko obłożonych oddziałów oznacza bardzo konkretny problem: płacimy za gotowość tam, gdzie pacjentów jest mało, podczas gdy inne miejsca pracują na granicy wydolności. To nie jest atak na personel. To jest pytanie do zarządzających i właściciela szpitala: czy kadry, pieniądze i łóżka są tam, gdzie naprawdę są potrzebne?</p><p>Z danych wynika również, że w 2025 roku cztery osoby personelu medycznego łączyły różne rodzaje umów, osiągając z tego tytułu wysokie kwoty brutto. Bez nazwisk i bez dodatkowego kontekstu nie wolno urządzać polowania na czarownice. Trzeba jednak zapytać, czy taki model organizacji pracy jest efektem braku specjalistów, desperackiego łatania dyżurów, czy systemu, który sam produkuje kominy płacowe, a potem udaje zdziwienie.</p><h3><strong>Reforma szpitali może przyjść jak chirurg. Pytanie, czy z planem, czy z siekierą</strong></h3><p>Ministerstwo Zdrowia od miesięcy mówi o reformie szpitalnictwa: elastycznym przekształcaniu oddziałów, łączeniu placówek, planach naprawczych dla zadłużonych szpitali i przesuwaniu ciężaru w stronę opieki długoterminowej. Brzmi rozsądnie, dopóki nie zejdzie na poziom konkretnego powiatu.</p><p>Bo w Warszawie „przekształcenie oddziału” jest pojęciem z dokumentu. W Tomaszowie Mazowieckim może oznaczać, że ktoś straci bliski dostęp do świadczeń. W ministerialnej prezentacji „optymalizacja łóżek” wygląda jak logiczny wykres. W życiu mieszkańców może oznaczać telefon po karetkę, dłuższą trasę i pytanie rodziny: dlaczego tego nie ma już u nas?</p><p>Dlatego reforma w TCZ nie może być ani tabu, ani pałką. Nie można bronić każdego oddziału tylko dlatego, że istnieje. Ale nie wolno też ciąć wyłącznie tam, gdzie tabela pokazuje niski procent obłożenia. Trzeba sprawdzić dostępność alternatywnych oddziałów w regionie, liczbę specjalistów, transport medyczny, rolę danego oddziału w systemie ratunkowym, trendy demograficzne, kontrakt z NFZ i rzeczywistą liczbę pacjentów leczonych w trybach jednodniowych lub ambulatoryjnych.</p><p>Najgorszy scenariusz? Udawać, że problemu nie ma, aż decyzje zapadną poza Tomaszowem.</p><h3><strong>Co wzmacniać, co tłumaczyć, co przebudować?</strong></h3><p>Z danych TCZ wyłania się prosta, choć politycznie trudna logika.</p><p>Wzmacniania wymagają te obszary, gdzie obłożenie jest wysokie i odpowiada realnym trendom zdrowotnym: interna z kardiologią i geriatrią, neurologia z udarami, psychiatria, opieka długoterminowa, a także otolaryngologia, która według danych pracuje ponad nominalne możliwości.</p><p>Wyjaśnień wymagają miejsca z obłożeniem zerowym: okulistyka i chemioterapia. Nie dlatego, że należy je natychmiast zamykać, ale dlatego, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy są to oddziały rzeczywiście potrzebne w obecnym kształcie, czy tylko pozycje w organizacyjnym katalogu.</p><p>Przebudowy albo bardzo poważnej rozmowy wymagają oddziały z niskim wykorzystaniem łóżek: urologia, położnictwo i ginekologia, noworodki, rehabilitacja, obserwacyjno-zakaźny, pediatria. W każdym z tych przypadków potrzebna jest osobna analiza, a nie jedno cięcie wspólnym nożem.</p><h3><strong>Szpital nie może być ani firmą bez serca, ani skansenem bez rachunku</strong></h3><p>W tej sprawie łatwo popaść w dwie skrajności. Pierwsza mówi: ciąć wszystko, co się nie bilansuje. To myślenie księgowego, który nigdy nie czekał z dzieckiem na pomoc w środku nocy. Druga mówi: zostawić wszystko, bo każdy oddział jest świętością. To myślenie polityka, który boi się powiedzieć mieszkańcom prawdę.</p><p><strong>A prawda jest trudniejsza.</strong></p><p><strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong> musi być szpitalem realnych potrzeb, a nie katalogiem dawnych ambicji. Musi mieć odwagę wzmacniać to, co jest obłożone, potrzebne i strategiczne. Musi mieć odwagę tłumaczyć to, co stoi puste. I musi mieć odwagę przebudować to, co nie odpowiada już ani demografii, ani finansom, ani medycynie.</p><p>Ale właściciel szpitala i zarząd TCZ powinni pamiętać o jednym: nie wolno robić chirurgii naprawczej za plecami mieszkańców. Bo szpital powiatowy nie jest prywatną układanką kadrowo-finansową. Jest częścią lokalnego bezpieczeństwa.</p><p>Puste łóżko nie zawsze znaczy, że oddział jest niepotrzebny. Czasem znaczy, że system ma być gotowy na nagły przypadek. Ale jeśli puste łóżka stoją miesiącami, a gdzie indziej pacjenci wypełniają oddziały po brzegi, to przestaje być symbolem bezpieczeństwa. Staje się symbolem zaniechania.</p><p>I właśnie o tym Tomaszów powinien dziś rozmawiać: nie czy ciąć, ale jak przebudować szpital tak, żeby pacjent nie płacił za cudzą bezradność — ani własnym zdrowiem, ani publicznymi pieniędzmi.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Abp Górzyński zapowiada peregrynację obrazu i możliwą wizytę papieża]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55512,abp-gorzynski-zapowiada-peregrynacje-obrazu-i-mozliwa-wizyte-papieza</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55512,abp-gorzynski-zapowiada-peregrynacje-obrazu-i-mozliwa-wizyte-papieza</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 11:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-abp-gorzynski-zapowiada-peregrynacje-obrazu-i-mozliwa-wizyte-papieza-1781429914.png</url>
                        <title>Abp Górzyński zapowiada peregrynację obrazu i możliwą wizytę papieża</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55512,abp-gorzynski-zapowiada-peregrynacje-obrazu-i-mozliwa-wizyte-papieza</link>
                    </image><description>Gietrzwałd szykuje się na wielki jubileusz. Abp Józef Górzyński mówi o roku przygotowań, peregrynacji obrazu i nadziei na wizytę papieża</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Archidiecezja warmińska rozpoczyna duchowe i organizacyjne przygotowania do 150. rocznicy objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie.</strong> Metropolita warmiński abp Józef Górzyński zapowiada peregrynację kopii gietrzwałdzkiego obrazu, materiały duszpasterskie dla parafii i rozbudowę infrastruktury sanktuarium. W tle pojawia się także wielkie pragnienie wiernych: możliwa wizyta papieża Leona XIV.</p><p>Gietrzwałd znów staje się miejscem, ku któremu zwraca się uwaga całej Polski. Nie z powodu politycznej deklaracji, nie z powodu kolejnej debaty, która gaśnie szybciej niż zapalona zapałka, ale z powodu historii, która trwa od 1877 roku. To wtedy — według przekazu wizjonerek Barbary Samulowskiej i Justyny Szafryńskiej — Matka Boża miała przemówić do dzieci po polsku, w czasie, gdy Warmia doświadczała presji germanizacyjnej. Objawienia trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. &nbsp;</p><h2>Najpierw przygotowanie, potem jubileusz</h2><p>Abp Józef Górzyński w rozmowie z PAP podkreślił, że obecny etap ma być przede wszystkim czasem przygotowań. Nie chodzi jedynie o organizację wielkich uroczystości, lecz o pracę duchową w parafiach archidiecezji warmińskiej.</p><p>Metropolita warmiński zapowiedział, że kapłani otrzymują materiały duszpasterskie, które będą mogli wykorzystywać we wspólnotach parafialnych. Przygotowywana jest także specjalna książeczka kolędowa, przeznaczona do przekazywania wiernym podczas wizyt duszpasterskich.</p><p>Od kilku lat w parafiach archidiecezji 27. dnia każdego miesiąca odprawiana jest <strong>nowenna gietrzwałdzka</strong>. Ma ona prowadzić wiernych ku jubileuszowi nie przez wielkie hasła, lecz przez rytm modlitwy, powtarzalność i cierpliwość — jak w dawnych pieśniach pielgrzymich, które bardziej przypominają marsz niż koncert.</p><h2>Kopia obrazu odwiedzi parafie archidiecezji</h2><p>Jednym z najważniejszych wydarzeń przygotowujących do jubileuszu będzie <strong>peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej</strong>. Oryginalny obraz znajduje się w głównym ołtarzu kościoła w Gietrzwałdzie, a specjalnie przygotowana kopia ma odwiedzić parafie archidiecezji warmińskiej.</p><p>Zgodnie z zapowiedziami abp. Górzyńskiego obraz zostanie poświęcony 13 września przez nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Antonio Guido Filipazziego, który ma przewodniczyć tegorocznym uroczystościom odpustowym w Gietrzwałdzie. Po wrześniowym odpuście rozpocznie się peregrynacja.</p><p>Dla wielu parafii będzie to coś więcej niż religijna ceremonia. W polskiej tradycji nawiedzenie obrazu zawsze miało charakter wspólnotowy: gromadziło rodziny, sąsiadów, strażaków, koła różańcowe, lokalne stowarzyszenia. To wydarzenie, które potrafiło na chwilę zatrzymać codzienność — jak dzwon bijący nad wsią w scenach z Reymonta.</p><h2>Papież Leon XIV w Gietrzwałdzie? Jest nadzieja, nie ma decyzji</h2><p>Najwięcej emocji budzi oczywiście pytanie o możliwą wizytę papieża Leona XIV. Abp Józef Górzyński przyznał, że w obecnym roku przyjazd papieża nie jest możliwy ze względu na brak wolnych terminów, a rok 2027 będzie w Polsce rokiem wyborczym. Według metropolity Stolica Apostolska unika składania wizyt w takich okresach. Dlatego realnie rozważany miałby być rok 2028.</p><p>Warto podkreślić jasno: <strong>nie ma jeszcze oficjalnej decyzji Stolicy Apostolskiej o papieskiej wizycie w Gietrzwałdzie</strong>. Jest zaproszenie, nadzieja i przygotowania prowadzone tak, jakby taka wizyta mogła się wydarzyć. Już wcześniej media kościelne informowały, że abp Górzyński mówił o papieskiej obecności jako o „pięknym geście” wobec wiernych w związku z jubileuszem. &nbsp;</p><h2>Sanktuarium musi sprostać tłumom</h2><p>Metropolita warmiński nie ukrywa, że Gietrzwałd potrzebuje lepszego zaplecza. Chodzi o miejsca noclegowe, parkingi, sanitariaty, gastronomię i dostępność dla osób z niepełnosprawnościami.</p><p>Abp Górzyński zwrócił uwagę, że do sanktuarium docierają sygnały od rodzin, które przyjeżdżały z osobami poruszającymi się na wózkach i miały problem z dotarciem do najważniejszych miejsc, w tym w okolice kapliczki objawień. To bardzo konkretny, ludzki wymiar przygotowań: jubileusz nie może być świętem tylko dla sprawnych, zdrowych i silnych.</p><p>W sanktuarium prowadzone są obecnie prace przy osuszaniu fundamentów i renowacji murów. Trwa też rozbudowa domów pielgrzyma. Ważnym elementem ma być nowy <strong>ołtarz polowy</strong>, powstający na błoniach przy drodze do źródełka. Ma służyć podczas największych uroczystości, gdy wierni nie mieszczą się już w kościele.</p><p>Jak wynika z informacji regionalnych, rok 2027 został ustanowiony przez sejmik województwa warmińsko-mazurskiego <strong>Rokiem 150-lecia Objawień Maryjnych w Gietrzwałdzie</strong>, a samorząd zapowiedział wsparcie działań upamiętniających jubileusz. &nbsp;</p><h2>Objawienia, które miały znaczenie religijne i narodowe</h2><p>Gietrzwałd zajmuje szczególne miejsce w historii polskiego katolicyzmu. To jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych w kraju, a same objawienia z 1877 roku miały — według historyków — znaczenie nie tylko religijne, ale również narodowe. W czasie zaborów, na Warmii poddawanej germanizacji, przekaz o Matce Bożej mówiącej po polsku nabrał wymiaru symbolu.</p><p>Sanktuarium przypomina, że objawienia gietrzwałdzkie miały miejsce dziewiętnaście lat po Lourdes, a głównymi wizjonerkami były trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Kult maryjny w Gietrzwałdzie istniał jednak wcześniej — miejscowy obraz Matki Bożej był czczony już w XVI wieku. &nbsp;</p><p>W przesłaniu objawień powracały wezwania do pokuty, nawrócenia, trzeźwości, codziennej modlitwy różańcowej i życia sakramentalnego. To słowa proste, ale w historii Polski nieraz właśnie prostota okazywała się najmocniejsza. Nie manifest, nie traktat, nie partyjny program — tylko różaniec, język i pamięć.</p><h2>Gietrzwałd daleko od Tomaszowa, ale blisko polskiej pamięci</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu łódzkiego Gietrzwałd może wydawać się odległym punktem na mapie. Ale duchowo i historycznie wpisuje się w ten sam pejzaż, który znamy z lokalnych pielgrzymek, parafialnych uroczystości i rodzinnych opowieści o sanktuariach — od Jasnej Góry po mniejsze miejsca kultu rozsiane po Polsce.</p><p>W polskiej historii sanktuaria często były czymś więcej niż przestrzenią religijną. Były archiwum pamięci, miejscem języka, tożsamości i wspólnoty. Tak jak w literaturze droga bywa ważniejsza od celu, tak w pielgrzymowaniu liczy się nie tylko dotarcie do kaplicy czy ołtarza, ale także wspólna droga, rozmowa, śpiew i cisza.</p><p>Jubileusz gietrzwałdzki może więc stać się nie tylko wydarzeniem Warmii, lecz także ogólnopolską opowieścią o tym, jak przeszłość potrafi wrócić nie jako muzealny eksponat, ale jako żywe pytanie: co dziś robimy z wiarą, językiem, wspólnotą i pamięcią?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[86 lat temu ruszył pierwszy transport Polaków do Auschwitz. 728 nazwisk, od których zaczęła się historia niemieckiego obozu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55511,86-lat-temu-ruszyl-pierwszy-transport-polakow-do-auschwitz-728-nazwisk-od-ktorych-zaczela-sie-historia-niemieckiego-oboz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55511,86-lat-temu-ruszyl-pierwszy-transport-polakow-do-auschwitz-728-nazwisk-od-ktorych-zaczela-sie-historia-niemieckiego-oboz</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 10:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-86-lat-temu-ruszyl-pierwszy-transport-polakow-do-auschwitz-728-nazwisk-od-ktorych-zaczela-sie-hist-1781425693.png</url>
                        <title>86 lat temu ruszył pierwszy transport Polaków do Auschwitz. 728 nazwisk, od których zaczęła się historia niemieckiego obozu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55511,86-lat-temu-ruszyl-pierwszy-transport-polakow-do-auschwitz-728-nazwisk-od-ktorych-zaczela-sie-historia-niemieckiego-oboz</link>
                    </image><description>14 czerwca 1940 roku Niemcy deportowali z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz 728 polskich więźniów politycznych. To oni stali się pierwszymi więźniami obozu, który początkowo utworzono przede wszystkim z myślą o represjonowaniu Polaków. W niedzielę, 14 czerwca 2026 roku, przypada 86. rocznica tamtego transportu oraz Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są daty, które nie mieszczą się w kalendarzu. Nie są tylko kartką wyrwaną z historii, numerem rocznicy, notatką w podręczniku. Wracają jak ciężki dźwięk pociągu na torach. 14 czerwca 1940 roku z Tarnowa do Oświęcimia ruszył transport 728 mężczyzn. Wśród nich byli żołnierze kampanii wrześniowej, członkowie konspiracji, gimnazjaliści, studenci, ludzie młodzi, często jeszcze z tym rodzajem odwagi, który każe wierzyć, że granicę można przekroczyć, do wojska się przedrzeć, a Polskę odzyskać.</p><p>Nie wiedzieli, że jadą do miejsca, którego nazwa stanie się jednym z najstraszniejszych słów XX wieku.</p><h2>Auschwitz nie był „polskim obozem”. Był niemieckim narzędziem terroru</h2><p>Obóz koncentracyjny na peryferiach Oświęcimia powstał z decyzji niemieckiego aparatu terroru. Miasto, którego nazwę okupanci zmienili na Auschwitz, leżało w miejscu dogodnym strategicznie: blisko linii kolejowych, na styku Śląska i Małopolski, w przestrzeni pozwalającej izolować więźniów i rozbudowywać obóz.</p><p>Pod koniec 1939 roku pomysł utworzenia obozu przedstawił niemiecki oficer SS Arpad Wigand. Niemieckie więzienia na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim były przepełnione, a okupant coraz brutalniej odpowiadał na rodzący się polski opór. Wiosną 1940 roku rozkaz założenia obozu wydał Heinrich Himmler. Organizację powierzono Rudolfowi Hössowi, późniejszemu komendantowi Auschwitz.</p><p>To ważne, by te fakty powtarzać bez skrótów i bez fałszywych kalk językowych. <strong>Auschwitz był niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym i zagłady</strong>. Nie był „polski”, choć powstał na okupowanej polskiej ziemi. Nie był abstrakcyjną machiną bez sprawców. Miał niemieckich decydentów, niemiecką administrację, niemiecką załogę SS i niemiecki cel: złamać, wyzyskać, zniszczyć.</p><h2>728 mężczyzn. Numery od 31 do 758</h2><p>Za początek funkcjonowania KL Auschwitz uznaje się właśnie <strong>14 czerwca 1940 roku</strong>. Tego dnia Niemcy przywieźli z więzienia w Tarnowie 728 polskich więźniów politycznych. Otrzymali numery od 31 do 758. Numery od 1 do 30 nadano wcześniej niemieckim więźniom kryminalnym z KL Sachsenhausen, których sprowadzono do Auschwitz jako zalążek obozowej kadry funkcyjnej.</p><p>W pierwszym transporcie byli ludzie, których okupant uważał za szczególnie niebezpiecznych: żołnierze, konspiratorzy, uczniowie, studenci, osoby próbujące przedostać się przez Węgry do formujących się polskich oddziałów. Wśród nich znajdowała się także niewielka grupa polskich Żydów.</p><p>Najniższy numer w tym transporcie — 31 — otrzymał <strong>Stanisław Ryniak</strong>. Dla obozowej administracji był wpisem w systemie. Dla historii stał się jednym z symboli początku Auschwitz.</p><p>Po przybyciu więźniów umieszczono nie od razu w gotowym obozie, lecz w budynkach dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego. Auschwitz dopiero nabierał kształtu. Zanim stał się ogromnym kompleksem śmierci, był miejscem chaotycznie organizowanego, lecz od początku bezwzględnego terroru.</p><h2>„Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin”</h2><p>Jednym z więźniów pierwszego transportu był <strong>Kazimierz Albin</strong>, który po wojnie wspominał słowa Karla Fritzscha, kierownika obozu. Ich sens brzmiał jak wyrok: więźniowie mieli być internowani do końca wojny, bunt miał być tłumiony bezwzględnie, a zdrowi i młodzi mieli przeżyć najwyżej kilka miesięcy. Najbardziej przerażające zdanie zapamiętano na zawsze: <strong>„Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin krematorium”</strong>.</p><p>To nie była metafora. To był program. Auschwitz od początku był miejscem, w którym człowieka pozbawiano imienia, ubrania, prywatności, snu, jedzenia, godności — wszystkiego, co stanowi o ludzkim istnieniu. Zostawał numer. Zostawała praca ponad siły. Zostawał strach.</p><p>Z 728 więźniów pierwszego transportu wojnę przeżyło 325. Zginęło 292. Los 111 pozostaje nieznany.</p><p>Te liczby nie są statystyką. Każda z nich oznacza twarz, rodzinę, niedokończone życie, list, którego nigdy nie wysłano, matkę, która czekała, narzeczoną, która nie doczekała powrotu, dzieciństwo przerwane hukiem historii.</p><h2>Najpierw Polacy, potem fabryka masowej zagłady</h2><p>W pierwszym okresie istnienia obozu to <strong>Polacy stanowili największą grupę więźniów Auschwitz</strong>. Niemcy kierowali tam przedstawicieli polskiej elity: nauczycieli, lekarzy, prawników, duchownych, oficerów, ludzi nauki i kultury, działaczy społecznych, urzędników, osoby podejrzewane o działalność konspiracyjną, a także tych, których schwytano podczas ulicznych łapanek.</p><p>Obóz był elementem szerszej polityki okupacyjnej: zastraszenia społeczeństwa, niszczenia elit, łamania ducha oporu i stopniowego wyniszczania narodu polskiego na terenach, które III Rzesza traktowała jako przyszłą „niemiecką przestrzeń życiową”.</p><p>Od 1942 roku, wraz z nasileniem deportacji Żydów z okupowanej Europy, Auschwitz stał się przede wszystkim symbolem Zagłady. Od 1943 roku Żydzi stanowili już większość więźniów. W całym kompleksie Auschwitz-Birkenau Niemcy zamordowali co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów. Ginęli tam także Polacy, Romowie, sowieccy jeńcy wojenni i więźniowie innych narodowości.</p><h2>Pamięć nie jest rytuałem. Jest obowiązkiem</h2><p>14 czerwca obchodzimy w Polsce <strong>Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady</strong>. Święto ustanowiono uchwałą Sejmu z 8 czerwca 2006 roku, w 66. rocznicę pierwszego transportu więźniów do KL Auschwitz. W 2015 roku zmieniono jego nazwę, aby mocniej i precyzyjniej wybrzmiała prawda historyczna: sprawcami byli Niemcy, a obozy były częścią niemieckiego nazistowskiego systemu terroru.</p><p>To nie jest drobiazg językowy. W epoce internetowych skrótów, uproszczeń i świadomego fałszowania historii słowa są jak kamienie graniczne. Przesunięte o kilka centymetrów dziś, jutro mogą zmienić całą mapę pamięci.</p><p>Dlatego trzeba mówić jasno: 14 czerwca 1940 roku <strong>Niemcy deportowali pierwszych Polaków do Auschwitz</strong>. Polacy byli pierwszymi więźniami tego obozu. Później miejsce to stało się największym cmentarzem Europy bez grobów, symbolem Holokaustu i jednym z najważniejszych ostrzeżeń, jakie historia zostawiła ludzkości.</p><h2>Także nasza lokalna pamięć</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu ta rocznica nie jest odległą lekcją z Małopolski. Niemiecki terror nie omijał żadnego polskiego miasta. W bazach ofiar Auschwitz odnaleźć można również osoby urodzone w Tomaszowie Mazowieckim i okolicach. To przypomnienie, że wielka historia prawie zawsze ma lokalny adres: ulicę, dom, rodzinne nazwisko, fotografię w szufladzie.</p><p>Dlatego warto, by 14 czerwca był dniem nie tylko oficjalnych przemówień, ale także rodzinnych rozmów. Może ktoś z naszych bliskich był więźniem niemieckiego obozu. Może ktoś pomagał ukrywającym się. Może ktoś został wywieziony, zginął, wrócił milczący albo nie wrócił nigdy. Pamięć zaczyna się często nie w archiwum, lecz przy kuchennym stole.</p><p>Auschwitz nie skończył się wraz z wyzwoleniem obozu. Pozostał w świadectwach ocalałych, w nazwiskach ofiar, w dokumentach, w ciszy baraków, w popiele, którego nie da się oddzielić od ziemi. Pozostał także jako zobowiązanie.</p><p>Bo pamięć nie polega na tym, by raz w roku pochylić głowę. Pamięć polega na tym, by nie pozwolić kłamstwu zająć miejsca prawdy..pl zgodnie z oficjalnym znakiem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gdy obywatel bierze głos. Dzień Dziennikarza Obywatelskiego. NaszTomaszow był tu pierwszy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55508,gdy-obywatel-bierze-glos-dzien-dziennikarza-obywatelskiego-nasztomaszow-byl-tu-pierwszy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55508,gdy-obywatel-bierze-glos-dzien-dziennikarza-obywatelskiego-nasztomaszow-byl-tu-pierwszy</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 10:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-gdy-obywatel-bierze-glos-dzien-dziennikarza-obywatelskiego-nasztomaszow-byl-tu-pierwszy-1781424907.png</url>
                        <title>Gdy obywatel bierze głos. Dzień Dziennikarza Obywatelskiego. NaszTomaszow był tu pierwszy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55508,gdy-obywatel-bierze-glos-dzien-dziennikarza-obywatelskiego-nasztomaszow-byl-tu-pierwszy</link>
                    </image><description>14 czerwca obchodzony jest Dzień Dziennikarza Obywatelskiego – święto ludzi, którzy nie czekają, aż ktoś opowie za nich historię ich ulicy, osiedla, szkoły, zakładu pracy czy lokalnej wspólnoty. To dzień tych, którzy zauważają pęknięty chodnik, niepokojącą decyzję urzędu, sukces sąsiada, społeczną krzywdę albo małe zwycięstwo zwykłych ludzi. I potrafią powiedzieć: „to jest ważne, trzeba o tym napisać”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim jednym z prekursorów takiego sposobu myślenia o mediach był <strong>portal NaszTomaszow.pl</strong>. Zanim media społecznościowe stały się codziennym megafonem lokalnych spraw, zanim każdy telefon komórkowy zamienił się w notatnik, aparat i kamerę reporterską, to właśnie lokalne portale internetowe otwierały przestrzeń dla głosu mieszkańców. <strong>NaszTomaszow.pl</strong> od początku budował model gazety bliskiej ludziom — nie tylko relacjonującej oficjalne komunikaty, ale także słuchającej sygnałów z miasta, osiedli, sołectw, szkół, organizacji społecznych i zwykłych mieszkańców.</p><h2>Dziennikarz obywatelski, czyli człowiek, który nie odwraca wzroku</h2><p>Dziennikarstwo obywatelskie nie zaczyna się od legitymacji prasowej. Zaczyna się od wrażliwości. Od tej krótkiej chwili, w której ktoś widzi problem i nie mówi: „to nie moja sprawa”. W epoce internetu ta postawa zyskała nowe narzędzia. Informacja może zostać przekazana szybko, uzupełniona zdjęciem, nagraniem, dokumentem, komentarzem świadków. Internet pozwolił publikować materiały niemal w czasie rzeczywistym i współtworzyć treści przez osoby spoza zawodowych redakcji. Z tym zjawiskiem szczególnie wiążą się informacyjne serwisy internetowe, umożliwiające internautom współtworzenie zawartości.</p><p>Za jeden z symbolicznych punktów zwrotnych w historii tego modelu uznaje się południowokoreański serwis <strong>OhmyNews</strong>, założony w 2000 roku, kojarzony z ideą, że „każdy obywatel jest reporterem”. W Polsce <strong>Dzień Dziennikarza Obywatelskiego</strong> po raz pierwszy obchodzono 14 czerwca 2010 roku, z inicjatywy Jolanty Paczkowskiej, wyróżnionej wcześniej tytułem „Dziennikarki Obywatelskiej”.</p><p>To nie jest więc przypadkowe święto z kalendarza osobliwości. To przypomnienie, że demokracja lokalna nie żyje wyłącznie od wyborów do wyborów. Żyje codzienną kontrolą społeczną, pytaniami, pamięcią i gotowością do reagowania.</p><h2>NaszTomaszow.pl jako lokalny prekursor obywatelskiego informowania</h2><p>W lokalnym wymiarze dziennikarstwo obywatelskie ma szczególną wagę. Wielkie media ogólnopolskie nie przyjadą do każdej dziury w jezdni, nie opiszą każdej interwencji mieszkańców, nie będą śledzić każdego sporu o szkołę, drogę, park, przychodnię czy przystanek. Tam, gdzie dla centralnych redakcji kończy się mapa, zaczyna się prawdziwe życie lokalnej wspólnoty.</p><p>Dlatego tak ważną rolę odegrały i nadal odgrywają media takie jak <strong>NaszTomaszow.pl — Codzienna Gazeta Internetowa</strong>, opisujące sprawy Tomaszowa Mazowieckiego, kultury, sportu, kroniki policyjnej, wydarzeń społecznych i lokalnych inicjatyw. Sam portal prezentuje się jako najpopularniejszy portal informacyjny w Tomaszowie Mazowieckim, publikujący najnowsze wiadomości, sport, kulturę i rozrywkę.</p><p>Ale sama popularność nie jest tu najważniejsza. Istotą jest coś głębszego: stworzenie miejsca, w którym mieszkaniec może poczuć, że jego sprawa nie jest zbyt mała, zbyt lokalna, zbyt „zwyczajna”, by zasługiwała na uwagę. Bo w lokalnym dziennikarstwie nie ma spraw małych. Jest przecież stara lekcja z literatury i kina: wielka historia najczęściej zaczyna się od detalu. Od listu, od fotografii, od czyjegoś świadectwa, od jednego głosu, który nie godzi się na ciszę.</p><h2>Między wolnością słowa a odpowiedzialnością</h2><p>Dziennikarstwo obywatelskie jest piękną ideą, ale nie jest zabawą bez konsekwencji. W Polsce wolność wypowiedzi i prawo do pozyskiwania oraz rozpowszechniania informacji mają silne podstawy konstytucyjne. Art. 54 Konstytucji RP gwarantuje każdemu wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Jednocześnie art. 14 Konstytucji stanowi, że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.</p><p>To fundament. Ale fundament nie zwalnia z odpowiedzialności.</p><p>Ustawa Prawo prasowe przypomina, że prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. W praktyce oznacza to, że obywatelskie informowanie musi opierać się na faktach, nie na plotce; na dokumentowaniu, nie na pomówieniu; na trosce o dobro wspólne, a nie na internetowym linczu.</p><p>Granica bywa cienka. Dziennikarz obywatelski nie powinien być ani donosicielem z sąsiedzkiego cienia, ani samozwańczym prokuratorem z klawiaturą w ręku. Powinien być raczej świadkiem. Kimś, kto widzi, pyta, sprawdza, przekazuje redakcji sygnał, pokazuje dokument, opisuje sytuację. Reszta należy do warsztatu dziennikarskiego: weryfikacji, konfrontowania stanowisk, oddzielenia faktów od opinii.</p><h2>Lokalna wspólnota potrzebuje oczu i uszu mieszkańców</h2><p>Tomaszów Mazowiecki, jak każde miasto, ma swoje oficjalne komunikaty, sesje rady, konferencje, inwestycje i uroczystości. Ale ma też swoje podwórka, boczne ulice, historie rodzinne, zapomniane miejsca, społeczne napięcia i ciche sukcesy ludzi, którzy nie stają na scenie z mikrofonem.</p><p>Właśnie tam zaczyna się dziennikarstwo obywatelskie.</p><p>To mieszkaniec pierwszy zauważa, że od tygodni nie działa latarnia. To rodzic pierwszy widzi problem przy szkole. To senior wie, że autobus nie przyjeżdża tak, jak powinien. To społecznik pamięta obietnicę sprzed lat. To nauczyciel, strażak ochotnik, sportowiec, bibliotekarka, przedsiębiorca czy opiekun osoby chorej może opowiedzieć historię, której nie ma w żadnym urzędowym biuletynie.</p><p>Portal lokalny jest wtedy jak most. Z jednej strony mieszkańcy, z drugiej instytucje. Z jednej strony emocje, z drugiej fakty. Z jednej strony codzienność, z drugiej publiczna debata. <strong>NaszTomaszow.pl</strong> przez lata budował właśnie taką przestrzeń — bliską mieszkańcom, reagującą na sygnały, zanurzoną w lokalnym rytmie miasta i powiatu.</p><h2>Obywatelskie media jako lekcja demokracji</h2><p>Nieprzypadkowo w materiałach edukacyjnych dotyczących dziennikarstwa obywatelskiego pojawia się myśl, że jego celem jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego i przełamywanie bierności. Aktywność społeczna może przynieść realne rezultaty, zwłaszcza wtedy, gdy zostaje nagłośniona i uporządkowana w formie informacji publicznej.</p><p>To brzmi może poważnie, niemal podręcznikowo, ale w praktyce jest bardzo proste. Ktoś robi zdjęcie zalanej ulicy. Ktoś opisuje problem z dostępem do lekarza. Ktoś przypomina o niebezpiecznym przejściu dla pieszych. Ktoś wysyła informację o sukcesie młodego sportowca, którego nie zauważyły wielkie redakcje. Ktoś dokumentuje niszczenie zieleni, ktoś inny chwali dobrze wykonaną inwestycję.</p><p>Tak powstaje codzienny zapis miasta. Nie ten z folderów promocyjnych, ale żywy, nieidealny, prawdziwy.</p><h2>Dzień podziękowania tym, którzy reagują</h2><p><strong>Dzień Dziennikarza Obywatelskiego</strong> jest więc dobrym momentem, by podziękować wszystkim mieszkańcom, którzy przez lata przesyłali informacje, zdjęcia, uwagi, sprostowania, alarmy i inspiracje. Bez nich lokalne media byłyby uboższe. Bardziej urzędowe. Bardziej odległe. Mniej tomaszowskie.</p><p>Bo lokalna redakcja nie jest wieżą z kości słoniowej. Jest raczej jak redakcyjny stolik w kawiarni, przy którym stale ktoś dosiada się z nową historią. Czasem dramatyczną, czasem zabawną, czasem gorzką, czasem dumną. Trochę jak w filmach Kieślowskiego — niby zwyczajne twarze, zwyczajne bloki, zwyczajne rozmowy, a pod spodem całe morze spraw ważnych.</p><p>I właśnie dlatego dziennikarstwo obywatelskie nie straciło sensu. Przeciwnie. W epoce szumu, dezinformacji i mediów społecznościowych potrzebujemy go jeszcze bardziej — ale mądrego, odpowiedzialnego, opartego na faktach i współpracy z redakcją.</p><h2>NaszTomaszow.pl: codziennie blisko ludzi</h2><p>Dla <strong>NaszTomaszow.pl</strong> obywatelskie dziennikarstwo nie jest jednorazowym hasłem z okazji święta. To część lokalnej tożsamości portalu. Codzienna praca z informacją, rozmowa z mieszkańcami, obecność przy sprawach małych i dużych, reagowanie na sygnały z miasta i regionu — wszystko to składa się na model mediów, które są blisko ludzi.</p><p>A jeśli demokracja zaczyna się od rozmowy, to lokalne dziennikarstwo obywatelskie jest jednym z jej najważniejszych mikrofonów.</p><p>Nie zawsze najgłośniejszym. Ale często tym, który stoi najbliżej prawdy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[14 czerwca: pamięć Auschwitz, cień pogromu, Słowacki wraca na Wawel i muzyka, która gra mimo historii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55510,14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-historii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55510,14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-historii</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 09:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-histori-1781424401.png</url>
                        <title>14 czerwca: pamięć Auschwitz, cień pogromu, Słowacki wraca na Wawel i muzyka, która gra mimo historii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55510,14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-historii</link>
                    </image><description>14 czerwca w polskim kalendarzu łączy pamięć o pierwszym transporcie do Auschwitz, rocznicę pogromu w Białymstoku i powrót Juliusza Słowackiego na Wawel. To także dzień Hłaski, Barei i muzyki, która przypomina, że historia nigdy nie milknie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Dziś w kraju i na świecie, niedziela 14 czerwca.</strong> To sto sześćdziesiąty piąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 20.57. Imieniny obchodzą: Eliza, Konstancja, Alojzy, Anastazy, Feliks, Michał, Ryszard i Walery.</p><p>Są takie daty, które nie mieszczą się w zwykłym kalendarzu. Nie są tylko kratką między sobotą a poniedziałkiem. 14 czerwca należy właśnie do nich. To dzień, w którym historia mówi głosem wagonów jadących z Tarnowa do <strong>Auschwitz</strong>, krzykiem pogromu w Białymstoku, poezją Słowackiego wracającą z paryskiego Montmartre na Wawel, gorzkim śmiechem Barei i papierosowym cieniem Marka Hłaski. A gdzieś obok, jak w radiu grającym w pustej kuchni po północy, brzmią Four Tops, Yes, Culture Club, Faithless, Jamiroquai, Henry Mancini i Rory Gallagher.</p><h2><strong>Narodowy Dzień Pamięci. 14 czerwca zaczął się Auschwitz</strong></h2><p>Najważniejszym akcentem dzisiejszego dnia w Polsce jest <strong>Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady</strong>. Data nie jest przypadkowa. <strong>14 czerwca 1940 roku Niemcy skierowali z Tarnowa do KL Auschwitz pierwszy transport więźniów politycznych</strong>. Było ich 728. Przeważali Polacy, wśród nich członkowie konspiracji niepodległościowej, ludzie zatrzymani w obławach i łapankach, młodzi, bardzo młodzi, których biografie miały dopiero nabrać rozpędu.</p><p>Ten dzień uznawany jest za początek funkcjonowania obozu <strong>Auschwitz.</strong> Początkowo niemiecki aparat terroru tworzył go przede wszystkim z myślą o więzieniu Polaków. Później Auschwitz stał się jednym z najstraszniejszych symboli Zagłady Żydów europejskich, miejscem śmierci Romów, jeńców sowieckich i więźniów wielu narodowości. Niemcy zamordowali tam około 1,1 mln ludzi.</p><p>Dziś w Oświęcimiu i Harmężach odbywają się <strong>obchody 86. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do niemieckiego obozu</strong>. W programie znalazło się złożenie hołdu ofiarom przed Ścianą Straceń na terenie byłego obozu Auschwitz I, upamiętnienie więźniów pierwszego transportu oraz msza święta w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach. W uroczystościach uczestniczyć mają byli więźniowie oraz przedstawiciele władz państwowych.</p><p>To nie jest pamięć muzealna, zamknięta za szkłem. To pamięć żywa. Także dla lokalnych społeczności, takich jak Tomaszów Mazowiecki i cały powiat tomaszowski, gdzie wojna, okupacja, wywózki, niemieckie represje i utrata sąsiadów wciąż są częścią rodzinnych opowieści. W takich dniach warto przypominać, że historia nie zaczyna się w podręczniku. Zaczyna się w nazwisku, fotografii, adresie, ciszy po kimś, kto nie wrócił.</p><h2><strong>Białystok 1906. Pogrom, który odsłonił truciznę imperium</strong></h2><p>120 lat temu, 14 czerwca 1906 roku, rozpoczął się trzydniowy <strong>pogrom w Białymstoku</strong>. W wyniku zamieszek inspirowanych przez zaborcze władze rosyjskie zginęło 82 Żydów. Pretekstem miał być wybuch bomby na trasie katolickiej procesji Bożego Ciała.</p><p>To był czas rewolucyjnego wrzenia po 1905 roku, strachu władzy przed społeczną energią i starych mechanizmów imperialnej polityki: skłócić, wskazać winnego, wypuścić nienawiść z klatki, a potem udawać, że była żywiołem. Pogromy w Imperium Rosyjskim nie były tylko „zamieszkami”. Były polityczną technologią przemocy. W Białymstoku uderzyły w społeczność żydowską, ale mówiły także coś strasznego o państwie, które własną słabość próbowało przykryć cudzą krwią.</p><h2><strong>Słowacki wraca na Wawel. Poezja jako akt państwowy</strong></h2><p>99 lat temu, 14 czerwca 1927 roku, na paryskim Cmentarzu Montmartre przeprowadzono <strong>ekshumację szczątków Juliusza Słowackiego</strong>. Na polecenie marszałka Józefa Piłsudskiego sprowadzono je do Polski i uroczyście złożono na Wawelu.</p><p>Ten gest był czymś więcej niż ceremonią pogrzebową. II Rzeczpospolita budowała własną symbolikę, własny mit założycielski, własny rytuał państwowy., <strong>Słowacki</strong> poeta „Kordiana”, samotności, ironii i wielkiego dramatu ducha, wracał do kraju, który powstał po latach zaborów. Piłsudski miał podczas wawelskiej uroczystości wypowiedzieć słynne słowa o tym, że w imieniu rządu Rzeczypospolitej poleca odnieść trumnę poety do krypty królewskiej, „bo królom był równy”.</p><p>W tym zdaniu jest cała polska wyobraźnia: przekonanie, że słowo może mieć rangę korony, a poeta — miejsce obok władców.</p><h2><strong>Żbik, Cat-Mackiewicz i indeks ksiąg zakazanych</strong></h2><p>95 lat temu, w 1931 roku, w stoczni w Caen zwodowano okręt podwodny <strong>ORP „Żbik”</strong>, zbudowany dla polskiej Marynarki Wojennej. Na początku II wojny światowej wraz z innymi polskimi jednostkami został internowany w Szwecji. Po wojnie wrócił do kraju i służył do 1955 roku. To fragment tej mniej widowiskowej, ale ważnej opowieści o II RP: państwie, które po latach niewoli chciało mieć własną flotę, własną technikę, własny język nowoczesności.</p><p>70 lat temu, w 1956 roku, do Polski powrócił z emigracji <strong>Stanisław Cat-Mackiewicz</strong> — publicysta, pisarz, polityk konserwatywny, dawny redaktor naczelny wileńskiego „Słowa”, poseł BBWR, więzień Berezy Kartuskiej, premier rządu RP na emigracji w latach 1954–1955. Jego powrót do PRL, poprzedzony kontaktami ze służbami specjalnymi, do dziś pozostaje jednym z tych epizodów, które nie pozwalają historii zamienić się w prostą laurkę. Cat był człowiekiem wielkiego talentu, ostrego pióra i dramatycznych wyborów. Jak bohater powieści politycznej, w której nikt nie wychodzi całkiem czysty.</p><p>60 lat temu, w 1966 roku, Watykańska Kongregacja Nauki Wiary zniosła obowiązujący w Kościele katolickim od XVI wieku <strong>Indeks Ksiąg Zakazanych</strong>. Przez stulecia trafiały na niego dzieła uznawane za niebezpieczne dla wiary lub moralności. Zniesienie indeksu było znakiem epoki po Soborze Watykańskim II — czasu, w którym Kościół próbował inaczej rozmawiać ze światem, kulturą i nowoczesnością.</p><h2><strong>Hłasko i Bareja. Dwaj kronikarze polskiego nerwu</strong></h2><p>57 lat temu, 14 czerwca 1969 roku, w Wiesbaden zmarł <strong>Marek Hłasko</strong>. Był jednym z tych pisarzy, których legenda zaczęła biec szybciej niż biografia. „Piękni dwudziestoletni”, „Baza Sokołowska”, „Następny do raju” — to literatura szorstka, zaciśnięta jak pięść, podszyta rozczarowaniem, ale też potrzebą wolności. Hłasko pisał tak, jakby każde zdanie było ostatnim papierosem przed odjazdem nocnego pociągu.</p><p>39 lat temu, w 1987 roku, zmarł <strong>Stanisław Bareja</strong>, reżyser, który potrafił opisać absurd PRL celniej niż niejeden traktat socjologiczny. „Miś”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, „Poszukiwana, poszukiwany”, „Alternatywy 4”, „Zmiennicy” — to nie tylko komedie. To kroniki państwa, w którym rzeczywistość sama pisała dialogi. Bareja pokazywał system jako wielką maszynę do produkcji nonsensu, ale robił to tak, że śmialiśmy się, choć często był to śmiech przez zęby.</p><h2><strong>Muzyczne kalendarium: od Four Tops do Jamiroquai</strong></h2><p>14 czerwca ma także mocny rytm muzyczny. W 1936 roku urodził się <strong>Renaldo „Obie” Benson</strong>, wokalista Four Tops, jednego z najważniejszych zespołów związanych z brzmieniem Motown. Trzy lata później, w 1939 roku, przyszli na świat <strong>Czesław Majewski</strong>, kompozytor i pianista znany polskiej publiczności także z telewizji, oraz <strong>Marek Gaszyński</strong>, dziennikarz muzyczny, autor tekstów piosenek i książek o historii polskiej muzyki rozrywkowej.</p><p>W 1945 roku urodził się <strong>Rod Argent</strong>, klawiszowiec i założyciel The Zombies, grupy, która wprowadziła do rocka elegancję, psychodelię i melancholię brytyjskich lat 60. Rok później urodził się <strong>Janusz Stefański</strong>, perkusista jazzowy, kompozytor i pedagog. W 1949 roku na świat przyszli <strong>Jim Lea</strong> ze Slade oraz <strong>Alan White</strong>, perkusista Yes, związany z progresywnym rockiem, w którym każdy utwór mógł być osobną katedrą dźwięku.</p><p>Wśród dzisiejszych solenizantów muzycznych są także <strong>Gianna Nannini</strong>, <strong>Maxi Jazz</strong> z Faithless, <strong>Nick Van Eede</strong> z Cutting Crew, <strong>Marcus Miller</strong>, <strong>Laurent Boutonnat</strong>, współtwórca sukcesów Mylène Farmer, oraz <strong>Boy George</strong>, głos Culture Club i jedna z najbardziej rozpoznawalnych ikon popkultury lat 80.</p><p>14 czerwca to również data premier płytowych i pożegnań. W 1993 roku ukazał się debiutancki album Jamiroquai <strong>„Emergency on Planet Earth”</strong>, który połączył acid jazz, funk, soul i ekologiczną wrażliwość początku lat 90. Rok później zmarł <strong>Henry Mancini</strong>, kompozytor muzyki filmowej, twórca tematów, które weszły do zbiorowej wyobraźni jak dobrze zapamiętana scena z kina. W 1995 roku odszedł <strong>Rory Gallagher</strong>, gitarzysta bluesowy — jeden z tych muzyków, którzy nie musieli udawać ognia, bo mieli go w palcach.</p><h2><strong>Dziś w kraju: pamięć i państwowe uroczystości</strong></h2><p>W Oświęcimiu i Harmężach odbywają się dziś obchody 86. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do niemieckiego obozu Auschwitz. To centralny punkt krajowego kalendarza pamięci. Uroczystości mają przypominać nie tylko o pierwszym transporcie z Tarnowa, ale również o wszystkich ofiarach niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.</p><p>Warto, by tego dnia pamięć nie kończyła się na oficjalnych przemówieniach. Dla lokalnych redakcji, szkół, rodzin i samorządów to także impuls, by wracać do nazwisk ludzi z własnych miast i wsi. Bo wielka historia zawsze ma lokalny adres.</p><h2><strong>Świat: Ormuz, Waszyngton i szwajcarskie referendum</strong></h2><p>Na świecie uwaga skupia się dziś między innymi na doniesieniach dotyczących możliwego porozumienia USA–Iran. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że może dojść do podpisania dokumentu, który miałby otworzyć cieśninę Ormuz. Jednocześnie napływają sygnały ostrożności ze strony irańskiej dyplomacji. W tej sprawie trzeba więc zachować dystans: mamy do czynienia raczej z polityczną rozgrywką na wysokim napięciu niż z zakończonym procesem pokojowym.</p><p>Dziś prezydent Karol Nawrocki udaje się z wizytą do Waszyngtonu na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa. Wizyta ma charakter roboczy, a w programie znalazły się rozmowy dotyczące bezpieczeństwa i relacji dwustronnych. Prezydent RP ma również uczestniczyć w gali UFC Freedom 250 organizowanej w Białym Domu przy okazji obchodów 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości USA oraz urodzin amerykańskiego prezydenta.</p><p>W Szwajcarii odbywa się natomiast referendum dotyczące inicjatywy Szwajcarskiej Partii Ludowej, która chce ograniczyć wzrost liczby mieszkańców kraju do 10 mln przed 2050 rokiem. Zwolennicy mówią o presji migracji na mieszkalnictwo, usługi publiczne i bezpieczeństwo. Przeciwnicy ostrzegają przed uderzeniem w gospodarkę, relacje z Unią Europejską i tradycję humanitarną Szwajcarii.</p><h2><strong>14 czerwca. Data, która nie pozwala przejść obojętnie</strong></h2><p>W jednym dniu spotykają się dziś Auschwitz, Białystok, Słowacki, Hłasko, Bareja, Cat-Mackiewicz, Henry Mancini i Rory Gallagher. Pamięć narodowa, literatura, polityka, muzyka i popkultura tworzą dziwny, ale prawdziwy chór. Nie zawsze harmonijny. Czasem brzmi jak requiem, czasem jak jazzowa improwizacja, czasem jak gorzka komedia Barei.</p><p>Ale właśnie takie jest kalendarium. Nie porządkuje świata do końca. Raczej pokazuje, że każdy dzień ma swoją warstwę światła i cienia. 14 czerwca przypomina przede wszystkim, że pamięć nie jest dodatkiem do życia publicznego. Jest jego kręgosłupem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W Opocznie pokażą unikatowe pamiątki po mjr. „Hubalu”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55509,w-opocznie-pokaza-unikatowe-pamiatki-po-mjr-hubalu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55509,w-opocznie-pokaza-unikatowe-pamiatki-po-mjr-hubalu</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 17:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-w-opocznie-pokaza-unikatowe-pamiatki-po-mjr-hubalu-1781364617.png</url>
                        <title>W Opocznie pokażą unikatowe pamiątki po mjr. „Hubalu”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55509,w-opocznie-pokaza-unikatowe-pamiatki-po-mjr-hubalu</link>
                    </image><description>Muzeum Regionalne w Opocznie zaprasza na prezentację wyjątkowych pamiątek po mjr. Henryku Dobrzańskim „Hubalu”. W programie znalazły się prelekcje historyczne i panel dyskusyjny, a wydarzenie odbędzie się w rocznicę urodzin legendarnego oficera.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Spotkanie wokół postaci mjr. „Hubala”</h2><p>W poniedziałek 22 czerwca 2026 roku o godzinie 18:00 w Muzeum Regionalnym w Opocznie odbędzie się oficjalna prezentacja pamiątek po mjr. Henryku Dobrzańskim „Hubalu” oraz po jego wuju Feliksie Drużbackim. Termin wydarzenia nie jest przypadkowy, ponieważ spotkanie zaplanowano dokładnie w <strong>129. rocznicę urodzin Henryka Dobrzańskiego</strong>. Organizatorzy zapowiadają nie tylko pokaz eksponatów, ale również część popularyzatorską i dyskusyjną skierowaną do wszystkich zainteresowanych historią regionu i losami legendarnego dowódcy.</p><p>Wydarzenie ma wyraźnie lokalny wymiar. Choć postać „Hubala” jest rozpoznawalna w skali ogólnopolskiej, to Opoczno i okolice zajmują ważne miejsce w opowieści o jego życiu, rodzinnych powiązaniach i wojennych losach pamiątek, które przetrwały do naszych czasów. To właśnie ten regionalny kontekst może okazać się jedną z największych wartości spotkania.</p><h2>W programie prelekcje i panel dyskusyjny</h2><p>Organizatorzy przygotowali kilka wystąpień poświęconych zarówno samej biografii mjr. „Hubala”, jak i mniej znanym opoczyńskim wątkom związanym z jego oddziałem oraz rodziną. O godzinie 18:00 prelekcję wygłosi Ewa Pawlus, historyk wojskowości specjalizująca się w badaniu biografii mjr. „Hubala”. Jej wystąpienie zatytułowano: <strong>„Króliki angorskie i szynszyle, czyli opoczyńskie wątki w historii oddziału ‘Hubala’”</strong>.</p><p>O 18:20 zaplanowano prelekcję Dariusza Szymanowskiego, prezesa Stowarzyszenia „Wizna 1939”, pod tytułem <strong>„Gdzie spoczywa ‘Hubal’?”</strong>. Z kolei o 18:40 głos zabierze Adam Grabowski, dyrektor Muzeum Regionalnego w Opocznie, który przedstawi temat <strong>„Historia w pamiątkach zapisana – opoczyńskie korzenie Henryka Dobrzańskiego”</strong>. Całość zakończy panel dyskusyjny przewidziany na godzinę 19:00. Jak zapowiedziano, będzie to przestrzeń również dla uczestników spotkania, którzy będą mogli zabrać głos i podzielić się własnymi refleksjami.</p><h2>Jakie eksponaty zostaną pokazane</h2><p>Największe zainteresowanie budzą przedmioty, które Muzeum Regionalne w Opocznie pozyskało w maju tego roku. Wśród nich znajdują się <strong>dwie srebrne papierośnice oraz karta wizytowa</strong>. Jedna z papierośnic była osobistą pamiątką po mjr. Henryku Dobrzańskim „Hubalu”, druga należała do jego wuja Feliksa Drużbackiego z podopoczyńskiego Zameczka.</p><p>Papierośnica „Hubala” ma pozłacane wnętrze i zawiera dedykację: „40-tka! 22 VI 1937”, a także stempel próby srebra i oznaczenie wytwórcy. Przedmiot wykonano w krakowskiej pracowni złotniczej Władysława Rogalskiego. Wieczko zdobią między innymi złoty monogram „HD”, herb Dobrzańskich „Leliwa”, krzyż Virtuti Militari, podkowa jako symbol kawaleryjski oraz motywy kojarzone ze szczęściem. Z przekazanych informacji wynika, że był to prestiżowy podarunek wręczony oficerowi z okazji czterdziestych urodzin podczas jego służby w 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie.</p><p>Szczególnie interesująca jest także droga, jaką ten przedmiot przebył. Najprawdopodobniej w 1940 roku, niedługo przed śmiercią, „Hubal” powierzył papierośnicę swojemu wujowi Feliksowi Drużbackiemu. Dzięki temu pamiątka przetrwała wojnę i okupację, a następnie pozostawała w rękach rodziny przez kolejne dziesięciolecia. To właśnie takie losy pojedynczych przedmiotów sprawiają, że muzealne eksponaty stają się nie tylko zabytkami, lecz także nośnikami pamięci rodzinnej i lokalnej.</p><h2>Wydarzenie ważne dla regionu</h2><p>W zestawie znalazły się również pamiątki po Feliksie Drużbackim, w tym luksusowa srebrna papierośnica z elementami złocenia, wykonana w warszawskim warsztacie Krupskiego i Matulewicza, oraz dobrze zachowana karta wizytowa. Zdobienia z herbem rodzinnym i monogramem „FGD” dopełniają obraz środowiska, z którego wywodziła się rodzina związana z „Hubalem”. Dla odbiorców z regionu to cenna okazja, by spojrzeć na historię nie tylko przez pryzmat wielkich wydarzeń, ale również przez materialne ślady konkretnych ludzi.</p><p>Muzeum podkreśla, że wraz z wcześniej zgromadzonymi eksponatami nowo pozyskane przedmioty mogą stworzyć <strong>jeden z największych zbiorów oryginalnych pamiątek po mjr. Henryku Dobrzańskim „Hubalu” i jego Oddziale Wydzielonym Wojska Polskiego</strong>. To pokazuje, że Opoczno konsekwentnie wzmacnia swoją pozycję jako ważne miejsce pamięci związanej z tą postacią. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i całego regionu to również sygnał, że historia najbliższych okolic nadal potrafi odkrywać nowe, cenne i autentyczne świadectwa przeszłości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Panna na Niedźwiedziu stanęła w sercu Tomaszowa. Rawicz wrócił na plac jak bohater dawnej legendy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55507,panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-sercu-tomaszowa-rawicz-wrocil-na-plac-jak-bohater-dawnej-legendy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55507,panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-sercu-tomaszowa-rawicz-wrocil-na-plac-jak-bohater-dawnej-legendy</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 13:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-sercu-tomaszowa-rawicz-wrocil-na-plac-jak-bohater-dawnej-legendy-1781349525.png</url>
                        <title>Panna na Niedźwiedziu stanęła w sercu Tomaszowa. Rawicz wrócił na plac jak bohater dawnej legendy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55507,panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-sercu-tomaszowa-rawicz-wrocil-na-plac-jak-bohater-dawnej-legendy</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki ma od teraz swój nowy, bardzo wyrazisty znak w przestrzeni miasta. W roku, w którym mija 100 lat od ustanowienia herbu Rawicz symbolem Tomaszowa Mazowieckiego, na placu Kościuszki odsłonięto pomnik Panny na Niedźwiedziu. To nie tylko rzeźba. To opowieść wykuta w materii — o rodzie Ostrowskich, miejskiej tożsamości, pamięci i o tym, że symbole żyją naprawdę dopiero wtedy, gdy mieszkańcy zaczynają się z nimi spotykać na co dzień.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Autorem pomnika jest <strong>prof. Zbigniew Dudek</strong>, pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego ceniony rzeźbiarz i pedagog Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Symbolicznego odsłonięcia dokonali wspólnie autor rzeźby, <strong>prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko</strong> oraz <strong>Konrad Borowski</strong> — pomysłodawca przedsięwzięcia. Warto mocno podkreślić: inicjatywa ustawienia w centrum miasta pomnika Panny na Niedźwiedziu narodziła się z lokalnej potrzeby upamiętnienia najważniejszego miejskiego znaku, a jej inicjatorami byli <strong>Konrad Borowski i Marcin Witko</strong>.</p><p>Uroczystość miała charakter nie tylko oficjalny, ale również artystyczny. Oprawę wydarzenia przygotował <strong>Teatr Trzcina Kariny Góry</strong>, a finałem był koncert <strong>TM Orchestra</strong> pod batutą <strong>Kamila Wrony</strong>, z gościnnym udziałem <strong>Olgi Szomańskiej</strong>. Dzięki temu odsłonięcie pomnika nie zamieniło się w chłodny urzędowy ceremoniał. Było raczej miejskim widowiskiem — czymś pomiędzy lekcją historii, teatralnym obrazem i koncertem pamięci.</p><h2>Herb, który przyszedł z legendy</h2><p>Herbem Tomaszowa Mazowieckiego jest <strong>Rawicz</strong>, herb rodu Ostrowskich — założycieli miasta. Jego przedstawienie jest jednym z najbardziej malowniczych w polskiej heraldyce: <strong>panna w czerwonej sukni i koronie, jadąca na czarnym niedźwiedziu</strong>. To motyw gotowy niemal na kadr z baśni braci Grimm, ale jego znaczenie dla Tomaszowa jest bardzo konkretne.</p><p>Według miejskiej opowieści źródła herbu prowadzą do legendy związanej z Anglią. Mowa w niej o Klotyldzie, córce króla Kanuta Wielkiego, którą zazdrosny o majątek brat miał kazać wrzucić do jamy z niedźwiedziem. Zwierzę nie zrobiło jej jednak krzywdy. Przeciwnie — pozwoliło, by na nim usiadła. Z tego niezwykłego ocalenia miał narodzić się znak panny na niedźwiedziu, później obecny w tradycji rodu Rawiczów.</p><p>Legenda legendą, ale dla Tomaszowa najważniejszy jest związek herbu z <strong>Ostrowskimi</strong>. To właśnie oni stworzyli fundamenty osady, z której wyrósł przemysłowy Tomaszów. Miasto nazwano na cześć Tomasza Ostrowskiego, a rozwój ośrodka wiąże się z działalnością Antoniego Ostrowskiego. Rawicz nie jest więc dekoracją w miejskim albumie. To znak genealogiczny Tomaszowa — jak pieczęć na dokumencie urodzenia miasta.</p><h2>Rok 1926: gdy Tomaszów wybrał swój znak</h2><p>Choć Tomaszów Mazowiecki uzyskał prawa miejskie w XIX wieku, herb Rawicz stał się oficjalnym symbolem miasta dopiero w 1926 roku. To ważny szczegół, bo pokazuje, że miejska tożsamość nie zawsze rodzi się od razu. Czasem dojrzewa przez dekady, jak stara fotografia wywoływana powoli w ciemni.</p><p>W okresie międzywojennym, gdy miasto budowało swoją administracyjną i symboliczną powagę, pojawiła się potrzeba ustanowienia herbu. Pierwsze pomysły miały nawiązywać do przemysłowego, włókienniczego charakteru Tomaszowa, ale nie zdobyły uznania. Ostatecznie zwrócono się ku historii założycieli. Jan Krystyn hr. Ostrowski wyraził zgodę, by rodowy herb Ostrowskich — Rawa, czyli Rawicz — stał się herbem Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>W ten sposób <strong>Panna na Niedźwiedziu</strong> weszła do miejskiej codzienności: na pieczęcie, dokumenty, flagę, urzędowe znaki, a teraz także w przestrzeń publiczną. Przez sto lat była przede wszystkim obrazem. Od teraz jest także obecnością.</p><h2>Pomnik w centrum miasta. Symbol wychodzi z tarczy herbowej</h2><p>Postawienie pomnika w samym sercu Tomaszowa Mazowieckiego ma wymiar większy niż tylko estetyczny. Plac Kościuszki jest miejską sceną, przez którą codziennie przechodzą mieszkańcy. To tutaj historia przestaje być zamknięta w gablotach muzealnych, a zaczyna funkcjonować w rytmie kawiarni, spacerów, spotkań, rozmów i codziennych pośpiechów.</p><p>Pomnik Panny na Niedźwiedziu działa jak znak rozpoznawczy. Może stać się jednym z tych punktów, przy których umawiają się ludzie, zatrzymują turyści, robią zdjęcia dzieci, a starsi mieszkańcy opowiadają młodszym: „wiesz, skąd to się wzięło?”. Każde miasto potrzebuje takich miejsc. Nie tylko ulic, parkingów i urzędów, ale również symboli, które nadają przestrzeni duszę.</p><p>W polskich miastach podobne realizacje często z czasem stają się lokalnymi ikonami. Łódź ma swój pomnik Misia Uszatka i ławeczkę Tuwima, Wrocław ma krasnale, Toruń — pomnik Kopernika i piernikowy mit, a Warszawa Syrenkę. Tomaszów nie musi kopiować żadnego z tych przykładów. Ma własną opowieść — bardziej surową, heraldyczną, baśniową, trochę jak z pogranicza „Pieśni o Nibelungach” i dawnego herbarza. Panna i niedźwiedź wystarczą, jeśli miasto dobrze opowie ich historię.</p><h2>Prof. Zbigniew Dudek — tomaszowianin, który nadał symbolowi formę</h2><p>Nie bez znaczenia jest fakt, że autorem pomnika jest <strong>prof. Zbigniew Dudek</strong>, artysta związany z Tomaszowem Mazowieckim. To dodaje całemu przedsięwzięciu szczególnej wartości. Symbol miasta nie został potraktowany jak anonimowe zamówienie katalogowe. Otrzymał formę od twórcy, który zna ciężar lokalnego znaku i potrafi przełożyć go na język rzeźby.</p><p>Dudek jest rzeźbiarzem, pedagogiem, artystą związanym z łódzką Akademią Sztuk Pięknych. Jego dorobek obejmuje rzeźbę, obiekt i działania przestrzenne. W przypadku Panny na Niedźwiedziu musiał zmierzyć się z zadaniem trudnym: jak przenieść herb, czyli znak płaski, symboliczny i przez lata powielany w dokumentach, w trzeci wymiar? Jak sprawić, by nie był jedynie powiększoną ilustracją, lecz samodzielnym dziełem w przestrzeni miasta?</p><p>Właśnie tu zaczyna się najciekawsza część tej historii. Pomnik jest czymś więcej niż „herbem ustawionym na cokole”. To próba wydobycia z miejskiego znaku jego teatralności, ruchu i napięcia. Bo przecież w tym przedstawieniu jest wszystko: kobieca postać, zwierzę, legenda o ocaleniu, władza, lęk i triumf. Niedźwiedź, który miał być zagrożeniem, staje się nośnikiem. Dzikość zostaje oswojona. Chaos zamienia się w symbol.</p><h2>Inicjatywa, która dojrzewała kilka lat</h2><p>Pomysł budowy pomnika Panny na Niedźwiedziu pojawiał się w debacie publicznej już wcześniej. Mówiło się o nim jako o formie uhonorowania herbu miasta i stworzenia charakterystycznego punktu w centrum Tomaszowa. W 2022 roku inicjatywę takiego upamiętnienia przedstawił radny <strong>Konrad Borowski</strong>. Z czasem koncepcja nabrała realnych kształtów, a samorząd miejski pod kierownictwem prezydenta <strong>Marcina Witko</strong> doprowadził przedsięwzięcie do finału.</p><p>To ważne, bo w lokalnej polityce i samorządzie wiele pomysłów kończy życie na etapie interpelacji, wizualizacji albo pobożnych życzeń. Tu stało się inaczej. Idea przeszła drogę od propozycji do realizacji. Od rozmowy — do rzeźby. Od symbolu na papierze — do obiektu, który można zobaczyć, obejść i zapamiętać.</p><h2>Prawo, pamięć i odpowiedzialność za symbole</h2><p>Wznoszenie pomników oraz sprawy dotyczące herbu gminy nie są wyłącznie kwestią gustu czy jednorazowej decyzji. To obszar, w którym samorząd działa w ramach prawa. Ustawa o samorządzie gminnym wskazuje, że do właściwości rady gminy należy podejmowanie uchwał m.in. w sprawach herbu gminy oraz wznoszenia pomników. Takie decyzje mają więc charakter publiczny i symboliczny zarazem.</p><p>To dobrze. Pomniki w przestrzeni miejskiej nie są neutralne. Każdy z nich coś mówi — o wartościach, pamięci, ambicjach wspólnoty. Jedne budzą spory, inne przechodzą niezauważone, jeszcze inne z czasem wrastają w krajobraz tak mocno, że trudno wyobrazić sobie miasto bez nich. Panna na Niedźwiedziu ma szansę należeć do tej ostatniej kategorii.</p><h2>Tomaszów opowiada siebie na nowo</h2><p>Największą siłą tej inicjatywy jest to, że łączy kilka porządków naraz. Jest tu historia rodu Ostrowskich, międzywojenna decyzja o przyjęciu herbu, legenda o Klotyldzie, współczesna samorządowa inicjatywa, praca artysty i żywa obecność mieszkańców. To rzadki moment, gdy lokalna opowieść składa się w całość niemal jak dobrze poprowadzona partytura.</p><p>Można powiedzieć, że Tomaszów Mazowiecki dopisał właśnie nowy rozdział do swojej ikonografii. Nie przez zmianę herbu, nie przez zerwanie z tradycją, ale przez wydobycie jej z urzędowej płaszczyzny i postawienie tam, gdzie bije codzienne serce miasta.</p><p>Panna na Niedźwiedziu wróciła więc do Tomaszowa nie jako muzealny rekwizyt, lecz jako znak wspólnoty. Trochę baśniowy, trochę dumny, trochę tajemniczy. Taki, który przypomina, że miasto bez symboli jest tylko zbiorem adresów. A miasto, które potrafi swoje symbole rozumieć i pokazywać — zaczyna opowiadać samo siebie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Amerykańskie wojska w Polsce. Rząd szykuje infrastrukturę, logistykę i pieniądze przed rozmowami w Waszyngtonie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55506,amerykanskie-wojska-w-polsce-rzad-szykuje-infrastrukture-logistyke-i-pieniadze-przed-rozmowami-w-waszyngtonie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55506,amerykanskie-wojska-w-polsce-rzad-szykuje-infrastrukture-logistyke-i-pieniadze-przed-rozmowami-w-waszyngtonie</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 12:01:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-amerykanskie-wojska-w-polsce-rzad-szykuje-infrastrukture-logistyke-i-pieniadze-przed-rozmowami-w-w-1781345261.png</url>
                        <title>Amerykańskie wojska w Polsce. Rząd szykuje infrastrukturę, logistykę i pieniądze przed rozmowami w Waszyngtonie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55506,amerykanskie-wojska-w-polsce-rzad-szykuje-infrastrukture-logistyke-i-pieniadze-przed-rozmowami-w-waszyngtonie</link>
                    </image><description>Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się przygotowaniami do możliwej zwiększonej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Chodzi o miejsca, infrastrukturę, logistykę i finansowanie. Sprawa nabiera politycznej temperatury przed wizytą prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie, gdzie jednym z kluczowych tematów ma być bezpieczeństwo Polski i stała obecność żołnierzy USA.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie jest już wyłącznie dyplomatyczna rozmowa przy flagach, uściskach dłoni i kamerach ustawionych jak reflektory na planie filmu politycznego. W tle są konkretne decyzje: koszary, lotniska, drogi dojazdowe, magazyny, zabezpieczenie logistyczne, pieniądze i pytanie, które od lat wraca w polskiej debacie jak refren z płyty odtwarzanej w niespokojnych czasach: <strong>czy obecność wojsk amerykańskich w Polsce będzie trwała, większa i bardziej zakorzeniona?</strong></p><p>Premier Donald Tusk, pytany w sobotę przez dziennikarzy w Łomży o wizytę prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych, zadeklarował, że życzy głowie państwa powodzenia. Jednocześnie poinformował, że na wniosek ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza <strong>Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego</strong> we wtorek rano zajmie się przygotowaniami pod kątem obecności wojsk USA w Polsce.</p><p>— Bardzo chcemy, żeby Polska była konkretnie, precyzyjnie przygotowana do zapowiedzi, jaką usłyszeliśmy od prezydenta Trumpa — powiedział premier.</p><h2>Polska chce być gotowa, zanim zapadną decyzje</h2><p>Jak wynika ze słów szefa rządu, prace mają dotyczyć przygotowania <strong>miejsc, infrastruktury, logistyki i pieniędzy</strong>. W praktyce oznacza to przejście z poziomu politycznej deklaracji na poziom państwowej układanki, w której każdy element ma znaczenie: od zdolności przyjęcia żołnierzy, przez zaplecze techniczne, po transport sprzętu i współpracę z samorządami.</p><p>To szczególnie ważne dla regionów położonych w centralnej Polsce, w tym dla województwa łódzkiego. Tomaszów Mazowiecki nie leży na politycznej mapie Waszyngtonu, ale leży na realnej mapie bezpieczeństwa kraju — między ważnymi szlakami komunikacyjnymi, niedaleko dużych węzłów logistycznych, w regionie, który w razie kryzysu może mieć znaczenie transportowe, zapleczowe i organizacyjne. Współczesne bezpieczeństwo nie kończy się na granicy państwa. Zaczyna się także przy drogach, mostach, bocznicach kolejowych, magazynach, stacjach paliw i szpitalach.</p><h2>Wizyta prezydenta Nawrockiego w USA</h2><p>Prezydent Karol Nawrocki udaje się w niedzielę do Waszyngtonu na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa. W programie wizyty znalazł się m.in. udział w gali mieszanych sztuk walki UFC Freedom 250, organizowanej w Białym Domu z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych i w dzień urodzin amerykańskiego prezydenta.</p><p>Premier Tusk odniósł się do tego z charakterystyczną ironią, apelując, by prezydent „nie dał się zaciągnąć do klatki”. Polityczny żart ma jednak bardzo poważne tło. Wizyta Nawrockiego ma dotyczyć przede wszystkim <strong>bezpieczeństwa, stosunków dwustronnych, współpracy energetycznej i gospodarczej</strong>, a przede wszystkim — obecności amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski.</p><p>Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz zapowiadał, że rozmowy w Waszyngtonie obejmą najważniejsze kwestie polskiego bezpieczeństwa, w tym temat stałej obecności wojsk USA.</p><h2>Stała baza USA w Polsce? MON złożył propozycję</h2><p>Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz informował wcześniej, że przekazał sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi oficjalną propozycję utworzenia <strong>nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce</strong>.</p><p>To kolejny etap dyskusji, która toczy się od lat. Polska po rosyjskiej agresji na Ukrainę stała się jednym z kluczowych państw wschodniej flanki NATO. Obecność wojsk USA ma nie tylko wymiar wojskowy, ale również psychologiczny i polityczny. To sygnał odstraszania wysłany w stronę Moskwy: atak na Polskę nie byłby konfliktem lokalnym, lecz uderzeniem w państwo sojusznicze, na którego terytorium znajdują się siły największego mocarstwa NATO.</p><p>Donald Trump miał zapowiedzieć wysłanie do Polski kolejnych 5 tysięcy żołnierzy. Jak podkreślał, decyzja ta miała być związana z relacjami z prezydentem Karolem Nawrockim, którego wsparł przed wyborami w 2025 roku.</p><h2>Bezpieczeństwo nie jest abstrakcją</h2><p>W polskim prawie sprawy obecności wojsk obcych nie są pozostawione politycznej improwizacji. Reguluje je ustawa o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Określa ona m.in. zasady pobytu, przemieszczania się oraz udzielania pomocy wojskom sojuszniczym i organizacjom międzynarodowym.</p><p>Z kolei Konstytucja RP w art. 26 wskazuje, że Siły Zbrojne służą ochronie niepodległości państwa, niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności granic. To zapis krótki, ale w obecnej sytuacji geopolitycznej brzmi jak polityczny dzwon alarmowy.</p><p>Od 2022 roku, czyli od pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę, Polska żyje w zupełnie innym rytmie bezpieczeństwa. Słowa „wojsko”, „logistyka”, „NATO”, „obrona cywilna” czy „infrastruktura krytyczna” przestały należeć wyłącznie do języka sztabowców. Stały się częścią codziennego słownika mieszkańców miast i powiatów.</p><h2>Co to może oznaczać dla Polski lokalnej?</h2><p>Choć decyzje zapadają w Warszawie i Waszyngtonie, ich skutki mogą być odczuwalne w wielu regionach. Większa obecność wojsk sojuszniczych to nie tylko żołnierze i sprzęt. To również inwestycje infrastrukturalne, modernizacja dróg, rozwój zaplecza logistycznego, większe znaczenie kolei, lotnisk, magazynów i systemów zabezpieczenia.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego temat może wydawać się odległy, ale tylko pozornie. Centralna Polska odgrywa ważną rolę jako zaplecze transportowe i logistyczne kraju. W razie zwiększonej obecności wojsk sojuszniczych znaczenie będą miały nie tylko wielkie bazy, ale również mniejsze elementy sieci: drogi krajowe, linie kolejowe, tereny przemysłowe, służby ratownicze, energetyka i administracja lokalna.</p><p>Bezpieczeństwo państwa przypomina dobrze skomponowaną orkiestrę. Na pierwszym planie widać dyrygentów i solistów, ale bez sekcji rytmicznej — tej lokalnej, infrastrukturalnej, codziennej — nawet największa partytura może się rozsypać.</p><h2>Polityka ponad podziałami?</h2><p>Premier Tusk zapowiedział, że liczy na to, iż prezydent Nawrocki przypomni Donaldowi Trumpowi jego obietnicę dotyczącą zwiększenia obecności wojsk USA w Polsce. W tej sprawie rząd i prezydent, mimo politycznych różnic, mogą być skazani na współpracę.</p><p>I dobrze. Są momenty, w których państwo nie może zachowywać się jak scena niekończącego się politycznego pojedynku. W sprawach bezpieczeństwa liczy się chłodna kalkulacja, przewidywalność i ciągłość. Amerykańscy żołnierze w Polsce to nie temat na partyjną przepychankę, ale element architektury bezpieczeństwa całego regionu.</p><p>We wtorek Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego ma zająć się przygotowaniami. Wizyta prezydenta w Waszyngtonie ma nadać sprawie dyplomatyczny ciężar. A Polska — jak wynika z deklaracji premiera — chce pokazać, że nie tylko czeka na decyzje, ale potrafi przygotować dla nich konkretne miejsce na mapie.</p><p>Bo w polityce bezpieczeństwa, jak w dobrym thrillerze Johna le Carré, najważniejsze często dzieje się nie w błysku fleszy, lecz w dokumentach, planach, korytarzach i decyzjach, które wcześniej ktoś musiał starannie przygotować.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Marty McFly i Doktor Brown powracają. Kultowy „Powrót do przyszłości II” znów na wielkim ekranie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55505,marty-mcfly-i-doktor-brown-powracaja-kultowy-powrot-do-przyszlosci-ii-znow-na-wielkim-ekranie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55505,marty-mcfly-i-doktor-brown-powracaja-kultowy-powrot-do-przyszlosci-ii-znow-na-wielkim-ekranie</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 11:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-marty-mcfly-i-doktor-brown-powracaja-kultowy-powrot-do-przyszlosci-ii-znow-na-wielkim-ekranie-1781344554.png</url>
                        <title>Marty McFly i Doktor Brown powracają. Kultowy „Powrót do przyszłości II” znów na wielkim ekranie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55505,marty-mcfly-i-doktor-brown-powracaja-kultowy-powrot-do-przyszlosci-ii-znow-na-wielkim-ekranie</link>
                    </image><description>Są filmy, które się nie starzeją. Są jak riff gitary z utworu, który po pierwszych sekundach rozpoznają całe pokolenia. Jak cytat z kina, który wraca w rozmowach, memach, wspomnieniach i dziecięcych marzeniach o maszynie czasu. „Powrót do przyszłości II” należy właśnie do tej kategorii. To nie jest zwykła kontynuacja. To popkulturowy wehikuł, który od lat zabiera widzów tam, gdzie kino przygodowe spotyka się z komedią, science fiction i czystą radością oglądania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong> widzowie będą mogli ponownie zobaczyć na dużym ekranie film, w którym <strong>Marty McFly</strong> i ekscentryczny <strong>Doktor Emmett Brown</strong> znów wskakują do DeLoreana. Tym razem celem podróży jest przyszłość. Trzeba uchronić dzieci Marty’ego przed niebezpieczeństwem, ale — jak to zwykle bywa z igraniem z czasem — jedna decyzja pociąga za sobą kolejne, a drobna zmiana potrafi wywrócić całą historię do góry nogami.</p><h2>DeLorean rusza. Przyszłość nie będzie spokojna</h2><p>W drugiej części kultowej serii Roberta Zemeckisa podróże w czasie stają się jeszcze bardziej szalone. Marty i Doktor Brown muszą wykonywać kolejne skoki między epokami, próbując naprawić skutki własnych działań. To film szybszy, bardziej przewrotny i bardziej ryzykowny niż pierwsza część, ale wciąż zachowujący ten sam urok: błyskotliwy humor, przygodowe tempo i bohaterów, których trudno nie lubić.</p><p><strong>„Powrót do przyszłości II”</strong> jest jak dobrze nakręcony zegarek — każdy element ma tu znaczenie. Alternatywna rzeczywistość, konsekwencje pozornie niewinnych decyzji, paradoksy czasu i charakterystyczny dla lat 80. optymizm technologiczny tworzą widowisko, które po latach nadal działa. A może nawet działa mocniej, bo dzisiejszy widz patrzy na film także jak na kapsułę czasu: z obrazem przyszłości, który sam stał się częścią przeszłości.</p><h2>Helios RePlay, czyli klasyka tam, gdzie brzmi najlepiej</h2><p>Cykl <strong>Helios RePlay</strong> powstał po to, by przypominać filmy, które zapisały się w historii kina i zbiorowej wyobraźni. To propozycja dla tych, którzy chcą wrócić do ulubionych tytułów, ale także dla młodszych widzów, którzy znają je dotąd głównie z telewizji, streamingu albo opowieści starszych kinomanów.</p><p>Organizatorzy podkreślają, że chodzi o spotkanie z filmami w miejscu, dla którego zostały stworzone — <strong>na wielkim ekranie, z kinowym dźwiękiem i wspólną reakcją sali</strong>. Bo są produkcje, które w domu ogląda się dobrze, ale w kinie oddychają pełną piersią. „Powrót do przyszłości II” zdecydowanie jest jedną z nich.</p><p>To także przypomnienie, że kino popularne potrafi być czymś więcej niż rozrywką na jeden wieczór. Potrafi budować wspólny język. Marty, Doktor Brown, DeLorean, deskorolka, kamizelka, piorun i słynne filmowe tempo — wszystko to od dawna należy do kulturowego alfabetu kilku pokoleń.</p><h2>Seans dla fanów i dla tych, którzy dopiero wsiądą do DeLoreana</h2><p>Na seans warto wybrać się zarówno z sentymentu, jak i z czystej ciekawości. Ci, którzy pamiętają pierwsze spotkania z serią, dostaną szansę powrotu do świata, w którym przygoda zaczyna się od szalonego pomysłu i nie kończy się nawet wtedy, gdy czas zaczyna płatać figle. Młodsi widzowie mogą zaś odkryć, dlaczego historia Marty’ego McFly’a i Doktora Browna do dziś jest cytowana, parodiowana i kochana.</p><p><strong>„Powrót do przyszłości II”</strong> to film, który przypomina, że kino najlepiej działa wtedy, gdy pozwala nam na chwilę uwierzyć w niemożliwe. Że przyszłość można naprawić, przeszłość trzeba traktować ostrożnie, a teraźniejszość — jak mawiałby Doktor Brown — bywa tylko przystankiem między jednym błyskiem energii a drugim.</p><h2>Informacja dla widzów</h2><p>Seanse filmu <strong>„Powrót do przyszłości II”</strong> w ramach <strong>Helios RePlay</strong> zaplanowano na <strong>20 i 25 czerwca</strong>. Bilety dostępne są za pośrednictwem strony sieci Helios.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Farbiarska 9/11 po wielkiej zmianie. Budynek odzyskał dawny blask]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 10:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask-1781341920.png</url>
                        <title>Farbiarska 9/11 po wielkiej zmianie. Budynek odzyskał dawny blask</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</link>
                    </image><description>Są remonty, które widać od razu — świeża elewacja, nowe okna, uporządkowana bryła budynku. Są też takie, które czuje się dopiero po wejściu do środka: w cieple mieszkania, w czystszym powietrzu, w mniejszym zużyciu energii i w świadomości, że z kominów nie będzie już unosił się dym z dawnych pieców. Przy ulicy Farbiarskiej 9/11 w Tomaszowie Mazowieckim zakończyła się właśnie inwestycja, która łączy jedno i drugie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W maju 2026 roku sfinalizowano <strong>kompleksową termomodernizację budynku mieszkalnego wielorodzinnego</strong>. Obiekt nie tylko odzyskał estetyczny wygląd, ale przede wszystkim przestał być budynkiem ogrzewanym paliwem stałym. Dotychczasowe piece i kotły węglowe zastąpiono <strong>wysokosprawnymi, niskoemisyjnymi dwufunkcyjnymi kotłami gazowymi</strong>.</p><p>To zmiana ważna nie tylko dla mieszkańców tego adresu, ale również dla najbliższego otoczenia. W praktyce oznacza większy komfort życia, poprawę efektywności energetycznej i ograniczenie lokalnej emisji zanieczyszczeń — tej, która zimą najbardziej daje się we znaki w gęstej zabudowie miasta.</p><h3>Co wykonano przy Farbiarskiej?</h3><p>Zakres prac był szeroki i obejmował nie kosmetykę, ale gruntowną modernizację budynku. W ramach inwestycji wykonano m.in. <strong>kompleksową modernizację termiczną przegród zewnętrznych</strong>, wymieniono <strong>stolarkę okienną i drzwiową</strong>, przeprowadzono <strong>remont kominów</strong>, wymieniono <strong>piony wodno-kanalizacyjne</strong> oraz <strong>przyłącze wody</strong>.</p><p>Ważną częścią zadania było również wykonanie <strong>instalacji gazu ziemnego</strong>, instalacji centralnego ogrzewania w lokalach, a także montaż kominów wentylacyjnych i spalinowych.</p><p>To właśnie takie prace decydują o tym, czy budynek tylko „ładnie wygląda”, czy naprawdę zmienia swój standard techniczny. W tym przypadku mówimy o modernizacji, która dotyka podstaw codziennego funkcjonowania mieszkańców — ogrzewania, wentylacji, instalacji i bezpieczeństwa.</p><h3>Prawie 2,1 mln zł na modernizację</h3><p>Wartość robót wyniosła łącznie <strong>prawie 2,1 mln zł</strong>. Zadanie zostało wsparte środkami z <strong>premii MZG</strong> w wysokości <strong>1 546 705,48 zł</strong>, a następnie zwiększone o <strong>488 067,54 zł grantu MZG</strong>.</p><p>Premia MZG i grant MZG są elementami wsparcia kierowanego na poprawę stanu technicznego mieszkaniowego zasobu gmin. Bank Gospodarstwa Krajowego wskazuje, że grant MZG może przysługiwać wraz z premią, jeżeli spełniony zostanie dodatkowy warunek dotyczący źródła ciepła lub energii w budynku; grant ten stanowi 30 proc. kosztów netto inwestycji. Program TERMO, w ramach którego funkcjonują różne formy premii i grantów, ma służyć poprawie efektywności energetycznej budynków oraz zwiększeniu wykorzystania nowoczesnych źródeł energii.</p><p>W 2026 roku rząd zapowiadał 331 mln zł z budżetu państwa na poprawę stanu technicznego budynków mieszkalnych, a wnioski o wsparcie w ramach Programu TERMO można składać do Banku Gospodarstwa Krajowego.</p><h3>Kto wykonał prace?</h3><p>Prace termomodernizacyjne i budowlane przy budynku wykonała firma <strong>Z.B.H. Cefarh Kazimierz Cieślak</strong>. Za roboty sanitarne odpowiadał <strong>Zakład Hydrauliczny Jacek Czuber</strong>.</p><p>Informacja o postępowaniu dotyczącym termomodernizacji budynku przy ul. Farbiarskiej 9/11 pojawiała się wcześniej w dokumentach zamówieniowych związanych z Tomaszowskim Towarzystwem Budownictwa Społecznego.</p><h3>To nie tylko remont. To zmiana cywilizacyjna</h3><p>W mieście takim jak Tomaszów Mazowiecki podobne inwestycje mają znaczenie większe niż sama poprawa estetyki jednej kamienicy czy jednego budynku wielorodzinnego. Przez lata wiele starszych obiektów mieszkalnych funkcjonowało jak bohaterowie czarno-białego filmu: solidne, ale zmęczone czasem, z instalacjami pamiętającymi inną epokę i ogrzewaniem, które coraz mniej pasuje do współczesnych standardów.</p><p><strong>Termomodernizacja przy Farbiarskiej 9/11</strong> jest więc częścią szerszej opowieści o mieście, które krok po kroku porządkuje swój mieszkaniowy krwiobieg. Mniej dymu, lepsza izolacja, nowoczesne ogrzewanie, niższe straty energii — to brzmi technicznie, ale w gruncie rzeczy dotyczy spraw najbardziej zwyczajnych: ciepła w mieszkaniu, rachunków, zdrowia i jakości powietrza, którym oddychają mieszkańcy.</p><p>Farbiarska 9/11 dostała drugie życie. I dobrze, bo stare budynki — jak stare piosenki Niemena czy kadry z filmów Wajdy — nie muszą znikać z miejskiego pejzażu. Trzeba im tylko czasem dać nową energię.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[EKF 2026: Alior Bank jest gotowy na wspieranie suwerenności polskiej gospodarki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55503,ekf-2026-alior-bank-jest-gotowy-na-wspieranie-suwerennosci-polskiej-gospodarki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55503,ekf-2026-alior-bank-jest-gotowy-na-wspieranie-suwerennosci-polskiej-gospodarki</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 10:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ekf-2026-alior-bank-jest-gotowy-na-wspieranie-suwerennosci-polskiej-gospodarki-1781338418.jpg</url>
                        <title>EKF 2026: Alior Bank jest gotowy na wspieranie suwerenności polskiej gospodarki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55503,ekf-2026-alior-bank-jest-gotowy-na-wspieranie-suwerennosci-polskiej-gospodarki</link>
                    </image><description>Alior Bank jest gotowy na wspieranie suwerenności polskiej gospodarki, polskich przedsiębiorców oraz krajowego biznesu w tym, aby nie tylko rozwijał się w Polsce, ale był również gotów do ekspansji zagranicznej - zapowiedział Wojciech Przybył, wiceprezes zarządu Alior Bank podczas 16. Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Prezes Wojciech Przybył uczestniczył w debacie „Local content w sektorze finansowym - między suwerennością a efektywnością”. Local content oznacza „zawartość lokalną” - w kontekście biznesowym i gospodarczym odnosi się to do stopnia, w jakim produkty, usługi, materiały lub pracownicy pochodzą z rynku krajowego lub danego regionu.</p><p>„Problematyka local content i korzyści, które z niego wynikają, nie zaczynają się jednak, ani nie kończą na sektorze bankowym. To jest rola przedsiębiorstw, to jest rola poszczególnych podmiotów - państwowych, ale również prywatnych” - powiedział podczas debaty prezes Przybył.</p><figure class="media"><oembed url="https://youtu.be/Hn9A2bhW7KU"></oembed></figure><p>Dodał, że celem local content nie jest tworzenie „gospodarki obiegu zamkniętego”, ale kluczem do sukcesu jest to, na co pozyskane pieniądze będą dalej wykorzystywane.&nbsp;</p><p>„Jeżeli to będzie tylko podnoszenie marży, aby zwiększyć zyski, to nie wpłynie na podniesienie stabilności systemu i przede wszystkim na podniesienie konkurencyjności polskiej gospodarki. Nasze rozumienie local content jest takie, że jest to pewien mechanizm, który ma powodować, że dzięki zwiększonemu udziałowi podmiotów krajowych będą one mogły podnieść swoją konkurencyjność, zwiększyć inwestycje w rozwój technologiczny oraz w innowacyjność” - powiedział prezes Przybył.</p><p>Według niego, jeżeli będziemy mieli w polskim obrocie gospodarczym więcej podmiotów, które będą bazowały na wysokich technologiach, na wysokiej innowacyjności, to będzie element podnoszący stabilność systemu.</p><p>„Banki z całą pewnością będą wspierały polskie inicjatywy i polskich przedsiębiorców, aby inwestować w swój rozwój, podnoszenie pozycji tak na rynku lokalnym, jak i międzynarodowym” - ocenił wiceprezes zarządu Alior Bank.</p><p>Wskazał, że polski sektor bankowy jest jednym z trzech głównych sektorów, które dużo inwestują w AI, w podnoszenie kompetencji w zakresie budowania rozwiązań w oparciu o sztuczną inteligencję.&nbsp;</p><p>Gospodarzem debaty „Local content w sektorze finansowym - między suwerennością a efektywnością” była redakcja PAP Biznes, a partnerami Alior Bank i Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. Wzięli w niej udział także: Ilona Wołyniec, dyrektor Pionu Relacji z Klientami Strategicznymi i Finansowania Projektów PKO BP; dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich; prof. Lech Kurkliński z Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji, Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH i Krzysztof Telega, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.</p><p>W Sopocie odbył się 16. Europejski Kongres Finansowy: jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń gospodarczych w UE i platforma debaty na temat stabilności europejskiego oraz polskiego systemu finansowego, a także miejsce wypracowania rekomendacji działań w kierunku osiągnięcia stabilnego, zrównoważonego rozwoju. Uczestnikami EKF są prezesi wiodących instytucji finansowych, polscy i zagraniczni politycy kształtujący politykę gospodarczą, uznani makroekonomiści i menedżerowie najwyższych szczebli z sektorów bankowości i rynku kapitałowego, ubezpieczeń, konsultingowego i prawnego, innowacji i IT, a także eksperci ze środowisk naukowych.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[IMGW ostrzega przed burzami. Alert obejmuje także Tomaszów Mazowiecki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55502,imgw-ostrzega-przed-burzami-alert-obejmuje-takze-tomaszow-mazowiecki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55502,imgw-ostrzega-przed-burzami-alert-obejmuje-takze-tomaszow-mazowiecki</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 10:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-imgw-ostrzega-przed-burzami-alert-obejmuje-takze-tomaszow-mazowiecki-1781337925.png</url>
                        <title>IMGW ostrzega przed burzami. Alert obejmuje także Tomaszów Mazowiecki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55502,imgw-ostrzega-przed-burzami-alert-obejmuje-takze-tomaszow-mazowiecki</link>
                    </image><description>Sobota, 13 czerwca, może przynieść pogodowy zwrot akcji jak z dobrze znanego letniego scenariusza: najpierw spokojne niebo, potem ciemniejszy horyzont, narastający wiatr i burza, która potrafi w kilka minut zamienić zwykłe popołudnie w nerwowe oczekiwanie przy oknie. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia I stopnia przed burzami dla znacznej części kraju, w tym dla województwa łódzkiego. Alert obejmuje również Tomaszów Mazowiecki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Według aktualnego komunikatu pogodowego dla Tomaszowa Mazowieckiego <strong>żółte ostrzeżenie przed burzami obowiązuje w sobotę od godz. 12:00 do 23:00</strong>. Miejscami burzom mogą towarzyszyć <strong>opady deszczu do 20 mm</strong>, <strong>porywy wiatru do 75 km/h</strong> oraz lokalny grad. IMGW zaznacza również, że silniejsze porywy mogą pojawiać się szczególnie pod wieczór — nie tylko podczas samych burz, ale także przy opadach przelotnych.</p><h3>Żółty alert: to nie panika, ale sygnał ostrzegawczy</h3><p><strong>Ostrzeżenie meteorologiczne I stopnia</strong> jest najniższym poziomem w trzystopniowej skali IMGW, ale nie należy go lekceważyć. Oznacza warunki sprzyjające wystąpieniu zjawisk, które mogą powodować szkody materialne i zagrożenie dla zdrowia. W praktyce chodzi o sytuacje, w których nagły podmuch wiatru może łamać gałęzie, przewracać lekkie przedmioty na balkonach i posesjach, a intensywny deszcz szybko pogarszać warunki na drogach.</p><p>IMGW prowadzi obecnie ostrzeżenia na mapach z dokładniejszym podziałem, także według granic powiatów, co pozwala mieszkańcom sprawdzać komunikaty nie tylko dla województwa, ale dla konkretnego obszaru. Aktualne ostrzeżenia i mapy burzowe publikowane są w serwisie pogodowym IMGW.</p><h3>Na co uważać w Tomaszowie i okolicach?</h3><p>W powiecie tomaszowskim szczególną ostrożność powinni zachować kierowcy, rowerzyści i osoby planujące popołudniowe spacery nad Pilicą, w rejonie Niebieskich Źródeł, Zalewu Sulejowskiego czy terenów leśnych. Burza w mieście bywa uciążliwa, ale nad wodą i pod drzewami staje się realnym zagrożeniem.</p><p>Warto zabezpieczyć przedmioty na balkonach i podwórkach, nie parkować samochodów pod starymi drzewami, a podczas burzy unikać otwartych przestrzeni. Kierowcy powinni pamiętać, że przy gwałtownych opadach widoczność spada błyskawicznie, a droga hamowania na mokrej nawierzchni wydłuża się tak samo bezlitośnie jak finałowa scena w filmie katastroficznym.</p><h3>Burze przejdą po południu i wieczorem</h3><p>Prognoza godzinowa dla Tomaszowa Mazowieckiego wskazuje na wzrost zachmurzenia i możliwość przelotnych opadów po południu oraz wieczorem. Temperatura w najcieplejszym momencie dnia ma sięgnąć około <strong>21 stopni Celsjusza</strong>, a później stopniowo spadać.</p><p>Największa ostrożność potrzebna będzie między popołudniem a późnym wieczorem. Letnia burza ma w sobie coś z krótkiego, ostrego solo gitarowego: pojawia się nagle, robi hałas, zostawia ślady i odchodzi, zanim wszyscy zdążą zareagować. Dlatego lepiej przygotować się wcześniej niż później liczyć szkody.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[13 czerwca: od Smoleńska i Rokitnej po V1, Solidarność Walczącą i pierwsze eurowybory]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55501,13-czerwca-od-smolenska-i-rokitnej-po-v1-solidarnosc-walczaca-i-pierwsze-eurowybory</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55501,13-czerwca-od-smolenska-i-rokitnej-po-v1-solidarnosc-walczaca-i-pierwsze-eurowybory</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 09:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-13-czerwca-od-smolenska-i-rokitnej-po-v1-solidarnosc-walczaca-i-pierwsze-eurowybory-1781336240.png</url>
                        <title>13 czerwca: od Smoleńska i Rokitnej po V1, Solidarność Walczącą i pierwsze eurowybory</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55501,13-czerwca-od-smolenska-i-rokitnej-po-v1-solidarnosc-walczaca-i-pierwsze-eurowybory</link>
                    </image><description>Sprawdziłem najważniejsze punkty. Jedna rzecz wymaga poprawki przed publikacją: Bronisław Baczko zmarł 29 sierpnia 2016 roku w Genewie, nie w 2026 roku. To warto poprawić, bo inaczej czytelnik od razu złapie tekst za gardło. Źródła potwierdzają też datę pierwszych polskich wyborów do Parlamentu Europejskiego — 13 czerwca 2004 r., 54 mandaty i bardzo niską frekwencję — oraz dzisiejszy kontekst Komisji Weneckiej i powrotu kolei do Łomży.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziś jest <strong>sobota, 13 czerwca 2026 roku</strong>, sto sześćdziesiąty czwarty dzień roku. Do końca roku pozostało 201 dni. Słońce wzeszło o godz. 04.14, a zajdzie o godz. 20.56. Imieniny obchodzą: <strong>Grzegorz, Olga, Tobiasz, Gerard, Herman, Gracja, Antoni oraz Lucjan</strong>.</p><p>Są takie daty, które nie mieszczą się w jednej rubryce kalendarza. <strong>13 czerwca</strong> prowadzi nas przez mury Smoleńska, pola Rokitnej, Londyn pod ostrzałem niemieckich pocisków V1, podziemny druk „Solidarności Walczącej” i pierwsze polskie wybory do Parlamentu Europejskiego. A potem, jakby historia chciała złapać oddech, przenosi nas na scenę: do świata Michała Bajora, Antoniny Krzysztoń, Kasi Kowalskiej, Anity Lipnickiej, Benny’ego Goodmana i Alanis Morissette.</p><p>To data, w której słychać i szablę, i klarinet. I może właśnie dlatego tak dobrze nadaje się do kalendarium — bo przypomina, że historia nigdy nie jest tylko spisem dat. Jest raczej wielogłosem: czasem marszem, czasem requiem, czasem rockową balladą, która wraca po latach z nowym znaczeniem.</p><h3><strong>Wojska polskie zdobywają Smoleńsk</strong></h3><p><strong>415 lat temu, 13 czerwca 1611 roku, wojska polskie zdobyły Smoleńsk</strong>. Był to jeden z najważniejszych momentów wojny Rzeczypospolitej z państwem moskiewskim w okresie wielkiej smuty. Oblężenie trwało długo i pochłonęło ogromne siły. Smoleńsk, twierdza o strategicznym znaczeniu, był bramą do Moskwy, ale też symbolem rywalizacji o wpływy na wschodzie Europy.</p><p>Dla Rzeczypospolitej zwycięstwo miało wymiar polityczny i prestiżowy. W tle tej historii pobrzmiewa jednak także gorzka nuta. XVII wiek, tak często malowany w polskiej wyobraźni barwami tryumfu husarii, był jednocześnie początkiem wielkiego wyczerpywania państwa. Potęga wyglądała imponująco, lecz pod jej zbroją coraz mocniej pracowały pęknięcia.</p><h3><strong>Antoni Henryk Radziwiłł — arystokrata, kompozytor i mecenas</strong></h3><p><strong>251 lat temu, w 1775 roku, w Wilnie urodził się Antoni Henryk Radziwiłł</strong> — kompozytor, mecenas sztuki, polityk, a w latach 1815–1831 namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego.</p><p>Radziwiłł należał do świata, w którym polityka, salon, muzyka i literatura przenikały się naturalnie. Był człowiekiem epoki przejścia: między końcem dawnej Rzeczypospolitej a nową Europą, którą po rewolucji francuskiej i wojnach napoleońskich układano na kongresowych mapach. Jego pasja muzyczna nie była dodatkiem do biografii, lecz jednym z jej głównych tonów. Komponował, wspierał artystów, współtworzył atmosferę, w której kultura stawała się azylem pamięci narodowej.</p><h3><strong>Henryk Dembiński — generał emigracji i niespokojnej Europy</strong></h3><p><strong>162 lata temu, w 1864 roku, w Paryżu zmarł gen. Henryk Dembiński</strong> — uczestnik wojen napoleońskich, generał dywizji w Powstaniu Listopadowym, gubernator Warszawy, działacz emigracyjny, a w czasie rewolucji węgierskiej dowódca Armii Północnej, szef sztabu i przejściowo wódz naczelny armii węgierskiej.</p><p>Dembiński był postacią charakterystyczną dla polskiego XIX wieku: żołnierzem bez własnego państwa, oficerem, którego los rzucał od jednej europejskiej sprawy do drugiej. Takich ludzi romantyzm lubił portretować z patosem, ale za legendą kryło się życie trudne, często pełne sporów, porażek i emigracyjnej samotności. Europa, w której walczył, była kontynentem rewolucji, niespełnionych konstytucji i narodów czekających na swój moment.</p><h3><strong>Szarża pod Rokitną — mit, odwaga i cena legendy</strong></h3><p><strong>111 lat temu, w 1915 roku, pod Rokitną ułani II Brygady Legionów Polskich przeprowadzili szarżę na rosyjskie okopy</strong>. Poległ dowódca szwadronu, rotmistrz <strong>Zbigniew Dunin-Wąsowicz</strong>. Szarża stała się jednym z symboli walk o niepodległość, tematem obrazów, pieśni i utworów poetyckich.</p><p>W polskiej pamięci Rokitna ma w sobie coś z „Somosierry” XX wieku — jest jednocześnie czynem wojskowym i opowieścią o narodowej wyobraźni. Ułańska szarża na pozycje przeciwnika brzmi dziś jak scena z filmu, w którym kamera pędzi razem z końmi, a muzyka narasta jak u Kilara. Tyle że za romantycznym obrazem zawsze stoją konkretne nazwiska, rany i śmierć. Legenda bywa piękna, ale nigdy nie jest bezpłatna.</p><h3><strong>Bronisław Baczko — filozof, który wyszedł z dogmatu</strong></h3><p><strong>102 lata temu, w 1924 roku, urodził się Bronisław Baczko</strong>, filozof i historyk idei, współtwórca warszawskiej szkoły historyków idei. Początkowo związany z marksizmem, z czasem stał się jednym z jego krytycznych interpretatorów. Po wydarzeniach Marca 1968 roku został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego i zmuszony do emigracji. Związał się następnie z Uniwersytetem Genewskim.</p><p>Baczko pisał m.in. o Rousseau, rewolucji francuskiej, terrorze i wyobrażeniach społecznych. W jego biografii jak w soczewce widać dramat polskiej inteligencji XX wieku: fascynację wielkimi projektami ideologicznymi, rozczarowanie, wykluczenie i konieczność budowania własnego głosu poza krajem. Zmarł 29 sierpnia 2016 roku w Genewie.</p><h3><strong>Pierwsze pociski V1 spadają na Londyn</strong></h3><p><strong>82 lata temu, w 1944 roku, na Londyn spadły pierwsze niemieckie pociski V1</strong>. Była to nowa faza wojny: terror technologiczny, wojna prowadzona nie tylko armiami, ale też strachem, dźwiękiem silnika i oczekiwaniem na ciszę, po której następowała eksplozja.</p><p>V1, nazywane latającymi bombami, miały złamać morale Brytyjczyków. Londyn znał już naloty Luftwaffe z czasów Blitz, ale broń odwetowa III Rzeszy wprowadzała nową jakość grozy. W tej historii jest zimny cień przyszłości — zapowiedź epoki rakiet, systemów dalekiego rażenia i wojny, w której cywil coraz częściej stawał się celem.</p><h3><strong>„Solidarność Walcząca” — podziemny druk przeciwko imperium</strong></h3><p><strong>44 lata temu, w 1982 roku, we Wrocławiu ukazał się pierwszy numer podziemnego pisma „Solidarność Walcząca”</strong>. Był to tygodnik antykomunistycznej organizacji, która powstała po rozłamie we wrocławskim Regionalnym Komitecie Strajkowym. Jej inicjatorem i przewodniczącym był <strong>Kornel Morawiecki</strong>.</p><p>„Solidarność Walcząca” należała do najbardziej radykalnych nurtów opozycji antykomunistycznej. Nie chciała tylko złagodzenia systemu, lecz jego demontażu. W czasach stanu wojennego podziemna prasa była czymś więcej niż informacją. Była aktem obywatelskiego oporu. Kartka papieru, powielacz, konspiracyjny kolportaż — to były narzędzia walki w kraju, w którym prawda musiała chodzić bocznymi drzwiami.</p><h3><strong>Karol Małcużyński — głos kroniki i świadek Norymbergi</strong></h3><p><strong>42 lata temu, w 1984 roku, w Warszawie zmarł Karol Małcużyński</strong> — dziennikarz, publicysta, korespondent na procesie zbrodniarzy wojennych w Norymberdze, autor komentarzy do Polskiej Kroniki Filmowej, poseł na Sejm w okresie PRL.</p><p>Małcużyński należał do pokolenia dziennikarzy, które widziało historię z bardzo bliska. Proces norymberski był jednym z najważniejszych momentów XX-wiecznego rozliczenia z nazizmem. Z dzisiejszej perspektywy warto pamiętać, że dokumentowanie zbrodni było nie tylko pracą reporterską, ale też budowaniem pamięci prawnej i moralnej świata po katastrofie.</p><h3><strong>Jan Paweł II beatyfikuje 108 męczenników II wojny światowej</strong></h3><p><strong>27 lat temu, w 1999 roku, w Warszawie papież Jan Paweł II beatyfikował 108 męczenników II wojny światowej</strong>. Byli wśród nich duchowni, zakonnicy, zakonnice i świeccy, którzy ponieśli śmierć z rąk niemieckiego okupanta.</p><p>Ta beatyfikacja była jednym z najważniejszych religijnych i symbolicznych gestów papieskiej pielgrzymki. Przypominała, że II wojna światowa nie jest tylko historią frontów, konferencji i map. To także historia sumienia, wierności, cierpienia i wyborów podejmowanych w sytuacjach granicznych. W polskiej pamięci martyrologia bywa czasem słowem zużytym, ale za nim kryją się konkretni ludzie — nie pomniki, lecz biografie przerwane przemocą.</p><h3><strong>Pierwsze polskie wybory do Parlamentu Europejskiego</strong></h3><p><strong>22 lata temu, 13 czerwca 2004 roku, w Polsce po raz pierwszy odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego</strong>. Wygrała je Platforma Obywatelska, uzyskując 24,10 proc. głosów. Drugie miejsce zajęła Liga Polskich Rodzin, trzecie Prawo i Sprawiedliwość. Frekwencja wyniosła 20,87 proc., a w Parlamencie Europejskim zasiadło 54 polskich posłów.</p><p>Był to moment świeżo po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Entuzjazm integracji mieszał się z nieufnością, niewiedzą i polityczną kalkulacją. Niska frekwencja pokazała, że Europa była wtedy dla wielu obywateli bardziej hasłem niż codziennym doświadczeniem. Dziś, po ponad dwóch dekadach, widać wyraźnie, że decyzje podejmowane w Brukseli i Strasburgu dotykają lokalnych spraw znacznie mocniej, niż wielu wyborcom wydawało się w 2004 roku.</p><h3><strong>Dziś w kraju: pociągi wracają do Łomży</strong></h3><p>W kraju uwagę przyciąga dziś zapowiedziana wizyta premiera <strong>Donalda Tuska</strong> i ministra infrastruktury <strong>Dariusza Klimczaka</strong> na trasie Ostrołęka–Łomża. Od 14 czerwca mieszkańcy Łomży mają ponownie korzystać z regularnych połączeń kolejowych z Białymstokiem, Ostrołęką i Olsztynem. Pociągi wracają do miasta po 33 latach przerwy.</p><p>To nie tylko informacja komunikacyjna. W kraju, w którym wiele średnich miast przez lata wypadało z kolejowej mapy, powrót połączeń ma znaczenie społeczne i symboliczne. Kolej to praca, szkoła, lekarz, uczelnia, kultura, a czasem po prostu poczucie, że państwo nie odwróciło się plecami. W Tomaszowie Mazowieckim i regionie łódzkim dobrze wiemy, jak ważna jest dostępność transportowa — bo lokalność bez komunikacji potrafi zmienić się w wyspę.</p><h3><strong>Za granicą: Komisja Wenecka i polski spór o sądy</strong></h3><p>Za granicą istotnym punktem dnia są obrady Komisji Weneckiej, organu doradczego Rady Europy do spraw prawa konstytucyjnego. Komisja ma zająć się opinią dotyczącą prezydenckiego projektu ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.</p><p>W tle pozostaje jeden z najważniejszych sporów ustrojowych ostatnich lat: spór o sądownictwo, niezależność sędziów, Krajową Radę Sądownictwa i prawo obywatela do rzetelnego procesu. W polskim porządku prawnym podstawą jest tu m.in. art. 45 Konstytucji RP, zgodnie z którym każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Podobną zasadę wyraża art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.</p><p>Prawo do sądu brzmi sucho tylko na papierze. W życiu oznacza coś bardzo konkretnego: czy obywatel może dochodzić swoich racji bez lęku, że trafi na instytucję politycznie ustawioną, przewlekłą albo pozbawioną zaufania. To fundament państwa prawa — mniej widowiskowy niż kampanie wyborcze, ale ważniejszy od większości politycznych fajerwerków.</p><h2><strong>Kalendarium muzyczne: 13 czerwca</strong></h2><h3><strong>Howard Leese — gitarowy filar Heart</strong></h3><p><strong>75 lat temu, w 1951 roku, urodził się Howard Leese</strong>, wokalista i multiinstrumentalista, najbardziej znany jako wieloletni członek zespołu <strong>Heart</strong>. Grał również z <strong>Bad Company</strong>. W historii rocka Leese należy do tych muzyków, którzy nie zawsze stoją na pierwszym planie, ale bez nich brzmienie zespołu traci kręgosłup.</p><p>Heart, prowadzone przez siostry Ann i Nancy Wilson, zapisało się w historii rocka jako grupa łącząca siłę hard rocka z melodyjnością i emocjonalnym rozmachem. Leese współtworzył ten pejzaż gitar, klawiszy i scenicznej elegancji.</p><h3><strong>Antonina Krzysztoń — głos poezji, modlitwy i ciszy</strong></h3><p><strong>72 lata temu, w 1954 roku, urodziła się Antonina Krzysztoń</strong> — piosenkarka, kompozytorka i autorka tekstów. Jej twórczość wyrasta z poezji śpiewanej, ballady, duchowości i intymnej rozmowy z odbiorcą.</p><p>Krzysztoń nie potrzebuje wielkiego huku. Jej piosenki działają inaczej: jak światło zapalone późnym wieczorem w pokoju, w którym ktoś jeszcze czuwa. W polskiej muzyce jest głosem osobnym — dalekim od estradowej krzykliwości, bliższym skupieniu i słowu.</p><h3><strong>Michał Bajor — teatr piosenki</strong></h3><p><strong>69 lat temu, w 1957 roku, urodził się Michał Bajor</strong>, aktor i piosenkarz. Jego kariera to rzadki przykład konsekwentnie budowanego teatru piosenki. Bajor śpiewa tak, jak aktor wypowiada monolog: z dykcją, dramaturgią i precyzją emocji.</p><p>W jego wykonaniach tekst ma wagę. Nie jest dodatkiem do melodii, ale osią utworu. To tradycja bliska francuskiej chanson, polskiej piosence literackiej i scenicznej elegancji, której dziś coraz mniej w świecie szybkich refrenów.</p><h3><strong>David Gray — „White Ladder” i melancholia przełomu wieków</strong></h3><p><strong>58 lat temu, w 1968 roku, urodził się David Gray</strong>, brytyjski piosenkarz i autor tekstów. Światową popularność przyniósł mu album <strong>„White Ladder”</strong>, z przebojami takimi jak „Babylon” czy „This Year’s Love”.</p><p>Gray uchwycił coś charakterystycznego dla końcówki lat 90. i początku XXI wieku: miejską melancholię, intymność głosu i elektroniczno-akustyczne brzmienie, które nie chciało już być ani czystym folkiem, ani typowym popem.</p><h3><strong>Rivers Cuomo — ironia, szkolne swetry i Weezer</strong></h3><p><strong>56 lat temu, w 1970 roku, urodził się Rivers Cuomo</strong>, wokalista, gitarzysta i autor tekstów grupy <strong>Weezer</strong>. Zespół stał się jednym z symboli alternatywnego rocka lat 90., a jego debiutancki „Blue Album” do dziś pozostaje płytą kultową.</p><p>Cuomo stworzył bohatera antyrockowego: neurotycznego, autoironicznego, nieco nerdowskiego, a przy tym zdolnego pisać refreny, które wchodzą do głowy jak najlepsze power-popowe zaklęcia.</p><h3><strong>Kasia Kowalska — głos pokolenia lat 90.</strong></h3><p><strong>53 lata temu, w 1973 roku, urodziła się Katarzyna Kowalska</strong>, wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów i producentka. Dla polskiej muzyki lat 90. była jednym z głosów najważniejszych — mocnym, rozpoznawalnym, emocjonalnym.</p><p>Jej debiutanckie lata przypadły na czas, gdy polski pop i rock szukały nowego języka po transformacji. Kowalska potrafiła połączyć przebojowość z ciemniejszym tonem, osobistym tekstem i sceniczną charyzmą. To głos, który nie udawał słodyczy, gdy chciał mówić o bólu.</p><h3><strong>Anita Lipnicka — od Varius Manx do własnej drogi</strong></h3><p><strong>51 lat temu, w 1975 roku, urodziła się Anita Lipnicka</strong>, piosenkarka i autorka tekstów. Popularność zdobyła jako wokalistka <strong>Varius Manx</strong>, później współpracowała z Johnem Porterem i rozwinęła karierę solową.</p><p>Jej droga jest ciekawa, bo pokazuje wyjście z zespołowego sukcesu w stronę bardziej autorskiej, dojrzałej wypowiedzi. Od przebojów śpiewanych przez całą Polskę po kameralne piosenki, w których więcej jest półcienia niż stadionowego światła.</p><h3><strong>Justin Hayward i „Night Flight”</strong></h3><p><strong>46 lat temu, w 1980 roku, ukazał się solowy album Justina Haywarda „Night Flight”</strong>. Hayward, znany przede wszystkim z The Moody Blues, należał do muzyków łączących rock progresywny, popową melodyjność i nastrojową balladę.</p><p>„Night Flight” to płyta z epoki, w której wielu artystów lat 60. i 70. próbowało odnaleźć się w nowym brzmieniu początku lat 80. Czasem zderzały się tam syntezatory, romantyczna fraza i echo dawnych hippisowskich marzeń.</p><h3><strong>Radek Łukasiewicz — Pustki, Bisz/Radex i inteligentna alternatywa</strong></h3><p><strong>45 lat temu, w 1981 roku, urodził się Radek Łukasiewicz</strong>, wokalista, autor tekstów, kompozytor i realizator dźwięku. Założyciel i lider zespołu <strong>Pustki</strong>, członek duetu <strong>Bisz/Radex</strong>.</p><p>Łukasiewicz reprezentuje nurt polskiej alternatywy, która nie boi się literackości, brudu gitar, eksperymentu i rozmowy z tradycją. Pustki potrafiły korzystać z poezji, a jednocześnie nie zamieniać muzyki w szkolną akademię. To rzadkie i cenne.</p><h3><strong>Donna Summer pracuje ciężko za pieniądze</strong></h3><p><strong>43 lata temu, w 1983 roku, ukazał się album Donny Summer „She Works Hard for the Money”</strong>. Tytułowy utwór stał się jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych przebojów i hymnem codziennej pracy kobiet.</p><p>Donna Summer, królowa disco, w latach 80. pokazała, że potrafi wyjść poza parkietową euforię. „She Works Hard for the Money” ma w sobie społeczną energię — opowieść o wysiłku, dumie i niewidzialnej pracy, którą pop potrafił czasem opowiedzieć lepiej niż niejeden manifest.</p><h3><strong>Benny Goodman — król swingu</strong></h3><p><strong>40 lat temu, w 1986 roku, zmarł Benny Goodman</strong>, klarnecista jazzowy, nazywany królem swingu. Urodził się 30 maja 1909 roku.</p><p>Goodman był jednym z tych muzyków, którzy zmienili jazz w zjawisko masowe. Jego koncert w Carnegie Hall w 1938 roku przeszedł do historii jako symboliczny moment wejścia jazzu na salony amerykańskiej kultury. Swing w jego wykonaniu miał elegancję, tempo i nerw wielkiego miasta.</p><h3><strong>Måns Zelmerlöw — pop ze szwedzkim szlifem</strong></h3><p><strong>40 lat temu, w 1986 roku, urodził się Måns Zelmerlöw</strong>, szwedzki piosenkarz, zwycięzca Konkursu Piosenki Eurowizji 2015 z utworem „Heroes”.</p><p>Szwecja od dekad jest jednym z laboratoriów europejskiego popu. Zelmerlöw wpisuje się w tę tradycję: produkcyjna precyzja, chwytliwy refren, sceniczna dyscyplina i umiejętność budowania piosenki tak, by działała jednocześnie w radiu, telewizji i wielkiej hali koncertowej.</p><h3><strong>Kim Wilde i album „Close”</strong></h3><p><strong>38 lat temu, w 1988 roku, Kim Wilde wydała album „Close”</strong>. Była to jedna z jej najważniejszych płyt, zawierająca przeboje, które umocniły jej pozycję w europejskim popie końca lat 80.</p><p>Kim Wilde miała w sobie charakterystyczne połączenie chłodu new wave, popowej przebojowości i wizerunkowej wyrazistości. „Close” to muzyka epoki kaset magnetofonowych, neonów i teledysków, które MTV zamieniało w globalne sny.</p><h3><strong>Sarsa — charakterystyczny głos współczesnego popu</strong></h3><p><strong>37 lat temu, w 1989 roku, urodziła się Sarsa, czyli Marta Markiewicz</strong> — piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka. Jej rozpoznawalność przyniósł utwór „Naucz mnie”, który stał się jednym z dużych polskich przebojów ostatniej dekady.</p><p>Sarsa należy do artystek, które wypracowały charakterystyczny znak rozpoznawczy — nie tylko w głosie, ale też w wizerunku i sposobie prowadzenia melodii. W popie, gdzie łatwo zniknąć w produkcyjnej masie, to wartość nie do przecenienia.</p><h3><strong>„Jagged Little Pill” — album, który krzyczał za całe pokolenie</strong></h3><p><strong>31 lat temu, w 1995 roku, ukazał się album Alanis Morissette „Jagged Little Pill”</strong>. To jedna z najważniejszych płyt lat 90., łącząca rock alternatywny, popową siłę i bezkompromisową emocjonalność.</p><p>„You Oughta Know”, „Ironic”, „Hand in My Pocket”, „You Learn” — te utwory brzmiały jak dziennik pokolenia, które miało dość udawania, że wszystko jest w porządku. Alanis Morissette wniosła do mainstreamu gniew, ironię, ranę i samoświadomość. Nie śpiewała jak grzeczna gwiazda pop. Śpiewała jak ktoś, kto właśnie otworzył okno w dusznym pokoju.</p><h3><strong>Jacek Skubikowski — autor piosenek, które znała cała Polska</strong></h3><p><strong>19 lat temu, w 2007 roku, zmarł Jacek Skubikowski</strong> — piosenkarz, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów. Pisał dla siebie, ale również dla wielu znanych artystów i zespołów, m.in. Lombardu, Lady Pank, Martyny Jakubowicz, Krystyny Prońko, Ewy Bem i Majki Jeżowskiej.</p><p>Skubikowski był jednym z tych twórców, których nazwisko nie zawsze pojawia się na pierwszym planie, choć ich piosenki żyją w zbiorowej pamięci. To osobny rodzaj muzycznej nieśmiertelności: niekoniecznie stać w świetle reflektora, ale zostawić refren, który ktoś nuci po latach w samochodzie, kuchni albo na szkolnym korytarzu.</p><h2><strong>13 czerwca — historia jak partytura</strong></h2><p>Dzisiejsze kalendarium układa się jak szeroka partytura. Są w nim fanfary zwycięstwa pod Smoleńskiem, ułański galop Rokitnej, mrok Londynu pod ostrzałem V1, szelest podziemnej prasy, papieska modlitwa za męczenników i pierwsze polskie głosy oddane do Parlamentu Europejskiego.</p><p>A obok tego wszystkiego muzyka — od swingu Benny’ego Goodmana po emocjonalny krzyk Alanis Morissette, od literackiej piosenki Michała Bajora po rockową drogę Anity Lipnickiej i Kasi Kowalskiej. Historia i muzyka mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje. Jedna i druga wraca. Czasem jako lekcja, czasem jako ostrzeżenie, czasem jako refren, którego nie da się zapomnieć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Święto Dobrych Rad. Dziś każdy może zostać ekspertem od cudzego życia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55493,swieto-dobrych-rad-dzis-kazdy-moze-zostac-ekspertem-od-cudzego-zycia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55493,swieto-dobrych-rad-dzis-kazdy-moze-zostac-ekspertem-od-cudzego-zycia</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 08:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-swieto-dobrych-rad-dzis-kazdy-moze-zostac-ekspertem-od-cudzego-zycia-1781280309.png</url>
                        <title>Święto Dobrych Rad. Dziś każdy może zostać ekspertem od cudzego życia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55493,swieto-dobrych-rad-dzis-kazdy-moze-zostac-ekspertem-od-cudzego-zycia</link>
                    </image><description>Pilne! Dziś w całym kraju, a więc także w Tomaszowie Mazowieckim i okolicach, obchodzimy Święto Dobrych Rad. To wyjątkowy dzień, w którym każdy obywatel może legalnie, bez skrępowania i z pełnym przekonaniem powiedzieć drugiemu człowiekowi, co powinien zrobić ze swoim życiem. Bez dyplomu, bez pytania, bez upoważnienia. Wystarczy doświadczenie, internet, ciocia przy rosole albo pewność siebie godna Napoleona przed wyprawą na Moskwę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nie wiadomo, kto dokładnie ustanowił <strong>Święto Dobrych Rad</strong>, ale podejrzenia padają na kogoś, kto pierwszy powiedział: „Ja ci tylko dobrze radzę”. Od tego czasu ludzkość nie jest już taka sama. Jedni odkryli ogień, drudzy koło, a my — zdolność wyjaśnienia bliźniemu, że źle żyje, źle parkuje, źle je, źle głosuje, źle wychowuje dzieci i zdecydowanie zbyt późno wziął się za siebie.</p><p>W ten dzień każdy z nas może poczuć się jak Gandalf z komentarzy internetowych. Staje na moście codzienności, uderza laską w beton dyskusji i mówi: „Nie przejdziesz… dopóki nie wysłuchasz mojej opinii”.</p><h2><strong>Naród radzi, czyli Polska w trybie eksperckim</strong></h2><p>Dobra rada jest w Polsce jak pietruszka w rosole — nie zawsze wiadomo, czy ktoś ją lubi, ale wszyscy zakładają, że musi być. Pojawia się przy stole, w autobusie, na targowisku, w kolejce do lekarza, pod blokiem i oczywiście w internecie, gdzie każdy komentarz zaczyna się niewinnie, a kończy reformą państwa.</p><p>„Ubierz czapkę”, „nie jedz tyle chleba”, „kup mieszkanie, póki tanie”, „zmień pracę”, „załóż firmę”, „nie siedź tyle w telefonie”, „nie czytaj internetu, ale koniecznie przeczytaj mój komentarz” — oto klasyka gatunku. Gdyby dobre rady można było sprzedawać na kilogramy, targowisko w Tomaszowie stałoby się drugim Wall Street, tylko z lepszymi ogórkami kiszonymi.</p><p>Na ławce przy placu Kościuszki można czasem odnieść wrażenie, że obraduje nieformalna Rada Mędrców Śródziemia. Jeden wie, jak naprawić komunikację. Drugi zna prosty sposób na budżet miasta. Trzeci rozwiązałby wszystkie problemy służby zdrowia, gdyby tylko ktoś dał mu pięć minut anteny i herbatę w szklance z koszyczkiem.</p><h2><strong>Rodzinny Sokrates przy rosole</strong></h2><p>Największym laboratorium dobrych rad pozostają jednak rodzinne spotkania. Tam, gdzie na stole pojawia się rosół, tam zaraz pojawia się również filozofia praktyczna. Ciocia patrzy na młodsze pokolenie z troską godną greckiej tragedii i pyta: „A ty kiedy wreszcie…?”. W miejsce kropek można wstawić wszystko: ślub, dzieci, pracę, remont, dietę, wizytę u lekarza albo powrót do naturalnego koloru włosów.</p><p>Wujek z kolei wie, jak prowadzić firmę, choć ostatnią działalność gospodarczą zakończył w 1998 roku po konflikcie z księgową i drukarką fiskalną. Babcia doradza, żeby nie wychodzić z mokrą głową, bo „zawianie” to w polskiej kulturze medycznej potęga porównywalna z Voldemortem — każdy się boi, nikt dokładnie nie widział.</p><p>A młody Hamlet siedzi nad talerzem schabowego i rozważa: słuchać czy nie słuchać? Oto jest pytanie.</p><h2><strong>Eksperci od wszystkiego w autobusie MZK</strong></h2><p>Szczególną odmianą doradztwa jest rada komunikacyjna. W autobusie MZK zawsze znajdzie się ktoś, kto wie, gdzie powinien skręcić kierowca, dlaczego dawniej rozkład był lepszy i czemu młodzież stoi nie tak, jak powinna. To gatunek rady żywej, spontanicznej, miejskiej. Trochę jak jazz, tylko z większą liczbą westchnień.</p><p>Podobnie działa kolejka. Kolejka do lekarza, kolejka w sklepie, kolejka w urzędzie — to uniwersytety powszechne dobrych rad. Tam człowiek może usłyszeć, jak leczyć kręgosłup, gdzie najlepiej kupić ziemniaki, dlaczego ceny są za wysokie, a także kto naprawdę ma rację w każdej sprawie politycznej od czasów Mieszka I.</p><p>I trzeba uczciwie przyznać: niektóre z tych rad bywają dobre. Problem w tym, że są podawane jak syrop z cebuli — z przekonaniem, że skoro pomagało pokoleniom, to nie wolno odmówić.</p><h2><strong>Komentarz internetowy jako miecz Excalibur</strong></h2><p>W epoce cyfrowej dobra rada weszła na wyższy poziom. Dawniej trzeba było spotkać człowieka osobiście, żeby powiedzieć mu, że źle robi. Dziś wystarczy telefon, profil i odrobina wolnego czasu między obiadem a serialem.</p><p>Pod postami lokalnego portalu rodzą się prawdziwe eposy. Ktoś wrzuca informację o wydarzeniu, a po chwili mamy już debatę o organizacji ruchu, upadku obyczajów, cenach paliwa, jakości chodników, pogodzie, młodzieży, seniorach i tym, że „kiedyś to było”. Komentarz internetowy staje się mieczem Excalibur — kto go wyciągnie z klawiatury, ten czuje się królem dyskusji.</p><p>Najpiękniejsze są rady zaczynające się od słów: „Nie znam się, ale…”. To skromność tylko pozorna. Po takim wstępie zwykle następuje wykład obejmujący medycynę, ekonomię, prawo budowlane, psychologię dziecka i geopolitykę.</p><h2><strong>Dobra rada czy elegancka kontrola cudzego życia?</strong></h2><p>Żarty żartami, ale <strong>dobre rady</strong> mają swoją jasną i ciemną stronę. Ta jasna jest piękna: ktoś chce pomóc, ostrzec, podpowiedzieć, oszczędzić nam błędu. To ludzki odruch, czasem bardzo potrzebny. Gdy ktoś mówi: „uważaj, ślisko”, „sprawdź wyniki badań”, „nie podpisuj niczego bez czytania” — warto posłuchać.</p><p>Ciemna strona zaczyna się tam, gdzie rada przestaje być pomocą, a staje się elegancko opakowaną kontrolą. Gdzie pod płaszczykiem troski kryje się komunikat: „Ja wiem lepiej, a ty powinieneś się dostosować”. Wtedy dobra rada traci skrzydła i zaczyna przypominać instrukcję obsługi człowieka, który wcale o instrukcję nie prosił.</p><p>Bo każdy z nas zna tę różnicę. Co innego powiedzieć: „Mogę coś podpowiedzieć?”, a co innego wejść w cudze życie jak ekipa remontowa o siódmej rano — z wiertarką, pyłem i przekonaniem, że „będzie pan zadowolony”.</p><h2><strong>Jak świętować Święto Dobrych Rad?</strong></h2><p>Najlepiej z humorem. Można dziś komuś dobrze doradzić, ale wcześniej warto wykonać mały test obywatelski: czy ta osoba naprawdę chce rady, czy tylko opowiada, bo potrzebuje, żeby jej posłuchać?</p><p>To ważne, bo czasem człowiek nie potrzebuje Napoleona strategii, Sokratesa moralności ani Gandalfa komentarza. Czasem potrzebuje tylko zdania: „Rozumiem cię”. Albo: „Masz prawo być zmęczony”. Albo po prostu: „Chcesz herbaty?”.</p><p>I może właśnie na tym polega prawdziwa mądrość <strong>Święta Dobrych Rad</strong>. Nie na tym, żeby mówić więcej. Tylko żeby wiedzieć, kiedy zamilknąć.</p><p>Bo najlepsza dobra rada brzmi czasem: nie dawaj rady, dopóki cię o nią nie poproszą.</p><p>A jeśli już musisz — powiedz ją tak, żeby po drugiej stronie został człowiek, nie pacjent do naprawy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55500,tomaszowskie-centrum-zdrowia-z-dofinansowaniem-na-szkolenia-pracownikow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55500,tomaszowskie-centrum-zdrowia-z-dofinansowaniem-na-szkolenia-pracownikow</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 21:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowskie-centrum-zdrowia-z-dofinansowaniem-na-szkolenia-pracownikow-1781292741.png</url>
                        <title>Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55500,tomaszowskie-centrum-zdrowia-z-dofinansowaniem-na-szkolenia-pracownikow</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia pozyskało dofinansowanie z Krajowego Funduszu Szkoleniowego, które zostanie przeznaczone na rozwój kompetencji pracowników szpitala. Środki przyznano za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To dobra wiadomość nie tylko dla samej placówki, ale przede wszystkim dla pacjentów. W ochronie zdrowia wiedza nie jest dodatkiem do codziennej pracy — jest jej fundamentem. Każde szkolenie, każda nowa umiejętność i każda aktualizacja procedur przekładają się na bezpieczeństwo chorych, sprawniejszą organizację oraz wyższą jakość opieki.</p><h2><strong>Szkolenia dla personelu medycznego i administracyjnego</strong></h2><p>Dzięki pozyskanym środkom <strong>personel medyczny i administracyjny Tomaszowskiego Centrum Zdrowia</strong> będzie mógł rozwijać kwalifikacje zawodowe w obszarach szczególnie ważnych dla funkcjonowania szpitala.</p><p>W ramach dofinansowania zaplanowano trzy szkolenia. Pierwsze z nich dotyczyć będzie zagadnień kadrowo-prawnych w ochronie zdrowia. W październiku 2026 roku dwie pracownice Działu Kadr i Płac wezmą udział w szkoleniu pod nazwą <strong>„Prawo pracy w ochronie zdrowia w 2026 – od zatrudnienia do zwolnienia pracownika medycznego i niemedycznego”</strong>.</p><p>Dwa kolejne szkolenia skierowane będą do pielęgniarek i położnych. We wrześniu 2026 roku aż <strong>51 pielęgniarek i położnych</strong> weźmie udział w szkoleniu <strong>„Długoterminowe dostępy naczyniowe – użytkowanie portów naczyniowych”</strong>. W tym samym miesiącu odbędzie się również szkolenie <strong>„Efektywne leczenie ran”</strong>, w którym uczestniczyć będzie <strong>28 pielęgniarek i położnych</strong>.</p><h2><strong>Inwestycja w ludzi to inwestycja w pacjentów</strong></h2><p>W przypadku szpitala rozwój pracowników ma bardzo konkretny wymiar. Nie chodzi wyłącznie o certyfikaty czy formalne podnoszenie kwalifikacji. Chodzi o praktyczną wiedzę, która później wraca do pacjenta — w postaci lepiej prowadzonego leczenia, większego bezpieczeństwa procedur i sprawniejszej obsługi.</p><p><strong>Krajowy Fundusz Szkoleniowy</strong> wspiera kształcenie ustawiczne pracowników i pracodawców. W praktyce oznacza to możliwość finansowania kursów, szkoleń oraz innych form podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Dla placówek medycznych takie wsparcie jest szczególnie istotne, bo medycyna — niczym dobrze zapisany partyturą koncert — wymaga precyzji, aktualnej wiedzy i zespołu, który gra równo.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia podkreśla, że rozwój kompetencji pracowników to większe bezpieczeństwo, nowoczesna wiedza oraz jeszcze lepsza opieka nad pacjentami.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Opoczno z dofinansowaniem na park kieszonkowy. Miasto stawia na zieleń i odporność na upały]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55499,opoczno-z-dofinansowaniem-na-park-kieszonkowy-miasto-stawia-na-zielen-i-odpornosc-na-upaly</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55499,opoczno-z-dofinansowaniem-na-park-kieszonkowy-miasto-stawia-na-zielen-i-odpornosc-na-upaly</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 21:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-opoczno-z-dofinansowaniem-na-park-kieszonkowy-miasto-stawia-na-zielen-i-odpornosc-na-upaly-1781292124.png</url>
                        <title>Opoczno z dofinansowaniem na park kieszonkowy. Miasto stawia na zieleń i odporność na upały</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55499,opoczno-z-dofinansowaniem-na-park-kieszonkowy-miasto-stawia-na-zielen-i-odpornosc-na-upaly</link>
                    </image><description>Gmina Opoczno otrzymała 62 580 zł wsparcia z programu „Łódzkie dla klimatu” na projekt nowej zielonej przestrzeni. W planach jest park kieszonkowy, który ma połączyć funkcję rekreacyjną z działaniami na rzecz adaptacji miasta do zmian klimatu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jest dofinansowanie dla zielonego projektu</h2><p>Gmina Opoczno znalazła się w gronie beneficjentów programu <strong>„Łódzkie dla klimatu” na 2026 rok</strong>. Na realizację zadania pod nazwą <strong>„Opoczno – zielona przestrzeń dla klimatu”</strong> przyznano dotację w wysokości 62 580 zł. Szacunkowa wartość całej inwestycji ma wynieść 112 000 zł, co oznacza, że przedsięwzięcie zostanie sfinansowane zarówno ze środków zewnętrznych, jak i z wkładu własnego gminy.</p><p>Formalny etap realizacji rozpoczął się 11 czerwca 2026 roku, gdy w Łodzi podpisano umowę dotyczącą zadania. Ze strony Gminy Opoczno dokument sygnował zastępca burmistrza Bartosz Milewski. Dla samorządu to ważny krok, bo otwiera drogę do rozpoczęcia konkretnych prac związanych z zagospodarowaniem terenu i poprawą jakości zieleni miejskiej.</p><h2>Między placem zabaw a ulicą powstanie park kieszonkowy</h2><p>Projekt zakłada zagospodarowanie terenu położonego między placem zabaw <strong>„Odpoczniak”</strong> a ulicą Marii Curie-Skłodowskiej. W tym miejscu ma powstać <strong>bioróżnorodny park kieszonkowy</strong>, czyli niewielka, ale funkcjonalna przestrzeń zielona służąca zarówno mieszkańcom, jak i lokalnemu ekosystemowi.</p><p>W planie są nasadzenia drzew, krzewów, bylin miododajnych oraz traw ozdobnych. Tego rodzaju roślinność ma nie tylko poprawić estetykę otoczenia, ale również wspierać retencję wody, ograniczać nagrzewanie się przestrzeni i tworzyć przyjaźniejsze warunki podczas upalnych dni. Uzupełnieniem inwestycji będzie mała architektura: pergola z pnączami, ławki oraz stół parkowy, które mają zachęcać do odpoczynku i sąsiedzkiej integracji.</p><h2>Zieleń jako odpowiedź na zmiany klimatu</h2><p>Ważnym elementem projektu jest także <strong>ochrona lokalnego ekosystemu</strong>. Zaplanowano montaż hotelu dla zapylaczy, poidełek dla ptaków oraz tablicy edukacyjnej wyjaśniającej znaczenie błękitno-zielonej infrastruktury. To pokazuje, że inwestycja nie ogranicza się wyłącznie do uporządkowania terenu, ale ma również wymiar przyrodniczy i edukacyjny.</p><p>Założenia projektu opierają się na rozwiązaniach bazujących na naturze. Chodzi o takie kształtowanie przestrzeni, które wykorzystuje potencjał roślin i gleby do chłodzenia otoczenia, zatrzymywania wilgoci oraz poprawy warunków życia w mieście. Istotną rolę ma odegrać dobór rodzimych gatunków roślin, bardziej odpornych i lepiej przystosowanych do lokalnych warunków. Wielopiętrowa struktura zieleni, od roślin okrywowych po drzewa, ma sprzyjać tworzeniu trwałego i samoregulującego się układu przyrodniczego.</p><h2>Mała przestrzeń, duże znaczenie dla mieszkańców</h2><p>Choć park kieszonkowy będzie stosunkowo niewielką inwestycją, jego znaczenie może okazać się większe, niż wskazywałaby skala przedsięwzięcia. Tego rodzaju miejsca coraz częściej traktowane są jako sposób na poprawę jakości życia w miastach, szczególnie tam, gdzie liczy się każdy skrawek zieleni. To także praktyczna odpowiedź na coraz częstsze fale upałów i potrzebę tworzenia przestrzeni dających cień oraz wytchnienie.</p><p>W przypadku Opoczna projekt łączy kilka celów jednocześnie: porządkuje zdegradowany teren, wzmacnia funkcję rekreacyjną okolicy i wpisuje się w szersze działania adaptacyjne wobec zmian klimatu. Jeśli założenia zostaną zrealizowane zgodnie z planem, mieszkańcy zyskają miejsce, które będzie nie tylko estetyczne, ale również użyteczne i przyjazne środowisku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tydzień pełen interwencji. PSP w Opocznie podsumowuje działania od 1 do 7 czerwca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55498,tydzien-pelen-interwencji-psp-w-opocznie-podsumowuje-dzialania-od-1-do-7-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55498,tydzien-pelen-interwencji-psp-w-opocznie-podsumowuje-dzialania-od-1-do-7-czerwca</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 21:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tydzien-pelen-interwencji-psp-w-opocznie-podsumowuje-dzialania-od-1-do-7-czerwca-1781291354.png</url>
                        <title>Tydzień pełen interwencji. PSP w Opocznie podsumowuje działania od 1 do 7 czerwca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55498,tydzien-pelen-interwencji-psp-w-opocznie-podsumowuje-dzialania-od-1-do-7-czerwca</link>
                    </image><description>Pożary, wypadki drogowe, pomoc medyczna i usuwanie zagrożeń na jezdniach – tak wyglądał pierwszy tydzień czerwca w rejonie działania PSP w Opocznie. Zestawienie pokazuje, jak szeroki był zakres pracy strażaków i ochotników.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Od pożarów po ratownictwo drogowe</h2><p>W okresie od 1 do 7 czerwca 2026 roku jednostki ochrony przeciwpożarowej działające na terenie powiatu opoczyńskiego interweniowały przy szeregu zróżnicowanych zdarzeń. Z udostępnionego podsumowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opocznie wynika, że strażacy byli wzywani zarówno do pożarów i kolizji, jak i do działań pomocowych związanych z transportem pacjentów, otwieraniem mieszkań czy zabezpieczaniem niewybuchu.</p><p>To kolejny przykład tego, że codzienna służba strażaków nie ogranicza się wyłącznie do gaszenia ognia. <strong>Zakres interwencji obejmuje dziś praktycznie całe spektrum lokalnych zagrożeń</strong> – od niebezpiecznych substancji na drogach, przez zdarzenia w budynkach mieszkalnych, aż po poważne wypadki wymagające użycia specjalistycznego sprzętu ratowniczego.</p><h2>Najwięcej zdarzeń dotyczyło dróg i zagrożeń pożarowych</h2><p>Pierwsza interwencja w analizowanym tygodniu miała miejsce 1 czerwca w Żardkach w gminie Drzewica, gdzie dwa zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej usuwały plamę substancji powodującej śliskość na drodze wojewódzkiej numer 728. Działania polegały na zabezpieczeniu miejsca oraz sorpcji niebezpiecznej cieczy.</p><p>2 czerwca strażacy z Państwowej Straży Pożarnej dwukrotnie wyjeżdżali w Opocznie. Najpierw pomagali zespołowi ratownictwa medycznego w przetransportowaniu pacjenta do karetki przy ulicy Kossaka, a następnie zabezpieczali niewybuch przy ulicy Łąkowej, wyznaczając strefę bezpieczną.</p><p>Szczególnie intensywny okazał się 3 czerwca. W Idzikowicach doszło do pożaru samochodu osobowego, który gasiły zastępy PSP i OSP. Tego samego dnia w Krzczonowie w gminie Drzewica wybuchł pożar poszycia leśnego. Do akcji skierowano jeden zastęp PSP i pięć zastępów OSP. Spaleniu uległo 0,9 hektara poszycia lasu. Strażacy usuwali także złamany konar drzewa blokujący jezdnię w Trzebinie oraz dogaszali pogorzelisko po wcześniejszym pożarze poszycia leśnego w Wólce Karwickiej.</p><p>4 czerwca służby interweniowały przy zderzeniu samochodu ciężarowego z autem osobowym na drodze krajowej numer 74 w miejscowości Wójcin. Tego dnia odnotowano także pożar balotu słomy i nieużytków rolnych w Mroczkowie Dużym oraz kolejne wezwanie do pomocy medycznej w Opocznie, gdzie strażacy weszli do mieszkania przez uchylone okno, aby otworzyć drzwi i umożliwić działania ratownikom.</p><h2>Groźny wypadek i akcja w budynku wielorodzinnym</h2><p>6 czerwca doszło do pożaru kuchni w mieszkaniu przy ulicy Partyzantów w Opocznie. Do zdarzenia skierowano trzy zastępy PSP i trzy zastępy OSP. Ogień został ugaszony jeszcze przed przyjazdem służb przez właściciela mieszkania, jednak strażacy wykonali dalsze niezbędne czynności: zabezpieczyli miejsce, zakręcili zawór gazu, przewietrzyli pomieszczenia i sprawdzili lokal kamerą termowizyjną. Jak podano, nikt nie odniósł obrażeń. Tego samego dnia gaszono również pożar suchych traw w Radzicach Dużych.</p><p>Najpoważniejsze zdarzenie tygodnia miało miejsce 7 czerwca w Mysiakowcu w gminie Poświętne. Samochód osobowy uderzył tam w drzewo. Do akcji skierowano zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Opocznie, zastęp z Rawy Mazowieckiej oraz trzy zastępy OSP. Ratownicy musieli wydobyć osobę poszkodowaną z pojazdu przy użyciu narzędzi hydraulicznych. Łącznie pięć osób zostało przetransportowanych do szpitali – dwie do Opoczna, dwie do Tomaszowa Mazowieckiego i jedna do Łodzi.</p><p>Jeszcze tego samego dnia strażacy usuwali skutki kolizji trzech samochodów osobowych przy ulicy Kolberga w Opocznie. Ich zadaniem było zabezpieczenie miejsca oraz usunięcie substancji powodujących śliskość nawierzchni.</p><h2>Obraz tygodnia: szeroka gotowość służb</h2><p>Zestawienie z początku czerwca pokazuje, że lokalny system bezpieczeństwa opiera się na stałej współpracy Państwowej Straży Pożarnej i jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. W ciągu zaledwie kilku dni służby reagowały na pożary lasu i traw, zagrożenia na drogach, zdarzenia medyczne oraz wypadki komunikacyjne o poważnych skutkach.</p><p>Z perspektywy mieszkańców istotne jest to, że wiele interwencji dotyczyło sytuacji codziennych, ale potencjalnie bardzo groźnych: śliskiej jezdni, pożaru w mieszkaniu, drzewa blokującego drogę czy nagłego pogorszenia stanu zdrowia wymagającego szybkiej pomocy. <strong>To właśnie takie działania, często mniej widowiskowe niż duże pożary, składają się na realne poczucie bezpieczeństwa w regionie</strong>.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i okolic te dane są także ważnym przypomnieniem, jak blisko siebie funkcjonują lokalne systemy ratownicze. W przypadku najcięższych zdarzeń poszkodowani trafiają do szpitali w różnych miastach regionu, w tym również do Tomaszowa Mazowieckiego, co pokazuje praktyczny wymiar współpracy między powiatami w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Cztery dni ekologii w Opocznie. Powiat postawił na edukację i wspólne działania]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55497,cztery-dni-ekologii-w-opocznie-powiat-postawil-na-edukacje-i-wspolne-dzialania</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55497,cztery-dni-ekologii-w-opocznie-powiat-postawil-na-edukacje-i-wspolne-dzialania</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 20:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cztery-dni-ekologii-w-opocznie-powiat-postawil-na-edukacje-i-wspolne-dzialania-1781288868.png</url>
                        <title>Cztery dni ekologii w Opocznie. Powiat postawił na edukację i wspólne działania</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55497,cztery-dni-ekologii-w-opocznie-powiat-postawil-na-edukacje-i-wspolne-dzialania</link>
                    </image><description>W powiecie opoczyńskim zakończyły się Powiatowe Dni Ochrony Środowiska. Czterodniowy program połączył nasadzenia roślin, konferencje, debatę o jakości powietrza i rodzinny piknik, pokazując, że ekologia może mieć bardzo lokalny wymiar.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Ekologiczne obchody z lokalnym wymiarem</h2><p>W dniach 8–11 czerwca 2026 roku w powiecie opoczyńskim odbyły się <strong>Powiatowe Dni Ochrony Środowiska</strong>, przygotowane z okazji Światowego Dnia Ochrony Środowiska. Czterodniowe wydarzenie połączyło działania praktyczne, edukację i integrację mieszkańców wokół tematów, które coraz mocniej wybrzmiewają także w mniejszych samorządach: jakości powietrza, oszczędzania zasobów, zieleni w przestrzeni publicznej i ochrony bioróżnorodności.</p><p>Z perspektywy lokalnej to szczególnie istotne. Wydarzenia tego typu nie ograniczają się do symbolicznych deklaracji, ale pokazują, jak tematy środowiskowe przekładają się na codzienne życie mieszkańców. Chodzi zarówno o estetykę i funkcjonalność otoczenia, jak i o zdrowie, bezpieczeństwo oraz koszty utrzymania domów i budynków publicznych.</p><p>Organizatorzy postawili na formułę, która łączy różne środowiska: samorząd, szkoły, instytucje, przedsiębiorców i mieszkańców. Taki model współpracy coraz częściej okazuje się najskuteczniejszy, gdy celem jest nie tylko jednorazowa akcja, ale również budowanie trwałych nawyków i społecznej odpowiedzialności za wspólną przestrzeń.</p><h2>Nasadzenia, konferencje i konkretne tematy</h2><p>Inauguracja obchodów odbyła się 8 czerwca na terenie Szpitala Powiatowego im. Edmunda Biernackiego w Opocznie. To właśnie tam przeprowadzono akcję nasadzeń drzew i roślin z udziałem uczniów szkół średnich, przedstawicieli samorządu oraz partnerów przedsięwzięcia. Efekt ma wymiar nie tylko symboliczny. Zieleń wokół placówek publicznych poprawia estetykę otoczenia, ale też wpływa na komfort przebywania w tych miejscach.</p><p>W kolejnych dniach nacisk położono na <strong>zwiększanie świadomości ekologicznej</strong>. Podczas konferencji poruszano zagadnienia związane z codziennymi działaniami prośrodowiskowymi, efektywnym gospodarowaniem zasobami oraz problemem zanieczyszczenia powietrza wynikającego ze spalania paliw w piecach budynków jednorodzinnych. Nie zabrakło również tematów dotyczących nowoczesnych technologii, które pomagają ograniczać zużycie energii i wody, a jednocześnie obniżać koszty eksploatacji domów.</p><p>Istotnym elementem programu była także promocja zieleni w najbliższym otoczeniu mieszkańców. Uczestnicy mogli otrzymać rośliny przygotowane specjalnie na potrzeby akcji, a przy okazji dowiedzieć się więcej o ich walorach i zastosowaniu. To prosty, ale skuteczny sposób na pokazanie, że dbałość o środowisko może zaczynać się od najbliższego podwórka, ogrodu czy miejsca pracy.</p><h2>Młodzież, woda, pszczoły i jakość powietrza</h2><p>Trzeci dzień wydarzenia upłynął pod znakiem edukacji ekologicznej skierowanej przede wszystkim do młodzieży. Program konferencji objął wykłady i prezentacje poświęcone wodzie, błękitno-zielonej infrastrukturze, wpływowi zanieczyszczeń powietrza na zdrowie człowieka oraz skutkom obecności metali ciężkich w żywności. To tematy, które dobrze pokazują, że ochrona środowiska nie jest oderwaną dziedziną, lecz bezpośrednio łączy się ze zdrowiem publicznym i jakością życia.</p><p>Ważne miejsce zajęła także kwestia ochrony zapylaczy. Prezentacja poświęcona roli pszczół w ekosystemie oraz panel z udziałem lokalnych pszczelarzy pokazały, jak ogromne znaczenie dla przyrody i rolnictwa mają te owady. Rozmowa o pszczołach w lokalnym kontekście ma szczególną wartość, bo pozwala przełożyć globalne hasła o bioróżnorodności na doświadczenia ludzi, którzy na co dzień obserwują zmiany w środowisku.</p><p>Uwagę uczestników przyciągnęła również prezentacja dotycząca burz i zasad bezpiecznej obserwacji zjawisk atmosferycznych. To przykład, że edukacja środowiskowa może obejmować nie tylko przyrodę w klasycznym znaczeniu, ale także zjawiska pogodowe i rosnącą potrzebę przygotowania mieszkańców na skutki zmian klimatycznych.</p><h2>Finał w formie pikniku i szerszy wniosek dla regionu</h2><p>Zwieńczeniem obchodów był Powiatowy Piknik Ochrony Środowiska, który mimo niesprzyjającej pogody przyciągnął wielu mieszkańców. Na miejscu obecne były szkoły, instytucje publiczne, służby, organizacje i firmy prezentujące rozwiązania związane z ekologią, profilaktyką zdrowotną oraz bezpieczeństwem. Uczestnicy mogli zapoznać się między innymi z zasadami segregacji odpadów, technologiami oszczędzania energii i wody oraz działaniami wspierającymi poprawę jakości życia.</p><p>Nie zabrakło również części artystycznej i edukacyjnej przygotowanej przez młodzież. Tego rodzaju formuła ma duże znaczenie społeczne, bo wzmacnia przekaz poprzez zaangażowanie szkół i rodzin. Ekologia przestaje być wtedy abstrakcyjnym hasłem, a staje się doświadczeniem wspólnotowym, osadzonym w konkretnym miejscu i czasie.</p><p><strong>Powiatowe Dni Ochrony Środowiska</strong> pokazały, że skuteczna polityka proekologiczna na poziomie lokalnym nie musi opierać się wyłącznie na dużych inwestycjach. Równie ważne są edukacja, współpraca między instytucjami i konsekwentne budowanie świadomości mieszkańców. Dla regionów takich jak opoczyński to sygnał, że działania środowiskowe mogą być jednocześnie praktyczne, dostępne i realnie odczuwalne przez lokalną społeczność.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 19:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych-1781288051.png</url>
                        <title>ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</link>
                    </image><description>Finał Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej przyniósł emocje i wyraźnego zwycięzcę. Najlepszą drużyną tegorocznej edycji została reprezentacja ZSP 3, a tytuł króla strzelców trafił do Jakuba Kozitulskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Finał z wyraźnym rozstrzygnięciem</h2><p>Antoniański Turniej Piłki Nożnej, w którym rywalizowały reprezentacje tomaszowskich szkół ponadpodstawowych, zakończył się zwycięstwem drużyny <strong>ZSP 3</strong>. Rozgrywki finałowe dostarczyły sportowych emocji, a ostateczna klasyfikacja potwierdziła dobrą dyspozycję zespołu, który sięgnął po pierwsze miejsce.</p><p>W meczu o trzecie miejsce <strong>ZSP 1 pokonał I Liceum Ogólnokształcące 1:0</strong>. Z kolei w spotkaniu decydującym o triumfie w całym turnieju <strong>ZSP 3 wygrał z ZSP 8 wynikiem 4:2</strong>. To właśnie ten rezultat przesądził o końcowym układzie podium.</p><h2>Klasyfikacja i wyróżnienia</h2><p>Po zakończeniu finałów pierwsze miejsce przypadło reprezentacji <strong>ZSP 3</strong>. Na drugiej pozycji uplasowała się drużyna <strong>ZSP 8</strong>, natomiast trzecie miejsce zajęło <strong>ZSP 1</strong>. Wyniki pokazują, że rywalizacja była zacięta, a o lokatach decydowała nie tylko skuteczność, ale także konsekwencja w grze.</p><p>Indywidualne wyróżnienie trafiło do <strong>Jakuba Kozitulskiego z ZSP 3</strong>, który zdobył tytuł króla strzelców. Zawodnik zakończył turniej z dorobkiem <strong>7 bramek</strong>, co czyni go najskuteczniejszym piłkarzem tegorocznej edycji.</p><h2>Nie tylko wynik, ale też lokalna integracja</h2><p>Tego typu rozgrywki mają znaczenie większe niż sama sportowa klasyfikacja. Szkolne turnieje budują więzi między uczniami, wzmacniają lokalną tożsamość i pokazują, że rywalizacja może iść w parze z wzajemnym szacunkiem. W przypadku Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej ważną rolę odegrali również nauczyciele koordynujący udział drużyn oraz kibice, którzy aktywnie wspierali zawodników.</p><p>Organizatorzy podziękowali także sędziemu turnieju, którym był <strong>Paweł Godala</strong>. To istotny element każdej szkolnej imprezy sportowej, bo sprawne prowadzenie zawodów wpływa zarówno na ich poziom, jak i odbiór przez uczestników oraz publiczność.</p><h2>Turniej wpisany w lokalny kalendarz</h2><p>Fakt, że wydarzenie zostało tak wyraźnie zaakcentowane w działalności Powiatowego Centrum Animacji Społecznej, pokazuje jego miejsce w lokalnym kalendarzu imprez. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tego rodzaju inicjatywy pełnią podwójną funkcję: promują aktywność fizyczną oraz tworzą przestrzeń do spotkania młodzieży z różnych szkół.</p><p>Tegoroczna edycja już przeszła do historii, ale organizatorzy zapowiadają kolejne spotkanie za rok. Dla obecnych zwycięzców to powód do dumy, a dla pozostałych drużyn czytelny sygnał, że w następnej odsłonie stawka znów będzie wysoka.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55495,bieg-antonianski-po-raz-osmy-ponad-300-uczestnikow-na-starcie-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55495,bieg-antonianski-po-raz-osmy-ponad-300-uczestnikow-na-starcie-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 19:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bieg-antonianski-po-raz-osmy-ponad-300-uczestnikow-na-starcie-w-tomaszowie-1781284716.png</url>
                        <title>Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55495,bieg-antonianski-po-raz-osmy-ponad-300-uczestnikow-na-starcie-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Rekreacyjny Bieg Antoniański po raz ósmy zgromadził w Tomaszowie Mazowieckim ponad 300 osób. Wydarzenie miało rodzinny i integracyjny charakter, a jego uczestnicy oddali sportowy hołd patronowi miasta i powiatu, św. Antoniemu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rodzinne wydarzenie z mocnym lokalnym akcentem</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się ósma edycja Rekreacyjnego Biegu Antoniańskiego. Jak wynika z informacji opublikowanych przez Powiatowe Centrum Animacji Społecznej, na starcie stanęło <strong>ponad 300 uczestników</strong>. Frekwencja pokazuje, że wydarzenie na stałe wpisało się w lokalny kalendarz i wciąż przyciąga mieszkańców w różnym wieku.</p><p>To, co wyróżnia ten bieg, to jego formuła. Organizatorzy od początku podkreślają, że nie chodzi tu przede wszystkim o sportową rywalizację, lecz o <strong>wspólne spędzenie czasu</strong> i podkreślenie wspólnotowego wymiaru wydarzenia. Bieg jest także symbolicznym hołdem oddawanym patronowi miasta i powiatu, św. Antoniemu.</p><h2>Od najmłodszych po seniorów</h2><p>W biegu uczestniczyli dzieci, młodzież i dorośli. Na trasie pojawili się uczniowie, nauczyciele, rodzice z dziećmi, a także dziadkowie z wnukami. Taki przekrój uczestników dobrze pokazuje, że wydarzenie ma charakter otwarty i integracyjny, a jego siłą jest dostępność dla różnych grup mieszkańców.</p><p>Tradycyjnie wszyscy, którzy wzięli udział w biegu, otrzymali <strong>pamiątkowe medale</strong>. Wręczali je Michał Czechowicz, członek Zarządu Powiatu Tomaszowskiego, ksiądz prałat Henryk Kowaliński oraz dyrekcja Powiatowego Centrum Animacji Społecznej. Tego rodzaju gesty wzmacniają nie tylko rangę imprezy, ale również jej lokalny, wspólnotowy wymiar.</p><h2>Symboliczne wyróżnienia i atmosfera bez presji wyniku</h2><p>Wydarzenie nie obyło się bez szczególnych akcentów. Najstarszym uczestnikiem biegu był <strong>82-letni Marek Hendzelewski</strong>, który otrzymał puchar starosty. Z kolei najmłodszą uczestniczką została <strong>3-miesięczna Lucynka Przybysz</strong>, wyróżniona maskotką. Te dwa symbole najlepiej oddają ideę przedsięwzięcia: to bieg, w którym liczy się obecność, zaangażowanie i radość ze wspólnego uczestnictwa.</p><p>W czasach, gdy wiele imprez sportowych skupia się na wynikach, klasyfikacjach i rekordach, Bieg Antoniański przypomina, że aktywność fizyczna może być także formą budowania więzi społecznych. W Tomaszowie Mazowieckim po raz kolejny udało się połączyć ruch, lokalną tradycję i spotkanie mieszkańców w formule, która nie wyklucza nikogo.</p><h2>Impreza, która buduje lokalną tradycję</h2><p>Ósma edycja biegu potwierdza, że wydarzenia rekreacyjne oparte na prostym, czytelnym pomyśle mają w społeczności lokalnej szczególną wartość. Bieg Antoniański nie potrzebuje ostrej sportowej selekcji, aby przyciągać uczestników. Jego siłą jest atmosfera, rozpoznawalność oraz zakorzenienie w lokalnym życiu społecznym.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu to także przykład inicjatywy, która łączy pokolenia i wzmacnia poczucie wspólnoty. Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy chętnie wrócą na trasę również w przyszłym roku, kontynuując tradycję wydarzenia, które z roku na rok umacnia swoją pozycję w lokalnym kalendarzu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55494,spotkanie-z-ks-prof-mieczyslawem-rozanskim-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55494,spotkanie-z-ks-prof-mieczyslawem-rozanskim-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 18:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-spotkanie-z-ks-prof-mieczyslawem-rozanskim-w-tomaszowie-mazowieckim-1781282596.png</url>
                        <title>Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55494,spotkanie-z-ks-prof-mieczyslawem-rozanskim-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyło się spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim. Wydarzenie, odnotowane w miejskim serwisie informacyjnym, wpisuje się w lokalny kalendarz inicjatyw kulturalnych i publicznych debat.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Wydarzenie odnotowane w miejskim kalendarzu</h2><p>W oficjalnym serwisie Urzędu Miasta w Tomaszowie Mazowieckim pojawiła się informacja o <strong>spotkaniu z ks. prof. Mieczysławem Różańskim</strong>. Sam fakt publikacji na miejskiej stronie pokazuje, że wydarzenie zostało uznane za istotne z punktu widzenia lokalnego życia publicznego i kulturalnego. Choć dostępny opis nie zawiera rozbudowanej relacji z przebiegu spotkania, obecność materiału fotograficznego wskazuje, że miało ono oficjalny i społeczny charakter.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego tego rodzaju wydarzenia mają znaczenie większe niż jednorazowy punkt w harmonogramie miejskich aktualności. To część szerszego obrazu miasta, które stara się łączyć codzienne sprawy samorządowe z ofertą kulturalną, edukacyjną i tożsamościową. Spotkania z osobami świata nauki, Kościoła czy życia publicznego tworzą przestrzeń do rozmowy, refleksji i budowania lokalnych więzi.</p><h2>Znaczenie spotkań dla lokalnej wspólnoty</h2><p>Tomaszów Mazowiecki od lat rozwija swój miejski przekaz nie tylko wokół inwestycji, transportu czy spraw administracyjnych, ale również wokół <strong>kultury i aktywności społecznej</strong>. Widać to także po układzie miejskiego serwisu, w którym obok informacji praktycznych funkcjonują sekcje poświęcone edukacji, seniorom, rodzinie, sportowi i wydarzeniom. Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim można więc odczytywać jako element tak rozumianej polityki informacyjnej miasta.</p><p>Tego typu inicjatywy mają szczególną wartość w miastach średniej wielkości. Pozwalają bowiem łączyć instytucjonalny wymiar życia miejskiego z bardziej bezpośrednim doświadczeniem mieszkańców. Publiczne rozmowy, wykłady i spotkania autorskie czy tematyczne często stają się okazją do zadania pytań, wymiany opinii oraz spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach. W praktyce wzmacniają one lokalny obieg idei i pomagają podtrzymywać społeczne zainteresowanie sprawami wykraczającymi poza bieżące wiadomości.</p><h2>Miejski kontekst i rola informacji publicznej</h2><p>Na stronie Urzędu Miasta informacja o spotkaniu funkcjonowała obok materiałów dotyczących innych obszarów miejskiego życia, takich jak wydarzenia sportowe, oferta muzealna, podatki, inwestycje czy programy społeczne. To ważny kontekst, bo pokazuje, że samorządowy kanał komunikacji pełni dziś nie tylko funkcję urzędową, ale także <strong>rolę lokalnego informatora</strong> o tym, czym żyje miasto.</p><p>Z perspektywy odbiorcy takie publikacje porządkują lokalny kalendarz i dokumentują aktywność instytucji. Nawet jeśli nie każda informacja zawiera rozbudowaną relację, pozostaje śladem wydarzenia w przestrzeni publicznej. Dla mieszkańców to sygnał, że Tomaszów Mazowiecki stawia również na obecność tematów związanych z kulturą, historią, debatą i spotkaniem z autorytetami.</p><h2>Więcej niż pojedyncza notatka</h2><p>Choć dostępne dane o samym przebiegu wydarzenia są ograniczone, publikacja o spotkaniu z ks. prof. Mieczysławem Różańskim ma znaczenie jako część miejskiej kroniki. To właśnie z takich, pozornie krótkich komunikatów powstaje szerszy obraz lokalnej aktywności. Dla portalu śledzącego sprawy Tomaszowa Mazowieckiego ważne jest nie tylko to, co wydarzyło się na scenie politycznej czy inwestycyjnej, ale także to, jakie spotkania i rozmowy budują intelektualne zaplecze wspólnoty.</p><p>W praktyce podobne wydarzenia przypominają, że życie miasta nie ogranicza się do infrastruktury i urzędowych decyzji. Tworzą je również rozmowy, obecność gości reprezentujących różne środowiska oraz gotowość mieszkańców do uczestnictwa w wydarzeniach o charakterze publicznym. Właśnie w tym sensie spotkanie odnotowane przez tomaszowski magistrat wpisuje się w szerszą opowieść o lokalnej wspólnocie i jej potrzebie kontaktu z kulturą oraz myślą publiczną.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55492,archeologiczny-piknik-w-tumie-sredniowieczne-grodzisko-znow-ozyje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55492,archeologiczny-piknik-w-tumie-sredniowieczne-grodzisko-znow-ozyje</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 14:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-archeologiczny-piknik-w-tumie-sredniowieczne-grodzisko-znow-ozyje-1781266594.png</url>
                        <title>Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55492,archeologiczny-piknik-w-tumie-sredniowieczne-grodzisko-znow-ozyje</link>
                    </image><description>Pokazy walk rycerskich, spotkania z archeologami i atrakcje dla rodzin pojawią się podczas archeologicznego pikniku w Tumie. Wydarzenie wpisuje się w Europejskie Dni Archeologii i ma przybliżyć mieszkańcom historię regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Średniowieczny Tum zaprasza mieszkańców regionu</h2><p>Grodzisko w Tumie ponownie stanie się miejscem spotkania historii z żywą edukacją. Jak wynika z udostępnionych informacji, w niedzielę 14 czerwca w godzinach od 11.00 do 18.00 zaplanowano tam <strong>archeologiczny piknik</strong> organizowany przez Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi z okazji Europejskich Dni Archeologii.</p><p>W programie przewidziano wydarzenia, które mają zainteresować zarówno pasjonatów przeszłości, jak i rodziny z dziećmi. Organizatorzy stawiają na formułę łączącą widowiskowość z popularyzacją wiedzy, dzięki czemu uczestnicy będą mogli nie tylko obserwować pokazy, ale też aktywnie włączyć się w przygotowane atrakcje.</p><h2>Pokazy, zabawy i spotkania z historią</h2><p>Największe zainteresowanie mogą wzbudzić <strong>pokazy walk rycerskich</strong> oraz prezentacje średniowiecznego uzbrojenia. Zaplanowano także tor łuczniczy, spotkanie z numizmatykiem oraz opowieści archeologiczne, które przybliżą realia życia sprzed stuleci. Nie zabraknie również historycznych gier planszowych i plebejskich zabaw, a dla najmłodszych przygotowano animacje.</p><p>Taki program pokazuje, że wydarzenie nie ma być jedynie rekonstrukcyjnym widowiskiem. To również próba oswojenia archeologii i historii jako dziedzin, które można poznawać w bezpośredni, atrakcyjny sposób. W praktyce oznacza to połączenie nauki, rozrywki i regionalnej tożsamości w jednym miejscu.</p><h2>Tum jako ważny punkt na mapie dziedzictwa</h2><p>Grodzisko w Tumie od lat regularnie staje się areną imprez historycznych, które przyciągają rekonstruktorów, mieszkańców i miłośników dawnych dziejów. Tegoroczna edycja ma być poświęcona związkom tego miejsca z odkryciami archeologicznymi, uznawanymi za ważne świadectwo <strong>kontaktów kulturowych i handlowych wczesnośredniowiecznej Polski</strong>.</p><p>To szczególnie istotne także z perspektywy regionu łódzkiego, który coraz częściej promuje swoje dziedzictwo nie tylko przez instytucje muzealne, ale również poprzez wydarzenia plenerowe. Tum, dzięki swojej historii i rozpoznawalności, pozostaje naturalną przestrzenią do takich działań. Dla mieszkańców regionu to okazja, by spojrzeć na lokalne zabytki nie jak na odległy ślad przeszłości, lecz jako element żywej pamięci o miejscu.</p><h2>Zapowiedź kolejnej rekonstrukcji historycznej</h2><p>Podczas pikniku mają zostać przedstawione także szczegóły planowanej na sierpień <strong>V Rekonstrukcji Historycznej w Tumie „Przybysze z Północy i Wschodu”</strong>. Według zapowiedzi prezentacja odbędzie się o godzinie 13.30. To ważny punkt programu dla tych, którzy śledzą rozwój historycznych wydarzeń organizowanych w tej części województwa.</p><p>W praktyce czerwcowy piknik może więc pełnić podwójną rolę. Z jednej strony będzie samodzielną atrakcją w ramach Europejskich Dni Archeologii, z drugiej stanie się wprowadzeniem do większego letniego wydarzenia. Dla odwiedzających oznacza to szansę, by już teraz poczuć atmosferę miejsca, które od kilku lat skutecznie łączy edukację, rekonstrukcję i promocję regionalnego dziedzictwa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zawody krajowe w WKKW w Bogusławicach. Sportowe emocje i atrakcje dla całych rodzin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 13:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin-1781265788.png</url>
                        <title>Zawody krajowe w WKKW w Bogusławicach. Sportowe emocje i atrakcje dla całych rodzin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</link>
                    </image><description>Bogusławice zapraszają na zawody krajowe w WKKW, które połączą rywalizację jeździecką z rodzinną atmosferą i bogatą strefą atrakcji. Organizatorzy przygotowali również zaplecze gastronomiczne, Zagrodę Zabaw dla dzieci oraz ofertę Restauracji w Pałacu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jeździeckie święto w Bogusławicach</h2><p>W Bogusławicach odbędą się <strong>zawody krajowe w WKKW</strong>, które zapowiadają się jako ważne wydarzenie dla miłośników sportów jeździeckich z regionu i nie tylko. Organizatorzy zapraszają zawodników do zgłoszeń, a publiczność do kibicowania i spędzenia czasu w otoczeniu sportowych emocji oraz rodzinnych atrakcji.</p><p>WKKW, czyli wszechstronny konkurs konia wierzchowego, należy do najbardziej widowiskowych konkurencji jeździeckich. To dyscyplina wymagająca od konia i jeźdźca wszechstronności, precyzji oraz doskonałego przygotowania, dlatego zawody tego typu tradycyjnie przyciągają zarówno uczestników, jak i widzów zainteresowanych sportem na wysokim poziomie.</p><h2>Nie tylko rywalizacja, ale też zaplecze dla gości</h2><p>Organizatorzy zadbali o to, by wydarzenie miało charakter otwarty i komfortowy również dla osób, które odwiedzą obiekt jako widzowie. Przez cały czas trwania zawodów dostępny będzie <strong>duży, dobrze zaopatrzony bar</strong>, w którym będzie można kupić posiłki domowe, pizzę, zapiekanki, przekąski, napoje oraz desery lodowe.</p><p>Na miejscu działać ma także strefa Grill Bar z potrawami z grilla oraz food truck oferujący między innymi lody świderki, watę cukrową, popcorn i gofry. Taka oferta sprawia, że wydarzenie może stać się propozycją nie tylko dla środowiska jeździeckiego, lecz także dla rodzin szukających ciekawego sposobu na weekendowy wypoczynek w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego.</p><h2>Zagroda Zabaw dla dzieci i rodzin</h2><p>Szczególną częścią programu będzie <strong>Zagroda Zabaw dla dzieci</strong>, przygotowana jako dodatkowa atrakcja weekendu. Wśród zapowiedzianych aktywności znalazły się plac zabaw, altany ogrodowe z barem z przekąskami, trening hobby horse, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem oraz przejazdy bryczką.</p><p>Dzieci będą mogły skorzystać także z mini zoo z karmieniem kucyków, spotkań z alpakami, zamku dmuchanego, zjeżdżalni, dmuchanego toru przeszkód, a także takich atrakcji jak dart, bramka celnościowa, profesjonalne pole do minigolfa oraz animacje i oprowadzanie na kucyku dla najmłodszych. To zestaw propozycji, który wyraźnie pokazuje, że organizatorzy chcą połączyć sportowy charakter imprezy z wypoczynkiem dla całych rodzin.</p><p>Zagroda Zabaw będzie czynna <strong>w niedzielę w godzinach 11-17</strong>. Na sobotę przewidziano rezerwację tej strefy na wyłączność. Koszt udziału wynosi 30 złotych dla dzieci oraz 10 złotych dla opiekunów.</p><h2>Weekendowa oferta także dla smakoszy</h2><p>Dodatkowym elementem wydarzenia będzie oferta gastronomiczna Restauracji w Pałacu. W sobotę i niedzielę w godzinach <strong>od 13 do 17</strong> goście będą mogli skorzystać z menu obejmującego wyjątkowe dania i desery. To propozycja dla tych, którzy chcą połączyć obserwowanie zawodów z dłuższym pobytem i spokojnym odpoczynkiem w reprezentacyjnym otoczeniu.</p><p>W praktyce zawody w Bogusławicach zapowiadają się więc jako wydarzenie o kilku wymiarach: sportowym, rekreacyjnym i rodzinnym. Dla jednych będą okazją do śledzenia rywalizacji w wymagającej dyscyplinie jeździeckiej, dla innych sposobem na spędzenie dnia z dziećmi, a dla kolejnych szansą na skorzystanie z rozbudowanej oferty kulinarnej i atrakcji towarzyszących.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kawa, która nie gaśnie po zmroku. Ekspertka ostrzega: kofeina może spłycać sen, nawet gdy śpimy osiem godzin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55490,kawa-ktora-nie-gasnie-po-zmroku-ekspertka-ostrzega-kofeina-moze-splycac-sen-nawet-gdy-spimy-osiem-godzin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55490,kawa-ktora-nie-gasnie-po-zmroku-ekspertka-ostrzega-kofeina-moze-splycac-sen-nawet-gdy-spimy-osiem-godzin</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 13:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kawa-ktora-nie-gasnie-po-zmroku-ekspertka-ostrzega-kofeina-moze-splycac-sen-nawet-gdy-spimy-osie-1781264132.png</url>
                        <title>Kawa, która nie gaśnie po zmroku. Ekspertka ostrzega: kofeina może spłycać sen, nawet gdy śpimy osiem godzin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55490,kawa-ktora-nie-gasnie-po-zmroku-ekspertka-ostrzega-kofeina-moze-splycac-sen-nawet-gdy-spimy-osiem-godzin</link>
                    </image><description>Kawa bywa porannym werblem, małym rytuałem cywilizacji, filiżanką światła w dłoni. Ale ta sama kofeina, która w dzień stawia nas na nogi niczym mocny akord Milesa Davisa, nocą może pracować po cichu przeciwko nam. Nie zawsze kradnie sen wprost. Czasem robi coś bardziej podstępnego: pozwala zasnąć, pozwala przeleżeć w łóżku osiem godzin, a jednak nie dopuszcza mózgu do pełnej, głębokiej regeneracji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak ocenia prof. Donata Kurpas z Katedry Pielęgniarstwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, <strong>kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku</strong> i może nie tylko skracać sen lub utrudniać zasypianie, ale także zmniejszać aktywność wolnofalową mózgu. To oznacza, że sen może być płytszy, mniej regenerujący, bardziej podobny do czuwania niż do prawdziwego odpoczynku.</p><h2>Nie chodzi tylko o to, ile śpimy. Ważne, jak śpi mózg</h2><p>Badacze z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu coraz częściej analizują sen z pomocą EEG, czyli elektroencefalografii. To metoda rejestrująca aktywność elektryczną mózgu. Dzięki niej można zobaczyć coś więcej niż tylko godzinę zaśnięcia, liczbę wybudzeń czy długość snu. EEG pokazuje biologiczną jakość odpoczynku.</p><p>„EEG pozwala zobaczyć nie tylko to, czy człowiek śpi, ale także to, jak śpi jego mózg. Klasyczna ocena snu pokazuje długość snu i jego etapy, natomiast ilościowa analiza EEG ujawnia subtelniejsze zmiany, np. osłabienie aktywności wolnofalowej, która jest jednym z ważnych markerów głębokości i regeneracyjnego charakteru snu” — wyjaśnia prof. Donata Kurpas.</p><p>To właśnie <strong>fale wolne</strong> są jednym z najważniejszych elementów snu głębokiego. Ten etap odpowiada za odbudowę zasobów energetycznych, regenerację organizmu i prawidłowe funkcjonowanie mózgu. Kofeina może ten sen „spłycać”. Człowiek może więc formalnie spać długo, ale jego mózg nie zanurza się wystarczająco głęboko w nocny odpoczynek.</p><h2>Osiem godzin w łóżku nie zawsze oznacza pełną regenerację</h2><p>To jeden z najbardziej niepokojących wniosków. <strong>Wpływ kofeiny na sen</strong> nie zawsze jest oczywisty. Nie każdy po kawie przewraca się z boku na bok do drugiej w nocy. Nie każdy pamięta wybudzenia. Nie każdy rano potrafi wskazać, że coś było nie tak.</p><p>A jednak zapis neurofizjologiczny może pokazywać inny obraz.</p><p>„Subiektywne poczucie dobrego snu nie zawsze pokrywa się z tym, co widzimy w zapisie neurofizjologicznym. Osoba może zasnąć bez większego problemu i nie pamiętać wybudzeń, ale jej mózg może wykazywać mniej cech snu głębokiego” — podkreśla ekspertka.</p><p>To trochę jak w filmie, w którym pozornie wszystko wygląda spokojnie: dom stoi, światła przygaszone, bohater zasnął. Ale kamera schodzi niżej, pod powierzchnię, i dopiero tam widać napięcie. Kofeina może zostawiać w mózgu taki właśnie cień czuwania.</p><h2>Dla jednych problemem jest espresso wieczorem, dla innych kawa wypita rano</h2><p>Nie ma jednej granicy bezpiecznej dla wszystkich. Reakcja na kofeinę jest bardzo indywidualna. Znaczenie mają genetyka, tempo metabolizmu, wiek, poziom stresu, przewlekłe zmęczenie, styl życia i całkowita ilość kofeiny przyjmowana w ciągu dnia.</p><p>Dla jednej osoby popołudniowa kawa będzie niewinnym dodatkiem do rozmowy. Dla innej nawet poranna filiżanka może odbić się na jakości snu wiele godzin później.</p><p>„Nie chodzi wyłącznie o kawę wypitą tuż przed snem. Dla niektórych osób istotna może być także całkowita ilość kofeiny w ciągu dnia oraz to, czy organizm zdąży ją wystarczająco zmetabolizować przed nocą” — zaznacza prof. Kurpas.</p><p>Warto pamiętać, że kofeina to nie tylko kawa. Znajduje się także w herbacie, napojach energetycznych, coli, kakao, czekoladzie, niektórych suplementach i preparatach przeciwbólowych. W codziennym bilansie łatwo więc nie zauważyć, że organizm dostaje jej więcej, niż sądzimy.</p><h2>Błędne koło zmęczenia i pobudzenia</h2><p>Kofeina poprawia czujność i zmniejsza uczucie zmęczenia. To dlatego tak chętnie po nią sięgamy. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się protezą energii, pożyczką zaciąganą pod zastaw nocy.</p><p>„Jeżeli kofeina pomaga funkcjonować w ciągu dnia, a jednocześnie pogarsza jakość nocnej regeneracji, może powstać błędne koło: większe zmęczenie, większa potrzeba stymulacji i słabszy sen” — mówi prof. Kurpas.</p><p>To mechanizm znany wielu osobom: zła noc, mocniejsza kawa rano, kolejna po południu, wieczorem trudniejsze wyciszenie, a następnego dnia ten sam scenariusz. Jak refren piosenki, której nie lubimy, ale która uparcie wraca.</p><h2>Kofeina nie jest wrogiem. Ale nie jest też obojętna</h2><p>Ekspertka nie demonizuje kofeiny. Podkreśla, że nie należy myśleć o niej w prostych kategoriach: dobra albo zła. To substancja biologicznie aktywna. Jej działanie zależy od dawki, pory dnia, wieku, jakości snu, obciążenia stresem i indywidualnej wrażliwości.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu to temat bardzo praktyczny. W świecie pracy zmianowej, nadgodzin, opieki nad dziećmi, stresu, szybkiego tempa i ciągłego „jeszcze tylko dziś muszę dociągnąć”, kawa bywa codziennym paliwem. Ale organizm nie jest maszyną, którą da się bez końca dolewać do pełna. Sen nie jest luksusem. Jest konserwacją całego systemu.</p><h2>Co warto zapamiętać?</h2><p>Najważniejszy wniosek jest prosty: <strong>długość snu to za mało, by ocenić jego jakość</strong>. Można spać osiem godzin i wciąż nie dać mózgowi warunków do pełnej regeneracji. Kofeina może przesuwać aktywność mózgu w stronę czuwania, ograniczać głębokość snu i osłabiać nocną odbudowę organizmu.</p><p>Rozsądne podejście nie musi oznaczać rezygnacji z kawy. Warto jednak obserwować siebie: o której pijemy ostatnią kawę, ile kofeiny przyjmujemy w ciągu dnia, czy budzimy się wypoczęci, czy rano od razu potrzebujemy kolejnej dawki pobudzenia. Czasem najważniejsza rozmowa o zdrowiu zaczyna się nie w gabinecie lekarskim, lecz przy kuchennym stole — nad filiżanką, którą warto wypić trochę wcześniej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55489,rozstrzygnieto-konkurs-na-200-lecie-parafii-sw-antoniego-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55489,rozstrzygnieto-konkurs-na-200-lecie-parafii-sw-antoniego-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 12:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rozstrzygnieto-konkurs-na-200-lecie-parafii-sw-antoniego-w-tomaszowie-mazowieckim-1781259324.png</url>
                        <title>Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55489,rozstrzygnieto-konkurs-na-200-lecie-parafii-sw-antoniego-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim ogłoszono wyniki konkursu przygotowanego z okazji 200-lecia Parafii pw. św. Antoniego Padewskiego. Wydarzenie wpisało się w obchody ważnego jubileuszu i podkreśliło znaczenie lokalnego dziedzictwa oraz zaangażowania mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jubileusz ważny dla miasta i wspólnoty</h2><p>Rozstrzygnięcie konkursu zorganizowanego z okazji <strong>200 lat Parafii pw. św. Antoniego Padewskiego</strong> stało się jednym z istotnych punktów lokalnych obchodów jubileuszowych w Tomaszowie Mazowieckim. Sama rocznica ma znaczenie nie tylko religijne, ale również społeczne i historyczne, ponieważ parafia od pokoleń pozostaje ważnym elementem tożsamości miasta oraz miejscem skupiającym życie wielu mieszkańców.</p><p>Wydarzenie, o którym poinformował Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim, pokazało, że jubileusze tego typu mogą łączyć różne środowiska i pokolenia. Konkurs był formą przypomnienia o dorobku parafii, a zarazem sposobem na aktywne włączenie mieszkańców w obchody rocznicowe. Tego rodzaju inicjatywy mają szczególną wartość w lokalnej skali, ponieważ wzmacniają więź z miejscem zamieszkania i skłaniają do refleksji nad historią najbliższego otoczenia.</p><h2>Konkurs jako forma pamięci o dziedzictwie</h2><p>Choć w udostępnionych materiałach nie wskazano szczegółowych wyników ani pełnej listy laureatów, sam fakt rozstrzygnięcia konkursu potwierdza, że obchody 200-lecia parafii zyskały konkretny, angażujący wymiar. Konkursy to jedna z najskuteczniejszych form popularyzowania wiedzy o lokalnych instytucjach i wydarzeniach historycznych. Pozwalają uczestnikom nie tylko rywalizować, ale przede wszystkim <strong>poznawać dzieje miejsca, które od dwóch stuleci współtworzy pejzaż Tomaszowa Mazowieckiego</strong>.</p><p>W przypadku jubileuszu parafii św. Antoniego szczególnie istotne jest to, że pamięć o przeszłości została połączona z aktywnością współczesnej społeczności. Dla młodszych mieszkańców mogła to być okazja do odkrycia znaczenia parafii w historii miasta, natomiast dla starszych do powrotu do wspomnień związanych z ważnymi wydarzeniami rodzinnymi i społecznymi. Właśnie w tym wymiarze konkurs nabiera szerszego sensu niż tylko jednorazowe wydarzenie.</p><h2>Znaczenie takich wydarzeń dla lokalnej tożsamości</h2><p>Tomaszów Mazowiecki od lat buduje swoją opowieść nie tylko wokół inwestycji, sportu czy spraw samorządowych, ale również wokół miejsc, które stanowią fundament lokalnej pamięci. Parafia pw. św. Antoniego Padewskiego należy do grona takich instytucji. Jej 200-lecie jest przypomnieniem, że historia miasta tworzy się także poprzez codzienność mieszkańców, wspólne przeżycia oraz trwałość lokalnych wspólnot.</p><p>Rozstrzygnięcie konkursu można więc odczytywać jako symboliczne domknięcie jednego z etapów jubileuszowych obchodów, ale także jako impuls do dalszego zainteresowania historią Tomaszowa Mazowieckiego. Takie inicjatywy sprzyjają budowaniu wspólnoty opartej na wiedzy, pamięci i szacunku dla lokalnego dziedzictwa. <strong>W czasach szybkich zmian to właśnie podobne wydarzenia przypominają, że miejska tożsamość ma swoje głębokie korzenie</strong>.</p><h2>Więcej niż uroczystość</h2><p>Z perspektywy lokalnej taki konkurs nie jest wyłącznie dodatkiem do obchodów. To także narzędzie edukacji i integracji, które pokazuje, że historia może być obecna w życiu mieszkańców w sposób przystępny i angażujący. Wydarzenia związane z jubileuszami instytucji zakorzenionych w mieście pomagają zachować ciągłość pamięci i przekazać ją kolejnym pokoleniom.</p><p>Rozstrzygnięcie konkursu z okazji 200-lecia parafii św. Antoniego Padewskiego wpisuje się więc w szerszy obraz działań, które przypominają o znaczeniu lokalnych tradycji. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to kolejny przykład, że historia miasta najlepiej wybrzmiewa wtedy, gdy staje się częścią wspólnego przeżywania i publicznej rozmowy o tym, co ważne dla mieszkańców.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.kochamtomaszow.pl"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jak nosić szpilki, żeby wyglądać i czuć się dobrze?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55488,jak-nosic-szpilki-zeby-wygladac-i-czuc-sie-dobrze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55488,jak-nosic-szpilki-zeby-wygladac-i-czuc-sie-dobrze</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 11:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-nosic-szpilki-zeby-wygladac-i-czuc-sie-dobrze-1781257822.jpg</url>
                        <title>Jak nosić szpilki, żeby wyglądać i czuć się dobrze?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55488,jak-nosic-szpilki-zeby-wygladac-i-czuc-sie-dobrze</link>
                    </image><description>Szpilki optycznie wydłużają nogi o 5-10 cm i poprawiają postawę ciała, jednak niewłaściwy dobór obuwia lub błędna technika chodzenia często prowadzą do bólu i dyskomfortu. Aby nosić wysokie obcasy z gracją i komfortem, niezbędne jest zrozumienie anatomii stopy, precyzyjny wybór obuwia oraz regularna praktyka. To zapewni efektowną stylizację i komfort przez wiele godzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Szpilki idealne dla Ciebie. Jak dobrać fason, wysokość i materiał?</strong></h2><p>Rodzaj i wysokość obcasa decydują o komforcie noszenia. Dla osób początkujących lub poszukujących codziennego komfortu, obcasy o wysokości 5–7 cm minimalizują obciążenie przodostopia. Rozkładają one ciężar ciała równomierniej, co zmniejsza ryzyko bólu. Obcasy typu słupek lub kaczuszka zapewniają szerszą podstawę, zwiększając stabilność o około 30% w porównaniu do cienkich szpilek. Modele z platformą pod palcami skutecznie redukują rzeczywistą wysokość obcasa o 2-3 cm. Dzięki temu nacisk na przodostopie zmniejsza się o 20-25%, co poprawia wygodę noszenia przez dłuższy czas.</p><p>Wybieraj skórzane obuwie – materiał wpływa na komfort i trwałość szpilek. Naturalna skóra, taka jak licowa lub zamsz, dopasowuje się do indywidualnego kształtu stopy już po kilku godzinach noszenia. Minimalizuje to ryzyko powstawania otarć i bolesnych pęcherzy. Sklepy oferujące luksusowe obuwie z drugiej ręki, takie jak Pyskaty Zamsz, często posiadają w asortymencie modele wykonane z najlepszych surowców. Inwestycja w takie obuwie zapewnia trwałość i długotrwały komfort. Syntetyczne materiały, na przykład skóra ekologiczna, nie rozciągają się i nie zapewniają odpowiedniej cyrkulacji powietrza. Zwiększa to potliwość stóp i podnosi ryzyko nieprzyjemnych otarć.</p><p>Dopasowanie fasonu i wysokości szpilek do proporcji sylwetki wpływa na estetykę i komfort. Szpilki z odkrytymi palcami, tak zwane peep-toe, lub te z niskim wycięciem optycznie wydłużają stopę. Modele z paskiem wokół kostki mogą natomiast skracać nogę, szczególnie u osób z krótszymi łydkami. Dla szerokiej stopy zaleca się szukanie modeli z szerszym noskiem lub otwartymi palcami. Zapobiega to uciskowi na kości śródstopia, który powoduje ból. Osoby z wysokim podbiciem powinny wybierać szpilki z elastycznymi paskami lub całkowicie bez zapięć. Takie rozwiązania nie będą uciskać podbicia, zapewniając swobodę. Sprawdzaj rozmiar obuwia wieczorem, kiedy stopy są lekko opuchnięte. Gwarantuje to komfort noszenia przez cały dzień.</p><h2><strong>Mistrzowski chód w szpilkach Technika, postawa i ćwiczenia dla pewności siebie</strong></h2><p>Prawidłowa postawa i chód zapewniają elegancję i komfort w szpilkach. Pilnuj wyprostowanej sylwetki, ściągnij łopatki i lekko unieś podbródek. Taka pozycja równomiernie rozkłada ciężar ciała, co zmniejsza nacisk na kręgosłup. Stawiaj kroki od pięty do palców, płynnie przenosząc ciężar. Stopy stawiaj w równej linii, kierując je prosto przed siebie. Unikaj stawiania stóp na zewnątrz lub do wewnątrz, co może prowadzić do utraty równowagi. Kroki powinny być krótsze niż w płaskich butach. Zwiększa to stabilność i kontrolę nad każdym ruchem, minimalizując ryzyko potknięcia.</p><p>Regularne ćwiczenia wzmacniające stopy i kostki poprawiają stabilność podczas chodzenia w szpilkach. Unoszenie się na palcach, wykonywane w 3 seriach po 15 powtórzeń dziennie, wzmacnia mięśnie łydek i kostek. To bezpośrednio przekłada się na lepszą równowagę. Krążenie stopami, po 10 obrotów w każdą stronę dla każdej stopy, zwiększa elastyczność stawów skokowych. Elastyczne stawy lepiej adaptują się do nienaturalnej pozycji. Podnoszenie drobnych przedmiotów palcami stóp to skuteczne ćwiczenie wzmacniające mięśnie śródstopia. Mięśnie te są kluczowe dla stabilizacji stopy w szpilkach, zapobiegając jej przesuwaniu się.</p><p>Stopniowe przyzwyczajanie się do wysokości obcasa minimalizuje ryzyko kontuzji i dyskomfortu. Jeżeli dopiero zaczynasz lub wracasz do obcasów, zacznij od niższych modeli, wybierając wysokości 5–7 cm. Pozwala to mięśniom stóp i łydek na stopniową adaptację. Następnie zwiększaj wysokość obcasa co 1-2 cm, dając ciału czas na przystosowanie. Im więcej czasu spędzasz w butach na wyższych obcasach, tym lepiej. Zawsze zdejmij je natychmiast, gdy poczujesz ból. Na początku noś szpilki przez krótkie okresy, na przykład 30-60 minut. Stopniowo zwiększaj czas noszenia o 15-20 minut każdego dnia, budując wytrzymałość.</p><h2><strong>Pożegnaj ból. Sprawdzone triki i akcesoria dla komfortu w szpilkach</strong></h2><p>Zainwestuj w wkładki i akcesoria, aby zredukować ból i zwiększyć wygodę noszenia szpilek. Wkładki żelowe pod przodostopie skutecznie amortyzują nacisk o 30-40%. Redukują ból w tej najbardziej obciążonej części stopy. Zapiętki silikonowe zapobiegają otarciom pięt i stabilizują stopę w bucie. Jest to szczególnie przydatne w przypadku szpilek z luźniejszym zapiętkiem, które mogą powodować przesuwanie się stopy. Plastry na odciski i pęcherze aplikuj profilaktycznie. Stosuj je w miejscach szczególnie narażonych na tarcie, takich jak mały palec lub pięta, zanim pojawi się problem.</p><p>Nowe szpilki wymagają "rozchodzenia", aby dopasować się do stopy i zwiększyć komfort. Noś je w domu przez 1-2 godziny dziennie, zakładając grube skarpetki. Pozwala to na delikatne rozciągnięcie materiału, szczególnie w miejscach ucisku. Możesz również użyć specjalnego sprayu do rozciągania obuwia, aplikując go na wewnętrzną stronę buta. Następnie chodź w szpilkach przez 15-20 minut, aby materiał dopasował się do kształtu stopy. Inną skuteczną metodą jest umieszczenie woreczków z wodą w butach i zamrożenie ich na noc. Lód rozszerzy się, delikatnie rozciągając obuwie od wewnątrz, co ułatwia późniejsze noszenie.</p><p>Pielęgnacja stóp po noszeniu szpilek wspomaga ich regenerację i zdrowie. Kąpiele stóp w letniej wodzie z solą Epsom przez 15-20 minut skutecznie redukują opuchliznę i ból mięśni. Sól Epsom zawiera magnez, który rozluźnia mięśnie. Masaż stóp z użyciem olejku miętowego lub arnikowego poprawia krążenie krwi i rozluźnia napięte mięśnie. Olejek miętowy działa chłodząco, a arnikowy przeciwzapalnie. Aby zapobiec długotrwałym deformacjom stóp i problemom z kręgosłupem, unikaj noszenia szpilek dłużej niż 4-6 godzin dziennie. Daj stopom odpocząć, wybierając płaskie obuwie.</p><h2><strong>Szpilki w stylizacjach. Jak nosić je z klasą na każdą okazję i do każdej sylwetki?</strong></h2><p>Dopasuj szpilki do okazji, aby stylizacja była spójna. Do biura wybieraj klasyczne czarne lub beżowe szpilki o wysokości 7-9 cm. Modele typu pump pasują do garniturów, ołówkowych spódnic czy eleganckich sukienek. Na wieczorne wyjście postaw na szpilki z ozdobnymi detalami, takimi jak kryształki lub satynowe wykończenie. Obcasy o wysokości 9-11 cm dodadzą szyku i wydłużą sylwetkę. Na co dzień niższe szpilki, o wysokości 5-7 cm, lub popularne kaczuszki, świetnie komponują się z jeansami typu slim fit lub zwiewnymi sukienkami midi. Zapewniają one komfort i swobodę ruchu.</p><p>Dopasowanie szpilek do sylwetki pozwala na optyczne korygowanie proporcji. Dla niskich osób szpilki w kolorze nude lub z ostrym noskiem optycznie wydłużą nogi, tworząc spójną linię z sylwetką. Osoby z szerokimi łydkami powinny unikać szpilek z paskiem wokół kostki, ponieważ mogą one optycznie poszerzać. Zamiast tego, wybierz modele z głębokim wycięciem na podbiciu, które wydłużą nogę. Klasyczne szpilki z odkrytą piętą, tak zwane slingback, lub czółenka z dekoltem w kształcie litery V, pasują do każdej sylwetki. Wydłużają nogi i dodają elegancji. Luksusowe szpilki, takie jak te od christian louboutin, <a href="https://www.pyskatyzamsz.com/marki/chanel">buty Chanelki</a> czy <a href="https://www.pyskatyzamsz.com/marki/prada">buty Prada damskie</a>, mogą stanowić centralny punkt stylizacji. Podkreślają indywidualny styl i dodają prestiżu.</p><h2><strong>Od pierwszych kroków do swobody. Plan treningowy dla stóp i kostek</strong></h2><p>Plan treningowy dla stóp i kostek zwiększa komfort noszenia szpilek. Rozgrzewka przed ich założeniem przygotowuje mięśnie do obciążenia. Rolowanie stóp piłeczką tenisową przez 2-3 minuty na każdą stopę poprawia krążenie krwi i rozluźnia powięź podeszwową. Zmniejsza to napięcie i zwiększa elastyczność. Delikatne rozciąganie palców stóp i ścięgna Achillesa przez 30 sekund na każdą nogę przygotowuje mięśnie do nienaturalnej pozycji. Zwiększa to ich elastyczność i minimalizuje ryzyko skurczów.</p><p>Po zdjęciu szpilek wykonaj ćwiczenia, które zregenerują i rozluźnią stopy. Chodzenie na piętach przez 2-3 minuty skutecznie rozciąga mięśnie łydek i ścięgna Achillesa. Te partie mięśni ulegają skróceniu podczas długotrwałego noszenia obcasów. Kąpiele stóp w chłodnej wodzie z dodatkiem kilku kropli olejku eterycznego z lawendy lub eukaliptusa zmniejszają obrzęki. Działają również relaksująco na zmęczone stopy. Uniesienie nóg powyżej poziomu serca na 10-15 minut wspomaga odpływ limfy. Skutecznie redukuje to opuchliznę, przyspieszając regenerację.</p><p>Długoterminowe wzmacnianie mięśni stóp i kostek trwale poprawia komfort. Regularne ćwiczenia równowagi, takie jak stanie na jednej nodze przez 30 sekund, wzmacniają mięśnie stabilizujące kostkę. Zmniejsza to ryzyko skręceń. Joga lub pilates, zawierające ćwiczenia wzmacniające mięśnie głębokie, poprawiają ogólną postawę i stabilność ciała. Wzmacniają one centrum ciała, co przekłada się na lepszą kontrolę. Na co dzień wybieraj płaskie, wygodne buty. Pozwala to stopom odpocząć i zregenerować się po noszeniu szpilek, zapobiegając przeciążeniom.</p><p>Noszenie szpilek wymaga prawidłowego doboru obuwia, świadomej techniki chodzenia i regularnej pielęgnacji stóp. Te elementy zapewniają elegancję i długotrwały komfort. Wysokiej jakości obuwie z naturalnych materiałów oraz dbałość o stopy poprzez ćwiczenia i regenerację pozwolą nosić szpilki bez bólu. Stylizacja będzie efektowna, a stopy i kręgosłup zdrowe.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55487,od-ciecia-zywoplotu-po-mycie-rynien-dlaczego-drabina-przegubowa-to-najlepszy-przyjaciel-ogrodnika</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55487,od-ciecia-zywoplotu-po-mycie-rynien-dlaczego-drabina-przegubowa-to-najlepszy-przyjaciel-ogrodnika</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 11:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-od-ciecia-zywoplotu-po-mycie-rynien-dlaczego-drabina-przegubowa-to-najlepszy-przyjaciel-ogrodnika-1781424945.jpg</url>
                        <title>Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55487,od-ciecia-zywoplotu-po-mycie-rynien-dlaczego-drabina-przegubowa-to-najlepszy-przyjaciel-ogrodnika</link>
                    </image><description>Prace na wysokości wokół domu wymagają dostępu do zaplecza technicznego, które nadąży za dynamicznie zmieniającymi się potrzebami. Poznaj zalety funkcjonalnej drabiny przegubowej, która dzięki swojej ponadprzeciętnej stabilności staje się niezastąpionym wsparciem każdego ogrodnika. Zobacz, jak bezpiecznie operować sprzętem na nierównym terenie i na co zwrócić uwagę przy wyborze optymalnego modelu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Jeden sprzęt do wielu zadań – niezawodna uniwersalna drabina do ogrodu</strong></h2><p>Prace w ogrodzie generują niekończącą się listę zadań, która ewoluuje wraz z rytmem pór roku – od wiosennego formowania koron drzew, przez letnie przycinanie wysokich żywopłotów, aż po jesienne czyszczenie rynien z zalegających liści. Zdecydowana większość tych czynności wymusza oderwanie stóp od ziemi, co w zderzeniu z nieregularnym otoczeniem domu często stanowi logistyczne wyzwanie. <strong>Zamiast gromadzić w garażu kilka różnych sprzętów, warto postawić na wielofunkcyjność</strong>. Przy bardziej wymagających zadaniach nieoceniona okaże się wszechstronna drabina przegubowa, którą można ustawić jako konstrukcję wolnostojącą, przystawną czy nawet wykorzystać jako praktyczny pomost roboczy.</p><p>Zastosowanie zaawansowanych technologicznie przegubów pozwala na błyskawiczną zmianę konfiguracji drabiny, płynnie dostosowując ją do specyfiki każdego zadania. Nowoczesne <a href="https://www.krause-systems.pl/produkty/rodzaje-produktow/drabiny/drabiny-przegubowe.html">drabiny przegubowe KRAUSE</a> wyznaczają w tym segmencie rynkowe standardy, deklasując tradycyjne rozwiązania dzięki bezkompromisowej wytrzymałości oraz innowacyjnym systemom ryglowania, które blokują się z głośnym, wyraźnym kliknięciem. To sprawia, że uniwersalna drabina do ogrodu w jednym momencie pewnie opiera się o ścianę fasady w optymalnym zasięgu roboczym, by chwilę później stanąć na środku trawnika w trybie wolnostojącym. Ustawienie w formie wygodnego podestu niweluje z kolei konieczność nieustannego schodzenia i przestawiania konstrukcji, co zauważalnie przyspiesza i ułatwia długotrwałe przycinanie żywopłotów, zwiększając ergonomię pracy.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1535/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/06/12/obraz-1.jpg" width="1535" height="1024"></figure><h2><strong>Stabilność na trawniku, czyli jak bezpiecznie rozstawić drabinę na grząskim podłożu?</strong></h2><p>Należy pamiętać, że ogród rządzi się swoimi prawami, a miękka ziemia, trawa czy poranna rosa to czynniki, które mogą drastycznie obniżać stabilność sprzętu roboczego. Tradycyjne rozwiązania o wąskim punkcie podparcia pod wpływem ciężaru dość łatwo zapadają się w pulchnym gruncie. Dlatego wiedza o tym, jak prawidłowo <a href="https://www.krause-systems.pl/firma/strefa-wiedzy/szczegol/jak-rozstawic-drabine-na-nierownym-podlozu.html">rozstawić drabinę na grząskim podłożu</a>, bezpośrednio decyduje o zdrowiu użytkownika i zachowaniu podstawowych wymogów BHP.</p><p>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1535/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/06/12/obraz-3.jpg" width="1535" height="1024"></figure><p>Konstrukcje przegubowe marki KRAUSE z linii produktowej MONTO są zazwyczaj wyposażone w pojedyncze, szerokie stabilizatory poprzeczne, zwieńczone antypoślizgowymi stopkami. Wyjątkiem jest model MultiMatic posiadający dwa takie elementy. Zastosowanie stabilizatora sprawia, że docisk i ciężar użytkownika rozkładają się na znacznie większej płaszczyźnie. <strong>Taka ergonomia skutecznie zapobiega punktowemu zapadaniu się podłużnic, zapewniając niezachwianą, pewną pozycję roboczą bez konieczności stosowania dodatkowych akcesoriów kotwiących w ziemi</strong>. Eliminujemy w ten sposób ryzyko nagłego przechyłu bocznego, zyskując kontrolę nad własnym bezpieczeństwem.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1535/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/06/12/obraz-2.jpg" width="1535" height="1024"></figure><h2><strong>Jakość i ergonomia, na których możesz polegać</strong></h2><p>Poszukując wyposażenia na lata, musimy zwracać uwagę na parametry techniczne – zasięg (maksymalną wysokość roboczą), precyzję tłoczeń, solidność materiałów oraz spełniane normy bezpieczeństwa. Wybierając konstrukcję do zastosowań przydomowych, nie powinniśmy kierować się wyłącznie ceną, ale przede wszystkim bezpieczeństwem (determinowanym np. przez normę PN-EN 131). Zasada ta obowiązuje w równym stopniu podczas zadań w pomieszczeniu, jak i wykonywania zaawansowanych prac na zewnątrz budynku.</p><p>Doskonałą propozycją dla majsterkowiczów, stawiających na ponadprzeciętną stabilność konstrukcji i zgodność z normami bezpieczeństwa, jest <a href="https://www.krause-systems.pl/krauseproducts/detail/product/10521-uniwersalna-drabina-przegubowa-4x3-szczeble-z-platforma.html">uniwersalna drabina przegubowa CORDA</a>. <strong>Sprzęt ten to dowód na to, że nowoczesne drabiny przegubowe z powodzeniem łączą solidność materiału z łatwością obsługi</strong>. Wybierając tak zaawansowany model, inwestujesz w jakość, zyskując jeden wszechstronny model, który z powodzeniem zastąpi kilka innych w Twoim warsztacie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Analiza technologii i aplikacji służących do śledzenia wyników w czasie rzeczywistym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55486,analiza-technologii-i-aplikacji-sluzacych-do-sledzenia-wynikow-w-czasie-rzeczywistym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55486,analiza-technologii-i-aplikacji-sluzacych-do-sledzenia-wynikow-w-czasie-rzeczywistym</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 11:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-analiza-technologii-i-aplikacji-sluzacych-do-sledzenia-wynikow-w-czasie-rzeczywistym-1781424852.jpg</url>
                        <title>Analiza technologii i aplikacji służących do śledzenia wyników w czasie rzeczywistym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55486,analiza-technologii-i-aplikacji-sluzacych-do-sledzenia-wynikow-w-czasie-rzeczywistym</link>
                    </image><description>Śledzenie wyników w czasie rzeczywistym stało się kluczowym elementem w wielu dziedzinach, od sportu, przez finanse, aż po zarządzanie projektami. Technologia umożliwiająca monitorowanie wyników na żywo zyskała na popularności dzięki swojej zdolności do dostarczania natychmiastowych informacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><span style="color:black;">Rola technologii w śledzeniu wyników</span></h2><p>Technologia odgrywa kluczową rolę w umożliwianiu śledzenia wyników w czasie rzeczywistym. Rozwój nowoczesnych narzędzi i systemów pozwala na szybkie i precyzyjne monitorowanie danych. Dzięki temu użytkownicy mogą podejmować decyzje na podstawie aktualnych informacji.</p><p>W świecie sportu technologia jest używana do monitorowania wyników zawodników, umożliwiając trenerom i analitykom podejmowanie decyzji w czasie rzeczywistym. Na przykład systemy GPS mogą śledzić prędkość i pozycję sportowca, co jest niezwykle przydatne podczas zawodów. W finansach technologia umożliwia śledzenie zmian na rynkach akcji, co pozwala inwestorom na szybką reakcję na zmieniające się warunki rynkowe. Również w zarządzaniu projektami technologia pozwala na monitorowanie postępów, co jest kluczowe dla terminowego ukończenia zadań.</p><h2><span style="color:black;">Aplikacje do śledzenia wyników</span></h2><p>Aplikacje mobilne i desktopowe oferują szeroką gamę funkcji, które umożliwiają śledzenie<a href="https://www.fangol.pl/livescore"><span style="color:windowtext;">&nbsp;</span><span style="color:#1155CC;">wyniki live</span></a> w czasie rzeczywistym. Te narzędzia są dostępne dla różnych branż, a ich funkcjonalność jest dostosowana do specyficznych potrzeb użytkowników.&nbsp;</p><p>W sporcie aplikacje do śledzenia wyników live umożliwiają fanom i profesjonalistom monitorowanie wydarzeń w czasie rzeczywistym. Użytkownicy mogą śledzić statystyki meczów, analizować wyniki zawodników oraz otrzymywać powiadomienia o kluczowych momentach. W finansach aplikacje takie jak platformy do handlu akcjami oferują możliwość śledzenia notowań giełdowych na żywo. Użytkownicy mogą analizować zmiany cen i podejmować decyzje inwestycyjne w czasie rzeczywistym.</p><h2><span style="color:black;">Wybrane technologie wspierające śledzenie wyników</span></h2><p>Istnieje wiele technologii, które wspierają śledzenie wyników w czasie rzeczywistym. Każda z nich oferuje unikalne funkcje i możliwości, które mogą być zastosowane w różnych dziedzinach.</p><p>Technologia GPS jest jednym z najbardziej powszechnie stosowanych narzędzi w śledzeniu wyników sportowych. Umożliwia dokładne monitorowanie lokalizacji i prędkości zawodników. Dzięki temu trenerzy mogą analizować wydajność swoich podopiecznych w czasie rzeczywistym. W finansach technologie takie jak analiza dużych zbiorów danych (big data) pozwalają na przetwarzanie ogromnych ilości informacji w krótkim czasie. To umożliwia inwestorom szybkie reagowanie na zmiany rynkowe.</p><h2><span style="color:black;">Przyszłość śledzenia wyników w czasie rzeczywistym</span></h2><p>Przyszłość śledzenia wyników w czasie rzeczywistym zapowiada się niezwykle interesująco. Rozwój technologii takich jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe otwiera nowe możliwości w tej dziedzinie.</p><p>Technologie te mogą przyczynić się do jeszcze dokładniejszego i szybszego przetwarzania danych. W sporcie mogą umożliwić bardziej zaawansowaną analizę wyników zawodników, co z kolei pozwoli na bardziej efektywne planowanie treningów i strategii. W finansach technologie te mogą wspierać tworzenie bardziej zaawansowanych modeli predykcyjnych, co przyczyni się do lepszego przewidywania zmian na rynkach.</p><p>Rozwój technologii śledzenia wyników w czasie rzeczywistym ma potencjał, by znacząco wpłynąć na wiele branż. W miarę jak narzędzia te stają się bardziej zaawansowane, ich zastosowanie będzie się poszerzać, a użytkownicy będą mieli dostęp do jeszcze bardziej precyzyjnych i szybkich informacji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55485,porodowki-znikaja-z-mapy-polski-ministerstwo-zdrowia-ma-dwa-pomysly-ale-kobietom-potrzeba-przede-wszystkim-bezpieczenstw</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55485,porodowki-znikaja-z-mapy-polski-ministerstwo-zdrowia-ma-dwa-pomysly-ale-kobietom-potrzeba-przede-wszystkim-bezpieczenstw</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 10:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-porodowki-znikaja-z-mapy-polski-ministerstwo-zdrowia-ma-dwa-pomysly-ale-kobietom-potrzeba-przede-w-1781254536.png</url>
                        <title>Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55485,porodowki-znikaja-z-mapy-polski-ministerstwo-zdrowia-ma-dwa-pomysly-ale-kobietom-potrzeba-przede-wszystkim-bezpieczenstw</link>
                    </image><description>Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Coraz mniej dzieci, coraz mniej porodówek</h2><p>Demografia działa jak zimny rachmistrz. W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a oddziały ginekologiczno-położnicze są rozliczane przede wszystkim za wykonane świadczenia. Kiedy porodów jest niewiele, utrzymanie zespołu, dyżurów, sal, sprzętu i zaplecza staje się dla zadłużonych szpitali coraz większym ciężarem.</p><p>W 2010 roku działało w Polsce 406 porodówek. W listopadzie 2025 roku było ich już 305. W tym roku NFZ otrzymał informacje o porodach z 283 oddziałów ginekologiczno-położniczych. To nie jest kosmetyczna korekta systemu, lecz głęboka zmiana mapy opieki okołoporodowej.</p><p>Według danych GUS w 2025 roku urodziło się 238 tysięcy dzieci. Rok wcześniej było ich prawie 252 tysiące, w 2023 roku – 272 tysiące, a w 2022 roku – 305 tysięcy. Dla porównania, w czasie wyżu demograficznego lat 80. w Polsce rodziło się ponad 700 tysięcy dzieci rocznie.</p><p>Tak wygląda demograficzny kadr w zwolnionym tempie: mniej dzieci, mniej porodów, mniej oddziałów. Ale między statystyką a życiem jest jeszcze człowiek.</p><h2>„Białe plamy” i godzina drogi do porodu</h2><p>Największy niepokój budzą tzw. białe plamy, czyli regiony, w których kobieta ma daleko do najbliższego oddziału położniczego. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski poinformował, że około 11 tysięcy kobiet w wieku rozrodczym ma do najbliższej porodówki ponad godzinę drogi. To 0,14 proc. Polek w wieku 15–49 lat.</p><p>Na papierze liczba może wydawać się niewielka. W praktyce wystarczy jedna kobieta, jedna noc, jedna źle odśnieżona droga, jedno powikłanie. W położnictwie czas bywa równie ważny jak kompetencje lekarza.</p><p>Dla mieszkańców mniejszych miast i powiatów, także takich jak Tomaszów Mazowiecki i okoliczne gminy, ta dyskusja nie jest abstrakcją z ministerialnych gabinetów. To pytanie o to, czy lokalny szpital będzie tylko punktem na mapie, czy realnym miejscem bezpieczeństwa.</p><h2>Ryczałt dla małych porodówek</h2><p>Ministerstwo Zdrowia przygotowuje dwa główne rozwiązania. Pierwsze zakłada ryczałtowe finansowanie porodówek, które nie osiągają 400 porodów rocznie, ale znajdują się w miejscach istotnych z punktu widzenia dostępności. Dopiero powyżej tej liczby NFZ miałby rozliczać każdy poród oddzielnie.</p><p>Resort przyjmuje jednocześnie wskaźnik 700 porodów rocznie jako poziom, który – według analiz – pozwala zapewnić optymalne doświadczenie kliniczne zespołu. To średnio około dwa porody dziennie.</p><p>Wiceminister Tomasz Maciejewski tłumaczy, że liczba 400 wynika z analiz obejmujących liczbę procedur, położenie geograficzne szpitali i ogólnopolską tendencję demograficzną. Są bowiem placówki, które nigdy nie osiągną 700 porodów rocznie, ale ich zamknięcie oznaczałoby powstanie białej plamy.</p><p>To ważne rozróżnienie. Bo czym innym jest oddział nierentowny w dużym mieście, gdzie kilka innych szpitali działa w promieniu kilkunastu kilometrów, a czym innym porodówka w regionie, gdzie jej likwidacja oznacza dla pacjentek długą, stresującą i potencjalnie niebezpieczną podróż.</p><h2>Porody domowe i Domy Narodzin</h2><p>Druga propozycja dotyczy porodów domowych i Domów Narodzin. Obecnie NFZ nie finansuje porodów domowych, dlatego nie prowadzi też pełnych statystyk dotyczących liczby dzieci rodzących się poza szpitalami.</p><p>Ministerstwo rozważa wpisanie porodu domowego do koszyka świadczeń gwarantowanych. W grę wchodzi również tworzenie Domów Narodzin, czyli miejsc prowadzonych przez położne, zlokalizowanych w pobliżu zaplecza medycznego. Według zapowiedzi resortu miałyby one funkcjonować przy oddziałach ginekologii planowej, z dostępem do sali operacyjnej i lekarzy na wypadek komplikacji.</p><p>To nie jest pomysł z księżyca. W Europie podobne rozwiązania działają m.in. w Holandii, Wielkiej Brytanii, Danii, Niemczech i Francji. W Holandii system porodów domowych jest szczególnie rozwinięty – według wiceministra około 13–16 proc. porodów odbywa się tam w warunkach domowych.</p><h2>Mniej cesarskich cięć?</h2><p>Maciejewski zwraca uwagę, że w krajach, w których większą rolę w opiece porodowej odgrywają położne, wykonuje się mniej cesarskich cięć. W Polsce niemal połowa porodów odbywa się przez cesarskie cięcie, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że optymalny odsetek takich porodów nie powinien przekraczać 10–15 proc.</p><p>To jeden z najważniejszych punktów tej debaty. Poród nie zawsze musi być wydarzeniem medykalizowanym do granic możliwości. Ale też nie może być romantycznym eksperymentem bez zabezpieczenia. Między chłodnym szpitalnym korytarzem a ryzykiem porodu bez systemowego wsparcia jest przestrzeń, którą mogą wypełnić dobrze przygotowane położne, jasne procedury i szybki dostęp do lekarzy.</p><h2>Fundacja Rodzić po Ludzku: potrzebna strategia, nie chaos</h2><p>Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku, ocenia, że zarówno finansowanie porodów domowych, jak i Domy Narodzin są potrzebne. Podkreśla jednak, że nie mogą być traktowane jako proteza po zamykanych porodówkach.</p><p>Fundacja od lat postuluje, by porody domowe były finansowane przez NFZ. Dziś są dostępne przede wszystkim dla kobiet, które mogą zapłacić za opiekę kilka tysięcy złotych. Koszt obejmuje m.in. pracę położnych i przygotowanie do porodu.</p><p>Pietrusiewicz zaznacza, że poród domowy wymaga kwalifikacji pacjentki, badań, przygotowania i obecności wykwalifikowanego personelu. Nie jest rozwiązaniem dla każdej ciąży. Może być bezpieczny wtedy, gdy odbywa się w przewidywalnych warunkach, przy niskim ryzyku i z możliwością szybkiej interwencji.</p><p>Jednocześnie szefowa Fundacji ostrzega, że ewentualne pozostawienie wyłącznie porodówek z liczbą ponad 700 porodów rocznie mogłoby oznaczać likwidację około 80 oddziałów. W niektórych województwach mapa porodówek zmieniłaby się radykalnie.</p><p>Jej słowa brzmią jak ostrzeżenie przed reformą prowadzoną metodą przesuwania pionków po planszy. Tyle że pionkami są kobiety, dzieci, położne, lekarze i całe lokalne społeczności.</p><h2>Szpitale pytają o kryteria</h2><p>Niepokój widać także po stronie dyrektorów szpitali. Jacek Walkowski, dyrektor szpitala w Starachowicach, podkreśla, że zarządzana przez niego porodówka od lat wysoko plasuje się w rankingu „Gdzie Rodzić po Ludzku”. Placówka przyjmuje około 570 porodów rocznie, ma wysoki odsetek porodów w znieczuleniu i niski odsetek cesarskich cięć.</p><p>Mimo tego jej przyszłość nie jest jasna. Dyrektor wystąpił z pismami do wojewody, centrali NFZ i ministra zdrowia, domagając się przedstawienia kryteriów. Pyta, czy poza liczbą porodów brane będą pod uwagę jakość opieki, pozycja w rankingach i realne znaczenie oddziału dla regionu.</p><p>To pytania, które powinny wybrzmieć głośno także w innych miastach. Bo liczba porodów jest ważna, ale nie może być jedyną miarą. Jakość, dostępność, bezpieczeństwo i zaufanie pacjentek również mają wartość.</p><h2>Prawo, pieniądze i realne życie</h2><p>Zmiany, o których mówi resort, dotykają systemu świadczeń gwarantowanych finansowanych ze środków publicznych. To obszar regulowany m.in. przez ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz rozporządzenia ministra zdrowia określające zakres świadczeń gwarantowanych.</p><p>Jeżeli poród domowy miałby trafić do koszyka świadczeń, potrzebne będą nie tylko pieniądze, ale też precyzyjne standardy: kto kwalifikuje kobietę, jakie badania są obowiązkowe, ile położnych uczestniczy w porodzie, jaki jest maksymalny czas transportu do szpitala, kto odpowiada za dokumentację i kiedy zapada decyzja o przewiezieniu pacjentki na oddział.</p><p>Bez tego łatwo stworzyć pięknie brzmiący pomysł, który w praktyce utknie między NFZ, szpitalem, samorządem i pacjentką.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki też powinien patrzeć na tę mapę</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim działa oddział ginekologiczno-położniczy w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Dla powiatu tomaszowskiego to nie tylko kolejny oddział szpitalny. To część lokalnego bezpieczeństwa zdrowotnego.</p><p>Dlatego debata o przyszłości porodówek powinna interesować nie tylko duże miasta i wojewódzkie centra. Jeżeli państwo zaczyna na nowo rysować mapę porodów, lokalne samorządy, dyrektorzy szpitali, radni i parlamentarzyści z regionu powinni pytać o kryteria już teraz.</p><p>Bo gdy porodówka znika, nie znika tylko wpis w rejestrze. Znika poczucie bliskości pomocy. A w opiece okołoporodowej bliskość bywa równie ważna jak nowoczesny sprzęt.</p><h2>Rekomendacje mają być znane pod koniec czerwca</h2><p>Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że rekomendacje dotyczące przyszłości porodówek, porodów domowych i Domów Narodzin mają być gotowe pod koniec czerwca. Przy resorcie powołano już zespół ds. porodów domowych i Domów Narodzin, którym kieruje Grażyna Iwanowicz-Palus, krajowa konsultantka w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego.</p><p>Na początku roku resort proponował także tworzenie pokoi narodzin. Z tej możliwości skorzystał dotąd jeden szpital – od 1 czerwca interwencyjny punkt położniczy działa w Wągrowcu w województwie wielkopolskim.</p><p>To pokazuje, że system szuka nowych form. Pytanie tylko, czy będą one odpowiedzią na realne potrzeby kobiet, czy jedynie eleganckim opisem odwrotu państwa z lokalnej opieki porodowej.</p><p>Bo poród to nie rubryka w arkuszu kalkulacyjnym. To jedno z tych wydarzeń, w których państwo powinno być blisko. Nie po godzinie drogi, nie po konsultacjach, nie po zamknięciu oddziału. Blisko wtedy, gdy jest naprawdę potrzebne.</p><p><strong>Opracowanie na podstawie PAP: Aneta Pawłowska-Krać</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55484,krakow-po-referendum-prof-piasecki-monika-piatkowska-moze-nawet-nie-wejsc-do-drugiej-tury</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55484,krakow-po-referendum-prof-piasecki-monika-piatkowska-moze-nawet-nie-wejsc-do-drugiej-tury</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 10:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-krakow-po-referendum-prof-piasecki-monika-piatkowska-moze-nawet-nie-wejsc-do-drugiej-tury-1781252531.png</url>
                        <title>Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55484,krakow-po-referendum-prof-piasecki-monika-piatkowska-moze-nawet-nie-wejsc-do-drugiej-tury</link>
                    </image><description>Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Referendum w Krakowie odbyło się 24 maja 2026 roku i zakończyło się odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Według informacji podawanych po ogłoszeniu wyników frekwencja w głosowaniu dotyczącym prezydenta wyniosła 29,99 proc., co pozwoliło przekroczyć ustawowy próg ważności. Jednocześnie Rada Miasta Krakowa nie została odwołana, ponieważ w tym głosowaniu zabrakło wymaganej frekwencji.</p><h2>„Brakuje samorządowego profesjonalisty”</h2><p>Prof. Andrzej Piasecki, komentując sytuację dla PAP, stwierdził, że obecne kandydatury mają przede wszystkim charakter partyjny albo wynikają z osobistych ambicji. Jak zauważył, w Krakowie nie widać dziś kandydata, który poza polityką zajmowałby się czymś na tyle ważnym i rozpoznawalnym, by zbudować wokół siebie szersze zaufanie mieszkańców.</p><p>To ważna diagnoza, bo Kraków ma własną polityczną mitologię. Tu profesor, ekspert, człowiek uniwersytetu albo doświadczony miejski menedżer nie jest tylko figurą z kampanijnego plakatu. W mieście Kopernika, Wyspiańskiego, Kantora i Miłosza taki kandydat mógłby zostać odebrany jako ktoś „z krakowskiego porządku rzeczy” — osoba zakorzeniona w instytucjach, debacie publicznej i lokalnej pamięci.</p><p>Politolog zwrócił jednak uwagę, że potencjalni kandydaci z takiego środowiska mogli nie chcieć uczestniczyć w „poreferendalnej licytacji na obietnice”. Innymi słowy: po politycznym trzęsieniu ziemi nie każdy chce wchodzić na scenę, na której kurz jeszcze nie opadł.</p><h2>Monika Piątkowska z trudnym startem</h2><p>Najostrzejsza część oceny prof. Piaseckiego dotyczy Moniki Piątkowskiej, kandydatki popieranej przez Koalicję Obywatelską i PSL. Jej kandydatura została ogłoszona 9 czerwca 2026 roku, a media podkreślały, że występuje jako wspólna kandydatka dwóch ugrupowań.&nbsp;</p><p>Zdaniem politologa problemem nie jest płeć kandydatki, lecz sposób jej politycznego wprowadzenia. Prof. Piasecki ocenił, że Monika Piątkowska została wskazana przez liderów w Warszawie, a taka nominacja może być dla krakowskiego elektoratu ciężarem, nie skrzydłami. W jego opinii kandydatka może mieć nawet problem z wejściem do drugiej tury, bo — jak wskazuje — zaliczyła słaby start, jest kojarzona z dwoma partiami i nie posiada własnego, wyraźnego elektoratu.</p><p>To szczególnie istotne w Krakowie, gdzie partyjne logo bywa biletem wstępu, ale rzadko wystarcza do finału. Prof. Piasecki przypomniał, że Platforma Obywatelska — mimo korzystnego dla siebie elektoratu w mieście — od 2002 roku nie potrafiła zbudować trwałej dominacji w wyborach prezydenckich. Stanisław Kracik wszedł do drugiej tury w 2010 roku, ale przegrał z Jackiem Majchrowskim. Aleksander Miszalski wygrał w 2024 roku bardzo ciasno, a jego prezydentura zakończyła się przed czasem.</p><h2>Gibała jako kandydat „antypartyjny”?</h2><p>W tej układance szczególne miejsce zajmuje Łukasz Gibała. Radny miejski i główny kontrkandydat Aleksandra Miszalskiego z wyborów samorządowych 2024 roku nie ogłosił jeszcze startu, ale — według prof. Piaseckiego — mógłby skorzystać na przesycie kandydaturami partyjnymi.</p><p>To polityczny paradoks dobrze znany z wielu polskich miast: im więcej partyjnych flag na rynku, tym więcej miejsca dla kandydata, który mówi wyborcom: „jestem stąd, nie z centrali”. Taki przekaz może mieć szczególne znaczenie w wyborach przedterminowych, gdzie frekwencja zwykle jest niższa, a kampania bardziej zależy od rozpoznawalności, pamięci wyborców i osobistej wiarygodności niż od wielkich konwencji.</p><h2>Prawo: kiedy wybory po referendum?</h2><p>Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym referendum w sprawie odwołania organu pochodzącego z wyborów bezpośrednich jest ważne, gdy udział w nim weźmie co najmniej 3/5 liczby osób uczestniczących w wyborze odwoływanego organu.</p><p>Po odwołaniu prezydenta miasta konieczne są wybory przedterminowe. Media wskazują, że głosowanie w Krakowie powinno odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum, co oznacza, że realny termin może przypaść na sierpień, a ewentualna druga tura na wrzesień 2026 roku. Sama konkretna data wyborów nie została jeszcze wskazana w przekazanym materiale PAP.&nbsp;</p><h2>Kraków jako ostrzeżenie dla partii</h2><p>Sprawa Krakowa wykracza poza lokalną politykę Małopolski. To także sygnał dla największych ugrupowań: w samorządach nie wystarczy nominacja z Warszawy, mocny konferencyjny kadr i partyjna maszyna. Miasta — także te duże, akademickie, bogate w lokalne elity — coraz częściej żądają od kandydatów czegoś więcej: kompetencji, obecności, cierpliwej pracy i zaufania budowanego wcześniej, a nie dopiero w kampanii.</p><p>Prof. Piasecki przewiduje, że frekwencja w wyborach może być niska. W takiej sytuacji o wyniku zdecydują elektoraty zdyscyplinowane oraz osobisty kapitał kandydatów. To nie musi być kampania wielkich billboardów. Bardziej może przypominać krakowski spacer po Plantach: wygra ten, kogo mieszkańcy naprawdę rozpoznają, a nie tylko miną wzrokiem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55483,pogoda-na-12-i-13-czerwca-czerwiec-pokazuje-chlodniejsze-oblicze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55483,pogoda-na-12-i-13-czerwca-czerwiec-pokazuje-chlodniejsze-oblicze</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 09:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pogoda-na-12-i-13-czerwca-czerwiec-pokazuje-chlodniejsze-oblicze-1781251160.png</url>
                        <title>Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55483,pogoda-na-12-i-13-czerwca-czerwiec-pokazuje-chlodniejsze-oblicze</link>
                    </image><description>Czerwiec, który w wyobraźni pachnie lipą, rozgrzanym asfaltem i wakacyjnym lenistwem, tym razem zagra bardziej północną nutą. Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Polska pozostaje pod wpływem klina wysokiego ciśnienia znad Atlantyku i Francji, ale sytuacja nie będzie tak spokojna, jak mogłoby się wydawać. Po południu nad zachodnią część kraju zacznie nasuwać się zatoka niżowa związana z ośrodkiem w rejonie Wysp Owczych oraz ciepłym frontem atmosferycznym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nad krajem przemieszczać się będzie również <strong>górna zatoka niżowa</strong>, a to oznacza pogodę zmienną, chwilami nerwową — jak scena z filmu, w której słońce jeszcze świeci, ale w tle już słychać pierwszy pomruk burzy. Do Polski napływa <strong>chłodna, polarna morska masa powietrza</strong>, dlatego temperatury nie będą przypominały upalnego czerwca.</p><p>Dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego, Spały, Inowłodza, Rokicin, Ujazdu, Będkowa, Lubochni i całego powiatu tomaszowskiego</strong> oznacza to pogodę raczej kapryśną: z przejaśnieniami, ale też z przelotnym deszczem i ryzykiem burz.</p><h2>Piątek: chmury, przelotny deszcz i możliwe burze</h2><p>W piątek, 12 czerwca, w kraju prognozowane jest <strong>zachmurzenie umiarkowane i duże</strong>. Rano na północy i zachodzie, a po południu na wschodzie Polski miejscami niebo może się rozpogadzać. Nie będzie to jednak dzień całkiem spokojny.</p><p>IMGW przewiduje <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a w centrum i na wschodzie kraju również <strong>burze</strong>, lokalnie z gradem. Suma opadów może wynieść do około 10 mm w centrum i do około 20 mm na wschodzie Polski. W rejonie Tomaszowa Mazowieckiego najbardziej prawdopodobny scenariusz to dzień z przewagą chmur, okresowymi przejaśnieniami i możliwością przelotnego deszczu. Burze nie są wykluczone, szczególnie po południu.</p><p>Temperatura maksymalna w Polsce wyniesie od <strong>16 do 20 stopni Celsjusza</strong>, chłodniej w rejonach podgórskich Karpat. W centrum kraju, a więc również w województwie łódzkim, można spodziewać się temperatury zbliżonej do <strong>19–20 stopni</strong>.</p><p>Wiatr będzie słaby i umiarkowany, zachodni. Podczas burz porywy mogą osiągać do <strong>65 km/h</strong>. To już wiatr, który potrafi połamać słabsze gałęzie, porwać niezabezpieczone przedmioty z balkonów i ogródków oraz utrudnić jazdę rowerem.</p><h2>Noc z piątku na sobotę: opady przesuną się od zachodu ku centrum</h2><p>W nocy zachmurzenie będzie zróżnicowane. Na wschodzie kraju początkowo więcej przejaśnień, ale nad ranem miejscami chmur przybędzie. Na pozostałym obszarze dominować ma <strong>zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami</strong>.</p><p>Od zachodu ku centrum Polski będzie przesuwać się strefa opadów deszczu. Na wschodzie możliwe będą jeszcze zanikające burze. Temperatura minimalna wyniesie od <strong>7–9 stopni</strong> na wschodzie, Podhalu i miejscami na Pomorzu Zachodnim do <strong>10–13 stopni</strong> w pozostałych regionach. W rejonie Tomaszowa Mazowieckiego noc zapowiada się chłodna, z temperaturą w pobliżu <strong>10–12 stopni</strong>.</p><p>W Warszawie możliwe będą silne zamglenia lub krótkotrwała mgła ograniczająca widzialność do około 500 metrów. Podobne zjawiska przy lokalnych rozpogodzeniach mogą pojawić się także w dolinach rzecznych, dlatego kierowcy jadący rano wzdłuż Pilicy, przez lasy spalskie czy lokalnymi drogami powiatu powinni zachować ostrożność.</p><h2>Sobota: więcej energii w atmosferze, przelotny deszcz i burze</h2><p>Sobota, 13 czerwca, nie przyniesie pełnego uspokojenia. Zachmurzenie będzie <strong>umiarkowane i duże</strong>, choć pod koniec dnia miejscami może się rozpogodzić. W wielu regionach kraju wystąpią <strong>przelotne opady deszczu</strong>, miejscami także <strong>burze z lokalnym gradem</strong>.</p><p>Prognozowana suma opadów wyniesie do około <strong>15 mm</strong>. Temperatura maksymalna wzrośnie do <strong>19–22 stopni Celsjusza</strong>, chłodniej będzie nad morzem, na Suwalszczyźnie i miejscami w rejonach podgórskich.</p><p>W województwie łódzkim i w rejonie Tomaszowa Mazowieckiego sobota może być nieco cieplejsza od piątku, ale nadal zmienna. To pogoda dobra na krótki spacer nad Pilicą, do rezerwatu Niebieskie Źródła czy po spalskich lasach, ale raczej z parasolem lub kurtką przeciwdeszczową pod ręką. Czerwiec będzie przypominał bohatera, który nie może się zdecydować, czy wystąpić w słonecznej komedii, czy w burzowym dramacie.</p><p>Wiatr będzie słaby i umiarkowany, chwilami porywisty, zachodni i południowo-zachodni. W czasie burz porywy mogą dochodzić do <strong>65 km/h</strong>.</p><h2>Warszawa: podobny scenariusz dla centrum kraju</h2><p>W Warszawie w piątek prognozowane jest zachmurzenie umiarkowane i duże. Możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu</strong>, niewykluczone również burze. Temperatura maksymalna wyniesie około <strong>20 stopni Celsjusza</strong>.</p><p>W nocy zachmurzenie będzie umiarkowane i duże, chwilami także małe. Miejscami wystąpią przelotne opady deszczu, a przy rozpogodzeniach i nad ranem możliwe będzie silne zamglenie lub krótkotrwała mgła. Temperatura minimalna wyniesie około <strong>11 stopni</strong>.</p><p>W sobotę w stolicy nadal zachmurzenie umiarkowane i duże, miejscami przelotny deszcz oraz możliwe burze. Suma opadów może wynieść do około <strong>10 mm</strong>, temperatura maksymalna około <strong>20 stopni</strong>.</p><h2>Na co uważać?</h2><p>Najważniejsze zagrożenia pogodowe na piątek i sobotę to <strong>lokalne burze, grad, przelotne intensywniejsze opady oraz porywisty wiatr</strong>. Szczególnie ostrożni powinni być kierowcy, rowerzyści, osoby planujące prace w ogrodzie, wyjazdy nad wodę lub wypoczynek w lesie.</p><p>W czasie burzy należy unikać otwartych przestrzeni, samotnych drzew, metalowych konstrukcji i przebywania nad wodą. Warto także zabezpieczyć lekkie przedmioty na balkonach, tarasach i posesjach. To niby proza życia, ale właśnie z takich drobiazgów składa się bezpieczeństwo.</p><h2>Podsumowanie dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</h2><p>Piątek i sobota przyniosą <strong>zmienną, chłodniejszą pogodę z przelotnym deszczem i możliwością burz</strong>. Temperatury będą umiarkowane, najczęściej w okolicach <strong>19–21 stopni Celsjusza</strong>. Nie będzie to aura dramatyczna, ale daleko jej do spokojnego, słonecznego początku weekendu.</p><p>Czerwiec na chwilę zdejmie wakacyjny kapelusz i założy płaszcz od Atlantyku. Warto mieć go również pod ręką.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55482,12-czerwca-pamiec-brzezan-tajne-misje-retingera-f-35-nad-polska-i-muzyka-ktora-nie-zna-granic</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55482,12-czerwca-pamiec-brzezan-tajne-misje-retingera-f-35-nad-polska-i-muzyka-ktora-nie-zna-granic</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 09:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-12-czerwca-pamiec-brzezan-tajne-misje-retingera-f-35-nad-polska-i-muzyka-ktora-nie-zna-granic-1781250377.png</url>
                        <title>12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55482,12-czerwca-pamiec-brzezan-tajne-misje-retingera-f-35-nad-polska-i-muzyka-ktora-nie-zna-granic</link>
                    </image><description>Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;To także dzień, w którym wraca pytanie o Europę: tę marzoną, negocjowaną przez wizjonerów integracji, i tę dzisiejszą — spierającą się o granice, migrację, bezpieczeństwo i solidarność. A w tle brzmi muzyka: Chick Corea, John Wetton, Robyn, Alicia Keys, Jarosław Kozidrak. Jakby ktoś postawił obok siebie jazzowy fortepian, progresywny bas, popowy refren i kronikę polityczną. I powiedział: słuchajcie uważnie, bo historia nigdy nie gra jednego tematu.</p><h2>12 czerwca w historii. Od Brzeżan po europejską integrację</h2><p><strong>83 lata temu, 12 czerwca 1943 roku, w Brzeżanach Niemcy zamordowali około 1,4 tysiąca Żydów</strong> podczas ostatecznej likwidacji getta i obozu pracy. To jedna z tych rocznic, przy których język staje się bezradny. Liczba jest konkretna, lecz za nią kryją się twarze, imiona, rodziny, domy, modlitwy, dziecięce głosy, niedokończone rozmowy. Brzeżany — dziś na Ukrainie, dawniej miasto wpisane w wielokulturową historię dawnej Rzeczypospolitej — stały się w czasie Zagłady miejscem śmierci tysięcy Żydów.</p><p>W lokalnym kalendarium warto takie daty przypominać bez pośpiechu. Nie po to, by budować muzeum smutku, ale dlatego, że pamięć jest jednym z ostatnich bastionów człowieczeństwa. W świecie, który coraz częściej przewija historię jak film na telefonie, takie rocznice mówią: zatrzymaj się.</p><p><strong>66 lat temu, w 1960 roku, w Londynie zmarł Józef Retinger</strong> — postać niemal gotowa na powieść Johna le Carré, choć jego życie było bardziej nieprawdopodobne niż wiele literackich fabuł. Polityk, negocjator, znawca literatury i sztuki, człowiek kontaktów, cichych rozmów i misji, które nie trafiają na pierwsze strony gazet. W czasie II wojny światowej był osobistym doradcą politycznym gen. Władysława Sikorskiego. W 1944 roku został przerzucony do okupowanej Polski jako emisariusz.</p><p>Po wojnie Retinger działał na rzecz integracji europejskiej. Należał do tych ludzi, którzy rozumieli, że Europa po katastrofie dwóch wojen światowych nie może być już tylko kontynentem rywalizujących ambicji. Musi stać się systemem naczyń połączonych, choćby trudnym, pełnym sporów i niedoskonałości. Dzisiejsze dyskusje o Unii Europejskiej, migracji, bezpieczeństwie i suwerenności dobrze jest czytać także przez ten retingerowski pryzmat: Europa nie jest dana raz na zawsze. Europa jest sporem, ale sporem, który ma nie dopuścić do powrotu katastrofy.</p><p><strong>59 lat temu, w 1967 roku, Polska zerwała stosunki dyplomatyczne z Izraelem.</strong> Decyzja zapadła po wojnie sześciodniowej, w logice zimnowojennego podziału świata. Państwa bloku wschodniego obciążyły Izrael odpowiedzialnością za konflikt, choć rzeczywisty przebieg wojny był bardziej złożony, a stroną inicjującą militarną presję były państwa arabskie. W Polsce decyzja ta wpisała się też w narastający klimat antyizraelski, który wkrótce znalazł ponury ciąg dalszy w kampanii antysemickiej Marca 1968 roku.</p><p><strong>58 lat temu odbyła się premiera filmu „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego.</strong> To jeden z tych obrazów, które weszły do kultury jak szept zza ściany. Nie epatował potworami, lecz niepokojem. Groza rodziła się tam z codzienności, z mieszkania, sąsiadów, uprzejmych uśmiechów i poczucia, że coś jest nie tak. Film Polańskiego do dziś pozostaje klasykiem psychologicznego horroru — bardziej dusznym snem niż prostą opowieścią o złu.</p><p><strong>47 lat temu, w 1979 roku, Henryk Jaskuła wypłynął z Gdyni w samotny rejs dookoła świata.</strong> Na jachcie „Dar Przemyśla” dokonał rzeczy niezwykłej: jako pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii samotnie, bez zawijania do portów, okrążył Ziemię. Do Gdyni wrócił po 344 dniach. W tej historii jest coś z Conrada, coś z Hemingwaya i coś bardzo polskiego: upór, samotność, ryzyko i cicha wiara, że horyzont nie jest końcem świata, ale zaproszeniem.</p><p><strong>40 lat temu, w 1986 roku, Polska ponownie została członkiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego.</strong> Był to gest ekonomiczny, ale też polityczny. PRL, zadłużony i pogrążony w kryzysie, próbował szukać dróg kontaktu z zachodnimi instytucjami finansowymi. Kilka lat później kraj wszedł już w zupełnie inną epokę — transformacji, wolnego rynku, bolesnych reform i wielkich społecznych kosztów.</p><p><strong>22 lata temu, w 2004 roku, w Licheniu poświęcono bazylikę Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski.</strong> Największa świątynia w Polsce, z wieżą liczącą 141 metrów, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc religijnych w kraju. Budzi zachwyt, ale też dyskusje o skali, estetyce i współczesnej religijności. Jak wiele wielkich budowli sakralnych — jest nie tylko miejscem modlitwy, ale również znakiem epoki, która ją wzniosła.</p><p><strong>10 lat temu zmarł Cezary Wodziński</strong>, filozof, eseista i tłumacz, znawca myśli Martina Heideggera. Należał do tych autorów, którzy przypominali, że filozofia nie jest ozdobą akademickiej półki, ale próbą wejścia w mrok pytań podstawowych: o byt, sens, obecność, nicość, człowieka.</p><p><strong>5 lat temu zmarł Witold Kieżun</strong>, ekonomista, żołnierz Armii Krajowej i powstaniec warszawski. Po wojnie więziony przez NKWD w Turkmenistanie. Jego biografia jest jak kondensat polskiego XX wieku: konspiracja, Powstanie Warszawskie, sowieckie represje, nauka, praca, spór o państwo i pamięć.</p><h2>Dziś w kraju: F-35 w Łasku, SOP i nowa odsłona KRS</h2><p>Najważniejszym wydarzeniem dnia w Polsce jest <strong>ceremonia przyjęcia pierwszych samolotów F-35 do Sił Zbrojnych RP</strong>, zaplanowana w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku. To szczególnie istotne także dla naszego regionu, bo Łask leży w województwie łódzkim, stosunkowo blisko Tomaszowa Mazowieckiego. Dla mieszkańców regionu to nie abstrakcyjna informacja z wojskowego komunikatu, ale wydarzenie dziejące się niemal po sąsiedzku.</p><p>Trzy pierwsze polskie F-35, nazwane <strong>„Husarzami”</strong>, przybyły do bazy w Łasku pod koniec maja. Polska zamówiła łącznie 32 maszyny piątej generacji, produkowane przez amerykański koncern Lockheed Martin. Całość dostaw ma zakończyć się w 2029 roku. Kontrakt wart 4,6 mld dolarów podpisano w 2020 roku.</p><p>Przed uroczystością samoloty mają zaprezentować się w przelocie nad Gdańskiem, Warszawą i Krakowem. To gest symboliczny: nowe maszyny nie tylko trafiają do armii, ale także do wyobraźni publicznej. W czasach wojny za wschodnią granicą, napięć NATO–Rosja i coraz bardziej bezwzględnej geopolityki, bezpieczeństwo przestaje być pojęciem z podręcznika. Staje się czymś realnym, słyszalnym, widocznym — czasem także na niebie.</p><p>W Warszawie odbędą się dziś również <strong>obchody Święta Służby Ochrony Państwa</strong>. W Łazienkach Królewskich zaplanowano uroczystości z udziałem przedstawicieli rządu, podczas których wręczone zostaną odznaczenia, awanse i ślubowanie nowo przyjętych funkcjonariuszy. SOP, powołana ustawą z 8 grudnia 2017 roku, zastąpiła Biuro Ochrony Rządu. Jej zadania obejmują ochronę najważniejszych osób w państwie, obiektów i placówek dyplomatycznych. To służba, o której opinia publiczna najczęściej słyszy dopiero wtedy, gdy dochodzi do kryzysu — a przecież jej istotą jest właśnie to, by do kryzysu nie doszło.</p><p>W siedzibie <strong>Krajowej Rady Sądownictwa</strong> zapowiedziano briefing nowo wybranego przewodniczącego KRS, sędziego <strong>Dariusza Zawistowskiego</strong>. KRS, zgodnie z art. 186 Konstytucji RP, stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ostatnich latach była jedną z centralnych instytucji sporu o praworządność w Polsce. Dlatego każda zmiana w jej składzie i kierownictwie ma znaczenie nie tylko personalne, ale ustrojowe. To jeden z tych tematów, w których prawo nie jest martwą literą — jest polem walki o kształt państwa.</p><h2>Dziś za granicą: pakt migracyjny, ECOFIN i papież Leon XIV</h2><p>Od dziś w całej Unii Europejskiej zaczyna obowiązywać <strong>pakt o migracji i azylu</strong>. Komisja Europejska przekonuje, że nowe przepisy mają wzmocnić ochronę granic zewnętrznych, uporządkować procedury azylowe i usprawnić powroty osób, które nie uzyskały prawa pobytu. Pakt przewiduje m.in. obowiązkową rejestrację i kontrole bezpieczeństwa osób nielegalnie przekraczających granice UE, szybsze procedury graniczne oraz mechanizm solidarnościowy między państwami członkowskimi.</p><p>Największe emocje budzi właśnie solidarność. Państwa UE mogą wybrać formę udziału: relokację osób ubiegających się o ochronę, wkład finansowy lub pomoc operacyjną. Polska została czasowo zwolniona z części zobowiązań, powołując się m.in. na przyjęcie milionów uchodźców z Ukrainy oraz koszty ochrony granicy z Białorusią. Rząd zapowiada jednocześnie, że nie wdroży paktu w pełni.</p><p>To temat, przy którym ścierają się dwa języki. Jeden mówi o granicach, bezpieczeństwie, kontroli i procedurach. Drugi — o człowieku uciekającym przed wojną, głodem, przemocą albo katastrofą państwa. Prawdziwa polityka zaczyna się tam, gdzie trzeba utrzymać oba te języki naraz, bez cynizmu i bez naiwności.</p><p>W Luksemburgu odbędzie się dziś posiedzenie <strong>Rady ds. Gospodarczych i Finansowych UE — ECOFIN</strong>. Ministrowie finansów państw członkowskich mają rozmawiać m.in. o reformie mechanizmu CBAM, czyli dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, oraz o gospodarczych skutkach rosyjskiej agresji na Ukrainę. CBAM brzmi technicznie, lecz w praktyce dotyczy cen, konkurencyjności przemysłu, polityki klimatycznej i tego, kto zapłaci za zieloną transformację.</p><p>Papież <strong>Leon XIV</strong> kończy dziś wizytę w Hiszpanii. Na Teneryfie ma spotkać się z migrantami w ośrodku Las Raíces oraz z osobami zaangażowanymi w ich integrację. W porcie Santa Cruz de Tenerife odprawi mszę, po czym wyruszy w drogę powrotną do Rzymu. Wizyta na Wyspach Kanaryjskich ma mocny wymiar symboliczny — archipelag od lat jest jednym z punktów dramatycznych szlaków migracyjnych z Afryki do Europy.</p><h2>Kalendarium muzyczne: Corea, Wetton, Okudżawa i głosy, które zostają</h2><p><strong>12 czerwca 1941 roku urodził się Chick Corea</strong>, właściwie Armando Anthony Corea — pianista, kompozytor, jeden z gigantów jazzu i fusion. Był współtwórcą zespołu Return to Forever, grał z Milesem Davisem, eksperymentował z elektroniką, klasyką, rytmami latynoskimi i jazzową awangardą. Jego „Spain” należy do tych utworów, które brzmią jak światło odbite od wody: precyzyjne, ruchliwe, pełne radości grania. Corea zmarł 9 lutego 2021 roku. Pozostawił po sobie muzykę, która nie zamyka się w jednej szufladzie.</p><p>Tego samego dnia w 1941 roku urodził się <strong>Reg Presley</strong>, wokalista The Troggs. Jeśli ktoś mówi „Wild Thing”, natychmiast słychać garażową prostotę rocka lat 60., brudny riff i energię, która nie prosi o pozwolenie. The Troggs byli jak krótka wiadomość zapisana sprayem na murze: mało słów, dużo impulsu.</p><p><strong>12 czerwca 1943 roku urodził się László Benkő</strong>, klawiszowiec i trębacz węgierskiej Omegi. Dla słuchaczy z Europy Środkowo-Wschodniej Omega była czymś więcej niż zespołem rockowym. Była dowodem, że za żelazną kurtyną też można budować własne brzmienie — psychodeliczne, progresywne, pełne przestrzeni.</p><p><strong>12 czerwca 1949 roku urodził się John Wetton</strong>, basista, wokalista i gitarzysta związany m.in. z King Crimson, Roxy Music, Uriah Heep, U.K. i Asią. Jego głos i bas były częścią progresywnego rocka w najlepszym wydaniu: ambitnego, monumentalnego, czasem chłodnego jak stal, a czasem melodyjnego jak stadionowy refren. Z King Crimson współtworzył jedne z najbardziej wpływowych płyt lat 70., a z Asią wszedł do historii przebojem „Heat of the Moment”.</p><p><strong>12 czerwca 1951 roku urodził się Brad Delp</strong>, wokalista zespołu Boston. Jego głos w „More Than a Feeling” to jeden z tych momentów rocka, które brzmią jak młodość oglądana przez szybę samochodu jadącego nocą przez amerykańskie przedmieścia.</p><p><strong>12 czerwca 1952 roku urodził się Pete Farndon</strong>, współzałożyciel i basista The Pretenders. Tego samego dnia przyszła na świat <strong>Anna Treter</strong>, wokalistka i pianistka zespołu Pod Budą, artystka związana z piosenką poetycką i krakowskim klimatem, w którym słowo nie jest dodatkiem do melodii, lecz jej drugim sercem.</p><p>W 1957 roku zmarł <strong>Jimmy Dorsey</strong>, klarnecista, saksofonista i kompozytor jazzowy. W epoce swingu nazwisko Dorsey miało swoją wagę, jak dobrze skrojony garnitur i orkiestra gotowa wejść na scenę.</p><p><strong>12 czerwca 1979 roku urodziła się Robyn</strong>, szwedzka piosenkarka, autorka tekstów i producentka. Jej pop nie jest lukrowany. Często tańczy przez łzy, jak w „Dancing On My Own” — piosence, która zrobiła z samotności klubowy hymn.</p><p><strong>12 czerwca 1990 roku ukazał się debiutancki album Mariah Carey.</strong> Płyta otworzyła karierę jednej z największych wokalistek popu i R&amp;B, artystki o skali głosu, która stała się jej znakiem firmowym.</p><p><strong>12 czerwca 1997 roku zmarł Bułat Okudżawa</strong>, bard, poeta i kompozytor ballad. Jego twórczość była cicha, mądra, pełna melancholii i ironii. Okudżawa śpiewał tak, jakby siedział przy kuchennym stole z ludźmi, którzy za dużo widzieli, by wierzyć w wielkie hasła, ale wciąż wierzyli w człowieka.</p><p><strong>12 czerwca 2001 roku premierę miał debiutancki album Alicii Keys „Songs in A Minor”.</strong> To była płyta, która przypomniała mainstreamowi, że soul, fortepian i wielki głos nadal mogą wejść na listy przebojów bez utraty godności.</p><p><strong>12 czerwca 2018 roku zmarł Jarosław Kozidrak</strong>, współzałożyciel, wokalista, gitarzysta i kompozytor zespołu Bajm. To postać ważna dla polskiej muzyki popularnej, współtwórca zespołu, którego piosenki przez dekady towarzyszyły prywatnym historiom kilku pokoleń słuchaczy.</p><h2>Lokalny kontekst: Łask blisko Tomaszowa, wielka polityka blisko codzienności</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego dzisiejsze wydarzenie w Łasku ma szczególny wymiar. 32. Baza Lotnictwa Taktycznego nie jest odległym punktem na mapie, ale częścią wojskowego krajobrazu województwa łódzkiego. Przyjęcie F-35 pokazuje, że wielka geopolityka coraz częściej dzieje się nie tylko w Warszawie, Brukseli czy Waszyngtonie, ale także w miejscach, które znamy z tras, drogowskazów, rodzinnych wyjazdów i lokalnych wiadomości.</p><p>Podobnie pakt migracyjny, spór o KRS czy rozmowy ministrów finansów w Luksemburgu nie są tematami „gdzieś daleko”. One prędzej czy później dotykają samorządów, szkół, rynku pracy, bezpieczeństwa, granic administracji i domowych budżetów. Historia 12 czerwca uczy, że nic nie zostaje naprawdę osobno: pamięć, państwo, prawo, muzyka i codzienność tworzą jeden zapis. Czasem brzmi on jak jazzowa improwizacja. Czasem jak syrena alarmowa. Czasem jak cicha ballada Okudżawy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55481,zakonczenie-roku-tanecznego-w-tomaszowie-mck-zaprasza-na-dwa-pokazy-baila-dance-studio-tm</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55481,zakonczenie-roku-tanecznego-w-tomaszowie-mck-zaprasza-na-dwa-pokazy-baila-dance-studio-tm</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 23:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zakonczenie-roku-tanecznego-w-tomaszowie-mck-zaprasza-na-dwa-pokazy-baila-dance-studio-tm-1781216602.png</url>
                        <title>Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55481,zakonczenie-roku-tanecznego-w-tomaszowie-mck-zaprasza-na-dwa-pokazy-baila-dance-studio-tm</link>
                    </image><description>Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na zakończenie roku tanecznego 2025/2026. We wtorek 23 czerwca w MCK Tkacz odbędą się dwa pokazy podsumowujące pracę tancerzy BAILA Dance Studio TM.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dwa pokazy jednego dnia</h2><p>Przed mieszkańcami Tomaszowa Mazowieckiego taneczne popołudnie w Miejskim Centrum Kultury. Jak poinformowało MCK, we wtorek 23 czerwca 2026 roku w placówce <strong>MCK Tkacz</strong> odbędzie się zakończenie roku tanecznego 2025/2026 przygotowane wspólnie z <strong>BAILA Dance Studio TM</strong>.</p><p>W programie zaplanowano dwa wejścia, tak aby na scenie mogły zaprezentować się różne grupy wiekowe i style. O godzinie 16:30 wystąpią grupy przedszkolne, baletowe oraz Modern Jazz. Z kolei o 18:30 publiczność zobaczy taniec towarzyski, Baila Cheer, Baila Junior, hip-hop i Commercial.</p><p>Wstęp na wydarzenie jest wolny, co oznacza, że pokazy mogą stać się nie tylko podsumowaniem sezonu dla samych uczestników, ale również otwartym spotkaniem z lokalną publicznością. To ważna informacja dla rodzin, znajomych i mieszkańców, którzy chcą zobaczyć efekty całorocznej pracy młodych tancerzy.</p><h2>Podsumowanie pasji i systematycznej pracy</h2><p>Tego rodzaju finały sezonu mają szczególne znaczenie dla środowiska zajęć artystycznych. Nie są wyłącznie występem scenicznym, ale także momentem, w którym widać rozwój uczestników, ich regularność, postępy techniczne i coraz większą swobodę na scenie. Dla dzieci i młodzieży to często jeden z najważniejszych momentów całego roku zajęciowego.</p><p>Organizatorzy zapowiadają pokazy jako okazję do zobaczenia efektów pasji, zaangażowania i talentu. W praktyce oznacza to przegląd wielu form tanecznych, od zajęć dla najmłodszych po bardziej dynamiczne i widowiskowe układy znane z nowoczesnych stylów scenicznych. Taka różnorodność może zainteresować nie tylko bliskich występujących, ale też osoby, które rozważają rozpoczęcie własnej przygody z tańcem.</p><p>W lokalnym wymiarze takie wydarzenia mają jeszcze jeden istotny walor. Pokazują, że oferta kulturalna i edukacyjna w Tomaszowie Mazowieckim nie kończy się na pojedynczych imprezach, lecz opiera się na regularnej pracy instruktorów, instytucji i uczestników. To właśnie z takich codziennych zajęć rodzą się wydarzenia, które integrują społeczność.</p><h2>MCK Tkacz jako miejsce spotkania mieszkańców</h2><p>Wybór MCK Tkacz na miejsce zakończenia roku tanecznego nie jest przypadkowy. To przestrzeń dobrze rozpoznawalna na kulturalnej mapie miasta, kojarzona z wydarzeniami otwartymi dla mieszkańców i aktywnością lokalnych środowisk artystycznych. Pokazy taneczne wpisują się więc w szerszą rolę tej instytucji jako miejsca prezentacji talentów i wspólnego przeżywania kultury.</p><p>Dla publiczności wtorkowe wydarzenie może być okazją do obejrzenia młodych wykonawców w scenicznej odsłonie, a dla samych tancerzy do zamknięcia sezonu mocnym, publicznym akcentem. W podobnych pokazach liczy się nie tylko technika, lecz również emocje, energia i radość, które łatwo przenoszą się ze sceny na widownię.</p><p>Wszystko wskazuje więc na to, że 23 czerwca w Tomaszowie Mazowieckim taniec będzie jednym z głównych bohaterów popołudnia. Dla jednych będzie to moment dumy z wykonanej pracy, dla innych okazja do spędzenia czasu przy lokalnym wydarzeniu kulturalnym. Jedno jest pewne: finał sezonu w wykonaniu BAILA Dance Studio TM zapowiada się jako barwne i otwarte dla mieszkańców podsumowanie roku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55480,popoludnie-z-teatrem-w-tomaszowie-dwa-spektakle-i-bezplatny-wstep-w-mck-tkacz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55480,popoludnie-z-teatrem-w-tomaszowie-dwa-spektakle-i-bezplatny-wstep-w-mck-tkacz</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 22:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-popoludnie-z-teatrem-w-tomaszowie-dwa-spektakle-i-bezplatny-wstep-w-mck-tkacz-1781212806.png</url>
                        <title>„Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55480,popoludnie-z-teatrem-w-tomaszowie-dwa-spektakle-i-bezplatny-wstep-w-mck-tkacz</link>
                    </image><description>Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza mieszkańców na „Popołudnie z Teatrem”. We wtorek 16 czerwca 2026 roku w MCK Tkacz publiczność zobaczy dwa spektakle, a udział w wydarzeniu będzie bezpłatny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Teatralne popołudnie w MCK Tkacz</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim szykuje się wydarzenie dla miłośników sceny i lokalnej aktywności kulturalnej. Miejskie Centrum Kultury zaprosiło mieszkańców na <strong>„Popołudnie z Teatrem”</strong>, które odbędzie się 16 czerwca 2026 roku, we wtorek, o godzinie 18:00 w MCK Tkacz przy ulicy Niebrowskiej 50.</p><p>Organizatorzy podkreślają, że będzie to spotkanie otwarte dla szerokiej publiczności. To ważna informacja zwłaszcza dla osób, które chcą skorzystać z oferty kulturalnej bez dodatkowych kosztów, ponieważ <strong>wstęp na wydarzenie jest wolny</strong>.</p><h2>Dwa spektakle jednego wieczoru</h2><p>Program wydarzenia obejmuje dwa przedstawienia przygotowane pod kierunkiem Agnieszki Fijołek-Smejdy. Na scenie publiczność zobaczy spektakl <strong>„Wszystko dobre, co się dobrze kończy”</strong> w wykonaniu grupy teatralnej Miejskiego Centrum Kultury.</p><p>Drugą propozycją będzie <strong>„Bajkowy urlop”</strong>, który zaprezentują uczniowie Szkoły Podstawowej nr 10 imienia Tomaszowskich Olimpijczyków. Taki układ programu pokazuje, że wydarzenie łączy działalność instytucji kultury z zaangażowaniem młodych mieszkańców i szkolnej społeczności.</p><p>Z perspektywy lokalnej publiczności to nie tylko okazja do obejrzenia dwóch różnych form scenicznych, ale również możliwość zobaczenia efektów pracy uczestników zajęć i młodych wykonawców. Tego typu wydarzenia wzmacniają więź między instytucjami miejskimi, szkołami i mieszkańcami.</p><h2>Znaczenie dla lokalnej kultury</h2><p>Zapowiedź „Popołudnia z Teatrem” wpisuje się w szerszy obraz lokalnej oferty kulturalnej, która opiera się nie tylko na gotowych widowiskach, ale także na pracy twórczej prowadzonej na miejscu. To szczególnie istotne w mieście, gdzie publiczność może obserwować rozwój talentów związanych z Tomaszowem Mazowieckim.</p><p>Wydarzenia organizowane w formule otwartej mają dodatkową wartość społeczną. Przyciągają rodziny, znajomych wykonawców, mieszkańców zainteresowanych kulturą i tych, którzy dopiero szukają dla siebie kontaktu z teatrem. <strong>Połączenie bezpłatnego wstępu, lokalnych wykonawców i dostępnej formuły</strong> sprawia, że taki wieczór może stać się ważnym punktem czerwcowego kalendarza miasta.</p><h2>Kiedy i gdzie odbędzie się wydarzenie</h2><p>„Popołudnie z Teatrem” zaplanowano na <strong>16 czerwca 2026 roku o godzinie 18:00</strong>. Miejscem spotkania będzie MCK Tkacz przy ulicy Niebrowskiej 50 w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Dla mieszkańców to prosta propozycja na czerwcowy wieczór: dwa spektakle, lokalni wykonawcy i otwarte zaproszenie do wspólnego przeżywania emocji, wzruszeń i teatralnej atmosfery. Wszystko wskazuje na to, że będzie to wydarzenie skierowane zarówno do stałych odbiorców oferty Miejskiego Centrum Kultury, jak i do tych, którzy po prostu chcą spędzić wieczór ze sztuką.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polska w ogonie Europy. Eksperci alarmują: wielu amputacji u chorych na cukrzycę można uniknąć]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55479,polska-w-ogonie-europy-eksperci-alarmuja-wielu-amputacji-u-chorych-na-cukrzyce-mozna-uniknac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55479,polska-w-ogonie-europy-eksperci-alarmuja-wielu-amputacji-u-chorych-na-cukrzyce-mozna-uniknac</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 20:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polska-w-ogonie-europy-eksperci-alarmuja-wielu-amputacji-u-chorych-na-cukrzyce-mozna-uniknac-1781205113.png</url>
                        <title>Polska w ogonie Europy. Eksperci alarmują: wielu amputacji u chorych na cukrzycę można uniknąć</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55479,polska-w-ogonie-europy-eksperci-alarmuja-wielu-amputacji-u-chorych-na-cukrzyce-mozna-uniknac</link>
                    </image><description>Cukrzycowa choroba stóp to nie jest medyczny margines ani problem zamknięty w szpitalnych statystykach. To dramat tysięcy pacjentów, który zaczyna się często od niewielkiej rany, otarcia, pęknięcia sk</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Cukrzycowa choroba stóp</strong> to nie jest medyczny margines ani problem zamknięty w szpitalnych statystykach. To dramat tysięcy pacjentów, który zaczyna się często od niewielkiej rany, otarcia, pęknięcia skóry, a kończy — jeśli system zadziała zbyt późno — amputacją. Eksperci Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran alarmują, że Polska nadal pozostaje w ogonie Europy w leczeniu tego powikłania cukrzycy.</p><p>Według specjalistów co czwarty chory na cukrzycę w ciągu życia doświadczy owrzodzenia stopy. W Polsce liczba osób chorujących na cukrzycę może sięgać nawet 4 milionów, a około 200–250 tysięcy pacjentów zmaga się obecnie z raną w przebiegu cukrzycowej choroby stóp. To liczby, za którymi nie stoją suche tabele, ale ludzie: seniorzy, pracownicy, rodzice, mieszkańcy małych miast i wsi, którzy często zbyt późno trafiają do właściwego specjalisty.</p><h2>Rana, która nie czeka. System często tak</h2><p>Eksperci podkreślają, że <strong>cukrzycowa choroba stóp</strong> nie może być leczona przypadkowo, w rozproszeniu, od gabinetu do gabinetu. Wymaga szybkiej diagnostyki, zespołu specjalistów i jasno wyznaczonej ścieżki pacjenta. Inaczej chory krąży po systemie niczym bohater kafkowskiego procesu — każdy coś widzi, każdy coś dopisuje, ale nikt nie prowadzi sprawy od początku do końca.</p><p>„Cukrzycowa choroba stóp nie może być leczona przypadkowo ani w sposób rozproszony. Wymaga wyspecjalizowanej, zorganizowanej opieki. Doświadczenia krajów europejskich pokazują, że to możliwe – teraz potrzebne są decyzje systemowe” – wskazuje dr Adam Węgrzynowski z Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.</p><p>Problem jest tym poważniejszy, że śmiertelność w tej grupie pacjentów jest bardzo wysoka. Jak podają eksperci, sięga około 30 procent w okresie pięciu lat, a wśród pacjentów po amputacji w tym samym czasie wzrasta nawet do 60 procent. To pokazuje, że amputacja nie jest końcem leczenia, ale często początkiem kolejnego, bardzo trudnego etapu walki o życie i samodzielność.</p><h2>Hiszpański model pokazuje, że można inaczej</h2><p>W wielu krajach europejskich działają wyspecjalizowane jednostki leczenia cukrzycowej choroby stóp, tzw. <strong>Diabetic Foot Units</strong>. Funkcjonują one między innymi w Hiszpanii, gdzie stanowią element publicznego systemu ochrony zdrowia. Ich siłą jest interdyscyplinarny zespół: diabetolog, chirurg, chirurg naczyniowy, pielęgniarka specjalistyczna oraz inni eksperci, którzy wspólnie prowadzą pacjenta.</p><p>„Doświadczenie pokazuje, że właściwa organizacja opieki ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia liczby amputacji. Szybka diagnostyka, interdyscyplinarny zespół oraz jasno określona ścieżka pacjenta przekładają się bezpośrednio na poprawę wyników leczenia” – podkreśla prof. Jose Luis Lazaro-Martínez, założyciel i dyrektor Diabetic Foot Unit przy Complutense University of Madrid.</p><p>W Polsce takich rozwiązań nadal brakuje w skali całego kraju. Są specjaliści, są doświadczenia kliniczne, są wyniki pilotażu, ale nie ma powszechnego modelu, który sprawiłby, że pacjent z raną cukrzycową trafi szybko do odpowiedniego zespołu, a nie dopiero wtedy, gdy kończyny nie da się już uratować.</p><h2>Pilotaż pokazał, że amputacja nie musi być wyrokiem</h2><p>Najmocniejszy argument? Dane z polskiego pilotażowego programu leczenia cukrzycowej choroby stóp. Objęto nim 430 pacjentów zagrożonych amputacją. Według ekspertów przy właściwej organizacji opieki aż 97 procent chorych mogło uniknąć utraty kończyny.</p><p>„Polska posiada ekspertów i doświadczenie kliniczne. Wyniki pilotażu jednoznacznie pokazały, że większości amputacji można uniknąć. Dziś problemem nie jest brak wiedzy medycznej, lecz brak spójnego modelu organizacyjnego. Pacjenci z raną przewlekłą trafiają do systemu zbyt późno albo krążą pomiędzy placówkami bez koordynacji leczenia” – ocenia dr Przemysław Lipiński, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.</p><p>To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno: <strong>problemem nie jest brak wiedzy, ale brak organizacji</strong>. W ochronie zdrowia to różnica zasadnicza. Bo jeśli medycyna wie, jak pomóc, a pacjent mimo to traci nogę, pytanie nie brzmi już tylko „co zrobił lekarz?”, ale „jak działa państwo?”.</p><h2>Co trzeba zmienić?</h2><p>Polskie Towarzystwo Leczenia Ran rekomenduje tworzenie wyspecjalizowanych ośrodków leczenia cukrzycowej choroby stóp w każdym województwie. Eksperci wskazują też na konieczność uporządkowania ścieżki pacjenta, koordynacji opieki, finansowania leczenia ratującego kończynę jako procesu interdyscyplinarnego oraz systemowego kształcenia lekarzy i pielęgniarek zajmujących się ranami trudno gojącymi się.</p><p>Towarzystwo uruchomiło również Program Certyfikacji umiejętności lekarzy i pielęgniarek w zakresie leczenia ran trudno gojących się. Ma on potwierdzać realne kompetencje kliniczne i przygotowywać personel do pracy w modelu zespołowym.</p><p>To ważne, bo nawet najlepszy budynek, najnowocześniejszy sprzęt i najładniejsza nazwa programu nie wystarczą, jeśli pacjent nie trafi do ludzi, którzy wiedzą, jak działać szybko, wspólnie i według sprawdzonego standardu.</p><h2>Ważne dla pacjentów z Tomaszowa Mazowieckiego i regionu</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, powiatu tomaszowskiego i okolic ten temat nie jest odległą debatą ekspertów z konferencyjnych sal. Cukrzyca dotyka rodzin w każdym mieście i każdej gminie. W przypadku osób chorujących na cukrzycę szczególne znaczenie ma codzienna kontrola stóp, szybkie reagowanie na każdą ranę, otarcie, pęcherz, zaczerwienienie czy zmianę koloru skóry.</p><p>Niepokojących objawów nie wolno „przeczekać”. Przy cukrzycy nawet niewielka rana może stać się początkiem poważnego powikłania. W razie problemów należy skontaktować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, diabetologiem, chirurgiem lub poradnią leczenia ran.</p><p>W tej sprawie czas działa jak w dobrym thrillerze medycznym — tylko że tutaj nie chodzi o napięcie scenariusza, ale o nogę, sprawność i życie pacjenta.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55478,sejm-uchwalil-ustawe-o-zakazie-patostreamingu-koniec-internetowych-widowisk-z-przemocy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55478,sejm-uchwalil-ustawe-o-zakazie-patostreamingu-koniec-internetowych-widowisk-z-przemocy</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 20:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sejm-uchwalil-ustawe-o-zakazie-patostreamingu-koniec-internetowych-widowisk-z-przemocy-1781203566.png</url>
                        <title>Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55478,sejm-uchwalil-ustawe-o-zakazie-patostreamingu-koniec-internetowych-widowisk-z-przemocy</link>
                    </image><description>Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To próba postawienia tamy zjawisku, które przez lata rosło na oczach wszystkich: rodziców, nauczycieli, platform społecznościowych, policji i ustawodawców. <strong>Patostreaming</strong> stał się jednym z najbardziej ponurych produktów epoki smartfona — czymś pomiędzy tanim spektaklem przemocy, cyfrowym cyrkiem okrucieństwa a moralnym śmietnikiem internetu. Jak w „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka, przemoc przestała być tylko czynem. Stała się przedstawieniem.</p><h2>Co zakłada ustawa?</h2><p>Nowe przepisy mają kryminalizować <strong>publiczne rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego</strong> albo pozorowanie takiego czynu — jeżeli odbywa się to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.</p><p>Chodzi m.in. o materiały pokazujące czyny zagrożone karą pozbawienia wolności, przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece, a także zachowania z użyciem przemocy. Ustawa obejmuje również <strong>znęcanie się nad zwierzętami</strong>, zabicie zwierzęcia, poniżające traktowanie innej osoby — nawet za jej zgodą — oraz działania związane z organizacją gier hazardowych.</p><p>Szczególnie surowiej traktowane mają być sytuacje, w których treści dotyczą osoby małoletniej. W takim przypadku sprawcy może grozić kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.</p><h2>Patostreaming, czyli patologia na żywo</h2><p>Samo słowo „patostreaming” powstało z połączenia słów „patologia” i „stream”, czyli internetowa transmisja na żywo. W praktyce oznacza nagrywanie, publikowanie albo transmitowanie materiałów, w których pojawia się przemoc, poniżanie, wulgaryzmy, alkohol, obsceniczne zachowania, znęcanie się nad ludźmi lub zwierzętami.</p><p>Mechanizm jest prosty i brutalny. Im większy szok, tym większa oglądalność. Im większa oglądalność, tym większe pieniądze, rozpoznawalność i wpływy. To logika znana z ciemniejszej strony internetu: kliknięcie staje się walutą, a upokorzenie drugiego człowieka — towarem.</p><p>Dla dorosłych może to być odrażający margines sieci. Dla dzieci i młodzieży — często materiał, który trafia na ekran przypadkiem, przez algorytm, polecenie znajomych albo krótkie filmiki krążące po komunikatorach. I tu zaczyna się problem, którego nie da się zamknąć jednym głosowaniem w Sejmie.</p><h2>Prawo próbuje dogonić internet</h2><p>Do tej pory patostreaming był trudny do jednoznacznego ścigania jako osobne zjawisko. Odpowiedzialność karna mogła pojawiać się wtedy, gdy w materiale dochodziło do konkretnego przestępstwa: pobicia, znęcania, gróźb, naruszenia nietykalności, znieważenia, rozpijania małoletnich czy znęcania się nad zwierzętami. Problem polegał jednak na tym, że internetowa transmisja sama w sobie często funkcjonowała jako osobny model zarabiania na patologii.</p><p>Uchwalona przez Sejm ustawa ma uderzyć właśnie w ten mechanizm: nie tylko w sam czyn, ale również w jego publiczne rozpowszechnianie, monetyzowanie i zamienianie w widowisko.</p><p>W ustawie przewidziano jednak ważne wyłączenia. Przestępstwem nie mają być działania podejmowane w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego. To istotne z punktu widzenia mediów, dokumentalistów, organizacji społecznych i osób nagłaśniających patologie po to, by je ujawnić, a nie promować.</p><h2>Nie tylko Warszawa. To także sprawa lokalnych szkół, rodzin i podwórek</h2><p>Choć ustawa powstaje w Sejmie, jej znaczenie nie kończy się przy Wiejskiej. <strong>Patostreaming dotyka także lokalnych społeczności</strong> — takich jak Tomaszów Mazowiecki, Spała, Smardzewice, Inowłódz, Ujazd czy Rzeczyca. Bo internet nie zna granic administracyjnych. Ten sam filmik może w ciągu kilku minut trafić do ucznia podstawówki, licealisty, rodzica i nauczyciela.</p><p>Dla szkół to kolejny argument, by poważnie traktować edukację medialną, cyberbezpieczeństwo i rozmowy o przemocy rówieśniczej. Dla rodziców — sygnał, że kontrola rodzicielska nie może polegać wyłącznie na kupieniu dziecku telefonu i nadziei, że „jakoś to będzie”. A dla lokalnych instytucji — przypomnienie, że bezpieczeństwo dzieci coraz częściej zaczyna się nie na przejściu dla pieszych, ale na ekranie smartfona.</p><p>Nie chodzi o moralną panikę. Internet nie jest złem wcielonym. Jest jak wielkie miasto: ma biblioteki, koncerty, kina, szkoły i place zabaw, ale ma też zaułki, w które dziecko nie powinno wchodzić samo. Problem w tym, że w sieci te zaułki potrafią same zapukać do ekranu.</p><h2>Polityczna zgoda ponad podziałami</h2><p>Prace nad przepisami zainicjowali posłowie zarówno koalicji rządzącej, jak i opozycji. Projekty w tej sprawie składali najpierw posłowie PiS, później także Koalicji Obywatelskiej. Poseł Michał Wójcik z PiS apelował o połączenie projektów i wspólne procedowanie.</p><p>W czasach, gdy polska polityka często przypomina bardziej ring niż parlament, tak szerokie poparcie dla ustawy jest warte odnotowania. W głosowaniu za ustawą opowiedziało się 419 posłów. To pokazuje, że w sprawie ochrony dzieci i walki z internetowym handlem przemocą możliwe jest porozumienie ponad partyjnymi szyldami.</p><h2>Czy sama ustawa wystarczy?</h2><p>Nie. I warto powiedzieć to wprost.</p><p>Nowe przepisy mogą dać policji i prokuraturze skuteczniejsze narzędzie, ale nie zastąpią rozmowy w domu, reakcji szkoły, odpowiedzialności platform internetowych i czujności dorosłych. Patostreaming żyje tam, gdzie przemoc staje się rozrywką, a widz udaje, że jest tylko widzem. Tymczasem każde kliknięcie, udostępnienie i wpłata podczas transmisji są częścią tego mechanizmu.</p><p>Ustawa może więc zamknąć część drzwi. Ale klucz do reszty nadal leży w rękach rodziców, nauczycieli, opiekunów, administratorów platform i samych użytkowników internetu.</p><p>Bo cyfrowy świat nie wychowuje się sam. Jeżeli zostawimy go algorytmom, dostaniemy to, co algorytmy potrafią robić najlepiej: więcej emocji, więcej skrajności, więcej krzyku. A przecież internet może być także miejscem wiedzy, kultury, muzyki, sportu, lokalnej wspólnoty i dobrej rozmowy.</p><p>Pytanie brzmi, którą wersję sieci będziemy dzieciom podsuwać pod nos.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55477,nowe-otwarcia-i-zmiany-w-galerii-tomaszow-tatuum-worldbox-i-odswiezone-kfc-juz-dla-klientow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55477,nowe-otwarcia-i-zmiany-w-galerii-tomaszow-tatuum-worldbox-i-odswiezone-kfc-juz-dla-klientow</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 10:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowe-otwarcia-i-zmiany-w-galerii-tomaszow-tatuum-worldbox-i-odswiezone-kfc-juz-dla-klientow-1781337648.png</url>
                        <title>Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55477,nowe-otwarcia-i-zmiany-w-galerii-tomaszow-tatuum-worldbox-i-odswiezone-kfc-juz-dla-klientow</link>
                    </image><description>Galeria Tomaszów nie zwalnia tempa. W ostatnich tygodniach centrum handlowe przyciąga uwagę klientów nowymi otwarciami i zmianami w dobrze znanych punktach. Najnowszą nowością jest salon Tatuum, który rozpoczął działalność 10 czerwca. Wcześniej do grona najemców dołączył Worldbox, a po modernizacji ponownie otwarto restaurację KFC.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To sygnał, że handlowa mapa Tomaszowa Mazowieckiego nadal się zmienia. Nie rewolucyjnie, z fanfarami jak w hollywoodzkim zwiastunie, ale konsekwentnie — sklep po sklepie, lokal po lokalu, tak jak zmienia się codzienny rytm miasta.</p><h2>Tatuum otwarte w Galerii Tomaszów</h2><p>W środę, 10 czerwca, w <strong>Galerii Tomaszów</strong> otwarto salon marki <strong>Tatuum</strong>. Nowy sklep ma powierzchnię <strong>145 mkw.</strong> i znajduje się <strong>naprzeciwko Deichmanna</strong>.</p><p>Tatuum to marka dobrze znana osobom, które cenią modę bez sezonowego pośpiechu. Jej kolekcje oparte są na wygodzie, jakości i ponadczasowym stylu. Dominują tu stonowane kolory, naturalne materiały i kroje, które można wykorzystać zarówno w codziennych stylizacjach, jak i w bardziej eleganckich zestawieniach.</p><p>Oferta salonu obejmuje <strong>odzież i dodatki</strong> dla klientów, którzy lubią modę funkcjonalną, wygodną i daleką od jednorazowych trendów.</p><h2>Worldbox z ofertą dla fanów sportu, casualu i streetwearu</h2><p>To nie jedyna modowa nowość w tomaszowskiej galerii. W kwietniu w centrum zadebiutował salon <strong>Worldbox</strong>. Lokal ma powierzchnię <strong>658 mkw.</strong> i znajduje się <strong>naprzeciwko sklepu Medicine</strong>.</p><p>Worldbox stawia na połączenie globalnych marek z miejskim, codziennym stylem. W sklepie dostępna jest <strong>odzież, obuwie i akcesoria</strong> w klimacie casual, sport oraz streetwear.</p><p>Klienci znajdą tam produkty takich marek jak <strong>Reebok, adidas, Puma, Americanos</strong> czy <strong>Beverly Hills Polo Club</strong>. Szeroki wybór sprawia, że oferta może zainteresować zarówno młodszych klientów śledzących modowe trendy, jak i rodziny szukające wygodnych ubrań oraz obuwia na co dzień.</p><h2>KFC wróciło po modernizacji</h2><p>Zmiany objęły także część gastronomiczną centrum. W maju, po krótkiej przerwie, ponownie otwarto restaurację <strong>KFC</strong>. Lokal przeszedł modernizację, w ramach której wprowadzono zmiany wizualne zgodne z najnowszym konceptem marki.</p><p>Odświeżone wnętrze ma zapewniać klientom większy komfort korzystania z restauracji. To ważne zwłaszcza w galeriach handlowych, które już dawno przestały być wyłącznie miejscem zakupów. Coraz częściej są także przestrzenią spotkań, krótkiego odpoczynku i rodzinnych wizyt „przy okazji”.</p><h2>Galeria Tomaszów stawia na rozwój oferty</h2><p>O zmianach mówi <strong>Albert Urbaniak, Shopping Center Director Galerii Tomaszów</strong>:</p><blockquote><p>„W Galerii Tomaszów dużo się dzieje – pojawiają się nowe sklepy, a dobrze znane miejsca zyskują na atrakcyjności. Na przestrzeni kilku tygodni w naszej galerii pojawiły się dwie popularne marki odzieżowe Tatuum i Worldbox. Po modernizacji otwarto restaurację KFC, która do nowej przestrzeni zaprasza miłośników chrupiącego kurczaka”.</p></blockquote><p>Nowe otwarcia pokazują, że <strong>Galeria Tomaszów</strong> wzmacnia zarówno ofertę modową, jak i gastronomiczną. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic oznacza to większy wybór bez konieczności wyjazdu do Łodzi czy Piotrkowa Trybunalskiego.</p><p>W świecie, w którym handel tradycyjny coraz częściej konkuruje z zakupami internetowymi, takie zmiany mają znaczenie. Galeria musi być dziś czymś więcej niż zbiorem sklepów. Musi dawać powód, by przyjść — zobaczyć, przymierzyć, spotkać się, zjeść coś po zakupach i wrócić z poczuciem, że miasto nie stoi w miejscu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55476,11-czerwca-od-polskich-termopil-po-mundial-od-gesiowki-po-dark-side-of-the-moon</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55476,11-czerwca-od-polskich-termopil-po-mundial-od-gesiowki-po-dark-side-of-the-moon</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 02:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-11-czerwca-od-polskich-termopil-po-mundial-od-gesiowki-po-dark-side-of-the-moon-1781137903.png</url>
                        <title>11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55476,11-czerwca-od-polskich-termopil-po-mundial-od-gesiowki-po-dark-side-of-the-moon</link>
                    </image><description>Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziś jest <strong>czwartek, 11 czerwca</strong>, sto sześćdziesiąty drugi dzień roku. Słońce wzeszło o godzinie 4.15, zajdzie o 20.55. Imieniny obchodzą między innymi <strong>Anastazy, Paula, Feliks, Jan i Radomił</strong>.</p><p>To jedna z tych dat, które przypominają, że kalendarz nie jest suchą tabelą. Jest raczej jak stara szafa z „Opowieści z Narnii”: otwieramy ją z rana, a za drewnianymi drzwiami czekają królowie, żołnierze, wdowy po bohaterach, kompozytorzy, szpiedzy, gitarzyści, parlamentarzyści, papieże i piłkarze. Jednego dnia obok siebie stoją Jan III Sobieski, husaria spod Hodowa, Maria Czapska, Jimmy Page, Pink Floyd i posłowie, którzy w Sejmie mają decydować o sprawach ustrojowych i pracowniczych.</p><h2>Jaworów, Hodów i polityka wielkich rachunków</h2><p><strong>351 lat temu, w 1675 roku</strong>, w Jaworowie król <strong>Jan III Sobieski</strong> zawarł tajny układ z królem Francji <strong>Ludwikiem XIV</strong>, wymierzony przeciwko elektorowi prusko-brandenburskiemu Fryderykowi Wilhelmowi. Był to jeden z tych momentów, w których Rzeczpospolita próbowała prowadzić politykę szerokiego oddechu, patrząc dalej niż najbliższa granica i najbliższy sejmik. Sobieski, którego powszechna pamięć kojarzy przede wszystkim z Wiedniem 1683 roku, był także graczem dyplomatycznym. Wiedział, że siła państwa nie rodzi się wyłącznie na polu bitwy. Czasem zaczyna się przy stole, nad mapą, między podpisami, których oficjalnie nie ma.</p><p><strong>332 lata temu, w 1694 roku</strong>, doszło do bitwy pod Hodowem, nazwanej później <strong>polskimi Termopilami</strong>. Niewielki, kilkusetosobowy oddział wojsk polskich, w tym husarii, powstrzymał najazd wielokrotnie liczniejszych Tatarów. Ta historia ma w sobie coś z westernu i z antycznej tragedii: garstka obrońców, przeważający przeciwnik, improwizowane umocnienia, dramatyczna walka i zwycięstwo, które nie polegało na podboju, lecz na zatrzymaniu katastrofy.</p><p>Warto o Hodowie pamiętać także lokalnie, w Tomaszowie Mazowieckim i w całym powiecie. Nie dlatego, że bitwa rozegrała się tuż za rogiem, ale dlatego, że ma wymiar obywatelski. Przypomina, że wspólnota trwa wtedy, gdy ktoś bierze odpowiedzialność za innych, nawet kiedy rachunek sił wygląda fatalnie. To lekcja aktualna również poza historią wojskowości — w samorządzie, w szkole, w zakładzie pracy, w zwykłej sąsiedzkiej solidarności.</p><h2>Pogrzeb, który stał się manifestacją</h2><p><strong>166 lat temu, w 1860 roku</strong>, w Warszawie odbył się pogrzeb <strong>Katarzyny Sowińskiej</strong>, wdowy po generale Józefie Sowińskim, bohaterze powstania listopadowego, który zginął podczas obrony Woli. Uroczystość przerodziła się w wielką manifestację patriotyczną.</p><p>W XIX wieku pogrzeby często bywały polityką prowadzoną pod czarnymi chorągwiami. Tam, gdzie nie można było swobodnie mówić, śpiewać i demonstrować, zbiorowa pamięć szukała szczelin. Trumna stawała się sztandarem, kondukt — pochodem, modlitwa — deklaracją. Tak było w latach poprzedzających powstanie styczniowe. Warszawa, pozornie milcząca, w takich chwilach mówiła głosem tłumu.</p><h2>Łódzki trop: Aleksander Tansman</h2><p><strong>129 lat temu, w 1897 roku</strong>, w Łodzi urodził się <strong>Aleksander Tansman</strong>, kompozytor i pianista, jeden z najwybitniejszych polskich twórców XX wieku związanych z muzyką światową. To postać szczególnie ważna dla naszego regionu. Łódź, tak bliska Tomaszowowi Mazowieckiemu geograficznie i kulturowo, była dla Tansmana punktem wyjścia do międzynarodowej kariery.</p><p>Jego los przypomina, że województwo łódzkie nie jest wyłącznie przestrzenią fabryk, rzek, kolei i przemysłu. To także mapa talentów, które wychodziły stąd w świat. Tansman tworzył muzykę elegancką, nowoczesną, zanurzoną w europejskim modernizmie. W tle słychać czasem Paryż, czasem jazz, czasem echo Polski, która po rozbiorach i wojnach wciąż szukała swojego tonu.</p><h2>Auschwitz, Gęsiówka i pamięć bez znieczulenia</h2><p><strong>84 lata temu, w 1942 roku</strong>, w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau zamordowano 300 Polaków pracujących w karnej kompanii. Był to odwet za próbę buntu i ucieczki. Takie rocznice nie nadają się do lekkiej publicystyki. Tu każde słowo powinno iść wolniej, jak po żwirze pod obozowym murem.</p><p><strong>83 lata temu, w 1943 roku</strong>, Reichsführer SS <strong>Heinrich Himmler</strong> wydał rozkaz utworzenia na terenie ruin getta warszawskiego obozu koncentracyjnego <strong>Konzentrationslager Warschau</strong>, zwanego potocznie <strong>Gęsiówką</strong>. To jedno z tych miejsc, które długo nie mieściły się w powszechnej świadomości tak mocno, jak powinny. Warszawa po likwidacji getta miała być nie tylko miastem ruin, ale również przestrzenią dalszej eksploatacji, terroru i śmierci.</p><p>W takich datach historia nie jest archiwum. Jest ostrzeżeniem. Nie po to, by żyć w ciągłej żałobie, ale po to, by rozpoznawać mechanizmy pogardy, zanim przybiorą mundur, język administracji albo pozornie niewinne hasło o „porządku”.</p><h2>Wildstein, Niepokólczycki, Czapska i Zacharski: różne twarze polskiego XX wieku</h2><p><strong>74 lata temu, w 1952 roku</strong>, w Olsztynie urodził się <strong>Bronisław Wildstein</strong> — działacz opozycji antykomunistycznej, dziennikarz, publicysta i pisarz. W 2005 roku upublicznił spis katalogowy nazwisk funkcjonariuszy i tajnych współpracowników służb PRL oraz osób wytypowanych do współpracy. Był prezesem TVP w latach 2006–2007, a od 2016 roku zasiada w Kolegium IPN. Bez względu na oceny polityczne, jego nazwisko należy do debaty o pamięci, lustracji i o tym, jak państwo demokratyczne powinno rozliczać system niedemokratyczny.</p><p><strong>71 lat temu, w 1955 roku</strong>, w Gdyni powołano <strong>Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej</strong>. Morze w polskiej historii jest czymś więcej niż krajobrazem. Jest marzeniem o oddechu, handlu, niezależności i bezpieczeństwie. Gdynia, budowana w II RP niemal jak filmowy symbol nowoczesności, po wojnie dalej była jednym z miejsc, gdzie państwo myślało o swojej obecności na Bałtyku.</p><p><strong>52 lata temu, w 1974 roku</strong>, w Warszawie zmarł <strong>Franciszek Niepokólczycki</strong>, pułkownik Wojska Polskiego, oficer ZWZ-AK, zastępca komendanta Kierownictwa Dywersji KG AK, a po wojnie prezes Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. To biografia z pokolenia, które dwa razy musiało zdawać egzamin z wolności: najpierw pod okupacją niemiecką, potem w starciu z komunistycznym aparatem represji.</p><p><strong>45 lat temu, w 1981 roku</strong>, w Maisons-Laffitte zmarła <strong>Maria Czapska</strong>, eseistka, tłumaczka, współredaktorka paryskiej „Kultury”. Jej nazwisko prowadzi nas do środowiska Jerzego Giedroycia, do miejsca, które dla polskiej myśli emigracyjnej było czymś w rodzaju latarni morskiej. „Kultura” nie tylko komentowała rzeczywistość. Ona ją intelektualnie przygotowywała, zanim jeszcze polityczna historia dogoniła idee.</p><p><strong>41 lat temu, w 1985 roku</strong>, na moście Glienicke w Berlinie wymieniono <strong>Mariana Zacharskiego</strong>, agenta wywiadu PRL skazanego w USA na dożywocie, na osoby oskarżone o szpiegostwo na rzecz zachodnich służb. Most Glienicke, znany jako „most szpiegów”, brzmi jak gotowy tytuł filmu — i zresztą kino chętnie sięgało po tę symbolikę. Zimna wojna miała swoje gabinety, bunkry i ambasady, ale miała też właśnie takie miejsca: betonowe sceny, na których mocarstwa wymieniały ludzi jak figury w partii szachów.</p><h2>Kalendarium muzyczne: od twistu po kosmiczną stronę Księżyca</h2><p>11 czerwca ma także swój rytm. I to jaki.</p><p>W <strong>1940 roku</strong> urodził się <strong>Joseph DiNicola</strong>, wokalista grupy Joey Dee and The Starlighters. Formacja w 1962 roku trafiła na szczyt amerykańskiej listy singli z utworem <strong>„Peppermint Twist”</strong>. Przez krótki czas z zespołem związany był nawet <strong>Jimi Hendrix</strong>, późniejszy gitarowy kosmita rocka.</p><p>W <strong>1949 roku</strong> urodził się <strong>Frank Lee Beard</strong>, perkusista <strong>ZZ Top</strong>. Paradoks jego nazwiska przeszedł do historii rocka: „beard” znaczy broda, a on jako jedyny z klasycznego składu zespołu nie nosił charakterystycznej długiej brody. Rock lubi takie anegdoty, bo wie, że mitologia sceny składa się zarówno z riffów, jak i drobnych żartów losu.</p><p>W <strong>1951 roku</strong> w Londynie urodziła się <strong>Lynsey De Paul</strong>, brytyjska wokalistka i kompozytorka, pierwsza kobieta uhonorowana nagrodą Ivor Novello. Jej <strong>„Sugar Me”</strong> było jednym z tych przebojów, które potrafiły przykleić się do radia jak zapach lata do rozgrzanego asfaltu.</p><p>W <strong>1966 roku</strong> europejskie stacje radiowe podały fałszywą informację o śmierci <strong>Rogera Daltreya</strong>, wokalisty The Who. Plotka dotyczyła w rzeczywistości wypadku, w którym ucierpiał <strong>Pete Townshend</strong>. Historia mediów zna wiele takich przypadków: jedno niesprawdzone zdanie, a potem lawina. Dziś, w epoce internetu, ten mechanizm działa szybciej, ale jego natura wcale się nie zmieniła.</p><p>W <strong>1967 roku</strong> w „Melody Maker” ukazało się ogłoszenie <strong>Marca Bolana</strong>, który szukał muzyków do nowego zespołu. Tak zaczęła się droga formacji Tyrannosaurus Rex, późniejszego <strong>T. Rex</strong> — od undergroundowego folku po glamrockowy błysk sceny.</p><p>W <strong>1977 roku</strong> <strong>KC and The Sunshine Band</strong> po raz czwarty wprowadzili piosenkę na pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów. Tym razem był to utwór <strong>„I’m Your Boogie Man”</strong>. Disco, często lekceważone przez rockowych purystów, było wtedy językiem parkietów, klubów i wielkomiejskiej energii.</p><p>W <strong>2000 roku</strong> <strong>Aaliyah</strong> zdobyła pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów piosenką <strong>„Try Again”</strong>. Był to pierwszy singiel przeznaczony wyłącznie do emisji radiowej, niesprzedawany tradycyjnie w sklepach z płytami. To już zapowiadało epokę, w której muzyka coraz bardziej odklejała się od fizycznego nośnika.</p><p>W <strong>2002 roku</strong> w Krakowie zmarł <strong>Zbigniew Podgajny</strong>, pianista, kompozytor, członek Czerwono-Czarnych i Niebiesko-Czarnych, autor m.in. przeboju <strong>„Niedziela będzie dla nas”</strong>. Dla wielu słuchaczy to kawałek polskiej fonografii, który ma w sobie klimat dawnych dancingów, radia w kuchni i młodości zapisanej na czarnej płycie.</p><p>W <strong>2005 roku</strong> gitarzysta Led Zeppelin <strong>Jimmy Page</strong> został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego. Podczas tej samej uroczystości wyróżnienie otrzymał również gitarzysta Queen <strong>Brian May</strong>. Dwie gitary, dwa różne kosmosy, jeden brytyjski panteon muzyki popularnej.</p><p>W <strong>2006 roku</strong> <strong>Sandi Thom</strong> zdobyła szczyt brytyjskiej listy albumów płytą <strong>„Smile… It Confuses People”</strong>, z przebojem <strong>„I Wish I Was A Punk Rocker (With Flowers In My Hair)”</strong>.</p><p>W <strong>2011 roku</strong> album <strong>„The Dark Side of the Moon”</strong> grupy <strong>Pink Floyd</strong> ponownie pojawił się na liście Billboardu, osiągając niezwykły wynik tysiąca tygodni w różnych zestawieniach. Są płyty, które się starzeją. I są takie, które raczej zmieniają orbitę, ale nie znikają z nieba.</p><h2>Dziś w kraju: Sejm, Trybunał Konstytucyjny i ustawa antymobbingowa</h2><p>W kraju uwagę przyciąga dziś Sejm. Izba ma wybrać sędziego <strong>Trybunału Konstytucyjnego</strong>, uzupełniając wakat po upływie kadencji sędziego Andrzeja Zielonackiego. Zgłoszono dwie kandydatury: <strong>Sławomira Patyrę</strong>, konstytucjonalistę z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, oraz <strong>Artura Kotowskiego</strong>, profesora nauk prawnych związanego z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.</p><p>Sędziowie TK są wybierani indywidualnie na dziewięcioletnie kadencje. W praktyce każdy taki wybór ma znaczenie wykraczające poza personalia. Trybunał Konstytucyjny powinien być jednym z filarów kontroli zgodności prawa z Konstytucją, a więc instytucją, do której obywatel może patrzeć z poczuciem, że państwo ma swoje hamulce bezpieczeństwa. W polskich realiach ostatnich lat każda decyzja dotycząca TK brzmi jednak politycznie mocniej niż zwykłe głosowanie.</p><p>Posłowie mają też rozpatrywać rządowy projekt nowelizacji <strong>Kodeksu pracy</strong> oraz <strong>Kodeksu postępowania cywilnego</strong>, określany jako projekt antymobbingowy. To temat bardzo praktyczny również dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu. Mobbing nie jest pojęciem z akademickiego seminarium. To realny problem zakładów pracy, urzędów, szkół, spółek i małych firm.</p><p>Projekt przewiduje, że mobbingiem będą zachowania nawracające, powtarzające się lub stałe, pochodzące między innymi od przełożonego, współpracownika, podwładnego, pojedynczej osoby albo grupy. Mogą mieć charakter fizyczny, werbalny lub pozawerbalny. Istotne jest także odejście od konieczności wykazywania intencji sprawcy lub określonego skutku. Pracownik, który doznał mobbingu, miałby uzyskać prawo do zadośćuczynienia w wysokości nie niższej niż sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę, a także możliwość dochodzenia odszkodowania.</p><p>Jeśli przepisy wejdą w życie, będą miały znaczenie nie tylko dla wielkich korporacji. Dotkną także lokalnych pracodawców. Będą wymagały procedur, szkoleń, większej odpowiedzialności kadry kierowniczej i lepszego dokumentowania reakcji na skargi. To może być trudne, ale potrzebne. Miejsce pracy nie powinno być dworem z kapryśnym panem ani sceną z „Folwarku zwierzęcego”, gdzie równość kończy się przy gabinecie przełożonego.</p><h2>Bezpieczeństwo i rezerwy osobowe</h2><p>Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego <strong>Bartosz Grodecki</strong> ma dziś uczestniczyć w konferencji „Rezerwy osobowe Sił Zbrojnych RP – doświadczenia, wyzwania i kierunki rozwoju” w Pałacu Prezydenckim. W tle jest pytanie fundamentalne: jaki jest rzeczywisty potencjał obronny państwa i jak szybko Polska potrafiłaby rozwinąć siły zbrojne w sytuacji zagrożenia?</p><p>Po doświadczeniach wojny w Ukrainie takie debaty przestały być tematem wyłącznie dla wojskowych. Obrona państwa obejmuje dziś logistykę, cyberbezpieczeństwo, odporność społeczną, samorządy, służby, edukację i rezerwy. To nie brzmi efektownie, ale właśnie w tych „nudnych” elementach często rozstrzyga się, czy państwo jest mocne tylko na defiladzie, czy także w chwili próby.</p><h2>Dziś na świecie: mundial, Huta Pieniacka, papież i Europa</h2><p>Dziś ruszają <strong>Mistrzostwa Świata w piłce nożnej 2026</strong> w Ameryce Północnej. Turniej organizują <strong>USA, Kanada i Meksyk</strong>, a udział weźmie rekordowa liczba <strong>48 reprezentacji</strong>. Zaplanowano <strong>104 mecze</strong>. Mecz otwarcia Meksyk–RPA rozpocznie się o godzinie 21.00 czasu polskiego na legendarnym Estadio Azteca.</p><p>To mundial większy niż wszystkie poprzednie, ale wraz z rozmachem rosną pytania. Więcej drużyn, więcej spotkań, dłuższy turniej, większe obciążenie zawodników, ogromne dystanse i wysokie temperatury — futbol staje się globalnym widowiskiem na skalę, której jeszcze niedawno nie znał. A jednocześnie, jak zwykle, piłka będzie próbowała przykryć politykę. Nie zawsze jej się to uda.</p><p>Na Ukrainie polskie i ukraińskie ekipy archeologiczne kontynuują poszukiwania miejsc pochówku polskich ofiar zbrodni w dawnej wsi <strong>Huta Pieniacka</strong>. 28 lutego 1944 roku zamordowano tam około 850 osób. To jedna z tych spraw, w których pamięć historyczna spotyka się z dyplomacją, bólem rodzin i potrzebą elementarnej sprawiedliwości. Szczątki ofiar nie są argumentem w sporze. Są ludźmi, którym należy się imię, modlitwa, grób i prawda.</p><p>Papież <strong>Leon XIV</strong> kontynuuje wizytę w Hiszpanii i ma udać się na Wyspy Kanaryjskie, gdzie spotka się między innymi z migrantami i osobami niosącymi im pomoc. Ten etap pielgrzymki ma szczególne znaczenie symboliczne. Wyspy Kanaryjskie są jednym z miejsc, w których Europa widzi dramat migracji nie w raportach, lecz na plażach, w portach i w oczach ratowników.</p><p>Rada Prezesów <strong>Europejskiego Banku Centralnego</strong> po posiedzeniu poinformuje o decyzji w sprawie stóp procentowych, a prezeska EBC <strong>Christine Lagarde</strong> wystąpi na konferencji prasowej. Dla mieszkańców Polski może się to wydawać odległe, ale decyzje EBC wpływają na kurs euro, nastroje inwestorów, koszty finansowania i gospodarczą temperaturę całej Europy. A ta temperatura, jak wiemy, prędzej czy później dociera również do lokalnych budżetów, firm i portfeli.</p><p>Trybunał Sprawiedliwości UE ma natomiast zajmować się sprawą dostępu do informacji o zakupie szczepionek przeciw COVID-19 przez Komisję Europejską. To temat z pogranicza prawa, zdrowia publicznego i zaufania do instytucji. Pandemia minęła jako codzienny lęk, ale pytania o jawność decyzji, kontrakty i odpowiedzialność nie zniknęły.</p><h2>11 czerwca: data, która nie daje prostych odpowiedzi</h2><p>Dzisiejsze kalendarium układa się w opowieść o państwie, pamięci i odpowiedzialności. Sobieski negocjuje z Francją. Husaria broni się pod Hodowem. Warszawa idzie za trumną Katarzyny Sowińskiej. Niemcy tworzą Gęsiówkę. Emigracyjna „Kultura” przypomina, że słowo też może być formą oporu. Sejm głosuje nad sprawami ustrojowymi i prawem pracy. Mundial zamienia stadion w globalne forum. A Pink Floyd, jakby z boku, podpowiadają, że każda epoka ma swoją ciemną stronę księżyca.</p><p>Historia nie jest od tego, by ją tylko wspominać. Jest od tego, by z niej korzystać — ostrożnie, uczciwie, bez taniego patosu. Bo 11 czerwca uczy, że wspólnota nie trwa dzięki wielkim hasłom. Trwa dzięki pamięci, odwadze, instytucjom, kulturze i ludziom, którzy w odpowiednim momencie potrafią powiedzieć: tu jest granica.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Automatyzacja wjazdów w okolicach węzła Tomaszów Północ. Dlaczego same kamery bez odpowiedniego oprogramowania nie wystarczą?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55475,automatyzacja-wjazdow-w-okolicach-wezla-tomaszow-polnoc-dlaczego-same-kamery-bez-odpowiedniego-oprogramowania-nie-wystar</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55475,automatyzacja-wjazdow-w-okolicach-wezla-tomaszow-polnoc-dlaczego-same-kamery-bez-odpowiedniego-oprogramowania-nie-wystar</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 01:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-automatyzacja-wjazdow-w-okolicach-wezla-tomaszow-polnoc-dlaczego-same-kamery-bez-odpowiedniego-opro-1781135013.jpg</url>
                        <title>Automatyzacja wjazdów w okolicach węzła Tomaszów Północ. Dlaczego same kamery bez odpowiedniego oprogramowania nie wystarczą?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55475,automatyzacja-wjazdow-w-okolicach-wezla-tomaszow-polnoc-dlaczego-same-kamery-bez-odpowiedniego-oprogramowania-nie-wystar</link>
                    </image><description>Codziennie przez węzeł Tomaszów Północ przewijają się setki ciężarówek obsługujących magazyny i centra logistyczne przy trasie S8. Większość z nich sprawnie pokonuje kilometry drogi ekspresowej, żeby potem utknąć na kilkanaście minut przed szlabanem w miejscu dostawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wielu przedsiębiorcom wydaje się, że zawieszenie kamery na bramie to już pełna automatyzacja. Bez odpowiedniego oprogramowania taka kamera to jednak tylko drogi gadżet. Nie rozwiązuje żadnego problemu, a przesuwa go o jeden krok w całym procesie. Jak uniknąć takich sytuacji i poprawnie wdrożyć system LPR? To wyjaśniamy w nowym artykule.</p><h2>Dlaczego sama kamera LPR nie rozwiązuje problemu zatorów pod magazynem?</h2><p>Sama kamera jedynie odczytuje obraz z tablicy rejestracyjnej. To zaawansowany <a href="https://canvis.pl/systemy-lpr-dla-logistyki/">system awizacyjno przepustkowy</a> w ułamku sekundy decyduje, czy dany pojazd ma prawo wjechać na teren obiektu, kiedy i do której strefy.</p><p>Rozpoznawanie tablic rejestracyjnych to dopiero pierwszy krok w całym procesie. Hardware bez warstwy decyzyjnej działa jak czytnik, który rejestruje litery, ale nie wie, co z nimi zrobić. To właśnie oprogramowanie – takie jak system Canvis – zamienia surowy odczyt w impuls do działania systemu, czyli podniesienia szlabanu, logu zdarzenia, wysłania alertu lub blokady przejazdu.</p><p>Zautomatyzowana ewidencja ruchu pojazdów pozwala systemowi samodzielnie podejmować decyzje bez angażowania pracownika ochrony przy każdym przyjeździe. Pracownicy portierni przestają być „żywą bramą”. Mogą skupić się na innych zadaniach, a nie na obsłudze każdej kolejnej naczepy z towarem.</p><h2>Jak zautomatyzować wjazd dla ciągnika i naczepy o różnych rejestracjach?</h2><p>Nowoczesne oprogramowanie potrafi w czasie rzeczywistym połączyć odczyty tablic z ciągnika siodłowego oraz naczepy, zapisując je jako jeden wspólny rekord w bazie danych, bez konieczności prowadzenia ręcznej interwencji.</p><p>To częsty problem w centrach logistycznych w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego. Ciągnik ma swoje tablice, naczepa inne, a na domiar złego naczepy często rotują się między zestawami. Przy ręcznej weryfikacji portiernia traci czas na ustalenie, która naczepa wjechała z którym ciągnikiem. System Canvis łączy te dane automatycznie, co eliminuje chaos w ewidencji i zamyka temat błędów wynikających z ludzkiej nieuwagi.</p><p>Dzięki temu jeden przejazd generuje jeden kompletny rekord. Obsługa zyskuje dokładne dane o tym, który zestaw był na placu, jak długo i co przewoził.</p><h2>Zarządzanie ruchem i bezpieczeństwo w obiekcie wielostrefowym</h2><p>W obiektach z wieloma strefami kontrola dostępu to nie tylko wygoda, ale jeden z podstawowych warunków zachowania bezpieczeństwa.</p><p>System Canvis obsługuje białe i czarne listy pojazdów. Białe listy pozwalają na automatyczne wpuszczanie zaufanych kontrahentów bez żadnej dodatkowej weryfikacji. Czarne listy skutecznie blokują pojazdy, którym dostęp ma być odmówiony, bez konieczności powiadamiania ochrony z wyprzedzeniem.</p><p>Dla podwykonawców i ekip serwisowych dostępne są ponadto pozwolenia czasowe. Możecie wydać dostęp ważny przez konkretną liczbę dni lub do określonej godziny. Po upływie terminu system automatycznie cofa uprawnienia, a wy nie musicie ręcznie aktualizować list.</p><h2>Jak kioski do samodzielnej awizacji odciążają portiernie?</h2><p>Kioski umożliwiają obcojęzycznym kierowcom szybką samodzielną rejestrację w wielu językach, co eliminuje bariery komunikacyjne i zdejmuje z pracowników ochrony obowiązek ręcznego wypisywania papierowych przepustek.</p><p>Kierowca musi po prostu podjechać pod kiosk oraz zeskanować dokumenty lub podać numer zamówienia, a system sam przeprowadzi awizację dostawy i przypisze go do konkretnego doku lub strefy załadunkowej. Wszystko odbywa się bez dzwonienia na portiernię i pytań o numer rampy.</p><p>Walidacje wbudowane w proces awizacji weryfikują, czy pojazd jest na liście oczekiwanych dostaw, czy mieści się w oknie czasowym i czy trafi we właściwe miejsce. Jeśli coś się nie zgadza, system natychmiast to sygnalizuje – jeszcze zanim ciężarówka wjedzie w złą strefę i zablokuje cały plac.</p><h2>Wygodna obsługa wielu najemców przez www</h2><p>W parkach logistycznych przy S8 jeden obiekt często obsługuje kilku najemców jednocześnie. Każdy z nich ma inne dostawy, inne okna czasowe i inne potrzeby w zakresie kontroli dostępu.</p><p>System Canvis oferuje dostęp przez www, dzięki czemu każdy najemca może zalogować się do własnego panelu i zarządzać swoimi awizacjami samodzielnie. Takie rozwiązanie daje wiele korzyści:</p><ul><li>podgląd pojazdów przebywających aktualnie na placu w czasie rzeczywistym;</li><li>szybkie dodawanie i edytowanie awizacji bez kontaktu z ochroną;</li><li>własna historia wjazdów i wyjazdów do wglądu w każdej chwili;</li><li>możliwość nadawania dostępów swoim podwykonawcom bez pośrednictwa zarządcy.</li></ul><p>&nbsp;</p><h2>Cyfrowe zarządzanie ruchem – ważny element nowoczesnej logistyki</h2><p>Wdrożenie inteligentnego systemu na bramach wjazdowych to skuteczny sposób usprawnienie działania tomaszowskich magazynów, fabryk i centrów logistycznych. Rezygnacja z ręcznej weryfikacji na rzecz zintegrowanego oprogramowania uwalnia czas pracowników, eliminuje bariery językowe przy bramie i domyka obieg dokumentów w całym łańcuchu dostaw.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Toy Story 5, Grogu i „Pianista”. Helios zaprasza na tydzień pełen filmowych emocji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55474,toy-story-5-grogu-i-pianista-helios-zaprasza-na-tydzien-pelen-filmowych-emocji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55474,toy-story-5-grogu-i-pianista-helios-zaprasza-na-tydzien-pelen-filmowych-emocji</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 01:08:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-toy-story-5-grogu-i-pianista-helios-zaprasza-na-tydzien-pelen-filmowych-emocji-1781336659.png</url>
                        <title>Toy Story 5, Grogu i „Pianista”. Helios zaprasza na tydzień pełen filmowych emocji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55474,toy-story-5-grogu-i-pianista-helios-zaprasza-na-tydzien-pelen-filmowych-emocji</link>
                    </image><description>Są takie repertuary, które wyglądają jak dobrze skomponowana playlista: coś dla dzieci, coś dla fanów wielkich uniwersów, coś dla tych, którzy w kinie szukają wzruszenia, i coś dla widzów, którzy lubią, gdy ekran zaczyna szeptać niepokojące tajemnice. Sieć kin Helios zapowiada właśnie taki filmowy tydzień. Wśród propozycji znajdą się m.in. „Toy Story 5”, „Mandalorian &amp; Grogu”, „K-popowe łowczynie demonów”, powrót kultowego „Pianisty” Romana Polańskiego oraz bezpłatny pokaz pierwszego odcinka 3. sezonu serialu HBO Original „Ród smoka”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dla widzów z Tomaszowa Mazowieckiego i okolic to dobra wiadomość przed początkiem wakacyjnego rytmu. Kino znów staje się miejscem, w którym można uciec na dwie godziny od codzienności — raz do pokoju pełnego zabawek, raz na pustkowia galaktyki, a raz w mrok historii, która nie daje się zamknąć w podręczniku.</p><h2>Zabawki wracają. „Toy Story 5” wchodzi na ekrany</h2><p>Najgłośniejszą premierą repertuaru jest bez wątpienia <strong>„Toy Story 5”</strong>, najnowsza odsłona serii Disneya i Pixara. Oficjalna strona Disneya podaje, że film trafia do kin <strong>17 czerwca 2026 roku</strong>, natomiast w zapowiedziach tomaszowskiego Heliosa tytuł widnieje już od <strong>16 czerwca 2026 roku</strong> — warto więc sprawdzać bieżące godziny seansów bezpośrednio w repertuarze kina.</p><p>Tym razem Buzz, Jessie, Chudy i reszta dobrze znanej ekipy muszą zmierzyć się z przeciwnikiem, którego nie da się pokonać prostym „na nieskończoność i jeszcze dalej”. Na scenę wkracza technologia. Dzieci coraz częściej wybierają elektroniczne gadżety, a tradycyjne zabawki próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie tabletów, aplikacji i ekranów świecących mocniej niż lampka nocna w dziecięcym pokoju.</p><p>To punkt wyjścia bardzo współczesny. Bo choć seria <strong>„Toy Story”</strong> zawsze była opowieścią o przyjaźni, lojalności i dorastaniu, tym razem dotyka także pytania, które zna wielu rodziców: ile dzieciństwa zostaje w dzieciństwie, gdy coraz więcej czasu pochłania ekran?</p><h2>Spielberg, science fiction i niepokojący przekaz na żywo</h2><p>W repertuarze pojawi się również <strong>„Dzień objawienia”</strong>, thriller science fiction zapowiadany jako najnowszy tytuł w reżyserii Stevena Spielberga. Historia zaczyna się od sceny, która mogłaby być spokojnym fragmentem programu pogodowego, ale szybko zmienia się w komunikat rodem z klasyki gatunku. Prezenterka podczas transmisji na żywo zaczyna mówić w tajemniczym, obcym języku. Jedyną osobą, która rozumie sens tej wiadomości, jest Daniel. Gdy próbuje przekazać ją światu, do akcji wkraczają rządowi agenci.</p><p>To kino dla tych, którzy lubią, gdy zwykła codzienność pęka nagle jak szyba w filmach Hitchcocka, a pod spodem pojawia się pytanie: czy naprawdę chcemy wiedzieć, co przyszło z góry?</p><h2>Groza z przymrużeniem oka. Powraca „Straszny film”</h2><p>Miłośnicy czarnego humoru i parodii horrorów mogą wybrać się na seanse <strong>„Strasznego filmu”</strong>. Produkcja ponownie opowiada o bohaterach ściganych przez tajemniczego mordercę. Cindy, Brenda, Ray i Shorty wracają po latach, a wokół nich zaczynają mnożyć się krwawe, absurdalne i dziwaczne wydarzenia.</p><p>To propozycja dla widzów, którzy nie oczekują od kina grozy powagi nagrobnej płyty, lecz raczej groteskowego mrugnięcia okiem. Seria od początku żywiła się popkulturą, cytatami i bezczelnym humorem — trochę jak filmowy kabaret odprawiany w nawiedzonym domu.</p><h2>Galaktyka znów wzywa. „Mandalorian &amp; Grogu” w Heliosie</h2><p>W repertuarze Heliosa znalazł się także <strong>„Mandalorian &amp; Grogu”</strong>, czyli nowa kinowa produkcja ze świata <strong>„Gwiezdnych Wojen”</strong>. Helios przypomina, że film Lucasfilm zadebiutował w kinach <strong>22 maja 2026 roku</strong>, a widzowie mogą śledzić kolejną przygodę Dina Djarina i Grogu.</p><p>To propozycja dla tych, którzy wciąż słyszą w głowie oddech Dartha Vadera, ale sercem są już przy małym zielonym bohaterze, który bez jednego zbędnego słowa potrafi ukraść całą scenę. W filmie Mandalorianin i Grogu zostają wezwani przez Nową Republikę, by zmierzyć się z pozostałościami imperialnych sił. W obsadzie pojawia się Pedro Pascal, jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów ostatnich lat.</p><h2>Rodzinne seanse: „Drzewo magii” oraz Tom i Jerry</h2><p>Helios nie zapomina o najmłodszych widzach. W repertuarze znalazło się <strong>„Drzewo magii”</strong>, familijna opowieść o rodzeństwie, które po przeprowadzce odkrywa tajemnicze drzewo i poznaje jego niezwykłych mieszkańców. To kino w duchu dziecięcej przygody, gdzie zwykły ogród może okazać się bramą do świata bardziej niezwykłego niż wszystkie mapy z „Opowieści z Narnii”.</p><p>Na ekranach pojawi się także animacja <strong>„Tom i Jerry: Przygoda w muzeum”</strong>. Kultowy duet przypadkowo uruchamia mityczny Astralny Kompas i trafia do Złotego Miasta inspirowanego starożytnymi legendami. Biorąc pod uwagę historię tej pary, można założyć, że żaden eksponat muzealny nie będzie tam w pełni bezpieczny.</p><h2>K-pop, demony i karaoke</h2><p>Wyjątkową propozycją będą pokazy animacji <strong>„K-popowe łowczynie demonów”</strong> w wersji karaoke. Film opowiada o gwiazdach K-popu, które nie tylko występują na scenie, ale też bronią fanów przed nadnaturalnymi zagrożeniami. W dniach <strong>13–14 czerwca</strong> produkcja ma powrócić do kin w specjalnej wersji, pozwalającej widzom śpiewać razem z bohaterkami.</p><p>To kino dla publiczności, która lubi, gdy sala kinowa staje się na chwilę koncertem, a seans przypomina bardziej wspólne przeżycie niż ciche siedzenie w fotelu.</p><h2>„Pianista” wraca na wielki ekran</h2><p>W niedzielę, <strong>14 czerwca</strong>, w ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong> na ekrany powróci <strong>„Pianista”</strong> Romana Polańskiego. Film z Adrienem Brodym w roli Władysława Szpilmana pozostaje jednym z najważniejszych obrazów o wojennej Warszawie, Zagładzie i samotności człowieka, który próbuje przetrwać w świecie zamienionym w ruinę.</p><p>Dla młodszych widzów może to być pierwsze spotkanie z filmem, który powinno oglądać się nie jak zwykły seans, ale jak rozmowę z historią. Dla starszych — powrót do obrazu, który mimo upływu lat nadal ma w sobie chłód pustych ulic, ciszę ukrywania się i muzykę jako ostatnią formę godności.</p><h2>Kino Konesera i Salon Kultury Helios</h2><p>W poniedziałek, <strong>15 czerwca</strong>, w wybranych lokalizacjach odbędzie się pokaz filmu <strong>„Drugie życie”</strong> w ramach cyklu <strong>Kino Konesera</strong>. Bohaterką produkcji jest kobieta, która nie chce pogodzić się z decyzją córki o sprzedaży rodzinnego apartamentu. Historia ma opowiadać o stracie, pamięci miejsca i szansie na nowy początek.</p><p>Z kolei w czwartek, <strong>18 czerwca</strong>, Helios zaprasza na nowy cykl <strong>Salon Kultury Helios</strong>, kierowany przede wszystkim do seniorów. Pokazanym filmem będzie dramat <strong>„Ścieżki życia”</strong>, opowieść o małżeństwie, które po utracie dorobku i poczucia bezpieczeństwa decyduje się na pieszą podróż wzdłuż brytyjskiego wybrzeża.</p><p>To propozycja spokojniejsza, ale nie mniej poruszająca. Bo kino dla dojrzałego widza nie musi być tylko wspomnieniem dawnych gwiazd. Może być rozmową o czasie, stracie, odwadze i tym, że człowiek potrafi ruszyć w drogę nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko już zostało za nim.</p><h2>„Ród smoka” za darmo w kinie</h2><p>Dla fanów uniwersum <strong>„Gry o Tron”</strong> Helios przygotował osobną atrakcję. W poniedziałek, <strong>22 czerwca</strong>, w wybranych kinach odbędą się bezpłatne pokazy pierwszego odcinka 3. sezonu serialu HBO Original <strong>„Ród smoka”</strong>. Helios informuje, że wejściówki można odbierać na stronie wydarzenia, w aplikacji lub bezpośrednio w wybranym kinie.</p><p>To ciekawy ruch, bo seriale coraz częściej przekraczają granicę domowego ekranu i wracają tam, gdzie opowieści fantasy brzmią najpotężniej — do sal kinowych. Smoki, polityczne intrygi i rodzinne wojny Targaryenów na dużym ekranie mogą zabrzmieć znacznie mocniej niż na kanapie pod kocem.</p><h2>Filmowy tydzień dla różnych widzów</h2><p>Nowy repertuar Heliosa układa się w przekrój przez różne emocje: dziecięcą nostalgię, rodzinną przygodę, kosmiczne widowisko, musicalową energię, historyczny dramat i serialową fantastykę. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu to kolejna okazja, by zaplanować wyjście do kina — z dziećmi, znajomymi, rodzicami albo po prostu samemu, jak bohaterowie starych filmów, którzy w ciemnej sali szukali odpowiedzi na pytania większe niż ekran.</p><p>Aktualne godziny seansów warto sprawdzać bezpośrednio w repertuarze <strong>Helios Tomaszów Mazowiecki</strong>, ponieważ daty i dostępność poszczególnych pokazów mogą różnić się w zależności od lokalizacji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pompa przedłuża życie chorym z niewydolnością serca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55473,pompa-przedluza-zycie-chorym-z-niewydolnoscia-serca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55473,pompa-przedluza-zycie-chorym-z-niewydolnoscia-serca</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 00:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pompa-przedluza-zycie-chorym-z-niewydolnoscia-serca-1781131472.jpg</url>
                        <title>Pompa przedłuża życie chorym z niewydolnością serca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55473,pompa-przedluza-zycie-chorym-z-niewydolnoscia-serca</link>
                    </image><description>Dzięki farmakoterapii pacjent z niewydolnością serca zyskuje około 10 lat życia - dużo więcej, niż mogliśmy zaoferować chorym kiedyś. Jednak farmakoterapia to nie wszystko, zwłaszcza dla pacjentów powyżej 60. roku życia. Szansą dla tej grupy chorych jest wszczepienie pompy LVAD.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:black;">Niewydolność serca to stan, w którym serce nie jest w stanie pompować krwi w stopniu wystarczającym, aby zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na tlen i składniki odżywcze. Prowadzi to do niedotlenienia mięśnia sercowego, upośledzenia funkcji innych narządów oraz zastoju płynów w płucach lub innych tkankach. Przyczyną niewydolności serca może być niedokrwienie powodowane np. przez zwężenie tętnic wieńcowych na tle miażdżycowym.</span></p><h2><span style="color:black;"><strong>Nowoczesna farmakoterapia przedłuża życie</strong></span></h2><p><span style="color:black;">Chorych z niewydolnością serca przybywa wraz ze starzeniem się społeczeństwa i nasileniem się chorób metabolicznych.&nbsp;W Polsce zmaga się z nią ponad milion osób. Przypadłości towarzyszą takie objawy jak duszność czy obrzęki.</span></p><p><span style="color:black;">„Duszność wynika z gromadzenia się nadmiernej ilości krwi w płucach, która nie może być prawidłowo odebrana przez serce. Skrajną manifestacją takiego stanu jest obrzęk płuc. Ten mechanizm prowadzi do charakterystycznego uczucia braku powietrza i trudności z oddychaniem - pacjenci opisują to jako niemożność zaczerpnięcia wystarczającej ilości powietrza. Przy niewydolności prawej komory serca dochodzi natomiast do obrzęków obwodowych - puchną nogi, brzuch, dochodzi do niewydolności wątroby, ponieważ prawa komora nie odbiera krwi z tych narządów” - tłumaczy prof. dr hab. n. med. Wojciech Płazak, kierownik Oddziału Transplantologii i Mechanicznego Wspomagania Krążenia w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II.</span></p><p><span style="color:black;">Każdy chory z niewydolnością serca podlega wielospecjalistycznej opiece w ramach programu KONS (Koordynowana Opieka nad Pacjentami z Niewydolnością Serca). Skupia ona kardiologów, kardiochirurgów, pielęgniarki, dietetyków fizjoterapeutów oraz pracowników socjalnych, którzy rozpatrują bardzo indywidualne potrzeby danego chorego.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„Najpierw próbujemy zabezpieczyć tych chorych pod kątem zaburzeń rytmu, które potencjalnie mogą wystąpić. Optymalną terapią medyczną jest farmakoterapia, która obejmuje cztery grupy leków: β-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny, antagonisty aldosteronu, inhibitory SGLT-2. U niektórych konieczna jest implantacja kardiowertera defibrylatora. To wydłuża życie pacjentów, ale nie w nieskończoność” - mówi prof. dr hab. n med. Piotr Przybyłowski, koordynator Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, dyrektor naczelny Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.&nbsp;</span></p><h2><span style="color:black;"><strong>Kiedy leki przestają działać, czas na leczenie inwazyjne</strong></span></h2><p><span style="color:black;">Pierwsza destabilizacja układu krążenia nie stanowi od razu kwalifikacji do przeszczepienia serca czy do implantacji urządzenia wspomagającego pracę lewej komory.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„Liczy się jakość życia pacjentów. Chory, który ma niewydolność serca wymagającą ośmiu-dziesięciu hospitalizacji rocznie, z obrzękami, z dusznością, pomimo że bierze maksymalne dawki leków, ma ogromny dyskomfort” - dodaje prof. Przybyłowski.</span></p><p><span style="color:black;">Gdy pojawiają się dolegliwości spoczynkowe, jest to znak, że doszło do zaostrzenia choroby. IV klasa w skali NYHA oznacza najbardziej zaawansowaną niewydolność serca, a rokowania tych pacjentów są gorsze niż w źle rokujących znanych nowotworach - roczna śmiertelność w tej grupie pacjentów wynosi ponad 50 proc.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„W takim przypadku należy zrobić krok dalej i pomyśleć o leczeniu inwazyjnym, czyli albo o przeszczepieniu serca, albo implantacji mechanicznego wspomagania krążenia. Przeszczepienie serca ma wiele ograniczeń, z których najważniejsze to zbyt mała ilość dawców, nadciśnienie płucne u biorcy czy zagrożenie odrzuceniem przeszczepu. Inną opcją jest mechaniczne wspomaganie krążenia” - mówi prof. Płazak.</span></p><p><span style="color:black;">Czasowe wspomaganie krążenia zapewniają dwie metody. Krótkoterminowym rozwiązaniem jest tzw. kontrapulsacja wewnątrzaortalna (IABP) lub&nbsp;</span>miniaturowe, przezskórne urządzenia wspomagające pracę serca<span style="color:black;">. Oba te rozwiązania pozwalają ustabilizować pacjenta i zadecydować o sposobie dalszego leczenia. Pacjent już ustabilizowany może być poddany zabiegowi transplantacji lub też skorzystać z dostępnego wspomagania długoterminowego.&nbsp;</span>Dla takich pacjentów dostępne są wszczepialne urządzenia wspomagające pracę serca typu LVAD.</p><p><span style="color:black;">Choć początkowo pomyślane były jedynie jako pomost do przeszczepienia, od lat z powodzeniem stosowane są jako terapia docelowa (Destination Therapy) u pacjentów, którzy z powodu wieku lub innych obciążeń nie kwalifikują się do transplantacji.</span></p><h2><span style="color:black;"><strong>Pompa przedłuża życie starszym pacjentom</strong></span></h2><p><span style="color:black;">Pompa odciąża chory mięsień sercowy lewej komory, zmniejsza ilość krwi zalegającej w płucach i przywraca prawidłowy jej przepływ w całym organizmie, zapobiegając tym samym objawom niewydolności serca, np. dusznościom. Aby pompa działała prawidłowo, potrzebna jest wydolna prawa komora pacjenta.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„Dzisiejsza farmakoterapia powoduje, że pacjent z niewydolnością serca zyskuje około 10 lat życia. To dużo więcej niż mogliśmy zaoferować chorym kiedyś. Generujemy jednak powstanie dużej grupy pacjentów, którzy pomimo niewydolności serca dożyli do wieku około 60-65 lat i przestają już się dobrze czuć na samej farmakoterapii. Aby mogli żyć dalej, musimy im coś zaoferować. I choć zarówno&nbsp;przeszczep serca jak i pompy nie mają sztywnego ograniczenia wiekowego, w starszym wieku decydujemy się często na wszczepienie pompy” - wyjaśnia prof. Płazak.</span></p><p><span style="color:black;">Po zabiegu wszczepienia urządzenia do wspomagania pracy lewej komory serca chory nie wymaga immunosupresji, dzięki czemu unika się ryzyka związanego z obniżoną odpornością - np. infekcji. Czas pobytu w szpitalu po zabiegu jest krótszy. Dzięki temu można zwiększyć górną granicę wieku, w którym kwalifikuje się pacjentów do wszczepienia pompy - proponuje się ją chorym nawet w wieku 70-72 lat. Przewiduje się, że pacjent po implantacji takiej pompy będzie żył co najmniej kilka lat, a jakość jego życia będzie dużo wyższa, co oznacza, że choć to bardzo drogie urządzenie, opłaca się je wszczepiać. Jest bezpieczne, nie wymaga oczekiwania na dawcę, a także jest w pełni refundowane.</span></p><p><span style="color:black;">„Oczywiście każda metoda leczenia zaawansowanej niewydolności serca ma swoje ograniczenia, dlatego zawsze trzeba wziąć pod uwagę wiek pacjenta, etiologię choroby i preferencje, ale też trzeba wspomnieć o tym, że - zwłaszcza u ludzi młodych, którzy mają możliwości otrzymania pompy, a potem przeszczepienia serca - to skutecznie wydłuża okres możliwego leczenia i daje poczucie komfortu” - mówi prof. Przybyłowski.</span></p><h2><span style="color:black;"><strong>Życie z pompą wymaga wsparcia bliskich i edukacji</strong></span></h2><p><span style="color:black;">Wysoka jakość i sprawne działanie pompy LVAD, która może pompować nawet 6 litrów krwi na minutę, to kwestia nowoczesnej techniki i miniaturyzacji. Przez wiele lat nie dochodzi do uszkodzenia krwinek ani istotnych zaburzeń krzepnięcia.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">Trzeba pamiętać, że pompa zużywa stosunkowo dużo energii, w związku z tym musi być stale podłączona do prądu. To oznacza, że z powłok brzusznych wychodzi kabel podłączony do sterownika i dwóch baterii.&nbsp;Pacjent nosi je przy sobie w małym etui zawieszonym np. na pasku przy spodniach lub dedykowanej torbie. Baterie wystarczają na 17-20 godzin. A zatem pacjent jest w pewnym sensie zależny od źródła energii elektrycznej.</span></p><p><span style="color:black;">Drugim aspektem jest fakt, że kabel (nazywany linią życia albo driveline) wychodzi na stałe z powłok brzusznych, a zakażenie miejsca jego wyprowadzenia może być poważnym powikłaniem dla pacjenta - wymagana jest częsta zmiana opatrunków (dwa, trzy razy w tygodniu), w warunkach sterylnych, dlatego tak ważna jest edukacja pacjenta i jego rodziny.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„Pacjent musi wiedzieć, co to znaczy &gt;&gt;sterylnie&lt;&lt; - nie wystarczy umyć rąk wodą, konieczne jest użycie sterylnych rękawiczek i postępowanie zgodnie z procedurą, której uczymy. Infekcja to największe zagrożenie. Ogólnie trzeba powiedzieć, że technika idzie do przodu i jak pokazują najnowsze badania, pięcioletnie przeżycia po przeszczepieniu serca i po pompach są podobne” - mówi prof. Płazak.</span></p><p><span style="color:black;">O ile przeszczepienie serca wciąż jest procedurą priorytetową u młodych chorych, o tyle u pacjentów około 65. roku życia lepszym wyjściem wydaje się wszczepienie pompy.</span></p><p><span style="color:black;">„To nie są pacjenci, którzy będą brali udział w olimpiadach. Poza rezonansem magnetycznym i pływaniem w morzu, dalej mogą robić wszystko. Pacjent musi być jednak mentalnie zborny i mieć opiekuńczą rodzinę, która wspomoże go w początkowym okresie. Dlatego ważna jest opinia zespołu psychologicznego, czy chory i jego otoczenie są w stanie poradzić sobie z przyjmowaniem leków, obsługą urządzenia itd.” - mówi prof. Przybyłowski.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">Jeszcze przed implantacją urządzenia chory i jego rodzina są edukowani, na czym polega życie z pompą. Kluczowa jest kwestia zarządzania zasilaniem, konieczna jest bowiem ciągłość działania pompy.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">„Z czasem chorzy uczą się tego. Ponieważ linia zasilająca jest wyprowadzana na zewnątrz: toaleta, opatrunki, dbanie o sterylność - są kluczem do długotrwałego sukcesu. Chory musi to zrozumieć i tego przestrzegać. To wszystko wymaga współpracy z zespołem leczniczym i tu bardzo istotna jest rola koordynatorów, którzy prowadzą codzienny monitoring i stanowią swego rodzaj call center - czuwają nad bezpieczeństwem chorych, edukują ich i rodzinę w zakresie codziennej obsługi urządzenia, monitorują parametry pracy pompy oraz pomagają w stanach nagłych, zapewniając stałą opiekę i wsparcie” - podkreśla prof. Przybyłowski.</span></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 14:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-1781096247.png</url>
                        <title>Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</link>
                    </image><description>Miasto jest organizmem. Ulice są jego krwiobiegiem. Kiedy ruch płynie spokojnie — prawie go nie zauważamy. Ale wystarczy źle zaparkowany samochód, przejście bez odpowiedniej widoczności, za szybko jadący kierowca albo autobus, który nie może wykonać manewru na pętli, by ten organizm zaczął się dławić. Wtedy zwykła ulica staje się sceną napięcia. Nie tak dramatyczną jak w filmowym „Pojedynku na szosie” Stevena Spielberga, ale wystarczająco prawdziwą, by mieszkańcy zaczęli pisać pisma, petycje i interpelacje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na posiedzenie Komisji Ruchu Drogowego przy Staroście Tomaszowskim trafiły 22 sprawy dotyczące Tomaszowa Mazowieckiego, Smardzewic i Będkowa. To nie jest sucha lista znaków, progów, lusterek i zakazów. To mapa codziennych kłopotów: rodziców prowadzących dzieci do szkoły, pieszych czekających przy przejściu, seniorów walczących o bezpieczne dojście do sklepu, kierowców autobusów blokowanych przez źle zaparkowane auta i mieszkańców, którzy przy wyjeździe z posesji widzą mniej, niż powinni.</p><h2>Bezpieczeństwo pieszych i dzieci. Najmocniej wybrzmiewają przejścia</h2><p>Jednym z najważniejszych tematów posiedzenia będzie bezpieczeństwo pieszych. Do analizy trafiły m.in. sprawy dotyczące przejść dla pieszych na ul. Nowowiejskiej, Dąbrowskiej, Murarskiej i Polnej w Tomaszowie Mazowieckim oraz na ul. Głównej w Smardzewicach.</p><p>Przy ul. Nowowiejskiej, w rejonie stadionu miejskiego i posesji Nowowiejska 20, wnioskodawcy postulują montaż sygnalizacji świetlnej wzbudzanej przyciskiem oraz doświetlenie istniejącego przejścia. To miejsce, które w naturalny sposób gromadzi pieszych: mieszkańców okolicznych bloków, osoby idące w stronę obiektów sportowych, dzieci i młodzież. W takich punktach miasta pytanie nie brzmi wyłącznie: „czy jest przejście?”, ale: „czy kierowca odpowiednio wcześnie zobaczy człowieka na pasach?”.</p><p>Podobny ciężar ma sprawa ul. Dąbrowskiej przy ul. Malinowej, gdzie pojawił się wniosek o wyznaczenie przejścia dla pieszych. W materiałach wskazano, że z tego rejonu korzystają m.in. pacjenci, mieszkańcy okolicznych posesji i osoby dochodzące do punktów usługowych. Brak przejścia w miejscu, gdzie ludzie i tak przekraczają jezdnię, bywa jedną z tych miejskich fikcji, które wszyscy znają, ale dopiero komisja musi nazwać je problemem organizacji ruchu.</p><p>Na ul. Murarskiej analizowana ma być możliwość wyznaczenia przejścia przy posesji nr 13, w sąsiedztwie użytkowanego punktu sprzedaży gazu. Na ul. Polnej natomiast chodzi nie o nowe przejście, ale o przesunięcie już istniejącego, tak aby lepiej odpowiadało realnemu układowi dojść, widoczności i parkowania.</p><p>Najmocniej społecznie wybrzmiewa jednak Smardzewice. Do komisji trafiła petycja dotycząca przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz poprawy bezpieczeństwa pieszych przy ul. Głównej, w rejonie szkoły podstawowej. Wnioskodawcy chcą m.in. sygnalizacji świetlnej wzbudzanej oraz systemu dyscyplinującego kierowców. Według materiałów petycję poparło ponad 1000 osób oraz lokalne instytucje.</p><p>To nie jest już pojedynczy głos mieszkańca. To sygnał społeczności, która mówi: przy szkole nie może być miejsca na przypadek. W dokumentach znalazła się również opinia Komendanta Powiatowego Policji w Tomaszowie Mazowieckim w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego w tym rejonie. Wskazano tam m.in. kwestie widoczności, zachowań kierowców, istniejącego oznakowania oraz możliwych rozwiązań infrastrukturalnych. I właśnie tu widać, jak skomplikowana bywa drogowa codzienność: mieszkańcy chcą rozwiązań natychmiastowych, a zarządcy dróg i komisja muszą brać pod uwagę przepisy, parametry drogi, ruch autobusów, pojazdy ciężarowe oraz dojazd służb ratunkowych.</p><h2>Parkowanie, czyli lokalna wojna o metr asfaltu</h2><p>Drugim wielkim tematem jest parkowanie. To słowo w lokalnych sprawach działa jak iskra. Bo parkowanie nigdy nie jest tylko parkowaniem. To spór o przestrzeń, widoczność, przejezdność, bezpieczeństwo i wygodę.</p><p>Na ul. Rolnej pojawił się problem samochodów parkujących w sposób utrudniający przejazd. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przodownik” wskazuje, że parkujące pojazdy blokują ruch i zmuszają mieszkańców do manewrowania w ciasnej przestrzeni. Na ul. Polnej kwestia parkowania łączy się z lokalizacją przejścia dla pieszych. Na ul. Szerokiej komisja ma zająć się zmianą organizacji zatrzymywania między ul. Kwiatową a ul. Koplina. Tam problemem jest nie tylko wygoda kierowców, ale również widoczność i możliwość normalnego korzystania z pasa drogowego.</p><p>Osobną sprawą jest pl. Tadeusza Kościuszki, gdzie do analizy trafiła lokalizacja pasa postojowego dla taksówek. W centrum miasta każdy metr ma znaczenie. Taksówki muszą mieć gdzie stać, piesi muszą widzieć nadjeżdżające pojazdy, a ruch nie może zamieniać się w przypadkowy slalom między autami.</p><p>Na ul. Żwirki i Wigury pojawia się natomiast temat miejsc postojowych dla obsługi Niepublicznego Przedszkola „Promyczek”. To kolejny przykład konfliktu funkcji: dowóz dzieci, praca placówki, ruch mieszkańców, przejazd innych pojazdów. W takich miejscach emocje są szczególnie duże, bo dotyczą najmłodszych.</p><p>Najbardziej obrazowo problem parkowania widać jednak przy pętli autobusowej na ul. Modrzewskiego. W materiałach wskazano potrzebę uporządkowania organizacji ruchu tak, aby wyeliminować utrudnienia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Już wcześniej komisja zwracała uwagę, że przestrzeń wokół tej pętli jest nieczytelna i wykorzystywana nie tylko przez autobusy, ale także jako parking. To sytuacja, w której autobus — symbol transportu publicznego — musi rywalizować z chaosem przypadkowego postoju.</p><h2>Prędkość, progi, patrole. Mieszkańcy chcą, żeby było wolniej i spokojniej</h2><p>W materiałach powraca też temat prędkości. Nie w formie wielkich haseł, ale konkretnych, lokalnych próśb: ograniczyć, spowolnić, skontrolować, uporządkować.</p><p>Na ul. Zgorzelickiej w Tomaszowie Mazowieckim wnioskodawcy chcą wprowadzenia ograniczenia prędkości do 20 km/h na odcinku od ul. Fabrycznej do ul. Piłsudskiego. W uzasadnieniu pojawia się obraz ulicy lokalnej, intensywnie wykorzystywanej przez mieszkańców, pieszych i kierowców. Szczególnie ważny jest tu kontekst dni targowych, kiedy w okolicy rośnie ruch pieszych i samochodów.</p><p>W Będkowie do komisji trafił wniosek dotyczący montażu dwóch progów zwalniających na ul. Ujazdowskiej. Mieszkańcy wskazują na kierowców jadących z nadmierną prędkością i potrzebę uspokojenia ruchu. To klasyczny lokalny dylemat: dla jednych próg zwalniający jest ratunkiem, dla innych uciążliwością, dla służb i zarządców drogi — rozwiązaniem, którego nie można stosować automatycznie.</p><p>W Smardzewicach pojawia się wniosek o zwiększenie patroli policyjnych na ul. Głównej przy skrzyżowaniu z ul. Zieloną. Jest też sprawa poprawy bezpieczeństwa na ul. Wodnej, gdzie wskazywano m.in. potrzebę analizy bezpieczeństwa, monitorowania prędkości i współpracy z policją oraz zarządcami dróg.</p><p>Coraz częściej mieszkańcy nie proszą o wielkie inwestycje, obwodnice i przebudowy za miliony. Proszą o coś bardziej podstawowego: żeby samochody jechały wolniej, żeby pieszy nie musiał czuć się intruzem, żeby dziecko mogło bezpiecznie dojść do szkoły, a rowerzysta nie był traktowany jak przeszkoda na jezdni.</p><h2>Lustra, barierki, doświetlenie. Małe rzeczy, które mogą uratować zdrowie</h2><p>Nie wszystkie sprawy są efektowne. Niektóre brzmią technicznie: lustro drogowe, barierki, doświetlenie przejścia, elementy odblaskowe. Ale właśnie z takich drobnych elementów składa się bezpieczeństwo.</p><p>Na ul. Ludowej i Starowiejskiej w Tomaszowie Mazowieckim do komisji trafił wniosek o montaż barierek z elementami odblaskowymi przy chodnikach na zakrętach. Wnioskodawcy wskazują na ograniczoną widoczność, zakręty i ryzyko dla pieszych. Barierka nie jest wielką inwestycją, ale w konkretnym miejscu może wyznaczyć granicę między chodnikiem a niebezpiecznym manewrem.</p><p>Lustra drogowe pojawiają się w kilku sprawach: na ul. Mazowieckiej, przy wylocie z drogi wewnętrznej ul. Inżynierskiej od strony ul. Biernackiego oraz przy ul. Szerokiej 7/11. W takich przypadkach chodzi o najprostsze pytanie: czy kierowca wyjeżdżający z posesji lub drogi wewnętrznej widzi to, co powinien widzieć? Jeśli nie, każdy wyjazd staje się loterią.</p><p>Podobnie jest z doświetleniem przejść. Dla pieszego różnica między „jestem widoczny” a „mam nadzieję, że mnie widzą” bywa różnicą fundamentalną. Szczególnie jesienią, zimą, wieczorem i przy złej pogodzie.</p><h2>Quady na Parkowej, PCK i Nowy Port. Rekreacja kontra spokój mieszkańców</h2><p>Osobny charakter ma sprawa ul. Parkowej, PCK i Nowy Port, gdzie komisja ma sprawdzić możliwość wprowadzenia oznakowania zakazującego ruchu quadów. To nie jest wyłącznie problem drogowy. To także konflikt o sposób korzystania z przestrzeni.</p><p>Dla jednych quad jest formą rekreacji. Dla innych — źródłem hałasu, niepokoju i realnego zagrożenia, szczególnie tam, gdzie pojawiają się piesi, rodziny z dziećmi, rowerzyści czy osoby odpoczywające w pobliżu terenów zielonych. W materiałach sprawa pojawia się jako interpelacja dotycząca bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców. I dobrze pokazuje, że współczesna organizacja ruchu to już nie tylko samochody osobowe, autobusy i ciężarówki. To także nowe formy przemieszczania się, rekreacji i konfliktów sąsiedzkich.</p><h2>Co dokładnie trafiło na komisję?</h2><p>W porządku posiedzenia znalazły się 22 sprawy. Dotyczą one m.in. zakazu zatrzymywania się na ul. Majowej, sygnalizacji wzbudzanej i doświetlenia przejścia przy ul. Nowowiejskiej, progów zwalniających na ul. Ujazdowskiej w Będkowie, ograniczenia prędkości do 20 km/h na ul. Zgorzelickiej, nowych lub przesuwanych przejść dla pieszych na ul. Dąbrowskiej, Polnej i Murarskiej, barierek na ul. Ludowej i Starowiejskiej, problemu quadów na ul. Parkowej, PCK i Nowy Port, parkowania na ul. Rolnej, zmian na pl. Kościuszki, ul. Szerokiej, ul. Mazowieckiej, ul. Zagajnikowej, ul. Hubala, ul. Żwirki i Wigury, pętli przy ul. Modrzewskiego oraz bezpieczeństwa na ul. Wodnej i Głównej w Smardzewicach.</p><p>Lista jest długa, ale wspólny mianownik prosty: mieszkańcy chcą ulic bardziej czytelnych, spokojniejszych i bezpieczniejszych.</p><h2>Prawo, procedury i cierpliwość mieszkańców</h2><p>Warto pamiętać, że Komisja Ruchu Drogowego nie działa w próżni. Organizacja ruchu na drogach publicznych musi wynikać z zatwierdzonych rozwiązań, projektów organizacji ruchu i obowiązujących przepisów. Zarządcy dróg oraz organy zarządzające ruchem muszą brać pod uwagę Prawo o ruchu drogowym, ustawę o drogach publicznych oraz przepisy dotyczące znaków, sygnałów drogowych i urządzeń bezpieczeństwa ruchu.</p><p>To dlatego nie każdy postulat można zrealizować od razu. Próg zwalniający nie może pojawić się wszędzie, nawet jeśli mieszkańcy go chcą. Szczególnie problematyczne są drogi pełniące ważną funkcję komunikacyjną, wykorzystywane przez autobusy, pojazdy ciężarowe albo służby ratunkowe. Z drugiej strony procedury nie mogą być wygodną wymówką dla bezczynności. Jeśli mieszkańcy piszą petycje, zbierają podpisy i dokumentują zagrożenia, to znaczy, że problem nie jest teoretyczny.</p><h2>Dlaczego to ważne dla mieszkańców?</h2><p>Bo bezpieczeństwo ruchu drogowego nie zaczyna się od wielkich statystyk. Zaczyna się od codziennego przejścia przez ulicę. Od wyjazdu z posesji. Od autobusu, który musi zawrócić na pętli. Od dziecka, które idzie do szkoły. Od seniora, który chce dojść do sklepu bez poczucia, że gra w ruletkę.</p><p>Posiedzenie komisji drogowej może wydawać się techniczne, urzędowe, schowane za numerami spraw i symbolami dróg: 4343E, 4328E, 116755E. Ale za tymi numerami są bardzo konkretne miejsca: Nowowiejska, Dąbrowska, Zgorzelicka, Szeroka, Mazowiecka, Zagajnikowa, Hubala, Żwirki i Wigury, Modrzewskiego, Wodna, Główna, pl. Kościuszki. To lokalna geografia codzienności.</p><p>Komisja ma się tymi sprawami zająć. Rozstrzygnięcia pokażą, które wnioski zostaną poparte, które wymagają dalszych analiz, a które napotkają bariery prawne, techniczne lub finansowe. Jedno jest pewne już dziś: mieszkańcy coraz uważniej patrzą na swoje ulice. I coraz częściej mówią, że bezpieczeństwo nie jest dodatkiem do miasta. Jest jego podstawową funkcją.</p><p>A Państwo? Czy w Waszej okolicy są miejsca, które powinny trafić pod obrady Komisji Ruchu Drogowego? Niebezpieczne przejście, źle zaparkowane auta, zbyt szybki ruch, brak &nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzień Otwarty w TCZ. Szpital pokaże, jak zmienia się dzięki środkom z KPO]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55471,dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokaze-jak-zmienia-sie-dzieki-srodkom-z-kpo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55471,dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokaze-jak-zmienia-sie-dzieki-srodkom-z-kpo</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 08:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokaze-jak-zmienia-sie-dzieki-srodkom-z-kpo-1781075600.png</url>
                        <title>Dzień Otwarty w TCZ. Szpital pokaże, jak zmienia się dzięki środkom z KPO</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55471,dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokaze-jak-zmienia-sie-dzieki-srodkom-z-kpo</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza mieszkańców na Dzień Otwarty pod hasłem „Nowoczesna medycyna bliżej Ciebie”. Wydarzenie odbędzie się 12 czerwca 2026 roku i ma pokazać, jak wsparcie z Krajowego Planu Odbudowy przekłada się na rozwój lokalnego szpitala.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dzień Otwarty w tomaszowskim szpitalu</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia Sp. z o.o. organizuje 12 czerwca 2026 roku Dzień Otwarty pod hasłem <strong>„Nowoczesna medycyna bliżej Ciebie”</strong>. Wydarzenie rozpocznie się o godzinie 10:00 na terenie placówki i zostało przygotowane w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Projektów KPO w Ochronie Zdrowia.</p><p>To propozycja skierowana do mieszkańców powiatu tomaszowskiego, pacjentów, ich rodzin oraz wszystkich osób zainteresowanych funkcjonowaniem współczesnej ochrony zdrowia. Formuła otwartego spotkania ma pozwolić nie tylko zobaczyć zaplecze szpitala, ale także lepiej zrozumieć, jakie inwestycje i zmiany zachodzą dziś w lokalnej placówce.</p><h2>Co znajdzie się w programie</h2><p>Z zapowiedzi opublikowanej przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia wynika, że uczestnicy będą mogli poznać <strong>projekty realizowane przez TCZ</strong> oraz zobaczyć pokaz nowoczesnego sprzętu medycznego. W planie są także spotkania z personelem medycznym, co może być cenną okazją do rozmowy o codziennej pracy szpitala i roli nowych technologii w leczeniu pacjentów.</p><p>Organizatorzy zapowiadają również możliwość bliższego poznania inwestycji realizowanych dzięki wsparciu z Krajowego Planu Odbudowy. Uzupełnieniem programu mają być atrakcje edukacyjne i profilaktyczne. To ważny element takich wydarzeń, bo obok prezentacji sprzętu i infrastruktury pojawia się także praktyczny wymiar zdrowia publicznego, związany z budowaniem świadomości i zachęcaniem do profilaktyki.</p><h2>Dlaczego to ważne dla mieszkańców</h2><p>Dla lokalnej społeczności podobne wydarzenia mają znaczenie większe niż tylko informacyjne. Szpital jest jedną z kluczowych instytucji publicznych w powiecie, a jego rozwój bezpośrednio wpływa na komfort i bezpieczeństwo mieszkańców. Pokazanie efektów inwestycji w otwartej formule może zwiększać zaufanie do placówki i jednocześnie przybliżać mieszkańcom sposób działania systemu ochrony zdrowia.</p><p>Istotny jest również sam kontekst finansowania. W tym przypadku organizator wyraźnie wskazuje, że rozwój części projektów jest związany ze środkami z <strong>Krajowego Planu Odbudowy</strong>. Dla odbiorców może to być konkretna odpowiedź na pytanie, jak zewnętrzne fundusze przekładają się na realne zmiany odczuwalne na poziomie lokalnym: od wyposażenia po jakość świadczonych usług.</p><h2>Szansa na bliższe spotkanie z nowoczesną medycyną</h2><p>Dzień Otwarty w Tomaszowskim Centrum Zdrowia zapowiada się jako wydarzenie łączące informację, edukację i promocję zdrowia. Tego typu inicjatywy pozwalają oswoić szpital jako miejsce nie tylko leczenia, ale również dialogu z mieszkańcami. Dla wielu osób może to być pierwsza okazja, by z bliska zobaczyć, jak wygląda nowoczesne zaplecze medyczne w ich najbliższym otoczeniu.</p><p>Spotkanie odbędzie się <strong>12 czerwca 2026 roku o godzinie 10:00</strong> na terenie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. Wszystko wskazuje na to, że będzie to ważny punkt lokalnego kalendarza wydarzeń związanych ze zdrowiem i dobry moment, by przyjrzeć się temu, jak zmienia się tomaszowski szpital.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lekarz rekordzista zarabia w tomaszowskim  szpitalu 1,5 miliona rocznie.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55470,lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55470,lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 08:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie-1781073030.png</url>
                        <title>Lekarz rekordzista zarabia w tomaszowskim  szpitalu 1,5 miliona rocznie.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55470,lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie</link>
                    </image><description>Pacjent nie potrzebuje konferencji prasowej. Nie potrzebuje kolejnej strategii, następnego programu naprawczego i zapewnień, że „trwają analizy”. Pacjent potrzebuje badania, diagnozy i leczenia. W rozsądnym czasie. Bez upokorzenia. Bez biegania między publiczną rejestracją a prywatnym gabinetem. Bez słuchania, że „na NFZ terminów nie ma”, ale „prywatnie można szybciej”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">I właśnie w tym miejscu kończy się mit o publicznej ochronie zdrowia jako systemie równego dostępu. Zaczyna się rzeczywistość: kolejka, limit, kontrakt, nadwykonanie, brak lekarza, brak pieniędzy, brak terminu. A na końcu tej ścieżki stoi człowiek, który płaci składkę zdrowotną, płaci podatki, a potem coraz częściej musi zapłacić jeszcze raz — z własnej kieszeni.</p><p style="text-align:justify;">Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest lokalnym przykładem ogólnopolskiej choroby. Nie wyjątkiem. Nie anomalią. Nie przypadkiem, który można zbyć wzruszeniem ramion. To część systemu, który od lat działa na zasadzie wymuszonego kompromisu między finansową fikcją państwa, rynkową siłą wybranych specjalizacji i dramatyczną bezradnością pacjentów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Patologia, którą dzisiaj chcą naprawiać Ci, którzy ją stworzyli.&nbsp;</p><h2><strong>Tomaszów widzi to z bliska</strong></h2><p style="text-align:justify;">W Tomaszowie Mazowieckim problem nie jest abstrakcyjny. Nie dzieje się wyłącznie w ministerialnym gabinecie ani na posiedzeniu sejmowej komisji. Dzieje się w rejestracji, na korytarzu, przy telefonie, przy skierowaniu, w rozmowie z rodziną, która zastanawia się, czy czekać, czy pożyczyć pieniądze na prywatną wizytę.</p><p style="text-align:justify;">Dotyczy mieszkańców Tomaszowa, Smardzewic, Lubochni, Rokicin, Ujazdu, Będkowa, Inowłodza i całego powiatu. Ludzi, którzy nie mają czasu na polityczne alibi. Mają choroby, wyniki, skierowania, ból i strach.</p><p style="text-align:justify;">Z danych przekazanych przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia wynika, że w 2025 roku łączna kwota wypłaconych wynagrodzeń brutto dla personelu medycznego wyniosła ponad <strong>143 miliony złotych</strong>. Ponad <strong>78 milionów złotych</strong> przypadło na umowy o pracę, ponad <strong>55 milionów złotych</strong> na kontrakty, a ponad <strong>9 milionów złotych</strong> na umowy zlecenia.</p><p style="text-align:justify;">To są pieniądze publicznego systemu. Pieniądze podatników, pacjentów, mieszkańców. I dlatego wolno, a nawet trzeba pytać: czy ten system jeszcze służy pacjentowi, czy coraz częściej służy sam sobie? Te wynagrodzenia to ok. 80 - 90 procent całkowitych kosztów funkcjoniwania szpitala.&nbsp;</p><h2><strong>Kolejki do badań to nie statystyka. To opóźniona diagnoza</strong></h2><p style="text-align:justify;">Najbardziej dotkliwym objawem kryzysu jest dostęp do badań. Tomografia komputerowa. Rezonans magnetyczny. Kolonoskopia. Gastroskopia. Diagnostyka, która często decyduje o tym, czy choroba zostanie wykryta wcześnie, czy dopiero wtedy, gdy leczenie będzie trudniejsze, droższe i mniej skuteczne.</p><p style="text-align:justify;">To nie jest teoria. Radio ZET opisywało planowane zmiany w finansowaniu diagnostyki, wskazując, że od 2026 roku NFZ zamierza odejść od pełnego płacenia za nadwykonania takich badań jak tomografia, rezonans czy gastroskopia. Fundusz mówi o racjonalizacji wydatków i oszczędnościach. Lekarze ostrzegają przed wydłużeniem kolejek.</p><p style="text-align:justify;">To jest klasyczny język dwóch światów. W urzędzie mówi się: „racjonalizacja kosztów”. W szpitalu mówi się: „brak finansowania”. Pacjent słyszy: „proszę czekać”.</p><p style="text-align:justify;">Tyle że choroba nie czeka. Nowotwór nie czeka. Tętniak nie czeka. Krwawienia, objawy neurologiczne, niewyjaśnione bóle, nagła utrata masy ciała — nie czekają na korektę planu finansowego.</p><p style="text-align:justify;">Super Express opisywał skutki ograniczania finansowania nadwykonań i przywoływał przypadki pacjentów, którzy tracili terminy badań albo słyszeli o absurdalnie długim czasie oczekiwania. W Żywcu czas oczekiwania na kolonoskopię w znieczuleniu miał sięgać nawet czterech lat. Czterech lat na badanie, które może zdecydować o wykryciu raka jelita grubego.</p><p style="text-align:justify;">Medonet, powołując się na monitoring Alivia Onkoskaner, wskazywał z kolei, że już po zmianach w części placówek wydłużały się terminy na rezonans magnetyczny i tomografię komputerową, a gdzie indziej wstrzymywano zapisy na gastroskopię i kolonoskopię.</p><p style="text-align:justify;">To nie jest „przejściowy problem organizacyjny”. To jest systemowa kompromitacja. Jeżeli państwo ogranicza realną dostępność diagnostyki, to nie oszczędza pieniędzy. Przerzuca koszt na pacjenta. Na jego zdrowie, czas, rodzinę i prywatny portfel.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czy tak ma wyglądać reforma? Wobec tego nzwijmy ją od razu "zgonem pacjenta"</strong></p><h2><strong>Milionowe kontrakty i publiczna bezradność</strong></h2><p style="text-align:justify;">W dokumentach dotyczących Tomaszowskiego Centrum Zdrowia widać kwoty, które dla przeciętnego mieszkańca brzmią jak dane z innego świata. Roczne wynagrodzenia na kontraktach sięgające <strong>1 423 193 zł</strong>, <strong>1 120 839 zł</strong>, <strong>846 790 zł</strong>, <strong>786 385 zł</strong>, <strong>785 477 zł</strong>, <strong>724 442 zł</strong>, <strong>718 273 zł</strong>, <strong>694 785 zł</strong>. Dla jednego lekarza a nie zespołu, czy konsorcjum.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według informacji przekazanych redakcji najwyższa z tych kwot ma dotyczyć lekarza radiologa. Blisko półtora miliona złotych rocznie. W publicznym systemie. W powiatowej rzeczywistości. W miejscu, gdzie pacjent często zastanawia się, czy stać go na prywatną konsultację, dojazd, leki albo badanie wykonane szybciej poza kolejką.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trzeba to powiedzieć jasno: nie chodzi o szczucie na lekarzy. Nie chodzi o udawanie, że specjalista ma zarabiać jak urzędnik najniższego szczebla. Lekarz odpowiada za ludzkie życie. Dobry lekarz jest wartością. Problem polega na czymś innym: system pozwolił wybranym specjalizacjom zdobyć pozycję niemal monopolistyczną. I to bez konieczności inwestowania w sprzęt diagnostyczny, koszty personelu, wynajmu lokali itd. Wszystkie te składowe pokrywa przecież podatnik.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tam, gdzie brakuje specjalistów, tam stawki rosną bez realnej kontroli. Tam, gdzie szpital boi się utracić lekarza, tam kontrakt przestaje być normalną umową, a zaczyna przypominać dyktat rynku.<strong> Dyrektorzy wiedzą, że bez specjalisty nie wykonają procedur.</strong> Bez procedur nie będzie pieniędzy. Bez pieniędzy szpital tonie. I tak publiczna placówka staje się zakładnikiem rynku, który sama przez lata współtworzyła.</p><p style="text-align:justify;"><strong>To nie jest tylko tomaszowski problem.</strong> Money.pl opisywał sprawę kaliskiego szpitala, gdzie — według przywoływanych informacji — czterech lekarzy miało otrzymywać łącznie około 10 milionów złotych rocznie. Sprawa wywołała kontrolę i polityczną burzę, ale najważniejsze jest coś innego: podobny mechanizm może pojawić się wszędzie tam, gdzie specjalista staje się zasobem krytycznym, a publiczna placówka nie ma realnej siły negocjacyjnej.</p><p style="text-align:justify;">WP Finanse pisał o tym samym kaliskim szpitalu w kontekście zadłużenia, zaległych pieniędzy dla pielęgniarek i wysokich kontraktów lekarskich. Jedna z pielęgniarek nazwała tę sytuację „chorą”. Trudno o bardziej precyzyjne słowo.</p><h2><strong>Lekarze tłumaczą kominy. I częściowo mają rację</strong></h2><p style="text-align:justify;">Trzeba uczciwie pokazać także drugą stronę. Przedstawiciele środowiska lekarskiego wskazują, że wysokie kontrakty nie biorą się znikąd. Wynikają z deficytu specjalistów, wycen NFZ, modelu kontraktowego, odpowiedzialności zawodowej, pracy po godzinach i presji dyżurowej.</p><p style="text-align:justify;">Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski, komentując sprawę wysokich kontraktów, mówił w Money.pl wprost o „kominach płacowych”, ale wskazywał także na systemowe źródło problemu. Dyrektorzy szpitali tłumaczą bowiem, że jeśli nie zapłacą, lekarz odejdzie. A jeśli odejdzie, oddział albo pracownia mogą przestać działać.</p><p style="text-align:justify;">Z kolei rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski zwracał uwagę w Business Insiderze, że system wycen NFZ dzieli pacjentów i świadczenia na bardziej i mniej opłacalne. To właśnie z tej logiki rodzą się dysproporcje między specjalizacjami, placówkami i kontraktami.</p><p style="text-align:justify;">I tu dochodzimy do sedna: lekarze częściowo mają rację, gdy mówią, że korzystają z zasad, których sami nie ustalili. Ale ta racja nie unieważnia patologii. Ona ją nieudolnie usprawiedliwia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeśli system premiuje jedne procedury, a inne spycha w finansową nicość, szpital zaczyna kalkulować. Kardiologia, ortopedia, okulistyka, diagnostyka obrazowa — tu można generować przychody. Interna, pediatria, opieka długoterminowa, oddziały wymagające dużej liczby personelu i dające słabszy zwrot — tu zaczyna się problem.</p><p style="text-align:justify;">W efekcie pacjent zostaje podzielony na „opłacalnego” i „nieopłacalnego”. To najbardziej brutalne zdanie, jakie można wypowiedzieć o publicznej ochronie zdrowia. Ale właśnie do tego prowadzi system wycen, kontraktów i rozliczeń.</p><p style="text-align:justify;">Lekarze mówią: to nie my ustaliliśmy reguły gry. No ale żądań płacowych nie ustala przecież Minister. Dyrektorzy mówią: jeśli nie zapłacimy, lekarz odejdzie gdzie indziej. NFZ mówi: trzeba racjonalizować wydatki. Ministerstwo mówi: trzeba ograniczyć dynamikę wzrostu kosztów. Pacjent słyszy jedno: terminu nie ma.&nbsp;</p><h2><strong>Luki pokoleniowe i medycyna najemnicza</strong></h2><p style="text-align:justify;">Ta patologia nie powstała wczoraj. Budowano ją latami. Przez zaniechania w kształceniu, przez brak planowania specjalizacji, przez nierówny rozwój regionów, przez tolerowanie kontraktowego chaosu, przez polityczne udawanie, że „jakoś to będzie”.</p><p style="text-align:justify;">W wielu specjalizacjach powstały prawdziwe luki pokoleniowe. Starsi lekarze odchodzą albo ograniczają aktywność. Młodszych jest za mało. Część nie wybiera deficytowych dziedzin. Część po zdobyciu specjalizacji szybko orientuje się, że publiczny szpital jest tylko jednym z możliwych miejsc pracy. Obok jest sektor prywatny. Są inne placówki. Są kontrakty. Są dyżury. Jest rynek.</p><p style="text-align:justify;">I ten rynek dyktuje warunki.</p><p style="text-align:justify;">Nie pacjent. Nie samorząd. Nie dyrektor powiatowego szpitala. Rynek.</p><p style="text-align:justify;">Tak powstała medycyna najemnicza: lekarz jako zasób krytyczny, szpital jako płatnik pod presją, pacjent jako uzasadnienie finansowania i jednocześnie najsłabszy uczestnik całej gry.</p><h2><strong>Prywatny gabinet jako druga brama do publicznego leczenia</strong></h2><p style="text-align:justify;">Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś, czego nie zawsze da się łatwo udowodnić dokumentem, ale co pacjenci coraz częściej opisują jako własne doświadczenie: poczucie, że prywatna wizyta bywa nieformalną przepustką do szybszej diagnostyki, konsultacji albo leczenia.</p><p style="text-align:justify;">Trzeba tu zachować precyzję. Nie wolno rzucać oskarżeń wobec konkretnych osób bez dowodów. Ale nie wolno też udawać, że problem nie istnieje.</p><p style="text-align:justify;">Jeżeli pacjent słyszy, że w publicznym systemie ma czekać miesiącami, a prywatnie może być przyjęty znacznie szybciej — często przez tego samego lekarza albo w tym samym środowisku medycznym — to nie jest normalność. To jest konflikt interesów wpisany w strukturę systemu.</p><p style="text-align:justify;">Publiczne leczenie nie może być dodatkiem do prywatnej wizyty. Składka zdrowotna nie może być biletem wstępu do kolejki, z której i tak trzeba wykupić się prywatnym przelewem. Państwo nie może mówić obywatelowi: masz prawo do leczenia, ale realną drogę znajdziesz dopiero wtedy, gdy zapłacisz po raz drugi.</p><h2><strong>Konsolidacja nie wyleczy tej choroby</strong></h2><p style="text-align:justify;">Władza lubi słowo „konsolidacja”, bo brzmi technicznie i odpowiedzialnie. Łączenie placówek, wspólne zarządzanie, większe struktury, lepsza koordynacja. Na papierze wygląda to rozsądnie.</p><p style="text-align:justify;">Ale konsolidacja nie usunie patologii, jeśli pozostawi te same mechanizmy: złe wyceny, niedofinansowanie, brak przejrzystości kontraktów, kolejki do badań, prywatne obejścia publicznej ścieżki i płacowy dyktat deficytowych specjalizacji.</p><p style="text-align:justify;">Może być nawet gorzej. Większa struktura może oznaczać mniejszą lokalną kontrolę. Mniej konkurencji. Więcej centralizacji. Większy dystans między pacjentem a decydentem. Dla mieszkańca Tomaszowa, Rokicin czy Inowłodza nie ma znaczenia, jak elegancko nazwie się nowy model zarządzania, jeśli nadal nie będzie mógł wykonać badania wtedy, kiedy trzeba.</p><p style="text-align:justify;">Pacjent nie leczy się w strukturze właścicielskiej. Pacjent leczy się w konkretnym miejscu, u konkretnego lekarza, w konkretnym terminie. Albo się nie leczy.</p><h2><strong>Art. 68 Konstytucji kontra praktyka kolejkowa</strong></h2><p style="text-align:justify;">Art. 68 Konstytucji RP mówi jasno: każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a obywatelom władze publiczne mają zapewnić równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych rozwija tę zasadę i określa warunki działania systemu.</p><p style="text-align:justify;">Tyle teoria.</p><p style="text-align:justify;">W praktyce równy dostęp coraz częściej oznacza równą bezradność. Każdy może zadzwonić. Każdy może usłyszeć, że nie ma terminu. Każdy może sprawdzić kolejkę. Każdy może czekać. Ale nie każdy może zapłacić prywatnie.</p><p style="text-align:justify;">I dlatego obecny system najbardziej uderza w biedniejszych, starszych, samotnych, mieszkańców mniejszych miejscowości, ludzi bez znajomości, bez pieniędzy i bez siły, by walczyć z biurokracją. To oni płacą najwyższą cenę za fikcję równości.</p><h2><strong>To nie jest kryzys. To jest model działania</strong></h2><p style="text-align:justify;">Największym kłamstwem debaty o ochronie zdrowia jest słowo „kryzys”. Kryzys sugeruje coś nagłego. Wypadek. Załamanie. Chwilowy stan nadzwyczajny.</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem to, co widzimy, nie jest chwilowym kryzysem. To jest model działania.</p><p style="text-align:justify;">Model, w którym państwo obiecuje więcej, niż realnie finansuje. NFZ wycenia procedury tak, że jedne specjalizacje stają się złotym polem, a inne finansowym ciężarem. Szpitale walczą o lekarzy jak przedsiębiorstwa o rzadki surowiec. Kontrakty wymykają się społecznej kontroli. Diagnostyka jest ograniczana, bo budżet się nie spina. Pacjent czeka, a jeśli go stać — płaci prywatnie.</p><p style="text-align:justify;">W tym modelu każdy ma swoje usprawiedliwienie. Lekarz mówi, że korzysta z rynku. Dyrektor mówi, że musi utrzymać oddział. NFZ mówi, że pilnuje pieniędzy. Ministerstwo mówi, że reformuje. Samorząd mówi, że nie ma narzędzi. Tylko pacjent nie ma już czym się bronić.</p><h2><strong>Czas skończyć z udawaniem</strong></h2><p style="text-align:justify;">Trzeba wreszcie powiedzieć jasno: publiczna ochrona zdrowia nie może być systemem, w którym prywatny interes silniejszych uczestników rynku wygrywa z publicznym obowiązkiem wobec pacjenta.</p><p style="text-align:justify;">Nie może być tak, że szpital powiatowy wypłaca pojedynczym specjalistom kontrakty liczone w setkach tysięcy albo ponad milionie złotych rocznie, a jednocześnie pacjent ma problem z dostępem do diagnostyki i specjalisty. Nie może być tak, że państwo ogranicza finansowanie badań, a potem udaje, że dostępność się nie pogorszy. Nie może być tak, że prywatny gabinet staje się realną ścieżką dostępu do publicznego leczenia.</p><p style="text-align:justify;">To wymaga twardych decyzji: przejrzystości kontraktów, racjonalnych limitów, zmiany wycen NFZ, kontroli konfliktów interesów, odbudowy deficytowych specjalizacji, realnego planowania kadr i uczciwego finansowania badań diagnostycznych.</p><p style="text-align:justify;">Bez tego będziemy tylko przesuwać problem z roku na rok. Z budżetu na budżet. Z dyrektora na dyrektora. Z ministra na ministra. Z pacjenta na pacjenta.</p><p style="text-align:justify;">A potem znowu usłyszymy, że system wymaga reformy.</p><p style="text-align:justify;">Nie. System wymaga rozliczenia. Bo jeśli pacjent w publicznej ochronie zdrowia staje się petentem, a publiczny szpital zakładnikiem kontraktów, to nie mamy już tylko problemu organizacyjnego.</p><p style="text-align:justify;">Mamy państwo, które nie dowozi jednej ze swoich podstawowych obietnic.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55469,10-czerwca-od-regat-na-tamizie-po-anne-jantar-violette-villas-i-polityczny-dzien-w-sejmie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55469,10-czerwca-od-regat-na-tamizie-po-anne-jantar-violette-villas-i-polityczny-dzien-w-sejmie</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 07:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-10-czerwca-od-regat-na-tamizie-po-anne-jantar-violette-villas-i-polityczny-dzien-w-sejmie-1781069758.png</url>
                        <title>10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55469,10-czerwca-od-regat-na-tamizie-po-anne-jantar-violette-villas-i-polityczny-dzien-w-sejmie</link>
                    </image><description>Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są w kalendarzu takie dni, które brzmią jak wielogłosowa partytura. <strong>10 czerwca</strong> zaczyna się od plusku wioseł na Tamizie, przechodzi przez namiętny akord Wagnerowskiego „Tristana i Izoldy”, zatrzymuje się przy głosach Violetty Villas i Anny Jantar, a potem gwałtownie skręca w stronę sal parlamentarnych, prokuratorskich korytarzy i europejskiej debaty o tym, jak ujarzmić sztuczną inteligencję, zanim ona zacznie pisać regulaminy dla nas.</p><p>To dzień, w którym historia znów pokazuje swój ulubiony trik: miesza wielkie symbole z codziennością. Trochę jak w filmie, w którym jedna kamera patrzy na sejmową mównicę, druga na bazylikę Sagrada Família, trzecia na dawną Hutę Pieniacką, a czwarta — na starą płytę winylową, z której płynie „Tyle słońca w całym mieście”.</p><h2><strong>Historia: Tamiza, Wagner, Szczecin i polska pamięć</strong></h2><p><strong>197 lat temu, w 1829 roku</strong>, na Tamizie rozegrano pierwsze regaty wioślarskie pomiędzy reprezentacjami uniwersytetów Cambridge i Oxford. Dziś to jedna z najbardziej rozpoznawalnych sportowych tradycji Wielkiej Brytanii, ale jej początek był niemal koleżeńskim wyzwaniem. Z czasem zamienił się w rytuał, w którym akademicki prestiż spotkał się z siłą mięśni, dyscypliną i tym charakterystycznym brytyjskim upodobaniem do ceremoniału.</p><p><strong>161 lat temu, w 1865 roku</strong>, w Monachium odbyła się premiera opery <strong>„Tristan i Izolda” Ryszarda Wagnera</strong>. To dzieło, które w muzyce otworzyło drzwi do nowoczesności. Słynny akord tristanowski stał się jednym z najczęściej omawianych momentów w historii muzyki — jak pęknięcie w starym porządku harmonii. Wagner stworzył operę o miłości, która nie mieści się w świecie rozsądku, prawa i społecznej konwencji. W tym sensie „Tristan i Izolda” brzmią nadal jak dramat ludzi, którzy bardziej należą do nocy niż do dnia.</p><p><strong>116 lat temu, w 1910 roku</strong>, urodził się <strong>Piotr Zaremba</strong>, architekt, urbanista i pierwszy polski prezydent Szczecina po II wojnie światowej. Jego nazwisko wiąże się z jednym z najtrudniejszych zadań powojennej Polski: organizacją życia w mieście, które po 1945 roku trzeba było nie tylko odbudować, ale też oswoić, nazwać, wypełnić polską administracją, szkołami, instytucjami i codziennością. Zaremba był jednym z tych ludzi, którzy po katastrofie wojny musieli zamieniać ruiny w miasto.</p><p><strong>88 lat temu, w 1938 roku</strong>, w Liège w Belgii urodziła się <strong>Violetta Villas</strong>, właściwie Czesława Cieślak. Jedna z najbardziej niezwykłych postaci polskiej estrady: głos o skali, która budziła zachwyt, sceniczna osobowość z pogranicza rewii, operetki i wielkiego widowiska. Śpiewała „Do ciebie, mamo”, „Nie ma miłości bez zazdrości”, „Przyjdzie na to czas”, „Szczęście” i „Oczi cziornyje”. Była artystką, która wyglądała tak, jakby przyszła z innego filmu — trochę z Las Vegas, trochę z melodramatu, trochę z baśni o cenie sławy.</p><p><strong>85 lat temu, w 1941 roku</strong>, w Warszawie zmarł <strong>Ludwik Krzywicki</strong> — socjolog, pedagog, działacz socjalistyczny, więzień carski i współzałożyciel Głównego Urzędu Statystycznego. W polskiej myśli społecznej zajmuje miejsce szczególne. Był człowiekiem, który próbował opisywać społeczeństwo nie jak salonowy obserwator, lecz jak ktoś, kto widzi biedę, nierówność, pracę i struktury przemocy. W czasach, gdy statystyka dopiero budowała swój autorytet, Krzywicki rozumiał, że liczby nie są martwe — za nimi stoją ludzie.</p><p><strong>80 lat temu, w 1946 roku</strong>, utworzono <strong>Wrocławskie Towarzystwo Naukowe</strong>. Powojenny Wrocław, podobnie jak Szczecin, był wtedy przestrzenią wielkiej zmiany. Nauka, uniwersytety, biblioteki i stowarzyszenia nie były luksusem — były narzędziem zakorzenienia. W mieście, które dopiero stawało się polskim Wrocławiem, nauka miała znaczenie niemal symboliczne: mówiła, że życie nie kończy się na gruzach.</p><p><strong>76 lat temu, w 1950 roku</strong>, w Poznaniu urodziła się <strong>Anna Jantar</strong>, jedna z najpopularniejszych polskich piosenkarek lat 70. Jej „Tyle słońca w całym mieście” do dziś działa jak kapsuła czasu. To piosenka jasna, lekka, niemal filmowa — a przecież cień późniejszej katastrofy lotniczej w Lesie Kabackim sprawił, że w biografii Anny Jantar jasność i tragizm zostały nierozerwalnie splecione. Zginęła 14 marca 1980 roku w katastrofie samolotu lecącego z Nowego Jorku do Warszawy. Miała zaledwie 29 lat.</p><p><strong>47 lat temu, w 1979 roku</strong>, zakończyła się pierwsza pielgrzymka do Polski papieża <strong>Jana Pawła II</strong>. Jej polityczne i społeczne znaczenie trudno przecenić. Słowa wypowiedziane na placu Zwycięstwa w Warszawie — „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” — stały się jednym z najważniejszych zdań polskiej historii najnowszej. Nie były programem partyjnym, ale uruchomiły wyobraźnię zbiorową. A od wyobraźni często zaczyna się polityczna zmiana.</p><p><strong>29 lat temu, w 1997 roku</strong>, w Krośnie Jan Paweł II kanonizował <strong>Jana z Dukli</strong>, franciszkanina, kaznodzieję i jednego z najbardziej rozpoznawalnych świętych związanych z Podkarpaciem. Ta kanonizacja była częścią szerszego procesu przywracania lokalnym wspólnotom ich duchowej pamięci — tej, która przez wieki żyła w sanktuariach, odpustach, pieśniach i rodzinnych opowieściach.</p><h2><strong>Kalendarium muzyczne: głosy, które nie milkną</strong></h2><p>10 czerwca to dzień wyjątkowo mocny dla historii muzyki. <strong>Violetta Villas</strong> i <strong>Anna Jantar</strong> tworzą tu dwa zupełnie różne, ale równie intensywne portrety polskiej estrady.</p><p>Villas była żywiołem scenicznym. Występowała nie tylko w Polsce, ale również za granicą, m.in. we Francji i Stanach Zjednoczonych. W opowieściach o jej karierze pojawiają się wielkie nazwiska światowej sceny: Frank Sinatra, Paul Anka, Charles Aznavour, Eartha Kitt czy Dean Martin. Jej legenda ma w sobie blask reflektorów, ale też samotność kulis. Jak u Felliniego — kiedy orkiestra gra, cekiny błyszczą, a za chwilę gasną światła.</p><p>Anna Jantar była z kolei głosem polskiej codzienności lat 70. Nie monumentalnym, lecz bliskim. „Najtrudniejszy pierwszy krok”, „Zawsze gdzieś czeka ktoś”, „Nic nie może wiecznie trwać” — te piosenki miały w sobie prostotę, którą najtrudniej podrobić. Jarosław Kukulski pisał dla niej melodie, które trafiały prosto w pamięć. Dziś, kiedy słyszymy „Tyle słońca w całym mieście”, wraca nie tylko piosenka, ale cała epoka: radio w kuchni, rodzinne magnetofony, festiwale, kolejki, marzenia i lato, które wydawało się dłuższe niż naprawdę było.</p><p>Tego dnia muzyczna historia przypomina też światowe przeboje. W 1972 roku <strong>Sammy Davis Jr.</strong> rozpoczął trzytygodniowe panowanie na amerykańskiej liście przebojów z utworem „Candy Man” z filmu „Willy Wonka i fabryka czekolady”. W tym samym roku album <strong>The Rolling Stones „Exile On Main Street”</strong> dotarł do pierwszego miejsca brytyjskiej listy. To płyta brudna, bluesowa, rozedrgana — jakby nagrana w piwnicy, w której kurz miesza się z geniuszem.</p><p>W 1978 roku <strong>John Travolta i Olivia Newton-John</strong> zdobyli pierwsze miejsce w USA piosenką „You’re The One That I Want” z filmu „Grease”. Jeśli Villas była estradową diwą, a Jantar głosem polskiego radia, to „Grease” było popkulturową maszyną do produkcji młodości: skórzane kurtki, taniec, pastelowe sukienki i energia, która nie pyta o realizm.</p><p>10 czerwca wspominamy również <strong>Raya Charlesa</strong>, który zmarł w 2004 roku. Niewidomy od dzieciństwa, siedemnastokrotny laureat Grammy, twórca takich utworów jak „Georgia On My Mind”, „Hit The Road Jack” czy „I Can’t Stop Loving You”, był jednym z artystów, którzy zmienili język muzyki popularnej. Łączył gospel, blues, jazz, country i rhythm and bluesa tak, jakby granice gatunków były tylko sugestią.</p><h2><strong>Dziś w kraju: Sejm, MSWiA, patostreaming, AI i fajerwerki</strong></h2><p>Dzisiejszy dzień w polskiej polityce zapowiada się intensywnie. W drugim dniu posiedzenia <strong>Sejm ma zająć się wnioskiem PiS o odwołanie szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego</strong>. Wniosek jest polityczną konsekwencją wydarzeń z końca maja, gdy służby — po fałszywym alarmie — siłowo weszły do mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Po zdarzeniu odbyła się pilna narada w MSWiA, a premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.</p><p>W takich sprawach polityka niemal zawsze gra na dwóch instrumentach jednocześnie. Jeden to realne pytanie o procedury, odpowiedzialność i granice działania państwa. Drugi to walka o obraz: kto jest gwarantem bezpieczeństwa, a kto — według przeciwników — traci kontrolę nad aparatem państwowym.</p><p>Sejm ma się także zająć <strong>projektami ustaw dotyczącymi zakazu patostreamingu</strong>. To temat, który od dawna woła o reakcję państwa, bo internetowa przemoc, upokarzanie ludzi, transmisje z libacji, pobić czy znęcania się nad słabszymi nie są już marginesem z ciemnego zaułka sieci. To bywa przemysł uwagi. Patostreaming zarabia na cudzym cierpieniu, a algorytmy zbyt często nie pytają o godność, tylko o klikalność.</p><p>W tle pojawia się pytanie, jak pisać prawo, by nie było martwe już w dniu uchwalenia. Projekty różnią się m.in. podejściem do promocji hazardu i zakresem odpowiedzialności karnej. Tu szczególnie ważne będą precyzyjne definicje. Zbyt wąskie przepisy pozwolą uciec sprawcom. Zbyt szerokie mogą uderzyć w treści dziennikarskie, edukacyjne czy interwencyjne.</p><p>Kolejny temat to <strong>ustawa o systemach sztucznej inteligencji</strong>. Rządowy projekt ma wprowadzić w Polsce krajowy system nadzoru nad AI, związany ze stosowaniem unijnego AI Actu. Za kontrolę i wspieranie rozwoju tych technologii ma odpowiadać <strong>Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji</strong>. Brzmi technicznie, ale sprawa dotyczy każdego: od obywatela, którego dane mogą być analizowane przez systemy automatyczne, po przedsiębiorców, urzędy, szkoły, media i samorządy.</p><p>Dla lokalnych społeczności, także takich jak Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski, ta debata nie jest abstrakcją. Sztuczna inteligencja będzie coraz częściej obecna w administracji, edukacji, ochronie zdrowia, monitoringu, rekrutacji i komunikacji z mieszkańcami. Pytanie brzmi nie tylko: czy AI działa szybko? Ważniejsze jest: czy działa uczciwie, przejrzyście i pod kontrolą człowieka?</p><p>W porządku obrad są również <strong>projekty zmian w ustawie o ochronie zwierząt</strong>, których celem jest ograniczenie stosowania petard i fajerwerków. Dla wielu mieszkańców to temat znany z własnych domów: psy chowające się pod łóżkiem, koty uciekające w panice, zwierzęta gospodarskie i dzikie ptaki reagujące stresem na sylwestrowe wybuchy. To już nie tylko spór o tradycję zabawy, ale o granice naszej odpowiedzialności za słabszych — tych, którzy nie napiszą petycji i nie wystąpią na komisji sejmowej.</p><p>Wieczorem posłowie mają zająć się także sprawozdaniem komisji w sprawie wniosku Policji o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności za wykroczenie <strong>Sławomira Mentzena</strong> z Konfederacji. Chodzi o odpalenie racy podczas Marszu Niepodległości mimo zakazu używania środków pirotechnicznych.</p><h2><strong>Senat: metropolia, akcyza i Europejski Nakaz Aresztowania</strong></h2><p>Dwudniowe posiedzenie rozpoczyna dziś <strong>Senat</strong>. Senatorowie mają zająć się m.in. ustawą wprowadzającą podstawę prawną do utworzenia związku metropolitalnego w województwie pomorskim. To ważne nie tylko dla Pomorza, bo debata o metropoliach wraca w Polsce regularnie: jak zarządzać transportem, planowaniem przestrzennym, inwestycjami i usługami publicznymi tam, gdzie rzeczywiste życie mieszkańców dawno przekroczyło granice administracyjne jednej gminy?</p><p>W porządku obrad znajduje się również ustawa zakładająca objęcie akcyzą e-papierosów działających na zasadzie indukcji elektromagnetycznej. To kolejny fragment większej układanki: państwo próbuje nadążyć za rynkiem nikotynowym, który potrafi zmieniać formę szybciej niż przepisy.</p><p>Senat rozpatrzy też nowelizację <strong>Kodeksu postępowania karnego</strong> związaną z Europejskim Nakazem Aresztowania oraz zmiany w <strong>Kodeksie karnym</strong> dotyczące przeciwdziałania atakom na systemy informatyczne. Cyberbezpieczeństwo przestało być tematem dla wąskiej grupy specjalistów. Dziś atak na system informatyczny może oznaczać paraliż szpitala, urzędu, firmy komunalnej albo szkoły.</p><h2><strong>Prokuratura i „dwie wieże”</strong></h2><p>Na dziś do <strong>Prokuratury Okręgowej w Warszawie</strong> wezwany został prezes PiS <strong>Jarosław Kaczyński</strong>. Ma być świadkiem w śledztwie dotyczącym tzw. sprawy dwóch wież — niedoszłej inwestycji na działce należącej do spółki Srebrna, powiązanej z PiS.</p><p>Śledztwo dotyczy podejrzenia doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie go w błąd. Sprawa wróciła po latach. W 2019 roku, za rządów PiS, Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa. Później temat znalazł się w audycie Prokuratury Krajowej obejmującym postępowania z lat 2016–2023.</p><p>To jedna z tych spraw, które mają w sobie wszystko, co polska polityka lubi najbardziej i czego obywatele mają często najbardziej dość: wielkie pieniądze, wpływy, spółki, niedokończone inwestycje, nagrania, pełnomocników, wieloletnie procedury i wzajemne oskarżenia o polityczną zemstę lub zamiatanie spraw pod dywan.</p><h2><strong>Za granicą: Huta Pieniacka i pamięć, która domaga się grobów</strong></h2><p>Polskie i ukraińskie ekipy archeologiczne kontynuują poszukiwania miejsc pochówku szczątków polskich ofiar mordu w dawnej wsi <strong>Huta Pieniacka</strong>. Do zbrodni doszło 28 lutego 1944 roku. Według historyków polscy mieszkańcy wsi zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS — Policyjnego, wydzielonego z 14. Dywizji Waffen SS „Galizien”, pod niemieckim dowództwem, przy udziale oddziału UPA i ukraińskich nacjonalistów. Zginęło około 850 osób.</p><p>To nie jest tylko sprawa archeologii. To sprawa imion, rodzin, modlitw i grobów. W polskiej pamięci Huta Pieniacka należy do najbardziej bolesnych symboli zbrodni na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Poszukiwania prowadzone przez IPN z udziałem strony ukraińskiej mają znaczenie historyczne, ale też moralne. Bo państwo, które nie szuka swoich zamordowanych, z czasem samo traci część pamięci.</p><h2><strong>Barcelona: Sagrada Família, Gaudí i wieża ku niebu</strong></h2><p>W Hiszpanii papież <strong>Leon XIV</strong> kontynuuje wizytę apostolską. Rano ma odwiedzić zakład penitencjarny Brians 1 w Sant Esteve Sesrovires pod Barceloną, następnie udać się na modlitwę do opactwa Matki Bożej w Montserrat. Wieczorem odprawi mszę w bazylice <strong>Sagrada Família</strong>, podczas której zostanie zainaugurowana najwyższa wieża świątyni — Wieża Jezusa Chrystusa.</p><p>Data jest symboliczna: 10 czerwca przypada setna rocznica śmierci <strong>Antoniego Gaudíego</strong>, twórcy jednego z najbardziej rozpoznawalnych projektów architektonicznych świata. Sagrada Família to świątynia, która wygląda jak modlitwa wyrzeźbiona z kamienia, światła i organicznych kształtów. Budowana od XIX wieku, przez dekady była jednocześnie placem budowy, manifestem wiary, atrakcją turystyczną i pytaniem o to, czy wielkie dzieła muszą przekraczać jedno ludzkie życie.</p><h2><strong>Lokalny akcent: wielka historia zawsze wraca do małych ojczyzn</strong></h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic dzisiejsze kalendarium może wydawać się rozpięte daleko: Tamiza, Monachium, Szczecin, Warszawa, Barcelona, Huta Pieniacka. Ale w gruncie rzeczy wszystkie te tematy wracają do spraw bardzo bliskich.</p><p>Regaty przypominają o sile tradycji i sportowej dyscypliny — obecnej także w lokalnych klubach, szkołach i nadpilickiej rekreacji. Spory o fajerwerki dotyczą naszych osiedli, podwórek i zwierząt, które żyją obok nas. Debata o sztucznej inteligencji dotknie także lokalnych urzędów, firm, mediów i szkół. Pamięć o Hucie Pieniackiej jest częścią rodzinnych historii wielu Polaków, również tych, których przodkowie po wojnie trafiali do centralnej Polski z dawnych Kresów.</p><p>A muzyka? Muzyka jest najbardziej lokalna ze wszystkich sztuk. Bo choć Anna Jantar śpiewała dla całej Polski, każdy słyszy ją trochę po swojemu: w samochodzie, w domu, na festynie, w radiu, w letnim popołudniu. I może właśnie dlatego 10 czerwca nie jest tylko kolejną kartką w kalendarzu. Jest jak stara płyta: trochę trzeszczy, ale gdy igła dotknie rowka, historia znów zaczyna grać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy skrót dnia. Chwalińska nagrodzona, Hurkacz zatrzymany przez deszcz, mundial zaczyna się w cieniu protestów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 22:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-c-1781036690.png</url>
                        <title>Sportowy skrót dnia. Chwalińska nagrodzona, Hurkacz zatrzymany przez deszcz, mundial zaczyna się w cieniu protestów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</link>
                    </image><description>Wtorkowy wieczór przyniósł sportową mieszankę niemal filmową: od paryskiej historii Mai Chwalińskiej, przez deszcz nad kortami w Holandii, po nerwową atmosferę w Meksyku tuż przed pierwszym gwizdkiem piłkarskich mistrzostw świata. Było w tym trochę triumfu, trochę chaosu i trochę tego nerwowego oczekiwania, które zna każdy kibic — gdy światła stadionów już płoną, ale za kulisami sport nigdy nie jest tylko sportem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Maja Chwalińska ze stypendium po paryskim sukcesie</h2><p><strong>Maja Chwalińska</strong>, która podczas wielkoszlemowego <strong>French Open w Paryżu</strong> przeszła drogę od kwalifikacji aż do finału, została uhonorowana przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego. Zawodniczka otrzymała <strong>stypendium sportowe na 12 miesięcy</strong> w najwyższej możliwej wysokości, czyli <strong>9600 zł miesięcznie</strong>.</p><p>To decyzja symboliczna, ale i bardzo konkretna. W polskim sporcie, gdzie droga od talentu do wielkiej sceny często przypomina wspinaczkę po stromym zboczu bez poręczy, takie wsparcie ma znaczenie większe niż sam komunikat prasowy. To paliwo na dalszą drogę.</p><h2>Protesty przed stadionem Azteca</h2><p>W Meksyku atmosfera przed inauguracją piłkarskich mistrzostw świata gęstnieje jak przed burzą. Tysiące protestujących zablokowało we wtorek główną drogę dojazdową do <strong>stadionu Azteca</strong> w stolicy kraju. To właśnie tam w czwartek zaplanowano ceremonię otwarcia oraz mecz <strong>Meksyk – RPA</strong>.</p><p>Według informacji agencji AFP demonstranci należą do związku zawodowego nauczycieli <strong>CNTE</strong> i protestują od ubiegłego tygodnia. Mundial, który w oficjalnych folderach zawsze wygląda jak święto kolorów, hymnów i stadionowych emocji, już na starcie zderza się więc z twardą rzeczywistością społeczną.</p><h2>Wilton Sampaio poprowadzi mecz otwarcia</h2><p>Brazylijczyk <strong>Wilton Sampaio</strong> został wyznaczony na sędziego czwartkowego meczu otwarcia mistrzostw świata między Meksykiem a RPA. Przy żadnym z pierwszych czterech spotkań mundialu nie będą pracować polscy arbitrzy.</p><p>Dla sędziego z Brazylii to ogromny prestiż, bo pierwszy mecz turnieju zawsze ma rangę osobnego spektaklu. Nie tylko otwiera rywalizację, ale też wyznacza ton całej imprezy.</p><h2>FIFA i administracja Trumpa z nieoficjalnym porozumieniem</h2><p>Amerykański „New York Times”, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela FIFA, podał, że federacja miała zawrzeć z administracją Donalda Trumpa nieoficjalne porozumienie dotyczące działań służb imigracyjnych podczas nadchodzących mistrzostw świata.</p><p>Według tych informacji służby nie mają dokonywać zatrzymań nielegalnych imigrantów pod stadionami. To kolejny dowód na to, że wielkie imprezy sportowe coraz częściej stają się areną nie tylko rywalizacji, ale również polityki, bezpieczeństwa i napięć społecznych.</p><h2>Hurkacz prowadził, ale mecz przerwał deszcz</h2><p><strong>Hubert Hurkacz</strong> rozpoczął mecz z Węgrem <strong>Martonem Fucsovicsem</strong> w turnieju ATP 250 na trawiastych kortach w <strong>’s-Hertogenbosch</strong>, ale spotkanie zostało przerwane przez opady deszczu. W chwili przerwania Polak prowadził <strong>6:3, 1:2</strong>.</p><p>We wtorek organizatorzy nie wznowili już gry. Hurkacz oraz <strong>Kamil Majchrzak</strong> mają wrócić do rywalizacji w środę. Trawa, jak wiadomo, potrafi być elegancka jak Wimbledon i kapryśna jak pogoda w brytyjskim dramacie.</p><h2>Serena Williams zwycięska w deblu</h2><p>44-letnia <strong>Serena Williams</strong> i Kanadyjka <strong>Victoria Mboko</strong> awansowały do drugiej rundy debla turnieju WTA na kortach trawiastych londyńskiego <strong>Queen’s Club</strong>. Pokonały rozstawione z numerem trzecim <strong>Nicole Melichar-Martinez</strong> z USA i Nowozelandkę <strong>Erin Routliffe</strong> <strong>7:6 (7-2), 6:2</strong>.</p><p>Williams wciąż przyciąga uwagę jak największe gwiazdy sceny — nawet gdy pojawia się w deblu, nawet gdy sportowy kalendarz pęka od innych wydarzeń. Jej nazwisko nadal działa jak refren utworu, który wszyscy znają.</p><h2>Najwyższy piłkarz w historii mundialu</h2><p>Austriacki bramkarz <strong>Florian Wiegele</strong> jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw świata zapisał się w historii. Jak podała gazeta „Kronen Zeitung”, 25-letni zawodnik mierzy <strong>205 cm</strong> i ma zostać najwyższym piłkarzem, jaki kiedykolwiek wystąpił w mundialu.</p><p>W piłce nożnej wzrost sam meczu nie wygrywa, ale w bramce bywa argumentem nie do zlekceważenia. Zwłaszcza gdy napastnik widzi przed sobą nie tyle golkipera, ile ruchomą ścianę.</p><h2>Visma-Lease a Bike najlepsza w jeździe drużynowej</h2><p>Kolarze ekipy <strong>Visma-Lease a Bike</strong> wygrali trzeci etap wyścigu <strong>Tour Auvergne-Rhone-Alpes</strong>, dawniej znanego jako <strong>Criterium du Dauphine</strong>. Była to jazda drużynowa na czas ze startem i metą w <strong>Perreux nad Loarą</strong>.</p><p>Żółtą koszulkę lidera zachował Francuz <strong>Alex Baudin</strong> z grupy <strong>EF Education-EasyPost</strong>. Wyścigi poprzedzające wielkie letnie batalie kolarskie często są jak próba orkiestry przed premierą — niby jeszcze nie główne przedstawienie, ale już słychać, kto ma mocne instrumenty.</p><h2>Legendy Polski i Anglii zagrają na Stadionie Śląskim</h2><p>Na koniec informacja z krajowego podwórka, ale z mocnym historycznym rezonansem. <strong>5 września</strong> na <strong>Superauto.pl Stadionie Śląskim</strong> zostanie rozegrany mecz piłkarskich legend <strong>Polska – Anglia</strong>. Spotkanie będzie kulminacją obchodów <strong>70-lecia Stadionu Śląskiego</strong>, słynnego „Kotła Czarownic”.</p><p>Dla kibiców to nie tylko sentymentalny powrót do dawnych nazwisk i dawnych emocji. Stadion Śląski przez dekady był miejscem, w którym polska piłka pisała swoje rozdziały wielkimi literami — czasem w blasku zwycięstw, czasem w cieniu rozczarowań, ale zawsze przy pełnym głosie trybun.</p><h2>Propozycja posta na Facebooka</h2><p>Sportowy wtorek miał wszystko: paryski sukces Mai Chwalińskiej doceniony stypendium, przerwany przez deszcz mecz Huberta Hurkacza, protesty przed stadionem Azteca i zapowiedź meczu legend Polska–Anglia na Stadionie Śląskim.<br>Sprawdźcie najważniejsze wydarzenia sportowe dnia w naszym skrócie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przystań zagrała jak klub pod gołym niebem. Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów już za nami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55458,przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55458,przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 22:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami-1781024821.png</url>
                        <title>Przystań zagrała jak klub pod gołym niebem. Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów już za nami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55458,przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki ma za sobą noc, która pachniała początkiem lata, rzeką, światłem i muzyką niosącą się nad Pilicą. W sobotę, 6 czerwca, miejska Przystań zamieniła się w plenerowy klub, a amfiteatr przy ul. PCK stał się miejscem, gdzie zamiast teatralnej ciszy było pulsujące brzmienie, taniec i energia ludzi, którzy przyszli po coś więcej niż zwykły koncert.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Za nami <strong>Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> — wydarzenie, które już samą nazwą zapowiadało coś nowego w miejskim kalendarzu. I rzeczywiście: nie był to kolejny punkt odhaczony na liście letnich atrakcji, ale wieczór z charakterem. Taki, który pokazuje, że <strong>wydarzenia w Tomaszowie Mazowieckim</strong> mogą mieć różne oblicza: rodzinne, sportowe, historyczne, ale także klubowe, młodzieżowe i mocno współczesne.</p><h2>Muzyka, światła i Pilica w tle</h2><p>Sobotnia noc na Przystani miała w sobie coś z wakacyjnego festiwalu i miejskiej potańcówki przeniesionej w XXI wiek. Były klubowe sety, mocne nagłośnienie, światła przecinające czerwcowy wieczór i publiczność, która przyszła sprawdzić, czy Tomaszów potrafi zatańczyć pod gołym niebem.</p><p>Na scenie zapowiadano zarówno młodych wykonawców, jak i bardziej rozpoznawalne nazwiska sceny klubowej. Wśród artystów wymieniani byli m.in. <strong>Matt Bukovski, Matush, Carla Roca, Mellooz, DJ Axell i DJ Speed</strong>. W programie znalazł się również turniej młodych DJ-ów, co było jednym z najciekawszych elementów całej inicjatywy. Bo ta noc nie miała być tylko gotowym show dla publiczności. Miała być także przestrzenią dla tych, którzy dopiero budują swój muzyczny język.</p><p>A to już brzmi jak coś więcej niż jednorazowa impreza.</p><h2>Klub Nemo Sport i Marek Kubiak za wydarzeniem</h2><p>Organizatorem wydarzenia był <strong>Klub Nemo Sport</strong> oraz <strong>Marek Kubiak</strong>, wskazywany w zapowiedziach jako pomysłodawca projektu. Lokalny kontekst jest tu ważny, bo <strong>Klub Nemo Sport</strong> od lat kojarzony jest w Tomaszowie Mazowieckim z aktywnością, rekreacją, sportem, obozami i wydarzeniami kierowanymi do mieszkańców. Tym razem do sportowej energii dołożono rytm klubowej sceny.</p><p>Marek Kubiak w zapowiedziach wydarzenia podkreślał, że <strong>Tomaszowska Noc Młodych DJ-ów</strong> ma być wydarzeniem nowoczesnym, otwartym i pełnym pozytywnej energii, skierowanym przede wszystkim do młodych mieszkańców miasta, ale także do wszystkich, którzy chcą poczuć atmosferę letniego muzycznego święta. Wskazywał również, że celem jest stworzenie przestrzeni dla młodych artystów, którzy chcą pokazać swoją twórczość szerszej publiczności i udowodnić, że <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong> ma muzyczny potencjał.</p><p>To zdanie warto zapamiętać, bo dobrze oddaje sens całego przedsięwzięcia. Miasto nie żyje wyłącznie wielkimi nazwiskami z plakatów. Żyje także wtedy, gdy daje scenę swoim ludziom.</p><h2>Przystań, czyli scena gotowa na letnie opowieści</h2><p><strong>Miejska Przystań</strong> nad Pilicą od dawna prosi się o takie wydarzenia. To miejsce stworzone do letnich spotkań: rzeka, amfiteatr, plaża, przestrzeń do spacerów, odpoczynku, sportu i rekreacji. W dzień bywa rodzinna i spokojna. Wieczorem potrafi nabrać zupełnie innego charakteru.</p><p>Podczas <strong>Nocy DJ-ów Tomaszów</strong> wykorzystał właśnie ten potencjał. Przystań stała się czymś więcej niż terenem rekreacyjnym. Stała się miejskim salonem muzycznym, tylko bez pluszowych foteli i kryształowych żyrandoli. Zamiast tego były światła, bas i czerwcowe powietrze. Trochę jak w filmowej scenie, w której dobrze znane miejsce nagle odsłania drugą twarz.</p><p>Takie przestrzenie są miastu potrzebne. Nie tylko po to, by „coś się działo”, ale po to, by mieszkańcy czuli, że Tomaszów nie kończy się po godzinach pracy, po zamknięciu urzędów i sklepów. Miasto żyje wtedy, gdy ludzie chcą w nim zostać na wieczór.</p><h2>Nie tylko impreza, ale sygnał dla miasta</h2><p><strong>Impreza plenerowa Tomaszów Mazowiecki</strong> — taka fraza dobrze pracuje w wyszukiwarce, ale za nią kryje się coś poważniejszego. Lokalne wydarzenia plenerowe budują więzi. Są jak małe miejskie rytuały: ktoś spotyka znajomych, ktoś przychodzi z dziećmi, ktoś słucha muzyki z boku, ktoś tańczy pod sceną, ktoś po prostu patrzy na rzekę i cieszy się, że miasto tego wieczoru nie zasnęło zbyt wcześnie.</p><p>W letnim kalendarzu Tomaszowa coraz wyraźniej widać, że plener ma znaczenie. Są Dni Tomaszowa, koncerty parkowe, Letnia Scena Artystyczna, potańcówki, wydarzenia nad Pilicą. <strong>Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> dopisała do tej listy nowy rozdział: bardziej klubowy, młodszy, głośniejszy, ale wciąż lokalny.</p><p>I bardzo dobrze. Bo miasto, które chce zatrzymać młodych ludzi, musi od czasu do czasu przemówić także ich językiem. Nie zawsze akademią, nie zawsze oficjalnym przemówieniem, nie zawsze programem „dla wszystkich”, który w praktyce bywa dla nikogo. Czasem wystarczy dobra scena, dobry beat i poczucie, że ktoś potraktował młodą publiczność serio.</p><h2>Czy będzie kolejna edycja?</h2><p>Organizatorzy przed wydarzeniem sygnalizowali nadzieję, że <strong>Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> może na stałe wpisać się w kalendarz miejskich wydarzeń. Po sobotniej nocy trudno się temu dziwić. Format jest prosty, nośny i bardzo tomaszowski: Przystań, lato, muzyka, ludzie, lokalna energia.</p><p>Nie każda pierwsza edycja od razu staje się tradycją. Tradycja potrzebuje powrotów. Potrzebuje publiczności, która za rok zapyta: „To kiedy znowu?”. Ale właśnie od takich wieczorów wszystko się zaczyna.</p><p>W sobotę nad Pilicą nie było tylko muzyki. Była próba złapania miejskiego pulsu. I jeśli Tomaszów ma latem brzmieć właśnie tak — trochę festiwalowo, trochę klubowo, trochę jak obietnica wakacji — to oby ta noc rzeczywiście nie była ostatnia.</p><p>Bo <strong>Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> pokazała, że Przystań potrafi być nie tylko miejscem odpoczynku. Potrafi być sceną. A miasto, które ma swoją scenę, prędzej czy później zaczyna śpiewać własnym głosem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym-1781035548.png</url>
                        <title>Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</link>
                    </image><description>Alicja Roswag, mieszkanka Smardzewic i reprezentantka WOPR Tomaszów Mazowiecki, znakomicie zaprezentowała się podczas mistrzostw Polski młodzików w Ostrołęce. Jedenastoletnia zawodniczka wygrała wszystkie cztery konkurencje indywidualne i sięgnęła po tytuł najlepszej w swojej kategorii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dominacja w Ostrołęce</h2><p>Alicja Roswag, pochodząca ze Smardzewic zawodniczka reprezentująca WOPR Tomaszów Mazowiecki, zanotowała bardzo udany występ podczas Mistrzostw Polski Młodzików i Młodzików Młodszych w Ratownictwie Wodnym. Zawody odbyły się 30 maja 2026 roku w Ostrołęce i okazały się dla młodej sportsmenki przełomowe.</p><p>Jedenastoletnia zawodniczka <strong>zwyciężyła we wszystkich czterech konkurencjach indywidualnych</strong> w swojej kategorii wiekowej. Taki rezultat nie tylko dał jej komplet złotych medali, ale również potwierdził, że należy dziś do ścisłej krajowej czołówki młodych ratowników wodnych.</p><h2>Komplet złotych medali i rekordy życiowe</h2><p>Na szczególną uwagę zasługują nie tylko same miejsca na podium, ale również osiągnięte wyniki. Alicja Roswag triumfowała w konkurencji 50 metrów Manikin Carry with Fins z czasem 34,27 sekundy, w 50 metrów Manikin Carry z wynikiem 43,94 sekundy, w 50 metrów Manikin Tow with Fins z rezultatem 34,27 sekundy oraz w 50 metrów Super Lifesaver, który ukończyła w 40,74 sekundy.</p><p>W każdej z tych konkurencji zawodniczka poprawiła swoje rekordy życiowe. To ważny sygnał pokazujący, że sukces nie był dziełem przypadku, lecz efektem dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego. <strong>Regularny rozwój i umiejętność osiągnięcia najwyższej formy w kluczowym momencie sezonu</strong> to cechy, które wyróżniają najbardziej obiecujących sportowców.</p><p>Za swój występ Alicja otrzymała także statuetkę dla najlepszej zawodniczki w kategorii dziewcząt 11-letnich. To indywidualne wyróżnienie dodatkowo podkreśla skalę jej sukcesu i pokazuje, jak mocną pozycję wypracowała sobie na tle rówieśniczek z całego kraju.</p><h2>Efekt pracy i lokalny powód do dumy</h2><p>Za znakomitym wynikiem stoją treningi, konsekwencja i codzienna praca. Alicja rozwija swoje umiejętności w WOPR Tomaszów Mazowiecki oraz w klubie sportowym Champion Tomaszów Mazowiecki. Nad jej przygotowaniem czuwa trener Adrian Jędrzejczyk, a osiągnięcia z Ostrołęki można odczytywać jako potwierdzenie skuteczności przyjętego modelu szkolenia.</p><p>Dla lokalnej społeczności to wiadomość szczególnie cenna. Sukces młodej mieszkanki Smardzewic pokazuje, że także w naszym regionie rozwijają się talenty, które mogą z powodzeniem rywalizować na arenie ogólnopolskiej. <strong>Takie wyniki budują sportową markę Tomaszowa Mazowieckiego i okolic</strong>, a jednocześnie inspirują kolejne dzieci i młodzież do aktywności fizycznej.</p><h2>Dobry prognostyk na przyszłość</h2><p>Rezultaty osiągnięte podczas mistrzostw Polski są bardzo obiecujące w kontekście kolejnych startów. W tak młodym wieku Alicja Roswag już teraz prezentuje wysoki poziom sportowy, a poprawa rekordów życiowych w każdym starcie sugeruje, że jej potencjał wciąż rośnie.</p><p>Jeżeli utrzyma dotychczasowe tempo rozwoju, może w następnych sezonach odgrywać jeszcze ważniejszą rolę w krajowej rywalizacji w ratownictwie wodnym. Dziś jednak najważniejsze jest to, że jej występ w Ostrołęce stał się jednym z tych lokalnych sukcesów, które warto odnotować i docenić.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W Wąwale zagrają dla Amelki. Charytatywny turniej już w sobotę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55466,w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55466,w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote-1781034764.png</url>
                        <title>W Wąwale zagrają dla Amelki. Charytatywny turniej już w sobotę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55466,w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote</link>
                    </image><description>Już w najbliższą sobotę, 13 czerwca, na boisku sportowym w Wąwale odbędzie się turniej charytatywny „Wspieramy Amelkę”. To wydarzenie, w którym sport zejdzie z boiska prosto do ludzkich serc — tam, gdzie wynik meczu jest mniej ważny niż pomoc dziecku, które każdego dnia rozgrywa swój najtrudniejszy pojedynek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Amelka jest mieszkanką Tomaszowa Mazowieckiego.</strong> Mimo przeciwności losu pozostaje dzielną dziewczynką, która dziś walczy o zdrowie. Leczenie wiąże się jednak z wysokimi kosztami, dlatego rodzina, przyjaciele, lokalna społeczność i ludzie dobrej woli łączą siły, by ją wesprzeć.</p><p>Organizatorzy przygotowali wiele atrakcji nie tylko dla najmłodszych. Podczas turnieju będzie można wesprzeć zbiórkę na leczenie Amelki, a dodatkowo zaplanowano <strong>licytację sportowych „perełek”</strong>. To dobra okazja, by zdobyć wyjątkową pamiątkę, a jednocześnie realnie pomóc.</p><p>Takie wydarzenia pokazują, że lokalna wspólnota potrafi działać jak dobrze zgrana drużyna. Nie trzeba wielkich słów — czasem wystarczy obecność, wrzucona do puszki kwota, udział w licytacji albo zwykłe udostępnienie informacji dalej.</p><p><strong>Turniej charytatywny „Wspieramy Amelkę” odbędzie się w sobotę, 13 czerwca, na boisku sportowym w Wąwale.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pogoda na 10 i 11 czerwca. Deszczowy front, chłodniejsze powietrze i burze nad Polską]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55465,pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55465,pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska-1781032580.png</url>
                        <title>Pogoda na 10 i 11 czerwca. Deszczowy front, chłodniejsze powietrze i burze nad Polską</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55465,pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska</link>
                    </image><description>Czerwiec, który powinien pachnieć lipą, rozgrzanym asfaltem i pierwszym spokojem przed wakacjami, tym razem wystąpi w zupełnie innym kostiumie. Zamiast letniej pocztówki dostaniemy obraz bardziej filmowy: ciężkie chmury, przelotny deszcz, lokalne burze i chłodniejsze powietrze polarne morskie. Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Polska znajdzie się pod wpływem słabego klina Wyżu Azorskiego, ale na wschodzie i południu kraju nadal zaznaczać się będzie strefa pofalowanego frontu atmosferycznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</strong> oznacza to pogodę raczej kapryśną niż groźną, ale zdecydowanie wymagającą parasola. Według lokalnej prognozy dla Tomaszowa Mazowieckiego w środę, 10 czerwca, należy liczyć się z chłodniejszym dniem i temperaturą maksymalną około <strong>16 st. C</strong>, natomiast w czwartek, 11 czerwca, możliwe są przelotne opady, przy podobnej temperaturze maksymalnej około <strong>16 st. C</strong>.</p><h2>Środa pod znakiem chmur i deszczu</h2><p>W środę w kraju dominować będzie <strong>zachmurzenie duże i całkowite</strong>. Większe przejaśnienia pojawią się głównie na północnym zachodzie oraz na krańcach południowo-wschodnich. Miejscami wystąpią opady deszczu, na południu początkowo o natężeniu umiarkowanym. Po południu na południowym wschodzie oraz północnym zachodzie możliwe będą burze, lokalnie z gradem.</p><p>Największe sumy opadów prognozowane są na południu kraju, gdzie może spaść miejscami <strong>20–25 mm deszczu</strong>, a lokalnie nawet do <strong>35 mm</strong>. W czasie burz wiatr może osiągać w porywach od <strong>60 do 75 km/h</strong>, a na południowym wschodzie nawet około <strong>90 km/h</strong>.</p><p>W centrum Polski, a więc również w rejonie województwa łódzkiego, aura będzie bardziej jesienna niż czerwcowa. Bez upału, bez stabilnego słońca, za to z wilgocią w powietrzu i chmurami, które mogą skutecznie przykryć niebo nad Pilicą, Wolbórką i okolicznymi miejscowościami.</p><h2>Noc ze środy na czwartek: deszcz nie odpuści</h2><p>Nocą zachmurzenie pozostanie duże i całkowite. Okresami padać będzie deszcz, a na wschodzie i południowym wschodzie możliwe będą także burze. Miejscami opady mogą być umiarkowane lub silne, szczególnie na południu i wschodzie kraju.</p><p>Temperatura minimalna wyniesie od <strong>8–9 st. C</strong> miejscami na północy i w rejonach podgórskich, przez około <strong>11 st. C</strong> w centrum, do <strong>16 st. C</strong> na krańcach wschodnich. W Tomaszowie Mazowieckim noc również zapowiada się chłodno — lokalna prognoza wskazuje około <strong>11 st. C</strong> w nocy ze środy na czwartek.</p><h2>Czwartek: więcej przejaśnień, ale parasol nadal potrzebny</h2><p>W czwartek początkowo nadal przeważać będzie zachmurzenie duże i całkowite. Dopiero później od zachodu i południa zaczną pojawiać się większe przejaśnienia oraz przejściowe rozpogodzenia. Nadal możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a po południu na zachodzie, północy i krańcach wschodnich również burze.</p><p>Temperatura maksymalna w większości kraju wyniesie od <strong>15 do 18 st. C</strong>. Chłodniej będzie miejscami na północy i w rejonach podgórskich, cieplej natomiast na krańcach wschodnich i południowo-wschodnich, gdzie termometry pokażą od <strong>19 do 21 st. C</strong>.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego czwartek zapowiada się podobnie chłodno jak środa — około <strong>16 st. C</strong>, z możliwością przelotnego opadu. To nie będzie dzień na letni rozmach, ale raczej na ostrożne planowanie spaceru między jedną a drugą chmurą.</p><h2>Warszawa z deszczem, centrum Polski bez słońca na dłużej</h2><p>W Warszawie w środę prognozowane jest zachmurzenie duże i całkowite oraz przelotne opady deszczu. Temperatura maksymalna wyniesie około <strong>19 st. C</strong>. W nocy spadnie do około <strong>14 st. C</strong>, a opady mogą osiągnąć około <strong>15 mm</strong>. W czwartek w stolicy nadal przeważać będzie zachmurzenie całkowite z przejaśnieniami i przelotnym deszczem. Temperatura maksymalna wyniesie około <strong>17 st. C</strong>.</p><p>To ważny punkt odniesienia także dla naszego regionu, bo pogoda w centrum kraju będzie układać się pod podobnym znakiem: chłodniej, mokro, bez stabilnego letniego wyżu.</p><h2>Co to oznacza dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego?</h2><p>Najprościej: <strong>warto mieć parasol i cieplejszą bluzę pod ręką</strong>. Kierowcy powinni uważać na mokre nawierzchnie, szczególnie rano i wieczorem. Przy intensywniejszych opadach lokalnie mogą tworzyć się kałuże i pogorszone warunki jazdy, zwłaszcza na drogach poza miastem, gdzie pobocza szybciej zbierają wodę.</p><p>W przypadku burz należy unikać przebywania pod drzewami, przy metalowych konstrukcjach i na otwartej przestrzeni. To stara zasada, ale wciąż aktualna — pogoda, jak dobry czarny charakter w filmie Hitchcocka, najpierw tylko zapowiada napięcie, a potem potrafi nagle wejść w kadr.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Robert Szulc w krajowej czołówce. Mocny występ na Mistrzostwach Polski Nordic Walking]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55464,robert-szulc-w-krajowej-czolowce-mocny-wystep-na-mistrzostwach-polski-nordic-walking</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55464,robert-szulc-w-krajowej-czolowce-mocny-wystep-na-mistrzostwach-polski-nordic-walking</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-robert-szulc-w-krajowej-czolowce-mocny-wystep-na-mistrzostwach-polski-nordic-walking-1781032259.jpg</url>
                        <title>Robert Szulc w krajowej czołówce. Mocny występ na Mistrzostwach Polski Nordic Walking</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55464,robert-szulc-w-krajowej-czolowce-mocny-wystep-na-mistrzostwach-polski-nordic-walking</link>
                    </image><description>Robert Szulc potwierdził wysoką formę podczas Mistrzostw Polski Nordic Walking w Gorzowie Wielkopolskim. W rywalizacji z udziałem ponad 700 zawodników zajął 10. miejsce w klasyfikacji open i 4. w swojej kategorii wiekowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udany start w mistrzostwach kraju</h2><p>Gorzów Wielkopolski na jeden dzień stał się najważniejszym punktem na mapie polskiego nordic walking. To właśnie tam rozegrano Mistrzostwa Polski, które przyciągnęły ponad 700 zawodników z całego kraju. W tak silnie obsadzonej stawce bardzo dobrze zaprezentował się <strong>Robert Szulc</strong>, który po raz kolejny potwierdził przynależność do krajowej czołówki.</p><p>Zawodnik stanął na starcie dystansu 10 kilometrów, gdzie rywalizacja od początku zapowiadała się niezwykle wymagająco. Wśród uczestników znaleźli się najlepsi specjaliści tej dyscypliny, a sama obecność Roberta Szulca w gronie dziesięciu najwyżej notowanych zawodników przed startem była wyraźnym sygnałem, że jego forma stoi na bardzo wysokim poziomie.</p><h2>Wynik, za którym stoi codzienna praca</h2><p>Rywalizacji nie ułatwiały warunki atmosferyczne. Słoneczna pogoda i wysoka temperatura sprawiły, że wysiłek na trasie był jeszcze większym sprawdzianem wytrzymałości, techniki i odporności psychicznej. W takich realiach każdy kilometr wymagał pełnej koncentracji i walki o każdą sekundę.</p><p>Robert Szulc ukończył mistrzostwa na <strong>10. miejscu w klasyfikacji open</strong>, a jednocześnie wywalczył <strong>4. miejsce w kategorii wiekowej 45–54 lata</strong>. To rezultat, który w sporcie tej rangi ma dużą wartość. Za takim wynikiem stoją nie tylko zawody jednego dnia, ale przede wszystkim miesiące konsekwentnych przygotowań, setki godzin treningów i tysiące pokonanych kilometrów.</p><p>Dla osób obserwujących sport z zewnątrz miejsce tuż za podium w kategorii wiekowej czy lokata w pierwszej dziesiątce open mogą wydawać się jedynie zapisem w tabeli. W rzeczywistości to efekt długiej drogi, na którą składają się regularność, dyscyplina i umiejętność utrzymania wysokiej formy w najważniejszych momentach sezonu.</p><h2>Potwierdzenie miejsca w ścisłej czołówce</h2><p>Start w Gorzowie Wielkopolskim pokazał wysoki poziom krajowego nordic walking, ale także udowodnił, że Robert Szulc należy dziś do grona zawodników, którzy potrafią skutecznie rywalizować z najlepszymi w Polsce. Wynik osiągnięty w mistrzostwach można traktować jako mocne potwierdzenie jego sportowej pozycji.</p><p>Z lokalnej perspektywy taki występ ma dodatkowe znaczenie. Sukcesy zawodników związanych z regionem są nie tylko powodem do dumy, ale również sygnałem, że także poza największymi ośrodkami można budować formę pozwalającą walczyć o czołowe lokaty na arenie ogólnopolskiej. To ważny impuls dla wszystkich, którzy traktują aktywność fizyczną nie tylko jako rekreację, lecz także jako drogę do ambitnych sportowych celów.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że dla Roberta Szulca nie jest to ostatnie słowo. Kolejny wartościowy start dopisał do swojej sportowej historii, a obecna dyspozycja pozwala z optymizmem patrzeć na następne występy. <strong>Konsekwencja, charakter i pasja</strong> znów przyniosły wymierny efekt.</p><h2>Nordic walking coraz bardziej wymagający</h2><p>Mistrzostwa Polski pokazały również, jak bardzo rozwinęła się ta dyscyplina. Nordic walking już dawno przestał być postrzegany wyłącznie jako spokojna forma rekreacji. Na poziomie mistrzowskim to sport wymagający doskonałego przygotowania wydolnościowego, prawidłowej techniki i umiejętności rozłożenia sił na całym dystansie.</p><p>Właśnie dlatego wynik Roberta Szulca zasługuje na uwagę. Zajęcie miejsca w czołówce tak licznie obsadzonych zawodów nie jest przypadkiem, lecz potwierdzeniem realnych sportowych kompetencji. Dla kibiców z regionu to dobra wiadomość i kolejny dowód na to, że lokalni zawodnicy potrafią zaznaczać swoją obecność na najważniejszych krajowych imprezach.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[ŻTC BIKE RACE 2026 w Opocznie. Peleton, emocje i lokalne sukcesy na wymagającej trasie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55463,ztc-bike-race-2026-w-opocznie-peleton-emocje-i-lokalne-sukcesy-na-wymagajacej-trasie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55463,ztc-bike-race-2026-w-opocznie-peleton-emocje-i-lokalne-sukcesy-na-wymagajacej-trasie</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ztc-bike-race-2026-w-opocznie-peleton-emocje-i-lokalne-sukcesy-na-wymagajacej-trasie-1781031942.jpg</url>
                        <title>ŻTC BIKE RACE 2026 w Opocznie. Peleton, emocje i lokalne sukcesy na wymagającej trasie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55463,ztc-bike-race-2026-w-opocznie-peleton-emocje-i-lokalne-sukcesy-na-wymagajacej-trasie</link>
                    </image><description>Opoczno ponownie gościło uczestników cyklu ŻTC BIKE RACE, a niedzielna rywalizacja dostarczyła emocji od startu do mety. Wydarzenie przyciągnęło setki miłośników kolarstwa i przyniosło także powody do dumy miejscowym zawodnikom.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kolarska niedziela, która przyciągnęła tłumy</h2><p>W minioną niedzielę, 7 czerwca 2026 roku, Opoczno ponownie znalazło się w centrum uwagi miłośników amatorskiego kolarstwa. Na ulicach miasta oraz na okolicznych trasach rozegrano kolejną odsłonę prestiżowego cyklu <strong>ŻTC BIKE RACE 2026</strong>, który od lat przyciąga zawodników z różnych części kraju i buduje swoją markę jako jedno z ważniejszych wydarzeń w kalendarzu tej dyscypliny.</p><p>Od wczesnych godzin porannych w kolarskim miasteczku dało się odczuć wyjątkową atmosferę. Zawodnicy przygotowywali sprzęt, dopinali strategię i sprawdzali formę przed startem, a kibice zajmowali miejsca przy trasie, by wspierać uczestników na kolejnych odcinkach rywalizacji. To właśnie takie wydarzenia pokazują, że sport w lokalnym wydaniu potrafi łączyć widowiskowość z autentycznym zaangażowaniem mieszkańców.</p><p>Uroczystego otwarcia imprezy dokonali zastępca burmistrza Opoczna Bartosz Milewski, dyrektor Wydziału Sportu i Rekreacji Andrzej Mazur oraz Katarzyna Galińska. Oficjalne rozpoczęcie było symbolicznym potwierdzeniem, że miasto konsekwentnie stawia na obecność dużych imprez sportowych i potrafi stworzyć dla nich odpowiednie warunki organizacyjne.</p><h2>Zacięta walka o sekundy i cenne punkty</h2><p>Tegoroczna odsłona zawodów potwierdziła, że cykl ŻTC BIKE RACE nie traci popularności. Po inauguracji sezonu w Garwolinie peleton zawitał do Opoczna, gdzie kolarze rywalizowali o kolejne punkty w klasyfikacjach <strong>SUPER PRESTIGE</strong> oraz <strong>FIT RACE</strong>. Dla wielu uczestników był to ważny etap walki o wysokie miejsca w zestawieniach generalnych.</p><p>Na trasie nie brakowało mocnego tempa, odważnych ataków i prób rozstrzygania wyścigu jeszcze przed finiszem. Jak relacjonowano po zawodach, o końcowych wynikach często decydowały sekundy, co najlepiej oddaje poziom sportowej rywalizacji. Tego typu zawody wymagają nie tylko przygotowania fizycznego, ale również dobrej taktyki, umiejętności jazdy w grupie i odporności na presję.</p><p>Wydarzenie miało przy tym wymiar znacznie szerszy niż sama sportowa klasyfikacja. Obecność licznego grona uczestników i kibiców sprawiła, że Opoczno na jeden dzień stało się miejscem spotkania środowiska kolarskiego, a lokalna przestrzeń zyskała wyraźnie sportowy rytm. To ważne szczególnie w regionie, gdzie wydarzenia o ponadlokalnym zasięgu wzmacniają rozpoznawalność miasta i budują jego pozytywny wizerunek.</p><h2>Lokalni zawodnicy dali kibicom powody do dumy</h2><p>Szczególne emocje towarzyszyły występom reprezentantów Opoczna. W ramach <strong>VI Mistrzostw Polski Nauczycieli</strong> bardzo dobrze zaprezentowała się Agnieszka Fijałkowska, która zwyciężyła w kategorii kobiet i sięgnęła po pierwsze miejsce. To wynik, który podkreśla nie tylko indywidualne przygotowanie zawodniczki, ale także rosnącą obecność lokalnych sportowców w rywalizacji o wysoką stawkę.</p><p>Na najwyższym stopniu podium stanął również Dariusz Miśkiewicz, który triumfował w swojej kategorii wiekowej. Takie rezultaty mają znaczenie większe niż pojedynczy sukces sportowy. Dla mieszkańców są dowodem, że lokalni zawodnicy potrafią skutecznie rywalizować podczas dużych imprez, a dla młodszych uczestników życia sportowego mogą być ważnym impulsem do własnej aktywności.</p><p>Po zakończeniu zmagań odbyła się dekoracja najlepszych uczestników. Nagrody wręczali zastępca burmistrza Opoczna Bartosz Milewski, prezes PGK Opoczno Jarosław Antoniak, dyrektor Wydziału Sportu i Rekreacji Andrzej Mazur oraz Katarzyna Galińska. Był to moment podsumowania dnia pełnego wysiłku, sportowej walki i satysfakcji z osiągniętych wyników.</p><h2>Więcej niż wyścig. Promocja miasta i aktywnego stylu życia</h2><p>Kolejna edycja ŻTC BIKE RACE w Opocznie potwierdziła, że miasto dobrze odnajduje się w roli gospodarza dużych wydarzeń sportowych. Sprawna organizacja, obecność kibiców oraz wysoka frekwencja zawodników pokazują, że takie inicjatywy mogą realnie wzmacniać lokalną ofertę wydarzeń i przyciągać uwagę także poza samym regionem.</p><p>Znaczenie podobnych imprez nie ogranicza się do promocji sportu wyczynowego czy amatorskiej rywalizacji. To również zachęta do aktywnego stylu życia, okazja do integracji mieszkańców oraz ważny element budowania lokalnej wspólnoty wokół pozytywnych emocji. Kolarstwo, jako dyscyplina bliska codziennej aktywności wielu osób, szczególnie dobrze wpisuje się w ten model.</p><p>Niedzielne zawody pozostawiły po sobie obraz wydarzenia dynamicznego, dobrze przyjętego i ważnego dla sportowej tożsamości miasta. Uczestnicy opuszczali Opoczno z satysfakcją i myślą o kolejnych etapach cyklu, a mieszkańcy mogli po raz kolejny przekonać się, że duży sportowy dzień w regionie potrafi stać się prawdziwym lokalnym świętem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W Opocznie oddano hołd Markowi Galińskiemu, legendzie polskiego kolarstwa górskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55462,w-opocznie-oddano-hold-markowi-galinskiemu-legendzie-polskiego-kolarstwa-gorskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55462,w-opocznie-oddano-hold-markowi-galinskiemu-legendzie-polskiego-kolarstwa-gorskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 20:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-w-opocznie-oddano-hold-markowi-galinskiemu-legendzie-polskiego-kolarstwa-gorskiego-1781031708.jpg</url>
                        <title>W Opocznie oddano hołd Markowi Galińskiemu, legendzie polskiego kolarstwa górskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55462,w-opocznie-oddano-hold-markowi-galinskiemu-legendzie-polskiego-kolarstwa-gorskiego</link>
                    </image><description>Przy tablicy upamiętniającej Marka Galińskiego w Opocznie oddano hołd jednemu z najwybitniejszych polskich kolarzy górskich. Uroczystość miała podniosły charakter i przypomniała o sportowcu, którego droga zaczęła się w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Hołd dla wybitnego sportowca</h2><p>7 czerwca 2026 roku w Opocznie odbyła się uroczystość poświęcona pamięci <strong>Marka Galińskiego</strong>, jednego z najwybitniejszych polskich kolarzy górskich. Przy tablicy upamiętniającej zawodnika złożono kwiaty, a całemu spotkaniu towarzyszyła atmosfera zadumy, wdzięczności i szacunku wobec człowieka, który na trwałe zapisał się w historii krajowego sportu.</p><p>W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele samorządu: zastępca burmistrza Opoczna Bartosz Milewski oraz dyrektor Wydziału Sportu i Rekreacji Andrzej Mazur. Obecna była także Katarzyna Galińska, a wraz z nią bliscy, przyjaciele oraz osoby związane ze środowiskiem sportowym. Sama forma wydarzenia pokazała, że pamięć o Marku Galińskim nie ogranicza się do statystyk i archiwalnych wyników, lecz pozostaje żywa w lokalnej i sportowej wspólnocie.</p><h2>Od Tomaszowa Mazowieckiego do światowej czołówki</h2><p>Dla czytelników z Tomaszowa Mazowieckiego szczególnie ważny jest fakt, że sportowa droga Marka Galińskiego rozpoczęła się właśnie tutaj. Swoją przygodę ze sportem zaczął jako szesnastolatek w klubie <strong>START Tomaszów Mazowiecki</strong>. To lokalny kontekst, który nadaje tej historii dodatkowy wymiar i przypomina, że wielkie kariery często rodzą się blisko nas.</p><p>W kolejnych latach reprezentował barwy uznanych drużyn, w tym LKS Optex Opoczno, Lotto PZU, CCC Polsat oraz JBG-2. Jego dorobek robi ogromne wrażenie: dziewięć tytułów mistrza Polski w formule Cross Country, cztery mistrzostwa kraju w maratonie MTB, dziesięć zwycięstw w klasyfikacji Grand Prix MTB oraz udział w czterech igrzyskach olimpijskich. To osiągnięcia, które stawiają go w gronie najważniejszych postaci w historii polskiego kolarstwa górskiego.</p><p>Na trasach w kraju i za granicą Galiński wielokrotnie potwierdzał, że o miejscu w ścisłej czołówce decydują nie tylko talent, ale również konsekwencja, odporność i ciężka praca. Nieprzypadkowo zyskał przydomek <strong>„Diabeł”</strong>, który oddawał jego waleczność, charakter i nieustępliwość podczas rywalizacji.</p><h2>Dziedzictwo, które wciąż inspiruje</h2><p>Marek Galiński pozostaje ważną postacią nie tylko ze względu na medale i tytuły. Dla wielu młodych zawodników był i nadal jest symbolem sportowej pasji, wytrwałości oraz odwagi w dążeniu do celu. Właśnie dlatego podobne uroczystości mają znaczenie większe niż tylko wspomnieniowy gest. Przypominają, że lokalna pamięć o wybitnych sportowcach może budować tożsamość kolejnych pokoleń.</p><p>Z perspektywy regionu warto zauważyć, że postać Marka Galińskiego łączy kilka miejsc i środowisk: Tomaszów Mazowiecki, gdzie zaczynał, oraz Opoczno, z którym również był związany sportowo i pamięcią pośmiertną. To przykład biografii, która przekracza granice jednej miejscowości i staje się częścią szerszej historii sportu w tej części województwa łódzkiego.</p><p>Uroczystość w Opocznie była więc nie tylko oddaniem hołdu zmarłemu mistrzowi, ale też przypomnieniem, że prawdziwe sportowe legendy pozostają obecne długo po zakończeniu kariery. <strong>Pamięć o Marku Galińskim wciąż żyje</strong> wśród bliskich, kibiców i wszystkich tych, którzy cenią ludzi potrafiących przekuwać pasję w wielkie osiągnięcia.</p><h2>Lokalna pamięć ma znaczenie</h2><p>Dla lokalnych społeczności takie wydarzenia są ważnym elementem budowania wspólnej pamięci. Pokazują, że sukcesy sportowe nie są oderwane od miejsca, z którego wyrasta zawodnik. Przeciwnie, stają się częścią historii miasta, regionu i ludzi, którzy śledzili jego drogę od pierwszych startów aż po największe sukcesy.</p><p>Właśnie dlatego wspomnienie Marka Galińskiego wybrzmiewa dziś tak mocno. To opowieść o mistrzu, który zaczynał w Tomaszowie Mazowieckim, osiągał sukcesy w barwach znanych klubów, reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich i do dziś pozostaje wzorem dla kolejnych pokoleń sportowców. Taki dorobek nie przemija wraz z czasem, lecz staje się częścią trwałego dziedzictwa regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomek Lipiński przyjedzie do Opoczna. Będzie spotkanie autorskie i koncert w centrum miasta]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55461,tomek-lipinski-przyjedzie-do-opoczna-bedzie-spotkanie-autorskie-i-koncert-w-centrum-miasta</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55461,tomek-lipinski-przyjedzie-do-opoczna-bedzie-spotkanie-autorskie-i-koncert-w-centrum-miasta</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 20:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomek-lipinski-przyjedzie-do-opoczna-bedzie-spotkanie-autorskie-i-koncert-w-centrum-miasta-1781031108.jpg</url>
                        <title>Tomek Lipiński przyjedzie do Opoczna. Będzie spotkanie autorskie i koncert w centrum miasta</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55461,tomek-lipinski-przyjedzie-do-opoczna-bedzie-spotkanie-autorskie-i-koncert-w-centrum-miasta</link>
                    </image><description>W niedzielę 21 czerwca 2026 roku w Opocznie odbędzie się spotkanie autorskie i koncert Tomka Lipińskiego. Wydarzenie zaplanowano na Placu Kościuszki przy fontannie, a udział publiczności będzie bezpłatny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Znane nazwisko na kulturalnej mapie regionu</h2><p>Opoczno zapowiada wydarzenie, które może zainteresować nie tylko mieszkańców samego miasta, ale również odbiorców kultury z okolicznych miejscowości, w tym z regionu tomaszowskiego. <strong>21 czerwca 2026 roku o godzinie 17:00</strong> na Placu Kościuszki przy fontannie ma pojawić się Tomek Lipiński, postać od lat kojarzona z polską sceną niezależną.</p><p>Spotkanie organizuje Biblioteka Publiczna im. Stefana Janasa w Opocznie. Formuła wydarzenia łączy dwa elementy: rozmowę autorską oraz koncert. Taki układ daje publiczności możliwość nie tylko posłuchania muzyki, ale też poznania szerszego kontekstu twórczości artysty, jego doświadczeń oraz spojrzenia na historię polskiej kultury niezależnej.</p><p>Dla lokalnych instytucji kultury to także sygnał, że mniejsze ośrodki nadal chcą sięgać po nazwiska o ogólnopolskim znaczeniu. W praktyce oznacza to budowanie oferty, która nie ogranicza się wyłącznie do wydarzeń rekreacyjnych, ale otwiera przestrzeń do rozmowy o muzyce, literaturze i pamięci pokoleniowej.</p><h2>Spotkanie wokół książki i historii polskiego rocka</h2><p>Jak wynika z zapowiedzi organizatorów, wydarzenie będzie promować książkę <strong>„Jeszcze będzie normalnie”</strong>, czyli kontynuację pierwszego tomu biografii Tomka Lipińskiego. To istotny punkt programu, bo spotkanie nie ma być jedynie klasycznym koncertem plenerowym, lecz także okazją do rozmowy o drodze artystycznej i o realiach epoki, w której muzyka niosła ze sobą wyraźny społeczny i emocjonalny ciężar.</p><p>Tomek Lipiński jest przedstawiany jako jeden z najbardziej charyzmatycznych głosów polskiej sceny niezależnej, współtwórca zespołów Tilt i Brygada Kryzys. Dla części odbiorców to przede wszystkim rozpoznawalny muzyk i autor tekstów, dla innych również świadek przemian kulturowych, które przez dekady wpływały na sposób mówienia o wolności, buncie i niezależności.</p><p>Z perspektywy czytelników i słuchaczy szczególnie ciekawie zapowiada się osobisty wymiar tego spotkania. Zapowiedź organizatorów podkreśla, że książka ma odsłaniać historię szczerą, osobistą i pozbawioną upiększeń. To może przyciągnąć nie tylko fanów samego artysty, ale także osoby zainteresowane historią polskiego rocka i przemianami społecznymi widzianymi przez pryzmat kultury.</p><h2>Wydarzenie w przestrzeni miejskiej i z wolnym wstępem</h2><p>Miejscem wydarzenia będzie <strong>Plac Kościuszki w Opocznie, przy fontannie</strong>, czyli punkt dobrze rozpoznawalny i łatwo dostępny dla mieszkańców. Tego typu lokalizacja wzmacnia otwarty charakter spotkania. Organizatorzy zapowiadają również, że <strong>wstęp jest wolny</strong>, co może przełożyć się na szeroki udział publiczności i bardziej plenerową, swobodną atmosferę.</p><p>Warto zwrócić uwagę, że instytucje kultury coraz częściej wychodzą z programem poza własne mury. Spotkania organizowane w centralnej przestrzeni miasta mogą przyciągać nie tylko stałych uczestników życia kulturalnego, ale też osoby, które decydują się wziąć udział spontanicznie. W przypadku wydarzenia z udziałem Tomka Lipińskiego taki otwarty format wydaje się szczególnie naturalny.</p><p>To również przykład działań, które wzmacniają znaczenie bibliotek jako animatorów życia publicznego. Biblioteka w Opocznie nie ogranicza się tu do promowania czytelnictwa w tradycyjnym rozumieniu, lecz buduje wydarzenie na styku literatury, muzyki i rozmowy o doświadczeniu pokoleniowym.</p><h2>Organizatorzy zastrzegają możliwość zmiany lokalizacji</h2><p>W zapowiedzi pojawiła się też ważna informacja organizacyjna. W przypadku niesprzyjających warunków pogodowych miejsce wydarzenia może zostać zmienione. To istotny komunikat dla osób planujących udział, zwłaszcza że czerwcowe spotkanie ma odbyć się w plenerze.</p><p>Z punktu widzenia uczestników oznacza to konieczność śledzenia bieżących komunikatów organizatora tuż przed rozpoczęciem wydarzenia. Sama możliwość przeniesienia spotkania świadczy jednak o tym, że organizatorzy zakładają realizację programu niezależnie od warunków atmosferycznych i chcą zachować ciągłość wydarzenia.</p><p>Dla regionu to kolejny przykład, że lokalny kalendarz kulturalny potrafi łączyć wydarzenia codzienne, społeczne i rodzinne z propozycjami skierowanymi do odbiorców zainteresowanych bardziej pogłębioną rozmową o sztuce. Wizyta Tomka Lipińskiego w Opocznie może więc okazać się jednym z tych czerwcowych punktów programu, które wykraczają poza zwykły koncert i stają się spotkaniem z ważnym fragmentem historii polskiej muzyki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Opoczno z dużym wsparciem dla sołectw. Podpisano umowy na 15 zadań]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55460,opoczno-z-duzym-wsparciem-dla-solectw-podpisano-umowy-na-15-zadan</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55460,opoczno-z-duzym-wsparciem-dla-solectw-podpisano-umowy-na-15-zadan</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 20:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-opoczno-z-duzym-wsparciem-dla-solectw-podpisano-umowy-na-15-zadan-1781030973.jpg</url>
                        <title>Opoczno z dużym wsparciem dla sołectw. Podpisano umowy na 15 zadań</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55460,opoczno-z-duzym-wsparciem-dla-solectw-podpisano-umowy-na-15-zadan</link>
                    </image><description>Gmina Opoczno podpisała umowy na dofinansowanie 15 przedsięwzięć w ramach programu „Łódzkie dla wsi”. Łączna wartość wsparcia to 727 870 zł, a środki mają trafić do sołectw na inwestycje i mniejsze lokalne projekty poprawiające jakość życia mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Umowy podpisane, pieniądze trafią do sołectw</h2><p>9 czerwca 2026 roku w Urzędzie Miejskim w Opocznie podpisano umowy o dofinansowanie w ramach programu <strong>„Łódzkie dla wsi”</strong>. To wsparcie z budżetu Województwa Łódzkiego na 2026 rok, przeznaczone na zadania związane z rozwojem obszarów wiejskich. W imieniu gminy dokumenty podpisali burmistrz Michał Konecki oraz skarbnik Beata Pawlik. Ze strony samorządu województwa podpis złożył Artur Bagieński, członek zarządu województwa łódzkiego. W wydarzeniu uczestniczył także zastępca burmistrza Bartosz Milewski.</p><p>Łączna wartość przyznanego dofinansowania wynosi <strong>727 870 zł</strong>. Środki pozwolą na realizację 15 zadań w dwóch kategoriach: większych inwestycji infrastrukturalnych oraz mniejszych projektów poprawiających funkcjonalność i estetykę przestrzeni wspólnych. To przykład mechanizmu, w którym regionalne pieniądze przekładają się na bardzo konkretne działania w poszczególnych wsiach.</p><h2>Pięć większych inwestycji i dziesięć lokalnych projektów</h2><p>W kategorii <strong>„Aktywna i bezpieczna wieś - Inwestycje w sołectwach”</strong> przewidziano po 120 tysięcy złotych dotacji na pięć zadań. Wsparcie otrzymały: Brzustówek na budowę świetlicy wiejskiej, Janów Karwicki na modernizację budynku, Libiszów na budowę parkingu dla mieszkańców, Libiszów Kolonia na rozbudowę świetlicy wiejskiej oraz Międzybórz na zabudowę wiaty zadaszeniowej.</p><p>Z kolei w kategorii <strong>„Nowoczesna wieś”</strong> przyznano po 12 787 złotych na dziesięć przedsięwzięć. Zrealizowane mają zostać między innymi wyposażenie lokalu dla sołectwa Kruszewiec, budowa wiaty w Bukowcu Opoczyńskim, zielony skwer w Dzielnej, utwardzenie dojścia do altany w Januszewicach, malowanie pomieszczeń świetlicy w Karwicach, stworzenie multimedialnej świetlicy w Klinach, przygotowanie nowej sceny w Kraśnicy, modernizacja świetlicy w Sobawinach, zabudowa wiaty w Stużnie Kolonii oraz wykonanie oświetlenia ulicznego przy drodze gminnej w Woli Załężnej.</p><p>Taki podział środków pokazuje, że program obejmuje zarówno inwestycje wymagające większych nakładów, jak i projekty o mniejszej skali, które jednak dla mieszkańców bywają równie ważne. To właśnie z takich działań składa się codzienna jakość życia na terenach wiejskich: bezpieczne dojście, dobrze wyposażona świetlica, miejsce spotkań czy uporządkowana przestrzeń wspólna.</p><h2>Co oznacza to dla mieszkańców regionu</h2><p>Dofinansowanie dla sołectw to nie tylko suma zapisana w dokumentach. W praktyce oznacza ono nowe miejsca integracji, poprawę infrastruktury oraz większe możliwości organizacji życia społecznego. Świetlice, wiaty, parkingi czy oświetlenie uliczne są elementami, które bezpośrednio wpływają na komfort mieszkańców i na atrakcyjność wsi jako miejsca do życia.</p><p>W lokalnym kontekście ważne jest również to, że wsparcie obejmuje wiele różnych miejscowości jednocześnie. Dzięki temu korzyści nie koncentrują się w jednym punkcie, lecz rozkładają się na kilka sołectw. To sprzyja bardziej zrównoważonemu rozwojowi gminy i pozwala odpowiadać na potrzeby zgłaszane na poziomie najbliższym mieszkańcom.</p><p>Program <strong>„Łódzkie dla wsi”</strong> po raz kolejny pokazuje, że dobrze zaplanowane dotacje mogą wzmacniać lokalne wspólnoty. W przypadku gminy Opoczno mowa o zestawie inwestycji, które łączą praktyczny wymiar z budowaniem więzi społecznych. Dla mieszkańców to sygnał, że nawet mniejsze projekty realizowane w sołectwach mogą mieć duże znaczenie dla codziennego funkcjonowania i przyszłości całej gminy.</p><h2>Szerszy wymiar współpracy samorządowej</h2><p>Podpisanie umów jest również potwierdzeniem współpracy między samorządem gminnym a władzami województwa. Z punktu widzenia mieszkańców najważniejszy pozostaje efekt końcowy, ale warto zauważyć, że bez sprawnego przygotowania wniosków i skutecznego pozyskania środków wiele z tych przedsięwzięć mogłoby zostać odłożonych w czasie.</p><p>Dla gmin takich jak Opoczno fundusze kierowane na rozwój wsi mają szczególne znaczenie. Pozwalają wzmacniać lokalną infrastrukturę poza centrum miasta i wspierać miejscowości, które często potrzebują niewielkich, ale bardzo konkretnych impulsów rozwojowych. Jeśli zapowiedziane zadania zostaną zrealizowane zgodnie z planem, mieszkańcy kilku sołectw odczują poprawę jeszcze w najbliższym czasie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 20:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa-1781029237.png</url>
                        <title>Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Zawodnicy Tomaszowskiego Centrum Sportu mają za sobą bardzo udany weekend startów w Bełchatowie i Łodzi. Były medale, wysokie miejsca i rekordy życiowe, a także historia młodej zawodniczki, która po dwóch treningach otarła się o podium.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udane występy w Bełchatowie i Łodzi</h2><p>Miniony weekend przyniósł lekkoatletom Tomaszowskiego Centrum Sportu wiele powodów do satysfakcji. Starty w Bełchatowie oraz podczas mityngu kwalifikacyjnego w Łodzi zaowocowały medalami, czołowymi lokatami i kolejnymi rekordami życiowymi. To zestaw wyników, który pokazuje, że systematyczna praca tomaszowskich zawodników przynosi wymierne efekty.</p><p>W rywalizacji młodszych kategorii wiekowych uwagę zwracają nie tylko miejsca na podium, ale również skala postępu poszczególnych zawodników. Dla lokalnego środowiska sportowego to ważny sygnał, że w Tomaszowie Mazowieckim rozwija się grupa młodych lekkoatletów, którzy potrafią skutecznie rywalizować na zawodach wojewódzkich i mityngach.</p><h2>Medale, wysokie lokaty i rekordy życiowe</h2><p>Na szczególne wyróżnienie zasłużyła <strong>Alina Grałek</strong>, która zdobyła brązowy medal w rzucie dyskiem w kategorii U14, przy okazji ustanawiając rekord życiowy. Dodatkowo zawodniczka zajęła szóste miejsce w pchnięciu kulą, potwierdzając swoją wszechstronność w konkurencjach technicznych.</p><p>Bardzo dobry występ zanotował również <strong>Adam Robak</strong>. Zajął trzecie miejsce w biegu na 60 metrów w kategorii U12 i poprawił rekord życiowy. Do tego dołożył czwarte miejsce w skoku w dal, co pokazuje, że potrafi łączyć szybkość z dobrą dyspozycją w konkurencjach skocznościowych.</p><p><strong>Amelia Węglarska</strong> ustanowiła rekord życiowy w biegu na 60 metrów U14. Niewiele zabrakło także do poprawy najlepszego wyniku w skoku w dal, gdzie od nowej życiówki dzielił ją zaledwie jeden centymetr. To detal, który z jednej strony może pozostawiać niedosyt, ale z drugiej wyraźnie pokazuje stabilny rozwój zawodniczki.</p><p>Wśród wyróżniających się rezultatów znalazł się także występ <strong>Ewy Pazury</strong>, która zajęła dziewiąte miejsce w biegu na 60 metrów przez płotki, ustanawiając rekord życiowy. W skoku w dal uplasowała się na 33. pozycji. Zestawienie tych wyników pokazuje, że zawodniczka konsekwentnie pracuje nad rozwojem w kilku konkurencjach.</p><h2>Historia, która przyciąga uwagę</h2><p>Jedną z najbardziej inspirujących historii ostatnich dni jest występ <strong>Natalii Hendlik</strong>. Podczas Dnia Dziecka organizowanego przez Tomaszowskie Centrum Sportu po raz pierwszy miała kontakt z płotkami, a po zaledwie dwóch treningach zajęła czwarte miejsce w biegu na 60 metrów przez płotki U12 podczas mistrzostw województwa.</p><p>To wynik, który trudno uznać za przypadek. Pokazuje on, jak wiele mogą znaczyć odwaga, otwartość na nowe wyzwania i dobra praca szkoleniowa. W lokalnym sporcie takie historie są szczególnie cenne, bo budują zainteresowanie lekkoatletyką i przypominają, że talent często ujawnia się wtedy, gdy młody zawodnik dostaje szansę spróbowania czegoś nowego.</p><h2>Dobre sygnały dla tomaszowskiej lekkoatletyki</h2><p>W sobotę reprezentanci TCS rywalizowali także podczas mityngu kwalifikacyjnego w Łodzi. <strong>Alicja Witko</strong> zajęła drugie miejsce w swojej serii biegu na 200 metrów, ustanawiając nowy rekord życiowy. Z kolei <strong>Jakub Zatorski</strong> wywalczył trzecie miejsce w rzucie dyskiem i również poprawił swój najlepszy wynik.</p><p>Takie rezultaty mają znaczenie nie tylko w tabelach i komunikatach z zawodów. Dla Tomaszowa Mazowieckiego są potwierdzeniem, że lokalne szkolenie przynosi konkretne efekty, a młodzi sportowcy potrafią wykorzystywać kolejne starty do budowania formy i sportowej pewności siebie. Medale i rekordy są ważne, ale równie istotne wydaje się to, że za tymi rezultatami stoi rozwój całej grupy.</p><p>Weekendowe starty można więc uznać za <strong>bardzo mocny akcent</strong> w sezonie. Tomaszowscy lekkoatleci nie tylko wrócili z dobrymi wynikami, lecz także pokazali, że w kolejnych miesiącach mogą jeszcze nieraz dostarczyć powodów do dumy lokalnym kibicom.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku połączyło tradycję, smak i wspólne świętowanie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55457,powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55457,powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 18:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie-1781021866.png</url>
                        <title>Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku połączyło tradycję, smak i wspólne świętowanie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55457,powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie</link>
                    </image><description>W Żelechlinku odbyło się tegoroczne Powiatowe Miodobranie, które zgromadziło mieszkańców wokół lokalnych smaków, muzyki i pszczelarskich tradycji. W programie nie zabrakło konkursu dla kół gospodyń wiejskich, wyróżnień oraz wspólnej zabawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Święto, które buduje lokalną wspólnotę</h2><p>Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku, zorganizowane w niedzielę 7 czerwca, po raz kolejny stało się jednym z tych wydarzeń, które najlepiej pokazują siłę lokalnej tradycji. Spotkanie miało charakter rodzinny i integracyjny, a jego główną osią były <strong>pszczelarstwo, regionalne smaki i wspólne świętowanie</strong>. Tego rodzaju imprezy mają szczególne znaczenie w powiecie tomaszowskim, bo łączą mieszkańców różnych gmin wokół tego, co wspólne i autentyczne.</p><p>Organizatorami wydarzenia byli wójt gminy Żelechlinek Bogdan Kaczmarek oraz starosta tomaszowski Dariusz Kowalczyk, przy wsparciu Gminnego Domu Kultury w Żelechlinku kierowanego przez Grażynę Susik. Sama formuła miodobrania wyraźnie pokazała, że lokalne wydarzenia nie muszą opierać się na wielkiej skali, by miały duże znaczenie społeczne. Wystarczy dobrze zakorzeniony pomysł, aktywność mieszkańców i atmosfera sprzyjająca spotkaniu.</p><h2>Program pełen smaków, muzyki i wyróżnień</h2><p>Jak wynika z udostępnionych informacji, program tegorocznego miodobrania był bogaty i różnorodny. Uczestnicy mogli oglądać występy i koncerty, a zwieńczeniem dnia była wspólna zabawa taneczna oraz biesiada. Taki układ wydarzenia sprawił, że impreza miała nie tylko wymiar promocyjny czy kulturalny, ale również zwyczajnie sąsiedzki.</p><p>Ważnym elementem były także odznaczenia dla zasłużonych pszczelarzy. To szczególnie istotny akcent, ponieważ przypomina o znaczeniu pracy osób związanych z pszczelarstwem oraz o roli, jaką odgrywają one w lokalnym krajobrazie gospodarczym i przyrodniczym. Miodobranie nie było więc jedynie festynem, lecz także formą publicznego docenienia ludzi podtrzymujących ważną część wiejskiego dziedzictwa.</p><h2>Konkurs dla kół gospodyń wiejskich przyciągnął uwagę</h2><p>Jednym z najmocniejszych punktów wydarzenia był konkurs dla kół gospodyń wiejskich na miodowy przysmak. Tego typu rywalizacja od lat przyciąga uwagę uczestników podobnych imprez, ponieważ łączy kulinarną pomysłowość z prezentacją lokalnych tradycji. W Żelechlinku konkurs miał nie tylko charakter smakowy, lecz również symboliczny. Pokazał, jak dużą rolę w życiu społecznym regionu odgrywają koła gospodyń wiejskich.</p><p>Zwycięzcą zostało <strong>Koło Gospodyń Wiejskich Klub Biesiadnicy z gminy Czerniewice</strong>. Nagrody w konkursie zostały ufundowane tradycyjnie przez Starostwo Powiatowe w Tomaszowie Mazowieckim. Z kolei <strong>Nagrodę Wójta Gminy Żelechlinek</strong> otrzymało Koło Gospodyń Wiejskich Wiadernianki z gminy Tomaszów Mazowiecki. To rozstrzygnięcie podkreśliło wysoki poziom przygotowanych prezentacji oraz duże zaangażowanie uczestniczek.</p><p>Organizatorzy podziękowali wszystkim kołom za przygotowanie stoisk, potraw i atmosfery wydarzenia. W praktyce właśnie ta część miodobrania najlepiej oddaje sens podobnych spotkań. To nie tylko konkurs i nagrody, ale także możliwość pokazania talentu, pracy i troski o zachowanie tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie.</p><h2>***</h2><p>Tegoroczne Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku zapisało się jako wydarzenie pełne ciepła, integracji i lokalnej energii. W realiach powiatu tomaszowskiego takie inicjatywy mają szczególną wartość, ponieważ wzmacniają więzi między mieszkańcami, promują aktywność społeczną i przypominają o znaczeniu lokalnych produktów oraz tradycyjnych umiejętności.</p><p>Nie bez znaczenia pozostaje także wymiar promocyjny. Miodobranie buduje pozytywny obraz gminy i całego powiatu jako miejsca, w którym pielęgnuje się dziedzictwo, wspiera społeczne zaangażowanie i potrafi organizować wydarzenia o wyraźnym lokalnym charakterze. To właśnie takie inicjatywy często najmocniej zostają w pamięci mieszkańców, bo nie są anonimowe i tworzą przestrzeń prawdziwego spotkania.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że żelechlińskie miodobranie pozostanie jednym z ważniejszych punktów lokalnego kalendarza. Łączy bowiem to, co w takich wydarzeniach najcenniejsze: <strong>tradycję, wspólnotę i dumę z regionalnej tożsamości</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Internet z kosmosu pokonuje &quot;białe plamy&quot;. Jak profesjonalna instalacja Starlink ratuje połączenie ze światem?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55456,internet-z-kosmosu-pokonuje-quot-biale-plamy-quot-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-ze-swiatem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55456,internet-z-kosmosu-pokonuje-quot-biale-plamy-quot-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-ze-swiatem</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 16:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-internet-z-kosmosu-pokonuje-biale-plamy-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-z-1781015455.jpg</url>
                        <title>Internet z kosmosu pokonuje &amp;quot;białe plamy&amp;quot;. Jak profesjonalna instalacja Starlink ratuje połączenie ze światem?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55456,internet-z-kosmosu-pokonuje-quot-biale-plamy-quot-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-ze-swiatem</link>
                    </image><description>Brak światłowodu i słaby zasięg sieci komórkowych to codzienność dla wielu mieszkańców domów jednorodzinnych zlokalizowanych z dala od miejskich nadajników. Rozwiązaniem, które definitywnie rozwiązuje problem wolnego internetu, jest system Starlink. Choć sprzęt od SpaceX jest rewelacyjny, kluczem do jego bezawaryjnego działania jest odpowiednie umiejscowienie na budynku. Dlaczego montażu nie warto robić &quot;na własną rękę&quot;?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Koniec z cyfrowym wykluczeniem w regionie</strong> Polska wciąż posiada wiele obszarów, gdzie klasyczna infrastruktura telekomunikacyjna po prostu nie dociera. Regiony takie jak zalesione <strong>Mazowsze</strong> czy szeroko pojęta <strong>centralna i wschodnia Polska</strong> to miejsca, gdzie klienci masowo rezygnują z powolnego i przerywającego LTE na rzecz internetu satelitarnego. Starlink zapewnia przepustowości wielokrotnie przewyższające tradycyjne łącza radiowe, co pozwala na płynną pracę zdalną, naukę i korzystanie z platform streamingowych bez zacinania.</p><p>Jednak satelity znajdujące się na niskiej orbicie (LEO) wymagają jednego, bezwzględnego warunku: idealnie czystego widoku na niebo. Nawet niewielka gałąź dębu na podwórku, wysoki komin czy krawędź dachu sąsiada mogą powodować chwilowe utraty pakietów, co odczujemy jako "zacięcie" wideorozmowy lub gry online.</p><p><strong>Wideo dowody na skuteczność w najtrudniejszym terenie</strong> Fabryczny stojak dołączony do zestawu świetnie sprawdza się w szczerym polu lub na kempingu. W realiach domów jednorodzinnych, otoczonych drzewami i inną zabudową, antena niemal zawsze musi trafić na dach, komin lub wysoki maszt na elewacji.</p><p>Jak to wygląda w praktyce i jak fachowcy radzą sobie z wyzwaniami w terenie? Zamiast czytać suche specyfikacje, warto zobaczyć rzeczywiste realizacje. Setki przeprowadzonych testów prędkości i dziesiątki skomplikowanych instalacji w trudnych, zalesionych obszarach można obejrzeć na oficjalnej playliście wideo:&nbsp;<a href="https://youtube.com/playlist?list=PLsaDx8MwcMra2tPCegzsnYpPOndDwEd5T&amp;si=Q3ce3b8I2Lx-EtHH" target="_blank"><strong>https://youtube.com/playlist?list=PLsaDx8MwcMra2tPCegzsnYpPOndDwEd5T&amp;si=Q3ce3b8I2Lx-EtHH</strong></a>. To dowód na to, że przy odpowiednim umiejscowieniu sprzętu, ograniczenia terytorialne przestają istnieć.</p><p><strong>Bezpieczeństwo i trwałość na lata</strong> Prace na wysokości zawsze niosą ze sobą ryzyko. Wymagają nie tylko specjalistycznych drabin, uprzęży i znajomości technik dekarskich, ale też wiedzy na temat prowadzenia delikatnych kabli sygnałowych. Niewłaściwie wywiercony otwór czy zgnieciony przewód podczas domowej instalacji może skutkować utratą gwarancji na drogi sprzęt. Doświadczony technik przed rozpoczęciem prac zawsze skanuje sferę niebieską w aplikacji, aby wyznaczyć punkt o zerowej liczbie przeszkód.</p><p>Właśnie dlatego warto postawić na sprawdzone rozwiązania. Profesjonalnie wykonany <a href="https://www.qnet.com.pl/montaz-anteny-internetu-starlink-na-dachu/" title="Montaż Starlink"><strong>montaż Starlink</strong></a><strong>&nbsp;</strong>obejmuje dobór bezinwazyjnych uchwytów (np. masztów kominowych, które nie naruszają struktury dachu), odpornych na wichury i ulewy, a także pełną konfigurację sieci Wi-Fi wewnątrz budynku. Zlecając to zadanie ekspertowi, inwestujesz w święty spokój i pewność, że sprzęt przetrwa najcięższe warunki pogodowe, dostarczając bezkompromisowo szybki internet do każdego zakątka Twojego domu.</p><p>Więcej informacji na temat profesjonalnych usług monterskich, wyceny oraz dostępnych rozwiązań sieciowych można znaleźć na stronie firmowej instalatora Starlink Polska Quick Net Instalacje pod adresem&nbsp;<strong>www.qnet.com.pl</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Windykacja należności za energię elektryczną – co może zrobić dostawca, gdy kontrahent nie płaci]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55455,windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55455,windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 16:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi-1781015119.jpg</url>
                        <title>Windykacja należności za energię elektryczną – co może zrobić dostawca, gdy kontrahent nie płaci</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55455,windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi</link>
                    </image><description>Zaległe faktury za prąd to jeden z tych problemów, które pojawiają się regularnie zarówno u sprzedawców energii, jak i u firm zarządzających nieruchomościami czy wspólnot mieszkaniowych rozliczających media z najemcami. Pozornie prosta sprawa – towar dostarczony, faktura wystawiona, termin upłynął – w praktyce okazuje się zaskakująco skomplikowana. Specyfika umów energetycznych, rola regulatora i rygorystyczna procedura wstrzymywania dostaw sprawiają, że windykacja w tym sektorze rządzi się własnymi regułami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Czemu wierzytelności energetyczne są inne niż zwykłe B2B?</h2><p>Podstawowa różnica zaczyna się już od konstrukcji samej umowy. W przypadku dostawy energii elektrycznej mamy najczęściej do czynienia z umową kompleksową – łączącą w jednym dokumencie element sprzedaży energii i usługi dystrybucji świadczonej przez operatora systemu dystrybucyjnego. To ważne z punktu widzenia dochodzenia należności: obie składowe faktury mają różnych wierzycieli (sprzedawca i OSD), choć dłużnik często traktuje je jak jedną płatność.</p><p>Kolejna cecha szczególna to regulowana taryfa. Stawki dystrybucji i rozliczenia sieciowe zatwierdza Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Dłużnik, który chciałby kwestionować wysokość należności, musi zmierzyć się z tym, że taryfa zatwierdzona przez URE ma charakter administracyjny – nie podlega negocjacjom i zakwestionowanie jej w sądzie cywilnym jest co do zasady bezskuteczne. To wzmacnia pozycję wierzyciela: o ile sporna może być zużyta ilość energii (kwestia pomiarów, sublokatorów itp.), o tyle sama stawka jest twarda.</p><h2>Krok 1: wezwanie do zapłaty – nie formalność, lecz narzędzie</h2><p><br>Artykuł powstał dzięki specjalistom z <a href="https://hww.pl/">hww.pl</a> - Kancelaria Hewelt, Wojnowski, Lindner i wspólnicy. Wielu wierzycieli traktuje wezwanie do zapłaty jako przykry obowiązek formalny. Tymczasem dobrze skonstruowane wezwanie spełnia kilka funkcji jednocześnie.</p><p>Po pierwsze, uruchamia bieg odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych – jeśli termin z faktury już upłynął, odsetki biegną od następnego dnia bez żadnych dodatkowych działań, ale wezwanie dokumentuje moment, od którego dłużnik był formalnie wzywany.</p><p>Po drugie, w wezwaniu do zapłaty można wezwać dłużnika do zapłaty rekompensaty za koszty odzyskiwania należności. W stosunkach pomiędzy przedsiębiorcami wierzycielowi przysługuje rekompensata w wysokości od 40 do 100 euro w zależności od wysokości roszczenia wskazanej w fakturze wobec której nastąpiło opóźnienie w zapłacie. Przy kilkunastu czy kilkudziesięciu fakturach wystawionych jednemu dłużnikowi sumuje się to do kwoty, której nie warto ignorować.</p><p>Po trzecie, wezwanie precyzuje zakres roszczenia. Wskazuje, które faktury są zaległe, jakie odsetki naliczono i w jakim terminie oczekujemy zapłaty. To ogranicza pole do późniejszych sporów procesowych o „co właściwie było żądane".</p><h2>Krok 2: postępowanie nakazowe – kiedy i dlaczego warto</h2><p>Jeśli dłużnik nie reaguje na wezwanie, kolejny krok to sąd. W sprawach o zapłatę za dostarczaną energię wierzyciel ma do wyboru kilka trybów, ale nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym – gdy tylko spełnione są warunki formalne – jest zdecydowanie najkorzystniejszy.</p><p>Dlaczego? Bo wydany nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym stanowi tytuł zabezpieczający z chwilą wydania. Jeszcze zanim dłużnik dowie się o sprawie i ewentualnie wniesie zarzuty, wierzyciel może złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia – na przykład przez zajęcie rachunku bankowego dłużnika. To praktycznie uniemożliwia wyprowadzenie środków z firmy w oczekiwaniu na wynik sprawy.</p><p>Dodatkową zaletą jest koszt: opłata sądowa w postępowaniu nakazowym wynosi tylko ¼ opłaty stosunkowej, którą zapłaciłby wierzyciel w zwykłym postępowaniu. Oszczędność jest realna, szczególnie przy wyższych kwotach.</p><p>Podstawą do wydania nakazu mogą wyłącznie enumeratywnie wymienione przesłanki w ustawie, tj. jeśli roszczenie zostało udowodnione dokumentem urzędowym, wierzyciel posiada zaakceptowany przez dłużnika rachunek lub wezwanie do zapłaty wraz z pisemnym oświadczeniem dłużnika o uznaniu długu. Tym samym, ustawodawca nakłada warunek, aby roszczenie było bezsporne lub wynikało z dokumentu, któremu sąd nada walor dowodu wystarczającego do wydania nakazu.</p><h2>Wstrzymanie dostaw - narzędzie operatora</h2><p>Warto odnotować, że wstrzymanie dostaw energii nie jest narzędziem dostępnym dla sprzedawcy windykującego własne należności. Na podstawie art. 6b Prawa energetycznego uprawnienie to przysługuje wyłącznie przedsiębiorstwu przesyłającemu lub dystrybucyjnemu, które może wstrzymać dostarczanie energii w dwóch przypadkach: gdy kontrola wykazała nielegalne pobieranie energii albo gdy odbiorca zalega z zapłatą przez co najmniej 30 dni po upływie terminu płatności.</p><p>Dla sprzedawcy oznacza to, że może on co najwyżej sygnalizować operatorowi zaległości odbiorcy, jednak sam nie dysponuje tym mechanizmem. Naruszenie ustawowych przesłanek przez OSD może natomiast skutkować jego odpowiedzialnością odszkodowawczą wobec odbiorcy, co ma znaczenie praktyczne: nieprawidłowe wstrzymanie dostaw zamiast mobilizować dłużnika, może go wyposażyć w roszczenie wzajemne.</p><h2>Przedawnienie – trzy lata, które szybko mijają</h2><p>Roszczenia z tytułu sprzedaży energii elektrycznej przedawniają się – co do zasady – z upływem trzech lat od dnia wymagalności faktury. To termin ogólny dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Brzmi jak dużo, ale w praktyce zaległości potrafią narastać przez wiele miesięcy (szczególnie w spółdzielniach i wspólnotach, gdzie windykacja toczy się powoli), a trzy lata potrafią minąć, zanim wierzyciel zdecyduje się na krok prawny.</p><p>Uwaga na pułapkę: po uzyskaniu prawomocnego wyroku lub nakazu zapłaty termin przedawnienia biegnie od nowa i wynosi sześć lat. Przy czym, w przypadku zasądzonych odsetek ich termin przedawnienia wynosi również 3 lata. To ważne, bo egzekucja komornicza może trwać latami, a wierzyciel, który zapomni o uzyskanym tytule wykonawczym może stracić możliwość skutecznego dochodzenia należności w przyszłości. Rekomenduje się w przypadku bezskutecznej egzekucji o składanie wniosku o jej ponowne wszczęcie co 3 lata, tak aby nie doszło do przedawnienia odsetek, a także roszczenia głównego.&nbsp;</p><h2>Kiedy warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie prawne</h2><p>Samodzielna windykacja faktur za energię jest możliwa, gdy sprawa jest prosta: jeden dłużnik, kilka faktur, brak sporów co do stanu rozliczeń. W przypadkach bardziej złożonych – gdy dłużnik kontestuje prawidłowość odczytów, kwestionuje umocowanie do zawarcia umowy kompleksowej, podważa wysokość taryfy lub gdy w grę wchodzi postępowanie restrukturyzacyjne dłużnika – skuteczność uzyskania wierzytelności bez wsparcia prawnika spada drastycznie.</p><p>Dotyczy to w szczególności spraw, gdzie wierzytelność energetyczna krzyżuje się z kwestiami prawa korporacyjnego (np. odpowiedzialność zarządu spółki za zaległości, zmiany właścicielskie w trakcie windykacji) lub z postępowaniem przed Prezesem URE w przypadku sporów regulacyjnych. Kancelarie specjalizujące się w <a href="https://hww.pl/uslugi/prawo-energetyczne/">prawie energetycznym</a> łączą znajomość przepisów sektorowych z procedurą cywilną, co w tego rodzaju sprawach ma realną wartość.</p><h2>Podsumowanie</h2><p>Windykacja należności za energię elektryczną to proces, który – prowadzony poprawnie – jest zdecydowanie bardziej przewidywalny niż windykacja w innych branżach. Regulowana taryfa, jasne przepisy proceduralne i dostępność trybu nakazowego dają wierzycielowi stosunkowo mocne narzędzia. Kluczem jest:</p><ul><li>Prawidłowo sformułowane wezwanie do zapłaty z kompletnym zestawieniem zaległości i naliczoną rekompensatą za koszty odzyskiwania należności;</li><li>Wybór właściwego trybu sądowego – postępowanie nakazowe w przypadkach w których dowody na to pozwalają, w pozostałych postępowanie upominawcze lub zwykłe;</li><li>Złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia, jeśli wierzyciel wszczął postępowanie w trybie innym niż postępowanie nakazowe;</li><li>Pilnowanie terminów przedawnienia – szczególnie gdy zaległości narastają powoli;</li><li>Zachowanie procedury przy ewentualnym wstrzymaniu dostaw.</li></ul><p>Zaniedbanie któregokolwiek z tych elementów nie przekreśla szansy na odzyskanie długu, ale może istotnie wydłużyć i skomplikować cały proces.<br><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wraca do Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55454,slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55454,slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 16:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego-1781014592.png</url>
                        <title>Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wraca do Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55454,slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>Na początku lipca Skansen Rzeki Pilicy stanie się miejscem spotkania miłośników tradycji, muzyki i regionalnych smaków. Dwudniowy festiwal zapowiada koncerty, warsztaty, pokazy dawnych rzemiosł i atrakcje dla całych rodzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dwa dni z kulturą dawnych Słowian</h2><p><strong>Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła</strong> odbędzie się 4 i 5 lipca 2026 roku w godzinach od 12 do 18 na terenie Skansenu Rzeki Pilicy przy ulicy Modrzewskiego 9/11 w Tomaszowie Mazowieckim. Wydarzenie zapowiadane jest jako barwne spotkanie z tradycją, w której ważną rolę odegrają muzyka, kuchnia regionalna oraz rzemiosło inspirowane dawnymi obyczajami.</p><p>Plakat promujący imprezę przyciąga uwagę ludowym stylem i zdjęciami pokazującymi wspólne tańce przy ognisku, pokazy rzemieślnicze oraz uczestników w stylizowanych strojach. To wyraźny sygnał, że organizatorzy stawiają nie tylko na prezentację lokalnego dziedzictwa, ale także na tworzenie atmosfery wspólnoty i żywego kontaktu z historią.</p><h2>Smaki, rzemiosło i pokazy dla odwiedzających</h2><p>Program wydarzenia obejmuje szeroki wybór atrakcji kulinarnych i edukacyjnych. Na gości czekać mają podpłomyki, wędzonki, smalczyki i inne tradycyjne przysmaki, a także chleb wypiekany w chłopskim piecu. Nie zabraknie również stoisk z miodami, słodyczami, ziołami, biżuterią oraz wyrobami ze skóry.</p><p>Festiwal ma także wymiar widowiskowy i rodzinny. Zaplanowano pokazy walk słowiańskich wojów, strzelanie z łuku i rzut oszczepem, warsztaty kreatywne oraz gry terenowe dla dzieci z nagrodami. Organizatorzy przewidzieli również prezentacje starodawnego rzemiosła, między innymi kowalstwa i garncarstwa, co może okazać się szczególnie atrakcyjne dla osób zainteresowanych dawnymi technikami pracy.</p><h2>Na scenie zespoły i występy lokalnych artystów</h2><p>Integralną częścią imprezy będą koncerty i występy. W sobotę 4 lipca o godzinie 15 wystąpi Zespół Wokalny z Miejskiego Centrum Kultury, a o godzinie 16 Zespół Ludowy „Czerniewiczanie”. Z kolei w niedzielę 5 lipca o godzinie 15 ponownie zaprezentuje się Zespół Wokalny z Miejskiego Centrum Kultury, a o 16 na scenie pojawi się Zespół Pieśni i Tańca „Mali Lubochniannie”.</p><p>Dobór wykonawców pokazuje, że wydarzenie ma silny lokalny charakter i promuje artystów związanych z regionem. To ważny element budowania tożsamości kulturalnej miasta i zachęta, by tradycję traktować nie jako muzealny eksponat, lecz jako żywą część współczesnego życia.</p><h2>Festiwal jako rodzinna propozycja na letni weekend</h2><p>Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wpisuje się w rosnącą popularność wydarzeń, które łączą rozrywkę z edukacją i promocją dziedzictwa. Dzięki połączeniu pokazów, koncertów, kuchni regionalnej i aktywności dla dzieci impreza ma szansę przyciągnąć zarówno mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, jak i gości z okolic.</p><p>Wstęp na wydarzenie jest płatny według obowiązującego cennika. Wszystko wskazuje jednak na to, że dla wielu rodzin będzie to ciekawy pomysł na spędzenie letniego popołudnia w otoczeniu natury, tradycji i lokalnej kultury.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przerwy w dostawie prądu w regionie. Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki podał harmonogram prac]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55453,przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55453,przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 15:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac-1781013994.png</url>
                        <title>Przerwy w dostawie prądu w regionie. Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki podał harmonogram prac</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55453,przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac</link>
                    </image><description>Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki poinformował o planowanych przerwach w dostawie energii elektrycznej. Wyłączenia mają związek z prowadzonymi pracami eksploatacyjnymi na sieci energetycznej. Obejmą one kilka miejscowości w regionie, w tym m.in. Karolinów, Lipie, Byliny Nowe, Lubochnię, Łochów, Julianów, Staropole, Nowe Chrusty, Sangrodz oraz Żelechlinek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;</p><p>Jak zwykle przy tego typu pracach, podane godziny należy traktować jako planowane. Dostawy energii mogą zostać przywrócone wcześniej, ale mieszkańcy powinni przygotować się na kilkugodzinne wyłączenia. Warto wcześniej naładować telefony, zabezpieczyć urządzenia elektryczne oraz zaplanować pracę zdalną, zakupy czy korzystanie ze sprzętu medycznego wymagającego zasilania.</p><h2>Harmonogram planowanych wyłączeń</h2><p><strong>18 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Przerwa w dostawie energii obejmie miejscowość <strong>Karolinów</strong>, posesje od nr 1 do 20 oraz działkę nr 103 w gminie Żelechlinek.</p><p><strong>19 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Bez prądu mogą być odbiorcy w miejscowości <strong>Lipie</strong>, posesje nr 1–3 oraz 42–43, a także działki nr 125 i 247.</p><p><strong>19 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Wyłączenie zaplanowano również w miejscowości <strong>Byliny Nowe</strong>, posesje od nr 1 do 11 oraz działka nr 120.</p><p><strong>22 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Przerwa obejmie miejscowość <strong>Lubochnia Górki</strong>, posesje nr 1, 23, 30, 67, 68 oraz działkę nr 259.<br>Tego samego dnia wyłączenia przewidziano także w <strong>Lubochni</strong> przy ulicach: <strong>Łódzkiej, Sportowej i Zapłotniej</strong>.</p><p><strong>22 czerwca 2026 roku, godz. 10:00–16:00</strong><br>Bez energii elektrycznej mogą pozostać odbiorcy w miejscowości <strong>Nowe Chrusty</strong>, przy ul. <strong>Rokicińskiej 58</strong> oraz ul. <strong>Letniskowej</strong>, działka nr 97/5.</p><p><strong>22 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–13:00</strong><br>Planowana przerwa obejmie miejscowość <strong>Sangrodz</strong>, ulice: <strong>Letniskową i Modrzewiową</strong>.</p><p><strong>23 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Wyłączenie zaplanowano w miejscowości <strong>Łochów</strong>, posesje od nr 5 do 32 oraz działki nr 159 i 336.</p><p><strong>24 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Przerwa w dostawie energii obejmie miejscowości <strong>Julianów</strong> oraz <strong>Staropole</strong>.</p><p><strong>24 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–12:00</strong><br>Wyłączenia wystąpią także w <strong>Żelechlinku</strong> przy ulicach: <strong>Łąkowej 2–5, Lipowej 2, Susika 1–16</strong>, działka nr 167, <strong>Wierzbowej 4</strong> oraz <strong>Wojska Polskiego 5</strong>, działki nr 279 i 280.</p><h2>O czym warto pamiętać?</h2><p>Planowane wyłączenia energii są częścią prac eksploatacyjnych, które mają utrzymać sprawność sieci. Dla mieszkańców oznacza to jednak kilka praktycznych utrudnień. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby korzystające z urządzeń medycznych zasilanych prądem, przedsiębiorcy, gospodarstwa rolne oraz osoby pracujące zdalnie.</p><p>Warto odłączyć od sieci wrażliwy sprzęt elektroniczny, zwłaszcza komputery, telewizory, routery i urządzenia AGD. Po zakończeniu prac energia powinna zostać przywrócona automatycznie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rząd przyjął projekt ustawy o równowadze płci w spółkach publicznych. Nowe zasady dla giełdowych zarządów i rad nadzorczych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55452,rzad-przyjal-projekt-ustawy-o-rownowadze-plci-w-spolkach-publicznych-nowe-zasady-dla-gieldowych-zarzadow-i-rad-nadzorczy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55452,rzad-przyjal-projekt-ustawy-o-rownowadze-plci-w-spolkach-publicznych-nowe-zasady-dla-gieldowych-zarzadow-i-rad-nadzorczy</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 15:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rzad-przyjal-projekt-ustawy-o-rownowadze-plci-w-spolkach-publicznych-nowe-zasady-dla-gieldowych-zar-1781012343.png</url>
                        <title>Rząd przyjął projekt ustawy o równowadze płci w spółkach publicznych. Nowe zasady dla giełdowych zarządów i rad nadzorczych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55452,rzad-przyjal-projekt-ustawy-o-rownowadze-plci-w-spolkach-publicznych-nowe-zasady-dla-gieldowych-zarzadow-i-rad-nadzorczy</link>
                    </image><description>Rząd przyjął projekt ustawy, który ma zmienić sposób obsadzania władz największych spółek publicznych. Chodzi o firmy giełdowe z siedzibą w Polsce, w których — zgodnie z nowymi przepisami — przedstawiciele płci niedostatecznie reprezentowanej mieliby zajmować co najmniej 33 procent miejsc w zarządach i radach nadzorczych. Projekt przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości wdraża unijne przepisy dotyczące równości szans kobiet i mężczyzn na najwyższych stanowiskach kierowniczych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie jest ustawa o dekoracyjnej obecności kobiet lub mężczyzn w salach konferencyjnych. To raczej próba zmiany mechanizmu, który przez lata działał jak zamknięty klub — elegancki, dobrze oświetlony, ale dla wielu osób z niewidzialną kartką „wstęp wzbroniony” na drzwiach. Nowe przepisy mają sprawić, że przy wyborze członków zarządów i rad nadzorczych większe znaczenie będą miały przejrzyste kryteria, kwalifikacje i rzeczywista konkurencja kandydatów.</p><h2>Co zakłada projekt ustawy?</h2><p>Zgodnie z propozycją rządu, nowe regulacje mają objąć spółki giełdowe z siedzibą w Polsce, których co najmniej jedna akcja jest notowana na rynku regulowanym w państwie członkowskim Unii Europejskiej. Z obowiązków wyłączone mają zostać mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa.</p><p>W zarządach i radach nadzorczych takich spółek przedstawiciele płci niedostatecznie reprezentowanej mieliby zajmować co najmniej 33 procent stanowisk, ale nie więcej niż 49 procent. Oznacza to, że przepisy formalnie dotyczą zarówno kobiet, jak i mężczyzn — w praktyce jednak w większości spółek będą służyć zwiększeniu udziału kobiet we władzach.</p><p>Projekt wprowadza też obowiązek przyjęcia przez walne zgromadzenie spółki polityki równowagi płci. Taki dokument miałby określać m.in. zasady doboru kandydatów, sposób wskazywania kandydatur, programy rozwoju kariery oraz strategię zarządzania zasobami ludzkimi. Polityka miałaby być publicznie dostępna na stronie internetowej spółki.</p><h2>Rekrutacja pod lupą. Liczyć się mają kwalifikacje i przejrzyste kryteria</h2><p>Jednym z najważniejszych elementów projektu są zasady rekrutacji do organów spółek. Kryteria wyboru kandydatów mają być neutralne, jednoznaczne i określone przed rozpoczęciem procesu. Spółka będzie musiała brać pod uwagę kwalifikacje kandydatów, ale również potrzebę zapewnienia równowagi płci.</p><p>W sytuacji, gdy o stanowisko ubiegają się osoby o równorzędnych kwalifikacjach, pierwszeństwo ma otrzymać kandydat należący do płci niedostatecznie reprezentowanej. Wyjątkiem mają być sytuacje, w których za wyborem innej osoby przemawiają inne, niedyskryminacyjne kryteria różnorodności określone w prawie.</p><p>To rozwiązanie może budzić polityczne emocje — i zapewne będzie. Zwolennicy powiedzą, że państwo wreszcie otwiera okna w dusznych gabinetach. Krytycy nazwą to parytetem narzuconym odgórnie. Ale sedno projektu leży gdzie indziej: spółki będą musiały pokazać, według jakich zasad wybierają ludzi do swoich władz. A tam, gdzie pojawia się przejrzystość, trudniej ukrywać decyzje podejmowane wyłącznie „po znajomości”.</p><h2>Odszkodowanie dla pominiętego kandydata</h2><p>Projekt przewiduje również ochronę kandydatów, którzy uznają, że w procesie rekrutacji naruszono nowe wymogi. Osoba należąca do płci niedostatecznie reprezentowanej, która wykaże, że miała kwalifikacje równorzędne z kandydatem wybranym na dane stanowisko, będzie mogła dochodzić odszkodowania.</p><p>Minimalna wysokość takiego odszkodowania ma odpowiadać co najmniej minimalnemu wynagrodzeniu za pracę. Co istotne, w określonych sytuacjach to spółka będzie musiała wykazać, że nie dopuściła się naruszenia przepisów.</p><h2>KNF będzie mogła nałożyć karę</h2><p>Nowe przepisy przewidują także sankcje administracyjne. Jeżeli spółka nie wykona obowiązków informacyjnych lub sprawozdawczych, Komisja Nadzoru Finansowego będzie mogła nałożyć karę do 500 tysięcy złotych.</p><p>Nie chodzi więc wyłącznie o miękkie zalecenia, które można schować do segregatora z napisem „dobre praktyki”. Projekt ma stworzyć realny obowiązek — z dokumentami, raportowaniem i możliwością kontroli.</p><h2>Skąd ta zmiana?</h2><p>Projekt jest elementem wdrażania unijnej dyrektywy dotyczącej poprawy równowagi płci wśród dyrektorów spółek giełdowych. Unia Europejska od lat wskazuje, że kobiety są niedostatecznie reprezentowane na najwyższych stanowiskach w biznesie, mimo że często mają porównywalne kwalifikacje, doświadczenie i wykształcenie.</p><p>Ministerstwo Sprawiedliwości przypomina, że według sprawozdania pełnomocnika rządu ds. równego traktowania za 2022 rok kobiety stanowiły 26 procent członków rad nadzorczych spółek, 36 procent przewodniczących rad nadzorczych oraz 16 procent członków zarządów spółek giełdowych.</p><p>Te liczby pokazują dwie rzeczy naraz. Po pierwsze, kobiety są obecne w świecie dużego biznesu. Po drugie, im bliżej realnej władzy wykonawczej, tym ich udział wyraźnie maleje. Szklany sufit, znany z języka socjologii, nie jest więc metaforą z akademickiego podręcznika. To mechanizm, który w statystykach wygląda chłodno, ale w życiu zawodowym bywa bardzo konkretną barierą.</p><h2>Co to oznacza dla lokalnej gospodarki?</h2><p>Choć projekt dotyczy przede wszystkim dużych spółek giełdowych, jego skutki mogą być szersze. Duże firmy wyznaczają standardy rynku — także dla mniejszych przedsiębiorstw, samorządowych spółek, instytucji publicznych i organizacji działających lokalnie. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim temat równości szans w zarządzaniu nie jest abstrakcją z warszawskiej giełdy. Dotyczy kultury pracy, awansów, przejrzystości konkursów i tego, czy lokalne talenty mają realną drogę do decyzyjnych stanowisk.</p><p>Nowe przepisy mogą więc pośrednio wpłynąć na sposób myślenia o rekrutacji, awansie i zarządzaniu również poza wielkimi korporacjami. Bo każda zmiana standardów zaczyna się gdzieś wysoko, ale jej cień pada później na cały rynek.</p><h2>Przed projektem dalsze prace</h2><p>Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów nie oznacza jeszcze wejścia ustawy w życie. Teraz propozycja trafi do dalszych prac legislacyjnych. Dopiero po uchwaleniu przez parlament, podpisie prezydenta i publikacji w Dzienniku Ustaw nowe przepisy staną się obowiązującym prawem.</p><p>Jedno jest pewne: dyskusja będzie gorąca. Bo dotyka nie tylko prawa spółek i unijnych dyrektyw, ale także pytania o władzę, awans społeczny i to, kto naprawdę siedzi przy stole, przy którym zapadają najważniejsze decyzje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bezrobocie w Polsce lekko spadło. Ale w powiecie tomaszowskim rynek pracy wciąż ma swoje ciężkie kamienie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55451,bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kamienie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55451,bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kamienie</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 15:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kam-1781011025.png</url>
                        <title>Bezrobocie w Polsce lekko spadło. Ale w powiecie tomaszowskim rynek pracy wciąż ma swoje ciężkie kamienie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55451,bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kamienie</link>
                    </image><description>Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w maju 2026 roku wyniosła w Polsce 5,9 proc. — poinformowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To o 0,1 punktu procentowego mniej niż w kwietniu. W urzędach pracy zarejestrowanych było 917,2 tys. osób bezrobotnych, czyli o 17,1 tys. mniej niż miesiąc wcześniej. Dane brzmią optymistycznie, ale — jak to zwykle bywa z rynkiem pracy — diabeł siedzi nie w średniej krajowej, lecz w lokalnych różnicach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Polska poniżej unijnej średniej</h2><p>Według informacji resortu pracy, maj przyniósł kolejny niewielki spadek bezrobocia. Ministerstwo wskazuje, że korzystne prognozy wzrostu gospodarczego na 2026 rok powinny wspierać dalszą poprawę sytuacji na rynku pracy.</p><p>Stopa bezrobocia rejestrowanego w maju wyniosła <strong>5,9 proc.</strong>, wobec <strong>6,0 proc. w kwietniu</strong>. W ujęciu wojewódzkim najniższy poziom bezrobocia odnotowano w Wielkopolsce — <strong>3,8 proc.</strong>, a najwyższy w województwie warmińsko-mazurskim — <strong>9,4 proc.</strong> Najlepszą sytuację miały m.in. powiat poznański, Poznań, Warszawa i powiat kępiński.</p><p>Ministerstwo podkreśla również, że sytuacja poprawiła się w wielu powiatach — stopa bezrobocia spadła w 280 z nich. Według danych przywoływanych przez PAP Biznes, na koniec maja 2026 r. w urzędach pracy było <strong>917,2 tys. osób bezrobotnych</strong>, o <strong>17,1 tys. mniej niż w kwietniu</strong>, ale jednocześnie o <strong>134,3 tys. więcej niż rok wcześniej</strong>.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki: średnia krajowa to nie cała opowieść</h2><p>Dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego ogólnopolska średnia jest ważna, ale nie powinna usypiać czujności. Najnowsza publicznie dostępna tabela Powiatowego Urzędu Pracy w Tomaszowie Mazowieckim pokazuje, że w 2026 roku stopa bezrobocia w powiecie wynosiła: <strong>9,4 proc. w styczniu</strong>, <strong>9,6 proc. w lutym</strong> i <strong>9,6 proc. w marcu</strong>. Dla porównania w marcu województwo łódzkie miało <strong>6,7 proc.</strong>, a Polska <strong>6,1 proc.</strong></p><p>To oznacza, że lokalny rynek pracy wciąż porusza się innym rytmem niż największe aglomeracje. Warszawa, Poznań czy powiat poznański grają w lidze silnych centrów usług, administracji, nowych technologii i dużych inwestycji. Powiat tomaszowski ma za sobą przemysłową historię, doświadczenie transformacji i własną strukturę zatrudnienia, w której sezonowość, dojazdy do pracy, mniejsze zakłady i ograniczona liczba wysokopłatnych ofert nadal mają duże znaczenie.</p><p>Można więc powiedzieć, że krajowe dane są jak szeroki kadr z filmu Wajdy — pokazują scenę zbiorową. Lokalny urząd pracy pokazuje natomiast zbliżenie na twarz bohatera. A na tej twarzy widać i nadzieję, i zmęczenie.</p><h2>Urząd pracy oferuje wsparcie, ale rynek wymaga kwalifikacji</h2><p>Na stronie Powiatowego Urzędu Pracy w Tomaszowie Mazowieckim dostępne są aktualne informacje dla osób szukających zatrudnienia i dla pracodawców. Urząd informował m.in. o bezpłatnych szkoleniach online, naborach dotyczących Krajowego Funduszu Szkoleniowego, projektach aktywizacyjnych oraz wsparciu doradców zawodowych. PUP przypomina, że osoby zarejestrowane i niezarejestrowane mogą korzystać z pomocy w zakresie przygotowania dokumentów aplikacyjnych, rozmowy kwalifikacyjnej i poszukiwania pracy.</p><p>To ważne, bo współczesny rynek pracy coraz rzadziej przypomina prostą giełdę ogłoszeń. Bardziej przypomina ruchome schody: kto nie aktualizuje kompetencji, ten może mieć wrażenie, że stoi, choć świat jedzie dalej. Kompetencje cyfrowe, gotowość do przekwalifikowania, prawo jazdy, znajomość języków, uprawnienia techniczne czy doświadczenie w usługach opiekuńczych i produkcji mogą decydować o tym, czy kandydat znajdzie pracę szybko, czy zostanie w urzędowych statystykach na dłużej.</p><h2>Prawo do pracy i obowiązki państwa</h2><p>Warto przypomnieć, że polityka rynku pracy nie jest wyłącznie kwestią tabel i komunikatów. Konstytucja RP w art. 65 stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy, a władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia. Szczegółowe instrumenty wsparcia — m.in. pośrednictwo pracy, poradnictwo zawodowe, staże, szkolenia, prace interwencyjne czy dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej — wynikają z przepisów regulujących rynek pracy i działania publicznych służb zatrudnienia.</p><p>W praktyce oznacza to, że za suchym słowem „aktywizacja” kryje się coś bardzo konkretnego: możliwość zdobycia zawodu, powrotu po przerwie, wyjścia z bezradności, a czasem rozpoczęcia małej działalności, która utrzyma rodzinę lepiej niż kolejna praca „na chwilę”.</p><h2>Spadek bezrobocia cieszy, ale lokalnie potrzebna jest cierpliwa praca</h2><p>Majowe dane pokazują poprawę, jednak dla powiatu tomaszowskiego kluczowe będzie to, czy spadek bezrobocia zacznie być widoczny także w lokalnych statystykach. Sama średnia krajowa nie wystarczy. Potrzebne są inwestycje, współpraca szkół z pracodawcami, sensowne szkolenia, wsparcie dla małych firm i stabilne miejsca pracy, które nie będą tylko sezonowym epizodem.</p><p>Bo rynek pracy to nie wykres w Excelu. To poranny autobus do zakładu, rozmowa kwalifikacyjna, nieodebrany telefon z rekrutacji, pierwsza wypłata po długiej przerwie i ulga, gdy można znów planować przyszłość. W takich sprawach statystyka powinna być początkiem rozmowy, a nie jej końcem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dochodowy trend narodowy. System kaucyjny zmienił podejście Polaków do recyklingu, pora go uszczelnić]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55450,dochodowy-trend-narodowy-system-kaucyjny-zmienil-podejscie-polakow-do-recyklingu-pora-go-uszczelnic</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55450,dochodowy-trend-narodowy-system-kaucyjny-zmienil-podejscie-polakow-do-recyklingu-pora-go-uszczelnic</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 14:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dochodowy-trend-narodowy-system-kaucyjny-zmienil-podejscie-polakow-do-recyklingu-pora-go-uszczelni-1781009455.jpg</url>
                        <title>Dochodowy trend narodowy. System kaucyjny zmienił podejście Polaków do recyklingu, pora go uszczelnić</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55450,dochodowy-trend-narodowy-system-kaucyjny-zmienil-podejscie-polakow-do-recyklingu-pora-go-uszczelnic</link>
                    </image><description>Zdecydowanie mniej plastikowych butelek i puszek po napojach leżących na polskich ulicach, w lasach czy na trawnikach - to zauważalny efekt wprowadzonego jesienią ubiegłego roku systemu kaucyjnego. Stopniowo, choć powoli, zmienia się świadomość społeczna w dziedzinie postępowania z odpadami, coraz więcej osób zaczyna myśleć o tym, jak ograniczyć ich wpływ na środowisko i jak je wykorzystać. Jednak, jak wskazują eksperci, można jeszcze zrobić wiele, by system kaucyjny osiągnął pełną funkcjonalność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak podała na początku maja wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska, od startu powszechnego systemu kaucyjnego 1 października 2025 roku zebrano w Polsce już ponad miliard opakowań po napojach - ok. 650 mln butelek oraz 350 mln puszek. Według resortu klimatu do systemu trafia obecnie około 60 proc. opakowań, a 81 proc. wszystkich zwrotów odbywa się za pośrednictwem automatów kaucyjnych.</p><h2><strong>Większa liczba „butelkomatów” receptą na kolejki</strong></h2><p>Według ekspertów i ekologów system jest jednak wciąż daleki od pełnej efektywności. Największymi problemami pozostają zbyt mała liczba automatów do zwrotu opakowań, kolejki w sklepach oraz brak objęcia systemem jednorazowych butelek szklanych, w tym tzw. „małpek”.&nbsp;</p><p>„System jest na etapie rozpędzania się, ale ten proces przebiega dość wolno” - ocenia Jacek Werder, niezależny analityk rynku gospodarki odpadami. Jak zaznacza, docelowo poziom zbiórki powinien przekraczać 90 proc., jak ma to miejsce w wielu krajach europejskich. Dodaje, że obecnie brakuje pełnych danych o rzeczywistej skuteczności systemu, ponieważ nie wiadomo dokładnie, ile opakowań objętych kaucją zostało faktycznie sprzedanych konsumentom.</p><p>Eksperci wskazują, że główną barierą pozostaje niewystarczająca infrastruktura.&nbsp;</p><p>„Pojawiają się kolejki przed punktami zwrotu. To wynika z technicznych ograniczeń systemu - butelkomatów jest za mało, część sklepów wielkopowierzchniowych nadal zbiera odpady ręcznie, co bardzo utrudnia oddawanie opakowań zwrotnych. Po prostu obecna infrastruktura jest jeszcze zdecydowanie zbyt słaba, żeby system kaucyjny mógł działać w pełni” - ocenia Paweł Pomian, ekolog, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.</p><p>Dodaje, że nie świadczy to o tym, że system jest zły oraz że Polacy i Polki nie oddają opakowań. „Wręcz przeciwnie, to świadczy o tym, że technika nie nadąża trochę za tak dużym zainteresowaniem systemem kaucyjnym” - zaznacza Pomian.</p><h2><strong>Rekordowe zbiórki</strong></h2><p>O popularności systemu świadczą m.in. doniesienia medialne o rekordach, które biją Polacy w przekazywaniu butelek PET i puszek do butelkomatów, np. rekord jednorazowego zwrotu uzyskał mieszkaniec Krakowa, który oddał niemal 5 tysięcy plastikowych butelek i puszek, za co otrzymał 2431,50 zł. Cała procedura zwrotu trwała 4,5 godziny.</p><p>Eksperci apelują zatem o zwiększenie liczby automatów i poprawę ich wydajności. Wskazują, że w części państw funkcjonują urządzenia pozwalające na jednorazowy zwrot całego worka opakowań, podczas gdy w Polsce większość maszyn wymaga wkładania każdej butelki oddzielnie.</p><p>„Te 90 kilka procent zwrotu, które uzyskują operatorzy w innych krajach, to jest poziom, który powinniśmy spokojnie osiągnąć, natomiast stanie się to pod warunkiem, że system będzie wygodny i przyjazny dla konsumentów” - uważa Jacek Werder.&nbsp;</p><h2><strong>„Małpki” powinny trafić do systemu</strong></h2><p>Zdaniem ekspertów system ma również istotny wymiar edukacyjny. Kaucja działa również psychologicznie. Nawet niewielka opłata powoduje, że opakowanie przestaje być „śmieciem”, a staje się przedmiotem posiadającym wartość. W rezultacie część odpadów jest zbierana także przez osoby postronne. Ludzie zaczynają dostrzegać, że odpady są surowcem. To bardzo ważna zmiana społeczna - oceniają. Dlatego warto zauważyć istniejące luki w systemie i je wypełnić.</p><p>Jednym z najczęściej podnoszonych problemów związanych z recyklingiem odpadów pozostaje brak objęcia systemem jednorazowego szkła.&nbsp;</p><p>Problematyczne są zwłaszcza „małpki”, które należą do najczęściej spotykanych odpadów w przestrzeni publicznej. Można je znaleźć przy chodnikach, w parkach, lasach czy na przystankach komunikacji miejskiej. Ze względu na niewielki rozmiar i niską wartość surowcową często nie trafiają do selektywnej zbiórki szkła, lecz pozostają w środowisku przez wiele lat. To dziś, w opinii ekspertów, jeden z największych problemów środowiskowych związanych z odpadami opakowaniowymi.</p><p>Kolejne zagrożenie jest związane z tym, że szkło pozostawione w lasach i przy drogach zwiększa ryzyko pożarów, szczególnie w okresie suszy. „Dzieci w szkołach uczą się, że szklana butelka może działać jak soczewka. Przy wysokich temperaturach i suchej ściółce to realne zagrożenie pożarem” - zaznacza Paweł Pomian.&nbsp;</p><p>Potrzebę włączenia szkła jednorazowego widzi również rząd. Jak poinformowała pod koniec maja ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, decyzja w sprawie rozszerzenia systemu kaucyjnego o jednorazowe opakowania szklane może zapaść po okresie wakacyjnym.</p><p>„Osobiście jestem zwolenniczką rozszerzenia systemu o jednorazowe szkło, zwłaszcza te małe opakowania, które zaśmiecają nam przestrzeń publiczną - powiedziała Paulina Hennig-Kloska w RMF FM. - Będziemy chcieli do tych rozwiązań wracać. Myślę, że po okresie wakacyjnym będzie przestrzeń, by podjąć decyzję o ewentualnym rozszerzeniu” - dodała.</p><p>Podkreśliła też, że producenci napojów i operatorzy systemu muszą mieć czas, żeby się przygotować do tej zmiany. Dlatego wejdzie ona w życie z opóźnieniem.</p><p>„Decyzja w tej sprawie, że system zostanie rozszerzony, w moim zespole zapadła. To jest kwestia &gt;&gt;kiedy&lt;&lt;, a nie &gt;&gt;czy&lt;&lt;” – zaznaczyła ministra klimatu.&nbsp;</p><p>Szkło jednorazowe to nie tylko „małpki”, to również inne jednorazowe opakowania szklane po napojach, np. po sokach czy piwie.</p><p>„Takie opakowania są problematyczne z kilku względów, ponieważ wciąż stanowią duże obciążenie dla zbiórek w samorządach. Zebrane trafiają do stłuczki szklanej, a to jest ciężki odpad i generuje duże koszty, a małe zyski dla samorządów” - mówi Paweł Pomian. W jego opinii objęcie szkła systemem kaucyjnym mogłoby ograniczyć zaśmiecenie oraz zmniejszyć obciążenia dla gmin.</p><p>Dodaje, że również dla konsumenta szklane butelki stanowią problem, także te wielorazowe. „Część butelek jest objęta systemem kaucyjnym, na przykład po piwie, ale sklepy nie chcą ich przyjmować, mimo że były zapewnienia, że będą przyjmować wszystkie butelki szklane zwrotne wielorazowe. Powszechność systemu jest kluczowa. Konsument powinien móc oddać butelkę w każdym sklepie, niezależnie od marki napoju i bez konieczności okazywania paragonu” - wskazuje wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.</p><p>Zgodnie z obowiązującymi przepisami w systemie kaucyjnym od 2026 r. są też butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 l (kaucja to 1 zł). Producenci napojów w takich butelkach nadal mogą jednak prowadzić własne, niezależne zbiórki takich opakowań.&nbsp;</p><h2><strong>Ambitne cele</strong></h2><p>Według danych przytoczonych przez wiceministrę Anitę Sowińską, w ostatnim czasie system przyspieszył i do obiegu wraca już nawet około 100 milionów opakowań tygodniowo. W resorcie trwają prace nad dalszym usprawnieniem logistyki oraz raportem podsumowującym funkcjonalność przyjętych rozwiązań.</p><p>Jednym z głównych celów systemu kaucyjnego jest osiągnięcie unijnych poziomów selektywnej zbiórki opakowań po napojach - 77 proc. do 2028 roku i 90 proc. od roku 2029. Warto dążyć do tego, aby wskaźniki te nie dotyczyły wyłącznie plastikowych butelek oraz metalowych puszek, ale również zużytych, jednorazowych opakowań szklanych, z zagospodarowaniem których mamy obecnie wyraźny problem.</p><p>&nbsp;</p><p>Źródło informacji: PAP MediaRoom</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[XV Lubocheński Festiwal Masła. Muzyka, konkurs i regionalne smaki wracają do Lubochni]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55449,xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55449,xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 14:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni-1781007950.png</url>
                        <title>XV Lubocheński Festiwal Masła. Muzyka, konkurs i regionalne smaki wracają do Lubochni</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55449,xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni</link>
                    </image><description>Lubochna zaprasza na jubileuszową, piętnastą edycję Festiwalu Masła. W programie znalazły się konkurs ubijania masła, występy artystyczne, koncerty gwiazd i atrakcje dla całych rodzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jubileuszowe święto lokalnej tradycji</h2><p><strong>XV Lubocheński Festiwal Masła</strong> odbędzie się 13 czerwca 2026 roku w Gminnym Kompleksie Kulturalno-Sportowo-Rekreacyjnym w Lubochni. To wydarzenie, które od lat łączy promocję regionalnego dziedzictwa z nowoczesną formułą rodzinnego festynu, ponownie zgromadzi mieszkańców oraz gości z całego regionu. Już sama oprawa wydarzenia podkreśla jego ludowy charakter i przywiązanie do tradycji, której symbolem pozostaje ręczne ubijanie masła.</p><p>Organizatorzy przygotowali program oparty na tym, co od lat stanowi siłę imprezy: lokalnej kulturze, występach scenicznych i wspólnym świętowaniu. Festiwal objęty został honorowym patronatem przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej, co podkreśla rangę wydarzenia w kalendarzu regionalnych imprez plenerowych.</p><h2>Program pełen atrakcji od popołudnia do nocy</h2><p>Festiwal rozpocznie się o godzinie 15.00 koncertem orkiestry OSP Lubochnia. Następnie zaplanowano kolejne bloki artystyczne, oficjalne otwarcie oraz powitanie gości. Jednym z najważniejszych punktów dnia będzie <strong>Powiatowy Konkurs Ubijania Masła</strong>, który wystartuje o 16.50. Ogłoszenie wyników przewidziano na godzinę 18.00.</p><p>Wieczorna część wydarzenia będzie należeć do muzyki rozrywkowej. Na scenie pojawią się Model MT i Modelinka, zespół Guzowianki oraz Sebastian Zys z repertuarem inspirowanym twórczością Czerwonych Gitar. W programie znalazł się także koncert z utworami Maryli Rodowicz, a całość zwieńczy zabawa taneczna z DJ-em Radkiem. Dzięki takiemu układowi impreza ma szansę przyciągnąć zarówno miłośników folkloru, jak i publiczność oczekującą bardziej współczesnych brzmień.</p><h2>Rodzinny charakter i bogata oprawa artystyczna</h2><p>Lubocheński Festiwal Masła to wydarzenie pomyślane jako propozycja dla różnych grup wiekowych. Dla najmłodszych przygotowano strefę zabaw czynną od 16.00 do 20.00, z kolei strefa gastronomiczna będzie dostępna od 15.00 do 24.00. To ważny element imprezy, bo właśnie kuchnia regionalna i wspólne biesiadowanie budują atmosferę tego typu lokalnych świąt.</p><p>O oprawę artystyczną zadbają między innymi zespoły pieśni i tańca, chór oraz grupy taneczne związane z lokalnymi instytucjami kultury. Taki zestaw wykonawców pokazuje, że festiwal nie jest wyłącznie rozrywką, ale również prezentacją dorobku społeczności skupionej wokół gminy i powiatu. Obecność młodych artystów oraz zespołów ludowych wzmacnia przekaz o ciągłości tradycji i jej przekazywaniu kolejnym pokoleniom.</p><h2>Wydarzenie, które promuje region</h2><p>Festiwal w Lubochni od lat pełni funkcję znacznie szerszą niż zwykła impreza plenerowa. To przestrzeń promocji lokalnej tożsamości, aktywności kulturalnej i współpracy samorządu, instytucji oraz partnerów prywatnych. Wydarzenie wpisuje się także w rosnące zainteresowanie turystyką kulinarną i regionalnymi produktami, które przyciągają odwiedzających szukających autentycznych doświadczeń.</p><p>Jubileuszowa edycja może okazać się jedną z najmocniejszych w historii imprezy. Połączenie tradycji, konkursowej rywalizacji, koncertów i rodzinnych atrakcji sprawia, że <strong>Lubocheński Festiwal Masła</strong> ma wszystko, czego oczekuje publiczność od letniego święta w sercu regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zdrowie nie lubi czekać. Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki otwiera drzwi dla mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55448,zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55448,zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 13:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow-1781006441.png</url>
                        <title>Zdrowie nie lubi czekać. Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki otwiera drzwi dla mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55448,zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow</link>
                    </image><description>12 czerwca 2026 roku w godzinach 10:00–14:00 Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki zaprasza mieszkańców miasta i regionu na otwarte wydarzenie profilaktyczno-edukacyjne „KPO Inwestujemy w Twoje zdrowie”. Akcja odbędzie się w siedzibie Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego NU-MED, z wjazdem od ul. Wandy Panfil. Udział jest bezpłatny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie sprawy, których nie powinno się odkładać „na potem”. Zdrowie jest jedną z nich. Nie czeka cierpliwie w kolejce jak petent przed urzędem, nie daje gwarancji, że przypomni o sobie dopiero wtedy, gdy będziemy mieli więcej czasu. Dlatego każda okazja, by zatrzymać się choć na chwilę i sprawdzić podstawowe parametry organizmu, ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać.</p><p>Właśnie temu ma służyć akcja <strong>„KPO Inwestujemy w Twoje zdrowie”</strong>, organizowana w Tomaszowie Mazowieckim przez <strong>Affidea NU-MED</strong>. Jak informuje organizator ogólnopolskiej inicjatywy, jej celem jest promocja zdrowia, profilaktyki onkologicznej, edukacji zdrowotnej oraz pokazanie działań realizowanych dzięki wsparciu środków europejskich.</p><h2>Co przygotowano dla mieszkańców?</h2><p>W programie tomaszowskiego wydarzenia znalazły się bezpłatne aktywności adresowane do osób w różnym wieku. Uczestnicy będą mogli skorzystać m.in. z <strong>pomiaru ciśnienia tętniczego</strong>, <strong>pomiaru poziomu glukozy we krwi</strong>, <strong>analizy składu ciała</strong>, a także nauczyć się <strong>samobadania piersi i jąder</strong>.</p><p>To szczególnie ważne, bo w profilaktyce nowotworowej czas bywa najcenniejszą walutą. Wczesne wykrycie zmian daje większe możliwości leczenia, a podstawowa edukacja zdrowotna często zaczyna się nie w gabinecie lekarskim, lecz od prostego pytania: „czy wiem, na co powinienem zwrócić uwagę?”.</p><p>Na miejscu zaplanowano również <strong>wsparcie psychologiczne</strong>, warsztaty przygotowywania posiłków z nutridrinków, edukację dotyczącą profilaktyki oraz informacje o dostępnych programach <strong>Narodowego Funduszu Zdrowia</strong>. Sam szpital w Tomaszowie prowadzi kompleksową opiekę onkologiczną, diagnostykę nowotworów oraz konsultacje w poradni onkologicznej dostępne bez skierowania.</p><h2>Sanepid, opieka stomijna i Fundacja Affidea NU-MED</h2><p>Podczas wydarzenia uczestnicy będą mogli odwiedzić także stoisko <strong>Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej</strong>, skorzystać z porad dotyczących opieki stomijnej prowadzonych przez specjalistów firmy <strong>Sturomedica</strong>, a także poznać działalność <strong>Fundacji Affidea NU-MED</strong>.</p><p>To ważne, bo zdrowie publiczne nie kończy się na badaniu czy recepcie. Obejmuje również edukację, higienę życia, świadomość czynników ryzyka, wsparcie pacjentów i ich rodzin oraz wiedzę o tym, gdzie można szukać pomocy. W tym sensie takie wydarzenia są lokalnym odpowiednikiem dobrze działającej latarni morskiej — nie leczą same w sobie, ale pokazują kierunek, zanim ktoś znajdzie się na mieliźnie.</p><h2>„Troska o zdrowie może rozpocząć się od prostych działań”</h2><p>Organizatorzy podkreślają, że akcja ma charakter otwarty i jest okazją do rozmowy ze specjalistami oraz zdobycia praktycznej wiedzy o zdrowym stylu życia i profilaktyce nowotworowej.</p><blockquote><p>„Zdrowie to jeden z najcenniejszych zasobów, dlatego tak ważne jest budowanie świadomości i promowanie profilaktyki. Dzięki wydarzeniu »KPO Inwestujemy w Twoje zdrowie« chcemy pokazać mieszkańcom, że troska o zdrowie może rozpocząć się od prostych działań i regularnych badań. Serdecznie zapraszamy wszystkich do odwiedzenia naszej placówki, rozmowy ze specjalistami i skorzystania z przygotowanych bezpłatnie aktywności” – podkreśla <strong>Małgorzata Nurkowska, Dyrektor Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki</strong>.</p></blockquote><h2>KPO i zdrowie. Co oznacza to dla pacjentów?</h2><p>Wydarzenie odbywa się w szerszym kontekście inwestycji w ochronę zdrowia finansowanych z <strong>Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności</strong>. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że realizacja KPO w sektorze zdrowia ma służyć poprawie efektywności systemu, dostępności oraz jakości świadczeń zdrowotnych.&nbsp;</p><p>W przypadku tomaszowskiego szpitala NU-MED informowano wcześniej o pozytywnej rekomendacji dla projektu dotyczącego <strong>przyspieszenia transformacji cyfrowej w Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Wartość dofinansowania wskazana przez placówkę to <strong>6 251 114,56 zł</strong>.</p><p>To nie są abstrakcyjne liczby zapisane w urzędowych tabelach. Cyfryzacja placówek medycznych oznacza w praktyce sprawniejsze obiegi dokumentacji, lepszą organizację pracy, szybszy dostęp do danych i większą wygodę dla pacjentów. A w onkologii, gdzie liczy się każdy etap diagnostyki i leczenia, dobra organizacja systemu nie jest luksusem. Jest częścią bezpieczeństwa.</p><h2>Podstawa prawna i społeczny sens profilaktyki</h2><p>Profilaktyka zdrowotna jest jednym z elementów publicznego systemu ochrony zdrowia. Zgodnie z ustawą z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, do zadań systemu należy m.in. zapewnienie świadczeń służących zachowaniu zdrowia, zapobieganiu chorobom i ich wczesnemu wykrywaniu. W praktyce oznacza to, że edukacja, badania przesiewowe i programy profilaktyczne nie są dodatkiem do leczenia, lecz jego pierwszą linią obrony.</p><p>Narodowy Fundusz Zdrowia podkreśla przy programach profilaktycznych znaczenie kompleksowej oceny stanu zdrowia, wczesnego wykrywania chorób oraz indywidualnych zaleceń dotyczących stylu życia, badań i szczepień.</p><h2>Najważniejsze informacje</h2><p><strong>Kiedy:</strong> 12 czerwca 2026 r., godz. 10:00–14:00<br><strong>Gdzie:</strong> Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki, Specjalistyczny Szpital Onkologiczny, wjazd od ul. Wandy Panfil<br><strong>Dla kogo:</strong> mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i regionu<br><strong>Udział:</strong> bezpłatny<br><strong>W programie:</strong> pomiary, edukacja zdrowotna, nauka samobadania, wsparcie psychologiczne, porady specjalistyczne, informacje o profilaktyce i programach NFZ</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 13:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw-1781003397.png</url>
                        <title>Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</link>
                    </image><description>Prokuratura Regionalna w Warszawie ogłosiła Antoniemu Macierewiczowi zarzuty publicznego znieważenia kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz pomówienia funkcjonariuszy o zachowanie, które — według śledczych — mogło poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia stanowisk. Sprawa dotyczy wypowiedzi posła PiS z 11 września 2025 roku, kiedy z sejmowej mównicy padły słowa o „agentach rosyjskich”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sprawa ma ciężar większy niż kolejna awantura na Wiejskiej. Tu nie chodzi tylko o polityczną frazę, rzuconą z mównicy jak kamień w szybę. Chodzi o słowa dotyczące ludzi kierujących jedną z najważniejszych służb państwa — formacją odpowiedzialną za ochronę wojska przed działalnością obcych wywiadów.</p><h2>Wypowiedź z sejmowej debaty</h2><p>Wskazane przez prokuraturę wypowiedzi Antoniego Macierewicza padły 11 września 2025 roku podczas debaty nad informacją wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącą naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.</p><p>Zgodnie ze stenogramem sejmowym poseł PiS mówił wtedy:</p><p>„To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...)”.</p><p>Zdanie nie zostało dokończone, bo — jak odnotowano w stenogramie — wywołało „poruszenie na sali”.</p><p>Antoni Macierewicz kontynuował jednak wypowiedź, wskazując, że osoby te „teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje”. Następnie pytał: „A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał?”.</p><h2>Prokuratura: znieważenie i pomówienie kierownictwa SKW</h2><p>We wtorkowym komunikacie rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prok. Mateusz Martyniuk, poinformował, że Antoni Macierewicz miał znieważyć szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców: płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto, nazywając ich „agentami rosyjskimi”.</p><p>Według śledczych poseł PiS miał także pomówić funkcjonariuszy publicznych o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Prokuratura ocenia, że takie twierdzenia mogły poniżyć wskazane osoby w opinii publicznej oraz narazić je na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowisk w służbie państwowej.</p><p>Prokuratura zarzuca Antoniemu Macierewiczowi dwa czyny. Jeden z nich jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. Drugi — karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.</p><h2>Zawiadomienie złożyło kierownictwo SKW</h2><p>Zawiadomienie w sprawie złożyło kierownictwo <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong>. Jak przekazał prok. Mateusz Martyniuk, Antoni Macierewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.</p><p>Już wcześniej, na etapie wniosku o uchylenie immunitetu, prokuratura wskazywała, że — jej zdaniem — „bezpodstawne oskarżenia o agenturalną współpracę z Federacją Rosyjską” formułowane wobec kierownictwa SKW „w sposób oczywisty przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej”.</p><p>Rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, podkreślała wówczas, że choć tego rodzaju czyn co do zasady podlega ściganiu z oskarżenia prywatnego, prokurator zdecydował o objęciu sprawy ściganiem z urzędu, kierując się interesem społecznym.</p><h2>Macierewicz: nie padły nazwiska, zarzuty mają charakter polityczny</h2><p>Antoni Macierewicz odnosił się do sprawy już podczas kwietniowego posiedzenia sejmowej komisji regulaminowej, która zajmowała się wnioskiem prokuratury o uchylenie mu immunitetu.</p><p>Poseł PiS mówił wtedy, że jest zaskoczony działaniem prokuratury. Argumentował, że w jego wypowiedzi nie padły nazwiska.</p><p>— Istotą mojej wypowiedzi z punktu widzenia, który jest tutaj stawiany, jest to, że nie ma żadnego nazwiska (...). Nie przywołuję żadnego nazwiska, dlatego że problem jest zupełnie inny niż ten, który interpretuje prokuratura — mówił Macierewicz.</p><p>Dodał, że — jego zdaniem — „istotą problemu jest układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją”. Ocenił również, że zarzuty prokuratury są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny.</p><h2>Sejm uchylił immunitet</h2><p>Sejm uchylił Antoniemu Macierewiczowi immunitet w tej sprawie pod koniec kwietnia. To otworzyło prokuraturze drogę do przedstawienia zarzutów.</p><p>W polskim systemie prawnym immunitet parlamentarny chroni posła przed pociągnięciem do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu. Nie oznacza jednak całkowitej bezkarności. Po uchyleniu immunitetu prokuratura może prowadzić postępowanie tak jak wobec każdej innej osoby.</p><h2>Granice politycznej debaty</h2><p>Sprawa Antoniego Macierewicza ponownie stawia pytanie o granice ostrej debaty publicznej. W polskiej polityce słowa bywają dziś ciężkie jak ołów. Padają oskarżenia o zdradę, agenturę, działanie na rzecz obcych państw. W kampaniach i sejmowych sporach brzmią czasem jak refren z mrocznego filmu politycznego — efektowne, zapadające w pamięć, ale niosące realne skutki.</p><p>W przypadku funkcjonariuszy służb specjalnych takie zarzuty są szczególnie poważne. Oskarżenie o współpracę z rosyjskimi służbami nie jest zwykłą obelgą. Może uderzać w wiarygodność zawodową, zaufanie instytucjonalne i autorytet państwa.</p><p>Jednocześnie należy wyraźnie zaznaczyć: <strong>Antoni Macierewicz usłyszał zarzuty, ale nie został skazany</strong>. O jego ewentualnej winie lub niewinności może zdecydować wyłącznie sąd.</p><p>Sprawa będzie więc nie tylko procesem o konkretne słowa, ale także kolejnym rozdziałem sporu o to, gdzie kończy się polityczna ocena, a zaczyna odpowiedzialność karna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[IMGW wydał ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami dla 13 województw (aktl.)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55446,imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55446,imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 12:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl-1781001757.png</url>
                        <title>IMGW wydał ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami dla 13 województw (aktl.)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55446,imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl</link>
                    </image><description>Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał we wtorek rano ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami dla 13 województw. Ostrzegł, że burzom będą towarzyszyły bardzo silne opady deszczu – do 45 mm. W mocy pozostają ostrzeżenia przed upałami do 30 st. C.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>IMGW wydał ostrzeżenia I stopnia przed burzami dla województw: warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, łódzkiego, dolnośląskiego, opolskiego, świętokrzyskiego i znacznej części woj. pomorskiego, wielkopolskiego, lubelskiego, śląskiego oraz podkarpackiego. Na tych obszarach miejscami wystąpią burze, którym będą towarzyszyć silne opady deszczu do 25 mm. Lokalnie, w czasie burz i przelotnych opadów deszczu mogą występować porywy wiatru do 75 km/h, możliwe są także opady gradu.</p><p>Ostrzeżenia II stopnia przed burzami Instytut wydał dla województwa małopolskiego oraz części woj. śląskiego, gdzie w czasie ich trwania wystąpią silne i bardzo silne opady deszczu od 20 mm do 35 mm, a miejscami około 45 mm. Lokalnie porywy wiatru mogą osiągać również do 75 km/h i wystąpią opady gradu.</p><p>Ostrzeżenia I i II stopnia będą obowiązywały we wtorek od godz. 13.00 do godz. 23.00.</p><p>W mocy pozostają też alerty przed upałami dla centralnej i południowo-wschodniej części kraju, czyli woj. mazowieckiego oraz części województw: łódzkiego, świętokrzyskiego, lubelskiego oraz podkarpackiego, gdzie termometry mogą pokazać około 30 st. C. Będą one obowiązywały również we wtorek od godz. 14.00 do godz. 18.00.</p><p>Dla południowego obszaru kraju Instytut wydał ostrzeżenia hydrologiczne I stopnia przed gwałtownymi wzrostami stanów wód. Alerty będą obowiązywały we wtorek od godz. 13.00 w województwach: opolskim, śląskim, małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim, lubelskim i mazowieckim. Na tych terenach w związku z prognozowanymi opadami burzowymi mogą wystąpić podtopienia, a w zlewniach kontrolowanych przekroczone stany ostrzegawcze. Ostrzeżenie pozostanie w mocy do środy do godz. 8.00.</p><p>Ostrzeżenia meteorologiczne I i II stopnia przewidują wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, które mogą spowodować duże straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia. (PAP)</p><p>&nbsp;</p><p>azk/ sp/ bch/ joz/</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Obcokrajowcy coraz mocniej trzymają polski rynek pracy. GUS podał najnowsze dane]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55445,obcokrajowcy-coraz-mocniej-trzymaja-polski-rynek-pracy-gus-podal-najnowsze-dane</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55445,obcokrajowcy-coraz-mocniej-trzymaja-polski-rynek-pracy-gus-podal-najnowsze-dane</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 12:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-obcokrajowcy-coraz-mocniej-trzymaja-polski-rynek-pracy-gus-podal-najnowsze-dane-1781001059.png</url>
                        <title>Obcokrajowcy coraz mocniej trzymają polski rynek pracy. GUS podał najnowsze dane</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55445,obcokrajowcy-coraz-mocniej-trzymaja-polski-rynek-pracy-gus-podal-najnowsze-dane</link>
                    </image><description>Na koniec grudnia 2025 r. w Polsce pracowało ponad 1,141 mln cudzoziemców, o 7,2 proc. więcej niż rok wcześniej — podał GUS. Najliczniejszą grupę stanowili Ukraińcy, a ich obecność coraz mocniej wspiera branże od produkcji po usługi także w mniejszych miastach, takich jak Tomaszów Mazowiecki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Ponad 1,141 mln cudzoziemców pracowało w Polsce na koniec 2025 roku</strong></h2><p>Na koniec grudnia 2025 roku pracę w Polsce wykonywało ponad <strong>1,141 mln cudzoziemców</strong>. To o <strong>77,1 tys. osób więcej</strong> niż rok wcześniej — wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Wzrost wyniósł <strong>7,2 proc.</strong> rok do roku. W porównaniu z końcem listopada liczba pracujących obcokrajowców zwiększyła się nieznacznie, o <strong>3,1 tys. osób</strong>, czyli o <strong>0,3 proc.</strong></p><p>Za tymi liczbami kryje się coś więcej niż sucha statystyka. To obraz polskiej gospodarki, która — niczym bohaterowie „Ziemi obiecanej” Reymonta — wciąż szuka rąk do pracy, tempa, siły i ludzi gotowych wejść w rytm fabryk, magazynów, usług, transportu, gastronomii czy opieki. Tyle że współczesna „ziemia obiecana” nie kończy się już na Łodzi. Rozciąga się od wielkich aglomeracji po średnie miasta, takie jak <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong>, gdzie lokalne firmy również coraz częściej mierzą się z pytaniem: skąd wziąć pracowników?</p><h2><strong>Ukraińcy nadal najliczniejszą grupą</strong></h2><p>Według GUS na koniec grudnia 2025 roku największą grupę cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce stanowili <strong>obywatele Ukrainy</strong>. Było ich <strong>771,8 tys.</strong>, co oznacza wzrost o <strong>8,1 proc.</strong> w porównaniu z końcem grudnia 2024 roku. Ukraińcy stanowili <strong>67,6 proc.</strong> wszystkich pracujących w Polsce cudzoziemców.</p><p>Drugą najliczniejszą grupą byli <strong>obywatele Białorusi</strong> — na koniec grudnia było ich <strong>118,9 tys.</strong> Dane te potwierdzają kierunek widoczny od kilku lat: polski rynek pracy w dużej mierze opiera się dziś na migracji z krajów wschodnich. Wpływ na to mają zarówno czynniki gospodarcze, jak i polityczne oraz wojenne — szczególnie pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę, która od 2022 roku zmieniła mapę migracji w Europie.</p><h2><strong>Umowy zlecenia nadal ważnym elementem rynku</strong></h2><p>GUS podał również, że <strong>439,6 tys. cudzoziemców</strong> wykonywało pracę wyłącznie na podstawie <strong>umów zlecenia i pokrewnych</strong>. To o <strong>25,3 tys. osób więcej</strong> niż rok wcześniej, czyli wzrost o <strong>6,1 proc.</strong></p><p>To ważny sygnał dla rynku pracy. Umowy cywilnoprawne często są wykorzystywane w sektorach wymagających elastyczności: usługach, logistyce, prostych pracach produkcyjnych czy sezonowych. Z drugiej strony pokazują też, że część cudzoziemców funkcjonuje na mniej stabilnych zasadach niż osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę.</p><p>W tle pozostają pytania o bezpieczeństwo socjalne, dostęp do świadczeń, warunki zatrudnienia i uczciwą konkurencję między firmami. Dla pracodawców oznacza to konieczność szczególnej dbałości o legalność zatrudnienia, dokumenty pobytowe i zgodność warunków pracy z przepisami.</p><h2><strong>Cudzoziemcy to już 6,9 proc. wszystkich pracujących</strong></h2><p>Na koniec grudnia 2025 roku cudzoziemcy stanowili <strong>6,9 proc. ogólnej liczby osób wykonujących pracę w Polsce</strong>. Rok wcześniej było to <strong>6,8 proc.</strong></p><p>Zmiana może wydawać się niewielka, ale w skali kraju oznacza dziesiątki tysięcy ludzi, którzy codziennie współtworzą polską gospodarkę. Pracują w zakładach produkcyjnych, centrach logistycznych, sklepach, firmach budowlanych, transporcie, gastronomii, opiece i usługach. Są obecni także w mniejszych miejscowościach, gdzie starzenie się społeczeństwa i odpływ młodych osób do większych miast coraz mocniej uderzają w lokalnych przedsiębiorców.</p><p>Dla takich miast jak <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong> to temat nie abstrakcyjny, lecz bardzo konkretny. W powiecie tomaszowskim działają firmy produkcyjne, usługowe, transportowe i handlowe, które — podobnie jak przedsiębiorstwa w całym województwie łódzkim — odczuwają presję demograficzną. Gdy brakuje pracowników, migracja zarobkowa staje się nie dodatkiem, lecz jednym z filarów utrzymania ciągłości pracy.</p><h2><strong>Więcej mężczyzn niż kobiet</strong></h2><p>Wśród cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce większość stanowili mężczyźni. Ich udział na koniec grudnia 2025 roku wyniósł <strong>59,8 proc.</strong> To o <strong>0,3 pkt proc. więcej</strong> niż rok wcześniej.</p><p>Struktura płci różniła się jednak w zależności od obywatelstwa. Wśród pracujących obywateli Ukrainy mężczyźni stanowili <strong>52,6 proc.</strong>, natomiast w grupie cudzoziemców z innych państw ich udział wyniósł aż <strong>74,9 proc.</strong> Może to wynikać m.in. z charakteru migracji zarobkowej, branż zatrudnienia oraz sytuacji wojennej w Ukrainie.</p><h2><strong>Nowe przepisy i większa odpowiedzialność pracodawców</strong></h2><p>Zatrudnianie cudzoziemców nie jest dziś wyłącznie kwestią kadrową. To także obszar silnie regulowany prawnie. Od 1 czerwca 2025 roku obowiązują nowe przepisy dotyczące legalizacji pracy i pobytu cudzoziemców, obejmujące m.in. elektronizację procedur oraz nowe przesłanki odmowy legalizacji pracy i pobytu. Informował o tym rządowy serwis Biznes.gov.pl.</p><p>Podstawowe znaczenie ma tu <strong>ustawa z 20 marca 2025 roku o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium RP</strong>, która określa warunki dostępu cudzoziemców do rynku pracy, właściwe organy oraz tryb postępowania w tych sprawach.</p><p>Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: zatrudnianie obcokrajowców wymaga coraz większej staranności. Nie wystarczy „mieć człowieka do pracy”. Trzeba mieć komplet dokumentów, właściwą podstawę pobytu, legalne powierzenie pracy i realne warunki zatrudnienia zgodne z przepisami.</p><h2><strong>Rynek pracy bez cudzoziemców? Coraz trudniej to sobie wyobrazić</strong></h2><p>Dane GUS wpisują się w szerszy trend widoczny przez cały 2025 rok. W czerwcu 2025 roku pracę w Polsce wykonywało <strong>1,099 mln cudzoziemców</strong>, a ich liczba była o <strong>6,5 proc. większa</strong> niż rok wcześniej. W listopadzie GUS wskazywał już na <strong>439,4 tys. osób</strong> pracujących wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych.</p><p>Grudniowe dane pokazują więc nie jednorazowy skok, lecz konsekwentny proces. Polska gospodarka coraz mocniej opiera się na pracownikach z zagranicy. I nie chodzi wyłącznie o wielkie miasta. W mniejszych ośrodkach, gdzie każdy wakat potrafi zatrzymać linię produkcyjną, opóźnić usługę albo ograniczyć rozwój firmy, obecność cudzoziemców staje się elementem codzienności.</p><p>W lokalnym wymiarze to także wyzwanie społeczne. Szkoły, urzędy, przychodnie, wynajmujący mieszkania, organizacje pomocowe i samorządy muszą uczyć się funkcjonować w bardziej wielojęzycznej i wielokulturowej rzeczywistości. Nie z filmowej pocztówki, ale z dnia powszedniego: z kolejki w urzędzie, rozmowy w zakładzie pracy, dzieci w klasie, sąsiadów na osiedlu.</p><h2><strong>Gospodarka potrzebuje ludzi</strong></h2><p>Polska od lat mierzy się ze starzeniem społeczeństwa i spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym. Dlatego dane o cudzoziemcach wykonujących pracę są czymś więcej niż statystyką rynku pracy. To barometr kondycji państwa, przedsiębiorstw i lokalnych wspólnot.</p><p>Można spierać się o politykę migracyjną, procedury, integrację czy koszty społeczne. Ale jedno jest coraz trudniejsze do zakwestionowania: bez cudzoziemców wiele branż miałoby poważny problem z utrzymaniem obecnego tempa pracy.</p><p><strong>Polski rynek pracy nie stoi już wyłącznie na polskich rękach. Coraz częściej stoją przy nim ręce ukraińskie, białoruskie i wielu innych narodowości. Pytanie nie brzmi więc, czy cudzoziemcy będą częścią naszej gospodarki. Oni już nią są. Pytanie brzmi, czy potrafimy zorganizować tę obecność mądrze, uczciwie i z korzyścią dla wszystkich stron.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Raport pokazuje, że problemem nie są maszyny, lecz przeciążeni ludzie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55444,raport-pokazuje-ze-problemem-nie-sa-maszyny-lecz-przeciazeni-ludzie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55444,raport-pokazuje-ze-problemem-nie-sa-maszyny-lecz-przeciazeni-ludzie</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 11:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-raport-pokazuje-ze-problemem-nie-sa-maszyny-lecz-przeciazeni-ludzie-1780999597.png</url>
                        <title>Raport pokazuje, że problemem nie są maszyny, lecz przeciążeni ludzie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55444,raport-pokazuje-ze-problemem-nie-sa-maszyny-lecz-przeciazeni-ludzie</link>
                    </image><description>Niedobory kadrowe, wypalenie zawodowe, rotacja i zła organizacja pracy – to dziś jedne z największych hamulców rozwoju firm. Najnowszy „Barometr rynku pracy 2026” przygotowany przez Gi Group Holding pokazuje obraz gospodarki, w której przedsiębiorstwa coraz częściej nie przegrywają z brakiem technologii, ale z brakiem ludzi, kompetencji i oddechu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To raport, który brzmi mniej jak ekonomiczna analiza, a bardziej jak zapis rozmowy z pracownikiem wracającym wieczorem do domu z głową pełną niedokończonych zadań. Bo za procentami stoją konkretne historie: nieobsadzone stanowiska, przeładowane grafiki, projekty prowadzone równolegle i menedżerowie, którzy próbują spiąć rzeczywistość niczym bohaterowie „Czasu apokalipsy” — byle dotrwać do kolejnego poranka.</p><h2>Kadry są dziś ważniejsze niż technologia</h2><p>Z raportu wynika, że najczęściej wskazywaną przez firmy barierą produktywności jest <strong>niedobór pracowników</strong>. Ten problem wskazało 26,7 proc. badanych przedsiębiorstw. Na drugim miejscu znalazło się <strong>przemęczenie i wypalenie zawodowe</strong> — 22,5 proc. wskazań.</p><p>Dalej pojawiają się: nadmiar obowiązków i równoległe prowadzenie wielu projektów, niedopasowanie kompetencji pracowników do potrzeb organizacji oraz wysoka rotacja. To zestaw dobrze znany także lokalnym firmom z Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego, gdzie przedsiębiorcy od lat mówią nie tylko o kosztach pracy, ale również o coraz trudniejszym dopasowaniu kandydatów do konkretnych stanowisk.</p><p>Co istotne, znacznie niżej oceniono bariery technologiczne. Nieefektywna organizacja pracy lub produkcji została wskazana przez 15,7 proc. firm, a zbyt niski poziom automatyzacji i wykorzystania technologii przez 15,1 proc. badanych. To ważny sygnał: sama maszyna, program czy aplikacja nie uratują przedsiębiorstwa, jeśli człowiek pozostaje przeciążony, źle zarządzany albo wykonuje pracę ponad siły.</p><h2>„Tu i teraz” zjada strategię</h2><p>Dyrektor zarządzająca Gi Group Anna Wesołowska zwróciła uwagę, że dla wielu firm pilniejsze są dziś ograniczenia związane z bieżącym funkcjonowaniem: braki kadrowe, przeciążenie zespołów, rotacja i luki kompetencyjne. Automatyzacja czy nowe technologie mogą schodzić na dalszy plan, nawet jeśli w praktyce również wpływają na efektywność.</p><p>To bardzo celna diagnoza. W wielu firmach strategia kończy się tam, gdzie zaczyna się poniedziałkowy grafik. Pracodawca może mówić o rozwoju, cyfryzacji i inwestycjach, ale jeśli zespół jest stale w trybie gaszenia pożarów, każda reforma przypomina remont statku podczas sztormu.</p><h2>Małe, średnie i duże firmy — różne skale tego samego problemu</h2><p>W małych firmach najczęściej wskazywanym problemem jest niedobór pracowników. To zrozumiałe: tam brak jednej osoby potrafi sparaliżować cały proces. Jeśli w kilkuosobowym zespole ktoś odchodzi, choruje albo wypada z grafiku, skutki są natychmiastowe.</p><p>W średnich przedsiębiorstwach problemy są bardziej rozproszone. Oprócz deficytu kadr pojawia się przemęczenie, wypalenie i rotacja. To etap, na którym firma często jest już za duża, by działać „na pamięć”, ale jeszcze za mała, by mieć dojrzałe systemy zarządzania.</p><p>W dużych organizacjach niedobór kadr, wypalenie i nadmiar zadań występują równocześnie. To z kolei pokazuje, że sama skala nie chroni przed chaosem. Czasem wręcz go wzmacnia — procedury mnożą się jak w powieści Kafki, a człowiek, zamiast wykonywać swoją pracę, zaczyna obsługiwać system obsługi pracy.</p><h2>Pracownicy mówią to samo: jest za dużo naraz</h2><p>Perspektywa pracowników w dużej mierze potwierdza diagnozy firm. Najsilniej presję intensywności pracy odczuwają osoby w wieku od 25 do 54 lat, czyli grupa znajdująca się zwykle w centrum zawodowej odpowiedzialności. To ludzie, którzy często mają już doświadczenie, wysokie oczekiwania wobec siebie i niemało zobowiązań poza pracą.</p><p>W grupie 25–44 lata 39 proc. badanych wskazuje przemęczenie lub stres jako główną barierę efektywności, a 37 proc. mówi o zbyt dużej liczbie zadań wykonywanych jednocześnie. Jeszcze mocniej problem widać wśród osób w wieku 45–54 lata, gdzie przemęczenie lub stres wskazuje 43 proc. badanych.</p><p>Szczególnie trudna sytuacja dotyczy pracowników administracji i instytucji publicznych. Aż 52 proc. z nich wskazuje na nadmiar zadań wykonywanych jednocześnie, a 42 proc. mówi o przemęczeniu lub stresie. To najwyższe wyniki spośród analizowanych branż. W tym przypadku łatwo znaleźć lokalne odniesienie: samorządy, urzędy, szkoły, jednostki publiczne i instytucje pomocowe od lat mierzą się z rosnącą liczbą obowiązków, presją terminów i ograniczonymi możliwościami zwiększania zatrudnienia.</p><h2>Prawo pracy nie zna pojęcia „jakoś to będzie”</h2><p>Warto przypomnieć, że organizacja pracy nie jest wyłącznie sprawą dobrej woli pracodawcy. Kodeks pracy nakłada na niego konkretne obowiązki. Pracodawca ma organizować pracę tak, by zapewnić efektywne wykorzystanie czasu pracy, ale również zmniejszać uciążliwość pracy, zwłaszcza monotonnej i wykonywanej w ustalonym tempie. Ma też zapewniać bezpieczne i higieniczne warunki pracy.</p><p>To ważne, bo rozmowa o wypaleniu zawodowym nie może kończyć się na poradach w stylu: „proszę więcej odpoczywać”. Odpoczynek jest potrzebny, ale jeśli źródłem problemu jest wadliwa organizacja pracy, ciągłe nadgodziny, niejasny podział obowiązków albo presja nie do udźwignięcia, odpowiedzialność nie leży wyłącznie po stronie pracownika.</p><h2>Firmy szukają ratunku w lepszej organizacji</h2><p>Z raportu wynika, że przedsiębiorcy najczęściej widzą szansę na poprawę produktywności w lepszym planowaniu i organizacji pracy. W ostatnim roku takie działania wdrożyło blisko 40 proc. organizacji. Szczególnie aktywne były średnie firmy oraz sektor transportu i logistyki.</p><p>Drugim ważnym kierunkiem jest rozwój kompetencji pracowników. Takie działania prowadziło ponad 28 proc. organizacji. Rzadziej firmy decydowały się na inwestycje w automatyzację, technologie oraz optymalizację procesów.</p><p>Niepokoi jednak fakt, że niemal co czwarta organizacja przyznaje, iż w ostatnim roku nie podjęła żadnych działań ukierunkowanych na wzrost produktywności. To brzmi jak czekanie na Godota — z tą różnicą, że zamiast tajemniczego bohatera pojawia się kolejna fala zwolnień lekarskich, rotacji i spadku zaangażowania.</p><h2>Lokalna lekcja dla pracodawców</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego wnioski z raportu są szczególnie istotne. Lokalny rynek pracy, oparty na przemyśle, usługach, handlu, logistyce, administracji i sektorze publicznym, dobrze zna problem braków kadrowych oraz niedopasowania kompetencji.</p><p>W praktyce oznacza to, że konkurencja o pracownika nie będzie polegała wyłącznie na wysokości pensji. Coraz większe znaczenie będą miały: dobra organizacja pracy, przewidywalny grafik, jasny zakres obowiązków, uczciwa komunikacja, szkolenia i realna troska o zdrowie psychiczne zespołu.</p><p>Firmy, które tego nie zrozumieją, mogą przegrać nie z konkurencją zza oceanu, ale z własnym grafikiem, źle ustawionym procesem i pracownikiem, który pewnego dnia po prostu powie: „dość”.</p><h2>Rynek pracy po ludzku</h2><p>„Barometr rynku pracy 2026” pokazuje, że produktywność nie zaczyna się od tabelki, aplikacji czy nowego systemu. Zaczyna się od człowieka. Od tego, czy ma czas, kompetencje, wsparcie i poczucie sensu. Bez tego nawet najlepsza technologia będzie tylko błyszczącym rekwizytem na scenie, na której aktorzy dawno stracili siły do grania.</p><p>A polskie firmy — także te z naszego regionu — stoją dziś przed prostym, choć trudnym wyborem: albo będą dalej wyciskać z zespołów ostatnie procenty energii, albo zaczną budować organizację pracy, która nie spala ludzi jak tanią świecę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przedszkolaki znów na starcie. XVII Spartakiada zza Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 10:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim-1780993365.png</url>
                        <title>Przedszkolaki znów na starcie. XVII Spartakiada zza Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się XVII Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy pod hasłem „Wyżej, mocniej, dalej”. Wydarzenie po raz kolejny połączyło ruch, zabawę i integrację najmłodszych mieszkańców miasta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sportowa energia najmłodszych</h2><p>XVII Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy pod hasłem <strong>„Wyżej, mocniej, dalej”</strong> stała się kolejnym przykładem wydarzenia, które łączy aktywność fizyczną z lokalną wspólnotą. Sama nazwa imprezy dobrze oddaje jej charakter: chodzi nie tylko o rywalizację, ale przede wszystkim o zachęcanie dzieci do ruchu, pokonywania własnych ograniczeń i czerpania radości ze wspólnej zabawy.</p><p>W realiach miasta takiego jak Tomaszów Mazowiecki tego rodzaju inicjatywy mają szczególne znaczenie. To właśnie na poziomie przedszkola budują się pierwsze nawyki związane z aktywnością, współpracą i zdrowym stylem życia. Spartakiada jest więc czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem sportowym. To także czytelny sygnał, że wychowanie przez ruch i wspólne przeżywanie emocji pozostają ważnym elementem lokalnej edukacji.</p><h2>Nie tylko zawody, ale także integracja</h2><p>Choć sportowy wymiar spartakiady wysuwa się na pierwszy plan, równie istotna jest jej funkcja społeczna. Spotkanie dzieci z różnych placówek sprzyja integracji, uczy zasad fair play oraz pokazuje, że uczestnictwo bywa ważniejsze niż sam wynik. W przypadku najmłodszych uczestników właśnie taki przekaz ma największą wartość.</p><p>Hasło wydarzenia można odczytywać symbolicznie. <strong>„Wyżej, mocniej, dalej”</strong> oznacza dążenie do rozwoju, ale w dziecięcej skali: z odwagą, uśmiechem i bez nadmiernej presji. Dla opiekunów i nauczycieli to z kolei okazja, by obserwować, jak dzieci reagują na wspólne zadania, jak przeżywają emocje i jak uczą się działania w grupie.</p><p>Takie wydarzenia wzmacniają też więź między instytucjami oświatowymi a lokalną społecznością. Dla rodziców i wychowawców są potwierdzeniem, że sport może być naturalnym elementem codzienności, a dla samorządu i organizatorów stanowi ważny element budowania przyjaznej przestrzeni dla rodzin.</p><h2>Lokalny wymiar wydarzenia</h2><p>Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy wpisuje się w szerszy obraz miejskich działań związanych ze sportem, rekreacją i aktywizacją mieszkańców. Tomaszów Mazowiecki od lat podkreśla znaczenie infrastruktury sportowej oraz inicjatyw adresowanych do różnych grup wiekowych. W tym kontekście wydarzenie dla przedszkolaków ma szczególną wartość, bo pokazuje, że troska o aktywność zaczyna się już od najmłodszych lat.</p><p>Nie bez znaczenia jest również sam lokalny kontekst. Wydarzenia organizowane dla dzieci budują pozytywny obraz miasta jako miejsca, w którym rozwój najmłodszych nie ogranicza się do zajęć w sali, lecz obejmuje także wspólne przeżycia, ruch i relacje. To ważny element codzienności, który często nie trafia na pierwsze strony ogólnopolskich serwisów, ale dla mieszkańców ma bardzo konkretne znaczenie.</p><p>XVII edycja spartakiady pokazuje również ciągłość tej inicjatywy. Jeśli wydarzenie odbywa się po raz siedemnasty, oznacza to, że ma swoje miejsce w lokalnym kalendarzu i jest potrzebne uczestnikom oraz organizatorom. Taka regularność buduje zaufanie i sprawia, że kolejne roczniki dzieci mogą wchodzić w świat sportu poprzez dobrze znaną, przyjazną formułę.</p><h2>Ruch, który procentuje</h2><p>Znaczenie podobnych imprez wykracza poza jeden dzień zmagań i zabawy. Dla dzieci udział w spartakiadzie może być pierwszym doświadczeniem większego wydarzenia sportowego, związanego z emocjami, dopingiem i poczuciem wspólnoty. To doświadczenie, które często zostaje w pamięci na długo i może zachęcać do dalszej aktywności.</p><p>Z perspektywy lokalnej społeczności takie inicjatywy są inwestycją w przyszłość. Promują zdrowe nawyki, oswajają dzieci z ruchem i pokazują, że sport nie musi oznaczać wyłącznie wyniku czy presji. Może być przestrzenią rozwoju, zabawy i budowania pewności siebie. Właśnie dlatego przedszkolna spartakiada to wydarzenie, które ma znaczenie większe, niż sugerowałaby sama skala zawodów.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim znów przypomniano, że sport zaczyna się od prostych gestów: biegu, skoku, wspólnej radości i odwagi, by stanąć na starcie. A to często najlepszy początek na późniejsze, poważniejsze sportowe ambicje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gra miejska w Tomaszowie. Uczniowie rywalizowali, a finał zakończył się przy ognisku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55442,gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55442,gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 09:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku-1780992706.png</url>
                        <title>Gra miejska w Tomaszowie. Uczniowie rywalizowali, a finał zakończył się przy ognisku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55442,gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku</link>
                    </image><description>Młodzieżowa Rada Miasta zaprosiła uczniów tomaszowskich szkół do udziału w grze miejskiej. Była rywalizacja, nagrody i integracyjny finał w Skansenie Rzeki Pilicy, a całe wydarzenie połączyło aktywność z lokalnym kontekstem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Miejska rywalizacja z udziałem młodzieży</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się gra miejska zorganizowana z inicjatywy <strong>Młodzieżowej Rady Miasta</strong>. W wydarzeniu wzięli udział uczniowie lokalnych szkół, którzy zmierzyli się w terenowej formule łączącej współpracę, orientację w przestrzeni i znajomość miasta. Tego typu przedsięwzięcia od lat budują zainteresowanie sprawami lokalnymi, a jednocześnie pokazują, że edukacja obywatelska nie musi ograniczać się do szkolnej sali.</p><p>Gra miejska to forma, która dobrze odpowiada na potrzeby młodych ludzi. Pozwala wyjść poza codzienną rutynę, uczy działania w grupie i zachęca do aktywnego poznawania najbliższego otoczenia. W przypadku Tomaszowa Mazowieckiego dodatkowym atutem jest sam lokalny kontekst, bo miasto daje wiele możliwości do organizowania inicjatyw łączących historię, przestrzeń publiczną i integrację uczestników.</p><h2>Wyniki i wyróżnione szkoły</h2><p>Jak poinformowano po zakończeniu wydarzenia, <strong>pierwsze miejsce</strong> zdobyła Szkoła Podstawowa nr 3 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. <strong>Drugie miejsce</strong> zajęła Szkoła Podstawowa nr 1 im. A. Kamińskiego, a <strong>trzecie miejsce</strong> przypadło I Liceum Ogólnokształcącemu im. Jarosława Dąbrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Na tym jednak lista docenionych się nie kończyła. Organizatorzy podkreślili, że także pozostali uczestnicy otrzymali podziękowania i drobne upominki. To ważny sygnał, bo w wydarzeniach o charakterze społecznym liczy się nie tylko końcowa klasyfikacja, lecz również sam udział, zaangażowanie i gotowość do wspólnego działania.</p><h2>Finał w Skansenie Rzeki Pilicy</h2><p>Zwieńczeniem gry było <strong>ognisko integracyjne w Skansenie Rzeki Pilicy</strong>, połączone z możliwością zwiedzania obiektu. Taki finał nadał wydarzeniu szerszy wymiar niż sama rywalizacja. Uczestnicy mieli okazję nie tylko odpocząć po zmaganiach, ale też spędzić czas w miejscu mocno związanym z lokalną tożsamością i przyrodniczo-historycznym charakterem Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Wybór tego miejsca nie wydaje się przypadkowy. Skansen Rzeki Pilicy od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na mapie miasta i często staje się naturalnym tłem dla działań edukacyjnych oraz integracyjnych. Połączenie miejskiej gry z wizytą w takim obiekcie pokazuje, że lokalne inicjatywy mogą jednocześnie angażować, uczyć i promować ważne miejsca w przestrzeni miasta.</p><h2>Znaczenie inicjatywy dla życia lokalnego</h2><p>Organizacja gry miejskiej przez Młodzieżową Radę Miasta to przykład działania, które wzmacnia obecność młodych mieszkańców w życiu publicznym. Tego rodzaju projekty pomagają budować poczucie sprawczości i pokazują, że aktywność społeczna może przybierać atrakcyjną, nowoczesną formę. Dla samorządu to również czytelny sygnał, że młodzież chce uczestniczyć w lokalnych przedsięwzięciach nie tylko jako odbiorca, ale także jako współtwórca.</p><p>Warto odnotować, że projekt został <strong>dofinansowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego</strong> w ramach Rządowego Programu Fundusz Młodzieżowy na lata 2022-2033, realizowanego przez Centrum OPUS. To pokazuje, że lokalne pomysły mogą zyskiwać szersze wsparcie i przekładać się na konkretne działania skierowane do młodych mieszkańców. W praktyce oznacza to nie tylko jednorazowe wydarzenie, ale także inwestycję w społeczne kompetencje kolejnego pokolenia tomaszowian.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Pianista” wraca na wielki ekran. Helios RePlay zaprasza na seans 14 czerwca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55441,pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55441,pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 09:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca-1780991493.jpg</url>
                        <title>„Pianista” wraca na wielki ekran. Helios RePlay zaprasza na seans 14 czerwca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55441,pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca</link>
                    </image><description>14 czerwca „Pianista” Romana Polańskiego wraca do Heliosa w cyklu RePlay. To wyjątkowa okazja, by na wielkim ekranie zobaczyć poruszającą historię Władysława Szpilmana i jego walki o przetrwanie w okupowanej Warszawie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są filmy, które nie starzeją się razem z taśmą filmową. One zostają — jak dźwięk fortepianu dobiegający z ruin miasta, jak milczenie po ostatniej scenie, jak pytanie, które długo nie pozwala wyjść z kina. Jednym z takich obrazów jest <strong>„Pianista”</strong> Romana Polańskiego — poruszająca historia Władysława Szpilmana, cenionego pianisty i kompozytora, którego życie w okupowanej Warszawie zostaje brutalnie złamane przez nazistowską machinę zagłady.</p><p><strong>14 czerwca w kinie Helios</strong> widzowie będą mogli ponownie zobaczyć ten przejmujący film na wielkim ekranie w ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong>.</p><p>W 1939 roku Szpilman jest uznanym muzykiem, mieszka z rodziną w Warszawie i wierzy, że świat, choć niespokojny, wciąż ma swój rytm. Wraz z wkroczeniem nazistów do stolicy wszystko rozpada się jednak jak źle uderzony akord. Bohater traci kolejne prawa, trafia do getta, patrzy na upadek miasta, doświadcza głodu, strachu, samotności i rozpaczliwej walki o przetrwanie. Ocala dzięki przypadkowi, pomocy innych, łutowi szczęścia — i muzyce, która w tym filmie staje się czymś więcej niż sztuką. Jest ostatnim śladem człowieczeństwa.</p><p><strong>Helios RePlay</strong> to cykl spotkań z filmami, które zapisały się w historii kina i kultury. To powrót do tytułów kultowych, ważnych, ponadczasowych — takich, które najlepiej wybrzmiewają właśnie tam, gdzie kino ma największą siłę: na dużym ekranie, w ciemnej sali, przy dźwięku, który nie jest tylko tłem, lecz częścią opowieści.</p><p>„Pianista” to nie tylko film wojenny. To opowieść o człowieku wrzuconym w sam środek historii, która nie zna litości. O Warszawie zniszczonej, ale nie całkiem pokonanej. O sztuce, która nie zatrzymuje czołgów, ale potrafi ocalić pamięć. To kino bolesne, wielkie i potrzebne — zwłaszcza dziś, gdy historia znów zbyt często przypomina, że pokój nigdy nie jest dany raz na zawsze.</p><p><strong>Seans odbędzie się 14 czerwca w ramach cyklu Helios RePlay.</strong><br>To wyjątkowa okazja, by zobaczyć „Pianistę” tak, jak powinno się oglądać najważniejsze filmy — wspólnie, w skupieniu, na wielkim ekranie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki jedzie po pamięć. Aż 10 lokalnych grup w finale projektu Instytutu Pileckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55440,tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55440,tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 09:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego-1780989953.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki jedzie po pamięć. Aż 10 lokalnych grup w finale projektu Instytutu Pileckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55440,tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego</link>
                    </image><description>Aż 10 grup reprezentujących Tomaszów Mazowiecki zakwalifikowało się do finału ogólnopolskiego projektu edukacyjno-historycznego Instytutu Pileckiego „Pamięć miejsca, miejsca pamięci”. To ogromny sukces młodych ludzi, nauczycieli, opiekunów i lokalnych pasjonatów historii. Finał odbędzie się 12–13 czerwca 2026 roku w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie miejsca, które mijamy codziennie, niemal bezwiednie. Kamień z tablicą. Krzyż przy drodze. Stary mur, cmentarz, zapomniany ślad po człowieku, po rodzinie, po wydarzeniu, które kiedyś przecięło życie lokalnej wspólnoty jak błysk flesza w ciemnej sali. Projekt <strong>„Pamięć miejsca, miejsca pamięci”</strong> przypomina, że historia nie mieszka wyłącznie w wielkich muzeach i podręcznikach. Często stoi kilka ulic dalej. Czeka, aż ktoś zapyta: kto tu był? co się wydarzyło? dlaczego powinniśmy pamiętać?</p><p>W tym roku Tomaszów Mazowiecki odpowiedział wyjątkowo mocno. Do finału projektu Instytutu Pileckiego zakwalifikowało się aż <strong>10 tomaszowskich grup</strong>.</p><h2>Tomaszów wśród finalistów z całej Polski</h2><p>Zakwalifikowane grupy reprezentują: <strong>ZSP nr 1, SP nr 1 im. Aleksandra Kamińskiego, ZSP nr 10, SP nr 8, ZSP nr 7, SP nr 11, SP nr 6, ZSP nr 2, SP nr 14 im. Orła Białego oraz 41. Tomaszowską Drużynę Harcerską „Astrum”</strong>.</p><p>To wynik, który trudno potraktować jak zwykłą statystykę. Jeśli w finale bierze udział 40 zespołów z 27 miejscowości w całej Polsce, to obecność aż dziesięciu grup z Tomaszowa Mazowieckiego jest mocnym sygnałem: lokalna pamięć w naszym mieście nie jest martwym eksponatem pod szkłem. Ona pracuje, wciąga, uczy i buduje wspólnotę.</p><p>Dwudniowy finał odbędzie się w piątek i sobotę, <strong>12–13 czerwca</strong>, w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej. Uczestnicy zaprezentują efekty kilku miesięcy pracy na specjalnie przygotowanych stoiskach. Patronat medialny nad wydarzeniem objęło <strong>Polskie Radio RDC</strong>.</p><h2>Historia, która zaczyna się obok domu</h2><p>Ogólnopolski projekt <strong>„Pamięć miejsca, miejsca pamięci”</strong> polega na odkrywaniu, badaniu i dokumentowaniu historii związanych z lokalnymi miejscami pamięci. Od lutego do maja uczestnicy realizowali zadania projektowe, prowadzili poszukiwania, przygotowywali dokumentację i wysyłali sprawozdania do Instytutu Pileckiego.</p><p>Nie chodziło więc o szkolną akademię „od święta”, z odczytanym tekstem i wiązanką kwiatów. Chodziło o realną pracę badawczą: rozmowę, dokument, fotografię, archiwum, teren, pamięć rodzinną i lokalną. O to, by młodzi ludzie zrozumieli, że przeszłość nie jest czarno-białą ilustracją z podręcznika, ale opowieścią pełną szczegółów, pęknięć, przemilczeń i ludzkich losów.</p><p>Koordynatorka projektu <strong>Yaroslavna Kwiatkowska</strong> z Instytutu Pileckiego podkreśla, że jest dumna z lokalnych pasjonatów, którzy dbają o pamięć ważnych wydarzeń, miejsc i postaci związanych ze swoimi społecznościami.</p><p>– Jestem dumna z tego, jak wielu w Polsce mamy lokalnych pasjonatów, którzy dbają o pamięć o ważnych wydarzeniach, miejscach i postaciach związanych ze swoimi społecznościami – mówi Yaroslavna Kwiatkowska. – Cieszy mnie, że tak wiele osób postrzega dziedzictwo swoich małych ojczyzn jako istotny element naszej wspólnej historii i aktywnie przyczynia się do jego zachowania dla przyszłych pokoleń.</p><h2>Młodzi ludzie jako strażnicy pamięci</h2><p>Wśród zgłoszonych zespołów dominują grupy szkolne. Jak informuje Instytut Pileckiego, w projekcie uczestniczą przede wszystkim uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych, ale także stowarzyszenia, fundacje, biblioteka, środowisko harcerskie i grupy miłośników historii.</p><p>To ważne także z punktu widzenia Tomaszowa Mazowieckiego. Miasto ma wielowarstwową historię: przemysłową, robotniczą, wielokulturową, wojenną, okupacyjną, powojenną. Są w niej fabryki, rzeka, kolejarze, żołnierze, społeczność żydowska, szkoły, parafie, cmentarze, harcerstwo i rodzinne opowieści przekazywane przy kuchennym stole. Czasem wystarczy jeden dobrze zadany przez ucznia szczegółowy pytajnik, by z milczenia wyszła cała opowieść.</p><p>Uczestnicy projektu w swoich sprawozdaniach pisali m.in.:</p><p>„Nauczyliśmy się odpowiedzialności, szacunku do historii, systematyczności, terminowości oraz odwagi w dzieleniu się pomysłami. Zrozumieliśmy, że wspólna praca wydobywa z nas więcej niż działanie pojedynczo.”</p><p>Inna grupa podkreśliła:</p><p>„Odkryliśmy, że historia naszego regionu jest jak wielowarstwowa opowieść, cicha, a jednocześnie pełna znaczeń. Poznawaliśmy losy ludzi, wydarzenia i miejsca, które ukształtowały lokalną tożsamość. Zrozumieliśmy, że przeszłość nie jest zamkniętą księgą, lecz żywym dziedzictwem, które należy pielęgnować i przekazywać następcom.”</p><p>Te słowa mogłyby być mottem całego przedsięwzięcia. Brzmią jak odpowiedź na znane zdanie Zbigniewa Herberta z „Przesłania Pana Cogito”: „Bądź wierny. Idź”. W tym przypadku: bądź wierny pamięci miejsca, z którego jesteś. Idź śladami tych, których historia zbyt łatwo potrafi zgubić.</p><h2>Instytut Pileckiego: pamięć trzeba chronić i przekazywać</h2><p>Kierowniczka Działu Edukacji Instytutu Pileckiego <strong>Kamila Sachnowska</strong> zwraca uwagę, że uczestnicy projektu zdobyli nie tylko nowe umiejętności, ale zrozumieli również sens pracy z lokalną pamięcią.</p><p>– Takie słowa świadczą o tym, że uczestnicy projektu nie tylko zyskali nowe umiejętności, ale dobrze pojęli istotę projektu, odkrywając w swej najbliższej okolicy ludzi i miejsca, o których warto pamiętać i pamięć tę chronić i przekazywać – mówi Kamila Sachnowska.</p><p>Podczas finałowej gali zespoły zaprezentują swoje prace innym uczestnikom oraz ekspertom zajmującym się popularyzacją historii. Każdy zespół ma otrzymać informację zwrotną dotyczącą mocnych i słabszych stron swojego projektu. To szczególnie cenne, bo pokazuje, że finał nie jest zamknięciem opowieści, lecz raczej kolejnym rozdziałem.</p><h2>Pamięć jako obowiązek wspólnoty</h2><p>Projekt ma również wymiar obywatelski. W polskim prawie troska o dziedzictwo narodowe i kulturowe nie jest wyłącznie pustą deklaracją. Już <strong>art. 5 Konstytucji RP</strong> wskazuje, że Rzeczpospolita Polska strzeże dziedzictwa narodowego. Z kolei <strong>art. 6 Konstytucji RP</strong> mówi o stwarzaniu warunków upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu, jego trwania i rozwoju.</p><p>W praktyce takie projekty jak „Pamięć miejsca, miejsca pamięci” pokazują, że ochrona dziedzictwa nie zawsze zaczyna się od wielkich instytucji i uroczystych przemówień. Czasem zaczyna się od uczniów, harcerzy, nauczycieli, lokalnych społeczników i jednego miejsca, które trzeba opisać, sfotografować, zrozumieć i ocalić przed zapomnieniem.</p><p>Instytut Pileckiego zachęca, by zebrane historie były prezentowane, katalogowane i przekazywane do lokalnych bibliotek lub muzeów. Dzięki temu dokumentacja nie znika w szufladzie, ale pozostaje dostępna dla mieszkańców, badaczy, uczniów i przyszłych pokoleń.</p><h2>Wielki sukces Tomaszowa</h2><p>Awans aż 10 tomaszowskich grup do finału projektu to powód do dumy dla szkół, opiekunów, rodziców, harcerzy i całej lokalnej społeczności. To także piękna lekcja o tym, że historia Tomaszowa Mazowieckiego nie jest jedynie zbiorem dat. Jest żywą tkanką miasta.</p><p>W świecie, w którym pamięć bywa wypierana przez szybkie komunikaty, krótkie filmy i algorytmy karmione tym, co chwilowe, młodzi tomaszowianie wykonali pracę cierpliwą, cichą i potrzebną. Taką, która nie krzyczy, ale zostaje.</p><p>A pamięć — jeśli ma przetrwać — właśnie tego potrzebuje najbardziej: ludzi, którzy zechcą się przy niej zatrzymać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Fibromialgia. Choroba, której „nie widać”, ale ból jest prawdziwy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55439,fibromialgia-choroba-ktorej-nie-widac-ale-bol-jest-prawdziwy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55439,fibromialgia-choroba-ktorej-nie-widac-ale-bol-jest-prawdziwy</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 08:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-fibromialgia-choroba-ktorej-nie-widac-ale-bol-jest-prawdziwy-1780987822.png</url>
                        <title>Fibromialgia. Choroba, której „nie widać”, ale ból jest prawdziwy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55439,fibromialgia-choroba-ktorej-nie-widac-ale-bol-jest-prawdziwy</link>
                    </image><description>Nie zostawia śladu w morfologii, nie świeci jak złamanie na zdjęciu rentgenowskim, nie daje prostego wyniku: dodatni albo ujemny. A jednak potrafi odebrać człowiekowi sen, pracę, relacje i wiarę w samego siebie. Fibromialgia — choroba przewlekłego bólu — wciąż zbyt często bywa traktowana jak medyczny cień. Tymczasem, jak mówi reumatolog Tomasz Jasiński, „nie zdiagnozujemy jej z próbki krwi”, podobnie jak depresji. To jednak nie znaczy, że jej nie ma.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Fibromialgia należy do tych chorób, które wymykają się prostym opowieściom. Nie ma tu spektakularnego wyniku badania, jednego markera, który pozwala lekarzowi położyć kartkę na biurku i powiedzieć: „oto dowód”. Jest za to przewlekły ból, zmęczenie, zaburzenia snu, mgła mózgowa, problemy z koncentracją, migreny, dolegliwości jelitowe i pęcherzowe. Ciało zaczyna grać własną, bolesną partyturę — jakby ktoś podkręcił wzmacniacz do granic wytrzymałości.</p><p>W rozmowie z Polską Agencją Prasową lek. med. Tomasz Jasiński, internista, reumatolog i autor pierwszej polskiej monografii poświęconej fibromialgii, wyjaśnia, że u podstaw choroby leżą głębokie zaburzenia w funkcjonowaniu szlaków bólowych. To nie jest „zwykłe przemęczenie”, „histeria” ani „wymysł”. To sytuacja, w której układ nerwowy interpretuje nawet niewielkie bodźce jako silny ból.</p><h2>Gdy układ nerwowy przestaje wyciszać ból</h2><p>W zdrowym organizmie sygnał bólowy ma ostrzegać. Receptor w skórze reaguje na uraz lub dotyk, impuls biegnie przez rdzeń kręgowy do wzgórza, a następnie do kory mózgowej. Dopiero tam zaczynamy świadomie odczuwać ból. Równocześnie działają mechanizmy hamujące — tzw. drogi zstępujące — które pozwalają organizmowi wygaszać bodźce i wracać do równowagi.</p><p>Problem zaczyna się wtedy, gdy ta równowaga zostaje zaburzona.</p><p>— Problem pojawia się w momencie, gdy dochodzi do braku równowagi między drogami wstępującymi, przewodzącymi ból do mózgu, a drogami zstępującymi, hamującymi ból. Tego rodzaju dysfunkcja staje się bezpośrednią przyczyną przewlekłego bólu oraz wielu innych dolegliwości towarzyszących — tłumaczy Tomasz Jasiński.</p><p>To zjawisko określa się często jako centralną sensytyzację, czyli centralne uwrażliwienie układu nerwowego. Mówiąc prościej: mózg i rdzeń kręgowy zaczynają reagować zbyt mocno. Ból, który u zdrowej osoby byłby ledwie sygnałem, u chorego może stać się doświadczeniem obezwładniającym.</p><h2>Dwa miliony chorych w Polsce. Ilu nadal bez diagnozy?</h2><p>Szacuje się, że w Polsce z fibromialgią żyje około 2 milionów osób. Ta liczba i tak może być niedoszacowana, bo wielu pacjentów przez lata krąży między gabinetami, słysząc, że wyniki badań są dobre, więc „nic poważnego się nie dzieje”.</p><p>To zdanie — pozornie uspokajające — dla osób z fibromialgią bywa jak wyrok. Bo skoro wyniki są dobre, a człowiek cierpi, zaczyna się podejrzliwość. Pacjent słyszy, że może przesadza, może powinien odpocząć, może „to stres”. Tak zaczyna się druga choroba: choroba niewiary otoczenia.</p><p>Oprócz przewlekłego bólu pacjentom często towarzyszą: zaburzenia snu, zespół jelita drażliwego, migreny, problemy żołądkowe, bolesny pęcherz, zaburzenia koncentracji i tzw. mgła mózgowa. Sen, który powinien być nocnym warsztatem naprawczym organizmu, u wielu chorych zostaje rozbity na fragmenty.</p><p>— Wspólną cechą problemów ze snem u tych pacjentów jest brak fazy snu głębokiego. U osób chorych ten proces jest stale przerywany. Gdy pacjent zaczyna zapadać w głębszy sen, dochodzi do mikro-wybudzeń — wyjaśnia reumatolog.</p><p>Skutek jest dramatyczny: organizm nie regeneruje się, mózg nie porządkuje informacji, emocje nie zostają „odłożone na półkę”. Zmęczenie narasta, a ból staje się jeszcze silniejszy.</p><h2>„Chorzy cały czas muszą udowadniać, że czują ból”</h2><p>O życiu z fibromialgią opowiedziała PAP Elżbieta Żuraw, współzałożycielka Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Chorych na Fibromialgię FIBRO-MY. Jej historia brzmi jak zapis długiego marszu przez gabinety, zwątpienie i samotność.</p><p>— Ból towarzyszy mi od dzieciństwa. Zaczęło się od dolegliwości w dolnej części pleców, ale z czasem ból objął całe ciało. Choroba latami nie dawała żadnego odzwierciedlenia w wynikach badań, a ja nie miałam siły wstać z łóżka. Od tego czasu jestem stale w leczeniu, jednak jego skuteczność jest ograniczona, ponieważ opóźniona diagnoza spowodowała, że choroba zdążyła się już mocno utrwalić. Chorzy na fibromialgię cały czas muszą udowadniać, że czują ból — powiedziała.</p><p>To zdanie powinno wybrzmieć mocno. W świecie, który lubi dowody, pieczątki, skany i tabelki, choroba „niewidzialna” jest szczególnie okrutna. Człowiek cierpi, ale cierpienie nie mieści się w prostym formularzu.</p><p>— Mam 55 lat, a czuję się, jakbym miała 100. Od wielu lat nie mam siły pracować zawodowo. Próbowałam na początku wiele razy, ale zaraz objawy bardzo się zaostrzały i musiałam rezygnować. Doświadczyłam wielu upokarzających sytuacji również u lekarzy. Były chwile, gdy już myślałam, że więcej nie zniosę. Choroba zabrała mi młodość. Przez nią nie założyłam rodziny, nie poszłam na studia — podkreśliła Elżbieta Żuraw.</p><h2>Fibromialgia to nie depresja, choć często z nią współistnieje</h2><p>Fibromialgia bywa mylona z bólem psychogennym albo sprowadzana do depresji. To uproszczenie, które — jak podkreślają specjaliści — nie oddaje mechanizmu choroby. U niemal połowy pacjentów z fibromialgią diagnozuje się także depresję, a w leczeniu obu schorzeń wykorzystuje się część leków przeciwdepresyjnych. Nie oznacza to jednak, że są to te same choroby.</p><p>W 2002 roku dr Richard H. Gracely z National Institute of Dental and Craniofacial Research przeprowadził badanie z użyciem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Porównano w nim osoby z depresją i osoby z fibromialgią. U pacjentów z fibromialgią zaobserwowano wzmożoną aktywność kory somatosensorycznej — obszaru mózgu odpowiedzialnego za fizyczne przetwarzanie bodźców bólowych. Takiej aktywności nie stwierdzono u osób z depresją.</p><p>To ważna różnica. Pokazuje, że w fibromialgii ból nie jest metaforą. Nie jest „wymyślony”. Jest realnym doświadczeniem neurologicznym.</p><h2>Leczenie: nie jedna tabletka, ale cała strategia</h2><p>W Stanach Zjednoczonych pierwsze leki zarejestrowane do leczenia fibromialgii pojawiły się w 2007 roku. Jednym z nich była pregabalina, później także m.in. duloksetyna i milnacipran. Od tego czasu podejście do terapii stale się zmienia.</p><p>Tomasz Jasiński zwraca uwagę, że popularne leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI, takie jak fluoksetyna, sertralina czy citalopram, u pacjentów z fibromialgią zwykle nie dają oczekiwanej poprawy, a u części osób mogą nawet nasilać dolegliwości bólowe. Skuteczniejsze okazują się leki z grupy SNRI, wpływające zarówno na serotoninę, jak i noradrenalinę.</p><p>Leczenie fibromialgii nie sprowadza się jednak do farmakologii. To raczej układanie życia od nowa: sen, aktywność fizyczna dostosowana do możliwości, rehabilitacja, edukacja pacjenta, wsparcie psychologiczne, leczenie bólu i chorób współistniejących. Nie jest to droga filmowego triumfu w trzy akty, po którym bohater wstaje i biegnie maraton. Częściej przypomina mozolne odzyskiwanie kolejnych metrów własnego życia.</p><h2>Problem orzeczeń. Gdy cierpienie nie pasuje do rubryki</h2><p>Jednym z najtrudniejszych problemów pacjentów jest uzyskanie orzeczenia o niepełnosprawności. Elżbieta Żuraw stara się o nie od 16 lat — bez skutku.</p><p>W polskim systemie orzecznictwa kluczowe znaczenie ma nie sama nazwa choroby, lecz stopień naruszenia sprawności organizmu, ograniczenia w funkcjonowaniu i dokumentacja medyczna. W praktyce osoby z chorobami „niewidzialnymi” często zderzają się jednak z barierą dowodową. Ich ból nie zawsze daje się łatwo wpisać w administracyjny język formularzy.</p><p>To ważny temat także lokalnie. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim, podobnie jak w całej Polsce, chorzy przewlekle korzystają z poradni specjalistycznych, podstawowej opieki zdrowotnej, rehabilitacji, pomocy społecznej i systemu orzeczniczego. Fibromialgia pokazuje, jak bardzo potrzebna jest współpraca między lekarzem rodzinnym, reumatologiem, neurologiem, psychiatrą, psychologiem, fizjoterapeutą i instytucjami wsparcia. Pacjent nie powinien być kurierem przenoszącym swoją historię od drzwi do drzwi.</p><h2>Nadzieja na diagnostyczny przełom</h2><p>W dniach 9–10 marca 2026 roku w Krakowie odbył się międzynarodowy kongres poświęcony fibromialgii i przewlekłemu bólowi. Uczestniczyli w nim lekarze, naukowcy i przedstawiciele pacjentów z wielu krajów. Polskie Stowarzyszenie FIBRO-MY reprezentowała Elżbieta Żuraw, zwracając uwagę na bariery systemowe i orzecznicze, z którymi mierzą się chorzy w Polsce.</p><p>Jednym z najciekawszych punktów wydarzenia była prezentacja badań naukowców z Wrocławia nad wykorzystaniem uczenia maszynowego do oceny obrazów ultrasonograficznych u osób z fibromialgią. Jeśli projekt przejdzie kolejne etapy badań i walidacji, w przyszłości może stać się narzędziem, które pozwoli lekarzom „zobaczyć” chorobę, dotąd wymykającą się klasycznym badaniom.</p><p>To byłby przełom nie tylko medyczny, ale również społeczny. Bo w przypadku fibromialgii diagnoza oznacza coś więcej niż nazwę choroby. Oznacza koniec podejrzeń, że pacjent przesadza. Oznacza początek leczenia. I często pierwszy moment, w którym ktoś mówi: wierzę, że cię boli.</p><p>— Warto pamiętać, że w medycynie brak dowodu w badaniu krwi nie wyklucza choroby. W przypadku fibromialgii jest jak z depresją – nie zdiagnozujemy jej z próbki krwi, a mimo to nikt nie podważa jej istnienia. Kluczem jest po prostu prawidłowo zebrany wywiad lekarski — podkreśla Tomasz Jasiński.</p><p>Fibromialgia nie jest chorobą z pierwszych stron gazet. Nie ma dramatycznego obrazu z sali operacyjnej, nie ma jednego zdjęcia, które wszystko tłumaczy. Jest raczej jak cichy, uporczywy dźwięk w tle — ten, którego zdrowi nie słyszą, a chorzy nie mogą wyłączyć. Dlatego właśnie trzeba o niej mówić. Nie po to, by budzić litość. Po to, by przywrócić chorym prawo do wiarygodności.</p><p><strong>Źródło główne: PAP. Opracowanie: NaszTomaszow.pl</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Płaca minimalna zbliża się do 5 tysięcy złotych. Przez dekadę wzrosła o ponad 3 tysiące]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55438,placa-minimalna-zbliza-sie-do-5-tysiecy-zlotych-przez-dekade-wzrosla-o-ponad-3-tysiace</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55438,placa-minimalna-zbliza-sie-do-5-tysiecy-zlotych-przez-dekade-wzrosla-o-ponad-3-tysiace</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 08:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-placa-minimalna-zbliza-sie-do-5-tysiecy-zlotych-przez-dekade-wzrosla-o-ponad-3-tysiace-1780987320.png</url>
                        <title>Płaca minimalna zbliża się do 5 tysięcy złotych. Przez dekadę wzrosła o ponad 3 tysiące</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55438,placa-minimalna-zbliza-sie-do-5-tysiecy-zlotych-przez-dekade-wzrosla-o-ponad-3-tysiace</link>
                    </image><description>Rząd ma we wtorek zająć się propozycją minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2027 roku. Według rekomendacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej płaca minimalna miałaby wynieść 4986 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa 32,60 zł brutto. To kolejny rozdział opowieści o polskich pensjach, w której z jednej strony padają rekordowe kwoty, a z drugiej — coraz głośniej słychać codzienny szelest paragonów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dekada wielkich podwyżek</h2><p>Jeszcze w 2015 roku minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 1750 zł brutto. Dziś, w 2026 roku, jest to już 4806 zł brutto. W ciągu dekady płaca minimalna wzrosła więc o 3056 zł. Jeżeli rząd przyjmie propozycję resortu pracy na 2027 rok, kwota ta zbliży się do symbolicznej granicy 5 tys. zł brutto.</p><p>To liczby, które robią wrażenie. Dla wielu pracowników — także w Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim — minimalne wynagrodzenie nie jest abstrakcyjną tabelą z ministerialnego dokumentu, ale realną podstawą domowego budżetu. Od niej zależy rata, czynsz, rachunek za prąd, koszt szkolnej wyprawki, codzienne zakupy i to, czy pod koniec miesiąca zostaje jeszcze coś więcej niż tylko cierpliwość.</p><p>Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej płacę minimalną w Polsce w 2025 roku otrzymywało około 3 mln osób. To ogromna grupa pracowników: w handlu, usługach, gastronomii, ochronie, prostych pracach produkcyjnych, administracji pomocniczej czy lokalnych firmach rodzinnych.</p><h2>Propozycja na 2027 rok: 4986 zł brutto</h2><p>Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziało, że będzie rekomendować Radzie Ministrów ustalenie minimalnego wynagrodzenia w 2027 roku na poziomie <strong>4986 zł brutto</strong>. Minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych miałaby wynieść <strong>32,60 zł brutto</strong>.</p><p>Oznaczałoby to wzrost płacy minimalnej o 180 zł, czyli o 3,7 proc., oraz wzrost minimalnej stawki godzinowej o 1,20 zł, czyli o 3,8 proc.</p><p>Proponowana kwota stanowi 50 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2027 roku, które według założeń ma wynieść 9971 zł.</p><p>Ostateczna decyzja należy jednak do Rady Ministrów. Zgodnie z przepisami rząd do 15 czerwca każdego roku przedstawia Radzie Dialogu Społecznego propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz minimalnej stawki godzinowej. Potem rozpoczyna się etap rozmów z przedstawicielami pracowników i pracodawców.</p><h2>Największy skok był w 2024 roku</h2><p>Najmocniejsze podwyżki płacy minimalnej przypadły na lata 2023 i 2024. Wtedy minimalne wynagrodzenie było podnoszone dwa razy w ciągu roku — od 1 stycznia i od 1 lipca. Wynikało to z przepisów, które przewidują dwa terminy zmiany, jeżeli prognozowany wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych na następny rok wynosi co najmniej 105 proc.</p><p>W 2023 roku płaca minimalna wzrosła najpierw do 3490 zł, a od lipca do 3600 zł. W porównaniu z 2022 rokiem oznaczało to łącznie wzrost o 590 zł.</p><p>Jeszcze większy skok nastąpił w 2024 roku. Od stycznia minimalne wynagrodzenie wynosiło 4242 zł, a od lipca 4300 zł. To aż o 700 zł więcej niż rok wcześniej. Był to najwyższy nominalny wzrost płacy minimalnej w ostatniej dekadzie.</p><p>W 2025 roku minimalne wynagrodzenie wzrosło do 4666 zł brutto, a od stycznia 2026 roku wynosi 4806 zł brutto. Na rękę daje to około 3605 zł, choć dokładna kwota zależy od sytuacji pracownika, kosztów uzyskania przychodu, ulg i składek.</p><h2>Więcej pieniędzy, ale i droższe życie</h2><p>Historia płacy minimalnej z ostatnich lat nie jest prostą opowieścią o awansie społecznym. To raczej film z dwoma planami: na pierwszym widać rosnące wynagrodzenia, na drugim — inflację, droższe mieszkania, wyższe ceny energii, żywności i usług.</p><p>Dane GUS pokazują, że w latach 2015–2024 ceny wzrosły o około 50 proc. To znaczy, że część nominalnego wzrostu wynagrodzeń została zjedzona przez koszty życia. Dla mieszkańców mniejszych miast, takich jak Tomaszów Mazowiecki, ma to szczególne znaczenie. Pensje często rosną wolniej niż w największych aglomeracjach, ale ceny wielu produktów — paliwa, żywności, energii, leków czy materiałów budowlanych — są podobne jak w Łodzi, Warszawie czy Wrocławiu.</p><p>Dlatego pytanie o płacę minimalną nie jest wyłącznie pytaniem o ustawową kwotę. To pytanie o realną siłę nabywczą: ile można za te pieniądze kupić, opłacić, odłożyć i czy wystarczy na coś więcej niż przetrwanie od pierwszego do pierwszego.</p><h2>Co mówi prawo?</h2><p>Minimalne wynagrodzenie za pracę reguluje ustawa o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Pracownik zatrudniony na pełnym etacie ma prawo do wynagrodzenia nie niższego niż ustawowe minimum. Kwota ta podawana jest brutto, czyli przed potrąceniem podatku oraz składek na ubezpieczenia społeczne finansowanych przez pracownika.</p><p>Ważne jest także to, że minimalne wynagrodzenie nie zawsze oznacza samo wynagrodzenie zasadnicze. Co do zasady jest to łączny przychód pracownika za nominalny czas pracy w danym miesiącu. Do minimalnego wynagrodzenia mogą więc być wliczane niektóre składniki pensji.</p><p>Są jednak wyjątki. Do minimalnego wynagrodzenia nie wlicza się m.in. dodatku stażowego, dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, nagrody jubileuszowej, odprawy emerytalnej i rentowej oraz dodatku za pracę w porze nocnej.</p><p>Dla pracowników to istotna ochrona. Dla pracodawców — szczególnie małych firm — kolejna podwyżka oznacza natomiast nie tylko wyższą pensję brutto, ale również wzrost całkowitych kosztów zatrudnienia.</p><h2>Lokalna perspektywa: pracownik czeka, przedsiębiorca liczy</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim i okolicznych miejscowościach temat płacy minimalnej ma bardzo konkretny wymiar. Dotyczy pracowników sklepów, punktów usługowych, gastronomii, zakładów produkcyjnych, firm sprzątających, ochrony, opieki, transportu czy drobnego handlu. To także ważny sygnał dla osób pracujących na umowach zlecenia, bo wraz z minimalnym wynagrodzeniem rośnie również minimalna stawka godzinowa.</p><p>Dla pracowników każda podwyżka może oznaczać większe bezpieczeństwo. Dla przedsiębiorców — zwłaszcza tych najmniejszych — kolejne wyzwanie. Lokalny biznes funkcjonuje dziś między młotem kosztów a kowadłem oczekiwań klientów. Wyższe wynagrodzenia trzeba wpisać w ceny, marże, grafik pracy i konkurencję z większymi podmiotami.</p><p>To właśnie dlatego dyskusja o płacy minimalnej zwykle przypomina scenę z dobrze znanego dramatu społecznego: wszyscy mają rację, ale każdy stoi w innym miejscu sali. Pracownik chce godnie zarabiać. Przedsiębiorca chce utrzymać firmę. Państwo próbuje ustawić poprzeczkę tak, by nie runęła ani jedna, ani druga strona.</p><h2>Co dalej?</h2><p>We wtorek rząd ma zająć się propozycją minimalnego wynagrodzenia na 2027 rok. Po przyjęciu stanowiska przez Radę Ministrów dokument trafi do Rady Dialogu Społecznego. Jeśli partnerzy społeczni nie wypracują porozumienia, ostateczną wysokość płacy minimalnej ustali rząd w drodze rozporządzenia.</p><p>Na razie wiadomo jedno: minimalne wynagrodzenie w Polsce w ciągu dekady przeszło drogę od 1750 zł do niemal 5 tys. zł brutto. Ale za tymi liczbami kryje się coś więcej niż statystyka. Kryją się portfele, paragony, decyzje pracodawców, rodzinne rozmowy przy kuchennym stole i pytanie, które wraca co roku jak refren starej piosenki: czy podwyżka rzeczywiście wystarczy, żeby żyło się lepiej?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55437,9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55437,9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 08:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda-1780986309.png</url>
                        <title>9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55437,9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda</link>
                    </image><description>Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Od Władysława IV do mennicy, która biła monety nadziei</strong></h2><p>431 lat temu, w 1595 roku, w Łobzowie urodził się <strong>Władysław IV Waza</strong>, przyszły król Polski. Syn Zygmunta III Wazy i Anny Habsburżanki wyrastał w epoce, w której Rzeczpospolita była jeszcze jednym z wielkich graczy europejskiej polityki. Jego panowanie przypadło na czas ambicji dynastycznych, sporów religijnych, napięć wojennych i prób utrzymania równowagi w państwie, które już wtedy przypominało wielki, piękny, ale coraz trudniejszy do sterowania okręt.</p><p>Władysław IV bywał opisywany jako monarcha o szerokich horyzontach, zainteresowany sztuką, teatrem i wojskowością. To za jego czasów dwór królewski otwierał się na widowiska operowe, a Rzeczpospolita wciąż potrafiła myśleć o sobie w kategoriach europejskiego mocarstwa. Historia jednak, jak u Szekspira, nie lubi prostych triumfów. Za fasadą ceremonii i królewskich planów narastały konflikty, które po jego śmierci miały eksplodować z siłą niszczącą dawny porządek.</p><p>216 lat temu, w 1810 roku, po raz pierwszy od upadku Rzeczypospolitej wznowiła działalność <strong>Mennica Warszawska</strong>, bijąc monety Księstwa Warszawskiego. W czasach napoleońskich moneta była czymś więcej niż środkiem płatniczym. Była znakiem, że polska państwowość – choć okrojona, zależna i krucha – wraca do obiegu. Dosłownie i symbolicznie. Metalowy krążek z wybitym znakiem władzy mówił obywatelom więcej niż niejedna odezwa: jeszcze nie wszystko stracone.</p><h2><strong>„Cum primum” i dramat polskiego powstania</strong></h2><p>194 lata temu, w 1832 roku, papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę <strong>„Cum primum”</strong>, w której potępił Powstanie Listopadowe jako bunt przeciwko legalnej władzy. Dla Polaków, którzy po klęsce 1831 roku żyli w cieniu represji, konfiskat, zsyłek i emigracyjnej rozpaczy, był to cios szczególnie bolesny. Powstanie Listopadowe w polskiej pamięci stało się przecież jednym z tych romantycznych zrywów, które Mickiewiczowską frazą dopisywały narodowi własną liturgię cierpienia.</p><p>Ta data pokazuje, jak skomplikowana bywa polityka Stolicy Apostolskiej, kiedy ścierają się ze sobą zasada legitymizmu, geopolityka i dramat narodów pozbawionych własnego państwa. W XIX wieku Polacy bardzo często szukali w religii języka nadziei. Tym bardziej gorzko brzmiały słowa, które zdawały się stawiać po stronie porządku narzuconego przez zaborców.</p><h2><strong>Piotr Michałowski – romantyk pędzla, końskiego ruchu i ludzkiego losu</strong></h2><p>171 lat temu, w 1855 roku, w Krzyżtoporzycach koło Krakowa zmarł <strong>Piotr Michałowski</strong>, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli romantyzmu w polskim malarstwie. Był artystą osobnym. Malował konie, sceny batalistyczne, portrety chłopów, Żydów, dzieci i żołnierzy z taką intensywnością, jakby każdy obraz był zatrzymanym kadrem z filmu, który dopiero miał powstać.</p><p>Michałowski miał w sobie energię epoki napoleońskiej i wrażliwość człowieka, który rozumiał, że wielka historia nie dzieje się wyłącznie na tronach i w sztabach. Dzieje się też w twarzy prostego człowieka, w ruchu zwierzęcia, w błysku oka, w cieniu zmęczenia. Jego malarstwo jest romantyczne nie dlatego, że ucieka w patos, ale dlatego, że szuka prawdy w emocji.</p><h2><strong>Powstanie Styczniowe i pieniądze, które stały się amunicją wolności</strong></h2><p>163 lata temu, w 1863 roku, podczas <strong>Powstania Styczniowego</strong>, pracownicy Banku Polskiego przy placu Bankowym w Warszawie przekazali powstańcom dowodzonym przez Aleksandra Waszkowskiego depozyty Kasy Głównej Królestwa. Chodziło o ogromne środki: 3,6 miliona złotych, 500 tysięcy rubli rosyjskich oraz liczne listy zastawne.</p><p>Była to jedna z tych scen, które pokazują, że powstanie nie było wyłącznie romantycznym gestem z kosą na sztorc. Każdy zryw potrzebuje zaplecza, pieniędzy, kurierów, drukarzy, ludzi gotowych ryzykować nie tylko życie, ale też stanowisko, rodzinę i przyszłość. W tle tej historii stoi Warszawa konspiracyjna – miasto szeptów, bram, meldunków, ukrytych kas i decyzji podejmowanych przy zaciśniętym gardle.</p><h2><strong>Sławoj-Składkowski, sanacja i państwo budowane z dyscypliny</strong></h2><p>141 lat temu urodził się <strong>Felicjan Sławoj-Składkowski</strong>, lekarz, żołnierz Legionów Polskich, działacz Polskiej Organizacji Wojskowej, polityk sanacyjny i premier II Rzeczypospolitej w latach 1936–1939. Był jedną z najbardziej charakterystycznych postaci obozu piłsudczykowskiego. W pamięci potocznej często pozostał jako twórca słynnych „sławojek”, czyli wiejskich ustępów mających poprawić stan sanitarny kraju. To anegdota wdzięczna, lecz zbyt mała jak na biografię człowieka, który stał blisko centrum władzy w ostatnich latach przed katastrofą września 1939 roku.</p><p>Sławoj-Składkowski symbolizuje II RP pełną sprzeczności: ambitną, modernizującą się, ale też autorytarną; zapatrzoną w porządek, lecz nie zawsze zdolną do rozmowy z własnym społeczeństwem. Historia sanacji do dziś wraca w polskich debatach jak refren piosenki, której melodię wszyscy znają, ale każdy inaczej rozumie słowa.</p><h2><strong>Bohdan Smoleń – człowiek, który śmiechem rozbrajał absurd</strong></h2><p>79 lat temu, w 1947 roku, urodził się <strong>Bohdan Smoleń</strong>, artysta kabaretowy i aktor komediowy, którego publiczność pokochała przede wszystkim dzięki występom w kabarecie Tey u boku Zenona Laskowika. Smoleń miał rzadki talent: potrafił jednym spojrzeniem powiedzieć więcej niż cały skecz. Jego komizm był jak dobrze ustawione lustro – odbijał rzeczywistość PRL-u, małe cwaniackie rytuały, społeczną bezradność, codzienny absurd i ludzką potrzebę śmiechu mimo wszystko.</p><p>W czasach, gdy kabaret bywał dla Polaków drugim obiegiem emocji, Smoleń stał się kimś więcej niż wykonawcą. Był znakiem, że nawet w szarej rzeczywistości można znaleźć ton, który rozbraja strach i pozwala odetchnąć.</p><h2><strong>Wrocław 1976: ogień w bazylice św. Elżbiety</strong></h2><p>50 lat temu, w 1976 roku, doszło do katastrofalnego pożaru <strong>bazyliki św. Elżbiety we Wrocławiu</strong>, jednej z najstarszych świątyń miasta. Kościół, od czasów reformacji związany z ewangelikami, a po 1946 roku pełniący funkcję katolickiego kościoła garnizonowego, został poważnie zniszczony. Odbudowa trwała przez długie lata, aż do ponownej konsekracji dokonanej w 1997 roku przez papieża Jana Pawła II.</p><p>To jeden z tych pożarów, po których miasto przez lata nosi bliznę. Świątynie są nie tylko miejscami kultu. Są punktami orientacyjnymi pamięci. Kiedy płonie kościół, płonie część pejzażu, dzieciństwa, historii rodzinnej, miejskiego rytmu. Wrocław przeżył takich dramatów wiele, ale bazylika św. Elżbiety wróciła – jak bohater po ciężkiej chorobie.</p><h2><strong>CBA, służby i pytanie o państwo uczciwe</strong></h2><p>20 lat temu, w 2006 roku, Sejm uchwalił ustawę powołującą <strong>Centralne Biuro Antykorupcyjne</strong>, a także ustawy dotyczące <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong> i <strong>Służby Wywiadu Wojskowego</strong>. Był to jeden z ważniejszych momentów przebudowy instytucji bezpieczeństwa państwa po 1989 roku.</p><p>CBA od początku budziło emocje. Dla jednych było narzędziem walki z korupcją, dla innych – instytucją wymagającą szczególnej kontroli, bo każda służba specjalna działa na styku bezpieczeństwa, polityki i praw obywatelskich. W demokratycznym państwie prawa pytanie nie brzmi wyłącznie: czy państwo ma ścigać korupcję? Odpowiedź jest oczywista. Pytanie brzmi: jak to robić, by skuteczność nie zjadała standardów?</p><h2><strong>Beata Maksymow – „Kruszyna” z siłą mistrzyni</strong></h2><p>2 lata temu, w 2024 roku, zmarła <strong>Beata Maksymow</strong>, polska judoczka, znana jako „Kruszyna”. Przydomek brzmiał przewrotnie, bo za nim stała zawodniczka o ogromnej sile, determinacji i sportowym charakterze. Judo jest dyscypliną, w której ciało i psychika muszą pracować jak jeden mechanizm. Maksymow należała do tych sportowców, którzy pokazują, że medal zaczyna się znacznie wcześniej niż na macie – w codziennym treningu, bólu, dyscyplinie i samotnym powtarzaniu ruchu.</p><h2><strong>Muzyczny 9 czerwca: od soulu Jackie’ego Wilsona po Hammonda Deep Purple</strong></h2><p>Muzyczne kalendarium 9 czerwca brzmi jak audycja radiowa prowadzona nocą, kiedy za oknem jeszcze ciepłe powietrze, a w głośnikach spotykają się soul, rock, folk, disco i pop.</p><p>W 1934 roku urodził się <strong>Jackie Wilson</strong>, amerykański wokalista soulowy, którego „Reet Petite” do dziś niesie energię epoki, w której rhythm and blues torował drogę wielkim głosom muzyki popularnej. Wilson był jednym z tych artystów, którzy śpiewali całym ciałem – z elegancją, nerwem i sceniczną iskrą.</p><p>W 1941 roku w Leicester urodził się <strong>Jon Lord</strong>, klawiszowiec Deep Purple i wirtuoz organów Hammonda. Bez jego brzmienia trudno wyobrazić sobie rockową architekturę lat 70. Lord nie tylko grał – on budował dźwiękowe katedry. „Concerto for Group and Orchestra” było śmiałą próbą połączenia rocka z muzyką poważną, czymś w rodzaju mostu rzuconego między filharmonią a klubem, między partyturą a elektrycznym wzmacniaczem.</p><p>9 czerwca 1964 roku <strong>Bob Dylan</strong> podczas jednej wieczornej sesji nagrał „Mr. Tambourine Man” i trzynaście innych utworów, które trafiły później na album „Another Side of Bob Dylan”. Piosenka, później rozsławiona przez The Byrds, stała się jednym z hymnów folk-rockowej wrażliwości. To muzyka drogi, snu i niepokoju – jakby ktoś do poezji beatników dołożył gitarę i wiatr.</p><p>Tego samego dnia, w 1964 roku, urodził się <strong>Marcin Ciempiel</strong>, basista znany z Oddziału Zamkniętego, Wilków i Maanamu. To nazwisko prowadzi nas w stronę polskiego rocka: klubów, sal prób, kaset magnetofonowych, gitarowego brudu i refrenów, które przez lata były ścieżką dźwiękową dorastania kilku pokoleń.</p><p>W 1972 roku <strong>Elvis Presley</strong> zagrał ostatni z czterech wyprzedanych koncertów w nowojorskim Madison Square Garden. Na widowni pojawili się między innymi George Harrison, John Lennon, David Bowie, Bob Dylan i Art Garfunkel. Trudno o bardziej filmową scenę: król rock and rolla na scenie, a pod sceną galeria ludzi, którzy sami zmieniali historię muzyki.</p><p>W 1979 roku <strong>Bee Gees</strong> zdobyli pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów utworem „Love You Inside Out”. To czas, gdy disco było nie tylko muzyką, ale stylem życia – połyskiem parkietu, nocnym światłem miasta i rytmem, który miał przykryć zmęczenie końca dekady.</p><p>W 1984 roku <strong>Cyndi Lauper</strong> umieściła na szczycie amerykańskiej listy przebojów piosenkę „Time After Time”. To jedna z tych ballad, które nie starzeją się dlatego, że mówią prostym językiem o sprawach najtrudniejszych: bliskości, stracie, powrotach i pamięci.</p><p>W 1990 roku album <strong>M.C. Hammera „Please Hammer, Don’t Hurt ’Em”</strong> bił rekord długości przebywania na szczycie listy albumów. „U Can’t Touch This” stało się nie tylko przebojem, ale kulturowym memem zanim jeszcze świat poznał słowo „mem” w dzisiejszym znaczeniu.</p><p>W 1998 roku zespół <strong>The Ronettes</strong> stanął w sądzie przeciwko Philowi Spectorowi, domagając się należnych tantiem. To przypomnienie, że historia muzyki popularnej ma także mniej błyszczącą stronę: kontrakty, prawa autorskie, nierówność sił między artystami a producentami i długą walkę o zapłatę za własny głos.</p><p>W 2007 roku <strong>George Michael</strong> został pierwszym artystą, który wystąpił na nowym stadionie Wembley. Koncert w ramach trasy „25 Live Tour” przeszedł do historii także przez karę za przedłużenie występu. Trzynaście dodatkowych minut kosztowało go 130 tysięcy funtów. Cóż, czasem bis ma swoją cenę.</p><h2><strong>Dziś w kraju: płaca minimalna, emerytury, transport i cyfrowe państwo</strong></h2><p>Dzisiejszy dzień w polskiej polityce będzie pracowity. Rada Ministrów ma zająć się propozycjami dotyczącymi <strong>minimalnego wynagrodzenia</strong>, minimalnej stawki godzinowej oraz wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2027 roku. To temat, który brzmi technicznie tylko na papierze. W praktyce dotyka domowych budżetów, cen usług, kosztów pracy, kondycji małych firm i portfeli seniorów.</p><p>Rząd ma rozpatrzyć także projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Jego cel jest szczególnie ważny również z perspektywy takich miejsc jak Tomaszów Mazowiecki i mniejsze miejscowości powiatu tomaszowskiego. <strong>Wykluczenie komunikacyjne</strong> nie jest pojęciem z eksperckiego seminarium. To codzienność człowieka, który nie może dojechać do lekarza, szkoły, pracy, urzędu albo na dworzec. Jeśli marszałkowie województw mają przejąć silniejszą rolę koordynatorów transportu, kluczowe będzie nie tylko zapisanie standardów, ale ich realne finansowanie i egzekwowanie.</p><p>Na stole rządu znajdzie się też projekt dotyczący jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, w tym wdrożenia unijnych przepisów odnoszących się do produktów z sektora owoców i warzyw, bananów oraz niektórych suszonych owoców. Brzmi jak sprawa dla inspektorów i tabel, ale w rzeczywistości chodzi o zaufanie konsumenta: czy to, co kupujemy, jest tym, za co płacimy.</p><p>Kolejny projekt dotyczy równowagi płci we władzach spółek giełdowych. Zakłada on, że w zarządach lub radach nadzorczych takich firm 33 procent członków stanowiliby przedstawiciele płci niedostatecznie reprezentowanej. To temat, który w debacie publicznej szybko budzi emocje, ale jego sedno dotyczy dostępu do realnej władzy ekonomicznej i jakości nadzoru korporacyjnego.</p><p>Ministrowie mają też zająć się strategią informatyzacji państwa. W czasach, gdy obywatel oczekuje od administracji szybkości porównywalnej z bankowością internetową, cyfrowe państwo nie jest luksusem. Jest warunkiem sprawnego funkcjonowania usług publicznych.</p><h2><strong>Sejm: rolnictwo, inwestowanie, patostreaming i polityczny spór o MSWiA</strong></h2><p>Dziś rozpoczyna się trzydniowe posiedzenie Sejmu. Posłowie zajmą się między innymi projektem nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Projekt ma ułatwić dostęp do preferencyjnych ubezpieczeń oraz uprościć system dopłat do składek. W czasach coraz bardziej gwałtownej pogody, susz, gradobić i lokalnych podtopień rolnictwo coraz mocniej przypomina grę z naturą, w której państwo próbuje przynajmniej częściowo ograniczyć ryzyko.</p><p>W porządku obrad jest również projekt ustawy o <strong>Osobistych Kontach Inwestycyjnych</strong>. Zgodnie z założeniami każdy pełnoletni Polak będzie mógł zawrzeć umowę o prowadzenie takiego konta z instytucją finansową. W przypadku lokat i obligacji oszczędnościowych przewidziano zwolnienie podatkowe do 25 tysięcy złotych, a dla akcji, jednostek funduszy czy innych obligacji – do 100 tysięcy złotych. Państwo chce w ten sposób zachęcać do długofalowego oszczędzania i inwestowania, choć praktyka pokaże, czy Polacy zaufają nowemu instrumentowi.</p><p>W środę posłowie mają zająć się wnioskiem o odwołanie szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. To konsekwencja politycznego sporu po interwencji służb w domu matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku, do której doszło po fałszywym alarmie. W tle pojawia się klasyczne pytanie demokracji: gdzie kończy się procedura bezpieczeństwa, a gdzie zaczyna polityczny teatr?</p><p>Sejm ma także debatować nad projektami dotyczącymi <strong>zakazu patostreamingu</strong>. To temat szczególnie ważny dla rodziców, szkół, psychologów i wszystkich, którzy obserwują, jak internet potrafi zamienić przemoc, upokorzenie i autodestrukcję w widowisko. Prawo karne zawsze biegnie za technologią z pewnym opóźnieniem. Pytanie brzmi, czy tym razem dogoni ją wystarczająco szybko.</p><h2><strong>Episkopat w Łomży i pytania o parafię, katechezę oraz odpowiedzialność</strong></h2><p>W Łomży trwa 405. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi zajmują się między innymi funkcjonowaniem parafii, katechezą oraz sprawą komisji niezależnych ekspertów do spraw wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. W agendzie znajduje się też temat posynodalnej adhortacji apostolskiej <strong>„Amoris laetitia”</strong>.</p><p>Dla Kościoła w Polsce to nie są kwestie akademickie. Parafia w wielu miejscowościach, także tych mniejszych, wciąż pozostaje ważnym punktem życia społecznego. Jednocześnie zmienia się rzeczywistość: spada uczestnictwo młodych w praktykach religijnych, szkoła staje się polem sporów o katechezę, a sprawa rozliczeń nadużyć wymaga nie deklaracji, lecz wiarygodnych mechanizmów.</p><h2><strong>Huta Pieniacka: pamięć, która domaga się ziemi i imion</strong></h2><p>Dziś polskie i ukraińskie ekipy archeologiczne mają prowadzić prace związane z poszukiwaniem miejsc pochówku polskich ofiar zbrodni w dawnej wsi <strong>Huta Pieniacka</strong>. Do mordu doszło 28 lutego 1944 roku. Według historyków zginęło tam około 850 osób.</p><p>Huta Pieniacka jest jednym z najbardziej bolesnych symboli polskiej martyrologii na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Mówimy o nieistniejącej już wsi, ale nie o nieistniejącej pamięci. Każde odnalezione miejsce pochówku, każdy ślad, każdy dokument i każdy fragment prawdy ma znaczenie. Historia bez grobów jest raną, która nie chce się zabliźnić.</p><h2><strong>Europa cyfrowych portfeli i papież w Hiszpanii</strong></h2><p>W Luksemburgu odbywa się dziś posiedzenie ministrów państw Unii Europejskiej odpowiedzialnych za sprawy cyfryzacji. Jednym z głównych tematów jest projekt rozporządzenia w sprawie <strong>Europejskich Portfeli Biznesowych</strong>. Nowe rozwiązanie ma uprościć cyfrową identyfikację przedsiębiorstw i wymianę danych uznawaną we wszystkich krajach członkowskich. To kolejny krok w stronę administracji, która coraz bardziej przenosi się z okienka do aplikacji.</p><p>W Hiszpanii trwa natomiast podróż apostolska papieża <strong>Leona XIV</strong>. Dziś, w czwartym dniu wizyty, papież spotyka się z wolontariuszami w Madrycie, następnie udaje się do Barcelony, gdzie przewidziano modlitwę w katedrze Świętego Krzyża i Świętej Eulalii oraz wieczorne czuwanie na Stadionie Olimpijskim im. Lluísa Companysa.</p><p>Tak domyka się 9 czerwca: od królewskiego Łobzowa po Barcelonę, od mennicy Księstwa Warszawskiego po cyfrowe portfele Europy, od romantycznego pędzla Michałowskiego po Hammonda Jona Lorda. Historia, jak dobra muzyka, nie kończy się wybrzmieniem ostatniej nuty. Ona wraca – czasem jako pamięć, czasem jako ostrzeżenie, czasem jako refren, który dopiero po latach zaczynamy rozumieć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55436,placa-minimalna-emerytury-i-autobusy-we-wtorek-rzad-zajmie-sie-sprawami-ktore-odczuja-takze-mieszkancy-tomaszowa-i-powia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55436,placa-minimalna-emerytury-i-autobusy-we-wtorek-rzad-zajmie-sie-sprawami-ktore-odczuja-takze-mieszkancy-tomaszowa-i-powia</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 23:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-placa-minimalna-emerytury-i-autobusy-we-wtorek-rzad-zajmie-sie-sprawami-ktore-odczuja-takze-miesz-1780953789.png</url>
                        <title>Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55436,placa-minimalna-emerytury-i-autobusy-we-wtorek-rzad-zajmie-sie-sprawami-ktore-odczuja-takze-mieszkancy-tomaszowa-i-powia</link>
                    </image><description>We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Minimalne wynagrodzenie w 2027 roku: propozycja to 4986 zł brutto</strong></h2><p>Rząd ma rozpatrzyć propozycję wysokości <strong>minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2027 roku</strong>. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziało, że będzie rekomendować kwotę <strong>4986 zł brutto</strong> oraz <strong>minimalną stawkę godzinową 32,60 zł</strong>. Oznaczałoby to wzrost odpowiednio o <strong>180 zł</strong>, czyli <strong>3,7 proc.</strong>, oraz o <strong>1,20 zł</strong>, czyli <strong>3,8 proc.</strong> wobec obecnych stawek.</p><p>To jeszcze nie jest ostateczna decyzja. Zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, Rada Ministrów ma obowiązek do <strong>15 czerwca</strong> przedstawić Radzie Dialogu Społecznego propozycję wysokości płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej na kolejny rok. Dopiero później rusza właściwa część rozmów między stroną rządową, związkami zawodowymi i pracodawcami.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego to nie jest abstrakcyjna tabela z ministerialnego dokumentu. <strong>Minimalne wynagrodzenie</strong> wpływa na pensje w handlu, usługach, gastronomii, ochronie, sprzątaniu, opiece, części produkcji i wielu małych firmach. Z jednej strony oznacza wyższy dochód dla osób zarabiających najmniej. Z drugiej — dla lokalnych przedsiębiorców to kolejny element kosztów pracy, który trzeba będzie wpisać w ceny, grafiki, marże i decyzje kadrowe.</p><p>W tle jest jeszcze większa rozmowa o tym, czym ma być najniższa krajowa: kołem ratunkowym dla pracownika czy kamieniem dorzuconym do plecaka małych firm. Jak zwykle w takich sprawach, prawda nie stoi grzecznie po jednej stronie barykady.</p><h2><strong>Waloryzacja emerytur i rent. Propozycja: minimum ustawowe</strong></h2><p>Rada Ministrów ma zająć się również propozycją zwiększenia <strong>wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2027 roku</strong>. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaproponowało, aby wskaźnik został ustalony na poziomie <strong>20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2026 roku</strong>.</p><p>To najniższy ustawowo wymagany poziom zwiększenia. Zgodnie z art. 89 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, wskaźnik waloryzacji opiera się na średniorocznym wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych, powiększonym o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego roku.</p><p>Ostateczne dane będą znane dopiero po komunikatach prezesa GUS. Wskaźnik waloryzacji zostanie ogłoszony w lutym 2027 roku, a sama waloryzacja tradycyjnie obejmie świadczenia od marca. Od <strong>1 marca 2026 roku minimalna emerytura wynosi 1978,49 zł brutto</strong>.</p><p>Dla wielu seniorów to będzie wiadomość śledzona uważniej niż polityczne komentarze po posiedzeniu rządu. Bo emerytura, szczególnie ta minimalna, nie jest rubryką w arkuszu kalkulacyjnym. To opłacone rachunki, leki, żywność, opał, czasem pomoc dzieciom albo wnukom. W realnym życiu inflacja nie przychodzi jako wskaźnik. Przychodzi jako paragon.</p><h2><strong>Autobusy, kolej i walka z wykluczeniem komunikacyjnym</strong></h2><p>Jednym z ważniejszych punktów posiedzenia ma być projekt nowelizacji ustawy o <strong>publicznym transporcie zbiorowym</strong>. Reforma zakłada, że <strong>marszałkowie województw</strong> staną się regionalnymi integratorami transportu. Mają koordynować połączenia autobusowe i kolejowe oraz zarządzać środkami przeznaczonymi na walkę z wykluczeniem komunikacyjnym. Projekt ustawy widnieje w wykazie prac legislacyjnych jako nowelizacja ustawy o publicznym transporcie zbiorowym oraz niektórych innych ustaw.</p><p>Planowane są także ustawowe standardy dostępności, w tym minimalna częstotliwość kursów oraz obowiązek cyfrowej publikacji rozkładów jazdy. Reforma przewiduje też wykorzystanie systemów geolokalizacji w pojazdach i nowe uprawnienia kontrolne Inspekcji Transportu Drogowego.</p><p>W powiecie tomaszowskim ten temat ma wyjątkowo praktyczny wymiar. Mieszkaniec dużego miasta może narzekać na spóźniony tramwaj. Mieszkaniec małej miejscowości często nie ma nawet na co narzekać, bo kursu po prostu nie ma. <strong>Wykluczenie komunikacyjne</strong> oznacza problem z dojazdem do szkoły, pracy, lekarza, urzędu, na rehabilitację czy zakupy. To cicha forma nierówności, mniej widowiskowa niż wielkie polityczne spory, ale dla codziennego życia czasem znacznie bardziej dotkliwa.</p><p>Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym reguluje zasady organizacji i finansowania regularnych przewozów osób na terytorium Polski, m.in. w transporcie drogowym i kolejowym. Jeżeli zapowiadane zmiany przejdą przez cały proces legislacyjny, samorządy wojewódzkie otrzymają większą rolę w układaniu regionalnej mapy połączeń.</p><h2><strong>Kontrolerzy biletów pod większą ochroną</strong></h2><p>Projekt przewiduje również nadanie <strong>kontrolerom biletów ochrony funkcjonariusza publicznego</strong>. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo osób wykonujących tę pracę. W praktyce oznaczałoby to ostrzejszą reakcję państwa na agresję wobec kontrolerów podczas wykonywania obowiązków służbowych.</p><p>To rozwiązanie może budzić dyskusję, ale trudno udawać, że problem nie istnieje. Kontrola biletu coraz częściej bywa nie tylko czynnością administracyjną, lecz także sytuacją konfliktową. Państwo próbuje więc dopisać do transportowej codzienności coś, czego nie da się wyczytać z rozkładu jazdy: bezpieczeństwo pracownika.</p><h2><strong>Jakość żywności, spółki giełdowe i cyfrowe państwo</strong></h2><p>W porządku obrad znalazł się również projekt nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Celem jest wdrożenie przepisów Unii Europejskiej dotyczących jakości handlowej produktów z sektora owoców i warzyw, bananów oraz niektórych suszonych owoców, a także zwiększenie skuteczności nadzoru nad jakością artykułów rolno-spożywczych.</p><p>Rząd ma też zająć się projektem przepisów wdrażających unijną dyrektywę dotyczącą poprawy równowagi płci wśród dyrektorów spółek giełdowych. Regulacje mają dotyczyć spółek giełdowych z siedzibą w Polsce, których akcje są notowane na rynku regulowanym w jednym z państw Unii Europejskiej. Wyłączone mają być mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa.</p><p>Kolejnym punktem jest projekt uchwały w sprawie przyjęcia strategii informatyzacji państwa. Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje, że <strong>Strategia Cyfryzacji Państwa</strong> ma określać cele i działania w najważniejszych obszarach cyfryzacji państwa, gospodarki i społeczeństwa, a jej nadrzędnym celem jest poprawa jakości życia obywateli dzięki cyfryzacji. Dokument ma obejmować perspektywę do 2035 roku.</p><h2><strong>Dlaczego to ważne lokalnie?</strong></h2><p>Wtorkowe posiedzenie rządu nie będzie medialnym fajerwerkiem w stylu kampanijnych konwencji. Raczej przypomina techniczną scenę z filmu politycznego, w której ktoś przesuwa dokumenty po stole, a widz dopiero po czasie rozumie, że właśnie tam zapadły decyzje wpływające na życie milionów ludzi.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego najważniejsze są trzy sprawy: <strong>ile wyniesie najniższa pensja</strong>, <strong>jak zostaną zwaloryzowane świadczenia seniorów</strong> i <strong>czy reforma transportu realnie poprawi dojazdy z mniejszych miejscowości</strong>. Reszta politycznego teatru jest głośna. Te decyzje są cichsze, ale znacznie bliższe portfela, przystanku i domowego stołu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy wieczór: Chwalińska w elicie, Eriksen bezpieczny, Piast znów na tronie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55435,sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55435,sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 22:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie-1780951454.png</url>
                        <title>Sportowy wieczór: Chwalińska w elicie, Eriksen bezpieczny, Piast znów na tronie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55435,sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie</link>
                    </image><description>Poniedziałkowy wieczór w świecie sportu miał kilka twarzy. Był w nim paryski blask Mai Chwalińskiej, tenisowe przestawianie pionków przed sezonem trawiastym, ulga po dramatycznych scenach z udziałem Christiana Eriksena, futsalowa konsekwencja Piasta Gliwice i transferowe ruchy, które już zapowiadają kolejny sezon. Sport znów pokazał, że potrafi jednego dnia pisać i baśń, i dramat, i kronikę codziennej pracy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Maja Chwalińska po paryskim śnie wśród najlepszych</h2><p>Największą polską historią ostatnich dni pozostaje <strong>Maja Chwalińska</strong>, która po dotarciu do finału wielkoszlemowego <strong>French Open</strong> zanotowała ogromny awans w rankingu WTA. Polka przesunęła się ze 114. na 21. miejsce. To największy skok w całym zestawieniu od poprzedniego notowania. Informację o awansie po finale Roland Garros potwierdzały również media sportowe, wskazując, że Chwalińska zyskała aż 93 pozycje.</p><p>To jeden z tych momentów, które w polskim sporcie brzmią jak refren dobrze znanej piosenki o cierpliwości: długo ciszej, długo pod prąd, a potem nagle światła wielkiego stadionu. Sama zawodniczka po powrocie do kraju mówiła w Warszawie, że „ciężka praca i cierpliwość się opłaciły” i że właśnie teraz wszystko „złożyło się w całość”.</p><p>Na trzecim miejscu rankingu WTA pozostaje <strong>Iga Świątek</strong>, a liderką zestawienia jest nadal <strong>Aryna Sabalenka</strong>.</p><h2>Hurkacz i Majchrzak lekko w górę</h2><p>W najnowszym rankingu ATP drobne awanse zanotowali również polscy tenisiści. <strong>Hubert Hurkacz</strong> przesunął się z 99. na 96. miejsce, natomiast <strong>Kamil Majchrzak</strong> z 78. na 76. pozycję. Liderem rankingu pozostaje Włoch <strong>Jannik Sinner</strong>.</p><p>Dla polskiego tenisa to tydzień szczególny: kobieca część rozgrywek przyniosła historię z gatunku tych, które zapamiętuje się latami, a męska — spokojniejszy, ale potrzebny ruch w górę.</p><h2>Linette wygrywa na trawie, Piter w ćwierćfinale debla</h2><p>Sezon trawiasty rozkręca się już na dobre. <strong>Magda Linette</strong> awansowała do drugiej rundy turnieju WTA 250 w ’s-Hertogenbosch. Polka pokonała Australijkę <strong>Kimberly Birrell</strong> 2:6, 6:1, 6:2. Po trudnym początku odwróciła losy spotkania i w kolejnej rundzie zmierzy się ze Słowaczką <strong>Mią Pohankovą</strong>.</p><p>Udany występ zanotowała także <strong>Katarzyna Piter</strong>, która w parze z Czeszką <strong>Anną Siskovą</strong> pokonała Ukrainkę <strong>Nadię Kiczenok</strong> i Japonkę <strong>Makoto Ninomiyę</strong> 7:5, 6:4. Ten wynik dał polsko-czeskiej parze awans do ćwierćfinału debla.</p><h2>Christian Eriksen wrócił do domu po zasłabnięciu</h2><p>Dobre informacje nadeszły z Danii. <strong>Christian Eriksen</strong>, który w niedzielę zasłabł podczas towarzyskiego meczu reprezentacji Danii z Ukrainą w Odense, poinformował następnego dnia, że jest już w domu, czuje się dobrze i wraca do zdrowia. Według relacji AP piłkarz podkreślił, że wszczepiony mu po wcześniejszych problemach kardiologicznych defibrylator zadziałał zgodnie z przeznaczeniem.</p><p>To wiadomość, która przynosi ulgę nie tylko kibicom Danii. Nazwisko Eriksena od Euro 2020 ma w futbolu szczególne znaczenie — przypomina, że za stadionowym spektaklem stoją ludzie z krwi i kości, a czasem najważniejszym wynikiem dnia jest po prostu wiadomość: „jestem bezpieczny”.</p><h2>Piast Gliwice obronił mistrzostwo Polski w futsalu</h2><p><strong>Piast Gliwice</strong> ponownie mistrzem Polski w futsalu. Gliwiczanie pokonali na wyjeździe <strong>Texom Eurobus Przemyśl</strong> 4:2 i wygrali finałową rywalizację do trzech zwycięstw 3-1. Już wcześniej Piast prowadził w serii 2-1 po zwycięstwie 6:3 w trzecim meczu finału, co stawiało go o krok od obrony tytułu.</p><p>To triumf konsekwencji. Futsal rzadziej trafia na pierwsze strony niż wielka piłka, ale intensywnością, tempem i emocją często przypomina sportową wersję kina akcji — bez miejsca na długie monologi, za to z nieustannym ruchem.</p><h2>Wisła i Wieczysta z listem intencyjnym</h2><p>W Krakowie doszło do ważnego porozumienia organizacyjnego. Beniaminkowie piłkarskiej ekstraklasy — <strong>Wisła Kraków</strong> i <strong>Wieczysta Kraków</strong> — podpisali list intencyjny, który umożliwi Wieczystej rozgrywanie meczów na Stadionie Miejskim. Szczegółowa umowa dotycząca użytkowania murawy ma zostać zawarta do 25 czerwca.</p><p>Dla kibiców w Krakowie zapowiada się więc sezon gęsty od emocji. Miasto z taką piłkarską pamięcią nie potrzebuje wiele, by znów rozpalić trybuny.</p><h2>Roberto Piazza trenerem Projektu Warszawa</h2><p>Duży ruch także w siatkówce. Włoch <strong>Roberto Piazza</strong> został trenerem siatkarzy <strong>PGE Projektu Warszawa</strong>. Stołeczny klub poinformował, że kontrakt szkoleniowca ma obowiązywać do 2030 roku. Piazza to nazwisko z europejskiej półki, a jego przyjście do Warszawy może być jednym z najważniejszych sygnałów transferowych PlusLigi przed nowym sezonem.</p><h2>Fabio Grosso obejmuje Fiorentinę</h2><p>We Włoszech nowego trenera ma <strong>Fiorentina</strong>. Klub z Florencji ogłosił, że drużynę poprowadzi <strong>Fabio Grosso</strong>. 48-letni szkoleniowiec przez ostatnie dwa sezony pracował w Sassuolo. Fiorentina zakończyła miniony sezon Serie A na 15. miejscu, więc przed nowym trenerem stoi zadanie nie tyle kosmetyczne, ile fundamentalne: przywrócić klubowi stabilność i ambicję godną miasta Dantego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dziesięć lat ze św. Antonim w Tomaszowie. Rocznica patronatu, pamiątki i zagadka niedokończonej książki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55434,dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksiazki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55434,dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksiazki</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 21:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksia-1780950313.png</url>
                        <title>Dziesięć lat ze św. Antonim w Tomaszowie. Rocznica patronatu, pamiątki i zagadka niedokończonej książki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55434,dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksiazki</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki i powiat świętują 10. rocznicę patronatu św. Antoniego Padewskiego oraz ustanowienia sanktuarium. Jubileusz przypomina o medalu, widokówkach i niedokończonej książce, która wciąż czeka na pełne odkrycie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziesięć lat ze św. Antonim. Tomaszów Mazowiecki wraca do historii, która miała swój medal, widokówki i… niedokończoną książkę</p><p><strong>18 czerwca 2026 roku Tomaszów Mazowiecki i Powiat Tomaszowski będą obchodzić 10. rocznicę jednego z ważniejszych wydarzeń w najnowszej historii lokalnej wspólnoty religijnej i miejskiej. Tego dnia minie dekada od nadania św. Antoniemu Padewskiemu patronatu nad miastem i powiatem oraz od ustanowienia kościoła św. Antoniego Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego. To rocznica nie tylko kościelna. To także opowieść o pamięci, lokalnej tożsamości, dokumentach, pamiątkach i książce, która przez lata pozostawała gdzieś na granicy historii zapisanej i historii zapomnianej.</strong></p><p>Są w dziejach miasta takie daty, które nie hałasują jak wielkie polityczne przełomy, nie migoczą w kronikach jak fajerwerki nad Pilicą, a jednak po latach okazuje się, że głęboko osiadły w zbiorowej pamięci. <strong>18 czerwca 2016 roku</strong> właśnie taką datą się stał. Wtedy św. Antoni Padewski został oficjalnie ogłoszony patronem Tomaszowa Mazowieckiego i Powiatu Tomaszowskiego. Kościół św. Antoniego zyskał natomiast rangę sanktuarium.</p><p>Dziesięć lat później wraca pytanie nie tylko o jubileuszowe obchody, ale również o to, jak pielęgnujemy pamięć. Bo historia, jeśli nie zostanie opowiedziana, potrafi zniknąć szybciej niż ślad po kredzie na szkolnej tablicy.</p><h2>Patron miasta, patron powiatu, patron codziennych spraw</h2><p>Święty Antoni Padewski w tradycji katolickiej jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych świętych. Kojarzony bywa z pomocą w odnajdywaniu rzeczy zagubionych, ale jego postać ma znacznie głębszy wymiar. To kaznodzieja, teolog, franciszkanin, człowiek słowa i ubogich. W lokalnej opowieści Tomaszowa Mazowieckiego jego obecność jest szczególna także dlatego, że parafia św. Antoniego należy do najważniejszych punktów duchowej mapy miasta.</p><p>W 2016 roku, podczas uroczystości na placu Kościuszki, patronat św. Antoniego nabrał wymiaru publicznego. Było to wydarzenie religijne, ale również symboliczne dla miasta i powiatu. Tomaszów otrzymał patrona, którego kult od lat był tu obecny, a jednocześnie wpisał się w szerszy rytm obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski.</p><p>Takie akty nie są wyłącznie gestem ceremonialnym. Patronat nad miastem i powiatem przypomina, że wspólnota potrzebuje punktów odniesienia. Nie tylko urzędów, budżetów i inwestycji, ale także znaków, które łączą pokolenia.</p><h2>Medal, widokówki i datownik. Pamiątki z duszą miasta</h2><p>Z okazji jubileuszu przygotowano szczególne pamiątki. Wydany został <strong>medal okolicznościowy</strong>, powstały także <strong>cztery widokówki</strong>, których projekty wykonali uczniowie Liceum Plastycznego w Tomaszowie Mazowieckim. Widokówki wydało Towarzystwo Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego. Stosowany był również <strong>okolicznościowy datownik</strong>, a więc filatelistyczny znak chwili — mały stempel, który potrafi unieść ciężar dużej historii.</p><p>To właśnie takie drobiazgi, pozornie skromne, często najlepiej przechowują klimat epoki. Medal można zamknąć w szufladzie, widokówkę włożyć między strony książki, datownik odnaleźć po latach na kopercie. A potem nagle okazuje się, że to nie są tylko przedmioty. To lokalne kapsuły czasu.</p><p>W mieście, które ma za sobą przemysłową historię, społeczne przemiany, wojenne dramaty, okresy wzlotów i rozczarowań, każda dobrze zachowana pamiątka staje się jak kadr z filmu. Trochę jak w „Amarcord” Felliniego — pamięć nie zawsze przychodzi w postaci wielkiej kroniki. Czasem wraca przez obrazek, zapach, podpis, pieczęć albo nazwisko zapisane na marginesie.</p><h2>Książka, która miała ocalić historię sanktuarium</h2><p>Najciekawszy wątek tej opowieści dotyczy jednak książki. Jak wynika z przekazanych informacji, po rozmowach i namowach ks. Edwarda Wieczorka podjęta została decyzja o napisaniu publikacji pt. <strong>„Sanktuarium św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim”</strong>.</p><p>W 2017 roku powstała pierwsza wersja książki <strong>„Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Tomaszowie Maz.”</strong>. Jej treść została uzgodniona z ks. Edwardem Wieczorkiem, a wydany został pierwszy egzemplarz. Nie był to więc tylko pomysł, projekt czy luźna koncepcja. Książka istniała. Miała swoją treść, układ i materialny kształt.</p><p>Dalsze prace nad wydaniem większej liczby egzemplarzy zostały jednak wstrzymane. Powodem były braki formalne: brak możliwości uzyskania kopii certyfikatu autentyczności relikwii św. Antoniego otrzymanego z Sanktuarium w Padwie oraz brak dekretu ustanawiającego kościół św. Antoniego Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>To brzmi niemal jak lokalna wersja archiwalnego śledztwa. Jest książka, jest temat, są świadkowie, jest duchowny, który zachęcał do pracy, są pamiątki i dokumenty, ale brakuje dwóch kluczowych elementów formalnych. A przecież w sprawach historycznych dokument bywa jak ostatni akord w symfonii. Bez niego melodia istnieje, lecz pozostaje niedomknięta.</p><h2>Czy ktoś jeszcze pamięta pierwsze wydanie?</h2><p>Najbardziej poruszające jest pytanie, które pojawia się na końcu przekazanych materiałów: <strong>czy ktoś jeszcze pamięta pierwszą książkę „Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Tomaszowie Maz.”?</strong></p><p>To pytanie warto potraktować serio. Nie jako sentymentalną ciekawostkę, ale jako apel do mieszkańców, parafian, regionalistów, kolekcjonerów, dawnych współpracowników parafii i osób związanych z Towarzystwem Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Być może gdzieś w domowym archiwum leżą zdjęcia stron pierwszego egzemplarza. Być może ktoś pamięta rozmowy o publikacji. Być może ktoś ma kopię, notatki, korespondencję, projekt okładki, fotografie z uroczystości, medal, widokówki albo kopertę z datownikiem. Dla jednych to drobiazgi. Dla lokalnej historii — bezcenne ślady.</p><p>Tomaszów Mazowiecki wielokrotnie pokazywał, że pamięć miasta nie mieszka wyłącznie w instytucjach. Często przechowują ją ludzie: w albumach, pudełkach po butach, starych szafach, na strychach i w opowieściach przekazywanych przy rodzinnym stole.</p><h2>Jubileusz jako szansa na domknięcie historii</h2><p>Dziesiąta rocznica ustanowienia patronatu św. Antoniego nad miastem i powiatem może być czymś więcej niż tylko datą w kalendarzu. Może stać się okazją do uporządkowania dokumentów, przypomnienia wydarzeń z 2016 roku i powrotu do pomysłu książki o sanktuarium.</p><p>Nie chodzi tu wyłącznie o publikację religijną. Chodzi o fragment historii Tomaszowa Mazowieckiego — miasta, które przez dekady budowało swoją tożsamość na pracy, wielokulturowości, przemysłowym rytmie, społecznej aktywności i pamięci miejsc. Sanktuarium św. Antoniego jest częścią tej mapy.</p><p>Jeżeli uda się odnaleźć brakujące dokumenty lub potwierdzić ich treść w odpowiednich archiwach kościelnych, historia książki mogłaby doczekać się nowego rozdziału. A jeśli mieszkańcy odpowiedzą na pytanie o pierwsze wydanie, być może z prywatnych wspomnień powstanie pełniejsza opowieść o wydarzeniu sprzed dekady.</p><h2>Pamięć nie lubi ciszy</h2><p>W kulturze lokalnej cisza bywa największym przeciwnikiem pamięci. Nie spektakularne zniszczenie, nie wielki spór, ale właśnie ciche odkładanie spraw „na później”. A później, jak wiemy, potrafi trwać całe lata.</p><p>Dlatego jubileusz 2026 roku warto potraktować jak zaproszenie. Do rozmowy. Do poszukiwań. Do odkurzenia pamiątek. Do sprawdzenia rodzinnych archiwów. Do przypomnienia ludzi, którzy tworzyli tamte uroczystości i chcieli, by historia Sanktuarium św. Antoniego została opisana.</p><p>Bo miasto bez pamięci przypomina bibliotekę z zamkniętymi drzwiami. Książki stoją na półkach, ale nikt już nie wie, co w nich zapisano.</p><p>A może gdzieś w Tomaszowie Mazowieckim pierwszy egzemplarz książki o Sanktuarium św. Antoniego nadal czeka, by ktoś ponownie go otworzył?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[PILNE: Zaginął 11-latek z Tomaszowa Mazowieckiego /odnaleziony/]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55433,pilne-zaginal-11-latek-z-tomaszowa-mazowieckiego-odnaleziony</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55433,pilne-zaginal-11-latek-z-tomaszowa-mazowieckiego-odnaleziony</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 20:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pilne-zaginal-11-latek-z-tomaszowa-mazowieckiego-odnaleziony-1780950916.jpg</url>
                        <title>PILNE: Zaginął 11-latek z Tomaszowa Mazowieckiego /odnaleziony/</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55433,pilne-zaginal-11-latek-z-tomaszowa-mazowieckiego-odnaleziony</link>
                    </image><description>Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim prowadzą poszukiwania 11-letniego chłopca</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Chłopiec około godziny <strong>11:30 wyszedł ze szkoły</strong> i do chwili obecnej nie powrócił do miejsca zamieszkania. Nie nawiązał również kontaktu z rodziną. Miejsce jego pobytu nie jest znane.</p><h2>Rysopis zaginionego</h2><p>Adam ma <strong>11 lat</strong>, około <strong>150 cm wzrostu</strong>, szczupłą budowę ciała, krótkie blond włosy i niebieskie oczy. Nosi okulary korekcyjne w czarnych oprawkach.</p><p>W chwili zaginięcia ubrany był w <strong>beżowy t-shirt z nadrukiem przedstawiającym bryłę samochodu</strong>, krótkie szare spodenki oraz czarno-czerwone buty sportowe.</p><h2>Policja apeluje o pomoc</h2><p>Wszystkie osoby, które widziały Adama lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w jego odnalezieniu, proszone są o pilny kontakt z dyżurnym <strong>Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim</strong> pod numerem telefonu:</p><p><strong>47 846 22 11</strong></p><p>Można również dzwonić pod numer alarmowy:</p><p><strong>112</strong></p><p>lub zgłosić się do najbliższej jednostki Policji.</p><p>Każda informacja może być ważna. Prosimy o udostępnianie komunikatu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Konkurs na dyrektora I LO rozstrzygnięty. Jedyną kandydatką była dotychczasowa dyrektorka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55431,konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55431,konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 10:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka-1780907246.png</url>
                        <title>Konkurs na dyrektora I LO rozstrzygnięty. Jedyną kandydatką była dotychczasowa dyrektorka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55431,konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka</link>
                    </image><description>W Starostwie Powiatowym w Tomaszowie Mazowieckim rozstrzygnięto konkurs na stanowisko dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego. W postępowaniu uczestniczyła tylko jedna osoba — dotychczasowa dyrektorka Ewa Męcina, która ponownie obejmie tę funkcję.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>3 czerwca 2026 roku w siedzibie Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim odbył się konkurs na stanowisko dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego im. Jarosława Dąbrowskiego. Zakończone postępowanie przyniosło rozstrzygnięcie zgodne z oczekiwanym scenariuszem — stanowisko ponownie objęła <strong>Ewa Męcina</strong>.</p><p>Najważniejszą informacją z perspektywy przebiegu konkursu jest to, że w postępowaniu brała udział <strong>tylko jedna kandydatka</strong>. Była nią właśnie dotychczasowa dyrektorka szkoły, która po raz kolejny uzyskała powierzenie funkcji szefa jednej z najważniejszych szkół średnich w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Fakt, że do konkursu przystąpiła wyłącznie osoba już kierująca placówką, oznacza w praktyce wyraźny sygnał ciągłości zarządzania. Dla uczniów, rodziców i nauczycieli może to oznaczać stabilność organizacyjną oraz kontynuację dotychczasowego sposobu prowadzenia szkoły.</p><p>I Liceum Ogólnokształcące im. Jarosława Dąbrowskiego pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych placówek edukacyjnych w powiecie tomaszowskim. W szkolnej komunikacji podkreślono również gratulacje dla Ewy Męciny oraz życzenia powodzenia w realizacji kolejnych wyzwań związanych z kierowaniem liceum.</p><p>Warto też zauważyć, że I LO funkcjonuje w czasie, gdy szkoły średnie są oceniane nie tylko przez pryzmat wyników nauczania, lecz także atmosfery, aktywności społecznej i jakości zarządzania. W tym kontekście ponowny wybór osoby już pełniącej tę funkcję można odczytywać jako decyzję stawiającą na <strong>kontynuację i przewidywalność</strong>.</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[8 czerwca: Wawel, Chopin, Kora, Kubica i pytanie o pamięć, która nie daje się zamknąć w gablocie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55430,8-czerwca-wawel-chopin-kora-kubica-i-pytanie-o-pamiec-ktora-nie-daje-sie-zamknac-w-gablocie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55430,8-czerwca-wawel-chopin-kora-kubica-i-pytanie-o-pamiec-ktora-nie-daje-sie-zamknac-w-gablocie</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 09:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-8-czerwca-wawel-chopin-kora-kubica-i-pytanie-o-pamiec-ktora-nie-daje-sie-zamknac-w-gablocie-1780905792.png</url>
                        <title>8 czerwca: Wawel, Chopin, Kora, Kubica i pytanie o pamięć, która nie daje się zamknąć w gablocie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55430,8-czerwca-wawel-chopin-kora-kubica-i-pytanie-o-pamiec-ktora-nie-daje-sie-zamknac-w-gablocie</link>
                    </image><description>Dziś jest poniedziałek, 8 czerwca, sto pięćdziesiąty dziewiąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.16, zajdzie o godz. 20.53. Imieniny obchodzą: Jakub, Maria, Wilhelm i Seweryn.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie daty, które wyglądają jak przypadkowo rozsypane kartki z wielkiej księgi historii. Jedna pachnie chłodem wawelskiego kamienia i renesansową precyzją włoskich mistrzów. Druga niesie paryski cień George Sand i fortepian Fryderyka Chopina. Trzecia brzmi jak riff Maanamu, chropawy głos Bonnie Tyler albo syntezatorowa melancholia lat 80. A potem nagle słychać ryk silników z Montrealu i biało-czerwony błysk bolidu Roberta Kubicy.</p><p><strong>8 czerwca to dzień, w którym historia mówi kilkoma głosami naraz: sztuką, polityką, muzyką, sportem i pamięcią.</strong> Niektóre z tych głosów są jak pieśń triumfu, inne brzmią jak wyrzut sumienia.</p><h2>Kaplica Zygmuntowska, czyli polski renesans zapisany w kamieniu</h2><p><strong>493 lata temu, w 1533 roku, poświęcono Kaplicę Zygmuntowską na Wawelu</strong> — dzieło, które do dziś uchodzi za jeden z najpiękniejszych przykładów renesansu po północnej stronie Alp. Jeżeli średniowieczny Wawel był twierdzą pamięci, to Kaplica Zygmuntowska stała się jej złotą szkatułą.</p><p>To nie jest tylko mauzoleum królewskie. To polityczny manifest dynastii Jagiellonów, kamienna deklaracja, że Rzeczpospolita potrafi mówić językiem Europy: językiem harmonii, proporcji, łacińskiej kultury i włoskiego piękna. Wawel w tej dacie przypomina scenę z filmu historycznego, w którym nie trzeba wielkiej bitwy, by zrozumieć potęgę państwa. Wystarczy światło padające na kopułę.</p><h2>George Sand: kobieta, która nie mieściła się w epoce</h2><p><strong>150 lat temu, w 1876 roku, w Paryżu zmarła George Sand</strong>, jedna z najbardziej niezwykłych postaci europejskiej literatury XIX wieku. Pisarka, buntowniczka, kobieta świadomie łamiąca społeczne konwenanse, przyjaciółka i towarzyszka życia <strong>Fryderyka Chopina</strong>.</p><p>W jej biografii jest coś z romantycznego filmu, ale bez lukru. Sand nie była tylko muzą wielkiego kompozytora. Była twórczynią osobną, silną, kontrowersyjną. Jej relacja z Chopinem, pobyt na Majorce, paryskie salony i dramatyczne rozstanie stały się częścią europejskiego imaginarium. Jak w dobrej powieści, miłość mieszała się tu z chorobą, sztuką, ambicją i codziennością, która rzadko bywa tak piękna, jak później opisują ją biografowie.</p><h2>Politechnika Warszawska: marzenie o nowoczesności</h2><p><strong>128 lat temu, w 1898 roku, car Mikołaj II powołał w Warszawie Instytut Politechniczny</strong>, z którego tradycji wyrosła później <strong>Politechnika Warszawska</strong>. Był to efekt zabiegów polskich przemysłowców i finansistów, między innymi <strong>Leopolda Kronenberga, Maurycego Poznańskiego i Edwarda Natansona</strong>.</p><p>W tle tej decyzji widać całą sprzeczność epoki zaborów. Z jednej strony zależność od rosyjskiej administracji, z drugiej — uporczywa polska praca organiczna. Fabryki, banki, szkoły techniczne, kolej, przemysł. To była ta część historii, która nie maszerowała z szablą, ale z suwakiem logarytmicznym, projektem mostu i planem maszyny.</p><p>Dla regionów takich jak <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong>, którego nowoczesna tożsamość wyrastała z przemysłu, kolei, włókiennictwa i pracy inżynierskiej, ta rocznica nie jest odległą warszawską ciekawostką. To fragment tej samej opowieści: o Polsce, która chciała być nowoczesna, nawet gdy nie miała własnego państwa.</p><h2>Parada Zwycięstwa bez Polaków</h2><p><strong>80 lat temu, w 1946 roku, w Londynie odbyła się Parada Zwycięstwa</strong>, zorganizowana dla uczczenia zwycięstwa aliantów nad III Rzeszą i Japonią. W tym wielkim marszu triumfu zabrakło jednak polskich żołnierzy, w tym lotników, którzy walczyli w bitwie o Anglię.</p><p>To jedna z tych kart historii, które bolą bardziej niż niejedna klęska. Polacy byli na frontach II wojny światowej od pierwszego do ostatniego dnia, walczyli pod Narwikiem, Tobrukiem, Monte Cassino, Falaise, Arnhem, w powietrzu nad Anglią i na morzach. A jednak polityka wielkich mocarstw potrafiła wymazać ich z oficjalnego obrazu zwycięstwa.</p><p>W tej historii jest gorzki ton, który dobrze rozumie każdy, kto pamięta słowa z „Popiołu i diamentu” Andrzeja Wajdy: wojna się kończy, ale moralny niepokój zostaje.</p><h2>Uniwersytety, papież i polityczny projekt prawicy</h2><p><strong>58 lat temu, w 1968 roku, utworzono Uniwersytet Śląski w Katowicach oraz Politechnikę Koszalińską.</strong> Rok 1968 w Polsce pamiętamy głównie przez dramat Marca, antysemicką kampanię i studencki bunt, ale właśnie dlatego warto zauważać także instytucje, które budowały edukacyjny krwiobieg kraju.</p><p><strong>39 lat temu, w 1987 roku, rozpoczęła się III pielgrzymka Jana Pawła II do Polski.</strong> Papież odwiedził między innymi Warszawę, Lublin, Tarnów, Kraków, Szczecin, Gdynię, Gdańsk, Częstochowę i Łódź. Była to pielgrzymka w schyłkowym okresie PRL, w czasie gdy system wciąż stał, ale coraz bardziej przypominał scenografię trzymającą się już tylko na gwoździach i strachu.</p><p><strong>30 lat temu, w 1996 roku, pod egidą NSZZ „Solidarność” powstała Akcja Wyborcza Solidarność.</strong> Rok później AWS wygrała wybory parlamentarne. Był to jeden z najważniejszych projektów politycznych polskiej prawicy po 1989 roku — szeroki blok, który na chwilę zdołał zebrać różne nurty antykomunistyczne, konserwatywne, chrześcijańsko-demokratyczne i związkowe.</p><h2>Referendum unijne: Polska wybrała Zachód</h2><p><strong>23 lata temu zakończyło się dwudniowe referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.</strong> Za akcesją opowiedziało się <strong>77,45 proc. głosujących</strong>, przeciw było <strong>22,55 proc.</strong>, a frekwencja wyniosła <strong>58,85 proc.</strong> Dane Państwowej Komisji Wyborczej potwierdzają, że wynik był wiążący, bo w głosowaniu wzięła udział ponad połowa uprawnionych.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego wejście Polski do UE nie było abstrakcyjną decyzją geopolityczną. To późniejsze drogi, kanalizacje, rewitalizacje, projekty społeczne, szkolenia, dopłaty, nowe możliwości dla firm i samorządów. Można spierać się o Brukselę, politykę klimatyczną czy biurokrację, ale trudno udawać, że po 2004 roku lokalna Polska wygląda tak samo jak wcześniej.</p><h2>Kubica w Montrealu: dzień, w którym Polska usłyszała Mazurka w Formule 1</h2><p><strong>18 lat temu, 8 czerwca 2008 roku, Robert Kubica wygrał Grand Prix Kanady.</strong> Było to pierwsze i jak dotąd jedyne zwycięstwo Polaka w wyścigu Formuły 1. Kubica triumfował na torze im. Gillesa Villeneuve’a w Montrealu, a sukces BMW Sauber przeszedł do historii polskiego sportu.</p><p>To był moment, w którym polscy kibice, przyzwyczajeni do skoków narciarskich, piłki nożnej i lekkoatletyki, nagle zobaczyli biało-czerwoną flagę w świecie Formuły 1 — świecie pieniędzy, technologii, nerwów i prędkości. Jak w kinie akcji, tylko bez dublerów.</p><h2>Muzyczne kalendarium: od Kory po „A Whiter Shade of Pale”</h2><p>8 czerwca ma też swoje mocne muzyczne brzmienie.</p><p><strong>W 1940 roku urodziła się Nancy Sinatra</strong>, córka Franka Sinatry, ale artystka z własnym scenicznym charakterem. Jej „These Boots Are Made for Walkin’” stało się hymnem kobiecej niezależności lat 60., a „Bang Bang” po latach wróciło do popkultury między innymi dzięki filmowemu światu Quentina Tarantino.</p><p><strong>W 1951 roku w Krakowie urodziła się Kora, czyli Olga Jackowska</strong> — głos Maanamu, jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej muzyki. Kora była jak neon rozświetlający szarą ulicę: ostra, osobna, niepodrabialna. „Boskie Buenos”, „Kocham cię, kochanie moje”, „O! Nie rób tyle hałasu” — to nie tylko przeboje, ale fragment języka kilku pokoleń.</p><p><strong>W 1953 roku urodziła się Bonnie Tyler</strong>, walijska wokalistka o charakterystycznym, zachrypniętym głosie. „Total Eclipse of the Heart” i „Holding Out for a Hero” brzmią jak ścieżka dźwiękowa do melodramatu pisanego wielkimi literami.</p><p><strong>W 1960 roku urodził się Mick Hucknall</strong>, lider Simply Red. Zespół sprzedał dziesiątki milionów płyt, a „Holding Back the Years”, „Stars” czy „If You Don’t Know Me by Now” należą do tych utworów, które nawet po latach brzmią jak nocna jazda przez miasto po deszczu.</p><p><strong>W 1967 roku Procol Harum zdobył pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów singlem „A Whiter Shade of Pale”.</strong> To utwór, który bardziej przypomina sen niż piosenkę: organy, melancholia, poetycki absurd i klimat, który zawisł gdzieś między barokiem a psychodelią.</p><p><strong>W 1974 roku Dolly Parton umieściła na szczycie listy country piosenkę „I Will Always Love You”.</strong> Później świat poznał ją w potężnym wykonaniu Whitney Houston, ale to Parton napisała ten utwór i obroniła prawa do niego, odmawiając Elvisowi Presleyowi, gdy warunkiem miało być oddanie części praw autorskich.</p><p><strong>W 1977 roku urodził się Kanye West</strong>, raper, producent i jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci współczesnej popkultury. Artysta wielkiego talentu i równie wielkich sporów, którego kariera pokazuje, jak cienka bywa granica między geniuszem, autokreacją i katastrofą wizerunkową.</p><p><strong>W 1985 roku Tears for Fears rozpoczęli dwutygodniowe panowanie na liście Billboardu utworem „Everybody Wants to Rule the World”.</strong> Trudno o lepszy refren do opisu polityki, korporacji i ludzkiej ambicji. Każdy chce rządzić światem — śpiewali Brytyjczycy — a historia codziennie dopisuje do tego nowe przypisy.</p><h2>Dziś w kraju: Order Orła Białego, egzamin ósmoklasisty i biskupi w Łomży</h2><p>Dziś przed południem ma odbyć się posiedzenie <strong>Kapituły Orderu Orła Białego</strong>. Według doniesień medialnych prezydent <strong>Karol Nawrocki</strong> zaproponował, aby jednym z punktów była sprawa pozbawienia prezydenta Ukrainy <strong>Wołodymyra Zełenskiego</strong> najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Powodem sporu jest nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”.</p><p>Zełenski został odznaczony Orderem Orła Białego w kwietniu 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Sam order jest najstarszym i najważniejszym polskim odznaczeniem państwowym. Ustawa o orderach i odznaczeniach przewiduje możliwość pozbawienia orderu między innymi wtedy, gdy odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny odznaczenia; decyzję podejmuje prezydent po zasięgnięciu opinii właściwej kapituły.</p><p>To temat bardzo wrażliwy także lokalnie. Pamięć o zbrodniach UPA, relacje polsko-ukraińskie, wojna za naszą wschodnią granicą i polska pomoc dla Ukrainy tworzą dziś jeden z najtrudniejszych węzłów polskiej polityki historycznej. Tu nie wystarczy dyplomatyczny frazes. Potrzebna jest uczciwość wobec ofiar i rozsądek wobec współczesnego bezpieczeństwa państwa.</p><p>Dziś rozpoczyna się również <strong>dodatkowa sesja egzaminu ósmoklasisty</strong>. Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że w 2026 roku uczniowie poznają wyniki egzaminu do <strong>3 lipca</strong>. Egzamin jest warunkiem ukończenia szkoły podstawowej i ma znaczenie w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.</p><p>W Łomży rozpoczyna się natomiast <strong>405. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski</strong>, zaplanowane na dni 8–10 czerwca. Biskupi mają rozmawiać między innymi o parafii, katechezie oraz recepcji adhortacji „Amoris laetitia”.</p><h2>Dziś za granicą: transport, klimat i papież w Hiszpanii</h2><p>W Luksemburgu spotykają się ministrowie transportu państw Unii Europejskiej. Wśród tematów są działania na rzecz <strong>dekarbonizacji transportu po 2030 roku</strong> oraz przyspieszenie rozwoju transportu niskoemisyjnego. Polskę reprezentuje minister infrastruktury <strong>Dariusz Klimczak</strong>.</p><p>W Hiszpanii trwa wizyta <strong>papieża Leona XIV</strong>. Zgodnie z programem opublikowanym przez Vatican News, 8 czerwca papież ma spotkać się z premierem <strong>Pedro Sánchezem</strong>, przemówić do parlamentarzystów, spotkać się z hiszpańskimi biskupami, modlić się w katedrze Almudena i wieczorem uczestniczyć w spotkaniu z wiernymi na stadionie Santiago Bernabéu.</p><p>Hiszpańskie media podkreślają historyczny charakter wystąpienia w parlamencie — ma to być pierwszy taki przypadek w historii, gdy papież przemawia w hiszpańskiej izbie niższej.</p><h2>Puenta</h2><p>8 czerwca przypomina, że historia nie jest muzealną gablotą. To raczej wielki miks: Wawel i Paryż, Londyn i Montreal, Maanam i Formuła 1, papieska pielgrzymka i polityczny spór o najwyższe odznaczenie państwowe.</p><p>Jednego dnia można usłyszeć renesansową ciszę Kaplicy Zygmuntowskiej, chropawy głos Kory, elegancki refren Simply Red i huk silnika Kubicy. A między nimi pytanie, które wraca jak dobrze znany motyw muzyczny: <strong>co z naszej pamięci naprawdę rozumiemy, a co tylko odtwarzamy z przyzwyczajenia?</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pogoda 8–9 czerwca: ciepło, ale nie do końca spokojnie. Nad Pilicę wrócą przelotne opady i burze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55429,pogoda-8-9-czerwca-cieplo-ale-nie-do-konca-spokojnie-nad-pilice-wroca-przelotne-opady-i-burze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55429,pogoda-8-9-czerwca-cieplo-ale-nie-do-konca-spokojnie-nad-pilice-wroca-przelotne-opady-i-burze</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 16:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pogoda-8-9-czerwca-cieplo-ale-nie-do-konca-spokojnie-nad-pilice-wroca-przelotne-opady-i-burze-1780843649.png</url>
                        <title>Pogoda 8–9 czerwca: ciepło, ale nie do końca spokojnie. Nad Pilicę wrócą przelotne opady i burze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55429,pogoda-8-9-czerwca-cieplo-ale-nie-do-konca-spokojnie-nad-pilice-wroca-przelotne-opady-i-burze</link>
                    </image><description>Początek tygodnia w Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim zapowiada się jak klasyczny czerwcowy kadr: trochę słońca, trochę chmur, ciepłe powietrze i ta dobrze znana niepewność, czy spacer nad Pilicą nie skończy się ucieczką przed deszczem. Według informacji IMGW Polska znajdzie się w obszarze podwyższonego ciśnienia, w dość ciepłej masie powietrza polarnego morskiego. W praktyce oznacza to pogodę zmienną, chwilami przyjemną, ale z ryzykiem przelotnych opadów i burz. Dla Tomaszowa Mazowieckiego prognoza wskazuje w poniedziałek około 24°C i możliwy przelotny deszcz, a we wtorek około 27°C i krótkotrwałe opady.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>&nbsp;Polska pod wpływem wyższego ciśnienia, ale fronty nie odpuszczą</h2><p>Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Wyspy Brytyjskie, Skandynawia oraz miejscami wschodnia Europa będą pod wpływem niżów z frontami atmosferycznymi. Pozostała część kontynentu znajdzie się w rozległym obszarze podwyższonego ciśnienia. Polska znajdzie się właśnie w tej spokojniejszej strefie, choć nie oznacza to pełnej stabilizacji.</p><p>Ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie 1007 hPa i ma spadać. To może być odczuwalne dla meteopatów — szczególnie przy zmiennym zachmurzeniu, wilgotniejszym powietrzu i zbliżających się strefach opadów.</p><h2>Poniedziałek: ciepło, chmury i możliwy deszcz</h2><p>W poniedziałek, 8 czerwca, w kraju dominować będzie zachmurzenie umiarkowane i duże. Na południu okresami pojawi się więcej pogodnego nieba. W północnej połowie Polski możliwe będą przelotne opady deszczu, a na krańcach północno-wschodnich także burze. Na Suwalszczyźnie suma opadów w czasie burz może sięgnąć 25 mm.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od 19°C na Pomorzu, przez około 23°C w centrum, do 26°C na południu. Nad morzem chłodniej — od 17 do 20°C. Wiatr będzie słaby i umiarkowany, na północy i wschodzie chwilami porywisty, przeważnie zachodni i północno-zachodni. W czasie burz porywy mogą dochodzić do 60 km/h.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim i okolicach poniedziałek powinien być ciepły, ale nie całkiem bezpieczny pogodowo. Lokalna prognoza wskazuje około 24°C oraz możliwość przelotnego opadu. To raczej dzień „z parasolem w torbie” niż z pewnością błękitnego nieba od rana do wieczora.</p><h2>Noc z poniedziałku na wtorek: mgły i większe zachmurzenie na zachodzie</h2><p>W nocy zachmurzenie będzie małe i umiarkowane, ale w drugiej połowie nocy na zachodzie kraju zacznie wzrastać do dużego. Tam niewykluczone są słabe, przelotne opady deszczu, a na krańcach południowo-zachodnich również burze. Początkowo popadać może także na północnym wschodzie.</p><p>Lokalnie pojawią się krótkotrwałe mgły ograniczające widzialność do około 300 metrów. Temperatura minimalna wyniesie od 10°C na północnym wschodzie i w dolinach karpackich, około 13°C w centrum, do 17°C na zachodzie. W Sudetach wiatr może osiągać w porywach 60 km/h.</p><p>Dla kierowców z powiatu tomaszowskiego oznacza to prostą zasadę: rano warto zachować ostrożność na drogach lokalnych, zwłaszcza tam, gdzie mgła lub wilgoć potrafią przyjść nagle — w dolinach, przy lasach, nad Pilicą, Wolbórką czy w okolicach Zalewu Sulejowskiego.</p><h2>Wtorek: cieplej, ale burzowo</h2><p>We wtorek, 9 czerwca, pogodnie będzie głównie na krańcach wschodnich kraju. Na pozostałym obszarze Polski zachmurzenie umiarkowane i duże. Z zachodu ku centrum będą przesuwać się przelotne opady deszczu i burze.</p><p>W czasie burz suma opadów może wynieść około 20 mm, a w rejonie Śląska i Małopolski nawet do 40 mm. Temperatura maksymalna wyniesie od około 20°C na północnym zachodzie, przez 27°C w centrum, do 29°C na południowym wschodzie. Nad morzem od 18 do 20°C. Wiatr słaby i umiarkowany, ale na Pomorzu oraz podczas burz porywisty. W burzach porywy mogą dochodzić do 70 km/h.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego prognoza na wtorek wskazuje około 27°C i możliwość krótkotrwałych przelotnych opadów. To będzie dzień cieplejszy, bardziej parny, z większym ryzykiem popołudniowego „uderzenia” pogody.</p><h2>Uwaga na burze i gwałtowne opady</h2><p>Na moment sprawdzenia prognozy dla Tomaszowa Mazowieckiego widoczne było żółte ostrzeżenie IMGW przed burzami z piorunami — z prognozowanymi opadami od 20 do 30 mm, porywami wiatru do 70 km/h i lokalnym gradem. Dla obszaru Pilicy od Zbiornika Sulejowskiego wskazywano również żółte ostrzeżenie hydrologiczne związane z możliwymi gwałtownymi wzrostami poziomu wody i lokalnymi podtopieniami w razie silnych opadów burzowych.</p><p>To ważne szczególnie dla mieszkańców terenów niżej położonych, kierowców i osób planujących wypoczynek nad wodą. Burza w czerwcu potrafi wejść jak scena z „Twistera”: przez chwilę tylko ciemniejsza chmura na horyzoncie, a po kilkunastu minutach ściana deszczu, wiatr i zalane studzienki. Warto śledzić bieżące komunikaty IMGW, bo ostrzeżenia burzowe są jednymi z tych, które potrafią zmieniać się bardzo szybko. Oficjalny serwis IMGW publikuje bieżące prognozy i ostrzeżenia meteorologiczne.</p><h2>Warszawa: najpierw spokojniej, potem deszcz</h2><p>W poniedziałek w Warszawie przewidywane jest zachmurzenie umiarkowane, okresami duże. Możliwe będą słabe, przelotne opady deszczu. Temperatura maksymalna wyniesie 23°C, wiatr słaby, zachodni i północno-zachodni.</p><p>W nocy zachmurzenie małe, okresami umiarkowane, temperatura minimalna około 13°C. We wtorek w stolicy początkowo zachmurzenie małe i umiarkowane, po południu wzrastające do dużego. W drugiej połowie dnia spodziewane są przelotne opady deszczu, przy temperaturze maksymalnej 28°C.</p><h2>Co to oznacza dla mieszkańców Tomaszowa i powiatu?</h2><p>Najbliższe dwa dni będą ciepłe, ale niejednorodne. Poniedziałek powinien być jeszcze dość łagodny, choć z możliwością przelotnego deszczu. Wtorek zapowiada się cieplejszy, ale też bardziej burzowy. Warto uważać na gwałtowne opady, szczególnie po południu i wieczorem.</p><p>Dla działkowców, rowerzystów, spacerowiczów i kierowców najważniejsza rada brzmi: nie dać się zwieść porannemu słońcu. Czerwcowa pogoda potrafi być jak jazzowa improwizacja — zaczyna spokojnie, a potem nagle wchodzą bębny.</p><p><strong>Źródło: PAP, IMGW-PIB, lokalna prognoza pogody dla Tomaszowa Mazowieckiego.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Systemy parkingowe – automatyczne, bezobsługowe i kamerowe rozwiązania dla obiektów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55428,systemy-parkingowe-automatyczne-bezobslugowe-i-kamerowe-rozwiazania-dla-obiektow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55428,systemy-parkingowe-automatyczne-bezobslugowe-i-kamerowe-rozwiazania-dla-obiektow</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 15:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-systemy-parkingowe-automatyczne-bezobslugowe-i-kamerowe-rozwiazania-dla-obiektow-1780840421.jpg</url>
                        <title>Systemy parkingowe – automatyczne, bezobsługowe i kamerowe rozwiązania dla obiektów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55428,systemy-parkingowe-automatyczne-bezobslugowe-i-kamerowe-rozwiazania-dla-obiektow</link>
                    </image><description>W nowoczesnych obiektach systemy parkingowe odpowiadają za kontrolę wjazdu i wyjazdu, identyfikację pojazdów, naliczanie opłat, komunikację z kierowcą oraz zarządzanie użytkownikami. Dobrze dobrany system parkingowy powinien być wygodny dla kierowcy, szczelny dla operatora i stabilny dla właściciela obiektu. Dlatego wybór rozwiązania warto zacząć nie od porównania pojedynczych urządzeń, ale od analizy sposobu działania parkingu na co dzień.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Systemy parkingowe – więcej niż szlaban i bilet</h2><p>Nowoczesne systemy parkingowe zarządzają całym procesem parkowania. System identyfikuje pojazd na podstawie numeru rejestracyjnego, biletu, kodu QR, identyfikatora abonamentowego albo danych pobranych z systemu zewnętrznego. Następnie decyduje, czy pojazd może wjechać, na jakich zasadach i czy należy rozpocząć naliczanie opłaty za postój.</p><p>Podczas postoju system zapisuje zdarzenia, kontroluje limity, rozpoznaje status użytkownika i umożliwia rozliczenie zgodnie z zasadami obowiązującymi na danym obiekcie. Przy wyjeździe następuje ponowna identyfikacja pojazdu oraz sprawdzenie, czy zostały spełnione warunki opuszczenia parkingu. Dzięki temu parking działa w sposób uporządkowany, przewidywalny i łatwiejszy do zarządzania.</p><h2>Biletowe, bezbiletowe i bezobsługowe systemy parkingowe</h2><p>System biletowy nadal sprawdza się w wielu obiektach, zwłaszcza tam, gdzie przeważają kierowcy okazjonalni. Użytkownik pobiera bilet przy wjeździe, a następnie opłaca postój przed wyjazdem albo przy wyjeździe. Bilet może mieć formę papierową lub kartonikową i zawierać kod kreskowy albo kod QR. To rozwiązanie jest proste i zrozumiałe, ale ma też ograniczenia. Najczęstsze problemy to zagubione bilety, większa liczba interwencji obsługi oraz mniejsza elastyczność przy rezerwacjach.</p><p>Alternatywą są systemy bezbiletowe, najczęściej oparte na kamerach i rozpoznawaniu tablic rejestracyjnych. Kierowca nie musi pobierać biletu, przechowywać go przez cały czas postoju ani okazywać go przy wyjeździe. Opłata jest naliczana od momentu wjazdu i przypisana do konkretnego numeru rejestracyjnego. <a href="https://szymkowiak.pl/oferta/systemy-parkingowe/" target="_blank">Systemy parkingowe</a> kamerowe zwiększają szczelność rozliczeń, ograniczają ryzyko nadużyć i ułatwiają obsługę rezerwacji.</p><p>Bezobsługowe systemy parkingowe pozwalają jeszcze bardziej ograniczyć konieczność stałej obsługi na miejscu. Operator może zarządzać dostępem, płatnościami, uprawnieniami i sytuacjami wyjątkowymi zdalnie, również z poziomu telefonu. Takie rozwiązanie dobrze sprawdza się tam, gdzie ważna jest płynność ruchu, prosta obsługa i mniejsza liczba ręcznych interwencji.</p><h2>Dopasowanie systemu do różnych obiektów</h2><p>Nie istnieje jeden uniwersalny system parkingowy dla każdego obiektu. Inne wymagania ma hotel, inne biurowiec, inne osiedle mieszkaniowe, parking komercyjny czy centrum logistyczne. W hotelach kluczowe znaczenie ma wygoda gościa i możliwość przypisania miejsca parkingowego do konkretnej rezerwacji. System powinien rozpoznawać aktywne uprawnienie przypisane do pobytu, aby wielokrotne wjazdy i wyjazdy nie były traktowane jako osobne sesje.</p><p>W biurowcach i obiektach wielonajemcowych ważne jest zarządzanie grupami użytkowników. System powinien umożliwiać prowadzenie oddzielnych list dla każdej firmy, nadawanie uprawnień czasowych, obsługę gości oraz kontrolę limitów miejsc. Na parkingach komercyjnych liczy się przede wszystkim szczelność rozliczeń, szybkość obsługi i czytelna komunikacja z kierowcą. W takich miejscach szczególnie dobrze sprawdzają się automatyczne systemy parkingowe oparte na kamerach, tablicach LED i płatnościach online.</p><p>Na osiedlach mieszkaniowych coraz większe znaczenie ma kontrola nad faktycznym wykorzystaniem miejsc. System kamerowy może przypisać kilka pojazdów do jednego użytkownika, ale jednocześnie pilnować, aby tylko określona liczba samochodów korzystała z parkingu w tym samym czasie. W obiektach logistycznych system parkingowy często staje się częścią większego procesu operacyjnego. Wtedy ważna jest integracja z systemami TMS, systemem awizacji dostaw, kontrolą dostępu i raportowaniem ruchu pojazdów.</p><h2>Serwis, SLA i wsparcie techniczne po instalacji</h2><p>System parkingowy należy oceniać nie tylko przez pryzmat funkcji dostępnych w dniu odbioru. Równie ważne jest to, jak będzie działał po kilku miesiącach i latach eksploatacji. Regularna konserwacja powinna obejmować cały układ: szlabany, pętle indukcyjne, kamery, tablice LED, terminale płatnicze, serwer, połączenia sieciowe oraz aktualizacje oprogramowania.</p><p>W systemie parkingowym awaria jednego elementu może wpłynąć na pracę całego obiektu. Dlatego po instalacji duże znaczenie mają umowy SLA, czyli określone warunki obsługi serwisowej z gwarantowanym czasem reakcji lub naprawy. Taki model pozwala lepiej kontrolować ryzyko przestojów i daje inwestorowi większą przewidywalność kosztów.</p><p>Firma Szymkowiak sp. z o.o. oferuje umowy SLA z gwarantowanym czasem naprawy oraz dysponuje zespołami techników w Szczecinie, Poznaniu, Lesznie, Wrocławiu i Krakowie. Decentralizacja serwisu skraca czas dojazdu do obiektów, zwiększa szansę na dotrzymanie warunków umowy i ogranicza ryzyko długich przestojów. Przed wyborem systemu warto więc pytać nie tylko o funkcje, ale też o procedury serwisowe, dostępność techników, zdalną diagnostykę, częstotliwość przeglądów i zasady obsługi pogwarancyjnej.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Słodki stół na chrzcie – czy warto i jak go zorganizować?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55427,slodki-stol-na-chrzcie-czy-warto-i-jak-go-zorganizowac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55427,slodki-stol-na-chrzcie-czy-warto-i-jak-go-zorganizowac</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 15:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-slodki-stol-na-chrzcie-czy-warto-i-jak-go-zorganizowac-1780838778.jpg</url>
                        <title>Słodki stół na chrzcie – czy warto i jak go zorganizować?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55427,slodki-stol-na-chrzcie-czy-warto-i-jak-go-zorganizowac</link>
                    </image><description>Chrzciny to jedno z tych przyjęć, które łatwo wpaść w schemat: obiad, tort, kawa i ciasto. Nic złego w tej formule – sprawdza się od lat. Ale coraz więcej rodzin decyduje się na coś więcej: słodki stół, który staje się centrum przyjęcia i punktem, przy którym goście naturalnie się zatrzymują.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Czy candy bar na chrzcie to przerost formy? Niekoniecznie. Wszystko zależy od skali przyjęcia i tego, czego szukasz.</p><h2>Czym różni się słodki stół na chrzcie od weselnego?</h2><p>Wesele rządzi się swoimi prawami – candy bar może być rozbudowany, wielopiętrowy, z dziesiątkami pozycji. Chrzciny to zazwyczaj kameralniejsze wydarzenie, więc słodki stół powinien być proporcjonalny do skali przyjęcia.</p><p>Na chrzcie słodki stół pełni najczęściej dwie role jednocześnie: jest elementem dekoracji i źródłem słodyczy dla gości. Przy mniejszej liczbie osób nie ma sensu zamawiać kilkunastu kilogramów produktów – wystarczy kilka dobrze dobranych pozycji, które będą wyglądać spójnie i smakowały dobrze.</p><p>Drugi aspekt, który odróżnia chrzciny od wesela: kolorystyka. Tradycyjnie błękit dla chłopca, róż dla dziewczynki – ale coraz więcej rodziców odchodzi od tego schematu na rzecz bardziej neutralnych palety: mięta, beż, złoto, biel. Słodki stół warto do tej palety dopasować.</p><h2>Co postawić na słodkim stole?</h2><p>Nie ma jednej odpowiedzi, ale kilka pozycji sprawdza się niezależnie od stylu przyjęcia.</p><p><strong>Tort chrzcielny</strong> to zazwyczaj centrum stołu. W ostatnich latach dominują torty z minimalistyczną dekoracją – gładki tynk, subtelny motyw (chmurki, gwiazdki, inicjał dziecka), stonowane kolory. Odchodzi się od figurek z masy cukrowej na rzecz prostszych form z wyższej jakości biszkoptem.</p><p><strong>Babeczki i muffiny</strong> dobrze uzupełniają tort – są wygodne w jedzeniu, łatwo je podać bez krojenia i można je dopasować kolorystycznie do reszty stołu. Przy większej liczbie gości sprawdzają się lepiej niż jeden duży tort, bo goście mogą sięgać po nie swobodnie.</p><p><strong>Makaroniki</strong> to klasyk candy barów – fotogeniczne, dostępne w wielu kolorach, łatwe do dopasowania do palety kolorystycznej przyjęcia. Ich wadą jest wrażliwość na temperaturę, więc przy letnim przyjęciu warto to wziąć pod uwagę.</p><p><strong>Spersonalizowane cukierki</strong> – <a href="https://www.cukrowki.pl/kategoria/krowki-na-chrzest/" target="_blank">krówki na chrzest</a> z imieniem dziecka i datą chrztu – to jeden z tych elementów, które goście zabierają do domu. Leżą przy talerzyku każdego gościa albo stoją w słoju na słodkim stole. W obu rolach sprawdzają się dobrze, bo są spójne estetycznie z resztą dekoracji i mają konkretną treść – imię, datę, opcjonalnie krótkie życzenie.</p><p><strong>Owoce i lekkie przekąski</strong> jako uzupełnienie – szczególnie przy ciepłej porze roku. Szaszłyki owocowe, mus w małych słoiczkach, galaretki – to odpowiedź na to, że nie wszyscy goście mają ochotę na same słodkości po obiedzie.</p><p>[obraz_1]</p><h2>Personalizacja – co i jak?</h2><p>Na chrzcie personalizacja ma inne znaczenie niż na weselu. Nie chodzi o to, żeby każdy element był podpisany – chodzi o to, żeby przyjęcie miało spójny charakter i żeby goście czuli, że ktoś to przemyślał.</p><p>Najprostszy sposób to wybrać dwa lub trzy elementy, które będą personalizowane, i resztę dopasować kolorystycznie. Tort z imieniem dziecka, <a href="https://www.cukrowki.pl/" target="_blank">krówki z nadrukiem</a> – imieniem, datą lub krótkim tekstem – i spójne opakowania przy reszcie słodyczy wystarczą, żeby słodki stół wyglądał jak całość, a nie przypadkowy zbiór produktów.</p><p>Przy zamawianiu spersonalizowanych słodyczy warto pamiętać o czasie realizacji. Większość producentów potrzebuje 7–10 dni roboczych. Przy chrzcie, który często organizuje się w ciągu kilku tygodni od narodzin dziecka, warto złożyć zamówienie jak najszybciej po ustaleniu daty.</p><h2>Ile to kosztuje i jak zaplanować budżet?</h2><p>Słodki stół na chrzcie przy 30–50 gościach nie musi być drogi. Kilka orientacyjnych liczb:</p><ul><li>Tort chrzcielny od lokalnej cukierni: 200–500 zł w zależności od wielkości i zdobień</li><li>Makaroniki: 3–5 zł za sztukę, przy 2 sztukach na osobę to 180–500 zł przy 30–50 gościach</li><li>Spersonalizowane cukierki: od około 70–80 zł za kilogram (65–70 sztuk), przy 2–3 sztukach na osobę wystarczą 1–2 kilogramy</li></ul><p>Przy skromniejszym przyjęciu tort i jeden lub dwa dodatkowe elementy w spójnej kolorystyce w zupełności wystarczą. Słodki stół nie musi być rozbudowany – musi być przemyślany.</p><h2>Czy warto?</h2><p>Słodki stół na chrzcie ma sens, jeśli traktujesz go jako element dekoracji, a nie tylko dodatkową porcję jedzenia. Przy kameralnym przyjęciu kilka dobrze dobranych pozycji zrobi lepsze wrażenie niż rozbudowany candy bar, który wygląda jak na weselu.</p><p>Goście zapamiętują detale. Spersonalizowany cukierek z imieniem dziecka, który ląduje rano w kieszeni przy wyjściu – to jedna z tych rzeczy, które sprawiają, że chrzciny zostają w pamięci dłużej niż sam obiad.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wakacje zaczną się od krzyku. Maraton Horrorów już 26 czerwca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55426,wakacje-zaczna-sie-od-krzyku-maraton-horrorow-juz-26-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55426,wakacje-zaczna-sie-od-krzyku-maraton-horrorow-juz-26-czerwca</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 13:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wakacje-zaczna-sie-od-krzyku-maraton-horrorow-juz-26-czerwca-1780831130.jpg</url>
                        <title>Wakacje zaczną się od krzyku. Maraton Horrorów już 26 czerwca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55426,wakacje-zaczna-sie-od-krzyku-maraton-horrorow-juz-26-czerwca</link>
                    </image><description>To nie będzie spokojne wejście w wakacje. Zaraz po rozdaniu świadectw Nocne Maratony Filmowe zapraszają widzów na seans dla tych, którzy lubią, gdy kino pachnie lasem, krwią, tajemnicą i nieprzespaną nocą. Już 26 czerwca odbędzie się Maraton Horrorów, a w programie znalazły się aż trzy premiery oraz jeden przedpremierowy pokaz.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Kiedy rok szkolny zamyka się ostatnim dzwonkiem, jedni wybierają lody, spacer albo leniwe popołudnie. Inni wolą usiąść w ciemnej sali kinowej i sprawdzić, czy naprawdę są gotowi na początek wakacji z dreszczem. Dla tej drugiej grupy przygotowano <strong>Maraton Horrorów</strong>, czyli nocny zestaw filmów, który ma dostarczyć emocji bardziej intensywnych niż klasówka z matematyki pisana bez kalkulatora.</p><p>Widzowie zobaczą cztery filmy: <strong>„Rytuał Lily”</strong>, przedpremierowo <strong>„Lalkę”</strong>, a następnie <strong>„Krwawe polowanie”</strong> i <strong>„Poświęconych”</strong>. Organizatorzy zapowiadają noc pełną grozy, napięcia i historii, po których powrót do domu może wyglądać jak scena z filmu: szybki krok, oglądanie się za siebie i światło włączone jeszcze długo po północy.</p><h2>Cztery filmy, jedna noc i sporo powodów, by nie zasnąć</h2><p>Maraton rozpocznie <strong>„Rytuał Lily”</strong>. To opowieść o czterech przyjaciółkach, które udają się do odosobnionego domu w lesie, aby odprawić rytuał inicjacji nowej czarownicy i dopełnić krąg czterech żywiołów. Lily, blada i introwertyczna dwudziestolatka, zostaje wybrana jako reprezentantka żywiołu powietrza. Nie wie jednak, że za pozornie mistycznym obrzędem kryje się znacznie mroczniejszy cel. Dziewczyna ma zostać złożona w ofierze, a jej koleżanki chcą przywołać uśpionego demona.</p><p>To klasyczny motyw horroru, w którym las nie jest tylko tłem, ale osobnym bohaterem. Od „Blair Witch Project” po ludowe opowieści grozy kino dobrze wie, że odosobniony dom, grupa młodych ludzi i rytuał to przepis na noc, z której nie wszyscy wyjdą tacy sami.</p><p>Po krótkiej przerwie widzowie zobaczą przedpremierowy pokaz filmu <strong>„Lalka”</strong>. Macy wyrusza na leśną wędrówkę ze swoim chłopakiem. Para trafia na upiorną kolekcję lalek i ich równie przerażającą właścicielkę — kobietę w porcelanowej masce, uzbrojoną w łopatę. Macy zostaje porwana i budzi się w drewnianym domu na odludziu. Od tej chwili musi walczyć o życie z psychopatką, która traktuje ją jak swoją własność.</p><p>Film został nakręcony na taśmie analogowej i zapowiadany jest jako brutalny hołd dla amerykańskiego horroru lat 70., z <strong>„Teksańską masakrą piłą mechaniczną”</strong> na czele. To oznacza kino surowe, brudne, niekomfortowe, bardziej przypominające koszmar znaleziony na starym nośniku niż wygładzoną produkcję ze sterylnym strachem.</p><h2>Polowanie, które zmienia zwierzynę</h2><p>Trzecim filmem będzie <strong>„Krwawe polowanie”</strong>. Akcja przenosi widzów do roku 1986. Świat żyje katastrofą w Czarnobylu, popkulturą i wielkimi wydarzeniami sportowymi, a w Ameryce sześciu mężczyzn z Detroit rusza na doroczne polowanie w lasach Michigan. Ma być alkohol, braterstwo, rytuał i odcięcie od codzienności.</p><p>Szybko okazuje się jednak, że w tych lasach przeszłość nie milczy. Myśliwi budzą potężnego, krwawego ducha rdzennych Amerykanów — prastarą siłę, która przybywa, by dokonać zemsty za bezkarne morderstwa i zaginięcia indiańskich dziewcząt. W tym świecie reguły zostają odwrócone. Ci, którzy przyjechali zabijać, sami stają się zwierzyną.</p><p>To zapowiedź horroru z ostrym społecznym podtekstem. Las jest tu nie tylko miejscem grozy, ale także przestrzenią pamięci. W tle pobrzmiewa temat przemocy, winy i zemsty, a całość może przypominać brutalną opowieść o tym, że ziemia pamięta więcej, niż ludzie chcieliby przyznać.</p><h2>Gdy żałoba otwiera drzwi czemuś strasznemu</h2><p>Na zakończenie maratonu pokazani zostaną <strong>„Poświęceni”</strong>. Film opowiada o napiętej relacji matki i córki, która zostaje wystawiona na przerażającą próbę po śmierci ojca rodziny. Pogrążona w żałobie matka zatrudnia tajemniczego nieznajomego, aby przywrócił jej męża do życia. Wskrzeszenie wymyka się jednak spod kontroli, a obie kobiety muszą walczyć nie tylko o przetrwanie, ale także o własną relację.</p><p>To historia z dobrze znanego horrorom pogranicza: żałoba, rozpacz i pragnienie cofnięcia śmierci. Od „Frankensteina” Mary Shelley po współczesne filmy o utracie kino grozy wielokrotnie pokazywało, że największe potwory rodzą się nie z nienawiści, ale z bólu i niemożności pogodzenia się ze stratą.</p><h2>Dla kogo jest ten maraton?</h2><p>Maraton Horrorów to propozycja dla widzów, którzy lubią kino intensywne, krwawe i emocjonalnie niewygodne. W programie znalazły się produkcje z różnych odmian grozy: demoniczny rytuał, brutalny horror w stylu lat 70., krwawe kino zemsty oraz opowieść o żałobie i wskrzeszeniu.</p><p>To nie jest repertuar dla tych, którzy chcą tylko lekko się przestraszyć i wrócić do domu z uśmiechem. To noc dla widzów, którzy wiedzą, że dobry horror działa jak stary utwór Black Sabbath: niby wszystko jest pod kontrolą, ale gdzieś pod skórą zaczyna pulsować niepokój.</p><p>Organizatorzy zapowiadają, że po takim zestawie jeszcze długo po powrocie do domu trudno będzie zasnąć. A ponieważ maraton odbędzie się zaraz po zakończeniu roku szkolnego, będzie to mocny, filmowy start wakacji — dla odważnych, odpornych i tych, którzy lubią sprawdzać granice własnego strachu.</p><p><strong>Uwaga:</strong> kina nie prowadzą rezerwacji telefonicznej ani internetowej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Z piasku na krajowy finał. Siatkarze z II LO najlepsi w województwie łódzkim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55425,z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55425,z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 11:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim-1780826116.png</url>
                        <title>Z piasku na krajowy finał. Siatkarze z II LO najlepsi w województwie łódzkim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55425,z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim</link>
                    </image><description>Reprezentanci II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim zostali mistrzami województwa łódzkiego w piłce siatkowej plażowej chłopców. Podczas finału wojewódzkiego Licealiady, rozegranego 3 czerwca 2026 roku w Łodzi, tomaszowianie pokazali klasę, charakter i sportową dojrzałość, która dała im złote medale oraz awans do finału ogólnopolskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie zwycięstwa, które nie potrzebują wielkich stadionów, jupiterów i transmisji telewizyjnych, żeby miały swój ciężar. Wystarczy boisko z piaskiem, upalne emocje, kilka decydujących piłek i zawodnicy, którzy wiedzą, że grają nie tylko dla siebie, ale także dla szkoły, miasta i całego środowiska, które stoi za nimi murem.</p><p>Tak właśnie było 3 czerwca w Łodzi, gdzie odbył się <strong>Finał Wojewódzkiej Licealiady w Piłce Siatkowej Plażowej Chłopców</strong>. Do rywalizacji przystąpiły najlepsze szkolne zespoły z województwa łódzkiego. W tym gronie znakomicie zaprezentowała się reprezentacja <strong>II LO im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, która rozegrała turniej na miarę mistrzowskiego tytułu.</p><h2>Mistrzowska forma i zimna krew w najważniejszych momentach</h2><p>Siatkarze z tomaszowskiego „Żeroma” pokazali wszystko to, czego wymaga plażowa odmiana siatkówki: świetne przygotowanie techniczne, wzajemne zrozumienie, odporność psychiczną i gotowość do walki o każdą piłkę. Na piasku nie ma miejsca na przypadek. Każdy błąd kosztuje podwójnie, każda chwila zawahania może odwrócić losy seta.</p><p>Reprezentanci II LO potrafili jednak utrzymać koncentrację w najważniejszych momentach. Grali konsekwentnie, mądrze taktycznie i z sercem, które w sporcie szkolnym często bywa najpiękniejszym paliwem. Efekt? Zwycięstwo w całym turnieju i tytuł <strong>Mistrza Województwa Łódzkiego</strong>.</p><p>To sukces, który ma nie tylko wymiar sportowy. To również dowód, że w tomaszowskich szkołach nie brakuje młodych ludzi z ambicją, talentem i gotowością do pracy. Bo medal nie rodzi się w dniu zawodów. Medal zaczyna się dużo wcześniej — na treningach, w powtarzanych setkach razy zagraniach, w cierpliwości trenera i w tym momencie, kiedy po nieudanej akcji trzeba podnieść głowę, otrzepać dłonie z piasku i grać dalej.</p><h2>Złota drużyna II LO</h2><p>Złotą reprezentację <strong>II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong> tworzyli:</p><p><strong>Maciej Tomczyk</strong>,<br><strong>Patryk Stachecki</strong>,<br><strong>Bartosz Gońda</strong>.</p><p>Opiekunem drużyny był <strong>Marcin Krawul</strong>.</p><p>To właśnie ten zespół wywalczył dla szkoły, Tomaszowa Mazowieckiego i całego województwa łódzkiego przepustkę do rywalizacji na szczeblu krajowym.</p><h2>Przed nimi finał ogólnopolski w Starogardzie Gdańskim</h2><p>Zdobycie złotych medali w finale wojewódzkim oznacza awans do grona najlepszych drużyn w Polsce. Kolejnym wyzwaniem dla zawodników II LO będzie <strong>Finał Ogólnopolski Licealiady</strong>, który odbędzie się w dniach <strong>16–18 czerwca 2026 roku w Starogardzie Gdańskim</strong>.</p><p>Tam tomaszowska reprezentacja będzie walczyć już nie tylko o szkolną chwałę, ale także o jak najlepszy wynik dla województwa łódzkiego. Po takim występie w Łodzi trudno nie mieć apetytu na więcej.</p><p>Sport szkolny ma w sobie coś z najlepszych opowieści o dorastaniu. Jest presja, jest drużyna, są emocje, jest praca, której często nie widać z trybun. Są też takie chwile, kiedy młodzi zawodnicy wychodzą na boisko i pokazują, że potrafią unieść ciężar rywalizacji. Siatkarze z II LO właśnie taką chwilę przeżyli.</p><p>Teraz przed nimi kolejny rozdział. Piasek w Starogardzie Gdańskim będzie już areną krajową. Ale jedno jest pewne: po złocie w województwie łódzkim tomaszowianie pojadą tam z podniesioną głową.</p><p>Gratulujemy zawodnikom i opiekunowi drużyny. Trzymamy kciuki za finał ogólnopolski!</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polacy pracują prawie najdłużej w Unii. PIE: jesteśmy piątym najdłużej pracującym narodem we Wspólnocie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55424,polacy-pracuja-prawie-najdluzej-w-unii-pie-jestesmy-piatym-najdluzej-pracujacym-narodem-we-wspolnocie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55424,polacy-pracuja-prawie-najdluzej-w-unii-pie-jestesmy-piatym-najdluzej-pracujacym-narodem-we-wspolnocie</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 11:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polacy-pracuja-prawie-najdluzej-w-unii-pie-jestesmy-piatym-najdluzej-pracujacym-narodem-we-wspolno-1780824907.png</url>
                        <title>Polacy pracują prawie najdłużej w Unii. PIE: jesteśmy piątym najdłużej pracującym narodem we Wspólnocie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55424,polacy-pracuja-prawie-najdluzej-w-unii-pie-jestesmy-piatym-najdluzej-pracujacym-narodem-we-wspolnocie</link>
                    </image><description>Polacy należą do najdłużej pracujących narodów w Unii Europejskiej. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w 2025 roku przeciętny pracownik w Polsce spędzał w pracy średnio 38 godzin tygodniowo. To piąty najwyższy wynik w UE. Dłużej pracowali tylko mieszkańcy Litwy, Bułgarii, Rumunii i Łotwy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To dane, które brzmią jak echo dobrze znanego polskiego rytuału: kawa wypita w biegu, telefon służbowy po godzinach, przedsiębiorca zamykający laptop późnym wieczorem i pracownik, który niby kończy o 16.00, ale jeszcze „tylko odpisze na jednego maila”. Polski Instytut Ekonomiczny pokazuje jednak coś ważniejszego niż samą liczbę godzin. Pokazuje, że polski model pracy wciąż bardziej przypomina maraton niż dobrze zaplanowany bieg na dystansie.</p><h3><strong>Polska powyżej unijnej średniej</strong></h3><p>Z publikacji <strong>Polskiego Instytutu Ekonomicznego</strong> wynika, że w 2025 roku polscy pracownicy przepracowywali średnio <strong>38 godzin tygodniowo</strong>. Dłużej pracowano jedynie na Litwie i w Bułgarii, gdzie średnia wyniosła po <strong>38,6 godziny</strong>, w Rumunii — <strong>38,4 godziny</strong> oraz na Łotwie — <strong>38,3 godziny</strong>.</p><p>Dla porównania średnia unijna wynosiła <strong>35 godzin tygodniowo</strong>. Różnica trzech godzin może na papierze wyglądać niewinnie. W praktyce to jednak kilkanaście dodatkowych godzin miesięcznie. A więc czas, który mógłby zostać przeznaczony na odpoczynek, rodzinę, edukację, aktywność fizyczną albo zwykłe „nicnierobienie”, które w świecie przeciążonych kalendarzy zaczyna być dobrem luksusowym.</p><p>Najkrócej w Unii pracowały osoby zatrudnione w <strong>Holandii</strong> — średnio <strong>29,7 godziny tygodniowo</strong>. Kolejne miejsca zajęły <strong>Dania</strong> — <strong>32,4 godziny</strong>, <strong>Belgia</strong> — <strong>32,6 godziny</strong>, <strong>Austria</strong> — <strong>33 godziny</strong> oraz <strong>Niemcy</strong> — <strong>33,4 godziny</strong>.</p><p>Te dane szczególnie mocno wybrzmiewają w Polsce, gdzie przez lata praca była nie tylko źródłem utrzymania, ale także społecznym obowiązkiem, moralnym sprawdzianem i elementem tożsamości. „Ciężko pracuje” nadal brzmi u nas jak pochwała. Pytanie brzmi: czy zawsze powinno?</p><h3><strong>Przedsiębiorcy pracują jeszcze dłużej</strong></h3><p>PIE zwraca uwagę, że szczególnie długo pracują osoby prowadzące działalność gospodarczą. W Polsce w 2025 roku samozatrudnieni, którzy nie zatrudniali pracowników, spędzali w pracy średnio <strong>41,4 godziny tygodniowo</strong>. Jeszcze więcej pracowali przedsiębiorcy zatrudniający pracowników — średnio <strong>43,7 godziny tygodniowo</strong>.</p><p>To nie jest zaskoczenie dla nikogo, kto prowadził choćby małą firmę. Właściciel jednoosobowej działalności rzadko wychodzi z pracy w momencie zamknięcia drzwi lokalu. Dokumenty, podatki, telefony, zamówienia, reklamacje, ZUS, księgowość, płatności, klienci, pracownicy — to wszystko potrafi wejść z człowiekiem do domu jak nieproszony lokator.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim widać to szczególnie w małych firmach rodzinnych, usługach, handlu, gastronomii, transporcie, budowlance czy drobnej produkcji. Lokalny przedsiębiorca często jest jednocześnie szefem, kadrowcem, magazynierem, sprzedawcą, marketingowcem i osobą od gaszenia pożarów. Jeśli w statystykach wychodzi ponad 40 godzin tygodniowo, to wielu z nich może tylko uśmiechnąć się gorzko i powiedzieć: „u mnie chyba liczyli bez sobót”.</p><h3><strong>Europa pracuje krócej, ale często wydajniej</strong></h3><p>Najciekawszy fragment analizy PIE dotyczy jednak nie samego czasu pracy, lecz jego sensu. Instytut zaznacza, że dłuższy tydzień pracy <strong>nie musi przekładać się na wyższą produktywność</strong>. Wprost przeciwnie — nadmierne obciążenie obowiązkami może prowadzić do spadku efektywności.</p><p>PIE wskazuje, że najwyższą produktywność w Unii osiągają m.in. <strong>Luksemburg, Belgia, Dania, Holandia i Francja</strong>, czyli państwa, w których czas pracy pracowników należy do najkrótszych. To ważny sygnał, bo obala prosty mit, że więcej godzin automatycznie oznacza lepszy wynik.</p><p>W gospodarce XXI wieku sama obecność przy biurku nie jest już miarą sukcesu. Można siedzieć osiem godzin i udawać pracę jak bohater biurowego dramatu klasy B. Można też w sześć godzin zrobić więcej, jeśli organizacja pracy, technologia, kompetencje i zarządzanie są na wysokim poziomie.</p><p>To trochę jak w muzyce: nie wygrywa ten, kto gra najgłośniej i najdłużej, ale ten, kto potrafi utrzymać rytm, jakość i sens. Polska gospodarka przez lata nadrabiała dystans pracowitością. Teraz coraz wyraźniej potrzebuje czegoś więcej: lepszej organizacji, automatyzacji, inwestycji, zaufania w miejscu pracy i mądrzejszego zarządzania czasem.</p><h3><strong>Mało pracy na część etatu</strong></h3><p>Z danych PIE wynika także, że w Polsce stosunkowo niewiele osób pracuje w niepełnym wymiarze czasu. W 2025 roku było to <strong>6,2 proc. pracowników</strong>, podczas gdy średnia unijna wynosiła <strong>17,7 proc.</strong></p><p>Najwięcej osób zatrudnionych na część etatu pracowało w <strong>Holandii</strong> — aż <strong>42,7 proc.</strong> Wysokie wyniki odnotowano także w <strong>Austrii</strong> — <strong>30,1 proc.</strong> i <strong>Niemczech</strong> — <strong>29,4 proc.</strong> Najmniej takich pracowników było w <strong>Bułgarii</strong> — <strong>1,7 proc.</strong></p><p>W Polsce praca na część etatu często nadal bywa traktowana jako rozwiązanie awaryjne, a nie normalny element rynku pracy. Tymczasem w wielu krajach zachodnich jest częścią większej układanki: łączenia pracy z opieką nad dziećmi, edukacją, zdrowiem, życiem rodzinnym albo stopniowym przechodzeniem na emeryturę.</p><p>Oczywiście za tym stoją również pieniądze. Przy polskich kosztach życia wiele osób nie może pozwolić sobie na krótszy wymiar pracy. Część etatu często oznacza po prostu zbyt niską pensję. Dlatego dyskusja o czasie pracy nie może być oderwana od rozmowy o wynagrodzeniach, kosztach mieszkań, cenach energii, inflacji i bezpieczeństwie socjalnym.</p><h3><strong>Kodeks pracy wyznacza ramy, życie dopisuje resztę</strong></h3><p>W Polsce podstawowe normy czasu pracy określa <strong>Kodeks pracy</strong>. Zgodnie z art. 129 § 1 czas pracy co do zasady nie może przekraczać <strong>8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy</strong>, w przyjętym okresie rozliczeniowym. Praktyka bywa jednak bardziej skomplikowana: nadgodziny, systemy zmianowe, dyżury, praca w weekendy, elastyczne grafiki i obowiązki wykonywane poza formalnym czasem pracy sprawiają, że realne obciążenie może być większe niż to, które widać w umowie.</p><p>Do tego dochodzi coraz bardziej rozmyta granica między pracą a życiem prywatnym. Smartfon służbowy, komunikatory, praca zdalna i maile po godzinach stworzyły nową rzeczywistość. Dawniej pracę zostawiało się za bramą zakładu albo drzwiami biura. Dziś potrafi wejść do salonu, kuchni, sypialni i niedzielnego obiadu.</p><p>Dlatego coraz częściej pojawia się pytanie nie tylko o to, ile pracujemy, ale też <strong>jak pracujemy</strong> i <strong>czy potrafimy odpoczywać</strong>. Bez regeneracji nawet najlepszy pracownik zaczyna przypominać telefon z pękniętą baterią: niby działa, ale coraz krócej i coraz bardziej nerwowo.</p><h3><strong>Dłużej nie znaczy lepiej</strong></h3><p>Dane PIE powinny być punktem wyjścia do spokojnej, ale poważnej rozmowy. Polska nie jest krajem leniwym. Przeciwnie — pracujemy długo, często intensywnie, a wielu ludzi łączy etat z dodatkowymi zajęciami, opieką nad rodziną albo prowadzeniem działalności. Problem w tym, że długi czas pracy nie zawsze oznacza dobrobyt.</p><p>Jeśli inne kraje potrafią pracować krócej i osiągać wyższą produktywność, to pytanie nie brzmi: „jak zmusić ludzi do jeszcze większego wysiłku?”. Pytanie brzmi: <strong>jak sprawić, żeby jedna godzina pracy w Polsce była więcej warta</strong>.</p><p>Odpowiedzią nie będzie sama mobilizacja. Potrzebne są inwestycje w technologie, lepsze zarządzanie, szkolenia, ograniczanie biurokracji, sensowna organizacja pracy i większe zaufanie do pracowników. Potrzebna jest też zmiana kulturowa: odejście od przekonania, że zmęczenie jest dowodem wartości człowieka.</p><p>Bo można być zapracowanym i stać w miejscu. Można też pracować mądrzej, krócej i skuteczniej. A polska gospodarka, jeśli chce doganiać najbogatszych, musi wyjść z logiki folwarku i wejść w logikę nowoczesnej organizacji. Nie chodzi o to, by pracować mniej za wszelką cenę. Chodzi o to, by praca nie zjadała życia, a wysiłek naprawdę przekładał się na lepszy standard codzienności.</p><p>W końcu człowiek nie jest tylko pracownikiem, przedsiębiorcą, samozatrudnionym albo pozycją w statystyce. Jest także rodzicem, sąsiadem, przyjacielem, mieszkańcem miasta, uczestnikiem kultury, kimś, kto ma prawo do odpoczynku. I może właśnie od tego zaczyna się prawdziwie nowoczesna gospodarka.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dlaczego wierzymy w spiski? Psycholog: ta podejrzliwość jest w nas od wieków]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55423,dlaczego-wierzymy-w-spiski-psycholog-ta-podejrzliwosc-jest-w-nas-od-wiekow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55423,dlaczego-wierzymy-w-spiski-psycholog-ta-podejrzliwosc-jest-w-nas-od-wiekow</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 11:08:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dlaczego-wierzymy-w-spiski-psycholog-ta-podejrzliwosc-jest-w-nas-od-wiekow-1780823987.png</url>
                        <title>Dlaczego wierzymy w spiski? Psycholog: ta podejrzliwość jest w nas od wieków</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55423,dlaczego-wierzymy-w-spiski-psycholog-ta-podejrzliwosc-jest-w-nas-od-wiekow</link>
                    </image><description>Teorie spiskowe nie są wynalazkiem internetu, TikToka ani politycznych awantur ostatnich lat. Towarzyszą człowiekowi od wieków, bo wyrastają z bardzo ludzkiego odruchu: nie chcemy zostać oszukani. Problem zaczyna się wtedy, gdy ostrożność zamienia się w zamknięty system przekonań, odporny na fakty jak mur na głos rozsądku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Myślenie spiskowe szczególnie dobrze czuje się w czasach niepokoju. Gdy historia przyspiesza, gdy pojawia się wojna, pandemia, kryzys gospodarczy, napięcie polityczne albo lęk o przyszłość, <strong>wielu ludzi zaczyna szukać prostego wyjaśnienia</strong>. A teoria spiskowa daje właśnie to: pozorny porządek w chaosie. Wskazuje winnych, wyznacza ukryty plan, obiecuje dostęp do „prawdy”, której inni rzekomo nie widzą.</p><p style="text-align:justify;">Jak podkreśla w rozmowie z PAP psycholog <strong>dr Michał Kosakowski z Wydziału Psychologii i Kognitywistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu</strong>, myślenie spiskowe towarzyszy człowiekowi od wieków, a w ostatnim stuleciu utrzymuje się na podobnym poziomie. Zawsze istnieje grupa osób, która podejrzliwie patrzy na rzeczywistość. Okresy historycznych zawirowań jedynie wzmacniają ten mechanizm.</p><h3><strong>Od zimnej wojny po pandemię. Strach lubi proste opowieści</strong></h3><p style="text-align:justify;">W XX wieku takim paliwem była zimna wojna, atomowy cień nad światem, rywalizacja mocarstw, tajne służby i propaganda. Później przyszły zamachy terrorystyczne, kryzysy finansowe, pandemia COVID-19, wojna informacyjna wokół Ukrainy, spory o szczepienia, klimat, migrację czy energetykę. Każda z tych spraw była i jest na tyle skomplikowana, że łatwo stała się <strong>sceną dla podejrzeń.</strong></p><p style="text-align:justify;">Teorie spiskowe działają trochę jak mroczna literatura sensacyjna. Mają bohaterów, ukrytych reżyserów wydarzeń, tajne dokumenty, zdradę i finał, w którym „wszystko się łączy”. Problem w tym, że życie społeczne rzadko przypomina powieść Dana Browna. Częściej jest <strong>chaotyczne, pełne błędów, interesów, przypadków, sprzecznych decyzji i zwykłej ludzkiej niekompetencji.</strong></p><p style="text-align:justify;">Dr Kosakowski zwraca uwagę, że sama podejrzliwość nie musi być czymś nienaturalnym. Jesteśmy gatunkiem społecznym, a więc musimy oceniać <strong>intencje innych ludzi.</strong> Chcemy wiedzieć, <strong>komu można ufać</strong>, kto może nas oszukać, kto gra uczciwie, a kto prowadzi własną grę. Dlatego okazjonalne myślenie spiskowe jest powszechne. Granica przebiega tam, gdzie przezorność ustępuje miejsca przekonaniu, że za niemal każdym wydarzeniem stoi ukryta, złowroga siła.</p><h3><strong>Media społecznościowe nie wymyśliły spisków, ale dały im megafon</strong></h3><p style="text-align:justify;">Internet nie stworzył teorii spiskowych. One były wcześniej: przy kuchennych stołach, w plotkach, ulotkach, gazetach, audycjach radiowych, klubach politycznych i na marginesach życia publicznego. Media społecznościowe zrobiły jednak coś innego: przyspieszyły obieg podejrzeń i dały im skalę, o jakiej dawniej trudno było marzyć.</p><p style="text-align:justify;">Psycholog zaznacza, że badacze różnią się w ocenie, jak wielką rolę odgrywają dziś <strong>media społecznościowe</strong>. Jedni uważają, że są kluczowe w rozprzestrzenianiu misinformacji, czyli informacji nieprawdziwych lub niezweryfikowanych, które nie muszą być rozpowszechniane z intencją wyrządzenia szkody. Inni wskazują raczej na efekt skali: dawniej podobne treści krążyły wolniej, dziś potrafią w kilka godzin dotrzeć do tysięcy albo milionów osób.\</p><p style="text-align:justify;">Nie ma jednak większych wątpliwości, że <strong>algorytmy i bańki informacyjne</strong> mogą wzmacniać istniejące skłonności. Jeśli ktoś interesuje się treściami spiskowymi, platforma często podsuwa mu kolejne materiały z tego samego świata. Po kilku dniach użytkownik może mieć wrażenie, że „wszyscy o tym mówią”, choć w rzeczywistości mówi o tym głównie jego cyfrowa bańka.</p><p style="text-align:justify;">To mechanizm szczególnie ważny także lokalnie. <strong>W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim, jak w każdym mieście, informacja coraz częściej żyje najpierw w mediach społecznościowych</strong>: na grupach sąsiedzkich, profilach instytucji, w komentarzach, udostępnieniach i prywatnych wiadomościach. Plotka o zagrożeniu, rzekomej decyzji urzędu, sytuacji w szkole, przychodni, zakładzie pracy czy na drodze potrafi roznieść się szybciej niż oficjalny komunikat. Dlatego lokalne zaufanie do sprawdzonych źródeł nie jest luksusem. Jest częścią bezpieczeństwa społecznego.</p><h3><strong>Nie ma „genu spisku”. Jest splot cech, emocji i sytuacji</strong></h3><p style="text-align:justify;">Dr Kosakowski podkreśla, że nie istnieje jeden „gen” myślenia spiskowego. Nie można powiedzieć, że ktoś rodzi się jako zwolennik teorii spiskowych i nie ma od tego ucieczki. Wiara w takie narracje częściej wynika ze splotu różnych czynników: sposobu myślenia, emocji, doświadczeń, poziomu zaufania społecznego, sytuacji politycznej i osobistej potrzeby kontroli.</p><p style="text-align:justify;">Znaczenie ma m.in. <strong>myślenie intuicyjne</strong>, czyli szybkie ocenianie rzeczywistości przez proste analogie, skojarzenia i przeczucia, zamiast przez analizę faktów. Badania, na które powołuje się psycholog, pokazują, że <strong>osoby nadmiernie polegające na intuicji częściej wierzą nie tylko w teorie spiskowe, ale także w zjawiska paranormalne czy niesprawdzone metody leczenia.</strong></p><p style="text-align:justify;">Ważnym tropem są również <strong>tendencje narcystyczne</strong>. Nie chodzi tu o potoczne wyzwisko, ale o pewien rys psychologiczny: potrzebę wyjątkowości, kontroli, poczucie, że posiada się wiedzę niedostępną innym. Teoria spiskowa może być dla takiej osoby kusząca, bo daje emocjonalną premię: „ja wiem więcej”, „inni śpią”, „ja przejrzałem plan”.</p><p style="text-align:justify;">To działa jak wejście za kulisy spektaklu. Tyle że czasem za kurtyną nie ma żadnego tajnego reżysera. Jest tylko<i> hałas, bałagan, interesy, przypadek i ludzka skłonność do dopowiadania sensu tam, gdzie go brakuje.</i></p><h3><strong>Wykształcenie pomaga, ale nie daje immunitetu</strong></h3><p style="text-align:justify;">Często zakładamy, że w teorie spiskowe wierzą wyłącznie osoby słabo wykształcone. To wygodne, ale zbyt proste. Dr Kosakowski zaznacza, że osoby lepiej wykształcone zwykle wierzą w teorie spiskowe nieco rzadziej, ale sama liczba dyplomów nie jest najważniejsza. Kluczowe są <strong>umiejętność krytycznego myślenia</strong>, gotowość do weryfikowania informacji i odporność na manipulację emocjami.</p><p style="text-align:justify;">Co więcej, gdy teoria spiskowa wiąże się z silną tożsamością polityczną lub światopoglądową, osoby lepiej wykształcone mogą czasem bronić jej nawet skuteczniej. Nie dlatego, że brakuje im inteligencji, ale dlatego, że potrafią sprawniej dobierać argumenty pod z góry przyjęte przekonanie. Rozum staje się wtedy nie latarnią, lecz adwokatem własnego obozu.</p><p style="text-align:justify;">To zjawisko dobrze widać w debatach publicznych. Kiedy temat dotyczy zdrowia, szczepień, wojny, Unii Europejskiej, klimatu, edukacji czy migracji, fakty bywają oceniane nie według wiarygodności, lecz według tego, czy pasują do „naszych” albo „ich”. A wtedy rozmowa społeczna zamienia się w stadionowy doping.</p><h3><strong>Skrajności polityczne i potrzeba wroga</strong></h3><p style="text-align:justify;">Psychologowie myślenia spiskowego łączą podatność na takie narracje także z pewnymi tendencjami politycznymi. Dr Kosakowski wskazuje m.in. na <strong>prawicowy autorytaryzm, czyli przekonanie, że odpowiedzią na problemy społeczne są silne rządy, silne hierarchie i twarde wskazanie przeciwnika</strong>. W takim układzie teoria spiskowa często opowiada o wrogu zewnętrznym albo wewnętrznym: kimś, kto rzekomo zagraża wspólnocie, tradycji, narodowi, rodzinie lub stylowi życia</p><p style="text-align:justify;">Nie oznacza to jednak, że myślenie spiskowe jest wyłącznie domeną jednej strony sceny politycznej. Dr Kosakowski zauważa, że skłonność do niego pojawia się również przy skrajnie lewicowych poglądach. <strong>Skrajności, choć różnią się hasłami, często karmią się podobnym mechanizmem</strong>: przekonaniem, że świat jest prosty, winni są znani, a kto pyta o dowody, ten zapewne należy do obozu przeciwnika.</p><h3><strong>Mentalność spiskowa, czyli gdy każda historia potwierdza następną</strong></h3><p style="text-align:justify;">Badacz mówi też o pojęciu <strong>mentalności spiskowej</strong>. To zbiór cech i przekonań, które sprawiają, że człowiek łatwiej przyjmuje wiele teorii spiskowych naraz. W psychologii funkcjonuje również określenie <strong>monologicznego systemu przekonań</strong>. Chodzi o sytuację, w której jedna teoria spiskowa zaczyna wzmacniać kolejną. Skoro „oni” ukrywają prawdę o jednej sprawie, to zapewne ukrywają też prawdę o następnej.</p><p style="text-align:justify;">W takim systemie fakty przestają pełnić rolę hamulca. <strong>Brak dowodów staje się „dowodem”,</strong> że spisek jest skutecznie ukrywany. Sprostowanie staje się „elementem operacji”. Ekspert staje się „częścią układu”. Dziennikarz staje się „narzędziem propagandy”. To zamknięta pętla, z której trudno wyjść, bo każdy argument z zewnątrz zostaje przetworzony na potwierdzenie podejrzeń.</p><p style="text-align:justify;">Warto jednak podkreślić: osoby wierzące w bardzo wiele teorii spiskowych jednocześnie stanowią mniejszość. Większość ludzi może czasem ulec podejrzliwości, udostępnić niepewną informację, przestraszyć się sensacyjnego nagłówka albo uwierzyć w pojedynczą nieprawdę. To nie czyni z nich „spiskowców”. Czyni z nich ludzi podatnych na emocje, jak każdy z nas.</p><h3><strong>Zaufanie do instytucji ma znaczenie</strong></h3><p style="text-align:justify;">Z badań przywoływanych przez dr. Kosakowskiego wynika, że <strong>myślenie spiskowe koreluje z postrzeganym poziomem korupcji w kraju</strong>. Tam, gdzie ludzie mają poczucie, że instytucje są niewiarygodne, nieprzejrzyste albo działają dla wybranych, łatwiej przyjmują narracje o układach i tajnych planach.</p><p style="text-align:justify;">W Polsce ma to szczególne znaczenie. Dziedzictwo PRL, doświadczenie transformacji, liczne afery, brutalny język polityki i chroniczna nieufność wobec „władzy” sprawiają, że grunt pod podejrzliwość bywa żyzny. Jeśli obywatel nie ufa instytucjom publicznym, łatwiej uwierzy komuś, kto powie: „oni wszyscy kłamią, ja pokażę ci prawdę”.</p><p style="text-align:justify;">Dlatego <strong>walka z teoriami spiskowymi </strong>nie polega wyłącznie na poprawianiu błędnych informacji. Potrzebne są też uczciwe instytucje, przejrzyste procedury, szybka komunikacja kryzysowa i język, który nie traktuje obywatela jak petenta stojącego pod zamkniętymi drzwiami.</p><h3><strong>Prawo próbuje dogonić internet</strong></h3><p style="text-align:justify;">Problem dezinformacji i szkodliwych treści w sieci coraz częściej trafia także na poziom regulacji prawnych. W Unii Europejskiej ważnym aktem jest <strong>Digital Services Act</strong>, czyli <strong>Akt o usługach cyfrowych</strong>. Jego celem jest m.in. zwiększenie odpowiedzialności platform internetowych, przejrzystości moderacji treści i ochrony użytkowników przed nielegalnymi materiałami.</p><p style="text-align:justify;">Nie oznacza to, że państwo może albo powinno rozstrzygać każdą dyskusję w internecie. Granica między ochroną przed szkodliwą manipulacją a wolnością słowa wymaga szczególnej ostrożności. Ale jedno jest jasne: w świecie, w którym algorytm potrafi szybciej niż redakcja, szkoła czy urząd rozprowadzić fałszywą informację, <strong>odpowiedzialność platform nie może być fikcją.</strong></p><p style="text-align:justify;">Dla mieszkańców lokalnych wspólnot ma to bardzo praktyczne znaczenie. Fałszywy komunikat o zagrożeniu, zdrowiu, bezpieczeństwie dzieci, działaniach służb czy decyzjach samorządu może wywołać realną panikę. To nie jest abstrakcyjna debata profesorów i urzędników z Brukseli. To codzienność, która może dotknąć szkoły, osiedla, przedsiębiorców, seniorów i rodziców.</p><h3><strong>Jak nie dać się wciągnąć w spiralę podejrzeń?</strong></h3><p style="text-align:justify;">Nie każda nieoficjalna informacja jest fałszywa. Nie każda krytyka władzy jest teorią spiskową. Nie każda pomyłka instytucji oznacza układ. Zdrowy sceptycyzm jest potrzebny demokracji tak samo jak wolne media i obywatelska kontrola. Różnica polega na tym, że sceptyk pyta o dowody, a wyznawca spisku odrzuca dowody, jeśli nie pasują do tezy.</p><p style="text-align:justify;">Warto więc przed udostępnieniem sensacyjnej informacji zadać sobie kilka prostych pytań: kto to opublikował, czy podaje źródło, czy inne wiarygodne media to potwierdzają, <strong>czy tekst bardziej informuje, czy przede wszystkim wzbudza strach i gniew</strong>. Jeśli nagłówek brzmi jak alarm przeciwlotniczy, a treść opiera się na „znajomy znajomego powiedział”, lepiej zatrzymać palec nad przyciskiem „udostępnij”.</p><p style="text-align:justify;">Bo w epoce mediów społecznościowych każdy z nas jest małą redakcją. Każde kliknięcie może być cegłą w murze wiedzy albo kamieniem dorzuconym do chaosu.</p><h3><strong>Teorie spiskowe weszły do mainstreamu</strong></h3><p style="text-align:justify;">Dr Kosakowski podsumowuje, że <strong>psychologia myślenia spiskowego</strong> rozwija się dziś bardzo dynamicznie, bo teorie spiskowe weszły do głównego nurtu. Nie są już wyłącznie marginesem. Wpływają na zdrowie publiczne, politykę, wybory, stosunek do nauki, zaufanie do instytucji i relacje między ludźmi.</p><p style="text-align:justify;">Można powiedzieć, że współczesność przypomina trochę film, w którym każdy dostał do ręki kamerę, megafon i montażownię. Jedni dokumentują rzeczywistość, inni ją zniekształcają, jeszcze inni naprawdę wierzą, że pokazują ukrytą prawdę. Dlatego najważniejsza pozostaje nie pogarda wobec tych, którzy dali się nabrać, lecz cierpliwa edukacja, sprawdzanie faktów i odbudowywanie zaufania.</p><p style="text-align:justify;">Bo człowiek od wieków szuka sensu. Pytanie tylko, czy znajdzie go w faktach, czy w cieniu, który sam uznał za dowód.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55422,7-czerwca-jagiellonczyk-powstanie-slaskie-papcio-chmiel-dzien-swira-i-fioletowy-deszcz-prince-a</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55422,7-czerwca-jagiellonczyk-powstanie-slaskie-papcio-chmiel-dzien-swira-i-fioletowy-deszcz-prince-a</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 10:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-7-czerwca-jagiellonczyk-powstanie-slaskie-papcio-chmiel-dzien-swira-i-fioletowy-deszcz-prince-1780821011.png</url>
                        <title>7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55422,7-czerwca-jagiellonczyk-powstanie-slaskie-papcio-chmiel-dzien-swira-i-fioletowy-deszcz-prince-a</link>
                    </image><description>Dziś jest niedziela, 7 czerwca 2026 roku, sto pięćdziesiąty ósmy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.52. Imieniny obchodzą: Anna, Antoni, Jarosław, Jeremi, Lukrecja, Paweł i Piotr.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie daty, które wyglądają jak stara szuflada w redakcyjnym archiwum. Otwieramy ją, a tam obok królewskiej pieczęci leży komiks z Tytusem, kartka z dramatycznym meldunkiem ze Śląska, bilet do kina na „Dzień świra”, płyta Prince’a i wspomnienie papieskiej mszy odprawionej w cieniu drutów Auschwitz-Birkenau. <strong>7 czerwca</strong> nie jest więc tylko kolejnym dniem w kalendarzu. To dzień, w którym historia mówi kilkoma głosami naraz: państwowym, powstańczym, religijnym, filmowym i muzycznym.</p><h3><strong>Król, który budował potęgę Jagiellonów</strong></h3><p><strong>534 lata temu, 7 czerwca 1492 roku, w Grodnie zmarł król Kazimierz IV Jagiellończyk</strong>. Panował długo: 45 lat w Koronie i 52 lata na Litwie. Był jednym z tych władców, którzy nie tylko zasiadali na tronie, ale rzeczywiście przesuwali granice politycznej wyobraźni Europy Środkowej.</p><p>To za jego czasów Polska wyszła zwycięsko z wojny trzynastoletniej z zakonem krzyżackim, zakończonej <strong>II pokojem toruńskim w 1466 roku</strong>. Do Korony wróciło Pomorze Gdańskie, ziemia chełmińska i Warmia, a państwo zakonne stało się lennem Polski. Kazimierz IV nie był królem z marmurowego pomnika, lecz graczem cierpliwym, konsekwentnym i świadomym, że polityka czasem przypomina partię szachów, w której najważniejszy ruch wykonuje się po wielu latach.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i naszego regionu to także przypomnienie, że historia państwa nie zaczyna się w Warszawie ani nie kończy w podręcznikach. Łódzkie, położone między dawnymi centrami Królestwa Polskiego, przez wieki było częścią tej samej opowieści o państwowości, granicach, handlu i drogach, którymi wędrowali ludzie, towary, idee oraz władza.</p><h3><strong>Śląsk, który upomniał się o swoje miejsce</strong></h3><p><strong>105 lat temu, 7 czerwca 1921 roku, na wniosek Komisji Międzysojuszniczej przerwano walki III powstania śląskiego i ustalono linię demarkacyjną</strong>. To był moment, w którym karabiny milkły, ale polityczny spór o przyszłość Górnego Śląska trwał nadal.</p><p>III powstanie śląskie było jednym z najważniejszych zrywów w walce o granice odrodzonej Rzeczypospolitej. Nie miało romantycznej aury samotnego gestu, jak z płócien Grottgera. Było raczej twardą, robotniczą, plebiscytową i dyplomatyczną walką o kopalnie, huty, miasta, domy, język i przynależność. Z dzisiejszej perspektywy warto pamiętać, że powstania śląskie były nie tylko walką militarną, ale także zderzeniem prawa międzynarodowego, decyzji mocarstw i lokalnej determinacji.</p><p>W tle działały przepisy i mechanizmy wynikające z porządku wersalskiego po I wojnie światowej. O przyszłości regionu miały rozstrzygać plebiscyt i decyzje aliantów, ale rzeczywistość — jak często w historii — okazała się bardziej skomplikowana niż zapis traktatu.</p><h3><strong>Papcio Chmiel i komiks, który nauczył Polaków śmiać się inteligentnie</strong></h3><p><strong>103 lata temu, 7 czerwca 1923 roku, w Warszawie urodził się Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel</strong>, autor kultowych komiksów o przygodach <strong>Tytusa, Romka i A’Tomka</strong>.</p><p>Jego bohaterowie byli czymś więcej niż zabawną trójką z papieru. Tytus de Zoo, uczłowieczany przez Romka i A’Tomka, stał się jedną z najważniejszych postaci polskiej popkultury. Papcio Chmiel stworzył świat, w którym absurd miał sens, edukacja nie bolała, a wyobraźnia wygrywała z szarzyzną. W PRL-u, gdzie oficjalny język często brzmiał jak źle nastrojony megafon, komiks Chmielewskiego był kolorowym wentylem bezpieczeństwa.</p><p>Dla wielu pokoleń to właśnie Tytus był pierwszym przewodnikiem po historii, technice, kosmosie, wojsku, teatrze i świecie dorosłych. Trochę jak polski kuzyn Asteriksa, tylko bardziej swojski, mniej galijski, za to z niepowtarzalnym humorem znad Wisły.</p><h3><strong>Cat-Mackiewicz, emigracja i polityka bez łatwych odpowiedzi</strong></h3><p><strong>72 lata temu, 7 czerwca 1954 roku, Stanisław Cat-Mackiewicz został premierem rządu emigracyjnego</strong>. Publicysta, pisarz, konserwatysta, człowiek ostrych sądów i jeszcze ostrzejszego pióra, należał do tych postaci, które trudno zamknąć w jednej politycznej szufladzie.</p><p>Rząd emigracyjny po II wojnie światowej był symbolem ciągłości państwa polskiego, ale także dramatycznym świadectwem epoki, w której mapa Europy została narysowana ponad głowami narodów. Londyn przechowywał legalistyczną pamięć II Rzeczypospolitej, podczas gdy w kraju instalował się system podporządkowany Moskwie.</p><p>Cat-Mackiewicz pozostawił po sobie nie tylko polityczny życiorys, ale także literaturę polityczną wysokiej próby. Jego pisanie bywało jak szabla: błyskotliwe, celne, czasem niebezpieczne nawet dla tego, kto ją trzymał.</p><h3><strong>Jan Paweł II w Auschwitz-Birkenau: modlitwa w miejscu, gdzie zawiodły słowa</strong></h3><p><strong>47 lat temu, 7 czerwca 1979 roku, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski papież Jan Paweł II odwiedził Kalwarię Zebrzydowską i Wadowice, a na terenie dawnego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau odprawił mszę świętą</strong>.</p><p>To był jeden z najbardziej przejmujących momentów tamtej pielgrzymki. Auschwitz-Birkenau nie jest zwykłym miejscem pamięci. To rana w historii Europy, dowód na to, jak daleko może zejść człowiek, gdy państwo, ideologia i pogarda dla bliźniego tworzą wspólny mechanizm śmierci.</p><p>Jan Paweł II mówił tam w przestrzeni, w której każde słowo musiało ważyć więcej niż zwykle. W tym miejscu spotkały się pamięć Żydów, Polaków, Romów, jeńców sowieckich i przedstawicieli wielu narodów zamordowanych przez niemiecki nazizm. Dla Polski pielgrzymka z 1979 roku stała się także duchowym preludium do narodzin Solidarności. Jak w dobrze skomponowanej symfonii, pierwszy temat pojawił się wcześniej, a jego pełne brzmienie przyszło dopiero po czasie.</p><h3><strong>Warszawskie metro: od umowy z Moskwą do codzienności wielkiego miasta</strong></h3><p><strong>44 lata temu, 7 czerwca 1982 roku, podpisano polsko-radziecką umowę o współpracy przy budowie warszawskiego metra</strong>.</p><p>Metro w Warszawie ma długą historię marzeń, projektów i opóźnień. Już przed wojną myślano o podziemnej kolei, ale dopiero druga połowa XX wieku przyniosła decyzje organizacyjne i techniczne. Umowa z 1982 roku wpisywała się w realia polityczne PRL-u i zależności od Związku Radzieckiego, ale sama potrzeba budowy metra wynikała z bardzo praktycznego problemu: stolica rosła, a komunikacja naziemna nie mogła w nieskończoność dźwigać wszystkiego na swoich barkach.</p><p>Dziś metro jest dla warszawiaków oczywistością, jak kawa w poniedziałek rano. Ale każda oczywistość ma kiedyś swój pierwszy podpis, pierwszą łopatę i pierwszą kłótnię o koszty.</p><h3><strong>„Dzień świra”: narodowy monolog wewnętrzny</strong></h3><p><strong>24 lata temu, 7 czerwca 2002 roku, odbyła się premiera filmu „Dzień świra” w reżyserii Marka Koterskiego</strong>.</p><p>Są filmy, które się ogląda, i są filmy, które człowiek rozpoznaje w sobie z niepokojącą dokładnością. „Dzień świra” należy do tej drugiej kategorii. Adaś Miauczyński, grany przez Marka Kondrata, stał się figurą polskiej frustracji, neurozy, niespełnienia i codziennego rozpadania się świata na drobiazgi.</p><p>Koterski stworzył tragikomedię, która śmieszy, ale śmiechem trochę gorzkim. To nie jest komedia do popcornu. To raczej filmowe lustro, w którym odbija się blokowisko, szkoła, samotność, hałas za ścianą, niespełnione ambicje i język, który zamiast porozumienia często staje się narzędziem rozpaczy.</p><p>Nieprzypadkowo wiele cytatów z filmu weszło do codziennego języka. „Dzień świra” jest jak polski blues miejski: rytmiczny, powtarzalny, śmieszny i smutny jednocześnie.</p><h3><strong>Wybory europejskie 2009: niska frekwencja i polityczny obraz epoki</strong></h3><p><strong>17 lat temu, 7 czerwca 2009 roku, w Polsce odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego</strong>. Platforma Obywatelska zdobyła 25 mandatów, Prawo i Sprawiedliwość 15, koalicja SLD-UP 7, a PSL 3. Frekwencja wyniosła zaledwie 24,53 proc.</p><p>To wynik, który do dziś przypomina, że europejska polityka długo była w Polsce traktowana jak odległy teatr, w którym aktorzy mówią ważne kwestie, ale publiczność nie zawsze czuje, że to spektakl także o niej. Tymczasem Parlament Europejski współdecyduje o sprawach, które później wracają do samorządów, firm, rolników, organizacji społecznych i zwykłych mieszkańców — również w takich miejscach jak Tomaszów Mazowiecki.</p><h3><strong>Kościół Wszystkich Świętych jako Dom Życia</strong></h3><p><strong>9 lat temu, 7 czerwca 2017 roku, warszawski Kościół Wszystkich Świętych został uhonorowany tytułem „House of Life” przyznawanym przez Międzynarodową Fundację Raoula Wallenberga</strong>. W czasie II wojny światowej świątynia znalazła się na terenie getta warszawskiego. Ówczesny proboszcz, ks. Marceli Godlewski, udzielał Żydom schronienia przed Niemcami i zorganizował jadłodajnię wydającą około 100 posiłków dziennie.</p><p>Ta historia ma szczególną siłę, bo pokazuje dramatyczną przemianę człowieka. Ks. Godlewski przed wojną bywał kojarzony z poglądami antyżydowskimi, ale w godzinie próby stanął po stronie ratowania życia. Historia nie zawsze jest czarno-biała. Czasem najważniejsze moralne zdanie człowiek pisze dopiero wtedy, gdy płonie świat.</p><h3><strong>Dziś w kraju: Święto Dziękczynienia w Warszawie</strong></h3><p>W Warszawie odbędzie się dziś <strong>XIX Święto Dziękczynienia</strong> pod hasłem <strong>„Dziękujemy za świadectwo wiary”</strong>. Główne uroczystości zaplanowano w Świątyni Opatrzności Bożej. Obchody rozpoczną się procesją z relikwiami bł. Bolesławy Lament, w 35. rocznicę jej beatyfikacji, oraz bł. Józefa Stanka, męczennika II wojny światowej.</p><p>Procesja wyruszy z Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego i przejdzie Traktem Królewskim do Świątyni Opatrzności Bożej. Relikwie zostaną uroczyście wniesione podczas mszy świętej o godz. 12. Liturgii z udziałem członków Episkopatu Polski będzie przewodniczył abp Tadeusz Wojda SAC.</p><p>W całym kraju prowadzona będzie także zbiórka do puszek na rzecz budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Sama idea świątyni sięga czasów Sejmu Czteroletniego, który po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja chciał wznieść narodowe wotum wdzięczności. To jeden z tych projektów, w których historia religijna, państwowa i symboliczna splatają się jak trzy nici jednej tkaniny.</p><h3><strong>Dziś za granicą: napięty świat od Bliskiego Wschodu po Kaukaz</strong></h3><p>Na świecie uwaga skupia się m.in. na Bliskim Wschodzie. Mija 100. dzień wojny USA i Izraela z Iranem. Od 8 kwietnia obowiązuje chwiejny rozejm, ale rozmowy o trwałym pokoju utknęły w martwym punkcie. Równolegle trwa konflikt w Libanie, gdzie Izrael walczy ze wspieranym przez Iran Hezbollahem. Te konflikty układają się w niebezpieczną regionalną układankę, w której każdy ruch może uruchomić kolejne domino.</p><p>Papież Leon XIV kontynuuje wizytę w Hiszpanii. W Madrycie odprawia mszę na Plaza de Cibeles z okazji uroczystości Bożego Ciała, a po południu spotka się z augustianami oraz przedstawicielami świata kultury, sztuki, gospodarki i sportu.</p><p>W Armenii odbywają się wybory parlamentarne, postrzegane jako test prozachodniego kursu premiera Nikola Paszyniana. Stawką jest nie tylko układ sił w parlamencie, ale także kierunek państwa po utracie Górskiego Karabachu: bliżej Zachodu czy z powrotem w stronę Moskwy.</p><p>W Kosowie trwają kolejne wybory parlamentarne, trzecie w ciągu półtora roku. Powodem jest przedłużający się kryzys polityczny i brak porozumienia wokół wyboru następcy prezydentki Vjosy Osmani. Bałkany znów przypominają, że demokracja bez zdolności do kompromisu może zamienić się w polityczny labirynt bez wyjścia.</p><p>Na Cyprze spotkają się ministrowie obrony państw Unii Europejskiej. Rozmowy mają dotyczyć współpracy obronnej, rozwoju europejskiego przemysłu zbrojeniowego oraz dalszego wsparcia dla Ukrainy.</p><h3><strong>Kalendarium muzyczne: od Toma Jonesa do Prince’a</strong></h3><p><strong>7 czerwca 1940 roku w Pontypridd niedaleko Cardiff urodził się Tom Jones</strong>, właściwie Thomas Woodward. Głos miał taki, jakby Elvis spotkał walijskiego górnika, a potem obaj weszli na scenę w świetle reflektorów. „It’s Not Unusual”, „Delilah”, „She’s a Lady” czy „The Green, Green Grass of Home” uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów brytyjskiej sceny. Po słabszych latach powrócił z albumem „Reload”, a singiel „Sexbomb” przypomniał, że show-biznes czasem lubi drugie akty.</p><p><strong>W 1953 roku w Ostrawie urodził się Jaromir Nohavica</strong>, czeski bard, poeta codzienności, autor piosenek, które w Polsce śpiewali i tłumaczyli m.in. Andrzej Sikorowski, Krzysztof Daukszewicz, Artur Andrus, Wolna Grupa Bukowina i Edyta Geppert. Nohavica to ten typ artysty, który potrafi z prostego zdania zrobić balladę, a z lokalnej historii — uniwersalną przypowieść.</p><p><strong>W 1958 roku urodził się Prince Rogers Nelson</strong>, czyli Prince — kompozytor, wokalista, multiinstrumentalista, siedmiokrotny laureat Grammy, zdobywca Oscara i Złotego Globu. „Purple Rain”, „When Doves Cry” i „I Would Die 4 U” to nie tylko przeboje. To fragmenty osobnego muzycznego wszechświata, w którym funk, rock, pop, soul i erotyczna teatralność tworzyły styl niemożliwy do podrobienia.</p><p>Prince pisał także dla innych. To spod jego ręki wyszła piosenka „Nothing Compares 2 U”, rozsławiona później przez Sinéad O’Connor. Zmarł w kwietniu 2016 roku w Paisley Park w Minnesocie, zostawiając po sobie katalog nagrań, który wciąż brzmi jak wiadomość z przyszłości.</p><p><strong>W 1965 roku w Czeladzi urodził się Robert Janson</strong>, kompozytor, gitarzysta i producent, lider Varius Manx. „Zanim zrozumiesz”, „Orła cień”, „Ruchome piaski” czy „Małe szczęścia” to piosenki, które współtworzyły brzmienie polskiego radia lat 90. i późniejszych dekad.</p><p><strong>W 1967 roku w Santa Monica urodził się Dave Navarro</strong>, gitarzysta Jane’s Addiction, znany także z występów w Red Hot Chili Peppers. Jego gitara wnosiła do rocka nerw, mrok i teatralny pazur.</p><p><strong>W 1969 roku supergrupa Blind Faith zadebiutowała darmowym koncertem w londyńskim Hyde Parku</strong>. Eric Clapton, Ginger Baker, Rick Grech i Steve Winwood stworzyli projekt krótki, ale legendarny. Ich jedyny album przeszedł do historii także z powodu kontrowersyjnej okładki, którą wytwórnia szybko zastąpiła bezpieczniejszą wersją.</p><p><strong>W 1975 roku album Eltona Johna „Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboys” zdobył pierwsze miejsce w USA</strong>. Był to album konceptualny, opowiadający o pierwszych latach kariery Eltona Johna i Berniego Taupina. Muzyczna autobiografia, zanim autobiografie stały się modnym dodatkiem do kariery.</p><p><strong>W 1986 roku Madonna zdobyła szczyt amerykańskiej listy przebojów piosenką „Live to Tell”</strong>. To jeden z jej bardziej melancholijnych utworów, daleki od tanecznej powierzchowności, pokazujący artystkę bardziej filmową i dramatyczną.</p><p><strong>W 1987 roku David Bowie zagrał koncert w Zachodnim Berlinie przed Reichstagiem</strong>. Nagłośnienie ustawiono tak, by muzyka docierała również za Mur Berliński. Bowie nie zburzył muru gitarą, ale jego głos był jednym z tych dźwięków, które zapowiadały pęknięcie betonu.</p><p><strong>W 1990 roku urodziła się Iggy Azalea</strong>, australijska raperka, której singiel „Fancy” w 2014 roku dotarł na szczyt listy Billboard Hot 100.</p><p><strong>W 1997 roku grupa Hanson rozpoczęła trzytygodniowe prowadzenie na brytyjskiej liście przebojów piosenką „MMMbop”</strong>. Utwór stał się globalnym popowym fenomenem, choć jego refren do dziś potrafi przykleić się do pamięci jak guma do podeszwy.</p><p><strong>W 2002 roku Virgin Records zerwała kontrakt z Victorią Beckham</strong> po komercyjnym rozczarowaniu jej solowym debiutem. To przypomnienie, że nawet największa machina promocyjna nie zawsze zastąpi piosenkę, która naprawdę trafia do ludzi.</p><h3><strong>7 czerwca — data, która łączy majestat, bunt i popkulturę</strong></h3><p>Dzisiejsze kalendarium prowadzi nas od Jagiellonów przez Śląsk, Auschwitz, warszawskie metro i kino Koterskiego aż po Prince’a, Bowiego i Papcia Chmiela. To dość niezwykła podróż. Jakby ktoś w jednym kadrze połączył Matejkę, komiksowy dymek, filmową twarz Marka Kondrata i fioletowe światło sceny w Minneapolis.</p><p>Historia nie jest martwym katalogiem dat. Jest rozmową. Czasem mówi głosem króla, czasem powstańca, czasem księdza ratującego ludzi w getcie, czasem artysty, który jednym refrenem potrafi opisać epokę. I właśnie dlatego warto codziennie otwierać kalendarz nie jak terminarz obowiązków, ale jak książkę, która za każdym razem dopisuje nowy rozdział.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czarnek w Łódzkiem: „Ideologia klimatyczna prowadzi do zubożenia Europy”. PiS zapowiada walkę z ETS i broni lasów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55421,czarnek-w-lodzkiem-ideologia-klimatyczna-prowadzi-do-zubozenia-europy-pis-zapowiada-walke-z-ets-i-broni-lasow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55421,czarnek-w-lodzkiem-ideologia-klimatyczna-prowadzi-do-zubozenia-europy-pis-zapowiada-walke-z-ets-i-broni-lasow</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Jun 2026 21:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czarnek-w-lodzkiem-ideologia-klimatyczna-prowadzi-do-zubozenia-europy-pis-zapowiada-walke-z-ets-1780774722.png</url>
                        <title>Czarnek w Łódzkiem: „Ideologia klimatyczna prowadzi do zubożenia Europy”. PiS zapowiada walkę z ETS i broni lasów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55421,czarnek-w-lodzkiem-ideologia-klimatyczna-prowadzi-do-zubozenia-europy-pis-zapowiada-walke-z-ets-i-broni-lasow</link>
                    </image><description>W Świętych Nowakach pod Skierniewicami PiS z Jarosławem Kaczyńskim i Przemysławem Czarnkiem wystąpił przeciw ETS, Zielonemu Ładowi i ograniczeniom w gospodarce leśnej. W centrum sporu znalazły się ceny energii, przyszłość przemysłu i dostęp do polskich lasów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pod Skierniewicami, wśród pól i lasów, Prawo i Sprawiedliwość rozstawiło w sobotę swój polityczny namiot. Nie był to jednak piknikowy parasol od słońca, ale scena kolejnego starcia o jeden z najważniejszych tematów najbliższych lat: <strong>energetykę, klimat, ceny prądu, przemysł i przyszłość polskich lasów</strong>. W debacie z cyklu <strong>„Myśląc Polska – Alternatywa 2.0”</strong>, zorganizowanej we wsi Święte Nowaki w powiecie skierniewickim, udział wzięli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz Przemysław Czarnek, przedstawiany przez partię jako kandydat na przyszłego premiera. Wydarzenie odbyło się pod hasłem: <strong>„Polska liderem zrównoważonego rozwoju – środowisko, klimat, polityka energetyczna”</strong>.</p><p>Dla mieszkańców województwa łódzkiego nie jest to temat abstrakcyjny. Region, choć nie kojarzy się z górniczym pejzażem Śląska, od lat żyje w cieniu wielkiej energetyki, przemysłu, transportu, cen ciepła systemowego i rachunków za prąd. Od Tomaszowa Mazowieckiego po Skierniewice, od Łodzi po Bełchatów, pytanie o to, skąd ma płynąć energia i ile będzie kosztować, nie jest akademickim sporem ekspertów. To sprawa domowych budżetów, samorządowych inwestycji i konkurencyjności lokalnych firm.</p><h3><strong>Kaczyński: Unia pomogła środowisku, ale nie wolno dusić gospodarki</strong></h3><p>Jarosław Kaczyński rozpoczął debatę od stwierdzenia, że Polska po 1989 roku wykonała ogromny postęp w ochronie środowiska. Przypomniał, że w okresie PRL stan powietrza i wód był — jak mówił — „kompletną katastrofą”. Zaznaczył przy tym, że w tej dziedzinie Unia Europejska realnie Polsce pomogła.</p><p>To ważny fragment wystąpienia, bo prezes PiS nie zanegował samej potrzeby ochrony środowiska. Postawił jednak granicę: czystsze powietrze i woda — tak, ale nie kosztem działań, które jego zdaniem „duszą gospodarkę”.</p><p>W tym miejscu debata weszła na teren dobrze znany z ostatnich kampanii wyborczych: <strong>Europejski Zielony Ład, system handlu emisjami EU ETS, transformacja energetyczna, przyszłość węgla oraz koszty, które ponoszą gospodarstwa domowe i przemysł</strong>.</p><h3><strong>Czarnek: „Jednym z największych oszustw jest teza o zanieczyszczaniu środowiska przez CO2”</strong></h3><p>Najostrzejszy ton nadał debacie Przemysław Czarnek. W swoim wystąpieniu przekonywał, że ochrona środowiska nie musi oznaczać hamowania przemysłu i gospodarki. Według niego europejska polityka klimatyczna stała się ideologicznym projektem, który uderza w rozwój państw takich jak Polska.</p><p>— <strong>To nie jest tak, że trzeba powstrzymywać przemysł i gospodarkę, żeby żyć w czystym środowisku. Jednym z największych oszustw jest teza o zanieczyszczaniu środowiska przez CO2, a europejska polityka klimatyczna jest szaleństwem</strong> — mówił Przemysław Czarnek.</p><p>To zdanie z pewnością stanie się jednym z najmocniej komentowanych fragmentów sobotniego spotkania. Warto jednak oddzielić język politycznej polemiki od naukowego i prawnego znaczenia pojęć. <strong>Dwutlenek węgla nie jest klasycznym zanieczyszczeniem powietrza w takim sensie jak pyły zawieszone, tlenki azotu czy benzo(a)piren</strong>, ale jest podstawowym gazem cieplarnianym objętym polityką klimatyczną Unii Europejskiej. Właśnie dlatego emisje CO2 znajdują się w centrum systemu EU ETS, czyli unijnego handlu uprawnieniami do emisji.</p><h3><strong>ETS na celowniku PiS</strong></h3><p>Przemysław Czarnek zapowiedział wprost, że PiS chce odrzucenia systemów ETS. Mówił, że Polska — jako kraj wciąż silnie oparty na węglu i gazie — ponosi szczególnie wysokie koszty polityki klimatycznej. Przywoływał ceny uprawnień do emisji CO2, które według niego wzrosły z poziomu kilku euro do około 75–80 euro.</p><p>Te dane mieszczą się w realiach ostatnich notowań. Według informacji KOBiZE, w styczniu 2026 roku ceny uprawnień EUA osiągały nawet około 90 euro, a późniejsze raporty wskazywały m.in. stabilizację w rejonie 70–76 euro oraz prognozy średniej ceny około 80 euro w III kwartale 2026 roku.</p><p>— <strong>Wychodzimy z ETS-ów. Zrobimy to nie dla siebie, ale dla przyszłych pokoleń Polaków i dla wszystkich Europejczyków. Ratujmy Europę przed szaleństwami, przed ekoterrorystami</strong> — mówił Czarnek.</p><p>Politycznie to zapowiedź bardzo mocna. Prawnie i gospodarczo — znacznie bardziej skomplikowana. EU ETS jest jednym z filarów unijnej polityki klimatycznej, a jego funkcjonowanie wynika z prawa UE. Ewentualna próba „wyjścia” z systemu oznaczałaby więc nie tylko decyzję polityczną, ale także konflikt prawny z instytucjami unijnymi albo konieczność renegocjacji całych zasad wspólnej polityki klimatycznej.</p><h3><strong>Globalne emisje rosną. Europa pyta, kto płaci rachunek</strong></h3><p>Czarnek argumentował, że Europa ogranicza własny przemysł, podczas gdy światowe emisje CO2 rosną. W tym punkcie jego wypowiedź dotyka realnego problemu globalnej polityki klimatycznej: emisje nie zatrzymują się na granicach państw, a wysiłek Unii Europejskiej nie wystarczy, jeśli podobnych działań nie podejmują najwięksi emitenci.</p><p>Dane międzynarodowe pokazują, że globalne emisje gazów cieplarnianych oraz CO2 pozostają na bardzo wysokim poziomie. Baza EDGAR Komisji Europejskiej wskazywała, że światowe emisje gazów cieplarnianych po pandemicznym spadku ponownie rosły, osiągając w 2022 roku poziom 53,8 Gt CO2 ekwiwalentu. Z kolei dane Global Carbon Project, prezentowane m.in. przez CO2.Earth, pokazują utrzymujący się globalny problem emisji CO2 z działalności człowieka.</p><p>To właśnie na tym napięciu PiS buduje swój przekaz: <strong>Europa zaciska pasa, przemysł przenosi się poza kontynent, a świat jako całość wcale nie przestaje emitować</strong>. Przeciwnicy tej narracji odpowiadają z kolei, że bez presji regulacyjnej i inwestycji w czyste technologie Europa stałaby się zakładnikiem paliw kopalnych, wysokich cen surowców i importu energii.</p><h3><strong>Polska energetyka między węglem a transformacją</strong></h3><p>Wystąpienie Czarnka szczególnie mocno wybrzmiewa w Polsce, gdzie transformacja energetyczna nie jest wykresem w prezentacji, lecz ogromnym procesem gospodarczym i społecznym. Polska energetyka nadal w dużej mierze opiera się na paliwach kopalnych, choć udział odnawialnych źródeł energii rośnie. Dane ARE prezentowane przez energy.instrat pokazują miesięczną strukturę produkcji energii elektrycznej w Polsce, z widocznym znaczeniem węgla kamiennego, węgla brunatnego, gazu, ale też wiatru i fotowoltaiki.</p><p>Dla województwa łódzkiego temat jest szczególnie czuły ze względu na kompleks energetyczny Bełchatów, jeden z najważniejszych punktów na mapie polskiej elektroenergetyki. To nie tylko elektrownia i kopalnia, ale cały ekosystem miejsc pracy, lokalnych budżetów i społecznych zależności. Każda debata o węglu, ETS i cenach energii ma więc w regionie łódzkim dodatkowy ciężar.</p><h3><strong>Lasy jako „zasób wolności”</strong></h3><p>Drugim mocnym tematem debaty były <strong>lasy</strong>. Przemysław Czarnek krytykował ograniczenia w pozyskiwaniu drewna oraz tworzenie nowych rezerwatów, które — jego zdaniem — mogą utrudniać dostęp do lasów i uderzać w gospodarkę leśną.</p><p>Jarosław Kaczyński mówił natomiast o lasach jako o „potężnym zasobie wolności”.</p><p>— <strong>Możliwość pójścia do lasu to jest część naszej wolności. Może sobie z tego zdajemy sprawę, ale to jest część naszej wolności, bardzo cenionej przez ludzi i chcę jasno powiedzieć — formacja polityczna, w której jestem szefem, była i jest przeciwko prywatyzacji lasów</strong> — powiedział prezes PiS.</p><p>To przekaz nośny, szczególnie w mniejszych miejscowościach i na terenach, gdzie las nie jest weekendową dekoracją, ale częścią codziennego krajobrazu. W okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, Spały, Inowłodza czy Skierniewic lasy są jednocześnie przestrzenią rekreacji, turystyki, gospodarki i ochrony przyrody. Spór o to, ile w nich gospodarki, ile rezerwatu, a ile swobodnego dostępu, będzie wracał jak refren starej piosenki — raz nostalgiczny, raz bardzo polityczny.</p><h3><strong>Polityczny namiot przed kolejnymi wyborami</strong></h3><p>Sobotnia debata była dwunastym spotkaniem programowym PiS z cyklu „Myśląc Polska – Alternatywa 2.0”. Jarosław Kaczyński mówił, że z tych debat ma wyłonić się program „wielkiego politycznego namiotu polskich patriotów”.</p><p>To określenie nie było przypadkowe. Spotkanie odbyło się rzeczywiście pod namiotem, na polanie między lasami. Obrazek niemal filmowy: politycy, leśna scenografia, słowa o wolności, energetyce i Europie. Trochę jak polityczna wersja „Wesela” Wyspiańskiego, gdzie pod jednym dachem zbierają się różne lęki, ambicje i marzenia o Polsce. Tyle że zamiast chochoła — ETS. Zamiast złotego rogu — rachunek za energię.</p><h3><strong>Co z tego wynika dla mieszkańców regionu?</strong></h3><p>Dla mieszkańców województwa łódzkiego najważniejsze pytanie brzmi nie tylko: kto ma rację w sporze o klimat? Ważniejsze jest: <strong>ile będzie kosztować prąd, ciepło, transport, produkcja i utrzymanie miejsc pracy</strong>.</p><p>PiS próbuje zbudować wokół tych obaw programową opowieść: mniej unijnych obciążeń, więcej wykorzystania krajowych zasobów, większa rola węgla w okresie przejściowym, inwestycje w geotermię, elektrownie wodne, biogaz i nowoczesne technologie. Z kolei zwolennicy obecnej polityki klimatycznej odpowiedzą, że odwlekanie transformacji może kosztować jeszcze więcej — przez starzenie się bloków węglowych, rosnące koszty emisji i utratę konkurencyjności w gospodarce, która coraz szybciej przechodzi na niskoemisyjne technologie.</p><p>Jedno jest pewne: <strong>energetyka staje się jednym z głównych pól politycznej bitwy</strong>. Nie gdzieś daleko, w Brukseli czy Warszawie, ale także tutaj — w Łódzkiem, między lasem, elektrownią, domową kotłownią i fakturą za prąd.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czujesz się starzej, niż masz w dowodzie? Sen może być pierwszym sygnałem, że organizm prosi o uwagę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55420,czujesz-sie-starzej-niz-masz-w-dowodzie-sen-moze-byc-pierwszym-sygnalem-ze-organizm-prosi-o-uwage</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55420,czujesz-sie-starzej-niz-masz-w-dowodzie-sen-moze-byc-pierwszym-sygnalem-ze-organizm-prosi-o-uwage</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Jun 2026 12:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czujesz-sie-starzej-niz-masz-w-dowodzie-sen-moze-byc-pierwszym-sygnalem-ze-organizm-prosi-o-uwage-1780740147.png</url>
                        <title>Czujesz się starzej, niż masz w dowodzie? Sen może być pierwszym sygnałem, że organizm prosi o uwagę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55420,czujesz-sie-starzej-niz-masz-w-dowodzie-sen-moze-byc-pierwszym-sygnalem-ze-organizm-prosi-o-uwage</link>
                    </image><description>Czasem starość nie przychodzi metryką. Nie zaczyna się od daty urodzenia, PESEL-u ani kolejnych świeczek na torcie. Przychodzi cicho: w bezsennej nocy, w poranku bez energii, w uczuciu, że dzień dopiero się zaczął, a człowiek już jest zmęczony jak po długiej podróży. Nowe badania pokazują, że subiektywne odczucie starszego wieku może iść w parze z gorszym snem, słabszą kondycją w ciągu dnia i niższą samooceną zdrowia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nie chodzi o modną psychologię spod znaku „myśl młodo, będziesz młody”. Sprawa jest poważniejsza. Naukowcy zwracają uwagę, że sposób, w jaki człowiek odczuwa własne starzenie się, może być ważnym sygnałem dla lekarzy, psychologów i specjalistów zdrowia publicznego.</p><h2>Kiedy organizm mówi: „czuję się starszy”</h2><p>Badanie, o którym informuje PAP, zostało przedstawione w kontekście publikacji i doniesień związanych z czasopismem „Sleep” oraz konferencją SLEEP 2026. Kierował nim <strong>dr Joseph M. Dzierzewski</strong> z National Sleep Foundation, psycholog kliniczny specjalizujący się w medycynie snu. Według dostępnych omówień badania uczestniczyło w nim <strong>3177 dorosłych</strong>, średnio w wieku około 43 lat; kobiety stanowiły około 49 proc. badanej grupy.</p><p>Uczestników pytano m.in. o to, na ile lat się czują, ile mają lat naprawdę, jak śpią, czy mają objawy bezsenności, jak funkcjonują w dzień, a także jak oceniają swoje zdrowie fizyczne. Badacze uwzględnili również czynniki psychiczne, takie jak depresja i lęk. To ważne, bo bez tego łatwo byłoby powiedzieć: „kto ma gorszy nastrój, ten gorzej śpi i czuje się starzej”. Wyniki sugerują jednak, że związek między <strong>poczuciem starszego wieku a jakością snu</strong> utrzymywał się także po uwzględnieniu wieku chronologicznego, depresji i lęku.</p><h2>Bezsenność nie jest drobiazgiem</h2><p>Dr Dzierzewski podkreślił, że osoby czujące się starsze niż wskazuje ich realny wiek częściej zgłaszały <strong>objawy bezsenności</strong>, mniej regularny sen oraz większe ograniczenia w funkcjonowaniu w ciągu dnia. Mówiąc prościej: nie tylko gorzej spały, ale też gorzej niosły przez dzień skutki tej nocy.</p><p>A sen to nie luksus ani fanaberia. American Academy of Sleep Medicine przypomina, że zdrowy sen wymaga nie tylko odpowiedniej długości, ale też jakości, regularności, właściwej pory i braku zaburzeń. Bezsenność oznacza trudności z zasypianiem albo utrzymaniem snu i wiąże się z pogorszeniem dziennego funkcjonowania oraz ogólnego stanu zdrowia.</p><p>To szczególnie istotne w świecie, który z bezsenności zrobił niemal odznakę pracowitości. „Spałem cztery godziny” bywa wypowiadane tonem bohatera z filmu noir, który po całonocnym śledztwie wciąż trzyma się na nogach. Tyle że organizm nie jest Humphreyem Bogartem. Prędzej czy później wystawia rachunek.</p><h2>Wiek subiektywny jako sygnał ostrzegawczy</h2><p>Autorzy badania nie twierdzą, że samo poczucie starszego wieku „powoduje” bezsenność. To byłoby zbyt proste. Wskazują raczej na związek, który może pomóc lepiej rozumieć zdrowie człowieka. Jeżeli ktoś w wieku 40, 50 czy 60 lat mówi: „czuję się dużo starzej”, warto zapytać nie tylko o wyniki badań krwi, ciśnienie czy aktywność fizyczną, ale także o sen.</p><p>Bo być może w tej krótkiej frazie kryje się coś więcej niż narzekanie. Może to być opowieść o przewlekłym napięciu, przeciążeniu obowiązkami, nieregularnym rytmie dnia, samotności, pracy zmianowej albo problemach zdrowotnych, które jeszcze nie doczekały się diagnozy.</p><p>W lokalnej perspektywie ma to bardzo praktyczny wymiar. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim, jak wszędzie, starzeje się nie tylko społeczeństwo, ale też codzienność: więcej osób opiekuje się rodzicami, dziadkami, chorymi bliskimi; wiele osób pracuje w systemach zmianowych; część mieszkańców dojeżdża do pracy poza miasto. To wszystko potrafi rozregulować sen skuteczniej niż najgłośniejszy budzik.</p><h2>Nie tylko seniorzy</h2><p>Wyniki badania są ciekawe także dlatego, że średni wiek uczestników wynosił około 43 lat. To nie jest grupa, którą zwykle stereotypowo kojarzymy ze starością. To raczej czas życiowego środka: praca, kredyty, dzieci, rodzice wymagający wsparcia, presja zdrowia, które już nie zawsze działa „samo z siebie”.</p><p>Dlatego <strong>poczucie starzenia się</strong> nie powinno być odkładane na półkę z napisem „problem emerytów”. Może dotyczyć ludzi w pełni aktywnych zawodowo i społecznie. Tych, którzy rano prowadzą dzieci do szkoły, po południu siedzą w pracy, wieczorem odpowiadają na wiadomości, a nocą przewracają się z boku na bok, jakby własne łóżko stało się przesłuchaniem.</p><h2>Co można zrobić?</h2><p>Najważniejsze: nie lekceważyć sygnałów. Jeśli przez dłuższy czas pojawiają się problemy z zasypianiem, częste wybudzenia, bardzo wczesne budzenie się, uczucie niewyspania albo senność w ciągu dnia, warto porozmawiać z lekarzem rodzinnym. Szczególnie wtedy, gdy dochodzą do tego spadek nastroju, lęk, kołatania serca, przewlekłe zmęczenie czy pogorszenie koncentracji.</p><p>Pomocne mogą być proste, choć nie zawsze łatwe zasady: stałe pory snu, ograniczenie ekranów przed snem, mniej kofeiny wieczorem, spokojniejsza rutyna przed położeniem się do łóżka, regularny ruch i światło dzienne rano. Ale gdy bezsenność trwa długo, sama „higiena snu” może nie wystarczyć. Wtedy potrzebna jest diagnostyka, a czasem terapia poznawczo-behawioralna bezsenności lub leczenie chorób, które sen zaburzają.</p><h2>Sen jako lustro codzienności</h2><p>W kulturze lubimy opowieści o wiecznej młodości. Od Doriana Graya po współczesne filtry w telefonach, człowiek próbuje oszukać czas. Tymczasem ciało bywa bardziej szczere niż lustro. I czasem mówi: nie jesteś stary, jesteś niewyspany; nie jesteś „zużyty”, tylko przeciążony; nie jesteś skazany na gorszą jakość życia, ale potrzebujesz potraktować sen jak część zdrowia, a nie przerwę między obowiązkami.</p><p>Nowe badanie nie daje prostych recept, ale podpowiada coś ważnego: <strong>to, jak się czujemy z własnym wiekiem, może być sygnałem zdrowotnym</strong>. A sen — ten nocny, cichy montażysta naszej kondycji — może pokazać więcej, niż chcielibyśmy przyznać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55419,6-czerwca-dabrowski-orzeszkowa-d-day-beatlesi-i-maly-fiat-ktory-zmotoryzowal-polske</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55419,6-czerwca-dabrowski-orzeszkowa-d-day-beatlesi-i-maly-fiat-ktory-zmotoryzowal-polske</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Jun 2026 09:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-6-czerwca-dabrowski-orzeszkowa-d-day-beatlesi-i-maly-fiat-ktory-zmotoryzowal-polske-1780732749.png</url>
                        <title>6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55419,6-czerwca-dabrowski-orzeszkowa-d-day-beatlesi-i-maly-fiat-ktory-zmotoryzowal-polske</link>
                    </image><description>Sobota, 6 czerwca, sto pięćdziesiąty siódmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.51. Imieniny obchodzą dziś m.in. Dominika, Maria, Paulina, Aleksander, Filip, Klaudiusz, Norbert i Wawrzyniec. Dzisiejsze kalendarium brzmi jak wielka, wielowątkowa symfonia: jest w nim generał zapisany w polskim hymnie, pisarka znad Niemna, huk alianckich barek w Normandii, sceniczny temperament Romana Wilhelmiego, dźwięk silnika Fiata 126p, elektroniczne pejzaże Tangerine Dream, pierwszy studyjny krok Beatlesów i jarociński wybuch Maanamu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To data, która nie daje się zamknąć w jednej szufladzie. <strong>6 czerwca</strong> prowadzi nas przez historię wojenną, literaturę, kino, muzykę, religię, politykę pamięci i sport. Jakby ktoś położył na jednym stole stary wojskowy mundur, egzemplarz „Nad Niemnem”, płytę winylową, kluczyki od „malucha”, rakietę tenisową i taśmę z Abbey Road.</p><h3><strong>Generał, którego nazwisko śpiewamy w hymnie</strong></h3><p><strong>208 lat temu, 6 czerwca 1818 roku, w Winnej Górze w Wielkopolsce zmarł gen. Jan Henryk Dąbrowski</strong> — twórca Legionów Polskich we Włoszech, uczestnik insurekcji kościuszkowskiej, generał armii Księstwa Warszawskiego. W naszej pamięci pozostał nie tylko jako dowódca, ale jako człowiek, którego nazwisko weszło do narodowego hymnu.</p><p>Kiedy śpiewamy „Marsz, marsz, Dąbrowski”, nie przywołujemy jedynie postaci z podręcznika. Przywołujemy całą epokę: rozbiory, emigrację, nadzieję, wojskowy trud i wiarę, że Polska może wrócić nie tylko na mapę, ale także do codziennego języka ludzi. Dąbrowski stał się symbolem uporczywej, czasem niemal szalonej nadziei, że historia nie musi kończyć się klęską.</p><p>W lokalnej perspektywie, także tej tomaszowskiej, taka pamięć nie jest pustym ceremoniałem. Tomaszów Mazowiecki wyrósł przecież z pracy, migracji, przemysłu, ambicji i codziennego wysiłku. To miasto dobrze rozumie, że wolność nie rodzi się z jednego gestu. Często powstaje z tysięcy małych decyzji, z organizowania życia, z pilnowania języka, szkoły, kultury i wspólnoty.</p><h3><strong>Eliza Orzeszkowa — literatura jako sumienie społeczne</strong></h3><p><strong>185 lat temu, 6 czerwca 1841 roku, w Miłkowszczyźnie koło Grodna urodziła się Eliza Orzeszkowa</strong> — pisarka, publicystka, autorka „Nad Niemnem”, „Meira Ezofowicza” i „Marty”. Jedna z pierwszych polskich kobiet, które tak wyraźnie i publicznie zabierały głos w sprawie emancypacji, edukacji i społecznej odpowiedzialności.</p><p>Orzeszkowa pisała literaturę, która nie chciała być tylko ozdobą salonu. Jej książki były narzędziem sporu o Polskę po powstaniu styczniowym. Romantyczny zryw przegrał z carskim aparatem przemocy, więc pozytywiści musieli odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Orzeszkowa odpowiadała: pracować, uczyć, organizować, nie odwracać wzroku od krzywdy. Zamiast łatwych westchnień — odpowiedzialność. Zamiast pięknych deklaracji — praca u podstaw.</p><p>W Tomaszowie i powiecie tomaszowskim ta lekcja nadal brzmi aktualnie. Lokalna wspólnota nie buduje się wyłącznie podczas wielkich rocznic. Buduje się w szkołach, bibliotekach, organizacjach społecznych, samorządach, redakcjach, domach kultury i zwykłych rozmowach mieszkańców. Orzeszkowa dobrze wiedziała, że społeczeństwo nie jest abstrakcją. Społeczeństwo to konkretni ludzie i ich losy.</p><h3><strong>Roman Wilhelmi — aktor, który grał jakby walczył</strong></h3><p><strong>90 lat temu, 6 czerwca 1936 roku, w Poznaniu urodził się Roman Wilhelmi</strong>. Aktor przez lata związany z warszawskim Teatrem Ateneum, później z Teatrem Nowym. Publiczność zapamiętała go z seriali „Czterej pancerni i pies”, „Alternatywy 4” oraz „Kariera Nikodema Dyzmy”, a także z filmów „Zaklęte rewiry”, „Dzieje grzechu”, „Aria dla atlety” i „Ćma”.</p><p>Wilhelmi był aktorem osobnym, gwałtownym, charyzmatycznym. Nie grał miękko. Nie przesuwał się po ekranie jak cień. Wchodził w rolę jak bokser do ringu. Było w nim coś z jazzu: improwizacja, nerw, cięcie, napięcie między ironią a dramatem.</p><p>Jako Nikodem Dyzma stworzył portret człowieka, który nie tyle awansuje społecznie, ile obnaża społeczeństwo gotowe klękać przed pozorem. Ta historia, choć napisana przed wojną, wraca co jakiś czas jak refren piosenki, której nikt nie chce pamiętać, ale wszyscy znają melodię. Z kolei Stanisław Anioł z „Alternatyw 4” stał się jedną z najbardziej gorzkich i zarazem komicznych figur PRL-u — twarzą małej władzy, która potrafi zatruć codzienność skuteczniej niż wielkie przemówienia.</p><h3><strong>D-Day. Kiedy historia wyszła z morza</strong></h3><p><strong>82 lata temu, 6 czerwca 1944 roku, siły zbrojne alianckich państw zachodnich rozpoczęły lądowanie w Normandii</strong>. Była to część operacji „Overlord”, otwierającej drugi front w Europie. D-Day przeszedł do historii jako największa operacja desantowa II wojny światowej i jeden z momentów przesądzających o losach hitlerowskich Niemiec.</p><p>W wyobraźni zbiorowej widzimy barki desantowe, stalowe hełmy, mokry piasek, chaos plaż Omaha, Utah, Gold, Juno i Sword. Ale za filmowym obrazem kryje się dramat tysięcy żołnierzy. Normandia nie była efektowną sceną z kina wojennego. Była krwawym początkiem końca III Rzeszy.</p><p>Warto pamiętać również o polskim wymiarze tej historii. Polscy żołnierze walczyli na wielu frontach: od Narwiku, przez Tobruk i Monte Cassino, po Falaise. Polska nie miała wtedy wolnego państwa, ale miała armię, która nie skapitulowała duchowo. W tej perspektywie D-Day nie jest tylko historią Zachodu. Jest także częścią opowieści o Europie, która musiała zostać odbita z rąk totalitaryzmu.</p><h3><strong>Profesor Izdebski i rozmowa o tym, o czym przez lata milczano</strong></h3><p><strong>70 lat temu, 6 czerwca 1956 roku, urodził się prof. Zbigniew Izdebski</strong> — jeden z najbardziej znanych polskich seksuologów, badacz zachowań społecznych, były przewodniczący Towarzystwa Rozwoju Rodziny. Autor publikacji takich jak „Kocha, lubi, szanuje. Wychowanie do życia w rodzinie”, „Seks po polsku. Zachowania seksualne jako element stylu życia Polaków” czy „Tajemnice inicjacji seksualnej. Zanim powiesz tak”.</p><p>Izdebski przez lata oswajał w Polsce tematy spychane do szeptu, żartu albo wstydu. Edukacja, zdrowie seksualne, relacje, odpowiedzialność — to obszary, w których język publiczny bywał u nas albo pruderyjny, albo brutalnie uproszczony. Jego praca przypominała, że rozmowa o seksualności nie musi być ani skandalem, ani tabloidową ciekawostką. Może być elementem wiedzy o człowieku, rodzinie, zdrowiu i społeczeństwie.</p><h3><strong>Fiat 126p — mały samochód, wielki mit PRL</strong></h3><p><strong>53 lata temu, 6 czerwca 1973 roku, w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej rozpoczęto produkcję Fiata 126p</strong>. „Maluch” był ciasny, głośny, kapryśny i niewygodny, a mimo to dla wielu polskich rodzin stał się pierwszym prywatnym biletem do wolności.</p><p>W PRL-u Fiat 126p był czymś więcej niż samochodem. Był obietnicą ruchu. Rodzinnym wehikułem wakacji, wyjazdów nad wodę, do rodziny, na działkę, na zakupy, czasem do mechanika częściej niż na urlop. W Tomaszowie i okolicach „maluch” pamięta trasy nad Pilicę, do Spały, Sulejowa, Smardzewic, nad Zalew, na wiejskie drogi i osiedlowe parkingi. Był małą kapsułą aspiracji. Trochę śmieszną, trochę wzruszającą, bardzo naszą.</p><h3><strong>Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki i współczesna pamięć męczenników</strong></h3><p><strong>16 lat temu, 6 czerwca 2010 roku, na placu Piłsudskiego w Warszawie odbyła się msza beatyfikacyjna ks. Jerzego Popiełuszki</strong> — kapelana „Solidarności”, zamordowanego w 1984 roku przez funkcjonariuszy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa.</p><p>Popiełuszko należy do tych postaci, których nie da się zamknąć wyłącznie w kościelnej narracji. Był kapłanem, ale stał się także symbolem sprzeciwu wobec przemocy państwa. Jego słowa „zło dobrem zwyciężaj” przeszły do polskiego języka moralnego. Brzmią prosto, ale ich prostota jest myląca. To jedno z najtrudniejszych zdań w polskiej historii najnowszej.</p><p>Dziś w Sanktuarium św. Jana Pawła II na krakowskich Białych Morzach odbywa się także <strong>beatyfikacja dziewięciu salezjanów — męczenników II wojny światowej</strong>, którzy zginęli w niemieckich nazistowskich obozach Auschwitz i Dachau. Ks. Jan Świerc, ks. Ignacy Antonowicz, ks. Karol Golda, ks. Włodzimierz Szembek, ks. Franciszek Harazim, ks. Ludwik Mroczek, ks. Ignacy Dobiasz, ks. Kazimierz Wojciechowski i ks. Franciszek Miśka ponieśli śmierć w latach 1941–1942.</p><p>Organizatorzy uroczystości podkreślają, że beatyfikacja jest publicznym uznaniem ich wierności Bogu, Kościołowi i salezjańskiemu powołaniu w realiach totalitarnej przemocy. To również przypomnienie, że II wojna światowa nie była abstrakcyjnym starciem systemów. Była codziennym miażdżeniem ludzi: duchownych, nauczycieli, robotników, Żydów, Romów, polskich elit i zwykłych rodzin.</p><h3><strong>Stefan Kuryłowicz i architektura, która zostaje po człowieku</strong></h3><p><strong>15 lat temu, 6 czerwca 2011 roku, w wypadku lotniczym w Hiszpanii zginął prof. Stefan Kuryłowicz</strong> — architekt, autor m.in. gmachu Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Był jedną z najważniejszych postaci współczesnej polskiej architektury.</p><p>Architektura ma szczególny rodzaj pamięci. Książkę można zamknąć, film wyłączyć, piosenkę zatrzymać. Budynek zostaje w mieście i codziennie rozmawia z ludźmi, nawet jeśli oni nie zawsze to zauważają. Kuryłowicz należał do twórców, którzy rozumieli, że nowoczesność nie musi być brutalnym gestem wobec przestrzeni. Może być próbą uporządkowania chaosu i nadania miastu nowego rytmu.</p><h3><strong>Wiktor Korcznoj — szachy jako zimnowojenny dramat</strong></h3><p><strong>10 lat temu, 6 czerwca 2016 roku, zmarł Wiktor Korcznoj</strong>, jeden z najlepszych szachistów XX wieku. Do 1976 roku reprezentował ZSRR, później uciekł na Zachód i zamieszkał w Szwajcarii. Jego pojedynki z Anatolijem Karpowem i mecze obserwowane przez miliony ludzi miały wymiar znacznie większy niż sportowy.</p><p>Szachownica w czasach zimnej wojny była teatrem ideologicznym. Figury przesuwane po planszy zdawały się czasem reprezentować całe systemy polityczne. Korcznoj był zawodnikiem wybitnym, ale też człowiekiem, którego biografia sama stała się częścią tej rozgrywki między Wschodem a Zachodem. Jego historia pokazuje, że nawet gra tak cicha jak szachy potrafi nieść hałas epoki.</p><h2>Kalendarium muzyczne: od Tangerine Dream do Maanamu</h2><p><strong>Muzycznie 6 czerwca jest datą wyjątkowo bogatą. Prowadzi od elektronicznych pejzaży Edgara Froesego i Tangerine Dream, przez złoty głos Binga Crosby’ego, gitarową pirotechnikę Steve’a Vaia, pierwszą sesję The Beatles przy Abbey Road, po jarociński wybuch Maanamu, taneczny triumf Whitney Houston i ostatnie akordy życia Billy’ego Prestona.</strong></p><h3><strong>Edgar Froese i sen o elektronicznej przyszłości</strong></h3><p><strong>W 1944 roku w Tylży, mieście położonym dziś w obwodzie kaliningradzkim, urodził się Edgar Froese</strong> — niemiecki multiinstrumentalista, kompozytor i współtwórca legendarnej formacji <strong>Tangerine Dream</strong>. To jedna z tych postaci, bez których trudno wyobrazić sobie historię muzyki elektronicznej.</p><p>Froese należał do artystów, którzy zamiast klasycznej piosenki wybrali pejzaż dźwiękowy: syntezatory, repetycje, przestrzeń, puls miasta przyszłości i kosmiczną melancholię. Wczesne albumy Tangerine Dream miały ogromne znaczenie dla rozwoju <strong>krautrocka</strong>, a późniejsze nagrania pomogły ukształtować brzmienie <strong>new age</strong>.</p><p>Ich muzyka była jak ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego filmu Stanleya Kubricka: chłodna, hipnotyczna, a jednak dziwnie ludzka. Froese nagrywał także płyty solowe. Zmarł w styczniu 2015 roku w Wiedniu.</p><h3><strong>Bing Crosby — głos epoki radia, kina i wielkich nakładów</strong></h3><p><strong>W 1960 roku Bing Crosby otrzymał platynową płytę upamiętniającą sprzedaż 200 milionów płyt</strong>. Na tę liczbę składało się 2600 singli i 125 dużych płyt. W całym życiu Crosby sprzedał ponad 400 milionów nagrań.</p><p>Był kimś więcej niż piosenkarzem. Był głosem epoki radia, kina i wielkiej amerykańskiej rozrywki. Jego interpretacja „White Christmas” stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych nagrań XX wieku. Tam, gdzie Frank Sinatra wnosił dramat i nerw, Crosby dawał ciepło kominka, klubowy półmrok i uśmiech starego Hollywood.</p><h3><strong>Steve Vai — gitarzysta, który podpisał pakt z wyobraźnią</strong></h3><p><strong>Tego samego dnia, w 1960 roku, w Nowym Jorku urodził się Steve Vai</strong> — wirtuoz gitary, wokalista i kompozytor. Terminował u Franka Zappy, później grał w Alcatrazz, Whitesnake i grupie Davida Lee Rotha. Solową karierę budował albumami „Flex-Able”, „Passion and Warfare” czy „Sex and Religion”.</p><p>Vai to gitarzysta z gatunku tych, którzy nie tylko grają nuty, ale próbują z nich budować osobne światy. W filmie „Crossroads” wcielił się w demonicznego gitarzystę Jacka Butlera — i trudno o bardziej trafiony symbol. Jego technika bywała niemal nadnaturalna, ale największa siła Vaia tkwiła w wyobraźni: w umiejętności sprawienia, by gitara brzmiała jak głos, maszyna, krzyk albo sen.</p><h3><strong>Pierwsza sesja The Beatles przy Abbey Road</strong></h3><p><strong>W 1962 roku w studiach przy Abbey Road w Londynie odbyła się pierwsza sesja nagraniowa zespołu The Beatles</strong>. Grupa nagrała cztery piosenki, a jedną z nich był ich pierwszy singiel — „Love Me Do”. Za sesję każdy z muzyków otrzymał 7 funtów i 10 szylingów.</p><p>Z perspektywy historii muzyki wygląda to niemal jak scena otwierająca wielką powieść: kilku młodych chłopaków z Liverpoolu wchodzi do studia, jeszcze bez aureoli legendy, jeszcze bez stadionowego krzyku Beatlemanii, jeszcze bez „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” i „Abbey Road”. A jednak właśnie tam zaczyna się historia, która przestawiła zwrotnice popkultury.</p><h3><strong>„Yellow River” i przebój, którego nie chcieli The Tremeloes</strong></h3><p><strong>W 1970 roku zespół Christie zdobył pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów piosenką „Yellow River”</strong>. Utwór skomponował lider zespołu Jeff Christie. Początkowo został zaoferowany grupie The Tremeloes, która nagrała go z myślą o wydaniu jako singiel, ale później uznała, że brzmi zbyt popowo. Producent Mike Smith usunął więc ich partie wokalne i zastąpił je głosem Jeffa Christie.</p><p>Tak czasem działa muzyczna fortuna: jedni rezygnują z piosenki, inni dzięki niej trafiają na szczyt. „Yellow River” stała się jednym z tych przebojów, które natychmiast przyklejają się do pamięci — prosty refren, jasny rytm, wakacyjna lekkość, za którą stoi cała kuchnia fonograficznych decyzji.</p><h3><strong>Def Leppard — koncert, który otworzył drzwi do wielkiej kariery</strong></h3><p><strong>W 1979 roku Def Leppard zagrał koncert w klubie Crookes Workingman w Sheffield</strong>. Recenzja występu, opublikowana później w muzycznej gazecie „Sounds”, pomogła zespołowi zdobyć pierwszy kontrakt z wytwórnią Phonogram Records.</p><p>W latach 80. Def Leppard stał się jedną z największych rockowych marek świata, sprzedając miliony płyt, z multiplatynową „Hysterią” na czele. Ale zanim przyszły stadiony, teledyski i globalny sukces, była scena klubowa, pot, hałas wzmacniaczy i recenzja, która zadziałała jak zapalnik.</p><h3><strong>Maanam w Jarocinie — początek polskiej eksplozji</strong></h3><p><strong>W 1980 roku na I Ogólnopolskim Przeglądzie Muzyki Młodej Generacji w Jarocinie wystąpił Maanam</strong>, zespół założony pięć lat wcześniej przez Marka Jackowskiego i Milo Kurtisa. Na jarocińskiej scenie grupa wykonała „Boskie Buenos” i „Żądzę pieniądza”. Oba utwory stały się wielkimi przebojami i wkrótce ukazały się na singlu.</p><p>To był moment, w którym polski rock złapał inny oddech. <strong>Kora</strong> nie śpiewała jak grzeczna gwiazda estrady. Ona rzucała słowa jak iskry. Maanam brzmiał nowocześnie, nerwowo, miejsko. W kraju stojącym u progu Sierpnia ’80 ta muzyka miała w sobie coś z nadchodzącej zmiany — nie manifest wprost, ale napięcie, którego nie dało się już zamknąć w oficjalnej ramówce.</p><h3><strong>Kim Wilde i Whitney Houston — pop lat 80. w dwóch odsłonach</strong></h3><p><strong>W 1987 roku Kim Wilde zdobyła pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów singlem „You Keep Me Hanging On”</strong>. Był to cover hitu zespołu The Supremes z 1966 roku, nagrywany później także przez wielu innych artystów. Wersja Kim Wilde przeniosła soul-popowy klasyk Motown w erę syntezatorów, mocnych bębnów i telewizyjnego blasku lat 80.</p><p><strong>Tego samego roku Whitney Houston wprowadziła na pierwsze miejsce w Wielkiej Brytanii utwór „I Wanna Dance with Somebody (Who Loves Me)”</strong>. Singiel dotarł na szczyty zestawień w kilkunastu krajach i przyniósł artystce nagrodę Grammy w 1988 roku za najlepsze żeńskie wykonanie piosenki pop.</p><p>To jeden z tych utworów, które udają czystą radość, ale pod błyszczącą powierzchnią mają samotność. Whitney śpiewa o pragnieniu bliskości, a produkcja zamienia ten głód w taneczny fajerwerk. Pop najwyższej próby: emocjonalny, efektowny, natychmiast rozpoznawalny.</p><h3><strong>B*Witched, Boyzone i irlandzki pop końca lat 90.</strong></h3><p><strong>W 1998 roku grupa B*Witched umieściła na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów debiutancki singiel „C’est La Vie”</strong>. Irlandzki żeński kwartet stał się siódmym wykonawcą, którego pierwsza płytka zadebiutowała na szczycie brytyjskiego zestawienia. Tego samego dnia na pierwszym miejscu listy albumów znalazła się płyta „Where We Belong” zespołu Boyzone.</p><p>Był to czas, gdy pop końca lat 90. chodził w dżinsie, miał szeroki uśmiech, taneczny refren i energię telewizji muzycznych. Dziś te nagrania są kapsułą czasu: trochę niewinne, trochę plastikowe, ale dla wielu osób wciąż natychmiast otwierające drzwi do młodości.</p><h3><strong>Billy Preston — klawiszowiec, który rozświetlał cudze piosenki</strong></h3><p><strong>W 2006 roku w klinice w Malibu w Kalifornii zmarł Billy Preston</strong> — klawiszowiec, wokalista, laureat Grammy. Współpracował z gigantami muzyki rockowej, popowej i rhythm and bluesa: The Beatles, The Rolling Stones, Nat King Cole’em, Little Richardem, Rayem Charlesem, Eltonem Johnem, Erikiem Claptonem i Bobem Dylanem.</p><p>Preston był jednym z tych muzyków, którzy potrafili rozświetlić cudzą piosenkę kilkoma akordami. W historii The Beatles zapisał się szczególnie mocno — jego gra na elektrycznym pianinie w czasie sesji „Get Back” i „Let It Be” wniosła do zespołu świeżą energię w momencie, gdy grupa pękała już od środka. Nie bez powodu bywał nazywany „piątym Beatlesem”.</p><h3><strong>Dziś w kraju: beatyfikacja, Lednica i trudna rozmowa o pamięci</strong></h3><p>Dzisiejsza sobota przynosi także ważne wydarzenia bieżące. W Krakowie odbywa się beatyfikacja dziewięciu salezjanów — męczenników niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Dachau. Na Polach Lednickich trwa 30. Ogólnopolskie Spotkanie Młodych Lednica2000 pod hasłem „Genesis”. W Warszawie zapowiedziano rozmowy przedstawicieli polskich władz z Kyryłem Budanowem, szefem ukraińskiego wywiadu wojskowego.</p><p>Szczególnie delikatny jest wątek polsko-ukraiński. W tle znajduje się sprawa nazwy jednej z ukraińskich jednostek wojskowych odwołującej się do „bohaterów UPA”. To temat bolesny, bo dotyka pamięci o zbrodniach OUN-UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej, zwłaszcza o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.</p><p>Polska wspiera Ukrainę w wojnie obronnej przeciw Rosji, ale przyjaźń między narodami nie może być budowana na przemilczeniu. W relacjach polsko-ukraińskich potrzebne są dwa zdania wypowiadane równocześnie: Ukraina ma prawo do obrony przed imperialną agresją Rosji; Polska ma prawo do prawdy i pamięci o swoich ofiarach.</p><h3><strong>Lednica — młodzi pod Bramą-Rybą</strong></h3><p>Na Polach Lednickich w Wielkopolsce odbywa się dziś <strong>30. Ogólnopolskie Spotkanie Młodych Lednica2000</strong>. Jubileuszowe wydarzenie przebiega pod hasłem „Genesis”, które nawiązuje do powrotu do źródeł wiary, powołania i osobistej relacji z Chrystusem.</p><p>Spotkania odbywają się od 1997 roku. Ich twórcą był dominikanin o. Jan Góra. Przez lata Lednica stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń religijnych młodego pokolenia w Polsce. Jest tam modlitwa, muzyka, wspólnota, emocje i symboliczny gest przejścia przez Bramę-Rybę. Dla jednych to doświadczenie duchowe, dla innych ważny fenomen społeczny pokazujący, że religijność młodych zmienia swój język, rytm i formę.</p><h3><strong>Ze świata: papież Leon XIV w Hiszpanii</strong></h3><p>W sobotę papież Leon XIV wyrusza w siedmiodniową podróż do Hiszpanii. W planie wizyty znalazły się Madryt, Barcelona oraz dwie z Wysp Kanaryjskich — miejsca szczególnie mocno dotknięte europejskim kryzysem migracyjnym.</p><p>To pierwsza papieska wizyta w Hiszpanii od 15 lat. Poprzednio kraj ten odwiedził Benedykt XVI. Leon XIV przybywa do Hiszpanii w czasie politycznego napięcia, sporów wokół skandali korupcyjnych w rządzącej Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej premiera Pedra Sancheza oraz narastającej laicyzacji społeczeństwa.</p><p>Dla Kościoła będzie to podróż trudna i symboliczna. Hiszpania przez wieki była jednym z filarów europejskiego katolicyzmu, dziś mierzy się z gwałtownymi przemianami obyczajowymi, kryzysem zaufania po ujawnieniu przypadków pedofilii wśród duchownych i pytaniem, jak mówić o wierze w świecie, który coraz częściej wybiera milczenie albo dystans.</p><h3><strong>Sport: paryska bajka Mai Chwalińskiej</strong></h3><p>O godz. 15.00 na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera ma rozpocząć się finał singla kobiet wielkoszlemowego turnieju French Open. <strong>Maja Chwalińska zmierzy się z Mirrą Andriejewą</strong>.</p><p>24-letnia polska tenisistka, debiutująca w zasadniczej części zmagań w Paryżu, stała się jednym z największych odkryć tegorocznego turnieju. Rozpoczęła od kwalifikacji, wygrała dziewięć spotkań i osiągnęła życiowy sukces. W poniedziałkowym notowaniu rankingu WTA będzie co najmniej 21., choć startowała ze 114. pozycji.</p><p>Jej rywalka jest sześć lat młodsza, ale bardziej doświadczona i utytułowana. Również po raz pierwszy dotarła jednak do decydującego pojedynku w Wielkim Szlemie. Chwalińska ma szansę zostać drugą Polką, po Idze Świątek, która triumfuje w turnieju tej rangi w Paryżu.</p><p>To historia jak z dobrego filmu sportowego: kwalifikacje, samotność bocznych kortów, nagły awans, coraz większy stadion, coraz większa stawka i finał, w którym piłka zaczyna ważyć więcej niż zwykle.</p><h3><strong>6 czerwca — data, która gra na wielu instrumentach</strong></h3><p>Dzisiejsze kalendarium nie układa się w jedną prostą opowieść. Jest w nim <strong>Dąbrowski i hymn</strong>, <strong>Orzeszkowa i pozytywistyczna praca u podstaw</strong>, <strong>Wilhelmi i gorzka ironia polskiego ekranu</strong>, <strong>Normandia i huk największej operacji desantowej II wojny światowej</strong>, <strong>Fiat 126p i rodzinne marzenia upchnięte do małego bagażnika</strong>.</p><p>Ale jest też muzyka: <strong>Tangerine Dream</strong>, <strong>Bing Crosby</strong>, <strong>Steve Vai</strong>, <strong>The Beatles</strong>, <strong>Christie</strong>, <strong>Def Leppard</strong>, <strong>Maanam</strong>, <strong>Kim Wilde</strong>, <strong>Whitney Houston</strong>, <strong>B*Witched</strong>, <strong>Boyzone</strong> i <strong>Billy Preston</strong>. Jakby 6 czerwca ktoś ustawił na jednej scenie syntezatory, gitarowe wzmacniacze, fortepian elektryczny, jarociński mikrofon i stare radio z lat 60.</p><p>Historia ma dziś rytm orkiestry, w której obok werbli wojny słychać szelest kartek, silnik „malucha”, głos aktora przed wejściem na scenę, syntezator Froesego, gitarę Steve’a Vaia, refren Whitney Houston i piłkę odbitą na paryskiej mączce.</p><p><strong>6 czerwca przypomina, że pamięć nie jest muzealną ciszą. To rozmowa, którą każde pokolenie musi podjąć od nowa — czasem szeptem, czasem krzykiem, czasem piosenką.</strong>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rowerem z Kraśnicy na Jasną Górę. Powiat Opoczyński zaprasza na czerwcową pielgrzymkę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55418,rowerem-z-krasnicy-na-jasna-gore-powiat-opoczynski-zaprasza-na-czerwcowa-pielgrzymke</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55418,rowerem-z-krasnicy-na-jasna-gore-powiat-opoczynski-zaprasza-na-czerwcowa-pielgrzymke</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Jun 2026 01:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rowerem-z-krasnicy-na-jasna-gore-powiat-opoczynski-zaprasza-na-czerwcowa-pielgrzymke-1780700957.jpg</url>
                        <title>Rowerem z Kraśnicy na Jasną Górę. Powiat Opoczyński zaprasza na czerwcową pielgrzymkę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55418,rowerem-z-krasnicy-na-jasna-gore-powiat-opoczynski-zaprasza-na-czerwcowa-pielgrzymke</link>
                    </image><description>20 czerwca 2026 roku z Kraśnicy wystartuje IV Rowerowa Pielgrzymka Powiatu Opoczyńskiego na Jasną Górę. Wydarzenie łączy wymiar religijny, aktywny wypoczynek i poznawanie walorów historyczno-turystycznych regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Start już 20 czerwca</h2><p>Powiat Opoczyński poinformował o organizacji <strong>IV Rowerowej Pielgrzymki na Jasną Górę</strong>, która odbędzie się 20 czerwca 2026 roku. Uczestnicy wyruszą o godzinie 9.00 z Kraśnicy, a celem wyprawy będzie jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Polsce. To wydarzenie, które odwołuje się zarówno do tradycji religijnej, jak i do coraz popularniejszej formy wspólnego spędzania czasu na rowerze.</p><p>W komunikacie organizatorzy podkreślają, że pielgrzymka ma mieć wyjątkowy charakter. Z jednej strony będzie to forma oddania hołdu Matce Bożej Jasnogórskiej, z drugiej zaś okazja do aktywnego wypoczynku i przejazdu przez miejsca o istotnych walorach krajobrazowych oraz historycznych. Tego rodzaju inicjatywy coraz częściej łączą duchowość z rekreacją, odpowiadając na potrzeby mieszkańców szukających wydarzeń wspólnotowych i jednocześnie otwartych na aktywność fizyczną.</p><h2>Przez kilka miejscowości do Częstochowy</h2><p>Trasa pielgrzymki została wyznaczona przez Kraśnicę, Paradyż, Przedbórz, Kobiele Wielkie, Gidle i Mstów, a następnie poprowadzi uczestników na Jasną Górę. Jak wynika z przekazanych informacji, przejazd będzie odbywał się <strong>szlakami rowerowymi oraz drogami publicznymi</strong>, z wykorzystaniem terenów ogólnodostępnych. Taki przebieg trasy oznacza, że organizatorzy stawiają na połączenie bezpiecznej logistyki z atrakcyjnością samej podróży.</p><p>Nie bez znaczenia jest także lokalny i regionalny wymiar tego przedsięwzięcia. Trasa prowadzi przez obszary, które dla mieszkańców tej części województwa są ważne nie tylko komunikacyjnie, ale i kulturowo. Przejazd przez mniejsze miejscowości podkreśla, że wydarzenie nie ogranicza się wyłącznie do celu religijnego, lecz staje się również okazją do pokazania dziedzictwa i krajobrazu regionu. Dla uczestników może to być doświadczenie łączące wysiłek, integrację i refleksję.</p><h2>Zapisy do 10 czerwca</h2><p>Zgłoszenia do udziału w pielgrzymce przyjmowane są do <strong>10 czerwca 2026 roku</strong>. Organizatorzy zaznaczają, że każdy uczestnik powinien wcześniej zapoznać się z regulaminem wydarzenia oraz dopełnić wymaganych formalności. Rejestracja możliwa jest również w Starostwie Powiatowym w Opocznie, w Wydziale Promocji Kultury i Sportu.</p><p>Za organizację odpowiadają wspólnie Powiat Opoczyński, Parafia pod wezwaniem świętego Wojciecha w Kraśnicy oraz Ochotnicza Straż Pożarna w Kraśnicy. Taki skład organizatorów pokazuje, że wydarzenie ma charakter wspólnotowy i opiera się na współpracy samorządu, parafii i lokalnych struktur społecznych. W praktyce właśnie tego rodzaju partnerstwo często decyduje o powodzeniu podobnych inicjatyw.</p><h2>Religia, wspólnota i aktywność</h2><p>Rowerowe pielgrzymki od kilku lat zyskują popularność, bo odpowiadają na zmieniający się sposób uczestnictwa w życiu wspólnotowym. Dla jednych najważniejszy jest wymiar duchowy, dla innych możliwość aktywnego spędzenia dnia i przeżycia trasy w grupie. W obu przypadkach znaczenie ma to samo: wspólne doświadczenie drogi.</p><p>Z perspektywy lokalnej podobne wydarzenia mają również walor integracyjny. Łączą mieszkańców wokół konkretnej idei, promują aktywność na świeżym powietrzu i przypominają, że tradycja może być realizowana w nowoczesnej, dostępnej formie. Czerwcowa pielgrzymka z Kraśnicy na Jasną Górę wpisuje się właśnie w ten nurt, w którym <strong>wiara, ruch i lokalna tożsamość</strong> spotykają się na jednej trasie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Biesiada Świętojańska wraca do PCAS-u. Będą wianki, korowód i koncert pod gwiazdami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55417,biesiada-swietojanska-wraca-do-pcas-u-beda-wianki-korowod-i-koncert-pod-gwiazdami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55417,biesiada-swietojanska-wraca-do-pcas-u-beda-wianki-korowod-i-koncert-pod-gwiazdami</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Jun 2026 00:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-biesiada-swietojanska-wraca-do-pcas-u-beda-wianki-korowod-i-koncert-pod-gwiazdami-1780700668.png</url>
                        <title>Biesiada Świętojańska wraca do PCAS-u. Będą wianki, korowód i koncert pod gwiazdami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55417,biesiada-swietojanska-wraca-do-pcas-u-beda-wianki-korowod-i-koncert-pod-gwiazdami</link>
                    </image><description>20 czerwca przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim odbędzie się kolejna Biesiada Świętojańska organizowana przez Powiatowe Centrum Animacji Społecznej. W programie znalazły się tradycyjne obrzędy, konkursy rodzinne, występy artystyczne i wieczorny koncert.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Święto tradycji i wspólnego spędzania czasu</h2><p>Powiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic na kolejną odsłonę Biesiady Świętojańskiej. Wydarzenie odbędzie się 20 czerwca na terenach zewnętrznych przy ul. Farbiarskiej 20/24. Oficjalny start zaplanowano na godzinę 16.00.</p><p>To propozycja dla całych rodzin, łącząca lokalny charakter imprezy z odwołaniem do dawnych zwyczajów związanych z Nocą Świętojańską. Organizatorzy zapowiadają popołudnie i wieczór pełne muzyki, animacji oraz atrakcji dla uczestników w różnym wieku. <strong>Motywem przewodnim pozostaje tradycja</strong>, ale wydarzenie ma mieć także wymiar integracyjny i rozrywkowy.</p><p>W lokalnym kalendarzu takie spotkania mają szczególne znaczenie, bo tworzą przestrzeń do wspólnego przeżywania kultury poza zamkniętymi salami. Farbiarska ponownie ma stać się miejscem, w którym spotkają się mieszkańcy, twórcy ludowi, rękodzielnicy i artyści związani z regionem.</p><h2>Wianki, korowód i obrzęd nad Wolbórką</h2><p>Jednym z najważniejszych punktów programu będzie konkurs na najpiękniejszy wianek świętojański. Do udziału zaproszono zarówno koła gospodyń, jak i osoby niezrzeszone, które przygotują własne kompozycje z kwiatów i ziół. Organizatorzy podkreślają, że liczyć się mają kreatywność, naturalne dekoracje i oryginalny pomysł, a na zwycięzców czekają nagrody.</p><p>Kulminacyjnym momentem wieczoru ma być <strong>wodowanie wianków na Wolbórce</strong>, poprzedzone przejściem barwnego korowodu świętojańskiego. To właśnie ten element nadaje wydarzeniu najbardziej widowiskowy charakter i najmocniej odwołuje się do dawnych słowiańskich obrzędów. Dla wielu uczestników będzie to zapewne najważniejsza i najbardziej symboliczna część całej biesiady.</p><p>Takie rytuały, choć dziś mają przede wszystkim wymiar kulturalny i rodzinny, wciąż budują poczucie ciągłości lokalnej tradycji. W Tomaszowie Mazowieckim podobne wydarzenia pokazują, że dawne zwyczaje można przedstawiać w atrakcyjnej formule, bez rezygnacji z ich znaczenia i klimatu.</p><h2>Scena, atrakcje dla dzieci i lokalni wystawcy</h2><p>Program wydarzenia nie ograniczy się wyłącznie do obrzędów. W trakcie biesiady odbędzie się Koncert Laureatów „Tomaszowskiego Lata 2026”, a na scenie zaprezentują się również podopieczni PCAS-u. Wieczorem zaplanowano koncert zespołu Bayer Full oraz wspólną zabawę taneczną pod gwiazdami.</p><p>Organizatorzy przygotowali też szeroką ofertę dla najmłodszych. Wśród atrakcji mają znaleźć się wielkie bańki mydlane, konkursy, dmuchane zjeżdżalnie, animacje rodzinne oraz kolejna edycja gry terenowej z nagrodami. To sygnał, że wydarzenie ma być pomyślane nie tylko jako widowisko, ale także jako aktywne święto rodzinne.</p><p>Ważną częścią biesiady będą również stoiska wystawców, lokalnych wytwórców, rękodzielników i twórców ludowych. Ich obecność wzmacnia regionalny wymiar imprezy i daje okazję do promocji miejscowej twórczości. <strong>Dla Tomaszowa to także forma prezentacji lokalnego potencjału</strong> i budowania więzi między kulturą, tradycją oraz codziennym życiem mieszkańców.</p><h2>Wydarzenie z szerokim patronatem</h2><p>Nad tegoroczną Biesiadą Świętojańską patronat objęli Dorota Ryl, Wojewoda Łódzki, Joanna Skrzydlewska, Dariusz Kowalczyk, Starosta Tomaszowski, oraz Marcin Witko, Prezydent Miasta Tomaszowa Mazowieckiego. Taki skład patronów pokazuje, że wydarzenie jest postrzegane jako istotny punkt w lokalnym i regionalnym kalendarzu.</p><p>Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jednak to, że impreza ponownie ma połączyć rekreację z tradycją. Jeśli zapowiedzi organizatorów się potwierdzą, 20 czerwca Farbiarska znów stanie się miejscem wspólnego świętowania, a wieczór nad Wolbórką może należeć do tych, które na długo zapisują się w pamięci uczestników.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spacer pod koronami tomaszowskich drzew przypomniał o zielonym dziedzictwie miasta]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55416,spacer-pod-koronami-tomaszowskich-drzew-przypomnial-o-zielonym-dziedzictwie-miasta</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55416,spacer-pod-koronami-tomaszowskich-drzew-przypomnial-o-zielonym-dziedzictwie-miasta</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Jun 2026 00:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-spacer-pod-koronami-tomaszowskich-drzew-przypomnial-o-zielonym-dziedzictwie-miasta-1780699943.png</url>
                        <title>Spacer pod koronami tomaszowskich drzew przypomniał o zielonym dziedzictwie miasta</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55416,spacer-pod-koronami-tomaszowskich-drzew-przypomnial-o-zielonym-dziedzictwie-miasta</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki ma drzewa, które pamiętają więcej niż jedno pokolenie mieszkańców. Spacer „Pod koronami tomaszowskich drzew” pokazał, że lokalna zieleń to nie tylko tło codzienności, ale także żywa część historii miasta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Drzewa, które opowiadają historię miasta</h2><p>Spacer „Pod koronami tomaszowskich drzew” zwrócił uwagę na ten fragment Tomaszowa Mazowieckiego, który na co dzień łatwo przeoczyć. Nasadzenia przy kościele Zbawiciela, przy pierwszym Miejskim Szpitalu, mieszczącym się dziś w budynku Centrum Kształcenia Ustawicznego, w Parku im. Jana Serafina Rode oraz przy kościele św. Antoniego okazały się nie tylko elementem miejskiego krajobrazu, ale także świadkami lokalnej historii.</p><p>To właśnie podczas spaceru uczestnicy mogli zobaczyć gatunki, które w miejskiej przestrzeni uchodzą za prawdziwe dendrologiczne perełki. Wśród nich znalazły się <strong>dęby błotne, klony tatarskie, brzoza czarna, limba, czeremcha amerykańska oraz glediczja trójcierniowa</strong>. Część tych drzew towarzyszy mieszkańcom od ponad stu lat, co nadaje wydarzeniu wymiar nie tylko przyrodniczy, lecz także pamięciowy.</p><p>W lokalnym kontekście ma to szczególne znaczenie. Miejskie drzewa nie są wyłącznie ozdobą ulic, parków i placów. Tworzą rozpoznawalny charakter miejsc, wpływają na komfort życia, poprawiają mikroklimat i budują emocjonalną więź mieszkańców z otoczeniem. Spacer pokazał, że warto patrzeć na nie uważniej.</p><h2>Nie tylko przyroda, ale też edukacja i wspólnota</h2><p>Takie wydarzenia mają znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Spacer poświęcony drzewom staje się formą lokalnej edukacji, która łączy wiedzę o przyrodzie z historią miasta i codziennym doświadczeniem mieszkańców. Zamiast abstrakcyjnych opowieści o ochronie środowiska pojawia się konkret: drzewo przy znanym kościele, park odwiedzany od dzieciństwa, dawny szpital wpisany w miejski pejzaż.</p><p>Organizatorzy podziękowali za współpracę merytoryczną Małgorzacie Godlewskiej z Mapy Drzew Łodzi, a także Markowi Kubackiemu i Szymonowi Iwanowskiemu za obecność oraz cenne uwagi. Osobne podziękowania skierowano do księdza Bogusława Sebesty za opowieść o ulubionych drzewach. To ważny detal, bo pokazuje, że wokół miejskiej zieleni można budować rozmowę łączącą specjalistyczną wiedzę, lokalną pamięć i osobiste doświadczenia.</p><p><strong>Właśnie w tym tkwi siła podobnych inicjatyw</strong>. Nie ograniczają się do jednorazowego spaceru. Mogą stać się punktem wyjścia do większego zainteresowania stanem zieleni miejskiej, historią dawnych nasadzeń i potrzebą ochrony cennych okazów. Im lepiej mieszkańcy znają swoje otoczenie, tym większa szansa, że będą chcieli je współtworzyć i chronić.</p><h2>Tomaszowska zieleń jako część lokalnej tożsamości</h2><p>W miastach takich jak Tomaszów Mazowiecki zieleń ma szczególną wartość. Nie konkuruje jedynie z zabudową, lecz współtworzy opowieść o rozwoju miejsca. Stare drzewa pamiętają zmieniające się ulice, instytucje i pokolenia mieszkańców. Są naturalnymi punktami odniesienia, nawet jeśli na co dzień pozostają niezauważone.</p><p>Spacer „Pod koronami tomaszowskich drzew” można więc odczytywać jako przypomnienie, że lokalność nie składa się wyłącznie z inwestycji, remontów i bieżących wydarzeń. Tworzą ją również elementy pozornie ciche i stałe: parki, alejki, przykościelne nasadzenia i drzewa rosnące od dziesięcioleci w tych samych miejscach. To one nadają przestrzeni ciągłość i pomagają zachować pamięć o dawnym Tomaszowie.</p><p>Z perspektywy mieszkańców podobne wydarzenia mogą mieć jeszcze jeden praktyczny skutek. Uczą, że ochrona zieleni nie musi zaczynać się od wielkich programów, lecz od <strong>uważności na najbliższe otoczenie</strong>. Jeżeli miejskie drzewa zaczynają być postrzegane jako wspólne dziedzictwo, rośnie też społeczna gotowość do dbania o ich stan i znaczenie. A to dla miasta wartość, której nie da się łatwo przeliczyć.</p> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
