<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/43/z-pozolklych-stron-gazet" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Z pożółkłych stron gazet - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/43/z-pozolklych-stron-gazet</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sat, 18 Apr 2026 12:13:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[„Czerwone, puste mury” i rachunek, który wciąż ktoś płaci. Mieszkania w 1933 i dziś]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54777,czerwone-puste-mury-i-rachunek-ktory-wciaz-ktos-placi-mieszkania-w-1933-i-dzis</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54777,czerwone-puste-mury-i-rachunek-ktory-wciaz-ktos-placi-mieszkania-w-1933-i-dzis</guid>
            <pubDate>Sat, 18 Apr 2026 12:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-czerwone-puste-mury-i-rachunek-ktory-wciaz-ktos-placi-mieszkania-w-1933-i-dzis-1776507314.png</url>
                        <title>„Czerwone, puste mury” i rachunek, który wciąż ktoś płaci. Mieszkania w 1933 i dziś</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54777,czerwone-puste-mury-i-rachunek-ktory-wciaz-ktos-placi-mieszkania-w-1933-i-dzis</link>
                    </image><description>Czytając prasę z grudnia 1933 roku, można odnieść wrażenie, że ktoś podmienił datę. Że to nie archiwum, lecz komentarz do dzisiejszej rzeczywistości. Tamten tekst nie jest tylko świadectwem epoki – to niemal reportaż z Polski roku 2026.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Już pierwsze zdania uderzają swoją aktualnością:</p><blockquote><p><i>„Był czas, gdy jak grzyby po deszczu powstawały spółdzielnie mieszkaniowe. Głód własnego dachu nad głową sprawiał, że tułający się sublokatorskim kątem ludzie ostatnie grosze, często pożyczone, nieśli do kas spółdzielni jako wkład na mieszkanie, ‘które już się buduje’.”</i></p></blockquote><p>Trudno nie zobaczyć tu odbicia współczesnych inwestycji, przedsprzedaży, umów deweloperskich podpisywanych na etapie „dziury w ziemi”. Dziś zamiast spółdzielni mamy deweloperów, zamiast wkładów – kredyty hipoteczne na 30 lat. Ale mechanizm pozostaje ten sam: nadzieja podszyta ryzykiem.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim też znamy ten rytm. Program <strong>TM Plus</strong>, który miał być odpowiedzią na lokalne potrzeby mieszkaniowe, rozbudził oczekiwania. Podobnie jak rządowe <strong>SIM-y (Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe)</strong> – miały być nowoczesną wersją dawnej spółdzielczości, bardziej transparentną, bardziej sprawiedliwą. Pytanie tylko, czy historia znów nie zaczyna pisać się tym samym piórem.</p><p>Bo dalej w artykule z 1933 roku czytamy:</p><blockquote><p><i>„Domy spółdzielcze budowały się zazwyczaj długo. Czasem fundamenty stały całemi latami, bo bank nie przyznał jeszcze pożyczki. Czasem budowa doszła do pierwszego piętra i nie było pieniędzy na wyższe...”</i></p></blockquote><p>Brzmi jak znajomy krajobraz? Opóźnienia inwestycji, rosnące koszty materiałów, zmieniające się warunki kredytowe. Współczesny rynek mieszkaniowy też zna takie obrazy – place budowy, które zamierają, projekty „wstrzymane”, harmonogramy przesuwane jak kartki w kalendarzu.</p><p>Autor sprzed niemal wieku opisuje sceny niemal filmowe:</p><blockquote><p><i>„Członkowie odwiedzali w niedziele czerwone, puste mury swych własnych przyszłych mieszkań i czekali cierpliwie.”</i></p></blockquote><p>Dziś te „niedzielne pielgrzymki” zastąpiły wizyty na wizualizacjach 3D i spacerach po placach budowy za ogrodzeniem. Ale emocja jest identyczna – to napięcie między obietnicą a rzeczywistością.</p><p>Jeszcze mocniej wybrzmiewa fragment o jakości i kosztach:</p><blockquote><p><i>„Sklecone z marnego nieraz materiału, z pękającemi futrynami, z rysującemi się ścianami, nieotynkowane, bez balkonów – wyglądały bardzo żałośnie. Jedną tylko rzecz miały na naprawdę wysokim poziomie — komorne.”</i></p></blockquote><p>Tu trudno nie uśmiechnąć się gorzko. Bo jeśli coś łączy rok 1933 i 2026, to właśnie ceny mieszkań i czynsze – zawsze „na wysokim poziomie”. Różnica polega na tym, że dziś zamiast „komornego” mamy raty kredytów, opłaty eksploatacyjne, inflację kosztów życia.</p><p>W teorii programy takie jak TM Plus czy SIM miały być remedium – mieszkania tańsze, bardziej dostępne, budowane z myślą o lokalnych społecznościach. W praktyce jednak pojawiają się pytania: czy skala jest wystarczająca? Czy procedury nie dławią inwestycji? Czy mieszkańcy rzeczywiście czują się bezpieczni w tych systemach?</p><p>Najbardziej przejmujący fragment artykułu dotyczy jednak momentu, gdy marzenie zaczyna się rozpadać:</p><blockquote><p><i>„Zwrócili się tedy do zarządów spółdzielni o zwrot wkładów (...). Ale spółdzielnie wypłaty odmówiły, zasłaniając się statutem (...). Sądy (...) były bezsilne i biedni udziałowcy tracili wkłady stanowiące ich jedyny majątek.”</i></p></blockquote><p>To już nie tylko historia o mieszkaniach. To opowieść o asymetrii sił – między zwykłym człowiekiem a instytucją. Dziś przepisy są bardziej rozbudowane: ustawa deweloperska, rachunki powiernicze, większy nadzór. A jednak spory sądowe, konflikty inwestor–nabywca czy problemy z odzyskaniem środków wciąż się zdarzają.</p><p>Państwo w 1933 roku próbowało reagować:</p><blockquote><p><i>„Rada Ministrów uchwaliła nowe przepisy, które postanawiają wyraźnie, by w statutach spółdzielni jasno była określona sprawa zwrotu ustępującym członkom wpłat i wkładów.”</i></p></blockquote><p>Dziś również mamy interwencje państwa – programy wsparcia, dopłaty, regulacje. SIM-y to właśnie próba systemowego rozwiązania problemu dostępności mieszkań. Ale – jak wtedy – pojawia się pytanie o skuteczność i timing. Bo jak pisał autor:</p><blockquote><p><i>„Wejście w życie tej ustawy będzie beczką oliwy na wzburzone fale (...), ale niestety nie rozwiązuje przeszłości, sprawy krzywd już powstałych.”</i></p></blockquote><p>To zdanie brzmi jak komentarz do wielu współczesnych reform. Pomoc przychodzi często wtedy, gdy część ludzi już poniosła koszty.</p><p>Na końcu artykułu pojawia się apel, który można by bez zmian opublikować dziś:</p><blockquote><p><i>„Trzeba zrobić coś, co pozwoliłoby im wybrnąć z matni, w jakie wpędził ich głód mieszkań, nie dopuścić do bogacenia się jednych kosztem drugich.”</i></p></blockquote><p>I tu wracamy do Tomaszowa Mazowieckiego. Do TM Plus, do SIM-ów, do lokalnych inwestycji, które mają być odpowiedzią na realne potrzeby mieszkańców. To nie są tylko projekty budowlane – to próba zmierzenia się z problemem, który ma już co najmniej sto lat.</p><p>Historia nie daje gotowych rozwiązań. Ale daje ostrzeżenia.</p><p>A te – jak widać – wciąż są aktualne.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lekarze na ławie oskarżonych. Czy lekkomyślność zabiła pacjentkę?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54654,lekarze-na-lawie-oskarzonych-czy-lekkomyslnosc-zabila-pacjentke</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54654,lekarze-na-lawie-oskarzonych-czy-lekkomyslnosc-zabila-pacjentke</guid>
            <pubDate>Wed, 08 Apr 2026 22:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-lekarze-na-lawie-oskarzonych-czy-lekkomyslnosc-zabila-pacjentke-1775680808.png</url>
                        <title>Lekarze na ławie oskarżonych. Czy lekkomyślność zabiła pacjentkę?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54654,lekarze-na-lawie-oskarzonych-czy-lekkomyslnosc-zabila-pacjentke</link>
                    </image><description>Warszawę poruszył proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmierci inżynierowej Ufnowskiej po operacji zmniejszenia biustu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W latach 30. XX wieku opinię publiczną w Polsce poruszyła sprawa sądowa dotycząca tragicznej śmierci pacjentki po operacji zmniejszenia biustu. Proces lekarzy – dr. Rostkowskiego i dr. Hellina – stał się jednym z najgłośniejszych przykładów dyskusji o odpowiedzialności medycznej w II Rzeczypospolitej.</p><p>Po sześciotygodniowej przerwie wznowiono rozprawę, podczas której sąd zapoznał się z opiniami biegłych profesorów z trzech najważniejszych ośrodków akademickich w kraju: Warszawy, Krakowa i Poznania. Już na tym etapie widoczne były poważne rozbieżności w ocenach specjalistów.</p><h3>Spór ekspertów i trudna sytuacja sądu</h3><p>Prokurator Sieroszewski podkreślał, że zarówno oskarżenie, jak i sąd znalazły się w trudnym położeniu ze względu na sprzeczne opinie lekarzy. Zwrócił jednak uwagę, że biegli z Krakowa i Poznania ocenili działania oskarżonych znacznie surowiej niż ich warszawscy koledzy.</p><p>Według tych opinii operacja była zabiegiem poważnym i wymagającym odpowiednich warunków oraz doświadczenia. Tymczasem – jak wskazywano – ani warunki, ani przygotowanie lekarzy nie spełniały tych wymagań.</p><p>Prokurator wprost stwierdził, że do śmierci pacjentki doszło wskutek lekkomyślności, braku kwalifikacji oraz błędów podczas operacji, apelując do sądu o wydanie wyroku skazującego.</p><h3>Zarzuty strony cywilnej</h3><p>Adwokat Mieczysław Jarosz, reprezentujący rodzinę zmarłej, podniósł szereg zarzutów wobec lekarzy. Wskazywał na ich niewielkie doświadczenie w tego typu zabiegach oraz brak odpowiedniej opieki nad pacjentką.</p><p>Szczególnie mocno wybrzmiał zarzut lekceważenia ryzyka. Zdaniem adwokata lekarze mieli bagatelizować trudność operacji, zapewniając pacjentkę i jej męża o jej prostocie. Mimo pojawiających się w trakcie zabiegu niepokojących objawów operacja nie została przerwana, a wręcz przeciwnie – kontynuowano ją.</p><h3>Linia obrony: brak dowodów winy</h3><p>Obrońcy lekarzy stanowczo odrzucali zarzuty. Adwokat Drobniewski argumentował, że brak doświadczenia nie może być podstawą do odpowiedzialności karnej, a różnice w opiniach ekspertów podważają jednoznaczność oskarżenia.</p><p>Podkreślano również, że nie ustalono jednoznacznej przyczyny śmierci pacjentki. Według obrony brak takiego ustalenia uniemożliwia przypisanie winy lekarzom.</p><p>Adwokat Szurlej wskazywał na sprzeczności w opiniach biegłych i poddawał w wątpliwość ich wiarygodność, twierdząc, że eksperci często dostosowują opinie do przyjętych tez.</p><h3>Ostatnie słowa oskarżonych</h3><p>W końcowych wystąpieniach lekarze podkreślali swoje zaangażowanie i poczucie odpowiedzialności. Dr Hellin mówił o ciężarze psychicznym zawodu lekarza i bezsennych nocach spędzanych w trosce o pacjentów.</p><p>— Ani w aktach, ani w przewodzie sądowym, ani w swoim sumieniu nie znajduję nic, co świadczyłoby o mojej winie — podkreślił.</p><h3>Oczekiwanie na wyrok</h3><p>Sąd zapowiedział ogłoszenie wyroku na 8 dzień miesiąca. Sprawa ta stała się jednym z najgłośniejszych procesów medycznych swojej epoki, wywołując szeroką debatę na temat granic odpowiedzialności lekarzy oraz standardów przeprowadzania zabiegów.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szokujące zaniedbanie lekarza!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54627,szokujace-zaniedbanie-lekarza</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54627,szokujace-zaniedbanie-lekarza</guid>
            <pubDate>Mon, 06 Apr 2026 19:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-szokujace-zaniedbanie-lekarza-1775499922.png</url>
                        <title>Szokujące zaniedbanie lekarza!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54627,szokujace-zaniedbanie-lekarza</link>
                    </image><description>Zapomniany bandaż w ciele pacjentki i dramat, który wyszedł na jaw dopiero po miesiącach… Historia z 1932 roku, która do dziś budzi emocje i pokazuje, jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na lekarzach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sztuka lekarska nie jest oczywiście doskonała. Zdarzają się błędy, popełniane nawet przez najlepszych specjalistów — błędy niezawinione, wynikłe z najlepszej woli niesienia ulgi cierpiącemu. Błędy te każdy wybaczy, traktując je jako zło konieczne.</p><p>Gorzej jednak, jeżeli błąd powstaje z niedbalstwa, jeżeli winę zań ponoszą nie braki wiedzy, lecz człowiek tę wiedzę posiadający i wykorzystujący ją w celach zarobkowych — słowem, jeżeli winę ponosi lekarz przez swą karygodną niesumienność. Wówczas słusznie spotyka go oburzenie ogółu i żadnych słów wytłumaczenia znaleźć dlań nie można.</p><p>Ostatnio na Pomorzu zaszedł wypadek, który do głębi powinien poruszyć przede wszystkim sumienie samych lekarzy.</p><p>W maju 1932 r. lekarz powiatowy jednego z miast prowincjonalnych, w obecności swego asystenta, dokonał operacji wyrostka robaczkowego na funkcjonariuszce Kasy Chorych, p. St. Q. Pacjentka osiem miesięcy później poczuła bóle i udała się ponownie do swego operatora. Gdy ten nie mógł jej pomóc, w lutym 1933 r. zwróciła się do znanego chirurga w Grudziądzu.</p><p>Lecz i temu trudno było postawić diagnozę, gdyż z podobnymi objawami — mimo doświadczenia i długoletniej praktyki — nigdy dotąd się nie spotkał.</p><p>Ponieważ jednak w miejscu operacji zebrało się dużo ropy, lekarz grudziądzki przeciął ranę i polecił chorej co kilka dni poddawać się opatrunkowi w lecznicy, gdyż ropa sączyła się bez ustanku. Ostatecznie wyznaczono termin operacji, aby zbadać przyczynę ropienia i choroby.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:976/148;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/04/06/image.png" width="976" height="148"></figure><p>I oto nastąpił fakt niespodziewany.</p><p>W przeddzień operacji siostra, opatrująca ranę, wyciągnęła z niej pincetą kawał waty, a ciągnąc dalej — ku zdziwieniu i przerażeniu obecnych lekarzy — wydobyła cały długi zwój bandaża muślinowego! Operacja nazajutrz była już oczywiście zbyteczna.</p><p>Świadectwo tego niesłychanego lekceważenia zdrowia i życia ludzkiego przez niesumiennego lekarza znajduje się obecnie, zakonserwowane w spirytusie, w lecznicy Kasy Chorych w Grudziądzu, gdzie za opłatą 10 gr od osoby można je oglądać. Dochód stąd osiągnięty przeznaczony jest na odszkodowanie dla ofiary niesumiennego lekarza.</p><p>A cóż na to wszystko ów lekarz, który w tak „mistrzowski” sposób operuje swoich pacjentów? Sądzimy, że powinien uderzyć się w piersi, przyznać się do popełnionego niedbalstwa i ponieść przynajmniej materialne konsekwencje swego przewinienia na rzecz skrzywdzonej pacjentki — zanim oczywiście sąd i izba lekarska zajmą się jego sprawą.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Urlopy... dla żon Mężczyźni bagatelizują pracę kobiety w domu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54400,urlopy-dla-zon-mezczyzni-bagatelizuja-prace-kobiety-w-domu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54400,urlopy-dla-zon-mezczyzni-bagatelizuja-prace-kobiety-w-domu</guid>
            <pubDate>Thu, 19 Mar 2026 16:25:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-urlopy-dla-zon-mezczyzni-bagatelizuja-prace-kobiety-w-domu-1773934326.png</url>
                        <title>Urlopy... dla żon Mężczyźni bagatelizują pracę kobiety w domu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54400,urlopy-dla-zon-mezczyzni-bagatelizuja-prace-kobiety-w-domu</link>
                    </image><description>Nie jest to tekst ze strony internetowej feministycznych organizacji. Poniższy artykuł w całości pochodzi z gazety Express Mazowiecki z kwietnia 1933 roku</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przyzwyczailiśmy się przy rozpatrywaniu zagadnień społecznych, dotyczących spraw kobiecych, brać pod uwagę przeważnie kobiety pracujące zawodowo.</p><p>Obecne warunki życia zmusiły liczny zastęp kobiet do podporządkowania swych zadań domowych zajęciom zawodowym, niezależnie od tego, czy są one spełniane w warsztacie rzemieślniczym, murach fabryki czy biura lub wolnym zawodzie.</p><p>Pomimo to po dziś dzień istnieje również wielka ilość kobiet, których terenem pracy pozostał nadal własny dom.</p><p>Na barki tych kobiet czasy obecne rzuciły znacznie cięższe i trudniejsze zadania niż dawne, a jednak wysiłki ich pozostały najczęściej, zwłaszcza przez mężczyzn, niedoceniane i nieuznawane.</p><p>Już parę lat temu rumuńska Liga Kobiet podniosła ciekawy problem — corocznych urlopów miesięcznych — dla każdej pani domu, mając na myśli nie kobiety pracujące zawodowo, lecz te, które pełnią obowiązki matek, gospodyń i t. d.</p><p>Projekt ten, tak dla nas nowy i niepraktykowany, wywołuje mimowolny uśmiech na usta.</p><p>Przeważna ilość kobiet odpowie nań odrazu: ależ to wszystko moje, pracuję wszak we własnym domu, w którym ja wszystkiem kieruję i rządzę! Lecz czyż najbardziej wszechwładni kierownicy, najgenialniejsi mistrzowie nie korzystają z urlopów wypoczynkowych? A przyznać trzeba, że większość naszych pań domu, by dotrwać do „pierwszego”, musi wykazać istotnie mistrzowskie zdolności.</p><p>Pozostawiając jednak w tej chwili na boku praktyczne uzasadnienie projektu rumuńskiej Ligi Kobiet, chcemy tu podnieść pewien psychologiczny rys, jaki problem ten z sobą wnosi.</p><p>Jest nim uznanie zajęć kobiecych w domu za pracę rzeczywistą i to pracę męczącą, po której odpoczynek uważany jest za konieczny, jak po każdej innej.</p><p>Gdyby pogląd ten ustalił się, przyniósłby on wiele zmian na lepsze w życiu tysięcy kobiet wszystkich sfer.</p><p>We współczesnych stosunkach gospodarczych kobieta musi dzielić wspólne z mężczyzną prace nad utrzymaniem domu i rodziny — nie jest to jednak koniecznie jednoznaczne z pracą zawodową.</p><p>Trudne warunki mieszkaniowe całym swym ciężarem spadają na kobiety, zmuszone do przebywania dzień cały w domu i pokonywania niezliczonych, płynących stąd utrudnień i kłopotów. Okrojone budżety domowe stawiają kobiety często wobec zadań wprost przerastających ich siły, zmuszają do spełniania własnemi rękami szeregu prac dotychczas niewykonywanych, a ciągłą troską o „wiązanie końca z końcem” wyczerpują nietylko siły fizyczne, lecz i moralne.</p><p>Praca ta jednak dotąd jest bagatelizowana. Do niedawna nie liczono się z nią wcale, a i w ostatnich czasach, pomimo coraz częstszych głosów domagających się jej uznania, większość mężczyzn nie zdaje sobie wcale sprawy z tego, że żony ich, zajęte tylko w domu, pracują naprawdę i narówni z nimi przyczyniają się do utrzymania domu i rodziny.</p><p>Praca ich nie przynosi nic „na pierwszego”, a więc tem samem nie liczy się w budżecie; tego zaś, co one zaoszczędzą lub z kosztów domowych wykreślą — skoro się nie wydaje — to i siłą faktów — nie rachuje się.</p><p>A gdyby tak naprawdę projekt rumuńskiej Ligi Kobiet został u nas urzeczywistniony i płatna pomoc musiałaby zastąpić odpoczywającą panią domu? Jakże wtedy inaczej cyfrowo przedstawiłaby się owa bagatelizowana dziś praca?</p><p>Zanim jednak dojdzie do tego, by mówić o realizacji tego rodzaju projektów, dążyć winniśmy do wywalczenia obywatelstwa powszechnego tej prostej prawdzie życiowej, że praca żony około domowego ogniska jest równorzędną z pracą zawodową męża.</p><p>Niechaj trud, żmudna i niepozorna praca owych tysięcy nieznanych i nieuznanych pracowniczek domowych, wychowawczyń przyszłych pokoleń zostanie oceniony i otoczony szacunkiem.</p><p>Niech każdy zrozumie i zapamięta, że matka i gospodyni domu, spełniająca sumiennie swe zadania — pracuje naprawdę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szkolnictwo polskie pod znakiem nowej ery. Czy naprawdę tak wiele się zmieniło?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54372,szkolnictwo-polskie-pod-znakiem-nowej-ery-czy-naprawde-tak-wiele-sie-zmienilo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54372,szkolnictwo-polskie-pod-znakiem-nowej-ery-czy-naprawde-tak-wiele-sie-zmienilo</guid>
            <pubDate>Tue, 17 Mar 2026 11:47:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-szkolnictwo-polskie-pod-znakiem-nowej-ery-czy-naprawde-tak-wiele-sie-zmienilo-1773744862.png</url>
                        <title>Szkolnictwo polskie pod znakiem nowej ery. Czy naprawdę tak wiele się zmieniło?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54372,szkolnictwo-polskie-pod-znakiem-nowej-ery-czy-naprawde-tak-wiele-sie-zmienilo</link>
                    </image><description>Czy współczesne reformy edukacji to naprawdę coś nowego? Przedwojenna prasa z 1933 roku pokazuje, że wiele dzisiejszych problemów szkolnictwa było już wtedy dobrze znanych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>„Rok szkolny 1933—34 jest rokiem przełomowym w naszem szkolnictwie, okresem, w którym po raz pierwszy wchodzą w życie nowe postulaty, w którym rozpoczyna się realizacja nowego ustroju, jaki przynosi ze sobą reforma szkolnictwa” – pisała przedwojenna prasa, z charakterystyczną dla epoki powagą i przekonaniem, że oto państwo bierze odpowiedzialność za przyszłość młodego pokolenia.</p><p>Dziś, niemal sto lat później, czytając te słowa, trudno oprzeć się wrażeniu, że historia zatacza koło. Tamta reforma, choć zakorzeniona w zupełnie innej rzeczywistości politycznej i społecznej, dotykała problemów, które i dziś pozostają aktualne.</p><p>Autor tekstu podkreślał, że „podstawą stanowi tu obowiązująca dla wszystkich szkoła powszechna”, do której dzieci trafiały w siódmym roku życia. Już po kilku latach nauki stawały przed pierwszym poważnym wyborem: dalsza edukacja lub wejście w życie zawodowe. System miał być nie tylko uporządkowany, ale i racjonalny – odchodzący od bezrefleksyjnego kierowania wszystkich uczniów jedną ścieżką.</p><p>„Nowy ustrój szkolny, dający jednolite podstawy w pierwszych latach nauki, a szerokie zróżniczkowanie w następnych, przeciwdziała panującemu obecnie owczemu pędowi pchania większości dzieci do gimnazjów” – czytamy dalej. To zdanie brzmi dziś zaskakująco znajomo. Współczesne dyskusje o przeładowanych liceach, niedocenionym szkolnictwie zawodowym i masowym „produkowania maturzystów” są przecież niczym innym jak powrotem do tego samego problemu, tylko w nowym kontekście.</p><p>Autorzy reformy z lat 30. nie bali się mocnych słów. Pisali wprost o „zastępach pseudointeligencji”, czyli ludziach, którzy zdobywali formalne wykształcenie, ale nie znajdowali dla siebie miejsca w realnym życiu. Dziś ten sam problem opisujemy bardziej subtelnie – jako niedopasowanie systemu edukacji do rynku pracy, inflację dyplomów czy kryzys kompetencji praktycznych. Sens pozostaje jednak ten sam.</p><p>Jeszcze ciekawiej brzmi fragment dotyczący roli szkoły jako instytucji społecznej. „Szkoła powszechna, oparta na najbardziej demokratycznych podstawach, jest tą uczelnią, w której do lat 13-tu zasiadają obok siebie dzieci wszystkich warstw społecznych” – podkreślano. To nie była tylko kwestia organizacji nauczania. To była wizja państwa, w którym edukacja miała być narzędziem wyrównywania szans i budowania wspólnoty.</p><p>I tu również współczesność zaczyna zadawać niewygodne pytania. Czy dzisiejsza szkoła nadal pełni tę funkcję? Czy rzeczywiście łączy, czy raczej – poprzez różnice w dostępie do zajęć dodatkowych, korepetycji czy szkół – zaczyna dzielić?</p><p>Przedwojenny tekst wyraźnie wskazywał, że edukacja nie może być oderwana od życia. „W programach nauczania wszystkich przedmiotów położono nacisk na związanie szkoły ze środowiskiem, z codziennemi pracami i zadaniami ucznia” – pisano. Dziś powiedzielibyśmy: praktyczność, kompetencje miękkie, edukacja projektowa. Wtedy było to po prostu zdroworozsądkowe podejście do wychowania młodego człowieka.</p><p>Ale najważniejszy wydaje się fragment końcowy, w którym szkoła zostaje określona jako „szkoła wychowania społecznego i obywatelskiego”. Celem nie było wyłącznie przekazywanie wiedzy, lecz „stworzenie człowieka czynu, człowieka wewnętrznie mocnego, takiego, jakim być winien obywatel wielkiego państwa”.</p><p>To zdanie brzmi dziś niemal jak manifest – szczególnie w czasach, gdy edukacja coraz częściej sprowadzana jest do wyników egzaminów, rankingów i statystyk.</p><p>Patrząc na współczesne reformy systemu oświaty, można odnieść wrażenie, że zmieniają się struktury, podstawy programowe i nazwy szkół, ale pytania pozostają te same. Jak uczyć? Kogo kształcić? Do jakiego świata przygotowywać młodych ludzi?</p><p>Przedwojenna prasa uczciwie przyznawała, że reformy nie da się wprowadzić od razu. „Na przeprowadzenie tych zamierzeń trzeba wielu funduszów, wielu przygotowań, a więc i wielu lat” – zaznaczano. To zdanie również nie straciło na aktualności.</p><p>Bo może największą lekcją, jaką daje nam ten archiwalny tekst, jest świadomość, że edukacja nigdy nie jest projektem zamkniętym. To proces, który – niezależnie od epoki – zawsze pozostaje w stanie reformy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Egzekutor nie zna sentymentów”. Gdy fiskus rujnował podatników w II Rzeczypospolitej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54345,egzekutor-nie-zna-sentymentow-gdy-fiskus-rujnowal-podatnikow-w-ii-rzeczypospolitej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54345,egzekutor-nie-zna-sentymentow-gdy-fiskus-rujnowal-podatnikow-w-ii-rzeczypospolitej</guid>
            <pubDate>Sun, 15 Mar 2026 18:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-egzekutor-nie-zna-sentymentow-gdy-fiskus-rujnowal-podatnikow-w-ii-rzeczypospolitej-1773597329.png</url>
                        <title>„Egzekutor nie zna sentymentów”. Gdy fiskus rujnował podatników w II Rzeczypospolitej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54345,egzekutor-nie-zna-sentymentow-gdy-fiskus-rujnowal-podatnikow-w-ii-rzeczypospolitej</link>
                    </image><description>Spory między podatnikami a fiskusem nie są wynalazkiem współczesności. Już w II Rzeczypospolitej prasa alarmowała o nadużyciach urzędów skarbowych. W jednym z archiwalnych artykułów opisano przypadki, gdy urzędnicy wymierzali podatki wyższe mimo spadających dochodów, a egzekucja należności następowała jeszcze przed rozpatrzeniem odwołania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Alarm prasowy sprzed niemal stu lat</h2><p>W II Rzeczypospolitej spory między podatnikami a aparatem skarbowym należały do najczęściej poruszanych tematów w prasie gospodarczej. Jedna z gazet alarmowała o „tępej i bezmyślnej pasji” urzędów skarbowych, które – zdaniem autora – doprowadzały niekiedy do finansowej ruiny obywateli. Tekst pokazuje, jak poważnym problemem była wówczas praktyka wymiaru i egzekucji podatków.</p><h2>Alarm w prasie</h2><p>Autor artykułu podkreślał, że redakcja już od dłuższego czasu zwracała uwagę władz na narastające problemy w relacjach pomiędzy fiskusem a obywatelami.</p><blockquote><p>„Przez długi, długi szereg miesięcy alarmowaliśmy wyższe władze skarbowe niepokojącym stanem rzeczy, jaki się wytworzył w Polsce w dziedzinie stosunków pomiędzy niższemi władzami skarbowemi a obywatelami-podatnikami”.</p></blockquote><p>Według gazety szczególnie krytykowane były działania urzędników prowadzących egzekucję podatków.</p><blockquote><p>„Wskazywaliśmy na licznych przykładach na niedopuszczalną i — z punktu widzenia przedewszystkiem interesów Państwa — wysoce szkodliwą działalność niektórych organów skarbowo-egzekucyjnych, które z jakąś tępą i bezmyślną pasją doprowadzały wielokrotnie do ciężkiego pokrzywdzenia, lub co gorsza, do zupełnego zrujnowania obywatela-podatnika”.</p></blockquote><h2>Wyższy podatek mimo gorszej sytuacji</h2><p>Jednym z głównych zarzutów wobec urzędów skarbowych było ustalanie podatków w sposób oderwany od rzeczywistej sytuacji gospodarczej przedsiębiorców.</p><blockquote><p>„Znane są przecież powszechne wypadki, że urzędy skarbowe wyznaczały na rok bieżący większe sumy podatku dochodowego, niż w roku ubiegłym, choć obrót zmniejszył się znacznie i chociaż stwierdzały to czarno na białem dokumenty”.</p></blockquote><p>Podatnicy mogli wprawdzie składać odwołania, jednak procedura ta nie wstrzymywała egzekucji należności.</p><blockquote><p>„— Złożyć odwołanie — mówiły — a tymczasem płacić to, co wyznaczono...”</p></blockquote><p>Jak zauważał autor, w praktyce oznaczało to konieczność natychmiastowej zapłaty.</p><blockquote><p>„No, i trzeba było płacić, bo egzekutor nie zna żadnych sentymentów i nie czeka na wynik odwołania, który zresztą w olbrzymiej większości wypadków jest odmowny dla płatnika”.</p></blockquote><h2>Problem dla państwa</h2><p>Zdaniem autora artykułu takie działania szkodziły nie tylko podatnikom, ale także samemu państwu.</p><blockquote><p>„Powtarzaliśmy stale, że skutki jego są wielokrotnie ujemne dla obywateli, dla Skarbu, jak również dla autorytetu Państwa”.</p></blockquote><p>W okresie międzywojennym Polska borykała się z trudną sytuacją gospodarczą – skutkami wojny, reformą walutową oraz niestabilnością rynku. System podatkowy był wciąż reorganizowany, co często prowadziło do sporów między przedsiębiorcami a administracją skarbową.</p><h2>Reakcja Ministerstwa Skarbu</h2><p>Artykuł przywoływał informację o działaniach podjętych przez Ministerstwo Skarbu. Wydano okólnik nakazujący urzędom dokładniejsze analizowanie sytuacji podatników.</p><blockquote><p>„Min. Skarbu wydało okólnik polecający prezesom izb skarbowych wydanie zarządzeń, aby kierownicy urzędów zwracali specjalną uwagę na należyte ujęcie osiąganych przez płatników obrotów i dochodów”.</p></blockquote><p>W przypadku braku odpowiednich danych urzędy miały korzystać z opinii rzeczoznawców.</p><blockquote><p>„aby wymiary były uzasadnione bądź to otrzymanemi informacjami, bądź też w braku tychże opiniami rzeczoznawców powołanych z pośród fachowców i osób dających rękojmię uczciwej oceny”.</p></blockquote><h2>Spór o podwójne opodatkowanie</h2><p>W artykule wspominano także o działaniach organizacji kupieckich, które domagały się zmian w systemie podatkowym. Jednym z głównych postulatów było rozwiązanie problemu podwójnego opodatkowania przedsiębiorstw handlowych.</p><p>Chodziło przede wszystkim o firmy sprzedające towary objęte scalonym podatkiem obrotowym.</p><h2>Nadzieja na uporządkowanie systemu</h2><p>Autor tekstu kończył swój artykuł nadzieją, że interwencja ministerstwa doprowadzi do uporządkowania systemu podatkowego.</p><blockquote><p>„Życzymy szczerze, aby okólnik Ministerstwa Skarbu trafił do przekonania wszystkim urzędnikom, do których jest skierowany, żeby zapanował wreszcie jakiś ład w tak zachwaszczonej u nas dotychczas dziedzinie wymiaru i ściągania podatków”.</p></blockquote><p><u>Tło historyczne</u></p><h2>Podatki w II Rzeczypospolitej</h2><p>System podatkowy II RP powstawał w trudnych warunkach. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku Polska musiała zunifikować trzy różne systemy fiskalne odziedziczone po zaborcach: rosyjski, austriacki i pruski.</p><p>W latach 20. i 30. XX wieku wprowadzono m.in.:</p><ul><li>podatek dochodowy</li><li>podatek obrotowy</li><li>liczne opłaty pośrednie i akcyzy</li></ul><p>Wielu przedsiębiorców krytykowało zwłaszcza podatek obrotowy oraz skomplikowane procedury wymiaru podatków.</p><h2>Datowanie artykułu</h2><p>Styl językowy oraz użyte słownictwo („przedewszystkiem”, „nietylko”, „Min. Skarbu”, „izby skarbowe”) wskazują, że tekst najprawdopodobniej pochodzi z <strong>lat 20. lub pierwszej połowy lat 30. XX wieku</strong>.</p><p>Był to okres intensywnych reform systemu podatkowego w II Rzeczypospolitej, kiedy w prasie często publikowano krytyczne komentarze dotyczące działalności administracji skarbowej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Proces o 5 złotych, który trwał cztery lata. Absurd z warszawskiej prasy z 1933 roku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54193,proces-o-5-zlotych-ktory-trwal-cztery-lata-absurd-z-warszawskiej-prasy-z-1933-roku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54193,proces-o-5-zlotych-ktory-trwal-cztery-lata-absurd-z-warszawskiej-prasy-z-1933-roku</guid>
            <pubDate>Wed, 04 Mar 2026 15:04:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-proces-o-5-zlotych-ktory-trwal-cztery-lata-absurd-z-warszawskiej-prasy-z-1933-roku-1772634279.png</url>
                        <title>Proces o 5 złotych, który trwał cztery lata. Absurd z warszawskiej prasy z 1933 roku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54193,proces-o-5-zlotych-ktory-trwal-cztery-lata-absurd-z-warszawskiej-prasy-z-1933-roku</link>
                    </image><description>Czy warto iść do sądu o 5 złotych 70 groszy? W dzisiejszych realiach brzmi to jak żart. Tymczasem w II Rzeczypospolitej taka sprawa potrafiła ciągnąć się latami. O jednym z najbardziej absurdalnych sporów opisywanych w przedwojennej prasie pisała warszawska gazeta w 1933 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Historia zaczęła się w <strong>1929 roku</strong>, kiedy Józef Graliński – pracownik warszawskich <strong>Wodociągów i Kanalizacji</strong> – stracił pracę. Przy rozliczeniu potrącono mu z wynagrodzenia <strong>5 złotych i 70 groszy</strong>. Według pracodawcy była to kara za godziny nieprzepracowane.</p><p>Sam zainteresowany nie zgadzał się z tą decyzją. Twierdził, że potrącenie jest bezpodstawne. Po bezskutecznych próbach wyjaśnienia sprawy postanowił skierować sprawę do <strong>Sądu Pracy</strong>.</p><h2>Sprawa o kilka złotych</h2><p>Pierwsza rozprawa odbyła się <strong>22 czerwca 1929 roku</strong>, jednak szybko została odroczona. Pełnomocnicy magistratu wnioskowali o wezwanie większej liczby świadków. Kolejna rozprawa odbyła się dopiero <strong>1 sierpnia</strong>, lecz i tym razem została przełożona.</p><p>Robotnik walczący o swoje pieniądze nie korzystał z usług adwokata. Z drugiej strony barykady stali natomiast prawnicy reprezentujący magistrat.</p><p>Dopiero <strong>5 listopada</strong> sprawa została faktycznie rozpatrzona. Jeden ze świadków – majster nadzorujący pracę robotników – tłumaczył przed sądem, że brakujące godziny pracy wynikały z minut skrupulatnie liczonych przez niego z zegarkiem w ręku.</p><p>Sam Graliński wyjaśnił, że w tym czasie wykonywał czynności, których – jak ironicznie zauważyła gazeta – <strong>„żaden człowiek uniknąć nie może”</strong>.</p><h2>Wyrok… i apelacja</h2><p>Sąd Pracy przyznał rację pracownikowi. W uzasadnieniu powołano się na <strong>rozporządzenie prezydenta RP z 16 marca 1928 roku</strong>, które określało zasady nakładania kar i potrąceń z wynagrodzenia. Zgodnie z prawem mogły one być stosowane tylko wtedy, gdy przewidywał je regulamin pracy.</p><p>Sąd nakazał więc wypłatę <strong>5 zł 70 gr</strong>.</p><p>Magistrat nie zamierzał jednak tak łatwo pogodzić się z przegraną. Pełnomocnicy złożyli apelację do sądu odwoławczego, który uchylił wyrok i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.</p><p>Cała historia trwała już wtedy <strong>cztery lata</strong>.</p><h2>Kosztowny spór o drobne</h2><p>Autor artykułu z 1933 roku ironicznie zauważał, że gdyby ktoś spróbował policzyć wszystkie koszty – liczbę sporządzonych dokumentów, honoraria prawników, czas pracy urzędników i sędziów – okazałoby się, że proces o kilka złotych kosztował magistrat znacznie więcej niż sama sporna kwota.</p><p>„Nie radzimy jednak tego liczyć – zwłaszcza osobom o słabym sercu” – żartował dziennikarz.</p><p>Historia ta jest dziś ciekawym obrazem realiów <strong>sądownictwa i administracji w II Rzeczypospolitej</strong>. Pokazuje też, że urzędnicza biurokracja i długotrwałe procesy sądowe nie są wcale wynalazkiem naszych czasów.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kontrasty... sprzed lat?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54107,kontrasty-sprzed-lat</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54107,kontrasty-sprzed-lat</guid>
            <pubDate>Thu, 26 Feb 2026 21:51:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kontrasty-sprzed-lat-1772139935.png</url>
                        <title>Kontrasty... sprzed lat?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54107,kontrasty-sprzed-lat</link>
                    </image><description>Żyjemy w epoce kontrastów -  taki tytuł ma artykuł opublikowany w jednej z gazet w latach 30-tych ubiegłego wieku. nieco uwspółcześniliśmy język, ale treść pozostawiliśmy bez zmian. Jak dużo Waszym zdaniem należałoby by w nim zmienić aby stał się całkiem aktualnym?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Żyjemy w epoce kontrastów</strong></p><p>Nigdy chyba dotychczas kontrasty te w życiu ludzkości nie występowały tak jaskrawo, tak tragicznie, jak dzisiaj. Widzimy je wszędzie, na każdym kroku, w olbrzymiej skali naszego życia zbiorowego i indywidualnego.</p><p>Nigdy jeszcze w dziejach świata nie zanotowano tylu wysiłków w kierunku utrzymania pokoju, powszechnego rozbrojenia — i nigdy dotychczas wyścig zbrojeń nie był tak powszechny i tak groźny, jak obecnie.</p><p>Nieznany jest w historii okres tak wspaniałego postępu i rozkwitu myśli ludzkiej, nauki i techniki, jak dzisiejszy — ale też nie zna historia tak olbrzymiego braku pracy dla ludzi, jak dzisiaj.</p><p>Podziwiamy samoloty przelatujące z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę ponad całą kulą ziemską, przyzwyczailiśmy się już do radia — tego cudownego wynalazku ludzkiego geniuszu — nie imponuje już nam widok potężnych drapaczy nieba… A jednocześnie z tym wszystkiem znaczna część ludzkości nie może napełnić do syta żołądków, nie może się przyodziać należycie, zamieszkać w ludzkich warunkach; pracuje się jak zwierzę pociągowe.</p><p>Głód, ordynarny głód skręca kiszki milionom ludzi: w Ameryce, Azji, Europie. I jednocześnie giną w morzach i płoną w ogniu olbrzymie zapasy żywności i odzienia…</p><p>Kontrasty ponure, przerażające kontrasty…</p><p>Tuż obok nas, w naszych oczach, wyrastają wspaniałe budowle-pałace, będące pomnikami wiedzy i kultury ludzi XX wieku. I tuż obok nas mieszkają ludzie w barakach i lepiankach, w norach i ruderach… i nocują we wnękach bram, na stopniach pałaców i kościołów, lub na skrzyniach ze śmieciami. Żywe pomniki hańby ludzkości XX wieku!</p><p>Budujemy arcydzieła sztuki technicznej, potężne, gigantyczne gmachy, mosty i tamy… A tuż pod bokiem tych oszałamiających tworów mózgów i rąk ludzkich ludzie gnieżdżą się w norach ziemnych i w jaskiniach, jak przed tysiącami lat wstecz.</p><p>Wszędzie te straszne, koszmarne kontrasty! W Ameryce, w Sowietach, w Niemczech i w Polsce… i w setce innych państw i krajów.</p><p>Ten człowiek zrobił milion, rzuciwszy słówko w telefon na giełdę… Ten drugi złoty pięćdziesiąt zarobił przez dzień, stojąc po pas w lodowatej wodzie przy budowie tamy w górskiej rzece. A ten trzeci nie zarobił nic już od trzech lat, choć młody jest, zdrów i pełen ochoty do każdej pracy…</p><p>Straszna choroba trapi świat. Czy uleczalna? Któż to wie…</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dlaczego przepłacamy za żywność]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54011,dlaczego-przeplacamy-za-zywnosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54011,dlaczego-przeplacamy-za-zywnosc</guid>
            <pubDate>Fri, 20 Feb 2026 22:27:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dlaczego-przeplacamy-za-zywnosc-1771623206.png</url>
                        <title>Dlaczego przepłacamy za żywność</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54011,dlaczego-przeplacamy-za-zywnosc</link>
                    </image><description>Kiedy czytamy artykuł z Expresu Mazowieckiego z 1933 roku mamy wrażenie, że świat nie zmienia się aż tak bardzo jak nam się to na co dzień wydaje</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Utarło się przekonanie, że w Polsce żywność jest tania. Że rolnictwo, wobec katastrofalnej sytuacji, wyprzedaje ziemiopłody niżej wszelkich norm i cenników. Że chłop, który sam nie dojada i suchym chlebem się kontentuje, wywozi nabiał do miasta, by zarobić choć parę złotych — na paszę dla krów, na obrok dla konia.</p><p>Taka sytuacja, przy wielkiej konkurencji i podaży, musi — rzecz prosta — wpływać na zniżkową tendencję cen, a jednak… żywność w miastach, zwłaszcza w tych większych, jest droga.</p><p>Weźmy dla przykładu chleb. Ten artykuł codziennej, powszedniej i nieodzownej potrzeby wykazuje w cenie swojej bardzo znaczne wahania — i to nie tylko na przestrzeni kilku miast, lecz nawet na terenie kilku różnych dzielnic w jednym i tym samym mieście. Są sklepy, gdzie kilo chleba można dostać za 20 groszy; gdzie indziej ten sam chleb kosztuje już 26 groszy, a im bliżej centrum miasta — tym bardziej śrubuje się ceny: aż do 32–34 groszy za kilo.</p><p>To samo dzieje się z kartoflami: ceny ich są tak różnorodne, jakby w każdej wsi i na każdym folwarku inaczej się rodziły. W detalu kosztują od 6 do 10 groszy za kilo, a w hurcie dostać je można już po 4 grosze.</p><p>Mąka? Rolnik wprost z młyna zawiezie ją na targ i sprzeda za bezcen, w mieście zaś płacimy za kilogram już 38–43 grosze za mąkę pszenną, a do 27 groszy za żytnią. Zresztą nie ma dosłownie ani jednej grupy artykułów żywnościowych, za które nie płacilibyśmy znacznie więcej, niż żąda i dostaje rolnik.</p><p>Na przykład mięso. Za kilo cielęciny żywej wagi płaci hurtownik 80 groszy, za kilo wieprza — 75–80 groszy. W detalu ta sama cielęcina kosztuje już przeszło 2 złote, a wieprzowina 1,50–2 złote. Różnica, jak widzimy, olbrzymia; pochłaniają ją koszta uboju i skomplikowany łańcuch pomocników i pośredników.</p><p><i>Wtręt redakcyjny / depesze z gazety (fragment niezwiązany bezpośrednio z artykułem):</i><br>„Wódz armii fińlandzkiej w Warszawie… Rewolucja w Syjamie rozszerza się… Badanie mórz północnych…”.</p><p>Właśnie tym pośrednikom warto kilka słów poświęcić. Jest ich armia potężna, którą okupacja niemiecka nauczyła zarobku na ludzkim głodzie. Jak pijawki obsiedli oni targowiska, czatują na chłopów, żerują po wsiach, skupują cały towar, dyktują ceny, wytwarzają sztuczny brak jakiegoś produktu. Są w ścisłym kontakcie z hurtownikami, a ci dopiero są dostawcami sklepikarzy.</p><p>Nic dziwnego, że przy takim „systemie” produkt, zanim dojdzie do rąk spożywcy, podnosi się w cenie o 50–70 procent, które zostają w kieszeni spekulantów i hurtowników. Z tych względów zubożały konsument coraz częściej wyrzeka się nabiału, coraz rzadziej jada mięso, a i chleb — jak to wykazuje statystyka — spadł ostatnio w spożyciu o 19 procent.</p><p>Badania budżetów pracowniczych wykazały, że ludność mogłaby spożywać dwa razy więcej — i lepiej — gdyby wyzysk w dziedzinie artykułów żywnościowych został usunięty, i gdyby zdołano nawiązać bezpośredni kontakt pomiędzy miastem i wsią dla taniej i wielkiej dostawy produktów żywnościowych.</p><p>Z pewnością skorzystałaby na tym i wieś, na pewno zyskałby i konsument. Tylko — kto podejmie inicjatywę w tym kierunku?</p><p>Chyba że samo kupiectwo, które przez wyłączenie zbędnego łańcucha pośredników zbliżyłoby się znacznie do konsumenta, a tym samym poprawiło i własną sytuację. Więc… może warto spróbować?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Składka zdrowotna: minęło 100 lat, a problemy te same. Co pisał „Express Mazowiecki” w 1933 roku?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53939,skladka-zdrowotna-minelo-100-lat-a-problemy-te-same-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-roku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53939,skladka-zdrowotna-minelo-100-lat-a-problemy-te-same-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-roku</guid>
            <pubDate>Sun, 15 Feb 2026 17:17:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-skladka-zdrowotna-minelo-100-lat-a-problemy-te-same-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-roku-1771172599.png</url>
                        <title>Składka zdrowotna: minęło 100 lat, a problemy te same. Co pisał „Express Mazowiecki” w 1933 roku?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53939,skladka-zdrowotna-minelo-100-lat-a-problemy-te-same-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-roku</link>
                    </image><description>Obiecywali niższą składkę i lepszy dostęp do lekarzy. Po trzech latach zamiast ulg coraz częściej słyszymy o wzroście opłat, a pacjenci i tak idą prywatnie. Tymczasem niemal sto lat temu „Express Mazowiecki” opisywał Kasy Chorych w II Rzeczypospolitej – ogromne koszty, spadające dochody, napięcia finansowe i wątpliwości, czy system działa tak, jak powinien. Historia pokazuje, że zmieniają się nazwy instytucji, ale problemy pozostają zaskakująco podobne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Składka zdrowotna: obietnice „na korzyść podatników”, a w tle powrót rozmów o podwyżkach. Jak to wyglądało w 1933 roku?</h3><p>Dyskusja o tym, <strong>ile płacimy na ochronę zdrowia</strong> i <strong>co realnie dostajemy w zamian</strong>, nie jest w Polsce żadną nowością. Toczy się praktycznie od momentu, gdy w II Rzeczpospolitej zaczęto budować nowoczesne instytucje ubezpieczeniowe. Dziś wraca ze zdwojoną siłą, bo temat składki zdrowotnej był jednym z głośniejszych w ostatniej kampanii wyborczej. Politycy obiecywali zmiany „na korzyść podatników”, a tymczasem mija prawie trzy lata, a zamiast ulgi wiele osób słyszy o kolejnych kosztach i coraz częściej… idzie prywatnie, bo „na NFZ” czeka się zbyt długo.</p><p>Żeby zobaczyć, jak bardzo pewne mechanizmy są w Polsce stałe, warto cofnąć się o blisko sto lat. „Express Mazowiecki” z 15 października 1933 roku opisuje funkcjonowanie Kas Chorych już po ich przeorganizowaniu na okręgowe Kasy. Zmieniły się nazwy instytucji, zmienił się ustrój, zmieniła się medycyna – ale zaskakująco znajomo brzmią pytania o pieniądze, dostępność i sens całego systemu.</p><p>Już wtedy w oczy kłuł udział kosztów „biurowych” w całości wydatków. Gazeta notowała wprost: „<strong>Jak widać, stosunek kosztów administracyjnych do ogółu wydatków przedstawia się wcale pokaźnie</strong>”. Dalej pada jeszcze mocniejsza diagnoza, podszyta kryzysem gospodarczym i bezrobociem: „<strong>Na ogół biorąc działalność Kas Chorych w 1932 roku, zilustrowana przytoczonymi danymi, uległa w stosunku do lat poprzednich bardzo znacznemu ograniczeniu i zmniejszeniu</strong>”.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1042/161;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/02/15/image.png" width="1042" height="161"></figure><p>„Express” przytaczał twarde liczby. Na terenie państwa działało wówczas „<strong>61 Kas</strong>”, a „<strong>dochody wszystkich tych Kas w roku ubiegłym dosięgły olbrzymiej sumy 213.033.684 złote, która stanowi około 10 proc. budżetu całego Państwa</strong>”. Zwracano uwagę, że największa część składek pochodziła z województw centralnych, a najniższe wpływy z terenów słabo uprzemysłowionych. Autorzy podkreślali też ogromne różnice w obciążeniach: „<strong>Całkiem inaczej kształtuje się przeciętna składka na jednego ubezpieczonego</strong>”, po czym wyliczano regiony, wskazując, gdzie przeciętna składka jest najwyższa.</p><p>Brzmi jak opis dzisiejszych napięć między „centrum” a peryferiami, między dużymi ośrodkami a regionami gorzej dofinansowanymi. I jak dzisiejszy spór o to, czy składka jest „sprawiedliwa” i czy daje równy dostęp do leczenia.</p><p>Ciekawe jest również to, jak gazeta opisywała relację między wpływami a świadczeniami. Z jednej strony zaznaczano, że w kryzysie „<strong>poczynając od 1930 roku dochody Kas Chorych stale się zmniejszały</strong>”, a równocześnie spadała liczba ubezpieczonych. I tu pojawia się zdanie, które brzmi jak komentarz do współczesnych tabel w Excelu: „<strong>Wobec jednak równoczesnego spadku liczby ubezpieczonych, zmniejszenie dochodów Kas Chorych nie posiada większego wpływu na rozmiary i jakość świadczeń, wskutek proporcjonalnego zmniejszania się liczby tych świadczeń</strong>”. Po czym autor natychmiast dodaje: „<strong>W praktyce dzieje się jednak często inaczej</strong>”.</p><p>Właśnie to „często inaczej” jest kluczem – wtedy i dziś. Na papierze wszystko potrafi się zgadzać, a życie i tak rozsadza system od środka: kolejki, braki kadrowe, zatory finansowe, niedoszacowane kontrakty, frustracja pacjentów i lekarzy.</p><p>„Express Mazowiecki” rozpisywał, na co idą pieniądze. Największą pozycją były koszty związane z leczeniem: „<strong>Największą pozycję w wydatkach na pomoc leczniczą, ściśle biorąc pensje lekarzy i personelu pomocniczego, stanowi suma 48.475.520 zł</strong>”. Dalej pojawiają się „<strong>koszty wydawanych lekarstw i środków opatrunkowych w sumie 27.794.303 zł</strong>” oraz „<strong>koszty leczenia ubezpieczonych w szpitalach w sumie 31.930.800 zł</strong>”. Na koniec gazeta wylicza „<strong>koszty administracji</strong>” ujęte w kilku pozycjach.</p><p>To bardzo „dzisiejszy” schemat: płace, leki, szpitale, administracja. Niezależnie od epoki, system ochrony zdrowia jest po prostu ogromną maszyną finansową – i jeśli choć jeden trybik zaczyna zgrzytać, napięcie natychmiast przenosi się na pacjenta.</p><p>A pacjent 2026 roku ma do tego jeszcze jedno doświadczenie: rosnące poczucie, że aby leczyć się na czas, trzeba dopłacić z własnej kieszeni. Coraz więcej osób umawia wizyty prywatnie, nawet jeśli formalnie płaci składkę i „ma ubezpieczenie”. W tle jest też proza budżetowa. W przestrzeni publicznej regularnie wraca temat <strong>luki w finansowaniu NFZ</strong> i konieczności dokładania do systemu miliardów z budżetu państwa, co napędza rozmowy o kolejnych zmianach i opłatach.&nbsp;</p><p>Równolegle dzieją się rzeczy, które przeciętny podatnik odczuwa natychmiast – jak wysokość samej składki. W 2026 roku przedsiębiorcy słyszą wprost: minimalna składka zdrowotna jest wyższa niż rok wcześniej, bo rośnie wraz z podstawą powiązaną z płacą minimalną. &nbsp;I tu wraca dobrze znany polityczny zgrzyt: skoro miało być „lżej”, a robi się „drożej”, to zaufanie do obietnic siada, a społeczne emocje rosną.</p><p>W 1933 roku gazeta pisała o „olbrzymich sumach” i „pokaźnych” kosztach administracyjnych. W 2026 roku mamy inne kwoty, inną skalę i inną medycynę, ale ten sam odruch społeczny: <strong>sprawdzamy, czy pieniądze przekładają się na realny dostęp</strong>. Jeśli nie – ludzie idą prywatnie, oszczędzają na badaniach, odkładają leczenie, a wściekłość rośnie, bo system zaczyna wyglądać jak obowiązkowy rachunek, a nie wspólne ubezpieczenie.</p><p>I może dlatego tekst sprzed niemal wieku tak mocno wybrzmiewa dzisiaj. „Express Mazowiecki” nie pisał o „reformie NFZ”, „pakiecie kolejkowym” czy „koordynowanej opiece”, ale w jednym miejscu uchwycił sedno w sposób, który nie zestarzał się ani trochę: na papierze można wykazać proporcje, spadki i bilanse – „<strong>w praktyce dzieje się jednak często inaczej</strong>”. Właśnie w tej praktyce, w gabinecie i w kolejce, Polacy od pokoleń sprawdzają, czy składka zdrowotna jest ubezpieczeniem, czy tylko obowiązkową daniną.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gdy przepisy zabijają rynek. Od automobilizmu 1933 roku po współczesne regulacje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53868,gdy-przepisy-zabijaja-rynek-od-automobilizmu-1933-roku-po-wspolczesne-regulacje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53868,gdy-przepisy-zabijaja-rynek-od-automobilizmu-1933-roku-po-wspolczesne-regulacje</guid>
            <pubDate>Wed, 11 Feb 2026 19:53:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gdy-przepisy-zabijaja-rynek-od-automobilizmu-1933-roku-po-wspolczesne-regulacje-1770836807.png</url>
                        <title>Gdy przepisy zabijają rynek. Od automobilizmu 1933 roku po współczesne regulacje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53868,gdy-przepisy-zabijaja-rynek-od-automobilizmu-1933-roku-po-wspolczesne-regulacje</link>
                    </image><description>W 1933 roku „Expres Mazowiecki” alarmował: w Polsce gwałtownie spada liczba samochodów. Automobilizm, który dopiero zaczynał się rozwijać, tracił impet. Powód? Kryzys gospodarczy, drogie paliwo i części, słabe drogi, wysokie cła – ale przede wszystkim nieprzemyślana legislacja, która zamiast wspierać rynek, zaczęła go dusić.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szczególne kontrowersje budził wówczas <strong>podatek drogowy</strong>. Zmieniany kilkukrotnie, nie przyniósł zakładanych wpływów do budżetu, za to obciążył właścicieli aut – zwłaszcza taksówkarzy – do tego stopnia, że wielu z nich popadało w zaległości. Najbardziej problematyczny okazał się przepis, który uzależniał sprzedaż samochodu od uregulowania wszystkich zaległych podatków. Nowy nabywca nie mógł przejąć długu – urząd potrącał zaległości z ceny sprzedaży. W efekcie transakcje stawały się niemożliwe.</p><p>Absurd doprowadził do sytuacji, w której <strong>bardziej opłacało się sprzedać sprawne auto na części niż legalnie zmienić właściciela</strong>. Samochody trafiały na „cmentarzyska” przy warszawskich ulicach, były rozbierane i znikały z rynku. Państwo nie odzyskiwało podatków, właściciele tracili majątek, a liczba pojazdów malała. Artykuł sprzed niemal stu lat kończył się apelem o pilną rewizję przepisów – w obronie „młodego i słabego automobilizmu polskiego”.</p><h3>Dziś: inne czasy, podobne mechanizmy?</h3><p>Współczesna Polska jest zupełnie innym krajem. Mamy rozwiniętą infrastrukturę drogową, miliony zarejestrowanych pojazdów i dojrzały rynek motoryzacyjny. Jednak problem nadmiernej lub źle zaprojektowanej regulacji nie zniknął.</p><p>Dziś kierowcy i przedsiębiorcy mierzą się z innymi wyzwaniami: skomplikowanymi przepisami podatkowymi, dynamicznie zmieniającymi się normami środowiskowymi, opłatami rejestracyjnymi, daninami ekologicznymi czy ograniczeniami w strefach czystego transportu. Do tego dochodzi niestabilność prawa – częste nowelizacje, krótkie vacatio legis, rozbieżności interpretacyjne.</p><p>Podobieństwo z rokiem 1933 widać w jednym kluczowym punkcie: <strong>kiedy ustawodawca nie uwzględnia realiów gospodarczych i społecznych, regulacja zaczyna generować skutki odwrotne do zamierzonych</strong>. Wtedy niszczono samochody, by obejść przepis. Dziś przedsiębiorcy czasem zawieszają działalność, przenoszą ją za granicę lub ograniczają inwestycje, bo koszty regulacyjne przekraczają opłacalność.</p><h3>Różnice, które mają znaczenie</h3><p>Są jednak istotne różnice. W latach 30. automobilizm był luksusem i branżą raczkującą. Dziś transport jest fundamentem gospodarki. Współczesne państwo ma też znacznie bardziej rozbudowane narzędzia analityczne i możliwość konsultacji społecznych. Problem nie polega na braku wiedzy, lecz na tempie i skali zmian.</p><p>W 1933 roku błędny przepis doprowadzał do fizycznego niszczenia aut. Dziś skutki częściej mają charakter ekonomiczny: spadek inwestycji, wzrost kosztów dla konsumentów, komplikacje administracyjne. Mechanizm pozostaje jednak podobny – <strong>sztywne prawo, nieuwzględniające praktyki rynkowej, prowadzi do obchodzenia systemu lub jego erozji</strong>.</p><h3>Lekcja z historii</h3><p>Artykuł sprzed niemal wieku pokazuje, że legislacja może stać się czynnikiem hamującym rozwój całej branży. Podatek drogowy miał zasilać budżet, a przyczynił się do kurczenia rynku i strat zarówno dla obywateli, jak i Skarbu Państwa.</p><p>Historia z 1933 roku to nie tylko ciekawostka z epoki wielkiego kryzysu. To przypomnienie, że <strong>dobre intencje ustawodawcy nie wystarczą</strong>. Prawo musi być realistyczne, proporcjonalne i elastyczne. Inaczej zaczyna produkować absurdy – czy to w postaci „cmentarzysk samochodowych” sprzed wojny, czy współczesnych luk i obchodów systemu.</p><p>Zmieniają się czasy, zmieniają technologie, ale jedno pozostaje stałe: źle zaprojektowana regulacja potrafi wyrządzić więcej szkody niż pożytku. I to jest lekcja, którą warto odrobić – zanim historia znów się powtórzy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gdy dług pożera pensję. Oddłużenie pracowników jako największe wyzwanie kryzysu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53841,gdy-dlug-pozera-pensje-oddluzenie-pracownikow-jako-najwieksze-wyzwanie-kryzysu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53841,gdy-dlug-pozera-pensje-oddluzenie-pracownikow-jako-najwieksze-wyzwanie-kryzysu</guid>
            <pubDate>Mon, 09 Feb 2026 21:13:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gdy-dlug-pozera-pensje-oddluzenie-pracownikow-jako-najwieksze-wyzwanie-kryzysu-1770668361.png</url>
                        <title>Gdy dług pożera pensję. Oddłużenie pracowników jako największe wyzwanie kryzysu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53841,gdy-dlug-pozera-pensje-oddluzenie-pracownikow-jako-najwieksze-wyzwanie-kryzysu</link>
                    </image><description>Problem zadłużenia pracowników już na początku lat 30. XX wieku urósł do rangi jednego z najpoważniejszych wyzwań społecznych. Publicyści „Expresu Mazowieckiego” nie mieli wątpliwości – był to temat, którego nie wolno było dłużej odkładać ani zamiatać pod dywan. Szczególnie dramatycznie sytuacja wyglądała wśród urzędników i pracowników najemnych, których byt opierał się wyłącznie na skromnych, miesięcznych pensjach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Momentem przełomowym stało się rozpoczęcie spłat państwowej pożyczki potrącanej bezpośrednio z wynagrodzeń. Dla wielu rodzin oznaczało to ostateczne zachwianie domowych budżetów. Ci, którzy już wcześniej balansowali na granicy finansowej przepaści, zaczęli sięgać po coraz bardziej ryzykowne formy ratowania płynności.</p><p>Najgroźniejszym wrogiem okazał się <strong>kredyt krótkoterminowy</strong> – zarówno w postaci pożyczek prywatnych, jak i zadłużenia w sklepach. Wysokie, często lichwiarskie oprocentowanie sprawiało, że pożyczone pieniądze w krótkim czasie podwajały swoją wartość. Znane były przypadki, gdy pracownicy zdesperowani brakiem środków zaciągali zobowiązania oprocentowane na poziomie czterech procent miesięcznie. W skali roku oznaczało to oddawanie lichwiarzom połowy własnej pensji.</p><p>Konsekwencje tego mechanizmu były brutalne i nieuniknione. Najpierw znikały oszczędności odkładane „na czarną godzinę”. Później sprzedawano cenniejsze sprzęty domowe, odzież, a w końcu nawet pościel. Lombardy stawały się niemym świadkiem ludzkiej biedy – ich pracownicy codziennie widzieli zrozpaczone twarze ludzi pracy, przynoszących resztki dobytku i z drżeniem czekających na odpowiedź na jedno pytanie: „ile?”.</p><h3>Szukanie ratunku: idea oddłużenia</h3><p>W obliczu tej narastającej plagi pojawiło się pytanie zasadnicze: <strong>jak przerwać spiralę długów?</strong> Odpowiedzi zaczęto szukać wśród najlepiej zorganizowanej grupy zawodowej – urzędników państwowych.</p><p>Już w 1931 roku narodziła się idea stworzenia instytucji, która zajęłaby się naprawą dramatycznie nadwyrężonych budżetów pracowniczych. Tak powstał <strong>Spółdzielczy Bank Urzędniczy</strong>, którego celem była realna pomoc kredytowa, a nie krótkotrwałe łatanie dziur.</p><p>Założenia były ambitne i logiczne. W Polsce pracowało wówczas około 400 tysięcy urzędników państwowych, a łączna suma ich miesięcznych wynagrodzeń sięgała 10 milionów złotych. Gdyby każdy z nich wpłacił symboliczne 100 zł udziału, bank dysponowałby kapitałem 40 milionów złotych – wystarczającym, by przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję oddłużeniową.</p><p>Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna. Zamiast setek tysięcy członków bank zrzeszał zaledwie około półtora tysiąca osób. Mimo to udało się udzielić ponad 230 pożyczek oddłużeniowych na łączną kwotę 216 tysięcy złotych. Była to kropla w morzu potrzeb, ale jednocześnie wyraźny sygnał, że możliwa jest alternatywa wobec drapieżnego systemu pożyczkowego.</p><h3>Klucz do zmiany: dług, który da się spłacić</h3><p>Twórcy banku trafnie zdiagnozowali problem. Z punktu widzenia kredytów krótkoterminowych <strong>urzędnik nie posiadał żadnej zdolności kredytowej</strong>. Po spłacie rat, odsetek i długów sklepowych z trzystuzłotowej pensji często pozostawało mu zaledwie kilkanaście złotych na życie. Aby przetrwać kolejny miesiąc, zaciągał następne zobowiązania – coraz droższe i coraz bardziej niszczące.</p><p>Ratunkiem miała być <strong>konwersja długów</strong>, czyli zamiana wielu drobnych, wysoko oprocentowanych zobowiązań na jedną pożyczkę średnioterminową, rozłożoną na kilka lat. Przykład był prosty: zadłużenie w wysokości 1000 zł, rozłożone na 100 miesięcy, nawet przy oprocentowaniu 12 procent rocznie, oznaczałoby ratę w granicach 16 zł miesięcznie. W takiej sytuacji pracownik zamiast oddawać niemal całą pensję wierzycielom, zachowywałby większość środków na normalne funkcjonowanie.</p><p>Czy taka zmiana nie oznaczałaby radykalnej poprawy jakości życia? Autorzy z 1933 roku nie mieli wątpliwości – oddłużony pracownik staje się „jakby innym człowiekiem”. Może wynająć lub zmienić mieszkanie, uzupełnić garderobę, a nawet stworzyć dodatkowe źródło dochodu dla rodziny.</p><h3>Społeczna inwestycja, nie koszt</h3><p>Publicyści podkreślali, że <strong>wartość pracy</strong> wnoszonej przez urzędników państwowych sięgała miliarda złotych rocznie. Gdyby choć dziesiąta część tej kwoty wróciła do nich w formie rozsądnie rozłożonego kredytu, można byłoby zapobiec tysiącom rodzinnych tragedii. Zmniejszyłoby to także napięcia wokół płac, emerytur i widma redukcji etatów.</p><p>Problemem pozostawał kapitał. Zubożałe kieszenie samych pracowników nie były w stanie unieść ciężaru tak wielkiej instytucji. Autorzy artykułu jasno wskazywali, że konieczne jest <strong>pozyskanie środków z zewnątrz</strong> – i że wcale nie jest to wizja nierealna. Odpowiednio zaprojektowany system mógłby stać się realnym kołem ratunkowym dla tysięcy rodzin uwięzionych w matni długów.</p><p>Jak zapowiadano w 1933 roku – do tego tematu miano jeszcze wrócić. I choć od tamtego czasu minęły dekady, pytania o oddłużenie, godną pracę i sprawiedliwy system kredytowy pozostają zaskakująco aktualne także dziś.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Miłość, konie i rewolwer]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53799,milosc-konie-i-rewolwer</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53799,milosc-konie-i-rewolwer</guid>
            <pubDate>Thu, 05 Feb 2026 12:54:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-milosc-konie-i-rewolwer-1770292763.png</url>
                        <title>Miłość, konie i rewolwer</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53799,milosc-konie-i-rewolwer</link>
                    </image><description>Gdyby w 1933 roku istniały portale plotkarskie i media społecznościowe, Cała Polska żyłaby tą historią tygodniami. „Express Mazowiecki” z 22 września 1933 roku donosi bowiem o sprawie, która ma wszystko: arystokratę z ambicjami, rewolwerowe porachunki, podejrzane ubezpieczenie konia, zakonnicę, a nawet… plan porwania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>&nbsp;</i>Głównym bohaterem tej międzywojennej sensacji był <strong>40-letni obywatel ziemski, pan Wacław D.</strong>, postać doskonale znana „na bruku warszawskim”. Jak pisała gazeta, jego ostatni wyczyn „postawił go w kolizji z prawem” i rozpalił wyobraźnię bywalców stołecznych kawiarni.</p><h3>Od toru wyścigowego do sali sądowej</h3><p>Pan D. był <strong>namiętnym hodowcą koni arabskich</strong>. Po ojcu przejął stajnię wyścigową, a jego konie jeszcze niedawno ścigały się na warszawskim torze. Miłość do rumaków nie zawsze jednak prowadziła go na podium – czasem raczej na ławę oskarżonych.</p><p>Jedna z głośniejszych historii dotyczyła klaczy o wdzięcznym imieniu <strong>„Aendrja”</strong>. Koń został ubezpieczony, po czym… wkrótce padł. Problem w tym, że – jak ustaliło towarzystwo ubezpieczeniowe – klacz miała zginąć <strong>jeszcze przed podpisaniem polisy</strong>. Sprawa trafiła do sądu, a reputacja pana D. zaczęła galopować w niewłaściwym kierunku.</p><p>Do tego doszedł <strong>rewolwerowy zatarg w klubie hodowców koni arabskich</strong>, zakończony wymianą strzałów z pewnym rotmistrzem. Jak na standardy międzywojennej Warszawy – był to już solidny zestaw „atrakcji”.</p><h3>Zakazana stajnia i ucieczka na prowincję</h3><p>Gdy Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Warszawie, na wniosek organizacji z Lublina, <strong>zdyskwalifikowało pana D. i zakazało mu prowadzenia stajni wyścigowej</strong>, bohater tej opowieści uznał najwyraźniej, że czas zmienić scenerię. Wycofał się do swego majątku <strong>„Laski” w gminie Młociny pod Warszawą</strong>.</p><p>I właśnie tam historia nabrała jeszcze bardziej sensacyjnego – i zdecydowanie mniej romantycznego – charakteru.</p><h3>Miłość jak z taniego romansu… albo kryminału</h3><p>Podczas jednej z przejażdżek konnych pan D. natknął się na <strong>młodą i bardzo urodziwą zakonnicę</strong> z pobliskiego Zakładu dla Ociemniałych. Od tej chwili – jak relacjonował „Express” – stała się ona „ofiarą zapędów zakochanego obywatela”.</p><p>Zakochanego na tyle, że:</p><ul><li>śledził ją podczas wizyt w okolicznych wsiach,</li><li>próbował dostać się do zakładu, by ją zobaczyć,</li><li>a gdy to nie przyniosło efektu… <strong>zagroził porwaniem</strong>.</li></ul><p>Zakonnica, wykazując się zdrowym rozsądkiem, poinformowała przełożonych. Ci zalecili jej nie opuszczać murów zakładu i – co okazało się kluczowe – <strong>zawiadomili policję</strong>.</p><h3>Finał: areszt i powrót do stolicy</h3><p>Sprawa przestała być plotką, a stała się oficjalnym dochodzeniem. Policja ustaliła, że pan D. faktycznie dzielił się z kilkoma znajomymi planami porwania. To wystarczyło, by wydać polecenie jego <strong>aresztowania</strong>.</p><p>Obywatel ziemski trafił do Warszawy, gdzie po przesłuchaniu w kancelarii sędziego śledczego został co prawda <strong>zwolniony do czasu procesu</strong>, ale jego legenda – delikatnie mówiąc – już wtedy miała się znakomicie.</p><h3>Polska lubiła takie historie</h3><p>Z dzisiejszej perspektywy ta opowieść brzmi jak scenariusz filmu: trochę romansu, trochę sensacji, szczypta absurdu i solidna dawka obyczajowej pikanterii. W 1933 roku była jednak <strong>poważnym skandalem</strong>, którym żyła cała stolica.</p><p>Jedno jest pewne: <strong>międzywojenna Warszawa potrafiła dostarczyć historii, przy których współczesne kroniki kryminalne wydają się wręcz przewidywalne</strong>. A pan Wacław D.? Cóż – zapisał się w prasie jako bohater, który zdecydowanie nie potrafił jeździć ani konno, ani życiowo… z zachowaniem umiaru.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Biurokracja ponad pacjentem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53528,biurokracja-ponad-pacjentem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53528,biurokracja-ponad-pacjentem</guid>
            <pubDate>Thu, 08 Jan 2026 19:57:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-biurokracja-ponad-pacjentem-1767899142.png</url>
                        <title>Biurokracja ponad pacjentem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53528,biurokracja-ponad-pacjentem</link>
                    </image><description>Tekst Expressu Mazowieckiego z 10 grudnia 1933 r. odsłania Kasę Chorych, w której oszczędności uderzają w ubezpieczonych i lekarzy, a administracja rośnie nietknięta. To echem dzisiejszych limitów i kolejek — czas zapytać, komu każemy dźwigać system i jak to naprawić.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tekst z „Expressu Mazowieckiego” z 10 grudnia 1933 roku czyta się dziś jak wiadomość wysłaną w butelce. Autor opisuje Kasę Chorych jako instytucję, w której oszczędności zaczynają się zawsze od tych najsłabszych: ubezpieczonych i lekarzy, podczas gdy „dział administracyjny” ma rosnąć, puchnąć i pozostawać nietykalny. Minęły dekady, zmieniły się nazwy, paragrafy i technologia, ale sam mechanizm, o którym pisał dziennikarz, wciąż potrafi wywołać u współczesnego czytelnika znajome ukłucie.</p><p>W 1933 roku autor uderza przede wszystkim w poczucie niesprawiedliwości. Z jednej strony system „zaprowadza najdalej posunięty system oszczędnościowy w stosunku do ubezpieczonych”, pozbawiając ich pomocy lekarskiej, z drugiej – „równocześnie nie czyni się nic, aby zacieśnić olbrzymie, a mimo to rosnące z dnia na dzień wydatki na dział administracyjny”. Ten język jest stary, ale sens aż nazbyt aktualny. Współczesny pacjent nie usłyszy zwykle wprost, że „pomocy prawie nie będzie”. Usłyszy coś bardziej miękkiego: że najbliższy termin jest „za kilka miesięcy”, że „limit został już wyczerpany”, że „potrzebne jest kolejne skierowanie”, że „proszę próbować w przyszłym tygodniu”. Formalnie prawa pacjenta istnieją, ale dostęp do nich bywa reglamentowany czasem, procedurą i cierpliwością. Gdy ktoś przez to przechodzi, może mieć wrażenie podobne do tego sprzed niemal wieku: że oszczędności robi się na nim, a nie na mechanizmie.</p><p>Drugim filarem tego tekstu jest obraz lekarza jako człowieka obciążonego pracą, którego mimo to próbuje się „ukrócić”. W artykule pojawia się dramatyczny szczegół: przeciętnie „około sto porad i zabiegów dziennie” i zarazem presja na obniżenie wynagrodzeń. Dziś liczby i modele rozliczeń są inne, ale napięcie nadal jest znajome: personel medyczny jest wąskim gardłem całego systemu, a jednocześnie to właśnie na nim najłatwiej „dokręcać śrubę”, bo jest na pierwszej linii. Jeśli nie starcza pieniędzy, jeśli rosną koszty, jeśli brakuje wydolności – najczęściej nie czuje tego najpierw gabinet ministerialny, tylko kolejka w poradni i dyżur na oddziale. W efekcie rodzi się frustracja po obu stronach: pacjent czuje, że jest przepychany jak numer w systemie, a lekarz – że stał się częścią taśmy produkcyjnej, na której i tak ma odpowiadać za wszystko.</p><p>Bardzo współcześnie brzmi też wątek przerzucania ryzyka „w dół”. W 1933 roku autor opisuje pomysł procentowego honorarium zależnego od „rzeczywistych dochodów” Kasy, co w praktyce mogło oznaczać, że jeśli pracodawcy nie płacą, lekarz dostanie mniej. Dziś nie ma dokładnie takiego mechanizmu, ale istnieje jego duch: niedoszacowane wyceny procedur, limity, ryczałty, kontrakty, które każą świadczeniodawcy „zmieścić się w systemie”. W przypadku wielu placówek napięcie między rachunkiem ekonomicznym a potrzebą leczenia bywa codziennością, tyle że ujętą w nowoczesne arkusze, sprawozdania i kody świadczeń. Kiedy to pęka, pacjent widzi tylko skutek: brak dostępności albo przerzucenie go do prywatnej ścieżki.</p><p>I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiej puenty z 1933 roku: momentu, w którym składka przestaje być postrzegana jako wspólny fundusz bezpieczeństwa, a zaczyna przypominać przymus. Autor pisze, że społeczeństwo traci zaufanie, a opłaty uważa za „krzywdzący haracz”, bo pomoc jest „bardzo wątpliwej wartości”. Współczesny odpowiednik tego zdania słyszymy w wielu domach: „Płacę, a i tak muszę iść prywatnie”. To doświadczenie podwójnego kosztu – formalnego i realnego – jest dziś jednym z głównych źródeł erozji zaufania do publicznej ochrony zdrowia. Nie dlatego, że ludzie nie chcą się składać na wspólnotę, tylko dlatego, że nie widzą przełożenia składki na dostęp.</p><p>Ktoś mógłby powiedzieć: przecież dzisiaj mamy nieskończenie lepszą medycynę niż w 1933 roku. I to prawda. Mamy diagnostykę, leki, chirurgię, ratownictwo, standardy, o których przed wojną nawet nie śniono. Ale tekst z „Expressu Mazowieckiego” nie jest o medycynie. Jest o instytucji. O tym, że system psuje się nie tylko wtedy, gdy brakuje pieniędzy, lecz także wtedy, gdy brakuje poczucia uczciwości: że ciężar trudnych decyzji rozkłada się równomiernie, a nie zawsze spada na pacjenta i tych, którzy go leczą.</p><p>Autor sprzed niemal wieku uderza jeszcze w jeden strunę: w „wpływy zakulisowe” i etaty „wsparte o silne plecy”. To temat, który w Polsce nie ma daty ważności. Każda epoka ma swoje wersje „układów” – czasem realne, czasem wyobrażone – ale efekt społeczny bywa ten sam: gdy pacjent widzi nową warstwę stanowisk, koordynatorów, procedur i ludzi od papierów, a równocześnie słyszy, że „brakuje miejsc” i „brakuje lekarzy”, pojawia się pytanie nie o to, czy administracja jest potrzebna, tylko czy jest proporcjonalna. W 1933 roku to pytanie wybrzmiewało wprost. Dziś często wybrzmiewa w półsłówkach, ale wraca w każdej dyskusji o reformach.</p><p>Jeśli więc próbować opisać aktualność artykułu z 10 grudnia 1933 roku jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: system ochrony zdrowia najbardziej cierpi nie wtedy, gdy jest biedny, ale wtedy, gdy przestaje być zrozumiały i sprawiedliwy dla tych, którzy go utrzymują. Wtedy nawet najlepsze hasła o „reformie” budzą podejrzenie, a każda kolejna zmiana zaczyna wyglądać jak powtórka tego samego filmu – tylko z inną scenografią.</p><p>I może właśnie dlatego warto do takich tekstów wracać. Bo one pokazują, że prawdziwe pytanie nie brzmi: „ile jeszcze utnąć”. Tylko: „komu i dlaczego każemy dźwigać koszt systemu”. Jeśli odpowiedź zawsze jest taka sama, to nawet po stu latach będziemy czytać podobne felietony z tym samym poczuciem, że ktoś kiedyś już to wszystko opisał — i niczego na dobre nie domknęliśmy.</p><p>oryginalny tekst na kolejnej stronie</p><div class="page-break" style="page-break-after:always;"><span style="display:none;">&nbsp;</span></div><p>Przed kilku dniami, przy sposobności omawiania nowych ograniczeń, jakie czekają ubezpieczonych z racji najbliższej „reformy” Kas Chorych, poruszyliśmy pokrótce dziwne stosunki, jakie w instytucji tej panują. Podkreśliliśmy szczegół dla wszystkich niezrozumiały, że wówczas, gdy zaprowadza się najdalej posunięty system oszczędnościowy w stosunku do ubezpieczonych, pozbawiając ich niemal całkowicie należnych im świadczeń w postaci szeroko pojętej pomocy lekarskiej, równocześnie nie czyni się nic, aby zacieśnić olbrzymie, a mimo to rosnące z dnia na dzień wydatki na dział administracyjny Kas Chorych.</p><p>Tej to właśnie „administracji” Kas Chorych pragniemy dziś poświęcić nieco więcej uwagi.</p><p>Nie chodzi już o to, że zgłaszający się po poradę lekarską ubezpieczony traktowany jest przez pierwszego lepszego funkcjonariusza Kasy Chorych jako zwykły „numerek”, jako osobnik zabierający tylko „drogi czas” personelowi administracyjnemu. Jest to już objaw na terenie każdej Kasy Chorych tak powszechny, że stał się niemal regułą i zdążyliśmy się z nim jako tako oswoić. Pragniemy sięgnąć głębiej w tajniki administracji tej instytucji.</p><p>Okazuje się, że dla ratowania finansów Kas Chorych nie wystarczają nawet i te szalone ograniczenia, jakie zastosowane będą w najbliższym czasie wobec ubezpieczonych. Postanowiono bowiem dobrać się także do lekarzy.</p><p>Stanowisko lekarza Kasy Chorych nie jest bynajmniej synekurą — jakby się na pozór zdawało. Już teraz na jednego lekarza wypada przeciętnie około sto porad i zabiegów dziennie, a płaca nie jest królewska. Lecz nawet i to stosunkowo tak skromne wynagrodzenie lekarzy jest solą w oku administracji. Postanowiła je więc „ukrócić”, a że szanowna administracja Kas Chorych ma rękę lekką, gdy chodzi nie o nią samą, więc postanowiła pójść od razu „na całego”.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1385/825;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/01/08/image.png" width="1385" height="825"></figure><p>Powołując się na malejące swe dochody, wskutek zalegania przez pracodawców z opłatą świadczeń, Kasa Chorych zaproponowała lekarzom honorarium w wysokości 11 proc. swoich dochodów. I to dochodów rzeczywistych.</p><p>Oznaczałoby to redukcję płac lekarskich o jakieś 44 proc., czyli że płaca lekarza wynosiłaby 350–400 zł. Pensja ostatecznie nie do pogardzenia w tych ciężkich czasach, gdyby nie okoliczność, że odchodzą od niej jeszcze różne opłaty — na podatki i wszelakie świadczenia — w kwocie łącznej do 100 zł, tak że na czysto pozostawałoby lekarzowi 280–320 zł, a więc 20–30 groszy za jedną poradę względnie zabieg lekarski.</p><p>Ale i to nie wszystko jeszcze. Jak zaznaczyliśmy, owe 11 proc., przeznaczone przez administrację na pensje lekarzy, dotyczyć ma wyłącznie dochodów rzeczywistych, gotówkowych. Ponieważ zaś wielu pracodawców wnosi należności nie tylko gotówką, ale i wekslami, które administracja zalicza również do rubryki wpływów gotówkowych, przeto o ile dany pracodawca takiego weksla nie wykupi (co bynajmniej nie jest rzadkością) — ucierpią na tym przede wszystkim lekarze. Kasa bowiem ściągnie mu z najbliższej pensji odpowiednią kwotę, której dany pracodawca nie wpłacił.</p><p>Lekarze Kas Chorych mają więc otrzymywać pensje nie tylko zredukowane potężnie, ale i ruchome. Nawet bardzo ruchome, bo kto wie, czy jakiegoś miesiąca — zgłaszając się po wypłatę swoich poborów — nie dowie się pan doktor, że należy mu się zaledwie kilka złotych, gdyż większość pracodawców weksli swych nie wykupiła.</p><p>Gdybyż to jeszcze Kasa Chorych tę samą miarę stosowała do personelu administracyjnego. Byłoby to przykre, ale przynajmniej sprawiedliwe. Ale nie! Płace uprzywilejowanej administracji Kas Chorych są nietykalne.</p><p>I rzecz najdziwniejsza, a zarazem najbardziej oburzająca: oto wówczas, gdy ogranicza się świadczenia na rzecz ubezpieczonych, gdy — niezależnie od wnoszonych stałych opłat przymusowych — każe im się płacić oddzielnie niemal za każdy zabieg, za każde podłego gatunku lekarstwo, gdy redukuje się płace lekarzy — tych filarów instytucji — nie wspomina się ani słowem o jakichś najmniejszych bodaj oszczędnościach w dziale administracji, choć wszystkim wiadomo, jak kolosalne i niewspółmierne do wydatków na lecznictwo sumy pochłania w Kasach Chorych ten właśnie dział administracji.</p><p>Powołując się na „ciężkie czasy”, odbiera się ubezpieczonym te korzyści, jakie słusznie i prawnie im się należą, zmusza się lekarzy do pracy za półdarmo — ale personel administracji nieustannie się powiększa, bez względu na to, czy zachodzi potrzeba czy nie. W sprawach tych decydują zazwyczaj wpływy zakulisowe i one to sprawiają, że na miejsce jednego zredukowanego pod pozorem oszczędności urzędnika przyjmuje się od razu trzy inne siły, niewykwalifikowane, ale za to wsparte o silne „plecy”.</p><p>W takich warunkach dziwić się nie można, że społeczeństwo traci szybko tę resztkę zaufania do instytucji Kasy Chorych, że ściągane przymusowo na jej cel opłaty uważa za krzywdzący haracz, zwłaszcza że i ta, tak ograniczona pomoc lecznicza wymaga coraz to uciążliwszych zachodów, a jest bardzo wątpliwej wartości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zgubne skutki „monopolu&quot; piwnego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53400,zgubne-skutki-monopolu-quot-piwnego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53400,zgubne-skutki-monopolu-quot-piwnego</guid>
            <pubDate>Wed, 24 Dec 2025 12:05:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zgubne-skutki-monopolu-piwnego-1766574464.png</url>
                        <title>Zgubne skutki „monopolu&amp;quot; piwnego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53400,zgubne-skutki-monopolu-quot-piwnego</link>
                    </image><description>W numerze „Expressu Mazowieckiego” z 15 września 1933 roku znalazł się tekst, który dziś brzmi zaskakująco aktualnie: o „polityce piwnej”, cenach i skutkach ustaw pisanych pod duże interesy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Od jednego z najstarszych piwowarów polskich, p. A. Helwiga z Bełchatowa, otrzymała Redakcja niniejsza szereg uwag na temat polskiej „polityki piwnej” oraz obecnego stanu produkcji piwa w Polsce. Uwagi p. Helwiga umieszczamy tym chętniej, że poruszona przezeń sprawa nie jest obojętna dla szerokich warstw ludności.</p><p>Kiedy jeden z poprzednich Sejmów uchwalał ustawę, zabraniającą w Polsce produkcji piwa t. zw. zwyczajnego — 4 i pół procentowego, nakazując wyłącznie wyrób piwa bawarskiego 9-procentowego, forsujące tę ustawę wielkie browary obiecywały sobie po niej ogromne korzyści, a bodaj jeszcze większe korzyści zapowiadały dla Skarbu Państwa.</p><p>Tymczasem jedynym istotnym rezultatem tej ustawy jest zamknięcie istniejących dotąd na ziemiach polskich kilkudziesięciu browarów mniejszych, do tego rodzaju produkcji nieprzystosowanych, a w ślad za tym utrata pracy i zarobku przez olbrzymi zastęp ludzi — nie mówiąc już o stratach poniesionych przez rolnictwo, zmuszone do znacznego ograniczenia produkcji chmielu.</p><p>Piwo bowiem t. zw. bawarskie jest zbyt drogie dla szerokich mas w dobie dzisiejszego powszechnego kryzysu, zwłaszcza że i stworzony przez wspomnianą ustawę pewnego rodzaju monopol dla wielkich browarów umożliwia im dyktowanie cen bez oglądania się na niebezpiecznego dotąd konkurenta w postaci browarów małych.</p><p>Wynik ostateczny: w ciągu całego półrocza browary w Polsce sprzedały zaledwie 503.000 hektolitrów piwa, co przy 32-milionowej ludności czyni 4 litry rocznie na głowę.</p><p>Jak dalece zaś znikoma jest ta ilość, dowodzą cyfry porównawcze. Maleńka Belgia konsumuje rocznie 10 milionów hektolitrów piwa, czyli rocznie na głowę około 150 litrów! Niemcy przedwojenne produkowały 73 miliony hektolitrów, Ameryka 80 milionów, Anglia 60 milionów, Austria 39 milionów.</p><p>Weźmy jednak porównanie jeszcze zrozumialsze. Oto browary warszawskie wyrabiały przed wojną około 5 milionów wiader piwa, zaś przywóz piwa zamiejscowego do miasta (z Rygi, Monachium, Pilzna i z browarów okolicznych) dawał ogólne spożycie około 6 milionów wiader, a więc przeliczając na dzisiejszą miarę — prawie dwie trzecie całej obecnej produkcji piwa w Polsce!</p><p>Tajemnica tej wyższej konsumpcji piwa u nas w okresie przedwojennym, jak i obecnie za granicą, tkwi wyłącznie w wyrobie dwu gatunków: piwa droższego, bawarskiego, dla sfer zamożniejszych i taniej „lurki” dla proletariatu. Tej ostatniej trzykrotnie więcej aniżeli piwa drogiego.</p><p>Ma więc bogata Belgia piwo tanie, a nie ma go Polska — dzięki wspomnianej na wstępie ustawie, która biednego wieśniaka i mieszczucha zmusza do wydawania sum ogromnych na ulubiony napój, lub — co w latach ostatnich jest zjawiskiem powszechniejszym — do zrezygnowania z tego trunku.</p><p>Jak na tym wychodzi Skarb Państwa, któremu wielcy browarnicy po nowej ustawie złote góry obiecywali — łatwo się domyśleć. Bowiem w zachłanności swej nie przewidzieli tego, iż wysokie ich ceny „monopolowe” sprowadzą upadek spożycia piwa do granic nie notowanych nigdzie poza granicami Polski i sami ratować będą musieli swe przedsiębiorstwa… taniemi lemoniadkami.</p><p>Ratunkiem jedynym na ten stan rzeczy jest powrót do wyrobu piwa taniego, tak zwanej „górnej fermentacji”, nie wymagającego ani kosztownych urządzeń, ani nadzwyczajnego wysiłku. Otworzyłyby wówczas swe zaniknięte od lat podwoje małe browary, gęsto rozsiane po kraju i do każdego miasteczka, do każdej wsi docierałoby piwo takie, jakiego pragnie drobny konsument: lekkie a tanie.</p><p>Jakie miałoby to znaczenie dla podniesienia dobrobytu w kraju — pojmie z łatwością każdy.</p><p>A interes Skarbu Państwa? Wedle obliczeń statystycznych monopol tytoniowy dał Skarbowi w roku ubiegłym 350 milionów złotych, przy czym ogromna większość tego dochodu pochodzi nie z droższych gatunków tytoniu i papierosów, lecz z tych najtańszych, konsumowanych przez ludzi najbiedniejszych. To samo zjawisko zachodziłoby przy wyrobie piwa.</p><p>Licząc najskromniej: gdyby na głowę jednego mieszkańca przyjąć tylko 10-groszowy wydatek dziennie na piwo, uczyniłoby to około 117 milionów rocznie, a dla Skarbu Państwa z tego co najmniej 22 miliony.</p><p>Tej sumy dochodu wyrzeka się Skarb, idąc — dzięki osławionej ustawie „piwnej” — na pasku trustu wielkich browarów.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rozmowa z koniem wciąż aktualna (a może nawet bardziej niż 100 lat temu)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53322,rozmowa-z-koniem-wciaz-aktualna-a-moze-nawet-bardziej-niz-100-lat-temu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53322,rozmowa-z-koniem-wciaz-aktualna-a-moze-nawet-bardziej-niz-100-lat-temu</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Dec 2025 17:14:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-rozmowa-z-koniem-wciaz-aktualna-a-moze-nawet-bardziej-niz-100-lat-temu-1765729267.png</url>
                        <title>Rozmowa z koniem wciąż aktualna (a może nawet bardziej niż 100 lat temu)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53322,rozmowa-z-koniem-wciaz-aktualna-a-moze-nawet-bardziej-niz-100-lat-temu</link>
                    </image><description>— Nie ma to, jak pijane goście! — westchnął na koźle swej dorożki p. Ambroży Cichoń, wspominając dawne dobre czasy, kiedy to ulica w nocy roiła się od zalanych przechodniów, taksówki zaś nie były jesz</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>— <strong>Nie ma to, jak pijane goście!</strong> — westchnął na koźle swej dorożki p. <strong>Ambroży Cichoń</strong>, wspominając dawne dobre czasy, kiedy to ulica w nocy roiła się od zalanych przechodniów, taksówki zaś nie były jeszcze wynalezione.</p><p>Z rozkosznych marzeń wyrwały go głośne, ale nieregularne kroki na pustym chodniku. Pan Ambroży patrzył i oczom nie wierzył. Chodnikiem kroczył upragniony pijany pasażer, który zmierzał wprost do dorożki.</p><p>Pan Cichoń ujął lejce, poprawił kaszkiet na głowie i uśmiechnął się z fantazją, jak kiedyś, za dobrych czasów.</p><p>Chwiejny gość podszedł, ukłonił się i zapytał:</p><p>— Czy… pozwoli mi… pan… pomówić z pańskim koniem?</p><p>Dorożkarz zdziwił się nieco, ale odpowiedział:</p><p>— Można, proszę pasażera, tylko co to pan chce gadać mojej kobyle?</p><p>— Widzicie, przyjacielu, to długa historia… Jestem kupcem… podatki, magistrat… obrotowy, dochodowy i te pę… Tak że właściwie nie ja mam sklep, ale sklep ma mnie… I ja muszę pracować na panów egzekutorów i komorników… a ja nie chcę… Koń dorożkarski ma lepiej… dlatego też postanowiłem zostać koniem i ponieważ mam odrobinę czasu, chciałbym przepytać pańskiego rumaka o warunki życiowe…</p><p>To mówiąc, handlowiec objął konia za szyję i szepnął mu w ucho:</p><p>— Mów, bracie, wszystko… szczerze i otwarcie… Kolega jestem.</p><p>Jednostronna ta rozmowa trwała około pięciu minut, po czym nastąpiło coś nieoczekiwanego. Szkapa pana Cichonia wpadła w szał, zaczęła skakać, wierzgać, rżeć i <strong>niesła z kopyta</strong> przez pustą ulicę. Obok konia galopował kupiec, wierzgając i stając dęba.</p><p>— Prrr! Prrr! — wołał na koźle p. Cichoń, ściągając cugle, ale to nic nie pomagało.</p><p>Szalony zaprzęg pędził dalej, rozbijając po drodze latarnie. Aż wreszcie kres wszystkiemu położył policjant.</p><p>W komisariacie p. <strong>Stanisław W.</strong>, właściciel magazynu galanteryjnego, twierdził, że koń dlatego oszalał, ponieważ otrzymał od niego konkretną propozycję natychmiastowej <strong>zamiany stanowisk</strong>, a co za tym idzie — objęcia sklepu, długów i kłopotów.</p><p>Dorożkarz tłumaczył się, że szkapa została zatruta oparami alkoholowymi, które z ust rozmówcy dostały się przez ucho do mózgu konia i stąd się „psia para” wściekła.</p><p>W sądzie grodzkim p. Stanisław przyznał po prostu, że był „zalany na pestkę” i nic nie pamięta, wobec czego skazano go na <strong>50 zł grzywny</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bestialski napad bandycki dokonany w pierwszym dniu świąt na ulicy Wesołej w Łodzi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53197,bestialski-napad-bandycki-dokonany-w-pierwszym-dniu-swiat-na-ulicy-wesolej-w-lodzi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53197,bestialski-napad-bandycki-dokonany-w-pierwszym-dniu-swiat-na-ulicy-wesolej-w-lodzi</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Dec 2025 08:24:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-bestialski-napad-bandycki-dokonany-w-pierwszym-dniu-swiat-na-ulicy-wesolej-w-lodzi-1764747347.png</url>
                        <title>Bestialski napad bandycki dokonany w pierwszym dniu świąt na ulicy Wesołej w Łodzi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53197,bestialski-napad-bandycki-dokonany-w-pierwszym-dniu-swiat-na-ulicy-wesolej-w-lodzi</link>
                    </image><description>Dn. 25 b.m. po południu ul. Wesołą na Chojnach wracała do domu Helena K., inkasentka, trudniąca się handlem domokrążnym. Kiedy znalazła się przy zbiegu ulic Wesołej i Grzybowej, zagrodziło jej drogę d</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dn. 25 b.m. po południu ul. Wesołą na Chojnach wracała do domu Helena K., inkasentka, trudniąca się handlem domokrążnym. Kiedy znalazła się przy zbiegu ulic Wesołej i Grzybowej, zagrodziło jej drogę dwóch osobników, z których jeden wyrwał jej teczkę zawierającą 500 zł.</p><p>K. wszczęła alarm. Wówczas bandyci rzucili się do ucieczki. Przechodnie urządzili za złoczyńcami pościg. Bandyci, widząc, że są ścigani, otworzyli gęsty ogień rewolwerowy. Jeden z przechodniów biorących udział w pościgu, 33-letni Stefan Matek, upadł na ziemię ciężko ranny.</p><p>Bandyci skręcili następnie w ul. Pryncypalną. Tymczasem do pościgu dołączyli się dalsi przechodnie. Ponieważ bandyci przez cały czas ostrzeliwali się, na ul. Pryncypalnej padły na bruk trzy osoby, a to Jan i Stefan Wyborowie oraz Alfred Radzikowski. Wyborowie ciężko ranni zostali natychmiast przewiezieni do szpitala.</p><p>Mimo tych czterech ofiar pościg trwał w dalszym ciągu. Bandyci wpadli na ul. Tuszyńską. Tu padła piąta ofiara ich strzelaniny – Kazimierz Beseciński, ranny w nogę.</p><p>Tymczasem strzały zaalarmowały policję. Za bandytami pobiegł jeden z posterunkowych, który począł strzelać w kierunku bandytów. Bandyci nadal ostrzeliwali się. Do pościgu przyłączył się drugi policjant, który również zaczął strzelać. Jeden z bandytów padł na jezdnię, trafiony trzema kulami. Pozostali dwaj, korzystając z zamieszania, rozdzielili się. Jednego z nich jednak ujęto.</p><p>Na miejsce krwawej strzelaniny zjechały natychmiast władze oraz dwie karetki pogotowia. Ciężko rannych Wyborów odwieziono do szpitala, jak również lżej rannych Alfreda Radzikowskiego i Besecińskiego. Rannego bandytę przewieziono tymczasem do urzędu śledczego, a stąd do szpitala św. Józefa.</p><p>Ujęty bandyta, Bolesław Nowak, przebywający w szpitalu, mimo ciężkich ran zachował przytomność i wskazał swoich wspólników. Policja ujęła dzięki temu drugiego bandytę, którym okazał się Stanisław Wrona.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1186/218;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/12/03/image.png" width="1186" height="218"></figure><p>Dom, w którym mieszka Wrona, otoczony został policją konną, pieszą i rowerową. W pewnej chwili Wrona usiłował uciekać przez płot. W tej chwili jednak napotkał wycelowane lufy rewolwerów i karabinów. Bandyta pozwolił się spokojnie aresztować i zakuć w kajdany. Przewieziono go natychmiast do urzędu śledczego.</p><p>W toku dalszych dochodzeń okazało się, że obaj ujęci bandyci, którzy na swym sumieniu mają już siedem ofiar, są sprawcami napadu dokonanego przed dwoma tygodniami na skład win i wódek przy ulicy Rzgowskiej 82. Jak wiadomo, obaj wtargnęli wówczas do sklepu Bolesława Kulewiaka, sterroryzowali go rewolwerami, zranili wystrzałem z rewolweru jedną z bawiących u niego klientek, po czym porwali szufladę zawierającą przeszło 300 zł i rzucili się do ucieczki.</p><p>Na ul. Łącznej, w chwili kiedy dzielili się łupem, napotkali przypadkowo zamieszkałego obok posterunkowego P.P. Andysza, którego zasypali strzałami. Andysz, ciężko ranny, leżąc na ziemi, strzelał do bandytów, jednak bezskutecznie. Posterunkowy Andysz zmarł po dwóch dniach w szpitalu.</p><p>Obaj bandyci przekazani zostali władzom sądowym. Śledztwo toczy się w trybie doraźnym.</p><p>Poza zmarłym w szpitalu Stefanem Wyborą, postrzelonym w czasie pościgu, przebywa w szpitalu ciężko ranny brat jego Jan. Jest on w agonii. Również dalszy uczestnik pościgu, Branicki, walczy w szpitalu ze śmiercią.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Panno Brońciu, to żonaty chłop, to nie dla pani]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53128,panno-bronciu-to-zonaty-chlop-to-nie-dla-pani</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53128,panno-bronciu-to-zonaty-chlop-to-nie-dla-pani</guid>
            <pubDate>Wed, 26 Nov 2025 10:46:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-panno-bronciu-to-zonaty-chlop-to-nie-dla-pani-1764150977.png</url>
                        <title>Panno Brońciu, to żonaty chłop, to nie dla pani</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53128,panno-bronciu-to-zonaty-chlop-to-nie-dla-pani</link>
                    </image><description>Raz jeszcze sięgamy do archiwalnej prasy. Czym żyłą Polska? Namiętnym trójkątem z sądowy  finałem</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Przedsiębiorca piaskarski, Wincenty Kowalik</strong>, począł zaniedbywać swą żonę od czasu, gdy zajął się swoją <strong>pracownicą, Bronisławą Fronczykówną</strong>, młodą i dorodną dziewczyną. Nie dawał na dom pieniędzy, które <strong>trwonił z Fronczykówną</strong>.</p><p>Gdy żona wymawiała Kowalikowi jego swawole, <strong>wysunął cyniczną propozycję</strong>, by żona przyjęła Fronczykównę pod wspólny dach, a wówczas pieniądze pozostaną w domu. Nadspodziewanie <strong>Kowalikowa</strong>, której chodziło już tylko o egzystencję <strong>8-letniego synka</strong>, zgodziła się na niecną propozycję.</p><p><strong>Mieszkańcy domu nr 45 przy ul. Solec</strong>, gdzie Kowalikowie mieszkają, byli zgorszeni tym, co dzieje się w ich mieszkaniu. <strong>Kowalik</strong>, wbrew obietnicom, iż wprowadzenie się Fronczykówny spowoduje zmianę jego ustosunkowania do żony, <strong>awanturował się jeszcze częściej i maltretował żonę oraz dziecko</strong>.</p><p>Po trzech miesiącach takiego pożycia „w trójkącie” doszło do tragedii. <strong>Kowalikowa chlusnęła Fronczykównie w oczy ługiem</strong>, oślepiając ją na całe życie.</p><p>W dniu wczorajszym sprawę tę rozpatrywał <strong>warszawski sąd okręgowy</strong>. Zeznaje <strong>Fronczykówna</strong>, która opowiada, jak została oślepiona <strong>w dniu swoich imienin</strong>. Piła tego dnia wódkę z chlebodawcą, ale – jak twierdzi – bardzo niewiele. Na wielokrotne zapytania sędziów oraz <strong>prokuratora Kożuchowskiego</strong> Fronczykówna z rozpaczą w głosie woła, że <strong>nie była nigdy kochanką swego chlebodawcy</strong>. Co innego jednak zeznają świadkowie.</p><p>Sąsiadka, <strong>Stanisława Piecykowa</strong>, opowiada, jak to Kowalik był przyzwoitym mężem, dopóki „nie zaznał” panny Brońci. Zmienił się nie do poznania. <strong>Wymyślał żonie, demolował mieszkanie</strong>.</p><p>– Ja sama – mówi świadek – tłumaczyłam pannie Brońci: „<strong>Panno Brońciu, to żonaty chłop, to nie dla pani</strong>”. A ona mi na to odpowiedziała: „<strong>To nie czyj interes, tylko mój. Ja jego kocham</strong>”.</p><p>Na zakończenie przewodu sądowego składał zeznania <strong>brat Kowalika, Bronisław</strong>, który opowiada się wyraźnie <strong>za oskarżoną</strong>. Nie ma słów potępienia dla swojego rodzonego brata. Obecnie <strong>8-letni synek Kowalików jest wychowywany przez świadka i jego żonę</strong>.</p><p><strong>Prokurator Kożuchowski</strong> w swej mowie oskarżycielskiej wnosił o <strong>uwzględnienie sytuacji życiowej</strong>, w jakiej oskarżona się znalazła, ale podkreślił fakt <strong>rozpowszechniania się w zastraszający sposób zamachów przy pomocy gryzących płynów</strong> i wniósł o <strong>przykładne ukaranie oskarżonej ze względów pedagogiki kryminalnej</strong>.</p><p>Po mowie obrońcy, który podniósł <strong>okoliczności łagodzące i tłumaczące stan wzburzenia podsądnej</strong>, sąd udał się na naradę, po czym przewodniczący ogłosił wyrok, mocą którego <strong>Kowalikową skazano na rok więzienia</strong>.</p><p><strong>Sędzia Przybyłowski</strong> w ustnym uzasadnieniu podkreślił, iż sąd wziął pod uwagę, że <strong>Kowalikowa działała w okresie sponiewierania jej godności jako żony</strong> i dlatego też wymierzono jej <strong>karę łagodną</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Samorządy musza oszczędzać. Skończyć z bankietami, samochodami, dietkami!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53104,samorzady-musza-oszczedzac-skonczyc-z-bankietami-samochodami-dietkami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53104,samorzady-musza-oszczedzac-skonczyc-z-bankietami-samochodami-dietkami</guid>
            <pubDate>Mon, 24 Nov 2025 19:13:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-samorzady-musza-oszczedzac-skonczyc-z-bankietami-samochodami-dietkami-1764008541.png</url>
                        <title>Samorządy musza oszczędzać. Skończyć z bankietami, samochodami, dietkami!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53104,samorzady-musza-oszczedzac-skonczyc-z-bankietami-samochodami-dietkami</link>
                    </image><description>Czy Świat się zmienia? Przeczytajcie poniższy artykuł. Został wydrukowany w Expressie Mazowieckim w 1933 roku. Prawda, że niezwykle aktualny?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W związku z prowadzonymi obecnie pracami nad ustalaniem preliminarzy budżetowych związków samorządowych na r. 1934/35, minister spraw wewnętrznych udzielił samorządom i ich władzom nadzorczym szczegółowych wskazówek co do zasad ustalania i zatwierdzania zamierzeń budżetowych.</p><p>Wobec ciężkiego stanu finansowego i braku widoków na zwiększenie źródeł dochodowych samorządu minister zwrócił uwagę, że związki samorządowe nie tylko nie powinny poprzestać na osiągniętym w latach ubiegłych obniżeniu kosztów administracji, ale w dalszym ciągu wykorzystywać wszelkie możliwe i wskazane w tej dziedzinie oszczędności.</p><p>Minister zalecił kierowanie się w dalszej akcji oszczędnościowej m.in. następującymi zasadami: dodatek komunalny do uposażeń pracowników samorządowych można przyznawać jedynie stałym pracownikom samorządowym, z wykluczeniem pracowników państwowych, pełniących w związku samorządowym określone funkcje ze specjalnym wynagrodzeniem i tylko wtedy, gdy związek samorządowy nie posiada niedoborów z lat ubiegłych.</p><p>Kredyty na fundusze reprezentacyjne są uzasadnione jedynie w budżetach administracyjnych samorządów wojewódzkich i powiatowych oraz miast wydzielonych.</p><p>Utrzymywanie samochodów osobowych z budżetów samorządowych jest dopuszczalne jedynie w związkach wojewódzkich i powiatowych oraz w miastach z ludnością powyżej 100 000 mieszkańców. Powiatowy związek samorządowy nie powinien posiadać więcej niż 1 samochód osobowy.</p><p>Wysokość diet dziennych, wypłacanych członkom rad, wydziałów i komisji powiatowych za udział w posiedzeniach, nie powinna przekraczać kwoty 6–7 złotych.</p><p>Należy spowodować obniżenie czynszów za wynajem lokali biurowych i szkolnych.</p><p>Minister wskazuje poza tym na inne możliwości oszczędzania. O ile wskazane środki zrównoważenia budżetu nie okazałyby się skuteczne, związek samorządowy winien przystąpić do zwężania rozmiarów swej gospodarki przez ograniczenie względnie kasowanie zadań, przede wszystkim nienależących do bezpośrednich zadań samorządu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W trosce matki nad wychowaniem potomstwa przyjść winno z pomocą państwo]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53010,w-trosce-matki-nad-wychowaniem-potomstwa-przyjsc-winno-z-pomoca-panstwo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53010,w-trosce-matki-nad-wychowaniem-potomstwa-przyjsc-winno-z-pomoca-panstwo</guid>
            <pubDate>Sat, 15 Nov 2025 22:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-w-trosce-matki-nad-wychowaniem-potomstwa-przyjsc-winno-z-pomoca-panstwo-1763243905.png</url>
                        <title>W trosce matki nad wychowaniem potomstwa przyjść winno z pomocą państwo</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53010,w-trosce-matki-nad-wychowaniem-potomstwa-przyjsc-winno-z-pomoca-panstwo</link>
                    </image><description>Lata 30-te ubiegłego wieku, a jednak problemy te same</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Niczyjej uwagi nie mogą już dziś ujść coraz liczniejsze fakty, obserwowane zwłaszcza wśród szerokich rzesz społeczeństwa, które wskazują na zmienioną rolę mężczyzny i kobiety w rodzinie współczesnej.</p><p>Bezrobocie, w którym – jak wykazało doświadczenie – częściej tracą pracę mężczyźni, <strong>epidemia rozwodów</strong> oraz rozpowszechnione dziś po prostu <strong>porzucanie rodzin przez ojców i mężów</strong>, będących dotychczas ich żywicielami, przesunęły ciężar wyżywienia i utrzymania rodziny na <strong>kobiety–matki</strong>.</p><p>Zjawisko to zmusiło do zwrócenia uwagi na powyższe fakty nie tylko uczonych i działaczy społecznych, lecz i trzeźwo myślących obywateli kraju. Sprawy te stały się tematem obrad organizacji kobiecych i społecznych, a ostatnio poruszone zostały w ciekawym odczycie znanej działaczki społecznej, p. <strong>Haliny Kralelskiej</strong>, wygłoszonym wczoraj w Warszawie.</p><p>Prelegentka, zastanawiając się nad środkami zaradczymi, doszła do wniosku, że <strong>jedynym rozwiązaniem tego zagadnienia byłoby zabezpieczenie macierzyństwa przez państwo</strong>.</p><p>Rosja Sowiecka stara się ująć tę sprawę przez szeroko stosowane <strong>świadczenia od ojców na rzecz potomstwa</strong>. Alimenty są tu jednak niewystarczające – ojcowie bowiem w wypadku bezrobocia, wyjazdu za granicę czy śmierci mogą nie być w możności ich płacić.</p><p>Częściowo sprawę tę stara się złagodzić <strong>Mussolini</strong> przez <strong>opodatkowanie kawalerów na rzecz opieki nad matką i dzieckiem</strong>. Wszystko to jednak nie rozwiązuje całkowicie palącego zagadnienia.</p><p>Prelegentka wysuwa tedy śmiały, nowy projekt <strong>ubezpieczenia macierzyństwa</strong> przez opodatkowanie mężczyzn i kobiet, kładąc jednak główny nacisk na obłożenie świadczeniami na ten cel <strong>mężczyzn jako mniej ponoszących ofiar w tym wypadku</strong>.</p><p>Odczyt wywołał żywe zainteresowanie nie tylko wśród młodszego pokolenia, czego dowodem był fakt, że po prelekcji do prelegentki zgłosiła się 70–letnia staruszka, by jej podziękować za to, że doczekała chwili, w której problem ten został poruszony.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gdy jednym fest dobrze - a drugim okrutnie źle...]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52986,gdy-jednym-fest-dobrze-a-drugim-okrutnie-zle</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52986,gdy-jednym-fest-dobrze-a-drugim-okrutnie-zle</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Nov 2025 11:20:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gdy-jednym-fest-dobrze-a-drugim-okrutnie-zle-1763116944.png</url>
                        <title>Gdy jednym fest dobrze - a drugim okrutnie źle...</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52986,gdy-jednym-fest-dobrze-a-drugim-okrutnie-zle</link>
                    </image><description>Do walki z nędza dzieci bezrobotnych
Ministerstwo Opieki przeciw niesprawiedliwości społecznej</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ministerstwo Opieki Społecznej rozesłało do wojewodów pismo okólne w sprawie prowadzenia akcji opieki otwartej nad dziećmi przez zakłady opiekuńcze. Treść tego okólnika zasługuje na szczególne podkreślenie i winny się z nią zapoznać jak najszersze sfery naszego społeczeństwa.</p><p>Ministerstwo Opieki Społecznej zwróciło uwagę na niespółmierność świadczeń opiekuńczych, jakie są udziałem wychowanków i wychowanek zakładów opiekuńczych, w porównaniu ze skrajną nędzą dzieci rodziców bezrobotnych lub częściowo bezrobotnych, i w związku z tym uznało za konieczne zainicjowanie usuwania, w miarę możności, tego momentu niesprawiedliwości społecznej.</p><p>W tym celu Ministerstwo Op. Społ. zwróciło się do wojewodów, aby skłonili oni zakłady opieki zamkniętej do wszczęcia akcji opiekuńczej otwartej nad dziećmi pozostającymi poza zakładem i potrzebującymi tej opieki. Zakład winien ogarniać opieką otwartą taką samą liczbę dzieci pozazakładowych, jak liczba wychowanków i wychowanek, którzy mieszczą się w zakładzie, udzielając im skromnego, gorącego posiłku oraz opieki moralnej. Cały personel zakładu, zarówno wychowawczy, jak i administracyjny, nie wyłączając służby i ewentualnej pomocy osób postronnych dobrej woli, winien ofiarować w tym celu część swego czasu na prace świetlicowe, wywiadowcze, pielęgniarskie itp.</p><p>Wprowadzenie w życie tego programu spowoduje, że część świadczeń zakładu dla wychowanków i wychowanek przejdzie na korzyść ubogiej dziatwy, znajdującej się poza zasięgiem opieki zakładowej.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:601/112;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/11/14/image.png" width="601" height="112"></figure><p>Zakłady opiekuńcze nie mają prawa, wobec niesłychanej ogólnej nędzy, wyodrębniać się w ośrodki względnego dobrobytu i beztroski i, pomimo odczuwania pewnych braków w różnych kierunkach, powinny dla uzasadnienia swego istnienia rozpocząć promieniowanie na zewnątrz i ogarnianie swą opieką również dzieci znajdujące się pod względem materialnym i moralnym w warunkach bezwzględnie gorszych niż dzieci w zakładach.</p><p>Starsza młodzież, wychowująca się w zakładach, oraz młodsi wychowankowie i wychowanki powinni być, odpowiednio do swego wieku, uświadomieni o potrzebie tego rodzaju akcji, która pociąga sobą oczywiście konieczność pewnych wyrzeczeń i ograniczeń. W miarę możności młodzież ta winna być wciągnięta do czynnego współdziałania w tej pracy.</p><p>Należy oczekiwać, że sprawa poruszona we wspomnianym wyżej okólniku Ministerstwa Opieki Społecznej nie przebrzmi bez doniosłego echa, że najszersze warstwy naszego społeczeństwa, a szczególnie ci, którzy mają dobrze zabezpieczony dach nad głową i nie odczuwali nigdy głodu, zgłoszą się do apelu i podejmą prace w celu okazywania jak najdalej idącej pomocy zakładom opiekuńczym.</p><p>Szerokie pole do popisu będą miały tutaj te wszystkie panie, które obecnie opiekują się mniej lub więcej wydatnie ubogą dziatwą i które, aczkolwiek w nieco trudniejszych warunkach pracy, będą mogły jednak tym dobitniej przejawiać swą dobrą wolę i zrozumienie ważności akcji podjętej przez Ministerstwo Opieki Społecznej.</p><p>„Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich dzieci chowanie” — napisał wielki mąż stanu Rzeczypospolitej, Jan Zamoyski, w dyplomie powołującym do życia Akademię Zamoyską. Zdanie to nie tylko nie straciło swej wagi z biegiem wieku, lecz przeciwnie, nabrało szczególnego znaczenia, gdy liczne rzesze kobiet stanęły przy wszelkiego rodzaju warsztatach pracy zarobkowej, gdy tysiące rodzin nie jest w stanie z powodu bezrobocia zapewnić swym dzieciom ciepłej strawy i kawałka chleba.</p><p>Żadnemu obywatelowi nie wolno zapominać o tej prawdzie w dzisiejszych czasach.</p><h5>&nbsp;</h5> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lokatorskie déjà vu. Co pisał „Express Mazowiecki” w 1933 r., a co mówi prawo dziś?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52782,lokatorskie-deja-vu-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-r-a-co-mowi-prawo-dzis</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52782,lokatorskie-deja-vu-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-r-a-co-mowi-prawo-dzis</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Oct 2025 20:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-lokatorskie-deja-vu-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-r-a-co-mowi-prawo-dzis-1761159912.png</url>
                        <title>Lokatorskie déjà vu. Co pisał „Express Mazowiecki” w 1933 r., a co mówi prawo dziś?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52782,lokatorskie-deja-vu-co-pisal-express-mazowiecki-w-1933-r-a-co-mowi-prawo-dzis</link>
                    </image><description>Prawa i obowiązki lokatorów to w Polsce nie „wynalazek XXI wieku”. W listopadzie 1933 r. „Express Mazowiecki” drukował przepisy, które – zaskakująco aktualne – brzmią jak szkic dzisiejszego Kodeksu cywilnego i ustawy o ochronie praw lokatorów. Zobaczcie, jak tamten język i tamte rozwiązania korespondują z tym, co obowiązuje dziś.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Używanie lokalu i przeróbki: ciągłość zasad</h2><blockquote><p>„<strong>Lokator ma obowiązek przez czas trwania najmu używać rzeczy najętej w sposób określony umową i odpowiadający przeznaczeniu tych rzeczy.</strong> Jeżeli w czasie najmu okaże się potrzeba napraw (…) lokator powinien zawiadomić go o tem niezwłocznie…”</p></blockquote><p>Dzisiejsze przepisy mówią praktycznie to samo: najemca ma używać lokalu zgodnie z umową i przeznaczeniem oraz niezwłocznie informować właściciela o naprawach po jego stronie. Współcześnie „duże zmiany” w lokalu wymagają zgody właściciela, a rozliczenie ulepszeń odbywa się według jasnych reguł – właściciel może je zatrzymać za zapłatą wartości albo żądać przywrócenia stanu poprzedniego.</p><blockquote><p>„<strong>Bez pozwolenia właściciela domu nie wolno lokatorowi czynić (…) zmian, któreby naruszały jej substancję.</strong> Nie są uważane za zmianę substancji: zaprowadzenie (…) elektryczności, gazu, telefonu, radja…”</p></blockquote><p>Dziś ustawodawca nie robi katalogu „dozwolonych instalacji”. Zasadą jest zgoda wynajmującego na zmiany oraz późniejsze rozliczenie <strong>ulepszeń</strong>. W praktyce – zamiast spisu urządzeń – liczą się warunki techniczne i to, co strony wpiszą do umowy.</p><h2>Porządek domowy i „zgorszenie”: kiedy właściciel może rozwiązać umowę</h2><blockquote><p>„<strong>Gdy lokator (…) wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu (…) właściciel domu może odstąpić od umowy i żądać odszkodowania.</strong>”</p></blockquote><p>Również dziś właściciel może wypowiedzieć umowę z powodu uporczywego naruszania porządku, ale ochrona lokatora jest mocniejsza: potrzebne jest <strong>pisemne upomnienie</strong>, zachowanie terminów i wskazanie przyczyny w wypowiedzeniu.</p><h2>Remonty i niedogodności: prawo do obniżki czynszu</h2><blockquote><p>„<strong>Lokator winien znosić niedogodności</strong>, jakie mu naprawy sprawiają, <strong>jednakże ma prawo żądać obniżenia czynszu</strong> w stosunku do czasu i do części budynku, której używania był pozbawiony.”</p></blockquote><p>To brzmi jak żywcem przepisane z dzisiejszego Kodeksu: gdy wady ograniczają użyteczność lokalu, najemca może żądać <strong>odpowiedniej obniżki czynszu za czas trwania wad</strong>; jeśli wady są poważne i właściciel ich nie usuwa – nawet rozwiązać najem bez terminów.</p><h2>Kiedy płaci się czynsz: „z góry”, jeśli nie uzgodniono inaczej</h2><blockquote><p>„<strong>Lokator jest obowiązany uiszczać czynsz w terminie umówionym</strong>, a gdy termin nie jest oznaczony (…) <strong>czynsz winien być płacony z góry</strong>.”</p></blockquote><p>Dzisiejsza reguła jest niemal identyczna i nawet doprecyzowana: jeśli brak terminu w umowie, płaci się <strong>z góry</strong> – przy najmie do miesiąca za cały okres, a przy dłuższym lub bezterminowym <strong>miesięcznie, do 10. dnia miesiąca</strong>.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1422/877;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/10/22/image.png" width="1422" height="877"></figure><h2>Zaległości i eksmisja: próg wyższy niż w 1933 r.</h2><blockquote><p>„<strong>Właściciel domu może odstąpić od umowy z powodu niepłacenia komornego (…) gdy lokator zalega z opłatą conajmniej za 2 miesiące.</strong>”</p></blockquote><p>Współcześnie próg jest <strong>wyższy</strong> i droga trudniejsza: wypowiedzenie dopiero przy zaległości <strong>za co najmniej trzy pełne okresy płatności</strong>, po wcześniejszym <strong>pisemnym uprzedzeniu</strong> i wyznaczeniu dodatkowego miesiąca na spłatę. To jedna z najbardziej „pronajemczych” zmian vs. lata 30.&nbsp;</p><h2>Zastaw na rzeczach lokatora: przepis, który przetrwał</h2><blockquote><p>„<strong>Celem zabezpieczenia komornego (…) służy właścicielowi domu ustawowe prawo zastawu</strong> na znajdujących się w mieszkaniu lokatora ruchomościach (…) Właściciel domu może się sprzeciwić wyniesieniu rzeczy i zatrzymać je na własne ryzyko…”</p></blockquote><p>Takie <strong>ustawowe prawo zastawu</strong> istnieje do dziś: zabezpiecza czynsz (i świadczenia dodatkowe) zaległe <strong>nie dłużej niż rok</strong> na rzeczach wniesionych do lokalu; wygasa po wyniesieniu rzeczy, a właściciel może sprzeciwić się ich usunięciu. Brzmi znajomo? Bo to właściwie ta sama instytucja.</p><h2>Wniosek: tradycja stabilnych reguł</h2><p>Lektura „Expressu Mazowieckiego” z 1933 r. uświadamia, że kręgosłup prawny najmu – obowiązek dbałego korzystania, zgoda na istotne zmiany, prawo do napraw i obniżki czynszu, a nawet zastaw za zaległy czynsz – <strong>przetrwał</strong> niemal bez zmian. Nowoczesność przyniosła przede wszystkim <strong>większą ochronę proceduralną</strong> lokatorów (ostrzejsze wymogi wypowiedzenia, wyższe progi zaległości, formalizm pism), ale fundament jest ten sam. Dzisiejsze spory najczęściej rozstrzygają nie „wielkie różnice w prawie”, lecz… precyzja i rzetelność umowy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Z dachu Ordynackiej do Galerii Apolla. Dwa skoki, ta sama logika (1933–2025)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52756,z-dachu-ordynackiej-do-galerii-apolla-dwa-skoki-ta-sama-logika-1933-2025</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52756,z-dachu-ordynackiej-do-galerii-apolla-dwa-skoki-ta-sama-logika-1933-2025</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Oct 2025 20:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-z-dachu-ordynackiej-do-galerii-apolla-dwa-skoki-ta-sama-logika-1933-2025-1760984362.png</url>
                        <title>Z dachu Ordynackiej do Galerii Apolla. Dwa skoki, ta sama logika (1933–2025)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52756,z-dachu-ordynackiej-do-galerii-apolla-dwa-skoki-ta-sama-logika-1933-2025</link>
                    </image><description>Złodzieje z Ordynackiej (1933) i z Galerii Apolla w Luwrze (19 października 2025) zastosowali tę samą logikę: wejście z góry, błyskawiczny łup obrazów i klejnotów oraz mobilna ucieczka. Śledczy łączą tropy — od taksówki po monitoring — by odzyskać brakujące skarby.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>„Sensacyjna sprawa wykradzenia bezcennych dzieł sztuki z muzeum Ordynacji Krasińskich w Warszawie, dzięki energji policji śledczej została częściowo zlikwidowana”. Tak zaczynał swój materiał „Express Mazowiecki” jesienią 1933 roku. Opisywał noc, w której włamywacze dostali się „na dach domu […] i przez szklaną kopułę przy pomocy liny opuścili się do muzeum”. Złodzieje wzięli, co było lekkie i płynne na rynku: obrazy z XVI wieku, akwarele, dwa oleje Kossaka i „strzelbę, ofiarowaną przez Napoleona Wincentemu Krasińskiemu”. Pomogła im socjotechnika. „Koło godz. 4-ej nad ranem podeszła doń jakaś elegancko ubrana kobieta i zwróciła się z prośbą, by pomógł jej odszukać klucze…”. Nocny dozorca dał się wyprowadzić na róg Ordynackiej i Nowego Światu, a w tym czasie wspólnicy spokojnie kończyli robotę. Trop prowadził przez taksówkarza do „specjalisty od kradzieży na tzw. ‘linkę’”. Większość łupu odnaleziono zakopaną „w ‘Królikarni’ […] przy ul. Puławskiej”. Resztę – jak twierdzili sprawcy – zniszczono lub ukryto gdzie indziej.</p><p>Prawie sto lat później, w niedzielny poranek 19 października 2025 roku, podobna mieszanina zuchwałości i zimnej logistyki rozegrała się w samym sercu Paryża. Do Galerii Apolla (Galerie d’Apollon) w Luwrze – sali, gdzie Francja pokazuje swoje klejnoty koronne – czteroosobowa ekipa weszła nie „na linkę”, lecz przez wybite okno na piętrze, używając podnośnika zamontowanego na pojeździe. Było już po otwarciu muzeum; turyści znajdowali się w środku. W ciągu zaledwie sześciu–siedmiu minut złodzieje rozcięli gabloty elektronarzędziami, chwycili wybrane klejnoty i uciekli na motorach. Według paryskiej prokurator operacja zaczęła się około 9:30, a według francuskiego MSW była „wysoce zorganizowana”. Muzeum zamknięto, a śledczy zabezpieczyli podnośnik, narzędzia i monitoring. Władze wszczęły też przegląd zabezpieczeń nie tylko w Luwrze, ale i w innych francuskich instytucjach kultury.</p><p>Co zginęło? W pierwszych godzinach po napadzie media podawały sprzeczne liczby: od ośmiu do dziewięciu obiektów. Agencja Reuters wskazywała na osiem „historycznie znaczących” klejnotów, m.in. elementy szafirowych kompletów królowych Marie-Amélie i Hortensji oraz szmaragdowe klejnoty Marii Ludwiki; część relacji mówiła o dziewięciu. Pewne jest, że podczas ucieczki wypadła i została odzyskana korona cesarzowej Eugenii – złoto, szmaragdy i diamenty znaleziono tuż przy muzeum. Sam „Regent”, najsłynniejszy diament Luwru, został na miejscu.&nbsp;</p><p>Jeśli zestawić oba skoki – warszawski z 1933 roku i paryski z 2025 – uderza ciągłość modus operandi. Wejście „z góry” przez dach lub wysoko położone okno. Krótki czas działania. Precyzyjnie wytypowane, mobilne obiekty. I wreszcie zasłona dymna: wtedy „elegancka pani z kluczami”, dziś kamizelki robocze i ciężki sprzęt, który w porannej krzątaninie wielkiego miasta wygląda „na miejscu”. Różnice wynikają głównie z technologii i tempa. Tam lina i ciemność, tu podnośnik i szlifierki tarczowe w pełnym świetle dnia, pół godziny po otwarciu muzeum. Tam trop wiódł przez taksówkarza i konfrontacje, tu – przez odczyty rejestracji, siatkę kamer i śledztwo wieloagencyjne, które wciąż trwa.&nbsp;</p><p>„Express Mazowiecki” wyliczał przedmioty wyjęte z ziemi na Mokotowie – „3 obrazy z XVI w., 3 akwarele, dwa obrazy olejne Kossaka oraz strzelbę Napoleona” – i zostawiał czytelnikowi pytanie „Gdzie reszta?”. Dokładnie to samo pytanie zadają dziś paryżanie: korona Eugenii wróciła, ale gdzie reszta? Konserwatorzy obawiają się scenariusza najgorszego z punktu widzenia muzeów, a najrozsądniejszego z punktu widzenia złodziei: błyskawicznej dekonstrukcji biżuterii na kamienie i kruszce, czyli w praktyce – unicestwienia zabytku jako całości. Śledczy nie przesądzają niczego, a politycy mówią o „ataku na dziedzictwo” i „narodowym upokorzeniu”, po którym – jak w 1933 – przychodzi czas na korektę procedur i wzmożoną czujność na granicach… tyle że dziś także w sieci.</p><p>Historia z Ordynackiej uczy, że nawet najzręczniejszy „skok” potrafi zostawić ślad: świadka, taksówkę, kawałek sznura, zryte łopatą kępy ziemi „w ‘Królikarni’”. W epoce kamer i algorytmów pozostaje śladów nieporównanie więcej. Czy wystarczy, by odzyskać nie tylko koronę z trawnika nad Sekwaną, ale cały zestaw francuskich klejnotów? Na razie odpowiedź brzmi jak ostatnie zdania wiekowego reportażu: „Dalsze dochodzenie prowadzone jest w kierunku odszukania brakujących [obiektów] oraz wykrycia organizatora zuchwałej wyprawy złodziejskiej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Woda dla Łodzi. Jak „Express Mazowiecki” w 1933 r. zapowiadał wielką inwestycję z Funduszu Pracy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52493,woda-dla-lodzi-jak-express-mazowiecki-w-1933-r-zapowiadal-wielka-inwestycje-z-funduszu-pracy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52493,woda-dla-lodzi-jak-express-mazowiecki-w-1933-r-zapowiadal-wielka-inwestycje-z-funduszu-pracy</guid>
            <pubDate>Mon, 29 Sep 2025 17:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-woda-dla-lodzi-jak-express-mazowiecki-w-1933-r-zapowiadal-wielka-inwestycje-z-funduszu-pracy-1759160954.jpg</url>
                        <title>Woda dla Łodzi. Jak „Express Mazowiecki” w 1933 r. zapowiadał wielką inwestycję z Funduszu Pracy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52493,woda-dla-lodzi-jak-express-mazowiecki-w-1933-r-zapowiadal-wielka-inwestycje-z-funduszu-pracy</link>
                    </image><description>18 listopada 1933 r. Express Mazowiecki opisał plan Łodzi budowy nowego systemu wodociągów finansowanego z Funduszu Pracy. Zapowiedziana inwestycja — studnie głębinowe zamiast odległego ujęcia z Pilicy — miała zapewnić wodę, poprawić higienę i stworzyć miejsca pracy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Łódź, 18 listopada 1933 r. – W numerze „Expressu Mazowieckiego” ukazała się informacja o przygotowaniach do jednej z najważniejszych inwestycji komunalnych międzywojennej Łodzi. Chodzi o budowę nowego systemu wodociągów, który miał zostać sfinansowany preferencyjnymi środkami z Funduszu Pracy. W czasach spowolnienia gospodarczego przedsięwzięcie niosło potrójny efekt: poprawę bezpieczeństwa sanitarnego, stabilne zaopatrzenie miasta i jego fabryk w wodę oraz miejsca pracy przy robotach publicznych. Gazeta podawała, że łączny koszt programu może sięgnąć blisko 50 mln zł.</p><p>Samorząd rozważał dwa <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52508,5-krokow-do-wyboru-idealnego-walca-tandemowego-przewodnik-dla-firm-budowlanych">rozwiązania</a>. Pierwsze zakładało ujęcie wody z Pilicy pod Tomaszowem, oddalonej o około 48 kilometrów od Łodzi. Budowa takiego rurociągu tłocznego miała kosztować około 70 mln zł, a eksploatacja w okresie amortyzacji kolejne 30 mln zł. Drugi wariant, od lat badany przez czołowych polskich hydrogeologów i inżynierów, przewidywał wykonanie szeregu studni głębinowych w najbliższym sąsiedztwie miasta. Według ówczesnych kalkulacji koszt tej opcji wynosił około 30 mln zł. Władze Łodzi, chcąc wykorzystać tani kredyt z Funduszu Pracy, opowiedziały się za koncepcją opartą na studniach głównych. Projekt – jak zapowiadała gazeta – miał być gotowy przed sezonem budowlanym 1934–1935.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:793/500;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/09/29/image.png" width="793" height="500"></figure><p>Dla mieszkańców oznaczało to perspektywę stabilnych dostaw wody, co w realiach szybko rosnącego ośrodka przemysłowego miało znaczenie fundamentalne. Inwestycja była także odpowiedzią na problemy higieniczne, które w ówczesnej Europie wciąż stanowiły wyzwanie dla miast. Nie bez znaczenia było również zatrudnienie przy pracach publicznych, zgodne z misją Funduszu Pracy w czasach wielkiego kryzysu.</p><p>Dzisiejszy czytelnik bez trudu rozpozna w tamtej debacie dylematy znane współczesnym samorządom: czy budować kosztowne ujęcia dalekiego zasięgu, czy stawiać na bliższe źródła i rozproszone studnie? Różni się jedynie architektura finansowania. W II Rzeczypospolitej ciężar inwestycji niosły preferencyjne kredyty z Funduszu Pracy; obecnie podobną rolę pełnią programy rządowe i fundusze Unii Europejskiej, przy zachowaniu tej samej idei – taniego kapitału dla usług komunalnych o znaczeniu strategicznym. Także kanały informowania publicznego przeszły metamorfozę. W 1933 r. kolejne etapy przygotowań śledziła prasa; dziś te funkcje przejęły Biuletyn Informacji Publicznej, transmisje sesji rad i media społecznościowe miejskich spółek.</p><p>Kwoty podawane przez „Express Mazowiecki” trudno mechanicznie przeliczać na współczesne realia, jednak skala planu nie pozostawia wątpliwości: była to inwestycja aglomeracyjna, porównywalna z największymi dzisiejszymi projektami komunalnymi. Z perspektywy blisko dziewięciu dekad pozostaje świadectwem odwagi inwestycyjnej ówczesnego samorządu oraz przypomnieniem, że dostęp do bezpiecznej wody jest fundamentem rozwoju miasta – wczoraj i dziś.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Porównanie tych liczb wypada fatalnie!” – bilans handlowy Polski w 1933 r. kontra dziś]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52463,porownanie-tych-liczb-wypada-fatalnie-bilans-handlowy-polski-w-1933-r-kontra-dzis</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52463,porownanie-tych-liczb-wypada-fatalnie-bilans-handlowy-polski-w-1933-r-kontra-dzis</guid>
            <pubDate>Sat, 27 Sep 2025 17:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-porownanie-tych-liczb-wypada-fatalnie-bilans-handlowy-polski-w-1933-r-kontra-dzis-1758986961.png</url>
                        <title>„Porównanie tych liczb wypada fatalnie!” – bilans handlowy Polski w 1933 r. kontra dziś</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52463,porownanie-tych-liczb-wypada-fatalnie-bilans-handlowy-polski-w-1933-r-kontra-dzis</link>
                    </image><description>Rok 1933: Express Mazowiecki alarmował, że import przewyższa eksport (104,3 vs 91,0 mln zł). Dziś Polska w 2024 r. ma niemal równowagę towarową (eksport 1,523 bln vs import 1,521 bln zł) i nadwyżkę usług ok. 40,2 mld EUR. To dowód, że handlu nie ocenia się po miesięcznym odczycie, lecz pełnym rachunku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">„<strong>Bilans handlowy Polski za październik wykazał nadwyżkę przywozu w wysokości 13 miłjonów złotych… Porównanie tych liczb wypada fatalnie!</strong>” – grzmiał „Express Mazowiecki” w listopadzie 1933 r., wyliczając, że „<strong>przywieźliśmy… za 104,3 milionów, a wywieźliśmy za 91,0</strong>”. Dalej padały pytania, które dobrze znamy ze współczesnych debat: <strong>co i po co importujemy</strong>? „<strong>Przywozimy jabłka… węgierskie, a nawet bułgarskie</strong>”, „<strong>winogrona całemi wagonami</strong>”, a nawet „<strong>pestki… słonecznikowe</strong>”. Z gazety przebijał ton nieufności wobec handlu zagranicznego i żal o „<strong>wyrzucanie miljonów zagranicę</strong>”.</p><p style="text-align:justify;">Dziś, dziewięćdziesiąt lat później, Polska jest gospodarką głęboko wpiętą w <strong>jednolity rynek UE i globalne łańcuchy dostaw</strong>. To nie czasy autarkicznych pokus Wielkiego Kryzysu, lecz epoka handlu komponentami i usługami. W 2024 r. <strong>wartość polskiego eksportu towarów wyniosła 1,523 bln zł, a importu 1,521 bln zł</strong> – co dało <strong>symboliczną nadwyżkę</strong> i pokazuje, jak blisko równowagi jest dziś zwykły handel towarami. Dane podał GUS w finalnym rachunku za rok 2024.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Obraz staje się pełny dopiero po doliczeniu <strong>handlu usługami</strong>: Polska od lat ma tu silną przewagę dzięki ICT, usługom biznesowym i transportowi. W samym 2024 r. <strong>nadwyżka w usługach sięgnęła ok. 40,2 mld euro (4,8% PKB)</strong>, amortyzując wahania w towarach i poprawiając bieżącą pozycję zewnętrzną kraju.&nbsp;</p><h2>„Przywozimy jabłka…” – czyli jak odwróciła się oś sporu</h2><p style="text-align:justify;">Publicysta z 1933 r. oburzał się importem owoców do „kraju kwitnących sadów”. Dziś te same sady są <strong>mocnym filarem naszego eksportu</strong>: Polska należy do światowej czołówki w produkcji jabłek, a w 2023 r. <strong>wyeksportowała ok. 817 tys. ton</strong> – najwięcej w UE – przy areale <strong>ok. 150 tys. ha</strong>. To paradoks, który najlepiej pokazuje zmianę epoki: z nieufności wobec importu przeszliśmy do <strong>konkurencji na rynkach zewnętrznych</strong>.</p><p>Również w skali europejskiej realia są inne niż w latach 30.: po szoku cen energii w 2022 r. <strong>UE wróciła w 2024 r. do wyraźnej nadwyżki w handlu towarami</strong> – m.in. dzięki tańszym surowcom – co odczuwają wszystkie kraje członkowskie, w tym Polska.&nbsp;</p><h2>Co z dzisiejszym „deficytem/ nadwyżką miesiąca”?</h2><p style="text-align:justify;">Autor z 1933 r. budował dramatyzm na miesięcznym odczycie. Taki pomiar bywa mylący – i wtedy, i dziś. Współczesne dane dla Polski <strong>huśtają się między niewielkimi nadwyżkami a deficytami w ujęciu miesięcznym</strong>, zależnie od cen energii, kursów walut czy cyklu przemysłowego w Niemczech. W połowie 2025 r. Polska potrafiła notować <strong>miesięczną nadwyżkę</strong> w obrocie towarowym, choć rok 2024 kończył się z niewielkim deficytem w końcówce. Trendy te widać w przeglądach NBP, Eurostatu i niezależnych serwisów statystycznych.&nbsp;</p><h2>Skąd bierze się zasadnicza różnica?</h2><p style="text-align:justify;">Po pierwsze – <strong>struktura</strong>. W latach 30. import był często prostym substytutem dóbr konsumpcyjnych. Dziś ogromna część importu to <strong>komponenty</strong> do produkcji w Polsce, a eksport – towar finalny lub usługa. Po drugie – <strong>instytucje</strong>. Polska jest częścią <strong>wspólnej polityki handlowej UE</strong> i korzysta z setek umów, preferencji taryfowych oraz wolumenu wspólnego rynku, ale też ponosi koszty geopolityki (choćby napięcia celne z USA, które mogą odbić się na polskich poddostawcach niemieckiego przemysłu).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Po trzecie – <strong>skala</strong>. Dzisiejszy eksport Polski to <strong>biliony złotych</strong>, a nie „miljony”, jak pisała gazeta w 1933 r. Nie zmienia to faktu, że <strong>wrażliwość opinii publicznej</strong> pozostała podobna: tamten publicysta pytał „<strong>Co przywozimy?… Czy nie skończy się nigdy to wyrzucanie miljonów zagranicę?</strong>”. Dziś te pytania wracają w dyskusjach o bilansie płatniczym, „transferze zysków” czy równowadze w łańcuchach dostaw – ale odpowiedzi wymagają <strong>liczb w ujęciu rocznym i pełnego rachunku</strong> (towary + usługi), a nie tylko chwytliwych przykładów.</p><h2>Lekcja z 1933 r. na dzisiaj</h2><p style="text-align:justify;">Cytowane zdania – „<strong>Przywozimy winogrona całemi wagonami!</strong>”, „<strong>Sprowadzamy… pestki słonecznikowe</strong>” – miały wzbudzić emocje. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że <strong>dywersyfikacja importu żywności</strong> jest normalną funkcją otwartej gospodarki; a zarazem polskie rolnictwo i przetwórstwo potrafiły stać się <strong>eksportowymi czempionami</strong>. Realnym wyzwaniem nie jest sam import, lecz <strong>podnoszenie wartości dodanej</strong> w Polsce, inwestycje w innowacje i utrzymywanie przewag w usługach, które już dziś „ratują” nam bilans.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W tym sensie „Express Mazowiecki” sprzed dziewięciu dekad przypomina, że debata o handlu zagranicznym ma zawsze <strong>drugie dno</strong>: chodzi nie tylko o to, <strong>ile</strong> przywozimy i wywozimy, lecz <strong>dlaczego</strong> i z jakim skutkiem dla miejsc pracy, płac i bezpieczeństwa gospodarczego. A tu odpowiedzi – w przeciwieństwie do 1933 r. – nie mieszczą się w prostym zdaniu o „fatalnym porównaniu”, tylko w spokojnym rachunku całego obrotu i długofalowych strategiach rozwojowych państwa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Ciasnota nie znika: jak tekst z 1933 r. o kwestii mieszkaniowej brzmi dziś zaskakująco aktualnie”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52363,ciasnota-nie-znika-jak-tekst-z-1933-r-o-kwestii-mieszkaniowej-brzmi-dzis-zaskakujaco-aktualnie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52363,ciasnota-nie-znika-jak-tekst-z-1933-r-o-kwestii-mieszkaniowej-brzmi-dzis-zaskakujaco-aktualnie</guid>
            <pubDate>Mon, 22 Sep 2025 18:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-ciasnota-nie-znika-jak-tekst-z-1933-r-o-kwestii-mieszkaniowej-brzmi-dzis-zaskakujaco-aktualnie-1758562739.png</url>
                        <title>„Ciasnota nie znika: jak tekst z 1933 r. o kwestii mieszkaniowej brzmi dziś zaskakująco aktualnie”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52363,ciasnota-nie-znika-jak-tekst-z-1933-r-o-kwestii-mieszkaniowej-brzmi-dzis-zaskakujaco-aktualnie</link>
                    </image><description>W listopadzie 1933 r. „Express Mazowiecki” bił na alarm: kwestia mieszkaniowa to problem, który „przez długie jeszcze lata trapić będzie… kamieniczników i lokatorów”. Publicysta tamtego czasu cytował mocny aforyzm: „Im więcej zbudujemy mieszkań, tem bardziej wyludnimy więzienia!” i wyliczał, że w jednoizbowych izbach gnieżdżą się całe rodziny, a ciasnota podsyca „atmosferę zdenerwowania i nienawiści”. Dziś, po dziewięciu dekadach rozwoju, statystyk i programów, pytanie brzmi: co się zmieniło — a co niestety brzmi znajomo?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Tło społeczne II Rzeczypospolitej: wielkie miasta, małe izby</h2><p>Tekst z 10 listopada 1933 r. powstawał w cieniu <strong>Wielkiego Kryzysu</strong> i przyspieszonej urbanizacji. <strong>Warszawa</strong> „od roku 1921 wzrosła potężnie”, lecz — jak zauważał autor — <strong>„ciasnota w mieszkaniach była i jest taka sama”</strong>. Padają konkretne liczby: <strong>„60 proc. — to lokale jednoizbowe. A w każdem wegetuje pięć osób”</strong>. W skali kraju, jak wyliczano, ponad <strong>połowa</strong> zasobu to mieszkania jednoizbowe, a <strong>„pięć osób w jednej małej, dusznej izdebce”</strong> nie było wyjątkiem, lecz codziennością.</p><p>Publicysta nie owijał w bawełnę: <strong>„Jedenaście milionów i sto tysięcy Polaków gnieździ się dziś jeszcze po małych, ciasnych izdebkach… po 10 i więcej osób w jednej izbie!”</strong>. To język ostry, ale spójny z ówczesnym doświadczeniem: napływ do miast, skromne dochody, powolne tempo budowy i <strong>„tandetne domki jednorodzinne”</strong> albo koszarowe bloki spółdzielcze, które problem <strong>łagodziły</strong>, lecz nie <strong>rozwiązywały</strong>.</p><p>W tekście pobrzmiewa też porównanie z Zachodem: <strong>Szwajcaria</strong> miała już wówczas ustawowy limit trzech osób na izbę — „<strong>za każdą osobę ponadto protokuł</strong>”. Niejednoznaczne marzenie o <strong>standardzie</strong> i <strong>normie</strong> mieszkaniowej było częścią modernizacyjnej ambicji II RP.</p><h2>Dziś: standard nieporównywalnie lepszy, ale… <strong>przeludnienie</strong> wciąż powyżej średniej UE</h2><p>Po 90 latach <strong>standard techniczny</strong> mieszkań (łazienki, ogrzewanie, instalacje) jest nieporównywalny. Jednak w wymiarze <strong>przestrzeni na osobę</strong> Polska wciąż walczy z historycznym dziedzictwem ciasnoty. Według <strong>Eurostatu</strong>, w <strong>2023 r. 33,9%</strong> mieszkańców Polski żyło w <strong>przeludnionych gospodarstwach domowych</strong> (średnia UE <strong>16,8%</strong>). Do krajów o najniższych wskaźnikach należą Malta czy Niderlandy; Polska plasuje się w grupie państw z najwyższym poziomem przenicowania przestrzeni życiowej</p><p>Inny wskaźnik, <strong>liczba pokoi na osobę</strong>, pokazuje, że w <strong>2023 r.</strong> Polska była na <strong>ostatnim miejscu w UE — ok. 1,1 pokoju na mieszkańca</strong> (przy średniej unijnej <strong>1,6</strong>). To znaczy, że wciąż mieszkamy <strong>gęsto</strong>, nawet gdy mieszkania są technicznie nowe i zadbane.</p><p>Do tego dochodzi problem <strong>dostępności cenowej</strong>. Ostatnia dekada to szybkie wzrosty cen, szok stóp procentowych po 2022 r. i programy wsparcia popytu (np. kredyt 2%), które miejscami dodatkowo <strong>rozgrzały rynek</strong>. Analizy wskazują, że popytowa stymulacja w 2023 r. windowała ceny w największych miastach, a dopiero w 2025 r. widać <strong>wyhamowanie</strong> i pierwsze spadki w części województw.</p><h2>Co łączy 1933 i 2025? Nierozwiązane trzy „C”: <strong>Cena, Ciasnota, Czas</strong></h2><p>Autor z 1933 r. punktował brak podaży i wolne tempo budowy. Dziś problem brzmi podobnie, choć w innym kostiumie. Podaż nowych mieszkań <strong>nie nadąża</strong> za napływem do metropolii, najem instytucjonalny dopiero raczkuje, a programy publiczne mają <strong>ograniczoną skalę</strong>. Przykład? Szeroko zapowiadany program <strong>Mieszkanie Plus</strong> do końca 2020 r. zamykał się — licząc projekty oddane i w budowie — w okolicach <strong>26 tys. lokali</strong>; to liczby istotne, ale <strong>nieprzełomowe</strong> wobec skali potrzeb.</p><p><strong>Cena</strong>: kiedyś „tandetny domek” był po prostu <strong>osiągalny</strong>; dziś koszt metra w największych miastach odsunął wiele rodzin w stronę <strong>mikromieszkań</strong> albo długiego dojazdu z suburbiów.<br><strong>Ciasnota</strong>: w 1933 r. mierzona liczbą osób na izbę; dziś — <strong>pokojami na osobę</strong> i wskaźnikiem <strong>overcrowding</strong>. Zmieniły się łazienki i kuchnie, ale <strong>metry</strong> pozostają towarem deficytowym.<br><strong>Czas</strong>: wtedy wolno budowano, dziś długo <strong>proceduje się</strong> plany, pozwolenia i podłączenia, a rynek wykonawczy waha się wraz z cyklami koniunktury.</p><h2>Głosy z sali: co mówią 1933 i współczesność</h2><p>„<strong>Im więcej zbudujemy mieszkań, tem bardziej wyludnimy więzienia!</strong>” — brzmi jak publicystyczna przesada? Autor z 1933 r. bronił tezy wskazując na policyjne i sądowe kroniki, które „<strong>rzuciłyby ciekawe światło</strong>” na konflikt rodzący się z <strong>przeludnienia</strong> i braku prywatności. Dziś badania socjologiczne idą podobnym tropem: <strong>przeludnienie</strong> koreluje z gorszymi wynikami edukacyjnymi dzieci, stresem, zdrowiem mentalnym i konfliktami — a w skali makro z <strong>bezdomnością</strong> (OECD podaje, że w 2024 r. <strong>ponad 31 tys. osób</strong> doświadczało w Polsce bezdomności).&nbsp;</p><h2>Czego uczy nas międzywojnie?</h2><p>Po pierwsze, że <strong>polityka mieszkaniowa to polityka społeczna</strong>. Międzywojenny postulat „<strong>normy na izbę</strong>” ma dziś odpowiednik w celach <strong>zmniejszania przeludnienia</strong>. Po drugie, że obok własności musimy rozwijać <strong>tani, stabilny najem</strong> — dawniej spółdzielczy, dziś także <strong>komunalny i instytucjonalny</strong>. Po trzecie, że mieszkanie to nie tylko dach i metry, ale <strong>lokalizacja</strong>: blisko pracy, szkół i transportu. Jeśli nowa podaż powstaje daleko od miejsc życia, to — jak w II RP — <strong>mnożymy trudy dojazdów</strong>, a nie poprawiamy jakości życia.</p><h2>Współczesne „tak” dla starej diagnozy</h2><p>Gdy publicysta w 1933 r. pisał, że „<strong>klęska mieszkaniowa jest nie mniej groźna od ognia i pożogi</strong>”, apelował o <strong>intensywność budownictwa</strong>. Dziś jego słowa można czytać jak manifest <strong>dla pakietu reform</strong>: przyspieszenia procedur planistycznych, wsparcia <strong>budownictwa czynszowego</strong>, wykorzystania pustostanów i poprzemysłowych zasobów, a także mądrej polityki popytowej, która <strong>nie napędza</strong> cen szybciej niż rośnie <strong>podaż</strong>.</p><p>Bo choć standard życia nie przypomina już międzywojnia, to sedno problemu pozostaje zadziwiająco aktualne. <strong>Mieszkanie</strong> nadal decyduje o <strong>szansach dzieci</strong>, <strong>zdrowiu psychicznym dorosłych</strong>, jakości relacji i kapitale społecznym. A więc — parafrazując sprzed 90 lat — <strong>im szybciej zbudujemy więcej sensownych mieszkań, tym bardziej „wyludnimy” rejestry problemów społecznych.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojna w nagłówkach 1933 vs. 2025. Co straszył „Express Mazowiecki” i co z tego wynika dziś]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52294,wojna-w-naglowkach-1933-vs-2025-co-straszyl-express-mazowiecki-i-co-z-tego-wynika-dzis</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52294,wojna-w-naglowkach-1933-vs-2025-co-straszyl-express-mazowiecki-i-co-z-tego-wynika-dzis</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Sep 2025 17:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-wojna-w-naglowkach-1933-vs-2025-co-straszyl-express-mazowiecki-i-co-z-tego-wynika-dzis-1758208917.png</url>
                        <title>Wojna w nagłówkach 1933 vs. 2025. Co straszył „Express Mazowiecki” i co z tego wynika dziś</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52294,wojna-w-naglowkach-1933-vs-2025-co-straszyl-express-mazowiecki-i-co-z-tego-wynika-dzis</link>
                    </image><description>Listopad 1933: polska prasa ostrzega przed wojną i wzywa do wzmacniania PCK oraz obrony przeciwgazowej. Dziś – wojna w Ukrainie, alerty RCB, drony, kryzysy na świecie. Porównujemy konteksty i wnioski na teraz.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W 1933 roku „Express Mazowiecki” pisał o „chmurach” na horyzoncie, mobilizacji Polskiego Czerwonego Krzyża i obronie przeciwgazowej. Brzmiało to jak czarnowidztwo? Z perspektywy czasu – raczej zimna diagnoza epoki, w której Liga Narodów właśnie traciła znaczenie, a Niemcy wychodziły z rozmów rozbrojeniowych. Dziś, przy wojnie w Ukrainie, incydentach dronowych nad granicą i spięciach w innych regionach, to stare ostrzeżenia brzmią zaskakująco aktualnie.</p><h2>Jaką wojnę „słyszano” w roku 1933</h2><p style="text-align:justify;">Gazetowy niepokój nie brał się znikąd. W 1933 r. Adolf Hitler zdobył władzę, a w październiku Niemcy wyszły z Ligi Narodów i konferencji rozbrojeniowej, czym przypieczętowały fiasko międzynarodowych prób ograniczania zbrojeń. To był sygnał, że system po I wojnie światowej pęka – i że mechanizmy zbiorowego bezpieczeństwa stają się wydmuszką. Równolegle żywe były napięcia po japońskiej agresji w Mandżurii, a europejskie stolice flirtowały z „pactami” o ograniczonej wartości, jak podpisany latem Pakt Czterech. W takim pejzażu obawy polskiej prasy brzmiały całkiem racjonalnie.</p><p style="text-align:justify;">Kluczowym słowem w tekstach z tamtego czasu były „gazy” i „obrona na tyłach”. To nie była przesada retoryczna: doświadczenie I wojny i rozwój lotnictwa sprawiły, że w latach 30. obrona cywilna – maski, schrony, ćwiczenia – stała się europejską obsesją. W Polsce temat niosły instytucje masowe, w tym PCK i Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, łącząca popularyzację lotnictwa z przygotowaniem przeciwgazowym. To dlatego ówczesne gazety tyle miejsca poświęcały szkoleniom, drużynom ratowniczym i sprzętowi. Coś Wam to przypomina?&nbsp;</p><h2>Społeczny fundament lęków: kryzys i codzienność</h2><p style="text-align:justify;">Zagrożenie wojną nakładało się na skutki Wielkiego Kryzysu. Produkcja przemysłowa i zatrudnienie w Polsce spadły, płace nominalne runęły, a bezrobocie i ubóstwo rosły – co pogłębiało poczucie kruchości państwa i skłaniało do mobilizacji „oddolnej” (zbiórki, szkolenia, wolontariat). W takim klimacie wezwania PCK do tworzenia drużyn ratowniczych trafiały w realną potrzebę.</p><p style="text-align:justify;">Warto też pamiętać o geopolityce codzienności: relacjach z Wolnym Miastem Gdańskiem, równoległej budowie portu w Gdyni i wyboistych kompromisach z 1933 r., które miały trzymać handel morski w ryzach – wszystko to było tłem, w którym wojna wydawała się co najmniej prawdopodobna.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:905/497;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/09/18/image.png" width="905" height="497"></figure><h2>Rola PCK wtedy – i dziś</h2><p style="text-align:justify;">Artykuł z 1933 słusznie wyciągał na pierwszy plan Polski Czerwony Krzyż – od 1927 r. już formalnie uregulowany dekretem, z misją wsparcia także w czasie konfliktu. Formowanie drużyn, ćwiczenia, sprzęt, ratownictwo podczas powodzi i epidemii – to była praktyka, nie slogan. Współcześnie echo tego widać w pracy PCK przy kryzysie uchodźczym po 2022 roku: według danych organizacji pomoc przekroczyła 300 mln zł i objęła ponad 1,8–2 mln osób. To inne realia i skala, ale podobna logika: w chwilach próby liczy się gęsta sieć ludzi i kompetencji.</p><h2>2025: wojna z bliska, ryzyko szerzej</h2><p style="text-align:justify;">Wojna w Ukrainie trwa i przyspiesza. We wrześniu 2025 r. Kijów mówi o kontruderzeniu w Donbasie, ISW diagnozuje rosyjskie przygotowania do jesiennej ofensywy, a tygodnie przynoszą kolejne rotacje i straty terytorialne po obu stronach. W tym samym czasie Polska podnosi gotowość po incydentach z dronami przy granicy i uruchamia procedury ostrzegania ludności. To już nie hipoteza z gazet – to praktyka obrony cywilnej w państwie NATO u granicy wojny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zarządzanie ryzykiem to dziś nie tylko hełmy i maski, ale również system ALERT RCB i modernizacja schronów. Dane publiczne pokazują, że bazy schronowe w Polsce są ograniczone, a samorządy dosypują środków na gotowość; jednocześnie państwo przypomina o procedurach alarmowych i komunikatach SMS-owych. To kontynuacja tej samej idei, którą w 1933 r. nazywano „ratownictwem na tyłach” – tylko środki techniczne się zmieniły.</p><p style="text-align:justify;">I nie chodzi wyłącznie o front wschodni. Na Morzu Południowochińskim rośnie presja wokół Scarborough, dochodzi do kolizji i użycia armat wodnych; na Bliskim Wschodzie wciąż iskrzy, a ostrzały i naloty między Izraelem a Hezbollahem wywołują groźbę rozszerzenia konfliktu. W Sudanie agonia państwa przeradza się w jeden z największych kryzysów głodu na świecie. Mapa „ognisk zapalnych” jest gęsta – a to zawsze test dla odporności społeczeństw, infrastruktury i informacji.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52278,opozycja-wtedy-i-dzis-jak-brzmi-echo-sali-sejmowej-z-1933-roku"></oembed></figure><h2>Od masek przeciwgazowych do dronów i cyberbezpieczeństwa</h2><p style="text-align:justify;">Różni nas od 1933 r. technologia pola walki: obok rakiet i artylerii pojawiły się roje dronów, precyzyjne amunicje, cyberataki i walka o łańcuchy dostaw. Ale rdzeń zaleceń pozostaje zaskakująco podobny: redundancja łączności, szybkie ostrzeganie, ćwiczenia, pierwsza pomoc, wsparcie psychologiczne, koordynacja wolontariatu. Stąd współpraca Warszawy i Kijowa w zakresie bezzałogowców i obrony przed dronami – i stąd sens powracających komunikatów służb o tym, jak reagować na syreny czy SMS-y ostrzegawcze.</p><h2>Co z tego wynika dla czytelnika w 2025 r.</h2><p style="text-align:justify;">Lekcja z 1933 r. nie brzmi „strach jest dobry”, tylko „odporność się buduje”. Gazety nawoływały do finansowania PCK i szkolenia drużyn – dziś to przekłada się na wspieranie organizacji ratowniczych, sprawdzanie lokalnych procedur ewakuacji, apteczki i powerbanku w domu, dbanie o weryfikację informacji oraz nieuleganie panice w czasie alarmów. Wojna w Ukrainie pokazała też, jak kluczowe są sieci sąsiedzkie i samorządowe: to one „robią różnicę”, kiedy państwowe systemy muszą działać szybko i długo.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Opozycja wtedy i dziś. Jak brzmi echo sali sejmowej z 1933 roku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52278,opozycja-wtedy-i-dzis-jak-brzmi-echo-sali-sejmowej-z-1933-roku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52278,opozycja-wtedy-i-dzis-jak-brzmi-echo-sali-sejmowej-z-1933-roku</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Sep 2025 18:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-opozycja-wtedy-i-dzis-jak-brzmi-echo-sali-sejmowej-z-1933-roku-1758125780.png</url>
                        <title>Opozycja wtedy i dziś. Jak brzmi echo sali sejmowej z 1933 roku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52278,opozycja-wtedy-i-dzis-jak-brzmi-echo-sali-sejmowej-z-1933-roku</link>
                    </image><description>W listopadzie 1933 r. łamy „Expressu Mazowieckiego” przyniosły obraz sejmowej debaty, w której rząd chwalił się „zimną krwią” polityki finansowej, a opozycja grzmiała o nieuczciwych regułach gry. Z perspektywy dziewięćdziesięciu lat tekst brzmi jak kapsuła czasu: widać w nim zarówno znajome linie konfliktu, jak i przepaść, która dzieli autorytarnie twardniejącą II Rzeczpospolitą od dzisiejszej demokracji parlamentarnej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na mównicy w 1933 r. minister skarbu zapewnia o skuteczności Pożyczki Narodowej i rosnących oszczędnościach w Pocztowej Kasie Oszczędności. Celem ma być „wciągnięcie do obrotu” uśpionych kapitałów i złagodzenie deflacyjnego uderzenia wielkiego kryzysu. Władza deklaruje wierność zasadom ostrożności i równowagi, obiecuje uproszczenie podatków, a całość spina ton mobilizacyjny: było ciężko, ale ofiara społeczeństwa „nie poszła na marne”. Tę państwową, technokratyczną narrację natychmiast kontrowała opozycja. Endecy wytykali władzy nie tylko stan finansów, lecz także „konspirację wyborczą” przy nadchodzących wyborach samorządowych. Ludowcy dystansowali się od rozruchów, podkreślali lojalność wobec państwa, ale równie wyraźnie wskazywali na nierówność reguł.</p><p>W tekście uderza jednak coś więcej niż spór o liczby. Wystąpienia padają momentami wprost antysemickie. Pada zarzut „daleko posuniętej współpracy Żydów z rządem”; padają wezwania, by Polska nie stawała się „azylem” dla Żydów z Niemiec. To język, który w ówczesnym głównym nurcie polityki był dopuszczalny, a nierzadko oklaskiwany. W tle debaty pulsuje kontekst polityczny: po zamachu majowym władza sanacyjna ogranicza swobodę prasy i miażdży Centrolew w procesach brzeskich. Sejm trwa, lecz realny ciężar dyscyplinowania przeciwników spoczywa coraz częściej poza jego ścianami.</p><p>Zestawienie z dzisiejszą Polską odsłania jednocześnie podobieństwo mechanizmów i radykalną różnicę ustrojową. Po pierwsze, wraca znany refren „odpowiedzialnych finansów”. Wtedy – państwowa pożyczka i twarde trzymanie złotego; dziś – detaliczne obligacje skarbowe, reguły fiskalne i bank centralny celujący w inflację. Retoryka mobilizacji oszczędności i apel o wytrwałość brzmią podobnie, choć instrumentarium jest inne, a gospodarka zakotwiczona w regułach Unii Europejskiej i globalnym rynku.</p><p>Po drugie, w obu epokach żywy jest spór o reguły politycznej gry. W 1933 r. opozycja krzyczała o faulach władzy i „konspiracji wyborczej”, co na tle Brestów i realnych represji brzmiało jak krzyk bezsilnych. Dziś oskarżenia o nieuczciwe boisko także się pojawiają – dotyczą stronniczości mediów publicznych, nadużycia zasobów państwa w kampanii, języka wykluczenia. Różnica polega na tym, że spór toczy się wewnątrz instytucji demokracji: wybory są konkurencyjne, władza potrafi się zmieniać, a debaty oglądają obywatele i obserwatorzy międzynarodowi. Tam, gdzie w II RP granicę stawiała policja polityczna i cenzor, dziś stawiają ją regulaminy, sądy i opinia publiczna.</p><p>Po trzecie, kultura wypowiedzi. W obu okresach dominuje patos i kategoryzowanie przeciwnika. Oskarżenia o „złą wiarę”, „szkodnictwo”, „konspirację” lub „zdradę wartości” są paliwem debaty. Jednak granice słów znacząco się przesunęły. Antysemityzm, który w latach 30. mógł wybrzmiewać z sejmowej trybuny bez wstydu, dziś jest nie do pogodzenia z prawem i standardami życia publicznego. Nie znaczy to, że mowa nienawiści zniknęła; raczej to, że spotyka się z kontrą – prawną, polityczną i społeczną. To przesunięcie granicy cywilizuje spór, nawet jeśli temperatura debaty bywa wysoka.</p><p>Istotny jest też wymiar widzialności. W 1933 r. czytelnik poznawał sejmową scenę z drukowanej relacji – zredagowanej, pociętej, z obowiązkową dozą państwowej dydaktyki. Dziś każdy lapsus, obelga i nadużycie obiega sieć w ciągu minut. Ten natychmiastowy obieg informacji nakłada na polityków inny rodzaj dyscypliny: jeszcze ostrzejsza polaryzacja splata się z większą rozliczalnością. Posłowie doświadczają kar porządkowych, są wykluczani z posiedzeń, a skrajne zachowania kończą się nie tylko medialną naganą, ale i konkretnymi konsekwencjami w sejmowych procedurach.</p><p>Gospodarka stanowi dodatkowy pryzmat, przez który inaczej czyta się język polityki. W latach 30. Polskę krępowała deflacja, złoty wsparty na złocie i globalna depresja; stąd mit „twardej ręki” i pochwała dyscypliny. W XXI wieku spory idą o inflację, podatkowe bodźce i tempo zielonej transformacji. Tam, gdzie sanacja opierała się na autorytecie państwa i narodowym apelu do „ofiar”, współczesność mieszka w tabelach, raportach i negocjacjach z partnerami europejskimi. Różni się też język adresatów: kiedyś „my” zapisane wielką literą, dziś – segmentowani wyborcy, odbiorcy konkretnych polityk.</p><p>Jeśli więc szukać wspólnego mianownika, to jest nim napięcie między technokratyczną narracją rządzących a emocjonalnym sprzeciwem opozycji. Jeśli szukać różnicy zasadniczej, to tkwi ona w otulinie instytucjonalnej. II RP końca lat trzydziestych coraz mocniej odkręcała śrubę – i ten nacisk prędko przerodził się w katastrofę przerwaną dopiero przez wojnę. Dzisiejsza Polska, mimo niemal permanentnej kampanii i ostrych słów, porusza się w obrębie reguł liberalnej demokracji, które – z wysiłkiem i tarciami – wciąż działają.</p><p>Felietonowa pointa jest prosta: echo z 1933 r. przypomina nam, że spór polityczny zawsze będzie mieszał język liczb z językiem namiętności. Pytanie nie brzmi, czy politycy mówią ostro, lecz gdzie leżą granice, kto je egzekwuje i jaką cenę płaci się za ich przekroczenie. W latach trzydziestych tę cenę płacili najpierw przeciwnicy władzy, a potem – wszyscy. Dziś mamy luksus, by koszty mocnych słów rozliczać w parlamencie, przy urnie i przed sądem. To zasadnicza różnica, której nie warto zagadywać ani patosem, ani nostalgią.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Śruba podatkowa i oszczędności”: 1931 vs. 2025]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52224,sruba-podatkowa-i-oszczednosci-1931-vs-2025</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52224,sruba-podatkowa-i-oszczednosci-1931-vs-2025</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Sep 2025 16:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-sruba-podatkowa-i-oszczednosci-1931-vs-2025-1757859602.png</url>
                        <title>„Śruba podatkowa i oszczędności”: 1931 vs. 2025</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52224,sruba-podatkowa-i-oszczednosci-1931-vs-2025</link>
                    </image><description>Na posiedzeniu sejmowej komisji budżetowej powracają hity z przeszłości: podatek majątkowy, oszczędności i „luksusowe” wydatki publiczne. Jak historia sprzed ponad 90 lat uczy nas, prawdziwą zmianę może przynieść tylko zdecydowane ograniczenie niepotrzebnych kosztów, które obciążają budżet. Czas na rewizję priorytetów!</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Co wynika z artykułu „Expressu Mazowieckiego” z 1931 r.?</strong></h2><p>Na posiedzeniu sejmowej komisji budżetowej debatowano nad budżetem Ministerstwa Skarbu. Padły twarde liczby i równie twarde tezy: podatek majątkowy „preliminowano” na <strong>76 mln zł</strong> (za rok ubiegły), w nowym roku jeszcze go <strong>nie ściągnięto</strong>, a resort zapowiadał pobór w wysokości <strong>0,3%</strong> od wymiaru (z wyłączeniem rolnictwa). Dyskutowano też o <strong>umorzeniach nieściągalnych zaległości</strong> w podatku obrotowym. Poseł <strong>Rymar</strong> kładł nacisk na <strong>realizm budżetu poprzez oszczędności</strong>, atakował <strong>„etatyzm”</strong>, a na koniec… komisja przyjęła <strong>kredyty dodatkowe</strong>. Brzmi znajomo? I dziś sejmowe spory o podatki i wydatki wracają jak refren.</p><h2>Co się nie zmieniło?</h2><ol><li><strong>Ścieranie się dwóch wizji</strong> – „zaciskać pasa” vs. „dofinansować, bo potrzeby są większe”. W 1931 r. proszono o zejście z torów politycznych na tory „realne”; dokładnie taką samą tęsknotę słychać we współczesnych debatach budżetowych.</li><li><strong>Napięcie między dochodami a ściągalnością</strong> – wtedy problemem były zaległości i brak pierwszych rat; dziś brzmi to jak spór o „uszczelnianie” i realność prognoz.</li><li><strong>Pokusa wydatków nadzwyczajnych</strong> – kiedyś „kredyty dodatkowe”, dziś nowelizacje i rezerwy.</li></ol><h2>Co się zmieniło?</h2><ul><li><strong>Skala i przejrzystość pieniędzy publicznych.</strong> Dziś każdemu posłowi przysługuje <strong>ryczałt na prowadzenie biura</strong> (podnoszony w 2025 r. do ok. <strong>23,3 tys. zł miesięcznie</strong>), przy czym <strong>posłowie z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności mogą wnioskować o +50%</strong> tego limitu. To uregulowane w komunikatach Kancelarii Sejmu i aktach wykonawczych.</li><li><strong>Nowy trend: wynajem aut z ryczałtu biurowego.</strong> Z ustaleń mediów wynika, że <strong>co najmniej 146 posłów</strong> (czyli ok. <strong>co trzeci</strong>) deklarowało <strong>najem samochodów</strong> opłacany z publicznych środków na biura – obok „kilometrówki”. To rodzi oczywiste pytania o zasadność i ryzyko „podwójnego finansowania mobilności”.</li></ul><h2>Przykład z ostatnich miesięcy: wydatki biura posła Adriana Witczaka</h2><ul><li><strong>Kilometrówka</strong>: w zestawieniu „Gazety Wyborczej” wydatki posła z okręgu piotrkowskiego na przejazdy prywatnym/innym autem wyniosły <strong>44 102 zł</strong> (za badany okres).</li><li><strong>Najem auta z ryczałtu biurowego</strong>: lokalny portal <strong>NaszTomaszów</strong> – powołując się m.in. na ustalenia Wirtualnej Polski o skali zjawiska – wylicza, że <strong>na wynajem samochodu</strong> biuro posła miało wydać <strong>ok. 27–30 tys. zł</strong>, a łączne koszty przejazdów (najem + kilometrówka) w jednym roku „złożyły się” na ok. <strong>70 tys. zł</strong>. To publikacje krytyczne w tonie, ale opisujące konkretne kwoty. </li><li><strong>Podwyższony ryczałt</strong>: ten sam portal informował też o <strong>wniosku o zwiększenie limitu na biuro o 150 tys. zł rocznie</strong> – co <strong>prawo dopuszcza</strong> w przypadku znacznej niepełnosprawności posła (do +50% ryczałtu). Tu istota sporu dotyczy <strong>celowości</strong> i <strong>transparentności</strong> wydatków, nie samej legalności.&nbsp;</li></ul><blockquote><p>Wniosek? Niezależnie od barw partyjnych, <strong>wynajem (nierzadko droższych) aut z publicznych pieniędzy</strong>, gdy równolegle przysługują <strong>kilometrówki</strong>, wygląda – z perspektywy obywatela i ducha oszczędności – <strong>absurdalnie</strong>. Zwłaszcza gdy pamiętamy, że ryczałt biurowy ma służyć <strong>obsłudze wyborców</strong>, a nie komfortowi floty.</p></blockquote><h2>Czego uczy nas rok 1931?</h2><p>Wtedy poseł Rymar mówił: „urealnienie budżetu możliwe jest tylko drogą <strong>oszczędności w wydatkach</strong>”. Tę samą myśl można dzisiaj przełożyć na konkret:</p><p><strong>5 prostych zasad, które ograniczyłyby pokusę „luksusowych” wydatków:</strong></p><ol><li><strong>Zakaz „podwójnego finansowania mobilności”</strong> – jeśli biuro wynajmuje auto, <strong>nie ma kilometrówki</strong> (i odwrotnie).</li><li><strong>Jawność do poziomu faktury</strong> – publikacja <strong>umów, marek/modeli i stawek</strong> najmu; koniec z „zbiorczą pozycją”.</li><li><strong>Limity cenowe i klasy auta</strong> – pojazd <strong>użytkowy, nie reprezentacyjny</strong>, z limitem miesięcznym; wyjątki tylko z uzasadnieniem.</li><li><strong>Audyt ex ante i ex post</strong> – wzorem decyzji o audycie wydatków biur poselskich z 2024 r., wprowadzić <strong>stałą kontrolę</strong> i porównywalność między biurami. </li><li><strong>„Test 1931”</strong> – każdą złotówkę z ryczałtu ocenić pytaniem: <i>czy zwiększa dostępność posła dla obywateli?</i> Jeśli nie – <strong>cięcie</strong>.</li></ol><p><strong>Puenta:</strong> W 1931 r. kręcono „śrubę podatkową”, nawołując do oszczędności – a i tak kończyło się „kredytami dodatkowymi”. W 2025 r. mamy większe budżety, nowocześniejsze procedury i… bardzo podobne pokusy. Jeśli chcemy naprawdę „wrócić na tory realne”, to zacznijmy od rzeczy najmniej kontrowersyjnej: <strong>przestańmy płacić za polityczny luksus na kołach</strong> i pokażmy, że publiczne pieniądze służą publiczności, nie wygodzie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Chusteczka z chloroformem” i strach w mieście]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52190,chusteczka-z-chloroformem-i-strach-w-miescie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52190,chusteczka-z-chloroformem-i-strach-w-miescie</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Sep 2025 19:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-chusteczka-z-chloroformem-i-strach-w-miescie-1757700127.png</url>
                        <title>„Chusteczka z chloroformem” i strach w mieście</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52190,chusteczka-z-chloroformem-i-strach-w-miescie</link>
                    </image><description>W styczniu 1931 roku Warszawa stała się areną tajemniczych porwań młodych kobiet, które wywołały społeczny niepokój i wzmożoną czujność policji. Za sprawą eleganckiej damy z chusteczką nasączoną chloroformem, media zbudowały obraz strachu, łącząc rzeczywistość z sensacyjnymi mitami epoki. Prześledź, jak te wydarzenia odsłoniły złożoność realiów II RP oraz mechanizmy działania prasy masowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W styczniu 1931 r. łódzki <strong>„Express Ilustrowany”</strong> doniósł o serii tajemniczych porwań młodych warszawianek. Motyw był filmowo prosty i przez to elektryzujący: do samotnych dziewcząt miała podchodzić elegancka dama „w futrze popielicowym”, przykładać do nosa nasączoną narkotykiem chusteczkę — „prawdopodobnie chloroformem” — po czym ofiary traciły przytomność i po kilku godzinach odzyskiwały ją pod gołym niebem, na śniegu, bez śladów gwałtu. Gazeta porównywała sprawę z głośną, rzekomo podobną aferą z Berlina: tam gang miał oszałamiać kobiety, inscenizować zdjęcia „w drastycznych pozach” i szantażować je lub rodziny. Wedle relacji policja „była już na tropie”.</p><p>Poniżej — co ten epizod mówi o <strong>II RP</strong>, ówczesnym prawie i lękach nowoczesnego miasta.</p><h2>Tabloid, który żył sensacją</h2><p>„Express Ilustrowany” był dziennikiem popularnym (tabloidem) wydawanym w Łodzi, ale dzięki systemowi mutacji i rozbudowanej sieci kolportażu regularnie sięgał po tematy ogólnopolskie, w tym warszawskie kryminały. Od 1929 r. tytuł funkcjonował obok „Expressu Wieczornego Ilustrowanego”, a cały koncern „Republiki” świadomie grał na szybkości, obrazie i sensacji — to był <strong>język ówczesnej prasy masowej</strong>.&nbsp;</p><h2>Dlaczego ta wiadomość tak „działała”?</h2><p><strong>Wielki Kryzys</strong>: 1931 r. to dno załamania gospodarczego. Bezrobocie i spadek płac potęgowały poczucie niepewności, szczególnie wśród kobiet pracujących w usługach i handlu, które często wracały późno i chodziły po mieście samotnie. To idealne tło dla historii o porwaniach „niemal w biały dzień”.</p><p><strong>Nowoczesność i miejski lęk</strong>: samochód („wieźli autem za miasto”) był w prasie symbolem nowej, „szybkiej” przestępczości; popularna prasa lubiła też łączyć takie historie z transnarodowymi tropami — Berlinem, „białym handlem”, fotografią i szantażem. Badacze prasy sensacyjnej podkreślają, że ten gatunek żywił się właśnie taką mieszaniną strachu i nowinek.</p><h2>Chloroform między mitem a rzeczywistością</h2><p>Gazetowy obraz błyskawicznego „uśpienia chusteczką” utrwalał znany już wówczas <strong>mit</strong>. Z punktu widzenia medycznego odurzenie chloroformem <strong>nie jest natychmiastowe</strong> — wymaga co najmniej kilku minut ciągłej inhalacji i stałej kontroli dróg oddechowych. Dlatego szybkie „obezwładnianie” przypadkowych przechodniów samą chusteczką jest mało wiarygodne.</p><h2>A jeśli nie „handel żywym towarem”, to co?</h2><p>Sam „Express” odrzucał hipotezę wywiezienia ofiar za granicę i handlu kobietami (ofiary puszczano po kilku godzinach), sugerując raczej <strong>szantaż fotograficzny</strong>. Zjawisko <strong>handlu ludźmi</strong> realnie istniało w II RP i było wówczas żywo dyskutowane, ale w debacie publicznej mieszały się fakty, stereotypy i sensacja. Polska ratyfikowała <strong>Konwencję Ligi Narodów o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi (Genewa, 1921)</strong>, a policja prowadziła działania obyczajowe i śledcze przeciw stręczycielstwu i sieciom werbunkowym. Jednocześnie historycy podkreślają, że doniesienia prasowe łatwo budowały <strong>moralne paniki</strong> i oskarżenia kierowane pod adresem całych grup, co wymaga dziś ostrożności interpretacyjnej.</p><h2>Co na to prawo? 1931 pomiędzy starymi kodeksami a „Makarewiczem”</h2><p>W chwili publikacji (styczeń 1931) Polska <strong>nie miała jeszcze jednolitego kodeksu karnego</strong>. Wciąż stosowano przepisy odziedziczone po zaborcach (m.in. rosyjski Kodeks karny z 1903 r., austriacką ustawę karną z 1852 r. i niemiecki StGB z 1871 r.), które w różny sposób penalizowały <strong>pozbawienie wolności</strong>, uprowadzenia nieletnich i „porwania kobiet” w określonych celach. Dopiero <strong>Kodeks karny z 11 lipca 1932 r.</strong> (tzw. <strong>kodeks Makarewicza</strong>) ujednolicił przepisy:</p><ul><li>w <strong>art. 248</strong> wprowadził ogólny typ <strong>pozbawienia wolności</strong> (z zaostrzeniem m.in. przy długotrwałości lub „szczególnym udręczeniu”),</li><li>a w odrębnym rozdziale uregulował <strong>uprowadzenie lub zatrzymanie nieletniego</strong> (ochrona opieki i nadzoru).<br>Co ważne, w nowym kodeksie <strong>zrezygnowano z odrębnego przestępstwa „porwania kobiety”</strong> jako takiego — jeśli czyn był wbrew woli, traktowano go jak zwykłe pozbawienie wolności, ewentualnie w zbiegu z innymi deliktami.</li></ul><p>W praktyce warszawskiej prokuratury i policji z 1931 r. podobną sprawę kwalifikowano więc przez pryzmat: <strong>bezprawnego pozbawienia wolności</strong>, ewentualnych <strong>obrażeń</strong>, <strong>przymusu</strong> czy <strong>szantażu</strong> (gdyby „fotograficzny” wątek się potwierdził).</p><h2>Policja: kto ścigał sprawców?</h2><p>W II RP bezpieczeństwo publiczne spoczywało na <strong>Policji Państwowej</strong>, z wyspecjalizowaną <strong>służbą śledczą (policją kryminalną)</strong> i <strong>Urzędem Śledczym m.st. Warszawy</strong>, który miał wiodącą rolę w zwalczaniu przestępczości obyczajowej i handlu ludźmi. W latach 20. i 30. funkcjonowały także komórki tzw. <strong>policji kobiecej</strong>, współpracujące przy sprawach dotyczących kobiet i nieletnich. To właśnie te struktury — opisane w ówczesnych instrukcjach i raportach — prowadziłyby dochodzenie w sprawie porwań opisanych przez „Express”.</p><h2>Jak czytać taki materiał dziś?</h2><p>Relacja „Expressu” stoi na skrzyżowaniu <strong>realnych problemów</strong> (przestępczość wobec kobiet, szantaż, handel ludźmi) i <strong>medialnych schematów</strong> (tajemnicza „dama w futrze”, uśpienie chloroformem „w sekundę”, niemiecki trop). Dziś wiemy, że <strong>chirurgicznie szybkie</strong> nokautowanie chloroformem było — delikatnie mówiąc — wątpliwe, a prasa sensacyjna lubiła wzmacniać wątki „międzynarodowych siatek” i „perwersyjnych orgii”, nawet gdy <strong>oględziny lekarskie</strong> nie potwierdzały przemocy seksualnej. To nie unieważnia całkiem doniesień, ale każe widzieć je jako część <strong>kultury popularnej międzywojnia</strong>, w której lęki nowoczesnego miasta spotykały się z prawdziwymi patologiami i z <strong>prawem</strong>, które akurat przechodziło ważną reformę</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[15 procent mniej – 100 lat później. Dieta, którą łatwo strawić]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52168,15-procent-mniej-100-lat-pozniej-dieta-ktora-latwo-strawic</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52168,15-procent-mniej-100-lat-pozniej-dieta-ktora-latwo-strawic</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Sep 2025 18:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-15-procent-mniej-100-lat-pozniej-dieta-ktora-latwo-strawic-1757602993.png</url>
                        <title>15 procent mniej – 100 lat później. Dieta, którą łatwo strawić</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52168,15-procent-mniej-100-lat-pozniej-dieta-ktora-latwo-strawic</link>
                    </image><description>W „Expressie Ilustrowanym” z 25 stycznia 1931 r. czytamy, że obniżenie diet poselskich o 15 proc. „da Państwu milion złotych oszczędności”, a każdy poseł i senator straci miesięcznie około 150 zł. Posłowie spierali się, czy przy okazji nie należałoby przyciąć także pensji urzędnikom, ministrom i wiceministrom. Krótko mówiąc: kryzys, budżet w stresie, politycy odkrywają instrument „oszczędności na własnym garnuszku”. Brzmi znajomo? Tylko czarno-białe zdjęcia inne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gdyby przenieść tę debatę w nasze czasy, komunikat brzmiałby podobnie: „Drodzy obywatele, tniemy sobie 15 proc. To będzie miliony”. Wprawdzie dziś skala budżetu państwa jest trochę większa niż w II RP, ale mechanizm PR-owy ten sam. Ma być efektowny rachunek na konferencję: cyferka z dwoma zerami i słowo „odpowiedzialność”. Nikt nie dodaje, że w wielkim bilansie państwa to kwota z tego samego działu co wygaszacze ekranu.</p><p>W 1931 r. dieta poselska była dodatkiem na „utrzymanie mandatu”: dojazdy, noclegi, kawa w barze mlecznym. Dzisiaj nadal jest dodatkiem, tyle że system opieki nad parlamentarzystą urósł jak dobrze nawożony trawnik. Jest ryczałt na biuro poselskie, bezpłatne przejazdy koleją i samolotem, zwrot kosztów noclegów w Warszawie, kilometrówki służbowe i prywatne, odprawy na do widzenia, dodatki funkcyjne, a nad tym wszystkim rozpięty parasol immunitetu. To nie jest krytyka – to opis stanu faktycznego. Państwo uznało, że reprezentant narodu ma być mobilny, dostępny i niezależny finansowo. Problem zaczyna się wtedy, gdy z tych cegiełek buduje się twierdzę, której nie rusza żaden „15 procent”.</p><p>Wyobraźmy sobie więc współczesne cięcie. Dieta spada o 15 proc. – pięknie brzmi. Jednocześnie bez zmian zostaje cała reszta pakietu: ryczałt na biuro płynie jak rzeka, noclegi rozliczają się elegancko, paliwo nie pyta o partie, a darmowe przejazdy wciąż mają klasę… cóż, nie zawsze ekonomiczną. Oszczędność jest, ale przypomina odchudzanie się przez odstawienie jednej kostki cukru. Widać gest, mniej widać efekt.</p><p>„To może zetnijmy wszystko po kolei” – zaproponowałby zapewne duch posła z 1931 r. I to jest akurat konkretna propozycja na dziś. Jeśli politycy chcą naprawdę zagrać w drużynie budżetu, wystarczy kilka prostych reguł: noclegi w standardzie trzy gwiazdki, limit lotów krajowych z wyjątkiem spraw państwowych udokumentowanych w kalendarzu, kilometrówka jak dla zwykłych podatników, jawne – co do złotówki – rozliczenia biur poselskich w sieci. Do tego zasada „zero dystansu”: każde odstępstwo wyjaśnione publicznie w 48 godzin. Nie trzeba rewolucji. Wystarczy, żeby obywatel zobaczył, że „reprezentowanie” nie znaczy „odcinanie kuponów”.</p><p>Zwolennicy status quo powiedzą, że to populizm. Posłowie pracują ciężko, a koszt reprezentacji jest realny – i to prawda. Tylko że satysfakcja podatnika nie bierze się z faktu, że poseł zapłaci mniej za obiad, lecz z tego, że system nie wygląda jak program lojalnościowy dla klasy politycznej. Jeżeli już mówimy o „15 procentach”, to może umówmy się na 15 proc. więcej jawności. Wtedy każdy rachunek stanie się strawniejszy.</p><p>Historia z 1931 r. ma jeszcze jeden wątek. W dyskusji padły propozycje, by ciąć także pensje ministrów, wiceministrów i „urzędników tej samej kategorii”. Dziś powiedzielibyśmy: całość „łącznego kosztu polityki”. Jeśli celem jest oszczędność, to liczy się nie tylko dieta, ale też gabinety polityczne, doradcy, samochody, tłumaczenia, delegacje i… prężnie rozwijająca się gałąź „konferencjologii”. Jedno zdjęcie z mównicy i pięć banerów nie czyni inwestycji – robi koszt. Skromność w formie też jest oszczędnością, choć księgowo nie zawsze ją widać.</p><p>Czy zatem obniżać diety? Oczywiście można. Dobrze jednak pamiętać, że prawdziwy rachunek zaczyna się poza dietą. Jeśli zdejmiemy 15 proc., a jednocześnie zostawimy wszystkie przywileje bez zmian, to wyjdzie nam klasyczna polska kompromisowa zupa: trochę za słona, trochę za rzadka, ale za to podana z komunikatem, że „naród będzie zadowolony”. Naród, jak wiadomo, bywa wybredny. W 1931 r. był i dziś też ma do tego prawo.</p><p>Puenta z epoki? „Obniżenie djet o 15 proc. da milion złotych oszczędności”. Puenta dzisiejsza: obniżenie diety o 15 proc. da ładny tytuł. Prawdziwe oszczędności da dopiero system, w którym przywilej jest narzędziem pracy, a nie abonamentem. I tu, jak przed wojną, wszystko rozbija się o wolę polityczną. W czasach czarno-białej prasy przynajmniej nikt nie miał złudzeń, że ton nadaje budżet. Dziś budżet wciąż gra pierwsze skrzypce – tylko orkiestra lubi udawać, że to solówka.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Samobójczy strzał w Kasie Chorych. Sprawa dr. Cezarego Auerbacha (Tomaszów Mazowiecki, styczeń 1931)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52151,samobojczy-strzal-w-kasie-chorych-sprawa-dr-cezarego-auerbacha-tomaszow-mazowiecki-styczen-1931</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52151,samobojczy-strzal-w-kasie-chorych-sprawa-dr-cezarego-auerbacha-tomaszow-mazowiecki-styczen-1931</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Sep 2025 18:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-samobojczy-strzal-w-kasie-chorych-sprawa-dr-cezarego-auerbacha-tomaszow-mazowiecki-styczen-1931-1757523011.png</url>
                        <title>Samobójczy strzał w Kasie Chorych. Sprawa dr. Cezarego Auerbacha (Tomaszów Mazowiecki, styczeń 1931)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52151,samobojczy-strzal-w-kasie-chorych-sprawa-dr-cezarego-auerbacha-tomaszow-mazowiecki-styczen-1931</link>
                    </image><description>21 stycznia 1931 roku w tomaszowskiej Kasie Chorych światło dzienne ujrzała tragedia – zastrzelenie się dr. Cezarego Auerbacha, zaledwie dwa miesiące po objęciu stanowiska. W tle kryzys ekonomiczny, oskarżenia o napastowanie i osobiste konflikty, które wstrząsnęły społecznością w trudnych czasach II RP.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>21 stycznia 1931 r. „Express Mazowiecki”</strong> przyniósł krótką notatkę: w tomaszowskiej Kasie Chorych, w gabinecie, zastrzelił się naczelny lekarz placówki, <strong>dr Cezary Auerbach</strong>, „około 40 lat”. Gabinet opieczętowano, przyczyny nie podano. Poniżej – co da się dziś na temat tej historii ustalić i jak wyglądało tło epoki.</p><h2>Co wiemy o lekarzu i samym zdarzeniu</h2><p>Z relacji prasowych z tamtych dni wynika, że Auerbach objął stanowisko naczelnika Kasy Chorych zaledwie <strong>dwa miesiące wcześniej</strong>. Został zatrudniony przez rządowego komisarza ubezpieczalni, <strong>p. Kucharskiego</strong>, mimo chłodnej rezerwy części miejscowego środowiska lekarskiego. W styczniu do komisarza trafiły skargi trzech urzędniczek, że lekarz miał je „napastować”. Tego samego dnia Auerbach otrzymał pismo o cofnięciu angażu i – według korespondencji prasowej – <strong>zastrzelił się w swoim gabinecie</strong>, pozostawiając kilka listów (do żony, rodziny, lekarzy i do komisarza). Jeden z nich kończył gorzkim zdaniem: <i>„Śmierć moja jest na pana sumieniu”</i>. Został pochowany na <strong>cmentarzu ewangelickim w Tomaszowie</strong>. &nbsp;</p><blockquote><p>Uwaga: ówczesna prasa pisała o „oskarżeniach” i „rzekomym napastowaniu”. Nie znamy wyniku żadnego formalnego postępowania w tej sprawie, a dramatyczna decyzja lekarza zapadła jeszcze <strong>przed</strong> wyjaśnieniem zarzutów. Powyższe fakty pochodzą z doniesień prasowych i mogą odzwierciedlać język oraz standardy epoki. <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/40661%2Coskarzony-o-molestowanie-popelnil-samobojstwo-znany-tomaszowski-lekarz" target="_blank">Nasz Tomaszów</a></p></blockquote><h2>Gdzie to się stało</h2><p>Ubezpieczalnia Społeczna (potocznie: Kasa Chorych) mieściła się wówczas w dawnym <strong>pałacyku fabrykanckim Pieschów</strong> przy ówczesnej ul. <strong>Św. Tekli</strong> (dziś: <strong>Barlickiego</strong>). To tam – jak zgodnie podają źródła – doszło do samobójstwa.</p><h2>Tło instytucjonalne: czym była Kasa Chorych</h2><p>System Kas Chorych w II RP opierał się na <strong>ustawie o obowiązkowym ubezpieczeniu na wypadek choroby z 19 maja 1920 r.</strong> – w każdym powiecie powoływano kasę, finansowaną ze składek pracowników i pracodawców, z nadzorem państwa. W latach 1933–1934 nastąpiła <strong>centralizacja i scalanie ubezpieczeń społecznych</strong>, które doprowadziły do utworzenia Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i przebudowy całego systemu. W momencie tragedii Auerbacha transformacja ta jeszcze się nie dokonała, a kasy działały w warunkach ostrej presji budżetowej.</p><h2>Tło społeczne: rok 1931 w Polsce</h2><p>Dramat lekarza rozegrał się w samym środku <strong>Wielkiego Kryzysu</strong>. Polska notowała głęboki spadek produkcji (w 1931 r. o ok. <strong>26%</strong> r/r), gwałtowne bezrobocie i cięcia płac; w najgorszej fazie kryzysu odsetek bezrobotnych przekraczał <strong>40%</strong>. Sytuacja pogarszała nastroje, podnosiła temperaturę sporów i zwiększała liczbę konfliktów w miejscach pracy – również w służbie zdrowia.&nbsp;</p><p>Tomaszów był dużym, przemysłowym ośrodkiem włókienniczym, z <strong>Tomaszowską Fabryką Sztucznego Jedwabiu</strong> – jedną z najważniejszych w regionie. Kryzys dotykał więc bezpośrednio tysiące rodzin zależnych od kondycji fabryk i rzemiosła</p><p>Na poziomie obyczajowym lokalna prasa żywo dyskutowała m.in. o porządku publicznym i „nocnej prohibicji”, co dobrze oddaje nerwowość realiów początku lat 30. – toczyła się właśnie debata o nowelizacji tzw. <strong>ustawy antyalkoholowej</strong>. <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52095%2Cnocna-prohibicja-w-tomaszowie-dyskusja-trwa-od-90-lat?utm_source=chatgpt.com" target="_blank">Nasz Tomaszów</a></p><h2>Jak pisała prasa – i jak czytać te przekazy dziś</h2><p>Notatka w „Expressie Mazowieckim” była zwięzła; obszerniejsze relacje ukazały się w „Głosie Porannym” i „Kurierze Czerwonym” (streszczane dziś przez lokalne portale i instytucje). Z nich pochodzi informacja o czterech listach, cofnięciu angażu tuż przed śmiercią i konflikcie z komisarzem. Współczesne opracowania dodają, że Auerbacha pochowano na cmentarzu ewangelickim w Tomaszowie – co pozostaje w pewnym napięciu z prośbą zmarłego o pochówek w Warszawie, zanotowaną przez prasę. To typowa dla epoki rozbieżność, gdy szybko pisane doniesienia mieszały fakty, domysły i emocjonalny język.&nbsp;</p><h2>Kim był Cezary Auerbach?</h2><p>Poza śladem zawodowym (lekarz, naczelnik Kasy Chorych; wcześniej związany z <strong>Brzezinami</strong>) nie natrafiono na jednoznaczne, niezależne biogramy w ogólnopolskich rocznikach lekarskich online. Współczesne lokalne opracowania potwierdzają wyłącznie podstawowe fakty: wiek ok. 40 lat, przenosiny do Tomaszowa z Brzezin, trzy córki, krótkie urzędowanie i samobójstwo 20 stycznia 1931 r. (środa). Jeśli pojawiają się dalsze szczegóły – pochodzą z cytowanych relacji prasowych.&nbsp;</p><h3>Podsumowanie</h3><p>Samobójstwo dr. Cezarego Auerbacha łączy się z konkretnym konfliktem w miejscu pracy i niewyjaśnionymi do końca oskarżeniami, ale także z <strong>kruchością instytucji</strong> i <strong>społeczną atmosferą roku 1931</strong>: kryzysem, niepewnością zawodową i ostrymi sporami o standardy życia publicznego. Źródła są fragmentaryczne i nacechowane emocjonalnym językiem – dlatego dziś warto je czytać ostrożnie, oddzielając pewne fakty (miejsce, czas, funkcja, śmierć, pozostawione listy) od interpretacji i insynuacji.</p><p><strong>Źródła i lektury uzupełniające</strong>: relacje zebrane przez Skansen Rzeki Pilicy i lokalny serwis NaszTomaszów (na podstawie ówczesnych gazet), akty prawne i opracowania ZUS o systemie ubezpieczeń społecznych w II RP, analizy gospodarcze skutków Wielkiego Kryzysu oraz materiały o przemyśle Tomaszowa z epoki międzywojennej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Obywatele! Wszyscy na front!” – drożyzna 1931 vs. 2025. Co łączy oba kryzysy cen?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52127,obywatele-wszyscy-na-front-drozyzna-1931-vs-2025-co-laczy-oba-kryzysy-cen</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52127,obywatele-wszyscy-na-front-drozyzna-1931-vs-2025-co-laczy-oba-kryzysy-cen</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Sep 2025 19:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-obywatele-wszyscy-na-front-drozyzna-1931-vs-2025-co-laczy-oba-kryzysy-cen-1757439565.png</url>
                        <title>„Obywatele! Wszyscy na front!” – drożyzna 1931 vs. 2025. Co łączy oba kryzysy cen?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52127,obywatele-wszyscy-na-front-drozyzna-1931-vs-2025-co-laczy-oba-kryzysy-cen</link>
                    </image><description>Dwa kryzysy cenowe, od 1931 do 2025 roku, ujawniają zaskakujące podobieństwa: apel o mobilizację w obliczu drożyzny oraz niepewność w obliczu rosnących kosztów życia. Historyczne doświadczenia wskazują, że walka o stabilność cen i konkurencyjność rynku może wymagać nowej strategii, by nie obciążać gospodarstw domowych w trudnych czasach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W archiwalnym numerze „Expressu Mazowieckiego” z 18 stycznia 1931 r. minister przemysłu i handlu (a kilka miesięcy później premier) <strong>Aleksander Prystor</strong> wzywał do „powszechnej mobilizacji” przeciw drożyźnie. Opisywał rozwarcie nożyc między cenami płodów rolnych a cenami towarów przemysłowych, różnice między hurtem i detalem oraz ostrzegał, że bez dostosowania do tendencji na rynkach światowych Polska „nie oprze się zalewowi taniego importu”. Ten język alarmu – i zestaw problemów – brzmi dziś zaskakująco znajomo.</p><p>W latach 1930–1935 gospodarka II RP mierzyła się z <strong>Wielkim Kryzysem</strong> w wersji polskiej: gwałtowny spadek dochodów, deflacja i dramatyczne „<strong>nożyce cen</strong>”, w których załamały się ceny zboża, mięsa i nabiału, a towary przemysłowe taniały wolniej. Dla państwa o większości wiejskiej skutki były druzgocące – według ówczesnych szacunków w 1931 r. nawet <strong>około 70 proc.</strong> pracujących było związanych z rolnictwem. Przekładało się to na ubóstwo wsi i spadek popytu w miastach. W publicystyce i dokumentach rządowych „nożyce cen” stały się słowem-kluczem tłumaczącym, dlaczego rolnik „płaci dwa, trzy razy więcej” za produkty przemysłowe niż jeszcze niedawno.</p><p>Kontekst międzynarodowy też był inny. Polska kurczowo trzymała się <strong>parytetu złota</strong>, gdy wiele gospodarek – z Wielką Brytanią na czele – zrezygnowało z niego już w 1931 r. Dopiero w 1936 r. złoty odłączono od złota, a państwo przestawiło wajchę na aktywną politykę inwestycyjną (plan czteroletni Eugeniusza Kwiatkowskiego i budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego). Z dzisiejszej perspektywy widać, że opóźnione odejście od złota pogłębiło recesję i utrudniło eksport – dokładnie to, przed czym ostrzegał Prystor.</p><p>W 2025 r. mówimy o innym przeciwniku: po pandemicznym szoku, wojnie w Ukrainie i kryzysie energetycznym Polska doświadczyła <strong>najwyższej od 26 lat inflacji</strong> – <strong>18,4%</strong> w lutym 2023 r. – która następnie wyhamowała i latem 2025 r. zeszła w okolice <strong>2,8%</strong> rok do roku. Dzisiejsze „fronty” to więc nie deflacja rolna, lecz uporczywa drożyzna koszyka codziennego, prądu i usług, a spór toczy się o tempo i koszty jej wygaszania.&nbsp;</p><p>Zmieniły się narzędzia państwa. Zamiast sanacyjnych apeli i administracyjnych cięć „pośrednictwa” mamy <strong>niezależny bank centralny</strong> z jawnym <strong>celem inflacyjnym 2,5% ±1 pkt proc.</strong>, cykle podwyżek i cięć stóp oraz – po stronie rządu – tymczasowe tarcze: zerowy VAT na żywność w latach 2022–2024, mrożenie cen energii i bony osłonowe. Część tych osłon jest wygaszana, co – podobnie jak w latach 30. – wywołuje spór o skutki dla inflacji i konkurencyjności.&nbsp;<a href="https://nbp.pl/en/monetary-policy/?utm_source=chatgpt.com" target="_blank">&nbsp;</a></p><p>Jest także ciekawy punkt styczny: w 1931 r. Prystor mówił o „kosztach administracyjnych, wymiany i pośrednictwa”, które zawyżają ceny między <strong>hurtem i detalem</strong>. Dziś ta sama dyskusja toczy się przy innych realiach rynkowych – z udziałem UOKiK, unijnych reguł konkurencji, sieci handlowych i e-commerce – ale pytanie brzmi podobnie: gdzie tworzy się marża i jak chronić konsumenta i dostawcę jednocześnie. W 2024 r. UOKiK raportował setki decyzji i kary m.in. w łańcuchu dostaw żywności oraz badania zjawiska „downsizingu” opakowań – współczesnego odpowiednika „drogiego detalu”.</p><p>Największa różnica dotyczy <strong>struktury społecznej</strong>. W II RP rolnicy byli „najliczniejszą warstwą konsumentów”; dziś pracujących w rolnictwie jest ok. <strong>7–8 proc.</strong>, choć polityczny ciężar wsi pozostaje znaczący. To zmienia sposób, w jaki wstrząsy cenowe rozchodzą się po gospodarce: w latach 30. załamanie cen zboża błyskawicznie uderzało w większość społeczeństwa; dziś szoki przychodzą raczej przez energię, żywność przetworzoną i usługi.</p><p>Warto odnotować jeszcze dwie ciekawostki. Po pierwsze, sama <strong>retoryka mobilizacji</strong> ma długą tradycję: w II RP działała nawet sejmowa <strong>Komisja Walki z Drożyzną</strong> – echo dzisiejszych „tarczy”, koszyków cenowych i obietnic „zduszenia inflacji”. Po drugie, ówczesny rząd bardzo ostrożnie podchodził do cięcia płac, argumentując, że zniszczy to popyt w miastach – co brzmi znajomo w debatach o realnych dochodach i minimalnym wynagrodzeniu w latach 2023–2025.</p><p>Historia 1931 r. uczy, że <strong>mechanika cen</strong> nigdy nie jest abstrakcją: za „nożycami” i „marżami” stoją konkretne rodziny, ich zakupy i plany. Wtedy wyjściem okazało się połączenie zmiany kursu polityki makroekonomicznej (odejście od złota) z długofalowymi inwestycjami publicznymi. Dziś – przy inflacji schodzącej w okolice celu i stopniowym wycofywaniu osłon – stawką jest mądre domknięcie procesu: takie, które obniża ceny bez dławiącego gospodarkę szoku oraz poprawia konkurencję w łańcuchach dostaw. Echo „Obywatele! Wszyscy na front!” da się więc usłyszeć i teraz, ale sens „frontu” zmienił się zasadniczo: zamiast wojny z „tanimi importami” w świecie ceł i złota walczymy o <strong>przejrzystość rynku, odporność energetyczną i stabilność cen</strong> w warunkach gospodarki otwartej i cyfrowej.&nbsp;</p><p><strong>Źródła główne:</strong> biografia i funkcje A. Prystora; opracowania o nożycach cen i kryzysie w Polsce; dane o strukturze zatrudnienia historycznie i dziś; dokumenty NBP o celu inflacyjnym; informacje o tarczach podatkowych i energetycznych; aktualne wskaźniki inflacji.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nocna prohibicja w Tomaszowie? Dyskusja trwa od 90 lat]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52095,nocna-prohibicja-w-tomaszowie-dyskusja-trwa-od-90-lat</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52095,nocna-prohibicja-w-tomaszowie-dyskusja-trwa-od-90-lat</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Sep 2025 12:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-nocna-prohibicja-w-tomaszowie-dyskusja-trwa-od-90-lat-1757328602.png</url>
                        <title>Nocna prohibicja w Tomaszowie? Dyskusja trwa od 90 lat</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52095,nocna-prohibicja-w-tomaszowie-dyskusja-trwa-od-90-lat</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim ponownie rozgorzała dyskusja o nocnej sprzedaży alkoholu, która trwa już od 90 lat. Temat, łączący obawy o porządek publiczny i wolność wyboru, staje się na nowo aktualny, przywołując echa przeszłości i konieczność wyważenia interesów mieszkańców i lokalnej gastronomii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie Mazowieckim znów głośno o pomyśle ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu. Jak donoszą nasze źródła w magistracie zabiega o to część radnych, a projekt uchwały jest już gotowy. Zwolennicy mówią o ciszy nocnej, porządku i bezpieczeństwie. Przeciwnicy – o wolności wyboru i ciosie w sklepy pracujące do późna i stacje benzynowe. Dyskusja brzmi bardzo współcześnie, ale sam temat wcale współczesny nie jest: <strong>ponad 90 lat temu prasa rozważała podobne rozwiązania</strong>.</p><h2>„Express Mazowiecki”, 15 stycznia 1931 r.: stare spory, zaskakująco aktualne</h2><p>W numerze z 15 stycznia 1931 r. „Express Mazowiecki” opisywał projekt nowelizacji tzw. ustawy antyalkoholowej. Z jednej strony – łagodzenia (np. dopuszczenie wyszynku w wagonach restauracyjnych i bufetach stacyjnych, wyłączenie piwa spod części ograniczeń), z drugiej – <strong>wyraźne ramy porządkowe</strong>. Niedzielny zakaz wyszynku obejmował jedynie godziny nabożeństw – <i>„od godz. 6-ej rano do 14-ej”</i>. Wprowadzano też ochronę młodzieży – <strong>sprzedaż zakazana nieletnim do 18. roku życia</strong> – oraz <strong>sankcje za naruszenia</strong>: grzywny, areszt przy recydywie.</p><p>Co charakterystyczne, odpowiedzialność nie spoczywała wyłącznie na sprzedawcy. Gazeta notowała, że <strong>karany ma być także ten, kto „w stanie nietrzeźwości wywoływać będzie zgorszenie publiczne”</strong>, a nawet <strong>ten, „kto drugiego do stanu nietrzeźwości doprowadza”</strong>. Dziś brzmi to jak przedsmak współczesnych debat o współodpowiedzialności i profilaktyce.</p><h2>Tomaszów dziś: między spokojem mieszkańców a życiem nocnym</h2><p>Współczesne przepisy dają samorządom możliwość ograniczenia <strong>nocnej sprzedaży detalicznej</strong> (najczęściej dotyczy to sklepów i stacji paliw). Miasta, które decydowały się na lokalne „noce bez butelki”, zwykle wybierały widełki w okolicach <strong>22:00–6:00</strong> lub <strong>24:00–6:00</strong> i zostawiały gastronomii działającej na miejscu osobne reguły (kontrole ogródków, hałas, porządek publiczny).</p><p>W Tomaszowie linie podziału przebiegają podobnie jak gdzie indziej:</p><ul><li><strong>Mieszkańcy</strong> osiedli w pobliżu całodobowych punktów sprzedaży wskazują na hałas, śmieci, awantury pod oknami.</li><li><strong>Policja i straż miejska</strong> sygnalizują skok interwencji między północą a świtem.</li><li><strong>Sklepy i lokale</strong> odpowiadają: nocny obrót to realne przychody, a zakaz „wypycha” klientów do sąsiednich gmin lub do „szarej strefy” dowozów.</li></ul><h2>Co realnie może zawierać uchwała</h2><p>Jeśli radni sięgną po narzędzie nocnych ograniczeń, kluczowe będą szczegóły:</p><ul><li><strong>Godziny i zakres</strong>: czy mówimy o 22:00–6:00, czy węższym oknie; czy zakaz dotyczy tylko sprzedaży na wynos (sklepy, stacje), czy – i w jakim zakresie – także nocnego wynoszenia z lokali.</li><li><strong>Mapa wyjątków</strong>: hotele (room service), strefy imprez masowych, wydarzenia miejskie z czasową zmianą zasad.</li><li><strong>Kontrola i egzekucja</strong>: czytelne zasady, jednolite kary administracyjne, współpraca z policją i strażą.</li><li><strong>Okres próbny i ewaluacja</strong>: np. 6–12 miesięcy, po których miasto porówna liczbę interwencji, skarg mieszkańców, zgłoszeń o zakłócaniu ciszy nocnej, zaśmiecanie oraz wpływ na lokalny biznes.</li></ul><h2>Czego uczy rok 1931</h2><p>Lektura „Expressu Mazowieckiego” przypomina, że <strong>spór o alkohol rzadko bywa zero-jedynkowy</strong>. Już wtedy równoważono <strong>względy porządku publicznego</strong> (godziny, sankcje) z <strong>pewną elastycznością</strong> (piwo, kolej). Dzisiejsza debata w Tomaszowie – choć toczy się w innym kontekście gospodarczym i prawnym – wciąż obraca się wokół tych samych osi: <strong>spokoju mieszkańców, odpowiedzialności, wolności prowadzenia działalności i zdrowia publicznego</strong>.</p><h2>Decyzja przed radnymi</h2><p>Jeśli Rada Miejska zdecyduje się na nocne ograniczenia, najrozsądniejszą ścieżką wydaje się <strong>wariant umiarkowany</strong>: wyraźne godziny zakazu <strong>sprzedaży detalicznej</strong> z sensownymi wyjątkami, mocny nacisk na <strong>egzekucję porządku</strong> w rejonie lokali oraz <strong>terminową ewaluację</strong> decyzji. Wtedy spór przestanie być ideologiczny, a stanie się merytoryczny – <strong>zmierzalny liczbami</strong>, a nie tylko emocjami.</p><p>Jedno jest pewne: <strong>Tomaszów nie zaczyna tej rozmowy od zera</strong>. Ma do dyspozycji zarówno świeże doświadczenia innych samorządów, jak i <strong>lekcję sprzed ponad dziewięciu dekad</strong> – że dobre prawo w tej materii to nie zakazy dla zakazów, lecz <strong>mądre wyważenie</strong> interesów i odpowiedzialności.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zamach na pieniądze Banku Polskiego. Tomaszów, styczeń 1931]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52069,zamach-na-pieniadze-banku-polskiego-tomaszow-styczen-1931</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52069,zamach-na-pieniadze-banku-polskiego-tomaszow-styczen-1931</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Sep 2025 17:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zamach-na-pieniadze-banku-polskiego-tomaszow-styczen-1931-1757173150.png</url>
                        <title>Zamach na pieniądze Banku Polskiego. Tomaszów, styczeń 1931</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52069,zamach-na-pieniadze-banku-polskiego-tomaszow-styczen-1931</link>
                    </image><description>Na początku stycznia 1931 roku Tomaszów Mazowiecki stał się miejscem dramatycznej próby zamachu na posłańców Banku Polskiego, gdy bandyta Dydje Kana planował zrabować ponad 300 000 zł. W obliczu narastającego kryzysu gospodarczego, który destabilizował społeczeństwo, szalejąca przestępczość zmusiła policję do zdecydowanych działań.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>„<strong>Zamach na pieniądze BANKU POLSKIEGO</strong>… Policja ujęła dziś bandytę <i>Dydje Kana</i>, który planował zamach na posłańców Banku Polskiego w Tomaszowie. Łupem mogła paść suma przeszło <strong>300 000 zł</strong>” — tak 6 stycznia 1931 r. informował <strong>„Express Mazowiecki”</strong> (pisownia nazwiska jak w oryginale). Krótka notka, ale treść jak z sensacyjnego kryminału: przygotowania do napadu na bankowych gońców, duża gotówka, szybkie zatrzymanie.</p><h2>Tło epoki: bieda, kryzys i gotówka w obiegu</h2><p>Lata 1930–1931 to środek <strong>Wielkiego Kryzysu</strong>, który w II RP uderzył wyjątkowo mocno: PKB w latach 1929–1935 spadł o ok. <strong>52%</strong>, a bezrobocie rosło lawinowo, co odczuwały zwłaszcza miasta przemysłowe regionu łódzkiego, w tym <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong> – silny ośrodek włókienniczy o robotnicznym charakterze. To realia, w których przestępstwa przeciw mieniu stają się częstsze i bardziej zuchwałe.&nbsp;</p><p>„<strong>Przednówek rozpoczął się jeszcze w miesiącach zimowych. Ludzie oszczędzają soli…</strong>” — wspominał Wincenty Witos, opisując nędzę pierwszej połowy lat 30. (krótkie, dozwolone cyt.).&nbsp;</p><p>Bankowy obieg pieniędzy był wówczas <strong>w znacznej części gotówkowy</strong>. <strong>Bank Polski SA</strong> — centralny bank II RP — posiadał sieć oddziałów i obsługiwał przekazy oraz sprzedaż walut i kruszców; pieniądze przewożono między placówkami i przedsiębiorstwami, często właśnie przez <strong>posłańców (gońców)</strong>, co bywało celem bandytów.</p><h2>Podobne napady w II RP</h2><p>Choć tomaszowską próbę udaremniono, ówczesna prasa regularnie opisywała zuchwałe skoki na banki i poczty. Najsłynniejsza była sprawa <strong>Stanisława „Szpicbródki” Cichockiego</strong> i jego ekipy: w <strong>1932 r.</strong> policja zatrzymała ich w związku z <strong>próbą skoku na skarbiec Banku Polskiego w Częstochowie</strong> (podkop do skarbca). Sprawa stała się głośna w całym kraju. „<strong>Naprawdę sławnym uczynił go napad… który się nie udał</strong>” — pisał serwis Dzieje.pl.&nbsp;</p><p>Rok <strong>1932</strong> przyniósł też <strong>napad na Pocztę w Gródku Jagiellońskim</strong>, przeprowadzony przez bojowców OUN — zginęło dwóch pracowników, zrabowano pieniądze i broń; to jeden z najgłośniejszych, brutalnych skoków pogranicza II RP.</p><p>Takie historie nie były marginesem — policyjne kroniki z przełomu 1930/31 r. pełne są doniesień o rozbojach i planowanych napadach na konwoje oraz kasy, co doskonale wpisuje się w klimat notki „Expressu Mazowieckiego”.</p><h2>Jakie kary groziły sprawcom?</h2><p>W chwili publikacji notki (styczeń <strong>1931</strong>) wciąż obowiązywały przepisy zaborcze (z dodatkami polskimi), ale już w <strong>1932 r.</strong> wszedł w życie jednolity <strong>Kodeks karny</strong> (tzw. kodeks Makarewicza). To on precyzyjnie zdefiniował „triadę rozbójniczą”:</p><ul><li><strong>Art. 259</strong> (rozbój): „Kto zabiera cudze mienie, używając przemocy… podlega <strong>karze więzienia</strong>” — a „więzienie” w kodeksie oznaczało od <strong>6 miesięcy do 15 lat</strong> (górny pułap w przepisach ogólnych).</li><li><strong>Art. 258</strong> (kradzież rozbójnicza – użycie przemocy, by utrzymać łup lub uniknąć pościgu): do <strong>10 lat więzienia</strong>.</li><li><strong>Art. 261</strong> (wymuszenie rozbójnicze): do <strong>10 lat więzienia</strong>.&nbsp;</li></ul><p>Sądy mogły dodatkowo orzekać przepadek narzędzi i łupu oraz <strong>zaostrzać kary recydywistom</strong>. W skrajnych wypadkach przestępstw z użyciem broni i ofiarami śmiertelnymi wchodziły w grę surowsze kwalifikacje (np. zabójstwo), zagrożone nawet <strong>karą śmierci</strong>, ale sam <strong>rozbój</strong> co do zasady nie był w kodeksie kwalifikowany karą śmierci.</p><h2>Tomaszów na mapie międzywojennej Polski</h2><p>Tomaszów Mazowiecki — młode, dynamiczne <strong>miasto fabryczne</strong> — żył rytmem przędzalni i tkalni, a przepływ gotówki był codziennością. W takich miejscach gosposie i robotnicy ustawiali się po wypłaty, a <strong>bankowi posłańcy</strong> kursowali między kasami i bankami. Nic dziwnego, że to właśnie tutaj, w pierwszych dniach 1931 r., policja miała ręce pełne roboty, gdy — jak donosi „Express” — <strong>udaremniła plan skoku na ponad 300 000 zł</strong>.&nbsp;</p><h2>Epilog</h2><p>Nie wiemy dziś, kim dokładnie był „<strong>Dydje Kana</strong>” ze wzmianki (pisownia i brzmienie nazwiska wskazują na możliwy błąd składu lub przekręcone dane), ale wiemy na pewno: <strong>epoka</strong> sprzyjała tego typu zbrodniom, <strong>bankowe pieniądze</strong> kusiły, a <strong>państwo</strong> — po unifikacji prawa w 1932 r. — odpowiedziało na to <strong>surowymi karami</strong> i coraz sprawniejszą robotą policyjną. „Express Mazowiecki” z 6 stycznia 1931 r. uchwycił ten moment dokładnie: nerwowość kryzysu, codzienność gotówki i szybkie policyjne kontruderzenie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Dlaczego nie dostałem posady?” —  pytanie zawsze aktualne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51990,dlaczego-nie-dostalem-posady-pytanie-zawsze-aktualne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51990,dlaczego-nie-dostalem-posady-pytanie-zawsze-aktualne</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Sep 2025 14:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dlaczego-nie-dostalem-posady-pytanie-zawsze-aktualne-1756901771.png</url>
                        <title>„Dlaczego nie dostałem posady?” —  pytanie zawsze aktualne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51990,dlaczego-nie-dostalem-posady-pytanie-zawsze-aktualne</link>
                    </image><description>W 1935 roku, w obliczu wielkiego kryzysu, młody człowiek z Tomaszowa wyraził gorycz związaną z bezrobociem w liście do „Expressu Mazowieckiego”, pytając: „Dlaczego nie dostałem posady?” Jego słowa wciąż brzmią aktualnie, przypominając o nieustających zawirowaniach na rynku pracy i problemie nepotyzmu, który nadal zagraża uczciwym możliwościom zatrudnienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gdy <strong>„Express Mazowiecki”</strong> 6 stycznia 1935 r. muśnięciem pióra trafił w nerw bezrobocia, w odpowiedzi rozległ się chór krzyków. <i>„Dlaczego nie dostałem posady?”</i> — ankietowe pytanie, które stało się lustrem całej epoki. Ze sterty listów, jakie trafiły do redakcji, jeden pochodził z Tomaszowa. Do czytelników poniósł gorycz i klarowność zimowego powietrza nad Pilicą.</p><p>Pisze 24-latek<i>: ojciec — były więzień polityczny zsyłany „za niepodległość”, dziś z Medalem Niepodległości na piersi. „<strong>Nie wyżywi go przecież sam medal</strong>”</i> — notuje syn i trudno o zdanie bardziej z epoki, w której odznaczenia bywały zaszczytem, ale i rachunkiem do uiszczenia, bo koszty orderów pokrywali sami odznaczeni. <i>Pisaliśmy całe sterty podań: do urzędów, do fabryk, do gabinetów dyrektorów, dotyczące zatrudnienia. Odpowiedź zbywana milczeniem, bywała też kartka z lakonicznym „<strong>pracy nie ma</strong>”. Po tygodniu, okazało się, że jednak stu jest przyjętych. Po miesiącach protegowani znów wchodzą pierwsi. A kiedy „znajomy z dawnych lat” daje iskierkę nadziei, ta gaśnie pół roku później jednym zdaniem: „<strong>nic dla mnie nie może zrobić</strong>”. Wreszcie ta najciemniejsza puenta: „<strong>jak słyszałem… otwierała drogę nie tylko protekcja, ale i łapówka… nie miałem 50 zł… dlatego tułam się bez pracy</strong>”.</i></p><p>Niech ten list z Tomaszowa stanie się kluczem do tamtego czasu. Rok 1935, to późny cień Wielkiego Kryzysu: polski rynek pracy, choć powoli się podnosił, wciąż uginał się pod ciężarem bezczynnych rąk. Historycy podają, że właśnie w 1935 r. liczba bezrobotnych sięgała około pół miliona, a w najgorszym momencie kryzysu odsetek bezrobotnych w Polsce przekraczał 40 procent. Te liczby nie są cyframi — to ludzkie kolejki pod pośredniakami, zziębnięte palce odciśnięte na podaniach, urwane rozmowy o „miejsce” i „poręczenie” w biurach z mosiężnymi tabliczkami.</p><p>Tomaszów Mazowiecki, serce włókienniczego pasa Łodzi i okolic, żył rytmem gwizdów fabrycznych i przestojów. Kiedy zamierały zamówienia, pierwsi tracili robotę tkacze, farbiarze, wykańczacze; ich los, jak klocki domino spadał na całe rodziny. Miasto urosło na fabrycznym fundamencie już w XIX wieku i w II RP wciąż grało w tej samej orkiestrze — tyle że kryzys przestroił instrumenty na ton minorowy.&nbsp;</p><p>Był to także czas określonego klimatu politycznego. Sanacja, która przyszła z obietnicą „uzdrowienia życia publicznego”, centralizowała ster państwa. Kilka miesięcy po naszym liście wejdzie w życie <strong>konstytucja kwietniowa</strong>, wzmacniająca pozycję prezydenta kosztem parlamentu i czyniąca z głowy państwa strażnika „jednolitej i niepodzielnej władzy”. Z drugiej strony — <strong>Bereza Kartuska</strong>, gdzie bez wyroku izolowano przeciwników politycznych. W takiej scenerii protekcja jako metoda otwierania drzwi nie była wynalazkiem drobnych kanciarzy; bywała konsekwencją systemu, w którym sieć wpływów liczyła się częściej niż transparentna procedura.&nbsp;</p><p>List z 1935 r. brzmi dziś zdumiewająco świeżo. Współczesność ma inne dekoracje — cyfrowe rekrutacje, platformy z ofertami, RODO i komisje konkursowe — ale pytanie bywa to samo: dlaczego nie dostałem posady? Statystyki mówią, że zjawisko protekcji i nepotyzmu nie wyparowało. W ostatnim globalnym <strong>Indeksie Percepcji Korupcji</strong> Polska uzyskała 53/100 punkty i spadła na 53. miejsce — najniższe w swojej historii notowanie — co analitycy wiążą m.in. z problemami przejrzystości w sektorze publicznym. Równolegle <strong>Najwyższa Izba Kontroli</strong> w 2024 r. i 2025 r. opisywała liczne nieprawidłowości w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, a polityczne deklaracje „antynepotyzmowe” z 2021 r. — nawet jeśli nagłośnione — nie mają mocy zastąpić twardych reguł naboru i realnej kontroli konfliktu interesów.</p><p>Nie piszę tego, by prostą linią połączyć dwa światy. Wtedy — medal zamiast emerytury, kartki „pracy nie ma” i ławki pod fabryczną bramą; dziś — CV-boty i „networking”, który bywa echem dawnej protekcji, tyle że w nowym garniturze. Ale list z Tomaszowa przypomina, że <strong>każdy system, który nagradza znajomości zamiast kompetencji, produkuje nie tylko krzywdę jednostki, lecz także marnotrawstwo talentów</strong>. Czytelnik z 1935 r. miał 24 lata, zdrowie i chęć pracy — zasoby, których nie wykorzystano, bo zabrakło <strong>równego dostępu</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51939,kolejne-skandale-w-koalicji-obywatelskiej-post-radnego-mordaki-i-ustawiany-konkurs-dla-pawla-jablonskiego"></oembed></figure><p>Gdyby dziś miał znów napisać: „<strong>tułam się bez pracy</strong>”, odpowiedź Redakcji powinna brzmieć głośniej niż wtedy. Jawne konkursy z punktacją i protokołem do wglądu, oświadczenia o powiązaniach, rotacja komisji, ochrona sygnalistów, audyt zewnętrzny w instytucjach publicznych — takie detale tworzą barierę dla protekcji i łapówki skuteczniejszą niż setka okrągłych deklaracji. A jeżeli chcemy naprawdę oddać honory „ojcom z medalami”, to w 2025 r. będzie to mniej o wstążce na piersi, bardziej o drzwiach otwieranych talentowi, nie telefonowi.</p><p>List z Tomaszowa kończył się prośbą o „<strong>wypłukanie z powierzchni życia</strong>” protekcji i łapownictwa. Był to krzyk bólu, ale i troski o wspólne dobro. Po dziewięćdziesięciu latach wypada odpowiedzieć prostym zdaniem: <strong>to się da zrobić</strong> — jeśli wreszcie dotkniemy bolącego miejsca i zamiast odwracać wzrok, zapiszemy lekarstwo w postaci reguł, które działają.</p><p><i>Od redakcji — kontekst historyczny:</i></p><p>„Express Mazowiecki” był ilustrowanym dziennikiem regionu, a sama ankieta „Dlaczego nie dostałem posady?” ukazała się na początku 1935 r., w szczycie dyskusji o bezrobociu i protekcji. W II RP funkcjonował <strong>Medal Niepodległości</strong> dla zasłużonych działaczy, ustanowiony w 1930 r.; paradoks epoki polegał m.in. na tym, że koszty odznak i dyplomów ponosili sami odznaczeni. Kilka miesięcy później przyjęto <strong>konstytucję kwietniową</strong>, wzmacniającą władzę prezydenta; w 1934 r. powstała <strong>Bereza Kartuska</strong> jako miejsce odosobnienia oponentów politycznych. Te fakty tworzą tło dla tomaszowskiego listu i pomagają zrozumieć, dlaczego słowo „protekcja” było wówczas tak głośne.&nbsp;</p><p><i>PS. Dziękuję autorowi z Tomaszowa — anonimowemu synowi więźnia politycznego — za lekcję aktualną także dziś.</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Skandaliczne stosunki w magistracie”. Sprawa z 1935 r. i tomaszowski wątek, o którym warto pamiętać]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51950,skandaliczne-stosunki-w-magistracie-sprawa-z-1935-r-i-tomaszowski-watek-o-ktorym-warto-pamietac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51950,skandaliczne-stosunki-w-magistracie-sprawa-z-1935-r-i-tomaszowski-watek-o-ktorym-warto-pamietac</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Sep 2025 13:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-skandaliczne-stosunki-w-magistracie-sprawa-z-1935-r-i-tomaszowski-watek-o-ktorym-warto-pamietac-1756813040.png</url>
                        <title>„Skandaliczne stosunki w magistracie”. Sprawa z 1935 r. i tomaszowski wątek, o którym warto pamiętać</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51950,skandaliczne-stosunki-w-magistracie-sprawa-z-1935-r-i-tomaszowski-watek-o-ktorym-warto-pamietac</link>
                    </image><description>W 1935 roku Błaszki stały się areną jednego z najgłośniejszych procesów w Polsce, kiedy to członkowie magistratu, w tym kasjer Czesław Domagała z Tomaszowa Mazowieckiego, zostali oskarżeni o poważne nadużycia finansowe. Mimo uniewinnienia niektórych oskarżonych, wyrok na Domagałę ukazał nie tylko lokalne patologie, ale także stawiał pytania o odpowiedzialność władz w trudnych czasach Wielkiego Kryzysu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>„Skandaliczne stosunki w magistracie”</strong> — tak 23 marca 1935 r. donosił <i>Express Mazowiecki</i> o głośnej sprawie członków magistratu w miasteczku Błaszki. Na ławie oskarżonych zasiedli zastępca burmistrza Józef Materliński, ławnicy Jan Godeł vel Godów, Lajbuś Szwed i Stefan Krysztoforski oraz — co dla nas szczególnie istotne — <strong>kasjer Czesław Domagała, mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego</strong>. Sąd Okręgowy w Kaliszu miał ocenić, czy doszło do nadużyć władzy i sprzeniewierzenia publicznych pieniędzy.</p><h2><strong>Kto i o co był oskarżony</strong></h2><p style="text-align:justify;">Z relacji prasowej wynikało, że trzon zarzutów dotyczył „kreatywnej księgowości” i łamania procedur: bez zgody Rady Miejskiej miano <strong>wystawiać weksle</strong>, „łatając” w ten sposób zaległości miasta, dopuszczając nawet do ich protestu. Padały też zarzuty o podwyższenie sobie uposażenia (z 120 do 230 zł miesięcznie), przyjmowanie wpłat od inkasentów poza właściwą ścieżką oraz stawianie pieczęci miejskiej pod dokumentami bez stosownych upoważnień. Najcięższy zarzut dotyczył jednak <strong>kasjera Czesława Domagały</strong>: według aktu oskarżenia miał <strong>przywłaszczyć 5092 zł</strong> z wpłat na rzecz instytucji miejskich i urzędu skarbowego, samowolnie udzielać pożyczek z kasy miejskiej oraz przyjmować kaucje i papiery wartościowe.</p><p style="text-align:justify;">W realiach prawnych II RP takie zachowania interpretowano przez pryzmat <strong>Kodeksu karnego z 1932 r.</strong> (tzw. <strong>kodeksu Makarewicza</strong>), który przewidywał odpowiedzialność karną m.in. za sprzeniewierzenie mienia powierzonego urzędnikowi oraz nadużycie stanowiska służbowego. To właśnie ten kodeks porządkował odpowiedzialność karną funkcjonariuszy publicznych w całym kraju.</p><h2>Wyrok: uniewinnienia i jeden skazany</h2><p style="text-align:justify;">Efekt procesu był niejednoznaczny. <strong>Z braku dowodów</strong> Sąd Okręgowy w Kaliszu uniewinnił Materlińskiego, Godła, Szweda i Krysztoforskiego. <strong>Czesława Domagałę</strong> zaś <strong>skazano na rok więzienia</strong> oraz <strong>pozbawiono praw publicznych na pięć lat</strong>. Dla publiczności, karmionej nagłówkami o „skandalicznych stosunkach”, wyrok mógł wyglądać na połowiczny — ale oddaje logikę międzywojennej praktyki: sędziowie twardo trzymali się dowodów i rozdzielali odpowiedzialność, nawet jeśli opinia publiczna najchętniej wrzuciłaby wszystkich do jednego worka.</p><p style="text-align:justify;">Dla Tomaszowa Mazowieckiego sprawa ma wymiar osobisty: <strong>bohater negatywny</strong> tej historii, kasjer Domagała, pochodził właśnie stąd. W prasie międzywojennej takie „tomaszowskie ślady” regularnie odnotowywano — to pokazuje, jak płynne były wówczas lokalne rynki pracy i jak łatwo urzędnicy przenosili się między miastami w regionie.</p><h2>Jak to „wpina się” w ówczesne prawo i ustrój</h2><p style="text-align:justify;">W 1933 r. weszła w życie tzw. <strong>ustawa scaleniowa</strong> o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego. Jej ideą było ujednolicenie rozwiązań i <strong>wzmocnienie nadzoru rządowego</strong> nad gminami: wojewoda i starosta otrzymali mocniejsze instrumenty reakcji na uchwały niezgodne z prawem, a mieszkańcy — bardziej przewidywalne procedury. Właśnie na tle <strong>kompetencji rady miejskiej</strong> (uchwały, zgody, kontrola nad finansami) i wzmocnionego nadzoru należy czytać oskarżenia o wystawianie weksli „bez zgody RM” czy podnoszenie sobie uposażeń. Formalizm nie był kaprysem — miał chronić miejską kasę i mieszkańców.</p><p style="text-align:justify;">Dodatkową ramę stanowiło <strong>prawo wekslowe</strong>. Choć nowoczesną, ujednoliconą ustawę wekslową Polska wprowadziła dopiero w <strong>1936 r.</strong> (na podstawie konwencji genewskiej), to już wcześniej instrument ten był powszechny, a praktyka „ratowania płynności wekslami” — ryzykowna: <strong>protest weksla</strong> oznaczał publiczny sygnał niewypłacalności i kłopoty wizerunkowe miasta.</p><h2>Społeczny i obyczajowy klimat sprawy</h2><p style="text-align:justify;">Lata 1933–1935 to końcówka <strong>Wielkiego Kryzysu</strong> w Polsce. Dochód społeczny spadł w porównaniu z rokiem 1929 o ponad połowę; bezrobocie i napięcia społeczne były wysokie. <strong>Małe miasta</strong> szukały „szybkich” sposobów na spięcie budżetów, a prasa chętnie punktowała każdy cień nadużycia w magistratach. W takim klimacie łatwo było o „mocne” nagłówki, ale też — co ważne — o realne patologie. Sprawa z Błaszek łączy oba wymiary: atmosferę „afery” i konieczność żmudnej sądowej weryfikacji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Obyczajowo to również czas <strong>twardnienia państwa sanacyjnego</strong>: rządzący wzmacniali kontrolę, piętnując „niegospodarność” samorządów, a jednocześnie oczekując od magistratów lojalności i dyscypliny. Wyroki w sprawach finansowych funkcjonariuszy publicznych miały więc dodatkową, wychowawczą funkcję: pokazywały, że „czasy improwizacji” się kończą, a za kasę publiczną ktoś odpowiada personalnie.</p><h2 style="text-align:justify;">Dlaczego ta historia wraca dziś?</h2><ol><li><p style="text-align:justify;"><strong>Standardy odpowiedzialności</strong> — już w II RP państwo wymagało od urzędników przestrzegania procedur; sądy odfiltrowywały zarzuty emocjonalne od tych popartych dowodami. To cenna lekcja w epoce mediów społecznościowych.</p></li><li><p style="text-align:justify;"><strong>Samorząd pod lupą</strong> — spór o to, kto „rządzi kasą” miasta i kto ma prawo zaciągać zobowiązania, to temat nieustannie aktualny; zmieniają się tylko przepisy i nazwy instytucji nadzoru.</p></li><li><p style="text-align:justify;"><strong>Tomaszowski ślad</strong> — historia <strong>Czesława Domagały z Tomaszowa Mazowieckiego</strong> przypomina, że losy naszych mieszkańców splatały się z losami regionu i stawały przed sądami nawet kilkadziesiąt kilometrów dalej. To nie jest „odległa kronika sądowa”, ale fragment naszej lokalnej pamięci.</p></li></ol><hr><p><strong>Źródła kontekstu prawnego i historycznego</strong>: kodeks karny z 1932 r.; ustawa „scaleniowa” o samorządzie z 1933 r.; prawo wekslowe (1936 r. i konwencja genewska); tło gospodarcze lat 1929–1935. Artykuł prasowy <i>Expressu Mazowieckiego</i> (23 III 1935) stanowi punkt wyjścia do odtworzenia przebiegu sprawy.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Straszna śmierć młodego terminatora. Tragiczne wydarzenia w Tomaszowie Mazowieckim w 1935 roku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51904,straszna-smierc-mlodego-terminatora-tragiczne-wydarzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-w-1935-roku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51904,straszna-smierc-mlodego-terminatora-tragiczne-wydarzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-w-1935-roku</guid>
            <pubDate>Fri, 29 Aug 2025 19:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-straszna-smierc-mlodego-terminatora-tragiczne-wydarzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-w-1935-roku-1756488348.png</url>
                        <title>Straszna śmierć młodego terminatora. Tragiczne wydarzenia w Tomaszowie Mazowieckim w 1935 roku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51904,straszna-smierc-mlodego-terminatora-tragiczne-wydarzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-w-1935-roku</link>
                    </image><description>12 kwietnia 1935 roku Tomaszów Mazowiecki był świadkiem tragicznego wypadku, który na zawsze wrył się w pamięć lokalnej społeczności. 15-letni terminator cholewkarski, Abram Owieczek, zginął podczas nieporozumienia w warsztacie szewskim, a jego śmierć wywołała falę emocji i złości, zagrażając życiu innego młodego czeladnika.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Szarpanina o cholewki</h3><p>12 kwietnia 1935 roku w Tomaszowie Mazowieckim doszło do dramatycznego zdarzenia, które poruszyło całą lokalną społeczność. W warsztacie szewskim, gdzie pracował zaledwie <strong>15-letni terminator cholewkarski Abram Owieczek</strong>, rozegrał się tragiczny finał sporu między młodymi czeladnikami.</p><p>Do warsztatu przyszedł <strong>18-letni terminator szewski Tadeusz Ostalski</strong>, aby odebrać cholewki pozostawione wcześniej do naprawy. Ponieważ właściciela warsztatu nie było na miejscu, młody Owieczek odmówił wydania towaru. Wtedy Ostalski sam sięgnął po cholewki i próbował wyjść.</p><p>Między chłopcami doszło do szarpaniny. W jej trakcie Owieczek, trzymający w ręku nóż szewski, przewrócił się i w wyniku nieszczęśliwego upadku <strong>przebił sobie pierś</strong>. Śmierć nastąpiła niemal natychmiast.</p><h3>Panika i oskarżenia</h3><p>Na ulicach Tomaszowa szybko rozeszła się wieść, że doszło do morderstwa. Wśród lokalnej społeczności żydowskiej zapanowało ogromne wzburzenie. Tłum rzucił się w pogoń za Ostalskim, przekonany, że to on zadał śmiertelny cios.</p><p>18-latkowi groził lincz – rozwścieczeni mieszkańcy mogli wziąć sprawiedliwość w swoje ręce. Do tragedii nie doszło tylko dzięki interwencji dwóch policjantów, którzy przypadkowo znaleźli się w pobliżu i uchronili chłopaka przed tłumem.</p><h3>Sąd i uniewinnienie</h3><p>Sprawa trafiła błyskawicznie na wokandę. Już następnego dnia, 13 kwietnia 1935 roku, podczas sesji wyjazdowej w Tomaszowie, odbył się proces przed sądem okręgowym. Po przeanalizowaniu przebiegu wydarzeń trybunał uznał, że <strong>Tadeusz Ostalski nie ponosi winy za śmierć Abrama Owieczka</strong>. Wydarzenie zostało zakwalifikowane jako tragiczny nieszczęśliwy wypadek, a 18-latek został uniewinniony.</p><h3>Echo tragicznego zdarzenia</h3><p>Śmierć młodego terminatora wstrząsnęła Tomaszowem Mazowieckim. Historia ta, opisana szeroko w prasie, pokazała, jak szybko w tamtych czasach mogły narastać plotki i oskarżenia, a także jak niewiele brakowało, by emocje tłumu doprowadziły do samosądu.</p><p>Dziś, z perspektywy lat, zdarzenie to pozostaje jednym z bardziej dramatycznych epizodów z życia międzywojennego Tomaszowa, świadectwem realiów pracy młodych czeladników i trudnych warunków społecznych, w jakich dorastali.</p><hr><p>📌 Źródło: <i>Express Mazowiecki</i>, nr z 13 kwietnia 1935 r.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki w przededniu socjalnej rewolucji mieszkaniowej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51863,tomaszow-mazowiecki-w-przededniu-socjalnej-rewolucji-mieszkaniowej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51863,tomaszow-mazowiecki-w-przededniu-socjalnej-rewolucji-mieszkaniowej</guid>
            <pubDate>Wed, 27 Aug 2025 21:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tomaszow-mazowiecki-w-przededniu-socjalnej-rewolucji-mieszkaniowej-1756323472.jpg</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki w przededniu socjalnej rewolucji mieszkaniowej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51863,tomaszow-mazowiecki-w-przededniu-socjalnej-rewolucji-mieszkaniowej</link>
                    </image><description>Jesień 1934 roku przyniosła przełomowe zmiany dla robotników w Tomaszowie Mazowieckim, gdy Komitet Ekonomiczny Ministrów przyznał 7 milionów złotych na budownictwo socjalne. Dzięki inicjatywie Towarzystwa Osiedli Robotniczych, kierowanego przez lokalnego działacza Jana Strzeleckiego, miejski przemysł zyskał szansę na nowoczesne i dostępne mieszkania, przywracając nadzieję o skromnych dochodach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Dom robotnika dla każdego — Tomaszów Mazowiecki w przededniu socjalnej rewolucji mieszkaniowej</strong></h2><p>Jesienią zeszłego roku Komitet Ekonomiczny Ministrów przyznał aż <strong>7 milionów złotych</strong> na wsparcie budownictwa domów robotniczych w roku 1935. Celem było zapewnienie <strong>taniego dachu nad głową</strong> robotnikom fizycznym i pracownikom umysłowym o niskich dochodach (poniżej 250 zł miesięcznie) — grupie dotychczas wykluczonej z dostępu do nowoczesnych mieszkań, gdyż opłaty często przewyższały ich zarobki. Realizacja akcji miała się cechować takim doborem kosztów, by <strong>nie obciążać nadmiernie ich minimalnych budżetów</strong>.</p><p>Za realizację przedsięwzięcia odpowiadało powołane w 1934 roku Towarzystwo Osiedli Robotniczych (T.O.R.), które opracowało typowe rozwiązania mieszkalne — <strong>mieszkania do 36 m² w budynkach zbiorowych oraz do 42 m² domki jednorodzinne</strong>. Finansowanie sięgało aż 80 % kosztów budowy, a pożyczki miały być spłacane nawet przez 50 lat (25 lat dla domów drewnianych), przy niskim oprocentowaniu — <strong>2 % rocznie</strong>. Domki jednorodzinne sprzedawano mieszkańcom, natomiast lokale w domach zbiorowych były przeznaczone na wynajem.</p><h3>T.O.R. i jego rola w Tomaszowie Mazowieckim</h3><p>Warto podkreślić lokalny akcent tej ogólnopolskiej inicjatywy. Zarządcą Towarzystwa został <strong>Jan Strzelecki</strong>, działacz społeczny i samorządowiec, pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego. Choć główna siedziba T.O.R. mieściła się w Warszawie, obecność Strzeleckiego mocno wiązała rozwój tej akcji z miastem, które już w latach 30. było ważnym ośrodkiem przemysłowym. Tomaszów Mazowiecki, rozwijający się dzięki włókiennictwu i nowym zakładom, jak słynna Fabryka Sztucznego Jedwabiu (TFSJ), miał silne zaplecze wśród robotników, dla których budownictwo T.O.R. miało szczególne znaczenie</p><h3>Skala i znaczenie akcji</h3><p>T.O.R. działał aktywnie przez kilka lat — do wybuchu II wojny światowej zbudował ok. <strong>9 000 mieszkań</strong> w miastach takich jak Łódź, Poznań, Kraków, Katowice, Mysłowice, a także w mniejszych miejscowościach i osadach. Ich osiedla w Warszawie (Grochów, Koło) były wzorem typizacji i standaryzacji mieszkań dla robotników.</p><p>Choć nie mamy doniesień o konkretnych realizacjach T.O.R. w Tomaszowie, obecność jego zarządcy z tego miasta oraz dobrze rozwinięty przemysł stanowiły doskonałe warunki dla lokalnego rozwoju osiedli robotniczych. Inicjatywa ta wpisywała się w politykę państwa lat 30. wobec szerokich mas pracujących, przywracając nadzieję na godne mieszkanie.</p><h3><strong>Tomaszów Mazowiecki – miasto robotnicze, które potrzebowało taniego domu</strong></h3><p>Tomaszów Mazowiecki (dziś zaliczany do największych w regionie), od XIX wieku rozwijał się jako ważny ośrodek włókienniczy. W XX wieku wzbogacił swoje oblicze m.in. dzięki produkcji sztucznego jedwabiu. Taka struktura społeczna – z licznymi robotnikami i pracownikami o skromnych dochodach – czyniła miasto idealnym miejscem dla inwestycji T.O.R.</p><h3><strong>Podsumowanie</strong></h3><p>Inicjatywa Towarzystwa Osiedli Robotniczych w ramach rządowego finansowania z 1935 roku to świadectwo eksperymentu socjalnego tamtych lat — próby zapewnienia robotnikom realnych szans na dostęp do godnego mieszkania. Tomaszów Mazowiecki, z jego robotniczym charakterem i lokalnym działaczem Janem Strzeleckim w zarządzie T.O.R., stanowił istotny element tej historii. Choć szczegóły lokalnych realizacji pozostają nieznane, sam fakt powiązań z miastem czyni tę historię ciekawym wątkiem lokalnej pamięci społecznej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Katastrofa samochodu straży ogniowej na szosie Brzeziny–Tomaszów. Druhowie ciężko poszkodowani]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51808,katastrofa-samochodu-strazy-ogniowej-na-szosie-brzeziny-tomaszow-druhowie-ciezko-poszkodowani</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51808,katastrofa-samochodu-strazy-ogniowej-na-szosie-brzeziny-tomaszow-druhowie-ciezko-poszkodowani</guid>
            <pubDate>Mon, 25 Aug 2025 09:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-katastrofa-samochodu-strazy-ogniowej-na-szosie-brzeziny-tomaszow-druhowie-ciezko-poszkodowan-1756108125.png</url>
                        <title>Katastrofa samochodu straży ogniowej na szosie Brzeziny–Tomaszów. Druhowie ciężko poszkodowani</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51808,katastrofa-samochodu-strazy-ogniowej-na-szosie-brzeziny-tomaszow-druhowie-ciezko-poszkodowani</link>
                    </image><description>Katastrofa na szosie Brzeziny–Tomaszów! Wóz straży ogniowej, pędząc na sygnale, runął do rowu. Dwóch druhów walczyło o życie, kilku odniosło rany.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Katastrofa auta ze strażakami na szosie Brzeziny–Tomaszów (1934).&nbsp;</h2><p><strong>30 maja 1934 r.</strong> „Express Mazowiecki” informował o groźnym wypadku na szosie <strong>Brzeziny — Tomaszów</strong>. Samochód straży ogniowej, jadąc z nadmierną prędkością, próbował ominąć nadjeżdżający z przeciwka motocykl. Manewr zakończył się wpadnięciem wozu do przydrożnego rowu. <strong>Dwóch strażaków trafiło w stanie ciężkim do szpitala</strong>, pozostali odnieśli <strong>lżejsze obrażenia</strong> – relacjonowała prasa.</p><h3>Jak wyglądała wtedy tomaszowska straż?</h3><p>W latach 30. Tomaszów Mazowiecki miał prężną <strong>Ochotniczą Straż Pożarną</strong> z siedzibą przy <strong>ul. Pałacowej</strong> (dziś <strong>P.O.W.</strong>). Gmach straży <strong>rozbudowano w 1932 r.</strong>, a międzywojenny Tomaszów notował nawet <strong>do 200 pożarów rocznie</strong>, co dobrze pokazuje skalę wyzwań i tempo wyjazdów ówczesnych druhów. Strażacy dysponowali m.in. <strong>trzema sikawkami (w tym motorową)</strong>, a wodę często <strong>dowozili beczkowozami</strong> z powodu braku hydrantów w wielu punktach miasta. Alarmowanie bywało zawodne – zdarzały się opóźnienia łączności telefonicznej. Te realia opisują źródła lokalne i pożarnicze z epoki.&nbsp;</p><p>Tuż przed wojną tomaszowska OSP uchodziła już za <strong>jedną z najlepiej wyposażonych w regionie</strong>: miała <strong>3 samochody–beczkowozy, 2 motopompy, „drabinę Szczerbowskiego”,</strong> zestaw drabin hakowych i aparaty tlenowe. „Drabina Szczerbowskiego” była wówczas szeroko stosowaną polską konstrukcją ratowniczą o długości do 10 m. &nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/08/25/chatgpt-image-25-sie-2025-09-41-21.png" width="1536" height="1024"></figure><h3>Drogi i przepisy w II RP – dlaczego łatwo o dramat?</h3><p>Międzywojenna Polska dopiero modernizowała sieć drogową: <strong>utwardzona nawierzchnia</strong> obejmowała ok. <strong>58 tys. km</strong> i były to przeważnie drogi żwirowe lub brukowane „kocimi łbami”. Warunki jazdy, zwłaszcza poza dużymi miastami, były trudne. &nbsp;</p><p>Ruch regulowało m.in. przedwojenne <strong>Prawo o ruchu drogowym</strong>: w terenie zabudowanym dla samochodów osobowych obowiązywało <strong>25 km/h</strong>, dla ciężarowych <strong>15 km/h</strong>, a na zakrętach czy spadkach – <strong>10 km/h</strong>. W praktyce częste były jednak <strong>przekroczenia prędkości</strong> i ryzykowne manewry, zwłaszcza na wąskich szosach.&nbsp;</p><h3>Szosa Brzeziny—Tomaszów wczoraj i dziś</h3><p>Opisywana trasa to ważny łącznik regionu łódzkiego; jej dzisiejszym odpowiednikiem jest w dużej mierze <strong>droga wojewódzka nr 713</strong> łącząca Łódź, Brzeziny, Ujazd i Tomaszów Mazowiecki. To pozwala lepiej umiejscowić wydarzenie z 1934 r. w obecnej geografii drogowej.&nbsp;</p><h3>Pamięć o służbie i przestrogach</h3><p>Wypadek z maja 1934 r. pokazuje cenę, jaką jeszcze przed erą nowoczesnych standardów bezpieczeństwa płacili strażacy za szybkie dotarcie do zdarzeń. Dzisiejsze wyposażenie i organizacja ratownictwa wyglądają nieporównanie lepiej, ale <strong>przyczyny wielu dramatów pozostają te same</strong>: pośpiech, brawura i ograniczona widoczność. Historia sprzed dziewięćdziesięciu lat pozostaje więc aktualną przestrogą – i jednocześnie hołdem dla ludzi, którzy <strong>jadą, kiedy inni uciekają</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Żubr, namioty i tysiące mundurów – niezwykła historia zlotu w Spale”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51792,zubr-namioty-i-tysiace-mundurow-niezwykla-historia-zlotu-w-spale</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51792,zubr-namioty-i-tysiace-mundurow-niezwykla-historia-zlotu-w-spale</guid>
            <pubDate>Sat, 23 Aug 2025 12:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zubr-namioty-i-tysiace-mundurow-niezwykla-historia-zlotu-w-spale-1755945268.jpg</url>
                        <title>„Żubr, namioty i tysiące mundurów – niezwykła historia zlotu w Spale”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51792,zubr-namioty-i-tysiace-mundurow-niezwykla-historia-zlotu-w-spale</link>
                    </image><description>Jubileuszowy Zlot Harcerski w Spale, który odbył się w dniach 11–25 lipca 1935 roku, stanowił jedno z najważniejszych wydarzeń w historii polskiego harcerstwa. Zorganizowany z okazji 25-lecia ZHP, zgromadził ponad 25 tys. uczestników, w tym ponad 15 tys. harcerzy i ponad 7,5 tys. harcerek, a także delegacje zagranicznych organizacji skautowych oraz byłych harcerzy z czasów walk o niepodległość. W spale powstało prawdziwe harcerskie miasteczko</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Obozowisko zlotowe rozciągało się na obu brzegach Pilicy, tworząc imponujące miasteczko harcerskie. Uczestnicy obozowali w specjalnie przygotowanych namiotach, zorganizowanych według narodowych "dzielnic". Każde państwo miało swoją strefę i sztandar, co podkreślało międzynarodowy charakter wydarzenia. W obozie panowała atmosfera wzajemnego szacunku i przyjaźni, niezależnie od różnic narodowościowych .<a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/23842%2Cpo-75-latach-nad-pilica-harcerskie-jamboree-w-skansenie?utm_source=chatgpt.com" target="_blank">&nbsp;</a></p><h3>Uroczystości i program zlotu</h3><p>Oficjalne otwarcie zlotu miało miejsce w obecności Prezydenta RP, Ignacego Mościckiego, który pełnił funkcję protektora ZHP. W uroczystości uczestniczyli także przedstawiciele rządu, korpusu dyplomatycznego oraz samorządów. Po defiladzie, podczas której 30 tys. harcerzy przemaszerowało przed Prezydentem, odbyło się zwiedzanie obozu oraz spotkanie z dawnymi harcerzami, którzy zostali zaproszeni na imprezę, na koszt państwa &nbsp;</p><p>W programie zlotu znalazły się harce, gry, biegi, ćwiczenia oraz pełnienie służby według specjalności drużyn. Wieczorami organizowano ogniska, podczas których harcerze i harcerki wspólnie śpiewali pieśni i dzielili się doświadczeniami&nbsp;</p><h3>Międzynarodowy charakter wydarzenia</h3><p>Zlot w Spale miał charakter międzynarodowy, przyciągając skautów z różnych zakątków świata. Najliczniejszą grupę stanowili Węgrzy (600 uczestników), następnie Rumuni (300), Łotysze (150), Francuzi (60), Austriacy (40), Norwegowie (30), Anglicy (20), a także goście z tak odległych miejsc jak Egipt, Indie czy Filipiny .<a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/40367%2Czlot-harcerski-w-spale?utm_source=chatgpt.com" target="_blank">&nbsp;</a></p><h3>Wystawa harcerska i spotkania z dawnymi druhami</h3><p>Z okazji zlotu zorganizowano wystawę harcerską, która obrazowała dorobek i działalność ZHP przez 25 lat. Wystawa została uświetniona przez obecność przedstawicieli rodu Mościckich oraz lokalnych władz. W specjalnie przygotowanej strefie dla dawnych harcerzy, goście mogli spotkać się z byłymi druhami, takimi jak generał Neugebauer czy pułkownik Bagiński, którzy dzielili się swoimi wspomnieniami i doświadczeniami .<a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44602%2C30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem?utm_source=chatgpt.com" target="_blank">&nbsp;</a></p><h2>&nbsp;Symbolika zlotu</h2><p>Symbolem zlotu był wizerunek żubra z pomnika w Spale, stojącego przed rezydencją Prezydenta RP. Motyw ten pojawiał się na różnych materiałach związanych z wydarzeniem, podkreślając narodowy charakter zlotu oraz związek z miejscem jego odbywania się .</p><h3>Dalsze lektury i materiały, jakie chat GPT odnalazł na naszym portalu.&nbsp;</h3><p>Dla osób zainteresowanych pogłębieniem wiedzy na temat zlotu harcerskiego w Spale, polecamy następujące artykuły na portalu NaszTomaszow.pl:</p><ul><li><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/40367%2Czlot-harcerski-w-spale">Zlot harcerski w Spale</a></li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/40367%2Czlot-harcerski-w-spale"></oembed></figure><ul><li><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612%2Cegzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale">Egzotyczni goście pod namiotami w Spale</a></li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612%2Cegzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale"></oembed></figure><ul><li><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44602%2C30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem">30.000 harcerzy w Spale przemaszerowało przed Prezydentem</a></li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44602%2C30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem"></oembed></figure><ul><li><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44607%2Cimponujaca-defilada">Imponująca defilada</a></li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44607%2Cimponujaca-defilada"></oembed></figure><ul><li><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44608%2Cprzed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu">Przed Zlotem Harcerzy w Spale. Miasto namiotów już na wykończeniu</a></li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44608%2Cprzed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu"></oembed></figure><ul><li>Leśne miasto - z żubrem na tarczy</li></ul><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44611,lesne-miasto-z-zubrem-na-tarczy"></oembed></figure><p>Artykuły te zawierają bogaty materiał ilustracyjny oraz szczegółowe opisy wydarzeń związanych z jubileuszowym zlotem harcerskim w Spale.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tragiczny romans sprzed lat: historia kelnera zakochanego bez pamięci]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51775,tragiczny-romans-sprzed-lat-historia-kelnera-zakochanego-bez-pamieci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51775,tragiczny-romans-sprzed-lat-historia-kelnera-zakochanego-bez-pamieci</guid>
            <pubDate>Thu, 21 Aug 2025 19:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tragiczny-romans-sprzed-lat-historia-kelnera-zakochanego-bez-pamieci-1755797905.png</url>
                        <title>Tragiczny romans sprzed lat: historia kelnera zakochanego bez pamięci</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51775,tragiczny-romans-sprzed-lat-historia-kelnera-zakochanego-bez-pamieci</link>
                    </image><description>Tragiczna miłość zakończyła się dramatem w Tomaszowie – 32-letni kelner Jan Haik, wzgardzony przez piękną nieznajomą, odebrał sobie życie w restauracji, w której pracował.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Miłość, która przerodziła się w dramat</h3><p>Wiosną 1935 roku Tomaszów Mazowiecki obiegła poruszająca i tragiczna wiadomość: <strong>kelner Jan Haik</strong>, lat 32, nie wytrzymał odrzucenia i targnął się na własne życie – przez uczucie, które okazało się bez wzajemności. Historię tę opisał „Express Mazowiecki” – a lokalny portal „NaszTomaszów” ją przytoczył, sięgając do <strong>numeru 98 z kwietnia 1935 roku</strong>&nbsp;</p><h3>Zakochanie od pierwszego wejrzenia</h3><p>Jan pracował w restauracji Kompy. Pewnego wieczoru, obsługując towarzystwo przy kolacji, zobaczył młodą, piękną nieznajomą i był aż tak zauroczony, że za wszelką cenę pragnął się z nią poznać. Gdy to się ostatecznie nie udało, kelnerowi puszczały nerwy… Najpierw próbował się otruć – ten zamiar jednak się nie udał. Potem, zdesperowany o kolejne odrzucenie, w trakcie pracy wszedł do jednego z wewnętrznych gabinetów restauracji i strzałem w skroń popełnił samobójstwo&nbsp;</p><h3>Echo przeszłości i ludzki wymiar historii</h3><p>To wydarzenie – brutalne i poruszające – stanowi uniwersalną historię miłości, rozczarowania i granic, których nie powinno się przekraczać. Jest to również przypomnienie o kondycji psychicznej, o tym, jak samotność i bezsilność mogą zmusić ludzi do desperackich czynów.</p><p>W czasach przedwojennych uczucia często musiały pozostawać w cieniu – wyrażane subtelnie, bez swobody dzisiejszych relacji. Brak odwagi, by powiedzieć „tak”, mógł prowadzić do dramatów znacznie głębszych niż obecnie.</p><h3>Ciekawostki i nastrój epoki</h3><ul><li><strong>Restauracja Kompy</strong> – lokalny zakład, zapewne elegancki w stylu ówczesnych kawiarni, gdzie obsługa i klientela spotykały się w atmosferze delikatnej etykiety i emocji skrywanych za arkadami stołów.</li><li><strong>Samotność w tłumie</strong> – Jan Haik próbował wyjść z anonimowości, zakochał się, podjął ryzyko. Odrzucenie było jak cios poniżej pasa w świecie, gdzie publiczne okazywanie uczuć nie było normą.</li><li><strong>Echo w mediach</strong> – ta historia przetrwała 90 lat jako ostrzeżenie i przypomnienie, jak cienka może być granica między namiętnością a desperacją.</li></ul><hr><h3><strong>Na zakończenie</strong></h3><p>Ten smutny epizod z 1935 roku to nie tylko sensacyjna historia z gazet. To ludzka opowieść o emocjach, które nie mają ram czasowych. Miłość, samotność, pragnienie bycia zauważonym – to uczucia, które znamy bez względu na epokę. Trzeba o nich pamiętać – i o tym, że czasem zwykły uśmiech, rozmowa czy zwyczajne „jesteś ważny” mogą uratować czyjeś życie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gangster spod Tomaszowa został ujęty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50891,gangster-spod-tomaszowa-zostal-ujety</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50891,gangster-spod-tomaszowa-zostal-ujety</guid>
            <pubDate>Sat, 31 May 2025 23:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gangster-spod-tomaszowa-1748727558.jpg</url>
                        <title>Gangster spod Tomaszowa został ujęty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50891,gangster-spod-tomaszowa-zostal-ujety</link>
                    </image><description>Do miejscowych władz bezpieczeństwa zgłosiło się kilku okolicznych obywateli ziemskich z zameldowaniem, że od pewnego czasu otrzymują serię listów z pogróżkami, których autor natarczywie domaga się pi</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Do miejscowych władz bezpieczeństwa zgłosiło się kilku okolicznych obywateli ziemskich z zameldowaniem, że od pewnego czasu otrzymują serię listów z pogróżkami, których autor natarczywie domaga się pieniędzy i grozi śmiercią w razie nie złożenia we wskazanym przez niego miejscu okupu. Policja rozpoczęła obserwację miejsc, gdzie okup miał być złożony. M.in. p. Ożarskiemu ..gangster" tomaszowski polecił złożyć 2.000 złotych w restauracji Gila w Starzycach. Obserwacje policji daty jednak nikły rezultat.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Do restauracji zgłosili się dwaj chłopcy i żądali wydania paczki. Paczkę (oczywiście bez pieniędzy), wręczono im. poczem agenci policji obserwowali ich. Gdy doszli do pewnego miejsca na szosie, stanęli bezradni Wówczas policjanci zatrzymali ich. Opowiedzieli oni. że polecenie przyniesienia paczki otrzymali od młodego człowieka, który przypadkowo spotkał ich na szosie i któremu mieli wręczyć paczkę, za co obiecał mi wypłacić po złotówce. Widocznie szantażysta zauważył, że chłopcy są śledzeni i wolał do nich nie zbliżać się.</p><p>W drugim wypadku do sklepu Uffa w Tomaszowic po okup zgłosił się jakiś staruszek, zaopatrzony w kartkę, wydaną przez szantażystę. Kartka ta. jak zdołano stwierdzić, pisana była u znanego pasera Taurowicza. Przesłuchany paser oświadczył, iż autorem jej jest pewien osobnik, którego poznał w więzieniu w Piotrkowie. Ustalono jego nazwisko — 24 -letni Władysław Piaskowski ze Starzyc.</p><p>W toku poszukiwań w Tomaszowie Piaskowski aresztowany został w Piotrkowie za włóczęgostwo. Wczoraj przewieziono go do Tomaszowa. Terroryzowani<br>obywatele z okolic Tomaszowa odetchnęli. Szantaż nie udał się ani w jednym wypadku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Niezwykły przypadek kradzieży w naszym Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50536,niezwykly-przypadek-kradziezy-w-naszym-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50536,niezwykly-przypadek-kradziezy-w-naszym-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Sun, 04 May 2025 10:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-niezwykly-przypadek-kradziezy-w-naszym-tomaszowie-1746348732.jpg</url>
                        <title>Niezwykły przypadek kradzieży w naszym Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50536,niezwykly-przypadek-kradziezy-w-naszym-tomaszowie</link>
                    </image><description>Do władz policyjnych w Tomaszowie zgłosił się niejaki Florjan Zając, meldując o niezwykłej kradzieży. Oto, gdy bawił na jakiejś uczcie u znajomych, zmuszony był na chwilę wyjąć sztuczną szczękę. Odwró</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do władz policyjnych w Tomaszowie zgłosił się niejaki Florjan Zając, meldując o niezwykłej kradzieży. Oto, gdy bawił na jakiejś uczcie u znajomych, zmuszony był na chwilę wyjąć sztuczną szczękę. Odwrócił się na chwilę i szczęka znikła ze stołu. Nikt z obecnych nie chciał przyznać się do kradzieży. Pan Zając ocenia swa stratę<br>na 200 złotych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mówi sie o wielkich ideach, urządza zabawy i zapomina o obowiązkach]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50458,mowi-sie-o-wielkich-ideach-urzadza-zabawy-i-zapomina-o-obowiazkach</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50458,mowi-sie-o-wielkich-ideach-urzadza-zabawy-i-zapomina-o-obowiazkach</guid>
            <pubDate>Sun, 27 Apr 2025 16:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mowi-sie-o-wielkich-ideach-urzadza-zabawy-i-zapomina-o-obowiazkach-1745764807.jpg</url>
                        <title>Mówi sie o wielkich ideach, urządza zabawy i zapomina o obowiązkach</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50458,mowi-sie-o-wielkich-ideach-urzadza-zabawy-i-zapomina-o-obowiazkach</link>
                    </image><description>Listy czytelników do redakcji gazet. To całkiem normalna rzecz, odkąd pierwsze pisma zaczęły wychodzić drukiem. Tym razem list nauczyciela z Tomaszowa Mazowieckiego sprzed 90 lat</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szanowny Panie Redaktorze!<br>Nowa ustawa uposażeniowa wyrządziła nauczycielowi krzywdę, obniżając kategorię płacy, i odbierając wynagrodzenia za godziny nadliczbowe. Nauczyciel jednak nie traci nadziei i całą ufność pokładał w swej organizacji Związku N.P.S.P. &nbsp;Ten jednak w niczem dotychczas nie poprawił doli swych członków, żądając przytem w dalszym ciągu bardzo wygórowanych składek członkowskich. W niektórych miejscowościach składka miesięczna wynosi 4 zł. (np. w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Związek szumnie pisze o sanatorium w Zakopanem, o budowie domów związkowych, koloniach w Krynicy i t. d. Dla szarego zwykłego nauczyciela są to za „wysokie<br>progi". Jest to pomoc nierealna. A niech tylko który z nas napisze coś do „Głosu Nauczycielskiego" i upomni się o jakieś prawa! Zironizują, wyśmieją, wyszydzą, zahuczą...</p><p>Owszem Związek urządza dla ogółu nauczycielstwa cały szereg imprez, wczasów, kursów — ale niestety znów zachodzi ta sama sprawa. Wszystko to jest dla nas za drogie. Nam się zresztą jeść chce — nie bawić. Czytamy w „Glosie": świąteczny kurs wypoczynkowy w Warszawie. Gry, zabawy, tańce, śpiew, muzyka, kino, teatry — od osoby 5 zł. Kurs trwa 2 tygodnie. Uczestników 100'.— Niewielka to sumka 7.000 zł. za 2 tygodnie! Ot 1 Związek zgarnia złotówki od biedaków, mających po 120 zł. miesięcznie, uczy ich się bawić, łupiąc jednocześnie gołe kieszenie swych głodujących członków.</p><p>Czyż to nie zakrawa na kpiny? Nauczyciela mającego 120 zł., własna organizacja zachęca do zabawy, zamiast przyjść mu z pomocą ofiarną, szczerą, koleżeńską...</p><p>Panie Redaktorze! Czytując stale Pańskie pismo zorientowałem się, że pismo to bierze w obronę upośledzone warstwy społeczeństwa, broni je od wyzysku, wytyka brudy, zwalcza obłudę, hipokryzję i hołduje prawdzie. Niech więc Sz. P . Redaktor naprawdę zajmie się losem tych naiwnych nauczycieli, weźmie ich w obronę i zawstydzi trochę panów w Związku, którzy mówiąc o wielkich ideach zapominają o najistotniejszym obowiązku — opiekowania się i pomagania kolegom zrzeszonym w Związku.<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gangster spod Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49406,gangster-spod-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49406,gangster-spod-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Feb 2025 12:29:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gangster-spod-tomaszowa-1738419954.jpg</url>
                        <title>Gangster spod Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49406,gangster-spod-tomaszowa</link>
                    </image><description>Do miejscowych władz bezpieczeństwa zgłosiło się kilku okolicznych obywateli ziemskich z zameldowaniem, że od pewnego czasu otrzymują serię listów z pogróżkami&#039;, których autor natarczywie domaga się pieniędzy i grozi śmiercią w razie nie złożenia we wskazanem przez niego miejscu okupu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Policja rozpoczęła obserwację miejsc, gdzie okup miał być złożony. M.in. p. Ożarskiemu ..gangster" tomaszowski polecił złożyć 2.000 złotych w restauracji Gila w Starzycach. Obserwacje policji dały jednak nikły rezultat. Do restauracji zgłosili się dwaj chłopcy i żądali wydania paczki. Paczkę (oczywiście bez pieniędzy), wręczono im. Poczem agenci policji obserwowali ich. &nbsp;Gdy doszli do pewnego miejsca na szosie, stanęli bezradni. Wówczas policjanci zatrzymali ich.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Opowiedzieli oni. że polecenie przyniesienia paczki otrzymali od młodego człowieka, który przypadkowo spotkał ich na szosie i któremu mieli wręczyć paczkę, za co obiecał im wypłacić po złotówce. Widocznie szantażysta zauważył, źe chłopcy są śledzeni i wolał do nich nie zbliżać się</p><p style="text-align:justify;">W drugim wypadku do sklepu Uffa w Tomaszowic po okup zgłosił się jakiś staruszek, zaopatrzony w kartkę, wydaną przez szantażystę. Kartka ta. jak zdołano stwierdzić, pisana była u znanego pasera Taurowicza. Przesłuchany paser oświadczył, iż autorem jej jest pewien osobnik, którego poznał w więzieniu w Piotrkowie.</p><p style="text-align:justify;">Ustalono jego nazwisko — 24 - letni Władysław Piaskowski ze Starzyć.</p><p style="text-align:justify;">W toku poszukiwań w Tomaszowie Piaskowski aresztowany został w Piotrkowie za włóczęgostwo. Wczoraj przewieziono go do Tomaszowa. Teroryzowani obywatele z okolic Tomaszowa odetchnęli. Szantaż nie udał się ani w jednym wypadku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Walka robotników szosowych o podwyżkę płac]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48746,walka-robotnikow-szosowych-o-podwyzke-plac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48746,walka-robotnikow-szosowych-o-podwyzke-plac</guid>
            <pubDate>Tue, 24 Dec 2024 14:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-walka-robotnikow-szosowych-o-podwyzke-plac-1735048692.jpg</url>
                        <title>Walka robotników szosowych o podwyżkę płac</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48746,walka-robotnikow-szosowych-o-podwyzke-plac</link>
                    </image><description>Robotnicy sezonowi, zatrudnieni w warszawskiej firmie Rudzki, zażądali za pośrednictwem Związku klasowego podwyżki płacy akordowej z 2.75 zł. na 4.50 zł. za utłuczenie 1 metra sześć, kamienia. Związek</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Robotnicy sezonowi, zatrudnieni w warszawskiej firmie Rudzki, zażądali za pośrednictwem Związku klasowego podwyżki płacy akordowej z 2.75 zł. na 4.50 zł. za utłuczenie 1 metra sześć, kamienia. Związek robotniczy rozpoczął pertraktacje z tzw. podprzedsiębiorcą, Wincbergiem, który odniósł się do tej sprawy dość przychylnie, wyrażając zgodę na podwyżkę do 3.30. Przedstawiciele Związku natychmiast jednak opuścili konferencję, a przedsiębiorca oświadczył pozostałym, że w sprawie dalszej podwyżki musi się porozumieć z firmą Rudzki. Również nie została<br>jeszcze uregulowana sprawa płac w firmie KTB, prowadzącej roboty przy budowie szosy Tomaszów — Łódź. Zadania robotników sa identyczne.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Krwawa obrona dachu nad głową]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48699,krwawa-obrona-dachu-nad-glowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48699,krwawa-obrona-dachu-nad-glowa</guid>
            <pubDate>Fri, 20 Dec 2024 19:31:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-krwawa-obrona-dachu-nad-glowa-1734719931.jpg</url>
                        <title>Krwawa obrona dachu nad głową</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48699,krwawa-obrona-dachu-nad-glowa</link>
                    </image><description>Lokatorzy z łomami i siekierami rzucili się na właściciela placu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tomaszów został wstrząśnięty krwawa tragedią, jaka miała miejsce przy ul. Piaskowej w domu Nr. 51. Dom ten został zbudowany przez małżonków Wąsów na placu należącym do Michała Stawskiego. Wąsowie wydzierżawili w swoim czasie plac od właściciela i na podstawie umowy uważali, że mają prawo zbudować dom. Po wykończeniu budowli wynajęli szereg mieszkań lokatorom. Tymczasem Stawski począł domagać sie, aby Wąsowie swoją nieruchomość usunęli, a gdy ci słyszeć o tem nie chcieli. Stawski oddał sprawę do sądu, uzyskując wyrok, na mocy którego Wąsowie winni byli usunąć nieruchomość. Kiedy właściciele budowli nie chcieli się zastosować do wyroku, Stawski złożył go komornikowi i ten przedłożył go Wąsom, jednocześnie polecając lokatorom mieszkania opróżnić.</p><p>Powstała panika i rozpacz. Zdenerwowany w najwyższym stopniu jeden z lokatorów, Antoni Mołojec, chwycił siekierę i ciął nią Stawskiego w rękę. Ostrze narzędzia zgruchotalo Stawskiemu na miazgę kość. Rannego przewieziono natychmiast do szpitala, gdzie nałożono mu opatrunek, poczem Stawski o własnych siłach<br>udał się do domu.&nbsp;</p><p>Gdy lokatorzy dowiedzieli się, że Stawski wraca, Wąsowie wraz z Mołojcami zaczaili się na właściciela placu w zaułku i uzbrojeni w łomy i siekiery rzucili się na człowieka, którego uważali za swego krzywdziciela. Stawski zdołał ukryć się na posterunku policji na Kaczce. Policja aresztowała obydwa małżeństwa za napad</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów zaprzestał pobierania podatku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48464,tomaszow-zaprzestal-pobierania-podatku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48464,tomaszow-zaprzestal-pobierania-podatku</guid>
            <pubDate>Sun, 01 Dec 2024 12:23:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tomaszow-zaprzestal-pobierania-podatku-1733052560.jpg</url>
                        <title>Tomaszów zaprzestał pobierania podatku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48464,tomaszow-zaprzestal-pobierania-podatku</link>
                    </image><description>Nadmierna fiskalizacja? Żadna nowość</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Postanowienia rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dn. 28 października br. iz. zniosły uprawnienia niektórych gmin miejskich do poboru podatku ładunkowego. Z uprawnień tych korzystają następujące miasta: Baranowicze, Będziny, Białystok, Brześć n/B, Częstochowa, &nbsp;Dąbrowa Górnicza, Dąbrowica, Dubno,<br>Grodno, Jarosław, Jasio. Kalisz, Kielce. Kobryń, Kotomyda, Kostopol, Kowet, Kraków, Kraśnik, Krzemieniec, Kutno, Lulblin, Lwów, Łomża, Łuck, Łuniniec, Nowogródek, Nowoświęciany, &nbsp;Nowowilejika, Nowy Sącz, Pabianice, Pińsk, Piotrków, Prużany, Przemyśl, Radom, Rokitno, Rożyncze, Równe, Rzeszów, Sarny, Siedlce, Sokal,<br>Sosnowiec, Stanisławów, Suwałki, Tarnopol, Toruń, Tomaszów Maz., Warszawa, Viilejka, Wilno, Włodzimierz Woł., Włocławek, Zawiercie, Złotywnów,<br>Zgierz j Żyrardów, w liczbie 63.</p><p>Rozporządzenie to wchodzi w życie z dniem 1 kwietnia. Dctąd wpływ różny i tego źródła wynosił rocznie 5,700.000 z!., z czego sama Warszawa miała 1,300.000 zł.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Piekielne jęki na tomaszowskim cmentarzu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48172,piekielne-jeki-na-tomaszowskim-cmentarzu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48172,piekielne-jeki-na-tomaszowskim-cmentarzu</guid>
            <pubDate>Thu, 14 Nov 2024 00:11:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-piekielne-jeki-na-tomaszowskim-cmentarzu-1731540098.jpg</url>
                        <title>Piekielne jęki na tomaszowskim cmentarzu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48172,piekielne-jeki-na-tomaszowskim-cmentarzu</link>
                    </image><description>5.000 ludzi słuchało jęków osób rzekomo za życia zakopanych na cmentarzu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>O tych wywołujących dreszcz grozy wydarzeniach, jakie miały się dziać rzekomo na tomaszowskim cmentarzu donosi Express Mazowiecki w dn. 15 maja 1935 roku. Czytamy:</p><p>&nbsp;<i>Wczoraj po południu kobieta porządkująca ścieżki na cmentarzu katolickim w Tomaszowie zaalarmowała znajomych, że z grobu, gdzie pogrzebano onegdaj dwie siostry Purzyckie dochodzą głuche jęki. Wieść ta lotem błyskawicy rozeszła się po mieście. Na cmentarzu zebrało się około 5.000 osób.</i></p><p><i>Rzucono się do rozkopywania grobu. Łopaty dotarły już do trumien, gdy przybyła policja i położyła kres dalszej profanacji i tłum zmusiła do rozejścia się.</i></p><p><i>Psychoza, jaka ogarnęła tłum, ma swe podłoże w fakcie, że obie dziewczyny zmarły tragicznie wskutek zatrucia gazem i z tego powodu po śmierci miały wygląd,</i><br><i>jak gdyby jeszcze żyły.</i></p><p><i>Śmierć ich została z całą pewnością ustalona przez lekarzy.</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przemysłowcy oskarżeni o niesłychane przestępstwo]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48015,przemyslowcy-oskarzeni-o-nieslychane-przestepstwo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48015,przemyslowcy-oskarzeni-o-nieslychane-przestepstwo</guid>
            <pubDate>Mon, 04 Nov 2024 16:30:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-przemyslowcu-czestochowscy-oskarzeni-o-nieslychane-przestepstwo-1730737241.jpg</url>
                        <title>Przemysłowcy oskarżeni o niesłychane przestępstwo</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48015,przemyslowcy-oskarzeni-o-nieslychane-przestepstwo</link>
                    </image><description>Potworni niszczyciele zdrowia ludu polskiego
Całe wsie zatrute eterem</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Władze bezpieczeństwa i skarbowe wpadły na trop niesłychanego, mrożącego krew w żyłach przestępstwa. Wieś polska, a właściwie wyniszczony przez nędzę proletariat wiejski był systematycznie zatruwany straszną trucizną, jaką jest eter.</p><p style="text-align:justify;">W wielu miejscowościach Polski całe wsie: kobiety, mężczyźni i dzieci znaleźli się w sieci pająków trucicieli. A truciciele ludu polskiego wywodzą<br>się nie z chat wiejskich, nie z ubogich mieszkanek kombinatorów wielkomiejskich ale z pałaców przemysłowców.</p><p style="text-align:center;"><strong>*</strong></p><p>Oto jak zaczęła się potworna afera:</p><p style="text-align:justify;">W ciągu kilku lat zdarzyły się trzy potworne eksplozje, w Grybowie. w Działoszynie i w Pszczynie. Stwierdzono, że w wypadkach tych powodem wybuchu był - eter.</p><p style="text-align:center;"><strong>TRUCICIELE DZIECI</strong></p><p style="text-align:justify;">Jednocześnie do odnośnych organów poczęły wpływać memoriały od duchowieństwa i nauczycielstwa, zarówno Małopolski, jak i Śląska o masowym zażywaniu przez, dzieci szkolne eteru, który zostaje w drodze nielegalnej rozprzedawany po wsiach polskich.</p><p style="text-align:justify;">W okolicznych wsiach Częstochowy widuje sie licznych obłąkanych, krążących po wsiach i napełniających strachem spokojnych mieszkańców.</p><p style="text-align:justify;">Okolice Wielunia, wsie Starcza, Mułki. gmina Rekszowice, są pełne potajemnych źródeł sprzedaży eteru.&nbsp;</p><p style="text-align:center;"><strong>SKOMPROMITOWANY BOGACZ</strong></p><p style="text-align:justify;">Sprawą zainteresowały się władze centralne. Energicznie prowadzone dochodzenie ujawniło aferę o niebywałej skali. W pierwszym rzędzie skompromitowany został człowiek nader bogaty, członek zarządu wielu banków, instytucji handlowych i społecznych. członek komisyj taryfowych i celnych, b. prezes gminy żydowskiej w Częstochowie, a obecnie zamieszkały w Warszawie, dr. Władysław Sachs, naczelny dyrektor fabryki przetworów chemicznych w Częstochowie. następnie dr. Piotr Halpern, główny akcjonariusz fabryki i Henryk Landsberg. właściciel fabryki sukna w Tomaszowie.</p><p style="text-align:justify;">Naczelny dyrektor fabryki dr. Władysław Sachs jest znana postacią na terenie Częstochowy. Stwierdzono. iż dr. Sachs od szeregu lat stoi na czele specjalnie zorganizowanej przez siebie szajki, która dostarcza za pośrednictwem kilku częstochowskich drogerzystów hurtowo eter. Rozprzedawany później pomniejszym handlarzom..</p><p style="text-align:justify;">Gros eteru dostarczała częstochostowska fabryka przetworów chemicznych, a ostatnio przeorganizowana w towarzystwo akcyjne, na którego czele stał jej założyciel dr. Sachs.</p><figure class="image image-style-align-center"><img style="aspect-ratio:1430/794;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(52).png" width="1430" height="794"></figure><p style="text-align:center;"><strong>ZAKONSPIROWANA SZAJKA</strong></p><p style="text-align:justify;">Za pomocą podrobionych zamówień zagranicznych fabryka uzyskała dostawę eteru za granice, wysyłając od czasu do czasu dla zamydlenia oczu władzy znikome ilości eteru do Niemiec i Czechosłowacji, gdy gros pozostawało do nielegalnej rozsprzedaży w kraju.</p><p style="text-align:justify;">Machinacje te wymagały prowadzenia fałszywych ksiąg, a nade wszystko posiadania bardzo zaufanych ludzi. Postarał się i o to przedsiębiorczy dr. Sachs, i zorganizował świetnie wyćwiczoną szajkę, która wykorzystywała pomysły i wpływy swego szefa</p><p style="text-align:center;"><strong>120 TYS. KG. ETERL</strong></p><p style="text-align:justify;">Jak olbrzymia była ta, przez długie lata ciągnącą się afera, dość powiedzieć, że eteru rozeszło się po Polsce przeszło 120 tys. kilogramów w ostatnich tylko kilku latach.</p><p style="text-align:justify;">Na razie dr. Sachs; chcąc się ze wszystkiego wykręcić, całą winę zwalił na swego pomocnika Gliksmana, oskarżając go jednocześnie dla unieszkodliwienia go o sprzeniewierzenie 60 tys. złotych. Jednak Gliksman wykazał niezbicie, iż był jedynie maszyną, spełniającą rozkazy swego zwierzchnika, a obarczony liczną rodziną, zmuszony był liczyć się z posadą.&nbsp;</p><p>Kiedy dr..Sachs oskarżył Gliksmana. temu ostatniemu otworzyły sie usta...</p><p style="text-align:center;"><strong>MORDERCZA „ANODYNA"</strong></p><p style="text-align:justify;">Jest faktem, że nawet odległe okolice Częstochowy przedstawiają wielokrotnie obraz spustoszenia dokonany przez straszliwy narkotyk eter. zwany popularnie w sferach chłopskich ..anodyną" .</p><p style="text-align:justify;">Medycyna dzisiejsza wskazuje, &nbsp;że specjalnie eteromania wywołuje spustoszenia nie tylko wśród ludzi oddaiących się temu narkotykowi. ale nawet wśród dalszych pokoleń. Powoduje ona szybkie zwyrodnienie całych pokoleń I okolic kraju.</p><p style="text-align:center;"><strong>UKARAĆ BEZWZGLĘDNIE!</strong></p><p style="text-align:justify;">Walka z tym strasznym nałogiem powinna być prowadzona z cała bezwzględnością, a ludzie, którzy dla zysku nie cofają się przed rozpowszechnianiem tego nałogu powinni być dotknięci surową ręka sprawiedliwości.</p><p style="text-align:justify;">Z punktu widzenia skarbowego, afera ta wykaże niesłychane i nieobliczalne straty monopolu spirytusowego. Jesteśmy przekonani, że jak to<br>zwykle bywa złapanie początkowego śladu da możność wykrycia całego kompleksu nadużyć. o których od niedawna mówi się głośno w cichej spojonej Częstochowę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Magistracka kontrola czy przykre żarty? Ojcowie m. Tomaszowa Maz. w służbie świętej Protekcji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47606,magistracka-kontrola-czy-przykre-zarty-ojcowie-m-tomaszowa-maz-w-sluzbie-swietej-protekcji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47606,magistracka-kontrola-czy-przykre-zarty-ojcowie-m-tomaszowa-maz-w-sluzbie-swietej-protekcji</guid>
            <pubDate>Thu, 03 Oct 2024 22:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-magistracka-kontrola-czy-przykre-zarty-ojcowie-m-tomaszowa-maz-w-sluzbie-swietej-protekcji-1727988583.jpg</url>
                        <title>Magistracka kontrola czy przykre żarty? Ojcowie m. Tomaszowa Maz. w służbie świętej Protekcji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47606,magistracka-kontrola-czy-przykre-zarty-ojcowie-m-tomaszowa-maz-w-sluzbie-swietej-protekcji</link>
                    </image><description>Listy czytelników do prasy istnieją odkąd jest ona wydawana w takiej czy innej formie. Poniżej list do redakcji gazety z 1932 roku</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szanowny Panie Redaktorze!</p><p>Uprzejmie prosimy o zamieszczenie poniższej wiadomości.</p><p>We wtorek. 14 b. m . zarząd Związku Zawodowego Robotników i Robotnic Przemysłu Włókienniczego w Polsce (oddział w Tomaszowie Maz.), udał się do kierownika miejscowego oddziału P. U . P. P. celem złożenia protestu w sprawie następującej:&nbsp;</p><p>Na tere nie tomaszowskiego oddziału P. U. P. P . przydzielone są do pracy osoby, z których rodzin ktoś już pracuje w fabryce, a nawet tacy. którzy mają grunta w okolicznych wsiach lub są współwłaścicielami domów kilkunastomieszkaniowych.</p><p>Pan kierownik Sapiński wyjaśnił Z. Z. Z., że PUPP nie posiada aparatu kontrolującego, a listę kandydatów do pracy przysłał magistrat.</p><p>Z tego widać jasno że magistrat Tomaszowa, jak zwykle nie kieruje się bezstronnością. lecz jedynie przynależnością bezrobotnych do zwolenników czy przeciwników swoich.</p><p>Dla „zwolenników" jest praca i bezprawne zasiłki doraźne. Dla przeciwników — głód i nędza.</p><p>Takie stanowisko magistratu prowokuje bezrobotnych. Jeżeli władze nadzorcze nie wdadzą sie w to — bezrobotni mogą być wyprowadzeni z równowagi.</p><p>Możemy spotkać sie z niepożądanemi ekscesami.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wybrańcy fortuny w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46865,wybrancy-fortuny-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46865,wybrancy-fortuny-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jul 2024 14:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-wybrancy-fortuny-w-tomaszowie-1721480529.jpg</url>
                        <title>Wybrańcy fortuny w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46865,wybrancy-fortuny-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Wygrane w loteriach budzą zawsze spore zainteresowanie i oczywiście budzą odrobinę zazdrości</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Wczorajsza wygrana 100 tysięcy złotych padła na los sprzedany w jednej z kolektur tomaszowskich. Szczęśliwym właścicielem jednej ćwiartki jest pewien urzędnik, drugiej trzej policjanci, trzeciej trzej robotnicy z fabryki sztucznego jedwabiu, ostatniej wreszcie pewien urzędnik skarbowy.&nbsp;</i></p><p>- informacja z Expresu Mazowieckiego z dn. 11 stycznia 1935 roku</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[30.000 harcerzy w Spale przemaszerowało przed P. Prezydentem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44602,30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44602,30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jul 2024 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem-1707424727.png</url>
                        <title>30.000 harcerzy w Spale przemaszerowało przed P. Prezydentem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44602,30-000-harcerzy-w-spale-przemaszerowalo-przed-p-prezydentem</link>
                    </image><description>Prawie 90 lat temu miał miejsce olbrzymi zlot harcerski w Spale</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Uroczyste otwarcie jubileuszowego zlotu Harcerstwa polskiego w Spale, zwołanego z okazji 25-iecia powstania tej organizacji, odbyło się wczoraj w obecności Pana Prezydenta Rzplitej. Od samego rana pomimo ulewnego deszczu, jaki padał z przerwami od wczoraj wieczór, wielokilometrowe tereny zlotowe zapełniły się namiotami uczestników uroczystości</p><p style="text-align:justify;">10-tysięczna publiczność zajęta frybuny i wszystkie miejsca wokół stadjonu. Porządek utrzymywała harcerska służba bezpieczeństwa. O godz. 10.10 megafony i fanfary zapowiedziały przybycie Pana Prezydenta R. P. proŁ L Mościckiego.</p><p style="text-align:justify;">Z chwilą ukazania się Pana Prezydenta orkiestra harcerska odegrała hymn narodowy. Wszyscy wstali z miejsc, sztandary pochyliły się, harcerstwo i wojsko salutowało. Pan Prezydent ukazał się w otoczeniu domu wojskowego i cywilnego. Publiczność powitała Pana Prezydenta gorącem] okrzykami „Niech żyje".&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/40367,zlot-harcerski-w-spale"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Przy wejściu na stadjon przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego woj. Grażyński złożył Panu Prezydentowi raport. Następnie Pan Prezydent<br>ze świtą przeszedł przed frontem ustawionych oddziałów. Przewodniczący głównego komitetu zlotowego minister Kościałkowski wygłosił do Pana Prezydenta przemówienie:</p><p style="text-align:justify;"><i>„Ćwierćwiekową obchodzimy dziś rocznice powstania Harcerstwa Polskiego. Pierwszy ten okres pracy upłynął pod znakiem budowy państwa i przetwarzania duszy młodego pokolenia nie tylko w myśl ideału, ale i pod bezpośrednią opieką Józefa Piłsudskiego. Tegoroczny zlot spalski, w którym święto jubileuszu splotło się z ciężką żałobą narodową, po zgonie Marszałka Piłsudskiego, zamyka ten okres w dziejach harcerstwa.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Zamyka go nie skargą płaczliwa, ale zahartowaną, mocną, zdecydowaną wolą nic nie uronić z ideowe] spuścizny Komendanta: ambitnem postanowieniem zwycięskiego wcielenia je] w całe zbiorowe życie ..Nadchodzące Polski".</i></p><p style="text-align:justify;"><i>W obozie zlotowym, otwartym pod Twojem troskliwem i czujnem okiem, Panie Prezydencie, rozpoczyna się nowy etap ruchu harcerskiego, który cechować ma utrwalenie i pogłębienie dotychczasowych osiągnięć. Światłem przewodniem tej pracy bedą pamiętne słowa Marszałka Piłsudskiego: „Dziś młodzież harcerska w jasny czas wolności, drogami ludzi wolnych chadzać może i na prawdziwie wolnych obywateli wyrasta — a zadaniem naczelnem: pełnienie, w myśl wskazań Wodza, szczytnej służby harcerskie] dla dobra i honoru Polski. Przypadł mi w udziale zaszczyt zwrócenia się do Ciebie, Panie Prezydencie, z prośbą, abyś raczył zlot ten otworzyć".</i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/40367,zlot-harcerski-w-spale"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Po przemówienia min. Kościałkowskiego Pan Prezydent ogłosi otwarcie zlotu, potem przy dźwiękach hymnu narodowego wciągnieto na maszt główny sztandar państwowy. Z kolei zostali przedstawieni Panu Prezydentowi komendanci reprezentacyj skautów zagranicznych i harcerstwa polskiego za granicą.</p><p style="text-align:justify;">O godzinie 10 m. 30 odbyła się Msza święta. Po nabożeństwie nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy harcerskiej obrazującej całokształt prac<br>i dorobku harcerstwa polskiego w ciągu 25 lat. Przed otwarciem wystawy przewodniczący Z.H.P. woj. Grażyński zwrócił się do Pana Prezydenta z następującem przemówieniem:</p><p style="text-align:justify;"><i>„W najistotniejszych założeniach naszej pracy wychowawczej w harcerstwie, leży pogodzenie dawnych zasad, z których jedna polega na utrzymaniu wysokiego napięcia i polotu ideowego młodzieży, a druga — na rzetelnem jej przygotowaniu do życia i wdrożeniu do uczciwego oraz dobrego wykonania wszystkich obowiązków.</i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612,egzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale"></oembed></figure><p style="text-align:justify;"><i>Nie chcemy naszej młodzieży pozbawiać tego. co jest wzniosłe, co działa na kształcenie jej uczuć 1 wyobraźni, co noże tworzyć przedmiot jej najśmielszych i najszlachetniejszych marzeń. Chcemy natomiast, w myśl wskazań naszego patrona Marszałka Piłsudskiego, poprowadzić młodzież śladami idei. ale równocześnie dbać o zahartowanie woli. o umocnienie charakteru, o danie jej potrzebnych umiejętności. Trzeba nastawić jej duszę na radości wyższe] miary, i te radości, które płyną ze zwycięstw, odniesionych własnym wysiłkiem. Dlatego i ten zlot.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Panie Prezydencie, podjęliśmy nie jako zebranie reprezentatywne, lecz jako poważny wysiłek, mający nas w naszej robocie posunąć znowu o krok dalej. Podjęliśmy ten zlot. jako wielki obóz prac, który z jednej strony ma w syntetycznym skrócie uwypuklić dorobek ideowy Związku Harcerstwa Polskiego, w okresie ostatniego 25-lecia, z drugie] — przerobić pewien praktyczny program z młodzieżą, a na konferencjach kierowników ustalić wytyczne dalszej naszej pracy.&nbsp;</i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44608,przed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu"></oembed></figure><p style="text-align:justify;"><i>Chcieliśmy tu pogodzić równocześnie wrodzona młodzieży radość z powaga myśli harcerskie]. Wszystko to. co można widzieć na naszym zlocie, tym właśnie służy celom. Zastanawiając się nad poszczególnymi fragmentami naszego obozu, powzięliśmy równocześnie myśl urządzenia takiej wystawy ogólnoharcerskiej, która by w sposób obrazowy potrafiła zilustrować tak nasz dorobek przeszłości, jak i nasza prace współczesna i cele przyszłości. Wszystko na tej wystawie dokonane zostało młodymi siłami harcerskiemi.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Patrząc na te eksponaty, będziecie państwo mogli stwierdzić, jak harcerstwo spełniło swój obowiązek służbie ojczyzny, jakiem! drogami chce maszerować, by w pracy wykuć wielkość naszego narodu i państwa.</i></p><p><i>Proszę Pana Prezydenta, naszego Protektora I serdecznego przyjaciela młodzieży harcerskiej o łaskawe przecięcie wstęgi i otwarcie wystawy".</i></p><p style="text-align:justify;">Wystawa obejmuje 5 sal. Pierwsza sala obrazuje prace harcerstwa na poszczególnych posterunkach życia społecznego, sportowego, wychowania fizycznego i obywatelskiego. Druga sala obejmuje dział historyczny, obrazujący szczegółowo historie rozwoju harcerstwa polskiego. Trzecia sala poświęcona została pamięci harcerzy poległych w walkach o niepodległość Polsk. Czwarta — poświęcona jest patronowi Związku Harcerstwa Polskiego Marszałkowi Piłsudskiemu. Piąta — przedstawi obecny stan harcerstwa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przed Zlotem Harcerzy w Spale. Miasto namiotów już na wykończeniu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44608,przed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44608,przed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jul 2024 06:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-przed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu-1707476604.jpg</url>
                        <title>Przed Zlotem Harcerzy w Spale. Miasto namiotów już na wykończeniu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44608,przed-zlotem-harcerzy-w-spale-miasto-namiotow-juz-na-wykonczeniu</link>
                    </image><description>Otwarcie przez Pana Prezydenta
Rzeczypospolitej Jubileuszowego
Zlotu Harcerstwa w Spale odbe
dzie sie w niedziele 14 lipca r. b. o
godz. 9.30 rano. W otwarciu wezmą
udział członkowie rządu, korpusu
dyplomatycznego, samorządów.
przedstawiciele społeczeństwa
i prasa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Obowiązywać będą wyłącznie Imienne zaproszenia, oraz legitymacje członków Kół Przyjaciół Harcerstwa. Obóz zlotowy otwarty będzie dla publiczności dopiero od poniedziałku 15 lipca do dnia 23 lipca r. b. (obóz harcerek tylko 15, 20 i 21.VII). przy czem w dniach 15. 20 i 21 uruchomione zostaną specjalne pociągi popularne przez Biuro Podróży „Orbis".</p><p style="text-align:justify;"><strong>KARTY UCZESTNICTWA</strong></p><p style="text-align:justify;">Goście pragnący zwiedzić obozy w Spale otrzymują za opłatą jednego złotego karty uczestnictwa z Ligi Popierania Turystyki za pośrednictwem<br>Biura Podróży „Orbis". Posiadający karty uczestnictwa nabywa normalny bilet klasy II lub III na pociągi osobowe lub pośpieszne na przejazd do Spały a powraca do stacji bezpłatnie z któ rej wyjechał. Karta uczestnictwa jednak musi być ostemplowana w Spale.</p><p style="text-align:justify;"><strong>HOTELE i NOCLEGI</strong></p><p style="text-align:justify;">Wobec spodziewanego licznie przybycia gości, którzy zapragną zatrzymać się w Spale przez dwa dni oddane zostaną do dyspozycji zwiedzających „hotele harcerskie" w wielkich namiotach. Hotele te znajdują się na terenie obozu i wyposażone są w możliwe wygody —<br>łóżka, poduszki i koce, umywalnie I t. p. Opłata wynosi 1 zł. 50 gr. za dobę. W razie przyjazdu specjalnych wycieczek powyżej 100 osób<br>jest możliwe zakwaterowanie we wsi Królowa Wola (budynek, sienniki, słoma) odl. 1 i pół km. od terenu Zlotu.</p><p style="text-align:justify;">We wsi Teofilów, pół kim. od terenu Zlotu, jest mała ilość miejsc w pokojach oddzielnych z pościelą, opłata 2.50 zł.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44680,harcerski-zlot-jubileuszowy"></oembed></figure><p style="text-align:justify;"><strong>POLICJA HARCERSKA</strong></p><p style="text-align:justify;">Porządek na terenie Zlotu utrzymywać będzie specjalnie wyćwiczona w tym celu policja harcerska, składająca się ze starszych druhów.</p><p style="text-align:justify;"><strong>UCZYNNOŚĆ KOP-U</strong></p><p style="text-align:justify;">Społeczna akcja Korpusu Ochrony Pogranicza przejawia się specjalnie w stosunku do harcerstwa kresowego, które K.O.P. otacza żywą sympatią. Dzięki uczynności K O. P. wiele harcerskich drużyn będzie mogło wziąć udział w Jubileuszowym Zlocie w Spale, K.O.P. zaopatruje bowiem harcerzy i har cerki w namioty oraz taki ekwipu nek jak tornistry, koce. menażki it.p.</p><p style="text-align:justify;"><strong>HARCERKI ZA GOSPODYNIE</strong></p><p style="text-align:justify;">Czynione są ostatnie przygotowania do zaaprowizowania Zlotu Harcerek. Chorągiew warszawska, która podjęła się tej pracy wydała ostatnio broszurę o racjonalnej organizacji gospodarki na obozach i wycieczkach. Korzystać z niej bę dą wszystkie chorągwie już na Zlocie. Tymczasem Kraków wykańcza zorganizowanie placówek przemysłowych. Prócz wspólnej dzielnicy handlowej na Zlocie Harcerek będą uruchomione w chorągwi krakowskiej: cukiernie, restauracje, fryzjernie. szwalnie, pralnie i t d.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612,egzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale"></oembed></figure><p style="text-align:justify;"><strong>PRZECHOWALNIA DLA DZIECI</strong></p><p style="text-align:justify;">Na Zlocie Harcerek będą cztery dni przeznaczone dla odwiedzających dzień 14.VII b. r. (gości zaproszonych i Kół Przyjaciół Harcerstwa), 15, 20, 21 dla wszystkich chętnych. Dla ułatwienia zwiedzającym czynna będzie „przechowalnia dla dzieci", gdzie goście będą mogli zostawić dzieci pod fachową opieka</p><p style="text-align:justify;">Niezależnie od tego obok terenu Zlotu będą kolonje dla zuchów dla dzieci instruktorek. Kolonje te można będzie także odwiedzić&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>STACJA KRÓTKOFALOWA</strong></p><p style="text-align:justify;">Radiostacja krótkofalowa Zlot Harcerek nadawać będzie na fali 42 własny program z życia zlotu od 8.30—9.30 rano, od 14.30—15.30,<br>od 20.00 — 22.00.<br>Program obejmuje pieśni i słuchowiska regionalne, transmisje najciekawszych momentów Zlotu felietony aktualne, wywiady, pieśni harcerskie, obrazki z życia harcerek i zuchów i t. p.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Egzotyczni goście  pod namiotami w Spale]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612,egzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612,egzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jul 2024 06:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-egzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale-1707491044.png</url>
                        <title>Egzotyczni goście  pod namiotami w Spale</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44612,egzotyczni-goscie-pod-namiotami-w-spale</link>
                    </image><description>Dokładnie 89 lat temu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Dziś o godz. 9.30 rano nastąpi uroczyste otwarcie Jubileuszowego Zlotu Harcerzy w Spale. Po przeglądzie drużyn na stadionie, P. Prezydent Rzeczypospolitej dokona otwarcia Zlotu, a kapelan harcerzy ks. kanonik Mauersberger odprawi msze św. o godz. 10 min. 15 rozpocznie sie na stadjonie przed P. Prezydentem Rzeczypospolitej, ministrami i najwyższą władzą harcerską oraz licznie zaproszonymi gośćmi defilada 35.000 harcerzy i harcerek, biorących udział w zlocie. Oczywiście lwia cześć stanowić będą harcerze polscy z kraju i z zagranicy, jednak spora będzie również grupa gości-skautów zagranicznych, którzy już zjechali do Spały, doznając tam gościnnego przyjęcia i serdecznej opieki ze strony swoich polskich kolegów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najliczniejszą grupę stanowią Węgrzy, przyjechało ich bowiem aż 600. potem jest 300 Rumunów, 150 Łotyszów, 60 Francuzów, 40 Austriaków, 30 Norwegów, 20 Anglików, a nawet goście z tak daleka jak z Egiptu, z Indii 1 z Filipin. Cała ta młoda Liga Narodów obozuje pod namiotami, każde państwo w swojej dzielnicy i pod swoim sztandarem. W powietrzu krzyżują się pozdrowienia i powitania niemal we wszystkich językach świata, a jednak w tej wieży Babel młodzi doskonale się rozumieją, bowiem czego nie mogą wyrazić słowem. dopowiedzą uśmiechem I uściskiem dłoni.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44680,harcerski-zlot-jubileuszowy"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">W społeczeństwie harcerskiem nie istnieją różnice narodowościowe. Stosunki między skautami różnych państw i różnej rasy są najzupełniej poprawne i przyjacielskie. Harcerze polscy przodują pod tym względem. W r. 1929 r. kiedy Polska była reprezentowana przez swoich harcerzy na zlocie w Anglii wyznaczono naszym harcerzykom miejsce obok murzynów i mieszkańców Indochin.</p><p style="text-align:justify;">Stosunki wkrótce się nawiązały i przez cały czas zlotu polscy harcerze pozostawali w serdecznej przyjaźni z murzyniątkam. Dotąd jeszcze nie wiadomo, kto z wysokich dygnitarzy skautingu zagranicznego przybędzie na zlot. - Baden Powell ochrzczony przez chłopców pieszczotliwem mianem „Bi-Pi" niestety nie może przyjechać do Polski, gdyż bawi w chwili obecnej &nbsp; w Kanadzie. Ale i tam podobno bardzo interesuje się zlotem spalskim i z wielką życzliwością wyraża się o naszych dzielnych harcerzach.<br>*<br>Przez cały czas trwania zlotu harcerze będą wydawali własne pismo codzienne pod tytułem: „Wieści zlotowe". Pismo to będzie redagowane w Spale i rozrzucane następnie po terenie zlotu w kilkunastu tysiącach egzemplarzy. Codzienne życie obozu regulować ma rozkaz dzienny, komendanta głównego, a dla drużyn zagranicznych wydawane będą biuletyny w kilku językach.</p><p style="text-align:justify;">Wszystkie polecenia, informacje i rozkazy nadawane będą z komendy przy pomocy 10 megafonów, rozlokowanych w różnych miejscach, zarówno w mieście harcerzy jak i harcerek. Te ostatnie zresztą mają swoją odrębną organizację i odrębną komendę.<br>*<br>Pociąg specjalny do Spały odejdzie dnia 14 b. m. z dworca Głównego o godz. 5.50 rano. Wszyscy posiadacze zaproszeń, rozsyłanych przez ZHP mogą nabywać bilety, we wszystkich oddziałach „Orbisu". Przyjazd pociągu do Warszawy nastąpi o godz. 0.15 w nocy. Cena przejazdu tam i z powrotem zł. 7.60,</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[HARCERSKI ZLOT JUBILEUSZOWY.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44680,harcerski-zlot-jubileuszowy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44680,harcerski-zlot-jubileuszowy</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jul 2024 05:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-harcerski-zlot-jubileuszowy-1707981491.jpg</url>
                        <title>HARCERSKI ZLOT JUBILEUSZOWY.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44680,harcerski-zlot-jubileuszowy</link>
                    </image><description>Dokładnie dzisiaj mija rocznica Jubileuszowego Harcerskiego Zlotu w Spale. Z tej okazji opublikujemy cykl artykułów jakie ukazały się  w ówczesnej prasie</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Od jakiegoś czasu coraz częściej prasa codzienna donosi o przygotowaniach do Jubileuszowego Zlotu Harcerstwa, jaki ma odbyć się w lipcu b.r. &nbsp;Spale. Gały Świat harcerski jest zelektryzowany imprezą, która zakrojona na olbrzymią skalę, przekroczy swemi rozmiarami wszystkie tego rodzaju imprezy, organizowane dotąd w Polsce. Śmiało i bez przesady można powiedzieć, że tego jeszcze w Polsce nie było.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Bez mała 30 tysięczne miasto młodzieży harcerskiej, która zamieszka pod namiotem przez 2 tygodnie — to nie byle co. Nic dziwnego, że zainteresowanie zlotem w Spale dawno przekroczyło granice Polski i śięgło do wszystkich zakątków gdzie żyje polska młodzież zgrupowana w harcerskich szeregach. Delegacje tej młodzieży przybędą do Spały w liczbie ponad 3 tysiące młodzieży.</p><p style="text-align:justify;">Przybędą ponadto dość licznie reprezentacje skautów z Anglji, Austri, Belgji, Bułgarji, Czechosłowacji, Danii, Estonii, Francji. Węgier, Łotwy, Norwegji, Rumuni, Szwajcarii, Jugosławii i inne w łącznej liczbie około 2 500 skautów. Niektóre przybędą wcale licznie jak Czechosłowacja, Węgry, Rumunja, Łotwa, które przywiozą, jak już podawaliśmy do kilkaset skautów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nawet faszystowskie Włochy zamierzają wysłać spory zastęp młodzieży zrzeszonej w „Balilli", celem zapoznania się z dorobkiem harcerstwa polskiego.</p><p style="text-align:justify;">Przygotowania zlotowe są na ukończeniu. W tej chwili 200 harcerzy junaków kończy budowę dzielnicy handlowej zlotu, dwu mostów i kładek na Pilicy, nowoczesnego kąpieliska na 1.00U osób, i innych urządzeń zlotowych. Dotąd zostały wykonane drogi, prace kanalizacyjne, oświetlenie elektryczne, magazyny materjałowe i żywnościowe.</p><p style="text-align:justify;">Sam zlot dzielił się będzie właściwie na dwa samodzielne zloty. Zlot harcerek na południe od Pilicy i Zlot harcerzy na północ od Pilicy, pod naczelną Komendą, na której czele stoi sędzia Olbromski Antoni z Warszawy. Zlot harcerzy dzielił się będzie na 10 podobozów po 2—3 tysięcy ludzi każdy, które prowadziły będą samodzielną gospodarkę otrzymując od kwatermistrzostwa kontyngenty materiałów żywnościowych i sprzętu</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;Do każdego z podobozów przydzielone będą reprezentacje poszczególnych państw obcych w celu ściślejszego nawiązania nici przyjaźni między skautami obcemi, a harcerzami.</p><p style="text-align:justify;">Cała organizacja służby bezpieczeństwa na terenie zlotu spoczywa wyłącznie w rękach harcerskiej „policji". Teren zlotu został bowiem uznany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych za eksterytorialny i policja państwowa nie będzie mogła pełnić służby na Zlocie. Służbę bezpieczeństwa pełnić będzie 300 starszych harcerzy odpowiednio wyszkolonych.</p><p style="text-align:justify;">Nadto prócz harcerskiej straży pożarnej zorganizowany będzie oddział straży wodnej, której zadaniem będzie czuwać nad bezpieczeństwem kąpiących się. Na zlocie zorganizowanych będzie szereg instytucji użyteczności publicznej, jak kantor wymiany pieniędzy, bank, poczta, oddział P. K. O., oddział biura podróży „Orbis* i inne... Wszystkie przesyłki pocztowe ze Zlotu będą zaopatrzone w specjalny stempel pocztowy.</p><p style="text-align:justify;">W tej chwili . kończy . w dzielnicy handlowej zlotu budowę 40 kiosków gdzie umieszczone będą sklepy, które zaopatrzą uczestników zlotu we wszystkie potrzeby.</p><p style="text-align:justify;">Równocześnie ze zlotem w w Spale otwarta będzie w ogromnej hali sportowej wystawa harcerska, która w pomysłowo ujętych wykresach i eksponatach ujmie całokształt dorobku pracy na przestrzeni ' 25 lat istnienia harcerstwa</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rok życia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46684,rok-zycia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46684,rok-zycia</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jul 2024 16:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-rok-zycia-1720535729.jpg</url>
                        <title>Rok życia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46684,rok-zycia</link>
                    </image><description>Jeden z dzienników podawał następującą wiadomość:</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>„W lutym ub. roku w czasie zajść, jakie wydarzyły się przed fabryką sztucznego jedwabiu w Tomaszowie Mazowieckim, postrzelony został jeden z posterunkowych.<br>Pod zarzutem tego postrzelenia zatrzymano robotnika Stanisława Zakrzewskiego, którego sąd okręgowy skazał na 12 lat więzienia, a sąd apelacyjny wyrok<br>ten zatwierdził. Obrońca odwołał się do Sądu Najwyższego, który wyrok ten skasował.</p><p>Sąd apelacyjny na nowej rozprawie uwolnił Zakrzewskiego całkowicie od winy i kary. Po rocznym pobycie w więzieniu Zakrzewski uzyskał wolność".</p><p>Są tematy, gdzie każde nowe słowo jest zbędne</p><p>Jednym z takich tematów do zastanowienia jest roczny pobyt w więzieniu robotnika Stanisława Zakrzewskiego...</p><p>- a o tym wszystkim donosi dziennik Expres Mazowiecki z dn. 21 maja 1933 roku</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Włoski strajk w Tomaszowie 2200 robotników nie opuszcza fabryki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46567,wloski-strajk-w-tomaszowie-2200-robotnikow-nie-opuszcza-fabryki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46567,wloski-strajk-w-tomaszowie-2200-robotnikow-nie-opuszcza-fabryki</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jul 2024 08:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-wloski-strajk-w-tomaszowie-2200-robotnikow-nie-opuszcza-fabryki-1719903802.png</url>
                        <title>Włoski strajk w Tomaszowie 2200 robotników nie opuszcza fabryki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46567,wloski-strajk-w-tomaszowie-2200-robotnikow-nie-opuszcza-fabryki</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim wybuchł wczoraj włoski strajk w fabryce sztucznego jedwabiu. W fabryce znajduje się w tej chwili pierwsza i druga zmiana w liczbie 2200 robotników. Trzecia zmiana nie została wpuszczona dziś na teren fabryczny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i>Od kilku tygodni istniał zatarg między dyrekcją i robotnikami u 12-procentowa redukcję plac. Wstępne pertraktacje w tej sprawie nie dały żadnego rezultatu, albowiem fabryka odmówiła ustępstw.</i></p><p><i>Należy zaznaczyć, że robotnicy tomaszowskiej fabryki byli dotychczas niezorganizowani i dopiero ostatnio przystąpili do związku „Praca".&nbsp;</i></p><p><i>Wysunęli oni szereg żądań a mianowicie żądają wydania ubrań i mleka dla robotników, pracujących na działach zagrażających ich zdrowiu, nieuznawania kar i przymusowych urlopów, za prowadzenia lepszej wentylacji, uznania delegatów robotniczych itd.</i></p><p><i>Wieczorem odbył się wiec robotników. pozostałych poza terenem fabryki.</i></p><p><i>Do tej pory panuje w calem mieście spokój. Władze policyjne i organy bezpieczeństwa przedsięwzięły szereg zarządzeń, żeby utrzymać porządek.</i></p><p>- donosi Expres Mazowiecki z dn. 14 kwietnia 1933 roku</p><figure class="image image-style-align-center"><img style="aspect-ratio:396/178;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(10).png" width="396" height="178"></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ujęcie fałszerzy monet]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46508,ujecie-falszerzy-monet</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46508,ujecie-falszerzy-monet</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Jun 2024 17:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-pitawal-historyczny-ujecie-falszerzy-monet-1719501362.jpg</url>
                        <title>Ujęcie fałszerzy monet</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46508,ujecie-falszerzy-monet</link>
                    </image><description>Tomaszowska Policja skutecznie wytropiła zbiegłego przestępcę</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Lasku nad Pilicą policja aresztowała wczoraj zbiegłego fałszerza pieniędzy Karola Alberskiego, będącego wspólnikiem kasjera kolejowego w Tomaszowie Żewki. Alberski, aresztowany przed kilku dniami, zbiegł eskorcie policyjnej z pociągu i ukrywał się pod Tomaszowem.</p><p>Karol Alberski odesłany będzie do Lwowa, gdzie przebywa w więzieniu jego syn Władysław, aresztowany również za fałszerstwo monet. Alberski karany był już więzieniem za kradzież materiału kolejowego, szyn haków itp.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Składki do Kasy Chorych płacić musisz ale życia w niej pewny nie jesteś.. Zamiast poprawy — Jest coraz gorzej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46287,skladki-do-kasy-chorych-placic-musisz-ale-zycia-w-niej-pewny-nie-jestes-zamiast-poprawy-jest-coraz-gorzej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46287,skladki-do-kasy-chorych-placic-musisz-ale-zycia-w-niej-pewny-nie-jestes-zamiast-poprawy-jest-coraz-gorzej</guid>
            <pubDate>Thu, 13 Jun 2024 20:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-skladki-do-kasy-chorych-placic-musisz-ale-zycia-w-niej-pewny-nie-jestes-zamiast-poprawy-jest-cor-1718304874.jpg</url>
                        <title>Składki do Kasy Chorych płacić musisz ale życia w niej pewny nie jesteś.. Zamiast poprawy — Jest coraz gorzej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46287,skladki-do-kasy-chorych-placic-musisz-ale-zycia-w-niej-pewny-nie-jestes-zamiast-poprawy-jest-coraz-gorzej</link>
                    </image><description>Służba Zdrowia w Tomaszowie to dłuuuuga historia. Poczytajcie sami</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jako charakterystyczny dowód pogarszania się z każdym dniem stosunków w Kasach Chorych, przytaczamy poniżej w całości list — jeden z bardzo wielu — Czytelnika z Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>„W tutejszej Kasie Chorych dzieje się wiele rzeczy, na które trudno jest patrzeć, a tem więcej być zmuszonym tolerować. Obecnie z Kasy Chorych zrobiono urząd, gdzie nie można się o nic upomnieć. Składki, które płacą ubezpieczeni, żeby mieć za nie pomoc lekarską I leki, wpływają w formie podatków, za które nic się nie otrzymuje.</p><p>Lekarze nie mogą na czas przybyć do chorego, bo jest brak lokomocji, a jak przyjadą, to nie może przepisać lekarstw, gdyż nie mają ich w spisie kasowym. Spis leków jest stale zmniejszany. Niedługo zostanie jodyna i rycyna. Kąpiel, która kosztuje 80 gr. jest dla Kasy za droga i nie daje się jej choremu nie mówiąc już o dalszych i droższych kuracjach, jak Busk i Ciechocinek, które przysługują ubezpieczonym.</p><p>Ograniczono również wybór Lekarzy do tego stopnia, że choremu na gardło lub gruźlikowi przysyła się internistę, lekarza punktowego. Wszystkie interwencje ubezpieczonych w tym kierunku kończą się awanturami w budynku Kasy Chorych.</p><p>W związku z oszczędnościami wprowadzonemi przez dr. Zylbersztajna, przybył świeży kwiatek. Proszę sobie wyobrazić, u nas ubezpieczony, lecząc zęby musi dopłacać za plombę od 1—2 zl.. gdzie za ten sam zabieg w Kasie innej, tego samego okręgu (t. j. łódzkiego), płaci się 40 gr.</p><p>To wszystko jednak nie przebrało miarki, aż oto wprowadzono w życie nową oszczędność, skasowano nocne dyżury lekarzy, a na ich miejsce wprowadzono dyżury felczerów.</p><p>Epilog tych oszczędności jest następujący: dnia 15.8 r. b. o godz. 5 rano P. Antoni Leśniewski zgłosił w biurze Kasy Chorych wizytę domową do chorego dziecka. Za godzinę przyjechał felczer. Po zbadaniu chorego, oznajmił ojcu, że jest ciężki rozstrój żołądka i jak nie będzie poprawy, należy, wezwać lekarza. Ponieważ przez całą<br>następną dobę dziecku nie było lepiej, ojciec powtórnie zgłosił wizytę następnego dnia o godz. 4 rano. I tym razem za 1 i pól godz. przyjechał felczer.</p><p>Bez polecenia lekarza, zrobił dziecku dwa zastrzyki, jakie nie wiadomo. Lecz w pół godziny po tych zastrzykach dziecko umarło.</p><p>Rzecz zrozumiała, że żaden z lekarzy nie będąc u chorego nie mógł pod pisać świadectwa zgonu, to też dr. obwodowy p. Zylbersztajn, nie mając innego wyjścia, podpisał takowe świadectwo u siebie w gabinecie, nie widząc chorego, a nawet zmarłego potem dziecka.</p><p>Sprawa powyższa została skierowana do p. prokuratora. Czy naprawdę, mając tak piękną zdobycz społeczną jak Kasa Chorych, mamy umierać bez pomocy lekarskiej?<br>&nbsp;</p><p>- A wszystko t czytamy w dzienniku Express Mazowiecki - dziennik ilustrowany. R. 4, 1933, no 244 (985)&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nieostrożność szofera, czy też nieuwaga ofiary wypadku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46224,nieostroznosc-szofera-czy-tez-nieuwaga-ofiary-wypadku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46224,nieostroznosc-szofera-czy-tez-nieuwaga-ofiary-wypadku</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Jun 2024 17:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-nieostroznosc-szofera-czy-tez-nieuwaga-ofiary-wypadku-1717948645.jpg</url>
                        <title>Nieostrożność szofera, czy też nieuwaga ofiary wypadku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46224,nieostroznosc-szofera-czy-tez-nieuwaga-ofiary-wypadku</link>
                    </image><description>Tragiczny wypadek pod Tomaszowem. Pionier z 18 p.p. poniósł śmierć pod kołami samochodu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Onegdaj na szosie, prowadzącej ze Spały do wsi Lubochnia pod Tomaszowem, wydarzył się śmiertelny wypadek przejechania samochodem Aleksandra Zawadę, pioniera z 18 p. piechoty, stacjonowanego w Skierniewicach, pochodzącego ze wsi Królowa Wola tak. iż ten. doznając ciężkiego uszkodzenia tylnej części głowy, poniósł śmierć na miejscu.</p><p>Pionier Zawada w dniu wypadku jechał rowerem ze Spały, dokąd przed niedawnym czasem z macierzystego pułku został przydzielony, do Lubochni na odpust i w drodze został najechany przez samochód osobowy, rejestrowany w Łodzi.</p><p>Przyczyna tego fatalnego wypadku nie jest dotychczas wyjaśniona. Nie ustalono na razie. czy wypadek ten spowodowała nieostrożność szofera, czy też nieuwaga ofiary wypadku.</p><p>Za szoferem wszczęto energiczne poszukiwania, zwłoki zaś zmarłego tragiczną śmiercią pioniera Zawady zabezpieczono na miejscu do przybycia<br>komisji sądowo - śledczej</p><p>***</p><p>Informacje opublikował Express Mazowiecki - dziennik ilustrowany. R. 4, 1933, no 228 (969)</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Aresztowanie działaczy Stronnictwa Ludowego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46127,aresztowanie-dzialaczy-stronnictwa-ludowego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46127,aresztowanie-dzialaczy-stronnictwa-ludowego</guid>
            <pubDate>Sun, 02 Jun 2024 13:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-aresztowane-dzialaczy-stronnictwa-ludowego-1717329424.jpg</url>
                        <title>Aresztowanie działaczy Stronnictwa Ludowego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46127,aresztowanie-dzialaczy-stronnictwa-ludowego</link>
                    </image><description>Władze bezpieczeństwa roztoczyły ostatnio baczną obserwacje nad wrogą dla rządu działalnością Stronnictwa Ludowego w powiecie brzezińskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po zebraniu dostatecznych dowodów z polecenia władz prokuratorskich aresztowane zostały cztery osoby, mianowicie były minister rolnictwa Błażej Stolarski, były wójt gminy Pędków Jan Pakuła, Józef Judasz i Józef Joskólski.</p><p>W czasie rewizji osobistej znaleziono przy nich poważną ilość materiału kompromitującego.</p><p>Aresztowanych przekazano władzom sądowym w Tomaszowie, które zastosowały wobec nich areszt bezwzględny. (Ro).</p><p>---</p><p>Czytamy o tym w Expresie Mazowieckim z 23 września 1933 roku&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dwa strzały w gabinecie. Dramat ucznia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46078,dwa-strzaly-w-gabinecie-dramat-ucznia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46078,dwa-strzaly-w-gabinecie-dramat-ucznia</guid>
            <pubDate>Wed, 29 May 2024 23:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dwa-strzaly-w-gabinecie-dramat-ucznia-1717018698.jpg</url>
                        <title>Dwa strzały w gabinecie. Dramat ucznia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46078,dwa-strzaly-w-gabinecie-dramat-ucznia</link>
                    </image><description>Do miejscowej restauracji &quot;Europa&quot;
przybyło wczoraj dwoje młodych
ludzi, którzy po spożyciu kolacji na głównej sali, udali się następnie
do gabinetu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Kelner, podawszy gościom kawę i likier, wyszedł. Wkrótce zza drzwi doszły go odgłosy sprzeczki. a w chwile później huknęły dwa strzały. Gdy służba weszła do gabinetu, znalazła młodego człowieka i jego towarzyszkę leżących w kałuży krwi.</p><p>Stan dziewczyny jest beznadziejny. młodzieniec. przewieziony w stanie nieprzytomnym do szpitala. zmarł.</p><p>Jak się okazało był to uczeń gimnazjalny z Tomaszowa. 18-letni Włodzimierz Kawecki, jego towarzyszka zaś 21-letnia Pelagja Cynglerówna. Podczas sprzeczki<br>Kawecki strzelił najpierw do Cynglerówny, a następnie sam pozbawił się życia</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[]ak kolejarz z Tomaszowa sprzedał... 14 kilometrów toru]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46009,ak-kolejarz-z-tomaszowa-sprzedal-14-kilometrow-toru</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46009,ak-kolejarz-z-tomaszowa-sprzedal-14-kilometrow-toru</guid>
            <pubDate>Sun, 26 May 2024 13:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-ak-kolejarz-z-tomaszowa-sprzedal-14-kilometrow-toru-1716722603.jpg</url>
                        <title>]ak kolejarz z Tomaszowa sprzedał... 14 kilometrów toru</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46009,ak-kolejarz-z-tomaszowa-sprzedal-14-kilometrow-toru</link>
                    </image><description>Niezwykłe przestępstwo popełnił zawiadowca odcinka drogowego stacji w
Tomaszowie, Karol Alberskl, który
sprzedał powierzoną jego opiece nawierzchnię
kolejową bocznego toru
długości 14 km</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nawierzchnię tę, &nbsp;tj. szyny, podkłady I zwrotnice nabyła Tomaszowska Fabryka Sztucznego Jedwabiu, która ułożyła z tego własną bocznicę. Gdy historia się wydała tomaszowska fabryka zapłaciła Skarbowi Państwa 50.000 zł. odszkodowania i w dalszym biegu proces był wymierzony jedynie przeciwko Alberskiemu.</p><p>Sąd w dwóch pierwszych instancjach skazał pomysłowego zawiadowcę na jeden rok więzienia. Od wyroku tego obrońca adw. Ledermann odwołał się do Sądu Najwyższego, gdzie sprawa<br>znajdzie się dziś na wokandzie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ach ta komunikacja... autobusowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45825,ach-ta-komunikacja-autobusowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45825,ach-ta-komunikacja-autobusowa</guid>
            <pubDate>Tue, 14 May 2024 23:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-ach-ta-komunikacja-autobusowa-1715721979.jpg</url>
                        <title>Ach ta komunikacja... autobusowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45825,ach-ta-komunikacja-autobusowa</link>
                    </image><description>Take skandale w komunikacji autobusowej 
zbyt są powszechne, by nadal je tolerować</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szanowny Panie Redaktorze!</p><p style="text-align:justify;">Jako stały czytelnik pisma Pana Redaktora proszę o umieszczenie w gazecie notatki dotyczącej porządków komunikacyjnych, panujących na odcinku Tomaszów Maz. - Łódź.</p><p style="text-align:justify;">Istnieje tu od dłuższego czasu „Spółka Samochód" z siedzibą w Tomaszowie Maz. Niedawno udałem się na stację autobusową w Łodzi przy ul. Wulczańskiej pragnąc o przepisowej godzinie 21-ej wyjechać do Tomaszowa Maz. Szczęśliwie wyjątkowo wyjechałem o tej porze, lecz, niestety, po drodze w otwartem polu, samochód stanął; okazało się że brak benzyny...</p><p style="text-align:justify;">Dopiero rano następnego dnia o godzinie 4-ej przyjechałem do Tomaszowa Maz.</p><p style="text-align:justify;">Widocznie pasażer, chcąc jechać autobusem, musi ze sobą zabrać potrzebną na drogę benzynę. Spółce bowiem chodzi jedynie o jak największe dla siebie korzyści. Co zaś za straty ponieść może pasażer — to nikogo tu nie wzrusza.</p><p style="text-align:justify;">I otóż nie dalej jak parę dni temu inny, nie mniej dla pasażera krzywdzący fakt miał miejsce na tejże linii autobusowej. Orientując się według rozkładu jazdy udałem się na dworzec autobusowy o godz. 17-ej, gdzie jednak oświadczono mi. że autobus wyrusza o l8-ei i że tem samem mam godzinę czasu do załatwienia swych spraw w mieście. Gdy przed 18-tą przybyłem, oświadczono mi, że autobus odszedł wcześniej. Musiałem poczekać do g. 19 i pół.&nbsp;</p><p>Ponieważ jednak konduktor Spółki zabrał 22 osoby, t. j. o 8 osób więcej ponad normę, przeto osoby nadliczbowe musiały przed posterunkiem policji w Widzewie (aby być „w porządku") opuścić samochód, między innemi i ja, i tak pieszo szliśmy do Widzewa kilka kilometrów.</p><p>Dzieje się to dzień w dzień, jak opowiadają i żalą się pasażerowie, a panowie ze Spółki tolerują podobne wypadki. Może władze bliżej zapoznają się z tą sprawą<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bez protekcji lub łapówki nie sposób dostać pracy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45783,bez-protekcji-lub-lapowki-nie-sposob-dostac-pracy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45783,bez-protekcji-lub-lapowki-nie-sposob-dostac-pracy</guid>
            <pubDate>Wed, 08 May 2024 20:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-bez-protekcji-lub-lapowki-nie-sposob-dostac-pracy-1715180971.png</url>
                        <title>Bez protekcji lub łapówki nie sposób dostać pracy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45783,bez-protekcji-lub-lapowki-nie-sposob-dostac-pracy</link>
                    </image><description>Gorzkie słowa syna byłego więźnia politycznego w odpowiedzi na nasza ankietę</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Gdy lekarz badając chorego znajdzie w organizmie jego bolące miejsce, lekko je naciśnie, chory wyda okrzyk bólu. Takim właśnie okrzykiem odezwały się liczne rzesze czytelników "Dzień Dobry" na poruszoną przez w naszej nowej ankiecie sprawę, która na wielkim cielsku bezrobocia jest <strong>najbardziej bolącem miejscem.</strong></p><p style="text-align:justify;">— Dlaczego nie dostałem posady? Tak brzmiało pytanie postawione przez nas w ankiecie, a już z pierwszych odpowiedzi, które wpłynęły do Redakcji przejawiła się ta smutna prawda, że bez protekcji nie ma w Polsce pracy, nawet dla tych, którzy na pracę najbardziej zasługują.</p><p style="text-align:justify;">Ze stosu listów (napłynęło ich w ciągu dwu dni 54) wybieramy dziś jeden, pochodzący z Tomaszowa. Oto co pisze nasz bezrobotny czytelnik.</p><p style="text-align:justify;"><i>Szanowny Parnie Redaktorze!</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Dowiedziawszy się z Pańskiego poczytnego dziennika o rozpisaniu ankiety na temat tak trudnego zagadnienia, jakiem jest walka o pracę, spieszę i ja opisać swoje na ten temat przeżycia. Mam lat 24. Urodzony jestem w Polsce i choć ojcem moim jest były więzień polityczny, skazany swego czasu na zsyłkę za działalność niepodległościową. I odznaczony dziś Medalem Niepodległości, jednak w wolnej Ojczyźnie. syna byłego więźnia politycznego prześladuje okrutny pech.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Od czterech lat już staram się o pracę, pragnąc dać memu ojcu jakie takie utrzymanie, boć nie wyżywi go przecież sam medal, jaki otrzymał za swoje zasługi. Trudno zliczyć ile już naprałem podań do rozmaitych instytucji rządowych i prywatnych.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>W pewnej z miejscowych instytucji rządowych był n. p. wakans a jednak na podanie moje nie tylko że nie dostałem odpowiedzi przychylnej, ale w ogóle żadnej, natomiast pracę dostał taki, który znał osobiście dyrektora</i><br><i>tej instytucji. Szukałem dalej. - Dowiedziałem się że pewna fabryka ma przyjmować robotników, pobiegłem więc i tam ze swojem podaniem i na krótki czas łudziłem się nadzieją. Niestety, tym razem, otrzymałem wprawdzie odpowiedź, odmowną: „pracy niema!" brzmiała lakoniczna kartka zarządu fabryki.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Przyjąłem to do wiadomości, a w tydzień później dowiedziałem się ze zdumieniem, że do tej samej fabryki zostało przyjętych 100 robotników, a Ja pozostałem na koszu.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Po pewnym czasie znajomy jeden z lat dawnych, który był w fabryce na wysokiem stanowisku a znał ojca mego z lat dawnych, przypomniał sobie łaskawie o naszey egzystencji. Poszliśmy do fabryki wraz z ojcem, ten pan kazał mi napisać małe podanko. Ja oczywiście napisałem i wręczyłem temu Panu osobiście.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Tak minął miesiąc, drugi, trzeci i czwarty. W międzyczasie przyjmowano ludzi do fabryki, a ów Pan wciąż nic dawał mi znać czy ja również zo stanę przyjęty. Dopiero po pół roku dostałem od niego odpowiedź że nic dla mnie nie może zrobić i na tem się cała sprawa skończyła.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Jak słyszałem potem od znajomych, do fabryki otwierała drogę nie tylko protekcja ale i łapówka. Niestety, ja nie miałem 50 zł. na to, żeby wepchnąć komuś w rękę i dlatego do dziś dnia tułam się bez pracy, choć jestem zdrów, młody i pracować pragną.</i></p><p><i>Uważam, że dwie są przeszkody, które tamują bezrobotnym dostęp do pracy. Tem i są: protekcja i łapownictwo. Jak jedno tak i drugie zło trzeba raz nareszcie wyplenić z powierzchni naszego życia.</i><br>&nbsp;</p><p style="text-align:right;"><i>Stały czytelnik</i><br><i>z Tomaszowa Mazowieckiego</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kelner zastrzelił się z miłości]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45575,kelner-zastrzelil-sie-z-milosci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45575,kelner-zastrzelil-sie-z-milosci</guid>
            <pubDate>Fri, 26 Apr 2024 16:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kelner-zastrzelil-sie-z-milosci-1714142032.jpg</url>
                        <title>Kelner zastrzelił się z miłości</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45575,kelner-zastrzelil-sie-z-milosci</link>
                    </image><description>Śliczna nieznajoma z restauracji wzgardziła jego uczuciem</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>TOMASZÓW. 7.4. Jan Hak, 32-letni kelner, pracujący w restauracji Kompy, pewnego wieczoru, podając kolację towarzystwu, złożonemu z kilku osób, zobaczył młodą i piękną dziewczynę, która zachwyciła go tak bardzo, iż kelner wyśledził, kim jest i gdzie mieszka. Wszelkie starania Haka, aby osobiście przedstawić się ślicznej nieznajomej, spełzły na niczem, a kiedy pewnego dnia młody kelner. zdenerwowany przeciągającą się beznadziejnie sytuacją, zaryzykował oświadczyny, panna spojrzała nań w taki sposób, iż odszedł jak zmyty.</p><p>Zrozpaczony kelner usiłował otruć się jakimś ostrym płynem, jednak zamiar ten udaremniono. &nbsp;Hak po raz wtóry jeszcze usiłował nawiązać kontakt ze swym<br>niedosięgłym ideałem, a gdy mu się to nie udało, a nawet panna zabroniła mu kategorycznie do siebie się zbliżyć, zakochany kelner wszedł do jednego z gabinetów restauracyjnych podczas służby i tam celnym strzałem w skroń pozbawił się życia.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:608/469;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Zrzut%20ekranu%202024-04-26%20163521.png" width="608" height="469"></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[A to pieniacz! Pół roku „paki&quot; dla podejrzliwego Salomonowicza]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45553,a-to-pieniacz-pol-roku-paki-quot-dla-podejrzliwego-salomonowicza</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45553,a-to-pieniacz-pol-roku-paki-quot-dla-podejrzliwego-salomonowicza</guid>
            <pubDate>Wed, 24 Apr 2024 21:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-a-to-pieniacz-pol-roku-paki-dla-podejrzliwego-salomonowicza-1713989151.jpg</url>
                        <title>A to pieniacz! Pół roku „paki&amp;quot; dla podejrzliwego Salomonowicza</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45553,a-to-pieniacz-pol-roku-paki-quot-dla-podejrzliwego-salomonowicza</link>
                    </image><description>Niezwykłym pieniaczem okazał się mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego, Efroim Salomonowicz, który od szeregu lat prowadzi spór mieszkaniowy z gospodarzem domu, Chaimem Goldbergiem. Seria procesów o ustawowe komorne zatrudniła większą ilość adwokatów warszawskich.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Coraz odbierał swą sprawę któremuś z adwokatów, nie dowierzając mu, by ją powierzyć następnemu — i tak w kółko. Z kolei Salomonowiczowii wypadło zasiąść na ławie oskarżonych za oszczerstwa. Więc udał się on do adw. Z., prosząc go o obronę. Po kilku wizytach adwokat zorientował się, że ma do czynienia z niebezpiecznym człowiekiem i zaproponował Salomonowiczowi korzystanie z dobrodziejstwa amnestii, zapewniającej mu bezkarność.</p><p>Salomonowicz oburzył się i oskarżył adw. Z. o zmowę ze swymi przeciwnikami. Kiedy sprawa wypłynęła na wokandę do sądu, Salomonowioz nadesłał list, który wyraża zgodę na umorzenie procesu pod warunkiem o ile adwokaci wypłacą mu odszkodowanie w kwocie 12 tys. zł.</p><p>Ponieważ lekarze orzekli, że jest on całkowicie odpowiedzialnym człowiekiem pod względem psychicznym, Sąd wymierzył mu 6 miesięcy bezwzględnego więzienia</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zbrodnia w lesie w okolicach Smardzewic]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45511,zbrodnia-w-lesie-w-okolicach-smardzewic</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45511,zbrodnia-w-lesie-w-okolicach-smardzewic</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Apr 2024 21:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zbrodnia-w-lesie-w-okolicach-smardzewic-1713641612.jpg</url>
                        <title>Zbrodnia w lesie w okolicach Smardzewic</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45511,zbrodnia-w-lesie-w-okolicach-smardzewic</link>
                    </image><description>O zdarzeniu przeczytaliśmy w dzienniku Expres Mazowiecki</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W lesie smardzewickim pod Tomaszowem dokonano wczoraj ohydnej zbrodni na osobie gajowego Kopreka. Podczas obchodu powierzonego swej pieczy rejonu Koprek znalazł w lesie nastawione przez kłusowników potrzaski na zające i króliki. Postanowił wytropić złodziejów zwierzyny i koło godziny 4-ej wybrał się do lasu i ukrył w krzakach. Rzeczywiście, po jakimś czasie przyszło kilku kłusowników, aby obejrzeć potrzaski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Gajowy. nie wychodząc zza krzaka, krzyknął: „Stój! Ręce do góry!" W tym samym momencie kłusownicy dobyli rewolwerów i strzelili kilkakrotnie w stronę krzaka. Koprek trafiony został ciężko w brzuch. Kłusownicy zbiegli, nie troszcząc się o ciężko rannego. W jakiś czas potem nieprzytomnego Kopreka znaleźli przechodnie i odstawili do szpitala w Tomaszowie, gdzie zmarł. W związku ze zbrodnią policja aresztowała kilkadziesiąt osób, podejrzanych o uprawianie kłusownictwa.<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[15-letni zabójca przebił nożem swego rówieśnika]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45286,15-letni-zabojca-przebil-nozem-swego-rowiesnika</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45286,15-letni-zabojca-przebil-nozem-swego-rowiesnika</guid>
            <pubDate>Sat, 06 Apr 2024 15:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-15-letni-zabojca-przebil-nozem-swego-rowiesnika-1712411640.png</url>
                        <title>15-letni zabójca przebił nożem swego rówieśnika</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45286,15-letni-zabojca-przebil-nozem-swego-rowiesnika</link>
                    </image><description>O zdarzeniu jakie miało miejsce w Tomaszowie donosił Express Mazowiecki</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Wczoraj przy ul. Wschodniej nr. 4. popełniona została straszna zbrodnia, której ofiarą padł 14-letni terminator, Abram Owieczka. Do warsztatu kamaszniczego, mieszczącego się w tym domu przyszedł 15-letni Stefan Ostalski i zażądał od obecnego tam terminatora wydania mu czterech par cholewek na poczet których chciał wręczyć mu tylko 4 złote. Wobec nieobecności majstra Owieczka nie chciał cholewek wydać i na tem tle między chłopakami powstała kłótnia. W pewnej chwili Ostalski chwycił leżący na stole nóż szewski &nbsp;zadał nim Owieczce straszliwą ranę w brzuch. Terminator ostatkiem sił dowlókł się do bramy i zaalarmował przechodniów, którzy Ostalskieso ujęli i oddali w ręce policji. Owieczka, przewieziony do szpitala, zmarł.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pod auto dyrektora rzuciło się dwu bezrobotnych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45239,pod-auto-dyrektora-rzucilo-sie-dwu-bezrobotnych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45239,pod-auto-dyrektora-rzucilo-sie-dwu-bezrobotnych</guid>
            <pubDate>Sat, 30 Mar 2024 18:03:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-pod-auto-dyrektora-rzucilo-sie-dwu-bezrobotnych-1711818691.png</url>
                        <title>Pod auto dyrektora rzuciło się dwu bezrobotnych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45239,pod-auto-dyrektora-rzucilo-sie-dwu-bezrobotnych</link>
                    </image><description>Niezwykle
przykre wrażenie wywołał
wczoraj w całem mieście wypadek,
który rozegrał się na ul. Nowowiejskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Oto pod pędzący samochód inż. Kwaśniewskiego z Tomaszowskiej Fabryki Sztucznego Jedwabiu rzucili się dwaj mężczyźni. Okazało się, że byli to bezrobotni. Od dłuższego czasu próbowali znaleźć pracę, a wysiłki swe skierowali przede wszystkiem do fabryki sztucznego jedwabiu. Ostatnio prosili o pracę inż. Kwaśniewskiego, który na terenie fabryki kierował robotami budowlanemi. Wszędzie spotykali się z odmową, bowiem fabryka zatrudnia pełny komplet robotników.&nbsp;</p><p>Zdecydowali się na desperacki krok popełnienia samobójstwa, przyczem chcieli je popełnić bezpośrednia na oczach inż. Kwaśniewskiego. Wiedzieli, kiedy przyjeżdża on do fabryki, toteż oczekiwali na jego samochód przy moście. Ody auto nadjechało, z odległości kitku metrów rzucili się pod koła. Szofer zahamował i skręcił gwałtownie, taik, że auto wpadło do rowu.</p><p>Bezrobotni ocaleli. Inż. Kwaśniewski, który wyszedł z wypadku bez szwanku, polecił im zgłosić się do fabryki, przyrzekając wyszukać jakąś pracę. (Ro)</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Śmiertelny bój murarzy. Zabójstwo i samobójstwo]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45215,smiertelny-boj-murarzy-zabojstwo-i-samobojstwo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45215,smiertelny-boj-murarzy-zabojstwo-i-samobojstwo</guid>
            <pubDate>Thu, 28 Mar 2024 13:03:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-smiertelny-boj-murarzy-zabojstwo-i-samobojstwo-1711629445.jpg</url>
                        <title>Śmiertelny bój murarzy. Zabójstwo i samobójstwo</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45215,smiertelny-boj-murarzy-zabojstwo-i-samobojstwo</link>
                    </image><description>Prawdziwy dramat rozegrał się w fabryce</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>ŁÓDŹ. 17.7. — Na terenie fabryki sztucznego jedwabiu w Tomaszowie Mazowieckim miał miejsce niezwykły, a tragiczny w skutkach pojedynek na rusztowaniu<br>między dwoma murarzami: Józefem Psutem. lat 41 i Józefem Wójcikiem, lat 20.</p><p>Obaj murarze, zajęci naprawa ścian fabrycznych znajdowali się na rusztowaniu wysokości kilku metrów. W pewnym momencie, z nieustalonych dotychczas<br>przyczyn wynikła miedzy nimi sprzeczka, w czasie której Psuta drągiem uderzył Wójcika w głowę. W odpowiedzi napadnięty zadał Psucie młotkiem cios<br>w skroń. Psuta spadł na ziemię, odnosząc liczne śmiertelne obrażenia. &nbsp;</p><p>Na widok ten Wójcik wbiegł do fabryki i rzucił się w tryby maszyny, odnosząc złamanie żeber i kręgosłupa.</p><p>Obu rannych przewieziono do szpitala. gdzie Psuta wkrótce zmarł. Wójcik zaś znajduje się w stanie agonii.</p><p>***&nbsp;</p><p>o zdarzeniu donosił Express Mazowiecki. R. 5, 1934, nr 197 (1298)</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Truciciele krów. Szajka sprytnych handlarzy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45120,truciciele-krow-szajka-sprytnych-handlarzy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45120,truciciele-krow-szajka-sprytnych-handlarzy</guid>
            <pubDate>Tue, 19 Mar 2024 21:30:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-truciciele-krow-szajka-sprytnych-handlarzy-1710880534.jpg</url>
                        <title>Truciciele krów. Szajka sprytnych handlarzy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45120,truciciele-krow-szajka-sprytnych-handlarzy</link>
                    </image><description>Chłopi we wsi Wola Wiaderna zaobserwowali od pewnego czasu pojawienie się tajemniczej choroby wśród bydła. Tak się jakoś zdarzało, że gdy tylko zachorowała krowa, natychmiast zjawiał się handlarz i kupował chore zwierzę, oczywiście, poniżej jego wartości. Zdarzało się nieraz, że chłop, nie widząc dla krowy ratunku, sprzedawał ją nawet za 20 procent normalnej ceny. Przyczyn choroby długo nie umiano ustalić. Ostatnio dopiero zaobserwowano, że zwierzęta chorują po spożyciu znalezionych na polu ziemniaków. Najwidoczniej istnieje jakaś szajka współdziałająca z handlarzami bydła, która rozrzuca na polach wsi zatrute ziemniaki, ażeby w ten sposób zmusić chłopów do sprzedaży
za bezcen zatrutych krów. Wyświetleniem tej sprawy zajęły się władze policyjne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Skandaliczne stosunki w magistracie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45042,skandaliczne-stosunki-w-magistracie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45042,skandaliczne-stosunki-w-magistracie</guid>
            <pubDate>Sat, 16 Mar 2024 13:50:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-skandaliczne-stosunki-w-magistracie-1710248333.jpg</url>
                        <title>Skandaliczne stosunki w magistracie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45042,skandaliczne-stosunki-w-magistracie</link>
                    </image><description>Historia samorządowa. Mieszkaniec Tomaszowa skazany na rok więzienia</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sąd okręgowy w Kaliszu rozpatrywał sprawę członków magistratu m. Blaszek. Józefa Materlińskiego, Jana Godła vel Godowa, Lajbusia Szweda, Stefana Krysztoforskiego i Czesława Domagały, mieszkańca Tomaszowa Maz.</p><p>Materliński pełnił funkcje zastępcze burmistrza. Godeł. Szwed i Krysztoforski byli ławnikami, a Domagała kasjerem.</p><p>Akt oskarżenia zarzuca im, źe przekroczywszy swe uprawnienia, sprzeniewierzyli około 10.000 zł.&nbsp;</p><p>Materliński. Godeł j Szwed przeprowadzali różne uchwały, wystawiali weksle bez gwarancji i zezwolenia radv miejskiej.</p><p>Ponadto Materliński wyznaczył sobie pensje 230 zł. zamiast 120, podpisywał i kładł pieczęć miejską na weksle, przyjmował pieniądze od inkasentów miejskich.</p><p>Dalej wszyscy oskarżeni wystawiali weksle bez zgody R. M.. pokrywając w ten sposób zaległości miejskie i weksle te dopuszczali do protestu.</p><p>Czesław Domagała był kasjerem i przywłaszczył sobie sumę 5092 zł. z wpłat dla instytucyj miejskich oraz urzędu skarbowego. Przyjmował kaucje w wysokości 500 zł., oraz papiery wartościowe. Udzielał zarazem samowolnie pożyczki z kasy miejskiej.</p><p>Na skutek doniesień. władze przeprowadziły dochodzenie i cała ta plejada magistracka zasiadła na ławie oskarżonych.</p><p>Sad okręgowy w Kaliszu z braku dowodów winy Materlińskiego, Godła. Szweda i Krzsztoforskiego uniewinnił, natomiast Domagałę skazał na 1 rok więzienia z pobawieniem<br>praw publicznych na lat 5</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Meteor z warkoczem nad Tomaszowem Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45017,meteor-z-warkoczem-nad-tomaszowem-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45017,meteor-z-warkoczem-nad-tomaszowem-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Thu, 14 Mar 2024 18:30:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-meteor-z-warkoczem-nad-tomaszowem-mazowieckim-1710162449.png</url>
                        <title>Meteor z warkoczem nad Tomaszowem Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45017,meteor-z-warkoczem-nad-tomaszowem-mazowieckim</link>
                    </image><description>Takie rzeczy nad Tomaszowem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>TOMASZÓW MAZOWIECKI, 13.3. Tel wł. — Wczoraj o godz. 1-ej w nocy mieszkańcy Tomaszowa zaobserwowali nad miastem niezwykle zjawisko. W pewnej chwili cały firmament rozbłysnął jasno seledynowem światłem. Na niebie pojawił się meteor w postaci ognistej kuli z fosforyzującym warkoczem. Meteor zatoczył wielki łuk po niebie i zniknął na południowym horyzoncie. Cale zjawisko trwało kilka sekund</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Autobus rozbity o słup]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45014,autobus-rozbity-o-slup</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45014,autobus-rozbity-o-slup</guid>
            <pubDate>Tue, 12 Mar 2024 11:09:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-autobus-rozbity-o-slup-1710159213.png</url>
                        <title>Autobus rozbity o słup</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45014,autobus-rozbity-o-slup</link>
                    </image><description>Szofer w areszcie</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na szosie z Piotrkowa do Wolborza autobus prowadzony przez szofera Moszka Ken:gsztajna z Tomaszowa Mazowieckiego przy wymijaniu dwu rowerzystów wpadł w pełnym pędzie na słup telegraficzny i rozbił się.</p><p>Jeden z pasażerów Moszek Feldman z Tomaszowa Maz. został ciężko ranny. W stanie nieprzytomnym przewieziono go do szpitala w Tomaszowie. 5-u innych pasażerów odniosło lżejsze obrażenia.&nbsp;</p><p>Szofera aresztowano</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zamordował za gołębia. 2 ofiary dzikiej zemsty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44977,zamordowal-za-golebia-2-ofiary-dzikiej-zemsty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44977,zamordowal-za-golebia-2-ofiary-dzikiej-zemsty</guid>
            <pubDate>Sun, 10 Mar 2024 12:21:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zamordowal-za-golebia-2-ofiary-dzikiej-zemsty-1709897213.png</url>
                        <title>Zamordował za gołębia. 2 ofiary dzikiej zemsty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44977,zamordowal-za-golebia-2-ofiary-dzikiej-zemsty</link>
                    </image><description>Tomaszowski koloryt, w wydaniu gazetowym</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na ulicy Spalskiej na jadących dorożką Andrzeja Milczarka i Jana Kineckiego napadła grupa osobników, którzy w tak bestialski sposób pobili ich łomami żelazneml po głowie, że obydwaj zmarli.</p><p>W wyniku dochodzenia władze ustaliły, iż przed kilku dniami Milczarek strzelając z floweru zabił przez nieostrożność gołębia jednego z sąsiadów. Ten zaprzysiągł Milczarkowi zemstę.&nbsp;</p><p>Milczarek chcąc załagodzić zatarg polubownie kupił butelkę wódki i wraz z Kineckim udał się do sąsiada, ażeby przy kieliszku pogodzić się z nim. Tak się też pozornie stało.</p><p>Kinecki i Milczarek udali się jeszcze we dwu do piwiarni, poczem wsiedli w dorożkę, ażeby pojechać do domu. W drodze zostali napadnięci.</p><p>Policja dokonała szeregu aresztowań wśród uczestników libacji u właściciela zabitego gołębia, jako podejrzanych o dokonanie zbrodni.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Niebezpieczne zatrucie gazem. Tragiczna historia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44968,niebezpieczne-zatrucie-gazem-tragiczna-historia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44968,niebezpieczne-zatrucie-gazem-tragiczna-historia</guid>
            <pubDate>Thu, 07 Mar 2024 20:07:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-niebezpieczne-zatrucie-gazem-tragiczna-historia-1709838677.png</url>
                        <title>Niebezpieczne zatrucie gazem. Tragiczna historia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44968,niebezpieczne-zatrucie-gazem-tragiczna-historia</link>
                    </image><description>Słyszeliście o tej historii?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Mleczarka wiejska dostarczająca codziennie wczesnym rankiem mleko rodzinom Nagrodzkich i Radochów na próżno dobijała się wczoraj do obu mieszkań. Przeczuwając, iż musiało się stać coś złego, zaalarmowała dozorcę domu, a ten wezwał policję. Drzwi mieszkań wyważono.</p><p>Mieszkańcy obu lokali leżeli bezwładnie na łóżkach, w pokojach unosiła się woń gazu świetlnego. Wezwano pogotowie. Okazało się. że dwie pasierbice Nagrodzkicgo: 15-Ietnia Stefania i 11-letnia Katarzyna już nie żyły, zatrute gazem.</p><p>Nagrodzkiego I jego żony nie udało się ocucić, wobec czego natychmiast odwieziono ich do szpitala. W mieszkaniu Radochów było ga zu mniej, to też zatrucie śpiących tam dwu sióstr jest lekkie</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[37 wywrotowców przed Sądem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44911,37-wywrotowcow-przed-sadem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44911,37-wywrotowcow-przed-sadem</guid>
            <pubDate>Mon, 04 Mar 2024 12:57:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-37-wywrotowcow-przed-sadem-1709553869.jpg</url>
                        <title>37 wywrotowców przed Sądem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44911,37-wywrotowcow-przed-sadem</link>
                    </image><description>Wszyscy oskarżeni, to mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="image image-style-align-left"><img style="aspect-ratio:318/417;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(8).png" width="318" height="417"></figure><p>W dniu 14 stycznia w sądzie okręgowym w Tomaszowie odbędzie się wielki proces komunistyczny, który wywołał duże zainteresowanie, &nbsp;ze wzglądu na wielką liczbę oskarżonych, rekrutujących się wyłącznie &nbsp;spośród mieszkańców Tomaszowa.&nbsp;</p><p>Na lawie oskarżonych zasiądzie 37 wywrotowców.&nbsp;</p><p>Rozprawa potrwa kilka dni, gdyż sąd okręgowy w Piotrkowie zarezerwował lokal sądu grodzkiego w Tomaszowie gdzie odbędzie się rozprawa, na cały tydzień.</p><p>Obronę wnosić będą adwokaci z Tomaszowa i Piotrkowa oraz z Warszawy adw. Honigwiii i Duracz.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Krwawy zatarg na tanecznej zabawie w Luchochni. Dwie osoby zmarły]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44681,krwawy-zatarg-na-tanecznej-zabawie-w-luchochni-dwie-osoby-zmarly</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44681,krwawy-zatarg-na-tanecznej-zabawie-w-luchochni-dwie-osoby-zmarly</guid>
            <pubDate>Thu, 15 Feb 2024 08:27:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-krwawy-zatarg-na-tanecznej-zabawie-w-luchochni-dwie-osoby-zmarly-1707982928.jpg</url>
                        <title>Krwawy zatarg na tanecznej zabawie w Luchochni. Dwie osoby zmarły</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44681,krwawy-zatarg-na-tanecznej-zabawie-w-luchochni-dwie-osoby-zmarly</link>
                    </image><description>Zabawy taneczne  w Lubochni byłyby kiedyś bardzo popularne. Uczestniczyli w nich imprezowicze także z okolicznych miejscowości i miasta. Poniżej relacja z takiej imprezy w 1935 roku</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jeden z korespondentów doniósł nam telefonicznie, co następuje:</p><p>Sąsiadująca z Tomaszowem wielka wieś kościelna Lubochnia stała się terenem krwaego zajścia, wywołanego przez zawadiaków wiejskich, rezultatem czego była śmierć dwu ludzi.</p><p>We wsi odbywała się zabawa taneczna. Brał w niej udział również komendant miejscowej straży ogniowej Jan Wójcik. Na tle dawnej urazy jeden z młodzików wszczął kłótnię z komendantem straży; awantura przerodziła się wkrótce w bójkę.</p><p>Towarzysze jednego i drugiego przeciwnika rzucił! się na siebie ze stalowemi sprężynami i nożami.</p><p>Wójcik ugodzony nożem w piersi padł martwy. Ciosem noża zabity został również stojący po jego stronie Wawrzyniec Lubicki. Ciężkie rany odnieśli Jan Kuścisły, naczelnik straży ogniowej z sąsiedniej wsi, Stanisław Przybyła oraz Tomczyk Stanisław. Pozatem kilka osób jest lekko rannych.</p><p>Policja aresztowała trzech głównych sprawców zajścia, braci Stanisława i Franciszka Przybyszów oraz Jana Rychlika.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:933/551;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Zrzut%20ekranu%202024-02-15%20095055.png" width="933" height="551"></figure><p>Codziennie w różnych okolicach kraju odbywają się takie „zabawy", krwawe wesela, stypy pogrzebowe, stwarzające okazje do nowych pogrzebów.</p><p>Ściele się gęsto trup, miasteczkowi lekarze łatają porozbijane głowy i zszywają rany od nożów, kołów, orczyków, rydli i wideł, najczęściej używanej na wsi broni.</p><p>Zapalczywość i zawadiactwo są często spotykanemi cechami młodzików. Młodzież nasza jest wszędzie jednakowa. Nie wszędzie jednak w tak krwawy sposób wyładowuje swą energię.&nbsp;</p><p>Nie wiemy, czy w wielkiej wsi kościelnej Lubochnia są jakieś organizacje Nasz korespondent o tem nie donosi. Każdy, jednak, kto zna dobrze młodzież, może stwierdzić, że tam, gdzie istnieją organizacje społeczne, świetlice, kółka oświatowe, kluby sportowe, tam, gdzie te instytucje działają należycie, tam znikają burdy, zabawy przy bierają charakter kulturalny i miły.</p><p>Z wiadomości naszego korespondenta możemy więc wywnioskować: albo we wsi kościelnej Lubochnia niema ludzi, umiejących wskazywać swemu otoczeniu drogę życia kulturalnego i społecznego albo organizacje społeczne kuleją zastraszająco. Ci, którzy przodują z racji swego stanowiska i rozumu w Lubochni, winni pomyśleć o zmianie atmosfery w swej wsi.</p><p>Źródło: Express Mazowiecki. R. 6, 1935, nr 184 (3297)</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Niezły cyrk w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44623,niezly-cyrk-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44623,niezly-cyrk-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Fri, 09 Feb 2024 21:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-niezly-cyrk-w-tomaszowie-1707509615.jpg</url>
                        <title>Niezły cyrk w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44623,niezly-cyrk-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Ćwiczenia cyrkowców z sekwestratorem
uniemożliwiały aresztowanie kasetki i pieniędzmi</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">TOMASZÓW, 29.6. — Przed kilku dniami w Tomaszowie rozbił swe wędrowne namioty cyrk „Apollo"', który wkrótce rozpoczął przedstawienia, jednak ni wykupił patentu. W godzinach wieczornych podczas przedstawienia zjawił się na widowni sekwestrator Urzędu Skarbowego, który aresztował kasetkę z pieniędzmi.</p><p style="text-align:justify;">Nagle w chwili, kiedy sekwestrator trzymał gotówkę cyrku już opieczętowaną w ręku, podbiegło doń kilku cyrkowców, pudełko wyrwali i skoczywszy na tresowane konie, znikło za zabudowaniami. Poszukiwania były bezskuteczne, gdyż sekwestrator nie mógł zapamiętać nawet twarzy owych cyrkowców.</p><p style="text-align:justify;">Następnego dnia Urząd Skarbowy postanowił zająć tresowane konie, jednak akrobaci spostrzegli zawczasu sekwestratora i wskoczywszy na rumaki, uciekli ponownie. Ten akrobatyczny sposób inkasowania należności utrudnił sekwestratorowi jego czynności i dopiero przy interwencji policji rod groźbą licytacji pięknych koni właściciel cyrku patent wykupił.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Obchody 100. rocznicy śmierci T. Kościuszki w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43959,obchody-100-rocznicy-smierci-t-kosciuszki-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43959,obchody-100-rocznicy-smierci-t-kosciuszki-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jan 2024 10:51:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-obchody-100-rocznicy-smierci-t-kosciuszki-w-tomaszowie-1704105834.png</url>
                        <title>Obchody 100. rocznicy śmierci T. Kościuszki w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43959,obchody-100-rocznicy-smierci-t-kosciuszki-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Obchody setnej rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki miały bardzo podniosły charakter. Zwraca uwagę ich duży rozmach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(43,44,50);">Artykuł przy współpracy z magazynem internetowym </span><a href="https://venus-and-mars.com" target="_blank"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(43,44,50);">venus-and-mars.com</span></a></p><h2><strong>Obchód Kościuszkowski w Tomaszowie.&nbsp;</strong></h2><p>Spowity w mgły jesienne, powstawał z nocnego spoczynku czternasty poranek październikowy, budząc Tomaszowian na wielkie święto.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Myśl, że w dniu tym chcemy uczcić setną rocznicę zgonu naszego Bohatera Kościuszki, pobudzała wszystkich do ostatecznych przygotowań. Miasto z mieszkańcami przygnębionymi nieszczęściami wojny, poczęło się ożywiać, a pogodne twarze świadczyły o wielkiem święcie. Dzień świąteczny, a już od świtu na ulicach wre praca. Tu obywatel umieszcza przed bramą świerki zielone i sztandary narodowe, tam dziewczę z mamusią przybiera dywan rozpięty na balkonie, tu harcerz ognisty zawiesza nad wejściem do kwatery portret Kościuszki, przysięgającego na rynku krakowskim, na innem miejscu widać dzieci z przejęciem ustawiające w oknach chorągiewki biało amarantowe i podziwiające swą pracę. A w rynku zatrzymują się przechodnie, jedni by przyjrzeć się upiększającym mównicę, inni spoglądają na kamień z datą 15/x 17 — 3/v 18; wkopany na miejscu, gdzie ma stanąć pomnik Kościuszki.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wszyscy ożywieni, zajęci przygotowaniem do uroczystości, zdają się stanowić jedno ciało synów Polskiej ziemi, chętnych spadkobierców i naśladowców ducha Kościuszki. Po ulicach krzątają się wesołe kwestarki z kwestarzami, darząc wszystkich przechodniów podobizną Kościuszki, a w zamian zapełniając woreczki datkami. Około godziny 10-ej poczynają schodzić się na ul. Pilicznej i Św. Antoniego: młodzież szkolna, cechy, stowarzyszenia oraz przedstawiciele różnych instytucji społecznych i dobroczynnych i zajmują miejsca wskazywane przez członków straży honorowej. O godzinie 12 m. 30, na odgłos dzwonów kościelnych wyrusza pochód, jakiego Tomaszów w przeciągu stuletniego istnienia swego nie widział.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czoło pochodu tworzy banderja konna, przystrojona w białe sukmany pod kierownictwem organizatora p. I. Adamskiego. Za banderja powiewa piękny sztandar z orłem białym i napisem „Bóg i Ojczyzna" a pod nim postępuje młodzież akademicka. Sztandar niesie weteran z 1863 roku p. <strong>Furgalski</strong>.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dalej rozpoczyna się szereg 2 tysięczny młodzieży tomaszowskiej i dzieci szkolnych. Pierwsza kategorja to dzieci z ochron Rady Opiekuńczej, a na ich czele ubrane gustownie, a skromnie sieroty z przytułku. Nieszczęśliwe dzieciny bez ojca i matki ale uśmiechnięte, gdyż pozostają pod czułą opieką dobrodziejów. Za niemi postępują ze zdziwieniem, a może i z przestrachem maleństwa od 4 lat z ochron tomaszowskich pod opieką ochroniarek.</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20170840.png"><figcaption><strong>Początek pochodu</strong></figcaption></figure><p style="text-align:justify;">&nbsp;Dalej dzieci ze szkół miejskich nie w komplecie, gdyż brak im odzieży odpowiedniej. Za niemi uczenice pensji żeńskich, a na ostatku młodzież gimnazjum. Za chłopcami z pieśnią „Boże coś Polskę" postępuje szereg złożony z kilkudziesięciu krakowianek, zwracających na siebie uwagę wszystkich — to uczenice gimnazjum. Szereg ten młodzieży zamyka rada opiekuńcza gimnazjum z dyrektorem p. M. <strong>Pokrzywnickim</strong> na czele.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Za młodzieżą postępuje straż ogniowa ochotnicza, której orkiestra wykonaniem hymnu „Boże coś Polskę", zachęca uczestników pochodu do śpiewu, a śpiew ten zdaje się wzmagać, gdy powtarzają błagalną prośbę „<i>Ojczyznę, wolność racz nam wrócić Panie</i>". W dalszym ciągu pochodu grupa dziewcząt biało przybranych — to młodzież żeńska, należąca do kółka t.zw. bieli przy kościele katolickim, która zwykle przyczynia się do uświetnienia procesji kościelnych. Dalej w szeregach postępują: duchowieństwo katolickie, przedstawiciele gminy ewangelickiej i żydowskiej, Magistrat in corpore, Rada Miejska, Rada Opiekuńcza, Macierz Szkolna, Stow. Nauczycieli Chrześcjan, Straż ogniowa, Stow, właścicieli domów, związek narodowy „Praca", Stow, pracowników Handlowych, Stow. Majstrów i Buchalterów, tow. gimnastyczne żydowskie, Tow. śpiewacze kość. gm. ewangelickiej, tow. śpiewacze „<strong>Hazomir</strong>", Socjaliści Polscy, związek ortodoksów, związek sjonistów, <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/44005,druk-cyfrowy-na-dzianinach-na-czym-polega">związek</a> robotników przemysłu włóknistego, skauci im. „Bar Kochba", cech sukienników majstrów, czeladzi, 16 cechy stolarzy majstrów i czeladzi, rzeźników, szewców, ślusarzy, krawców, piekarzy, związek stangretów’. Zakończenie pochodu, to wolne miejsce dla przedstawicieli wsi okolicznych, których niestety w pochodzie zabrakło, a przyczyną to stuletnia niewola i jej skutki — ciemnota w łączności z brakiem zaufania. Prócz tej wspaniałej istoty pochodu, ciągnącej się na przestrzeni niemal 3 wiorsty, na trotuarach przepełnienie, a wiele osób żądnych wrażeń i lepszej perspektywy, z okien i balkonów, często i z dachów nasyca wzrok tym rzeczywiście wspaniałym widokiem.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43898,przygotowania-do-obchodow-100-rocznicy-smierci-t-kosciuszki-w-tomaszowie-mazowieckim"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Wyżej opisany pochód maszeruje placem Św. Józefa, obecnie na plac Kościuszki przemianowanym, dochodzi do szosy i lewą stroną wraca na plac, gdzie ma stanąć pomnik naszego Bohatera. Tu, po zajęciu przez. uczestników pochodu wyznaczonych miejsc, wchodzi na mównicę Prezes Komitetu ks. J. <strong>Trzepałko</strong> i wśród powszechnej i uroczystej ciszy rozpoczyna przemowę:&nbsp;</p><p><i>„Wolni Synowie wolnej Matki Ojczyzny!&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Przed stu laty, gdy konał na ziemi Szwajcarskiej nasz bohater Tadeusz Kościuszko, a myślą przenosił się do ziemi ojczystej, wtedy Jego serce miało diva wielkie, szlachetne pragnienia. Pierwszem pragnieniem serca Kościuszkowskiego było, aby Ojczyzna Jego, ta Matka ukochana, jęcząca pod jarzmem trzech ciemiężców — co rychlej odzyskała utraconą niepodległość. A drugiem pragnieniem umierającego serca Bohatera było — by na ziemi naszej zakwitły: braterstwo i równość wszystkich obywateli, by wszyscy uważali się za braci, jako Synowie wspólnej Matki. Przeszło sto lat od chwili w której serce Kościuszkowskie zamarło, i dziś uroczyście obchodzimy setną rocznicę śmierci Bohatera. Zamarło serce Jego, lecz szlachetne pragnienia nie zamarły. One po Jego śmierci rozpoczęły życie i w dniu dzisiejszym jak jedno tak i drugie pragnienie urzeczywistniają się.&nbsp;</i></p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20170854.png"><figcaption><strong>Ciąg dalszy pochodu</strong></figcaption></figure><p style="text-align:justify;"><i>Pragnął Kościuszko niepodległości dla swej Matki Ojczyzny. Minęła stuletnia niewola cierpienia. Tyle łez wypłakał nasz parody tyle krwi polskiej przelało się, że z łez i krwi powstaćby mogło wielkie jezioro. Tyle mogił usiano po ziemi naszej z ciałami polskich męczenników, że powstaćby z nich mogła góra potężna. Ten smutny widok niejednych wprowadzał w zwątpienie. Nie chcą marzyć o wolnej Polsce bez ludzi. Nie chcą wierzyć, by ci pozostali, którzy raczej do szkieletów niż do ludzi podobni, mogli stanowić samodzielny naród Polski. Lecz gdy spojrzymy okiem wolnem od uprzedzeń na ziemię naszą, to musimy przyznać, że lepiej nam dzisiaj pod wielu względami; gdy wpatrzymy się w dym kul armatnich, to musimy spostrzec jak przez te kłęby dymu przedziera się ranna zorza, zwiastunka wschodu słońca wolności.&nbsp;</i></p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20170915.png"></figure><p style="text-align:justify;"><i>Pragnął Kościuszko w chwili swej śmierci, by równość wszystkich warstw, by hasło braterstwa znalazło oddźwięk w sercach Polaków. W historji naszej ojczystej spotykamy kilkakrotnie objawy dążenia do zbratania. Lecz pocóż mamy sięgać do historji, spojrzyjmy na chwilę obecną. Widzę przed sobą wszystkie stany, widzę różne wyznania, a wszyscy w jednym pochodzie, wspólnie ramię przy ramieniu z jedną pieśnią błagalną na ustach, by Ojczyznę, wolność, Pan raczył nam wrócić.&nbsp;</i></p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20170933.png"></figure><p style="text-align:justify;"><i>To urzeczywistnienie pragnień Kościuszki dokonywa się dziś w naszem mieście. Za te dwie wielkie idee, za te dwie wytyczne myśli, rozpalonego patrjotyzmem serca zasługuje Bohater nasz na wzniesienie mu widomego znaku uznania, podziwu i czci. Może niejeden, patrząc na 18 Związek dziewcząt przy par. katolickiej t. z. „Biel“. Ł M i' Duchowieństwo, przedstawiciele gm. ewangelickiej i żydowskiej, Magistratu, Rady Miejskiej i Rady Opiekuńczej. nędzę, jaka trapi tysiące gotów wołać, by zamiast pomnika, dano chleba i soli biedakom. Dzięki ofiarności naszych mieszkańców znajdzie się pieniądz na chleb dla głodnych, a pomnik wielkiego Bohatera, obudzi w bogaczu uczucia braterstwa, nędzarza zaś uginającego się pod brzemieniem wojny, zbudzi ze zwątpienia, zapali iskierkę nadziei w sercu, doda sił do wytrwania, natchnie wiarą w lepsze czasy dla całego narodu. A nas tu zgromadzonych niech krzepi, niech łączy, niech podnosi i umacnia w dobrem to cudne credo naszego Wieszcza: „Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie, jedno wiem tylko; sprawiedliwość będzie, jedno wiem tylko; Polska zmartwychwstanie." (Krasiński).&nbsp;</i></p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20170956.png"></figure><p style="text-align:justify;">Po przemówieniu orkiestra gra marsza i wszyscy poczynają powoli rozchodzić się z miłem uczuciem zadowolenia, radości i dumy, że tak pięknie udał się pierwszy w Tomaszowie pochód narodowy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wielkie afisze porozlepiane na słupach głoszą, że o g. 3 odczyt dla włościan, a o g. 5 dla mieszkańców miasta. Godzina 3 i zawód powtórny, włościan na sali odczytowej zaledwie dziesięciu, a reszta słuchaczów to mieszczanie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dr. Narewski, znawca i miłośnik historji ojczystej mówca gorący, który umie i pioruny rzucać, przykuwając niemi słuchaczów do siebie, a potem balsam kojący wlać i serca przepełniać nadzieją lepszej przyszłości. Ten przemówił z uczuciem i zrozumieniem dnia.&nbsp;</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20171012.png"></figure><p style="text-align:justify;">O godz. 5-ej do wypełniających salę Tomaszowian przemówił <strong>ks. J. Zalewski</strong>, wysoce ceniony i znany prawy, a gorący działacz społeczny, opiekun maluczkich opuszczonych, i rozpoczął rzecz swoją od krótkiego zdania Lafayett’a o Kościuszce „Imię Jego należy do całego ucywilizowanego świata, a jego cnoty są całej ludzkości własnością11, a dalej przyrównał życie i czyny Jego do potężnego gmachu na słupach 4 wspartego a nazwy ich to: miłość ojczyzny — bezinteresowność — bohaterstwo i skromność. Przemówienie to analizą psychologiczną bohatera owiane, pozostanie na długo w pamięci słuchaczów. Godzina 8 wiecz. <strong>w teatrze Modern</strong> wieczór Kościuszkowski. Sala przepełniona. Stojący przy kasie proszą o bilety na dzień następny. W sali uroczysty nastrój. Kurtyna się podnosi, a na scenie chór czterogłosowy pod batutą p. <strong>Kolasińskiego </strong>wykonywa Hymn Narodowy. Nad śpiewającymi góruje popiersie Kościuszki otoczone zielenią, a u dołu po bokach dwaj kosynierzy pełnią służbę honorową.&nbsp;</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20171028.png"></figure><p style="text-align:justify;">Po pierwszej zwrotce śpiew milknie, a na scenie ukazuje się dr. Narewski witany przez publiczność szczeremi oklaskami. Tak misterną, tak oryginalnie opracowaną, a przytem od początku do końca pełną ognia była Jego mowa, że nie silę się, na jej streszczenie i załączam w oryginale (patrz str. 5). Po przemówieniu, chór w dalszym ciągu wykonał kilka pieśni patrjotycznych, a następnie utalentowany młodziutki pianista p. <strong>Mitman Leopold </strong>wykonał dwa utwory Szopenowskie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W drugiej części chór ewangelicki czterogłosowy przypomniał obecnym dwie stare pieśni: „Zażegnanie burzy" i „Żołnierza" — Silchera. Przejęcie z jakiem śpiewano przypisać należy pracy i wrażliwość na piękno p. <strong>Bertholda</strong> dyrygenta chóru. Następnie p. <strong>Rudzka </strong>zachwycała obecnych swoim miłym i silnym sopranem. P. <strong>Mitman Bronisław</strong> utalentowany skrzypek, przejęciem z jakiem grał Nokturn Szopena wprowadził słuchaczów w podniosły nastrój. Na zakończenie wieczoru zespół amatorów muzyki pod kierownictwem p. Kolasińskiego wykonał „Kwiaty Polskie" Osmańskiego. Słuchacze owacyjnie dziękowali wykonawcom za każdy numer programu i nucąc swojskie melodje z kwiatów wracali pod dach rodzinny.&nbsp;</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20171042.png"></figure><p style="text-align:justify;">W poniedziałek dnia 15, to już drugi dzień uroczystości w Tomaszowie. O godz. 10-ej w zapełnionym kościele katolickim uroczystą Mszę Św. o pomyślność ojczyzny odprawił miejscowy proboszcz ks. J. Krajewski poczem wikarjusz <strong>ks. J. Trzepałko</strong> wszedł na ambonę i zwrócił się do zebranych z poniższem przemówieniem:&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>Najmilsi! Gdy dziś w dniu hołdu Kościuszce sięgam myślą wstecz, a uprzytomniając sobie chwile Jego pogrzebu, przyglądam się tłumom, odprowadzającym doczesne szczątki Bohatera na miejsce wiecznego spoczynku, to słyszę, że „Bija razem wszystkie dzwony, jak ludowe głosy, jęczą, kwilą modlitwami rwą się pod niebiosy, a nad niemi dzwon Zygmunta, żałość górująca, wszystko chłonie — a to niby Ojczyzna płacząca". &nbsp; Tak było przed stu laty. A dziś? Również biją wszystkie dzwony po całej ziemi naszej, lecz nie masz w nich jęku żałoby, ale zgodny chorał tryumfu i radości, dziś pochody i pieśni, jakie śpiewamy, świadczą, że się chlubimy z Bohatera Kościuszki, który przed stu laty legł w grobie po życiu pełnym zasług dla Matki Ojczyzny. A zasługi te, to owoc wchowania, jakie otrzymał w domu rodzicielskim.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Od dni młodocianych wiele słyszał o Ojczyźnie, słyszał to z ust matki i w języku ojczystym. Lecz Jego życie poza rodziną było powolnem rozdmuchiwaniem iskierki miłości Ojczyzny, złożonej w sercu dziecięcia przez matkę. Pobyt w rycerskiej szkole kadetów, dzięki staraniom księcia Adama Czartoryskiego— rozpalił miłość Boga i Ojczyzny do olbrzymiego płomienia. Tam uczył się myśleć i czuć po polsku, tam wyrabiał w sobie ducha poświęcenia i poczucie obywatelskich obowiązków. Przyszedł czas, że musiał tę ukochaną Ojczyznę utracić. Wyjechał do Francji i tam przez lat pięć przebywał w Akademji wojskowej.&nbsp;</i></p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20171056.png"></figure><p style="text-align:justify;"><i>Zbogacony wiedzą oddał się w usługi Stanom Zjednoczonym, oddychającym do wolności i wnet zasłynął jako mężny obrońca praw pokrzywdzonych. To oddalenie było skutkiem miłości Ojczyzny, to też nie osłabiło jej, lecz przeciwnie tęsknota cisnęła mu do ust słowa, które później na wstępie swej epopei wyśpiewał nasz poeta: „Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie, ile Cię cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto cię utracił". Tam w tęsknocie, a jednocześnie w pracy powstały w jego umyśle szlachetne zamiary zjednoczenia wszystkich stanów pod opieką sprawiedliwych praw, tam obmyślił środki polepszenia doli ludu.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Owoce owej miłości Ojczyzny okazał w najważniejszem swem dziele — powstaniu narodu w r. 1794, — zwanem od niego „Kościuszkowskiem". Wtedy lud polski w zaufaniu poszedł za „Naczelnikiem" i z kosą w ręku, cudów dokazywał, zwłaszcza pod Racławicami... Dziś gdy oczyma ducha wpatruję się w chwilę pogrzebu Bohatera, widzę jak „Towarzysze już hetmana na ramionach niosą, chylą oczy, co żałobną zwilżyły się rosą, dalej pany i kapłany, wojska jeno trocha, a hen z tyłu chmura chłopstwa — ta najgłośniej szlocha".&nbsp;</i></p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/historia%20Tomaszowa/Zrzut%20ekranu%202023-12-15%20171115.png"></figure><p style="text-align:justify;"><i>A wczoraj, w naszym pochodzie wspaniałym, w którym oddaliśmy cześć Bohaterowi, widziałem robotników, panów i kapłanów, lecz niestety chłopów polskich nie znalazłem w szeregach, tylko miejsce dla nich wyznaczone widniało zdaleka. Dlaczego nie przyszli? — oni sami nie wiedzą, a my domyśleć się możemy, że przyczyną: stuletnia niewola, ciemnota i uprzedzenie. Oby nasz Kościuszko, który może już dzisiaj doznaje radości niebieskich, klęcząc przed tronem Bożym i błagając o pomyślność dla Ojczyzny, Oby was nie pominął, was, których dziadom tyle łask wyświadczył. Po wczorajszem zamanifestowaniu naszej czci dla Kościuszki i zaznaczeniu, że chcemy w czyn zamienić Jego szlachetne hasło zbratania wszystkich stanów, dziś przyszliśmy do świątyni, aby modlitwą przyśpieszyć to, czego pragniemy. Błagaliśmy Boga by ziemia nasza corychlej stała 24 się królestwem pokoju, by miłosierny Pan odpuścił nam nasze dziejowe winy, jako i my odpuszczamy naszym krzywdzicielom i obdarzył wolnością Ojczyznę naszą. Amen.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;">Po prześpiewaniu, „Boże coś Polskę" poczęto się rozchodzić. Nabożeństwa z przemówieniami odbyły się również w świątyniach innych wyznań. W kościele ewangelickim przemówienie wygłosił pastor <strong>L. May</strong>, a w domu modlitwy gminy żydowskiej <strong>P. M. Sanina. </strong>Dzięki Komitetowi Obchodowemu młodzież ze szkół początkowych, miała specjalną uroczystość. W sali teatru odbyły się wykłady popularne o Kościuszce i obrazy świetlne treścią przystosowane do umysłów dzieci. O godz. 8 w. został powtórzony „Wieczór Kościuszkowski na którym krótki referacik wypowiedział <strong>prof. Wałecki. </strong>Przez całe dwa dni widać było w mieście nastrój świąteczny. Balkony i okna domów poubierane, na ulicach spotykało się wiele młodzieży w strojach ludowych, a zadowolenie malujące się na twarzach mieszkańców świadczyło, o pomyślnym przebiegu uroczystości i było wróżbą, że 100-letnia rocznica śmierci Kościuszki pozostanie w pamięci Tomaszowian na całe życie&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[25 lat na posterunku teatralnym. W tomaszowskim &quot;Odeonie&quot;]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43811,25-lat-na-posterunku-teatralnym-w-tomaszowskim-quot-odeonie-quot</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43811,25-lat-na-posterunku-teatralnym-w-tomaszowskim-quot-odeonie-quot</guid>
            <pubDate>Mon, 18 Dec 2023 21:26:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-25-lat-na-posterunku-teatralnym-w-tomaszowskim-odeonie-1702933930.jpg</url>
                        <title>25 lat na posterunku teatralnym. W tomaszowskim &amp;quot;Odeonie&amp;quot;</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43811,25-lat-na-posterunku-teatralnym-w-tomaszowskim-quot-odeonie-quot</link>
                    </image><description>Przez wiele lat funkcjonował w Tomaszowie Kino - Teatr &quot;Odeon&quot;. Ilu z naszych czytelników słyszało o takiej kulturalnej instytucji? Kto wie, gdzie się on mieścił?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W Ilustrowanym Miesięczniku Społeczno Literackim "Tomaszów" z maja 1936 ukazał się niezwykle ciekawy artykuł poświęcony w całości Adolfowi Bernsteinowi, wieloletniemu dyrektorowi kinoteatru "Odeon".&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><img class="image-style-align-left image_resized" style="width:23.09%;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Ilustracje/Zrzut%20ekranu%202023-12-18%20215756.png">Dyrektor kino-teatru "Odeon", p. <strong>Adolf Bernstein</strong> obchodzi obecnie, skromnie 25-lecie swej działalności na polu szerzenia kultury teatralnej i kinomatograficznej w naszem mieście. Dla człowieka, niewtajemniczonego w arkana tej dziedziny pracy, trudno jest ocenić, z jakim nakładem energii, z jak wielkimi ofiarami związana jest praca człowieka, usiłującego zwiększyć dorobek kultury duchowej w naszem mieście.</p><p style="text-align:justify;">Panu Dyr. Bernsteinowi przyznać trzeba, że stał zawsze na wysokości swego zadania. Można do niego zastosować wyrażenie angielskie ״<i><strong>the right man in the right place</strong></i>״ — odpowiedni człowiek na odpowiedniem miejscu.</p><p style="text-align:justify;">Zatrzymajmy się chwil kilka dla skreślenia niektórych rysów biograficznych, które zobrazują nam jak się kształtowała kariera rodaka naszego p. Bernsteina, tak zasłużonego, popularnego ״kulturtragera” w najlepszem tego słowa znaczeniu.</p><p style="text-align:justify;">A. Bernstein urodził się w 1879 r. w Tomaszowie. Po ukończeniu gimnazjum w 17 roku życia pracuje jako biuralista w Łodzi, skąd, po upływie jednego roku, przenosi się do Sosnowca. W przeciągu 10 lat zajmuje tam stanowiska kierownicze w różnych przedsiębiorstwach handlowych, poczem udaje się w podróż po Europie, co niezawodnie przyczyniło się do wzbudzenia zainteresowania naszego jubilata dla teatru.</p><p style="text-align:justify;">Doszedł bowiem w szerokim świecie do wniosku, że życie nie zamyka się w ciasnych ramach ״debet” i "kredyt“ ksiąg handlowych , że jest ono o wiele bogatsze i różnorodniejsze, niż się wydaje człowiekowi, który zmuszony jest ślęczeć nad księgami handlowemi</p><p style="text-align:justify;">Huczące naokoło życie na przełamie dwóch wieków, kiedy w całej Europie ustąpiło przewartościowanie wszelkich pojęć, nie pozostało bez głębszego wpływu na czułą naturę naszego jubilata, Dłuższy pobyt w ojczyźnie Schillera i Goethego, gdzie obracał się w sferach artystycznych, pchnął Adolfa Bernsteina na inne tory.</p><p style="text-align:justify;">W r. 1910 wraca do swego rodzinnego miasta Tomaszowa i z ogromnym, właściwym mu zapałem i energią, kładzie podwaliny pod gmach teatralny w naszem mieście.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Głośni muzycy przyjeżdżają do teatru tomaszowskiego, którego ojcem jest p. Bernstein. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Birnbaum, Stanisław Barcewicz, Artur Rubinstein i inni, których, bez twórczej inicjatywy dyr. Bernsteina, Tomaszów nigdy by podziwiać nie mógł.</p><p style="text-align:justify;">W r. 1926 wybudował dyr. Bernstein prawdziwie nowoczesny gmach teatralny, gdzie ludność naszego miasta może podziwiać najnowsze przeboje filmowe. Kino-teatr ten, ״Odeon“ zaprasza bardzo często znane siły artystyczne stolicy.</p><p style="text-align:justify;">W ten sposób p. Bernstein uraczył miasto nasze instytucją, która przyczynia się stale do wzrostu kultury duchowej, przyciągając liczne rzesze publiczności ze wszystkich warstw społecznych.</p><p style="text-align:justify;">Podnieść masy do poziomu sztuki, a nie zniżyć sztuki do poziomu masy — oto hasło Adolfa Bernsteina; i na tem polega jego wielka zasługa dla sceny tomaszowskiej. W myśl tego hasła niechaj i nadal kroczy nasz jubilat. Jego rola jeszcze nieskończona.</p><p style="text-align:justify;">My z naszej strony życzymy Mu w imię najistotniejszych potrzeb kulturalnych naszego miasta, aby długo żył, zawsze wpatrzony w szczerą i rzetelną, a przede wszystkiem wielką —Sztukę.</p></blockquote><p style="text-align:justify;"><strong>Źródło: "Tomaszów. Ilustrowany Miesięcznik Społeczno Literacki&nbsp;</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sprawie  stypendiów ukręcono łeb]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43784,sprawie-stypendiow-ukrecono-leb</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43784,sprawie-stypendiow-ukrecono-leb</guid>
            <pubDate>Thu, 14 Dec 2023 10:57:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-sprawie-stypendiow-ukrecono-leb-1702557750.jpg</url>
                        <title>Sprawie  stypendiów ukręcono łeb</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43784,sprawie-stypendiow-ukrecono-leb</link>
                    </image><description>Jak wyglądała sprawa stypendium dla studentów przyznawanych przez Radę Miejską?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><i>Swego czasu Rada Miejska uchwaliła 6.000 zł. na Stypendia im. Prez. Wojciechowskiego. &nbsp;Z tych stypendiów mieli korzystać ci niezamożni Studenci, którzy gimnazjum ukończyli w Tomaszowie &nbsp;Poczynanie bardzo dobre i kulturalne.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Rada uchwaliła..., ale magistrat znalazł się, gwałtem w kłopotliwym finansowym położeniu i sprawie&nbsp; stypendiów ukręcono łeb. Zaś urzędowa sprawa ta&nbsp;podobno tak wygląda, jakoby województwo miało te&nbsp; 6.000 zł. skreślić, jako zbyt wielki ciężar na budżet&nbsp; tomaszowski.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Jak się tymczasem przedstawia&nbsp; sprawa&nbsp;w sąsiednim Socjalistycznym Piotrkowie? Otóż tam samo Akad. Koło Piotr, rozporządza 9.000zł. rocznie,&nbsp; nie biorąc sum, jakimi rozporządza magistrat Piotrkowa.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>To też&nbsp;w Piotrkowie 5 razy tyle, co&nbsp;u nas,&nbsp;młodych ludzi wyjeżdża na studia, przez co zwiększa&nbsp;się ilość faktycznej (umysłowej) inteligencji, a to prowadzi za sobą, stworzenie u nas mas inteligenckich,&nbsp; Zaś masa, jaka by nie była, musi stać się radykalną.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Dotychczas, każdy akademik, ukończywszy&nbsp;uniwersytet zwiększał szeregi burżujów.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Przed Wojną&nbsp;Europejską, &nbsp;Tomaszów miał zaledwie kilku studentów. Dziś jest ich ponad stu. Dla kilku Tomaszów&nbsp;miałby takie zajęcia, które zatrzymałyby ich w szeregach reakcji. Dla setki - intratnych synekur nie wytrząśnie się z Tomaszowa</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Dziewięćdziesiąt procent&nbsp;akademików w ogóle jest niezadowolonych z obecnego ustroju kapitalistycznego. Wiedział o tym reakcyjny Magistrat i dlatego utrącił sprawę już przyznanych przez Radę. 6000 zł.&nbsp;na stypendia dla akademików, a w tym roku, w lutym utrącono sprawę stypendiów, których domagało się Akadem. Koło Tomaszowian, gdyż potrzeba było .forsy’ Ina bal no, i....&nbsp;nie należy wzmacniać sił proletariatu przez wypuszczanie wielu dyplomowanych inteligentów -socjalistów i radykałów.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Życie jednak pójdzie swoim torem i zgniecie opornych</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i><strong>Źródło. Proletarjat. Jednodniówka Tomaszowska&nbsp;</strong></i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gorący temat w lokalnej tomaszowskiej publicystyce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43756,goracy-temat-w-lokalnej-tomaszowskiej-publicystyce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43756,goracy-temat-w-lokalnej-tomaszowskiej-publicystyce</guid>
            <pubDate>Mon, 11 Dec 2023 10:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-goracy-temat-w-lokalnej-tomaszowskiej-publicystyce-1702287477.webp</url>
                        <title>Gorący temat w lokalnej tomaszowskiej publicystyce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43756,goracy-temat-w-lokalnej-tomaszowskiej-publicystyce</link>
                    </image><description>Wielokulturowość przedwojennego Tomaszowa Mazowieckiego nie jest żadną tajemnicą. Mieszkali tu (nie zawsze zgodnie) Polacy, Niemcy, Żydzi, Rosjanie ale i przedstawiciele innych nacji. Szczególnie liczna była społeczność żydowska. Co ciekawe byłą ona bardzo aktywna społecznie i kulturalnie. Wydała także własną prasę. Wśród funkcjonujących u nas gazet był między innymi miesięcznik &quot;Tomaszów&quot;. Jaką tematykę gazeta mogła poruszać w maju 1935? Mimo, że niemiecka Kryształowa Noc wydarzyła się trzy lata później. Artykuły poruszały temat rasizmu. Poniżej treść jednego z opublikowanych tekstów..</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Jan Koral</strong></p><h2><strong>RASIZM w świetle współczesnej nauki</strong></h2><p style="text-align:justify;">W wieku XX, zwłaszcza w latach powojennych, wzmogły się silnie zainteresowania zagadnieniami rasowymi. To też na ostatnie dopiero lata przypada bujny rozkwit nauki antropologii. Antropologia opierając się na fizycznej strukturze człowieka, t. j. na budowie kośćca, zwłaszcza czaszki, oraz na pigmentacji skóry, włosów i oczu, potrafiła dopiero ostatnio należycie uwypuklić różnice, zachodzące między poszczególnemu jednostkami ludzkimi, grupując ludzi w pewne ściśle określone<br>typy rasowe.</p><p style="text-align:justify;">Główną przeszkodą dla prawidłowego rozwoju antropologii było to, że dawniejsi uczeni nie potrafili w swoich klasyfikacjach rasowych abstrahować od pojęć czysto etnicznych Nawet tak wybitny antropolog francuski G. Deniker stworzył np dla Melanezyjczyków oddzielną ״rasę melanezyjską“, choć w Melanezji występują identyczne składniki rasowe, co i na kontynencie afrykańskim. To też dzisiejsza antropologia stara się o odszukanie identycznych składników ras wśród ludów niekiedy bardzo odległych&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Terytoria rasowe nie mają nic wspólnego z terytoriami etnograficznymi, dwa bowiem obce sobie narody mogą być identyczne pod względem rasowym oraz w łonie jednego narodu mogą występować rozmaite składniki rasowe, Takie wyrażenia, jak ״rasa francuska”, ״rasa niemiecka" ,rasa polska" I t. p., są zupełnym nonsensem, ponieważ z łatwością można by znaleźć śród Francuzów, Niemców i Polaków przedstawicieli tychże samych ras, prawie wszystkie bowiem narody europejskie posiadają te same składniki rasowe</p><p style="text-align:justify;">W związku z tą sprawą warto się zastanowić nad tern, czy istnieją narody, jednolite pod względem typu rasowego. Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, poszczególne rody, a może i szczepy, były najprawdopodobniej ״czyste“ w znaczeniu rasowym. Następnie jednak, dzięki gromadnym wędrówkom i podbojom słabszych szczepów, poszczególne plemiona zaczęły się mieszać ze sobą, tak że dzisiejsze narody są produktem wzajemnego krzyżowania się rozmaitych elementów rasowych.</p><p style="text-align:justify;">Trudno więc mówić w dzisiejszych warunkach o czystości rasowej. Względną czystość rasy zachować mogły li tylko narody, żyjące w odosobnieniu, najczęściej zamknięte niedostępnym terenem; lecz i tam zwolna przenikają wpływy sąsiednich ludów. A jednak, wbrew dotychczasowym poglądom o czystości rasy, powstał nowy prąd naukowo-polityczny, t. zw. rasizm.</p><p style="text-align:justify;">Podłożem rasizmu jest antropologja, ściśle przystosowana dla celów politycznego nacjonalizmu. Rasizm zmierza do wykazania ekskluzywności i wyższości swojego ״narodowego składnika rasowego” nad innymi składnikami. Rasizm niemiecki, który stał się we współczesnych Niemczech niejako państwową religią, przeciwstawia ״rasie germańskiej” inne rasy, jako niżej stojące w swym rozwoju i obce narodowi niemieckiemu.</p><p style="text-align:justify;">Ponieważ jednak antropologja nie zna terminu ״rasa germańska“, rasiści przeto zaczęli używać naukowego terminu ״rasa nordyczna“. W tym miejscu muszę w kilku słowach scharakteryzować najważniejsze rasy. Europę zamieszkują cztery zasadnicze rasy, mianowicie: 1) rasa nordyczna, (wysokorosła, długogłowa, o jasnych włosach), 2) rasa śródziemnomorska, (niskorosła, długogłowa, o ciemnych włosach), 3) rasa armenoidalna (średniorosła, krótkogłwa, o ciemnych włosach) i 4) rasa laponoidalna, (niskorosła, krótkogłowa, o ciemnych włosach).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Poza tem na peryferiach wschodnich i południowych występują jeszcze inne składniki rasowe, pochodzenia azjatyckiego lub afrykańskiego. Wyżej wymienione rasy rzadko kiedy występują w stanie czystym; najczęściej są one ze sobą skrzyżowane, tworząc, na podstawie mendelistycznego mechanizmu dziedziczenia, mieszane typy rasowe. Zwrócić muszę przy tem uwagę, że dopiero polskiej nauce, a przede wszystkim znakomitemu uczonemu prof. J. Czekanowskiemu, przypadła w udziale wykazać, że większość typów rasowych, występujących na terytorium Europy, to tylko wynik wzajemnego wykrzyżowania się zasadniczych ras.</p><p style="text-align:justify;">Rasa nordyczna istotnie rozpowszechniona jest przede wszystkiem wśród narodów germańskich, przy czem absolutną większość uzyskuje na półwyspie Skandynawskim i w Szkocji. Jeśli się zastanowić nad siłą liczebną elementu nordycznego w Niemczech, należy skonstatować, że zaledwie wybrzeża morza Północnego i Bałtyckiego posiadają bezwzględną przewagę składnika nordycznego; im dalej na południe, tym bardziej maleje element nordyczny.</p><p style="text-align:justify;">Niemcy środkowe są terenem, na którym równoważą się składniki nordyczny i laponoidalny, przy znacznej przymieszce elementu śródziemnomorskiego i armenoidalnego. Za to południowe Niemcy całkiem zmieniają już swą strukturę antropologiczną, ponieważ na plan pierwszy wybijają się typy laponoidalny i armenoidalny, a przede wszystkim ich mieszaniec, tzw. typ alpejski; rasa nordyczna zredukowana zostaje do rzędu li tylko poważniejszej przymieszki.</p><p style="text-align:justify;">Jak więc przedstawia się teoria rasistowska w zastosowaniu do terytorium, zamieszkiwanego przez naród niemiecki? Odpowiedź jest jasna: należałoby uznać Niemców południowych, a częściowo i środkowych za ludzi ״niższej kategorii”, obcych przybyszów niegermańskiego pochodzenia, bo przecie każdy prawdziwy Germanin ma pono reprezentować sobą rasę nordyczną</p><p style="text-align:justify;">Te rozważania, oparte na danych antropologicznych, mocno podkopują nacjonalistyczną tendencję rasizmu. Bo też twórcom rasizmu szło przede wszystkiem o wprowadzenie w czyn programu antysemickiego; dlaczego jednak postanowili oni oprzeć swój program o podłoże antropologiczne, nazywając ową ideę rasizmem, pozostaje dotąd zagadką. Gdyby współcześni rasiści chcieli sobie zadać nieco trudu, aby dokładnymi (przyrządami pomiarowymi określić przynależność rasową swoich obywateli, okazałoby się bezwzględnie, że większość &nbsp;ludności nie jest typu nordycznego, przeciwnie zaś wielu żydów, uznanych wedle zasad rasistowskich za ludzi rasowo odmiennych, uznać należałoby za nordyków.</p><p style="text-align:justify;">W ten sposób rasizm zatraciłby swą zasadniczą cechę polityczną - nacjonalizm. Wobec tego stanu rzeczy coraz częściej słyszy się o przeciwstawianiu ״rasie semickiej ״ ״rasy aryjskiej". Przeciwstawienie to jest logiczniejsze z punktu widzenia programu politycznego, ale, przez użycie terminów lingwistycznych, wręcz podkopuje antropologiczną podstawę rasizmu. Można bowiem mówić o językach (względnie ludach) aryjskich i semickich, lecz nie o rasie aryjskiej czy semickiej. Muszę przy tem nadmienić, że nazywanie Indoeuropejczyków Aryjczykami jest z gruntu fałszywe, ponieważ grupa aryjska jest tylko jedną z wielu grup wielkiej rodziny języków indoeuropejskich; Aryjczykami w ścisłym tego słowa znaczeniu są tylko ludy Indji i Iranu, a zatem ludy, zamieszkujące Azję; w Europie Aryjczycy reprezentowani są tylko przez... Cyganów, którzy są (jak wiadomo) wychodźcami z Indii Wschodnich i mówią jednym z narzeczy nowo-indyjskich.</p><p style="text-align:justify;">Przechodzę z kolei do omówienia odrębności t. zw. ״rasy semickiej”, Antropologia polska nie zna tego terminu, można się jednak domyśleć, że chodzi tu o t. zw typ orientalny, głównie rozpowszechniony wśród ludów arabskich (a zatem sernickich) i indoirańskich (aryjskich), w Europie zaś na półwyspie Pirenejskim, Malcie i Sycylii. Typ orientalny, zbliżony do rasy armenoidalnej (hipotetycznie jej mieszaniec), różni się odeń czaszką nieco wydłużoną, ciemniejszą pigmentacją skóry, włosami dość kędzierzawemi, i prostym nosem, w przeciwieństwie, do orlego nosa rasy armenoidalnej.</p><p style="text-align:justify;">Dokładną systematyzację struktury rasowej żydów zawdzięczamy przede wszystkim badaniom Dr. S. Czortkowera, który wyróżnia wśród dzisiejszych żydów trzy następujące formacje antropologiczne: 1) żydzi krajów śródziemnomorskich (tzw spanjole), popularnie przezwani grupą sefardyjską, 2) żydzi Europy środkowej i wschodniej, popularnie przezwani grupą aszkenazyjską, i 3) żydzi Kaukazu i Armenii. Najbardziej archaiczną, zbliżoną do dawnych Żydów, strukturę antropologiczną wykazują Spanjole, ponieważ najliczniej jest wśród nich reprezentowany składnik orientalny, tak charakterystyczny dla wszystkich ludów semickich, a przede wszystkim dla Arabów. Żydzi Kaukazu i Armenii przepojeni zostali krwią tamtejszej ludności, także większość absolutną uzyskał wśród nich element armenoidalny, spychając składnik orientalny na drugie miejsce.</p><p style="text-align:justify;">Nas w tym wypadku, w związku z teorią rasistowską, najbardziej interesuje grupa żydów Europy środkowej i wschodniej. Otóż, ta formacja jest najbardziej odchylona od pierwotnego typu rasowego Żydów, ponieważ charakterystyczny składnik semicki, t.zw. typ orientalny, został zepchnięty na ostatnie miejsce, na plan pierwszy zaś wybiły się cztery zasadnicze rasy europejskie, z których żadna nie osiągnęła większości bezwzględnej.</p><p style="text-align:justify;">Na czem więc polega różnica między ״rasą semicką" a ״aryjską”? Chyba na tem, że żydzi posiadają jeszcze przymieszkę typu orientalnego, obcego dla ludności Europy środkowej. W porównaniu z ludnością polską, dają się zaobserwować pewne różnice, ponieważ żydzi polscy posiadają (poza przymieszką typu orientalnego) spory odsetek typu armenoidalnego (t.zw. nos semicki jest przede wszystkim charakterystyczny dla Ormian), podczas gdy wśród rdzennych Polaków typ armenoidalny jest najmniej licznie reprezentowany; jedynie w Małopolsce element armenoidalny osiąga poważniejsze znaczenie. Nie brak jednak wśród żydów i typowych przedstawicieli rasy nordycznej, a badania, przeprowadzone nad żydami warszawskimi, wykazały nawet, że pierwiastek nordyczny osiąga wśród nich przewagę ilościową.</p><p style="text-align:justify;">W Niemczech różnice są stanowczo mniejsze, ponieważ w Niemczech południowych i częściowo środkowych element armenoidalny ma większe znaczenie, niż w Polsce; tak samo wśród ludów germańskich i żydów składnik śródziemnomorski liczniej jest reprezentowany, niż wśród Polaków.</p><p style="text-align:justify;">Reasumując wszystkie dotychczasowe badania nad ludnością żydowską Europy środkowej i wschodniej, stwierdzić należy, żęta grupa żydów rasowo najbardziej zbliżona jest do ludności niektórych okolic Niemiec, zwłaszcza Frankonji. Jest to tym bardziej prawdopodobne, ponieważ t.zw. jęz żydowski jest właściwie zmienionym narzeczem frankońskiem języka niemieckiego, co wskazuje na pewną łączność żydów z ludnością Frankonji w czasie, gdy się jeszcze nie wyizolowali w gettach,</p><p style="text-align:justify;">W ten sposób antropologia zadaje cios nieubłagany naukowej podstawie rasizmu. Rasizm w połączeniu z nacjonalizmem nie może się żadną miarą oprzeć druzgocącym dowodom ściśle naukowym. Błąd naukowy rasizmu polega przede wszystkim na tym, że terytoria rasowe absolutnie się nie pokrywają z terytoriami narodowymi i rasizm, ujęty w karby rozważań naukowych, mógłby mieć rację bytu tylko na podłożu kosmopolitycznym (nigdy narodowymi) Np. przedstawiciele rasy nordycznej i chwalcy jej doskonałości mogliby się organizować dla ochrony rasy nordycznej, nie dopuszczać do żadnych krzyżowań z odmiennymi rasami; ale wśród tychże zorganizowanych nordyków byliby reprezentanci wszystkich prawie narodów europejskich, a nie brak byłoby wśród nich i żydów-nordyków. Lecz tak pojęty rasizm zatraciłby swe ostrze nacjonalistyczne i antysemickie, a przeciwnie, wytworzyłby ściślejsze współżycie obcych narodów na gruncie jedności rasowej,.</p><p style="text-align:justify;">Jeśli jednak idzie o dobro i dalszy rozwój ludzkości; samo życie wykazało (jak słusznie zaznaczył uczony niemiecki Kretschmer w swym arcyciekawe studium p.t ״Ludzie genialni“), że jednostki wybitnie uzdolnione i genialne przychodziły na świat na ziemiach, najbardziej mieszanych ras. Względnie czysta rasa nie sprzyja rozwojowi myśli, to też wzajemne krzyżowanie się ras ludzkich uznać należy za i prawdziwe dobrodziejstwo, wzmaga ono bowiem tężyznę myśli i ducha</p><p style="text-align:justify;"><strong>Źródło artykułu: Tomaszów. Ilustrowany Miesięcznik Społeczno Literacki - Maj 1935</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gwałt, postrzelenie, porażenie prądem? Wszystkiemu winna prawica]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43717,gwalt-postrzelenie-porazenie-pradem-wszystkiemu-winna-prawica</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43717,gwalt-postrzelenie-porazenie-pradem-wszystkiemu-winna-prawica</guid>
            <pubDate>Thu, 07 Dec 2023 11:23:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gwalt-postrzelenie-porazenie-pradem-wszystkiemu-winna-prawica-1701947906.jpg</url>
                        <title>Gwałt, postrzelenie, porażenie prądem? Wszystkiemu winna prawica</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43717,gwalt-postrzelenie-porazenie-pradem-wszystkiemu-winna-prawica</link>
                    </image><description>W historii Tomaszowa Mazowieckiego przypadki molestowania, czy uwiedzenie uczennic przez nauczycieli, czy trenerów sportowych wcale nie należały do rzadkości. Ale wyobrażacie sobie, że można strzelać do kogoś, kto kradnie w cudzym ogrodzie gruszki?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Niedawno jeszcze echem obijała się po mieście naszem wieść, o uwiedzeniu nieletniej uczennicy szkoły powszechnej &nbsp;przez prezesa Sokoła p. Tadeusza Sobotkowskiego, a już mamy nowe dowody wrogiego do proletariatu stosunku panów z prawicy.</p><p>Ledwie przycichła wieść o jednym, a tu świeżo drugi prezes Sokoła p. Wincenty Duchowski, kierownik wydziału podatkowego w Magistracie, strzela do siedemnastoletniego, biednego proletariusza, rzekomo za usiłowanie kradzieży gruszek.&nbsp;</p><p>Nie dość na tem. Mamy trzeci analogiczny wypadek. Prąd elektryczny na dachu kina M.R.O trupem kładzie kominiarczyka zatrudnionego czyszczenia komina.&nbsp;</p><p>Na pozór sprawy te nie mają żadnego związku lecz, gdy się im bliżej przyjrzymy zauważymy jeden wielce łączący wszystkie trzy wypadki w jedną grupę rys.&nbsp;</p><p>Otóż, prąd zabił kominiarczyka, gdyż druty nie były izolowane (zabezpieczone, owinięte sznurkiem), a więc, magistrat przez chwilę nawet, w ciągu sześciu lat, nie myślał o robotniku, nie uważał za wskazane ochronić ludzi od porażenia prądem&nbsp;elektrycznym, przez przeprowadzenie w miejscach niebezpiecznych odpowiednich środków ostrożności, jak przeprowadzić linje izolowane,</p><p>Drugie. Bardzo grzeczni, usłużnie, nadskakująco grzeczni wobec bogatych kapitalistów panowie&nbsp;„prezesi** kulą częstują głodnego proletariusza&nbsp;za gruszkę spadłą z drzewa</p><p>Wypadki to bardzo charakterystyczne, niezwykłej wagi i wymagają zastanowienia się, by dojść, gdzie leży ich źródło. Powtórzymy tylko to, co mówią robotnicy i co&nbsp;czują ich szczere, proste natury.&nbsp;</p><p>„Źródło tych wypadków leży na dnie naszych&nbsp; socjalnych warunków".&nbsp;Gwałci się i strzela do tych, którzy są zbyt biedni, by mogli się skutecznie bronić</p><p>Jedyna broń to &nbsp;zerwać z obłudą reakcji wierzyć tylko sobie, tylko swoim organizacjom.&nbsp;</p><p>Robotnikom brak pieniędzy do walki, ale mają równoważny czynnik - organizacje klasowe robotnicze.&nbsp;<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kilka lat miejskiego samorządu w pigułce.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43682,kilka-lat-miejskiego-samorzadu-w-pigulce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43682,kilka-lat-miejskiego-samorzadu-w-pigulce</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Dec 2023 17:14:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kilka-lat-miejskiego-samorzadu-w-pigulce-1701537090.jpg</url>
                        <title>Kilka lat miejskiego samorządu w pigułce.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43682,kilka-lat-miejskiego-samorzadu-w-pigulce</link>
                    </image><description>Jak funkcjonował samorząd tomaszowski 100 lat temu? Wyglądał nieco inaczej niż dzisiaj.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Miasto nasze, istniejące już z górą 100 lat, rządzone było do dnia wybuchu w 1914 roku Wojny Światowej przez Burmistrza, mianowanego przez władze rosyjskie. Aby rządom tym nadać jakiekolwiek pozory Samorządu, burmistrz miasta zwoływał co parę lat kilkunastu obywateli miejskich, którzy ״wybierali” ławników. Wybory odbywały się jawnie, nic więc dziwnego, iż wypadały one zawsze zgodnie z wolą władz ówczesnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czynności ławników były zasadniczo formalne, gdyż powoływano ich tylko do stwierdzenia i położenia podpisu! pod faktem dokonanym, tak że w tych warunkach rozwój miast postępował żółwim krokiem naprzód. Pomimo wielkich wpływów do kas miejskich, żadnych inwestycyj nie czyniono, o oświatę nie dbano.</p><p style="text-align:justify;">Wolne pieniądze leżały w kasie, lub też wypożyczano je innym miastom, więcej zabiegliwym od Tomaszowa. Miastu Sosnowiec, Tomaszów wypożyczył kilkadziesiąt tysięcy rubli. Tomaszów zaś wegetował dalej w tumanach kurzu, błota i zaniku oświaty.</p><p style="text-align:justify;">W sierpniu 1914 roku w chwili wybuchu Wojny Światowej burmistrz miasta opuścił Tomaszów, udając się za władzami rosyjskiemi w głąb Rosji. Zarząd miastem objął Komitet Obywatelski, wyłoniony z pośród mieszkańców Tomaszowa. Przewodnictwo Komitetu objął, p. Alfons Seweryn ówczesny Komendant Straży Pożarnej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Komitet pracował w warunkach anormalnych wobec działań wojennych, odbywających się prawie że na terenach miasta a poza tem, wobec zupełnego braku wpływów pieniężnych. Wykonywał on tylko prace konieczne i najniezbędniejsze. Łączył on w sobie władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądową, sprawując funkcje Zarządu Miasta, Policji i Sądu.</p><p style="text-align:justify;">Po wprowadzeniu przez władze okupac. niemieckie zarządu cywilnego, Komitet Obywatelski został rozwiązany i Zarząd miasta przeszedł w ręce samorządu z nominacji: prez. Wernera i wiceprezydenta ś p. Karola Bartkego, przemysłowca m. Tomaszowa. Mianowano też 3 ławników i kilkunastu radnych. Ta pierwsza w ten sposób skonstruowana Rada Miejska sprawowała<br>swe funkcje łącznie z Zarządem Miasta do roku 1918, w tym bowiem czasie powołana została do życia nowa Rada Miejska - pierwsza Rada Miejska z wyborów.</p><p style="text-align:justify;">Wybory te zarządzone zostały na mocy statutu narzuconego przez okupantów. W pierwszej Kurii wybierali PP. Profesorowie szkół i wszyscy, posiadający dyplomy szkół wyższych, w drugiej kupcy i przemysłowcy l-ej i 2-ej kategorji, w 3-ej—wszyscy pozostali kupcy i przemysłowcy, w czwartej zaś — reszta mieszkańców miasta, którzy ukończyli 25 lat. Wybrano 16 radnych. W ten sposób ukonstytuowana Rada Miejska zaczęła działać.</p><p style="text-align:justify;">Prezydentem miasta obrano p. Dr. Tadeusza Osińskiego, obecnego dyrektora Ubezpieczalni Społecznej w Tomaszowie, wiceprezydentem nieżyjącego już śp &nbsp;Alfreda Britzmana, przemysłowca w Tomaszowie.</p><p style="text-align:justify;">Zarząd ten jak i Rada funkcjonowały jedynie do 1919 roku. W listopadzie 1918 roku rządy w Polsce Niepodległej i Wskrzeszonej obejmuje Marszałek Piłsudski, jako Naczelnik Państwa. Jednem z pierwszych poczynań Rządu było rozpisanie wyborów do Sejmu i do Senatu, a następnie do ciał samorządu powiatowego i miejskiego. W 1919 roku drogą pięcioprzymiotnikowego głosowania wybrana została w Tomaszowie nowa Rada Miejska, składająca się z 24 radnych.</p><p style="text-align:justify;">Rada ta powołała na prezydenta p Inź. Gruszczyńskiego, na wiceprezydenta p. Petrykowskiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W 1923 roku wobec, upływu kadencji, zarządzone zostały nowe wybory do Rady Miejskiej. Rada Miejska w nowym swym składzie obrała prezydentem miasta p. Adw. Rejenta Karola Lechowicza wiceprezydentem zaś p. Adw. Ludwika Fruchta. Kadencja Rady tej trwała do 1927 roku na mocy nowych wyborów wybrano 28 radnych. Radni ci obrali prezydentem<br>miasta p Wacław Smulskiego wiceprezydentem zaś p Al. Weggiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Samorząd miejski w tym składzie funkcjonował do 1933 roku. Wobec upływu kadencji, Rada i Zarząd miasta zostały rozwiązane i wprowadzony został na przeciąg jednego roku Komisarz Rządowy.</p><p style="text-align:justify;">W maju 1934 roku odbyły się nowe wybory obecnie działającej Rady Miejskiej. Wybory Zatwierdzono w listopadzie tegoż roku, Rada zaś rozpoczęła pracę w grudniu. Pomimo kilkakrotnych posiedzeń, Rada nie mogła znaleźć dostatecznej liczby głosów celem obrania Prezydenta.</p><p style="text-align:justify;">W pierwszych miesiącach roku ubiegłego mianowany został tymczasowym prezydentem miasta p. Antoni Rączaszek, który w sierpniu tegoż roku obrany został przez Radę Prezydentem Miasta. Stanowisko wiceprezydenta dotąd obsadzone z wyborów nie zostało, wobec czego w kwietniu wiceprezydentem miasta mianowany został p. Dr. Marjan Gajewski</p><p style="text-align:justify;">Jak widzimy, Samorząd Miejski, aczkolwiek działający dopiero lat kilkanaście, zdołał już przejść różne koleje losu, nie tworząc jednolitej linii pracy. Ten brak jednolitości nie odbija się dodatnio na rezultatach pracy samorządu</p><p style="text-align:justify;">Od nowego Zarządu miasta, od nowej Rady oczekują mieszkańcy Tomaszowa kroków i czynów koniecznych, by miastu naszemu, pomimo kryzysu gospodarczego, jaki obecnie przeżywamy, stworzyć odpowiednie i godne warunki bytowania</p><p style="text-align:justify;"><strong>Źródło: Tomaszów. Ilustrowany Miesięcznik Społeczno Literacki&nbsp;</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Groty Nagórzyckie jakich na pewno nie znacie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43636,groty-nagorzyckie-jakich-na-pewno-nie-znacie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43636,groty-nagorzyckie-jakich-na-pewno-nie-znacie</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Nov 2023 22:37:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-groty-nagorzyckie-jakich-na-pewno-nie-znacie-1701122572.png</url>
                        <title>Groty Nagórzyckie jakich na pewno nie znacie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43636,groty-nagorzyckie-jakich-na-pewno-nie-znacie</link>
                    </image><description>Niezwykle plastyczny opis Grot Nagórzyckich znaleźliśmy w czasopiśmie Orli Lot - Miesięcznik Krajoznawczy. Równie ciekawy jest szkic przygotowany przez Stefana Ślązaka oraz Bronisława Maleja</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>STEFAN ŚLĄZAK (Tomaszów Maz.).</strong></h2><h2><strong>Groty Nagorzyckie nad Pilicą.</strong></h2><p style="text-align:justify;">O 3 km. od Tomaszowa Maz. na lewym brzegu Pilicy w Nagórzycach znajdują się mało komu znane groty w białym, łatwo kruszącym się piaskowcu. Przeszedłszy piękny las sosnowy, stajemy przed łąką, oraz ławą żółtego piasku, nad którą wznosi się potężny mur białego kamienia, przykryty zielonym kobiercem roślinności. Na stromych ścianach, raptownie urywających się skał, widać wyraźnie granice osadów, z których twardsze warstwy, czyli posiadające silniejsze lepiszcze oparły się działaniu przyrody i sterczą skośnemi gzymsami, po których’ można chodzić bez obawy. Zewnętrzne ściany skał pokrywa olbrzymia ilość różnych podpisów, które robią wrażenie runicznych znaków.</p><p style="text-align:justify;">Pięć czarnych paszcz wskazuje nam wejścia do grot. Stajemy przed wejściem na 2'80 m. szerokiem, a 0’90 m. wysokiem. Trzeba się odpowiednio nastroić, aby wejść w ciemny loch na ślepo. Po chwili prostujemy głowy i zapalamy łuczywa. Stoimy w dużej, ponurej sali. Dokoła czarne, owalne plamy otworów, prowadzących w głąb grot. Otaczają nas potężne kolumny dziwacznego kształtu, u góry i dołu rozszerzone, a w środku zwężone. Na ostrołukowych sklepieniach wiszą czarne nietoperze i połyskują się krople wody, które w świetle łuczywa błyszczą, jak tysiące brylancików tem piękniej, że odbijają się od okopconych stropów. Omijając szerokie bazy kolumn, wchodzimy do „komnaty królewskiej", wysokiej na 3 m., długiej 30 m., szerokiej 25 m. Głos nasz brzmi jakoś grobowo, jakby skądś z daleka. Po błąkaniu się po licznych zaułkach dochodzimy do długiego korytarza, którego najdalej w głąb wysunięty język znajduje się w odległości 120 m. od wejścia do grot. Zauważyć tu można liczne jamki dzikich królików t. zw. niebieskich, które tutaj znalazły bezpieczne schronienia przed myśliwymi. W powrotnej drodze zwiedzamy jeszcze najdłuższą, ale i najniższą salę „stołową" nazwaną tak dlatego, ponieważ na środku jej znajduje się zniszczona kolumna w postaci stołu.</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Ilustracje/Prasa/Zrzut%20ekranu%202023-11-27%20224624.png"><figcaption>Główny korytarz w grotach nagorzyckich.</figcaption></figure><p style="text-align:justify;"><br>Skąd wzięły się te groty? Zaczęły je żłobić siły przyrody, areszty dokonał człowiek. Są to groty sztuczne, jak zresztą świadczą o tem na ścianach ślady kilofów, biegnące pionowo. W czasach rozwoju przemysłu w erze Królestwa Kongresowego chłopi nagorzyccy łupali tu biały piasek z łatwo kruszącej się opoki i wywozili do hut szklanych, a później po przeprowadzeniu linii kolejowej do Warszawy, Częstochowy, Piotrkowa i Rudników.</p><p style="text-align:justify;">O grotach nagorzyckich krążą różne opowiadania. Raz w nocy poszedł tam kopać piasek jeden chłop. Gdy zapalił latarnię i zaczął kopać, zobaczył, że zbliża się do niego jakiś pan, który miał ubranie w kratkę, czerwone pończochy, a na głowie czarny kapelusz, koło którego latały nietoperze. Był to djabeł — Co tu robisz? — zapytał. — A kopię. Po co? Żeby zarobić, bo nie mam pieniędzy. To ja ci dam, ale przyrzeknij mi, że od dzisiaj będziesz spał w dzień powszedni, a w niedzielę pracował. — Po tych słowach poznał chłop, z kim ma do czynienia. Rzucił łopatę, uciekł z groty i odtąd nie chodził do Nagorzyc po piasek.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wydobywania piasku z tych grot zabronił jeszcze rząd rosyjski od czasu, gdy chłopi niebacznie podkopali jakąś kolumnę i spowodowali zawalenie się jednej z komór.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>BRONISŁAW MALEJ (Tomaszów Maz.}.</strong><br><strong>Grata piaskowcowa w Smardzewicach nad Pilicą.</strong></h2><p style="text-align:justify;">Widać ją doskonale z grot nagorzyckich. Czarny jej otwór uwydatnia się zdała na tle białych ścian piaskowcowego urwiska. Dołem Pilica obmywa jej stopy i strzeże swego owocu, górą nikłe sosenki nakrywają ją plamą ciemno-zielono-siną. Jest to piękny zabytek przyrody, którego nie-powinna pominąć żadna wycieczka, zwiedzająca Niebieskie Źródła. Skromnie utajony wśród urwisk nadrzecznych nie cieszy się zasłużoną sławą, bo, dziw nad dziwy, nawet sporo młodzieży tomaszowskiej nie wie o nim.</p><p style="text-align:justify;">Grotę w Smardzewicach należy łączyć genetycznie z grotami w Nagorzycach po drugiej stronie Pilicy. Obie grupy grot utworzone są z piaskowca młodego pochodzenia. Drobne ziarnka białego kwarcu rozsypują się w palcach, dowodząc, że skała posiada albo nikłe krzemionkowe lepiszcze, albo też utworzoną została przez sprasowanie się wysokich ławic piaskowych. Pomimo blizkości pokładów wapiennych, skały grot naszych nie posiadają wapiennego lepiszcza, czego dowodem, że ułamki, poddane działaniu kwasu solnego, nie burzą się wcale. Obserwując z wysoka wzgórza w Smardzewicach i Nagorzycach, łatwo dojść do wniosku, że dawniej tworzyły one pasmo wzgórz, które rozmyła z biegiem lat boczna i wgłębna erozja Pilicy. Wzgórza owe ciągnęły się do Brzóstówki pod Tomaszowem, gdyż tę samą kruszącą się skałę białego piaskowca znajdujemy w odkrywce koło starego komina, nieczynnego dziś pieca do wypalania wapna po lewej (nie prawej) stronie drogi przez Brzóstówkę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Po nieznacznej pochyłości, usłanej białym jak śnieg piaskiem, wchodzimy do groty, czarnej od dymu ognisk, rozpalanych wewnątrz przez rybaków. Niewielkie i niewysokie jej ściany pokryte są całkowicie bazgrotami i nazwiskami, które dowodzą słuszności rzymskiego przysłowia: „Imię głupie jest na każdym słupie". Dbali o „sławę" u potomności wycieczkowicze do tego stopnia poryli ściany groty, że tylko gdzieniegdzie widnieją na nich urocze plamy zielonego pierwotka. A przecież stokroć ładniej by było, gdyby pozwolono pierwotkom zaróść wszystkie ściany groty.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Smardzewicka grota ma kształt podłużny, równoległy do wejścia, które przypomina łuk romański. W lewej części rozszerza się w półokrągłą wnękę lub absydę, w której znajduje się otwór w formie strzelnicy. Roztacza się stąd przepiękny widok na jeziorka wysepki i ostrowia na Pilicy, żywo przypominające budową swoją laguny j lida, na „kurhan" zbudowany z tego samego, co i groty białego<br>piaskowca, co jest nowym dowodem dawnej łączności wzgórza smardzewickiego z nagorzyckiem. Pilica nie miała dość siły, aby znieść ten wzgórek i dlatego przetrwał on aż do naszych czasów. Nazwijmy go „kurhanem", ponieważ smutnie stoi pośród wikliny i śni swym grzbietem nad zielonawą taflą wody.</p><p style="text-align:justify;">Zdaje się, iż policzone są lata smardzewickiej groty, a ludzie przyspieszają jej ruinę. W szczeliny i rysy wkrada się wilgoć, ułatwiając fizyczny proces wietrzenia. Niszcząco działają również i owe sosenki rosnące na szczycie. Choć krzywe i skarlał na opoczystem podłożu, jednak z mocarną siłą rozpierają swojemi korzeniami (także fizyczne działanie wody) piaskowiec, rozbijając go na kawały. Obrywają się więc większe i mniejsze okruchy piaskowca. Już utworzyła się dziura u stropu, przez którą widać doskonale niebo. Stwierdzamy wielką prawdę: przyroda utworzyła te groty i przyroda je zniszczy.</p><p style="text-align:justify;">W odległości pół kilometra od groty smardzewickiej znajduje się kopalnia białego piasku. Idzie się do niej wąską ścieżką nad przepaścistem urwiskiem skalnem, gdzie jeden nierozważny krok może spowodować runięcie w dół, w nadrzeczne bagnisko. Kopalnia ta powstała niedawno, bo w 1920 r. Oczyszczony piasek wywozi się kolejką konną do Jelenia, stąd zaś kolejami żelaznemi do hut. Piasku tego wystarczy jeszcze na kilka pokoleń, gdyż cała wieś Smardzewice, wraz z sąsiedniemi wzgórzami, jest dalszym ciągiem piaskowcowych wzgórz nagorzyckich</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Orli Lot - Miesięcznik Krajoznawczy wyd. wrzesień 1926</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zasiłki dla bezrobotnych w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43591,zasilki-dla-bezrobotnych-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43591,zasilki-dla-bezrobotnych-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Nov 2023 10:15:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zasilki-dla-bezrobotnych-w-tomaszowie-mazowieckim-1700905876.jpg</url>
                        <title>Zasiłki dla bezrobotnych w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43591,zasilki-dla-bezrobotnych-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>Jak wyglądały spory polityczne w przedwojennym Tomaszowie Mazowieckim? W 1927 roku miały odbyć się wybory samorządowe. Polska Partia Socjalistyczna przy tej okazji wydała swoją &quot;jednodniówkę&quot;. Treści, jakie w niej znajdujemy nie różnią się właściwie od współczesnej retoryki politycznej</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Pamiętamy chwile rozgoryczenia i buntu wywołanego zarządzeniem M. P. i O. S., pozbawiającem &nbsp;głodowych "rent" tysiączne rzesze bezrobotnego proletarjatu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak masy zareagowały na ten wielce niesprawiedliwy czyn ministerstwa, świadczyć może sam Tomaszów. W mieście naszem mamy blisko 2 tysiące bezrobotnych. 70% spośród nich znalazło się po raz wtóry na "bruku". Raz pozbawiono ich pracy, później ochrony od pewnej śmierci głodowej. W każdem innem społeczeństwie, tylko nie tomaszowskiem, na skutek &nbsp;takiego zarządzenia, władze samorządowe i instytucje społeczne przyszłyby im z pomocą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Lecz któż&nbsp;u nas reprezentuje samorząd! Jasno&nbsp;i otwarcie musimy sobie powiedzieć, że samorząd nasz, to żłób pewnych klik nie mających nic wspólnego z masą, albo obłudnie operujących hasłami&nbsp;walki&nbsp;o zwycięstwo i dobrobyt proletariatu. Jedni to&nbsp; prawica narodowa i drobnomieszczańska, drudzy to pro. tzw. Narodowej Partii Robotniczej, która raczej winna zwać&nbsp;się Niepotrzebną Partią Robotniczą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Za słusznością tej drugiej nazwy przemawia&nbsp;historia N.P.R. w ogóle a w Tomaszowie&nbsp;w szczególności. Dotychczasowy, chadecko-enperowski magistrat przez całe sześć lat swojej egzystencji &nbsp;nigdy nie zatroszczył się sam o potrzeby robotniczych rzesz. Jeżeli&nbsp; z góry nie otrzymał polecenia, nie kiwnął nawet palcem w bucie, by przyjść z pomocą tym, którzy przez swoją naiwność oddali głosy na listy obecnych burżujów, a wczorajszych narodowych obrońców ludu."&nbsp; Nieświadomość polityczna mas robotniczych zemściła się srodze. Gdy odebrano rentę bezrobotnym miast&nbsp;Rady Miejskiej Magistratu, akcją pomocy zajął się Klasowy Związek Zawodowy Włóknisty.&nbsp;</p><figure class="image image-style-align-center image_resized" style="width:36.97%;"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Ilustracje/Prasa/Zrzut%20ekranu%202023-11-25%20101248.png"></figure><p style="text-align:justify;">Związek ten po porozumieniu z Zw. Prac. Umysł,&nbsp; zwrócił się do Zw. Zaw. Pol. o współdziałanie celem wywarcia nacisku&nbsp;na Magistrat, by ten zorganizował pomoc dla pokrzywdzonych renciarzy celem&nbsp;zadokumentowania protestu przeciw krzywdzącym&nbsp; zarządzeniom &nbsp;Ministerstwa</p><p style="text-align:justify;">Z. Z. P. współpracę przyjęły, ale tylko słowami, bo czynu żadnego nie wykazały.&nbsp; Na interwencję Zw. Klasowego, w którego imieniu występował Zarząd Zw. i Kierownik tow. Dąbrowski, wiceprezydent Frucht nie miał nic innego do okazania, jak zniecierpliwienie, że delegacja przeszkadza mu w organizowaniu wielkiego balu kosztem 5000 złotych wziętych&nbsp; z podatków wyciągniętych&nbsp;z proletariackich, nędznych zarobków.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zw. Zaw. Klasowy w dniu 14 sierpnia urządził&nbsp; wielki wiec&nbsp;w sprawie bezrobocia&nbsp;Do 2000 bezrobotnych i robotników pracujących wystąpili z odpowiedniemu przemówieniami i wnioskami tow. związkowcy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na wiecu tym robotnicy i bezrobotni uchwalili rezolucję domagającą się przywrócenia rent i natychmiastowego przekazania 5000 zł. &nbsp;na doraźną pomoc dla bezrobotnych, zamiast na huczny bal.</p><p style="text-align:justify;">Robotnicy&nbsp;i bezrobotni&nbsp; na pamiętnym wiecu poleciliście Zw.&nbsp;Klas. rezolucję tą przesłać &nbsp;do ministerstwa i złożyć w Magistracie. Poleciliście Klasowemu Zw. &nbsp;żądać wyasygnowania 5000 zł. powstałych z waszych podatków, na ratowanie&nbsp;ginących z głodu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Imieniem magistratu wszechwładny wiceprezydent L. Frucht, &nbsp;były austriacki sędzia polowy odpowiedział, że magistrat, nie robotnicy, dysponują funduszami miejskimi i dlatego tam, gdzie uważa za&nbsp;stosowne przeznacza większe, lub mniejsze sumy...</p><p style="text-align:justify;">A więc, robotnicy nie mają prawa do decydowania&nbsp;w sprawie funduszów miejskich nawet wtedy, gdy chodzi&nbsp;o ratowanie od niechybnej śmierci głodowej setek bezrobotnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Barbarzyński, pozbawiony zupełnie &nbsp;humanitaryzmu, reakcyjny magistrat roztrwonił na "bibę" 5000 złotych, mimo, że &nbsp;wiecznie skarżył się na brak funduszów, gdy chodziło&nbsp;o sprawy ogólne i tak:&nbsp;w styczniu i lutym br. &nbsp;nie było pieniędzy na stypendia dla&nbsp; studentów - &nbsp;synów, robotniczych zaś&nbsp;w sierpniu nie&nbsp;było pieniędzy dla bezrobotnych pozbawionych renty.</p><p style="text-align:justify;">Dzisiaj, gdy wstrętnej pamięci Radę, już rozwiązano, dzisiaj, gdy wyraźnie już widzimy koniec obecnego magistratu, przypominamy skandaliczny stosunek panów Fruchtów, Cychnerów Goździków do bezrobotnych, którym zawdzięczają jednak swoje stanowiska i swój obecny dobrobyt finansowy, (o moralnym&nbsp;nie chcę mówić), a przypominamy po to, by robotnik Tomaszowa przejrzał nareszcie i zrozumiał, że żle&nbsp;oddawał swoje głosy i że w ciągu najbliższych dni,&nbsp;przy głosowaniu w imię swojego dobra, musi sobie&nbsp;szczerze i śmiało powiedzieć; precz z Fruchtami, precz z &nbsp;Cychnerami i Goździkami i precz z ich&nbsp;partiami</p><p style="text-align:justify;"><strong>Źródło: </strong><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgba(0,0,0,0.87);"><strong>Proletarjat : jednodniówka tomaszowska - redaktor odpowiedzialny Władysław Cygański.</strong></span></p><p style="text-align:justify;">Na początku września (2 września) 1928 r. ukazał się poprzedzony kilkoma jednodniówkami pierwszy numer pisma „Proletariat”, w którym redakcja tak zwracała się do swego przyszłego odbiorcy:&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>„Kiedy w jesieni ubiegłego roku ukazała się pierwsza nasza jednodniówka wyborcza »Proletariat«, którą robotnicy tomaszowscy rozchwytali w jednej chwili, kiedy tak samo rozchwytano i następne nasze jednodniówki »Proletariat Tomaszowski«, »Walkę« i »Walkę Klasową«, było to przewidywanym, lecz oczywistym dowodem, że robotnik Tomaszowa winien mieć swój miejscowy organ, który by ze stanowiska proletariackiego oświetlał zjawiska życia politycznego, gospodarczego i zawodowego. Od tej chwili myśl o takim organie nie opuszczała nas nigdy, mimo całej świadomości, z jakimi trudnościami i przeszkodami trzeba będzie walczyć, mimo pozornego braku wszelkich warunków rzeczywistości. Z dniem dzisiejszym urzeczywistniamy jednak myśl naszą i oddajemy do rąk czytelnika nr 1 stałego robotniczego dwutygodnika, który nie bez znaczenia nosić będzie to samo miano, co i pierwsza nasza jednodniówka z czasu walk wyborczych. Choć pamiętamy, jak krótkotrwały był żywot tomaszowskich burżuazyjnych czasopism, nie jest to dla nas żadną miarą, gdyż »Proletariat« czytać będzie robotnik, a robotnik własne pismo popiera”.</i></p><p style="text-align:justify;">Wbrew zapewnieniom ukazały się prawdopodobnie tylko dwa numery periodyku. Pierwszy 2 września (niedziela), drugi o numeracji 2-3, dopiero 30 września (niedziela). Obydwa miały po 8 stron objętości. Wydawcą był Komitet Robotniczy PPS w Tomaszowie Maz., redaktorem Antoni Michalczyk. Redakcja i administracja mieściła się w przy ul. św. Antoniego 38. Odbito pismo w drukarni M. J. Grafinkla, ul. Jerozolimska nr 1 w formacie nr 1 - 22,5 X 32 cm, nr 2-3 - 24 x 32 cm</p><p><strong>Źródło opisu: Bogdan Jastrzębski Dzieje prasy Tomaszowa Mazowieckiego do 1939 r. : pisma lokalne i mutacje</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dlaczego rozwiązano Radę Miejską?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43557,dlaczego-rozwiazano-rade-miejska</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43557,dlaczego-rozwiazano-rade-miejska</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Nov 2023 20:54:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dlaczego-rozwiazano-rade-miejska-1700601086.jpg</url>
                        <title>Dlaczego rozwiązano Radę Miejską?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43557,dlaczego-rozwiazano-rade-miejska</link>
                    </image><description>Wyobrażacie sobie, że Radę Miejską można było tak po prostu rozwiązać?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Przed wyborami</strong></h2><p>Motywy, powodu których rozwiązano długowieczną Radę Miejską &nbsp;są ogromnie charakterystyczne:&nbsp;</p><ol><li>Rada Miejska m. Tomaszowa Mazowieckiego od dłuższego czasu jest terenem walk partyjnych, które czynią ją niezdolną twórczej pracy dla dobra ludności miasta, co odbija się bardzo ujemnie na gospodarce gminy, podrywa zaufanie wyborców do rady.&nbsp;</li><li>Rada Miejska m. Tomaszowa - Mazowieckiego&nbsp;pochodzi&nbsp;z wyborów&nbsp;w r. 1921. Nienaturalnie długi okres kadencji tej Rady osłabił widocznie poczucie&nbsp; odpowiedzialności członków rady za gospodarkę gminy, wobec czego trudno już&nbsp;w tych warunkach uznać&nbsp;obecną radę za reprezentantkę potrzeb ludności miasta&nbsp;</li></ol><p>A więc:</p><ol><li>walki partyjne na terenie Rady</li><li>przeżycie Rady i brak poczucia odpowiedzialności&nbsp;za gospodarkę miejską&nbsp;<br>&nbsp;Okazuje się, że wnioski&nbsp;p. ministra częściowo&nbsp;pokrywają się z wnioskami Polskiej Partii Socjalistycznej o wartości rozwiązanej Rady*&nbsp;</li></ol><p>Tylko, że pod walkami partyjnymi należy&nbsp;rozumieć klikę chadeków, enperów, Fruchtów i&nbsp;Lechowiczów, którzy przeprowadzając swój kapitalistyczny program gospodarczy z góry negowali wszelkie&nbsp;demokratyczne wystąpienia przedstawicieli robotniczych.&nbsp;</p><p>Wszystko to widziała P.P.S. i opinia robotnicza i dlatego odwołała swych radnych. Nie mogła przecież&nbsp;zgodzić się na wykrętną taktykę Magistratu, który&nbsp;wbrew zwyczajom parlamentaryzmu wraz ze zdekompletowaną Radą głosował*&nbsp;za budżetem, byle utrzymać&nbsp;quorum Niedawno przecież&nbsp; p. wojewoda orzekł,&nbsp;że członkowie Zarządu miasta nie mają prawa głosowania. A jak uchwalono budżet? Komedia. Śmiano się, bawiono, podnoszono ręce na komendę p. Rybaka. Uchwalono budżet bez dyskusji!</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Ilustracje/Prasa/Zrzut%20ekranu%202023-11-21%20220749.png"></figure><p>Na to niepodobna było się zgodzić. To też P.&nbsp; P.S. zwołała wiec&nbsp;w dniu 5 maja i uchwaliła poniższą rezolucję:&nbsp;</p><p>Zważywszy, że &nbsp;gospodarka miejska obecnego Magistratu i większości prawicowej Rady Miejskiej&nbsp;wyraźnie działała&nbsp;na szkodę klasy pracującej:&nbsp;</p><p>1) Obciążając ją&nbsp;w r. 1926 podatkiem lokalowym&nbsp;i od mieszkań pojedynczych jednopokojowych, mimo, że niektóre zbiorowiska robotnicze, jak Łódź, sprawę&nbsp;tę dla mas pozytywnie przez Magistrat załatwiły;&nbsp;</p><p>2) Nic nie czyniąc w zakresie oświaty i kultury (w preliminarzu budżetowym na rok 1927 są pozycje zupełnie czyste), bo urządzenie Kursów wieczorowych dla rzemieślników, subwencja na nie i&nbsp;na&nbsp;Miejskie Gimnazjum Realne 15853 zł. przy 8785 na komorne jest tylko śmiesznym pozorem &nbsp;działalności kulturalno-oświatowej Magistratu:&nbsp;</p><p>3) Negując całkowicie opiekę społeczną nie&nbsp;wzniesiono domu dla starców i sierot; nie preliminowano sum nadzwyczajnych na pomoc nagłą:&nbsp;</p><p>4) Traktując&nbsp;po macoszemu roboty publiczne, nie ma domów robotniczych, brak odpowiednich budynków szkolnych; wyzyskując przy nich zatrudnionych robotników w liczbie zaledwie kilkudziesięciu&nbsp;na blisko 2000 bezrobotnych;&nbsp;</p><p>5) Szafując niecelowo groszem publicznym,&nbsp;czego najlepszym dowodem sprawa elektrowni na&nbsp;którą w 1922 r. zaciągnięto 10.000.000&nbsp;m. p pożyczki, którą obecnie sprzedano Tow. Belgijskiemu.</p><p>6) Wyraźnie negując współpracę Komisji radzieckich&nbsp;w niezmiernie ważnych zagadnieniach gospodarczych zważywszy, że i Tomaszów Mazowiecki, miasto robotnicze winien mieć zapewnioną samorządową opiekę społeczną, pobudowane domy robotnicze, własną piekarnię mechaniczną, chroniącą ludność od wyzysku piekarzy, dobre i&nbsp;w odpowiednich&nbsp;gmachach zaopatrzone szkoły powszechne, dożywiane&nbsp;i zaopatrywane w odzież najbiedniejsze&nbsp;dzieci&nbsp;robotnicze.</p><p>Zgromadzeni&nbsp;na wiecu domagają się w interesie najszerszych warstw ludności natychmiastowego&nbsp;rozwiązania obecnej szkodliwej Rady Miejskiej i rozpisania wyborów.&nbsp; Na rozwiązanie Rady trzeba było jeszcze czekać&nbsp;od dnia 5 maja do dnia 5 września, gdyż Magistrat&nbsp;wszystko czynił, by je jak najdłużej odwlec.</p><p>Częściowo się udało, poświęcili ratusz, urządzili ucztę i teraz smętnie rozpamiętywują znikomość Magistrackiego szczęścia i radzieckiej chwały</p><p>Ba, gniewają się nawet&nbsp; na p. ministra. Chcieliby rządzić do 2927r., narzekają więc, że wybory ogłoszono&nbsp;nie w porę. Bo nużby za tysiąc lat się odmieniło&nbsp;i&nbsp; weszliby do Rady ponownie.&nbsp;</p><p>Robotnik tomaszowski, zna się&nbsp;na farbowanych&nbsp; lisach, nie pójdzie na lep endeków, &nbsp;enperów, chadeków i "sanatorów". Dobrze pamięta, jak to było w ciężkich powojennych warunkach&nbsp;za cżasów &nbsp;prezydenta Gruszczyńskiego.&nbsp;<br>&nbsp;</p><p>SOCJALISTYCZNA RADA &nbsp;I SOCJALISTYCZNY MAGISTRAT W ROBOTNICZYM MIEŚCIE&nbsp; oto&nbsp; hasło pod którem pójdziemy do walki wyborczej.&nbsp;<br>&nbsp;</p><p><strong>Tekst pochodzi w całości z pisma "Proletarjat. Jednodniówka Tomaszowska" z 18 września 1927 roku</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Miasto zbudowało szkołę dla żydowskich dzieci. I co dalej?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43529,miasto-zbudowalo-szkole-dla-zydowskich-dzieci-i-co-dalej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43529,miasto-zbudowalo-szkole-dla-zydowskich-dzieci-i-co-dalej</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Nov 2023 20:47:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-miasto-zbudowalo-szkole-dla-zydowskich-dzieci-i-co-dalej-1700425842.jpg</url>
                        <title>Miasto zbudowało szkołę dla żydowskich dzieci. I co dalej?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43529,miasto-zbudowalo-szkole-dla-zydowskich-dzieci-i-co-dalej</link>
                    </image><description>W prezentowanym już u nas czasopiśmie &quot;Tomaszów. Miesięcznik Społeczno Literacki&quot; w lipcu 1936 roku ukazał się artykuł poświęcony szkole publicznej dla dzieci żydowskich. Jakie komentarze wywołała ta inwestycja? Jaki był do niej stosunek mieszkańców Tomaszowa?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><i>Szkół powszechnych w Tomaszowie jest wiele. Dzięki wyrozumiałości i lojalności Zarządu Miasta wybudowana została szkoła dla dzieci wyznania mojżeszowego. W tym względzie zapadły jednogłośnie uchwały, postanowienia, decyzje i wydane zostały zarządzenia, rozporządzenia i dekrety różnych władz. Po wykończeniu budynku zaczęto sobie mówić pólgłośnie, że Żydzi tej szkoły nie otrzymają.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Gmach okazał się wspaniałym. Sympatycy Żydów uważali, że afiszowanie się na pryncypalnem miejscu dziećmi niepryncypalnego wyznania nie jest wskazane. Przykro będzie — mawiali ci filosemici — gdy dzieci żydowskie bawić i wyżywać się będą na froncie budynku w swobodnej atmosferze szkolnej, a temu przypatrywać się będą przyjezdni, czy nawet tubylcy, nie należący do zwolenników izraelitów.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Zaczęto szukać wyjścia. Znaleziono je w arkanach dyplomatycznych krętactw. Wspaniały frontowy gmach oddano dzieciom nieżydowskim. Dzieciom żydowskim wyznaczono w tyle budynek, w takiem miejscu, gdzie oko polskie przywykło do większego skupienia żydowskiego. Wszelkie zaś uchwały, podjęte w tym przedmiocie, przechowane zostały w archiwum miejskiem. gdzie pod szkłem będzie można je oglądać, a zarazem podziwiać, jak wygląda prawomocność i konstytutywność uchwał samorządowych w stosunku do spraw wybranego narodu.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Poza tem współżycie polsko-żydowskie jest wzorowe. Inteligencja żydowska obojga płci odwiedza ogólnopolskie wieczory, zabawy i dancingi, gdzie panuje nastrój bezpłciowy.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Uczestnicy aryjscy, w obawie przed zbyt poważnym flirtem duchowym z partnerami i partnerkami niearyjskimi, dla uniknięcia zapłodnienia duchowego, wstrzymują się od murzyńskich tańców o wybitnej zmysłowości i niepohamowanej namiętności, ograniczając się do chłodnych i solidnych pląsów starego typu.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Widzimy na reprezentacyjnych uroczystościach narodowopaństwowych delegacje mojżeszowe, którym wyznacza się pierwsze miejsce w końcu pochodu, by wyraźniej zadokumentować udział społeczeństwa żydowskiego.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Nad utrzymaniem zaś harmonii i równowagi wyznaniowej czuwa niepiękna przedstawicielka płci pięknej, (ongiś wierna córa Izraela, którą bawi nowość i dlatego intensywnie pełni ona ten miły obowiązek anielicy — stróżki</i></p><p style="text-align:right;"><strong>Tomaszów. Miesięcznik Społeczno Literacki lipiec 1936</strong></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Życie społeczne Żydów w Tomaszowie. Refleksje.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43511,zycie-spoleczne-zydow-w-tomaszowie-refleksje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43511,zycie-spoleczne-zydow-w-tomaszowie-refleksje</guid>
            <pubDate>Fri, 17 Nov 2023 20:48:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zycie-spoleczne-zydow-w-tomaszowie-refleksje-1700252369.png</url>
                        <title>Życie społeczne Żydów w Tomaszowie. Refleksje.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43511,zycie-spoleczne-zydow-w-tomaszowie-refleksje</link>
                    </image><description>Wielokulturowy Tomaszów w okresie poprzedzającym II Wojnę Światową to nie żaden mit, a rzeczywistość. Społeczność żydowska liczyła ponad 12 tysięcy mieszkańców. Czy była to silna i skonsolidowana grupa etniczna? Tak ją w 1936 roku widział doktor J. Hirschsprung. Mocno podzieloną i rozbitą w &quot;drzazgi&quot;</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Społeczeństwo żydowskie Tomaszowa cechuje zupełna dezorganizacja, całkowita dezorientacja i kompletna dezolacja. Zatraciło ono w ostatnich czasach wszelką żywotność swych najprymitywniejszych interesów. Podobnie jak ustrój ludzki dla utrzymania bytu wymaga pewnych niezbędnych substancyj pokarmowych, tak też organizm społeczny potrzebuje dla .swych funkcyj życiowych pewnych składników odżywczych. Co dla ciała ludzkiego stanowi wartość witaminy, to dla konstrukcji organizmu społecznego i oznacza jego ideologia. Brak tych czynników stwarza fatalne skutki.</p><p style="text-align:justify;">Społeczeństwo żydowskie Tomaszowa nie stawia żadnych postulatów i nie ma żadnych problemów; nie ma żadnych wymagań. Gdyby urządzono ankietę na temat postulatów żydowskich, to zastałaby nas ona zupełnie nieprzygotowanych. Żydostwo nasze ani politycznie, ani gospodarczo nie jest zorganizowane, nie ma swoich wytycznych, ani żądań, a jedynie o losach jego decyduje przypadkowość.</p><p style="text-align:justify;">Jak wyglądają obecnie poważne ugrupowania naszego miasta? Part ja ogólnych syjonistów dziś sygnalizuje swe istnienie jedynie urządzaniem żałobnych uroczystości ku uczczeniu wielkich ludzi żydostwa. Indolencja tej organizacji objawiła się najlepiej przy ostatnich wyborach do Rady Miejskiej, w czasie których lista kandydatów syjonistycznych została całkowicie anulowana.</p><p style="text-align:justify;">Rewizjoniści? Gdzież ich ideologia? Ta grupa młodych Zapaleńców, wysuwając ideologię na czoło swych żądań, demaskując ״kłamstwo“, sama wykazała szczyt obłudy, dyskredytując credo polityczne poważnego ugrupowania. Weszła w kombinacje wyborcze, wybierając przedstawicieli, którzy ׳przestarzałą i zmaterializowaną mentalnością bronić mają wzniosłej nowoczesnej ich ideologii.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Myślą, że dla istnienia organizacji wystarczy istnienie pieczątki, przechowywanej w kieszeni sekretarza, który w razie potrzeby zaprasza jeszcze dwóch członków, i ci trzej szczęśliwi posiadacze pieczątki swemi podpisami decydować mają o losach danego ugrupowania. Czy świstek papieru, na którym przyłożona jest pieczątka z podpisami, stanowi o woli ogółu? Czy dokonane wybory i ich wynik odtwarzają właściwe życie danej jednostki społecznej?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z chaosu i nieporządku wyskoczyć muszą paradoksalne przypadki i niezrozumiałe niespodzianki.</p><p style="text-align:justify;">Społeczeństwo żydowskie jest rozbite na drzazgi. Do czego doprowadzi takie rozdrobnienie i rozluźnienie jedności myślowej? Jaki skutek owego partykularyzmu i wygaśnięcia wspólnoty duchowej? Bezustanne i ciągłe prześladowania, traktowanie ogółu ludności żydowskiej jako quantite negligeable. ignorowanie wszelkich dążności, mających swe źródło w prawie i w słuszności.</p><p style="text-align:justify;">Wiemy dobrze, że byt ideałów naszych zależy w zupełności od naszego sposobu myślenia i działania. Istnieją one o tyle, o ile ich pragniemy. Pragniemy zaś ich o tyle, o ile dla nich pracujemy.</p><p style="text-align:justify;">Przyszłość naszego bytu należy do pracy.</p><p style="text-align:right;"><strong>Artkuł pochodzi z pisma Tomaszów. Ilustrowany Miesięcznik Społeczno Literacki. 1936</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowianie potrafią kręcić. Telefon Tomaszowski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43451,tomaszowianie-potrafia-krecic-telefon-tomaszowski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43451,tomaszowianie-potrafia-krecic-telefon-tomaszowski</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Nov 2023 20:50:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tomaszowianie-potrafia-krecic-telefon-tomaszowski-1699992271.jpg</url>
                        <title>Tomaszowianie potrafią kręcić. Telefon Tomaszowski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43451,tomaszowianie-potrafia-krecic-telefon-tomaszowski</link>
                    </image><description>Miasto nasze obfituje w liczne osobliwości, których pozazdrościć nam może cała pozostała połać naszego kraju, a nawet całej planety ziemskiej</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><i>Na przykład taki telefon tomaszowski. Żeby się połączyć z jakimś numerem trzeba długo, długo kręcić, co pociąga za sobą bardzo dodatnie skutki: po pierwsze można nauczyć się dobrze kręcić (podobno tomaszowian z taką umiejętnością jest bardzo dużo), a powtóre takie kręcenie korbą jest zdrową gimnastyką dla mięśni rąk.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Gdy po długotrwałym kręceniu korbą telefonistka odzywa się, po podaniu przez nas numeru, nie odpowiada nam nic i znika niezwłocznie jak kamfora. Takie zachowywanie się telefonistki ma niemniej dodatnie skutki, jak konieczność długotrwałego kręcenia korbą. W tym wypadku gimnastykujemy nasz umysł — zastanawiamy się, co się stało — myślimy sobie, że może telefonistka nagle zasłabła, a może naskutek nagłego defektu rozłączyliśmy się z nią, a może zresztą chciała nam zrobić miłą niespodziankę i bez powiadomienia nas o tem połączyła nas z żądanym numerem.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Kręcimy jesz ze raz korbą i potem sytuacja się wyjaśnia. Podczas naszej rozmowy jednak telefonistka znów się zjawia i po każdym 3-cim naszym słowie słyszymy pytanie: mówi się?“.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Zdarza się często, że nasz rozmówca nagle zaniemówi — nie zdążył słów dokończyć nawet. Co się stało biedakowi? - myślimy sobie, aliści okazuje się, że zdrów jest, cały i nieuszkodzony, mówi nawet za wiele (zwłaszcza jeżeli należy do płci nadobnej) — nastąpiło tylko niespodzianie rozłączeni</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Jeżeli po rozmowie telefonicznej przez 2 tygodnie nie dochodzimy do telefonu, to wszystko jest to porządku. Bywa jednak, że przed tym okresem musimy do kogoś telefonować. Powiedzmy, po skończonej rozmowie ogoliliśmy się, zjedliśmy obiad, zdrzemnęliśmy się trochę, a po przebudzeniu się rozegraliśmy 2 robry.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Chcemy zatelefonować do p. N,, kręcimy więc korbą i zamiast telefonistki odzywa się Dworzec Kolejowy, ponieważ przed 2 godzinami pytaliśmy się, o której pociąg przybywa z Lodzi. — słowem, niech żyje telefon tomaszowski!</i></p><p><strong>Tekst pochodzi z pisma "Tomaszów. Miesięcznik Społeczno - Literacki</strong></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Adwokat Stanisław Rumszewicz o Niebieskich Źródłach]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43424,adwokat-stanislaw-rumszewicz-o-niebieskich-zrodlach</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43424,adwokat-stanislaw-rumszewicz-o-niebieskich-zrodlach</guid>
            <pubDate>Sun, 12 Nov 2023 13:07:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-adwokat-stanislaw-rumszewicz-o-niebieskich-zrodlach-1699791793.jpg</url>
                        <title>Adwokat Stanisław Rumszewicz o Niebieskich Źródłach</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43424,adwokat-stanislaw-rumszewicz-o-niebieskich-zrodlach</link>
                    </image><description>Zapewne wszyscy wiedzą, że na terenie Niebieskich Źródeł prowadzona jest obecnie rewitalizacja.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>O niecały kilometr od Tomaszowa Mazowieckiego, a o trzysta metrów od Pilicy, na terytorium wsi Ludwików, znajdują się przepiękne Źródła Niebieskie, nazwane tak od barwy wody, która z nich tryska.</p><p>Śród łąk szmaragdowych kobierca widnieje lazurowa powierzchnia stawu. Przeglądają się w niej nadbrzeżne wysmukłe olchy. W stawie tym biją źródła błękitne.<br>Z zachodniej strony stawu jest kładka, z której widzieć można z bliska najsilniejsze z tych źródeł. W blasku złocistych promieni słońca, na szarej powierzchni stawu, źródło tworzy plamę niebieską, a raczej nieforemne, jakby wklęsłe, o dwumetrowej średnicy koło błękitne.</p><p>Jasna, szafirowa barwa koła odcina się wyraźnie od ciemniejszego tła wód stawu. Bliżej ku środkowi tło szafirowe pokryta się centkami wszystkich barw tęczy.</p><p>Barwne, o dwucentymetrowej średnicy krążki, każdy innego koloru, ukazują się na mgnienie i natychmiast znikają, aby znowu się ukazać. W głębi, w środku tej plamy szafirowej, w słońca opalach skąpana złoci się maleńka fontanna z piasku, bijąc do wysokości dziesięciu centymetrów.</p><figure class="image image-style-align-center"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Ilustracje/Prasa/Zrzut%20ekranu%202023-11-12%20132039.png"></figure><p>Gdy słońce skryje się za chmurami, nie drgają już płatki tęczowe, widać tylko na dnie stawu plamy błękitne, a w głębi żółtą fontannę piasku. Kamień rzucony w wodę w pobliżu źródła, gdy opadnie na dno, przybiera barwę błękitna. Woda źródlana jest tak przejrzysta, że chociaż źródło wytryska na głębokości czterech metrów od powierzchni stawu, zdaje się, iż można ręką dostać do dna. Woda w stawie jest bardzo zimna. Butelka, napełniona wodą ze źródła i zakorkowana, pęka.</p><p>W chłodnych i szybkich nurtach stawu żyją srebrzyste pstrągi.</p><p>W pobliżu wschodniego brzegu stawu znajdują się dwa inne źródła, z których bije woda błękitna. A nieco dalej jeszcze kilka mniejszych</p><p>Woda ze stawu odpływa strumykiem, zwanym strugą źródlaną, do Pilicy. Staw źródlany położony jest bardzo malowniczo: nad brzegiem mały gaik olszyny, śród szmaragdowych łąk sina wstęga Pilicy, a za nią panorama Tomaszowa Mazowieckiego z górującą nad domami gotycką wieżą ewangelickiego kościoła.</p><p>&nbsp;</p><p><strong>Tekst pochodzi z periodyku "Tomaszów. Ilustrowany Miesięcznik Społeczno - Literacki". Lipiec 1936</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[JAZZ nowoczesny. Próba charakterystyki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43401,jazz-nowoczesny-proba-charakterystyki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43401,jazz-nowoczesny-proba-charakterystyki</guid>
            <pubDate>Fri, 10 Nov 2023 10:29:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-jazz-nowoczesny-proba-charakterystyki-1699610923.jpg</url>
                        <title>JAZZ nowoczesny. Próba charakterystyki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43401,jazz-nowoczesny-proba-charakterystyki</link>
                    </image><description>Kiedyś poważni muzycy i ludzie muzykalni gardzili wszelkiego rodzaju lekką muzyką, uważając ją za parodię muzyki niegodną głębszego zainteresowania. To też w ukryciu zachwycali się celniejszemi utworami muzyki lekkiej, wstydząc się przyznać do tak ״spaczonego“ gustu. W tem stanowisku było dużo racji przede wszystkiem dlatego, że dawniejsza muzyka lekka rzeczywiście rzadko kiedy przedstawiała sobą istotne walory artystyczne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Nieliczni tylko kompozytorzy tzw. muzyki lekkiej potrafili się wybić i zająć swego rodzaju stanowisko. Wymienić muszę przede wszystkiem Offenbacha, jako kompozytora niedościgłych operetek, i Johanna Straussa, jako kompozytora nieśmiertelnych walców wiedeńskich. Dziś jednak czasy o tyle się zmieniły, że granica, dzieląca muzykę poważną od lekkiej, zaczęła się powoli zatracać, ponieważ nowe kierunki, które zapanowały w muzyce, wyraźnie odchyliły się od tej przesadnej głębi i egzaltacji uczuciowej, jaka wszechwładnie zapanowała zwłaszcza w okresie romantycznym, z drugiej zaś strony muzyka lekka otrzymała świeży powiew pod postacią tzw. jazzu, który w krótkim stosunkowo czasie bezapelacyjnie zapanował w sferze muzyki tanecznej, wprowadzając liczne innowacje o wybitnie artystycznych walorach.</p><p style="text-align:justify;">Jazz jest to rodzaj tworzywa muzycznego, wywodzącego się bezsprzecznie od muzyki negrów, posiada bowiem wszelkiego rodzaju perkusję, silnie wybijającą takt (zmodernizowany tam-tam murzyński), oraz rozmaite instrumenty dęte, jak saksofony, puzony, trąbki i piszczałki. Ta muzyka, na pozór barbarzyńska i dzika, szybko zaczęła się rozpowszechniać, zwłaszcza w Ameryce. Innowacje rytmiczne były tak śmiałe ciekawe, że zaczęto je wprowadzać do muzyki tanecznej, przy czem tańce murzyńskie odegrały niepoślednią rolę, wiele bowiem współczesnych tańców salonowych jest pochodzenia murzyńskiego, np. foxtrott lub charleston</p><p style="text-align:justify;">Moda na element murzyńsko-jazzowy stała się tak wielka, że i niektórzy muzycy poważni zaczęli czerpać natchnie- nie z melodyki murzyńskiej. Np. słynny kompozytor czeski Dworzak przepoił swą symfonję "Z Nowego Świata“ melodyką negrów amerykańskich, współczesny zaś kompozytor angielski Delius we wszystkich prawie utworach operuje pierwiastkami murzyńskiego egzotyzmu. Dopiero jednak lata powojenne przyniosły nam jeszcze konkretniejsze zbliżenie jazzu do muzyki poważnej — i w ten sposób stał się jazz owym czynnikiem, zbliżającym do się dwa tak wrogie dotąd sobie tworzywa muzyczne, jak muzyka poważna i muzyka taneczna.</p><p style="text-align:justify;">Klasycznym przykładem jazzu symfonicznego, posiada-jącego wszelkie znamiona sztuki artystycznej, jest słynna dziś ״Rhapsody in blue“ ( ״Błękitna Rapsodja") amerykańskiego kompozytora Gershwina. Powstają również obecnie opery jazzowe, np. ״Jonny spielt auf“ Krzeneka lub ״Opera za trzy grosze“ Weilla. Wszystko to wskazuje, jak silnie wciąż działa na inwencję muzyczną urok egzotyzmu jazzowego.</p><p style="text-align:justify;">Pod wpływem jazzu przekształciła się przede wszystkiem muzyka taneczna i ״z muzyczki ot sobie do tańca” stała się ciekawą rytmicznie i muzycznie muzyką taneczną, doskonale akcentującą, dzięki zastosowaniu rytmicznej synkopy, wszelkie finezje rytmiczne współczesnych tańców. Synkopa jest to jakby zmącenie normalnego rytmu i przeniesienie akcentu na słabą część taktu. Dla dzisiejszej muzyki tanecznej jest ona. niemal kanonem, obowiązującym wszystkich kompozytorów tanecznych; bez synkopowania muzyka taneczna zatraca właściwą rytmikę, konieczną dla należytego oddania wszelkich odcieni rytmicznych, wprost wynikających ze współczesnej sztuki tanecznej.</p><p style="text-align:justify;">Twórcą pierwszej orkiestry jazzowej stał się Amerykanin P. Whitman, który dał światu nowe dreszcze pod postacią tanecznej muzyki jazzowej. Wkrótce przeniósł się jazz do Anglii i rozpowszechnił się po całym świecie. Pisząc o muzyce jazzowej, muszę koniecznie wyszczególnić współczesne zasadnicze tańce salonowe. Dzielą się one zasadniczo na dwie grupy:&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">1) grupa anglo-amerykańska i</p><p style="text-align:justify;">2) grupa łacmsko-amerykańska.</p><p style="text-align:justify;">Do pierwszej grupy należą wszystkie tańce współczesnej wywodzące się od dawnych ״stepów“, a więc &nbsp;przede wszystkiem foxtrott (wraz ze swą powolną odmianą slow-foxem), shimmy, blues, black-bottom, charleston. Zasadniczą cechą tych tańców jest angielski ״step", swoiście zamerykanizowany przez wprowadzenie doń elementu jazzowego. Tańce te posiadają wyrazistą rytmikę, si lnie synkopowaną, przy czem strona melodyczna wykazuje wpływ murzyńskiej egzotyki. Niektóre z tych tańców przeszły już do ,historii; na dłużej tylko potrafił się utrzymać foxtrott (względnie slow-fox), który od szeregu lat zajmuje naczelne stanowisko wśród tańców współczesnych</p><figure class="image"><img src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/Tomasz%C3%B3w_-_historia/Zrzut%20ekranu%202023-11-10%20104054.png"></figure><p style="text-align:justify;">Druga grupa, w przeciwieństwie do anglo-amerykańskiego charakteru grupy pierwszej, powstała wśród narodów Ameryki łacińskiej. Zasadniczym tańcem tej grupy stało się tango, taniec pochodzenia argentyńskiego. W tańcu tym o specyficznym akcentowaniu rytmicznym przejawiła się od pierwszej chwili zmysłowość południa, melodyka zaś argentyńska, zbliżona tematycznie do melodii hiszpańskich, znacznie odróżnia tango od wszelkiego, rodzaju anglosaskich foxów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W latach powojennych, wybitnie nerwowych, z coraz silniejszym wpływem jazzu murzyńskiego, opartego na nieokiełznanej dynamice rytmicznej, zaczęło się tango powoli przeżywać i ustępować miejsca nowym tańcom, zbliżonym do tanga melodyką hiszpańsko-amerykańską, ale opartym na nowej całkiem podstawie rytmicznej, powstałej bezsprzecznie pod wpływem jazzu anglo-amerykańskiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">I tak powstały np. kubańska ״rumba lub brazylijska ״karioka. Tańce te posiadają świetnie zarysowaną architektonikę rytmiczną, połączoną z czarem kolorytu melodycznego Ameryki łacińskiej.</p><p style="text-align:justify;">Osobne miejsce wśród współczesnych tańców zajmuje walc, istniejący obecnie w dwu odmianach: jako a) walc wiedeński i b) walc angielski. Walc angielski jest nowoczesnym tańcem, opartym na trójdzielnym rytmie wciąż jeszcze nieśmiertelnego walca wiedeńskiego, przy znacznie jednak wolniejszem tempie. Melodycznie jest walc angielski zbliżony do grupy północnej, t. j, anglo-amery kańskiej, tem bardziej, że ojczyzną jego jest Anglja.</p><p style="text-align:justify;">Wyżej podana charakterystyka tańców współczesnych dotyczy przede wszystkiem tańców w ich macierzystej postaci. W Europie jednak silną rolę odegrały upodobania lokalne. Jedna tylko Anglia w pełni zastosowała nowe zdobycze jazzowe, kontynent europejski natomiast zachował się przeważnie konserwatywnie Wprowadzenie do zespołu muzycznego obowiązującego dziś jazz-bandu nie znaczy jeszcze, aby wykonywane utwory taneczne były wytworem muzyki jazzowej.</p><p style="text-align:justify;">Przodujące stanowisko na kontynencie europejskim pod względem ilości kompozycji tanecznych zajmują Niemcy. Jazz niemiecki mocno się odchylił od zasadnicz. podstaw muzyki jazzowej, ponieważ pozostało dlań obce umiejętne stosowanie synkopy, dzięki czemu ucierpiała rytmika kompozycji tanecznych. Przestarzałym nieco zwyczajem, uprawianym przez dawnych kompozytorów muzyki lekkiej, dbają Niemcy o pełne rozwinięcie melodii. Nie tak łatwo jednak stworzyć piękną i oryginalną melodię; to też jazz niemiecki opiera się przeważnie na dowolnych i nieartystycznych przeróbkach dawnych motywów melodycznych, przy czem rytmika, owa zasadnicza podstawa wszelkiego tańca, jest często wadliwa.</p><p style="text-align:justify;">Wszystkie usterki jazzu niemieckiego jeszcze wyraźniej uwydatniają się w jazzie polskim, będącym poniekąd satelitą jazzu niemieckiego. Polski jazz przeniósł punkt ciężkości muzyki jazzowej z rytmiki na melodię, traktując synkopowaną rytmikę jako rzecz podrzędną, dbając zato o kontury melodyczne utworu, tak ״straszliwie pono zaniedbane“ w jazzie amerykańskim, a zwłaszcza angielskim.</p><p style="text-align:justify;">Strona melodyczna utworów jazzowych polskich stanowczo zasługuje na szersze omówienie. Przede wszystkiem zaznaczyć trzeba, że umiejętne operowanie melodyką jest rzeczą znacznie trudniejszą, niżby się zdawało. Utwory ״niemelodyjne tak trudne na pozór, są przeciwnie, znacznie łatwiejsze dla kompozytora, bo zręczną strukturą harmoniczną i rytmiczną swego dzieła śmiało można ukryć brak szczerej inwencji melodyjnej. Aby stworzyć melodię, posiadającą istotne walory artystyczne, trzeba mieć szczery i rzetelny impuls twórczy, w przeciwnym bowiem razie powstaje dziwnie anemiczna melodia, na wskroś nieoryginalna, rodzaj nieudolnego plagiatu, opartego tematycznie na ogólnie znanych i starych motywach.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">I właśnie jazz polski odznacza się melodyką, straszliwą z punktu widzenia muzycznego, a bladość i bezpłciowość tematów może zadowolić tylko słuchaczów o bardzo niewybrednych gustach. W pierwszym rzędzie daje się tu odczuć mocno wybujały sentymentalizm, który niemiłosiernie rozpanoszył się zwłaszcza w polskich tangach. Sentymentalizm zawsze był i będzie największym wrogiem wszelkiego dzieła sztuki. Sentymentalizm w muzyce to niwelacja muzyki!&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Niestety, nasi kompozytorzy taneczni zaczęli czerpać natchnienie w tej zakazanej dziedzinie pseudomuzycznej, a mianowicie ... w sentymentalnych romansach cygańsko-rosyjskich i węgierskich. Mojem zdaniem wszelkie tango winno być oparte na motywach właściwych, t. j. argentyńskich; mógłbym się jeszcze zgodzić, gdyby zabarwiono owo tango polskie lokalnym kolorytem, tzn. polską melodyką ludową. Dlaczego jednak nasi kompozytorzy jazzowi sięgają do motywów obcych, komponując ״rosyjskie lub ״węgierskie ״ tanga, pozostaje tajemnicą, którą wytłumaczyć można tylko tem, że publiczność nasza ״rozkoszuje się" smętnemi zawodzeniami spaczonych muzycznie Węgrów i dźwiękami rosyjskich bałałajek</p><p style="text-align:justify;">A przecie folklor polski jest tak daleki od tej parodii muzyki! przecie polska pieśń ludowa ma w sobie tyle życia i radosnej werwy! Obawiam się, że długoletnia niewola moskiewska potrafiła nam spaczyć gusta, tak że odrzucamy melodykę polską, a zastępujemy ją obcą nam z ducha melodyką romansów cygańskich. Wyżej scharakteryzowana karykaturalna forma melodii polskiego jazzu najjaskrawiej uwydatniła się w tangach, które wybiły się w Polsce na plan pierwszy, choć na zachodzie są już one przestarzałe, w Anglii zaś zupełnie wyszły już z mody W jazzie angielskim, będącym obok jazzu amerykańskiego kwintesencją muzyki jazzowej, bezwzględny prymat dzierży foxtrott, przy czem rolę ״wypoczynkowego", powolnego tańca odgrywa slow-fox. &nbsp;W Polsce natomiast powolnym tańcem jest tango, tak że kompozycja foxtrottów sprowadź się przeważnie do szybkiego foxtrotta; slow-fox w Polsce prawie że nie istnieje.</p><p>Na zakończenie szkicu niniejszego muszę jeszcze słów kilka skreślić o stronie rytmicznej jazzu polskiego. Otóż rytmika jazzu polskiego daleka jest od nerwowej, życiem rozedrganej synkopowanej rytmiki jazzu anglo-amerykańskiego; większość nawet tang pozbawiona jest tak charakterystycznej rytmiki argentyńskiego tanga W rezultacie trudno niekiedy odróżnić tango od slow־foxa, ponieważ jeden i drugi taniec posiada powolne tempo i czterodzielny takt, rytmika zaś jest bezbarwna, ponieważ pozbawiona jest charakterystycznej synkopy, innej dla tanga, innej dla slow-foxa. Toteż najłatwiej jest rozróżniać te dwa tańce na płaszczyźnie melodycznej: melodia cygańska oznacza bezsprzecznie, że mamy tu do czynienia *z tangiem.</p><p>Reasumując powyższe, stwierdzić należy, że jazz polski, przez zaparcie się istoty muzyki tanecznej, tkwiącej w rytmie, nie wyzyskał tychże wysokich walorów artystycznych, jakiemi chlubi się jazz w Ameryce i na zachodzie Europy, ale stwierdzić można z całą pewnością, że jazz wniósł do muzyki nowe walory i, choćby wkrótce nawet miał przeminąć, ma już swą kartę w dziejach muzyki.</p><p>&nbsp;</p><p><strong>tekst pochodzi z gazety "Tomaszów - Ilustrowany Miesięcznik Społeczno-Literacki rok wydania 1936 miesiąc lipiec</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W wielu innych miastach zetknąłem się z zupełną obojętnością]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43372,w-wielu-innych-miastach-zetknalem-sie-z-zupelna-obojetnoscia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43372,w-wielu-innych-miastach-zetknalem-sie-z-zupelna-obojetnoscia</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Nov 2023 20:01:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-w-wielu-innych-miastach-zetknalem-sie-z-zupelna-obojetnoscia-1699385509.jpg</url>
                        <title>W wielu innych miastach zetknąłem się z zupełną obojętnością</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43372,w-wielu-innych-miastach-zetknalem-sie-z-zupelna-obojetnoscia</link>
                    </image><description>W lipcu 1936 Tomaszów Mazowiecki odwiedził znany żydowski poeta Zusman Segałowicz. Krótki z nim wywiad zamieścił Ilustrowany Miesięcznik Społeczno Literacki &quot;Tomaszów&quot;</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Segałowicz Zusman</strong>,<strong>&nbsp;</strong>pseud. Aleksander Jawec, Swengali&nbsp;(26.02.1884 Białystok – 19.02.1949 Nowy Jork) – poeta i prozaik piszący w języku jidysz.</p><p style="text-align:justify;">Segałowicz&nbsp;urodził się w rodzinie o tradycjach rabinackich, odebrał wykształcenie domowe, uczęszczał do szkół świeckich. Imał się różnych zawodów. W latach 1904–1905 był członkiem Bundu (więziony za udział w strajku). Po 1906 r. mieszkał w Łodzi.</p><p style="text-align:justify;">Debiutował w 1903 r. utworami w języku rosyjskim, pisał też w jidysz. W czasie I wojny światowej znalazł się w Rosji, gdzie zetknął się ze środowiskami literackimi jidysz Odessy, Kijowa i Moskwy. W latach 1916–1917 służył w armii rosyjskiej. W 1919 r. powrócił do Polski. Zamieszkał w Warszawie. Współpracował z prasą jidysz (m.in. „Hajnt”, „Tog”, „Moment”, „Literarisze Bleter”). Działał w Związku Literatów i Dziennikarzy Żydowskich przy Tłomackiem 13. W 1939 r. opuścił Warszawę, by przez ZSRR i Bliski Wschód dotrzeć w 1941 r. do Palestyny, gdzie zamieszkał w Tel Awiwie. W 1948 r. wyjechał do USA.</p><p style="text-align:justify;">Najwartościowszą część dorobku Segałowicza jest liryka, zwłaszcza poematy <i>In Kazimierz</i> (1912) i <i>Regine</i> (1920), w powojennej zaś twórczości poemat <i>Dortn</i> (1944). Nastrojowa i opisowa poezja Segałowicza cieszyła się sporą popularnością (głównie jego wiersze miłosne i ballady). Poczytne były również popularne romanse jego pióra (<i>Di wilde Cilke</i>, 1922; trylogia <i>Zeliks jorn</i>, 1924–1926; <i>Di brider Nemzor</i>; 1929). Głównym tematem wojennej i powojennej twórczości pisarza stała się Zagłada. Segałowicz pozostawił również wspomnienia: <i>Tlomackie 13</i> (1946), <i>Majne zibn jor in Tel-Awiw</i> (1949). Polskie przekłady jego poezji znajdują się w <i>Antologii poezji żydowskiej</i> (1921, 1980). Tłumaczenia fragmentów prozy znalazły się w zbiorze nowel <i>Płomienie i zgliszcza</i> (1925). Ukazały się również po polsku: <i>Fryda nie jest moja</i> (1936), <i>Jutro przyjeżdża mój mąż</i> (1936), <i>Noce krymskie</i> (1936), <i>O trzydzieści lat starszy</i> (1937).</p><p style="text-align:right;">Źródło: Wirtualny Szetl</p><h2 style="text-align:center;">********<br><strong>Z. Segałowicz o Tomaszowie.</strong><br><strong>Wywiad z wielkim pisarzem żydowskim.</strong></h2><p style="text-align:justify;">Przed kilkoma dniami bawił w naszem mieście jeden z najwybitniejszych pisarzy żydowskich Zusman Segałowicz. Segałowicz odwiedził nasze miasto w związku z ostatnią przygotowaną przez niego monumentalną powieścią z życia żydowskiego pt. ״Wigonja”, w której między innemi jeden z epizodów rozgrywa się na tle Tomaszowa. Wykorzystaliśmy niecodzienną okazję i odbyliśmy z naszym wybitnym gościem krótki wywiad:</p><p style="text-align:justify;">Oto jego treść:</p><p style="text-align:justify;">— W chaosie naszego ciężkiego dnia codziennego, kiedy literatura winna stanowić ozdobę życia, zostali nasi najwybitniejsi pisarze pogrążeni w odmętach kryzysu. Literat jest również człowiekiem i jako taki musi brać udział w ciężkiej walce o byt. Jak może człowiek walczący o chleb codzienny, spokojnie tworzyć, zagłębiać się w tajniki życia, kiedy możliwość zarobkowania literaturą została zupełnie unicestwiona?</p><p style="text-align:justify;">W literaturze żydowskiej kiełkują młode talenty, które pragną przebić grubą skorupę obojętności mas i rwą się mimo wszelkich przeszkód do twórczego życia, lecz bez życzliwej pomocy społeczeństwa żydowskiego przepadnie dla kultury żydowskiej ten niekiedy wielki dorobek duchowy pisarzy przyszłości</p><p style="text-align:justify;">Inteligencja żydowska narodowa, bądź też zasymilowana, winna była się już przekonać, że w czasach dzikiej nienawiści i walki, zainicjowanej przeciwko żydostwu przez reakcję i najciemniejsze elementy na całym świecie, bez własnej kultury własnej literatury i sztuki własnej nauki jest ona skazana na duchowe ubóstwo. Dlatego tez jest naszym obowiązkiem przy każdej sposobności apelować do inteligencji żydowskiej, do zamożnych warstw żydostwa o życzliwość i zrozumienie dla pisarza żydowskiego.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Skolei pytamy się naszego miłego rozmówcy, jakie wrażenie wywarł na nim Tomaszów?</strong></p><p style="text-align:justify;">— Miłą niespodzianką była dla mnie grupa żydowskiej inteligencji, z którą miałem możność zetknąć się w Tomaszowie.</p><p style="text-align:justify;">Mam bardzo wiele uznania dla ich gościnności i w rozmowach z nimi przekonałem się o ich wielkiem zainteresowaniu i zrozumieniu dla literatury żydowskiej.</p><p style="text-align:justify;">— Podkreślam jeszcze raz, że jest to dla mnie niespodzianką, gdyż w wielu innych miastach zetknąłem się z zupełną obojętnością. Może jest w tem wpływ natury miasta samego, z jego szerokiemi ulicami, tonącemi w kwiatach i zieleni Doprawdy, oryginalne miasto, gdzie kominy fabryczne otoczone są zielenią drzew. Jakie to miłe dla ludzi, którzy cały dzień spędzają w dusznych murach fabrycznych. W Tomaszowie również mieście fabrycznem, nie czuje się przygniatającej atmosfery koszarowej, ciężkich domów fabrycznych, jak na przykład w pobliskiej Łodzi. Wyraziłbym się wręcz, że to zakrawa na idyllę. Nawet stosunki między trzema odłamami ludności (Polacy, Żydzi i Niemcy) są bardziej ludzkie i życzliwe.</p><p style="text-align:justify;">Nie dostrzega się tych dzikich błysków, ani złośliwości, które się niestety dostrzega w wielu innych miastach<br>W bardzo krótkim czasie, który w tem miłem mieście spędziłem, nie zdążyłem wszystkiego dostrzec, lecz to, co zdołałem zaobserwować, wywarło na mnie niezatarte wrażenie.</p><p style="text-align:center;">********</p><p style="text-align:justify;">Od piękna i poezji naszego miasta przeszliśmy do szarej rzeczywistości codziennego życia i rozważań na temat katastrofalnego położenia żydostwa.</p><p style="text-align:justify;">— Jest bardzo źle — zaczyna nasz rozmówca i słowa jego są nacechowane troską o ciężki los żydów — i choć jest tak źle, że gorzej być nie może, niewolno nam jednak tracić nadziei na lepsze jutro,</p><p style="text-align:justify;">— Życie jest piękne, a prawo do życia jego pierwszem przykazaniem, które w ogniu wieków zwyciężyło, zatem miejmy nadzieję nadal...</p><p style="text-align:justify;">Żydzi już od dawna przestali być niewolnikami, przestali być ״moszkami“.</p><p style="text-align:justify;">Tam, gdzie żyjemy, chcemy być pożytecznymi członkami społeczeństwa. Ludzie dobrej woli o tem wiedzą, a ze złośliwymi podżegaczami i szerzycielami nienawiści rasowych walczyć będziemy.</p><p style="text-align:justify;">Na zakończenie naszej rozmowy, Z. Segałowicz wyraził wielkie uznanie dla naszej nowej placówki prasowej i życzył nam w gorących słowach dalszego pomyślnego rozwoju i owocnej pracy.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[O działalności społecznej i instytucjach dobroczynnych w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43339,o-dzialalnosci-spolecznej-i-instytucjach-dobroczynnych-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43339,o-dzialalnosci-spolecznej-i-instytucjach-dobroczynnych-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Nov 2023 16:42:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-o-dzialalnosci-spolecznej-i-instytucjach-dobroczynnych-w-tomaszowie-1699172397.png</url>
                        <title>O działalności społecznej i instytucjach dobroczynnych w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43339,o-dzialalnosci-spolecznej-i-instytucjach-dobroczynnych-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Działalność społeczna oraz filantropijna w Tomaszowie Mazowieckim  widoczna była od samego początku istnienia miasta. Szczególnie aktywna w tym względzie była liczna społeczność żydowska. Jak wyglądała ona oczyma żydowskiego działacz społecznego Bolesława Szepsa w roku 1936? Możemy o tym przeczytać w dwujęzycznym miesięczniku wydawanym w Tomaszowie</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Długoletnia moja praca na polu społeczno - fi!antropijnem dała mi możność gruntownego poznania stanu faktycznego instytucji dobroczynnych i działalności społecznej w naszem mieście oraz upoważniła mnie do wypowiedzenia się na ten temat, który zdaniem mojem powinien zainteresować wszystkich współobywateli.</p><p style="text-align:justify;">Tomaszów, liczący około 12.000 ludności żydowskiej, pod względem społecznym pozostawia, niestety, wiele do życzenia, a mógłby nie tylko stać na wysokim: poziomie, ale nawet przodować w tym kierunku. Sam fakt, że obok przeważającej ilości rzemieślników, drobnych kupców i robotników fabrycznych posiada wielu zamożnych obywateli inteligencję, należy uważać za nader sprzyjający dla rozwoju życia społecznego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W mieście naszem znajduje się cały szereg instytucyj dobroczynnych, na które chciałbym w tem miejscu zwrócić uwagę Szan. Czytelników. Mamy więc: ״Dom Sierot“ ״Dom Starców“, ״Linas-Hacedek“ ״Linas-Hacholim“, ״Mhawad-Chesed", ״Ezras-Cholim“, ״Miszmeres• Hacholim“ i inne drobniejsze towarzystwa dobroczynne.</p><p style="text-align:justify;">Wszystkie one pracują sprawnie i działają w ramach swych możliwości, borykając się niejednokrotnie z dużemi trudnościami finansowemu. Jednakże dzięki pracy i energii ludzi dobrej woli spełniają one swe zadania, stwarzając w jednym wypadku dom i rodzinę biednym osieroconym dzieciom, wychowując je przytem i zapewniając im przyszłość, w drugim zaś umożliwiając spokojne warunki życiowe bezdomnym starcom, w pozostałych zaś udzielając doraźnej pomocy zgłaszającym się doń petentom (zapomoga pieniężna, pomoc lekarska, wydawanie lekarstw i t. d.) Kosztem dużego wysiłku i nakładu pracy powstał tu nowy gmach Gimnazjum Żydowskiego, tak zresztą koniecznego ze względu na znaczną ilość mieszkańców Żydów.</p><p style="text-align:justify;">Pomimo to widzę jeszcze bardzo dużo do zdziałania i pozwolę sobie na łamach niniejszego pisma rzucić kilka projektów.</p><p style="text-align:justify;">W pierwszym rzędzie należałoby koniecznie rozszerzyć ״Dom Starców“ i ״Dom Sierot“, a to ze względów następujących: primo w mieście naszem znajduje się wielu biednych starców, kandydujących do przyjęcia do przytułku, secundo, jeśli chodzi o ״Dom Sierot“, to palącą kwestią jest utworzenie oddziału dla sierot chłopców, którzy w tym wypadku są upośledzeni.</p><p style="text-align:justify;">Konieczną również sprawą jest założenie Żydowskiej Szkoły Rzemieślniczej, której brak w naszem mieście nie tylko daje się we znaki, ale jest po prostu barbarzyństwem wobec naszej młodzieży, która by mogła się kształcić zawodowo i zapewnić sobie byt.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Szkoła ta tem bardziej mogłaby powstać, że na terenie Żyd. Gimnazjum z znajduje się budynek niewykorzystany dotychczas, a doskonale nadający się do tego celu Należałoby również uzupełnić braki, jakie widzę w sposobie udzielania pomocy biednym chorym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak już powyżej wspomniałem, pomoc ta jest udzielana doraźnie, a na tem nie powinno się poprzestać. Trzeba stworzyć coś konkretnego. Punktem wyjścia, uważam, byłoby utworzenie oddziału T. O. Z , co umożliwiłoby założenie ambulatorium oraz oddziału położniczego. Byłoby to prawdziwem dobrodziejstwem dla biednych chorych, którzy by wtedy mogli korzystać z racjonalnej pomocy lekarskiej w warunkach zgodnych z zasadami nowoczesnej higieny.</p><p style="text-align:justify;">Reasumując wszystkie wymienione tu postrzeżenia, zgodzimy się chyba wszyscy z tem, że pozostało jeszcze dużo do zrobienia. Byłbym niezmierne rad, gdyby myśli, rzucone tu przeze mnie, zostały podjęte i wspólnym wysiłkiem społeczeństwa żydowskiego zrealizowane,</p><p style="text-align:justify;">***</p><p style="text-align:justify;"><i>W maju 1936 r. ukazał się pierwszy numer pisma zatytułowanego „Tomaszów. Ilustrowany Miesięcznik Społeczno-Literacki” . Była to nowa inicjatywa tomaszowskich Żydów, częściowo już nam znanych. Pismo wydawane było przez S. Rzeszewskiego pod redakcją Nota Goldkranca i Samuela Rzeszewskiego. Redakcja i administracja mieściła się w Tomaszowie przy ul. Jerozolimskiej 2. Druk wykonywano w Drukarni „Współczesnej” w Tomaszowie, przy ul. św. Antoniego 15. Objętość tego numeru wynosiła ogółem 20 stron, w tym 12 w języku polskim, a pozostałe w języku jidysz.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Opublikowany wyżej artykuł (pisownia zachowana) pochodzi z numeru 2 periodyku, który ukazał się w lipcu tego samego roku. &nbsp;W odróżnieniu od numeru 1, przy tej samej objętości, tekst podzielony był na dwie równe części, tj. strony 1-10 w języku polskim i strony 11-20 w języku jidysz. &nbsp;</i></p><p style="text-align:right;"><strong>Źródło: Bogdan Jastrzębski Dzieje prasy Tomaszowa Mazowieckiego do 1939 r. : pisma lokalne i mutacje</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Poważne zyski „Tomaszowskiej&quot; fabr. sztucznego jedwabiu S.A.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42590,powazne-zyski-tomaszowskiej-quot-fabr-sztucznego-jedwabiu-s-a</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42590,powazne-zyski-tomaszowskiej-quot-fabr-sztucznego-jedwabiu-s-a</guid>
            <pubDate>Fri, 25 Aug 2023 09:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-powazne-zyski-tomaszowskiej-fabr-sztucznego-jedwabiu-s-a-1692781662.png</url>
                        <title>Poważne zyski „Tomaszowskiej&amp;quot; fabr. sztucznego jedwabiu S.A.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42590,powazne-zyski-tomaszowskiej-quot-fabr-sztucznego-jedwabiu-s-a</link>
                    </image><description>Ponad 6 tysięcy pracowników, duże zyski, nowoczesna produkcja, inwestycje, część dochodu przeznaczana na cele społeczne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <blockquote><p>&nbsp;24 kwietnia, pod przewodnictwem prezesa p. Alfreda Faltera odbyło się w Warszawie doroczne Walne Zebranie „Tomaszowskiej Fabryki sztucznego jedwabiu" S. A. Po złożeniu sprawozdania Rady Nadzorczej, Zarządu i Komisji rewizyjnej, przyjęto bilans jako też proponowany podział zysków. Uchwalono dywidendę wysokości 10 proc., z tym, że wypłaty 'rozpoczną się 5 maja b. r.&nbsp;</p><p>Z zysku przedsiębiorstwa. 100.000 przeznaczono na cele społeczne. W wyniku przeprowadzonych wyborów prezesem Rady Nadzorczej wybrany został p. Alfred Falter, który obejmując urzędowanie podniósł olbrzymi rozwój przedsiębiorstwa od; r. 1912 do r. 1937.&nbsp;</p><p>W 1912 Tomaszowska Fabryka zatrudniała 300 robotników i wyrabiała &lt;50 kg. dziennie, a dziś zatrudnia. 6.090 robotników, a produkcja jej wynosi 3.500.000 &gt;kg. jedwabiu. Wielki rozpęd twórczy przedsiębiorstwa odzwierciadla suma 4 mil. złotych zużyta w r. 1936 na cele inwestycyjne, a przewidywane są dalsze zamierzenia, mające na celu nie tylko zwiększenie produkcji lecz jej rozszerzenie w kierunku zróżniczkowania, ulepszenie i uniezależnienie kraju od sprowadzanych z zagranicy surowców. w. Na cele społeczne wydało przedsiębiorstwo w r. 1936 sumę 1 mil. złotych.</p></blockquote><p>- czytamy w branżowy periodyku Nowy Wykwint i Moda lipiec - sierpień 1937</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowska Fabryka, jakiej zapewne nie znacie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42571,tomaszowska-fabryka-jakiej-zapewne-nie-znacie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42571,tomaszowska-fabryka-jakiej-zapewne-nie-znacie</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Aug 2023 07:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tomaszowska-fabryka-jakiej-zapewne-nie-znacie-1692608475.png</url>
                        <title>Tomaszowska Fabryka, jakiej zapewne nie znacie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42571,tomaszowska-fabryka-jakiej-zapewne-nie-znacie</link>
                    </image><description>Czy komuś mówi  coś nazwa: Matys, Jakubowski i Ska. Fabryka Sukna Tomaszów Maz.?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <blockquote><p style="text-align:justify;">Dzięki uprzejmości Dyrekcji Fabryki mieliśmy możność zwiedzić zakłady fabryczne ich nowoczesne i imponujące urządzenia, przystosowane do wyrobu przepięknych i nadzwyczajnych w swej dobroci materiałów. W trakcie przeprowadzonej rozmowy dowiedzieliśmy się, iż fabryka została założona w'1920 roku przez PP. Hugo Matysa i Michała Jakubowskiego dzielnych pionierów przemysłu włókienniczego, w krótkim też czasie zdobyła sobie uznanie nie tylko w całym kraju ale daleko poza granicami Polski.&nbsp;</p></blockquote><p style="text-align:justify;">- opisują swoją wizytę w zakładach dziennikarze czasopisma "Nowy Wykwint i Moda" w lipcu 1937 roku&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Jak nas łaskawie poinformowała Dyrekcja, materiały firmy Matys, Jakubowski i Ska, mają następujące zalety:&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">1) wyrabiane są z najlepszej przędzy krajowej i zagranicznej, dlatego też pod względem jakości w 'niczym nie ustępują angielskim wyrobom tekstylnym. Wzory tych materiałów są zastosowane do kolekcji angielskich i odbiegają od szablonowych wzorów fabryk łódzkich czy też bielskich.</p><p style="text-align:justify;">2) są niezwykle trwałe w noszeniu, nie mną się, zachowują elastyczność a przy tych swoich zaletach są niedrogie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">3) Sposób produkcji materiałów, będący tajemnicą pilnie strzeżoną przez fabrykę, jest niezwykle staranny, przez co osiągnęła fabryka w swych wyrobach jak najwyższe gatunki. &nbsp;Niezwykle doniosłe znaczenie ma fakt, że materiały firmy „Matys Jakubowski i Ska“ zachowują stale nawet po długim noszeniu, piękny matowy wygląd, nie ulegają „wyświecaniu się" &nbsp;i są we fabryce dekatyzowane. O doskonałości wyrobów świadczą liczne wyrazy uznania ze strony klienteli, nie zaszedł natomiast wypadek w dziejach fabryki wniesienia reklamacji czy też skarg na wyroby firmy.&nbsp;</p></blockquote><p>- dowiadujemy się o jakości produkowanych w Tomaszowie Mazowieckim tkanin.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Jesteśmy przekonani, że społeczeństwo nasze wyzwoli się wreszcie z przesądów cenienia tylko towarów angielskich i zrozumie, że i nasz przemysł włókienniczy reprezentowany przez tego pokroju firmę jak omawiana, jest w możności wyprodukować tego samego rodzaju i gatunku towary mogące zaspokoić najwybredniejsze gusta naszej klienteli. Najpierw przekonajmy się, a potem możemy krytykować rodzimy przemysł włókienniczy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W końcu zaznaczył nasz cenny rozmówca: „Materiały nasze wykonane są tylko z czystej najlepszej wełny na wszystkie ubiory męskie w najnowszych<br>deseniach angielskich&nbsp;</p></blockquote> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
