<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/63/aktualnosci" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Aktualności - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/63/aktualnosci</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sun, 21 Jun 2026 21:57:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Wianki niesione falą Pilicy. Świętojańska tradycja wróciła nad rzekę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55605,wianki-niesione-fala-pilicy-swietojanska-tradycja-wrocila-nad-rzeke</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55605,wianki-niesione-fala-pilicy-swietojanska-tradycja-wrocila-nad-rzeke</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 21:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wianki-niesione-fala-pilicy-swietojanska-tradycja-wrocila-nad-rzeke-1782072899.png</url>
                        <title>Wianki niesione falą Pilicy. Świętojańska tradycja wróciła nad rzekę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55605,wianki-niesione-fala-pilicy-swietojanska-tradycja-wrocila-nad-rzeke</link>
                    </image><description>W Skansenie Rzeki Pilicy mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego świętowali Noc Świętojańską podczas wydarzenia „Wianki Niesione Falą Pilicy”. Były warsztaty, muzyka, ludowe opowieści i tradycyjne puszczanie wianków na wodę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Skansenie Rzeki Pilicy znów zrobiło się tak, jakby czas na chwilę zwolnił. Wśród kwiatów, ziół, śpiewu i opowieści o dawnych obrzędach odbyło się wydarzenie <strong>„Wianki Niesione Falą Pilicy”</strong>. Spotkanie połączyło rodzinny piknik, ludową tradycję i klimat <strong>Nocy Świętojańskiej</strong>, jednej z najbardziej malowniczych i symbolicznych nocy w polskiej kulturze.</p><p>Było w tym wszystkim coś z dawnej baśni: zapach roślin, muzyka, korowód nad wodę i wianki puszczane na nurt Pilicy. Jakby na moment wrócił świat, w którym rzeka była nie tylko częścią krajobrazu, ale także miejscem obrzędu, nadziei i wspólnoty.</p><h3><strong>Kwiat paproci, muzyka i ludowy taniec</strong></h3><p>Program wydarzenia był bogaty i mocno osadzony w tradycji świętojańskiej. Jednym z jego punktów było podsumowanie konkursu plastycznego <strong>„Legendarny kwiat paproci”</strong>. To motyw doskonale znany z ludowych podań — tajemniczy, nieuchwytny, mający przynosić szczęście temu, kto odnajdzie go w noc przesilenia letniego.</p><p>W Skansenie nie zabrakło również muzyki. Przed publicznością wystąpił chór <strong>Artis Gaudium</strong>, a ludowy charakter wydarzenia podkreślił występ <strong>Zespołu Pieśni i Tańca Ciebłowianie</strong>. Barwne stroje, śpiew i taniec przypomniały, że lokalna kultura nie jest muzealnym eksponatem zamkniętym za szybą, ale czymś żywym — przekazywanym dalej, jeśli tylko znajdą się ludzie gotowi ją pielęgnować.</p><h3><strong>Od kwiatka do wianka</strong></h3><p>Szczególnym zainteresowaniem uczestników cieszyły się warsztaty <strong>„Od kwiatka do wianka”</strong>. Pod okiem <strong>Sabiny Grałek</strong> i <strong>Krystyny Koch</strong> można było własnoręcznie przygotować wianki z kwiatów i roślin. Dla jednych była to okazja do twórczej zabawy, dla innych — powrót do zwyczajów znanych z dzieciństwa, rodzinnych opowieści albo wakacyjnych wspomnień.</p><p>W tradycji ludowej wianek nie był jedynie ozdobą. Niósł ze sobą symbolikę młodości, nadziei, miłości i kontaktu z naturą. Puszczany na wodę stawał się częścią świętojańskiego rytuału — małego teatru losu, w którym rzeka przejmowała rolę posłańca.</p><h3><strong>Zioła, sobótka i dawne obrzędy</strong></h3><p>Ważnym elementem spotkania były także opowieści zielarki <strong>Elżbiety Lenart</strong>, która przybliżyła uczestnikom dawne zwyczaje związane z nocą sobótkową. Mówiła o znaczeniu ziół wykorzystywanych niegdyś do dekorowania domostw, ochrony przed nieszczęściem oraz w obrzędach związanych z najkrótszą nocą w roku.</p><p>Noc Świętojańska, wywodząca się z dawnych słowiańskich obrzędów sobótkowych, przez wieki łączyła w sobie świat przyrody, magii, religii i wspólnotowego świętowania. Ognie, zioła, wianki i woda miały znaczenie symboliczne. Były częścią rytuałów przejścia, oczyszczenia i nadziei na pomyślność.</p><h3><strong>Wianki popłynęły Pilicą</strong></h3><p>Najbardziej wyczekiwanym momentem wydarzenia był wspólny korowód nad wodę oraz tradycyjne puszczanie wianków przygotowanych przez uczestników warsztatów. To właśnie ta część spotkania najpełniej oddała sens całego wydarzenia.</p><p>Pilica, tak mocno wpisana w historię i tożsamość Tomaszowa Mazowieckiego, stała się naturalną sceną dla świętojańskiego obrzędu. Wianki niesione nurtem rzeki były nie tylko pięknym obrazem, ale także przypomnieniem, że lokalna tradycja potrzebuje miejsc, ludzi i wspólnych gestów.</p><h3><strong>Tradycja, która nadal płynie</strong></h3><p>„Wianki Niesione Falą Pilicy” pokazały, że dawne zwyczaje wciąż potrafią przyciągać mieszkańców. Nie jako szkolna lekcja z folkloru, ale jako żywe doświadczenie: rodzinne, kolorowe, pełne muzyki, rozmów i wspólnego działania.</p><p>Organizatorzy podziękowali wszystkim uczestnikom za obecność, wspólne świętowanie i pielęgnowanie tradycji związanych z <strong>Nocą Świętojańską</strong>. Wydarzenie było także zaproszeniem do udziału w kolejnych spotkaniach organizowanych w Skansenie Rzeki Pilicy.</p><p>Bo są takie obrzędy, które — jak rzeka — płyną dalej. Czasem wystarczy tylko pochylić się nad wodą i puścić wianek.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Uczniowie ZSP nr 2 z Tomaszowa w projekcie UŁ. Technik reklamy najliczniejszą grupą i z sukcesem na akademickiej scenie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55604,uczniowie-zsp-nr-2-z-tomaszowa-w-projekcie-ul-technik-reklamy-najliczniejsza-grupa-i-z-sukcesem-na-akademickiej-scenie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55604,uczniowie-zsp-nr-2-z-tomaszowa-w-projekcie-ul-technik-reklamy-najliczniejsza-grupa-i-z-sukcesem-na-akademickiej-scenie</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 21:08:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-uczniowie-zsp-nr-2-z-tomaszowa-w-projekcie-ul-technik-reklamy-najliczniejsza-grupa-i-z-sukcesem-na-1782069841.png</url>
                        <title>Uczniowie ZSP nr 2 z Tomaszowa w projekcie UŁ. Technik reklamy najliczniejszą grupą i z sukcesem na akademickiej scenie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55604,uczniowie-zsp-nr-2-z-tomaszowa-w-projekcie-ul-technik-reklamy-najliczniejsza-grupa-i-z-sukcesem-na-akademickiej-scenie</link>
                    </image><description>Uczniowie ZSP nr 2 z Tomaszowa najliczniejszą grupą w projekcie Uniwersytetu Łódzkiego. „Technik reklamy” wszedł na akademicką scenę</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Uczniowie klasy 4RE kształcący się w zawodzie technik reklamy w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Tomaszowie Mazowieckim zakończyli udział w projekcie „Zdolny Uczeń – Świetny Student”, realizowanym na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego. Dla młodzieży była to nie tylko przygoda z nauką akademicką, ale także sprawdzian kreatywności, samodzielności i odwagi w prezentowaniu własnych pomysłów.</strong></p><p>Są takie momenty w szkolnej codzienności, kiedy zwykła lekcja wychodzi poza mury szkoły i zaczyna przypominać pierwszy rozdział większej historii. Tak było w przypadku uczniów klasy 4RE z tomaszowskiego ZSP nr 2, którzy przez wiele miesięcy uczestniczyli w projekcie <strong>„Zdolny Uczeń – Świetny Student”</strong> na Uniwersytecie Łódzkim.</p><p>Co szczególnie warte podkreślenia, uczniowie kształcący się w zawodzie <strong>technik reklamy</strong> stanowili najliczniejszą grupę szkolną biorącą udział w projekcie. To ważny sygnał nie tylko dla samej szkoły, ale także dla lokalnego środowiska edukacyjnego. Pokazuje bowiem, że szkolnictwo zawodowe i techniczne coraz śmielej wchodzi w przestrzeń akademicką, a młodzież z Tomaszowa Mazowieckiego potrafi odnaleźć się w tematach, które jeszcze niedawno kojarzyły się głównie z salami wykładowymi uczelni wyższych.</p><h3><strong>Od reklamy po sztuczną inteligencję</strong></h3><p>Podczas wydziałowego podsumowania projektu uczennice <strong>Karolina Komar i Zuzanna Śliwka</strong> zaprezentowały temat <strong>„Finanse na Fejmie: jak influencerzy uczą pieniędzy”</strong>. Już sam tytuł brzmi jak trafne rozpoznanie współczesności: świata, w którym ekonomia spotyka się z mediami społecznościowymi, a wiedza o pieniądzach coraz częściej podawana jest w formacie rolki, stories czy viralowego nagrania.</p><p>To temat niezwykle aktualny. Dzisiejszy marketing nie kończy się na plakacie, haśle reklamowym czy klasycznej kampanii promocyjnej. Żyjemy w epoce algorytmów, marek osobistych i cyfrowego zaufania. Uczniowie technikum reklamy muszą więc rozumieć nie tylko język obrazu i komunikatu, ale także mechanizmy ekonomii, psychologii odbiorcy, przedsiębiorczości oraz nowych technologii.</p><p>W ramach projektu młodzież przygotowała także opracowania poświęcone reklamie społecznej i komercyjnej, crowdfundingowi, zarządzaniu własną firmą, sztucznej inteligencji oraz innowacyjnym modelom biznesu. Wśród autorów znaleźli się: <strong>Zuzanna Antosiewicz, Kesja Nalepka, Aleksandra Strzępek, Karolina Komar, Zuzanna Śliwka, Oskar Klimek, Franciszek Czajka, Patryk Bioch, Krystian Bojanowski, Wiktoria Odrzywół i Maciej Jędrzejczyk</strong>.</p><p>Ich prace pokazały szeroki wachlarz zainteresowań — od klasycznej komunikacji marketingowej, przez przedsiębiorczość, aż po jeden z najważniejszych tematów współczesnego świata, czyli <strong>sztuczną inteligencję</strong>.</p><h3><strong>Technikum reklamy, czyli zawód dla ludzi kreatywnych i uważnych</strong></h3><p>Udział uczniów w projekcie Uniwersytetu Łódzkiego przypomina, że zawód <strong>technik reklamy</strong> nie jest już wyłącznie nauką projektowania przekazu promocyjnego. To kierunek dla osób, które muszą rozumieć język mediów, emocje odbiorców, społeczne trendy, mechanizmy rynku i narzędzia cyfrowe.</p><p>W świecie, w którym codziennie walczymy o uwagę odbiorcy, reklama staje się czymś więcej niż kolorową grafiką. Jest opowieścią, strategią, analizą i odpowiedzialnością. W najlepszym wydaniu przypomina dobrze skomponowany kadr filmowy: musi mieć sens, rytm, światło i punkt ciężkości.</p><p>Dlatego doświadczenie zdobyte przez uczniów ZSP nr 2 ma szczególne znaczenie. Praca nad projektami badawczymi pod opieką pracowników uczelni pozwoliła im wyjść poza szkolny schemat i zobaczyć, jak wygląda akademickie podejście do tematów, z którymi będą mierzyć się w przyszłej pracy zawodowej lub podczas studiów.</p><h3><strong>Akademicki klimat i powrót do lat 90.</strong></h3><p>Po oficjalnych prezentacjach uczestnicy projektu wzięli udział w integracyjnej części wydarzenia <strong>#HelloEkSoc 2026</strong>. Tegoroczne święto Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ odbywało się pod hasłem <strong>„Back to 90s”</strong>.</p><p>Dla młodzieży była to okazja do poczucia atmosfery uczelni nie tylko od strony wykładów i prezentacji, ale także studenckiej wspólnoty. Konkursy, strefy relaksu i klimat lat 90. stworzyły przestrzeń, w której nauka spotkała się z zabawą, a uniwersytet przestał być odległą instytucją, stając się miejscem realnie dostępnym i inspirującym.</p><h3><strong>Pierwszy krok ku studiom</strong></h3><p>Dla wielu uczestników projekt <strong>„Zdolny Uczeń – Świetny Student”</strong> może okazać się początkiem drogi prowadzącej na studia. Poznanie Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, kontakt z pracownikami akademickimi i możliwość publicznego zaprezentowania własnych opracowań to doświadczenia, które zostają na długo.</p><p>Przed uczniami jeszcze jeden ważny moment — uroczyste odebranie dyplomów podczas <strong>Gali Uniwersyteckiej Uniwersytetu Łódzkiego</strong>, zaplanowanej na <strong>19 czerwca 2026 roku</strong>.</p><p>Opiekunami projektu ze strony szkoły były <strong>Agnieszka Baranowska oraz Wiktoria Kin</strong>.</p><h3><strong>Tomaszowska młodzież z potencjałem</strong></h3><p>Sukces uczniów ZSP nr 2 pokazuje, że młodzi ludzie z Tomaszowa Mazowieckiego mają nie tylko talent, ale także ambicję, by mierzyć się z tematami ważnymi dla współczesnej gospodarki i komunikacji społecznej. Reklama, media społecznościowe, przedsiębiorczość, finanse, sztuczna inteligencja — to nie są już odległe pojęcia z podręczników. To codzienność, do której młodzież przygotowuje się coraz bardziej świadomie.</p><p>I właśnie w tym tkwi największa wartość takich projektów. Otwierają drzwi. Czasem na uczelnię, czasem do przyszłej pracy, a czasem po prostu do odwagi, by powiedzieć: mamy coś do pokazania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55602,kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55602,kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 15:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu-1782049626.png</url>
                        <title>Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55602,kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu</link>
                    </image><description>Do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego miały trafić kolejne wnioski dotyczące tomaszowskich radnych. Sprawa dotyczy możliwego naruszenia przepisów określanych potocznie jako antykorupcyjne oraz przepisów związanych z prawem wybieralności. Na razie nie ma mowy o przesądzaniu winy. Są za to pytania, na które mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego mają prawo poznać odpowiedzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W lokalnym samorządzie najważniejsze historie rzadko zaczynają się od wielkich konferencji prasowych. Częściej od prostego pytania wysłanego do spółki, urzędu albo jednostki organizacyjnej: kto jest zatrudniony, na jakiej podstawie, od kiedy, za jakie zadania i czy osoba pełniąca mandat radnego nie znajduje się przypadkiem w relacji, która może budzić wątpliwości prawne albo etyczne.</p><p>Tak jest również w tej sprawie. Według informacji posiadanych przez redakcję, do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego skierowano wnioski o przeprowadzenie czynności nadzorczych dotyczących tomaszowskich radnych. Wnioski mają dotyczyć możliwości naruszenia przepisów ustaw samorządowych, w tym ograniczeń związanych z wykorzystywaniem mienia komunalnego oraz zakazów łączenia mandatu radnego z określonymi funkcjami lub działalnością.</p><p>Sprawa może mieć szerszy wymiar niż jeden mandat. Pojawiają się nazwiska radnych miejskich i powiatowych, pytania o zatrudnienie w miejskich spółkach, pracę w szpitalu oraz faktyczne miejsce zamieszkania jednej z radnych powiatowych.</p><p>Trzeba jednak wyraźnie podkreślić: sam wniosek do wojewody nie oznacza jeszcze stwierdzenia naruszenia prawa. Nie jest wyrokiem, nie jest uchwałą rady, nie jest rozstrzygnięciem nadzorczym. Jest natomiast sygnałem, że sprawa wymaga wyjaśnienia. A w samorządzie, gdzie zaufanie mieszkańców jest walutą cenniejszą niż niejedna budżetowa pozycja, takie sygnały nie powinny ginąć w ciszy gabinetów.</p><h2>Radny, miejska spółka i pytanie o granice</h2><p>Jednym z głównych wątków sprawy jest sytuacja radnego miejskiego <strong>Leszka Ogórka</strong>, który — według informacji przywoływanych w materiałach redakcyjnych — jest zatrudniony w <strong>Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Tomaszowie Mazowieckim</strong> na stanowisku dyrektora. MZK działa jako spółka komunalna związana z Gminą Miasto Tomaszów Mazowiecki. Innym radnym, zatrudnionym w samorządowej spółce jest z kolei Jarosław Batorski.&nbsp;</p><p>I właśnie tu zaczyna się najważniejsze pytanie: czy zatrudnienie radnego w miejskiej spółce, a także ewentualne wykonywanie przez niego usług, pracy lub innych odpłatnych czynności na rzecz podmiotów komunalnych, może wchodzić w kolizję z przepisami ustawy o samorządzie gminnym?</p><p>Nie chodzi o polityczną zaczepkę ani o personalny atak. Chodzi o podstawową zasadę życia publicznego: radny ma reprezentować mieszkańców i patrzeć władzy na ręce. Ma pytać o decyzje, wydatki, spółki, inwestycje, wynagrodzenia, umowy i konkursy. Jeżeli jednocześnie pozostaje zawodowo lub finansowo związany z podmiotem zależnym od tej samej wspólnoty samorządowej, pojawia się pytanie o niezależność, konflikt interesów i społeczny odbiór takiej sytuacji.</p><p>Przepisy ustawy o samorządzie gminnym zawierają kilka istotnych ograniczeń dotyczących radnych. Część z nich odnosi się do pracy w urzędzie gminy lub jednostkach organizacyjnych, część do umów cywilnoprawnych, a część do prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat. Szczególnie często przywoływany jest art. 24f ustawy o samorządzie gminnym, który dotyczy właśnie działalności gospodarczej prowadzonej z wykorzystaniem mienia komunalnego.</p><p>To jednak nie jest automatyczna maszynka do wygaszania mandatów. Każdą sprawę trzeba badać osobno. Kluczowe znaczenie ma status prawny podmiotu, charakter zatrudnienia lub współpracy, zakres obowiązków, sposób korzystania z mienia komunalnego oraz to, czy dana relacja mieści się w ustawowych zakazach.</p><p>Innymi słowy: nie wystarczy powiedzieć, że ktoś pracuje w spółce. Trzeba ustalić, jaka to spółka, kto nią włada, jakie mienie wykorzystuje, kto zawierał umowę, jakie obowiązki wykonuje radny i czy jego sytuacja może podważać zaufanie do wykonywania mandatu.</p><h2>Radni powiatowi i pytania o szpital</h2><p>Osobnym wątkiem są radni Rady Powiatu Tomaszowskiego. W tomaszowskim szpitalu do niedawna miał pracować <strong>Leon Karwat</strong>, radny powiatowy.</p><p>Także tutaj nie można stawiać kategorycznych tez. Sam fakt zatrudnienia radnego w podmiocie związanym z powiatem nie zawsze automatycznie oznacza naruszenie prawa. Podobnie jak w poprzednich przypadkach, kluczowe jest ustalenie statusu prawnego szpitala, jego relacji z powiatem tomaszowskim, charakteru zatrudnienia, zakresu obowiązków oraz tego, czy w sprawie mogło dochodzić do korzystania z mienia powiatu albo mienia powiatowej osoby prawnej w rozumieniu ustawowych ograniczeń.</p><p>Powiat odpowiada za zadania publiczne, w tym z zakresu ochrony zdrowia. Szpital jest jedną z najważniejszych instytucji w powiecie — nie tylko organizacyjnie, ale także społecznie. To miejsce, w którym mieszkańcy szukają pomocy w najtrudniejszych momentach życia. Tym bardziej wszelkie relacje między radnymi, powiatem i szpitalem powinny być przejrzyste.</p><h2>Martyna Wojciechowska i pytanie o miejsce zamieszkania</h2><p>Kolejna sprawa dotyczy radnej powiatowej <strong>Martyny Wojciechowskiej</strong>. Według relacji mieszkańców i sąsiadów, które wymagają urzędowego potwierdzenia, radna miała już jakiś czas temu wyprowadzić się z powiatu tomaszowskiego.&nbsp;</p><p>Ten wątek nie dotyczy zatrudnienia ani miejskich spółek. Dotyczy prawa wybieralności. W przypadku radnego powiatowego istotne jest bowiem to, czy dana osoba faktycznie stale zamieszkuje na terenie wspólnoty samorządowej, z której uzyskała mandat.</p><p>Nie wystarczy prosty spór o meldunek. W praktyce ważne jest tzw. centrum życiowe: gdzie dana osoba rzeczywiście mieszka, gdzie prowadzi gospodarstwo domowe, gdzie koncentruje się jej życie rodzinne, zawodowe i społeczne. Jeżeli radny przestaje stale zamieszkiwać na terenie danej wspólnoty, może pojawić się pytanie o utratę prawa wybieralności, a w konsekwencji także o wygaśnięcie mandatu.</p><p>Trzeba jednak zachować ostrożność. Relacje sąsiadów nie są wystarczającą podstawą do stwierdzenia utraty mandatu. Mogą natomiast uzasadniać pytania dziennikarskie oraz czynności wyjaśniające właściwych organów. Jeżeli radna nadal stale mieszka w powiecie tomaszowskim, powinna mieć możliwość przedstawienia swojego stanowiska. Jeżeli natomiast jej centrum życiowe faktycznie znajduje się poza powiatem, sprawa wymaga formalnej analizy.</p><p>Mandat radnego powiatowego nie jest mandatem symbolicznym. Nie polega na reprezentowaniu dawnego adresu, dawnych znajomości albo dawnych związków z miejscem. Radny reprezentuje wspólnotę, w której realnie żyje. To nie detal administracyjny, lecz fundament prawa wybieralności.</p><h2>Kodeks wyborczy i możliwe wygaśnięcie mandatu</h2><p>Kodeks wyborczy przewiduje przypadki wygaśnięcia mandatu radnego. Wśród nich znajdują się m.in. utrata prawa wybieralności lub nieposiadanie go w dniu wyborów, a także naruszenie ustawowego zakazu łączenia mandatu z wykonywaniem określonych funkcji lub działalności.</p><p>W zależności od okoliczności sprawy znaczenie mogą mieć działania rady, organów nadzoru oraz ewentualnie sądu administracyjnego. Wojewoda, jeżeli otrzymuje wnioski dotyczące możliwego naruszenia prawa przez organy samorządu, powinien badać sprawę w granicach swoich kompetencji nadzorczych. Nie jest od politycznych ocen, ale od legalności.</p><p>W praktyce oznacza to konieczność analizy dokumentów: umów, zakresów obowiązków, statusów prawnych spółek i jednostek, oświadczeń majątkowych, ewentualnych wpisów działalności gospodarczej, uchwał, protokołów oraz korespondencji urzędowej.</p><p>Najgorszym możliwym rozwiązaniem byłoby udawanie, że sprawy nie ma. Bo jeżeli nie ma naruszeń, dokumenty powinny to pokazać. Jeżeli są wątpliwości, trzeba je rozstrzygnąć. Jeżeli doszło do naruszenia prawa, samorząd musi wyciągnąć konsekwencje.</p><h2>Dlaczego mieszkańcy powinni się tym interesować?</h2><p>Ktoś może zapytać: czy naprawdę mieszkańców interesują przepisy antykorupcyjne, status spółki, umowy cywilnoprawne i centrum życiowe radnej?</p><p>Tak. Powinny interesować.</p><p>Bo za tymi technicznymi pojęciami kryje się coś bardzo konkretnego: jakość lokalnej demokracji. Radny decyduje o sprawach mieszkańców. Głosuje nad budżetem, uchwałami, inwestycjami, programami, majątkiem, kierunkami rozwoju miasta albo powiatu. Ma kontrolować władzę wykonawczą, pytać o spółki, sprawdzać jednostki, oceniać działania prezydenta, starosty, zarządów, dyrektorów i prezesów.</p><p>Jeżeli radny jest równocześnie zależny zawodowo lub finansowo od struktur, które powinien kontrolować, pojawia się problem. Czasem prawny, czasem etyczny, czasem polityczny. Ale zawsze publiczny.</p><p>Mandat radnego to nie dekoracja do kampanii wyborczej. To nie zaproszenie na uroczystości, wspólne zdjęcia i bankiety. To odpowiedzialność. A odpowiedzialność wymaga przejrzystości.</p><h2>Możliwe scenariusze</h2><p>Pierwszy scenariusz jest najprostszy: po analizie dokumentów okaże się, że nie doszło do naruszenia przepisów. Wtedy radni i instytucje powinni przedstawić wyjaśnienia, a sprawa może zostać zamknięta.</p><p>Drugi scenariusz zakłada, że część relacji zawodowych lub finansowych nie narusza wprost ustawy, ale budzi pytania o standardy etyczne. To również ważne, bo lokalna polityka nie kończy się na pytaniu, czy coś jest formalnie zakazane. Równie istotne jest pytanie, czy coś wypada, czy nie osłabia zaufania mieszkańców i czy nie tworzy wrażenia zamkniętego układu.</p><p>Trzeci scenariusz jest najpoważniejszy: właściwe organy uznają, że doszło do naruszenia ustawowych zakazów albo utraty prawa wybieralności. Wtedy możliwe są czynności zmierzające do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu. To oznaczałoby poważny polityczny wstrząs w tomaszowskim samorządzie.</p><p>Na dziś najważniejsze jest jednak nie ferowanie wyroków, ale domaganie się odpowiedzi.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55598,21-czerwca-w-historii-machiavelli-sartre-proces-szesnastu-socrealizm-i-rockowy-oddech-przesilenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55598,21-czerwca-w-historii-machiavelli-sartre-proces-szesnastu-socrealizm-i-rockowy-oddech-przesilenia</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 10:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-21-czerwca-w-historii-machiavelli-sartre-proces-szesnastu-socrealizm-i-rockowy-oddech-przesileni-1782030271.png</url>
                        <title>21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55598,21-czerwca-w-historii-machiavelli-sartre-proces-szesnastu-socrealizm-i-rockowy-oddech-przesilenia</link>
                    </image><description>Dziś jest niedziela, 21 czerwca, 172. dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Alicja, Alojzy, Marta, Rajmund, Rudolf, Alban, Marcja, Terencjusz oraz Demetria.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To dzień szczególny — na granicy światła i cienia. W kalendarzu przypomina trochę scenę z dobrego filmu: na jednym planie Niccolò Machiavelli pochylony nad mechaniką władzy, obok Jean-Paul Sartre z papierosem i pytaniem o wolność, dalej moskiewska sala procesu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, a w tle gitara Raya Daviesa, blues Johna Lee Hookera i letni puls festiwalu pod Stonehenge. Historia 21 czerwca pokazuje, że polityka, kultura i muzyka potrafią iść obok siebie jak trzy równoległe melodie — czasem harmonijnie, częściej w ostrym, niepokojącym kontraście.</p><h3><strong>Machiavelli, czyli polityka bez złudzeń</strong></h3><p><strong>499 lat temu, w 1527 roku, we Florencji zmarł Niccolò Machiavelli</strong> — dyplomata, historyk, myśliciel polityczny i autor traktatów, które do dziś wracają w debatach o państwie, władzy i moralności. Jego „Książę” nie był podręcznikiem cynizmu, choć przez wieki tak go czytano. Był raczej chłodnym spojrzeniem człowieka, który widział, jak państwa upadają nie tylko przez brak cnót, ale również przez brak skuteczności.</p><p>Machiavelli wprowadził do refleksji politycznej realizm. Pisał o świecie takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcieliby go widzieć kaznodzieje i poeci. Władca miał być cnotliwy, ale kiedy wymagała tego racja państwa — musiał działać skutecznie. To dlatego jego nazwisko stało się symbolem polityki twardej, bez sentymentów, często bez skrupułów. Od Florencji renesansowych intryg do współczesnych kampanii wyborczych prowadzi dłuższa droga, ale echo Machiavellego wciąż słychać w gabinetach, sztabach i kuluarach władzy.</p><h3><strong>Pierwsze zręby nowoczesnej administracji</strong></h3><p><strong>235 lat temu, w 1791 roku, powołano Komisję Policji Obojga Narodów.</strong> Była jednym z organów reformowanego państwa czasów Sejmu Wielkiego. Jej zadaniem było nadzorowanie miast królewskich, porządku publicznego, bezpieczeństwa, a w praktyce także wielu spraw administracyjnych, które dziś nazwalibyśmy samorządowymi i komunalnymi.</p><p>To ważny moment, bo Rzeczpospolita próbowała wtedy wydobyć się z ustrojowej niemocy. Po Konstytucji 3 maja reformowano nie tylko wielką politykę, ale też codzienne funkcjonowanie państwa. Miasta miały przestać być wyłącznie tłem dla szlacheckiej Rzeczypospolitej. Miały stać się żywym organizmem obywatelskim. W tym sensie Komisja Policji była nie tylko instytucją porządkową, lecz także jednym z symboli spóźnionej, lecz ambitnej modernizacji.</p><h3><strong>Sartre: wolność jako ciężar</strong></h3><p><strong>121 lat temu, w 1905 roku, w Paryżu urodził się Jean-Paul Sartre</strong> — filozof, pisarz, krytyk literacki i jeden z najważniejszych przedstawicieli egzystencjalizmu. Autor „Bytu i nicości”, „Egzystencjalizm jest humanizmem”, „Mdłości” i cyklu „Drogi do wolności” uczynił z ludzkiej wolności nie ozdobę, lecz dramatyczne zobowiązanie.</p><p>Sartre powtarzał, że człowiek jest skazany na wolność. To zdanie brzmi jak paradoks, ale dobrze oddaje jego myślenie: nie możemy uciec od odpowiedzialności za wybory, nawet wtedy, gdy chcielibyśmy schować się za systemem, religią, partią, obyczajem albo wygodnym milczeniem. W 1964 roku przyznano mu Literacką Nagrodę Nobla, której nie przyjął. Nie chciał, by pisarz stał się instytucją. Był w tym geście upór, pycha, konsekwencja i teatr — dokładnie tyle, ile trzeba, by Sartre pozostał Sartre’em.</p><h3><strong>Edward Abramowski i polska idea spółdzielcza</strong></h3><p><strong>108 lat temu, w 1918 roku, w Warszawie zmarł Edward Abramowski</strong> — socjolog, psycholog, działacz społeczny, teoretyk spółdzielczości, człowiek, który wierzył, że społeczeństwo można przebudowywać nie tylko ustawą i rewolucją, ale również codzienną współpracą ludzi.</p><p>Abramowski należał do tych postaci polskiej myśli społecznej, które nie mieszczą się łatwo w prostych szufladach. Był związany z ruchem socjalistycznym, współtworzył PPS, ale najważniejsze było dla niego budowanie oddolnych więzi, stowarzyszeń, kooperatyw, wspólnot samopomocy. W epoce, w której wielu polityków marzyło o wielkim przewrocie, on przypominał, że państwo zaczyna się często od sklepu spółdzielczego, wzajemnego zaufania i pracy u podstaw.</p><h3><strong>Proces Szesnastu. Cień Moskwy nad polską niepodległością</strong></h3><p><strong>81 lat temu, w 1945 roku, Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR w Moskwie ogłosiło wyrok w sprawie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.</strong> Był to finał tzw. Procesu Szesnastu — pokazowego procesu ludzi, którzy w czasie wojny reprezentowali legalne struktury podziemnego państwa polskiego.</p><p>Oskarżono ich o działania przeciw Armii Czerwonej i ZSRR oraz o rzekomą współpracę z Niemcami. W rzeczywistości był to brutalny polityczny komunikat: Polska, która wychodziła z wojny zwycięska moralnie, ale zrujnowana i osamotniona, miała zostać podporządkowana nowemu porządkowi narzuconemu ze Wschodu. Proces Szesnastu należy do najciemniejszych kart powojennej historii. To moment, w którym za kulisami wielkiej dyplomacji rozstrzygał się los ludzi wiernych Rzeczypospolitej.</p><h3><strong>Socrealizm w architekturze: kamień, ideologia i plac Konstytucji</strong></h3><p><strong>77 lat temu, w 1949 roku, podczas Konferencji Architektów Partyjnych w Warszawie ogłoszono, że realizm socjalistyczny będzie obowiązującą doktryną w architekturze.</strong> Od tej pory architektura miała nie tylko służyć ludziom, ale przede wszystkim mówić językiem władzy.</p><p>Socrealizm chciał być monumentalny, zrozumiały i ideologicznie jednoznaczny. W Warszawie jego symbolem stała się Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa i plac Konstytucji. W Nowej Hucie — całe miasto projektowane jako wzorcowa przestrzeń robotnicza. Była w tym ambicja odbudowy, ale też ciężar propagandy. Kamień i kolumnada miały przekonywać, że nowy ustrój jest wieczny. Historia szybko pokazała, że nawet najbardziej monumentalna fasada nie zatrzyma pęknięć w systemie.</p><h3><strong>Granica zachodnia Polski uznana przez parlamenty RFN i NRD</strong></h3><p><strong>36 lat temu, w 1990 roku, parlamenty RFN i NRD uznały nienaruszalność zachodniej granicy Polski.</strong> W roku zjednoczenia Niemiec była to sprawa o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy Środkowej.</p><p>Granica na Odrze i Nysie Łużyckiej była po II wojnie światowej jednym z najważniejszych tematów polityki międzynarodowej. Dla milionów Polaków oznaczała nie tylko linię na mapie, lecz także pamięć przesiedleń, odbudowy, nowego początku i lęku przed rewizją powojennego ładu. Uznanie jej nienaruszalności było krokiem w stronę nowej Europy — tej po zimnej wojnie, budowanej już nie na czołgach i strefach wpływów, ale na traktatach, dyplomacji i mozolnym pojednaniu.</p><h3><strong>Trzęsienie ziemi w Iranie</strong></h3><p><strong>36 lat temu, w 1990 roku, północny Iran nawiedziło katastrofalne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7.</strong> Najbardziej ucierpiała prowincja Gilan. Według szacunków zginęło około 40 tysięcy ludzi.</p><p>Była to jedna z największych katastrof naturalnych końca XX wieku. Takie rocznice przypominają, że historia to nie tylko wojny, traktaty, wybory i wielkie biografie. To także nagłe pęknięcia ziemi, które w kilka chwil zamieniają codzienność w ruinę. Wobec kataklizmu człowiek, ze wszystkimi swoimi ideologiami i sporami, okazuje się kruchy jak porcelana.</p><h3><strong>Pierwsze Orły dla polskiego kina</strong></h3><p><strong>27 lat temu, w 1999 roku, w warszawskim kinie Capitol po raz pierwszy przyznano Orły — Polskie Nagrody Filmowe.</strong> Dziś to jedne z najważniejszych wyróżnień w polskim kinie, często porównywane do francuskich Cezarów czy amerykańskich Oscarów.</p><p>Orły pojawiły się w czasie, gdy polskie kino szukało nowego języka po transformacji ustrojowej. Z jednej strony wciąż żywa była wielka tradycja Wajdy, Kieślowskiego, Zanussiego czy Holland, z drugiej — nadchodziło pokolenie twórców próbujących opowiadać o Polsce po 1989 roku. Nagrody miały nie tylko honorować najlepszych, ale też porządkować filmową pamięć kraju.</p><h3><strong>Danuta Kobylińska-Walas. Kobieta, która wyszła na wielkie morze</strong></h3><p><strong>Rok temu, 21 czerwca 2025 roku, zmarła Danuta Kobylińska-Walas</strong>, pierwsza w Polsce kobieta z uprawnieniami kapitana żeglugi wielkiej. Dowodziła między innymi masowcami „Bieszczady” i „Kopalnia Wujek”.</p><p>Jej biografia brzmi jak morska opowieść o przełamywaniu granic. W świecie, który przez dekady uznawał mostek kapitański za przestrzeń niemal wyłącznie męską, ona udowodniła, że kompetencje nie mają płci. Wyszła na morze nie jako ciekawostka, lecz jako profesjonalistka. I została legendą polskiej żeglugi.</p><h3><strong>Muzyczny 21 czerwca: od The Kinks po Lanę Del Rey</strong></h3><p>W muzycznym kalendarzu 21 czerwca brzmi jak dobrze ułożona składanka — trochę brytyjskiego rocka, trochę bluesa, trochę popu, trochę letniego szaleństwa.</p><p><strong>W 1944 roku w Londynie urodził się Ray Davies</strong>, lider The Kinks, autor piosenek, które stały się częścią DNA brytyjskiego rocka. „You Really Got Me”, „All Day and All of the Night”, „Waterloo Sunset” czy „Lola” to utwory, w których energia gitar spotyka się z ironią i opowieścią o zwykłym życiu. Davies miał dar obserwacji godny prozaika. Potrafił z krótkiej piosenki zrobić miniaturę społeczną.</p><p><strong>W 1953 roku urodził się Nils Lofgren</strong>, gitarzysta i multiinstrumentalista, znany ze współpracy z Neilem Youngiem oraz z E Street Band Bruce’a Springsteena. To muzyk z tej szlachetnej kategorii artystów, którzy potrafią stać kilka kroków od reflektora, a mimo to decydować o brzmieniu całej sceny.</p><p><strong>W 1959 roku w Kędzierzynie-Koźlu urodził się Marek Raduli</strong> — gitarzysta, kompozytor, muzyk sesyjny, związany między innymi z Bandą i Wandą, Bajmem, Budką Suflera, a także projektami autorskimi. To jeden z tych instrumentalistów, których nazwisko może nie zawsze pojawia się na pierwszej stronie okładki, ale których brzmienie pamiętają miliony słuchaczy.</p><p><strong>W 1952 roku urodziła się Marcella Detroit</strong>, właściwie Marcella Levy, wokalistka znana z Shakespears Sister. Jej głos współtworzył charakter jednego z najbardziej rozpoznawalnych przebojów lat 90. — „Stay”. Wcześniej współpracowała między innymi z Erikiem Claptonem, dla którego współtworzyła „Lay Down Sally”.</p><p><strong>W 1966 roku doszło do jednej z najbardziej ponurych historii w dziejach pirackich rozgłośni radiowych.</strong> Reg Calvert, menedżer The Fortunes i właściciel Radio City, został zastrzelony przez Williama Smedleya, związanego z konkurencyjną stacją Radio Caroline. W tle była kłótnia o nadajnik. Rock’n’roll bywał romantyczny, ale historia pirackiego radia miała również mroczne rozdziały.</p><p><strong>W 1972 roku przy Stonehenge odbyła się pierwsza edycja rockowego festiwalu związanego z letnim przesileniem.</strong> W kolejnych latach pojawiali się tam między innymi Hawkwind, Wishbone Ash czy Roy Harper. Była to muzyka, kontrkultura i mitologia słońca w jednym — coś pomiędzy koncertem, rytuałem a snem hipisa śpiącego na mokrej trawie.</p><p><strong>W 1975 roku singiel „Love Will Keep Us Together” duetu Captain &amp; Tennille trafił na szczyt listy przebojów w USA.</strong> W tym samym roku <strong>Ritchie Blackmore opuścił Deep Purple</strong>, by stworzyć Rainbow. Tak historia jednego dnia potrafi połączyć słoneczny pop z hardrockową zmianą warty.</p><p><strong>W 1985 roku urodziła się Lana Del Rey</strong>, czyli Elizabeth Woolridge Grant. Jej muzyka zbudowana jest z nostalgii, kina drogi, amerykańskich mitów i melancholii w stylu retro. Sama określała kiedyś swoją estetykę jako „gangsta Nancy Sinatra” — i trudno o lepszą etykietę dla tej mieszanki smutku, glamouru i popkulturowej mgły.</p><p><strong>W 1986 roku Genesis zdobył szczyt brytyjskiej listy płytą „Invisible Touch”.</strong> To był największy komercyjny sukces zespołu, już daleki od progresywnych labiryntów z czasów Petera Gabriela, ale pełen radiowej precyzji Phila Collinsa.</p><p><strong>W 1994 roku George Michael przegrał proces z Sony Records</strong>, próbując wyrwać się z kontraktu, który uważał za krzywdzący. To jedna z ważnych historii o relacji artysty z wielkim przemysłem muzycznym — opowieść o wolności twórczej, pieniądzach i granicach kontroli.</p><p><strong>W 2001 roku zmarł John Lee Hooker</strong>, legenda bluesa. „Boom Boom”, „Dimples”, „I’m in the Mood” — te utwory brzmią jak kurz drogi, dym klubu i stukot obcasa wystukującego rytm. Hooker był jednym z tych muzyków, którzy nie musieli grać wielu dźwięków, by powiedzieć wszystko.</p><p><strong>W 2011 roku Maroon 5 wydali „Moves Like Jagger” z udziałem Christiny Aguilery.</strong> Pop wrócił tam do starego rockowego mitu — do scenicznej charyzmy Micka Jaggera, który od dekad udowadnia, że taniec może być równie ważny jak tekst piosenki.</p><h3><strong>Dziś w kraju: Malta Festival w Poznaniu</strong></h3><p>Dziś w Poznaniu rozpoczyna się <strong>36. Malta Festival</strong>. W programie znalazły się spektakle, performanse, koncerty, warsztaty, spotkania, dyskusje, literatura i seanse filmowe. Wydarzenie potrwa do 28 czerwca.</p><p>Malta od lat jest jednym z najważniejszych polskich festiwali sztuk performatywnych. To przestrzeń, w której teatr wychodzi poza budynek, muzyka miesza się z debatą, a miasto staje się sceną. W czasach, gdy kultura często musi walczyć o uwagę z krótkim filmikiem i nerwowym przewijaniem ekranu, takie festiwale przypominają, że spotkanie na żywo wciąż ma siłę.</p><h3><strong>Dziś za granicą: druga tura wyborów w Kolumbii</strong></h3><p>Dziś w Kolumbii odbywa się <strong>druga tura wyborów prezydenckich</strong>. O urząd prezydenta ubiegają się <strong>Iván Cepeda</strong> oraz <strong>Abelardo de la Espriella</strong>. To wybory opisywane jako starcie dwóch radykalnie odmiennych wizji państwa: kontynuacji rozmów pokojowych i reform społecznych z jednej strony oraz twardej polityki bezpieczeństwa z drugiej.</p><p>Kolumbia od dekad żyje w cieniu przemocy politycznej, konfliktu zbrojnego, narkobiznesu i trudnego procesu pokojowego po porozumieniu z FARC. Dlatego wynik tych wyborów będzie miał znaczenie nie tylko dla samego kraju, ale także dla całego regionu. To nie jest wyłącznie głosowanie o programach. To pytanie o to, czy państwo ma leczyć rany rozmową, czy zaciskać pięść.</p><h3><strong>Tego dnia warto zapamiętać</strong></h3><p>21 czerwca splata w sobie różne odcienie historii: zimną polityczną kalkulację Machiavellego, egzystencjalny niepokój Sartre’a, dramat polskich przywódców sądzonych w Moskwie, architekturę podporządkowaną ideologii, muzykę buntu i popkulturowe refreny lata. To dzień, w którym widać, że historia nigdy nie jest tylko datą. Jest głosem, budynkiem, werdyktem, riffem gitarowym i decyzją podjętą w chwili, gdy światło zaczyna powoli ustępować nocy.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bezpłatne zajęcia o laktacji w Tomaszowie. TCZ zaprasza do Szkoły Rodzenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55597,bezplatne-zajecia-o-laktacji-w-tomaszowie-tcz-zaprasza-do-szkoly-rodzenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55597,bezplatne-zajecia-o-laktacji-w-tomaszowie-tcz-zaprasza-do-szkoly-rodzenia</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 20:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezplatne-zajecia-o-laktacji-w-tomaszowie-tcz-zaprasza-do-szkoly-rodzenia-1781980489.png</url>
                        <title>Bezpłatne zajęcia o laktacji w Tomaszowie. TCZ zaprasza do Szkoły Rodzenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55597,bezplatne-zajecia-o-laktacji-w-tomaszowie-tcz-zaprasza-do-szkoly-rodzenia</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza przyszłych rodziców oraz rodziców z niemowlętami na bezpłatne spotkanie poświęcone karmieniu piersią. Zajęcia odbędą się 22 czerwca o godzinie 17.00 przy ulicy Niskiej 14 w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Spotkanie o jednym z najważniejszych tematów po porodzie</h2><p>Szkoła Rodzenia działająca przy Tomaszowskim Centrum Zdrowia organizuje kolejne spotkanie skierowane do <strong>przyszłych rodziców oraz rodziców z maluszkami</strong>. Tym razem tematem zajęć będzie laktacja, czyli zagadnienie, które dla wielu rodzin staje się jednym z najważniejszych wyzwań w pierwszych tygodniach i miesiącach życia dziecka.</p><p>Spotkanie pod hasłem <strong>„Laktacja – część I”</strong> zaplanowano na poniedziałek, 22 czerwca 2026 roku, o godzinie 17.00. Zajęcia odbędą się przy ulicy Niskiej 14 w Tomaszowie Mazowieckim. Udział jest bezpłatny dzięki finansowaniu przez Powiat Tomaszowski.</p><h2>Praktyczna wiedza i odpowiedzi na pytania rodziców</h2><p>Zajęcia poprowadzi Dorota Michalak, Certyfikowany Doradca Laktacyjny. Jak zapowiada organizator, uczestnicy będą mogli nie tylko wysłuchać merytorycznego wprowadzenia, ale także skorzystać z praktycznej wiedzy i doświadczenia prowadzącej oraz zadać pytania dotyczące codziennych problemów związanych z karmieniem piersią.</p><p>W programie znalazły się między innymi zagadnienia dotyczące <strong>przygotowania do karmienia piersią</strong>, prawidłowego przystawiania dziecka do piersi, najczęstszych trudności laktacyjnych oraz sposobów ich rozwiązywania. Omówione mają zostać również korzyści, jakie naturalne karmienie przynosi zarówno dziecku, jak i mamie.</p><p>To ważny element wsparcia, ponieważ choć karmienie piersią jest procesem naturalnym, w praktyce często wymaga wcześniejszego przygotowania, spokojnego omówienia podstaw oraz dostępu do specjalistycznej pomocy. Dla wielu rodziców takie spotkania są okazją do uporządkowania wiedzy jeszcze przed porodem albo do rozwiania wątpliwości już po narodzinach dziecka.</p><h2>Dlaczego temat laktacji jest tak istotny</h2><p>Organizatorzy przypominają, że mleko matki dostarcza dziecku niezbędnych składników odżywczych, wspiera rozwój układu odpornościowego i może pomagać w ochronie niemowlęcia przed infekcjami oraz różnymi chorobami. Z perspektywy zdrowotnej to jeden z kluczowych argumentów, dla których temat laktacji regularnie wraca w programach szkół rodzenia i poradnictwa okołoporodowego.</p><p>Korzyści dotyczą jednak nie tylko dziecka. Karmienie piersią wspomaga także regenerację organizmu kobiety po porodzie oraz wzmacnia więź między mamą a dzieckiem. Właśnie dlatego edukacja w tym zakresie traktowana jest dziś nie jako dodatek, ale jako <strong>istotna część przygotowania do rodzicielstwa</strong>.</p><h2>Dodatkowe zajęcia i lokalne wsparcie dla rodzin</h2><p>Po głównej części spotkania zaplanowano również zajęcia prowadzone przez fizjoterapeutkę Dagmarę Leśniewską-Krawczyk. To rozszerza formułę wydarzenia i pokazuje, że szkoła rodzenia stawia na całościowe wsparcie rodziców w pierwszym etapie opieki nad dzieckiem.</p><p>W lokalnym wymiarze to także przykład inicjatywy, która łączy edukację zdrowotną z realnie dostępną pomocą dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego. Bezpłatny charakter zajęć sprawia, że z oferty mogą skorzystać osoby, które chcą lepiej przygotować się do porodu i pierwszych miesięcy rodzicielstwa bez dodatkowych kosztów.</p><p>Osoby zainteresowane udziałem mogą uzyskać szczegóły pod numerem telefonu <strong>44 725 71 47</strong>. Dla wielu rodzin może to być dobre miejsce, by jeszcze przed narodzinami dziecka zdobyć wiedzę, która później przełoży się na większy spokój i pewność w codziennej opiece nad niemowlęciem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przy Szkolnej na sprzedaż idzie nie tylko budynek. To adres z pamięcią Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55596,przy-szkolnej-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55596,przy-szkolnej-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 18:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przy-szkolne-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa-1781974924.png</url>
                        <title>Przy Szkolnej na sprzedaż idzie nie tylko budynek. To adres z pamięcią Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55596,przy-szkolnej-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa</link>
                    </image><description>Są w mieście miejsca, które nie trafiają na pocztówki, nie stają się symbolem epoki i nie zapisują się złotymi zgłoskami w oficjalnych kronikach. A jednak przez lata są częścią codziennego życia mieszkańców. Takim adresem jest ulica Szkolna 14A w Tomaszowie Mazowieckim — budynek, który pamięta czasy popularnej kawiarni, późniejszej milicyjnej stołówki „Konsumy”, a następnie działalności Środowiskowego Domu Samopomocy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Dziś ten adres wraca do publicznej rozmowy z zupełnie innego powodu. <strong>Zarząd Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim ogłosił drugi przetarg ustny nieograniczony na sprzedaż nieruchomości zabudowanej przy ul. Szkolnej 14A</strong>. Cena wywoławcza wynosi <strong>850 tysięcy złotych</strong>, a przetarg zaplanowano na <strong>31 sierpnia 2026 roku</strong>.</p><h3 style="text-align:justify;"><strong>Co sprzedaje powiat?</strong></h3><p style="text-align:justify;">Przedmiotem sprzedaży jest nieruchomość należąca do <strong>Powiatu Tomaszowskiego</strong>, położona w centralnej części Tomaszowa Mazowieckiego, przy ul. Szkolnej 14A. Chodzi o działkę nr 130, obręb 0023, o powierzchni <strong>0,0908 ha</strong>, uregulowaną w księdze wieczystej <strong>KW Nr PT1T/00049599/9</strong>.</p><p style="text-align:justify;">Lokalizacja jest bardzo dobra — nieruchomość znajduje się u zbiegu ulic <strong>Żwirki i Wigury oraz św. Antoniego</strong>, niespełna 600 metrów od ścisłego centrum miasta. To nie jest więc zapomniany zakątek na obrzeżach, lecz miejsce wpisane w tkankę śródmiejskiego Tomaszowa.</p><p style="text-align:justify;">Na działce stoi budynek niemieszkalny wzniesiony pod koniec lat 70., rozbudowany w połowie lat 80. Jest parterowy, częściowo podpiwniczony, wykonany w technologii tradycyjnej. Jego powierzchnia zabudowy wynosi <strong>285,40 m²</strong>, a powierzchnia użytkowa <strong>261,60 m²</strong>. Budynek posiada instalacje: elektryczną, gazową z sieci miejskiej, centralnego ogrzewania, ciepłej i zimnej wody, wentylacyjną oraz kanalizacyjną. Stan techniczny budynku i ogrodzenia oceniono jako dobry.</p><p style="text-align:justify;">Jest jednak jeszcze jeden ważny szczegół. Zgodnie ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta nieruchomość położona jest w strefie przyrodniczo-ekologicznej, w jednostce oznaczonej symbolem <strong>Z</strong>, czyli na terenach zieleni urządzonej — parków, cmentarzy, ogrodów działkowych, zalesień, sportu i rekreacji. To oznacza, że pytanie o przyszłość tego miejsca nie jest tylko pytaniem o cenę. Jest również pytaniem o funkcję, jaką ten fragment centrum ma pełnić w kolejnych latach.</p><h3><strong>Od kawiarni do „Konsumów”. Miejsce z biografią</strong></h3><p style="text-align:justify;">Budynki też mają swoje biografie. Nie tylko ludzie zmieniają role, kostiumy i język epoki. Zmieniają je również adresy. Szkolna 14A jest właśnie takim adresem, który przechodził przez kolejne odsłony miejskiego życia.</p><p style="text-align:justify;">Najpierw była tu popularna kawiarnia — miejsce spotkań, rozmów, zapachu kawy, być może dymu papierosowego, który jeszcze przez wiele lat był nieodłącznym rekwizytem takich lokali. To musiał być <strong>Tomaszów inny niż dzisiaj</strong>: wolniejszy, bardziej analogowy, z życiem towarzyskim skupionym nie w komunikatorach, lecz przy stoliku. Z fortepianowymi akordami i muzyką z szafy grającej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Później budynek kojarzony był z milicyjną stołówką „Konsumy”. Sama nazwa brzmi dziś jak rekwizyt z filmu Stanisława Barei — trochę urzędowo, trochę swojsko, trochę absurdalnie. Ale dla wielu mieszkańców może być wspomnieniem bardzo konkretnym: obiadu, kolejki, znajomej twarzy za ladą, zapachu kuchni i czasów, które minęły, choć ich ślady wciąż tkwią w miejskiej pamięci.</p><p style="text-align:justify;">Takie miejsca nie muszą być zabytkami, by miały znaczenie. Nie każdy budynek musi mieć tablicę pamiątkową, aby był częścią opowieści o mieście. Czasem wystarczy, że przez lata ludzie umawiali się tam, pracowali, jedli, pomagali innym albo po prostu mijali go codziennie w drodze przez centrum.</p><h3><strong>Później miejsce pomocy</strong></h3><p style="text-align:justify;">W kolejnej odsłonie budynek służył jako <strong>Środowiskowy Dom Samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi</strong>. To szczególnie delikatny i ważny rozdział w historii tego adresu.</p><p style="text-align:justify;">Środowiskowe domy samopomocy nie są zwykłymi instytucjami. Dla wielu osób <strong>są miejscem codziennego wsparcia</strong>, rehabilitacji społecznej, kontaktu z drugim człowiekiem i odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa. W społeczeństwie, które zbyt często spycha problemy psychiczne na margines, takie miejsca pełnią rolę cichych latarni. Nie świecą jaskrawo, nie robią hałasu, ale dla konkretnych ludzi bywają bardzo ważne.</p><p style="text-align:justify;">Dlatego sprzedaż budynku przy Szkolnej 14A można czytać także jako symbol zmiany w sieci lokalnych funkcji społecznych. Dla jednych będzie to tylko nieruchomość w zasobie powiatu. Dla innych — adres związany z pomocą, obecnością, codzienną pracą z osobami potrzebującymi wsparcia.</p><h3><strong>Cena, termin i warunki przetargu</strong></h3><p>Zgodnie z uchwałą Zarządu Powiatu, <strong>cena wywoławcza nieruchomości wynosi 850 000 zł</strong>. Do ceny sprzedaży zostanie doliczony podatek VAT zgodnie z obowiązującymi przepisami. Wadium ustalono na poziomie <strong>10 procent ceny wywoławczej</strong>, czyli <strong>85 000 zł</strong>.</p><p>Warunkiem udziału w przetargu jest wpłacenie wadium do <strong>25 sierpnia 2026 roku</strong> na rachunek depozytowy Powiatu Tomaszowskiego. Sam przetarg odbędzie się <strong>31 sierpnia 2026 roku o godz. 12.00</strong> w siedzibie Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. św. Antoniego 41, w sali konferencyjnej, pokój nr 102.</p><p>Przetarg będzie ustny i nieograniczony. Może odbyć się nawet wtedy, gdy zgłosi się tylko jeden oferent spełniający warunki, o ile zaoferuje co najmniej jedno postąpienie powyżej ceny wywoławczej. Minimalne postąpienie nie może być niższe niż 1 procent ceny wywoławczej, po zaokrągleniu w górę do pełnych dziesiątek złotych.</p><p>Osoba, która wygra przetarg, będzie musiała przed podpisaniem aktu notarialnego zapłacić pełną cenę sprzedaży pomniejszoną o wpłacone wadium. Koszty aktu notarialnego i wpisu do księgi wieczystej poniesie nabywca.</p><h3><strong>Co dalej z tym adresem?</strong></h3><p style="text-align:justify;">W wielu miastach podobne budynki przechodzą dziś tę samą drogę. Najpierw pełnią funkcje usługowe, społeczne albo administracyjne. Potem instytucje się przenoszą, potrzeby się zmieniają, rachunek ekonomiczny zaczyna dominować nad sentymentem. W końcu pojawia się ogłoszenie o sprzedaży.</p><p style="text-align:justify;">Samorząd ma prawo gospodarować swoim majątkiem. Ma też obowiązek robić to racjonalnie. Ale mieszkańcy mają prawo pytać, czy w tak atrakcyjnej lokalizacji, blisko centrum, przyszła funkcja tego miejsca będzie dobrze wpisana w otoczenie. Zwłaszcza że według studium teren znajduje się w obszarze zieleni urządzonej, sportu i rekreacji.</p><p style="text-align:justify;">Czy po sprzedaży budynek zachowa jakąś publiczną, usługową lub społeczną funkcję? Czy stanie się kolejnym prywatnym adresem bez większego znaczenia dla mieszkańców? Czy potencjalny nabywca będzie miał pomysł zgodny z charakterem tej części miasta? To pytania, które warto postawić, zanim młotek przetargowy symbolicznie zamknie ten rozdział.</p><h3><strong>Miasto zmienia się także przez to, co znika</strong></h3><p>Sprzedaż nieruchomości przy Szkolnej 14A nie jest wydarzeniem spektakularnym. Nie ma tu wielkiego inwestora, przecięcia wstęgi ani wizualizacji z błyszczącymi fasadami. Jest za to coś bardziej subtelnego — zmiana funkcji miejsca, które przez dekady towarzyszyło mieszkańcom w różnych rolach.</p><p>Najpierw kawa i rozmowy. Potem stołówka z czasów PRL. Później miejsce wsparcia dla osób potrzebujących pomocy. Teraz przetarg, cena wywoławcza, wadium, komisja i protokół.</p><p>Tak właśnie zmienia się miasto. Nie tylko przez nowe drogi, bloki i galerie handlowe. Czasem także przez ciche znikanie adresów, które były częścią jego codziennego rytmu. Szkolna 14A jest jednym z nich — miejscem zapisanym w nieoficjalnej, trochę wyblakłej, ale wciąż żywej kronice Tomaszowa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Wewnętrzne krajobrazy” w MCK. Sztuka, która zatrzymuje na chwilę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55594,wewnetrzne-krajobrazy-w-mck-sztuka-ktora-zatrzymuje-na-chwile</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55594,wewnetrzne-krajobrazy-w-mck-sztuka-ktora-zatrzymuje-na-chwile</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 15:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wewnetrzne-krajobrazy-w-mck-sztuka-ktora-zatrzymuje-na-chwile-1781962424.png</url>
                        <title>„Wewnętrzne krajobrazy” w MCK. Sztuka, która zatrzymuje na chwilę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55594,wewnetrzne-krajobrazy-w-mck-sztuka-ktora-zatrzymuje-na-chwile</link>
                    </image><description>W sali wystawowej Miejskiego Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim odbył się wernisaż wystawy „Wewnętrzne krajobrazy”, prezentującej twórczość artystów skupionych wokół Nieformalnej Grupy Artystycznej Bohema.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To był wieczór spokojny, skupiony, pełen emocji — taki, w którym sztuka nie musi krzyczeć, bo wystarczy, że mówi szeptem. Prace prezentowane na wystawie są zapisem wrażliwości, osobistych poszukiwań i twórczego dialogu, jaki rodzi się podczas wspólnych spotkań artystycznych.</p><p>Nieformalna Grupa Artystyczna Bohema działa przy <strong>Miejskim Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Twórczość jej członków rozwija się dzięki zaangażowaniu, systematycznej pracy oraz inspiracji płynącej ze wspólnego obcowania ze sztuką. Opiekę artystyczną nad grupą sprawuje <strong>Mirosław Bernacki</strong>.</p><p>Wydarzenie wzbogacił występ <strong>Hanny Cierpickiej-Trzonek</strong>, która na co dzień rozwija swoje umiejętności wokalne pod kierunkiem <strong>Anny Gnatek</strong> w MCK. Muzyczny akcent nadał spotkaniu dodatkowy wymiar — jakby do obrazów dopisano dźwiękową puentę.</p><p>Wernisaż zgromadził osoby, które chciały zatrzymać się na chwilę przy sztuce, porozmawiać z twórcami i spojrzeć na świat nie tylko oczami, ale także pamięcią, emocją i wyobraźnią.</p><p>Wystawę <strong>„Wewnętrzne krajobrazy”</strong> można oglądać do <strong>26 czerwca 2026 roku</strong> w sali wystawowej MCK przy <strong>Placu Kościuszki 18</strong> w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Organizatorzy zapraszają wszystkich, którzy chcą choć na moment zwolnić i spotkać się ze sztuką — bliską, lokalną, osobistą.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Żelechlinek ocala pamięć. Stare zdjęcia, listy i rodzinne dokumenty mogą stać się częścią historii gminy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55593,zelechlinek-ocala-pamiec-stare-zdjecia-listy-i-rodzinne-dokumenty-moga-stac-sie-czescia-historii-gminy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55593,zelechlinek-ocala-pamiec-stare-zdjecia-listy-i-rodzinne-dokumenty-moga-stac-sie-czescia-historii-gminy</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 12:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zelechlinek-ocala-pamiec-stare-zdjecia-listy-i-rodzinne-dokumenty-moga-stac-sie-czescia-historii-g-1781952264.png</url>
                        <title>Żelechlinek ocala pamięć. Stare zdjęcia, listy i rodzinne dokumenty mogą stać się częścią historii gminy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55593,zelechlinek-ocala-pamiec-stare-zdjecia-listy-i-rodzinne-dokumenty-moga-stac-sie-czescia-historii-gminy</link>
                    </image><description>Stowarzyszenie Miłośników Gminy Żelechlinek zostało laureatem ogólnopolskiego konkursu NOWEFIO 2026 i otrzymało grant na realizację projektu „Zachowując Historię Społeczności”. Jego celem jest ocalenie od zapomnienia rodzinnych wspomnień, dokumentów i starych fotografii związanych z historią gminy Żelechlinek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;</p><p>Są takie fotografie, które przez lata leżą w pudełkach po butach, między świadectwem dziadka, listem z wojska, pamiątką po weselu, zdjęciem szkolnej klasy albo pożółkłym dokumentem z pieczątką, której dziś nikt już nie używa. Dla jednej rodziny to wspomnienie. Dla całej miejscowości — fragment większej opowieści. Trochę jak w starym filmie, w którym dopiero po latach rozumiemy, że najważniejsze sceny rozgrywały się nie na wielkiej scenie historii, lecz przy kuchennym stole, na podwórku, pod remizą, przy kościele, w szkole, na polnej drodze.</p><p>Właśnie takie ślady przeszłości chce zebrać i zabezpieczyć <strong>Stowarzyszenie Miłośników Gminy Żelechlinek</strong>, które zaprasza mieszkańców do udziału w projekcie <strong>„Zachowując Historię Społeczności”</strong>. Inicjatywa została dofinansowana ze środków programu <strong>NOWEFIO 2026</strong>.</p><h2>Domowe archiwa są bezcenne</h2><p>Organizatorzy zwracają się do mieszkańców gminy z prośbą o udostępnienie rodzinnych pamiątek: dawnych zdjęć, listów, dokumentów, zapisków, kronik, świadectw, pocztówek i innych materiałów, które mogą pomóc odtworzyć lokalną pamięć.</p><p>Nie chodzi o oddawanie tych pamiątek na zawsze. Stowarzyszenie oferuje <strong>profesjonalną i bezpłatną digitalizację</strong>, czyli wykonanie cyfrowych kopii materiałów. Dzięki temu rodzinne skarby pozostaną u właścicieli, a jednocześnie ich kopie będą mogły posłużyć do zachowania historii gminy dla kolejnych pokoleń.</p><p>To szczególnie ważne, bo czas bywa bezlitosny. Papier żółknie, fotografie blakną, nazwiska znikają z pamięci. A przecież każda taka pamiątka może być jak mały kamień w fundamencie lokalnej tożsamości. Bez nich historia miejscowości robi się pusta, urzędowa, pozbawiona twarzy. Z nimi — zaczyna mówić głosami mieszkańców.</p><h2>Spotkanie przy kawie, herbacie i wspomnieniach</h2><p>Stowarzyszenie zaprasza na specjalne spotkanie z mieszkańcami.</p><p><strong>Spotkanie odbędzie się 26 czerwca 2026 roku o godz. 17:00 w Domu Kultury w Żelechlinku przy ul. Plac Tysiąclecia 2.</strong></p><p>Organizatorzy zachęcają, aby przynieść ze sobą rodzinne pamiątki i — jeśli to możliwe — opowiedzieć związane z nimi historie. Mogą to być wspomnienia o dawnych mieszkańcach, wydarzeniach, rodzinnych losach, pracy, szkole, parafii, lokalnych zwyczajach, uroczystościach, wojennych i powojennych doświadczeniach, życiu codziennym czy przemianach, które przez dekady zmieniały oblicze gminy.</p><p>Takie opowieści są często najcenniejsze. Dokument pokazuje datę. Zdjęcie zatrzymuje twarz. Ale dopiero wspomnienie dopowiada, kto na nim stoi, dlaczego ta chwila była ważna i co wydarzyło się później.</p><h2>Historia gminy zaczyna się w domach mieszkańców</h2><p>Projekt „Zachowując Historię Społeczności” wpisuje się w ideę archiwistyki społecznej, która w Polsce od lat zyskuje coraz większe znaczenie. Jej sens jest prosty: pamięć lokalna nie należy wyłącznie do instytucji, muzeów i urzędowych kronik. Jest także w domach mieszkańców, w albumach, szufladach, na strychach i w rodzinnych opowieściach przekazywanych z pokolenia na pokolenie.</p><p>Dla Żelechlinka i okolic może to być szansa na stworzenie wyjątkowego zbioru świadectw — nie suchego rejestru dat, ale żywej opowieści o ludziach, którzy tworzyli tę gminę. O tych, którzy budowali domy, pracowali na roli, uczyli dzieci, prowadzili sklepy, śpiewali w chórach, działali społecznie, służyli w straży, wyjeżdżali i wracali, przeżywali wojny, przemiany ustrojowe i codzienne radości.</p><h2>Apel do mieszkańców</h2><p>Stowarzyszenie Miłośników Gminy Żelechlinek prosi mieszkańców o pomoc w dotarciu do osób, które mogą posiadać wartościowe rodzinne archiwa. Szczególnie ważne są kontakty z seniorami, rodzinami wielopokoleniowymi oraz osobami, które przechowują stare fotografie i dokumenty, ale być może nie zdają sobie sprawy, jak wielką mają one wartość.</p><p>Każda przyniesiona fotografia, każdy list i każda opowieść mogą pomóc ocalić fragment historii małej ojczyzny. Bo pamięć lokalna nie ginie nagle. Ona cichnie wtedy, gdy przestajemy pytać, słuchać i zapisywać.</p><p>Kontakt ze Stowarzyszeniem: <a href="mailto:milosnicygminyzelechlinek@gmail.com"><strong>milosnicygminyzelechlinek@gmail.com</strong></a></p><p>Stowarzyszenie można znaleźć również na Facebooku:<br><strong>Miłośnicy Gminy Żelechlinek</strong></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Z ćwiczeń CHIMERA prosto do realnej akcji. Strażacy z OSP Nagórzyce pomogli motocykliście po wypadku pod Warszawą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55590,z-cwiczen-chimera-prosto-do-realnej-akcji-strazacy-z-osp-nagorzyce-pomogli-motocykliscie-po-wypadku-pod-warszawa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55590,z-cwiczen-chimera-prosto-do-realnej-akcji-strazacy-z-osp-nagorzyce-pomogli-motocykliscie-po-wypadku-pod-warszawa</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 10:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-z-cwiczen-chimera-prosto-do-realnej-akcji-strazacy-z-osp-nagorzyce-pomogli-motocykliscie-po-wypadku-1781944684.png</url>
                        <title>Z ćwiczeń CHIMERA prosto do realnej akcji. Strażacy z OSP Nagórzyce pomogli motocykliście po wypadku pod Warszawą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55590,z-cwiczen-chimera-prosto-do-realnej-akcji-strazacy-z-osp-nagorzyce-pomogli-motocykliscie-po-wypadku-pod-warszawa</link>
                    </image><description>To miała być droga powrotna po międzynarodowych ćwiczeniach. Chwila oddechu po projekcie, w którym strażacy z OSP Nagórzyce poznawali nowoczesne narzędzia wspierające działania ratownicze, dyspozytornie i centra zarządzania kryzysowego w sytuacjach zagrożeń CBRN-E. Życie dopisało jednak własny scenariusz. W miejscowości Cybulice Duże pod Warszawą druhowie natrafili na wypadek motocyklisty i — jak w najlepszych opowieściach o służbie — natychmiast przeszli od teorii do praktyki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Strażak ochotnik nie zdejmuje munduru wraz z końcem ćwiczeń. Czasem wystarczy kilka kilometrów, jeden zakręt, błysk świateł awaryjnych i dramatyczna cisza po uderzeniu, by szkoleniowa sala zamieniła się w miejsce realnej akcji ratowniczej.</p><p>Tak było w przypadku druhów z <strong>OSP Nagórzyce</strong>, którzy uczestniczyli w międzynarodowym projekcie <strong>CHIMERA</strong>. Jego pełna nazwa — <i>Comprehensive Hazard Identification and Monitoring System for Urban Areas</i> — brzmi jak z katalogu nowoczesnego bezpieczeństwa, ale sens jest bardzo konkretny: chodzi o rozwój narzędzi wspierających służby ratownicze, dyspozytorów i centra zarządzania kryzysowego w sytuacjach zagrożeń chemicznych, biologicznych, radiologicznych, nuklearnych i związanych z materiałami wybuchowymi, czyli <strong>CBRN-E</strong>. Oficjalne informacje o projekcie wskazują, że CHIMERA rozwija m.in. system dowodzenia i kontroli dla służb, wizualizację danych w czasie rzeczywistym, modelowanie rozprzestrzeniania się zagrożeń oraz integrację różnych technologii detekcyjnych.</p><h2>Od nowoczesnych systemów do pierwszej pomocy na asfalcie</h2><p>Udział strażaków z Nagórzyc w takim przedsięwzięciu to nie tylko prestiż dla jednostki. To również znak czasu. Ratownictwo coraz mniej przypomina romantyczny obraz strażaka z sikawką i hełmem z dawnych fotografii. Dziś to także praca z danymi, mapami zagrożeń, komunikacją między służbami, procedurami i technologią, która ma dawać dowódcom lepszy obraz sytuacji, zanim kryzys wymknie się spod kontroli.</p><p>CHIMERA, według informacji Komisji Europejskiej, jest projektem badawczo-innowacyjnym finansowanym w ramach programu Horyzont Europa, z budżetem unijnego dofinansowania przekraczającym 4,9 mln euro. Koordynatorem projektu jest polska firma ITTI z Poznania, a w konsorcjum uczestniczą podmioty z kilku krajów, w tym instytucje z Polski, Niemiec, Szwecji, Norwegii, Czech, Holandii i Japonii.</p><p>Dla druhów z OSP Nagórzyce udział w projekcie był okazją do zdobycia wiedzy i praktycznych umiejętności z zakresu działań ratowniczych oraz zarządzania kryzysowego. Ale prawdziwy egzamin przyszedł nie w scenariuszu ćwiczeń, lecz w drodze powrotnej.</p><h2>Wypadek w Cybulicach Dużych. Druhowie ruszyli z pomocą motocykliście</h2><p>Podczas powrotu do domu strażacy natrafili na zdarzenie drogowe w miejscowości <strong>Cybulice Duże</strong>, pod Warszawą. Doszło tam do zderzenia motocyklisty z samochodem osobowym. Druhowie z Nagórzyc zatrzymali się i udzielili pomocy poszkodowanemu motocykliście.</p><p>Na tym etapie nie publikujemy szczegółów dotyczących stanu zdrowia poszkodowanego ani przebiegu samego wypadku, jeżeli nie zostały one oficjalnie potwierdzone przez policję lub służby. W takich sprawach ostrożność jest obowiązkiem, nie ozdobą tekstu. Wystarczy jednak sam fakt: strażacy wracający z ćwiczeń zachowali się tak, jak powinni zachować się ludzie, którzy służbę traktują serio.</p><p>To jedna z tych sytuacji, w których lokalna opowieść wychodzi daleko poza granice dzielnicy, osiedla czy jednostki OSP. Bo tutaj spotykają się dwa światy: wielkie europejskie projekty bezpieczeństwa i prosta, ludzka reakcja na cierpienie drugiego człowieka.</p><h2>Nagórzyce pokazują, czym jest gotowość</h2><p>Historia druhów z OSP Nagórzyce ma w sobie coś z dobrego reportażu drogi. Wyjechali po wiedzę, wracali z doświadczeniem, a po drodze musieli zrobić to, do czego przygotowuje się każdy ratownik: działać natychmiast, spokojnie, bez teatralnych gestów.</p><p>W czasach, gdy dużo mówi się o nowoczesnych systemach bezpieczeństwa, sztucznej inteligencji, sensorach i centrach zarządzania kryzysowego, ta historia przypomina rzecz najprostszą: nawet najlepsza technologia potrzebuje człowieka, który nie odwróci wzroku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55589,20-czerwca-dzien-krolow-komediopisarzy-slaskiej-pamieci-i-muzyki-ktora-wraca-jak-refren</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55589,20-czerwca-dzien-krolow-komediopisarzy-slaskiej-pamieci-i-muzyki-ktora-wraca-jak-refren</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 10:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-20-czerwca-dzien-krolow-komediopisarzy-slaskiej-pamieci-i-muzyki-ktora-wraca-jak-refren-1781943829.png</url>
                        <title>20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55589,20-czerwca-dzien-krolow-komediopisarzy-slaskiej-pamieci-i-muzyki-ktora-wraca-jak-refren</link>
                    </image><description>Są takie daty, które wyglądają jak stary, wielowątkowy film. W jednej scenie rodzi się przyszły król Polski, w drugiej na Kremlu rozgrywa się krwawy dramat Dymitriad, dalej Aleksander Fredro ostrzy pióro, Górny Śląsk wraca do Polski, a z gramofonu płyną Beach Boys, Lionel Richie, Lady Pank i Kombi. 20 czerwca to dzień, w którym historia nie idzie równym marszem. Raczej tańczy — czasem poloneza, czasem żałobny marsz, czasem rockowy numer z lat 80.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziś jest <strong>sobota, 20 czerwca</strong>, 171. dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.13, zajdzie o 21.00. Imieniny obchodzą: <strong>Bożena, Bogna, Bogumiła, Jan, Tomasz, Rafał, Michał i Franciszek</strong>.</p><h2><strong>Zygmunt III Waza: król urodzony w cieniu więziennych murów</strong></h2><p><strong>460 lat temu, w 1566 roku</strong>, w więzieniu na zamku Gripsholm w Szwecji urodził się <strong>Zygmunt III Waza</strong>, syn Katarzyny Jagiellonki i Jana Wazy. Już sam początek jego życia brzmi jak rozdział z powieści historycznej: królewskie dziecko przychodzi na świat nie w blasku dworu, lecz w murach zamku, gdzie polityka mieszała się z rodzinnym dramatem.</p><p>Zygmunt III miał później stać się jedną z najważniejszych, ale i najbardziej dyskutowanych postaci polskiej historii. To za jego panowania przeniesiono centrum władzy z Krakowa do Warszawy. Był królem, którego ambicje sięgały Szwecji i Moskwy, a decyzje polityczne do dziś bywają oceniane skrajnie — od obrony katolicyzmu i majestatu Rzeczypospolitej po zarzuty o wikłanie kraju w wyniszczające konflikty dynastyczne.</p><h2><strong>Kreml, Dymitriady i polityka jak z Szekspira</strong></h2><p><strong>421 lat temu, w 1605 roku</strong>, podczas Dymitriad na Kremlu zwolennicy wspieranego przez część polskiej szlachty <strong>Dymitra Samozwańca</strong> zamordowali obalonego cara Rosji <strong>Fiodora II</strong> i jego matkę Marię Skuratową-Bielską.</p><p>To jeden z tych momentów, gdy polityka w Europie Wschodniej przypominała krwawy dramat — trochę Szekspir, trochę Dostojewski, trochę mroczna kronika o tym, jak władza potrafi pożerać własne dzieci. Dymitriady były nie tylko epizodem awanturniczym. Pokazywały też, jak bardzo Rzeczpospolita próbowała wtedy wpływać na losy Moskwy i jak wysoką cenę można zapłacić za grę prowadzoną na cudzym tronie.</p><h2><strong>Aleksander Fredro: śmiech, który ocala rozsądek</strong></h2><p><strong>233 lata temu, w 1793 roku</strong>, w Surochowie koło Przemyśla urodził się <strong>Aleksander Fredro</strong>, autor <strong>„Zemsty”</strong>, <strong>„Ślubów panieńskich”</strong> i jeden z największych mistrzów polskiej komedii.</p><p>Fredro pisał o ludzkich przywarach z taką precyzją, jakby patrzył przez szkło powiększające, ale bez pogardy. Cześnik, Rejent, Papkin — to przecież nie tylko figury z lektury szkolnej. To typy, które wciąż spotykamy w urzędach, na zebraniach, w polityce i przy rodzinnych stołach. Fredro miał tę rzadką umiejętność, że potrafił śmiać się z narodowych wad, nie odmawiając narodowi serca.</p><p>I może dlatego jego słynne „Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba” brzmi do dziś jak ironiczna modlitwa człowieka, który wie, że historia często pisze scenariusze bardziej absurdalne niż komedia.</p><h2><strong>Królestwo Polskie: państwo z nadzieją i kajdanami</strong></h2><p><strong>211 lat temu, w 1815 roku</strong>, w Warszawie uroczyście ogłoszono powstanie <strong>Królestwa Polskiego</strong>. Po klęsce Napoleona i decyzjach kongresu wiedeńskiego Polacy otrzymali namiastkę państwowości, ale w unii personalnej z rosyjskim carem.</p><p>Było w tym coś z politycznego paradoksu: konstytucja, wojsko, administracja, język polski w urzędach — a jednocześnie coraz mocniejszy cień Petersburga. Królestwo Polskie stało się przestrzenią nadziei i rozczarowania, które po latach doprowadziły do wybuchu Powstania Listopadowego. Historia po raz kolejny pokazała, że wolność reglamentowana przez zaborcę wcześniej czy później zaczyna dusić.</p><h2><strong>Górny Śląsk wraca do Polski</strong></h2><p><strong>104 lata temu, w 1922 roku</strong>, Wojsko Polskie pod dowództwem gen. <strong>Stanisława Szeptyckiego</strong> przejęło część Górnego Śląska przyznaną Polsce decyzją Konferencji Ambasadorów.</p><p>To wydarzenie ma dziś szczególną wagę, bo <strong>20 czerwca obchodzony jest Narodowy Dzień Powstań Śląskich</strong>. Święto ustanowiono ustawą z 12 maja 2022 roku; zgodnie z jej art. 1 dzień 20 czerwca ustanowiono Narodowym Dniem Powstań Śląskich, a art. 2 nadał mu rangę święta państwowego.&nbsp;</p><p>Śląskie powstania z lat 1919–1921 były walką nie tylko o granice, lecz także o język, dom, szkołę, kościół, kopalnię, rodzinny krajobraz. W 2026 roku prezydent Karol Nawrocki ma odwiedzić Grabówkę w gminie Lubomia, gdzie zaplanowano odsłonięcie tablicy pamięci Powstańców Śląskich i spotkanie z mieszkańcami.&nbsp;</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i regionu łódzkiego to także dobra okazja, by przypomnieć, że polska niepodległość nie była jednym aktem z 11 listopada. Była procesem: zrywów, plebiscytów, dyplomacji, kolei wojskowych transportów, lokalnych komitetów i tysięcy rodzin, które wybierały polskość nie z podręcznika, ale z codziennego doświadczenia.</p><h2><strong>Palmiry: ciemna karta czerwca</strong></h2><p><strong>86 lat temu, 20–21 czerwca 1940 roku</strong>, Niemcy rozstrzelali w Palmirach 378 więźniów Pawiaka i aresztu przy al. Szucha. Wśród zamordowanych byli m.in. <strong>Maciej Rataj</strong>, <strong>Mieczysław Niedziałkowski</strong> i <strong>Janusz Kusociński</strong>.</p><p>Palmiry są jednym z najbardziej przejmujących symboli niemieckiej polityki terroru wobec polskich elit. Zamordowano ludzi nauki, polityki, sportu, kultury i społecznego autorytetu. Kusociński — mistrz olimpijski, człowiek biegnący kiedyś po złoto — został zatrzymany przez historię w najbrutalniejszy możliwy sposób. Jakby ktoś przerwał film w chwili, gdy bohater powinien jeszcze długo żyć.</p><p>Tego samego dnia w 1940 roku premier <strong>Władysław Sikorski</strong> opuścił Francję i udał się do Londynu. Po klęsce Francji polskie władze emigracyjne musiały ocalić ciągłość państwa. Londyn stał się wtedy nie tyle miejscem ucieczki, ile nowym posterunkiem.</p><h2><strong>Glinciszki, Ruch i obywatelski wybór</strong></h2><p><strong>82 lata temu, w 1944 roku</strong>, litewska policja współpracująca z Niemcami dokonała pacyfikacji polskiej wsi <strong>Glinciszki</strong> na Wileńszczyźnie, mordując 38 Polaków. To wydarzenie należy do tych bolesnych rozdziałów wojny, w których lokalne konflikty, okupacyjna przemoc i nacjonalizmy tworzyły mieszankę śmiercionośną.</p><p><strong>56 lat temu, w 1970 roku</strong>, SB aresztowała działaczy organizacji <strong>„Ruch”</strong>, oskarżonych o próbę obalenia ustroju i planowanie wysadzenia pomnika oraz Muzeum Lenina w Poroninie. Wśród zatrzymanych byli m.in. <strong>Andrzej Czuma</strong> i <strong>Stefan Niesiołowski</strong>. Był to jeden z przykładów oporu wobec PRL jeszcze przed narodzinami wielkiej fali „Solidarności”.</p><p><strong>24 lata temu, w 2002 roku</strong>, Sejm RP przyjął ustawę wprowadzającą <strong>bezpośredni wybór wójtów, burmistrzów i prezydentów miast</strong>. Dla samorządów była to zmiana ustrojowa o ogromnym znaczeniu. Od tej pory mieszkańcy mogli bezpośrednio wskazywać gospodarza gminy lub miasta. W lokalnej demokracji — także w takich miastach jak Tomaszów Mazowiecki — był to moment przełomowy, bo odpowiedzialność władzy wykonawczej stała się bardziej czytelna dla obywateli.</p><h2><strong>Zofia Hertz, ojciec Medard i Sprawiedliwy z Warszawy</strong></h2><p><strong>23 lata temu, w 2003 roku</strong>, w Maisons-Laffitte zmarła <strong>Zofia Hertz</strong>, współzałożycielka Instytutu Literackiego i „Kultury”, najbliższa współpracowniczka Jerzego Giedroycia. Bez takich osób polska emigracyjna myśl polityczna po wojnie wyglądałaby zupełnie inaczej. „Kultura” była dla wielu czytelników czymś więcej niż pismem — była intelektualnym azylem i mapą Polski, której nie można było znaleźć w oficjalnych gazetach PRL.</p><p><strong>13 lat temu, w 2013 roku</strong>, zmarł kapucyn <strong>ojciec Medard</strong>, czyli Stanisław Parysz, ostatni żyjący kapelan Powstania Warszawskiego. Niósł pomoc duchową żołnierzom i ludności cywilnej w szpitalach, kościołach i schronach. Był świadkiem tego, jak wiara, strach i odwaga spotykały się pod gruzami miasta.</p><p><strong>4 lata temu, w 2022 roku</strong>, zmarł <strong>Józef Władysław Walaszczyk</strong>, uhonorowany tytułem <strong>Sprawiedliwego wśród Narodów Świata</strong>. W czasie wojny uratował 53 Żydów. Takie biografie nie potrzebują patosu. Wystarczy liczba i świadomość, że za każdą z tych 53 osób stało życie, rodzina, przyszłość.</p><h2><strong>Muzyczne kalendarium: Offenbach, Brian Wilson, Lionel Richie i polski rock</strong></h2><p>20 czerwca ma także mocny rytm muzyczny. <strong>W 1819 roku urodził się Jacques Offenbach</strong>, kompozytor, którego operetki niosły w sobie lekkość, ironię i paryski blask. Gdyby Fredro pisał muzyką, być może czasem brzmiałby właśnie jak Offenbach.</p><p><strong>W 1942 roku urodził się Brian Wilson</strong>, lider i geniusz The Beach Boys, współtwórca słonecznego mitu Kalifornii, ale też artysta, którego życie pokazało, że za najjaśniejszą harmonią potrafi ukrywać się cień. Zmarł 11 czerwca 2025 roku.</p><p><strong>W 1943 roku urodził się Wojciech Gąssowski</strong>, którego głos wielu słuchaczom kojarzy się z elegancją polskiej piosenki i epoką, w której przebój miał melodię, frazę i styl. <strong>W 1949 roku urodził się Lionel Richie</strong>, najpierw związany z Commodores, potem gwiazda solowa, autor ballad, które potrafiły zamieniać radiowy wieczór w scenę z filmu.</p><p>Polskie akcenty są dziś szczególnie mocne. <strong>20 czerwca 1983 roku ukazał się debiutancki album Lady Pank</strong> — płyta, która dla wielu była ścieżką dźwiękową młodości, trzaskiem gitary w szarej rzeczywistości PRL. Rok później, <strong>w 1984 roku</strong>, Kombi wydało album <strong>„Nowy rozdział”</strong>, idealnie zatytułowany jak na zespół, który wprowadzał syntezatorowe brzmienia do polskiej wyobraźni popowej.</p><p>A w 1998 roku zadebiutowała Reni Jusis albumem <strong>„Zakręcona”</strong> — tytułem, który dobrze oddawał energię końca lat 90., gdy polska scena muzyczna odważnie przestawiała zwrotnice w stronę nowoczesnego popu.</p><h2><strong>Dziś w kraju: Śląsk i samorządowcy</strong></h2><p>W kraju głównym wydarzeniem dnia są obchody <strong>Narodowego Dnia Powstań Śląskich</strong>. Prezydent Karol Nawrocki odwiedza Grabówkę w gminie Lubomia w powiecie wodzisławskim, gdzie zaplanowano uroczystość odsłonięcia tablicy pamięci Powstańców Śląskich i spotkanie z mieszkańcami.&nbsp;</p><p>W Warszawie zapowiedziano także konwencję partii <strong>Nowa Polska</strong>. Ugrupowanie budowane jest przez środowisko samorządowców; jako jego liderzy wskazywani są m.in. Zygmunt Frankiewicz, Wadim Tyszkiewicz i Andrzej Dziuba. Oficjalna strona formacji informowała, że 28 stycznia 2026 roku koło senackie „Niezależni i Samorządni” zmieniło nazwę na koło senackie „NOWA Polska”. &nbsp;</p><p>To ciekawy polityczny kontrapunkt do rocznicy ustawy z 2002 roku o bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Historia znów puszcza oko: tego samego dnia mówimy i o powstaniach, i o samorządności, i o lokalnej odpowiedzialności. A ta — jak dobrze wiedzą mieszkańcy każdego miasta — zaczyna się nie w telewizyjnym studiu, lecz na ulicy, w szkole, przychodni, urzędzie i na sesji rady.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55588,prawomocny-wyrok-za-tragedie-na-mostowej-16-5-roku-wiezienia-dla-kierowcy-ktory-zabil-dwie-siostry</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55588,prawomocny-wyrok-za-tragedie-na-mostowej-16-5-roku-wiezienia-dla-kierowcy-ktory-zabil-dwie-siostry</guid>
            <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 21:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-prawomocny-wyrok-za-tragedie-na-mostowej-16-5-roku-wiezienia-dla-kierowcy-ktory-zabil-dwie-siostry-1781899491.png</url>
                        <title>Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55588,prawomocny-wyrok-za-tragedie-na-mostowej-16-5-roku-wiezienia-dla-kierowcy-ktory-zabil-dwie-siostry</link>
                    </image><description>Sąd wyższej instancji utrzymał karę 16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności dla Jakuba Sz., sprawcy tragicznego wypadku na ulicy Mostowej w Tomaszowie Mazowieckim. Jak informują nas czytelnicy, 19 czerwca 2026 roku zapadło prawomocne rozstrzygnięcie w sprawie, która od sierpnia 2024 roku była jedną z najbardziej poruszających tragedii drogowych w naszym mieście. Na oznakowanym przejściu dla pieszych zginęły dwie kobiety — siostry, prowadzące rowery.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie miejsca w mieście, które codziennie mijamy bez większej refleksji. Przejście dla pieszych, wysepka, asfalt, znaki, światła samochodów, znajomy szum ulicy. Dopiero tragedia sprawia, że zwykły punkt na mapie zaczyna ciążyć jak kamień. Ulica Mostowa w Tomaszowie Mazowieckim stała się takim miejscem 22 sierpnia 2024 roku. Tego wieczoru dwie kobiety nie wróciły już do domu.</p><p>Dzisiaj ta sprawa ma swój prawomocny finał. Jak wynika z informacji przekazanych naszej redakcji przez czytelników, <strong>sąd odwoławczy utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Oznacza to, że Jakub Sz. ma odbyć karę <strong>16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności</strong>. W mocy pozostał również <strong>dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych</strong> oraz zasądzone świadczenia na rzecz pokrzywdzonych.</p><p>To nie jest zakończenie, które przynosi ulgę rodzinom ofiar. Wyrok, nawet prawomocny, nie cofa czasu. Nie przywraca głosu kobietom, które tamtego sierpniowego wieczoru prowadziły rowery przez przejście. Ale jest odpowiedzią państwa na czyn, który prokuratorzy i sąd ocenili jako skrajnie niebezpieczny, zawiniony i tragiczny w skutkach.</p><h3><strong>Wieczór, który przeciął Tomaszów na pół</strong></h3><p>Do tragedii doszło <strong>22 sierpnia 2024 roku</strong>, tuż po godzinie 19.00, na <strong>ulicy Mostowej w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. To ważna arteria, jeden z wjazdów do miasta od strony trasy S8, miejsce znane kierowcom, pieszym, rowerzystom i mieszkańcom tej części Tomaszowa. Nie odludzie. Nie boczna droga. Zwykła miejska przestrzeń, w której codziennie przecinają się ludzkie trasy: do pracy, z działki, do sklepu, do domu.</p><p>Dwie kobiety, siostry w wieku <strong>67 i 69 lat</strong>, przechodziły przez oznakowane przejście dla pieszych z wysepką. Prowadziły rowery. Według medialnych relacji wracały prawdopodobnie z działki. W publikacjach prasowych pojawiały się ich imiona — <strong>Bożena i Danuta</strong> — choć należy zaznaczyć, że te dane pochodziły z przekazów medialnych, a nie z oficjalnego komunikatu sądu czy prokuratury.</p><p>W tym samym czasie od strony trasy S8 w kierunku centrum miasta jechał samochód osobowy <strong>Cupra Formentor</strong>. Za kierownicą siedział Jakub Sz., 28-letni w chwili zdarzenia mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego. Auto potrąciło kobiety na przejściu, a następnie zderzyło się z jadącą z przeciwka Toyotą.</p><p>Obie siostry zginęły na miejscu. Ranni zostali również pasażerowie Cupry oraz osoba podróżująca Toyotą.</p><p>W języku policyjnych komunikatów brzmi to sucho: zdarzenie drogowe, osoby poszkodowane, czynności pod nadzorem prokuratora. W języku miasta wyglądało to inaczej: syreny, radiowozy, zablokowana ulica, ludzie stojący w ciszy, telefony do bliskich, pytania powtarzane półgłosem. Kto? Jak? Dlaczego?</p><h3><strong>Pijany, pod wpływem narkotyku, z ogromną prędkością</strong></h3><p>Z ustaleń śledczych wynikało, że kierowca Cupry był w stanie nietrzeźwości i pod wpływem środka odurzającego. Bezpośrednio po wypadku oddalił się z miejsca zdarzenia. Nie udzielił pomocy potrąconym kobietom.</p><p>Według późniejszych ustaleń przywoływanych w lokalnych publikacjach, badania retrospektywne miały wskazywać, że w chwili wypadku kierowca mógł mieć około <strong>1,4–1,5 promila alkoholu</strong>. Ekspertyzy wykazały też obecność substancji psychotropowej <strong>4-CMC</strong>. Według biegłych samochód miał poruszać się z prędkością około <strong>112–120 km/h</strong> w obszarze zabudowanym.</p><p>Jeśli te wartości zestawić z miejscem zdarzenia — przejściem dla pieszych, miejską ulicą, wieczorną porą, obecnością pieszych i rowerzystów — widać, dlaczego prokuratura mówiła o sprawie w kategoriach znacznie cięższych niż zwykły „wypadek”.&nbsp;</p><p>Był alkohol. Był narkotyk. Była prędkość. Była ucieczka. Było nieudzielenie pomocy. I były dwie kobiety, które znalazły się na przejściu dla pieszych — czyli w miejscu, gdzie prawo i elementarna przyzwoitość nakazują kierowcy szczególną ostrożność.</p><h3><strong>Proces i kwalifikacja prawna</strong></h3><p>Sprawę prowadziła <strong>Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Akt oskarżenia trafił do <strong>Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim</strong> 5 czerwca 2025 roku. Proces ruszył 1 września 2025 roku.</p><p>Jakub Sz. został oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości i pod wpływem środka odurzającego, a także zachowania zaostrzające odpowiedzialność karną po zdarzeniu.</p><p>W sprawie wskazywano przepisy <strong>art. 177 § 1 i 2 kodeksu karnego</strong>, dotyczące spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na zdrowiu. Przywoływano także <strong>art. 178 § 1 i 1a pkt 2 kk</strong>, przewidujący zaostrzenie odpowiedzialności m.in. wtedy, gdy sprawca znajduje się w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego, zbiegł z miejsca zdarzenia albo nie udzielił pomocy. Osobnym zarzutem było prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, czyli czyn z <strong>art. 178a § 1 kk</strong>.</p><p>29 stycznia 2026 roku Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim uznał Jakuba Sz. za winnego i wymierzył mu karę łączną <strong>16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności</strong>. Sąd orzekł również <strong>dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi</strong> oraz nawiązki na rzecz pokrzywdzonych. Wyrok był wówczas nieprawomocny.</p><p>Prokuratura domagała się kary surowszej — <strong>20 lat więzienia</strong>. Prokurator Waldemar Szymański, zastępca prokuratora rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, po ogłoszeniu wyroku mówił, że określenie „wypadek” sugeruje przypadkowość, a ta sprawa — w jego ocenie — nie miała z przypadkiem nic wspólnego. W przestrzeni medialnej pojawiło się określenie <strong>„zbrodnia na drodze”</strong>. Mocne, ale w tym kontekście zrozumiałe jako publicystyczna i prokuratorska ocena ciężaru czynu, a nie zmiana kwalifikacji prawnej na zabójstwo.</p><h3><strong>Wyrok jest prawomocny</strong></h3><p>Jak informują nas czytelnicy, <strong>19 czerwca 2026 roku sąd wyższej instancji utrzymał w mocy karę orzeczoną przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Tym samym wcześniejszy, nieprawomocny wyrok stał się prawomocny.</p><p>Oznacza to, że sprawca tragedii na Mostowej ma odbyć karę <strong>16 lat i 6 miesięcy więzienia</strong>. Nadal obowiązuje go <strong>dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych</strong>. W mocy pozostają również rozstrzygnięcia finansowe na rzecz pokrzywdzonych.</p><p>Na moment przygotowywania tekstu nie odnaleźliśmy jeszcze publicznego, urzędowego komunikatu sądu lub prokuratury opublikowanego po dzisiejszym rozstrzygnięciu. Dlatego informację o prawomocności wyroku oznaczamy jako aktualne ustalenia redakcyjne i sygnały od czytelników.&nbsp;</p><h3><strong>Rodziny po dwóch stronach sali</strong></h3><p>W tej sprawie są dwie perspektywy, których nie wolno mieszać, ale nie można też udawać, że nie istnieją.</p><p>Po jednej stronie są rodziny kobiet, które zginęły. Strata sióstr, matek, babć, ciotek, sąsiadek, znajomych. Kobiet, które — jak wynika z relacji medialnych — wracały z działki, prowadząc rowery. Ich śmierć była nagła, brutalna i publiczna. Wydarzyła się nie w odległym miejscu, ale na ulicy, którą wielu tomaszowian zna z codziennych przejazdów.</p><p>Po drugiej stronie jest rodzina sprawcy. Żona, dzieci, bliscy, którzy nie odpowiadają za jego decyzje, ale będą żyć w cieniu tej sprawy. To także dramat, choć innego rodzaju. Nie może on jednak przesłonić podstawowego faktu: dwie kobiety nie żyją, a sąd prawomocnie uznał odpowiedzialność kierowcy.</p><h3><strong>Mostowa jako ostrzeżenie</strong></h3><p>Sprawa z ulicy Mostowej nie jest tylko kroniką sądową. Jest opowieścią o tym, co dzieje się, gdy za kierownicą siada człowiek po alkoholu, po narkotykach, z nogą ciężką od prędkości i głową lekką od braku odpowiedzialności.</p><p>W polskich miastach przejście dla pieszych zbyt często bywa traktowane jak sugestia, nie jak granica. Pieszy ma pierwszeństwo, ale w zderzeniu z maską samochodu nie chroni go ani paragraf, ani farba na asfalcie. Prawo działa po tragedii. Życie trzeba chronić przed nią.</p><p>Ulica Mostowa jest tu symbolem. Wjazd do miasta, ruch od strony S8, kierowcy przyspieszeni trasą, mieszkańcy idący swoim rytmem, rowerzyści, piesi, światła samochodów. To przestrzeń, w której margines błędu powinien być minimalny. Tymczasem, według ustaleń śledczych i biegłych, w tej sprawie nałożyło się wszystko, co najgorsze: nietrzeźwość, narkotyk, nadmierna prędkość, brak reakcji po potrąceniu.</p><p>Tomaszów zna już zbyt wiele historii, w których alkohol za kierownicą nie kończył się tylko policyjną notatką.<strong> Niedawno opinię publiczną poruszyła także sprawa pijanego radnego powiatowego Leona K., wobec którego sąd pierwszej instancji warunkowo umorzył postępowanie.</strong> Prokuratura zaskarżyła tamto rozstrzygnięcie i ma mieć ciąg dalszy przed sądem II instancji. To oczywiście inna sprawa, bez ofiar śmiertelnych, ale społeczny kontrast jest uderzający: z jednej strony tragiczny finał jazdy po alkoholu na Mostowej, z drugiej pytanie o to, jak państwo i sądy powinny reagować na osoby publiczne zatrzymywane po alkoholu za kierownicą.</p><p>Nie chodzi o prostą zemstę ani o krzyk tłumu pod sądem. Chodzi o komunikat, jaki wysyłamy jako wspólnota. Czy prowadzenie po alkoholu jest „błędem”, który można elegancko zamieść pod dywanem? Czy jest realnym zagrożeniem, które w jednej chwili może zabrać komuś matkę, siostrę, żonę, sąsiadkę?</p><p>Mostowa odpowiada na to pytanie bez litości.</p><h3><strong>Prawo po tragedii i życie przed tragedią</strong></h3><p>Kodeks karny zna odpowiedzi na takie czyny. Przewiduje<strong> odpowiedzialność za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym</strong>. Zaostrza ją, gdy kierowca jest pijany, pod wpływem narkotyków, ucieka z miejsca zdarzenia lub nie udziela pomocy. Pozwala orzec długoletnie więzienie i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.</p><p>Ale nawet najwyższy wyrok jest zawsze spóźniony wobec śmierci. Sąd może nazwać winę, wymierzyć karę, zamknąć postępowanie. Nie może jednak cofnąć ostatnich sekund przed uderzeniem. Nie może sprawić, że dwie kobiety bezpiecznie przejdą przez pasy i pojadą dalej.</p><p>Dlatego ta sprawa powinna wracać nie tylko przy okazji wyroku. Powinna wracać w rozmowach o organizacji ruchu, o kontroli prędkości, o przejściach dla pieszych, o policyjnych patrolach, o społecznej zgodzie na „jedno piwo” przed jazdą, o pobłażliwości wobec tych, którzy prowadzenie samochodu mylą z prywatnym pokazem siły.</p><p>Bo tragedia na Mostowej nie zaczęła się w chwili uderzenia. Zaczęła się wcześniej — wtedy, gdy ktoś po alkoholu i narkotyku wsiadł za kierownicę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szkoła Podstawowa nr 6 z tytułem „Złotej Szkoły NBP”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55586,szkola-podstawowa-nr-6-z-tytulem-zlotej-szkoly-nbp</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55586,szkola-podstawowa-nr-6-z-tytulem-zlotej-szkoly-nbp</guid>
            <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 17:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szkola-podstawowa-nr-6-z-tytulem-zlotej-szkoly-nbp-1781883038.png</url>
                        <title>Szkoła Podstawowa nr 6 z tytułem „Złotej Szkoły NBP”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55586,szkola-podstawowa-nr-6-z-tytulem-zlotej-szkoly-nbp</link>
                    </image><description>Szkoła Podstawowa nr 6 w Tomaszowie Mazowieckim zdobyła tytuł „Złotej Szkoły NBP” w szóstej edycji ogólnopolskiego programu edukacyjnego Narodowego Banku Polskiego. To wyróżnienie trafia do szkół, które nie tylko mówią o ekonomii, ale potrafią zamienić ją w praktyczną lekcję życia: o pieniądzach, odpowiedzialności, oszczędzaniu, banku centralnym i decyzjach, które wcześniej czy później podejmuje każdy młody człowiek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tegoroczna edycja programu odbywała się pod hasłem <strong>„Zadbaj o swoje finanse z wiedzą o banku centralnym”</strong>. Według informacji NBP do VI edycji zgłosiły się <strong>442 szkoły z całej Polski</strong>, uczestnicy zrealizowali ponad <strong>8500 przedsięwzięć edukacyjnych</strong>, angażując ponad <strong>825 tys. osób</strong>, a tytuł <strong>„Złotej Szkoły NBP”</strong> zdobyło <strong>276 placówek</strong>.</p><h2>Uczniowie w roli ambasadorów ekonomii</h2><p>Szkołę reprezentowała <strong>Drużyna Ambasadorów Edukacji Ekonomicznej</strong> w składzie: <strong>Aleksandra Byczkowska, Aleksandra Demel, Malwina Kłaczyk, Mikołaj Kunka, Piotr Lasek, Wojciech Ludwiczak, Marika Mikula, Julia Mokrogulska, Mateusz Sęk, Zuzanna Wójciak</strong> oraz <strong>Szymon Warczyk</strong>, który pełnił funkcję kamerzysty.</p><p>Nad realizacją programu czuwały nauczycielki: <strong>Adrianna Adamska-Mundzia</strong> oraz <strong>Anna Pająk</strong>. To pod ich kierunkiem uczniowie realizowali zadania przewidziane w regulaminie programu: przygotowywali innowacyjne lekcje ekonomii dla klas IV–VIII, warsztaty dla młodszych uczniów, debatę szkolną oraz edu-akcję pod nazwą <strong>„Rajd Pieszy na leśnych tropach wiosny z NBP”</strong>.</p><p>Brzmi lekko, niemal harcersko — las, wiosna, rajd. Ale pod spodem kryje się rzecz poważna. W świecie, w którym dzieci wcześniej uczą się obsługi aplikacji niż rozumienia wartości pieniądza, takie działania są jak kompas. Pokazują, że ekonomia nie zaczyna się dopiero przy kredycie hipotecznym, pierwszej wypłacie czy decyzji o lokacie. Zaczyna się dużo wcześniej: przy kieszonkowym, zakupach, oszczędzaniu, rozmowie o cenach i odpowiedzialności.</p><h2>Ekonomia zamiast suchej teorii</h2><p>Program <strong>Złote Szkoły NBP</strong> jest skierowany do uczniów i nauczycieli szkół podstawowych oraz ponadpodstawowych. Organizatorem jest <strong>Narodowy Bank Polski</strong>, a jego celem jest rozwijanie wiedzy ekonomicznej i finansowej wśród młodych ludzi.</p><p>W VI edycji, jak informuje NBP, szkoły musiały zdobyć odpowiednią liczbę punktów za trzy zadania obligatoryjne: <strong>innowacyjną lekcję z ekonomią, debatę szkolną i warsztat uczniowski</strong>. Potwierdzeniem uzyskania tytułu jest certyfikat Narodowego Banku Polskiego.</p><p>W przypadku tomaszowskiej „Szóstki” szczególnie ważne było to, że działania nie ograniczyły się do jednej klasy czy jednej akademii. Uczniowie wzięli na siebie rolę przewodników po świecie finansów. Mówili o banku centralnym, ekonomii i codziennych wyborach językiem zrozumiałym dla swoich rówieśników oraz młodszych kolegów.</p><h2>Sukces szkoły i lokalnej edukacji</h2><p>Szkoła Podstawowa nr 6 działa w strukturze <strong>Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 8 w Tomaszowie Mazowieckim</strong> przy ul. Gminnej 5/9. Jej sukces w ogólnopolskim programie NBP jest dobrą wiadomością nie tylko dla samej placówki, ale także dla lokalnej edukacji.</p><p>Bo edukacja finansowa to dziś nie dodatek, lecz konieczność. W czasach inflacji, szybkich płatności internetowych, zakupów na raty, kredytów konsumenckich i marketingu, który działa z precyzją dobrze napisanego scenariusza filmowego, młody człowiek potrzebuje narzędzi do rozumienia świata. Nie chodzi o to, by każdy uczeń został ekonomistą. Chodzi o to, by nie był bezbronny.</p><p>Tytuł <strong>„Złotej Szkoły NBP”</strong> jest więc czymś więcej niż dyplomem do szkolnej gabloty. To znak, że w tomaszowskiej SP nr 6 uczniowie potrafili połączyć wiedzę, aktywność, pracę zespołową i społeczne zaangażowanie.</p><p>W czasach, gdy często narzekamy, że szkoła bywa zbyt oderwana od życia, ten przykład pokazuje coś odwrotnego: dobrze poprowadzona edukacja może wyjść z podręcznika, przejść przez klasę, debatę, warsztat, a nawet leśny szlak — i zostać z uczniami na dłużej niż jedna ocena w dzienniku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młodzież ma głos. Ruszają spotkania programu Bardzo Młoda Kultura 2026–2028  w województwie łódzkim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55585,mlodziez-ma-glos-ruszaja-spotkania-programu-bardzo-mloda-kultura-2026-2028-w-wojewodztwie-lodzkim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55585,mlodziez-ma-glos-ruszaja-spotkania-programu-bardzo-mloda-kultura-2026-2028-w-wojewodztwie-lodzkim</guid>
            <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 17:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlodziez-ma-glos-ruszaja-spotkania-programu-bardzo-mloda-kultura-2026-2028-w-wojewodztwie-lodzkim-1781882122.jpg</url>
                        <title>Młodzież ma głos. Ruszają spotkania programu Bardzo Młoda Kultura 2026–2028  w województwie łódzkim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55585,mlodziez-ma-glos-ruszaja-spotkania-programu-bardzo-mloda-kultura-2026-2028-w-wojewodztwie-lodzkim</link>
                    </image><description>Łódzki Dom Kultury, operator programu Bardzo Młoda Kultura 2026–2028 
w województwie łódzkim, zaprasza na cykl spotkań sieciująco-informacyjnych poświęconych podmiotowemu udziałowi młodzieży w kulturze. Spotkania są skierowane do osób, instytucji, organizacji i grup działających w kulturze, edukacji, organizacjach pozarządowych oraz lokalnych społecznościach.  To propozycja dla tych, którzy chcą tworzyć działania razem z młodymi ludźmi, wzmacniać ich sprawczość i przygotować się do naboru partnerstw lokalnych. W ramach programu BMK będzie można ubiegać się 
o dofinansowanie do 10 000 zł na oddolne inicjatywy z młodzieżą w głównej roli.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Czego dotyczą spotkania?</strong></p><p style="text-align:justify;">Celem programu jest rozwój podmiotowego uczestnictwa młodzieży w kulturze, wzmacnianie jej sprawczości oraz wspieranie działań tworzonych wspólnie z młodymi ludźmi — w oparciu&nbsp;<br>o ich potrzeby, pomysły i lokalne doświadczenia.</p><p style="text-align:justify;">Podczas spotkań uczestnicy poznają założenia programu i zasady naboru partnerstw lokalnych. Ważną częścią spotkań będzie również rozmowa o tym, jak lepiej rozumieć potrzeby młodych ludzi, budować z nimi partnerskie relacje i odpowiedzialnie wspierać ich&nbsp;<br>w działaniach.</p><p style="text-align:justify;">W programie znajdą się prelekcje dotyczące słuchania młodzieży, jej potrzeb i sprawczości,&nbsp;<br>a także praktyczne szkolenia z diagnozowania lokalnego środowiska oraz projektowania działań, które naprawdę angażują młodych ludzi. Spotkania mają pomóc uczestnikom przejść od rozmowy i rozpoznania potrzeb do stworzenia wspólnych, wartościowych inicjatyw lokalnych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Partnerstwa Lokalne</strong></p><p style="text-align:justify;">Ważnym elementem programu Bardzo Młoda Kultura jest <strong>nabór partnerstw lokalnych</strong>. Instytucje, organizacje i społeczności, które połączą siły z młodzieżą, będą mogły ubiegać się o dofinansowanie do <strong>10 000 zł</strong> na realizację oddolnych inicjatyw. Ich kluczowym założeniem ma być aktywny udział młodych ludzi — od pomysłu, przez planowanie, aż po realizację. Szczegóły naboru zostaną określone w odrębnym regulaminie. Dla osób i podmiotów planujących ubiegać się o środki udział w jednym ze spotkań sieciująco-informacyjnych jest obowiązkowym etapem przygotowawczym.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Dla kogo?</strong></p><p style="text-align:justify;">Zapraszamy osoby działające w kulturze, edukacji, organizacjach pozarządowych i lokalnych społecznościach. Szczególnie zapraszamy tych, którzy pracują z młodzieżą, realizują działania na jej rzecz lub chcą tworzyć projekty wspólnie z młodymi ludźmi.</p><p style="text-align:justify;">Spotkania są dla osób i grup, którym zależy na tym, aby młodzież miała realny wpływ na swoje otoczenie, współdecydowała, współtworzyła i aktywnie uczestniczyła w lokalnym życiu kulturalnym.</p><p style="text-align:justify;">Spotkanie ma pomóc w rozmowie, rozpoznaniu potrzeb, budowaniu partnerstw&nbsp;<br>i przygotowaniu działań, w których młodzież odgrywa główną rolę.</p><p style="text-align:justify;">Spotkania są bezpłatne. Liczba miejsc jest ograniczona.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Jak się zapisać?</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>Aby wziąć udział w spotkaniu, należy wypełnić formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie:&nbsp;</strong><a href="https://bmklodzkie.pl/"><strong>https://bmklodzkie.pl/</strong></a></p><p style="text-align:justify;"><strong>Terminy i miejsca spotkań</strong></p><p style="text-align:justify;">Spotkania odbędą się w siedmiu lokalizacjach województwa łódzkiego:</p><ul><li data-list-item-id="e1cb842cb755ceeee57ef1f0fcecb82c5"><strong>23 czerwca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Strefa Rzemiosła i Sztuki MOK, ul. Rembowskiego 3, Zgierz</li><li data-list-item-id="e33b431e5c2bdfdca07a8a9591e48a9f7"><strong>24 czerwca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Miejska Biblioteka im. A.K. Cebrowskiego w Łowiczu, Aleja Henryka Sienkiewicza 62, Łowicz</li><li data-list-item-id="eb5386f8a394abaa80399915ff36ae432"><strong>29 czerwca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Łaski Dom Kultury, ul. Narutowicza 11, Łask</li><li data-list-item-id="eaaec0b287970501abac5965b9a733151"><strong>30 czerwca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Miejski Dom Kultury w Radomsku, ul. Brzeźnicka 5, Radomsko</li><li data-list-item-id="e9a54ebf4145e6ec41f50047377c43372"><strong>1 lipca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Miejski Ośrodek Kultury w Piotrkowie Trybunalskim, al. 3 Maja 12, Piotrków Trybunalski</li><li data-list-item-id="e5ddb08768f20b6867d72d8ecd8036bf4"><strong>3 lipca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Biblioteka Publiczna im. Stefana Janasa w Opocznie, pl. Kościuszki 15, Opoczno</li><li data-list-item-id="e88fa1d2b7c6cf3ef6c293df5dc418c61"><strong>13 lipca 2026 r., godz. 10.00–15.30</strong><br>Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, ul. Żwirki i Wigury 4, Sieradz</li></ul><p style="text-align:justify;">Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury Bardzo Młoda Kultura 2026–2028.</p><p style="text-align:justify;">Patronat honorowy sprawuje Joanna Skrzydlewska Marszałek Województwa Łódzkiego. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Partnerami programu są:</p><ul><li data-list-item-id="eb6f242aa1f8ef57b7e4cb1565898a51b"><p style="text-align:justify;">Łaski Dom Kultury,</p></li><li data-list-item-id="e28353e78d47f4bc532af864b8e7a0081"><p style="text-align:justify;">Miejski Ośrodek Kultury w Piotrkowie Trybunalskim,</p></li><li data-list-item-id="e367d8eac2409ceb1d44639d1e05b4aab"><p style="text-align:justify;">Miejski Ośrodek Kultury w Zgierzu,</p></li><li data-list-item-id="ed3d463ba863e18af7e7e5e3d2c015126"><p style="text-align:justify;">Miejska Biblioteka im. A.K. Cebrowskiego w Łowiczu,</p></li><li data-list-item-id="e42ef361763b5ac2f973c2c3af78cca66"><p style="text-align:justify;">Biblioteka Publiczna im. Stefana Janasa w Opocznie,</p></li><li data-list-item-id="e7ff7dd383b4d39fe7c5e761a3a9f9838"><p style="text-align:justify;">Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu,</p></li><li data-list-item-id="e3f57f0dcc5f10cbd8cf05bea21bdbd46"><p style="text-align:justify;">Miejski Dom Kultury w Radomsku.</p></li></ul><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p><strong>Kontakt dla mediów i uczestników</strong></p><p><strong>Malwina Paroń-Pieczara</strong><br>Koordynatorka programu Bardzo Młoda Kultura 2026-2028 w województwie łódzkim<br>tel. 797 326 197<br>e-mail:&nbsp;<a href="mailto:m.paron@ldk.lodz.pl">m.paron@ldk.lodz.pl</a></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Idź wolniej. Miasto i tak zdąży przed tobą uciec]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55583,idz-wolniej-miasto-i-tak-zdazy-przed-toba-uciec</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55583,idz-wolniej-miasto-i-tak-zdazy-przed-toba-uciec</guid>
            <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 14:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-idz-wolniej-miasto-i-tak-zdazy-przed-toba-uciec-1781873630.png</url>
                        <title>Idź wolniej. Miasto i tak zdąży przed tobą uciec</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55583,idz-wolniej-miasto-i-tak-zdazy-przed-toba-uciec</link>
                    </image><description>Najtrudniejszą rzeczą w XXI wieku nie jest dziś biec szybciej. Najtrudniej jest iść wolniej i nie przepraszać za to świata.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Święto tych, którzy nie chcą dojść pierwsi</h2><p>Są takie dni, które wyglądają niepozornie. Nie mają defilad, fanfar, wielkich scen, sponsorów w jednakowych koszulkach ani prowadzącego, który przez mikrofon oznajmia, że „za chwilę zaczynamy”. <strong>Dzień Leniwych Spacerów</strong> jest właśnie jednym z nich. Przychodzi cicho, bez zadęcia, jak człowiek, który nie dzwoni domofonem, tylko macha spod okna i mówi: „Chodź, przejdziemy się”.</p><p>Nie: „chodź, zrobimy dziesięć tysięcy kroków”.<br>Nie: „chodź, spalimy kalorie”.<br>Nie: „chodź, bo aplikacja mówi, że za długo siedzisz”.</p><p>Po prostu: chodź.</p><p>To słowo — krótkie, miękkie, trochę staroświeckie — ma w sobie więcej rewolucji, niż mogłoby się wydawać. Bo przecież współczesny człowiek już prawie nie chodzi. On przemieszcza się, załatwia, zdąża, parkuje, podbiega, loguje trasę, sprawdza czas przejścia i pyta mapę, czy istnieje szybszy wariant. Nawet spacer potrafiliśmy przerobić na projekt. Z celem, planem, pomiarem, parametrem. Marsz jako tabela. Oddech jako wykres. Życie jako raport kwartalny.</p><p>A leniwy spacer? Leniwy spacer jest policzkiem wymierzonym temu wszystkiemu. Delikatnym, rzecz jasna. Takim w stylu Czechowa, nie Tarantino. Ale jednak policzkiem.</p><h2>Flâneur znad Pilicy</h2><p>Francuzi mieli swojego flâneura — miejskiego włóczęgę, obserwatora, człowieka od niespiesznego patrzenia. Kogoś, kto nie tyle szedł przez miasto, ile pozwalał, by miasto przeszło przez niego. Walter Benjamin zrobił z tej postaci niemal filozofa chodnika, poetę witryn sklepowych i zaułków. W Paryżu mógł to być elegancki pan w kapeluszu, sunący bulwarem jak przecinek w zdaniu Baudelaire’a.</p><p>U nas? U nas flâneur może mieć reklamówkę z piekarni, klucze w kieszeni, psa, który bardziej prowadzi człowieka niż człowiek psa, i buty kupione na promocji. Może iść <strong>Bulwarami nad Pilicą</strong>, zatrzymać się przy wodzie, spojrzeć na niebo, które w Tomaszowie bywa czasem wielkie jak ekran w starym kinie, a czasem niskie, szare i ciężkie jak powieść Hłaski po złym śnie.</p><p>Może skręcić w stronę <strong>Niebieskich Źródeł</strong>, gdzie woda ma kolor tak niewiarygodny, że wygląda jakby ktoś w dolinie Pilicy zostawił kawałek południowego morza. Może pójść między bloki, gdzie na balkonach schną ręczniki, z okien leci radio, a życie — to prawdziwe, niefolderowe — pachnie praniem, obiadem, rozgrzanym asfaltem i lipą.</p><p>Bo Tomaszów nie jest tylko miejscem, które da się obejrzeć z samochodu. Nie da się go naprawdę poznać przez szybę, tak jak nie da się zrozumieć człowieka, mijając go windą między drugim a trzecim piętrem. Miasto trzeba przejść nogami. Nie raz. Nie od święta. Trzeba dać mu czas, żeby przestało pozować.</p><h2>Spacer bez celu, czyli herezja naszych czasów</h2><p>Najbardziej podejrzane w leniwym spacerze jest to, że on niczego nie obiecuje. Nie gwarantuje awansu. Nie poprawia wyniku sprzedaży. Nie odpowiada na maila. Nie buduje marki osobistej. Nie da się go łatwo wrzucić w prezentację jako „działanie rozwojowe”. Nie wygląda dobrze w tabelce, bo w tabelkach najlepiej wyglądają rzeczy martwe.</p><p>Spacer leniwy jest bezczelny, bo nie musi się tłumaczyć. Można wyjść z domu i nie mieć żadnej trasy. Można dojść tylko do rogu ulicy i zawrócić. Można usiąść na ławce, chociaż przecież „dopiero co wyszliśmy”. Można patrzeć, jak dziecko kopie kamyk przed sobą z powagą godną inżyniera mostów. Można obserwować starszego pana z siatką, który porusza się powoli, ale z jakąś majestatyczną konsekwencją, jakby nie wracał ze sklepu, tylko niósł przez miasto cały XX wiek.</p><p>Można minąć rower oparty o płot. Skrzypiącą furtkę. Kota z miną urzędnika, który widział już wszystkie podania i żadnego nie zamierza rozpatrzyć pozytywnie. Można wejść w ulicę, którą zwykle się omija, bo „tam nic nie ma”. I nagle okazuje się, że jest wszystko: cień drzewa na murze, stara fasada, krzywy chodnik, krzak róży przy bramie, cisza między jednym samochodem a drugim.</p><p>W tym sensie Dzień Leniwych Spacerów jest trochę jak scena z Kieślowskiego. Niby nic się nie dzieje. Ktoś idzie. Ktoś patrzy. Ktoś milczy. A jednak pod spodem przesuwa się cała tektonika życia.</p><h2>Tomaszów oglądany w tempie człowieka</h2><p>Są miasta, które najpiękniej wyglądają z wysoka. Są takie, które potrzebują panoramy, drona, zachodu słońca i dobrego filtra. Tomaszów Mazowiecki często najlepiej wypada z bliska. Z poziomu chodnika. Z odległości dłoni od balustrady, buta od kałuży, nosa od zapachu rzeki po deszczu.</p><p>Tu leniwy spacer może zacząć się banalnie: przy sklepie, na osiedlu, pod blokiem, na przystanku. I właśnie dobrze. Nie trzeba od razu wielkiej wyprawy, plecaka i miny odkrywcy. Wystarczy zejść z automatu. Nie iść po coś. Nie iść do kogoś. Nie iść „przy okazji”. Iść, bo nogi jeszcze pamiętają rytm starszy niż wszystkie nasze powiadomienia.</p><p>Można pójść ku Pilicy i pozwolić, by rzeka zrobiła to, co rzeki robią najlepiej: przypomniała, że świat płynie bez konsultowania z nami harmonogramu. Można ruszyć do Spały, choćby tylko w wyobraźni, tym traktem, którym okolica od dawna miesza historię, przyrodę i rekreację w jeden lokalny sen. Można pomyśleć o Inowłodzu — o kamieniu, rzece, dawnych opowieściach, o tym, że w promieniu krótkiej drogi od Tomaszowa kryje się więcej warstw, niż pokazuje szybka mapa w telefonie.</p><p>Można też przejść przez cmentarz. Nie po to, by popadać w mrok, ale by odzyskać proporcje. Tam każdy pośpiech brzmi głupio. Deadline’y tracą zęby. Aplikacje milkną. Człowiek idzie wolniej, bo nagle rozumie, że czas nie jest przeciwnikiem do pokonania, tylko przestrzenią do zamieszkania.</p><h2>Przeciw tyranii „muszę”</h2><p>Żyjemy w epoce, która ma do nas nieustannie jakieś żądania. Musisz być dostępny. Musisz odpisać. Musisz wiedzieć. Musisz się rozwijać. Musisz monitorować, aktualizować, optymalizować, reagować. Nawet odpoczynek bywa dziś zadaniem: trzeba odpocząć efektywnie, zregenerować się strategicznie, najlepiej tak, żeby w poniedziałek być jeszcze bardziej wydajnym.</p><p>Tymczasem leniwy spacer mówi: nie.</p><p>Nie musisz mieć celu.<br>Nie musisz zrobić zdjęcia.<br>Nie musisz wrzucać relacji.<br>Nie musisz nawet dojść tam, gdzie planowałeś, bo przecież planu nie było.</p><p>To nie jest pochwała bezczynności. To raczej pochwała bycia nieużytecznym przez chwilę. A to dla człowieka tresowanego przez kalendarz jest doświadczenie niemal dzikie. Jak ucieczka z biura w środku dnia w filmie, w którym nikt jeszcze nie wie, czy bohater ratuje swoje życie, czy właśnie je komplikuje.</p><p>Stachura napisałby pewnie, że wszystko jest poezją, jeśli człowiek potrafi iść wystarczająco uważnie. Niemen mógłby zaśpiewać gdzieś z uchylonego okna, że dziwny jest ten świat — i miałby rację, bo dziwny jest świat, w którym człowiek musi sobie ustanawiać święto, żeby przypomnieć sobie, że wolno mu spacerować bez powodu.</p><h2>Zdrowie przychodzi po cichu</h2><p>Oczywiście, można by tu napisać, że spacer dobrze wpływa na serce, krążenie, nastrój, sen i głowę. Można by przywołać specjalistów, badania, wykresy, rekomendacje. I wszystko to byłoby prawdą. Tylko że Dzień Leniwych Spacerów zasługuje na coś lepszego niż ton ulotki z przychodni.</p><p>Bo w tym święcie zdrowie nie powinno maszerować na czele pochodu z transparentem. Niech idzie z tyłu, z rękami w kieszeniach. Niech będzie skutkiem ubocznym. Nagrodą, która nie została zamówiona. Człowiek wychodzi, żeby popatrzeć na rzekę, a przy okazji trochę lżej mu się oddycha. Wychodzi, żeby przewietrzyć myśli, a przy okazji ciało przypomina sobie, że nie jest tylko statywem dla głowy pochylonej nad ekranem.</p><p>Najlepszy spacer to czasem ten, po którym nie ma spektakularnej puenty. Wracasz do domu, nalewasz wody do szklanki, siadasz i orientujesz się, że przez godzinę nikt tobą nie zarządzał. Że nie byłeś trybikiem. Nie byłeś odbiorcą komunikatów. Nie byłeś numerem w kolejce. Byłeś człowiekiem, który szedł.</p><p>To mało? W naszych czasach to bardzo dużo.</p><h2>Wyjść, zanim dzień zniknie</h2><p>Dzień Leniwych Spacerów nie wymaga dekoracji. Wystarczy chodnik. Ścieżka. Kawałek rzeki. Park. Osiedlowa ulica. Droga w stronę Niebieskich Źródeł. Ławka, która pamięta więcej rozmów niż niejeden salon. Miasto, które nie zawsze jest piękne w oczywisty sposób, ale potrafi nagle odsłonić detal jak zdanie podkreślone ołówkiem w starej książce.</p><p>Można dziś wyjść samemu. Można z kimś. Można bez słów. Można z piosenką w głowie. Można iść tak wolno, żeby minął nas własny pośpiech — zdziwiony, lekko obrażony, nieprzyzwyczajony do tego, że nie dostał pierwszeństwa.</p><p>I może właśnie o to chodzi. Żeby raz na jakiś czas nie doganiać świata. Nie ścigać się z miastem, pracą, wiadomościami, cudzymi oczekiwaniami. Nie poprawiać życia na siłę. Tylko przejść się kawałek. Zobaczyć światło na fasadzie. Usłyszeć psa szczekającego za płotem. Poczuć zapach rzeki po deszczu. Spojrzeć na Pilicę i pozwolić jej płynąć bez naszego komentarza.</p><p>A potem wrócić — może tą samą drogą, może inną — z drobnym, prawie niewidocznym zyskiem: z poczuciem, że świat jeszcze nie został do końca zamieniony w zadanie do wykonania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[19 czerwca: od „Daru Pomorza” i Pawiaka po Opole, Faras i sejmowe głosowania. Co mówi nam historia?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55582,19-czerwca-od-daru-pomorza-i-pawiaka-po-opole-faras-i-sejmowe-glosowania-co-mowi-nam-historia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55582,19-czerwca-od-daru-pomorza-i-pawiaka-po-opole-faras-i-sejmowe-glosowania-co-mowi-nam-historia</guid>
            <pubDate>Fri, 19 Jun 2026 07:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-19-czerwca-od-daru-pomorza-i-pawiaka-po-opole-faras-i-sejmowe-glosowania-co-mowi-nam-historia-1781856888.png</url>
                        <title>19 czerwca: od „Daru Pomorza” i Pawiaka po Opole, Faras i sejmowe głosowania. Co mówi nam historia?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55582,19-czerwca-od-daru-pomorza-i-pawiaka-po-opole-faras-i-sejmowe-glosowania-co-mowi-nam-historia</link>
                    </image><description>Dziś jest piątek, 19 czerwca, sto siedemdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.13, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Bonifacy, Gerwazy, Julianna, Michalina i Romuald.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie dni w kalendarzu, które nie układają się w prostą opowieść. Raczej przypominają wielogłosową partyturę: trochę jak festiwal w Opolu, trochę jak ciemny korytarz Pawiaka, trochę jak pokład „Daru Pomorza”, który po latach burz wraca do portu. <strong>19 czerwca</strong> prowadzi nas od średniowiecznej polityki miecza i sojuszy, przez dramat XX wieku, po kulturę, prawa człowieka, muzykę i dzisiejsze spory o państwo, pracę, zdrowie oraz bezpieczeństwo.</p><h2>Krzyżacy, Świdrygiełło i stara lekcja o cenie sojuszy</h2><p><strong>595 lat temu, w 1431 roku, zakon krzyżacki zawarł przymierze ze Świdrygiełłą</strong>, wielkim księciem litewskim buntującym się przeciwko Polsce. Układ stał się jednym z zapalników wojny polsko-krzyżackiej, która trwała cztery lata.</p><p>To epizod, który brzmi jak fragment kroniki Jana Długosza, ale jego sens jest bardzo współczesny. Polityka w Europie Środkowej nigdy nie była grą samotnych rycerzy. Zawsze była siecią zależności, urażonych ambicji, kalkulacji i map przesuwanych po stole. Świdrygiełło chciał władzy i większej niezależności Litwy, Krzyżacy szukali sposobu na osłabienie Polski, a Korona musiała kolejny raz udowadniać, że zwycięstwo pod Grunwaldem nie zamknęło historii raz na zawsze.</p><h2>„Dar Pomorza” wpływa do Gdyni. Biała fregata II Rzeczypospolitej</h2><p><strong>96 lat temu, w 1930 roku, do portu w Gdyni wpłynął żaglowiec szkolny „Dar Pomorza”</strong>, zakupiony we Francji. Wcześniej jednostka była niemieckim statkiem szkolnym, ale w polskiej historii stała się czymś znacznie większym niż tylko żaglowcem.</p><p>„Dar Pomorza” był jednym z symboli morskich ambicji II Rzeczypospolitej. Gdynia rosła wtedy jak miasto z mitu — z rybackiej osady w nowoczesny port. W tym samym duchu budowano Centralny Okręg Przemysłowy, magistralę węglową, szkoły, instytucje, administrację. Polska, która po zaborach wróciła na mapę, chciała mówić światu: mamy własne morze, własną flotę, własny kurs.</p><p>Dla kolejnych pokoleń marynarzy „Dar Pomorza” był szkołą dyscypliny, odwagi i pracy zespołowej. Nie bez powodu nazywano go „Białą Fregatą”. W jego historii jest coś z romantyzmu Conrada i coś z pozytywistycznej wiary w państwo budowane codziennym wysiłkiem.</p><h2>Pawiak i śmierć Delegata Rządu na Kraj</h2><p><strong>83 lata temu, w 1943 roku, na Pawiaku zmarł Jan Piekałkiewicz</strong>, ekonomista, działacz Stronnictwa Ludowego, od 1942 roku Delegat Rządu RP na Kraj. Został zakatowany przez Niemców.</p><p>Pawiak był jednym z najczarniejszych adresów okupowanej Warszawy. Miejsce śledztw, tortur, egzekucji, oczekiwania na wyrok, który często już zapadł, zanim ktokolwiek zdążył usłyszeć akt oskarżenia. Piekałkiewicz należał do tych ludzi Polskiego Państwa Podziemnego, którzy nie działali dla pomnika. Działali, bo państwo — choć okupowane — miało istnieć nadal: w strukturach, decyzjach, łączności, odpowiedzialności.</p><p>Jego śmierć jest przypomnieniem, że podziemna Polska nie była tylko zbrojną legendą. Była też administracją, prawem, polityką, szkołą obywatelskiej ciągłości. Państwem bez terytorium, ale z sumieniem.</p><h2>Złoto Funduszu Obrony Narodowej i powojenne pęknięcie</h2><p><strong>79 lat temu, w 1947 roku, w ambasadzie polskiej w Londynie zdeponowano ponad 200 kilogramów złota pochodzącego z przedwojennego Funduszu Obrony Narodowej.</strong> Przekazali je gen. Stanisław Tatar i płk Marian Utnik — wbrew stanowisku rządu RP na uchodźstwie. Wkrótce obaj wrócili do kraju.</p><p>To historia, w której metal szlachetny waży mniej niż moralny ciężar decyzji. Fundusz Obrony Narodowej powstał przed wojną jako gest społecznej mobilizacji. Obywatele oddawali pieniądze, kosztowności, biżuterię, rodzinne pamiątki — wszystko po to, by wzmocnić obronność państwa.</p><p>Po wojnie spór o złoto stał się sporem o legalność, lojalność i przyszłość Polski. Londyn reprezentował ciągłość II Rzeczypospolitej. Warszawa — nową władzę zależną od Moskwy. Ten konflikt nie mieści się w prostym rachunku księgowym. To raczej dramat z pogranicza „Popiołu i diamentu”: wojna niby się skończyła, ale wybory wciąż miały cenę życia, honoru i pamięci.</p><h2>Gomułka, Marzec ’68 i język, który otwierał drzwi wykluczeniu</h2><p><strong>59 lat temu, w 1967 roku, Władysław Gomułka podczas VI Kongresu Związków Zawodowych wygłosił przemówienie odnoszące się do wojny na Bliskim Wschodzie.</strong> Padły wówczas słowa o obywatelach polskich narodowości żydowskiej i „jednej ojczyźnie” — Polsce Ludowej.</p><p>To wystąpienie stało się jednym z ważnych etapów narastającej kampanii antysemickiej, która eksplodowała rok później w Marcu 1968 roku. Propaganda PRL ubierała wykluczenie w język lojalności państwowej. Mechanizm był znany z wielu epok: najpierw wskazuje się „obcych”, potem każe im udowadniać swoją przynależność, a na końcu wypycha się ich poza wspólnotę.</p><p>Warto o tym pamiętać szczególnie dziś, kiedy debata publiczna znowu bywa brutalna, a słowa potrafią działać jak zapałka rzucona na suchą trawę.</p><h2>Trebunie-Tutki, Faras i polska kultura bez kompleksów</h2><p><strong>56 lat temu, w 1970 roku, w Zakopanem urodził się Krzysztof Trebunia-Tutka</strong>, muzyk, architekt, lider zespołu Trebunie-Tutki. To artysta, który pokazał, że tradycja góralska nie musi stać w muzealnej gablocie. Może spotykać się z reggae, jazzem, muzyką świata i nie tracić swojej tożsamości.</p><p><strong>54 lata temu, w 1972 roku, w Muzeum Narodowym w Warszawie otwarto stałą ekspozycję fresków z Faras.</strong> To jedno z najważniejszych osiągnięć polskiej archeologii i konserwacji zabytków. Freski uratowane podczas misji kierowanej przez prof. Kazimierza Michałowskiego są świadectwem chrześcijańskiej Nubii — świata odległego geograficznie, ale zadziwiająco bliskiego w swoim artystycznym pięknie.</p><p>Oba wydarzenia pokazują coś ważnego: kultura żyje wtedy, gdy nie boi się dialogu. Góralska muzyka może rozmawiać z Jamajką, a polskie muzeum może stać się domem dla sztuki znad Nilu.</p><h2>Lidia Zamkow, samorząd i Halina Bortnowska</h2><p><strong>44 lata temu, w 1982 roku, zmarła Lidia Zamkow</strong>, aktorka, reżyserka teatralna i pedagog. Należała do pokolenia ludzi teatru, dla których scena była miejscem ryzyka intelektualnego, nie tylko dekoracją dla poprawnych gestów. Teatr w jej rozumieniu miał boleć, pytać, rozcinać społeczne złudzenia.</p><p><strong>32 lata temu, w 1994 roku, w Polsce odbyły się wybory samorządowe.</strong> Dla lokalnych wspólnot był to jeden z ważnych etapów dojrzewania demokracji po 1989 roku. Samorząd nie jest może tak efektowny jak wielka polityka sejmowa, ale to właśnie on decyduje o szkole, drodze, chodniku, domu kultury, planie zagospodarowania, komunikacji i jakości codziennego życia.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego to szczególnie ważna perspektywa. Wielka historia często przychodzi w mundurze albo z przemówieniem z trybuny. Lokalna historia przychodzi częściej z uchwałą rady miejskiej, budżetem, decyzją o remoncie ulicy, konkursem na dyrektora szkoły czy sporem o to, jak ma wyglądać najbliższe podwórko.</p><p><strong>2 lata temu, w 2024 roku, zmarła Halina Bortnowska</strong> — publicystka, redaktorka „Znaku”, współzałożycielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, założycielka pierwszego w Polsce hospicjum, w stanie wojennym internowana. Była z tych osób, które nie potrzebowały wielkich haseł, żeby bronić człowieka. Wystarczyła konsekwencja, empatia i odwaga.</p><h2>Muzyczny 19 czerwca: od Opola po Heart, Camel i Carole King</h2><p><strong>19 czerwca ma także mocny puls muzyczny.</strong> W 1914 roku urodził się Lester Flatt, gitarzysta i mandolinista, jedna z ważnych postaci bluegrassu. W 1945 roku przyszedł na świat Peter Bardens, współzałożyciel i klawiszowiec grupy Camel — zespołu, który w rocku progresywnym szukał przestrzeni, nastroju i długiej opowieści.</p><p>W 1950 roku urodziła się Ann Wilson, głos zespołu Heart. Wystarczy przypomnieć „Barracuda”, by usłyszeć rockową siłę, która nie prosi o miejsce przy stole, tylko je sobie bierze. W 1962 roku urodziła się Paula Abdul — tancerka, piosenkarka i jedna z ikon popkultury przełomu lat 80. i 90.</p><p>Szczególne miejsce w polskim kalendarzu zajmuje jednak <strong>19 czerwca 1963 roku</strong>, kiedy w Opolu odbył się pierwszy Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej. Opole stało się dla polskiej piosenki tym, czym Cannes dla kina — miejscem debiutów, triumfów, sporów, czasem skandali, ale przede wszystkim sceną, na której odbijała się historia kraju. Od elegancji Ewy Demarczyk, przez bunt Czesława Niemena, po popowe refreny kolejnych dekad.</p><p>Tego dnia wspominamy również m.in. Simona Wrighta, perkusistę AC/DC i Dio, Briana Welcha z grupy Korn, Gerry’ego Goffina — autora tekstów współtworzącego z Carole King takie klasyki jak „Will You Love Me Tomorrow” czy „The Loco-Motion” — oraz Jamesa Prime’a, klawiszowca Deacon Blue, zmarłego w 2025 roku.</p><h2>Dziś w kraju: Sejm, medycy, mobbing, paliwa i fajerwerki</h2><p>Dzisiejszy dzień polityczny w Polsce upływa pod znakiem sejmowych głosowań. Posłowie mają zająć się m.in. rządowym projektem dotyczącym zbierania informacji o zarobkach medyków w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.</p><p>Temat wrócił z dużą siłą po doniesieniach o lekarzu w trakcie specjalizacji, radnym Koalicji Obywatelskiej, który w 2025 roku miał zarobić 1,6 mln złotych, pracując m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym. Sprawa szybko przekroczyła granice zwykłej debaty płacowej. Stała się pytaniem o transparentność finansów publicznych, organizację ochrony zdrowia i granice społecznej akceptacji dla bardzo wysokich wynagrodzeń w systemie, w którym pacjenci nadal często czekają miesiącami na wizytę.</p><p>Sejm ma też głosować nad podatkiem od nadzwyczajnych zysków z tytułu wytwarzania i obrotu niektórymi paliwami ciekłymi w 2026 roku. Wpływy z tzw. windfall tax mają pomóc w finansowaniu działań osłonowych na rynku paliw. To klasyczny polityczny dylemat: gdy ceny paliw stają się społeczną gorączką, państwo próbuje znaleźć instrument, który pokaże obywatelom, że ktoś trzyma rękę na pulsie.</p><p>W planie są również głosowania nad zmianami w Kodeksie pracy i Kodeksie postępowania cywilnego, określanymi jako ustawa antymobbingowa. Projekt dotyka obszarów związanych z równym traktowaniem, wynagradzaniem i prawem do zadośćuczynienia. W praktyce to sprawa tysięcy miejsc pracy, także lokalnych — urzędów, szkół, firm, zakładów i instytucji, w których formalny regulamin często przegrywa z codzienną kulturą zarządzania.</p><p>Na stole jest także projekt dotyczący ochrony zwierząt i wyrobów pirotechnicznych. Zakaz używania określonych widowiskowych materiałów pirotechnicznych miałby ograniczyć cierpienie zwierząt, a jednocześnie pozostawić samorządom możliwość wskazania wyjątków, m.in. 31 grudnia i 1 stycznia. To temat, który co roku wraca także w lokalnych społecznościach: między potrzebą świętowania a odpowiedzialnością za psy, koty, dzikie ptaki, osoby starsze i ludzi z nadwrażliwością na huk.</p><h2>Obrona, odzyskane zabytki i Puszcza Białowieska</h2><p>W Warszawie rozpoczyna się pierwsza edycja Warszawskich Targów Obronnych. To wydarzenie poświęcone bezpieczeństwu, obronności i odporności państwa. Wśród uczestników paneli mają znaleźć się m.in. przedstawiciele rządu, samorządów, wojska, służb oraz branży zbrojeniowej.</p><p>W stolicy zaplanowano także prezentację dóbr kultury odzyskanych z Niemiec. Chodzi m.in. o fragment średniowiecznego rękopisu z hymnem „Gaude Mater Polonia”, pierścień króla Zygmunta I Starego oraz miniaturowe eksponaty kolejowe z przedwojennego Muzeum Komunikacji w Warszawie. Każdy taki powrót jest czymś więcej niż muzealną formalnością. To jak odzyskanie zdania wyrwanego z narodowej książki.</p><p>Minister klimatu i środowiska ma natomiast podpisać plan zarządzania obiektem światowego dziedzictwa Puszcza Białowieska. Dokument jest wymagany przez UNESCO i ma określać zasady ochrony jednego z najcenniejszych kompleksów leśnych Europy. Puszcza Białowieska to nie tylko drzewa. To spór o model ochrony przyrody, o granice gospodarki leśnej, o miejsce człowieka w świecie, który nie zawsze powinien być podporządkowany piłom, tabelom i doraźnym interesom.</p><h2>Dziś za granicą: budżet Unii, ekstradycja i kruchy rozejm</h2><p>W Brukseli trwa drugi dzień posiedzenia Rady Europejskiej. Jednym z najważniejszych tematów jest nowa perspektywa budżetowa Unii Europejskiej na lata 2028–2034. Dla Polski to sprawa zasadnicza, bo unijne pieniądze od lat wpływają na inwestycje infrastrukturalne, regionalne i społeczne. Również samorządy — od wielkich metropolii po mniejsze miasta — dobrze wiedzą, że za hasłem „budżet UE” kryją się drogi, szkoły, oczyszczalnie, transport, cyfryzacja i projekty społeczne.</p><p>Londyński sąd ma dziś rozstrzygnąć sprawę ekstradycji do Polski Michała Kuczmierowskiego, byłego szefa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Polska prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. To kolejna odsłona sprawy, która pokazuje, jak ważna jest kontrola nad instytucjami zarządzającymi publicznymi pieniędzmi i rezerwami państwa.</p><p>Na świecie trwa również napięcie wokół konfliktu USA i Izraela z Iranem. Według zapowiedzi w szwajcarskim Buergenstocku mają spotkać się zespoły negocjacyjne USA i Iranu po wstępnym porozumieniu o zawieszeniu broni. Jak w zimnowojennym kinie politycznym, najważniejsze rozmowy często odbywają się nie na froncie, ale przy stołach, gdzie każde słowo waży więcej niż stal.</p><h2>19 czerwca — dzień pamięci, odpowiedzialności i głosu</h2><p>Dzisiejsze kalendarium nie daje jednej łatwej puenty. Jest w nim <strong>„Dar Pomorza”</strong>, który przypomina o ambicjach państwa. Jest <strong>Pawiak</strong>, który każe milknąć. Jest <strong>Opole</strong>, które śpiewa historię Polski mniej pomnikową, ale równie prawdziwą. Są freski z Faras, Puszcza Białowieska, debata o pracy, płacach, paliwach, zwierzętach i prawach obywatelskich.</p><p>Historia nie jest muzealną gablotą. Bardziej przypomina radio ustawione między stacjami: czasem słychać marsz, czasem pieśń, czasem krzyk, czasem głos spikera z dzisiejszymi wiadomościami. Naszym zadaniem jest nie tylko słuchać, ale rozumieć, z czego składa się ten szum. Bo jutro ktoś inny otworzy kalendarz i zapyta, co zrobiliśmy z własnym dniem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rusza nabór uzupełniający do mieszkań SIM przy ul. Chopina. Do wzięcia 39 lokali]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55576,rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55576,rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 23:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali-1781818311.png</url>
                        <title>Rusza nabór uzupełniający do mieszkań SIM przy ul. Chopina. Do wzięcia 39 lokali</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55576,rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki uruchamia nabór uzupełniający do mieszkań powstających przy ul. Chopina w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej KZN Łódzkie Centrum. Wnioski będzie można składać od 22 czerwca do 17 lipca 2026 roku w Urzędzie Miasta. Na liście dostępnych lokali znalazło się 39 mieszkań — jedno-, dwu- i trzypokojowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To jedna z tych informacji, które w mieście nie przechodzą bez echa. Bo mieszkanie — jak pisał Bolesław Prus o sprawach najprostszych, a zarazem najtrudniejszych — nie jest luksusem, lecz warunkiem normalnego życia. W Tomaszowie Mazowieckim, gdzie dla wielu rodzin ceny zakupu lokali i koszty kredytów pozostają barierą nie do przeskoczenia, oferta SIM może być jedną z niewielu realnych dróg do samodzielnego lokum.</p><h2>Kiedy i gdzie złożyć wniosek?</h2><p>Nabór uzupełniający potrwa od <strong>22 czerwca do 17 lipca 2026 roku</strong>. Wnioski wraz z wymaganymi załącznikami należy składać w <strong>Kancelarii Ogólnej Urzędu Miasta w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. P.O.W. 10/16</strong>.</p><p>Po zakończeniu procedury i przekazaniu list najemców wybór konkretnego mieszkania odbędzie się w siedzibie <strong>SIM KZN Łódzkie Centrum Sp. z o.o. w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Kolejność wyboru lokali będzie zgodna z miejscem na liście.</p><h2>Jakie mieszkania są dostępne?</h2><p>Nabór uzupełniający obejmuje łącznie <strong>39 lokali mieszkalnych</strong>:</p><ul><li data-list-item-id="e0bed4833ba7aad85a431ed71eacf2e56"><strong>6 mieszkań jednopokojowych</strong>,</li><li data-list-item-id="e6aace1952190fcbbd1d6d92fb6d480ed"><strong>20 mieszkań dwupokojowych</strong>,</li><li data-list-item-id="e6be0cc5b973770c83fd9b7ac26a42654"><strong>13 mieszkań trzypokojowych</strong>.</li></ul><p>To lokale w inwestycji pod nazwą <strong>„Budowa budynków wielorodzinnych w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Chopina”</strong>, realizowanej przez Społeczną Inicjatywę Mieszkaniową KZN Łódzkie Centrum.</p><h2>Dla kogo są mieszkania SIM?</h2><p>O zawarcie umowy najmu mogą ubiegać się osoby, które spełnią łącznie określone warunki. Najważniejsze z nich dotyczą dochodów, sytuacji mieszkaniowej oraz partycypacji w kosztach budowy.</p><p>Kandydat nie może przekroczyć obowiązującego górnego limitu dochodowego, liczonego na podstawie średniego miesięcznego dochodu gospodarstwa domowego osiągniętego w roku kalendarzowym poprzedzającym rok podpisania umowy najmu. Nie może też posiadać tytułu prawnego do lokalu mieszkalnego na terenie Tomaszowa Mazowieckiego w dniu podpisania umowy.</p><p>Trzecim warunkiem jest wniesienie <strong>partycypacji w kosztach budowy lokalu w wysokości 20 procent kosztów budowy mieszkania</strong>. Opłata ma być płatna w ratach od I do IV po podpisaniu umowy partycypacji.</p><p>W praktyce oznacza to, że program nie jest klasycznym mieszkaniem komunalnym, ale też nie jest standardową ofertą deweloperską. SIM-y mają wypełniać lukę pomiędzy rynkiem komercyjnym a lokalami socjalnymi i komunalnymi — dla osób, które pracują i mają dochody, ale niekoniecznie posiadają zdolność kredytową pozwalającą na zakup własnego mieszkania.</p><h2>Jakie dokumenty trzeba dołączyć?</h2><p>Do wniosku należy dołączyć przede wszystkim wypełniony i podpisany formularz, dokumenty oraz oświadczenia potwierdzające spełnianie kryteriów pierwszeństwa, a także oświadczenie o nieposiadaniu tytułu prawnego do lokalu mieszkalnego na terenie Tomaszowa Mazowieckiego i oświadczenie dotyczące dochodów gospodarstwa domowego.</p><p>Deklaracja o dochodach oraz oświadczenie o nieposiadaniu tytułu prawnego do lokalu będą wymagane również przed samym zawarciem umowy najmu. To ważne, bo sytuacja wnioskodawcy będzie weryfikowana nie tylko na etapie składania dokumentów, ale także przed podpisaniem umowy.</p><h2>Kiedy mieszkania będą gotowe?</h2><p>Planowane zakończenie budowy przewidziano na <strong>I kwartał 2028 roku</strong>. To oznacza, że obecny nabór dotyczy mieszkań, które nie będą dostępne od razu, ale mają trafić do przyszłych najemców po zakończeniu inwestycji.</p><p>Warto przypomnieć, że inwestycja przy ul. Chopina wpisuje się w szerszą politykę mieszkaniową miasta. Wcześniej informowano, że przy tej ulicy mają powstać nowe lokale w formule SIM — mieszkania na wynajem z partycypacją, skierowane do osób o umiarkowanych dochodach.</p><h2>Gdzie szukać szczegółów?</h2><p>Dokumenty do pobrania obejmują zarządzenie w sprawie ogłoszenia naboru uzupełniającego oraz wniosek wraz z załącznikami o zawarcie umowy najmu lokalu mieszkalnego przy ul. Chopina.</p><p>Wniosek i załączniki dostępne są również w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta w zakładce <strong>„Ogłoszenia i obwieszczenia 2026”</strong>.</p><p>Dodatkowe informacje można uzyskać telefonicznie pod numerem <strong>44 724 23 11 wew. 600 lub 604</strong>, a także osobiście w Urzędzie Miasta w Tomaszowie Mazowieckim, <strong>pokój nr 46</strong>, budynek główny, II piętro, w godzinach <strong>8:00–14:00</strong>.</p><h2>Mieszkanie jako sprawa społeczna</h2><p>W tomaszowskiej rzeczywistości każda nowa inwestycja mieszkaniowa ma znaczenie większe niż tylko budowlane. To nie są wyłącznie metry kwadratowe, ściany, balkony i miejsca parkingowe. To decyzje o tym, czy młodzi ludzie zostaną w mieście, czy rodziny będą miały warunki do stabilnego życia, czy seniorzy i osoby samotne znajdą bezpieczną przestrzeń bez konieczności ucieczki w drogi najem komercyjny.</p><p>Dlatego nabór uzupełniający do mieszkań SIM przy ul. Chopina warto potraktować nie jako urzędową formalność, ale jako ważny sygnał dla mieszkańców. Miasto, które chce się rozwijać, musi mieć nie tylko drogi, szkoły i wydarzenia kulturalne. Musi mieć również dachy nad głowami dla tych, którzy tu pracują, płacą podatki, wychowują dzieci i wiążą swoją przyszłość z Tomaszowem Mazowieckim.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Karol Świderski wraca do Ekstraklasy. Widzew Łódź sięga po transfer z reprezentacyjnym ciężarem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 22:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem-1781816269.png</url>
                        <title>Karol Świderski wraca do Ekstraklasy. Widzew Łódź sięga po transfer z reprezentacyjnym ciężarem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</link>
                    </image><description>To transfer, który w Ekstraklasie brzmi jak uderzenie w gong przed pierwszym aktem sezonu. Karol Świderski, 29-letni napastnik reprezentacji Polski, po ponad siedmiu latach gry za granicą wraca do kraju i został piłkarzem Widzewa Łódź. Klub z al. Piłsudskiego pozyskał go definitywnie z Panathinaikosu Ateny. Umowa ma obowiązywać do 2029 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Widzew z transferem, który ma zapach wielkiej ligi</h2><p>Widzew Łódź rozpoczął letnie zbrojenia od ruchu, który trudno nazwać zwykłym uzupełnieniem kadry. <strong>Karol Świderski</strong>, napastnik z doświadczeniem reprezentacyjnym, europejskim i amerykańskim, został nowym zawodnikiem łódzkiego klubu. Dla Ekstraklasy to jeden z najgłośniejszych powrotów ostatnich lat — piłkarz, który jeszcze niedawno występował w Grecji, MLS i Serie A, znów będzie grał na polskich boiskach.</p><p>Według medialnych doniesień transakcja z Panathinaikosem Ateny miała opiewać na około <strong>milion euro</strong>, a kontrakt napastnika należy do najwyższych w realiach polskiej ligi. Łódzki Sport, powołując się na greckie źródła, informował o kwocie transferu rzędu 1 mln euro i rocznych zarobkach przekraczających milion euro. PAP wskazuje z kolei, że pensja zawodnika może wynosić około 1,5 mln euro rocznie.&nbsp;</p><h3>Reprezentant Polski na al. Piłsudskiego</h3><p>Świderski ma za sobą <strong>51 występów w reprezentacji Polski i 14 zdobytych bramek</strong> — te dane potwierdza m.in. Transfermarkt. To liczby, które w Ekstraklasie robią wrażenie, bo mówimy nie o zawodniku wracającym z piłkarskiego marginesu, ale o napastniku będącym w wieku, w którym można jeszcze dać drużynie kilka mocnych sezonów.</p><p>W Widzewie liczą nie tylko na gole, ale też na charakter. Prezes klubu <strong>Robert Dobrzycki</strong> podkreślił w komunikacie przekazanym przez PAP, że Świderski jest piłkarzem „walecznym, nieustępliwym i zawsze grającym do końca”. To opis zawodnika, który pasuje do klubowej mitologii Widzewa — drużyny budowanej nie tylko na technice, ale też na uporze, intensywności i przekonaniu, że mecz kończy się dopiero wtedy, gdy sędzia ostatni raz użyje gwizdka.</p><h3>Od Jagiellonii przez Saloniki, Charlotte i Weronę</h3><p>Karol Świderski opuścił Ekstraklasę zimą 2019 roku, gdy z Jagiellonii Białystok trafił do <strong>PAOK-u Saloniki</strong>. W Grecji zdobył mistrzostwo kraju i dwa puchary, a jego nazwisko zaczęło funkcjonować w poważniejszym, europejskim obiegu. Potem była amerykańska przygoda w <strong>Charlotte FC</strong>, gdzie w MLS strzelił 28 goli, wypożyczenie do <strong>Hellas Verona</strong>, a następnie transfer do <strong>Panathinaikosu Ateny</strong>.</p><p>W barwach ateńskiego klubu Świderski rozegrał łącznie 62 spotkania i zdobył 13 bramek — wynika z depeszy PAP. Teraz wraca do Polski, ale nie do punktu wyjścia. Wraca jako piłkarz dojrzalszy, ograny, z większą świadomością i z nazwiskiem, które samo w sobie podnosi temperaturę ligowej dyskusji.</p><h3>Łódzki trop w życiorysie</h3><p>Ten transfer ma też lokalny, łódzki smaczek. Świderski w przeszłości był związany z <strong>UKS SMS Łódź</strong>, a więc dobrze zna piłkarskie środowisko miasta. Dla Widzewa nie jest więc wyłącznie znanym nazwiskiem sprowadzonym z zagranicy. To także zawodnik, który do Łodzi wraca z pewną biograficzną klamrą.</p><p>Sam piłkarz, cytowany przez PAP, przyznał, że stęsknił się za Polską. Mówił, że możliwość bycia „u siebie” daje komfort w codziennym życiu i że czeka na pierwsze treningi. W futbolu takie deklaracje bywają rytuałem powitalnym, ale w tym przypadku mają sens: Świderski nie wraca do ligi emerytalnie. Ma 29 lat, kontrakt do 2029 roku i przed sobą etap, który może zdefiniować jego późną, ale wciąż bardzo żywą część kariery.</p><h3>Widzew podnosi poprzeczkę</h3><p>Drużyna trenera <strong>Aleksandara Vukovicia</strong> rozpocznie przygotowania do nowego sezonu w poniedziałek. Świderski dołączy do zespołu podczas zgrupowania w Austrii. To pierwsze letnie wzmocnienie Widzewa, ale jednocześnie kolejny sygnał, że klub z Łodzi chce budować zespół o znacznie większych ambicjach niż spokojne utrzymanie.</p><p>Co ważne, Świderski jest już trzecim reprezentantem Polski pozyskanym przez Widzew w tym roku — po <strong>Bartłomieju Drągowskim</strong> i <strong>Przemysławie Wiśniewskim</strong>. Jeżeli te nazwiska złożą się w drużynę, a nie tylko efektowną listę transferową, przy al. Piłsudskiego może zacząć się sezon naprawdę interesujący.</p><p>Bo w piłce, jak w dobrym filmie sportowym, sam plakat nie wygrywa meczu. Ale jeśli na plakacie pojawia się napastnik reprezentacji Polski, kibice mają pełne prawo podnieść wzrok znad terminarza i pomyśleć: tu może wydarzyć się coś więcej.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 202 tysiące ze szpitala i dieta radnej. Ile pieniędzy powinna zwrócić Paulina Socha?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55561,ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55561,ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 22:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha-1781728745.png</url>
                        <title>Ponad 202 tysiące ze szpitala i dieta radnej. Ile pieniędzy powinna zwrócić Paulina Socha?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55561,ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha</link>
                    </image><description>Sprawa radnej Pauliny Sochy wraca jak refren z płyty, której nikt w Tomaszowie Mazowieckim nie chce już słuchać po cichu. Bo nie chodzi wyłącznie o polityczny spór, nie chodzi o kolejną samorządową przepychankę przy stole prezydialnym. Chodzi o publiczne pieniądze, mandat radnego powiatu i pytanie, które powinno dziś wybrzmieć bardzo mocno: ile diet pobranych po naruszeniu przepisów powinna zwrócić Paulina Socha?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Z dokumentów analizowanych przez Wojewodę Łódzkiego wynika, że Paulina Socha została zatrudniona w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. <strong>5 lutego 2025 roku</strong> na stanowisku p.o. dyrektora ds. finansowych. Miesiąc później, od <strong>5 marca 2025 roku</strong>, objęła stanowisko dyrektora ds. finansowych – głównej księgowej. To właśnie ta data — 5 lutego 2025 roku — jest w całej sprawie kluczowa. Jak pierwszy takt w „Bolero” Ravela. Z pozoru jeden moment, ale od niego narasta cała reszta.</p><h2>Wojewoda: doszło do naruszenia przepisów antykorupcyjnych</h2><p>Wojewoda Łódzki uznała, że w sprawie radnej doszło do naruszenia art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym uzyskali mandat, a także <strong>zarządzania taką działalnością</strong> albo bycia przedstawicielem czy pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką prawa handlowego, której jedynym wspólnikiem jest Powiat Tomaszowski. Spółka działa przy wykorzystaniu powiatowego majątku. Wojewoda wskazała, że stanowisko dyrektora ds. finansowych – głównej księgowej nie było wyłącznie techniczną funkcją księgową. Z dokumentów wynika, że obejmowało m.in. prowadzenie rachunkowości spółki, wykonywanie dyspozycji środkami pieniężnymi, kontrasygnowanie dokumentów mogących powodować zobowiązania majątkowe, sporządzanie planów finansowych, nadzór nad ich realizacją, kontrolę wewnętrzną, nadzór nad podległym personelem, zatwierdzanie dokumentów kadrowych i płacowych oraz występowanie w imieniu TCZ przed organami kontrolnymi.</p><p>Innymi słowy: nie była to praca przy biurku na uboczu, z dala od decyzji i odpowiedzialności. To było stanowisko w samym finansowym krwiobiegu szpitalnej spółki. A wojewoda stwierdziła, że taki zakres obowiązków oznaczał zarządzanie działalnością podmiotu wykorzystującego mienie powiatu.</p><h2>Mandat i pensja ze szpitala. Dwie role, jeden konflikt</h2><p>Radny powiatu ma kontrolować powiatowe jednostki i spółki. Ma patrzeć władzy na ręce, zadawać pytania, pilnować interesu mieszkańców. Tymczasem dyrektor finansowy spółki powiatowej ma pilnować interesu tej spółki. Te dwie role mogą wejść ze sobą w kolizję jak dwa samochody na śliskim skrzyżowaniu.</p><p>Właśnie na ten konflikt wskazała wojewoda. Radna jako członek rady powiatu reprezentowała mieszkańców i miała prawo kontrolować działalność powiatowej spółki. Jednocześnie jako dyrektor ds. finansowych – główna księgowa TCZ miała obowiązek zabezpieczać interesy gospodarcze szpitala. To nie jest niuans dla prawników. To sedno sprawy.</p><p>Szczególnie mocno brzmią tu liczby. Według oświadczenia majątkowego Paulina Socha <strong>z tytułu zatrudnienia w Tomaszowskim Centrum Zdrowia osiągnęła w ubiegłym roku dochód w wysokości ponad 202 tysięcy złotych</strong>. To kwota, której nie da się schować pod dywanem samorządowej retoryki. Ponad 202 tysiące złotych ze szpitala i jednocześnie dieta radnej powiatu — to zestawienie będzie dla wielu mieszkańców najbardziej czytelnym symbolem tej sprawy.</p><h2>Ile diet do zwrotu? Nawet ponad 50 tysięcy złotych</h2><p>Skoro — według stanowiska wojewody — naruszenie przepisów nastąpiło od dnia zatrudnienia w TCZ, to naturalne staje się pytanie o diety radnej pobierane po tej dacie.</p><p>Z dostępnych wyliczeń wynika, że dieta Pauliny Sochy za ubiegły rok wyniosła około <strong>36 tysięcy złotych</strong>. Za pierwsze sześć miesięcy tego roku było to około <strong>18 tysięcy złotych</strong>. Łącznie daje to <strong>54 tysiące złotych</strong>.</p><p>Trzeba jednak pamiętać, że zatrudnienie w TCZ rozpoczęło się 5 lutego 2025 roku. Jeśli więc liczyć zwrot precyzyjnie od dnia, w którym — według wojewody — powstała przyczyna wygaszenia mandatu, to do rozliczenia nie powinien wchodzić cały styczeń 2025 roku i pierwsze dni lutego. Przy średniej miesięcznej diecie około 3 tysięcy złotych oznacza to, że kwota do zwrotu za 2025 rok mogłaby wynieść około <strong>32,5–33 tysiące złotych</strong>, a razem z dietami za pierwsze półrocze 2026 roku — około <strong>50,5–51 tysięcy złotych</strong>. Do tego należy doliczyć odsetki</p><p>To jest najbardziej ostrożne, ale zarazem najbardziej logiczne wyliczenie.</p><p>Jeżeli natomiast powiat przyjmie prostsze rozliczenie budżetowe — cały 2025 rok plus pierwsze półrocze 2026 roku — w grę wchodzi kwota około <strong>54 tysięcy złotych</strong>.</p><h2>Publiczne pieniądze nie rozpływają się we mgle</h2><p>Dieta radnego nie jest nagrodą, dodatkiem do prestiżu ani samorządową trzynastką. Ma rekompensować koszty i czas poświęcony na wykonywanie mandatu. Jeśli mandat — z powodu naruszenia ustawowego zakazu — powinien wygasnąć od dnia powstania przesłanki, to pojawia się poważny problem: czy osoba, która nie powinna już pełnić mandatu, mogła nadal pobierać dietę?</p><p>Odpowiedź jest niewygodna, ale prosta: <strong>powiat powinien wystąpić o zwrot diet pobranych po 5 lutego 2025 roku</strong>. I powinien zrobić to nie w formie politycznego spektaklu, ale w formie konkretnego wezwania do zapłaty, z wyliczeniem kwoty, okresu i podstawy prawnej.</p><p>W tej sprawie nie wystarczy powiedzieć, że „procedury trwały”. Procedury mogą trwać, pisma mogą krążyć między urzędami, uchwały mogą być odkładane, a większości w radzie mogą się chwiać jak dekoracje w starym teatrze. Ale pieniądze mieszkańców są realne. Przelewy były realne. Dieta wpływała realnie.</p><h2>Rada powiatu zwlekała, wojewoda wkroczyła do gry</h2><p>Wojewoda wszczęła postępowanie nadzorcze po informacji o możliwym naruszeniu przepisów antykorupcyjnych. Rada Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim zajmowała stanowisko w tej sprawie, a część radnych uznawała, że do złamania prawa nie doszło. Wojewoda Łódzki nie podzieliła jednak tego stanowiska i wezwała radę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Pauliny Sochy.</p><p>To ważny moment. Bo jeśli organ nadzoru mówi radzie: „macie obowiązek wygasić mandat”, to nie jest to luźna opinia do dyskusji przy kawie. To jest sygnał, że sprawa wyszła poza lokalną arytmetykę głosów i weszła na tory nadzoru prawnego.</p><h2>Ponad 202 tysiące ze szpitala (?) i dieta z powiatu. Tego mieszkańcy nie zignorują</h2><p>W tej historii najbardziej uderza nie tylko sam spór prawny. Uderza suma faktów.&nbsp;</p><p>Radna powiatowa została zatrudniona w powiatowej spółce. Spółka korzysta z majątku powiatu. Stanowisko — według wojewody — miało charakter zarządczy. W ubiegłym roku z tytułu zatrudnienia w szpitalu Paulina Socha osiągnęła ponad <strong>202 tysiące złotych dochodu za zaledwie 11 miesięcy pracy</strong>. Równolegle pobierała dietę radnej, która w ubiegłym roku wyniosła około <strong>36 tysięcy złotych</strong>, a przez pierwsze półrocze tego roku kolejne około <strong>18 tysięcy złotych</strong>.</p><p>To nie jest drobna omyłka w tabelce. To jest pytanie o standard życia publicznego w powiecie tomaszowskim.</p><p>Bo mieszkańcy mogą zapytać bardzo prosto: skoro prawo zabraniało łączenia tych ról, to dlaczego przez tyle miesięcy publiczne pieniądze płynęły dwoma strumieniami — jednym ze szpitalnej pensji, drugim z diety radnej?</p><h2>Co teraz powinien zrobić powiat?</h2><p>Powiat Tomaszowski powinien jasno odpowiedzieć na trzy pytania.</p><p>Po pierwsze: czy wystąpi do Pauliny Sochy z wezwaniem do zwrotu diet pobranych po 5 lutego 2025 roku?</p><p>Po drugie: jaka dokładnie kwota zostanie wskazana w wezwaniu — około 50,5–51 tysięcy złotych, liczona od dnia zatrudnienia, czy około 54 tysiące złotych, liczona jako suma diet za 2025 rok i pierwsze półrocze 2026 roku?</p><p>Po trzecie: kto ponosi polityczną i organizacyjną odpowiedzialność za to, że sprawa nie została przecięta natychmiast, lecz dojrzewała miesiącami jak samorządowy dramat w kilku aktach?</p><p>W tej sprawie nie ma już miejsca na mgłę. Jest data: <strong>5 lutego 2025 roku</strong>. Jest stanowisko: <strong>dyrektor ds. finansowych w Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong>. Jest dochód: <strong>ponad 202 tysiące złotych ze szpitala w ubiegłym roku</strong>. Są diety: <strong>około 36 tysięcy złotych za 2025 rok i około 18 tysięcy złotych za pierwsze półrocze 2026 roku</strong>.</p><p>I jest pytanie, które mieszkańcy mają prawo zadać głośno: <strong>kiedy te pieniądze wrócą do budżetu powiatu?</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Basen w Akademii Sportu - otwarcie już 22 czerwca! 🎉]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55560,basen-w-akademii-sportu-otwarcie-juz-22-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55560,basen-w-akademii-sportu-otwarcie-juz-22-czerwca</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 14:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-basen-w-akademii-sportu-otwarcie-juz-22-czerwca-1781702752.jpg</url>
                        <title>Basen w Akademii Sportu - otwarcie już 22 czerwca! 🎉</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55560,basen-w-akademii-sportu-otwarcie-juz-22-czerwca</link>
                    </image><description>Już 22 czerwca rozpoczynamy nowy sezon basenu w Akademii Sportu. To dla nas wyjątkowy moment, ponieważ w tym roku rozpoczynamy już 5. sezon! 🥳
Przed nami kolejne wakacje pełne aktywności, sportu i dobrej zabawy. Przygotowaliśmy ofertę zarówno dla najmłodszych, jak i dla młodzieży oraz dorosłych, którzy chcą aktywnie spędzać wolny czas. 💦</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>👦👧<strong> Lekcje pływania dla dzieci</strong></p><p style="text-align:justify;">W sezonie 2026 kontynuujemy <strong>lekcje pływania dla dzieci</strong>, podczas których najmłodsi będą mogli rozwijać swoje umiejętności pod okiem instruktorów. 🏊‍♀️</p><p style="text-align:justify;">Będzie również możliwość <strong>zdawania na Kartę Pływacką</strong> – dokument potwierdzający umiejętności pływackie, ceniony przez wielu młodych miłośników sportów wodnych. 🏅</p><p>🎊<strong> Wydarzenia i atrakcje w sezonie 2026</strong></p><p>W tym sezonie planujemy wiele dodatkowych atrakcji i wydarzeń sportowych:</p><p>🎉 <strong>Pool Party</strong><br>💪 <strong>Aqua Aerobik</strong><br>⚽ <strong>Turnieje w siatkonogę</strong><br>🏐 <strong>Turnieje siatkówki plażowej</strong><br>🏊 <strong>Zawody pływackie dla dzieci i młodzieży</strong></p><p>🏋️ <strong>Zajęcia fitness</strong></p><p>📍 <strong>Akademia Sportu</strong><br>Osiedle Niewiadów 42,&nbsp;</p><p>97-225 Ujazd</p><p><strong>🕒 Godziny otwarcia od 22.06</strong></p><p>🏊 <strong>Basen:</strong> 10:00–20:00<br>🏢 <strong>Obiekt:</strong> 09:00–21:00<br>📅 <strong>7 dni w tygodniu</strong></p><p><strong>📲 Bądź na bieżąco</strong></p><p>Chcesz jako pierwszy dowiedzieć się o zapisach, wydarzeniach i atrakcjach sezonu?</p><p>👉 Zaobserwuj nas na</p><p>&nbsp;<strong>Facebooku</strong> <a href="https://www.facebook.com/AkademiaSportuNWD?locale=pl_PL" target="_blank">https://www.facebook.com/AkademiaSportuNWD?locale=pl_PL</a></p><p>&nbsp;<strong>Instagramie </strong><a href="https://www.instagram.com/akademia_sportu_?fbclid=IwY2xjawSfbeNleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEec02bAecJTo4DGl1OQT3HasInx7Zc0wKNsnjHOLE0WLV-aUKERM1HwVeBIks_aem_H36Ptng27k8NSdmEPa6zQw" target="_blank">https://www.instagram.com/akademia_sportu_?fbclid=IwY2xjawSfbeNleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEec02bAecJTo4DGl1OQT3HasInx7Zc0wKNsnjHOLE0WLV-aUKERM1HwVeBIks_aem_H36Ptng27k8NSdmEPa6zQw</a></p><p>👉 Regularnie odwiedzaj stronę internetową <a href="https://mcs.ujazd.com.pl/">https://mcs.ujazd.com.pl/</a></p><p>Tam będą pojawiały się wszystkie aktualności, harmonogramy wydarzeń oraz informacje organizacyjne. 🔔</p><p><strong>☀️ Do zobaczenia 22 czerwca!</strong></p><p>Przed nami <strong>5. sezon pełen sportowych emocji, aktywności i wyjątkowych wydarzeń</strong>. Już dziś zaplanuj wizytę i spędź lato razem z Akademią Sportu!</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Helios otwiera lato. Horrory, animacje, kino autorskie i smoki HBO na wielkim ekranie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55559,helios-otwiera-lato-horrory-animacje-kino-autorskie-i-smoki-hbo-na-wielkim-ekranie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55559,helios-otwiera-lato-horrory-animacje-kino-autorskie-i-smoki-hbo-na-wielkim-ekranie</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 10:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-helios-otwiera-lato-horrory-animacje-kino-autorskie-i-smoki-hbo-na-wielkim-ekranie-1781686725.jpg</url>
                        <title>Helios otwiera lato. Horrory, animacje, kino autorskie i smoki HBO na wielkim ekranie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55559,helios-otwiera-lato-horrory-animacje-kino-autorskie-i-smoki-hbo-na-wielkim-ekranie</link>
                    </image><description>Czerwiec w kinach Helios zapowiada się jak dobrze ułożony filmowy mixtape: trochę grozy z internetowych zakamarków, trochę rodzinnej nostalgii spod znaku Pixara, szczypta wielkiego kina autorskiego, absurdalny humor, opera pod gwiazdami Werony i smok, który znów rozpościera skrzydła nad światem „Gry o Tron”. Początek lata w multipleksach sieci Helios będzie więc nie tyle spokojnym wejściem w wakacje, ile mocnym otwarciem sezonu dla widzów o bardzo różnych gustach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>„Backrooms. Bez wyjścia” – internetowa legenda trafia do kin</h3><p>Jedną z najbardziej oczekiwanych premier będzie horror <strong>„Backrooms. Bez wyjścia”</strong>, oparty na fenomenie, który wyrósł z internetowej wyobraźni i twórczości YouTubera Kane’a Parsonsa. To przykład historii, która najpierw rozlała się po sieci jak miejska legenda XXI wieku, a dopiero później znalazła drogę na wielki ekran.</p><p>Film opowiada o Clarku, który w podziemiach swojego sklepu odkrywa przejście do niepokojącego labiryntu niekończących się korytarzy. Gdy dzieli się tym odkryciem ze swoją terapeutką, granica między chorobą, obsesją a realnym zagrożeniem zaczyna niebezpiecznie się zacierać. W roli terapeutki występuje nominowana do Oscara <strong>Renate Reinsve</strong>.</p><p>To kino dla tych, którzy lubią strach nieoczywisty: nie potwora wyskakującego zza drzwi, lecz pustą przestrzeń, światło jarzeniówek i poczucie, że coś za chwilę wydarzy się tuż za rogiem.</p><h3>Paweł Pawlikowski z nowym filmem. „Ojczyzna” po sukcesie w Cannes</h3><p>W repertuarze wszystkich kin Helios pojawi się również <strong>„Ojczyzna”</strong>, najnowsze dzieło Pawła Pawlikowskiego. Polski reżyser otrzymał za ten film <strong>Złotą Palmę dla najlepszego reżysera</strong> podczas tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes.</p><p>Film skupia się na relacji między <strong>Thomasem Mannem</strong>, noblistą i jednym z najważniejszych pisarzy XX wieku, a jego córką <strong>Eriką Mann</strong> – aktorką, pisarką i osobowością o niezwykle silnym charakterze. Bohaterowie wyruszają przez zrujnowane Niemcy czasu zimnej wojny: od Frankfurtu pozostającego pod kontrolą amerykańską po Weimar znajdujący się pod wpływem sowieckim.</p><p>To zapowiedź kina cięższego gatunku – o pamięci, polityce, winie, rodzinie i powrocie do kraju, który nie jest już tym samym miejscem. W tle pobrzmiewa echo literatury, historii i tej szczególnej melancholii, którą Pawlikowski potrafi wydobywać z ciszy równie mocno jak z dialogów.</p><h3>Spielberg i tajemniczy przekaz z innego świata</h3><p>Na ekranach pojawi się także <strong>„Dzień objawienia”</strong> w reżyserii Stevena Spielberga. Tym razem twórca „E.T.”, „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” i „Wojny światów” wraca do gatunku, w którym potrafi łączyć widowisko z niepokojem ukrytym pod powierzchnią codzienności.</p><p>Punktem wyjścia jest transmisja pogodowa na żywo. Prezenterka zaczyna nagle mówić w nieznanym, obcym języku. Jedyną osobą, która zdaje się rozumieć przekaz, jest Daniel. Gdy próbuje ujawnić światu znaczenie tajemniczej wiadomości, do akcji wkraczają rządowi agenci.</p><p>Brzmi jak klasyczny Spielbergowski motyw: zwykły człowiek, niezwykłe wydarzenie i państwo, które wie więcej, niż chce powiedzieć obywatelom.</p><h3>Powrót „Strasznego filmu” i absurdalnej makabreski</h3><p>Dla widzów, którzy wolą śmiech zamiast nerwowego oglądania się przez ramię, Helios przygotował kolejną odsłonę <strong>„Strasznego filmu”</strong>. Cindy, Brenda, Ray i Shorty znów zostają wciągnięci w serię dziwnych, krwawych i kompletnie absurdalnych wydarzeń.</p><p>Dwadzieścia sześć lat po konfrontacji z zamaskowanym mordercą bohaterowie przekonują się, że horror – nawet ten sparodiowany – nigdy nie odpuszcza do końca. To propozycja dla fanów kina, które z upodobaniem rozbiera gatunkowe klisze na części pierwsze, nie pytając przy tym o dobry smak.</p><h3>„Toy Story 5” – zabawki kontra ekran tabletu</h3><p>Rodziny z dziećmi zapewne najchętniej spojrzą w stronę premiery <strong>„Toy Story 5”</strong>. Nowa odsłona kultowej animacji opowiada o świecie, w którym tradycyjne zabawki muszą rywalizować z technologią. Jessie i Buzz Astral próbują odzyskać uwagę Bonnie, coraz bardziej pochłoniętej przez tablet Lilypad. Pomocy trzeba będzie szukać u dawnego lidera – Chudego.</p><p>To temat zaskakująco aktualny. W epoce ekranów, aplikacji i cyfrowych rozpraszaczy opowieść o zabawkach walczących o dziecięcą wyobraźnię może trafić nie tylko do najmłodszych, ale także do rodziców, którzy coraz częściej pytają, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna uzależnienie od technologii.</p><p>Na młodszych widzów czeka również animacja <strong>„Tom i Jerry: Przygoda w muzeum”</strong>. Słynny duet przypadkowo uruchamia mityczny Astralny Kompas i przenosi się do Złotego Miasta inspirowanego starożytnymi legendami.</p><p>W niedzielę, <strong>21 czerwca</strong>, we wszystkich kinach Helios odbędą się także <strong>Filmowe Poranki</strong> z odcinkami bajki <strong>„Peppa”</strong>. Pokazom będą towarzyszyć konkursy dla najmłodszych.</p><h3>Pavarotti, „Powrót do przyszłości II” i Kino Konesera</h3><p>Helios zapowiada również seanse specjalne. <strong>24 czerwca</strong> w wybranych kinach pokazany zostanie koncert <strong>„90. urodziny Pavarottiego”</strong>. Widowisko z amfiteatru w Weronie przypomni ponadczasowe arie operowe w wykonaniu artystów tej miary co <strong>José Carreras</strong>, <strong>Plácido Domingo</strong> i <strong>Andrea Bocelli</strong>.</p><p>W ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong> na wielkie ekrany powróci natomiast <strong>„Powrót do przyszłości II”</strong>. Pokazy odbędą się w sobotę, <strong>20 czerwca</strong>, oraz w czwartek, <strong>25 czerwca</strong>, w wybranych kinach. Marty McFly i doktor Brown znów ruszą przez czas, przypominając, że kino lat 80. miało w sobie coś, czego nie da się podrobić: lekkość, szaleństwo i dziecięcą wiarę w to, że przyszłość można jeszcze naprawić.</p><p>W poniedziałek, <strong>22 czerwca</strong>, w ramach cyklu <strong>Kino Konesera</strong> widzowie obejrzą film <strong>„Czytając Lolitę w Teheranie”</strong>. To historia nauczycielki i uczennic, które w rewolucyjnym Iranie potajemnie czytają zakazane zachodnie książki. Literatura staje się tu nie tylko ucieczką, ale też formą oporu – cichą, ryzykowną i bardzo osobistą.</p><h3>„Ród smoka” za darmo na wielkim ekranie</h3><p>Szczególną propozycję Helios przygotował dla fanów świata <strong>„Gry o Tron”</strong>. W poniedziałek, <strong>22 czerwca o godz. 20:00</strong>, odbędą się bezpłatne pokazy pierwszego odcinka trzeciego sezonu serialu HBO Original <strong>„Ród smoka”</strong>. Premierowy epizod poprzedzi projekcja ostatniego odcinka drugiej serii.</p><p>Bezpłatne wejściówki można odebrać na stronie <strong>helios.pl/aktualnosc/rod-smoka</strong>, w aplikacji Helios lub bezpośrednio w wybranym kinie. Liczba miejsc jest ograniczona, więc w tym przypadku zasada jest prosta: kto pierwszy, ten bliżej Żelaznego Tronu.</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[17 czerwca: dzień trzech królów, „Pana Tadeusza”, Strawińskiego i traktatu, który miał zamknąć powojenny rozdział]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55556,17-czerwca-dzien-trzech-krolow-pana-tadeusza-strawinskiego-i-traktatu-ktory-mial-zamknac-powojenny-rozdzial</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55556,17-czerwca-dzien-trzech-krolow-pana-tadeusza-strawinskiego-i-traktatu-ktory-mial-zamknac-powojenny-rozdzial</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 07:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-17-czerwca-dzien-trzech-krolow-pana-tadeusza-strawinskiego-i-traktatu-ktory-mial-zamknac-powoj-1781675167.png</url>
                        <title>17 czerwca: dzień trzech królów, „Pana Tadeusza”, Strawińskiego i traktatu, który miał zamknąć powojenny rozdział</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55556,17-czerwca-dzien-trzech-krolow-pana-tadeusza-strawinskiego-i-traktatu-ktory-mial-zamknac-powojenny-rozdzial</link>
                    </image><description>Są takie daty, które wyglądają jak rozłożona na stole talia historii. Jedna karta pachnie pergaminem pierwszych Piastów, druga prowadzi do Wilanowa i zwycięstwa pod Wiedniem, trzecia szeleszcze kartami pierwszego wydania „Pana Tadeusza”, a kolejna brzmi jak gwałtowny, niepokojący akord Igora Strawińskiego. 17 czerwca to właśnie taki dzień — niepozorny w kalendarzu, a jednak pełen zdarzeń, które wciąż pracują pod skórą naszej pamięci.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Dziś jest środa, <strong>168. dzień roku</strong>. Słońce wstało o godz. <strong>4.13</strong>, zajdzie o <strong>20.59</strong>. Imieniny obchodzą: <strong>Agnieszka, Alina, Daria, Laura, Albert, Franciszek oraz Piotr</strong>.</p><h2><strong>Trzech królów jednego dnia: Chrobry, Olbracht i Sobieski</strong></h2><p>17 czerwca w polskiej historii ma wymiar niemal symboliczny. Tego dnia wspominamy śmierć aż trzech monarchów: <strong>Bolesława I Chrobrego</strong>, <strong>Jana I Olbrachta</strong> i <strong>Jana III Sobieskiego</strong>. Gdyby ktoś chciał ułożyć z tego filmową sekwencję, miałby trzy różne obrazy państwa: narodziny królestwa, późnośredniowieczne ambicje Jagiellonów i barokową Rzeczpospolitą, która jeszcze potrafiła zatrząść Europą.</p><p><strong>1001 lat temu, w 1025 roku, zmarł Bolesław I Chrobry</strong>, pierwszy koronowany król Polski. Rządził od 992 roku, a kilka tygodni przed śmiercią został koronowany, pieczętując wysiłek całego pokolenia budowniczych państwa. Jego panowanie to nie tylko wojny, dyplomacja i wyprawa kijowska, ale także wielka polityczna wyobraźnia. Chrobry rozumiał, że państwo potrzebuje nie tylko miecza, lecz także symbolu. Korona była właśnie takim znakiem — deklaracją, że Polska nie jest już jedynie pogranicznym księstwem, lecz pełnoprawnym uczestnikiem europejskiej gry.</p><p><strong>525 lat temu, w 1501 roku, w Toruniu zmarł król Jan I Olbracht</strong>, syn Kazimierza Jagiellończyka. Jego panowanie zostało zapamiętane przede wszystkim przez pryzmat wyprawy mołdawskiej i gorzkiego powiedzenia: „Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”. Historycy dodają jednak do tej opowieści więcej odcieni. Był władcą ambitnym, próbującym wzmacniać pozycję Korony w regionie, choć jego czas przypadł na epokę, w której potęga Jagiellonów zaczynała coraz mocniej zależeć od układów stanowych, sejmów i kompromisów.</p><p><strong>330 lat temu, w 1696 roku, w Wilanowie zmarł Jan III Sobieski</strong>, król zwycięstwa wiedeńskiego. W polskiej pamięci pozostał przede wszystkim jako dowódca spod Wiednia, ten, który w 1683 roku zatrzymał armię Kara Mustafy i stał się bohaterem europejskich kronik. Ale Sobieski to również człowiek listów, namiętności i rodzinnych dramatów. Jego korespondencja z Marysieńką bywa czytana jak barokowa powieść o miłości, władzy i zmęczeniu. Wilanów, miejsce jego śmierci, do dziś pozostaje jednym z najpiękniejszych materialnych świadectw tamtej epoki.</p><h2><strong>„Pan Tadeusz” wychodzi z druku. Polska zapisana w trzynastozgłoskowcu</strong></h2><p><strong>192 lata temu, w 1834 roku, w Paryżu ukończono druk pierwszego wydania „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza</strong>. Emigracyjny Paryż był wtedy miejscem gorzkim, pełnym politycznych sporów i tęsknot. Po klęsce powstania listopadowego Polacy na obczyźnie kłócili się o przyszłość, o winy, o sens kolejnego zrywu. Mickiewicz odpowiedział im poematem, który zaczyna się od słów znanych niemal każdemu: „Litwo! Ojczyzno moja!”.</p><p>„Pan Tadeusz” nie jest tylko arkadyjskim obrazem Soplicowa. To dzieło pisane z bólu, pamięci i politycznej bezradności. W tej epopei stół, las, polowanie, zajazd i koncert Jankiela są czymś więcej niż literacką dekoracją. Są próbą uratowania świata, którego już nie było. Dziś, gdy lokalność znów staje się ważnym językiem opowiadania o świecie, Mickiewicz przypomina, że wielka historia często zaczyna się od małej ojczyzny — od drogi, dworu, rzeki, rodzinnego sporu i pamięci przekazywanej przy stole.</p><h2><strong>Igor Strawiński. Muzyka, po której świat nie brzmiał już tak samo</strong></h2><p><strong>144 lata temu, w 1882 roku, w Oranienbaumie w Rosji urodził się Igor Strawiński</strong>, jeden z największych kompozytorów XX wieku. Miał polskie korzenie — jego przodkiem był Stanisław Strawiński, oficer konfederacji barskiej. Sam Igor Strawiński stał się jednak artystą ponad granicami, człowiekiem, który muzykę wyrwał z wygodnych salonów i wprowadził w epokę nerwu, rytmu i nowoczesnego niepokoju.</p><p>Jego <strong>„Święto wiosny”</strong> podczas paryskiej premiery w 1913 roku wywołało skandal. Publiczność, przyzwyczajona do innych reguł piękna, usłyszała coś, co brzmiało jak pęknięcie starego świata. Dla jednych była to barbarzyńska prowokacja, dla innych początek muzyki współczesnej. I właśnie na tym polega siła wielkiej sztuki: najpierw drażni, potem zmienia słuch, a po latach okazuje się, że wyprzedziła epokę.</p><h2><strong>Biblioteka Polska w Rzymie: księgozbiór jako ambasada pamięci</strong></h2><p><strong>105 lat temu, w 1921 roku, powstała Biblioteka Polska PAN w Rzymie</strong>. Jej początkiem było przekazanie przez Józefa Michałowskiego prywatnego księgozbioru Ośrodkowi Polskich Studiów Akademii Umiejętności. To jedno z tych wydarzeń, które nie mają huku bitew ani blasku koronacji, ale budują długie trwanie kultury.</p><p>Biblioteki są cichymi twierdzami. Nie potrzebują armat, by bronić języka, dokumentów, świadectw i pamięci. Polska instytucja naukowa w Rzymie wpisywała się w szerszą tradycję obecności naszej kultury poza granicami kraju — od emigracyjnych drukarni po archiwa, które przechowywały to, czego nie dało się ocalić w kraju.</p><h2><strong>Ignacy Gogolewski i Krzysztof Zanussi. Dwie twarze polskiego ekranu</strong></h2><p><strong>95 lat temu, w 1931 roku, w Ciechanowie urodził się Ignacy Gogolewski</strong>, aktor teatralny i filmowy, przez lata związany z Teatrem Polskim w Warszawie i Teatrem Narodowym. Dla wielu widzów pozostał przede wszystkim Antkiem Boryną z ekranizacji <strong>„Chłopów”</strong>. Występował także w takich produkcjach jak „Żołnierz Królowej Madagaskaru”, „Szyfry”, „Jowita”, „Hrabina Cosel”, „Samotność we dwoje”, „Bolesław Śmiały” czy serial „Stawka większa niż życie”. W latach 2005–2006 był prezesem ZASP-u.</p><p><strong>87 lat temu, w 1939 roku, w Warszawie urodził się Krzysztof Zanussi</strong>, reżyser, scenarzysta i wieloletni szef Studia Filmowego TOR. Jego kino nigdy nie było łatwą rozrywką. „Struktura kryształu”, „Iluminacja”, „Barwy ochronne”, „Constans”, „Rok spokojnego słońca” czy „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” to filmy pytań granicznych: o moralność, karierę, kompromis, wiarę, przypadek i cenę wyborów.</p><p>Zanussi należy do tych twórców, którzy nie bali się ciszy. W jego filmach często ważniejsze od efektu jest spojrzenie, rozmowa, zawahanie. To kino bliższe eseju niż fajerwerkom — czasem surowe, czasem chłodne, ale konsekwentne jak dobrze poprowadzony wykład z etyki.</p><h2><strong>Bereza Kartuska. Ciemny rozdział II Rzeczypospolitej</strong></h2><p><strong>92 lata temu, w 1934 roku, ukazał się dekret prezydenta Ignacego Mościckiego o utworzeniu obozu izolacyjnego w Berezie Kartuskiej</strong>. To jedno z najbardziej kontrowersyjnych miejsc w historii II RP. Obóz powstał po zabójstwie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego i miał służyć izolowaniu osób uznanych przez władze za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.</p><p>Z dzisiejszej perspektywy Bereza Kartuska pozostaje ostrzeżeniem przed logiką państwa, które w imię bezpieczeństwa zaczyna omijać zwykłe gwarancje prawne. Dekret otwierał drogę do administracyjnego pozbawienia wolności bez klasycznego procesu sądowego. To ważny kontekst także dla współczesnych debat o granicach władzy, prawach obywatelskich i tym, jak łatwo wyjątkowe środki mogą stać się politycznym narzędziem.</p><h2><strong>Miron Białoszewski. Powstanie bez pomnika z brązu</strong></h2><p><strong>43 lata temu, w 1983 roku, w Warszawie zmarł Miron Białoszewski</strong>, poeta, prozaik, twórca teatralny, autor <strong>„Pamiętnika z powstania warszawskiego”</strong>. Białoszewski odarł opowieść o powstaniu z patosu, ale nie z godności. Pokazał cywilów, piwnice, strach, język łamany przez katastrofę. Jego Warszawa nie jest spiżowym monumentem, lecz labiryntem ludzi próbujących przeżyć.</p><p>To właśnie dlatego jego „Pamiętnik” pozostaje tak mocny. Białoszewski nie odbiera historii wielkości, lecz przesuwa kamerę. Zamiast defilady — oddech w piwnicy. Zamiast hasła — szept. Zamiast pomnika — człowiek.</p><h2><strong>Traktat polsko-niemiecki. 35 lat od próby zamknięcia bolesnego rozdziału</strong></h2><p><strong>35 lat temu, w 1991 roku, w Bonn premier Jan Krzysztof Bielecki i kanclerz Helmut Kohl podpisali polsko-niemiecki Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy</strong>. Był to jeden z najważniejszych dokumentów w relacjach Warszawy i Berlina po II wojnie światowej. Traktat miał nadać nowy kształt sąsiedztwu, które przez dekady było obciążone wojną, okupacją, przesiedleniami, granicą i propagandą zimnej wojny.</p><p>Dziś, po 35 latach, rocznica traktatu wraca w szczególnym momencie. Polska i Niemcy rozmawiają o bezpieczeństwie, obronności, mobilności wojskowej, cyberprzestrzeni i odpowiedzialności za wschodnią flankę NATO. Historia znów nie jest muzealną gablotą. Stoi przy stole negocjacyjnym.</p><h2><strong>Jacek Kuroń. Polityka jako służba drugiemu człowiekowi</strong></h2><p><strong>22 lata temu, w 2004 roku, w Warszawie zmarł Jacek Kuroń</strong> — więzień polityczny PRL, współtwórca Komitetu Obrony Robotników, doradca „Solidarności”, uczestnik obrad Okrągłego Stołu, parlamentarzysta, minister pracy i polityki socjalnej, publicysta i społecznik.</p><p>Kuroń zostawił po sobie nie tylko biografię opozycjonisty, ale także pewien styl myślenia o państwie. Polityka miała dla niego sens wtedy, gdy dotykała człowieka najsłabszego, zagubionego, wyrzuconego na margines przemian. W latach transformacji, kiedy wielu zachłysnęło się językiem rynku, Kuroń przypominał, że wspólnota nie może kończyć się na bilansie zysków i strat.</p><h2><strong>Muzyczny 17 czerwca: od Strawińskiego po Kendricka Lamara</strong></h2><p>17 czerwca mocno wybrzmiewa również w muzyce popularnej. Tego dnia urodzili się m.in. <strong>Barry Manilow</strong>, <strong>Jello Biafra</strong>, <strong>Piotr Wieteska</strong>, <strong>Eric Stefani</strong>, <strong>Maciej Molęda</strong> i <strong>Kendrick Lamar</strong>. To zestawienie niemal niemożliwe: od amerykańskiej piosenki środka, przez punkowy bunt Dead Kennedys, po rapera, który z hip-hopu uczynił narzędzie społecznej diagnozy.</p><p>W 1983 roku ukazał się ostatni album The Police — <strong>„Synchronicity”</strong>. Dwa lata później, 17 czerwca 1985 roku, muzyczny świat dostał aż trzy ważne płyty: <strong>„Crush” OMD</strong>, <strong>„Misplaced Childhood” Marillion</strong> oraz solowy debiut Stinga <strong>„The Dream of the Blue Turtles”</strong>. To był czas, gdy pop, rock progresywny i nowa fala szukały własnych dróg po erze punkowego przełomu.</p><p>W 1987 roku urodził się <strong>Kendrick Lamar</strong>, artysta, który w XXI wieku pokazał, że rap może być jednocześnie literaturą ulicy, politycznym manifestem, spowiedzią i kroniką wspólnoty. Jego twórczość przypomina, że muzyka — jak kiedyś poezja Mickiewicza czy teatr romantyczny — potrafi być głosem epoki.</p><h2><strong>Sejm zaczyna trzydniowe posiedzenie. Podatek od nadzwyczajnych zysków i ustawa antymobbingowa</strong></h2><p>W bieżącej polityce krajowej dzień zapowiada się intensywnie. <strong>Sejm rozpoczyna trzydniowe posiedzenie</strong>, podczas którego posłowie zajmą się m.in. rządowym projektem ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków z tytułu wytwarzania niektórych paliw ciekłych i ich obrotu w 2026 roku. Wpływy z tzw. <strong>windfall tax</strong> mają posłużyć m.in. finansowaniu działań osłonowych na rynku paliw, w tym pakietu „Ceny Paliwa Niżej”.</p><p>Proponowana stawka podatku ma wynosić <strong>60 procent</strong>. Podatnikami mają być przedsiębiorcy, którzy od 1 marca do 31 grudnia 2026 roku będą producentami lub sprzedawcami paliw ciekłych. Opodatkowana ma być nadwyżka przychodów ponad poziom wynikający z marży referencyjnej. Ministerstwo Finansów szacuje wpływy na około <strong>4 mld zł</strong>.</p><p>W czwartek Sejm ma wrócić do projektu nowelizacji ustawy o <strong>Krajowej Sieci Onkologicznej</strong>. Zakładane zmiany obejmują m.in. elektroniczną kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego, uproszczenie obowiązków administracyjnych szpitali oraz doprecyzowanie roli koordynatora opieki onkologicznej.</p><p>Posłowie mają też zająć się projektem ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. To temat szczególnie ważny w środowiskach twórczych, gdzie nieregularne dochody, umowy krótkoterminowe i brak stabilnego zabezpieczenia społecznego od lat są codziennością. Projekt przewiduje dopłaty do składek ZUS dla artystów o niskich dochodach, dostęp do świadczeń chorobowych i macierzyńskich oraz pomoc przy zmianie zawodu.</p><p>W piątek zaplanowano głosowania m.in. nad projektem nowelizacji <strong>Kodeksu pracy</strong> i <strong>Kodeksu postępowania cywilnego</strong>, określanym jako ustawa antymobbingowa. Według rządowej propozycji mobbingiem mają być zachowania nawracające, powtarzające się lub stałe, pochodzące nie tylko od przełożonych, lecz także od współpracowników, podwładnych, pojedynczych osób lub grup.</p><h2><strong>Bezpieczeństwo, wojsko i polsko-niemiecka współpraca obronna</strong></h2><p>Prezydent <strong>Karol Nawrocki</strong> odwiedzi dziś żołnierzy uczestniczących w ćwiczeniu taktycznym <strong>„Dzielny Dzik-26”</strong> na terenie Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Orzysz. Ćwiczenie jest jednym z kluczowych przedsięwzięć szkoleniowych 16 Dywizji Zmechanizowanej i odbywa się w ramach federacji ćwiczeń <strong>„Bursztynowy Obrońca”</strong>. Bierze w nim udział około <strong>6,5 tysiąca żołnierzy</strong>.</p><p>Równolegle w Warszawie odbędzie się spotkanie ministrów obrony Polski i Niemiec: <strong>Władysława Kosiniaka-Kamysza</strong> oraz <strong>Borisa Pistoriusa</strong>. Ministrowie mają podpisać umowę o współpracy w dziedzinie obronności. Dokument ma dotyczyć m.in. wspólnych ćwiczeń, mobilności wojskowej, infrastruktury logistycznej, współpracy na Morzu Bałtyckim, cyberbezpieczeństwa i przestrzeni kosmicznej. Według zapowiedzi MON umowa nie będzie zawierała dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza zobowiązania wynikające z NATO i Unii Europejskiej, ani regulacji dotyczących stałej obecności wojsk niemieckich w Polsce.</p><p>Nieprzypadkowo spotkanie odbywa się dokładnie w 35. rocznicę podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie. Historia znów dopisuje przypis do samej siebie.</p><h2><strong>Sztuczna inteligencja w edukacji. Laboratoria AI dla szkół</strong></h2><p>Dziś w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów premier <strong>Donald Tusk</strong>, minister edukacji <strong>Barbara Nowacka</strong> oraz sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji <strong>Paweł Olszewski</strong> wezmą udział w wydarzeniu <strong>„Sztuczna inteligencja w edukacji — inwestycje i perspektywy”</strong>.</p><p>Do szkół podstawowych i ponadpodstawowych w całym kraju ma trafić <strong>12 tysięcy zestawów laboratoriów sztucznej inteligencji</strong>. Dostawy już się rozpoczęły i mają zakończyć się w drugiej połowie lipca. Ministerstwo Cyfryzacji przeznaczy na ten cel <strong>1,86 mld zł</strong> ze środków KPO i budżetu państwa.</p><p>Dla lokalnych szkół, również tych w Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim, to temat wart obserwowania. Cyfrowe wyposażenie nie jest już dodatkiem do edukacji, lecz jednym z pól, na których rozstrzyga się przyszła pozycja uczniów — zarówno na rynku pracy, jak i w świecie informacji.</p><h2><strong>Forum Polsko-Niemieckie i powrót zrabowanych dóbr kultury</strong></h2><p>W Berlinie odbędzie się dziś <strong>Forum Polsko-Niemieckie</strong> z udziałem szefów dyplomacji obu krajów: <strong>Radosława Sikorskiego</strong> i <strong>Johanna Wadephula</strong>. Wydarzenie również wpisuje się w 35. rocznicę podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie.</p><p>Jednym z najważniejszych punktów ma być uroczystość przekazania Polsce odzyskanych dóbr kultury, w tym zrabowanego podczas II wojny światowej <strong>Pierścienia Jagiellonów</strong>. W wydarzeniu weźmie udział ministra kultury i dziedzictwa narodowego <strong>Marta Cienkowska</strong>.</p><p>To mocny symbol. W relacjach polsko-niemieckich pamięć o wojnie, zniszczeniach i grabieży kultury nie jest zamkniętym rozdziałem. Każdy odzyskany obiekt to nie tylko muzealny eksponat, lecz fragment opowieści wyrwany kiedyś przemocą z własnego miejsca.</p><h2><strong>17 czerwca zostawia nam pytanie</strong></h2><p>Dzisiejsze kalendarium prowadzi od królewskich grobów przez emigracyjny druk „Pana Tadeusza”, od Strawińskiego po Kendricka Lamara, od Berezy Kartuskiej po traktat polsko-niemiecki. To dzień, który pokazuje, że historia nie idzie prostą linią. Raczej wraca motywami — jak muzyka, która najpierw brzmi obco, a po czasie okazuje się refrenem.</p><p>I może właśnie dlatego warto ją codziennie czytać. Nie po to, by zamieszkać w przeszłości, ale by rozpoznać, kiedy ta przeszłość znów puka do drzwi współczesności.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lubocheński Festiwal Masła przyciągnął tłumy. Tradycja i wspólna zabawa mimo pogody]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55551,lubochenski-festiwal-masla-przyciagnal-tlumy-tradycja-i-wspolna-zabawa-mimo-pogody</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55551,lubochenski-festiwal-masla-przyciagnal-tlumy-tradycja-i-wspolna-zabawa-mimo-pogody</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 22:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lubochenski-festiwal-masla-przyciagnal-tlumy-tradycja-i-wspolna-zabawa-mimo-pogody-1781642379.png</url>
                        <title>Lubocheński Festiwal Masła przyciągnął tłumy. Tradycja i wspólna zabawa mimo pogody</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55551,lubochenski-festiwal-masla-przyciagnal-tlumy-tradycja-i-wspolna-zabawa-mimo-pogody</link>
                    </image><description>Lubochnia znów stała się miejscem święta lokalnej tradycji i wspólnoty. Lubocheński Festiwal Masła połączył występy artystyczne, konkurs kół gospodyń wiejskich i obecność licznych gości z regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Festiwal, który łączy tradycję i mieszkańców</h2><p>Lubocheński Festiwal Masła po raz kolejny pokazał, że lokalne wydarzenia mogą być czymś znacznie więcej niż tylko letnią atrakcją. W Lubochni odbyło się święto, które połączyło <strong>tradycję, kulturę ludową i integrację mieszkańców</strong>, a mimo zmiennej pogody nie zabrakło dobrej energii i frekwencji.</p><p>Organizatorami wydarzenia były Gmina Lubochnia, Powiat Tomaszowski oraz Gminne Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna w Lubochni. Taka współpraca samorządu i instytucji kultury pokazuje, że festiwale oparte na lokalnym dziedzictwie wciąż mają moc przyciągania zarówno mieszkańców, jak i gości z całego regionu.</p><p>Uczestników powitał wójt gminy Lubochnia Piotr Majchrowski. Na miejscu obecni byli także przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej, w tym starosta tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz wicestarosta Sławomir Żegota, a także goście reprezentujący różne szczeble życia publicznego. Ich obecność podkreśliła rangę wydarzenia w kalendarzu powiatu.</p><h2>Scena pełna muzyki i występów</h2><p>Jednym z najmocniejszych punktów festiwalu była część artystyczna. Publiczność mogła oglądać występy Orkiestry Dętej Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubochni oraz grup wokalnych działających przy miejscowym centrum kultury. Tego typu program nie tylko urozmaica wydarzenie, ale również daje przestrzeń do pokazania talentów rozwijanych na co dzień w lokalnych instytucjach.</p><p>Wieczorną gwiazdą festiwalu był zespół Guzowianki, który porwał publiczność do wspólnej zabawy. Taki dobór wykonawców dobrze wpisuje się w charakter imprezy, która odwołuje się do tradycji, ale jednocześnie stawia na żywy kontakt z widownią i atmosferę wspólnego świętowania.</p><p>Wydarzenia tego rodzaju mają dla lokalnych społeczności szczególne znaczenie. Pozwalają spotkać się w mniej formalnej przestrzeni, budują poczucie wspólnoty i przypominają, że kultura ludowa nie jest zamknięta w muzeum, lecz nadal funkcjonuje jako ważny element codzienności regionu.</p><h2>Największe emocje przyniósł konkurs ubijania masła</h2><p>Najwięcej emocji wzbudził konkurs dla kół gospodyń wiejskich na ubijanie masła. To właśnie ten element najlepiej oddawał charakter całego festiwalu, bo łączył zabawę z odniesieniem do dawnych praktyk gospodarskich i wiejskiej tradycji. Do rywalizacji stanęło aż <strong>11 kół gospodyń wiejskich</strong>, co samo w sobie pokazuje, jak duże jest zainteresowanie taką formą aktywności.</p><p>Zwyciężyło Koło Gospodyń Wiejskich Karolinów z gminy Żelechlinek. Nagrody w konkursie ufundowało Starostwo Powiatowe w Tomaszowie Mazowieckim. Dla uczestniczek i uczestników nie była to jednak wyłącznie rywalizacja o miejsca, lecz także okazja do zaprezentowania umiejętności, pomysłowości i przywiązania do lokalnych tradycji.</p><p>Koła gospodyń wiejskich od lat pełnią ważną rolę społeczną i kulturalną. Wydarzenia takie jak festiwal w Lubochni pokazują, że ich działalność nadal ma realny wpływ na życie lokalne, a dawne zwyczaje można przedstawiać w nowoczesnej, atrakcyjnej formule.</p><h2>Znaczenie festiwalu dla powiatu i regionu</h2><p>Lubocheński Festiwal Masła to przykład wydarzenia, które dobrze wpisuje się w lokalny kontekst powiatu tomaszowskiego. Z jednej strony promuje miejscowość i gminę, z drugiej wzmacnia rozpoznawalność regionalnych tradycji oraz aktywność środowisk społecznych i kulturalnych. Takie imprezy mają znaczenie nie tylko symboliczne, ale również wizerunkowe.</p><p>W czasach, gdy wiele lokalnych społeczności szuka sposobów na budowanie swojej tożsamości i promocję, festiwale o wyraźnym, autentycznym charakterze stają się ważnym narzędziem integracji. Lubochnia pokazała, że nawet przy niesprzyjającej aurze można stworzyć wydarzenie, które zostaje w pamięci uczestników.</p><p>Tegoroczna edycja zakończyła się podziękowaniami dla mieszkańców, organizatorów, występujących i gości. Wszystko wskazuje na to, że festiwal ma potencjał, by na stałe umacniać swoją pozycję jako jedno z ciekawszych wydarzeń o lokalnym i regionalnym znaczeniu w tej części województwa łódzkiego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dni Tomaszowa 2026 zapowiedziane. Miasto szykuje atrakcje dla mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55550,dni-tomaszowa-2026-zapowiedziane-miasto-szykuje-atrakcje-dla-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55550,dni-tomaszowa-2026-zapowiedziane-miasto-szykuje-atrakcje-dla-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 22:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dni-tomaszowa-2026-zapowiedziane-miasto-szykuje-atrakcje-dla-mieszkancow-1781640756.png</url>
                        <title>Dni Tomaszowa 2026 zapowiedziane. Miasto szykuje atrakcje dla mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55550,dni-tomaszowa-2026-zapowiedziane-miasto-szykuje-atrakcje-dla-mieszkancow</link>
                    </image><description>Urząd Miasta zaprasza na Dni Tomaszowa 2026, zapowiadając wydarzenie pełne atrakcji. Choć szczegółowy program nie został tu przedstawiony, sama publikacja potwierdza, że miasto przygotowuje kolejną odsłonę swojego święta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Miasto zapowiada kolejną edycję święta</h2><p>Na oficjalnej stronie Urzędu Miasta pojawiła się zapowiedź wydarzenia pod hasłem <strong>Dni Tomaszowa 2026</strong>. Sam komunikat jest krótki, ale jego przekaz jest jednoznaczny: mieszkańcy mogą spodziewać się miejskiego święta, podczas którego nie zabraknie atrakcji. To ważna informacja dla tomaszowian, bo Dni Tomaszowa należą do tych wydarzeń, które co roku skupiają uwagę lokalnej społeczności.</p><p>Publikacja urzędowa nie odsłania jeszcze pełnego programu, listy artystów ani dokładnego harmonogramu. Mimo to już sama zapowiedź uruchamia oczekiwania związane z jedną z najważniejszych imprez plenerowych w kalendarzu miasta. W lokalnym wymiarze takie wydarzenia mają znaczenie nie tylko rozrywkowe, ale również społeczne i promocyjne.</p><h2>Dlaczego Dni Tomaszowa są ważne dla mieszkańców</h2><p>Dni miasta to zwykle moment, w którym życie publiczne przenosi się bliżej mieszkańców. To czas koncertów, spotkań, rodzinnych atrakcji, aktywności rekreacyjnych i prezentacji lokalnej oferty kulturalnej. W Tomaszowie Mazowieckim, gdzie samorząd równolegle promuje sport, rekreację, kulturę i inicjatywy społeczne, taka impreza może pełnić rolę wspólnej przestrzeni dla różnych grup wiekowych i środowisk.</p><p>Z perspektywy lokalnej publicystyki warto zauważyć, że podobne wydarzenia wzmacniają poczucie wspólnoty. Dają też okazję do pokazania miasta od bardziej otwartej i integracyjnej strony. To istotne zwłaszcza tam, gdzie obok codziennych tematów samorządowych mieszkańcy oczekują także wydarzeń budujących pozytywną atmosferę i zachęcających do wspólnego spędzania czasu.</p><h2>Na razie zapowiedź, wkrótce czas na szczegóły</h2><p>Na obecnym etapie oficjalny komunikat należy traktować jako <strong>wstępne potwierdzenie organizacji wydarzenia</strong>. Brak rozwiniętych informacji oznacza, że na konkretne szczegóły trzeba jeszcze poczekać. Dla odbiorców najważniejsze jest dziś to, że miejska impreza została zasygnalizowana i można spodziewać się dalszych komunikatów dotyczących programu, terminów oraz organizacji.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to sygnał, by śledzić kolejne ogłoszenia i przygotować się na wydarzenie, które tradycyjnie może stać się jednym z najmocniejszych punktów sezonu. Jeśli zapowiedź o licznych atrakcjach znajdzie potwierdzenie w programie, Dni Tomaszowa 2026 mają szansę ponownie stać się ważnym momentem lokalnego życia kulturalnego i społecznego.</p><h2>Lokalny kontekst ma znaczenie</h2><p>Warto też spojrzeć na tę zapowiedź szerzej. Na miejskiej stronie Dni Tomaszowa funkcjonują obok informacji o kulturze, sporcie, inwestycjach, transporcie, sprawach społecznych i ofercie dla mieszkańców. To pokazuje, że wydarzenie nie jest oderwaną atrakcją, lecz częścią szerszej polityki budowania aktywności miejskiej. W praktyce oznacza to, że święto miasta może być również okazją do promocji lokalnych instytucji, organizacji i inicjatyw.</p><p>Na dziś najuczciwszy wniosek jest prosty: Tomaszów Mazowiecki oficjalnie zaprasza na swoje święto w 2026 roku, a atmosfera oczekiwania dopiero się rozkręca. Teraz pozostaje czekać na konkrety, które pokażą skalę i charakter tegorocznej odsłony wydarzenia.</p><p>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.kochamtomaszow.pl"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiat Tomaszowski uczcił rocznicę pierwszego transportu Polaków do Auschwitz]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55549,powiat-tomaszowski-uczcil-rocznice-pierwszego-transportu-polakow-do-auschwitz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55549,powiat-tomaszowski-uczcil-rocznice-pierwszego-transportu-polakow-do-auschwitz</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 21:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiat-tomaszowski-uczcil-rocznice-pierwszego-transportu-polakow-do-auschwitz-1781639508.png</url>
                        <title>Powiat Tomaszowski uczcił rocznicę pierwszego transportu Polaków do Auschwitz</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55549,powiat-tomaszowski-uczcil-rocznice-pierwszego-transportu-polakow-do-auschwitz</link>
                    </image><description>Delegacja Powiatu Tomaszowskiego uczestniczyła w obchodach 86. rocznicy pierwszego transportu Polaków do niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele oświaty oraz młodzież ze szkół ponadpodstawowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rocznica, która pozostaje ważnym ostrzeżeniem</h2><p>14 czerwca 1940 roku uznawany jest za początek funkcjonowania niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz. Tego dnia Niemcy deportowali z więzienia w Tarnowie grupę 728 Polaków. Wśród wywiezionych znaleźli się żołnierze kampanii wrześniowej, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści, studenci, a także niewielka grupa polskich Żydów.</p><p>Więźniowie z pierwszego transportu otrzymali numery od 31 do 758. Z przekazanych danych wynika, że wojnę przeżyło 325 deportowanych, 292 osoby zginęły, a los 111 pozostaje nieznany. To liczby, które pokazują skalę tragedii, ale także przypominają, że za każdą z nich kryje się osobna biografia, rodzina i dramat przerwany przez okupacyjny terror.</p><p><strong>Rocznica pierwszego transportu Polaków do Auschwitz ma szczególne znaczenie w polskiej pamięci historycznej</strong>, ponieważ przypomina o jednym z najciemniejszych rozdziałów drugiej wojny światowej i o losie tych, którzy trafili do obozu już w pierwszym etapie jego działania.</p><h2>Delegacja z powiatu na miejscu pamięci</h2><p>14 czerwca 2026 roku w obchodach 86. rocznicy uczestniczyła delegacja Powiatu Tomaszowskiego. W jej skład weszli Naczelnik Wydziału Oświaty Katarzyna Menke oraz uczniowie i nauczyciele ze wszystkich szkół ponadpodstawowych z terenu powiatu. Taki udział pokazuje, że pamięć historyczna nie ogranicza się do oficjalnych ceremonii, ale jest także elementem edukacji i odpowiedzialności wobec młodego pokolenia.</p><p>Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 11.00 na terenie byłego obozu Auschwitz I. To właśnie tam, pod Ścianą Śmierci, odbyło się upamiętnienie z udziałem oficjalnych delegacji władz państwowych oraz organizatorów obchodów. Przedstawiciele Powiatu Tomaszowskiego zapalili znicze, oddając hołd ofiarom niemieckiego nazistowskiego terroru.</p><p>Następnie o godzinie 12.00 złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą deportację pierwszych Polaków do Auschwitz. Kolejnym punktem programu była Msza Święta o godzinie 13.00 w Klasztorze Franciszkanów w Harmężach. Po nabożeństwie młodzież obejrzała wystawę <strong>„Klisze pamięci. Labirynty”</strong>, prezentującą rysunki Mariana Kołodzieja, byłego więźnia KL Auschwitz oznaczonego numerem 432.</p><h2>Lekcja historii dla młodego pokolenia</h2><p>Obecność uczniów i nauczycieli ze szkół ponadpodstawowych nadaje takim uroczystościom szczególny wymiar. Dla młodzieży uczestnictwo w obchodach nie jest jedynie szkolnym obowiązkiem, lecz bezpośrednim spotkaniem z miejscem, które stało się symbolem zbrodni, odczłowieczenia i cierpienia. To również ważna lekcja odpowiedzialności za pamięć.</p><p>W lokalnym wymiarze udział delegacji z Powiatu Tomaszowskiego pokazuje, że samorząd traktuje politykę pamięci jako część swojej misji edukacyjnej i społecznej. W czasach, gdy historia bywa upraszczana do krótkich komunikatów i symbolicznych dat, takie wyjazdy pomagają przywracać jej ludzki wymiar oraz uświadamiać, jak wysoką cenę zapłaciły wcześniejsze pokolenia.</p><p><strong>Pamięć o ofiarach Auschwitz pozostaje nie tylko obowiązkiem wobec przeszłości, ale też przestrogą na przyszłość</strong>. Uroczystości rocznicowe, zwłaszcza z udziałem młodych ludzi, budują ciągłość tej pamięci i przypominają, że historia nie może zostać sprowadzona do samej statystyki.</p><h2>Lokalna obecność w ważnym narodowym upamiętnieniu</h2><p>Dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego udział lokalnej delegacji w ogólnopolskich obchodach ma znaczenie wykraczające poza formalny gest. To sygnał, że wspólnota samorządowa jest obecna tam, gdzie przypomina się o sprawach fundamentalnych dla polskiej historii i tożsamości. Tego rodzaju uczestnictwo wzmacnia także więź między edukacją, pamięcią i lokalną odpowiedzialnością.</p><p>Rocznicowe obchody w byłym obozie Auschwitz I były więc nie tylko aktem upamiętnienia pierwszego transportu Polaków, ale również ważnym świadectwem, że pamięć historyczna pozostaje żywa także w lokalnych społecznościach. W tym sensie obecność delegacji z Powiatu Tomaszowskiego wpisuje się w szerszy wysiłek zachowania prawdy o ofiarach i o doświadczeniu wojny.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rząd chce liczyć lekarzom pieniądze. Ale czy policzy własne błędy?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55547,rzad-chce-liczyc-lekarzom-pieniadze-ale-czy-policzy-wlasne-bledy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55547,rzad-chce-liczyc-lekarzom-pieniadze-ale-czy-policzy-wlasne-bledy</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 18:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rzad-chce-liczyc-lekarzom-pieniadze-ale-czy-policzy-wlasne-bledy-1781631214.png</url>
                        <title>Rząd chce liczyć lekarzom pieniądze. Ale czy policzy własne błędy?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55547,rzad-chce-liczyc-lekarzom-pieniadze-ale-czy-policzy-wlasne-bledy</link>
                    </image><description>Premier Donald Tusk zapowiada nowe narzędzie kontroli zarobków lekarzy. Rząd przyjął projekt ustawy, który ma umożliwić Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zbieranie danych o wynagrodzeniach medyków w powiązaniu z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. Oficjalnie chodzi o transparentność, racjonalizację kosztów i lepszą wycenę świadczeń. Problem w tym, że po raz kolejny państwo próbuje leczyć chorobę systemu termometrem, notesem i policyjną latarką. Jak daleko można zajść w cynizmie i głupocie, kiedy stawką jest ludzkie życie i zdrowie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sprawa wybuchła po doniesieniach o lekarzu w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku miał zarobić około 1,6 mln zł. Pracował m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym. Według informacji przekazanych przez placówkę, miał wypracować łącznie 3976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie, na podstawie umów cywilnoprawnych i kontraktowych. To liczba, która powinna zatrzymać uwagę opinii publicznej. Ale nie tylko dlatego, że po drugiej stronie pojawia się kwota z sześcioma zerami. Ważniejsze pytanie brzmi: <strong>jak to możliwe, że publiczny system ochrony zdrowia dopuszcza taki model pracy?</strong> Kto projektuje grafik? Kto podpisuje umowy? Kto odpowiada za bezpieczeństwo pacjentów? Kto nadzoruje organizację dyżurów? I dlaczego szpital musi funkcjonować w rytmie, który bardziej przypomina przemysłowy tryb awaryjny niż nowoczesną medycynę?</p><h3><strong>Polityczny symbol zamiast systemowej diagnozy</strong></h3><p>Premier Donald Tusk mówi o sytuacji „niepokojącej” i zapowiada szybkie przecięcie nieprawidłowości.<strong> Rząd chce wiedzieć, „kto, gdzie i ile zarabia”</strong>. Brzmi stanowczo. Brzmi sprawczo. Brzmi jak scena z politycznego westernu, w której szeryf wchodzi do miasteczka i zapowiada koniec bezprawia.</p><p>Tyle że polska ochrona zdrowia to nie western. To raczej długi, ciężki film społeczny, w którym od lat przewijają się te same kadry: <strong>niedobór lekarzy, przeciążone SOR-y, kolejki do specjalistów, szpitale z dziurami w budżetach, dyrektorzy szukający kogokolwiek na dyżur</strong> i pacjenci, którzy w tej całej układance stają się zakładnikami systemu.</p><p>Sprawa lekarza z Warszawy może budzić poważne pytania organizacyjne i etyczne. Zwłaszcza jeśli potwierdziłyby się doniesienia o możliwym pokrywaniu się dyżurów z aktywnością publiczną. To jednak wyjaśniają już NFZ, ratusz i samorząd lekarski. I bardzo dobrze. Od tego są kontrole, odpowiedzialność zawodowa i procedury.</p><p>Nie wolno jednak z pojedynczej historii robić politycznego cepa na całe środowisko medyczne. Nie wolno też udawać, że <strong>rejestr wynagrodzeń rozwiąże problem</strong>, którego źródło leży dużo głębiej.</p><h3><strong>Gdy brakuje lekarzy, rynek sam dyktuje ceny</strong></h3><p>W publicznej debacie łatwo rzucić hasło: „<strong>lekarze zarabiają za dużo</strong>”. To działa jak iskra na suchą trawę. W kraju, w którym wielu ludzi zarabia za mało, milionowe dochody medyka budzą złość, niedowierzanie, czasem moralny sprzeciw. Ale państwo powinno myśleć chłodniej niż komentarze w internecie.</p><p>W <strong>niezrównoważonym rynku usług medycznych</strong> wysokie stawki kontraktowe nie biorą się z powietrza. <strong>Są skutkiem deficytu kadr</strong>, permanentnego niedofinansowania, złej organizacji pracy i desperacji placówek, które muszą obsadzić dyżury. SOR nie może wywiesić kartki: „dziś zamknięte, nie mamy lekarza”. Nocna i świąteczna opieka zdrowotna nie może działać tylko wtedy, gdy stawka podoba się ministrowi. Anestezjolog, chirurg, internista czy lekarz ratunkowy nie pojawia się z kapelusza, bo rząd uchwalił ustawę.</p><p>Jeśli specjalistów brakuje, a szpitale konkurują o tych samych ludzi, ceny rosną. To nie jest tajemnica. To elementarz rynku. Można się na niego oburzać, można go regulować, można próbować go cywilizować. Ale <strong>nie da się go zaczarować tabelą z numerami PESEL</strong>.</p><h3><strong>Państwo samo stworzyło kontraktową dżunglę</strong></h3><p>Przez lata publiczna ochrona zdrowia korzystała z kontraktów, wieloetatowości, samozatrudnienia i dyżurów ponad miarę. Ten model był wygodny dla wielu placówek, bo pozwalał łatać dziury kadrowe. Był też wygodny dla państwa, bo zamiast stworzyć stabilny, przewidywalny system pracy, pozwalał utrzymywać fikcję, że wszystko jakoś się kręci.</p><p>No i się kręciło. Tylko że teraz koło zaczyna bić po oczach.</p><p>Jeśli lekarz rzeczywiście wypracowuje ponad 300 godzin miesięcznie, to zasadnicze pytanie nie brzmi wyłącznie: <strong>ile zarobił?</strong> Pytanie brzmi: <strong>dlaczego system potrzebuje takiej liczby godzin od jednej osoby, żeby działać?</strong></p><p>Czy to jest bezpieczne dla pacjentów? Czy to jest zdrowe dla lekarza? Czy to jest racjonalne dla szpitala? Czy dyrekcja placówki miała inne wyjście? Czy konkursy ofert były realnie konkurencyjne, skoro w jednym z obszarów — według oświadczenia szpitala — zgłosiła się jedna osoba?</p><p>To są pytania o zarządzanie. O odpowiedzialność. O konstrukcję systemu. A nie tylko o „wysokie zarobki lekarza”.</p><h3><strong>Rejestr nie zastąpi reformy</strong></h3><p>Rząd mówi: potrzebujemy danych. To prawda — państwo, które wydaje publiczne pieniądze, musi wiedzieć, na co je wydaje. <strong>Transparentność finansów publicznych</strong> jest potrzebna. Wycena procedur medycznych nie może być zgadywanką. AOTMiT musi dysponować solidnym materiałem analitycznym, jeżeli ma rzetelnie oceniać koszty świadczeń.</p><p>Ale między analizą systemową a personalnym katalogowaniem dochodów jest cienka granica. I właśnie na tej granicy powinno zapalić się czerwone światło.</p><p>Bo rząd nie zapowiada dziś wielkiej reformy organizacji pracy szpitali. Nie słyszymy kompleksowego planu dotyczącego limitów dyżurowych, odpowiedzialności menedżerskiej, jakości konkursów kontraktowych, realnego czasu pracy, finansowania SOR-ów, ścieżek specjalizacyjnych i zachęt do pracy w publicznym systemie.</p><p>Słyszymy za to, że państwo chce wiedzieć dokładniej, kto ile zarabia.</p><p><strong>To klasyczne gaszenie pożaru benzyną.</strong> Instalacja jest wadliwa, przewody iskrzą, bezpieczniki wyskakują od lat, a gospodarz domu ogłasza, że od jutra będzie staranniej liczył iskry.</p><h3><strong>PESEL jako klucz do kolejnej szuflady państwa</strong></h3><p>Najbardziej niepokojący jest wątek powiązania danych o wynagrodzeniach z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. W języku urzędowym brzmi to niewinnie: identyfikacja, analiza, transparentność, racjonalizacja. W praktyce oznacza to jednak dalszą personalizację państwowego nadzoru nad aktywnością zawodową konkretnej grupy obywateli.</p><p><strong>Dziś są to lekarze. Jutro mogą być prawnicy </strong>świadczący pomoc z urzędu, nauczyciele pracujący przy projektach publicznych, informatycy realizujący kontrakty dla administracji, eksperci, biegli, wykładowcy, pracownicy organizacji korzystających z dotacji. Logika jest prosta: skoro gdzieś pojawia się pieniądz publiczny, państwo może chcieć wiedzieć coraz więcej.</p><p><strong>Tylko gdzie jest granica?</strong></p><p>Konstytucja RP w art. 47 gwarantuje prawo do ochrony życia prywatnego. Art. 51 mówi, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby, a władze publiczne nie mogą pozyskiwać i gromadzić innych informacji o obywatelach niż te, które są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.</p><p>Słowo „niezbędne” jest tutaj kluczowe. Nie „wygodne”. Nie „politycznie użyteczne”. Nie „dobrze wyglądające na konferencji prasowej”. Niezbędne.</p><p>Rząd powinien więc jasno odpowiedzieć: dlaczego do poprawy wyceny świadczeń nie wystarczą dane zagregowane, zanonimizowane lub pseudonimizowane? Dlaczego konieczne jest powiązanie informacji z konkretną osobą? <strong>Jak długo dane będą przechowywane</strong>? Kto będzie miał do nich dostęp? Jakie będą zabezpieczenia? Czy lekarz będzie mógł sprawdzić, kto i kiedy analizował jego dane? Czy system obejmie tylko pieniądze publiczne, czy także kontrakty mieszane?</p><p>Bez takich odpowiedzi hasło „transparentność” staje się słowem-wytrychem. A słowa-wytrychy mają to do siebie, że otwierają drzwi, których później trudno pilnować.</p><h3><strong>Orwell nie musi przychodzić w mundurze</strong></h3><p>Nie trzeba od razu malować na ścianie portretu Wielkiego Brata z „Roku 1984”. Państwo nadzoru rzadko przychodzi dziś w czarnym płaszczu i z pałką. Częściej przychodzi w garniturze, z prezentacją, z tabelą Excela i zapewnieniem, że chodzi wyłącznie o dobro wspólne.</p><p>Oczywiście, państwo ma prawo kontrolować wydatkowanie publicznych pieniędzy. Ma prawo <strong>przeciwdziałać patologiom</strong>. Ma prawo sprawdzać, czy szpital działa zgodnie z umową, czy lekarz był na dyżurze, czy świadczenie zostało udzielone, czy konkurs był uczciwy.</p><p>Ale państwo nie powinno w każdej sytuacji sięgać po najprostszy odruch: centralizować, rejestrować, personalizować, nadzorować.</p><p>Zwłaszcza gdy równocześnie nie pokazuje planu naprawy mechanizmu, który doprowadził do patologii.</p><h3><strong>To nie lekarze wymyślili ten system</strong></h3><p>Trzeba powiedzieć jasno: jeżeli w ochronie zdrowia pojawiają się nadużycia, powinny być wyjaśniane i rozliczane. Jeśli ktoś opuszcza dyżur, fałszuje czas pracy albo wykorzystuje publiczną placówkę jak prywatny bankomat, <strong>powinien ponieść konsekwencje.</strong> Pacjent ma prawo do bezpieczeństwa, a podatnik do uczciwego wydatkowania pieniędzy.</p><p>Ale uczciwość wymaga też drugiego zdania: <strong>to nie tylko lekarze sami stworzyli system</strong>, w którym szpitale walczą o obsadę dyżurów, kontrakty bywają jedynym ratunkiem, a dyrektorzy placówek kupują dostępność specjalisty po stawkach, które dyktuje rynek.</p><p>To państwo odpowiada za ramy. To państwo odpowiada za finansowanie. To państwo odpowiada za liczbę miejsc specjalizacyjnych, wycenę świadczeń, organizację publicznej opieki zdrowotnej i zasady kontroli. Jeżeli po latach zaniedbań rząd odkrywa, że system działa chaotycznie, to nie wystarczy wskazać palcem lekarza i powiedzieć: „oto problem”.</p><p>Problem jest większy. I dużo mniej wygodny politycznie.</p><h3><strong>Wielki arkusz kalkulacyjny nie uzdrowi pacjenta</strong></h3><p>Polska ochrona zdrowia nie potrzebuje dziś kolejnego wielkiego arkusza kalkulacyjnego z numerami PESEL. Potrzebuje odwagi do reformy. Potrzebuje uczciwej odpowiedzi na pytanie, ilu lekarzy brakuje, dlaczego publiczne szpitale nie potrafią stabilnie zatrudniać specjalistów, jak ograniczyć pracę ponad ludzką miarę i jak sprawić, by publiczny system nie przegrywał z własnymi kontraktowymi protezami.</p><p>Rząd może oczywiście policzyć zarobki lekarzy. Może stworzyć rejestr. Może zbudować kolejną bazę danych, kolejny panel, kolejne narzędzie analityczne.</p><p>Tylko że pacjent stojący w kolejce na SOR nie będzie krócej czekał dlatego, że w Warszawie ktoś przypisał wynagrodzenie lekarza do numeru PESEL. Szpital w powiatowym mieście nie znajdzie nagle anestezjologa, bo AOTMiT zobaczy dokładniejszy wykres. Dyrektor placówki nie obsadzi dyżuru samą transparentnością.</p><p>Bez reformy państwo będzie jedynie coraz dokładniej mierzyć temperaturę pacjenta, którego samo od lat nie potrafi leczyć.</p><p>A to już nie jest polityka zdrowotna. To teatr kontroli.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[S12. Droga, o którą Tomaszów walczy od lat. Rozwój, protesty i rachunek za planistyczny chaos]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55546,s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55546,s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 15:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos-1781616431.png</url>
                        <title>S12. Droga, o którą Tomaszów walczy od lat. Rozwój, protesty i rachunek za planistyczny chaos</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55546,s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki od ponad dwóch dekad czeka na drogę, która może zmienić jego gospodarcze położenie. S12 ma połączyć region z Łodzią, Opocznem, Radomiem, Lublinem i dalej z Polską Wschodnią. Ale dzisiejszy spór o jej przebieg pokazuje, że rozwój nie może być ślepym buldożerem. Musi iść w parze z odpowiedzialnością za mieszkańców, środowisko, turystykę i lokalną tożsamość.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spór o S12 nie jest jedynie sporem o kreskę na mapie. To najnowszy rozdział znacznie dłuższej historii — walki o komunikacyjne wyrwanie Tomaszowa Mazowieckiego, powiatu tomaszowskiego i opoczyńskiego z półperyferyjnego położenia. Walki prowadzonej nie od wczoraj, nie od ostatnich konsultacji i nie od chwili, gdy mieszkańcy Wiaderna, Nagórzyc, Smardzewic, Godaszewic czy innych miejscowości zaczęli wychodzić z transparentami przeciw wariantowi południowemu.</p><p>Ta historia ma swoje archiwum, swoich autorów i swoje cytaty. Jednym z ważniejszych dokumentów jest publikacja pokonferencyjna po spotkaniu, które odbyło się 4 czerwca 2008 roku w Tomaszowie Mazowieckim pod tytułem: <strong>„Drogi ekspresowe S-74, S-12 i S-8 (Wrocław – Łódź) i ich strategiczne znaczenie dla rozwoju Polski Środkowo-Wschodniej”</strong>.</p><p>Dziś, kiedy droga S12 wraca w debacie publicznej jako realna inwestycja, warto tamte materiały przeczytać jeszcze raz. Nie jak stary urzędowy dokument, ale jak mapę myślenia o regionie. Widać w nich wyraźnie, że dla Tomaszowa Mazowieckiego S12 nie jest fanaberią. Jest częścią większej układanki: S8, S12, S74, A1, Łódź, Opoczno, Radom, Kielce, Lublin. I pytania, które wraca jak refren: czy Tomaszów ma być tylko miastem mijanym, czy wreszcie miastem dobrze wpiętym w krwiobieg kraju?</p><h2>W 2008 roku już wiedziano, o co toczy się gra</h2><p>Materiały z konferencji z 2008 roku brzmią dziś zaskakująco aktualnie. Autorzy i uczestnicy spotkania nie traktowali dróg jako technicznego dodatku do rozwoju. Pisali o nich jak o podstawowym warunku funkcjonowania gospodarki, turystyki, samorządu i codziennego życia mieszkańców.</p><p>Dr inż. Remigiusz Kozłowski wskazywał, że infrastruktura transportowa ma zapewniać dostępność komunikacyjną, a więc coś, bez czego regiony turystyczne, miasta i strefy inwestycyjne pozostają jedynie potencjałem. W jego referacie pada zdanie, które powinno być dziś czytane w Tomaszowie Mazowieckim bardzo uważnie: <strong>„Sam fakt istnienia np. drogi ekspresowej czy autostrady w danym terenie nie powoduje przyspieszenia rozwoju tego obszaru – zapewnia to dopiero istnienie węzła komunikacyjnego lub znajdowanie się w zasięgu jego oddziaływania.”</strong> To cytat z materiałów konferencyjnych.</p><p>To ważne, bo dzisiejszy spór o S12 nie dotyczy wyłącznie tego, którędy pojedzie tranzyt. Dotyczy także tego, czy miasto i powiat dostaną realne węzły rozwojowe, czy tylko trasę, która przemknie bokiem, zostawiając mieszkańcom hałas, wykupy i poczucie krzywdy.</p><p>W tym samym opracowaniu Kozłowski wskazywał, że planując infrastrukturę, trzeba dążyć do tego, <strong>„aby węzłów komunikacyjnych było jak najwięcej.”</strong> To nie jest techniczny szczegół. To sedno gospodarczej funkcji drogi. Węzeł oznacza dostęp. Dostęp oznacza inwestycje. Inwestycje oznaczają miejsca pracy, podatki, usługi, rozwój terenów przemysłowych i lepsze połączenie lokalnej gospodarki z resztą kraju.</p><h2>Jacek Kowalewski: Tomaszów nie może być komunikacyjną wyspą</h2><p>W historii zabiegów o drogi S74 i S12 ważne miejsce zajmuje <strong>Jacek Kowalewski</strong>, członek Zarządu Powiatu Tomaszowskiego i autor referatów dotyczących systemu dróg w Polsce Środkowo-Wschodniej oraz samorządowego spojrzenia na drogi w powiatach tomaszowskim i opoczyńskim.</p><p>W jego wystąpieniach pojawia się myślenie dalekie od lokalnego narzekania. To raczej konsekwentna próba wpisania Tomaszowa Mazowieckiego w większą logikę komunikacyjną kraju. Kowalewski przypominał, że pierwsze spotkanie dotyczące drogi S74 odbyło się pod koniec sierpnia 1999 roku w Urzędzie Miasta w Tomaszowie Mazowieckim. Mapy przygotowywane i rozsyłane wówczas do samorządów miały znamienny tytuł: <strong>„A może byśmy tak… z Łodzi do Tomaszowa.”</strong></p><p>To zdanie brzmi trochę jak tytuł piosenki z czasów, gdy Polska próbowała dopiero układać nowe drogi po transformacji. Ale za lekką formą kryła się bardzo konkretna idea: Tomaszów nie może pozostawać na uboczu wielkich przepływów komunikacyjnych.</p><p>Kowalewski pisał: <strong>„Droga S-74 »otwiera« dla mieszkańców całej aglomeracji łódzkiej wspaniałe tereny doliny rzeki Pilicy, Zalewu Sulejowskiego i największych kompleksów leśnych Polski Centralnej.”</strong> Dodawał też wymownie: <strong>„Sama Łódź jest przecież 11 razy większa od naszego miasta.”</strong> Oba cytaty pochodzą z materiałów konferencyjnych.</p><p>To była argumentacja podwójna. Z jednej strony — Tomaszów potrzebuje lepszego połączenia z Łodzią. Z drugiej — Łódź potrzebuje dobrego otwarcia na Tomaszów, Pilicę, Zalew Sulejowski, Spałę, Inowłódz, Opoczno i dalej na Świętokrzyskie. W tym sensie dzisiejsza S12 jest spadkobierczynią tamtej myśli: drogi nie buduje się wyłącznie dla kierowców jadących „skądś dokądś”. Buduje się ją dla całych regionów.</p><h2>Grzegorz Haraśny i problem czterech gospodarzy jednej ulicy</h2><p>Drugą ważną postacią tej historii jest <strong>Grzegorz Haraśny</strong>, ówczesny wiceprezydent Tomaszowa Mazowieckiego. W materiałach konferencyjnych przygotował referat o ustawowych uwarunkowaniach zarządzania drogami w tak zwanych „miastach prezydenckich”, czyli miastach powyżej 50 tysięcy mieszkańców.</p><p>To temat pozornie mniej efektowny niż wielkie mapy ekspresówek. W rzeczywistości dotyka codzienności mieszkańców. Bo droga w mieście ma często kilku zarządców. Inny odpowiada za drogę krajową, inny za wojewódzką, inny za powiatową, a jeszcze inny za gminną. Mieszkaniec widzi dziurę, korek, niebezpieczne przejście, brak chodnika czy fatalne skrzyżowanie i idzie do prezydenta miasta. A prezydent nie zawsze ma kompetencje, żeby problem rozwiązać.</p><p>Haraśny pisał bez ogródek: <strong>„Ustalenie priorytetów inwestycji drogowych przy takiej liczbie zarządców jest zadaniem niewykonalnym.”</strong> W innym miejscu dodawał: <strong>„Obecny system zarządzania drogami nie sprzyja również racjonalnemu wykorzystaniu środków finansowych.”</strong> To również cytaty z materiałów konferencyjnych.</p><p>Te słowa są aktualne także dziś. Bo przy S12 nie chodzi tylko o trasę poza miastem. Chodzi o to, jak nowa droga wpłynie na lokalny układ komunikacyjny: gdzie powstaną węzły, jak rozłoży się ruch, czy ulice Tomaszowa zostaną odciążone, czy przeciwnie — dostaną nowe obciążenia na drogach, które nie są do tego przygotowane.</p><h2>Cezary Grabarczyk: adresat oczekiwań regionu</h2><p>W materiałach konferencyjnych pojawia się również nazwisko <strong>Cezarego Grabarczyka</strong>, ówczesnego ministra infrastruktury. Autorzy opracowania pisali, że środowiska naukowe i samorządowe, wspierając działania na rzecz rozwoju województwa łódzkiego i Polski Środkowo-Wschodniej, dają dodatkowe argumenty ministrowi infrastruktury oraz Radzie Ministrów do podjęcia właściwej decyzji.</p><p>Rolę Grabarczyka trzeba przedstawiać ostrożnie i rzeczowo. Nie jako samotnego demiurga, który mógł jednym podpisem przesunąć góry i rzeki, ale jako jednego z tych polityków, do których kierowano oczekiwania regionu. W sprawach infrastruktury lokalna determinacja musi bowiem spotkać się z decyzją państwa. Samorząd może apelować, przygotowywać koncepcje, organizować konferencje, przyjmować uchwały, ale drogi ekspresowe pozostają inwestycjami o znaczeniu krajowym.</p><p>W tym sensie konferencja z 2008 roku była próbą powiedzenia rządowi: Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski nie są marginesem mapy. Tu krzyżują się interesy Łodzi, Opoczna, Kielc, Radomia, Lublina, turystyki nad Pilicą, gospodarki i transportu wschód–zachód.</p><h2>Co daje S12? Nie tylko krótszą podróż</h2><p>Planowana S12 na odcinku Łódź Południe – Kozenin ma połączyć rejon autostrady A1 i drogi S8 z projektowanym układem S74 w rejonie Kozenina/Sulejowa. W języku inwestycyjnym oznacza to klasę S, dwie jezdnie, węzły drogowe, obiekty inżynierskie, system zarządzania ruchem i urządzenia ochrony środowiska. W języku regionu oznacza to coś więcej: szansę na zmianę położenia Tomaszowa Mazowieckiego na mapie gospodarczej kraju.</p><p>S12 może skrócić i uporządkować połączenie Tomaszowa z Łodzią, Opocznem, Radomiem, Lublinem i dalej z Polską Wschodnią. Może zwiększyć dostępność terenów inwestycyjnych w powiecie tomaszowskim i opoczyńskim. Może ułatwić rozwój logistyki, usług, produkcji i handlu. Może odciążyć część istniejących tras, jeśli zostanie właściwie włączona w lokalny układ drogowy.</p><p>Może też wzmocnić znaczenie Tomaszowa jako miasta położonego między dużymi aglomeracjami: łódzką, warszawską, katowicką i krakowską. To położenie przez lata było raczej potencjałem niż realnym atutem. Bez dobrych dróg nawet najlepsze położenie pozostaje zdaniem z folderu promocyjnego. Dopiero dostępność komunikacyjna zamienia geografię w gospodarkę.</p><p>Ale jest jedno „jeśli”. I ono waży dziś najwięcej.</p><p>Jeśli przebieg zostanie źle dobrany, S12 może stać się nie rozwiązaniem, ale nowym konfliktem. Drogą, która formalnie poprawia mapę województwa, ale lokalnie tworzy krzywdę, niszczy tereny rekreacyjne, obniża wartość domów, przecina społeczności i prowadzi ruch tam, gdzie mieszkańcy przez lata budowali swoje życie.</p><p><strong>Arkadiusz Gajewski radny Sejmiku Woj. Łódzkiego</strong> w latach 20014-2024, który wiele lat zabiegał o tomaszowską wersję s74/s12, w tym o <strong>#Wyprostujmys8</strong> twierdzi, że decyzja o budowie drogi s74/s12 przy <strong>Tomaszowie to sprawa strategiczna dla przyszłości naszego miasta i powiatu</strong>. Trudno wierzyć w rozwój gospodarczy i nowe inwestycje dające nowe miejsca pracy bez przebiegu tej drogi blisko Tomaszowa. &nbsp;Sytuacja, że szansa na trasowanie s12/s74 przez nasz powiat powróciła po latach jest szczęśliwym zbiegiem okoliczności - po wyrokach NSA. Trzeba to koniecznie wykorzystać. Szczególnie, że <strong>możemy liczyć na ogromną przychylność Dariusza Klimczaka Min Infrastruktury.</strong> Tak sprzyjające okoliczności mogę kiedyś zniknąć i nie wrócą – twierdzi Gajewski, obecnie Skarbnik Powiatu Rawskiego. &nbsp;Trzeba koniecznie podjąć odważne decyzje i drogę zbudować w najlepszym wariancie. <strong>Teraz albo nigdy!</strong> K<strong>ażde trasowanie będzie budzić dyskusje. Ale ta</strong> inwestycja jest strategiczna i niezbędna dla przyszłości Ziemi Tomaszowskiej – kiedyś budowano „Gierkówkę” i to mimo protestów co do trasowania – dodaje były radny Sejmiku.</p><h2>Turystyka: Pilica, Spała, Niebieskie Źródła i region, który może zarabiać na swoim pięknie</h2><p>Jednym z najciekawszych fragmentów materiałów z 2008 roku jest referat dr <strong>Anity Wolaniuk</strong> z Uniwersytetu Łódzkiego. Autorka przedstawiła koncepcję stworzenia <strong>centrum wypoczynkowo-edukacyjnego Polski Środkowo-Wschodniej</strong>, obejmującego powiat tomaszowski, powiat opoczyński i region świętokrzyski.</p><p>Jej argumentacja była prosta i mocna. Mamy region o ogromnych walorach: dolina Pilicy, Zalew Sulejowski, Spała, Inowłódz, Groty Nagórzyckie, Niebieskie Źródła, Rezerwat Żubrów w Smardzewicach, Skansen Rzeki Pilicy, bunkry w Konewce i Jeleniu, ślady mjr. Hubala, szlak cysterski, romański, folklor opoczyński, Góry Świętokrzyskie, stare tradycje przemysłowe i wielokulturowe.</p><p>Ale sama uroda nie wystarczy. W materiałach pada zdanie, które powinno wisieć nad każdym planem rozwoju turystyki: <strong>„Same walory turystyczne nie mogą być przedmiotem działalności gospodarczej, mówiąc kolokwialnie, »zarabiać na siebie«.”</strong></p><p>Innymi słowy: piękne miejsce, do którego trudno dojechać, pozostaje niewykorzystaną możliwością. S12 może zwiększyć dostępność tej części Polski dla mieszkańców aglomeracji łódzkiej, warszawskiej, katowickiej i krakowskiej. Może pomóc w budowie oferty zielonych szkół, weekendowych pobytów, turystyki rodzinnej, rowerowej, wodnej i edukacyjnej.</p><p>Ale tu znów wraca pytanie o przebieg. Droga, która ma wspierać turystykę, nie może jednocześnie niszczyć tego, co stanowi o turystycznej wartości regionu.</p><h2>Protesty: mieszkańcy nie mówią „nie” rozwojowi. Mówią „nie” wariantowi południowemu</h2><p>W ostatnich latach wokół S12 narasta coraz większy konflikt społeczny. Protestowali mieszkańcy Wiaderna, Nagórzyc, Smardzewic, Godaszewic i innych miejscowości. Protesty odbywały się m.in. przy Grotach Nagórzyckich oraz na placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Relacje lokalnych i regionalnych mediów pokazują podobny obraz: mieszkańcy nie sprzeciwiają się samej idei budowy drogi ekspresowej. Sprzeciwiają się prowadzeniu jej południowym korytarzem, w pobliżu domów, terenów rekreacyjnych, Grot Nagórzyckich i Rezerwatu Niebieskie Źródła. W przestrzeni publicznej pojawiło się hasło: <strong>„Nie dla S12 Południe, tak dla S12 Północ.”</strong></p><p>W petycjach i stanowiskach mieszkańcy wskazują na obawy przed degradacją terenów rolniczych, rekreacyjnych i przyrodniczych. Podnoszą argument, że wariant południowy ma charakter tranzytowy i nie rozwiązuje w wystarczający sposób problemów komunikacyjnych Tomaszowa. Zwracają uwagę na możliwe przecięcie lokalnych wspólnot, pogorszenie warunków życia, bliskość zabudowy mieszkaniowej oraz ryzyko dla miejsc, które są częścią regionalnej tożsamości.</p><p>To jest klucz do zrozumienia całego sporu. Dla projektanta droga jest wariantem, kolorem na mapie, ciągiem parametrów technicznych. Dla mieszkańca jest domem, polem, lasem, drogą do szkoły, trasą spaceru, miejscem dzieciństwa, ciszą za oknem. Państwo musi widzieć jedno i drugie.</p><h2>Domy wyrosły tam, gdzie od lat rysowano drogę</h2><p>Jest jednak w obecnym sporze wątek jeszcze trudniejszy. Dotyczy on zmian w zagospodarowaniu terenów, przez które w różnych koncepcjach miały przebiegać drogi S12 i S74.</p><p>Przez kilkanaście lat na części tych obszarów wydawano decyzje o warunkach zabudowy dla domów jednorodzinnych. Działki były dzielone i sprzedawane. Powstawały nowe domy i całe osiedla. Ludzie brali kredyty, budowali ogrodzenia, sadzili drzewa, urządzali ogrody, zapisywali dzieci do szkół i wiązali swoje życie z miejscem, które w dokumentach projektowych powraca dziś jako potencjalny korytarz drogi ekspresowej.</p><p>To właśnie te nowe osiedla są dziś jednym z głównych źródeł społecznego oporu wobec wariantu południowego. Protest nie wziął się znikąd. Nie jest kaprysem ludzi, którzy nagle odkryli, że państwo buduje drogi. Jest skutkiem wieloletniego braku spójności między planowaniem przestrzennym a planowaniem infrastrukturalnym.</p><p>Jeżeli samorząd przez lata dopuszczał zabudowę mieszkaniową na terenach, które mogły być objęte korytarzem przyszłej drogi ekspresowej, to dziś nie można całej odpowiedzialności przerzucać na mieszkańców. Oni korzystali z decyzji administracyjnych. Kupowali działki, uzyskiwali warunki zabudowy, budowali domy i płacili podatki. Mieli prawo zakładać, że państwo i gmina wiedzą, co robią.</p><p>Dlatego w tej sprawie trzeba jasno postawić pytanie o odpowiedzialność władz gminy Tomaszów Mazowiecki za politykę przestrzenną prowadzoną przez ostatnie lata. Nie chodzi o prosty osąd personalny ani o szukanie jednego winnego. Chodzi o odpowiedzialność instytucjonalną: za brak rezerw terenowych, za chaotyczne decyzje o warunkach zabudowy, za dopuszczanie rozproszonej zabudowy w miejscach strategicznych i za brak czytelnej informacji dla mieszkańców oraz inwestorów.</p><p>W praktyce oznacza to, że dzisiejszy konflikt wokół S12 jest także rachunkiem za wieloletnie zaniedbania planistyczne. Tam, gdzie powinno być przewidywanie, była doraźność. Tam, gdzie potrzebny był miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego chroniący korytarze przyszłej infrastruktury, często wystarczały pojedyncze decyzje o warunkach zabudowy. Tam, gdzie należało jasno komunikować mieszkańcom ryzyka związane z możliwym przebiegiem drogi, przez lata narastało przekonanie, że budowa domów jest bezpieczna i perspektywiczna.</p><p>To jeden z paradoksów tej sprawy. Droga ekspresowa ma porządkować komunikację regionu, ale spór wokół niej odsłania chaos w zagospodarowaniu przestrzennym. S12 może być szansą rozwojową dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu, ale nie można udawać, że jej dzisiejsze społeczne koszty pojawiły się nagle. One były produkowane latami — decyzja po decyzji, działka po działce, pozwolenie po pozwoleniu.</p><h2>Północ czy południe? O co naprawdę chodzi w sporze</h2><p>Zwolennicy wariantu północnego podnoszą, że trasa powinna w większym stopniu wykorzystywać istniejące lub przemysłowe kierunki komunikacyjne, a nie prowadzić przez południowe tereny rekreacyjne i mieszkaniowe. Wskazują również, że północny przebieg mógłby lepiej pełnić funkcję realnej obwodnicy Tomaszowa Mazowieckiego i skuteczniej odpowiadać na potrzeby miasta oraz lokalnej gospodarki.</p><p>Przeciwnicy korytarza południowego pytają: jeśli droga ma służyć Tomaszowowi, to dlaczego ma biec w sposób, który ich zdaniem nie rozwiązuje problemów komunikacyjnych miasta? Jeśli ma rozwijać turystykę, dlaczego ma zbliżać się do miejsc, które są turystycznymi ikonami regionu? Jeśli ma aktywizować gospodarkę, dlaczego nie prowadzić jej tam, gdzie istnieją lub mogą powstać tereny przemysłowe i logistyczne?</p><p>To nie są pytania wyłącznie emocjonalne, choć emocje są oczywiste. To pytania o sens inwestycji publicznej.</p><h2>Dobra droga nie może być tylko najtańszą linią na mapie</h2><p>S12 jest potrzebna. Tomaszów Mazowiecki, powiat tomaszowski i opoczyński potrzebują mocniejszego wpięcia w układ dróg ekspresowych. Potrzebują lepszych połączeń z Łodzią, Radomiem, Lublinem, Kielcami i Polską Wschodnią. Potrzebują szansy na inwestycje, logistykę, miejsca pracy, turystykę i odciążenie lokalnych dróg.</p><p>Ale S12 nie może być drogą wyrysowaną ponad głowami mieszkańców. Jej przebieg musi być decyzją odpowiedzialną, wypracowaną z lokalną społecznością, transparentną i opartą nie tylko na kosztach budowy, lecz także na kosztach społecznych, środowiskowych i gospodarczych.</p><p>Materiały z 2008 roku pokazują, że Tomaszów od dawna myślał o sobie jako o mieście, które powinno być ważnym punktem Polski Centralnej. Nie komunikacyjną wyspą, nie poboczem wielkich tras, ale węzłem — miejscem, w którym spotykają się drogi, gospodarka, turystyka i życie mieszkańców.</p><p>Dziś, po latach, ta sama idea wraca. Tylko pytanie jest ostrzejsze: czy S12 stanie się drogą rozwoju, czy kolejną raną na lokalnej mapie?</p><p>Odpowiedź zależy nie od samej decyzji, że droga ma powstać. Ta decyzja, co do zasady, jest dla regionu korzystna. Odpowiedź zależy od tego, czy państwo, projektanci i samorządy zrozumieją, że dobra droga nie jest tylko najkrótszą linią między punktami.</p><p>Dobra droga to taka, która naprawdę służy ludziom, gospodarce i miejscu, przez które przechodzi. A jeśli przez lata pozwalano budować domy tam, gdzie wcześniej lub równolegle analizowano przebieg strategicznej trasy, to mieszkańcy mają prawo pytać nie tylko projektantów GDDKiA, ale również własny samorząd: kto dopuścił do tego chaosu?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Love Polish Jazz Festival po raz dziesiąty. Arena Lodowa szykuje trzy dni muzycznych emocji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55545,love-polish-jazz-festival-po-raz-dziesiaty-arena-lodowa-szykuje-trzy-dni-muzycznych-emocji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55545,love-polish-jazz-festival-po-raz-dziesiaty-arena-lodowa-szykuje-trzy-dni-muzycznych-emocji</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 13:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-love-polish-jazz-festival-po-raz-dziesiaty-arena-lodowa-szykuje-trzy-dni-muzycznych-emocji-1781609731.png</url>
                        <title>Love Polish Jazz Festival po raz dziesiąty. Arena Lodowa szykuje trzy dni muzycznych emocji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55545,love-polish-jazz-festival-po-raz-dziesiaty-arena-lodowa-szykuje-trzy-dni-muzycznych-emocji</link>
                    </image><description>Jubileuszowa, dziesiąta edycja Love Polish Jazz Festival odbędzie się w Tomaszowie Mazowieckim od 18 do 20 września 2026 roku. Na scenie Areny Lodowej pojawią się uznani artyści polskiej i światowej sceny, a program zapowiada trzy dni koncertów i premierowych projektów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jubileuszowa edycja w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Love Polish Jazz Festival wraca do Tomaszowa Mazowieckiego w wyjątkowej odsłonie. <strong>Dziesiąta edycja wydarzenia</strong> odbędzie się w dniach 18–20 września 2026 roku w Arenie Lodowej, która ponownie stanie się miejscem spotkania miłośników jazzu z całego kraju. Organizatorzy zapowiadają program łączący uznane nazwiska, różnorodne brzmienia i koncerty, które mają podkreślić jubileuszowy charakter festiwalu.</p><p>To wydarzenie od lat buduje swoją pozycję na muzycznej mapie Polski i konsekwentnie przyciąga zarówno wiernych słuchaczy, jak i osoby, które dopiero odkrywają jazz. W lokalnym kontekście to także ważny sygnał, że Tomaszów Mazowiecki potrafi być gospodarzem imprez o ponadregionalnym znaczeniu i skutecznie przyciągać publiczność wokół ambitnej oferty kulturalnej.</p><h2>Gwiazdy i projekty, które znalazły się w programie</h2><p>Na festiwalowej scenie pojawią się artyści reprezentujący różne pokolenia i odmiany jazzu oraz muzyki z nim sąsiadującej. W programie ogłoszono występy: <strong>Kayah, Krystyny Prońko, Krzysztofa Herdzina, Adama Makowicza, Wojciecha Myrczka Sextet, Gary Guthman &amp; Mateusz Kaszuba Trio, Karen Edwards &amp; Adam Czerwiński Trio, Ulf Johansson Werre Trio oraz Rebirth feat. Maciej Kądziela</strong>.</p><p>Tak zestawiony line-up zapowiada wydarzenie o szerokiej formule. Obok uznanych osobowości sceny pojawią się składy nastawione na świeże interpretacje i koncertową energię. Organizatorzy podkreślają, że uczestników czekają <strong>trzy dni wyjątkowych koncertów, premierowych projektów muzycznych i spotkań z legendami jazzu</strong>, co sugeruje program przygotowany nie tylko z myślą o rozrywce, ale również o muzycznym dialogu między artystami i publicznością.</p><h2>Festiwal ważny dla miasta i regionu</h2><p>Znaczenie tegorocznej odsłony podkreśla również fakt, że wydarzenie zostało objęte <strong>Honorowym Patronatem Marszałka Województwa Łódzkiego</strong>. Taki patronat wzmacnia rangę imprezy i pokazuje, że festiwal jest postrzegany jako istotny element kulturalnej oferty regionu. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to kolejny atut w budowaniu wizerunku miasta otwartego na duże przedsięwzięcia artystyczne.</p><p>W praktyce podobne wydarzenia mają znaczenie nie tylko dla fanów muzyki. To także impuls dla lokalnej promocji, gastronomii, usług i ruchu odwiedzających. Jubileuszowa edycja może więc okazać się ważna zarówno pod względem artystycznym, jak i wizerunkowym, zwłaszcza że Arena Lodowa już nieraz udowodniła, że potrafi pomieścić wydarzenia przyciągające szeroką publiczność.</p><h2>Czego mogą spodziewać się uczestnicy</h2><p>Zapowiedź organizatorów wskazuje, że wrześniowy weekend upłynie pod znakiem intensywnych muzycznych przeżyć. Publiczność może oczekiwać starannie przygotowanych koncertów, mocnych nazwisk i atmosfery święta, która zwykle towarzyszy okrągłym rocznicom. Dla wielu słuchaczy będzie to okazja, by w jednym miejscu zobaczyć artystów o odmiennych wrażliwościach, ale połączonych wspólnym językiem jazzu.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że we wrześniu Tomaszów Mazowiecki ponownie znajdzie się w centrum uwagi fanów tego gatunku. Jubileuszowy Love Polish Jazz Festival ma szansę stać się jednym z najgłośniejszych wydarzeń kulturalnych sezonu w regionie i jeszcze mocniej umocnić swoją pozycję w kalendarzu ogólnopolskich imprez muzycznych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzień Otwarty w TCZ. Szpital pokazał inwestycje i nowoczesną medycynę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55544,dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokazal-inwestycje-i-nowoczesna-medycyne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55544,dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokazal-inwestycje-i-nowoczesna-medycyne</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 12:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokazal-inwestycje-i-nowoczesna-medycyne-1781606810.png</url>
                        <title>Dzień Otwarty w TCZ. Szpital pokazał inwestycje i nowoczesną medycynę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55544,dzien-otwarty-w-tcz-szpital-pokazal-inwestycje-i-nowoczesna-medycyne</link>
                    </image><description>W Tomaszowskim Centrum Zdrowia odbył się Dzień Otwarty „Nowoczesna Medycyna Bliżej Ciebie”. Wydarzenie było okazją do pokazania inwestycji realizowanych dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy oraz rozmów o przyszłości opieki zdrowotnej w regionie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Szpital otworzył się na mieszkańców</h2><p>W Tomaszowskim Centrum Zdrowia zorganizowano Dzień Otwarty pod hasłem <strong>„Nowoczesna Medycyna Bliżej Ciebie”</strong>. Wydarzenie odbyło się w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Projektów Krajowego Planu Odbudowy w ochronie zdrowia i miało wyraźnie informacyjny charakter. Dla mieszkańców była to szansa, by zobaczyć, jak w praktyce wyglądają inwestycje prowadzone w lokalnym szpitalu oraz w jaki sposób publiczne środki przekładają się na zaplecze medyczne dostępne na miejscu, w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Jak wynika z udostępnionych informacji, uczestnicy mogli zapoznać się z nowoczesnym sprzętem, poznać efekty realizowanych projektów i porozmawiać z personelem medycznym. Taka formuła ma znaczenie nie tylko promocyjne. Dla wielu mieszkańców ochrona zdrowia pozostaje obszarem ocenianym przez pryzmat codziennych doświadczeń, dlatego możliwość bezpośredniego kontaktu z personelem oraz obejrzenia efektów inwestycji może wzmacniać zaufanie do lokalnej placówki.</p><h2>Inwestycje z KPO w lokalnym wymiarze</h2><p>Najważniejszym kontekstem wydarzenia były projekty realizowane dzięki wsparciu z <strong>Krajowego Planu Odbudowy</strong>. W debacie publicznej fundusze tego typu często pojawiają się jako pojęcie ogólne, odległe od codzienności mieszkańców. Tymczasem podczas dnia otwartego w Tomaszowie pokazano ich konkretny, praktyczny wymiar: sprzęt, rozwiązania organizacyjne oraz inwestycje, które mają poprawiać jakość diagnostyki i leczenia.</p><p>Z lokalnej perspektywy to szczególnie istotne. Każde unowocześnienie infrastruktury medycznej oznacza bowiem nie tylko rozwój samej placówki, lecz także potencjalnie lepszy dostęp do świadczeń dla mieszkańców miasta i regionu. Właśnie dlatego podobne wydarzenia mają sens wykraczający poza jednorazową prezentację. Są także formą rozliczalności instytucji wobec społeczności, która chce wiedzieć, jak wykorzystywane są środki przeznaczane na ochronę zdrowia.</p><h2>Obecność gości i znaczenie dla regionu</h2><p>Według przekazanych informacji w wydarzeniu uczestniczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, a także przedstawiciele władz samorządowych, administracji publicznej, instytucji współpracujących oraz partnerów wspierających rozwój ochrony zdrowia w regionie. Taka obecność nadała spotkaniu dodatkową rangę i podkreśliła, że modernizacja szpitala jest elementem szerszej polityki wzmacniania systemu ochrony zdrowia.</p><p>Z punktu widzenia mieszkańców ważniejsze od samej oprawy są jednak długofalowe efekty. Jeśli inwestycje będą przekładać się na sprawniejszą diagnostykę, lepsze warunki pracy personelu i większy komfort pacjentów, ich znaczenie okaże się realne i mierzalne. To właśnie na tym poziomie lokalna społeczność najpełniej ocenia sens podobnych projektów.</p><h2>Duże zainteresowanie, ale też sygnał na przyszłość</h2><p>W komentarzach po wydarzeniu pojawiły się głosy podkreślające dobrą organizację i wysoki poziom merytoryczny spotkania. Pojawiały się również opinie o dużym zainteresowaniu, ale także uwagi, że część mieszkańców nie wiedziała wcześniej o wydarzeniu lub żałowała, że informacja nie dotarła szerzej. To cenna wskazówka na przyszłość.</p><p>Dni otwarte w placówkach medycznych mogą pełnić ważną rolę edukacyjną i społeczną, zwłaszcza gdy pokazują, że nowoczesna medycyna nie jest wyłącznie hasłem, lecz konkretną zmianą zachodzącą w lokalnym szpitalu. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to dobry sygnał: rozwój ochrony zdrowia może być tematem bliskim mieszkańcom, jeśli towarzyszą mu przejrzysta komunikacja, dostępność informacji i otwartość na rozmowę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Papież, algorytmy i nowa walka o człowieka. Leon XIV ostrzega przed władzą big techów nad sztuczną inteligencją]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55533,papiez-algorytmy-i-nowa-walka-o-czlowieka-leon-xiv-ostrzega-przed-wladza-big-techow-nad-sztuczna-inteligencja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55533,papiez-algorytmy-i-nowa-walka-o-czlowieka-leon-xiv-ostrzega-przed-wladza-big-techow-nad-sztuczna-inteligencja</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 09:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-papiez-algorytmy-i-nowa-walka-o-czlowieka-leon-xiv-ostrzega-przed-wladza-big-techow-nad-sztuczna-i-1781595483.png</url>
                        <title>Papież, algorytmy i nowa walka o człowieka. Leon XIV ostrzega przed władzą big techów nad sztuczną inteligencją</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55533,papiez-algorytmy-i-nowa-walka-o-czlowieka-leon-xiv-ostrzega-przed-wladza-big-techow-nad-sztuczna-inteligencja</link>
                    </image><description>Leon XIV ostrzega, że sztuczna inteligencja nie może stać się narzędziem dominacji big techów ani nową religią cyfrowej epoki. W pierwszej encyklice „Magnifica humanitas” papież wzywa do ochrony prawdy, wolności i człowieka także przed algorytmami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Sztuczna inteligencja nie może być ani zabawką w rękach najbogatszych korporacji, ani nową religią Krzemowej Doliny.</strong> W pierwszej encyklice Leona XIV „Magnifica humanitas” papież stawia sprawę ostro: AI może służyć leczeniu, edukacji, komunikacji i ochronie wspólnego domu, ale może też stać się narzędziem dominacji, manipulacji i cyfrowego wykluczenia. O znaczeniu dokumentu mówi w rozmowie z PAP ks. prof. Józef Kloch z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.</p><p>To jeden z tych tematów, które jeszcze niedawno wydawały się odległe jak scenariusz z filmu science fiction. Tymczasem dziś <strong>algorytmy decydują o tym, co czytamy, co oglądamy, jak głosujemy, co kupujemy i komu ufamy</strong>. Nie trzeba już czekać na świat rodem z „Blade Runnera” czy „Matrixa”. On nie nadchodzi. On już się uruchomił — cicho, w tle, między ekranem telefonu a kolejnym powiadomieniem.</p><h2>AI nie jest neutralna. Przyjmuje twarz tych, którzy ją tworzą</h2><p>Ks. prof. Józef Kloch podkreśla, że Leon XIV nie wpisuje się w prosty schemat: technologia dobra albo technologia zła. Papież widzi w sztucznej inteligencji narzędzie — potężne, ale wymagające odpowiedzialności.</p><p>Jak zaznacza rozmówca PAP, <strong>AI nie jest neutralna</strong>, ponieważ „przyjmuje oblicze tych, którzy programują algorytmy” i tych, którzy wybierają dane używane do trenowania systemów. Innymi słowy: za chłodnym interfejsem chatbota, za odpowiedzią wygenerowaną w ułamku sekundy, za rekomendacją filmu, kredytu, reklamy czy informacji politycznej zawsze stoją konkretne decyzje ludzi, firm i instytucji.</p><p>To ważna myśl, bo rozbraja jeden z najczęstszych mitów współczesności: że technologia „po prostu działa”. Nie. Technologia działa w określonym interesie, według określonych założeń i w konkretnym układzie sił.</p><h2>Big techy większe niż państwa?</h2><p>Jednym z głównych wątków encykliki jest pozycja największych firm technologicznych. Papież zauważa, że dawniej to państwa były głównymi motorami rozwoju wielkich technologii. Dziś coraz częściej są nimi prywatne, ponadnarodowe korporacje dysponujące pieniędzmi, infrastrukturą, danymi i kadrami większymi niż wiele rządów.</p><p>Ks. prof. Kloch mówi wprost: <strong>dobro wspólne, jakim staje się sztuczna inteligencja, nie może pozostawać wyłącznie pod kontrolą big techów</strong>. Leon XIV ostrzega przed nową formą kolonializmu technologicznego. Kraje biedniejsze, pozbawione własnej infrastruktury cyfrowej, mogą stać się zależne od narzędzi tworzonych i kontrolowanych poza ich granicami.</p><p>To nie jest abstrakcja. Jeżeli dostęp do najlepszych systemów AI będzie płatny, a ich infrastruktura skupiona w rękach najbogatszych, cyfrowa rewolucja zamiast wyrównywać szanse, może utrwalić stare podziały. Bogata Północ będzie jeszcze szybsza, biedniejsze Południe jeszcze bardziej zależne. Także w mniejszej skali: bogatsze szkoły, firmy i samorządy będą korzystać z najnowszych narzędzi, a słabsze zostaną przy cyfrowych okruchach z pańskiego stołu.</p><h2>Demokracja w epoce deepfake’ów</h2><p>Leon XIV szczególnie mocno akcentuje problem prawdy jako dobra wspólnego. To ważne również lokalnie, bo dezinformacja nie dotyczy wyłącznie wielkiej polityki, kampanii prezydenckich czy globalnych konfliktów. Fałszywa informacja może uderzyć także w małą społeczność: w szkołę, urząd, szpital, lokalnego przedsiębiorcę, nauczyciela, lekarza, radnego czy kandydata w wyborach samorządowych.</p><p>Papież ostrzega przed <strong>bańkami informacyjnymi</strong>, w których człowiek widzi tylko to, co algorytm uzna za najbardziej angażujące. A najbardziej angażujące nie zawsze znaczy prawdziwe. Często znaczy: najbardziej gniewne, najbardziej skrajne, najbardziej podatne na kliknięcie.</p><p>W kampaniach wyborczych problem staje się szczególnie groźny. Deepfake, czyli spreparowany obraz lub głos konkretnej osoby, może w kilka minut zniszczyć reputację człowieka, zanim ktokolwiek zdąży sprawdzić fakty. W tym sensie AI może stać się bronią przeciw demokracji, bo demokracja — jak przypomina ks. prof. Kloch — żywi się zdolnością do dialogu. A dialog bez prawdy zamienia się w hałas.</p><h2>Gdy chatbot udaje przyjaciela</h2><p>Osobny, bardzo ludzki wymiar encykliki dotyczy relacji. Ks. prof. Kloch przywołuje sytuację ze studentem, który mówił, że rozmowa z Chatem GPT bywa przyjemniejsza niż rozmowa z człowiekiem, bo bot wydaje się bardziej empatyczny.</p><p>To zdanie brzmi jak delikatny alarm. Bo chatbot może odpowiadać cierpliwie, bez zniecierpliwienia, bez ironii, bez zmęczenia. Może mówić po imieniu, pocieszać, doradzać, podsuwać gotowe słowa. Ale nie jest człowiekiem. Nie ponosi odpowiedzialności za relację. Nie zna bólu odrzucenia, nie siedzi przy szpitalnym łóżku, nie poda ręki, kiedy wali się świat.</p><p>Leon XIV nie wzywa do odrzucenia technologii. Wzywa do ocalenia tego, co najbardziej ludzkie: rozmowy twarzą w twarz, ciszy, wspólnego stołu, cierpliwości wobec drugiego człowieka. W epoce, w której ekran często zastępuje obecność, brzmi to jak przypomnienie stare jak Ewangelia i świeże jak jutrzejszy kryzys wychowawczy.</p><h2>Transhumanizm i pokusa nieśmiertelności</h2><p>Papież odnosi się również do transhumanizmu — idei przekraczania ludzkich ograniczeń przez technologię, implanty, chipy i biologiczne „ulepszanie” człowieka. Według Leona XIV odpowiedzią na tę pokusę nie jest paniczny lęk przed nauką, ale <strong>humanizm chrześcijański</strong>, który przyjmuje ludzką kruchość jako część naszej godności, a nie błąd wymagający technicznej korekty.</p><p>W tej myśli pobrzmiewa bardzo stary spór: czy człowiek ma być zbawiony przez technologię, czy raczej technologia ma służyć człowiekowi? To pytanie, które powraca od mitu o Prometeuszu, przez „Frankensteina” Mary Shelley, aż po współczesne laboratoria sztucznej inteligencji.</p><h2>AI Act, prawo i odpowiedzialność</h2><p>W rozmowie z PAP ks. prof. Kloch wskazuje, że papież postuluje wielostronny nadzór nad sztuczną inteligencją: z udziałem państw, społeczeństwa obywatelskiego, naukowców, ludzi kultury, przedsiębiorców, wychowawców, pracodawców, pracowników, ruchów społecznych i wspólnot wiary.</p><p>W Europie takim pierwszym wielkim krokiem regulacyjnym jest <strong>AI Act</strong>, czyli unijne rozporządzenie ustanawiające ramy prawne dla sztucznej inteligencji. Akt przewiduje podejście oparte na ryzyku — inaczej traktowane mają być systemy niskiego ryzyka, a inaczej te, które mogą wpływać na prawa obywatelskie, bezpieczeństwo, edukację, zatrudnienie, dostęp do usług publicznych czy wymiar sprawiedliwości.</p><p>Dla obywatela najważniejsza jest jedna zasada: człowiek nie może zostać sam wobec maszyny. Jeżeli algorytm wpływa na decyzję dotyczącą pracy, kredytu, świadczenia, rekrutacji, edukacji czy dostępu do usług, potrzebne są przejrzystość, odpowiedzialność i możliwość kontroli.</p><h2>Rozbroić AI, czyli nie oddać jej władzy nad życiem i śmiercią</h2><p>Szczególnie mocne są słowa dotyczące wojny. Leon XIV ostrzega, że nie istnieją algorytmy, które mogłyby uczynić wojnę moralnie dopuszczalną. Papież sprzeciwia się wizji, w której autonomiczna maszyna sama podejmuje decyzję o pozbawieniu człowieka życia.</p><p>W czasach wojny w Ukrainie, dronów, systemów rozpoznania, automatyzacji pola walki i cyfrowych narzędzi prowadzenia konfliktu, to nie jest teologiczna metafora. To jedno z najważniejszych pytań współczesności: czy człowiek zachowa kontrolę nad technologią, czy przekaże jej najstraszniejsze ze swoich uprawnień — decyzję o śmierci?</p><h2>Lokalny wymiar globalnej sprawy</h2><p>Choć encyklika Leona XIV mówi o problemach globalnych, jej sens dotyczy także takich miejsc jak Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski. AI będzie coraz mocniej obecna w szkołach, urzędach, firmach, mediach, ochronie zdrowia, rekrutacji, reklamie, handlu i życiu rodzinnym.</p><p>Dlatego pytanie nie brzmi już: czy sztuczna inteligencja wejdzie do naszej codzienności? Ona już weszła. Pytanie brzmi: czy będziemy umieli korzystać z niej mądrze, krytycznie i odpowiedzialnie.</p><p>Bo jeśli algorytmy mają pomagać człowiekowi, muszą pozostać narzędziem. Nie wyrocznią. Nie sędzią. Nie substytutem sumienia. I nie nowym panem świata.</p><h2>Papieskie ostrzeżenie bez histerii</h2><p>Najważniejsze w głosie Leona XIV jest to, że nie jest on technofobiczny. Papież nie mówi: zatrzymać przyszłość. Mówi raczej: nie pozwolić, by przyszłość została zawłaszczona przez tych, którzy widzą w człowieku wyłącznie użytkownika, klienta, dane treningowe albo źródło zysku.</p><p>To przesłanie jest spokojne, ale mocne. Jak dzwon bijący nad miastem, gdy ludzie są już zbyt zajęci, by patrzeć w niebo. <strong>AI może być narzędziem dobra wspólnego. Ale tylko wtedy, gdy człowiek nie odda jej prawdy, wolności, relacji i sumienia.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Prognoza pogody na 16 i 17 czerwca. Niż odchodzi, ale zostawia po sobie deszcz i burze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55532,prognoza-pogody-na-16-i-17-czerwca-niz-odchodzi-ale-zostawia-po-sobie-deszcz-i-burze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55532,prognoza-pogody-na-16-i-17-czerwca-niz-odchodzi-ale-zostawia-po-sobie-deszcz-i-burze</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 09:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-prognoza-pogody-na-16-i-17-czerwca-niz-odchodzi-ale-zostawia-po-sobie-deszcz-i-burze-1781594939.png</url>
                        <title>Prognoza pogody na 16 i 17 czerwca. Niż odchodzi, ale zostawia po sobie deszcz i burze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55532,prognoza-pogody-na-16-i-17-czerwca-niz-odchodzi-ale-zostawia-po-sobie-deszcz-i-burze</link>
                    </image><description>Po kilku dniach kapryśnej aury pogoda zacznie powoli przypominać czerwiec, a nie jesienny szkic pisany ołówkiem na mokrym papierze. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej informuje, że Polska pozostanie jeszcze pod wpływem zatoki niżu znad Bałtyku, ale sam niż będzie stopniowo odsuwał się nad północno-zachodnią Rosję. Z zachodu zacznie napływać nieco cieplejsza i bardziej sucha masa powietrza polarnego morskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nie oznacza to jednak pełnego pogodowego spokoju. We wtorek i środę w kraju nadal możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu</strong>, lokalne burze, a miejscami także silniejsze porywy wiatru. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego najważniejsza wiadomość brzmi: aura będzie zmienna, ale z tendencją do poprawy. Parasol warto mieć pod ręką, lecz okulary przeciwsłoneczne także nie powinny leżeć głęboko w szufladzie.</p><h3>Europa podzielona przez niże i wyże</h3><p>Nad północnym Atlantykiem oraz Półwyspem Skandynawskim pogodę kształtować będą rozległe układy niżowe z frontami atmosferycznymi. Pozostała część Europy znajdzie się w obszarze podwyższonego ciśnienia. Polska pozostanie jeszcze na granicy tych wpływów — trochę jak bohater filmu drogi, który jedną nogą stoi jeszcze w deszczu, a drugą już w świetle zachodzącego słońca.</p><p><strong>Ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie 999 hPa</strong> i będzie rosło. To sygnał, że atmosfera zacznie się stabilizować, choć nie od razu i nie wszędzie.</p><h3>Wtorek: więcej chmur na północnym wschodzie, burze na Podlasiu i Suwalszczyźnie</h3><p>We wtorek w większości kraju zachmurzenie będzie małe i umiarkowane. Wyjątkiem pozostanie północno-wschodnia połowa Polski, gdzie okresami chmur będzie więcej i tam pojawią się <strong>przelotne opady deszczu</strong>. Na Suwalszczyźnie oraz Podlasiu po południu mogą wystąpić również <strong>burze</strong>. W czasie burz prognozowana wysokość opadów może wynieść do 20 mm.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od <strong>15 stopni Celsjusza nad morzem</strong>, przez około <strong>19 stopni w centrum kraju</strong>, do <strong>23 stopni na zachodzie i południu</strong>. Wiatr będzie słaby i umiarkowany, miejscami porywisty. Na północnym wschodzie, w górach oraz podczas burz porywy mogą osiągać <strong>60–65 km/h</strong>.</p><p>W praktyce oznacza to pogodę, która nie będzie groźna w całym kraju, ale lokalnie może przypomnieć o sobie gwałtowniej. W takich warunkach warto pamiętać, że burza w czerwcu bywa szybka jak cięcie montażowe w filmie sensacyjnym — jeszcze przed chwilą było jasno, a po kilku minutach niebo potrafi zasłonić się ciężką kurtyną chmur.</p><h3>Noc z wtorku na środę: chłodno, miejscami z deszczem</h3><p>W nocy zachmurzenie będzie duże z większymi przejaśnieniami. Na zachodzie kraju pojawią się rozpogodzenia. Na wschodzie oraz na krańcach południowych miejscami możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu</strong>.</p><p>Temperatura minimalna wyniesie przeważnie od <strong>7 do 11 stopni Celsjusza</strong>. Cieplej będzie nad morzem oraz na południu kraju, gdzie termometry pokażą około <strong>13–14 stopni</strong>. Wiatr będzie słaby, na wybrzeżu umiarkowany, zachodni i południowo-zachodni. W górach porywy mogą dochodzić do 60 km/h.</p><h3>Środa: cieplej, spokojniej, ale na południu możliwe burze</h3><p>W środę pogoda zacznie wyglądać łagodniej. Zachmurzenie będzie małe i umiarkowane, choć po południu na północnym wschodzie i południu kraju okresami wzrośnie do dużego. W tych regionach możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a lokalnie na południu także <strong>burze</strong>.</p><p>Prognozowana suma opadów wyniesie do 10 mm na północnym wschodzie i do 20 mm na południu. Temperatura maksymalna sięgnie od <strong>16 stopni nad morzem i w rejonach podgórskich</strong>, przez około <strong>20 stopni w centrum</strong>, do <strong>24 stopni na południu i południowym zachodzie</strong>. Wiatr będzie słaby i umiarkowany, północno-zachodni, w czasie burz porywisty.</p><p>Dla centrum kraju, w tym dla naszego regionu, będzie to dzień bardziej przyjazny niż wtorek. Nie można wykluczyć większej ilości chmur, ale ogólny kierunek zmian jest korzystny: mniej deszczu, więcej przejaśnień, wyższa temperatura.</p><h3>Warszawa: we wtorek możliwa burza z gradem, w środę poprawa</h3><p>We wtorek w Warszawie zachmurzenie będzie na ogół umiarkowane. Możliwe są <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a także burza, miejscami z gradem. Temperatura maksymalna wyniesie <strong>18 stopni Celsjusza</strong>. Wiatr będzie umiarkowany, okresami dość silny i porywisty, z kierunków zachodnich. W czasie burzy porywy mogą osiągać <strong>60 km/h</strong>.</p><p>W nocy zachmurzenie pozostanie umiarkowane, a temperatura spadnie do <strong>10 stopni</strong>. W środę w stolicy przewidywane jest zachmurzenie małe i umiarkowane. Możliwe będą jeszcze przelotne opady deszczu, ale temperatura wzrośnie do <strong>22 stopni Celsjusza</strong>.</p><h3>Tomaszów Mazowiecki i okolice: pogoda z przejaśnieniami, ale bez pełnej stabilizacji</h3><p>W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim można spodziewać się pogody typowej dla przejściowego momentu między niżem a klinem wyżowym. <strong>Wtorek może przynieść umiarkowane zachmurzenie, przelotny deszcz i odczuwalny wiatr</strong>, zwłaszcza w drugiej części dnia. Środa zapowiada się korzystniej — z większą szansą na przejaśnienia i temperaturą bliższą czerwcowej normie.</p><p>To dobra wiadomość dla tych, którzy planują spacer nad Pilicą, przejazd rowerem w stronę Spały czy popołudniowe zakupy w centrum miasta. Trzeba jednak zachować czujność, bo czerwcowa pogoda potrafi być zmienna jak jazzowa improwizacja — niby temat jest znany, ale każdy takt może przynieść niespodziankę.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[16 czerwca w historii: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta oraz aktualne decyzje rządu i UE]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55531,16-czerwca-w-historii-od-stanczykow-i-powstania-warszawskiego-po-ziggy-ego-stardusta-oraz-aktualne-decyzje-rzadu-i-ue</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55531,16-czerwca-w-historii-od-stanczykow-i-powstania-warszawskiego-po-ziggy-ego-stardusta-oraz-aktualne-decyzje-rzadu-i-ue</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 08:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-16-czerwca-w-historii-od-stanczykow-i-powstania-warszawskiego-po-ziggy-ego-stardusta-oraz-aktualne-1781594255.png</url>
                        <title>16 czerwca w historii: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta oraz aktualne decyzje rządu i UE</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55531,16-czerwca-w-historii-od-stanczykow-i-powstania-warszawskiego-po-ziggy-ego-stardusta-oraz-aktualne-decyzje-rzadu-i-ue</link>
                    </image><description>16 czerwca: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta. Dzień, w którym historia znów zagląda nam przez ramię</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Dziś jest wtorek, 16 czerwca, sto sześćdziesiąty siódmy dzień roku.</strong> Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 20.58. Imieniny obchodzą: <strong>Aneta, Jan, Judyta, Julita i Justyna</strong>.</p><p>Są takie daty, które nie krzyczą jednym wielkim wydarzeniem, lecz układają się w wielogłos — trochę jak partytura, w której obok patosu historii słychać jazzową improwizację, teatralny szept zza kulis i elektryczny trzask rockowej gitary. <strong>16 czerwca</strong> przynosi opowieść o polskiej pamięci, polityce, wojnie, teatrze, muzyce i świecie, który — jak u Szekspira — wciąż wystawia nam tę samą sztukę, tylko zmienia dekoracje.</p><h2>Historyczna pamięć: Szujski, „Monter”, teatr Hanuszkiewicza i cień Lwowa</h2><p><strong>191 lat temu, w 1835 roku, w Tarnowie urodził się Józef Szujski</strong> — historyk, publicysta, polityk, jeden z filarów krakowskiej szkoły historycznej i współtwórca środowiska stańczyków. To postać, której nie da się zamknąć w szkolnym przypisie. Szujski należał do tych intelektualistów, którzy po klęskach powstańczych zadawali Polakom pytanie bolesne, ale konieczne: czy samo romantyczne uniesienie wystarczy, by budować państwo? Stańczycy, konserwatyści krakowscy, odpowiadali: potrzebne są instytucje, odpowiedzialność, rachunek sił i chłodny rozum. W czasach, gdy polityka często przypomina raczej widowisko niż służbę publiczną, ta lekcja brzmi zaskakująco aktualnie.</p><p><strong>131 lat temu, w 1895 roku, urodził się Antoni Chruściel</strong>, znany pod pseudonimem „Monter” — oficer Wojska Polskiego, komendant Okręgu Warszawa ZWZ-AK, dowódca oddziałów walczących w <strong>Powstaniu Warszawskim</strong>. Jego biografia należy do najtrudniejszych kart polskiego XX wieku: tam, gdzie patriotyzm nie był hasłem na plakacie, lecz decyzją podejmowaną w cieniu śmierci. Powstanie Warszawskie do dziś pozostaje jednym z najboleśniejszych sporów polskiej pamięci — między heroizmem a rachunkiem strat, między legendą a grozą miasta obracanego w gruzy.</p><p><strong>103 lata temu, w 1923 roku, urodził się Henryk Czyż</strong> — dyrygent, kompozytor, pedagog, jeden z ważnych twórców polskiego życia muzycznego po wojnie. Był związany z czołowymi orkiestrami symfonicznymi, ale jego życiorys, jak u wielu ludzi tego pokolenia, miał też wojenny rozdział: służbę w Armii Krajowej, akcję „Burza”, aresztowanie i wywózkę do obozu w Kałudze. W jego biografii muzyka nie unieważnia historii — raczej staje się odpowiedzią na jej brutalność.</p><p><strong>102 lata temu, w 1924 roku, we Lwowie urodził się Adam Hanuszkiewicz</strong> — aktor, reżyser, współtwórca i pierwszy reżyser naczelny Teatru Telewizji. Był człowiekiem sceny w pełnym znaczeniu tego słowa: odważnym, czasem kontrowersyjnym, zawsze gotowym potrząsnąć kurzem z narodowej klasyki. Jego inscenizacje „Balladyny” czy „Dziadów” bywały jak elektryczne spięcie między Mickiewiczem a współczesnością. Hanuszkiewicz przypominał, że klasyka nie jest muzealną gablotą, lecz żywym organizmem — jeśli nie oddycha naszym powietrzem, zamienia się w martwy eksponat.</p><p>Najciemniejszy cień tej daty pada jednak na <strong>Lwów</strong>. <strong>83 lata temu, w 1943 roku, Niemcy zakończyli ostatnią akcję wysiedleńczą w getcie lwowskim</strong>, mordując lub wywożąc do obozów pracy ponad 20 tysięcy Żydów. W czasie akcji doszło do zbrojnego wystąpienia żydowskiego ruchu oporu. To jedna z tych historii, przy których język staje się bezradny. Lwów — miasto poetów, kawiarni, uniwersytetu, Ossolineum, wielokulturowej pamięci — stał się miejscem Zagłady. I dlatego każde kalendarium, jeśli ma być czymś więcej niż listą dat, musi zatrzymać się tutaj choć na chwilę.</p><h2>Jan Paweł II w Polsce i koniec stanu wojennego</h2><p><strong>43 lata temu, 16 czerwca 1983 roku, rozpoczęła się druga pielgrzymka Jana Pawła II do Polski.</strong> Był to czas stanu wojennego, złamanych nadziei, internowań, milicyjnych pałek i społecznego zmęczenia. Papież przyjechał do kraju, który wciąż słyszał echo „Solidarności”, ale żył pod ciężkim butem systemu.</p><p>W mszach i spotkaniach z Janem Pawłem II uczestniczyło około 8 milionów osób. Miesiąc po zakończeniu pielgrzymki władze PRL zniosły stan wojenny. Oczywiście historia nie działa jak prosty mechanizm zegarka: jedno kazanie nie obala systemu, jedna pielgrzymka nie zamyka epoki. Ale bywają wydarzenia, które przesuwają niewidzialną granicę strachu. Ta pielgrzymka właśnie do takich należała.</p><h2>Odeszli: Igor Śmiałowski, Sławomir Petelicki, Hanna Zembrzuska</h2><p><strong>20 lat temu, w 2006 roku, zmarł Igor Śmiałowski</strong> — aktor teatralny i filmowy, przez lata związany m.in. z Teatrem Narodowym, Teatrem Komedia i Teatrem Polskim w Warszawie. Widzowie pamiętają go z filmów „Miasto nieujarzmione”, „Młodość Chopina”, „Znachor”, a także z seriali „Stawka większa niż życie”, „Chłopi” i „Kariera Nikodema Dyzmy”. Należał do pokolenia aktorów, którzy potrafili nadać drugoplanowej roli ciężar całej sceny.</p><p><strong>14 lat temu, w 2012 roku, zmarł gen. Sławomir Petelicki</strong>, pomysłodawca i pierwszy dowódca jednostki wojskowej 2305 GROM. Jego nazwisko pozostaje związane z budową polskich wojsk specjalnych po 1989 roku, z wejściem Polski w nową architekturę bezpieczeństwa i z epoką, w której państwo musiało nauczyć się działać według standardów Zachodu.</p><p><strong>3 lata temu, w 2023 roku, zmarła Hanna Zembrzuska</strong> — aktorka filmowa i teatralna, związana z warszawskimi scenami: Ateneum, Narodowym, Polskim, Na Woli i Kwadratem. Przez ponad 60 lat była żoną Jana Kobuszewskiego. W jej biografii jest coś cichego, pięknego i bardzo teatralnego: lojalność wobec sceny, wobec ludzi, wobec wspólnego życia, które nie potrzebowało fleszy, by mieć wartość.</p><h2>Muzyczne kalendarium: Motown, Marillion, 2Pac i narodziny Ziggy’ego Stardusta</h2><p><strong>16 czerwca</strong> w muzyce brzmi wyjątkowo mocno. To dzień, w którym spotykają się Motown, folk rock, pop, progresywny rock, hip-hop i kosmiczny glam Davida Bowiego.</p><p><strong>85 lat temu, w 1941 roku, urodził się Lamont Dozier</strong> — autor tekstów i producent muzyczny, który razem z braćmi Brianem i Edwardem Hollandami stworzył jeden z najważniejszych zespołów kompozytorsko-producenckich w historii muzyki popularnej. Holland–Dozier–Holland to właściwie osobny rozdział dziejów Motown: fabryka melodii, emocji i soulowej elegancji, dzięki której lata 60. miały swój rytm, blask i puls.</p><p><strong>80 lat temu, w 1946 roku, urodził się Iain Matthews</strong>, wokalista związany z Fairport Convention, później twórca Matthews Southern Comfort. Jego głos należy do tej tradycji brytyjskiego folk rocka, w której gitara brzmi jak stara mapa, a piosenka przypomina drogę przez mglisty krajobraz.</p><p><strong>74 lata temu, w 1952 roku, urodził się Gino Vannelli</strong> — piosenkarz, kompozytor i autor tekstów, artysta łączący pop, jazz, soul i rockową ekspresję. <strong>73 lata temu urodził się Ian Mosley</strong>, perkusista Marillion, zespołu, który w latach 80. udowodnił, że rock progresywny może przeżyć drugą młodość, jeśli znajdzie własny język i własną dramaturgię.</p><p>Polski akcent przynosi <strong>Marcin Ciurapiński</strong>, urodzony <strong>56 lat temu</strong>, współzałożyciel, basista, kompozytor i autor tekstów zespołu Big Day. To część historii polskiego pop-rocka lat 90., kolorowego, melodyjnego, trochę radiowego, trochę festiwalowego, zapisanego w pamięci pokolenia dorastającego już po przełomie ustrojowym.</p><p><strong>55 lat temu, w 1971 roku, urodził się Tupac Shakur</strong> — 2Pac, Makaveli, raper, poeta ulicy, ikona hip-hopu, artysta, którego legenda urosła po tragicznej śmierci w 1996 roku. Tupac był czymś więcej niż wykonawcą. Był głosem gniewu, społecznego pęknięcia, czarnej Ameryki, która nie mieściła się w eleganckich raportach i telewizyjnych komentarzach.</p><p>A <strong>54 lata temu, w 1972 roku, ukazał się album Davida Bowiego „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars”</strong>. Ta płyta nie była tylko albumem. Była teatralnym wejściem na scenę nowej tożsamości, kosmiczną maską, rockową operą o sławie, samotności i autodestrukcji. Bowie stworzył postać, która wyglądała, jakby spadła z innej planety, ale mówiła bardzo ziemskie rzeczy o pragnieniu miłości, lęku przed końcem i cenie bycia kimś innym niż wszyscy.</p><p>W muzycznym kalendarium 16 czerwca znajdziemy też śmierć Jamesa Honeymana-Scotta z The Pretenders, singiel Madonny „This Used to Be My Playground”, debiutancki album Anastacii „Not That Kind”, płytę „The Bright Side” Lenki, soundtrack do „Suicide Squad” i rocznicę śmierci Buzza Casona. Jedna data, a tyle gatunków, głosów i śladów — jak półka z winylami, na której Motown stoi obok Bowiego, a 2Pac patrzy z okładki wprost na świat, który wciąż nie rozwiązał problemów, o których rapował.</p><h2>Dziś w kraju: bezpieczeństwo, paliwa, hotele i inwestycje</h2><p>Dzisiejszy dzień w polskiej polityce ma wyraźnie strategiczny charakter. Rano zaplanowano specjalne posiedzenie <strong>Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego</strong>, prowadzone przez premiera Donalda Tuska. Posiedzenie zwołano na wniosek wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Tematem mają być gwarancje finansowe, infrastrukturalne i logistyczne dla zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce.</p><p>To temat, który dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i regionu łódzkiego nie jest abstrakcją. Polska centralna od lat znajduje się na mapie transportowej, logistycznej i wojskowej jako przestrzeń ważna dla przemieszczania ludzi, sprzętu i zasobów. W dobie wojny za wschodnią granicą bezpieczeństwo nie zaczyna się już na linii frontu. Zaczyna się przy infrastrukturze, drogach, kolei, magazynach, energetyce i odporności państwa na kryzys.</p><p>W południe rząd ma zająć się m.in. projektem ustawy wprowadzającej <strong>podatek od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych</strong>. Projekt zakłada daninę od nadwyżki przychodów osiągniętych od marca do grudnia 2026 roku przez przedsiębiorców prowadzących działalność w zakresie wytwarzania i obrotu paliwami pozyskanymi poza terytorium Polski. Stawka podatku ma wynosić 60 procent.</p><p>Politycznie to temat gorący jak czerwcowy asfalt. Zwolennicy powiedzą: skoro nadzwyczajne zyski powstają w czasie nadzwyczajnego kryzysu, państwo ma prawo sięgnąć po część tych pieniędzy. Krytycy odpowiedzą: każda dodatkowa danina może uderzyć w inwestycje, przewidywalność rynku i ostatecznie w konsumenta. Dla zwykłego kierowcy z Tomaszowa Mazowieckiego, Rawy Mazowieckiej czy Opoczna najważniejsze pytanie jest prostsze: czy to pomoże utrzymać ceny paliw w ryzach, czy stanie się kolejnym rozdziałem podatkowej układanki bez widocznego efektu przy dystrybutorze?</p><p>Rząd ma też omówić projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich, wprowadzający definicję <strong>najmu krótkoterminowego</strong> jako usługi hotelarskiej świadczonej przez okres krótszy niż 30 dni. Ministerstwo Sportu i Turystyki argumentuje, że przepisy mają przeciwdziałać nielegalnej działalności na rynku noclegowym. To sprawa ważna nie tylko dla wielkich miast i turystycznych kurortów. Także lokalne samorządy coraz częściej mierzą się z pytaniem, jak odróżnić legalną działalność gospodarczą od szarej strefy i jak nie dusić drobnej przedsiębiorczości nadmiarem formalności.</p><p>Kolejnym punktem obrad ma być deregulacyjna nowelizacja Kodeksu spółek handlowych, umożliwiająca szersze stosowanie komunikacji elektronicznej w spółkach. W tle pozostaje pytanie, które wraca jak refren: czy państwo potrafi naprawdę upraszczać życie przedsiębiorcom, czy tylko dopisuje kolejne instrukcje obsługi do już istniejącego labiryntu?</p><p>Premier Donald Tusk oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański mają także wziąć udział w wydarzeniu <strong>„Polska Inwestuje”</strong>, organizowanym w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Symbolika miejsca jest oczywista: giełda to nie tylko notowania i wykresy, lecz także nerw gospodarki. To tam najbardziej bezlitośnie widać, czy państwo budzi zaufanie, czy tylko produkuje komunikaty.</p><h2>Dziś za granicą: Polonia w USA, G7 w Évian i europejskie spory o budżet</h2><p>Prezydent Karol Nawrocki, przebywający z wizytą w USA, ma spotkać się we wtorek z Polakami w Centrum Jana Pawła II w Clearwater na Florydzie. Spotkania z Polonią zawsze mają podwójny wymiar. Z jednej strony są dyplomacją pamięci i tożsamości, z drugiej — przypominają, że polskość od dawna nie mieści się wyłącznie w granicach państwa. Jest językiem, rodzinną opowieścią, parafią, szkołą sobotnią, klubem, wspólnotą i czasem łzą przy hymnie śpiewanym tysiące kilometrów od kraju.</p><p>We francuskim <strong>Évian-les-Bains</strong> trwa szczyt G7. Według zapowiedzi i relacji medialnych jednym z najważniejszych punktów ma być spotkanie Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Tegoroczne rozmowy liderów najbogatszych państw świata toczą się w cieniu wojny w Ukrainie, napięć na Bliskim Wschodzie, konfliktu USA i Izraela z Iranem, problemów gospodarczych, surowców krytycznych i globalnych nierównowag.</p><p>Évian, położone nad Jeziorem Genewskim, samo w sobie wygląda jak scenografia do spokojnego europejskiego filmu. Ale za elegancką fasadą dyplomacji kryją się twarde interesy. Ukraina chce gwarancji i realnego wsparcia, Europa obawia się kosztów destabilizacji, Stany Zjednoczone prowadzą własną grę, a światowa gospodarka z niepokojem patrzy na surowce, transport morski i ceny energii.</p><p>W Luksemburgu ministrowie do spraw europejskich mają zająć się m.in. projektem budżetu Unii Europejskiej na lata 2028–2034. Polskę reprezentować ma wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki. W centrum dyskusji znajduje się polityka spójności, czyli pieniądze, które przez lata zmieniały polskie miasta, drogi, kanalizacje, szkoły, domy kultury i lokalną infrastrukturę. Dla samorządów to nie jest abstrakcyjny „brukselski worek”. To często różnica między inwestycją możliwą a odkładaną na wieczne później.</p><h2>Lokalny sens kalendarium</h2><p>Po co nam takie daty? Po co wracać do Szujskiego, Chruściela, Lwowa, Hanuszkiewicza, Bowiego i 2Paca jednego dnia, w jednym tekście?</p><p>Bo lokalność nie oznacza małości. Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski nie żyją poza historią, poza kulturą, poza polityką i gospodarką. Każda decyzja o bezpieczeństwie państwa, każda zmiana podatkowa, każda dyskusja o unijnym budżecie, każda opowieść o pamięci i wolności prędzej czy później dociera również tutaj — do szkół, domów, firm, instytucji, portfeli i rodzinnych rozmów przy stole.</p><p>16 czerwca przypomina, że historia nie jest zamkniętą księgą. To raczej stara płyta, która co jakiś czas zaczyna grać od nowa. Czasem brzmi jak marsz, czasem jak requiem, czasem jak rockowy hymn z kosmosu. Ważne, żebyśmy umieli słuchać.</p><p>&nbsp;</p><p><strong>Grafika 1:1</strong></p><p>Kwadratowa grafika social media, mocna i czytelna. Centralnie wielki napis „16 czerwca” na tle starej gazety i rozświetlonej sceny. Wokół cztery symboliczne kadry: Stańczyk i księga historii, Powstanie Warszawskie z opaską AK, teatralna maska Hanuszkiewicza, kosmiczny Bowie/Ziggy z winylem i mikrofonem. Dodać drobny akcent współczesny: kontur Europy, G7, bezpieczeństwo Polski. Kolory optymistyczne: złoto, błękit, ciepła biel, czerwone akcenty. Oficjalny logotyp NaszTomaszow.pl w prawym górnym rogu, nieprzerysowany, niezmieniony, na delikatnej jasnej mgiełce.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pracownicy ZUS zapowiadają strajk ostrzegawczy. Podano datę i główne postulaty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55530,pracownicy-zus-zapowiadaja-strajk-ostrzegawczy-podano-date-i-glowne-postulaty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55530,pracownicy-zus-zapowiadaja-strajk-ostrzegawczy-podano-date-i-glowne-postulaty</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 00:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pracownicy-zus-zapowiadaja-strajk-ostrzegawczy-podano-date-i-glowne-postulaty-1781562532.jpg</url>
                        <title>Pracownicy ZUS zapowiadają strajk ostrzegawczy. Podano datę i główne postulaty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55530,pracownicy-zus-zapowiadaja-strajk-ostrzegawczy-podano-date-i-glowne-postulaty</link>
                    </image><description>Pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zapowiedzieli strajk ostrzegawczy wyznaczony na 17 czerwca 2026 roku w godzinach 8:00–10:00. Z przekazu protestujących wynika, że chodzi o płace, braki kadrowe i brak skutecznego dialogu ze stroną rządową.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Strajk ostrzegawczy z konkretną datą</h2><p>Na materiale informacyjnym opublikowanym przez organizatorów pojawia się jasny komunikat: <strong>strajk ostrzegawczy pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych</strong> ma odbyć się 17 czerwca 2026 roku w godzinach od 8:00 do 10:00. Centralnym elementem grafiki jest megafon, który podkreśla protestacyjny charakter akcji, a całość utrzymano w wyrazistej, alarmowej stylistyce czerwieni, bieli i granatu.</p><p>Przekaz kierowany jest zarówno do mediów, jak i do klientów instytucji. Autorzy podkreślają, że protest nie jest wymierzony w obywateli korzystających z usług urzędu. Wprost zaznaczają, że walczą o lepsze warunki pracy, które w ich ocenie mają przełożyć się także na jakość obsługi interesantów.</p><h2>Powody protestu: płace, kadry i brak dialogu</h2><p>Z przedstawionych informacji wynika, że pracownicy wskazują na kilka głównych przyczyn niezadowolenia. Wśród nich wymieniono <strong>nieadekwatne zarobki w stosunku do odpowiedzialności i obciążeń</strong>, problemy kadrowe związane z przeciążeniem pracą oraz brak wystarczającego wsparcia. Osobnym, mocno wyeksponowanym zarzutem jest brak dialogu i reakcji ze strony rządowej.</p><p>Autorzy grafiki przekonują, że postulaty były zgłaszane od dłuższego czasu, jednak bez skutku. Taki ton sugeruje narastającą frustrację środowiska i próbę zwrócenia uwagi opinii publicznej na warunki pracy w jednej z kluczowych instytucji państwowych. Wizerunek protestu opiera się więc nie tylko na sprzeciwie, ale także na próbie pokazania systemowych problemów, które mają wpływ na codzienne funkcjonowanie urzędu.</p><h2>Apel do klientów i organizacja obsługi</h2><p>W komunikacie znalazł się również apel do klientów, by w czasie trwania protestu ograniczyć wizyty w placówkach ZUS i korzystać z rozwiązań elektronicznych. Wskazano przede wszystkim platformę e-ZUS, która ma umożliwić załatwienie części spraw online, bez konieczności osobistego stawiennictwa. To próba złagodzenia skutków akcji dla osób korzystających z usług instytucji.</p><p>Jednocześnie przekaz buduje narrację wspólnoty interesów między pracownikami a obywatelami. Hasła o działaniu „dla klientów” i „dla lepszych warunków” mają pokazać, że spór dotyczy nie tylko wynagrodzeń, lecz także jakości funkcjonowania publicznej administracji. W praktyce wiele będzie zależeć od skali udziału pracowników w proteście oraz od tego, czy po ogłoszeniu akcji dojdzie do nowych rozmów z decydentami.</p><h2>Sygnał ostrzegawczy dla administracji</h2><p>Zapowiedziany protest ma charakter ostrzegawczy, a więc ograniczony czasowo, ale politycznie i społecznie znaczący. Tego typu akcje często są formą nacisku przed ewentualną eskalacją sporu. Jeśli postulaty pracowników nie spotkają się z odpowiedzią, temat warunków zatrudnienia w ZUS może wrócić z jeszcze większą siłą.</p><p>Dzisiejszy komunikat to nie tylko zapowiedź dwugodzinnego protestu, ale również <strong>wyraźny sygnał o narastającym napięciu w instytucji odpowiedzialnej za obsługę milionów Polaków</strong>. Dla opinii publicznej to ważna informacja, bo ewentualne konsekwencje sporu mogą wykraczać poza samych pracowników i dotknąć całego systemu obsługi świadczeń oraz ubezpieczeń społecznych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Panna na Niedźwiedziu” stanęła w centrum Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55529,panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-centrum-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55529,panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-centrum-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 23:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-centrum-tomaszowa-mazowieckiego-1781560203.jpg</url>
                        <title>„Panna na Niedźwiedziu” stanęła w centrum Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55529,panna-na-niedzwiedziu-stanela-w-centrum-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>W sercu Tomaszowa Mazowieckiego pojawiła się „Panna na Niedźwiedziu”. Nowa rzeźba już zwraca uwagę mieszkańców i wpisuje się w debatę o tym, jak sztuka w przestrzeni publicznej buduje lokalną tożsamość.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowy akcent w centrum miasta</h2><p>Do centrum Tomaszowa Mazowieckiego trafiła rzeźba <strong>„Panna na Niedźwiedziu”</strong>, o czym poinformował Urząd Miasta. Sama obecność obiektu w tak eksponowanej części miasta sprawia, że staje się on nie tylko elementem dekoracyjnym, ale również ważnym punktem odniesienia dla mieszkańców i odwiedzających.</p><p>W miejskiej przestrzeni takie realizacje mają znaczenie większe niż tylko estetyczne. Przyciągają uwagę, porządkują otoczenie i tworzą miejsca, które łatwo zapadają w pamięć. W praktyce oznacza to, że centrum zyskuje kolejny rozpoznawalny symbol, który może stać się częścią codziennego doświadczenia tomaszowian.</p><h2>Sztuka publiczna i lokalna tożsamość</h2><p>Ustawienie rzeźby w sercu miasta można odczytywać jako działanie wzmacniające lokalną tożsamość. Przestrzeń publiczna nie składa się wyłącznie z ulic, placów i budynków. Tworzą ją także obiekty, które nadają miejscom charakter oraz prowokują do rozmowy o historii, symbolice i wspólnym dziedzictwie.</p><p><strong>„Panna na Niedźwiedziu”</strong> ma potencjał, by pełnić właśnie taką rolę. Nawet jeśli odbiór podobnych realizacji bywa różny, to ich obecność zwykle uruchamia zainteresowanie mieszkańców. Jedni zwracają uwagę na walory artystyczne, inni na znaczenie promocyjne, a jeszcze inni na to, jak nowy obiekt wpisuje się w krajobraz miasta.</p><p>Z punktu widzenia lokalnego portalu istotne jest także to, że podobne inwestycje wizerunkowe pokazują, jak samorząd kształtuje centrum Tomaszowa Mazowieckiego. To nie tylko kwestia estetyki, ale też budowania spójnej opowieści o mieście jako miejscu aktywnym, rozpoznawalnym i dbającym o swoją przestrzeń wspólną.</p><h2>Co oznacza to dla mieszkańców</h2><p>Nowa rzeźba może szybko stać się miejscem spotkań, punktem orientacyjnym albo po prostu tłem codziennych spacerów i pamiątkowych zdjęć. Właśnie w ten sposób wiele miejskich obiektów zyskuje drugie życie: przestają być tylko instalacją, a zaczynają funkcjonować jako naturalna część lokalnego krajobrazu.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego znaczenie ma również sam fakt ożywiania centrum poprzez nowe elementy małej architektury i sztuki. Takie działania wpływają na odbiór miasta, poprawiają jego atrakcyjność i mogą wzmacniać poczucie dumy z miejsca zamieszkania.</p><p>Na tym etapie najważniejsze jest to, że <strong>„Panna na Niedźwiedziu” jest już obecna w centrum miasta</strong> i zaczyna pracować na własną rozpoznawalność. To, czy stanie się jednym z trwałych symboli Tomaszowa Mazowieckiego, pokaże dopiero czas oraz reakcje mieszkańców.</p><h2>Więcej niż pojedyncza instalacja</h2><p>Informacja opublikowana przez Urząd Miasta wpisuje się w szerszy obraz działań samorządu, który obok inwestycji infrastrukturalnych, usług dla mieszkańców i projektów rewitalizacyjnych akcentuje także znaczenie przestrzeni reprezentacyjnej. W takim ujęciu nowa rzeźba nie jest wyłącznie detalem, lecz częścią myślenia o jakości wspólnego otoczenia.</p><p>Jeżeli obiekt zostanie dobrze przyjęty, może w przyszłości wzmacniać turystyczny i promocyjny potencjał centrum. W wielu miastach to właśnie charakterystyczne rzeźby, pomniki i instalacje stają się punktami, od których zaczyna się opowieść o lokalności. Tomaszów Mazowiecki właśnie zyskał kolejny taki punkt.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.kochamtomaszow.pl"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Studenci wracają na uczelnie. GUS: w Polsce kształci się już ponad 1,3 mln osób]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55527,studenci-wracaja-na-uczelnie-gus-w-polsce-ksztalci-sie-juz-ponad-1-3-mln-osob</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55527,studenci-wracaja-na-uczelnie-gus-w-polsce-ksztalci-sie-juz-ponad-1-3-mln-osob</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 23:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-studenci-wracaja-na-uczelnie-gus-w-polsce-ksztalci-sie-juz-ponad-1-3-mln-osob-1781558204.png</url>
                        <title>Studenci wracają na uczelnie. GUS: w Polsce kształci się już ponad 1,3 mln osób</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55527,studenci-wracaja-na-uczelnie-gus-w-polsce-ksztalci-sie-juz-ponad-1-3-mln-osob</link>
                    </image><description>W roku akademickim 2025/2026 w Polsce studiowało ponad 1,3 mln osób, wynika z danych GUS. To piąty rok wzrostu z rzędu, a najwięcej studentów wybrało biznes, administrację i prawo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>&nbsp;<strong>Po latach spadków polskie uczelnie znów łapią oddech</strong></h2><p>Jeszcze kilka lat temu mogło się wydawać, że polskie szkolnictwo wyższe wchodzi w długi, chłodny korytarz demograficznej zimy. Mniej maturzystów, niższe roczniki, coraz ostrzejsza konkurencja między uczelniami i pytanie, które wracało niczym refren starej piosenki: czy studiowanie nadal jest przepustką do lepszego życia? Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują jednak, że ten scenariusz nie jest tak prosty. W roku akademickim <strong>2025/2026 w Polsce studiowało ponad 1,3 mln osób</strong>. To kolejny rok wzrostu i sygnał, że uczelnie – mimo demografii, inflacji kosztów życia i zmian na rynku pracy – wciąż pozostają ważnym miejscem społecznego awansu.</p><p>Według GUS, na koniec 2025 roku w polskich uczelniach kształciło się <strong>1 mln 322 tys. studentów</strong>, czyli prawie o <strong>43 tys. więcej niż rok wcześniej</strong>. Oznacza to wzrost o <strong>3,3 proc.</strong> Liczba studentów rośnie nieprzerwanie od pięciu lat. To szczególnie istotne, bo w latach akademickich <strong>2015/2016–2019/2020</strong> obserwowano wyraźny spadek – z około <strong>1,4 mln do 1,2 mln studiujących</strong>.</p><h2><strong>Kobiety większością na uczelniach, studia dzienne nadal najpopularniejsze</strong></h2><p>Z danych GUS wynika, że kobiety stanowią około <strong>58 proc. wszystkich studentów</strong>. To nie tylko statystyka, ale obraz głębszej zmiany społecznej. W wielu dziedzinach to właśnie kobiety coraz mocniej budują kapitał edukacyjny, zawodowy i społeczny. Tam, gdzie jeszcze kilka dekad temu drzwi były uchylone tylko częściowo, dziś wchodzą szerokim krokiem.</p><p>Zdecydowana większość studiujących wybiera <strong>studia stacjonarne</strong>, czyli dzienne. W tej formie kształciło się niemal <strong>818 tys. osób</strong>, a więc około <strong>62 proc. wszystkich studentów</strong>. Na studiach niestacjonarnych – zaocznych lub wieczorowych – uczyło się prawie <strong>505 tys. osób</strong>. To pokazuje, że klasyczny model studiowania nadal trzyma się mocno, choć coraz częściej łączy się z pracą, stażami, działalnością społeczną czy pierwszymi próbami prowadzenia własnego biznesu.</p><h2><strong>Najchętniej wybierane kierunki: biznes, prawo, zdrowie i społeczeństwo</strong></h2><p>Największym zainteresowaniem cieszyły się kierunki z grupy <strong>biznes, administracja i prawo</strong>. Studiowała na nich ponad jedna piąta wszystkich studentów, czyli około <strong>22 proc.</strong> To wybór dość przewidywalny, ale też zrozumiały. Młodzi ludzie – niczym bohaterowie „Ziemi obiecanej”, choć już bez fabrycznych kominów i z laptopem zamiast księgi rachunkowej – szukają kompetencji, które mają dawać sprawczość na rynku pracy.</p><p>Wysoko utrzymują się także kierunki związane ze <strong>zdrowiem i opieką społeczną</strong>. To odpowiedź na starzenie się społeczeństwa, rosnące potrzeby systemu ochrony zdrowia i coraz większe znaczenie zawodów medycznych oraz pomocowych. Dużym zainteresowaniem cieszą się również <strong>nauki społeczne, dziennikarstwo i informacja</strong> – dziedziny szczególnie ważne w czasach, gdy informacja bywa bronią, towarem, narzędziem wpływu, ale także fundamentem świadomego obywatelstwa.</p><h2><strong>Mniej studentów z zagranicy. Najwięcej z Ukrainy</strong></h2><p>W polskich uczelniach kształciło się niemal <strong>102 tys. cudzoziemców</strong>. To mniej niż rok wcześniej – GUS odnotował spadek o <strong>6,5 proc.</strong> Najliczniejszą grupę nadal stanowili studenci z <strong>Ukrainy</strong>, którzy odpowiadali za niemal <strong>47 proc. wszystkich zagranicznych studentów</strong>. Kolejne miejsca zajęli obywatele <strong>Białorusi</strong> oraz <strong>Turcji</strong>.</p><p>Ten fragment statystyki ma szczególny ciężar. Za liczbami kryją się wojna, migracja, bezpieczeństwo, wybory rodzinne i edukacyjne, a czasem także dramatyczne decyzje podejmowane w pośpiechu. Polska dla wielu młodych ludzi ze Wschodu pozostaje krajem pierwszego wyboru – bliskim kulturowo, geograficznie i językowo łatwiejszym niż zachodnia Europa.</p><h2><strong>Mazowieckie największym centrum akademickim. Łódzkie z własną rolą</strong></h2><p>Największym ośrodkiem akademickim w kraju pozostaje <strong>województwo mazowieckie</strong>, gdzie kształciło się prawie <strong>22 proc. wszystkich studentów</strong>. Najmniej studentów odnotowano w województwie lubuskim – poniżej <strong>1 proc.</strong></p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i regionu łódzkiego te dane nie są odległą, warszawską tabelką. Edukacja wyższa to jeden z kluczowych elementów rozwoju lokalnego. Im bliżej mieszkańców są uczelnie, filie, studia podyplomowe, kursy i programy współpracy z pracodawcami, tym większa szansa, że młodzi ludzie nie będą musieli wybierać między ambicją a wyjazdem.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim od lat funkcjonuje <strong>Filia Uniwersytetu Łódzkiego</strong>, powołana w 1998 roku na mocy porozumienia uczelni z władzami samorządowymi. To ważny punkt na edukacyjnej mapie miasta. W czasach, gdy mniejsze ośrodki walczą o mieszkańców, inwestycje i specjalistów, obecność szkolnictwa wyższego ma znaczenie większe niż tylko akademickie. To także prestiż, lokalne kadry, rozwój kompetencji i szansa na zatrzymanie części młodych ludzi w mieście.</p><h2><strong>345 uczelni w Polsce. Nie wszystkie znalazły się w opracowaniu</strong></h2><p>W roku akademickim <strong>2025/2026 w Polsce działało łącznie 345 uczelni</strong>. Opracowanie GUS objęło <strong>328 szkół wyższych</strong>, które złożyły sprawozdania statystyczne. To ważne zastrzeżenie metodologiczne, bo pokazuje, że dane – choć bardzo szerokie – odnoszą się do uczelni raportujących w systemie statystycznym.</p><p>W roku akademickim <strong>2024/2025 dyplom ukończenia studiów I lub II stopnia odebrało prawie 307 tys. absolwentów</strong>. To o niemal <strong>15 tys. więcej</strong> niż rok wcześniej. Na rynek pracy wchodzi więc kolejna duża grupa osób z wyższym wykształceniem. Pytanie brzmi: czy gospodarka, samorządy i instytucje publiczne potrafią ten potencjał dobrze wykorzystać?</p><h2><strong>Edukacja jako inwestycja, nie dekoracja</strong></h2><p>Dane GUS można czytać chłodno, jak wykres. Ale można też zobaczyć w nich coś więcej: społeczeństwo, które mimo kryzysów nadal wierzy w edukację. W czasach, gdy szybki sukces obiecuje internetowy kurs, viralowy film i algorytmiczna sława, ponad <strong>1,3 mln studentów</strong> to znak, że klasyczna droga przez wiedzę, egzamin, seminarium i dyplom nie zniknęła ze sceny.</p><p>Nie oznacza to, że uczelnie mogą spać spokojnie. Rynek pracy zmienia się szybciej niż programy studiów. Sztuczna inteligencja przewraca biurka w zawodach, które jeszcze niedawno uchodziły za bezpieczne. Demografia nadal będzie bezlitosna. Ale najnowsze dane pokazują, że polskie szkolnictwo wyższe nie jest reliktem. Jest żywym organizmem, który – jak dobrze prowadzona orkiestra – musi tylko złapać właściwy rytm między tradycją a przyszłością.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rewitalizacja centrum Inowłodza. Mieszkańcy dyskutują o zieleni, rynku i lokalnej tożsamości]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55526,rewitalizacja-centrum-inowlodza-mieszkancy-dyskutuja-o-zieleni-rynku-i-lokalnej-tozsamosci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55526,rewitalizacja-centrum-inowlodza-mieszkancy-dyskutuja-o-zieleni-rynku-i-lokalnej-tozsamosci</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 22:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rewitalizacja-centrum-inowlodza-mieszkancy-dyskutuja-o-zieleni-rynku-i-lokalnej-tozsamosci-1781557663.png</url>
                        <title>Rewitalizacja centrum Inowłodza. Mieszkańcy dyskutują o zieleni, rynku i lokalnej tożsamości</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55526,rewitalizacja-centrum-inowlodza-mieszkancy-dyskutuja-o-zieleni-rynku-i-lokalnej-tozsamosci</link>
                    </image><description>W Inowłodzu odbyły się kolejne konsultacje dotyczące rewitalizacji centrum miejscowości i przywrócenia funkcji centrotwórczych rynku. Dyskusja była żywa, a mieszkańcy skupili się przede wszystkim na zieleni, małej architekturze i sposobach upamiętnienia ważnych postaci związanych z historią miejsca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kolejne konsultacje i duże zainteresowanie</h2><p>W piątek 12 czerwca 2026 roku odbyło się kolejne spotkanie konsultacyjne poświęcone projektowi <strong>rewitalizacji centrum Inowłodza z przywróceniem funkcji centrotwórczych rynku</strong>. Jak wynika z informacji przekazanych przez gminę, w wydarzeniu uczestniczyło ponad 40 osób, co pokazuje, że temat przebudowy najważniejszej przestrzeni publicznej w miejscowości budzi realne zainteresowanie mieszkańców.</p><p>Po przedstawieniu uszczegółowionej koncepcji, która wcześniej została wskazana jako właściwy kierunek prac, rozpoczęła się otwarta dyskusja. Jej przebieg pokazał, że mieszkańcy chcą nie tylko poznać założenia projektu, ale także aktywnie wpływać na ostateczny kształt rynku i jego otoczenia. To ważny sygnał, bo powodzenie podobnych inwestycji zależy nie tylko od jakości projektu, lecz także od społecznej akceptacji i poczucia współodpowiedzialności za wspólną przestrzeń.</p><h2>Od fontanny po przystanek. Szeroki zakres rozmów o centrum</h2><p>Zakres poruszanych tematów był bardzo szeroki. W trakcie konsultacji omawiano poszczególne elementy zagospodarowania centrum, w tym makietę miasta, fontannę, gry posadzkowe dla dzieci, wielofunkcyjne altany, formy ławek, wewnętrzne placyki, ścianę do projekcji laserowej, wiatę przystankową, toaletę publiczną, źródełko, witacz, figurkę Matki Boskiej oraz kwestie zieleni.</p><p>Taki katalog planowanych rozwiązań pokazuje, że rewitalizacja nie ma ograniczać się do odnowienia nawierzchni czy kosmetycznych zmian estetycznych. Chodzi raczej o próbę stworzenia przestrzeni, która będzie jednocześnie reprezentacyjna, funkcjonalna i użyteczna dla różnych grup mieszkańców. Rynek ma pełnić rolę miejsca spotkań, odpoczynku i lokalnej integracji, a więc odzyskać znaczenie, które w małych miejscowościach od zawsze miało kluczowy wymiar społeczny.</p><p>W podobnych procesach największym wyzwaniem bywa znalezienie równowagi między atrakcyjną formą a codzienną praktycznością. Mieszkańcy zwracają bowiem uwagę nie tylko na to, jak centrum ma wyglądać, ale również jak będzie działać na co dzień: czy da cień w upały, czy będzie wygodne dla seniorów, czy pozostanie przyjazne rodzinom z dziećmi i czy nie utraci swojego lokalnego charakteru.</p><h2>Zieleń w centrum jedną z najważniejszych kwestii</h2><p>Jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów była <strong>ochrona zieleni, przede wszystkim drzew</strong>. Podczas spotkania pojawiły się liczne głosy wskazujące na potrzebę zachowania jak największej liczby istniejących nasadzeń. To nie powinno dziwić. W centrach miejscowości drzewa pełnią dziś rolę nie tylko estetyczną, lecz także klimatyczną i społeczną, poprawiając komfort przebywania w przestrzeni publicznej.</p><p>Z przekazanych informacji wynika, że obecnie nie ma planów wycinki drzew. Ewentualne usunięcie pojedynczych egzemplarzy miałoby być możliwe wyłącznie na podstawie opinii dendrologicznych. Co istotne, jeśli zdrowe i cenne drzewa będą kolidowały z projektowanymi nawierzchniami utwardzonymi, planowane jest zastosowanie ozdobnych krat, które mają umożliwić ich dalszy wzrost, a zarazem stać się detalem architektonicznym.</p><p>Ważnym elementem koncepcji ma być także dosadzenie nowego rzędu drzew od strony drogi krajowej, bez usuwania istniejących. W praktyce oznacza to, że bilans zieleni może okazać się dodatni. Podczas konsultacji zwrócono również uwagę na potrzebę długofalowego myślenia o gospodarce drzewostanem, tak aby zachować naturalną wymienność drzew w kolejnych dekadach. To podejście coraz częściej pojawia się w debacie o planowaniu przestrzeni i świadczy o dojrzalszym spojrzeniu na rozwój miejsc publicznych.</p><h2>Historia i tożsamość. Spór nie o konflikt, lecz o sposób upamiętnienia</h2><p>Duże emocje wzbudził również temat upamiętnienia dwóch ważnych postaci związanych z historią Inowłodza: <strong>Kazimierza Wielkiego oraz Juliana Tuwima</strong>. Dyskusja dotyczyła zarówno tego, czy w projektowanej przestrzeni należy przewidzieć miejsce dla obu postaci, jak i formy takiego upamiętnienia.</p><p>Jak podkreślono, ewentualne pomniki nie powstaną w ramach realizowanego obecnie projektu, jednak już teraz warto uwzględnić ich możliwą obecność w koncepcji zagospodarowania terenu. Dzięki temu przyszłe formy pamięci mogłyby harmonijnie współgrać z całym układem rynku, zamiast być później wprowadzane przypadkowo.</p><p>Z relacji wynika, że większą aprobatę części uczestników zyskała postać króla Kazimierza Wielkiego, choć Julian Tuwim również miał swoich zwolenników. Sama dyskusja pokazuje jednak coś więcej niż wybór między jedną a drugą postacią. W gruncie rzeczy jest to rozmowa o lokalnej tożsamości i o tym, jakie symbole mają opowiadać historię Inowłodza w przestrzeni wspólnej.</p><h2>Co dalej z projektem rewitalizacji</h2><p>Po konsultacjach gmina zapowiedziała uruchomienie ankiety, w której mieszkańcy będą mogli wyrazić swoje opinie na temat projektu. Niewykluczone są także kolejne spotkania konsultacyjne. To oznacza, że proces nie został zamknięty, a ostateczny kształt inwestycji nadal może być współtworzony z udziałem społeczności.</p><p>Dla mieszkańców Inowłodza to ważny moment. Rewitalizacja centrum to nie tylko kwestia estetyki czy porządku przestrzennego, ale decyzja o tym, jak ma wyglądać serce miejscowości przez kolejne lata. Jeśli konsultacje utrzymają dotychczasową frekwencję i rzeczowy charakter, projekt może stać się przykładem inwestycji, w której lokalny głos rzeczywiście wpływa na finalne rozwiązania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów ma swoich mistrzów ekologii. Uczniowie „Żeroma” wśród najlepszych w Łódzkiem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55525,tomaszow-ma-swoich-mistrzow-ekologii-uczniowie-zeroma-wsrod-najlepszych-w-lodzkiem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55525,tomaszow-ma-swoich-mistrzow-ekologii-uczniowie-zeroma-wsrod-najlepszych-w-lodzkiem</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 22:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-ma-swoich-mistrzow-ekologii-uczniowie-zeroma-wsrod-najlepszych-w-lodzkiem-1781556548.png</url>
                        <title>Tomaszów ma swoich mistrzów ekologii. Uczniowie „Żeroma” wśród najlepszych w Łódzkiem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55525,tomaszow-ma-swoich-mistrzow-ekologii-uczniowie-zeroma-wsrod-najlepszych-w-lodzkiem</link>
                    </image><description>Są takie sukcesy, które nie krzyczą fanfarami, ale zostawiają po sobie mocny ślad. Jak zielona smuga na mapie regionu. Jak dobrze zasadzony dąb, który za kilka lat będzie dawał cień innym. Właśnie taki sukces przywieźli z wojewódzkiego finału młodzi pasjonaci przyrody z Tomaszowa Mazowieckiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Wiktor Zbaraszewski</strong> i <strong>Zofia Łuczkowska</strong>, uczniowie <strong>II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, znaleźli się w gronie finalistów okręgowego etapu <strong>41. Olimpiady Wiedzy Ekologicznej</strong>. Ich opiekunką merytoryczną była <strong>mgr Kinga Marcińczak</strong>.</p><p>To nie jest konkurs z gatunku „przeczytaj, zapamiętaj, odpowiedz”. Olimpiada Wiedzy Ekologicznej wymaga od uczniów znacznie więcej niż szkolnej poprawności. Trzeba znać biologię, geografię, chemię, fizykę, mechanizmy ochrony środowiska, aktualne przepisy prawa, a także najnowsze wydarzenia związane z kryzysem klimatycznym, katastrofami ekologicznymi i ochroną przyrody w Polsce oraz na świecie. To wiedza żywa, zmienna, czasem niepokojąca — taka, która nie mieści się wyłącznie w podręczniku.</p><h2>Tomaszowski ślad wśród najlepszych</h2><p>W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego nagrodzono dwanaścioro uczniów szkół średnich, którzy najlepiej poradzili sobie w okręgowym finale 41. Olimpiady Wiedzy Ekologicznej. Wśród nich znalazła się mocna reprezentacja Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Na liście finalistów pojawili się:</p><p><strong>Wiktor Zbaraszewski</strong> – II Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim, opiekun merytoryczny: mgr Kinga Marcińczak.</p><p><strong>Zofia Łuczkowska</strong> – II Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim, opiekun merytoryczny: mgr Kinga Marcińczak.</p><p>Dla szkoły, miasta i lokalnej społeczności to powód do dumy. W czasach, gdy ekologia bywa sprowadzana do sloganów, młodzi tomaszowianie pokazują, że prawdziwa troska o środowisko zaczyna się od wiedzy. Nie od transparentu, nie od hasła, ale od rozumienia procesów, zależności i odpowiedzialności.</p><h2>Olimpiada, która wymaga wyobraźni i dyscypliny</h2><p>Uczestnicy musieli zmierzyć się z tematami, które wykraczają daleko poza standardową podstawę programową. Ekologia w takim wydaniu nie jest tylko opowieścią o lesie, rzece czy czystym powietrzu. To również prawo, gospodarka wodna, odpady, energetyka, ochrona gatunkowa, zmiany klimatu i umiejętność czytania świata, który — jak u Herberta — „nie daje się oswoić”.</p><p>Nieprzypadkowo najlepsi uczniowie z województwa łódzkiego mogli później rywalizować na szczeblu ogólnopolskim. Olimpiada Wiedzy Ekologicznej od lat otwiera młodym ludziom drzwi na uczelnie i kierunki związane z naukami przyrodniczymi. To nie tylko dyplom do powieszenia na ścianie. To realny kapitał na przyszłość.</p><p>Najlepszym uczestnikiem z województwa łódzkiego okazał się Maksymilian Markiewicz z I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu, który zapewnił sobie indeks wielu uczelni wyższych w Polsce. Ale w tym gronie bardzo wyraźnie zabrzmiał także głos Tomaszowa Mazowieckiego.</p><h2>„Żerom” znowu pokazuje klasę</h2><p>II Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim po raz kolejny udowadnia, że za szkolnym sukcesem stoją nie tylko zdolni uczniowie, ale też nauczyciele, którzy potrafią prowadzić ich dalej niż wymaga program. W przypadku Wiktora Zbaraszewskiego i Zofii Łuczkowskiej ważną rolę odegrała opiekunka merytoryczna, mgr Kinga Marcińczak.</p><p>To praca często niewidoczna z zewnątrz: dodatkowe godziny, rozmowy, materiały, korekty, motywowanie wtedy, gdy entuzjazm zaczyna przegrywać ze zmęczeniem. A jednak właśnie z takich rzeczy rodzi się wynik. Nie z przypadku, lecz z konsekwencji.</p><h2>Młodzi widzą więcej</h2><p>Podczas uroczystości wyróżniono także uczniów szkół podstawowych, którzy wzięli udział w I Wojewódzkim Konkursie Przyrodniczym „Zielone skarby okolicy”. Tu najważniejsza była kreatywność. Uczniowie przygotowywali filmy, prezentacje, reportaże i kolaże fotograficzne pokazujące przyrodnicze walory województwa łódzkiego, ale także zagrożenia i sposoby ochrony cennych miejsc.</p><p>Na konkurs wpłynęło aż 140 prac. To liczba, która pokazuje, że młodzi ludzie chcą mówić o przyrodzie własnym językiem — obrazem, filmem, kadrem, historią. W regionie takim jak nasz, gdzie obok Pilicy, rezerwatów, lasów spalskich i cennych terenów przyrodniczych od lat toczy się rozmowa o rozwoju, inwestycjach i ochronie środowiska, taka wrażliwość ma szczególne znaczenie.</p><p>Bo przyroda nie jest dekoracją do życia. Jest jego warunkiem.</p><h2>Sukces, który zobowiązuje</h2><p>Osiągnięcie uczniów z Tomaszowa Mazowieckiego warto odczytać szerzej. To nie tylko szkolna wiadomość z kroniki sukcesów. To sygnał, że w naszym mieście rośnie pokolenie, które potrafi łączyć wiedzę z odpowiedzialnością. Pokolenie, które rozumie, że rzeka, las, powietrze i klimat nie są pojęciami z prezentacji, lecz częścią codzienności.</p><p>W czasach, gdy debata o ekologii często przypomina hałaśliwy spór polityczny, młodzi ludzie robią coś znacznie ważniejszego: uczą się faktów. A fakty, jak pisał Bułhakow o rękopisach, nie płoną tak łatwo. Zwłaszcza gdy stoją za nimi pasja, praca i dobry nauczyciel.</p><p>Tomaszów Mazowiecki może być z nich dumny.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów pobiegł „Z Miłości dla Zdrowia”. Sport, profilaktyka i pomaganie spotkały się na jednej trasie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55524,tomaszow-pobiegl-z-milosci-dla-zdrowia-sport-profilaktyka-i-pomaganie-spotkaly-sie-na-jednej-trasie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55524,tomaszow-pobiegl-z-milosci-dla-zdrowia-sport-profilaktyka-i-pomaganie-spotkaly-sie-na-jednej-trasie</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 19:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-pobiegl-z-milosci-dla-zdrowia-sport-profilaktyka-i-pomaganie-spotkaly-sie-na-jednej-tra-1781545254.png</url>
                        <title>Tomaszów pobiegł „Z Miłości dla Zdrowia”. Sport, profilaktyka i pomaganie spotkały się na jednej trasie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55524,tomaszow-pobiegl-z-milosci-dla-zdrowia-sport-profilaktyka-i-pomaganie-spotkaly-sie-na-jednej-trasie</link>
                    </image><description>Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia” przyciągnął setki uczestników i zamienił Tomaszów Mazowiecki w miejsce, gdzie sport nie był tylko rywalizacją, ale przede wszystkim gestem solidarności. Wydarzenie połączyło aktywność fizyczną, profilaktykę onkologiczną i realne wsparcie dla pacjentów oraz ich rodzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To był dzień, w którym Tomaszów Mazowiecki oddychał rytmem kroków, biegowych oddechów, uśmiechów i dobrych emocji. Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking <strong>„Z Miłości dla Zdrowia”</strong> pokazał, że lokalna społeczność potrafi zjednoczyć się wokół spraw naprawdę ważnych. Na starcie stanęli doświadczeni biegacze, amatorzy, miłośnicy nordic walking, całe rodziny, wolontariusze i osoby, które tego dnia przyszły nie po wynik, ale po coś znacznie większego — poczucie wspólnoty.</p><p>Wydarzenie odbyło się 7 czerwca 2026 roku przy Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim, przy ul. Jana Pawła II 35. Organizatorami przedsięwzięcia byli Fundacja NU-MED, Specjalistyczny Szpital Onkologiczny NU-MED oraz samorząd miasta, a inicjatywę wsparli partnerzy, wolontariusze i lokalne instytucje.</p><h2>Bieg, który miał serce większe niż dystans</h2><p>Program wydarzenia obejmował bieg rekreacyjny, bieg główny na 5 km oraz marsz Nordic Walking. Już od rana w okolicach szpitala czuć było atmosferę sportowego święta. Były numery startowe, rozgrzewka, doping, medale, emocje na mecie i to charakterystyczne poruszenie, które pojawia się wtedy, gdy ludzie wiedzą, że robią coś dobrego.</p><p>Nie był to jednak zwykły bieg. Od początku podkreślano, że jego najważniejszym celem jest promocja profilaktyki onkologicznej, wczesnego wykrywania chorób nowotworowych oraz wspieranie pacjentów onkologicznych. Zysk z opłat wpisowych został przeznaczony na działania Fundacji NU-MED, która od lat pomaga osobom zmagającym się z chorobą nowotworową oraz ich bliskim.</p><p>Na miejscu uczestnicy mogli skorzystać także z bezpłatnych badań profilaktycznych i konsultacji ze specjalistami. To szczególnie istotne, bo profilaktyka wciąż pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi w walce o zdrowie. W wielu przypadkach badanie wykonane odpowiednio wcześnie może zmienić wszystko — przebieg leczenia, rokowania, a czasem całe życie.</p><h2>Wanda Panfil na starcie. Symbol, który mówi więcej niż plakat</h2><p>Szczególnym momentem wydarzenia była obecność Wandy Panfil — mistrzyni świata w maratonie z Tokio z 1991 roku, zwyciężczyni największych światowych maratonów i dwukrotnej olimpijki. To postać, która dla Tomaszowa Mazowieckiego ma znaczenie szczególne. Jej sportowa biografia jest jak opowieść z dobrego filmu: talent, praca, samotność długiego dystansu i finisz, który przechodzi do historii.</p><p>Wanda Panfil poprowadziła rozgrzewkę przed startem, a następnie sama wzięła udział w biegu głównym. Jej obecność miała wymiar symboliczny. Pokazała, że aktywność fizyczna nie jest modą z kolorowych folderów, ale codzienną praktyką troski o ciało, psychikę i jakość życia. W czasach, gdy coraz więcej mówi się o chorobach cywilizacyjnych, samotności, stresie i braku ruchu, taki przykład działa mocniej niż niejedna kampania społeczna.</p><h2>Profilaktyka nie może być dodatkiem. To fundament</h2><p>Choroby nowotworowe należą do najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Dane Krajowego Rejestru Nowotworów pokazują, że w 2023 roku odnotowano w kraju niemal 193 tysiące nowych zachorowań na nowotwory i ponad 99,7 tysiąca zgonów z ich powodu. Za tymi liczbami kryją się konkretni ludzie, rodziny, dramaty, ale także historie wygranych bitew — często dzięki wczesnemu rozpoznaniu choroby.</p><p>Dlatego wydarzenia takie jak tomaszowski bieg mają znaczenie większe niż tylko lokalne. Przypominają, że o zdrowiu nie wolno mówić dopiero wtedy, gdy pojawia się diagnoza. Trzeba mówić wcześniej — przy okazji badań, konsultacji, spotkań, festynów, marszów i biegów. Trzeba mówić normalnym językiem, bez straszenia, ale też bez usypiania czujności.</p><p>Polskie prawo również nie traktuje ochrony zdrowia jako dobrej woli instytucji. Art. 68 Konstytucji RP stanowi jasno, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a władze publiczne powinny zapewniać obywatelom równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Ale praktyka życia społecznego pokazuje, że obok systemu potrzebna jest jeszcze lokalna energia — fundacje, wolontariusze, lekarze, samorządowcy, partnerzy i mieszkańcy, którzy potrafią działać razem.</p><h2>Wolontariusze — cisi reżyserzy dobrego dnia</h2><p>Za każdym udanym wydarzeniem stoi grupa ludzi, których nie zawsze widać na pierwszym planie. Wolontariusze pilnują zapisów, kierują uczestników, pomagają na trasie, podają wodę, odpowiadają na pytania, wspierają organizatorów i reagują tam, gdzie potrzeba. To oni często są jak ekipa techniczna wielkiego koncertu — bez nich światła by nie zgasły, mikrofony by nie działały, a scena nie byłaby gotowa.</p><p>Organizatorzy podkreślają, że właśnie dzięki pracy wolontariuszy bieg i marsz przebiegły sprawnie, bezpiecznie i w atmosferze życzliwości. Warto to wybrzmieć mocno, bo wolontariat nie jest „pomocą przy okazji”. To obywatelska tkanka miasta. To dowód, że lokalna wspólnota nie kończy się na słowach.</p><h2>Tomaszów pokazał wspólnotę</h2><p>Frekwencja podczas wydarzenia potwierdziła, że mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i okolic chętnie angażują się w inicjatywy łączące sport, zdrowie i pomaganie. W świecie, który często rozpada się na osobne bańki, takie wydarzenia działają jak most. Spotykają się na nich ludzie w różnym wieku, z różnymi historiami i różną kondycją, ale z podobną potrzebą: być częścią czegoś dobrego.</p><p>Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia” miał w sobie coś z lokalnego święta i coś z bardzo poważnej lekcji. Był radość startu, ale też ciche przypomnienie, że zdrowie nie jest dane raz na zawsze. Były zdjęcia, medale i komentarze uczestników, ale była też ważna rozmowa o profilaktyce, odpowiedzialności i solidarności z osobami, które przechodzą przez chorobę.</p><p>Pierwsze zdjęcia z wydarzenia wykonał Dariusz Kwapisiewicz, tomaszowski fotograf dobrze znany z dokumentowania lokalnych wydarzeń kulturalnych, społecznych i sportowych. Fotorelacja ma być kontynuowana, a organizatorzy zachęcają uczestników do dzielenia się własnymi zdjęciami z trasy, startu, mety i wspólnych chwil.</p><h2>Pomaganie ma ogromną moc</h2><p>Tomaszowski bieg pokazał, że pomaganie nie zawsze musi mieć pomnikową powagę. Czasem ma numer startowy przypięty do koszulki, kijki nordic walking w dłoniach, sportowe buty, rodzinne zdjęcie na mecie i uśmiech człowieka, który wie, że jego obecność miała sens.</p><p>„Z Miłości dla Zdrowia” to nazwa, która mogłaby brzmieć jak hasło. Po tym wydarzeniu brzmi raczej jak deklaracja. Bo uczestnicy, wolontariusze, organizatorzy i partnerzy pokazali, że troska o zdrowie może być wspólnym działaniem, a solidarność — czymś bardzo konkretnym.</p><p>Tego dnia Tomaszów Mazowiecki nie tylko pobiegł. Tego dnia Tomaszów pomógł.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 19:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu-1781543709.png</url>
                        <title>Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</link>
                    </image><description>Funkcjonariusze z Tomaszowa Mazowieckiego wrócili z dużym sukcesem ze Skierniewickiego Triathlonu o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. Jedna z drużyn wywalczyła pierwsze miejsce w kategorii mieszanej i drugie w klasyfikacji open.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udany występ policjantów z Tomaszowa</h2><p>Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zaznaczyli swoją obecność podczas Skierniewickiego Triathlonu o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. Zawody odbyły się 13 czerwca 2026 roku i zgromadziły reprezentantów całego garnizonu łódzkiego. Wydarzenie miało nie tylko sportowy charakter, ale było także elementem obchodów <strong>100-lecia sportu w Policji</strong>.</p><p>Dla tomaszowskiej jednostki był to występ, który przyniósł wymierne efekty. Szczególne powody do dumy dała para: młodszy aspirant Natalia Cieślak i posterunkowy Adam Chudy. To właśnie oni sięgnęli po <strong>pierwsze miejsce w kategorii mieszanej</strong> oraz <strong>drugie miejsce w klasyfikacji open</strong>, potwierdzając wysoką formę i bardzo dobre przygotowanie.</p><h2>Trzy drużyny, jedna reprezentacja</h2><p>Komendę Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim reprezentowały trzy dwuosobowe drużyny. W zawodach wystąpili: młodszy aspirant Natalia Cieślak i posterunkowy Adam Chudy, aspirant sztabowy Karol Chojecki i sierżant Norbert Fornalczyk, a także posterunkowa Natalia Rybińska i młodszy aspirant Bartosz Kulis.</p><p>Sama obecność kilku zespołów z jednej jednostki pokazuje, że aktywność fizyczna i sportowa rywalizacja są ważnym elementem policyjnej codzienności. Tego rodzaju starty budują nie tylko indywidualną kondycję, ale również <strong>współpracę, zaufanie i zespołowość</strong>, które później mają znaczenie także w służbie.</p><h2>Wymagające konkurencje i sportowy charakter wydarzenia</h2><p>Uczestnicy triathlonu musieli zmierzyć się z trzema konkurencjami: biegiem, spływem kajakowym oraz jazdą na rowerze. Taki zestaw prób wymaga wszechstronności, dobrej wydolności i umiejętności szybkiego dostosowania się do zmieniającego się charakteru wysiłku.</p><p>Właśnie w takich warunkach tomaszowscy policjanci pokazali sportowego ducha walki i solidne przygotowanie. Wynik osiągnięty przez najlepszą z tomaszowskich par potwierdza, że o końcowym sukcesie decydowały nie tylko indywidualne możliwości, lecz także <strong>zgranie drużyny</strong> i umiejętność skutecznego działania pod presją.</p><h2>Więcej niż rywalizacja</h2><p>Skierniewicki Triathlon był okazją nie tylko do walki o miejsca na podium, ale też do integracji funkcjonariuszy z różnych jednostek województwa łódzkiego oraz promowania aktywnego stylu życia. W policyjnym środowisku takie inicjatywy mają dodatkowy wymiar, ponieważ podkreślają znaczenie sprawności fizycznej, systematyczności i samodyscypliny.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego sukces miejscowych funkcjonariuszy to dobra wiadomość także w wymiarze lokalnym. Pokazuje, że policjanci z naszego powiatu potrafią skutecznie reprezentować jednostkę nie tylko w codziennej służbie, ale również podczas prestiżowych wydarzeń sportowych. Osiągnięcie Natalii Cieślak i Adama Chudego z pewnością można uznać za jeden z najmocniejszych akcentów tego wydarzenia z perspektywy naszego regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polak spędzi w internecie ponad 26 lat życia. To już nie dodatek do codzienności, ale jej drugie tło]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55522,polak-spedzi-w-internecie-ponad-26-lat-zycia-to-juz-nie-dodatek-do-codziennosci-ale-jej-drugie-tlo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55522,polak-spedzi-w-internecie-ponad-26-lat-zycia-to-juz-nie-dodatek-do-codziennosci-ale-jej-drugie-tlo</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 17:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polak-spedzi-w-internecie-ponad-26-lat-zycia-to-juz-nie-dodatek-do-codziennosci-ale-jej-drugie-tlo-1781539021.png</url>
                        <title>Polak spędzi w internecie ponad 26 lat życia. To już nie dodatek do codzienności, ale jej drugie tło</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55522,polak-spedzi-w-internecie-ponad-26-lat-zycia-to-juz-nie-dodatek-do-codziennosci-ale-jej-drugie-tlo</link>
                    </image><description>Przeciętny Polak spędzi w internecie łącznie 26 lat, 1 miesiąc i 26 dni — wynika z badania NordVPN przeprowadzonego przez firmę Norstat. To nie jest już tylko ciekawostka z pogranicza technologii i socjologii. To portret codzienności, w której ekran stał się drugim oknem na świat: miejscem pracy, rozrywki, zakupów, rozmów, pamięci, miłości, złości i samotności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Ćwierć wieku przed ekranem</strong></h2><p>Kiedyś mówiło się: „idę do internetu”, jakby był osobnym miejscem, do którego wchodziło się na chwilę — niczym do biblioteki, sklepu albo kawiarni. Dziś brzmi to niemal archaicznie. Internet już nie jest miejscem. Jest powietrzem. Jest tłem rozmów, bankowości, urzędowych spraw, szkolnych dzienników, rodzinnych zdjęć, politycznych awantur i wieczornych seansów.</p><p>Według najnowszego badania NordVPN przeciętny Polak spędzi online <strong>26 lat, 1 miesiąc i 26 dni</strong>. To o <strong>2 lata, 8 miesięcy i 10 dni więcej</strong> niż wynikało z podobnego badania przeprowadzonego w 2022 roku. Autorzy raportu wyliczają, że przy średniej długości życia wynoszącej 79 lat oddajemy cyfrowej rzeczywistości mniej więcej <strong>jedną trzecią egzystencji</strong>.</p><p>To liczba, która brzmi jak tytuł filmu science fiction. Tyle że nie jesteśmy już w świecie „Matrixa”, gdzie ktoś brutalnie odłącza człowieka od rzeczywistości. Przeciwnie — my sami codziennie podłączamy się dobrowolnie. Dla wygody, pracy, relaksu, kontaktu ze światem. I coraz częściej nie umiemy już wskazać, gdzie kończy się życie „prawdziwe”, a zaczyna to cyfrowe.</p><h2><strong>Muzyka, filmy, media społecznościowe. Tak płynie nasz tydzień</strong></h2><p>Z raportu wynika, że najwięcej czasu w internecie Polacy przeznaczają na <strong>słuchanie muzyki</strong> — średnio <strong>5 godzin i 53 minuty tygodniowo</strong>. Niewiele mniej zajmuje oglądanie <strong>filmów i wideo online</strong> — <strong>5 godzin i 28 minut</strong>. Kolejne miejsce zajmują <strong>media społecznościowe</strong>, którym poświęcamy <strong>4 godziny i 50 minut tygodniowo</strong>.</p><p>Do tego dochodzą serialowe i filmowe maratony — <strong>3 godziny i 46 minut tygodniowo</strong>. Nowym elementem tej cyfrowej układanki są chatboty AI. Polacy spędzają z nimi średnio <strong>42 minuty tygodniowo</strong>. To jeszcze nie brzmi jak rewolucja, ale przypomina pierwsze takty utworu, który dopiero się rozkręca.</p><p>Nie chodzi więc wyłącznie o „siedzenie w telefonie”. Internet stał się wielką sceną, na której jednocześnie grają Spotify, YouTube, Netflix, TikTok, Facebook, bank, urząd, szkoła, sklep i redakcja wiadomości. Każdy z nas ma w kieszeni mały multipleks, bibliotekę, kasę biletową, megafon i pamiętnik.</p><h2><strong>Tomaszów też żyje online</strong></h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego ta zmiana nie jest abstrakcją. Wystarczy spojrzeć na codzienność: komunikaty urzędowe, rozkłady jazdy, informacje o przerwach w dostawie prądu, zapowiedzi wydarzeń, wyniki sportowe, zbiórki charytatywne, ostrzeżenia pogodowe, dyskusje o inwestycjach, komentarze pod artykułami lokalnych portali.</p><p>Internet stał się współczesnym rynkiem miejskim. Tyle że zamiast spotkać się przy studni, na przystanku czy pod sklepem, spotykamy się pod postem. Czasem z życzliwością. Czasem z temperamentem godnym sejmowej mównicy. Czasem niestety z agresją, plotką i bezmyślnym udostępnianiem cudzych danych.</p><p>To właśnie lokalność szczególnie dobrze pokazuje, jak mocno sieć przeniknęła nasze życie. Wiadomość o utrudnieniach na ulicy, zdjęcie z wydarzenia szkolnego, apel o pomoc dla chorego dziecka czy informacja o zagubionym psie potrafią w kilka minut obiec pół miasta. Cyfrowy Tomaszów nie jest osobnym światem. Jest przedłużeniem tego realnego — z jego dobrem, emocjami, sporami i odpowiedzialnością.</p><h2><strong>Dane osobowe: rozdawane zbyt łatwo</strong></h2><p>Raport NordVPN pokazuje również mniej wygodną stronę cyfrowej codzienności. Aż <strong>81 procent Polaków</strong> podało online swoje pełne imię i nazwisko. <strong>72 procent</strong> udostępniło datę urodzenia, <strong>56 procent</strong> pełny adres zamieszkania, a <strong>43 procent</strong> stan cywilny.</p><p>To dane, które dla wielu użytkowników wydają się niewinne. Przecież imię i nazwisko wpisujemy w formularzu, adres podajemy przy zakupach, datę urodzenia w serwisach, które „muszą zweryfikować wiek”. Problem w tym, że w internecie pojedyncze okruchy informacji potrafią złożyć się w pełny portret człowieka. A taki portret może później zostać wykorzystany do oszustwa, podszywania się, wyłudzeń albo precyzyjnie przygotowanego phishingu.</p><p>Warto przypomnieć, że ochrona danych osobowych w Polsce i Unii Europejskiej nie jest tylko dobrym obyczajem, lecz wynika również z przepisów. Kluczowe znaczenie ma tu <strong>RODO</strong>, czyli rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/679. Zgodnie z jego zasadami dane osobowe powinny być przetwarzane m.in. zgodnie z prawem, rzetelnie, przejrzyście, w konkretnym celu i tylko w takim zakresie, jaki jest niezbędny. W praktyce oznacza to prostą zasadę: nie każda strona, aplikacja czy promocja powinna dostawać od nas wszystko, o co poprosi.</p><h2><strong>Nie wyobrażamy sobie dnia bez internetu</strong></h2><p>Z badania wynika, że <strong>27 procent ankietowanych</strong> przyznaje, iż nie wyobraża sobie dnia bez dostępu do internetu. To zdanie można czytać na dwa sposoby. Pierwszy jest praktyczny: bez sieci trudniej dziś pracować, płacić rachunki, kontaktować się z instytucjami, sprawdzać informacje i organizować codzienne życie.</p><p>Drugi sposób jest bardziej niepokojący. Bo jeśli nie wyobrażamy sobie dnia bez internetu, to warto zapytać, czy kontrolujemy technologię, czy może technologia coraz częściej kontroluje nasz rytm dnia. Powiadomienia są jak małe dzwonki Pawłowa. Klikamy, zanim pomyślimy. Sprawdzamy, zanim naprawdę musimy. Przewijamy, choć mieliśmy tylko odpisać na jedną wiadomość.</p><p>Nie chodzi o moralną panikę. Internet nie jest wrogiem. Bez niego lokalne media, małe firmy, organizacje społeczne, szkoły, kluby sportowe i mieszkańcy mieliby dziś znacznie trudniejszy dostęp do informacji i odbiorców. Problem zaczyna się tam, gdzie cyfrowa wygoda zamienia się w cyfrowy automatyzm.</p><h2><strong>Cyfrowa higiena zamiast cyfrowej ascezy</strong></h2><p>Nie ma sensu udawać, że wrócimy do świata sprzed smartfonów. To byłaby nostalgia piękna, ale fałszywa — jak kaseta VHS przewijana ołówkiem w epoce streamingu. Sens ma natomiast rozmowa o <strong>cyfrowej higienie</strong>.</p><p>To oznacza kilka prostych zasad: mniej bezrefleksyjnego podawania danych, większą ostrożność przy linkach i podejrzanych wiadomościach, silne hasła, uwierzytelnianie dwuskładnikowe, aktualizacje urządzeń, ograniczanie powiadomień i świadome decydowanie, kiedy naprawdę chcemy być online.</p><p>Szczególnie ważne jest to w przypadku dzieci i seniorów. Dzieci często szybciej uczą się obsługi aplikacji niż rozpoznawania manipulacji. Seniorzy z kolei bywają celem oszustów, którzy łączą stare metody wyłudzania pieniędzy z nowymi narzędziami cyfrowymi. W obu przypadkach nie wystarczy zakaz. Potrzebna jest rozmowa, edukacja i cierpliwe tłumaczenie mechanizmów.</p><h2><strong>Jedna trzecia życia — pytanie, co z nią zrobimy</strong></h2><p>Najważniejszy wniosek z raportu nie brzmi: „internet zabiera nam życie”. To byłoby zbyt łatwe. Internet daje ogromne możliwości — dostęp do wiedzy, kultury, kontaktów, pracy, pomocy i informacji. Ale jednocześnie zabiera czas tym, którzy nie potrafią stawiać granic.</p><p>Jeśli przeciętny Polak spędzi online ponad 26 lat, pytanie nie brzmi już, czy internet jest ważny. Pytanie brzmi: <strong>jakiej jakości będzie to życie online?</strong> Czy będzie świadome, bezpieczne i twórcze? Czy raczej nerwowe, przypadkowe i podporządkowane algorytmom?</p><p>Bo ćwierć wieku to nie jest chwila. To całe dzieciństwo, młodość i kawał dorosłości. Warto więc zadbać, żeby ten czas nie rozpłynął się wyłącznie w migających ekranach, cudzych emocjach i niekończącym się przewijaniu. Internet może być narzędziem. Może być oknem. Może być sceną. Ale nie powinien stać się klatką..</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu-1781537588.png</url>
                        <title>Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</link>
                    </image><description>27 czerwca 2026 roku plaża w Smardzewicach nad Zalewem Sulejowskim stanie się miejscem, gdzie sport spotka się z muzyką, rodzinnym piknikiem i dobrą, portową energią. Regaty Portowej Ferajny 2026 zapowiadają się jako jedno z najciekawszych wydarzeń początku wakacji w powiecie tomaszowskim. Będą puchary, żagle, szanty, koncerty, atrakcje dla dzieci i solidna dawka lokalnej integracji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Żagle na wodę. Smardzewice szykują się na regaty</h2><p>Są takie dni, kiedy Zalew Sulejowski przestaje być tylko miejscem weekendowego odpoczynku, a zaczyna przypominać wielką, otwartą scenę. Z jednej strony woda, wiatr i białe żagle. Z drugiej — rodziny z dziećmi, mieszkańcy regionu, turyści, muzyka i zapach wakacyjnego pikniku. Tak właśnie ma wyglądać <strong>27 czerwca 2026 roku</strong>, kiedy na plaży w Smardzewicach przy ul. Klonowej odbędą się <strong>Regaty Portowej Ferajny 2026</strong>.</p><p>Wydarzenie organizowane przez <strong>Klub Sportowy „Portowa Ferajna”</strong>, <strong>Powiat Tomaszowski</strong> oraz <strong>Gminę Tomaszów Mazowiecki</strong> ma połączyć to, co nad Zalewem Sulejowskim najważniejsze: wodę, rekreację, sport, lokalną wspólnotę i kulturę. Informacje o wydarzeniu znalazły się również w kalendarzu imprez Gminy Tomaszów Mazowiecki, gdzie podkreślono możliwość wcześniejszej rejestracji załóg oraz zapisy w dniu regat w biurze zawodów.&nbsp;</p><h2>O Puchar Starosty i Puchar Wójta</h2><p>Rywalizacja odbędzie się w dwóch klasach regatowych: <strong>otwartopokładowej</strong> oraz <strong>kabinowej</strong>. Stawką będą m.in. <strong>Puchar Starosty Tomaszowskiego</strong> oraz <strong>Puchar Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>. Najlepsze załogi mogą liczyć nie tylko na prestiż, ale także na konkretne nagrody.</p><p>Za pierwsze miejsca w obu kategoriach przewidziano <strong>vouchery na weekendowe wyjazdy z wyżywieniem</strong>, ufundowane przez <strong>NaturaTour – Grupa PKP</strong>. Dodatkowo załogi, które staną na podium, otrzymają nagrody rzeczowe. Organizatorzy pomyśleli również o pozostałych uczestnikach — wśród wszystkich żeglarzy biorących udział w regatach przeprowadzone zostanie losowanie nagród.</p><p>To ważne, bo regaty nie mają być wyłącznie sportową próbą sił. Bardziej przypominają święto środowiska wodniackiego: trochę jak z dawnych szantowych opowieści, gdzie liczy się wynik, ale jeszcze bardziej liczy się załoga, wiatr i opowieść przy brzegu.</p><h2>Piknik dla mieszkańców i turystów</h2><p>Regaty będą częścią większego, całodniowego wydarzenia. Organizatorzy przygotowali <strong>piknik rodzinny</strong> z animacjami dla dzieci, strefą rodzinną, prezentacjami partnerów i sponsorów oraz strefą regionalną z udziałem kół gospodyń wiejskich.</p><p>W programie znalazły się także <strong>warsztaty taneczne prowadzone przez Tomaszowską Szkołę Tańca DFC Latino</strong>. To ciekawy kontrast: rano żagle i sportowa rywalizacja, po południu ruch, taniec i rodzinny gwar, a wieczorem — scena muzyczna. Wydarzenie opisywane jest jako połączenie żeglarstwa, pikniku rodzinnego i koncertów, a oficjalne miejskie zapowiedzi podkreślają jego rekreacyjno-kulturalny charakter.</p><p>W organizację atrakcji włączają się m.in. <strong>Centrum Kultury i Biblioteka Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong> oraz <strong>Powiatowe Centrum Animacji Społecznej</strong>. Nad bezpieczeństwem uczestników na wodzie czuwać będzie <strong>WOPR Tomaszów Mazowiecki</strong>, co przy wydarzeniu nad akwenem ma znaczenie podstawowe.</p><h2>Wieczorem zabrzmią szanty. Trzy Majtki i Mechanicy Shanty na scenie</h2><p>Po sportowych emocjach przyjdzie czas na muzykę. Najpierw publiczność w żeglarski klimat wprowadzi zespół <strong>Trzy Majtki</strong>. Potem na scenie pojawi się gwiazda tegorocznej edycji — <strong>Mechanicy Shanty</strong>.</p><p>To wybór bardzo trafiony. Szanty nad Zalewem Sulejowskim brzmią naturalnie, bez udawania i dekoracyjnej przesady. W takim miejscu muzyka żeglarska nie jest dodatkiem do programu, ale jego przedłużeniem. Jak w starych balladach portowych — najpierw wiatr i lina, potem refren, który zna pół plaży.</p><p>Organizatorzy zapowiadają, że <strong>Regaty Portowej Ferajny 2026</strong> mają ambicję stać się jedną z największych imprez żeglarsko-kulturalnych w regionie. I trudno nie zauważyć, że Smardzewice są do tego stworzone. Po rewitalizacji okolice plaży i molo stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów wypoczynkowych nad Zalewem Sulejowskim, przyciągającym mieszkańców nie tylko z Tomaszowa i powiatu, ale też z dalszych części województwa.&nbsp;</p><h2>Rejestracja załóg i zniżki na czarter</h2><p>Załogi zainteresowane udziałem w regatach mogą zgłaszać się przez <strong>formularz zgłoszeniowy</strong>. Organizatorzy zachęcają do wcześniejszej rejestracji online, choć zapisy będą możliwe także w dniu wydarzenia w biurze regat.</p><p>Dla osób, które zarejestrują się wcześniej, przygotowano specjalne zniżki na czarter jachtów w agencji <strong>SailHop</strong>. Pierwszych 10 skipperów zgłoszonych przez formularz otrzyma <strong>15 proc. zniżki</strong>, a pozostali zarejestrowani skipperzy — <strong>10 proc. zniżki</strong>. Sama rejestracja online nie wiąże się z opłatą; płatność odbywa się na miejscu w dniu regat.</p><p>To rozwiązanie praktyczne. Przy dużych imprezach najwięcej nerwów rodzi się zwykle nie na wodzie, lecz przy stoliku rejestracyjnym. Formularz ma skrócić formalności i pozwolić załogom szybciej wejść w regatowy rytm.</p><h2>Kto wspiera wydarzenie?</h2><p>W przygotowanie wydarzenia włączyli się partnerzy i sponsorzy z regionu oraz spoza niego. Partnerami są m.in. <strong>Szkoła Żeglarstwa BlueBingo</strong> oraz <strong>Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Wśród sponsorów głównych znaleźli się: <strong>Eko-Chot, NaturaTour – Grupa PKP, Sław-ne Smaki, Centrum Konferencyjno-Rekreacyjne MOLO, Ezbud oraz TKSM Biała Góra</strong>. Wydarzenie wspierają także m.in. <strong>All Finance – biuro podatkowe, Fizjospec Paweł Bugzell, The GrainBar, Martyna Rychlica fotografia, SailHop, Vehigo, Ubezpieczenia Anita Gienszczak, Elektrosolary.pl, Wyspa Uśmiechu, Joka Group, Strefa Survivalu, WARS S.A., Cel-Trans, Eneris oraz W Mące</strong>.</p><p>Honorowy patronat nad regatami objęli: <strong>Wojewoda Łódzki Dorota Ryl, Marszałek Województwa Łódzkiego Joanna Skrzydlewska, Starosta Tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz Wójt Gminy Tomaszów Mazowiecki Sławomir Bernacki</strong>. Patronami medialnymi są m.in. <strong>Tomaszowski Informator Tygodniowy, Radio Fama, NaszTomaszów.pl, Format 3A, ePiotrków.pl, Strefa FM oraz Trybunalski Tydzień</strong>. Informacje o patronatach i organizatorach potwierdzają również zapowiedzi publikowane przez regionalne media. &nbsp;</p><h2>Zalew Sulejowski znów pokazuje swój potencjał</h2><p>Zalew Sulejowski od lat jest jednym z najważniejszych miejsc rekreacyjnych centralnej Polski. To sztuczny zbiornik na Pilicy, zbudowany w latach 70. XX wieku, pełniący funkcje retencyjne, krajobrazowe i turystyczne. Dziś przyciąga żeglarzy, wędkarzy, rowerzystów i rodziny szukające odpoczynku nad wodą. &nbsp;</p><p>Regaty Portowej Ferajny wpisują się w szerszą opowieść o tym, jak region tomaszowski może korzystać ze swojego naturalnego potencjału. Nie przez wielkie deklaracje i folderowe hasła, ale przez konkretne wydarzenia, które przyciągają ludzi, budują lokalną markę i pokazują, że turystyka nad Pilicą i Zalewem Sulejowskim może mieć swój charakter.</p><p>Bo dobra impreza regionalna działa jak dobrze postawiony żagiel. Łapie wiatr, ale musi mieć maszt, załogę i kierunek. Tutaj wszystko wskazuje na to, że kierunek jest właściwy.</p><p><strong>Ahoj, Smardzewice. 27 czerwca widzimy się nad wodą.</strong> &nbsp;&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki w finale ogólnopolskiego projektu Instytutu Pileckiego. Młodzi ruszyli śladami pamięci]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55518,tomaszow-mazowiecki-w-finale-ogolnopolskiego-projektu-instytutu-pileckiego-mlodzi-ruszyli-sladami-pamieci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55518,tomaszow-mazowiecki-w-finale-ogolnopolskiego-projektu-instytutu-pileckiego-mlodzi-ruszyli-sladami-pamieci</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 15:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-w-finale-ogolnopolskiego-projektu-instytutu-pileckiego-mlodzi-ruszyli-sladami-p-1781532244.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki w finale ogólnopolskiego projektu Instytutu Pileckiego. Młodzi ruszyli śladami pamięci</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55518,tomaszow-mazowiecki-w-finale-ogolnopolskiego-projektu-instytutu-pileckiego-mlodzi-ruszyli-sladami-pamieci</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki znalazł się w finale ogólnopolskiego projektu Instytutu Pileckiego „Pamięć miejsca, miejsca pamięci”. Aż 10 lokalnych zespołów, w tym szkoły i harcerze, przez miesiące odkrywało i opowiadało historie ważnych miejsc pamięci.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Są takie lekcje historii, których nie da się zamknąć w podręczniku. Nie pachną kredą ani szkolnym korytarzem, lecz kurzem starych fotografii, chłodem kamiennych tablic, szelestem archiwalnych dokumentów i cichym głosem ludzi, którzy pamiętają jeszcze to, czego nie zdążyły zapisać kroniki. Właśnie taką lekcję odrobili uczestnicy ogólnopolskiego projektu historyczno-edukacyjnego <strong>„Pamięć miejsca, miejsca pamięci”</strong>, realizowanego przez Instytut Pileckiego.</p><p>W finale projektu, który odbył się w piątek 12 czerwca w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego, znalazło się aż <strong>10 zespołów z Tomaszowa Mazowieckiego</strong>. To wynik, który trudno potraktować jako przypadek. Na 39 grup z całej Polski, które zaprezentowały efekty kilku miesięcy pracy, tomaszowska reprezentacja była jedną z najliczniejszych. I mówi to wiele nie tylko o szkołach, nauczycielach i młodzieży, ale również o samym mieście — o miejscu, w którym historia nie leży spokojnie pod muzealną gablotą, lecz wciąż domaga się rozmowy.</p><h2>Tomaszowska reprezentacja w Warszawie</h2><p>W finale wzięły udział grupy reprezentujące: <strong>ZSP nr 1</strong>, <strong>Szkołę Podstawową nr 1 im. Aleksandra Kamińskiego</strong>, <strong>ZSP nr 10</strong>, <strong>Szkołę Podstawową nr 8</strong>, <strong>ZSP nr 7</strong>, <strong>Szkołę Podstawową nr 11</strong>, <strong>Szkołę Podstawową nr 6</strong>, <strong>ZSP nr 2</strong>, <strong>Szkołę Podstawową nr 14 im. Orła Białego</strong> oraz <strong>41. Tomaszowską Drużynę Harcerską „Astrum”</strong>.</p><p>To mocna, wielopokoleniowa i różnorodna reprezentacja. Są tu szkoły podstawowe, zespoły szkolno-przedszkolne, szkoły ponadpodstawowe i harcerze — czyli środowiska, które z natury swojej działalności potrafią łączyć edukację, pracę zespołową, służbę i odpowiedzialność za lokalną wspólnotę.</p><p>Projekt nie był konkursem w klasycznym sensie. Nie chodziło o prostą rywalizację, o podium, puchar i pamiątkowe zdjęcie. Chodziło o coś trudniejszego: o wydobycie z lokalnej przestrzeni historii, które czasem są znane tylko nielicznym, czasem przykryte warstwą codzienności, a czasem tak kruche, że wystarczy odejście ostatniego świadka, by zniknęły bezpowrotnie.</p><h2>Pamięć zaczyna się blisko domu</h2><p>Instytut Pileckiego zaproponował uczestnikom zadanie pozornie proste: odnaleźć lokalne miejsce pamięci, zbadać jego historię, udokumentować ją i opowiedzieć innym. W praktyce oznaczało to kilka miesięcy pracy: poszukiwania źródeł, rozmowy, porządkowanie faktów, budowanie narracji, przygotowanie prezentacji i finałowego stoiska.</p><p>Od lutego do końca maja zespoły pracowały nad wybranymi tematami, korzystając ze wsparcia ekspertów. W czerwcu przedstawiciele grup, które ukończyły projekt i przesłały sprawozdania, spotkali się w Warszawie, by zaprezentować efekty swoich działań podczas finałowej „giełdy projektów”.</p><p>To piękna nazwa — „giełda projektów” — bo przypomina, że pamięcią można się dzielić. Nie sprzedawać, nie zamykać w szufladzie, nie trzymać jak rodzinny sekret, ale właśnie wymieniać się nią, opowiadać, pokazywać, porównywać doświadczenia. Każde stoisko było małą sceną, na której lokalna historia wychodziła z cienia.</p><h2>Andrzej Poczobut: pamięć jako zobowiązanie</h2><p>Gościem honorowym finału był <strong>Andrzej Poczobut</strong> — dziennikarz, działacz polskiej mniejszości na Białorusi, człowiek, którego biografia w ostatnich latach stała się jednym z najbardziej poruszających symboli walki o wolność słowa i godność człowieka. Jego obecność wśród młodych ludzi badających miejsca pamięci miała wymiar szczególny. Nie był to gość „od protokołu”, lecz człowiek, który sam doświadczył ceny, jaką płaci się za wierność prawdzie.</p><p>Witając gości, p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego <strong>Karol Madaj</strong> powiedział o Poczobucie, że to człowiek, który udowodnił, iż „wolność sumienia nie da się zamknąć w więziennej celi”. Trudno o zdanie bardziej pasujące do spotkania poświęconego pamięci. Bo pamięć, jeśli jest uczciwa, też bywa niepokorna. Nie pozwala wygładzić przeszłości, przemilczeć ofiar, zamienić dramatu w wygodną dekorację.</p><p>Andrzej Poczobut, zwracając się do uczestników, przypomniał, że ci, którzy przeżyli doświadczenie obu totalitaryzmów, w większości nie mogą już opowiedzieć swojej historii. Została po nich pamięć. I dlatego — mówił — jeśli chcemy, by pamiętano o nas, sami powinniśmy pamiętać o tych, którzy byli przed nami.</p><p>To zdanie mogłoby być mottem całego projektu. Brzmi jak echo Herberta, który w „Przesłaniu Pana Cogito” kazał iść „wyprostowanym wśród tych, co na kolanach”. Ale brzmi też jak zwykła, codzienna instrukcja dla lokalnej wspólnoty: zobacz, co masz pod stopami; zapytaj, kto mieszkał tu przed tobą; sprawdź, dlaczego ta tablica wisi właśnie tu; nie przechodź obojętnie.</p><h2>Tomaszów ma swoją trudną mapę pamięci</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego taki projekt nie jest abstrakcją. Miasto ma własną, bolesną topografię XX wieku. Są miejsca związane z okupacją niemiecką, z historią tomaszowskich Żydów, z likwidacją getta, z działalnością konspiracyjną, z egzekucjami i represjami. Są nazwiska, które powinny wracać nie tylko przy okazji rocznic.</p><p>Jedną z takich postaci jest <strong>Karolina Juszczykowska</strong>, tomaszowianka skazana przez Niemców na śmierć za ukrywanie Żydów. Jej historia została przywrócona pamięci w ramach programu <strong>„Zawołani po imieniu”</strong> Instytutu Pileckiego. To opowieść niełatwa, daleka od spiżowego patosu. Jest w niej bieda, strach, dramat okupacyjnej codzienności i decyzja, która kosztowała życie. Właśnie takie historie najczęściej uczą najmocniej, bo pokazują, że wielka historia nie zawsze przychodzi w mundurze i z fanfarami. Czasem schodzi do piwnicy, puka do drzwi i pyta, czy człowiek pozostanie człowiekiem.</p><p>Tomaszów pamięta również o zagładzie swojej społeczności żydowskiej. Getto tomaszowskie zostało utworzone przez Niemców w czasie II wojny światowej, a jego likwidacja pod koniec 1942 roku oznaczała śmierć wielu osób na miejscu i deportacje do obozów zagłady. To rana w historii miasta, która nie powinna zarastać milczeniem. Każdy projekt, każda szkolna prezentacja, każda rozmowa z mieszkańcami jest więc czymś więcej niż zadaniem edukacyjnym. Jest próbą przywrócenia twarzy ludziom, których totalitaryzm próbował sprowadzić do liczby.</p><h2>Historia nie kończy się na dyplomie</h2><p>Podczas warszawskiego finału zespoły prezentowały swoje prace na indywidualnych stoiskach. Odwiedzali je inni uczestnicy, eksperci i zaproszeni goście. Rozmawiano o metodach dokumentacji, sposobach opowiadania historii i o tym, co zrobić, by projekty nie skończyły się wraz z wręczeniem dyplomów.</p><p>To szczególnie ważne. Lokalna pamięć bardzo często przegrywa nie dlatego, że ktoś z nią walczy. Przegrywa ciszej — przez zaniedbanie, brak czasu, brak dokumentów, brak przekazania opowieści dalej. Przegrywa, gdy tablica rdzewieje, zdjęcia lądują na strychu, a świadek odchodzi, zanim ktokolwiek włączy dyktafon.</p><p>Dlatego sens takich działań polega na kontynuacji. Dokumentacja powinna trafić tam, gdzie będą mogli z niej korzystać kolejni mieszkańcy: do bibliotek, szkół, muzeów, izb pamięci, lokalnych archiwów. W idealnym świecie każda grupa po powrocie z Warszawy mogłaby pokazać efekty swojej pracy także w Tomaszowie — rodzicom, rówieśnikom, seniorom, radnym, nauczycielom, mieszkańcom osiedli, których te historie dotyczą.</p><h2>Wyróżnienie dla grupy ze Zgorzelca</h2><p>Podczas finału przyznano specjalne wyróżnienie zwycięzcom plebiscytu na najciekawsze stoisko „giełdy projektów”. Otrzymała je grupa <strong>„Poszukiwacze historycznych śladów”</strong> z <strong>Liceum Ogólnokształcącego Cogito z Oddziałami Dwujęzycznymi ze Zgorzelca</strong>, pracująca pod opieką nauczycielki języka polskiego <strong>Aleksandry Pietrańczyk</strong>.</p><p>Zespół zajął się tematem niemieckiego przejściowego obozu dla Żydów w Prędocicach. To przykład pracy, która wymagała nie tylko przygotowania prezentacji, ale prawdziwego śledztwa historycznego. Uczestnicy musieli zmierzyć się między innymi z ustaleniem położenia dawnego obozu. Właśnie takie działania pokazują, że edukacja historyczna może być fascynująca jak reportaż, wymagająca jak dochodzenie i przejmująca jak najlepsze kino dokumentalne.</p><h2>Eksperci, którzy pomagali czytać ślady</h2><p>W finale uczestniczyli eksperci związani z Instytutem Pileckiego i instytucjami pamięci. Wśród nich znaleźli się m.in. <strong>Karolina Kolbuszewska</strong>, dyrektorka Muzeum Domu Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej, <strong>Karol Madaj</strong>, p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego, <strong>Łukasz Mieszkowski</strong>, zastępca dyrektora Instytutu, <strong>Wojciech Saramonowicz</strong>, kierownik Działu Historii Mówionej i Produkcji Filmowych, <strong>Jacek Staniszewski</strong>, <strong>Anna Stróż-Pawłowska</strong>, <strong>Marcin Urbanek</strong> oraz <strong>Jadwiga Wędrychowicz</strong>, opiekunka miejsc pamięci w Bieczu związanych z historią jej dziadka, Józefa Pruchniewicza, upamiętnionego w programie „Zawołani po imieniu”.</p><p>To ważne, bo młodzi uczestnicy dostali nie tylko pochwały, ale też rozmowę z ludźmi, którzy zawodowo zajmują się pamięcią: dokumentowaniem, filmem, historią mówioną, muzealnictwem, projektowaniem upamiętnień. Innymi słowy — zobaczyli, że pamięć to nie tylko emocja. To także warsztat, odpowiedzialność, metoda i uczciwość wobec faktów.</p><h2>Prawo chroni miejsca, ale pamięć chronią ludzie</h2><p>Warto przy tej okazji przypomnieć, że część miejsc pamięci może podlegać formalnej ochronie prawnej — choćby na podstawie przepisów dotyczących ochrony zabytków i opieki nad zabytkami, a w przypadku grobów wojennych także regulacji o grobach i cmentarzach wojennych. Prawo jest jednak dopiero ostatnią linią obrony. Pierwszą są mieszkańcy.</p><p>To oni zauważają, że tablica wymaga odnowienia. To oni pamiętają, że pod tym domem kogoś aresztowano. To oni wiedzą, że za pozornie zwyczajną nazwą ulicy kryje się dramat, bohaterstwo albo zapomniana biografia. I to oni mogą sprawić, że młodzi ludzie nie będą traktować własnego miasta jak przypadkowego punktu na mapie, lecz jak opowieść, którą warto czytać uważnie.</p><h2>Tomaszów zdał ważny egzamin</h2><p>Udział aż 10 tomaszowskich grup w finale ogólnopolskiego projektu Instytutu Pileckiego jest powodem do dumy. Ale jeszcze bardziej — zobowiązaniem. Bo skoro młodzi ludzie, nauczyciele i harcerze wykonali tę pracę, warto teraz zadbać, by jej efekt nie zniknął po jednym wydarzeniu w Warszawie.</p><p>Tomaszów Mazowiecki potrzebuje takich działań. Nie po to, by żyć wyłącznie przeszłością, ale by lepiej rozumieć teraźniejszość. Miasto bez pamięci staje się dekoracją. Miasto z pamięcią — nawet trudną, bolesną, nie zawsze wygodną — staje się wspólnotą.</p><p>A jeśli w tej wspólnocie uczniowie potrafią szukać śladów, rozmawiać ze świadkami, pracować z dokumentami i opowiadać historię innym, to znaczy, że pamięć nie jest martwym kamieniem. Jest żywym ogniem. Trzeba tylko pilnować, by nie zgasł.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[15 czerwca: od Wielkiej Karty Swobód po cyberwojny XXI wieku. Historia, muzyka i polityka jednego dnia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55517,15-czerwca-od-wielkiej-karty-swobod-po-cyberwojny-xxi-wieku-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55517,15-czerwca-od-wielkiej-karty-swobod-po-cyberwojny-xxi-wieku-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 13:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-15-czerwca-od-wielkiej-karty-swobod-po-cyberwojny-xxi-wieku-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dn-1781521833.png</url>
                        <title>15 czerwca: od Wielkiej Karty Swobód po cyberwojny XXI wieku. Historia, muzyka i polityka jednego dnia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55517,15-czerwca-od-wielkiej-karty-swobod-po-cyberwojny-xxi-wieku-historia-muzyka-i-polityka-jednego-dnia</link>
                    </image><description>Poniedziałek, 15 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty szósty dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.14, zajdzie o godz. 20.58. Imieniny obchodzą dziś Bernard, Jolanta, Nikifor, Wisława, Wit i Witold. A kalendarz? Jak zwykle nie jest tylko kartką z datą. To raczej stara taśma filmowa, na której obok siebie przesuwają się królowie, agenci, piłkarze, muzycy, politycy i ci wszyscy, którzy w różnych epokach próbowali zmienić bieg świata.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>15 czerwca przypomina, że historia potrafi zaczynać się od pergaminu, kończyć na serwerach, a po drodze zahaczyć o boisko, salę sądową, klub jazzowy i gabinet dyplomatyczny.</p><h2>Magna Carta: dokument, który przykrócił władzę króla</h2><p><strong>811 lat temu, w 1215 roku, król Anglii Jan bez Ziemi wydał Wielką Kartę Swobód — Magna Carta Libertatum.</strong> Dokument podpisany pod naciskiem zbuntowanych baronów nie był jeszcze demokracją w dzisiejszym znaczeniu. Nie pachniał powszechnym głosowaniem ani równością wszystkich wobec prawa. Był raczej pierwszą głęboką rysą na monarszym absolutum dominium.</p><p>Magna Carta ograniczała samowolę królewską, potwierdzała prawa możnych i Kościoła, a z czasem stała się jednym z fundamentów angielskiego konstytucjonalizmu. W jej cieniu rosła później idea, że władza nie jest dana raz na zawsze i że nawet król musi liczyć się z prawem. To myślenie, przez wieki rozwijane w Anglii, Stanach Zjednoczonych i Europie, prowadzi nas aż do współczesnych konstytucji, sądów administracyjnych i zasady legalizmu.</p><p>Dla polskiego czytelnika brzmi to znajomo. Rzeczpospolita także budowała własną opowieść o ograniczaniu władzy: od przywilejów szlacheckich, przez „Nihil novi”, po Konstytucję 3 maja. Inne realia, inne społeczeństwo, ale podobne napięcie: kto ma prawo powiedzieć władzy „nie”?</p><h2>Królowa, której życie przecięła polityka dynastyczna</h2><p><strong>481 lat temu, w 1545 roku, w Wilnie zmarła Elżbieta Habsburżanka</strong>, żona Zygmunta II Augusta i królowa Polski. Miała zaledwie 18 lat. Jej małżeństwo było częścią wielkiej gry dynastycznej Jagiellonów i Habsburgów, świata, w którym uczucia najczęściej musiały ustąpić przed racją stanu.</p><p>Elżbieta była pierwszą żoną ostatniego Jagiellona. Po jej śmierci życie Zygmunta Augusta potoczyło się ku jednej z najbardziej romantycznych i zarazem politycznie dramatycznych historii XVI-wiecznej Polski — związkowi z Barbarą Radziwiłłówną. Jak w najlepszej tragedii historycznej, na dworze mieszały się miłość, ambicje rodów, dyplomacja i lęk o przyszłość państwa.</p><h2>Saragossa i polscy żołnierze w napoleońskim ogniu</h2><p><strong>218 lat temu, w 1808 roku, rozpoczęło się oblężenie Saragossy przez wojska napoleońskie.</strong> W walkach uczestniczyli także żołnierze Legii Nadwiślańskiej, w tym ułani i piechurzy pod dowództwem płk. Józefa Chłopickiego.</p><p>Dla Polaków epoka napoleońska była czasem wielkiej nadziei i wielkich złudzeń. Mundur cesarza Francuzów wydawał się przepustką do niepodległości, ale prowadził często na pola bitew daleko od Wisły. Saragossa stała się symbolem wojny bez romantycznego połysku: miejskiej, brutalnej, pełnej cierpienia ludności cywilnej. Tu nie było miejsca na salonowe frazy. Był dym, kamień, bagnet i desperacja.</p><h2>Warszawa buduje świątynię dla cara</h2><p><strong>208 lat temu, w 1818 roku, wmurowano kamień węgielny pod budowę kościoła św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży w Warszawie.</strong> Świątynię wznoszono ku czci cara i króla Polski Aleksandra I.</p><p>Ten warszawski kościół do dziś jest jednym z ważnych punktów stolicy, ale jego geneza przypomina o skomplikowanej epoce Królestwa Polskiego po kongresie wiedeńskim. Była to Polska częściowo odtworzona, ale pod rosyjskim berłem; z własnymi instytucjami, lecz z wolnością obwarowaną politycznym cudzysłowem.</p><p>Takie miejsca są jak architektoniczne przypisy do podręcznika historii. Mówią nie tylko o wierze, ale też o władzy, wdzięczności wymuszonej geopolityką i pamięci, którą kolejne pokolenia próbowały czytać po swojemu.</p><h2>Archiwum Akt Dawnych: państwo zapisane w dokumentach</h2><p><strong>159 lat temu, w 1867 roku, w Warszawie utworzono Archiwum Akt Dawnych.</strong> Stało się ono jedną z najważniejszych instytucji przechowujących dokumenty dawnej Rzeczypospolitej.</p><p>Archiwa nie mają zwykle filmowego rozmachu. Nie strzelają, nie śpiewają, nie wygłaszają płomiennych mów. A jednak to właśnie tam często rozstrzyga się, kim byliśmy. Pergaminy, księgi grodzkie, akta sądowe, listy, mapy i urzędowe zapisy tworzą krwiobieg pamięci państwa.</p><p>Dla lokalnych społeczności, także takich jak Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski, archiwa są bezcenne. To dzięki nim można odtwarzać losy rodzin, majątków, parafii, dawnych zakładów, stowarzyszeń, szkół i ulic. Historia lokalna nie zaczyna się w podręczniku. Często zaczyna się od pożółkłej kartki, pieczęci i nazwiska, które ktoś ocalił od zapomnienia.</p><h2>Stanisław Thugutt: ludowiec, legionista, polityk niepodległości</h2><p><strong>85 lat temu, w 1941 roku, w Sztokholmie zmarł Stanisław Thugutt</strong> — żołnierz Legionów Polskich, członek Polskiej Organizacji Wojskowej, działacz ruchu ludowego, prezes PSL „Wyzwolenie”, wicepremier, poseł na Sejm i jeden z ważnych polityków II Rzeczypospolitej.</p><p>Thugutt należał do pokolenia, które weszło w politykę z doświadczeniem zaborów, konspiracji i walki o państwo. Ruch ludowy, z którym był związany, niósł w sobie ambicję emancypacji wsi — tej wielkiej, często niedocenianej części społeczeństwa, która przez dekady była bardziej przedmiotem polityki niż jej podmiotem.</p><p>W powiecie tomaszowskim, podobnie jak w całej centralnej Polsce, historia ruchu ludowego i spółdzielczości nie jest abstrakcją. To część dziejów wsi, samorządności, oświaty i lokalnych sporów o to, kto naprawdę ma głos w państwie.</p><h2>Krystyna Skarbek: agentka, która wyprzedzała własną legendę</h2><p><strong>74 lata temu, w 1952 roku, w Londynie zmarła Krystyna Skarbek</strong>, jedna z najwybitniejszych agentek brytyjskiego Special Operations Executive w czasie II wojny światowej. Polka, która dla aliantów była bezcenna, po wojnie nie doczekała się życia na miarę swojej legendy.</p><p>Jej biografia brzmi jak gotowy scenariusz filmu szpiegowskiego: odwaga, ryzyko, Bałkany, Francja, konspiracja, fałszywe dokumenty, ucieczki i operacje specjalne. Ale za tą opowieścią nie stoi papierowa bohaterka z plakatu, tylko kobieta z krwi i kości, której wojna zabrała normalność, a pokój nie umiał jej właściwie przyjąć.</p><p>Skarbek bywa łączona z inspiracjami dla postaci kobiecych w literaturze szpiegowskiej. I trudno się dziwić. Miała w sobie coś z bondowskiej brawury, ale bez luksusowej dekoracji. Raczej zimny peron, fałszywe nazwisko, napięcie w gardle i świadomość, że jeden błąd może kosztować życie.</p><h2>UEFA, wojna futbolowa i polski triumf nad Argentyną</h2><p><strong>72 lata temu, w 1954 roku, w Bazylei powstała UEFA — Unia Europejskich Związków Piłkarskich.</strong> Dziś trudno wyobrazić sobie europejski futbol bez tej instytucji: bez mistrzostw Europy, europejskich pucharów, rankingów, regulaminów i wielkiego przemysłu sportowych emocji.</p><p>Ale futbol potrafi być czymś więcej niż grą. <strong>57 lat temu, w 1969 roku, w San Salwador rozegrano mecz eliminacji mistrzostw świata Salwador–Honduras</strong>, po którym doszło do starć kibiców. Wydarzenia te stały się jedną z bezpośrednich przyczyn konfliktu zbrojnego między oboma państwami, opisanego później przez Ryszarda Kapuścińskiego w książce „Wojna futbolowa”. Kapuściński pokazał, że piłka nie wywołuje wojen sama z siebie, ale potrafi stać się zapałką rzuconą na beczkę prochu: nierówności, migracji, nacjonalizmów i politycznej frustracji.</p><p>Jest też jaśniejszy polski akcent. <strong>52 lata temu, w 1974 roku, reprezentacja Polski pokonała Argentynę 3:2 podczas mistrzostw świata w RFN.</strong> Bramki zdobyli Grzegorz Lato — dwie — oraz Andrzej Szarmach. To był jeden z tych meczów, które polski kibic wspomina jak refren dobrej piosenki: zna wynik, zna emocje, a i tak wraca.</p><p>Drużyna Kazimierza Górskiego miała w sobie coś, czego nie da się zamknąć w tabeli statystyk. Była szybkość Laty, inteligencja Deyny, skuteczność Szarmacha i pewność, że Polska może grać z największymi bez kompleksów.</p><h2>Proces KPN: PRL przeciwko opozycji</h2><p><strong>45 lat temu, w 1981 roku, rozpoczął się proces przywódców Konfederacji Polski Niepodległej.</strong> Na ławie oskarżonych zasiedli m.in. Tadeusz Jandziszak, Leszek Moczulski, Tadeusz Stański i Romuald Szeremietiew. Zarzucono im dążenie do obalenia ustroju PRL.</p><p>Proces KPN był jednym z tych wydarzeń, w których system komunistyczny odsłaniał własny lęk przed słowem „niepodległość”. W państwie, które w konstytucyjnych dekoracjach mówiło o ludzie i demokracji, realna opozycja była traktowana jak zagrożenie ustrojowe.</p><p>Współczesny czytelnik może tu dostrzec ważną różnicę. Dzisiejsze prawo karne również chroni konstytucyjny ustrój państwa — m.in. poprzez przepisy dotyczące zamachu na konstytucyjny organ lub ustrój Rzeczypospolitej. Ale demokratyczne państwo prawa musi odróżniać przemoc i realny zamach od działalności politycznej, krytyki władzy i prawa do opozycji. To granica, której PRL nie chciał uznać.</p><h2>Muzyczne kalendarium: od Nilssona po Metallicę</h2><p>15 czerwca ma też swoją ścieżkę dźwiękową. I jest to playlista wyjątkowo barwna.</p><p>W 1941 roku w Nowym Jorku urodził się <strong>Harry Nilsson</strong>, wokalista, pianista i gitarzysta, artysta o głosie miękkim jak światło starego kina. Światową popularność przyniosły mu „Everybody’s Talkin’” z filmu „Nocny kowboj” oraz przejmująca interpretacja „Without You”. Nilsson był jednym z pierwszych wykonawców, którzy osiągnęli wielki sukces bez regularnego koncertowania — jakby studio nagraniowe było jego naturalnym żywiołem.</p><p>W 1943 roku w Paryżu urodził się <strong>Johnny Hallyday</strong>, nazywany „francuskim Elvisem”. Sprzedał dziesiątki milionów płyt i dla Francuzów był kimś więcej niż piosenkarzem: scenicznym mitem, głosem pokolenia, symbolem rockandrollowego snu nad Sekwaną.</p><p>W 1946 roku urodził się <strong>Noddy Holder</strong>, charakterystyczny wokalista i gitarzysta Slade. Jego głos — donośny, chropawy, niemal stadionowy — stał się znakiem firmowym brytyjskiego glam rocka. „Far Far Away” czy „Merry Xmas Everybody” do dziś brzmią jak migawka z epoki brokatu, gitar i bezczelnie chwytliwych refrenów.</p><p>W 1947 roku w Aleksandrii urodził się <strong>Demis Roussos</strong>, grecki wokalista, kompozytor i dawny członek Aphrodite’s Child, zespołu, w którym działał także Vangelis. Roussos zachwycał głosem rozpoznawalnym od pierwszych sekund. „Forever And Ever” i „Goodbye My Love, Goodbye” były jak pocztówki z muzycznego świata pełnego melodii, nostalgii i śródziemnomorskiego światła.</p><p>W 1951 roku urodził się <strong>Steve Walsh</strong>, wokalista grupy Kansas. To on współtworzył brzmienie, w którym rock spotykał się z symfonicznym rozmachem, skrzypcami i progresywną wyobraźnią. „Dust In The Wind” do dziś brzmi jak filozoficzna miniatura o przemijaniu.</p><p>W 1963 roku <strong>Kyu Sakamoto</strong> rozpoczął trzytygodniowe panowanie na amerykańskiej liście przebojów z piosenką „Sukiyaki”. Był pierwszym japońskim artystą, który zdobył szczyt listy w USA. Warto poprawić częsty błąd: Sakamoto zginął w katastrofie samolotu Japan Airlines w 1985 roku, nie w 1980.</p><p>W 1974 roku album <strong>„Waterloo” zespołu ABBA</strong> wszedł na brytyjską listę płyt. Tytułowa piosenka wygrała wcześniej Eurowizję w Brighton, otwierając Szwedom drogę do globalnej kariery. ABBA udowodniła, że pop może być jednocześnie lekki, perfekcyjnie skonstruowany i odporny na czas.</p><p>W 1985 roku <strong>Dire Straits</strong> zdobyli pierwsze miejsce amerykańskiej listy albumów płytą „Brothers In Arms”. „Money For Nothing”, „Walk Of Life” i utwór tytułowy stały się częścią kanonu lat 80. To był rock epoki MTV, cyfrowych nagrań i gitar Marka Knopflera, które nie musiały krzyczeć, żeby hipnotyzować.</p><p>W 1989 roku w USA ukazał się <strong>„Bleach”, debiutancki album Nirvany</strong>. Jeszcze brudny, surowy, daleki od globalnej eksplozji „Nevermind”, ale już zapowiadający zmianę klimatu. Kurt Cobain wnosił do muzyki napięcie, które za chwilę miało rozsadzić wypolerowany popmetal końca dekady.</p><p>W 1991 roku <strong>Paula Abdul</strong> rozpoczęła pięciotygodniowe panowanie na amerykańskiej liście singlem „Rush Rush”. W 1996 roku zmarła <strong>Ella Fitzgerald</strong>, „Pierwsza Dama Piosenki”, zdobywczyni trzynastu nagród Grammy, artystka, której głos miał klasę, ciepło i techniczną precyzję najwyższej próby.</p><p>W 2003 roku <strong>Metallica</strong> zdobyła pierwsze miejsce amerykańskiej listy albumów płytą „St. Anger”, jedną z najbardziej dyskutowanych w dorobku zespołu. W 2005 roku <strong>Coldplay</strong> trafił na szczyt listy albumów w USA z płytą „X&amp;Y”. A w 2007 roku podczas 44. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu <strong>Patrycja Markowska</strong> zdobyła główną nagrodę w koncercie premier za utwór „Świat się pomylił”.</p><h2>Dziś w kraju: cyberbezpieczeństwo, dezinformacja i odporność państwa</h2><p>W Senacie rozpoczyna się dziś konferencja <strong>„Digital Skills Summit 2026”</strong> pod hasłem „Kompetencje cyfrowe społeczeństwa a rozwój odporności informacyjnej państwa w obliczu zagrożeń hybrydowych”. Wydarzenie ma otworzyć marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.</p><p>Tematyka konferencji jest wyjątkowo aktualna. Dezinformacja nie jest już dodatkiem do polityki. Stała się jednym z jej narzędzi. Fałszywe narracje, zmanipulowane obrazy, deepfake’i, boty i presja informacyjna są współczesnymi odpowiednikami dawnych ulotek propagandowych, tylko szybszymi, bardziej masowymi i trudniejszymi do zatrzymania.</p><p>To ważne także lokalnie. Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i regionu codziennie korzystają z mediów społecznościowych, komunikatorów, lokalnych grup i portali informacyjnych. Odporność informacyjna nie zaczyna się w wielkich ministerstwach. Zaczyna się przy telefonie w ręku, przy kliknięciu „udostępnij” i przy pytaniu: kto to napisał, po co i czy to prawda?</p><p>W Katowicach rusza natomiast <strong>CYBERSEC EXPO &amp; FORUM 2026</strong>, jedno z największych wydarzeń poświęconych cyberbezpieczeństwu w Europie Środkowo-Wschodniej. W Międzynarodowym Centrum Kongresowym debatować będą przedstawiciele administracji, biznesu, nauki i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. W programie są m.in. odporność infrastruktury energetycznej, ochrona danych medycznych, bezpieczeństwo systemów przemysłowych, sektor finansowy, sztuczna inteligencja i dezinformacja.</p><p>Cyberbezpieczeństwo brzmi technicznie, ale w praktyce dotyczy każdego. Przychodni, szkoły, urzędu, banku, lokalnej firmy, wodociągów, komunikacji i danych mieszkańców. XXI wiek ma swoje twierdze i swoje bramy. Tyle że dziś bardzo często są nimi serwery, hasła i systemy informatyczne.</p><h2>Dziś za granicą: G7, Ukraina, Mołdawia i europejska dyplomacja</h2><p>Prezydent Karol Nawrocki przebywa z nieoficjalną wizytą w USA. Według zapowiedzi ma dziś rozmawiać na Kapitolu z liderem większości w Senacie Johnem Thunem, a we wtorek spotkać się z Polonią w Centrum Jana Pawła II w Clearwater na Florydzie. Wcześniej wziął udział w gali MMA federacji UFC przy Białym Domu, zorganizowanej w czasie obchodów 80. urodzin Donalda Trumpa.</p><p>We francuskim Évian-les-Bains rozpoczyna się dziś szczyt <strong>G7</strong>. Spotkanie liderów najbogatszych demokracji Zachodu odbywa się w cieniu wojny w Ukrainie, napięć na Bliskim Wschodzie, rywalizacji gospodarczej z Chinami i sporów o przyszłość globalnego bezpieczeństwa. Do rozmów zaproszono także przedstawicieli państw spoza ścisłej grupy G7, m.in. Brazylii, Indii, Kenii i Korei Południowej.</p><p>Dziś odbędzie się również posiedzenie unijnej Rady do Spraw Zagranicznych z udziałem wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Ministrowie mają rozmawiać o rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie, sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz relacjach UE z Chinami. W agendzie znalazł się także kolejny pakiet sankcji wobec Rosji.</p><p>Symboliczny i politycznie ciężki krok wykonają Ukraina i Mołdawia, które rozpoczynają formalne rozmowy akcesyjne z Unią Europejską. Otwarcie pierwszego klastra negocjacyjnego obejmuje kwestie fundamentalne: praworządność, instytucje demokratyczne i reformę administracji publicznej. To etap żmudny, techniczny i pełen politycznych napięć, ale dla Kijowa i Kiszyniowa ma wymiar znacznie większy niż urzędowa procedura. To deklaracja kierunku cywilizacyjnego.</p><p>Parlament Europejski rozpoczyna natomiast czterodniowe posiedzenie. W programie znalazła się m.in. debata dotycząca umowy celnej ze Stanami Zjednoczonymi i regulacji wdrażających wcześniejsze porozumienie handlowe. Ekonomia, jak zwykle, spotyka się tu z polityką. Cła są liczbami w tabelach, ale ich skutki odczuwają producenci, kierowcy, rolnicy, konsumenci i całe regiony.</p><h2>15 czerwca: data, która łączy pergamin, piłkę i cyberfront</h2><p>Dzisiejsze kalendarium układa się w zaskakująco spójną opowieść. Zaczynamy od Magna Carta, dokumentu ograniczającego władzę króla. Potem przechodzimy przez dynastyczne małżeństwa Jagiellonów, napoleońską Saragossę, archiwa, agentkę SOE, narodziny UEFA, „Wojnę futbolową”, proces KPN i muzykę, która od Nilssona po Nirvanę opowiadała o samotności, buncie, sławie i przemijaniu.</p><p>A współczesność dopisuje własny rozdział: cyberbezpieczeństwo, dezinformację, G7, Ukrainę, Mołdawię i politykę globalną prowadzoną w świecie, w którym wojny toczą się jednocześnie na froncie, w sieci, w mediach i w głowach ludzi.</p><p>15 czerwca przypomina więc, że historia nie jest muzealną gablotą. Jest raczej rzeką, do której codziennie wchodzimy — czasem nieświadomie, czasem po kolana, a czasem po szyję.</p><p><strong>Źródło podstawowe: PAP / opracowanie własne</strong></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pogoda 15–16 czerwca. Chłodny niż nad Bałtykiem, deszczowe przeloty i burzowe akcenty także w regionie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55516,pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-regionie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55516,pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-regionie</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 19:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-region-1781459633.png</url>
                        <title>Pogoda 15–16 czerwca. Chłodny niż nad Bałtykiem, deszczowe przeloty i burzowe akcenty także w regionie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55516,pogoda-15-16-czerwca-chlodny-niz-nad-baltykiem-deszczowe-przeloty-i-burzowe-akcenty-takze-w-regionie</link>
                    </image><description>IMGW ostrzega przed chłodnym niżem, który 15–16 czerwca przyniesie do Tomaszowa Mazowieckiego deszcz, burze i porywisty wiatr. Początek tygodnia będzie jesienny w odczuciu, choć we wtorek aura zacznie się stopniowo poprawiać.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Niż nie odpuszcza. Początek tygodnia pod znakiem chmur, wiatru i chłodnego powietrza</strong></h2><p>Czerwiec potrafi wejść na scenę jak letni przebój, ale w poniedziałek i wtorek zagra raczej w tonacji minorowej. Jak informuje <strong>Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej</strong>, Polska pozostanie pod wpływem wypełniającego się, starego niżu znad Morza Bałtyckiego. Od południowego zachodu zacznie wprawdzie rozbudowywać się klin wyżowy, ale zanim pogoda złapie oddech, nad krajem nadal krążyć będzie <strong>chłodna i wilgotna masa powietrza polarnego morskiego</strong>.</p><p>Dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</strong> oznacza to początek tygodnia bardziej jesienny niż wakacyjny: sporo chmur, przelotny deszcz, chłodny wiatr i możliwe burzowe epizody. Lokalna prognoza dla Tomaszowa Mazowieckiego wskazuje na poniedziałek z lekkim deszczem i temperaturą około <strong>17 stopni Celsjusza</strong>, a we wtorek na stopniową poprawę — zachmurzenie z rozpogodzeniami i około <strong>20 stopni Celsjusza</strong>. Obowiązuje też żółte ostrzeżenie IMGW przed burzami z piorunami, z możliwymi opadami do około <strong>25 mm</strong>, porywami wiatru do <strong>75 km/h</strong> i lokalnym gradem.</p><h2><strong>Poniedziałek: parasol pod ręką, wiatr w plecy albo w twarz</strong></h2><p>W poniedziałek, 15 czerwca, w kraju dominować będzie <strong>zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami</strong>. Po południu więcej rozpogodzeń pojawi się na południu Polski, ale na wielu obszarach trzeba liczyć się z przelotnym deszczem. Miejscami wystąpią burze, szczególnie na północnym wschodzie kraju. Na północy prognozowana suma opadów może wynieść od <strong>10 do 25 mm</strong>.</p><p>Temperatura nie rozpieści. Od <strong>14 stopni Celsjusza na Suwalszczyźnie</strong>, przez około <strong>18 stopni w centrum</strong>, do <strong>20 stopni</strong> na zachodzie i południowym wschodzie kraju. W Tomaszowie i okolicach trzeba nastawić się na dzień chłodny, wilgotny, z aurą bardziej „przejściową” niż letnią. To pogoda, która nie tyle zaprasza nad Pilicę z kocem piknikowym, ile przypomina, że czerwcowy niebo potrafi być jak bohater filmu noir — niby jasne, ale zaraz coś się za nim czai.</p><p>Wiatr będzie słaby i umiarkowany, ale okresami porywisty. Na północnym wschodzie porywy mogą dochodzić do <strong>65 km/h</strong>, nad morzem oraz w czasie burz do <strong>75 km/h</strong>. W górach IMGW prognozuje porywy do około <strong>70 km/h</strong>.</p><h2><strong>Noc z poniedziałku na wtorek: chłodno i miejscami mokro</strong></h2><p>W nocy najspokojniej będzie na południowym zachodzie, gdzie zachmurzenie ma być małe i umiarkowane. Na pozostałym obszarze kraju okresami chmur będzie więcej, pojawią się też <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a początkowo możliwe będą zanikające burze. Suma opadów może wynieść od <strong>10 do 15 mm</strong>.</p><p>Temperatura minimalna spadnie najczęściej do <strong>8–12 stopni Celsjusza</strong>. Nad morzem będzie cieplej, około <strong>13 stopni</strong>, w kotlinach górskich chłodniej — około <strong>6 stopni</strong>. W regionie tomaszowskim noc również zapowiada się chłodna, więc po ciepłych majowych i czerwcowych dniach warto nie dać się zwieść kalendarzowi. Czerwiec czerwcowi nierówny.</p><h2><strong>Wtorek: więcej światła, ale północny wschód nadal pod chmurą</strong></h2><p>We wtorek, 16 czerwca, pogoda zacznie się powoli poprawiać. IMGW prognozuje <strong>zachmurzenie małe i umiarkowane</strong>, choć w północno-wschodniej połowie kraju okresami wzrastające do dużego. Tam możliwe będą przelotne opady deszczu, a na Suwalszczyźnie i Podlasiu po południu także burze. W czasie burz suma opadów może dochodzić do <strong>20 mm</strong>.</p><p>Temperatura maksymalna wyniesie od <strong>15 stopni na Suwalszczyźnie</strong>, przez około <strong>20 stopni w centrum</strong>, do <strong>22 stopni na zachodzie i południu</strong>. Dla Tomaszowa Mazowieckiego oznacza to lżejszy, jaśniejszy dzień — nadal z chmurami, ale już z większą szansą na przejaśnienia. Wiatr pozostanie słaby i umiarkowany, miejscami porywisty, zwłaszcza na północnym wschodzie i podczas burz.</p><h2><strong>Warszawa i centrum kraju: chłodno, mokro, wietrznie</strong></h2><p>W Warszawie w poniedziałek IMGW prognozuje <strong>zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami</strong>, przelotny deszcz i możliwe burze. Suma opadów może wynieść do <strong>10 mm</strong>, temperatura maksymalna około <strong>18 stopni Celsjusza</strong>. Wiatr umiarkowany, okresami dość silny i porywisty, zachodni oraz południowo-zachodni. W czasie burz porywy mogą dochodzić do <strong>60 km/h</strong>.</p><p>Nocą w stolicy nadal możliwe będą przelotne opady i zanikające burze, przy temperaturze minimalnej około <strong>10 stopni</strong>. We wtorek zachmurzenie pozostanie duże z przejaśnieniami i lokalnymi rozpogodzeniami. Temperatura maksymalna ponownie około <strong>18 stopni</strong>.</p><h2><strong>Na co uważać w Tomaszowie i powiecie tomaszowskim?</strong></h2><p>Najważniejsze są trzy rzeczy: <strong>przelotny deszcz, możliwe burze i porywisty wiatr</strong>. Przy takich warunkach lepiej zabezpieczyć lekkie przedmioty na balkonach i posesjach, ostrożnie parkować pod drzewami oraz śledzić komunikaty IMGW. W czasie burzy nie należy szukać schronienia pod pojedynczymi drzewami, a kierowcy powinni pamiętać, że po intensywnym opadzie lokalne drogi mogą stać się śliskie, szczególnie na odcinkach leśnych i przy zjazdach.</p><p>To nie będzie pogodowy dramat, raczej kapryśny początek tygodnia — trochę jak czerwcowa uwertura przed powrotem spokojniejszego nieba.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Korekta rozkładu ŁKA. Co zmienia się dla pasażerów z Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 15:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego-1781445297.png</url>
                        <title>Korekta rozkładu ŁKA. Co zmienia się dla pasażerów z Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>Łódzka Kolej Aglomeracyjna wprowadziła korektę rozkładu jazdy z nowymi połączeniami i ofertami specjalnymi. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego kluczowe są zmiany na trasach do Radomia, Spały i Opoczna oraz możliwe kursy zastępcze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa korekta rozkładu i szersza oferta przewoźnika</h2><p>W życie weszła korekta rozkładu jazdy Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, która przynosi zarówno <strong>nowe połączenia</strong>, jak i czasowe zmiany wynikające z prowadzonych prac infrastrukturalnych. Przewoźnik uruchamia codzienne kursy z Łodzi do Płocka, rozszerza relacje do Radomia, a także wprowadza weekendowe połączenia z Pabianic do Warszawy Wschodniej. Część nowości została połączona z ofertami promocyjnymi, w tym biletami w cenie 10 złotych na wybrane nowe trasy.</p><p>Z perspektywy regionu to sygnał, że przewoźnik stara się jednocześnie rozwijać siatkę połączeń i reagować na ograniczenia związane z modernizacją linii. Dla pasażerów ważne będzie jednak nie tylko to, gdzie pojadą nowe pociągi, ale także <strong>jak zmieni się codzienna organizacja podróży</strong> na już funkcjonujących trasach.</p><h2>Co to oznacza dla Tomaszowa Mazowieckiego</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego najistotniejsze są zmiany na liniach przebiegających przez miasto. Na trasie Łódź Widzew – Tomaszów Mazowiecki – Drzewica – Radom, w związku z budową nowego wiaduktu, na odcinku Tomaszów Mazowiecki – Skrzynki ruch pociągów będzie odbywał się po jednym torze. To oznacza, że <strong>za część połączeń zostanie uruchomiona Zastępcza Komunikacja Autobusowa</strong>, co może wpłynąć na czas przejazdu i wygodę podróży.</p><p>Jednocześnie od 14 czerwca pociągi do Radomia, które wcześniej kursowały weekendowo, mają jeździć codziennie. To dobra wiadomość dla osób dojeżdżających, podróżujących prywatnie lub planujących przesiadki w dalszych relacjach. Z punktu widzenia Tomaszowa oznacza to większą regularność połączeń w kierunku południowo-wschodnim, choć część pasażerów nadal musi brać pod uwagę utrudnienia związane z organizacją ruchu.</p><p>Ważna jest również wakacyjna oferta na trasie Tomaszów Mazowiecki – Spała. W sezonie letnim mają zostać uruchomione <strong>cztery pary pociągów</strong> na tym odcinku, skomunikowane z pociągami do i z Łodzi, Drzewicy oraz Opoczna. Razem z bezpośrednimi pociągami z Łodzi do Spały ma to dać sześć połączeń w soboty, niedziele i święta. Dla lokalnej turystyki to istotne wzmocnienie, szczególnie w czasie wzmożonego ruchu wypoczynkowego.</p><h2>Utrudnienia, o których pasażerowie powinni pamiętać</h2><p>Korekta rozkładu to nie tylko nowe możliwości, ale też konsekwencje prowadzonych remontów. Na linii związanej z kierunkiem Opoczno – Skarżysko Kamienna zapowiedziano przerwę w ruchu pociągów od 3 do 7 sierpnia. W tym czasie za wszystkie kursy w relacji Tomaszów Mazowiecki – Opoczno – Skarżysko Kamienna ma zostać uruchomiona <strong>Zastępcza Komunikacja Autobusowa</strong>.</p><p>Dla pasażerów z Tomaszowa oznacza to konieczność dokładnego sprawdzania godzin odjazdów i rodzaju środka transportu przed podróżą. W praktyce przy takich zmianach szczególnie ważne są zapas czasu na przesiadki oraz bieżące śledzenie komunikatów przewoźnika. Nawet jeśli zasadniczy kierunek połączeń zostaje zachowany, forma realizacji kursu może wpływać na komfort i punktualność przejazdu.</p><p>W szerszym ujęciu obecna korekta pokazuje, że transport kolejowy w regionie rozwija się równolegle z modernizacją infrastruktury. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to mieszanka <strong>lepszej dostępności wybranych relacji</strong> i przejściowych utrudnień, które będą miały znaczenie zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jedno: przed wyjazdem warto upewnić się, czy podróż odbędzie się pociągiem, czy autobusem zastępczym oraz czy dana relacja nie funkcjonuje według czasowo zmienionego rozkładu.</p><h2>Nowe połączenia w regionie i oferty specjalne</h2><p>Poza trasami ważnymi dla Tomaszowa, przewoźnik rozszerza też ofertę w innych częściach województwa. Codzienne bezpośrednie połączenia z Łodzi do Płocka mają obejmować trzy pary pociągów dziennie, a czas przejazdu całej trasy ma wynosić niewiele ponad dwie godziny. Wprowadzono również weekendowe połączenia z Pabianic do Warszawy Wschodniej realizowane przez pociągi kategorii Sprinter.</p><p>Latem pojawią się też specjalne pociągi „Koncertowe” do Warszawy i z powrotem, uruchamiane przy okazji wybranych wydarzeń muzycznych. To oferta skierowana głównie do osób planujących wieczorne i nocne wyjazdy na duże imprezy. Choć nie jest to rozwiązanie bezpośrednio adresowane do Tomaszowa Mazowieckiego, pokazuje kierunek, w którym rozwijana jest oferta przewoźnika: <strong>więcej połączeń okazjonalnych, lepsze skomunikowanie i większa elastyczność podróży</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 14:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami-1781442377.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się ceremonia zakończenia Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026. Gospodarze regionu zakończyli zmagania z dorobkiem 25 medali, a samo wydarzenie miało wyraźny lokalny i symboliczny wymiar.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Finał dużej imprezy w Tomaszowie Mazowieckim</strong></h3><p>Tomaszów Mazowiecki był miejscem ceremonii zakończenia <strong>Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026</strong>. To właśnie tutaj symbolicznie podsumowano dwa miesiące rywalizacji, podczas których na obiektach w województwie łódzkim wystąpiło niemal 3 tysiące zawodniczek i zawodników w 20 dyscyplinach. Dla miasta było to wydarzenie o znaczeniu nie tylko sportowym, ale również wizerunkowym, pokazujące jego miejsce na mapie ważnych imprez młodzieżowych.</p><p>Sam finał miał uroczysty charakter. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele samorządu województwa, reprezentanci poszczególnych regionów oraz sportowcy związani z olimpijską tradycją. Obecność gości podkreśliła rangę wydarzenia, a oprawę uzupełniły występy mażoretek, które nadały zakończeniu bardziej widowiskowy wymiar.</p><h3><strong>Medale, klasyfikacja i wynik województwa łódzkiego</strong></h3><p>Z punktu widzenia sportowych statystyk gospodarze mają powody do umiarkowanej satysfakcji. Reprezentanci województwa łódzkiego zdobyli <strong>25 medali, w tym siedem złotych</strong>. Najwięcej krążków wywalczyli zapaśnicy, którzy zakończyli zmagania z dorobkiem 11 medali. W sportach drużynowych najlepiej spisali się piłkarze ręczni, a siatkarki sięgnęły po srebrny medal.</p><p>W klasyfikacji województw dominowały ekipy z Mazowsza, Wielkopolski i Śląska. Województwo łódzkie zajęło ósme miejsce. Taki wynik pokazuje, że region ma zawodników zdolnych do rywalizacji na wysokim poziomie, choć jednocześnie pozostaje przestrzeń do dalszego wzmacniania szkolenia i zaplecza w części dyscyplin.</p><h3><strong>Co to oznacza dla Tomaszowa i regionu</strong></h3><p>Z perspektywy lokalnej Tomaszów Mazowiecki zyskał kolejne wydarzenie, które wzmacnia jego sportowy charakter. Organizacja ceremonii kończącej ogólnopolską imprezę to nie tylko prestiż, ale także czytelny sygnał, że miasto potrafi być gospodarzem przedsięwzięć ważnych dla całego województwa. W realiach lokalnych portali i samorządowych debat takie momenty mają znaczenie, bo budują rozpoznawalność miejsca i sprzyjają promocji aktywności młodzieży.</p><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży od lat pełni rolę przeglądu sportowych talentów. Dla wielu uczestników to jeden z pierwszych tak poważnych sprawdzianów, a dla trenerów i klubów cenna informacja o potencjale kolejnego pokolenia zawodników. W tym sensie zamknięcie imprezy w Tomaszowie Mazowieckim było nie tylko podsumowaniem wyników, ale również symbolicznym wskazaniem, że <strong>sport młodzieżowy w regionie pozostaje ważnym elementem życia publicznego</strong>.</p><h3><strong>Uroczyste zamknięcie</strong></h3><p>W ceremonii przedstawiciele województwa wręczyli dyplomy i podsumowali dorobek uczestników. Obecność osób związanych z samorządem oraz dawnych olimpijczyków nadawała wydarzeniu dodatkowy ciężar symboliczny. To istotne szczególnie w przypadku imprez młodzieżowych, gdzie obok medali liczy się także budowanie sportowych wzorców i poczucia przynależności do większej wspólnoty.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego finał olimpiady jest również okazją do spojrzenia na lokalny sport szerzej niż przez pryzmat pojedynczych wyników. Takie wydarzenia przypominają, że za sukcesami stoją miesiące treningów, praca szkoleniowców i infrastruktura, która pozwala rozwijać talenty. Choć najwięcej mówi się o liczbie medali, równie ważne jest to, że region i miasto były częścią przedsięwzięcia angażującego tysiące młodych sportowców z całej Polski.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Puste łóżka, pełne koszty. Czy Tomaszowskie Centrum Zdrowia wymaga odważnej przebudowy?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55513,puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55513,puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 13:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy-1781436134.png</url>
                        <title>Puste łóżka, pełne koszty. Czy Tomaszowskie Centrum Zdrowia wymaga odważnej przebudowy?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55513,puste-lozka-pelne-koszty-czy-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wymaga-odwaznej-przebudowy</link>
                    </image><description>Puste szpitalne łóżko wygląda niewinnie. Metalowa rama, materac, pościel, czasem stolik obok. Ale w szpitalnej księgowości nie jest to symbol spokoju. To rachunek. Codzienny, powtarzalny, bezlitosny. Rachunek za gotowość, dyżury, personel, energię, sprzęt, procedury, które trzeba utrzymać nawet wtedy, gdy pacjenta nie ma.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>I właśnie dlatego dane o obłożeniu łóżek w <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong> powinny wybrzmieć głośniej niż kolejny komunikat o „trudnej sytuacji ochrony zdrowia”. Bo tu nie chodzi o abstrakcyjny system. Chodzi o <strong>szpital w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, o mieszkańców powiatu tomaszowskiego, o pacjentów z Ujazdu, Inowłodza, Rokicin, Będkowa, Rzeczycy, Lubochni i wszystkich miejscowości, z których do szpitala jedzie się nie po statystykę, ale po ratunek.</p><p>Dane przekazane przez TCZ pokazują obraz nierówny. Miejscami racjonalny, miejscami alarmujący, a w kilku punktach wręcz trudny do obrony bez dodatkowych wyjaśnień.</p><h3><strong>Szpital dwóch prędkości</strong></h3><p>Na jednym biegunie są oddziały, które pracują pełną parą albo niemal pełną parą. <strong>Oddział Otolaryngologiczny</strong> miał w 2025 roku obłożenie na poziomie 96 procent, a w okresie styczeń–kwiecień 2026 roku aż 107 procent. To nie jest już zwykłe wykorzystanie zasobów. To sygnał, że oddział działa ponad nominalną pojemność. Innymi słowy: pacjenci są, potrzeba jest, a system musi się dostosować.</p><p>Podobnie wygląda sytuacja <strong>Oddziału Chorób Wewnętrznych z Pododdziałem Kardiologicznym i Geriatrycznym</strong>. Przy 55 łóżkach obłożenie wyniosło 88 procent w 2025 roku i 95 procent w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku. To ważna informacja w powiecie, który — jak większość Polski lokalnej — starzeje się, choruje przewlekle i coraz częściej potrzebuje interny, kardiologii oraz opieki geriatrycznej bardziej niż szpitalnej fasady „od wszystkiego”.</p><p>Wysokie wykorzystanie widać także na <strong>Oddziale Neurologicznym z Pododdziałem Udarowym i Wczesną Rehabilitacją Neurologiczną</strong>: 95 procent w 2025 roku i 91 procent na początku 2026 roku. Tu nie ma miejsca na beztroskie eksperymenty organizacyjne. Udar nie czeka na uchwałę rady powiatu. Neurologia, szczególnie z komponentem udarowym, jest jednym z tych obszarów, których nie wolno mierzyć wyłącznie tabelką z Excela.</p><p>Wysoko trzyma się także <strong>Oddział Psychiatryczny obserwacyjno-diagnostyczny</strong> — 86 procent w 2025 roku i 94 procent w pierwszych miesiącach 2026 roku. W czasach, gdy kryzys zdrowia psychicznego przestał być tematem konferencyjnym, a stał się codziennością rodzin, szkół, policji, sądów i poradni, takie dane powinny być czytane bardzo uważnie. Jeśli psychiatryczne łóżka są prawie pełne, to pytanie nie brzmi: „czy je utrzymywać?”, lecz raczej: „czy obecna skala odpowiedzi wystarczy?”.</p><p>Wreszcie <strong>Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy</strong> — 84 procent obłożenia w 2025 roku i 89 procent na początku 2026 roku. To jedna z najważniejszych liczb w całym zestawieniu. Polska starzeje się szybko, a szpitale powiatowe coraz częściej będą musiały odpowiadać nie tylko na ostre przypadki, ale również na długoterminową opiekę nad pacjentami, którzy nie wymagają już sali operacyjnej, ale nie mogą po prostu wrócić do domu.</p><h3><strong>Oddziały, które powinny tłumaczyć się z pustych łóżek</strong></h3><p>Po drugiej stronie tabeli stoją oddziały, które każą zadać pytania bardzo niewygodne. I nie chodzi o to, by kogokolwiek publicznie skazywać na likwidację. Chodzi o to, by przestać udawać, że każde łóżko samo z siebie jest dowodem bezpieczeństwa zdrowotnego.</p><p><strong>Oddział Okulistyczny</strong>: 10 łóżek i 0 procent obłożenia zarówno w 2025 roku, jak i w okresie styczeń–kwiecień 2026 roku. Zero. Nie niski wynik, nie sezonowe wahnięcie, nie „trudny okres”. Zero. Jeżeli łóżka istnieją w sprawozdaniu, ale nie pracują, mieszkańcy mają prawo zapytać: po co są utrzymywane w tej formule? Czy problem polega na braku pacjentów, braku kontraktu, braku personelu, zmianie modelu leczenia okulistycznego, przeniesieniu procedur do trybu jednodniowego, czy zwyczajnie na strukturze, której nikt nie miał odwagi uporządkować?</p><p><strong>Oddział Chemioterapii</strong> również widnieje z 10 łóżkami i 0 procent obłożenia. Tu jednak trzeba być szczególnie ostrożnym. Onkologia rządzi się inną logiką niż klasyczna hospitalizacja. Część świadczeń może odbywać się w trybie dziennym, bez całodobowego zajmowania łóżka. Ale właśnie dlatego dane powinny zostać wyjaśnione publicznie. Jeżeli oddział działa jako chemioterapia dzienna, to czy łóżka są właściwą miarą jego pracy? Jeżeli nie działa w pełni, to dlaczego? Pacjent onkologiczny nie może być zakładnikiem źle opisanej tabeli.</p><p>Bardzo niskie obłożenie ma też <strong>Szpitalny Oddział Ratunkowy</strong> — 28 procent w 2025 roku i 36 procent w pierwszych miesiącach 2026 roku. Tu znowu trzeba uważać na proste wnioski. SOR nie jest hotelem. Jego sens polega na gotowości. Nie można oczekiwać, że łóżka obserwacyjne na SOR-ze będą stale pełne, bo byłby to raczej objaw katastrofy niż sukcesu. Ale niskie obłożenie nie zwalnia z pytań: czy struktura łóżek jest właściwa, czy pacjenci trafiają tam zgodnie z przeznaczeniem, czy SOR nie pełni roli zastępczej przychodni, i czy w powiecie działa dostatecznie sprawnie nocna oraz świąteczna pomoc lekarska?</p><p>Niepokoi też <strong>Oddział Urologiczny</strong>: 35 procent w 2025 roku i 37 procent na początku 2026 roku. <strong>Oddział Położniczo-Ginekologiczny</strong>: 38 procent i 36 procent. <strong>Oddział Noworodkowy</strong>: 43 procent i 40 procent. <strong>Oddział Pediatryczny</strong>: 45 procent i 51 procent. <strong>Oddział Obserwacyjno-Zakaźny</strong>: 44 procent i 44 procent. <strong>Oddział Rehabilitacyjny</strong>: 39 procent i 48 procent.</p><p>To nie są drobne odchylenia. To jest mapa miejsc, gdzie trzeba zadać pytanie o strukturę. Nie o natychmiastową likwidację. Nie o cięcie na ślepo. Ale o uczciwą odpowiedź: czy Tomaszów utrzymuje właściwy profil szpitala dla realnych potrzeb pacjentów?</p><h3><strong>Porodówka, pediatria, noworodki. Tu Excel może być brutalny, ale nie może być ślepy</strong></h3><p>Najbardziej społecznie drażliwa część tej dyskusji dotyczy ginekologii, położnictwa, noworodków i pediatrii. W całej Polsce oddziały położnicze w mniejszych szpitalach są pod presją. Powód jest prosty: spada liczba urodzeń, rosną koszty gotowości, brakuje lekarzy, a wymagania bezpieczeństwa są coraz wyższe.</p><p>Ale w powiecie taka decyzja nigdy nie jest tylko decyzją organizacyjną. Dla młodej matki z małej miejscowości likwidacja albo ograniczenie porodówki oznacza dalszą drogę, większy lęk, więcej zależności od transportu i mniej poczucia bezpieczeństwa. Dla rodziców chorego dziecka ograniczenie pediatrii to nie „optymalizacja”, tylko nocna jazda do Piotrkowa, Łodzi, Opoczna albo jeszcze dalej.</p><p>Tyle że druga strona tej prawdy też jest niewygodna. Utrzymywanie oddziałów przy obłożeniu rzędu 36, 40 czy 51 procent nie jest automatycznie dowodem troski o mieszkańców. Czasem jest tylko konserwowaniem kosztownego przyzwyczajenia. Szpital nie może być muzeum dawnych ambicji. Jeżeli demografia zmienia mapę potrzeb, struktura szpitala też musi się zmieniać. Ale nie wolno robić tego po cichu, w gabinetach i pod pretekstem księgowej kosmetyki.</p><h3><strong>Wynagrodzenia zjadają większość kosztów. To nie zarzut, to fakt, z którego trzeba wyciągnąć wnioski</strong></h3><p>TCZ podało także, że wynagrodzenia stanowią 78,40 procent kosztów. Ta liczba powinna wisieć nad całą debatą jak czerwone światło.</p><p>Nie dlatego, że lekarze, pielęgniarki, ratownicy, diagności czy technicy mają pracować za pół darmo. Ten czas powinien się skończyć raz na zawsze. Ochrona zdrowia nie utrzyma się na romantycznym micie „misji”, jeśli rachunki płaci się prawdziwymi pieniędzmi, a dyżury bierze się prawdziwym zdrowiem ludzi pracujących w systemie.</p><p>Ale jeśli prawie cztery piąte kosztów stanowią wynagrodzenia, to utrzymywanie nisko obłożonych oddziałów oznacza bardzo konkretny problem: płacimy za gotowość tam, gdzie pacjentów jest mało, podczas gdy inne miejsca pracują na granicy wydolności. To nie jest atak na personel. To jest pytanie do zarządzających i właściciela szpitala: czy kadry, pieniądze i łóżka są tam, gdzie naprawdę są potrzebne?</p><p>Z danych wynika również, że w 2025 roku cztery osoby personelu medycznego łączyły różne rodzaje umów, osiągając z tego tytułu wysokie kwoty brutto. Bez nazwisk i bez dodatkowego kontekstu nie wolno urządzać polowania na czarownice. Trzeba jednak zapytać, czy taki model organizacji pracy jest efektem braku specjalistów, desperackiego łatania dyżurów, czy systemu, który sam produkuje kominy płacowe, a potem udaje zdziwienie.</p><h3><strong>Reforma szpitali może przyjść jak chirurg. Pytanie, czy z planem, czy z siekierą</strong></h3><p>Ministerstwo Zdrowia od miesięcy mówi o reformie szpitalnictwa: elastycznym przekształcaniu oddziałów, łączeniu placówek, planach naprawczych dla zadłużonych szpitali i przesuwaniu ciężaru w stronę opieki długoterminowej. Brzmi rozsądnie, dopóki nie zejdzie na poziom konkretnego powiatu.</p><p>Bo w Warszawie „przekształcenie oddziału” jest pojęciem z dokumentu. W Tomaszowie Mazowieckim może oznaczać, że ktoś straci bliski dostęp do świadczeń. W ministerialnej prezentacji „optymalizacja łóżek” wygląda jak logiczny wykres. W życiu mieszkańców może oznaczać telefon po karetkę, dłuższą trasę i pytanie rodziny: dlaczego tego nie ma już u nas?</p><p>Dlatego reforma w TCZ nie może być ani tabu, ani pałką. Nie można bronić każdego oddziału tylko dlatego, że istnieje. Ale nie wolno też ciąć wyłącznie tam, gdzie tabela pokazuje niski procent obłożenia. Trzeba sprawdzić dostępność alternatywnych oddziałów w regionie, liczbę specjalistów, transport medyczny, rolę danego oddziału w systemie ratunkowym, trendy demograficzne, kontrakt z NFZ i rzeczywistą liczbę pacjentów leczonych w trybach jednodniowych lub ambulatoryjnych.</p><p>Najgorszy scenariusz? Udawać, że problemu nie ma, aż decyzje zapadną poza Tomaszowem.</p><h3><strong>Co wzmacniać, co tłumaczyć, co przebudować?</strong></h3><p>Z danych TCZ wyłania się prosta, choć politycznie trudna logika.</p><p>Wzmacniania wymagają te obszary, gdzie obłożenie jest wysokie i odpowiada realnym trendom zdrowotnym: interna z kardiologią i geriatrią, neurologia z udarami, psychiatria, opieka długoterminowa, a także otolaryngologia, która według danych pracuje ponad nominalne możliwości.</p><p>Wyjaśnień wymagają miejsca z obłożeniem zerowym: okulistyka i chemioterapia. Nie dlatego, że należy je natychmiast zamykać, ale dlatego, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy są to oddziały rzeczywiście potrzebne w obecnym kształcie, czy tylko pozycje w organizacyjnym katalogu.</p><p>Przebudowy albo bardzo poważnej rozmowy wymagają oddziały z niskim wykorzystaniem łóżek: urologia, położnictwo i ginekologia, noworodki, rehabilitacja, obserwacyjno-zakaźny, pediatria. W każdym z tych przypadków potrzebna jest osobna analiza, a nie jedno cięcie wspólnym nożem.</p><h3><strong>Szpital nie może być ani firmą bez serca, ani skansenem bez rachunku</strong></h3><p>W tej sprawie łatwo popaść w dwie skrajności. Pierwsza mówi: ciąć wszystko, co się nie bilansuje. To myślenie księgowego, który nigdy nie czekał z dzieckiem na pomoc w środku nocy. Druga mówi: zostawić wszystko, bo każdy oddział jest świętością. To myślenie polityka, który boi się powiedzieć mieszkańcom prawdę.</p><p><strong>A prawda jest trudniejsza.</strong></p><p><strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong> musi być szpitalem realnych potrzeb, a nie katalogiem dawnych ambicji. Musi mieć odwagę wzmacniać to, co jest obłożone, potrzebne i strategiczne. Musi mieć odwagę tłumaczyć to, co stoi puste. I musi mieć odwagę przebudować to, co nie odpowiada już ani demografii, ani finansom, ani medycynie.</p><p>Ale właściciel szpitala i zarząd TCZ powinni pamiętać o jednym: nie wolno robić chirurgii naprawczej za plecami mieszkańców. Bo szpital powiatowy nie jest prywatną układanką kadrowo-finansową. Jest częścią lokalnego bezpieczeństwa.</p><p>Puste łóżko nie zawsze znaczy, że oddział jest niepotrzebny. Czasem znaczy, że system ma być gotowy na nagły przypadek. Ale jeśli puste łóżka stoją miesiącami, a gdzie indziej pacjenci wypełniają oddziały po brzegi, to przestaje być symbolem bezpieczeństwa. Staje się symbolem zaniechania.</p><p>I właśnie o tym Tomaszów powinien dziś rozmawiać: nie czy ciąć, ale jak przebudować szpital tak, żeby pacjent nie płacił za cudzą bezradność — ani własnym zdrowiem, ani publicznymi pieniędzmi.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[14 czerwca: pamięć Auschwitz, cień pogromu, Słowacki wraca na Wawel i muzyka, która gra mimo historii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55510,14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-historii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55510,14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-historii</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 09:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-histori-1781424401.png</url>
                        <title>14 czerwca: pamięć Auschwitz, cień pogromu, Słowacki wraca na Wawel i muzyka, która gra mimo historii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55510,14-czerwca-pamiec-auschwitz-cien-pogromu-slowacki-wraca-na-wawel-i-muzyka-ktora-gra-mimo-historii</link>
                    </image><description>14 czerwca w polskim kalendarzu łączy pamięć o pierwszym transporcie do Auschwitz, rocznicę pogromu w Białymstoku i powrót Juliusza Słowackiego na Wawel. To także dzień Hłaski, Barei i muzyki, która przypomina, że historia nigdy nie milknie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Dziś w kraju i na świecie, niedziela 14 czerwca.</strong> To sto sześćdziesiąty piąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 20.57. Imieniny obchodzą: Eliza, Konstancja, Alojzy, Anastazy, Feliks, Michał, Ryszard i Walery.</p><p>Są takie daty, które nie mieszczą się w zwykłym kalendarzu. Nie są tylko kratką między sobotą a poniedziałkiem. 14 czerwca należy właśnie do nich. To dzień, w którym historia mówi głosem wagonów jadących z Tarnowa do <strong>Auschwitz</strong>, krzykiem pogromu w Białymstoku, poezją Słowackiego wracającą z paryskiego Montmartre na Wawel, gorzkim śmiechem Barei i papierosowym cieniem Marka Hłaski. A gdzieś obok, jak w radiu grającym w pustej kuchni po północy, brzmią Four Tops, Yes, Culture Club, Faithless, Jamiroquai, Henry Mancini i Rory Gallagher.</p><h2><strong>Narodowy Dzień Pamięci. 14 czerwca zaczął się Auschwitz</strong></h2><p>Najważniejszym akcentem dzisiejszego dnia w Polsce jest <strong>Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady</strong>. Data nie jest przypadkowa. <strong>14 czerwca 1940 roku Niemcy skierowali z Tarnowa do KL Auschwitz pierwszy transport więźniów politycznych</strong>. Było ich 728. Przeważali Polacy, wśród nich członkowie konspiracji niepodległościowej, ludzie zatrzymani w obławach i łapankach, młodzi, bardzo młodzi, których biografie miały dopiero nabrać rozpędu.</p><p>Ten dzień uznawany jest za początek funkcjonowania obozu <strong>Auschwitz.</strong> Początkowo niemiecki aparat terroru tworzył go przede wszystkim z myślą o więzieniu Polaków. Później Auschwitz stał się jednym z najstraszniejszych symboli Zagłady Żydów europejskich, miejscem śmierci Romów, jeńców sowieckich i więźniów wielu narodowości. Niemcy zamordowali tam około 1,1 mln ludzi.</p><p>Dziś w Oświęcimiu i Harmężach odbywają się <strong>obchody 86. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do niemieckiego obozu</strong>. W programie znalazło się złożenie hołdu ofiarom przed Ścianą Straceń na terenie byłego obozu Auschwitz I, upamiętnienie więźniów pierwszego transportu oraz msza święta w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach. W uroczystościach uczestniczyć mają byli więźniowie oraz przedstawiciele władz państwowych.</p><p>To nie jest pamięć muzealna, zamknięta za szkłem. To pamięć żywa. Także dla lokalnych społeczności, takich jak Tomaszów Mazowiecki i cały powiat tomaszowski, gdzie wojna, okupacja, wywózki, niemieckie represje i utrata sąsiadów wciąż są częścią rodzinnych opowieści. W takich dniach warto przypominać, że historia nie zaczyna się w podręczniku. Zaczyna się w nazwisku, fotografii, adresie, ciszy po kimś, kto nie wrócił.</p><h2><strong>Białystok 1906. Pogrom, który odsłonił truciznę imperium</strong></h2><p>120 lat temu, 14 czerwca 1906 roku, rozpoczął się trzydniowy <strong>pogrom w Białymstoku</strong>. W wyniku zamieszek inspirowanych przez zaborcze władze rosyjskie zginęło 82 Żydów. Pretekstem miał być wybuch bomby na trasie katolickiej procesji Bożego Ciała.</p><p>To był czas rewolucyjnego wrzenia po 1905 roku, strachu władzy przed społeczną energią i starych mechanizmów imperialnej polityki: skłócić, wskazać winnego, wypuścić nienawiść z klatki, a potem udawać, że była żywiołem. Pogromy w Imperium Rosyjskim nie były tylko „zamieszkami”. Były polityczną technologią przemocy. W Białymstoku uderzyły w społeczność żydowską, ale mówiły także coś strasznego o państwie, które własną słabość próbowało przykryć cudzą krwią.</p><h2><strong>Słowacki wraca na Wawel. Poezja jako akt państwowy</strong></h2><p>99 lat temu, 14 czerwca 1927 roku, na paryskim Cmentarzu Montmartre przeprowadzono <strong>ekshumację szczątków Juliusza Słowackiego</strong>. Na polecenie marszałka Józefa Piłsudskiego sprowadzono je do Polski i uroczyście złożono na Wawelu.</p><p>Ten gest był czymś więcej niż ceremonią pogrzebową. II Rzeczpospolita budowała własną symbolikę, własny mit założycielski, własny rytuał państwowy., <strong>Słowacki</strong> poeta „Kordiana”, samotności, ironii i wielkiego dramatu ducha, wracał do kraju, który powstał po latach zaborów. Piłsudski miał podczas wawelskiej uroczystości wypowiedzieć słynne słowa o tym, że w imieniu rządu Rzeczypospolitej poleca odnieść trumnę poety do krypty królewskiej, „bo królom był równy”.</p><p>W tym zdaniu jest cała polska wyobraźnia: przekonanie, że słowo może mieć rangę korony, a poeta — miejsce obok władców.</p><h2><strong>Żbik, Cat-Mackiewicz i indeks ksiąg zakazanych</strong></h2><p>95 lat temu, w 1931 roku, w stoczni w Caen zwodowano okręt podwodny <strong>ORP „Żbik”</strong>, zbudowany dla polskiej Marynarki Wojennej. Na początku II wojny światowej wraz z innymi polskimi jednostkami został internowany w Szwecji. Po wojnie wrócił do kraju i służył do 1955 roku. To fragment tej mniej widowiskowej, ale ważnej opowieści o II RP: państwie, które po latach niewoli chciało mieć własną flotę, własną technikę, własny język nowoczesności.</p><p>70 lat temu, w 1956 roku, do Polski powrócił z emigracji <strong>Stanisław Cat-Mackiewicz</strong> — publicysta, pisarz, polityk konserwatywny, dawny redaktor naczelny wileńskiego „Słowa”, poseł BBWR, więzień Berezy Kartuskiej, premier rządu RP na emigracji w latach 1954–1955. Jego powrót do PRL, poprzedzony kontaktami ze służbami specjalnymi, do dziś pozostaje jednym z tych epizodów, które nie pozwalają historii zamienić się w prostą laurkę. Cat był człowiekiem wielkiego talentu, ostrego pióra i dramatycznych wyborów. Jak bohater powieści politycznej, w której nikt nie wychodzi całkiem czysty.</p><p>60 lat temu, w 1966 roku, Watykańska Kongregacja Nauki Wiary zniosła obowiązujący w Kościele katolickim od XVI wieku <strong>Indeks Ksiąg Zakazanych</strong>. Przez stulecia trafiały na niego dzieła uznawane za niebezpieczne dla wiary lub moralności. Zniesienie indeksu było znakiem epoki po Soborze Watykańskim II — czasu, w którym Kościół próbował inaczej rozmawiać ze światem, kulturą i nowoczesnością.</p><h2><strong>Hłasko i Bareja. Dwaj kronikarze polskiego nerwu</strong></h2><p>57 lat temu, 14 czerwca 1969 roku, w Wiesbaden zmarł <strong>Marek Hłasko</strong>. Był jednym z tych pisarzy, których legenda zaczęła biec szybciej niż biografia. „Piękni dwudziestoletni”, „Baza Sokołowska”, „Następny do raju” — to literatura szorstka, zaciśnięta jak pięść, podszyta rozczarowaniem, ale też potrzebą wolności. Hłasko pisał tak, jakby każde zdanie było ostatnim papierosem przed odjazdem nocnego pociągu.</p><p>39 lat temu, w 1987 roku, zmarł <strong>Stanisław Bareja</strong>, reżyser, który potrafił opisać absurd PRL celniej niż niejeden traktat socjologiczny. „Miś”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, „Poszukiwana, poszukiwany”, „Alternatywy 4”, „Zmiennicy” — to nie tylko komedie. To kroniki państwa, w którym rzeczywistość sama pisała dialogi. Bareja pokazywał system jako wielką maszynę do produkcji nonsensu, ale robił to tak, że śmialiśmy się, choć często był to śmiech przez zęby.</p><h2><strong>Muzyczne kalendarium: od Four Tops do Jamiroquai</strong></h2><p>14 czerwca ma także mocny rytm muzyczny. W 1936 roku urodził się <strong>Renaldo „Obie” Benson</strong>, wokalista Four Tops, jednego z najważniejszych zespołów związanych z brzmieniem Motown. Trzy lata później, w 1939 roku, przyszli na świat <strong>Czesław Majewski</strong>, kompozytor i pianista znany polskiej publiczności także z telewizji, oraz <strong>Marek Gaszyński</strong>, dziennikarz muzyczny, autor tekstów piosenek i książek o historii polskiej muzyki rozrywkowej.</p><p>W 1945 roku urodził się <strong>Rod Argent</strong>, klawiszowiec i założyciel The Zombies, grupy, która wprowadziła do rocka elegancję, psychodelię i melancholię brytyjskich lat 60. Rok później urodził się <strong>Janusz Stefański</strong>, perkusista jazzowy, kompozytor i pedagog. W 1949 roku na świat przyszli <strong>Jim Lea</strong> ze Slade oraz <strong>Alan White</strong>, perkusista Yes, związany z progresywnym rockiem, w którym każdy utwór mógł być osobną katedrą dźwięku.</p><p>Wśród dzisiejszych solenizantów muzycznych są także <strong>Gianna Nannini</strong>, <strong>Maxi Jazz</strong> z Faithless, <strong>Nick Van Eede</strong> z Cutting Crew, <strong>Marcus Miller</strong>, <strong>Laurent Boutonnat</strong>, współtwórca sukcesów Mylène Farmer, oraz <strong>Boy George</strong>, głos Culture Club i jedna z najbardziej rozpoznawalnych ikon popkultury lat 80.</p><p>14 czerwca to również data premier płytowych i pożegnań. W 1993 roku ukazał się debiutancki album Jamiroquai <strong>„Emergency on Planet Earth”</strong>, który połączył acid jazz, funk, soul i ekologiczną wrażliwość początku lat 90. Rok później zmarł <strong>Henry Mancini</strong>, kompozytor muzyki filmowej, twórca tematów, które weszły do zbiorowej wyobraźni jak dobrze zapamiętana scena z kina. W 1995 roku odszedł <strong>Rory Gallagher</strong>, gitarzysta bluesowy — jeden z tych muzyków, którzy nie musieli udawać ognia, bo mieli go w palcach.</p><h2><strong>Dziś w kraju: pamięć i państwowe uroczystości</strong></h2><p>W Oświęcimiu i Harmężach odbywają się dziś obchody 86. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do niemieckiego obozu Auschwitz. To centralny punkt krajowego kalendarza pamięci. Uroczystości mają przypominać nie tylko o pierwszym transporcie z Tarnowa, ale również o wszystkich ofiarach niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.</p><p>Warto, by tego dnia pamięć nie kończyła się na oficjalnych przemówieniach. Dla lokalnych redakcji, szkół, rodzin i samorządów to także impuls, by wracać do nazwisk ludzi z własnych miast i wsi. Bo wielka historia zawsze ma lokalny adres.</p><h2><strong>Świat: Ormuz, Waszyngton i szwajcarskie referendum</strong></h2><p>Na świecie uwaga skupia się dziś między innymi na doniesieniach dotyczących możliwego porozumienia USA–Iran. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że może dojść do podpisania dokumentu, który miałby otworzyć cieśninę Ormuz. Jednocześnie napływają sygnały ostrożności ze strony irańskiej dyplomacji. W tej sprawie trzeba więc zachować dystans: mamy do czynienia raczej z polityczną rozgrywką na wysokim napięciu niż z zakończonym procesem pokojowym.</p><p>Dziś prezydent Karol Nawrocki udaje się z wizytą do Waszyngtonu na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa. Wizyta ma charakter roboczy, a w programie znalazły się rozmowy dotyczące bezpieczeństwa i relacji dwustronnych. Prezydent RP ma również uczestniczyć w gali UFC Freedom 250 organizowanej w Białym Domu przy okazji obchodów 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości USA oraz urodzin amerykańskiego prezydenta.</p><p>W Szwajcarii odbywa się natomiast referendum dotyczące inicjatywy Szwajcarskiej Partii Ludowej, która chce ograniczyć wzrost liczby mieszkańców kraju do 10 mln przed 2050 rokiem. Zwolennicy mówią o presji migracji na mieszkalnictwo, usługi publiczne i bezpieczeństwo. Przeciwnicy ostrzegają przed uderzeniem w gospodarkę, relacje z Unią Europejską i tradycję humanitarną Szwajcarii.</p><h2><strong>14 czerwca. Data, która nie pozwala przejść obojętnie</strong></h2><p>W jednym dniu spotykają się dziś Auschwitz, Białystok, Słowacki, Hłasko, Bareja, Cat-Mackiewicz, Henry Mancini i Rory Gallagher. Pamięć narodowa, literatura, polityka, muzyka i popkultura tworzą dziwny, ale prawdziwy chór. Nie zawsze harmonijny. Czasem brzmi jak requiem, czasem jak jazzowa improwizacja, czasem jak gorzka komedia Barei.</p><p>Ale właśnie takie jest kalendarium. Nie porządkuje świata do końca. Raczej pokazuje, że każdy dzień ma swoją warstwę światła i cienia. 14 czerwca przypomina przede wszystkim, że pamięć nie jest dodatkiem do życia publicznego. Jest jego kręgosłupem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Farbiarska 9/11 po wielkiej zmianie. Budynek odzyskał dawny blask]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 10:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask-1781341920.png</url>
                        <title>Farbiarska 9/11 po wielkiej zmianie. Budynek odzyskał dawny blask</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</link>
                    </image><description>Są remonty, które widać od razu — świeża elewacja, nowe okna, uporządkowana bryła budynku. Są też takie, które czuje się dopiero po wejściu do środka: w cieple mieszkania, w czystszym powietrzu, w mniejszym zużyciu energii i w świadomości, że z kominów nie będzie już unosił się dym z dawnych pieców. Przy ulicy Farbiarskiej 9/11 w Tomaszowie Mazowieckim zakończyła się właśnie inwestycja, która łączy jedno i drugie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W maju 2026 roku sfinalizowano <strong>kompleksową termomodernizację budynku mieszkalnego wielorodzinnego</strong>. Obiekt nie tylko odzyskał estetyczny wygląd, ale przede wszystkim przestał być budynkiem ogrzewanym paliwem stałym. Dotychczasowe piece i kotły węglowe zastąpiono <strong>wysokosprawnymi, niskoemisyjnymi dwufunkcyjnymi kotłami gazowymi</strong>.</p><p>To zmiana ważna nie tylko dla mieszkańców tego adresu, ale również dla najbliższego otoczenia. W praktyce oznacza większy komfort życia, poprawę efektywności energetycznej i ograniczenie lokalnej emisji zanieczyszczeń — tej, która zimą najbardziej daje się we znaki w gęstej zabudowie miasta.</p><h3>Co wykonano przy Farbiarskiej?</h3><p>Zakres prac był szeroki i obejmował nie kosmetykę, ale gruntowną modernizację budynku. W ramach inwestycji wykonano m.in. <strong>kompleksową modernizację termiczną przegród zewnętrznych</strong>, wymieniono <strong>stolarkę okienną i drzwiową</strong>, przeprowadzono <strong>remont kominów</strong>, wymieniono <strong>piony wodno-kanalizacyjne</strong> oraz <strong>przyłącze wody</strong>.</p><p>Ważną częścią zadania było również wykonanie <strong>instalacji gazu ziemnego</strong>, instalacji centralnego ogrzewania w lokalach, a także montaż kominów wentylacyjnych i spalinowych.</p><p>To właśnie takie prace decydują o tym, czy budynek tylko „ładnie wygląda”, czy naprawdę zmienia swój standard techniczny. W tym przypadku mówimy o modernizacji, która dotyka podstaw codziennego funkcjonowania mieszkańców — ogrzewania, wentylacji, instalacji i bezpieczeństwa.</p><h3>Prawie 2,1 mln zł na modernizację</h3><p>Wartość robót wyniosła łącznie <strong>prawie 2,1 mln zł</strong>. Zadanie zostało wsparte środkami z <strong>premii MZG</strong> w wysokości <strong>1 546 705,48 zł</strong>, a następnie zwiększone o <strong>488 067,54 zł grantu MZG</strong>.</p><p>Premia MZG i grant MZG są elementami wsparcia kierowanego na poprawę stanu technicznego mieszkaniowego zasobu gmin. Bank Gospodarstwa Krajowego wskazuje, że grant MZG może przysługiwać wraz z premią, jeżeli spełniony zostanie dodatkowy warunek dotyczący źródła ciepła lub energii w budynku; grant ten stanowi 30 proc. kosztów netto inwestycji. Program TERMO, w ramach którego funkcjonują różne formy premii i grantów, ma służyć poprawie efektywności energetycznej budynków oraz zwiększeniu wykorzystania nowoczesnych źródeł energii.</p><p>W 2026 roku rząd zapowiadał 331 mln zł z budżetu państwa na poprawę stanu technicznego budynków mieszkalnych, a wnioski o wsparcie w ramach Programu TERMO można składać do Banku Gospodarstwa Krajowego.</p><h3>Kto wykonał prace?</h3><p>Prace termomodernizacyjne i budowlane przy budynku wykonała firma <strong>Z.B.H. Cefarh Kazimierz Cieślak</strong>. Za roboty sanitarne odpowiadał <strong>Zakład Hydrauliczny Jacek Czuber</strong>.</p><p>Informacja o postępowaniu dotyczącym termomodernizacji budynku przy ul. Farbiarskiej 9/11 pojawiała się wcześniej w dokumentach zamówieniowych związanych z Tomaszowskim Towarzystwem Budownictwa Społecznego.</p><h3>To nie tylko remont. To zmiana cywilizacyjna</h3><p>W mieście takim jak Tomaszów Mazowiecki podobne inwestycje mają znaczenie większe niż sama poprawa estetyki jednej kamienicy czy jednego budynku wielorodzinnego. Przez lata wiele starszych obiektów mieszkalnych funkcjonowało jak bohaterowie czarno-białego filmu: solidne, ale zmęczone czasem, z instalacjami pamiętającymi inną epokę i ogrzewaniem, które coraz mniej pasuje do współczesnych standardów.</p><p><strong>Termomodernizacja przy Farbiarskiej 9/11</strong> jest więc częścią szerszej opowieści o mieście, które krok po kroku porządkuje swój mieszkaniowy krwiobieg. Mniej dymu, lepsza izolacja, nowoczesne ogrzewanie, niższe straty energii — to brzmi technicznie, ale w gruncie rzeczy dotyczy spraw najbardziej zwyczajnych: ciepła w mieszkaniu, rachunków, zdrowia i jakości powietrza, którym oddychają mieszkańcy.</p><p>Farbiarska 9/11 dostała drugie życie. I dobrze, bo stare budynki — jak stare piosenki Niemena czy kadry z filmów Wajdy — nie muszą znikać z miejskiego pejzażu. Trzeba im tylko czasem dać nową energię.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 14:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-1781096247.png</url>
                        <title>Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</link>
                    </image><description>Miasto jest organizmem. Ulice są jego krwiobiegiem. Kiedy ruch płynie spokojnie — prawie go nie zauważamy. Ale wystarczy źle zaparkowany samochód, przejście bez odpowiedniej widoczności, za szybko jadący kierowca albo autobus, który nie może wykonać manewru na pętli, by ten organizm zaczął się dławić. Wtedy zwykła ulica staje się sceną napięcia. Nie tak dramatyczną jak w filmowym „Pojedynku na szosie” Stevena Spielberga, ale wystarczająco prawdziwą, by mieszkańcy zaczęli pisać pisma, petycje i interpelacje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na posiedzenie Komisji Ruchu Drogowego przy Staroście Tomaszowskim trafiły 22 sprawy dotyczące Tomaszowa Mazowieckiego, Smardzewic i Będkowa. To nie jest sucha lista znaków, progów, lusterek i zakazów. To mapa codziennych kłopotów: rodziców prowadzących dzieci do szkoły, pieszych czekających przy przejściu, seniorów walczących o bezpieczne dojście do sklepu, kierowców autobusów blokowanych przez źle zaparkowane auta i mieszkańców, którzy przy wyjeździe z posesji widzą mniej, niż powinni.</p><h2>Bezpieczeństwo pieszych i dzieci. Najmocniej wybrzmiewają przejścia</h2><p>Jednym z najważniejszych tematów posiedzenia będzie bezpieczeństwo pieszych. Do analizy trafiły m.in. sprawy dotyczące przejść dla pieszych na ul. Nowowiejskiej, Dąbrowskiej, Murarskiej i Polnej w Tomaszowie Mazowieckim oraz na ul. Głównej w Smardzewicach.</p><p>Przy ul. Nowowiejskiej, w rejonie stadionu miejskiego i posesji Nowowiejska 20, wnioskodawcy postulują montaż sygnalizacji świetlnej wzbudzanej przyciskiem oraz doświetlenie istniejącego przejścia. To miejsce, które w naturalny sposób gromadzi pieszych: mieszkańców okolicznych bloków, osoby idące w stronę obiektów sportowych, dzieci i młodzież. W takich punktach miasta pytanie nie brzmi wyłącznie: „czy jest przejście?”, ale: „czy kierowca odpowiednio wcześnie zobaczy człowieka na pasach?”.</p><p>Podobny ciężar ma sprawa ul. Dąbrowskiej przy ul. Malinowej, gdzie pojawił się wniosek o wyznaczenie przejścia dla pieszych. W materiałach wskazano, że z tego rejonu korzystają m.in. pacjenci, mieszkańcy okolicznych posesji i osoby dochodzące do punktów usługowych. Brak przejścia w miejscu, gdzie ludzie i tak przekraczają jezdnię, bywa jedną z tych miejskich fikcji, które wszyscy znają, ale dopiero komisja musi nazwać je problemem organizacji ruchu.</p><p>Na ul. Murarskiej analizowana ma być możliwość wyznaczenia przejścia przy posesji nr 13, w sąsiedztwie użytkowanego punktu sprzedaży gazu. Na ul. Polnej natomiast chodzi nie o nowe przejście, ale o przesunięcie już istniejącego, tak aby lepiej odpowiadało realnemu układowi dojść, widoczności i parkowania.</p><p>Najmocniej społecznie wybrzmiewa jednak Smardzewice. Do komisji trafiła petycja dotycząca przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz poprawy bezpieczeństwa pieszych przy ul. Głównej, w rejonie szkoły podstawowej. Wnioskodawcy chcą m.in. sygnalizacji świetlnej wzbudzanej oraz systemu dyscyplinującego kierowców. Według materiałów petycję poparło ponad 1000 osób oraz lokalne instytucje.</p><p>To nie jest już pojedynczy głos mieszkańca. To sygnał społeczności, która mówi: przy szkole nie może być miejsca na przypadek. W dokumentach znalazła się również opinia Komendanta Powiatowego Policji w Tomaszowie Mazowieckim w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego w tym rejonie. Wskazano tam m.in. kwestie widoczności, zachowań kierowców, istniejącego oznakowania oraz możliwych rozwiązań infrastrukturalnych. I właśnie tu widać, jak skomplikowana bywa drogowa codzienność: mieszkańcy chcą rozwiązań natychmiastowych, a zarządcy dróg i komisja muszą brać pod uwagę przepisy, parametry drogi, ruch autobusów, pojazdy ciężarowe oraz dojazd służb ratunkowych.</p><h2>Parkowanie, czyli lokalna wojna o metr asfaltu</h2><p>Drugim wielkim tematem jest parkowanie. To słowo w lokalnych sprawach działa jak iskra. Bo parkowanie nigdy nie jest tylko parkowaniem. To spór o przestrzeń, widoczność, przejezdność, bezpieczeństwo i wygodę.</p><p>Na ul. Rolnej pojawił się problem samochodów parkujących w sposób utrudniający przejazd. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przodownik” wskazuje, że parkujące pojazdy blokują ruch i zmuszają mieszkańców do manewrowania w ciasnej przestrzeni. Na ul. Polnej kwestia parkowania łączy się z lokalizacją przejścia dla pieszych. Na ul. Szerokiej komisja ma zająć się zmianą organizacji zatrzymywania między ul. Kwiatową a ul. Koplina. Tam problemem jest nie tylko wygoda kierowców, ale również widoczność i możliwość normalnego korzystania z pasa drogowego.</p><p>Osobną sprawą jest pl. Tadeusza Kościuszki, gdzie do analizy trafiła lokalizacja pasa postojowego dla taksówek. W centrum miasta każdy metr ma znaczenie. Taksówki muszą mieć gdzie stać, piesi muszą widzieć nadjeżdżające pojazdy, a ruch nie może zamieniać się w przypadkowy slalom między autami.</p><p>Na ul. Żwirki i Wigury pojawia się natomiast temat miejsc postojowych dla obsługi Niepublicznego Przedszkola „Promyczek”. To kolejny przykład konfliktu funkcji: dowóz dzieci, praca placówki, ruch mieszkańców, przejazd innych pojazdów. W takich miejscach emocje są szczególnie duże, bo dotyczą najmłodszych.</p><p>Najbardziej obrazowo problem parkowania widać jednak przy pętli autobusowej na ul. Modrzewskiego. W materiałach wskazano potrzebę uporządkowania organizacji ruchu tak, aby wyeliminować utrudnienia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Już wcześniej komisja zwracała uwagę, że przestrzeń wokół tej pętli jest nieczytelna i wykorzystywana nie tylko przez autobusy, ale także jako parking. To sytuacja, w której autobus — symbol transportu publicznego — musi rywalizować z chaosem przypadkowego postoju.</p><h2>Prędkość, progi, patrole. Mieszkańcy chcą, żeby było wolniej i spokojniej</h2><p>W materiałach powraca też temat prędkości. Nie w formie wielkich haseł, ale konkretnych, lokalnych próśb: ograniczyć, spowolnić, skontrolować, uporządkować.</p><p>Na ul. Zgorzelickiej w Tomaszowie Mazowieckim wnioskodawcy chcą wprowadzenia ograniczenia prędkości do 20 km/h na odcinku od ul. Fabrycznej do ul. Piłsudskiego. W uzasadnieniu pojawia się obraz ulicy lokalnej, intensywnie wykorzystywanej przez mieszkańców, pieszych i kierowców. Szczególnie ważny jest tu kontekst dni targowych, kiedy w okolicy rośnie ruch pieszych i samochodów.</p><p>W Będkowie do komisji trafił wniosek dotyczący montażu dwóch progów zwalniających na ul. Ujazdowskiej. Mieszkańcy wskazują na kierowców jadących z nadmierną prędkością i potrzebę uspokojenia ruchu. To klasyczny lokalny dylemat: dla jednych próg zwalniający jest ratunkiem, dla innych uciążliwością, dla służb i zarządców drogi — rozwiązaniem, którego nie można stosować automatycznie.</p><p>W Smardzewicach pojawia się wniosek o zwiększenie patroli policyjnych na ul. Głównej przy skrzyżowaniu z ul. Zieloną. Jest też sprawa poprawy bezpieczeństwa na ul. Wodnej, gdzie wskazywano m.in. potrzebę analizy bezpieczeństwa, monitorowania prędkości i współpracy z policją oraz zarządcami dróg.</p><p>Coraz częściej mieszkańcy nie proszą o wielkie inwestycje, obwodnice i przebudowy za miliony. Proszą o coś bardziej podstawowego: żeby samochody jechały wolniej, żeby pieszy nie musiał czuć się intruzem, żeby dziecko mogło bezpiecznie dojść do szkoły, a rowerzysta nie był traktowany jak przeszkoda na jezdni.</p><h2>Lustra, barierki, doświetlenie. Małe rzeczy, które mogą uratować zdrowie</h2><p>Nie wszystkie sprawy są efektowne. Niektóre brzmią technicznie: lustro drogowe, barierki, doświetlenie przejścia, elementy odblaskowe. Ale właśnie z takich drobnych elementów składa się bezpieczeństwo.</p><p>Na ul. Ludowej i Starowiejskiej w Tomaszowie Mazowieckim do komisji trafił wniosek o montaż barierek z elementami odblaskowymi przy chodnikach na zakrętach. Wnioskodawcy wskazują na ograniczoną widoczność, zakręty i ryzyko dla pieszych. Barierka nie jest wielką inwestycją, ale w konkretnym miejscu może wyznaczyć granicę między chodnikiem a niebezpiecznym manewrem.</p><p>Lustra drogowe pojawiają się w kilku sprawach: na ul. Mazowieckiej, przy wylocie z drogi wewnętrznej ul. Inżynierskiej od strony ul. Biernackiego oraz przy ul. Szerokiej 7/11. W takich przypadkach chodzi o najprostsze pytanie: czy kierowca wyjeżdżający z posesji lub drogi wewnętrznej widzi to, co powinien widzieć? Jeśli nie, każdy wyjazd staje się loterią.</p><p>Podobnie jest z doświetleniem przejść. Dla pieszego różnica między „jestem widoczny” a „mam nadzieję, że mnie widzą” bywa różnicą fundamentalną. Szczególnie jesienią, zimą, wieczorem i przy złej pogodzie.</p><h2>Quady na Parkowej, PCK i Nowy Port. Rekreacja kontra spokój mieszkańców</h2><p>Osobny charakter ma sprawa ul. Parkowej, PCK i Nowy Port, gdzie komisja ma sprawdzić możliwość wprowadzenia oznakowania zakazującego ruchu quadów. To nie jest wyłącznie problem drogowy. To także konflikt o sposób korzystania z przestrzeni.</p><p>Dla jednych quad jest formą rekreacji. Dla innych — źródłem hałasu, niepokoju i realnego zagrożenia, szczególnie tam, gdzie pojawiają się piesi, rodziny z dziećmi, rowerzyści czy osoby odpoczywające w pobliżu terenów zielonych. W materiałach sprawa pojawia się jako interpelacja dotycząca bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców. I dobrze pokazuje, że współczesna organizacja ruchu to już nie tylko samochody osobowe, autobusy i ciężarówki. To także nowe formy przemieszczania się, rekreacji i konfliktów sąsiedzkich.</p><h2>Co dokładnie trafiło na komisję?</h2><p>W porządku posiedzenia znalazły się 22 sprawy. Dotyczą one m.in. zakazu zatrzymywania się na ul. Majowej, sygnalizacji wzbudzanej i doświetlenia przejścia przy ul. Nowowiejskiej, progów zwalniających na ul. Ujazdowskiej w Będkowie, ograniczenia prędkości do 20 km/h na ul. Zgorzelickiej, nowych lub przesuwanych przejść dla pieszych na ul. Dąbrowskiej, Polnej i Murarskiej, barierek na ul. Ludowej i Starowiejskiej, problemu quadów na ul. Parkowej, PCK i Nowy Port, parkowania na ul. Rolnej, zmian na pl. Kościuszki, ul. Szerokiej, ul. Mazowieckiej, ul. Zagajnikowej, ul. Hubala, ul. Żwirki i Wigury, pętli przy ul. Modrzewskiego oraz bezpieczeństwa na ul. Wodnej i Głównej w Smardzewicach.</p><p>Lista jest długa, ale wspólny mianownik prosty: mieszkańcy chcą ulic bardziej czytelnych, spokojniejszych i bezpieczniejszych.</p><h2>Prawo, procedury i cierpliwość mieszkańców</h2><p>Warto pamiętać, że Komisja Ruchu Drogowego nie działa w próżni. Organizacja ruchu na drogach publicznych musi wynikać z zatwierdzonych rozwiązań, projektów organizacji ruchu i obowiązujących przepisów. Zarządcy dróg oraz organy zarządzające ruchem muszą brać pod uwagę Prawo o ruchu drogowym, ustawę o drogach publicznych oraz przepisy dotyczące znaków, sygnałów drogowych i urządzeń bezpieczeństwa ruchu.</p><p>To dlatego nie każdy postulat można zrealizować od razu. Próg zwalniający nie może pojawić się wszędzie, nawet jeśli mieszkańcy go chcą. Szczególnie problematyczne są drogi pełniące ważną funkcję komunikacyjną, wykorzystywane przez autobusy, pojazdy ciężarowe albo służby ratunkowe. Z drugiej strony procedury nie mogą być wygodną wymówką dla bezczynności. Jeśli mieszkańcy piszą petycje, zbierają podpisy i dokumentują zagrożenia, to znaczy, że problem nie jest teoretyczny.</p><h2>Dlaczego to ważne dla mieszkańców?</h2><p>Bo bezpieczeństwo ruchu drogowego nie zaczyna się od wielkich statystyk. Zaczyna się od codziennego przejścia przez ulicę. Od wyjazdu z posesji. Od autobusu, który musi zawrócić na pętli. Od dziecka, które idzie do szkoły. Od seniora, który chce dojść do sklepu bez poczucia, że gra w ruletkę.</p><p>Posiedzenie komisji drogowej może wydawać się techniczne, urzędowe, schowane za numerami spraw i symbolami dróg: 4343E, 4328E, 116755E. Ale za tymi numerami są bardzo konkretne miejsca: Nowowiejska, Dąbrowska, Zgorzelicka, Szeroka, Mazowiecka, Zagajnikowa, Hubala, Żwirki i Wigury, Modrzewskiego, Wodna, Główna, pl. Kościuszki. To lokalna geografia codzienności.</p><p>Komisja ma się tymi sprawami zająć. Rozstrzygnięcia pokażą, które wnioski zostaną poparte, które wymagają dalszych analiz, a które napotkają bariery prawne, techniczne lub finansowe. Jedno jest pewne już dziś: mieszkańcy coraz uważniej patrzą na swoje ulice. I coraz częściej mówią, że bezpieczeństwo nie jest dodatkiem do miasta. Jest jego podstawową funkcją.</p><p>A Państwo? Czy w Waszej okolicy są miejsca, które powinny trafić pod obrady Komisji Ruchu Drogowego? Niebezpieczne przejście, źle zaparkowane auta, zbyt szybki ruch, brak &nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lekarz rekordzista zarabia w tomaszowskim  szpitalu 1,5 miliona rocznie.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55470,lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55470,lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 08:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie-1781073030.png</url>
                        <title>Lekarz rekordzista zarabia w tomaszowskim  szpitalu 1,5 miliona rocznie.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55470,lekarz-rekordzista-zarabia-w-tomaszowskim-szpitalu-1-5-miliona-rocznie</link>
                    </image><description>Pacjent nie potrzebuje konferencji prasowej. Nie potrzebuje kolejnej strategii, następnego programu naprawczego i zapewnień, że „trwają analizy”. Pacjent potrzebuje badania, diagnozy i leczenia. W rozsądnym czasie. Bez upokorzenia. Bez biegania między publiczną rejestracją a prywatnym gabinetem. Bez słuchania, że „na NFZ terminów nie ma”, ale „prywatnie można szybciej”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">I właśnie w tym miejscu kończy się mit o publicznej ochronie zdrowia jako systemie równego dostępu. Zaczyna się rzeczywistość: kolejka, limit, kontrakt, nadwykonanie, brak lekarza, brak pieniędzy, brak terminu. A na końcu tej ścieżki stoi człowiek, który płaci składkę zdrowotną, płaci podatki, a potem coraz częściej musi zapłacić jeszcze raz — z własnej kieszeni.</p><p style="text-align:justify;">Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest lokalnym przykładem ogólnopolskiej choroby. Nie wyjątkiem. Nie anomalią. Nie przypadkiem, który można zbyć wzruszeniem ramion. To część systemu, który od lat działa na zasadzie wymuszonego kompromisu między finansową fikcją państwa, rynkową siłą wybranych specjalizacji i dramatyczną bezradnością pacjentów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Patologia, którą dzisiaj chcą naprawiać Ci, którzy ją stworzyli.&nbsp;</p><h2><strong>Tomaszów widzi to z bliska</strong></h2><p style="text-align:justify;">W Tomaszowie Mazowieckim problem nie jest abstrakcyjny. Nie dzieje się wyłącznie w ministerialnym gabinecie ani na posiedzeniu sejmowej komisji. Dzieje się w rejestracji, na korytarzu, przy telefonie, przy skierowaniu, w rozmowie z rodziną, która zastanawia się, czy czekać, czy pożyczyć pieniądze na prywatną wizytę.</p><p style="text-align:justify;">Dotyczy mieszkańców Tomaszowa, Smardzewic, Lubochni, Rokicin, Ujazdu, Będkowa, Inowłodza i całego powiatu. Ludzi, którzy nie mają czasu na polityczne alibi. Mają choroby, wyniki, skierowania, ból i strach.</p><p style="text-align:justify;">Z danych przekazanych przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia wynika, że w 2025 roku łączna kwota wypłaconych wynagrodzeń brutto dla personelu medycznego wyniosła ponad <strong>143 miliony złotych</strong>. Ponad <strong>78 milionów złotych</strong> przypadło na umowy o pracę, ponad <strong>55 milionów złotych</strong> na kontrakty, a ponad <strong>9 milionów złotych</strong> na umowy zlecenia.</p><p style="text-align:justify;">To są pieniądze publicznego systemu. Pieniądze podatników, pacjentów, mieszkańców. I dlatego wolno, a nawet trzeba pytać: czy ten system jeszcze służy pacjentowi, czy coraz częściej służy sam sobie? Te wynagrodzenia to ok. 80 - 90 procent całkowitych kosztów funkcjoniwania szpitala.&nbsp;</p><h2><strong>Kolejki do badań to nie statystyka. To opóźniona diagnoza</strong></h2><p style="text-align:justify;">Najbardziej dotkliwym objawem kryzysu jest dostęp do badań. Tomografia komputerowa. Rezonans magnetyczny. Kolonoskopia. Gastroskopia. Diagnostyka, która często decyduje o tym, czy choroba zostanie wykryta wcześnie, czy dopiero wtedy, gdy leczenie będzie trudniejsze, droższe i mniej skuteczne.</p><p style="text-align:justify;">To nie jest teoria. Radio ZET opisywało planowane zmiany w finansowaniu diagnostyki, wskazując, że od 2026 roku NFZ zamierza odejść od pełnego płacenia za nadwykonania takich badań jak tomografia, rezonans czy gastroskopia. Fundusz mówi o racjonalizacji wydatków i oszczędnościach. Lekarze ostrzegają przed wydłużeniem kolejek.</p><p style="text-align:justify;">To jest klasyczny język dwóch światów. W urzędzie mówi się: „racjonalizacja kosztów”. W szpitalu mówi się: „brak finansowania”. Pacjent słyszy: „proszę czekać”.</p><p style="text-align:justify;">Tyle że choroba nie czeka. Nowotwór nie czeka. Tętniak nie czeka. Krwawienia, objawy neurologiczne, niewyjaśnione bóle, nagła utrata masy ciała — nie czekają na korektę planu finansowego.</p><p style="text-align:justify;">Super Express opisywał skutki ograniczania finansowania nadwykonań i przywoływał przypadki pacjentów, którzy tracili terminy badań albo słyszeli o absurdalnie długim czasie oczekiwania. W Żywcu czas oczekiwania na kolonoskopię w znieczuleniu miał sięgać nawet czterech lat. Czterech lat na badanie, które może zdecydować o wykryciu raka jelita grubego.</p><p style="text-align:justify;">Medonet, powołując się na monitoring Alivia Onkoskaner, wskazywał z kolei, że już po zmianach w części placówek wydłużały się terminy na rezonans magnetyczny i tomografię komputerową, a gdzie indziej wstrzymywano zapisy na gastroskopię i kolonoskopię.</p><p style="text-align:justify;">To nie jest „przejściowy problem organizacyjny”. To jest systemowa kompromitacja. Jeżeli państwo ogranicza realną dostępność diagnostyki, to nie oszczędza pieniędzy. Przerzuca koszt na pacjenta. Na jego zdrowie, czas, rodzinę i prywatny portfel.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czy tak ma wyglądać reforma? Wobec tego nzwijmy ją od razu "zgonem pacjenta"</strong></p><h2><strong>Milionowe kontrakty i publiczna bezradność</strong></h2><p style="text-align:justify;">W dokumentach dotyczących Tomaszowskiego Centrum Zdrowia widać kwoty, które dla przeciętnego mieszkańca brzmią jak dane z innego świata. Roczne wynagrodzenia na kontraktach sięgające <strong>1 423 193 zł</strong>, <strong>1 120 839 zł</strong>, <strong>846 790 zł</strong>, <strong>786 385 zł</strong>, <strong>785 477 zł</strong>, <strong>724 442 zł</strong>, <strong>718 273 zł</strong>, <strong>694 785 zł</strong>. Dla jednego lekarza a nie zespołu, czy konsorcjum.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według informacji przekazanych redakcji najwyższa z tych kwot ma dotyczyć lekarza radiologa. Blisko półtora miliona złotych rocznie. W publicznym systemie. W powiatowej rzeczywistości. W miejscu, gdzie pacjent często zastanawia się, czy stać go na prywatną konsultację, dojazd, leki albo badanie wykonane szybciej poza kolejką.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trzeba to powiedzieć jasno: nie chodzi o szczucie na lekarzy. Nie chodzi o udawanie, że specjalista ma zarabiać jak urzędnik najniższego szczebla. Lekarz odpowiada za ludzkie życie. Dobry lekarz jest wartością. Problem polega na czymś innym: system pozwolił wybranym specjalizacjom zdobyć pozycję niemal monopolistyczną. I to bez konieczności inwestowania w sprzęt diagnostyczny, koszty personelu, wynajmu lokali itd. Wszystkie te składowe pokrywa przecież podatnik.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tam, gdzie brakuje specjalistów, tam stawki rosną bez realnej kontroli. Tam, gdzie szpital boi się utracić lekarza, tam kontrakt przestaje być normalną umową, a zaczyna przypominać dyktat rynku.<strong> Dyrektorzy wiedzą, że bez specjalisty nie wykonają procedur.</strong> Bez procedur nie będzie pieniędzy. Bez pieniędzy szpital tonie. I tak publiczna placówka staje się zakładnikiem rynku, który sama przez lata współtworzyła.</p><p style="text-align:justify;"><strong>To nie jest tylko tomaszowski problem.</strong> Money.pl opisywał sprawę kaliskiego szpitala, gdzie — według przywoływanych informacji — czterech lekarzy miało otrzymywać łącznie około 10 milionów złotych rocznie. Sprawa wywołała kontrolę i polityczną burzę, ale najważniejsze jest coś innego: podobny mechanizm może pojawić się wszędzie tam, gdzie specjalista staje się zasobem krytycznym, a publiczna placówka nie ma realnej siły negocjacyjnej.</p><p style="text-align:justify;">WP Finanse pisał o tym samym kaliskim szpitalu w kontekście zadłużenia, zaległych pieniędzy dla pielęgniarek i wysokich kontraktów lekarskich. Jedna z pielęgniarek nazwała tę sytuację „chorą”. Trudno o bardziej precyzyjne słowo.</p><h2><strong>Lekarze tłumaczą kominy. I częściowo mają rację</strong></h2><p style="text-align:justify;">Trzeba uczciwie pokazać także drugą stronę. Przedstawiciele środowiska lekarskiego wskazują, że wysokie kontrakty nie biorą się znikąd. Wynikają z deficytu specjalistów, wycen NFZ, modelu kontraktowego, odpowiedzialności zawodowej, pracy po godzinach i presji dyżurowej.</p><p style="text-align:justify;">Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski, komentując sprawę wysokich kontraktów, mówił w Money.pl wprost o „kominach płacowych”, ale wskazywał także na systemowe źródło problemu. Dyrektorzy szpitali tłumaczą bowiem, że jeśli nie zapłacą, lekarz odejdzie. A jeśli odejdzie, oddział albo pracownia mogą przestać działać.</p><p style="text-align:justify;">Z kolei rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski zwracał uwagę w Business Insiderze, że system wycen NFZ dzieli pacjentów i świadczenia na bardziej i mniej opłacalne. To właśnie z tej logiki rodzą się dysproporcje między specjalizacjami, placówkami i kontraktami.</p><p style="text-align:justify;">I tu dochodzimy do sedna: lekarze częściowo mają rację, gdy mówią, że korzystają z zasad, których sami nie ustalili. Ale ta racja nie unieważnia patologii. Ona ją nieudolnie usprawiedliwia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeśli system premiuje jedne procedury, a inne spycha w finansową nicość, szpital zaczyna kalkulować. Kardiologia, ortopedia, okulistyka, diagnostyka obrazowa — tu można generować przychody. Interna, pediatria, opieka długoterminowa, oddziały wymagające dużej liczby personelu i dające słabszy zwrot — tu zaczyna się problem.</p><p style="text-align:justify;">W efekcie pacjent zostaje podzielony na „opłacalnego” i „nieopłacalnego”. To najbardziej brutalne zdanie, jakie można wypowiedzieć o publicznej ochronie zdrowia. Ale właśnie do tego prowadzi system wycen, kontraktów i rozliczeń.</p><p style="text-align:justify;">Lekarze mówią: to nie my ustaliliśmy reguły gry. No ale żądań płacowych nie ustala przecież Minister. Dyrektorzy mówią: jeśli nie zapłacimy, lekarz odejdzie gdzie indziej. NFZ mówi: trzeba racjonalizować wydatki. Ministerstwo mówi: trzeba ograniczyć dynamikę wzrostu kosztów. Pacjent słyszy jedno: terminu nie ma.&nbsp;</p><h2><strong>Luki pokoleniowe i medycyna najemnicza</strong></h2><p style="text-align:justify;">Ta patologia nie powstała wczoraj. Budowano ją latami. Przez zaniechania w kształceniu, przez brak planowania specjalizacji, przez nierówny rozwój regionów, przez tolerowanie kontraktowego chaosu, przez polityczne udawanie, że „jakoś to będzie”.</p><p style="text-align:justify;">W wielu specjalizacjach powstały prawdziwe luki pokoleniowe. Starsi lekarze odchodzą albo ograniczają aktywność. Młodszych jest za mało. Część nie wybiera deficytowych dziedzin. Część po zdobyciu specjalizacji szybko orientuje się, że publiczny szpital jest tylko jednym z możliwych miejsc pracy. Obok jest sektor prywatny. Są inne placówki. Są kontrakty. Są dyżury. Jest rynek.</p><p style="text-align:justify;">I ten rynek dyktuje warunki.</p><p style="text-align:justify;">Nie pacjent. Nie samorząd. Nie dyrektor powiatowego szpitala. Rynek.</p><p style="text-align:justify;">Tak powstała medycyna najemnicza: lekarz jako zasób krytyczny, szpital jako płatnik pod presją, pacjent jako uzasadnienie finansowania i jednocześnie najsłabszy uczestnik całej gry.</p><h2><strong>Prywatny gabinet jako druga brama do publicznego leczenia</strong></h2><p style="text-align:justify;">Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś, czego nie zawsze da się łatwo udowodnić dokumentem, ale co pacjenci coraz częściej opisują jako własne doświadczenie: poczucie, że prywatna wizyta bywa nieformalną przepustką do szybszej diagnostyki, konsultacji albo leczenia.</p><p style="text-align:justify;">Trzeba tu zachować precyzję. Nie wolno rzucać oskarżeń wobec konkretnych osób bez dowodów. Ale nie wolno też udawać, że problem nie istnieje.</p><p style="text-align:justify;">Jeżeli pacjent słyszy, że w publicznym systemie ma czekać miesiącami, a prywatnie może być przyjęty znacznie szybciej — często przez tego samego lekarza albo w tym samym środowisku medycznym — to nie jest normalność. To jest konflikt interesów wpisany w strukturę systemu.</p><p style="text-align:justify;">Publiczne leczenie nie może być dodatkiem do prywatnej wizyty. Składka zdrowotna nie może być biletem wstępu do kolejki, z której i tak trzeba wykupić się prywatnym przelewem. Państwo nie może mówić obywatelowi: masz prawo do leczenia, ale realną drogę znajdziesz dopiero wtedy, gdy zapłacisz po raz drugi.</p><h2><strong>Konsolidacja nie wyleczy tej choroby</strong></h2><p style="text-align:justify;">Władza lubi słowo „konsolidacja”, bo brzmi technicznie i odpowiedzialnie. Łączenie placówek, wspólne zarządzanie, większe struktury, lepsza koordynacja. Na papierze wygląda to rozsądnie.</p><p style="text-align:justify;">Ale konsolidacja nie usunie patologii, jeśli pozostawi te same mechanizmy: złe wyceny, niedofinansowanie, brak przejrzystości kontraktów, kolejki do badań, prywatne obejścia publicznej ścieżki i płacowy dyktat deficytowych specjalizacji.</p><p style="text-align:justify;">Może być nawet gorzej. Większa struktura może oznaczać mniejszą lokalną kontrolę. Mniej konkurencji. Więcej centralizacji. Większy dystans między pacjentem a decydentem. Dla mieszkańca Tomaszowa, Rokicin czy Inowłodza nie ma znaczenia, jak elegancko nazwie się nowy model zarządzania, jeśli nadal nie będzie mógł wykonać badania wtedy, kiedy trzeba.</p><p style="text-align:justify;">Pacjent nie leczy się w strukturze właścicielskiej. Pacjent leczy się w konkretnym miejscu, u konkretnego lekarza, w konkretnym terminie. Albo się nie leczy.</p><h2><strong>Art. 68 Konstytucji kontra praktyka kolejkowa</strong></h2><p style="text-align:justify;">Art. 68 Konstytucji RP mówi jasno: każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a obywatelom władze publiczne mają zapewnić równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych rozwija tę zasadę i określa warunki działania systemu.</p><p style="text-align:justify;">Tyle teoria.</p><p style="text-align:justify;">W praktyce równy dostęp coraz częściej oznacza równą bezradność. Każdy może zadzwonić. Każdy może usłyszeć, że nie ma terminu. Każdy może sprawdzić kolejkę. Każdy może czekać. Ale nie każdy może zapłacić prywatnie.</p><p style="text-align:justify;">I dlatego obecny system najbardziej uderza w biedniejszych, starszych, samotnych, mieszkańców mniejszych miejscowości, ludzi bez znajomości, bez pieniędzy i bez siły, by walczyć z biurokracją. To oni płacą najwyższą cenę za fikcję równości.</p><h2><strong>To nie jest kryzys. To jest model działania</strong></h2><p style="text-align:justify;">Największym kłamstwem debaty o ochronie zdrowia jest słowo „kryzys”. Kryzys sugeruje coś nagłego. Wypadek. Załamanie. Chwilowy stan nadzwyczajny.</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem to, co widzimy, nie jest chwilowym kryzysem. To jest model działania.</p><p style="text-align:justify;">Model, w którym państwo obiecuje więcej, niż realnie finansuje. NFZ wycenia procedury tak, że jedne specjalizacje stają się złotym polem, a inne finansowym ciężarem. Szpitale walczą o lekarzy jak przedsiębiorstwa o rzadki surowiec. Kontrakty wymykają się społecznej kontroli. Diagnostyka jest ograniczana, bo budżet się nie spina. Pacjent czeka, a jeśli go stać — płaci prywatnie.</p><p style="text-align:justify;">W tym modelu każdy ma swoje usprawiedliwienie. Lekarz mówi, że korzysta z rynku. Dyrektor mówi, że musi utrzymać oddział. NFZ mówi, że pilnuje pieniędzy. Ministerstwo mówi, że reformuje. Samorząd mówi, że nie ma narzędzi. Tylko pacjent nie ma już czym się bronić.</p><h2><strong>Czas skończyć z udawaniem</strong></h2><p style="text-align:justify;">Trzeba wreszcie powiedzieć jasno: publiczna ochrona zdrowia nie może być systemem, w którym prywatny interes silniejszych uczestników rynku wygrywa z publicznym obowiązkiem wobec pacjenta.</p><p style="text-align:justify;">Nie może być tak, że szpital powiatowy wypłaca pojedynczym specjalistom kontrakty liczone w setkach tysięcy albo ponad milionie złotych rocznie, a jednocześnie pacjent ma problem z dostępem do diagnostyki i specjalisty. Nie może być tak, że państwo ogranicza finansowanie badań, a potem udaje, że dostępność się nie pogorszy. Nie może być tak, że prywatny gabinet staje się realną ścieżką dostępu do publicznego leczenia.</p><p style="text-align:justify;">To wymaga twardych decyzji: przejrzystości kontraktów, racjonalnych limitów, zmiany wycen NFZ, kontroli konfliktów interesów, odbudowy deficytowych specjalizacji, realnego planowania kadr i uczciwego finansowania badań diagnostycznych.</p><p style="text-align:justify;">Bez tego będziemy tylko przesuwać problem z roku na rok. Z budżetu na budżet. Z dyrektora na dyrektora. Z ministra na ministra. Z pacjenta na pacjenta.</p><p style="text-align:justify;">A potem znowu usłyszymy, że system wymaga reformy.</p><p style="text-align:justify;">Nie. System wymaga rozliczenia. Bo jeśli pacjent w publicznej ochronie zdrowia staje się petentem, a publiczny szpital zakładnikiem kontraktów, to nie mamy już tylko problemu organizacyjnego.</p><p style="text-align:justify;">Mamy państwo, które nie dowozi jednej ze swoich podstawowych obietnic.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przystań zagrała jak klub pod gołym niebem. Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów już za nami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55458,przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55458,przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 22:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami-1781024821.png</url>
                        <title>Przystań zagrała jak klub pod gołym niebem. Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów już za nami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55458,przystan-zagrala-jak-klub-pod-golym-niebem-pierwsza-tomaszowska-noc-dj-ow-juz-za-nami</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki ma za sobą noc, która pachniała początkiem lata, rzeką, światłem i muzyką niosącą się nad Pilicą. W sobotę, 6 czerwca, miejska Przystań zamieniła się w plenerowy klub, a amfiteatr przy ul. PCK stał się miejscem, gdzie zamiast teatralnej ciszy było pulsujące brzmienie, taniec i energia ludzi, którzy przyszli po coś więcej niż zwykły koncert.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Za nami <strong>Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> — wydarzenie, które już samą nazwą zapowiadało coś nowego w miejskim kalendarzu. I rzeczywiście: nie był to kolejny punkt odhaczony na liście letnich atrakcji, ale wieczór z charakterem. Taki, który pokazuje, że <strong>wydarzenia w Tomaszowie Mazowieckim</strong> mogą mieć różne oblicza: rodzinne, sportowe, historyczne, ale także klubowe, młodzieżowe i mocno współczesne.</p><h2>Muzyka, światła i Pilica w tle</h2><p>Sobotnia noc na Przystani miała w sobie coś z wakacyjnego festiwalu i miejskiej potańcówki przeniesionej w XXI wiek. Były klubowe sety, mocne nagłośnienie, światła przecinające czerwcowy wieczór i publiczność, która przyszła sprawdzić, czy Tomaszów potrafi zatańczyć pod gołym niebem.</p><p>Na scenie zapowiadano zarówno młodych wykonawców, jak i bardziej rozpoznawalne nazwiska sceny klubowej. Wśród artystów wymieniani byli m.in. <strong>Matt Bukovski, Matush, Carla Roca, Mellooz, DJ Axell i DJ Speed</strong>. W programie znalazł się również turniej młodych DJ-ów, co było jednym z najciekawszych elementów całej inicjatywy. Bo ta noc nie miała być tylko gotowym show dla publiczności. Miała być także przestrzenią dla tych, którzy dopiero budują swój muzyczny język.</p><p>A to już brzmi jak coś więcej niż jednorazowa impreza.</p><h2>Klub Nemo Sport i Marek Kubiak za wydarzeniem</h2><p>Organizatorem wydarzenia był <strong>Klub Nemo Sport</strong> oraz <strong>Marek Kubiak</strong>, wskazywany w zapowiedziach jako pomysłodawca projektu. Lokalny kontekst jest tu ważny, bo <strong>Klub Nemo Sport</strong> od lat kojarzony jest w Tomaszowie Mazowieckim z aktywnością, rekreacją, sportem, obozami i wydarzeniami kierowanymi do mieszkańców. Tym razem do sportowej energii dołożono rytm klubowej sceny.</p><p>Marek Kubiak w zapowiedziach wydarzenia podkreślał, że <strong>Tomaszowska Noc Młodych DJ-ów</strong> ma być wydarzeniem nowoczesnym, otwartym i pełnym pozytywnej energii, skierowanym przede wszystkim do młodych mieszkańców miasta, ale także do wszystkich, którzy chcą poczuć atmosferę letniego muzycznego święta. Wskazywał również, że celem jest stworzenie przestrzeni dla młodych artystów, którzy chcą pokazać swoją twórczość szerszej publiczności i udowodnić, że <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong> ma muzyczny potencjał.</p><p>To zdanie warto zapamiętać, bo dobrze oddaje sens całego przedsięwzięcia. Miasto nie żyje wyłącznie wielkimi nazwiskami z plakatów. Żyje także wtedy, gdy daje scenę swoim ludziom.</p><h2>Przystań, czyli scena gotowa na letnie opowieści</h2><p><strong>Miejska Przystań</strong> nad Pilicą od dawna prosi się o takie wydarzenia. To miejsce stworzone do letnich spotkań: rzeka, amfiteatr, plaża, przestrzeń do spacerów, odpoczynku, sportu i rekreacji. W dzień bywa rodzinna i spokojna. Wieczorem potrafi nabrać zupełnie innego charakteru.</p><p>Podczas <strong>Nocy DJ-ów Tomaszów</strong> wykorzystał właśnie ten potencjał. Przystań stała się czymś więcej niż terenem rekreacyjnym. Stała się miejskim salonem muzycznym, tylko bez pluszowych foteli i kryształowych żyrandoli. Zamiast tego były światła, bas i czerwcowe powietrze. Trochę jak w filmowej scenie, w której dobrze znane miejsce nagle odsłania drugą twarz.</p><p>Takie przestrzenie są miastu potrzebne. Nie tylko po to, by „coś się działo”, ale po to, by mieszkańcy czuli, że Tomaszów nie kończy się po godzinach pracy, po zamknięciu urzędów i sklepów. Miasto żyje wtedy, gdy ludzie chcą w nim zostać na wieczór.</p><h2>Nie tylko impreza, ale sygnał dla miasta</h2><p><strong>Impreza plenerowa Tomaszów Mazowiecki</strong> — taka fraza dobrze pracuje w wyszukiwarce, ale za nią kryje się coś poważniejszego. Lokalne wydarzenia plenerowe budują więzi. Są jak małe miejskie rytuały: ktoś spotyka znajomych, ktoś przychodzi z dziećmi, ktoś słucha muzyki z boku, ktoś tańczy pod sceną, ktoś po prostu patrzy na rzekę i cieszy się, że miasto tego wieczoru nie zasnęło zbyt wcześnie.</p><p>W letnim kalendarzu Tomaszowa coraz wyraźniej widać, że plener ma znaczenie. Są Dni Tomaszowa, koncerty parkowe, Letnia Scena Artystyczna, potańcówki, wydarzenia nad Pilicą. <strong>Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> dopisała do tej listy nowy rozdział: bardziej klubowy, młodszy, głośniejszy, ale wciąż lokalny.</p><p>I bardzo dobrze. Bo miasto, które chce zatrzymać młodych ludzi, musi od czasu do czasu przemówić także ich językiem. Nie zawsze akademią, nie zawsze oficjalnym przemówieniem, nie zawsze programem „dla wszystkich”, który w praktyce bywa dla nikogo. Czasem wystarczy dobra scena, dobry beat i poczucie, że ktoś potraktował młodą publiczność serio.</p><h2>Czy będzie kolejna edycja?</h2><p>Organizatorzy przed wydarzeniem sygnalizowali nadzieję, że <strong>Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> może na stałe wpisać się w kalendarz miejskich wydarzeń. Po sobotniej nocy trudno się temu dziwić. Format jest prosty, nośny i bardzo tomaszowski: Przystań, lato, muzyka, ludzie, lokalna energia.</p><p>Nie każda pierwsza edycja od razu staje się tradycją. Tradycja potrzebuje powrotów. Potrzebuje publiczności, która za rok zapyta: „To kiedy znowu?”. Ale właśnie od takich wieczorów wszystko się zaczyna.</p><p>W sobotę nad Pilicą nie było tylko muzyki. Była próba złapania miejskiego pulsu. I jeśli Tomaszów ma latem brzmieć właśnie tak — trochę festiwalowo, trochę klubowo, trochę jak obietnica wakacji — to oby ta noc rzeczywiście nie była ostatnia.</p><p>Bo <strong>Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów</strong> pokazała, że Przystań potrafi być nie tylko miejscem odpoczynku. Potrafi być sceną. A miasto, które ma swoją scenę, prędzej czy później zaczyna śpiewać własnym głosem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym-1781035548.png</url>
                        <title>Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</link>
                    </image><description>Alicja Roswag, mieszkanka Smardzewic i reprezentantka WOPR Tomaszów Mazowiecki, znakomicie zaprezentowała się podczas mistrzostw Polski młodzików w Ostrołęce. Jedenastoletnia zawodniczka wygrała wszystkie cztery konkurencje indywidualne i sięgnęła po tytuł najlepszej w swojej kategorii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dominacja w Ostrołęce</h2><p>Alicja Roswag, pochodząca ze Smardzewic zawodniczka reprezentująca WOPR Tomaszów Mazowiecki, zanotowała bardzo udany występ podczas Mistrzostw Polski Młodzików i Młodzików Młodszych w Ratownictwie Wodnym. Zawody odbyły się 30 maja 2026 roku w Ostrołęce i okazały się dla młodej sportsmenki przełomowe.</p><p>Jedenastoletnia zawodniczka <strong>zwyciężyła we wszystkich czterech konkurencjach indywidualnych</strong> w swojej kategorii wiekowej. Taki rezultat nie tylko dał jej komplet złotych medali, ale również potwierdził, że należy dziś do ścisłej krajowej czołówki młodych ratowników wodnych.</p><h2>Komplet złotych medali i rekordy życiowe</h2><p>Na szczególną uwagę zasługują nie tylko same miejsca na podium, ale również osiągnięte wyniki. Alicja Roswag triumfowała w konkurencji 50 metrów Manikin Carry with Fins z czasem 34,27 sekundy, w 50 metrów Manikin Carry z wynikiem 43,94 sekundy, w 50 metrów Manikin Tow with Fins z rezultatem 34,27 sekundy oraz w 50 metrów Super Lifesaver, który ukończyła w 40,74 sekundy.</p><p>W każdej z tych konkurencji zawodniczka poprawiła swoje rekordy życiowe. To ważny sygnał pokazujący, że sukces nie był dziełem przypadku, lecz efektem dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego. <strong>Regularny rozwój i umiejętność osiągnięcia najwyższej formy w kluczowym momencie sezonu</strong> to cechy, które wyróżniają najbardziej obiecujących sportowców.</p><p>Za swój występ Alicja otrzymała także statuetkę dla najlepszej zawodniczki w kategorii dziewcząt 11-letnich. To indywidualne wyróżnienie dodatkowo podkreśla skalę jej sukcesu i pokazuje, jak mocną pozycję wypracowała sobie na tle rówieśniczek z całego kraju.</p><h2>Efekt pracy i lokalny powód do dumy</h2><p>Za znakomitym wynikiem stoją treningi, konsekwencja i codzienna praca. Alicja rozwija swoje umiejętności w WOPR Tomaszów Mazowiecki oraz w klubie sportowym Champion Tomaszów Mazowiecki. Nad jej przygotowaniem czuwa trener Adrian Jędrzejczyk, a osiągnięcia z Ostrołęki można odczytywać jako potwierdzenie skuteczności przyjętego modelu szkolenia.</p><p>Dla lokalnej społeczności to wiadomość szczególnie cenna. Sukces młodej mieszkanki Smardzewic pokazuje, że także w naszym regionie rozwijają się talenty, które mogą z powodzeniem rywalizować na arenie ogólnopolskiej. <strong>Takie wyniki budują sportową markę Tomaszowa Mazowieckiego i okolic</strong>, a jednocześnie inspirują kolejne dzieci i młodzież do aktywności fizycznej.</p><h2>Dobry prognostyk na przyszłość</h2><p>Rezultaty osiągnięte podczas mistrzostw Polski są bardzo obiecujące w kontekście kolejnych startów. W tak młodym wieku Alicja Roswag już teraz prezentuje wysoki poziom sportowy, a poprawa rekordów życiowych w każdym starcie sugeruje, że jej potencjał wciąż rośnie.</p><p>Jeżeli utrzyma dotychczasowe tempo rozwoju, może w następnych sezonach odgrywać jeszcze ważniejszą rolę w krajowej rywalizacji w ratownictwie wodnym. Dziś jednak najważniejsze jest to, że jej występ w Ostrołęce stał się jednym z tych lokalnych sukcesów, które warto odnotować i docenić.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W Wąwale zagrają dla Amelki. Charytatywny turniej już w sobotę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55466,w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55466,w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote-1781034764.png</url>
                        <title>W Wąwale zagrają dla Amelki. Charytatywny turniej już w sobotę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55466,w-wawale-zagraja-dla-amelki-charytatywny-turniej-juz-w-sobote</link>
                    </image><description>Już w najbliższą sobotę, 13 czerwca, na boisku sportowym w Wąwale odbędzie się turniej charytatywny „Wspieramy Amelkę”. To wydarzenie, w którym sport zejdzie z boiska prosto do ludzkich serc — tam, gdzie wynik meczu jest mniej ważny niż pomoc dziecku, które każdego dnia rozgrywa swój najtrudniejszy pojedynek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Amelka jest mieszkanką Tomaszowa Mazowieckiego.</strong> Mimo przeciwności losu pozostaje dzielną dziewczynką, która dziś walczy o zdrowie. Leczenie wiąże się jednak z wysokimi kosztami, dlatego rodzina, przyjaciele, lokalna społeczność i ludzie dobrej woli łączą siły, by ją wesprzeć.</p><p>Organizatorzy przygotowali wiele atrakcji nie tylko dla najmłodszych. Podczas turnieju będzie można wesprzeć zbiórkę na leczenie Amelki, a dodatkowo zaplanowano <strong>licytację sportowych „perełek”</strong>. To dobra okazja, by zdobyć wyjątkową pamiątkę, a jednocześnie realnie pomóc.</p><p>Takie wydarzenia pokazują, że lokalna wspólnota potrafi działać jak dobrze zgrana drużyna. Nie trzeba wielkich słów — czasem wystarczy obecność, wrzucona do puszki kwota, udział w licytacji albo zwykłe udostępnienie informacji dalej.</p><p><strong>Turniej charytatywny „Wspieramy Amelkę” odbędzie się w sobotę, 13 czerwca, na boisku sportowym w Wąwale.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pogoda na 10 i 11 czerwca. Deszczowy front, chłodniejsze powietrze i burze nad Polską]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55465,pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55465,pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska-1781032580.png</url>
                        <title>Pogoda na 10 i 11 czerwca. Deszczowy front, chłodniejsze powietrze i burze nad Polską</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55465,pogoda-na-10-i-11-czerwca-deszczowy-front-chlodniejsze-powietrze-i-burze-nad-polska</link>
                    </image><description>Czerwiec, który powinien pachnieć lipą, rozgrzanym asfaltem i pierwszym spokojem przed wakacjami, tym razem wystąpi w zupełnie innym kostiumie. Zamiast letniej pocztówki dostaniemy obraz bardziej filmowy: ciężkie chmury, przelotny deszcz, lokalne burze i chłodniejsze powietrze polarne morskie. Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Polska znajdzie się pod wpływem słabego klina Wyżu Azorskiego, ale na wschodzie i południu kraju nadal zaznaczać się będzie strefa pofalowanego frontu atmosferycznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</strong> oznacza to pogodę raczej kapryśną niż groźną, ale zdecydowanie wymagającą parasola. Według lokalnej prognozy dla Tomaszowa Mazowieckiego w środę, 10 czerwca, należy liczyć się z chłodniejszym dniem i temperaturą maksymalną około <strong>16 st. C</strong>, natomiast w czwartek, 11 czerwca, możliwe są przelotne opady, przy podobnej temperaturze maksymalnej około <strong>16 st. C</strong>.</p><h2>Środa pod znakiem chmur i deszczu</h2><p>W środę w kraju dominować będzie <strong>zachmurzenie duże i całkowite</strong>. Większe przejaśnienia pojawią się głównie na północnym zachodzie oraz na krańcach południowo-wschodnich. Miejscami wystąpią opady deszczu, na południu początkowo o natężeniu umiarkowanym. Po południu na południowym wschodzie oraz północnym zachodzie możliwe będą burze, lokalnie z gradem.</p><p>Największe sumy opadów prognozowane są na południu kraju, gdzie może spaść miejscami <strong>20–25 mm deszczu</strong>, a lokalnie nawet do <strong>35 mm</strong>. W czasie burz wiatr może osiągać w porywach od <strong>60 do 75 km/h</strong>, a na południowym wschodzie nawet około <strong>90 km/h</strong>.</p><p>W centrum Polski, a więc również w rejonie województwa łódzkiego, aura będzie bardziej jesienna niż czerwcowa. Bez upału, bez stabilnego słońca, za to z wilgocią w powietrzu i chmurami, które mogą skutecznie przykryć niebo nad Pilicą, Wolbórką i okolicznymi miejscowościami.</p><h2>Noc ze środy na czwartek: deszcz nie odpuści</h2><p>Nocą zachmurzenie pozostanie duże i całkowite. Okresami padać będzie deszcz, a na wschodzie i południowym wschodzie możliwe będą także burze. Miejscami opady mogą być umiarkowane lub silne, szczególnie na południu i wschodzie kraju.</p><p>Temperatura minimalna wyniesie od <strong>8–9 st. C</strong> miejscami na północy i w rejonach podgórskich, przez około <strong>11 st. C</strong> w centrum, do <strong>16 st. C</strong> na krańcach wschodnich. W Tomaszowie Mazowieckim noc również zapowiada się chłodno — lokalna prognoza wskazuje około <strong>11 st. C</strong> w nocy ze środy na czwartek.</p><h2>Czwartek: więcej przejaśnień, ale parasol nadal potrzebny</h2><p>W czwartek początkowo nadal przeważać będzie zachmurzenie duże i całkowite. Dopiero później od zachodu i południa zaczną pojawiać się większe przejaśnienia oraz przejściowe rozpogodzenia. Nadal możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a po południu na zachodzie, północy i krańcach wschodnich również burze.</p><p>Temperatura maksymalna w większości kraju wyniesie od <strong>15 do 18 st. C</strong>. Chłodniej będzie miejscami na północy i w rejonach podgórskich, cieplej natomiast na krańcach wschodnich i południowo-wschodnich, gdzie termometry pokażą od <strong>19 do 21 st. C</strong>.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego czwartek zapowiada się podobnie chłodno jak środa — około <strong>16 st. C</strong>, z możliwością przelotnego opadu. To nie będzie dzień na letni rozmach, ale raczej na ostrożne planowanie spaceru między jedną a drugą chmurą.</p><h2>Warszawa z deszczem, centrum Polski bez słońca na dłużej</h2><p>W Warszawie w środę prognozowane jest zachmurzenie duże i całkowite oraz przelotne opady deszczu. Temperatura maksymalna wyniesie około <strong>19 st. C</strong>. W nocy spadnie do około <strong>14 st. C</strong>, a opady mogą osiągnąć około <strong>15 mm</strong>. W czwartek w stolicy nadal przeważać będzie zachmurzenie całkowite z przejaśnieniami i przelotnym deszczem. Temperatura maksymalna wyniesie około <strong>17 st. C</strong>.</p><p>To ważny punkt odniesienia także dla naszego regionu, bo pogoda w centrum kraju będzie układać się pod podobnym znakiem: chłodniej, mokro, bez stabilnego letniego wyżu.</p><h2>Co to oznacza dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego?</h2><p>Najprościej: <strong>warto mieć parasol i cieplejszą bluzę pod ręką</strong>. Kierowcy powinni uważać na mokre nawierzchnie, szczególnie rano i wieczorem. Przy intensywniejszych opadach lokalnie mogą tworzyć się kałuże i pogorszone warunki jazdy, zwłaszcza na drogach poza miastem, gdzie pobocza szybciej zbierają wodę.</p><p>W przypadku burz należy unikać przebywania pod drzewami, przy metalowych konstrukcjach i na otwartej przestrzeni. To stara zasada, ale wciąż aktualna — pogoda, jak dobry czarny charakter w filmie Hitchcocka, najpierw tylko zapowiada napięcie, a potem potrafi nagle wejść w kadr.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 20:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa-1781029237.png</url>
                        <title>Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Zawodnicy Tomaszowskiego Centrum Sportu mają za sobą bardzo udany weekend startów w Bełchatowie i Łodzi. Były medale, wysokie miejsca i rekordy życiowe, a także historia młodej zawodniczki, która po dwóch treningach otarła się o podium.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udane występy w Bełchatowie i Łodzi</h2><p>Miniony weekend przyniósł lekkoatletom Tomaszowskiego Centrum Sportu wiele powodów do satysfakcji. Starty w Bełchatowie oraz podczas mityngu kwalifikacyjnego w Łodzi zaowocowały medalami, czołowymi lokatami i kolejnymi rekordami życiowymi. To zestaw wyników, który pokazuje, że systematyczna praca tomaszowskich zawodników przynosi wymierne efekty.</p><p>W rywalizacji młodszych kategorii wiekowych uwagę zwracają nie tylko miejsca na podium, ale również skala postępu poszczególnych zawodników. Dla lokalnego środowiska sportowego to ważny sygnał, że w Tomaszowie Mazowieckim rozwija się grupa młodych lekkoatletów, którzy potrafią skutecznie rywalizować na zawodach wojewódzkich i mityngach.</p><h2>Medale, wysokie lokaty i rekordy życiowe</h2><p>Na szczególne wyróżnienie zasłużyła <strong>Alina Grałek</strong>, która zdobyła brązowy medal w rzucie dyskiem w kategorii U14, przy okazji ustanawiając rekord życiowy. Dodatkowo zawodniczka zajęła szóste miejsce w pchnięciu kulą, potwierdzając swoją wszechstronność w konkurencjach technicznych.</p><p>Bardzo dobry występ zanotował również <strong>Adam Robak</strong>. Zajął trzecie miejsce w biegu na 60 metrów w kategorii U12 i poprawił rekord życiowy. Do tego dołożył czwarte miejsce w skoku w dal, co pokazuje, że potrafi łączyć szybkość z dobrą dyspozycją w konkurencjach skocznościowych.</p><p><strong>Amelia Węglarska</strong> ustanowiła rekord życiowy w biegu na 60 metrów U14. Niewiele zabrakło także do poprawy najlepszego wyniku w skoku w dal, gdzie od nowej życiówki dzielił ją zaledwie jeden centymetr. To detal, który z jednej strony może pozostawiać niedosyt, ale z drugiej wyraźnie pokazuje stabilny rozwój zawodniczki.</p><p>Wśród wyróżniających się rezultatów znalazł się także występ <strong>Ewy Pazury</strong>, która zajęła dziewiąte miejsce w biegu na 60 metrów przez płotki, ustanawiając rekord życiowy. W skoku w dal uplasowała się na 33. pozycji. Zestawienie tych wyników pokazuje, że zawodniczka konsekwentnie pracuje nad rozwojem w kilku konkurencjach.</p><h2>Historia, która przyciąga uwagę</h2><p>Jedną z najbardziej inspirujących historii ostatnich dni jest występ <strong>Natalii Hendlik</strong>. Podczas Dnia Dziecka organizowanego przez Tomaszowskie Centrum Sportu po raz pierwszy miała kontakt z płotkami, a po zaledwie dwóch treningach zajęła czwarte miejsce w biegu na 60 metrów przez płotki U12 podczas mistrzostw województwa.</p><p>To wynik, który trudno uznać za przypadek. Pokazuje on, jak wiele mogą znaczyć odwaga, otwartość na nowe wyzwania i dobra praca szkoleniowa. W lokalnym sporcie takie historie są szczególnie cenne, bo budują zainteresowanie lekkoatletyką i przypominają, że talent często ujawnia się wtedy, gdy młody zawodnik dostaje szansę spróbowania czegoś nowego.</p><h2>Dobre sygnały dla tomaszowskiej lekkoatletyki</h2><p>W sobotę reprezentanci TCS rywalizowali także podczas mityngu kwalifikacyjnego w Łodzi. <strong>Alicja Witko</strong> zajęła drugie miejsce w swojej serii biegu na 200 metrów, ustanawiając nowy rekord życiowy. Z kolei <strong>Jakub Zatorski</strong> wywalczył trzecie miejsce w rzucie dyskiem i również poprawił swój najlepszy wynik.</p><p>Takie rezultaty mają znaczenie nie tylko w tabelach i komunikatach z zawodów. Dla Tomaszowa Mazowieckiego są potwierdzeniem, że lokalne szkolenie przynosi konkretne efekty, a młodzi sportowcy potrafią wykorzystywać kolejne starty do budowania formy i sportowej pewności siebie. Medale i rekordy są ważne, ale równie istotne wydaje się to, że za tymi rezultatami stoi rozwój całej grupy.</p><p>Weekendowe starty można więc uznać za <strong>bardzo mocny akcent</strong> w sezonie. Tomaszowscy lekkoatleci nie tylko wrócili z dobrymi wynikami, lecz także pokazali, że w kolejnych miesiącach mogą jeszcze nieraz dostarczyć powodów do dumy lokalnym kibicom.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku połączyło tradycję, smak i wspólne świętowanie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55457,powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55457,powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 18:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie-1781021866.png</url>
                        <title>Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku połączyło tradycję, smak i wspólne świętowanie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55457,powiatowe-miodobranie-w-zelechlinku-polaczylo-tradycje-smak-i-wspolne-swietowanie</link>
                    </image><description>W Żelechlinku odbyło się tegoroczne Powiatowe Miodobranie, które zgromadziło mieszkańców wokół lokalnych smaków, muzyki i pszczelarskich tradycji. W programie nie zabrakło konkursu dla kół gospodyń wiejskich, wyróżnień oraz wspólnej zabawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Święto, które buduje lokalną wspólnotę</h2><p>Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku, zorganizowane w niedzielę 7 czerwca, po raz kolejny stało się jednym z tych wydarzeń, które najlepiej pokazują siłę lokalnej tradycji. Spotkanie miało charakter rodzinny i integracyjny, a jego główną osią były <strong>pszczelarstwo, regionalne smaki i wspólne świętowanie</strong>. Tego rodzaju imprezy mają szczególne znaczenie w powiecie tomaszowskim, bo łączą mieszkańców różnych gmin wokół tego, co wspólne i autentyczne.</p><p>Organizatorami wydarzenia byli wójt gminy Żelechlinek Bogdan Kaczmarek oraz starosta tomaszowski Dariusz Kowalczyk, przy wsparciu Gminnego Domu Kultury w Żelechlinku kierowanego przez Grażynę Susik. Sama formuła miodobrania wyraźnie pokazała, że lokalne wydarzenia nie muszą opierać się na wielkiej skali, by miały duże znaczenie społeczne. Wystarczy dobrze zakorzeniony pomysł, aktywność mieszkańców i atmosfera sprzyjająca spotkaniu.</p><h2>Program pełen smaków, muzyki i wyróżnień</h2><p>Jak wynika z udostępnionych informacji, program tegorocznego miodobrania był bogaty i różnorodny. Uczestnicy mogli oglądać występy i koncerty, a zwieńczeniem dnia była wspólna zabawa taneczna oraz biesiada. Taki układ wydarzenia sprawił, że impreza miała nie tylko wymiar promocyjny czy kulturalny, ale również zwyczajnie sąsiedzki.</p><p>Ważnym elementem były także odznaczenia dla zasłużonych pszczelarzy. To szczególnie istotny akcent, ponieważ przypomina o znaczeniu pracy osób związanych z pszczelarstwem oraz o roli, jaką odgrywają one w lokalnym krajobrazie gospodarczym i przyrodniczym. Miodobranie nie było więc jedynie festynem, lecz także formą publicznego docenienia ludzi podtrzymujących ważną część wiejskiego dziedzictwa.</p><h2>Konkurs dla kół gospodyń wiejskich przyciągnął uwagę</h2><p>Jednym z najmocniejszych punktów wydarzenia był konkurs dla kół gospodyń wiejskich na miodowy przysmak. Tego typu rywalizacja od lat przyciąga uwagę uczestników podobnych imprez, ponieważ łączy kulinarną pomysłowość z prezentacją lokalnych tradycji. W Żelechlinku konkurs miał nie tylko charakter smakowy, lecz również symboliczny. Pokazał, jak dużą rolę w życiu społecznym regionu odgrywają koła gospodyń wiejskich.</p><p>Zwycięzcą zostało <strong>Koło Gospodyń Wiejskich Klub Biesiadnicy z gminy Czerniewice</strong>. Nagrody w konkursie zostały ufundowane tradycyjnie przez Starostwo Powiatowe w Tomaszowie Mazowieckim. Z kolei <strong>Nagrodę Wójta Gminy Żelechlinek</strong> otrzymało Koło Gospodyń Wiejskich Wiadernianki z gminy Tomaszów Mazowiecki. To rozstrzygnięcie podkreśliło wysoki poziom przygotowanych prezentacji oraz duże zaangażowanie uczestniczek.</p><p>Organizatorzy podziękowali wszystkim kołom za przygotowanie stoisk, potraw i atmosfery wydarzenia. W praktyce właśnie ta część miodobrania najlepiej oddaje sens podobnych spotkań. To nie tylko konkurs i nagrody, ale także możliwość pokazania talentu, pracy i troski o zachowanie tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie.</p><h2>***</h2><p>Tegoroczne Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku zapisało się jako wydarzenie pełne ciepła, integracji i lokalnej energii. W realiach powiatu tomaszowskiego takie inicjatywy mają szczególną wartość, ponieważ wzmacniają więzi między mieszkańcami, promują aktywność społeczną i przypominają o znaczeniu lokalnych produktów oraz tradycyjnych umiejętności.</p><p>Nie bez znaczenia pozostaje także wymiar promocyjny. Miodobranie buduje pozytywny obraz gminy i całego powiatu jako miejsca, w którym pielęgnuje się dziedzictwo, wspiera społeczne zaangażowanie i potrafi organizować wydarzenia o wyraźnym lokalnym charakterze. To właśnie takie inicjatywy często najmocniej zostają w pamięci mieszkańców, bo nie są anonimowe i tworzą przestrzeń prawdziwego spotkania.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że żelechlińskie miodobranie pozostanie jednym z ważniejszych punktów lokalnego kalendarza. Łączy bowiem to, co w takich wydarzeniach najcenniejsze: <strong>tradycję, wspólnotę i dumę z regionalnej tożsamości</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Internet z kosmosu pokonuje &quot;białe plamy&quot;. Jak profesjonalna instalacja Starlink ratuje połączenie ze światem?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55456,internet-z-kosmosu-pokonuje-quot-biale-plamy-quot-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-ze-swiatem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55456,internet-z-kosmosu-pokonuje-quot-biale-plamy-quot-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-ze-swiatem</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 16:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-internet-z-kosmosu-pokonuje-biale-plamy-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-z-1781015455.jpg</url>
                        <title>Internet z kosmosu pokonuje &amp;quot;białe plamy&amp;quot;. Jak profesjonalna instalacja Starlink ratuje połączenie ze światem?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55456,internet-z-kosmosu-pokonuje-quot-biale-plamy-quot-jak-profesjonalna-instalacja-starlink-ratuje-polaczenie-ze-swiatem</link>
                    </image><description>Brak światłowodu i słaby zasięg sieci komórkowych to codzienność dla wielu mieszkańców domów jednorodzinnych zlokalizowanych z dala od miejskich nadajników. Rozwiązaniem, które definitywnie rozwiązuje problem wolnego internetu, jest system Starlink. Choć sprzęt od SpaceX jest rewelacyjny, kluczem do jego bezawaryjnego działania jest odpowiednie umiejscowienie na budynku. Dlaczego montażu nie warto robić &quot;na własną rękę&quot;?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Koniec z cyfrowym wykluczeniem w regionie</strong> Polska wciąż posiada wiele obszarów, gdzie klasyczna infrastruktura telekomunikacyjna po prostu nie dociera. Regiony takie jak zalesione <strong>Mazowsze</strong> czy szeroko pojęta <strong>centralna i wschodnia Polska</strong> to miejsca, gdzie klienci masowo rezygnują z powolnego i przerywającego LTE na rzecz internetu satelitarnego. Starlink zapewnia przepustowości wielokrotnie przewyższające tradycyjne łącza radiowe, co pozwala na płynną pracę zdalną, naukę i korzystanie z platform streamingowych bez zacinania.</p><p>Jednak satelity znajdujące się na niskiej orbicie (LEO) wymagają jednego, bezwzględnego warunku: idealnie czystego widoku na niebo. Nawet niewielka gałąź dębu na podwórku, wysoki komin czy krawędź dachu sąsiada mogą powodować chwilowe utraty pakietów, co odczujemy jako "zacięcie" wideorozmowy lub gry online.</p><p><strong>Wideo dowody na skuteczność w najtrudniejszym terenie</strong> Fabryczny stojak dołączony do zestawu świetnie sprawdza się w szczerym polu lub na kempingu. W realiach domów jednorodzinnych, otoczonych drzewami i inną zabudową, antena niemal zawsze musi trafić na dach, komin lub wysoki maszt na elewacji.</p><p>Jak to wygląda w praktyce i jak fachowcy radzą sobie z wyzwaniami w terenie? Zamiast czytać suche specyfikacje, warto zobaczyć rzeczywiste realizacje. Setki przeprowadzonych testów prędkości i dziesiątki skomplikowanych instalacji w trudnych, zalesionych obszarach można obejrzeć na oficjalnej playliście wideo:&nbsp;<a href="https://youtube.com/playlist?list=PLsaDx8MwcMra2tPCegzsnYpPOndDwEd5T&amp;si=Q3ce3b8I2Lx-EtHH" target="_blank"><strong>https://youtube.com/playlist?list=PLsaDx8MwcMra2tPCegzsnYpPOndDwEd5T&amp;si=Q3ce3b8I2Lx-EtHH</strong></a>. To dowód na to, że przy odpowiednim umiejscowieniu sprzętu, ograniczenia terytorialne przestają istnieć.</p><p><strong>Bezpieczeństwo i trwałość na lata</strong> Prace na wysokości zawsze niosą ze sobą ryzyko. Wymagają nie tylko specjalistycznych drabin, uprzęży i znajomości technik dekarskich, ale też wiedzy na temat prowadzenia delikatnych kabli sygnałowych. Niewłaściwie wywiercony otwór czy zgnieciony przewód podczas domowej instalacji może skutkować utratą gwarancji na drogi sprzęt. Doświadczony technik przed rozpoczęciem prac zawsze skanuje sferę niebieską w aplikacji, aby wyznaczyć punkt o zerowej liczbie przeszkód.</p><p>Właśnie dlatego warto postawić na sprawdzone rozwiązania. Profesjonalnie wykonany <a href="https://www.qnet.com.pl/montaz-anteny-internetu-starlink-na-dachu/" title="Montaż Starlink"><strong>montaż Starlink</strong></a><strong>&nbsp;</strong>obejmuje dobór bezinwazyjnych uchwytów (np. masztów kominowych, które nie naruszają struktury dachu), odpornych na wichury i ulewy, a także pełną konfigurację sieci Wi-Fi wewnątrz budynku. Zlecając to zadanie ekspertowi, inwestujesz w święty spokój i pewność, że sprzęt przetrwa najcięższe warunki pogodowe, dostarczając bezkompromisowo szybki internet do każdego zakątka Twojego domu.</p><p>Więcej informacji na temat profesjonalnych usług monterskich, wyceny oraz dostępnych rozwiązań sieciowych można znaleźć na stronie firmowej instalatora Starlink Polska Quick Net Instalacje pod adresem&nbsp;<strong>www.qnet.com.pl</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Windykacja należności za energię elektryczną – co może zrobić dostawca, gdy kontrahent nie płaci]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55455,windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55455,windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 16:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi-1781015119.jpg</url>
                        <title>Windykacja należności za energię elektryczną – co może zrobić dostawca, gdy kontrahent nie płaci</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55455,windykacja-naleznosci-za-energie-elektryczna-co-moze-zrobic-dostawca-gdy-kontrahent-nie-placi</link>
                    </image><description>Zaległe faktury za prąd to jeden z tych problemów, które pojawiają się regularnie zarówno u sprzedawców energii, jak i u firm zarządzających nieruchomościami czy wspólnot mieszkaniowych rozliczających media z najemcami. Pozornie prosta sprawa – towar dostarczony, faktura wystawiona, termin upłynął – w praktyce okazuje się zaskakująco skomplikowana. Specyfika umów energetycznych, rola regulatora i rygorystyczna procedura wstrzymywania dostaw sprawiają, że windykacja w tym sektorze rządzi się własnymi regułami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Czemu wierzytelności energetyczne są inne niż zwykłe B2B?</h2><p>Podstawowa różnica zaczyna się już od konstrukcji samej umowy. W przypadku dostawy energii elektrycznej mamy najczęściej do czynienia z umową kompleksową – łączącą w jednym dokumencie element sprzedaży energii i usługi dystrybucji świadczonej przez operatora systemu dystrybucyjnego. To ważne z punktu widzenia dochodzenia należności: obie składowe faktury mają różnych wierzycieli (sprzedawca i OSD), choć dłużnik często traktuje je jak jedną płatność.</p><p>Kolejna cecha szczególna to regulowana taryfa. Stawki dystrybucji i rozliczenia sieciowe zatwierdza Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Dłużnik, który chciałby kwestionować wysokość należności, musi zmierzyć się z tym, że taryfa zatwierdzona przez URE ma charakter administracyjny – nie podlega negocjacjom i zakwestionowanie jej w sądzie cywilnym jest co do zasady bezskuteczne. To wzmacnia pozycję wierzyciela: o ile sporna może być zużyta ilość energii (kwestia pomiarów, sublokatorów itp.), o tyle sama stawka jest twarda.</p><h2>Krok 1: wezwanie do zapłaty – nie formalność, lecz narzędzie</h2><p><br>Artykuł powstał dzięki specjalistom z <a href="https://hww.pl/">hww.pl</a> - Kancelaria Hewelt, Wojnowski, Lindner i wspólnicy. Wielu wierzycieli traktuje wezwanie do zapłaty jako przykry obowiązek formalny. Tymczasem dobrze skonstruowane wezwanie spełnia kilka funkcji jednocześnie.</p><p>Po pierwsze, uruchamia bieg odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych – jeśli termin z faktury już upłynął, odsetki biegną od następnego dnia bez żadnych dodatkowych działań, ale wezwanie dokumentuje moment, od którego dłużnik był formalnie wzywany.</p><p>Po drugie, w wezwaniu do zapłaty można wezwać dłużnika do zapłaty rekompensaty za koszty odzyskiwania należności. W stosunkach pomiędzy przedsiębiorcami wierzycielowi przysługuje rekompensata w wysokości od 40 do 100 euro w zależności od wysokości roszczenia wskazanej w fakturze wobec której nastąpiło opóźnienie w zapłacie. Przy kilkunastu czy kilkudziesięciu fakturach wystawionych jednemu dłużnikowi sumuje się to do kwoty, której nie warto ignorować.</p><p>Po trzecie, wezwanie precyzuje zakres roszczenia. Wskazuje, które faktury są zaległe, jakie odsetki naliczono i w jakim terminie oczekujemy zapłaty. To ogranicza pole do późniejszych sporów procesowych o „co właściwie było żądane".</p><h2>Krok 2: postępowanie nakazowe – kiedy i dlaczego warto</h2><p>Jeśli dłużnik nie reaguje na wezwanie, kolejny krok to sąd. W sprawach o zapłatę za dostarczaną energię wierzyciel ma do wyboru kilka trybów, ale nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym – gdy tylko spełnione są warunki formalne – jest zdecydowanie najkorzystniejszy.</p><p>Dlaczego? Bo wydany nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym stanowi tytuł zabezpieczający z chwilą wydania. Jeszcze zanim dłużnik dowie się o sprawie i ewentualnie wniesie zarzuty, wierzyciel może złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia – na przykład przez zajęcie rachunku bankowego dłużnika. To praktycznie uniemożliwia wyprowadzenie środków z firmy w oczekiwaniu na wynik sprawy.</p><p>Dodatkową zaletą jest koszt: opłata sądowa w postępowaniu nakazowym wynosi tylko ¼ opłaty stosunkowej, którą zapłaciłby wierzyciel w zwykłym postępowaniu. Oszczędność jest realna, szczególnie przy wyższych kwotach.</p><p>Podstawą do wydania nakazu mogą wyłącznie enumeratywnie wymienione przesłanki w ustawie, tj. jeśli roszczenie zostało udowodnione dokumentem urzędowym, wierzyciel posiada zaakceptowany przez dłużnika rachunek lub wezwanie do zapłaty wraz z pisemnym oświadczeniem dłużnika o uznaniu długu. Tym samym, ustawodawca nakłada warunek, aby roszczenie było bezsporne lub wynikało z dokumentu, któremu sąd nada walor dowodu wystarczającego do wydania nakazu.</p><h2>Wstrzymanie dostaw - narzędzie operatora</h2><p>Warto odnotować, że wstrzymanie dostaw energii nie jest narzędziem dostępnym dla sprzedawcy windykującego własne należności. Na podstawie art. 6b Prawa energetycznego uprawnienie to przysługuje wyłącznie przedsiębiorstwu przesyłającemu lub dystrybucyjnemu, które może wstrzymać dostarczanie energii w dwóch przypadkach: gdy kontrola wykazała nielegalne pobieranie energii albo gdy odbiorca zalega z zapłatą przez co najmniej 30 dni po upływie terminu płatności.</p><p>Dla sprzedawcy oznacza to, że może on co najwyżej sygnalizować operatorowi zaległości odbiorcy, jednak sam nie dysponuje tym mechanizmem. Naruszenie ustawowych przesłanek przez OSD może natomiast skutkować jego odpowiedzialnością odszkodowawczą wobec odbiorcy, co ma znaczenie praktyczne: nieprawidłowe wstrzymanie dostaw zamiast mobilizować dłużnika, może go wyposażyć w roszczenie wzajemne.</p><h2>Przedawnienie – trzy lata, które szybko mijają</h2><p>Roszczenia z tytułu sprzedaży energii elektrycznej przedawniają się – co do zasady – z upływem trzech lat od dnia wymagalności faktury. To termin ogólny dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Brzmi jak dużo, ale w praktyce zaległości potrafią narastać przez wiele miesięcy (szczególnie w spółdzielniach i wspólnotach, gdzie windykacja toczy się powoli), a trzy lata potrafią minąć, zanim wierzyciel zdecyduje się na krok prawny.</p><p>Uwaga na pułapkę: po uzyskaniu prawomocnego wyroku lub nakazu zapłaty termin przedawnienia biegnie od nowa i wynosi sześć lat. Przy czym, w przypadku zasądzonych odsetek ich termin przedawnienia wynosi również 3 lata. To ważne, bo egzekucja komornicza może trwać latami, a wierzyciel, który zapomni o uzyskanym tytule wykonawczym może stracić możliwość skutecznego dochodzenia należności w przyszłości. Rekomenduje się w przypadku bezskutecznej egzekucji o składanie wniosku o jej ponowne wszczęcie co 3 lata, tak aby nie doszło do przedawnienia odsetek, a także roszczenia głównego.&nbsp;</p><h2>Kiedy warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie prawne</h2><p>Samodzielna windykacja faktur za energię jest możliwa, gdy sprawa jest prosta: jeden dłużnik, kilka faktur, brak sporów co do stanu rozliczeń. W przypadkach bardziej złożonych – gdy dłużnik kontestuje prawidłowość odczytów, kwestionuje umocowanie do zawarcia umowy kompleksowej, podważa wysokość taryfy lub gdy w grę wchodzi postępowanie restrukturyzacyjne dłużnika – skuteczność uzyskania wierzytelności bez wsparcia prawnika spada drastycznie.</p><p>Dotyczy to w szczególności spraw, gdzie wierzytelność energetyczna krzyżuje się z kwestiami prawa korporacyjnego (np. odpowiedzialność zarządu spółki za zaległości, zmiany właścicielskie w trakcie windykacji) lub z postępowaniem przed Prezesem URE w przypadku sporów regulacyjnych. Kancelarie specjalizujące się w <a href="https://hww.pl/uslugi/prawo-energetyczne/">prawie energetycznym</a> łączą znajomość przepisów sektorowych z procedurą cywilną, co w tego rodzaju sprawach ma realną wartość.</p><h2>Podsumowanie</h2><p>Windykacja należności za energię elektryczną to proces, który – prowadzony poprawnie – jest zdecydowanie bardziej przewidywalny niż windykacja w innych branżach. Regulowana taryfa, jasne przepisy proceduralne i dostępność trybu nakazowego dają wierzycielowi stosunkowo mocne narzędzia. Kluczem jest:</p><ul><li>Prawidłowo sformułowane wezwanie do zapłaty z kompletnym zestawieniem zaległości i naliczoną rekompensatą za koszty odzyskiwania należności;</li><li>Wybór właściwego trybu sądowego – postępowanie nakazowe w przypadkach w których dowody na to pozwalają, w pozostałych postępowanie upominawcze lub zwykłe;</li><li>Złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia, jeśli wierzyciel wszczął postępowanie w trybie innym niż postępowanie nakazowe;</li><li>Pilnowanie terminów przedawnienia – szczególnie gdy zaległości narastają powoli;</li><li>Zachowanie procedury przy ewentualnym wstrzymaniu dostaw.</li></ul><p>Zaniedbanie któregokolwiek z tych elementów nie przekreśla szansy na odzyskanie długu, ale może istotnie wydłużyć i skomplikować cały proces.<br><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wraca do Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55454,slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55454,slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 16:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego-1781014592.png</url>
                        <title>Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wraca do Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55454,slowianski-festiwal-smakow-i-rekodziela-wraca-do-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>Na początku lipca Skansen Rzeki Pilicy stanie się miejscem spotkania miłośników tradycji, muzyki i regionalnych smaków. Dwudniowy festiwal zapowiada koncerty, warsztaty, pokazy dawnych rzemiosł i atrakcje dla całych rodzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dwa dni z kulturą dawnych Słowian</h2><p><strong>Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła</strong> odbędzie się 4 i 5 lipca 2026 roku w godzinach od 12 do 18 na terenie Skansenu Rzeki Pilicy przy ulicy Modrzewskiego 9/11 w Tomaszowie Mazowieckim. Wydarzenie zapowiadane jest jako barwne spotkanie z tradycją, w której ważną rolę odegrają muzyka, kuchnia regionalna oraz rzemiosło inspirowane dawnymi obyczajami.</p><p>Plakat promujący imprezę przyciąga uwagę ludowym stylem i zdjęciami pokazującymi wspólne tańce przy ognisku, pokazy rzemieślnicze oraz uczestników w stylizowanych strojach. To wyraźny sygnał, że organizatorzy stawiają nie tylko na prezentację lokalnego dziedzictwa, ale także na tworzenie atmosfery wspólnoty i żywego kontaktu z historią.</p><h2>Smaki, rzemiosło i pokazy dla odwiedzających</h2><p>Program wydarzenia obejmuje szeroki wybór atrakcji kulinarnych i edukacyjnych. Na gości czekać mają podpłomyki, wędzonki, smalczyki i inne tradycyjne przysmaki, a także chleb wypiekany w chłopskim piecu. Nie zabraknie również stoisk z miodami, słodyczami, ziołami, biżuterią oraz wyrobami ze skóry.</p><p>Festiwal ma także wymiar widowiskowy i rodzinny. Zaplanowano pokazy walk słowiańskich wojów, strzelanie z łuku i rzut oszczepem, warsztaty kreatywne oraz gry terenowe dla dzieci z nagrodami. Organizatorzy przewidzieli również prezentacje starodawnego rzemiosła, między innymi kowalstwa i garncarstwa, co może okazać się szczególnie atrakcyjne dla osób zainteresowanych dawnymi technikami pracy.</p><h2>Na scenie zespoły i występy lokalnych artystów</h2><p>Integralną częścią imprezy będą koncerty i występy. W sobotę 4 lipca o godzinie 15 wystąpi Zespół Wokalny z Miejskiego Centrum Kultury, a o godzinie 16 Zespół Ludowy „Czerniewiczanie”. Z kolei w niedzielę 5 lipca o godzinie 15 ponownie zaprezentuje się Zespół Wokalny z Miejskiego Centrum Kultury, a o 16 na scenie pojawi się Zespół Pieśni i Tańca „Mali Lubochniannie”.</p><p>Dobór wykonawców pokazuje, że wydarzenie ma silny lokalny charakter i promuje artystów związanych z regionem. To ważny element budowania tożsamości kulturalnej miasta i zachęta, by tradycję traktować nie jako muzealny eksponat, lecz jako żywą część współczesnego życia.</p><h2>Festiwal jako rodzinna propozycja na letni weekend</h2><p>Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wpisuje się w rosnącą popularność wydarzeń, które łączą rozrywkę z edukacją i promocją dziedzictwa. Dzięki połączeniu pokazów, koncertów, kuchni regionalnej i aktywności dla dzieci impreza ma szansę przyciągnąć zarówno mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, jak i gości z okolic.</p><p>Wstęp na wydarzenie jest płatny według obowiązującego cennika. Wszystko wskazuje jednak na to, że dla wielu rodzin będzie to ciekawy pomysł na spędzenie letniego popołudnia w otoczeniu natury, tradycji i lokalnej kultury.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przerwy w dostawie prądu w regionie. Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki podał harmonogram prac]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55453,przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55453,przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 15:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac-1781013994.png</url>
                        <title>Przerwy w dostawie prądu w regionie. Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki podał harmonogram prac</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55453,przerwy-w-dostawie-pradu-w-regionie-rejon-energetyczny-tomaszow-mazowiecki-podal-harmonogram-prac</link>
                    </image><description>Rejon Energetyczny Tomaszów Mazowiecki poinformował o planowanych przerwach w dostawie energii elektrycznej. Wyłączenia mają związek z prowadzonymi pracami eksploatacyjnymi na sieci energetycznej. Obejmą one kilka miejscowości w regionie, w tym m.in. Karolinów, Lipie, Byliny Nowe, Lubochnię, Łochów, Julianów, Staropole, Nowe Chrusty, Sangrodz oraz Żelechlinek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;</p><p>Jak zwykle przy tego typu pracach, podane godziny należy traktować jako planowane. Dostawy energii mogą zostać przywrócone wcześniej, ale mieszkańcy powinni przygotować się na kilkugodzinne wyłączenia. Warto wcześniej naładować telefony, zabezpieczyć urządzenia elektryczne oraz zaplanować pracę zdalną, zakupy czy korzystanie ze sprzętu medycznego wymagającego zasilania.</p><h2>Harmonogram planowanych wyłączeń</h2><p><strong>18 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Przerwa w dostawie energii obejmie miejscowość <strong>Karolinów</strong>, posesje od nr 1 do 20 oraz działkę nr 103 w gminie Żelechlinek.</p><p><strong>19 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Bez prądu mogą być odbiorcy w miejscowości <strong>Lipie</strong>, posesje nr 1–3 oraz 42–43, a także działki nr 125 i 247.</p><p><strong>19 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Wyłączenie zaplanowano również w miejscowości <strong>Byliny Nowe</strong>, posesje od nr 1 do 11 oraz działka nr 120.</p><p><strong>22 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Przerwa obejmie miejscowość <strong>Lubochnia Górki</strong>, posesje nr 1, 23, 30, 67, 68 oraz działkę nr 259.<br>Tego samego dnia wyłączenia przewidziano także w <strong>Lubochni</strong> przy ulicach: <strong>Łódzkiej, Sportowej i Zapłotniej</strong>.</p><p><strong>22 czerwca 2026 roku, godz. 10:00–16:00</strong><br>Bez energii elektrycznej mogą pozostać odbiorcy w miejscowości <strong>Nowe Chrusty</strong>, przy ul. <strong>Rokicińskiej 58</strong> oraz ul. <strong>Letniskowej</strong>, działka nr 97/5.</p><p><strong>22 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–13:00</strong><br>Planowana przerwa obejmie miejscowość <strong>Sangrodz</strong>, ulice: <strong>Letniskową i Modrzewiową</strong>.</p><p><strong>23 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Wyłączenie zaplanowano w miejscowości <strong>Łochów</strong>, posesje od nr 5 do 32 oraz działki nr 159 i 336.</p><p><strong>24 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–15:00</strong><br>Przerwa w dostawie energii obejmie miejscowości <strong>Julianów</strong> oraz <strong>Staropole</strong>.</p><p><strong>24 czerwca 2026 roku, godz. 8:00–12:00</strong><br>Wyłączenia wystąpią także w <strong>Żelechlinku</strong> przy ulicach: <strong>Łąkowej 2–5, Lipowej 2, Susika 1–16</strong>, działka nr 167, <strong>Wierzbowej 4</strong> oraz <strong>Wojska Polskiego 5</strong>, działki nr 279 i 280.</p><h2>O czym warto pamiętać?</h2><p>Planowane wyłączenia energii są częścią prac eksploatacyjnych, które mają utrzymać sprawność sieci. Dla mieszkańców oznacza to jednak kilka praktycznych utrudnień. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby korzystające z urządzeń medycznych zasilanych prądem, przedsiębiorcy, gospodarstwa rolne oraz osoby pracujące zdalnie.</p><p>Warto odłączyć od sieci wrażliwy sprzęt elektroniczny, zwłaszcza komputery, telewizory, routery i urządzenia AGD. Po zakończeniu prac energia powinna zostać przywrócona automatycznie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bezrobocie w Polsce lekko spadło. Ale w powiecie tomaszowskim rynek pracy wciąż ma swoje ciężkie kamienie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55451,bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kamienie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55451,bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kamienie</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 15:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kam-1781011025.png</url>
                        <title>Bezrobocie w Polsce lekko spadło. Ale w powiecie tomaszowskim rynek pracy wciąż ma swoje ciężkie kamienie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55451,bezrobocie-w-polsce-lekko-spadlo-ale-w-powiecie-tomaszowskim-rynek-pracy-wciaz-ma-swoje-ciezkie-kamienie</link>
                    </image><description>Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w maju 2026 roku wyniosła w Polsce 5,9 proc. — poinformowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To o 0,1 punktu procentowego mniej niż w kwietniu. W urzędach pracy zarejestrowanych było 917,2 tys. osób bezrobotnych, czyli o 17,1 tys. mniej niż miesiąc wcześniej. Dane brzmią optymistycznie, ale — jak to zwykle bywa z rynkiem pracy — diabeł siedzi nie w średniej krajowej, lecz w lokalnych różnicach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Polska poniżej unijnej średniej</h2><p>Według informacji resortu pracy, maj przyniósł kolejny niewielki spadek bezrobocia. Ministerstwo wskazuje, że korzystne prognozy wzrostu gospodarczego na 2026 rok powinny wspierać dalszą poprawę sytuacji na rynku pracy.</p><p>Stopa bezrobocia rejestrowanego w maju wyniosła <strong>5,9 proc.</strong>, wobec <strong>6,0 proc. w kwietniu</strong>. W ujęciu wojewódzkim najniższy poziom bezrobocia odnotowano w Wielkopolsce — <strong>3,8 proc.</strong>, a najwyższy w województwie warmińsko-mazurskim — <strong>9,4 proc.</strong> Najlepszą sytuację miały m.in. powiat poznański, Poznań, Warszawa i powiat kępiński.</p><p>Ministerstwo podkreśla również, że sytuacja poprawiła się w wielu powiatach — stopa bezrobocia spadła w 280 z nich. Według danych przywoływanych przez PAP Biznes, na koniec maja 2026 r. w urzędach pracy było <strong>917,2 tys. osób bezrobotnych</strong>, o <strong>17,1 tys. mniej niż w kwietniu</strong>, ale jednocześnie o <strong>134,3 tys. więcej niż rok wcześniej</strong>.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki: średnia krajowa to nie cała opowieść</h2><p>Dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego ogólnopolska średnia jest ważna, ale nie powinna usypiać czujności. Najnowsza publicznie dostępna tabela Powiatowego Urzędu Pracy w Tomaszowie Mazowieckim pokazuje, że w 2026 roku stopa bezrobocia w powiecie wynosiła: <strong>9,4 proc. w styczniu</strong>, <strong>9,6 proc. w lutym</strong> i <strong>9,6 proc. w marcu</strong>. Dla porównania w marcu województwo łódzkie miało <strong>6,7 proc.</strong>, a Polska <strong>6,1 proc.</strong></p><p>To oznacza, że lokalny rynek pracy wciąż porusza się innym rytmem niż największe aglomeracje. Warszawa, Poznań czy powiat poznański grają w lidze silnych centrów usług, administracji, nowych technologii i dużych inwestycji. Powiat tomaszowski ma za sobą przemysłową historię, doświadczenie transformacji i własną strukturę zatrudnienia, w której sezonowość, dojazdy do pracy, mniejsze zakłady i ograniczona liczba wysokopłatnych ofert nadal mają duże znaczenie.</p><p>Można więc powiedzieć, że krajowe dane są jak szeroki kadr z filmu Wajdy — pokazują scenę zbiorową. Lokalny urząd pracy pokazuje natomiast zbliżenie na twarz bohatera. A na tej twarzy widać i nadzieję, i zmęczenie.</p><h2>Urząd pracy oferuje wsparcie, ale rynek wymaga kwalifikacji</h2><p>Na stronie Powiatowego Urzędu Pracy w Tomaszowie Mazowieckim dostępne są aktualne informacje dla osób szukających zatrudnienia i dla pracodawców. Urząd informował m.in. o bezpłatnych szkoleniach online, naborach dotyczących Krajowego Funduszu Szkoleniowego, projektach aktywizacyjnych oraz wsparciu doradców zawodowych. PUP przypomina, że osoby zarejestrowane i niezarejestrowane mogą korzystać z pomocy w zakresie przygotowania dokumentów aplikacyjnych, rozmowy kwalifikacyjnej i poszukiwania pracy.</p><p>To ważne, bo współczesny rynek pracy coraz rzadziej przypomina prostą giełdę ogłoszeń. Bardziej przypomina ruchome schody: kto nie aktualizuje kompetencji, ten może mieć wrażenie, że stoi, choć świat jedzie dalej. Kompetencje cyfrowe, gotowość do przekwalifikowania, prawo jazdy, znajomość języków, uprawnienia techniczne czy doświadczenie w usługach opiekuńczych i produkcji mogą decydować o tym, czy kandydat znajdzie pracę szybko, czy zostanie w urzędowych statystykach na dłużej.</p><h2>Prawo do pracy i obowiązki państwa</h2><p>Warto przypomnieć, że polityka rynku pracy nie jest wyłącznie kwestią tabel i komunikatów. Konstytucja RP w art. 65 stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy, a władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia. Szczegółowe instrumenty wsparcia — m.in. pośrednictwo pracy, poradnictwo zawodowe, staże, szkolenia, prace interwencyjne czy dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej — wynikają z przepisów regulujących rynek pracy i działania publicznych służb zatrudnienia.</p><p>W praktyce oznacza to, że za suchym słowem „aktywizacja” kryje się coś bardzo konkretnego: możliwość zdobycia zawodu, powrotu po przerwie, wyjścia z bezradności, a czasem rozpoczęcia małej działalności, która utrzyma rodzinę lepiej niż kolejna praca „na chwilę”.</p><h2>Spadek bezrobocia cieszy, ale lokalnie potrzebna jest cierpliwa praca</h2><p>Majowe dane pokazują poprawę, jednak dla powiatu tomaszowskiego kluczowe będzie to, czy spadek bezrobocia zacznie być widoczny także w lokalnych statystykach. Sama średnia krajowa nie wystarczy. Potrzebne są inwestycje, współpraca szkół z pracodawcami, sensowne szkolenia, wsparcie dla małych firm i stabilne miejsca pracy, które nie będą tylko sezonowym epizodem.</p><p>Bo rynek pracy to nie wykres w Excelu. To poranny autobus do zakładu, rozmowa kwalifikacyjna, nieodebrany telefon z rekrutacji, pierwsza wypłata po długiej przerwie i ulga, gdy można znów planować przyszłość. W takich sprawach statystyka powinna być początkiem rozmowy, a nie jej końcem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[XV Lubocheński Festiwal Masła. Muzyka, konkurs i regionalne smaki wracają do Lubochni]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55449,xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55449,xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 14:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni-1781007950.png</url>
                        <title>XV Lubocheński Festiwal Masła. Muzyka, konkurs i regionalne smaki wracają do Lubochni</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55449,xv-lubochenski-festiwal-masla-muzyka-konkurs-i-regionalne-smaki-wracaja-do-lubochni</link>
                    </image><description>Lubochna zaprasza na jubileuszową, piętnastą edycję Festiwalu Masła. W programie znalazły się konkurs ubijania masła, występy artystyczne, koncerty gwiazd i atrakcje dla całych rodzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jubileuszowe święto lokalnej tradycji</h2><p><strong>XV Lubocheński Festiwal Masła</strong> odbędzie się 13 czerwca 2026 roku w Gminnym Kompleksie Kulturalno-Sportowo-Rekreacyjnym w Lubochni. To wydarzenie, które od lat łączy promocję regionalnego dziedzictwa z nowoczesną formułą rodzinnego festynu, ponownie zgromadzi mieszkańców oraz gości z całego regionu. Już sama oprawa wydarzenia podkreśla jego ludowy charakter i przywiązanie do tradycji, której symbolem pozostaje ręczne ubijanie masła.</p><p>Organizatorzy przygotowali program oparty na tym, co od lat stanowi siłę imprezy: lokalnej kulturze, występach scenicznych i wspólnym świętowaniu. Festiwal objęty został honorowym patronatem przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej, co podkreśla rangę wydarzenia w kalendarzu regionalnych imprez plenerowych.</p><h2>Program pełen atrakcji od popołudnia do nocy</h2><p>Festiwal rozpocznie się o godzinie 15.00 koncertem orkiestry OSP Lubochnia. Następnie zaplanowano kolejne bloki artystyczne, oficjalne otwarcie oraz powitanie gości. Jednym z najważniejszych punktów dnia będzie <strong>Powiatowy Konkurs Ubijania Masła</strong>, który wystartuje o 16.50. Ogłoszenie wyników przewidziano na godzinę 18.00.</p><p>Wieczorna część wydarzenia będzie należeć do muzyki rozrywkowej. Na scenie pojawią się Model MT i Modelinka, zespół Guzowianki oraz Sebastian Zys z repertuarem inspirowanym twórczością Czerwonych Gitar. W programie znalazł się także koncert z utworami Maryli Rodowicz, a całość zwieńczy zabawa taneczna z DJ-em Radkiem. Dzięki takiemu układowi impreza ma szansę przyciągnąć zarówno miłośników folkloru, jak i publiczność oczekującą bardziej współczesnych brzmień.</p><h2>Rodzinny charakter i bogata oprawa artystyczna</h2><p>Lubocheński Festiwal Masła to wydarzenie pomyślane jako propozycja dla różnych grup wiekowych. Dla najmłodszych przygotowano strefę zabaw czynną od 16.00 do 20.00, z kolei strefa gastronomiczna będzie dostępna od 15.00 do 24.00. To ważny element imprezy, bo właśnie kuchnia regionalna i wspólne biesiadowanie budują atmosferę tego typu lokalnych świąt.</p><p>O oprawę artystyczną zadbają między innymi zespoły pieśni i tańca, chór oraz grupy taneczne związane z lokalnymi instytucjami kultury. Taki zestaw wykonawców pokazuje, że festiwal nie jest wyłącznie rozrywką, ale również prezentacją dorobku społeczności skupionej wokół gminy i powiatu. Obecność młodych artystów oraz zespołów ludowych wzmacnia przekaz o ciągłości tradycji i jej przekazywaniu kolejnym pokoleniom.</p><h2>Wydarzenie, które promuje region</h2><p>Festiwal w Lubochni od lat pełni funkcję znacznie szerszą niż zwykła impreza plenerowa. To przestrzeń promocji lokalnej tożsamości, aktywności kulturalnej i współpracy samorządu, instytucji oraz partnerów prywatnych. Wydarzenie wpisuje się także w rosnące zainteresowanie turystyką kulinarną i regionalnymi produktami, które przyciągają odwiedzających szukających autentycznych doświadczeń.</p><p>Jubileuszowa edycja może okazać się jedną z najmocniejszych w historii imprezy. Połączenie tradycji, konkursowej rywalizacji, koncertów i rodzinnych atrakcji sprawia, że <strong>Lubocheński Festiwal Masła</strong> ma wszystko, czego oczekuje publiczność od letniego święta w sercu regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zdrowie nie lubi czekać. Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki otwiera drzwi dla mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55448,zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55448,zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 13:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow-1781006441.png</url>
                        <title>Zdrowie nie lubi czekać. Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki otwiera drzwi dla mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55448,zdrowie-nie-lubi-czekac-affidea-nu-med-tomaszow-mazowiecki-otwiera-drzwi-dla-mieszkancow</link>
                    </image><description>12 czerwca 2026 roku w godzinach 10:00–14:00 Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki zaprasza mieszkańców miasta i regionu na otwarte wydarzenie profilaktyczno-edukacyjne „KPO Inwestujemy w Twoje zdrowie”. Akcja odbędzie się w siedzibie Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego NU-MED, z wjazdem od ul. Wandy Panfil. Udział jest bezpłatny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie sprawy, których nie powinno się odkładać „na potem”. Zdrowie jest jedną z nich. Nie czeka cierpliwie w kolejce jak petent przed urzędem, nie daje gwarancji, że przypomni o sobie dopiero wtedy, gdy będziemy mieli więcej czasu. Dlatego każda okazja, by zatrzymać się choć na chwilę i sprawdzić podstawowe parametry organizmu, ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać.</p><p>Właśnie temu ma służyć akcja <strong>„KPO Inwestujemy w Twoje zdrowie”</strong>, organizowana w Tomaszowie Mazowieckim przez <strong>Affidea NU-MED</strong>. Jak informuje organizator ogólnopolskiej inicjatywy, jej celem jest promocja zdrowia, profilaktyki onkologicznej, edukacji zdrowotnej oraz pokazanie działań realizowanych dzięki wsparciu środków europejskich.</p><h2>Co przygotowano dla mieszkańców?</h2><p>W programie tomaszowskiego wydarzenia znalazły się bezpłatne aktywności adresowane do osób w różnym wieku. Uczestnicy będą mogli skorzystać m.in. z <strong>pomiaru ciśnienia tętniczego</strong>, <strong>pomiaru poziomu glukozy we krwi</strong>, <strong>analizy składu ciała</strong>, a także nauczyć się <strong>samobadania piersi i jąder</strong>.</p><p>To szczególnie ważne, bo w profilaktyce nowotworowej czas bywa najcenniejszą walutą. Wczesne wykrycie zmian daje większe możliwości leczenia, a podstawowa edukacja zdrowotna często zaczyna się nie w gabinecie lekarskim, lecz od prostego pytania: „czy wiem, na co powinienem zwrócić uwagę?”.</p><p>Na miejscu zaplanowano również <strong>wsparcie psychologiczne</strong>, warsztaty przygotowywania posiłków z nutridrinków, edukację dotyczącą profilaktyki oraz informacje o dostępnych programach <strong>Narodowego Funduszu Zdrowia</strong>. Sam szpital w Tomaszowie prowadzi kompleksową opiekę onkologiczną, diagnostykę nowotworów oraz konsultacje w poradni onkologicznej dostępne bez skierowania.</p><h2>Sanepid, opieka stomijna i Fundacja Affidea NU-MED</h2><p>Podczas wydarzenia uczestnicy będą mogli odwiedzić także stoisko <strong>Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej</strong>, skorzystać z porad dotyczących opieki stomijnej prowadzonych przez specjalistów firmy <strong>Sturomedica</strong>, a także poznać działalność <strong>Fundacji Affidea NU-MED</strong>.</p><p>To ważne, bo zdrowie publiczne nie kończy się na badaniu czy recepcie. Obejmuje również edukację, higienę życia, świadomość czynników ryzyka, wsparcie pacjentów i ich rodzin oraz wiedzę o tym, gdzie można szukać pomocy. W tym sensie takie wydarzenia są lokalnym odpowiednikiem dobrze działającej latarni morskiej — nie leczą same w sobie, ale pokazują kierunek, zanim ktoś znajdzie się na mieliźnie.</p><h2>„Troska o zdrowie może rozpocząć się od prostych działań”</h2><p>Organizatorzy podkreślają, że akcja ma charakter otwarty i jest okazją do rozmowy ze specjalistami oraz zdobycia praktycznej wiedzy o zdrowym stylu życia i profilaktyce nowotworowej.</p><blockquote><p>„Zdrowie to jeden z najcenniejszych zasobów, dlatego tak ważne jest budowanie świadomości i promowanie profilaktyki. Dzięki wydarzeniu »KPO Inwestujemy w Twoje zdrowie« chcemy pokazać mieszkańcom, że troska o zdrowie może rozpocząć się od prostych działań i regularnych badań. Serdecznie zapraszamy wszystkich do odwiedzenia naszej placówki, rozmowy ze specjalistami i skorzystania z przygotowanych bezpłatnie aktywności” – podkreśla <strong>Małgorzata Nurkowska, Dyrektor Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki</strong>.</p></blockquote><h2>KPO i zdrowie. Co oznacza to dla pacjentów?</h2><p>Wydarzenie odbywa się w szerszym kontekście inwestycji w ochronę zdrowia finansowanych z <strong>Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności</strong>. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że realizacja KPO w sektorze zdrowia ma służyć poprawie efektywności systemu, dostępności oraz jakości świadczeń zdrowotnych.&nbsp;</p><p>W przypadku tomaszowskiego szpitala NU-MED informowano wcześniej o pozytywnej rekomendacji dla projektu dotyczącego <strong>przyspieszenia transformacji cyfrowej w Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Wartość dofinansowania wskazana przez placówkę to <strong>6 251 114,56 zł</strong>.</p><p>To nie są abstrakcyjne liczby zapisane w urzędowych tabelach. Cyfryzacja placówek medycznych oznacza w praktyce sprawniejsze obiegi dokumentacji, lepszą organizację pracy, szybszy dostęp do danych i większą wygodę dla pacjentów. A w onkologii, gdzie liczy się każdy etap diagnostyki i leczenia, dobra organizacja systemu nie jest luksusem. Jest częścią bezpieczeństwa.</p><h2>Podstawa prawna i społeczny sens profilaktyki</h2><p>Profilaktyka zdrowotna jest jednym z elementów publicznego systemu ochrony zdrowia. Zgodnie z ustawą z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, do zadań systemu należy m.in. zapewnienie świadczeń służących zachowaniu zdrowia, zapobieganiu chorobom i ich wczesnemu wykrywaniu. W praktyce oznacza to, że edukacja, badania przesiewowe i programy profilaktyczne nie są dodatkiem do leczenia, lecz jego pierwszą linią obrony.</p><p>Narodowy Fundusz Zdrowia podkreśla przy programach profilaktycznych znaczenie kompleksowej oceny stanu zdrowia, wczesnego wykrywania chorób oraz indywidualnych zaleceń dotyczących stylu życia, badań i szczepień.</p><h2>Najważniejsze informacje</h2><p><strong>Kiedy:</strong> 12 czerwca 2026 r., godz. 10:00–14:00<br><strong>Gdzie:</strong> Affidea NU-MED Tomaszów Mazowiecki, Specjalistyczny Szpital Onkologiczny, wjazd od ul. Wandy Panfil<br><strong>Dla kogo:</strong> mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i regionu<br><strong>Udział:</strong> bezpłatny<br><strong>W programie:</strong> pomiary, edukacja zdrowotna, nauka samobadania, wsparcie psychologiczne, porady specjalistyczne, informacje o profilaktyce i programach NFZ</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 13:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw-1781003397.png</url>
                        <title>Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</link>
                    </image><description>Prokuratura Regionalna w Warszawie ogłosiła Antoniemu Macierewiczowi zarzuty publicznego znieważenia kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz pomówienia funkcjonariuszy o zachowanie, które — według śledczych — mogło poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia stanowisk. Sprawa dotyczy wypowiedzi posła PiS z 11 września 2025 roku, kiedy z sejmowej mównicy padły słowa o „agentach rosyjskich”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sprawa ma ciężar większy niż kolejna awantura na Wiejskiej. Tu nie chodzi tylko o polityczną frazę, rzuconą z mównicy jak kamień w szybę. Chodzi o słowa dotyczące ludzi kierujących jedną z najważniejszych służb państwa — formacją odpowiedzialną za ochronę wojska przed działalnością obcych wywiadów.</p><h2>Wypowiedź z sejmowej debaty</h2><p>Wskazane przez prokuraturę wypowiedzi Antoniego Macierewicza padły 11 września 2025 roku podczas debaty nad informacją wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącą naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.</p><p>Zgodnie ze stenogramem sejmowym poseł PiS mówił wtedy:</p><p>„To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...)”.</p><p>Zdanie nie zostało dokończone, bo — jak odnotowano w stenogramie — wywołało „poruszenie na sali”.</p><p>Antoni Macierewicz kontynuował jednak wypowiedź, wskazując, że osoby te „teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje”. Następnie pytał: „A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał?”.</p><h2>Prokuratura: znieważenie i pomówienie kierownictwa SKW</h2><p>We wtorkowym komunikacie rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prok. Mateusz Martyniuk, poinformował, że Antoni Macierewicz miał znieważyć szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców: płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto, nazywając ich „agentami rosyjskimi”.</p><p>Według śledczych poseł PiS miał także pomówić funkcjonariuszy publicznych o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Prokuratura ocenia, że takie twierdzenia mogły poniżyć wskazane osoby w opinii publicznej oraz narazić je na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowisk w służbie państwowej.</p><p>Prokuratura zarzuca Antoniemu Macierewiczowi dwa czyny. Jeden z nich jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. Drugi — karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.</p><h2>Zawiadomienie złożyło kierownictwo SKW</h2><p>Zawiadomienie w sprawie złożyło kierownictwo <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong>. Jak przekazał prok. Mateusz Martyniuk, Antoni Macierewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.</p><p>Już wcześniej, na etapie wniosku o uchylenie immunitetu, prokuratura wskazywała, że — jej zdaniem — „bezpodstawne oskarżenia o agenturalną współpracę z Federacją Rosyjską” formułowane wobec kierownictwa SKW „w sposób oczywisty przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej”.</p><p>Rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, podkreślała wówczas, że choć tego rodzaju czyn co do zasady podlega ściganiu z oskarżenia prywatnego, prokurator zdecydował o objęciu sprawy ściganiem z urzędu, kierując się interesem społecznym.</p><h2>Macierewicz: nie padły nazwiska, zarzuty mają charakter polityczny</h2><p>Antoni Macierewicz odnosił się do sprawy już podczas kwietniowego posiedzenia sejmowej komisji regulaminowej, która zajmowała się wnioskiem prokuratury o uchylenie mu immunitetu.</p><p>Poseł PiS mówił wtedy, że jest zaskoczony działaniem prokuratury. Argumentował, że w jego wypowiedzi nie padły nazwiska.</p><p>— Istotą mojej wypowiedzi z punktu widzenia, który jest tutaj stawiany, jest to, że nie ma żadnego nazwiska (...). Nie przywołuję żadnego nazwiska, dlatego że problem jest zupełnie inny niż ten, który interpretuje prokuratura — mówił Macierewicz.</p><p>Dodał, że — jego zdaniem — „istotą problemu jest układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją”. Ocenił również, że zarzuty prokuratury są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny.</p><h2>Sejm uchylił immunitet</h2><p>Sejm uchylił Antoniemu Macierewiczowi immunitet w tej sprawie pod koniec kwietnia. To otworzyło prokuraturze drogę do przedstawienia zarzutów.</p><p>W polskim systemie prawnym immunitet parlamentarny chroni posła przed pociągnięciem do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu. Nie oznacza jednak całkowitej bezkarności. Po uchyleniu immunitetu prokuratura może prowadzić postępowanie tak jak wobec każdej innej osoby.</p><h2>Granice politycznej debaty</h2><p>Sprawa Antoniego Macierewicza ponownie stawia pytanie o granice ostrej debaty publicznej. W polskiej polityce słowa bywają dziś ciężkie jak ołów. Padają oskarżenia o zdradę, agenturę, działanie na rzecz obcych państw. W kampaniach i sejmowych sporach brzmią czasem jak refren z mrocznego filmu politycznego — efektowne, zapadające w pamięć, ale niosące realne skutki.</p><p>W przypadku funkcjonariuszy służb specjalnych takie zarzuty są szczególnie poważne. Oskarżenie o współpracę z rosyjskimi służbami nie jest zwykłą obelgą. Może uderzać w wiarygodność zawodową, zaufanie instytucjonalne i autorytet państwa.</p><p>Jednocześnie należy wyraźnie zaznaczyć: <strong>Antoni Macierewicz usłyszał zarzuty, ale nie został skazany</strong>. O jego ewentualnej winie lub niewinności może zdecydować wyłącznie sąd.</p><p>Sprawa będzie więc nie tylko procesem o konkretne słowa, ale także kolejnym rozdziałem sporu o to, gdzie kończy się polityczna ocena, a zaczyna odpowiedzialność karna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[IMGW wydał ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami dla 13 województw (aktl.)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55446,imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55446,imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 12:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl-1781001757.png</url>
                        <title>IMGW wydał ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami dla 13 województw (aktl.)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55446,imgw-wydal-ostrzezenia-i-i-ii-stopnia-przed-burzami-dla-13-wojewodztw-aktl</link>
                    </image><description>Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał we wtorek rano ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami dla 13 województw. Ostrzegł, że burzom będą towarzyszyły bardzo silne opady deszczu – do 45 mm. W mocy pozostają ostrzeżenia przed upałami do 30 st. C.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>IMGW wydał ostrzeżenia I stopnia przed burzami dla województw: warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, łódzkiego, dolnośląskiego, opolskiego, świętokrzyskiego i znacznej części woj. pomorskiego, wielkopolskiego, lubelskiego, śląskiego oraz podkarpackiego. Na tych obszarach miejscami wystąpią burze, którym będą towarzyszyć silne opady deszczu do 25 mm. Lokalnie, w czasie burz i przelotnych opadów deszczu mogą występować porywy wiatru do 75 km/h, możliwe są także opady gradu.</p><p>Ostrzeżenia II stopnia przed burzami Instytut wydał dla województwa małopolskiego oraz części woj. śląskiego, gdzie w czasie ich trwania wystąpią silne i bardzo silne opady deszczu od 20 mm do 35 mm, a miejscami około 45 mm. Lokalnie porywy wiatru mogą osiągać również do 75 km/h i wystąpią opady gradu.</p><p>Ostrzeżenia I i II stopnia będą obowiązywały we wtorek od godz. 13.00 do godz. 23.00.</p><p>W mocy pozostają też alerty przed upałami dla centralnej i południowo-wschodniej części kraju, czyli woj. mazowieckiego oraz części województw: łódzkiego, świętokrzyskiego, lubelskiego oraz podkarpackiego, gdzie termometry mogą pokazać około 30 st. C. Będą one obowiązywały również we wtorek od godz. 14.00 do godz. 18.00.</p><p>Dla południowego obszaru kraju Instytut wydał ostrzeżenia hydrologiczne I stopnia przed gwałtownymi wzrostami stanów wód. Alerty będą obowiązywały we wtorek od godz. 13.00 w województwach: opolskim, śląskim, małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim, lubelskim i mazowieckim. Na tych terenach w związku z prognozowanymi opadami burzowymi mogą wystąpić podtopienia, a w zlewniach kontrolowanych przekroczone stany ostrzegawcze. Ostrzeżenie pozostanie w mocy do środy do godz. 8.00.</p><p>Ostrzeżenia meteorologiczne I i II stopnia przewidują wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, które mogą spowodować duże straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia. (PAP)</p><p>&nbsp;</p><p>azk/ sp/ bch/ joz/</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przedszkolaki znów na starcie. XVII Spartakiada zza Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 10:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim-1780993365.png</url>
                        <title>Przedszkolaki znów na starcie. XVII Spartakiada zza Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się XVII Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy pod hasłem „Wyżej, mocniej, dalej”. Wydarzenie po raz kolejny połączyło ruch, zabawę i integrację najmłodszych mieszkańców miasta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sportowa energia najmłodszych</h2><p>XVII Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy pod hasłem <strong>„Wyżej, mocniej, dalej”</strong> stała się kolejnym przykładem wydarzenia, które łączy aktywność fizyczną z lokalną wspólnotą. Sama nazwa imprezy dobrze oddaje jej charakter: chodzi nie tylko o rywalizację, ale przede wszystkim o zachęcanie dzieci do ruchu, pokonywania własnych ograniczeń i czerpania radości ze wspólnej zabawy.</p><p>W realiach miasta takiego jak Tomaszów Mazowiecki tego rodzaju inicjatywy mają szczególne znaczenie. To właśnie na poziomie przedszkola budują się pierwsze nawyki związane z aktywnością, współpracą i zdrowym stylem życia. Spartakiada jest więc czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem sportowym. To także czytelny sygnał, że wychowanie przez ruch i wspólne przeżywanie emocji pozostają ważnym elementem lokalnej edukacji.</p><h2>Nie tylko zawody, ale także integracja</h2><p>Choć sportowy wymiar spartakiady wysuwa się na pierwszy plan, równie istotna jest jej funkcja społeczna. Spotkanie dzieci z różnych placówek sprzyja integracji, uczy zasad fair play oraz pokazuje, że uczestnictwo bywa ważniejsze niż sam wynik. W przypadku najmłodszych uczestników właśnie taki przekaz ma największą wartość.</p><p>Hasło wydarzenia można odczytywać symbolicznie. <strong>„Wyżej, mocniej, dalej”</strong> oznacza dążenie do rozwoju, ale w dziecięcej skali: z odwagą, uśmiechem i bez nadmiernej presji. Dla opiekunów i nauczycieli to z kolei okazja, by obserwować, jak dzieci reagują na wspólne zadania, jak przeżywają emocje i jak uczą się działania w grupie.</p><p>Takie wydarzenia wzmacniają też więź między instytucjami oświatowymi a lokalną społecznością. Dla rodziców i wychowawców są potwierdzeniem, że sport może być naturalnym elementem codzienności, a dla samorządu i organizatorów stanowi ważny element budowania przyjaznej przestrzeni dla rodzin.</p><h2>Lokalny wymiar wydarzenia</h2><p>Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy wpisuje się w szerszy obraz miejskich działań związanych ze sportem, rekreacją i aktywizacją mieszkańców. Tomaszów Mazowiecki od lat podkreśla znaczenie infrastruktury sportowej oraz inicjatyw adresowanych do różnych grup wiekowych. W tym kontekście wydarzenie dla przedszkolaków ma szczególną wartość, bo pokazuje, że troska o aktywność zaczyna się już od najmłodszych lat.</p><p>Nie bez znaczenia jest również sam lokalny kontekst. Wydarzenia organizowane dla dzieci budują pozytywny obraz miasta jako miejsca, w którym rozwój najmłodszych nie ogranicza się do zajęć w sali, lecz obejmuje także wspólne przeżycia, ruch i relacje. To ważny element codzienności, który często nie trafia na pierwsze strony ogólnopolskich serwisów, ale dla mieszkańców ma bardzo konkretne znaczenie.</p><p>XVII edycja spartakiady pokazuje również ciągłość tej inicjatywy. Jeśli wydarzenie odbywa się po raz siedemnasty, oznacza to, że ma swoje miejsce w lokalnym kalendarzu i jest potrzebne uczestnikom oraz organizatorom. Taka regularność buduje zaufanie i sprawia, że kolejne roczniki dzieci mogą wchodzić w świat sportu poprzez dobrze znaną, przyjazną formułę.</p><h2>Ruch, który procentuje</h2><p>Znaczenie podobnych imprez wykracza poza jeden dzień zmagań i zabawy. Dla dzieci udział w spartakiadzie może być pierwszym doświadczeniem większego wydarzenia sportowego, związanego z emocjami, dopingiem i poczuciem wspólnoty. To doświadczenie, które często zostaje w pamięci na długo i może zachęcać do dalszej aktywności.</p><p>Z perspektywy lokalnej społeczności takie inicjatywy są inwestycją w przyszłość. Promują zdrowe nawyki, oswajają dzieci z ruchem i pokazują, że sport nie musi oznaczać wyłącznie wyniku czy presji. Może być przestrzenią rozwoju, zabawy i budowania pewności siebie. Właśnie dlatego przedszkolna spartakiada to wydarzenie, które ma znaczenie większe, niż sugerowałaby sama skala zawodów.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim znów przypomniano, że sport zaczyna się od prostych gestów: biegu, skoku, wspólnej radości i odwagi, by stanąć na starcie. A to często najlepszy początek na późniejsze, poważniejsze sportowe ambicje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gra miejska w Tomaszowie. Uczniowie rywalizowali, a finał zakończył się przy ognisku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55442,gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55442,gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 09:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku-1780992706.png</url>
                        <title>Gra miejska w Tomaszowie. Uczniowie rywalizowali, a finał zakończył się przy ognisku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55442,gra-miejska-w-tomaszowie-uczniowie-rywalizowali-a-final-zakonczyl-sie-przy-ognisku</link>
                    </image><description>Młodzieżowa Rada Miasta zaprosiła uczniów tomaszowskich szkół do udziału w grze miejskiej. Była rywalizacja, nagrody i integracyjny finał w Skansenie Rzeki Pilicy, a całe wydarzenie połączyło aktywność z lokalnym kontekstem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Miejska rywalizacja z udziałem młodzieży</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się gra miejska zorganizowana z inicjatywy <strong>Młodzieżowej Rady Miasta</strong>. W wydarzeniu wzięli udział uczniowie lokalnych szkół, którzy zmierzyli się w terenowej formule łączącej współpracę, orientację w przestrzeni i znajomość miasta. Tego typu przedsięwzięcia od lat budują zainteresowanie sprawami lokalnymi, a jednocześnie pokazują, że edukacja obywatelska nie musi ograniczać się do szkolnej sali.</p><p>Gra miejska to forma, która dobrze odpowiada na potrzeby młodych ludzi. Pozwala wyjść poza codzienną rutynę, uczy działania w grupie i zachęca do aktywnego poznawania najbliższego otoczenia. W przypadku Tomaszowa Mazowieckiego dodatkowym atutem jest sam lokalny kontekst, bo miasto daje wiele możliwości do organizowania inicjatyw łączących historię, przestrzeń publiczną i integrację uczestników.</p><h2>Wyniki i wyróżnione szkoły</h2><p>Jak poinformowano po zakończeniu wydarzenia, <strong>pierwsze miejsce</strong> zdobyła Szkoła Podstawowa nr 3 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. <strong>Drugie miejsce</strong> zajęła Szkoła Podstawowa nr 1 im. A. Kamińskiego, a <strong>trzecie miejsce</strong> przypadło I Liceum Ogólnokształcącemu im. Jarosława Dąbrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Na tym jednak lista docenionych się nie kończyła. Organizatorzy podkreślili, że także pozostali uczestnicy otrzymali podziękowania i drobne upominki. To ważny sygnał, bo w wydarzeniach o charakterze społecznym liczy się nie tylko końcowa klasyfikacja, lecz również sam udział, zaangażowanie i gotowość do wspólnego działania.</p><h2>Finał w Skansenie Rzeki Pilicy</h2><p>Zwieńczeniem gry było <strong>ognisko integracyjne w Skansenie Rzeki Pilicy</strong>, połączone z możliwością zwiedzania obiektu. Taki finał nadał wydarzeniu szerszy wymiar niż sama rywalizacja. Uczestnicy mieli okazję nie tylko odpocząć po zmaganiach, ale też spędzić czas w miejscu mocno związanym z lokalną tożsamością i przyrodniczo-historycznym charakterem Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Wybór tego miejsca nie wydaje się przypadkowy. Skansen Rzeki Pilicy od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na mapie miasta i często staje się naturalnym tłem dla działań edukacyjnych oraz integracyjnych. Połączenie miejskiej gry z wizytą w takim obiekcie pokazuje, że lokalne inicjatywy mogą jednocześnie angażować, uczyć i promować ważne miejsca w przestrzeni miasta.</p><h2>Znaczenie inicjatywy dla życia lokalnego</h2><p>Organizacja gry miejskiej przez Młodzieżową Radę Miasta to przykład działania, które wzmacnia obecność młodych mieszkańców w życiu publicznym. Tego rodzaju projekty pomagają budować poczucie sprawczości i pokazują, że aktywność społeczna może przybierać atrakcyjną, nowoczesną formę. Dla samorządu to również czytelny sygnał, że młodzież chce uczestniczyć w lokalnych przedsięwzięciach nie tylko jako odbiorca, ale także jako współtwórca.</p><p>Warto odnotować, że projekt został <strong>dofinansowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego</strong> w ramach Rządowego Programu Fundusz Młodzieżowy na lata 2022-2033, realizowanego przez Centrum OPUS. To pokazuje, że lokalne pomysły mogą zyskiwać szersze wsparcie i przekładać się na konkretne działania skierowane do młodych mieszkańców. W praktyce oznacza to nie tylko jednorazowe wydarzenie, ale także inwestycję w społeczne kompetencje kolejnego pokolenia tomaszowian.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Pianista” wraca na wielki ekran. Helios RePlay zaprasza na seans 14 czerwca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55441,pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55441,pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 09:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca-1780991493.jpg</url>
                        <title>„Pianista” wraca na wielki ekran. Helios RePlay zaprasza na seans 14 czerwca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55441,pianista-wraca-na-wielki-ekran-helios-replay-zaprasza-na-seans-14-czerwca</link>
                    </image><description>14 czerwca „Pianista” Romana Polańskiego wraca do Heliosa w cyklu RePlay. To wyjątkowa okazja, by na wielkim ekranie zobaczyć poruszającą historię Władysława Szpilmana i jego walki o przetrwanie w okupowanej Warszawie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są filmy, które nie starzeją się razem z taśmą filmową. One zostają — jak dźwięk fortepianu dobiegający z ruin miasta, jak milczenie po ostatniej scenie, jak pytanie, które długo nie pozwala wyjść z kina. Jednym z takich obrazów jest <strong>„Pianista”</strong> Romana Polańskiego — poruszająca historia Władysława Szpilmana, cenionego pianisty i kompozytora, którego życie w okupowanej Warszawie zostaje brutalnie złamane przez nazistowską machinę zagłady.</p><p><strong>14 czerwca w kinie Helios</strong> widzowie będą mogli ponownie zobaczyć ten przejmujący film na wielkim ekranie w ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong>.</p><p>W 1939 roku Szpilman jest uznanym muzykiem, mieszka z rodziną w Warszawie i wierzy, że świat, choć niespokojny, wciąż ma swój rytm. Wraz z wkroczeniem nazistów do stolicy wszystko rozpada się jednak jak źle uderzony akord. Bohater traci kolejne prawa, trafia do getta, patrzy na upadek miasta, doświadcza głodu, strachu, samotności i rozpaczliwej walki o przetrwanie. Ocala dzięki przypadkowi, pomocy innych, łutowi szczęścia — i muzyce, która w tym filmie staje się czymś więcej niż sztuką. Jest ostatnim śladem człowieczeństwa.</p><p><strong>Helios RePlay</strong> to cykl spotkań z filmami, które zapisały się w historii kina i kultury. To powrót do tytułów kultowych, ważnych, ponadczasowych — takich, które najlepiej wybrzmiewają właśnie tam, gdzie kino ma największą siłę: na dużym ekranie, w ciemnej sali, przy dźwięku, który nie jest tylko tłem, lecz częścią opowieści.</p><p>„Pianista” to nie tylko film wojenny. To opowieść o człowieku wrzuconym w sam środek historii, która nie zna litości. O Warszawie zniszczonej, ale nie całkiem pokonanej. O sztuce, która nie zatrzymuje czołgów, ale potrafi ocalić pamięć. To kino bolesne, wielkie i potrzebne — zwłaszcza dziś, gdy historia znów zbyt często przypomina, że pokój nigdy nie jest dany raz na zawsze.</p><p><strong>Seans odbędzie się 14 czerwca w ramach cyklu Helios RePlay.</strong><br>To wyjątkowa okazja, by zobaczyć „Pianistę” tak, jak powinno się oglądać najważniejsze filmy — wspólnie, w skupieniu, na wielkim ekranie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki jedzie po pamięć. Aż 10 lokalnych grup w finale projektu Instytutu Pileckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55440,tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55440,tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 09:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego-1780989953.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki jedzie po pamięć. Aż 10 lokalnych grup w finale projektu Instytutu Pileckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55440,tomaszow-mazowiecki-jedzie-po-pamiec-az-10-lokalnych-grup-w-finale-projektu-instytutu-pileckiego</link>
                    </image><description>Aż 10 grup reprezentujących Tomaszów Mazowiecki zakwalifikowało się do finału ogólnopolskiego projektu edukacyjno-historycznego Instytutu Pileckiego „Pamięć miejsca, miejsca pamięci”. To ogromny sukces młodych ludzi, nauczycieli, opiekunów i lokalnych pasjonatów historii. Finał odbędzie się 12–13 czerwca 2026 roku w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie miejsca, które mijamy codziennie, niemal bezwiednie. Kamień z tablicą. Krzyż przy drodze. Stary mur, cmentarz, zapomniany ślad po człowieku, po rodzinie, po wydarzeniu, które kiedyś przecięło życie lokalnej wspólnoty jak błysk flesza w ciemnej sali. Projekt <strong>„Pamięć miejsca, miejsca pamięci”</strong> przypomina, że historia nie mieszka wyłącznie w wielkich muzeach i podręcznikach. Często stoi kilka ulic dalej. Czeka, aż ktoś zapyta: kto tu był? co się wydarzyło? dlaczego powinniśmy pamiętać?</p><p>W tym roku Tomaszów Mazowiecki odpowiedział wyjątkowo mocno. Do finału projektu Instytutu Pileckiego zakwalifikowało się aż <strong>10 tomaszowskich grup</strong>.</p><h2>Tomaszów wśród finalistów z całej Polski</h2><p>Zakwalifikowane grupy reprezentują: <strong>ZSP nr 1, SP nr 1 im. Aleksandra Kamińskiego, ZSP nr 10, SP nr 8, ZSP nr 7, SP nr 11, SP nr 6, ZSP nr 2, SP nr 14 im. Orła Białego oraz 41. Tomaszowską Drużynę Harcerską „Astrum”</strong>.</p><p>To wynik, który trudno potraktować jak zwykłą statystykę. Jeśli w finale bierze udział 40 zespołów z 27 miejscowości w całej Polsce, to obecność aż dziesięciu grup z Tomaszowa Mazowieckiego jest mocnym sygnałem: lokalna pamięć w naszym mieście nie jest martwym eksponatem pod szkłem. Ona pracuje, wciąga, uczy i buduje wspólnotę.</p><p>Dwudniowy finał odbędzie się w piątek i sobotę, <strong>12–13 czerwca</strong>, w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej. Uczestnicy zaprezentują efekty kilku miesięcy pracy na specjalnie przygotowanych stoiskach. Patronat medialny nad wydarzeniem objęło <strong>Polskie Radio RDC</strong>.</p><h2>Historia, która zaczyna się obok domu</h2><p>Ogólnopolski projekt <strong>„Pamięć miejsca, miejsca pamięci”</strong> polega na odkrywaniu, badaniu i dokumentowaniu historii związanych z lokalnymi miejscami pamięci. Od lutego do maja uczestnicy realizowali zadania projektowe, prowadzili poszukiwania, przygotowywali dokumentację i wysyłali sprawozdania do Instytutu Pileckiego.</p><p>Nie chodziło więc o szkolną akademię „od święta”, z odczytanym tekstem i wiązanką kwiatów. Chodziło o realną pracę badawczą: rozmowę, dokument, fotografię, archiwum, teren, pamięć rodzinną i lokalną. O to, by młodzi ludzie zrozumieli, że przeszłość nie jest czarno-białą ilustracją z podręcznika, ale opowieścią pełną szczegółów, pęknięć, przemilczeń i ludzkich losów.</p><p>Koordynatorka projektu <strong>Yaroslavna Kwiatkowska</strong> z Instytutu Pileckiego podkreśla, że jest dumna z lokalnych pasjonatów, którzy dbają o pamięć ważnych wydarzeń, miejsc i postaci związanych ze swoimi społecznościami.</p><p>– Jestem dumna z tego, jak wielu w Polsce mamy lokalnych pasjonatów, którzy dbają o pamięć o ważnych wydarzeniach, miejscach i postaciach związanych ze swoimi społecznościami – mówi Yaroslavna Kwiatkowska. – Cieszy mnie, że tak wiele osób postrzega dziedzictwo swoich małych ojczyzn jako istotny element naszej wspólnej historii i aktywnie przyczynia się do jego zachowania dla przyszłych pokoleń.</p><h2>Młodzi ludzie jako strażnicy pamięci</h2><p>Wśród zgłoszonych zespołów dominują grupy szkolne. Jak informuje Instytut Pileckiego, w projekcie uczestniczą przede wszystkim uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych, ale także stowarzyszenia, fundacje, biblioteka, środowisko harcerskie i grupy miłośników historii.</p><p>To ważne także z punktu widzenia Tomaszowa Mazowieckiego. Miasto ma wielowarstwową historię: przemysłową, robotniczą, wielokulturową, wojenną, okupacyjną, powojenną. Są w niej fabryki, rzeka, kolejarze, żołnierze, społeczność żydowska, szkoły, parafie, cmentarze, harcerstwo i rodzinne opowieści przekazywane przy kuchennym stole. Czasem wystarczy jeden dobrze zadany przez ucznia szczegółowy pytajnik, by z milczenia wyszła cała opowieść.</p><p>Uczestnicy projektu w swoich sprawozdaniach pisali m.in.:</p><p>„Nauczyliśmy się odpowiedzialności, szacunku do historii, systematyczności, terminowości oraz odwagi w dzieleniu się pomysłami. Zrozumieliśmy, że wspólna praca wydobywa z nas więcej niż działanie pojedynczo.”</p><p>Inna grupa podkreśliła:</p><p>„Odkryliśmy, że historia naszego regionu jest jak wielowarstwowa opowieść, cicha, a jednocześnie pełna znaczeń. Poznawaliśmy losy ludzi, wydarzenia i miejsca, które ukształtowały lokalną tożsamość. Zrozumieliśmy, że przeszłość nie jest zamkniętą księgą, lecz żywym dziedzictwem, które należy pielęgnować i przekazywać następcom.”</p><p>Te słowa mogłyby być mottem całego przedsięwzięcia. Brzmią jak odpowiedź na znane zdanie Zbigniewa Herberta z „Przesłania Pana Cogito”: „Bądź wierny. Idź”. W tym przypadku: bądź wierny pamięci miejsca, z którego jesteś. Idź śladami tych, których historia zbyt łatwo potrafi zgubić.</p><h2>Instytut Pileckiego: pamięć trzeba chronić i przekazywać</h2><p>Kierowniczka Działu Edukacji Instytutu Pileckiego <strong>Kamila Sachnowska</strong> zwraca uwagę, że uczestnicy projektu zdobyli nie tylko nowe umiejętności, ale zrozumieli również sens pracy z lokalną pamięcią.</p><p>– Takie słowa świadczą o tym, że uczestnicy projektu nie tylko zyskali nowe umiejętności, ale dobrze pojęli istotę projektu, odkrywając w swej najbliższej okolicy ludzi i miejsca, o których warto pamiętać i pamięć tę chronić i przekazywać – mówi Kamila Sachnowska.</p><p>Podczas finałowej gali zespoły zaprezentują swoje prace innym uczestnikom oraz ekspertom zajmującym się popularyzacją historii. Każdy zespół ma otrzymać informację zwrotną dotyczącą mocnych i słabszych stron swojego projektu. To szczególnie cenne, bo pokazuje, że finał nie jest zamknięciem opowieści, lecz raczej kolejnym rozdziałem.</p><h2>Pamięć jako obowiązek wspólnoty</h2><p>Projekt ma również wymiar obywatelski. W polskim prawie troska o dziedzictwo narodowe i kulturowe nie jest wyłącznie pustą deklaracją. Już <strong>art. 5 Konstytucji RP</strong> wskazuje, że Rzeczpospolita Polska strzeże dziedzictwa narodowego. Z kolei <strong>art. 6 Konstytucji RP</strong> mówi o stwarzaniu warunków upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu, jego trwania i rozwoju.</p><p>W praktyce takie projekty jak „Pamięć miejsca, miejsca pamięci” pokazują, że ochrona dziedzictwa nie zawsze zaczyna się od wielkich instytucji i uroczystych przemówień. Czasem zaczyna się od uczniów, harcerzy, nauczycieli, lokalnych społeczników i jednego miejsca, które trzeba opisać, sfotografować, zrozumieć i ocalić przed zapomnieniem.</p><p>Instytut Pileckiego zachęca, by zebrane historie były prezentowane, katalogowane i przekazywane do lokalnych bibliotek lub muzeów. Dzięki temu dokumentacja nie znika w szufladzie, ale pozostaje dostępna dla mieszkańców, badaczy, uczniów i przyszłych pokoleń.</p><h2>Wielki sukces Tomaszowa</h2><p>Awans aż 10 tomaszowskich grup do finału projektu to powód do dumy dla szkół, opiekunów, rodziców, harcerzy i całej lokalnej społeczności. To także piękna lekcja o tym, że historia Tomaszowa Mazowieckiego nie jest jedynie zbiorem dat. Jest żywą tkanką miasta.</p><p>W świecie, w którym pamięć bywa wypierana przez szybkie komunikaty, krótkie filmy i algorytmy karmione tym, co chwilowe, młodzi tomaszowianie wykonali pracę cierpliwą, cichą i potrzebną. Taką, która nie krzyczy, ale zostaje.</p><p>A pamięć — jeśli ma przetrwać — właśnie tego potrzebuje najbardziej: ludzi, którzy zechcą się przy niej zatrzymać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55437,9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55437,9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 08:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda-1780986309.png</url>
                        <title>9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55437,9-czerwca-krolewski-cien-wazy-ogien-we-wroclawiu-smiech-smolenia-i-rockowy-hammond-jona-lorda</link>
                    </image><description>Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Od Władysława IV do mennicy, która biła monety nadziei</strong></h2><p>431 lat temu, w 1595 roku, w Łobzowie urodził się <strong>Władysław IV Waza</strong>, przyszły król Polski. Syn Zygmunta III Wazy i Anny Habsburżanki wyrastał w epoce, w której Rzeczpospolita była jeszcze jednym z wielkich graczy europejskiej polityki. Jego panowanie przypadło na czas ambicji dynastycznych, sporów religijnych, napięć wojennych i prób utrzymania równowagi w państwie, które już wtedy przypominało wielki, piękny, ale coraz trudniejszy do sterowania okręt.</p><p>Władysław IV bywał opisywany jako monarcha o szerokich horyzontach, zainteresowany sztuką, teatrem i wojskowością. To za jego czasów dwór królewski otwierał się na widowiska operowe, a Rzeczpospolita wciąż potrafiła myśleć o sobie w kategoriach europejskiego mocarstwa. Historia jednak, jak u Szekspira, nie lubi prostych triumfów. Za fasadą ceremonii i królewskich planów narastały konflikty, które po jego śmierci miały eksplodować z siłą niszczącą dawny porządek.</p><p>216 lat temu, w 1810 roku, po raz pierwszy od upadku Rzeczypospolitej wznowiła działalność <strong>Mennica Warszawska</strong>, bijąc monety Księstwa Warszawskiego. W czasach napoleońskich moneta była czymś więcej niż środkiem płatniczym. Była znakiem, że polska państwowość – choć okrojona, zależna i krucha – wraca do obiegu. Dosłownie i symbolicznie. Metalowy krążek z wybitym znakiem władzy mówił obywatelom więcej niż niejedna odezwa: jeszcze nie wszystko stracone.</p><h2><strong>„Cum primum” i dramat polskiego powstania</strong></h2><p>194 lata temu, w 1832 roku, papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę <strong>„Cum primum”</strong>, w której potępił Powstanie Listopadowe jako bunt przeciwko legalnej władzy. Dla Polaków, którzy po klęsce 1831 roku żyli w cieniu represji, konfiskat, zsyłek i emigracyjnej rozpaczy, był to cios szczególnie bolesny. Powstanie Listopadowe w polskiej pamięci stało się przecież jednym z tych romantycznych zrywów, które Mickiewiczowską frazą dopisywały narodowi własną liturgię cierpienia.</p><p>Ta data pokazuje, jak skomplikowana bywa polityka Stolicy Apostolskiej, kiedy ścierają się ze sobą zasada legitymizmu, geopolityka i dramat narodów pozbawionych własnego państwa. W XIX wieku Polacy bardzo często szukali w religii języka nadziei. Tym bardziej gorzko brzmiały słowa, które zdawały się stawiać po stronie porządku narzuconego przez zaborców.</p><h2><strong>Piotr Michałowski – romantyk pędzla, końskiego ruchu i ludzkiego losu</strong></h2><p>171 lat temu, w 1855 roku, w Krzyżtoporzycach koło Krakowa zmarł <strong>Piotr Michałowski</strong>, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli romantyzmu w polskim malarstwie. Był artystą osobnym. Malował konie, sceny batalistyczne, portrety chłopów, Żydów, dzieci i żołnierzy z taką intensywnością, jakby każdy obraz był zatrzymanym kadrem z filmu, który dopiero miał powstać.</p><p>Michałowski miał w sobie energię epoki napoleońskiej i wrażliwość człowieka, który rozumiał, że wielka historia nie dzieje się wyłącznie na tronach i w sztabach. Dzieje się też w twarzy prostego człowieka, w ruchu zwierzęcia, w błysku oka, w cieniu zmęczenia. Jego malarstwo jest romantyczne nie dlatego, że ucieka w patos, ale dlatego, że szuka prawdy w emocji.</p><h2><strong>Powstanie Styczniowe i pieniądze, które stały się amunicją wolności</strong></h2><p>163 lata temu, w 1863 roku, podczas <strong>Powstania Styczniowego</strong>, pracownicy Banku Polskiego przy placu Bankowym w Warszawie przekazali powstańcom dowodzonym przez Aleksandra Waszkowskiego depozyty Kasy Głównej Królestwa. Chodziło o ogromne środki: 3,6 miliona złotych, 500 tysięcy rubli rosyjskich oraz liczne listy zastawne.</p><p>Była to jedna z tych scen, które pokazują, że powstanie nie było wyłącznie romantycznym gestem z kosą na sztorc. Każdy zryw potrzebuje zaplecza, pieniędzy, kurierów, drukarzy, ludzi gotowych ryzykować nie tylko życie, ale też stanowisko, rodzinę i przyszłość. W tle tej historii stoi Warszawa konspiracyjna – miasto szeptów, bram, meldunków, ukrytych kas i decyzji podejmowanych przy zaciśniętym gardle.</p><h2><strong>Sławoj-Składkowski, sanacja i państwo budowane z dyscypliny</strong></h2><p>141 lat temu urodził się <strong>Felicjan Sławoj-Składkowski</strong>, lekarz, żołnierz Legionów Polskich, działacz Polskiej Organizacji Wojskowej, polityk sanacyjny i premier II Rzeczypospolitej w latach 1936–1939. Był jedną z najbardziej charakterystycznych postaci obozu piłsudczykowskiego. W pamięci potocznej często pozostał jako twórca słynnych „sławojek”, czyli wiejskich ustępów mających poprawić stan sanitarny kraju. To anegdota wdzięczna, lecz zbyt mała jak na biografię człowieka, który stał blisko centrum władzy w ostatnich latach przed katastrofą września 1939 roku.</p><p>Sławoj-Składkowski symbolizuje II RP pełną sprzeczności: ambitną, modernizującą się, ale też autorytarną; zapatrzoną w porządek, lecz nie zawsze zdolną do rozmowy z własnym społeczeństwem. Historia sanacji do dziś wraca w polskich debatach jak refren piosenki, której melodię wszyscy znają, ale każdy inaczej rozumie słowa.</p><h2><strong>Bohdan Smoleń – człowiek, który śmiechem rozbrajał absurd</strong></h2><p>79 lat temu, w 1947 roku, urodził się <strong>Bohdan Smoleń</strong>, artysta kabaretowy i aktor komediowy, którego publiczność pokochała przede wszystkim dzięki występom w kabarecie Tey u boku Zenona Laskowika. Smoleń miał rzadki talent: potrafił jednym spojrzeniem powiedzieć więcej niż cały skecz. Jego komizm był jak dobrze ustawione lustro – odbijał rzeczywistość PRL-u, małe cwaniackie rytuały, społeczną bezradność, codzienny absurd i ludzką potrzebę śmiechu mimo wszystko.</p><p>W czasach, gdy kabaret bywał dla Polaków drugim obiegiem emocji, Smoleń stał się kimś więcej niż wykonawcą. Był znakiem, że nawet w szarej rzeczywistości można znaleźć ton, który rozbraja strach i pozwala odetchnąć.</p><h2><strong>Wrocław 1976: ogień w bazylice św. Elżbiety</strong></h2><p>50 lat temu, w 1976 roku, doszło do katastrofalnego pożaru <strong>bazyliki św. Elżbiety we Wrocławiu</strong>, jednej z najstarszych świątyń miasta. Kościół, od czasów reformacji związany z ewangelikami, a po 1946 roku pełniący funkcję katolickiego kościoła garnizonowego, został poważnie zniszczony. Odbudowa trwała przez długie lata, aż do ponownej konsekracji dokonanej w 1997 roku przez papieża Jana Pawła II.</p><p>To jeden z tych pożarów, po których miasto przez lata nosi bliznę. Świątynie są nie tylko miejscami kultu. Są punktami orientacyjnymi pamięci. Kiedy płonie kościół, płonie część pejzażu, dzieciństwa, historii rodzinnej, miejskiego rytmu. Wrocław przeżył takich dramatów wiele, ale bazylika św. Elżbiety wróciła – jak bohater po ciężkiej chorobie.</p><h2><strong>CBA, służby i pytanie o państwo uczciwe</strong></h2><p>20 lat temu, w 2006 roku, Sejm uchwalił ustawę powołującą <strong>Centralne Biuro Antykorupcyjne</strong>, a także ustawy dotyczące <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong> i <strong>Służby Wywiadu Wojskowego</strong>. Był to jeden z ważniejszych momentów przebudowy instytucji bezpieczeństwa państwa po 1989 roku.</p><p>CBA od początku budziło emocje. Dla jednych było narzędziem walki z korupcją, dla innych – instytucją wymagającą szczególnej kontroli, bo każda służba specjalna działa na styku bezpieczeństwa, polityki i praw obywatelskich. W demokratycznym państwie prawa pytanie nie brzmi wyłącznie: czy państwo ma ścigać korupcję? Odpowiedź jest oczywista. Pytanie brzmi: jak to robić, by skuteczność nie zjadała standardów?</p><h2><strong>Beata Maksymow – „Kruszyna” z siłą mistrzyni</strong></h2><p>2 lata temu, w 2024 roku, zmarła <strong>Beata Maksymow</strong>, polska judoczka, znana jako „Kruszyna”. Przydomek brzmiał przewrotnie, bo za nim stała zawodniczka o ogromnej sile, determinacji i sportowym charakterze. Judo jest dyscypliną, w której ciało i psychika muszą pracować jak jeden mechanizm. Maksymow należała do tych sportowców, którzy pokazują, że medal zaczyna się znacznie wcześniej niż na macie – w codziennym treningu, bólu, dyscyplinie i samotnym powtarzaniu ruchu.</p><h2><strong>Muzyczny 9 czerwca: od soulu Jackie’ego Wilsona po Hammonda Deep Purple</strong></h2><p>Muzyczne kalendarium 9 czerwca brzmi jak audycja radiowa prowadzona nocą, kiedy za oknem jeszcze ciepłe powietrze, a w głośnikach spotykają się soul, rock, folk, disco i pop.</p><p>W 1934 roku urodził się <strong>Jackie Wilson</strong>, amerykański wokalista soulowy, którego „Reet Petite” do dziś niesie energię epoki, w której rhythm and blues torował drogę wielkim głosom muzyki popularnej. Wilson był jednym z tych artystów, którzy śpiewali całym ciałem – z elegancją, nerwem i sceniczną iskrą.</p><p>W 1941 roku w Leicester urodził się <strong>Jon Lord</strong>, klawiszowiec Deep Purple i wirtuoz organów Hammonda. Bez jego brzmienia trudno wyobrazić sobie rockową architekturę lat 70. Lord nie tylko grał – on budował dźwiękowe katedry. „Concerto for Group and Orchestra” było śmiałą próbą połączenia rocka z muzyką poważną, czymś w rodzaju mostu rzuconego między filharmonią a klubem, między partyturą a elektrycznym wzmacniaczem.</p><p>9 czerwca 1964 roku <strong>Bob Dylan</strong> podczas jednej wieczornej sesji nagrał „Mr. Tambourine Man” i trzynaście innych utworów, które trafiły później na album „Another Side of Bob Dylan”. Piosenka, później rozsławiona przez The Byrds, stała się jednym z hymnów folk-rockowej wrażliwości. To muzyka drogi, snu i niepokoju – jakby ktoś do poezji beatników dołożył gitarę i wiatr.</p><p>Tego samego dnia, w 1964 roku, urodził się <strong>Marcin Ciempiel</strong>, basista znany z Oddziału Zamkniętego, Wilków i Maanamu. To nazwisko prowadzi nas w stronę polskiego rocka: klubów, sal prób, kaset magnetofonowych, gitarowego brudu i refrenów, które przez lata były ścieżką dźwiękową dorastania kilku pokoleń.</p><p>W 1972 roku <strong>Elvis Presley</strong> zagrał ostatni z czterech wyprzedanych koncertów w nowojorskim Madison Square Garden. Na widowni pojawili się między innymi George Harrison, John Lennon, David Bowie, Bob Dylan i Art Garfunkel. Trudno o bardziej filmową scenę: król rock and rolla na scenie, a pod sceną galeria ludzi, którzy sami zmieniali historię muzyki.</p><p>W 1979 roku <strong>Bee Gees</strong> zdobyli pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów utworem „Love You Inside Out”. To czas, gdy disco było nie tylko muzyką, ale stylem życia – połyskiem parkietu, nocnym światłem miasta i rytmem, który miał przykryć zmęczenie końca dekady.</p><p>W 1984 roku <strong>Cyndi Lauper</strong> umieściła na szczycie amerykańskiej listy przebojów piosenkę „Time After Time”. To jedna z tych ballad, które nie starzeją się dlatego, że mówią prostym językiem o sprawach najtrudniejszych: bliskości, stracie, powrotach i pamięci.</p><p>W 1990 roku album <strong>M.C. Hammera „Please Hammer, Don’t Hurt ’Em”</strong> bił rekord długości przebywania na szczycie listy albumów. „U Can’t Touch This” stało się nie tylko przebojem, ale kulturowym memem zanim jeszcze świat poznał słowo „mem” w dzisiejszym znaczeniu.</p><p>W 1998 roku zespół <strong>The Ronettes</strong> stanął w sądzie przeciwko Philowi Spectorowi, domagając się należnych tantiem. To przypomnienie, że historia muzyki popularnej ma także mniej błyszczącą stronę: kontrakty, prawa autorskie, nierówność sił między artystami a producentami i długą walkę o zapłatę za własny głos.</p><p>W 2007 roku <strong>George Michael</strong> został pierwszym artystą, który wystąpił na nowym stadionie Wembley. Koncert w ramach trasy „25 Live Tour” przeszedł do historii także przez karę za przedłużenie występu. Trzynaście dodatkowych minut kosztowało go 130 tysięcy funtów. Cóż, czasem bis ma swoją cenę.</p><h2><strong>Dziś w kraju: płaca minimalna, emerytury, transport i cyfrowe państwo</strong></h2><p>Dzisiejszy dzień w polskiej polityce będzie pracowity. Rada Ministrów ma zająć się propozycjami dotyczącymi <strong>minimalnego wynagrodzenia</strong>, minimalnej stawki godzinowej oraz wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2027 roku. To temat, który brzmi technicznie tylko na papierze. W praktyce dotyka domowych budżetów, cen usług, kosztów pracy, kondycji małych firm i portfeli seniorów.</p><p>Rząd ma rozpatrzyć także projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Jego cel jest szczególnie ważny również z perspektywy takich miejsc jak Tomaszów Mazowiecki i mniejsze miejscowości powiatu tomaszowskiego. <strong>Wykluczenie komunikacyjne</strong> nie jest pojęciem z eksperckiego seminarium. To codzienność człowieka, który nie może dojechać do lekarza, szkoły, pracy, urzędu albo na dworzec. Jeśli marszałkowie województw mają przejąć silniejszą rolę koordynatorów transportu, kluczowe będzie nie tylko zapisanie standardów, ale ich realne finansowanie i egzekwowanie.</p><p>Na stole rządu znajdzie się też projekt dotyczący jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, w tym wdrożenia unijnych przepisów odnoszących się do produktów z sektora owoców i warzyw, bananów oraz niektórych suszonych owoców. Brzmi jak sprawa dla inspektorów i tabel, ale w rzeczywistości chodzi o zaufanie konsumenta: czy to, co kupujemy, jest tym, za co płacimy.</p><p>Kolejny projekt dotyczy równowagi płci we władzach spółek giełdowych. Zakłada on, że w zarządach lub radach nadzorczych takich firm 33 procent członków stanowiliby przedstawiciele płci niedostatecznie reprezentowanej. To temat, który w debacie publicznej szybko budzi emocje, ale jego sedno dotyczy dostępu do realnej władzy ekonomicznej i jakości nadzoru korporacyjnego.</p><p>Ministrowie mają też zająć się strategią informatyzacji państwa. W czasach, gdy obywatel oczekuje od administracji szybkości porównywalnej z bankowością internetową, cyfrowe państwo nie jest luksusem. Jest warunkiem sprawnego funkcjonowania usług publicznych.</p><h2><strong>Sejm: rolnictwo, inwestowanie, patostreaming i polityczny spór o MSWiA</strong></h2><p>Dziś rozpoczyna się trzydniowe posiedzenie Sejmu. Posłowie zajmą się między innymi projektem nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Projekt ma ułatwić dostęp do preferencyjnych ubezpieczeń oraz uprościć system dopłat do składek. W czasach coraz bardziej gwałtownej pogody, susz, gradobić i lokalnych podtopień rolnictwo coraz mocniej przypomina grę z naturą, w której państwo próbuje przynajmniej częściowo ograniczyć ryzyko.</p><p>W porządku obrad jest również projekt ustawy o <strong>Osobistych Kontach Inwestycyjnych</strong>. Zgodnie z założeniami każdy pełnoletni Polak będzie mógł zawrzeć umowę o prowadzenie takiego konta z instytucją finansową. W przypadku lokat i obligacji oszczędnościowych przewidziano zwolnienie podatkowe do 25 tysięcy złotych, a dla akcji, jednostek funduszy czy innych obligacji – do 100 tysięcy złotych. Państwo chce w ten sposób zachęcać do długofalowego oszczędzania i inwestowania, choć praktyka pokaże, czy Polacy zaufają nowemu instrumentowi.</p><p>W środę posłowie mają zająć się wnioskiem o odwołanie szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. To konsekwencja politycznego sporu po interwencji służb w domu matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku, do której doszło po fałszywym alarmie. W tle pojawia się klasyczne pytanie demokracji: gdzie kończy się procedura bezpieczeństwa, a gdzie zaczyna polityczny teatr?</p><p>Sejm ma także debatować nad projektami dotyczącymi <strong>zakazu patostreamingu</strong>. To temat szczególnie ważny dla rodziców, szkół, psychologów i wszystkich, którzy obserwują, jak internet potrafi zamienić przemoc, upokorzenie i autodestrukcję w widowisko. Prawo karne zawsze biegnie za technologią z pewnym opóźnieniem. Pytanie brzmi, czy tym razem dogoni ją wystarczająco szybko.</p><h2><strong>Episkopat w Łomży i pytania o parafię, katechezę oraz odpowiedzialność</strong></h2><p>W Łomży trwa 405. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi zajmują się między innymi funkcjonowaniem parafii, katechezą oraz sprawą komisji niezależnych ekspertów do spraw wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. W agendzie znajduje się też temat posynodalnej adhortacji apostolskiej <strong>„Amoris laetitia”</strong>.</p><p>Dla Kościoła w Polsce to nie są kwestie akademickie. Parafia w wielu miejscowościach, także tych mniejszych, wciąż pozostaje ważnym punktem życia społecznego. Jednocześnie zmienia się rzeczywistość: spada uczestnictwo młodych w praktykach religijnych, szkoła staje się polem sporów o katechezę, a sprawa rozliczeń nadużyć wymaga nie deklaracji, lecz wiarygodnych mechanizmów.</p><h2><strong>Huta Pieniacka: pamięć, która domaga się ziemi i imion</strong></h2><p>Dziś polskie i ukraińskie ekipy archeologiczne mają prowadzić prace związane z poszukiwaniem miejsc pochówku polskich ofiar zbrodni w dawnej wsi <strong>Huta Pieniacka</strong>. Do mordu doszło 28 lutego 1944 roku. Według historyków zginęło tam około 850 osób.</p><p>Huta Pieniacka jest jednym z najbardziej bolesnych symboli polskiej martyrologii na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Mówimy o nieistniejącej już wsi, ale nie o nieistniejącej pamięci. Każde odnalezione miejsce pochówku, każdy ślad, każdy dokument i każdy fragment prawdy ma znaczenie. Historia bez grobów jest raną, która nie chce się zabliźnić.</p><h2><strong>Europa cyfrowych portfeli i papież w Hiszpanii</strong></h2><p>W Luksemburgu odbywa się dziś posiedzenie ministrów państw Unii Europejskiej odpowiedzialnych za sprawy cyfryzacji. Jednym z głównych tematów jest projekt rozporządzenia w sprawie <strong>Europejskich Portfeli Biznesowych</strong>. Nowe rozwiązanie ma uprościć cyfrową identyfikację przedsiębiorstw i wymianę danych uznawaną we wszystkich krajach członkowskich. To kolejny krok w stronę administracji, która coraz bardziej przenosi się z okienka do aplikacji.</p><p>W Hiszpanii trwa natomiast podróż apostolska papieża <strong>Leona XIV</strong>. Dziś, w czwartym dniu wizyty, papież spotyka się z wolontariuszami w Madrycie, następnie udaje się do Barcelony, gdzie przewidziano modlitwę w katedrze Świętego Krzyża i Świętej Eulalii oraz wieczorne czuwanie na Stadionie Olimpijskim im. Lluísa Companysa.</p><p>Tak domyka się 9 czerwca: od królewskiego Łobzowa po Barcelonę, od mennicy Księstwa Warszawskiego po cyfrowe portfele Europy, od romantycznego pędzla Michałowskiego po Hammonda Jona Lorda. Historia, jak dobra muzyka, nie kończy się wybrzmieniem ostatniej nuty. Ona wraca – czasem jako pamięć, czasem jako ostrzeżenie, czasem jako refren, który dopiero po latach zaczynamy rozumieć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dziesięć lat ze św. Antonim w Tomaszowie. Rocznica patronatu, pamiątki i zagadka niedokończonej książki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55434,dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksiazki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55434,dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksiazki</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 21:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksia-1780950313.png</url>
                        <title>Dziesięć lat ze św. Antonim w Tomaszowie. Rocznica patronatu, pamiątki i zagadka niedokończonej książki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55434,dziesiec-lat-ze-sw-antonim-w-tomaszowie-rocznica-patronatu-pamiatki-i-zagadka-niedokonczonej-ksiazki</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki i powiat świętują 10. rocznicę patronatu św. Antoniego Padewskiego oraz ustanowienia sanktuarium. Jubileusz przypomina o medalu, widokówkach i niedokończonej książce, która wciąż czeka na pełne odkrycie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dziesięć lat ze św. Antonim. Tomaszów Mazowiecki wraca do historii, która miała swój medal, widokówki i… niedokończoną książkę</p><p><strong>18 czerwca 2026 roku Tomaszów Mazowiecki i Powiat Tomaszowski będą obchodzić 10. rocznicę jednego z ważniejszych wydarzeń w najnowszej historii lokalnej wspólnoty religijnej i miejskiej. Tego dnia minie dekada od nadania św. Antoniemu Padewskiemu patronatu nad miastem i powiatem oraz od ustanowienia kościoła św. Antoniego Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego. To rocznica nie tylko kościelna. To także opowieść o pamięci, lokalnej tożsamości, dokumentach, pamiątkach i książce, która przez lata pozostawała gdzieś na granicy historii zapisanej i historii zapomnianej.</strong></p><p>Są w dziejach miasta takie daty, które nie hałasują jak wielkie polityczne przełomy, nie migoczą w kronikach jak fajerwerki nad Pilicą, a jednak po latach okazuje się, że głęboko osiadły w zbiorowej pamięci. <strong>18 czerwca 2016 roku</strong> właśnie taką datą się stał. Wtedy św. Antoni Padewski został oficjalnie ogłoszony patronem Tomaszowa Mazowieckiego i Powiatu Tomaszowskiego. Kościół św. Antoniego zyskał natomiast rangę sanktuarium.</p><p>Dziesięć lat później wraca pytanie nie tylko o jubileuszowe obchody, ale również o to, jak pielęgnujemy pamięć. Bo historia, jeśli nie zostanie opowiedziana, potrafi zniknąć szybciej niż ślad po kredzie na szkolnej tablicy.</p><h2>Patron miasta, patron powiatu, patron codziennych spraw</h2><p>Święty Antoni Padewski w tradycji katolickiej jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych świętych. Kojarzony bywa z pomocą w odnajdywaniu rzeczy zagubionych, ale jego postać ma znacznie głębszy wymiar. To kaznodzieja, teolog, franciszkanin, człowiek słowa i ubogich. W lokalnej opowieści Tomaszowa Mazowieckiego jego obecność jest szczególna także dlatego, że parafia św. Antoniego należy do najważniejszych punktów duchowej mapy miasta.</p><p>W 2016 roku, podczas uroczystości na placu Kościuszki, patronat św. Antoniego nabrał wymiaru publicznego. Było to wydarzenie religijne, ale również symboliczne dla miasta i powiatu. Tomaszów otrzymał patrona, którego kult od lat był tu obecny, a jednocześnie wpisał się w szerszy rytm obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski.</p><p>Takie akty nie są wyłącznie gestem ceremonialnym. Patronat nad miastem i powiatem przypomina, że wspólnota potrzebuje punktów odniesienia. Nie tylko urzędów, budżetów i inwestycji, ale także znaków, które łączą pokolenia.</p><h2>Medal, widokówki i datownik. Pamiątki z duszą miasta</h2><p>Z okazji jubileuszu przygotowano szczególne pamiątki. Wydany został <strong>medal okolicznościowy</strong>, powstały także <strong>cztery widokówki</strong>, których projekty wykonali uczniowie Liceum Plastycznego w Tomaszowie Mazowieckim. Widokówki wydało Towarzystwo Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego. Stosowany był również <strong>okolicznościowy datownik</strong>, a więc filatelistyczny znak chwili — mały stempel, który potrafi unieść ciężar dużej historii.</p><p>To właśnie takie drobiazgi, pozornie skromne, często najlepiej przechowują klimat epoki. Medal można zamknąć w szufladzie, widokówkę włożyć między strony książki, datownik odnaleźć po latach na kopercie. A potem nagle okazuje się, że to nie są tylko przedmioty. To lokalne kapsuły czasu.</p><p>W mieście, które ma za sobą przemysłową historię, społeczne przemiany, wojenne dramaty, okresy wzlotów i rozczarowań, każda dobrze zachowana pamiątka staje się jak kadr z filmu. Trochę jak w „Amarcord” Felliniego — pamięć nie zawsze przychodzi w postaci wielkiej kroniki. Czasem wraca przez obrazek, zapach, podpis, pieczęć albo nazwisko zapisane na marginesie.</p><h2>Książka, która miała ocalić historię sanktuarium</h2><p>Najciekawszy wątek tej opowieści dotyczy jednak książki. Jak wynika z przekazanych informacji, po rozmowach i namowach ks. Edwarda Wieczorka podjęta została decyzja o napisaniu publikacji pt. <strong>„Sanktuarium św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim”</strong>.</p><p>W 2017 roku powstała pierwsza wersja książki <strong>„Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Tomaszowie Maz.”</strong>. Jej treść została uzgodniona z ks. Edwardem Wieczorkiem, a wydany został pierwszy egzemplarz. Nie był to więc tylko pomysł, projekt czy luźna koncepcja. Książka istniała. Miała swoją treść, układ i materialny kształt.</p><p>Dalsze prace nad wydaniem większej liczby egzemplarzy zostały jednak wstrzymane. Powodem były braki formalne: brak możliwości uzyskania kopii certyfikatu autentyczności relikwii św. Antoniego otrzymanego z Sanktuarium w Padwie oraz brak dekretu ustanawiającego kościół św. Antoniego Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>To brzmi niemal jak lokalna wersja archiwalnego śledztwa. Jest książka, jest temat, są świadkowie, jest duchowny, który zachęcał do pracy, są pamiątki i dokumenty, ale brakuje dwóch kluczowych elementów formalnych. A przecież w sprawach historycznych dokument bywa jak ostatni akord w symfonii. Bez niego melodia istnieje, lecz pozostaje niedomknięta.</p><h2>Czy ktoś jeszcze pamięta pierwsze wydanie?</h2><p>Najbardziej poruszające jest pytanie, które pojawia się na końcu przekazanych materiałów: <strong>czy ktoś jeszcze pamięta pierwszą książkę „Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Tomaszowie Maz.”?</strong></p><p>To pytanie warto potraktować serio. Nie jako sentymentalną ciekawostkę, ale jako apel do mieszkańców, parafian, regionalistów, kolekcjonerów, dawnych współpracowników parafii i osób związanych z Towarzystwem Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Być może gdzieś w domowym archiwum leżą zdjęcia stron pierwszego egzemplarza. Być może ktoś pamięta rozmowy o publikacji. Być może ktoś ma kopię, notatki, korespondencję, projekt okładki, fotografie z uroczystości, medal, widokówki albo kopertę z datownikiem. Dla jednych to drobiazgi. Dla lokalnej historii — bezcenne ślady.</p><p>Tomaszów Mazowiecki wielokrotnie pokazywał, że pamięć miasta nie mieszka wyłącznie w instytucjach. Często przechowują ją ludzie: w albumach, pudełkach po butach, starych szafach, na strychach i w opowieściach przekazywanych przy rodzinnym stole.</p><h2>Jubileusz jako szansa na domknięcie historii</h2><p>Dziesiąta rocznica ustanowienia patronatu św. Antoniego nad miastem i powiatem może być czymś więcej niż tylko datą w kalendarzu. Może stać się okazją do uporządkowania dokumentów, przypomnienia wydarzeń z 2016 roku i powrotu do pomysłu książki o sanktuarium.</p><p>Nie chodzi tu wyłącznie o publikację religijną. Chodzi o fragment historii Tomaszowa Mazowieckiego — miasta, które przez dekady budowało swoją tożsamość na pracy, wielokulturowości, przemysłowym rytmie, społecznej aktywności i pamięci miejsc. Sanktuarium św. Antoniego jest częścią tej mapy.</p><p>Jeżeli uda się odnaleźć brakujące dokumenty lub potwierdzić ich treść w odpowiednich archiwach kościelnych, historia książki mogłaby doczekać się nowego rozdziału. A jeśli mieszkańcy odpowiedzą na pytanie o pierwsze wydanie, być może z prywatnych wspomnień powstanie pełniejsza opowieść o wydarzeniu sprzed dekady.</p><h2>Pamięć nie lubi ciszy</h2><p>W kulturze lokalnej cisza bywa największym przeciwnikiem pamięci. Nie spektakularne zniszczenie, nie wielki spór, ale właśnie ciche odkładanie spraw „na później”. A później, jak wiemy, potrafi trwać całe lata.</p><p>Dlatego jubileusz 2026 roku warto potraktować jak zaproszenie. Do rozmowy. Do poszukiwań. Do odkurzenia pamiątek. Do sprawdzenia rodzinnych archiwów. Do przypomnienia ludzi, którzy tworzyli tamte uroczystości i chcieli, by historia Sanktuarium św. Antoniego została opisana.</p><p>Bo miasto bez pamięci przypomina bibliotekę z zamkniętymi drzwiami. Książki stoją na półkach, ale nikt już nie wie, co w nich zapisano.</p><p>A może gdzieś w Tomaszowie Mazowieckim pierwszy egzemplarz książki o Sanktuarium św. Antoniego nadal czeka, by ktoś ponownie go otworzył?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Konkurs na dyrektora I LO rozstrzygnięty. Jedyną kandydatką była dotychczasowa dyrektorka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55431,konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55431,konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 10:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka-1780907246.png</url>
                        <title>Konkurs na dyrektora I LO rozstrzygnięty. Jedyną kandydatką była dotychczasowa dyrektorka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55431,konkurs-na-dyrektora-i-lo-rozstrzygniety-jedyna-kandydatka-byla-dotychczasowa-dyrektorka</link>
                    </image><description>W Starostwie Powiatowym w Tomaszowie Mazowieckim rozstrzygnięto konkurs na stanowisko dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego. W postępowaniu uczestniczyła tylko jedna osoba — dotychczasowa dyrektorka Ewa Męcina, która ponownie obejmie tę funkcję.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>3 czerwca 2026 roku w siedzibie Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim odbył się konkurs na stanowisko dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego im. Jarosława Dąbrowskiego. Zakończone postępowanie przyniosło rozstrzygnięcie zgodne z oczekiwanym scenariuszem — stanowisko ponownie objęła <strong>Ewa Męcina</strong>.</p><p>Najważniejszą informacją z perspektywy przebiegu konkursu jest to, że w postępowaniu brała udział <strong>tylko jedna kandydatka</strong>. Była nią właśnie dotychczasowa dyrektorka szkoły, która po raz kolejny uzyskała powierzenie funkcji szefa jednej z najważniejszych szkół średnich w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Fakt, że do konkursu przystąpiła wyłącznie osoba już kierująca placówką, oznacza w praktyce wyraźny sygnał ciągłości zarządzania. Dla uczniów, rodziców i nauczycieli może to oznaczać stabilność organizacyjną oraz kontynuację dotychczasowego sposobu prowadzenia szkoły.</p><p>I Liceum Ogólnokształcące im. Jarosława Dąbrowskiego pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych placówek edukacyjnych w powiecie tomaszowskim. W szkolnej komunikacji podkreślono również gratulacje dla Ewy Męciny oraz życzenia powodzenia w realizacji kolejnych wyzwań związanych z kierowaniem liceum.</p><p>Warto też zauważyć, że I LO funkcjonuje w czasie, gdy szkoły średnie są oceniane nie tylko przez pryzmat wyników nauczania, lecz także atmosfery, aktywności społecznej i jakości zarządzania. W tym kontekście ponowny wybór osoby już pełniącej tę funkcję można odczytywać jako decyzję stawiającą na <strong>kontynuację i przewidywalność</strong>.</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55391,wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-interesow-i-przepisy-antykor</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55391,wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-interesow-i-przepisy-antykor</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 19:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-intere-1780507220.png</url>
                        <title>Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55391,wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-interesow-i-przepisy-antykor</link>
                    </image><description>Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy. W tle Tomaszowskie Centrum Zdrowia, konflikt interesów i twarde przepisy antykorupcyjne</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Wojewoda Łódzki Dorota Ryl wezwała Radę Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim do podjęcia uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej Pauliny Sochy. Powodem ma być — według organu nadzoru — naruszenie ustawowego zakazu łączenia mandatu radnego z zarządzaniem działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu. Sprawa dotyczy zatrudnienia radnej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. na stanowisku Dyrektora ds. Finansowych – Głównej Księgowej.</strong></p><p>To nie jest zwykły spór o zakres obowiązków, podpis pod dokumentem czy miejsce przy stole podczas posiedzenia rady nadzorczej. To sprawa z gatunku tych, w których samorząd zderza się z jednym z najczulszych punktów życia publicznego: granicą między mandatem otrzymanym od mieszkańców a funkcją pełnioną w podmiocie gospodarującym majątkiem tej samej wspólnoty.</p><p>W piśmie z 2 czerwca 2026 roku Wojewoda Łódzki wezwała Radę Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim do podjęcia — w terminie 30 dni od otrzymania wezwania — uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej Pauliny Sochy. Podstawą wezwania jest art. 85a ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym.</p><h2><strong>Sedno sprawy: czy radna zarządzała działalnością prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu?</strong></h2><p>Wojewoda wskazuje, że Paulina Socha, radna Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim, od 5 lutego 2025 roku była zatrudniona w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. najpierw jako pełniąca obowiązki Dyrektora ds. Finansowych, a od 5 marca 2025 roku jako Dyrektor ds. Finansowych – Główna Księgowa.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką prawa handlowego, której jedynym wspólnikiem jest Powiat Tomaszowski. Według wojewody spółka prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia powiatu, m.in. nieruchomości i ruchomości przekazanych jej na podstawie umów użyczenia i innych umów. Ten element nie wydaje się w sprawie najbardziej sporny — sama Rada Powiatu, jak wynika z pisma wojewody, przyjęła wcześniej, że TCZ prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia Powiatu Tomaszowskiego.</p><p>Spór dotyczy drugiego elementu: czy zakres obowiązków radnej w TCZ oznaczał „zarządzanie” taką działalnością albo występowanie jako przedstawiciel w jej prowadzeniu.</p><p>I tu wojewoda odpowiada jednoznacznie: tak.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55251,wojewoda-nadal-bada-mandat-radnej-pauliny-sochy-chodzi-o-prace-w-tcz-wypowiedzi-na-sesjach-i-przepisy-antykorupcyjne"></oembed></figure><h2><strong>Przepis, który działa jak bezpiecznik</strong></h2><p>Kluczowy jest art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten stanowi, że radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym uzyskali mandat. Nie mogą także zarządzać taką działalnością ani być przedstawicielem lub pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.</p><p>To przepis antykorupcyjny, ale nie w wąskim, sensacyjnym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi wyłącznie o kopertę, układ, tajny telefon i dym z papierosa jak w starym kinie noir. Chodzi o standard zaufania publicznego. O to, by mieszkaniec powiatu nie musiał zadawać sobie pytania: czy radny kontroluje spółkę powiatu jako przedstawiciel mieszkańców, czy równocześnie broni interesu tej spółki jako jej wysoki pracownik?</p><p>Wojewoda przywołuje w piśmie orzecznictwo sądów administracyjnych, zgodnie z którym tego typu zakazy mają zapobiegać nie tylko realnemu wykorzystywaniu funkcji publicznej do celów prywatnych, ale również sytuacjom, które mogą choćby tworzyć takie wrażenie. To istotne, bo w sprawach samorządowych samo „wrażenie konfliktu interesów” bywa politycznie i społecznie niszczące. Zaufanie do instytucji pęka często wcześniej niż zapada prawomocny wyrok.</p><h2><strong>Wojewoda: „zarządzanie” to nie tylko zasiadanie w zarządzie</strong></h2><p>Jednym z najważniejszych fragmentów pisma jest argumentacja dotycząca pojęcia „zarządzania”. Rada Powiatu w swoim wcześniejszym stanowisku miała przyjąć, że radna nie zarządzała działalnością TCZ, nie była przedstawicielem ani pełnomocnikiem spółki w prowadzeniu tej działalności.</p><p>Wojewoda prezentuje odmienną wykładnię. Wskazuje, że „zarządzania” nie można sprowadzać jedynie do formalnego zasiadania w zarządzie spółki. Gdyby ustawodawca chciał ograniczyć zakaz wyłącznie do członków zarządu, użyłby wprost sformułowania o pełnieniu funkcji w organie zarządzającym. Tymczasem przepis mówi szerzej: o zarządzaniu działalnością.</p><p>W praktyce oznacza to, że naruszenie zakazu może dotyczyć także osoby, która formalnie nie jest prezesem ani członkiem zarządu, ale wykonuje samodzielne czynności kierownicze, nadzorcze, finansowe i reprezentacyjne w strukturze przedsiębiorcy korzystającego z mienia powiatu.</p><p>To właśnie ten punkt jest w całej sprawie najcięższy gatunkowo.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54998,wojewoda-weryfikuje-uchwale-ws-pauliny-sochy"></oembed></figure><h2><strong>Co wojewoda zarzuca radnej?</strong></h2><p>Z pisma wojewody wynika, że zakres obowiązków Dyrektora ds. Finansowych – Głównej Księgowej w TCZ obejmował m.in. prowadzenie rachunkowości spółki, wykonywanie dyspozycji środkami pieniężnymi, kontrasygnowanie dokumentów mogących powodować powstanie zobowiązań majątkowych, sporządzanie planu finansowego spółki oraz nadzór nad jego realizacją.</p><p>Wojewoda wskazuje również na nadzór nad rozliczaniem dotacji i środków pomocowych, gospodarką kasową, kontrolami wewnętrznymi, lokowaniem wolnych środków pieniężnych, planowaniem pracy oraz nadzorem nad personelem.</p><p>W piśmie wymieniono także konkretne dokumenty i czynności: zatwierdzanie wniosków urlopowych, zatwierdzanie wniosków o zwolnienie z tytułu opieki nad dzieckiem, podpisywanie zestawień list płac, występowanie do ZUS w imieniu TCZ, podpisywanie zaświadczeń o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, a także podpisanie wspólnie z prezesem zarządu planu finansowego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia na 2025 rok.</p><p>Dodatkowo wojewoda zwraca uwagę, że radna uczestniczyła w posiedzeniach Rady Nadzorczej TCZ oraz Zgromadzenia Wspólników, gdzie — na prośbę prezesa — przedstawiała informacje dotyczące finansów spółki. W ocenie organu nadzoru ten zestaw czynności nie wygląda jak techniczne księgowanie faktur, lecz jak realny udział w zarządzaniu ważnym obszarem działalności spółki.</p><h2><strong>Konflikt interesów: radna jako kontrolująca i kontrolowana?</strong></h2><p>Najbardziej politycznie czytelny fragment sprawy dotyczy konfliktu interesów. Radny powiatu pełni funkcję kontrolną. Ma patrzeć władzy i jednostkom powiatowym na ręce. Ma pytać o pieniądze, umowy, decyzje, odpowiedzialność. Ma reprezentować mieszkańców.</p><p>Tymczasem Dyrektor ds. Finansowych – Główna Księgowa w spółce powiatowej ma obowiązek dbać o interes finansowy tej spółki. W tej roli odpowiada za dokumenty, finanse, płace, zobowiązania, plany i relacje z instytucjami. To nie są dwa kapelusze zawieszone na oddzielnych wieszakach. W pewnym momencie mogą znaleźć się na tej samej głowie.</p><p>Wojewoda pisze wprost, że radna jako członek rady powiatu reprezentuje interes wspólnoty, a jako dyrektor finansowy TCZ musi zabezpieczać interesy gospodarcze spółki. To — zdaniem organu nadzoru — prowadzi do konfliktu interesów.</p><p>W lokalnej polityce takie sytuacje są szczególnie wrażliwe, bo dotyczą nie abstrakcyjnej instytucji, ale szpitala, pieniędzy publicznych i rady, która ma wobec powiatowej spółki funkcje właścicielskie, kontrolne oraz polityczne. W Tomaszowie Mazowieckim TCZ nie jest przecież jedną z wielu anonimowych spółek. To placówka, której kondycję odczuwają mieszkańcy całego powiatu — pacjenci, rodziny, pracownicy, lekarze, pielęgniarki i samorządowcy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54606,radna-spolka-i-majatek-powiatu-wojewoda-sprawdza-mozliwe-naruszenie-prawa"></oembed></figure><h2><strong>Co musi zrobić Rada Powiatu?</strong></h2><p>Wojewoda nie stwierdza wygaśnięcia mandatu od razu. Najpierw wzywa Radę Powiatu do podjęcia uchwały. Rada ma 30 dni od doręczenia wezwania na przyjęcie uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej.</p><p>Podstawą jest art. 383 § 1 pkt 5 Kodeksu wyborczego, zgodnie z którym wygaśnięcie mandatu radnego następuje w przypadku naruszenia ustawowego zakazu łączenia mandatu z wykonywaniem określonych funkcji lub działalności. W tym przypadku takim „odrębnym przepisem” jest właśnie art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym.</p><p>Uchwała rady w takiej sprawie nie jest gestem politycznej sympatii lub antypatii. To akt prawny podejmowany w określonym trybie. Przed podjęciem uchwały zainteresowanej radnej powinno się umożliwić złożenie wyjaśnień. To ważne, bo nawet w sprawach gorących politycznie procedura nie może zamienić się w sąd kapturowy.</p><h2><strong>Co jeśli radni nie wygaszą mandatu?</strong></h2><p>Jeżeli Rada Powiatu nie podejmie uchwały w terminie wskazanym przez wojewodę, sprawa nie zniknie z porządku prawnego jak kartka wsunięta między segregatory.</p><p>Zgodnie z art. 85a ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym, w razie bezskutecznego upływu terminu wojewoda — po powiadomieniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji — może wydać zarządzenie zastępcze. W praktyce oznacza to, że organ nadzoru może sam zastąpić radę i doprowadzić do skutku, którego rada nie chciała albo nie potrafiła przyjąć.</p><p>To bardzo mocny instrument nadzorczy. Samorząd jest samodzielny, ale nie jest wyjęty spod prawa. Jeżeli organ stanowiący nie wykonuje obowiązku wynikającego z ustawy, nadzór wojewody może wejść w miejsce bezczynności rady.</p><p>Politycznie byłby to dla rady scenariusz trudny. Oznaczałby bowiem, że sprawa wymknęła się z lokalnych rąk i została rozstrzygnięta przez administrację rządową w trybie zastępczym. Dla mieszkańców komunikat byłby prosty: rada miała 30 dni, nie zrobiła tego, więc zrobił to wojewoda.</p><h2><strong>Jakie możliwości ma radna po wygaszeniu mandatu?</strong></h2><p>Wygaszenie mandatu nie oznacza, że radna traci prawo do obrony swoich racji. Jeżeli Rada Powiatu podejmie uchwałę o wygaśnięciu mandatu — albo jeżeli wojewoda wyda zarządzenie zastępcze — zainteresowanej przysługuje droga sądowoadministracyjna.</p><p>Radna może wnieść skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Termin jest krótki: 7 dni od doręczenia uchwały albo rozstrzygnięcia. Skargę wnosi się za pośrednictwem organu, który stwierdził wygaśnięcie mandatu.</p><p>Sąd administracyjny powinien rozpoznać sprawę w terminie 14 dni od wniesienia skargi. Jeżeli sąd oddali skargę, możliwa jest jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego — również w terminie 14 dni.</p><p>Co istotne, wygaśnięcie mandatu w razie zaskarżenia nie jest ostatecznie „domknięte” w dniu podjęcia uchwały. Kodeks wyborczy przewiduje, że w takim przypadku wygaśnięcie mandatu następuje z dniem uprawomocnienia się wyroku sądu administracyjnego oddalającego skargę. Innymi słowy: jeżeli radna pójdzie do sądu, dopiero prawomocne rozstrzygnięcie może przesądzić sprawę ostatecznie.</p><h2><strong>Co z miejscem w radzie?</strong></h2><p>Jeżeli mandat wygaśnie prawomocnie, nie oznacza to automatycznie nowych wyborów w całym okręgu. W przypadku rady powiatu co do zasady stosuje się mechanizm obsadzenia mandatu przez kolejnego kandydata z tej samej listy wyborczej, który w wyborach uzyskał kolejno największą liczbę głosów i nie utracił prawa do objęcia mandatu.</p><p>Taki kandydat może jednak zrzec się pierwszeństwa do objęcia mandatu. Ma na to 3 dni od doręczenia zawiadomienia przez komisarza wyborczego. Wtedy mandat może przypaść następnej osobie z tej samej listy.</p><p>Dopiero gdyby nie było możliwości obsadzenia mandatu w tym trybie, w grę wchodziłyby dalsze procedury przewidziane przez Kodeks wyborczy.</p><h2><strong>Sprawa szersza niż jeden mandat</strong></h2><p>Ta historia ma wymiar lokalny, prawny i ustrojowy. Lokalny — bo dotyczy Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim i Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, jednej z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie. Prawny — bo opiera się na przepisach antykorupcyjnych, których celem jest ochrona zaufania do samorządu. Ustrojowy — bo pokazuje napięcie między samodzielnością rady a nadzorem wojewody.</p><p>Nie przesądzamy za sąd. To ważne. Ostateczna ocena, jeśli sprawa zostanie zaskarżona, będzie należała do sądu administracyjnego. Ale pismo wojewody jest jednoznaczne: w ocenie organu nadzoru doszło do naruszenia ustawowego zakazu, a Rada Powiatu powinna stwierdzić wygaśnięcie mandatu.</p><p>Dla rady to moment próby. Dla radnej — moment decyzji, czy bronić mandatu przed sądem. Dla mieszkańców — kolejna lekcja, że samorząd to nie tylko drogi, szkoły i szpitalne oddziały. To także procedury, bez których demokracja lokalna zaczyna przypominać dom bez fundamentów: z zewnątrz jeszcze stoi, ale każdy mocniejszy wiatr pokazuje, gdzie pękają ściany.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Niewypowiedziane” Marty Osińskiej. Książka z Powiatu Tomaszowskiego, która przypomina, że pamięć zaczyna się w rodzinie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55390,niewypowiedziane-marty-osinskiej-ksiazka-z-powiatu-tomaszowskiego-ktora-przypomina-ze-pamiec-zaczyna-sie-w-rodzinie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55390,niewypowiedziane-marty-osinskiej-ksiazka-z-powiatu-tomaszowskiego-ktora-przypomina-ze-pamiec-zaczyna-sie-w-rodzinie</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 18:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-niewypowiedziane-marty-osinskiej-ksiazka-z-powiatu-tomaszowskiego-ktora-przypomina-ze-pamiec-za-1780505999.png</url>
                        <title>„Niewypowiedziane” Marty Osińskiej. Książka z Powiatu Tomaszowskiego, która przypomina, że pamięć zaczyna się w rodzinie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55390,niewypowiedziane-marty-osinskiej-ksiazka-z-powiatu-tomaszowskiego-ktora-przypomina-ze-pamiec-zaczyna-sie-w-rodzinie</link>
                    </image><description>Są historie, które przez lata nie pukają do drzwi. Siedzą cicho w szufladach, w pożółkłych fotografiach, w dokumentach owiniętych papierem, w urwanych zdaniach babci, w milczeniu dziadka, który widział zbyt wiele. Aż pewnego dnia ktoś postanawia je wypowiedzieć. Tak narodziła się książka „Niewypowiedziane. Historia prawdziwa” autorstwa Marty Osińskiej, mieszkanki Powiatu Tomaszowskiego i wnuczki więźniów KL Auschwitz-Birkenau.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To publikacja wyrastająca z rodzinnej pamięci, ale jej znaczenie wykracza daleko poza jedną rodzinę. „Niewypowiedziane” jest opowieścią o wojnie, niemieckich obozach koncentracyjnych, powojennych traumach, miłości, więziach i ciężarze doświadczeń, które nie kończą się wraz z wyzwoleniem obozu ani z zamknięciem rodzinnego albumu.</p><h2>Wielka historia ukryta w małych domach</h2><p>Marta Osińska przez lata z determinacją i ogromną wrażliwością odtwarzała losy swojej rodziny. Szukała śladów, dokumentów, wspomnień. Próbowała wydobyć z milczenia to, co przez całe dekady było zbyt bolesne, by mogło zostać opowiedziane przy niedzielnym stole.</p><p>W tym sensie jej książka przypomina, że <strong>wielka historia nie mieszka wyłącznie w podręcznikach, muzeach i pomnikach</strong>. Czasem leży w pudełku po butach. Czasem jest zapisana na odwrocie fotografii. Czasem odzywa się jednym zdaniem wypowiedzianym przez najstarszą osobę w rodzinie: „O tym się u nas nie mówiło”.</p><p>„Niewypowiedziane” jest więc nie tylko książką o przeszłości. To także apel do współczesnych mieszkańców naszego regionu: rozmawiajmy, pytajmy, zapisujmy. Nie po to, by rozdrapywać rany, ale by nie pozwolić, żeby zniknęli ludzie, których życie zostało zmiażdżone przez historię.</p><h2>Książka, która staje się inicjatywą społeczną</h2><p>Wokół publikacji powstaje inicjatywa społeczna, której celem jest zachęcenie mieszkańców do odkrywania historii własnych rodzin. Chodzi o rozmowy z najstarszym pokoleniem, gromadzenie zdjęć, dokumentów, listów, pamiątek i tworzenie lokalnych archiwów pamięci — rodzinnych, sąsiedzkich, szkolnych i gminnych.</p><p>To bardzo ważne właśnie dziś, gdy świadków II wojny światowej jest coraz mniej. Każda nieodbyta rozmowa może oznaczać bezpowrotnie utraconą opowieść. Każdy wyrzucony dokument może być brakującym fragmentem większej historii. Każde zdjęcie bez podpisu staje się z czasem twarzą bez imienia.</p><p>Dlatego książka Marty Osińskiej może być dla mieszkańców Powiatu Tomaszowskiego czymś więcej niż lekturą. Może stać się impulsem do rodzinnych poszukiwań. Do pytań zadanych rodzicom, dziadkom, sąsiadom. Do odnalezienia własnej mapy pamięci.</p><h2>14 czerwca — data, która zobowiązuje</h2><p>Szczególne znaczenie ma <strong>14 czerwca</strong>. To rocznica <strong>pierwszego masowego transportu Polaków do niemieckiego obozu Auschwitz</strong> oraz <strong>Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady</strong>.</p><p>Tego dnia pamięć przestaje być abstrakcją. Ma konkretną datę, miejsce, twarze i nazwiska. Ma też bardzo współczesne zadanie: przekazać dalej świadomość tego, czym był niemiecki system obozów koncentracyjnych i zagłady oraz jak głęboko wojna weszła w życie polskich rodzin.</p><p>Od kilku lat w uroczystościach organizowanych w Muzeum Auschwitz-Birkenau uczestniczy młodzież z Powiatu Tomaszowskiego. Dla młodych ludzi to nie jest zwykła lekcja historii. To spotkanie z miejscem, które wymaga ciszy, skupienia i dojrzałości. To także lekcja odpowiedzialności za słowa, pamięć i przyszłość.</p><p>W obchodach regularnie biorą udział również członkowie <strong>Stowarzyszenia Tropiciele Historii z Ujazdu</strong>, od lat zaangażowani w pielęgnowanie lokalnego dziedzictwa historycznego. Ich obecność pokazuje, że pamięć narodowa zaczyna się bardzo często od pracy lokalnej — mozolnej, cierpliwej, wykonywanej z dala od fleszy, ale niezwykle potrzebnej.</p><h2>Kobiety, których nie było w podręcznikach</h2><p>Jednym z najważniejszych wątków „Niewypowiedzianych” jest przypomnienie historii kobiet. Matek, żon, córek i babć, które zbyt rzadko trafiały na karty szkolnych opracowań, choć to one po wojnie bardzo często trzymały przy życiu całe rodziny.</p><p>To kobiety podnosiły domy z ruin. Wychowywały dzieci w cieniu żałoby. Niosły pamięć o zamordowanych, zaginionych, uwięzionych. Często cierpiały w milczeniu, bo codzienność nie dawała im prawa do słabości. Trzeba było zdobyć chleb, ogrzać izbę, posłać dzieci do szkoły, przeżyć kolejny dzień.</p><p>W tym sensie książka Marty Osińskiej przywraca głos tym, które były strażniczkami domowego ognia w świecie po katastrofie. Ich odwaga nie zawsze miała postać wielkiego gestu. Czasem była porannym wstaniem z łóżka mimo rozpaczy. Czasem ugotowaniem zupy. Czasem opowieścią przekazaną dziecku szeptem, żeby pamiętało, skąd pochodzi.</p><h2>Pamięć nie kończy się na pomniku</h2><p>„Niewypowiedziane. Historia prawdziwa” mówi o tym, że pamięć nie jest tylko rocznicowym obowiązkiem. Nie kończy się na złożeniu kwiatów, zapaleniu znicza czy szkolnej akademii. Prawdziwa pamięć żyje w ludziach. W rozmowie. W decyzji, że zapytamy, zanim będzie za późno.</p><p>Dlatego ta książka może stać się ważnym wydarzeniem dla Powiatu Tomaszowskiego. Nie tylko literackim, ale społecznym i edukacyjnym. Może zachęcić mieszkańców, rodziny, nauczycieli, uczniów i pasjonatów historii do szukania śladów własnej przeszłości.</p><p>Bo każda rodzina ma swoje „niewypowiedziane”. Każda miejscowość ma swoje historie ukryte pod powierzchnią codzienności. A każde ocalone wspomnienie jest jak mała latarnia zapalona w ciemności.</p><p>Przed 14 czerwca warto o tym mówić szczególnie głośno. Być może ktoś po raz pierwszy zdecyduje się pojechać do Auschwitz. Być może ktoś zabierze ze sobą dziecko albo wnuka. Być może ktoś po powrocie otworzy rodzinny album i zapyta: „Kim była ta osoba na zdjęciu?”.</p><p>Od takich pytań zaczyna się pamięć.</p><p>A od pamięci zaczyna się odpowiedzialność.</p><hr><p><strong>O książce</strong></p><p><a href="https://www.facebook.com/share/r/1DJShNJY6o/" target="_blank">https://www.facebook.com/share/r/1DJShNJY6o/</a>&nbsp;</p><p><a href="https://www.facebook.com/share/r/14h6kJVMDor/" target="_blank">https://www.facebook.com/share/r/14h6kJVMDor/</a></p><p>Zaproszenie do udzialu w obchodach rocznicy I Transportu Polakow 14 czerwca</p><p><a href="https://www.facebook.com/share/r/1BWkCe2BXz/" target="_blank">https://www.facebook.com/share/r/1BWkCe2BXz/</a>&nbsp;</p><p>Ksiazka na stronqch wydawnictwa</p><p><a href="https://www.facebook.com/share/p/1DgdfBhPrT/" target="_blank">https://www.facebook.com/share/p/1DgdfBhPrT/</a></p><p><a href="https://fort.org.pl/index.php/w-obronie-mszy-swietej-w-auschwitz/?fbclid=IwdGRjcASLmFNjbGNrBIuYUWV4dG4DYWVtAjExAHNydGMGYXBwX2lkDDM1MDY4NTUzMTcyOAABHvpfgpM6dPXPBsNNKkFxFNLg_Iedc_FNSHMuSrhvoZ1vxx0K258TxOAgH3hZ_aem_a89JpmJk9LHBbQLFDtulRQ "><strong>Petycja o przywrócenie Mszy Świętej na terenie Obozu&nbsp;</strong></a></p><p>Audycja Bogdana Wasztyla o Rodzinie Grabczaków z Tomaszowa Mazowieckiego Źródło: YouTube&nbsp;<br>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=fjaumWjwxCs"></oembed></figure><p><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[5000 zł nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy zniszczenia Małych Grot. Nad Pilicą runął fragment lokalnej pamięci]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55387,5000-zl-nagrody-za-pomoc-w-ustaleniu-sprawcy-zniszczenia-malych-grot-nad-pilica-runal-fragment-lokalnej-pamieci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55387,5000-zl-nagrody-za-pomoc-w-ustaleniu-sprawcy-zniszczenia-malych-grot-nad-pilica-runal-fragment-lokalnej-pamieci</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 11:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-5000-zl-nagrody-za-pomoc-w-ustaleniu-sprawcy-zniszczenia-malych-grot-nad-pilica-runal-fragment-loka-1780478382.png</url>
                        <title>5000 zł nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy zniszczenia Małych Grot. Nad Pilicą runął fragment lokalnej pamięci</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55387,5000-zl-nagrody-za-pomoc-w-ustaleniu-sprawcy-zniszczenia-malych-grot-nad-pilica-runal-fragment-lokalnej-pamieci</link>
                    </image><description>Małe Groty nad Pilicą, jedno z najbardziej charakterystycznych i zarazem niedocenianych miejsc w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, zostały zniszczone. Uszkodzeniu uległa środkowa, wisząca część piaskowcowej formacji położonej pomiędzy rezerwatem Niebieskie Źródła a Białą Górą. Sprawą zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim, a Nadleśniczy Nadleśnictwa Smardzewice wyznaczył 5000 zł nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>&nbsp;To nie była zwykła skała. To fragment historii zapisanej w piasku</h2><p>Są takie miejsca, które nie krzyczą. Nie mają kas biletowych, folderów z błyszczącego papieru ani wielkich tablic reklamowych. Istnieją trochę na uboczu, jak stara fotografia schowana między kartkami rodzinnej książki. <strong>Małe Groty nad Pilicą</strong> właśnie do takich miejsc należały — ciche, kruche, osobliwe. Dla jednych były punktem spaceru między Niebieskimi Źródłami a Białą Górą. Dla innych — żywą lekcją geologii, historii i pracy dawnych mieszkańców tych terenów.</p><p>Dziś o Małych Grotach mówi się niestety nie z powodu odkrycia, renowacji czy kolejnej wycieczki edukacyjnej. Mówi się dlatego, że część tego miejsca została zniszczona.</p><p>Według informacji przekazanych publicznie, uszkodzeniu uległa <strong>środkowa, wisząca część Małych Grot</strong>. Zdjęcia opublikowane po zdarzeniu pokazują wyraźną zmianę w wyglądzie formacji. To, co przez lata opierało się wodzie, mrozowi, wiatrowi i naturalnemu wietrzeniu, ponownie ucierpiało wskutek działalności człowieka.</p><h2>5000 zł za informacje. Policja wyjaśnia sprawę</h2><p>Sprawę wyjaśnia <strong>Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Nadleśniczy Nadleśnictwa Smardzewice wyznaczył <strong>nagrodę w wysokości 5000 zł</strong> za pomoc w ustaleniu sprawcy zdarzenia.</p><p>Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w wyjaśnieniu sprawy, proszone są o kontakt z policją. Może chodzić o relacje świadków, zdjęcia, nagrania, informacje o pojazdach, osobach przebywających w rejonie Małych Grot albo inne szczegóły, które z pozoru wydają się drobne. W takich sprawach często właśnie drobiazg — godzina, ślad, rozmowa, przypadkowo wykonane zdjęcie — staje się początkiem odpowiedzi.</p><p>Kontakt z Komendą Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim:<br><strong>ul. Wandy Panfil 44, 97-200 Tomaszów Mazowiecki</strong><br><strong>tel. 47 846 22 00</strong><br>W nagłych przypadkach należy dzwonić pod numer alarmowy <strong>112</strong>.</p><h2>Małe Groty, czyli Smardzewicka miniatura Grot Nagórzyckich</h2><p>Małe Groty leżą nad Pilicą, pomiędzy <strong>rezerwatem Niebieskie Źródła</strong> a <strong>kopalnią Biała Góra</strong>. Dawniej nazywano je także <strong>Skałkami</strong>, <strong>Jamiskami</strong> albo <strong>Grotą Smardzewicką</strong>. Nie były przypadkową dziurą w skarpie. To wychodnie piaskowców kredowych, związane z tym samym złożem, które ukształtowało znane po drugiej stronie rzeki <strong>Groty Nagórzyckie</strong>.</p><p>Historia tego miejsca ma w sobie coś z filmu dokumentalnego kręconego przez kilka pokoleń. Najpierw natura: rzeka, piaskowiec, erozja, strome zbocze. Potem człowiek: kilof, łopata, krypa, furmanka. Z Małych Grot wydobywano śnieżnobiały piasek, cenny w gospodarstwach i rzemiośle. Praca była tu trudniejsza niż przy Nagórzycach, bo skała znajdowała się wysoko, a od strony Pilicy dostęp utrudniała rzeka i stromizna. Piasek transportowano więc łodziami, a dopiero później przeładowywano go dalej.</p><p>W latach 20. XX wieku o tym miejscu pisali krajoznawcy. Geograf <strong>Stanisław Lencewicz</strong> opisywał, jak Pilica przecina piaskowce między Nagórzycami a Białą Górą. <strong>Bronisław Malej</strong> zwracał uwagę na naturalne niszczenie skały: wilgoć w szczelinach, wietrzenie, korzenie sosen rozpychające kruchy piaskowiec. Już wtedy widać było jednak także ślady ludzkiej bezmyślności — napisy, rysunki, wyrycia na ścianach, ślady wybierania piasku.</p><p>Brzmi to jak stara opowieść, ale puenta jest współczesna. Minęło sto lat, zmieniły się narzędzia, zmieniły się aparaty fotograficzne, zmieniły się buty turystów, ale nie zmieniło się jedno: przyroda potrafi znosić wiele, lecz wobec głupoty człowieka bywa bezbronna.</p><h2>Dziedzictwo geologiczne i krajobrazowe też podlega ochronie</h2><p>Sprawa Małych Grot nie jest wyłącznie lokalną awanturą o „kawałek skały”. Ustawa o ochronie przyrody mówi wprost, że ochrona przyrody obejmuje także przyrodę nieożywioną i krajobraz. Jednym z jej celów jest zachowanie <strong>dziedzictwa geologicznego i paleontologicznego</strong>. To ważne, bo w lokalnych rozmowach często troszczymy się o drzewa, zwierzęta czy czystość rzeki, ale zapominamy, że skały, odsłonięcia, źródła, wąwozy i naturalne formy terenu również są częścią wspólnego majątku.</p><p>Jeżeli zniszczenie zostanie zakwalifikowane jako uszkodzenie cudzej rzeczy, znaczenie może mieć również <strong>art. 288 Kodeksu karnego</strong>, zgodnie z którym osoba niszcząca, uszkadzająca albo czyniąca cudzą rzecz niezdatną do użytku może podlegać karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Ostateczna kwalifikacja prawna należy jednak do organów prowadzących postępowanie.</p><p>W przypadku miejsc cennych przyrodniczo lub krajobrazowo w grę mogą wchodzić także przepisy ustawy o ochronie przyrody, zwłaszcza jeśli naruszone zostały zakazy obowiązujące na obszarach objętych określoną formą ochrony. Tu również decyzja należy do właściwych służb i organów.</p><h2>Nad Pilicą straciliśmy coś więcej niż fragment piaskowca</h2><p>Tomaszów Mazowiecki i okolice mają szczęście do miejsc, w których historia nie leży w gablotach, ale wychodzi spod ziemi, prześwituje przez wodę, odbija się w skarpach Pilicy. <strong>Niebieskie Źródła</strong>, <strong>Groty Nagórzyckie</strong>, <strong>Biała Góra</strong>, dolina rzeki — to nie są dekoracje do weekendowego spaceru. To żywa mapa regionu.</p><p>Małe Groty były jej małym, ale ważnym znakiem. Niepozornym jak przypis w starej książce, ale bez takich przypisów tekst historii staje się uboższy.</p><p>Dlatego sprawa zniszczenia Małych Grot powinna być potraktowana poważnie. Nie tylko dlatego, że ktoś może ponieść odpowiedzialność. Także dlatego, że lokalne dziedzictwo nie obroni się samo. Potrzebuje świadków, ludzi uważnych, mieszkańców, którzy nie przechodzą obojętnie, gdy niszczone jest coś wspólnego.</p><h2>Apel do mieszkańców i turystów</h2><p>Jeżeli ktokolwiek widział osoby przebywające w rejonie Małych Grot w czasie, kiedy mogło dojść do zniszczenia, posiada zdjęcia, nagrania lub informacje mogące pomóc policji, powinien skontaktować się z Komendą Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Nie chodzi o donosicielstwo. Chodzi o odpowiedzialność za miejsce, które przetrwało dziesięciolecia i było częścią krajobrazu nad Pilicą, zanim wielu z nas nauczyło się jego nazwy.</p><p>Bo czasem lokalna pamięć nie ginie w wielkim pożarze archiwum. Czasem odpada kawałkiem białego piaskowca.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szambo pod kontrolą – fakty i mity, które każdy właściciel posesji powinien znać]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55386,szambo-pod-kontrola-fakty-i-mity-ktore-kazdy-wlasciciel-posesji-powinien-znac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55386,szambo-pod-kontrola-fakty-i-mity-ktore-kazdy-wlasciciel-posesji-powinien-znac</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 10:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szambo-pod-kontrola-fakty-i-mity-ktore-kazdy-wlasciciel-posesji-powinien-znac-1780475312.png</url>
                        <title>Szambo pod kontrolą – fakty i mity, które każdy właściciel posesji powinien znać</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55386,szambo-pod-kontrola-fakty-i-mity-ktore-kazdy-wlasciciel-posesji-powinien-znac</link>
                    </image><description>Szambo nie jest tematem efektownym. Nie pachnie kampanią reklamową, nie błyszczy jak nowy dach, nie wygląda dobrze na zdjęciach „przed i po”. A jednak to jeden z tych elementów codziennego życia, który działa trochę jak hydrauliczne sumienie posesji. Dopóki wszystko jest w porządku – nikt o nim nie myśli. Gdy zaczynają się problemy, robi się nerwowo, kosztownie i bardzo urzędowo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;">Właściciele domów bez dostępu do kanalizacji powinni pamiętać o jednej zasadzie:&nbsp;<strong>szambo to nie jest prywatna sprawa schowana pod trawnikiem</strong>. To element gospodarki ściekowej, który wpływa na środowisko, sąsiadów, wodę gruntową i bezpieczeństwo sanitarne. Dlatego przepisy coraz wyraźniej wymagają nie tylko posiadania zbiornika, ale także udokumentowania, co dzieje się z jego zawartością.</span></p><p><span style="color:#212121;">Jak podkreślają przedstawiciele firmy&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">, zajmującej się odbiorem i transportem nieczystości ciekłych, najwięcej problemów nie wynika ze złej woli właścicieli posesji, ale z odkładania tematu „na później”.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Wielu mieszkańców przypomina sobie o szambie dopiero wtedy, gdy zbiornik jest pełny albo gdy pojawia się informacja o kontroli. Tymczasem najlepszym rozwiązaniem jest regularność. Stały harmonogram wywozu daje spokój właścicielowi, porządek w dokumentach i pewność, że wszystko odbywa się legalnie – mówi Piotr Maciągowski -Członek Zarządu&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Fakt pierwszy: sama obecność szamba nie wystarczy</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Zbiornik bezodpływowy musi być szczelny, użytkowany zgodnie z przeznaczeniem i regularnie opróżniany. Właściciel nieruchomości powinien mieć zawartą&nbsp;<strong>umowę z firmą posiadającą zezwolenie na opróżnianie zbiorników bezodpływowych i transport nieczystości ciekłych</strong>. To nie jest dokument „na wszelki wypadek”, który można podpisać dopiero wtedy, gdy ktoś zapowie kontrolę. To podstawowy dowód, że właściciel korzysta z legalnej usługi.</span></p><p><span style="color:#212121;">Drugim elementem są rachunki, faktury albo inne dowody opłat. Sama umowa nie wystarczy, bo urzędnik może zapytać: dobrze, firma jest, ale kiedy ostatnio była na posesji? Ile ścieków odebrała? Czy częstotliwość wywozu odpowiada liczbie domowników i pojemności zbiornika?</span></p><p><span style="color:#212121;">– Klient powinien pamiętać, że po każdej usłudze warto zachować potwierdzenie wykonania usługi – najlepiej imienną fakturę vat. To są dokumenty, które w razie kontroli zamykają temat bez nerwowego szukania i tłumaczenia. W praktyce właściciel, który ma umowę i faktury, jest przygotowany znacznie lepiej niż ten, który działa dopiero wtedy, gdy pojawi się problem – wyjaśnia Piotr Maciągowski z&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><p><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;"><strong>&nbsp;</strong>wdraża niebawem portal klienta na którym każdy z klientów będzie miał dostępną swoją umowę i historię faktur – tak by nerwowo nie szukać tych dokumentów podczas kontroli gminnej.</span></p><p><span style="color:#212121;">Tu zaczyna się praktyka, a kończy mitologia. Przy czteroosobowej rodzinie i małym zbiorniku wywóz raz na kilka miesięcy może wyglądać co najmniej podejrzanie. Matematyka bywa w takich sprawach bardziej bezlitosna niż kontroler. Woda zużyta w domu nie znika jak rekwizyt w filmie iluzjonisty. Jeśli wpływa do szamba, musi zostać z niego legalnie wywieziona.</span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Mit: „nikt tego nie sprawdza”</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">To jeden z najpopularniejszych mitów, powtarzany przy płocie, w sklepie i na rodzinnych spotkaniach. Przez lata rzeczywiście wiele osób żyło w przekonaniu, że szambo jest poza radarem administracji. Tyle że ten radar został włączony.</span></p><p><span style="color:#212121;">Gminy mają obowiązek prowadzić ewidencję zbiorników bezodpływowych i przydomowych oczyszczalni ścieków, a także kontrolować właścicieli nieruchomości. Kontrola może dotyczyć umowy, rachunków, częstotliwości wywozu oraz zgodności postępowania z lokalnym regulaminem utrzymania czystości i porządku. W Tomaszowie Mazowieckim urząd wprost informuje, że właściciele, którzy nie dopełnili formalności, mogą spodziewać się kontroli pracowników urzędu lub Straży Miejskiej.</span></p><p><span style="color:#212121;">Nie chodzi więc o pytanie, czy ktoś kiedyś zapuka. Rozsądniej zapytać:&nbsp;<strong>czy gdy zapuka, dokumenty będą pod ręką?</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Przedstawiciele&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">&nbsp;zwracają uwagę, że coraz więcej klientów pyta już nie tylko o sam wywóz, ale także o formalności.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Jeszcze kilka lat temu główne pytanie brzmiało: „kiedy możecie przyjechać?”. Dziś coraz częściej słyszymy: „czy dostanę dokument do kontroli?”, „czy mogę mieć stałą umowę?”, „jak często powinienem opróżniać zbiornik?”. To dobra zmiana, bo pokazuje, że właściciele posesji zaczynają traktować temat odpowiedzialnie – mówi Piotr Maciągowski z <strong>Knaptrans.</strong></span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Fakt drugi: częstotliwość wywozu musi mieć sens</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Przepisy nie działają w oderwaniu od rzeczywistości. Częstotliwość opróżniania szamba powinna wynikać z pojemności zbiornika, liczby osób korzystających z nieruchomości oraz realnego zużycia wody. Jeśli ktoś deklaruje, że w domu mieszkają cztery osoby, zużywa wodę normalnie, ale rachunek za wywóz nieczystości ma raz na rok, to taki układ przypomina scenariusz z kina absurdu.</span></p><p><span style="color:#212121;">W praktyce warto prowadzić prostą domową dokumentację. Nie trzeba do tego segregatora godnego archiwum IPN. Wystarczy teczka, folder w komputerze albo osobny katalog w poczcie elektronicznej: umowa, faktury, potwierdzenia przelewów, ewentualne protokoły odbioru. Dokumenty powinny układać się w logiczną historię: zbiornik działa, jest opróżniany, ścieki trafiają tam, gdzie powinny.</span></p><p><span style="color:#212121;">Dla tych bardziej cyfrowych </span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;"><strong>&nbsp;</strong>uruchomi niebawem platformę online na której wszystkie te dokumenty będą dostępne na jedno kliknięcie.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Nie ma jednej idealnej częstotliwości dla wszystkich. Inaczej wygląda sytuacja w domu, w którym mieszkają dwie osoby, inaczej tam, gdzie jest większa rodzina, a jeszcze inaczej na działce używanej sezonowo. Dlatego zawsze warto patrzeć na pojemność zbiornika, zużycie wody i realny sposób użytkowania nieruchomości – zaznacza Piotr Maciągowski z &nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Mit: „jak mam stare szambo, to przepisy mnie nie dotyczą”</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Dotyczą. Stary zbiornik nie jest biletem ulgowym. Wręcz przeciwnie – im starsza instalacja, tym większe ryzyko nieszczelności. A nieszczelne szambo to nie tylko problem właściciela. To potencjalne skażenie gruntu i wód podziemnych, czyli tego, co później wraca do ludzi w postaci jakości wody, stanu gleby i lokalnego środowiska.</span></p><p><span style="color:#212121;">W regionach takich jak powiat tomaszowski, gdzie wiele nieruchomości leży poza zwartą miejską kanalizacją, odpowiedzialność za ścieki jest szczególnie ważna. Pilica, Wolbórka, lokalne cieki wodne, studnie, grunty rolne i działki rekreacyjne nie są dekoracją do życia. To system naczyń połączonych. To, co jeden właściciel „puści bokiem”, może po czasie wrócić do całej okolicy.</span></p><p><span style="color:#212121;">Eksperci z branży przypominają, że sygnałem ostrzegawczym może być nie tylko nieprzyjemny zapach, ale też nietypowe zapadanie się gruntu, wilgotne plamy w pobliżu zbiornika albo podejrzanie rzadkie zapełnianie się szamba.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Jeżeli zbiornik jest używany, a właściciel przez długi czas nie musi go opróżniać, warto się temu przyjrzeć. To może oznaczać nieszczelność. A nieszczelność to nie oszczędność, tylko problem, który może wrócić w najmniej wygodnym momencie – mówi przedstawiciel&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Fakt trzeci: szambo wpływa na środowisko bardziej, niż się wydaje</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Nieczystości ciekłe zawierają związki azotu, fosforu, detergenty, bakterie i inne zanieczyszczenia. Jeśli trafiają do ziemi, rowu, na pole albo do studzienki deszczowej, nie znikają. Przemieszczają się, przenikają, wędrują z wodą. W najlepszym razie są problemem środowiskowym. W najgorszym – sanitarnym.</span></p><p><span style="color:#212121;">Dlatego wywóz przez uprawnioną firmę nie jest biurokratycznym rytuałem, tylko podstawowym elementem ochrony środowiska. Legalny odbiór oznacza, że ścieki trafiają do stacji zlewnej lub oczyszczalni, a nie do przydrożnego rowu. Brzmi prosto, ale w tej prostocie jest cała odpowiedzialność.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Nasza praca nie polega tylko na tym, żeby podjechać wozem i opróżnić zbiornik. Chodzi o cały łańcuch odpowiedzialności: odbiór, transport i przekazanie nieczystości we właściwe miejsce. Dzięki temu właściciel ma porządek w dokumentach, a ścieki nie trafiają tam, gdzie nigdy nie powinny trafić – podkreśla Piotr Maciągowski z </span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><p><span style="color:#212121;">Właściciel posesji nie musi być ekologiem, hydrogeologiem ani urzędnikiem. Musi jednak rozumieć, że szambo to nie czarna dziura. To zbiornik, który trzeba kontrolować.</span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Mit: „są szamba bezobsługowe”</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">To brzmi pięknie, prawie jak reklama młotka ;) &nbsp;raz kupujesz i zapominasz. Niestety, w przypadku ścieków takie myślenie jest ryzykowne.&nbsp;<strong>Nie ma szamba bezobsługowego</strong>. Każdy zbiornik wymaga kontroli, opróżniania i dbałości o szczelność.</span></p><p><span style="color:#212121;">Czasem mit „bezobsługowości” myli się z przydomową oczyszczalnią ścieków. Ale ona także nie jest urządzeniem magicznym. Przydomowa oczyszczalnia wymaga eksploatacji zgodnej z instrukcją, okresowego usuwania osadów i dokumentowania usług. Różnica polega na technologii, nie na braku obowiązków.</span></p><p><span style="color:#212121;">Szambo, które „nigdy się nie zapełnia”, powinno zapalić czerwoną lampkę. Bo jeśli zbiornik jest używany, a poziom nie rośnie, warto zadać pytanie, dokąd odpływa zawartość. Odpowiedź może być bardzo kosztowna.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Zdarza się, że ktoś mówi: „u mnie nie trzeba często wywozić”. Wtedy zawsze warto spokojnie sprawdzić, czy rzeczywiście wynika to z małego zużycia wody, czy może z problemu technicznego. Dobre szambo nie jest bezobsługowe. Dobre szambo jest szczelne, regularnie opróżniane i udokumentowane – dodaje przedstawiciel&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong>.</span></a></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Co grozi za brak umowy lub rachunków?</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Brak dokumentów może skończyć się mandatem, grzywną albo dalszym postępowaniem. Ustawa przewiduje odpowiedzialność za niewykonywanie obowiązków dotyczących utrzymania czystości i porządku, a także za utrudnianie kontroli. W praktyce najczęściej problem zaczyna się od prostego pytania: proszę okazać umowę i dowody opłat.</span></p><p><span style="color:#212121;">Jeżeli właściciel nie ma nic, trudno mówić o drobnym przeoczeniu. Wtedy urząd może uznać, że obowiązek nie jest wykonywany prawidłowo. A to już nie jest rozmowa o papierach, tylko o odpowiedzialności za gospodarkę ściekową na nieruchomości.</span></p><p><span style="color:#212121;">Warto też pamiętać, że korzystanie z przypadkowej osoby „z beczką”, bez sprawdzenia uprawnień, może okazać się pozorną oszczędnością. Jeśli ścieki nie trafią do legalnego punktu, właściciel może mieć problem z wykazaniem, że postąpił prawidłowo.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Cena usługi jest ważna, ale nie powinna być jedynym kryterium. Trzeba zwracać uwagę, czy firma działa legalnie, czy wystawia dokumenty i czy można z nią zawrzeć umowę. Tania usługa bez potwierdzenia może później kosztować znacznie więcej niż regularna współpraca z uprawnionym przedsiębiorcą – mówi Piotr Maciągowski z&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Mini przewodnik: jak przygotować się do kontroli?</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Najlepiej zrobić to zanim kontrola stanie w bramie. Po pierwsze, sprawdź, czy masz aktualną umowę z przedsiębiorcą uprawnionym do odbioru nieczystości ciekłych. Po drugie, zbierz faktury. Po trzecie, porównaj częstotliwość wywozu z pojemnością zbiornika i liczbą osób mieszkających w domu. Jeśli coś się nie zgadza, lepiej uporządkować to od razu.</span></p><p><span style="color:#212121;">Warto też sprawdzić, czy zbiornik został zgłoszony do gminnej ewidencji. W przypadku naszej gminy i miasta informacje dotyczące nieczystości ciekłych oraz wykaz uprawnionych przedsiębiorców można znaleźć na stronie urzędu miasta. To ważne, bo korzystanie z właściwej firmy jest jednym z najprostszych sposobów uniknięcia problemów.</span></p><p><span style="color:#212121;">Podczas kontroli dobrze mieć przygotowane:</span></p><p><span style="color:#212121;">– umowę na wywóz nieczystości ciekłych,</span><br><span style="color:#212121;">– rachunki lub faktury za ostatnie odbiory,</span><br><span style="color:#212121;">– potwierdzenia przelewów, jeśli płatność była elektroniczna,</span><br><span style="color:#212121;">– dane zbiornika: pojemność, lokalizacja, informacja o liczbie użytkowników,</span><br><span style="color:#212121;">– dokumenty dotyczące przydomowej oczyszczalni, jeśli zamiast szamba działa oczyszczalnia.</span></p><p><span style="color:#212121;">To nie jest wielka biurokracja. To raczej domowy odpowiednik przeglądu auta. Lepiej mieć wszystko w schowku, niż nerwowo szukać po fakcie.</span></p><p><span style="color:#212121;">– Klientom często doradzamy najprostsze rozwiązanie: jedna teczka na dokumenty związane z szambem. Umowa, faktury, potwierdzenia. Gdy pojawia się kontrola, nie ma stresu, nie ma szukania po szufladach, nie ma opowieści z gatunku „gdzieś to miałem”. Są dokumenty i sprawa jest jasna. Dla klientów lubiących cyfrowe dokumenty przygotowujemy portal online gdzie wszystko co potrzebne do kontroli będzie na jedno kliknięcie w aplikacji – podsumowuje Piotr Maciągowski z&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong>.</span></a></p><h2><span style="color:#212121;"><strong>Odpowiedzialność zaczyna się pod własnym podwórkiem</strong></span></h2><p><span style="color:#212121;">Szambo pod kontrolą to nie slogan urzędowy, lecz zdrowy rozsądek ubrany w przepisy. Właściciel posesji odpowiada nie tylko za płot, trawnik i kostkę brukową, ale też za to, co dzieje się pod ziemią. A pod ziemią, jak w dobrym kryminale, prawda prędzej czy później wychodzi na jaw.</span></p><p><span style="color:#212121;">Nie chodzi o straszenie. Chodzi o odpowiedzialność. Legalny wywóz, komplet dokumentów i sprawny zbiornik to spokój właściciela, bezpieczeństwo sąsiadów i mniejsza presja na środowisko. W czasach, gdy każda gmina musi coraz dokładniej rozliczać gospodarkę ściekową, powiedzenie „jakoś to będzie” brzmi jak najgorsza możliwa strategia.</span></p><p><span style="color:#212121;">Firma&nbsp;</span><a href="https://knaptrans.pl/"><span style="color:#212121;"><strong>Knaptrans</strong></span></a><span style="color:#212121;">&nbsp;przypomina, że regularny odbiór nieczystości ciekłych, właściwa dokumentacja i korzystanie z usług uprawnionego przedsiębiorcy to najprostsza droga do uniknięcia problemów. To także wygoda dla właściciela posesji, który nie musi działać w pośpiechu, nerwach i pod presją pełnego zbiornika.</span></p><p><span style="color:#212121;">Bo szambo, choć ukryte pod ziemią, nie znosi tajemnic.</span></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czerwiec w Heliosie. Premiery, klasyki i kinowe niespodzianki dla całej rodziny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55385,czerwiec-w-heliosie-premiery-klasyki-i-kinowe-niespodzianki-dla-calej-rodziny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55385,czerwiec-w-heliosie-premiery-klasyki-i-kinowe-niespodzianki-dla-calej-rodziny</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 10:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czerwiec-w-heliosie-premiery-klasyki-i-kinowe-niespodzianki-dla-calej-rodziny-1780474547.png</url>
                        <title>Czerwiec w Heliosie. Premiery, klasyki i kinowe niespodzianki dla całej rodziny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55385,czerwiec-w-heliosie-premiery-klasyki-i-kinowe-niespodzianki-dla-calej-rodziny</link>
                    </image><description>Czerwiec w kinie zapowiada się jak dobrze skomponowana ścieżka dźwiękowa: trochę grozy, trochę śmiechu, odrobina nostalgii, szczypta science fiction i solidna porcja filmów rodzinnych. W nadchodzącym tygodniu sieć kin Helios zaprasza widzów na premiery, pokazy specjalne oraz powroty tytułów, które dla wielu są częścią popkulturowej pamięci — od „Podziemnego kręgu” po „Kosmiczny mecz”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W repertuarze znajdą coś dla siebie zarówno miłośnicy mocniejszych emocji, fani kina familijnego, jak i widzowie, którzy do kina chodzą nie tylko po fabułę, ale też po atmosferę. Bo przecież sala kinowa nadal ma w sobie coś z dawnego rytuału: gasną światła, milkną rozmowy, a ekran zaczyna opowiadać własnym językiem.</p><h2>„Straszny film” wraca z humorem ostrym jak nóż</h2><p>Od piątku, <strong>5 czerwca</strong>, do kin Helios trafi nowa odsłona serii <strong>„Straszny film”</strong>. To propozycja dla tych, którzy lubią, gdy horror puszcza oko do widza, a krew na ekranie miesza się z absurdem. Bohaterowie znani z wcześniejszych części ponownie staną się celem tajemniczego mordercy. Po latach względnego spokoju Cindy, Brenda, Ray i Shorty znów zostają wciągnięci w wir wydarzeń, w których groza idzie ramię w ramię z parodią.</p><p>Seria od lat żeruje — w najlepszym kinowym sensie — na kliszach horroru. Bierze to, co w filmach grozy śmiertelnie poważne, i przerabia na komediowy rollercoaster. Dla jednych to guilty pleasure, dla innych popkulturowy kabaret z nożem w dłoni.</p><h2>He-Man znów unosi miecz. „Władcy Wszechświata” dla fanów lat 80.</h2><p>Tego samego dnia na ekranach pojawią się <strong>„Władcy Wszechświata”</strong>, widowiskowa produkcja inspirowana kultowym serialem animowanym z lat 80. Głównym bohaterem jest książę Adam, który dzięki magicznej mocy zmienia się w potężnego He-Mana. Jego zadaniem będzie powstrzymanie Szkieletora i ochrona tajemnic Zamku Grayskull.</p><p>To tytuł, który może szczególnie przyciągnąć widzów wychowanych na animacjach sprzed epoki streamingu. Dla starszych — sentymentalna podróż do czasów kaset VHS, plastikowych figurek i sobotnich poranków przed telewizorem. Dla młodszych — klasyczna opowieść o odwadze, mocy i walce dobra ze złem.</p><h2>Spielberg i tajemnica z kosmosu. „Dzień objawienia” w repertuarze Heliosa</h2><p>Jedną z najmocniej zapowiadanych premier tygodnia jest <strong>„Dzień objawienia”</strong>, najnowszy film Stevena Spielberga. Helios informuje, że film jest już dostępny w sprzedaży w repertuarze sieci, a w Tomaszowie Mazowieckim zapowiadany jest od początku czerwca w repertuarze kina.</p><p>To thriller science fiction z intrygującym punktem wyjścia. Prezenterka pogody podczas transmisji na żywo zaczyna mówić w nieznanym, obcym języku. Świat reaguje paniką, internet — jak można się domyślić — eksploduje teoriami, a jedyną osobą, która zdaje się rozumieć sens tajemniczego komunikatu, jest analityk cyberbezpieczeństwa Daniel. Gdy chce ujawnić prawdę, do gry wkraczają agenci rządowi.</p><p>Film ma obsadę, która sama w sobie jest argumentem za wyjściem do kina: Emily Blunt, Josh O’Connor, Colin Firth, Eve Hewson i Colman Domingo. Spielberg wraca tu do terytorium, które zna jak mało kto: spotkanie człowieka z nieznanym, lęk przed tym, co nadchodzi z nieba, i pytanie, czy naprawdę jesteśmy gotowi usłyszeć odpowiedź z kosmosu.</p><h2>Dla fanów Gwiezdnych Wojen: „Mandalorian &amp; Grogu”</h2><p>W repertuarze pozostaje również <strong>„Mandalorian &amp; Grogu”</strong>, najnowsza produkcja ze świata <strong>Gwiezdnych Wojen</strong>. Din Djarin i jego niezwykły towarzysz Grogu zostają wezwani przez Nową Republikę, by zmierzyć się z zagrożeniem związanym z pozostałościami imperialnych sił.</p><p>To propozycja dla tych, którzy nadal chcą wracać do galaktyki daleko, daleko stąd — tam, gdzie mitologia westernu spotyka się z kosmiczną operą, a mały bohater o wielkich oczach potrafi skraść scenę nawet najbardziej zaprawionym łowcom nagród.</p><h2>Kino familijne: magia, muzeum i skarpetki w kosmosie</h2><p>Helios przygotował także propozycje dla młodszych widzów i całych rodzin. W repertuarze znalazło się <strong>„Drzewo magii”</strong>, czyli opowieść o rodzeństwie, które po przeprowadzce do nowego domu odkrywa tajemnicze drzewo oraz jego niezwykłych mieszkańców.</p><p>Na ekranach można zobaczyć również animację <strong>„Tom i Jerry: Przygoda w muzeum”</strong>. Tym razem słynny duet przypadkowo uruchamia Astralny Kompas i trafia do Złotego Miasta inspirowanego starożytnymi legendami. Jak to u Toma i Jerry’ego bywa — chaos jest gwarantowany, ale tym razem bohaterowie będą musieli współpracować.</p><p>Dla najmłodszych widzów przygotowano także polską animację <strong>„Niesamowite przygody skarpetek 3. Ale kosmos!”</strong>. To kolejna odsłona historii o zaginionych skarpetkach, które zamiast kończyć żywot za pralką, trafiają w miejsca niezwykłe, zabawne i zupełnie nieoczywiste.</p><h2>Internetowy fenomen na wielkim ekranie</h2><p>Od <strong>5 do 7 czerwca</strong> do kin Helios zawita <strong>„The Amazing Digital Circus: Ostatni akt”</strong>. Oficjalna strona Heliosa opisuje produkcję jako finałową odsłonę internetowego hitu w formie pełnometrażowego filmu kinowego. Według informacji sieci film łączy 8. odcinek z nowym, godzinnym 9. odcinkiem, który fani mogą zobaczyć jako pierwsi na świecie.</p><p>To przykład tego, jak mocno zmieniła się kultura oglądania. Dawniej internet podążał za kinem. Dziś coraz częściej kino otwiera drzwi internetowym fenomenom, które wcześniej zebrały milionowe społeczności przed ekranami komputerów i telefonów.</p><p>W repertuarze znajdzie się także specjalna wersja <strong>„K-popowych łowczyń demonów”</strong> z karaoke. Pokazy zaplanowano na <strong>10 i 11 czerwca</strong>. Dla fanów muzycznych animacji to okazja, by nie tylko oglądać, ale też śpiewać razem z bohaterkami.</p><h2>„Podziemny krąg” i „Kosmiczny mecz” wracają w Helios RePlay</h2><p>W ramach cyklu <strong>Helios RePlay</strong> na wielki ekran powróci kultowy <strong>„Podziemny krąg”</strong>. To film, który dawno przekroczył granice zwykłego seansu i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych komentarzy do końca XX wieku — opowieścią o frustracji, konsumpcji, męskości i buncie podszytym autodestrukcją. Pokazy w ramach Helios RePlay zapowiadane są w dniach <strong>5–7 czerwca</strong>.</p><p>W weekend <strong>6–7 czerwca</strong> Helios pokaże także <strong>„Kosmiczny mecz”</strong>, czyli film, w którym Michael Jordan spotyka Królika Bugsa i resztę bohaterów Looney Tunes. W lokalnych zapowiedziach dla Tomaszowa Mazowieckiego przypominano, że to produkcja łącząca film fabularny z animacją, z udziałem jednego z największych koszykarzy w historii. Helios prezentuje tytuł jako rocznicowy powrót w cyklu RePlay.</p><h2>Kino Konesera i Kino Kobiet</h2><p>W poniedziałek, <strong>8 czerwca</strong>, w wybranych kinach odbędzie się pokaz w ramach cyklu <strong>Kino Konesera</strong>. Tym razem widzowie zobaczą film <strong>„Orły republiki”</strong> — historię popularnego egipskiego aktora, który zostaje zmuszony do udziału w propagandowej produkcji.</p><p>Z kolei w środę, <strong>10 czerwca</strong>, zaplanowano seanse z cyklu <strong>Kino Kobiet</strong>. Wyświetlanym filmem będzie dramat <strong>„Drugie życie”</strong>, opowieść o kobiecie z marokańskiego Tangeru, która nie chce pogodzić się z decyzją córki o sprzedaży rodzinnego apartamentu. Jak często w takich historiach bywa, mieszkanie okazuje się czymś więcej niż nieruchomością — jest szkatułką pamięci, strat, marzeń i szansy na nowy początek.</p><p>Pokazom Kina Kobiet tradycyjnie towarzyszą konkursy i dodatkowe atrakcje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Marcin Witko z wotum zaufania i absolutorium. Rada Miejska rozliczyła prezydenta za 2025 rok]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55382,marcin-witko-z-wotum-zaufania-i-absolutorium-rada-miejska-rozliczyla-prezydenta-za-2025-rok</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55382,marcin-witko-z-wotum-zaufania-i-absolutorium-rada-miejska-rozliczyla-prezydenta-za-2025-rok</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 23:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-marcin-witko-z-wotum-zaufania-i-absolutorium-rada-miejska-rozliczyla-prezydenta-za-2025-rok-1780514839.jpg</url>
                        <title>Marcin Witko z wotum zaufania i absolutorium. Rada Miejska rozliczyła prezydenta za 2025 rok</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55382,marcin-witko-z-wotum-zaufania-i-absolutorium-rada-miejska-rozliczyla-prezydenta-za-2025-rok</link>
                    </image><description>To jedna z tych sesji, podczas których samorząd zrzuca codzienny kostium bieżących spraw i staje przed lustrem. Nie chodzi już tylko o interpelacje, uchwały porządkowe czy lokalne spory, które zwykle pulsują w tle jak miejski bas. Tym razem na stole leżał roczny rachunek zaufania, budżetu i odpowiedzialności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Podczas sesji <strong>Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego</strong> radni podjęli uchwały w sprawie udzielenia <strong>Prezydentowi Miasta Marcinowi Witko wotum zaufania oraz absolutorium z tytułu wykonania budżetu za 2025 rok</strong>. &nbsp;</p><h2>Najpierw raport, później polityczna ocena</h2><p>Jednym z najważniejszych punktów obrad była debata nad <strong>„Raportem o stanie Miasta Tomaszowa Mazowieckiego za 2025 rok”</strong>. To dokument, który w samorządowym kalendarzu pełni rolę czegoś więcej niż urzędowego sprawozdania. Jest próbą odpowiedzi na pytanie, w jakim miejscu znajduje się miasto po kolejnym roku inwestycji, wydatków, decyzji administracyjnych, programów społecznych i uchwał realizowanych przez prezydenta oraz urząd.</p><p>Podstawę prawną takiej procedury stanowi art. 28aa ustawy o samorządzie gminnym. Zgodnie z tym przepisem wójt, burmistrz albo prezydent miasta co roku do 31 maja przedstawia radzie raport o stanie gminy. Raport obejmuje podsumowanie działalności organu wykonawczego w roku poprzednim, w szczególności realizację polityk, programów, strategii, uchwał rady oraz budżetu obywatelskiego.</p><p>Dopiero po debacie nad raportem rada podejmuje uchwałę w sprawie <strong>wotum zaufania</strong>. W praktyce jest to polityczna ocena całorocznego kierunku zarządzania miastem. Nie jest to więc gest kurtuazyjny, ale jeden z najważniejszych momentów kontroli sprawowanej przez radę nad prezydentem.</p><h2>Absolutorium, czyli sprawdzian z wykonania budżetu</h2><p>Drugą decyzją było udzielenie prezydentowi <strong>absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok</strong>. O ile wotum zaufania dotyczy szerzej prowadzenia spraw miasta, o tyle absolutorium skupia się przede wszystkim na finansach: dochodach, wydatkach, inwestycjach, realizacji planu budżetowego i gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi.</p><p>W samorządzie absolutorium jest trochę jak ostatnia scena sądowego dramatu: pada pytanie, czy budżet został wykonany w sposób, który rada uznaje za prawidłowy. Odpowiedź radnych w tym przypadku była dla prezydenta korzystna.</p><h2>Tło polityczne: po trudniejszym roku 2023</h2><p>Tegoroczna decyzja ma również swój polityczny kontekst. W 2024 roku, przy rozliczeniu wykonania budżetu za 2023 rok, Marcin Witko nie otrzymał od radnych ani wotum zaufania, ani absolutorium. Pisały o tym m.in. lokalne i regionalne media.</p><p>Dlatego obecne głosowanie można odczytywać jako ważny sygnał stabilizacji układu w Radzie Miejskiej. W lokalnej polityce takie momenty bywają bardziej wymowne niż konferencje prasowe. Pokazują, czy prezydent ma realne zaplecze do prowadzenia miasta, czy też każdy większy projekt będzie musiał przechodzić przez polityczne pole minowe.</p><h2>Reakcje mieszkańców: gratulacje i głosy poparcia</h2><p>Pod informacją o udzieleniu wotum zaufania i absolutorium pojawiły się liczne komentarze mieszkańców. Wśród nich dominowały gratulacje i słowa uznania. Marek Skrzypczyk napisał krótko: „Gratulacje”. Podobnie komentowali m.in. Irena Włodarczyk, Ryszard Juda, Danuta Korczyńska, Anna Gierczak, Maciej Wieprzkowicz, Katarzyna Pawlik i Radosław Marzec.</p><p>Bardziej rozbudowany komentarz zamieścił Bartłomiej Lawerski, który napisał: „Nasz chyba najlepszy włodarz... jeszcze nikt nie zrobił tyle dla tego miasta co ten Pan”. Urszula Drochlińska skomentowała z kolei: „Zapracował sobie na to. Super”.</p><p>To oczywiście głosy z mediów społecznościowych, a więc naturalnie emocjonalne, skrótowe i często pisane bardziej sercem niż językiem urzędowej analizy. Ale w lokalnym życiu publicznym mają swoje znaczenie. Pokazują, że decyzje podejmowane przy stole prezydialnym Rady Miejskiej natychmiast przenoszą się do drugiego obiegu miasta: rozmów na Facebooku, w pracy, w sklepie, na przystanku.</p><h2>Co oznacza ta decyzja dla miasta?</h2><p>Udzielenie wotum zaufania i absolutorium nie kończy debaty o kondycji Tomaszowa Mazowieckiego. Przeciwnie — otwiera kolejny rozdział. Miasto nadal będzie mierzyć się z pytaniami o inwestycje, transport, mieszkalnictwo, finanse, jakość przestrzeni publicznej, edukację, kulturę i codzienne potrzeby mieszkańców.</p><p>Dla prezydenta Marcina Witko decyzja rady jest jednak czytelnym mandatem do kontynuowania pracy. Dla radnych — potwierdzeniem, że większość uznała wykonanie budżetu i kierunek zarządzania miastem za właściwy. Dla mieszkańców — kolejną okazją, by patrzeć władzy na ręce, bo samorząd, jak pisałby pewnie Żeromski, nie jest abstrakcją z gabinetów, lecz codzienną służbą przy najbliższej ulicy, szkole, chodniku i rachunku za miejskie decyzje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 5,3 mln zł dla szkół w Tomaszowie. Powiat stawia na zawodowców i edukację włączającą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55381,ponad-5-3-mln-zl-dla-szkol-w-tomaszowie-powiat-stawia-na-zawodowcow-i-edukacje-wlaczajaca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55381,ponad-5-3-mln-zl-dla-szkol-w-tomaszowie-powiat-stawia-na-zawodowcow-i-edukacje-wlaczajaca</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 23:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-5-3-mln-zl-dla-szkol-w-tomaszowie-powiat-stawia-na-zawodowcow-i-edukacje-wlaczajaca-1780436200.jpg</url>
                        <title>Ponad 5,3 mln zł dla szkół w Tomaszowie. Powiat stawia na zawodowców i edukację włączającą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55381,ponad-5-3-mln-zl-dla-szkol-w-tomaszowie-powiat-stawia-na-zawodowcow-i-edukacje-wlaczajaca</link>
                    </image><description>Dwie szkoły ponadpodstawowe z Tomaszowa Mazowieckiego otrzymają łącznie ponad 5,3 mln zł dofinansowania. Środki mają poprawić warunki kształcenia zawodowego, dostępność infrastruktury i wsparcie uczniów ze specjalnymi potrzebami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowe środki dla tomaszowskich szkół</h2><p>Powiat Tomaszowski pozyskał kolejne dofinansowanie dla dwóch szkół ponadpodstawowych w Tomaszowie Mazowieckim. Umowy dotyczące wsparcia podpisano 29 maja 2026 roku w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego. Chodzi o projekty realizowane przez Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 1 im. Tadeusza Kościuszki oraz Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 2 im. Stanisława Staszica.</p><p>Łączna wartość przyznanego wsparcia wynosi <strong>5 359 612,04 zł</strong>. To znaczący zastrzyk finansowy dla lokalnej edukacji, szczególnie w obszarach, które od lat decydują o jakości nauczania: zapleczu technicznym, dostępności budynków oraz dostosowaniu szkół do zmieniających się potrzeb uczniów i rynku pracy.</p><p>Z perspektywy mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i całego powiatu to informacja istotna nie tylko dla samych placówek, ale również dla rodzin planujących przyszłość edukacyjną swoich dzieci. Inwestycje w szkoły zawodowe i w edukację włączającą przekładają się bowiem na realne szanse młodych ludzi na dalszy rozwój i lepszy start w dorosłość.</p><h2>ZSP nr 1 z dużą modernizacją i nowym wyposażeniem</h2><p>Największe dofinansowanie trafi do Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1. Projekt pod nazwą <strong>„Poprawa warunków kształcenia zawodowego w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 1 im. Tadeusza Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim”</strong> otrzymał wsparcie w wysokości <strong>4 588 117,10 zł</strong>.</p><p>Założeniem przedsięwzięcia jest stworzenie nowoczesnej, dostępnej i kompleksowej infrastruktury edukacyjnej, która pozwoli prowadzić zajęcia praktyczne w warunkach zbliżonych do rzeczywistego środowiska pracy. To szczególnie ważne w szkołach kształcących przyszłych specjalistów, gdzie teoria musi iść w parze z praktyką.</p><p>Projekt obejmuje kompleksową modernizację i adaptację najstarszego budynku szkolnego. W planach jest między innymi montaż windy, co poprawi dostępność obiektu, a także budowa hangaru na symulator lotów. Dodatkowo przewidziano modernizację boiska przyszkolnego oraz zakup nowoczesnych pomocy dydaktycznych dla kierunku technik mechanik. Wśród nich mają znaleźć się pracownia rzeczywistości wirtualnej, drony, specjalistyczny sprzęt i samochód elektryczny do ćwiczeń praktycznych.</p><p>Tego rodzaju wyposażenie wyraźnie pokazuje kierunek zmian w szkolnictwie zawodowym. Coraz większe znaczenie mają nowoczesne technologie, nauka obsługi współczesnych urządzeń oraz kontakt z rozwiązaniami stosowanymi w gospodarce i przemyśle. Dla uczniów oznacza to bardziej atrakcyjne zajęcia, a dla pracodawców szansę na lepiej przygotowanych absolwentów.</p><h2>ZSP nr 2 z naciskiem na edukację włączającą</h2><p>Drugim projektem objętym dofinansowaniem jest <strong>„Rozwijamy edukację włączającą w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 2 im. Stanisława Staszica w Tomaszowie Mazowieckim”</strong>. W tym przypadku wartość wsparcia wynosi <strong>771 494,94 zł</strong>.</p><p>Projekt skierowano do 96 uczniów z niepełnosprawnościami, ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz do uczniów z doświadczeniami migracji. Wsparcie obejmie młodzież uczącą się w technikum oraz w branżowej szkole pierwszego stopnia działających w ZSP nr 2.</p><p>Zakres działań jest szeroki. Przewidziano zakup sprzętu i pomocy dydaktycznych do prowadzenia zajęć, szkolenia dla nauczycieli, dostosowanie infrastruktury do potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz realizację różnego rodzaju zajęć wspierających. Celem jest nie tylko poprawa warunków nauki, ale też stworzenie środowiska szkolnego, które rzeczywiście odpowiada na zróżnicowane potrzeby uczniów.</p><p>Edukacja włączająca odgrywa dziś coraz większą rolę w systemie oświaty. W praktyce oznacza to odejście od myślenia o szkole jako miejscu jednolitym dla wszystkich na rzecz modelu, w którym placówka potrafi elastycznie reagować na indywidualne sytuacje i możliwości młodych ludzi. Dla lokalnej społeczności to ważny sygnał, że rozwój szkół nie ogranicza się wyłącznie do inwestycji w mury i sprzęt, ale obejmuje również jakość codziennego wsparcia.</p><h2>Co te inwestycje znaczą dla powiatu</h2><p>Oba projekty wpisują się w szerszy trend wzmacniania szkolnictwa ponadpodstawowego w regionach. Z jednej strony chodzi o podnoszenie jakości kształcenia zawodowego, z drugiej o budowanie bardziej dostępnego i otwartego systemu edukacji. W Tomaszowie Mazowieckim te dwa kierunki spotykają się w konkretnych działaniach i konkretnych kwotach.</p><p>Dla ZSP nr 1 kluczowe będzie unowocześnienie bazy dydaktycznej i zwiększenie atrakcyjności oferty kształcenia. Dla ZSP nr 2 najważniejsze pozostaje stworzenie warunków, w których uczniowie o różnych potrzebach będą mogli skutecznie korzystać z edukacji. W obu przypadkach efektem ma być lepsze przygotowanie młodzieży do dalszej nauki, pracy i funkcjonowania w życiu społecznym.</p><p>Warto podkreślić, że takie inwestycje mają znaczenie długofalowe. Szkoły zyskują nie tylko sprzęt czy odnowione pomieszczenia, ale również możliwość budowania swojej pozycji w regionie. Dla powiatu to z kolei argument, że rozwój lokalnej edukacji może iść w parze z realnym pozyskiwaniem zewnętrznych środków i odpowiadaniem na aktualne wyzwania.</p><p>Jeżeli zapowiedziane działania zostaną sprawnie zrealizowane, uczniowie i nauczyciele obu tomaszowskich szkół odczują zmianę nie w teorii, lecz w codziennym funkcjonowaniu. A to właśnie taki wymiar inwestycji najczęściej decyduje o tym, czy publiczne pieniądze rzeczywiście przekładają się na jakość edukacji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spała znów była ringiem młodych mistrzów. Zakończyła się XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w boksie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55380,spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-boksie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55380,spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-boksie</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 23:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-bo-1780435520.jpg</url>
                        <title>Spała znów była ringiem młodych mistrzów. Zakończyła się XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w boksie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55380,spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-boksie</link>
                    </image><description>W Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale zakończyły się kilkudniowe zmagania młodych pięściarzy i pięściarek z całej Polski. W ramach XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych – Łódzkie 2026 o medale i tytuły mistrzów Polski rywalizowało 156 zawodniczek i zawodników w 25 kategoriach wagowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spała przez kilka dni oddychała rytmem gongu, kroków na macie i krótkich komend z narożników. W miejscu, które od dekad kojarzy się z polskim sportem olimpijskim, młodzi bokserzy i bokserki walczyli nie tylko o medale. Walczyli o pierwsze wielkie nazwiska w swoich sportowych biografiach, o doświadczenie, którego nie da się wyczytać z podręcznika, i o ten szczególny moment, kiedy po ostatnim gongu ręka sędziego wędruje w górę.</p><p>Zawody odbyły się w ramach <strong>XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych – Łódzkie 2026</strong>, jednej z najważniejszych imprez młodzieżowego sportu w Polsce. Tegoroczna edycja objęła 20 dyscyplin halowych i zgromadziła blisko 4 tysiące uczestników: zawodników, trenerów, sędziów, delegatów i osób zaangażowanych w organizację sportowego święta województwa łódzkiego.</p><h2>Młodzi pięściarze w sercu polskiego sportu</h2><p>Bokserska część olimpiady rozegrana została w <strong>Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale</strong>. To wybór nieprzypadkowy. Spała jest jednym z tych miejsc, gdzie polski sport ma swoją pamięć, niemal jak stare kino ma zapach taśmy filmowej. Tu przygotowywali się olimpijczycy, tu przez lata formę budowali lekkoatleci, zapaśnicy, siatkarze i przedstawiciele wielu innych dyscyplin.</p><p>Oficjalna strona OOM przypomina, że COS-OPO Spała daje zawodnikom warunki, które w sporcie młodzieżowym mają ogromne znaczenie: hala, zaplecze noclegowe, wyżywienie i regeneracja znajdują się w jednym kompleksie. Dla młodych sportowców to nie detal logistyczny, lecz realna przewaga. Mniej rozproszenia, mniej transportu, więcej koncentracji na walce.</p><p>A walka była intensywna. Według informacji Powiatu Tomaszowskiego w zawodach wystartowało <strong>156 zawodniczek i zawodników</strong>, którzy stoczyli pojedynki w <strong>25 kategoriach wagowych</strong>. Finały rozegrano we wtorek, 2 czerwca. Tego dnia odbyły się walki finałowe chłopców oraz dziewcząt, zamykające bokserski rozdział tegorocznej olimpiady.</p><h2>Olimpiada, która pokazuje przyszłość</h2><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży ma szczególną rangę. To nie jest turniej „na próbę” ani szkolna rozgrzewka przed dorosłym sportem. To krajowy sprawdzian najlepszych młodych zawodników w swoich rocznikach. Dla wielu uczestników jest pierwszym poważnym wejściem na scenę, na której później pojawiają się mistrzostwa Polski, turnieje międzynarodowe, kadry narodowe, a czasem także igrzyska olimpijskie.</p><p>Województwo łódzkie, jako gospodarz tegorocznej edycji, stało się przez kilka tygodni areną młodzieżowej rywalizacji. Zawody rozgrywano m.in. w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, Spale, Tomaszowie Mazowieckim, Rawie Mazowieckiej, Wieluniu i Kleszczowie. W programie znalazły się m.in. zapasy, judo, taekwondo olimpijskie, boks, szermierka, siatkówka, piłka ręczna, gimnastyka, badminton, tenis stołowy, szachy i brydż sportowy.</p><p>To ważny sygnał także dla naszego regionu. Powiat tomaszowski nie był tylko punktem na mapie organizacyjnej. Spała ponownie pokazała, że ma infrastrukturę, tradycję i atmosferę pozwalającą przyjmować wydarzenia o randze ogólnopolskiej.</p><h2>Sportowe emocje i samorządowa obecność</h2><p>W dekoracji mistrzów uczestniczyli przedstawiciele Powiatu Tomaszowskiego: <strong>Dariusz Kowalczyk, Starosta Tomaszowski</strong>, <strong>Sławomir Żegota, Wicestarosta</strong>, oraz <strong>Grzegorz Glimasiński, Członek Zarządu Powiatu</strong>. Ich obecność przy ringu była symbolicznym potwierdzeniem, że sport młodzieżowy nie kończy się na wyniku. Potrzebuje organizacyjnego zaplecza, zainteresowania samorządów, dobrych obiektów i promocji.</p><p>W przypadku boksu ma to znaczenie szczególne. To dyscyplina wymagająca nie tylko siły i szybkości, ale też kontroli emocji, odwagi i szacunku do przeciwnika. Ring bywa bezlitosny, ale uczy uczciwości w sposób bardzo konkretny: po walce trzeba spojrzeć rywalowi w oczy, podać rękę i przyjąć wynik. Trochę jak w dobrze napisanym dramacie — napięcie rośnie, publiczność milknie, a finał rozstrzyga się w kilku sekundach.</p><h2>Spała i Tomaszów na sportowej mapie kraju</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego takie wydarzenia mają dodatkowy wymiar. Spała, choć niewielka, od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych sportowych marek regionu. Jej położenie wśród lasów, bliskość Pilicy i historia Centralnego Ośrodka Sportu sprawiają, że kolejne pokolenia zawodników wracają stąd z medalami, doświadczeniem albo przynajmniej z poczuciem, że dotknęły prawdziwego sportu.</p><p>Tegoroczna olimpiada była też przypomnieniem, że młodzieżowy sport to inwestycja w charakter. Nie zawsze kończy się zawodową karierą. Czasem daje coś mniej widowiskowego, ale równie ważnego: dyscyplinę, odporność na porażkę, umiejętność pracy pod presją i szacunek dla zasad.</p><p>W czasach, gdy młodzi ludzie często dostają świat w wersji natychmiastowej — przewijanej palcem po ekranie — boks pokazuje inną lekcję. Tu nie da się kliknąć „pomiń”. Trzeba przepracować rundę, przetrwać kryzys, słuchać trenera i wrócić do środka ringu.</p><h2>Wyniki i dokumenty PZB</h2><p>Polski Związek Bokserski opublikował materiały dotyczące zawodów, w tym rozpiski walk, drabinki oraz wyniki walk kadetów i kadetek. Dokumenty obejmują także zestawienia finałów z 2 czerwca. To one stanowią sportowy zapis całego turnieju — od pierwszych eliminacji po ostatnie pojedynki o złoto.</p><p>Dla zawodniczek i zawodników medale zdobyte w Spale będą czymś więcej niż pamiątką. To często pierwszy duży rozdział w karierze. Dla trenerów — dowód wielomiesięcznej pracy na salach treningowych. Dla rodziców — nagroda za setki kilometrów, godziny oczekiwania i nerwy, których nie widać w oficjalnych komunikatach.</p><h2>Nie tylko medale</h2><p>XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w boksie zakończyła się, ale jej echo zostanie w Spale jeszcze przez jakiś czas. W pamięci zostaną finałowe gongi, zdjęcia z podium, okrzyki z narożników i twarze młodych sportowców, którzy przez kilka dni byli w centrum uwagi.</p><p>Można powiedzieć, że Spała znów wykonała swoje zadanie. Była areną, zapleczem i świadkiem sportowych emocji. Jak w klasycznym filmie o dojrzewaniu, najważniejsze nie było tylko to, kto wygrał finał. Najważniejsze było to, ilu młodych ludzi wyszło z ringu silniejszych niż weszło.</p><p><strong>Gratulacje dla wszystkich uczestników, medalistów, trenerów i organizatorów. Tegoroczna olimpiada w Spale pokazała, że przyszłość polskiego boksu nie jest abstrakcyjnym hasłem. Ona już trenuje, walczy i podnosi rękawice</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młodzi mistrzowie słowa na scenie MCK Tkacz. Podsumowano 45. Tomaszowski Mały Konkurs Recytatorski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55379,mlodzi-mistrzowie-slowa-na-scenie-mck-tkacz-podsumowano-45-tomaszowski-maly-konkurs-recytatorski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55379,mlodzi-mistrzowie-slowa-na-scenie-mck-tkacz-podsumowano-45-tomaszowski-maly-konkurs-recytatorski</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 22:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlodzi-mistrzowie-slowa-na-scenie-mck-tkacz-podsumowano-45-tomaszowski-maly-konkurs-recytatorski-1780431898.jpg</url>
                        <title>Młodzi mistrzowie słowa na scenie MCK Tkacz. Podsumowano 45. Tomaszowski Mały Konkurs Recytatorski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55379,mlodzi-mistrzowie-slowa-na-scenie-mck-tkacz-podsumowano-45-tomaszowski-maly-konkurs-recytatorski</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki znów słuchał poezji. Rekordowa liczba uczestników, pełna sala emocji i laureaci, którzy udowodnili, że słowo nadal ma moc</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>2 czerwca 2026 roku w Miejskim Centrum Kultury Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim odbyła się uroczysta gala podsumowująca 45. Tomaszowski Mały Konkurs Recytatorski.</strong> Był to wieczór pełen wzruszeń, artystycznego skupienia i tej szczególnej ciszy, która zapada wtedy, gdy młody człowiek wychodzi na scenę i bierze odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo.</p><p>Tegoroczna edycja konkursu miała wyjątkowy charakter. Wzięło w niej udział aż <strong>82 uczestników</strong>, co organizatorzy uznają za rekordową liczbę. To pokazuje, że mimo świata migających ekranów, krótkich komunikatów i pośpiesznych rozmów, w Tomaszowie Mazowieckim wciąż jest miejsce na literaturę, interpretację i żywe spotkanie z publicznością.</p><h2><strong>Gala pełna emocji i młodego talentu</strong></h2><p>Uroczystość w MCK Tkacz poprowadziła <strong>Hanna Cierpicka-Trzonek</strong>. Podczas finałowego spotkania poznaliśmy laureatów tegorocznego konkursu, a nagrody oraz wyróżnienia wręczali członkowie jury: <strong>Monika Migała, Anna Myszewska i Aneta Bednarek</strong>, wspólnie z dyrektor Miejskiego Centrum Kultury <strong>Beatą Stańczyk</strong>.</p><p>Galę uświetniły reprezentacyjne występy wybranych laureatów. Młodzi recytatorzy ponownie zaprezentowali swoje konkursowe interpretacje, pokazując, że dobra recytacja nie polega jedynie na pięknym mówieniu tekstu. To także rozumienie emocji, pauzy, rytmu, podtekstu i tej delikatnej nici, która łączy wykonawcę z widownią.</p><p>W wielu występach było coś z dawnej szkolnej magii — z czasu, gdy wiersz nie był jeszcze zadaniem do „zaliczenia”, lecz opowieścią, którą trzeba przeżyć. Publiczność mogła usłyszeć młodych wykonawców odważnych, skupionych i wrażliwych. Takich, którzy nie chowają się za tekstem, lecz pozwalają mu przez siebie przemówić.</p><h2><strong>Muzyczny akcent wieczoru</strong></h2><p>Artystycznym przerywnikiem gali był występ <strong>Natalii Cieślak</strong>, przygotowanej pod kierunkiem wokalnym <strong>Anny Gnatek</strong>. Muzyka dobrze wpisała się w charakter wydarzenia, tworząc pomost między recytacją a piosenką — dwiema formami scenicznej wypowiedzi, które mają wspólne źródło: emocję.</p><h2><strong>82 uczestników i trudne obrady jury</strong></h2><p>Tegoroczny <strong>Tomaszowski Mały Konkurs Recytatorski</strong> zgromadził rekordową liczbę uczestników. Na scenie zaprezentowało się <strong>82 młodych artystów</strong>, a poziom konkursowych interpretacji sprawił, że wybór laureatów nie należał do łatwych.</p><p>To dobra wiadomość dla tomaszowskiej kultury. Konkurs recytatorski nie jest bowiem tylko jednorazowym wydarzeniem. To proces wychowywania do słowa, do odwagi i obecności na scenie. Dla wielu dzieci i młodzieży pierwszy występ recytatorski bywa początkiem czegoś większego — przygody z teatrem, literaturą, muzyką albo po prostu z pewnością siebie.</p><p>W świecie, w którym komunikacja coraz częściej ogranicza się do emotikonów i krótkich wiadomości, takie konkursy przypominają, że język jest czymś więcej niż narzędziem. Jest przestrzenią spotkania.</p><h2><strong>Patronat miasta i powiatu</strong></h2><p>Wydarzenie zostało objęte patronatem <strong>Prezydenta Miasta Tomaszowa Mazowieckiego Marcina Witko</strong> oraz <strong>Starosty Tomaszowskiego Dariusza Kowalczyka</strong>.</p><p>Organizatorzy podziękowali wszystkim uczestnikom za odwagę, pasję i niezapomniane występy, a nauczycielom oraz opiekunom za przygotowanie młodych recytatorów i codzienne wspieranie ich artystycznych prób.</p><p>45 edycja konkursu pokazała, że w Tomaszowie Mazowieckim tradycja recytatorska ma się dobrze. A młodzi wykonawcy? Oni udowodnili, że scena nie jest dla nich miejscem strachu, ale przestrzenią, w której można mówić własnym głosem — nawet wtedy, gdy wypowiada się słowa poetów.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polityczny bełkot, wytrychy i mieszkańcy, którzy mają dość]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55378,polityczny-belkot-wytrychy-i-mieszkancy-ktorzy-maja-dosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55378,polityczny-belkot-wytrychy-i-mieszkancy-ktorzy-maja-dosc</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 21:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polityczny-belkot-wytrychy-i-mieszkancy-ktorzy-maja-dosc-1780431177.png</url>
                        <title>Polityczny bełkot, wytrychy i mieszkańcy, którzy mają dość</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55378,polityczny-belkot-wytrychy-i-mieszkancy-ktorzy-maja-dosc</link>
                    </image><description>Są słowa, które brzmią tak, jakby ktoś wyciągnął je z z ukurzonej szuflady lokalnej propagandy. „Dobro mieszkańców”, „transparentność”, „układy”, „interes społeczny”, „walka o prawdę”. W ustach odpowiedzialnego samorządowca mogłyby znaczyć wiele. W ustach politykiera znaczą najczęściej tyle, co dym z teatralnej maszyny: mają zasłonić scenę, zanim publiczność zauważy, że aktor zapomniał tekstu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To jest właśnie najlepsza wersja bełkotu politycznego. Język ludzi, którzy żyją w świecie własnej iluzji, zbudowanym z frazesów, półprawd i wygodnych kluczy do cudzych głów. Nie służy rozmowie. Nie służy wyjaśnieniu. Nie służy mieszkańcom. Służy manipulacji, unikaniu rzeczowej odpowiedzi i mobilizowaniu własnej klaki, która klaszcze nie dlatego, że rozumie, ale dlatego, że ma klaskać.</p><p>Radny Mordaka nie ma, jak widać, czasu, by na stronie swojej firmy umieścić warunki gwarancji dla kupujących. Nie ma też wzmianki o normach stosowanych przy własnych wyrobach. Ma za to swój własny klucz. A może raczej wytrych. Tym wytrychem próbuje otwierać ludziom głowy i pokazywać im układy, które podobno sam widzi. Ciekawy to mezalians: z jednej strony deklaracje, że najważniejszy jest mieszkaniec, z drugiej — praktyka, w której ważny okazuje się przede wszystkim ten mieszkaniec, który bije brawo.</p><p>Bo przecież nie każdy mieszkaniec jest równie wygodny. Ten pytający bywa kłopotliwy. Ten wątpiący — podejrzany. Ten, który domaga się konkretów — natychmiast trafia do szufladki z napisem „przeciwnik”. W takiej polityce obywatel nie jest partnerem. Jest statystą. Ma stać pod sceną, machać chorągiewką i nie psuć nastroju głównemu bohaterowi.</p><p>Kiedyś taką publiczność nazywano klaką. Dziś są profile społecznościowe, udostępnine posty, komentarze. Pilnowanie, by ego lokalnych polityków czuło się dobrze jest w cenie. Klaka zawsze była kosztowna — nie tylko finansowo. Najwięcej kosztuje wspólnotę, bo zatruwa rozmowę publiczną. Zamiast sporu o fakty mamy konkurs na lojalność. Zamiast odpowiedzi — insynuacje. Zamiast odpowiedzialności — spektakl.</p><p>A jednak przychodzi taki moment, kiedy mieszkańcy przestają kupować polityczny bełkot. Kraków pokazał ostatnio, że wyborca nie jest wiecznym zakładnikiem partyjnej scenografii. W referendum z 24 maja 2026 roku mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu prezydenta miasta. Można analizować przyczyny, spierać się o kampanię, emocje i kulisy, ale jedno jest pewne: ludzie potrafią wyjść z domu nie po to, by wysłuchać kolejnej tyrady, lecz po to, by powiedzieć władzy „sprawdzam”. A jak pokazują badania, aby sprzeciwić się sponsorowanym hejterskim profilom takim jak np. SOK Z BURAKA.</p><p>Dlaczego?</p><p>Odpowiedź jest banalnie prosta. Mieszkańcy chcą normalnie żyć w swoim mieście. Płacą podatki nie po to, by utrzymywać cudze poczucie ważności, lecz po to, by ktoś odpowiedzialnie dbał o drogi, szkoły, usługi publiczne, bezpieczeństwo, przestrzeń i zwykłą codzienność. Nie chcą influencerów od samorządu. Nie chcą kaznodziejów od układów. Nie chcą politycznych kuglarzy, którzy z każdej sprawy robią cyrk objazdowy.</p><p>Najboleśniejszy jest jednak brak wiedzy. Szczególnie wtedy, gdy dotyczy osoby pełniącej funkcję publiczną. Człowiek, który wciąż podkreśla, że czegoś nie wie, a mimo to krytykuje bez opamiętania, bardzo szybko traci wiarygodność. Niewiedza sama w sobie nie jest grzechem. Grzechem publicznym jest dopiero niewiedza połączona z pychą. Bo wiedzą można karmić się przez całe życie. Trzeba tylko chcieć otworzyć książkę, dokument, ustawę, protokół — a nie wyłącznie własny profil w mediach społecznościowych.</p><p>Tymczasem górę biorą: chory partykularyzm, chwyty poniżej pasa, sięganie do życia prywatnego adwersarzy, półsłówka, sugestie i pomówienia. Wtedy nie mamy już do czynienia z politycznym gadulstwem. Mamy do czynienia z manipulacją w czystej postaci.</p><p>To wodolejstwo, to plecenie trzy po trzy — jak powiedzieliby w Wąwalskim maglu — byłoby może nawet urocze, gdyby nie krzywdziło mieszkańców powiatu. Tych samych mieszkańców, którzy w przemówieniach są zawsze najważniejsi, ale w praktyce często okazują się tylko dekoracją do kolejnego politycznego występu.</p><p>A przecież samorząd nie jest estradą. Radny nie jest konferansjerem. Mieszkaniec nie jest widzem do kupienia tanim sloganem.</p><p>Samorząd zaczyna się tam, gdzie kończy się bełkot. Tam, gdzie zamiast wytrycha pojawia się odpowiedź. Zamiast aluzji — dokument. Zamiast klaki — rozmowa. Zamiast politycznej mgły — zwykła odpowiedzialność.</p><p>I może właśnie tego najbardziej boją się lokalni politykierzy: mieszkańca, który przestał klaskać, a zaczął myśleć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Perły Tomaszowa wręczone. Uhonorowano ludzi kultury, sportu i życia społecznego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55376,perly-tomaszowa-wreczone-uhonorowano-ludzi-kultury-sportu-i-zycia-spolecznego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55376,perly-tomaszowa-wreczone-uhonorowano-ludzi-kultury-sportu-i-zycia-spolecznego</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 10:08:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-perly-tomaszowa-wreczone-uhonorowano-ludzi-kultury-sportu-i-zycia-spolecznego-1780388724.jpg</url>
                        <title>Perły Tomaszowa wręczone. Uhonorowano ludzi kultury, sportu i życia społecznego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55376,perly-tomaszowa-wreczone-uhonorowano-ludzi-kultury-sportu-i-zycia-spolecznego</link>
                    </image><description>Podczas tegorocznej gali „Perły Tomaszowa” wyróżniono osoby, instytucje i wydarzenia ważne dla miasta. Nagrody objęły kulturę, edukację, sport, działalność społeczną i samorządową, a uroczystość miała szczególny wymiar tuż po Dniu Samorządu Terytorialnego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Gala w symbolicznym momencie</h2><p>Tegoroczna uroczystość wręczenia nagród <strong>„Perły Tomaszowa”</strong> odbyła się w szczególnym czasie, bezpośrednio po obchodach Dnia Samorządu Terytorialnego. Taki kontekst nadał wydarzeniu dodatkowe znaczenie, bo podkreślił rolę wspólnoty, odpowiedzialności i codziennej pracy wykonywanej na rzecz mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Podczas gali wręczono również statuetki <strong>„Panny na Niedźwiedziu”</strong>, symbolicznie nawiązujące do herbu miasta. Wyróżnienie to odwołuje się do wartości takich jak siła, odwaga, wrażliwość oraz troska o drugiego człowieka. W tym roku laureatami zostali minister Dariusz Klimczak oraz ksiądz dziekan Zygmunt Nitecki.</p><p>Same „Perły Tomaszowa” od lat pełnią rolę nie tylko nagrody, lecz także lokalnego podsumowania dokonań minionego okresu. Pokazują, kto realnie wpływa na rozwój miasta i buduje jego tożsamość w obszarach najważniejszych dla mieszkańców.</p><h2>Kultura, edukacja i sport w centrum uwagi</h2><p>W kategorii <strong>Kultura</strong> wyróżnieni zostali Kamil Wrona, Lena Mierzwa, Katarzyna Goljat, Daniel Warzocha oraz Dariusz Kwapisiewicz. Tytuł Kulturalnego Wydarzenia Roku przyznano Love Polish Jazz Festival. Wyróżnienie odebrali Krzysztof Balkiewicz, Wojciech Lubczyński oraz Beata Stańczyk jako przedstawicielka Miejskiego Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Przyznano także tytuły <strong>Mecenasa Kultury</strong>. Otrzymały je firma Binstal, reprezentowana przez Honoratę Tchórz, oraz Ceramika Paradyż, w imieniu której nagrodę odebrał prezes Marcin Barański. To ważny sygnał, że rozwój życia kulturalnego w mieście zależy nie tylko od twórców i instytucji, ale również od partnerów wspierających takie inicjatywy organizacyjnie i finansowo.</p><p>W kategorii <strong>Edukacja</strong> wyróżniono Uniwersytet Łódzki – Filię w Tomaszowie Mazowieckim, Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Tomaszowie Mazowieckim oraz Tomaszowskie Centrum Zdrowia Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Nagrody odebrali odpowiednio dr Piotr Seligera, Agnieszka Wiśkowska oraz Konrad Borowski.</p><p>Silnie reprezentowany był również <strong>sport</strong>. Nagrody otrzymali Wiesław Kmiecik, Wanda Panfil, Arkadiusz Lechowicz, Jakub Nowak, Rafał Tataruch, Vladimir Semirunniij oraz Roland Cieślak z Klubu Sportowego Pilica. Tytuł Sportowego Wydarzenia Roku przyznano Mistrzostwom Europy w Łyżwiarstwie Szybkim, a nagrodę odebrali Tomasz Łuczkowski oraz Konrad Niedźwiedzki. Tytuły Mecenasa Sportu trafiły do firm Daldehog, KumArt i Aspol.</p><h2>Doceniono działalność społeczną i samorządową</h2><p>W kategorii <strong>Działalność Samorządowa</strong> wyróżnienie otrzymał Powiat Tomaszowski i Starostwo Powiatowe. Nagrodę odebrał starosta Dariusz Kowalczyk. To przykład, że podczas gali doceniana jest nie tylko aktywność pojedynczych osób, ale także instytucji współtworzących lokalny system usług publicznych i zarządzania.</p><p>W kategorii <strong>Działalność Społeczna</strong> nagrodzeni zostali Grzegorz Chirk, Lucyna Góra, Piotr Malczewski oraz Kamil Borkowski. Tego typu wyróżnienia mają szczególne znaczenie, bo przypominają, że siła miasta nie wynika wyłącznie z inwestycji czy wydarzeń medialnych, ale również z pracy społeczników, którzy często działają poza głównym nurtem lokalnej promocji.</p><p>Podczas gali wręczono także <strong>stypendia i nagrody sportowe</strong> dla zawodników reprezentujących Tomaszów Mazowiecki. W ten sposób podkreślono, że sukcesy osiągane na arenach krajowych i międzynarodowych są efektem talentu, wieloletniego wysiłku oraz systematycznego wsparcia lokalnego środowiska.</p><h2>Co mówią „Perły Tomaszowa” o mieście</h2><p>Tegoroczna lista nagrodzonych pokazuje, że Tomaszów Mazowiecki stawia na szerokie rozumienie rozwoju lokalnego. Obok kultury i sportu pojawiają się edukacja, działalność społeczna oraz samorządowa, czyli obszary, które bezpośrednio wpływają na jakość życia mieszkańców.</p><p>Warto zwrócić uwagę, że gala łączy kilka porządków. Z jednej strony promuje indywidualne osiągnięcia, z drugiej wzmacnia prestiż instytucji i wydarzeń, które budują markę miasta. Takie zestawienie tworzy pełniejszy obraz Tomaszowa: miejsca aktywnego, opartego na współpracy różnych środowisk i doceniającego zarówno rozpoznawalne nazwiska, jak i codzienną pracę na rzecz wspólnoty.</p><p><strong>„Perły Tomaszowa”</strong> pozostają więc czymś więcej niż uroczystym finałem sezonu wydarzeń miejskich. Są formą publicznego uznania dla ludzi i podmiotów, które współtworzą lokalną rzeczywistość i przypominają, że rozwój miasta zaczyna się od zaangażowania konkretnych osób.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kowboje, lasso i rodzinna zabawa. Szkoła Podstawowa nr 3 przeniosła się na Dziki Zachód]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55375,kowboje-lasso-i-rodzinna-zabawa-szkola-podstawowa-nr-3-przeniosla-sie-na-dziki-zachod</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55375,kowboje-lasso-i-rodzinna-zabawa-szkola-podstawowa-nr-3-przeniosla-sie-na-dziki-zachod</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 09:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kowboje-lasso-i-rodzinna-zabawa-szkola-podstawowa-nr-3-przeniosla-sie-na-dziki-zachod-1780386572.jpg</url>
                        <title>Kowboje, lasso i rodzinna zabawa. Szkoła Podstawowa nr 3 przeniosła się na Dziki Zachód</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55375,kowboje-lasso-i-rodzinna-zabawa-szkola-podstawowa-nr-3-przeniosla-sie-na-dziki-zachod</link>
                    </image><description>Barwne stroje, występy uczniów i konkursy inspirowane westernem stworzyły wyjątkową oprawę szkolnego Dnia Rodziny. Wydarzenie połączyło zabawę z integracją i pokazało, jak ważne są wspólne lokalne inicjatywy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szkolne boisko przy <strong>Szkole Podstawowej nr 3 im. Józefa Piłsudskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong> na jeden dzień zamieniło się w miasteczko rodem z westernu. Były kowbojskie kapelusze, barwne stroje, dekoracje jak z filmów o Dzikim Zachodzie, muzyka, taniec, rodzinne konkurencje i atmosfera, w której najważniejsze były wspólnota, radość i czas spędzony razem.</p><p><strong>Dzień Rodziny</strong> odbył się 26 maja pod hasłem <strong>„Z Trójką na Dzikim Zachodzie”</strong>. W wydarzenie włączyła się cała społeczność szkolna: uczniowie, nauczyciele, rodzice i opiekunowie. Tego dnia szkoła nie przypominała zwykłej placówki edukacyjnej, lecz raczej plan filmowy, na którym Clint Eastwood mógłby zgubić ostrogi, a Lucky Luke zatrzymać konia przed wejściem na boisko. Źródłem informacji o wydarzeniu jest komunikat Urzędu Miasta w Tomaszowie Mazowieckim.</p><h3>Kowbojskie stroje, występy i dużo dobrej energii</h3><p>Największą część programu artystycznego przygotowali uczniowie klas trzecich. Na scenie zaprezentowali piosenki, układy taneczne i krótkie występy sceniczne, które publiczność przyjmowała z dużym entuzjazmem. Szczególne brawa zebrali także chłopcy z oddziału zerowego, którzy wykonali dynamiczny taniec kowbojski.</p><p>Nie zabrakło tego, co w takich szkolnych wydarzeniach najcenniejsze: spontaniczności, dziecięcej odwagi i tej energii, której nie da się zamknąć w scenariuszu akademii. Westernowa konwencja okazała się dobrym pretekstem do wspólnej zabawy, ale też do budowania relacji między szkołą a rodzinami uczniów.</p><h3>Lasso, hobby horse i przeciąganie liny</h3><p>Na uczestników czekały konkurencje inspirowane klimatem Dzikiego Zachodu. Można było spróbować swoich sił w rzucaniu lassem, przeciąganiu liny oraz na torze przeszkód z hobby horse. W zabawach brali udział nie tylko uczniowie, ale również dorośli, dzięki czemu szkolne święto miało prawdziwie rodzinny charakter.</p><p>Takie wydarzenia przypominają, że szkoła to nie tylko lekcje, sprawdziany i dzwonki odmierzające czas między salami. To także miejsce spotkań, rozmów i wspólnego przeżywania małych świąt, które później zostają w pamięci dzieci dłużej niż niejeden rozdział z podręcznika.</p><h3>Słodkości, loteria i podziękowania</h3><p>Podczas Dnia Rodziny działała również szkolna kawiarenka ze słodkościami. Przygotowano także loterię fantową, która dostarczyła uczestnikom dodatkowych emocji i uśmiechu. Organizatorzy podziękowali wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie wydarzenia i jego sprawny przebieg.</p><p>Tegoroczny Dzień Rodziny w „Trójce” był więc nie tylko szkolnym festynem w westernowej oprawie. Był przede wszystkim świętem bliskości, współpracy i dobrej atmosfery. A Dziki Zachód? Tym razem nie był miejscem pojedynków w samo południe, lecz przestrzenią, w której dzieci i dorośli spotkali się po tej samej stronie — stronie wspólnej zabawy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ćwiczenia służb i mieszkańców przy Arenie Lodowej. Wspólna lekcja reagowania]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55374,cwiczenia-sluzb-i-mieszkancow-przy-arenie-lodowej-wspolna-lekcja-reagowania</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55374,cwiczenia-sluzb-i-mieszkancow-przy-arenie-lodowej-wspolna-lekcja-reagowania</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 09:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cwiczenia-sluzb-i-mieszkancow-przy-arenie-lodowej-wspolna-lekcja-reagowania-1780384646.png</url>
                        <title>Ćwiczenia służb i mieszkańców przy Arenie Lodowej. Wspólna lekcja reagowania</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55374,cwiczenia-sluzb-i-mieszkancow-przy-arenie-lodowej-wspolna-lekcja-reagowania</link>
                    </image><description>Przy Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim odbyły się ćwiczenia pod hasłem „Razem na ratunek”. Wydarzenie połączyło pokazy służb, szkolenia i edukację mieszkańców w zakresie reagowania na sytuacje kryzysowe.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Wspólne ćwiczenia dla bezpieczeństwa</h2><p>W niedzielę 31 maja przy Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim odbyły się ćwiczenia praktyczne służb oraz mieszkańców pod hasłem <strong>„Razem na ratunek”</strong>. Wydarzenie miało wymiar nie tylko pokazowy, ale przede wszystkim szkoleniowy i edukacyjny. Jego celem było sprawdzenie współpracy formacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, a także przybliżenie mieszkańcom zasad postępowania w sytuacjach zagrożenia.</p><p>Z udostępnionych informacji wynika, że uczestnicy mogli obserwować realistyczne symulacje działań ratowniczych, zapoznać się z procedurami obowiązującymi w kryzysowych momentach oraz nauczyć się podstaw pierwszej pomocy. Tego typu inicjatywy mają szczególne znaczenie na poziomie lokalnym, ponieważ pokazują, jak w praktyce wygląda koordynacja działań różnych służb i jaką rolę mogą odegrać sami mieszkańcy.</p><h2>Pokazy, szkolenia i edukacja mieszkańców</h2><p>Program wydarzenia obejmował pokazy ćwiczeń służb, szkolenia oraz panel edukacyjny skierowany zarówno do uczestników ćwiczeń, jak i do osób, które przyszły przy Arenę Lodową jako obserwatorzy. Całości towarzyszyły stoiska promocyjne przygotowane przez służby i organizatorów. Dzięki temu mieszkańcy mogli nie tylko oglądać działania w terenie, ale też zadawać pytania, poznawać wyposażenie oraz dowiedzieć się więcej o zasadach reagowania na współczesne zagrożenia.</p><p>W praktyce takie wydarzenia pełnią podwójną funkcję. Z jednej strony pozwalają sprawdzić gotowość i współpracę instytucji odpowiedzialnych za ratownictwo oraz porządek publiczny. Z drugiej strony budują społeczną świadomość, że bezpieczeństwo nie kończy się na pracy zawodowych służb. Równie ważna jest umiejętność zachowania spokoju, wezwania pomocy, zabezpieczenia miejsca zdarzenia i udzielenia wsparcia do czasu przyjazdu ratowników.</p><p><strong>W lokalnej perspektywie to cenna forma praktycznej edukacji obywatelskiej</strong>. Mieszkańcy uczą się nie przez teorię, ale przez obserwację konkretnych scenariuszy i rozmowę z ludźmi, którzy na co dzień odpowiadają za bezpieczeństwo publiczne.</p><h2>Szeroka współpraca wielu środowisk</h2><p>Organizatorami i partnerami wydarzenia byli między innymi Polski Związek Łowiecki Zarząd Piotrków Trybunalski, Urząd Miasta Tomaszów Mazowiecki, 9 Łódzka Brygada Obrony Terytorialnej, Starostwo Powiatowe w Tomaszowie Mazowieckim, Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim, a także jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z Glinnika, Tomaszowa Mazowieckiego, Twardej, Lubochni, Białobrzegów, Wąwału, Królowej Woli, Nagórzyc, Ludwikowa i Jankowa.</p><p>W ćwiczenia włączyły się również Licea Mundurowe Centrum Naukowo-Biznesowego Feniks oraz Jednostka Strzelecka 1002 Związku Strzeleckiego Strzelec Organizacji Społeczno-Wychowawczej. Tak szeroki skład partnerów pokazuje, że bezpieczeństwo lokalne jest zadaniem wielopoziomowym. Obejmuje administrację samorządową, służby mundurowe, ochotników oraz młodzież przygotowującą się do działań o charakterze proobronnym i ratowniczym.</p><p>To właśnie ta współpraca wydaje się najważniejszym wnioskiem z całego wydarzenia. W sytuacjach kryzysowych liczy się nie tylko sprzęt i procedury, ale także umiejętność szybkiego współdziałania różnych podmiotów. Ćwiczenia terenowe pozwalają przećwiczyć takie mechanizmy w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.</p><h2>Dlaczego takie wydarzenia są ważne dla miasta</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego podobne inicjatywy mają znaczenie wykraczające poza jednorazowy pokaz. To element budowania kultury bezpieczeństwa, w której mieszkaniec nie jest wyłącznie obserwatorem, lecz staje się świadomym uczestnikiem systemu reagowania. Im większa wiedza społeczna na temat pierwszej pomocy, ewakuacji czy właściwego zawiadamiania służb, tym większa odporność lokalnej wspólnoty na nieprzewidziane zdarzenia.</p><p>Wydarzenie przy Arenie Lodowej pokazało również, że działania edukacyjne można prowadzić w formule otwartej i przystępnej. Połączenie ćwiczeń praktycznych, obecności wielu formacji oraz bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami sprawia, że temat bezpieczeństwa przestaje być abstrakcyjny. Staje się codzienną kompetencją, którą warto rozwijać niezależnie od wieku.</p><p>Z lokalnego punktu widzenia to ważny sygnał: bezpieczeństwo buduje się wspólnie. Nie tylko w sztabach i komendach, ale również wśród mieszkańców, którzy wiedzą, jak zareagować, gdy liczą się pierwsze minuty.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Prezes NRL: kolejki nie są skutkiem niewydolności systemu - one ten system podtrzymują (wywiad)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55373,prezes-nrl-kolejki-nie-sa-skutkiem-niewydolnosci-systemu-one-ten-system-podtrzymuja-wywiad</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55373,prezes-nrl-kolejki-nie-sa-skutkiem-niewydolnosci-systemu-one-ten-system-podtrzymuja-wywiad</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 08:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-prezes-nrl-kolejki-nie-sa-skutkiem-niewydolnosci-systemu-one-ten-system-podtrzymuja-wywiad-1780382900.png</url>
                        <title>Prezes NRL: kolejki nie są skutkiem niewydolności systemu - one ten system podtrzymują (wywiad)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55373,prezes-nrl-kolejki-nie-sa-skutkiem-niewydolnosci-systemu-one-ten-system-podtrzymuja-wywiad</link>
                    </image><description>Kolejki do specjalistów utrzymują przy życiu niedofinansowany system ochrony zdrowia, a relacje między środowiskiem medycznym a resortem zdrowia są najgorsze od lat – powiedział PAP dr Łukasz Jankowski, wybrany na drugą kadencję prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dr Łukasz Jankowski jest specjalistą nefrologii. Od 2022 r. kieruje Naczelną Radą Lekarską, reprezentującą ponad 200 tys. lekarzy i lekarzy dentystów. W nocy z 21 na 22 maja 2026 r. został wybrany na drugą kadencję na stanowisko prezesa NRL.</p><p><strong>PAP: Podczas Krajowego Zjazdu Lekarzy w Jachrance doszło do zakłóceń systemu głosowania. Udało się ustalić, co się stało?</strong></p><p><strong>Dr Łukasz Jankowski: </strong>W trakcie zjazdu złożyliśmy zawiadomienie na policję dotyczące podejrzenia zakłócania obrad i działania systemu głosowania elektronicznego. Profesjonalna firma informatyczna obsługująca zjazd po analizie loginów stwierdziła, że z bardzo wysokim prawdopodobieństwem do systemu głosowania zalogowało się zewnętrzne urządzenie zakłócające sygnał.</p><p>Nie chcę przesądzać, kto za tym stoi. Od tego są odpowiednie służby. Faktem jest jednak, że skala emocji wokół wyborów w samorządzie lekarskim okazała się znacznie większa, niż wielu osobom mogło się wydawać.</p><p><strong>PAP: Wygrał pan wybory zdecydowanie – 266 głosów za panem, podczas gdy pański rywal, dr Tadeusz Urban dostał ich 193. Ale wynik ten pokazuje również, że środowisko pozostaje podzielone.</strong></p><p>Ł.J.: Otrzymałem silniejszy mandat niż cztery lata temu. Jednocześnie mam świadomość, że część delegatów głosowała nie tyle za moim kontrkandydatem, a przeciwko mnie.</p><p>Dlatego już podczas zjazdu powiedziałem jasno, że moim obowiązkiem jest odbudowa jedności samorządu. Kampania się skończyła. Teraz zaczyna się praca. W ochronie zdrowia jest wystarczająco dużo problemów, żebyśmy nie musieli tworzyć kolejnych między sobą.</p><p><strong>PAP: Jaki jest dziś największy problem systemu?</strong></p><p>Ł.J.: Brak adekwatnego finansowania i chaos organizacyjny. Dziś dominującą narracją nie jest już rozwój, inwestowanie czy poprawa jakości leczenia. Stało się nią oszczędzanie. Słyszymy: nie ma pieniędzy, trzeba jakoś wytrzymać, trzeba ograniczać koszty. To nie jest strategia dla ochrony zdrowia, tylko strategia przetrwania. Coraz częściej mam wrażenie, że funkcjonujemy w warunkach swoistej partyzantki. Szpitale zadłużają się, ogranicza się świadczenia, a problemy są jedynie przesuwane w czasie.</p><p><strong>PAP: Używa pan bardzo mocnych słów.</strong></p><p>Ł.J.: Bo sytuacja jest poważna. Stoimy dziś przed ryzykiem chaotycznego zamykania części szpitali powiatowych, podczas gdy nie ma spójnej strategii restrukturyzacji systemu. Nie ma odpowiedzi na pytanie, które placówki powinny się rozwijać, które zmienić profil działalności, a które zostać włączone do większych sieci. W efekcie decyzje podejmowane są często pod presją zadłużenia, a nie rzeczywistych potrzeb zdrowotnych mieszkańców.</p><p>Tymczasem <strong>ochrona zdrowia wymaga planowania w perspektywie wielu lat.</strong> Trzeba wiedzieć, ilu lekarzy będziemy potrzebowali za dekadę, gdzie będą koncentrować się potrzeby zdrowotne związane ze starzeniem się społeczeństwa i jakie świadczenia powinny być dostępne lokalnie, a jakie w wyspecjalizowanych ośrodkach. Dzisiaj mam wrażenie, że częściej reagujemy na kryzysy, niż im zapobiegamy.</p><p>Jednocześnie tam,<strong> gdzie wycofuje się państwo, coraz częściej pojawia się kapitał prywatny</strong>. Nie mam nic przeciwko prywatnym podmiotom medycznym – wiele z nich świadczy usługi na bardzo wysokim poziomie. Problem pojawia się wtedy, gdy pacjent korzysta z nich nie dlatego, że chce, ale dlatego, że <strong>nie ma realnej alternatywy w systemie publicznym</strong>.</p><p>Widzimy to choćby w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Jeżeli pacjent słyszy, że na wizytę w ramach NFZ będzie czekał osiem czy dziesięć miesięcy, a prywatnie może zostać przyjęty za kilka dni, to jego wybór nie jest w pełni dobrowolny. Jest wymuszony przez sytuację.</p><p>Dlatego mam wrażenie, że <strong>po cichu dokonuje się proces prywatyzacji ochrony zdrowia</strong>. Nie poprzez jedną wielką reformę ogłaszaną na konferencji prasowej, ale<strong> poprzez stopniowe ograniczanie dostępności świadczeń publicznych</strong>. Pacjenci coraz częściej płacą z własnej kieszeni za konsultacje, badania czy zabiegi, które teoretycznie powinny być dostępne w systemie publicznym.</p><p>To nie jest ideologiczny spór o wyższość sektora publicznego nad prywatnym. To pytanie o to, czy państwo nadal chce być głównym gwarantem dostępu do leczenia. Dzisiaj coraz więcej pacjentów ma wątpliwości, czy tak właśnie jest.</p><p><strong>PAP: Jak wyglądają dziś relacje samorządu lekarskiego z Ministerstwem Zdrowia?</strong></p><p>Ł.J.: Najgorzej od lat. Pracuję w systemie od 2017 roku i nie przypominam sobie okresu, w którym dialog byłby tak ograniczony. Poprzednie kierownictwa resortu przynajmniej starały się utrzymywać pozory konsultacji społecznych. Dziś często dowiadujemy się o kluczowych decyzjach z mediów.</p><p>Nie otrzymujemy na czas projektów aktów prawnych. Nie mamy możliwości realnego wpływu na rozwiązania. To nie jest dobra sytuacja ani dla lekarzy, ani dla pacjentów.</p><p>Jednocześnie po wyborach otrzymałem telefon od minister zdrowia. Odebrałem go jako sygnał gotowości do rozmowy. My jesteśmy gotowi do dialogu, ale dialog nie może oznaczać bezwarunkowej akceptacji każdej decyzji resortu.</p><p><strong>PAP: Co należałoby zrobić w pierwszej kolejności, żeby poprawić sytuację pacjentów?</strong></p><p>Ł.J.: Stworzyć fundusz restrukturyzacji i konsolidacji szpitali. Polski system jest bardzo rozdrobniony. Potrzebujemy modelu, w którym istnieją szpitale wiodące, koordynujące i filialne. Potrzebujemy większej współpracy, lepszej organizacji i jasnego podziału kompetencji. To wymaga odwagi politycznej i pieniędzy. A dziś słyszymy przede wszystkim o oszczędnościach.</p><p><strong>PAP: Od lat słyszymy również obietnice skrócenia kolejek. Tymczasem kolejki nie znikają.</strong></p><p>Ł.J.: Powiem rzecz niepopularną:<strong> kolejki są dziś jednym z mechanizmów podtrzymujących funkcjonowanie niedofinansowanego systemu</strong>. W debacie publicznej kolejka przedstawiana jest zwykle jako dowód niewydolności ochrony zdrowia. Oczywiście jest to problem i nikt rozsądny nie będzie twierdził, że wielomiesięczne oczekiwanie na wizytę jest czymś normalnym. Mam jednak wrażenie, że rzadko zadajemy sobie pytanie, dlaczego te kolejki utrzymują się od lat niezależnie od tego, kto akurat rządzi.</p><p>Odpowiedź jest prosta: dlatego, że <strong>system nie dysponuje środkami pozwalającymi zaspokoić wszystkie potrzeby zdrowotne </strong>w czasie, którego oczekiwaliby pacjenci. Gdybyśmy jutro postanowili przyjąć wszystkich oczekujących do specjalistów, wykonać wszystkie zaległe badania diagnostyczne i przeprowadzić wszystkie potrzebne zabiegi bez zwłoki, bardzo szybko okazałoby się, że brakuje zarówno pieniędzy, jak i personelu. Kolejka pełni więc funkcję niewidocznego regulatora dostępu do świadczeń. Rozkłada zapotrzebowanie w czasie i sprawia, że system jest w stanie funkcjonować mimo chronicznego niedofinansowania. Tak więc kolejki stały się elementem mechanizmu, który pozwala utrzymać równowagę między ogromnymi potrzebami zdrowotnymi a ograniczonymi zasobami. Politycy regularnie zapowiadają walkę z nimi, ale jednocześnie nie mówią o kosztach ich rzeczywistego skrócenia. Dlatego uważam, że <strong>uczciwa rozmowa o ochronie zdrowia powinna zaczynać się od pytania, ile jako państwo jesteśmy gotowi przeznaczyć na leczenie i jakie świadczenia chcemy zagwarantować wszystkim obywatelom</strong>. Dopiero później można rozmawiać o czasie oczekiwania.</p><p><strong>PAP: Ostatnio słyszymy, że pieniędzy na opiekę zdrowotną brakuje dlatego, że pieniądze idą głównie na zarobki lekarzy.</strong></p><p>Ł.J.: Jeszcze kilkanaście lat temu młody lekarz zarabiał dwa czy trzy tysiące złotych miesięcznie i niewiele osób uważało to za problem. Dziś, gdy lekarze mogą utrzymać się z wykonywania zawodu na godnym poziomie, próbuje się stworzyć narrację, według której to właśnie oni odpowiadają za kryzys ochrony zdrowia. To wygodny sposób odwracania uwagi od rzeczywistych problemów systemu. Oczywiście co pewien czas wraca temat tzw. kominów płacowych. Pojawiają się informacje o bardzo wysokich zarobkach pojedynczych lekarzy i natychmiast rozpoczyna się dyskusja o rzekomych patologiach w środowisku. Tymczasem warto zadać pytanie,<strong> skąd te wynagrodzenia się biorą.</strong></p><p>Zwykle są one konsekwencją błędnych wycen świadczeń medycznych. Jeżeli system przez lata premiuje określone procedury lub specjalizacje, a jednocześnie nie doszacowuje innych, to naturalnie pojawiają się ogromne różnice w wynagrodzeniach. To nie lekarze ustalają wyceny świadczeń. Robi to państwo za pośrednictwem swoich instytucji. Jeżeli więc gdzieś powstają nieuzasadnione dysproporcje, należy przede wszystkim przyjrzeć się mechanizmom finansowania systemu. Dyskusja o pojedynczych wynagrodzeniach nie może zastępować rozmowy o tym, jak wyceniane są świadczenia i <strong>czy publiczne pieniądze są wydawane w sposób racjonalny.</strong> Lekarze powinni zarabiać godnie. Tak samo pielęgniarki, ratownicy czy fizjoterapeuci. Mówimy o zawodach wymagających ogromnej odpowiedzialności i wieloletniego kształcenia. Natomiast jeżeli gdzieś pojawiają się kominy płacowe, to należy szukać ich źródeł w konstrukcji systemu, a nie wyłącznie w ludziach, którzy funkcjonują w ramach reguł stworzonych przez państwo.</p><p><strong>PAP: Pacjenta interesuje jednak przede wszystkim to, czy lekarz jest kompetentny i empatyczny, a nie to, ile zarabia.</strong></p><p>Ł.J.: I słusznie. Problem polega na tym, że coraz trudniej utrzymać wysoką jakość relacji lekarz–pacjent w systemie, który sam generuje wielką frustrację i przeciążenie. Przeciętny lekarz pracuje dziś na półtora do dwóch etatów. Sporą część czasu poświęca nie leczeniu, ale biurokracji.</p><p><strong>PAP: Jednym z pomysłów na łagodzenie braków kadrowych było otwarcie rynku pracy dla lekarzy z Ukrainy. Czy ten eksperyment się udał?</strong></p><p>Ł.J.: Trzeba zacząć od uporządkowania faktów. Polska ma <strong>problem z brakami kadrowymi przede wszystkim w publicznym systemie ochrony zdrowia</strong>. Brakuje lekarzy na internie, w szpitalach powiatowych, na SOR-ach, w miejscach, gdzie praca jest najcięższa. Po wybuchu wojny do Polski przyjechało około 3 tys. lekarzy z Ukrainy. To nie jest mała liczba, ale opowieść o tym, że rozwiązała ona problemy kadrowe polskiej ochrony zdrowia, jest po prostu nieprawdziwa. Jeżeli w systemie brakuje tysięcy lekarzy różnych specjalności, to trzy tysiące osób nie zmienia jego fundamentów.</p><p>Druga sprawa to <strong>jakość weryfikacji</strong>. W czasie wojny przyjęto rozwiązania nadzwyczajne i wiele osób je rozumiało. Problem w tym, że rozwiązania nadzwyczajne nie powinny stawać się standardem. Są ukraińscy lekarze, którzy po dwóch latach pracy w Polsce nadal mają problem z podstawową komunikacją po polsku. A przecież lekarz musi rozmawiać z pacjentem, rodziną pacjenta, pielęgniarkami, ratownikami, innymi lekarzami.</p><p>Znam sytuacje, kiedy tylko refleks pielęgniarki zapobiegł nieszczęściu, bo nieznający polskiego lekarz zaordynował złe leki. Powiedzmy sobie uczciwie: gdyby polski lekarz chciał pracować w Niemczech, Francji czy Szwecji, nikt nie dopuściłby go do pracy bez potwierdzenia znajomości języka. Nie bardzo rozumiem, dlaczego polski pacjent miałby mieć mniejsze prawo do bezpieczeństwa niż pacjent niemiecki czy francuski.</p><p><strong>PAP: Gdyby mógł pan jednym podpisem zmienić jedną rzecz w polskiej ochronie zdrowia, co by to było?</strong></p><p>Ł.J.: Istotnie zwiększyłbym finansowanie systemu i jednocześnie wprowadził konkurencję między płatnikami. Uważam, że <strong>monopol Narodowego Funduszu Zdrowia wyczerpał swoje możliwości. </strong>Chciałbym systemu, w którym kilka podmiotów rywalizuje o pacjenta - jakością świadczeń i efektywnością działania. Pacjent nie powinien być kosztem. Powinien być wartością.</p><p><strong>PAP: A co z pańskiej drugiej kadencji będą mieli pacjenci?</strong></p><p>Ł.J.: Będą mieli lepiej przygotowanych lekarzy, nowocześniejszy samorząd i większe bezpieczeństwo.</p><p>Będę wzmacniał system odpowiedzialności zawodowej, rozwijał rozwiązania cyfrowe, położę jeszcze większy nacisk na ustawiczne kształcenie. Pacjent ma bowiem prawo oczekiwać, że trafi do lekarza, który stale aktualizuje swoją wiedzę i pracuje zgodnie z najwyższymi standardami, a jakość leczenia i bezpieczeństwo pacjentów są najważniejszym miernikiem sukcesu samorządu lekarskiego.</p><p>Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ratownicy WOPR z Tomaszowa ćwiczyli z Policją. W centrum poszukiwania na Zalewie Sulejowskim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55370,ratownicy-wopr-z-tomaszowa-cwiczyli-z-policja-w-centrum-poszukiwania-na-zalewie-sulejowskim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55370,ratownicy-wopr-z-tomaszowa-cwiczyli-z-policja-w-centrum-poszukiwania-na-zalewie-sulejowskim</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 22:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ratownicy-wopr-z-tomaszowa-cwiczyli-z-policja-w-centrum-poszukiwania-na-zalewie-sulejowskim-1780346590.jpg</url>
                        <title>Ratownicy WOPR z Tomaszowa ćwiczyli z Policją. W centrum poszukiwania na Zalewie Sulejowskim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55370,ratownicy-wopr-z-tomaszowa-cwiczyli-z-policja-w-centrum-poszukiwania-na-zalewie-sulejowskim</link>
                    </image><description>Ratownicy WOPR z Tomaszowa Mazowieckiego wzięli udział w wojewódzkich warsztatach ratowniczych organizowanych we współpracy z Komendą Wojewódzką Policji w Łodzi. W programie znalazły się szkolenia z pierwszej pomocy i nocne ćwiczenia poszukiwawcze na Zalewie Sulejowskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Wspólne ćwiczenia służb w regionie</h2><p>Ratownicy WOPR z Tomaszowa Mazowieckiego uczestniczyli w wojewódzkich warsztatach ratowniczych przygotowanych we współpracy z Komendą Wojewódzką Policji w Łodzi. Jak wynika z przekazanych informacji, zajęcia koncentrowały się na działaniach szkoleniowych i praktycznych związanych z <strong>poszukiwaniem osób zaginionych na obszarach wodnych</strong>. To obszar szczególnie wymagający, ponieważ skuteczność akcji zależy nie tylko od sprzętu, ale także od precyzyjnej współpracy wielu zespołów.</p><p>Z perspektywy lokalnej to istotna wiadomość dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic, gdzie tematy bezpieczeństwa nad wodą regularnie wracają zwłaszcza w sezonie letnim. Obecność tomaszowskich ratowników w takich przedsięwzięciach pokazuje, że lokalne jednostki nie ograniczają się wyłącznie do interwencji, lecz stale podnoszą swoje kompetencje i uczestniczą w szerszym systemie bezpieczeństwa regionu.</p><h2>Szkolenie z pierwszej pomocy i obsługi sprzętu</h2><p>W ramach warsztatów ratownicy przeprowadzili szkolenie dla funkcjonariuszy Policji z zakresu <strong>kwalifikowanej pierwszej pomocy</strong> oraz obsługi podstawowego sprzętu ratowniczego znajdującego się na łodziach ratunkowych. Tego rodzaju zajęcia mają praktyczne znaczenie, ponieważ podczas realnych zdarzeń każda minuta może decydować o zdrowiu i życiu poszkodowanych.</p><p>Wymiana doświadczeń między służbami jest tu kluczowa. Policjanci uczestniczący w działaniach na akwenach muszą znać nie tylko procedury poszukiwawcze, ale również zasady udzielania pomocy jeszcze przed przekazaniem osoby zespołom medycznym. Z kolei ratownicy wodni mogą dzielić się wiedzą wynikającą z pracy w trudnych warunkach terenowych i pogodowych, gdzie liczy się szybka ocena sytuacji, sprawna komunikacja i bezpieczne wykorzystanie wyposażenia.</p><h2>Nocne poszukiwania na Zalewie Sulejowskim</h2><p>Jednym z najważniejszych elementów warsztatów były praktyczne ćwiczenia po zmroku na akwenie Zalewu Sulejowskiego. Funkcjonariusze Policji i ratownicy wodni wspólnie realizowali scenariusz zakładający poszukiwanie osoby zaginionej na terenie zbiornika. Tego typu symulacje pozwalają sprawdzić, jak w rzeczywistości działają procedury i czy współpraca pomiędzy formacjami przebiega płynnie również w bardziej wymagających warunkach.</p><p>Nocne działania na wodzie należą do najbardziej skomplikowanych. Ograniczona widoczność, konieczność koordynacji jednostek pływających i presja czasu sprawiają, że nawet dobrze przygotowane zespoły muszą regularnie ćwiczyć konkretne scenariusze. Właśnie dlatego takie warsztaty są czymś więcej niż rutynowym szkoleniem. To praktyczna weryfikacja gotowości służb do reagowania w sytuacjach, które mogą wydarzyć się nagle i wymagać natychmiastowego działania.</p><h2>Wnioski i znaczenie dla mieszkańców</h2><p>Warsztaty zakończyły się wspólnym podsumowaniem, podczas którego omówiono przebieg działań, wnioski oraz dobre praktyki mogące poprawić skuteczność przyszłych akcji ratowniczo-poszukiwawczych. Taki element jest szczególnie ważny, bo pozwala wychwycić mocne strony współpracy, ale też wskazać obszary wymagające dalszego doskonalenia.</p><p>Dla mieszkańców regionu to sygnał, że bezpieczeństwo na lokalnych akwenach opiera się na <strong>systematycznym przygotowaniu służb</strong>, a nie wyłącznie na reagowaniu po fakcie. WOPR przypomniał również numery alarmowe przydatne w sytuacjach zagrożenia: numer alarmowy WOPR Tomaszów to 609 984 999, numer ratunkowy nad wodą to 601 100 100, numer ratunkowy w górach to 601 100 300, a centrum powiadamiania ratunkowego działa pod numerem 112. W sezonie wypoczynkowym warto je znać, ale jeszcze ważniejsze pozostaje zachowanie rozwagi nad wodą i szybkie wezwanie pomocy, gdy dzieje się coś niepokojącego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Groty Nagórzyckie i Skansen Rzeki Pilicy otwarte w długi weekend. Znamy godziny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55369,groty-nagorzyckie-i-skansen-rzeki-pilicy-otwarte-w-dlugi-weekend-znamy-godziny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55369,groty-nagorzyckie-i-skansen-rzeki-pilicy-otwarte-w-dlugi-weekend-znamy-godziny</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 21:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-groty-nagorzyckie-i-skansen-rzeki-pilicy-otwarte-w-dlugi-weekend-znamy-godziny-1780341906.jpg</url>
                        <title>Groty Nagórzyckie i Skansen Rzeki Pilicy otwarte w długi weekend. Znamy godziny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55369,groty-nagorzyckie-i-skansen-rzeki-pilicy-otwarte-w-dlugi-weekend-znamy-godziny</link>
                    </image><description>Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim przekazało, że w nadchodzący długi weekend otwarte będą dwie popularne atrakcje turystyczne miasta. Skansen Rzeki Pilicy i Groty Nagórzyckie będą dostępne dla odwiedzających także w Boże Ciało, ale w innych godzinach niż zwykle.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Weekendowa propozycja dla mieszkańców i turystów</h2><p>W nadchodzący długi weekend mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego oraz osoby odwiedzające miasto będą mogły skorzystać z oferty dwóch dobrze znanych lokalnych atrakcji. Jak wynika z informacji przekazanej przez <strong>Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, otwarte pozostaną zarówno <strong>Groty Nagórzyckie</strong>, jak i <strong>Skansen Rzeki Pilicy</strong>.</p><p>To dobra wiadomość dla tych, którzy planują spędzić wolny czas w regionie bez konieczności dalszych wyjazdów. Oba miejsca od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych punktów na turystycznej mapie Tomaszowa Mazowieckiego i regularnie przyciągają rodziny, grupy zorganizowane oraz indywidualnych zwiedzających.</p><h2>Godziny otwarcia w długi weekend</h2><p>Z udostępnionych informacji wynika, że w standardowe dni długiego weekendu placówki będą czynne <strong>w godzinach od 9:00 do 17:00</strong>. Zmiana dotyczy natomiast dnia <strong>Bożego Ciała</strong>, kiedy zwiedzanie będzie możliwe <strong>od 10:00 do 18:00</strong>.</p><p>Oznacza to, że osoby planujące wizytę powinny zwrócić uwagę na konkretną datę wyjazdu lub spaceru. W praktyce wydłużone godziny w świąteczny dzień mogą ułatwić zaplanowanie rodzinnej wycieczki, szczególnie tym, którzy chcą połączyć odpoczynek z poznawaniem lokalnego dziedzictwa i atrakcji przyrodniczo-historycznych.</p><h2>Dwie atrakcje ważne dla lokalnej oferty turystycznej</h2><p>Skansen Rzeki Pilicy i Groty Nagórzyckie odgrywają istotną rolę w promocji Tomaszowa Mazowieckiego jako miejsca atrakcyjnego nie tylko dla mieszkańców, ale także dla turystów z regionu i spoza niego. Pierwszy z obiektów kojarzony jest z historią rzeki, tradycją i lokalnym dziedzictwem, drugi natomiast pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych punktów zwiedzania w mieście.</p><p>W okresach świątecznych i weekendowych zainteresowanie takimi miejscami zwykle rośnie. Dla samorządowych instytucji kultury i turystyki to również ważny moment, by przyciągnąć odwiedzających ofertą opartą na lokalnych walorach, bez potrzeby organizowania dalekich podróży. W tym kontekście utrzymanie dostępności obu placówek w długi weekend wpisuje się w oczekiwania osób szukających wypoczynku blisko domu.</p><h2>Warto zaplanować wizytę wcześniej</h2><p>Długi weekend tradycyjnie sprzyja krótkim wyjazdom i rodzinnym spacerom, dlatego można spodziewać się większego ruchu w najpopularniejszych punktach miasta. Wybierając się do Skansenu Rzeki Pilicy lub Grot Nagórzyckich, warto uwzględnić godziny otwarcia i odpowiednio wcześniej zaplanować wizytę.</p><p>Dla wielu mieszkańców może to być okazja, by na nowo odkryć miejsca dobrze znane, ale nie zawsze odwiedzane na co dzień. Z kolei dla gości spoza Tomaszowa Mazowieckiego będzie to szansa, by podczas jednego weekendu zobaczyć atrakcje, które od lat budują rozpoznawalność miasta w regionie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jak uczyć się geografii w szkole ponadpodstawowej?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55365,jak-uczyc-sie-geografii-w-szkole-ponadpodstawowej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55365,jak-uczyc-sie-geografii-w-szkole-ponadpodstawowej</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 12:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-uczyc-sie-geografii-w-szkole-ponadpodstawowej-1780311708.jpg</url>
                        <title>Jak uczyć się geografii w szkole ponadpodstawowej?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55365,jak-uczyc-sie-geografii-w-szkole-ponadpodstawowej</link>
                    </image><description>Geografia w szkole ponadpodstawowej pomaga zrozumieć współczesny świat: zmiany społeczne, gospodarcze, demograficzne, środowiskowe i przestrzenne. To przedmiot, który łączy wiedzę z różnych dziedzin, dlatego skuteczna nauka geografii nie polega wyłącznie na zapamiętywaniu nazw państw, rzek czy stolic. Ważne jest analizowanie map, wykresów, tabel, danych statystycznych oraz rozumienie przyczyn i skutków zjawisk zachodzących w Polsce i na świecie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dlaczego geografia wymaga aktywnej nauki?</h2><p>Geografia jest przedmiotem bardzo <strong>praktycznym</strong>. Uczeń poznaje procesy, które wpływają na codzienne życie: migracje, urbanizację, rozwój gospodarczy, zmiany klimatu, strukturę zatrudnienia, handel międzynarodowy czy zróżnicowanie poziomu życia. Właśnie dlatego warto uczyć się jej przez przykłady, dane i aktualne problemy współczesnego świata.</p><p>W szkole ponadpodstawowej szczególnie ważne jest łączenie faktów. Sama definicja nie wystarczy, jeśli uczeń nie rozumie, dlaczego dane zjawisko występuje, jakie ma konsekwencje i jak można je przedstawić na mapie lub wykresie. Dobra nauka geografii powinna więc opierać się na trzech elementach: <strong>zrozumieniu teorii, pracy z materiałami graficznymi oraz ćwiczeniu odpowiedzi na pytania problemowe</strong>.</p><h3>Jak skutecznie uczyć się geografii?</h3><p>Najlepiej zacząć od uporządkowania tematu. Warto przeczytać lekcję, zaznaczyć najważniejsze pojęcia, a potem sprawdzić, jakie mapy, wykresy i tabele pojawiają się przy danym zagadnieniu. Geografia bardzo często wymaga interpretowania danych, dlatego nie należy pomijać materiałów graficznych.</p><p>Dobry schemat nauki wygląda tak:</p><ul><li><strong>przeczytaj temat i wypisz najważniejsze pojęcia</strong>;</li><li>przeanalizuj mapy, wykresy, tabele i infografiki;</li><li>zapisz przyczyny oraz skutki omawianego zjawiska;</li><li>porównaj sytuację Polski z innymi państwami;</li><li>odpowiedz własnymi słowami na pytania z lekcji;</li><li>przed sprawdzianem wróć do podsumowań;</li><li>rozwiąż zadania powtórzeniowe lub maturalne.</li></ul><p>W geografii bardzo pomaga tworzenie krótkich notatek w formie schematów. Przy zjawiskach społeczno-ekonomicznych dobrze sprawdzają się układy: <strong>przyczyna – przebieg – skutek – przykład</strong>. Dzięki temu uczeń nie uczy się pojedynczych informacji, ale widzi zależności między nimi.</p><h3>Praca z mapą, wykresem i tabelą</h3><p>Jedną z najważniejszych umiejętności w geografii jest analiza materiałów źródłowych. Uczeń powinien umieć odczytać dane z mapy, porównać wartości na wykresie, wyciągnąć wniosek z tabeli i połączyć go z wiedzą teoretyczną. To przydaje się zarówno na lekcjach, jak i podczas sprawdzianów czy matury.</p><p>Przy pracy z mapą warto zwracać uwagę na tytuł, legendę, skalę i rozmieszczenie zjawiska. Przy wykresach ważne są jednostki, lata, tendencje wzrostowe lub spadkowe oraz największe różnice. Przy tabelach najlepiej najpierw znaleźć wartości skrajne, a dopiero potem formułować wnioski.</p><p>Geografii warto uczyć się aktywnie, zadając sobie pytania: <strong>co pokazują dane, dlaczego tak jest, jakie są konsekwencje i jaki przykład można podać?</strong> Taki sposób pracy pomaga lepiej przygotować się do odpowiedzi otwartych.</p><h2>„Oblicza geografii 2” i maturalne karty pracy – przykładowe materiały</h2><p>W nauce geografii pomocne mogą być dobrze dobrane podręczniki i karty pracy. Wśród przykładowych publikacji warto wymienić:&nbsp;</p><ul><li><strong>„Geografia. </strong><a href="https://www.empik.com/szukaj/produkt?q=oblicza+geografii+2" target="_blank"><strong>Oblicza geografii 2</strong></a><strong>. Podręcznik. Liceum i technikum. Zakres podstawowy”</strong> autorstwa <strong>Tomasza Rachwała</strong> – materiał dotyczący geografii społeczno-ekonomicznej ogólnej, przygotowany szczególnie dla uczniów, którzy nie zdają matury z geografii, ale chcą zrozumieć aktualne problemy współczesnego świata. Podręcznik wyróżnia cele lekcji w elemencie <strong>„Na tej lekcji dowiesz się”</strong>, podsumowania <strong>„Zapamiętaj”</strong>, blok <strong>„Sprawdź, czy potrafisz!”</strong>, mapy, wykresy, tabele, elementy <strong>„Przyczyny i skutki”</strong>, <strong>„W Polsce”</strong>, <strong>„Okiem geografa”</strong> i ciekawostki <strong>„Czy wiesz, że…”</strong>,</li><li><strong>„Nowa Geografia. Oblicza geografii. Maturalne karty pracy. 2 liceum i technikum. Zakres rozszerzony. Edycja 2025”</strong> autorstwa <strong>Violetty Feliniak, Ewy Jaworskiej, Bogusławy Ropel i Sebastiana Marczewskiego</strong> – publikacja skorelowana z podręcznikiem, zawierająca zadania typu maturalnego, zadania CKE do rozdziałów, element <strong>„Jak rozumieć polecenia?”</strong> oraz zestaw maturalny na końcu, który pozwala sprawdzić poziom wiedzy i umiejętności.</li></ul><h2>Geografia rozszerzona – jak pracować z zadaniami maturalnymi?</h2><p>Uczniowie przygotowujący się do matury z geografii powinni regularnie rozwiązywać zadania typu maturalnego. Ważne jest nie tylko znalezienie poprawnej odpowiedzi, ale też zrozumienie polecenia. Czasowniki takie jak <strong>wyjaśnij, uzasadnij, porównaj, oceń, przedstaw, wskaż</strong> wymagają różnych typów odpowiedzi.</p><p>Dobrym nawykiem jest podkreślanie w poleceniu tego, o co dokładnie pyta zadanie. Następnie warto odnieść się do danych z mapy, wykresu lub tabeli, a dopiero potem dopisać wniosek. W geografii maturalnej odpowiedź powinna być konkretna, oparta na materiale źródłowym i zgodna z poleceniem.</p><p>Pomocne są również karty pracy, które uczą systematycznego rozwiązywania zadań. Dzięki nim uczeń stopniowo oswaja się z formą egzaminu i widzi, jakie typy poleceń pojawiają się najczęściej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dziecko w Polsce: między nadzieją, kosztami i kredytem. Nowy sondaż IBRiS dla PAP]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55363,dziecko-w-polsce-miedzy-nadzieja-kosztami-i-kredytem-nowy-sondaz-ibris-dla-pap</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55363,dziecko-w-polsce-miedzy-nadzieja-kosztami-i-kredytem-nowy-sondaz-ibris-dla-pap</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 12:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dziecko-w-polsce-miedzy-nadzieja-kosztami-i-kredytem-nowy-sondaz-ibris-dla-pap-1780310889.png</url>
                        <title>Dziecko w Polsce: między nadzieją, kosztami i kredytem. Nowy sondaż IBRiS dla PAP</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55363,dziecko-w-polsce-miedzy-nadzieja-kosztami-i-kredytem-nowy-sondaz-ibris-dla-pap</link>
                    </image><description>56,7 proc. badanych uważa, że warunki życia w Polsce sprzyjają posiadaniu dzieci — wynika z badania IBRiS przeprowadzonego dla Polskiej Agencji Prasowej. To brzmi jak dobra wiadomość. Jak promień światła wpadający przez okno dziecięcego pokoju. Tyle że za tą deklaracją stoi znacznie trudniejszy obraz: rosnące koszty życia, problem mieszkaniowy, zmiana społecznych aspiracji i rekordowo niska dzietność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Badanie pokazuje Polskę w stanie osobliwego rozdwojenia. Z jednej strony większość respondentów dostrzega poprawę warunków życia i rozwoju dzieci. Z drugiej — niemal dwie trzecie badanych uważa, że <strong>lepszy dostęp do mieszkań mógłby poprawić dzietność</strong>. To znaczy, że w centrum rozmowy o rodzinie nie stoi już wyłącznie becikowe, świadczenie czy jednorazowa ulga podatkowa. Coraz częściej stoi tam klucz do własnego mieszkania.</p><h2>Większość uważa, że w Polsce można dziś wychowywać dzieci</h2><p>Na pytanie, czy warunki życia w Polsce sprzyjają posiadaniu dzieci, <strong>56,7 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco</strong>. Przeciwnego zdania było 36,6 proc. badanych.</p><p>Różnice widać wyraźnie między kobietami i mężczyznami. Pozytywnie warunki do posiadania dzieci ocenia <strong>60,4 proc. mężczyzn</strong> i <strong>53,4 proc. kobiet</strong>. To nie jest detal statystyczny, ale społeczna szczelina. Macierzyństwo nadal częściej oznacza dla kobiet realne ryzyko zawodowe, większy ciężar opieki i bardziej dotkliwy konflikt między pracą a domem.</p><p>Jeszcze wyraźniejszy podział pojawia się między osobami posiadającymi dzieci i bezdzietnymi. Wśród rodziców pozytywną ocenę warunków wyraża <strong>60,7 proc.</strong>, a wśród osób bezdzietnych — <strong>44,3 proc.</strong>. Innymi słowy: ci, którzy już weszli do tej rzeki, częściej mówią, że da się płynąć. Ci, którzy stoją na brzegu, widzą nurt, rachunki i niepewność.</p><h2>Dzieciom jest lepiej niż 20 lat temu? Tu Polacy są niemal zgodni</h2><p>Najmocniejszy wynik badania dotyczy warunków rozwoju dzieci. Aż <strong>81,3 proc. ankietowanych uważa, że są one dziś lepsze niż 20 lat temu</strong>. Przeciwnego zdania jest 13,5 proc.</p><p>Trudno się temu dziwić. Polska początku lat dwutysięcznych i Polska roku 2025 to dwa różne kadry z tego samego filmu. Wtedy: bezrobocie, emigracja, szkoły często niedoinwestowane, place zabaw pamiętające poprzednią epokę. Dziś: więcej zajęć dodatkowych, lepsza infrastruktura, powszechniejszy dostęp do kultury, sportu, edukacji cyfrowej, programów wsparcia.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim i okolicach widać to choćby po codziennym rytmie lokalnych instytucji: półkolonie, zajęcia w MCK, sportowe akademie, konkursy szkolne, biblioteczne akcje czy wydarzenia dla rodzin. Dziecko nie dorasta już wyłącznie między szkołą, trzepakiem i podwórkiem. Ma więcej możliwości. Pytanie brzmi: czy rodzic ma więcej spokoju?</p><h2>Łatwiej być rodzicem? Odpowiedź zależy od tego, kto właśnie płaci rachunki</h2><p>Według badania <strong>48 proc. respondentów uważa, że dziś łatwiej być rodzicem niż 20 lat temu</strong>. <strong>41,4 proc. twierdzi, że jest trudniej</strong>.</p><p>Ale najciekawsze jest to, co mówią rodzice dzieci do 18. roku życia. W tej grupie <strong>47,7 proc. uważa, że dziś jest trudniej</strong>. To głos ludzi, którzy nie mówią z poziomu wspomnienia, lecz z poziomu porannego chaosu: śniadaniówka, przedszkole, korepetycje, lekarz, rata kredytu, logistyka dwóch etatów i pytanie, kto tym razem zostanie z dzieckiem, gdy przyjdzie infekcja.</p><p>Tu kończy się sondażowa publicystyka, a zaczyna zwykłe życie. Rodzicielstwo bywa dzisiaj mniej siermiężne niż kiedyś, ale bardziej skomplikowane. Kiedyś brakowało rzeczy. Dziś częściej brakuje czasu, stabilności i pewności, że za rok domowy budżet nadal się zepnie.</p><h2>Mieszkanie jako warunek rodziny</h2><p>Najważniejszy politycznie wniosek z badania brzmi: <strong>64 proc. respondentów uważa, że lepszy dostęp do lokali mieszkalnych poprawiłby dzietność w Polsce</strong>. Przeciwnego zdania jest 28 proc. Najsilniejsze poparcie dla tej tezy widać wśród rodziców dzieci do 18 lat — wskazuje tak <strong>73 proc.</strong> z nich.</p><p>To nie przypadek. W debacie o demografii przez lata dominowały świadczenia finansowe. Tymczasem rodzina nie rodzi się w tabelce Excela. Rodzina potrzebuje miejsca: pokoju dla dziecka, bezpiecznej umowy najmu, przewidywalnej raty, żłobka w rozsądnej odległości, autobusu, którym da się dojechać do pracy.</p><p>Program <strong>Rodzina 800 plus</strong> od 1 stycznia 2024 roku oznacza świadczenie wychowawcze w wysokości 800 zł miesięcznie na dziecko do ukończenia 18 lat, niezależnie od dochodu rodziny. To realne wsparcie budżetu domowego, ale — jak pokazuje debata demograficzna — samo świadczenie nie rozwiązuje problemu decyzji o pierwszym czy kolejnym dziecku.</p><p>Bo dziecko to nie tylko comiesięczny koszt. To decyzja o przyszłości. A przyszłości nie buduje się na kartonie po przeprowadzce.</p><h2>PIT dla rodzin z dwojgiem dzieci? Społeczeństwo podzielone</h2><p>Badani byli pytani także o możliwe zachęty podatkowe. <strong>46,5 proc. respondentów uważa, że rodzice mający co najmniej dwoje dzieci nie powinni płacić podatku dochodowego PIT</strong>. Przeciwnego zdania jest 39,7 proc.</p><p>Najczęściej takie rozwiązanie popierają rodzice dzieci do 18 lat — <strong>57 proc.</strong>. To zrozumiałe. Dla rodzin wychowujących dzieci każda ulga oznacza nie abstrakcję fiskalną, ale konkret: buty, lekarza, kolonie, korepetycje, rachunek za prąd.</p><p>Zupełnie inaczej badani podchodzą do pomysłu dodatkowego podatku dla osób bezdzietnych. <strong>71 proc. respondentów się z nim nie zgadza</strong>, a popiera go 19,6 proc. To ważny sygnał. Polacy mogą chcieć wspierania rodzin, ale nie chcą powrotu do logiki karania za brak dzieci. I słusznie, bo demografia nie jest pałką. Jest lustrem.</p><h2>Korzyści czy koszty? Rodzicielstwo w rachunku emocji</h2><p><strong>50 proc. badanych uważa, że posiadanie dzieci oznacza więcej zysków i korzyści niż kosztów i problemów</strong>. Przeciwnego zdania jest 36,1 proc.</p><p>Mężczyźni częściej niż kobiety widzą przewagę korzyści — <strong>55,8 proc. wobec 44,9 proc.</strong> Wśród osób mających dzieci taki pogląd wyraża <strong>55,3 proc.</strong>, a wśród bezdzietnych — <strong>33,8 proc.</strong></p><p>Najbardziej wyrównane oceny pojawiają się u rodziców dzieci do 18 lat. <strong>46,7 proc. z nich widzi więcej korzyści</strong>, a <strong>44,4 proc. więcej kosztów i problemów</strong>. To bardzo ludzki wynik. Bez lukru. Bez pocztówki z uśmiechniętą rodziną na tle zachodu słońca. Rodzicielstwo bywa cudem, ale bywa też logistyczną epopeją. Trochę jak „Odyseja”, tylko zamiast Cyklopa są raty, terminy do lekarza i Librus o 22.37.</p><h2>Państwo może pomagać, ale nie zatrzyma wszystkich zmian</h2><p>Badanie IBRiS pokazuje jeszcze jeden twardy wniosek: <strong>64,7 proc. respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że brak dzieci to efekt zmian społecznych i żadne działania państwa tego nie zatrzymają</strong>. Przeciwnego zdania jest 27,4 proc.</p><p>To zdanie powinno wisieć nad każdym ministerialnym gabinetem, w którym planuje się politykę rodzinną. Państwo może poprawiać warunki. Może budować żłobki, wspierać mieszkalnictwo, stabilizować prawo pracy, rozwijać transport publiczny, finansować leczenie niepłodności, wzmacniać ochronę zdrowia kobiet, zapewniać dostęp do opieki okołoporodowej i psychologicznej. Ale nie cofnie całej zmiany kulturowej.</p><p>Dzisiejsi młodzi dorośli inaczej myślą o życiu niż pokolenie ich rodziców. Częściej chcą najpierw stabilizacji, relacji partnerskiej, mieszkania, pracy, zdrowia psychicznego. Częściej pytają nie tylko „czy chcemy dziecka?”, ale też „czy damy radę być dobrymi rodzicami?”.</p><h2>Dane demograficzne są bezlitosne</h2><p>Na tle sondażu warto przypomnieć dane GUS. Według Rocznika Demograficznego 2025, obejmującego dane za 2024 rok, Polska pozostaje krajem z poważnym problemem demograficznym. GUS podaje, że współczynnik dzietności w 2024 roku wyniósł <strong>1,099</strong>, czyli znacznie poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, który wynosi około 2,1 dziecka na kobietę.</p><p>To oznacza, że nawet jeśli nastroje w sondażu są umiarkowanie optymistyczne, liczby urodzeń nie idą za tym optymizmem. Polska może uważać, że dzieciom żyje się dziś lepiej, ale wciąż nie potrafi przekonać wystarczająco wielu dorosłych, że warto i bezpiecznie zostać rodzicem.</p><p>I tu właśnie tkwi sedno. Nie chodzi o to, czy Polacy kochają dzieci. Kochają. Nie chodzi o to, czy dzieci są wartością. Są. Chodzi o to, czy państwo, samorządy, rynek pracy i mieszkalnictwo tworzą taki świat, w którym decyzja o dziecku nie przypomina skoku z mostu we mgłę.</p><h2>Lokalny wymiar: demografia zaczyna się pod konkretnym adresem</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego, powiatu tomaszowskiego i podobnych miast ten temat nie jest abstrakcją z warszawskich paneli eksperckich. Demografia decyduje o przyszłości szkół, przedszkoli, przychodni, rynku pracy, komunikacji i lokalnych usług.</p><p>Gdy rodzi się mniej dzieci, za kilka lat mniej uczniów siada w szkolnych ławkach. Potem mniej młodych ludzi wchodzi na lokalny rynek pracy. Potem trudniej utrzymać tempo rozwoju miasta. Demografia to nie wykres. To puste miejsce przy szkolnym stoliku, zamknięty oddział, trudniejsza rekrutacja w firmie, samotność seniorów.</p><p>Dlatego wnioski z badania IBRiS są ważne także lokalnie. Jeśli mieszkańcy wskazują mieszkania, stabilność i realne wsparcie jako warunki sprzyjające dzietności, to polityka rodzinna nie może kończyć się na przelewie. Musi schodzić niżej — do gminy, ulicy, osiedla, żłobka, przychodni i autobusu.</p><p>Bo dzieci nie rodzą się w strategiach. Rodzą się w mieszkaniach, w których ktoś wreszcie czuje, że może zamknąć drzwi i powiedzieć: tu jest nasz dom.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kamil Szymczak pożegnał się z Lechią. Wynik był tylko tłem dla legendy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55362,kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55362,kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 11:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy-1780307430.png</url>
                        <title>Kamil Szymczak pożegnał się z Lechią. Wynik był tylko tłem dla legendy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55362,kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki zremisowała z Olimpią Elbląg 0:0, ale sobotni mecz 34. kolejki Betclic III ligi zapisał się przede wszystkim pożegnaniem Kamila Szymczaka. Wieloletni kapitan, legenda klubu, po ponad 21 sezonach zszedł z boiska wśród braw, wzruszenia i hołdu od kibiców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Są mecze, po których pamięta się wynik. Są też takie, po których pamięta się ciszę przed wzruszeniem, drżenie głosu, długie brawa i człowieka schodzącego z boiska wśród tych, którzy przez lata widzieli w nim nie tylko piłkarza, ale znak rozpoznawczy klubu. Tak było w sobotę w Tomaszowie Mazowieckim. <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki zremisowała z Olimpią Elbląg 0:0</strong>, ale tego dnia tablica wyników stała gdzieś z boku. Najważniejszy był <strong>Kamil Szymczak</strong>, wieloletni kapitan, klubowa legenda, zawodnik, który po ponad dwóch dekadach po raz ostatni założył zielono-czerwoną koszulkę.</p><p>To był ostatni mecz <strong>34. kolejki Betclic III ligi grupy I sezonu 2025/2026</strong> i zarazem finał rozgrywek dla tomaszowskiej drużyny. Sportowo spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Emocjonalnie było jednak jednym z tych wydarzeń, które zostają w pamięci kibiców znacznie dłużej niż ligowe tabele.</p><h2>Ostatni taniec kapitana</h2><p>Od pierwszych minut było jasne, że to nie będzie zwykłe popołudnie przy Nowowiejskiej. Na trybunach pojawiło się 658 widzów, wśród nich najbliżsi Kamila Szymczaka: mama Urszula, rodzeństwo, żona Katarzyna, synowie Filip i Nikodem, przyjaciele, znajomi i kibice, którzy przez lata widzieli, jak kapitan Lechii walczy, prowadzi zespół i zostawia na murawie wszystko, co miał.</p><p>Przed pierwszym gwizdkiem piłkarzy obu drużyn wyprowadzili młodzi zawodnicy Akademii Piłkarskiej RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki z rocznika 2014. To nie był przypadek. Właśnie tę grupę na co dzień prowadzi Kamil Szymczak, przekazując młodym piłkarzom doświadczenie, którego nie da się kupić na żadnym kursie, w żadnym podręczniku i w żadnym systemie szkoleniowym.</p><p>Najbardziej symboliczny obraz przyszedł jednak chwilę później. Kapitana Lechii na murawę wyprowadzili jego synowie, Filip i Nikodem. Był w tym kadrze cały sens sportu lokalnego: klub, rodzina, dzieci, trybuny, pamięć i człowiek, który przez lata stał się częścią miejsca.</p><h2>Podziękowania dla zawodnika, który stał się symbolem Lechii</h2><p>Przed rozpoczęciem meczu odbyła się uroczystość podziękowania za ponad 21 sezonów gry w zielono-czerwonych barwach. Kamil Szymczak odebrał upominki i wyrazy uznania od przedstawicieli środowiska piłkarskiego, władz samorządowych i kibiców.</p><p>Kapitanowi Lechii dziękowali m.in. <strong>Adam Kaźmierczak</strong>, wiceprezes PZPN i prezes ŁZPN, <strong>Marcin Witko</strong>, prezydent Tomaszowa Mazowieckiego, <strong>Tomasz Migała</strong>, wiceprezydent miasta, <strong>Tomasz Łuczkowski</strong>, prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu, a także przedstawiciele kibiców Lokalnych Patriotów.</p><p>W takich momentach sport przestaje być wyłącznie rywalizacją. Przypomina raczej scenę z dobrego filmu o futbolu, w którym bohater nie musi zdobyć zwycięskiej bramki w doliczonym czasie, żeby publiczność wiedziała, kto jest najważniejszy. Wystarczy, że stoi na środku boiska, a ludzie biją brawo za wszystko, co było wcześniej.</p><h2>Lechia przeważała, Olimpia broniła remisu</h2><p>Sam mecz miał dość jednostronny przebieg. <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> częściej utrzymywała się przy piłce, prowadziła grę i próbowała sforsować defensywę Olimpii. Zielono-czerwoni szukali sposobu na bramkę, ale goście z Elbląga bronili konsekwentnie, zdyscyplinowanie i bez zbędnego ryzyka.</p><p>Dla Olimpii remis był wynikiem niezwykle cennym, bo dawał jej utrzymanie w rozgrywkach. Elblążanie grali więc tak, jak wymagała sytuacja: ostrożnie, cierpliwie, z myślą przede wszystkim o zabezpieczeniu własnej bramki. Lechia próbowała, naciskała, miała przewagę, ale piłka tego dnia nie znalazła drogi do siatki.</p><p>Po 90 minutach pozostało <strong>0:0</strong>. Wynik chłodny jak zapis w protokole, ale oprawiony emocjami, których żaden protokół nie potrafi oddać.</p><h2>Szpaler, owacje i gardło ściśnięte wzruszeniem</h2><p>Najbardziej poruszająca scena przyszła w 87. minucie. Wtedy Kamil Szymczak opuścił boisko. Zawodnicy Lechii i sztab szkoleniowy utworzyli przy linii bocznej specjalny szpaler. Kapitan przeszedł między kolegami, którzy w ten sposób oddali mu hołd za lata gry dla klubu.</p><p>Trybuny odpowiedziały długimi, gromkimi brawami. To był moment, w którym stadion mówił więcej niż jakiekolwiek przemówienie.</p><p>Po końcowym gwizdku kibice podziękowali drużynie za sezon, ale przede wszystkim żegnali Kamila Szymczaka. Wszyscy uczestnicy wydarzenia stanęli do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. Potem mikrofon trafił do bohatera dnia. Emocje okazały się jednak silniejsze niż słowa. Wzruszenie ścisnęło mu gardło i kapitan nie był w stanie wygłosić przemówienia.</p><p>I wtedy stało się coś pięknego. Zamiast niezręcznej ciszy pojawiły się przyśpiewki, brawa i owacje. Kibice zrobili to, co kibice potrafią zrobić najlepiej: ponieśli swojego kapitana wtedy, gdy słowa odmówiły mu posłuszeństwa.</p><h2>Legenda, która zostaje w zielono-czerwonej rodzinie</h2><p>Po oficjalnej części kibice mogli wejść na murawę. Szybko otoczyli Kamila Szymczaka, który przez ponad pół godziny rozdawał autografy, pozował do zdjęć i rozmawiał z tymi, którzy przyszli mu podziękować. Nikt się nie spieszył. Nikt nie chciał od razu wychodzić. Takie chwile nie zdarzają się co tydzień.</p><p>Kamil Szymczak schodzi z boiska jako <strong>legenda Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong>. Nie dlatego, że ktoś tak napisał na pamiątkowej grafice. Nie dlatego, że tak wypada powiedzieć przy okazji pożegnania. Ale dlatego, że przez ponad 21 sezonów związał swoje nazwisko z klubem, miastem, kibicami i zielono-czerwonymi barwami.</p><p>W futbolu wielkich stadionów legendy często mierzy się liczbą trofeów, kontraktów i występów w telewizji. W futbolu lokalnym legenda znaczy coś bardziej ludzkiego. To zawodnik, którego dzieci widzą na treningu. Kapitan, którego kibice pamiętają z wielu sezonów. Człowiek, który był przy klubie tak długo, że stał się jego częścią.</p><p>W sobotę w Tomaszowie Mazowieckim skończyła się jedna z najpiękniejszych kart w historii Lechii. Ale historia Kamila Szymczaka w zielono-czerwonej rodzinie nie znika wraz z ostatnim zejściem z boiska. Zostaje w pamięci, na zdjęciach, w opowieściach kibiców i w młodych zawodnikach, których dziś sam uczy piłki.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Olimpia Elbląg 0:0</h2><p><strong>Lechia:</strong> Bartosz Śmiechowicz – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Piotr Gębala, Kamil Szymczak (87. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski (82. Eryk Kaproń), Marcin Pieńkowski (76. Jakub Garnysz) – Mateusz Kempski, Filip Zawadzki (82. Mariusz Rybicki).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Maksym Rosiński, Kamil Szymczak — Bartosz Winkler, Kacper Szczudliński, Dominik Marucha, Maciej Kołoczek, Jakub Pieczarka.<br><strong>Sędzia:</strong> Radosław Kraj z Brzeska.<br><strong>Widzów:</strong> 658.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Półkolonie Letnie z MCK-iem 2026. Ruszyły zapisy dla dzieci w wieku 7–12 lat]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55361,polkolonie-letnie-z-mck-iem-2026-ruszyly-zapisy-dla-dzieci-w-wieku-7-12-lat</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55361,polkolonie-letnie-z-mck-iem-2026-ruszyly-zapisy-dla-dzieci-w-wieku-7-12-lat</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 10:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polkolonie-letnie-z-mck-iem-2026-ruszyly-zapisy-dla-dzieci-w-wieku-7-12-lat-1780304637.png</url>
                        <title>Półkolonie Letnie z MCK-iem 2026. Ruszyły zapisy dla dzieci w wieku 7–12 lat</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55361,polkolonie-letnie-z-mck-iem-2026-ruszyly-zapisy-dla-dzieci-w-wieku-7-12-lat</link>
                    </image><description>Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza dzieci na Półkolonie Letnie z MCK-iem 2026. To propozycja dla tych, którzy lato chcą spędzić nie tylko bezpiecznie, ale też twórczo — z filmem, kosmosem, przygodą i ekologiczną misją w tle. Zapisy już ruszyły.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zajęcia odbywać się będą w <strong>MCK Tkacz przy ul. Niebrowskiej 50</strong>. Oferta skierowana jest do dzieci w wieku <strong>od 7 do 12 lat</strong>. Organizatorzy przygotowali cztery tematyczne turnusy, każdy od poniedziałku do piątku.</p><h2><strong>Cztery tygodnie, cztery letnie opowieści</strong></h2><p>Tegoroczne półkolonie zostały podzielone na bloki tematyczne. Każdy z nich ma własny charakter — trochę jak osobny rozdział wakacyjnej książki, w której dzieci są nie widzami, lecz głównymi bohaterami.</p><p><strong>I tydzień półkolonii – „Magia kina”</strong><br><strong>6–10 lipca 2026 r.</strong><br>Zapisy: <a href="https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87519">https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87519</a></p><p><strong>II tydzień półkolonii – „Nie z tej ziemi”</strong><br><strong>13–17 lipca 2026 r.</strong><br>Zapisy: <a href="https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87528">https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87528</a></p><p><strong>III tydzień półkolonii – „Tropiciele przygód”</strong><br><strong>20–24 lipca 2026 r.</strong><br>Zapisy: <a href="https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87532">https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87532</a></p><p><strong>IV tydzień półkolonii – „Strażnicy planety”</strong><br><strong>3–7 sierpnia 2026 r.</strong><br>Zapisy: <a href="https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87533">https://www.strefazajec.pl/course/view/id/87533</a></p><h2><strong>Warsztaty, wycieczki, kino, kręgle i półkolonijne prezenty</strong></h2><p>Program półkolonii realizowany będzie w godzinach <strong>9.00–15.00</strong>. Dodatkowo organizatorzy zapewniają godziny świetlicowe: <strong>8.00–9.00</strong> oraz <strong>15.00–16.00</strong>, co może być dużym ułatwieniem dla pracujących rodziców.</p><p>W programie zaplanowano wiele aktywności prowadzonych przez doświadczonych instruktorów. Będą m.in. <strong>warsztaty muzyczne, plastyczne, ceramiczne, rekreacyjne</strong>, a także wyjścia w teren, wycieczki, kręgle i kino. Uczestnicy otrzymają również wyżywienie — <strong>drugie śniadanie i obiad</strong> — oraz półkolonijne upominki.</p><p>To propozycja dla dzieci, które nie chcą spędzić wakacji wyłącznie przed ekranem. MCK stawia na ruch, kreatywność, kontakt z rówieśnikami i rozwijanie pasji — od sztuki po ekologię.</p><h2><strong>Cena i zapisy</strong></h2><p>Koszt udziału w półkoloniach wynosi <strong>700 zł</strong>.</p><p>Zapisy prowadzone są:</p><p>w sekretariacie Miejskiego Centrum Kultury przy <strong>pl. Kościuszki 18</strong>,<br>telefonicznie pod numerem <strong>44 712 23 69</strong>,<br>oraz przez stronę <strong>strefazajec.pl</strong>.</p><h2><strong>Zniżki dla posiadaczy kart</strong></h2><p>Organizatorzy przewidzieli <strong>10 procent zniżki</strong> dla osób posiadających <strong>Kartę Małego Tomaszowianina</strong> lub <strong>Kartę Dużej Rodziny</strong>. Zniżki nie łączą się.</p><p>MCK przypomina jednak, że przy opłatach wnoszonych przez internet ulga z tytułu Karty Małego Tomaszowianina lub Karty Dużej Rodziny nie zostanie automatycznie uwzględniona. Osoby, które chcą skorzystać ze zniżki, powinny okazać odpowiednią kartę w Miejskim Centrum Kultury i dokonać płatności na miejscu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czerwiec zaczyna się od chmur, deszczu i burz. Pogoda na 1 i 2 czerwca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55360,czerwiec-zaczyna-sie-od-chmur-deszczu-i-burz-pogoda-na-1-i-2-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55360,czerwiec-zaczyna-sie-od-chmur-deszczu-i-burz-pogoda-na-1-i-2-czerwca</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 10:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czerwiec-zaczyna-sie-od-chmur-deszczu-i-burz-pogoda-na-1-i-2-czerwca-1780303690.png</url>
                        <title>Czerwiec zaczyna się od chmur, deszczu i burz. Pogoda na 1 i 2 czerwca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55360,czerwiec-zaczyna-sie-od-chmur-deszczu-i-burz-pogoda-na-1-i-2-czerwca</link>
                    </image><description>Czerwiec w Tomaszowie Mazowieckim i okolicach zacznie się od chmur, deszczu i burz. IMGW zapowiada na 1 i 2 czerwca pogodę zmienną, ciepłą, ale miejscami groźną z opadami i porywami wiatru do 60 km/h.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pierwsze dni czerwca nie przyniosą jeszcze tej pocztówkowej, leniwej wersji lata, w której słońce stoi wysoko nad Pilicą, a miasto pachnie rozgrzanym asfaltem i kwitnącą zielenią. Początek miesiąca będzie raczej jak scena z filmu, w której jasne światło przebija się przez chmury, ale gdzieś w tle już słychać pomruk nadciągającej burzy. Jak informuje <strong>Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej</strong>, Polska pozostaje w słabogradientowym obszarze obniżonego ciśnienia, a na południu kraju zaznacza się strefa pofalowanego frontu atmosferycznego. Napływa powietrze polarne morskie.</p><p>Dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</strong> oznacza to pogodę zmienną, miejscami kapryśną, z umiarkowanym i dużym zachmurzeniem, możliwością przelotnego deszczu oraz burz. Ciepło będzie, ale nie będzie to spokojne, suche ciepło. Raczej takie, które potrafi w ciągu godziny przejść od jasnego nieba do ciemnej ściany chmur.</p><p>Ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie <strong>999 hPa</strong> i będzie rosnąć.</p><h2>Poniedziałek: ciepło, ale z burzowym nerwem</h2><p>W poniedziałek, 1 czerwca, w kraju dominować będzie <strong>zachmurzenie umiarkowane i duże</strong>. Rano miejscami na północy, a pod koniec dnia także na zachodzie, niebo może się rozpogadzać. Najwięcej deszczu prognozowane jest na wschodzie, w centrum i na południu kraju. Tam też miejscami wystąpią <strong>burze</strong>, lokalnie możliwy będzie <strong>grad</strong>.</p><p>IMGW prognozuje, że suma opadów może wynieść do około <strong>15 mm w Sudetach</strong>, do <strong>20 mm na południu Podkarpacia</strong> oraz do <strong>25 mm na południu Śląska i Małopolski</strong>. W czasie burz opady mogą sięgać <strong>20–25 mm</strong>.</p><p>W centrum kraju, a więc również w rejonie województwa łódzkiego, trzeba liczyć się z pogodą niestabilną. W Tomaszowie Mazowieckim dzień może rozpocząć się dość spokojnie, ale w kolejnych godzinach warto mieć pod ręką parasol. Temperatura na przeważającym obszarze Polski wyniesie od <strong>18 do 22 stopni Celsjusza</strong>. Chłodniej będzie nad morzem i w rejonach podgórskich.</p><p>Wiatr będzie słaby, miejscami umiarkowany. W centrum i na wschodzie kraju powieje głównie ze wschodu i południowego wschodu. W czasie burz porywy wiatru mogą dochodzić do około <strong>60 km/h</strong>.</p><p>To już prędkość, przy której warto zabrać z balkonów lekkie przedmioty, zabezpieczyć doniczki i uważać podczas jazdy samochodem, szczególnie na otwartych odcinkach dróg. Burza nie musi trwać długo, by narobić kłopotów.</p><h2>Noc z poniedziałku na wtorek: mgły i lokalne opady</h2><p>W nocy zachmurzenie będzie przeważnie małe i umiarkowane, ale na południowym wschodzie i wschodzie kraju okresami wzrośnie do dużego. Tam możliwe będą przelotne opady deszczu oraz lokalne burze, głównie w pierwszej połowie nocy.</p><p>IMGW przewiduje, że w czasie burz może spaść około <strong>10 mm deszczu</strong>. Miejscami, zwłaszcza we wschodniej połowie kraju, możliwe będą krótkotrwałe mgły ograniczające widzialność do <strong>300 metrów</strong>. To ważna informacja dla kierowców ruszających wcześnie rano — mgła potrafi pojawić się nagle, szczególnie w pobliżu rzek, łąk i obniżeń terenu.</p><p>Temperatura minimalna wyniesie od <strong>9 do 13 stopni Celsjusza</strong>, chłodniej miejscami na Pomorzu oraz w rejonach podgórskich, około <strong>7 stopni</strong>. Wiatr będzie słaby, z kierunków południowych, miejscami zmienny.</p><h2>Wtorek: cieplej, do 25 stopni, ale burze nie odpuszczą</h2><p>We wtorek, 2 czerwca, pogoda zrobi krok w stronę lata. Temperatura maksymalna wyniesie od <strong>20 do 25 stopni Celsjusza</strong>. Chłodniej będzie nad morzem i lokalnie w rejonach podgórskich Karpat, około <strong>19 stopni</strong>.</p><p>Nie oznacza to jednak pełnego spokoju. Zachmurzenie będzie małe i umiarkowane, okresami wzrastające do dużego. Miejscami, głównie na wschodzie kraju, pojawią się <strong>przelotne opady deszczu</strong>, a także możliwe <strong>burze z gradem</strong>. W czasie burz suma opadów może dochodzić do <strong>20–25 mm</strong>, a porywy wiatru do około <strong>55 km/h</strong>.</p><p>W naszym regionie wtorek powinien być cieplejszy i miejscami przyjemniejszy od poniedziałku, ale nadal warto zachować pogodową czujność. To ten typ dnia, kiedy rano można wyjść bez kurtki, w południe pomyśleć o lodach, a po południu nerwowo sprawdzać radar opadów.</p><h2>Warszawa: burze, deszcz i możliwy grad</h2><p>W poniedziałek w Warszawie przewidywane jest zachmurzenie małe i umiarkowane, okresami duże. Możliwe będą <strong>przelotne opady deszczu i burze</strong>, lokalnie z gradem. Prognozowana wysokość opadów w burzach wyniesie do <strong>20 mm</strong>. Temperatura maksymalna osiągnie około <strong>22 stopni Celsjusza</strong>. Wiatr będzie słaby i umiarkowany, południowo-wschodni, w czasie burz w porywach do <strong>60 km/h</strong>.</p><p>W nocy zachmurzenie małe i umiarkowane, początkowo możliwy przelotny deszcz. Temperatura minimalna około <strong>13 stopni</strong>.</p><p>We wtorek w stolicy zachmurzenie umiarkowane, okresami duże. Możliwe będą przelotne opady deszczu i burza. Temperatura maksymalna wyniesie około <strong>24 stopni Celsjusza</strong>, a wiatr w czasie burzy może osiągać w porywach <strong>55 km/h</strong>.</p><h2>Co to oznacza dla mieszkańców Tomaszowa i okolic?</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego, Spały, Inowłodza, Smardzewic, Ujazdu, Lubochni czy Będkowa najważniejszy komunikat brzmi: <strong>będzie cieplej, ale pogoda pozostanie niestabilna</strong>. Poniedziałek może przynieść więcej chmur i lokalnych opadów, wtorek zapowiada się cieplejszy, lecz nadal z ryzykiem przelotnego deszczu i burzy.</p><p>Warto pamiętać, że burze o tej porze roku bywają punktowe. Jedna część miasta może pozostać sucha, podczas gdy kilka kilometrów dalej pada intensywny deszcz. Takie zjawiska często przypominają pogodową loterię — nad jednym osiedlem tylko szary cień chmury, nad drugim ulewa jak z „Potopu”, choć bez sienkiewiczowskiej szarży.</p><p>Najrozsądniej będzie zaplanować dzień z marginesem bezpieczeństwa. Spacer nad Pilicą, rowerowa przejażdżka czy prace w ogrodzie są możliwe, ale nie warto ignorować ciemniejącego nieba i komunikatów pogodowych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Już wkrótce start 5. sezonu basenu zewnętrznego w Akademii Sportu w Niewiadowie!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55359,juz-wkrotce-start-5-sezonu-basenu-zewnetrznego-w-akademii-sportu-w-niewiadowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55359,juz-wkrotce-start-5-sezonu-basenu-zewnetrznego-w-akademii-sportu-w-niewiadowie</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 10:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-juz-wkrotce-start-5-sezonu-basenu-zewnetrznego-w-akademii-sportu-w-niewiadowie-1780303367.jpg</url>
                        <title>Już wkrótce start 5. sezonu basenu zewnętrznego w Akademii Sportu w Niewiadowie!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55359,juz-wkrotce-start-5-sezonu-basenu-zewnetrznego-w-akademii-sportu-w-niewiadowie</link>
                    </image><description>Lato zbliża się wielkimi krokami, a my przygotowujemy się do rozpoczęcia 5. sezonu naszego basenu zewnętrznego. Obecnie trwają ostatnie prace i przygotowania, aby już wkrótce ponownie powitać wszystkich miłośników letniego wypoczynku. 🌞💦</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><i><strong>Dokładną datę otwarcia podamy już wkrótce.</strong></i> Śledźcie nasze aktualności i profil na Facebooku, aby nie przegapić informacji o starcie 5. sezonu. 📢</p><p>📍 Akademia Sportu<br>Osiedle Niewiadów 42<br>97-225 Ujazd</p><p>🌊 Nasz basen to doskonałe miejsce na relaks podczas upalnych dni, rodzinny wypoczynek oraz aktywne spędzanie wolnego czasu. Obiekt znajduje się zaledwie 20 minut od Tomaszowa Mazowieckiego, dzięki czemu jest łatwo dostępny dla mieszkańców całego regionu oraz odwiedzających gości.</p><p>🚌 Do Akademii Sportu można wygodnie dojechać nie tylko samochodem, ale również autobusem. W pobliżu znajduje się przystanek, co sprawia, że dotarcie do nas z Tomaszowa Mazowieckiego i okolic jest jeszcze prostsze.</p><p>❤️ Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami przez ostatnie cztery sezony. Cieszymy się, że już wkrótce wspólnie rozpoczniemy kolejne lato pełne słońca, odpoczynku i dobrej zabawy.</p><p>📲 Więcej informacji oraz aktualności znajdziecie na naszym profilu Facebook:</p><p><a href="https://www.facebook.com/AkademiaSportuNWD?locale=pl_PL">https://www.facebook.com/AkademiaSportuNWD?locale=pl_PL</a></p><p>🏖️ Zapraszamy do Akademii Sportu w Niewiadowie - już niedługo wspólnie rozpoczniemy kolejny sezon pełen letniego wypoczynku, relaksu i dobrej zabawy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kto decyduje o przyszłości TCZ? Polityczne show, ministerialne zakazy i widmo konsolidacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55356,kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55356,kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji</guid>
            <pubDate>Sat, 30 May 2026 14:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji-1780146060.png</url>
                        <title>Kto decyduje o przyszłości TCZ? Polityczne show, ministerialne zakazy i widmo konsolidacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55356,kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji</link>
                    </image><description>Konkurs na nowego prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia pozostaje wciąż nierozstrzygnięty. Mimo pięciu chętnych na to stanowisko żadna z tych osób nie zyskała aprobaty Rady Nadzorczej. Szczegółów tej decyzji oczywiście nie znamy. To, co ważne w tej sprawie, to fakt, że Konrad Borowski złożył rezygnację i swojej decyzji nie zmienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tymczasem atmosfera wokół tomaszowskiego szpitala zaczyna się zagęszczać. Po — nazwijmy je estradowymi — wystąpieniami posła Adriana Witczaka, który postanowił własne egzystowanie zaznaczyć w trakcie sesji Rady Powiatu, prezentując kilka napisanych przez siebie pism oraz odpowiedzi na nie, raczej kurtuazyjne niż konkretne.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że w przypadku posła Koalicji Obywatelskiej mamy do czynienia z szekspirowskim „robieniem hałasu o nic”, a dokładniej mówiąc — wokół własnej poselskiej osoby. Powstało zamieszanie i spory niepokój. Tymczasem sam poseł twierdzi, że szczegółów pomysłu brak. Nic dziwnego, że obecny Zarząd Powiatu wystąpił z zapytaniem do rektora łódzkiego Uniwersytetu Medycznego, by dowiedzieć się… o co tu właściwie chodzi. Czego dowiedzieliśmy się od ŁUM? Otóż niczego, bo odpowiedzi brak.</p><p>Trudno nazwać to inaczej niż snem szaleńca na oddziale osób obłąkanych, wspieranego środkami wywołującymi radosne pobudzenie organizmu. Tu możemy się pośmiać, ale okazuje się, że sprawa jest jednak poważniejsza, niż się wydaje, i wykracza poza poselskie wybryki.</p><p>Otóż w sprawie szpitala do Warszawy, na wizytę w Ministerstwie Zdrowia, wybrali się starosta Dariusz Kowalczyk oraz jego zastępca, Sławomir Żegota. W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że sami twierdzą, iż na systemie zabezpieczenia medycznego się nie znają. Dlaczego więc nie zabrali ze sobą kogoś, kto ma jednak jakieś pojęcie? Czy nikt nie pomyślał o tym, że przy rozmowach o spółce i jej dalszym funkcjonowaniu powinien być obecny prezes, członek zarządu odpowiedzialny za szpital albo chociaż Michał Czechowicz, który szpitalem zajmował się przez kilka lat i wie na ten temat zdecydowanie więcej?</p><p>Okazuje się, że pomyśleć to nawet ktoś i pomyślał, ale otrzymał zakaz zabierania do ministerstwa innych osób, a więc tych, którzy cokolwiek mają w tym temacie do powiedzenia. Żeby było jasne: zakaz z ministerstwa.</p><p>Dziwne? Niekoniecznie. Raczej straszne. I o ile na występy posła możemy patrzeć z delikatnym pobłażaniem, to już w tym przypadku naprawdę powinniśmy się niepokoić. Szanse na to, że dzięki wiceminister z Tomaszowa Mazowieckiego uda się jakoś wesprzeć spółkę i sfinansować niezbędne inwestycje, w tym blok operacyjny, spadły właściwie do zera. Starosta i wicestarosta, nie znając się na rzeczy, oczywiście każdą pozyskaną informację będą przyjmować w dobrej wierze.</p><p>Zapyta ktoś, o jakie informacje chodzi. Otóż oczywiście najważniejsza jest… konsolidacja, a więc łączenie i przez to likwidacja szpitali. Tym razem dowiadujemy się, że nie chodzi już o Uniwersytet Medyczny, ale o szpitale w miejscowościach przy trasie S8. Pojawił się bowiem pomysł łączenia szpitali w Piotrkowie, Tomaszowie, Rawie i Skierniewicach. Jaką formę prawną miałyby przyjąć skonsolidowane placówki? Nikt oczywiście nie wie. Są za to zapewnienia o 70 milionach złotych dla przekształcanych placówek.</p><p>Adrian Witczak próbuje więc lansować u nas nie tyle własne, co rządowe idee. Koalicja Obywatelska nie potrafi znaleźć — podobnie jak poprzednicy — lekarstwa na zapaść systemową, długie kolejki, patologiczne przenikanie się stref prywatnej i publicznej ochrony zdrowia, brak lekarzy i zwyczajne okradanie tego właśnie systemu. Najprostszą drogą jest więc likwidacja. Jeśli są kolejki do lekarza, to nie skróci ich likwidacja poradni, a co najwyżej spowoduje ich wydłużenie w innym miejscu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[ZSP nr 3 w Tomaszowie Mazowieckim rozpoczął nabór do technikum i szkoły branżowej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55355,zsp-nr-3-w-tomaszowie-mazowieckim-rozpoczal-nabor-do-technikum-i-szkoly-branzowej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55355,zsp-nr-3-w-tomaszowie-mazowieckim-rozpoczal-nabor-do-technikum-i-szkoly-branzowej</guid>
            <pubDate>Sat, 30 May 2026 13:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zsp-nr-3-w-tomaszowie-mazowieckim-rozpoczal-nabor-do-technikum-i-szkoly-branzowej-1780140519.jpg</url>
                        <title>ZSP nr 3 w Tomaszowie Mazowieckim rozpoczął nabór do technikum i szkoły branżowej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55355,zsp-nr-3-w-tomaszowie-mazowieckim-rozpoczal-nabor-do-technikum-i-szkoly-branzowej</link>
                    </image><description>Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. Jana Pawła II zachęca kandydatów do wyboru kierunków związanych z logistyką, motoryzacją, koleją i budownictwem. Oferta szkoły pokazuje wyraźnie, że praktyczne kształcenie ma dziś bezpośredni związek z potrzebami rynku pracy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Szeroka oferta dla kandydatów</h2><p>Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. Jana Pawła II w Tomaszowie Mazowieckim rozpoczął rekrutację do <strong>5-letniego technikum</strong> oraz <strong>branżowej szkoły I stopnia</strong>. Już na pierwszy rzut oka widać, że szkoła stawia na kierunki praktyczne, odpowiadające na realne potrzeby gospodarki i lokalnego rynku pracy.</p><p>W ofercie technikum znalazły się specjalności takie jak technik logistyk, technik pojazdów samochodowych, technik transportu kolejowego, technik pojazdów kolejowych oraz technik elektromobilności. To propozycje skierowane do młodych ludzi, którzy chcą zdobywać konkretne umiejętności i myślą o zawodowej przyszłości w dynamicznie rozwijających się branżach.</p><h2>Nauka zawodu blisko rynku pracy</h2><p>Materiały promocyjne szkoły mocno podkreślają związki między edukacją a nowoczesnym przemysłem. Na grafice widać ciężarówki, pociąg oraz uczniów rozmawiających z osobą w stroju roboczym, co buduje jasny przekaz: <strong>tu teoria łączy się z praktyką</strong>, a nauka ma przygotowywać do konkretnego zawodu.</p><p>Branżowa szkoła I stopnia proponuje jeszcze szerszy wybór profesji. Kandydaci mogą zdecydować się między innymi na kształcenie w zawodach magazynier-logistyk, mechanik pojazdów samochodowych, mechanik pojazdów kolejowych, elektryk, elektromechanik pojazdów samochodowych, ślusarz, murarz-tynkarz, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie, betoniarz-zbrojarz, monter sieci i instalacji sanitarnych, fryzjer, fotograf, stolarz, dekarz, mechanik-monter maszyn i urządzeń, mechatronik, operator obrabiarek skrawających, kierowca mechanik, blacharz samochodowy oraz lakiernik samochodowy.</p><h2>Szkoła dla tych, którzy chcą działać</h2><p>Oferta ZSP nr 3 została przygotowana z myślą o uczniach, którzy szukają szkoły dającej nie tylko wykształcenie, ale także realne kompetencje zawodowe. Szczególnie wyraźnie widać to w kierunkach związanych z transportem, motoryzacją i koleją, czyli sektorami, które od lat należą do najważniejszych filarów nowoczesnej gospodarki.</p><p>Znaczenie ma również lokalizacja szkoły i jej zaplecze. Placówka przy ulicy Legionów 47 w Tomaszowie Mazowieckim przedstawia się jako miejsce, w którym młodzi ludzie mogą rozwijać zainteresowania techniczne i zdobywać zawód ceniony przez pracodawców. To ważny sygnał dla absolwentów szkół podstawowych oraz ich rodziców, którzy przy wyborze dalszej ścieżki edukacyjnej coraz częściej zwracają uwagę na praktyczny wymiar nauki.</p><h2>Decyzja, która może zaprocentować</h2><p>Trwająca rekrutacja to moment, w którym kandydaci podejmują jedną z pierwszych poważnych decyzji dotyczących swojej przyszłości. ZSP nr 3 przekonuje, że warto postawić na kierunki dające szansę na szybkie wejście na rynek pracy albo dalsze kształcenie w obranym zawodzie.</p><p>W czasach, gdy rośnie zapotrzebowanie na specjalistów z branży transportowej, budowlanej, mechanicznej i technicznej, taka oferta może okazać się szczególnie atrakcyjna. Szkoła jasno komunikuje, że rekrutacja już trwa, a wybór ścieżki edukacyjnej może być jednocześnie wyborem przyszłego zawodu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Depresja po porodzie. Tysiące kobiet zostają z nią same, choć wystarczyłyby trzy szybkie konsultacje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55352,depresja-po-porodzie-tysiace-kobiet-zostaja-z-nia-same-choc-wystarczylyby-trzy-szybkie-konsultacje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55352,depresja-po-porodzie-tysiace-kobiet-zostaja-z-nia-same-choc-wystarczylyby-trzy-szybkie-konsultacje</guid>
            <pubDate>Sat, 30 May 2026 12:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-depresja-po-porodzie-tysiace-kobiet-zostaja-z-nia-same-choc-wystarczylyby-trzy-szybkie-konsultacje-1780140240.png</url>
                        <title>Depresja po porodzie. Tysiące kobiet zostają z nią same, choć wystarczyłyby trzy szybkie konsultacje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55352,depresja-po-porodzie-tysiace-kobiet-zostaja-z-nia-same-choc-wystarczylyby-trzy-szybkie-konsultacje</link>
                    </image><description>Depresja poporodowa dotyka w Polsce tysiące kobiet. W krajach rozwiniętych samobójstwo należy do najpoważniejszych przyczyn śmierci kobiet w pierwszym roku po porodzie, a jednym z kluczowych czynników ryzyka jest właśnie depresja po narodzinach dziecka. Problem nie polega tylko na tym, że choroba istnieje. Problem polega na tym, że system często ją widzi, ale nie potrafi na nią odpowiedzieć.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jest w tym coś z ciszy po wielkim finale. Najpierw są gratulacje, kwiaty, zdjęcia z noworodkiem, rodzinne wiadomości i słowa: „teraz powinnaś być szczęśliwa”. A potem, kiedy gasną światła tej społecznej sceny, wiele kobiet zostaje same z lękiem, bezsennością, poczuciem winy, rozpaczą i myślami, których boją się wypowiedzieć nawet najbliższym.</p><p>Depresja poporodowa nie jest fanaberią, „gorszym dniem” ani brakiem wdzięczności za macierzyństwo. To realny problem zdrowotny, który może dotknąć kobietę niezależnie od wieku, wykształcenia, sytuacji rodzinnej czy materialnej. Szacuje się, że choruje na nią od 10 do 22 procent młodych matek, czyli nawet co piąta kobieta po porodzie. Ponad połowa nie zgłasza się po pomoc lekarską.</p><h2>Położna może rozpoznać problem. Ale co dalej?</h2><p>W rozmowie z PAP dr hab. Magdalena Chrzan-Dętkoś z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego zwraca uwagę na lukę, która brzmi jak oskarżenie wobec całego systemu.</p><p>„Nie może być tak, że położna wykrywa u kobiety ryzyko depresji albo słyszy od niej o myślach samobójczych, a jedyne, co może jej zaproponować, to kilkumiesięczne czekanie na pomoc lub prywatna wizyta za kilkaset złotych” – podkreśla ekspertka.</p><p>To zdanie powinno wybrzmieć nie tylko w gabinetach polityków zdrowotnych, ale też w każdej poradni, przychodni i samorządzie. Bo jeśli państwo wymaga od personelu medycznego czujności, musi równocześnie dać mu narzędzia do działania. Samo rozpoznanie ryzyka bez realnej ścieżki pomocy przypomina alarm przeciwpożarowy w budynku, w którym nikt nie przewidział wyjścia ewakuacyjnego.</p><h2>„Przystanek Mama” pokazał, że pomoc nie musi być skomplikowana</h2><p>W Polsce przetestowano już rozwiązanie, które mogło stać się początkiem systemowej zmiany. W latach 2019–2023 realizowano program „Przystanek Mama”, finansowany ze środków Ministerstwa Zdrowia i Unii Europejskiej.</p><p>W jego ramach przeszkolone położne i pielęgniarki oceniały ryzyko depresji poporodowej, m.in. podczas wizyt patronażowych, szczepień dzieci czy pobytu matek na oddziałach neonatologicznych. Jeśli kobieta uzyskiwała podwyższony wynik w Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej albo sygnalizowała myśli o zrobieniu sobie krzywdy, mogła skorzystać z trzech bezpłatnych konsultacji psychologicznych.</p><p>Czas oczekiwania nie przekraczał dwóch tygodni. W zdrowiu psychicznym to nie jest szczegół organizacyjny. To bywa granica między kryzysem, który można zatrzymać, a kryzysem, który zaczyna żyć własnym, niszczącym rytmem.</p><p>Najbardziej poruszający jest efekt tej krótkiej interwencji. Jak wskazuje dr Chrzan-Dętkoś, po trzech konsultacjach około połowa kobiet przestawała należeć do grupy ryzyka depresji poporodowej. Trzy spotkania. Nie wielka reforma, nie monumentalna machina biurokratyczna, nie obietnica zapisana na papierze. Trzy realne rozmowy z psychologiem.</p><h2>System zakończył program, ale nie zakończył problemu</h2><p>Mimo pozytywnych rezultatów „Przystanek Mama” zakończył się w 2023 roku. I tu zaczyna się polski paradoks. Położne nadal mają obowiązek zwracania uwagi na stan psychiczny kobiety po porodzie, ale często nie mają dokąd skierować pacjentki, która potrzebuje natychmiastowego wsparcia.</p><p>W przypadku podejrzenia nowotworu funkcjonuje szybka ścieżka diagnostyczna. W przypadku depresji poporodowej podobnego mechanizmu powszechnie nie ma. A przecież w obu sytuacjach chodzi o życie.</p><p>To nie jest temat wyłącznie dla wielkich miast, klinik uniwersyteckich i specjalistycznych konferencji. To problem każdej społeczności, także lokalnej. W Tomaszowie Mazowieckim, w powiecie tomaszowskim, w mniejszych miejscowościach, gdzie dostęp do specjalistów bywa jeszcze trudniejszy, młoda matka często ma przed sobą wybór: czekać miesiącami, zapłacić prywatnie albo milczeć.</p><p>A milczenie w depresji bywa najgroźniejszym z objawów.</p><h2>Macierzyństwo pod presją mitu</h2><p>Depresja poporodowa rozwija się w świecie, który wciąż bardzo często oczekuje od matek roli niemal filmowej: kobieta ma być szczęśliwa, cierpliwa, wdzięczna, zadbana, czuła, spokojna i natychmiast gotowa do nowego życia. Jakby poród był nie tylko wydarzeniem medycznym i psychicznym, ale też egzaminem z doskonałości.</p><p>Tymczasem okres ciąży i pierwszych miesięcy po porodzie to czas ogromnej zmiany biologicznej, emocjonalnej i społecznej. Pojawia się przemęczenie, odpowiedzialność, lęk o dziecko, zaburzenia snu, ból, problemy z karmieniem, samotność, czasem trauma po porodzie albo napięcia w rodzinie. U części kobiet właśnie wtedy po raz pierwszy pojawiają się zaburzenia depresyjne lub lękowe.</p><p>W kulturze lubimy obrazy Madonny z Dzieciątkiem, jasne, spokojne, pełne harmonii. Rzadziej chcemy widzieć kobietę, która płacze w łazience, bo boi się własnych myśli. A przecież ona też jest matką. I właśnie ona szczególnie potrzebuje pomocy, a nie oceny.</p><h2>Potrzebna szybka ścieżka pomocy po porodzie</h2><p>Eksperci wskazują, że rozwiązania są znane. Potrzebny jest powszechny system przesiewowego rozpoznawania ryzyka depresji poporodowej i szybki dostęp do konsultacji psychologicznych lub psychiatrycznych. Nie za pół roku. Nie „proszę szukać prywatnie”. Nie „może się samo poprawi”.</p><p>W Wielkiej Brytanii publiczny system ochrony zdrowia ma określony czas na zapewnienie pomocy kobietom, u których badania przesiewowe wskazują ryzyko depresji lub zaburzeń lękowych. W Polsce nadal brakuje podobnie jasnej i dostępnej ścieżki.</p><p>To szczególnie ważne, bo problemy psychiczne matki wpływają nie tylko na nią samą. Oddziałują także na rozwój dziecka, więź w rodzinie, relacje partnerskie, funkcjonowanie całego domu i koszty ponoszone później przez system ochrony zdrowia oraz pomoc społeczną.</p><h2>Wstyd nie może być elementem diagnozy</h2><p>Z badań przywoływanych przez dr Chrzan-Dętkoś wynika, że w Polsce na konsultacje zgłasza się jedynie niewielka część matek z grupy ryzyka. Ekspertka wskazuje na lęk przed stygmatyzacją, wysokie wymagania wobec matek i wciąż niski poziom świadomości społecznej dotyczący zdrowia psychicznego po porodzie.</p><p>To bardzo mocny sygnał. Kobiety nie zawsze milczą dlatego, że nie cierpią. Często milczą, bo boją się, że ktoś uzna je za „złe matki”. Boją się oceny rodziny, lekarza, sąsiadów, internetu. Boją się, że jeśli powiedzą prawdę, zostaną potraktowane jak zagrożenie, a nie jak osoba wymagająca leczenia i wsparcia.</p><p>Dlatego tak ważny jest język. Depresja poporodowa nie odbiera kobiecie godności. Nie przekreśla jej miłości do dziecka. Nie jest moralną winą. Jest chorobą i kryzysem, który trzeba rozpoznawać oraz leczyć.</p><h2>Nie wystarczy zapytać. Trzeba mieć dokąd zaprowadzić</h2><p>Najważniejszy wniosek z tej historii jest prosty i brutalny: Polska ma już doświadczenie, które pokazało, że szybka pomoc działa. Ma przeszkolonych ludzi, sprawdzone narzędzia, wyniki programu i rekomendacje. Brakuje decyzji, by uczynić z tego stały element opieki nad kobietą po porodzie.</p><p>Bo pytanie młodej matki o jej stan psychiczny ma sens tylko wtedy, gdy za tym pytaniem stoi realna pomoc. Inaczej staje się jeszcze jednym ciężarem. Jeszcze jednym formularzem. Jeszcze jednym dowodem, że system potrafi nazwać problem, ale nie zawsze potrafi objąć człowieka ramionami.</p><p>W sprawie depresji poporodowej nie chodzi o luksusowy dodatek do opieki okołoporodowej. Chodzi o bezpieczeństwo kobiet, dzieci i rodzin.</p><p>A czasem — dosłownie — o życie.</p><p><strong>Uwaga:</strong> jeśli kobieta po porodzie doświadcza myśli samobójczych, myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo obawia się, że może skrzywdzić dziecko, potrzebna jest pilna pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia należy dzwonić pod numer alarmowy 112 lub zgłosić się na najbliższy szpitalny oddział ratunkowy. Warto też jak najszybciej skontaktować się z lekarzem, położną, poradnią zdrowia psychicznego lub centrum interwencji kryzysowej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przedszkolaki z „Piątki” odwiedziły tomaszowską komendę. Radiowóz, sprzęt i ważna lekcja bezpieczeństwa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55348,przedszkolaki-z-piatki-odwiedzily-tomaszowska-komende-radiowoz-sprzet-i-wazna-lekcja-bezpieczenstwa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55348,przedszkolaki-z-piatki-odwiedzily-tomaszowska-komende-radiowoz-sprzet-i-wazna-lekcja-bezpieczenstwa</guid>
            <pubDate>Fri, 29 May 2026 22:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przedszkolaki-z-piatki-odwiedzily-tomaszowska-komende-radiowoz-sprzet-i-wazna-lekcja-bezpieczens-1780087981.jpg</url>
                        <title>Przedszkolaki z „Piątki” odwiedziły tomaszowską komendę. Radiowóz, sprzęt i ważna lekcja bezpieczeństwa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55348,przedszkolaki-z-piatki-odwiedzily-tomaszowska-komende-radiowoz-sprzet-i-wazna-lekcja-bezpieczenstwa</link>
                    </image><description>Dla jednych była to pierwsza wizyta w miejscu, które zwykle kojarzy się z mundurem, sygnałem radiowozu i poważną służbą. Dla innych — prawdziwa przygoda, trochę jak wejście za kulisy filmu, w którym bohaterowie nie noszą peleryn, ale odblaskowe kamizelki, pasy służbowe i policyjne oznaki. Dzieci z Przedszkola nr 5 odwiedziły Komendę Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie mogły z bliska zobaczyć, jak wygląda codzienna praca funkcjonariuszy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Najmłodsi zwiedzili komendę, obejrzeli policyjny sprzęt i wyposażenie wykorzystywane podczas służby. Duże zainteresowanie wzbudziło stanowisko kierowania, czyli miejsce, w którym dyżurni przyjmują zgłoszenia i koordynują działania patroli. Dzieci mogły również zobaczyć radiowóz, a dla wielu z nich możliwość zajrzenia do środka policyjnego auta była jednym z najbardziej emocjonujących momentów wizyty.</p><h3>Mundur z bliska, czyli nauka przez doświadczenie</h3><p>Podczas spotkania funkcjonariusze opowiadali przedszkolakom o swojej pracy w sposób dostosowany do wieku małych gości. Był czas na pytania, oglądanie sprzętu i rozmowę o tym, jak zachować się w różnych codziennych sytuacjach. Szczególną ciekawość dzieci wzbudziła strzelnica oraz elementy wyposażenia, które policjanci wykorzystują podczas interwencji i działań prewencyjnych.</p><p>Tego typu spotkania mają wymiar nie tylko edukacyjny, ale też wychowawczy. Dziecko, które poznaje policjanta nie jako „straszaka” z dorosłych opowieści, ale jako osobę, do której można zwrócić się o pomoc, łatwiej buduje poczucie bezpieczeństwa. To ważne zwłaszcza w sytuacjach zagubienia, zagrożenia lub kontaktu z obcą osobą.</p><h3>Rozmowy o bezpieczeństwie</h3><p>Nie zabrakło rozmów o zasadach właściwego zachowania w domu, w przedszkolu i na drodze. Policjanci przypomnieli dzieciom między innymi, jak bezpiecznie przechodzić przez jezdnię, dlaczego trzeba słuchać opiekunów oraz jak reagować, gdy ktoś obcy próbuje nawiązać kontakt.</p><p>Wizyta w tomaszowskiej komendzie była więc nie tylko atrakcyjną wycieczką, ale też praktyczną lekcją bezpieczeństwa. Takie spotkania zostają w dziecięcej pamięci na długo — czasem bardziej niż niejeden plakat czy pogadanka. Bo kiedy maluch sam zobaczy radiowóz, porozmawia z policjantem i usłyszy, że mundur oznacza pomoc, zasady zaczynają mieć twarz konkretnego człowieka.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Łzy wzruszenia, muzyka i dziecięca wyobraźnia. Tak świętowano Dzień Mamy i Taty w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55347,lzy-wzruszenia-muzyka-i-dziecieca-wyobraznia-tak-swietowano-dzien-mamy-i-taty-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55347,lzy-wzruszenia-muzyka-i-dziecieca-wyobraznia-tak-swietowano-dzien-mamy-i-taty-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Fri, 29 May 2026 19:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lzy-wzruszenia-muzyka-i-dziecieca-wyobraznia-tak-swietowano-dzien-mamy-i-taty-w-tomaszowie-1780074703.png</url>
                        <title>Łzy wzruszenia, muzyka i dziecięca wyobraźnia. Tak świętowano Dzień Mamy i Taty w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55347,lzy-wzruszenia-muzyka-i-dziecieca-wyobraznia-tak-swietowano-dzien-mamy-i-taty-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>To był wieczór, w którym dziecięcy głos stał się czymś więcej niż tylko melodią. W Powiatowym Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim odbył się koncert z okazji Dnia Mamy i Taty. Młodzi wokaliści, przygotowani przez Katarzynę Rychlik, stworzyli widowisko malowane dźwiękiem, słowem, obrazem i sercem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Muzyczny prezent dla rodziców</h2><p>Są takie wydarzenia, których nie da się zamknąć w prostym sprawozdaniu. Można wymienić wykonawców, repertuar, organizatora i datę, ale to wciąż za mało. Bo najważniejsze dzieje się pomiędzy nutami: w drżeniu głosu, w spojrzeniu dziecka szukającego na widowni mamy albo taty, w ciszy po piosence, która mówi więcej niż oklaski.</p><p>Właśnie taki charakter miał koncert z okazji <strong>Dnia Mamy i Taty</strong>, który odbył się w <strong>Powiatowym Centrum Animacji Społecznej</strong>. Na scenie zaprezentowali się młodzi wokaliści sekcji wokalnej prowadzonej przez <strong>Katarzynę Rychlik</strong>. Dla rodziców był to prezent szczególny — nie kupiony, nie zapakowany w błyszczący papier, ale wyśpiewany z dziecięcą szczerością.</p><h2>Dźwięk, obraz i dziecięca wyobraźnia</h2><p>Koncert miał wyjątkową oprawę. Dzieci same przygotowały ilustracje do śpiewanych przez siebie utworów. Obrazy były wyświetlane w tle sceny, a następnie ożywione komputerowo. Dzięki temu muzyka spotkała się z plastyką i animacją, tworząc coś na kształt małego teatru emocji.</p><p>— <strong>Dzieci same zilustrowały śpiewane przez siebie utwory, które wyświetlane były w tle. Dodatkowo zostały one ożywione komputerowo, co uwydatniło uczucia przelane na papier. Był to wieczór pełen muzyki i wzruszeń. Wokaliści odnaleźli w muzyce siłę, odwagę oraz nadzieję, którymi podzielili się z publicznością. Koncert był przestrzenią refleksji i radości płynącej ze wspólnego przeżywania sztuki. Ten muzyczny upominek z okazji Dnia Mamy i Taty sprawił, że w niejednym oku zakręciła się łezka</strong> — mówi <strong>Dorota Ignasiak</strong>, dyrektor Powiatowego Centrum Animacji Społecznej.</p><p>Było w tym coś z dziecięcego „Małego Księcia”: prostota, która nagle odsłania rzeczy najważniejsze. Bo choć scena, mikrofony i animacje tworzyły profesjonalną oprawę, sednem wieczoru pozostała więź — między dziećmi a rodzicami, między instruktorami a wychowankami, między sztuką a codziennością.</p><h2>Młodzi artyści na scenie PCAS-u</h2><p>Na scenie wystąpili: <strong>Lilianna Cybulska, Aleksandra Sadowska, Aniela Trzonek, Wojciech Barański, Aleksander Chojnacki, Hanna Cybulska, Florentyna Jaworska, Liliana Łaska, Maria Napierała, Laura Tomczak, Michalina Trzonek, Oliwia Dębiec, Amelia Malarczyk, Lena Ogłuszka, Natalia Sadowska, Maria Sęk, Oliwia Susik, Zofia Wojtalczyk, Iga Wróbel, Zuzanna Dróżdż, Martyna Grałek, Pola Jaworska, Zofia Jędrzejewska, Wojciech Ludwiczak, Justyna Sadowska, Oliwia Tomczak, Julia Trębacz, Maria Wójcik oraz Łucja Zając</strong>.</p><p>Każde z dzieci wniosło na scenę własną wrażliwość. Jedni śpiewali z odwagą godną musicalowych scen, inni z delikatnością, która przypominała kołysankę. Razem stworzyli opowieść o miłości, wdzięczności i rodzinnej bliskości.</p><h2>Podziękowania i słodki finał</h2><p>Na zakończenie młodzi wykonawcy otrzymali od dyrekcji słodkie upominki. Nie zabrakło również niespodzianki — podziękowań przygotowanych przez sekcję wokalną dla Katarzyny Rychlik, dyrekcji oraz pracowników PCAS-u.</p><p>To piękny gest, bo za każdym takim wydarzeniem stoją nie tylko dzieci na scenie, ale też ludzie, którzy potrafią dać im przestrzeń, czas i odwagę. A czasem właśnie tego potrzeba najbardziej, by młody człowiek odnalazł własny głos.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Koniec łańcucha coraz bliżej. Sejm uchwalił ustawę zakazującą trzymania zwierząt na uwięzi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55345,koniec-lancucha-coraz-blizej-sejm-uchwalil-ustawe-zakazujaca-trzymania-zwierzat-na-uwiezi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55345,koniec-lancucha-coraz-blizej-sejm-uchwalil-ustawe-zakazujaca-trzymania-zwierzat-na-uwiezi</guid>
            <pubDate>Fri, 29 May 2026 18:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-lancucha-coraz-blizej-sejm-uchwalil-ustawe-zakazujaca-trzymania-zwierzat-na-uwiezi-1780071015.png</url>
                        <title>Koniec łańcucha coraz bliżej. Sejm uchwalił ustawę zakazującą trzymania zwierząt na uwięzi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55345,koniec-lancucha-coraz-blizej-sejm-uchwalil-ustawe-zakazujaca-trzymania-zwierzat-na-uwiezi</link>
                    </image><description>Sejm uchwalił ustawę zakazującą trzymania zwierząt na uwięzi. Nowe przepisy obejmą nie tylko psy, ale również koty. Za przyjęciem ustawy głosowało 381 posłów, przeciw było 28, a pięciu wstrzymało się od głosu. Teraz dokument trafi do Senatu. Jeśli przejdzie dalszą ścieżkę legislacyjną, nowe regulacje wejdą w życie po 12 miesiącach od ogłoszenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie jest zwykła nowelizacja techniczna. To symboliczny koniec obrazu, który przez dekady był częścią polskiego krajobrazu: buda na końcu podwórka, miska, błoto, krótki łańcuch i pies, który zamiast życia miał jedynie promień kilku metrów. Literatura i kino często potrafiły pokazać samotność człowieka. Tu mówimy o samotności zwierzęcia, którego cierpienie zbyt długo uznawano za „normalny widok”.</p><h2>Zakaz obejmie psy i koty</h2><p>Zgodnie z ustawą zakazane ma być trzymanie zwierząt na uwięzi. Co istotne, przepisy nie dotyczą wyłącznie psów. Zakazem objęte będą również koty, choć to psy były dotąd głównym symbolem problemu — szczególnie te trzymane latami na łańcuchach przy budach.</p><p>Za ustawą zagłosowała zdecydowana większość Sejmu. Poparli ją wszyscy głosujący posłowie Koalicji Obywatelskiej, PSL-Trzeciej Drogi, Lewicy, Centrum i Polski 2050. Za było także 145 spośród 160 głosujących posłów Prawa i Sprawiedliwości. Przeciw opowiedzieli się wszyscy głosujący posłowie Konfederacji.</p><p>Teraz ustawą zajmie się Senat.</p><h2>Kojec tak, ale nie klatka bez zasad</h2><p>Nowe przepisy nie oznaczają, że pies nie będzie mógł przebywać w kojcu. Ustawa dopuszcza taką formę utrzymywania zwierzęcia, ale pod warunkiem spełnienia określonych wymogów.</p><p>Kojec ma mieć powierzchnię pozwalającą psu na swobodne poruszanie się i realizację naturalnych potrzeb. Musi być trwały, stabilny, a co najmniej dwa jego boki powinny mieć prześwity przepuszczające światło i zapewniające swobodny przepływ powietrza. Właściciel będzie musiał także zapewnić psu codzienny ruch poza kojcem — dostosowany do wieku, zdrowia oraz potrzeb gatunkowych i behawioralnych zwierzęcia.</p><p>To ważny zapis, bo sama zamiana łańcucha na ciasny boks nie rozwiązuje problemu. Pies nie jest przedmiotem gospodarskim, który można „odstawić” pod płot. Zgodnie z duchem ustawy o ochronie zwierząt jest istotą żyjącą, zdolną do odczuwania cierpienia, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.</p><h2>Buda ma chronić, a nie tylko stać</h2><p>Ustawa przewiduje również obowiązki dotyczące bud. Jeśli pies będzie utrzymywany w kojcu, nieogrzewanym pomieszczeniu albo na otwartej przestrzeni, właściciel będzie musiał zapewnić mu budę wykonaną z drewna lub materiałów drewnopochodnych, stanowiących barierę termiczną.</p><p>Buda ma mieć izolację cieplną, chronić przed warunkami atmosferycznymi i być dostosowana do wielkości psa. Koniec więc z prowizorycznymi skrzynkami, blaszanymi konstrukcjami i budami, które latem zamieniają się w piekarnik, a zimą w lodówkę.</p><p>Minimalne warunki utrzymywania psów w kojcach — w tym minimalną powierzchnię kojca — ma określić minister rolnictwa w rozporządzeniu. Przy ich ustalaniu pod uwagę mają być brane m.in. wysokość psa w kłębie, liczba psów w kojcu oraz szczególne potrzeby suki karmiącej ze szczeniętami do trzeciego miesiąca życia.</p><h2>Będą wyjątki od zakazu</h2><p>Ustawa przewiduje wyjątki. Zwierzę będzie mogło być czasowo uwiązane m.in. podczas transportu, udziału w wystawie, zabiegu lub w sytuacjach krótkotrwałych i incydentalnych poza miejscem stałego bytowania. Warunek jest jednak zasadniczy: nie może to naruszać dobrostanu zwierzęcia.</p><p>Przepisy dotyczące uwięzi i kojców nie będą miały zastosowania do psów wykorzystywanych do celów specjalnych. Z regulacji dotyczących wielkości kojców wyłączone będą także psy utrzymywane w schroniskach dla zwierząt. W trakcie prac sejmowych dodano również wyjątki dotyczące psów utrzymywanych w celach hodowlanych w niektórych zakładach.</p><h2>Drugie podejście do „ustawy łańcuchowej”</h2><p>To drugie podejście do wprowadzenia zakazu trzymania psów na uwięzi. W grudniu ubiegłego roku prezydent Karol Nawrocki zawetował tzw. ustawę łańcuchową. Argumentował wówczas, że proponowane normy dotyczące powierzchni kojców były nierealne.</p><p>Następnie prezydent złożył do Sejmu własny projekt. Komisja Nadzwyczajna do spraw Ochrony Zwierząt pracowała więc nad dwoma propozycjami: prezydencką oraz poselską, przygotowaną przez parlamentarzystów KO, PSL-TD, Polski 2050 i Lewicy. Ostatecznie za projekt wiodący uznano propozycję poselską.</p><h2>Co to oznacza dla mieszkańców Tomaszowa i powiatu?</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic nowe przepisy będą miały bardzo praktyczne znaczenie. Wciąż zdarzają się posesje, na których pies traktowany jest jak alarm, nie jak żywa istota. Szczekać ma, pilnować ma, nie przeszkadzać ma. Tylko że pies nie jest syreną, narzędziem ani elementem ogrodzenia.</p><p>Zmiana prawa będzie oznaczała konieczność dostosowania warunków utrzymywania zwierząt. Dotyczy to zwłaszcza gospodarstw, domów z dużymi podwórkami i posesji, na których psy przez lata były trzymane „po staremu”. Po wejściu ustawy w życie właściciele będą mieli 12 miesięcy na przygotowanie się do nowych zasad.</p><p>Lokalnie warto też pamiętać o adopcjach. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Tomaszowie Mazowieckim od lat opiekuje się psami czekającymi na odpowiedzialne domy. Każde zwierzę zabrane z łańcucha, każdy pies adoptowany ze schroniska, każdy kot potraktowany nie jak kłopot, lecz jak członek domowej wspólnoty — to mała korekta świata. Może niewielka, ale bardzo konkretna.</p><h2>Prawo prawem, ale potrzebna będzie reakcja sąsiadów</h2><p>Najtrudniejsze nie będzie samo uchwalenie ustawy. Najtrudniejsze będzie jej egzekwowanie. Bo łańcuch najczęściej nie wisi w centrum miasta, pod kamerą i reflektorem. Wisi za stodołą, przy bocznej ścianie budynku, na końcu posesji, gdzie łatwo odwrócić wzrok.</p><p>Dlatego po wejściu nowych przepisów ważne będą nie tylko kontrole, ale też społeczna wrażliwość. Jeśli widzimy zwierzę skrajnie zaniedbane, przetrzymywane w złych warunkach, bez schronienia, wody, ruchu lub opieki, nie powinniśmy udawać, że to „nie nasza sprawa”. Tak zaczyna się każda zmiana: od końca obojętności.</p><p>Łańcuch przez lata był w Polsce symbolem pilnowania domu. Coraz częściej staje się jednak symbolem czegoś zupełnie innego — cywilizacyjnego opóźnienia, którego nie da się już usprawiedliwiać tradycją. Jeśli ustawa przejdzie przez Senat i zostanie podpisana, Polska zrobi krok w stronę świata, w którym pies przy budzie nie jest skazany na dożywocie bez wyroku.</p> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
