<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/76/polityka" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Polityka - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/76/polityka</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sun, 21 Jun 2026 15:06:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55602,kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55602,kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 15:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu-1782049626.png</url>
                        <title>Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55602,kolejni-radni-pod-lupa-wojewody-pytania-o-miejskie-spolki-szpital-i-prawo-do-mandatu</link>
                    </image><description>Do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego miały trafić kolejne wnioski dotyczące tomaszowskich radnych. Sprawa dotyczy możliwego naruszenia przepisów określanych potocznie jako antykorupcyjne oraz przepisów związanych z prawem wybieralności. Na razie nie ma mowy o przesądzaniu winy. Są za to pytania, na które mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego mają prawo poznać odpowiedzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W lokalnym samorządzie najważniejsze historie rzadko zaczynają się od wielkich konferencji prasowych. Częściej od prostego pytania wysłanego do spółki, urzędu albo jednostki organizacyjnej: kto jest zatrudniony, na jakiej podstawie, od kiedy, za jakie zadania i czy osoba pełniąca mandat radnego nie znajduje się przypadkiem w relacji, która może budzić wątpliwości prawne albo etyczne.</p><p>Tak jest również w tej sprawie. Według informacji posiadanych przez redakcję, do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego skierowano wnioski o przeprowadzenie czynności nadzorczych dotyczących tomaszowskich radnych. Wnioski mają dotyczyć możliwości naruszenia przepisów ustaw samorządowych, w tym ograniczeń związanych z wykorzystywaniem mienia komunalnego oraz zakazów łączenia mandatu radnego z określonymi funkcjami lub działalnością.</p><p>Sprawa może mieć szerszy wymiar niż jeden mandat. Pojawiają się nazwiska radnych miejskich i powiatowych, pytania o zatrudnienie w miejskich spółkach, pracę w szpitalu oraz faktyczne miejsce zamieszkania jednej z radnych powiatowych.</p><p>Trzeba jednak wyraźnie podkreślić: sam wniosek do wojewody nie oznacza jeszcze stwierdzenia naruszenia prawa. Nie jest wyrokiem, nie jest uchwałą rady, nie jest rozstrzygnięciem nadzorczym. Jest natomiast sygnałem, że sprawa wymaga wyjaśnienia. A w samorządzie, gdzie zaufanie mieszkańców jest walutą cenniejszą niż niejedna budżetowa pozycja, takie sygnały nie powinny ginąć w ciszy gabinetów.</p><h2>Radny, miejska spółka i pytanie o granice</h2><p>Jednym z głównych wątków sprawy jest sytuacja radnego miejskiego <strong>Leszka Ogórka</strong>, który — według informacji przywoływanych w materiałach redakcyjnych — jest zatrudniony w <strong>Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Tomaszowie Mazowieckim</strong> na stanowisku dyrektora. MZK działa jako spółka komunalna związana z Gminą Miasto Tomaszów Mazowiecki. Innym radnym, zatrudnionym w samorządowej spółce jest z kolei Jarosław Batorski.&nbsp;</p><p>I właśnie tu zaczyna się najważniejsze pytanie: czy zatrudnienie radnego w miejskiej spółce, a także ewentualne wykonywanie przez niego usług, pracy lub innych odpłatnych czynności na rzecz podmiotów komunalnych, może wchodzić w kolizję z przepisami ustawy o samorządzie gminnym?</p><p>Nie chodzi o polityczną zaczepkę ani o personalny atak. Chodzi o podstawową zasadę życia publicznego: radny ma reprezentować mieszkańców i patrzeć władzy na ręce. Ma pytać o decyzje, wydatki, spółki, inwestycje, wynagrodzenia, umowy i konkursy. Jeżeli jednocześnie pozostaje zawodowo lub finansowo związany z podmiotem zależnym od tej samej wspólnoty samorządowej, pojawia się pytanie o niezależność, konflikt interesów i społeczny odbiór takiej sytuacji.</p><p>Przepisy ustawy o samorządzie gminnym zawierają kilka istotnych ograniczeń dotyczących radnych. Część z nich odnosi się do pracy w urzędzie gminy lub jednostkach organizacyjnych, część do umów cywilnoprawnych, a część do prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat. Szczególnie często przywoływany jest art. 24f ustawy o samorządzie gminnym, który dotyczy właśnie działalności gospodarczej prowadzonej z wykorzystaniem mienia komunalnego.</p><p>To jednak nie jest automatyczna maszynka do wygaszania mandatów. Każdą sprawę trzeba badać osobno. Kluczowe znaczenie ma status prawny podmiotu, charakter zatrudnienia lub współpracy, zakres obowiązków, sposób korzystania z mienia komunalnego oraz to, czy dana relacja mieści się w ustawowych zakazach.</p><p>Innymi słowy: nie wystarczy powiedzieć, że ktoś pracuje w spółce. Trzeba ustalić, jaka to spółka, kto nią włada, jakie mienie wykorzystuje, kto zawierał umowę, jakie obowiązki wykonuje radny i czy jego sytuacja może podważać zaufanie do wykonywania mandatu.</p><h2>Radni powiatowi i pytania o szpital</h2><p>Osobnym wątkiem są radni Rady Powiatu Tomaszowskiego. W tomaszowskim szpitalu do niedawna miał pracować <strong>Leon Karwat</strong>, radny powiatowy.</p><p>Także tutaj nie można stawiać kategorycznych tez. Sam fakt zatrudnienia radnego w podmiocie związanym z powiatem nie zawsze automatycznie oznacza naruszenie prawa. Podobnie jak w poprzednich przypadkach, kluczowe jest ustalenie statusu prawnego szpitala, jego relacji z powiatem tomaszowskim, charakteru zatrudnienia, zakresu obowiązków oraz tego, czy w sprawie mogło dochodzić do korzystania z mienia powiatu albo mienia powiatowej osoby prawnej w rozumieniu ustawowych ograniczeń.</p><p>Powiat odpowiada za zadania publiczne, w tym z zakresu ochrony zdrowia. Szpital jest jedną z najważniejszych instytucji w powiecie — nie tylko organizacyjnie, ale także społecznie. To miejsce, w którym mieszkańcy szukają pomocy w najtrudniejszych momentach życia. Tym bardziej wszelkie relacje między radnymi, powiatem i szpitalem powinny być przejrzyste.</p><h2>Martyna Wojciechowska i pytanie o miejsce zamieszkania</h2><p>Kolejna sprawa dotyczy radnej powiatowej <strong>Martyny Wojciechowskiej</strong>. Według relacji mieszkańców i sąsiadów, które wymagają urzędowego potwierdzenia, radna miała już jakiś czas temu wyprowadzić się z powiatu tomaszowskiego.&nbsp;</p><p>Ten wątek nie dotyczy zatrudnienia ani miejskich spółek. Dotyczy prawa wybieralności. W przypadku radnego powiatowego istotne jest bowiem to, czy dana osoba faktycznie stale zamieszkuje na terenie wspólnoty samorządowej, z której uzyskała mandat.</p><p>Nie wystarczy prosty spór o meldunek. W praktyce ważne jest tzw. centrum życiowe: gdzie dana osoba rzeczywiście mieszka, gdzie prowadzi gospodarstwo domowe, gdzie koncentruje się jej życie rodzinne, zawodowe i społeczne. Jeżeli radny przestaje stale zamieszkiwać na terenie danej wspólnoty, może pojawić się pytanie o utratę prawa wybieralności, a w konsekwencji także o wygaśnięcie mandatu.</p><p>Trzeba jednak zachować ostrożność. Relacje sąsiadów nie są wystarczającą podstawą do stwierdzenia utraty mandatu. Mogą natomiast uzasadniać pytania dziennikarskie oraz czynności wyjaśniające właściwych organów. Jeżeli radna nadal stale mieszka w powiecie tomaszowskim, powinna mieć możliwość przedstawienia swojego stanowiska. Jeżeli natomiast jej centrum życiowe faktycznie znajduje się poza powiatem, sprawa wymaga formalnej analizy.</p><p>Mandat radnego powiatowego nie jest mandatem symbolicznym. Nie polega na reprezentowaniu dawnego adresu, dawnych znajomości albo dawnych związków z miejscem. Radny reprezentuje wspólnotę, w której realnie żyje. To nie detal administracyjny, lecz fundament prawa wybieralności.</p><h2>Kodeks wyborczy i możliwe wygaśnięcie mandatu</h2><p>Kodeks wyborczy przewiduje przypadki wygaśnięcia mandatu radnego. Wśród nich znajdują się m.in. utrata prawa wybieralności lub nieposiadanie go w dniu wyborów, a także naruszenie ustawowego zakazu łączenia mandatu z wykonywaniem określonych funkcji lub działalności.</p><p>W zależności od okoliczności sprawy znaczenie mogą mieć działania rady, organów nadzoru oraz ewentualnie sądu administracyjnego. Wojewoda, jeżeli otrzymuje wnioski dotyczące możliwego naruszenia prawa przez organy samorządu, powinien badać sprawę w granicach swoich kompetencji nadzorczych. Nie jest od politycznych ocen, ale od legalności.</p><p>W praktyce oznacza to konieczność analizy dokumentów: umów, zakresów obowiązków, statusów prawnych spółek i jednostek, oświadczeń majątkowych, ewentualnych wpisów działalności gospodarczej, uchwał, protokołów oraz korespondencji urzędowej.</p><p>Najgorszym możliwym rozwiązaniem byłoby udawanie, że sprawy nie ma. Bo jeżeli nie ma naruszeń, dokumenty powinny to pokazać. Jeżeli są wątpliwości, trzeba je rozstrzygnąć. Jeżeli doszło do naruszenia prawa, samorząd musi wyciągnąć konsekwencje.</p><h2>Dlaczego mieszkańcy powinni się tym interesować?</h2><p>Ktoś może zapytać: czy naprawdę mieszkańców interesują przepisy antykorupcyjne, status spółki, umowy cywilnoprawne i centrum życiowe radnej?</p><p>Tak. Powinny interesować.</p><p>Bo za tymi technicznymi pojęciami kryje się coś bardzo konkretnego: jakość lokalnej demokracji. Radny decyduje o sprawach mieszkańców. Głosuje nad budżetem, uchwałami, inwestycjami, programami, majątkiem, kierunkami rozwoju miasta albo powiatu. Ma kontrolować władzę wykonawczą, pytać o spółki, sprawdzać jednostki, oceniać działania prezydenta, starosty, zarządów, dyrektorów i prezesów.</p><p>Jeżeli radny jest równocześnie zależny zawodowo lub finansowo od struktur, które powinien kontrolować, pojawia się problem. Czasem prawny, czasem etyczny, czasem polityczny. Ale zawsze publiczny.</p><p>Mandat radnego to nie dekoracja do kampanii wyborczej. To nie zaproszenie na uroczystości, wspólne zdjęcia i bankiety. To odpowiedzialność. A odpowiedzialność wymaga przejrzystości.</p><h2>Możliwe scenariusze</h2><p>Pierwszy scenariusz jest najprostszy: po analizie dokumentów okaże się, że nie doszło do naruszenia przepisów. Wtedy radni i instytucje powinni przedstawić wyjaśnienia, a sprawa może zostać zamknięta.</p><p>Drugi scenariusz zakłada, że część relacji zawodowych lub finansowych nie narusza wprost ustawy, ale budzi pytania o standardy etyczne. To również ważne, bo lokalna polityka nie kończy się na pytaniu, czy coś jest formalnie zakazane. Równie istotne jest pytanie, czy coś wypada, czy nie osłabia zaufania mieszkańców i czy nie tworzy wrażenia zamkniętego układu.</p><p>Trzeci scenariusz jest najpoważniejszy: właściwe organy uznają, że doszło do naruszenia ustawowych zakazów albo utraty prawa wybieralności. Wtedy możliwe są czynności zmierzające do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu. To oznaczałoby poważny polityczny wstrząs w tomaszowskim samorządzie.</p><p>Na dziś najważniejsze jest jednak nie ferowanie wyroków, ale domaganie się odpowiedzi.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przy Szkolnej na sprzedaż idzie nie tylko budynek. To adres z pamięcią Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55596,przy-szkolnej-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55596,przy-szkolnej-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 20 Jun 2026 18:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przy-szkolne-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa-1781974924.png</url>
                        <title>Przy Szkolnej na sprzedaż idzie nie tylko budynek. To adres z pamięcią Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55596,przy-szkolnej-na-sprzedaz-idzie-nie-tylko-budynek-to-adres-z-pamiecia-tomaszowa</link>
                    </image><description>Są w mieście miejsca, które nie trafiają na pocztówki, nie stają się symbolem epoki i nie zapisują się złotymi zgłoskami w oficjalnych kronikach. A jednak przez lata są częścią codziennego życia mieszkańców. Takim adresem jest ulica Szkolna 14A w Tomaszowie Mazowieckim — budynek, który pamięta czasy popularnej kawiarni, późniejszej milicyjnej stołówki „Konsumy”, a następnie działalności Środowiskowego Domu Samopomocy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Dziś ten adres wraca do publicznej rozmowy z zupełnie innego powodu. <strong>Zarząd Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim ogłosił drugi przetarg ustny nieograniczony na sprzedaż nieruchomości zabudowanej przy ul. Szkolnej 14A</strong>. Cena wywoławcza wynosi <strong>850 tysięcy złotych</strong>, a przetarg zaplanowano na <strong>31 sierpnia 2026 roku</strong>.</p><h3 style="text-align:justify;"><strong>Co sprzedaje powiat?</strong></h3><p style="text-align:justify;">Przedmiotem sprzedaży jest nieruchomość należąca do <strong>Powiatu Tomaszowskiego</strong>, położona w centralnej części Tomaszowa Mazowieckiego, przy ul. Szkolnej 14A. Chodzi o działkę nr 130, obręb 0023, o powierzchni <strong>0,0908 ha</strong>, uregulowaną w księdze wieczystej <strong>KW Nr PT1T/00049599/9</strong>.</p><p style="text-align:justify;">Lokalizacja jest bardzo dobra — nieruchomość znajduje się u zbiegu ulic <strong>Żwirki i Wigury oraz św. Antoniego</strong>, niespełna 600 metrów od ścisłego centrum miasta. To nie jest więc zapomniany zakątek na obrzeżach, lecz miejsce wpisane w tkankę śródmiejskiego Tomaszowa.</p><p style="text-align:justify;">Na działce stoi budynek niemieszkalny wzniesiony pod koniec lat 70., rozbudowany w połowie lat 80. Jest parterowy, częściowo podpiwniczony, wykonany w technologii tradycyjnej. Jego powierzchnia zabudowy wynosi <strong>285,40 m²</strong>, a powierzchnia użytkowa <strong>261,60 m²</strong>. Budynek posiada instalacje: elektryczną, gazową z sieci miejskiej, centralnego ogrzewania, ciepłej i zimnej wody, wentylacyjną oraz kanalizacyjną. Stan techniczny budynku i ogrodzenia oceniono jako dobry.</p><p style="text-align:justify;">Jest jednak jeszcze jeden ważny szczegół. Zgodnie ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta nieruchomość położona jest w strefie przyrodniczo-ekologicznej, w jednostce oznaczonej symbolem <strong>Z</strong>, czyli na terenach zieleni urządzonej — parków, cmentarzy, ogrodów działkowych, zalesień, sportu i rekreacji. To oznacza, że pytanie o przyszłość tego miejsca nie jest tylko pytaniem o cenę. Jest również pytaniem o funkcję, jaką ten fragment centrum ma pełnić w kolejnych latach.</p><h3><strong>Od kawiarni do „Konsumów”. Miejsce z biografią</strong></h3><p style="text-align:justify;">Budynki też mają swoje biografie. Nie tylko ludzie zmieniają role, kostiumy i język epoki. Zmieniają je również adresy. Szkolna 14A jest właśnie takim adresem, który przechodził przez kolejne odsłony miejskiego życia.</p><p style="text-align:justify;">Najpierw była tu popularna kawiarnia — miejsce spotkań, rozmów, zapachu kawy, być może dymu papierosowego, który jeszcze przez wiele lat był nieodłącznym rekwizytem takich lokali. To musiał być <strong>Tomaszów inny niż dzisiaj</strong>: wolniejszy, bardziej analogowy, z życiem towarzyskim skupionym nie w komunikatorach, lecz przy stoliku. Z fortepianowymi akordami i muzyką z szafy grającej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Później budynek kojarzony był z milicyjną stołówką „Konsumy”. Sama nazwa brzmi dziś jak rekwizyt z filmu Stanisława Barei — trochę urzędowo, trochę swojsko, trochę absurdalnie. Ale dla wielu mieszkańców może być wspomnieniem bardzo konkretnym: obiadu, kolejki, znajomej twarzy za ladą, zapachu kuchni i czasów, które minęły, choć ich ślady wciąż tkwią w miejskiej pamięci.</p><p style="text-align:justify;">Takie miejsca nie muszą być zabytkami, by miały znaczenie. Nie każdy budynek musi mieć tablicę pamiątkową, aby był częścią opowieści o mieście. Czasem wystarczy, że przez lata ludzie umawiali się tam, pracowali, jedli, pomagali innym albo po prostu mijali go codziennie w drodze przez centrum.</p><h3><strong>Później miejsce pomocy</strong></h3><p style="text-align:justify;">W kolejnej odsłonie budynek służył jako <strong>Środowiskowy Dom Samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi</strong>. To szczególnie delikatny i ważny rozdział w historii tego adresu.</p><p style="text-align:justify;">Środowiskowe domy samopomocy nie są zwykłymi instytucjami. Dla wielu osób <strong>są miejscem codziennego wsparcia</strong>, rehabilitacji społecznej, kontaktu z drugim człowiekiem i odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa. W społeczeństwie, które zbyt często spycha problemy psychiczne na margines, takie miejsca pełnią rolę cichych latarni. Nie świecą jaskrawo, nie robią hałasu, ale dla konkretnych ludzi bywają bardzo ważne.</p><p style="text-align:justify;">Dlatego sprzedaż budynku przy Szkolnej 14A można czytać także jako symbol zmiany w sieci lokalnych funkcji społecznych. Dla jednych będzie to tylko nieruchomość w zasobie powiatu. Dla innych — adres związany z pomocą, obecnością, codzienną pracą z osobami potrzebującymi wsparcia.</p><h3><strong>Cena, termin i warunki przetargu</strong></h3><p>Zgodnie z uchwałą Zarządu Powiatu, <strong>cena wywoławcza nieruchomości wynosi 850 000 zł</strong>. Do ceny sprzedaży zostanie doliczony podatek VAT zgodnie z obowiązującymi przepisami. Wadium ustalono na poziomie <strong>10 procent ceny wywoławczej</strong>, czyli <strong>85 000 zł</strong>.</p><p>Warunkiem udziału w przetargu jest wpłacenie wadium do <strong>25 sierpnia 2026 roku</strong> na rachunek depozytowy Powiatu Tomaszowskiego. Sam przetarg odbędzie się <strong>31 sierpnia 2026 roku o godz. 12.00</strong> w siedzibie Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. św. Antoniego 41, w sali konferencyjnej, pokój nr 102.</p><p>Przetarg będzie ustny i nieograniczony. Może odbyć się nawet wtedy, gdy zgłosi się tylko jeden oferent spełniający warunki, o ile zaoferuje co najmniej jedno postąpienie powyżej ceny wywoławczej. Minimalne postąpienie nie może być niższe niż 1 procent ceny wywoławczej, po zaokrągleniu w górę do pełnych dziesiątek złotych.</p><p>Osoba, która wygra przetarg, będzie musiała przed podpisaniem aktu notarialnego zapłacić pełną cenę sprzedaży pomniejszoną o wpłacone wadium. Koszty aktu notarialnego i wpisu do księgi wieczystej poniesie nabywca.</p><h3><strong>Co dalej z tym adresem?</strong></h3><p style="text-align:justify;">W wielu miastach podobne budynki przechodzą dziś tę samą drogę. Najpierw pełnią funkcje usługowe, społeczne albo administracyjne. Potem instytucje się przenoszą, potrzeby się zmieniają, rachunek ekonomiczny zaczyna dominować nad sentymentem. W końcu pojawia się ogłoszenie o sprzedaży.</p><p style="text-align:justify;">Samorząd ma prawo gospodarować swoim majątkiem. Ma też obowiązek robić to racjonalnie. Ale mieszkańcy mają prawo pytać, czy w tak atrakcyjnej lokalizacji, blisko centrum, przyszła funkcja tego miejsca będzie dobrze wpisana w otoczenie. Zwłaszcza że według studium teren znajduje się w obszarze zieleni urządzonej, sportu i rekreacji.</p><p style="text-align:justify;">Czy po sprzedaży budynek zachowa jakąś publiczną, usługową lub społeczną funkcję? Czy stanie się kolejnym prywatnym adresem bez większego znaczenia dla mieszkańców? Czy potencjalny nabywca będzie miał pomysł zgodny z charakterem tej części miasta? To pytania, które warto postawić, zanim młotek przetargowy symbolicznie zamknie ten rozdział.</p><h3><strong>Miasto zmienia się także przez to, co znika</strong></h3><p>Sprzedaż nieruchomości przy Szkolnej 14A nie jest wydarzeniem spektakularnym. Nie ma tu wielkiego inwestora, przecięcia wstęgi ani wizualizacji z błyszczącymi fasadami. Jest za to coś bardziej subtelnego — zmiana funkcji miejsca, które przez dekady towarzyszyło mieszkańcom w różnych rolach.</p><p>Najpierw kawa i rozmowy. Potem stołówka z czasów PRL. Później miejsce wsparcia dla osób potrzebujących pomocy. Teraz przetarg, cena wywoławcza, wadium, komisja i protokół.</p><p>Tak właśnie zmienia się miasto. Nie tylko przez nowe drogi, bloki i galerie handlowe. Czasem także przez ciche znikanie adresów, które były częścią jego codziennego rytmu. Szkolna 14A jest jednym z nich — miejscem zapisanym w nieoficjalnej, trochę wyblakłej, ale wciąż żywej kronice Tomaszowa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rusza nabór uzupełniający do mieszkań SIM przy ul. Chopina. Do wzięcia 39 lokali]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55576,rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55576,rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 23:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali-1781818311.png</url>
                        <title>Rusza nabór uzupełniający do mieszkań SIM przy ul. Chopina. Do wzięcia 39 lokali</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55576,rusza-nabor-uzupelniajacy-do-mieszkan-sim-przy-ul-chopina-do-wziecia-39-lokali</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki uruchamia nabór uzupełniający do mieszkań powstających przy ul. Chopina w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej KZN Łódzkie Centrum. Wnioski będzie można składać od 22 czerwca do 17 lipca 2026 roku w Urzędzie Miasta. Na liście dostępnych lokali znalazło się 39 mieszkań — jedno-, dwu- i trzypokojowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To jedna z tych informacji, które w mieście nie przechodzą bez echa. Bo mieszkanie — jak pisał Bolesław Prus o sprawach najprostszych, a zarazem najtrudniejszych — nie jest luksusem, lecz warunkiem normalnego życia. W Tomaszowie Mazowieckim, gdzie dla wielu rodzin ceny zakupu lokali i koszty kredytów pozostają barierą nie do przeskoczenia, oferta SIM może być jedną z niewielu realnych dróg do samodzielnego lokum.</p><h2>Kiedy i gdzie złożyć wniosek?</h2><p>Nabór uzupełniający potrwa od <strong>22 czerwca do 17 lipca 2026 roku</strong>. Wnioski wraz z wymaganymi załącznikami należy składać w <strong>Kancelarii Ogólnej Urzędu Miasta w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. P.O.W. 10/16</strong>.</p><p>Po zakończeniu procedury i przekazaniu list najemców wybór konkretnego mieszkania odbędzie się w siedzibie <strong>SIM KZN Łódzkie Centrum Sp. z o.o. w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Kolejność wyboru lokali będzie zgodna z miejscem na liście.</p><h2>Jakie mieszkania są dostępne?</h2><p>Nabór uzupełniający obejmuje łącznie <strong>39 lokali mieszkalnych</strong>:</p><ul><li data-list-item-id="e0bed4833ba7aad85a431ed71eacf2e56"><strong>6 mieszkań jednopokojowych</strong>,</li><li data-list-item-id="e6aace1952190fcbbd1d6d92fb6d480ed"><strong>20 mieszkań dwupokojowych</strong>,</li><li data-list-item-id="e6be0cc5b973770c83fd9b7ac26a42654"><strong>13 mieszkań trzypokojowych</strong>.</li></ul><p>To lokale w inwestycji pod nazwą <strong>„Budowa budynków wielorodzinnych w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Chopina”</strong>, realizowanej przez Społeczną Inicjatywę Mieszkaniową KZN Łódzkie Centrum.</p><h2>Dla kogo są mieszkania SIM?</h2><p>O zawarcie umowy najmu mogą ubiegać się osoby, które spełnią łącznie określone warunki. Najważniejsze z nich dotyczą dochodów, sytuacji mieszkaniowej oraz partycypacji w kosztach budowy.</p><p>Kandydat nie może przekroczyć obowiązującego górnego limitu dochodowego, liczonego na podstawie średniego miesięcznego dochodu gospodarstwa domowego osiągniętego w roku kalendarzowym poprzedzającym rok podpisania umowy najmu. Nie może też posiadać tytułu prawnego do lokalu mieszkalnego na terenie Tomaszowa Mazowieckiego w dniu podpisania umowy.</p><p>Trzecim warunkiem jest wniesienie <strong>partycypacji w kosztach budowy lokalu w wysokości 20 procent kosztów budowy mieszkania</strong>. Opłata ma być płatna w ratach od I do IV po podpisaniu umowy partycypacji.</p><p>W praktyce oznacza to, że program nie jest klasycznym mieszkaniem komunalnym, ale też nie jest standardową ofertą deweloperską. SIM-y mają wypełniać lukę pomiędzy rynkiem komercyjnym a lokalami socjalnymi i komunalnymi — dla osób, które pracują i mają dochody, ale niekoniecznie posiadają zdolność kredytową pozwalającą na zakup własnego mieszkania.</p><h2>Jakie dokumenty trzeba dołączyć?</h2><p>Do wniosku należy dołączyć przede wszystkim wypełniony i podpisany formularz, dokumenty oraz oświadczenia potwierdzające spełnianie kryteriów pierwszeństwa, a także oświadczenie o nieposiadaniu tytułu prawnego do lokalu mieszkalnego na terenie Tomaszowa Mazowieckiego i oświadczenie dotyczące dochodów gospodarstwa domowego.</p><p>Deklaracja o dochodach oraz oświadczenie o nieposiadaniu tytułu prawnego do lokalu będą wymagane również przed samym zawarciem umowy najmu. To ważne, bo sytuacja wnioskodawcy będzie weryfikowana nie tylko na etapie składania dokumentów, ale także przed podpisaniem umowy.</p><h2>Kiedy mieszkania będą gotowe?</h2><p>Planowane zakończenie budowy przewidziano na <strong>I kwartał 2028 roku</strong>. To oznacza, że obecny nabór dotyczy mieszkań, które nie będą dostępne od razu, ale mają trafić do przyszłych najemców po zakończeniu inwestycji.</p><p>Warto przypomnieć, że inwestycja przy ul. Chopina wpisuje się w szerszą politykę mieszkaniową miasta. Wcześniej informowano, że przy tej ulicy mają powstać nowe lokale w formule SIM — mieszkania na wynajem z partycypacją, skierowane do osób o umiarkowanych dochodach.</p><h2>Gdzie szukać szczegółów?</h2><p>Dokumenty do pobrania obejmują zarządzenie w sprawie ogłoszenia naboru uzupełniającego oraz wniosek wraz z załącznikami o zawarcie umowy najmu lokalu mieszkalnego przy ul. Chopina.</p><p>Wniosek i załączniki dostępne są również w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta w zakładce <strong>„Ogłoszenia i obwieszczenia 2026”</strong>.</p><p>Dodatkowe informacje można uzyskać telefonicznie pod numerem <strong>44 724 23 11 wew. 600 lub 604</strong>, a także osobiście w Urzędzie Miasta w Tomaszowie Mazowieckim, <strong>pokój nr 46</strong>, budynek główny, II piętro, w godzinach <strong>8:00–14:00</strong>.</p><h2>Mieszkanie jako sprawa społeczna</h2><p>W tomaszowskiej rzeczywistości każda nowa inwestycja mieszkaniowa ma znaczenie większe niż tylko budowlane. To nie są wyłącznie metry kwadratowe, ściany, balkony i miejsca parkingowe. To decyzje o tym, czy młodzi ludzie zostaną w mieście, czy rodziny będą miały warunki do stabilnego życia, czy seniorzy i osoby samotne znajdą bezpieczną przestrzeń bez konieczności ucieczki w drogi najem komercyjny.</p><p>Dlatego nabór uzupełniający do mieszkań SIM przy ul. Chopina warto potraktować nie jako urzędową formalność, ale jako ważny sygnał dla mieszkańców. Miasto, które chce się rozwijać, musi mieć nie tylko drogi, szkoły i wydarzenia kulturalne. Musi mieć również dachy nad głowami dla tych, którzy tu pracują, płacą podatki, wychowują dzieci i wiążą swoją przyszłość z Tomaszowem Mazowieckim.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 202 tysiące ze szpitala i dieta radnej. Ile pieniędzy powinna zwrócić Paulina Socha?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55561,ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55561,ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Jun 2026 22:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha-1781728745.png</url>
                        <title>Ponad 202 tysiące ze szpitala i dieta radnej. Ile pieniędzy powinna zwrócić Paulina Socha?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55561,ponad-202-tysiace-ze-szpitala-i-dieta-radnej-ile-pieniedzy-powinna-zwrocic-paulina-socha</link>
                    </image><description>Sprawa radnej Pauliny Sochy wraca jak refren z płyty, której nikt w Tomaszowie Mazowieckim nie chce już słuchać po cichu. Bo nie chodzi wyłącznie o polityczny spór, nie chodzi o kolejną samorządową przepychankę przy stole prezydialnym. Chodzi o publiczne pieniądze, mandat radnego powiatu i pytanie, które powinno dziś wybrzmieć bardzo mocno: ile diet pobranych po naruszeniu przepisów powinna zwrócić Paulina Socha?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Z dokumentów analizowanych przez Wojewodę Łódzkiego wynika, że Paulina Socha została zatrudniona w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. <strong>5 lutego 2025 roku</strong> na stanowisku p.o. dyrektora ds. finansowych. Miesiąc później, od <strong>5 marca 2025 roku</strong>, objęła stanowisko dyrektora ds. finansowych – głównej księgowej. To właśnie ta data — 5 lutego 2025 roku — jest w całej sprawie kluczowa. Jak pierwszy takt w „Bolero” Ravela. Z pozoru jeden moment, ale od niego narasta cała reszta.</p><h2>Wojewoda: doszło do naruszenia przepisów antykorupcyjnych</h2><p>Wojewoda Łódzki uznała, że w sprawie radnej doszło do naruszenia art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym uzyskali mandat, a także <strong>zarządzania taką działalnością</strong> albo bycia przedstawicielem czy pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką prawa handlowego, której jedynym wspólnikiem jest Powiat Tomaszowski. Spółka działa przy wykorzystaniu powiatowego majątku. Wojewoda wskazała, że stanowisko dyrektora ds. finansowych – głównej księgowej nie było wyłącznie techniczną funkcją księgową. Z dokumentów wynika, że obejmowało m.in. prowadzenie rachunkowości spółki, wykonywanie dyspozycji środkami pieniężnymi, kontrasygnowanie dokumentów mogących powodować zobowiązania majątkowe, sporządzanie planów finansowych, nadzór nad ich realizacją, kontrolę wewnętrzną, nadzór nad podległym personelem, zatwierdzanie dokumentów kadrowych i płacowych oraz występowanie w imieniu TCZ przed organami kontrolnymi.</p><p>Innymi słowy: nie była to praca przy biurku na uboczu, z dala od decyzji i odpowiedzialności. To było stanowisko w samym finansowym krwiobiegu szpitalnej spółki. A wojewoda stwierdziła, że taki zakres obowiązków oznaczał zarządzanie działalnością podmiotu wykorzystującego mienie powiatu.</p><h2>Mandat i pensja ze szpitala. Dwie role, jeden konflikt</h2><p>Radny powiatu ma kontrolować powiatowe jednostki i spółki. Ma patrzeć władzy na ręce, zadawać pytania, pilnować interesu mieszkańców. Tymczasem dyrektor finansowy spółki powiatowej ma pilnować interesu tej spółki. Te dwie role mogą wejść ze sobą w kolizję jak dwa samochody na śliskim skrzyżowaniu.</p><p>Właśnie na ten konflikt wskazała wojewoda. Radna jako członek rady powiatu reprezentowała mieszkańców i miała prawo kontrolować działalność powiatowej spółki. Jednocześnie jako dyrektor ds. finansowych – główna księgowa TCZ miała obowiązek zabezpieczać interesy gospodarcze szpitala. To nie jest niuans dla prawników. To sedno sprawy.</p><p>Szczególnie mocno brzmią tu liczby. Według oświadczenia majątkowego Paulina Socha <strong>z tytułu zatrudnienia w Tomaszowskim Centrum Zdrowia osiągnęła w ubiegłym roku dochód w wysokości ponad 202 tysięcy złotych</strong>. To kwota, której nie da się schować pod dywanem samorządowej retoryki. Ponad 202 tysiące złotych ze szpitala i jednocześnie dieta radnej powiatu — to zestawienie będzie dla wielu mieszkańców najbardziej czytelnym symbolem tej sprawy.</p><h2>Ile diet do zwrotu? Nawet ponad 50 tysięcy złotych</h2><p>Skoro — według stanowiska wojewody — naruszenie przepisów nastąpiło od dnia zatrudnienia w TCZ, to naturalne staje się pytanie o diety radnej pobierane po tej dacie.</p><p>Z dostępnych wyliczeń wynika, że dieta Pauliny Sochy za ubiegły rok wyniosła około <strong>36 tysięcy złotych</strong>. Za pierwsze sześć miesięcy tego roku było to około <strong>18 tysięcy złotych</strong>. Łącznie daje to <strong>54 tysiące złotych</strong>.</p><p>Trzeba jednak pamiętać, że zatrudnienie w TCZ rozpoczęło się 5 lutego 2025 roku. Jeśli więc liczyć zwrot precyzyjnie od dnia, w którym — według wojewody — powstała przyczyna wygaszenia mandatu, to do rozliczenia nie powinien wchodzić cały styczeń 2025 roku i pierwsze dni lutego. Przy średniej miesięcznej diecie około 3 tysięcy złotych oznacza to, że kwota do zwrotu za 2025 rok mogłaby wynieść około <strong>32,5–33 tysiące złotych</strong>, a razem z dietami za pierwsze półrocze 2026 roku — około <strong>50,5–51 tysięcy złotych</strong>. Do tego należy doliczyć odsetki</p><p>To jest najbardziej ostrożne, ale zarazem najbardziej logiczne wyliczenie.</p><p>Jeżeli natomiast powiat przyjmie prostsze rozliczenie budżetowe — cały 2025 rok plus pierwsze półrocze 2026 roku — w grę wchodzi kwota około <strong>54 tysięcy złotych</strong>.</p><h2>Publiczne pieniądze nie rozpływają się we mgle</h2><p>Dieta radnego nie jest nagrodą, dodatkiem do prestiżu ani samorządową trzynastką. Ma rekompensować koszty i czas poświęcony na wykonywanie mandatu. Jeśli mandat — z powodu naruszenia ustawowego zakazu — powinien wygasnąć od dnia powstania przesłanki, to pojawia się poważny problem: czy osoba, która nie powinna już pełnić mandatu, mogła nadal pobierać dietę?</p><p>Odpowiedź jest niewygodna, ale prosta: <strong>powiat powinien wystąpić o zwrot diet pobranych po 5 lutego 2025 roku</strong>. I powinien zrobić to nie w formie politycznego spektaklu, ale w formie konkretnego wezwania do zapłaty, z wyliczeniem kwoty, okresu i podstawy prawnej.</p><p>W tej sprawie nie wystarczy powiedzieć, że „procedury trwały”. Procedury mogą trwać, pisma mogą krążyć między urzędami, uchwały mogą być odkładane, a większości w radzie mogą się chwiać jak dekoracje w starym teatrze. Ale pieniądze mieszkańców są realne. Przelewy były realne. Dieta wpływała realnie.</p><h2>Rada powiatu zwlekała, wojewoda wkroczyła do gry</h2><p>Wojewoda wszczęła postępowanie nadzorcze po informacji o możliwym naruszeniu przepisów antykorupcyjnych. Rada Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim zajmowała stanowisko w tej sprawie, a część radnych uznawała, że do złamania prawa nie doszło. Wojewoda Łódzki nie podzieliła jednak tego stanowiska i wezwała radę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Pauliny Sochy.</p><p>To ważny moment. Bo jeśli organ nadzoru mówi radzie: „macie obowiązek wygasić mandat”, to nie jest to luźna opinia do dyskusji przy kawie. To jest sygnał, że sprawa wyszła poza lokalną arytmetykę głosów i weszła na tory nadzoru prawnego.</p><h2>Ponad 202 tysiące ze szpitala (?) i dieta z powiatu. Tego mieszkańcy nie zignorują</h2><p>W tej historii najbardziej uderza nie tylko sam spór prawny. Uderza suma faktów.&nbsp;</p><p>Radna powiatowa została zatrudniona w powiatowej spółce. Spółka korzysta z majątku powiatu. Stanowisko — według wojewody — miało charakter zarządczy. W ubiegłym roku z tytułu zatrudnienia w szpitalu Paulina Socha osiągnęła ponad <strong>202 tysiące złotych dochodu za zaledwie 11 miesięcy pracy</strong>. Równolegle pobierała dietę radnej, która w ubiegłym roku wyniosła około <strong>36 tysięcy złotych</strong>, a przez pierwsze półrocze tego roku kolejne około <strong>18 tysięcy złotych</strong>.</p><p>To nie jest drobna omyłka w tabelce. To jest pytanie o standard życia publicznego w powiecie tomaszowskim.</p><p>Bo mieszkańcy mogą zapytać bardzo prosto: skoro prawo zabraniało łączenia tych ról, to dlaczego przez tyle miesięcy publiczne pieniądze płynęły dwoma strumieniami — jednym ze szpitalnej pensji, drugim z diety radnej?</p><h2>Co teraz powinien zrobić powiat?</h2><p>Powiat Tomaszowski powinien jasno odpowiedzieć na trzy pytania.</p><p>Po pierwsze: czy wystąpi do Pauliny Sochy z wezwaniem do zwrotu diet pobranych po 5 lutego 2025 roku?</p><p>Po drugie: jaka dokładnie kwota zostanie wskazana w wezwaniu — około 50,5–51 tysięcy złotych, liczona od dnia zatrudnienia, czy około 54 tysiące złotych, liczona jako suma diet za 2025 rok i pierwsze półrocze 2026 roku?</p><p>Po trzecie: kto ponosi polityczną i organizacyjną odpowiedzialność za to, że sprawa nie została przecięta natychmiast, lecz dojrzewała miesiącami jak samorządowy dramat w kilku aktach?</p><p>W tej sprawie nie ma już miejsca na mgłę. Jest data: <strong>5 lutego 2025 roku</strong>. Jest stanowisko: <strong>dyrektor ds. finansowych w Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong>. Jest dochód: <strong>ponad 202 tysiące złotych ze szpitala w ubiegłym roku</strong>. Są diety: <strong>około 36 tysięcy złotych za 2025 rok i około 18 tysięcy złotych za pierwsze półrocze 2026 roku</strong>.</p><p>I jest pytanie, które mieszkańcy mają prawo zadać głośno: <strong>kiedy te pieniądze wrócą do budżetu powiatu?</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[S12. Droga, o którą Tomaszów walczy od lat. Rozwój, protesty i rachunek za planistyczny chaos]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55546,s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55546,s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Jun 2026 15:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos-1781616431.png</url>
                        <title>S12. Droga, o którą Tomaszów walczy od lat. Rozwój, protesty i rachunek za planistyczny chaos</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55546,s12-droga-o-ktora-tomaszow-walczy-od-lat-rozwoj-protesty-i-rachunek-za-planistyczny-chaos</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki od ponad dwóch dekad czeka na drogę, która może zmienić jego gospodarcze położenie. S12 ma połączyć region z Łodzią, Opocznem, Radomiem, Lublinem i dalej z Polską Wschodnią. Ale dzisiejszy spór o jej przebieg pokazuje, że rozwój nie może być ślepym buldożerem. Musi iść w parze z odpowiedzialnością za mieszkańców, środowisko, turystykę i lokalną tożsamość.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spór o S12 nie jest jedynie sporem o kreskę na mapie. To najnowszy rozdział znacznie dłuższej historii — walki o komunikacyjne wyrwanie Tomaszowa Mazowieckiego, powiatu tomaszowskiego i opoczyńskiego z półperyferyjnego położenia. Walki prowadzonej nie od wczoraj, nie od ostatnich konsultacji i nie od chwili, gdy mieszkańcy Wiaderna, Nagórzyc, Smardzewic, Godaszewic czy innych miejscowości zaczęli wychodzić z transparentami przeciw wariantowi południowemu.</p><p>Ta historia ma swoje archiwum, swoich autorów i swoje cytaty. Jednym z ważniejszych dokumentów jest publikacja pokonferencyjna po spotkaniu, które odbyło się 4 czerwca 2008 roku w Tomaszowie Mazowieckim pod tytułem: <strong>„Drogi ekspresowe S-74, S-12 i S-8 (Wrocław – Łódź) i ich strategiczne znaczenie dla rozwoju Polski Środkowo-Wschodniej”</strong>.</p><p>Dziś, kiedy droga S12 wraca w debacie publicznej jako realna inwestycja, warto tamte materiały przeczytać jeszcze raz. Nie jak stary urzędowy dokument, ale jak mapę myślenia o regionie. Widać w nich wyraźnie, że dla Tomaszowa Mazowieckiego S12 nie jest fanaberią. Jest częścią większej układanki: S8, S12, S74, A1, Łódź, Opoczno, Radom, Kielce, Lublin. I pytania, które wraca jak refren: czy Tomaszów ma być tylko miastem mijanym, czy wreszcie miastem dobrze wpiętym w krwiobieg kraju?</p><h2>W 2008 roku już wiedziano, o co toczy się gra</h2><p>Materiały z konferencji z 2008 roku brzmią dziś zaskakująco aktualnie. Autorzy i uczestnicy spotkania nie traktowali dróg jako technicznego dodatku do rozwoju. Pisali o nich jak o podstawowym warunku funkcjonowania gospodarki, turystyki, samorządu i codziennego życia mieszkańców.</p><p>Dr inż. Remigiusz Kozłowski wskazywał, że infrastruktura transportowa ma zapewniać dostępność komunikacyjną, a więc coś, bez czego regiony turystyczne, miasta i strefy inwestycyjne pozostają jedynie potencjałem. W jego referacie pada zdanie, które powinno być dziś czytane w Tomaszowie Mazowieckim bardzo uważnie: <strong>„Sam fakt istnienia np. drogi ekspresowej czy autostrady w danym terenie nie powoduje przyspieszenia rozwoju tego obszaru – zapewnia to dopiero istnienie węzła komunikacyjnego lub znajdowanie się w zasięgu jego oddziaływania.”</strong> To cytat z materiałów konferencyjnych.</p><p>To ważne, bo dzisiejszy spór o S12 nie dotyczy wyłącznie tego, którędy pojedzie tranzyt. Dotyczy także tego, czy miasto i powiat dostaną realne węzły rozwojowe, czy tylko trasę, która przemknie bokiem, zostawiając mieszkańcom hałas, wykupy i poczucie krzywdy.</p><p>W tym samym opracowaniu Kozłowski wskazywał, że planując infrastrukturę, trzeba dążyć do tego, <strong>„aby węzłów komunikacyjnych było jak najwięcej.”</strong> To nie jest techniczny szczegół. To sedno gospodarczej funkcji drogi. Węzeł oznacza dostęp. Dostęp oznacza inwestycje. Inwestycje oznaczają miejsca pracy, podatki, usługi, rozwój terenów przemysłowych i lepsze połączenie lokalnej gospodarki z resztą kraju.</p><h2>Jacek Kowalewski: Tomaszów nie może być komunikacyjną wyspą</h2><p>W historii zabiegów o drogi S74 i S12 ważne miejsce zajmuje <strong>Jacek Kowalewski</strong>, członek Zarządu Powiatu Tomaszowskiego i autor referatów dotyczących systemu dróg w Polsce Środkowo-Wschodniej oraz samorządowego spojrzenia na drogi w powiatach tomaszowskim i opoczyńskim.</p><p>W jego wystąpieniach pojawia się myślenie dalekie od lokalnego narzekania. To raczej konsekwentna próba wpisania Tomaszowa Mazowieckiego w większą logikę komunikacyjną kraju. Kowalewski przypominał, że pierwsze spotkanie dotyczące drogi S74 odbyło się pod koniec sierpnia 1999 roku w Urzędzie Miasta w Tomaszowie Mazowieckim. Mapy przygotowywane i rozsyłane wówczas do samorządów miały znamienny tytuł: <strong>„A może byśmy tak… z Łodzi do Tomaszowa.”</strong></p><p>To zdanie brzmi trochę jak tytuł piosenki z czasów, gdy Polska próbowała dopiero układać nowe drogi po transformacji. Ale za lekką formą kryła się bardzo konkretna idea: Tomaszów nie może pozostawać na uboczu wielkich przepływów komunikacyjnych.</p><p>Kowalewski pisał: <strong>„Droga S-74 »otwiera« dla mieszkańców całej aglomeracji łódzkiej wspaniałe tereny doliny rzeki Pilicy, Zalewu Sulejowskiego i największych kompleksów leśnych Polski Centralnej.”</strong> Dodawał też wymownie: <strong>„Sama Łódź jest przecież 11 razy większa od naszego miasta.”</strong> Oba cytaty pochodzą z materiałów konferencyjnych.</p><p>To była argumentacja podwójna. Z jednej strony — Tomaszów potrzebuje lepszego połączenia z Łodzią. Z drugiej — Łódź potrzebuje dobrego otwarcia na Tomaszów, Pilicę, Zalew Sulejowski, Spałę, Inowłódz, Opoczno i dalej na Świętokrzyskie. W tym sensie dzisiejsza S12 jest spadkobierczynią tamtej myśli: drogi nie buduje się wyłącznie dla kierowców jadących „skądś dokądś”. Buduje się ją dla całych regionów.</p><h2>Grzegorz Haraśny i problem czterech gospodarzy jednej ulicy</h2><p>Drugą ważną postacią tej historii jest <strong>Grzegorz Haraśny</strong>, ówczesny wiceprezydent Tomaszowa Mazowieckiego. W materiałach konferencyjnych przygotował referat o ustawowych uwarunkowaniach zarządzania drogami w tak zwanych „miastach prezydenckich”, czyli miastach powyżej 50 tysięcy mieszkańców.</p><p>To temat pozornie mniej efektowny niż wielkie mapy ekspresówek. W rzeczywistości dotyka codzienności mieszkańców. Bo droga w mieście ma często kilku zarządców. Inny odpowiada za drogę krajową, inny za wojewódzką, inny za powiatową, a jeszcze inny za gminną. Mieszkaniec widzi dziurę, korek, niebezpieczne przejście, brak chodnika czy fatalne skrzyżowanie i idzie do prezydenta miasta. A prezydent nie zawsze ma kompetencje, żeby problem rozwiązać.</p><p>Haraśny pisał bez ogródek: <strong>„Ustalenie priorytetów inwestycji drogowych przy takiej liczbie zarządców jest zadaniem niewykonalnym.”</strong> W innym miejscu dodawał: <strong>„Obecny system zarządzania drogami nie sprzyja również racjonalnemu wykorzystaniu środków finansowych.”</strong> To również cytaty z materiałów konferencyjnych.</p><p>Te słowa są aktualne także dziś. Bo przy S12 nie chodzi tylko o trasę poza miastem. Chodzi o to, jak nowa droga wpłynie na lokalny układ komunikacyjny: gdzie powstaną węzły, jak rozłoży się ruch, czy ulice Tomaszowa zostaną odciążone, czy przeciwnie — dostaną nowe obciążenia na drogach, które nie są do tego przygotowane.</p><h2>Cezary Grabarczyk: adresat oczekiwań regionu</h2><p>W materiałach konferencyjnych pojawia się również nazwisko <strong>Cezarego Grabarczyka</strong>, ówczesnego ministra infrastruktury. Autorzy opracowania pisali, że środowiska naukowe i samorządowe, wspierając działania na rzecz rozwoju województwa łódzkiego i Polski Środkowo-Wschodniej, dają dodatkowe argumenty ministrowi infrastruktury oraz Radzie Ministrów do podjęcia właściwej decyzji.</p><p>Rolę Grabarczyka trzeba przedstawiać ostrożnie i rzeczowo. Nie jako samotnego demiurga, który mógł jednym podpisem przesunąć góry i rzeki, ale jako jednego z tych polityków, do których kierowano oczekiwania regionu. W sprawach infrastruktury lokalna determinacja musi bowiem spotkać się z decyzją państwa. Samorząd może apelować, przygotowywać koncepcje, organizować konferencje, przyjmować uchwały, ale drogi ekspresowe pozostają inwestycjami o znaczeniu krajowym.</p><p>W tym sensie konferencja z 2008 roku była próbą powiedzenia rządowi: Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski nie są marginesem mapy. Tu krzyżują się interesy Łodzi, Opoczna, Kielc, Radomia, Lublina, turystyki nad Pilicą, gospodarki i transportu wschód–zachód.</p><h2>Co daje S12? Nie tylko krótszą podróż</h2><p>Planowana S12 na odcinku Łódź Południe – Kozenin ma połączyć rejon autostrady A1 i drogi S8 z projektowanym układem S74 w rejonie Kozenina/Sulejowa. W języku inwestycyjnym oznacza to klasę S, dwie jezdnie, węzły drogowe, obiekty inżynierskie, system zarządzania ruchem i urządzenia ochrony środowiska. W języku regionu oznacza to coś więcej: szansę na zmianę położenia Tomaszowa Mazowieckiego na mapie gospodarczej kraju.</p><p>S12 może skrócić i uporządkować połączenie Tomaszowa z Łodzią, Opocznem, Radomiem, Lublinem i dalej z Polską Wschodnią. Może zwiększyć dostępność terenów inwestycyjnych w powiecie tomaszowskim i opoczyńskim. Może ułatwić rozwój logistyki, usług, produkcji i handlu. Może odciążyć część istniejących tras, jeśli zostanie właściwie włączona w lokalny układ drogowy.</p><p>Może też wzmocnić znaczenie Tomaszowa jako miasta położonego między dużymi aglomeracjami: łódzką, warszawską, katowicką i krakowską. To położenie przez lata było raczej potencjałem niż realnym atutem. Bez dobrych dróg nawet najlepsze położenie pozostaje zdaniem z folderu promocyjnego. Dopiero dostępność komunikacyjna zamienia geografię w gospodarkę.</p><p>Ale jest jedno „jeśli”. I ono waży dziś najwięcej.</p><p>Jeśli przebieg zostanie źle dobrany, S12 może stać się nie rozwiązaniem, ale nowym konfliktem. Drogą, która formalnie poprawia mapę województwa, ale lokalnie tworzy krzywdę, niszczy tereny rekreacyjne, obniża wartość domów, przecina społeczności i prowadzi ruch tam, gdzie mieszkańcy przez lata budowali swoje życie.</p><p><strong>Arkadiusz Gajewski radny Sejmiku Woj. Łódzkiego</strong> w latach 20014-2024, który wiele lat zabiegał o tomaszowską wersję s74/s12, w tym o <strong>#Wyprostujmys8</strong> twierdzi, że decyzja o budowie drogi s74/s12 przy <strong>Tomaszowie to sprawa strategiczna dla przyszłości naszego miasta i powiatu</strong>. Trudno wierzyć w rozwój gospodarczy i nowe inwestycje dające nowe miejsca pracy bez przebiegu tej drogi blisko Tomaszowa. &nbsp;Sytuacja, że szansa na trasowanie s12/s74 przez nasz powiat powróciła po latach jest szczęśliwym zbiegiem okoliczności - po wyrokach NSA. Trzeba to koniecznie wykorzystać. Szczególnie, że <strong>możemy liczyć na ogromną przychylność Dariusza Klimczaka Min Infrastruktury.</strong> Tak sprzyjające okoliczności mogę kiedyś zniknąć i nie wrócą – twierdzi Gajewski, obecnie Skarbnik Powiatu Rawskiego. &nbsp;Trzeba koniecznie podjąć odważne decyzje i drogę zbudować w najlepszym wariancie. <strong>Teraz albo nigdy!</strong> K<strong>ażde trasowanie będzie budzić dyskusje. Ale ta</strong> inwestycja jest strategiczna i niezbędna dla przyszłości Ziemi Tomaszowskiej – kiedyś budowano „Gierkówkę” i to mimo protestów co do trasowania – dodaje były radny Sejmiku.</p><h2>Turystyka: Pilica, Spała, Niebieskie Źródła i region, który może zarabiać na swoim pięknie</h2><p>Jednym z najciekawszych fragmentów materiałów z 2008 roku jest referat dr <strong>Anity Wolaniuk</strong> z Uniwersytetu Łódzkiego. Autorka przedstawiła koncepcję stworzenia <strong>centrum wypoczynkowo-edukacyjnego Polski Środkowo-Wschodniej</strong>, obejmującego powiat tomaszowski, powiat opoczyński i region świętokrzyski.</p><p>Jej argumentacja była prosta i mocna. Mamy region o ogromnych walorach: dolina Pilicy, Zalew Sulejowski, Spała, Inowłódz, Groty Nagórzyckie, Niebieskie Źródła, Rezerwat Żubrów w Smardzewicach, Skansen Rzeki Pilicy, bunkry w Konewce i Jeleniu, ślady mjr. Hubala, szlak cysterski, romański, folklor opoczyński, Góry Świętokrzyskie, stare tradycje przemysłowe i wielokulturowe.</p><p>Ale sama uroda nie wystarczy. W materiałach pada zdanie, które powinno wisieć nad każdym planem rozwoju turystyki: <strong>„Same walory turystyczne nie mogą być przedmiotem działalności gospodarczej, mówiąc kolokwialnie, »zarabiać na siebie«.”</strong></p><p>Innymi słowy: piękne miejsce, do którego trudno dojechać, pozostaje niewykorzystaną możliwością. S12 może zwiększyć dostępność tej części Polski dla mieszkańców aglomeracji łódzkiej, warszawskiej, katowickiej i krakowskiej. Może pomóc w budowie oferty zielonych szkół, weekendowych pobytów, turystyki rodzinnej, rowerowej, wodnej i edukacyjnej.</p><p>Ale tu znów wraca pytanie o przebieg. Droga, która ma wspierać turystykę, nie może jednocześnie niszczyć tego, co stanowi o turystycznej wartości regionu.</p><h2>Protesty: mieszkańcy nie mówią „nie” rozwojowi. Mówią „nie” wariantowi południowemu</h2><p>W ostatnich latach wokół S12 narasta coraz większy konflikt społeczny. Protestowali mieszkańcy Wiaderna, Nagórzyc, Smardzewic, Godaszewic i innych miejscowości. Protesty odbywały się m.in. przy Grotach Nagórzyckich oraz na placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Relacje lokalnych i regionalnych mediów pokazują podobny obraz: mieszkańcy nie sprzeciwiają się samej idei budowy drogi ekspresowej. Sprzeciwiają się prowadzeniu jej południowym korytarzem, w pobliżu domów, terenów rekreacyjnych, Grot Nagórzyckich i Rezerwatu Niebieskie Źródła. W przestrzeni publicznej pojawiło się hasło: <strong>„Nie dla S12 Południe, tak dla S12 Północ.”</strong></p><p>W petycjach i stanowiskach mieszkańcy wskazują na obawy przed degradacją terenów rolniczych, rekreacyjnych i przyrodniczych. Podnoszą argument, że wariant południowy ma charakter tranzytowy i nie rozwiązuje w wystarczający sposób problemów komunikacyjnych Tomaszowa. Zwracają uwagę na możliwe przecięcie lokalnych wspólnot, pogorszenie warunków życia, bliskość zabudowy mieszkaniowej oraz ryzyko dla miejsc, które są częścią regionalnej tożsamości.</p><p>To jest klucz do zrozumienia całego sporu. Dla projektanta droga jest wariantem, kolorem na mapie, ciągiem parametrów technicznych. Dla mieszkańca jest domem, polem, lasem, drogą do szkoły, trasą spaceru, miejscem dzieciństwa, ciszą za oknem. Państwo musi widzieć jedno i drugie.</p><h2>Domy wyrosły tam, gdzie od lat rysowano drogę</h2><p>Jest jednak w obecnym sporze wątek jeszcze trudniejszy. Dotyczy on zmian w zagospodarowaniu terenów, przez które w różnych koncepcjach miały przebiegać drogi S12 i S74.</p><p>Przez kilkanaście lat na części tych obszarów wydawano decyzje o warunkach zabudowy dla domów jednorodzinnych. Działki były dzielone i sprzedawane. Powstawały nowe domy i całe osiedla. Ludzie brali kredyty, budowali ogrodzenia, sadzili drzewa, urządzali ogrody, zapisywali dzieci do szkół i wiązali swoje życie z miejscem, które w dokumentach projektowych powraca dziś jako potencjalny korytarz drogi ekspresowej.</p><p>To właśnie te nowe osiedla są dziś jednym z głównych źródeł społecznego oporu wobec wariantu południowego. Protest nie wziął się znikąd. Nie jest kaprysem ludzi, którzy nagle odkryli, że państwo buduje drogi. Jest skutkiem wieloletniego braku spójności między planowaniem przestrzennym a planowaniem infrastrukturalnym.</p><p>Jeżeli samorząd przez lata dopuszczał zabudowę mieszkaniową na terenach, które mogły być objęte korytarzem przyszłej drogi ekspresowej, to dziś nie można całej odpowiedzialności przerzucać na mieszkańców. Oni korzystali z decyzji administracyjnych. Kupowali działki, uzyskiwali warunki zabudowy, budowali domy i płacili podatki. Mieli prawo zakładać, że państwo i gmina wiedzą, co robią.</p><p>Dlatego w tej sprawie trzeba jasno postawić pytanie o odpowiedzialność władz gminy Tomaszów Mazowiecki za politykę przestrzenną prowadzoną przez ostatnie lata. Nie chodzi o prosty osąd personalny ani o szukanie jednego winnego. Chodzi o odpowiedzialność instytucjonalną: za brak rezerw terenowych, za chaotyczne decyzje o warunkach zabudowy, za dopuszczanie rozproszonej zabudowy w miejscach strategicznych i za brak czytelnej informacji dla mieszkańców oraz inwestorów.</p><p>W praktyce oznacza to, że dzisiejszy konflikt wokół S12 jest także rachunkiem za wieloletnie zaniedbania planistyczne. Tam, gdzie powinno być przewidywanie, była doraźność. Tam, gdzie potrzebny był miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego chroniący korytarze przyszłej infrastruktury, często wystarczały pojedyncze decyzje o warunkach zabudowy. Tam, gdzie należało jasno komunikować mieszkańcom ryzyka związane z możliwym przebiegiem drogi, przez lata narastało przekonanie, że budowa domów jest bezpieczna i perspektywiczna.</p><p>To jeden z paradoksów tej sprawy. Droga ekspresowa ma porządkować komunikację regionu, ale spór wokół niej odsłania chaos w zagospodarowaniu przestrzennym. S12 może być szansą rozwojową dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu, ale nie można udawać, że jej dzisiejsze społeczne koszty pojawiły się nagle. One były produkowane latami — decyzja po decyzji, działka po działce, pozwolenie po pozwoleniu.</p><h2>Północ czy południe? O co naprawdę chodzi w sporze</h2><p>Zwolennicy wariantu północnego podnoszą, że trasa powinna w większym stopniu wykorzystywać istniejące lub przemysłowe kierunki komunikacyjne, a nie prowadzić przez południowe tereny rekreacyjne i mieszkaniowe. Wskazują również, że północny przebieg mógłby lepiej pełnić funkcję realnej obwodnicy Tomaszowa Mazowieckiego i skuteczniej odpowiadać na potrzeby miasta oraz lokalnej gospodarki.</p><p>Przeciwnicy korytarza południowego pytają: jeśli droga ma służyć Tomaszowowi, to dlaczego ma biec w sposób, który ich zdaniem nie rozwiązuje problemów komunikacyjnych miasta? Jeśli ma rozwijać turystykę, dlaczego ma zbliżać się do miejsc, które są turystycznymi ikonami regionu? Jeśli ma aktywizować gospodarkę, dlaczego nie prowadzić jej tam, gdzie istnieją lub mogą powstać tereny przemysłowe i logistyczne?</p><p>To nie są pytania wyłącznie emocjonalne, choć emocje są oczywiste. To pytania o sens inwestycji publicznej.</p><h2>Dobra droga nie może być tylko najtańszą linią na mapie</h2><p>S12 jest potrzebna. Tomaszów Mazowiecki, powiat tomaszowski i opoczyński potrzebują mocniejszego wpięcia w układ dróg ekspresowych. Potrzebują lepszych połączeń z Łodzią, Radomiem, Lublinem, Kielcami i Polską Wschodnią. Potrzebują szansy na inwestycje, logistykę, miejsca pracy, turystykę i odciążenie lokalnych dróg.</p><p>Ale S12 nie może być drogą wyrysowaną ponad głowami mieszkańców. Jej przebieg musi być decyzją odpowiedzialną, wypracowaną z lokalną społecznością, transparentną i opartą nie tylko na kosztach budowy, lecz także na kosztach społecznych, środowiskowych i gospodarczych.</p><p>Materiały z 2008 roku pokazują, że Tomaszów od dawna myślał o sobie jako o mieście, które powinno być ważnym punktem Polski Centralnej. Nie komunikacyjną wyspą, nie poboczem wielkich tras, ale węzłem — miejscem, w którym spotykają się drogi, gospodarka, turystyka i życie mieszkańców.</p><p>Dziś, po latach, ta sama idea wraca. Tylko pytanie jest ostrzejsze: czy S12 stanie się drogą rozwoju, czy kolejną raną na lokalnej mapie?</p><p>Odpowiedź zależy nie od samej decyzji, że droga ma powstać. Ta decyzja, co do zasady, jest dla regionu korzystna. Odpowiedź zależy od tego, czy państwo, projektanci i samorządy zrozumieją, że dobra droga nie jest tylko najkrótszą linią między punktami.</p><p>Dobra droga to taka, która naprawdę służy ludziom, gospodarce i miejscu, przez które przechodzi. A jeśli przez lata pozwalano budować domy tam, gdzie wcześniej lub równolegle analizowano przebieg strategicznej trasy, to mieszkańcy mają prawo pytać nie tylko projektantów GDDKiA, ale również własny samorząd: kto dopuścił do tego chaosu?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Korekta rozkładu ŁKA. Co zmienia się dla pasażerów z Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 15:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego-1781445297.png</url>
                        <title>Korekta rozkładu ŁKA. Co zmienia się dla pasażerów z Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55515,korekta-rozkladu-lka-co-zmienia-sie-dla-pasazerow-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>Łódzka Kolej Aglomeracyjna wprowadziła korektę rozkładu jazdy z nowymi połączeniami i ofertami specjalnymi. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego kluczowe są zmiany na trasach do Radomia, Spały i Opoczna oraz możliwe kursy zastępcze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa korekta rozkładu i szersza oferta przewoźnika</h2><p>W życie weszła korekta rozkładu jazdy Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, która przynosi zarówno <strong>nowe połączenia</strong>, jak i czasowe zmiany wynikające z prowadzonych prac infrastrukturalnych. Przewoźnik uruchamia codzienne kursy z Łodzi do Płocka, rozszerza relacje do Radomia, a także wprowadza weekendowe połączenia z Pabianic do Warszawy Wschodniej. Część nowości została połączona z ofertami promocyjnymi, w tym biletami w cenie 10 złotych na wybrane nowe trasy.</p><p>Z perspektywy regionu to sygnał, że przewoźnik stara się jednocześnie rozwijać siatkę połączeń i reagować na ograniczenia związane z modernizacją linii. Dla pasażerów ważne będzie jednak nie tylko to, gdzie pojadą nowe pociągi, ale także <strong>jak zmieni się codzienna organizacja podróży</strong> na już funkcjonujących trasach.</p><h2>Co to oznacza dla Tomaszowa Mazowieckiego</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego najistotniejsze są zmiany na liniach przebiegających przez miasto. Na trasie Łódź Widzew – Tomaszów Mazowiecki – Drzewica – Radom, w związku z budową nowego wiaduktu, na odcinku Tomaszów Mazowiecki – Skrzynki ruch pociągów będzie odbywał się po jednym torze. To oznacza, że <strong>za część połączeń zostanie uruchomiona Zastępcza Komunikacja Autobusowa</strong>, co może wpłynąć na czas przejazdu i wygodę podróży.</p><p>Jednocześnie od 14 czerwca pociągi do Radomia, które wcześniej kursowały weekendowo, mają jeździć codziennie. To dobra wiadomość dla osób dojeżdżających, podróżujących prywatnie lub planujących przesiadki w dalszych relacjach. Z punktu widzenia Tomaszowa oznacza to większą regularność połączeń w kierunku południowo-wschodnim, choć część pasażerów nadal musi brać pod uwagę utrudnienia związane z organizacją ruchu.</p><p>Ważna jest również wakacyjna oferta na trasie Tomaszów Mazowiecki – Spała. W sezonie letnim mają zostać uruchomione <strong>cztery pary pociągów</strong> na tym odcinku, skomunikowane z pociągami do i z Łodzi, Drzewicy oraz Opoczna. Razem z bezpośrednimi pociągami z Łodzi do Spały ma to dać sześć połączeń w soboty, niedziele i święta. Dla lokalnej turystyki to istotne wzmocnienie, szczególnie w czasie wzmożonego ruchu wypoczynkowego.</p><h2>Utrudnienia, o których pasażerowie powinni pamiętać</h2><p>Korekta rozkładu to nie tylko nowe możliwości, ale też konsekwencje prowadzonych remontów. Na linii związanej z kierunkiem Opoczno – Skarżysko Kamienna zapowiedziano przerwę w ruchu pociągów od 3 do 7 sierpnia. W tym czasie za wszystkie kursy w relacji Tomaszów Mazowiecki – Opoczno – Skarżysko Kamienna ma zostać uruchomiona <strong>Zastępcza Komunikacja Autobusowa</strong>.</p><p>Dla pasażerów z Tomaszowa oznacza to konieczność dokładnego sprawdzania godzin odjazdów i rodzaju środka transportu przed podróżą. W praktyce przy takich zmianach szczególnie ważne są zapas czasu na przesiadki oraz bieżące śledzenie komunikatów przewoźnika. Nawet jeśli zasadniczy kierunek połączeń zostaje zachowany, forma realizacji kursu może wpływać na komfort i punktualność przejazdu.</p><p>W szerszym ujęciu obecna korekta pokazuje, że transport kolejowy w regionie rozwija się równolegle z modernizacją infrastruktury. Dla Tomaszowa Mazowieckiego to mieszanka <strong>lepszej dostępności wybranych relacji</strong> i przejściowych utrudnień, które będą miały znaczenie zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jedno: przed wyjazdem warto upewnić się, czy podróż odbędzie się pociągiem, czy autobusem zastępczym oraz czy dana relacja nie funkcjonuje według czasowo zmienionego rozkładu.</p><h2>Nowe połączenia w regionie i oferty specjalne</h2><p>Poza trasami ważnymi dla Tomaszowa, przewoźnik rozszerza też ofertę w innych częściach województwa. Codzienne bezpośrednie połączenia z Łodzi do Płocka mają obejmować trzy pary pociągów dziennie, a czas przejazdu całej trasy ma wynosić niewiele ponad dwie godziny. Wprowadzono również weekendowe połączenia z Pabianic do Warszawy Wschodniej realizowane przez pociągi kategorii Sprinter.</p><p>Latem pojawią się też specjalne pociągi „Koncertowe” do Warszawy i z powrotem, uruchamiane przy okazji wybranych wydarzeń muzycznych. To oferta skierowana głównie do osób planujących wieczorne i nocne wyjazdy na duże imprezy. Choć nie jest to rozwiązanie bezpośrednio adresowane do Tomaszowa Mazowieckiego, pokazuje kierunek, w którym rozwijana jest oferta przewoźnika: <strong>więcej połączeń okazjonalnych, lepsze skomunikowanie i większa elastyczność podróży</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Farbiarska 9/11 po wielkiej zmianie. Budynek odzyskał dawny blask]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</guid>
            <pubDate>Sat, 13 Jun 2026 10:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask-1781341920.png</url>
                        <title>Farbiarska 9/11 po wielkiej zmianie. Budynek odzyskał dawny blask</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55504,farbiarska-9-11-po-wielkiej-zmianie-budynek-odzyskal-dawny-blask</link>
                    </image><description>Są remonty, które widać od razu — świeża elewacja, nowe okna, uporządkowana bryła budynku. Są też takie, które czuje się dopiero po wejściu do środka: w cieple mieszkania, w czystszym powietrzu, w mniejszym zużyciu energii i w świadomości, że z kominów nie będzie już unosił się dym z dawnych pieców. Przy ulicy Farbiarskiej 9/11 w Tomaszowie Mazowieckim zakończyła się właśnie inwestycja, która łączy jedno i drugie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W maju 2026 roku sfinalizowano <strong>kompleksową termomodernizację budynku mieszkalnego wielorodzinnego</strong>. Obiekt nie tylko odzyskał estetyczny wygląd, ale przede wszystkim przestał być budynkiem ogrzewanym paliwem stałym. Dotychczasowe piece i kotły węglowe zastąpiono <strong>wysokosprawnymi, niskoemisyjnymi dwufunkcyjnymi kotłami gazowymi</strong>.</p><p>To zmiana ważna nie tylko dla mieszkańców tego adresu, ale również dla najbliższego otoczenia. W praktyce oznacza większy komfort życia, poprawę efektywności energetycznej i ograniczenie lokalnej emisji zanieczyszczeń — tej, która zimą najbardziej daje się we znaki w gęstej zabudowie miasta.</p><h3>Co wykonano przy Farbiarskiej?</h3><p>Zakres prac był szeroki i obejmował nie kosmetykę, ale gruntowną modernizację budynku. W ramach inwestycji wykonano m.in. <strong>kompleksową modernizację termiczną przegród zewnętrznych</strong>, wymieniono <strong>stolarkę okienną i drzwiową</strong>, przeprowadzono <strong>remont kominów</strong>, wymieniono <strong>piony wodno-kanalizacyjne</strong> oraz <strong>przyłącze wody</strong>.</p><p>Ważną częścią zadania było również wykonanie <strong>instalacji gazu ziemnego</strong>, instalacji centralnego ogrzewania w lokalach, a także montaż kominów wentylacyjnych i spalinowych.</p><p>To właśnie takie prace decydują o tym, czy budynek tylko „ładnie wygląda”, czy naprawdę zmienia swój standard techniczny. W tym przypadku mówimy o modernizacji, która dotyka podstaw codziennego funkcjonowania mieszkańców — ogrzewania, wentylacji, instalacji i bezpieczeństwa.</p><h3>Prawie 2,1 mln zł na modernizację</h3><p>Wartość robót wyniosła łącznie <strong>prawie 2,1 mln zł</strong>. Zadanie zostało wsparte środkami z <strong>premii MZG</strong> w wysokości <strong>1 546 705,48 zł</strong>, a następnie zwiększone o <strong>488 067,54 zł grantu MZG</strong>.</p><p>Premia MZG i grant MZG są elementami wsparcia kierowanego na poprawę stanu technicznego mieszkaniowego zasobu gmin. Bank Gospodarstwa Krajowego wskazuje, że grant MZG może przysługiwać wraz z premią, jeżeli spełniony zostanie dodatkowy warunek dotyczący źródła ciepła lub energii w budynku; grant ten stanowi 30 proc. kosztów netto inwestycji. Program TERMO, w ramach którego funkcjonują różne formy premii i grantów, ma służyć poprawie efektywności energetycznej budynków oraz zwiększeniu wykorzystania nowoczesnych źródeł energii.</p><p>W 2026 roku rząd zapowiadał 331 mln zł z budżetu państwa na poprawę stanu technicznego budynków mieszkalnych, a wnioski o wsparcie w ramach Programu TERMO można składać do Banku Gospodarstwa Krajowego.</p><h3>Kto wykonał prace?</h3><p>Prace termomodernizacyjne i budowlane przy budynku wykonała firma <strong>Z.B.H. Cefarh Kazimierz Cieślak</strong>. Za roboty sanitarne odpowiadał <strong>Zakład Hydrauliczny Jacek Czuber</strong>.</p><p>Informacja o postępowaniu dotyczącym termomodernizacji budynku przy ul. Farbiarskiej 9/11 pojawiała się wcześniej w dokumentach zamówieniowych związanych z Tomaszowskim Towarzystwem Budownictwa Społecznego.</p><h3>To nie tylko remont. To zmiana cywilizacyjna</h3><p>W mieście takim jak Tomaszów Mazowiecki podobne inwestycje mają znaczenie większe niż sama poprawa estetyki jednej kamienicy czy jednego budynku wielorodzinnego. Przez lata wiele starszych obiektów mieszkalnych funkcjonowało jak bohaterowie czarno-białego filmu: solidne, ale zmęczone czasem, z instalacjami pamiętającymi inną epokę i ogrzewaniem, które coraz mniej pasuje do współczesnych standardów.</p><p><strong>Termomodernizacja przy Farbiarskiej 9/11</strong> jest więc częścią szerszej opowieści o mieście, które krok po kroku porządkuje swój mieszkaniowy krwiobieg. Mniej dymu, lepsza izolacja, nowoczesne ogrzewanie, niższe straty energii — to brzmi technicznie, ale w gruncie rzeczy dotyczy spraw najbardziej zwyczajnych: ciepła w mieszkaniu, rachunków, zdrowia i jakości powietrza, którym oddychają mieszkańcy.</p><p>Farbiarska 9/11 dostała drugie życie. I dobrze, bo stare budynki — jak stare piosenki Niemena czy kadry z filmów Wajdy — nie muszą znikać z miejskiego pejzażu. Trzeba im tylko czasem dać nową energię.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</guid>
            <pubDate>Wed, 10 Jun 2026 14:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-1781096247.png</url>
                        <title>Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55472,ponad-20-drogowych-problemow-na-jednym-posiedzeniu-mieszkancy-chca-bezpieczniejszych-ulic-przejsc-i-porzadku-z-parkowani</link>
                    </image><description>Miasto jest organizmem. Ulice są jego krwiobiegiem. Kiedy ruch płynie spokojnie — prawie go nie zauważamy. Ale wystarczy źle zaparkowany samochód, przejście bez odpowiedniej widoczności, za szybko jadący kierowca albo autobus, który nie może wykonać manewru na pętli, by ten organizm zaczął się dławić. Wtedy zwykła ulica staje się sceną napięcia. Nie tak dramatyczną jak w filmowym „Pojedynku na szosie” Stevena Spielberga, ale wystarczająco prawdziwą, by mieszkańcy zaczęli pisać pisma, petycje i interpelacje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na posiedzenie Komisji Ruchu Drogowego przy Staroście Tomaszowskim trafiły 22 sprawy dotyczące Tomaszowa Mazowieckiego, Smardzewic i Będkowa. To nie jest sucha lista znaków, progów, lusterek i zakazów. To mapa codziennych kłopotów: rodziców prowadzących dzieci do szkoły, pieszych czekających przy przejściu, seniorów walczących o bezpieczne dojście do sklepu, kierowców autobusów blokowanych przez źle zaparkowane auta i mieszkańców, którzy przy wyjeździe z posesji widzą mniej, niż powinni.</p><h2>Bezpieczeństwo pieszych i dzieci. Najmocniej wybrzmiewają przejścia</h2><p>Jednym z najważniejszych tematów posiedzenia będzie bezpieczeństwo pieszych. Do analizy trafiły m.in. sprawy dotyczące przejść dla pieszych na ul. Nowowiejskiej, Dąbrowskiej, Murarskiej i Polnej w Tomaszowie Mazowieckim oraz na ul. Głównej w Smardzewicach.</p><p>Przy ul. Nowowiejskiej, w rejonie stadionu miejskiego i posesji Nowowiejska 20, wnioskodawcy postulują montaż sygnalizacji świetlnej wzbudzanej przyciskiem oraz doświetlenie istniejącego przejścia. To miejsce, które w naturalny sposób gromadzi pieszych: mieszkańców okolicznych bloków, osoby idące w stronę obiektów sportowych, dzieci i młodzież. W takich punktach miasta pytanie nie brzmi wyłącznie: „czy jest przejście?”, ale: „czy kierowca odpowiednio wcześnie zobaczy człowieka na pasach?”.</p><p>Podobny ciężar ma sprawa ul. Dąbrowskiej przy ul. Malinowej, gdzie pojawił się wniosek o wyznaczenie przejścia dla pieszych. W materiałach wskazano, że z tego rejonu korzystają m.in. pacjenci, mieszkańcy okolicznych posesji i osoby dochodzące do punktów usługowych. Brak przejścia w miejscu, gdzie ludzie i tak przekraczają jezdnię, bywa jedną z tych miejskich fikcji, które wszyscy znają, ale dopiero komisja musi nazwać je problemem organizacji ruchu.</p><p>Na ul. Murarskiej analizowana ma być możliwość wyznaczenia przejścia przy posesji nr 13, w sąsiedztwie użytkowanego punktu sprzedaży gazu. Na ul. Polnej natomiast chodzi nie o nowe przejście, ale o przesunięcie już istniejącego, tak aby lepiej odpowiadało realnemu układowi dojść, widoczności i parkowania.</p><p>Najmocniej społecznie wybrzmiewa jednak Smardzewice. Do komisji trafiła petycja dotycząca przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz poprawy bezpieczeństwa pieszych przy ul. Głównej, w rejonie szkoły podstawowej. Wnioskodawcy chcą m.in. sygnalizacji świetlnej wzbudzanej oraz systemu dyscyplinującego kierowców. Według materiałów petycję poparło ponad 1000 osób oraz lokalne instytucje.</p><p>To nie jest już pojedynczy głos mieszkańca. To sygnał społeczności, która mówi: przy szkole nie może być miejsca na przypadek. W dokumentach znalazła się również opinia Komendanta Powiatowego Policji w Tomaszowie Mazowieckim w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego w tym rejonie. Wskazano tam m.in. kwestie widoczności, zachowań kierowców, istniejącego oznakowania oraz możliwych rozwiązań infrastrukturalnych. I właśnie tu widać, jak skomplikowana bywa drogowa codzienność: mieszkańcy chcą rozwiązań natychmiastowych, a zarządcy dróg i komisja muszą brać pod uwagę przepisy, parametry drogi, ruch autobusów, pojazdy ciężarowe oraz dojazd służb ratunkowych.</p><h2>Parkowanie, czyli lokalna wojna o metr asfaltu</h2><p>Drugim wielkim tematem jest parkowanie. To słowo w lokalnych sprawach działa jak iskra. Bo parkowanie nigdy nie jest tylko parkowaniem. To spór o przestrzeń, widoczność, przejezdność, bezpieczeństwo i wygodę.</p><p>Na ul. Rolnej pojawił się problem samochodów parkujących w sposób utrudniający przejazd. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przodownik” wskazuje, że parkujące pojazdy blokują ruch i zmuszają mieszkańców do manewrowania w ciasnej przestrzeni. Na ul. Polnej kwestia parkowania łączy się z lokalizacją przejścia dla pieszych. Na ul. Szerokiej komisja ma zająć się zmianą organizacji zatrzymywania między ul. Kwiatową a ul. Koplina. Tam problemem jest nie tylko wygoda kierowców, ale również widoczność i możliwość normalnego korzystania z pasa drogowego.</p><p>Osobną sprawą jest pl. Tadeusza Kościuszki, gdzie do analizy trafiła lokalizacja pasa postojowego dla taksówek. W centrum miasta każdy metr ma znaczenie. Taksówki muszą mieć gdzie stać, piesi muszą widzieć nadjeżdżające pojazdy, a ruch nie może zamieniać się w przypadkowy slalom między autami.</p><p>Na ul. Żwirki i Wigury pojawia się natomiast temat miejsc postojowych dla obsługi Niepublicznego Przedszkola „Promyczek”. To kolejny przykład konfliktu funkcji: dowóz dzieci, praca placówki, ruch mieszkańców, przejazd innych pojazdów. W takich miejscach emocje są szczególnie duże, bo dotyczą najmłodszych.</p><p>Najbardziej obrazowo problem parkowania widać jednak przy pętli autobusowej na ul. Modrzewskiego. W materiałach wskazano potrzebę uporządkowania organizacji ruchu tak, aby wyeliminować utrudnienia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Już wcześniej komisja zwracała uwagę, że przestrzeń wokół tej pętli jest nieczytelna i wykorzystywana nie tylko przez autobusy, ale także jako parking. To sytuacja, w której autobus — symbol transportu publicznego — musi rywalizować z chaosem przypadkowego postoju.</p><h2>Prędkość, progi, patrole. Mieszkańcy chcą, żeby było wolniej i spokojniej</h2><p>W materiałach powraca też temat prędkości. Nie w formie wielkich haseł, ale konkretnych, lokalnych próśb: ograniczyć, spowolnić, skontrolować, uporządkować.</p><p>Na ul. Zgorzelickiej w Tomaszowie Mazowieckim wnioskodawcy chcą wprowadzenia ograniczenia prędkości do 20 km/h na odcinku od ul. Fabrycznej do ul. Piłsudskiego. W uzasadnieniu pojawia się obraz ulicy lokalnej, intensywnie wykorzystywanej przez mieszkańców, pieszych i kierowców. Szczególnie ważny jest tu kontekst dni targowych, kiedy w okolicy rośnie ruch pieszych i samochodów.</p><p>W Będkowie do komisji trafił wniosek dotyczący montażu dwóch progów zwalniających na ul. Ujazdowskiej. Mieszkańcy wskazują na kierowców jadących z nadmierną prędkością i potrzebę uspokojenia ruchu. To klasyczny lokalny dylemat: dla jednych próg zwalniający jest ratunkiem, dla innych uciążliwością, dla służb i zarządców drogi — rozwiązaniem, którego nie można stosować automatycznie.</p><p>W Smardzewicach pojawia się wniosek o zwiększenie patroli policyjnych na ul. Głównej przy skrzyżowaniu z ul. Zieloną. Jest też sprawa poprawy bezpieczeństwa na ul. Wodnej, gdzie wskazywano m.in. potrzebę analizy bezpieczeństwa, monitorowania prędkości i współpracy z policją oraz zarządcami dróg.</p><p>Coraz częściej mieszkańcy nie proszą o wielkie inwestycje, obwodnice i przebudowy za miliony. Proszą o coś bardziej podstawowego: żeby samochody jechały wolniej, żeby pieszy nie musiał czuć się intruzem, żeby dziecko mogło bezpiecznie dojść do szkoły, a rowerzysta nie był traktowany jak przeszkoda na jezdni.</p><h2>Lustra, barierki, doświetlenie. Małe rzeczy, które mogą uratować zdrowie</h2><p>Nie wszystkie sprawy są efektowne. Niektóre brzmią technicznie: lustro drogowe, barierki, doświetlenie przejścia, elementy odblaskowe. Ale właśnie z takich drobnych elementów składa się bezpieczeństwo.</p><p>Na ul. Ludowej i Starowiejskiej w Tomaszowie Mazowieckim do komisji trafił wniosek o montaż barierek z elementami odblaskowymi przy chodnikach na zakrętach. Wnioskodawcy wskazują na ograniczoną widoczność, zakręty i ryzyko dla pieszych. Barierka nie jest wielką inwestycją, ale w konkretnym miejscu może wyznaczyć granicę między chodnikiem a niebezpiecznym manewrem.</p><p>Lustra drogowe pojawiają się w kilku sprawach: na ul. Mazowieckiej, przy wylocie z drogi wewnętrznej ul. Inżynierskiej od strony ul. Biernackiego oraz przy ul. Szerokiej 7/11. W takich przypadkach chodzi o najprostsze pytanie: czy kierowca wyjeżdżający z posesji lub drogi wewnętrznej widzi to, co powinien widzieć? Jeśli nie, każdy wyjazd staje się loterią.</p><p>Podobnie jest z doświetleniem przejść. Dla pieszego różnica między „jestem widoczny” a „mam nadzieję, że mnie widzą” bywa różnicą fundamentalną. Szczególnie jesienią, zimą, wieczorem i przy złej pogodzie.</p><h2>Quady na Parkowej, PCK i Nowy Port. Rekreacja kontra spokój mieszkańców</h2><p>Osobny charakter ma sprawa ul. Parkowej, PCK i Nowy Port, gdzie komisja ma sprawdzić możliwość wprowadzenia oznakowania zakazującego ruchu quadów. To nie jest wyłącznie problem drogowy. To także konflikt o sposób korzystania z przestrzeni.</p><p>Dla jednych quad jest formą rekreacji. Dla innych — źródłem hałasu, niepokoju i realnego zagrożenia, szczególnie tam, gdzie pojawiają się piesi, rodziny z dziećmi, rowerzyści czy osoby odpoczywające w pobliżu terenów zielonych. W materiałach sprawa pojawia się jako interpelacja dotycząca bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców. I dobrze pokazuje, że współczesna organizacja ruchu to już nie tylko samochody osobowe, autobusy i ciężarówki. To także nowe formy przemieszczania się, rekreacji i konfliktów sąsiedzkich.</p><h2>Co dokładnie trafiło na komisję?</h2><p>W porządku posiedzenia znalazły się 22 sprawy. Dotyczą one m.in. zakazu zatrzymywania się na ul. Majowej, sygnalizacji wzbudzanej i doświetlenia przejścia przy ul. Nowowiejskiej, progów zwalniających na ul. Ujazdowskiej w Będkowie, ograniczenia prędkości do 20 km/h na ul. Zgorzelickiej, nowych lub przesuwanych przejść dla pieszych na ul. Dąbrowskiej, Polnej i Murarskiej, barierek na ul. Ludowej i Starowiejskiej, problemu quadów na ul. Parkowej, PCK i Nowy Port, parkowania na ul. Rolnej, zmian na pl. Kościuszki, ul. Szerokiej, ul. Mazowieckiej, ul. Zagajnikowej, ul. Hubala, ul. Żwirki i Wigury, pętli przy ul. Modrzewskiego oraz bezpieczeństwa na ul. Wodnej i Głównej w Smardzewicach.</p><p>Lista jest długa, ale wspólny mianownik prosty: mieszkańcy chcą ulic bardziej czytelnych, spokojniejszych i bezpieczniejszych.</p><h2>Prawo, procedury i cierpliwość mieszkańców</h2><p>Warto pamiętać, że Komisja Ruchu Drogowego nie działa w próżni. Organizacja ruchu na drogach publicznych musi wynikać z zatwierdzonych rozwiązań, projektów organizacji ruchu i obowiązujących przepisów. Zarządcy dróg oraz organy zarządzające ruchem muszą brać pod uwagę Prawo o ruchu drogowym, ustawę o drogach publicznych oraz przepisy dotyczące znaków, sygnałów drogowych i urządzeń bezpieczeństwa ruchu.</p><p>To dlatego nie każdy postulat można zrealizować od razu. Próg zwalniający nie może pojawić się wszędzie, nawet jeśli mieszkańcy go chcą. Szczególnie problematyczne są drogi pełniące ważną funkcję komunikacyjną, wykorzystywane przez autobusy, pojazdy ciężarowe albo służby ratunkowe. Z drugiej strony procedury nie mogą być wygodną wymówką dla bezczynności. Jeśli mieszkańcy piszą petycje, zbierają podpisy i dokumentują zagrożenia, to znaczy, że problem nie jest teoretyczny.</p><h2>Dlaczego to ważne dla mieszkańców?</h2><p>Bo bezpieczeństwo ruchu drogowego nie zaczyna się od wielkich statystyk. Zaczyna się od codziennego przejścia przez ulicę. Od wyjazdu z posesji. Od autobusu, który musi zawrócić na pętli. Od dziecka, które idzie do szkoły. Od seniora, który chce dojść do sklepu bez poczucia, że gra w ruletkę.</p><p>Posiedzenie komisji drogowej może wydawać się techniczne, urzędowe, schowane za numerami spraw i symbolami dróg: 4343E, 4328E, 116755E. Ale za tymi numerami są bardzo konkretne miejsca: Nowowiejska, Dąbrowska, Zgorzelicka, Szeroka, Mazowiecka, Zagajnikowa, Hubala, Żwirki i Wigury, Modrzewskiego, Wodna, Główna, pl. Kościuszki. To lokalna geografia codzienności.</p><p>Komisja ma się tymi sprawami zająć. Rozstrzygnięcia pokażą, które wnioski zostaną poparte, które wymagają dalszych analiz, a które napotkają bariery prawne, techniczne lub finansowe. Jedno jest pewne już dziś: mieszkańcy coraz uważniej patrzą na swoje ulice. I coraz częściej mówią, że bezpieczeństwo nie jest dodatkiem do miasta. Jest jego podstawową funkcją.</p><p>A Państwo? Czy w Waszej okolicy są miejsca, które powinny trafić pod obrady Komisji Ruchu Drogowego? Niebezpieczne przejście, źle zaparkowane auta, zbyt szybki ruch, brak &nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 13:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw-1781003397.png</url>
                        <title>Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55447,antoni-macierewicz-z-zarzutami-chodzi-o-slowa-o-agentach-rosyjskich-w-skw</link>
                    </image><description>Prokuratura Regionalna w Warszawie ogłosiła Antoniemu Macierewiczowi zarzuty publicznego znieważenia kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz pomówienia funkcjonariuszy o zachowanie, które — według śledczych — mogło poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia stanowisk. Sprawa dotyczy wypowiedzi posła PiS z 11 września 2025 roku, kiedy z sejmowej mównicy padły słowa o „agentach rosyjskich”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sprawa ma ciężar większy niż kolejna awantura na Wiejskiej. Tu nie chodzi tylko o polityczną frazę, rzuconą z mównicy jak kamień w szybę. Chodzi o słowa dotyczące ludzi kierujących jedną z najważniejszych służb państwa — formacją odpowiedzialną za ochronę wojska przed działalnością obcych wywiadów.</p><h2>Wypowiedź z sejmowej debaty</h2><p>Wskazane przez prokuraturę wypowiedzi Antoniego Macierewicza padły 11 września 2025 roku podczas debaty nad informacją wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącą naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.</p><p>Zgodnie ze stenogramem sejmowym poseł PiS mówił wtedy:</p><p>„To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...)”.</p><p>Zdanie nie zostało dokończone, bo — jak odnotowano w stenogramie — wywołało „poruszenie na sali”.</p><p>Antoni Macierewicz kontynuował jednak wypowiedź, wskazując, że osoby te „teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje”. Następnie pytał: „A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał?”.</p><h2>Prokuratura: znieważenie i pomówienie kierownictwa SKW</h2><p>We wtorkowym komunikacie rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prok. Mateusz Martyniuk, poinformował, że Antoni Macierewicz miał znieważyć szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców: płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto, nazywając ich „agentami rosyjskimi”.</p><p>Według śledczych poseł PiS miał także pomówić funkcjonariuszy publicznych o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Prokuratura ocenia, że takie twierdzenia mogły poniżyć wskazane osoby w opinii publicznej oraz narazić je na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowisk w służbie państwowej.</p><p>Prokuratura zarzuca Antoniemu Macierewiczowi dwa czyny. Jeden z nich jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. Drugi — karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.</p><h2>Zawiadomienie złożyło kierownictwo SKW</h2><p>Zawiadomienie w sprawie złożyło kierownictwo <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong>. Jak przekazał prok. Mateusz Martyniuk, Antoni Macierewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.</p><p>Już wcześniej, na etapie wniosku o uchylenie immunitetu, prokuratura wskazywała, że — jej zdaniem — „bezpodstawne oskarżenia o agenturalną współpracę z Federacją Rosyjską” formułowane wobec kierownictwa SKW „w sposób oczywisty przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej”.</p><p>Rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, podkreślała wówczas, że choć tego rodzaju czyn co do zasady podlega ściganiu z oskarżenia prywatnego, prokurator zdecydował o objęciu sprawy ściganiem z urzędu, kierując się interesem społecznym.</p><h2>Macierewicz: nie padły nazwiska, zarzuty mają charakter polityczny</h2><p>Antoni Macierewicz odnosił się do sprawy już podczas kwietniowego posiedzenia sejmowej komisji regulaminowej, która zajmowała się wnioskiem prokuratury o uchylenie mu immunitetu.</p><p>Poseł PiS mówił wtedy, że jest zaskoczony działaniem prokuratury. Argumentował, że w jego wypowiedzi nie padły nazwiska.</p><p>— Istotą mojej wypowiedzi z punktu widzenia, który jest tutaj stawiany, jest to, że nie ma żadnego nazwiska (...). Nie przywołuję żadnego nazwiska, dlatego że problem jest zupełnie inny niż ten, który interpretuje prokuratura — mówił Macierewicz.</p><p>Dodał, że — jego zdaniem — „istotą problemu jest układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją”. Ocenił również, że zarzuty prokuratury są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny.</p><h2>Sejm uchylił immunitet</h2><p>Sejm uchylił Antoniemu Macierewiczowi immunitet w tej sprawie pod koniec kwietnia. To otworzyło prokuraturze drogę do przedstawienia zarzutów.</p><p>W polskim systemie prawnym immunitet parlamentarny chroni posła przed pociągnięciem do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu. Nie oznacza jednak całkowitej bezkarności. Po uchyleniu immunitetu prokuratura może prowadzić postępowanie tak jak wobec każdej innej osoby.</p><h2>Granice politycznej debaty</h2><p>Sprawa Antoniego Macierewicza ponownie stawia pytanie o granice ostrej debaty publicznej. W polskiej polityce słowa bywają dziś ciężkie jak ołów. Padają oskarżenia o zdradę, agenturę, działanie na rzecz obcych państw. W kampaniach i sejmowych sporach brzmią czasem jak refren z mrocznego filmu politycznego — efektowne, zapadające w pamięć, ale niosące realne skutki.</p><p>W przypadku funkcjonariuszy służb specjalnych takie zarzuty są szczególnie poważne. Oskarżenie o współpracę z rosyjskimi służbami nie jest zwykłą obelgą. Może uderzać w wiarygodność zawodową, zaufanie instytucjonalne i autorytet państwa.</p><p>Jednocześnie należy wyraźnie zaznaczyć: <strong>Antoni Macierewicz usłyszał zarzuty, ale nie został skazany</strong>. O jego ewentualnej winie lub niewinności może zdecydować wyłącznie sąd.</p><p>Sprawa będzie więc nie tylko procesem o konkretne słowa, ale także kolejnym rozdziałem sporu o to, gdzie kończy się polityczna ocena, a zaczyna odpowiedzialność karna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[SAFE, czyli obrona, która schodzi z wielkiej polityki do zakładów pracy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55397,safe-czyli-obrona-ktora-schodzi-z-wielkiej-polityki-do-zakladow-pracy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55397,safe-czyli-obrona-ktora-schodzi-z-wielkiej-polityki-do-zakladow-pracy</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 22:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-safe-czyli-obrona-ktora-schodzi-z-wielkiej-polityki-do-zakladow-pracy-1780520551.png</url>
                        <title>SAFE, czyli obrona, która schodzi z wielkiej polityki do zakładów pracy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55397,safe-czyli-obrona-ktora-schodzi-z-wielkiej-polityki-do-zakladow-pracy</link>
                    </image><description>Program SAFE, o którym jeszcze niedawno mówiono głównie językiem Brukseli, Warszawy i wojskowych sztabów, zaczyna mieć bardzo konkretne adresy. Łódź, Niewiadów, Koluszki. Hale produkcyjne, biura projektowe, serwisy techniczne, kooperanci, poddostawcy. Innymi słowy: nie tylko „wielka strategia”, ale także praca, technologie i pieniądze zostające w regionie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej przekonywali w Łodzi, że <strong>unijny program SAFE</strong> może oznaczać kontrakty dla co najmniej kilkudziesięciu firm z województwa łódzkiego, setki nowych miejsc pracy i szansę na wejście lokalnych przedsiębiorstw do łańcucha dostaw dla armii.</p><p>W konferencji uczestniczyli senator <strong>Krzysztof Kwiatkowski</strong>, wiceprezydent Łodzi <strong>Adam Pustelnik</strong> oraz poseł <strong>Krzysztof Piątkowski</strong>. Wśród firm i zakładów, które mogą skorzystać na nowym finansowaniu dla obronności, wskazywano m.in. <strong>Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi</strong>, <strong>zakłady Niewiadów</strong> oraz <strong>AGAT z Koluszek</strong>.</p><h3>Niewiadów na mapie przemysłu obronnego</h3><p>Dla naszego regionu szczególnie ważny jest wątek <strong>Niewiadowa</strong>. To nie jest przypadkowa nazwa wrzucona do politycznego przemówienia. Dzisiejsza <strong>Niewiadów Polska Grupa Militarna S.A.</strong> podkreśla, że jednym z jej najważniejszych aktywów są <strong>ZSP Niewiadów</strong>, firma z ponad stuletnią historią produkcji zbrojeniowej i doświadczeniem w dostawach dla Sił Zbrojnych RP. Grupa deklaruje rozwój m.in. w obszarze systemów bezzałogowych, produktów podwójnego zastosowania, logistyki militarnej i nowych technologii dla wojska.</p><p>To sprawia, że temat SAFE nie jest dla powiatu tomaszowskiego odległą opowieścią z sejmowych korytarzy. Jest bliżej, niż mogłoby się wydawać. W realiach lokalnej gospodarki każdy taki kontrakt oznacza bowiem coś więcej niż numer umowy: zamówienia dla kooperantów, zapotrzebowanie na fachowców, stabilniejsze zatrudnienie, a czasem także powrót do przemysłowej dumy miejscowości, które przez lata żyły między wspomnieniem dawnej potęgi a nadzieją na nowe otwarcie.</p><h3>Apache w Łodzi, technologie w regionie</h3><p>Wiceprezydent Łodzi <strong>Adam Pustelnik</strong> mówił, że jednym z najważniejszych przykładów korzyści dla regionu ma być serwisowanie w <strong>WZL-1 w Łodzi</strong> floty śmigłowców Apache.</p><p>– Serwisowanie w WZL-1 w Łodzi całej floty helikopterów Apache zapewni setki dobrze płatnych miejsc pracy dla ludzi ze specjalistycznymi kompetencjami technicznymi i językowymi, ale to także produkcja odzieży maskującej w słynnym Morateksie, kontrakty dla firm, które zajmują się obsługą infrastruktury krytycznej, produkują drony czy wdrażają rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji – powiedział Pustelnik.</p><p>Wątek WZL-1 ma już swoje konkretne zaplecze. Wiosną podpisano umowy offsetowe między Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 1 a Lockheed Martin, które mają otworzyć proces wdrażania technologii i budowy zaplecza specjalistycznego dla śmigłowców AH-64E Apache w Łodzi. MON informowało, że WZL-1 mają stać się ważnym ośrodkiem wsparcia dla tego sprzętu.</p><p>To jest ta część obronności, której nie widać na defiladzie. Nie błyszczy jak stal na gąsienicach, nie robi huku jak artyleria. Ale bez niej nowoczesna armia przypomina orkiestrę bez stroiciela: instrumenty są, tylko ktoś musi sprawić, by działały wtedy, gdy naprawdę trzeba.</p><h3>43,7 mld euro dla Polski</h3><p>Program SAFE, czyli europejski instrument finansowania inwestycji obronnych, przewiduje dla Polski około <strong>43,7 mld euro</strong> w formie pożyczek. To największa pula spośród państw uczestniczących w programie. Cały unijny mechanizm ma wartość <strong>150 mld euro</strong>.</p><p>Według informacji rządowych Polska jako pierwszy kraj Unii Europejskiej podpisała umowę dotyczącą programu SAFE, a środki mają zostać przeznaczone na zwiększenie potencjału armii, rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego i współpracujących z nim firm. KPRM podawała, że na ten cel ma trafić aż <strong>89 proc. pozyskanych funduszy</strong>.</p><p>Pod koniec maja premier <strong>Donald Tusk</strong> poinformował, że na konto zarządzane przez <strong>Bank Gospodarstwa Krajowego</strong> wpłynęła pierwsza zaliczka z programu SAFE — ponad <strong>6 mld euro</strong>.</p><p>W ostatnich dniach Agencja Uzbrojenia podpisywała kolejne umowy finansowane z SAFE z polskim przemysłem obronnym. MON informował m.in. o kontraktach zawieranych 29 maja 2026 roku, a Agencja Uzbrojenia podała, że w dniach 28–30 maja zawarto rekordowe pod względem wartości dostaw kontrakty finansowane z tego instrumentu.</p><h3>Polityczny spór pod pomnikiem Piłsudskiego</h3><p>Konferencję zorganizowano na placu przed pomnikiem marszałka <strong>Józefa Piłsudskiego</strong> w Łodzi. Jak podkreślali uczestnicy, wybór miejsca nie był przypadkowy. Piłsudski — postać dla polskiej historii fundamentalna, ale i nieustannie interpretowana na nowo — został przywołany jako symbol spraw, które powinny wykraczać poza bieżącą walkę partyjną.</p><p>– Marszałek Piłsudski całą swoją działalnością społeczno-polityczną udowadniał, że są sprawy, które powinny łączyć. Rok 1918, czas wojny polsko-bolszewickiej, działalność Józefa Piłsudskiego, ale całej ówczesnej klasy politycznej pokazała, że sprawy związane z bezpieczeństwem i obronnością muszą być wyłączone z politycznego sporu. Dzisiaj się tak nie stało – mówił senator <strong>Krzysztof Kwiatkowski</strong>.</p><p>Senator KO ostro skrytykował polityków opozycji, którzy podważali program SAFE. Nawiązał przy tym do gróźb „będziecie siedzieć”, które — jak mówił — miały padać ze strony współpracowników prezydenta <strong>Karola Nawrockiego</strong> i polityków PiS.</p><p>– Niech te słowa będą zawsze wstydem, które będą im towarzyszyć, kiedy będziemy patrzeć na każdy ze zrealizowanych kontraktów, na każdy samochód terenowy, na każdego Kraba, Rosomaka, na każdy zestaw Piorun, który będzie trafiał do polskiej armii, że byli w polskiej polityce ci, którzy próbowali to zablokować – powiedział Kwiatkowski.</p><h3>„Polska będzie albo wielka…”</h3><p>Do słów Piłsudskiego odwołał się także poseł <strong>Krzysztof Piątkowski</strong>, przypominając zdanie: „Polska będzie albo wielka, albo nie będzie jej wcale”. W jego ocenie decyzje dotyczące bezpieczeństwa powinny być podejmowane zgodnie, ponad partyjnym sporem.</p><p>– Niezrozumiałe jest to, co robi dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość razem z obydwiema partiami o nazwie Konfederacja. Wyszydzanie projektu SAFE i sugerowanie, że te pożyczki są nieprzejrzyste i że polskie pieniądze będziemy pompować w niemiecką gospodarkę – mówił Piątkowski.</p><p>Poseł KO podkreślał, że SAFE ma być inwestycją w polską gospodarkę i bezpieczeństwo państwa. Jednocześnie przyznał, że poprzedni rząd PiS dokonał zakupu dużej ilości uzbrojenia. Zaznaczył jednak, że za zakupami zagranicznymi musi iść serwisowanie sprzętu w Polsce oraz produkcja amunicji w krajowych zakładach.</p><p>To ważny argument, bo sama faktura za broń nie buduje jeszcze suwerenności. Dopiero własny serwis, własna amunicja, własna technologia i własny łańcuch dostaw sprawiają, że państwo nie jest tylko klientem w globalnym sklepie z uzbrojeniem.</p><h3>Bezpieczeństwo jako gospodarka</h3><p>SAFE jest więc jednocześnie programem wojskowym, gospodarczym i politycznym. W wersji najbardziej optymistycznej może być dla przemysłu tym, czym wielkie zamówienia publiczne bywają dla infrastruktury: dźwignią, która podnosi nie tylko jedną branżę, ale całe otoczenie firm, szkół technicznych i lokalnych rynków pracy.</p><p>Dla województwa łódzkiego oznacza to możliwość wzmocnienia zakładów o znaczeniu strategicznym. Dla Tomaszowa Mazowieckiego i okolic — szczególnie przez pryzmat Niewiadowa — to sygnał, że przemysł obronny może ponownie stać się jednym z istotnych elementów regionalnej gospodarki.</p><p>Oczywiście, między konferencyjną deklaracją a realnym etatem w zakładzie jest jeszcze długa droga. Kontrakty trzeba wykonać, technologie wdrożyć, ludzi wyszkolić, a pieniądze rozliczyć. Ale jeśli program SAFE rzeczywiście zostanie w dużej części skierowany do polskich firm, region łódzki może znaleźć się w jednym z ważniejszych punktów tej mapy.</p><p>Bo bezpieczeństwo nie zaczyna się dopiero na granicy. Czasem zaczyna się w hali produkcyjnej, przy stole projektowym, w serwisie, w magazynie części, w szkole technicznej i w zakładzie, który po latach znów słyszy, że jest państwu potrzebny.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55391,wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-interesow-i-przepisy-antykor</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55391,wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-interesow-i-przepisy-antykor</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 19:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-intere-1780507220.png</url>
                        <title>Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55391,wojewoda-wzywa-rade-powiatu-do-wygaszenia-mandatu-pauliny-sochy-spor-o-prace-w-tcz-konflikt-interesow-i-przepisy-antykor</link>
                    </image><description>Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy. W tle Tomaszowskie Centrum Zdrowia, konflikt interesów i twarde przepisy antykorupcyjne</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Wojewoda Łódzki Dorota Ryl wezwała Radę Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim do podjęcia uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej Pauliny Sochy. Powodem ma być — według organu nadzoru — naruszenie ustawowego zakazu łączenia mandatu radnego z zarządzaniem działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu. Sprawa dotyczy zatrudnienia radnej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. na stanowisku Dyrektora ds. Finansowych – Głównej Księgowej.</strong></p><p>To nie jest zwykły spór o zakres obowiązków, podpis pod dokumentem czy miejsce przy stole podczas posiedzenia rady nadzorczej. To sprawa z gatunku tych, w których samorząd zderza się z jednym z najczulszych punktów życia publicznego: granicą między mandatem otrzymanym od mieszkańców a funkcją pełnioną w podmiocie gospodarującym majątkiem tej samej wspólnoty.</p><p>W piśmie z 2 czerwca 2026 roku Wojewoda Łódzki wezwała Radę Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim do podjęcia — w terminie 30 dni od otrzymania wezwania — uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej Pauliny Sochy. Podstawą wezwania jest art. 85a ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym.</p><h2><strong>Sedno sprawy: czy radna zarządzała działalnością prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu?</strong></h2><p>Wojewoda wskazuje, że Paulina Socha, radna Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim, od 5 lutego 2025 roku była zatrudniona w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. najpierw jako pełniąca obowiązki Dyrektora ds. Finansowych, a od 5 marca 2025 roku jako Dyrektor ds. Finansowych – Główna Księgowa.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką prawa handlowego, której jedynym wspólnikiem jest Powiat Tomaszowski. Według wojewody spółka prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia powiatu, m.in. nieruchomości i ruchomości przekazanych jej na podstawie umów użyczenia i innych umów. Ten element nie wydaje się w sprawie najbardziej sporny — sama Rada Powiatu, jak wynika z pisma wojewody, przyjęła wcześniej, że TCZ prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia Powiatu Tomaszowskiego.</p><p>Spór dotyczy drugiego elementu: czy zakres obowiązków radnej w TCZ oznaczał „zarządzanie” taką działalnością albo występowanie jako przedstawiciel w jej prowadzeniu.</p><p>I tu wojewoda odpowiada jednoznacznie: tak.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55251,wojewoda-nadal-bada-mandat-radnej-pauliny-sochy-chodzi-o-prace-w-tcz-wypowiedzi-na-sesjach-i-przepisy-antykorupcyjne"></oembed></figure><h2><strong>Przepis, który działa jak bezpiecznik</strong></h2><p>Kluczowy jest art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten stanowi, że radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym uzyskali mandat. Nie mogą także zarządzać taką działalnością ani być przedstawicielem lub pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.</p><p>To przepis antykorupcyjny, ale nie w wąskim, sensacyjnym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi wyłącznie o kopertę, układ, tajny telefon i dym z papierosa jak w starym kinie noir. Chodzi o standard zaufania publicznego. O to, by mieszkaniec powiatu nie musiał zadawać sobie pytania: czy radny kontroluje spółkę powiatu jako przedstawiciel mieszkańców, czy równocześnie broni interesu tej spółki jako jej wysoki pracownik?</p><p>Wojewoda przywołuje w piśmie orzecznictwo sądów administracyjnych, zgodnie z którym tego typu zakazy mają zapobiegać nie tylko realnemu wykorzystywaniu funkcji publicznej do celów prywatnych, ale również sytuacjom, które mogą choćby tworzyć takie wrażenie. To istotne, bo w sprawach samorządowych samo „wrażenie konfliktu interesów” bywa politycznie i społecznie niszczące. Zaufanie do instytucji pęka często wcześniej niż zapada prawomocny wyrok.</p><h2><strong>Wojewoda: „zarządzanie” to nie tylko zasiadanie w zarządzie</strong></h2><p>Jednym z najważniejszych fragmentów pisma jest argumentacja dotycząca pojęcia „zarządzania”. Rada Powiatu w swoim wcześniejszym stanowisku miała przyjąć, że radna nie zarządzała działalnością TCZ, nie była przedstawicielem ani pełnomocnikiem spółki w prowadzeniu tej działalności.</p><p>Wojewoda prezentuje odmienną wykładnię. Wskazuje, że „zarządzania” nie można sprowadzać jedynie do formalnego zasiadania w zarządzie spółki. Gdyby ustawodawca chciał ograniczyć zakaz wyłącznie do członków zarządu, użyłby wprost sformułowania o pełnieniu funkcji w organie zarządzającym. Tymczasem przepis mówi szerzej: o zarządzaniu działalnością.</p><p>W praktyce oznacza to, że naruszenie zakazu może dotyczyć także osoby, która formalnie nie jest prezesem ani członkiem zarządu, ale wykonuje samodzielne czynności kierownicze, nadzorcze, finansowe i reprezentacyjne w strukturze przedsiębiorcy korzystającego z mienia powiatu.</p><p>To właśnie ten punkt jest w całej sprawie najcięższy gatunkowo.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54998,wojewoda-weryfikuje-uchwale-ws-pauliny-sochy"></oembed></figure><h2><strong>Co wojewoda zarzuca radnej?</strong></h2><p>Z pisma wojewody wynika, że zakres obowiązków Dyrektora ds. Finansowych – Głównej Księgowej w TCZ obejmował m.in. prowadzenie rachunkowości spółki, wykonywanie dyspozycji środkami pieniężnymi, kontrasygnowanie dokumentów mogących powodować powstanie zobowiązań majątkowych, sporządzanie planu finansowego spółki oraz nadzór nad jego realizacją.</p><p>Wojewoda wskazuje również na nadzór nad rozliczaniem dotacji i środków pomocowych, gospodarką kasową, kontrolami wewnętrznymi, lokowaniem wolnych środków pieniężnych, planowaniem pracy oraz nadzorem nad personelem.</p><p>W piśmie wymieniono także konkretne dokumenty i czynności: zatwierdzanie wniosków urlopowych, zatwierdzanie wniosków o zwolnienie z tytułu opieki nad dzieckiem, podpisywanie zestawień list płac, występowanie do ZUS w imieniu TCZ, podpisywanie zaświadczeń o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, a także podpisanie wspólnie z prezesem zarządu planu finansowego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia na 2025 rok.</p><p>Dodatkowo wojewoda zwraca uwagę, że radna uczestniczyła w posiedzeniach Rady Nadzorczej TCZ oraz Zgromadzenia Wspólników, gdzie — na prośbę prezesa — przedstawiała informacje dotyczące finansów spółki. W ocenie organu nadzoru ten zestaw czynności nie wygląda jak techniczne księgowanie faktur, lecz jak realny udział w zarządzaniu ważnym obszarem działalności spółki.</p><h2><strong>Konflikt interesów: radna jako kontrolująca i kontrolowana?</strong></h2><p>Najbardziej politycznie czytelny fragment sprawy dotyczy konfliktu interesów. Radny powiatu pełni funkcję kontrolną. Ma patrzeć władzy i jednostkom powiatowym na ręce. Ma pytać o pieniądze, umowy, decyzje, odpowiedzialność. Ma reprezentować mieszkańców.</p><p>Tymczasem Dyrektor ds. Finansowych – Główna Księgowa w spółce powiatowej ma obowiązek dbać o interes finansowy tej spółki. W tej roli odpowiada za dokumenty, finanse, płace, zobowiązania, plany i relacje z instytucjami. To nie są dwa kapelusze zawieszone na oddzielnych wieszakach. W pewnym momencie mogą znaleźć się na tej samej głowie.</p><p>Wojewoda pisze wprost, że radna jako członek rady powiatu reprezentuje interes wspólnoty, a jako dyrektor finansowy TCZ musi zabezpieczać interesy gospodarcze spółki. To — zdaniem organu nadzoru — prowadzi do konfliktu interesów.</p><p>W lokalnej polityce takie sytuacje są szczególnie wrażliwe, bo dotyczą nie abstrakcyjnej instytucji, ale szpitala, pieniędzy publicznych i rady, która ma wobec powiatowej spółki funkcje właścicielskie, kontrolne oraz polityczne. W Tomaszowie Mazowieckim TCZ nie jest przecież jedną z wielu anonimowych spółek. To placówka, której kondycję odczuwają mieszkańcy całego powiatu — pacjenci, rodziny, pracownicy, lekarze, pielęgniarki i samorządowcy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54606,radna-spolka-i-majatek-powiatu-wojewoda-sprawdza-mozliwe-naruszenie-prawa"></oembed></figure><h2><strong>Co musi zrobić Rada Powiatu?</strong></h2><p>Wojewoda nie stwierdza wygaśnięcia mandatu od razu. Najpierw wzywa Radę Powiatu do podjęcia uchwały. Rada ma 30 dni od doręczenia wezwania na przyjęcie uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej.</p><p>Podstawą jest art. 383 § 1 pkt 5 Kodeksu wyborczego, zgodnie z którym wygaśnięcie mandatu radnego następuje w przypadku naruszenia ustawowego zakazu łączenia mandatu z wykonywaniem określonych funkcji lub działalności. W tym przypadku takim „odrębnym przepisem” jest właśnie art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym.</p><p>Uchwała rady w takiej sprawie nie jest gestem politycznej sympatii lub antypatii. To akt prawny podejmowany w określonym trybie. Przed podjęciem uchwały zainteresowanej radnej powinno się umożliwić złożenie wyjaśnień. To ważne, bo nawet w sprawach gorących politycznie procedura nie może zamienić się w sąd kapturowy.</p><h2><strong>Co jeśli radni nie wygaszą mandatu?</strong></h2><p>Jeżeli Rada Powiatu nie podejmie uchwały w terminie wskazanym przez wojewodę, sprawa nie zniknie z porządku prawnego jak kartka wsunięta między segregatory.</p><p>Zgodnie z art. 85a ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym, w razie bezskutecznego upływu terminu wojewoda — po powiadomieniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji — może wydać zarządzenie zastępcze. W praktyce oznacza to, że organ nadzoru może sam zastąpić radę i doprowadzić do skutku, którego rada nie chciała albo nie potrafiła przyjąć.</p><p>To bardzo mocny instrument nadzorczy. Samorząd jest samodzielny, ale nie jest wyjęty spod prawa. Jeżeli organ stanowiący nie wykonuje obowiązku wynikającego z ustawy, nadzór wojewody może wejść w miejsce bezczynności rady.</p><p>Politycznie byłby to dla rady scenariusz trudny. Oznaczałby bowiem, że sprawa wymknęła się z lokalnych rąk i została rozstrzygnięta przez administrację rządową w trybie zastępczym. Dla mieszkańców komunikat byłby prosty: rada miała 30 dni, nie zrobiła tego, więc zrobił to wojewoda.</p><h2><strong>Jakie możliwości ma radna po wygaszeniu mandatu?</strong></h2><p>Wygaszenie mandatu nie oznacza, że radna traci prawo do obrony swoich racji. Jeżeli Rada Powiatu podejmie uchwałę o wygaśnięciu mandatu — albo jeżeli wojewoda wyda zarządzenie zastępcze — zainteresowanej przysługuje droga sądowoadministracyjna.</p><p>Radna może wnieść skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Termin jest krótki: 7 dni od doręczenia uchwały albo rozstrzygnięcia. Skargę wnosi się za pośrednictwem organu, który stwierdził wygaśnięcie mandatu.</p><p>Sąd administracyjny powinien rozpoznać sprawę w terminie 14 dni od wniesienia skargi. Jeżeli sąd oddali skargę, możliwa jest jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego — również w terminie 14 dni.</p><p>Co istotne, wygaśnięcie mandatu w razie zaskarżenia nie jest ostatecznie „domknięte” w dniu podjęcia uchwały. Kodeks wyborczy przewiduje, że w takim przypadku wygaśnięcie mandatu następuje z dniem uprawomocnienia się wyroku sądu administracyjnego oddalającego skargę. Innymi słowy: jeżeli radna pójdzie do sądu, dopiero prawomocne rozstrzygnięcie może przesądzić sprawę ostatecznie.</p><h2><strong>Co z miejscem w radzie?</strong></h2><p>Jeżeli mandat wygaśnie prawomocnie, nie oznacza to automatycznie nowych wyborów w całym okręgu. W przypadku rady powiatu co do zasady stosuje się mechanizm obsadzenia mandatu przez kolejnego kandydata z tej samej listy wyborczej, który w wyborach uzyskał kolejno największą liczbę głosów i nie utracił prawa do objęcia mandatu.</p><p>Taki kandydat może jednak zrzec się pierwszeństwa do objęcia mandatu. Ma na to 3 dni od doręczenia zawiadomienia przez komisarza wyborczego. Wtedy mandat może przypaść następnej osobie z tej samej listy.</p><p>Dopiero gdyby nie było możliwości obsadzenia mandatu w tym trybie, w grę wchodziłyby dalsze procedury przewidziane przez Kodeks wyborczy.</p><h2><strong>Sprawa szersza niż jeden mandat</strong></h2><p>Ta historia ma wymiar lokalny, prawny i ustrojowy. Lokalny — bo dotyczy Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim i Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, jednej z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie. Prawny — bo opiera się na przepisach antykorupcyjnych, których celem jest ochrona zaufania do samorządu. Ustrojowy — bo pokazuje napięcie między samodzielnością rady a nadzorem wojewody.</p><p>Nie przesądzamy za sąd. To ważne. Ostateczna ocena, jeśli sprawa zostanie zaskarżona, będzie należała do sądu administracyjnego. Ale pismo wojewody jest jednoznaczne: w ocenie organu nadzoru doszło do naruszenia ustawowego zakazu, a Rada Powiatu powinna stwierdzić wygaśnięcie mandatu.</p><p>Dla rady to moment próby. Dla radnej — moment decyzji, czy bronić mandatu przed sądem. Dla mieszkańców — kolejna lekcja, że samorząd to nie tylko drogi, szkoły i szpitalne oddziały. To także procedury, bez których demokracja lokalna zaczyna przypominać dom bez fundamentów: z zewnątrz jeszcze stoi, ale każdy mocniejszy wiatr pokazuje, gdzie pękają ściany.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kto decyduje o przyszłości TCZ? Polityczne show, ministerialne zakazy i widmo konsolidacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55356,kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55356,kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji</guid>
            <pubDate>Sat, 30 May 2026 14:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji-1780146060.png</url>
                        <title>Kto decyduje o przyszłości TCZ? Polityczne show, ministerialne zakazy i widmo konsolidacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55356,kto-decyduje-o-przyszlosci-tcz-polityczne-show-ministerialne-zakazy-i-widmo-konsolidacji</link>
                    </image><description>Konkurs na nowego prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia pozostaje wciąż nierozstrzygnięty. Mimo pięciu chętnych na to stanowisko żadna z tych osób nie zyskała aprobaty Rady Nadzorczej. Szczegółów tej decyzji oczywiście nie znamy. To, co ważne w tej sprawie, to fakt, że Konrad Borowski złożył rezygnację i swojej decyzji nie zmienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tymczasem atmosfera wokół tomaszowskiego szpitala zaczyna się zagęszczać. Po — nazwijmy je estradowymi — wystąpieniami posła Adriana Witczaka, który postanowił własne egzystowanie zaznaczyć w trakcie sesji Rady Powiatu, prezentując kilka napisanych przez siebie pism oraz odpowiedzi na nie, raczej kurtuazyjne niż konkretne.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że w przypadku posła Koalicji Obywatelskiej mamy do czynienia z szekspirowskim „robieniem hałasu o nic”, a dokładniej mówiąc — wokół własnej poselskiej osoby. Powstało zamieszanie i spory niepokój. Tymczasem sam poseł twierdzi, że szczegółów pomysłu brak. Nic dziwnego, że obecny Zarząd Powiatu wystąpił z zapytaniem do rektora łódzkiego Uniwersytetu Medycznego, by dowiedzieć się… o co tu właściwie chodzi. Czego dowiedzieliśmy się od ŁUM? Otóż niczego, bo odpowiedzi brak.</p><p>Trudno nazwać to inaczej niż snem szaleńca na oddziale osób obłąkanych, wspieranego środkami wywołującymi radosne pobudzenie organizmu. Tu możemy się pośmiać, ale okazuje się, że sprawa jest jednak poważniejsza, niż się wydaje, i wykracza poza poselskie wybryki.</p><p>Otóż w sprawie szpitala do Warszawy, na wizytę w Ministerstwie Zdrowia, wybrali się starosta Dariusz Kowalczyk oraz jego zastępca, Sławomir Żegota. W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że sami twierdzą, iż na systemie zabezpieczenia medycznego się nie znają. Dlaczego więc nie zabrali ze sobą kogoś, kto ma jednak jakieś pojęcie? Czy nikt nie pomyślał o tym, że przy rozmowach o spółce i jej dalszym funkcjonowaniu powinien być obecny prezes, członek zarządu odpowiedzialny za szpital albo chociaż Michał Czechowicz, który szpitalem zajmował się przez kilka lat i wie na ten temat zdecydowanie więcej?</p><p>Okazuje się, że pomyśleć to nawet ktoś i pomyślał, ale otrzymał zakaz zabierania do ministerstwa innych osób, a więc tych, którzy cokolwiek mają w tym temacie do powiedzenia. Żeby było jasne: zakaz z ministerstwa.</p><p>Dziwne? Niekoniecznie. Raczej straszne. I o ile na występy posła możemy patrzeć z delikatnym pobłażaniem, to już w tym przypadku naprawdę powinniśmy się niepokoić. Szanse na to, że dzięki wiceminister z Tomaszowa Mazowieckiego uda się jakoś wesprzeć spółkę i sfinansować niezbędne inwestycje, w tym blok operacyjny, spadły właściwie do zera. Starosta i wicestarosta, nie znając się na rzeczy, oczywiście każdą pozyskaną informację będą przyjmować w dobrej wierze.</p><p>Zapyta ktoś, o jakie informacje chodzi. Otóż oczywiście najważniejsza jest… konsolidacja, a więc łączenie i przez to likwidacja szpitali. Tym razem dowiadujemy się, że nie chodzi już o Uniwersytet Medyczny, ale o szpitale w miejscowościach przy trasie S8. Pojawił się bowiem pomysł łączenia szpitali w Piotrkowie, Tomaszowie, Rawie i Skierniewicach. Jaką formę prawną miałyby przyjąć skonsolidowane placówki? Nikt oczywiście nie wie. Są za to zapewnienia o 70 milionach złotych dla przekształcanych placówek.</p><p>Adrian Witczak próbuje więc lansować u nas nie tyle własne, co rządowe idee. Koalicja Obywatelska nie potrafi znaleźć — podobnie jak poprzednicy — lekarstwa na zapaść systemową, długie kolejki, patologiczne przenikanie się stref prywatnej i publicznej ochrony zdrowia, brak lekarzy i zwyczajne okradanie tego właśnie systemu. Najprostszą drogą jest więc likwidacja. Jeśli są kolejki do lekarza, to nie skróci ich likwidacja poradni, a co najwyżej spowoduje ich wydłużenie w innym miejscu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kamienica przy Grota-Roweckiego 7 po termomodernizacji. Ponad milion złotych na nowe ciepło i niższe rachunki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55323,kamienica-przy-grota-roweckiego-7-po-termomodernizacji-ponad-milion-zlotych-na-nowe-cieplo-i-nizsze-rachunki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55323,kamienica-przy-grota-roweckiego-7-po-termomodernizacji-ponad-milion-zlotych-na-nowe-cieplo-i-nizsze-rachunki</guid>
            <pubDate>Wed, 27 May 2026 22:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kamienica-przy-grota-roweckiego-7-po-termomodernizacji-ponad-milion-zlotych-na-nowe-cieplo-i-nizsze-1779913143.jpg</url>
                        <title>Kamienica przy Grota-Roweckiego 7 po termomodernizacji. Ponad milion złotych na nowe ciepło i niższe rachunki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55323,kamienica-przy-grota-roweckiego-7-po-termomodernizacji-ponad-milion-zlotych-na-nowe-cieplo-i-nizsze-rachunki</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim zakończyła się kolejna inwestycja, która może nie ma blasku wielkich przecinanych wstęg, ale dla mieszkańców znaczy znacznie więcej niż niejedna uroczysta akademia. Budynek mieszkalny wielorodzinny przy ulicy Grota-Roweckiego 7 przeszedł kompleksową termomodernizację. To prace, które zmieniają codzienność: zimą dają więcej ciepła, latem poprawiają komfort, a przez cały rok pomagają ograniczać koszty utrzymania budynku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zadanie zakończono w <strong>maju 2026 roku</strong>. Łączna wartość inwestycji wyniosła <strong>1 055 421,75 zł</strong>. Znaczną część kosztów pokryło dofinansowanie w formie <strong>premii MZG w wysokości 922 883,65 zł</strong>, zwiększonej dodatkowo o <strong>grant MZG w kwocie 328 797,73 zł</strong>.</p><h2>Nowa elewacja, dach i instalacje</h2><p>Zakres prac był szeroki i obejmował zarówno część budowlaną, jak i sanitarną. Roboty budowlane realizowała firma <strong>Omir Mirosław Owięcki</strong>. Wykonano między innymi <strong>ocieplenie przegród zewnętrznych</strong>, nową wyprawę tynkarską, wymieniono stolarkę okienną oraz wykonano <strong>nowe pokrycie dachowe</strong> wraz z obróbkami blacharskimi.</p><p>Odnowiono również kominy, wykonano instalację odgromową oraz opaskę wokół budynku. To elementy, które często pozostają niewidoczne dla przechodnia, ale mają kluczowe znaczenie dla trwałości obiektu i bezpieczeństwa mieszkańców.</p><h2>Nowe ogrzewanie i instalacja gazowa</h2><p>Drugą część inwestycji, obejmującą prace sanitarne, prowadziła firma <strong>Zakład Hydrauliczny Jacek Czuber</strong>. W budynku wykonano <strong>instalację gazową</strong> wraz z montażem dwufunkcyjnych kotłów gazowych, kominów spalinowych i wentylacyjnych oraz nowego systemu grzewczego.</p><p>W ramach zadania zamontowano także grzejniki i instalację centralnego ogrzewania, a dodatkowo wymieniono piony wodno-kanalizacyjne. W praktyce oznacza to nie tylko poprawę efektywności energetycznej, ale także podniesienie standardu technicznego całego budynku.</p><h2>Termomodernizacja to nie kosmetyka</h2><p>W czasach rosnących kosztów energii termomodernizacja przestała być luksusem. To inwestycja w bezpieczeństwo ekonomiczne mieszkańców i w jakość miejskiej przestrzeni. Dobrze ocieplony budynek zużywa mniej energii, wolniej się wychładza, a jego instalacje pracują wydajniej. Mówiąc prościej: mniej ciepła ucieka przez ściany, dach i nieszczelne okna.</p><p>Takie modernizacje mają też wymiar społeczny. Stare budynki wielorodzinne są częścią tkanki miasta — jak zapisane cegłą rodzinne albumy. Gdy odzyskują funkcjonalność i estetykę, zmienia się nie tylko adres na mapie, ale także najbliższe otoczenie mieszkańców.</p><h2>Ponad milion złotych na poprawę standardu budynku</h2><p>Inwestycja przy <strong>Grota-Roweckiego 7</strong> pokazuje, że modernizacja zasobów mieszkaniowych to proces wymagający dużych nakładów, ale też realnie poprawiający warunki życia. Łączna kwota przekraczająca milion złotych została przeznaczona na prace, które mają służyć mieszkańcom przez kolejne lata.</p><p>To nie jest historia o samym tynku i styropianie. To raczej opowieść o tym, że miasto odnawia się często nie w spektakularnych kadrach, lecz w codziennych miejscach: na klatce schodowej, przy kaloryferze, pod nowym dachem, za szczelnym oknem. Tam, gdzie zaczyna się zwykłe domowe ciepło.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Konkurs bez werdyktu. Tomaszowskie Centrum Zdrowia wciąż bez nowego prezesa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55308,konkurs-bez-werdyktu-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wciaz-bez-nowego-prezesa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55308,konkurs-bez-werdyktu-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wciaz-bez-nowego-prezesa</guid>
            <pubDate>Wed, 27 May 2026 11:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-konkurs-bez-werdyktu-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wciaz-bez-nowego-prezesa-1779874187.png</url>
                        <title>Konkurs bez werdyktu. Tomaszowskie Centrum Zdrowia wciąż bez nowego prezesa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55308,konkurs-bez-werdyktu-tomaszowskie-centrum-zdrowia-wciaz-bez-nowego-prezesa</link>
                    </image><description>Rozmowy z kandydatami miały się odbyć 26 maja 2026 roku. Decyzji jednak nie ma. Według nieoficjalnych, ale potwierdzonych w wiarygodnych źródłach redakcji informacji, komisja lub Rada Nadzorcza Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. po głosowaniu nie wyłoniła nowego prezesa spółki. W konsekwencji ma zostać ogłoszony kolejny konkurs.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie jest zwykła kadrowa łamigłówka, którą można odłożyć na później jak segregator na półkę. <strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong> to jedna z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie tomaszowskim. To tu mieszkańcy trafiają w sytuacjach nagłych, tu zapadają decyzje medyczne, organizacyjne i finansowe, które dla pacjentów bywają ważniejsze niż wszystkie lokalne polityczne układanki razem wzięte. Dlatego nierozstrzygnięty konkurs na prezesa TCZ nie jest tylko historią o fotelu w zarządzie. To opowieść o stabilności szpitala, odpowiedzialności organów właścicielskich i pytaniu, czy drzwi gabinetu prezesa pozostaną jeszcze przez jakiś czas uchylone.</p><h2>Rozmowy były, decyzji nie ma</h2><p>Według ustaleń redakcji <strong>26 maja 2026 roku prowadzone były rozmowy z kandydatami na stanowisko prezesa Zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o.</strong> Po ich zakończeniu miało dojść do głosowania. Jak wynika z naszych nieoficjalnych, ale potwierdzonych w wiarygodnych źródłach informacji, <strong>nie udało się jednak wyłonić osoby, która obejmie funkcję prezesa TCZ</strong>.</p><p>Oznacza to, że konkurs zakończył się bez finału. Była scena, byli kandydaci, była komisja, był moment decyzji — zabrakło werdyktu. W konsekwencji, jak słyszymy, <strong>ma zostać ogłoszone nowe postępowanie konkursowe</strong>. Do obecnego zgłosiło się pięć osób. Dlaczego żadna z nich nie zyskała akceptacji Rady Nadzorczej?&nbsp;</p><h2>Jakich kwalifikacji oczekiwano od kandydatów?</h2><p>Z publicznie dostępnych informacji wynika, że kandydat na stanowisko prezesa TCZ musiał spełniać konkretne wymagania formalne. Oczekiwano między innymi wykształcenia wyższego na kierunku medycznym, ekonomicznym lub prawniczym, co najmniej pięcioletniego okresu zatrudnienia w podmiocie leczniczym oraz minimum trzyletniego doświadczenia na stanowiskach kierowniczych lub samodzielnych albo doświadczenia wynikającego z prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek.</p><p>Oferty miały być przyjmowane do <strong>8 maja 2026 roku</strong>.</p><p>To ważne, bo w przypadku szpitalnej spółki prezes nie jest jedynie administratorem budynku, kadr i dokumentów. Zarząd spółki z ograniczoną odpowiedzialnością prowadzi sprawy spółki i reprezentuje ją na zewnątrz — wynika to z art. 201 Kodeksu spółek handlowych. W przypadku podmiotu leczniczego ta odpowiedzialność nabiera dodatkowego ciężaru: chodzi o organizację pracy placówki, bezpieczeństwo pacjentów, ciągłość świadczeń, kontrakty z NFZ, inwestycje, finanse i zaufanie społeczne.</p><p>Szpital to nie plansza do gry kadrowej. To instytucja bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i całego powiatu. W przypadku TCZ stawka jest szczególna. Szpital działa w realiach presji finansowej, rosnących kosztów, napięć płacowych, potrzeb inwestycyjnych i oczekiwań pacjentów. Każda zwłoka w decyzjach zarządczych może odbijać się nie tylko na dokumentach, ale również na atmosferze wśród pracowników i poczuciu bezpieczeństwa mieszkańców.</p><h2>Szpital potrzebuje stabilności</h2><p>Obecnym prezesem TCZ jest <strong>Konrad Borowski</strong>, który objął funkcję w styczniu 2026 roku po odwołaniu Marka Utrackiego przez nową Radę Nadzorczą spółki, po zmianach we władzach powiatu. Borowski mówił również, że od początku wiedział, iż będzie pełnił funkcję przez około trzy miesiące, a następnie poproszono go, by pokierował szpitalem jeszcze do końca maja.</p><p>Styczniowe odwołanie Marka Utrackiego i powołanie Konrada Borowskiego było szeroko opisywane także przez media regionalne. W doniesieniach podkreślano, że zmiana nastąpiła po przetasowaniach w powiecie i zmianie składu Rady Nadzorczej TCZ.</p><p>Od tamtego czasu wokół szpitala pojawiały się napięcia dotyczące zmian kadrowych, finansów, wynagrodzeń, inwestycji i przyszłości placówki. Tym bardziej sprawa nowego prezesa nie może być traktowana jak techniczny punkt w porządku obrad. Mieszkańcy nie czekają wyłącznie na nazwisko. Czekają na odpowiedź, jaki jest plan dla TCZ.</p><p>Czy szpital ma wejść w kolejny etap z silnym mandatem zarządczym? Czy znów będzie trwał w tymczasowości? Kto podejmie odpowiedzialność po zakończeniu maja, jeśli nowy prezes nie zostanie wybrany?</p><p>To pytania, które powinny paść publicznie i doczekać się publicznej odpowiedzi.</p><h2>Nowy konkurs i stare pytania</h2><p>Jeżeli potwierdzą się informacje o ogłoszeniu nowego konkursu, przed organami spółki staną dokładnie te same pytania, tylko z jeszcze większym ciężarem. Kiedy zostanie ogłoszone nowe postępowanie? Czy wymagania wobec kandydatów pozostaną takie same? Czy zmieni się tryb wyboru? Kto będzie kierował spółką do czasu rozstrzygnięcia?</p><p>Istotne jest również, czy możliwe będzie czasowe powierzenie obowiązków obecnemu prezesowi, albo pełnomocnikowi. W przypadku spółki prowadzącej działalność leczniczą nie chodzi bowiem o symboliczne „pełnienie funkcji”, lecz o realne decyzje: podpisy, kontrakty, organizację pracy, rozmowy z personelem, inwestycje i codzienne zarządzanie ryzykiem.</p><p>W najbliższych dniach redakcja skieruje pytania do <strong>Tomaszowskiego Centrum Zdrowia</strong>, <strong>Rady Nadzorczej TCZ</strong> oraz <strong>Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Zapytamy między innymi o liczbę kandydatów, przebieg rozmów, wynik głosowania, przyczyny braku rozstrzygnięcia oraz plan dalszego zarządzania szpitalem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojewoda nadal bada mandat radnej Pauliny Sochy. Chodzi o pracę w TCZ, wypowiedzi na sesjach i przepisy antykorupcyjne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55251,wojewoda-nadal-bada-mandat-radnej-pauliny-sochy-chodzi-o-prace-w-tcz-wypowiedzi-na-sesjach-i-przepisy-antykorupcyjne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55251,wojewoda-nadal-bada-mandat-radnej-pauliny-sochy-chodzi-o-prace-w-tcz-wypowiedzi-na-sesjach-i-przepisy-antykorupcyjne</guid>
            <pubDate>Sun, 24 May 2026 23:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wojewoda-nadal-bada-mandat-radnej-pauliny-sochy-chodzi-o-prace-w-tcz-wypowiedzi-na-sesjach-i-przep-1779714289.png</url>
                        <title>Wojewoda nadal bada mandat radnej Pauliny Sochy. Chodzi o pracę w TCZ, wypowiedzi na sesjach i przepisy antykorupcyjne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55251,wojewoda-nadal-bada-mandat-radnej-pauliny-sochy-chodzi-o-prace-w-tcz-wypowiedzi-na-sesjach-i-przepisy-antykorupcyjne</link>
                    </image><description>Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W lokalnej polityce najtrudniejsze sprawy rzadko zaczynają się od wielkich słów. Czasem zaczynają się od pisma, kilku załączników i pytania, które wraca na salę obrad jak echo z dramatu sądowego: <strong>czy radny może jednocześnie kontrolować spółkę powiatową i zawodowo uczestniczyć w jej zarządzaniu, finansach albo publicznym tłumaczeniu jej decyzji? </strong>W przypadku radnej Pauliny Sochy pytanie to nie ma już wyłącznie charakteru politycznej polemiki. Trafiło do procedury nadzorczej prowadzonej przez wojewodę łódzką.</p><h3><strong>Wojewoda żąda protokołów i wyjaśnień</strong></h3><p style="text-align:justify;">W piśmie z 15 maja 2026 roku Łódzki Urząd Wojewódzki, działając w ramach nadzoru nad działalnością powiatu, powołał się na sprawę ewentualnego naruszenia przez radną <strong>Paulinę Sochę </strong>zakazu wynikającego z art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Urząd wskazał, że do wcześniejszych materiałów dołączono m.in. pismo <strong>Tomaszowskiego Centrum Zdrowia S</strong>p. z o.o. z 17 kwietnia 2026 roku, w którym podano, że <strong>radna uczestniczyła w sesjach Rady Powiatu i wypowiadała się w zakresie spraw finansowych spółki.</strong> Wojewoda poprosił więc o przesłanie protokołów obrad Rady Powiatu oraz komisji — od 2025 roku — na których Paulina Socha wypowiadała się w sprawach dotyczących TCZ.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Rada Powiatu odpowiedziała pismem z 22 maja 2026 roku. Przewodniczący Rady Powiatu Michał Jodłowski przekazał, że w załączeniu przesyła kopie protokołów z sesji, podczas których radna Paulina Socha wypowiadała się w sprawach spółki Tomaszowskie Centrum Zdrowia. Wymieniono protokoły: XVIII/2025, XXV/2025, XXXIII/2025, XL/2026 oraz XLII/2026.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To ważny moment. Skoro organ nadzoru domaga się kolejnych protokołów, można ostrożnie przyjąć, że dotychczasowy materiał nie został uznany za wystarczający do zamknięcia sprawy. Nie oznacza to automatycznie, że doszło do naruszenia prawa. Oznacza natomiast, że wojewoda bada nie tylko formalne zatrudnienie radnej, ale również <strong>realny charakter jej aktywności podczas obrad</strong>.</p><h3><strong>Sprawa była już opisywana w lokalnych mediach</strong></h3><p style="text-align:justify;">Temat nie pojawił się w próżni. Juz w kwietniu 2026 roku pisaliśmy, że w związku ze sprawą Pauliny Sochy odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Powiatu, zwołana w celu przekazania wojewodzie żądanych dokumentów oraz przyjęcia stanowiska rady w sprawie zarzutów dotyczących zatrudnienia radnej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Podkresliliśmy, że radna po zmianie prezesa szpitala została zatrudniona w spółce jako dyrektorka do spraw finansowych i główna księgowa, a sama spółka działa na majątku powiatu.</p><p style="text-align:justify;">Według tej samej publikacji Łódzki Urząd Wojewódzki wszczął postępowanie nadzorcze wobec Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim w związku z podejrzeniem naruszenia przepisów antykorupcyjnych przez radną. Opisywaliśmy także, że podczas głosowania 12 radnych wyraziło stanowisko, iż radna prawa nie złamała, i że taki dokument miał zostać przekazany wojewodzie. To istotne uzupełnienie, bo pokazuje, że sprawa ma dwa poziomy. Pierwszy to <strong>formalna procedura nadzorcza</strong>. Drugi to <strong>polityczne stanowisko Rady Powiatu</strong>, które — nawet jeśli zostało przyjęte większością głosów — nie zamyka jeszcze oceny organu nadzoru.</p><h3><strong>Kim w tej sprawie jest Paulina Socha?</strong></h3><p style="text-align:justify;">Z oficjalnego wykazu BIP wynika, że Paulina Socha jest radną Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim wybraną z listy Prawa i Sprawiedliwości. W tym samym wykazie widać także aktualny skład rady kadencji 2024–2029 oraz polityczne przypisanie radnych. Profil radnej w systemie eSesja wskazuje, że Paulina Socha reprezentuje okręg wyborczy nr 5, obejmujący gminy Tomaszów Mazowiecki, Inowłódz i Rzeczycę. Portal pokazuje również jej aktywność w posiedzeniach komisji i sesjach, w tym obecności na posiedzeniach z kwietnia i maja 2026 roku.</p><p style="text-align:justify;">Z BIP Powiatu Tomaszowskiego wynika ponadto, że Paulina Socha zasiada w Komisji Rewizyjnej, Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, Komisji Edukacji, Kultury i Sportu, gdzie pełni funkcję zastępcy przewodniczącej, oraz w Komisji Statutowej.</p><p style="text-align:justify;">Ten ostatni element jest szczególnie ciekawy. Komisja Rewizyjna to organ kontrolny rady. Jeżeli radna będąca członkiem komisji kontrolnej jednocześnie pracuje na stanowisku kierowniczym w spółce podległej powiatowi, sprawa <strong>nabiera nie tylko wymiaru prawnego, ale i etycznego.</strong> Nie przesądza to naruszenia prawa, ale zwiększa wagę pytania o konflikt ról.</p><h3><strong>TCZ to nie zwykła spółka z tabeli</strong></h3><p style="text-align:justify;"><strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia </strong>samo przedstawia się jako ważna placówka medyczna służąca mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego i okolic. Według informacji ze strony TCZ placówka obejmuje m.in. szpital, przychodnię i poradnie specjalistyczne, a pacjenci mogą korzystać z pomocy lekarzy różnych specjalizacji, diagnostyki oraz leczenia. Oficjalna strona podaje także, że TCZ ma 16 oddziałów, 22 poradnie i zatrudnia m.in. 160 lekarzy, 261 pielęgniarek, 25 położnych, 44 salowe oraz 46 ratowników medycznych.</p><p>To ważne, bo rozmowa o TCZ nie jest rozmową o dowolnym podmiocie gospodarczym. To rozmowa o szpitalu, o publicznych pieniądzach, o zdrowiu mieszkańców powiatu i o instytucji, której funkcjonowanie bezpośrednio dotyka tysięcy osób. W tym sensie sprawa Pauliny Sochy nie jest wyłącznie sporem o jeden mandat. To test lokalnej przejrzystości: <strong>czy radny może być jednocześnie kontrolerem systemu i częścią kierownictwa podmiotu, który temu systemowi podlega?</strong></p><h3><strong>Sesja z 17 czerwca 2025 roku. Punkt o TCZ i pierwsze istotne wypowiedzi</strong></h3><p style="text-align:justify;">Najważniejsze fragmenty znajdują się w protokole XXV sesji Rady Powiatu z 17 czerwca 2025 roku, w punkcie 8: <strong>„Sprawozdanie Prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia sp. z o.o. z działalności spółki za 2024 rok oraz za okres od stycznia 2025 roku do kwietnia 2025 roku”</strong>. Już sam punkt obrad pokazuje, że nie była to luźna dyskusja polityczna, lecz oficjalna debata o sytuacji powiatowej spółki.</p><p style="text-align:justify;">Prezes TCZ <strong>Marek Utracki </strong>poinformował wtedy, że w kadrze spółki nastąpiły zmiany, a Paulina Socha pełni funkcję dyrektora do spraw finansowych. W tym samym wystąpieniu wskazał również inne zmiany kadrowe i organizacyjne w spółce, w tym połączenie stanowisk administracyjno-inwestycyjnych oraz przekazanie uprawnień po odejściu prokurenta.</p><h4><strong>Cytat 1: wynik finansowy i wskaźniki spółki</strong></h4><p style="text-align:justify;">W odpowiedzi na wypowiedź radnego Mariusza Strzępka, który wskazywał, że radni nie otrzymali wcześniej danych finansowych w formie tabelarycznej, głos zabrała Paulina Socha jako <strong>dyrektor do spraw finansowych w TCZ</strong>:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">„Spółka wypracowała zysk z działalności operacyjnej na poziomie ok. 3.954.000 zł, natomiast zysk całościowy – ok. 7.300.000 zł. Obecnie sprawozdanie jest badane przez biegłego rewidenta. [...] Udzieliła informacji na temat tego jak kształtują się wskaźniki płynności, wypłacalności, zadłużenia i rentowności.”</p></blockquote><p style="text-align:justify;"><strong>Analiza:</strong> ta wypowiedź nie ma charakteru zwykłej opinii radnej. Została odnotowana jako wypowiedź<i> „dyrektora do spraw finansowych w TCZ”</i>. Dotyczy danych finansowych spółki, sprawozdania badanego przez biegłego rewidenta oraz wskaźników płynności, wypłacalności, zadłużenia i rentowności. Może więc być interpretowana jako wystąpienie osoby posiadającej wiedzę zarządczą lub finansową spółki, a nie wyłącznie jako głos członkini rady.</p><p style="text-align:justify;">Także nasz portal w czerwcu 2025 roku zwracał uwagę na tę sytuację. W tekście <strong>Pisaliśmy</strong>, że radni nie otrzymali przed sesją sprawozdania ani danych finansowych, a informacje o zysku całościowym 7,3 mln zł i zysku operacyjnym 3,954 mln zł przekazała właśnie dyrektorka i księgowa P. Socha, będąca jednocześnie radną powiatową.</p><h4><strong>Cytat 2: rezerwy, pozwy i środki pieniężne spółki</strong></h4><p>W dalszej części dyskusji Paulina Socha odniosła się do kwestii zysku, rezerw i płynności:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">„Owszem wypracowany został zysk 7 mln zł, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że są przed nami rezerwy założone w kwocie 5.300.000 zł na nierówne traktowanie pielęgniarek. Jeżeli rzeczywiście ten zysk byłby wypracowany i fizycznie w gotówce te pieniądze spółka by posiadała, no to dzisiaj nie widzielibyśmy spadku środków pieniężnych w spółce. Początkowo były 23 mln zł, na początku kwietnia 17 mln zł, więc gdyby faktycznie te pieniądze w gotówce były, nie byłoby spadku o te 6 mln zł które wydaliśmy na inwestycje. Powiedziała, że 75 pozwów jest w sądzie, pozew grupowy został odrzucony, będą trwały mediacje, więc bardzo możliwe że trzeba będzie zapłacić z rezerw.”</p></blockquote><p style="text-align:justify;"><strong>Analiza:</strong> ten fragment ma szczególne znaczenie. Padają tu informacje z wnętrza spółki: rezerwy, liczba pozwów, mediacje, poziom środków pieniężnych, spadek gotówki, inwestycje. Najbardziej wrażliwe jest zdanie: <strong>„które wydaliśmy na inwestycje”</strong>. W języku potocznym może to być skrót myślowy, ale dla organu nadzoru może być istotne, czy „my” oznaczało wyłącznie opis spółki jako przedmiotu debaty, czy także identyfikację mówczyni z podmiotem i jego decyzjami finansowymi.</p><h4><strong>Cytat 3: zatrudnienie w TCZ i ocena poziomu kosztów</strong></h4><p>Kiedy w dyskusji pojawił się temat zatrudnienia 82 osób, premii oraz kosztów personelu, Paulina Socha znów zabrała głos jako dyrektor finansowa TCZ:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">„Do 2023 roku z 278 pielęgniarek liczba wzrosła do 302, czyli w tym przypadku zatrudnienie wzrosło o 24 pielęgniarki. Przedstawiła jak wyglądało zatrudnienie w pozostałych grupach pracowników TCZ: lekarze, rezydenci, psycholodzy, psychoterapeuci – 8 osób, fizjoterapeuci – 3 osoby, technicy radiologii – 2 osoby, ratownicy medyczni – 3 osoby, pozostały personel medyczny – 2 osoby, pozostały personel niemedyczny, salowe, rejestratorki – 12 osób, pozostały personel niemedyczny – 8 osób, stażyści – 2 osoby.”</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Następnie dodała:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">„Analizując wskaźniki NFZ-owskie jeżeli chodzi o skalę zatrudnienia i wymagania co do specjalistów to jesteśmy dużo ponad poziomem wymagań. Powiedziała, że TCZ nie jest szpitalem klinicznym i jeżeli NFZ wymaga na danym oddziale 2 pielęgniarki specjalistyczne a jest ich cały oddział, to powoduje to wzrost kosztów.”</p></blockquote><p style="text-align:justify;"><strong>Analiza:</strong> również tu pojawia się sformułowanie <strong>„jesteśmy dużo ponad poziomem wymagań”</strong>. Można je rozumieć jako skrót odnoszący się do TCZ. Jednak w kontekście funkcji dyrektora finansowego i występowania podczas oficjalnej debaty rady może ono wzmacniać wrażenie, że wypowiedź miała charakter ekspercki, służbowy i wewnętrznie związany ze spółką.</p><h3><strong>Pytanie o legalność padło już publicznie</strong></h3><p style="text-align:justify;">Podczas tej samej sesji radny Kazimierz Mordaka wprost odniósł się do tego, że w TCZ dyrektorem do spraw finansowych jest radna Paulina Socha. Poprosił radców prawnych o wypowiedź w kwestii tego, czy radny powiatowy może „zasiadać w spółkach powiatowych”. Starosta Mariusz Węgrzynowski odpowiedział, że funkcja pełniona przez Paulinę Sochę „w żaden sposób nie koliduje z mandatem radnego”.</p><p style="text-align:justify;">To bardzo ważny fragment, bo pokazuje, że wątpliwość nie pojawiła się dopiero po piśmie wojewody. Była sygnalizowana publicznie już na sesji. Jednocześnie z dostępnych protokołów nie wynika, by w tym miejscu przedstawiono pełną, pisemną opinię prawną wraz z analizą art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym. Przed publikacją warto wystąpić do Rady Powiatu o kopię ewentualnej opinii prawnej.</p><h3><strong>Sprawa TCZ jest częścią większego sporu o szpital</strong></h3><p style="text-align:justify;">Internetowe publikacje pokazują, że temat zatrudnienia Pauliny Sochy nakłada się na szerszy konflikt wokół kondycji i zarządzania Tomaszowskim Centrum Zdrowia. W czerwcu 2025 roku portal pisał o sporach wokół premii w TCZ, zatrudnienia, wyniku finansowego oraz braku wcześniejszego przekazania radnym danych. Portal relacjonował również dyskusję o nieotrzymaniu przez TCZ dotacji na budowę nowego bloku operacyjnego, wskazując, że według prezentowanych wyjaśnień odmowa miała wynikać m.in. z błędów formalnych, chaosu organizacyjnego, rozbieżności w wycenie inwestycji i złożenia wniosku na ostatnią chwilę.</p><p style="text-align:justify;">O utracie szansy na środki z KPO pisał także portal Nasze Miasto, wskazując, że chodziło o około 80 mln zł na budowę bloku operacyjnego, inwestycję szacowaną na ponad 98 mln zł. Podobny kontekst podawała TVP Łódź, informując, że miało być 80 mln zł na rozbudowę szpitala, ale pieniędzy nie będzie przez błędy formalne; w materiale odnotowano również spór polityczny wokół odpowiedzialności za wniosek.</p><p style="text-align:justify;">To tło jest ważne, bo pokazuje, że wypowiedzi Pauliny Sochy nie padały w próżni. Padały w atmosferze ostrego sporu o finanse, inwestycje, odpowiedzialność poprzednich i obecnych władz TCZ oraz kierunek rozwoju szpitala. A im większy spór, tym ważniejsze staje się rozdzielenie ról: kto mówi jako radny, kto jako urzędnik, kto jako członek zarządu, a kto jako pracownik lub dyrektor spółki.</p><h3><strong>Co mówi art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym?</strong></h3><p style="text-align:justify;">Art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym uzyskali mandat. Zakazuje także zarządzania taką działalnością oraz bycia przedstawicielem lub pełnomocnikiem w jej prowadzeniu. Niewypełnienie obowiązku zaprzestania takiej działalności może stanowić podstawę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu w trybie art. 383 Kodeksu wyborczego.</p><p style="text-align:justify;">Ten przepis trzeba czytać ostrożnie. Nie mówi on wprost:<i> „radny nie może pracować w spółce powiatowej”. </i>Mówi natomiast o zakazie prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, zarządzania taką działalnością oraz bycia przedstawicielem lub pełnomocnikiem w jej prowadzeniu. Różnica jest subtelna, ale w prawie — jak w dobrej muzyce — czasem najważniejsze jest to, co dzieje się między nutami.</p><p style="text-align:justify;">Dlatego kluczowe dla oceny sprawy Pauliny Sochy może być nie tylko formalne brzmienie umowy o pracę, ale także: czy jako dyrektor do spraw finansowych miała realny wpływ na zarządzanie działalnością spółki; czy występowała wobec <strong>Rady Powiatu</strong> jako pracownik, dyrektor, ekspert, reprezentant spółki czy radna; czy jej wypowiedzi dotyczyły wyłącznie informacji publicznych, czy także danych wewnętrznych, decyzji finansowych i stanowiska spółki; czy miała pełnomocnictwa, upoważnienia albo faktycznie wykonywała czynności przedstawicielskie.</p><h3><strong>Gdzie jest granica między informacją a reprezentowaniem spółki?</strong></h3><p style="text-align:justify;">To będzie jedno z najtrudniejszych pytań dla wojewody, Rady Powiatu i ewentualnie sądu administracyjnego.</p><p style="text-align:justify;">Zwykła wypowiedź radnej mogłaby brzmieć: „Z informacji przedstawionych radnym wynika, że spółka ma taki wynik”.<br>Wypowiedź ekspercka pracownika mogłaby brzmieć: „Według danych finansowych TCZ wskaźniki przedstawiają się następująco”.<br>Wypowiedź osoby identyfikującej się ze spółką może natomiast brzmieć: „wydaliśmy”, „jesteśmy ponad poziomem wymagań”, „mamy rezerwy”, „u nas wygląda to tak”.</p><p style="text-align:justify;">W analizowanych fragmentach protokołu pojawiają się elementy, które mogą być dla organu nadzoru interesujące. <i>Radna nie tylko komentowała sprawy TCZ, ale — jako dyrektor finansowa — podawała szczegółowe dane dotyczące wyniku finansowego, rezerw, płynności, zatrudnienia, pozwów, inwestycji i wskaźników finansowych.</i></p><p style="text-align:justify;">To nie jest jeszcze dowód naruszenia prawa. Ale jest to materiał, który może uzasadniać pytanie, czy na sali obrad występowała radna wykonująca mandat, czy dyrektor finansowa spółki odpowiadająca na pytania radnych w imieniu TCZ.</p><h3><strong>Procedura wygaszenia mandatu. Tu nie ma miejsca na polityczny skrót</strong></h3><p style="text-align:justify;">Wygaszenie mandatu radnego nie jest gestem politycznym, tylko aktem o bardzo poważnych skutkach ustrojowych. Zgodnie z art. 383 Kodeksu wyborczego wygaśnięcie mandatu radnego następuje m.in. w razie naruszenia ustawowego zakazu łączenia mandatu z wykonywaniem określonych funkcji lub działalności. W określonych sytuacjach rada stwierdza wygaśnięcie mandatu w drodze uchwały.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dlatego przed jakąkolwiek decyzją konieczne jest pełne postępowanie wyjaśniające. Rada powinna posiadać komplet dokumentów, w tym zakres obowiązków radnej w TCZ, ewentualne pełnomocnictwa, strukturę organizacyjną spółki, dokumenty właścicielskie, protokoły komisji i sesji, nagrania oraz możliwość odniesienia się samej radnej do podnoszonych wątpliwości.</p><p style="text-align:justify;">Wojewoda, żądając protokołów i dokumentów, najwyraźniej idzie właśnie tą drogą: najpierw fakty, potem ocena.</p><h3><strong>Prawo to jedno. Zaufanie publiczne — drugie</strong></h3><p style="text-align:justify;">Nawet jeżeli ostatecznie okaże się, że nie doszło do naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje pytanie etyczne. A ono w samorządzie bywa równie ważne jak paragraf.</p><p style="text-align:justify;">Tomaszowskie Centrum Zdrowia nie jest abstrakcyjną spółką z tabeli Excela. To szpital, miejsce pracy setek osób i instytucja, do której mieszkańcy powiatu trafiają w najtrudniejszych momentach życia. Oficjalna strona TCZ opisuje placówkę jako kompleksowy ośrodek z wieloma oddziałami i poradniami, zatrudniający lekarzy, pielęgniarki, położne, salowe i ratowników medycznych.</p><p style="text-align:justify;">Rada Powiatu ma prawo i obowiązek patrzeć tej spółce na ręce. Ale czy radna zatrudniona na stanowisku dyrektorskim w tej samej spółce może z pełnym spokojem uczestniczyć w debatach, głosowaniach i ocenach dotyczących jej miejsca pracy?</p><p>To pytanie nie jest atakiem personalnym. To pytanie o standard.</p><p>W demokracji lokalnej zaufanie publiczne jest jak szkło w filmach Kieślowskiego — przezroczyste, kruche i łatwe do zarysowania. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy ich radni występują na sali obrad jako niezależni kontrolerzy, czy jako osoby powiązane zawodowo z instytucjami, które rada powinna nadzorować.</p><h3><strong>Możliwe scenariusze</strong></h3><p>Pierwszy scenariusz jest dla radnej najkorzystniejszy: Rada Powiatu i wojewoda uznają, że nie doszło do naruszenia prawa, bo wypowiedzi Pauliny Sochy mieściły się w granicach przekazywania informacji, a jej zatrudnienie nie oznaczało zarządzania działalnością gospodarczą, reprezentowania spółki ani pełnienia funkcji przedstawicielskiej.</p><p>Drugi scenariusz zakłada, że z dokumentów — zwłaszcza zakresu obowiązków, pełnomocnictw, schematu organizacyjnego i nagrań z sesji — wyniknie realny udział w zarządzaniu albo reprezentowaniu działalności spółki. W takim przypadku sprawa może zmierzać w kierunku uchwały dotyczącej wygaśnięcia mandatu.</p><p>Trzeci scenariusz to dalszy spór proceduralny: rada uzna, że nie ma podstaw do działania, wojewoda będzie kontynuował ocenę nadzorczą, a ostatecznie sprawa może trafić do sądu administracyjnego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Auto, kilometrówki i biuro na papierze. Rozliczenie Adriana Witczaka pokazuje, gdzie płyną publiczne pieniądze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55181,auto-kilometrowki-i-biuro-na-papierze-rozliczenie-adriana-witczaka-pokazuje-gdzie-plyna-publiczne-pieniadze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55181,auto-kilometrowki-i-biuro-na-papierze-rozliczenie-adriana-witczaka-pokazuje-gdzie-plyna-publiczne-pieniadze</guid>
            <pubDate>Sat, 23 May 2026 20:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-auto-kilometrowki-i-biuro-na-papierze-rozliczenie-adriana-witczaka-pokazuje-gdzie-plyna-publiczne-1779609831.png</url>
                        <title>Auto, kilometrówki i biuro na papierze. Rozliczenie Adriana Witczaka pokazuje, gdzie płyną publiczne pieniądze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55181,auto-kilometrowki-i-biuro-na-papierze-rozliczenie-adriana-witczaka-pokazuje-gdzie-plyna-publiczne-pieniadze</link>
                    </image><description>Na stronach Sejmu pojawiło się nowe rozliczenie kosztów prowadzenia biura poselskiego posła Adriana Witczaka. I jeśli ktoś sądził, że po ubiegłorocznych publikacjach temat wynajmowanego auta zostanie przez parlamentarzystę potraktowany ostrożniej, to może się zdziwić. W 2025 roku koszty najmu samochodu nie spadły. One wystrzeliły.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W poprzednim tekście pytaliśmy, czy poseł z Tomaszowa Mazowieckiego nie odnalazł się zbyt wygodnie w świecie sejmowych możliwości finansowanych z kieszeni podatnika. Wtedy chodziło o <strong>blisko 27 tys. zł za najem samochodu</strong> i ponad <strong>44 tys. zł tzw. kilometrówki</strong>, czyli razem ponad <strong>70 tys. zł na jeżdżenie</strong>. Dane te były opisywane także w naszym wcześniejszym materiale, w którym zwracaliśmy uwagę, że środki na biuro powinny służyć mieszkańcom: obsłudze wyborców, pracy biura, poradom, dokumentom, kontaktowi z ludźmi, a nie budowaniu mobilnego komfortu parlamentarzysty&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50479%2Cniezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika"></oembed></figure><p>Teraz mamy rozliczenie za 2025 rok. I obraz robi się jeszcze bardziej wymowny.</p><h3><strong>Samochód posła coraz droższy. Najem auta: z 26,5 tys. zł do ponad 53 tys. zł</strong></h3><p>W 2024 roku w rozliczeniu Adriana Witczaka widniała pozycja <strong>„najem samochodu”</strong> na kwotę <strong>26 547,66 zł</strong>. W 2025 roku ta sama pozycja wyniosła już <strong>53 095,32 zł</strong>. To niemal dokładnie dwa razy więcej.</p><p>Do tego dochodzą <strong>koszty przejazdów posła w związku z wykonywaniem mandatu samochodem własnym lub innym</strong>. W 2024 roku było to <strong>44 102,50 zł</strong>, w 2025 roku — <strong>35 075 zł</strong>. Sama kilometrówka spadła, ale cały pakiet samochodowy poszedł w górę.</p><p>W 2024 roku najem auta i kilometrówki dały razem <strong>70 650,16 zł</strong>. W 2025 roku już <strong>88 170,32 zł</strong>. Różnica? <strong>17 520,16 zł więcej</strong>. Czyli wzrost o niemal <strong>25 procent</strong>.</p><p>I tu nie chodzi o drobne rachunki za paliwo do służbowego malucha. Chodzi o publiczne pieniądze, które płyną na rozwiązanie wygodne dla posła, a coraz mniej zrozumiałe dla obywatela. Zwłaszcza wtedy, gdy pamiętamy, że poseł i tak może rozliczać przejazdy. W praktyce podatnik widzi więc dwa worki: jeden na najem samochodu, drugi na przejazdy. Oba napełniane z publicznej kasy.</p><h3><strong>Biuro poselskie czy stacja obsługi mobilności parlamentarzysty?</strong></h3><p>Ryczałt na biuro poselskie nie jest kieszonkowym. Nie jest prywatnym dodatkiem do poselskiego stylu życia. To pieniądze przeznaczone na prowadzenie biura, kontakt z wyborcami, obsługę mieszkańców, organizację pracy parlamentarnej w terenie.</p><p>Tymczasem w rozliczeniu za 2025 rok widzimy, że <strong>najem samochodu kosztował 53 095,32 zł</strong>, a <strong>wynagrodzenia pracowników zatrudnionych na umowę o pracę wraz z pochodnymi — 67 266,01 zł</strong>. Różnica między utrzymaniem etatowego zaplecza biura a wynajmowanym autem robi się niebezpiecznie mała.</p><p>Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z materiałami biurowymi. Na <strong>zakup materiałów biurowych, prasy, wydawnictw i środków BHP</strong> poseł wydał w 2025 roku <strong>88 071,27 zł</strong>. To więcej niż na pracownika etatowego. Innymi słowy: papier, prasa, wydawnictwa i materiały biurowe kosztują w tym rozliczeniu więcej niż człowiek zatrudniony do pracy w biurze poselskim.</p><p>Czy tak wygląda biuro parlamentarzysty XXI wieku? Trzy biura poselskie, jeden pracownik i rachunki, które bardziej przypominają logistykę kampanijną niż codzienną obsługę mieszkańców?</p><h3><strong>Trzy biura, jedna osoba. A gdzie ludzie dla wyborców?</strong></h3><p>Adrian Witczak deklaruje prowadzenie biura poselskiego w Tomaszowie Mazowieckim. Według informacji o jego aktywności biurowej funkcjonują też punkty lub biura związane z mandatem poselskim. I tu pojawia się pytanie podstawowe: <strong>jak obsługiwać mieszkańców w kilku miejscach, zatrudniając realnie jedną osobę na umowę o pracę?</strong></p><p>Wynagrodzenia pracowników biura poselskiego na podstawie umowy o pracę wyniosły:</p><figure class="table"><table><thead><tr><th>Rok</th><th style="text-align:right;">Wynagrodzenia pracowników etatowych</th><th style="text-align:right;">Materiały biurowe, prasa, wydawnictwa, BHP</th><th style="text-align:right;">Najem samochodu</th><th style="text-align:right;">Kilometrówki</th></tr></thead><tbody><tr><td><strong>2024</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>54 446,16 zł</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>86 504,92 zł</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>26 547,66 zł</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>44 102,50 zł</strong></td></tr><tr><td><strong>2025</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>67 266,01 zł</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>88 071,27 zł</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>53 095,32 zł</strong></td><td style="text-align:right;"><strong>35 075,00 zł</strong></td></tr></tbody></table></figure><p>Wzrost wynagrodzeń etatowych rok do roku wyniósł <strong>12 819,85 zł</strong>. W tym samym czasie sam najem auta wzrósł o <strong>26 547,66 zł</strong>. Czyli wzrost kosztów najmu samochodu był ponad dwukrotnie większy niż wzrost wydatków na etatowego pracownika.</p><p>To jest ten moment, w którym publicystyka nie musi podnosić głosu. Wystarczy kalkulator.</p><h3><strong>Strona internetowa za 4437,72 zł. Tylko gdzie ona jest?</strong></h3><p>W rozliczeniu za 2025 rok pojawia się nowa pozycja: <strong>„koszty utworzenia oraz obsługi strony internetowej biura poselskiego”</strong>. Kwota: <strong>4437,72 zł</strong>. W 2024 roku w tej rubryce było zero.</p><p>I bardzo dobrze — poseł powinien mieć przejrzystą, łatwo dostępną stronę, na której mieszkaniec znajdzie dyżury, adresy biur, interwencje, informacje o pracy parlamentarnej, sprawozdania, zapowiedzi spotkań i kontakt do współpracowników.</p><p>Problem w tym, że jeśli na stronę wydaje się ponad cztery tysiące złotych publicznych pieniędzy, to obywatel powinien móc ją znaleźć bez archeologicznej wyprawy przez internetowe ruiny. Tymczasem odnalezienie wyraźnej, samodzielnej, aktualnej strony biura poselskiego Adriana Witczaka nie jest oczywiste. A skoro wydatek jest publiczny, efekt też powinien być publicznie widoczny.</p><p>Bo strona internetowa biura poselskiego nie jest ozdobą do faktury. Ma być narzędziem kontaktu z wyborcami.</p><h3><strong>Koszty rosną, a logika wydatków skrzypi jak stara drabina</strong></h3><p>Całość wydatków w 2024 roku wyniosła <strong>383 289,39 zł</strong>. W 2025 roku już <strong>412 119,94 zł</strong>. To wzrost o <strong>28 830,55 zł</strong>. Poseł miał też do rozliczenia środki niewykorzystane z poprzedniego roku, dlatego pula na 2025 rok wyniosła <strong>481 490,61 zł</strong>, z czego na koniec pozostało <strong>69 370,67 zł</strong>.</p><p>Wydatki na najem lokalu biura poselskiego wzrosły z <strong>9610,28 zł</strong> w 2024 roku do <strong>23 744,25 zł</strong> w 2025 roku. Pojawiły się też <strong>koszty ekspertyz, opinii i tłumaczeń</strong> — <strong>22 500 zł</strong>, podczas gdy rok wcześniej było tam zero. Zmalały natomiast wynagrodzenia wypłacane na podstawie umów zlecenia i o dzieło — ze <strong>129 154,88 zł</strong> do <strong>87 000 zł</strong>.</p><p>W rubryce „inne wydatki” w 2025 roku mamy <strong>55 036,04 zł</strong>, w tym <strong>53 095,32 zł na najem samochodu</strong>, <strong>300 zł na zakup kwiatów</strong>, <strong>540,72 zł na artykuły spożywcze i chemiczne</strong> oraz <strong>1100 zł na drobne upominki</strong>. Rok wcześniej „inne wydatki” wynosiły <strong>27 922,66 zł</strong>, z czego <strong>26 547,66 zł</strong> stanowił najem samochodu.</p><p>Czyli w rubryce „inne” samochód siedzi jak król na tronie. Reszta to dekoracje.</p><h3><strong>Poseł mobilny, biuro skromne, podatnik hojny</strong></h3><p>Najbardziej uderza nie sam fakt, że poseł się przemieszcza. Parlamentarzysta ma prawo jeździć, spotykać się z mieszkańcami, prowadzić interwencje i być obecny w terenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy koszty tej mobilności zaczynają dominować nad logiką pracy biura.</p><p>W 2025 roku:</p><p><strong>najem samochodu i kilometrówki kosztowały razem 88 170,32 zł.</strong><br><strong>wynagrodzenia etatowe pracowników wyniosły 67 266,01 zł.</strong><br><strong>materiały biurowe kosztowały 88 071,27 zł.</strong></p><p>To znaczy, że samochodowy pakiet posła kosztował praktycznie tyle samo co materiały biurowe i znacznie więcej niż etatowe zaplecze osobowe biura.</p><p>Trudno więc nie zapytać: <strong>czy biuro poselskie Adriana Witczaka jest przede wszystkim miejscem pracy dla mieszkańców, czy raczej księgową konstrukcją, która pozwala finansować bardzo wygodny model funkcjonowania posła?</strong></p><h3><strong>Transparentność? Raczej mgła nad Pilicą</strong></h3><p>Wcześniej pisaliśmy, że zasady rozliczania poselskich wydatków są skrajnie nieprzejrzyste i sprzyjają nadużyciom. Dziś nowe sprawozdanie tylko wzmacnia to wrażenie. Poseł wpisuje kategorie, kwoty, ogólne opisy. Ale obywatel nadal nie widzi pełnego obrazu: jaka umowa, z kim, za co dokładnie, na jakich zasadach, jaki samochód, ile kilometrów, kiedy, dokąd, po co.</p><p>Prawo może na to pozwalać. Ale polityka nie kończy się na pytaniu, czy coś da się zaksięgować. Polityka zaczyna się od pytania, czy wypada.</p><p>A tutaj coraz trudniej udawać, że wszystko wygląda normalnie. Bo jeżeli poseł wydaje więcej na materiały biurowe niż na pracownika, jeśli przy trzech biurach realne zatrudnienie wygląda mizernie, jeśli auto pochłania dziesiątki tysięcy złotych, a do tego dochodzą kilometrówki, jeśli pojawia się wydatek na stronę internetową, której zwykły mieszkaniec nie potrafi łatwo znaleźć — to nie jest tylko księgowość.</p><p>To jest polityczny obrazek. I to obrazek wyjątkowo niewygodny.</p><h3><strong>Publiczne pieniądze lubią ciszę. Dlatego trzeba je czytać głośno</strong></h3><p>Roczne sprawozdania poselskie zwykle nie rozpalają opinii publicznej. Są nudne, tabelaryczne, pisane językiem rubryk. Ale właśnie w takich dokumentach najlepiej widać, czym różni się deklarowana troska o mieszkańców od realnych priorytetów wydatkowych.</p><p>Adrian Witczak może oczywiście tłumaczyć, że wszystko jest zgodne z przepisami. Może mówić o pracy w terenie, spotkaniach, dyżurach, mandacie poselskim i konieczności dojazdów. Tylko że mieszkańcy też potrafią liczyć.</p><p>A rachunek jest prosty: <strong>w 2025 roku samochód posła kosztował podatników jeszcze więcej niż rok wcześniej</strong>. I to jest fakt, którego nie przykryje ani tabelka, ani podpis, ani urzędowa pieczątka.</p><p>Bo gdy polityk mówi o służbie publicznej, a jego rozliczenie wygląda jak instrukcja wygodnego życia na koszt ryczałtu, wyborca ma prawo zapytać: <strong>panie pośle, czy to jeszcze biuro poselskie, czy już dobrze opłacony punkt obsługi własnej kariery?</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mieszkanie za remont w Tomaszowie. TTBS pokazuje 10 lokali komunalnych — wnioski tylko do 5 czerwca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55230,mieszkanie-za-remont-w-tomaszowie-ttbs-pokazuje-10-lokali-komunalnych-wnioski-tylko-do-5-czerwca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55230,mieszkanie-za-remont-w-tomaszowie-ttbs-pokazuje-10-lokali-komunalnych-wnioski-tylko-do-5-czerwca</guid>
            <pubDate>Fri, 22 May 2026 09:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mieszkanie-za-remont-w-tomaszowie-ttbs-pokazuje-10-lokali-komunalnych-wnioski-tylko-do-5-czerwca-1779436768.png</url>
                        <title>Mieszkanie za remont w Tomaszowie. TTBS pokazuje 10 lokali komunalnych — wnioski tylko do 5 czerwca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55230,mieszkanie-za-remont-w-tomaszowie-ttbs-pokazuje-10-lokali-komunalnych-wnioski-tylko-do-5-czerwca</link>
                    </image><description>TTBS w Tomaszowie Mazowieckim oferuje 10 mieszkań komunalnych w programie „Mieszkanie za remont”. Lokale można oglądać od 25 maja, a wnioski składać do 5 czerwca 2026 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie ogłoszenia, które dla jednych są tylko tabelą z adresami, metrażem i godziną oględzin, a dla innych — początkiem nowego rozdziału. <strong>Tomaszowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego Sp. z o.o.</strong> poinformowało o ofercie wynajmu mieszkań z zasobu komunalnego Miasta Tomaszowa Mazowieckiego w ramach programu <strong>„Mieszkanie za remont”</strong>. Do wyboru jest <strong>10 lokali</strong>, położonych m.in. przy ulicach Piłsudskiego, Krzyżowej, Berka Joselewicza, św. Antoniego i Warszawskiej.</p><p>Oferta skierowana jest do <strong>mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego</strong>. Wnioski można składać <strong>do 5 czerwca 2026 roku</strong>.</p><h2><strong>Mieszkanie za remont — dla kogo jest ten program?</strong></h2><p>Idea programu jest prosta, choć w praktyce wymaga od przyszłego najemcy determinacji, pieniędzy i cierpliwości: miasto udostępnia lokal komunalny wymagający prac, a osoba zainteresowana najmem wykonuje remont we własnym zakresie i na własny koszt. TTBS opisuje program jako rozwiązanie dla osób, które chcą skrócić czas oczekiwania na mieszkanie komunalne i mają możliwości finansowe, by przeprowadzić remont samodzielnie.</p><p>W tle jest szerszy problem, który w wielu polskich miastach wraca jak refren z piosenki Maanamu — mieszkania są potrzebne, kolejki bywają długie, a część komunalnego zasobu wymaga nakładów, zanim będzie można w nim normalnie zamieszkać. Ustawa o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy określa zasady gospodarowania lokalami gminnymi oraz obowiązki samorządu w zakresie zaspokajania potrzeb mieszkaniowych mieszkańców.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim program <strong>„Mieszkanie za remont”</strong> funkcjonuje w oparciu o lokalne zasady wynajmowania lokali z mieszkaniowego zasobu miasta. Wcześniejsze miejskie komunikaty wskazywały, że oferta w pierwszej kolejności była kierowana do osób zakwalifikowanych na listę oczekujących na mieszkanie komunalne, a w przypadku braku chętnych mogła zostać skierowana do mieszkańców miasta bez zaspokojonych potrzeb mieszkaniowych.</p><h2><strong>Jakie mieszkania są dostępne?</strong></h2><p>W najnowszej ofercie znalazły się zarówno niewielkie lokale dla jednej osoby lub pary, jak i duże mieszkania, które mogą zainteresować większe rodziny. Najmniejsze ma <strong>21,62 mkw.</strong>, największe aż <strong>100,57 mkw.</strong></p><figure class="table"><table><thead><tr><th>Lp.</th><th>Adres lokalu</th><th>Powierzchnia</th><th>Kondygnacja</th><th>Daty oględzin</th><th>Godziny oględzin</th></tr></thead><tbody><tr><td>1</td><td>Piłsudskiego 2a m. 9</td><td>47,13 mkw.</td><td>II piętro</td><td>25.05.2026, 01.06.2026</td><td>8.00–8.40</td></tr><tr><td>2</td><td>Piłsudskiego 24 m. 13</td><td>21,62 mkw.</td><td>parter</td><td>25.05.2026, 29.05.2026</td><td>11.00–11.40</td></tr><tr><td>3</td><td>Piłsudskiego 27 m. 8</td><td>77,56 mkw.</td><td>parter</td><td>25.05.2026, 29.05.2026</td><td>11.50–12.30</td></tr><tr><td>4</td><td>Piłsudskiego 33/35 m. 4b</td><td>100,57 mkw.</td><td>I piętro</td><td>26.05.2026, 02.06.2026</td><td>11.00–11.40</td></tr><tr><td>5</td><td>Krzyżowa 24 m. 7</td><td>35,92 mkw.</td><td>I piętro</td><td>26.05.2026, 28.05.2026</td><td>10.00–10.40 / 11.00–11.40</td></tr><tr><td>6</td><td>B. Joselewicza 8 m. 2</td><td>59,80 mkw.</td><td>parter</td><td>26.05.2026, 28.05.2026</td><td>10.50–11.30 / 11.50–12.30</td></tr><tr><td>7</td><td>św. Antoniego 21/23 m. 4</td><td>41,60 mkw.</td><td>I piętro</td><td>26.05.2026, 02.06.2026</td><td>8.00–8.40</td></tr><tr><td>8</td><td>św. Antoniego 31/33 m. 1</td><td>25,32 mkw.</td><td>parter</td><td>26.05.2026, 02.06.2026</td><td>11.50–12.30</td></tr><tr><td>9</td><td>Warszawska 9 m. 2</td><td>61,14 mkw.</td><td>parter</td><td>25.05.2026, 29.05.2026</td><td>12.20–13.00</td></tr><tr><td>10</td><td>Warszawska 11 m. 8</td><td>40,46 mkw.</td><td>I piętro</td><td>25.05.2026, 29.05.2026</td><td>13.00–13.40</td></tr></tbody></table></figure><p>Najwięcej lokali znajduje się przy <strong>ulicy Piłsudskiego</strong> — to aż cztery adresy. Dwa mieszkania oferowane są przy <strong>św. Antoniego</strong>, dwa przy <strong>Warszawskiej</strong>, a po jednym przy <strong>Krzyżowej</strong> i <strong>Berka Joselewicza</strong>.</p><h2><strong>Wniosek trzeba złożyć do 5 czerwca</strong></h2><p>Osoby zainteresowane wynajmem powinny złożyć wniosek na druku dotyczącym wynajmu mieszkania komunalnego. Formularz można pobrać ze strony <strong>ttbs.com.pl</strong> albo otrzymać w wersji papierowej w siedzibie spółki.</p><p>We wniosku należy dopisać: <strong>„MIESZKANIE ZA REMONT”</strong> oraz wskazać <strong>adres wybranego lokalu</strong>. Dokumenty trzeba złożyć <strong>najpóźniej do 5 czerwca 2026 roku</strong>.</p><p>Szczegółowe informacje można uzyskać w siedzibie TTBS przy <strong>ul. Majowej 15 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, pokój nr 19, albo telefonicznie pod numerem <strong>44 724 64 20, wewnętrzny 213</strong>.</p><h2><strong>Przed decyzją warto dobrze policzyć koszty</strong></h2><p>Program może być szansą, ale nie jest magiczną furtką do mieszkania bez wydatków. Przyszły najemca powinien dokładnie obejrzeć lokal i realnie oszacować koszty: instalacje, ogrzewanie, stolarkę, podłogi, ściany, łazienkę, kuchnię, a czasem również prace, których nie widać na pierwszy rzut oka. W takich mieszkaniach, jak w starym filmie Barei, drobiazg potrafi nagle okazać się całym scenariuszem.</p><p>Dlatego podczas oględzin warto zabrać ze sobą osobę znającą się na remontach. Dobrze też zapytać TTBS o zakres wymaganych prac, termin ich wykonania, sposób odbioru remontu i warunki podpisania umowy najmu. To szczegóły, które mogą przesądzić o tym, czy lokal stanie się spełnieniem marzenia, czy finansową pułapką.</p><h2><strong>Najważniejsze informacje dla mieszkańców</strong></h2><p><strong>Termin składania wniosków:</strong> do <strong>5 czerwca 2026 r.</strong><br><strong>Dla kogo:</strong> mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego<br><strong>Gdzie pytać:</strong> TTBS, ul. Majowa 15, pokój nr 19<br><strong>Telefon:</strong> 44 724 64 20, wew. 213<br><strong>Dopisek na wniosku:</strong> <strong>MIESZKANIE ZA REMONT</strong> oraz adres wybranego lokalu</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Bezpieczna Przystań” rośnie w szybkim tempie. Powstanie 25 miejsc opieki długoterminowej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55223,bezpieczna-przystan-rosnie-w-szybkim-tempie-powstanie-25-miejsc-opieki-dlugoterminowej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55223,bezpieczna-przystan-rosnie-w-szybkim-tempie-powstanie-25-miejsc-opieki-dlugoterminowej</guid>
            <pubDate>Thu, 21 May 2026 22:01:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezpieczna-przystan-rosnie-w-szybkim-tempie-powstanie-25-miejsc-opieki-dlugoterminowej-1779394286.png</url>
                        <title>„Bezpieczna Przystań” rośnie w szybkim tempie. Powstanie 25 miejsc opieki długoterminowej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55223,bezpieczna-przystan-rosnie-w-szybkim-tempie-powstanie-25-miejsc-opieki-dlugoterminowej</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia informuje o kolejnych postępach budowy „Bezpiecznej Przystani”. Inwestycja ma przynieść 25 miejsc opieki długoterminowej i wzmocnić system wsparcia dla seniorów oraz osób niesamodzielnych w powiecie tomaszowskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kolejny etap ważnej inwestycji</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim trwają prace przy realizacji projektu <strong>„Rozwój opieki wspierającej na terenie powiatu tomaszowskiego poprzez utworzenie zakładu opieki długoterminowej – Bezpieczna Przystań”</strong>. Jak poinformowało Tomaszowskie Centrum Zdrowia Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, budowa weszła w kolejny etap, a obiekt z tygodnia na tydzień coraz wyraźniej nabiera docelowych kształtów.</p><p>To jedna z tych inwestycji, które mają znaczenie nie tylko infrastrukturalne, ale przede wszystkim społeczne. Jej celem jest stworzenie nowoczesnego miejsca opieki i wsparcia dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego, zwłaszcza dla osób wymagających stałej pomocy medycznej i codziennego wsparcia.</p><h2>Co powstanie w ramach projektu</h2><p>Założenia inwestycji są konkretne. W ramach przedsięwzięcia ma powstać <strong>25 miejsc opieki długoterminowej</strong>. Obiekt ma zostać wyposażony w nowoczesny sprzęt medyczny oraz infrastrukturę informatyczną, a przestrzeń ma być przygotowana z myślą o komforcie pacjentów, bezpieczeństwie i dostępności.</p><p>Jak wynika z przekazanych informacji, nowy zakład będzie przeznaczony przede wszystkim dla <strong>seniorów oraz osób niesamodzielnych</strong>, które wymagają całodobowej opieki. To odpowiedź na rosnące potrzeby związane ze starzeniem się społeczeństwa oraz coraz większym zapotrzebowaniem na wyspecjalizowane placówki zapewniające długofalowe wsparcie.</p><p>Istotnym elementem projektu jest także dostosowanie obiektu do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. W praktyce oznacza to nie tylko spełnienie formalnych standardów, ale również stworzenie miejsca realnie dostępnego i przyjaznego dla pacjentów o różnych ograniczeniach zdrowotnych i ruchowych.</p><h2>Korzyści dla mieszkańców i systemu ochrony zdrowia</h2><p>Powstanie zakładu opieki długoterminowej może przynieść kilka wyraźnych korzyści dla lokalnej społeczności. Po pierwsze, zwiększy się dostępność do opieki długoterminowej i rehabilitacji. Po drugie, poprawić się mają warunki życia pacjentów oraz ich rodzin, które często na co dzień dźwigają ciężar opieki nad osobami przewlekle chorymi lub niesamodzielnymi.</p><p>Znaczenie inwestycji wykracza jednak poza sam budynek. To również <strong>wzmocnienie lokalnego systemu ochrony zdrowia</strong> oraz poprawa warunków pracy personelu medycznego. Nowoczesna infrastruktura i lepsze zaplecze organizacyjne mogą przełożyć się na sprawniejszą opiekę, większe bezpieczeństwo i bardziej stabilne funkcjonowanie placówki.</p><p>W lokalnym wymiarze „Bezpieczna Przystań” wpisuje się w szerszą potrzebę rozwijania usług zdrowotnych i opiekuńczych blisko miejsca zamieszkania pacjentów. Dla wielu rodzin z powiatu tomaszowskiego to szczególnie ważne, ponieważ skrócenie dystansu do placówki i możliwość korzystania z opieki na miejscu ma wymierne znaczenie w codziennym życiu.</p><h2>Finansowanie i skala przedsięwzięcia</h2><p>Projekt realizowany jest w ramach <strong>Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności</strong>. Całkowita wartość inwestycji wynosi 8 654 512,72 zł, z czego dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej to 7 129 056,36 zł.</p><p>Skala finansowania pokazuje, że nie jest to drobna modernizacja, lecz poważne przedsięwzięcie obliczone na długofalowy efekt. Dla mieszkańców oznacza to realną szansę na rozwój opieki długoterminowej w powiecie, a dla samej placówki możliwość stworzenia zaplecza odpowiadającego współczesnym standardom jakości i bezpieczeństwa.</p><p>Na obecnym etapie najważniejsza informacja jest taka, że prace postępują szybko. Jeśli tempo robót zostanie utrzymane, „Bezpieczna Przystań” może stać się jedną z najważniejszych inwestycji zdrowotnych ostatniego czasu w lokalnym systemie opieki nad seniorami i osobami wymagającymi stałego wsparcia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radny Konrad Borowski proponuje darmowe parkowanie dla honorowych dawców krwi w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55222,radny-konrad-borowski-proponuje-darmowe-parkowanie-dla-honorowych-dawcow-krwi-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55222,radny-konrad-borowski-proponuje-darmowe-parkowanie-dla-honorowych-dawcow-krwi-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Thu, 21 May 2026 21:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radny-konrad-borowski-proponuje-darmowe-parkowanie-dla-honorowych-dawcow-krwi-w-tomaszowie-mazowieck-1779392383.png</url>
                        <title>Radny Konrad Borowski proponuje darmowe parkowanie dla honorowych dawców krwi w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55222,radny-konrad-borowski-proponuje-darmowe-parkowanie-dla-honorowych-dawcow-krwi-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>Krew, która ratuje życie, i parking, który może stać się gestem wdzięczności. Radny Konrad Borowski chce ulg dla honorowych dawców krwi</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Czy miasto może powiedzieć „dziękuję” nie tylko słowami, dyplomem i uściskiem dłoni, ale także konkretną decyzją ułatwiającą codzienne życie? Z taką propozycją wystąpił <strong>Konrad Borowski, radny Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego</strong>, który skierował do prezydenta miasta interpelację w sprawie wprowadzenia zwolnienia z opłat w <strong>Strefie Płatnego Parkowania</strong> dla <strong>Honorowych Dawców Krwi</strong>. Sprawa z pozoru dotyczy parkometrów, abonamentów i miejskich przepisów. W rzeczywistości dotyka jednak czegoś znacznie ważniejszego — społecznej solidarności. Bo za każdą donacją krwi stoi człowiek, który oddaje cząstkę siebie komuś, kogo najczęściej nigdy nie pozna.</p><h2><strong>Radny proponuje: bezpłatne parkowanie dla tych, którzy oddają krew</strong></h2><p>W interpelacji skierowanej do prezydenta Marcina Witko, za pośrednictwem przewodniczącej Rady Miejskiej Barbary Klatki, radny Konrad Borowski zwrócił się z propozycją przeanalizowania możliwości wprowadzenia na terenie Tomaszowa Mazowieckiego zwolnienia z opłat w Strefie Płatnego Parkowania dla Honorowych Dawców Krwi. Pismo pochodzi z 15 maja 2026 roku i zostało złożone w Biurze Rady Miejskiej oraz Kancelarii Prezydenta Miasta.</p><p>Radny argumentuje, że <strong>honorowe krwiodawstwo jest działalnością o wyjątkowej wartości społecznej</strong>. Osoby regularnie oddające krew bezinteresownie ratują zdrowie i życie innych mieszkańców, wspierając cały system ochrony zdrowia. W czasie, gdy szpitale i centra krwiodawstwa regularnie apelują o uzupełnianie zapasów, każda inicjatywa promująca oddawanie krwi ma dodatkowe znaczenie.</p><p>Borowski proponuje, aby uprawnienie do bezpłatnego parkowania mogło przysługiwać osobom, które oddały określoną ilość krwi — przykładowo minimum <strong>6 litrów</strong> — po wcześniejszym złożeniu odpowiedniego wniosku i okazaniu legitymacji Honorowego Dawcy Krwi.</p><h2><strong>Nie tylko przywilej, ale sygnał od miasta</strong></h2><p>W interpelacji radny podkreśla, że podobne rozwiązanie miałoby nie tylko wymiar praktyczny, ale również promocyjny i społeczny. Byłby to — jak wskazuje — czytelny sygnał, że samorząd dostrzega i docenia osoby angażujące się w ratowanie życia i zdrowia innych ludzi.</p><p>To ważne, bo w debacie publicznej często mówi się o wielkich programach, kosztownych inwestycjach i strategicznych dokumentach. Tymczasem czasem o jakości wspólnoty decydują gesty mniejsze, ale bardzo konkretne. Bezpłatne parkowanie dla honorowych dawców krwi nie rozwiąże wszystkich problemów krwiodawstwa, ale może być symbolicznym „dziękujemy” wypowiedzianym językiem samorządu.</p><p>A ten język ma znaczenie. W mieście, gdzie każde miejsce parkingowe bywa tematem gorących rozmów, przyznanie takiego uprawnienia osobom oddającym krew byłoby jasnym komunikatem: <strong>społeczna odpowiedzialność zasługuje na realne uznanie</strong>.</p><h2><strong>Pytanie do miasta: ile kosztuje wdzięczność?</strong></h2><p>Teraz ruch należy do władz Tomaszowa Mazowieckiego. Prezydent miasta powinien odpowiedzieć na interpelację, wskazując, czy wprowadzenie takiej preferencji jest możliwe prawnie, organizacyjnie i finansowo.</p><p>Najważniejsze pytania są oczywiste: kto dokładnie miałby otrzymać zwolnienie? Czy dotyczyłoby ono wszystkich Honorowych Dawców Krwi, czy tylko osób z określonym dorobkiem donacji? Czy uprawnienie obejmowałoby całą strefę, czy wybrane miejsca? Czy miałoby charakter stały, czy odnawialny? Jak miasto weryfikowałoby dokumenty i jak wyglądałaby kontrola?</p><p>To kwestie techniczne, ale konieczne. Każda ulga w opłatach publicznych musi być opisana precyzyjnie, aby z jednej strony nie tworzyć chaosu, a z drugiej — nie zamienić dobrej idei w martwy zapis.</p><h2><strong>Tomaszów może dać przykład</strong></h2><p>Inicjatywa Konrada Borowskiego wpisuje się w szerszą rozmowę o tym, jak lokalne wspólnoty mogą wspierać ludzi, którzy robią coś dla innych bez oczekiwania zapłaty. Honorowy dawca krwi nie przychodzi po medal. Przychodzi, siada na fotelu, wyciąga rękę i oddaje to, czego nie da się wyprodukować w fabryce ani zamówić w magazynie.</p><p>W czasach, gdy często narzekamy na obojętność, samotność i brak zaufania, krwiodawstwo pozostaje jednym z najczystszych gestów solidarności. Jest jak cicha umowa między nieznajomymi: dziś ja pomagam komuś, jutro może ktoś pomoże mnie albo moim bliskim.</p><p>Dlatego propozycja radnego Borowskiego zasługuje na poważną analizę. Nie jako kosztowny prezent, ale jako lokalny znak szacunku. Bo miasto to nie tylko drogi, chodniki, parkingi i uchwały. Miasto to także system wartości, który pokazuje, kogo potrafimy zauważyć.</p><p>A jeśli Tomaszów Mazowiecki zdecyduje się powiedzieć krwiodawcom „dziękujemy” także przez zwolnienie z opłat parkingowych, będzie to mały gest o dużym znaczeniu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rozłam w łódzkim PiS. Radosław Marzec i Krzysztof Stasiak poza partią. W tle Tomaszów, szpital i pytania o polityczne układanki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55196,rozlam-w-lodzkim-pis-radoslaw-marzec-i-krzysztof-stasiak-poza-partia-w-tle-tomaszow-szpital-i-pytania-o-polityczne-uklad</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55196,rozlam-w-lodzkim-pis-radoslaw-marzec-i-krzysztof-stasiak-poza-partia-w-tle-tomaszow-szpital-i-pytania-o-polityczne-uklad</guid>
            <pubDate>Tue, 19 May 2026 21:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rozlam-w-lodzkim-pis-radoslaw-marzec-i-krzysztof-stasiak-poza-partia-w-tle-tomaszow-szpital-i-pyt-1779219500.png</url>
                        <title>Rozłam w łódzkim PiS. Radosław Marzec i Krzysztof Stasiak poza partią. W tle Tomaszów, szpital i pytania o polityczne układanki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55196,rozlam-w-lodzkim-pis-radoslaw-marzec-i-krzysztof-stasiak-poza-partia-w-tle-tomaszow-szpital-i-pytania-o-polityczne-uklad</link>
                    </image><description>Radosław Marzec i Krzysztof Stasiak zostali wykluczeni z PiS po decyzji partyjnego sądu. Sprawa ma też lokalny wymiar: w tle pojawiają się Tomaszów Mazowiecki, Tomaszowskie Centrum Zdrowia i pytania o polityczne układanki w regionie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dwaj łódzcy radni, <strong>Radosław Marzec</strong> i <strong>Krzysztof Stasiak</strong>, zostali wykluczeni z <strong>Prawa i Sprawiedliwości</strong>. Oficjalny powód? Działanie na szkodę formacji. Nieoficjalnie sprawa wygląda jednak na kolejny rozdział większej opowieści o przetasowaniach, lojalnościach i pęknięciach w regionalnej prawicy — także tej związanej z <strong>Tomaszowem Mazowieckim</strong>, <strong>Mariuszem Węgrzynowskim</strong> i środowiskiem kojarzonym z <strong>Antonim Macierewiczem</strong>.</p><p>Decyzję o usunięciu radnych ogłosiła posłanka PiS <strong>Agnieszka Wojciechowska van Heukelom</strong>. Jak poinformowała podczas konferencji prasowej, po wszczęciu procedury dyscyplinarnej przez prezesa partii <strong>Jarosława Kaczyńskiego</strong>, partyjny sąd koleżeński podjął 18 maja decyzję o wykreśleniu obu samorządowców z listy członków PiS. Informacje te podały również ogólnopolskie media, powołując się na depeszę PAP.&nbsp;</p><h2><strong>Radosław Marzec poza PiS. „Nie zgadzam się z tą decyzją”</strong></h2><p>Według <strong>Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom</strong>, radni nie mogą już powoływać się na <strong>Prawo i Sprawiedliwość</strong>, reprezentować partii ani działać w jej imieniu. Posłanka podkreślała, że była to „bardzo trudna decyzja”, poprzedzona wielomiesięcznym zawieszeniem w prawach członka.</p><p>Najwięcej emocji budzi sprawa <strong>Radosława Marca</strong>, który — jak zaznaczał w rozmowie z PAP — nie zgadza się z decyzją i zapowiada odwołanie. Marzec podkreśla, że był członkiem partii przez blisko 19 lat, a w ostatnich wyborach samorządowych uzyskał prawie 6 tysięcy głosów, co miało być najlepszym wynikiem wśród kandydatów PiS. Zadeklarował również, że pozostaje człowiekiem prawicy i będzie dalej działał jako radny niezależny.</p><p>Oficjalny zarzut wobec Marca dotyczy jego postawy jako przewodniczącego <strong>Komisji Nagród i Odznaczeń</strong> w łódzkiej radzie miejskiej. Chodziło o kandydaturę reportera i korespondenta wojennego <strong>Tomasza Grzywaczewskiego</strong> do odznaczenia „Zasłużony dla Miasta Łodzi”. Według posłanki PiS, Marzec miał wskazywać na obecność Grzywaczewskiego na antenie Telewizji Republika, co — w ocenie przedstawicieli PiS — przyczyniło się do odrzucenia kandydatury. Marzec odpowiada, że nie miał realnego wpływu na decyzję większości tworzonej przez KO i Lewicę.</p><h2><strong>Tomaszowski ślad: Marzec jako rzecznik TCZ za czasów Marka Utrackiego</strong></h2><p>W przypadku Radosława Marca sprawa ma również wymiar lokalny. Marzec był bowiem związany z <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong> jako <strong>rzecznik prasowy TCZ</strong>. To ważna okoliczność, bo stanowisko to objął w okresie, gdy funkcję prezesa tomaszowskiego szpitala pełnił <strong>Marek Utracki</strong>.</p><p>Utracki, były zastępca szefa <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong>, był w mediach opisywany jako osoba kojarzona ze środowiskiem <strong>Antoniego Macierewicza</strong>. O jego powołaniu na stanowisko prezesa szpitalnej spółki informowały m.in. TVN24 i Medonet, zwracając uwagę, że wcześniej nie był związany z zarządzaniem ochroną zdrowia, a jego nominacja wywołała lokalne kontrowersje.</p><p>Lokalne media pisały także, że za prezesury Utrackiego w TCZ utworzono stanowisko rzecznika prasowego, które objął właśnie <strong>Radosław Marzec</strong>, łódzki radny PiS. Później Marzec występował publicznie jako rzecznik placówki, komentując między innymi sprawy dotyczące funkcjonowania szpitala i pogotowia.&nbsp;</p><p>To zestawienie faktów nie przesądza jeszcze o kulisach decyzji partyjnych, ale z pewnością rodzi pytania. Zwłaszcza że tomaszowski szpital w ostatnich latach był miejscem głośnych sporów kadrowych i politycznych. Po zmianach w powiecie <strong>Marek Utracki został odwołany ze stanowiska prezesa TCZ</strong>, a wymieniono także radę nadzorczą spółki.</p><h2><strong>Czy to tylko dyscyplina partyjna, czy większa układanka?</strong></h2><p>W polityce lokalnej rzadko coś dzieje się w próżni. Czasem jeden komunikat z konferencji prasowej wygląda jak zamknięcie sprawy, a w rzeczywistości jest dopiero otwarciem szuflady, z której wysypują się stare notatki, nazwiska, zależności i niewygodne pytania.</p><p>Sprawa <strong>Radosława Marca</strong> nie dotyczy więc wyłącznie łódzkiej rady miejskiej. W tle pojawia się <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong>, <strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong>, prezesura <strong>Marka Utrackiego</strong>, polityczne wpływy środowiska związanego z <strong>Antonim Macierewiczem</strong>, a także dawne i obecne relacje w regionalnym PiS. W lokalnych komentarzach coraz częściej powraca również pytanie o relacje między częścią działaczy PiS związanych z <strong>Mariuszem Węgrzynowskim</strong> a politykami <strong>Koalicji Obywatelskiej</strong>, w tym posłem <strong>Adrianem Witczakiem</strong>.</p><p>Tę ostatnią kwestię trzeba jednak opisywać precyzyjnie: publicznie dostępne informacje potwierdzają przede wszystkim funkcje i afiliacje polityczne poszczególnych osób. <strong>Adrian Witczak</strong> jest posłem X kadencji z klubu <strong>Koalicji Obywatelskiej</strong>, wybranym z okręgu piotrkowskiego, związanym z Tomaszowem Mazowieckim. &nbsp;Z kolei <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong> był wskazywany w mediach jako starosta z PiS, który bronił powołania Marka Utrackiego na prezesa szpitala.&nbsp;</p><p>Czy mamy tu do czynienia z lokalnym pragmatyzmem, cichymi porozumieniami ponad partyjnymi szyldami, czy jedynie z naturalnym chaosem powyborczych układanek? To pytanie powinno być dziś jednym z najważniejszych dla wyborców w regionie. Bo polityka samorządowa, podobnie jak film noir, najciekawsza bywa nie w tym, co widać w ostrym świetle reflektora, ale w półcieniu.</p><h2><strong>Nie tylko Łódź. W Piotrkowie też pęka partyjna dyscyplina</strong></h2><p>Łódzka sprawa nie jest odosobniona. Podobne napięcia widać również w innych miastach regionu. W <strong>Piotrkowie Trybunalskim</strong> polityczne emocje od miesięcy koncentrują się wokół prezydenta <strong>Juliusza Wiernickiego</strong> oraz układu sił w radzie miasta. Wiernicki objął urząd po wyborach samorządowych w 2024 roku, pokonując wieloletniego prezydenta Krzysztofa Chojniaka.</p><p>W Piotrkowie pojawiły się również inicjatywy referendalne dotyczące odwołania prezydenta i rady miasta. Jak informowała PAP, komitet referendalny złożył ponad 6,5 tysiąca podpisów pod wnioskiem w sprawie odwołania władz miasta. W lokalnej polityce pojawiały się też napięcia wokół radnych wywodzących się z PiS lub z nim kojarzonych, którzy w praktyce zapewniali stabilność układowi rządzenia w mieście.</p><p>To pokazuje szerszy problem prawicy w regionie łódzkim. Partia, która przez lata budowała swoją siłę na dyscyplinie, hierarchii i lojalności wobec centrali, dziś coraz częściej zderza się z samorządową rzeczywistością. A ta bywa brutalna: radny wybrany z listy jednej partii może po wyborach okazać się języczkiem u wagi dla zupełnie innego obozu.</p><h2><strong>Krzysztof Stasiak i spór o funkcje w radzie</strong></h2><p>Drugi z wykluczonych radnych, <strong>Krzysztof Stasiak</strong>, według posłanki Wojciechowskiej van Heukelom również miał nie spełnić oczekiwań partii. PiS zarzucało mu między innymi, że mimo utraty poparcia ugrupowania nadal pozostawał w prezydium Rady Miejskiej w Łodzi jako wiceprzewodniczący. Posłanka mówiła, że partia od roku nie mogła doprosić się jego rezygnacji z tej funkcji.&nbsp;</p><p>Wojciechowska van Heukelom oceniała także aktywność samorządową radnych, wskazując na liczbę interpelacji. W jej ocenie dorobek Stasiaka i Marca miał świadczyć o braku wystarczającej aktywności. To jednak klasyczny polityczny miecz obosieczny: liczba interpelacji jest mierzalna, ale nie zawsze mówi wszystko o realnym wpływie radnego, jego kontaktach z mieszkańcami czy pracy w komisjach.</p><h2><strong>Prawo, mandat i polityczna odpowiedzialność</strong></h2><p>Warto przypomnieć rzecz podstawową: <strong>wykluczenie z partii nie oznacza utraty mandatu radnego</strong>. Mandat w samorządzie pochodzi od wyborców, nie od partyjnej legitymacji. Ustawa o samorządzie gminnym przewiduje przypadki wygaśnięcia mandatu, ale samo usunięcie z partii politycznej do nich nie należy. Oznacza to, że zarówno <strong>Radosław Marzec</strong>, jak i <strong>Krzysztof Stasiak</strong> mogą nadal pełnić funkcję radnych, choć już bez prawa występowania jako reprezentanci PiS.</p><p>Tu zaczyna się właściwy spór: komu radny jest bardziej winien lojalność — partii, z której listy uzyskał mandat, czy wyborcom, którzy oddali na niego głos? W teorii odpowiedź brzmi prosto. W praktyce samorządowej to pytanie wraca jak refren z piosenki, której nikt nie chce już słuchać, ale wszyscy znają słowa.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki dołoży 100 tys. zł do zakupu nowego wozu z drabiną dla strażaków]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55179,tomaszow-mazowiecki-dolozy-100-tys-zl-do-zakupu-nowego-wozu-z-drabina-dla-strazakow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55179,tomaszow-mazowiecki-dolozy-100-tys-zl-do-zakupu-nowego-wozu-z-drabina-dla-strazakow</guid>
            <pubDate>Mon, 18 May 2026 20:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-dolozy-100-tys-zl-do-zakupu-nowego-wozu-z-drabina-dla-strazakow-1779130308.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki dołoży 100 tys. zł do zakupu nowego wozu z drabiną dla strażaków</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55179,tomaszow-mazowiecki-dolozy-100-tys-zl-do-zakupu-nowego-wozu-z-drabina-dla-strazakow</link>
                    </image><description>Miasto wesprze zakup specjalistycznego samochodu dla tomaszowskiej straży pożarnej. Dofinansowanie w wysokości 100 tysięcy złotych ma pomóc w pozyskaniu pojazdu z drabiną mechaniczną, który zwiększy możliwości działań ratowniczych w mieście i powiecie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Miasto uruchamia wsparcie dla straży pożarnej</h2><p>Tomaszów Mazowiecki przekaże <strong>100 tysięcy złotych dofinansowania</strong> na rzecz Wojewódzkiego Funduszu Wsparcia Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi. Środki mają zostać przeznaczone przez Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Mazowieckim na zakup specjalistycznego samochodu wyposażonego w drabinę mechaniczną.</p><p>Jak wynika z przekazanych informacji, stosowna umowa została podpisana przez prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego Marcina Witko oraz starszego brygadiera Marcina Dulasa, Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi. Przy podpisaniu dokumentu obecny był także brygadier Mariusz Kawnik, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Mazowieckim.</p><h2>Nowy pojazd ma zwiększyć możliwości operacyjne</h2><p>Zakup samochodu z drabiną mechaniczną ma istotne znaczenie dla codziennej pracy strażaków. Tego typu sprzęt jest szczególnie przydatny podczas akcji prowadzonych <strong>na wysokościach oraz w trudno dostępnych miejscach</strong>, gdzie liczy się nie tylko czas dojazdu, ale także sprawne dotarcie do osób potrzebujących pomocy.</p><p>Nowoczesny pojazd może usprawnić działania ratowniczo-gaśnicze zarówno podczas pożarów, jak i innych zdarzeń wymagających użycia specjalistycznego wyposażenia. W praktyce oznacza to większą skuteczność interwencji oraz poprawę poziomu bezpieczeństwa mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i całego powiatu.</p><h2>Istotna inwestycja, ale szczegóły techniczne jeszcze przed strażą</h2><p>Na obecnym etapie nie podano jeszcze parametrów technicznych planowanego samochodu, w tym długości drabiny. Z informacji przekazanych publicznie wynika, że <strong>szczegółowe wymagania dotyczące pojazdu ustala Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej</strong>. To oznacza, że ostateczna specyfikacja ma odpowiadać realnym potrzebom lokalnych jednostek i charakterowi prowadzonych działań.</p><p>Nie podano również, jaki będzie dalszy los obecnie użytkowanej drabiny znajdującej się w zasobach straży pożarnej. Na te pytania mieszkańcy zapewne będą oczekiwać odpowiedzi w kolejnych etapach procedury zakupu.</p><h2>Bezpieczeństwo jako stały element lokalnej polityki</h2><p>Wsparcie dla służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców zostało przedstawione jako jeden z ważnych priorytetów władz miasta. W realiach samorządowych takie decyzje mają znaczenie nie tylko symboliczne, ale przede wszystkim praktyczne, bo przekładają się na wyposażenie formacji, które reagują w sytuacjach zagrożenia życia, zdrowia i mienia.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego informacja o miejskim wsparciu oznacza, że samorząd angażuje się w poprawę zaplecza ratowniczego. Jeśli procedura zakończy się zgodnie z planem, tomaszowscy strażacy zyskają narzędzie, które może okazać się kluczowe podczas najbardziej wymagających interwencji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dodatkowe kursy MZK nad Zalew Sulejowski. Miasto stawia na dojazd do letniego wypoczynku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55177,dodatkowe-kursy-mzk-nad-zalew-sulejowski-miasto-stawia-na-dojazd-do-letniego-wypoczynku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55177,dodatkowe-kursy-mzk-nad-zalew-sulejowski-miasto-stawia-na-dojazd-do-letniego-wypoczynku</guid>
            <pubDate>Mon, 18 May 2026 19:01:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dodatkowe-kursy-mzk-nad-zalew-sulejowski-miasto-stawia-na-dojazd-do-letniego-wypoczynku-1779125109.png</url>
                        <title>Dodatkowe kursy MZK nad Zalew Sulejowski. Miasto stawia na dojazd do letniego wypoczynku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55177,dodatkowe-kursy-mzk-nad-zalew-sulejowski-miasto-stawia-na-dojazd-do-letniego-wypoczynku</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim uruchomiono dodatkowe kursy autobusów MZK nad Zalew Sulejowski. To rozwiązanie, które ma ułatwić mieszkańcom i turystom dojazd do jednego z najpopularniejszych miejsc wypoczynku w regionie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Więcej połączeń w stronę letniego wypoczynku</h2><p>Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim poinformował o uruchomieniu <strong>dodatkowych kursów autobusów MZK nad Zalew Sulejowski</strong>. To wiadomość istotna zarówno dla mieszkańców miasta, jak i osób planujących wypoczynek w okolicach jednego z najchętniej odwiedzanych akwenów w regionie. W sezonie wzmożonego ruchu rekreacyjnego sprawny i dostępny transport publiczny nabiera szczególnego znaczenia.</p><p>Zalew Sulejowski od lat pozostaje ważnym punktem na mapie lokalnej turystyki i weekendowego wypoczynku. Dodatkowe połączenia mają odpowiedzieć na zwiększone zainteresowanie dojazdami w tym kierunku, zwłaszcza w dni wolne i podczas dobrej pogody, kiedy liczba podróżnych wyraźnie rośnie.</p><h2>Ułatwienie dla mieszkańców i turystów</h2><p>Rozszerzenie oferty przewozowej Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego można odczytywać jako praktyczną odpowiedź na potrzeby osób, które chcą dotrzeć nad wodę bez korzystania z samochodu. To ważne nie tylko z punktu widzenia wygody, ale również dostępności. Z komunikacji miejskiej korzystają przecież nie tylko młodzi, lecz także seniorzy, rodziny z dziećmi czy osoby, które na co dzień nie dysponują własnym transportem.</p><p>Dodatkowe kursy oznaczają większą elastyczność planowania wyjazdu i powrotu. Dla wielu pasażerów to realna zachęta, by wybrać autobus zamiast auta. W praktyce może to przełożyć się na mniejsze obciążenie dróg dojazdowych oraz ograniczenie problemów z parkowaniem w rejonie zbiornika.</p><h2>Znaczenie dla miasta i okolic</h2><p>Takie działania wpisują się w szerszy lokalny kontekst łączenia komunikacji miejskiej z rekreacją i dostępem do regionalnych atrakcji. Tomaszów Mazowiecki od lat wykorzystuje swoje położenie oraz walory przyrodnicze okolicy, a dogodny dojazd do miejsc wypoczynku jest jednym z elementów wspierających ten potencjał.</p><p><strong>Dodatkowe kursy nad Zalew Sulejowski</strong> to nie tylko techniczna korekta rozkładu jazdy, ale również sygnał, że transport publiczny może pełnić ważną rolę w codziennym i weekendowym funkcjonowaniu mieszkańców. Dla miasta to także sposób na wzmacnianie lokalnej oferty rekreacyjnej bez konieczności sięgania wyłącznie po transport indywidualny.</p><h2>Na co zwrócić uwagę przed podróżą</h2><p>Osoby planujące wyjazd powinny sprawdzić aktualny rozkład jazdy MZK oraz godziny dodatkowych kursów obowiązujące w danym okresie. W przypadku połączeń sezonowych szczególnie ważne jest upewnienie się, w jakie dni autobusy kursują częściej i jakie przystanki obejmuje trasa.</p><p>Dla pasażerów najważniejsza informacja jest jednak prosta: dojazd nad Zalew Sulejowski ma być łatwiejszy. W szczycie sezonu może to okazać się rozwiązaniem, które realnie poprawi komfort wypoczynku i pozwoli wygodniej korzystać z jednej z najważniejszych atrakcji w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Najpierw Legionów, później Orzeszkowej. Miasto szykuje dużą przebudowę po przejęciu ulic od powiatu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55162,najpierw-legionow-pozniej-orzeszkowej-miasto-szykuje-duza-przebudowe-po-przejeciu-ulic-od-powiatu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55162,najpierw-legionow-pozniej-orzeszkowej-miasto-szykuje-duza-przebudowe-po-przejeciu-ulic-od-powiatu</guid>
            <pubDate>Sun, 17 May 2026 21:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najpierw-legionow-pozniej-orzeszkowej-miasto-szykuje-duza-przebudowe-po-przejeciu-ulic-od-powiatu-1779048272.png</url>
                        <title>Najpierw Legionów, później Orzeszkowej. Miasto szykuje dużą przebudowę po przejęciu ulic od powiatu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55162,najpierw-legionow-pozniej-orzeszkowej-miasto-szykuje-duza-przebudowe-po-przejeciu-ulic-od-powiatu</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki ogłosił przetarg na rozbudowę ul. Elizy Orzeszkowej wraz z odcinkiem ul. Legionów. Inwestycja ma poprawić komfort jazdy, bezpieczeństwo i uporządkować jeden z ważnych ciągów komunikacyjnych w mieście. Nie byłoby jej jednak w tym kształcie, gdyby wcześniej prezydent Marcin Witko nie doprowadził do przejęcia dróg od powiatu tomaszowskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie Mazowieckim rusza kolejny rozdział drogowej historii, która przez lata przypominała raczej powieść w odcinkach niż sprawnie napisany plan modernizacji miasta. Tym razem chodzi o <strong>rozbudowę ul. Elizy Orzeszkowej wraz z odcinkiem ul. Legionów</strong> — zadanie, które ma objąć nie tylko nową nawierzchnię, ale również roboty ziemne, kanalizację deszczową, przebudowę sieci, zjazdy, chodniki, oznakowanie i oświetlenie uliczne.</p><p>Miasto ogłosiło przetarg na wykonanie robót, a zainteresowane firmy mogą składać oferty do <strong>21 maja</strong>. Według dokumentacji przetargowej zamówienie obejmuje m.in. roboty przygotowawcze i rozbiórkowe, wykonanie nawierzchni bitumicznej, budowę zjazdów i chodników, przebudowę kanalizacji deszczowej, sieci wodociągowej, gazowej i elektroenergetycznej oraz wykonanie oznakowania drogowego i oświetlenia.</p><h5><strong>Najpierw odcinek Legionów — od ronda Andersa do mostu na Wolbórce</strong></h5><p>Zgodnie z zapisami przetargu, wykonawca będzie musiał w pierwszej kolejności zająć się <strong>odcinkiem ul. Legionów od ronda Andersa do przebudowywanego mostu nad Wolbórką</strong>. To ważne, bo okolica od miesięcy jest jednym z najbardziej wrażliwych punktów komunikacyjnych tej części miasta.</p><p>Prace przy samym moście na Wolbórce prowadzi powiat tomaszowski. Dla wielu kierowców i mieszkańców zamknięcie przeprawy stało się symbolem drogowego chaosu, braku cierpliwości do objazdów i przeciągających się problemów komunikacyjnych. Lokalnie sprawa budziła emocje właśnie dlatego, że most na Legionów nie jest mało istotnym mostkiem na bocznej drodze, ale częścią codziennego układu przejazdów przez miasto. Portal NaszTomaszow.pl opisywał wcześniej, że zamknięcie mostu nad Wolbórką wywołało oburzenie mieszkańców i pytania o przejrzystość informacji ze strony władz powiatu.</p><p>Teraz miasto chce skoordynować własne prace tak, by odcinek dochodzący do przebudowywanego mostu został wykonany w pierwszej kolejności. W teorii brzmi to technicznie. W praktyce oznacza próbę zszycia komunikacyjnej rany, która od miesięcy utrudnia życie mieszkańcom.</p><h5><strong>Orzeszkowej i Legionów były drogami powiatowymi. Miasto przejęło je, żeby móc działać</strong></h5><p>Kluczowy wątek tej inwestycji nie zaczyna się jednak od przetargu, lecz od decyzji sprzed kilku lat. W sierpniu 2023 roku powiat tomaszowski i miasto zawarły porozumienie dotyczące powierzenia miastu zarządzania odcinkami dróg powiatowych: <strong>ul. Elizy Orzeszkowej nr 4337E</strong> oraz częścią <strong>ul. Legionów nr 4339E</strong>. W porozumieniu wskazano, że szczegółowy rysunek tych dróg znajduje się w załączniku, a zarządzanie zostaje powierzone Gminie-Miasto Tomaszów Mazowiecki.</p><p>Następnie Rada Miejska w Tomaszowie Mazowieckim zajmowała się przejęciem dotychczasowej drogi powiatowej nr 4337E — ul. Orzeszkowej — oraz fragmentu drogi powiatowej nr 4339E — ul. Legionów — i zaliczeniem ich do kategorii dróg gminnych. Informację o nadzwyczajnej sesji w tej sprawie opublikował urząd miasta.</p><p>Także Rada Powiatu podjęła uchwałę w sprawie pozbawienia tych odcinków kategorii dróg powiatowych. Chodziło o ul. E. Orzeszkowej i fragment ul. Legionów w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>I tu dochodzimy do sedna. <strong>Przebudowa ul. Orzeszkowej i odcinka ul. Legionów jest dziś możliwa właśnie dlatego, że prezydent Marcin Witko doprowadził do przejęcia tych ulic od powiatu tomaszowskiego.</strong> W przeciwnym razie miasto mogłoby jedynie czekać, apelować, uzgadniać i liczyć, że powiat znajdzie pieniądze, czas oraz sprawność organizacyjną. A z inwestycjami drogowymi na terenie miasta powiat — mówiąc delikatnie — od lat nie zawsze radził sobie tak, jak oczekiwaliby mieszkańcy.</p><h5><strong>Miasto przejęło problem, ale też odpowiedzialność</strong></h5><p>To nie jest tylko administracyjna przepychanka o numer drogi i kategorię w ewidencji. Kiedy ulica jest powiatowa, miasto nie może po prostu wejść z koparką i powiedzieć: „robimy”. Musi czekać na właściciela drogi albo negocjować przejęcie zadania. Gdy ulica staje się gminna, odpowiedzialność przechodzi na miasto — ale razem z odpowiedzialnością pojawia się sprawczość.</p><p>W przypadku Orzeszkowej i Legionów widać to jak na dłoni. Po przejęciu odcinków miasto mogło przygotować dokumentację, ubiegać się o zewnętrzne środki i ogłosić własny przetarg. To jest różnica między narzekaniem na dziurę w jezdni a realnym uruchomieniem procesu inwestycyjnego.</p><p>Oczywiście przejęcie drogi nie jest cudowną różdżką. Nie sprawia, że asfalt pojawia się następnego dnia rano, jak w kreskówce Disneya. Trzeba projektu, uzgodnień, pieniędzy, przetargu, wykonawcy, organizacji ruchu i nadzoru. Ale bez wcześniejszej decyzji o przejęciu ulic ta inwestycja mogłaby nadal tkwić w tej samej urzędowej poczekalni, w której przez lata grzęzły miejskie drogi formalnie należące do powiatu.</p><h5><strong>Prawie 7 milionów złotych dofinansowania</strong></h5><p>W kwietniu podpisano umowę na dofinansowanie inwestycji z <strong>Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg</strong>. Miasto pozyskało <strong>6 824 214 zł</strong> na rozbudowę kluczowego ciągu komunikacyjnego obejmującego <strong>ul. E. Orzeszkowej i fragment ul. Legionów</strong>. Informację tę podał Urząd Miasta Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Umowy z samorządami podpisywała wojewoda łódzka Dorota Ryl, a w wydarzeniu uczestniczył minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Według lokalnych i regionalnych relacji, w całym województwie łódzkim środki z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg przeznaczane są na inwestycje poprawiające bezpieczeństwo i stan infrastruktury.</p><p>Szacunkowy koszt inwestycji wskazywany w przetargu wynosi <strong>9 647 010,17 zł</strong>. Ostateczna wartość będzie znana po rozstrzygnięciu postępowania i wyborze wykonawcy.</p><h5><strong>Co dokładnie ma zostać wykonane?</strong></h5><p>Zakres prac jest znacznie szerszy niż zwykłe „położenie asfaltu”. To ważne, bo mieszkańcy często oceniają inwestycję po tym, co widać: nowa nawierzchnia, chodnik, krawężnik, oznakowanie. Tymczasem najdroższe i najtrudniejsze bywa to, czego później nie widać — kanalizacja, sieci, podbudowa, odwodnienie.</p><p>Przetarg obejmuje m.in. przebudowę lub budowę kanalizacji deszczowej, budowę kanału technologicznego, przebudowę sieci wodociągowej, gazowej i elektroenergetycznej, budowę oświetlenia oraz wykonanie chodników i zjazdów.</p><p>To oznacza, że po zakończeniu prac ulica nie powinna być wyłącznie ładniejsza. Powinna być bardziej funkcjonalna, bezpieczniejsza i lepiej przygotowana na codzienne obciążenia.</p><h5><strong>Będą utrudnienia, ale wykonawca ma zapewnić dojazd</strong></h5><p>Każda większa inwestycja drogowa w mieście ma dwie twarze. Pierwsza to obietnica poprawy. Druga — pył, objazdy, nerwy, klaksony i pytanie: „ile jeszcze?”. W przypadku Orzeszkowej i Legionów utrudnienia będą szczególnie odczuwalne, bo chodzi o teren, gdzie znajdują się punkty handlowe, usługowe i placówki edukacyjne.</p><p>Dlatego w dokumentacji przetargowej zapisano, że wykonawca ma zapewnić dostęp i dojazd do nieruchomości przyległych, w szczególności do punktów handlowych, usługowych oraz placówek edukacyjnych. W przypadku prac przy rondzie Andersa wykonawca ma zapewnić przejezdność, a ograniczenia w ruchu minimalizować i stosować tylko wtedy, gdy wymaga tego technologia robót.</p><p>To zapisy ważne, ale mieszkańcy wiedzą, że papier przyjmie wiele. Prawdziwym testem będzie dopiero plac budowy: oznakowanie, komunikacja z kierowcami, tempo prac i to, czy wykonawca rzeczywiście będzie dbał o dojazdy, a nie tylko o harmonogram.</p><h5><strong>Legionów, Orzeszkowej, Andersa. Mały obszar, duże znaczenie</strong></h5><p>Na mapie miasta ten fragment może wydawać się niewielki. Ale komunikacyjnie to okolica o dużym znaczeniu. <strong>Rondo Andersa</strong>, <strong>ul. Legionów</strong>, <strong>ul. Orzeszkowej</strong> i most nad Wolbórką tworzą układ, który wpływa nie tylko na mieszkańców najbliższych posesji. To część codziennych tras do pracy, szkoły, sklepów i usług.</p><p>Dlatego przebudowa ma znaczenie większe niż lokalna kosmetyka. Jeżeli zostanie dobrze przeprowadzona, może poprawić płynność ruchu, bezpieczeństwo pieszych i komfort kierowców. Jeżeli zostanie źle skoordynowana z innymi pracami, może na wiele miesięcy zamienić tę część Tomaszowa w komunikacyjny labirynt.</p><p>W tym miejscu warto przypomnieć jeszcze jeden kontekst. Powiat tomaszowski informował niedawno o zakończeniu remontu innego odcinka ul. Legionów i przedstawiał to jako przykład skutecznych inwestycji drogowych. Jednak w mieście pamięć kierowców bywa bardziej surowa niż oficjalne komunikaty. Mieszkańcy oceniają nie konferencje i zdjęcia z odbiorów, lecz codzienną przejezdność, tempo reakcji i jakość informacji, gdy droga zostaje zamknięta albo rozkopana.</p><h5><strong>Miasto bierze sprawy w swoje ręce</strong></h5><p>Historia Orzeszkowej i Legionów pokazuje mechanizm, który w Tomaszowie wraca od lat: jeśli droga formalnie należy do powiatu, a realnie służy miastu, odpowiedzialność potrafi rozmywać się jak atrament na mokrym papierze. Mieszkaniec nie pyta, czy to droga powiatowa, gminna czy wojewódzka. Pyta, dlaczego jedzie po dziurach, stoi w korku albo omija zamknięty most.</p><p>Dlatego przejęcie dróg przez miasto było decyzją praktyczną. Prezydent Witko, doprowadzając do przejęcia ul. Orzeszkowej i fragmentu ul. Legionów, wziął na miasto ciężar problemu, ale też otworzył drogę do jego rozwiązania. I właśnie teraz widać tego efekt: dofinansowanie, przetarg, zakres prac i realna perspektywa przebudowy.</p><p>Można powiedzieć, że w tej sprawie administracyjna zmiana kategorii drogi przestaje być nudnym zapisem w uchwale. Staje się początkiem inwestycji, na którą mieszkańcy czekali nie dlatego, że kochają remonty, lecz dlatego, że mają dość prowizorki.</p><h5><strong>Kiedy ruszą roboty?</strong></h5><p>Na razie trwa etap przetargowy. Oferty mają być składane do <strong>21 maja</strong>, a po ich otwarciu miasto będzie mogło ocenić, czy zaplanowany budżet wystarczy i który wykonawca przedstawi najkorzystniejszą propozycję. Dopiero po rozstrzygnięciu przetargu poznamy faktyczną cenę oraz harmonogram robót.</p><p>Planowany termin realizacji inwestycji obejmuje lata <strong>2026–2028</strong>, a pierwszy ma być wykonany odcinek ul. Legionów od ronda Andersa do przebudowywanego mostu nad Wolbórką.</p><p>To będzie inwestycja trudna, bo prowadzona w żywej tkance miasta. Ale jeśli zostanie dobrze przygotowana, może uporządkować fragment Tomaszowa, który przez lata był przykładem tego, jak bardzo mieszkańcom przeszkadza nie tylko zły stan dróg, ale także brak jasnej odpowiedzialności za ich stan.</p><p>A odpowiedzialność — jak się okazuje — czasem zaczyna się od jednego prostego ruchu: przejęcia ulicy od tego, kto sobie z nią nie radził.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Otwarte spotkanie z ministrem sprawiedliwości odbędzie się 19 maja w MCK „Tkacz”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55152,otwarte-spotkanie-z-ministrem-sprawiedliwosci-odbedzie-sie-19-maja-w-mck-tkacz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55152,otwarte-spotkanie-z-ministrem-sprawiedliwosci-odbedzie-sie-19-maja-w-mck-tkacz</guid>
            <pubDate>Sun, 17 May 2026 11:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-otwarte-spotkanie-z-ministrem-sprawiedliwosci-odbedzie-sie-19-maja-w-mck-tkacz-1779012416.png</url>
                        <title>Otwarte spotkanie z ministrem sprawiedliwości odbędzie się 19 maja w MCK „Tkacz”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55152,otwarte-spotkanie-z-ministrem-sprawiedliwosci-odbedzie-sie-19-maja-w-mck-tkacz</link>
                    </image><description>Minister Waldemar Żurek odwiedzi Tomaszów. O sądach, praworządności i sprawach, które obywatel najczęściej przegrywa z czasem</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do Tomaszowa Mazowieckiego przyjedzie <strong>minister sprawiedliwości Waldemar Żurek</strong>. Otwarte spotkanie z mieszkańcami zaplanowano na <strong>wtorek, 19 maja, o godz. 17.30</strong> w <strong>Miejskim Centrum Kultury „Tkacz” przy ul. Niebrowskiej 50</strong>. Razem z ministrem udział w wydarzeniu ma wziąć <strong>poseł Adrian Witczak</strong>. Spotkanie ma dotyczyć wymiaru sprawiedliwości, aktualnych działań resortu oraz planowanych zmian w polskim sądownictwie. Informację o wydarzeniu podały lokalne media, zapowiadając, że mieszkańcy będą mogli rozmawiać m.in. o praworządności, funkcjonowaniu sądów, prawach obywateli i wyzwaniach stojących przed wymiarem sprawiedliwości.</p><p>To nie będzie wizyta techniczna, przecięcie wstęgi ani polityczna fotografia na tle baneru. Przynajmniej w założeniu ma to być rozmowa o jednej z najczulszych części państwa: o sądach. A sąd, jak pisał Kafka w „Procesie”, potrafi być dla obywatela labiryntem, w którym człowiek nie zawsze wie, kto pyta, kto odpowiada i dlaczego sprawa trwa dłużej niż samo poczucie krzywdy.</p><h2>Kim jest Waldemar Żurek?</h2><p><strong>Waldemar Żurek</strong> jest prawnikiem, byłym sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie, specjalizującym się w prawie cywilnym. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, a przez ponad 14 lat był rzecznikiem prasowym Sądu Okręgowego w Krakowie. Według oficjalnego biogramu rządowego pełnił też funkcję członka Krajowej Rady Sądownictwa w latach 2010–2018.</p><p>Żurek przez lata należał do najbardziej rozpoznawalnych twarzy sporu o sądownictwo w Polsce. Ministerstwo Sprawiedliwości w jego oficjalnym biogramie podkreśla, że sprzeciwiał się upolitycznieniu KRS i krytykował zmiany w wymiarze sprawiedliwości wprowadzane przez poprzednią władzę. Był także związany ze środowiskami sędziowskimi, m.in. ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia” oraz Stowarzyszeniem Sędziów „Themis”.</p><p>Dla jednych jest symbolem walki o niezależność sądów. Dla innych — politycznym uczestnikiem ostrego konfliktu o kształt trzeciej władzy. I właśnie dlatego jego przyjazd do Tomaszowa Mazowieckiego może być wydarzeniem nie tylko protokolarnym, ale także gorącym społecznie.</p><h2>Sędzia, minister, prokurator generalny</h2><p>Waldemar Żurek objął stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, zastępując Adama Bodnara. Media ogólnopolskie opisywały tę zmianę jako jeden z najmocniejszych sygnałów przyspieszenia reform wymiaru sprawiedliwości.</p><p>Ministerstwo Sprawiedliwości informowało później o kolejnych działaniach resortu, w tym decyzjach kadrowych dotyczących sądów oraz pracach nad projektami ustaw. We wrześniu 2025 roku resort podał, że minister i prokurator generalny podsumował działania obejmujące reformę wymiaru sprawiedliwości i przywracanie praworządności.</p><p>Jednym z kluczowych tematów pozostaje <strong>Krajowa Rada Sądownictwa</strong>. W listopadzie 2025 roku Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że Waldemar Żurek zaprezentował projekt nowelizacji ustawy o KRS, który — według resortu — ma przywracać konstytucyjne standardy wyboru członków-sędziów do Rady.</p><p>To właśnie takie sprawy mogą wrócić podczas spotkania w Tomaszowie: KRS, status sędziów, przewlekłość postępowań, zaufanie do sądów, odpowiedzialność instytucji państwa i pytanie, czy obywatel w kontakcie z wymiarem sprawiedliwości jest partnerem, petentem czy tylko numerem sprawy w repertorium.</p><h2>Dlaczego to ważne dla mieszkańców Tomaszowa?</h2><p>Wielka reforma sądownictwa brzmi czasem jak temat z warszawskich konferencji prasowych. Ale jej skutki mieszkańcy odczuwają bardzo konkretnie. W sprawach spadkowych, rodzinnych, alimentacyjnych, pracowniczych, gospodarczych, mieszkaniowych. Wtedy, gdy ktoś czeka na rozwód. Gdy przedsiębiorca próbuje odzyskać pieniądze. Gdy rodzina walczy o opiekę nad dzieckiem. Gdy ofiara przemocy musi udowodnić swoją historię nie tylko raz, ale wiele razy.</p><p>Dlatego spotkanie w <strong>MCK „Tkacz” w Tomaszowie Mazowieckim</strong> może stać się okazją do rozmowy mniej abstrakcyjnej, a bardziej życiowej: co zrobić, aby sądy działały szybciej, jaśniej i bardziej po ludzku?</p><p>Sam Żurek podczas wizyty w Poznaniu zwracał uwagę, że centralnym punktem wymiaru sprawiedliwości powinien być obywatel, który do sądu często przychodzi zestresowany i zmęczony, z jedną z najważniejszych spraw w swoim życiu. Minister mówił też o potrzebie tłumaczenia obywatelom zawiłości prawa nawet wtedy, gdy na rozstrzygnięcie trzeba długo czekać.</p><p>To zdanie brzmi jak oczywistość. Ale każdy, kto choć raz siedział na sądowym korytarzu, wie, że oczywistości w budynkach wymiaru sprawiedliwości bywają najbardziej rewolucyjne.</p><h2>Adrian Witczak u boku ministra</h2><p>W spotkaniu ma uczestniczyć również <strong>poseł Adrian Witczak</strong>, parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej z okręgu nr 10, obejmującego m.in. Piotrków Trybunalski i region tomaszowski. Z oficjalnej strony Sejmu wynika, że Witczak urodził się w Tomaszowie Mazowieckim, jest posłem X kadencji, został wybrany 15 października 2023 roku z listy Koalicji Obywatelskiej i uzyskał 16 287 głosów.</p><p>Jego obecność ma znaczenie lokalne. Wizyta ministra w mieście nabiera innego charakteru, gdy towarzyszy mu parlamentarzysta związany z Tomaszowem. To może być nie tylko rozmowa o systemie, ale też o tym, jak centralne decyzje przekładają się na życie mieszkańców regionu.</p><h2>Spotkanie otwarte, czyli pytania mogą być niewygodne</h2><p>Organizatorzy zapowiadają wydarzenie jako <strong>otwarte spotkanie dla mieszkańców</strong>. To ważne, bo rozmowa o wymiarze sprawiedliwości nie powinna być akademicką dyskusją prowadzoną językiem paragrafów i ustawowych odsyłaczy. Powinna dopuszczać pytania proste, czasem gniewne, czasem osobiste.</p><p>Dlaczego sprawy trwają latami?<br>Co z osobami, które nie mają pieniędzy na adwokata?<br>Jak państwo chroni obywatela przed przewlekłością?<br>Czy sądy będą bliżej ludzi, czy tylko bliżej kolejnej reformy?<br>Jak wygląda realna odpowiedzialność urzędników, prokuratorów, sędziów i polityków?</p><p>To są pytania, które w lokalnej sali mogą zabrzmieć mocniej niż w sejmowej debacie. Bo w Tomaszowie nie mówi się wyłącznie o „systemie”. Mówi się o sąsiedzie, który czeka na sprawiedliwość. O rodzinie, która ugrzęzła w postępowaniu. O przedsiębiorcy, który przez opieszałość stracił płynność. O obywatelu, który nie chce znać wszystkich artykułów kodeksu, tylko chce, żeby państwo zadziałało uczciwie i w rozsądnym czasie.</p><h2>Tomaszów jako przystanek w większym sporze</h2><p>Wizyta Waldemara Żurka wpisuje się w szerszy polityczny i społeczny spór o sądownictwo. Od lat polska debata publiczna krąży wokół KRS, Trybunału Konstytucyjnego, statusu sędziów, odpowiedzialności dyscyplinarnej i niezależności prokuratury. To temat, który dzieli partie, środowiska prawnicze i obywateli.</p><p>Ale pod tą wielką polityczną taflą jest jeszcze coś bardziej podstawowego: zaufanie. Bez niego sąd staje się budynkiem z tabliczką, prokuratura — instytucją od komunikatów, a prawo — zbiorem zaklęć niezrozumiałych dla zwykłego człowieka.</p><p>W tym sensie spotkanie w Tomaszowie Mazowieckim może być małym testem dużej sprawy. Czy minister sprawiedliwości będzie mówił do ludzi językiem ustaw, czy językiem obywatelskich doświadczeń? Czy mieszkańcy usłyszą tylko hasła o praworządności, czy także odpowiedzi na pytania o codzienne funkcjonowanie sądów? Czy rozmowa zejdzie z poziomu wielkich słów na poziom konkretnych problemów?</p><h2>Kiedy i gdzie odbędzie się spotkanie?</h2><p><strong>Spotkanie z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem i posłem Adrianem Witczakiem odbędzie się we wtorek, 19 maja, o godz. 17.30 w Miejskim Centrum Kultury „Tkacz” przy ul. Niebrowskiej 50 w Tomaszowie Mazowieckim.</strong> Wydarzenie ma charakter otwarty.</p><p>Jeżeli zapowiedzi organizatorów się potwierdzą, mieszkańcy będą mogli porozmawiać o jednym z tych tematów, które przez lata wydawały się odległe, a jednak wracają do ludzi w najtrudniejszych momentach życia. Bo wymiar sprawiedliwości nie jest abstrakcją. Jest tam, gdzie kończy się cierpliwość, zaczyna spór i ktoś po raz pierwszy mówi: „chcę, żeby państwo mnie wysłuchało”.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ponad tysiąc podpisów w Smardzewicach. Mieszkańcy chcą bezpiecznego przejścia przy szkole]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55142,ponad-tysiac-podpisow-w-smardzewicach-mieszkancy-chca-bezpiecznego-przejscia-przy-szkole</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55142,ponad-tysiac-podpisow-w-smardzewicach-mieszkancy-chca-bezpiecznego-przejscia-przy-szkole</guid>
            <pubDate>Sat, 16 May 2026 17:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-tysiac-podpisow-w-smardzewicach-mieszkancy-chca-bezpiecznego-przejscia-przy-szkole-1779045876.png</url>
                        <title>Ponad tysiąc podpisów w Smardzewicach. Mieszkańcy chcą bezpiecznego przejścia przy szkole</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55142,ponad-tysiac-podpisow-w-smardzewicach-mieszkancy-chca-bezpiecznego-przejscia-przy-szkole</link>
                    </image><description>Rodzice i nauczyciele alarmują, urzędnicy wskazują na procedury, a sprawą ma zająć się komisja bezpieczeństwa. Chodzi o przejście dla pieszych przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Smardzewicach</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ponad tysiąc mieszkańców podpisało się pod petycją w sprawie poprawy bezpieczeństwa przy przejściu dla pieszych obok <strong>Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Smardzewicach</strong>. Chodzi o przejście przy ul. Głównej, którym każdego dnia poruszają się dzieci idące do szkoły. Rodzice, nauczyciele i mieszkańcy domagają się montażu <strong>sygnalizacji świetlnej z aktywnym radarem</strong> lub innego rozwiązania, które realnie wymusi na kierowcach zdjęcie nogi z gazu.</p><p>Sprawa nie jest nowa, ale teraz wróciła ze szczególną siłą. Pod petycją zebrano ponad tysiąc podpisów, a temat trafił do samorządowców i urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach powiatowych. Jak podkreślają inicjatorzy akcji, nie chodzi o komfort, lecz o podstawowe poczucie bezpieczeństwa dzieci.</p><h2><strong>Szkoła przy ruchliwej drodze</strong></h2><p>Zespół Szkolno-Przedszkolny w Smardzewicach znajduje się przy <strong>ul. Głównej 10</strong>. To ważna informacja, bo szkoła leży bezpośrednio przy drodze, którą poruszają się nie tylko samochody osobowe, ale także autobusy i cięższe pojazdy jadące w kierunku okolicznych miejscowości. Lokalizację placówki potwierdza oficjalny serwis Gminy Tomaszów Mazowiecki.</p><p>Dla kierowców to może być po prostu kolejny odcinek trasy. Dla dzieci — droga do szkoły. Dla rodziców — codzienny stres, czy samochód zatrzyma się przed pasami. I właśnie w tym napięciu między ruchem drogowym a bezpieczeństwem najmłodszych rodzi się cały problem.</p><p>Jak wskazują przedstawiciele szkoły, przy placówce co prawda znajduje się aktywne przejście, ale samo oznakowanie nie rozwiązuje problemu. Mieszkańcy zwracają uwagę, że wielu kierowców nie stosuje się do ograniczenia prędkości. Szczególne obawy budzi ruch pojazdów ciężarowych.</p><h2><strong>Dyrekcja: dzieci muszą przechodzić przez bardzo ruchliwą jezdnię</strong></h2><p>Głos szkoły w tej sprawie jest jednoznaczny. Dyrektor <strong>Katarzyna Wosińska</strong> zwraca uwagę, że przy placówce chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo dzieci, a nie o wygodę dorosłych.</p><p>Jak podkreśla, uczniowie muszą przechodzić przez ruchliwą jezdnię, którą poruszają się także ciężarówki. Rodzice i nauczyciele od dawna obserwują sytuacje, w których kierowcy nie zwalniają w rejonie szkoły albo robią to zbyt późno.</p><p>W takich miejscach nie trzeba czekać na tragedię, by mówić o zagrożeniu. Czasem wystarczy codzienna obserwacja: dziecko z tornistrem przy pasach, rozpędzony samochód, spóźniona reakcja kierowcy. To są te sekundy, których nie widać w urzędowych tabelach, ale które rodzice pamiętają długo.</p><h2><strong>Urzędnicy powiatu: progi nie wchodzą w grę, ale sprawa ma trafić na komisję</strong></h2><p>Powiatowi urzędnicy wskazują, że część rozwiązań była już analizowana. Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli Wydziału Transportu i Rozwoju Powiatu, wcześniej pojawił się pomysł montażu progów zwalniających przy szkole. Ostatecznie nie został on jednak zaakceptowany.</p><p>Powodem miały być warunki na tej drodze. Odcinkiem poruszają się autobusy i pojazdy straży pożarnej, a droga ma charakter ważnego połączenia lokalnego. Progi zwalniające mogłyby więc utrudniać przejazd komunikacji i służb ratunkowych.</p><p>Urzędnicy podkreślają jednak, że temat nie został zamknięty. Sprawa ma ponownie stanąć na komisji bezpieczeństwa. To właśnie tam powinny zostać przeanalizowane możliwe warianty poprawy sytuacji: od doświetlenia przejścia, przez sygnalizację wzbudzaną, po radarowe urządzenia informujące o prędkości.</p><h2><strong>Radni pod presją mieszkańców</strong></h2><p>Ponad tysiąc podpisów to dla samorządu sygnał, którego nie da się potraktować jak zwykłego pisma wrzuconego do urzędowego obiegu. To głos dużej części lokalnej społeczności. Dlatego w tej sprawie ważna będzie postawa radnych — zarówno gminnych, jak i powiatowych.</p><p>Mieszkańcy oczekują od nich nie tylko wysłuchania argumentów, ale także pilnowania, by sprawa nie utknęła między komisją, opinią, kolejnym pismem i następnym terminem. W takich sytuacjach samorząd ma do odegrania rolę rzecznika lokalnej wspólnoty. Radny, szczególnie z terenu, nie powinien być jedynie obserwatorem procedury, ale osobą, która naciska na konkretne decyzje.</p><p>Najważniejsze pytania są proste: czy wykonano aktualne pomiary prędkości w rejonie szkoły? Czy sprawdzono natężenie ruchu ciężarowego? Czy policja opiniowała to miejsce? Czy istnieje dokumentacja zdarzeń drogowych i sytuacji niebezpiecznych? I wreszcie: jakie rozwiązanie można wdrożyć najszybciej?</p><h2><strong>Policja powinna pokazać dane i ocenić ryzyko</strong></h2><p>Do oceny sytuacji potrzebne jest stanowisko policji. Nie tylko ogólne, ale konkretne: ile w ostatnich latach odnotowano w rejonie przejścia kolizji, wypadków, zgłoszeń mieszkańców i interwencji? Czy prowadzone były kontrole prędkości przy szkole? Jakie były ich wyniki?</p><p>Publiczne bazy, takie jak <strong>SEWIK</strong>, pozwalają analizować wypadki i kolizje zgłoszone policji, ale nie zawsze dają pełny obraz konkretnego miejsca. Serwis SEWIK udostępnia dane o zdarzeniach drogowych, jednak obejmuje wyłącznie zdarzenia odnotowane w policyjnym systemie.</p><p>W praktyce oznacza to, że wiele sytuacji niebezpiecznych nigdy nie trafia do statystyk. Gwałtowne hamowanie przed dzieckiem, wymuszenie pierwszeństwa na pieszym, przejazd ciężarówki z nadmierną prędkością — jeśli nie kończy się kolizją lub zgłoszeniem, pozostaje tylko w pamięci świadków.</p><p>Dlatego policja powinna ocenić to miejsce nie tylko przez pryzmat liczby wypadków, ale również realnego ryzyka. Przy szkołach poprzeczka musi być ustawiona wyżej. Tam nie chodzi wyłącznie o to, czy już doszło do tragedii, ale o to, czy istnieją warunki, które mogą do niej doprowadzić.</p><h2><strong>Czy droga rzeczywiście stanowi zagrożenie?</strong></h2><p>Na podstawie dostępnych informacji można powiedzieć ostrożnie, ale jasno: <strong>tak, rejon szkoły w Smardzewicach ma cechy miejsca podwyższonego ryzyka</strong>.</p><p>Nie przesądza o tym jedna liczba w statystyce. Przesądza o tym układ kilku czynników: szkoła położona przy ruchliwej drodze, przejście dla pieszych wykorzystywane przez dzieci, relacje mieszkańców o nadmiernej prędkości, ruch autobusów i cięższych pojazdów oraz skala społecznego protestu.</p><p>To nie jest abstrakcyjna mapa drogowa. To codzienna trasa uczniów. A przy dzieciach margines błędu powinien być minimalny.</p><h2><strong>Czy sygnalizacja z radarem poprawi bezpieczeństwo?</strong></h2><p>Proponowane przez mieszkańców rozwiązanie, czyli <strong>sygnalizacja świetlna z aktywnym radarem</strong>, może realnie poprawić bezpieczeństwo, jeśli problemem jest przede wszystkim nadmierna prędkość. Mechanizm jest prosty: kierowca jedzie zgodnie z ograniczeniem — może przejechać. Przekracza prędkość — dostaje czerwone światło albo wyraźny sygnał ostrzegawczy.</p><p>Takie urządzenia nie są wyłącznie dekoracją drogową. Działają psychologicznie i praktycznie. Kierowca widzi konsekwencję swojego zachowania natychmiast. A tam, gdzie chodzi o dzieci, właśnie natychmiastowość reakcji ma ogromne znaczenie.</p><p>Nie można jednak traktować jednego urządzenia jak cudownego lekarstwa. Najlepszy efekt daje zestaw rozwiązań: <strong>aktywna sygnalizacja</strong>, dobre <strong>doświetlenie przejścia</strong>, czytelne oznakowanie, usunięcie elementów ograniczających widoczność, kontrole prędkości i ewentualna zmiana organizacji ruchu w rejonie szkoły.</p><h2><strong>Co powinno wydarzyć się teraz</strong></h2><p>Najrozsądniejszym krokiem byłby audyt bezpieczeństwa przejścia przy szkole. Powinien obejmować pomiary prędkości w godzinach porannych i popołudniowych, analizę natężenia ruchu, liczbę pojazdów ciężarowych, obserwację zachowań kierowców oraz sposób przekraczania jezdni przez dzieci.</p><p>Na tej podstawie komisja bezpieczeństwa, z udziałem przedstawicieli powiatu, policji, szkoły, radnych i mieszkańców, powinna wskazać konkretne rozwiązania oraz termin ich wdrożenia.</p><p>W grę mogą wchodzić między innymi:</p><p><strong>sygnalizacja wzbudzana lub radarowa</strong>, <strong>aktywny wyświetlacz prędkości</strong>, <strong>punktowe doświetlenie przejścia</strong>, <strong>dodatkowe oznakowanie szkolne</strong>, <strong>ograniczenie parkowania w pobliżu pasów</strong>, <strong>regularne kontrole prędkości</strong> oraz <strong>zmiana organizacji ruchu</strong>.</p><h2><strong>Nie czekać na statystykę tragedii</strong></h2><p>W sprawach bezpieczeństwa dzieci najgorsze zdanie brzmi: „poczekajmy, zobaczymy”. Bo czasem to „zobaczymy” kończy się raportem policyjnym, karetką i zniczem przy drodze.</p><p>Smardzewice nie domagają się luksusu. Domagają się tego, co powinno być oczywistością przy każdej szkole: przejścia, na którym dziecko ma realną szansę bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy.</p><p>Teraz piłka jest po stronie urzędników, radnych i służb. Mieszkańcy wykonali swoją część pracy. Zebrali podpisy, wskazali problem i zaproponowali rozwiązanie. Od instytucji oczekują już nie uspokajających formułek, ale decyzji.</p><p>Bo jeśli ponad tysiąc osób mówi, że przy szkole jest niebezpiecznie, to naprawdę warto przestać tłumaczyć, dlaczego coś jest trudne — i zacząć mówić, kiedy zostanie zrobione.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Uwaga na „darmowe audyty energetyczne”. Gmina Tomaszów Mazowiecki ostrzega mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55128,uwaga-na-darmowe-audyty-energetyczne-gmina-tomaszow-mazowiecki-ostrzega-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55128,uwaga-na-darmowe-audyty-energetyczne-gmina-tomaszow-mazowiecki-ostrzega-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Fri, 15 May 2026 15:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-uwaga-na-darmowe-audyty-energetyczne-gmina-tomaszow-mazowiecki-ostrzega-mieszkancow-1778852246.png</url>
                        <title>Uwaga na „darmowe audyty energetyczne”. Gmina Tomaszów Mazowiecki ostrzega mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55128,uwaga-na-darmowe-audyty-energetyczne-gmina-tomaszow-mazowiecki-ostrzega-mieszkancow</link>
                    </image><description>Do skrzynek pocztowych mieszkańców gminy Tomaszów Mazowiecki trafiają ulotki zachęcające do skorzystania z bezpłatnych audytów energetycznych. Brzmi urzędowo, wygląda poważnie, obiecuje dotacje i fachowe doradztwo. Problem w tym, że — jak informuje wójt gminy — materiały te nie mają nic wspólnego z Urzędem Gminy Tomaszów Mazowiecki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gmina Tomaszów Mazowiecki opublikowała ostrzeżenie dla mieszkańców. Chodzi o firmy, które roznoszą do skrzynek pocztowych ulotki dotyczące darmowych audytów energetycznych. Wójt Gminy Tomaszów Mazowiecki informuje jasno: <strong>ulotka nie ma nic wspólnego z Urzędem Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>.</p><p>To ważny komunikat, bo w czasach dotacji, programów termomodernizacyjnych, fotowoltaiki, pomp ciepła i magazynów energii podobne materiały mogą łatwo sprawiać wrażenie oficjalnej informacji publicznej. Wystarczy kilka haseł: „Czyste Powietrze”, „Mój Prąd”, „Moja Woda”, „bezpłatny audyt”, „środki ograniczone” — i wielu mieszkańców może uznać, że ma do czynienia z akcją prowadzoną przez samorząd albo instytucję publiczną.</p><p>Tymczasem gmina podkreśla, że tak nie jest.</p><h2>Co znajduje się na ulotce?</h2><p>Na grafice rozpowszechnianej wśród mieszkańców widnieje duży napis <strong>„Informacja! Dla mieszkańców Gminy Tomaszów Mazowiecki”</strong>. Podano także termin od <strong>6 maja 2026 roku do 27 maja 2026 roku</strong>. Z treści ulotki wynika, że przez trzy tygodnie mają być prowadzone „bezpłatne audyty nieruchomości”.</p><p>Wymieniono w niej między innymi audyty pod kątem:</p><p>przydomowej turbiny wiatrowej, instalacji fotowoltaicznej, pompy ciepła, pieca na pellet, zbiorników retencyjnych na wodę deszczową, termomodernizacji, magazynu energii oraz kotła zgazowującego drewno.</p><p>Autorzy ulotki informują też o możliwości otrzymania dofinansowania z programów <strong>„Mój Prąd”</strong>, <strong>„Czyste Powietrze”</strong> oraz <strong>„Moja Woda”</strong>. Na dole materiału znajduje się numer telefonu do zapisów. Drobniejszym drukiem dopisano jednak znamienne zdanie: <strong>„Audyty przeprowadzane są przez firmę zewnętrzną, gmina nie jest organizatorem.”</strong></p><p>I właśnie ten ostatni fragment jest kluczowy.</p><h2>Gmina: sprawdzajcie informacje u źródła</h2><p>Samorząd apeluje, aby mieszkańcy weryfikowali informacje dotyczące programu <strong>„Czyste Powietrze”</strong> w oficjalnym Punkcie Konsultacyjno-Informacyjnym, który mieści się w Urzędzie Gminy Tomaszów Mazowiecki przy <strong>ul. Mościckiego 4, pokój 201, budynek B</strong>.</p><p>Kontakt telefoniczny do punktu: <strong>44 724 55 73 wew. 55</strong>.</p><p>To tam mieszkańcy mogą uzyskać pewne informacje o zasadach programu, wymaganych dokumentach, warunkach dofinansowania i procedurze składania wniosków. W przypadku programów publicznych warto trzymać się zasady starej jak świat: zanim podpiszemy dokument, zanim wpuścimy kogoś do domu, zanim zgodzimy się na „bezpłatną” usługę, sprawdźmy, kto naprawdę za nią stoi.</p><h2>Darmowe nie zawsze znaczy bezinteresowne</h2><p>Nie chodzi o to, by z góry zakładać nieuczciwość każdej firmy oferującej audyty, fotowoltaikę czy pompy ciepła. Rynek usług energetycznych działa legalnie, a wiele przedsiębiorstw wykonuje swoją pracę rzetelnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy przekaz marketingowy ociera się o urzędowy ton i wykorzystuje nazwy gmin, programów publicznych albo presję czasu.</p><p>Mieszkaniec widzi w skrzynce ulotkę „dla mieszkańców gminy”, czyta o dotacjach, o ograniczonych środkach, o bezpłatnych audytach. W głowie zapala się lampka: może trzeba szybko działać, bo pieniądze przepadną? To klasyczny mechanizm sprzedażowy — połączenie obietnicy oszczędności z poczuciem pilności.</p><p>A przecież decyzje dotyczące termomodernizacji domu, wymiany źródła ciepła czy montażu fotowoltaiki to nie zakup czajnika w promocji. To często zobowiązania na dziesiątki tysięcy złotych, umowy kredytowe, wkład własny, obowiązki rozliczeniowe i odpowiedzialność za poprawność inwestycji.</p><h2>Na co uważać?</h2><p>Przede wszystkim nie należy podpisywać żadnych dokumentów pod presją. Jeżeli ktoś mówi, że „trzeba dziś”, „ostatnia szansa”, „jutro pieniędzy już nie będzie” — warto dwa razy się zastanowić. Warto też sprawdzić firmę, poprosić o pełną nazwę, NIP, adres, wzór umowy i warunki ewentualnego odstąpienia.</p><p>Szczególną ostrożność powinny zachować osoby starsze oraz samotne. To one najczęściej stają się adresatami natarczywych ofert składanych telefonicznie, przez akwizytorów albo podczas wizyt domowych. W takich sytuacjach najlepiej skonsultować decyzję z rodziną, sąsiadem, pracownikiem urzędu albo punktem konsultacyjnym.</p><p>W przypadku programu <strong>„Czyste Powietrze”</strong> najbezpieczniej korzystać z oficjalnych źródeł: urzędu gminy, wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska albo rządowych stron programu. Jeżeli ulotka, telefon lub wizyta przedstawiciela budzi jakiekolwiek wątpliwości, lepiej sprawdzić sprawę wcześniej, niż później odkręcać skutki pochopnej decyzji.</p><h2>Samorząd nie jest organizatorem akcji</h2><p>Najważniejszy komunikat dla mieszkańców brzmi: <strong>ulotki dotyczące darmowych audytów energetycznych nie są akcją Urzędu Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>. To materiały firm zewnętrznych.</p><p>Dlatego mieszkańcy powinni zachować ostrożność, szczególnie gdy oferta dotyczy wejścia na teren nieruchomości, oględzin domu, zbierania danych osobowych, podpisania pełnomocnictw albo zawierania umów na wykonanie inwestycji.</p><p>Nie każda ulotka w skrzynce jest oszustwem. Ale każda ulotka, która wygląda jak urzędowy komunikat, a urzędowym komunikatem nie jest, powinna zapalić w głowie czerwone światło.</p><p>W sprawach programu <strong>„Czyste Powietrze”</strong> mieszkańcy gminy Tomaszów Mazowiecki mogą kontaktować się z Punktem Konsultacyjno-Informacyjnym w Urzędzie Gminy Tomaszów Mazowiecki, ul. Mościckiego 4, pokój 201, budynek B, tel. <strong>44 724 55 73 wew. 55</strong>.</p><p>Bo w świecie dotacji i „okazji” najdroższe bywają te decyzje, które miały być darmowe.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pięciu kandydatów chce pokierować Tomaszowskim Centrum Zdrowia. We wtorek i środę rozmowy konkursowe]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55097,pieciu-kandydatow-chce-pokierowac-tomaszowskim-centrum-zdrowia-we-wtorek-i-srode-rozmowy-konkursowe</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55097,pieciu-kandydatow-chce-pokierowac-tomaszowskim-centrum-zdrowia-we-wtorek-i-srode-rozmowy-konkursowe</guid>
            <pubDate>Wed, 13 May 2026 20:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pieciu-kandydatow-chce-pokierowac-tomaszowskim-centrum-zdrowia-we-wtorek-i-srode-rozmowy-konkursowe-1778696458.png</url>
                        <title>Pięciu kandydatów chce pokierować Tomaszowskim Centrum Zdrowia. We wtorek i środę rozmowy konkursowe</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55097,pieciu-kandydatow-chce-pokierowac-tomaszowskim-centrum-zdrowia-we-wtorek-i-srode-rozmowy-konkursowe</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia szuka nowego prezesa zarządu. Rada Nadzorcza spółki ogłosiła konkurs na to stanowisko, a w wymaganym terminie dokumenty aplikacyjne złożyło pięć osób. Część kandydatów ma być wcześniej związana ze służbą zdrowia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Zgodnie z dokumentacją konkursową kandydaci musieli wykazać się m.in. wyższym wykształceniem, co najmniej pięcioletnim stażem pracy, minimum trzyletnim doświadczeniem na stanowiskach kierowniczych lub samodzielnych, korzystaniem z pełni praw publicznych oraz brakiem skazania prawomocnym wyrokiem za przestępstwa wskazane w ogłoszeniu. Dodatkowo przy ocenie brane mają być pod uwagę m.in. doświadczenie w podmiotach leczniczych, znajomość zasad funkcjonowania spółek handlowych, finansów przedsiębiorstwa, audytu, kontroli oraz zarządzania zespołami.</p><p>Dokumenty kandydatów zostały już przeanalizowane pod względem formalnym. Z zapoznanych przez nas informacji wynika, że zrobiła to Rada Nadzorcza spółki oraz doktor Aneta Czupryniak, pełnomocnik ds. medycznych, wskazana w regulaminie jako członek komisji konkursowej.</p><p>Teraz przed kandydatami najważniejszy etap postępowania. We wtorek i środę mają odbyć się rozmowy kwalifikacyjne. To podczas nich komisja będzie oceniać nie tylko doświadczenie i przygotowanie zawodowe, ale także koncepcję funkcjonowania spółki oraz pomysł na kierowanie jedną z najważniejszych placówek ochrony zdrowia w powiecie.</p><p>Stawka konkursu jest wysoka. Tomaszowskie Centrum Zdrowia to nie tylko szpitalna spółka, ale instytucja, od której codziennego działania zależy bezpieczeństwo zdrowotne tysięcy mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolicznych gmin. Nowy prezes będzie musiał zmierzyć się z problemami typowymi dla szpitali powiatowych: rosnącymi kosztami, niedoborami kadrowymi, presją finansową, oczekiwaniami pacjentów oraz koniecznością utrzymania dostępności świadczeń.</p><p>Konkurs powinien zostać rozstrzygnięty w ciągu 30 dni od upływu terminu składania ofert. Regulamin przewiduje, że komisja podejmuje rozstrzygnięcie w głosowaniu, a jeśli żaden kandydat nie uzyska wymaganej liczby głosów, możliwe jest przeprowadzenie kolejnego głosowania. Rada Nadzorcza może także unieważnić konkurs w każdym czasie, bez podania przyczyny.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55074,powiat-i-gmina-ujazd-o-inwestycjach-w-planach-ciag-pieszo-rowerowy-do-skrzynek</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55074,powiat-i-gmina-ujazd-o-inwestycjach-w-planach-ciag-pieszo-rowerowy-do-skrzynek</guid>
            <pubDate>Tue, 12 May 2026 12:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiat-i-gmina-ujazd-o-inwestycjach-w-planach-ciag-pieszo-rowerowy-do-skrzynek-1778581132.png</url>
                        <title>Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55074,powiat-i-gmina-ujazd-o-inwestycjach-w-planach-ciag-pieszo-rowerowy-do-skrzynek</link>
                    </image><description>W Starostwie Powiatowym w Tomaszowie Mazowieckim odbyło się spotkanie przedstawicieli powiatu oraz władz Miasta i Gminy Ujazd. Jednym z najważniejszych tematów były bieżące inwestycje i projekt ciągu pieszo-rowerowego między Ujazdem a Skrzynkami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rozmowy o wspólnych sprawach mieszkańców</h2><p>W Starostwie Powiatowym w Tomaszowie Mazowieckim odbyło się spotkanie poświęcone współpracy samorządowej oraz inwestycjom realizowanym na terenie gminy Ujazd. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele Miasta i Gminy Ujazd: burmistrz Artur Pawlak, sekretarz Honorata Bogus oraz przewodniczący Rady Miejskiej Roman Bąbol. Powiat Tomaszowski reprezentowali starosta Dariusz Kowalczyk oraz radny Rafał Wolniewicz.</p><p>Jak wynika z przekazanych informacji, rozmowa dotyczyła zarówno zadań już prowadzonych, jak i planów na kolejne miesiące. Tego typu spotkania, choć często mają roboczy charakter, są ważnym elementem prowadzenia lokalnej polityki rozwojowej. To właśnie podczas nich zapadają ustalenia, które później przekładają się na konkretne rozwiązania odczuwalne przez mieszkańców.</p><h2>W centrum uwagi droga między Ujazdem a Skrzynkami</h2><p>Jednym z kluczowych tematów była kwestia projektu, a w dalszej perspektywie budowy <strong>ciągu pieszo-rowerowego przy drodze powiatowej pomiędzy Ujazdem a Skrzynkami</strong>. To inwestycja, która może mieć duże znaczenie nie tylko komunikacyjne, ale również społeczne i bezpieczeństwa.</p><p>Rozwój infrastruktury dla pieszych i rowerzystów od lat należy do najczęściej zgłaszanych potrzeb w mniejszych miejscowościach oraz na trasach łączących lokalne ośrodki. Taki ciąg może poprawić komfort codziennego przemieszczania się, zwiększyć bezpieczeństwo uczniów, osób starszych i rowerzystów, a także stworzyć wygodniejsze warunki dla krótszych podróży bez samochodu.</p><p>Na obecnym etapie mowa jest o rozmowach dotyczących projektu i dalszej perspektywy realizacji. To oznacza, że samorządy sygnalizują kierunek działania, ale przed ewentualnym rozpoczęciem budowy potrzebne będą kolejne decyzje formalne, planistyczne i finansowe.</p><h2>Znaczenie współpracy między samorządami</h2><p>Z punktu widzenia mieszkańców najważniejsze jest to, że powiat i gmina deklarują gotowość do współpracy. W oficjalnym komunikacie podkreślono otwartość Powiatu Tomaszowskiego na dialog z samorządami oraz dobrą, konstruktywną współpracę na rzecz mieszkańców. Tego rodzaju deklaracje mają znaczenie zwłaszcza tam, gdzie inwestycje wymagają uzgodnień pomiędzy różnymi szczeblami administracji.</p><p>W praktyce lokalny rozwój rzadko zależy od jednej instytucji. Drogi powiatowe, układ komunikacyjny, dostępność piesza czy infrastruktura to obszary, w których skuteczność działań rośnie wraz z jakością współpracy. Dlatego spotkanie w Tomaszowie Mazowieckim można odczytywać jako sygnał, że samorządy chcą prowadzić rozmowy nie tylko o bieżących potrzebach, ale też o inwestycjach ważnych w dłuższej perspektywie.</p><h2>Co to może oznaczać dla regionu</h2><p>Choć na razie nie przedstawiono harmonogramu ani szczegółów finansowania, sam fakt wpisania połączenia Ujazdu ze Skrzynkami do rozmów inwestycyjnych jest istotny. Dla mieszkańców to informacja, że temat poprawy lokalnej infrastruktury nie został odłożony na półkę i znajduje się w agendzie samorządowych ustaleń.</p><p>Jeśli projekt będzie rozwijany, może stać się jednym z praktycznych przykładów inwestowania w codzienną mobilność mieszkańców. W realiach powiatu takie przedsięwzięcia nie mają wyłącznie technicznego charakteru. Często wpływają na bezpieczeństwo, wygodę życia i lepsze skomunikowanie miejscowości, a więc na sprawy, które mieszkańcy odczuwają najbardziej bezpośrednio.</p><p>Na tym etapie najważniejszy wniosek jest jeden: rozmowy trwają, a współpraca między Powiatem Tomaszowskim a gminą Ujazd ma dotyczyć konkretnych potrzeb i realnych inwestycji. Dla lokalnej społeczności to sygnał, że samorządowy dialog może przekładać się na działania o wymiernym znaczeniu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Porozmawiajmy o Polsce” w Opocznie. O inwestycjach, bezpieczeństwie i przyszłości regionu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55073,porozmawiajmy-o-polsce-w-opocznie-o-inwestycjach-bezpieczenstwie-i-przyszlosci-regionu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55073,porozmawiajmy-o-polsce-w-opocznie-o-inwestycjach-bezpieczenstwie-i-przyszlosci-regionu</guid>
            <pubDate>Tue, 12 May 2026 11:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-porozmawiajmy-o-polsce-w-opocznie-o-inwestycjach-bezpieczenstwie-i-przyszlosci-regionu-1778580287.png</url>
                        <title>„Porozmawiajmy o Polsce” w Opocznie. O inwestycjach, bezpieczeństwie i przyszłości regionu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55073,porozmawiajmy-o-polsce-w-opocznie-o-inwestycjach-bezpieczenstwie-i-przyszlosci-regionu</link>
                    </image><description>W Opocznie odbyło się spotkanie pod hasłem „Porozmawiajmy o Polsce”, w którym uczestniczyli minister infrastruktury Dariusz Klimczak oraz wiceminister rolnictwa Stefan Krajewski. Wydarzenie zgromadziło mieszkańców regionu zainteresowanych zarówno lokalnymi inwestycjami, jak i sytuacją kraju oraz planami rządu na najbliższe lata.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkanie miało otwartą formułę. Obok wystąpień polityków ważnym elementem była rozmowa z mieszkańcami, którzy zadawali pytania dotyczące codziennych problemów, rozwoju regionu i bezpieczeństwa.</p><p>Jak podkreślił w mediach społecznościowych Dariusz Klimczak, rozmowy dotyczyły przede wszystkim <strong>rozwoju Polski lokalnej</strong>, realizowanych inwestycji oraz wyzwań stojących przed państwem.</p><p>– Rozmawialiśmy o sprawach ważnych dla mieszkańców regionu i całej Polski – o rozwoju, bezpieczeństwie oraz wyzwaniach, przed którymi stoimy jako państwo – napisał minister infrastruktury.</p><h3>Inwestycje ważne dla regionu</h3><p>Jednym z głównych tematów były inwestycje infrastrukturalne realizowane w regionie opoczyńskim i w centralnej Polsce. Dariusz Klimczak, który kieruje resortem infrastruktury, od wielu miesięcy podkreśla znaczenie rozwoju komunikacyjnego mniejszych miast i powiatów.</p><p>W czasie spotkania poruszano kwestie modernizacji dróg, rozwoju połączeń kolejowych oraz projektów poprawiających dostępność komunikacyjną regionu. To temat szczególnie istotny dla mieszkańców Opoczna, Tomaszowa Mazowieckiego i okolic, gdzie infrastruktura transportowa od lat pozostaje jednym z kluczowych wyzwań.</p><p>Obecny na spotkaniu <strong>Stefan Krajewski</strong> mówił natomiast o sprawach związanych z rolnictwem i wsparciem dla terenów wiejskich. Dyskutowano o sytuacji polskich rolników, bezpieczeństwie żywnościowym oraz planach dotyczących rozwoju obszarów wiejskich.</p><h3>Rozmowa zamiast politycznego wiecu</h3><p>Organizatorzy podkreślali, że formuła spotkania miała opierać się przede wszystkim na bezpośrednim kontakcie z mieszkańcami. Nie zabrakło pytań dotyczących kosztów życia, sytuacji gospodarczej czy bezpieczeństwa Polski w obecnej sytuacji międzynarodowej.</p><p>W mediach społecznościowych minister Klimczak podziękował uczestnikom za aktywny udział i rozmowę.</p><p>– Jak zawsze najważniejsza była rozmowa z mieszkańcami – dziękujemy za obecność, pytania i aktywny udział – zaznaczył.</p><h3>Cykl spotkań w regionach</h3><p>Spotkanie w Opocznie było częścią szerszego cyklu organizowanego pod hasłem <strong>„Porozmawiajmy o Polsce”</strong>. Tego typu wydarzenia mają odbywać się także w innych miejscowościach regionu i kraju.</p><p>Politycy koalicji rządzącej coraz częściej stawiają na bezpośrednie spotkania z mieszkańcami mniejszych miast, próbując odbudować lokalny dialog i rozmawiać o problemach, które na co dzień dotyczą mieszkańców regionów poza największymi aglomeracjami.</p><p>W Opocznie dominowały tematy praktyczne: inwestycje, komunikacja, bezpieczeństwo i przyszłość młodych ludzi w regionie. Atmosfera spotkania była spokojna, a mieszkańcy chętnie zabierali głos w dyskusji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zapytaj Mentzena! Wielkie Q&amp;A w Piotrkowie Trybunalskim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55050,zapytaj-mentzena-wielkie-q-amp-a-w-piotrkowie-trybunalskim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55050,zapytaj-mentzena-wielkie-q-amp-a-w-piotrkowie-trybunalskim</guid>
            <pubDate>Mon, 11 May 2026 12:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zapytaj-mentzena-wielkie-q-a-w-piotrkowie-trybunalskim-1778494927.jpg</url>
                        <title>Zapytaj Mentzena! Wielkie Q&amp;amp;A w Piotrkowie Trybunalskim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55050,zapytaj-mentzena-wielkie-q-amp-a-w-piotrkowie-trybunalskim</link>
                    </image><description>Już we wtorek, 13 maja o godz. 17.00, na Rynku Trybunalskim w Piotrkowie Trybunalskim odbędzie się otwarte spotkanie ze Sławomirem Mentzenem, jednym z liderów Konfederacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wydarzenie organizowane jest w ramach ogólnopolskiej trasy <strong>„Zapytaj Mentzena!”</strong>. Formuła spotkania będzie prosta i bezpośrednia: pytania zadają mieszkańcy, a polityk odpowiada na żywo, bez filtrów i gotowych scenariuszy.</p><p>Gościem specjalnym spotkania będzie również <strong>Patryk Marjan</strong>, który także weźmie udział w rozmowie z publicznością.</p><p>To okazja, by poruszyć tematy, które budzą dziś największe emocje: <strong>podatki, gospodarka, przedsiębiorczość, sprawy lokalne, sytuacja polityczna oraz przyszłość Polski</strong>.</p><p>Organizatorzy zapowiadają otwartą atmosferę i możliwość zadania własnego pytania.</p><p><strong>Spotkanie jest otwarte dla wszystkich. Wstęp wolny.</strong></p><p>📍 <strong>Rynek Trybunalski, Piotrków Trybunalski</strong><br>🗓️ <strong>Wtorek, 13 maja</strong><br>🕔 <strong>Godz. 17.00</strong></p><p>Przyjdź i zapytaj Mentzena osobiście.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radny zadawał pytania o miejską spółkę. Odpowiedzi nie dostał, za to przyszły groźby prawne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55044,radny-zadawal-pytania-o-miejska-spolke-odpowiedzi-nie-dostal-za-to-przyszly-grozby-prawne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55044,radny-zadawal-pytania-o-miejska-spolke-odpowiedzi-nie-dostal-za-to-przyszly-grozby-prawne</guid>
            <pubDate>Sun, 10 May 2026 14:03:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radny-zadawal-pytania-o-miejska-spolke-odpowiedzi-nie-dostal-za-to-przyszly-grozby-prawne-1778414839.png</url>
                        <title>Radny zadawał pytania o miejską spółkę. Odpowiedzi nie dostał, za to przyszły groźby prawne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55044,radny-zadawal-pytania-o-miejska-spolke-odpowiedzi-nie-dostal-za-to-przyszly-grozby-prawne</link>
                    </image><description>Radny Łukasz Janik pytał na sesji w Piotrkowie Trybunalskim o powiązania miejskiej spółki audytorskiej, ale odpowiedzi nie usłyszał. Zamiast nich pojawiły się działania przedsądowe i groźby prawne, co rozpaliło spór o granice kontroli samorządowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Atmosfera wokół piotrkowskiego samorządu robi się coraz bardziej gęsta. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego radny <strong>Łukasz Janik</strong> próbował zadawać pytania dotyczące powiązań spółki audytorskiej wynajętej przez miejskie <strong>MZK</strong> z posłem <strong>Adrianem Witczakiem</strong>. Temat od początku budził polityczne emocje, bo relacje pomiędzy środowiskiem obecnego prezydenta miasta <strong>Juliusza Wiernickiego</strong>, parlamentarzystą KO oraz zatrudnionym w spółce <strong>Pawłem Jabłońskim</strong> są w Piotrkowie szeroko komentowane.</p><p>Sam przebieg sesji – jak twierdzą uczestnicy obrad – bardziej przypominał polityczny pojedynek niż spokojną debatę samorządową. Radnemu przerywano wypowiedzi, odbierano głos i wyłączano mikrofon. Dla wielu obserwatorów był to obraz dobrze znany z innych samorządowych konfliktów, w których niewygodne pytania stają się problemem większym niż same wątpliwości dotyczące działania instytucji publicznych.</p><p>Najbardziej zaskakujący okazał się jednak dalszy ciąg sprawy. Odpowiedzi na pytania radny nie uzyskał, ale – jak wynika z opublikowanego przez niego wpisu – pojawiły się za to działania przedsądowe i groźby prawne.</p><h2>„Radny ma kontrolować władzę, a nie klaskać”</h2><p>Łukasz Janik w mocnym wpisie przypomniał, czym w istocie powinien być mandat radnego.</p><p>„W demokratycznym samorządzie radny ma kontrolować władzę i miejskie spółki. Nie klaskać. Nie milczeć. Kontrolować. Taka jest istota mandatu” – napisał.</p><p>To zdanie trafia dziś w samo sedno problemu, z którym mierzy się coraz więcej samorządów. Coraz częściej bowiem pytania zadawane przez radnych opozycji traktowane są nie jako element demokratycznej kontroli, ale jako polityczny atak, który należy zdusić, najlepiej przy pomocy kancelarii prawnych i pozwów.</p><p>Janik zwraca uwagę na jeszcze jeden niezwykle ciekawy aspekt całej sprawy. Podczas sesji – jak podkreśla – nie padła nazwa prywatnej firmy. Tymczasem w piśmie procesowym sama miejska spółka miała szczegółowo opisać podmiot i jego powiązania.</p><p>„Trudno więc nie zadać pytania: czyim interesem dziś zajmuje się miejska spółka? Interesem mieszkańców czy ochroną polityczno-biznesowego komfortu konkretnych osób?” – pyta radny.</p><h2>Publiczne pieniądze i prywatna wojna?</h2><p>To właśnie ten fragment budzi dziś największe emocje. Bo jeśli spółka komunalna utrzymywana z pieniędzy mieszkańców angażuje prawników i środki finansowe po to, by ścigać radnego za zadawanie pytań dotyczących przejrzystości działania, pojawia się fundamentalne pytanie o granice samorządowej władzy.</p><p>W samorządzie demokracja nie kończy się przecież w dniu wyborów. Kontrola społeczna i prawo do zadawania niewygodnych pytań są jej podstawowym elementem. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o przetargi, audyty, relacje personalne i wydatkowanie publicznych pieniędzy.</p><p>W swoim wpisie Janik zauważa, że od czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta miasta scenariusz zaczyna wyglądać bardzo podobnie.</p><p>„Najpierw straszenie prokuraturą, potem zawiadomienia, następnie wielkie oburzenie, a na końcu kolejne sprawy przegrywane przed sądami i kolejne uchwały uchylane przez sądy administracyjne” – napisał.</p><p>To niezwykle mocny polityczny zarzut, który pokazuje skalę napięcia pomiędzy częścią rady miasta a obecnym obozem władzy.</p><h2>Samorząd czy atmosfera zastraszenia?</h2><p>Cała sprawa wywołuje coraz większą dyskusję nie tylko w Piotrkowie. Bo problem jest znacznie szerszy i dotyczy pytania o standardy debaty publicznej w polskich samorządach.</p><p>Czy radny ma dziś realne prawo kontrolować miejskie spółki? Czy może zadawać pytania dotyczące powiązań personalnych i procedur? Czy też każda niewygodna interpelacja będzie kończyć się groźbami prawnymi?</p><p>Janik przekonuje, że samorząd nie może działać w atmosferze zastraszania.</p><p>„Samorząd nie polega na tym, żeby mieszkańców i radnych wychowywać pozwami. Samorząd polega na tym, żeby umieć odpowiadać na trudne pytania bez nerwowych reakcji i bez budowania atmosfery zastraszenia” – podkreśla.</p><p>Trudno nie zauważyć, że podobne konflikty coraz częściej pojawiają się także w innych miastach. Mikrofony wyłączane podczas sesji, odbieranie głosu radnym, nerwowe reakcje przewodniczących i wojny prawne zaczynają zastępować rzeczową debatę o problemach mieszkańców.</p><h2>„Granice krytyki wobec władzy są szersze”</h2><p>Radny przypomina również argument, który wielokrotnie podkreślały polskie sądy i Europejski Trybunał Praw Człowieka – osoby sprawujące władzę publiczną oraz podmioty publiczne muszą godzić się z ostrzejszą krytyką niż osoby prywatne.</p><p>„Jeśli radny nie może zadawać niewygodnych pytań o miejską spółkę, to po co w ogóle mieszkańcy wybierają radnych?” – pyta Janik.</p><p>To pytanie wybrzmiewa dziś szczególnie mocno. Bo mieszkańcy oczekują od samorządu nie tylko inwestycji i konferencji prasowych, ale przede wszystkim przejrzystości, odpowiedzialności i gotowości do odpowiadania na trudne pytania.</p><p>W przeciwnym razie demokracja lokalna zaczyna przypominać teatr, w którym jedni mają prawo mówić wszystko, a drudzy jedynie słuchać i przytakiwać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Naruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansowe]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55020,naruszenie-ochrony-danych-na-sesji-sprawa-trafila-do-uodo-a-miastu-groza-konsekwencje-finansowe</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55020,naruszenie-ochrony-danych-na-sesji-sprawa-trafila-do-uodo-a-miastu-groza-konsekwencje-finansowe</guid>
            <pubDate>Fri, 08 May 2026 21:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-naruszenie-ochrony-danych-na-sesji-sprawa-trafila-do-uodo-a-miastu-groza-konsekwencje-finansowe-1778270869.png</url>
                        <title>Naruszenie ochrony danych na sesji. Sprawa trafiła do UODO, a miastu grożą konsekwencje finansowe</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55020,naruszenie-ochrony-danych-na-sesji-sprawa-trafila-do-uodo-a-miastu-groza-konsekwencje-finansowe</link>
                    </image><description>29 kwietnia 2026 roku sala obrad Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego zamiast miejscem spokojnej debaty samorządowej stała się areną zdarzenia, które może mieć daleko idące skutki prawne i finansowe. W trakcie sesji doszło bowiem do naruszenia ochrony danych osobowych poprzez nieuprawnione ujawnienie informacji. Sprawa została już oficjalnie zgłoszona do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Przy okazji epizod wywołał lawinę komentarzy ze strony radnych, którzy zdążyli przyzwyczaić nas już do pieniactwa. Zarzucano władzom miasta utajnianie obrad, manipulacje przy publikacji transmisji, a nawet jej celowe usunięcie z sieci. Tymczasem to właśnie radny Michał Kucharski posłużył się danymi wrażliwymi osoby prywatnej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W epoce, w której dane osobowe są walutą XXI wieku, podobne incydenty budzą coraz większe emocje. Nie chodzi wyłącznie o suche przepisy RODO, ale o poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. Bo przecież urząd miasta to miejsce, któremu obywatele powierzają swoje dane z przekonaniem, że będą one chronione niczym dokumenty w archiwach dawnej kancelarii królewskiej. Tymczasem wystarczy chwila nieuwagi, jedno publicznie wypowiedziane nazwisko, numer, szczegół sprawy – i uruchamia się lawina. W tym przypadku za sprawą nie urzędnika, osoby odpowiedzialnej za dane osobowe, ale niefrasobliwego radnego. Mimo wszystko to nie ono ponosi odpowiedzialność, ale... zupełnie ktoś inny.&nbsp;</p><p>Administrator Danych Osobowych w Urzędzie Miasta Tomaszowa Mazowieckiego poinformował, że zgodnie z obowiązującymi przepisami zgłoszono naruszenie do Prezesa UODO. Wynika to bezpośrednio z art. 33 ust. 1 RODO, który nakłada na administratora obowiązek zgłoszenia naruszenia „bez zbędnej zwłoki”, nie później niż w ciągu 72 godzin od jego stwierdzenia, o ile istnieje ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.</p><p>To właśnie ten przepis stał się w ostatnich latach jednym z najczęściej przywoływanych przez samorządy, szkoły, szpitale i instytucje publiczne. Wystarczy przypomnieć głośne przypadki z innych miast w Polsce, gdzie publikacja dokumentów zawierających dane mieszkańców kończyła się wielotysięcznymi karami finansowymi albo wielomiesięcznymi postępowaniami wyjaśniającymi. GIODO wielokrotnie podkreślał, że sektor publiczny nie może tłumaczyć się rutyną czy pośpiechem.</p><p>Konsekwencje mogą okazać się poważne. GIODO ma prawo nie tylko wydać zalecenia naprawcze, ale także nałożyć administracyjne kary finansowe. Choć w przypadku samorządów są one zwykle niższe niż wobec prywatnych korporacji, to i tak potrafią mocno obciążyć budżet miasta. Ostatecznie bowiem za błędy radnego zapłacą podatnicy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tuszyn dziś, Tomaszów jutro? Niepokojące pytania o przyszłość szpitali po „konsolidacji”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55016,tuszyn-dzis-tomaszow-jutro-niepokojace-pytania-o-przyszlosc-szpitali-po-konsolidacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55016,tuszyn-dzis-tomaszow-jutro-niepokojace-pytania-o-przyszlosc-szpitali-po-konsolidacji</guid>
            <pubDate>Fri, 08 May 2026 18:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tuszyn-dzis-tomaszow-jutro-niepokojace-pytania-o-przyszlosc-szpitali-po-konsolidacji-1778251243.png</url>
                        <title>Tuszyn dziś, Tomaszów jutro? Niepokojące pytania o przyszłość szpitali po „konsolidacji”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55016,tuszyn-dzis-tomaszow-jutro-niepokojace-pytania-o-przyszlosc-szpitali-po-konsolidacji</link>
                    </image><description>To pismo nie brzmi jak urzędowa korespondencja. Bardziej przypomina alarm wysłany z tonącego statku. Lekarze, pielęgniarki i pracownicy II Oddziału Chorób Płuc w Tuszynie biją na alarm: pod hasłem „konsolidacji” może dojść do faktycznej likwidacji jednego z najważniejszych pulmonologicznych ośrodków w regionie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>A dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to nie jest problem „gdzieś obok”. Z usług tuszyńskiego oddziału od lat korzystają także pacjenci z naszego powiatu — szczególnie ci z nowotworami płuc, gruźlicą, przewlekłą niewydolnością oddechową czy wymagający specjalistycznej diagnostyki pulmonologicznej. Pamiętać należy, że brak pulmonologów to w Tomaszowie jeden z najczęściej sygnalizowanych problemów.&nbsp;</p><p>Dziś pytanie brzmi jednak szerzej: jeśli taki scenariusz możliwy jest w Tuszynie, to co w przyszłości może czekać <strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong>, o którym coraz częściej mówi się w kontekście potencjalnej konsolidacji z dużym ośrodkiem klinicznym w Łodzi?</p><h2><strong>„Konsolidacja” czy wygaszanie oddziałów?</strong></h2><p>Pracownicy oddziału pulmonologicznego w Tuszynie nie kryją dramatycznych obaw. W piśmie skierowanym do prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego Marcina Witko piszą wprost:</p><blockquote><p>„Zgodnie z uzyskanymi informacjami nasz oddział pulmonologiczny miałby zostać przeniesiony do szpitala w Łodzi przy ul. Okólnej 181. Przeniesienie to miałoby polegać na likwidacji obecnego II Oddziału Chorób Płuc”.</p></blockquote><p>To zdanie powinno wybrzmieć bardzo mocno także w Tomaszowie. Bo dokładnie tak wyglądają procesy, które na początku nazywa się „restrukturyzacją”, „optymalizacją” albo „łączeniem potencjałów”, czy konsolidacją. Najpierw mówi się o synergii. Potem o analizie kosztów. Na końcu znika oddział. Personel alarmuje również, że plan oznaczałby drastyczne ograniczenie liczby łóżek:</p><blockquote><p>„Obecnie w Tuszynie nasz oddział liczy 65 łóżek, w tym 20 łóżek izolacyjnych dla pacjentów z gruźlicą, po wcieleniu go w struktury szpitala przy ul. Okólnej 181 w Łodzi będzie dostępnych maksymalnie 40 łóżek, w tym około 11 łóżek dla chorych zakaźnych”.</p></blockquote><p>To nie jest kosmetyczna zmiana organizacyjna. To realne ograniczenie dostępu do leczenia.</p><h2><strong>Oddział, którego nie da się łatwo zastąpić</strong></h2><p>Tuszyn nie jest prowincjonalnym oddziałem do zamknięcia „bez konsekwencji”. Z dokumentów wynika, że placówka wykonuje niezwykle zaawansowane procedury diagnostyczne i pełni unikalną rolę w regionie.</p><p>Oddział specjalizuje się m.in. w:</p><ul><li>diagnostyce nowotworów płuc,</li><li>leczeniu gruźlicy lekoopornej,</li><li>kriobiopsjach,</li><li>badaniach EBUS,</li><li>biopsjach pod kontrolą tomografii komputerowej i USG.</li></ul><p>W samym tylko analizowanym okresie wykonano tam m.in.:</p><ul><li><strong>1387 tomografii komputerowych klatki piersiowej</strong>,</li><li><strong>731 bronchoskopii</strong>,</li><li><strong>113 badań EBUS</strong>,</li><li>niemal <strong>1900 badań mikrobiologicznych i antybiogramów</strong>.</li></ul><p>Liczby pokazują skalę działalności. Ale jeszcze ważniejsze jest to, co napisali sami pracownicy:</p><blockquote><p>„Nie wszystkie oddziały pulmonologiczne mogą pochwalić się takimi wynikami. Potrafimy kompleksowo rozwiązywać problemy chorób płuc naszych pacjentów w ośrodku, który od 100 lat specjalizuje się w tej dziedzinie”.</p></blockquote><p>To zdanie brzmi dziś jak próba obrony nie tylko oddziału, ale całej idei regionalnej medycyny specjalistycznej.</p><h2><strong>Pacjent ma jechać dalej i czekać dłużej</strong></h2><p>W piśmie padają również ostrzeżenia, które powinny zainteresować każdego mieszkańca regionu:</p><blockquote><p>„Likwidacja obecnego oddziału pulmonologicznego w Tuszynie spowoduje znaczące ograniczenie dostępu do specjalistycznej diagnostyki i leczenia chorób układu oddechowego”.</p></blockquote><p>I dalej:</p><blockquote><p>„Pacjenci ci zostaną zmuszeni do korzystania z odległych placówek, niektórzy utracą do nich dostęp całkowicie. Ponadto znacznie wydłuży się czas oczekiwania na tak potrzebną diagnostykę pulmonologiczną, w tym diagnostykę nowotworów”.</p></blockquote><p>To właśnie ten moment, w którym urzędnicze słowo „konsolidacja” zderza się z rzeczywistością pacjenta czekającego na diagnozę raka płuca.</p><h2><strong>Tuszyn pokazuje przyszłość Tomaszowa?</strong></h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim coraz częściej wraca temat możliwego głębszego powiązania <strong>Tomaszowskiego Centrum Zdrowia</strong> z dużym ośrodkiem klinicznym w Łodzi — przede wszystkim z CKD.</p><p>Oficjalnie mówi się o współpracy, zwiększaniu potencjału, poprawie jakości leczenia i bezpieczeństwa finansowego. Dokładnie takich samych argumentów używano wcześniej przy konsolidacji szpitali w regionie.</p><p>Ale dokument z Tuszyna pokazuje drugą stronę medalu.</p><p>Bo duży szpital kliniczny patrzy przede wszystkim na bilans ekonomiczny. A szpital powiatowy musi patrzeć również na bezpieczeństwo mieszkańców.</p><p>I tu zaczyna się problem.</p><h2><strong>Nierentowne oddziały są często najbardziej potrzebne</strong></h2><p>W systemie ochrony zdrowia istnieją oddziały, które niemal nigdy nie będą generować zysków. Pulmonologia, interna, geriatria, zakaźne, opieka długoterminowa, czy tzw. zabiegówka — to nie są „produkty medyczne”, na których buduje się finansowy sukces placówki. One kosztują. Wymagają dużego personelu, całodobowych dyżurów, izolacji pacjentów, specjalistycznego sprzętu i ogromnej odpowiedzialności. Ale są niezbędne. I właśnie dlatego w czasie konsolidacji często stają się pierwszym kandydatem do „optymalizacji”.</p><p>Pracownicy z Tuszyna zwracają uwagę również na możliwy odpływ kadry:</p><blockquote><p>„Większość personelu, głównie ze względu na miejsce zamieszkania, nie zamierza zmieniać miejsca pracy”.</p></blockquote><p>To zdanie powinno szczególnie wybrzmieć w Tomaszowie. Bo jeśli kiedyś podobny proces dotknąłby TCZ, konsekwencją mogłaby być utrata specjalistów budowanych przez lata. A lekarzy i pielęgniarek nie odbudowuje się decyzją zarządu ani uchwałą sejmiku.</p><h2><strong>Najpierw ekonomia, potem pacjent</strong></h2><p>Najbardziej uderzający fragment pisma pracowników dotyczy oficjalnych założeń konsolidacji:</p><blockquote><p>„Nadrzędnym celem konsolidacji szpitali przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia jest realna poprawa działania systemu ochrony zdrowia z perspektywy pacjenta i personelu”.</p></blockquote><p>Po czym autorzy dodają brutalnie:</p><blockquote><p>„Zabranie naszego oddziału ze szpitala w Tuszynie nie spełnia żadnego z tych założeń”.</p></blockquote><p>I właśnie tutaj kryje się sedno całej sprawy.</p><p>Bo pytanie nie brzmi już, czy konsolidacja wygląda dobrze w prezentacji PowerPoint. Pytanie brzmi, co stanie się z mieszkańcem Tomaszowa, Tuszyna czy Opoczna, gdy nagle okaże się, że najbliższy specjalistyczny oddział jest kilkadziesiąt kilometrów dalej, a czas oczekiwania wydłużył się o kilka miesięcy.</p><h2><strong>Dziś Tuszyn. Jutro może być za późno</strong></h2><p>Historia ochrony zdrowia zna już wiele takich przypadków. Najpierw zapewnienia o „wzmocnieniu potencjału”. Potem centralizacja. Następnie redukcja łóżek, przenoszenie oddziałów i odpływ personelu. Na końcu zostaje pacjent, który słyszy, że powinien pojechać do Łodzi.</p><p>Dlatego pismo pracowników z Tuszyna powinno być uważnie czytane również w Tomaszowie Mazowieckim. Bo nie jest tylko obroną jednego oddziału pulmonologicznego.</p><p>To ostrzeżenie przed modelem ochrony zdrowia, w którym ekonomia coraz częściej wygrywa z dostępnością leczenia. A kiedy zamyka się oddział, bardzo trudno go potem odzyskać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandalu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55018,koniec-konfliktu-w-tomaszowskim-sds-dyrektorka-odchodzi-po-miesiacach-napiec-i-skandalu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55018,koniec-konfliktu-w-tomaszowskim-sds-dyrektorka-odchodzi-po-miesiacach-napiec-i-skandalu</guid>
            <pubDate>Fri, 08 May 2026 17:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-konfliktu-w-tomaszowskim-sds-dyrektorka-odchodzi-po-miesiacach-napiec-i-skandalu-1778255973.png</url>
                        <title>Koniec konfliktu w tomaszowskim ŚDS? Dyrektorka odchodzi po miesiącach napięć i skandalu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55018,koniec-konfliktu-w-tomaszowskim-sds-dyrektorka-odchodzi-po-miesiacach-napiec-i-skandalu</link>
                    </image><description>Wszystko wskazuje na to, że w Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim kończy się jeden z najbardziej napiętych i przemilczanych konfliktów ostatnich lat w lokalnych instytucjach społecznych. Prawdopodobnie, gdyby nie publikacje na naszym portalu, nadal trwałaby eskalacja konfliktu</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak udało nam się ustalić, wieloletnia dyrektorka placówki <strong>Marzanna Popławska</strong> złożyła wypowiedzenie i odejdzie ze stanowiska. To ruch, który ma zamknąć trwający od dawna spór pomiędzy kierownictwem placówki a wszystkimi pracownikami. Według naszych informacji decyzja zapadła tuż przed planowaną na poniedziałek nadzwyczajną sesją <strong>Rady Miejskiej w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, podczas której radni mieli zajmować się wyrażeniem zgody na zwolnienie radnej Marzanny Popławskiej. Udało nam się też dowiedzieć, że były starosta, Mariusz Węgrzynowski zabiegał o rozwiązanie stosunku pracy za tzw. porozumieniem stron.&nbsp;</p><h2><strong>Dyscyplinarka wisiała w powietrzu</strong></h2><p>Sprawa miała mieć bardzo poważny charakter. Według informacji potwierdzonych przez kilka źródeł Zarząd Powiatu rozważał wobec dyrektorki zwolnienie dyscyplinarne po incydencie, podczas którego miało dojść do „poszarpania” jednej z pracownic. Ostatecznie jednak do formalnego procedowania sprawy najprawdopodobniej nie dojdzie, ponieważ sama zainteresowana uprzedziła wydarzenia i złożyła wypowiedzenie. W praktyce oznacza to polityczne i administracyjne wygaszenie sprawy, która od miesięcy budziła ogromne emocje wśród pracowników placówki.</p><p>Konflikt w ŚDS nie wybuchł nagle. Jak słyszymy od osób związanych z placówką, atmosfera miała być napięta od dawna, a pracownicy wielokrotnie próbowali alarmować o sytuacji.</p><p>Środowiskowy Dom Samopomocy to miejsce szczególne. Trafiają tam osoby z zaburzeniami psychicznymi, wymagające stabilności, spokoju i profesjonalnej opieki terapeutycznej. Tymczasem — jak twierdzą nasi rozmówcy — placówka od miesięcy funkcjonowała w cieniu personalnej wojny. Problem polega jednak na tym, że przez bardzo długi czas niewiele z tym robiono.</p><h2><strong>„Chroniona” przez polityczne układy?</strong></h2><p>W Tomaszowie od dawna mówiło się, że Marzanna Popławska mogła liczyć na polityczne wsparcie byłego starosty <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong>. Oboje związani są z tym samym środowiskiem politycznym, czyli Prawem i Sprawiedliwością, a sama Popławska jest również radną miejską.</p><p>Wśród pracowników i części lokalnych działaczy narastało przekonanie, że właśnie polityczny parasol ochronny sprawiał, iż kolejne sygnały o konflikcie nie przynosiły realnych konsekwencji. Tym bardziej że — jak słyszymy — pracownicy szukali pomocy również poza starostwem.&nbsp;</p><p>Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że osoby zatrudnione w ŚDS zwracały się o wsparcie także do radnych Koalicji Obywatelskiej — <strong>Kazimierza Mordaki</strong> oraz <strong>Alicji Zwolak-Plichty</strong>. Efektem miały być mediacje, które jednak — według pracowników — nie przyniosły realnej poprawy sytuacji. Trudno się dziwić, bo radni KO od dwóch lat coraz bardziej jawnie wspierali i wspierają Węgrzynowskiego i reprezentowaną przez niego frakcję PiS, Antoniego Macierewicza.&nbsp;</p><p><strong>To jednak nie koniec kontrowersji.</strong></p><p>Według relacji osób związanych ze sprawą projekty pism przygotowywanych w ubiegłym roku przez pracowników i konsultowanych między innymi z radnym KO mogły trafiać do starosty Węgrzynowskiego jeszcze zanim zostały oficjalnie złożone w urzędowym dzienniku podawczym. &nbsp;Jeśli te informacje są prawdziwe, rodzi to bardzo poważne pytania o nadużycie zaufania.&nbsp;</p><h2><strong>Najbardziej zapomniani byli podopieczni</strong></h2><p>W całej tej historii najłatwiej zapomnieć o tych, którzy powinni być najważniejsi — uczestnikach Środowiskowego Domu Samopomocy. Placówka przy ul. Majowej w Tomaszowie Mazowieckim pełni niezwykle ważną funkcję społeczną. ŚDS zapewnia wsparcie osobom przewlekle chorującym psychicznie i osobom z niepełnosprawnością intelektualną. Organizuje terapię, rehabilitację społeczną i pomaga uczestnikom funkcjonować poza izolacją.</p><p>To nie jest zwykła instytucja administracyjna. To miejsce, w którym atmosfera, stabilność kadry i poczucie bezpieczeństwa mają ogromne znaczenie dla osób szczególnie wrażliwych. Dlatego wielomiesięczny konflikt uderzał nie tylko w pracowników, ale także w samych podopiecznych.</p><p>Najbardziej uderzające pozostaje jednak coś innego: przez długi czas sprawa praktycznie nie istniała publicznie. Nie było szerokiej debaty. Nie było zdecydowanych reakcji. Nie było publicznych informacji o skali konfliktu. Dopiero na naszym portalu zaczęliśmy nagłaśniać patologiczne relacje w ŚDSP.&nbsp;</p><p>A przecież mówimy o placówce finansowanej ze środków publicznych, podległej samorządowi powiatowemu i odpowiadającej za opiekę nad osobami w kryzysie psychicznym.</p><p>Dopiero powołanie przez nowego Starostę, Dariusza Kowalczyka specjalnej komisji, mającej zbadać genezę konfliktu oraz zweryfikować czy mogło rzeczywiście dochodzić do praktyk mobbingu, a następnie groźba dyscyplinarnego zwolnienia i konieczność procedowania sprawy przez Radę Miejską sprawiły, że sytuacja zaczęła zmierzać do finału.</p><h2><strong>Koniec problemu czy tylko zmiana nazwisk?</strong></h2><p>Odejście Marzanny Popławskiej może zakończyć najbardziej gorącą fazę konfliktu. Ale pozostaje pytanie, czy lokalne władze wyciągną z tej historii jakiekolwiek wnioski. Bo problemem nie jest wyłącznie jedna dyrektorka. &nbsp;Problemem jest system, w którym pracownicy przez długi czas czują się bezsilni, boją się mówić publicznie i mają przekonanie, że polityczne układy są silniejsze niż procedury. Tutaj "ręka rękę myje" i to niezależnie od partyjnych znaczków wpiętych w klapy marynarek.&nbsp;</p><p>W Środowiskowym Domu Samopomocy być może kończy się właśnie pewna epoka. Pytanie tylko, ile kosztowała ona ludzi, którzy przez lata próbowali po prostu spokojnie pracować i pomagać innym.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowy blok operacyjny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia to nie luksus. To warunek bezpieczeństwa pacjentów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55013,nowy-blok-operacyjny-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia-to-nie-luksus-to-warunek-bezpieczenstwa-pacjentow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55013,nowy-blok-operacyjny-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia-to-nie-luksus-to-warunek-bezpieczenstwa-pacjentow</guid>
            <pubDate>Fri, 08 May 2026 10:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-blok-operacyjny-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia-to-nie-luksus-to-warunek-bezpieczenstwa-pacjent-1778229081.png</url>
                        <title>Nowy blok operacyjny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia to nie luksus. To warunek bezpieczeństwa pacjentów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55013,nowy-blok-operacyjny-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia-to-nie-luksus-to-warunek-bezpieczenstwa-pacjentow</link>
                    </image><description>Nowy blok operacyjny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia to nie fanaberia, lecz warunek bezpiecznej chirurgii. Przy rosnącym ryzyku zakażeń i potrzebach pacjentów onkologicznych, ortopedycznych i urologicznych inwestycja staje się pilna.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Zakażenia pooperacyjne: cichy wróg chirurgii</strong></h2><p>Zakażenia w chirurgii coraz częściej stają się jednym z najpoważniejszych wyzwań współczesnej medycyny. Prof. Tomasz Banasiewicz, prezes elekt Towarzystwa Chirurgów Polskich, nie owija sprawy w bawełnę:</p><blockquote><p><strong>„Zakażenia w chirurgii wciąż stanowią duży problem, który — ze względu na starzenie się społeczeństwa, coraz częstsze występowanie chorób cywilizacyjnych oraz rozwój antybiotykooporności — będzie narastał”</strong>.</p></blockquote><p>Profesor zwraca też uwagę na słabość systemu monitorowania takich przypadków:</p><blockquote><p><strong>„Szacuje się, że częstość zakażenia miejsca operowanego może w rzeczywistości być kilkukrotnie większa niż raportowana przez szpitale, bo nie ma systemu nadzoru”</strong>.</p></blockquote><p>To nie jest odległy problem akademickich klinik. To sprawa każdego szpitala, także naszego — <strong>Tomaszowskiego Centrum Zdrowia</strong>.</p><p>Bo chirurgia nie kończy się na skalpelu. Zaczyna się dużo wcześniej: od przygotowania pacjenta, diagnostyki, kwalifikacji anestezjologicznej, właściwego antybiotyku, sterylności sali, pracy zespołu i opieki pooperacyjnej. W nowoczesnej medycynie każdy z tych elementów jest jak ogniwo w łańcuchu. Jeśli jedno pęknie, konsekwencje ponosi pacjent.</p><h2><strong>Tomaszów operuje poważnie. Nie jesteśmy prowincjonalnym dodatkiem do dużych miast</strong></h2><p>W <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong> wykonywany jest szeroki zakres zabiegów chirurgicznych, również tych najpoważniejszych. Szpital oficjalnie wskazuje, że jego blok operacyjny obsługuje trzy specjalności zabiegowe: <strong>chirurgię, ortopedię i urologię</strong>, a zespół tworzą m.in. pielęgniarki operacyjne, personel salowy i pracownicy sterylizacji.</p><p>TCZ posiada również m.in. <strong>Oddział Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej</strong>, <strong>Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii</strong>, <strong>Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej</strong>, <strong>Oddział Urologiczny</strong>, <strong>Szpitalny Oddział Ratunkowy</strong>, <strong>Oddział Chemioterapii Dziennej</strong> oraz <strong>Poradnię Chirurgii Onkologicznej</strong>.</p><p>To oznacza, że <strong>szpital w Tomaszowie Mazowieckim</strong> nie jest już tylko miejscem podstawowej opieki szpitalnej. To placówka, która w wielu zakresach realnie konkuruje z ośrodkami z dużych miast. Pacjenci onkologiczni, chirurgiczni, ortopedyczni czy urologiczni nie powinni być skazywani na wędrówkę po województwie, jeśli leczenie mogą otrzymać tutaj — blisko domu, rodziny i własnego łóżka.</p><p>Dla pacjenta onkologicznego czas i bezpieczeństwo zabiegu często decydują nie tylko o komforcie leczenia, ale o szansach przeżycia. Dlatego <strong>operacje onkologiczne w Tomaszowie Mazowieckim</strong> wymagają nie tylko doświadczenia lekarzy, ale także infrastruktury odpowiadającej współczesnym standardom.</p><p>A do tego potrzeba <strong>nowoczesnego bloku operacyjnego</strong>.</p><h2><strong>Blok operacyjny to serce szpitala</strong></h2><p>Już w marcu 2022 roku w Starostwie Powiatowym odbyło się spotkanie robocze dotyczące budowy nowego centralnego bloku operacyjnego w tomaszowskim szpitalu. Omawiano wtedy założenia do przetargu na projekt zadania pod nazwą <strong>„Budowa nowego centralnego bloku operacyjnego z salą wybudzeń i centralną sterylizatornią”</strong>. W oficjalnym komunikacie powiatu zapisano wprost, że inwestycja miała podnieść jakość opieki nad pacjentami.</p><p>To zdanie brzmi dziś jak wyrzut sumienia.</p><p>Bo nowy blok operacyjny to nie marmury, przecięcie wstęgi i zdjęcie do folderu. To mniejsze ryzyko zakażeń, lepsza organizacja pracy, bezpieczniejsze znieczulenia, sprawniejsza sterylizacja, nowocześniejsze sale, krótszy czas oczekiwania na zabieg i większa szansa, że pacjent po operacji wróci do zdrowia bez powikłań.</p><p>Prof. Banasiewicz przypomina, że problem nie kończy się wraz z opuszczeniem sali operacyjnej:</p><blockquote><p><strong>„Nadal nie stworzyliśmy modelu kompleksowej opieki nad tymi pacjentami”</strong> — mówi o chorych z zakażeniami miejsca operowanego.</p></blockquote><p>W czasach, gdy zakażenia mogą być znacznie częstsze, niż pokazują oficjalne statystyki, nowoczesna infrastruktura przestaje być ambicją. Staje się obowiązkiem.</p><h2><strong>Stara infrastruktura kontra współczesna chirurgia</strong></h2><p>Problem nie polega wyłącznie na tym, że „przydałby się nowy budynek”. Problem polega na tym, że współczesna chirurgia wymaga zupełnie innych warunków niż ta sprzed kilkudziesięciu lat.</p><p>Dzisiejszy blok operacyjny musi być przestrzenią precyzyjnie zaprojektowaną: z właściwymi ciągami komunikacyjnymi, zapleczem sterylizacyjnym, salą wybudzeń, systemami wentylacji, bezpiecznym transportem pacjentów, miejscem dla aparatury i możliwością prowadzenia coraz bardziej skomplikowanych procedur.</p><p>Nie da się w nieskończoność dopasowywać starej infrastruktury do nowych wymagań medycyny. To tak, jakby próbować włożyć silnik od współczesnego samochodu do karoserii z epoki Syreny. Przez chwilę można udawać, że wszystko działa. Ale przy większej prędkości zaczyna się ryzyko.</p><p>A chirurgia jest właśnie taką prędkością.</p><h2><strong>80 milionów złotych, które mogły zmienić szpital</strong></h2><p>Tomaszowski szpital miał szansę na ogromny skok cywilizacyjny. Według lokalnych i regionalnych mediów chodziło o nawet <strong>80 mln zł dotacji z KPO</strong> na budowę nowoczesnego bloku operacyjnego. Wniosek miał jednak przepaść z powodów formalnych.</p><p>Sprawa utraconej dotacji trafiła nawet do prokuratury, a w tle pojawiły się pytania o odpowiedzialność za brak skutecznego poprawienia dokumentacji. Według medialnych doniesień wniosek nie odpadł z przyczyn merytorycznych, ale formalnych, co pozbawiło szpital także szansy na finansowanie z listy rezerwowej.</p><p>To szczególnie bolesne, bo nabór z KPO dotyczył właśnie rozwoju i modernizacji infrastruktury w obszarze onkologii. Innymi słowy: pieniądze były dokładnie na to, czego Tomaszów potrzebuje najbardziej.</p><h2><strong>Opoczno i Rawa Mazowiecka potrafiły. Tomaszów wciąż czeka</strong></h2><p>Tym bardziej trudno przejść nad sprawą do porządku dziennego, gdy spojrzymy na sąsiednie miasta.</p><p>W <strong>Rawie Mazowieckiej</strong> oddano do użytku nowy blok operacyjny oraz Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. W <strong>Opocznie</strong> również ruszyła budowa nowego bloku operacyjnego, obejmującego sale dla zabiegów ortopedycznych, ginekologicznych i chirurgicznych.</p><p>I tu pojawia się pytanie, którego nie da się zamieść pod dywan: skoro <strong>nowe bloki operacyjne udało się zrealizować w Opocznie i Rawie Mazowieckiej</strong>, czyli w szpitalach o zdecydowanie mniejszym potencjale, mniejszym zapleczu i także poważnych problemach finansowych, to dlaczego <strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong> — placówka o większym znaczeniu medycznym dla regionu — wciąż stoi w miejscu?</p><p>To nie jest zazdrość o inwestycje sąsiadów. To jest rachunek strat.</p><h2><strong>Nie tylko sprzęt. System bezpieczeństwa pacjenta</strong></h2><p>Prof. Banasiewicz zwraca uwagę, że walka z zakażeniami wymaga całego systemu: prehabilitacji, właściwej antybiotykoterapii, badań mikrobiologicznych, specjalistycznych opatrunków i telemedycznej kontroli ran po wypisie ze szpitala.</p><p>Jak wyjaśnia ekspert, pacjent oczekujący na zabieg planowy powinien wcześniej przekazać pełen zestaw informacji o swoim stanie zdrowia, przebytych chorobach, zażywanych lekach, paleniu papierosów czy wykonanych badaniach. Takie przygotowanie może zmniejszyć ryzyko powikłań.</p><blockquote><p><strong>„W polskim systemie ochrony zdrowia obciążamy lekarzy pracą całkowicie nieadekwatną do ich umiejętności, a potem narzekamy na brak specjalistów i na kolejki”</strong> — podkreśla prof. Banasiewicz.</p></blockquote><p>Ale nawet najlepsze procedury muszą mieć gdzie działać. Nowoczesny blok operacyjny z salą wybudzeń i centralną sterylizatornią to podstawowa przestrzeń bezpieczeństwa. To tam decyduje się, czy pacjent po operacji wróci do zdrowia, czy rozpocznie dramatyczną walkę z powikłaniami.</p><p>W chirurgii nie ma miejsca na prowizorkę. Sala operacyjna to nie zaplecze. To front.</p><h2><strong>Antybiotykooporność i powikłania. Tu liczy się czas</strong></h2><p>W ciężkich zakażeniach nie ma miejsca na administracyjne „później”. Decyzje muszą zapadać szybko, a leczenie musi być skuteczne. Prof. Banasiewicz mówi wprost:</p><blockquote><p><strong>„Ciężkie zakażenia śródbrzuszne muszą być leczone szybko i skutecznie, inaczej mogą prowadzić do zgonu. Śmiertelność w tej grupie pacjentów jest bardzo wysoka”</strong>.</p></blockquote><p>Dlatego tak ważne są nowoczesne procedury, zaplecze mikrobiologiczne, właściwa antybiotykoterapia i organizacja pracy całego zespołu. Chirurgia nie jest samotnym występem jednego lekarza. To orkiestra, w której każdy fałszywy dźwięk może kosztować pacjenta zdrowie.</p><h2><strong>Cyfryzacja jest ważna, ale nie zastąpi bloku operacyjnego</strong></h2><p>W ostatnich miesiącach TCZ pozyskało ponad <strong>9 mln zł na cyfryzację i rozwój systemów informatycznych</strong>. To potrzebna inwestycja: dokumentacja elektroniczna, cyberbezpieczeństwo, lepsza komunikacja między oddziałami — wszystko to ma znaczenie dla pacjentów i personelu.</p><p>Powstaje też <strong>„Bezpieczna Przystań”</strong>, czyli ośrodek opieki długoterminowej przy TCZ, dofinansowany kwotą ponad 7 mln zł. To także ważny projekt, szczególnie przy starzejącym się społeczeństwie.</p><p>Ale cyfryzacja i opieka długoterminowa nie zastąpią sali operacyjnej. Można mieć świetny system informatyczny, ale jeśli pacjent potrzebuje pilnej operacji onkologicznej, ortopedycznej czy urologicznej, najważniejsze jest jedno: bezpieczny, nowoczesny, dobrze wyposażony blok.</p><h2><strong>Bez nowego bloku można stracić nie tylko pieniądze, ale i lekarzy</strong></h2><p>Szpitale walczą dziś nie tylko o kontrakty i sprzęt. Walczą o specjalistów. Chirurg, anestezjolog, instrumentariuszka, pielęgniarka anestezjologiczna — to kadry, których nie da się kupić z dnia na dzień.</p><p>Nowoczesna infrastruktura przyciąga lekarzy. Przestarzała — zniechęca. Młodzi specjaliści chcą pracować tam, gdzie mogą się rozwijać, wykonywać ambitne procedury, korzystać z nowoczesnego zaplecza i mieć poczucie, że nie walczą codziennie z ograniczeniami budynku.</p><p>Dlatego <strong>blok operacyjny TCZ</strong> to nie tylko inwestycja w mury. To inwestycja w przyszłość chirurgii w Tomaszowie Mazowieckim.</p><h2><strong>Największym przegranym zawsze jest pacjent</strong></h2><p>W lokalnej polityce łatwo zgubić sens. Padają nazwiska, partyjne etykiety, wzajemne oskarżenia. Ale szpital nie jest planszą do gry. Szpital to miejsce, w którym człowiek przychodzi ze strachem, bólem i nadzieją.</p><p>Dlatego sprawa <strong>nowego bloku operacyjnego w Tomaszowie Mazowieckim</strong> powinna wrócić na sam środek publicznej debaty. Nie jako temat kampanijny. Nie jako pałka w sporze między radnymi. Jako pytanie o bezpieczeństwo mieszkańców.</p><p>Bo jeśli w Tomaszowie wykonuje się poważne zabiegi, jeśli leczymy pacjentów onkologicznych, jeśli chcemy utrzymać specjalistów i konkurować z dużymi ośrodkami, to musimy dać lekarzom narzędzia, a pacjentom warunki XXI wieku.</p><p>Prof. Banasiewicz, mówiąc o refundacji specjalistycznych opatrunków, użył porównania, które pasuje także do tej sprawy:</p><blockquote><p><strong>„Zamiast wysłać straż pożarną do małego pożaru, by zgasić go w zarodku, my musimy czekać aż spali się pół domu, gdy często nie ma już czego ratować”</strong>.</p></blockquote><p><strong>Nowy blok operacyjny w TCZ nie jest fanaberią. Jest koniecznością.</strong></p><p>I im dłużej będziemy to odkładać, tym bardziej będziemy przypominać ludzi, którzy widzą dym, czują swąd spalenizny, ale wciąż dyskutują, czy warto dzwonić po straż.</p><p>A czasu dla tomaszowskiej chirurgii jest coraz mniej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Trzęsienie w PiS. Radni wyrzuceni z partii, ale w Tomaszowie podobne głosowania nikomu nie przeszkadzają?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55005,trzesienie-w-pis-radni-wyrzuceni-z-partii-ale-w-tomaszowie-podobne-glosowania-nikomu-nie-przeszkadzaja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55005,trzesienie-w-pis-radni-wyrzuceni-z-partii-ale-w-tomaszowie-podobne-glosowania-nikomu-nie-przeszkadzaja</guid>
            <pubDate>Thu, 07 May 2026 13:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-trzesienie-w-pis-radni-wyrzuceni-z-partii-ale-w-tomaszowie-podobne-glosowania-nikomu-nie-przeszkad-1778154368.png</url>
                        <title>Trzęsienie w PiS. Radni wyrzuceni z partii, ale w Tomaszowie podobne głosowania nikomu nie przeszkadzają?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55005,trzesienie-w-pis-radni-wyrzuceni-z-partii-ale-w-tomaszowie-podobne-glosowania-nikomu-nie-przeszkadzaja</link>
                    </image><description>W piotrkowskich strukturach Prawa i Sprawiedliwości doszło do politycznego wstrząsu. Według nieoficjalnych informacji po posiedzeniu zarządu PiS w Piotrkowie Trybunalskim z partii usunięto dwóch miejskich radnych – Piotra Gajdę i Sergiusza Stachaczyka. Powód? Ich współpraca z obozem prezydenta miasta Juliusza Wiernickiego i głosowania zgodne z oczekiwaniami władz Piotrkowa, z Koalicji Obywatelskiej</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Choć oficjalnego komunikatu partii wciąż brak, decyzja – jak wynika z ustaleń – miała zostać podjęta na wniosek pełnomocnik powiatowych struktur PiS <strong>Beaty Drożdż</strong>. W politycznych kuluarach mówi się wprost: chodziło o zbyt bliskie relacje z koalicją rządzącą miastem oraz popieranie decyzji prezydenta podczas sesji rady miasta.</p><p>W praktyce oznacza to jedno – PiS postanowił ukarać radnych za polityczną współpracę ponad partyjnymi podziałami.</p><p>Tyle że w regionie pojawia się dziś pytanie dużo poważniejsze.</p><h2><strong>Dlaczego w Piotrkowie kara, a w Tomaszowie cisza?</strong></h2><p>Bo dokładnie podobna sytuacja od miesięcy trwa w <strong>Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>U nas ośmioosobowy klub radnych <strong>Prawa i Sprawiedliwości</strong> regularnie zawiera polityczne deale z przewodniczącym Rady Powiatu <strong>Michałem Jodłowskim z Koalicji Obywatelskiej</strong>. To właśnie głosami PiS utrzymuje on polityczną swoją funkcję w Radzie Powiatu,</p><p>Nie jest tajemnicą, że podczas wielu głosowań dochodziło do sytuacji, w których radni PiS de facto bronili układu funkcjonującego wokół polityków wywodzących się z politycznego obozu Donalda Tuska. W lokalnej polityce trudno już nawet mówić o okazjonalnym porozumieniu — coraz częściej przypomina to trwały układ polityczny, zacementowany wspólnotą nie całkiem jasnych interesów.&nbsp;</p><p>I właśnie dlatego decyzja podjęta w Piotrkowie rodzi pytania, których nie sposób dziś ignorować. Czy jeśli w Piotrkowie wyrzuca się 2. radnych za współpracę z obozem prezydenta miasta, to identyczne konsekwencje spotkają radnych PiS w Tomaszowie Mazowieckim? Czy również oni zostaną usunięci z partii? A może zasady obowiązują tylko wybranych?</p><h2><strong>Polityka według dwóch miar?</strong></h2><p>W regionalnych strukturach PiS coraz częściej słychać głosy o chaosie i podwójnych standardach. Jedni samorządowcy są dyscyplinowani za polityczny pragmatyzm, inni – mimo wielomiesięcznej współpracy z politycznymi konkurentami, która działa często na szkodę mieszkańców – pozostają bezkarni.</p><p>To szczególnie istotne w momencie, gdy Prawo i Sprawiedliwość próbuje odbudować swoją pozycję po wyborczych porażkach i przekonywać wyborców, że pozostaje partią wyrazistą ideowo. Tymczasem lokalna rzeczywistość wygląda znacznie bardziej skomplikowanie, a może bardziej prosto? Bo przecież tu liczy się konkretny stołek, lub nieco wygodniejszy fotel.&nbsp;</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim wielu wyborców prawicy od dawna zadaje pytanie, czy radni PiS reprezentują jeszcze własne środowisko polityczne, czy raczej stali się częścią szerszego układu, mającego na celu wszystko, tylko nie rozwój miasta. W Piotrkowie za podobne zachowania można stracić legitymację partyjną. W Tomaszowie – jak dotąd – nie dzieje się nic.&nbsp;</p><p>To budzi coraz większe emocje także dlatego, że decyzje personalne w PiS od lat zapadają centralnie i mają charakter silnie polityczny. Ostateczne pytanie brzmi więc dziś nie tylko: „dlaczego wyrzucono tych dwóch radnych?”, ale również: czy w partii Jarosława Kaczyńskiego obowiązują jednolite zasady, czy też polityczna lojalność oceniana jest wybiórczo — zależnie od lokalnych układów i wpływów?</p><p>Na razie odpowiedzi brak. Ale po decyzji wobec piotrkowskich radnych temat może wrócić także do Tomaszowa z dużo większą siłą.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny Sochy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54998,wojewoda-weryfikuje-uchwale-ws-pauliny-sochy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54998,wojewoda-weryfikuje-uchwale-ws-pauliny-sochy</guid>
            <pubDate>Wed, 06 May 2026 18:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wojewoda-weryfikuje-uchwale-ws-pauliny-sochy-1778085596.png</url>
                        <title>Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny Sochy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54998,wojewoda-weryfikuje-uchwale-ws-pauliny-sochy</link>
                    </image><description>Jeszcze w kwietniu radni Koalicji Obywatelskiej i PiS w Radzie Powiatu Tomaszowskiego przekonywali opinię publiczną, że sprawa Pauliny Sochy jest zamknięta, a zarzuty dotyczące możliwego naruszenia przepisów antykorupcyjnych są jedynie politycznym atakiem. Dziś okazuje się, że Wojewoda Łódzka nie tylko nie podziela tego entuzjazmu, ale uruchomiła formalny tryb nadzorczy wobec uchwały przyjętej przez powiatową większość. To polityczny i prawny policzek dla autorów dokumentu, który bardziej przypominał akt lojalności koleżanki z partyjniackiego układu niż rzetelną analizę przepisów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W piśmie skierowanym do Rady Powiatu Wojewoda żąda przesłania dokumentów będących podstawą uchwały z 21 kwietnia 2026 roku. Chodzi o uchwałę, w której radni uznali, że Paulina Socha nie naruszyła zakazu wynikającego z art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym.</p><p>To jednak dopiero początek. Treść pisma pokazuje, że organ nadzoru bardzo szczegółowo analizuje rzeczywisty zakres obowiązków radnej zatrudnionej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Wojewoda pyta m.in. o wykonywanie przez Paulinę Sochę dyspozycji środkami pieniężnymi, kontrasygnowanie dokumentów powodujących zobowiązania majątkowe oraz możliwość zastępowania prezesa spółki.</p><p>To nie są pytania zadawane „na wszelki wypadek”. To katalog konkretnych kompetencji, które mogą mieć fundamentalne znaczenie dla oceny, czy doszło do naruszenia przepisów antykorupcyjnych przez radną powiatową.</p><p>Wojewoda żąda również dokumentów potwierdzających ewentualne reprezentowanie spółki przez Paulinę Sochę przed organami kontrolnymi oraz wyjaśnień dotyczących możliwego wykonywania przez nią obowiązków kadrowych podczas nieobecności prezesa zarządu TCZ.</p><p>To podważa narrację budowaną od tygodni przez powiatową koalicję Jodłowski – Węgrzynowski, która próbowała zamknąć sprawę jednym głosowaniem i politycznym komunikatem o „braku naruszeń”. Tymczasem organ nadzoru jasno daje do zrozumienia, że uchwała radnych nie kończy sprawy, a wręcz przeciwnie – wymaga dokładnej weryfikacji.</p><p>Najbardziej kompromitujące jest jednak coś innego. Rada Powiatu podjęła uchwałę stwierdzającą brak naruszeń, mimo że – jak dziś wynika z pisma Wojewody – istnieje szereg niewyjaśnionych okoliczności dotyczących zakresu obowiązków radnej. Powstaje więc pytanie: na jakiej podstawie radni KO i PiS uznali, że wszystko jest zgodne z prawem? Czy ktokolwiek przeprowadził rzeczywistą analizę dokumentów? Czy może polityczna większość po prostu zagłosowała tak, jak oczekiwało kierownictwo partyjne?</p><p>Warto przypomnieć, że zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym radny nie może prowadzić działalności ani wykonywać funkcji, które mogłyby rodzić konflikt interesów lub prowadzić do wykorzystywania mandatu dla wpływu na działalność powiatowych jednostek organizacyjnych. Właśnie dlatego zakres kompetencji Pauliny Sochy w TCZ ma dziś kluczowe znaczenie.</p><p>Pismo Wojewody można odczytywać jako bardzo wyraźny sygnał: sprawa nie została zamknięta, a legalność sprawowania mandatu przez Paulinę Sochę nadal pozostaje przedmiotem postępowania wyjaśniającego.</p><p>Czy skończy się to unieważnieniem uchwały Rady Powiatu? Tego dziś jeszcze nie wiadomo. Ale już teraz wiadomo jedno — uchwała przyjęta przez radnych KO i PiS zaczyna wyglądać jak dokument politycznej obrony własnego środowiska, a nie bezstronne stanowisko organu samorządu.</p><p>I właśnie dlatego sprawa ta staje się symbolem coraz głębszego kryzysu wiarygodności władz Powiatu Tomaszowskiego. Tym bardziej, że wygląda na to, że dokonano konkretnego dealu obrona Jodłowskiego, w zamian za obronę Sochy.&nbsp;</p><p>Rada Powiatu ma udzielić informacji w ciągu 7 dni, Jodłowski więc musi zwołać sesję w tym czasie, albo wypić piwo, jakie sam sobie razem z Węgrzynowskim nawarzył.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szymanówek: między zaniedbaniem a inwestycją]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54984,szymanowek-miedzy-zaniedbaniem-a-inwestycja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54984,szymanowek-miedzy-zaniedbaniem-a-inwestycja</guid>
            <pubDate>Tue, 05 May 2026 19:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szymanowek-miedzy-zaniedbaniem-a-inwestycja-1777993870.png</url>
                        <title>Szymanówek: między zaniedbaniem a inwestycją</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54984,szymanowek-miedzy-zaniedbaniem-a-inwestycja</link>
                    </image><description>Szymanówek od lat funkcjonuje w świadomości wielu tomaszowian jako obszar zielony, położony w rekreacyjnej części miasta. Tyle że między sentymentem a stanem faktycznym zieje dziś coraz większa przepaść. Teren, który mógłby być wizytówką miejskiej przestrzeni wypoczynkowej, w wielu miejscach przypomina raczej zapomniane zaplecze miasta: zaniedbane, nieuporządkowane, wykorzystywane miejscami jako dzikie wysypisko śmieci.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W tym kontekście pytanie o przyszłość Szymanówka nie powinno zaczynać się od hasła: „czy budować?”, ale raczej: <i>„jak długo miasto może pozwalać sobie na utrzymywanie tak cennego obszaru w stanie półdzikiego chaosu</i>?”. Zwłaszcza że teren nie leży na peryferiach bez znaczenia, ale w sąsiedztwie strefy rekreacyjnej oraz zabudowy mieszkaniowej.</p><h2><strong>Interpelacja radnego i polityczny cień sprawy</strong></h2><p>Radny Piotr Kucharski skierował interpelację dotyczącą <strong>rzekomych niespójności w planach inwestycyjnych dla Szymanówka</strong>. W piśmie wskazał m.in. na dokumentację, która – według niego – ma wykazywać zamiar usunięcia blisko 2000 drzew pod budowę osiedla mieszkaniowego dla około 4000 mieszkańców. W tym samym dokumencie radny pytał także, czy <strong>miasto planuje budowę osiedla ze środków gminy</strong>, czy też przygotowuje teren dla dewelopera.</p><p>Tyle że już sama konstrukcja tych pytań pokazuje pewien problem. <strong>Interpelacja nie tyle porządkuje temat, ile od początku ustawia go w atmosferze podejrzeń</strong>. Pojawia się sugestia kolizji między wcześniejszymi deklaracjami dotyczącymi kompleksu termalnego a dokumentami analizującymi możliwość zabudowy mieszkaniowej. Tymczasem analiza możliwości zagospodarowania terenu nie jest jeszcze decyzją inwestycyjną. Nie jest także automatycznie zapowiedzią wycinki, sprzedaży ani wejścia dewelopera z koparkami.</p><p>W samorządzie takie <strong>dokumenty są często punktem wyjścia do oceny wartości nieruchomości</strong>, możliwości jej uporządkowania, przygotowania do sprzedaży albo do dalszych decyzji planistycznych. Można oczywiście pytać o transparentność procesu, ale warto oddzielić pytania od insynuacji. W przeciwnym razie mieszkańcy zamiast rzetelnej debaty dostają polityczny dym, przez który coraz trudniej zobaczyć realny problem.</p><h2><strong>Odpowiedź miasta: działania wynikają z wcześniejszych planów</strong></h2><p>Z odpowiedzi prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego wynika, że działania dotyczące terenu nie są nagłym zwrotem, lecz kontynuacją wcześniejszych założeń. Miasto wskazuje, że przedmiotowe <strong>działki już od 2004 roku były ujęte w prognozie dochodów majątkowych</strong> na lata 2026–2028. Oznacza to, że ich potencjalne zbycie lub przygotowanie do zagospodarowania nie pojawiło się wczoraj, pod wpływem chwilowej decyzji, lecz funkcjonowało w miejskich dokumentach od lat.</p><p>Władze miasta podkreślają również, że <strong>uzyskanie warunków zabudowy zwiększa wartość nieruchomości</strong> przeznaczonej do sprzedaży. To standardowa praktyka samorządowa. Zaniechanie takich działań mogłoby – jak wskazano w odpowiedzi – sztucznie obniżyć wartość terenu, a w konsekwencji doprowadzić do szkody finansowej po stronie gminy.</p><p>W tym miejscu trzeba powiedzieć jasno: <strong>miasto ma nie tylko prawo, ale i obowiązek dbać o wartość swojego majątku</strong>. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym osoby uczestniczące w zarządzaniu mieniem komunalnym mają obowiązek zachowania szczególnej staranności przy wykonywaniu zarządu zgodnie z przeznaczeniem tego mienia i jego ochrony.&nbsp;</p><h2><strong>Sąsiedztwo domów jednorodzinnych ma znaczenie</strong></h2><p>W dyskusji o Szymanówku umyka jeszcze jeden istotny element: bezpośrednie sąsiedztwo istniejącego osiedla domów jednorodzinnych. To nie jest detal urbanistyczny, lecz jedna z najważniejszych okoliczności przy ocenie możliwego przeznaczenia terenu.</p><p>Jeżeli w otoczeniu znajdują się już <strong>funkcje mieszkaniowe,</strong> to zabudowa mieszkaniowa na sąsiednim obszarze nie musi być traktowana jako ciało obce. Przeciwnie – może wynikać z logicznej kontynuacji istniejącej struktury miasta. W planowaniu przestrzennym znaczenie ma przecież nie tylko ochrona zieleni, ale również <strong>zasada ładu przestrzennego</strong>, dobrego sąsiedztwa i racjonalnego uzupełniania zabudowy.</p><p>W przypadku decyzji o warunkach zabudowy przepisy wymagają m.in., aby co najmniej jedna działka sąsiednia dostępna z tej samej drogi publicznej była zabudowana w sposób pozwalający określić wymagania dla nowej zabudowy. To właśnie potocznie nazywa się zasadą dobrego sąsiedztwa.&nbsp;</p><p>Dlatego sam fakt rozważania funkcji mieszkaniowej w tym miejscu nie powinien być przedstawiany jako urbanistyczny skandal. Oczywiście, czym innym jest kameralna zabudowa dopasowana do otoczenia, a czym innym masowe osiedle bez poszanowania zieleni, komunikacji i charakteru miejsca. Ale to są pytania o skalę, standard i warunki zabudowy – nie o samą dopuszczalność rozmowy o mieszkaniach.</p><h2><strong>Zieleń nie może być zasłoną dla zaniedbania</strong></h2><p>Jeżeli miasto chce zachować rekreacyjny charakter <strong>Szymanówka,</strong> powinno jasno powiedzieć, ile będzie kosztowało jej uporządkowanie, utrzymanie, wyposażenie w infrastrukturę i stała ochrona przed dalszą degradacją. Jeżeli natomiast rozważa sprzedaż lub zabudowę części terenu, powinno uczciwie przedstawić mieszkańcom granice takiego procesu: co może zostać zabudowane, co ma pozostać zielone, jak zostanie rozwiązana komunikacja i czy inwestycja będzie spójna z sąsiedztwem domów jednorodzinnych.</p><p>Najgorszym rozwiązaniem jest trwanie w obecnym stanie – <strong>niby teren rekreacyjny, ale bez standardu rekreacji</strong>; niby zieleń, ale zaniedbana; niby majątek publiczny, ale niewykorzystany.</p><h2><strong>Sprzedaż? Tylko w procedurze</strong></h2><p>Jeśli miasto zdecyduje się na sprzedaż nieruchomości, nie może zrobić tego dowolnie. Ustawa o gospodarce nieruchomościami przewiduje zasadę, że nieruchomości publiczne są sprzedawane lub oddawane w użytkowanie wieczyste w drodze przetargu, z wyjątkami określonymi w ustawie.&nbsp;</p><p>W odpowiedzi prezydenta wskazano, że<strong> ewentualna sprzedaż wymagałaby decyzji zgodnej z wolą rady,</strong> a tego typu nieruchomości zbywa się w drodze przetargu ustnego nieograniczonego.</p><p>To ważne, bo ton publicznej dyskusji bywa taki, jakby decyzje już zapadły za zamkniętymi drzwiami. Z dostępnych dokumentów wynika jednak raczej etap przygotowawczy: analiza możliwości, karta informacyjna przedsięwzięcia, rozpoznanie potencjału terenu i przygotowanie nieruchomości do ewentualnych dalszych decyzji.</p><h2><strong>Potrzebna debata, ale bez straszenia</strong></h2><p>Szymanówek zasługuje na poważną rozmowę. Nie na polityczne skróty, nie na emocjonalne hasła i nie na budowanie atmosfery, w której każda analiza staje się dowodem spisku. Radny ma prawo pytać, ale mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że pytania będą prowadziły do wyjaśnienia sprawy, a nie do jej zaciemnienia.</p><p>Miasto z kolei powinno pokazać pełną mapę zamierzeń: które działki są objęte analizą, jaki wariant zagospodarowania jest realnie brany pod uwagę, jak zostanie potraktowana zieleń, co z obecnym problemem śmieci i czy ewentualna zabudowa będzie dopasowana do sąsiedztwa istniejących domów jednorodzinnych.</p><p>Bo prawdziwy spór nie dotyczy tego, czy Szymanówek ma zostać „zielony” albo „sprzedany”. Prawdziwe pytanie brzmi: czy Tomaszów potrafi zarządzać takimi miejscami mądrze – tak, by nie tracić ani przestrzeni, ani pieniędzy, ani zaufania mieszkańców.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ciepło zamiast starych pieców. Przy Piłsudskiego 22 szykują ważną modernizację]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54982,cieplo-zamiast-starych-piecow-przy-pilsudskiego-22-szykuja-wazna-modernizacje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54982,cieplo-zamiast-starych-piecow-przy-pilsudskiego-22-szykuja-wazna-modernizacje</guid>
            <pubDate>Tue, 05 May 2026 16:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cieplo-zamiast-starych-piecow-przy-pilsudskiego-22-szykuja-wazna-modernizacje-1777990872.jpg</url>
                        <title>Ciepło zamiast starych pieców. Przy Piłsudskiego 22 szykują ważną modernizację</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54982,cieplo-zamiast-starych-piecow-przy-pilsudskiego-22-szykuja-wazna-modernizacje</link>
                    </image><description>W budynkach wielorodzinnych przy ul. Piłsudskiego 22 w Tomaszowie Mazowieckim planowany jest kolejny krok w stronę bardziej komfortowych i bezpiecznych warunków mieszkaniowych. Tomaszowskie TBS Sp. z o.o. wyłoniło wykonawcę, który przygotuje dokumentację projektowo-kosztorysową dla dużego zadania instalacyjnego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Prace projektowe wykona <strong>Zakład Usług Ciepłowniczych Jarosław Gruchała z Łodzi</strong>. Koszt dokumentacji wyniesie <strong>ponad 98 tys. zł</strong>.</p><h2><strong>Koniec z piecami na paliwo stałe</strong></h2><p>Najważniejszym elementem przygotowywanego projektu będzie opracowanie likwidacji dotychczasowych źródeł ogrzewania, czyli <strong>15 pieców i kotłów na paliwo stałe</strong> oraz istniejących podgrzewaczy ciepłej wody użytkowej.</p><p>W ich miejsce zaprojektowany zostanie <strong>dwufunkcyjny węzeł cieplny</strong>, który ma obsługiwać zarówno centralne ogrzewanie, jak i ciepłą wodę użytkową. Dokumentacja obejmie również rozprowadzenie instalacji do wszystkich lokali, w tym montaż grzejników.</p><h2><strong>Nie tylko ogrzewanie</strong></h2><p>Zakres zadania jest szerszy niż sama wymiana źródła ciepła. Projektanci przygotują także dokumentację wymiany pionów i poziomów instalacji wodno-kanalizacyjnej oraz przyłączy wod-kan w istniejącym śladzie.</p><p>Istotnym elementem będzie również dostosowanie przewodów kominowych tak, aby zapewnić prawidłową wentylację kuchni i łazienek, zgodną z obowiązującymi przepisami.</p><h2><strong>Najpierw projekt, później roboty</strong></h2><p>Dokumentacja, która powstanie na zlecenie Tomaszowskiego TBS, będzie podstawą do kolejnego etapu, czyli wykonania właściwych robót budowlano-instalacyjnych.</p><p>Dla mieszkańców oznacza to zapowiedź zmian, które – choć na razie istnieją jeszcze na papierze – mogą w przyszłości przełożyć się na większy komfort, bezpieczeństwo i odejście od przestarzałych, uciążliwych źródeł ogrzewania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54960,czy-nasz-szpital-zniknie-z-mapy-jedna-decyzja-ktora-moze-zmienic-wszystko-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54960,czy-nasz-szpital-zniknie-z-mapy-jedna-decyzja-ktora-moze-zmienic-wszystko-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Sat, 02 May 2026 13:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czy-nasz-szpital-zniknie-z-mapy-jedna-decyzja-ktora-moze-zmienic-wszystko-w-tomaszowie-1777721310.png</url>
                        <title>Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54960,czy-nasz-szpital-zniknie-z-mapy-jedna-decyzja-ktora-moze-zmienic-wszystko-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Działacze tomaszowskiej Koalicji Obywatelskiej i PiS z żenująca infantylnością publikują kolejne internetowe wpisy na temat tzw. konsolidacji tomaszowskiego szpitala. Dla nich to &quot;szansa&quot; dla pacjentów... ograniczenie dostępności usług medycznych. Lokalny poseł podrzuca kilka pism, jako kukułcze jajo, mając świadomość, że propozycja jaką serwuje, jest nie do zaakceptowania. Mówiąc wprost: niezły cwaniaczek, bo z jednej strony przypodoba się partyjnym liderom, co może skutkować dobrym miejscem w przyszłorocznych wyborach, z drugiej dolał paliwa do zardzewiałego politycznego baku. W sumie to dla niego nawet lepiej, by powiat pomysł odrzucił, bo będzie publikował kolejne rolki i wpisy w sieci, na temat, że ruszył na ratunek a źli radni i Starosta z jego pomocy skorzystać nie chcieli. Tyle, że... żadnej pomocy tu nie było, a jedynie typowa polityczna ściema. Nabór wniosków konsolidacyjnych ma trwać do 30 października. Za to przez ostatni rok koalicji KO-PiS w powiecie, gdzie w Radzie Powiatu za Zdrowie odpowiada Alicja Zwolak Plichta, udało się z rentownej placówki uczynić niemalże bankruta. na stronach internetowych nie znajdzie się żadnego wniosku w tym temacie. Zresztą niemal w żadnym innym również</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To miała być reforma systemu. W praktyce coraz częściej brzmi jak zapowiedź jego selektywnego demontażu – szczególnie tam, gdzie Polska nie kończy się na granicach metropolii, lecz zaczyna się naprawdę: w powiatach.</p><p>Rządowy program konsolidacji szpitali sprzedawany jest opinii publicznej jak racjonalizacja, jak chirurgiczne cięcie, które ma uzdrowić chore ciało. Tyle że z perspektywy miast takich jak Tomaszów Mazowiecki, Opoczno czy setek podobnych miejsc w kraju, to nie jest precyzyjna operacja, tylko raczej amputacja – przeprowadzana z poziomu gabinetów, w których mapa Polski wygląda inaczej niż z okna karetki jadącej nocą do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów szpitala.</p><p>Narracja rządowa jest prosta i dobrze brzmi w telewizyjnych paskach: za dużo szpitali, za mało pacjentów, zadłużenie sięgające dziesiątek miliardów złotych, niewykorzystane łóżka, chaos organizacyjny. Problem w tym, że za tymi statystykami kryje się coś więcej niż tylko liczby. Kryją się konkretne społeczności, które przez dekady budowały swoje poczucie bezpieczeństwa wokół lokalnych szpitali. Szpital powiatowy to nie jest tylko instytucja. To ostatnia linia obrony. To miejsce, do którego trafia się bez zapowiedzi, często w sytuacji granicznej. I to właśnie ta linia ma zostać „zracjonalizowana”.</p><p>Kiedy eksperci mówią chłodno, że nawet 30 procent placówek jest „nadmiarowych”, brzmi to jak cytat z podręcznika ekonomii. Ale w języku lokalnym oznacza to coś zupełnie innego: zamkniętą porodówkę, zlikwidowaną chirurgię, oddział przekształcony w zakład opiekuńczo-leczniczy. Oznacza kobietę, która zamiast kilku kilometrów będzie musiała jechać kilkadziesiąt. Oznacza starszego człowieka, dla którego dostęp do leczenia przestaje być realny, a zaczyna być logistycznym wyzwaniem. Oznacza wreszcie społeczność, która słyszy kolejny raz: „tu się już nie opłaca”.</p><p>Władza próbuje to opakować w język nowoczesności. Konsolidacja, optymalizacja, integracja. Słowa miękkie, niemal kojące. Ale pod nimi kryje się twarda rzeczywistość: decyzje o tym, które szpitale będą miały przyszłość, a które zostaną zdegradowane do roli zaplecza. To nie jest reforma równych szans. To selekcja.</p><p>Najbardziej niepokojące jest jednak to, że skala finansowa programu nijak ma się do skali problemu. Ponad miliard złotych brzmi imponująco, dopóki nie zestawi się tego z dziurą finansową systemu, liczona w dziesiątkach miliardów. To tak, jakby próbować ratować tonący statek wiadrem – można coś zrobić, ale nie zmienia to kursu. W efekcie konsolidacja zaczyna wyglądać nie jak rozwiązanie, lecz jak sposób na zarządzanie kryzysem poprzez jego przesunięcie – kosztem słabszych ogniw.</p><p>A słabszym ogniwem zawsze jest powiat.</p><p>W dużych miastach konsolidacja oznacza reorganizację. W powiatach oznacza redukcję. Tam, gdzie są dwa szpitale, zostanie jeden silniejszy. Tam, gdzie jest jeden – zacznie tracić funkcje. I to jest kluczowa różnica, o której rzadko mówi się wprost. Bo łatwiej mówić o „lepszym wykorzystaniu zasobów” niż o tym, że ktoś straci dostęp do leczenia bliżej domu.</p><p>Do tego dochodzi wymiar polityczny, o którym wszyscy wiedzą, ale mało kto mówi głośno. Szpital to największy pracodawca w powiecie, często największa inwestycja publiczna ostatnich dekad, symbol obecności państwa. Jego osłabienie to nie tylko problem zdrowotny. To sygnał: państwo się wycofuje. A w miejscach, gdzie już wcześniej zamykano sądy, posterunki policji czy szkoły, ten sygnał brzmi wyjątkowo głośno.</p><p>Nie bez powodu samorządy podchodzą do tej reformy jak do pola minowego. Każda decyzja o „współpracy” może być w rzeczywistości pierwszym krokiem do utraty kontroli. Każde połączenie – początkiem procesu, który skończy się tym, że decyzje zapadają gdzie indziej. Lokalna autonomia ustępuje miejsca centralnemu planowaniu. Dla jednych to konieczność. Dla innych – odebranie głosu.</p><p>W tle pojawia się jeszcze jedna obawa, bardziej subtelna, ale równie istotna. Konsolidacja może być etapem przejściowym do dalszych przekształceń – zmian formy prawnej, wprowadzania mechanizmów rynkowych, a w konsekwencji stopniowej prywatyzacji usług. Nikt tego nie mówi wprost, ale historia polskich reform nauczyła już samorządy czytać między wierszami.</p><p>Patrząc na to wszystko z perspektywy miasta powiatowego, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z kolejną odsłoną znanego schematu. Modernizacja, która zawsze zaczyna się od argumentów o efektywności, a kończy pytaniem o równość dostępu. I bardzo często odpowiedź na to pytanie nie jest wygodna.</p><p>Bo prawdziwe pytanie nie brzmi, czy system trzeba zmieniać. To oczywiste. Pytanie brzmi: kto zapłaci za tę zmianę.</p><p>I coraz więcej wskazuje na to, że zapłacą ci, którzy mają najmniej do powiedzenia.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Baseny termalne wracają do planów Tomaszowa. Miasto wskazuje termin i zakres inwestycji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54955,baseny-termalne-wracaja-do-planow-tomaszowa-miasto-wskazuje-termin-i-zakres-inwestycji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54955,baseny-termalne-wracaja-do-planow-tomaszowa-miasto-wskazuje-termin-i-zakres-inwestycji</guid>
            <pubDate>Fri, 01 May 2026 20:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-baseny-termalne-wracaja-do-planow-tomaszowa-miasto-wskazuje-termin-i-zakres-inwestycji-1777660011.jpg</url>
                        <title>Baseny termalne wracają do planów Tomaszowa. Miasto wskazuje termin i zakres inwestycji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54955,baseny-termalne-wracaja-do-planow-tomaszowa-miasto-wskazuje-termin-i-zakres-inwestycji</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim wraca koncepcja budowy basenów termalnych na Szymanówku, czyli Tomaszowskich Błoniach. Według przedstawionych założeń pierwszy etap inwestycji miałby być gotowy na wakacje 2028 roku, a cały projekt ma zostać rozłożony na etapy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Projekt wraca na Szymanówek</h2><p>Temat <strong>basenów termalnych w Tomaszowie Mazowieckim</strong> ponownie pojawił się w miejskich planach inwestycyjnych. Jak przedstawiono podczas konferencji, przedsięwzięcie ma być realizowane na Szymanówku, określanym również jako Tomaszowskie Błonia. Z zapowiedzi władz miasta wynika, że koncepcja zagospodarowania tego terenu nie została porzucona, lecz ma wejść w kolejny etap prac formalnych i projektowych.</p><p>Według zaprezentowanych informacji nad koncepcją mają toczyć się prace oraz procedowanie podczas obrad Rady Miasta. Następnym krokiem ma być wyłonienie wykonawcy. Władze miasta deklarują ambitny harmonogram, zgodnie z którym <strong>pierwszy etap inwestycji</strong> miałby zostać oddany do użytku na wakacje 2028 roku.</p><p>Istotnym elementem obecnej odsłony projektu jest jego podział na dwa etapy. W ocenie samorządowców takie rozwiązanie ma zwiększyć bezpieczeństwo finansowe całego przedsięwzięcia i ograniczyć jednorazowe obciążenie dla budżetu miasta. To ważny sygnał w przypadku inwestycji, która z natury będzie kosztowna i wielowątkowa.</p><h2>Co ma powstać w ramach kompleksu</h2><p>Opracowana koncepcja funkcjonalna zakłada budowę <strong>kompleksu basenów odkrytych</strong>, który ma być dostosowany do różnych grup wiekowych oraz do osób ze szczególnymi potrzebami. Wśród planowanych elementów wymieniono baseny dla dzieci, zjeżdżalnie, jacuzzi, wodny plac zabaw, basen pływacki oraz suchy plac zabaw. To pokazuje, że projekt ma łączyć funkcję sportową, rodzinną i rekreacyjną.</p><p>W założeniach znalazła się również strefa saunowa z basenem schładzającym, a także rozbudowane zaplecze towarzyszące. Mowa o utwardzonej plaży, strefach wypoczynku z leżakami i parasolami, boisku do siatkówki plażowej, strefie gastronomicznej, przebieralniach oraz zapleczu technicznym i technologicznym. Taki układ wskazuje, że nie chodzi wyłącznie o sam obiekt kąpielowy, lecz o <strong>większy teren wypoczynkowy</strong>, który mógłby przyciągać mieszkańców przez cały sezon.</p><p>W opisie inwestycji podkreślono także wykorzystanie ekologicznych źródeł ogrzewania. Wśród wskazywanych rozwiązań pojawiają się fotowoltaika, kolektory solarne oraz zasoby termalne. W lokalnym kontekście to ważny element, bo wpływa nie tylko na późniejsze koszty utrzymania obiektu, ale również na ocenę całego projektu z punktu widzenia efektywności energetycznej i nowoczesnego podejścia do miejskiej infrastruktury.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1586/992;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/05/01/2-korty.jpg" width="1586" height="992"></figure><h2>Zmieni się nie tylko kąpielisko, ale całe otoczenie</h2><p>Planowana inwestycja ma oznaczać także przekształcenie szerszego obszaru Szymanówka. Z przekazanych informacji wynika, że Tomaszowskie Błonia zachowają swoją funkcję rekreacyjną i integracyjną, choć część tej przestrzeni ma zostać przesunięta w kierunku południowo-wschodnim, w stronę Pilicy i przystani miejskiej. Od strony zachodniej przewidziano natomiast miejsce pod budowę hotelu.</p><p>Projekt obejmuje również zmiany komunikacyjne. Zaplanowano nowe miejsca postojowe i parkingowe oraz korekty w układzie drogowym. Wskazano, że część prac infrastrukturalnych była przewidywana już wcześniej, czego efektem jest nowa droga łącząca ulicę PCK i ulicę św. Antoniego. W planach pozostaje też przebudowa ulicy Strzeleckiej, której funkcja miałaby zostać ograniczona na rzecz deptaka lub ciągu spacerowego z ograniczonym ruchem pojazdów.</p><p>To oznacza, że ocena inwestycji nie powinna ograniczać się wyłącznie do pytania, czy w Tomaszowie powstaną baseny termalne. W praktyce chodzi o <strong>szerszy projekt urbanistyczny</strong>, wpływający na sposób korzystania z całego terenu rekreacyjnego, relację miasta z nadrzeczną przestrzenią oraz przyszły rozwój usług towarzyszących.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1024/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/05/01/wiz-1.png" width="1024" height="1024"></figure><h2>Korty wcześniej, baseny później</h2><p>W ramach zagospodarowania Szymanówka zapowiedziano również budowę nowoczesnych kortów. To właśnie ten element ma zostać zrealizowany najszybciej. Można więc przypuszczać, że miasto chce etapowo uruchamiać nowe funkcje tego obszaru, zamiast czekać na zakończenie całego, bardziej złożonego przedsięwzięcia termalnego.</p><p>Z punktu widzenia mieszkańców najważniejsze będą teraz kolejne konkretne decyzje: tempo procedowania koncepcji, sposób finansowania, ostateczny zakres pierwszego etapu oraz to, czy zapowiadany termin 2028 roku okaże się realny. Na razie projekt pozostaje na etapie planowania, ale skala przedstawionych założeń pokazuje, że temat wrócił do lokalnej debaty z dużą siłą.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego może to być jedna z ważniejszych inwestycji rekreacyjnych najbliższych lat. Jeżeli zostanie przeprowadzona zgodnie z deklaracjami, miasto zyska nie tylko nowe miejsce wypoczynku, ale także impuls do dalszych zmian w tej części przestrzeni nad Pilicą.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Po 27 latach odchodzi na emeryturę dyrektor PCPR w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54947,po-27-latach-odchodzi-na-emeryture-dyrektor-pcpr-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54947,po-27-latach-odchodzi-na-emeryture-dyrektor-pcpr-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Fri, 01 May 2026 13:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-po-27-latach-odchodzi-na-emeryture-dyrektor-pcpr-w-tomaszowie-mazowieckim-1777636665.jpg</url>
                        <title>Po 27 latach odchodzi na emeryturę dyrektor PCPR w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54947,po-27-latach-odchodzi-na-emeryture-dyrektor-pcpr-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>Podczas sesji Rady Powiatu uroczyście pożegnano Andrzeja Więckowskiego, wieloletniego dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim. Kierował jednostką przez 27 lat, od początku jej istnienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Uroczyste pożegnanie podczas sesji Rady Powiatu</h2><p>Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu doszło do ważnego i symbolicznego momentu dla lokalnego samorządu oraz instytucji pomocy społecznej. Uroczyście pożegnano Andrzeja Więckowskiego, dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim, który przeszedł na emeryturę.</p><p>W trakcie obrad radni oraz członkowie zarządu powiatu wyrazili wdzięczność za wieloletnią pracę, zaangażowanie i profesjonalizm. Nie zabrakło słów uznania, podziękowań oraz wzruszeń, co pokazuje, że była to nie tylko formalna zmiana kadrowa, ale także ważne wydarzenie dla osób współpracujących z odchodzącym dyrektorem.</p><p>Sam Andrzej Więckowski dziękował za lata współpracy, okazane zaufanie i wspólnie realizowane przedsięwzięcia. Tego rodzaju pożegnania mają szczególny wymiar, gdy dotyczą osób przez lata związanych z instytucjami, które pełnią istotną rolę w życiu mieszkańców powiatu.</p><h2>27 lat kierowania jednostką od początku jej istnienia</h2><p>Jak wynika z przekazanych informacji, Andrzej Więckowski pełnił funkcję dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie przez <strong>27 lat</strong> i kierował jednostką od <strong>1999 roku</strong>, czyli od samego początku jej funkcjonowania. To okres obejmujący znaczące zmiany społeczne, organizacyjne i administracyjne, które wymagały od instytucji elastyczności i ciągłego dostosowywania się do nowych potrzeb.</p><p>Tak długi staż na stanowisku kierowniczym jest dziś rzadkością, zwłaszcza w obszarze administracji i pomocy społecznej, gdzie zakres obowiązków jest szeroki, a odpowiedzialność dotyczy często najbardziej wrażliwych grup mieszkańców. Z perspektywy lokalnej oznacza to również ciągłość zarządzania i możliwość konsekwentnego rozwijania działań podejmowanych przez jednostkę.</p><p>W oficjalnym podsumowaniu podkreślono, że PCPR nie tylko realizowało swoje ustawowe zadania, ale także rozwijało się wraz ze zmieniającymi się potrzebami społecznymi. To ważny akcent, ponieważ pokazuje, że działalność centrum nie ograniczała się wyłącznie do administracyjnej obsługi świadczeń i procedur, lecz obejmowała również szersze reagowanie na wyzwania pojawiające się w lokalnej społeczności.</p><h2>Znaczenie PCPR dla mieszkańców powiatu</h2><p>Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie jest jedną z tych instytucji, które na co dzień pozostają poza głównym nurtem publicznej debaty, ale dla wielu rodzin i osób potrzebujących wsparcia mają fundamentalne znaczenie. To właśnie tam trafiają sprawy związane z pomocą rodzinom, osobom w trudnej sytuacji życiowej czy mieszkańcom wymagającym systemowego wsparcia.</p><p>Dlatego wieloletnia praca dyrektora takiej jednostki wykracza poza sam wymiar urzędniczy. W praktyce oznacza współtworzenie lokalnego systemu pomocy, budowanie relacji z organizacjami, współpracę z samorządem i reagowanie na konkretne problemy społeczne. W przekazie starostwa wyraźnie zaznaczono, że podejmowane przez lata działania służyły rodzinom, osobom potrzebującym i całej lokalnej społeczności.</p><p>W komentarzach pod informacją o pożegnaniu pojawiły się także głosy wdzięczności i osobistych podziękowań. To dodatkowo pokazuje, że działalność Andrzeja Więckowskiego była zauważana nie tylko na poziomie instytucjonalnym, ale również przez osoby i środowiska, które miały okazję współpracować z nim bezpośrednio.</p><h2>Zmiana pokoleniowa i moment podsumowań</h2><p>Przejście na emeryturę osoby tak długo związanej z jedną instytucją zawsze oznacza moment podsumowania. To okazja do spojrzenia na dorobek minionych lat, ale też chwila, w której lokalna administracja staje przed zadaniem zachowania ciągłości działań i doświadczeń wypracowanych przez dekady.</p><p>W przypadku Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego jest to także przypomnienie, jak ważną rolę odgrywają ludzie stojący za instytucjami publicznymi. Choć na co dzień mówi się głównie o strukturach, uchwałach i zadaniach, to o jakości działania bardzo często decydują konkretne osoby, ich kompetencje, styl pracy i gotowość do służby na rzecz mieszkańców.</p><p>Kończąc zawodowy etap pracy, Andrzej Więckowski usłyszał słowa uznania i podziękowania za lata aktywności. Wymiar tego pożegnania był więc nie tylko uroczysty, ale również symboliczny. Dla jednej z ważnych powiatowych instytucji kończy się pewna epoka, a dla jej wieloletniego dyrektora rozpoczyna nowy etap życia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rodzina w centrum miasta. Tomaszów stawia na najmłodszych i ich rodziców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54927,rodzina-w-centrum-miasta-tomaszow-stawia-na-najmlodszych-i-ich-rodzicow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54927,rodzina-w-centrum-miasta-tomaszow-stawia-na-najmlodszych-i-ich-rodzicow</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Apr 2026 01:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rodzina-w-centrum-miasta-tomaszow-stawia-na-najmlodszych-i-ich-rodzicow-1777507389.png</url>
                        <title>Rodzina w centrum miasta. Tomaszów stawia na najmłodszych i ich rodziców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54927,rodzina-w-centrum-miasta-tomaszow-stawia-na-najmlodszych-i-ich-rodzicow</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim rodzi się nowa opowieść – nie o inwestycjach z betonu i stali, ale o relacjach, wsparciu i codzienności młodych rodzin. Rada Miejska przygotowała program, który – jeśli nie pozostanie jedynie urzędowym dokumentem – może stać się jednym z ważniejszych społecznych projektów najbliższych lat. Mowa o Miejskim Programie „Rodzinny Tomaszów”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Miasto, które chce być bliżej rodziny</strong></h3><p>Nie jest tajemnicą, że samorządy coraz częściej stają przed wyzwaniem zatrzymania młodych mieszkańców. Tomaszów Mazowiecki nie ucieka od tej rzeczywistości. Program „Rodzinny Tomaszów” ma być odpowiedzią na konkretne potrzeby – wsparcie rodziców, integrację i budowanie kompetencji wychowawczych.</p><p>To nie jest kolejny dokument do szuflady. W założeniu ma to być żywy organizm – tworzony razem z mieszkańcami i reagujący na ich potrzeby. Bo jak pokazuje praktyka wielu polskich miast, bez realnego dialogu nawet najlepsze projekty pozostają martwe.</p><h3><strong>Klub Rodzica – serce programu</strong></h3><p>Najważniejszym elementem projektu jest <strong>Klub Rodzica</strong> – przestrzeń, która ma być czymś więcej niż tylko miejscem spotkań. To trochę jak współczesna „kawiarnia społeczna”, gdzie zamiast rozmów o pogodzie pojawiają się tematy pierwszych kroków, nieprzespanych nocy i lęków młodych rodziców.</p><p>W programie przewidziano:<br>– konsultacje z psychologiem,<br>– zajęcia szkoły rodzenia,<br>– warsztaty ze specjalistami (logopeda, dietetyk),<br>– aktywności ruchowe i integracyjne.</p><p>To właśnie tu ma rodzić się wspólnota – coś, czego dziś często brakuje w świecie zamkniętym w ekranach smartfonów.</p><h3><strong>Nie tylko edukacja. Także symboliczne gesty</strong></h3><p>Program nie zapomina o tym, co symboliczne. Każde nowo narodzone dziecko w Tomaszowie ma zostać <strong>uroczyście powitane</strong> – z wyprawką i listem gratulacyjnym dla rodziców.</p><p>Można powiedzieć: drobiazg. Ale w czasach, gdy wiele spraw sprowadza się do urzędowych procedur, takie gesty budują coś znacznie ważniejszego – poczucie, że miasto naprawdę zauważa swoich najmłodszych mieszkańców.</p><h3><strong>System, który ma działać, nie tylko wyglądać</strong></h3><p>Za realizację programu odpowiada szerokie grono instytucji: od Urzędu Miasta, przez MOPS, po organizacje pozarządowe i placówki medyczne.</p><p>To ambitne założenie – bo jak pokazuje doświadczenie, największym wyzwaniem nie jest stworzenie programu, ale jego koordynacja. Tu kluczowa będzie współpraca i… konsekwencja.</p><h3><strong>Pytanie, które pozostaje</strong></h3><p>Program ma obowiązywać do końca 2027 roku. Będzie monitorowany, liczony, analizowany. Pojawią się wskaźniki, raporty, sprawozdania.</p><p>Ale prawdziwe pytanie brzmi inaczej:<br>czy „Rodzinny Tomaszów” stanie się realnym wsparciem, czy tylko kolejną pozycją w miejskim budżecie?</p><p>Bo – jak pisał Antoine de Saint-Exupéry – „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.<br>A w tym przypadku najważniejsze będą nie liczby, lecz relacje, które uda się zbudować.</p><h3><strong>Miasto przyszłości zaczyna się od rodziny</strong></h3><p>Tomaszów Mazowiecki próbuje napisać swoją własną historię o rodzinie – nie przez wielkie słowa, ale przez konkretne działania.</p><p>Jeśli ten program zadziała, może stać się czymś więcej niż lokalną inicjatywą. Może być dowodem, że samorząd wciąż potrafi być blisko ludzi.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jodłowskiego uratował PiS... na jak długo?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54926,jodlowskiego-uratowal-pis-na-jak-dlugo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54926,jodlowskiego-uratowal-pis-na-jak-dlugo</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Apr 2026 01:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jodlowskiego-uratowal-pis-na-jak-dlugo-1777505934.png</url>
                        <title>Jodłowskiego uratował PiS... na jak długo?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54926,jodlowskiego-uratowal-pis-na-jak-dlugo</link>
                    </image><description>W czasie sesji Rady Powiatu tomaszowskiego nie udało się też odwołać Przewodniczącego, Michała Jodłowskiego. Do zmiany na tej funkcji niezbędnych jest 12 głosów radnych. Tymczasem stosunek okazał się na poziomie 11/11. Jedna osoba wstrzymała się od głosowania. Jodłowskiego, który obiektywnie rzecz biorąc, jest najgorszym przewodniczącym w historii powiatowego samorządu wybronili radni PiS i Koalicji Obywatelskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pod wnioskiem o odwołanie podpisało się <strong>10 radnych</strong>, którzy zarzucają <strong>Jodłowskiemu</strong> arogancję, brak obiektywizmu, nieprofesjonalne prowadzenie obrad, a przede wszystkim niespotykany poziom cynizmu oraz brak kultury politycznej i osobistej.</p><p>W opinii połowy rady funkcja przewodniczącego powinna stanowić element łączący i stabilizujący obrady samorządowe. Tymczasem <strong>Michał Jodłowski</strong> nie tylko dopuszcza do pyskówek, ale sam w nich uczestniczy. W arogancki sposób komentuje wypowiedzi innych radnych, potrafi przerywać i wyłączać mikrofon oponentom politycznym, równocześnie pozwalając na wulgarne zachowania członków własnego klubu radnych.</p><p>Nie stosuje się do kolejności zgłoszeń w dyskusji, a niektóre osoby całkowicie pomija przy udzielaniu głosu. Prowokuje agresję i eskaluje konflikty.</p><p>Prawdziwie kuriozalnym popisem podczas środowej sesji Rady Powiatu było pouczanie <strong>Piotra Kagankiewicza</strong> w kwestii zarządzania placówkami służby zdrowia. Kuriozalnym dlatego, że Kagankiewicz to znany i uznany specjalista w tej dziedzinie, z licznymi nagrodami przyznawanymi przez niezależnych ekspertów i przedstawicieli branży medycznej. Wyprowadził z zapaści zarówno szpital w Tomaszowie – jako starosta – jak i szpital w Radomsku, jako jego dyrektor.</p><p>Pouczanie tej klasy specjalisty przez osobę bez osiągnięć zawodowych niezwiązanych z przynależnością partyjną trudno nazwać inaczej niż kabaretowym skeczem.</p><p>Jodłowski został przewodniczącym Rady Powiatu Tomaszowskiego po odwołaniu z tej funkcji <strong>Marka Kociubińskiego</strong>. Celem było sprawne i szybkie odwołanie ze stanowiska starosty <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong>. Ze zobowiązania się nie wywiązał, za to bardzo szybko wszedł w rolę sojusznika pisowskiego starosty i robił wszystko, by odwołanie odsunąć w czasie lub całkowicie je uniemożliwić. Było to bez wątpienia kolejnym przyczynkiem do złożenia głosowanego w środę wniosku.</p><p>O próbach wymuszania powołania na stanowisko Starosty Alicji Zwolak Plichty nie warto nawet wspominać, bo od początku kandydatura ta przez nikogo nie była na poważnie brana pod uwagę.&nbsp;</p><p>Na koniec warto wspomnieć kilka zdań o samym Jodłowskim. Jego kariera zawodowa od lat związana jest z przynależnością partyjną. Jako działacz Platformy Obywatelskiej trafił na stanowisko naczelnika Wydziału Zdrowia Starostwa Powiatowego. Niemal natychmiast po powołaniu pojawiły się pierwsze intrygi mające na celu usunięcie <strong>Kazimierza Barana</strong> z funkcji szefa zespołu orzeczniczego. Okazały się jednak nieskuteczne.</p><p>Po zmianie władzy w powiecie wydział zredukowano praktycznie do dwuosobowego referatu, którego Jodłowski został kierownikiem. Całość pracy wykonywała właściwie jedna pracownica, a kierownik miał czas na aktywność partyjną.</p><p>Kolejny etap jego kariery zawodowej to rola dyrektora <strong>Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w Łodzi</strong>. Stanowisko to powierzono mu bez konkursu – wyłącznie w drodze partyjnej nominacji.</p><p>***</p><p>To z całą pewnością nie jest ostatnia próba odwołania Jodłowskiego. Kolejna może pojawić się po ewentualnym wygaszeniu mandatu Pauliny Sochy oraz być może radnego, którego w stanie upojenia alkoholowego zatrzymała Policja.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przyjaźń Witczaka i Wegrzynowskiego kwitnie - kolejne powiatowe intrygi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54925,przyjazn-witczaka-i-wegrzynowskiego-kwitnie-kolejne-powiatowe-intrygi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54925,przyjazn-witczaka-i-wegrzynowskiego-kwitnie-kolejne-powiatowe-intrygi</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Apr 2026 01:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przyjazn-witczaka-i-wegrzynowskiego-kwitnie-kolejne-powiatowe-intrygi-1777493415.png</url>
                        <title>Przyjaźń Witczaka i Wegrzynowskiego kwitnie - kolejne powiatowe intrygi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54925,przyjazn-witczaka-i-wegrzynowskiego-kwitnie-kolejne-powiatowe-intrygi</link>
                    </image><description>W Radzie Powiatu Tomaszowskiego znów wrze: w tle politycznych rozgrywek i internetowych ataków pojawiają się oskarżenia o spisek  układ Mariusz Węgrzynowski - Adrian Witczak, wymierzony w Marcina Witko i starostę Kowalczyka. Tym razem intryga się nie udała.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Od wielu miesięcy na łamach portalu piszemy o nieformalnej koalicji radnych <strong>Antoniego Macierewicza</strong> oraz <strong>Adriana Witczaka</strong> w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. To właśnie ona była jednym z powodów masowych odejść z partii działaczy ówczesnej Platformy Obywatelskiej. Odchodzą także kolejni radni – zarówno w mieście, jak i w powiecie. W podziękowaniu za wieloletnią działalność są dziś przez swoich byłych kolegów i koleżanki obrzucani błotem.</p><p>Ludzie, którzy na co dzień obrzucają się w internecie ordynarnymi wyzwiskami, demonstrują pod hasłem „***** ***” albo krzyczą o „rudym kłamcy”, za kulisami ubijają nie tylko polityczne interesy. Robią „deale” i knują intrygi, by niszczyć nie tylko swoich przeciwników, ale także ludzi niezależnych.</p><p>Na profilach internetowych radnych mamy do czynienia z prawdziwą „ludożerką” – zawsze skierowaną w jedną stronę. Czy ktokolwiek widział krytykę <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong> na profilu jakiegokolwiek działacza KO? Przez ostatnie dwa lata były starosta zawsze mógł liczyć na wsparcie kolegi posła – i wcale nie był nim Antoni Macierewicz.</p><p>Do dziś udawało się ludzi okłamywać. Doszło do tego, że przy wyborze nowego starosty radny <strong>Mordaka</strong>, który swoim głosem wspierał Węgrzynowskiego, publicznie na sesji oznajmił, że zagłosował na nowego starostę.</p><p>Tym razem już nie udawał. Otwarcie oświadczył, że był za odwołaniem <strong>Kowalczyka</strong>.</p><p>Skąd taka wylewna szczerość? Otóż radni ci liczyli na to, że w głosowaniu wezmą udział wszyscy obecni na sali, a później znowu będzie można okłamać opinię publiczną. Powiedzieć: „głosowałem przeciw”, mimo że... było się za. Nawet wskazywano by potencjalnych winnych, jak miało to miejsce do tej pory.</p><p>Zaskoczeniem było jednak to, że radni koalicyjni – poza <strong>Dariuszem Kowalczykiem</strong> – nie wzięli udziału w głosowaniu. Nie było więc kogo wskazać jako rzekomego autora odwołującego głosu.</p><p>Co ciekawe, radni krzyczący o tajności głosowania – jak twierdzą niektórzy z nich – zostali zmuszeni przez Węgrzynowskiego do znakowania kart. To głosowanie było więc tajne, czy raczej tylko udawało tajne?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radny i bezrobotny jednocześnie? W Tomaszowie pojawiają się pytania o praktykę przyznawania zasiłków]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54914,radny-i-bezrobotny-jednoczesnie-w-tomaszowie-pojawiaja-sie-pytania-o-praktyke-przyznawania-zasilkow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54914,radny-i-bezrobotny-jednoczesnie-w-tomaszowie-pojawiaja-sie-pytania-o-praktyke-przyznawania-zasilkow</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 20:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radny-i-bezrobotny-jednoczesnie-w-tomaszowie-pojawiaja-sie-pytania-o-praktyke-przyznawania-zasilkow-1777402368.png</url>
                        <title>Radny i bezrobotny jednocześnie? W Tomaszowie pojawiają się pytania o praktykę przyznawania zasiłków</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54914,radny-i-bezrobotny-jednoczesnie-w-tomaszowie-pojawiaja-sie-pytania-o-praktyke-przyznawania-zasilkow</link>
                    </image><description>W powiecie tomaszowskim pojawia się problem, który coraz częściej budzi wątpliwości mieszkańców i obserwatorów życia publicznego. Chodzi o sytuacje, w których osoby pełniące funkcję radnych – a więc pobierające diety z tytułu mandatu – uzyskują jednocześnie status osoby bezrobotnej i prawo do zasiłku. Sprawa nie jest jednoznaczna, bo dotyka styku przepisów prawa i ich praktycznego stosowania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zgodnie z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, status bezrobotnego przysługuje osobie, która nie wykonuje pracy zarobkowej, jest gotowa do jej podjęcia i nie osiąga przychodu przekraczającego określony próg, wynoszący połowę minimalnego wynagrodzenia. Jednocześnie radny nie jest pracownikiem w rozumieniu kodeksu pracy. Otrzymuje dietę, która formalnie nie stanowi wynagrodzenia, lecz rekompensatę za udział w pracach organów samorządu.</p><p>To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie. W praktyce oznacza, że sama funkcja radnego nie wyklucza możliwości rejestracji w urzędzie pracy. Kluczowe staje się jednak to, jak traktowana jest dieta –<strong> czy jako dochód wpływający na prawo do zasiłku, czy jako świadczenie o innym charakterze</strong>. W orzecznictwie sądów administracyjnych pojawiały się stanowiska wskazujące, że dieta nie jest klasycznym wynagrodzeniem za pracę, co w niektórych przypadkach otwiera drogę do uzyskania statusu bezrobotnego.</p><p>Na poziomie lokalnym pojawia się jednak istotna wątpliwość. W powiecie tomaszowskim diety radnych – po zmianach w ostatnich latach – osiągają poziom kilku tysięcy złotych miesięcznie. Oznacza to, że w wielu przypadkach przekraczają one próg dochodowy, który co do zasady ogranicza dostęp do świadczeń dla bezrobotnych. W takiej sytuacji naturalne staje się pytanie, czy osoby pobierające takie środki powinny być traktowane na równi z osobami pozostającymi bez jakiegokolwiek źródła dochodu.</p><p>Z informacji, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, wynika, że mimo tych okolicznośc<strong>i Powiatowy Urząd Pracy w niektórych przypadkach przyznaje zasiłki osobom pełniącym funkcję radnych</strong>. To rodzi pytania o sposób interpretacji przepisów i stosowane kryteria oceny sytuacji dochodowej. Nie jest jasne, czy decydujące znaczenie ma formalna kwalifikacja diety, czy też indywidualna ocena sytuacji konkretnej osoby.</p><p>Problem ma również wymiar systemowy. Zasiłek dla bezrobotnych jest instrumentem wsparcia dla osób, które utraciły źródło utrzymania i aktywnie poszukują pracy. W sytuacji, gdy trafia do osób uzyskujących stałe świadczenia z tytułu pełnienia funkcji publicznej, pojawia się pytanie o zgodność takiej praktyki z celem ustawy. Nie chodzi wyłącznie o literalne brzmienie przepisów, ale o ich sens i społeczne postrzeganie sprawiedliwości systemu.</p><p>W tym kontekście kluczowe staje się uzyskanie jasnej odpowiedzi ze strony instytucji odpowiedzialnych za stosowanie prawa. <strong>Powiatowy Urząd Pracy powinien wyjaśnić, jakie kryteria są stosowane przy przyznawaniu statusu bezrobotnego radnym oraz w jaki sposób oceniany jest wpływ diet na sytuację dochodową wnioskodawców</strong>. Transparentność w tym zakresie ma znaczenie nie tylko dla samej sprawy, ale także dla zaufania do instytucji publicznych.</p><p>Sprawa z Tomaszowa Mazowieckiego pokazuje szerszy problem, który może dotyczyć także innych samorządów. Jeżeli przepisy pozostawiają pole do rozbieżnych interpretacji, konieczne może być ich doprecyzowanie. Jeśli natomiast problem wynika z praktyki stosowania prawa, potrzebna jest jej weryfikacja. W obu przypadkach chodzi o to samo – o spójność systemu i równe traktowanie obywateli.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAF]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54907,cba-i-policja-w-starostwie-miliony-z-erasmusa-pod-lupa-sledczych-sprawa-zajmuje-sie-olaf</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54907,cba-i-policja-w-starostwie-miliony-z-erasmusa-pod-lupa-sledczych-sprawa-zajmuje-sie-olaf</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 14:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cba-i-policja-w-starostwie-miliony-z-erasmusa-pod-lupa-sledczych-sprawa-zajmuje-sie-olaf-1777379152.png</url>
                        <title>CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAF</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54907,cba-i-policja-w-starostwie-miliony-z-erasmusa-pod-lupa-sledczych-sprawa-zajmuje-sie-olaf</link>
                    </image><description>CBA i policja pojawiły się w Starostwie Powiatowym w Tomaszowie Mazowieckim, a sprawa milionów z programu Erasmus trafiła pod lupę śledczych. Postępowanie prowadzi też europejski OLAF, który bada możliwe nieprawidłowości w wydatkowaniu środków.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim – jak ustaliliśmy nieoficjalnie – weszli dziś funkcjonariusze Policji oraz Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Działania służb miały skoncentrować się przede wszystkim na Wydziale Oświaty, gdzie przeprowadzono czynności z udziałem urzędników oraz zabezpieczono dokumentację.</p><p>Z informacji, które udało się uzyskać, wynika, że sprawa dotyczy możliwych nieprawidłowości związanych z realizacją programu <strong>Erasmus</strong>, sięgających nawet 2016 roku. Chodzi o projekty finansowane ze środków europejskich, a skala potencjalnych uchybień może obejmować kwoty liczone w milionach złotych.</p><p>Na tym etapie zarówno służby, jak i przedstawiciele Starostwa Powiatowego nie udzielają oficjalnych komentarzy. W krótkich odpowiedziach podkreślają jedynie, że ze względu na dobro postępowania nie mogą ujawniać szczegółów prowadzonych czynności. To standardowa praktyka w przypadku spraw, które są na wczesnym etapie śledztwa i obejmują szeroki zakres dokumentacji oraz osób.</p><p>Warto jednak podkreślić, że sprawa ma szerszy wymiar niż tylko lokalny. Z ustaleń wynika, że zajmuje się nią również <strong>Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF)</strong>, co oznacza, że podejrzenia dotyczą wykorzystania środków unijnych i mogą mieć konsekwencje wykraczające poza krajowe postępowania.</p><p>Obecny Zarząd Powiatu złożył zawiadomienia do prokuratury, wskazując nie tylko na możliwe nieprawidłowości w realizacji projektów, ale również na kwestie nadzoru nad ich przebiegiem. W zawiadomieniach mają pojawiać się wątki dotyczące zaniedbań w poprzednich latach, kiedy za funkcjonowanie powiatu odpowiadał zarząd z Mariuszem Węgrzynowskim na czele.</p><p>Na razie nie wiadomo, jaki dokładnie zakres obejmuje prowadzone postępowanie ani jakie konkretne decyzje lub działania będą przedmiotem dalszej analizy. Zabezpieczenie dokumentów i przesłuchania urzędników to jednak wyraźny sygnał, że sprawa weszła w fazę intensywnych czynności śledczych.</p><p>Dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego kluczowe pozostaje jedno pytanie: czy środki, które miały służyć edukacji młodzieży i rozwojowi szkół, zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Odpowiedź na nie przyniosą dopiero kolejne etapy postępowania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54904,szpital-szuka-nowego-prezesa-konkurs-w-tcz-ma-byc-otwarty-i-transparentny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54904,szpital-szuka-nowego-prezesa-konkurs-w-tcz-ma-byc-otwarty-i-transparentny</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 11:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szpital-szuka-nowego-prezesa-konkurs-w-tcz-ma-byc-otwarty-i-transparentny-1777369476.png</url>
                        <title>Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54904,szpital-szuka-nowego-prezesa-konkurs-w-tcz-ma-byc-otwarty-i-transparentny</link>
                    </image><description>Na stronie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia pojawiła się informacja o konkursie na stanowisko prezesa spółki. To wiadomość ważna nie tylko dla pracowników szpitala, ale dla wszystkich mieszkańców powiatu tomaszowskiego, bo TCZ nie jest zwykłą firmą. To instytucja, od której zależy bezpieczeństwo zdrowotne tysięcy ludzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Konrad Borowski, który objął funkcję prezesa po wcześniejszych zmianach w zarządzie powiatu i radzie nadzorczej spółki, zdecydował, że nie chce dłużej prowadzić spraw Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Jego odejście otwiera nowy etap w historii placówki, która w ostatnich miesiącach była przedmiotem gorących dyskusji, także w kontekście sytuacji finansowej szpitala. O objęciu przez Borowskiego funkcji prezesa informowały wcześniej media regionalne i branżowe.&nbsp;</p><p>Tym razem jednak kluczowe jest to, w jaki sposób ma zostać wyłoniony następca. Ogłoszenie konkursu oznacza, że stanowisko nie ma zostać obsadzone wyłącznie decyzją gabinetową, lecz w procedurze, do której mogą zgłosić się kandydaci spełniający wymagania określone przez spółkę. W realiach lokalnej polityki to istotny sygnał: proces powinien być czytelny, jawny i oparty na kompetencjach, a nie na szeptach korytarzy.</p><p>Stawka jest ogromna. Tomaszowskie Centrum Zdrowia prowadzi szpital, poradnie specjalistyczne i usługi, z których korzystają mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego oraz okolicznych gmin. Oficjalny serwis TCZ wskazuje m.in. rozbudowaną sieć poradni, od kardiologicznej i neurologicznej po zdrowie psychiczne, rehabilitację i nocną pomoc lekarską.</p><p>Nowy prezes nie będzie więc wchodził do spokojnego gabinetu, ale na mostek kapitański w czasie trudnej pogody. Przed nim rozmowy z personelem, finanse, kontrakty, organizacja pracy, inwestycje i codzienne problemy pacjentów, dla których najważniejsze nie są nazwiska w KRS, lecz to, czy otrzymają pomoc wtedy, kiedy jej potrzebują.</p><p>Dlatego ten konkurs warto uważnie obserwować. Powinien być egzaminem z transparentności dla rady nadzorczej i właściciela spółki. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jakie wymagania postawiono kandydatom, jakie doświadczenie będzie premiowane i czy wybór prezesa rzeczywiście będzie wyborem menedżera zdolnego udźwignąć ciężar placówki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Korytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54901,korytarzowa-koalicja-pis-z-ko-zerwali-sesje-bo-zabraklo-im-glosow-na-powrot-wegrzynowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54901,korytarzowa-koalicja-pis-z-ko-zerwali-sesje-bo-zabraklo-im-glosow-na-powrot-wegrzynowskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 09:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-korytarzowa-koalicja-pis-z-ko-zerwali-sesje-bo-zabraklo-im-glosow-na-powrot-wegrzynowskiego-1777358765.png</url>
                        <title>Korytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54901,korytarzowa-koalicja-pis-z-ko-zerwali-sesje-bo-zabraklo-im-glosow-na-powrot-wegrzynowskiego</link>
                    </image><description>Sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego, na której miał być głosowany wniosek o odwołanie starosty i całego zarządu, nie odbyła się z powodu braku kworum. W tle są polityczne układy, wzajemne oskarżenia i napięcia, które od miesięcy rozbijają lokalny samorząd.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wczorajsza sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego, na której miał być głosowany wniosek o odwołanie starosty, a z nim całego zarządu, nie odbyła się z powodu braku kworum. Wniosek w tej sprawie złożyła ośmioosobowa grupa radnych PiS, ale nie jest dla nikogo tajemnicą, że radni z grupy Macierewicza i Węgrzynowskiego wspierani są w głosowaniach przez Michała Jodłowskiego, Kazimierza Mordakę i Alicję Zwolak-Plichta. Cała trójka tych radnych KO już wcześniej zagłosowała za powtórnym powołaniem Mariusza Węgrzynowskiego na funkcję starosty.&nbsp;</p><p>Układy z PiS, które prowadziła ta trójka oraz poseł Adrian Witczak, były jednym z powodów masowych odejść z partii działaczy w powiecie tomaszowskim. Tymczasem w internecie prowadzona jest zupełnie inna narracja. Ze sponsorowanych postów dowiadujemy się o złych radnych, którzy rzekomo dla własnych korzyści odwoływali Węgrzynowskiego oraz odeszli z klubu w Radzie Miejskiej, nie godząc się na destrukcyjną politykę prowadzoną przez lokalnego posła i grupkę jego zwolenników.</p><p>Już samo złożenie wniosku było niespotykanym chyba nigdzie indziej kuriozum. Mariusz Węgrzynowski nie potrafiąc pogodzić się z utratą dobrze płatnej funkcji postanowił, że zrobi wszystko aby na stołek powrócić, niespełna w dwa miesiące po tym, jak nowy zarząd został powołany. Jaki podano powód? Taki jak zwykle, mieści się na dwóch stronach wniosku, ale można go streścić do jednego zdania: zostaliśmy odwołani i się z tym nie możemy pogodzić, a zarzuty w stosunku do nas są nieprawdziwe, kłamliwe i nie mające uzasadnienia. Zaprezentowane kilka tygodni temu, katastrofalne dane finansowe ze szpitala, są "ustawką" a niekompetencja Węgrzynowskiego, to jedynie wymysły i zmyślenia.&nbsp;</p><p>Jaka jest prawda? Dramatyczna. Opieszałość w załatwianiu spraw, przerost zatrudnienia, zamiatanie pod dywan afer, jak chociażby tej dotyczącej skarżących się na mobbing pracowników Środowiskowego Domu Samopomocy przez dyrektorkę a równocześnie działaczkę PiS. Kolejne roszczenia napływają do Starostwa a sprawą Erazmusa, o której były Starosta wiedział od czerwca ubiegłego roku zajmuje się unijna Prokuratura. Kosztować nas to może nawet 8 milionów złotych, jako tomaszowskich podatników. Od dwóch miesięcy próby przywrócenia normalności w Powiecie są torpedowane przez pisowskich radnych, w tym także tych, przebywających na zwolnieniach lekarskich.&nbsp;</p><p>Wczoraj na głosowanie nie przyszli wnioskodawcy z PiS oraz radni Koalicji Obywatelskiej. Dlaczego doprowadzili do zerwania kworum? Wszyscy byli w Urzędzie obecni. Trójka radnych KO siedziała na korytarzu, przed wejściem na salę obrad. Zapewne weszliby do środka, gdyby okazało się, że jednak kworum na sali jest i da się wniosek przegłosować. - <span style="color:rgb(8,8,9);">Ja osobiście nie byłem bo nie będę brał udziału w tym cyrku. Wojna dwóch plemion Witko–Węgrzynowski trwa a nawet się nasila. Mieszkańcy płacą a oni mają wszystko w dupie. Cała uwaga skupia się jak tu kogoś przekupić - napisał w internecie Kazimierz Mordaka, który dotąd podobne zachowania krytykował. Podwójne standardy? Oczywiście nie. Standard zawsze ten sam, zresztą niezwykle niski, a sam radny KO jednak na sesji był, tylko że razem z dwójką swoich kolegów postanowił wziąć udział w spektaklu Węgrzynowskiego.&nbsp;</span></p><p>Z jednym jednak Kazimierz Mordaka ma rację. Odkąd złożono wniosek; trwa nagabywanie radnych, aby odwołali Dariusza Kowalczyka. Zapewne mamy do czynienia z typowymi dla Węgrzynowskiego ofertami "współpracy". Póki co jednak nie udało się zebrać 14 radnych niezbędnych do odwołania Zarządu. Tak naprawdę jest ich co najwyżej 12. Czasu coraz mniej, bo za chwilę może się okazać, że mandat radnej Sochy zostanie wygaszony, a kolejny samorządowiec straci możliwość zasiadania w Radzie z całkiem innego powodu, ale na ten temat szerszy materiał, przeczytacie jutro.&nbsp;</p><p><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiat Tomaszowski sfinansuje dodatkowe patrole policji. Jest porozumienie na 2026 rok]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54886,powiat-tomaszowski-sfinansuje-dodatkowe-patrole-policji-jest-porozumienie-na-2026-rok</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54886,powiat-tomaszowski-sfinansuje-dodatkowe-patrole-policji-jest-porozumienie-na-2026-rok</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 22:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiat-tomaszowski-sfinansuje-dodatkowe-patrole-policji-jest-porozumienie-na-2026-rok-1777237484.jpg</url>
                        <title>Powiat Tomaszowski sfinansuje dodatkowe patrole policji. Jest porozumienie na 2026 rok</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54886,powiat-tomaszowski-sfinansuje-dodatkowe-patrole-policji-jest-porozumienie-na-2026-rok</link>
                    </image><description>Powiat Tomaszowski podpisał porozumienie z Komendą Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim dotyczące finansowania dodatkowych patroli. Na ten cel przeznaczono 20 tysięcy złotych, a działania mają potrwać do końca listopada 2026 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Porozumienie podpisane w kwietniu</h2><p>22 kwietnia 2026 roku Powiat Tomaszowski zawarł porozumienie z Komendą Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim. Dokument dotyczy współpracy przy organizacji i finansowaniu <strong>dodatkowych, ponadnormatywnych patroli policyjnych</strong> na terenie powiatu w 2026 roku.</p><p>Zgodnie z przedstawionymi informacjami, samorząd powiatowy przeznaczy na ten cel <strong>20 000 złotych</strong>. Środki mają zostać przekazane na Fundusz Wsparcia Policji w ciągu 14 dni od dnia podpisania porozumienia.</p><h2>Patrole w miejscach szczególnie zagrożonych</h2><p>Dodatkowe służby mają być realizowane w miejscach uznanych za szczególnie zagrożone. Celem przedsięwzięcia jest poprawa bezpieczeństwa mieszkańców oraz wzmocnienie porządku publicznego tam, gdzie policyjna obecność może mieć największe znaczenie.</p><p>To rozwiązanie stosowane przez samorządy w sytuacjach, gdy potrzebne jest zwiększenie liczby patroli ponad standardowy poziom zabezpieczenia. W praktyce oznacza to większą widoczność funkcjonariuszy i możliwość szybszej reakcji na zdarzenia w wybranych punktach powiatu.</p><h2>Harmonogram działań i rozliczenie</h2><p>Patrole będą prowadzone <strong>od dnia podpisania porozumienia do 30 listopada 2026 roku</strong>. Następnie przewidziano etap rozliczenia zadania oraz przygotowania sprawozdania, które ma zostać zrealizowane do grudnia 2026 roku.</p><p>Taki model współpracy pozwala nie tylko uruchomić wsparcie finansowe, ale również uporządkować sposób kontroli wydatkowania środków publicznych. Z punktu widzenia mieszkańców najważniejsze jest jednak to, że dodatkowe patrole mają przełożyć się na realną obecność policji w przestrzeni publicznej.</p><h2>Lokalny wymiar bezpieczeństwa</h2><p>Decyzja o przeznaczeniu środków na ten cel pokazuje, że bezpieczeństwo pozostaje jednym z ważnych obszarów działań samorządu powiatowego. Choć kwota nie zmienia całego systemu, może stanowić konkretne wsparcie w okresach i miejscach, gdzie zagrożenia są najbardziej odczuwalne.</p><p>W lokalnym kontekście takie porozumienia mają znaczenie praktyczne. Mieszkańcy oczekują nie tylko deklaracji, ale przede wszystkim widocznych działań. Dodatkowe patrole mogą więc stać się jednym z narzędzi wzmacniających poczucie bezpieczeństwa w Tomaszowie Mazowieckim i na terenie powiatu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzień Inwalidy w powiecie tomaszowskim. Uroczystość z udziałem seniorów i władz]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54885,dzien-inwalidy-w-powiecie-tomaszowskim-uroczystosc-z-udzialem-seniorow-i-wladz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54885,dzien-inwalidy-w-powiecie-tomaszowskim-uroczystosc-z-udzialem-seniorow-i-wladz</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 22:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dzien-inwalidy-w-powiecie-tomaszowskim-uroczystosc-z-udzialem-seniorow-i-wladz-1777236053.jpg</url>
                        <title>Dzień Inwalidy w powiecie tomaszowskim. Uroczystość z udziałem seniorów i władz</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54885,dzien-inwalidy-w-powiecie-tomaszowskim-uroczystosc-z-udzialem-seniorow-i-wladz</link>
                    </image><description>W powiecie tomaszowskim odbyły się uroczyste obchody Dnia Inwalidy, przygotowane przez Powiatowe Stowarzyszenie Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Spotkanie miało wymiar integracyjny i podkreśliło znaczenie szacunku wobec osób starszych oraz z niepełnosprawnościami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Uroczystość o ważnym społecznym znaczeniu</h2><p>22 kwietnia 2026 roku odbyły się uroczyste Obchody Dnia Inwalidy, zorganizowane przez Powiatowe Stowarzyszenie Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Wydarzenie stało się okazją do wspólnego spotkania, rozmów oraz budowania więzi pomiędzy uczestnikami reprezentującymi środowiska senioralne i osoby z niepełnosprawnościami.</p><p>Tego rodzaju inicjatywy mają w lokalnej społeczności szczególne znaczenie. Nie ograniczają się wyłącznie do symbolicznego świętowania, ale tworzą przestrzeń do wyrażenia <strong>szacunku, wdzięczności i solidarności</strong> wobec osób, które często na co dzień mierzą się z różnymi ograniczeniami zdrowotnymi i społecznymi.</p><h2>Spotkanie w serdecznej atmosferze</h2><p>Z udostępnionych informacji wynika, że podczas uroczystości nie zabrakło ciepłych słów, podziękowań i wspólnego świętowania. Taki charakter spotkania pokazuje, że lokalne obchody pełnią nie tylko funkcję oficjalną, lecz także integracyjną. Dla wielu uczestników jest to ważny moment obecności we wspólnocie i potwierdzenie, że ich rola w życiu społecznym pozostaje istotna.</p><p>W realiach powiatu tomaszowskiego podobne wydarzenia wzmacniają więzi międzypokoleniowe i przypominają, że polityka społeczna nie powinna ograniczać się do instytucji oraz formalnych programów. Równie ważne są gesty obecności, pamięci i organizowanie wydarzeń, które sprzyjają spotkaniu ludzi w atmosferze życzliwości.</p><h2>Obecność władz powiatu</h2><p>W uroczystości uczestniczyli również przedstawiciele Zarządu Powiatu. Samorząd reprezentowali starosta Dariusz Kowalczyk oraz wicestarosta Sławomir Żegota. Ich obecność można odczytywać jako sygnał, że sprawy seniorów i osób z niepełnosprawnościami pozostają ważnym elementem lokalnego życia publicznego.</p><p>Udział władz w takich wydarzeniach ma znaczenie nie tylko symboliczne. Pokazuje także, że organizacje społeczne działające w powiecie są dostrzegane, a ich aktywność znajduje miejsce w szerszej debacie o wspólnocie, dostępności i integracji. To szczególnie istotne w czasie, gdy rośnie potrzeba wzmacniania działań skierowanych do starszych mieszkańców oraz osób wymagających większego wsparcia.</p><h2>Więcej niż jednorazowe święto</h2><p>Obchody Dnia Inwalidy są ważnym elementem życia społecznego powiatu tomaszowskiego, ponieważ przypominają o potrzebie trwałego budowania wspólnoty opartej na wzajemnym poszanowaniu. Takie wydarzenia mają wartość większą niż pojedyncza uroczystość. Utrwalają przekonanie, że lokalność najlepiej wyraża się w trosce o tych mieszkańców, którzy szczególnie potrzebują uwagi i obecności innych.</p><p>Z perspektywy społecznej to właśnie podobne inicjatywy wzmacniają poczucie przynależności oraz pokazują, że integracja nie jest jedynie hasłem, ale codzienną praktyką. W tym sensie tegoroczne obchody były nie tylko wydarzeniem okolicznościowym, lecz także wyraźnym przypomnieniem, jak ważna jest <strong>solidarność międzypokoleniowa i społeczna wrażliwość</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54884,zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54884,zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 21:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej-1777234024.png</url>
                        <title>Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54884,zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej</link>
                    </image><description>Zwolnienia chorobowe, konflikty w ŚDS, problemy w szpitalu, potencjalne wypowiedzenia i udziały w partyjnym wiecu — sprawa Marzanny Popławskiej i innych tomaszowskich radnych PiS na zwolnieniach lekarskich, budzi pytania o odpowiedzialność i standardy życia publicznego. Mieszkańcy Tomaszowa oczekują wyjaśnień, czy w lokalnej polityce wolno więcej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W polityce lokalnej nie ma rzeczy małych. Każdy gest, każda obecność, każde milczenie i każda nieobecność mają swoją wagę. Dlatego dzisiejszy udział czwórki będących na zwolnieniach lekarskich tomaszowskich radnych PiS w spotkaniu z Przemysławem Czarnkiem w Piotrkowie Trybunalskim nie jest jedynie towarzyskim epizodem z partyjnego kalendarza. Szczególnie wtedy, gdy wśród obecnych &nbsp;znajdują się radni na zwolnieniach lekarskich</p><p>Oczywiście, zwolnienie lekarskie nie zawsze oznacza obowiązek leżenia w łóżku. To prawda, której nie wolno przemilczać. Są choroby, w których spacer, kontakt z ludźmi, a nawet wyjście z domu mogą nie naruszać zaleceń lekarza. Ale życie publiczne nie kończy się na chłodnej literze prawa. Istnieje jeszcze coś, co dawniej nazywano przyzwoitością, a dziś coraz częściej trzeba jej szukać z latarką Diogenesa. Jeżeli ktoś nie jest zdolny do wykonywania obowiązków w instytucji publicznej, a jednocześnie znajduje siłę, czas i gotowość do udziału w partyjnym wiecu, to mieszkańcy mają pełne prawo zapytać, gdzie kończy się choroba, a zaczyna polityczny komfort.</p><p>Radny, dyrektor, urzędnik, osoba publiczna — każde z tych słów niesie ciężar. Mandat nie jest ozdobą do zdjęć, przepustką do pierwszego rzędu na partyjnych spotkaniach ani glejtem zwalniającym z odpowiedzialności. Mandat to zobowiązanie. Kto decyduje się wejść do życia publicznego, musi rozumieć, że będzie oceniany surowiej niż zwykły obywatel. Nie dlatego, że należy go prześladować, ale dlatego, że sam zgodził się reprezentować innych. Władza, nawet ta lokalna, nie polega na tym, że wolno więcej. Przeciwnie — powinna oznaczać, że wypada mniej: mniej wygody, mniej uników, mniej zasłaniania się formalnościami, więcej przejrzystości i więcej odwagi w tłumaczeniu własnych decyzji.</p><p>Najbardziej drażni właśnie ten rozdźwięk. Z jednej strony chorobowe, konflikt w placówkach podległych. Z drugiej — udział w politycznym wydarzeniu, obecność w tłumie, wśród flag, kamer i partyjnych deklaracji. Nie trzeba być przeciwnikiem PiS, zwolennikiem innej partii ani zawodowym tropicielem hipokryzji, by dostrzec tu moralny zgrzyt. To ten sam rodzaj zgrzytu, który słyszymy wtedy, gdy ktoś mówi o służbie, ale zachowuje się jak właściciel publicznej funkcji. Gdy ktoś oczekuje szacunku dla urzędu, ale sam nie daje mieszkańcom pełnego powodu, by ten szacunek podtrzymywać.</p><p>Dlatego pytanie nie brzmi wyłącznie: czy radni PiS na chorobowym mogli pójść na spotkanie w Piotrkowie? Być może formalnie mogli. Pytanie brzmi: czy powinni? Czy w sytuacji tak poważnych wątpliwości wokół wokół ich pracy pojawienie się na partyjnym wiecu to przejaw głupoty, czy arogancji? Czy mieszkańcy Tomaszowa nie zasługują na więcej? Bo demokracja lokalna nie umiera od razu, z hukiem i fanfarami. Ona eroduje powoli, od drobnych przyzwyczajeń: że „jakoś to będzie”, że „swoi zrozumieją”, że „przeczeka się burzę”.</p><p>Obecność &nbsp;tomaszowskich radnych PiS także nie jest bez znaczenia. W tym gronie znalazł się między innymi <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong>. To szef powiatowych struktur partii, a do niedawna Starosta. Można oczywiście powiedzieć, że radni mają prawo uczestniczyć w spotkaniach politycznych. Mają. &nbsp;Tylko, czy temu mają służyć wydawane przez lekarzy L4? Skandowaniu imienia: Przemysław!&nbsp;</p><p>Politycy bardzo chętnie mówią o rodzinie, wspólnocie, odpowiedzialności i służbie. Te słowa pięknie brzmią na salach pełnych flag. Tyle że ich wartość sprawdza się nie wtedy, gdy klaszcze publiczność, lecz wtedy, gdy trzeba zachować się przyzwoicie bez fleszy i mikrofonów. Służba publiczna wymaga nie tylko obecności na uroczystościach i wiecach. Wymaga także umiejętności przyjęcia konsekwencji, uporządkowania spraw, które się zostawia, i powiedzenia mieszkańcom: tak, odpowiadam za to, co się wydarzyło. Bez tego wszystkie wielkie hasła stają się dekoracją — czerwono-białą scenografią, za którą kryje się zwykła ucieczka od odpowiedzialności.</p><p>I dlatego ta sprawa powinna powinna być nagłaśniana i krytykowana. Nie na zasadzie politycznego odwetu, nie dla satysfakcji przeciwników, ale dla higieny życia publicznego. Mieszkańcy Tomaszowa mają prawo wiedzieć, czy osoba pełniąca funkcję publiczną i kierująca ważną placówką zachowuje się zgodnie z prawem, procedurami i podstawowym poczuciem odpowiedzialności. Mają też prawo oczekiwać od radnych więcej niż od anonimowego uczestnika partyjnego spotkania. Bo radny nie jest tylko jednym z wielu na widowni. Jest kimś, kto swoim zachowaniem mówi mieszkańcom, jak rozumie władzę.</p><p>A jeśli odpowiedź brzmi: „na chorobowym nie mogę pracować, ale mogę uczestniczyć w wiecu”, to nawet jeśli da się ją obronić formalnie, moralnie brzmi ona fatalnie. W życiu publicznym nie wystarczy nie złamać przepisu. Trzeba jeszcze nie złamać zaufania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Piotrków. „To już nie kryzys, to zapaść”. Czarnek o demografii, mieszkaniach i przyszłości młodych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54883,piotrkow-to-juz-nie-kryzys-to-zapasc-czarnek-o-demografii-mieszkaniach-i-przyszlosci-mlodych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54883,piotrkow-to-juz-nie-kryzys-to-zapasc-czarnek-o-demografii-mieszkaniach-i-przyszlosci-mlodych</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 21:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-piotrkow-to-juz-nie-kryzys-to-zapasc-czarnek-o-demografii-mieszkaniach-i-przyszlosci-mlodych-1777232220.jpg</url>
                        <title>Piotrków. „To już nie kryzys, to zapaść”. Czarnek o demografii, mieszkaniach i przyszłości młodych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54883,piotrkow-to-juz-nie-kryzys-to-zapasc-czarnek-o-demografii-mieszkaniach-i-przyszlosci-mlodych</link>
                    </image><description>Niska dzietność to już jest zapaść, miasta się wyludniają - powiedział w niedzielę wiceprezes PiS Przemysław Czarnek podczas spotkania z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego. - Zakładajcie rodziny - zaapelował do młodych osób.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Piotrkowie Trybunalskim nie było niedzielnej ciszy. Była rozmowa – o Polsce, która się starzeje, o miastach, które powoli pustoszeją jak kadry z „Blade Runnera 2049”, tylko bez neonów, za to z coraz większą liczbą zamkniętych okien.</p><p>Na spotkaniu z mieszkańcami pojawił się <strong>Przemysław Czarnek</strong>, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości i kandydat tej formacji na przyszłego premiera. Mówił wprost, bez politycznej waty:</p><p>— <i>Niska dzietność to już nie problem. To zapaść.</i></p><p>I trudno było nie zauważyć, że ta diagnoza padła w mieście, które – jak wiele w regionie – dobrze zna smak odpływu młodych.</p><h3>Miasta, które milkną</h3><p>Czarnek sięgnął po konkret. Przywołał przykład Konina – miasta, które od początku XXI wieku straciło jedną czwartą mieszkańców.</p><p>To nie statystyka. To opowieść o zamykanych szkołach, pustych klatkach schodowych, o miejscach, gdzie jeszcze niedawno ktoś zapalał światło.</p><p>— <i>Miasta się wyludniają</i> — powtarzał.</p><p>W tej narracji Piotrków staje się częścią większej mapy – tej, na której Polska środkowa powoli zmienia kolor.</p><h3>Mieszkania to nie wszystko</h3><p>Jedno z najważniejszych pytań padło z sali. Młody uczestnik spotkania zapytał o dostęp do mieszkań – temat, który dla wielu jest dziś jak próg nie do przeskoczenia.</p><p>Czarnek odpowiedział, że polityka mieszkaniowa ma znaczenie, ale nie jest jedynym kluczem.</p><p>— <i>Zanim zrealizujesz wszystkie plany – studia, mieszkanie – masz 40 lat i jest za późno</i> — mówił.<br>— <i>Zakładajcie rodziny teraz.</i></p><p>To zdanie wybrzmiało najmocniej. Jedni kiwali głowami, inni patrzyli sceptycznie. Bo rzeczywistość, jak wiemy, nie zawsze daje się zamknąć w prostym apelu.</p><h3>Plan na rynek mieszkań</h3><p>Polityk przedstawił też kierunki zmian:</p><ul><li><strong>stałe raty kredytów hipotecznych</strong>, które miałyby dać rodzinom przewidywalność,</li><li>rozwój <strong>budownictwa spółdzielczego</strong>,</li><li>większy nacisk na alternatywy wobec klasycznego modelu „kup na własność albo wynajmuj w nieskończoność”.</li></ul><p>To nie są nowe pomysły, ale w kontekście rosnących cen mieszkań – brzmią jak odpowiedź na realny lęk młodych ludzi.</p><h3>„Broni nie oddam” – historia jako punkt odniesienia</h3><p>Spotkanie miało też wyraźny rys historyczny. Gościem specjalnym był <strong>Sławomir Cenckiewicz</strong>, były szef BBN, który nie ukrywał, po co przyjechał do Piotrkowa.</p><p>— <i>Chcę poprzeć Przemysława Czarnka</i> — mówił.</p><p>Nawiązał do rocznicy śmierci majora <strong>Henryka Dobrzańskiego „Hubala”</strong>, przywołując jego słynne słowa:<br><i>„Broni nie oddam, munduru nie zdejmę”</i>.</p><p>— <i>Czarnek jest dziedzicem tej postawy</i> — ocenił.</p><p>W tej opowieści polityka spotyka się z historią, a historia – jak często bywa – zostaje użyta jako punkt odniesienia dla współczesnych sporów.</p><h3>Między apelem a rzeczywistością</h3><p>Spotkanie w Piotrkowie nie przyniosło prostych odpowiedzi. Raczej pokazało napięcie między tym, co politycy proponują, a tym, z czym młodzi mierzą się na co dzień.</p><p>Bo decyzja o rodzinie to dziś nie tylko kwestia odwagi. To także rachunek ekonomiczny, stabilność pracy, dostęp do mieszkań i poczucie bezpieczeństwa.</p><p>I może właśnie w tym miejscu zaczyna się najważniejsza rozmowa — ta, która wykracza poza salę spotkań i polityczne deklaracje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mościckiego 8 coraz bliżej dużej modernizacji. TBS wybrał projektanta]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54872,moscickiego-8-coraz-blizej-duzej-modernizacji-tbs-wybral-projektanta</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54872,moscickiego-8-coraz-blizej-duzej-modernizacji-tbs-wybral-projektanta</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 17:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-moscickiego-8-coraz-blizej-duzej-modernizacji-tbs-wybral-projektanta-1777216254.jpg</url>
                        <title>Mościckiego 8 coraz bliżej dużej modernizacji. TBS wybrał projektanta</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54872,moscickiego-8-coraz-blizej-duzej-modernizacji-tbs-wybral-projektanta</link>
                    </image><description>Tomaszowskie TBS Sp. z o.o. wyłoniło wykonawcę dokumentacji projektowej dla planowanej modernizacji budynku mieszkalnego przy ul. Ignacego Mościckiego 8 w Tomaszowie Mazowieckim. To pierwszy, ale bardzo ważny krok do prac, które mają zmienić codzienne funkcjonowanie mieszkańców tej nieruchomości.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Za przygotowanie kompleksowej dokumentacji projektowo-kosztorysowej odpowiadać będzie <strong>BIPPROJEKT Sp. z o.o. z Warszawy</strong>. Wartość opracowania wyniesie <strong>ponad 70 tys. zł</strong>.</p><p>Zakres zadania jest szeroki. Projekt ma objąć m.in. włączenie budynku do nowoprojektowanego, grupowego dwufunkcyjnego węzła cieplnego w budynku dawnego <strong>Kina Włókniarz</strong>. Oznacza to przygotowanie dokumentacji dla instalacji centralnego ogrzewania, ciepłej wody użytkowej i cyrkulacji, wraz z rozprowadzeniem instalacji do wszystkich lokali.</p><p>W praktyce chodzi więc nie tylko o rury i grzejniki. To projekt odejścia od starych, indywidualnych źródeł ciepła. Dokumentacja ma przewidywać likwidację istniejących urządzeń grzewczych, w tym <strong>8 pieców i kotłów na paliwo stałe</strong> oraz podgrzewaczy ciepłej wody użytkowej.</p><p>Ważnym elementem będzie również dostosowanie przewodów kominowych tak, aby zapewnić prawidłową wentylację kuchni i łazienek zgodnie z obowiązującymi przepisami. Projektanci mają także uwzględnić wymianę pionów i poziomów wodno-kanalizacyjnych oraz przyłączy wod-kan w istniejącym śladzie.</p><p>Przy Mościckiego 8 zapowiada się więc nie kosmetyka, lecz solidna techniczna operacja na żywym organizmie budynku. Najpierw powstanie dokumentacja, która stanie się podstawą do kolejnego etapu – robót wykonawczych.</p><p>Dla mieszkańców może to oznaczać wygodniejsze, bezpieczniejsze i bardziej ekologiczne ogrzewanie, a także uporządkowanie instalacji, które w wielu starszych budynkach bywają jak ukryta sieć naczyń krwionośnych – niewidoczna na co dzień, ale decydująca o komforcie życia.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[8 milionów złotych strat? Jest takie ryzyko. W tle niekompetencja M. Węgrzynowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54867,8-milionow-zlotych-strat-jest-takie-ryzyko-w-tle-niekompetencja-m-wegrzynowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54867,8-milionow-zlotych-strat-jest-takie-ryzyko-w-tle-niekompetencja-m-wegrzynowskiego</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Apr 2026 11:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-8-milionow-zlotych-strat-jest-takie-ryzyko-w-tle-niekompetencja-m-wegrzynowskiego-1777112694.png</url>
                        <title>8 milionów złotych strat? Jest takie ryzyko. W tle niekompetencja M. Węgrzynowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54867,8-milionow-zlotych-strat-jest-takie-ryzyko-w-tle-niekompetencja-m-wegrzynowskiego</link>
                    </image><description>Czy europejskie pieniądze na edukację zostały wydane zgodnie z zasadami? To pytanie coraz mocniej wraca w sprawie kontroli dotyczących programu Erasmus+ w regionie, ale i w kilku innych województwach. Według informacji, do których dotarła nasza redakcja, jedną z placówek objętych zainteresowaniem instytucji kontrolnych jest Zespół Szkół Ponadpodstawowych numer 1 z Tomaszowa Mazowieckiego. W tle pojawia się kwota około nawet 8 mln zł oraz wątpliwości dotyczące wyboru operatora obsługującego projekt. Chodzi o wnioski składane od 2016 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sprawa ma ciężar większy niż zwykła urzędowa korespondencja. Bo Erasmus+ to nie tylko wyjazdy, staże i zdjęcia młodzieży na tle hiszpańskiego słońca. To także publiczne pieniądze, europejskie procedury i obowiązek przejrzystości. A tam, gdzie pojawia się cień podejrzenia o naruszenie tych zasad, wchodzi OLAF — Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych. OLAF, czyli <i>L’Office européen de lutte antifraude</i>, zajmuje się badaniem nadużyć na szkodę budżetu Unii Europejskiej, korupcji oraz poważnych nieprawidłowości w instytucjach unijnych. Komisja Europejska wskazuje wprost, że urząd ma chronić pieniądze europejskich podatników przed nieuczciwym lub niezgodnym z przeznaczeniem wydatkowaniem.&nbsp;</p><p>Według naszych ustaleń kontrolowane miały być projekty realizowane w ramach programu Erasmus+, a jednym z badanych wątków jest sposób wyboru podmiotu odpowiedzialnego za organizację wyjazdów, transport, zakwaterowanie lub inne elementy obsługi projektu. W przypadku zamówień finansowanych ze środków europejskich kluczowe znaczenie mają zasady uczciwej konkurencji, równego traktowania wykonawców, przejrzystości i proporcjonalności. Takie wymogi pojawiają się w dokumentach dotyczących udzielania zamówień w projektach unijnych.&nbsp;</p><p>Z informacji przekazanych naszej redakcji wynika, że problemem miało być zasiadanie w komisji osoby powiązanej rodzinnie z firmą, która uzyskała zlecenie. Partnerka rozpatrywała oferty swojego partnera, a później nawet męża. Innymi słowy — pojawia się zarzut konfliktu interesów, a nawet korupcyjnego mechanizmu wpływu na wybór wykonawcy. Na tym etapie należy jednak mocno podkreślić: <strong>mówimy o zarzutach i wątpliwościach, nie o prawomocnych rozstrzygnięciach</strong>. LAF postępowania nie komentuje. Nie udziale też informacji na temat szczegółów sprawy. nie odpowiadają też instytucje dysponujące środkami, w tym Urząd Marszałkowski oraz Starostwo Powiatowe. Obecny Zarząd Powiatu dowiedział się o problemie kilka dni temu, kiedy na biurko starosty trafiła korespondencja na ten temat.&nbsp;</p><p>Okazuje się jednak, że temat był w powiecie znany, ale zamiatany przez Mariusza Węgrzynowskiego, który bezpośrednio odpowiadał za problemy oświatowe, oraz pozostałych członków Zarządu. W protokole z posiedzenia z czerwca ubiegłego roku czytamy jedynie dwa lakonicznie zdania na ten temat. W dokumentacji, jaką udało się odszukać nie ma śladu by Mariusz Węgrzynowski i spółka podjęli jakiekolwiek działania. Mało tego. Przystąpiono do realizacji kolejnych programów na tej samej zasadzie. Tymczasem inne samorządy odstępowały od wyjazdów, składały zawiadomienia do prokuratury. W Tomaszowie zrobiło się cicho nad tą "trumną". Starannie zatajono informacje także przed radnymi.&nbsp;</p><p>Kolejne pisma do budynku przy Św. Antoniego trafiły pod koniec ubiegłego roku. Było to już po odwołaniu Starosty ale przed powołaniem nowego, a więc Mariusz Węgrzynowski nadal wypełniał swoją rolę ochraniany przez działaczy PiS oraz Rycerzy Maryi. Nadal obowiązywało milczenie. Czy były Starosta nie rozumiał konsekwencji swoich czynów? Może liczył na kolejne powołanie, które rzeczywiście było blisko, bro trójka radnych KO (Michał Jodłowski, Alicja Zwolak Plichta oraz Kazimierz Mordaka) stwierdzili, że lepszy jednak Węgrzynowski i poparli go przy wyborze. Na szczęście zabrakło głosu, bo Leon Karwat, na którego głos liczono, jednak zagłosował przeciw.&nbsp;</p><p><strong>Czy w przypadku Erasmusa miało znaczenie, że urzędnicy, oraz członkowie Zarządu odbywali także "wizyty studyjne"&nbsp;</strong></p><p>Erasmus+ jest jednym z najważniejszych programów edukacyjnych Unii Europejskiej. W perspektywie 2021–2027 jego budżet wynosi około <strong>26 mld euro</strong>, a program wspiera edukację, szkolenia, młodzież i sport. W Polsce za obsługę programu odpowiada Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji jako Narodowa Agencja Erasmus+. Na stronie programu publikowane są dokumenty, komunikaty, umowy finansowe i informacje dla beneficjentów.&nbsp;</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim Erasmus+ nie jest pojęciem abstrakcyjnym. Lokalne szkoły chwaliły się udziałem w projektach, wyjazdami uczniów i zdobywanym doświadczeniem zawodowym. Przykładem jest tomaszowski „Mechanik”, gdzie informowano o realizacji programu Erasmus+ w ramach akredytacji na lata 2021–2027 oraz o wyjazdach uczniów na zagraniczne staże.</p><p>I właśnie dlatego sprawa jest tak delikatna. Bo za tabelkami, przelewami i protokołami stoją uczniowie. Młodzi ludzie, dla których zagraniczny staż bywa pierwszym poważnym spotkaniem z Europą — nie tą z podręcznika, lecz realną, pachnącą warsztatem, kuchnią, hotelem, ulicą i codzienną pracą. Jeśli jednak przy okazji takich projektów dochodzi do nieprawidłowości, traci nie tylko budżet. Traci zaufanie.</p><p>OLAF w swoim raporcie za 2024 rok wskazywał, że rekomendował odzyskanie ponad <strong>870 mln euro</strong> niewłaściwie wykorzystanych środków i zapobiegł dalszym stratom przekraczającym <strong>40 mln euro</strong>. To pokazuje skalę problemu w całej Unii.&nbsp;</p><p>Nie przesądzamy, czy zarzuty dotyczące tomaszowskiej szkoły się potwierdzą. Od tego są instytucje kontrolne, dokumenty, procedury i — jeśli zajdzie taka potrzeba — sądy. Ale jedno jest pewne: przy tak dużych kwotach i środkach publicznych odpowiedzi muszą paść. Kto wybierał operatora? Czy osoby uczestniczące w procedurze składały oświadczenia o braku konfliktu interesów? Czy postępowanie było transparentne? Czy organ prowadzący wiedział o zastrzeżeniach? I wreszcie: czy szkoła będzie musiała zwracać pieniądze?</p><p>To nie jest historia o „papierach z Brukseli”. To lokalna sprawa o europejskie pieniądze, o odpowiedzialność i o standardy, które powinny być tak oczywiste jak dzwonek na pierwszą lekcję.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54856,dyscyplinarka-dla-marzanny-poplawskiej-dyrektorka-uciekla-na-l4-w-tle-zarzuty-naruszenia-nietykalnosci-cielesnej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54856,dyscyplinarka-dla-marzanny-poplawskiej-dyrektorka-uciekla-na-l4-w-tle-zarzuty-naruszenia-nietykalnosci-cielesnej</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Apr 2026 22:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dyscyplinarka-dla-dyrektorki-sds-w-tle-zarzuty-naruszenia-nietykalnosci-i-polityczny-kontekst-1777057288.png</url>
                        <title>Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54856,dyscyplinarka-dla-marzanny-poplawskiej-dyrektorka-uciekla-na-l4-w-tle-zarzuty-naruszenia-nietykalnosci-cielesnej</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim Zarząd Powiatu chce rozwiązać w trybie dyscyplinarnym umowę z dyrektorką ŚDS Marzanną Popławską, radną miejską z PiS. W tle są zarzuty naruszenia nietykalności pracownicy, ochrona mandatu i decyzja Rady Miejskiej, która przesądzi o dalszych losach sprawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie Mazowieckim narasta jedna z najpoważniejszych spraw kadrowych ostatnich miesięcy. Zarząd Powiatu Tomaszowskiego wystąpił do Rady Miejskiej z wnioskiem o wyrażenie zgody na rozwiązanie stosunku pracy z Marzanną Popławską – dyrektorką Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi, a jednocześnie radną miejską.</p><p>Chodzi o zastosowanie trybu natychmiastowego – na podstawie art. 52 Kodeksu pracy, czyli tzw. zwolnienia dyscyplinarnego. Powód? Jak wynika z ustaleń, ma on związek z sytuacją naruszenia nietykalności cielesnej jednej z pracownic placówki.</p><h3>Procedura ruszyła. Czas działa na niekorzyść</h3><p>Sprawa nie jest jednak prosta formalnie. Status radnej oznacza szczególną ochronę stosunku pracy – dlatego konieczna jest zgoda Rady Miejskiej. Czy bez niej zwolnienie nie może zostać przeprowadzone. Może, ale procedura musi zostać dotrzymana.</p><p>Co istotne, zgodnie z przepisami Kodeksu pracy, pracodawca ma na podjęcie działań zaledwie 30 dni od momentu powzięcia informacji o zdarzeniu. To oznacza, że Zarząd Powiatu działa pod presją czasu.</p><h3>L4 zamiast gabinetu dyrektora</h3><p>Jak ustalił portal, dziś dyrektorka ŚDS przebywa już na zwolnieniu lekarskim. To moment, który dodatkowo komplikuje sytuację organizacyjną placówki. Co więcej – nie został wyznaczony zastępca, choć taki obowiązek wynika z regulaminu jednostki.</p><p>W reakcji na tę sytuację Zarząd Powiatu powierzył pełnienie obowiązków dyrektora Marcie Ulikowskiej – wieloletniej pracownicy Środowiskowego Domu Samopomocy.</p><p>To rozwiązanie awaryjne, ale konieczne, by zapewnić ciągłość funkcjonowania instytucji, która na co dzień zajmuje się osobami szczególnie wrażliwymi – chorymi psychicznie i wymagającymi stałego wsparcia.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54830,zarzuty-o-szarpanie-pracownicy-w-sds-sprawa-dyrektor-i-radnej-marzanny-poplawskiej"></oembed></figure><h3>Dyrektorka i radna. Podwójna rola, podwójna odpowiedzialność</h3><p>Marzanna Popławska objęła stanowisko dyrektora decyzją Zarządu Powiatu po konkursie, który od początku budził liczne wątpliwości i to nie tylko ze względu na polityczne powiązania z Mariuszem Węgrzynowskim oraz Prawem i Sprawiedliwością. &nbsp;Jednocześnie pozostaje aktywną radną Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego, wybraną z list właśnie PiS</p><p>Ta podwójna rola – samorządowca i dyrektora jednostki publicznej – dziś wraca ze zdwojoną siłą. Decyzja Rady Miejskiej w sprawie uchylenia ochrony stosunku pracy może mieć nie tylko wymiar formalny, ale i polityczny.</p><h3>W tle wcześniejsze nieprawidłowości</h3><p>Sprawa personalna nie pojawia się w próżni. Już wcześniej Środowiskowy Dom Samopomocy w Tomaszowie był przedmiotem kontroli wojewody, która wykazała szereg uchybień organizacyjnych i kadrowych.&nbsp;</p><p>Wśród nich znalazły się m.in.:</p><ul><li>zatrudnianie osób bez wymaganych kwalifikacji,</li><li>braki w dokumentacji uczestników,</li><li>problemy z organizacją pracy zespołu.</li></ul><p>Choć kontrola dotyczyła wcześniejszego okresu, rzuca cień na funkcjonowanie placówki i jej nadzór.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54829,radni-na-etatach-kto-tu-kogo-kontroluje"></oembed></figure><h3>„Scenariusz, który już widzieliśmy”</h3><p>W lokalnej polityce zaczyna pojawiać się komentarz, który powraca jak refren – kolejne osoby związane z PiS, wobec których podejmowane są działania kadrowe, korzystają ze zwolnień lekarskich tuż przed rozstrzygnięciami. To oczywiście legalne narzędzie pracownika, ale w opinii części obserwatorów – także wygodny bufor czasowy w sytuacjach kryzysowych. To nie pojedyncze przypadki, co prawdziwa epidemia. Czy to uczciwe?&nbsp;</p><h3>Co dalej?</h3><p>Kluczowa będzie decyzja Rady Miejskiej. To ona zdecyduje, czy umożliwi Zarządowi Powiatu przeprowadzenie zwolnienia dyscyplinarnego. Negatywna może być tylko w jednym przypadku. <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(31,31,31);">Jeżeli podstawą rozwiązania tego stosunku są zdarzenia związane z wykonywaniem przez radnego mandatu. W przypadku Marzanny Popławskiej nie ma to zastosowania.&nbsp;</span></p><p>Stawka jest wysoka. Nie chodzi tylko o stanowisko dyrektora, ale o wiarygodność instytucji, która powinna być miejscem bezpieczeństwa i wsparcia dla najbardziej potrzebujących. A także – o standardy życia publicznego w Tomaszowie Mazowieckim, które jak pokazują ostatnie głosowania w sprawie Pauliny Sochy z Rady Powiatu Tomaszowskiego są co najmniej wątpliwie przestrzegane.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Koniec kopciuchów, początek nowej instalacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54855,koniec-kopciuchow-poczatek-nowej-instalacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54855,koniec-kopciuchow-poczatek-nowej-instalacji</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Apr 2026 19:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-kopciuchow-poczatek-nowej-instalacji-1777052268.jpg</url>
                        <title>Koniec kopciuchów, początek nowej instalacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54855,koniec-kopciuchow-poczatek-nowej-instalacji</link>
                    </image><description>W kamienicy przy ul. Polnej 1 w Tomaszowie Mazowieckim zaczyna się proces, który wielu mieszkańców zna z własnego doświadczenia: powolne, ale konieczne odchodzenie od przestarzałych źródeł ogrzewania. Tomaszowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego właśnie wykonało pierwszy, kluczowy ruch.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wyłoniono wykonawcę dokumentacji projektowej dla kompleksowej modernizacji instalacji w budynku wielorodzinnym. Za opracowanie odpowiada lokalna firma <strong>Rach–Bud Magdalena Magiera</strong>, działająca przy ul. Chopina.</p><p>To nie będzie kosmetyka. To operacja na żywym organizmie budynku.</p><p>W ramach projektu przewidziano przede wszystkim likwidację dotychczasowych źródeł ogrzewania i podgrzewania wody – siedmiu pieców i kotłów na paliwo stałe. W ich miejsce pojawią się indywidualne, dwufunkcyjne kotły gazowe o podwyższonym standardzie, spełniające wymagania co najmniej klasy 5. To rozwiązanie nie tylko bardziej komfortowe dla mieszkańców, ale przede wszystkim mniej emisyjne – wpisujące się w szerszy trend walki ze smogiem, który w sezonie grzewczym wraca nad miasto jak niechciany refren.</p><p>Projekt obejmie również wykonanie pełnej instalacji gazowej – od głównej szafki aż po konkretne mieszkania i kuchnie gazowe. To jednak dopiero początek. Dokumentacja uwzględni także:</p><p>– wymianę pionów i poziomów instalacji wodno-kanalizacyjnej,<br>– zaprojektowanie nowej instalacji centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami,<br>– dostosowanie przewodów kominowych do aktualnych norm technicznych, w oparciu o opinię kominiarską.</p><p>To właśnie ten ostatni element bywa w takich inwestycjach momentem prawdy – bo jak pokazują doświadczenia innych podobnych modernizacji, stare kominy często nie wytrzymują konfrontacji z nowoczesnymi wymaganiami.</p><p>Koszt samej dokumentacji projektowo-kosztorysowej wyniesie blisko 80 tysięcy złotych. To pierwszy etap – papierowy, ale decydujący. To od jakości projektu zależy, czy późniejsze prace przebiegną sprawnie i bez niespodzianek.</p><p>Dla mieszkańców Polnej 1 oznacza to jedno: zmiana nadchodzi. Może nie od razu spektakularna, ale odczuwalna – w cieple kaloryferów, w rachunkach, w powietrzu. W mieście, które od lat zmaga się z problemem niskiej emisji, każda taka inwestycja jest krokiem w stronę normalności.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zarzuty o szarpanie pracownicy w ŚDS. Sprawa dyrektor i radnej Marzanny Popławskiej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54830,zarzuty-o-szarpanie-pracownicy-w-sds-sprawa-dyrektor-i-radnej-marzanny-poplawskiej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54830,zarzuty-o-szarpanie-pracownicy-w-sds-sprawa-dyrektor-i-radnej-marzanny-poplawskiej</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Apr 2026 11:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zarzuty-o-szarpanie-pracownicy-w-sds-sprawa-dyrektor-i-radnej-marzanny-poplawskiej-1776938728.png</url>
                        <title>Zarzuty o szarpanie pracownicy w ŚDS. Sprawa dyrektor i radnej Marzanny Popławskiej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54830,zarzuty-o-szarpanie-pracownicy-w-sds-sprawa-dyrektor-i-radnej-marzanny-poplawskiej</link>
                    </image><description>Czy w Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób Chorych Psychicznie doszło do przypadku użycia przemocy wobec pracownicy socjalnej zatrudnionej w tej instytucji? Tak twierdzi sama poszkodowana i jej koleżanki oraz koledzy z pracy. Naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego dopuścić się miała dyrektor placówki, a równocześnie pisowska radna miejska, Marzanna Popławska.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Środowiskowym Domu Samopomocy w Tomaszowie Mazowieckim od dłuższego czasu narastał konflikt między pracownikami a dyrekcją placówki. Jak wynika z publikacji lokalnych mediów, spór miał charakter poważny i długotrwały, a jego skutki zaczęły wykraczać poza relacje wewnętrzne, wpływając na funkcjonowanie całej jednostki.</p><p>Sprawa nabrała dodatkowego znaczenia po przeprowadzeniu kontroli, która objęła organizację pracy, jakość świadczonych usług oraz kwalifikacje personelu. Wnioski z niej nie były jednoznacznie pozytywne – wskazano na szereg nieprawidłowości, które mogły rzutować na poziom wsparcia udzielanego osobom korzystającym z placówki. W tym samym czasie utrzymujące się napięcia między kadrą a dyrekcją tylko pogłębiały problem.</p><p>Środowiskowy Dom Samopomocy, jako jednostka powiatowa, pełni szczególną rolę – zapewnia opiekę i terapię osobom z zaburzeniami psychicznymi, często wymagającym stałego wsparcia. W takich miejscach stabilność zespołu, dobra komunikacja i sprawne zarządzanie nie są dodatkiem, lecz fundamentem. Dlatego każdy konflikt, zwłaszcza o takiej skali, budzi uzasadnione pytania o bezpieczeństwo i komfort podopiecznych.</p><p>Z dostępnych informacji wynika, że mimo prób rozwiązania sytuacji, napięcia nie zostały szybko wygaszone. To pokazuje, że problem nie miał charakteru incydentalnego, lecz wpisywał się w szersze trudności organizacyjne. W praktyce oznacza to, że sprawa ŚDS w Tomaszowie Mazowieckim powinna być postrzegana nie tylko jako lokalny spór personalny, ale jako sygnał ostrzegawczy dotyczący zarządzania instytucjami publicznymi, od których zależy jakość życia najbardziej wrażliwych grup mieszkańców.</p><p>Pracownicy ŚDS poszukiwali pomocy u wojewody, Starostów, a także radnych. Wszystko to bezskutecznie. 4-osobowa komisja Zdrowia Rodziny i Spraw Społecznych zbudowana wyłącznie z radnych koalicji KO-PiS, pod przewodnictwem Alicji Zwolak Plichty zrobiła tyle, że w tej sprawie się spotkała i porozmawiała, a właśnie to ta grupa radnych (poza przewodniczącą także Michał Jodłowski i Włodzimierz Justyna) miała największy wpływ na urzędującego wówczas, głównie dzięki ich wsparciu Staroście Węgrzynowskiemu. Robiono wszystko aby tylko nie zaszkodzić przyjaciółce Starosty. Pracownicy miesiącami byli zwodzeni rozmowami, mediacjami i obietnicami.&nbsp;</p><p>Tymczasem konflikt nadal eskaluje. Nowy Starosta powołał zarządzeniem specjalny Zespół ds. oceny organizacji pracy oraz przestrzegania zasad współżycia społecznego w Środowiskowym Domu Samopomocy. Zespół pracuje, wyłuchuje pracowników i zbiera materiały, a jego praca jest utajniona.&nbsp;</p><blockquote><p>Mając na względzie potrzebę zapewniania należytej organizacji pracy w jednostce, a także utrzymywania i kształtowania właściwych relacji w miejscu pracy (opartych na zasadzie wzajemnego szacunku, poszanowania dóbr i praw pracowników oraz uczestników Środowiskowego Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim), a także przeciwdziałania zachowaniom niepożądanym w stosunkach pracowniczych powołuję Zespół ds. oceny organizacji pracy oraz przestrzegania zasad współżycia społecznego w Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim</p></blockquote><p>Tymczasem wcale nie jest lepiej. Radna - dyrektor w swoim postępowaniu niczego nie zmieniła. Czuje się pewnie, ponieważ jest radną, w dodatku znajduje się w chronionym okresie przedemerytalnym. W dodatku na zapleczu ma kolegów i koleżanki z PiS z Mariuszem Węgrzynowskim na czele, którzy na sesjach gotowi są zawsze krzyczeć, że pani Marzanna Popławska jest dobra, tylko trwa na zorganizowana na nią "nagonka polityczna".&nbsp;</p><p>Dwa dni temu miał miejsce kolejny incyndytent. Tym razem, jak relacjonują pracownicy Ośrodka, pani dyrektor wezwała do siebie jedną z pracownic socjalnych. Doszło do ostrej wymiany zdań, po której miało dojść do "szarpania" pracownicy". Działo się to w obecności innego pracownika, ponieważ personel już nie tylko nagrywa wszystkie rozmowy z M. Popławską do celów dowodowych, ale też nigdy jednoosobowo nie rozmawia ze swoją przełożoną. Dlaczego? Pracownicy twierdzą, że dyrektorka kłamie relacjonując przebieg rozmów.&nbsp;</p><p>Co na to wszystko Marzanna Popławska? Na pytania dyrektorka - radna nie odpowiada. &nbsp;Zapytaliśmy:&nbsp;</p><blockquote><p>Czy Pani radna mogłaby się odnieść do sytuacji, która ponoć wydarzyła się w ŚdŚP? Przygotowuję artykuł na ten temat i chciałbym obiektywnie przedstawić stanowiska stron w tej sprawie. Chodzi mi o zarzut naruszenia przez Panią nietykalności cielesnej jednej z pracownic. Czy zdarzenie takie rzeczywiście miało miejsce? Jeśli tak, to jakie były jego okoliczności? Czy przy zdarzeniu obecne były inne osoby? Czy wcześniej dochodziło do podobnych przypadków agresji? Czy pracownicy zgłaszali je do organu nadrzędnego, czyi Starostwa Powiatowego?</p></blockquote><p>Pracownicy twierdzą, że nie był to odosobniony przypadek. Mówią, że mają też udokumentowany inny, którego świadkiem był zresztą członek zarządu powiatu, Michał Czechowicz, któremu w Zarządzie podlegają tematy związane z polityką społeczną.&nbsp;</p><p>Przedwczorajsze zdarzenie jednak przepełniło miarę cierpliwości. Teoretycznie dyrektor Popławska powinna być w trybie natychmiastowym zwolniona dyscyplinarnie z pracy. Jest to niestety niemożliwe. Zanim wręczy się wypowiedzenie, należy wystąpić do Rady Miejskiej o zgodę na rozwiązanie umowy. Może to trwać miesiącami. Środowiskowy Dom Samopomocy jest instytucją specyficzną, konflikty wśród personelu mają wpływ na podopiecznych.&nbsp;</p><p>Zarząd Powiatu wysłuchał pracowników i sporządzono na tę okoliczność notatki. Złożono też zawiadomienie w tomaszowskiej komendzie policji. Już zabezpieczono nagrania monitoringu. Sprawa wbrew pozorom jest poważna. To nie zwykłe popchnięcie, czy delikatne szturchnięcie. To atak przełożonej na podwładną z użyciem siły fizycznej, co znaczy że policja i prokuratura powinny prowadzić postępowanie z oskarżenia publicznego, a skazanie w takim przypadku jest równoważne z utratą mandatu przez radną.&nbsp;</p><p>Co do tego czasu? Starosta Dariusz Kowalczyk ma możliwość zawieszenia w czynnościach dyrektor ŚdS do czasu wyjaśnienia sprawy i dokładnie to powinien uczyń. &nbsp;Czy to zrobi? Przekonamy się być może już w ciągu najbliższych kilku godzin.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Radni PiS i KO w Radzie Powiatu ramię w ramię. Korupcja polityczna? Żaden problem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54799,radni-pis-i-ko-w-radzie-powiatu-ramie-w-ramie-korupcja-polityczna-zaden-problem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54799,radni-pis-i-ko-w-radzie-powiatu-ramie-w-ramie-korupcja-polityczna-zaden-problem</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Apr 2026 14:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radni-pis-i-ko-w-radzie-powiatu-ramie-w-ramie-korupcja-polityczna-zaden-problem-1776780878.png</url>
                        <title>Radni PiS i KO w Radzie Powiatu ramię w ramię. Korupcja polityczna? Żaden problem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54799,radni-pis-i-ko-w-radzie-powiatu-ramie-w-ramie-korupcja-polityczna-zaden-problem</link>
                    </image><description>Dzisiejsza sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego nie miała na celu wyjaśnienia czegokolwiek. Radni mieli jedynie podjąć uchwałę w sprawie przekazania wojewodzie informacji dotyczących złamania przepisów antykorupcyjnych przez radną Paulinę Sochę. Chodziło o zestaw dokumentów potwierdzających jej zatrudnienie w szpitalu, zakres obowiązków służbowych a także składników majątkowych powiatu będących w posiadaniu TCZ. Radni Koalicji KO - PiS kierowanej przez duet Jodłowski - Węgrzynowski uznali jednak, że radna prawa nie złamała. Sprawa dotyczy nie radnej Pauliny Sochy ale raka, jaki toczy samorządy w całym kraju.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>O co tu chodzi</strong></h2><p>Już kilka razy pisaliśmy o tym, że wokół radnej <strong>Pauliny Sochy</strong> pojawiły się wątpliwości dotyczące <strong>możliwego konfliktu interesów</strong>, który mógłby prowadzić nawet do <strong>wygaszenia mandatu</strong>. Sednem sprawy jest to, że radna została zatrudniona &nbsp;w spółce, której w 100 procentach jest powiat tomaszowski, czyli <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. Pojawiło się więc uzasadnione</strong> pytanie, czy ta relacja <strong>nie narusza przepisów o łączeniu funkcji publicznych z działalnością w podmiotach zależnych od samorządu. </strong>czyli tak zwanych zapisów antykorupcyjnych. Wbrew temu co mówią politycy i ich wyznawcy w Polsce zasady są dość klarowne. <strong>Art. 383 Kodeksu wyborczego </strong>mówi. że mandat radnego wygasa m.in. w przypadku naruszenia zakazów łączenia funkcj, z kolei <strong>ustawa o samorządzie powiatowym (art. 25b)</strong> stwierdza, że radny nie może prowadzić działalności z wykorzystaniem mienia powiatu ani być w konflikcie interesów</p><h2><strong>Co na to prawnicy?</strong></h2><p>Z opinią prawną w tej sprawie radni mieli okazję zapoznać się w czasie dzisiejszej sesji. Opinia zaprezentowana przez mecenas Annę Woźniak Dembską. to nie jest zwykła opinia prawna – to raczej chłodny protokół zdarzenia, w którym fakty wspierane są przez konkretne orzeczenia sądów administracyjnych w tym łódzkiego WSA oraz NSA. Jasno wskazuje, że w przypadku radnej Pauliny Sochy mogło dojść do <strong>naruszenia art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym</strong>, który zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej <strong>z wykorzystaniem mienia powiatu</strong>, w którym sprawują mandat. Dlaczego to naruszenie? Z dokumentu wynika kilka kluczowych elementów, które – zestawione razem – tworzą spójną konstrukcję prawną:</p><p><strong>1. TCZ operuje mieniem powiatu</strong><br>Tomaszowskie Centrum Zdrowia korzysta z nieruchomości, ruchomości i środków finansowych należących do Powiatu Tomaszowskiego. To nie jest spór interpretacyjny – to fakt potwierdzony dokumentacją umów i decyzji .</p><p><strong>2. Radna pełni funkcję zarządczą</strong><br>Paulina Socha została zatrudniona jako <strong>Dyrektor ds. finansowych – Główna Księgowa</strong>, a więc osoba:</p><ul><li>zarządzająca finansami spółki,</li><li>nadzorująca działalność gospodarczą,</li><li>reprezentująca podmiot przed instytucjami.</li></ul><p>To nie jest rola techniczna – to centrum decyzyjne organizmu gospodarczego. Dokładnie to wynika zarówno z regulaminu organizacyjnego spółki, jak i pisemnego zakresu obowiązków służbowych. Wystarczy tylko wspomnieć, że do dokonania jakiegokolwiek wydatku finansowego w szpitalu, potrzebna jest kontrasygnata (a więc akceptacja) dyrektora ds. finansów.&nbsp;</p><p><strong>3. „Wykorzystywanie mienia” ma szerokie znaczenie</strong><br>Opinia odwołuje się do orzecznictwa NSA i Trybunału Konstytucyjnego, które jasno wskazuje: nie trzeba być właścicielem ani formalnym zarządcą – wystarczy <strong>realne korzystanie z mienia w działalności gospodarczej</strong>.&nbsp;</p><p><strong>4. Zakaz obejmuje także zarządzanie, nie tylko prowadzenie firmy</strong><br>Kluczowy fragment: ustawowy zakaz dotyczy nie tylko „prowadzenia działalności”, ale także <strong>zarządzania nią</strong> – nawet jako pełnomocnik czy członek kadry kierowniczej .</p><p><strong>5. Ważne są też zapisy Kodeksu Pracy</strong></p><p>Niezwykle istotne w tej konkretnej sprawie są także zapisy Kodeksu Pracy. Nie pozostawiają one pola do interpretacji. Główny księgowy, czy inaczej dyrektor finansowy są przedstawicielami kadry zarządzającej.&nbsp;</p><p>Zestawiając te elementy, opinia prowadzi do jednoznacznej konkluzji:</p><blockquote><p>radna, pełniąc funkcję zarządczą w spółce korzystającej z majątku powiatu, <strong>narusza ustawowy zakaz wynikający z art. 25b ust. 1</strong>, co może stanowić podstawę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu.</p></blockquote><p>To nie jest kwestia politycznej interpretacji ani lokalnej burzy w szklance wody. To sytuacja, którą sądy administracyjne już wielokrotnie rozstrzygały – i to w podobnym duchu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/player/embed/e18a02d0c0bbaa1c2bbebbfc705a8cc6e8997956" data-mid="1945"></oembed></figure><h2>Opina się nie podobała</h2><p>Z podobną sytuacją jak dzisiejsza w historii powiatu tomaszowskiego jeszcze nie widzieliśmy. Zanim mecenas zdążyła zakończyć prezentację opinii, Martyna Wojciechowska i Michał Jodłowski postanowili jej przerwać, by przegłosować wniosek formalny, który.... wnioskiem formalnym nie był. Pomijając już nawet samorządowe standardy, to oboje wykazali się absolutnym brakiem kultury i to nie tylko tej politycznej. Po urzędniku powiatowym, w którego gabinecie powstawały donosy między innymi na Barbarę Klatkę trudno spodziewać się przejawów dobrego wychowania. Michał Jodłowski wykazał się niekompetencją jako przewodniczący, bo wniosek formalny może jedynie dotyczyć przebiegu obrad. Ten, takiej sytuacji nie dotyczył. Katalog znajduje się bezpośrednio w Statucie Powiatu.&nbsp;</p><h2>Radni KO i PiS postanowili kolejny raz wyrzucić w błoto publiczne pieniądze</h2><p>Tego właśnie dotyczył wniosek złożony przez Martynę Wojciechowską. Radna zaproponowała by zlecić na zewnątrz opracowanie kolejnej opinii. Najlepiej jakimś uniwersyteckim autorytetom. Czyli opinia w sprawie, dla której załatwienia termin mija... dzisiaj, ma być sporządzona kiedyś tam w przyszłości - Najwyżej się ją dośle wojewodzie - stwierdziła radna. Czy można to poważnie traktować? Wydatkowanie kilku lub kilkunastu tysięcy złotych na opinie, która już nikomu do niczego nie będzie potrzebna, to przebłysk prawdziwie politycznego geniuszu. Mimo to radni KO oraz PiS postanowili wniosek przegłosować. Resztki zdrowego rozsądku zachował jedynie Kazimierz Mordaka, który w tym głosowaniu zagłosował przeciw.&nbsp;</p><h2>Radni KO i PiS ręka w rękę&nbsp;</h2><p>Kolejna rzecz w która trudno jest uwierzyć ale tak jest w istocie. 12 radnych PiS - KO oraz Leon Karwat i Marek Olkiewicz postanowili, że w swoim głosowaniu potwierdzą coś, co nigdy nie miało miejsca lub raczej nie do końca w sposób transparentny.</p><p>W czasie obrad zgłoszono dwa wnioski dotyczące stanowiska Rady Powiatu w sprawie radnej Pauliny Sochy. Jeden z nich, zaprezentowany przez Cezarego Żegota był wersją umiarkowaną w której Rada nie chce ustosunkowywać się do zarzutów. Drugi, który odczytał Mariusz Węgrzynowski był całkowitym zaprzeczeniem, tego pierwszego. W sposób kategoryczny i protekcjonalny stwierdza bowiem, że do żadnego naruszenia zapisów ustawy nie doszło.</p><p>&nbsp;Otóż nie w samej sentencji wniosku problem ale w tym, że dokument stwierdza, że pani Paulina Socha złożyła obszerne wyjaśnienia w tej sprawie i to między innymi na tej podstawie postanowiono podjąć uchwałę wybielającą ją. Rzecz w tym, że jakieś wyjaśnienia były ale czy obszerne, rzeczowe i pozwalające na jednoznaczne sformułowanie stanowisk. Radna tłumaczyła się w czasie obrad połączonych komisji, gdzie mówiono wprost, że chodzi o to by informacji nie upubliczniać. Typowe zamiatanie pod dywan.</p><h3>Dlaczego to jest ważne lokalnie</h3><p>Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Mamy tu bowiem klasyczny przykład korupcji politycznej. Zatrudnianie radnych w jednostkach samorządowych, które równocześnie zobowiązani są kontrolować to nic innego jak patologia. Zdarza się ona niemalże wszędzie ale Mariusz Węgrzynowski w powiecie tomaszowskim doprowadził ją do granic absurdu. Tu każdy radny musi być "zaspokojony". W ubiegłej kadencji w dokładnie taki sam sposób korumpowano radnych Koalicji Obywatelskiej. I robił to także Węgrzynowski.&nbsp;</p><p>Radni z jednej strony czerpią korzyści, z drugiej natomiast stają się niewolnikami układu. Wydaje się im, że niczym kozak złapali tatarzyna, a to jednak on za łeb ich trzyma.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czy Marcin Witko pójdzie śladem Morawieckiego? Polityczne napięcia docierają także do Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54775,czy-marcin-witko-pojdzie-sladem-morawieckiego-polityczne-napiecia-docieraja-takze-do-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54775,czy-marcin-witko-pojdzie-sladem-morawieckiego-polityczne-napiecia-docieraja-takze-do-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 18 Apr 2026 11:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czy-marcin-witko-pojdzie-sladem-morawieckiego-polityczne-napiecia-docieraja-takze-do-tomaszowa-1776505414.png</url>
                        <title>Czy Marcin Witko pójdzie śladem Morawieckiego? Polityczne napięcia docierają także do Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54775,czy-marcin-witko-pojdzie-sladem-morawieckiego-polityczne-napiecia-docieraja-takze-do-tomaszowa</link>
                    </image><description>Czy Marcin Witko znajdzie się w gronie osób skupionych wokół nowego stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego? To pytanie coraz częściej wybrzmiewa nie tylko w ogólnopolskich mediach, ale też — coraz wyraźniej — na lokalnych forach i w kuluarach Tomaszowa Mazowieckiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Bo choć formalnie mowa o „inicjatywie eksperckiej”, trudno nie dostrzec, że projekt byłego premiera budzi emocje znacznie wykraczające poza spokojną debatę o gospodarce. Sam Morawiecki przekonuje, że jego stowarzyszenie ma być przestrzenią dialogu i działać „na polu eksperckim, nie politycznym”, pozostając jednocześnie spójne z linią PiS . Problem w tym, że nie wszyscy w partii podzielają ten spokój.</p><p>W PiS narasta napięcie. Z jednej strony mamy środowisko bardziej konserwatywne, skupione wokół twardego kursu ideowego. Z drugiej — frakcję, którą można nazwać pragmatyczną, nastawioną na gospodarkę i poszerzanie elektoratu centrum. To właśnie dla takich wyborców — rozczarowanych zarówno PiS, jak i innymi partiami — ma być adresowane nowe stowarzyszenie .</p><p>Nie bez znaczenia jest też kontekst personalny. Desygnowanie Przemysława Czarnka jako potencjalnego premiera wywołało sprzeciw części środowiska, które widzi w tym ruchu ryzyko dalszego odpływu umiarkowanych wyborców. W tym świetle inicjatywa Morawieckiego wygląda jak próba zbudowania alternatywnego zaplecza — bardziej „środka” niż „twardej ściany”.</p><h2><strong>A gdzie w tym wszystkim Tomaszów?</strong></h2><p>Marcin Witko, od 2014 roku prezydent Tomaszowa Mazowieckiego i polityk związany z PiS , od dawna funkcjonuje na styku lokalnej polityki i ogólnopolskich układów. I choć oficjalnie nie ma żadnych potwierdzonych informacji o jego ewentualnym udziale w nowym projekcie Morawieckiego, spekulacje nie biorą się znikąd.</p><p>Nie jest tajemnicą, że w lokalnym środowisku dochodziło do napięć między Witko a bardziej radykalnym skrzydłem prawicy. Padają nazwiska — Mariusz Węgrzynowski, Antoni Macierewicz — symbole twardszej linii politycznej. Pojawiają się też zarzuty o rzekome „wyrzucenie” Witko z PiS, choć sam zainteresowany nie potwierdza takich informacji.</p><p>Jednocześnie prezydent Tomaszowa nie ukrywa swoich relacji z politykami kojarzonymi z projektem Morawieckiego. Wśród nich jest choćby Waldemar Buda — jeden z bardziej rozpoznawalnych przedstawicieli tej frakcji. To wystarczy, by uruchomić polityczną wyobraźnię.</p><h2><strong>Gra o przyszłość prawicy</strong></h2><p>Nowe stowarzyszenie — określane jako „Rozwój Plus” — już teraz wywołuje nerwowe reakcje w PiS. Jarosław Kaczyński ma podchodzić do tej inicjatywy z dużą rezerwą, a nawet sprzeciwem, wskazując, że taka działalność może być nie do pogodzenia z partyjną dyscypliną . Z kolei sam Morawiecki zapewnia, że pozostaje lojalny wobec ugrupowania i chce jedynie poszerzyć jego wpływy.</p><p>Brzmi jak klasyczna scena z politycznego thrillera: jeden obóz, dwa kierunki, napięcie rosnące z każdą kolejną decyzją.</p><p>Czy Witko zdecyduje się na ruch w stronę nowej inicjatywy? Na razie nie ma twardych dowodów. Są za to sygnały, relacje i — jak to w polityce — cisza, która bywa bardziej wymowna niż deklaracje.</p><p>Wśród pojawiających się na politycznej „giełdzie nazwisk” mówi się także o Robercie Telusie, choć ten scenariusz wydaje się dziś mało prawdopodobny.</p><p>Jedno jest pewne: jeśli w Warszawie trwa przetasowanie, jego echo prędzej czy później dociera także nad Pilicę. I wtedy lokalna polityka przestaje być tylko lokalna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki znów w smogu: 36. dzień przekroczenia norm PM10 i alarm dla mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54769,tomaszow-mazowiecki-znow-w-smogu-36-dzien-przekroczenia-norm-pm10-i-alarm-dla-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54769,tomaszow-mazowiecki-znow-w-smogu-36-dzien-przekroczenia-norm-pm10-i-alarm-dla-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 21:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-znow-w-smogu-36-dzien-przekroczenia-norm-pm10-i-alarm-dla-mieszkancow-1776453154.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki znów w smogu: 36. dzień przekroczenia norm PM10 i alarm dla mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54769,tomaszow-mazowiecki-znow-w-smogu-36-dzien-przekroczenia-norm-pm10-i-alarm-dla-mieszkancow</link>
                    </image><description>Powietrze w Tomaszowie Mazowieckim znów stało się tematem, o którym nie da się mówić półgłosem. Dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie pozostawiają złudzeń – w mieście doszło do przekroczenia średniodobowego poziomu dopuszczalnego pyłu PM10, i to nie incydentalnie, ale systemowo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>24 marca 2026 roku odnotowano <strong>36. dzień z przekroczeniem normy 50 μg/m³</strong>, co oznacza formalne złamanie dopuszczalnego limitu określonego w przepisach. Wartość maksymalna sięgnęła aż <strong>128,4 μg/m³</strong> na stacji pomiarowej przy ul. św. Antoniego – ponad dwukrotnie więcej niż dopuszczalny poziom. To nie liczby z raportu, które można odłożyć na półkę. To powietrze, którym oddychają mieszkańcy – codziennie, bez wyjątku.</p><p>Najbardziej niepokojące jest to, że problem dotyczy <strong>centrum miasta</strong>, czyli obszaru o największym natężeniu życia – tam, gdzie są szkoły, urzędy, sklepy, gdzie spacerują dzieci i seniorzy. To właśnie oni znajdują się w grupie największego ryzyka. <strong>Osoby starsze, dzieci, kobiety w ciąży, chorzy na astmę, POChP czy choroby serca</strong> – dla nich smog nie jest abstrakcją, lecz realnym zagrożeniem zdrowia i życia.</p><p>Lekarze od lat alarmują: <strong>pył zawieszony PM10</strong> może powodować nasilenie objawów chorób układu oddechowego i krążenia, wywoływać kaszel, duszności, bóle w klatce piersiowej, a nawet zwiększać ryzyko infekcji. Co istotne, objawy mogą pojawić się także u osób zdrowych – zwłaszcza przy długotrwałej ekspozycji. W praktyce oznacza to, że problem dotyczy każdego mieszkańca, niezależnie od wieku i kondycji.</p><p>Źródło zanieczyszczeń jest dobrze znane i od lat niezmienne – <strong>emisja z sektora bytowo-komunalnego</strong>, czyli przede wszystkim indywidualne ogrzewanie domów. To właśnie piece, często stare i nieefektywne, spalające paliwa niskiej jakości, wciąż pozostają głównym winowajcą. I choć temat powraca co sezon grzewczy jak refren znanej piosenki, rozwiązania wciąż są niewystarczające.</p><p>Prawo w tym przypadku jest jednoznaczne. Zgodnie z <strong>ustawą Prawo ochrony środowiska</strong> oraz rozporządzeniem Ministra Środowiska określającym dopuszczalne poziomy substancji w powietrzu, przekroczenie norm obliguje do podejmowania działań naprawczych. Samorządy wojewódzkie wdrażają <strong>Programy ochrony powietrza</strong>, które wskazują konkretne kierunki: ograniczenie ruchu samochodowego, rozwój transportu zbiorowego, modernizacja systemów grzewczych, edukacja mieszkańców.</p><p>Problem w tym, że między zapisami dokumentów a codziennością mieszkańców wciąż istnieje wyraźna luka.</p><p>Bo o ile łatwo napisać „korzystaj z komunikacji zbiorowej” czy „stosuj odpowiednie paliwo”, o tyle trudniej przekonać mieszkańca starej kamienicy, by wymienił piec bez realnego wsparcia finansowego. Trudniej też zmienić nawyki, które budowały się przez dekady.</p><p>Dlatego coraz częściej mówi się wprost: bez zdecydowanych działań systemowych – dopłat, kontroli, realnej polityki antysmogowej – Tomaszów będzie co roku wracał do tych samych komunikatów. A mieszkańcy – do tego samego problemu.</p><p>Dzisiejsze ostrzeżenie to nie tylko informacja. To sygnał alarmowy.</p><p>Bo powietrze nie zna granic administracyjnych, nie respektuje kalendarza i nie daje drugiej szansy tym, którzy oddychają nim codziennie. I choć raporty GIOŚ powstają w oparciu o twarde dane, ich sens jest głęboko ludzki – chodzi o zdrowie mieszkańców.</p><p>A to powinno być najważniejszym punktem każdej lokalnej polityki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tłumy w Urzędzie Miasta. Mieszkańcy postawili na zdrowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54767,tlumy-w-urzedzie-miasta-mieszkancy-postawili-na-zdrowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54767,tlumy-w-urzedzie-miasta-mieszkancy-postawili-na-zdrowie</guid>
            <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 20:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tlumy-w-urzedzie-miasta-mieszkancy-postawili-na-zdrowie-1780836886.jpg</url>
                        <title>Tłumy w Urzędzie Miasta. Mieszkańcy postawili na zdrowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54767,tlumy-w-urzedzie-miasta-mieszkancy-postawili-na-zdrowie</link>
                    </image><description>Setki mieszkańców pojawiły się dziś w Urzędzie Miasta w Tomaszowie Mazowieckim, by skorzystać z bezpłatnych badań i porad zdrowotnych w ramach Klubu Pacjenta. Wydarzenie pokazało jedno – temat profilaktyki zdrowotnej przestaje być odkładany „na później”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W <strong>Urzędzie Miasta w Tomaszowie Mazowieckim</strong> odbyło się dziś spotkanie w ramach <strong>Klubu Pacjenta</strong>, które przyciągnęło liczne grono mieszkańców zainteresowanych <strong>profilaktyką zdrowotną</strong>, badaniami i edukacją prozdrowotną. Wydarzenie zorganizowała <strong>Fundacja „Z sercem do pacjenta”</strong>, a patronat nad nim objął <strong>prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko</strong>.</p><p>Spotkanie miało charakter <strong>otwarty i bezpłatny</strong>, a jego uczestnicy mogli skorzystać z szerokiego zakresu <strong>badań profilaktycznych</strong> i konsultacji. Na miejscu wykonywano między innymi <strong>badanie wzroku, EKG, pomiary ciśnienia tętniczego, poziomu glukozy, saturacji</strong>, a także <strong>analizę składu ciała</strong>. Mieszkańcy mieli również możliwość skorzystania z <strong>przeglądu lekowego</strong> oraz <strong>konsultacji farmaceutycznych</strong>, co cieszyło się dużym zainteresowaniem.</p><p>Ważnym elementem wydarzenia była także <strong>edukacja zdrowotna</strong>. Uczestnicy mogli wysłuchać wykładów i porad dotyczących <strong>wczesnej profilaktyki, zasad udzielania pierwszej pomocy</strong> oraz <strong>bezpieczeństwa seniorów</strong>. Organizatorzy podkreślali, że celem inicjatywy jest nie tylko umożliwienie wykonania podstawowych badań, ale również budowanie większej świadomości zdrowotnej wśród mieszkańców.</p><p><strong>Klub Pacjenta</strong> to projekt skierowany do lokalnych społeczności, którego zadaniem jest <strong>promowanie profilaktyki, edukacja pacjentów</strong> oraz wzmacnianie postaw sprzyjających dbaniu o zdrowie. Dzisiejsze wydarzenie wpisywało się w założenia <strong>Roku Profilaktyki</strong>, ogłoszonego przez <strong>Sejm RP</strong>, i stanowiło odpowiedź na rosnącą potrzebę prowadzenia <strong>działań prozdrowotnych na poziomie lokalnym</strong>.</p><p>Frekwencja pokazała, że tematy związane ze <strong>zdrowiem, profilaktyką i bezpieczeństwem zdrowotnym</strong> są dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego ważne. Dzisiejsze spotkanie w magistracie było nie tylko okazją do wykonania badań, ale również do rozmowy, zdobycia wiedzy i przypomnienia sobie, jak istotną rolę odgrywa <strong>regularna profilaktyka</strong>.</p><p>Jeśli chcesz, mogę od razu przygotować też <strong>mocniejszy lead i tytuł w stylu portalu lokalnego</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Między nadzieją a rynkiem pracy. WTZ otwiera drzwi, które wciąż nie dla wszystkich są uchylone]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54762,miedzy-nadzieja-a-rynkiem-pracy-wtz-otwiera-drzwi-ktore-wciaz-nie-dla-wszystkich-sa-uchylone</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54762,miedzy-nadzieja-a-rynkiem-pracy-wtz-otwiera-drzwi-ktore-wciaz-nie-dla-wszystkich-sa-uchylone</guid>
            <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 15:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-miedzy-nadzieja-a-rynkiem-pracy-wtz-otwiera-drzwi-ktore-wciaz-nie-dla-wszystkich-sa-uchylone-1776431794.jpg</url>
                        <title>Między nadzieją a rynkiem pracy. WTZ otwiera drzwi, które wciąż nie dla wszystkich są uchylone</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54762,miedzy-nadzieja-a-rynkiem-pracy-wtz-otwiera-drzwi-ktore-wciaz-nie-dla-wszystkich-sa-uchylone</link>
                    </image><description>Wczoraj, w jednej z sal Warsztatów Terapii Zajęciowej, nie było wielkich słów. Nie było polityków, fleszy ani kamer. Były za to rozmowy – szczere, czasem trudne, czasem ostrożne, jak pierwsze kroki na nieznanym gruncie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do uczestników WTZ przyszła doradczyni zawodowa z Powiatowy Urząd Pracy w Tomaszowie Mazowieckim – pani Iwona. Spotkanie, które z pozoru mogło wydawać się kolejnym punktem w kalendarzu, w rzeczywistości było czymś więcej: początkiem drogi. Cyklu spotkań, które mają odpowiedzieć na pytanie najtrudniejsze z możliwych – czy osoby z niepełnosprawnościami mają dziś realną szansę na rynku pracy?</p><h3>Warsztat – czyli coś więcej niż zajęcia</h3><p>Warsztaty Terapii Zajęciowej nie są „przechowalnią”. To nie jest miejsce, gdzie czas płynie wolniej, żeby nikogo nie bolało. To przestrzeń, w której – często po raz pierwszy – ktoś mówi człowiekowi: „spróbuj jeszcze raz”.</p><p>WTZ powstały właśnie po to: by osoby, które nie są zdolne do podjęcia pracy od razu, mogły odzyskać kompetencje społeczne i zawodowe, nauczyć się funkcjonowania w grupie, pracy, odpowiedzialności .<br>To codzienność zbudowana z małych kroków – pracowni ceramicznej, komputerowej, zajęć manualnych, rozmów, prób i błędów.</p><p>W Polsce działa około 700 takich placówek, z których korzysta ponad 26 tysięcy osób . Każda z nich to osobna historia. I każda – jak ta tomaszowska – próbuje odpowiedzieć na pytanie: co dalej?</p><h3>Pieniądze, które nie zawsze wystarczają</h3><p>Za tym wszystkim stoją konkretne liczby. I one nie są już tak optymistyczne.</p><p>Funkcjonowanie WTZ finansowane jest głównie przez PFRON, który pokrywa nawet do 90% kosztów działalności. Resztę musi dołożyć samorząd – w tym przypadku powiat tomaszowski .</p><p>Roczny koszt uczestnictwa jednej osoby to dziś ponad 35 tysięcy złotych . A to tylko część realnych wydatków – rosną ceny energii, materiałów, transportu. Warsztaty działają więc często na granicy możliwości.</p><p>I tu pojawia się pierwsze napięcie: system wspiera, ale czy wystarczająco, by rzeczywiście otwierać drzwi do pracy?</p><h3>Rynek pracy – mur czy wyzwanie?</h3><p>Podczas spotkania w Tomaszowie nie było teorii. Były konkretne pytania:</p><p>– Co potrafię?<br>– Gdzie mogę pracować?<br>– Czy ktoś mnie zatrudni?</p><p>I to właśnie jest sedno.</p><p>Bo prawda jest trudna: dla wielu uczestników WTZ wejście na otwarty rynek pracy to droga dłuższa niż maraton. Często kończy się nie zatrudnieniem, lecz kolejnym etapem wsparcia – np. w Zakładach Aktywności Zawodowej.</p><p>Powody są znane:</p><ul><li>bariery zdrowotne i psychiczne,</li><li>brak doświadczenia,</li><li>obawy pracodawców,</li><li>a czasem zwykła niechęć rynku do „inności”.</li></ul><p>Ale jest też druga strona tej opowieści.</p><h3>Nadzieja, która zaczyna się od rozmowy</h3><p>Spotkanie z doradcą zawodowym to nie tylko analiza kompetencji. To próba nazwania możliwości.</p><p>Bo choć statystyki są bezlitosne, to rzeczywistość bywa bardziej złożona. Coraz więcej firm – także w regionach takich jak Tomaszów Mazowiecki – zaczyna dostrzegać potencjał osób z niepełnosprawnościami. Nie z litości. Z potrzeby. Z braku rąk do pracy. Z rosnącej świadomości.</p><p>I właśnie tu pojawia się rola instytucji takich jak Powiatowy Urząd Pracy w Tomaszowie Mazowieckim – łączenia światów, które dotąd rzadko się spotykały.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szkolna rewolucja od września. Telefony znikną z klas? Tomaszów na trasie „Kompasu Jutra”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54730,szkolna-rewolucja-od-wrzesnia-telefony-znikna-z-klas-tomaszow-na-trasie-kompasu-jutra</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54730,szkolna-rewolucja-od-wrzesnia-telefony-znikna-z-klas-tomaszow-na-trasie-kompasu-jutra</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 20:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szkolna-rewolucja-od-wrzesnia-telefony-znikna-z-klas-tomaszow-na-trasie-kompasu-jutra-1776192978.jpg</url>
                        <title>Szkolna rewolucja od września. Telefony znikną z klas? Tomaszów na trasie „Kompasu Jutra”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54730,szkolna-rewolucja-od-wrzesnia-telefony-znikna-z-klas-tomaszow-na-trasie-kompasu-jutra</link>
                    </image><description>Zakaz telefonów, ograniczenie social mediów i zmiany w podstawie programowej – takie zapowiedzi padły podczas spotkania w Tomaszowie Mazowieckim z udziałem wiceminister edukacji Katarzyny Lubnauer. Reforma „Kompas Jutra” nabiera realnych kształtów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W sali Szkoły Podstawowej nr 10 im. Tomaszowskich Olimpijczyków nie było tego dnia miejsca na rutynę. Zamiast szkolnego dzwonka – rozmowa o przyszłości. Zamiast kartkówek – mapa zmian, które już za kilka miesięcy mają przestawić polską edukację na nowe tory. Tomaszów Mazowiecki stał się jednym z przystanków ogólnopolskiej trasy <strong>„Reforma 26. Kompas Jutra”</strong> – projektu, który Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawia jako próbę odpowiedzi na świat pędzący szybciej niż szkolne programy.</p><h2>Szkoła na zakręcie historii</h2><p>– <i>Szkoła musi się zmieniać, bo zmienia się świat</i> – mówiła podczas spotkania <strong>wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer</strong>, a w jej słowach pobrzmiewało coś więcej niż tylko urzędowa deklaracja. Raczej echo debaty, która od lat toczy się w polskich domach, nauczycielskich pokojach i… na szkolnych korytarzach, gdzie coraz częściej zamiast rozmów słychać kliknięcia ekranów.</p><p>Program <strong>„Reforma 26”</strong> ma być właśnie takim kompasem – próbą odnalezienia kierunku w rzeczywistości, gdzie wiedza dezaktualizuje się szybciej niż podręczniki trafiają do uczniów. Ministerstwo zapowiada zmiany w <strong>podstawie programowej</strong>, większy nacisk na kompetencje przyszłości, ale też – co wywołało największe emocje – zdecydowane ograniczenie wpływu technologii na codzienne życie uczniów.</p><h2>Telefony pod kontrolą. Nowe zasady od września</h2><p>Najmocniej wybrzmiała zapowiedź, która już dziś dzieli środowisko oświatowe:</p><blockquote><p>– <i>Od 1 września nie tylko ograniczamy ekrany w przedszkolach, ale też wprowadzamy zakaz telefonów w szkołach i dążymy do tego, by ograniczyć dostęp do social mediów</i> – podkreśliła <strong>Katarzyna Lubnauer</strong>.</p></blockquote><p>To rozwiązanie wpisuje się w szerszy europejski trend. Podobne regulacje wprowadzają m.in. Francja czy niektóre landy w Niemczech. Argument? Ochrona koncentracji, zdrowia psychicznego i relacji społecznych młodych ludzi. Krytycy wskazują jednak, że całkowity zakaz może być trudny do wyegzekwowania i wymaga precyzyjnych przepisów na poziomie ustawowym oraz statutów szkolnych.</p><p>W Polsce już dziś dyrektorzy mają możliwość ograniczania korzystania z telefonów na podstawie <strong>art. 99 ustawy Prawo oświatowe</strong>, który pozwala określić zasady używania urządzeń elektronicznych w statutach szkół. Reforma ma jednak ujednolicić te praktyki i nadać im bardziej systemowy charakter.</p><h2>Tomaszów na edukacyjnej mapie zmian</h2><p>Nieprzypadkowo jednym z przystanków trasy został właśnie Tomaszów Mazowiecki. Spotkanie w „Dziesiątce” zgromadziło nauczycieli z regionu, a obecność <strong>Łódzkiego Kuratora Oświaty Janusza Brzozowskiego</strong> i jego zastępcy <strong>Arkadiusza Kubika</strong> podkreśliła rangę wydarzenia.</p><p>– <i>Powodzenie reformy zależy od Was, nauczycieli</i> – mówił kurator Brzozowski. To zdanie, choć proste, trafia w sedno problemu. Bo każda reforma – od tej z 1999 roku po kolejne korekty systemu – rozbijała się nie o brak koncepcji, lecz o praktykę: przeładowane programy, niedofinansowanie i zmęczenie kadry.</p><h2>Między kredą a ekranem</h2><p>Trudno oprzeć się wrażeniu, że polska szkoła stoi dziś w rozkroku – gdzieś między „Panem Tadeuszem” a TikTokiem, między tradycją a cyfrowym chaosem. Reforma zapowiadana przez MEN próbuje ten rozdźwięk uporządkować.</p><p>Zmiany w podstawie programowej mają objąć m.in.:</p><ul><li>większy nacisk na <strong>umiejętności praktyczne i krytyczne myślenie</strong>,</li><li>ograniczenie nadmiaru treści encyklopedycznych,</li><li>wprowadzenie edukacji cyfrowej w bardziej świadomej, kontrolowanej formie.</li></ul><p>To kierunek, który wielu ekspertów postulowało od lat. Pytanie brzmi: czy tym razem uda się przełożyć deklaracje na realną zmianę w klasie, gdzie codzienność wciąż bywa bardziej „Ziemią obiecaną” Reymonta niż nowoczesnym laboratorium wiedzy.</p><h2>Nauczyciel – klucz do reformy</h2><p>Spotkanie w Tomaszowie miało jeszcze jeden wymiar – symboliczny. To nie była konferencja dla kamer, lecz rozmowa z tymi, którzy będą tę reformę wdrażać.</p><p>Bo prawda jest prosta: żadna zmiana nie wydarzy się bez nauczyciela. To on – stojący między uczniem a systemem – zdecyduje, czy nowe przepisy staną się żywą praktyką, czy tylko kolejnym dokumentem w segregatorze.</p><p>I może właśnie dlatego słowa kuratora wybrzmiały najmocniej. W świecie reform, ustaw i ministerialnych strategii to nie politycy, lecz nauczyciele pozostają ostatnią linią frontu.</p><p>W Tomaszowie nie padły wszystkie odpowiedzi. Ale padły pytania, które będą wracać jak refren dobrej piosenki: <strong>jak uczyć w świecie, który zmienia się szybciej niż szkoła? I czy da się pogodzić tradycję z nowoczesnością, zanim uczniowie całkiem odpłyną w cyfrową rzeczywistość?</strong></p><p>Jesień pokaże, czy „Kompas Jutra” rzeczywiście wskazuje właściwy kierunek.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radni na L4 pod lupą. Nowe przepisy, stare nawyki i pytania bez odpowiedzi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54704,radni-na-l4-pod-lupa-nowe-przepisy-stare-nawyki-i-pytania-bez-odpowiedzi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54704,radni-na-l4-pod-lupa-nowe-przepisy-stare-nawyki-i-pytania-bez-odpowiedzi</guid>
            <pubDate>Mon, 13 Apr 2026 21:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radni-na-l4-pod-lupa-nowe-przepisy-stare-nawyki-i-pytania-bez-odpowiedzi-1776073656.png</url>
                        <title>Radni na L4 pod lupą. Nowe przepisy, stare nawyki i pytania bez odpowiedzi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54704,radni-na-l4-pod-lupa-nowe-przepisy-stare-nawyki-i-pytania-bez-odpowiedzi</link>
                    </image><description>Od poniedziałku obowiązują nowe przepisy zaostrzające kontrolę zwolnień lekarskich. Zakład Ubezpieczeń Społecznych zyskał realne narzędzia do sprawdzania, czy osoby przebywające na L4 rzeczywiście wykorzystują je zgodnie z przeznaczeniem. W praktyce oznacza to koniec fikcji, w której „choroba” bywała pojęciem wyjątkowo elastycznym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zmiany nie są kosmetyczne. <strong>Kontrolerzy ZUS mogą dziś wejść do miejsca pobytu osoby na zwolnieniu, wylegitymować ją i żądać wyjaśnień</strong>. Doprecyzowano też, czym jest naruszenie zasad L4. To już nie tylko praca „na czarno”. To każda aktywność:</p><ul><li>o charakterze zarobkowym,</li><li>lub taka, która <strong>utrudnia proces leczenia</strong>.</li></ul><p>W świetle nowych przepisów granica została postawiona wyraźniej niż dotąd.</p><h2><strong>Problem znacznie większy niż pojedyncze przypadki</strong></h2><p>Skala zjawiska jest poważna. <strong>Nadużycia zwolnień lekarskich generują co roku wielomiliardowe straty</strong> – zarówno dla firm, jak i sektora publicznego. Koszt ponosi gospodarka, ale także sam system ochrony zdrowia.</p><p>Pracownik na L4:</p><ul><li>pobiera świadczenie,</li><li>ale <strong>nie odprowadza składki zdrowotnej</strong>.</li></ul><p>To oznacza realny ubytek środków w systemie, który i tak zmaga się z niedoborami. W efekcie cierpią wszyscy – od pacjentów po przedsiębiorców.</p><h2><strong>Tomaszów Mazowiecki. Lokalny konkret polityczny</strong></h2><p>W ostatnich dniach temat zwolnień lekarskich zyskał w Tomaszowie Mazowieckim dodatkowy wymiar.</p><p>Podczas obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej w Warszawie w przestrzeni publicznej pojawiły się osoby związane z lokalnymi strukturami PiS, które – według dostępnych informacji – prawdopodobnie <strong>przebywały w tym czasie na zwolnieniach lekarskich</strong>.</p><p>To rodzi pytania, których nie da się zignorować. Czy udział w wydarzeniu publicznym – wymagający obecności, aktywności i często wielogodzinnego zaangażowania – mieści się w definicji rekonwalescencji? Czy była to aktywność zgodna z celem zwolnienia?</p><h2><strong>Konkretne nazwiska, konkretne pytania</strong></h2><p>W tej sprawie pojawiają się nazwiska osób publicznych, pełniących istotne funkcje w życiu lokalnym. Dlatego pytania muszą paść wprost:</p><p><strong>Czy Marta Lublin nadal przebywa na zwolnieniu lekarskim?</strong><br><strong>Czy Mariusz Węgrzynowski nadal choruje i korzysta z L4?</strong></p><p>Jeśli tak – jak należy interpretować ich udział w wydarzeniach publicznych?<br>Jeśli nie – kiedy zakończyły się ich zwolnienia?</p><p>To kwestie, które powinny zostać jednoznacznie wyjaśnione – zarówno przez zainteresowanych, jak i przez instytucje odpowiedzialne za kontrolę.</p><h2><strong>ZUS i pracodawcy mają dziś narzędzia</strong></h2><p>Nowe przepisy nie pozostawiają wątpliwości: <strong>kontrola może być szybka i bezpośrednia</strong>. ZUS ma prawo sprawdzić nie tylko miejsce pobytu, ale także charakter podejmowanych działań.</p><p>Również pracodawcy mogą prowadzić własne kontrole i – w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości – <strong>cofnąć prawo do zasiłku za cały okres zwolnienia</strong>.</p><h2><strong>Czy zmiana prawa wystarczy?</strong></h2><p>To kluczowe pytanie. Zaostrzenie przepisów to jedno. Ich egzekwowanie – drugie.</p><p>Bez realnej kontroli i konsekwencji nawet najlepsze regulacje pozostaną martwe. A wtedy L4 nadal będzie dla części osób wygodnym narzędziem – nie leczenia, lecz unikania obowiązków.</p><p>Tymczasem stawka jest wysoka. To nie tylko pieniądze. To także <strong>zaufanie do systemu i elementarna uczciwość wobec tych, którzy naprawdę chorują</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Donos, kontrola i rachunek. Historia, która powinna ostudzić polityczne zapędy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54685,donos-kontrola-i-rachunek-historia-ktora-powinna-ostudzic-polityczne-zapedy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54685,donos-kontrola-i-rachunek-historia-ktora-powinna-ostudzic-polityczne-zapedy</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Apr 2026 20:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-donos-kontrola-i-rachunek-historia-ktora-powinna-ostudzic-polityczne-zapedy-1775934049.png</url>
                        <title>Donos, kontrola i rachunek. Historia, która powinna ostudzić polityczne zapędy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54685,donos-kontrola-i-rachunek-historia-ktora-powinna-ostudzic-polityczne-zapedy</link>
                    </image><description>Donos radnych miał ujawnić poważne nieprawidłowości w tomaszowskiej ciepłowni. Kontrola WIOŚ pokazała jednak coś zupełnie innego – a jej skutki finansowe mogą odczuć wszyscy mieszkańcy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie Mazowieckim coraz częściej mamy do czynienia z polityką, która przestaje być sporem o kierunki rozwoju, a zaczyna przypominać serię spektakularnych gestów obliczonych na szybki efekt. Głośne oskarżenia, publiczne alarmy, pisma kierowane do instytucji kontrolnych. Wszystko to wygląda dobrze na konferencji prasowej, gorzej – kiedy przychodzi moment zderzenia z dokumentami, protokołami i twardymi danymi.</p><p>Sprawa kontroli w Zakładzie Gospodarki Ciepłowniczej jest właśnie takim przypadkiem.</p><p>Zaczęło się od donosu radnych do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W jego tle pojawiły się sugestie, że w tomaszowskiej ciepłowni spalany jest opał niskiej jakości, co miałoby prowadzić do naruszeń norm środowiskowych i zagrożenia dla mieszkańców. To poważne zarzuty. Takie, które – jeśli są prawdziwe – wymagają zdecydowanej reakcji. Problem w tym, że w tej historii najpierw pojawiła się narracja, a dopiero potem fakty.</p><p>Kontrola została przeprowadzona w trybie interwencyjnym i pozaplanowym. Inspektorzy sprawdzili zarówno dokumentację zakładu, jak i rzeczywiste funkcjonowanie instalacji. Przeprowadzono pomiary emisji, analizowano parametry paliwa, weryfikowano zgodność działania z pozwoleniem zintegrowanym.</p><p>I właśnie tutaj zaczyna się zasadniczy problem dla autorów donosu.</p><p>Nie potwierdził się zarzut, który był jego fundamentem. Parametry jakościowe paliwa – zarówno węgla, jak i biomasy – mieściły się w granicach określonych decyzjami administracyjnymi. Potwierdziły to zarówno badania laboratoryjne, jak i dokumentacja dostaw oraz procedury kontroli jakości stosowane przez zakład.</p><p>To nie jest kwestia interpretacji. To jest zapis w protokole kontroli. W praktyce oznacza to, że jeden z głównych argumentów użytych w przestrzeni publicznej okazał się nie mieć pokrycia w rzeczywistości.</p><p>Nie oznacza to jednak, że kontrola była „pusta”. W trakcie jej trwania wykryto przekroczenia emisji pyłów i tlenków azotu. Przekroczenia wysokie. Tyle że – i to jest kluczowe – miały one charakter incydentalny i dotyczyły konkretnego okresu oraz konkretnych jednostek kotłowych.</p><p>Zakład nie tylko te przekroczenia przyjął do wiadomości, ale również wdrożył działania naprawcze. Wymieniono filtry workowe, przeprowadzono modernizację elementów instalacji odpylania, wykonano dodatkowe pomiary. Te ostatnie – przeprowadzone już po usunięciu przyczyn problemu – wykazały powrót do poziomów mieszczących się w normach.</p><p>To ważny moment tej historii, bo pokazuje różnicę między rzeczywistym problemem technicznym a jego politycznym wykorzystaniem. W każdej instalacji przemysłowej może dojść do incydentalnych odchyleń. System nadzoru istnieje właśnie po to, żeby je wykrywać i eliminować. I dokładnie to się tutaj wydarzyło.</p><p>Tyle że równolegle toczyła się inna opowieść. Opowieść o „niskiej jakości paliwie”, o rzekomym systemowym problemie, o zagrożeniu dla mieszkańców. Opowieść, która dobrze brzmi, ale nie wytrzymuje konfrontacji z dokumentami.</p><p>I tu dochodzimy do najważniejszego wątku – finansowego.</p><p>Bo kontrola, nawet jeśli kończy się wnioskami o charakterze incydentalnym, uruchamia określone mechanizmy prawne. W tym przypadku oznacza to naliczenie kar środowiskowych za okres, w którym stwierdzono przekroczenia. Ich wysokość zależy od czasu pracy instalacji oraz skali odchyleń od norm.</p><p>Do tego dochodzą koszty działań naprawczych – wymiany filtrów, modernizacji instalacji, dodatkowych badań emisji. To jednak tylko część problemu. Znacznie poważniejszym obciążeniem są wydatki związane z systemem handlu emisjami CO₂. W dokumentach wskazano wprost, że zakład może być zmuszony do zakupu brakujących uprawnień za kwotę sięgającą około 3,5 miliona złotych.</p><p>To nie są pieniądze „spółki” w abstrakcyjnym sensie. To są środki publiczne. A w praktyce – koszty, które prędzej czy później znajdą odzwierciedlenie w rachunkach za ciepło.</p><p>W tym miejscu trudno uniknąć pytania o odpowiedzialność. Nie za samą kontrolę – bo ta była zasadna i potrzebna – ale za sposób, w jaki została wykorzystana w debacie publicznej. Jeżeli ktoś buduje przekaz polityczny na zarzutach, które nie znajdują potwierdzenia, to powinien mieć świadomość konsekwencji.</p><p>Bo problem nie polega na tym, że złożono zawiadomienie. Problem polega na tym, że jego uzasadnienie okazało się w kluczowej części nietrafione, a mimo to wywołało realne skutki finansowe.</p><p>ZGC nie jest kolejną spółką, którą można traktować jak pole politycznego eksperymentu. To element infrastruktury krytycznej dla miasta. Od jego stabilności zależy komfort i bezpieczeństwo tysięcy mieszkańców. Każde działanie, które generuje dodatkowe koszty lub destabilizuje funkcjonowanie zakładu, ma bardzo konkretny wymiar społeczny.</p><p>Ta historia powinna być sygnałem ostrzegawczym. Pokazuje, jak łatwo w lokalnej polityce przekroczyć granicę między kontrolą a instrumentalnym wykorzystaniem instytucji państwa. Jak szybko można zbudować narrację, która nie ma oparcia w faktach. I jak trudno potem odwrócić skutki takich działań.</p><p>Na końcu tej opowieści nie ma zwycięzców. Nie ma też politycznego punktu, który można dopisać do bilansu. Jest za to rachunek. I jak zwykle w takich sytuacjach – nie trafia on do autorów donosu, tylko do mieszkańców Tomaszowa.</p><p>A to już nie jest kwestia polityki. To jest kwestia odpowiedzialności.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Znowu okaże się, że ‘nikt nic nie wiedział’? Od Kłodzka po Tomaszów powtarza się ten sam scenariusz”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54684,znowu-okaze-sie-ze-nikt-nic-nie-wiedzial-od-klodzka-po-tomaszow-powtarza-sie-ten-sam-scenariusz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54684,znowu-okaze-sie-ze-nikt-nic-nie-wiedzial-od-klodzka-po-tomaszow-powtarza-sie-ten-sam-scenariusz</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Apr 2026 16:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-znowu-okaze-sie-ze-nikt-nic-nie-wiedzial-od-klodzka-po-tomaszow-powtarza-sie-ten-sam-scenariusz-1775917791.png</url>
                        <title>Znowu okaże się, że ‘nikt nic nie wiedział’? Od Kłodzka po Tomaszów powtarza się ten sam scenariusz”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54684,znowu-okaze-sie-ze-nikt-nic-nie-wiedzial-od-klodzka-po-tomaszow-powtarza-sie-ten-sam-scenariusz</link>
                    </image><description>Sprawa z Kłodzka wstrząsnęła opinią publiczną, ale czy naprawdę jest wyjątkiem? Ostatnia konferencja prasowa Konfederacji przed biurem posła Adriana Witczaka przypomniała, że także w Tomaszowie Mazowieckim pojawiały się poważne zarzuty dotyczące molestowania i przemocy, które przez długi czas pozostawały bez realnej reakcji. To nie są odosobnione przypadki — to powtarzający się mechanizm milczenia, który pozwalał, by krzywda trwała.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>To nie „afera”. To mechanizm, który działa od lat</h2><p>Słowo „afera” jest dziś nadużywane do granic śmieszności. Pasuje do kiepskich telewizyjnych przepychanek, do politycznych gierek, do sytuacji, kiedy ktoś komuś coś obiecał, a potem wyparł się tego przy pierwszej okazji. Można nim opisywać personalne roszady, szemrane nominacje, układy budowane w półmroku gabinetów. W Tomaszowie znamy to aż za dobrze. Tu przecież od lat życie publiczne przypomina momentami połączenie „Misia”, „Alternatyw 4” i posiedzenia komisji śledczej, z tą różnicą, że u Barei człowiek przynajmniej mógł się pośmiać.</p><p>Ale w sprawach krzywdzenia dzieci i młodych kobiet słowo „afera” jest po prostu nieprzyzwoite. Ono spłyca. Upraszcza. Przerabia ludzką krzywdę na medialny format. A przecież tu nie chodzi o nagłówek, odsłony ani polityczne okładanie się po głowach. Tu chodzi o coś dużo poważniejszego. O krzywdę, która nie kończy się wraz z publikacją artykułu. O traumę, która nie znika po konferencji prasowej. O skutki, które zostają w człowieku na lata, czasem na całe życie.</p><p>Dlatego nie, to nie jest żadna „afera”. To jest pytanie o to, jak działa nasze państwo w skali mikro. Jak działa szkoła. Jak działa urząd. Jak działa środowisko polityczne. Jak działa lokalna wspólnota wtedy, gdy trzeba wybrać pomiędzy wygodnym milczeniem a reakcją.</p><p>I niestety odpowiedź od dawna brzmi podobnie.</p><h2>Tomaszów nie jest od tego wolny</h2><p>Bardzo byśmy chcieli wierzyć, że podobne historie dzieją się gdzieś indziej. W innym mieście. W innej szkole. W innym układzie towarzyskim. Najlepiej daleko stąd, żeby można było westchnąć z oburzeniem, pokiwać głową i powiedzieć, że „u nas” takie rzeczy nie mają miejsca. To jednak wygodna bajka dla dorosłych, którzy wolą nie patrzeć tam, gdzie patrzeć trzeba.</p><p>Tomaszów Mazowiecki nie jest żadną wyspą niewinności. Ma własne przemilczenia, własne historie, własne momenty, w których sygnały ostrzegawcze były widoczne, ale reakcja okazywała się dziwnie niemrawa albo nie było jej wcale. Były sprawy dotyczące krzywdzenia dzieci. Były sprawy dotyczące przemocy seksualnej wobec młodych kobiet. Były też przypadki, w których wokół sprawców albo osób obciążonych poważnymi zarzutami zaczynał się osobliwy taniec uników, półsłówek i nagłego zaniku pamięci.</p><p>I to jest właśnie najbardziej porażające. Nie sam fakt, że pojawia się sprawca. Świat, niestety, nie jest zbudowany z samych ludzi przyzwoitych. Najbardziej porażające jest to, jak często otoczenie wybiera bierność. Jak wielu ludzi uznaje, że dopóki sprawa nie wyląduje na wokandzie albo na pierwszej stronie, najlepiej nic nie mówić, nic nie widzieć, niczego nie słyszeć. Jakby całe życie publiczne zostało urządzone według zasady: „przetrwać do jutra i nie narazić się nikomu ważniejszemu od siebie”.</p><h2>Prawo jest jasne. Rozmywa się co innego</h2><p>Polskie prawo nie pozostawia tu większego pola do interpretacyjnych popisów. Art. 200 § 1 Kodeksu karnego stanowi wprost, że kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej, podlega karze pozbawienia wolności od 2 do 15 lat. To nie jest poetycka metafora, felietonowa figura ani materiał do politycznych targów. To jest twardy przepis. Fundament ochrony najsłabszych.</p><p>Tylko że problem w takich sprawach rzadko polega na braku prawa. Problemem jest brak odwagi, brak reakcji, brak elementarnej przyzwoitości. Problemem jest to, że zanim do gry wejdzie prokurator, sąd i paragraf, wcześniej przez długi czas działa lokalny mechanizm wyparcia. Ludzie coś wiedzą, ale nie do końca. Coś słyszeli, ale wolą nie powtarzać. Ktoś z kimś rozmawiał, ale przecież nieformalnie. Ktoś coś zgłaszał, ale „może źle zrozumiał”. A potem wszyscy są zaskoczeni, że sprawa wybuchła.</p><p>To „zaskoczenie” bywa zresztą najbardziej odrażającą częścią całego widowiska.</p><h2>Wszyscy wiedzieli, nikt nie wiedział</h2><p>Postępowanie wobec nauczyciela z II LO w Tomaszowie Mazowieckim nie wzięło się z powietrza. Takie rzeczy nigdy nie biorą się z powietrza. Zwykle wcześniej są sygnały. Skargi. Niepokój. Rozmowy prowadzone za zamkniętymi drzwiami. Ostrzeżenia przekazywane półgębkiem. Napięcie, które czują uczniowie, rodzice, czasem także inni pracownicy. Potem przychodzi dobrze znana faza przejściowa: coś już wiadomo, ale jeszcze nie na tyle, żeby „robić z tego sprawę”.</p><p>I tu zaczyna się cały polski teatr zaniechań.</p><p>Oficjalnie nikt nic nie wie. Nieoficjalnie wiedzą prawie wszyscy. W pokoju nauczycielskim słychać aluzje, na korytarzach krążą półsłówka, w mieście rozchodzą się komentarze. Każdy zna kogoś, kto „coś słyszał”. Każdy czeka, aż zareaguje ktoś inny. Dyrekcja liczy, że sprawa nie urośnie. Otoczenie liczy, że może samo się rozmyje. Instytucja liczy, że uda się przeczekać. I tak kręci się ten chocholi taniec, w którym najważniejsze okazuje się nie bezpieczeństwo potencjalnych ofiar, lecz święty spokój dorosłych.</p><p>To nie jest przypadek. To jest mechanizm.</p><h2>Tomaszów już to widział</h2><p>Nie pierwszy raz w naszym mieście pojawiają się sytuacje, w których moralne kryteria zderzają się z politycznym albo środowiskowym interesem. Były już przypadki ludzi związanych z lokalnym życiem publicznym, wobec których zapadały wyroki albo wokół których narastały poważne wątpliwości. Byli też tacy, którzy mimo to znajdowali obrońców. Nie anonimowych komentatorów z internetu, tylko osoby publiczne, pełniące funkcje, zabierające głos w imieniu wspólnoty.</p><p>I właśnie to trzeba powiedzieć wprost: problemem nie są wyłącznie sprawcy. Problemem są również ci, którzy ich osłaniają, relatywizują, rozmywają odpowiedzialność, przesuwają granice przyzwoitości w imię partyjnego interesu, koleżeńskich zależności albo zwykłego tchórzostwa. To oni tworzą klimat, w którym ofiara ma się wstydzić, a otoczenie ma milczeć.</p><p>W tej logice zawsze znajdzie się jakiś pretekst. A to, że „trzeba poczekać na wyjaśnienie”. A to, że „nie wolno nikogo skazywać przed wyrokiem”. A to, że „sprawa jest delikatna”. Oczywiście, że jest delikatna. Właśnie dlatego wymaga większej odpowiedzialności, a nie mniejszej. Właśnie dlatego nie wolno chować głowy w piasek.</p><h2>Zdjęcie, które zostawia niesmak</h2><p>Kiedy w ubiegłym tygodniu przed biurem posła Adriana Witczaka, Konfederacja zorganizowała konferencję prasową, oficjalnie chodziło o system kaucyjny. Temat jak temat, jeden z wielu. Tyle że opinia publiczna zwróciła uwagę na coś zupełnie innego. Na obecność człowieka, wobec którego w miejscu pracy toczyło się postępowanie dyscyplinarne dotyczące molestowania kobiet.</p><p>I znów mamy ten sam, dobrze znany schemat. Zamiast wyraźnego odcięcia się od człowieka obciążonego tak poważnymi zarzutami, zamiast elementarnej ostrożności i zrozumienia, jak fatalny sygnał wysyła się opinii publicznej, dostajemy wspólne zdjęcia, uśmiechy, publiczną normalizację obecności. Jak gdyby nic się nie stało. Jakby całe to tło nie miało znaczenia. Jakby liczył się tylko bieżący przekaz dnia.</p><p>Czy naprawdę tak ma wyglądać odpowiedzialność ludzi życia publicznego? Czy naprawdę w mieście wielkości Tomaszowa nikt nie rozumie, że pewnych gestów po prostu się nie wykonuje, jeśli ma się choć odrobinę wyczucia? Że są sytuacje, w których polityk powinien myśleć nie tylko o kadrze z konferencji, ale też o tym, co czuje kobieta, która słyszała w pracy obsceniczne teksty albo była narażona na natarczywe zachowania?</p><p>Bo właśnie tu przebiega granica między przyzwoitością a jej brakiem.</p><h2>Najłatwiej będzie zaatakować media</h2><p>W takich sytuacjach zawsze uruchamia się stary repertuar obronny. Winne są media. Winna jest „nagonka”. Winni są przeciwnicy polityczni. Winny jest internet, który „podgrzewa emocje”. To zresztą metoda dobrze znana nie tylko z Warszawy czy z telewizji ogólnopolskich, ale również z naszego tomaszowskiego podwórka. Kiedy brakuje argumentów, atakuje się tych, którzy pytają.</p><p>Tyle że pytania pozostają.</p><p>Co wiedzieli przełożeni?<br>Kiedy wiedzieli?<br>Jak zareagowali?<br>Czy reakcja była adekwatna?<br>Czy ktoś próbował sprawę wyciszyć?<br>Czy względy towarzyskie lub polityczne nie okazały się ważniejsze od bezpieczeństwa ludzi?</p><p>To nie są pytania „polityczne”. To są pytania cywilizacyjne. Od odpowiedzi na nie zależy, czy szkoła, urząd i instytucja publiczna są miejscem zaufania, czy jedynie fasadą, za którą wszystko da się zamieść pod dywan.</p><h2>Milczenie też jest decyzją</h2><p>W polskiej kulturze publicznej ciągle zbyt łatwo usprawiedliwia się bierność. Jakby brak reakcji był neutralny. Jakby milczenie nie miało skutków. A przecież ma. I to bardzo konkretne. Milczenie przełożonych wzmacnia poczucie bezkarności. Milczenie współpracowników daje sprawcy sygnał, że może więcej. Milczenie środowiska politycznego pokazuje, że „swój” może liczyć na taryfę ulgową. Milczenie opinii publicznej odbiera odwagę tym, którzy chcieliby mówić.</p><p>To jest decyzja, nawet jeśli ktoś udaje, że nią nie jest.</p><p>Właśnie dlatego tak bardzo irytuje mnie cały ten lokalny rytuał udawanej niewiedzy. Te miny ludzi, którzy zachowują się tak, jakby pierwszy raz słyszeli o rzeczach, o których w mieście mówiło się od dawna. Te gesty oburzenia odgrywane dopiero wtedy, gdy temat staje się zbyt duży, by go ignorować. Ta gra pozorów, w której nie chodzi o prawdę, lecz o to, żeby nie zostać ostatnim obrońcą kompromitującej sytuacji.</p><h2>Tomaszów stoi przed prostym wyborem</h2><p>Albo dalej będziemy udawać, że problem pojawia się dopiero wtedy, gdy napiszą o nim media, albo w końcu uznamy, że odpowiedzialność zaczyna się dużo wcześniej — w chwili pierwszego sygnału, pierwszej skargi, pierwszego niepokoju. Albo nadal będziemy hodować kulturę świętego spokoju, albo zaczniemy wymagać od ludzi pełniących funkcje publiczne, by zachowywali się jak dorośli, a nie jak uczestnicy źle napisanego serialu politycznego.</p><p>Bo nie chodzi tylko o jeden przypadek, jedno nazwisko czy jedną instytucję. Chodzi o coś więcej. O to, czy Tomaszów Mazowiecki jest wspólnotą zdolną stanąć po stronie słabszych wtedy, gdy to niewygodne. Czy potrafi reagować, zanim sprawa eksploduje. Czy umie oddzielić lojalność wobec człowieka od lojalności wobec elementarnych zasad.</p><p>Najłatwiej będzie oczywiście znowu wszystko rozmyć. Poczekać. Przeczekać. Zamienić konkret w mgłę. Ale z takich mgieł rodzi się właśnie bezkarność. A bezkarność nie bierze się znikąd. Ona wyrasta z cudzej obojętności.</p><p>I dlatego jeszcze raz: to nie jest żadna „afera”.<br>To jest test.<br>Test z przyzwoitości, odwagi i odpowiedzialności.</p><p>W wielu miejscach już oblany.<br>Pytanie brzmi, ilu jeszcze ludzi musi za to zapłacić, zanim ktoś wreszcie zrozumie, że milczenie nie jest neutralne — milczenie zawsze stoi po czyjejś stronie.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Gra Miejska „Tomaszów Mazowiecki w latach 1917–1990”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54683,gra-miejska-tomaszow-mazowiecki-w-latach-1917-1990</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54683,gra-miejska-tomaszow-mazowiecki-w-latach-1917-1990</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Apr 2026 15:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-gra-miejska-tomaszow-mazowiecki-w-latach-1917-1990-1775914930.jpg</url>
                        <title>Gra Miejska „Tomaszów Mazowiecki w latach 1917–1990”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54683,gra-miejska-tomaszow-mazowiecki-w-latach-1917-1990</link>
                    </image><description>Historię można opowiadać nie tylko za pomocą dat i faktów, lecz także jako fascynującą przygodę i niezapomnianą podróż w przeszłość. Uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim zaprosili młodszych kolegów ze szkół podstawowych właśnie do takiej wyjątkowej wyprawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>10 kwietnia 2026 roku odbyła się Gra Miejska „Tomaszów Mazowiecki w latach 1917–1990”. W wydarzeniu wzięło udział 11 drużyn ze szkół podstawowych, które wyposażone w karty zadań oraz plan miasta wyruszyły na trasę ze Skweru Niepodległości. Większość historycznych punktów została obsadzona przez licealistów ubranych w stroje z epoki, co dodatkowo podkreślało klimat wydarzenia.</p><p>Cennego wsparcia udzielili nam dr Andrzej Wróbel i dr Maciej Hubka z Archiwum w Piotrkowie Trybunalskim. Motywem przewodnim gry były wspomnienia Romy Bonieckiej <i>„Wyłuskane z pamięci”</i>. Dzięki nim uczestnicy mogli spojrzeć na historię oczami dziecka, poznać realia życia pod okupacją oraz doświadczyć, choćby w symboliczny sposób, grozy wojny.</p><p>Podczas gry uczniowie poznali również dramatyczne losy tomaszowskich Żydów, historię bohaterskiego pastora Leona Maya oraz mroczną opowieść o tomaszowskim gestapowcu Georgu Boettigu. Zdobytą wiedzę uczestnicy sprawdzili następnie w turnieju wzorowanym na formule „1 z 11”.</p><p>Pierwsze miejsce zajęła drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 6, drugie — Szkoła Podstawowa nr 10, trzecie — Szkoła Podstawowa nr 9, a czwarte — Szkoła Podstawowa nr 1.</p><p>Gra Miejska stanowi część II edycji konkursu IPN „Silni Polską!”. Nagrody i upominki dla uczestników ufundowali: Starostwo Powiatowe, Urząd Miasta, IPN, Archiwum w Piotrkowie Trybunalskim, sklep komputerowy „Arturo”, księgarnia „Tania Książka”, sklep „RTV Euro AGD”, firma „KUMART” oraz kino „Helios”.</p><p>Swoje podwoje otworzyli przed nami: kościół św. Antoniego, kościół Zbawiciela, Biblioteka Miejska, Biblioteka Pedagogiczna oraz Schron OC.</p><p>Serdecznie dziękujemy wszystkim osobom i instytucjom, dzięki którym Gra Miejska mogła się odbyć.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Niemal 7 mln zł na przebudowę ul. Orzeszkowej – umowa podpisana]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54665,niemal-7-mln-zl-na-przebudowe-ul-orzeszkowej-umowa-podpisana</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54665,niemal-7-mln-zl-na-przebudowe-ul-orzeszkowej-umowa-podpisana</guid>
            <pubDate>Fri, 10 Apr 2026 09:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-niemal-7-mln-zl-na-przebudowe-ul-orzeszkowej-umowa-podpisana-1775805240.png</url>
                        <title>Niemal 7 mln zł na przebudowę ul. Orzeszkowej – umowa podpisana</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54665,niemal-7-mln-zl-na-przebudowe-ul-orzeszkowej-umowa-podpisana</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki otrzymał 6 824 214 zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg na przebudowę ul. Elizy Orzeszkowej, ronda Andersa i fragmentu ul. Legionów; umowy podpisano dziś w Tomaszowie z udziałem wojewody i ministra. Prace 2026–2028, dofinansowanie 60%, celem poprawa bezpieczeństwa ruchu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Miasto Tomaszów Mazowiecki</strong> otrzymało <strong>6 824 214 zł dofinansowania</strong> z <strong>Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg</strong> na realizację ważnej inwestycji drogowej. Projekt obejmuje <strong>rozbudowę ul. Elizy Orzeszkowej</strong> oraz fragmentu <strong>ul. Legionów</strong>, czyli jednego z kluczowych ciągów komunikacyjnych w tej części miasta. Umowy zostały podpisane dziś w <strong>Powiatowym Centrum Animacji Społecznej</strong>, w obecności <strong>wojewody łódzkiego Doroty Ryl</strong>, przedstawicieli samorządów oraz <strong>ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka</strong>.</p><p>Jak podkreślił <strong>prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko</strong>, inwestycja obejmie nie tylko <strong>przebudowę ul. Orzeszkowej</strong>, ale także <strong>rondo Andersa</strong> i fragment <strong>ul. Legionów</strong>. Zaznaczył, że realizacja zadania znacząco poprawi <strong>bezpieczeństwo komunikacyjne mieszkańców</strong> oraz osób odwiedzających miasto. Podziękował również ministrowi infrastruktury za wsparcie ważnych dla Tomaszowa przedsięwzięć.</p><p>O znaczeniu inwestycji mówił także <strong>minister Dariusz Klimczak</strong>, który przypomniał, że są to przedsięwzięcia, na które mieszkańcy czekali od lat. Zaznaczył, że podpisywane dziś umowy dotyczą samorządów z powiatów: <strong>tomaszowskiego, rawskiego, skierniewickiego i opoczyńskiego</strong>.</p><p>Przyznane środki pokrywają <strong>60 proc. wartości całego zadania</strong>. Inwestycja ma istotnie wpłynąć na <strong>komfort i bezpieczeństwo ruchu drogowego</strong> w tej części miasta.</p><h3><strong>Zakres prac obejmuje:</strong></h3><ul><li><strong>rozbudowę ul. E. Orzeszkowej</strong> na odcinku od ronda przy <strong>ul. Zawadzkiej</strong> do <strong>ronda Andersa</strong>,</li><li><strong>przebudowę fragmentu ul. Legionów</strong> od ronda Andersa do mostu,</li><li>budowę <strong>nowej jezdni</strong>, <strong>chodników</strong> oraz <strong>ścieżki rowerowej</strong>,</li><li><strong>modernizację sieci gazowej i wodociągowej</strong>,</li><li><strong>przebudowę ronda Andersa</strong> w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu.</li></ul><p><strong>Realizacja inwestycji</strong> została zaplanowana na lata <strong>2026–2028</strong>, zgodnie z zasadami programu dofinansowania.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.kochamtomaszow.pl"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Miliony na drogi w Łódzkiem. Pierwsze umowy podpisane w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54634,miliony-na-drogi-w-lodzkiem-pierwsze-umowy-podpisane-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54634,miliony-na-drogi-w-lodzkiem-pierwsze-umowy-podpisane-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Apr 2026 19:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-miliony-na-drogi-w-lodzkiem-pierwsze-umowy-podpisane-w-tomaszowie-mazowieckim-1775582749.png</url>
                        <title>Miliony na drogi w Łódzkiem. Pierwsze umowy podpisane w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54634,miliony-na-drogi-w-lodzkiem-pierwsze-umowy-podpisane-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim podpisano pierwsze umowy w ramach tegorocznego budżetu Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. W wydarzeniu wzięli udział minister infrastruktury Dariusz Klimczak, wojewoda łódzka Dorota Ryl oraz przedstawiciele samorządów z regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Łącznie zawarto 27 umów na dofinansowanie budowy i modernizacji ponad 30 kilometrów dróg gminnych i powiatowych w województwie łódzkim. Wartość wszystkich inwestycji przekracza 102 mln zł, z czego około 31 mln zł stanowi dofinansowanie z funduszu. W tym roku do regionu trafi łącznie 149 mln zł.</p><p>Minister infrastruktury podkreślił, że program ma przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo na drogach lokalnych.<br>– Są to inwestycje drogowe, na które czekali mieszkańcy od dawna. Cieszę się, że to właśnie Państwo jesteście beneficjentami tych środków. Dzisiaj podpisujemy umowy na ich realizację z samorządowcami z powiatów województwa łódzkiego: tomaszowskiego, rawskiego, skierniewickiego i opoczyńskiego – powiedział Dariusz Klimczak.</p><p>Jak dodał, w skali kraju na inwestycje drogowe przeznaczono w tym roku 2,7 mld zł.<br>– Poprawiamy parametry techniczne dróg i liczymy na to, że w kolejnych latach uda się zwiększyć finansowanie szczególnie dla dróg powiatowych – zaznaczył minister.</p><p>Największe wsparcie trafiło do powiatu tomaszowskiego, gdzie podpisano 12 umów o łącznej wartości przekraczającej 50 mln zł. Inwestycje obejmą ponad 10,5 kilometra dróg.</p><h2>Ważna inwestycja w Tomaszowie</h2><p>Jednym z kluczowych projektów jest przebudowa ulicy Elizy Orzeszkowej wraz z fragmentem ulicy Legionów. Miasto pozyskało na ten cel ponad 6,8 mln zł dofinansowania, co stanowi około 60 procent wartości całego zadania.</p><p>Zakres prac obejmuje nie tylko modernizację jezdni, ale również budowę chodników, ścieżki rowerowej oraz przebudowę ronda Andersa. Planowana jest także modernizacja infrastruktury podziemnej, w tym sieci gazowej i wodociągowej. Realizacja inwestycji przewidziana jest na lata 2026–2028.</p><p>– W ramach tych środków nie tylko zostanie przebudowana ulica E. Orzeszkowej, ale również rondo Andersa i ulica Legionów. Bardzo się cieszę, że ta inwestycja powstanie, zwiększy bowiem bezpieczeństwo komunikacyjne mieszkańców, ale również osób, które nasze miasto odwiedzają – powiedział prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko.</p><p>Prezydent podziękował również za wsparcie rządowe.<br>– Dziękuję Ministrowi Infrastruktury, Panu Dariuszowi Klimczakowi, za dostrzeżenie potrzeb mieszkańców Tomaszowa, naszego regionu i wsparcie tak ważnych dla miasta inwestycji – dodał.</p><h2>Inwestycje w całym regionie</h2><p>Wsparcie trafiło także do innych powiatów. W powiecie opoczyńskim podpisano sześć umów o wartości ponad 23 mln zł, obejmujących ponad 8 kilometrów dróg. W powiecie rawskim zmodernizowanych zostanie ponad 8 kilometrów tras za około 12 mln zł, natomiast w powiecie skierniewickim – około 3 kilometry dróg za ponad 16 mln zł.</p><p>Wojewoda łódzka Dorota Ryl podkreśliła znaczenie dobrze przygotowanych projektów i skutecznego pozyskiwania środków.<br>– Dobre drogi to bezpieczeństwo mieszkańców, dlatego warto korzystać z dostępnych dofinansowań – zaznaczyła.</p><h2>Program na lata</h2><p>Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg to mechanizm wspierający budowę, przebudowę i remonty lokalnych tras, a także inwestycje poprawiające bezpieczeństwo ruchu drogowego. Wysokość dofinansowania może sięgać nawet 80 proc. kosztów realizacji.</p><p>W skali kraju wsparcie trafi w tym roku do 1179 samorządów, co pozwoli na realizację 1679 inwestycji obejmujących ponad 2,2 tys. kilometrów dróg.</p><p>W województwie łódzkim środki z funduszu mają umożliwić budowę, przebudowę lub remont aż 291 kilometrów dróg, w tym około 170 kilometrów dróg powiatowych i 120 kilometrów gminnych.</p><p>Podpisane w Tomaszowie Mazowieckim umowy to pierwszy krok w realizacji tegorocznych inwestycji, które – jak podkreślają zarówno rząd, jak i samorządy – mają realnie poprawić bezpieczeństwo i komfort życia mieszkańców regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowa dyrektorka Domu Dziecka Słoneczko]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54613,nowa-dyrektorka-domu-dziecka-sloneczko</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54613,nowa-dyrektorka-domu-dziecka-sloneczko</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 19:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowa-dyrektorka-domu-dziecka-sloneczko-po-kontrowersjach-i-trzech-konkursach-milena-godnarska-obejm-1775240776.png</url>
                        <title>Nowa dyrektorka Domu Dziecka Słoneczko</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54613,nowa-dyrektorka-domu-dziecka-sloneczko</link>
                    </image><description>W ubiegłym roku wokół Domu Dziecka „Słoneczko” w Tomaszowie Mazowieckim zrobiło się głośno. W przestrzeni publicznej pojawiały się różne opinie i napięcia dotyczące funkcjonowania placówki oraz sposobu jej zarządzania. Częścią z nich zajmuje się prokuratura.  Miała ona charakter krytyczny, ówczesne władze powiatu, z Mariuszem Węgrzynowskim na czele jednak podkreślały, że oceny te są często subiektywne i nie oddają rzeczywistego zaangażowania kierownictwa w pracę na rzecz wychowanków .</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dodatkowo w 2025 roku pojawiły się wątpliwości dotyczące ochrony wizerunku dzieci po publikacji zdjęć z wydarzenia z ich udziałem w mediach społecznościowych. Sprawa była przedmiotem interpelacji radnego, który zwracał uwagę m.in. na możliwe naruszenia zasad ochrony danych osobowych i prywatności małoletnich. Głos w tej sprawie zabierali nie tylko radni, ale również przedstawiciele organizacji zajmujących się ochroną praw dzieci.&nbsp;</p><p>W tym kontekście 5 grudnia 2025 roku dyrektorka placówki, Katarzyna Koziołek, ogłosiła rezygnację ze stanowiska. W obszernym oświadczeniu zaznaczyła, że decyzja ta nie była wynikiem jednego zdarzenia, lecz efektem długotrwałego procesu, poprzedzonego analizą sytuacji oraz troską o dobro wychowanków.&nbsp;</p><p>Po jej odejściu rozpoczął się proces poszukiwania nowego dyrektora. 27 listopada 2025 roku Zarząd Powiatu ogłosił pierwszy konkurs, jednak do 8 grudnia nie wpłynęła żadna oferta. Drugi nabór, ogłoszony 17 grudnia, również zakończył się bez rozstrzygnięcia – do 21 grudnia ponownie nie zgłosił się żaden kandydat. Dopiero trzeci konkurs, ogłoszony 5 marca 2026 roku z terminem składania dokumentów do 16 marca, przyniósł rezultat.</p><p>Komisja konkursowa wyłoniła Milenę Godnarską, mieszkankę Tomaszowa Mazowieckiego. Jej kandydatura została zatwierdzona przez Zarząd Powiatu. W uzasadnieniu podkreślono, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej wykazała się odpowiednią wiedzą i przygotowaniem do pełnienia tej funkcji. Nowa dyrektorka posiada doświadczenie zawodowe w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, w szczególności w pracy związanej z tzw. pieczą zastępczą, co oznacza znajomość specyfiki pracy w jednostkach powiatowych, także w tak wyjątkowych miejscach, jak domy dziecka. Obecnie pracuje w szkole w Rzeczycy, a obowiązki dyrektora Domu Dziecka „Słoneczko” obejmie od 1 maja.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Porodówki na granicy przetrwania. Tomaszów walczy, Brzeziny do likwidacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54608,porodowki-na-granicy-przetrwania-tomaszow-walczy-brzeziny-do-likwidacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54608,porodowki-na-granicy-przetrwania-tomaszow-walczy-brzeziny-do-likwidacji</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 15:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-porodowki-na-granicy-przetrwania-tomaszow-walczy-brzeziny-do-likwidacji-1775224961.png</url>
                        <title>Porodówki na granicy przetrwania. Tomaszów walczy, Brzeziny do likwidacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54608,porodowki-na-granicy-przetrwania-tomaszow-walczy-brzeziny-do-likwidacji</link>
                    </image><description>Decyzja o planowanej likwidacji porodówki w Brzezinach wstrząsnęła opinią publiczną w regionie. Oddział, który jeszcze niedawno uchodził za jeden z najlepszych w województwie łódzkim, ma zniknąć z mapy. Tymczasem w Tomaszowie Mazowieckim sytuacja również jest daleka od stabilnej – choć tutaj wciąż tli się nadzieja.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Informacja o likwidacji porodówki w Brzezinach została ogłoszona podczas sesji Rady Powiatu 1 kwietnia. Jak wskazała radna i była starosta Renata Kobiera, decyzję przedstawiono bez wcześniejszych konsultacji i bez próby szukania alternatywnych rozwiązań. Jeszcze większe zdumienie panowało wśród personelu. Położne dowiedziały się o wszystkim z internetu i – jak przyznała jedna z nich – początkowo uznały to za żart primaaprilisowy.</p><p>Tym bardziej że mowa o oddziale, który przez lata budował swoją renomę. W 2023 roku porodówka w Brzezinach zajęła pierwsze miejsce w województwie łódzkim i szóste w ogólnopolskim rankingu „Gdzie rodzić”. Pacjentki doceniały jakość opieki, wsparcie w karmieniu piersią i poszanowanie prywatności. To był oddział, do którego kobiety przyjeżdżały nawet z odległych miejscowości.</p><p>Dziś jednak nawet takie wyniki nie gwarantują przetrwania. Powód jest ten sam, który powraca w całym kraju – finanse i malejąca liczba porodów.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim sytuacja wygląda podobnie, choć scenariusz nie jest jeszcze przesądzony. Lokalna porodówka od lat zmaga się z niedofinansowaniem, a oddział generuje straty. W tym roku odnotowano około 100 porodów, co stawia go w trudnym położeniu ekonomicznym, ale daje też jakąś nadzieję na przyszłość</p><p>Dla porównania – w Lesku, gdzie również zamknięto oddział, porodów było 74 rocznie. Oficjalnie wskazywano tam problemy kadrowe i organizacyjne, ale kluczowym czynnikiem była właśnie niska liczba porodów.</p><p>Tomaszów stoi więc dziś w tym samym miejscu, w którym niedawno znalazły się inne miasta. Różnica polega na tym, że tutaj pojawiła się nowa nadzieja.</p><p>Oddział przejął nowy ordynator – Mateusz Nowak. Jego przyjście daje szansę na odbudowę pozycji porodówki i zatrzymanie niekorzystnych trendów. Jednak sama zmiana kadry nie wystarczy. Oddział potrzebuje dziś przede wszystkim dwóch rzeczy: stabilnego finansowania i skutecznej promocji.</p><p>Bez tego trudno będzie przekonać przyszłe mamy, by wybierały właśnie Tomaszów.</p><p>Władze miasta zdają się dostrzegać problem. Prezydent Marcin Witko zapowiedział, że miasto będzie wspierać porodówkę, między innymi poprzez fundowanie wyprawek dla noworodków. Taki gest mógłby być elementem budowania przewagi konkurencyjnej i zachęty dla mieszkańców.</p><p>Na razie jednak pozostaje to w sferze deklaracji.</p><p>Rzeczywistość jest taka, że oddział nadal przynosi milionowe straty, a liczba porodów nie daje gwarancji utrzymania. Bez realnych działań – zarówno ze strony samorządu, jak i systemu ochrony zdrowia – Tomaszów może podzielić los Brzezin.</p><p>W tle tych wydarzeń powraca jeszcze jeden wątek – wiarygodność państwa w reagowaniu na kryzys porodówek. Po głośnej sprawie Leska, gdzie premier Donald Tusk zapewniał, że oddział nadal funkcjonuje, choć był już zawieszony, pojawia się pytanie: czy tym razem rząd rzeczywiście jest na bieżąco?</p><p>Czy ktoś monitoruje sytuację takich miejsc jak Tomaszów Mazowiecki, zanim będzie za późno?</p><p>Bo dziś nie chodzi już tylko o liczby w statystykach. Chodzi o realny dostęp kobiet do bezpiecznego porodu w ich regionie. Każda kolejna zamykana porodówka to nie tylko decyzja administracyjna – to zmiana, która bezpośrednio dotyka mieszkańców.</p><p>Tomaszów jeszcze walczy. Ale czasu jest coraz mniej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radna, spółka i majątek powiatu. Wojewoda sprawdza możliwe naruszenie prawa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54606,radna-spolka-i-majatek-powiatu-wojewoda-sprawdza-mozliwe-naruszenie-prawa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54606,radna-spolka-i-majatek-powiatu-wojewoda-sprawdza-mozliwe-naruszenie-prawa</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 14:58:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-radna-spolka-i-majatek-powiatu-wojewoda-sprawdza-mozliwe-naruszenie-prawa-1775221858.png</url>
                        <title>Radna, spółka i majątek powiatu. Wojewoda sprawdza możliwe naruszenie prawa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54606,radna-spolka-i-majatek-powiatu-wojewoda-sprawdza-mozliwe-naruszenie-prawa</link>
                    </image><description>Łódzki Urząd Wojewódzki wszczął postępowanie nadzorcze wobec Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim w związku z podejrzeniem naruszenia przepisów antykorupcyjnych przez radną Paulinę Sochę. Sprawa dotyczy jej zatrudnienia w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. – podmiocie powiązanym z powiatem i korzystającym z jego majątku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Z pisma podpisanego przez dyrektor Wydziału Prawnego, Nadzoru i Kontroli Justynę Szymańską-Chłądzińską wynika, że organ nadzoru został poinformowany o możliwym naruszeniu art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten wprost zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, a także zarządzania taką działalnością lub występowania w niej jako pełnomocnik.</p><p>Według ustaleń przedstawionych w piśmie, Paulina Socha została zatrudniona w lutym 2025 roku w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. z siedzibą w Tomaszowie Mazowieckim. W spółce tej powierzono jej obowiązki o charakterze kierowniczym – w tym funkcję dyrektora do spraw finansowych, głównej księgowej, a także zadania kadrowe wykonywane na podstawie udzielonego pełnomocnictwa.</p><p>Kluczowy dla sprawy jest jednak szerszy kontekst działalności tej spółki. Jak wskazuje wojewoda, Tomaszowskie Centrum Zdrowia korzysta z majątku należącego do Powiatu Tomaszowskiego. Chodzi m.in. o nieruchomości oddane w dzierżawę i użyczenie – objęte konkretnymi księgami wieczystymi – a także o ruchomości, w tym ambulansy typu „B” wraz z wyposażeniem, aparaturę medyczną, sprzęt RTG czy mammograf. W piśmie wymieniono również realizację inwestycji publicznej polegającej na termomodernizacji budynku Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego przy ul. Niskiej 14, której wartość przekroczyła 3,4 mln zł, z czego ponad 620 tys. zł pochodziło bezpośrednio z budżetu powiatu.</p><p>To właśnie zestawienie funkcji radnej i zakresu działalności spółki korzystającej z mienia publicznego stało się podstawą do wszczęcia postępowania. Wojewoda wskazuje wprost, że zakres obowiązków wykonywanych przez radną może prowadzić do wniosku, iż zarządza ona działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem majątku powiatu lub działa w niej jako pełnomocnik.</p><p>W związku z tym organ nadzoru zwrócił się do Rady Powiatu o szczegółowe wyjaśnienia oraz przekazanie obszernej dokumentacji. Zażądano między innymi kopii wszystkich umów o pracę zawartych przez radną z Tomaszowskim Centrum Zdrowia w okresie sprawowania mandatu, regulaminu organizacyjnego spółki obowiązującego w czasie jej zatrudnienia, a także pełnego zestawu pełnomocnictw udzielonych jej przez prezesa zarządu lub inne osoby reprezentujące podmiot. Urząd wojewódzki oczekuje również dokumentów określających zakres obowiązków radnej na zajmowanym stanowisku.</p><p>Szczególne znaczenie mają dokumenty dotyczące korzystania przez spółkę z majątku powiatu. Wojewoda zażądał potwierdzeń dotyczących nieruchomości i ruchomości, w tym umów dzierżawy, najmu lub użyczenia, obejmujących mienie wskazane w piśmie. To właśnie te materiały mogą przesądzić o tym, czy doszło do naruszenia ustawowego zakazu.</p><p>Termin na udzielenie odpowiedzi wynosi 21 dni od doręczenia pisma, a całość korespondencji ma zostać przekazana drogą elektroniczną na wskazany adres e-Doręczeń.</p><p>Znaczenie zgromadzonych dokumentów będzie kluczowe dla dalszego biegu sprawy. To na ich podstawie organ nadzoru oceni, czy doszło do naruszenia prawa, które mogłoby skutkować nawet wygaśnięciem mandatu radnej. Jednocześnie pojawiają się pytania o transparentność i rzetelność postępowania wyjaśniającego, prowadzonego przy udziale organów powiatu.</p><p>W tym kontekście coraz częściej podnoszony jest argument, że zmiana układu politycznego w powiecie mogłaby sprzyjać większej przejrzystości i bezstronności w wyjaśnianiu podobnych spraw. Niezależność od lokalnych powiązań personalnych i politycznych bywa bowiem kluczowa tam, gdzie w grę wchodzi potencjalny konflikt interesów.</p><p>Sprawa Pauliny Sochy nie jest przy tym odosobniona. W ostatnich latach w powiecie tomaszowskim, zarządzanym przez Mariusza Węgrzynowskiego, wielokrotnie pojawiały się przypadki łączenia mandatu radnego z zatrudnieniem w spółkach komunalnych lub podmiotach zależnych od samorządu. Choć formalnie często balansują one na granicy dopuszczalności prawnej, budzą poważne wątpliwości natury etycznej i systemowej.</p><p>Mechanizm jest zazwyczaj podobny – osoby pełniące funkcje publiczne trafiają do struktur organizacyjnych podmiotów korzystających z majątku samorządu, co w praktyce ogranicza ich niezależność i zdolność do sprawowania realnej kontroli. W takich sytuacjach trudno mówić o pełnej bezstronności, a jeszcze trudniej o zaufaniu społecznym do instytucji publicznych.</p><p>Postępowanie prowadzone przez wojewodę łódzkiego może stać się jednym z ważniejszych testów skuteczności przepisów antykorupcyjnych w samorządzie. Od jego wyniku zależeć będzie nie tylko los jednej radnej, ale także sygnał, jaki zostanie wysłany do innych jednostek samorządu terytorialnego w podobnych sytuacjach.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Po trzech konkursach PCPR w Tomaszowie ma nową dyrektor]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54605,po-trzech-konkursach-pcpr-w-tomaszowie-ma-nowa-dyrektor</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54605,po-trzech-konkursach-pcpr-w-tomaszowie-ma-nowa-dyrektor</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 12:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-po-trzech-konkursach-pcpr-w-tomaszowie-ma-nowa-dyrektor-1775212898.png</url>
                        <title>Po trzech konkursach PCPR w Tomaszowie ma nową dyrektor</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54605,po-trzech-konkursach-pcpr-w-tomaszowie-ma-nowa-dyrektor</link>
                    </image><description>Po kilku miesiącach niepewności Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim doczekało się zmiany na stanowisku dyrektora. Po dwóch nierozstrzygniętych naborach Zarząd Powiatu wyłonił następczynię Jana Andrzeja Więckowskiego, który kierował placówką od początku jej istnienia, czyli od 1999 roku. Informacja o wieloletnim kierowaniu PCPR przez Więckowskiego nadal figuruje w Biuletynie Informacji Publicznej jednostki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pierwszy nabór na stanowisko szefa PCPR Zarząd Powiatu ogłosił 7 listopada 2025 roku. Ogłoszenie zostało opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej powiatu. Kolejny nabór pojawił się 5 grudnia 2025 roku, a trzeci — po wcześniejszych niepowodzeniach — ogłoszono 4 marca 2026 roku. Wszystkie te etapy znajdują potwierdzenie w oficjalnych dokumentach i wykazach BIP Powiatu Tomaszowskiego.</p><p>Jak wynika z przekazanego materiału, dwa pierwsze postępowania zakończyły się bez wyłonienia kandydata. W pierwszym konkursie miała zgłosić się jedna osoba, ale nie uzyskała wymaganej liczby punktów przewidzianych w regulaminie komisji konkursowej. Druga procedura również nie przyniosła rozstrzygnięcia. W praktyce oznaczało to konieczność przedłużenia pracy dotychczasowego dyrektora, który wcześniej zapowiadał odejście na emeryturę.</p><p>Sam proces zmiany zaczął się formalnie jeszcze jesienią ubiegłego roku. 29 października 2025 roku Zarząd Powiatu podjął uchwałę w sprawie odwołania dyrektora PCPR, a 26 stycznia 2026 roku przyjęto uchwałę zmieniającą wcześniejsze rozstrzygnięcie. To pokazuje, że sprawa obsady stanowiska przeciągała się i wymagała korekt po stronie władz powiatu.</p><p>Dopiero trzecie postępowanie zakończyło się sukcesem. Z przekazanych informacji wynika, że 30 marca Zarząd Powiatu ogłosił wybór Moniki Łazowskiej na stanowisko dyrektorki PCPR. Ma ona ponad 20-letnie doświadczenie w pracy w ośrodkach pomocy społecznej, a ostatnio była związana z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Czerniewicach. Obowiązki w Tomaszowie ma objąć z początkiem maja.</p><p>Zmiana ma znaczenie nie tylko personalne, ale też instytucjonalne. PCPR w Tomaszowie Mazowieckim odpowiada za ważną część polityki społecznej powiatu: pieczę zastępczą, pomoc rodzinom w kryzysie, wsparcie osób z niepełnosprawnościami czy prowadzenie interwencji kryzysowej. Jednostka działa przy ul. św. Antoniego 41, a jej zakres zadań obejmuje również obsługę rodzinnych domów dziecka.</p><p>Odejście Jana Andrzeja Więckowskiego kończy więc pewien rozdział w historii tej placówki. Przez ponad ćwierć wieku PCPR miał jednego szefa, co w samorządowych realiach należy do rzadkości. Tym bardziej przeciągający się konkurs był uważnie obserwowany, bo dotyczył jednej z najważniejszych jednostek powiatowej pomocy społecznej.</p><p>Nowa dyrektor obejmie stanowisko w momencie, gdy PCPR nadal realizuje szeroki zakres zadań społecznych i opiekuńczych, a od sprawności tej instytucji zależy codzienne wsparcie wielu mieszkańców powiatu. Po miesiącach przeciągających się procedur władze powiatu zamknęły więc jeden z bardziej newralgicznych procesów kadrowych ostatniego czasu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Protest w ZUS także w Tomaszowie. Urzędnicy wyszli przed budynek, część spędziła noc w centrali]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54601,protest-w-zus-takze-w-tomaszowie-urzednicy-wyszli-przed-budynek-czesc-spedzila-noc-w-centrali</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54601,protest-w-zus-takze-w-tomaszowie-urzednicy-wyszli-przed-budynek-czesc-spedzila-noc-w-centrali</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 08:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-protest-w-zus-takze-w-tomaszowie-urzednicy-wyszli-przed-budynek-czesc-spedzila-noc-w-centrali-1775198126.jpg</url>
                        <title>Protest w ZUS także w Tomaszowie. Urzędnicy wyszli przed budynek, część spędziła noc w centrali</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54601,protest-w-zus-takze-w-tomaszowie-urzednicy-wyszli-przed-budynek-czesc-spedzila-noc-w-centrali</link>
                    </image><description>Protest pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który trwa na poziomie centralnym w Warszawie, ma także swój lokalny wymiar w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W czwartek pracownicy tomaszowskiego oddziału ZUS wyszli przed budynek instytucji w geście solidarności z przedstawicielami związków zawodowych, którzy od środy prowadzą protest w centrali Zakładu przy ul. Szamockiej w Warszawie. Część z nich zdecydowała się pozostać w budynku na noc, domagając się rozmów z przedstawicielami Ministerstwa Finansów.</p><p>– Pracownicy ZUS w Tomaszowie wyszli z budynku w akcie poparcia dla swoich przedstawicieli związkowych, którzy dzisiejszą noc spędzili w Centrali ZUS i nie opuszczą jej, dopóki nie spotkają się z przedstawicielami ministerstwa finansów. Jedną z 33 osób, które spędziły noc w centrali, jestem też ja – przekazała Marta Markun, rzeczniczka ZUS w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Spór dotyczy przede wszystkim wynagrodzeń. Związkowcy oczekują podwyżek na poziomie średnio 1200 zł brutto na pracownika. Tymczasem – jak informuje ZUS – dotychczasowe propozycje pracodawcy obejmowały wzrost wynagrodzenia zasadniczego od 170 do 200 zł na etat, co wraz z dodatkowymi składnikami daje od 241 do 284 zł.</p><p>Negocjacje prowadzone są od środy pomiędzy zarządem ZUS a dwunastoma organizacjami związkowymi. Do tej pory nie przyniosły one porozumienia, dlatego powołano międzyzwiązkowy komitet protestacyjno-strajkowy. Około 30 przedstawicieli związków pozostaje w centrali i zapowiada kontynuację protestu do czasu rozpoczęcia rozmów na szczeblu rządowym.</p><p>Mimo napiętej sytuacji, ZUS zapewnia, że obsługa klientów – zarówno w Tomaszowie Mazowieckim, jak i w innych placówkach w kraju – odbywa się bez zakłóceń.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nawet 6 tysięcy złotych dofinansowania. Rusza nabór wniosków na podłączenia do kanalizacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54599,nawet-6-tysiecy-zlotych-dofinansowania-rusza-nabor-wnioskow-na-podlaczenia-do-kanalizacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54599,nawet-6-tysiecy-zlotych-dofinansowania-rusza-nabor-wnioskow-na-podlaczenia-do-kanalizacji</guid>
            <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 22:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nawet-6-tysiecy-zlotych-dofinansowania-rusza-nabor-wnioskow-na-podlaczenia-do-kanalizacji-1775163840.jpg</url>
                        <title>Nawet 6 tysięcy złotych dofinansowania. Rusza nabór wniosków na podłączenia do kanalizacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54599,nawet-6-tysiecy-zlotych-dofinansowania-rusza-nabor-wnioskow-na-podlaczenia-do-kanalizacji</link>
                    </image><description>Mieszkańcy Gminy Tomaszów Mazowiecki mają realną szansę na znaczące obniżenie kosztów inwestycji w swoje nieruchomości. Wójt gminy ogłosił rozpoczęcie naboru wniosków w ramach programu „Wykonanie podłączeń kanalizacyjnych – Edycja 2026”, finansowanego przez WFOŚiGW w Łodzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To konkretne wsparcie dla właścicieli domów, którzy chcą podłączyć swoje budynki do sieci kanalizacji sanitarnej – i jednocześnie zadbać o środowisko oraz komfort życia.</p><h3>Nawet 80% kosztów zwrotu</h3><p>Program zakłada bardzo atrakcyjny poziom dofinansowania. Właściciele nieruchomości mogą liczyć na zwrot nawet <strong>80% kosztów kwalifikowanych</strong>, jednak maksymalna kwota wsparcia wynosi <strong>6 000 zł na jedną nieruchomość</strong>.</p><p>To oznacza, że dla wielu gospodarstw domowych inwestycja w podłączenie do kanalizacji może stać się znacznie bardziej dostępna finansowo.</p><h3>Kto może skorzystać?</h3><p>Z programu mogą skorzystać:</p><ul><li>osoby fizyczne,</li><li>właściciele nieruchomości lub osoby posiadające tytuł prawny do ich użytkowania,</li><li>mieszkańcy, których budynki są już użytkowane i znajdują się na obszarach objętych siecią kanalizacji sanitarnej.</li></ul><p>Warunek jest więc prosty – jeśli sieć jest w zasięgu, warto działać.</p><h3>Na co można dostać dotację?</h3><p>Dofinansowanie obejmuje wykonanie przyłącza budynku do istniejącej sieci kanalizacyjnej. To inwestycja, która nie tylko zwiększa wygodę codziennego życia, ale także podnosi wartość nieruchomości i przyczynia się do poprawy stanu środowiska.</p><h3>Terminy – tu liczy się refleks</h3><p>Nabór wniosków odbędzie się w kilku terminach i lokalizacjach:</p><ul><li><strong>9 kwietnia 2026 r. (czwartek), godz. 14:00–18:00</strong><br>Dąbrowa, ul. Cegielniana 4A (Evimex)</li><li><strong>14–15 kwietnia oraz 21–22 kwietnia 2026 r., godz. 14:00–17:00</strong><br>Urząd Gminy Tomaszów Mazowiecki, ul. Prezydenta I. Mościckiego 4, budynek „B”, sala nr 307</li></ul><p>Warto się pospieszyć – <strong>wnioski będą rozpatrywane według kolejności zgłoszeń</strong>, aż do wyczerpania środków.</p><h3>Gdzie znaleźć wniosek i więcej informacji?</h3><p>Wzór wniosku dostępny jest:</p><ul><li>w Urzędzie Gminy Tomaszów Mazowiecki,</li><li>w Gminnym Zakładzie Komunalnym,</li><li>oraz online na stronie BIP: <strong>bip.gminatomaszowmaz.pl</strong></li></ul><p>Dodatkowe informacje można uzyskać bezpośrednio w tych instytucjach.</p><h3>Inwestycja, która się opłaca</h3><p>Program „Edycja 2026” to nie tylko wsparcie finansowe, ale także krok w stronę nowoczesnej i ekologicznej infrastruktury. Dla mieszkańców to okazja, by poprawić standard życia, a jednocześnie skorzystać z realnych oszczędności.</p><p>Jeśli więc Twoja nieruchomość znajduje się w zasięgu sieci kanalizacyjnej – to moment, którego nie warto przegapić.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Interpelacja tysiąclecia, czyli jak jednym kliknięciem zatrudnić pół miasta]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54596,interpelacja-tysiaclecia-czyli-jak-jednym-kliknieciem-zatrudnic-pol-miasta</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54596,interpelacja-tysiaclecia-czyli-jak-jednym-kliknieciem-zatrudnic-pol-miasta</guid>
            <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 21:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-interpelacja-tysiaclecia-czyli-jak-jednym-kliknieciem-zatrudnic-pol-miasta-1775157769.png</url>
                        <title>Interpelacja tysiąclecia, czyli jak jednym kliknięciem zatrudnić pół miasta</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54596,interpelacja-tysiaclecia-czyli-jak-jednym-kliknieciem-zatrudnic-pol-miasta</link>
                    </image><description>W czasach, gdy ekonomiści łamią sobie głowy nad rosnącym bezrobociem, a rządy świata szukają sposobów na aktywizację zawodową społeczeństw, rozwiązanie przyszło z zupełnie nieoczekiwanej strony. Nie z Davos, nie z Brukseli, nawet nie z Warszawy. Z Tomaszowa Mazowieckiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Radny Piotr Kucharski odkrył bowiem metodę niemal genialną w swej prostocie: jak stworzyć pracę dla dziesiątek, a może i setek ludzi – bez inwestycji, bez strategii, bez planu gospodarczego. Wystarczy… interpelacja.</p><p>Nie byle jaka, oczywiście. Taka, która obejmuje wszystkie możliwe jednostki: urząd miasta, spółki miejskie, szkoły, przedszkola, domy kultury, USC i zapewne, gdyby tylko się dało, także lokalne gołębie pocztowe. Każda z tych instytucji ma teraz jedno zadanie: sporządzić szczegółowe zestawienie sprzętu elektronicznego z ostatnich 24 miesięcy. Laptopy, ultrabooki, tablety, telefony – najlepiej z metryką, rodowodem i życiorysem.</p><p>I to nie byle jak! Z nazwą jednostki, modelem, specyfikacją, datą zakupu, kosztem, przeznaczeniem, uzasadnieniem zakupu, zasadami wyboru, weryfikacją sensowności, kosztami dodatkowymi i – rzecz jasna – pełną dokumentacją odbioru.</p><p>Krótko mówiąc: ma być wszystko. Może poza DNA urządzenia.</p><p>Najpiękniejsze w tej historii jest jednak to, że – jak wskazują wszelkie znaki na niebie i ziemi – sama interpelacja powstała przy pomocy sztucznej inteligencji. Kilka minut, może kwadrans, kawa jeszcze ciepła.</p><p>Natomiast odpowiedź? To już zupełnie inna historia.</p><p>Tu zaczyna się prawdziwy program zatrudnienia. Dziesiątki instytucji, setki pracowników, godziny przekopywania się przez faktury, arkusze, maile, magazyny, a pewnie i szuflady z kablami „bo może gdzieś tu jest ten tablet z 2024”. Każdy dział administracji dostaje swoją cegiełkę do tej monumentalnej budowli absurdu.</p><p>Efekt? Kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset roboczogodzin. Czas ludzi, którzy mogliby w tym czasie robić rzeczy rzeczywiście potrzebne: zajmować się mieszkańcami, rozwiązywać realne problemy, usprawniać działanie instytucji.</p><p>Ale nie. Teraz będą ustalać, czy telefon kupiony dla referenta był „premium”, czy tylko „średniopółkowy”.</p><p>Można by zapytać: jaki jest cel tej operacji? Czy chodzi o poprawę gospodarności? O audyt? O transparentność? Być może.</p><p>Ale forma każe podejrzewać raczej coś innego: pokaz siły w najczystszej, biurokratycznej postaci. Demonstrację, że jednym podpisem można uruchomić machinę, która mieli czas, energię i zasoby – bez względu na sens.</p><p>To trochę jak zamówić w restauracji danie dla całej sali tylko po to, żeby sprawdzić, czy kuchnia działa.</p><p>Paradoks polega na tym, że sztuczna inteligencja miała nas uwolnić od bezsensownej pracy. Tymczasem została wykorzystana do jej masowej produkcji.</p><p>Radny użył zapewne AI, żeby zaoszczędzić swój czas. Reszta miasta właśnie ten czas traci. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość administracji, to rzeczywiście – bezrobocie nam nie grozi. Grozi nam co najwyżej nadmiar pracy, która nikomu nie jest potrzebna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów łączy szkoły z rynkiem pracy: VIII Targi Pracy i Edukacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54591,tomaszow-laczy-szkoly-z-rynkiem-pracy-viii-targi-pracy-i-edukacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54591,tomaszow-laczy-szkoly-z-rynkiem-pracy-viii-targi-pracy-i-edukacji</guid>
            <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 08:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-laczy-szkoly-z-rynkiem-pracy-viii-targi-pracy-i-edukacji-1775112428.jpg</url>
                        <title>Tomaszów łączy szkoły z rynkiem pracy: VIII Targi Pracy i Edukacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54591,tomaszow-laczy-szkoly-z-rynkiem-pracy-viii-targi-pracy-i-edukacji</link>
                    </image><description>30 marca 2026 roku Tomaszów Mazowiecki ponownie stał się lokalnym centrum spotkań edukacji z rynkiem pracy. VIII Tomaszowskie Targi Pracy i Edukacji, zorganizowane w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 3, potwierdziły, że wydarzenie to na stałe wpisało się w kalendarz najważniejszych inicjatyw wspierających rozwój zawodowy młodzieży i mieszkańców powiatu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Silne wsparcie władz i instytucji</h3><p>Ranga wydarzenia została podkreślona przez patronat honorowy przedstawicieli najwyższych szczebli administracji – od wojewódzkiej po lokalną. Obecność takich osób jak Wojewoda Łódzki Dorota Ryl, Marszałek Województwa Łódzkiego Joanna Skrzydlewska, Starosta Tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko jasno pokazuje, jak istotną rolę targi odgrywają w budowaniu nowoczesnego rynku pracy.</p><p>Za organizację odpowiadały kluczowe instytucje: Starostwo Powiatowe, Powiatowy Urząd Pracy, Ochotnicze Hufce Pracy oraz Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 3. Ich współpraca przełożyła się na kompleksową ofertę – zarówno dla uczniów stojących przed wyborem ścieżki edukacyjnej, jak i osób aktywnie poszukujących zatrudnienia.</p><h3>Edukacja w praktyce</h3><p>Jednym z najważniejszych elementów wydarzenia były prezentacje szkół ponadpodstawowych z terenu powiatu. Każda z nich przygotowała rozbudowane, atrakcyjne stoiska, które nie tylko prezentowały kierunki kształcenia, ale również pokazywały realne możliwości rozwoju zawodowego. Uczniowie mogli zobaczyć, jak teoria przekłada się na praktykę, a także porozmawiać z nauczycielami i starszymi kolegami.</p><p>To właśnie ten bezpośredni kontakt sprawił, że targi miały wymiar nie tylko informacyjny, ale też inspirujący.</p><h3>Rynek pracy na wyciągnięcie ręki</h3><p>W wydarzeniu uczestniczyło ponad 40 pracodawców reprezentujących różnorodne branże – od przemysłu i usług, po sektor medyczny i służby mundurowe. Taka różnorodność pozwoliła uczestnikom zapoznać się z szerokim wachlarzem ofert pracy, wymaganiami rekrutacyjnymi oraz możliwościami rozwoju kariery.</p><p>Dla wielu osób była to pierwsza okazja do bezpośredniej rozmowy z potencjalnym pracodawcą – bez formalnych barier i stresu związanego z klasyczną rekrutacją.</p><h3>Wydarzenie o strategicznym znaczeniu</h3><p>Obecność licznych przedstawicieli władz państwowych i samorządowych – w tym Ministra Infrastruktury Dariusza Klimczaka czy Dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy Krzysztofa Barańskiego – jasno wskazuje, że Tomaszowskie Targi Pracy i Edukacji mają znaczenie wykraczające poza lokalny kontekst.</p><p>To platforma, która realnie wpływa na rozwój regionu – łącząc potrzeby pracodawców z aspiracjami młodych ludzi oraz wspierając procesy aktywizacji zawodowej.</p><h3>Most między edukacją a przyszłością</h3><p>VIII edycja targów po raz kolejny udowodniła, że dobrze zorganizowane wydarzenie może skutecznie łączyć świat edukacji z rynkiem pracy. To nie tylko miejsce prezentacji ofert – to przestrzeń budowania świadomości zawodowej, nawiązywania kontaktów i podejmowania pierwszych decyzji, które często determinują przyszłość młodych ludzi.</p><p>Tomaszów Mazowiecki pokazuje, że lokalne inicjatywy mogą mieć duże znaczenie – jeśli są realizowane z zaangażowaniem i wizją.</p><p>Na koniec warto podkreślić jedno: takie wydarzenia nie powstają same. To efekt współpracy wielu instytucji, ludzi i partnerów. Dzięki nim młodzież i mieszkańcy regionu otrzymują realne wsparcie w budowaniu swojej drogi zawodowej.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowskie TBS inwestuje w rozwój. Nowy samochód dostawczy usprawni gospodarkę odpadami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54572,tomaszowskie-tbs-inwestuje-w-rozwoj-nowy-samochod-dostawczy-usprawni-gospodarke-odpadami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54572,tomaszowskie-tbs-inwestuje-w-rozwoj-nowy-samochod-dostawczy-usprawni-gospodarke-odpadami</guid>
            <pubDate>Tue, 31 Mar 2026 12:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowskie-tbs-inwestuje-w-rozwoj-nowy-samochod-dostawczy-usprawni-gospodarke-odpadami-1774952237.png</url>
                        <title>Tomaszowskie TBS inwestuje w rozwój. Nowy samochód dostawczy usprawni gospodarkę odpadami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54572,tomaszowskie-tbs-inwestuje-w-rozwoj-nowy-samochod-dostawczy-usprawni-gospodarke-odpadami</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego konsekwentnie rozwija swoje zaplecze techniczne, stawiając na nowoczesne i praktyczne rozwiązania, które przekładają się na wygodę mieszkańców. Najnowszą inwestycją spółki jest zakup samochodu dostawczego IVECO Daily 70C17, który będzie wykorzystywany przede wszystkim do wywozu odpadów wielkogabarytowych oraz realizacji prac porządkowych na terenie zasobów TTBS.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowy pojazd ma istotnie zwiększyć efektywność działań związanych z utrzymaniem czystości i porządku. Dzięki niemu możliwe będzie sprawniejsze reagowanie na potrzeby mieszkańców oraz lepsza organizacja odbioru odpadów wymagających specjalnego transportu, takich jak stare meble, elementy wyposażenia czy zużyty sprzęt.</p><p>Zakup auta to kolejny krok w kierunku podnoszenia standardu usług świadczonych przez Tomaszowskie TBS. Inwestycja nie tylko usprawni codzienną pracę służb technicznych, ale także wpłynie na poprawę estetyki przestrzeni wspólnych oraz komfort życia mieszkańców nieruchomości administrowanych przez spółkę.</p><p>Przedstawiciele TTBS podkreślają, że dbałość o czystość otoczenia i właściwe utrzymanie zasobów mieszkaniowych pozostają jednym z kluczowych elementów zarządzania nieruchomościami. Nowy samochód dostawczy pozwoli jeszcze skuteczniej realizować te zadania, a także prowadzić działania porządkowe w sposób bardziej systematyczny i lepiej zorganizowany.</p><p>Tomaszowskie TBS niezmiennie inwestuje w rozwój infrastruktury oraz zaplecza technicznego, odpowiadając na rosnące potrzeby mieszkańców. Zakup nowego pojazdu jest przykładem odpowiedzialnego, długofalowego podejścia do zarządzania zasobami mieszkaniowymi i troski o jakość życia lokalnej społeczności.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polityczny zwrot akcji w Radzie Miejskiej. Piotr Kucharski stracił wszystko jednym głosowaniem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54565,polityczny-zwrot-akcji-w-radzie-miejskiej-piotr-kucharski-stracil-wszystko-jednym-glosowaniem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54565,polityczny-zwrot-akcji-w-radzie-miejskiej-piotr-kucharski-stracil-wszystko-jednym-glosowaniem</guid>
            <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 21:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polityczny-zwrot-akcji-w-radzie-miejskiej-piotr-kucharski-stracil-wszystko-jednym-glosowaniem-1774900001.png</url>
                        <title>Polityczny zwrot akcji w Radzie Miejskiej. Piotr Kucharski stracił wszystko jednym głosowaniem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54565,polityczny-zwrot-akcji-w-radzie-miejskiej-piotr-kucharski-stracil-wszystko-jednym-glosowaniem</link>
                    </image><description>To, co wydarzyło się podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego, pokazuje, że polityczne kalkulacje potrafią obrócić się przeciwko ich autorowi. Piotr Kucharski, który kilka miesięcy temu doprowadził do zmian w składzie Komisji Rewizyjnej, by utrudnić swoje odwołanie z funkcji przewodniczącego, tym razem sam padł ofiarą przetasowań. W efekcie stracił nie tylko stanowisko szefa komisji, ale w ogóle nie znalazł się w jej nowym składzie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To, co wydarzyło się podczas ostatnich obrad Rady Miejskiej, najkrócej można podsumować przysłowiem: „kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada”. Tym razem w polityczny dół, który wcześniej sam wykopał, wpadł Piotr Kucharski.</p><p>Kilka miesięcy temu doprowadził on do zmiany liczby członków Komisji Rewizyjnej. Celem tych działań było ograniczenie możliwości odwołania go z funkcji przewodniczącego, czego domagała się część komisji.</p><p>Tym razem wniosek o zmiany osobowe złożył Krzysztof Kuchta, zgłaszając go podczas sesji i wprowadzając do porządku obrad. Ku zaskoczeniu radnych koalicji KO-PiS, wniosek został przyjęty. W efekcie Piotr Kucharski nie tylko przestał pełnić funkcję przewodniczącego, ale nie znalazł się również w nowym składzie Komisji Rewizyjnej.</p><p>Jak przypomniano, już w styczniu 2025 roku Komisja Rewizyjna wnioskowała do Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego o odwołanie Piotra Kucharskiego z funkcji przewodniczącego. Powodem miał być sposób prowadzenia prac komisji oraz brak realizacji przyjętego planu pracy na 2024 rok.</p><p>We wniosku wskazano, że komisja nie zakończyła trzech z czterech kontroli zaplanowanych na trzeci i czwarty kwartał, a pod przewodnictwem Piotra Kucharskiego udało się sfinalizować tylko jedną kontrolę. Autorzy wniosku podkreślali, że wcześniej taka sytuacja się nie zdarzała. Wówczas jednak próba odwołania zakończyła się niepowodzeniem, a komisja znalazła się pod pełną kontrolą radnych KO-PiS.</p><p>Podczas ostatniej sesji sytuacja odwróciła się diametralnie. Przeprowadzono ponowny wybór siedmiu członków Komisji Rewizyjnej. Zdaniem Krzysztofa Kuchty komisja nie działała bezstronnie i rzetelnie, a kontrole były prowadzone pod z góry założoną tezę. W jego ocenie Piotr Kucharski stracił zaufanie, a funkcja przewodniczącego stała się dla niego narzędziem politycznej walki oraz medialnego atakowania oponentów.</p><p>Wnioskodawca zgłosił cztery kandydatury: Urszulę Seredyn, Jarosława Batorskiego, Krzysztofa Kuchtę i Tomasza Wawro. Dodatkowo zgłoszono Agnieszkę Walasik, Bogdana Smolarka, Marka Krawczyka, Martę Lublin, Marzannę Popławską, Ewę Radziewicz oraz Piotra Kucharskiego.</p><p>Ostatecznie w wyniku głosowania do Komisji Rewizyjnej wybrano: Agnieszkę Walasik, Urszulę Seredyn, Martę Lublin, Jarosława Batorskiego, Krzysztofa Kuchtę, Marka Krawczyka i Tomasza Wawro.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Chorzy tylko do pracy? Radni na L4, ale aktywni na sesjach. Kto naprawdę płaci za ten &quot;cud zdrowienia&quot;?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54559,chorzy-tylko-do-pracy-radni-na-l4-ale-aktywni-na-sesjach-kto-naprawde-placi-za-ten-quot-cud-zdrowienia-quot</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54559,chorzy-tylko-do-pracy-radni-na-l4-ale-aktywni-na-sesjach-kto-naprawde-placi-za-ten-quot-cud-zdrowienia-quot</guid>
            <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 15:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-chorzy-tylko-do-pracy-radni-na-l4-ale-aktywni-na-sesjach-kto-naprawde-placi-za-ten-cud-zdrowieni-1774878721.png</url>
                        <title>Chorzy tylko do pracy? Radni na L4, ale aktywni na sesjach. Kto naprawdę płaci za ten &amp;quot;cud zdrowienia&amp;quot;?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54559,chorzy-tylko-do-pracy-radni-na-l4-ale-aktywni-na-sesjach-kto-naprawde-placi-za-ten-quot-cud-zdrowienia-quot</link>
                    </image><description>Masowe zwolnienia lekarskie wśród lokalnych działaczy, aktywność polityczna mimo choroby i jednoczesne pobieranie świadczeń – sytuacja w powiecie tomaszowskim budzi poważne pytania. Czy to jeszcze legalna praktyka, czy już nadużycie systemu? I gdzie w tym wszystkim jest granica etyki?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Chorzy po zmianie władzy</strong></h2><p>W powiecie tomaszowskim coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że zwolnienie lekarskie dla niektórych przestało być czasem leczenia, a stało się wygodnym parasolem ochronnym na okres politycznej zawieruchy. Ma służyć nie tylko unikaniu zwolnienia z pracy, ale też zainkasowaniu świadczenia z ZUS-u. Co w przypadku na przykład Starosty stanowi sporą kwotę. Po zmianie władzy okazało się bowiem, że liczni działacze i osoby kojarzone z poprzednim obozem nagle podupadli na zdrowiu. Zwolnienia chorobowe objęły między innymi ludzi zatrudnionych w szpitalu i innych jednostkach publicznych. Na L4 znalazł się również były starosta Mariusz Węgrzynowski. Rozchorowali się także dyrektorzy, w tym osoby pełniące jednocześnie mandat radnych.</p><h2><strong>Cudowne ozdrowienie na sesję</strong></h2><p>Sama choroba nie jest oczywiście niczyją winą i nikt nie ma prawa szydzić z czyjegoś stanu zdrowia. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy rzekoma niezdolność do pracy dziwnie nie przeszkadza w aktywności publicznej. Bo oto ci sami ludzie, którzy nie są w stanie wykonywać obowiązków zawodowych, odzyskują siły, gdy przychodzi czas politycznych starć, posiedzeń komisji i sesji rady. Wśród tych osób są również radni, którzy mimo zwolnień lekarskich uczestniczą w obradach i zabierają głos w sprawach publicznych. Obok Mariusza Węgrzynowskiego wskazywana jest także Paulina Socha.&nbsp;</p><h2><strong>Czy można być chorym wybiórczo</strong></h2><p>Powstaje pytanie, którego nie da się uczciwie zbyć wzruszeniem ramion: czy można jednocześnie być zbyt chorym do pracy i wystarczająco zdrowym do działalności publicznej? Czy można pobierać zasiłek chorobowy, a równocześnie inkasować dietę radnego i brać udział w politycznym życiu powiatu? Nawet jeśli ktoś będzie próbował schować się za formalnymi definicjami, sens całej sprawy pozostaje oczywisty dla każdego mieszkańca. Zwolnienie lekarskie nie jest przecież nagrodą ani okresem politycznej rekonfiguracji. Ma służyć leczeniu i powrotowi do zdrowia.</p><h2><strong>Co mówi prawo</strong></h2><p>Prawo w tej sprawie wcale nie jest tak bezradne, jak mogłoby się wydawać. Zgodnie z art. 17 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa ubezpieczony traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres zwolnienia, jeśli w tym czasie wykonuje pracę zarobkową albo wykorzystuje zwolnienie w sposób niezgodny z jego celem. Oczywiście można spierać się, czy udział radnego w sesji jest klasyczną pracą zarobkową. Dieta radnego formalnie nie jest pensją. Tyle że z punktu widzenia zwykłego obywatela to rozróżnienie brzmi jak wygodna sztuczka językowa. Ktoś uczestniczy w oficjalnych posiedzeniach, wykonuje publiczną aktywność, pobiera z tego tytułu pieniądze, a jednocześnie korzysta ze świadczenia przeznaczonego dla osoby chorej i niezdolnej do wykonywania obowiązków.</p><h2><strong>Etyka ważniejsza niż paragrafy</strong></h2><p>Jeszcze poważniejszy od aspektu prawnego jest jednak wymiar etyczny. Osoby pełniące funkcje publiczne powinny podlegać standardom surowszym niż przeciętny mieszkaniec, a nie łagodniejszym. Tymczasem w takich sytuacjach obywatele dostają fatalny sygnał: dla zwykłego pracownika zwolnienie lekarskie ma oznaczać rzeczywiste leczenie, ostrożność i ryzyko kontroli, ale dla politycznego działacza może stać się elastycznym stanem zawieszenia, w którym nie trzeba chodzić do pracy, za to można bez przeszkód uczestniczyć w publicznych awanturach. Trudno o bardziej jaskrawy przykład podwójnych standardów.</p><h2><strong>Publiczne pieniądze, społeczna odpowiedzialność</strong></h2><p>Nie chodzi zresztą wyłącznie o pieniądze, choć i one mają znaczenie. Zasiłek chorobowy nie bierze się znikąd. Finansowany jest z systemu, do którego dokładają się obywatele. Diety radnych również wypłacane są z publicznych środków. W takiej sytuacji mieszkaniec ma pełne prawo zapytać, czy nie dochodzi do moralnie wątpliwego, a być może także prawnie ryzykownego łączenia dwóch porządków: deklarowanej niezdolności do pracy i faktycznej aktywności publicznej.</p><h2><strong>Czas na reakcję</strong></h2><p>To właśnie dlatego sprawa powinna zainteresować nie tylko opinię publiczną, ale także odpowiednie instytucje. ZUS ma prawo kontrolować, czy zwolnienie lekarskie wykorzystywane jest zgodnie z jego celem. Jeżeli osoba przebywająca na L4 podejmuje aktywność, która stoi w sprzeczności z charakterem tego zwolnienia, konsekwencje mogą być poważne. Ale nawet wtedy, gdy ostatecznie nie zapadnie formalne rozstrzygnięcie o naruszeniu prawa, niesmak pozostaje.</p><h2><strong>Do pracy chorzy, do polityki zdrowi</strong></h2><p>Bo w tej historii najbardziej uderza nie literalne brzmienie przepisów, lecz obraz władzy i polityki, jaki zostaje w oczach mieszkańców. Obraz ludzi, którzy, gdy trzeba wykonywać obowiązki służbowe, nagle tracą siły, ale gdy nadchodzi moment politycznej konfrontacji, przechodzą zadziwiająco szybki proces ozdrowienia. Takie sytuacje niszczą resztki zaufania do samorządu bardziej niż niejeden partyjny spór. Mieszkańcy widzą bowiem coś prostego i czytelnego: do pracy chorzy, do polityki zdrowi.</p><p>I właśnie dlatego nie jest to wyłącznie temat o zwolnieniach lekarskich. To temat o standardach życia publicznego. O tym, czy funkcja publiczna jest służbą, czy tylko wygodnym przywilejem. O tym, czy etyka w samorządzie ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie. I wreszcie o tym, czy mieszkańcy powiatu tomaszowskiego mogą oczekiwać od swoich reprezentantów choćby minimum przyzwoitości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[80 tysięcy za niewykorzystany urlop. Legalne? Być może. Przyzwoite? To już zupełnie inna sprawa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54556,80-tysiecy-za-niewykorzystany-urlop-legalne-byc-moze-przyzwoite-to-juz-zupelnie-inna-sprawa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54556,80-tysiecy-za-niewykorzystany-urlop-legalne-byc-moze-przyzwoite-to-juz-zupelnie-inna-sprawa</guid>
            <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 13:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-80-tysiecy-za-niewykorzystany-urlop-legalne-byc-moze-przyzwoite-to-juz-zupelnie-inna-sprawa-1774870497.png</url>
                        <title>80 tysięcy za niewykorzystany urlop. Legalne? Być może. Przyzwoite? To już zupełnie inna sprawa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54556,80-tysiecy-za-niewykorzystany-urlop-legalne-byc-moze-przyzwoite-to-juz-zupelnie-inna-sprawa</link>
                    </image><description>Ponad 80 tys. zł za urlop, którego nigdy nie było. Były starosta Mariusz Węgrzynowski przez lata nie korzystał z wolnego, a po odwołaniu otrzymał ogromny ekwiwalent z publicznych pieniędzy. Czy to legalne, czy kolejny przykład urzędniczej patologii? Sprawą zajmuje się już Państwowa Inspekcja Pracy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>80 tysięcy za urlop, którego nie było</strong></h2><p>W powiecie tomaszowskim przez lata wiele rzeczy się nie spinało. Decyzje zapadały z opóźnieniem, sprawy się ciągnęły, a mieszkańcy nieraz mieli wrażenie, że w starostwie czas płynie inaczej niż w normalnym świecie. Były starosta <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong> najwyraźniej również żył w rzeczywistości, w której zwykłe zasady nie do końca obowiązują. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że po odwołaniu z funkcji otrzymał ponad <strong>80 tysięcy złotych ekwiwalentu za niewykorzystany urlop</strong>?</p><p>To nie jest drobna kwota ani techniczny szczegół w urzędowej dokumentacji. To suma, która dla wielu mieszkańców powiatu oznaczałaby kilka lat ciężkiej pracy. W tym przypadku mówimy o pieniądzach publicznych, wypłaconych człowiekowi, który przez około trzy lata nie znalazł czasu na odpoczynek. Oficjalnie można powiedzieć: był tak zapracowany, że nie korzystał z urlopu. Nieoficjalnie ciśnie się na usta zupełnie inne pytanie: czy naprawdę mamy wierzyć, że przez lata nikt nie był w stanie dopilnować tak elementarnej sprawy?</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54555,tylko-3-glosy-poparcia-jodlowski-utrzymal-sie-dzieki-pis-bez-honoru-i-bez-wstydu"></oembed></figure><h2><strong>Prawo pozwala wypłacić ekwiwalent, ale nie pozwala ignorować urlopu</strong></h2><p>Prawo pracy jest tu dużo bardziej jednoznaczne, niż mogłoby się wydawać. Owszem, po rozwiązaniu stosunku pracy można wypłacić ekwiwalent za niewykorzystany urlop. To wynika wprost z <strong>art. 171 § 1 Kodeksu pracy</strong>, który stanowi, że w razie niewykorzystania przysługującego urlopu z powodu rozwiązania lub wygaśnięcia stosunku pracy pracownikowi należy się ekwiwalent pieniężny. Z formalnego punktu widzenia sam przelew nie musi więc oznaczać niczego nielegalnego. Podobnie jak to, że obejmował około trzech lat, bo właśnie tyle wynosi okres przedawnienia roszczeń pracowniczych, o czym mówi <strong>art. 291 § 1 Kodeksu pracy</strong>.</p><p>Ale właśnie w tym miejscu kończy się wygodna opowieść o „wszystkim zgodnie z prawem”, a zaczyna znacznie poważniejszy problem. Bo urlop w polskim prawie nie jest premią, którą można sobie zamienić na gotówkę, jeśli ktoś akurat nie miał ochoty z niego skorzystać. Urlop jest obowiązkiem pracodawcy i prawem pracownika. <strong>Art. 161 Kodeksu pracy</strong> mówi wyraźnie, że pracodawca ma obowiązek udzielić pracownikowi urlopu w roku kalendarzowym, w którym pracownik nabył do niego prawo. Z kolei <strong>art. 168</strong> stanowi, że urlop zaległy powinien zostać udzielony najpóźniej do 30 września następnego roku. To nie są przepisy ozdobne. One istnieją po to, by nie dopuszczać właśnie do takich sytuacji, w których przez lata rośnie pula niewykorzystanych dni, a na końcu budżet publiczny płaci dziesiątki tysięcy złotych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54537,100-tysiecy-rocznie-na-propagande-kulisy-decyzji-ktora-wstrzasnela-powiatem"></oembed></figure><h2><strong>Jednorazowy przypadek czy utrwalony mechanizm?</strong></h2><p>Tu pojawia się zasadnicze pytanie: kto właściwie zawinił? Bo jeśli przyjąć, że były starosta rzeczywiście nie korzystał z urlopu przez tak długi czas, to znaczy, że ktoś przez lata tolerował stan jawnie sprzeczny z duchem prawa pracy. A jeśli nikt nie reagował, to trudno mówić o przypadku. To zaczyna wyglądać jak mechanizm. Tym bardziej że — jak twierdzą urzędnicy — nie był to pierwszy taki przypadek w odniesieniu do <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong>. Podobne ekwiwalenty miały być wypłacane także w poprzedniej kadencji. Jeśli to prawda, nie mamy już do czynienia z jednorazowym potknięciem czy kadrowym przeoczeniem. Mamy do czynienia z utrwaloną praktyką, która przez lata funkcjonowała w starostwie jak coś zupełnie normalnego.</p><h2><strong>Nienormowany czas pracy i wygodne rozmycie granic</strong></h2><p>Oczywiście urząd może próbować się bronić specyfiką stanowiska starosty. I rzeczywiście, starosta nie jest zwykłym urzędnikiem. Jest zatrudniony na podstawie wyboru, a jego czas pracy ma charakter nienormowany. W praktyce oznacza to, że nigdy do końca nie wiadomo, kiedy rzeczywiście pracuje, kiedy przebywa w delegacji, a kiedy teoretycznie powinien być na urlopie. To rozmycie granic jest niezwykle wygodne. Pozwala stworzyć wrażenie, że osoba pełniąca funkcję publiczną jest nieustannie do dyspozycji, zawsze „na służbie”, zawsze zajęta sprawami powiatu. Tyle tylko, że z takiej logiki bardzo łatwo rodzi się patologia. Bo jeśli nie wiadomo, kiedy starosta pracuje, a kiedy odpoczywa, to równie łatwo można dojść do wniosku, że nie odpoczywa nigdy. A skoro nie odpoczywa nigdy, to na końcu należy mu się coraz wyższy ekwiwalent.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54524,wegrzynowski-oburzony-brakiem-zdjec-nie-ma-go-na-zdjeciach-jest-awantura"></oembed></figure><h2><strong>Urlop nie jest premią za lojalność wobec urzędu</strong></h2><p>Tylko czy naprawdę o to chodzi w przepisach o urlopach? Trudno uwierzyć, że ustawodawca tworzył system ochrony pracownika po to, by najwyżsi samorządowi urzędnicy mogli przez lata kumulować dni wolne, a potem zamieniać je na pokaźne sumy wypłacane z publicznych pieniędzy. Sens urlopu jest przecież zupełnie inny. Ma służyć regeneracji, ma chronić zdrowie, ma zapobiegać przeciążeniu. Jeśli ktoś przez lata nie korzysta z wypoczynku, to nie jest dowód nadzwyczajnej ofiarności dla mieszkańców, lecz sygnał, że państwo i samorząd nie potrafią dopilnować podstawowych reguł.</p><h2><strong>Nie tylko legalność, ale cały mechanizm pod znakiem zapytania</strong></h2><p>Dlatego sprawa nie sprowadza się do prostego pytania, czy wypłata była legalna. To pytanie jest zbyt wąskie. O wiele ważniejsze jest to, czy cały mechanizm, który do tej wypłaty doprowadził, był zgodny z prawem i elementarną logiką administracji publicznej. A tu odpowiedź przestaje być taka komfortowa. Bo jeśli pracodawca nie udziela pracownikowi urlopu, wchodzi w grę <strong>art. 282 § 1 pkt 2 Kodeksu pracy</strong>, zgodnie z którym nieudzielenie przysługującego urlopu jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny od 1000 do 30 000 zł. Innymi słowy: prawo przewiduje konsekwencje nie tylko za niewypłacenie należności pracownikowi, ale także za dopuszczenie do tego, by urlop nie był wykorzystywany tak, jak powinien.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54552,awans-szpitala-milionowe-szanse-i-polityczna-burza-sprawa-tcz-trafia-do-prokuratury"></oembed></figure><h2><strong>Starosta sam dla siebie pracodawcą?</strong></h2><p>I właśnie tutaj robi się naprawdę ciekawie, bo w tym przypadku pracodawcą w pewnym sensie sam dla siebie był starosta. Formalnie za organizację pracy urzędu odpowiadają też inni urzędnicy, kadry, sekretarz, całe zaplecze administracyjne. W praktyce jednak trudno sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś realnie zmusza starostę do pójścia na urlop. Nie ma prostego mechanizmu, który pozwoliłby powiedzieć: od jutra pan nie pracuje, tylko wypoczywa. Ale brak prostego mechanizmu nie oznacza jeszcze braku odpowiedzialności. Bo jeśli przez lata wszyscy widzieli problem i nikt nic z nim nie zrobił, to ktoś w końcu powinien odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało.</p><h2><strong>Kontrola PIP i pytania, których nie da się już zbyć</strong></h2><p>Nie bez powodu <strong>Regionalna Izba Obrachunkowa</strong> zainteresowała się tą sprawą i zleciła kontrolę <strong>Państwowej Inspekcji Pracy</strong>. Wątpliwości są zbyt poważne, by zbyć je wzruszeniem ramion i standardowym urzędowym „takie są przepisy”. Być może przepisy rzeczywiście pozwoliły wypłacić ekwiwalent. Ale równie możliwe, że wcześniej przez lata łamano inne przepisy, które nakładały obowiązek udzielania urlopu w terminie. Jeśli tak było, to nie mówimy już tylko o kontrowersji politycznej czy moralnym niesmaku, ale o bardzo konkretnym problemie prawnym i organizacyjnym.</p><h2><strong>Dla mieszkańca są procedury. Dla starosty — wyjątek?</strong></h2><p>Najbardziej uderza w tej historii coś jeszcze. W samorządzie, który od zwykłych obywateli wymaga terminowości, dyscypliny i przestrzegania procedur, sam najwyższy urzędnik przez lata funkcjonował tak, jakby procedury go nie dotyczyły. Mieszkaniec spóźni się z dokumentem — ponosi konsekwencje. Przedsiębiorca pomyli się we wniosku — musi poprawiać. Pracownik nie dopilnuje swoich obowiązków — odpowiada służbowo. A starosta? Przez lata nie korzysta z urlopu, po czym inkasuje ponad 80 tysięcy złotych i wszystko ma wyglądać jak normalna, spokojna czynność kadrowa.</p><h2><strong>Nie chodzi już tylko o urlop</strong></h2><p>Być może najbardziej trafne pytanie brzmi więc nie „czy to było legalne?”, ale „jak to w ogóle było możliwe?”. Bo nawet jeśli na końcu znajdzie się przepis, który pozwala wypłacić taki ekwiwalent, to nie zmieni to faktu, że cały ten obraz jest kompromitujący dla państwa, dla samorządu i dla ludzi, którzy przez lata powinni byli nad tym panować. W tej historii nie chodzi już tylko o urlop. Chodzi o styl sprawowania władzy, o poczucie bezkarności i o przekonanie, że w urzędzie można więcej, zwłaszcza jeśli siedzi się wystarczająco wysoko.</p><p>A mieszkańcom pozostaje obserwować, jak z ich pieniędzy finansuje się skutki wieloletniego bałaganu, który dla jednych był problemem, a dla innych — najwyraźniej bardzo opłacalnym przywilejem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tylko 3 głosy poparcia! Jodłowski utrzymał się dzięki PiS – bez honoru i bez wstydu?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54557,tylko-3-glosy-poparcia-jodlowski-utrzymal-sie-dzieki-pis-bez-honoru-i-bez-wstydu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54557,tylko-3-glosy-poparcia-jodlowski-utrzymal-sie-dzieki-pis-bez-honoru-i-bez-wstydu</guid>
            <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 12:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tylko-3-glosy-poparcia-jodlowski-utrzymal-sie-dzieki-pis-bez-honoru-i-bez-wstydu-1774875010.png</url>
                        <title>Tylko 3 głosy poparcia! Jodłowski utrzymał się dzięki PiS – bez honoru i bez wstydu?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54557,tylko-3-glosy-poparcia-jodlowski-utrzymal-sie-dzieki-pis-bez-honoru-i-bez-wstydu</link>
                    </image><description>Miał zostać odwołany, ale zabrakło jednego głosu. Michał Jodłowski, mimo poparcia zaledwie trzech radnych, nadal stoi na czele Rady Powiatu Tomaszowskiego. W kluczowym momencie pomogli radni PiS, którzy wstrzymali się od głosu. Czy to polityczny układ i początek poważnego kryzysu w samorządzie?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W czasie ostatniej sesji <strong>Rady Powiatu Tomaszowskiego</strong> głosowano nad wnioskiem o odwołanie z funkcji przewodniczącego <strong>Michała Jodłowskiego</strong>. Złożyła go grupa 10 radnych. Nie udało się jednak wprowadzić go do porządku obrad, ponieważ zabrakło jednego głosu. W ten sposób radny, mając poparcie jedynie trzech osób, nadal prowadzi obrady i reprezentuje całą, 23-osobową Radę. Co gorsza, pozwala sobie na aroganckie i pozbawione minimum kultury zachowania wobec innych samorządowców.</p><p><strong>Michał Jodłowski</strong> objął funkcję przewodniczącego Rady Powiatu po odwołaniu z niej <strong>Marka Kociubińskiego</strong>. Zmiana miała tylko jeden cel: sprawne odwołanie ze stanowiska starosty <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong>, a co za tym idzie — całego Zarządu Powiatu. Z tego samego powodu odwołano także <strong>Szczepana Goskę</strong> z funkcji przewodniczącego <strong>Komisji Rewizyjnej</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54521,polityczna-gra-kosztem-najslabszych-burza-wokol-decyzji-radnych"></oembed></figure><p>Radni, którzy złożyli wniosek, twierdzą, że <strong>Michał Jodłowski</strong> nie tylko nie pomagał w procesie odwoływania starego i powoływania nowego starosty, ale wręcz przeszkadzał. W dodatku, w ich ocenie, robił to w porozumieniu z <strong>Mariuszem Węgrzynowskim</strong>.</p><p>Ostatecznie doprowadził także do tego, że podczas jednej z sesji ogłoszono blisko dwumiesięczną przerwę, która miała zdestabilizować pracę samorządu i doprowadzić do odwołania Rady oraz przedterminowych wyborów. Zresztą właśnie podczas tej samej sesji on sam również miał zostać odwołany.</p><p>Radni zwracają też uwagę na aroganckie zachowanie <strong>Michała Jodłowskiego</strong>, niestosowne komentarze, wyłączanie mikrofonów oraz brak kultury politycznej niezbędnej do prowadzenia obrad. Jodłowski dopuszcza także do zaszczuwania innych radnych i traktuje członków Rady w sposób nierówny.</p><p>Radny, który był przeciwstawiany <strong>Markowi Kociubińskiemu</strong> i który miał zapewnić właściwy poziom debaty, okazał się zdecydowanie słabszym przewodniczącym od swojego poprzednika.</p><p>W ostatnim głosowaniu poparły go wprost jedynie trzy osoby: <strong>Alicja Zwolak-Plichta, Kazimierz Mordaka oraz Martyna Wojciechowska</strong>. Samemu Jodłowskiemu zabrakło odwagi, by poddać się weryfikacji w głosowaniu. Zabrakło też honoru, by złożyć rezygnację. Skorzystał za to z pomocy radnych <strong>PiS</strong>, którzy nie mogli wesprzeć go w głosowaniu wprost, więc wstrzymali się od głosu, co pozwoliło odrzucić wniosek. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że wróci on podczas kolejnej sesji i że radni <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong> ponownie udzielą poparcia koledze z komitetu „ośmiu gwiazdek”.</p><p>Kim jest obecny przewodniczący? O jego karierze zawodowej wiadomo tyle, że niemal w całości związana jest z politycznymi koneksjami. Wcześniej, jako partyjny nominat <strong>PO</strong>, został naczelnikiem <strong>Wydziału Zdrowia w Starostwie Powiatowym</strong>. Obecnie jest dyrektorem łódzkiego oddziału <strong>KRUS</strong>, powołanym na to stanowisko bez żadnego konkursu. Nie wiadomo też nic o wykonywaniu przez niego jakiejkolwiek pracy na tzw. wolnym rynku, gdzie trzeba wykazać się konkretną wiedzą i umiejętnościami.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Awans szpitala, milionowe szanse i polityczna burza. Sprawa TCZ trafia do prokuratury]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54552,awans-szpitala-milionowe-szanse-i-polityczna-burza-sprawa-tcz-trafia-do-prokuratury</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54552,awans-szpitala-milionowe-szanse-i-polityczna-burza-sprawa-tcz-trafia-do-prokuratury</guid>
            <pubDate>Sun, 29 Mar 2026 17:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-awans-szpitala-milionowe-szanse-i-polityczna-burza-sprawa-tcz-trafia-do-prokuratury-1774800020.png</url>
                        <title>Awans szpitala, milionowe szanse i polityczna burza. Sprawa TCZ trafia do prokuratury</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54552,awans-szpitala-milionowe-szanse-i-polityczna-burza-sprawa-tcz-trafia-do-prokuratury</link>
                    </image><description>W Tomaszowskim Centrum Zdrowia prokuratura bada zawiadomienie przeciwko byłemu prezesowi Wiesławowi Chudzikowi w sprawie utraconej dotacji na nowy blok operacyjny. Śledczy sprawdzą, czy to naruszenie prawa, czy polityczne zmiany zarządu, które pozbawiły region inwestycji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Od sukcesu do śledztwa?</strong></h2><p>W Tomaszowskim Centrum Zdrowia narasta spór, który z poziomu zarządzania szpitalem przenosi się na poziom prokuratorski. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, do śledczych miał trafić wniosek dotyczący podejrzenia popełnienia przestępstwa przez byłego prezesa placówki, doktora Wiesława Chudzika. jak się dowiadujemy w sprawie przesłuchiany był między innymi obecny Zarząd Powiatu Tomaszowskiego.&nbsp;</p><p>Sama sprawa nie dotyczy jednak jedynie osoby byłego szefa szpitala. W tle pojawia się znacznie poważniejszy problem – sposób zarządzania jedną z najważniejszych instytucji ochrony zdrowia w regionie oraz utracona szansa na rozwój, który mógł diametralnie zmienić poziom usług medycznych w Tomaszowie Mazowieckim.&nbsp;</p><p>Przypomnieć tutaj należy, że prezes odchodząc, zostawił spółkę w doskonałej kondycji finansowej, z zyskiem oraz pieniędzimi na koncie.&nbsp;</p><h3><strong>Szpital, który miał iść w górę</strong></h3><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia to kluczowa placówka dla mieszkańców powiatu, oferująca szeroki zakres świadczeń medycznych i zatrudniająca setki pracowników różnych specjalizacji. W ostatnich latach podejmowano działania mające podnieść jej rangę i możliwości.</p><p>Jednym z najważniejszych kroków było uzyskanie przez szpital statusu SULO II – czyli wyższego poziomu referencyjności w systemie ochrony zdrowia. Tego typu zmiana oznacza nie tylko prestiż, ale przede wszystkim większe możliwości leczenia pacjentów oraz dostęp do wyższych kontraktów i finansowania.</p><p>Za tym sukcesem stały działania &nbsp;właśnie doktora Wiesława Chudzika</p><h3><strong>Blok operacyjny, który mógł zmienić wszystko</strong></h3><p>Kolejnym krokiem w rozwoju szpitala było przygotowanie wniosku o dofinansowanie budowy nowoczesnego bloku operacyjnego. Inwestycja ta mogła znacząco poprawić jakość leczenia, skrócić kolejki i zwiększyć możliwości zabiegowe placówki. Wniosek taki został przygotowany i złożony. &nbsp;To jednak właśnie w tym miejscu historia zaczyna się komplikować. Mariuszowi Węgrzynowskiemu zaświtała w głowie myśl, by na miejsce Prezesa przyjąć "kolegę kolegi", czyli Marka Utrackiego będącego protegowanym Antoniego Macierewicza. Razem z nim przyszli polityczni działacze. Razem Chudzikiem odeszli fachowcy.&nbsp;</p><p>Po zmianach &nbsp;w kierownictwie &nbsp;szpitala – konieczne było dopracowanie dokumentacji i spełnienie wymogów formalnych, które umożliwiłyby uzyskanie finansowania. Dla poprzedników byłyby to zmiany kosmetyczne, co pokazali w przypadku projektu "Bezpieczna Przystań". Dla partyjnych nominatów była to bariera nie do przejścia. Pracownicy szpitala mówią wprost: oni nie rozumieli co czytali. &nbsp;Z dostępnych informacji wynika, że wniosek nie został skutecznie poprawiony i ostatecznie nie spełnił wymagań formalnych. W efekcie został odrzucony, a szpital stracił szansę na pozyskanie środków i realizację kluczowej inwestycji.&nbsp;</p><h3><strong>Zamiast inwestycji – zawiadomienie</strong></h3><p>W tym kontekście szczególne emocje budzi fakt, że sprawa trafiła do prokuratury. Według nieoficjalnych ustaleń, zawiadomienie miało zostać złożone przez środowiska związane z Prawem i Sprawiedliwością, w tym Mariusza Węgrzynowskiego.&nbsp;</p><p>W opinii części obserwatorów może to być próba przeniesienia ciężaru odpowiedzialności za niepowodzenia inwestycyjne na poprzednie kierownictwo. Zwłaszcza że zmiany w zarządzie placówki nastąpiły w atmosferze napięcia, a sam doktor Chudzik miał dowiedzieć się o odwołaniu w nieformalny sposób z wysłanego do niego w Sylwestra SMS-a</p><h3><strong>Polityka czy realne zarzuty?</strong></h3><p>Na tym etapie trudno jednoznacznie ocenić zasadność doniesienia. Faktem jest, że w konkursie premiowano szpitale SULO I. Nie zmienia to jednak faktu, że wniosek odpadł z powodów formalnych a nie merytorycznych. Stracił też szansę na finansowanie z listy rezerwowej. A tu już jest odpowiedzialność Mariusza Węgrzynowskiego, który zmienił Prezesa, mając świadomość poważnych planów inwestycyjnych.&nbsp;</p><p>Sprawą zajmą się teraz śledczy, którzy będą musieli odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do naruszenia prawa, czy też mamy do czynienia z konfliktem o podłożu polityczno-organizacyjnym. A może po prostu chodzi o polityczne ataki na nowy Zarząd Powiatu?&nbsp;</p><p>Nie ulega jednak wątpliwości, że sprawa ma szerszy wymiar. Dotyczy nie tylko przeszłości zarządzania szpitalem, ale także jego przyszłości.</p><h3><strong>Największym przegranym może być pacjent</strong></h3><p>Bez względu na to, jak zakończy się postępowanie, jedno jest pewne – największą stratą dla regionu jest utracona szansa na rozwój infrastruktury medycznej.</p><p>Nowy blok operacyjny to nie tylko inwestycja w mury i sprzęt. To realna poprawa jakości leczenia, większe bezpieczeństwo pacjentów i krótsze kolejki do zabiegów. To też możliwość pozyskania wysokiej klasy specjalistów medycznych, którzy chętniej pracują w miejscu nowoczesnym i dobrze wyposażonym.&nbsp;</p><p>Dziś zamiast dyskusji o rozwoju pojawia się konflikt, który może na długo zahamować dalsze zmiany.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kto dał zgodę na 24,5 tys. zł dla prezesa TCZ? Dokumentów brak, pytań przybywa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54544,kto-dal-zgode-na-24-5-tys-zl-dla-prezesa-tcz-dokumentow-brak-pytan-przybywa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54544,kto-dal-zgode-na-24-5-tys-zl-dla-prezesa-tcz-dokumentow-brak-pytan-przybywa</guid>
            <pubDate>Sat, 28 Mar 2026 20:01:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kto-dal-zgode-na-24-5-tys-zl-dla-prezesa-tcz-dokumentow-brak-pytan-przybywa-1774725011.png</url>
                        <title>Kto dał zgodę na 24,5 tys. zł dla prezesa TCZ? Dokumentów brak, pytań przybywa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54544,kto-dal-zgode-na-24-5-tys-zl-dla-prezesa-tcz-dokumentow-brak-pytan-przybywa</link>
                    </image><description>W Tomaszowskim Centrum Zdrowia wraca sprawa wynagrodzenia byłego prezesa spółki Marka Utrackiego. Nie chodzi już tylko o samą kwotę, choć ta także robi wrażenie. Chodzi przede wszystkim o to, czy pensja została ustalona zgodnie z prawem i czy istniała do tego formalna podstawa. Dziś, jak słyszymy, w dokumentach nie ma śladu po uchwale, która powinna rozstrzygać tę kwestię.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Umowę z prezesem podpisał Waldemar Wyczachowski, jako przewodniczący rady nadzorczej. Sam ten fakt nie musi budzić kontrowersji, bo właśnie taką ścieżkę przewiduje Kodeks spółek handlowych. W przypadku umów zawieranych z członkiem zarządu to nie sam zarząd reprezentuje spółkę, lecz rada nadzorcza albo pełnomocnik powołany uchwałą wspólników. Problem nie tkwi więc w samym podpisie, ale w tym, co ten podpis poprzedzało.</p><p>Według informacji, do których dotarliśmy, zasadnicza część wynagrodzenia <strong>Marka Utrackiego </strong>miała wynosić 24 tysiące 500 złotych miesięcznie, bez dodatkowych benefitów i dodatków. Taka kwota w spółce samorządowej nie może jednak pojawić się „po prostu”. Sposób wynagradzania prezesa powinien wynikać z obowiązujących przepisów, a także z uchwały zgromadzenia wspólników. W przypadku Tomaszowskiego Centrum Zdrowia zgromadzenie wspólników było reprezentowane jednoosobowo przez ówczesnego starostę Mariusza Węgrzynowskiego.</p><p>I właśnie tutaj zaczynają się najpoważniejsze wątpliwości. Obecne władze spółki twierdzą, że <strong>nie odnaleziono żadnej uchwały zgromadzenia wspólników</strong>, która określałaby zasady wynagradzania prezesa. Takiego dokumentu nie ma mieć ani w materiałach zgromadzonych w starostwie, ani w samej spółce. Jeśli rzeczywiście tak jest, powstaje zasadnicze pytanie: na jakiej podstawie zawarto kontrakt i ustalono jego finansowe warunki?</p><p>To nie jest drobna formalność, którą można zbyć wzruszeniem ramion. W spółkach publicznych i samorządowych zasady wynagradzania osób zarządzających nie są kwestią uznaniową. Powinny wynikać z jasno przyjętych reguł, zgodnych z uchwałą właścicielską i obowiązującymi przepisami. Jeśli takiej uchwały nie było, albo jeśli dziś nikt nie potrafi jej pokazać, cała sprawa nabiera bardzo poważnego wymiaru.</p><p>Im dłużej przyglądać się tej historii, tym więcej pojawia się znaków zapytania. W radzie nadzorczej spółki zasiadali wówczas głównie działacze PiS. Część z nich była <strong>związana z fundacją im. Św. Ojca Pio, która – jak wskazują dostępne informacje – miała jakiś czas temu swoją siedzibę w domu byłego starosty Mariusza Węgrzynowskiego</strong>. Same powiązania personalne nie przesądzają jeszcze o naruszeniu prawa, ale w sytuacji, gdy brakuje podstawowych dokumentów, trudno przejść nad nimi do porządku dziennego. W takich sprawach liczy się nie tylko legalność, ale i przejrzystość.</p><p>Niepokoi również coś jeszcze. Mówimy o spółce publicznej, działającej w obszarze ochrony zdrowia, a więc szczególnie wrażliwym społecznie. Każda decyzja kadrowa i finansowa powinna być tam odporna na wszelkie wątpliwości. Tymczasem zamiast jasnej dokumentacji mamy ciszę, luki w aktach i odpowiedzi, które prowadzą do kolejnych pytań.</p><p>Czy uchwała dotycząca wynagrodzenia prezesa kiedykolwiek została podjęta? Jeśli tak, to dlaczego nie ma jej ani w starostwie, ani w spółce? Jeśli nie, to kto uznał, że można podpisać umowę opiewającą na taką kwotę bez formalnej podstawy? I wreszcie: czy nikt przez cały ten czas nie zauważył, że brakuje jednego z kluczowych dokumentów?</p><p>To sprawa, która wymaga pełnego wyjaśnienia. Nie tylko ze względu na wysokość wynagrodzenia byłego prezesa, ale przede wszystkim z powodu standardów, jakie powinny obowiązywać w spółkach należących do samorządu. W instytucjach publicznych nie wystarczy, że „jakoś to działało”. Musi być jeszcze wiadomo, kto podjął decyzję, na jakiej podstawie i czy zrobił to zgodnie z prawem.</p><p>Dziś wokół kontraktu Marka Utrackiego wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. A tam, gdzie znikają dokumenty, bardzo szybko znika też zaufanie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[100 tysięcy rocznie na „propagandę? Kulisy decyzji, która wstrząsnęła powiatem!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54537,100-tysiecy-rocznie-na-propagande-kulisy-decyzji-ktora-wstrzasnela-powiatem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54537,100-tysiecy-rocznie-na-propagande-kulisy-decyzji-ktora-wstrzasnela-powiatem</guid>
            <pubDate>Sat, 28 Mar 2026 13:39:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-100-tysiecy-rocznie-na-propagande-kulisy-decyzji-ktora-wstrzasnela-powiatem-1774702444.png</url>
                        <title>100 tysięcy rocznie na „propagandę? Kulisy decyzji, która wstrząsnęła powiatem!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54537,100-tysiecy-rocznie-na-propagande-kulisy-decyzji-ktora-wstrzasnela-powiatem</link>
                    </image><description>Zarząd Powiatu Tomaszowskiego rozwiązał wszystkie umowy z lokalnymi mediami. Kosztowały one około 100 tysięcy rocznie. W czasie rządów Mariusza Węgrzynowskiego wydatkowano na cele propagandowe setki tysięcy złotych. Zdaniem Zarządu Powiatu służyły one jedynie promocji nie tyle samego powiatu, co Starosty Mariusza Węgrzynowskiego i pisowskich działaczy w tym Mariusza Węgrzynowskiego i Antoniego Macierewicza.  Przez kilka lat internet zasypywany był zasypywany tysiącami fotografii z podpisywania umów i spotkań na tle zawsze tej samej ścianki. Sponsorowane przez powiat „telewizje” brały często na cel krytyków i przeciwników starosty, nigdy nie prezentując rzetelnej opinii drugiej strony sporu. Co ciekawe udzielane zlecenie nie uwzględniały statystyk i zasięgów portali internetowych. Powiat zatrudniał też osoby, które zajmowały się jedynie obsługą filmową Starosty, co generowało dodatkowe koszty osobowe.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Miliony wydane, szkoły wciąż brak. Trzeci projekt „Samochodówki” budzi ogromne kontrowersje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54536,miliony-wydane-szkoly-wciaz-brak-trzeci-projekt-samochodowki-budzi-ogromne-kontrowersje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54536,miliony-wydane-szkoly-wciaz-brak-trzeci-projekt-samochodowki-budzi-ogromne-kontrowersje</guid>
            <pubDate>Sat, 28 Mar 2026 10:16:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-miliony-wydane-szkoly-wciaz-brak-trzeci-projekt-samochodowki-budzi-ogromne-kontrowersje-1774691706.png</url>
                        <title>Miliony wydane, szkoły wciąż brak. Trzeci projekt „Samochodówki” budzi ogromne kontrowersje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54536,miliony-wydane-szkoly-wciaz-brak-trzeci-projekt-samochodowki-budzi-ogromne-kontrowersje</link>
                    </image><description>Ponad trzy godziny burzliwej dyskusji, miliony złotych wydane na dokumentację i wciąż brak nowego budynku dla „Samochodówki”. Sprawa inwestycji w Tomaszowie Mazowieckim pokazuje, jak decyzje polityczne mogą zatrzymać kluczowe projekty na lata.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przez ponad trzy godziny podczas obrad <strong>Rady Powiatu</strong> dyskutowano o pieniądzach na wykonanie projektu nowego budynku dydaktycznego dla <strong>„Samochodówki”</strong>. Wcześniej <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong> wprowadzał chaos podczas obrad komisji edukacji. Być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że byłby to już <strong>trzeci projekt</strong>, a za poprzednie dwa podatnicy zapłacili już <strong>blisko dwa miliony złotych</strong>. Dokładniej rzecz ujmując – mają zapłacić, ponieważ jeden z nich trafił do powiatu w grudniu i ma kosztować ponad milion złotych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54521,polityczna-gra-kosztem-najslabszych-burza-wokol-decyzji-radnych"></oembed></figure><h2><strong>Od lat wiadomo, że szkoła się sypie</strong></h2><p>O tym, że budynek dydaktyczny w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 jest w stanie katastrofalnym, wiadomo co najmniej od kilkunastu lat — jeszcze z czasów, kiedy dyrektorem był Mirosław Fajfer.</p><p>W 2013 roku zlecono opracowanie koncepcji i przygotowanie projektu technicznego budynku. Jego koszt wyniósł ponad 600 tysięcy złotych. Miał być gotowy w lutym 2014 roku. Zlecając jego wykonanie, brano pod uwagę możliwość pozyskania funduszy unijnych z perspektywy 2014–2020. Wykonawca projektu szacował koszt realizacji inwestycji na 15 milionów złotych.</p><p>Rozmiar przewidywanych nakładów finansowych był na tyle duży, że Powiat Tomaszowski nie był w stanie sam ich udźwignąć. Dlatego budowa nowego budynku dydaktycznego została zgłoszona do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi jako jeden z projektów kluczowych.</p><p>Zlecenie wykonania projektu poprzedził konkurs na opracowanie koncepcji budynku. Cieszył się on ogromnym zainteresowaniem, bowiem wpłynęły na niego aż 23 prace. Ostatecznie najbardziej spodobała się wspólna koncepcja pracowni ZYXAK Architektura i YAMA Bartkowiak. Poza nagrodą pieniężną w wysokości 10 000 złotych zwycięzcy mieli możliwość wzięcia udziału w negocjacjach dotyczących wykonania pełnej dokumentacji technicznej i projektowej.</p><p>– Wśród zaleceń dla architektów uwzględniliśmy, by projekt przewidywał możliwość realizacji inwestycji w dwóch etapach – mówił wówczas Klaudiusz Wilmański, naczelnik Wydziału Funduszy Pomocowych, Strategii Rozwoju i Inwestycji. – Głównym powodem są oczywiście koszty. Szkoła będzie nowoczesna i dobrze wyposażona, a to musi kosztować. Zgodnie z naszymi wytycznymi zajęcia w szkole powinny być możliwe już po realizacji pierwszego etapu.</p><p>Starostą wówczas był Piotr Kagankiewicz. Wszyscy cieszyli się, że niezbędna inwestycja wreszcie ruszy. Co ciekawe był to kolejny inwestycyjny projekt oświatowy tego Starosty. Wcześniej inwestycje poprowadzono w „Mechaniku” oraz „Gastronomiku”. Jak było to możliwe? Tym bardziej, że niektóre z nich powstawały ze środków własnych i bez dotacji? Były Starosta a obecny radny odpowiadał w czwartek. W tym czasie powiat tomaszowski do oświaty nie dopłacał. A w jej organizacji zlikwidowano chaos. Wśród osób zabiegających o budowę szkoły był też Sławomir Żegota obecny wicestarosta, odpowiedzialny za oświatę.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/17853,nowe-oblicze-samochodowki"></oembed></figure><h2><strong>Projekt do kosza przez zmianę władzy</strong></h2><p>Szkoła, a dokładnie nowoczesny budynek zostałby zapewne zbudowany. Jak twierdził w czwartek Piotr Kagankiewicz, całość projektowano bardzo „przyszłościowo” wybiegając mocno w przyszłość i potrzeby kształcenia na przestrzeni kolejnych kilkunastu co najmniej lat. Powstałby, gdyby nie zmiana władzy w powiecie. W 2014 roku przyszedł nowy Starosta, Mirosław Kukliński i projekt postanowiono wrzucić do… kosza. Powód? Rzekomo zbyt kosztowna realizacja, którą szacowano już wtedy na ok 20 milionów. Prawda jest jednak bardziej smutna. Nowy starosta nie chciał po prostu robić projektów poprzednika.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/33331,udalo-sie-z-unijna-pomoca"></oembed></figure><h2><strong>Miliony wydane, problemy zostały</strong></h2><p>Zamiast tego zdecydowano, by przebudować budynki warsztatowe i wymyślono koncepcję Centrum Praktycznej Nauki Zawodu. Inwestycja być może również potrzebna, ale nie na etapie, kiedy stropy w salach lekcyjnych przed zawaleniem zabezpieczają drewniane stemple.&nbsp;</p><p>Przygotowano więc tzw. PFU, czyli Program Funkcjonalno Użytkowy. W jego opracowaniu kierowano się między innymi wskazówkami pracowników i dyrekcji szkoły oraz starostwa.&nbsp;</p><p>W maju 2015 roku Zarząd Województwa Łódzkiego ogłosił listę projektów, które zostały zaakceptowane do realizacji w ramach konkursu na unowocześnienia szkolnictwa zawodowego. Projekty otrzymały dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach RPO Województwa Łódzkiego na lata 2014-2020. &nbsp;Pieniądze otrzymał powiat tomaszowski na Centrum Kształcenia Praktycznego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Tomaszowie. Całkowita wartość projektu złożonego przez władze powiatu wynosi 17.559.225,53 zł. Otrzymaliśmy najwyższe dofinansowanie w kwocie 11.044.932,11 zł.&nbsp;</p><p>Pojawiły się jednak kolejne problemy, ponieważ okazało się, że w międzyczasie zmieniły się warunki. Do pierwszego przetargu przystąpiła tylko jedna firma. Był to tomaszowski "Getmar" Usługi Remontowo-Budowlane, który zaproponował cenę 15.375.000 zł. &nbsp;Przetarg unieważniono, ponieważ kwota przewidziana w budżecie była niższa. W drugim wpłynęły co prawda dwie oferty od tomaszowskich firm: Artom Budownictwo i Joka, ale i tym razem kwoty były znacząco wyższe. Zdecydowano więc, by nieco uelastycznić warunki przetargu i spróbować jeszcze raz.&nbsp;&nbsp;</p><p>Obniżone między innymi rygory jakościowe, poprzez stosowanie zamienników. Zmieniony także projekt umowy, będący częścią specyfikacji przetargowej. Obniżono do minimum kwotę gwarancyjną. &nbsp;Wydawało się, że tym razem zamówienie będzie atrakcyjne dla wykonawców.</p><p>Rzeczywiście zainteresowanie przetargiem było spore, ale do wskazanego w ogłoszeniu ostatecznego terminu składania ofert nie wpłynęła ani jedna. Kolejny przetarg został unieważniony. Teraz spodziewać można się kolejnego ogłoszenia.</p><p>&nbsp;Inwestycja na terenie "Samochodówki” realizowana miała być w popularnym systemie „projektuj i buduj” na bazie wspomnianego wcześniej PFU. &nbsp;Zagospodarowany miał zostać także cały teren wokół obiektu.&nbsp;</p><p>Ostatecznie inwestycja ruszyła a wykonawcą została firma JOKA. Jej finał przypadł jednak na kadencję kolejnego Starosty, Mariusza Węgrzynowskiego. Do Tomaszowa zjeżdżali działacze PiS z całej niemal Polski, by pochwalić się… sukcesem. Tyle, że równocześnie ruszyły sprawy sądowe, bo JOKA domagała się pieniędzy za dodatkowe prace, których nie uwzględniono w PFU.&nbsp;</p><p>Postępowanie przeciągano całą poprzednią kadencję i zakończyło się dopiero teraz. Pieniądze dla JOKI wypłacać będzie… aktualny Zarząd.&nbsp;</p><p>To, co jest istotne w tej sprawie, to fakt, że budynek pochłonął tyle samo, jeśli nie więcej pieniędzy niż miał kosztować nowoczesny obiekt edukacyjny zaprojektowany przez Kagankiewicza.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/1036,15-milionow-do-wziecia-jest-dotacja-nie-ma-wykonawcy"></oembed></figure><h2><strong>Lata ciszy i zmarnowanych szans</strong></h2><p>Kolejne lata to czas wielkiego milczenia. Problemy z rekrutacją w szkole, oraz pandemia Covid. O inwestycji w potrzebny budynek dydaktyczny nikt nie myślał. Nikt nie myślał też o tym, by skorzystać z projektu, który stał na powiatowej półce.&nbsp;</p><p>Mariusz Węgrzynowski zajął się promocją własnej osoby i propagandą sukcesów. Inwestowano w rzeczy niezbyt w powiecie konieczne, za to wymyślone przez niego samego. Samochodówka czekała, mimo, że w Polsce i województwie rządzili jego koledzy z PiS a pozyskiwanie funduszy nigdy nie było tak proste. Pieniądze rozdawano bez skomplikowanych wniosków, tylko na podstawie tzw. fiszek. To było doskonałe rozwiązanie, pod warunkiem, że korzystali z niego ludzie mądrzy i odpowiedzialni.&nbsp;</p><h2><strong>Nowa szansa… i kolejne wątpliwości</strong></h2><p>W marcu 2023 roku pojawił się bardzo dobry program o charakterze oświatowym. Co ciekawe, nie był on wcale adresowany do dzieci kończących podstawówki. To raczej idea kształcenia, zmiany lub podnoszenia kwalifikacji osób dorosłych. Z założenia każde ze 120 zaplanowanych Centrów miało zajmować się inną branżą. W pierwszym naborze wyłoniono 55 pierwszych podmiotów. W kolejnym oferta skierowana została do kolejnych 65.&nbsp;</p><p>Kiedy rada powiatu podejmowała uchwałę o utworzeniu Branżowego Centrum Umiejętności &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;przeznaczono na ten cel 200 tys. zł. aby przygotować program funkcjonalno użytkowy. Ostatecznych kosztów inwestycji nikt nie był w stanie oszacować. Przystąpiono więc do programu nie znając jego ostatecznych kosztów. Wiadomo było jedynie, że można pozyskać 12 milionów złotych.&nbsp;Dużo? Niekoniecznie, bo warunkiem była budowa obiektu zeroemisyjnego, a więc kosztownego zarówno w wykonaniu, jak i utrzymaniu.&nbsp;</p><p>Wątpliwości budziła branża, bo Szkoła miała organizować kursy i szkolenia w zakresie prac magazynowych i logistyki. Rzecz w tym, że podobne organizowane są we wszystkich okolicznych powiatach. Organizowane są także trzystopniowe szkolenia, po których uzyskuje się tytuł technika logistyki.&nbsp;</p><p>W Tomaszowie i bliskiej okolicy nie ma właściwie centrów logistycznych. Są w Piotrkowie, Rawie ale u nas ich nie ma. Więc Centrum kształcić będzie nisko wykwalifikowanych pracowników supermarketów i hurtowi.&nbsp;</p><h2><strong>Umowa podpisana, ale wszystko się posypało</strong></h2><p>W czwartek, 24 lipca 2025 roku, w&nbsp;sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego w&nbsp;Tomaszowie Mazowieckim, podpisano umowę na&nbsp;budowę Branżowego Centrum Umiejętności (BCU) przy Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. Jana Pawła II. Jak zwykle z wielką pompą i przy błysku fleszy. Były uśmiechy i uściski dłoni.&nbsp;</p><p>Całkowita wartość inwestycji to 23 886 600 złotych, z&nbsp;czego 9 111 197 zł pochodzi z&nbsp;dofinansowania w&nbsp;ramach Krajowego Planu Odbudowy. W wyniku przeprowadzonego przetargu wykonawcą prac została firma LK Inwest z&nbsp;Wrocławia. Pomimo krótkiego terminu realizacji – do końca 2025 roku – prezes firmy, Krzysztof Łuksza, zapewniał, że&nbsp;inwestycja zostanie ukończona w&nbsp;terminie.&nbsp;</p><p>Już wówczas było oczywistym, że w 5 miesięcy nie da się obiektu zaprojektować i wykonać. Wiele osób w to powątpiewało, w tym tomaszowskie duże firmy budowlane zainteresowane przetargiem. &nbsp;Czy wrocławska firma przystępowała do przetargu zakładając z góry, że z terminu się nie wywiąże? Wicestarosta Żegota oraz Starosta Kowalczyk twierdzą, że usłyszeli od przedstawicieli firmy, że zapewniano ich, że termin zostanie wydłużony. Nie ma oczywiście nic na piśmie.&nbsp;</p><p>Niekompletny projekt trafił do Starostwa w grudniu wraz z pozwoleniem na budowę. W międzyczasie Powiat wypowiedział umowę wykonawcy. Stracono dotację ale nie tylko. Teraz LK Inwest z&nbsp;Wrocławia domaga się zapłaty za projekt oraz odszkodowania za utracone korzyści. Chodzi o ponad milion złotych.</p><h2><strong>Trzeci projekt? Absurd czy strategia</strong></h2><p>Postanowiono, że budynek i tak będzie budowany za środki własne, czyli na… kredyt. Wprowadzono nawet odpowiednie zapisy do projektu budżetu, ale nie przetrwały one burzy wokół odwoływania Zarządu Mariusza Węgrzynowskiego. Zostawiono jedynie milion złotych na… przygotowanie kolejnego projektu. To nie żart. Radni PiS i KO postanowili, że wykonają trzeci projekt dla tej samej inwestycji. Pomysł absurdalny i nie mający nic wspólnego z populistyczną argumentacją o konieczności zapewnienia właściwych warunków nauczania dla młodzieży z tej szkoły.&nbsp;</p><p>Dlaczego? Otóż kolejny kredyt w takiej wysokości zamknąłby możliwości inwestycyjne powiatu na kilka kolejnych lat. Inwestycję można i należy przeprowadzić ale po uzyskaniu dotacji na realnym do przyjęcia poziomie. Wrzutkę zrobiono po to, by odwrócić uwagę od własnego niepowodzenia i utraty środków z KPO na realizację BCU.&nbsp;</p><p>Co mówią o tym urzędnicy zajmujący się inwestycjami w powiecie? Zachęcają by zapoznać się z harmonogramem działań starosty. Budynek można było zbudować w terminie, ale Mariusz Węgrzynowski wykazał opieszałość w tym zakresie. Wystarczy porównać daty podjętych uchwał, przetargów, podpisania umowy. Twierdzą też, że umowa z LK Invest nie powinna być nigdy zawierana. Czy ktoś przestrzegał? Skarbniczka Powiatu, pani Beata Zysiak twierdzi, że zgłaszała pisemnie wątpliwości dotyczące BCU.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54218,bcu-w-tomaszowie-mazowieckim-jak-stracic-miliony-i-udawac-ze-nic-sie-nie-stalo"></oembed></figure><h2><strong>&nbsp;Ukrywany problem techniczny</strong></h2><p>W międzyczasie okazało się, że Zarząd Powiatu ukrywał przed radnymi stan techniczny budynku ZSP nr 1. Na ścianach pojawiły się pęknięcia. Zlecono ekspertyzę i nawet za nią zapłacono. Obecny zarząd twierdzi, że dokument mówi, że nic konkretnego powiedzieć nie może, bo wykonująca go osoba nie posiada odpowiednich narzędzi diagnostycznych. Wydaje się, że to żart.&nbsp;</p><p>Okazuje się jednak, że podstawowym problemem jest wadliwie wykonany dach. O problemach wiadomo ponoć od kilkunastu lat, ale teraz dopiero wychodzą na światło dzienne. Nawet toczono procesy ze znanym z fuszerek wykonawcą, który ogłosił upadłość. Chodzi nie tylko o konstrukcje, ale też o uszkodzenia i nasiąknięcie wełny mineralnej wodą z opadów, która obciąża konstrukcję.&nbsp;</p><p>Konieczny jest natychmiastowy remont. &nbsp;Ogłoszono więc przetarg. Oferty, jakie spływają to koszt ok miliona złotych. Postanowiono nie zaciągać dodatkowego kredytu na ten cel, a przesunąć środki ze wspomnianego wyżej projektu w „samochodówce”.</p><p>Była to jedyna rozsądna decyzja. Bez niej istniało ryzyko, że „Mechanik” będzie miał wyłączony cały budynek z użytkowania jako zagrażający zdrowiu i życiu użytkowników.&nbsp;</p><h2>Co dalej z „Samochodówką”</h2><p>Obecny Zarząd Powiatu chce nowy budynek wykonać. Zwraca jednak uwagę na to, że aby to zrobić niezbędne są środki zewnętrzne. Bez nich nie będzie to możliwe. Nie jest też konieczne wykonywanie nowego projektu, ponieważ wykonano już dwa.&nbsp;</p><p>Można wykorzystać nawet pierwszy z 2013 roku. Wystarczy w warunkach przetargowych wskazać na konieczność adaptacji istniejącej dokumentacji do nowych warunków technicznych i uzyskania pozwolenia na budowę. Ograniczy się to zapewne do nieco grubszej warstwy izolacyjnej i zastosowaniu 3-szybowych okien. Na pewno nie będzie to kosztować milion złotych plus koszt wykonania kolejnego PFU.</p><h2>Sedno problemu</h2><p>W robieniu zamieszania wokół spraw, które samemu się zepsuło. Można w ten sposób odwrócić uwagę od własnej indolencji.&nbsp;</p><p>Milion, później pięćset a na koniec pięćdziesiąt tysięcy? Wydatek bez gwarancji realizacji i to po raz trzeci w tej samej sprawie?&nbsp;</p><p>Nie da się tego określić inaczej niż szaleństwem i brakiem zdrowego rozsądku. To też typowe partyjniackie pieniactwo i populizm.&nbsp;</p><p>Blokowanie budżetu dla biednych schorowanych ludzi i tłumaczenie, że robi się to po to, by zrealizować niemożliwą do realizacji inwestycję i projekt, który już stoi na półce, &nbsp;jest żenujące&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polityczny rewanż po dwóch miesiącach? W Tomaszowie ruszył frontalny atak na starostę Kowalczyka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54532,polityczny-rewanz-po-dwoch-miesiacach-w-tomaszowie-ruszyl-frontalny-atak-na-staroste-kowalczyka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54532,polityczny-rewanz-po-dwoch-miesiacach-w-tomaszowie-ruszyl-frontalny-atak-na-staroste-kowalczyka</guid>
            <pubDate>Fri, 27 Mar 2026 21:11:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polityczny-rewanz-po-dwoch-miesiacach-w-tomaszowie-ruszyl-frontalny-atak-na-staroste-kowalczyka-1774642715.png</url>
                        <title>Polityczny rewanż po dwóch miesiącach? W Tomaszowie ruszył frontalny atak na starostę Kowalczyka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54532,polityczny-rewanz-po-dwoch-miesiacach-w-tomaszowie-ruszyl-frontalny-atak-na-staroste-kowalczyka</link>
                    </image><description>Prawdziwym „hitem” ostatniej sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego nie były ani inwestycje, ani sprawy mieszkańców, ani nawet kondycja powiatowych instytucji. Najwięcej emocji wywołał wniosek o odwołanie starosty Dariusza Kowalczyka — człowieka, który funkcję pełni zaledwie od 9 stycznia. Sam ten kalendarz mówi więcej niż najdłuższe polityczne przemówienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Trudno nie dostrzec w tej historii ironii. Jeszcze niedawno to Mariusz Węgrzynowski tracił stanowisko starosty w wyniku głosowania rady, a powiat ugrzązł w politycznym klinczu. Przez pewien czas nie udało się nawet skutecznie domknąć procesu wyboru nowego zarządu. Ostatecznie, po trzecim podejściu, starostą został Dariusz Kowalczyk. Dziś ci sami ludzie, którzy jeszcze przed chwilą bronili starego układu, próbują przekonać opinię publiczną, że największym problemem powiatu jest właśnie on.</p><p>Wniosek złożony przez radnych PiS, a odczytany przez byłego starostę, ma więc znaczenie znacznie większe niż proceduralny epizod. To pokaz siły, próba odzyskania narracji i czytelny sygnał: „nie pogodziliśmy się z utratą władzy”. W lokalnej polityce takie gesty nie biorą się z troski o standardy. Zazwyczaj są reakcją na utratę wpływów. Tego oczywiście nikt wprost nie powie, ale przebieg sesji i ton debaty każą właśnie tak odczytywać tę sytuację.</p><p>Bo co właściwie zarzuca się staroście po dwóch miesiącach urzędowania? Czy rzeczywiście chodzi o fatalne decyzje, chaos organizacyjny i paraliż starostwa? Czy może raczej o to, że nowa ekipa zaczęła porządki tam, gdzie przez lata nikt nie chciał ruszać swoich? To zasadnicza różnica. W samorządzie bardzo często największe oburzenie wywołują nie błędy, lecz próby przecięcia sieci politycznych zależności.</p><p>Nieprzypadkowo więc wokół tej sprawy coraz częściej pojawia się temat kadr i stanowisk. W powiecie, jak w wielu samorządach, władza to nie tylko sesyjna mównica i gabinet starosty. To również realny wpływ na jednostki, instytucje, spółki, stanowiska kierownicze i cały aparat lokalnych zależności. Kiedy zmienia się układ rządzący, zaczyna się nerwowe pilnowanie interesów. I właśnie w tym kontekście wielu obserwatorów odczytuje dzisiejszy atak na Kowalczyka — nie jako spór o jakość rządzenia, lecz jako reakcję na utratę politycznego zaplecza.</p><p>Oczywiście opozycja ma pełne prawo kontrolować władzę. Ma też prawo składać wnioski, pytać, punktować błędy i patrzeć staroście na ręce. Na tym polega demokracja. Ale demokracja polega również na czymś jeszcze: na uznaniu wyniku politycznej rozgrywki. A z tym, jak widać, bywa trudniej. Odnoszę wrażenie, że w Tomaszowie nie oglądamy dziś debaty o kierunku rozwoju powiatu, lecz festiwal politycznej frustracji po utracie stanowisk i wpływów.</p><p>W tej historii najbardziej uderza tempo. Dwa miesiące — tyle dostał nowy starosta, zanim uruchomiono wobec niego próbę politycznego odstrzału. To nie wygląda na spokojną ocenę pracy. To wygląda na odwet. Na komunikat wysłany do własnego elektoratu i środowiska: „jeszcze tu jesteśmy, jeszcze będziemy walczyć, jeszcze nie oddaliśmy wszystkiego”.</p><p>A mieszkańcy? Mieszkańcy po raz kolejny dostają lokalną politykę w najgorszym wydaniu: pełną personalnych urazów, rozliczeń i demonstracyjnych gestów. Zamiast rozmowy o drogach, szpitalu, szkołach, inwestycjach i jakości usług publicznych — dostają teatr władzy po przejściach.</p><p>Z całej tej historii płynie jedna refleksja. Wygrywać to sztuka, ale przegrywać też trzeba umieć. Trzeba mieć na to klasę, cierpliwość i choć odrobinę politycznego honoru. W Tomaszowie najwyraźniej z tym ostatnim wciąż jest największy problem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Węgrzynowski oburzony brakiem zdjęć. Nie ma go na zdjęciach – jest awantura!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54524,wegrzynowski-oburzony-brakiem-zdjec-nie-ma-go-na-zdjeciach-jest-awantura</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54524,wegrzynowski-oburzony-brakiem-zdjec-nie-ma-go-na-zdjeciach-jest-awantura</guid>
            <pubDate>Fri, 27 Mar 2026 12:18:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wegrzynowski-oburzony-brakiem-zdjec-nie-ma-go-na-zdjeciach-jest-awantura-1774611510.png</url>
                        <title>Węgrzynowski oburzony brakiem zdjęć. Nie ma go na zdjęciach – jest awantura!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54524,wegrzynowski-oburzony-brakiem-zdjec-nie-ma-go-na-zdjeciach-jest-awantura</link>
                    </image><description>Radny Mariusz Węgrzynowski, przyzwyczajony do obecności swojej podobizny w internecie, podczas sesji wytoczył przeciwko staroście Kowalczykowi prawdziwe patriotyczne armaty. Prawa ręka Antoniego Macierewicza w powiecie tomaszowskim poczuła się dotknięta tym, że w relacjach z uroczystości patriotycznych publikowanych na powiatowych stronach… zabrakło jego zdjęć.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Trudno się dziwić rozczarowaniu — przez lata mieszkańcy mogli oglądać go przy składaniu kwiatów czy podczas kościelnych uroczystości. Wszystko to kosztowało podatników setki tysięcy złotych. Dziś jednak ta forma autopromocji dobiegła końca. Nowy Zarząd wypowiedział tzw. umowy medialne, przynosząc oszczędności rzędu 100 tys. zł rocznie, czyli nawet pół miliona złotych w skali kadencji.</p><p>Dyskusja szybko zeszła na temat patriotyzmu i wychowania młodzieży. Dla Węgrzynowskiego to przede wszystkim obecność w kościele i składanie wiązanek. Problem w tym, że uczniowie często trafiali na te uroczystości przymusowo — kosztem zajęć lekcyjnych. Szkoły były zobowiązane do udziału, a dyrektorzy wysyłali młodzież, by nie narazić się władzom powiatu.</p><p>Podczas sesji emocje sięgnęły zenitu. „Ja pana w kościele nie widuję” — usłyszałem. Odpowiedź mogła być tylko jedna: jeśli to ma być ten sam kościół, to ja podziękuję. Padły też zarzuty o „obrażanie młodzieży”. Trudno jednak ignorować fakt, że wielu uczniów po lekcjach religii prowadzonych przez Węgrzynowskiego… z Kościołem się pożegnało.</p><p>Osobiście nie mam wątpliwości — ten wiązankowo-kościelny model „patriotyzmu” jest mi obcy. Patriotyzm to praca, nauka i odpowiedzialność za wspólnotę na co dzień, a nie od święta. To nie kult klęsk i symbolicznych gestów, ale realne działania.</p><p>Dlatego w tej dyskusji pojawił się również temat szpitala. To przykład najbardziej jaskrawego antypatriotyzmu ostatnich lat w Tomaszowie — sytuacji, w której osoby powiązane politycznie czerpały korzyści z publicznego majątku.</p><p>Zatrudnianie niekompetentnych ludzi za ogromne pieniądze, zakupy zbędnego sprzętu od znajomych działaczy, a nawet drobne nadużycia — to nie są pojedyncze incydenty. To system, który przez lata drenował publiczne pieniądze.</p><p>Dziś część tych spraw trafia do organów ścigania. Pozostaje mieć nadzieję, że rozliczenia będą realne, a odpowiedzialność — konkretna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polityczna gra kosztem najsłabszych? Burza wokół decyzji radnych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54521,polityczna-gra-kosztem-najslabszych-burza-wokol-decyzji-radnych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54521,polityczna-gra-kosztem-najslabszych-burza-wokol-decyzji-radnych</guid>
            <pubDate>Fri, 27 Mar 2026 08:40:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tytul-polityczna-gra-kosztem-najslabszych-burza-wokol-decyzji-radnych-1774598794.png</url>
                        <title>Polityczna gra kosztem najsłabszych? Burza wokół decyzji radnych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54521,polityczna-gra-kosztem-najslabszych-burza-wokol-decyzji-radnych</link>
                    </image><description>Czy decyzje radnych mogą realnie uderzyć w osoby chore, starsze i wykluczone? W Radzie Powiatu narasta konflikt, który przestaje być tylko politycznym sporem, a zaczyna mieć bardzo konkretne konsekwencje społeczne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Wszystko wskazuje na to, że w Radzie Powiatu czekają nas kolejne 3 lata bezproduktywnych pyskówek</strong> w wydaniu radnych zarówno <strong>Koalicji Obywatelskiej</strong>, jak i <strong>Prawa i Sprawiedliwości</strong>. Nie udała się <strong>próba zdestabilizowania samorządu</strong> podjęta przez koalicję radnych <strong>KO–PiS</strong>. Radni, manipulowani przez <strong>Michała Jodłowskiego</strong> oraz <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong>, pod patronatem posłów <strong>Macierewicza i Witczaka</strong>, zamierzali doprowadzić do <strong>powtórnych wyborów</strong>, a wcześniej ustanowić <strong>zarząd komisaryczny</strong>. Spowodowałoby to co najmniej <strong>rok wymiernych strat dla mieszkańców powiatu</strong>. Komisarz bowiem zajmowałby się jedynie <strong>bieżącym administrowaniem</strong>. Być może ktoś liczył na to, że to on właśnie zostanie powołany przez wojewodę na stanowisko komisarza. Może takie cele przyświecały <strong>Michałowi Jodłowskiemu</strong>. <strong>Węgrzynowski</strong> z całą pewnością nie może pogodzić się z <strong>utratą dobrze płatnego stanowiska</strong>. I można by to przyjąć jako <strong>typowy polityczny folklor</strong>, gdyby nie to, że szkodzi on <strong>osobom najsłabszym, biednym, schorowanym i często pozbawionym wsparcia</strong> ze strony najbliższych.</p><p>Na wczorajszej sesji radni przyjmowali <strong>zmiany w budżecie powiatu</strong>. Dwie najważniejsze to <strong>przesunięcie miliona złotych</strong> z „wymyślonej” inwestycji w <strong>Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 3</strong>, czyli z „<strong>Samochodówki</strong>”, do <strong>Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1</strong>, czyli „<strong>Mechanika</strong>”. Pieniądze miały być rzekomo przeznaczone na wykonanie <strong>kolejnego, trzeciego już projektu budynku dydaktycznego</strong>. Poprzednie dwa kosztowały <strong>blisko 2 miliony złotych</strong>. Teraz działacze <strong>PiS–KO</strong> chcieli wydać <strong>kolejne środki na ten sam cel</strong>. Tymczasem ogłoszono <strong>przetarg na remont wadliwie wykonanego dachu w „Mechaniku”</strong>. Jego koszt to około <strong>miliona złotych</strong>. Bez tej inwestycji istnieje <strong>zagrożenie wyłączenia budynku z użytkowania</strong>.</p><p>Radni <strong>Jodłowskiego i Węgrzynowskiego</strong> chcieli jednak zostawić <strong>500 tysięcy złotych na projekt w ZSP3</strong>, co – nawet przy założeniu, że udałoby się go wykonać – jest <strong>kwotą zbyt niską</strong>. Obecny <strong>zarząd</strong> nie chciał się zgodzić na taką <strong>niefrasobliwość</strong>. Zaproponowano więc, żeby zachować przynajmniej <strong>50 tysięcy złotych</strong>. Pytanie oczywiście: <strong>po co?</strong> Radni ze zdjęcia poniżej postanowili więc zrobić na złość zarządowi i <strong>za budżetem nie zagłosować</strong>. Tyle że gdyby ich <strong>destruktywne działanie</strong> się powiodło, zrobiliby na złość komuś innemu. Komu? <strong>Osobom niepełnosprawnym i emerytom</strong>.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1658/824;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/03/27/image.png" width="1658" height="824"></figure><p>Wcześniejsza uchwała, którą na szczęście udało się przyjąć, dotyczyła <strong>podziału środków</strong>, jakie mieszkańcy (nie powiat, tylko właśnie oni) otrzymali z <strong>Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych</strong>. Mają one zostać przeznaczone na: <strong>turnusy rehabilitacyjne</strong>, <strong>dofinansowanie artykułów codziennej higieny osobistej</strong>, jak na przykład <strong>pieluchy</strong>, <strong>aparaty słuchowe</strong>, <strong>remonty łazienek i przystosowanie ich do potrzeb osób z niepełnosprawnościami</strong>, <strong>dokształcanie</strong> oraz <strong>tworzenie nowych miejsc pracy</strong>. Do tego dochodzi <strong>wsparcie mobilności</strong>. Ale to nie koniec – to także pieniądze na <strong>Warsztaty Terapii Zajęciowej</strong>.</p><p>O jakiej <strong>skali potrzeb</strong> mówimy? Wyjaśniał to <strong>Andrzej Więckowski</strong>. Samo <strong>zaopatrzenie medyczne</strong> dotyczy około <strong>3500 osób</strong>. Lista oczekujących na sfinansowanie <strong>turnusów rehabilitacyjnych</strong>, w tym dzieci, liczy <strong>850 osób</strong>.</p><p>Przy przyjmowaniu tej uchwały ja również opisywałem radnym, z jakiego rodzaju <strong>ludzkimi nieszczęściami</strong> spotykam się w mojej codziennej pracy, i jak ważne jest <strong>wsparcie</strong>. <strong>Nikt nie zabierał głosu. Nikt nie reagował</strong> na moje apele, by radni interesowali się losem osób „<strong>wykluczonych</strong>” na terenie swoich miejscowości. Na sali <strong>brak zainteresowania</strong>. Odwiedzam takie miejsca na bieżąco, widzę skalę <strong>cierpienia</strong> i… <strong>samotności w tym cierpieniu</strong>. <strong>Ludzi pozostawionych samym sobie</strong>. Często bez pieniędzy na zakup <strong>pieluch</strong> czy zwykłej <strong>podpórki wspomagającej poruszanie się po domu</strong>. Obok łóżka często stoją <strong>przenośne toalety</strong>, gdzie ludzie załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne – o ile tylko są w stanie z tego łóżka wstać i przemieścić się o pół metra.</p><p>Wiele firm <strong>kredytuje zakupy takich produktów</strong>, czekając na zwrot pieniędzy z <strong>PFRON</strong>. Tymczasem na przykład <strong>radny Goska</strong> od dwóch lat koncentruje się jedynie na tym, by ludzi takiej możliwości <strong>pozbawić</strong>. Co to znaczy? <strong>Pytanie natury retorycznej</strong>.</p><p>Mimo tego <strong>10 radnych</strong> podjęło wczoraj chyba <strong>najbardziej hańbiącą decyzję</strong> – postanowili <strong>nie głosować za przyjęciem zmian budżetowych</strong>. <strong>Polityczny cynizm i wyrachowanie</strong> wzięły górę. Nie pierwszy zresztą raz. Już w ubiegłym roku, kiedy we wrześniu trafiły do nas <strong>środki z PFRON</strong> w sposób całkowicie niespodziewany, panowie <strong>Jodłowski i Węgrzynowski</strong> przez dwa miesiące zwlekali ze <strong>zwołaniem sesji i wprowadzeniem ich do budżetu</strong>. Stało się to dopiero wtedy, gdy interweniowali radni, którzy później złożyli <strong>wniosek o odwołanie Mariusza Węgrzynowskiego</strong>.</p><p>Na moją uwagę, że takie głosowania mogą <strong>pozbawić zwykłych ludzi pieniędzy</strong>, pan <strong>Kazimierz Mordaka</strong> stwierdził, że czuje się obrażony, a tak naprawdę powinno być mu wstyd. Tym bardziej że lubi się fotografować na „ściankach” podczas bali organizowanych na rzecz <strong>osób niepełnosprawnych</strong> przez <strong>SCh TOMY</strong>. Czy ludzie ci są potrzebni jedynie jako <strong>tło do politycznej autopromocji</strong>?</p><p>Ktoś jednak na tych wszystkich radnych głosował. Ktoś ich przecież wybierał. Zawsze podkreślają <strong>własną popularność i liczbę uzyskanych głosów</strong>. Ten felieton, gdybym napisał go wczoraj, będąc jeszcze pod wpływem emocji po sesji, zapewne miałby <strong>bardziej ostry wydźwięk, </strong>postanowiłem go jednak złagodzić. Osobny napiszę o budynku w ZSP3</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Nie możesz zdecydować – psychologia czy kryminologia? Sprawdź, co warto studiować we Wrocławiu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54518,nie-mozesz-zdecydowac-psychologia-czy-kryminologia-sprawdz-co-warto-studiowac-we-wroclawiu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54518,nie-mozesz-zdecydowac-psychologia-czy-kryminologia-sprawdz-co-warto-studiowac-we-wroclawiu</guid>
            <pubDate>Thu, 26 Mar 2026 20:27:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nie-mozesz-zdecydowac-psychologia-czy-kryminologia-sprawdz-co-warto-studiowac-we-wroclawiu-1774553405.jpg</url>
                        <title>Nie możesz zdecydować – psychologia czy kryminologia? Sprawdź, co warto studiować we Wrocławiu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54518,nie-mozesz-zdecydowac-psychologia-czy-kryminologia-sprawdz-co-warto-studiowac-we-wroclawiu</link>
                    </image><description>Nie możesz zdecydować, który kierunek będzie dla Ciebie lepszy – psychologia czy kryminologia? To dylemat wielu osób planujących studia we Wrocławiu. Oba kierunki pozwalają analizować ludzkie zachowania, ale robią to z zupełnie różnych perspektyw. Sprawdź, czym się różnią i który z nich lepiej dopasuje się do Twoich planów zawodowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dlaczego studia psychologiczne we Wrocławiu przyciągają kandydatów?</h2><p>Jeśli bliższe jest Ci zrozumienie emocji, motywacji i sposobu myślenia ludzi, dobrym wyborem będą <a href="https://studia-wroclaw.pl/studia-licencjackie/psychologia/">studia psychologiczne. Wrocław</a> daje w tym zakresie <strong>szerokie możliwości kształcenia oraz dostęp do środowiska akademickiego</strong>, które sprzyja rozwijaniu kompetencji już od pierwszych semestrów.</p><p>W trakcie studiów studenci zdobywają m.in.:</p><ul><li>umiejętność rozumienia zachowań i procesów społecznych;</li><li>kompetencje komunikacyjne i interpersonalne;</li><li>zdolność analizy i interpretacji zjawisk;</li><li>wiedzę z zakresu procesów poznawczych, emocji oraz mechanizmów podejmowania decyzji;</li><li>umiejętność rozpoznawania problemów psychologicznych i podstaw pracy wspierającej.</li></ul><h2>Czy kryminologia to dobry wybór obok psychologii?</h2><p>Jeśli interesujesz się mechanizmami przestępczości oraz funkcjonowaniem systemów bezpieczeństwa, dobrą opcją będzie dla Ciebie <a href="https://studia-wroclaw.pl/studia-licencjackie/kryminologia/">Kryminologia. Studia we Wrocławiu</a> oferują różne formy kształcenia<strong>, umożliwiając zdobycie wiedzy teoretycznej oraz rozwijanie praktycznych kompetencji związanych z analizą zagrożeń i funkcjonowaniem instytucji. </strong>Kierunek ten w wielu aspektach łączy się z psychologią, szczególnie w obszarze analizy zachowań.</p><p>Podczas studiów rozwijane są m.in.:</p><ul><li>umiejętność analizy przyczyn przestępczości;</li><li>interpretacja zjawisk społecznych;</li><li>rozumienie mechanizmów wpływających na bezpieczeństwo;</li><li>znajomość podstaw prawa karnego oraz funkcjonowania systemu wymiaru sprawiedliwości;</li><li>umiejętność analizy zjawisk patologii społecznych i ich wpływu na bezpieczeństwo publiczne.</li></ul><p style="text-align:center;"><span style="background-color:#eee;color:#c00;">&nbsp;</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1152/768;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/03/26/nie-mozesz-zdecydowac-psychologia-czy-kryminologia-sprawdz-co-warto-studiowac-we-wroclawiu2.jpg" width="1152" height="768"></figure><h2>Jak wyglądają studia zaoczne we Wrocławiu?</h2><p>Studia zaoczne to rozwiązanie dla osób, które chcą rozwijać się <strong>bez rezygnowania z aktywności zawodowej. </strong>Taki model pozwala połączyć zdobywanie wiedzy z codziennymi obowiązkami, a jednocześnie zachować kontakt z uczelnią i środowiskiem akademickim.</p><p>W praktyce oznacza to:</p><ul><li>zajęcia częściowo realizowane w ramach zjazdów;</li><li>wykorzystanie narzędzi e-learningowych wspierających naukę;</li><li>możliwość konsultacji i udziału w inicjatywach kierunkowych.</li></ul><p>Tego typu rozwiązania oferuje m.in. Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego, która<strong> łączy zajęcia w siedzibie uczelni z metodami kształcenia na odległość. </strong>Dzięki temu studenci mogą zdobywać wiedzę pod okiem doświadczonej kadry praktyków i ekspertów, a jednocześnie rozwijać kompetencje w bardziej bezpośredniej, praktycznej formie podczas zjazdów. Pełną ofertę studiów z zakresu Psychologii, Kryminologii oraz pozostałych obszarów znajdziesz tutaj: <a href="https://studia-wroclaw.pl/studia-licencjackie/">Studia zaoczne – Wrocław</a>.</p><h2>Czy studia we Wrocławiu mają coś więcej do zaoferowania niż teorię?</h2><p>Studia coraz częściej wykraczają poza schemat zajęć i egzaminów. Oprócz programu nauczania istotną rolę odgrywają inicjatywy, które <strong>pozwalają zdobywać doświadczenie, rozwijać zainteresowania i budować kompetencje w praktyce.</strong></p><p>W Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego studenci <strong>mają możliwość angażowania się w działalność kół naukowych oraz udziału w seminariach prowadzonych przez ekspertów i praktyków. </strong>Uczelnia stwarza także przestrzeń do rozwoju międzynarodowego – m.in. <strong>poprzez program Erasmus+</strong>, który umożliwia zdobywanie doświadczeń w zagranicznych ośrodkach akademickich.</p><p>Uzupełnieniem tego są inicjatywy społeczne i edukacyjne. Przykładem są działania studentów psychologii WSKZ, którzy pod opieką wykładowcy Bartosza Głowackiego realizowali<strong> cykl spotkań wspierających lokalne społeczności</strong>, w tym wizytę w Schronisku św. Brata Alberta we Wrocławiu.</p><p>Takie aktywności pozwalają nie tylko wykorzystać wiedzę w praktyce, ale także <strong>rozwijać kompetencje interpersonalne i lepiej rozumieć aktualne wyzwania społeczne. </strong>Dzięki temu studia zyskują wymiar znacznie wykraczający poza teorię.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rusza długo wyczekiwana inwestycja na ul. Legionów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54497,rusza-dlugo-wyczekiwana-inwestycja-na-ul-legionow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54497,rusza-dlugo-wyczekiwana-inwestycja-na-ul-legionow</guid>
            <pubDate>Wed, 25 Mar 2026 22:10:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rusza-dlugo-wyczekiwana-inwestycja-na-ul-legionow-1774473363.png</url>
                        <title>Rusza długo wyczekiwana inwestycja na ul. Legionów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54497,rusza-dlugo-wyczekiwana-inwestycja-na-ul-legionow</link>
                    </image><description>Po miesiącach zapowiedzi i rosnącej frustracji mieszkańców w końcu ruszyły prace na moście w ciągu ul. Legionów. Inwestycja, która ma przynieść realną poprawę bezpieczeństwa i komfortu, już na starcie przypomina jednak, jak poważne konsekwencje niesie ze sobą zamknięcie jednej z kluczowych przepraw w mieście.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Chaos komunikacyjny i powrót do objazdowej codzienności</h3><p>Zamknięcie mostu nie jest dla mieszkańców nowością – problemy komunikacyjne pojawiły się już wcześniej, gdy jego stan techniczny zaczął budzić poważne zastrzeżenia. Wąskie gardło komunikacyjne szybko przeniosło się na okoliczne ulice, gdzie korki stały się codziennością. Kierowcy skarżyli się na wydłużony czas dojazdu do pracy, a mieszkańcy pobliskich osiedli – na wzmożony ruch i hałas.</p><p>Teraz, wraz z rozpoczęciem właściwych prac, sytuacja ponownie się zaostrzy. Most został całkowicie wyłączony z użytkowania, a ruch skierowano na wyznaczone objazdy. Te – jak podkreślają mieszkańcy – nie zawsze są przygotowane na tak duże natężenie ruchu.</p><p>– <i>To była jedna z najważniejszych przepraw w tej części miasta. Bez niej wszystko się korkuje</i> – mówią kierowcy, którzy już pierwszego dnia robót utknęli w zatorach.</p><h3>Rozbiórka i budowa w jednym etapie</h3><p>Zakres inwestycji jest jednak kompleksowy i nie pozostawia złudzeń – nie chodzi o remont, lecz całkowitą wymianę obiektu. Istniejący most zostanie rozebrany, a w jego miejscu powstanie zupełnie nowa konstrukcja.</p><p>Prace zaplanowano w jednym etapie, co oznacza, że przez cały okres realizacji przeprawa pozostanie zamknięta. Taki model, choć uciążliwy dla mieszkańców, pozwala skrócić czas inwestycji i ograniczyć ryzyko dodatkowych komplikacji.</p><h3>Nowoczesny most zamiast przestarzałej konstrukcji</h3><p>Nowy most ma być obiektem trzyprzęsłowym o konstrukcji żelbetowej, spełniającym najwyższe współczesne standardy. Jego długość pomostu wyniesie ponad 39 metrów, a całkowita długość – niemal 50 metrów. Szerokość obiektu sięgnie 15,4 metra.</p><p>Przewidziano dwa pasy ruchu, chodnik dla pieszych oraz szeroki ciąg pieszo-rowerowy. Konstrukcja zostanie posadowiona na solidnych palach o średnicy 1200 mm, co zapewni odpowiednią nośność i trwałość.</p><p>Co istotne, most będzie dostosowany nie tylko do standardowego ruchu drogowego, ale również do obciążeń specjalnych – zgodnych z normami NATO. To znaczący krok w kierunku zwiększenia funkcjonalności infrastruktury.</p><h3>Więcej niż tylko most</h3><p>Inwestycja nie ogranicza się do samej przeprawy. W jej ramach powstanie również nowa infrastruktura dla pieszych i rowerzystów, system odwodnienia oraz elementy poprawiające bezpieczeństwo, takie jak bariery ochronne.</p><p>Nie zapomniano także o otoczeniu – w bezpośrednim sąsiedztwie mostu znajdują się schody prowadzące na bulwary nad Wolbórką, które pozostaną ważnym elementem przestrzeni rekreacyjnej.</p><p>Dodatkowym wyzwaniem dla wykonawców będzie praca w terenie silnie uzbrojonym – z licznymi sieciami gazowymi, energetycznymi, wodociągowymi i telekomunikacyjnymi.</p><h3>Uciążliwości dziś, korzyści jutro</h3><p>Choć mieszkańcy muszą przygotować się na miesiące utrudnień, cel inwestycji jest jasny: poprawa bezpieczeństwa, zwiększenie nośności oraz dostosowanie infrastruktury do współczesnych standardów.</p><p>Pozostaje pytanie, czy miasto i kierowcy poradzą sobie z okresem przejściowym. Jedno jest pewne – most na ul. Legionów jeszcze długo pozostanie jednym z najważniejszych tematów lokalnych rozmów.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Bezpieczna Przystań” nabiera kształtów. Kluczowa inwestycja zdrowotna w Tomaszowie na finiszu prac konstrukcyjnych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54495,bezpieczna-przystan-nabiera-ksztaltow-kluczowa-inwestycja-zdrowotna-w-tomaszowie-na-finiszu-prac-konstrukcyjnych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54495,bezpieczna-przystan-nabiera-ksztaltow-kluczowa-inwestycja-zdrowotna-w-tomaszowie-na-finiszu-prac-konstrukcyjnych</guid>
            <pubDate>Wed, 25 Mar 2026 21:42:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezpieczna-przystan-nabiera-ksztaltow-kluczowa-inwestycja-zdrowotna-w-tomaszowie-na-finiszu-prac-1774471924.png</url>
                        <title>„Bezpieczna Przystań” nabiera kształtów. Kluczowa inwestycja zdrowotna w Tomaszowie na finiszu prac konstrukcyjnych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54495,bezpieczna-przystan-nabiera-ksztaltow-kluczowa-inwestycja-zdrowotna-w-tomaszowie-na-finiszu-prac-konstrukcyjnych</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki wchodzi w decydującą fazę jednej z najważniejszych inwestycji w lokalny system ochrony zdrowia. Budowa Zakładu Opieki Długoterminowej „Bezpieczna Przystań” przy Tomaszowskim Centrum Zdrowia osiągnęła etap, który pozwala realnie ocenić tempo i jakość realizowanych prac.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Podczas wizji lokalnej na placu budowy przedstawiciele władz powiatu – wicestarosta Sławomir Żegota oraz członek zarządu Krzysztof Biskup – dokonali przeglądu postępu inwestycji. Spotkanie miało charakter roboczy, jednak jego wnioski są jednoznaczne: projekt realizowany jest zgodnie z harmonogramem, a wykonawca koncentruje się obecnie na kluczowych etapach konstrukcyjnych i instalacyjnych.</p><h3>Kompleksowa inwestycja w opiekę długoterminową</h3><p>„Bezpieczna Przystań” to przedsięwzięcie o charakterze systemowym. Zakłada nie tylko budowę nowoczesnego obiektu, ale również stworzenie pełnego zaplecza infrastrukturalnego i technologicznego dla pacjentów wymagających całodobowej opieki.</p><p>Zakres inwestycji obejmuje m.in.:</p><ul><li>kompleksowe roboty budowlane i wykończeniowe,</li><li>nowoczesne instalacje sanitarne, w tym systemy wentylacji i klimatyzacji,</li><li>instalacje elektryczne i teletechniczne, w tym systemy przyzywowe, monitoring oraz instalację fotowoltaiczną,</li><li>zagospodarowanie terenu wokół obiektu z przestrzenią rekreacyjną dla pacjentów.</li></ul><p>Projekt realizowany jest w ramach środków z Krajowego Planu Odbudowy i ma na celu rozwój opieki długoterminowej w regionie, szczególnie dla osób starszych i niesamodzielnych . W jego ramach powstanie nowoczesna placówka dysponująca 25 miejscami opieki całodobowej.</p><h3>Fundament sukcesu: skutecznie pozyskane środki</h3><p>Nie byłoby tej inwestycji bez skutecznych działań poprzedniego kierownictwa szpitala. To właśnie prezes Wiesław Chudzik wraz ze swoim zespołem przygotował wniosek i doprowadził do pozyskania wielomilionowego dofinansowania. W czasie jego kadencji Tomaszowskie Centrum Zdrowia przechodziło intensywną modernizację i realizowało szereg projektów rozwojowych .</p><p>To podkreślenie ma dziś szczególne znaczenie, ponieważ inwestycja – mimo zapewnionych środków – znalazła się w pewnym momencie w realnym zagrożeniu.</p><h3>Kryzys i ryzyko utraty dofinansowania</h3><p>Jak wynika z ustaleń, projekt „Bezpiecznej Przystani” był poważnie zagrożony na skutek niewydolności decyzyjnej i organizacyjnej poprzednich władz powiatu oraz ówczesnego zarządu szpitala. Opóźnienia administracyjne i brak skutecznego nadzoru mogły doprowadzić do utraty przyznanego dofinansowania.</p><p>W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma zdolność szybkiego reagowania i odbudowy wiarygodności projektu wobec instytucji finansujących.</p><h3>Decydująca interwencja i uratowanie projektu</h3><p>Przełomowym momentem okazały się działania obecnego prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, Konrada Borowskiego. To właśnie jemu udało się uzyskać zgodę na przedłużenie terminu realizacji inwestycji – co w praktyce oznaczało uratowanie projektu bez utraty środków zewnętrznych.</p><p>W realiach inwestycji finansowanych ze środków publicznych i unijnych takie decyzje należą do wyjątkowo trudnych i wymagają zarówno determinacji, jak i skutecznych negocjacji.</p><h3>Finał prac już latem</h3><p>Zakończenie budowy oraz oddanie „Bezpiecznej Przystani” do użytku planowane jest na lato bieżącego roku. Wszystko wskazuje na to, że po okresie zagrożeń i napięć inwestycja wchodzi w stabilną fazę realizacji.</p><p>Jej znaczenie dla mieszkańców powiatu jest nie do przecenienia. To nie tylko nowa infrastruktura, ale przede wszystkim realne zwiększenie dostępności do opieki długoterminowej – jednego z najbardziej deficytowych segmentów systemu zdrowia.</p><p>„Bezpieczna Przystań” ma szansę stać się symbolem skutecznego dokończenia trudnej inwestycji – takiej, która mimo wcześniejszych problemów została doprowadzona do finału dzięki konsekwentnym działaniom i odpowiedzialnemu zarządzaniu.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki ze wsparciem dla zwierząt. Miasto stawia na profilaktykę i nowe schronisko]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54471,tomaszow-mazowiecki-ze-wsparciem-dla-zwierzat-miasto-stawia-na-profilaktyke-i-nowe-schronisko</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54471,tomaszow-mazowiecki-ze-wsparciem-dla-zwierzat-miasto-stawia-na-profilaktyke-i-nowe-schronisko</guid>
            <pubDate>Tue, 24 Mar 2026 20:15:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-ze-wsparciem-dla-zwierzat-miasto-stawia-na-profilaktyke-i-nowe-schronisko-1774380559.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki ze wsparciem dla zwierząt. Miasto stawia na profilaktykę i nowe schronisko</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54471,tomaszow-mazowiecki-ze-wsparciem-dla-zwierzat-miasto-stawia-na-profilaktyke-i-nowe-schronisko</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki otrzyma wsparcie w ramach programu Łódzkie dla zwierząt, a miasto rozszerza profilaktykę — bezpłatne sterylizacje, czipowanie i działania edukacyjne mają ograniczyć bezdomność zwierząt i wpisują się w długofalową politykę prozwierzęcą. Dodatkowo pozyskano 8 mln zł na nowe Centrum Opieki przy ul. Wapiennej, które ma powstać latem 2026.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tomaszów Mazowiecki znalazł się w gronie samorządów, które otrzymają wsparcie w ramach programu <strong>„Łódzkie dla zwierząt”</strong>. Zarząd Województwa Łódzkiego zarekomendował przyznanie <strong>20 tys. zł dla Gminy Miasto Tomaszów Mazowiecki</strong> oraz kolejnych <strong>20 tys. zł dla Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>. Po ok. 10 tys. złotych otrzymają też Inowłódz i Rzeczyca. W całym regionie do podziału było <strong>650 tys. zł</strong>, a wsparcie ma trafić do 37 samorządów. Ostateczną listę beneficjentów ma jeszcze zatwierdzić Sejmik Województwa Łódzkiego.&nbsp;</p><p>Dla Tomaszowa to nie jest jednorazowe działanie, ale element szerszej, konsekwentnie prowadzonej polityki prozwierzęcej. Miasto od lat realizuje program przeciwdziałania bezdomności zwierząt, a zadania w tym zakresie prowadzą m.in. <strong>Zespół ds. zwierząt</strong>, schronisko oraz upoważnieni pracownicy urzędu i jednostek miejskich. W oficjalnych materiałach miasta podkreślono, że działania obejmują nie tylko opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, ale też zapobieganie ich bezdomności poprzez systemowe rozwiązania.</p><p>Samorząd wojewódzki przeznacza środki przede wszystkim na działania, które realnie ograniczają skalę problemu. Chodzi o <strong>bezpłatną sterylizację i kastrację psów i kotów właścicielskich oraz kotów wolno żyjących</strong>, a także <strong>czipowanie zwierząt</strong>, które nie zostały jeszcze oznakowane. Program obejmuje również działania edukacyjne: warsztaty, szkolenia, kampanie informacyjne i promocję odpowiedzialnej adopcji.</p><p>W Tomaszowie takie rozwiązania są już dobrze znane mieszkańcom. Miasto prowadzi bezpłatne zabiegi dla właścicieli zwierząt, zachęca do adopcji i promuje znakowanie psów oraz kotów. W 2023 roku w ramach miejskiego programu złożono już <strong>1270 wniosków</strong>, a urząd informował, że mieszkańcy mogą korzystać z darmowej sterylizacji, kastracji, szczepień przeciw wściekliźnie oraz bezpłatnego czipowania, połączonego z rejestracją zwierząt w międzynarodowej bazie.</p><p>To ważne szczególnie dlatego, że obecne schronisko przy <strong>ul. Kępa 3</strong> od dawna działa pod dużą presją. Jak podaje Urząd Miasta, obiekt zajmuje <strong>4475 m²</strong>, ma <strong>44 boksy</strong> — w tym boksy ogólne, kwarantannę i część szpitalną — a obecnie przebywa tam około <strong>145 psów</strong>. Miasto podkreśla również, że zwierzęta trafiają do adopcji bezpłatnie, a odnalezieni właściciele mogą odebrać swoje zwierzęta bez opłat po potwierdzeniu prawa własności.</p><p>Właśnie dlatego Tomaszów rozwija także dużą inwestycję infrastrukturalną. Miasto pozyskało <strong>8 mln zł dofinansowania</strong> na budowę nowego <strong>Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi</strong>, które ma zastąpić dotychczasowe schronisko. Władze miasta już wcześniej wskazywały, że celem jest stworzenie nowoczesnego miejsca dla bezdomnych zwierząt, ale jednocześnie prowadzenie takich działań, by w przyszłości takich zwierząt było jak najmniej.</p><p>Według dostępnych informacji nowe schronisko ma powstać przy <strong>ul. Wapiennej</strong>, a zakończenie inwestycji planowano na <strong>lato 2026 roku</strong>. To przedsięwzięcie ma poprawić warunki bytowe psów i kotów oraz odciążyć obecny, wysłużony obiekt.&nbsp;</p><p>Dzięki środkom z programu „Łódzkie dla zwierząt” Tomaszów Mazowiecki zyskuje kolejne narzędzia do prowadzenia odpowiedzialnej polityki wobec zwierząt. Z jednej strony są to działania doraźne — zabiegi, znakowanie i edukacja — z drugiej długofalowa inwestycja w nowe centrum dla bezdomnych zwierząt. Wszystko to sprawia, że temat dobrostanu zwierząt w Tomaszowie nie jest tylko dodatkiem do miejskiej polityki, ale jednym z jej wyraźnych i konsekwentnie rozwijanych kierunków.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki stanie się centrum debaty o bezpieczeństwie.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54460,tomaszow-mazowiecki-stanie-sie-centrum-debaty-o-bezpieczenstwie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54460,tomaszow-mazowiecki-stanie-sie-centrum-debaty-o-bezpieczenstwie</guid>
            <pubDate>Tue, 24 Mar 2026 07:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-stanie-sie-centrum-debaty-o-bezpieczenstwie-1774335299.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki stanie się centrum debaty o bezpieczeństwie.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54460,tomaszow-mazowiecki-stanie-sie-centrum-debaty-o-bezpieczenstwie</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki w najbliższych dniach znajdzie się w centrum ogólnopolskiej debaty o bezpieczeństwie. 26 marca 2026 roku w Filii Uniwersytetu Łódzkiego odbędzie się konferencja naukowa zatytułowana „Bezpieczeństwo cywilne XXI wieku – technologia, dostępność, ochrona”, która zgromadzi przedstawicieli administracji rządowej, samorządów, świata nauki oraz instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wydarzenie organizowane jest wspólnie przez <strong>Fundację Porozumienia Społecznego oraz Filię Uniwersytetu Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Co istotne, konferencja została objęta patronatem Ministra Infrastruktury, Ministerstwa Obrony Narodowej oraz władz samorządowych województwa łódzkiego, co podkreśla jej rangę i znaczenie w skali kraju.&nbsp;</p><h2><strong>Spotkanie nauki, polityki i praktyki</strong></h2><p>Konferencja ma charakter interdyscyplinarny i wpisuje się w coraz silniejszy trend łączenia środowisk naukowych z praktykami zarządzania kryzysowego oraz administracją publiczną. Tego typu wydarzenia służą nie tylko wymianie wiedzy, ale także wypracowywaniu konkretnych rozwiązań systemowych dotyczących ochrony ludności i infrastruktury.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim spotkają się osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na różnych poziomach – od ministerstw, przez instytucje państwowe, po lokalne samorządy. Już sam skład gości otwierających wydarzenie – z udziałem ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka czy władz regionu – wskazuje, że konferencja wykracza poza ramy akademickiej dyskusji i dotyka realnych decyzji państwowych.</p><h2><strong>Kluczowe wyzwania: technologia, dostępność i odporność</strong></h2><p>Program konferencji skupia się na trzech filarach współczesnego bezpieczeństwa cywilnego: technologii, dostępności oraz ochronie. W pierwszym panelu eksperci będą dyskutować o roli organizacji pozarządowych, samorządów i nowych technologii w budowaniu odporności państwa na kryzysy.</p><p>Wśród prelegentów znajdą się m.in. przedstawiciele <strong>Federacji Obrony Cywilnej, Ministerstwa Infrastruktury czy Urzędu Lotnictwa Cywilnego</strong>, a także uznani eksperci, jak prof. Bogusław Pacek, od lat związany z tematyką bezpieczeństwa i obronności. Ich obecność pokazuje, że dyskusja obejmie zarówno poziom strategiczny, jak i praktyczny.</p><p>Nie bez znaczenia pozostaje drugi panel, poświęcony <strong>wykluczeniu komunikacyjnemu</strong>. To temat szczególnie istotny dla regionów takich jak Tomaszów Mazowiecki i szerzej – Polski powiatowej. Eksperci będą analizować, w jaki sposób ograniczony dostęp do transportu wpływa na bezpieczeństwo społeczne i rozwój infrastrukturalny.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1310/814;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/03/24/zrzut-ekranu-2026-03-24-074604.png" width="1310" height="814"></figure><h2><strong>Schrony i przygotowanie na sytuacje kryzysowe</strong></h2><p>Jednym z najbardziej aktualnych punktów programu będzie panel dotyczący <strong>budowy i dostępności schronów</strong>. W obliczu napięć geopolitycznych i rosnącej świadomości zagrożeń, temat ten coraz częściej pojawia się w debacie publicznej.</p><p>W dyskusji udział wezmą specjaliści z zakresu architektury, inżynierii oraz bezpieczeństwa, w tym przedstawiciele Akademii Pożarniczej i Wojskowej Akademii Technicznej. Eksperci będą odpowiadać na pytanie, czy Polska jest dziś realnie przygotowana na sytuacje kryzysowe i jakie inwestycje są niezbędne, by poprawić poziom ochrony ludności.</p><h2><strong>Znaczenie dla Tomaszowa i regionu</strong></h2><p>Organizacja wydarzenia tej rangi w Tomaszowie Mazowieckim ma także wymiar lokalny. Miasto staje się miejscem ogólnopolskiej debaty, a Filia Uniwersytetu Łódzkiego potwierdza swoją rosnącą rolę jako ośrodek naukowy i ekspercki.</p><p>Konferencja może przyczynić się do wzmocnienia współpracy między instytucjami oraz zwiększenia świadomości społecznej w zakresie bezpieczeństwa. Jak podkreślają organizatorzy, tego typu spotkania mają służyć budowaniu dialogu między nauką, administracją i praktyką, co jest kluczowe w obliczu dynamicznie zmieniających się zagrożeń XXI wieku. &nbsp;</p><h2><strong>Debata, która może przynieść konkretne wnioski</strong></h2><p>Konferencja potrwa od rana do godzin popołudniowych i zakończy się podsumowaniem najważniejszych wniosków. Można się spodziewać, że efektem spotkania będą rekomendacje dotyczące m.in. rozwoju systemu ochrony ludności, wykorzystania nowych technologii oraz poprawy dostępności infrastruktury.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego to nie tylko prestiżowe wydarzenie, ale także sygnał, że lokalne ośrodki mogą odgrywać ważną rolę w ogólnopolskiej dyskusji o bezpieczeństwie.</p><p>W czasach, gdy kwestie ochrony ludności, odporności państwa i przygotowania na kryzysy nabierają szczególnego znaczenia, taka debata wydaje się nie tylko potrzebna – ale wręcz konieczna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szpital w Tomaszowie pod presją. NFZ ma miliardową dziurę, pacjenci mogą to odczuć]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54446,szpital-w-tomaszowie-pod-presja-nfz-ma-miliardowa-dziure-pacjenci-moga-to-odczuc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54446,szpital-w-tomaszowie-pod-presja-nfz-ma-miliardowa-dziure-pacjenci-moga-to-odczuc</guid>
            <pubDate>Mon, 23 Mar 2026 12:17:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szpital-w-tomaszowie-pod-presja-nfz-ma-miliardowa-dziure-pacjenci-moga-to-odczuc-1774265078.png</url>
                        <title>Szpital w Tomaszowie pod presją. NFZ ma miliardową dziurę, pacjenci mogą to odczuć</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54446,szpital-w-tomaszowie-pod-presja-nfz-ma-miliardowa-dziure-pacjenci-moga-to-odczuc</link>
                    </image><description>NFZ na 2026 r. przewiduje 217,4 mld zł przychodów, lecz prognozowany deficyt sięga 23 mld zł; przez to szpital w Tomaszowie Mazowieckim może ograniczyć przyjęcia do zakontraktowanych limitów. Planowane cięcia w AOS i zmiany rozliczeń grożą wydłużeniem kolejek i utrudnionym dostępem do diagnostyki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Coraz większa dziura w NFZ. Szpitale pod presją – także w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>System ochrony zdrowia w Polsce stoi przed poważnym wyzwaniem finansowym. Choć planowane zmiany w finansowaniu świadczeń mogą przynieść od <strong>3 do 4 miliardów złotych rocznie</strong>, to – jak wskazują eksperci – wciąż zdecydowanie za mało, by zasypać lukę, która w 2026 roku sięga aż <strong>23 miliardów złotych</strong>.</p><p>To problem, który coraz mocniej odczuwają także szpitale powiatowe, w tym <strong>szpital w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, gdzie sytuacja finansowa staje się coraz trudniejsza.</p><h2>Kolejne zmiany w finansowaniu są nieuniknione</h2><p>Eksperci nie mają wątpliwości – <strong>NFZ będzie zmuszony do wprowadzania kolejnych zmian</strong> w systemie rozliczeń świadczeń.</p><p>– „Nie ma innego wyjścia, chyba że budżet państwa znacząco zasili Narodowy Fundusz Zdrowia” – wskazują specjaliści.</p><p>Ministerstwo Zdrowia już wcześniej analizowało różne warianty oszczędności. Jednym z nich było wprowadzenie limitów w <strong>ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS)</strong>, co mogłoby przynieść nawet <strong>4,9 mld zł oszczędności</strong>. Łącznie resort szacował możliwe cięcia na poziomie <strong>10,4 mld zł</strong>, m.in. poprzez zmiany w systemie wynagrodzeń czy ograniczenia w finansowaniu niektórych świadczeń.</p><h2>Co to oznacza dla pacjentów?</h2><p>Choć NFZ zapowiada, że niektóre obszary – jak szybka diagnostyka onkologiczna (karta DILO) czy leczenie dzieci – pozostaną poza ograniczeniami, to eksperci ostrzegają przed realnymi konsekwencjami.</p><p>Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej zwraca uwagę, że problem zaczyna się wcześniej:<br>pacjent z podejrzeniem nowotworu często nie ma jeszcze karty DILO, a opóźnienia w diagnostyce mogą prowadzić do <strong>rozwoju choroby i pogorszenia rokowań</strong>.</p><h2>Szpitale będą ograniczać przyjęcia</h2><p>Jeszcze bardziej niepokojąco sytuację oceniają przedstawiciele szpitali powiatowych. Jak podkreśla Waldemar Malinowski z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, proponowane zasady rozliczeń są niewystarczające.</p><p>– „Stawka na poziomie 40 proc. za nadwykonania nie pokrywa nawet kosztów pracy” – zaznacza.</p><p>W praktyce oznacza to jedno: <strong>placówki mogą zacząć ograniczać przyjmowanie pacjentów wyłącznie do zakontraktowanych limitów</strong>.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki: trudna sytuacja lokalnego szpitala</h2><p>Te ogólnopolskie problemy mają swoje bardzo konkretne przełożenie na sytuację lokalną. <strong>Szpital w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, podobnie jak wiele innych placówek powiatowych, zmaga się z rosnącymi kosztami i ograniczonym finansowaniem.</p><p>Przy utrzymującym się deficycie NFZ oraz możliwym wprowadzeniu kolejnych limitów świadczeń, placówka może stanąć przed jeszcze większymi wyzwaniami. Dla mieszkańców oznacza to realne ryzyko <strong>wydłużenia kolejek do specjalistów i ograniczenia dostępności usług medycznych</strong>.</p><h2>Rząd: pieniędzy będzie więcej, ale składka nie wzrośnie</h2><p>Premier Donald Tusk zapowiedział, że do systemu ochrony zdrowia trafi w tym roku dodatkowe <strong>20–30 miliardów złotych</strong>, jednak jednocześnie wykluczył podwyżkę składki zdrowotnej.</p><p>Podkreślił, że środki mają być wykorzystane przede wszystkim na poprawę dostępności świadczeń i stabilizację systemu, a nie wyłącznie na wzrost wynagrodzeń.</p><h2>Rosną wydatki, ale nie liczba świadczeń</h2><p>Dane NFZ pokazują wyraźną dysproporcję: w latach 2021–2025 wartość świadczeń w AOS wzrosła aż o <strong>117 proc.</strong>, podczas gdy liczba wykonanych świadczeń zwiększyła się jedynie o około <strong>20 proc.</strong>.</p><p>To oznacza, że koszty systemu rosną znacznie szybciej niż jego realna wydajność.</p><h2>System pod presją</h2><p>Na 2026 rok przychody NFZ zaplanowano na poziomie <strong>217,4 mld zł</strong>, jednak mimo to prognozowany deficyt wynosi aż <strong>23 mld zł</strong>.</p><p>W takiej sytuacji coraz częściej pojawia się pytanie nie o to, czy zmiany nastąpią, ale <strong>jak głęboko wpłyną one na funkcjonowanie szpitali – także tych lokalnych, jak w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Posiedzenie Rady Powiatowej Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54428,posiedzenie-rady-powiatowej-izby-rolniczej-wojewodztwa-lodzkiego-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54428,posiedzenie-rady-powiatowej-izby-rolniczej-wojewodztwa-lodzkiego-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Sat, 21 Mar 2026 07:33:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-posiedzenie-rady-powiatowej-izby-rolniczej-wojewodztwa-lodzkiego-w-tomaszowie-mazowieckim-1774075169.jpg</url>
                        <title>Posiedzenie Rady Powiatowej Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54428,posiedzenie-rady-powiatowej-izby-rolniczej-wojewodztwa-lodzkiego-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>19 marca 2026 roku w Tomaszowie Mazowieckim odbyło się I Posiedzenie Rady Powiatowej Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego. Spotkanie otworzył przewodniczący Rady, Paweł Rochala, który przywitał delegatów, zaproszonych gości oraz starostę tomaszowskiego, Dariusza Kowalczyka.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Już od pierwszych minut było widać, że to wydarzenie ma nie tylko formalny charakter, ale przede wszystkim praktyczny wymiar dla rolników z regionu. Jednym z kluczowych punktów programu było <strong>szkolenie KSeF dla rolników</strong>, które poprowadziły przedstawicielki Urzędu Skarbowego w Tomaszowie Mazowieckim – Monika Krawczyk oraz Anna Mierzejewska.</p><p>Podczas prezentacji szczegółowo omówiono, czym jest <strong>Krajowy System e-Faktur (KSeF)</strong> i jakie zmiany wprowadzi w codziennym funkcjonowaniu gospodarstw oraz firm. Wyjaśniono, że faktury wystawiane w KSeF nie będą już przesyłane jako pliki PDF, lecz będą generowane bezpośrednio w systemie i oznaczane unikalnym numerem identyfikacyjnym. To oznacza realną zmianę w sposobie prowadzenia dokumentacji i rozliczeń.</p><p>Zwrócono uwagę, że <strong>obowiązkowy KSeF w Polsce</strong> obejmie praktycznie wszystkich przedsiębiorców posiadających numer NIP, w tym także rolników prowadzących działalność. Wdrożenie systemu będzie odbywać się etapami, jednak już teraz warto przygotować się na nadchodzące zmiany.</p><p>Kolejna część spotkania dotyczyła bardzo ważnego tematu dla rolników, czyli <strong>dopłaty obszarowe 2026</strong>. Nowe zasady składania wniosków oraz wymogi formalne przedstawili Magdalena Płocka i Kamil Golec z ARiMR w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Omówiono również szczegółowo <strong>ekoschematy dla rolników 2026</strong>, które stają się coraz istotniejszym elementem systemu wsparcia. Uczestnicy dowiedzieli się, jakie działania są wymagane oraz na co należy zwrócić szczególną uwagę przy ubieganiu się o środki.</p><p>Podczas dyskusji podkreślono, jak ważne jest prowadzenie <strong>rejestru zabiegów agrotechnicznych</strong>, terminowe składanie dokumentów oraz aktualizowanie danych dotyczących zwierząt. To obowiązki, które mają bezpośredni wpływ na możliwość uzyskania dopłat i uniknięcie ewentualnych sankcji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[150 nowych mieszkań w Tomaszowie! To dopiero początek – w planach aż 540 lokali]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54417,150-nowych-mieszkan-w-tomaszowie-to-dopiero-poczatek-w-planach-az-540-lokali</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54417,150-nowych-mieszkan-w-tomaszowie-to-dopiero-poczatek-w-planach-az-540-lokali</guid>
            <pubDate>Fri, 20 Mar 2026 16:40:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-150-nowych-mieszkan-w-tomaszowie-to-dopiero-poczatek-w-planach-az-540-lokali-1774021873.png</url>
                        <title>150 nowych mieszkań w Tomaszowie! To dopiero początek – w planach aż 540 lokali</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54417,150-nowych-mieszkan-w-tomaszowie-to-dopiero-poczatek-w-planach-az-540-lokali</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim rusza jedna z największych inwestycji mieszkaniowych ostatnich lat. Powstaną dwa nowe bloki w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej, a to dopiero początek większego planu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie Mazowieckim podpisano umowę na budowę dwóch nowoczesnych bloków mieszkalnych, w których znajdzie się łącznie 150 lokali. Inwestycja realizowana jest w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej (SIM) i ma kosztować ponad 47 milionów złotych.</p><p>Za realizację przedsięwzięcia odpowiada spółka SIM KZN Łódzkie Centrum. Nowe budynki powstaną jako odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie na mieszkania dostępne dla osób, które nie kwalifikują się do lokali komunalnych, ale jednocześnie nie mają możliwości zakupu mieszkania na rynku komercyjnym.</p><p>Podpisanie umowy to ważny krok dla miasta. Jak podkreślał minister infrastruktury Dariusz Klimczak, Tomaszów dołącza do grona samorządów, które aktywnie korzystają z rządowych programów mieszkaniowych. W skali kraju na rozwój budownictwa przeznaczono w tym roku miliardy złotych, a program SIM ma odegrać kluczową rolę w zwiększaniu dostępności mieszkań.</p><p>Prezydent Tomaszowa Marcin Witko zwraca uwagę, że inwestycja nie tylko poprawi komfort życia mieszkańców, ale także odciąży istniejący zasób mieszkaniowy, w tym stare kamienice. Co więcej, zainteresowanie nowymi lokalami jest tak duże, że miasto już planuje kolejne etapy inwestycji.</p><blockquote><p>– To dopiero początek. Docelowo chcemy wybudować nawet 540 mieszkań – zapowiedział prezydent.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/player/embed/218ec7f4cdfb48914cb023c37d633e53ff4594fc" data-mid="1944"></oembed></figure><p>Nowe mieszkania będą dostępne w standardzie „pod klucz”. Oznacza to, że przyszli lokatorzy otrzymają gotowe do zamieszkania lokale z wykończonymi podłogami, pomalowanymi ścianami oraz wyposażonymi łazienkami i kuchniami. Do dyspozycji mieszkańców będą również miejsca parkingowe w garażach podziemnych oraz rowerownie.</p><p>Osiedle ma być w pełni zagospodarowane – przewidziano m.in. plac zabaw dla dzieci oraz przestrzeń sprzyjającą codziennemu funkcjonowaniu mieszkańców.</p><p>Realizacja inwestycji możliwa jest dzięki znacznemu wsparciu finansowemu. Miasto pozyskało ponad 21 milionów złotych z Funduszu Dopłat oraz około 5 milionów złotych z Funduszu Rządowego. Zakończenie budowy planowane jest na marzec 2028 roku.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:900/560;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/03/20/az-03-01.jpg" width="900" height="560"></figure><p>Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa to program, który w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w całej Polsce. Samorządy, we współpracy z Krajowym Zasobem Nieruchomości, tworzą spółki odpowiedzialne za budowę mieszkań na wynajem z możliwością dojścia do własności. To rozwiązanie skierowane przede wszystkim do osób o średnich dochodach, które dotąd miały ograniczone możliwości na rynku mieszkaniowym</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Nowy most na Legionów coraz bliżej. Inwestycja rusza, ale mieszkańcy pamiętają utrudnienia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54403,nowy-most-na-legionow-coraz-blizej-inwestycja-rusza-ale-mieszkancy-pamietaja-utrudnienia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54403,nowy-most-na-legionow-coraz-blizej-inwestycja-rusza-ale-mieszkancy-pamietaja-utrudnienia</guid>
            <pubDate>Thu, 19 Mar 2026 18:53:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowy-most-na-legionow-coraz-blizej-inwestycja-rusza-ale-mieszkancy-pamietaja-utrudnienia-1773943076.jpg</url>
                        <title>Nowy most na Legionów coraz bliżej. Inwestycja rusza, ale mieszkańcy pamiętają utrudnienia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54403,nowy-most-na-legionow-coraz-blizej-inwestycja-rusza-ale-mieszkancy-pamietaja-utrudnienia</link>
                    </image><description>Podpisanie umowy na przebudowę mostu w ciągu ul. Legionów w Tomaszowie Mazowieckim to ważny krok w realizacji jednej z kluczowych inwestycji drogowych w powiecie. Nowa przeprawa ma poprawić bezpieczeństwo i komfort jazdy, jednak temat ten wciąż budzi emocje wśród mieszkańców – głównie z powodu wcześniejszego zamknięcia mostu i związanych z tym utrudnień.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Zakres prac i finansowanie</strong></h2><p>Inwestycja obejmuje rozbudowę drogi powiatowej nr 4339E oraz całkowitą rozbiórkę starego mostu i budowę nowego obiektu. Wykonawcą została firma BUDREM-1 z Radomia. Wartość zadania to ponad 6,6 mln zł, a projekt współfinansowany jest z Funduszy Europejskich dla Łódzkiego 2021–2027.</p><p>Nowy most ma spełniać aktualne normy techniczne i wyeliminować dotychczasowe ograniczenia, w tym wprowadzone wcześniej limity tonażowe.</p><h2><strong>Termin zakończenia inwestycji</strong></h2><p>Zgodnie z wcześniejszymi informacjami drogowców i samorządu, prace przy przebudowie mostu mają potrwać do końca 2026 roku.</p><p>Oznacza to, że mieszkańcy muszą liczyć się z utrudnieniami jeszcze przez kilkanaście miesięcy, choć inwestor zapowiada bieżące informowanie o zmianach w organizacji ruchu.</p><h2><strong>Kontrowersje wokół zamknięcia mostu</strong></h2><p>Przypomnijmy – most został całkowicie zamknięty w listopadzie 2025 roku po wcześniejszym ograniczeniu nośności do 3,5 tony, co wynikało z jego złego stanu technicznego.</p><p>Decyzja była konieczna ze względów bezpieczeństwa, jednak wywołała spore niezadowolenie mieszkańców. Objazdy prowadzone m.in. ulicami Farbiarską, Hallera czy Mostową wydłużyły czas przejazdu i zwiększyły ruch w innych częściach miasta.</p><p>Kierowcy zwracali uwagę na chaos komunikacyjny i niewystarczającą informację, a przedsiębiorcy z tej części miasta – na spadek liczby klientów.</p><h2><strong>Inwestycja potrzebna, ale wymagająca</strong></h2><p>Samorząd podkreśla, że przebudowa mostu była nieunikniona – jego stan techniczny od lat budził zastrzeżenia. Nowy obiekt ma rozwiązać wieloletnie problemy infrastrukturalne i zapewnić bezpieczną przeprawę przez Wolbórkę na kolejne dekady.</p><p>Dla mieszkańców kluczowe pozostaje jednak to, czy prace przebiegną sprawnie i czy doświadczenia z zamknięcia mostu przełożą się na lepszą organizację kolejnych etapów inwestycji.</p><p>Jedno jest pewne – nowy most na Legionów będzie inwestycją, którą Tomaszów zapamięta nie tylko ze względu na jej znaczenie, ale także drogę, jaką trzeba było przejść, by ją zrealizować.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kwiaty, pizza i „catering” przy S8. Tak wyglądała reprezentacja w Tomaszowskim Centrum Zdrowia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54383,kwiaty-pizza-i-catering-przy-s8-tak-wygladala-reprezentacja-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54383,kwiaty-pizza-i-catering-przy-s8-tak-wygladala-reprezentacja-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia</guid>
            <pubDate>Wed, 18 Mar 2026 23:59:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kwiaty-pizza-i-catering-przy-s8-tak-wygladala-reprezentacja-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia-1773832065.png</url>
                        <title>Kwiaty, pizza i „catering” przy S8. Tak wyglądała reprezentacja w Tomaszowskim Centrum Zdrowia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54383,kwiaty-pizza-i-catering-przy-s8-tak-wygladala-reprezentacja-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia</link>
                    </image><description>Ponad 44 tys. zł na „reprezentację”, regularne zakupy kwiatów i tajemniczy „catering” w barze przy S8 – dokumenty Tomaszowskiego Centrum Zdrowia pokazują, jak wyglądały wydatki za kadencji prezesa Marka Utrackiego. Zamiast jasnych odpowiedzi pojawia się jednak więcej pytań niż wyjaśnień.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie dokumenty, które nie tyle wyjaśniają rzeczywistość, ile obnażają jej kompromitujący charakter. Odpowiedź Tomaszowskiego Centrum Zdrowia na pytania dotyczące wydatków prezesa Marka Utrackiego należy właśnie do tej kategorii. Formalnie wszystko się zgadza: są tabele, są kwoty, są opisy. Problem w tym, że im dłużej człowiek wczytuje się w te zestawienia, tym trudniej oprzeć się wrażeniu, że pod szyldem „reprezentacji spółki” finansowano rzeczy, które z interesem publicznym miały niewiele wspólnego.</p><p>W dokumencie czytamy, że koszty reprezentacyjne obejmowały wydatki „o charakterze okolicznościowym oraz organizacyjnym”, w szczególności zakup kwiatów i usługi cateringowe. Łącznie dało to kwotę 44 346,81 zł. Już sama ta suma powinna skłonić do zadania prostego pytania: czy publiczna spółka ochrony zdrowia naprawdę musi tak hojnie inwestować w dekoracyjno-gastronomiczną otoczkę swojej działalności? A jeśli już musi, to czy potrafi to jasno i uczciwie uzasadnić? Bo z przedstawionych danych wynika przede wszystkim jedno: wydawanie pieniędzy przychodziło łatwiej niż rzetelne tłumaczenie, po co właściwie je wydawano.</p><p>Szczególnie uderzają wydatki na kwiaty. Nie chodzi o pojedynczy bukiet kupiony na wyjątkową okazję, ale o regularny, powtarzalny strumień zakupów w kwiaciarni Blanka. W styczniu pojawiają się dwa wydatki po 100 zł, w lutym kolejne: 120 zł i 100 zł, w marcu już 600 zł, potem następne kwoty w kwietniu, maju, czerwcu, lipcu, sierpniu, wrześniu, październiku i listopadzie. Kwiaty wracają w tej dokumentacji z uporem godnym lepszej sprawy. Można odnieść wrażenie, że w TCZ kwiaty były niemal stałym elementem zarządzania. Tylko że spółka lecznicza to nie salon florystyczny ani agencja eventowa. Gdy w placówce ochrony zdrowia z taką regularnością pojawiają się wydatki na wiązanki i kompozycje kwiatowe, obywatel ma pełne prawo zapytać, czy ktoś nie pomylił misji publicznej z prywatnym gustem estetycznym.</p><p>Jeszcze bardziej wymowne są wydatki opisane jako „catering”. Sam termin brzmi godnie, służbowo, profesjonalnie. Tyle że za tym eleganckim słowem kryją się bardzo konkretne rachunki. W styczniu dwa razy po 100 zł w Barze Janosik w Zawadzie. W lutym znowu 100 zł w Janosiku i 123,20 zł w firmie Pietrzko z Tomaszowa Mazowieckiego, która — co warto powiedzieć wprost — jest po prostu Pizzerią Fiero. W czerwcu znów 100 zł w Janosiku. W listopadzie kolejne 720 zł i 100 zł w tym samym miejscu, a w grudniu następne 960 zł. Trudno nie zauważyć, że kwoty rzędu 100–150 zł, opisywane urzędowym mianem „cateringu”, najbardziej przypominają zwykłe rachunki za posiłki. I to raczej nie za obsługę dużych wydarzeń, lecz za wyżywienie jednej lub dwóch osób. W przypadku Baru Janosik, położonego przy trasie S8, nasuwa się wręcz banalnie prosty wniosek: to najprawdopodobniej koszt obiadu w trasie, a nie żadnego doniosłego wydarzenia reprezentacyjnego.</p><p>I właśnie tutaj zaczyna się problem nie tylko księgowy, ale przede wszystkim etyczny. Bo czym innym jest finansowanie rzeczywiście potrzebnego spotkania służbowego, a czym innym wrzucanie w koszty spółki własnych posiłków i opatrywanie ich wygodną etykietą „catering”. To nie jest drobiazg. To jest pewien styl myślenia o publicznych pieniądzach. Styl, w którym granica między tym, co służbowe, a tym, co osobiste, zaczyna się niebezpiecznie rozmywać. A kiedy taka granica się zaciera, zwykle kończy się to tym, że płaci instytucja, a korzysta jednostka.</p><p>Oczywiście w tabeli są także wydatki większe, znacznie większe. W maju pojawia się catering na 2 700 zł od zakładu gastronomicznego Dorota Warczyk z Inowłodza. Taka sama kwota wraca w listopadzie. W grudniu widzimy już 16 200 zł dla tego samego podmiotu, a także 1 600 zł dla FHU Marob z Inowłodza, przy czym sam dokument zaznacza, że chodzi o „duplikat” z dnia 20 grudnia 2025 roku. Osobno odnotowano także 3 000 zł i 200 zł za artykuły cukiernicze z firmy Rafik oraz zwroty różnych kosztów związanych z zakupami spożywczymi czy organizacją dnia św. Mikołaja. To wszystko składa się na obraz, w którym pojęcie „reprezentacji” zostało rozciągnięte do granic przyzwoitości. Bo jeśli w publicznej spółce ochrony zdrowia można pod reprezentację podciągnąć niemal wszystko — od kwiatów, przez pizzę, po świąteczne wydatki spożywcze — to znaczy, że ktoś bardzo długo korzystał z komfortu braku realnej kontroli.</p><p>Nie mniej bulwersujące jest to, jak niechętnie odpowiadano na pytania dotyczące innych kosztów. W sprawie telefonu komórkowego i bezprzewodowego internetu spółka nie potrafiła od razu wskazać, czy prezes kiedykolwiek przekroczył przewidziany w umowie limit 250 zł netto miesięcznie. Zamiast konkretnej odpowiedzi pojawiła się zapowiedź, że trzeba dopiero pozyskać billing i dane rozliczeniowe, by ustalić, co właściwie się działo. To brzmi jak administracyjna karykatura nadzoru. Jeśli spółka na bieżąco nie wie, czy prezes przekraczał limity kosztów przewidziane w umowie, to znaczy, że kontrola była co najwyżej fasadowa.</p><p>Swoją drogą, podobny mechanizm widać przy kosztach dojazdów. Z przedstawionych tabel wynika, że za przejazdy na trasie Marki–Tomaszów Mazowiecki i z powrotem, czyli de facto za dojazdy do siedziby spółki, wypłacono od stycznia do listopada 2025 roku 37 610,75 zł. Do tego doszło jeszcze 529 zł kosztów jednego wyjazdu służbowego, co razem daje 38 139,75 zł. To już nie są drobne rozliczenia, ale konkretne pieniądze. Powstaje więc pytanie zasadnicze: czy spółka publiczna miała finansować zarządzanie placówką, czy również codzienną logistykę życiową prezesa? Bo z perspektywy zwykłego mieszkańca wygląda to tak, jakby publiczna firma zdrowotna dopłacała do prywatnego modelu funkcjonowania swojego szefa.</p><p>Na tym tle szczególnie źle wypada sposób komunikacji. Zamiast przejrzystej i stanowczej odpowiedzi na zadane pytania dostaliśmy dokument, który próbuje sprawiać wrażenie porządku, ale tak naprawdę pozostawia serię niewygodnych niedopowiedzeń. Owszem, wskazano cele zarządcze. Owszem, pokazano zestawienia kosztów. Ale tam, gdzie powinno pojawić się prawdziwe wyjaśnienie sensu i zasadności wydatków, pojawia się urzędowa mgła. Kto dostał te kwiaty? W jakim celu kupowano je niemal przez cały rok? Na czym dokładnie polegał „catering” za 100 zł w barze przy trasie? Kto jadł, z kim jadł i dlaczego płaciła za to spółka? To są pytania elementarne. I to właśnie brak odpowiedzi na te pytania jest dziś najbardziej kompromitujący.</p><p>W sprawie wydatków TCZ nie chodzi wyłącznie o liczby. Chodzi o standardy. O elementarne wyczucie, że publiczne pieniądze — zwłaszcza w ochronie zdrowia — nie są prywatnym portfelem prezesa ani funduszem drobnych przyjemności. Kto zarządza taką spółką, powinien zachowywać nie tylko formalną poprawność, ale również powściągliwość, transparentność i zwykłą przyzwoitość. Tymczasem z przedstawionych dokumentów wyłania się obraz odwrotny: lekkość w wydawaniu, ciężkość w tłumaczeniu i wyraźny brak zrozumienia, że etyka w życiu publicznym zaczyna się właśnie od takich pozornie małych rzeczy. Od obiadu wpisanego jako „catering”. Od bukietu wrzuconego w koszty. Od rachunku, który może i da się zaksięgować, ale którego moralnie obronić już znacznie trudniej.</p><p>Najgorsze w tej historii jest to, że nie mówimy o prywatnej firmie, w której właściciel ryzykuje własnym majątkiem. Mówimy o podmiocie leczniczym, który działa w sferze szczególnie wrażliwej społecznie. W takim miejscu każdy zbędny wydatek, każdy niejasno opisany rachunek i każdy przejaw finansowej beztroski powinien być traktowany z podwójną surowością. Bo jeśli w ochronie zdrowia nie obowiązują najwyższe standardy odpowiedzialności, to gdzie właściwie miałyby jeszcze obowiązywać?</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
