<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/77/publicystyka" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Publicystyka - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/77/publicystyka</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Fri, 01 May 2026 14:33:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów ma swojego Kononowicza. Piotr Kucharski wydaje się marzyć, by....&quot;nie było niczego&quot;]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54949,tomaszow-ma-swojego-kononowicza-piotr-kucharski-wydaje-sie-marzyc-by-quot-nie-bylo-niczego-quot</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54949,tomaszow-ma-swojego-kononowicza-piotr-kucharski-wydaje-sie-marzyc-by-quot-nie-bylo-niczego-quot</guid>
            <pubDate>Fri, 01 May 2026 14:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tomaszow-ma-swojego-kononowicza-piotr-kucharski-wydaje-sie-marzyc-by-nie-bylo-niczego-1777639805.png</url>
                        <title>Tomaszów ma swojego Kononowicza. Piotr Kucharski wydaje się marzyć, by....&amp;quot;nie było niczego&amp;quot;</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54949,tomaszow-ma-swojego-kononowicza-piotr-kucharski-wydaje-sie-marzyc-by-quot-nie-bylo-niczego-quot</link>
                    </image><description>Wystarczył tylko jeden dzień od konferencji prasowej na temat budowy &quot;tomaszowskich term&quot;, by radny Piotr Kucharski. Idąc śladem słynnego Kononowicza, zauważył, że najlepiej aby... nie było niczego. Bo każdy sukces kogoś innego, postrzega jako osobistą klęskę. powiedzmy sobie wprost, że z punktu widzenia mieszkańców miasta, dobrze byłoby aby tych porażek było jak najwięcej, bo i liczba sukcesów zacznie się nam mnożyć</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szymanówek to nie jest miejsce z legendy, gdzie wybitni archeolodzy prowadzą ważne wykopaliska. To nie jest enklawa dziewiczej przyrody, o którą przez lata toczyły się spory w cieniu wielkich idei, na której rosną rzadkie gatunki rośli i gdzie mieszkają egzotyczne i będące na wymarciu zwierzęta. To przestrzeń, która dla większości mieszkańców istnieje gdzieś obok codzienności – niedookreślona, zaniedbana, bardziej potencjał niż rzeczywistość. Zdarzyło nam się na naszym portalu pokazywać porzucane tu stery śmieci, pozostałości po remontach. I właśnie dlatego, gdy pojawia się pomysł, by nadać jej sens, by tchnąć w nią życie, powinien rozpocząć się dialog. Tymczasem zamiast rozmowy dostajemy coś, co w Tomaszowie znamy aż za dobrze – szybkie, stanowcze i bezdyskusyjne „nie”.</p><p>Wpis radnego Piotra Kucharskiego nie jest tylko informacją. To manifest pewnej postawy, która w tym mieście rozgościła się na dobre. Przodowali w niej długo działacze PiS, ale teraz radni KO u ich satelici idealnie kontynuują. Postawy, która nie szuka możliwości, tylko przeszkód. Która nie pyta „jak to zrobić”, lecz „dlaczego się nie da”. I która z zadziwiającą regularnością pojawia się zawsze wtedy, gdy znajduje się szansa na jakąkolwiek zmianę. W dodatku zmianę na lepsze.&nbsp;</p><p>Można oczywiście mówić o ochronie środowiska, o procedurach, o konieczności rozwagi. To wszystko brzmi poważnie, odpowiedzialnie, wręcz szlachetnie. Tylko że w Tomaszowie ten język coraz częściej zaczyna pełnić funkcję wygodnego alibi. Bo łatwiej jest zasłonić się przepisem niż podjąć decyzję. Łatwiej zatrzymać niż wziąć odpowiedzialność za to, co mogłoby powstać. A już najlepiej, żeby komuś się... nie udało.&nbsp;</p><p>I w tym miejscu pojawia się pytanie, które nie jest już tylko publicystyczną prowokacją, ale realnym głosem mieszkańców zmęczonych tym samym scenariuszem powtarzanym od lat. Czy naprawdę chodzi o dobro wspólne, czy może o to, by żadna inicjatywa nie wyszła poza etap pomysłu? Czy mamy do czynienia z troską o miasto, czy z polityką, która żywi się blokowaniem wszystkiego, co nie wpisuje się w określony układ?</p><p>Bo jeśli każda próba zmiany kończy się w tym samym miejscu, jeśli każda koncepcja natrafia na mur zanim zdąży zostać poważnie rozważona, to trudno mówić o przypadku. To zaczyna przypominać mechanizm, który działa zbyt sprawnie, by był dziełem spontanicznych reakcji. Mechanizm, w którym najważniejsze nie jest to, co można zrobić, ale to, czego zrobić nie wolno.</p><p>Tomaszów Mazowiecki nie potrzebuje kolejnych debat o tym, dlaczego się nie da. Potrzebuje odwagi, by choć raz spróbować powiedzieć „sprawdzam”. Bo miasto, które boi się własnych pomysłów, skazuje się na powolne trwanie. A trwanie, jak wiadomo, nie buduje ani przyszłości, ani dumy.</p><p>I dlatego pytanie wraca, coraz bardziej natarczywe, coraz mniej wygodne dla tych, którzy wolą ciszę niż odpowiedź: czy naprawdę chodzi o rozwój, czy tylko o to, by nic się nie zmieniło?</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Niepoważny poseł, niepoważne pomysły, żenująca dyskusja]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54928,niepowazny-posel-niepowazne-pomysly-zenujaca-dyskusja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54928,niepowazny-posel-niepowazne-pomysly-zenujaca-dyskusja</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Apr 2026 03:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-niepowazny-posel-niepowazne-pomysly-zenujaca-dyskusja-1777518097.png</url>
                        <title>Niepoważny poseł, niepoważne pomysły, żenująca dyskusja</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54928,niepowazny-posel-niepowazne-pomysly-zenujaca-dyskusja</link>
                    </image><description>Poseł Adrian Witczak wrócił do tematu tomaszowskiego szpitala z pomysłem konsolidacji z CKD w Łodzi. Lekarze ostrzegają, że zamiast wzmocnienia może to oznaczać utratę wpływu na placówkę, odpływ kadry i osłabienie roli TCZ.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Poseł <strong>Adrian Witczak</strong> postanowił ratować tomaszowski szpital. Przez ostatnie niemal trzy lata pełnienia funkcji posła placówki medycznej w naszym mieście zdawał się jednak nie dostrzegać. Także przez cały 2025 rok, kiedy <strong>TCZ</strong> zarządzał były urzędnik <strong>SKW</strong>, bliski współpracownik <strong>Antoniego Macierewicza</strong>, poseł KO nie zabierał głosu w tej sprawie.</p><p>Pojawił się „na chwilę” wtedy, gdy traciliśmy <strong>pięć karetek</strong>, a wraz z nimi miliony złotych przychodu. Efekt jego działań był spektakularny… dla <strong>Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego</strong>. Trudno nie pisać o tym z sarkazmem, bo na poważnie utratą karetek przez nasze miasto zainteresowała się dopiero posłanka z Kutna, <strong>Paulina Matysiak</strong>.</p><p>Adrian Witczak wrócił do tematyki szpitalnej na rok przed wyborami. Wysłał kilka pism do różnych instytucji, w tym do minister zdrowia, rektora Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz innych podmiotów, które oczywiście odpowiedziały w sztampowy, typowo urzędniczy sposób. I właśnie tym "sukcesem" poseł postanowił podzielić się z radnymi Rady Powiatu. Tymczasem radna <strong>Alicja Zwolak-Plichta</strong> biegała po korytarzu, zaganiając radnych na salę obrad, by wysłuchali – jak sama stwierdziła – genialnego konceptu posła.</p><p>Na czym, najkrócej rzecz ujmując, miał on polegać? Na <strong>konsolidacji placówek medycznych</strong>. Cóż, pomysł ten nie jest tyle pomysłem posła, ile Ministerstwa Zdrowia. Zakłada, że połączone placówki zdrowia mają efektywniej wykorzystywać posiadany potencjał.</p><p>Nie da się ukryć, że brzmi to dobrze. Ale diabeł – jak stwierdził <strong>Piotr Kagankiewicz</strong> – tkwi w szczegółach. Te szczegóły mają ogromne znaczenie, bo „efektywne wykorzystanie potencjału” to w praktyce często nic innego jak próba pudrowania krosty, która od samego pudru z twarzy nie znika.</p><p>Mamy niedobór kadr medycznych, wydłużające się kolejki, obcinane limity świadczeń, w tym badań diagnostycznych. Na wizyty u specjalistów nie czekamy krócej, lecz coraz dłużej, a lekarzy raczej w szybkim tempie nie przybędzie. Co gorsza, jak pokazuje przykład ul. Wilczej nawet POZ-ty mają problemy (tak przy okazji ciekaw jestem, co stałoby się z POZ-etem, który za chwilę ma być uruchomiony na nowo w Białobrzegach dzięki sprawnemu działaniu Konrada Borowskiego, chociaż jak się domyślam wbrew jego woli)&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/player/embed/c9ebbe461a553c4b2031c3c55125869c2e7b0088" data-mid="1950"></oembed></figure><p>Konsolidacja oparta na sieci szpitali ma sens wtedy, gdy placówki funkcjonują w sposób komplementarny, a nie substytucyjny. Tymczasem poseł rzucił hasło: <strong>szpital w Tomaszowie będzie szpitalem klinicznym</strong>. W tym konkretnym przypadku miałoby to oznaczać faktyczne wchłonięcie go przez <strong>CKD w Łodzi</strong>. Witczak ma więc pomysł, byśmy pozbyli się realnego wpływu na to, co będzie działo się w szpitalu, a połączone według rządowego programu podmioty otrzymałyby <strong>70 milionów złotych</strong>. No i ten argument, że teraz to już nie będzie politycznych prezesów. W ustach polityka, który nie tak dawno temu umieścił swojego koleżkę w piotrkowskim MZK, brzmi on naprawdę śmiesznie.&nbsp;</p><p>Absurdalność tego pomysłu widać gołym okiem. Poseł jednak na uwagi dotyczące swoich niezbyt mądrych koncepcji zareagował w sposób infantylny, właściwy osobowościom narcystycznym. On wie lepiej, a jeśli ktoś uważa inaczej, to – jego zdaniem – nie zna się na ekonomii, gospodarce ani systemie ochrony zdrowia. W ogóle nie warto z nim rozmawiać.&nbsp;</p><p>I nie ma znaczenia, że taka osoba ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu oraz gruntowne wykształcenie ekonomiczne. Poseł przychodzi na obrady Rady Powiatu, a gdy ktoś ma inną opinię, zaczyna go – jak ma to w zwyczaju – obrażać. W sumie nic nowego, bo w przypadku Witczaka to norma, którą większość z nas niejednokrotnie widziała w telewizji. Mowa pogardy, prezentowana nie pierwszy raz.&nbsp;</p><p>Ponieważ znam wielu lekarzy i ordynatorów w <strong>TCZ</strong>, a informacja o poselskich pomysłach obiegła szpital lotem błyskawicy, zaczęły przychodzić wiadomości i SMS-y. Większości komentarzy nie da się w tym miejscu powtórzyć, ale jeden z ordynatorów napisał do mnie:</p><blockquote><p>„Proszę zainteresować się mniejszymi łódzkimi szpitalami, które zostały wchłonięte przez UM. Co to za genialny pomysł przerobienia szpitala na DPS będący filią UMED-u? Wspaniały w swej prostocie. Jeżeli mogę coś zasugerować, proszę sprawdzić, jak dziś funkcjonują w Łodzi małe szpitale przejęte przez UMED: Stoki, Sterling itd. Mam nadzieję, że to nie dojdzie do skutku, bo zmroziło mnie, kiedy o tym usłyszałem”.</p></blockquote><p>Większość opinii utrzymana jest w podobnym tonie. W czasach, gdy mówimy o ubywaniu mieszkańców, starzejącym się społeczeństwie oraz migracji do dużych miast, Adrian Witczak wymyślił kolejny element, który może wpłynąć na degradację roli miast wielkości Tomaszowa.</p><p>Nikt nie zastanawia się, co stanie się z pokaźnym majątkiem szpitala i czy <strong>70 milionów złotych</strong> trafi do naszego miasta, czy może zupełnie gdzie indziej. Odpowiedź Witczaka jest jedna: „Pan się nie zna, a w ogóle to nie będę z panem dyskutował”.</p><p>Czy przypadkiem – na co właśnie zwracają uwagę lekarze – nie zaczną być zamykane oddziały nierentowne, a szpital w Tomaszowie, zamiast się rozwijać, zacznie zwijać się w niezwykle przyspieszonym tempie?</p><p>Jak to możliwe? Otóż publiczne wystąpienia posła są skrajnie nieodpowiedzialne. Mogą spowodować odpływ lekarzy z naszej placówki, których i tak w wielu specjalizacjach brakuje. A przecież powinniśmy starać się o coś dokładnie odwrotnego – pozyskiwać młodych lekarzy. Zabiegać o to, by chcieli nie tylko u nas pracować, ale także szukać w Tomaszowie swojego miejsca do życia.</p><p>Do tego jednak potrzeba szerszej perspektywy: od stypendiów dla tomaszowskich licealistów, którzy wybiorą medycynę i później będą chcieli tutaj pracować, przez system zachęt dla studentów, po mieszkania służbowe dla stażystów i młodych lekarzy.</p><p>Potrzebne są także odpowiednie warunki pracy. Jak mówi jeden z zaprzyjaźnionych ze mną młodych lekarzy, może on ściągnąć do Tomaszowa kolegów, z którymi studiował, ale muszą mieć oni stworzone dobre warunki do pracy.</p><p>Z takich pomysłów przewodniczący <strong>Jodłowski</strong> postanowił podczas sesji szczeniacko szydzić, a poseł wcale nie brał tego rodzaju rozwiązań pod uwagę.</p><p>To, co naprawdę zadziwia, to fakt, że podobne koncepcje wydaje się popierać <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong> oraz część radnych PiS. Jest to całkowicie sprzeczne z linią programową tej partii. Tak przynajmniej wynika z głosowania, które odbyło się w sprawie wyrażenia woli podjęcia działań zmierzających do konsolidacji <strong>TCZ</strong> z <strong>CKD w Łodzi</strong>.</p><p>Pisałem już o opiniach lekarzy w tej sprawie. Opinie mieszkańców możecie przeczytać nie tylko na naszym profilu internetowym.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1657/797;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/04/30/zrzut-ekranu-2026-04-29-175543.png" width="1657" height="797"></figure><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54884,zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54884,zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 21:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej-1777234024.png</url>
                        <title>Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54884,zwolnienie-lekarskie-i-partyjny-wiec-czy-radnym-wolno-wiecej</link>
                    </image><description>Zwolnienia chorobowe, konflikty w ŚDS, problemy w szpitalu, potencjalne wypowiedzenia i udziały w partyjnym wiecu — sprawa Marzanny Popławskiej i innych tomaszowskich radnych PiS na zwolnieniach lekarskich, budzi pytania o odpowiedzialność i standardy życia publicznego. Mieszkańcy Tomaszowa oczekują wyjaśnień, czy w lokalnej polityce wolno więcej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W polityce lokalnej nie ma rzeczy małych. Każdy gest, każda obecność, każde milczenie i każda nieobecność mają swoją wagę. Dlatego dzisiejszy udział czwórki będących na zwolnieniach lekarskich tomaszowskich radnych PiS w spotkaniu z Przemysławem Czarnkiem w Piotrkowie Trybunalskim nie jest jedynie towarzyskim epizodem z partyjnego kalendarza. Szczególnie wtedy, gdy wśród obecnych &nbsp;znajdują się radni na zwolnieniach lekarskich</p><p>Oczywiście, zwolnienie lekarskie nie zawsze oznacza obowiązek leżenia w łóżku. To prawda, której nie wolno przemilczać. Są choroby, w których spacer, kontakt z ludźmi, a nawet wyjście z domu mogą nie naruszać zaleceń lekarza. Ale życie publiczne nie kończy się na chłodnej literze prawa. Istnieje jeszcze coś, co dawniej nazywano przyzwoitością, a dziś coraz częściej trzeba jej szukać z latarką Diogenesa. Jeżeli ktoś nie jest zdolny do wykonywania obowiązków w instytucji publicznej, a jednocześnie znajduje siłę, czas i gotowość do udziału w partyjnym wiecu, to mieszkańcy mają pełne prawo zapytać, gdzie kończy się choroba, a zaczyna polityczny komfort.</p><p>Radny, dyrektor, urzędnik, osoba publiczna — każde z tych słów niesie ciężar. Mandat nie jest ozdobą do zdjęć, przepustką do pierwszego rzędu na partyjnych spotkaniach ani glejtem zwalniającym z odpowiedzialności. Mandat to zobowiązanie. Kto decyduje się wejść do życia publicznego, musi rozumieć, że będzie oceniany surowiej niż zwykły obywatel. Nie dlatego, że należy go prześladować, ale dlatego, że sam zgodził się reprezentować innych. Władza, nawet ta lokalna, nie polega na tym, że wolno więcej. Przeciwnie — powinna oznaczać, że wypada mniej: mniej wygody, mniej uników, mniej zasłaniania się formalnościami, więcej przejrzystości i więcej odwagi w tłumaczeniu własnych decyzji.</p><p>Najbardziej drażni właśnie ten rozdźwięk. Z jednej strony chorobowe, konflikt w placówkach podległych. Z drugiej — udział w politycznym wydarzeniu, obecność w tłumie, wśród flag, kamer i partyjnych deklaracji. Nie trzeba być przeciwnikiem PiS, zwolennikiem innej partii ani zawodowym tropicielem hipokryzji, by dostrzec tu moralny zgrzyt. To ten sam rodzaj zgrzytu, który słyszymy wtedy, gdy ktoś mówi o służbie, ale zachowuje się jak właściciel publicznej funkcji. Gdy ktoś oczekuje szacunku dla urzędu, ale sam nie daje mieszkańcom pełnego powodu, by ten szacunek podtrzymywać.</p><p>Dlatego pytanie nie brzmi wyłącznie: czy radni PiS na chorobowym mogli pójść na spotkanie w Piotrkowie? Być może formalnie mogli. Pytanie brzmi: czy powinni? Czy w sytuacji tak poważnych wątpliwości wokół wokół ich pracy pojawienie się na partyjnym wiecu to przejaw głupoty, czy arogancji? Czy mieszkańcy Tomaszowa nie zasługują na więcej? Bo demokracja lokalna nie umiera od razu, z hukiem i fanfarami. Ona eroduje powoli, od drobnych przyzwyczajeń: że „jakoś to będzie”, że „swoi zrozumieją”, że „przeczeka się burzę”.</p><p>Obecność &nbsp;tomaszowskich radnych PiS także nie jest bez znaczenia. W tym gronie znalazł się między innymi <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong>. To szef powiatowych struktur partii, a do niedawna Starosta. Można oczywiście powiedzieć, że radni mają prawo uczestniczyć w spotkaniach politycznych. Mają. &nbsp;Tylko, czy temu mają służyć wydawane przez lekarzy L4? Skandowaniu imienia: Przemysław!&nbsp;</p><p>Politycy bardzo chętnie mówią o rodzinie, wspólnocie, odpowiedzialności i służbie. Te słowa pięknie brzmią na salach pełnych flag. Tyle że ich wartość sprawdza się nie wtedy, gdy klaszcze publiczność, lecz wtedy, gdy trzeba zachować się przyzwoicie bez fleszy i mikrofonów. Służba publiczna wymaga nie tylko obecności na uroczystościach i wiecach. Wymaga także umiejętności przyjęcia konsekwencji, uporządkowania spraw, które się zostawia, i powiedzenia mieszkańcom: tak, odpowiadam za to, co się wydarzyło. Bez tego wszystkie wielkie hasła stają się dekoracją — czerwono-białą scenografią, za którą kryje się zwykła ucieczka od odpowiedzialności.</p><p>I dlatego ta sprawa powinna powinna być nagłaśniana i krytykowana. Nie na zasadzie politycznego odwetu, nie dla satysfakcji przeciwników, ale dla higieny życia publicznego. Mieszkańcy Tomaszowa mają prawo wiedzieć, czy osoba pełniąca funkcję publiczną i kierująca ważną placówką zachowuje się zgodnie z prawem, procedurami i podstawowym poczuciem odpowiedzialności. Mają też prawo oczekiwać od radnych więcej niż od anonimowego uczestnika partyjnego spotkania. Bo radny nie jest tylko jednym z wielu na widowni. Jest kimś, kto swoim zachowaniem mówi mieszkańcom, jak rozumie władzę.</p><p>A jeśli odpowiedź brzmi: „na chorobowym nie mogę pracować, ale mogę uczestniczyć w wiecu”, to nawet jeśli da się ją obronić formalnie, moralnie brzmi ona fatalnie. W życiu publicznym nie wystarczy nie złamać przepisu. Trzeba jeszcze nie złamać zaufania.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polityk bez dorobku atakuje naukowca. Witczak znów wie najlepiej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54840,polityk-bez-dorobku-atakuje-naukowca-witczak-znow-wie-najlepiej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54840,polityk-bez-dorobku-atakuje-naukowca-witczak-znow-wie-najlepiej</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Apr 2026 21:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-polityk-bez-dorobku-atakuje-naukowca-witczak-znow-wie-najlepiej-1776972236.png</url>
                        <title>Polityk bez dorobku atakuje naukowca. Witczak znów wie najlepiej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54840,polityk-bez-dorobku-atakuje-naukowca-witczak-znow-wie-najlepiej</link>
                    </image><description>To, co wydarzyło się wokół rezygnacji Sławomira Cenckiewicza, nie jest tylko kolejnym epizodem politycznego sporu. To raczej bolesne przypomnienie, jak nisko potrafi upaść debata publiczna – zwłaszcza wtedy, gdy głos zabierają ludzie, którzy z dorobkiem naukowym, państwowym czy intelektualnym mają niewiele wspólnego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Adrian Witczak, poseł z Tomaszowa Mazowieckiego, postanowił zabłysnąć. I jak to często bywa – im słabszy dorobek, tym ostrzejsze słowa. Jego wypowiedź o Sławomirze Cenckiewiczu, sprowadzająca decyzję o rezygnacji do rzekomego „strachu przed weryfikacją”, brzmi jak szkolny komentarz z ławki, a nie jak głos parlamentarzysty. To nie jest analiza. To jest polityczny bełkot ubrany w pozory stanowczości.</p><p>Bo kim jest Cenckiewicz? Niezależnie od politycznych sympatii – to historyk, autor licznych publikacji, człowiek, który współpracował z instytucjami państwa przez lata, doradzał prezydentom, zajmował się sprawami bezpieczeństwa i archiwów służb specjalnych. Można się z nim nie zgadzać. Można go krytykować. Ale trzeba mieć czym.</p><p>A kim jest jego krytyk?</p><p>Adrian Witczak nie zapisał się w tej kadencji niczym, co można by uznać za realny wkład w życie publiczne. Brak inicjatyw, brak projektów, brak obecności tam, gdzie dzieją się sprawy ważne dla ludzi. Zamiast tego – kamera na sejmowym korytarzu, szybki komentarz, kilka chwytliwych zdań. I tyle. Polityka jako performance. Jako mem.</p><p>I właśnie to jest sedno problemu. Mamy do czynienia z coraz powszechniejszym zjawiskiem: politycy bez zaplecza, bez doświadczenia, bez dorobku – budują swoją „rozpoznawalność” poprzez atak. Nie poprzez argument, nie poprzez pracę, nie poprzez kompetencje. Poprzez agresję.</p><p>To wygodne. Nie trzeba nic umieć. Wystarczy wskazać kogoś, kto coś osiągnął – i spróbować go zredukować do poziomu taniego hasła.</p><p>Witczak mówi o „osobie niegodnej zaufania”. Ale czy ktoś, kto przez lata nie potrafi zbudować własnej wiarygodności, ma moralne prawo wydawać takie wyroki? Czy człowiek, który nie stworzył nic trwałego w życiu publicznym, powinien pouczać tych, którzy – niezależnie od ocen – coś po sobie zostawili?</p><p>Problem jest jednak głębszy niż jeden poseł i jedna wypowiedź. To system. Mechanizm, w którym polityczna lojalność i medialna widoczność zastępują kompetencje. W którym łatwiej zostać „komentatorem rzeczywistości” niż jej współtwórcą. W którym krzyk wygrywa z wiedzą.</p><p>I to niestety dotyczy także naszego lokalnego podwórka.</p><p>Tomaszów Mazowiecki nie potrzebuje kolejnych „bohaterów jednego zdania”. Nie potrzebuje polityków, którzy istnieją tylko wtedy, gdy zapala się czerwona lampka kamery. Potrzebuje ludzi, którzy rozumieją, że mandat to nie przepustka do medialnych popisów, ale zobowiązanie.</p><p>Bo dziś nie chodzi już tylko o Cenckiewicza. Chodzi o standardy. O to, czy pozwolimy, by debata publiczna zamieniła się w festiwal personalnych wycieczek, czy jednak będziemy wymagać od polityków czegoś więcej niż sprawnego operowania sloganem.</p><p>A jeśli ktoś chce naprawdę oceniać innych – niech najpierw pokaże, co sam potrafi. Bo inaczej pozostaje tylko hałas. A hałas, jak wiemy, rzadko bywa oznaką jakości.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radni na etatach. Kto tu kogo kontroluje?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54829,radni-na-etatach-kto-tu-kogo-kontroluje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54829,radni-na-etatach-kto-tu-kogo-kontroluje</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Apr 2026 09:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-radni-na-etatach-kto-tu-kogo-kontroluje-1776929773.png</url>
                        <title>Radni na etatach. Kto tu kogo kontroluje?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54829,radni-na-etatach-kto-tu-kogo-kontroluje</link>
                    </image><description>Są takie sprawy, o których wszyscy wiedzą, ale niewielu chce je nazwać wprost. Bo nazwanie ich oznaczałoby przyznanie, że coś w lokalnej demokracji po prostu nie działa. Albo – co gorsza – działa aż za dobrze, tylko nie w interesie mieszkańców. Jedną z takich spraw jest zatrudnianie radnych w instytucjach publicznych, podległych tym samym władzom, które później kontrolują. A właściwie – powinny kontrolować.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nie ma co owijać w bawełnę: <strong>to nie jest przypadek, to nie jest margines, to jest system</strong>.</p><p>W teorii radny ma reprezentować mieszkańców, patrzeć władzy na ręce, zadawać niewygodne pytania, składać interpelacje, proponować rozwiązania. W praktyce coraz częściej widzimy zupełnie inny obraz: <strong>radny jako pracownik zależny od tej samej władzy, którą powinien nadzorować</strong>. To konflikt interesów wpisany w samą konstrukcję tej relacji.</p><p>W powiecie tomaszowskim ten mechanizm przybrał skalę, która przestaje być niepokojąca, a zaczyna być – bez przesady – <strong>patologiczna</strong>. Mówimy o sytuacji, w której <strong>radni są zatrudniani masowo</strong> w jednostkach podległych samorządowi. Szkoły, spółki, instytucje – lista jest długa. Przypadek? Trudno w to uwierzyć. Bardziej przypomina to starannie utkany układ wzajemnych zależności.</p><p>A zależność jest prosta: masz pracę – masz też powód, żeby nie zadawać pytań.</p><p>Bo jak krytykować pracodawcę, od którego zależy twoje wynagrodzenie? Jak głosować przeciwko decyzjom, które firmuje osoba, od której – pośrednio lub bezpośrednio – zależy twoja zawodowa przyszłość? Jak być niezależnym, kiedy <strong>twoja niezależność kosztuje realne pieniądze i bezpieczeństwo</strong>?</p><p>Efekt? Wystarczy spojrzeć na aktywność części radnych.</p><p><strong>Brak interpelacji. Brak wniosków. Brak inicjatyw.</strong><br>Cisza, która nie jest spokojem – jest raczej pustką.</p><p>Sesje rady zamieniają się w formalność. Głosowania przebiegają szybko, sprawnie, niemal automatycznie. <strong>Jednomyślność staje się normą</strong>, a nie wyjątkiem. Wszystko idzie zgodnie z linią wyznaczoną przez prezydenta czy starostę. Bez sprzeciwu, bez refleksji, bez próby zmiany czegokolwiek.</p><p>To nie jest demokracja lokalna. To jest <strong>mechanizm zatwierdzania decyzji</strong>.</p><p>I tu dochodzimy do sedna pytania, które wielu mieszkańców zadaje sobie coraz częściej:<br><strong>czy radni dbają jeszcze o interes mieszkańców, czy już tylko o własny?</strong></p><p>Odpowiedź nie jest wygodna, ale trudno od niej uciec. Jeśli ktoś przez całą kadencję nie zgłasza inicjatyw, nie zabiera głosu w sprawach ważnych dla ludzi, nie podejmuje tematów trudnych – to trudno mówić o reprezentowaniu kogokolwiek poza samym sobą.</p><p>Bo mieszkańcy mają konkretne problemy.<br>Drogi, transport, brak obwodnicy, inwestycje, które budzą kontrowersje, kwestie środowiskowe, jakość usług publicznych. Tymczasem ze strony części radnych – <strong>cisza</strong>. A jeśli pojawia się aktywność, to raczej w sprawach, które nie naruszają wygodnego status quo.</p><p>Najbardziej niepokojące jest jednak to, że ten model się utrwala. Staje się normą. Młodsi patrzą i uczą się, że tak właśnie wygląda „robienie polityki lokalnej”: <strong>lojalność wobec układu w zamian za stabilizację zawodową</strong>.</p><p>To już nie jest problem pojedynczych osób. To <strong>systemowy mechanizm</strong>, który wypacza sens samorządu. Samorząd miał być najbliżej ludzi, a staje się najbliżej układów.</p><p>Oczywiście – ktoś powie: przecież to legalne. Radny może pracować w jednostce publicznej. I to prawda. Problem polega na tym, że <strong>to, co jest legalne, nie zawsze jest uczciwe wobec mieszkańców</strong>. Prawo wyznacza minimum. Standardy życia publicznego powinny być czymś więcej.</p><p>Bo w tej historii stawką nie są tylko etaty i wynagrodzenia. Stawką jest <strong>zaufanie do państwa na najniższym, najbardziej namacalnym poziomie</strong>. Jeśli mieszkańcy widzą, że radny nie działa, że głosuje zawsze tak samo, że nie reaguje na ich problemy – przestają wierzyć, że ich głos ma jakiekolwiek znaczenie.</p><p>A kiedy znika zaufanie, znika też sens uczestnictwa. Wybory stają się rytuałem bez treści, a samorząd – instytucją bez realnej kontroli społecznej.</p><p>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten system nie potrzebuje spektakularnej korupcji. Nie ma tu kopert, nie ma nagrań, nie ma afer na pierwsze strony gazet. Jest coś znacznie trudniejszego do uchwycenia: <strong>miękka zależność, cicha lojalność, brak sprzeciwu</strong>.</p><p>I właśnie dlatego jest tak groźny.</p><p>Bo nie krzyczy.<br>Działa spokojnie.<br>I z roku na rok coraz bardziej oswaja nas z tym, że tak już jest.</p><p>A nie powinno.&nbsp;</p><p>To jednak nie koniec. Bo radni trafiają też do instytucji rządowych oraz po[bliskich samorządów. Kompetencje? Nie są wymagane. O tym jednak będzie kolejny mój felieton</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szkoła wolna od polityki? Na papierze tak. W praktyce – scena dla polityków]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54731,szkola-wolna-od-polityki-na-papierze-tak-w-praktyce-scena-dla-politykow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54731,szkola-wolna-od-polityki-na-papierze-tak-w-praktyce-scena-dla-politykow</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 21:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-szkola-wolna-od-polityki-na-papierze-tak-w-praktyce-scena-dla-politykow-1776193323.jpg</url>
                        <title>Szkoła wolna od polityki? Na papierze tak. W praktyce – scena dla polityków</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54731,szkola-wolna-od-polityki-na-papierze-tak-w-praktyce-scena-dla-politykow</link>
                    </image><description>Wczoraj Macierewicz, dziś inni politycy – scenariusz się powtarza, zmieniają się tylko nazwiska. Czy szkoły naprawdę są wolne od polityki, czy to tylko wygodna deklaracja?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są słowa, które brzmią jak deklaracja. I są czyny, które brzmią jak ich zaprzeczenie.</p><p>Na stronie Łódzkiego Kuratorium Oświaty pojawia się apel podpisany przez <strong>Janusza Brzozowskiego</strong> – przypomnienie, że <strong>„szkoła powinna być miejscem wolnym od agitacji politycznej”</strong>. Padają konkretne podstawy prawne: <strong>Karta Nauczyciela</strong>, <strong>art. 86 ust. 1 Prawa oświatowego</strong>, obowiązek neutralności światopoglądowej. Wszystko brzmi jak dobrze znana melodia – poważna, państwowa, wręcz podręcznikowa.</p><p>A potem wchodzimy do sali gimnastycznej.</p><h2>Szkoła jako scena polityczna</h2><p>Trasa <strong>„Reforma 26. Kompas Jutra”</strong> – oficjalnie konsultacje, rozmowa z nauczycielami, dyskusja o przyszłości edukacji. W praktyce coraz częściej przypomina coś, co z edukacją ma wspólnego tyle, co scenografia z teatrem: tło jest szkolne, ale spektakl – polityczny.</p><p>Na spotkaniach pojawiają się <strong>posłowie, działacze partyjni, osoby jednoznacznie kojarzone z aktualną władzą</strong>. Nie jako goście prywatni, nie jako eksperci z dystansu – ale jako współgospodarze narracji. A wszystko to dzieje się w murach szkół, które – zgodnie z prawem – <strong>powinny pozostawać przestrzenią wolną od partyjnej ekspozycji</strong>.</p><p>To nie jest problem jednego miasta. To schemat.</p><h2>Tomaszów zna ten scenariusz</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim pamięć jest krótka, ale nie aż tak krótka, by nie dostrzec powtarzalności.</p><p>Jeszcze niedawno w szkolnych murach <strong>pierwsze skrzypce grał Antoni Macierewicz</strong>, a lokalne placówki stawały się miejscem wydarzeń z wyraźnym politycznym kontekstem. Media ogólnopolskie wielokrotnie opisywały przypadki wizyt polityków w szkołach, które – zamiast lekcji obywatelskości – przypominały jednostronne wystąpienia.</p><p>Dziś zmieniły się nazwiska. <strong>Adrian Witczak</strong> zastępuje Macierewicza w tej samej roli – obecnego, widocznego, politycznego uczestnika wydarzeń odbywających się na terenie szkół.</p><p>Zmienia się dekoracja. Scenariusz pozostaje ten sam.</p><h2>Prawo mówi jasno. Praktyka – już nie</h2><p>Nie trzeba interpretacji. Wystarczy przeczytać:</p><ul><li><strong>art. 86 ust. 1 Prawa oświatowego</strong> – zakaz działalności partii politycznych w szkołach,</li><li>obowiązek <strong>neutralności światopoglądowej nauczycieli i dyrektorów</strong>,</li><li>rola szkoły jako miejsca kształtowania postaw obywatelskich, a nie partyjnych.</li></ul><p>To nie są przepisy „do uznania”. To fundament.</p><p>A jednak rzeczywistość skręca w inną stronę – tak jakby ktoś uznał, że jeśli wydarzenie nazwie się „spotkaniem” albo „konsultacją”, to przestaje ono być polityczne.</p><h2>Hipokryzja systemowa</h2><p>Najbardziej uderza jednak coś innego: <strong>dysonans między deklaracją a działaniem</strong>.</p><p>Ten sam kurator, który apeluje o apolityczność szkół, firmuje wydarzenia, w których polityka jest obecna aż nadto. Ten sam system, który przypomina o neutralności, pozwala – a czasem wręcz ułatwia – jej obchodzenie.</p><p>To już nie jest tylko kwestia interpretacji prawa. To kwestia wiarygodności państwa.</p><p>Bo jeśli zasady obowiązują wybiórczo, to przestają być zasadami. Stają się narzędziem.</p><h2>Nie chodzi o to, kto rządzi</h2><p>Najprościej byłoby sprowadzić ten problem do bieżącej polityki. Ale to byłoby wygodne – i nieprawdziwe.</p><p>Bo problem nie polega na tym, <strong>kto</strong> wchodzi do szkoły z politycznym przekazem. Problem polega na tym, że w ogóle do tego dochodzi.</p><p>Wczoraj PiS. Dziś Koalicja. Jutro ktoś inny.</p><p>Szkoła nie powinna być przystankiem na trasie żadnej kampanii – nawet tej nazwanej „reformą”.</p><h2>Lekcja, której nikt nie planował</h2><p>Uczniowie patrzą. I uczą się szybciej, niż mogłoby się wydawać.</p><p>Widzą, że zasady można naginać. Że prawo można interpretować „w zależności od sytuacji”. Że neutralność jest wartością… warunkową.</p><p>To być może najgorsza lekcja, jaką można wynieść ze szkoły.</p><h2>Czas na konsekwencję</h2><p>Jeśli <strong>szkoła ma być naprawdę apolityczna</strong>, to musi to dotyczyć wszystkich – bez względu na szyld partyjny, nazwisko czy aktualny układ sił.</p><p>Nie można jednego dnia przypominać o zakazie działalności politycznej, a drugiego organizować wydarzeń, które ten zakaz obchodzą.</p><p>Bo wtedy „kompas jutra” przestaje wskazywać kierunek.</p><p>Zaczyna się kręcić w kółko.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Cynizm, nerwy i brak skruchy. Tak wyglądała reakcja Mariusza Węgrzynowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53949,cynizm-nerwy-i-brak-skruchy-tak-wygladala-reakcja-mariusza-wegrzynowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53949,cynizm-nerwy-i-brak-skruchy-tak-wygladala-reakcja-mariusza-wegrzynowskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 17 Feb 2026 23:58:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-cynizm-nerwy-i-brak-skruchy-tak-wygladala-reakcja-mariusza-wegrzynowskiego-1771315194.jpg</url>
                        <title>Cynizm, nerwy i brak skruchy. Tak wyglądała reakcja Mariusza Węgrzynowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53949,cynizm-nerwy-i-brak-skruchy-tak-wygladala-reakcja-mariusza-wegrzynowskiego</link>
                    </image><description>Wczorajsza sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego pokazała nie tylko upadek polityczny Mariusza Węgrzynowskiego. Obnażyła także ostateczny upadek moralny, butę, pychę, arogancję, ale i... strach. To upadek nie tylko byłego starosty ale i całego środowiska go wspierającego i to niezależnie od przynależności partyjnej</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wczorajsza sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego zaczęła się nietypowo — od krótkiej prezentacji aktualnej sytuacji finansowej <strong>Tomaszowskiego Centrum Zdrowia</strong>. Nowy prezes, <strong>Konrad Borowski</strong>, przedstawił w sposób klarowny dane ze <strong>sprawozdań finansowych</strong> oraz <strong>bilansu</strong>. Do szczegółów wrócę w osobnym tekście, ale już dziś warto odnotować jedno: po 12 miesiącach zarządzania przez <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong> oraz <strong>Marka Utrackiego</strong>, a także politycznych działaczy <strong>PiS</strong> — protegowanych <strong>Antoniego Macierewicza</strong> i <strong>Anny Milczanowskiej</strong> — z dochodowej spółki zrobiono <strong>„dojną krowę”</strong> i doprowadzono ją na skraj <strong>zapaści finansowej</strong>.</p><p>Z konta szpitala zniknęło <strong>10 milionów złotych</strong> czystej gotówki. Dodatkowo o <strong>8 milionów złotych</strong> spadł stan <strong>zapasów materiałowych</strong>. A jakby tego było mało, tegoroczny <strong>„plan finansowy”</strong> — przygotowany prawdopodobnie przez <strong>Paulinę Sochę</strong> — zakłada aż <strong>40 milionów straty</strong> w bieżącym roku.</p><p>I co na to <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong>, który odpowiadał za zarządzanie szpitalem przez ostatnie <strong>dwa lata</strong>? Przecież ludzie związani z jego stowarzyszeniem stanowili <strong>Radę Nadzorczą</strong>. Otóż… nic. Zamiast rzeczowych wyjaśnień dostaliśmy <strong>agresję</strong> i pokaz <strong>niekompetencji</strong>. Najpierw padła wymówka, że nie otrzymał danych przed sesją. Naprawdę? Jeśli podstawowe informacje finansowe są tajemnicą dla byłego starosty, to pojawia się pytanie zasadnicze: co ten człowiek robił na swoim stanowisku przez cały ten czas?</p><p>Węgrzynowski był starostą jeszcze <strong>dwa tygodnie temu</strong> i nie wiedział, że sytuacja szpitala stała się <strong>katastrofalna</strong>? Przecież zaledwie kilka tygodni wcześniej działacze <strong>PiS</strong>, z Węgrzynowskim na czele, masowo przekonywali o <strong>doskonałej kondycji szpitala</strong>. Równocześnie atakowano mnie — <strong>Mariusza Strzępka</strong> — twierdząc, że ostrzegając przed kryzysem, piszę nieprawdę, a wskazywane przeze mnie <strong>nieprawidłowości</strong> to rzekomo „wymyślone” problemy. Krytykę nazywano <strong>„hejtem”</strong> i <strong>„szczuciem”</strong>. Wczoraj wyszło na jaw, kto mówił <strong>prawdę</strong>, a kto okazał się ordynarnym <strong>łgarzem</strong>.</p><p>Znamienne jest również to, że przez ostatni rok Węgrzynowski właściwie nie przedstawiał <strong>sprawozdań z działalności szpitala</strong>, a kontakt z prezesem był — delikatnie mówiąc — <strong>ograniczony</strong>. Za to na profilu internetowym szpitala znalazło się miejsce na szkalowanie ludzi, którzy wykazywali się troską o spółkę i — przede wszystkim — o <strong>pacjentów</strong>.</p><p>Podczas obrad Węgrzynowski zachowywał się jak typowy <strong>polityczny chuligan</strong>: udzielał sobie sam głosu, przerywał innym, pokrzykiwał, obrażał, pomawiał, a nawet posuwał się do <strong>gróźb</strong>. Skandaliczne i żenujące. Maska uczciwego katolika spadła, odsłaniając prawdziwe oblicze byłego katechety, który ma wyraźne <strong>problemy emocjonalne</strong> — co było widać już wcześniej, choćby wtedy, gdy emeryci ze sztandarami <strong>„Rycerzy Maryi”</strong> wtargnęli po godzinach pracy do <strong>Starostwa Powiatowego</strong>. Nie było pokory, nie było posypania głowy popiołem, nie było przyznania się do błędów — nie padło nawet jedno słowo: <strong>„przepraszam”</strong>. Zamiast tego: cynizm, arogancja, kłamstwa i pycha.</p><p>Był też <strong>strach</strong>. I — niestety — dość uzasadniony. Wystarczyły dwa tygodnie, aby na jaw wyszły sprawy, które przynajmniej częściowo kwalifikują się na <strong>postępowania prokuratorskie</strong>. Tym razem o ewentualnych zarzutach albo umorzeniu nie będzie decydować <strong>PiS-owska prokuratura</strong> w jakimś Wieluniu czy innym Łasku.</p><p>Wczoraj usłyszałem też, że za wszystko odpowiada <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong>, a krytyka innych osób ma jedynie odwracać uwagę od realnej skali odpowiedzialności byłego starosty. Nie zgadzam się z tym. Dlaczego mam nie zadawać pytań dotyczących <strong>Pauliny Sochy</strong>, powołanej na stanowisko <strong>dyrektora finansowego szpitala</strong>? To odpowiednik głównego księgowego w firmie. Taka osoba nie może tylko czerpać profitów — musi też ponosić <strong>odpowiedzialność</strong>.</p><p>W polskim systemie prawnym za korupcję odpowiada zarówno ten, kto przyjmuje łapówkę, jak i ten, kto ją wręcza. W tym przypadku nie można udawać, że nie widzi się osoby <strong>„biorącej w kieszeń”</strong>. W jaki sposób ma to rzekomo rozmydlać odpowiedzialność Węgrzynowskiego? Przecież to <strong>„transakcja”</strong>, z której także on odniósł <strong>korzyści</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spała w centrum politycznej burzy. Włodzimierz Czarzasty, rosyjska współwłaścicielka hotelu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53903,spala-w-centrum-politycznej-burzy-wlodzimierz-czarzasty-rosyjska-wspolwlascicielka-hotelu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53903,spala-w-centrum-politycznej-burzy-wlodzimierz-czarzasty-rosyjska-wspolwlascicielka-hotelu</guid>
            <pubDate>Fri, 13 Feb 2026 13:19:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-spala-w-centrum-politycznej-burzy-wlodzimierz-czarzasty-rosyjska-wspolwlascicielka-hotelu-1770985649.png</url>
                        <title>Spała w centrum politycznej burzy. Włodzimierz Czarzasty, rosyjska współwłaścicielka hotelu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53903,spala-w-centrum-politycznej-burzy-wlodzimierz-czarzasty-rosyjska-wspolwlascicielka-hotelu</link>
                    </image><description>Spała – miejscowość kojarzona z ciszą, historią i turystyką – niespodziewanie trafiła na pierwsze strony ogólnopolskich mediów. Powodem są doniesienia o kontaktach Włodzimierza Czarzastego z obywatelką Rosji, współwłaścicielką spółki związanej z Hotelem Mościcki. W tle pojawiają się pytania o charakter tej znajomości, strukturę właścicielską obiektu oraz medialne sugestie dotyczące możliwych powiązań kobiety z rosyjskim reżimem. Sprawa, choć ogólnopolska, uderza bezpośrednio w wizerunek Spały i całego powiatu tomaszowskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spała ma to do siebie, że zwykle „gra” w zupełnie innym repertuarze. Cisza lasu, weekendowe spacery, sportowe zgrupowania, historia carskiej rezydencji – ten klimat zna każdy, kto choć raz skręcił z trasy na Tomaszów Mazowiecki w stronę spalskich alejek. I nagle, jakby ktoś w środku zimy odpalił race na deptaku, Spała znalazła się w ogólnopolskim sporze o „wschodnie kontakty” Włodzimierza Czarzastego i o współwłasność Hotelu Mościcki. Tutejszy adres stał się elementem politycznej układanki, w której padają ciężkie słowa: bezpieczeństwo, służby, sankcje, a nawet – w medialno-politycznych sugestiach – nazwisko Władimira Putina.</p><p>W samym centrum tej historii pojawia się Swietłana Czestnych – opisywana w publikacjach jako obywatelka Rosji (w części doniesień: Rosjanka z polskim paszportem) – która weszła w układ właścicielski spółek związanych z obiektem w Spale. W tle przewija się wydawnictwo Muza oraz osoby z otoczenia marszałka Sejmu. O sprawie piszą ogólnopolskie redakcje, a polityczny ciężar tematu rośnie na tyle, że – jak informuje RMF – sprawą mają zająć się również sejmowa komisja ds. służb specjalnych, a wątek przewija się także w debatach o charakterze bezpieczeństwa państwa.</p><p>Dla ludzi stąd to nie jest abstrakcja z Warszawy. To jest konkretna nazwa: Hotel Mościcki, konkretna miejscowość: Spała, i bardzo lokalne pytanie: czy ogólnopolska awantura zostawi po sobie ślad na wizerunku miejsca, które żyje z turystyki i spokoju?</p><p>Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego i okolic problem zaczyna się tam, gdzie kończy się zwykłe „kto z kim robi interesy”, a zaczyna wątpliwość, czy w ogóle da się dziś oddzielić biznes od geopolityki. Bo o ile spółki i udziały dla większości mieszkańców brzmią jak język z innej planety, o tyle jedna rzecz jest bardzo zrozumiała: w kraju, który od trzech lat żyje w cieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, każdy wątek z Rosją – zwłaszcza dotykający osób publicznych – automatycznie uruchamia alarm.</p><p>Wersja przedstawiana przez ludzi z Kancelarii Sejmu i samego Włodzimierza Czarzastego akcentuje, że znajomość z Czestnych miała mieć przede wszystkim charakter zawodowy i dotyczyć działalności wydawniczej. W mediach pojawia się też wątek książek związanych tematycznie z carskimi rezydencjami – w tym publikacji o Spale – co ma tłumaczyć, dlaczego te ścieżki w ogóle mogły się przeciąć.</p><p>Z drugiej strony „Rzeczpospolita”, Business Insider i kolejne redakcje dorzucają do tej opowieści element, który brzmi już dużo poważniej niż spór o wizerunek czy o gust polityczny. Chodzi o to, czym zawodowo zajmuje się Czestnych w Rosji i jakie instytucje pojawiają się w jej tle. W publikacjach przewija się informacja, że pracuje dla Rosyjskiego Domu Aukcyjnego w Petersburgu (RAD), a to – według doniesień – podmiot zajmujący się sprzedażą rozmaitego majątku; przywoływany jest m.in. wątek dawnych powiązań udziałowych ze Sbierbankiem (kontrolowanym przez Kreml, objętym sankcjami po inwazji na Ukrainę). To właśnie te informacje napędzają apele o sprawdzenie, czy ewentualne powiązania mają charakter wyłącznie biznesowy, czy też mogą mieć wymiar bardziej niepokojący.</p><p>I tu dochodzimy do najbardziej „nośnej” – ale też najbardziej śliskiej – części całej historii: sugestii o relacjach Czestnych z Władimirem Putinem. W przestrzeni publicznej takie hasła padają, bo w polityce działa prosta zasada: jeśli w tle jest Rosja, część komentatorów od razu szuka najkrótszej drogi do Kremla. Problem w tym, że pomiędzy sugestią a dowodem jest przepaść. W dostępnych publicznie materiałach, na które powołują się główne redakcje, dominuje język „wątpliwości”, „podejrzeń” i „konieczności wyjaśnienia”, a nie twarde, udokumentowane potwierdzenia osobistej relacji z Putinem. Innymi słowy: to wątek, który politycznie grzeje, ale dziennikarsko wymaga bardzo ostrożnego stawiania znaków interpunkcyjnych – i przede wszystkim weryfikacji przez instytucje, które mają do tego narzędzia.</p><p>Dlaczego więc Spała znalazła się w oku cyklonu? Bo – jak wynika z opisów mediów – cała konstrukcja biznesowa i towarzyska, o którą trwa spór, w pewnym momencie dotknęła właśnie tutejszego obiektu i spółek z nim powiązanych. Dla jednych to „zwykła” historia o tym, jak świat polityki miesza się z prywatnymi interesami. Dla innych – opowieść o tym, że w czasach wojny informacyjnej i realnych działań rosyjskich służb, nawet pozornie odległe biznesy w małych miejscowościach mogą stać się elementem większej gry.</p><p>A gdzie w tym wszystkim jest Tomaszów Mazowiecki? W bardzo prostym miejscu: w cieniu konsekwencji. Bo jeśli ogólnopolskie media przypinają Spale łatkę „afery”, to nie cierpią na tym politycy w Warszawie, tylko realnie cierpi marka miejsca, do którego przyjeżdżają ludzie na odpoczynek. Tu działa psychologia nagłówka: turyści nie czytają dokumentów KRS ani wyjaśnień kancelarii. Widzą jedno zdanie w internecie i odkładają plan wyjazdu na później.</p><p>Właśnie dlatego ta historia – jakkolwiek wielka w polityce – potrzebuje w wersji tomaszowsko-spalskiej jednego, podstawowego filtra: oddzielić emocje od faktów i doprowadzić do sytuacji, w której albo sprawa zostanie klarownie wyjaśniona, albo – jeśli są ku temu podstawy – instytucje państwa podejmą odpowiednie kroki. Bez krzyku, bez insynuacji, ale też bez zamiatania czegokolwiek pod dywan.</p><p>Na dziś, na podstawie publicznych publikacji, wiemy przede wszystkim tyle: sprawa jest opisywana jako splot relacji biznesowo-wydawniczych, w którym pojawia się Hotel Mościcki w Spale, a nazwisko Swietłany Czestnych uruchomiło pytania o ewentualne powiązania z rosyjskim reżimem i potrzebę weryfikacji przez służby.</p><p>I wiemy też coś jeszcze – już bardziej po ludzku niż politycznie. Że kiedy duża polityka wchodzi w małe miejscowości, to one rzadko mają wpływ na scenariusz, ale zawsze muszą żyć z recenzjami. Spała nie prosiła się o tę rolę. Ale skoro już stała się planem zdjęciowym ogólnopolskiej afery, to mieszkańcy regionu mają pełne prawo oczekiwać jednego: jasności. Bo tu, nad Pilicą, nikt nie chce być jedynie tłem.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[259 przeterminowanych produktów w 1,5 godziny w tomaszowskim Kauflandzie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53864,259-przeterminowanych-produktow-w-1-5-godziny-w-tomaszowskim-kauflandzie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53864,259-przeterminowanych-produktow-w-1-5-godziny-w-tomaszowskim-kauflandzie</guid>
            <pubDate>Wed, 11 Feb 2026 15:21:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-259-przeterminowanych-produktow-w-1-5-godziny-w-tomaszowskim-kauflandzie-1770820111.jpg</url>
                        <title>259 przeterminowanych produktów w 1,5 godziny w tomaszowskim Kauflandzie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53864,259-przeterminowanych-produktow-w-1-5-godziny-w-tomaszowskim-kauflandzie</link>
                    </image><description>Wtorek, 3 lutego 2026 r. Zwykłe zakupy w KAUFLANDZIE w Tomaszowie Mazowieckim (ul. Konstytucji 3 Maja 1/3). Tyle że dla dwóch braci – Tomasza i Piotra – „zwykłe zakupy” od dawna nie są zwykłe. Oni wchodzą do sklepu jak do labiryntu, w którym na końcu nie czeka nagroda, tylko pytanie: czy ktoś tu jeszcze pilnuje, co trafia na półki? Tego dnia wyszli z „trofeami”, których nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby znaleźć w swoim koszyku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W ciągu około <strong>1,5 godziny</strong> – jak relacjonują – <strong>ujawnili 259 sztuk produktów przeterminowanych</strong>, <strong>6 sztuk spleśniałych/zgniłych</strong> oraz <strong>115 sztuk nieprawidłowo oznakowanych</strong>, wystawionych do sprzedaży. I nie chodziło o „jedną zgniłą mandarynkę”, jak czasem próbuje się sprowadzać takie sprawy do mema. Zdjęcia, które otrzymaliśmy, pokazują konkrety: baton <strong>Knoppers</strong> z datą „najlepiej spożyć przed” <strong>07.07.2025</strong> (czyli ponad pół roku po terminie), produkt z nadrukiem <strong>24.12.2025</strong> na dnie opakowania, <strong>struclę śliwkową</strong> z datą <strong>31.01.2026</strong> (czyli „świeżo po terminie”), a także <strong>cytrusy z wyraźną pleśnią</strong>.</p><p>Najmocniejszy akcent tej historii jest jednak gdzie indziej. Bracia podkreślają, że wśród znalezionych towarów były również <strong>produkty specjalnego przeznaczenia żywieniowego – dla małych dzieci</strong>: <strong>przeterminowane i dodatkowo przecenione</strong>. I tu kończy się śmieszek, a zaczyna temat, który powinien zmusić do refleksji każdego, kto ma w domu malucha, seniora albo po prostu gorszy wzrok po całym dniu pracy.</p><h4>Dlaczego policja, a nie sanepid?</h4><p>Kiedy robi się późno, uruchamia się prosta logika instytucji. <strong>Sanepid po południu jest nieczynny</strong>, więc – jak tłumaczą bracia – na miejsce wezwali <strong>policję</strong>. To zresztą mechanizm znany z innych ich działań: w reportażu TVN „Uwaga!” bracia mówią wprost, że wzywają policję, bo <strong>wprowadzanie zepsutej żywności do obrotu może mieć konsekwencje karne</strong>, a inspekcje administracyjne bywają dla dużych sieci… mało dotkliwe.</p><p>Tomaszowska policja potwierdza interwencję i opisuje ją bardzo konkretnie.<i> Zgłoszenie wpłynęło <strong>o 19:25</strong>, na miejsce pojechał patrol, funkcjonariusze zastali zgłaszającego, który <strong>zgromadził w koszykach produkty uznane przez niego za przeterminowane</strong>. Policjanci sporządzili <strong>spis</strong>, wykonali <strong>dokumentację fotograficzną</strong>, a następnie – po czynnościach – <strong>przekazali produkty kierownikowi zmiany sklepu</strong>. Notatka i zdjęcia mają trafić do <strong>Państwowej Inspekcji Sanitarnej</strong>, która prowadzi dalsze postępowanie.</i> (To ważne: policja nie „wydaje wyroku” – dokumentuje i przekazuje sprawę właściwemu organowi).</p><h4>„Misja” czy „nękanie”? Spór o metody</h4><p>Bracia Tomasz i Piotr nie są anonimowi. Ich interwencje były opisywane w mediach – w tym w reportażu TVN „Uwaga!”, gdzie przedstawiają swoje działania jako obywatelską <strong>„misję”</strong>: sprawdzanie terminów, jakości towaru i prawidłowości promocji (w tle pojawia się też temat dyrektywy Omnibus i zasad informowania o obniżkach).</p><p>Ale jest też druga strona medalu. Portal ePiotrkow opisywał podobne akcje w regionie jako zjawisko budzące kontrowersje – część pracowników sklepów miała mówić o presji, późnych interwencjach i paraliżowaniu pracy tuż przed zamknięciem.</p><p>I to jest uczciwy dylemat: <strong>czy system naprawdę wymaga obywatelskich „audytorów na wolnym”</strong>, czy może taki model działania jest skutkiem tego, że stała kontrola w praktyce nie odstrasza dużych graczy?</p><h4>Najważniejsze pytanie: kto za to płaci?</h4><p>Jeśli w sklepie leży spleśniały owoc – to jest obrzydliwe. Jeśli na półce stoi przeterminowany baton – to jest niebezpieczne. Ale jeśli <strong>przeterminowane produkty dla małych dzieci</strong> są w dodatku <strong>przecenione</strong> i „sprzedawane jak gdyby nigdy nic” – to jest już temat o zaufaniu społecznym.</p><p>Bo handel wielkopowierzchniowy działa dziś w układzie, w którym klient:</p><ul><li>sam skanuje produkty przy kasach samoobsługowych,</li><li>sam pilnuje, czy cena na półce zgadza się z paragonem,</li><li>i – jak widać – coraz częściej miałby jeszcze <strong>sam pilnować terminów ważności</strong>.</li></ul><p>Czyli co? Sklep oszczędza na obsłudze, a klient ma dopłacać uwagą i nerwami?</p><p>Bracia wysłali pytania do biura prasowego sieci – do momentu publikacji <strong>bez odpowiedzi</strong>. A odpowiedź jest tu kluczowa nie dla PR-u, tylko dla prostej zasady: <strong>jeśli korporacja zarabia na sprzedaży, to korporacja odpowiada za bezpieczeństwo tego, co sprzedaje.</strong></p><h3>Puenta</h3><p>Jeśli w 1,5 godziny da się zebrać <strong>setki</strong> produktów, które nie powinny już leżeć na półkach, to nie jest „wpadka dnia”. To jest <strong>model</strong>, w którym ryzyko przerzucono na klienta. A kiedy system przyzwyczaja ludzi, że muszą w sklepie czytać etykiety jak prawnicy, wąchać cytrusy jak sommelierzy i sprawdzać daty jak laboranci – to znaczy, że coś tu poszło bardzo nie tak. W dodatku biuro prasowe sieci milczy i nie odpowiada na zadane przez nas pytania.&nbsp;</p><p>Tymczasem <strong>żywność to nie jest loteria</strong>. I naprawdę nie powinniśmy żyć w kraju, w którym bezpieczeństwo na półce zależy od tego, czy akurat tego dnia do sklepu wejdą „dwaj bracia z TVN”.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53767,od-7-mln-zysku-do-wielkiej-straty-co-wydarzylo-sie-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53767,od-7-mln-zysku-do-wielkiej-straty-co-wydarzylo-sie-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia</guid>
            <pubDate>Tue, 03 Feb 2026 17:35:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-od-7-mln-zysku-do-wielkiej-straty-co-wydarzylo-sie-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia-1770107939.jpg</url>
                        <title>Od 7 mln zysku do wielkiej straty. Co wydarzyło się w Tomaszowskim Centrum Zdrowia?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53767,od-7-mln-zysku-do-wielkiej-straty-co-wydarzylo-sie-w-tomaszowskim-centrum-zdrowia</link>
                    </image><description>Nie minął jeszcze miesiąc, odkąd w Powiecie Tomaszowskim stworzono nową koalicję i ostatecznie odwołano Mariusza Węgrzynowskiego oraz Zarząd Powiatu, złożony niemal w 100 procentach z działaczy PiS, a już wychodzą na jaw informacje, które nie tylko zadziwiają.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do większości wątków poruszonych w tym felietonie jeszcze wrócę. <strong>Dzisiaj</strong> chciałbym pokazać jedynie ogólny obraz działań na szkodę mieszkańców miasta i powiatu. Nieprzypadkowo skupię się na temacie ochrony zdrowia, który przez lata był mi w Radzie Powiatu szczególnie bliski.</p><h2>Wystarczyło 12 miesięcy</h2><p>Kiedy <strong>1 stycznia ubiegłego roku</strong> ze stanowiska prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia odchodził <strong>dr Wiesław Chudzik</strong>, poinformowany o nieprzedłużeniu umowy za pomocą sms-a, mógł pochwalić się <strong>rocznym zyskiem spółki na poziomie 7 milionów złotych</strong>. To był rewelacyjny wynik, biorąc pod uwagę zarówno skalę działalności, jak i fakt, że <strong>większość</strong> placówek medycznych wykazywała poważne straty. Tomaszowski szpital był jednym z nielicznych w kraju, który solidnie wychodził na plus.</p><p>Zyski notują najczęściej wysoce wyspecjalizowane szpitale, np. oferujące usługi kardiologiczne, dobrze wyceniane przez NFZ. W placówkach multidyscyplinarnych większość oddziałów przynosi spore straty. Tam, gdzie jedni wychodzą na minus, inni muszą wychodzić na plus — i to w takim stopniu, by rachunek wyników był dodatni. Dokładnie tak było w Tomaszowie. Efektem był wspomniany na wstępie zysk.</p><p>Po odejściu Wiesława Chudzika przez ponad rok w Tomaszowskim Centrum Zdrowia „rządził” Marek Utracki. Słowo „rządził” jest w pełni uzasadnione, bo nie jest ono tożsame z zarządzaniem. Jedno polega na wydawaniu poleceń, drugie — na zdolności do przewidywania i analizy ich skutków. A skutki są obecnie właśnie wyliczane. W spółce szacuje się, że strata za ubiegły rok może wynieść co najmniej <strong>5 milionów złotych</strong>. Różnica rok do roku to <strong>12 milionów złotych</strong>.</p><p>Na koncie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia poprzedni prezes pozostawił ponad <strong>20 milionów złotych „żywej” gotówki</strong>. Z tego, co dowiedziałem się od prezesa <strong>Konrada Borowskiego</strong>, jest jej obecnie <strong>ponad 10 milionów złotych mniej</strong>. Co się stało z tymi pieniędzmi? Były oszczędzane na konieczne inwestycje, jak chociażby budowa nowego bloku operacyjnego.</p><p>W tym czasie prezes Utracki, poprzez powołanego przez siebie na stanowisko rzecznika prasowego szpitala innego działacza PiS, <strong>Radosława Marca</strong>, grzmiał w internecie o rzekomo nieprawdziwych informacjach publikowanych przeze mnie, podkreślając <strong>dobrą</strong> kondycję finansową spółki i jej wypłacalność. Wtórowali mu działacze Koalicji Obywatelskiej. Marzec nawet podkreślał dobrą współpracę z KO, sugerując brak zainteresowania z mojej strony przez wszystkie lata sprawowania funkcji szefa Komisji Zdrowia. W tym wszystkim &nbsp;zapominano jednak najczęściej dodać, że wypłacalność tę gwarantowały środki zgromadzone przez poprzednika.</p><h2 style="text-align:justify;">Ostrzegaliśmy</h2><p>Tuż po powołaniu <strong>Marka Utrackiego</strong> na stanowisko <strong>prezesa</strong>, wspólnie z <strong>Piotrem Kagankiewiczem</strong> ostrzegaliśmy podczas obrad <strong>Rady Powiatu</strong>, że <strong>zarządzanie szpitalem</strong> — gdzie pracują <strong>setki osób</strong> — to <strong>specyfika branży</strong> i konieczna jest <strong>specjalistyczna wiedza</strong>. To nie to samo, co handel marchewką na osiedlowym bazarku. <strong>Pisowscy radni</strong> rzucili się na nas niczym stado szarańczy. Podkreślali rzekome walory nowego prezesa, „<strong>przywiezionego w teczce</strong>” przez <strong>Antoniego Macierewicza</strong> — wcześniej przez lata jego <strong>protegowanego</strong> i <strong>współpracownika</strong>. Trudno spierać się z kompletnymi ignorantami, którzy przecież wiedzą „lepiej”.</p><p>Sygnały zwrotne zaczęły przychodzić bardzo szybko. <strong>Pracownicy szpitala</strong> załamywali ręce, twierdząc, że ludzie, z którymi muszą pracować, nie są w stanie zrozumieć tego, co się do nich mówi; że nie posiadają nie tylko <strong>specjalistycznej</strong>, ale nawet <strong>podstawowej wiedzy</strong>.</p><p>Zaczęli odchodzić kolejni <strong>doświadczeni pracownicy</strong>. Odeszła księgowa <strong>Alina Jodłowska</strong> oraz osoba zajmująca się w szpitalu <strong>kadrami</strong>. Na miejsce tej pierwszej przyjęto radną <strong>Paulinę Sochę</strong>, której wiedza na temat <strong>rachunkowości</strong> była zerowa (więc trzeba było zatrudnić kolejną osobę na <strong>umowę zlecenie</strong>). Na miejsce drugiej — partnerkę szefa <strong>rady nadzorczej spółki</strong>, także pisowskiego działacza z <strong>Bełchatowa</strong>.</p><p>W spółce zaczęli pojawiać się kolejni <strong>działacze</strong>, <strong>radni</strong> i <strong>dyrektorzy</strong> — z <strong>Tomaszowa</strong>, <strong>Piotrkowa</strong>, <strong>Łodzi</strong> i <strong>Warszawy</strong>. <strong>Merytorycznie nieprzygotowani</strong>, za to z odpowiednią <strong>legitymacją partyjną</strong>.</p><p>Na efekty nie czekaliśmy długo. Partyjni działacze nie byli w stanie poprawić wniosku o dofinansowanie bloku operacyjnego przez co straciliśmy możliwość jego budowy. Połozono też "Bezpiueczną Przystań", o którą walczyć musi teraz Konbrad Borowski.&nbsp;</p><p>Co na to radni Koalicji Obywatelskiej, którzy przejęli poprzez komisję Zdrowia nadzór i odpowiedzialność za sprawy związane z opieką zdrowotną? Nic. Krytykowali poprzedników.&nbsp;</p><h2>Ależ to były nagrody</h2><p>Aby odwrócić uwagę, skupiono się na <strong>nagrodach wypłaconych rok wcześniej</strong>. Grzmiał <strong>Zarząd Powiatu</strong>, grzmieli <strong>radni PiS</strong>. Wspomagali ich koalicjanci z <strong>Platformy Obywatelskiej</strong>. <strong>Radny Mordaka</strong> rozpętał burzę w <strong>internecie</strong> i na nic były tłumaczenia, że nagrody związane były z <strong>zyskiem</strong>, <strong>pozyskanymi środkami zewnętrznymi</strong> oraz <strong>przygotowanymi projektami</strong>. Tak argumentował między innymi na sesji <strong>Piotr Kagankiewicz</strong>. Przy okazji posługiwano się — dla lepszego wrażenia — kwotami <strong>brutto</strong>. Cel został osiągnięty. <strong>Opinia publiczna</strong> się zagotowała, bo przecież <strong>30–50 tysięcy złotych brutto</strong> to bardzo dużo pieniędzy.</p><p>Tyle że ludzie, którzy je otrzymali, znali się na tym, co robili. Jak więc oceniać nagrody na podobnym poziomie wypłacane <strong>pisowskim działaczom</strong> w ubiegłym roku? Również sięgały <strong>50 tysięcy złotych</strong> — i to dla osób niemających zielonego pojęcia o tym, co robią, a znanych jedynie ze skrupulatności w rozmieszczaniu <strong>znaków interpunkcyjnych</strong> w najczęściej <strong>propagandowych tekstach</strong>.</p><p>Do tego doliczyć należy <strong>wynagrodzenia dla niekompetentnych osób</strong>, które w <strong>TCZ</strong> widywane były jedynie sporadycznie. <strong>15 tysięcy złotych miesięcznie</strong>? Żaden problem. Podpisywano też — bez konkursów — umowy o wartości <strong>200 tysięcy złotych rocznie</strong> za usługi nikomu niepotrzebne w szpitalu. A z tego, co udało mi się dowiedzieć, wynagrodzenie dla samego <strong>prezesa</strong> było wyższe, niż przewidywała to <strong>uchwała Walnego Zgromadzenia Wspólników</strong>.</p><h2>Onkologia nikomu niepotrzebna</h2><p>Dopiero po odwołaniu <strong>Mariusza Węgrzynowskiego</strong> dowiedzieliśmy się, że blokował on rozwój <strong>tomaszowskiej onkologii</strong>. <strong>Nu-Med</strong>, po przejęciu przez <strong>Afideę</strong>, złapał drugi oddech i chciał nabrać większego rozpędu. Firma zamierzała zainwestować kolejne <strong>dziesiątki milionów złotych w Tomaszowie</strong>. Aktualnie wymienia <strong>akceleratory</strong>, ale najważniejszą inwestycją miała być budowa nowej <strong>diagnostyki</strong>.</p><p>Badanie <strong>PET</strong> (pozytonowa tomografia emisyjna) jest badaniem z dziedziny <strong>medycyny nuklearnej</strong>. Pozwala na wykrycie <strong>nowotworów</strong> we wczesnym stadium, rozróżnienie zmian łagodnych i złośliwych, monitorowanie postępów leczenia oraz wykrycie ewentualnej <strong>wznowy choroby</strong>. Dokładnie takie badania miały być wykonywane w Tomaszowie.</p><p>Aby jednak zbudować obiekt, należało wydzierżawić teren od <strong>powiatu</strong> i wykazać się posiadaniem nieruchomości na cele inwestycyjne. Z tego, co dowiedzieliśmy się wczoraj, <strong>Mariusz Węgrzynowski odmówił</strong>, a na kolejne pisma nie odpowiadał. To już nie jest nawet działanie na szkodę prywatnego podmiotu, ale także — i chyba przede wszystkim — na szkodę <strong>pacjentów</strong> z naszego powiatu. To ma też swoje negatywne skutki dla powiatowego <strong>TCZ</strong>.</p><p><strong>Starosta tomaszowski</strong>, poprzez brak zgody, skutecznie uniemożliwił <strong>Afidei</strong> udział w konkursie w ramach <strong>KPO</strong>. Przypomnę, że wartość tej inwestycji to ok. <strong>50 milionów złotych</strong>.</p><p>Niewiele brakowało, aby urządzenie ulokowano w <strong>Piotrkowie</strong>. Zgadniecie, w jakim szpitalu i kto nim zarządza? Oczywiście <strong>Wiesław Chudzik</strong>, który i tam zobaczył szansę dla placówki, którą obecnie kieruje. Wczorajsza rozmowa, jaką przeprowadziliśmy z panią <strong>prezes</strong>, mam nadzieję, poskutkuje szybkim rozwiązaniem problemu.</p><p>Co ciekawe, <strong>Afidea</strong> chce też zainwestować w nowy <strong>rezonans magnetyczny</strong> dla pacjentów <strong>TCZ</strong>, a także na swój koszt <strong>zmodernizować</strong> posiadany przez nas <strong>tomograf</strong>. Firma może też zapłacić za <strong>10-letnią dzierżawę terenu</strong> z góry, co daje <strong>kilkanaście milionów złotych</strong>, a więc około <strong>1/3 środków</strong> niezbędnych do budowy <strong>bloku operacyjnego</strong>.</p><h2>Pielęgniarki nikomu nie potrzebne</h2><p>Na koniec temat nieco lżejszy. Chodzi o <strong>kształcenie pielęgniarek w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Przy okazji ostatniej wizyty w <strong>TCZ</strong> miałem okazję poznać panią dziekan uczelni, która w Tomaszowie kształciła pielęgniarki na poziomie <strong>licencjackim i magisterskim</strong>. Okazuje się, że mimo potrzeb w tym roku nie przeprowadzono <strong>naboru nowego rocznika</strong>. Powodem są <strong>przepisy</strong>, jakie wprowadzono, oraz <strong>problemy lokalowe</strong>. Próbowano w tej sprawie nieskutecznie rozmawiać ze <strong>starostą</strong>. Efektem jest <strong>rezygnacja z kształcenia w Tomaszowie</strong>.</p><p>Tak naprawdę jednak zszokowało nas to, że szkoła miała zakaz wystawiania się na <strong>targach edukacyjnych organizowanych w powiecie tomaszowskim</strong>. Jeśli ktoś jest to w stanie racjonalnie wytłumaczyć, to będę zobowiązany.</p><p><strong>PS.</strong><br>To tylko część spraw, z którymi zetknąłem się w ostatnich dwóch tygodni. Utrata częściu kontraktu na SOR, strata karetek pogotowia, absurdalne zakupy suvów dla Centrum Zdrowia Psychiczne a de facto dla... no właśnie... dla kogo</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53675,cudowne-medaliki-pod-krzeslami-radnych-kto-je-przykleil-i-po-co</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53675,cudowne-medaliki-pod-krzeslami-radnych-kto-je-przykleil-i-po-co</guid>
            <pubDate>Mon, 26 Jan 2026 08:22:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-cudowne-medaliki-pod-krzeslami-radnych-kto-je-przykleil-i-po-co-1769413353.jpg</url>
                        <title>„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53675,cudowne-medaliki-pod-krzeslami-radnych-kto-je-przykleil-i-po-co</link>
                    </image><description>Pod krzesłami radnych w sali obrad Rady Powiatu Tomaszowskiego ktoś przykleił tajemnicze „cudowne” medaliki. Sprawa szybko zaczęła żyć własnym życiem – pojawiły się oskarżenia, sugestie i polityczne przepychanki, choć wciąż nie wiadomo, kto je tam umieścił i po co. Jedno jest pewne: w urzędzie, który ma działać na podstawie procedur i faktów, nagle pojawił się element przypominający rytuał – i to taki, który po „usunięciu” wrócił jak bumerang.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Niedawno pokazaliśmy naszym czytelnikom krótki film prezentujący salę obrad <strong>Rady Powiatu Tomaszowskiego</strong>. Zainteresowały nas przyklejone pod krzesłami radnych <strong>medaliki</strong> mające przedstawiać wyobrażenie <strong>Marii, Matki Jezusa</strong>. Kto je przykleił, co przedstawiały, jaki cel przyświecał autorowi tego pomysłu? Jedno z całą pewnością musimy zdementować. Politycy <strong>PiS</strong> rozpowszechniają informację, że medaliki przyklejała osoba nagrywająca film. Tak się jednak składa, że dosyć łatwo udowodnić, że jest to nieprawdą.</p><p>Zacznijmy jednak od tego, że nie są to medaliki święte, ale… <strong>aluminiowe</strong>. Produkowane masowo, zapewne w Chinach. Świadczyć może o tym ich internetowa cena na poziomie <strong>60 gr za sztukę</strong>. Jednak wystarczy zamówić hurtowo <strong>500 sztuk</strong>, by na stronie wydawnictwa <strong>Niepokalanów</strong> zapłacić jedynie <strong>50 gr</strong>.</p><p>Prawda, że to niska cena za możliwość zakupienia sobie na własność prawdziwego cudu? Dużo niższa niż korumpowanie radnych posadami po kilka lub kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Żeby wzmóc cudowność działania, na stronie sklepu zakonnego można zadeklarować jednak, że zamiast 50 groszy za sztukę zapłacimy na przykład <strong>15 złotych</strong>. Wtedy „cudowność” będzie już naprawdę zagwarantowana.</p><p>Sprzedający na swojej stronie internetowej zapewnia o cudownych właściwościach medalika i deklaruje, że do odbiorcy trafi on już <strong>poświęcony</strong>. Mamy do wyboru kilka rozmiarów od <strong>16 do 40 milimetrów</strong>. Są też wersje nieco bardziej ekskluzywne, bo wykonane ze <strong>srebra</strong> w cenie <strong>20–29 złotych</strong> za sztukę w zależności od wymiaru.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/player/embed/a14065d5d448aaf15bf695296d543aeacfd970ba" data-mid="1940"></oembed></figure><p>Medalik ma swoją symbolikę. Na awersie znajduje się wizerunek prezentujący wyobrażenie <strong>Matki Boskiej Niepokalanej</strong>, stojącej na kuli ziemskiej i depczącej węża, który symbolizuje <strong>grzech pierworodny</strong>. Maryja ma rozpostarte ramiona, z których biją promienie światła, symbolizujące łaski, jakie przekazuje tylko wiernym. Na rewersie jest <strong>12 gwiazd</strong>, będących odniesieniem do <strong>apostołów</strong>.</p><p><strong>Pięcioramienne gwiazdki</strong> kojarzą się jednak dosyć… demonicznie i w dodatku masońsko, co dla wielu właściwie bywa jednoznaczne, bo przecież wiadomo, że masoni to czciciele tego, co bardziej kozła niż człowieka przypomina. Dlatego na stronie sprzedawcy znajdujemy wyjaśnienie.</p><blockquote><p>Maryja podczas objawienia się św. <strong>Katarzynie Labouré</strong> nie tłumaczyła jej, jak ma wyglądać cudowny medalik, lecz ukazała jej jego obraz. Jeśli więc na medaliku gwiazdy mają po pięć ramion, była to Jej wola. Gwiazdy na Cudownym Medaliku były od chwili jego pierwszego wybicia <strong>pięcioramienne</strong>. W starożytności gwiazda pięcioramienna (pitagorejska) była uznawana podobnie jak okrąg za figurę doskonałą, ponieważ niemającą początku ani końca (rysuje się ją jednym pociągnięciem ręki). Pierwsi chrześcijanie przejęli ją i odnieśli do Chrystusa, <strong>Alfy i Omegi</strong>. Gwiazda pięcioramienna wskazywała też na <strong>pięć ran</strong> naszego Pana.</p></blockquote><ul><li>czytamy na stronie internetowego sklepu wydawnictwa <strong>Niepokalanów</strong>.</li></ul><p>Wróćmy jednak do naszego samorządu. <strong>Rytuały „zawierzające”</strong> to przez kilka ostatnich lat był stały element „polityki samorządowej”. Nie odbywały się one oczywiście w urzędzie, ale na comiesięcznych mszach w <strong>Częstochowie</strong>. Uczestniczyli w nich nie tylko radni, ale też osoby zatrudniane następnie w różnych powiatowych instytucjach.</p><p>Medaliki pod krzesłami radnych to jednak nowość. Czemu miały służyć? Można mieć nadzieję, że powodzeniu osób, pod których krzesłami zostały przyklejone. A może chodziło o cudowne leczenie lub nawrócenie. Cóż, mówi się przecież, że złego kościół nie naprawi, a dobrego karczma nie zepsuje. I tak chyba jest w Tomaszowie, bo obserwując zachowanie osób często deklarujących przywiązanie do <strong>wiary katolickiej</strong> i rzekomo wyznawanych zasad, wydaje się, że kłamstwa, którymi się na co dzień posługują, i zło jakie wyrządzają z chrześcijaństwem nie mają wiele wspólnego.</p><p>Kto przyklejał medaliki? Nie wiadomo. Nikt się nie chce przyznać, a przecież to żaden wstyd. Łatwiej powiedzieć, że to… nie ja, że to on!</p><p>W każdym razie po raz pierwszy te małe przedmioty kultu religijnego znaleziono w czasie <strong>inwentaryzacji środków trwałych</strong>, prowadzonej w Starostwie, kilka tygodni temu. Urzędnicy poodklejali wszystkie i w zasadzie nie powinno ich tam być. Tymczasem przed ostatnią sesją pojawiły się w „cudowny” sposób ponownie. Co mówią urzędnicy? W biurze rady dowiedziałem się, że klejenie musiało się odbywać już po godzinach pracy urzędu, a sala obrad jest zamykana na klucz i nie każdy ma do niej otwarty dostęp.</p><p>Po co? Czy miały zapewnić <strong>staroście Węgrzynowskiemu</strong> utrzymanie na stanowisku? A może miały sprowadzić <strong>gromy niebiańskie</strong> na jego przeciwników? Jedno w sumie nie wyklucza drugiego.</p><p>W każdym razie sprawdziłem, że nie sfinansowano ich zakupu ze środków na <strong>promocję powiatu</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Marcin Witko poza PiS? Narasta spór o polityczne konsekwencje powiatowego przesilenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53652,marcin-witko-poza-pis-narasta-spor-o-polityczne-konsekwencje-powiatowego-przesilenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53652,marcin-witko-poza-pis-narasta-spor-o-polityczne-konsekwencje-powiatowego-przesilenia</guid>
            <pubDate>Fri, 23 Jan 2026 10:58:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-marcin-witko-poza-pis-narasta-spor-o-polityczne-konsekwencje-powiatowego-przesilenia-1769163172.jpg</url>
                        <title>Marcin Witko poza PiS? Narasta spór o polityczne konsekwencje powiatowego przesilenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53652,marcin-witko-poza-pis-narasta-spor-o-polityczne-konsekwencje-powiatowego-przesilenia</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki, 23 stycznia 2026 r. – W lokalnej polityce znów wrze po doniesieniach, że prezydent miasta Marcin Witko nie jest już członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Informację podała na ostatniej sesji radna Martyna Wojciechowska, co podobno potwierdził poseł Antoni Macierewicz. Poseł znany jest jednak z tego, że mówi różne rzeczy, a większość z nich oparta jest na manipulacjach lub domniemaniach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na razie brakuje jednak oficjalnego komunikatu partii w tej sprawie, a kluczowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi: co mówi sam zainteresowany. &nbsp;A ten o żadnym wydaleniu z partii nic nie wie. Wiadomo natomiast, że jakiś czas temu usunięto z niej radnych, kandydyjących w ramach jego komitetu.&nbsp;</p><p>Witko, który rządzi Tomaszowem od 2014 roku, ma w mieście silny mandat. W wyborach samorządowych 7 kwietnia 2024 roku wygrał w pierwszej turze, uzyskując 55,53 proc. głosów. To wynik, który w lokalnych realiach politycznych zwykle oznacza nie tylko przewagę nad konkurentami, ale też zdolność do budowania szerokich koalicji i przetrwania zmian nastrojów partyjnych w skali kraju.</p><p>Doniesienia o rozstaniu z PiS pojawiają się w momencie, gdy region wciąż odczuwa skutki ostrego konfliktu o władzę w starostwie. Pod koniec listopada 2025 roku rada powiatu odwołała starostę Mariusza Węgrzynowskiego, a późniejsza walka o ułożenie nowego zarządu i faktyczne przejęcie sterów przeciągała się tygodniami. Formalne domknięcie procesu i powołanie zarządu miało nastąpić na sesji 21 stycznia 2026 roku – już po wcześniejszych napięciach wokół wyboru nowego starosty. To jednak nie wszystko. Prawdziwych źródeł konfliktu należy szukać w radzie miejskiej, gdzie radni PiS pod wpływem Węgrzynowskiego zawarli sojusz z radnymi KO Adriana Witczaka, mający na celu zwalczanie Witko.&nbsp;</p><p>To właśnie ten wątek miejsko powiatowy miał być tłem decyzji dotyczącej Witki. „Nieoficjalnie” główną przyczyną miała być postawa prezydenta i powiązanych z nim radnych powiatowych w czasie odwoływania Węgrzynowskiego oraz narastający konflikt z częścią działaczy PiS w regionie. Tak też pisze na swoim profilu Anna Milczanowska. W tym miejscu zaczyna się jednak strefa politycznych interpretacji: bez dokumentu, uchwały partyjnej albo publicznego stanowiska samego prezydenta trudno jednoznacznie przesądzać, co było bezpośrednim impulsem i czy w ogóle do wyrzucenia Witko z partii doszło.&nbsp;</p><p>Jednocześnie, niezależnie od barw partyjnych, Witko od lat buduje wizerunek samorządowca skoncentrowanego na sprawach miasta, inwestycjach, rozwiązywaniu problemów mieszkańców. W oficjalnych komunikatach instytucji regionalnych oraz miasta regularnie pojawiają się informacje o projektach infrastrukturalnych i społecznych, w tym o wielomilionowych przedsięwzięciach związanych z modernizacją dawnego kinoteatru „Włókniarz”, rewitalizacją Przystani nad Pilicą czy modernizacją Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych. Miasto informowało również o kolejnych planach – od rozbudowy stadionu i inwestycji sportowych po projekty drogowe oraz System Informacji Miejskiej. W praktyce oznacza to, że spór o przynależność partyjną dotyka osoby, która – jak pokazują liczby – potrafiła przekuć poparcie wyborców w długofalowy program działań i finansowanie zewnętrzne. W dodatku osoby szukającej porozumienia a nie konfliktu.&nbsp;</p><p>Pojawiają się też pytania o przyszłość polityczną prezydenta i o to, czy jego pozycja może budzić obawy w szerszej rozgrywce – na przykład przed wyborami parlamentarnymi. To temat chętnie podejmowany w lokalnej publicystyce, gdzie przewijają się sugestie, że w Tomaszowie toczy się rywalizacja o wpływy nie tylko między obozami, ale też wewnątrz nich. Trudno jednak znaleźć twarde dowody, że ewentualne kalkulacje wyborcze były bezpośrednią przyczyną decyzji o członkostwie. Na tym etapie można mówić raczej o hipotezach i atmosferze, a nie o potwierdzonych faktach.</p><p>W najbliższych dniach kluczowe będzie jedno: czy Marcin Witko odniesie się publicznie do doniesień o rozstaniu z PiS oraz czy partia zdecyduje się je formalnie potwierdzić. Dopiero wtedy da się oddzielić to, co jest elementem politycznej gry i przecieków, od tego, co ma charakter decyzji instytucjonalnej z jasno wskazanymi powodami.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowskie Centrum Zdrowia pod lupą: milionowe straty, SOR i kontrowersje wokół inwestycji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53647,tomaszowskie-centrum-zdrowia-pod-lupa-milionowe-straty-sor-i-kontrowersje-wokol-inwestycji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53647,tomaszowskie-centrum-zdrowia-pod-lupa-milionowe-straty-sor-i-kontrowersje-wokol-inwestycji</guid>
            <pubDate>Thu, 22 Jan 2026 19:29:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-tomaszowskie-centrum-zdrowia-pod-lupa-milionowe-straty-sor-i-kontrowersje-wokol-inwestycji-1769109400.jpg</url>
                        <title>Tomaszowskie Centrum Zdrowia pod lupą: milionowe straty, SOR i kontrowersje wokół inwestycji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53647,tomaszowskie-centrum-zdrowia-pod-lupa-milionowe-straty-sor-i-kontrowersje-wokol-inwestycji</link>
                    </image><description>Wystarczyło kilka godzin, by wyszły na jaw pierwsze historie, które wskazują na to, że medaliki pod krzesłami radnych to drobiazg w porównaniu z tym, co dopiero może się okazać. Kiedy ludzie przestają się bać, zaczynają mówić. Tylko właściwie od czego zacząć?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jedną z pierwszych rzeczy, jakich się dzisiaj dowiedziałem, było to, że szpital nie tylko stracił <strong>karetki</strong>, które zapewniały <strong>2,5 miliona</strong> czystego dochodu rocznie. Usłyszałem też, że mamy kolejną stratę w wysokości blisko <strong>1,7 miliona złotych</strong>. Prawdopodobnie o taką właśnie kwotę obcięto nam <strong>ryczałt na prowadzenie SOR</strong>. Jakby tego było mało, słyszymy o <strong>ujemnym wyniku finansowym</strong> za ubiegły rok. Nikt nie wie, w jakiej jest on wysokości. Pesymiści mówią o <strong>5 milionach złotych</strong>. Jeśli to prawda, a wspomnimy, że rok wcześniej mieliśmy <strong>7 milionów zysku</strong>, to różnica wynosi <strong>12 milionów</strong>. A przecież chwalono się <strong>stabilną sytuacją finansową</strong>.</p><p>Spacerując <strong>ulicą Graniczną</strong>, spotkałem pracowników <strong>TCZ</strong>. Usłyszałem od nich o kolejnych zatrudnieniach. Tym razem zatrudniono kogoś w <strong>księgowości</strong>. Z <strong>Warszawy</strong>? To już radna <strong>Paulina Socha</strong> i księgowa z <strong>PCAS</strong> nie dają rady? – „Mój mąż? Mój mąż jest z zawodu dyrektorem”.</p><p>Co tam jakiś dyrektor? W <strong>Centrum Zdrowia Psychicznego</strong> potrzebne były auta – specjaliści odwiedzają pacjentów w terenie. Miały być małe, ekonomiczne, najlepiej <strong>elektryczne lub hybrydowe</strong>. Uznano jednak, że lepsza będzie <strong>Kia Sportage</strong>. Kilka miesięcy temu pytałem prezesa <strong>Utrackiego</strong>, kto te samochody użytkuje i o szczegóły ich użytkowania. Do dziś nie doczekałem się odpowiedzi. Wszystko wskazuje na to, że auta nie służyły wyłącznie do celów, do jakich – teoretycznie – miały zostać zakupione. Dlaczego ktoś tak mocno naciskał, by kupić właśnie <strong>Kie</strong> i to u konkretnego sprzedawcy? Na koniec udało się kupić to, co było potrzebne – <strong>Toyotę Yaris</strong> jako trzeci pojazd w tej małej flocie. A były jeszcze pomysły kupowania busów.</p><p>Busa nie kupiono, ale pojawił się <strong>traktor</strong>. A jakże – odśnieżamy, kosimy i transportujemy. Elegancko. Może i potrzebny, nie mnie to oceniać. Poszperałem jednak, popytałem i wyszło, że dokładnie taki sam pojazd byłbym w stanie kupić <strong>kilkadziesiąt tysięcy</strong> taniej. Z drugiej strony może to dobrze, że dajemy zarabiać lokalnym sprzedawcom. Tylko dlaczego muszą być oni od razu <strong>teściami pisowskich działaczy</strong>, zatrudnionych w szpitalu? Cóż, każdy orze, jak może.</p><p>A kiedy myślałem, że na ten dzień mam już dość, spotkałem kolejną osobę, która poprosiła, bym zainteresował się szpitalnymi <strong>inwestycjami i remontami</strong>. Tym, kto je wykonuje i dlaczego tyle kosztują. Chyba nie będę miał wyjścia i będę musiał się tym zainteresować.</p><p>Na swoje nieszczęście dotarłem do <strong>Starostwa</strong>, gdzie znowu nie mogłem powstrzymać się od pytań. Wreszcie można je nie tylko zadawać, ale człowiek uzyskuje na nie odpowiedzi. Słyszeliście o zamknięciu poradni <strong>POZ przy ulicy Wilczej</strong>? Doktor <strong>Żegota</strong> zakończył w niej działalność. Była szansa na przejęcie doktora i jego pacjentów do poradni przy <strong>TCZ</strong> poprzez utworzenie filii. Mogłoby to pomóc zbilansować szpitalny POZ. Zajmowano się tym tak energicznie, że doktor razem z pacjentami (a było ich ponoć <strong>1500</strong>) trafił do poradni pana <strong>Rusinka</strong>. Dzisiaj Tomaszowskie Centrum Zdrowia otrzymało budynek i może załamywać ręce, bo będzie musiało go utrzymywać. Chyba że przeniesie tam <strong>Centrum Zdrowia Psychicznego</strong>.</p><p>Na koniec jakiś pozytyw: w <strong>Centrum Onkologicznym</strong> mają już pełną dokumentację i są gotowi ruszać z inwestycją w tzw. <strong>PET</strong>. Chcą też wesprzeć <strong>TCZ</strong> w zakresie diagnostyki nowoczesnym <strong>rezonansem magnetycznym</strong>. Wiecie, czego brakowało do tej pory? <strong>Podpisu Starosty</strong>. Teraz jest szansa na to, że wszystko pójdzie do przodu.</p><p><strong>PS</strong><br>To pierwszy dzień – a właściwie kilka godzin – i tylko jedna sfera działalności powiatu.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Powiat wzięty na zakładnika. Polityka destrukcji w wykonaniu radnych od Witczaka i Węgrzynowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53632,powiat-wziety-na-zakladnika-polityka-destrukcji-w-wykonaniu-radnych-od-witczaka-i-wegrzynowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53632,powiat-wziety-na-zakladnika-polityka-destrukcji-w-wykonaniu-radnych-od-witczaka-i-wegrzynowskiego</guid>
            <pubDate>Wed, 21 Jan 2026 19:17:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-powiat-wziety-na-zakladnika-polityka-destrukcji-w-wykonaniu-radnych-witczaka-i-wegrzynowskiego-1769019724.jpg</url>
                        <title>Powiat wzięty na zakładnika. Polityka destrukcji w wykonaniu radnych od Witczaka i Węgrzynowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53632,powiat-wziety-na-zakladnika-polityka-destrukcji-w-wykonaniu-radnych-od-witczaka-i-wegrzynowskiego</link>
                    </image><description>W Tomaszowskim powiecie radni związani z Witczakiem i Węgrzynowskim miesiącami blokowali obrady, zgłosili przerwę do 2 marca i usiłowali doprowadzić do komisarycznego paraliżu. Dziś 12 radnych powołało zarząd i przyjęło budżet — mieszkańcy niech zapamiętają, kto sabotował, a kto pracował.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po tygodniach politycznego chaosu, przepychanek i sesji, które bardziej przypominały reality show niż pracę samorządu, <strong>Rada Powiatu Tomaszowskiego wreszcie domknęła to, co powinna była zrobić dawno temu</strong>: wybrała pozostałych członków Zarządu Powiatu (w tym wicestarostę) i przyjęła budżet na bieżący rok.</p><p>Do starosty <strong>Dariusza Kowalczyka</strong> dołączyli: <strong>Sławomir Żegota (wicestarosta)</strong>, <strong>Krzysztof Biskup</strong>, <strong>Grzegorz Glimasiński</strong> i <strong>Michał Czechowicz</strong>. Formalnie – porządek wraca. Politycznie – rachunek krzywd i straconego czasu zostaje.</p><h4>Przerwa „na półtora miesiąca” jako narzędzie paraliżu</h4><p>W normalnym powiecie wybór zarządu po odwołaniu poprzedniego jest kwestią sprawności i odpowiedzialności. U nas zamieniono to w <strong>polityczną grę na wyniszczenie</strong>, w której mieszkańcy stali się widownią, a urząd – zakładnikiem.</p><p>Symbol tej destrukcji? <strong>Wniosek o półtoramiesięczną przerwę w obradach</strong>, złożony przez <strong>Kazimierza Mordakę</strong>, który – jak wskazywano w przestrzeni publicznej – miał prowadzić do terminu ryzykownie bliskiego (a nawet przekraczającego) granice dopuszczalne dla kluczowych decyzji. To nie była „przerwa na oddech”. To była <strong>próba wciśnięcia samorządu w proceduralne bagno</strong>, gdzie każdy dzień zwłoki pracuje przeciw powiatowi.</p><p>Bo kiedy rada nie pracuje, <strong>nie stoją w miejscu radni</strong>. Stoją w miejscu sprawy: inwestycje, umowy, decyzje, zadania, pieniądze.</p><h4>Scenariusz komisaryczny: polityczna kalkulacja ponad interesem powiatu</h4><p>W tle pojawiał się jeszcze groźniejszy wątek: <strong>rozwiązanie rady i wejście zarządu komisarycznego</strong>. Dla powiatu oznaczałoby to praktycznie <strong>katastrofę organizacyjną</strong> – długie miesiące administracyjnego dryfu i zamrożenia normalnych działań. Samorząd w komisarycznym trybie nie jest „remedium”. To jest <strong>kara dla mieszkańców</strong> za polityczne wojny dorosłych ludzi.</p><p>A mimo to – według relacji z kuluarów i komentarzy – właśnie w tę stronę miały iść działania obozu określanego jako <strong>koalicja KO–PiS w układzie Witczak–Węgrzynowski</strong>: dopchnąć sytuację do ściany i potem udawać, że „samo się stało”.</p><h4>Ucieczka od odpowiedzialności: nieobecności i demonstracyjna bierność</h4><p>Dzisiejsza sesja pokazała jeszcze jeden wymiar tej historii: <strong>ucieczkę od odpowiedzialności</strong>. Radni utożsamiani z obozami <strong>Witczaka</strong> i <strong>Węgrzynowskiego</strong> – poza <strong>Martyną Wojciechowską</strong>, która nie chciała brać udziału w głosowaniach – <strong>nie pojawili się</strong>, gdy trzeba było postawić kropkę nad „i”.</p><p>To jest właśnie ta polityka w najgorszym wydaniu:<br>najpierw rozpętać burzę, potem wyjść z sali, żeby nie musieć tłumaczyć się z konsekwencji.</p><p>Tymczasem <strong>12 radnych</strong> zrobiło to, co powinno być standardem: <strong>wybrało zarząd i przyjęło budżet</strong>. I to jest najważniejsza informacja dla mieszkańców – bo budżet to nie jest papier dla księgowych. To są realne decyzje o tym, czy powiat działa, czy stoi w korku własnej kompromitacji.</p><h4>Wniosek po tej historii jest brutalnie prosty</h4><p>Powiat nie potrzebował „politycznych strategów” od destabilizacji. Potrzebował radnych, którzy rozumieją, że mandat to obowiązek, a nie narzędzie do gier.</p><p>Dziś udało się ugasić pożar. Ale mieszkańcy mają prawo zapytać: <strong>kto ten pożar podkładał</strong>, kto dolewał benzyny proceduralnymi sztuczkami i kto chciał, żeby samorząd wjechał w ślepy zaułek.</p><p>Bo jeśli ktoś w samorządzie uprawia <strong>destrukcję jako metodę</strong>, to nie jest „opcja polityczna”. To jest problem – i to problem, za który płacą wszyscy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Co dalej z budżetem i Zarządem Powiatu. Wyjaśniamy co stanowią przepisy prawa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53600,co-dalej-z-budzetem-i-zarzadem-powiatu-wyjasniamy-co-stanowia-przepisy-prawa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53600,co-dalej-z-budzetem-i-zarzadem-powiatu-wyjasniamy-co-stanowia-przepisy-prawa</guid>
            <pubDate>Sun, 18 Jan 2026 21:24:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-co-dalej-z-budzetem-i-zarzadem-powiatu-wyjasniamy-co-stanowia-przepisy-prawa-1768769547.png</url>
                        <title>Co dalej z budżetem i Zarządem Powiatu. Wyjaśniamy co stanowią przepisy prawa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53600,co-dalej-z-budzetem-i-zarzadem-powiatu-wyjasniamy-co-stanowia-przepisy-prawa</link>
                    </image><description>Nieodpowiedzialny wniosek o przerwę w obradach, złożony przez radnego Mordakę a wszystko wskazuje na to, że wcześniej skonsultowany z radnymi PiS i Koalicji Obywatelskiej, doprowadził do sytuacji patowej w powiecie. Chaos i destrukcja okazują się nie tylko sposobem na zarządzanie krajem ale zostały też przeniesione do samorządu. Do kogo na leży krzesło i kto powinien na nim siedzieć, kto z kim może a kto nie powinien rozmawiać. A przecież przepisy są jasne. Prawdopodobnie próba destabilizacji zrobiona przez Kazimierza Mordakę się nie powiedzie, bo radni z wybranym starostą Kowalczykiem na czele już złożyli wniosek o zwołanie kolejnej sesji. Powinna się odbyć w ciągu 7 dni, a więc najpóźniej we wtorek. Co jeśli Michał Jodłowski jej jednak nie zwoła? Wtedy zająć się nim będzie musiał prokurator.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przerwa na półtora miesiąca, a budżet „na wczoraj”. Co prawo pozwala Radzie Powiatu zrobić – i co się dzieje, gdy sesje są w nieskończoność odkładane?</p><p>Rada Powiatu Tomaszowskiego ogłosiła przerwę w obradach na ponad półtora miesiąca. I byłoby to zwykłe „odroczenie ciągu dalszego”, gdyby nie jeden szczegół: w tle tyka ustawowy zegar budżetowy. A on nie pyta, czy akurat jest polityczny spokój, czy przeciwnie – wojna pozycyjna.</p><p>W praktyce pojawiają się więc dwa podstawowe pytania:<br><strong>czy w trakcie takiej przerwy można zwołać kolejną sesję</strong>, oraz <strong>czy da się przerwy przedłużać tak, żeby realnie sparaliżować pracę rady</strong>.</p><p>W skrócie: <strong>sesję można zwołać nawet mimo przerwy</strong>, a „przeciąganie” przerw da się próbować rozgrywać politycznie – ale ma to swoje granice i konsekwencje. I to dość bolesne, zwłaszcza w finansach.</p><h3>Przerwa w sesji nie oznacza „zamknięcia rady na kłódkę”</h3><p>W samorządach „sesja” bywa traktowana szerzej niż jedno spotkanie w jednym dniu. W praktyce i w orzecznictwie przyjmuje się, że sesja może składać się z kilku posiedzeń – i dlatego przerwa oraz kontynuacja w innym terminie są formalnie dopuszczalne.</p><p>Tyle że to nie jest patent na zrobienie z jednej sesji wielomiesięcznego serialu, który blokuje wszystko dookoła. Ustawa o samorządzie powiatowym mówi prosto: <strong>rada obraduje na sesjach zwoływanych przez przewodniczącego „w miarę potrzeby”</strong>, nie rzadziej niż raz na kwartał. A w trybie „pilnym” – <strong>na wniosek zarządu albo co najmniej 1/4 składu rady – sesja ma być zwołana w ciągu 7 dni</strong>.</p><p>I to jest klucz: <strong>przerwa w jednej sesji nie wyłącza obowiązków i terminów wynikających z ustawy</strong>. Nie daje też przewodniczącemu „legalnego urlopu” od zwoływania obrad, jeśli pojawia się wniosek w trybie 7 dni.</p><h3>Budżet ma swój zegar i nie czeka na politykę</h3><p>Budżet to temat, przy którym prawo jest mało romantyczne. Zasada jest taka: <strong>budżet powinien być uchwalony przed rozpoczęciem roku</strong>, a jeśli są „szczególnie uzasadnione przypadki” – <strong>najpóźniej do 31 stycznia</strong>.</p><p>Jeśli rada nie zdąży, wchodzi mechanizm awaryjny: <strong>Regionalna Izba Obrachunkowa ustala budżet do końca lutego</strong>, a do tego czasu podstawą gospodarki finansowej jest projekt budżetu.</p><p>To z jednej strony bezpiecznik (powiat nie wpada w próżnię), ale z drugiej – polityczna porażka rady: bo kiedy budżet „robi” RIO, <strong>realny wpływ radnych na jego kształt gwałtownie maleje</strong>.</p><h3>Czy w trakcie przerwy można zwołać nową sesję? Tak</h3><p>Da się to obronić całkiem zwyczajnie, bez prawniczych sztuczek:</p><p><strong>Po pierwsze – obowiązek przewodniczącego.</strong> Skoro ustawa mówi o sesjach „w miarę potrzeby” i przewiduje tryb 7 dni na wniosek zarządu lub 1/4 radnych, to przerwa w jednej sesji nie może tego kasować.</p><p><strong>Po drugie – sens przepisów budżetowych.</strong> Terminy z ustawy o finansach publicznych nie zależą od tego, czy rada zrobiła sobie przerwę na tydzień czy na dwa miesiące. Jeżeli przerwa powoduje, że budżet nie ma jak przejść, to najbardziej logiczne (i legalne) jest <strong>zwołanie osobnej sesji</strong> – najczęściej nadzwyczajnej – poświęconej budżetowi.</p><h3>„Przeciąganie przerw” – da się próbować, ale są hamulce</h3><p>Prawo nie mówi wprost: „przerwa nie może trwać dłużej niż X dni”. Ale to nie znaczy, że można to robić bez końca i bez kosztów.</p><ol><li><strong>Minimum kwartalne</strong><br>Rada musi obradować co najmniej raz na kwartał. Jeśli przerwy stają się sposobem na to, by rada faktycznie przestała się zbierać, robi się to ryzykowne pod kątem zgodności z ustawą.</li><li><strong>Tryb „wymuszony” – zarząd lub 1/4 radnych</strong><br>Wniosek spełniający wymogi formalne uruchamia twardy termin: <strong>7 dni</strong>. To narzędzie zostało stworzone właśnie na czasy konfliktów i blokad.</li><li><strong>Nadzór i legalizm</strong><br>Orzecznictwo jest w takich sprawach dość bezlitosne: <strong>kto nie ma uprawnienia ustawowego, ten nie zwołuje i nie prowadzi obrad</strong>, a „kreatywne” obchodzenie reguł kończy się często nieważnością uchwał. Sądy (w tym NSA) wielokrotnie podkreślały, że wyjątki od zasady „zwołuje przewodniczący” nie mogą być interpretowane szeroko.</li></ol><h3>A jeśli przewodniczący mimo wszystko sesji nie zwoła?</h3><p>Tu zaczynają się schody, bo prawo daje radnym mocny argument („ma obowiązek”), ale słabsze narzędzia natychmiastowego przymusu.</p><p><strong>1) Wniosek musi być „nie do podważenia”</strong><br>Czyli pisemnie, z potwierdzeniem wpływu, z proponowanym porządkiem obrad, a najlepiej też z projektami uchwał i materiałami. Żeby nikt nie udawał, że „formalnie czegoś brakowało”.</p><p><strong>2) „Zastąpienie” przewodniczącego przez wiceprzewodniczącego? Zwykle nie</strong><br>Wiceprzewodniczący wchodzą w rolę przewodniczącego tylko w sytuacjach przewidzianych ustawą (np. gdy przewodniczący wyznaczy zastępstwo albo gdy jest nieobecny i nikogo nie wyznaczył – wtedy działa najstarszy wiekiem wiceprzewodniczący).<br>Natomiast próba: „przewodniczący nie chciał, więc zwołaliśmy sami” – to bardzo częsty przepis na kłopoty. W podobnych sporach NSA wskazywał, że takie obejście bywa wadliwe, a uchwały podjęte na sesji zwołanej przez osobę nieuprawnioną mogą zostać uchylone.</p><p><strong>3) Eskalacja polityczna: wniosek o odwołanie przewodniczącego</strong><br>Rada może odwołać przewodniczącego (wniosek min. 1/4 składu, głosowanie tajne, bezwzględna większość). Paradoks polega na tym, że… do tego też potrzebna jest sesja. Dlatego w praktyce punkt „odwołanie przewodniczącego” często ląduje w porządku obrad tej samej sesji nadzwyczajnej.</p><p><strong>4) Wojewoda – wsparcie ograniczone, ale bywa ważne</strong><br>Wojewoda nadzoruje legalność działań organów powiatu, ale nie zawsze ma prosty „guzik” do natychmiastowego rozwiązania problemu personalnego. Zawiadomienie wojewody bywa jednak istotne jako <strong>udokumentowanie kryzysu</strong> i sygnał, że organ nie działa prawidłowo.</p><p><strong>5) Narzędzia „atomowe” państwa – dopiero przy długotrwałej destrukcji</strong><br>Przy przewlekłym braku skuteczności i powtarzających się naruszeniach prawa przepisy przewidują skrajne instrumenty: możliwość zawieszenia organów i ustanowienia zarządu komisarycznego, a w określonych warunkach także rozwiązanie rady. To jednak jest ciężka artyleria – uruchamiana dopiero, gdy problem nie jest incydentem, tylko trwałym paraliżem.</p><p><strong>6) Odpowiedzialność karna (np. art. 231 k.k.) – temat realny, ale nie „automat”</strong><br>W przestrzeni publicznej zdarzają się zawiadomienia do prokuratury w sprawach niezwoływania sesji. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć: to ścieżka trudna dowodowo i ocenna. Żeby w ogóle było o czym rozmawiać, musiałoby zostać wykazane m.in. bezprawne zaniechanie, status funkcjonariusza publicznego i działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. To nie jest tak, że „nie zwołał = wyrok”. Ale jako element presji instytucjonalnej bywa podnoszone.</p><p>W kontekście Tomaszowa można natomiast jasno postawić jedną rzecz: <strong>jeśli przerwa wchodzi w termin budżetowy, to najprostsze, najbardziej „ustawowe” rozwiązanie to zwołanie osobnej sesji budżetowej</strong> – z inicjatywy przewodniczącego albo w trybie wniosku zarządu/1/4 radnych, który uruchamia termin 7 dni. A jeśli ktoś będzie próbował zrobić z długich przerw metodę rządzenia, to system ma bezpieczniki: <strong>RIO w finansach</strong> i – w ostateczności – instrumenty nadzorcze państwa.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Bagnisko. O tym, jak KO i PiS potrafią się dogadać bez słów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53535,bagnisko-o-tym-jak-ko-i-pis-potrafia-sie-dogadac-bez-slow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53535,bagnisko-o-tym-jak-ko-i-pis-potrafia-sie-dogadac-bez-slow</guid>
            <pubDate>Sat, 10 Jan 2026 02:18:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-powiat-tomaszowski-odwolanie-starosty-mariusza-wegrzynowskiego-o-jeden-glos-porozumienie-naprawcz-1768013472.png</url>
                        <title>Bagnisko. O tym, jak KO i PiS potrafią się dogadać bez słów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53535,bagnisko-o-tym-jak-ko-i-pis-potrafia-sie-dogadac-bez-slow</link>
                    </image><description>Powiat tomaszowski: półtora roku nepotyzmu i marnotrawstwa skończyło się burzliwym głosowaniem nad odwołaniem starosty Mariusza Węgrzynowskiego, gdzie zabrakło jednego głosu. W tle porozumienie z planem naprawy szpitala, dróg i szkół — realna zmiana czy polityczna gra?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h4><strong>Na obraz i podobieństwo Wasze</strong></h4><p>Ostatnie półtora roku dla naszego samorządu powiatowego to lata może nie całkiem stracone, ale naznaczone piętnem partyjniactwa w najgorszym możliwym wydaniu. Poziom marnotrawstwa publicznych pieniędzy, nepotyzmu, dyletanctwa jest zatrważający. Jest on odwrotnie proporcjonalny do jakości wielu radnych, których to właśnie Wy, czy mówiąc inaczej My wybraliśmy. A teraz... no cóż... jesteście... jesteśmy oszukiwani. Zacznę może od pytania? Oglądacie obrady Rady Powiatu? Interesujecie się tym, co robią ludzie, na których głosowaliście? A może prosiliście jakiegoś radnego o interwencję w ważnej dla Was sprawie.&nbsp;</p><p>Warto to robić, bo inaczej głosujecie często na pospolitych kretynów, którzy później chwalą się tym, że dostali kilkaset głosów i to świadczyć ma o ich szerokich kompetencjach i poparciu społecznym. Tak naprawdę jest to wyrazem głupoty ich wyborców. Obok takich niezbyt rozgarniętych "egzemplarzy" jest też grupa cwaniaczków. dbających jedynie o własny interes. Ci są chyba jeszcze gorsi. Wszak <strong>na obraz i podobieństwo Wasze.&nbsp;</strong></p><p>Wielu z Was śledzi zapewne to, co dzieje się w sprawie odwoływania Starosty Mariusza Węgrzynowskiego. Internetowe komentarze nie pozostawiają złudzeń. Jest on chyba najgorzej ocenianym Starostą w historii powiatu. I bądźmy tu w pełni uczciwi. To, że jest on słabym samorządowcem, nie posiada umiejętności zarządczych, w dodatku jest dosyć złym człowiekiem, ma drugorzędne znaczenie. <strong>Większość ludzi nienawidzi Węgrzynowskiego, bo jest z PiS</strong>... Tak zbudowano tu narrację nienawiści. Ilu z Was dało się na nią złapać. My dobrzy, oni źli. My identyfikujemy się z tymi, bo ładni, &nbsp;a tamci to jednak nie nasza jest bajka. Wierzycie w to? Czasem wystarczy garnitur, by ludzi ogłupić. Zapewne się nie przyznacie, ale &nbsp;tak jest. Nawet wybory stacji informacyjnych, jakich dokonujecie, świadczą o tym, że mam rację.&nbsp;</p><p>Oczywiście sam Starosta też te opinie na swój temat podgrzewał, setkami konferencji prasowych, na których do obrzydzenia powtarzał wciąż te same slogany, których słuchał chyba tylko on sam, wizytami partyjnych notabli (mających niskie notowania społeczne).&nbsp;</p><p>A mimo to jakoś udaje mu się na fali utrzymywać. I wiecie co? <strong>Niewiele brakowało a dzisiaj znowu zostałby Starostą. </strong>Zabrakło tylko jednego głosu. I nie udało się go pozyskać, mimo że radnego który go oddał Michał Jodłowski do spółki z Mariuszem Węgrzynowskim usilnie na korytarzu starostwa próbowali "urabiać". ósemka radnych PiS oraz trójka KO była pewna, że uda się Starostę na stołku utrzymać. To właśnie dlatego w programie sesji znalazł się jedynie punkt dotyczący wyboru Starosty a nie było wyboru Zarządu. Po prostu nie byłby on potrzebny, skoro Starosta zostałby ten sam. Tak to w mojej ocenie<strong> Witczak z Węgrzynowskim ukartowali.</strong> Ktoś powie: nieprawda! &nbsp;No cóż, własne kłamstwa najlepiej jest negować.&nbsp;</p><p>Od czasu do czasu staram się odsłaniać kulisy i pokazywać powiatową kuchnię, taką jaka ona jest naprawdę. Pokazywać cynizm i koniunkturalizm. Dla mnie każda z tych partii politycznych, szczególnie tzw. bandy czworga, jest jednaka. Dlatego mogę jedynie z politowanie słuchać, Michała Jodłowskiego, który szczyci się wieloletnią przynależnością do jednej partii, nie zauważając, że kiedyś była konserwatywno liberalna a teraz jest zwyczajnie postkomunistyczno bolszewicka. <strong>Ludzie bez wyrazu i jakichkolwiek poglądów</strong>. A nawet elementarnej wiedzy nie tylko o samorządzie ale o świecie &nbsp;w ogóle.&nbsp;</p><h4><strong>Odwołujemy i...</strong></h4><p>Wróćmy jednak do naszego powiatowego grajdołka. Już kiedyś chyba o tym pisałem, ale radni Koalicji Obywatelskiej wcale nie chcieli Mariusza Węgrzynowskiego odwoływać. Wyjątkiem byli bracia Żegotowie, którzy od początku chcieli zmian w powiecie. To Sławomir Żegota ostatecznie doprowadził do tego, że do odwołania doszło, Z trudem udało się zebrać 14 głosów, bo Żegota a później Kowalczyk o to walczyli przez wiele tygodni. Po fiasku pierwszej próby, nie złożyli broni. Właściwie tylko oni. Dociśnięcie do muru spowodowało, że nie było wyjścia. Albo odwołanie, albo "wynocha" z mateczki partii. No i poseł Witczak, mógłby przy okazji kolejnych wyborów musieć szukać miejsca w szeregach "biedronistów". Nieprawda?&nbsp;</p><p>Więc może teraz niech mi ktoś wytłumaczy. Jak to się stało, że spośród 14 radnych, jacy odwoływali Starostę nie tak dawno temu, trójka radnych Koalicji Obywatelskiej dzisiaj go ponownie poparła. Nie oddała nieważnego głosu, nie zagłosowała przeciwko obu kandydatom. Zagłosowano za Węgrzynowskim. Czy jedynym powodem było to, że Alicja Zwolak Plichta nie uzyskała poparcia radnych? Zamiast zawrzeć jakiś kompromis, zagłosowano na złość? Ktoś to rozumie? Ja owszem. Taki był plan.&nbsp;</p><p>Otóż jakieś spotkania radnych się odbywały. Radni PSL oraz Żegotowie z KO twierdzą, że swoich kolegów na nie zapraszali, ale oni odmawiali przyjścia. Z drugiej strony dowiaduję się, że pani radna z KO została ustalona z kimś jako kandydatka na starostę, ale ja nawet nie wiem kiedy i z kim. Przecież nie w grudniu 2024. Wczoraj na sesji usłyszeliśmy, że nikt ich na spotkania nie zapraszał. Ktoś kłamie? Na pewno, ale nikt nie sprostował. Tyle, że ja byłem przy rozmowach telefonicznych, jakie prowadził Żegota z Jodłowskim. Więc kto nie mówi prawdy ja wiem, a Wy możecie się domyśleć. Bagno - ktoś napisze? Zgadza się.&nbsp;</p><h4><strong>Programowo</strong></h4><p>Ja też myślę, że mamy do czynienia z bagniskiem. i naprawdę uważam za żenujące wystąpienia osób (jak dzisiaj Martyny Wojciechowskiej) apelujące o to, by robić coś razem. No ale co i z kim. Kto to są ci: razem. Czy "razem", to znaczy pod przywództwem nieudolnego Węgrzynowskiego? Przecież kilka godzin wcześniej na niego głosowała a on sam nie rozmawia z radnymi, może poza tymi z KO, bo do kupowania radnych tego komitetu przekonał się w ubiegłej kadencji. Więc może chodzi właśnie o radnych PiS i radnych KO. Ci pierwsi już w większości gdzieś pozatrudniani, a Jodłowski po swoich występach też pewnie wkrótce zacznie pracy szukać.&nbsp;</p><p>No i co właściwie razem mamy robić? W czwartek wieczorem przygotowałem porozumienie programowe dla radnych, którzy mieli w piątek powoływać nowy Zarząd. Dla mnie ono było istotą a nie to, kto będzie Starostą czy Przewodniczącym Rady. O napisanie dokumentu poprosił mnie Marcin Witko. &nbsp;Co obejmował? Otóż kilka zasadniczych naszym zdaniem kwestii. Zobaczcie sami:&nbsp;</p><p><strong>Ochrona zdrowia – Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze uznają za priorytet zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych mieszkańców poprzez sprawne funkcjonowanie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Wskazują jako niezbędne inwestycje poprawiające jakość udzielanych świadczeń oraz warunki pracy personelu. Za kluczową inwestycję uznają budowę nowego centralnego bloku operacyjnego, także w sytuacji konieczności pokrycia kosztów budowy ze środków własnych powiatu oraz spółki. Zobowiązują się do przeprowadzenia analizy potrzeb inwestycyjnych poszczególnych oddziałów szpitalnych oraz do wypracowania rekomendacji co do kolejności realizacji zadań.</p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze uznają, że szpital wymaga profesjonalnej kadry medycznej &nbsp;oraz zarządczej. Zobowiązują się do przeprowadzenia analizy struktury zatrudnienia, w tym do identyfikacji i ograniczenia zbędnych etatów niemedycznych, z zachowaniem obowiązujących przepisów prawa oraz poszanowaniem praw pracowniczych.<br><br><strong>Reorganizacja kształcenia ponadpodstawowego&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze uznają za konieczne przeprowadzenie reorganizacji systemu kształcenia ponadpodstawowego obejmującej w szczególności analizę demograficzną, warunki lokalowe oraz potrzeby inwestycyjne. Wskazują, że niedopuszczalne jest przeciążenie części szkół &nbsp;przy równoczesnym zbyt małym naborze uczniów do innych placówek.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Współpraca inwestycyjna z gminami i miastem</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze zobowiązują się do wspierania współpracy z gminami oraz Miastem Tomaszów Mazowiecki w zakresie wspólnych inwestycji, w szczególności inwestycji drogowych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Plan inwestycyjny na lata 2026–2028&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify;">- Dla sprawnego prowadzenia inwestycji Sygnatariusze uznają za konieczne przygotowanie planu inwestycyjnego obejmującego najbliższe 3 lata.</p><p style="text-align:justify;">- Plan inwestycyjny powinien uwzględniać w pierwszej kolejności projekty, dla których przygotowano już dokumentację techniczną.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Priorytety drogowe</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze uznają za priorytetowe inwestycje na drogach stanowiących bezpośrednie połączenie miasta z okolicznymi miejscowościami&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Restrukturyzacja zatrudnienia w Starostwie i jednostkach podległych</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze zobowiązują się do podjęcia działań zmierzających do restrukturyzacji zatrudnienia w Starostwie Powiatowym oraz jednostkach podległych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Poprawa jakości pracy Rady Powiatu</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze uznają za kluczową poprawę jakości funkcjonowania i pracy Rady Powiatu. W tym celu Rada Powiatu zaproponuje harmonogram i kalendarz posiedzeń na cały rok 2026. Sesje nadzwyczajne nie mogą stanowić stałej praktyki i powinny być stosowane wyłącznie doraźnie, w sytuacjach uzasadnionych potrzebą chwili.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Polityka promocyjna powiatu</strong></p><p style="text-align:justify;">- Starostwo Powiatowe dostosuje politykę promocyjną do faktycznych potrzeb promocji samorządu oraz walorów gmin i Powiatu Tomaszowskiego.</p><p style="text-align:justify;">- Zarząd Powiatu przygotuje strategię działań na najbliższy rok, która zostanie przedstawiona Sygnatariuszom do akceptacji.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Restrukturyzacja Powiatowego Centrum Animacji Społecznej</strong></p><p style="text-align:justify;">- Sygnatariusze uznają za konieczne przeprowadzenie restrukturyzacji Powiatowego Centrum Animacji Społecznej zarówno w zakresie merytorycznym, jak i kadrowym, w celu lepszego świadczenia usług na rzecz mieszkańców.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Zarząd Powiatu będzie cyklicznie organizował spotkania z Sygnatariuszami Porozumienia, nie rzadziej niż raz na kwartał.</strong></p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[„Sesja-widmo i świąteczny prezent dla starosty. Kto naprawdę wygrał ten dzień?”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53397,sesja-widmo-i-swiateczny-prezent-dla-starosty-kto-naprawde-wygral-ten-dzien</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53397,sesja-widmo-i-swiateczny-prezent-dla-starosty-kto-naprawde-wygral-ten-dzien</guid>
            <pubDate>Tue, 23 Dec 2025 19:02:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-starosta-nadal-ten-sam-1766517577.png</url>
                        <title>„Sesja-widmo i świąteczny prezent dla starosty. Kto naprawdę wygrał ten dzień?”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53397,sesja-widmo-i-swiateczny-prezent-dla-starosty-kto-naprawde-wygral-ten-dzien</link>
                    </image><description>Dzisiejsza sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego nie przyniosła oczekiwanych zmian, zarówno na stanowisku Starosty, jak i pozostałych członków zarządu. To kolejna wielka kompromitacja. I z cała pewnością tak zostanie odebrana przez opinię publiczną. Największym przegramy jest tu jednak nie Mariusz Węgrzynowski, który uzyskał jedynie 7 głosów poparcia, co znaczy, że nawet któryś z członków PiS na niego nie zagłosował. Sromotną klęskę poniósł Marcin Witko, który dzisiaj definitywnie utracił z jednej strony wpływ na wybór Zarządu, z drugiej możliwość zbudowania stabilnej większości w Radzie Miejskiej. Pod znakiem zapytania stoją też dobre dotąd relacje z Dariuszem Klimczakiem i Joanną Skrzydlewską. A to już dotknie wszystkich mieszkańców miasta i powiatu. Jest jednak ktoś, kto to starcie wygrał. Tą osobą jest... Adrian Witczak, którego głównym argumentem od wielu miesięcy było to, że radni z komitetu prezydenckiego nie są osobami godnymi zaufania. Jeśli chodziło o to, by dmuchać w żagle posła Witczaka, to się udało. Polityk KO będzie miał udane Święta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zacznę może od końca, czyli mocno emocjonalnego wystąpienia Kazimierza Mordaki. Już po głosowaniach przyznał, że kiedy mówię o sprostytuowaniu samorządu, mam rację. No cóż, za dobrze samorząd znam, by myśleć inaczej. Mocnych słów nie będę przytaczał, ale jest dokładnie tak, jak podkreślam od lat. Przyzwoitym ludziom trudno się tu odnaleźć. <strong>Ludzi</strong>, mającym szacunek do siebie, się tu nie lubi i nie poważa, a nawet się ich boi. Powiem więcej, ludzi takich potrafią obrzucać błotem i ci z prawa, i ci z lewa. Zaszczuwać w Internecie i piętnować oszczerstwami. &nbsp;</p><p>Dlaczego? Bo stanowią wyrzut sumienia i dowód na to, że jednak można inaczej. I robienie tego, co dosadnie określił Pan Mordaka, nie jest w ich stylu, tak jak nie jest w ich stylu kupowanie głosów od wiejskich pijaków, czy wybór na podstawie kartki wręczonej przez proboszcza. Takie rzeczy wciąż się dzieją i nie warto zaklinać rzeczywistości. W ich stylu nie jest też zatrudnianie się w samorządach, w których są radnymi. Uzależnianie radnych poprzez stanowiska i różne fuchy, to prawdziwy nowotwór, toczący sferę życia publicznego. Jest jednak i druga strona. Ludzie bez kręgosłupa moralnego, nie potrafiący się przeciwstawić swojemu szefowi, ani też twardo obstawać przy własnym zdaniu. I co z tego, że wielotygodniowa praca poszła na marne? Tu prokurent, tam prezes, nikt się nie wychyli... no kruca fuks...&nbsp;</p><p>Wczoraj wieczorem wszystko wydawało się oczywiste. Radni spotkali się i rozmawiali. W tym także radni z prezydenckiego komitetu. Już wcześniej uzgodniono, że Starostą zostanie <strong>Dariusz Kowalczyk</strong>, a jego zastępcą <strong>Sławomir Żegota</strong>, dwóch członków zarządu miał wskazać <strong>Prezydent Witko</strong>. Dzisiaj się wszystko odmieniło. Radni i Prezydent aż do sesji byli nieosiągalni, a na samej sesji zgłosili wniosek o przerwę w obradach do 8 stycznia. Kiedy ponieśli sromotną klęskę w głosowaniu, wyszli z sali. Trudno uznać to za poważne zachowanie. Nie można też mówić o jakiejkolwiek solidności przy zawieraniu umów. Tych zawieranych ustnie także. Mnie jest wstyd, bo do takiego "kiwania" ludzi nie przywykłem, a jak mówi wspomniany pan Kazimierz, ja też wychowywałem się na ulicy.</p><p>Sam wniosek też dosyć kuriozalny. Sporo o świętach, podejmowaniu decyzji bez emocji i o tym, że przedstawi się osobę spoza polityki, która będzie przekonywać do siebie radnych. Chciałoby się zakrzyknąć: brawo! Tylko po co te wszystkie wcześniejsze rozmowy i czy teraz to już na poważnie, czy może jednak w ostatniej chwili coś zmienimy. Za takie właśnie zachowanie krytykowałem jakiś czas temu radnych <strong>Koalicji Obywatelskiej</strong>, którzy wieczorem mówili coś innego niż po przebudzeniu z nocnych koszmarów sennych. <i>"Syćkie une jednakie"</i> - powiedzieliby moi kochani górale.</p><p>Problemem może być też zebranie tym razem 12 głosów, bo gdzie chce ich szukać prezydent i jego radni? Obecnie dysponuje jedynie pięcioma nie całkiem pewnymi. Skąd pozostałe? Nie wydaje się, by mogły pochodzić od wszystkich czternastu radnych, <strong>którzy</strong> odwoływali Węgrzynowskiego. Mojego raczej nie będzie, chyba, że zostanę mile zaskoczony. W co wątpię, Czy wobec tego czekają nas powtórne wybory? Raczej nie. Radni zagłosują zapewne na Mariusza Węgrzynowskiego i taki będzie finał tego całego zamieszania. Starosta ma tego świadomość, a radni prezydenta zrobili mu świąteczny prezent.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/player/embed/cb5dc94ba48bf8deb3d7ea82b55b8964b1e755a0" data-mid="1938"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Alibaba i 40 rozbójników, czyli samorządowy Sezamie otwieraj się]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53346,alibaba-i-40-rozbojnikow-czyli-samorzadowy-sezamie-otwieraj-sie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53346,alibaba-i-40-rozbojnikow-czyli-samorzadowy-sezamie-otwieraj-sie</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Dec 2025 10:11:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-alibaba-i-40-rozbojnikow-czyli-samorzadowy-sezamie-otworz-sie-1765968508.png</url>
                        <title>Alibaba i 40 rozbójników, czyli samorządowy Sezamie otwieraj się</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53346,alibaba-i-40-rozbojnikow-czyli-samorzadowy-sezamie-otwieraj-sie</link>
                    </image><description>Druga część dzisiejszego felietonu dotyczyć będzie największych w mojej ocenie patologii samorządowych. Pokażę je właśnie na przykładzie tego, co dzieje się w Starostwie Powiatowym. Tekst będzie mówił o lokalnych działaczach PiS ale nie łudźcie się. Wszystkie ugrupowania, których jesteście zwolennikami lub przeciwnikami są bardzo podobne w swoim działaniu. Chociaż przyznać należy, że w  PiS zjawisko przybrało wymiar nie tyle monstrualny, co karykaturalny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Kiedy idziecie do urny i wrzucacie do niej swój głos, zastanawiacie się, komu tak naprawdę go oddajecie? Głosujecie na listę czy na konkretną osobę – znając jej potencjał intelektualny, wiedzę i zaangażowanie? A po wyborach śledzicie aktywność tej osoby nie tylko w mediach społecznościowych, ale przede wszystkim w realnych działaniach? Zapewne część wyborców to robi. Tylko jaki to odsetek?</p><p>Czy na przykład wyborcy Szczepana Goski z Olszowca, asystenta społecznego posła Roberta Telusa, potrafią wskazać jego wnioski lub inicjatywy służące lokalnej społeczności? W tym przypadku właściwie nie ma czego wskazywać, bo takich działań – w mojej ocenie – praktycznie nie widać. Za to radny podjął pracę w jednostce podległej bezpośrednio powiatowi. I właśnie o tej patologii chciałbym napisać.</p><p>Powiedzmy jednak szczerze: zatrudnienie w charakterze katechety, nawet na część etatu, to w sumie mały pikuś w porównaniu z innymi przypadkami, gdy w powiecie tomaszowskim ludzie trafiają przede wszystkim na „szpitalne etaty”. Nie liczą się przy tym kompetencje ani wiedza. Nie o nie przecież chodzi. Radnego czy radną trzeba „zaspokoić”. Oczywiście finansowo – bo jakżeby inaczej. Z jednej strony starosta czy prezydent uzależnia takich radnych od siebie, a z drugiej sam staje się ich zakładnikiem. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na obiektywną ocenę i kontrolę, a choćby na merytoryczną dyskusję?</p><p>Zauważyliście błyskotliwe kariery zawodowe świeżo wybranych radnych, a często już samych kandydatów? Dlaczego ktoś, kto nie radzi sobie na rynku pracy (a pracy przecież nie brakuje), szuka jej „w samorządowych okolicach”, zabierając wieloletnim urzędnikom możliwość awansu? Przecież to zwyczajna kradzież. Odpowiedź jest prosta: od takich osób często niewiele się wymaga. Bywa, że pojawiają się w pracy tylko po to, żeby podpisać listę. Tworzy się też specjalne etaty. Efekt? Arogancja bywa odwrotnie proporcjonalna do wiedzy. Nie ma też minimum samokrytyki.</p><p>Na wczorajszej sesji Rady Powiatu wywiązała się dyskusja o budżecie. Przy tej okazji pojawił się też temat szpitala i zagrożonej inwestycji pn. „Bezpieczna Przystań”. Przekonywano nas, że żadnego zagrożenia nie ma, prace idą zgodnie z harmonogramem, zaliczki nie były zwracane, a część faktur jest już opłacona. To ciekawe, bo w informacji od prezesa Marka Utrackiego przeczytałem, że harmonogram inwestycji jest dostosowywany do aktualnego postępu prac. Tylko do jakiego postępu – skoro nie ma jeszcze decyzji lokalizacyjnej ani środowiskowej? Co właściwie jest robione?</p><p>Radna Paulina Socha odpowiedziała, że pytałem niewłaściwą osobę (prezesa) i że pytania powinienem kierować do niej. Zadziwiające. Zapytałem więc, na co wydatkowano pieniądze z KPO przeznaczone na „Bezpieczną Przystań”. Pani Paulina, zajmująca się ponoć finansami szpitala (bo jej zakres obowiązków służbowych okazał się tajny), nie była w stanie odpowiedzieć, za co konkretnie zapłacono. Z płaczem wybiegła z sali – niby do samochodu po dokumenty. Po powrocie nadal nie potrafiła odpowiedzieć. Właściwa osoba na właściwym miejscu? A temat jest poważny, bo jeśli inwestycji nie uda się zrealizować w terminie, szpital będzie musiał zwrócić pieniądze z własnych środków, które – nawiasem mówiąc – wypracowali poprzednicy obecnego prezesa.</p><p>Pani radna twierdzi, że mam z nią jakiś problem. To prawda – mam. Tylko że identyczny problem mam z innymi osobami tego typu i nie ma znaczenia, jaką przypinkę partyjną noszą w klapie. Swoją drogą, w mojej skromnej ocenie mandat radnej już wygasł, ale Rada najwyraźniej nie chce się tym zajmować. Radni głosują nie z przekonania, tylko zgodnie z własnym interesem – kierowani przede wszystkim pazernością. Ale na ulotkach i banerach wszyscy pięknie piszą i wyglądają</p><p style="text-align:justify;">Samorząd stał się miejsce zakotwiczenia cwaniaków i życiowych nieudaczników. Uciekają z niego fachowcy. Ludzie autentycznie zaangażowani nie chcą brać udziału w wyborach, bo albo nie zdobędą odpowiedniej ilości głosów, albo proboszcz będzie popierał akurat kogoś innego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Alicja w krainie czarów, czyli jak wpaść z deszczu pod rynnę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53345,alicja-w-krainie-czarow-czyli-jak-wpasc-z-deszczu-pod-rynne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53345,alicja-w-krainie-czarow-czyli-jak-wpasc-z-deszczu-pod-rynne</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Dec 2025 07:05:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-alicja-w-krainie-czarow-czyli-jak-wpasc-z-deszczu-pod-rynne-1765960794.png</url>
                        <title>Alicja w krainie czarów, czyli jak wpaść z deszczu pod rynnę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53345,alicja-w-krainie-czarow-czyli-jak-wpasc-z-deszczu-pod-rynne</link>
                    </image><description>Na wczorajszej sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego po raz kolejny nie udało powołać się nowego Zarządu Powiatu. Co prawda w programie obrad, jaki przesłano radnym takiego punktu nie było, ale w kuluarach mówiono o wniosku o rozszerzenie porządku. Postaram się nieco odsłonić kulisy tego, co dzieje się w powiecie a więc i w mieście, bo samorządy, to jednak system naczyń połączonych, których zadania powinny mieć charakter komplementarny. Taki przynajmniej był zamysł twórców tzw. reformy samorządowej. Nie przewidzieli oni jednak jednego. Otóż tego, że te nasze najmniejsze ojczyzny, zawłaszczą partyjniackie grupy interesów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Piszę tak, mimo że właściwe byłoby użycie mocniejszego nieco określenia. Te zorganizowane <strong>polityczne gangi</strong> mogą funkcjonować tylko dlatego, że starają się budować wokół siebie grupy wyznawców, którzy na co dzień <strong>nie mają</strong> ani czasu, ani możliwości, by zagłębiać się w polityczne, mocno cuchnące bagnisko. Wyznawcy przyjmują wszystko bezkrytycznie, a każdy element „krajobrazu” zakłócający „sielankową” perspektywę traktują wrogo, ponieważ wywołuje u nich poczucie zagrożenia. Zdarza się Wam narzekać na złą jakość zarządzania? To pamiętajcie, że poniekąd jest to Wasza wina.</p><p style="text-align:justify;">Najprawdopodobniej staliście się ofiarami manipulacji. Odsłonię dzisiaj <strong>kulisy</strong> powiatowego piekła, w którym zamiast zajmować się sprawami mieszkańców szuka się satanistów, <strong>zamiata się trudne tematy pod dywan</strong>, a o prawdziwych problemach nie dyskutuje. Oczywiście będzie to mój punkt widzenia, ale oparty na rozmowach z radnymi wszelakich opcji. Postanowiłem, że tekst będzie miał dwie części. W pierwszej pokażę obraz <strong>14 osób, które odwołały Starostę</strong>. W drugiej tych, którzy są orędownikami pisowskiej powiatowej władzy. Zarówno jedni, jak i drudzy de facto się nie różnią. Zresztą zobaczcie sami. Zapraszam Was do króliczej nory. Pamiętajcie jednak, że to nie sen, a nasza rzeczywistość.</p><p>***</p><p>Kiedy czytacie w Internecie o tym, że <strong>Starosta Mariusz Węgrzynowski ma zostać, a następnie że został odwołany</strong>, i ekscytujecie się serwowanym Wam przekazem, musicie wiedzieć z całą pewnością jedno. Odwołanie zdarzyło się... przypadkiem. No może nie do końca, bo wypracowało to dwóch ludzi, czyli <strong>Dariusz Kowalczyk</strong> i <strong>Sławomir Żegota</strong>. Tak długo naciskali na swoich partyjnych liderów w Łodzi i Warszawie, aż ci w końcu doszli do wniosku, że temu, co dzieje się w Tomaszowie, należy się bliżej przyjrzeć.</p><p>A co się tak naprawdę działo? Otóż powstała dosyć egzotyczna koalicja, w którą wspomniani wyżej wyznawcy nie są w stanie uwierzyć. PiS i KO postanowiły pójść „ramię w ramię” pod patronatem Antoniego Macierewicza i — wszystko na to wskazuje — Adriana Witczaka. Z jednej strony zaprzeczano jakimkolwiek porozumieniom, a w telewizji poseł KO wysłał byłego ministra na „śmietnik historii”, z drugiej fakty mówiły same za siebie, a radnym potrafiło się wyrwać od czasu do czasu: kto z kim i dlaczego.</p><p>Jeśli teraz pomyśleliście, że przecież to świetnie, bo ludzie niezależnie od szyldów partyjnych w samorządzie powinni współpracować, to znowu się mylicie. Bo twierdzenie takie byłoby słuszne, gdyby współpraca miała na celu dobro mieszkańców, rozwój miasta i powiatu, wypracowywanie korzystnych rozwiązań, kreatywność. Tymczasem tak nie jest, bo celem nie jest walka o miasto, ale walka z Marcinem Witko. To dlatego trzy radne Koalicji Obywatelskiej odeszły z klubu i partii. Wszystkie dosyć jasno to artykułowały.</p><p>***</p><p>Przez wiele tygodni trwały rozmowy dotyczące odwoływania starosty. <strong>Nie</strong> brałem w nich udziału, ale ciągle słyszałem, że są one torpedowane przez posła oraz dwójkę powiatowych radnych KO. Ostatecznie jednak do głosowania doszło. Nie dlatego, że 14 radnych się spotkało i wspólnie coś uzgodniło. Po prostu grupka radnych postanowiła złożyć wniosek o odwołanie oraz o zwołanie sesji nadzwyczajnej w tej sprawie. Oba wnioski podpisali radni różnych komitetów wyborczych. Z informacji, jakie mam od Dariusza Kowalczyka i Sławomira Żegoty, wynika, że odmówili podpisania wniosku Michał Jodłowski oraz Alicja Zwolak-Plichta.</p><p>Na dzień przed sesją odbyło się jedyne spotkanie, w którym uczestniczyłem, na którym uzgodniliśmy, że karty do głosowania będziemy pokazywać, by nikt nie miał wątpliwości, kto i jak zagłosował. Osobiście, tak jak obiecałem, własną kartę podpisałem imieniem i nazwiskiem. Umówiliśmy się też, że Starostę oraz zarząd powołamy w innym terminie. Mimo tego pan Kazimierz Mordaka zgłosił wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego wyboru Starosty. Ostatecznie jednak do głosowania nie doszło.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53205,w-powiatowym-matrixie-wszystko-bez-zmian"></oembed></figure><p>***</p><p>Kolejne głosowanie miało mieć miejsce dwa tygodnie temu. Znowu zwołano sesję w trybie nadzwyczajnym. Tym razem jednak nie udało się zebrać kworum. Na sesji nie zjawili się radni PiS oraz klubu Powiat Tomaszowski OdNowa. Jak to się stało? To proste. Radni kandydujący z Komitetu Prezydenckiego twierdzą, że nie przyszli, ponieważ ktoś uknuł intrygę polegającą na powtórnym powołaniu na funkcję Starosty Mariusza Węgrzynowskiego. Dlatego cała ósemka radnych PiS i Leon Karwat na sesję w pełnej gotowości się stawili. Wszystko pozostałoby bez zmian, a w sieci zapewne by zawrzało. Radni twierdzą, że nie przyszli, by nikt nie obciążał ich odpowiedzialnością.</p><p>Czy tak było naprawdę? Napiszę wprost, że nie wiem. Chociaż takie ryzyko istniało. A od radnych Koalicji Obywatelskiej słyszałem, że jeśli pozostali nie zagłosują za kandydaturą pani Alicji, to część z nich poprze Węgrzynowskiego. Czy to tylko szantaż emocjonalny?</p><p>***</p><p>Przez dwa tygodnie czyniono różne zabiegi. Pojawiały się kolejne kandydatury. Na dzień przed sesją swoją gotowość do bycia Starostą zgłosił Sławomir Żegota. Jako kompromisową kandydaturę proponowano też Dariusza Kowalczyka. W czasie sesji ogłoszono przerwę. W jej trakcie radni mieli porozmawiać i dokonać jakichkolwiek ustaleń. Ostatecznie spotkano się na pół godziny przed wznowieniem obrad.</p><p>Osobiście całą rozmowę uważam za kuriozalną. I była to raczej ostatnia, w jakiej uczestniczyłem. Przede wszystkim trójka radnych KO upierała się przy kandydaturze Alicji Zwolak-Plichty na Starostę Powiatu Tomaszowskiego, mimo że z czternastki radnych, którzy odwoływali Starostę, tylko ta trójka popiera panią Alicję. W ten sposób pozostała jedenastka jest, mówiąc wprost, postawiona pod ścianą, a razem z radnymi także mieszkańcy miasta i powiatu. Brak zdolności do kompromisu oraz wzajemnego zaufania nie wróży najlepiej przyszłej współpracy.</p><p>Osobiście nie miałbym problemu z dokonaniem wyboru — mogłaby to być także pani Alicja. Rzecz jednak w tym, że kandydatka nie wykonała żadnego gestu, by chociażby zaprosić mnie na rozmowę i mnie do siebie przekonać. Naprawdę ktoś zakładał, że ktokolwiek może mi narzucić to, w jaki sposób mam głosować? Radni Koalicji Obywatelskiej uważają się za lepszych od innych radnych?&nbsp;</p><p>Cała ta półgodzinna rozmowa już źle się zaczęła. Oczywiście od nazwisk i podziału tzw. stołków. Nie było dyskusji o tym, czym są nasze wspólne cele, czy podobnie widzimy otaczający nas świat, a jeśli nie, to w jakich miejscach się różnimy. Zwróciłem więc na to uwagę. Przeszło to jakoś bez echa.</p><p>Zamiast tego Michał Jodłowski zaczął opowiadać o tym, że na sesję, która się nie odbyła, przyszedłem po to, by stwarzać jakieś pozory. Nie pozostaje mi nic innego niż zawołać: halo tu Ziemia! Byłem jednym z wnioskodawców zwołania tej sesji, razem z piątką radnych KO. Przy okazji dowiedziałem się też, że mam jakieś związki z PiS-em. No ciekawe, bo chyba nie ma radnego bardziej atakowanego przez pisowski aktyw niż ja, zresztą do spółki z wyznawcami KO. Za to Jarosław Feliński twierdzi, że dostał od starosty zakaz atakowania radnych Koalicji i posła Witczaka.</p><p>Michał jodłowski stwierdził też, że bycie przewodniczącym rady mu nie odpowiada. I tego też nie rozumiem, bo jak mnie nie odpowiadało kierowanie Komisją Zdrowia w tym składzie, to po prostu zrezygnowałem. Co stoi na przeszkodzie, by zrobić to samo?&nbsp;</p><p>***</p><p>Na koniec wspomnę, dlaczego pani Alicja Zwolak-Plichta jest nieakceptowalna przez radnych, poza tymi związanymi z posłem Witczakiem i Starostą Węgrzynowskim. Powodem jest to, że Starosta został odwołany, ale cel pozostał ten sam. Jest nim Marcin Witko. Starosta ma bezpośredni wpływ na całą grupę radnych miejskich i może używać ich jako narzędzi w politycznej walce z Prezydentem, a walka jest o mandat poselski. Jest tu Kazimierz Baran, Katarzyna Menke, Marta Lublin czy Ewa Radziewicz, której partner zatrudniony jest w PCAS na nikomu niepotrzebnym etacie. W ten sposób Marcin Witko, odwołując Węgrzynowskiego (bo de facto to jego radni tego dokonali), wpadłby z deszczu pod rynnę.</p><p>***</p><p>W drugiej części o radnych z tej drugiej strony sali obrad. Będzie równie ciekawie, a może jeszcze bardziej.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[O tym nikt Wam nie opowie. W powiatowym kuluarach wrze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53221,o-tym-nikt-wam-nie-opowie-w-powiatowym-kuluarach-wrze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53221,o-tym-nikt-wam-nie-opowie-w-powiatowym-kuluarach-wrze</guid>
            <pubDate>Fri, 05 Dec 2025 13:22:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-o-tym-nikt-wam-nie-opowie-w-powiatowym-kuluarach-wrze-1764941623.jpg</url>
                        <title>O tym nikt Wam nie opowie. W powiatowym kuluarach wrze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53221,o-tym-nikt-wam-nie-opowie-w-powiatowym-kuluarach-wrze</link>
                    </image><description>Dawno nic nie wzbudzało takich emocji jak odwoływanie i powoływanie Zarządu Powiatu Tomaszowskiego. Źle się dzieje w państwie duńskim - zawołał by zapewne Hamlet, a zrozpaczona Ofelia... sami wiecie co zrobiła... Ujmując to w nieco mniej szekspirowskim stylu nic złego się nie stało, a informacje, jakie pojawiają się w internecie są albo niekompletne, albo mocno jednostronne. Większość dnia wczoraj spędziłem na rozmowach z radnymi i czytaniu internetowych wpisów i komentarzy. Przeciętnemu odbiorcy trudno to jednak ułożyć w spójną całość. Bo wszyscy mają tu rację, ale równocześnie nikt jej tu nie ma. Niemożliwe? No to sprawdźmy. Proszę jedynie o to, by nikt nie poczuł się dotknięty. nie zamierzam nikogo obrażać. Opisuję jedynie to, co usłyszałem i co miałem możliwość obserwować.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Na początek historycznie</h2><p>Chyba największym nieszczęściem naszego miasta jest to, że – w przeciwieństwie do Piotrkowa – nie jesteśmy miastem na tzw. prawach powiatu. Mamy tu więc dwupodział władzy samorządowej. Czasem może być on korzystny, bo zmusza do kompromisów. Często jednak jest powodem konfliktów i chęci pokazania, kto tu jest ważniejszy. Oczywiście silniejszy mandat społeczny ma Prezydent, ponieważ wybierają go bezpośrednio mieszkańcy.</p><p>Problem pojawia się, kiedy chce się stworzyć koalicję zdolną do skutecznego zarządzania. Jeśli ktoś myśli, że można oba samorządy traktować rozłącznie, to się zwyczajnie myli. Kiedy takie tezy głoszą samorządowcy, to trudno nazwać ich inaczej niż ignorantami. Bez współpracy żadna droga powiatowa na terenie miasta nie zostałaby zrobiona, a szkoły ponadpodstawowe są jednak kontynuacją podstawówek. To samo dotyczy polityki społecznej, gdzie samorządy miejskie finansują na przykład pobyty pensjonariuszy w DPS-ach.</p><p>Trudno się więc dziwić, że Marcin Witko jakąś koalicję próbował sklecić zarówno w mieście, jak i w powiecie. Pierwotny zamysł, by zrobić to wspólnie z Koalicją Obywatelską i Trzecią Drogą, nie wyszedł, mimo że jeszcze w dniu sesji otwierającej kadencję wszystko wydawało się przesądzone. Nie udało się podpisać porozumienia. Powiat: tak, a miasto: nie? Nie wchodziło to w grę.</p><p>Doszło więc do porozumienia z Mariuszem Węgrzynowskim, który – jak usłyszeliśmy w tym dniu – już wcześniej dogadany był z Adrianem Witczakiem. Czy była to prawda? Wiedzą to tylko ci dwaj panowie. Kolejne działania zdają się to jednak potwierdzać. Wybrano więc członków zarządu, którzy mieli reprezentować komitet Marcina Witko, tylko że przez kilka miesięcy nie przekazano im w sposób formalny obowiązków.</p><p>W międzyczasie dała znać o sobie współpraca między PiS a KO w Radzie Miejskiej, która trwa właściwie do dzisiaj. Podzielono między siebie funkcje w Radzie, z całkowitym pominięciem radnych z prezydenckiego komitetu.</p><p>Doprowadziło to do zakończenia współpracy Witko–Węgrzynowski i braku absolutorium oraz wotum zaufania dla Starosty, który następnie złożył wniosek o odwołanie Zofii Szymańskiej i Marka Kubiaka. Gdyby nie to, że radni KO wyrazili na to zgodę (wstrzymując się w głosowaniu), wielu problemów związanych z następstwem tego głosowania mogliśmy uniknąć. Na przykład nie byłoby zmiany na stanowisku prezesa w szpitalu. Głosowanie nad odwołaniem Starosty, przeprowadzone kilka miesięcy później, nie wyszło, bo zabrakło jednego głosu.</p><h2>Kolejne absolutorium</h2><p>Kolejne głosowanie nad odwołaniem Starosty miało mieć miejsce na wniosek radnych lub przez nieudzielenie wotum zaufania. Tu jednak udało się dogadać Węgrzynowskiemu z Witko. Zwyciężył polityczny pragmatyzm. Radni związani z jednym i drugim udzielili nawzajem absolutorium i wotum zaufania swoim liderom. Z głosowania nad wotum wyłamałem się tylko ja. Jaki był scenariusz alternatywny? Brak wotum zaufania dla obu panów i referendum w sprawie odwołania Prezydenta – i to niespełna rok po tym, jak został ponownie wybrany na swój urząd. Dosyć destrukcyjny pomysł.</p><p>Tyle że porozumienie dotyczyło tylko tych głosowań, a wrogość nie ustała. Pojawiały się kolejne ataki radnych Starosty na Prezydenta, kolejne przegrane głosowania. Piotr Kucharski w sponsorowanej przez Węgrzynowskiego telewizji Janusza Pająka mówił wprost o koalicji KO–PiS. Robiono też wszystko, aby radni w Radzie Powiatu odnosili się do siebie wrogo.</p><h2>Spróbujmy jednak odwołać</h2><p>Przez kilka miesięcy Sławomir Żegota i Dariusz Kowalczyk zabiegali o to, by jednak złego starostę odwołać. Kiedy wydawało się, że nic z tego nie będzie, jednak się udało. 14 głosów wystarczyło. Może dlatego, że nie dyskutowano o tzw. stołkach. Tyle że temat ten pojawił się jeszcze na sesji rozpatrującej wniosek o odwołanie. Radny Kazimierz Mordaka zgłosił nieuzgodniony wcześniej wniosek o powołanie nowego Starosty. Poniekąd słusznie, bo dawanie czasu na podpisywanie niekorzystnych umów nie jest w interesie mieszkańców. Jednak takie wnioski i kandydatury należy wcześniej uzgadniać.</p><p>Postanowiono więc, że głosowanie odbędzie się w innym czasie. Na wniosek radnych sesję zwołano na 3 grudnia. Niestety nie przybyło na nią 12 radnych. To nie znaczy, że ich w budynku Starostwa nie było. Radni PiS po prostu siedzieli w gabinecie Starosty i czekali na rozwój wypadków, po czym pojechali wszyscy na spotkanie z byłym ministrem Czarnkiem do Rawy Mazowieckiej.</p><p>Co takiego się więc stało, że szło tak dobrze, a potem przestało?</p><h2>Gwarancje współpracy</h2><p>Na profilach internetowych i w wypowiedziach radnych Koalicji Obywatelskiej możemy przeczytać, że czują się oszukani. To samo mówią radni z Komitetu Powiat Tomaszowski Od Nowa. Pojawiają się sugestie dotyczące uchwalania budżetu w mieście i wywierania presji. Najbardziej chyba obiektywny w tej sprawie Piotr Kagankiewicz, biorący udział w rozmowach, twierdzi, że Marcin Witko został dzień wcześniej zlekceważony, ponieważ – posiadając najliczniejszą grupę radnych – otrzymał propozycję szeregowego członka zarządu. Całą pulę miała zagarnąć Koalicja Obywatelska. Tak więc przypaść miał jej nie tylko Starosta, ale i członek Zarządu oraz Przewodniczący Rady Powiatu. To przedstawiciel tych radnych miał też zająć fotel prezesa TCZ.</p><p>Radni KO twierdzą, że właśnie taki układ uzgodnili. Dodają też, że na starostę ustalili panią Alicję Zwolak-Plichtę. Pozostali jednak, w tym wspomniany Kagankiewicz, tego nie potwierdzają. Rozmów z grudnia ubiegłego roku, które zostały zerwane, nie można traktować jako ostatecznych ustaleń. Twierdzi też, że umowa (ustna) mówiła o tym, że dla równowagi klub, który będzie miał własnego starostę, nie będzie posiadał dodatkowego członka w Zarządzie Powiatu.</p><p>Sporym problemem jest także sama kandydatka. I nie chodzi wcale o małe samorządowe doświadczenie. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że należy do osób najbliższych Adrianowi Witczakowi. Pojawiają się więc pytania o jej niezależność i chęć współpracy z miastem ze strony KO, której do tej pory nie było, a i perspektywy wydają się być marne. Marcin Witko więc zapewne boi się, że spadnie z deszczu prosto pod rynnę.</p><p>Jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz, o której już kiedyś wspominałem (i okazało się, że popełniłem nietakt, chociaż ma to kluczowe znaczenie). Pani Alicja jest dyrektorką szkoły i osobą blisko związaną ze społecznością chrześcijańską TOMY. Dla większości radnych związanych ze społecznościami Kościoła katolickiego jest więc nieakceptowalna. Podkreślę to jeszcze raz: nie czynię z tego faktu zarzutu ani nie próbuję w żaden sposób dyskryminować. Opisuję po prostu pewien stan rzeczy.</p><h2>Czy porozumienie jest możliwe?</h2><p>W polityce możliwe jest wszystko. Chociaż wiele osób w tej sytuacji chętnie widziałoby rozwiązanie Rady i powtórne wybory. Moim zdaniem jednak do nich nie dojdzie. Głównie dlatego, że wiele osób do samorządu ponownie by nie trafiło. Konfiguracje są więc dowolne. Wykluczyłbym jednak powtórny wybór na starostę Mariusza Węgrzynowskiego. Być może wskazany zostałby Włodzimierz Justyna, ale i to nie wydaje się realne.</p><p>W naszej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłaby koalicja PSL–KO–Powiat Tomaszowski Od Nowa. By do niej jednak doszło, ktoś musi nieco ustąpić. Zrobić jeden krok w tył, żeby zrobić trzy kroki w przód. Jeśli Koalicja Obywatelska chce dwóch członków zarządu, to niech zrezygnuje ze starosty, a na tę funkcję można wybrać Dariusza Kowalczyka.</p><p>Alternatywnym rozwiązaniem może być Marek Olkiewicz, którego poprą nie tylko radni PT Od Nowa, ale i większość radnych PiS oraz PSL. Koalicja Obywatelska, dysponując trzema głosami, pozostanie w głębokiej opozycji zarówno w mieście, jak i w powiecie.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[W powiatowym Matrixie wszystko bez zmian]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53205,w-powiatowym-matrixie-wszystko-bez-zmian</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53205,w-powiatowym-matrixie-wszystko-bez-zmian</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Dec 2025 21:23:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-w-powiatowym-matrixie-wszystko-bez-zmian-1764798431.jpg</url>
                        <title>W powiatowym Matrixie wszystko bez zmian</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53205,w-powiatowym-matrixie-wszystko-bez-zmian</link>
                    </image><description>Nie udało się dzisiaj powołać nowego Starosty oraz Zarządu Powiatu Tomaszowskiego. Nie udało się nawet zebrać 12 osobowego kworum, by móc prawomocnie przeprowadzić zwołaną na wniosek radnych sesję. Nie stawili na obradach radni Prawa i Sprawiedliwości oraz klubu Powiat Tomaszowski Od Nowa. Przy czym ci pierwsi w budynku starostwa byli. Dlaczego nie weszli na sesję? Mogli przecież przyjść i głosować. Nic nie stało na przeszkodzie. Mogli odrzucić proponowaną na Starostę przez KO, panią Alicję Zwolak Plichtę lub ją poprzeć. Tymczasem stworzono wrażenie, że dzieje się coś o czym osoby postronne nie powinny wiedzieć. Czy aby na pewno? Tekst na temat dzisiejszej sesji będzie miał charakter felietonowy, a więc całkiem subiektywny. Napisany z punktu widzenia radnego niezależnego, nie związanego z żadnymi partiami i nie będącego członkiem żadnego klubu. Nie znaczy to oczywiście, że znajdziecie w nim jakieś nieprawdziwe i niesprawdzone informacje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przede wszystkim należy wspomnieć, że <strong>odwoływanie i powoływanie starosty</strong> to tylko z pozoru podobne procedury. Łączy je jedynie <strong>tajność głosowania</strong>. Skład ustawowy naszej <strong>Rady Powiatu</strong> to 23 osoby. Aby odwołać starostę, nie wystarczy ani zwykła, ani bezwzględna większość. Potrzebne jest <strong>14 głosów</strong>. Nie jest wcale tak łatwo je zebrać. Radni reprezentują nie tylko różne punkty widzenia, ale też interesy całych grup politycznych. Może nam się to nie podobać, ale tak po prostu jest. Do tego zawsze występuje grupa koniunkturalistów, dla których celem nadrzędnym są <strong>korzyści osobiste</strong>.</p><p>To właśnie dlatego <strong>odwoływanie Mariusza Węgrzynowskiego</strong> trwało tak długo. W dodatku procedury nie pozwalają składać wniosku wcześniej niż po upływie 6 miesięcy od poprzedniego głosowania. W praktyce więc głosować w tej sprawie można co 8 miesięcy. Warto więc być pewnym tego, że jednak tych 14 radnych zagłosuje. W tym przypadku takiej pewności od początku nie było. Różnego rodzaju rozmowy toczyły się niemal do ostatniego dnia. Jedni uzależniali decyzję od powołania konkretnej osoby na starostę, inni twierdzili, że przede wszystkim trzeba odwołać złego starostę.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53169,telefon-za-tysiac-mieszkanie-na-koszt-spolki-zloty-kontrakt-prezesa-tcz"></oembed></figure><p>Dziwne to były rozmowy (chociaż znam je jedynie ze słyszenia). Spotykali się nie tylko „odwoływacze” ze sobą, ale też z tym, którego mieli odwoływać. <strong>Zaangażowano partyjnych „dygnitarzy”</strong> i ostatecznie dociśnięto odwołanie kolanem. Chociaż nadal twierdzę, że kombinowano przy terminie sesji, bym w niej nie mógł uczestniczyć, a mój głos był tym 14. Udało się jednak przeprowadzić z sukcesem głosowanie. Na spotkaniu, jakie odbyło się dzień wcześniej (jedynym, w jakim uczestniczyłem), poprosiłem, by ze względu na mój wyjazd zmienić porządek obrad. I to się udało w czasie sesji zrobić. Dzięki temu od piątku starosta nie posiada już mandatu do pełnienia swojej funkcji, chociaż zgodnie z ustawą pełni ją do czasu <strong>powołania nowego starosty</strong>.</p><p>Fala komentarzy, jaka przelała się przez <strong>Internet</strong>, budziła prawdziwą grozę. Było ich tysiące, a Mariusza Węgrzynowskiego bronili chyba tylko <strong>Piotr Kucharski</strong> i <strong>Ewa Radziewicz</strong>.</p><p>Kolejnym etapem powinno być <strong>powołanie nowego Starosty</strong>, a na jego wniosek – <strong>Zarządu Powiatu</strong>. Trzeba to zrobić przed upływem trzech miesięcy od daty odwołania. Sesję w tym celu zwołano na dzisiaj, a wniosek złożono wczoraj. Ja również go podpisałem. Liczyłem także na to, że to radni, chcący jakiegoś normalnego funkcjonowania powiatu, będą się ze sobą spotykać, dyskutować, a może nawet kłócić i ustalą jakiś wspólny program, czy może płaszczyznę porozumienia, opartą o pomysły na <strong>inwestycje</strong>, <strong>rozwój</strong>, <strong>ochronę zdrowia</strong>, <strong>bezpieczeństwo</strong>, <strong>oświatę</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53181,w-zlym-stylu-czy-bez-niepotrzebnej-agresji"></oembed></figure><p>Tak się jednak nie stało. Ze mną właściwie nie rozmawiał nikt, a szczególnie kandydaci na ewentualną, czy potencjalnego starostę. W podobnej sytuacji znaleźli się też inni niezależni. Zamiast tego dyskutowali <strong>partyjni liderzy</strong>. Jedna z osób, zresztą jedyna bezpartyjna, która uczestniczyła w rozmowach, opowiadała mi dzisiaj, że miała wrażenie, jakby każdy każdego próbował oszukać. To, co ustalano ponoć kilka tygodni temu, nagle zmieniano. Ponoć <strong>Marcinowi Witko</strong> próbowano narzucić warunki, które z jego punktu widzenia były nie do przyjęcia.</p><p>W ten sposób <strong>powołanie nowego Zarządu</strong> okazuje się trudniejsze niż odwołanie poprzedniego. Rozmowy, zamiast prowadzić radni, prowadzą za nich inne osoby. Jedni nie godzą się na panią <strong>Alicję Zwolak Plichtę</strong>, inni na to, by starosta był całkowicie spoza rady, co z kolei byłoby najlepszym rozwiązaniem.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53152,starosty-wegrzynowskiego-nikt-nie-bronil"></oembed></figure><p>Zabawne jest to, że po dzisiejszej sesji wszyscy twierdzą, że czują się oszukani. <strong>Koalicja Obywatelska</strong>, bo radni klubu <strong>Powiat Tomaszowski Od Nowa</strong> się nie stawili na sesji. Ci z kolei twierdzą, że oszukano ich przy negocjacjach, oferując tylko jedno, marginalne miejsce w <strong>nowym Zarządzie Powiatu</strong>, mimo wcześniej uzgodnionych dwóch (lub wymiennie stanowiska starosty).</p><p>Zabawa w politykę więc trwa. Tylko co ma zrobić ktoś, kto jest, delikatnie to ujmując, „outsiderem”? Może warto też wysłuchać naszych głosów, i to zanim zaprosi się nas na głosowanie, podając na partyjnym talerzu tę czy może inną osobę? Jesteśmy takimi samymi <strong>radnymi powiatowymi</strong>, jak i pozostali.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[W złym stylu, czy bez niepotrzebnej agresji?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53181,w-zlym-stylu-czy-bez-niepotrzebnej-agresji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53181,w-zlym-stylu-czy-bez-niepotrzebnej-agresji</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Dec 2025 08:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-9f8b8534c8c0287874036b0180ad9ffb.png</url>
                        <title>W złym stylu, czy bez niepotrzebnej agresji?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53181,w-zlym-stylu-czy-bez-niepotrzebnej-agresji</link>
                    </image><description>Wydawałoby się, że temat odwołania starosty na ostatniej sesji Rady Powiatu mamy już za sobą. Okazuje się, że drążą go nadal osoby teoretycznie nie mające nic wspólnego z Radą Powiatu Tomaszowskiego. Tym razem radni miejscy, Piotr Kucharski i Ewa Radziewicz postanowili wystąpić w &quot;obronie&quot; starosty w telewizji Janusza Pająka, hojnie przez tego właśnie Starostę sponsorowanej. Kosztowała ona tomaszowskich podatników w okresie rządów Mariusza Węgrzynowskiego setki tysięcy złotych. Ile naprawdę nikt nie wie, ale okaże się po solidnym audycie, który bez wątpienia przeprowadzony zostanie po powołaniu nowego Zarządu. Oboje radni byli osobiście mocno zainteresowani utrzymaniem poprzedniego układu władzy. Chociaż z całkowicie odmiennych powodów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Cóż takiego nie podoba się radnemu <strong>Piotrowi Kucharskiemu</strong> w odwoływaniu <strong>starosty Mariusza Węgrzynowskiego</strong>? Jak sam twierdzi w internecie, nie podoba mu się <strong>styl tego odwołania</strong>. Gdyby nie wywiad, w którym symbolicznie „opada kotara”, nigdy zapewne nie dowiedzielibyśmy się, o co radnemu tak naprawdę chodzi – poza <strong>obroną stanowisk dla działaczy PiS</strong>. Problemem okazało się <strong>ucięcie dyskusji</strong> nad wnioskiem złożonym przez radnych. Zakończono ją na mój wniosek, po tym, jak możliwość wypowiedzenia się mieli zarówno starosta, jak i wicestarosta <strong>Włodzimierz Justyna</strong>.</p><p>Nie mam wątpliwości, że dla znanego z pieniactwa Piotra Kucharskiego „dobrym stylem” byłoby jedynie <strong>podkręcanie emocji</strong> i <strong>eskalacja wzajemnej nienawiści</strong>, która de facto w samym głosowaniu niczego by nie zmieniła. Obserwujemy to w wykonaniu radnego zarówno w internecie, jak i podczas obrad rady miejskiej. Efekt byłby taki, że ludzie, którzy w interesie społecznym powinni ze sobą współpracować, niezależnie od poglądów, przez kolejne cztery lata robiliby sobie „pod przysłowiową górkę”. Jedyną osobą naprawdę zadowoloną byłby zapewne Kucharski – jako ktoś, kto <strong>karmi własne ego cudzą nienawiścią</strong>.</p><p><strong>Znęcanie się nad starostą</strong>, o którym już było wiadomo, że poniósł sromotną porażkę, a więc "kopanie leżącego" do dobrego stylu raczej by nie należało i mogłoby podobać się jedynie osobom o <strong>socjopatycznych skłonnościach</strong>. Wszyscy radni mieli już wyrobione zdanie, każdy wiedział, jak zagłosuje. Chciałbym mieć jedynie nadzieję, że decyzje podejmowali <strong>samodzielnie</strong>, a nie pod dyktando partyjnych liderów i wyłącznie w trosce o własne interesy.</p><p>Swoją drogą, ze strony Kucharskiego to niezła <strong>hipokryzja</strong>, bo – o ile dobrze pamiętam – przy głosowaniu nad jego odwołaniem z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej sam składał wnioski o <strong>zakończenie dyskusji</strong>. Jeśli coś pokręciłem, proszę o skorygowanie.</p><p>Odrębnym tematem jest sama treść <strong>wniosku o odwołanie starosty</strong> – a dokładniej jego <strong>uzasadnienie</strong>. Ze zdziwieniem przeczytałem, że jest ono praktycznie tożsame z tym, które napisałem blisko rok temu. Powinno zostać przygotowane od nowa, bo wiele tematów w nim ujętych przestało być aktualnych. Efekt głosowania byłby zapewne ten sam, ale praca wykonana byłaby <strong>profesjonalnie i rzetelnie</strong>. Tymczasem kilka wpadek dało staroście rzeczywiście pretekst do nazwania niektórych fragmentów <strong>nieprawdziwymi</strong>. Bo takie faktycznie były – starosta starannie je wyakcentował. Zabrakło za to wielu <strong>kluczowych kwestii</strong>.</p><p><strong>PS.</strong><br>Ciekawe jest to, że państwo radni znowu skupiają się na mnie, podczas gdy wniosek o odwołanie starosty złożyli ich koledzy z <strong>Koalicji Obywatelskiej</strong> i <strong>Trzeciej Drogi</strong>. Jeśli więc mają jakieś zastrzeżenia, powinni raczej kierować je do nich. Tym bardziej, że za chwilę będziemy obserwować dosyć <strong>brutalną walkę o zwolniony stołek starosty</strong> – i to nie ja będę brał w niej udział. Co więcej, dziś nie wiem nawet, czy wezmę udział w głosowaniu, bo – jak pisał kiedyś przesympatyczny pan Kazimierz – kandydat na starostę <strong>musi mi się jakoś podobać</strong> i… <strong>zapewnić kontynuację przebudowy ulicy Dąbrowskiej w przyszłym roku</strong>.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Telefon za tysiąc, mieszkanie na koszt spółki. Złoty kontrakt prezesa TCZ]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53169,telefon-za-tysiac-mieszkanie-na-koszt-spolki-zloty-kontrakt-prezesa-tcz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53169,telefon-za-tysiac-mieszkanie-na-koszt-spolki-zloty-kontrakt-prezesa-tcz</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Dec 2025 23:59:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-telefon-za-tysiac-mieszkanie-na-koszt-spolki-zloty-kontrakt-prezesa-tcz-1764585090.jpg</url>
                        <title>Telefon za tysiąc, mieszkanie na koszt spółki. Złoty kontrakt prezesa TCZ</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53169,telefon-za-tysiac-mieszkanie-na-koszt-spolki-zloty-kontrakt-prezesa-tcz</link>
                    </image><description>Kontrakt prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, Marka Utrackiego, wygląda tak, jakby podpisywano go z menedżerem o ugruntowanej pozycji na rynku i bogatym dorobku w zarządzaniu dużymi szpitalami. Tymczasem – co od początku podnosili radni i część środowiska medycznego – nowy prezes nie ma doświadczenia w kierowaniu placówkami służby zdrowia. Na tle tego faktu lista przywilejów wpisanych do umowy robi wrażenie co najmniej kontrowersyjne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Telefon i internet, także w prywatnych podróżach</h3><p style="text-align:justify;">Już pierwszy „drobny” zapis pokazuje, w jakim duchu konstruowano kontrakt. Spółka ustala <strong>miesięczny limit kosztów telefonu komórkowego i bezprzewodowego Internetu</strong> prezesa na <strong>250 zł netto</strong>. To standard, który trudno uznać za skandaliczny. Problem zaczyna się w kolejnym zdaniu: limit automatycznie rośnie <strong>do 1 000 zł netto</strong>, gdy prezes korzysta z telefonu i internetu „w czasie odbywania podróży zagranicznych (prywatnych lub służbowych)”</p><p style="text-align:justify;">W praktyce oznacza to, że <strong>nawet w czasie prywatnego wyjazdu za granicę</strong> rachunki za telefon i internet prezesa mogą zostać pokryte z pieniędzy powiatowej spółki – wystarczy wykazać, że choćby część rozmów „związana była z realizacją umowy”. To bardzo szerokie, trudne do weryfikacji sformułowanie i otwarta furtka do tego, by koszty życia prywatnego mieszały się z kosztami zarządzania szpitalem.</p><h3>Dojazdy z domu, „kilometrówka” i mieszkanie na koszt TCZ</h3><p>Jeszcze ciekawiej robi się przy zapisach dotyczących samochodu i zakwaterowania. Umowa przewiduje:</p><ul><li><strong>zwrot kosztów podróży w interesie spółki</strong>,</li><li><strong>zwrot lub pokrycie kosztów wykorzystywania prywatnego samochodu do celów służbowych</strong>,</li></ul><p>i to <strong>wprost z zaznaczeniem</strong>, że chodzi także o:</p><blockquote><p>dojazdy do siedziby spółki z miejsca zamieszkania i powroty do miejsca zamieszkania z siedziby spółki lub z innych miejsc wykonywania czynności na rzecz spółki.</p></blockquote><p>Krótko mówiąc – <strong>codzienne dojazdy prezesa do pracy i z pracy mogą być finansowane z kasy szpitala</strong>. Zwykły pracownik, pielęgniarka, ratownik czy lekarz rezydent, pokrywa koszty dojazdu sam. Prezes – nie musi.</p><p>Na tym nie koniec. Ten sam paragraf przewiduje dodatkowo:</p><blockquote><p>pokrycie kosztów zakwaterowania, ewentualnie udostępnienie do korzystania lokalu mieszkalnego na koszt spółki.</p></blockquote><p>Jeśli więc prezes mieszka poza Tomaszowem, szpital może <strong>opłacać mu mieszkanie</strong>. To rozwiązanie spotykane czasem przy ściąganiu wysokiej klasy specjalistów medycznych – ale tu mamy do czynienia z osobą, której dorobek w zarządzaniu ochroną zdrowia dopiero się zaczyna.</p><p>Do tego jest oczywiście samochód służbowy. Nadal próbujemy ustalić kto dokładnie z niego korzystał i czy przypadkiem nie rozliczano podwójnie kosztów podróżowania do miejsca zamieszkania.&nbsp;</p><h3>Reprezentacja, szkolenia, konferencje – kolejne tysiące</h3><p>Kontrakt szczegółowo wylicza kolejne kategorie wydatków, które szpital ma pokrywać:</p><ul><li>do <strong>3 000 zł rocznie</strong> na tzw. <strong>reprezentację</strong> spółki (spotkania, przyjęcia, kolacje biznesowe),</li><li>do <strong>3 000 zł rocznie</strong> na <strong>szkolenia</strong>,</li><li>do <strong>6 000 zł rocznie</strong> na <strong>konferencje, seminaria i spotkania o charakterze biznesowym</strong>.</li></ul><p>Łącznie daje to <strong>12 000 zł rocznie</strong> dodatkowych środków, które – przynajmniej w teorii – mają służyć podnoszeniu kwalifikacji i budowaniu kontaktów. Zestawiając to z brakiem wcześniejszego doświadczenia prezesa w zarządzaniu szpitalami, trudno oprzeć się wrażeniu, że <strong>podatnicy najpierw fundują komuś naukę zawodu, a dopiero później oczekują efektów</strong>.</p><h3>Paragraf „na wszystko”</h3><p>Szczególnie szeroki jest zapis, który przewiduje:</p><blockquote><p>zwrot wydatków poniesionych przez Zarządzającego, a niezbędnych do należytego świadczenia usług w standardzie stosownym do wykonywanej funkcji Prezesa Zarządu Spółki…</p></blockquote><p>To w praktyce <strong>paragraf na wszystko</strong>. Wystarczy bowiem, że wydatek zostanie przedstawiony jako „niezbędny do świadczenia usług w odpowiednim standardzie”, a spółka ma go zwrócić – oczywiście po udokumentowaniu. Standardu nikt jednak w umowie precyzyjnie nie definiuje.</p><h3>24 500 zł miesięcznie plus bonus</h3><p>Sercem kontraktu jest oczywiście <strong>wynagrodzenie stałe prezesa</strong> – <strong>24 500 zł brutto miesięcznie</strong>. Do tego dochodzi <strong>wynagrodzenie zmienne</strong>, uzależnione od realizacji celów zarządczych, które może wynieść do <strong>odpowiedni procent rocznego wynagrodzenia stałego</strong>.</p><p>Prezes zachowuje prawo do pensji nawet w przypadku przerwy w świadczeniu usług – do <strong>26 dni roboczych w roku</strong>. Czyli de facto pełnoetatowy, płatny urlop menedżerski, obok wszystkich innych przywilejów.</p><p>Jak na powiatową spółkę medyczną, borykającą się – jak większość takich placówek – z problemami kadrowymi i finansowymi, to warunki więcej niż komfortowe. Tym bardziej że mówimy o osobie, którą krytycy wskazują jako <strong>pozbawioną doświadczenia w zarządzaniu szpitalem czy większą placówką ochrony zdrowia</strong>.</p><h3>Kto bierze odpowiedzialność za ryzyko?</h3><p>W umowie dużo miejsca poświęcono temu, że prezes ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone spółce niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem obowiązków. Brzmi to poważnie, ale w praktyce jedynym realnym narzędziem rozliczenia będą decyzje właściciela – powiatu – oraz rady nadzorczej.</p><p>Tymczasem to właśnie te organy <strong>podpisały się pod kontraktem</strong>, który:</p><ul><li>przerzuca na szpital znaczną część kosztów prywatnych (dojazdy, zakwaterowanie, telefon w czasie prywatnych wyjazdów zagranicznych),</li><li>gwarantuje wynagrodzenie na poziomie nieosiągalnym dla większości personelu medycznego,</li><li>otwiera szerokie możliwości refundacji kolejnych wydatków pod hasłem „standardu funkcji prezesa”.</li></ul><p>W sytuacji, gdy pielęgniarki czy ratownicy walczą o każdą podwyżkę, a lokalna społeczność słyszy o konieczności „zaciskania pasa”, taki kontrakt musi budzić pytania o <strong>sprawiedliwość i zdrowy rozsądek</strong>.</p><h3>Czy to jest model zarządzania, na który stać powiat?</h3><p>Ostatecznie nie chodzi tylko o jednego prezesa i jego przywileje. Chodzi o <strong>model zarządzania publiczną ochroną zdrowia</strong>. Jeżeli powiatowa spółka wręcza tak bogaty pakiet osobie bez ugruntowanego doświadczenia w kierowaniu szpitalem, to wysyła jasny sygnał: ryzyko menedżerskie bierze na siebie społeczność lokalna.</p><p>Mieszkańcy Tomaszowa i okolic płacą podatki, z których finansowany jest szpital. Mają prawo oczekiwać nie tylko dobrego leczenia, ale też <strong>odpowiedzialnego gospodarowania każdą złotówką</strong>. Czy kontrakt z Markiem Utrackim spełnia ten warunek?</p><p>Na razie jedno jest pewne: <strong>przywileje prezesa są bardzo konkretne i policzalne. Na efekty jego pracy pacjenci i personel wciąż dopiero czekają</strong></p><h2>Tajne przez poufne</h2><p>Poprzednie miejsca pracy prezesa Utrackiego wskazywane są między innymi w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Nikt naprawdę nie wie co tam robił. Czy zajmował się pracą wywiadowczą, czy jedynie zakupami artykułów piśmienniczych. W każdym razie stara się utajniać informacje, nie odpowiadając na zadawane przez nas pytania.&nbsp;</p><p>Nie dowiedzieliśmy się, mimo wysyłanych zapytań, czy umowa do której dotarliśmy została w międzyczasie zmieniona, a jeśli tak to w jakim zakresie. Tajemnicą objętych jest też szereg innych kwestii.&nbsp;</p><p>Umowa robi jednak dziwne wrażenie. Datę rozpoczęcia pracy wskazano jako 1 stycznia 2019 roku, a dodatkowo niektóre zapisy wydają się sugerować, że spółka jest własnością miejskiego a nie powiatowego samorządu.&nbsp;</p><h2>Post scriptum</h2><p>Pracownicy w szpitalu twierdzą, że poprzedni Prezes, czyli Wiesław Chudzik miał dużo mniej korzystną umowę. Nie tylko niższe wynagrodzenie zasadnicze, ale też nikt nie płacił mu innych benefitów. Różnica polegała jednak na tym, że był on jednak fachowcem od służby zdrowia, szanowanym w swoim środowisku, udało mu się przeprowadzić szpital przez gorący okres pandemii, przygotować szereg wniosków o wsparcie finansowe i skutecznie je zrealizować, Po roku pracy Marka Utrackiego, sukcesów trudno się dopatrzeć.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Prawdziwy powiatowy Matrix]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53096,prawdziwy-powiatowy-matrix</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53096,prawdziwy-powiatowy-matrix</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Nov 2025 19:30:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-prawdziwy-powiatowy-matrix-1763926293.jpg</url>
                        <title>Prawdziwy powiatowy Matrix</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/53096,prawdziwy-powiatowy-matrix</link>
                    </image><description>Jeszcze tylko kilka dni do głosowania nad wnioskiem o odwołanie starosty Mariusza Węgrzynowskiego. Od ponad roku mamy niemalże nieustający spektakl, w którym występują wciąż ci sami aktorzy, chociaż często odgrywają nieco odmienne role. Także reżyserów inscenizacji nikt nie wymienił. Zaczęli przyglądać się im bliżej przedstawiciele dyrekcji wojewódzkiej sceny rozmaitości w tym teatrze o nazwie Groteska. Postronny obserwator ma wrażenie, że ogląda film sensacyjny, tymczasem ma do czynienia z komedią pomyłek, w której nie mylą się aktorzy, tylko on sam. Myślę, że wstęp jest już dosyć skomplikowany, by móc zacząć go objaśniać,</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Czy trzeba odwoływać Węgrzynowskiego?&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;">Myślicie, że jest to tylko ,retoryczne pytanie, mające nieco urozmaicić ten felieton? Otóż tak nie jest. Dlatego, że odpowiedź nie jest oczywista a żadna z zainteresowanych osób prawdy nie powie. Dlaczego? Otóż powodem są ścierające się interesy poszczególnych ludzi, ale też grup. I w zależności od tego z kim mamy do czynienia musimy odróżnić sferę deklaratoryjną, czyli wyrażaną w sposób publiczny i werbalny, od tej gdzie brutalna walka nie ma nic wspólnego z przyzwoitością.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Może zacznijmy od interesu osób najważniejszych, a więc ogółu mieszkańców powiatu. Przyjmując kryterium kompetencyjne, to Starostę należy odwołać jak najszybciej. Szkody, jakie narobił tylko w tym roku, będą trudne od odwrócenia, a przegląd zapisów w proponowanym na przyszły rok budżecie, wskazuje, że czeka nas finansowy Armagedon. Do tego dochodzi jeszcze masowe zatrudnianie partyjnych dyletantów, nie mających żadnych talentów zarządczych, za to mocno konfliktowych, jak Marzanna Popławska, w Środowiskowym Domu Samopomocy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Załóżmy jednak, że Węgrzynowski jest doskonałym menadżerem a kadry, jakimi się otacza nie legitymują się dyplomami od Tadeusza Rydzyka, ale renomowanych publicznych uczelni. Okazuje się, że i tu jest problem, bo jedne partyjne grupy interesów blokować będą plany innych. Świetne przykłady to: most na ulicy Legionów, który nie został pierwotnie ujęty do realizacji i dofinansowania przez władze województwa. Jedni szkodzą drugim, a tak naprawdę nam wszystkim.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Gdyby Starosta postrzegał swoją rolę samorządowca w kategoriach służby, sam powinien w takiej sytuacji złożyć rezygnację. Liczy się jednak tylko kasa i osobisty interes, plus grupka wyznawców, którym niezależnie od wszystkiego należy zapewnić źródła dochodu. Honoru tu się nie doszukamy.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Kto chce odwołać Starostę</strong></h2><p style="text-align:justify;">To dopiero ciekawy wątek rozważań. Spośród 23 radnych, z całą pewnością chcą odwoływać Mariusza Węgrzynowskiego: bracia Żegotowie, Kazimierz Mordaka, Piotr Kagankiewicz, Mariusz Strzępek, Wacłąwa Bąk, Krzysztof Biskup, Marek Kubiak, Dariusz Kowalczyk i Rafał Wolniewicz. To dopiero 10 osób. Gdzie znaleźć pozostałe 4? Wszystko wskazuje na to, że kolejna dwójka to Marek Olkiewicz i Lidia Jackow (?). Co z Michałem Jodłowskim &nbsp;i Alicją Zolak Plichta? Wniosku o odwołanie nie podpisali, ale ja również tego nie zrobiłem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jednak Michał Jodłowski postanowił zwołać sesję w terminie, o którym wiedział, że nie będę mógł być obecny. Informowałem o tym z dużym wyprzedzeniem. To, że Starosta wystąpił z wnioskiem, wskazując termin, nie znaczy, że Przewodniczący Rady musiał się do niego zastosować. Zabieg jednak może okazać się nieskuteczny, bo wystarczy przed głosowaniem zgłosić wniosek o przerwę, chociaż lepiej i bezpieczniej byłoby zerwać kworum w taki sposób, by sesja wcale się nie odbyła.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przeciwko odwołaniu zapewne będą wszyscy ci, którzy mają osobiste interesy, a więc wszyscy radni PiS, pozatrudniani w jednostkach powiatowych. Razem z Leonem Karwatem jest to 9 osób.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Szach mat</strong></h2><p style="text-align:justify;">Radni PSL i części KO nie mogąc dogadać się ze swoimi lokalnymi liderami szukali pomocy w regionie oraz we władzach krajowych Koalicji Obywatelskiej. Mają zapewniania o wsparciu i nawet wydaje się, że jest ono jakoś okazywane. Rzecz jednak w tym, że idealną sytuacją dla wszystkich byłoby, gdyby odwołanie się jednak nie udało. Zaskoczeni? Zapytacie dlaczego komukolwiek mogłoby zależeć na utrzymaniu Starosty na stanowisku choćby przez najbliższe pół roku?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To proste, chociaż jak to zwykle w takich przypadkach bywa, najciemniej jest pod latarnią. Porażka tego odwołania pozwoliłaby "pogrzebać" Adriana Witczaka jego partyjnym kolegom i koleżankom z Łodzi i regionu. Wszyscy więc kibicują odwołaniu, ale z nadzieją, że nie dojdzie ono do skutku i to z winy któregoś z działaczy KO. Co by nie mówić o tomaszowskim pośle, to raczej należy do osób inteligentnych i świadomość zagrożenia posiadać musi, więc najlepiej zrzucić odpowiedzialność... na mnie. Stąd taki termin zwołanego posiedzenia.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Co obchodził Starosta? Święto Niepodległości, czy rocznicę Rewolucji Bolszewickiej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52952,co-obchodzil-starosta-swieto-niepodleglosci-czy-rocznice-rewolucji-bolszewickiej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52952,co-obchodzil-starosta-swieto-niepodleglosci-czy-rocznice-rewolucji-bolszewickiej</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Nov 2025 18:26:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-co-obchodzil-starosta-swieto-niepodleglosci-czy-rocznice-rewolucji-bolszewickiej-1762709683.png</url>
                        <title>Co obchodził Starosta? Święto Niepodległości, czy rocznicę Rewolucji Bolszewickiej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52952,co-obchodzil-starosta-swieto-niepodleglosci-czy-rocznice-rewolucji-bolszewickiej</link>
                    </image><description>Starosta Powiatu Tomaszowskiego Mariusz Węgrzynowski zorganizował powiatowe obchody Święta Niepodległości już 7 listopada, cztery dni przed państwowym terminem. Na papierze – „logistyka”. W praktyce –</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Starosta Powiatu Tomaszowskiego <strong>Mariusz Węgrzynowski</strong> zorganizował powiatowe obchody <strong>Święta Niepodległości</strong> już <strong>7 listopada</strong>, cztery dni przed państwowym terminem. Na papierze – „logistyka”. W praktyce – <strong>mocny zgrzyt symboliczny</strong>, tym większy, że starosta reprezentuje <strong>Prawo i Sprawiedliwość</strong>, partię od lat podkreślającą przywiązanie do tradycji patriotycznych. <strong>7 listopada</strong> to bowiem w kalendarzu historii <strong>rocznica wybuchu Rewolucji Październikowej</strong> według kalendarza gregoriańskiego – daty, którą w PRL celebrowano paradami i akademiami, a która dla Polski oznaczała długi cień bolszewickiego imperializmu.</p><h2>Historia nie wybacza nieuważnych dat</h2><p><strong>11 listopada 1918 r.</strong> to powrót państwa polskiego na mapę Europy po <strong>123 latach zaborów</strong>. Dzień ten, ustanowiony świętem państwowym w 1937 r., po wojnie został przez komunistyczne władze <strong>wymazany z oficjalnego kalendarza</strong> i zastąpiony innymi rocznicami – m.in. <strong>7 listopada</strong> (Rewolucja Październikowa) i <strong>22 lipca</strong> (manifest PKWN). Dopiero w <strong>1989 r.</strong> 11 listopada wrócił jako Narodowe Święto Niepodległości.</p><p>Wybór <strong>7 listopada</strong> na „powiatowe świętowanie niepodległości” nie jest więc drobną niezręcznością. To <strong>symboliczny konflikt znaczeń</strong>: w dzień upamiętniający przewrót, który stał się fundamentem systemu ucisku w regionie, zorganizowano uroczystość upamiętniającą wyzwolenie Polski. Tego rodzaju <strong>dysonans</strong> razi zwłaszcza dziś.</p><h2>Tu i teraz: wojna w Ukrainie i dawne metody</h2><p>Za naszą wschodnią granicą trwa pełnoskalowa <strong>wojna Rosji przeciwko Ukrainie</strong>. Współczesna propaganda Kremla regularnie sięga po <strong>język i gesty imperialne</strong> pamiętające czasy ZSRR. Przypomnijmy: <strong>Władimir Putin</strong> to <strong>były oficer KGB</strong>, spadkobierca logiki służb, dla których historia jest narzędziem polityki. W takim kontekście <strong>wrażliwość na daty i symbole</strong> przestaje być „akademicką subtelnością” – staje się <strong>elementem bezpieczeństwa kulturowego</strong>.</p><p>W tym świetle powiatowa decyzja jawi się jako <strong>błąd komunikacyjny najwyższej rangi</strong>: w czasach, gdy cała Europa Wschodnia doprecyzowuje pamięć o XX wieku, my w Tomaszowie <strong>rozmywamy sens</strong> kluczowego święta wyborem „daty zastępczej”.</p><h2>Polityka lokalna zamiast wspólnoty?</h2><p>W tle – jak słyszymy od samorządowców – jest <strong>otwarty konflikt</strong> starosty z <strong>prezydentem miasta Marcinem Witko</strong> (również wywodzącym się z PiS), który <strong>miejskie obchody</strong> zaplanował <strong>w prawidłowym terminie: 11 listopada</strong>. Dwie uroczystości, dwa ośrodki władzy, dwa przekazy. Zamiast jednolitego, godnego, wspólnotowego świętowania – <strong>polaryzacja</strong> i <strong>rywalizacja o scenę</strong>.</p><p>Czy naprawdę <strong>Święto Niepodległości</strong> – święto ponadpartyjne z definicji – musi być areną <strong>partyjnych przetasowań</strong>? W odbiorze mieszkańców odpowiedź jest prosta: <strong>nie</strong>.</p><h2>Skutki praktyczne: korek zamiast wspólnego śpiewania</h2><p>Na poziomie codzienności – doszedł <strong>bałagan komunikacyjny</strong>. Wybór czwartku oznaczał <strong>blokadę newralgicznego skrzyżowania w godzinach szczytu</strong>. W praktyce rodzice spóźniali się po dzieci, autobusy łapały kilkunastominutowe obsuwy, a kierowcy krążyli objazdami. Takie decyzje na <strong>dzień powszedni</strong> dają jasny sygnał: <strong>priorytetem nie byli mieszkańcy</strong>.</p><p>Są standardy, których da się trzymać: <strong>koordynacja z miastem</strong>, przesunięcie przemarszu poza godziny szczytu, <strong>czytelne objazdy</strong>, komunikacja z wyprzedzeniem. Nic z tego nie wyklucza uroczystej oprawy. Trzeba tylko <strong>chcieć współpracować</strong>.</p><h2>Co mówi o nas taka „wpadka”?</h2><p>Święta państwowe to <strong>test dojrzałości wspólnoty</strong>. Nie tylko w warstwie ceremoniału, lecz przede wszystkim w <strong>umiejętności mądrego opowiadania historii</strong>: bez zadrażnień, z dbałością o sens i pamięć. W 2025 r. – roku <strong>108. rocznicy Rewolucji Październikowej</strong> i <strong>107. rocznicy polskiej niepodległości</strong> – mylące daty <strong>rozsadzają narrację</strong>, o którą przez dekady walczyliśmy.</p><h2>Czego potrzebujemy na 11 listopada?</h2><ul><li><strong>Jednego, wspólnego kalendarza</strong> uroczystości organizowanych przez powiat i miasto – bez dublowania, bez „wyprzedzania”.</li><li><strong>Rzetelnej wrażliwości historycznej</strong>: 7 listopada ma w Polsce <strong>zupełnie inne znaczenie</strong> niż 11 listopada.</li><li><strong>Priorytetu dla mieszkańców</strong>: najlepsza uroczystość to taka, która <strong>łączy wspólnotę</strong>, a nie korkuje miasto i nie dzieli sceny.</li></ul><h3>Pointa</h3><p>Można popełnić błąd. <strong>Nie można nie wyciągnąć wniosków.</strong> Jeśli powiatowi naprawdę zależy na powadze Święta Niepodległości – a deklaratywnie zależy – to od dziś <strong>daty, symbole i logistyka</strong> muszą być traktowane z należytą uwagą. Zwłaszcza wtedy, gdy za wschodnią granicą słychać huk wojny, a w Moskwie rządzi <strong>były funkcjonariusz radzieckich służb</strong>, który doskonale rozumie <strong>moc znaków</strong>. My też powinniśmy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52893,byloby-to-smieszne-gdyby-nie-bylo-straszne"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Etyk: nikt nie ma moralnego prawa zmuszać ludzi do zabijania (wywiad)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52943,etyk-nikt-nie-ma-moralnego-prawa-zmuszac-ludzi-do-zabijania-wywiad</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52943,etyk-nikt-nie-ma-moralnego-prawa-zmuszac-ludzi-do-zabijania-wywiad</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Nov 2025 11:39:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-etyk-nikt-nie-ma-moralnego-prawa-zmuszac-ludzi-do-zabijania-wywiad-1762685058.png</url>
                        <title>Etyk: nikt nie ma moralnego prawa zmuszać ludzi do zabijania (wywiad)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52943,etyk-nikt-nie-ma-moralnego-prawa-zmuszac-ludzi-do-zabijania-wywiad</link>
                    </image><description>Z etycznego punktu widzenia nie istnieje obowiązek poświęcenia własnego życia w obronie kraju; żadna władza nie ma moralnego prawa zmuszać obywateli do zabijania na wojnie – uważa prof. Uniwersytetu Szczecińskiego, Mirosław Rutkowski.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Prof. Mirosław Rutkowski z Instytutu Filozofii i Kognitywistyki US w rozmowie z PAP analizuje, czy istnieje moralny obowiązek obrony ojczyzny, w jakim zakresie władza może wymagać od obywateli „poświęcenia” dla kraju i zwraca uwagę, że wojen nie wywołuje społeczeństwo, tylko politycy. Komentuje też wyniki badania IBRiS, przeprowadzonego na zlecenie Radia ZET, z którego wynika, że 49,1 proc. respondentów nie stawiłoby się do obrony kraju w razie zagrożenia wojną. Gotowość do walki zadeklarowało 54 proc. mężczyzn i 33 proc. kobiet.</p><p>Prof. Rutkowski zwraca uwagę, że młode pokolenia inaczej rozumieją pojęcie „ojczyzny”, m.in. dlatego, że mają możliwość życia, kształcenia się i pracy w różnych miejscach Europy i świata.</p><h5><strong>Polska Agencja Prasowa: Mamy obowiązek bronić ojczyzny?</strong></h5><p><strong>Dr hab. prof. US Mirosław Rutkowski: </strong>Tak określają to normy prawne, ale z punktu widzenia etyki nie jest to takie oczywiste. Czy tego rodzaju moralny obowiązek w ogóle istnieje? Czy ktoś ma prawo taki obowiązek na nas nałożyć? Tutaj podobnej jednoznaczności, jaka jest w systemach prawnych, już nie ma, ponieważ trzeba by mieć jakieś obiektywne racje za tym, że człowiek ma obowiązek umrzeć albo poświęcić zdrowie za własny kraj. Niektórzy sądzą, że jedną z przyczyn zaistnienia takiego obowiązku może być to, że wobec własnego kraju mamy dług, który musimy spłacić.</p><h5><strong>PAP: Bo ojczyzna nas wykształciła, zapewniła dobrobyt, opiekuje się nami przez całe życie…</strong></h5><p>M.R.: Tak, tylko że są to slogany typowo polityczne. Wykształciliśmy się sami, z pomocą rodziców i nauczycieli. Oczywiście, zapewniono w tym celu pewną infrastrukturę, system kształcenia, ale to zostało zrobione za nasze pieniądze, pochodzące z naszej pracy i podatków. Z etycznego punktu widzenia można by domniemywać, że obowiązku obrony ojczyzny, który zakładałby oddanie życia, w ogóle nie ma.</p><p>Oczywiście istnieją pewne moralne obowiązki obywatela wobec własnego kraju, ale nie mogą być one tak „duże”, że spełniając je, trzeba by poświęcić zdrowie lub życie. Sytuacja jest zupełnie inna z prawnego punktu widzenia: rządzący mogą takie obowiązki narzucić obywatelom z dnia na dzień. Etyki nie można modyfikować w taki sposób. Wartości moralne mają bowiem naturę metafizyczną i nie podlegają interesom politycznym w taki sposób, jak prawo. Dlatego nawet w trudnych dla ojczyzny czasach można wątpić w to, że istnieje obowiązek poświęcenia życia w jej obronie. Sądzę, że mało kto miałby cokolwiek przeciwko obowiązkom, które wymagałyby mniejszych poświęceń.</p><h5><strong>PAP: Czyli można by zaakceptować, że rząd, w wyjątkowych okolicznościach, oczekiwałby, że każdy obywatel wpłaci na przykład 1000 zł na obronność?</strong></h5><p>M.R.: Raczej tak. To znaczy można by wymagać od obywateli pewnych kosztów, ale musiałyby się one mieścić w jakichś granicach. Podczas tej rozmowy tych granic nie ustalimy. Na pewno nie może to być bezgraniczne poświęcenie czy bezgraniczne koszty. A poświęcenie życia czy zdrowia miałoby właśnie taki charakter.</p><h5><strong>PAP: Zatem nie powinno dziwić, że 49 proc. Polaków przyznało: nie chcę walczyć dla ojczyzny, a w grupie wiekowej 18-29 ten odsetek sięgnął 69 proc.?</strong></h5><p>M.R.: Nie wiemy, jaka była metodologia tych badań, na jakiej grupie respondentów je przeprowadzono, jak sformułowano pytania. Gdyby pan mnie zapytał, czy chciałbym bronić kraju, odpowiedziałbym, że tak, ale na pewno nie w taki sposób, jak na przykład Francuzi bronili się przed Niemcami pod Verdun. Nie chciałbym, aby dano mi karabin oraz wojskowy uniform, zawieziono na front i powiedziano, że mam zabić jak najwięcej ludzi uważanych za wrogów mojej ojczyzny. Nie chciałbym także być mięsem armatnim. Myślę, że mało kto chciałby. Jeśli uczestnicy sondażu tak zrozumieli pytanie, to nic dziwnego, że udzielili takich odpowiedzi.</p><p>Myślę, że jakimś rozwiązaniem problemów, o których mówimy, jest również to, że dziś wojny są prowadzone inaczej niż kiedyś. Liczba żołnierzy nie ma już takiego znaczenia jak sto, dwieście, trzysta lat temu. Dziś wrogie sobie państwa walczą, posługując się techniką, nowoczesnymi technologiami. To są samoloty, drony, pociski samosterujące. Widzimy, jak wygląda wojna w Ukrainie. W przyszłości znaczenie tzw. żołnierza poborowego będzie coraz mniejsze. Dlatego wydaje mi się, że nawet gdyby jakaś część Polaków odmówiła wzięcia udziału w wojnie, nie musiałoby to mieć decydującego wpływu na jej rozstrzygnięcie.</p><h5><strong>PAP: Ale czy nie sądzi pan, że w pokoleniach naszych ojców, dziadków dominowały inne postawy?</strong></h5><p>M.R.: W przeszłości pojęcie ojczyzny miało inne znaczenie i niosło inną wartość. Kiedyś ojczyzna oznaczała miejsce, w którym człowiek się rodził, całe życie mieszkał i umierał. Bardzo rzadko z tego miejsca wyjeżdżał. Nasi dziadowie, pradziadowie nie mieli możliwości podróżowania albo możliwości te były mocno ograniczone. Byli silnie związani z ziemią, na której żyli, więc byli gotowi tego miejsca bronić do końca.</p><p>Dziś to przywiązanie nie jest tak silne, nie generuje też tak mocnych emocji. Spójrzmy na młodych ludzi, moich studentów. Oni mogą w każdej chwili wsiąść w samolot czy w samochód, pojechać w jakieś miejsce na świecie i tam kontynuować życie. Niedawno przeczytałem, że linie lotnicze na świecie przewiozą w tym roku około 10 miliardów pasażerów. Oznacza to, że prawie wszyscy ludzie mogą teraz z łatwością zmienić miejsce pobytu na kuli ziemskiej oraz że robią to zgodnie z własnymi pragnieniami oraz interesami. Rzadko się o tym mówi, ale poza granicami naszego kraju żyje 20 milionów ludzi polskiego pochodzenia. Dlaczego pozostają poza ojczyzną?</p><h5><strong>PAP: Znaczna część to potomkowie tych, którzy wyemigrowali lub zostali wygnani, zesłani w XIX czy XX w.</strong></h5><p>M.R.: Kilka milionów to emigracja współczesna. Niektórzy może wrócą, ale przecież obecni studenci, uczniowie szkół średnich też będą wyjeżdżać. Czy oddaliby życie za miejsce, w którym żyją teraz? Myślę, że to już minęło. Samo pojęcie ojczyzny się zdewaluowało. Ojczyzna to już nie jest miejsce, do którego jesteśmy tak mocno przywiązani i które darzymy tak mocnym uczuciem, że jesteśmy gotowi w jego obronie oddać własne życie.</p><h5><strong>PAP: W ostatnich latach obserwowany jest, także wśród młodzieży, zwrot ku wartościom konserwatywnym. Interesują się historią, zapisują do klas mundurowych, uczestniczą w rocznicowych wydarzeniach, noszą tzw. patriotyczną odzież.</strong></h5><p>M.R.: Każdy potrzebuje czegoś, co może nazwać własnym domem. Z tego między innymi powodu chcemy utożsamiać się z jakąś wspólnotą i mieć własną ojczyznę. Ale czy gotowi jesteśmy oddać za to własne życie? Myślę, że część tych, którzy maszerują pod biało-czerwonymi flagami, również by wyemigrowała w sytuacji zagrożenia, wojny.</p><h5><strong>PAP: Mit polskiego bohatera-patrioty, kultywowany w literaturze, filmie, już zgasł?</strong></h5><p>M.R.: Myślę, że procesy globalizacji są silniejsze. One rozwadniają te stare idee, właśnie obrony ojczyzny, bohaterstwa – czy może raczej „bohaterszczyzny”. Bezsens wojowania dla własnego kraju pokazuje nam również literatura. Wystarczy przeczytać powieść Ericha Marii Remarque’a „Na Zachodzie bez zmian”. Młodzi Niemcy idą na front, chcąc być bohaterami i bronić ojczyzny. Remarque pokazuje, że na wojnie nie ma miejsca na bohaterstwo ani patriotyzm. Uważam, że jest to słuszny pogląd.</p><h5><strong>PAP: Co mogłoby być dla dzisiejszych 20-, 30-latków granicą poświęcenia?</strong></h5><p>M.R.: Gdyby w pytaniu o udział w ewentualnej wojnie zostało sprecyzowane, że chodzi np. o jakiś rodzaj służby pomocniczej, to myślę, że większość odpowiedziałaby: ok. Ale jeśli ankietowani mieli przed oczami wizję bitwy pod Verdun albo pod Sommą, gdzie zginęło ponad milion ludzi, którzy najpierw dźgali się bagnetami albo z bliska strzelali sobie nawzajem w głowę, to odpowiedzieli stanowczo „nie”. Do wykorzystania ludzi w taki sposób etyka nie daje władzom państwowym przyzwolenia. Władze państwowe mogą jednak takie prawo wcielić w życie i będzie ono obowiązywało obywateli. Pamiętać należy wówczas, że tylko prawo zgodne z etyką jest prawem sprawiedliwym. Prawo, które nie ma takiej sankcji moralnej, może nadal obowiązywać, ale jest prawem niesprawiedliwym, w stosunku do którego można stosować obywatelskie nieposłuszeństwo.</p><h5><strong>PAP: A czy sprawiedliwe jest, że jedni idą na front, a inni siedzą w schronach albo w razie zagrożenia wyjeżdżają do dalekich krajów? Kiedyś przywódcy dosłownie przewodzili, sami byli na pierwszej linii.</strong></h5><p>M.R.: Mówiąc w przenośni, wódz jechał na czele. To dawało obywatelom pewność, że w trudnych dla ojczyzny czasach przywódca stanie z nimi w jednym szeregu, ramię w ramię. Dzisiaj wymaga się od nich, aby szli walczyć na wojnę i ginęli za ojczyznę, ale nikt nie wie, gdzie są wówczas ci, którzy tę wojnę rozpętali. Na pewno nie ma ich na polu walki. Dlatego młodzi ludzie dzisiaj nie są skłonni do poświęceń. Są już za mądrzy, żeby dać się wykorzystywać w taki naiwny sposób.</p><p>Zwykły obywatel nie odgrywa żadnej roli w podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu wojny, nie wywołuje wojen. Może jednak być wysłany na pole bitwy, może być ofiarą. Konflikty zbrojne wywoływane są przez polityków. To oni podejmują decyzje w tej sprawie, ale jak wojna już trwa, to zwykle są daleko od linii frontu. My jako obywatele możemy jednak powiedzieć: to nie jest nasza wojna. Nie widzimy wystarczających powodów po temu, żeby rozpoczynać bitwy czy wojny. Zdarzyło się to lub owo, lecz to nie są powody do mordowania, to nie są powody, by się nawzajem zabijać. Ja w tym uczestniczył nie będę.</p><h5><strong>PAP: Sąd moralny jest jednoznaczny, a co orzekłby sąd wojskowy?</strong></h5><p>M.R.: Oczywiście, konsekwencje prawne mogłyby być bardzo surowe. Ale z punktu widzenia moralnego obywatel ma prawo do zajęcia takiego stanowiska.</p><h5><strong>PAP: Zdarzają się jednak bitwy nieuniknione i słuszne.</strong></h5><p>M.R.: Gdy ktoś wchodzi do twojego domu i bez istotnego powodu próbuje zabić członków twojej rodziny – dzieci, żonę – to mamy obowiązek ich bronić. Nawet zabijając napastnika. I jeżeli byśmy taką sytuację odnieśli do wojen, to myślę, że ludzie stanęliby na wysokości zadania. Każdy wtedy powinien coś zrobić. Zaniechanie byłoby z moralnego punktu widzenia karygodne. Jeżeli ktoś napada na nas bez powodu, jeśli ludzie wokół giną bądź tracą zdrowie, to wtedy powinnością moralną jest ich bronić.(PAP)</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52942,ks-mateusz-markiewicz-mamy-obowiazek-obrony-ojczyzny-kiedy-zostanie-zaatakowana-nieslusznie-wywiad"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ks. Mateusz Markiewicz: mamy obowiązek obrony ojczyzny, kiedy zostanie zaatakowana niesłusznie (wywiad)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52942,ks-mateusz-markiewicz-mamy-obowiazek-obrony-ojczyzny-kiedy-zostanie-zaatakowana-nieslusznie-wywiad</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52942,ks-mateusz-markiewicz-mamy-obowiazek-obrony-ojczyzny-kiedy-zostanie-zaatakowana-nieslusznie-wywiad</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Nov 2025 11:27:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-ks-mateusz-markiewicz-mamy-obowiazek-obrony-ojczyzny-kiedy-zostanie-zaatakowana-nieslusznie-wywi-1762684533.png</url>
                        <title>Ks. Mateusz Markiewicz: mamy obowiązek obrony ojczyzny, kiedy zostanie zaatakowana niesłusznie (wywiad)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52942,ks-mateusz-markiewicz-mamy-obowiazek-obrony-ojczyzny-kiedy-zostanie-zaatakowana-nieslusznie-wywiad</link>
                    </image><description>Człowiek jest bytem społecznym, ma prawa i zobowiązania wobec społeczności i ojczyzny. Jednym z nich jest obowiązek obrony, gdy ojczyzna zostanie zaatakowana niesłusznie. Trzeba go traktować jako obronę konieczną na wielką skalę – powiedział PAP ks. Mateusz Markiewicz, sekretarz generalny Instytutu Dobrego Pasterza.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5><strong>PAP: Czy istnieje moralny, etyczny obowiązek obrony ojczyzny?</strong></h5><p><strong>Ks. Mateusz Markiewicz: </strong>Taki obowiązek występuje, gdyż człowiek nie jest jednostką odizolowaną od reszty społeczeństwa. Gdzieś się narodził, gdzieś umrze, ma jakieś więzi. Te relacje powodują, że mamy też pewne zobowiązania wobec innych ludzi, wobec wspólnoty i ojczyzny, a nie tylko same prawa. Jeżeli nie przyjmujemy indywidualistycznej wizji osoby ludzkiej, to widząc człowieka, który z natury jest bytem społecznym, widzimy także, że ma pewne obowiązki wobec swojej społeczności. A tym samym również obowiązek jej bronienia, kiedy zostanie zaatakowana niesłusznie.</p><h5><strong>PAP: Z czego – według doktryny katolickiej – wynika obowiązek obrony ojczyzny?</strong></h5><p>Ks. M.M.: Nakazuje ją czwarte przykazanie: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, które w sposób szczególny wskazuje na więź między Bogiem a resztą społeczności. Już rodzice są tymi, którzy współpowołują do życia osobę ludzką. Tym samym w sposób dosyć delikatny zostało podkreślone to, iż człowiek ma szczególne zobowiązania wobec tych jednostek, tych najbliższych członków społeczności, którym zawdzięcza życie. Zobowiązania te dotyczą nie tylko rodziców, ale też większej wspólnoty naturalnej, której jako ludzie jesteśmy częścią, czyli ojczyzny właśnie. Tak więc konieczność obrony ojczyzny wynika z tego też, iż uznajemy fakt, że nie wzięliśmy się znikąd, tylko jesteśmy wpisani w daną społeczność.</p><h5><strong>PAP: Piąte zawarte w Dekalogu przykazanie mówi jednak: „Nie zabijaj”. Jak je odnieść do obowiązku obrony ojczyzny?</strong></h5><p>Ks. M.M.: Z punktu widzenia nauki Kościoła piąte przykazanie brzmi bardziej: nie morduj – w sensie nie zadawaj śmierci w sposób intencjonalny komuś, kto nie stanowi zagrożenia. Bo na przykład tak samo można by było powiedzieć, że nie można spowodować czyjejś śmierci, na przykład w wyniku obrony koniecznej. Wojna jest przypadkiem obrony koniecznej, ale na wielką skalę.</p><h5>PAP: A co z osobami, które z powodu np. własnych przekonań po prostu nie chcą wstąpić do wojska, nie chcą walczyć na froncie i w imię obrony ojczyzny pozbawiać kogoś życia?</h5><p>Ks. M.M.: Czymś innym jest indywidualne podejście, w którym ktoś z różnych przyczyn – może być to na przykład jakaś osobista trauma związana z różnymi wydarzeniami – nie czuje się na siłach, żeby walczyć z bronią w ręku. Jednak nie oznacza to, że ma prawo do całkowitego zwolnienia z obowiązku obrony ojczyzny. Tym bardziej że ten obowiązek obejmuje szereg różnego typu zadań. Niekoniecznie oznacza tylko walkę na froncie.</p><p>To uznaje również Konstytucja RP, więc w tym przypadku zarówno Kościół, jak i Państwo myślą podobnie. Sądzę też, że zwłaszcza od strony Państwa jest to myślenie po części praktyczne. Żołnierz, który nie jest oddany, czy też wbrew sobie samemu ma służyć, nie jest najwydajniejszym żołnierzem. I też sądzę, zwłaszcza przy dzisiejszych środkach walki, że nie tyle liczy się liczba żołnierzy, co raczej ich motywacja do działania. Tak więc uważam, że tego typu rozterki moralne są znacznie mniejsze i realnie mogą się znacznie rzadziej zrealizować niż w czasach, kiedy mieliśmy jeszcze wojny totalne, dekady temu.</p><h5>PAP: A czy są jakieś granice obrony, zakładając, że już jesteśmy na tej wojnie, już bierzemy w niej udział?</h5><p>Ks. M.M.: Jest kilka powodów, dla których należy wręcz odmówić walki z wrogiem. Na przykład jeżeli sama wojna została spowodowana działaniami własnego państwa. Jeżeli na przykład jest to niesłuszna agresja w celu zaboru mienia czy też zaboru terytorium innego państwa. Ponadto należy odmówić posługi w armii, jeżeli to, co jest nam nakazane, nie dotyczy bezpośrednio zwalczania armii wroga czy też jego bezpośredniego zaplecza, lecz raczej koncentruje się na gnębieniu i mordowaniu ludności cywilnej. Wtedy wojna taka jest określona mianem wojny niesprawiedliwej.</p><h5><strong>PAP: Czy istnieje coś takiego jak wojna sprawiedliwa?</strong></h5><p>Ks. M.M.: Na ten temat toczyło się wiele debat. Klasyczna filozofia i teologia uważały, że wojna sprawiedliwa istnieje. Po pierwsze jednym z rzadkich przypadków wojny sprawiedliwej jest wojna obrończa wobec niesłusznej agresji i wpisująca się w nią obrona uniwersalnych wartości, jak odwaga, obrona słabszych albo bunt przeciwko niesprawiedliwości.</p><p>Wojna sprawiedliwa to też wojna, która ma na celu odbudowanie stosunku sprawiedliwości między narodami, jeżeli wszelkie inne metody okazały się bezskuteczne z powodu niechęci jednego z zaangażowanych państw. Możemy dać jako przykład sąsiada, który wbrew traktatowi międzynarodowemu, pomimo licznych negocjacji i postanowień właściwych organów międzynarodowych, czyni swojemu sąsiadowi dostęp do jedynego źródła wody pitnej niemożliwym. Wskutek jednostronnego zerwania ważnej umowy życie i zdrowie ludności jednego kraju jest w niebezpieczeństwie. Jego władze mają więc prawo dokonania precyzyjnej interwencji w celu zmuszenia sąsiada do poszanowania zobowiązań międzynarodowych.</p><p>Nie ma jednak całej, gotowej listy przykładów wojen sprawiedliwych, gdyż tu chodzi raczej o roztropne rozważenie, czy wojna jest rzeczywiście jedynym dostępnym rozwiązaniem w danej sytuacji, gdyż wszystkie inne okazały się nieskuteczne. Nawet moralnie dopuszczalna wojna jest jednak zawsze ostatecznością.</p><h5><strong>PAP: Badania sondażowe pokazują, że znaczna część Polaków nie stawiłaby się do obrony kraju w razie zagrożenia wojną. Jak bardzo postawy wobec własnej ojczyzny zmieniły się na przestrzeni dekad? Czy dawniej pojęcie ojczyzny miało inne znaczenie?</strong></h5><p>Ks. M.M.: Dzisiejsze czasy, w których możemy doświadczać świata ze wszystkich stron, owszem, mają dobre strony, ale też powodują pewnego rodzaju wynarodowienie. Tak zwana kultura masowa, nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach, nie przekazuje wartości – czy to ogólnoludzkich, czy też wartości narodowych; nie pokazuje ojczyzny jako czegoś dobrego, czegoś odziedziczonego, co trzeba przekazać następnym pokoleniom.</p><p>Jest to też odpowiedzialność i, niestety, ogromna wina kultury masowej, która nie tworzy ludzi kulturalnych, w sensie posiadających zasób bogactwa intelektualnego, artystycznego; tylko tworzy konsumentów produktów kulturopodobnych. Jest mało prawdopodobne, że ktoś, kto nie postrzega ojczyzny i kultury jako swojego dziedzictwa, będzie chciał stanąć w jej obronie. (PAP)</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Byłoby to śmieszne, gdyby nie było straszne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52893,byloby-to-smieszne-gdyby-nie-bylo-straszne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52893,byloby-to-smieszne-gdyby-nie-bylo-straszne</guid>
            <pubDate>Sun, 02 Nov 2025 12:30:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-byloby-to-smieszne-gdyby-nie-bylo-straszne-1762086549.jpg</url>
                        <title>Byłoby to śmieszne, gdyby nie było straszne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52893,byloby-to-smieszne-gdyby-nie-bylo-straszne</link>
                    </image><description>Najweselszy barak we wschodniej Europie ma się całkiem dobrze. Kabareciarstwo dnia codziennego nadal kwitnie, niczym w czasach, kiedy najbardziej znane swoje filmy kręcił Stanisław Bareja. Tomaszów, to takie cyrkowe przedmieście stolicy, gdzie problemem może stać się zorganizowanie wspólnych obchodów Dnia Niepodległości. Pod koniec tygodnia zarówno miasto, jak i powiat opublikowały programy obchodów tego najważniejszego narodowego święta. Każdy z tych samorządów ma własny plan i indywidulaną propozycję. Okazuje się, że Starosta Węgrzynowski nie potrafi dogadać się z Prezydentem Witko, by zrobić wspólne uroczystości dla wszystkich mieszkańców. Jak to wygląda z punktu widzenia zwykłego tomaszowianina? Popatrzmy....</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Święto Niepodległości rozpoczynamy o godz. <strong>9:30</strong> uroczystą mszą świętą w intencji Ojczyzny w kościele pw. NMP Królowej Polski przy ul. Słowackiego 13/19. Po nabożeństwie nastąpi złożenie kwiatów przy <strong>Grobie Nieznanego Żołnierza</strong> oraz pod <strong>tablicą marszałka Józefa Piłsudskiego</strong> na terenie kościoła. Tę część – podobnie jak kolejną – organizuje <strong>Urząd Miasta</strong>. Zgranie programu nie będzie proste, bo już o godz. <strong>11:10</strong> na placu Kościuszki ma rozpocząć się <strong>defilada wojskowa</strong> z udziałem żołnierzy <strong>25 Brygady Kawalerii Powietrznej</strong>, <strong>Apel Pamięci</strong>, wręczenie odznaczeń i złożenie kwiatów pod <strong>Pomnikiem Poległych Legionistów Piłsudskiego</strong>.</p><p>Zapewne pojawią się też przemówienia okolicznościowe. W praktyce oznacza to, że ostatni uczestnicy ceremonii przy kościele mogą dotrzeć na plac Kościuszki w pośpiechu. Oby bez deszczu – na śliskich chodnikach łatwo o upadek. Nie podano, jak długo potrwa część na placu, ale powinna zakończyć się przed <strong>godz. 12:30</strong>, bo wtedy startuje <strong>20. Bieg Niepodległości</strong> (zbiórka uczestników: <strong>11:30–12:15</strong>).</p><p>Nie zapominajmy jednak o obchodach organizowanych przez <strong>starostę</strong>. Odbędą się – co budzi zdziwienie – <strong>7 listopada</strong>. O <strong>godz. 12:00</strong> zaplanowano mszę świętą w kościele pw. św. Jadwigi Królowej. Działacze polityczni, którzy chcieliby „być” w obu miejscach, będą więc mieli ku temu okazję. O <strong>godz. 13:45</strong> ma zostać zamknięte skrzyżowanie, by umożliwić złożenie kwiatów pod pomnikiem.</p><p>Zamiast wspólnej, ogólnomiejskiej uroczystości w jednym terminie mieszkańcy otrzymują <strong>dwie odrębne propozycje</strong> — efekt braku porozumienia między <strong>starostą Węgrzynowskim</strong> a <strong>prezydentem Witko</strong>. Dla wielu oznacza to konieczność wyboru. W dniu, który powinien łączyć, taki podział mnoży dylematy i wprowadza zamęt. Co gorsza, uczestnictwo w jednym z wydarzeń bywa odczytywane jako opowiedzenie się po stronie jego organizatora, co wpływa na frekwencję, atmosferę i odbiór przekazu.</p><p>Dla tomaszowian najważniejsze są chwile <strong>wspólnej refleksji</strong> i <strong>oddania szacunku historii</strong>. Rozbicie programu osłabia ten efekt: publiczność się rozprasza, delegacje muszą wybierać, a zwykły uczestnik zastanawia się, <strong>gdzie pójść i które miejsce uznać za „właściwe”</strong>.</p><p>W dniu, który ma pokazywać <strong>jedność</strong>, lokalne spory łatwo przyćmiewają sens obchodów. Pytanie na teraz jest proste: czy uda się ocalić to, co w Święcie Niepodległości najważniejsze — <strong>poczucie wspólnoty i pamięć o przeszłości</strong>? Dla tych, którzy rano przyjdą do kościoła na Słowackiego, dzień zacznie się tradycyjnie: mszą i złożeniem kwiatów. Dla miasta jako całości rozdzielenie uroczystości pozostaje <strong>testem</strong>, czy potrafimy świętować razem, czy też utrwalimy zwyczaj, że nawet w najważniejsze dni trzeba wybierać.</p><p><strong>PS.</strong> Przepraszamy za pomylenie dat w pierwotnej wersji.</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spod wycieraczki? Niekoniecznie. Rozmawiasz z dziennikarzem, musisz czuć się bezpiecznie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52861,spod-wycieraczki-niekoniecznie-rozmawiasz-z-dziennikarzem-musisz-czuc-sie-bezpiecznie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52861,spod-wycieraczki-niekoniecznie-rozmawiasz-z-dziennikarzem-musisz-czuc-sie-bezpiecznie</guid>
            <pubDate>Fri, 31 Oct 2025 18:25:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-spod-wycieraczki-niekoniecznie-rozmawiasz-z-dziennikarzem-musisz-czuc-sie-bezpiecznie-1761900240.png</url>
                        <title>Spod wycieraczki? Niekoniecznie. Rozmawiasz z dziennikarzem, musisz czuć się bezpiecznie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52861,spod-wycieraczki-niekoniecznie-rozmawiasz-z-dziennikarzem-musisz-czuc-sie-bezpiecznie</link>
                    </image><description>Niezwykle ciekawy temat pojawił się na ostatniej sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego. Mógł on umknąć obserwatorom, ale jest on niezwykle ważny, choćby z punktu medialnego przekazu i podejścia do generowania treści oraz ochrony osób przed zemstą ludzi zajmujących wysokie stanowiska we władzach samorządowych i krajowych. Dotyczy to także spraw obejmujących działalność pospolitych bandytów</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">O co chodzi? Otóż Michał Jodłowski w złośliwy sposób na sesji przywołał często wypowiadane przeze mnie zdanie, że niektóre materiały do dziennikarskich tekstów „znajduję pod wycieraczką”. Gdyby odpowiedzieć podobną złośliwością, należałoby napisać lub powiedzieć, że zapewne myślał, iż dostarczają je te same osoby, które pod jego nieobecność (jak się domyślam) weszły do jego pokoju w starostwie i na jego komputerze próbowały pisać donos na Barbarę Klatkę, by w ubiegłej kadencji odebrać jej mandat. Ale nie chodzi o złośliwości, tylko o podstawy dziennikarskiego warsztatu, których chyba przewodniczący Rady Powiatu nie rozumie.</p><p style="text-align:justify;">Zacznijmy od tego, że ani ja, ani nikt ze współpracujących z portalem nie zajmujemy się anonimami docierającymi pocztą lub mailowo. Nie wiem, czego musiałyby dotyczyć, by się to zmieniło — może krzywdzenia dzieci, pedofilii i podobnych przestępstw. Wiele osób natomiast przychodzi do mnie osobiście z prośbą o interwencję. Zdarza się, że boją się utraty pracy, szykan ze strony wysoko postawionych osób, a bywa, że także pospolitych bandytów. Prawo prasowe daje im możliwość zachowania anonimowości. Ma to stanowić ochronę i zapewniać im bezpieczeństwo. Proszą, by nie ujawniać ich danych. W mojej ocenie mają do tego prawo, a my — jako dziennikarze — mamy obowiązek to bezpieczeństwo zapewnić. Pamiętacie, jak Latkowski bronił swojego laptopa?</p><p style="text-align:justify;">Niestety, często zdarza się, że wymaga się od nas ujawnienia danych tych osób. Dziennikarze stosują „d…chrony” i na przykład, dla własnego bezpieczeństwa, nagrywają rozmówców, a w przypadku postępowań sądowych ujawniają personalia. Mnie nikt nie jest w stanie zmusić do ujawnienia danych „sygnalisty”, czy — pisząc mniej elegancko — „informatora”. Nawet sąd. Kiedy przychodzicie do mnie, jesteście całkowicie bezpieczni. To właśnie w takich sytuacjach mówię, że dokumenty „znalazłem pod wycieraczką”. Od strony dziennikarskiej ujawnienie informatora świadczy o braku profesjonalizmu. Bo jak to wytłumaczyć? Że nie sprawdziło się czegoś w innych źródłach?</p><p style="text-align:justify;">To właśnie znaczy, że nie przyjmuję wszystkiego bezkrytycznie. Każdą informację sprawdzam. Wygrywam sprawy sądowe tylko dlatego, że nigdy nie kłamię i nie piszę nieprawdy. Dlatego na ostatniej sesji Rady Powiatu pani Alicja Zwolak Plichta mocno mnie zaskoczyła, twierdząc, że jednak zdarzyło mi się napisać nieprawdę, i nawet wskazała, jaka to była „nieprawda”.</p><p style="text-align:justify;">Byłem tak zdziwiony, że nie odpowiedziałem, ale poszukałem tekstu, o którym była mowa. Dotyczył on filii Uniwersytetu Łódzkiego. I rzeczywiście — fragment, o którym mówiła pani Alicja, się pojawia, z tym jednak zastrzeżeniem, że w artykule cytuję publiczną wypowiedź prezydenta miasta. Wklejam screen poniżej. Więc chyba teraz mnie należą się delikatne przeprosiny. Bo wrażenia to nie to samo co fakty. Pomijam nawet fakt, że wiele osób — jak na przykład poseł z Tomaszowa — na pytania dziennikarzy w kwestiach drażliwych wcale nie odpowiada. Cały tekst macie pod linkiem.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1066/237;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/10/31/zrzut-ekranu-2025-10-30-073209.png" width="1066" height="237"></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49487,czy-filia-ul-przetrwa-w-tomaszowie"></oembed></figure><p><span style="color:rgb(8,8,9);">&nbsp;</span></p><p>Nie ukrywam, że są to kwestie dla mnie bardzo istotne i bardzo denerwuje mnie podważanie solidności oraz rzetelności mojej pracy, bo traktuję ją w sposób misyjny. Powiedzmy jednak, że w emocjach percepcja bywa mocno zachwiana, a pani Alicja nie miała na celu świadomego nadwyrężenia mojego podejścia do tego, co robię.</p><p>Jest jeszcze jedna, bardzo istotna kwestia. Zdarzało mi się odmawiać udostępnienia danych osób komentujących treści na moim portalu. Nie przestraszyły mnie nawet nakładane przez sąd grzywny. Gdy było trzeba, płaciłem kary porządkowe. Teraz już tak nie robię — udostępniam wszystko. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że każdy musi ponosić odpowiedzialność za swoje słowa.</p><p>Otóż kiedyś jedna znana w mieście osoba — była radna — poprosiła mnie, bym zataił dane osoby jej bliskiej. Osoba ubiegająca się o te dane była wcześniej podejrzewana o próbę zabójstwa, podpalenia i wiele innych przestępstw, w tym pobicia. W sumie niezły zakapior. Wziąłem to na klatę, mimo że jedno z podpaleń dotyczyło samochodu mojego kolegi z dzieciństwa, Pawła. Jeśli to przeczyta, domyśli się, o kogo chodzi.</p><p>Przez trzy lata byłem ciągany po sądach. Na koniec skarżący, podczas spotkania w kancelarii swojego adwokata, zaproponował, że zakończymy sprawę, jeśli zwrócę mu koszty pełnomocników. Zapytałem zainteresowaną osobę, czy godzi się na ich pokrycie. Powiedziała mi, że tak, ale dała do zrozumienia, że według niej to ja próbuję ją okraść. To był dla mnie szok. Do ugody ostatecznie nie doszło, bo mężczyzna zmienił zdanie, a ja po trzech latach sprawę wygrałem. Niesmak pozostał. Od tego czasu udostępniam dane komentujących na żądanie sądu. Pamiętajcie o tym.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dąbrowska i Graniczna: efekt uboczny… zbyt niskich ofert]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52794,dabrowska-i-graniczna-efekt-uboczny-zbyt-niskich-ofert</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52794,dabrowska-i-graniczna-efekt-uboczny-zbyt-niskich-ofert</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Oct 2025 09:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dabrowska-i-graniczna-efekt-uboczny-zbyt-niskich-ofert-1761294707.png</url>
                        <title>Dąbrowska i Graniczna: efekt uboczny… zbyt niskich ofert</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52794,dabrowska-i-graniczna-efekt-uboczny-zbyt-niskich-ofert</link>
                    </image><description>Polacy są prawdziwymi Mistrzami Świata. Nie ma chyba innego narodu na błękitnym globie, który potrafiłby tak bardzo narzekać i krytykować wszystko wkoło. W dodatku uważamy się za najmądrzejszych, najważniejszych i głoszących prawdy objawione. Mesjanizm nie spotykany chyba nigdzie indziej. Nie pytamy, my wiemy. Znamy się na wszystkim, na finansach, gospodarce, geopolityce, zdrowiu, budownictwie i inwestycjach drogowych. I to te ostatnie stanowią przyczynek do tego felietonu. We wrześniu ruszyła przebudowa jednaj z najbardziej zdegradowanych ulic powiatowych na terenie miasta, czyli ulicy Dąbrowskiej. Czekaliśmy na nią od wielu lat. Wreszcie inwestycja stała się możliwa. I jak można się spodziewać, wszystko jest źle. Termin wykonania, szerokość drogi, liczba miejsc parkingowych, organizacja ruchu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zacznijmy od początku. Jak to się stało, że droga w ogóle jest robiona? W budżecie Powiatu na ten rok zarezerwowano jedynie kilkanaście tysięcy złotych na ten cel, wskazując, że prace będą możliwe, o ile uda się pozyskać środki finansowe. No i się udało — z tą jednak różnicą, że nie na przebudowę ulicy, ale <strong>remont mostu na Brzustówce</strong>. Pochodzą one z rezerwy Ministerstwa Infrastruktury, kierowanego przez Dariusza Klimczaka. Termin składania wniosków i rozstrzygnięcie obejmowały końcówkę pierwszego kwartału. Dopiero po formalnym podpisaniu umowy i wprowadzeniu pieniędzy do budżetu można było ogłosić przetarg. To kolejne tygodnie, których nie dało się pominąć. Samo składanie ofert i rozstrzygnięcie to kolejny czas. Na koniec okazało się, że powstały „oszczędności”. Co to znaczy? Otóż ni mniej, ni więcej, jak to, że cena okazała się niższa, niż pierwotnie zakładano — i to o <strong>kilka</strong> milionów złotych.</p><p>Można było pieniądze zwrócić lub postarać się, aby minister wyraził zgodę na przeznaczenie ich na inny cel inwestycyjny. To oczywiście zajęło kolejne tygodnie, chociaż trzeba przyznać, że i tak wyjątkowo sprawnie udało się uzyskać zgodę. Ważne w całej tej sprawie jest to, że są to pieniądze, które obligatoryjnie należy spożytkować do końca tego roku. <strong>Jeśli</strong> powiat by nie zdążył, w kolejnych latach nie mógłby aplikować o fundusze z tego źródła.</p><p>Zaczęto zastanawiać się nad kolejną inwestycją. Pierwotnie planowano przebudowę skrzyżowania ulic Nowowiejskiej i Konstytucji 3 Maja. Na szczęście z tego pomysłu zrezygnowano, bo po wyłączeniu kolejnego mostu na ulicy Legionów miasto zostałoby całkowicie sparaliżowane, a skomplikowany zakres prac nie gwarantował wykonania ich do końca roku. Szybko więc zdecydowano o <strong>remoncie ulicy Dąbrowskiej</strong>, bo projekt był gotowy, a prace — niezbyt skomplikowane. <strong>W niespełna cztery miesiące</strong> niecały kilometr drogi? Wiele osób nie chciało wierzyć, że to się uda.</p><p>Oczywiście internetowi „mądrale” natychmiast zaczęli krytykować termin realizacji inwestycji. Bo przecież 1 listopada, Święto Zmarłych, problemy z dojazdem na cmentarz. No cóż… tak musi być i tyle. Termin był jedynym możliwym do realizacji. Miał powiat nie zrobić inwestycji, z której kilkanaście tysięcy mieszkańców tej części miasta korzysta każdego dnia, tylko dlatego, że inni — odwiedzający cmentarz raz do roku — poczują odrobinę niewygody i będą musieli ze zniczami przejść kilkadziesiąt metrów dalej?</p><p>Napiszmy to jeszcze raz: inny termin <strong>nie był możliwy</strong>, ponieważ samorząd musi dotrzymywać terminów przetargowych i tych wynikających z umów zawieranych z innymi podmiotami. Obserwując inne inwestycje realizowane u nas, <strong>ta inwestycja</strong> jest prowadzona bardzo sprawnie.</p><p>To jednak nie koniec, bo pieniądze znów okazały się problemem. Po przetargu na Dąbrowską okazało się, że cena zakładana była wyższa niż zaoferowana przez wykonawcę. <strong>Pozostał</strong> prawie milion złotych. Oddawać? Wykluczone. Powiat ma przyblokowane politycznie fundusze, więc jeśli już coś dostaliśmy, trzeba to wykorzystać. Postanowiono więc, że zostanie zrealizowany <strong>remont ulicy Granicznej</strong>, a dokładniej jej kilkusetmetrowego odcinka. I znowu narzekanie — bo prace zbiegły się z zaplanowanymi wcześniej robotami na równoległej ulicy Słonecznej. Tę drugą realizuje samorząd miejski.</p><p style="text-align:justify;">No cóż, inwestycje mają być skończone do końca listopada. Wtedy będziemy narzekać na zbyt wąskie chodniki. Na to, że kończą się one w lesie i na spadające z drzew liście. Ponarzekamy na wycięte drzewa i na to, że wycięto ich zbyt mało, a można przecież było więcej, by liczbę miejsc parkingowych pomnożyć. &nbsp;I tak wytrzymamy jakoś do wiosny, bo zima zapowiada się lekka, więc może nie być okazji na krytykę "drogowców"&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">O filharmonii i obwodnicy napiszę kolejnym razem, prezentując Wam kolejną naszą lokalną przywarę.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Kontrowersyjne hodowle, czy kontrowersyjny zakaz?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52746,kontrowersyjne-hodowle-czy-kontrowersyjny-zakaz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52746,kontrowersyjne-hodowle-czy-kontrowersyjny-zakaz</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Oct 2025 13:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kontrowersyjne-hodowle-czy-kontrowersyjny-zakaz-1760959336.png</url>
                        <title>Kontrowersyjne hodowle, czy kontrowersyjny zakaz?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52746,kontrowersyjne-hodowle-czy-kontrowersyjny-zakaz</link>
                    </image><description>Sejm 18 października 2025 r. uchwalił zakaz hodowli futerkowych, co zdaniem branży może zlikwidować sektor i pozbawić pracy nawet 20 tys. osób. W powiecie piotrkowskim dwie fermy koło Trybuna zatrudniały setki ludzi; ich zamknięcie zagraża lokalnym rodzinom i suwerenności rynku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Warszawa, 18 października 2025 r. – Sejm, pod dyktando lewicowych posłów, przegłosował ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, zadając kolejny cios polskiemu rolnictwu. Ta decyzja oznacza likwidację kluczowego sektora gospodarki, który dawał pracę dziesiątkom tysięcy Polaków. Szacuje się, że bezrobocie dotknie nawet 20 tysięcy osób – rolników, pracowników ferm i ich rodzin. W okolicach naszego miasta, niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego, funkcjonują dwie farmy zwierząt futerkowych, które zatrudniały setki lokalnych mieszkańców. Teraz te rodziny staną przed widmem bezrobocia, a wszystko to w imię ideologicznych fanaberii lewicy, która pod płaszczykiem “ochrony zwierząt” niszczy polską wieś.</p><p>Niestety, dokładne dane o zatrudnieniu w tych dwóch konkretnych fermach są trudne do uzyskania – branża futrzarska od lat zmaga się z brakiem transparentności, a lokalne raporty nie podają szczegółów dla pojedynczych obiektów. Na podstawie ogólnodostępnych analiz, takich jak raport Zachodniego Ośrodka Badań Społecznych i Ekonomicznych (ZOBSiE) z 2018 r., średnia ferma w Polsce zatrudniała około 3-5 osób na stałe, ale w większych zakładach, jak te w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego, liczba ta mogła sięgać nawet kilkudziesięciu pracowników, w tym sezonowych z Ukrainy czy Mołdawii. W skali całego powiatu piotrkowskiego, gdzie fermy te działały, szacunkowo mogło to być 100-200 osób bezpośrednio zależnych od tych dwóch lokalizacji, biorąc pod uwagę łańcuch dostaw i obsługę. Dane ZUS z lat 2016-2017 wskazują na ogólnokrajowe zatrudnienie poniżej 1000 osób na umowach o pracę, ale to nie oddaje pełnego obrazu , wielu pracowało w szarej strefie lub na zleceniach, co branża ukrywała, by bronić się przed krytyką. Te dwie fermy nie były wyjątkiem ,zapewniały stabilne dochody dla lokalnych rodzin, a ich zamknięcie to tragedia dla społeczności Trybuna, gdzie alternatyw pracy jest niewiele.</p><p>Branża futrzarska była ważnym filarem eksportu ,Polska plasowała się wśród liderów w Europie. W okolicach Trybuna koło Piotrkowa Trybunalskiego dwie fermy zapewniały utrzymanie setkom ludzi. To nie są bogaci biznesmeni, jak malują ich aktywiści, tylko zwykli Polacy , Przez decyzję Sejmu te farmy zostaną zamknięte, a ich pracownicy pozostaną bez środków do życia. Czy lewicowi posłowie, którzy z entuzjazmem poparli tę ustawę, pomyśleli, co zaproponują tym ludziom? Zasiłki? Kursy na baristów? To nie są rozwiązania , to kpina z ciężkiej pracy.</p><p>A w tle tego dramatu zacierają już ręce Ukraińcy, którzy z radością przejmą nasz rynek branży zwierząt futerkowych. Na Ukrainie, gdzie branża jest całkowicie nieuregulowana , bez żadnych ustaw o dobrostanie zwierząt czy ochronie środowiska ,fermy kwitną bez konsekwencji. W 2019 r. zabito tam 850 tys. zwierząt na futra, a produkcja rośnie, bo Europa zamyka swoje hodowle. Ukraińscy hodowcy wypełniają lukę, eksportując do Chin i Rosji, podczas gdy polskie fermy toną w biurokracji i ideologicznych zakazach. To idealny scenariusz dla nich: zero kar, zero standardów, pełne zyski. A my? My mamy patrzeć, jak stopniowo zamykamy polskie rolnictwo i uzależniamy gospodarkę od zagranicznych dostawców , bo przecież “ochrona zwierząt” jest ważniejsza niż polska suwerenność.</p><p>Hipokryzja lewicy, która przeforsowała tę ustawę, jest oburzająca. Ci sami posłowie, którzy z zapałem bronią usuwania ciąży jako “prawa wyboru” i “postępu”, nagle stają się strażnikami moralności, gdy chodzi o zwierzęta futerkowe. Jak można uznać życie nienarodzonego dziecka za mniej istotne niż życie norki? To wybiórcza wrażliwość, która zmienia się w zależności od lajków w mediach społecznościowych. Ich “troska o zwierzęta” to zwykły populizm, który rujnuje ludzkie życie bez chwili refleksji.</p><p>Weźmy ubój rytualny, który lewica często broni w imię “tolerancji kulturowej”. W tej praktyce zwierzę cierpi, będąc świadomym w chwili śmierci, gdy spływa jego krew , czy to nie jest okrucieństwo? Dlaczego nikt nie żąda zakazu takich praktyk? Bo to politycznie niewygodne, bo dotknęłoby grup z silnym lobby. Łatwiej zaatakować rolników z okolic Trybuna, którzy nie mają wpływów. Te dwie fermy w naszym regionie to nie tylko miejsca pracy, ale i część lokalnej gospodarki. Ich zamknięcie to cios w całą społeczność.</p><p>Zamiast wspierać modernizację ferm, by poprawić warunki zwierząt, lewicowi posłowie wybrali likwidację. Ziemia, na której działają fermy, stanie odłogiem, a gospodarka straci miliardy. Ci, którzy głosowali za tą ustawą, powinni spojrzeć w oczy rodzinom z okolic Trybuna koło Piotrkowa Trybunalskiego, które teraz walczą o przetrwanie. To nie jest postęp , to regres w pięknym opakowaniu. Polska wieś zasługuje na więcej niż ideologiczne mrzonki lewicowych elit, które wolą medialny poklask niż dobro swoich rodaków.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Siła złego na jednego?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52591,sila-zlego-na-jednego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52591,sila-zlego-na-jednego</guid>
            <pubDate>Mon, 06 Oct 2025 03:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-3ff7307a73b96256d0735caa3736c6d2.jpg</url>
                        <title>Siła złego na jednego?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52591,sila-zlego-na-jednego</link>
                    </image><description>Dzisiaj mi się nieco uleje. Nie będę ukrywał, że nieco zdenerwowały mnie plotki, oszczerstwa i pomówienia, jakie pod moim adresem kierowała rodzina jednego z tomaszowskich przedsiębiorców związanego z Adrianem Witczakiem. Pojawiły się też groźby, ale niemi się za bardzo nie przejmuje. Dziwne, że ludzie, którzy zajmują się poważnymi biznesami, powtarzają niesprawdzone informacje. Może ich styl prowadzenia biznesu jest taki, jaki zarzucają innym. Przeczytajcie tę opowieść, dowiecie się, jak po gangstersku prowadzi się biznesy w naszym mieście, jak trudno być przyzwoitym i jak coś, co powinno być codziennością stoi kością w gardle wielu ludziom. Mam tylko nadzieję, że nie obrazi się na mnie mój kolega, od którego ten felieton muszę zacząć. Przepraszam Cię drogi kolego</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Kilkanaście lat temu, kiedy nawet nie myślałem, by znów kandydować na radnego — po przygodzie w Radzie Miejskiej i wielu rozczarowaniach z tym związanych, postanowiłem sobie odpuścić i zajmowałem się głównie rozwojem portalu — zajrzał do mnie jeden mój serdeczny kolega. Znaliśmy się od lat, a nawet razem tworzyliśmy podwaliny Platformy Obywatelskiej w mieście i powiecie. To była jednak inna Platforma, konserwatywno-liberalna, z Maciejem Płażyńskim, Andrzejem Olechowskim i Donaldem Tuskiem. Mógłbym sporo pisać, ale skrócę ten wątek i zaznaczę tylko, że mój kolega zaczął wtedy pracować w magistracie; prezydentem był wówczas Mirosław Kukliński.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W kolejnej kadencji władze się zmieniły, ale kolega mój nadal był urzędnikiem, już wtedy blisko związanym z naszym wspólnym przyjacielem, Grzegorzem Haraśnym. Po przegranych wyborach prezydenckich chłopak nie tylko podupadł na zdrowiu, ale też stracił pracę. Moim zdaniem powodem było otwarte wspieranie Haraśnego. Poważna choroba, brak pracy, dziecko i rodzina na utrzymaniu — tak właśnie trafił do mnie. Miałem wtedy biuro tam, gdzie i teraz. Poprosił, byśmy wynajęli mu pomieszczenia, bo ma pomysł na biznes. Jego własna dolegliwość podsunęła mu ideę stworzenia sklepu medycznego.</p><p style="text-align:justify;">Szybko dogadaliśmy koszty i wystartował. Przez cztery lata siedzieliśmy przedzieleni cienką ścianą i każdego dnia słyszałem, jak się mordował. Często nie miał na czynsze i inne opłaty (przepraszam, muszę to napisać, bo to ważne dla dalszej części historii). To był dramat, a ja widziałem, jak rosną i piętrzą się problemy, plus niezapłacone nam czynsze, o czym nie wiedziała nawet moja żona. Tak minęły chyba cztery lata. Zbliżały się wybory. Niespodziewanie zapukali do moich drzwi Barbara Klatka i Arek Gajewski i zaproponowali, bym kandydował z ich list (PO) do powiatu. Wcześniej miałem propozycję od Marcina Witko, ale dotyczyła miasta. Ja byłem już mieszkańcem wsi, a ni chciał oszukiwać ludzi, mimo że mieszkanie w mieście nadal posiadaliśmy. Dwa albo trzy razy zmieniał Arek Gajewski zdanie, bo sam nie wiedział, czy chce kandydować do sejmiku, czy jednak do powiatu. W końcu wybory ruszyły pełną parą i mandat otrzymałem. Koalicję zawarliśmy — a jakże — z PiS-em i PSL-em. Mirek Kukliński zaproponował, bym został członkiem Zarządu Powiatu.</p><p style="text-align:justify;">Ci, co mnie znają, wiedzą, że urzędnik ze mnie żaden; raczej „wiatr we włosach”, motocykle i góry mnie ciągną. Zaproponowaliśmy więc tego właśnie kolegę, który miał pewne predyspozycje urzędnicze i jemu taka praca bardziej jednak odpowiadała. Tylko pojawił się u niego problem: co zrobić ze sklepem. Zapytał, czy firma mojej żony nie chciałaby przejąć interesu w zamian za zaległości czynszowe. Sporo tego przez cztery lata narosło, ale przecież nie mogłem wypowiedzieć umowy najmu człowiekowi, którego ten interes był jedynym źródłem utrzymania. Trochę to było zaskakujące, bo planów prowadzenia takiej firmy nie mieliśmy, a ja cały czas robiłem portal i zajmowałem się nieruchomościami.</p><p style="text-align:justify;">W końcu stanęło na tym, że to przejmiemy i zobaczymy. No i… szło nam jeszcze gorzej niż jemu. Uczyliśmy się wszystkiego od podstaw, robiliśmy błędy. Nie mieliśmy świadomości, jak długo czeka się na pieniądze z NFZ i że branża jest w dramatyczny sposób skorumpowana. W każdym razie, gdy zrobiliśmy 20 tysięcy obrotu w miesiącu, to już było coś. To był prawdziwy koszmar.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">I jak zawsze, pomogło szczęście. Potrzebny był rozgarnięty pracownik. A nie mógł to być ktoś z ulicy — wymogi były konkretne, dotyczące wykształcenia i doświadczenia w branży, farmaceuta lub fizjoterapeuta. Dałem ogłoszenie na portalu. I wiecie co? Po dwóch minutach zadzwoniła dziewczyna, która pracowała wcześniej w aptece Flora. Opinia pracodawcy była bardzo dobra i ruszyliśmy z nowym impetem. Po drodze dołączyła moja obecna synowa. I stworzył się miły zespół.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tyle że ten impet to był raczej wyścig żółwia ze ślimakiem. Okazało się bowiem, że żaden dostawca nie chciał nam dostarczać towaru. U jednych narozrabiał mój kolega, u innych zablokowała nam dostawy konkurencja. Typowa ordynarna „gangsterka”. I znowu szczęście: pojechaliśmy na targi sprzętu rehabilitacyjnego do Łodzi i tam dziewczyny zaczepił Irek Harbuz, dyrektor NAH-u. Fantastyczny, dobry człowiek, nadal się przyjaźnimy, tym bardziej że łącza nas też pasje muzyczne, a on sam jest menadżerem fryzjerskiej kadry polski. Wprowadziliśmy jego produkt, a on pomógł nam z dostawcami. To z nim robiliśmy pierwsze szkolenia dla pacjentów, amazonek itd. Gdy nie mogliśmy kupować bezpośrednio, produkty dostarczał nam Pofam. Za każdą rzecz płaciliśmy gotówką, i to przed wysyłką. Kilka lat budowaliśmy pozycję solidnych partnerów.</p><p style="text-align:justify;">Jakoś to zaczęło iść — jakby powiedziała moja mama, „jak krew z nosa”. Kolejny mur to były układy, bardzo nieczyste, wręcz korupcyjne. Prawdziwe wkurzenie przyszło wtedy, gdy zobaczyłem naszą sąsiadkę pchającą rower, na którym były zapakowane paczki z pieluchami. Stara kobieta, mało sił, opiekująca się niedołężnym mężem. Zapytałem, czemu nie bierze u nas pieluch — przecież ma tylko dwa kroki, a ja jej osobiście przyniosę paczki do domu. Odpowiedziała, że pan doktor kazał jej iść na drugi koniec miasta, twierdząc, że my nie realizujemy zleceń NFZ. Znacie mnie trochę? To wiecie, co usłyszał ode mnie ten lekarz. Miły, w każdym razie, nie byłem.</p><p style="text-align:justify;">Kolejni byli stomicy, którzy przychodzili do nas po pomoc, bo ktoś ich zlecenia dał np. firmie z Krakowa. Całkowicie zablokowano nam dostawców. nie byli w stanie nic kupić dla pacjentów. Tymczasem ludzie dostawali sprzęt, jakiego nie potrzebowali, bez możliwości wymiany. My takie osoby zaopatrywaliśmy za darmo, na własny koszt. I tak to szło marnie aż do czasu covidu. Może zabrzmi to źle, ale pandemia, która o mało mnie osobiście nie zabiła, pozwoliła nam się mocno odbić.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ludzie po prostu zaczęli do nas przychodzić, widzieli serdeczność, życzliwość i wracali, przysyłali znajomych. Dla nas to nigdy nie byli klienci, tylko przede wszystkim cierpiący mężczyzna, czy kobieta, ciocia, wujek, babcia, dziadek. Powiem nieskromnie: mamy fioła na tym punkcie. Aha, wyprostuję jeszcze jedną rzecz, która pojawia się wśród różnych pomówień: owszem, raz czy dwa sprzedaliśmy jakieś maseczki do magistratu, środki dezynfekcyjne też, ale nie dlatego, że był tu jakiś tajemniczy układ, tylko dlatego, że były one u nas dostępne. Rękawiczki nitrylowe, dzięki Włodkowi z firmy Abena, mieliśmy o połowę tańsze niż ktokolwiek inny. Tropienie duchów przez domorosłych detektywów nie przyniosło skutku.</p><p style="text-align:justify;">Im bardziej działalność się rozwijała, tym było gorzej. Psuto nam opinię wśród białego personelu, zmuszano pacjentów, by zaopatrywali się w konkretnych miejscach. Jeszcze kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że sprzedajemy tani, chiński, niskiej jakości sprzęt. Zaskakujące, bo my dajemy pacjentom najlepsze dostępne ortezy na rynku. Dopiero niedawno jeden z lekarzy wyjaśnił mi, że ma od każdego zlecenia 15 procent. Wyobrażacie sobie, co by było, gdybym ja próbował komuś jakiś taki bonus wręczyć? Zaraz byłbym nagrany i ukrzyżowany. Doszło nawet do tego, że grożono mi bandytami. Niewiarygodne? A jednak. Jeśli nie wierzycie, zapytajcie Barbarę Klatkę. To prawda. Ale lećmy dalej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wiecie, że przez wiele lat nasza firma praktycznie nie sprzedawała produktów, na które przysługiwały dopłaty PFRON? Mieliśmy dobrą, tanią ofertę. Ewidentnie coś tu nie grało. Dowiedziałem się, co, po jakimś czasie, kiedy przyszedł do nas pan zainteresowany zakupem łóżka rehabilitacyjnego. Wówczas kosztowało ono u nas 2,5 tysiąca złotych z materacem. Usłyszał cenę, ucieszył się i poprosił rachunek na 4 tysiące. Jak to? Ano tak. Zawyżona cena to równocześnie wyższa dopłata. Klient nie płaci nic, sprzedawca zarabia więcej. Wszyscy zadowoleni? Tak, poza tymi, którzy czekają w kolejkach. A czekali często po trzy lata.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Robiliśmy więc porządki. Dokładnie — zrobiły je dziewczyny z PCPR. I dziś jest efekt: wniosków rozpatrywanych jest kilka razy więcej, a czas oczekiwania to od jednego miesiąca do maksymalnie pół roku. Weryfikacja była szybka, ponieważ znaliśmy branżę, znaliśmy ceny rynkowe i wprowadzono limity. Nie tylko czeka się krócej, ale udało się dzięki temu wygospodarować pieniądze na turnusy rehabilitacyjne, bo to ta sama pula wydatków. Ktoś zawyżając ceny Was okradał? A jakże. No to teraz zgadnijcie, czemu mnie ci ludzie tak bardzo nienawidzą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przez dwie kadencje nikt nawet nie próbował zarzucać firmie jakichś kombinacji czy nieuczciwości. Zaczęło się dopiero w tej kadencji. Radni PiS i KO zaczęli tropić rzekome nasze „biznesy” w szpitalu. Posuwali się do oszczerczych wpisów w internecie, a nawet na sesjach Rady Powiatu. Asystent posła Telusa z PiS nie mógł pojąć, jak to jest, że do naszej firmy trafiają pieniądze z PCPR, ale nie są to nasze pieniądze, tylko pacjentów, których miesiącami kredytowaliśmy. No przecież przelew szedł do firmy! Tak, tylko, że zamiast jednego do nas, trzeba byłoby wysłać 50 przelewów do poszczególnych ludzi, a oni sami musieliby wcześniej zapłacić. Zastanawiacie się o jakie kwoty chodzi?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W przypadku dopłaty do pieluch i limicie 90 szt. jest to 135 zł miesięcznie. Dla jednego to drobiazg, ale dla chorej starszej pani, to prawdziwy majątek. Ale realizujemy też takie dopłaty, które wynoszą 40 zł i nie mamy sumienia odmówić, mimo, że musimy do tego przygotować całą stertę papierów. Musieli być wszyscy bardzo zdziwieni, stwierdzając, że w czasie covidu zakupiono u nas dla szpitala kilkanaście pulsoksymetrów. Z kolei w ramach darowizn przekazaliśmy sprzęt przekraczający wielokrotnie ich wartość. Nikczemność i jednej, i drugiej szajki przekracza wszelkie granice. Działacze PiS nawet nie kryją, że przekopali całą księgowość x-lat wstecz szukając faktur z naszej firmy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wczoraj z kolei wyczytałem coś o jakichś przetargach, wygrywanych dzięki politycznym koneksjom, dzięki którym niby prowadzę sklep. Gdy takie banialuki pisze Szczepan Goska, można mu nawet wybaczyć, choć trochę napsuje nam zawsze nerwów. Ale kiedy pisze to z pełnym przekonaniem jakiś przedsiębiorca, który nie zna ani mnie, ani branży, można tylko przypuszczać, że mierzy innych własną miarą. Być może usłyszał coś od jakiejś partyjnej koleżanki, która prowadzi gdzieś pokrewny biznes. no i uważa, że skoro tak jest Chicago, to może być i u nas.</p><p style="text-align:justify;">Nie będę ukrywał, że mnie to irytuje. Nie twierdzę też, że po mnie wszystko spływa, jak po kaczce, ani firma nie bierze udziału w żadnych przetargach, ani ja nie jestem jej właścicielem — tak samo jak nie jestem właścicielem „spożywczaków”, mimo że wiele osób grzecznościowo tak o mnie mówi. Powiem więcej: jestem wydawcą, ale nie dysponuję powierzchnią reklamową na portalu. Nie mam nawet prawa do reprezentowania firmy mojej żony. Mamy też osobne finanse, więc jak przychodzi mi do głowy kupić sobie motocykl, to nie musze się z wydatku tłumaczyć.</p><p style="text-align:justify;">Odkąd Ewa i Adrian przejęli od Bartka sklep, zaczęły się nasze problemy. Im lepiej szło, tym były większe, bo ktoś zapewne zaczął odczuwać spadek obrotów. Na Ewę pisano donosy w firmie, w której jest zatrudniona. Ponieważ, niestety, nadal jest w Platformie, pisano na nią skargi do Sądu Koleżeńskiego, żaląc się na to, że ma męża, a ten mąż jest niewłaściwy, bo krytykuje, zamiast chwalić — a wszystko to przecież w ramach „walki o wolne media”. Trochę przejść więc mamy. Ludzie, jak na przykład Piotr Kucharski, rozpowszechniają ordynarne kłamstwa, np. o tym, że mam setki fejkowych kont w internecie. Poważnie? Brak słów po prostu. Kiedy miałbym to obsługiwać. Mimo, że pracuję u żony, to jednak mam sporo obowiązków.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Rzadko pisuję o swoich osobistych sprawach, ani się nie uskarżam, mam twardą skórę i jakoś mierzę się z codziennością. Wolę iść pod wiatr (niczym Władysław Łokietek), niż płynąć z falą rynsztoka. Czasem jednak człowiek musi dać upust emocjom, szczególnie jeśli się nie wyspał, nie wyprasował koszuli, nie wyczyścił butów, a za godzinę musi zbierać się do pracy, bo od nikogo za darmo chleba nie dostanie. Wkurza mnie, że jacyś ludzie niszczą to, co mozolnie budujemy, ciężko i uczciwie pracując — zarówno my, jak i nasz cudowny personel.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Witczak woli być &quot;Niemcem&quot;, jak Tusk, niż &quot;Polakiem&quot;, jak Kaczyński]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52584,witczak-woli-byc-quot-niemcem-quot-jak-tusk-niz-quot-polakiem-quot-jak-kaczynski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52584,witczak-woli-byc-quot-niemcem-quot-jak-tusk-niz-quot-polakiem-quot-jak-kaczynski</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Oct 2025 15:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-witczak-woli-byc-niemcem-jak-tusk-niz-polakiem-jak-kaczynski-1759675880.png</url>
                        <title>Witczak woli być &amp;quot;Niemcem&amp;quot;, jak Tusk, niż &amp;quot;Polakiem&amp;quot;, jak Kaczyński</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52584,witczak-woli-byc-quot-niemcem-quot-jak-tusk-niz-quot-polakiem-quot-jak-kaczynski</link>
                    </image><description>Przed II wojną światową w Tomaszowie Mazowieckim mieszkała liczna mniejszość niemiecka. Stanowiła ona niezwykle silną i skonsolidowaną diasporę. O tym, jak bardzo nacjonalistyczne poglądy miała ta grupa, przekonał się pułkownik Hojnowski, który ze swoimi żołnierzami we wrześniu 1939 roku wycofywał się w kierunku Warszawy. Zostali zaatakowani właśnie przez tomaszowskich Niemców tworzących lokalną V kolumnę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W naszym mieście temat niemieckości mieszkańców jest kwestią dość wrażliwą, która powraca nie tylko przy okazji obchodów wybuchu wojny, ale także, gdy składamy kwiaty w miejscach straceń, takich jak mur Starego Browaru. Najbardziej brutalni oficerowie Gestapo w Tomaszowie, odpowiedzialni za sadystyczne zbrodnie, to niestety tomaszowianie niemieckiego pochodzenia.</p><p>Miesiąc temu, podczas uroczystości patriotycznych, poseł Adrian Witczak postanowił zabłysnąć własną nieznajomością historii. Jego zdaniem bowiem przyczyną II wojny światowej był antysemityzm. Cóż, to dość zaskakujące, bo w Europie ma on tradycję sięgającą co najmniej kilkuset lat. Być może w którymś momencie stał się narzędziem, ale nie był przyczyną wojny.</p><p>Teraz poseł postanowił raz jeszcze zaszokować swoich wyborców internetowym wpisem, w którym stwierdza, że woli być takim „Niemcem” jak Tusk niż takim „Polakiem” jak Kaczyński. Po tym, jak lider jego partii opowiadał o „wstydliwej polskości” i dziwił się, że on, Niemiec, musi coś tam podpowiadać Giertychowi, trudno nie oceniać jednoznacznie wpisu posła, który w ciągu nieco ponad roku stał się postacią „memiczną”. Coraz głupsze wypowiedzi, stawiające pod znakiem zapytania jego kondycję psychofizyczną, stają się już patologiczną normą. Tym razem ich źródłem jest prawdopodobne przedawkowanie wazeliny. Staroście Węgrzynowskiemu możemy jedynie pogratulować koalicjanta.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pomysł radnego Jodłowskiego brzmi efektownie, ale jest kompletnie odklejony od realiów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52280,pomysl-radnego-jodlowskiego-brzmi-efektownie-ale-jest-kompletnie-odklejony-od-realiow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52280,pomysl-radnego-jodlowskiego-brzmi-efektownie-ale-jest-kompletnie-odklejony-od-realiow</guid>
            <pubDate>Wed, 17 Sep 2025 18:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-pomysl-radnego-jodlowskiego-brzmi-efektownie-ale-jest-kompletnie-odklejony-od-realiow-1758129938.jpg</url>
                        <title>Pomysł radnego Jodłowskiego brzmi efektownie, ale jest kompletnie odklejony od realiów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52280,pomysl-radnego-jodlowskiego-brzmi-efektownie-ale-jest-kompletnie-odklejony-od-realiow</link>
                    </image><description>Skrócony tydzień pracy w administracji publicznej brzmi atrakcyjnie, ale w realiach Powiatu Tomaszowskiego, to kosztowny eksperyment obniżający dostępność usług. Pomysł radnego Jodłowskiego, by zgłosić powiat do pilotażu MRPiPS, oznacza mniej okienek, dłuższe kolejki i ryzyko przekroczeń terminów KPA, przy niewystarczającym finansowaniu. Zamiast PR-owych haseł o „skróconym czasie pracy” potrzebne są cyfryzacja procesów, wzmocnienie kadr i pełne finansowanie zadań zleconych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Radny Jodłowski proponuje, by <strong>Powiat Tomaszowski</strong> zgłosił swoje jednostki do rządowego pilotażu skróconego czasu pracy i „<i>nowych modeli organizacji pracy</i>”. Czas na to był do 15 września, więc dzisiaj już na to za późno. Na papierze wygląda to jak cywilizacyjny skok, bo przecież: krótszy tydzień pracy, większa efektywność, lepsze łączenie zatrudnienia z życiem prywatnym.... Problem w tym, że gdy zejdziemy z poziomu populistycznych haseł do realiów przepisów, pieniędzy i obowiązków administracji, propozycja zaczyna się rozsypywać. Mamy do czynienia nie z reformą, tylko z kosztownym i ryzykownym eksperymentem PR-owym, który w powiatowej rzeczywistości może skończyć się dłuższymi kolejkami, karami za przewlekłość postępowań i rachunkiem, którego nikt nie pokryje. O atmosferze w miejscu pracy nawet trudno wspominać, bo jak radny wytłumaczy jednym pracownikom, że do pilotażu wybrano... tych drugich?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zacznijmy od faktów. <strong>Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej</strong> ruszyło 14 sierpnia 2025 r. z naborem do pilotażu „<i>Skrócony czas pracy – to się dzieje!</i>”. Resort chwali się „<i>pierwszym na taką skalę pilotażem w Polsce</i>” i zachęca: „<i>Chcemy zachęcać do skróconego czasu pracy, (…) by każdy pracodawca mógł sprawdzić, co u niego działa</i>” – mówiła minister <strong>Agnieszka Dziemianowicz-Bąk</strong>. Wniosek może składać także samorząd, ale na twardych warunkach: objęcie projektem co najmniej połowy pracowników danej jednostki, utrzymanie 90 proc. zatrudnienia i wynagrodzeń. Można otrzymać maksymalnie 1 mln zł wsparcia, przy koszcie nie wyższym niż 20 tys. zł na pracownika. Harmonogram też nie jest „na już”: 2025 to przygotowania. Realne testy trwają przez cały 2026 r., a rozliczenie zamyka się w maju 2027 r. To nie jest szybka poprawa jakości obsługi mieszkańców, tylko długi projekt organizacyjno-badawczy, z góry ustawiony pod duże, zasobne organizacje.</p><p style="text-align:justify;">Resort podkreśla dodatkowo, że „<i>nie narzuca jednego modelu skracania czasu pracy</i>”, a lista chętnych urosła do ok. dwóch tysięcy zgłoszeń. To dobra wiadomość dla branż usługowych czy firm prywatnych, gdzie da się agresywnie ciachać narady i optymalizować procesy. Ale w starostwie i jednostkach powiatowych mówimy o zadaniach publicznych o charakterze administracyjnym, licencjach i decyzjach z terminami z Kodeksu postępowania administracyjnego. „Bez zbędnej zwłoki” nie znaczy „po czterech dniach w tygodniu”, a sprawy wymagające postępowania wyjaśniającego powinny być załatwione do miesiąca, w skomplikowanych – do dwóch miesięcy. Każdy dzień krótszego tygodnia to realnie mniej okienek i mniej terminów, za które odpowiada starosta i kierownicy wydziałów, a naruszenia kończą się skargami na bezczynność i grzywnami. A więc brawo!&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Drugi zderzak to <strong>Kodeks pracy</strong>. Norma to 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin tygodniowo; oczywiście można układać różne systemy i rozkłady, ale jeśli celem jest realne skrócenie czasu pracy z zachowaniem płacy, to albo wydłużamy kolejki i ryzykujemy przekroczenia terminów, albo zatrudniamy dodatkowych ludzi, lub też płacimy nadgodziny i dodatki za nienormowany czas. Każde z tych rozwiązań w administracji powiatowej kosztuje. A budżety powiatów? Od lat – co potwierdzają samorządowe analizy i spory sądowe – systemowo nie domykają finansowania zadań zleconych przez państwo. Dorzucenie kolejnego kosztownego „pilotażu” na plecy starostwa to proszenie się o cięcia gdzie indziej albo o podnoszenie opłat i parapodatków. A pamiętajmy, że <strong>powiaty są pozbawione dochodów własnych</strong>. Dziwne, że pomysły takie składa wieloletni pracownik Starostwa. Nie rozumie realiów?</p><p style="text-align:justify;">Trzeci problem jest organizacyjny i bardzo przyziemny. Zadania powiatu to m.in. <strong>rejestracja pojazdów</strong> i prawa jazdy, transport, <strong>geodezja i kataster</strong>, <strong>drogi powiatowe</strong>, ochrona środowiska, <strong>nadzór nad szkolnictwem ponadpodstawowym</strong> – w ogromnej części procesy „okienkowe”, na styku z mieszkańcem lub przedsiębiorcą. Tu nie da się „zrobić backlogu po cichu” ani przerzucić ruchu na chatbot. <strong>Rejestr pojazdów i praw jazdy to ciągłe kolejki,</strong> które nawet w dużych i dobrze zinformatyzowanych powiatach wymagają rezerwacji slotów i monitoringów sal. Zmniejszenie tygodniowej dostępności urzędu bez równoczesnego wzrostu zatrudnienia to matematyka, nie ideologia: mniej godzin = mniej obsłużonych spraw = większe nerwy na korytarzach i więcej skarg.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czwarty kłopot to pieniądze... znów one. Ministerstwo oferuje maksymalnie 1 mln zł na projekt i limit 20 tys. zł na pracownika objętego pilotażem. W praktyce oznacza to wysoki wkład własny przy większym urzędzie. Jeśli w typowej jednostce powiatowej pracuje około 200 osób, to minimalny próg „50 proc. załogi” daje 100 uczestników. Limit 20 tys. zł na osobę to 2 mln zł potencjalnego kosztu, a grant kończy się na 1 mln zł. <strong>Resztę ma dopłacić powiat</strong>. To wciąż tylko koszty „projektowe” – szkolenia, analizy, wdrożenia – a nie stałe skutki płacowe i organizacyjne po pilotażu. Nie ma tu żadnej magii: jeśli mieszkańcy mają mieć tę samą liczbę okienek przez mniej dni, to trzeba utrzymać dyżury zmianowe albo zatrudnić nowych urzędników. A jeżeli okienek będzie mniej – przyjdzie nam zapłacić dłuższym czasem załatwienia sprawy.</p><p style="text-align:justify;">Zwolennicy skracania czasu pracy powołują się na wyniki z Islandii czy Wielkiej Brytanii. Rzeczywiście, islandzkie testy z sektora publicznego wykazały, że <i>„produktywność i jakość usług pozostały na tym samym poziomie lub się poprawiły”</i> w większości miejsc pracy. W brytyjskim pilotażu większość firm utrzymała czterodniowy tydzień, raportowano mniejszy stres i rotację, a nawet wzrost przychodów. Tyle że te sukcesy miały swoje konieczne warunki: silne zaplecze analityczne, partnerskie układy związkowe, głębokie przerysowanie procesów i kulturę organizacyjną, której administracja powiatowa po prostu nie ma. To nie jest kopiuj-wklej. Próba przeniesienia tych modeli do starostwa bez gigantycznego przygotowania i pieniędzy to proszenie się o <strong>efekt domina, który uderzy w mieszkańców.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify;">Warto też czytać regulamin rządowego pilotażu drobnym drukiem. Jednostka samorządu terytorialnego może złożyć raptem jeden wniosek i musi wskazać konkretną jednostkę podległą, w której testuje skrócony czas pracy – oraz objąć pilotażem minimum połowę całej załogi tej jednostki. To zabija logikę „małego, kontrolowanego eksperymentu” i zamienia go w duży hazard, bo jeśli <strong>testujemy – to na żywym organizmie</strong> całego wydziału komunikacji, całej geodezji czy całego PUP-u. Co więcej, resort ogłosił, że lista zakwalifikowanych dopiero w październiku, a właściwe testy ruszą od stycznia 2026 r., więc wszelkie bajki o „szybkiej poprawie dostępności usług publicznych” można odłożyć na półkę z folderami.</p><p style="text-align:justify;">Dołóżmy do tego jeszcze <strong>konieczność synchronizacji pracy starostwa z partnerami zewnętrznymi</strong>, którzy przez cztery dni nie działają:<strong> Samorządowe Kolegium Odwoławcze</strong>, wojewoda, służby i inspekcje, sądy administracyjne – cały łańcuch instytucji nadal funkcjonuje pięć dni w tygodniu. Odcinając powiat na piąty dzień, wytworzymy korki w obie strony. I nie pomoże żaden „<strong>zespół roboczy do spraw rekomendacji</strong>”, o który prosi radny, bo to dekoracja, a nie rozwiązanie. Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie podstawowe: kto za to zapłaci i na mocy jakich zmian w prawie zapewni się identyczną jakość i terminowość decyzji administracyjnych?</p><p style="text-align:justify;">Ktoś powie: ale przecież pilotaż jest po to, żeby testować. Owszem, pod warunkiem że eksperyment jest rozsądnie odizolowany, a koszt potencjalnych porażek – skalkulowany. Tymczasem w samym powiecie od lat toczy się walka o finansowanie zadań zleconych, a samorządy coraz częściej pozywają państwo o pokrycie realnych kosztów. W tej sytuacji dorzucanie sobie projektu, który pochłonie ludzi, pieniądze i uwagę kadry kierowniczej na dwa lata, trąci <strong>polityką wizerunkową, pozbawioną minimum odpowiedzialności za finanse publiczne</strong>. Mieszkańców nie interesują modne hasła o „czterodniowym tygodniu” – interesuje ich, czy mogą zarejestrować auto bez utraty dnia pracy, czy decyzja geodezyjna przyjdzie w terminie i czy powiatowa droga będzie naprawiona. Tego pomysł radnego Jodłowskiego nie rozwiązuje, a ryzykuje pogorszenie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na koniec warto być uczciwym: są miejsca, gdzie skracanie czasu pracy działa i ma sens. Ale wymaga to wielkiej pracy organizacyjnej, pieniędzy i prawa skrojonego pod sektor publiczny. Polski pilotaż – w obecnym kształcie, z limitem dofinansowania, progiem 50 proc. załogi i trzyletnim horyzontem – to pomysł ciekawy dla <strong>firm konsultingowych</strong> i kilku bogatych miast, nie dla przeciążonego obowiązkami powiatu. Tomaszów Mazowiecki potrzebuje dziś stabilności w obsłudze mieszkańców, redukcji kolejek i inwestycji w cyfryzację procesów, a nie eksperymentu, którego pierwszymi ofiarami będą interesanci, a ostatnimi – i tak finanse powiatu. Jeśli radny naprawdę chce „nowoczesnego samorządu”, niech zacznie od rzeczy mierzalnych: audytu procesów, cięcia zbędnych procedur, sensownego e-urzędu i odważnego lobbowania o pełne finansowanie zadań zleconych. „Cztery dni w urzędzie” brzmią miło, ale bez twardej podstawy prawnej, finansowej i operacyjnej to nie reforma – to absurd.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Adrian Witczak: aktywny na korytarzu, nieobecny przy stole]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52109,adrian-witczak-aktywny-na-korytarzu-nieobecny-przy-stole</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52109,adrian-witczak-aktywny-na-korytarzu-nieobecny-przy-stole</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Sep 2025 20:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-adrian-witczak-aktywny-na-korytarzu-nieobecny-przy-stole-1757408911.jpg</url>
                        <title>Adrian Witczak: aktywny na korytarzu, nieobecny przy stole</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52109,adrian-witczak-aktywny-na-korytarzu-nieobecny-przy-stole</link>
                    </image><description>Poseł Adrian Witczak to prawdziwa chluba własnych wyborców. Przez blisko dwa lata sprawowania mandatu dał się poznać jako: budowniczy szpitali, dobroczyńca imigrantów, specjalista od uzbrojenia polskiej armii, projektant mieszkań dla młodych, a ostatnio – prawdziwy spec od elektrowni atomowych. Internet jest wręcz zalewany rolkami, w których z przejętą miną opowiada o sprawach ważnych i mniej ważnych. Jest też aktywny na korytarzach sejmowych, gdzie stara się skorzystać z każdej okazji do występu przed kamerą. Telewizja to jego prawdziwa pasja. Trudno znaleźć dzień, w którym nie pojawia się na antenie, często agresywnie atakując przedstawicieli innych ugrupowań. O czymś zapomniałem? Może o pasji motoryzacyjnej i luksusowych SUV-ach, szczególnie tych wynajmowanych na koszt podatników. Jak wygląda prawdziwa praca tego parlamentarzysty, który w ostatnich wyborach zebrał ponad 16 tysięcy głosów – i to jako całkowity „świeżak”, bez wcześniejszych sukcesów w działalności publicznej? Przejrzeliśmy blisko sto szczegółowych sprawozdań z posiedzeń Komisji Zdrowia, której jest członkiem. W ich trakcie zabrał głos zaledwie kilka razy, z czego dwa wystąpienia można uznać za w miarę merytoryczne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Poniżej znajdziecie szczegółowy wykaz posiedzeń, jakie odbyły się w tej kadencji (niestety, nie dotarliśmy do list obecności), wraz z tematyką poruszaną na każdym z nich. Publikujemy również pełną treść wypowiedzi posła Adriana Witczaka. <strong>Pogrubiliśmy</strong> te fragmenty, które naszym zdaniem są istotne z punktu widzenia wyborców w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Już na jednym z pierwszych posiedzeń omawiano informację na temat funkcjonowania Funduszu Medycznego w latach 2020–2023 oraz stanu realizacji inwestycji infrastrukturalnych finansowanych ze środków publicznych. Finansowano z niego m.in. inwestycje w Szpitalne Oddziały Ratunkowe, ale i wiele innych. Warto przypomnieć, że taki kompleksowy, wart kilka milionów złotych remont przeprowadzono także w Tomaszowie. Dyskusja toczyła się wokół politycznego charakteru funduszu, krótkich terminów przewidzianych na realizację poszczególnych inwestycji oraz tego, że w wielu przypadkach premiowano projekty z małych miejscowości, pomijając te z dużych aglomeracji. Warto było tym tematem się zainteresować, szczególnie w kontekście planowanych w przyszłości inwestycji w <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong>. Poseł z miasta, gdzie funkcjonuje jeden z największych szpitali po tej stronie województwa łódzkiego, <strong>nie został w protokole odnotowany</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50880,450-tysiecy-na-prowadzenie-biura-tyle-ma-do-dyspozycji-adrian-witczak-w-ciagu-roku"></oembed></figure><p>Nie znajdziemy go także w dyskusji na temat <strong>nowych kierunków medycznych</strong> oraz <strong>zmian w ustawie o Krajowej Sieci Onkologicznej</strong>. Biorąc pod uwagę fakt, że w mieście prężnie działa Nu-Med, a tomaszowski TCZ wykonuje dużą <strong>liczbę</strong> zabiegów chirurgicznych o charakterze onkologicznym, można byłoby się spodziewać przynajmniej krótkiego komentarza. W protokole go nie ma. Podobnie jak na innych posiedzeniach Komisji, kiedy dyskutowano o leczeniu chorób nowotworowych.</p><p>Także <strong>transplantologia</strong> nie zainteresowała posła. A szkoda, bo mieliśmy w Tomaszowie przypadki udanego pobrania narządów do przeszczepu, a kierujący zespołem anestezjologów, młody lekarz, ma ambicję, aby tę sferę działalności szpitalnej mocno rozwijać.</p><p>Poseł, który lubi fotografować się z młodzieżą, nie zabrał głosu również wtedy, gdy omawiano informację w sprawie <strong>limitów przyjęć na kierunki lekarskie</strong> oraz <strong>sytuacji uczelni</strong>. Przecież sam jest nauczycielem. Deklaruje też, że jest nauczycielem akademickim. To jeden z ważniejszych problemów: średnia wieku lekarzy w Polsce przekracza <strong>50 lat</strong>, a na rynku brakuje specjalistów, przez co dostęp do ich usług osiąga <strong>bardzo wysokie</strong> ceny.</p><p>W kontekście młodzieży nie zainteresowała też Adriana Witczaka dyskusja na temat <strong>nadużywania alkoholu i innych środków odurzających</strong>.</p><p>Cokolwiek miał do powiedzenia w temacie <strong>leczenia biologicznego w chorobach immunologicznych</strong>. Nic dziwnego — mówił przede wszystkim o własnej chorobie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1979/980;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/09/09/aktywnosc-witczak-komisja-zdrowia-miesiecznie.png" width="1979" height="980"></figure><p>W październiku ubiegłego roku odbyła się <strong>poważna dyskusja o ochronie zdrowia psychicznego</strong>. Rozpatrywano także informację Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli opieki psychiatrycznej nad dziećmi i młodzieżą wraz ze stanowiskiem ministra zdrowia. Co na to poseł z Tomaszowa Mazowieckiego? Okazuje się, że i w tej sprawie postanowił <strong>zamilknąć</strong>. I znowu wielka szkoda, bo Tomaszów to czarna plama na mapie. <strong>Liczba</strong> interwencji związanych z nadużywaniem psychotropów oraz młodych pacjentów trafiających na psychiatryczny SOR jest zatrważająca — wystarczy porozmawiać z lekarzami i pielęgniarkami. W mieście, <strong>głównie dzięki prezydentowi Witko</strong>, ruszył specjalny program, a TCZ przygotowywało w tym czasie wniosek o dofinansowanie budowy nowego <strong>Centrum Psychiatrycznego</strong>.</p><p>W dyskusji o <strong>prawach pacjenta</strong> i <strong>Rzeczniku Praw Pacjenta</strong> również zabrakło głosu z Tomaszowa. Czy naprawdę ten temat jest tak mało istotny? Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia ze wspomnianym wyżej „rynkiem dawcy usługi”, a nie jej beneficjenta. <strong>Prawa pacjentów powinny być więc pod szczególną ochroną.</strong></p><p>Poseł jest szczupły, więc… <strong>kontrola profilaktyki i leczenia otyłości u osób dorosłych</strong> go nie zainteresowała. Co ciekawe, jeszcze niedawno <strong>brylujący</strong> w Tomaszowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku nie wziął udziału w dyskusji nad <strong>informacją o stanie zdrowia, zaopiekowaniu systemowym i kierunkach wzmocnienia zdrowia wśród seniorów</strong>. Czyżby potrzebni byli tylko w czasie wyborów? <strong>Na to wygląda</strong>, bo to właśnie te osoby zapewniły frekwencję na spotkaniu z Rafałem Trzaskowskim w Tomaszowie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1024;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/09/09/chatgpt-image-9-wrz-2025-10-53-29.png" width="1536" height="1024"></figure><p>Adrian Witczak nie zabrał głosu w sprawie <strong>Krajowej Sieci Kardiologicznej</strong> ani w tematach dotyczących <strong>ratowników medycznych</strong>. Jego aktywność najlepiej obrazuje wygenerowana powyżej grafika.</p><p>Na tle posłów, którzy zabierają głos na niemal każdym posiedzeniu (zadają pytania techniczne, składają wnioski, pilnują terminów rozporządzeń i wykonania budżetu), aktywność A. Witczaka wypada <strong>wyraźnie słabo</strong>. Jego wystąpienia są <strong>pojedyncze i niespójne tematycznie</strong>; wyjątek stanowi wartościowy głos o leczeniu biologicznym (24.07.2024) oraz pytanie o kompetencje położnych (06.11.2024). To tyle na blisko dwa lata pobierania poselskiej diety. <strong>Czy szef tomaszowskiej Platformy Obywatelskiej dorósł do roli, jaka została mu powierzona?</strong></p><p>To także obraz nas — społeczeństwa, które, biorąc udział w poważnych decyzjach w formie wyborów, zdaje się uczestniczyć w głosowaniach w konkursie piękności. <strong>Na koniec</strong> zostaje jedynie narzekanie. Tyle że to nie wina Witczaka, że został posłem, tylko <strong>16 tysięcy osób</strong>, które na niego niefrasobliwie zagłosowały.</p><p>Poseł się uśmiecha, podróżuje wynajętym autem i nie odpowiada na istotne pytania — w tym dotyczące <strong>finansowania kampanii, działalności fundacji</strong>, którą prowadził, <strong>oraz miejsca ukończenia studiów MBA</strong>. A to tylko niektóre z nich.</p><p>Szczegóły znajdziecie na kolejnej stronie. <strong>Czekamy na wasze komentarze.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50479,niezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika"></oembed></figure><div class="page-break" style="page-break-after:always;"><span style="display:none;">&nbsp;</span></div><p>21 listopada 2023 - wyboru prezydium Komisji.</p><p>28 listopada 2023 - obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych</p><p>29 listopada 2023 - poprawki zgłoszone w czasie drugiego czytania do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych</p><p>11 grudnia 2023 - zaopiniowanie projektu zmiany planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2023 rok.</p><p>28 grudnia 2023 - <strong>projekt planu pracy Komisji na okres od 1 stycznia do 30 czerwca 2024 r.</strong></p><p>28 grudnia 2023 rozpatrzenie i zaopiniowanie dla Komisji Finansów Publicznych rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2024</p><p>16 stycznia 2024&nbsp;</p><p>– informacja na temat funkcjonowania Agencji Badań Medycznych w latach 2019–2023,<br>– informacja Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli funkcjonowania Agencji Badań Medycznych.</p><p>25 stycznia 2024 - <strong>rozpatrzenie informacji na temat funkcjonowania Funduszu Medycznego w latach 2020-2023 oraz stanu realizacji inwestycji infrastrukturalnych finansowanych ze środków publicznych.</strong></p><p>7 lutego 2024 wniosek o powołanie Podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego<br>wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych</p><p>7 lutego 2024</p><p>– propozycje tematów kontroli do planu pracy Najwyższej Izby Kontroli na 2025 r.<br>– wnioski o powołanie podkomisji stałych do spraw:<br>– organizacji ochrony zdrowia,<br>– zdrowia publicznego,<br>– zdrowia psychicznego,<br>– onkologii.</p><p>8 lutego 2024 - pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne</p><p>8 lutego 2024 „rozpatrzenie informacji ministra zdrowia dotyczącej różnych dostępnych w Polsce metod leczenia chorych na boreliozę”.</p><p>20 lutego 2024</p><p>– pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej<br>– rozpatrzenie wniosku zgłoszonego w czasie drugiego czytania do projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne&nbsp;</p><p>21 lutego 2024</p><p><strong>– poprawka zgłoszona w czasie drugiego czytania do projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej</strong><br><strong>– informacja o funkcjonowaniu nowych kierunków medycznych uruchomionych w latach 2015–2023.</strong></p><p>6 marca 2024</p><p>– powołanie podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia;<br>– powołanie podkomisji stałej do spraw zdrowia psychicznego;<br>– powołanie podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego;<br>– powołanie podkomisji stałej do spraw onkologii.</p><p>7 marca 2024 - informację na temat funkcjonowania ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym</p><p>20 marca 2024 - informację na temat stanu diagnostyki i finansowania chorób rzadkich.</p><p>10 kwietnia 2024 - rozpatrzenie dokumentu „Narodowy program chorób układu krążenia na lata 2022-2032 – Sprawozdanie za rok 2022”</p><p>25 kwietnia 2024&nbsp;</p><p>– zaopiniowanie projektu zmiany planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na rok 2024;<br>– rozpatrzenie informacji o szczepieniach profilaktycznych i planowanych działaniach mających na celu przeciwdziałanie dalszej degradacji odporności na odrę i krztusiec oraz uzyskanie odporności zbiorowiskowej na grypę i COVID-19</p><p>9 maja 2024 - informację o sytuacji w leczeniu i profilaktyce zakażeń wirusem HIV</p><p>22 maja 2024 - Rozpatrzenie informacji Ministra Zdrowia dotyczącej podjętych od 13 grudnia 2023 r. działań związanych z uruchomieniem e-rejestracji do lekarzy”.</p><p>12 czerwca 2024 - <strong>informację na temat stanu transplantologii i procedur pozyskiwania narządów.</strong></p><p>26 czerwca 2024 rozpatrzenie i zaopiniowanie dla Komisji Finansów Publicznych sprawozdania z wykonania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2023 r. (druk nr 425) wraz z Analizą Najwyższej Izby Kontroli</p><p>27 czerwca 2024 - rozpatrzenie informacji ministra zdrowia na temat sprzedaży opioidów w Polsce oraz planach dotyczących przeciwdziałania nielegalnemu dostępowi do środków odurzających tego rodzaju.</p><p>10 lipca 2024 - przedstawienie <strong>informacji w sprawie limitów przyjęć na kierunki lekarskie oraz sytuacji uczelni</strong>, które prowadziły kształcenie w roku akademickim 2023/2024, a które jeszcze nie uzyskały zgody na kształcenie w roku 2024/2025 i podlegają ocenie Polskiej Komisji Akredytacyjnej.</p><p>11 lipca 2024&nbsp;</p><p>– zaopiniowanie projektu planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na rok 2025,<br>– rozpatrzenie i zaopiniowanie dla Komisji do Spraw Kontroli Państwowej sprawozdania z działalności Najwyższej Izby Kontroli w 2023 roku, (druk nr 483), w zakresie działania Komisji,<br>– rozpatrzenie projektu planu pracy Komisji na okres od 1 lipca do 31 grudnia 2024 r.,<br>– zmiany w składach podkomisji stałych do spraw: zdrowia psychicznego, zdrowia publicznego oraz onkologii.</p><blockquote><p>Ja mam taką prośbę do obsługujących Komisję, żeby zaprotokołować to, co powiedziała pani minister Gembicka, niegrzecznie nazywając naszą koleżankę, panią poseł Krystynę.</p></blockquote><p>23 lipca 2024&nbsp;</p><p>– pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o publicznej służbie krwi (druk nr 548);<br>– zaopiniowanie projektu zmiany planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2024 r.;<br>– zmiany w składach podkomisji stałych do spraw: organizacji ochrony zdrowia oraz zdrowia publicznego.</p><p>24 lipca 2024 -<strong> informację na temat leczenia biologicznego w chorobach immunologicznych.</strong></p><blockquote><p>Pani przewodnicząca, Wysoka Komisjo, panie ministrze, ja bardzo się cieszę, że dzisiaj rozmawiamy o dostępności leczenia biologicznego. Sam jako pacjent, który od wielu lat choruje na chorobę Leśniowskiego-Crohna, byłem wielokrotnie biologicznie leczony z różnymi skutkami, natomiast… Z różnymi skutkami, tak. Wielokrotnie były to bardzo dobre &nbsp;skutki. Natomiast to, z czym się zmagamy jako pacjenci, to w programach lekowych ograniczona liczba dawek, brak dawki podtrzymującej. Powodowało to, że po odstawieniu leczenia po prostu choroba bardzo szybko wracała. Często taki powrót był jeszcze bardziej dotkliwy dla pacjenta niż przed leczeniem. Kolejne wdrożenie w taki program lekowy to, po pierwsze, czas, a po drugie, niższa skuteczność. Dlatego ta zmiana dla pacjentów…<br>Tutaj wybrzmiał głos pani profesor – bardzo dziękuję za ten głos – w kwestii chorób reumatoidalnych. Natomiast tu chciałbym też podkreślić tę ważność leczenia biologicznego w przypadku chorób takich jak choroba Leśniowskiego-Crohna czy nieswoiste zapalenie jelita grubego, dlatego że często bez leczenia biologicznego jedyna droga, jaka pozostaje, to leczenie chirurgiczne, które jest bardzo dotkliwe dla pacjenta. Dlatego zwiększenie dostępności do leczenia biologicznego, zwiększenie również finansowania dawek podtrzymujących ma tak ogromne znaczenie.<br>Panie ministrze, mówi pan, że zmiana nie będzie tania i łatwa, ale mam nadzieję, że będzie skuteczna. Pacjenci już na to bardzo długo czekają, więc mam nadzieję, że te kilka miesięcy, o których pan minister mówi, spowoduje, że rzeczywiście leczenie biologiczne dla pacjentów będzie po prostu dostępne, bo – chciałbym to podkreślić jako pacjent żywieniowy – to jest szansa na normalne życie. To jest szansa na normalne funkcjonowanie.<br>To, o czym powiedziała pani profesor – zachorowalność na te choroby często dotyczy ludzi młodych, którzy chcą normalnie funkcjonować, a często brak skutecznego leczenia po prostu ogranicza jakąkolwiek aktywność w społeczeństwie. Dlatego cieszę się, że dzisiaj poruszamy ten niezwykle ważny temat dotyczący coraz to większej grupy pacjentów.<br>Mam prośbę do pana ministra, żeby wtedy, kiedy już te działania zostaną rozpoczęte, sprawdzić funkcjonowanie. Mam prośbę o przedstawienie również tego podczas prac Komisji. Bardzo dziękuję za te działania, które państwo podejmujecie.</p></blockquote><p>25 lipca 2024&nbsp;</p><p><strong>– rządowy dokument: „Narodowa strategia onkologiczna – sprawozdanie za rok 2023” (druk nr 447);</strong><br><strong>– informację na temat dostępności i poziomu wykorzystania szczepionek przeciw HPV</strong></p><p>11 września 2024 - informację ministra zdrowia na temat dostępności leku Ozempic i planów jej zapewnienia w przyszłości.</p><p>12 września 2024 - sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej o obywatelskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych</p><p>12 września 2024&nbsp;</p><p>– zaopiniowanie Rocznego sprawozdania z wykonania planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2023 rok,<br>– rozpatrzenie Łącznego sprawozdania finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia za 2023 rok (druk nr 617),<br>– rozpatrzenie Rocznego sprawozdania z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia za 2023 rok (druk nr 618).</p><p>25 września 2024&nbsp;</p><p>– informacja na temat bezpieczeństwa lekowego kraju oraz wzmocnienia możliwości produkcyjnych leków i substancji czynnych w Polsce i Unii Europejskiej w kontekście licznych konfliktów zbrojnych na świecie.<br>– informacja na temat planowanych kierunków polityki lekowej Polski, ze szczególnym uwzględnieniem funkcjonowania rynku leków refundowanych i rynku aptecznego.</p><p>26 września 2024 - informację na temat bezpieczeństwa i funkcjonowania rynku wyrobów medycznych w Polsce.</p><p>1 października 2024 -<strong> rozpatrzenie informacji ministra zdrowia na temat aktualnej sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia i możliwości opłacenia nadwykonań w 2024 r.</strong></p><p>9 października 2024</p><p><strong>– rozpatrzenie informacji na temat dopuszczenia do sprzedaży wyrobu alkoholowego w opakowaniach-tubkach, charakterystycznych dla musów,</strong><br><strong>– rozpatrzenie informacji na temat obecnych i planowanych działań mających na celu ochronę dzieci i młodzieży przed spożywaniem i uzależnieniem od alkoholu,</strong></p><p>9 października 2024 -&nbsp;</p><p>– rozpatrzenie informacji na temat wykorzystania sztucznej inteligencji w systemie ochrony zdrowia,<br>– rozpatrzenie informacji na temat postępu we wdrażaniu e-rejestracji do lekarza.</p><p>10 października 2024&nbsp;</p><p><strong>– dokument „Informacja o zrealizowanych lub podjętych zadaniach z zakresu ochrony zdrowia psychicznego w 2021 r. i 2022 r. w ramach «Narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego na lata 2017–2022»”;</strong><br><strong>– informacja Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli opieki psychiatrycznej nad dziećmi i młodzieżą wraz ze stanowiskiem ministra zdrowia;</strong><br><strong>– informacja Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży wraz ze stanowiskiem ministra edukacji.</strong></p><p>16 października 2024 - informacja na temat funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej oraz lecznictwa uzdrowiskowego na terenach dotkniętych powodzią;</p><p>16 października 2024 - informacja na temat wpływu na zdrowie tradycyjnych i nowatorskich produktów tytoniowych, produktów zawierających nikotynę oraz jednorazowych e-papierosów bez nikotyny.</p><p>17 października 2024 - rozpatrzyła i zaopiniowała dla Komisji Finansów Publicznych rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2025</p><p>6 listopada 2024 - pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego oraz niektórych innych<br>ustaw</p><blockquote><p>Szanowne panie przewodniczące, Wysokie Komisje, z uwagą wsłuchiwałem się w uzasadnienie. W jednym z punktów przedstawili państwo możliwość kursu pielęgniarskiego &nbsp;dla położnych.<br>Chciałbym poprosić o szczegóły, jak również o informację, czy to będzie dotyczyło wszystkich położnych, które będą chciały zdobyć uprawnienia pielęgniarskie. Środowiska wielokrotnie zgłaszały się do mnie, mówiąc o tym, że system kształcenia jest bardzo podobny, a jeśli idzie o uprawnienia położnych, to mogą pracować tylko na oddziałach położniczych lub zajmować się dziećmi do lat 3, natomiast część tego środowiska chciałaby również wykonywać pracę w innych oddziałach. Czy będzie taka możliwość dodatkowegokształcenia i czy to będzie ujęte w tym projekcie, czy będzie to procedowane później?<br>Dziękuję bardzo</p></blockquote><p>7 listopada 2024 - Informacja Ministra Zdrowia na temat ograniczeń w realizacji świadczeń opieki zdrowotnej wynikających z sytuacji finansowej w systemie ochrony zdrowia”.</p><p>20 listopada 2024 - poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Izabeli Leszczyny</p><blockquote><p>Pani przewodnicząca, Wysoka Komisjo, przysłuchuję się dzisiaj temu posiedzeniu Komisji i trudno nie odnieść wrażenia, że Prawo i Sprawiedliwość próbuje ubrać się w ornat i na mszę ogonem dzwonić, bo to, co my zastaliśmy, musieliśmy naprawić. Wiele obszarów zostało naprawionych. Mam nadzieję, że dzisiaj wybrzmiało bardzo dużo tych kwestii, które udało się naprawić.<br>Pani poseł, powiem pani taką rzecz. W poprzedniej kadencji, chyba pani zapomniała o tym, obiecywaliście wprowadzenie centralnej e-rejestracji, która miała skrócić kolejki. I co się wydarzyło? Został wprowadzony pilotaż w 2022 r., który zakończył się fiaskiem, ponieważ w tym pilotażu wzięło udział tylko 11 podmiotów i odbyło się 1800 wizyt.<br>A wie pani, co się stało w tym roku? Uruchomiliśmy ten pilotaż i wzięło w nim udział 120 chętnych podmiotów i zrealizowano 3800 wizyt. Zwróćcie więc państwo na to uwagę.<br>Działania, które zostały podjęte w kwestii informatyzacji, mają spowodować skrócenie kolejek. Nie zrobiliście w tej kwestii nic, a wydawaliście na to pieniądze. To będzie podlegało sprawdzeniu.<br>Pani minister, proszę się nie poddawać. Ma pani nasze wsparcie i mam nadzieję, że naprawimy 8 lat niszczenia ochrony zdrowia. A panią poseł proszę, żeby w ten sposób do mnie się nie zwracać. Zachęcam panią do kulturalnego zachowania. Dziękuję bardzo.</p></blockquote><p>21 listopada 2024 - pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy –<strong> o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta </strong>oraz niektórych innych ustaw</p><p>26 listopada 2024 - rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych</p><p>27 listopada 2024 - o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wraz z autopoprawką</p><p>4 grudnia 2024 - projekt zmiany planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na rok 2024.</p><p>5 grudnia 2024 - uchwała Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych</p><p>18 grudnia 2024 - informację na temat wdrażania ustawy z dnia 16 czerwca 2023 r. o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta.</p><p>23 stycznia 2025 - „Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032 – Roczne sprawozdanie z realizacji Programu za 2023 r.”</p><p>5 lutego 2025 - pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych</p><p>6 lutego 2025 - informację na temat stosowania niezgodnych z evidence-based medicine (EBM) sposobów leczenia, czyli tzw. pseudonauki w medycynie.</p><p>19 lutego 2025 - rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych</p><p>20 lutego 2025 - – informacja Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli wykonywania obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci i młodzieży wraz ze stanowiskiem ministra zdrowia, oraz informację na temat programu szczepień ochronnych u dzieci i młodzieży i stopnia realizacji szczepień zalecanych i sezonowych populacji w Polsce.</p><p>4 marca 2025 -&nbsp;</p><p>5 marca 2025 - – informację Najwyższej Izby Kontroli o wynikach<strong> kontroli profilaktyki i leczenia otyłości u osób dorosłych</strong> wraz ze stanowiskiem ministra zdrowia, na temat profilaktyki i leczenia otyłości u osób dorosłych.</p><p>5 marca 2025 - rozpatrzenie wniosku o skierowanie do ponownego rozpatrzenia do podkomisji nadzwyczajnej rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw</p><p>18 marca 2025 - sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw</p><p>19 marca 2025 -<strong> rozpatrzenie informacji na temat stanu zdrowia, zaopiekowania systemowego i kierunków wzmocnienia zdrowia wśród seniorów.</strong></p><p>20 marca 2025 -&nbsp;</p><p>20 marca 2025 - rozpatrzenie poprawki zgłoszonej w czasie drugiego czytania do projektu ustawy o zmianie ustawy <strong>o Państwowym Ratownictwie Medycznym </strong>oraz niektórych innych ustaw</p><p>1 kwietnia 2025 - <strong>rządowy projekt ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej</strong></p><p>2 kwietnia 2025 - „Informację Minister Zdrowia na temat sytuacji domowej pielęgniarskiej opieki długoterminowej, w tym zwłaszcza na temat wypłaty z NFZ zaległych środków za te świadczenia realizowane w roku 2024, oraz planów dotyczących poszerzenia katalogu świadczeń realizowanych w tym zakresie</p><p>3 kwietnia 2025 - rozpatrzenie propozycji tematów kontroli do planu pracy Najwyższej Izby Kontroli na 2026</p><p>3 kwietnia 2025 - rozpatrzenie informacji na temat strategii dostępu i zarządzania danymi medycznymi dla celów naukowych w ramach European Health Data Space.</p><p>23 kwietnia 2025 - informację ministra zdrowia i ministra klimatu i środowiska na temat zapewnienia pełnego bezpieczeństwa zdrowotnego konsumentom w obliczu regulacji dotyczących wykorzystania tworzywa z recyklingu</p><p>24 kwietnia 2025 -<strong> rozpatrzenie uchwały Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz niektórych innych ustaw</strong></p><p>7 maja 2025 - rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych</p><p>3 czerwca 2025 - informację na temat zagrożeń środowiskowych, zdrowotnych i społecznych związanych z użytkowaniem jednorazowych papierosów elektronicznych, możliwości ich segregacji, recyklingu lub wprowadzenia zakazu sprzedaży.</p><p>3 czerwca 2025 - <strong>uchwała Senatu w sprawie ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej</strong></p><p>23 czerwca 2025 - sprawozdanie podkomisji stałej do spraw zdrowia psychicznego o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta oraz niektórych innych ustaw</p><p>24 czerwca 2025 - rozpatrzenie i zaopiniowanie dla Komisji Finansów Publicznych sprawozdania z wykonania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2024 r. (druk nr 1295) wraz z analizą Najwyższej Izby Kontroli</p><p>24 czerwca 2025 - pierwsze czytanie poselskiego projektu uchwały w sprawie sprzeciwu wobec prywatyzacji publicznej służby zdrowia, rozpatrzenie projektu planu pracy Komisji na okres od 1 lipca do 31 grudnia 2025 r. Co na to poseł z Tomaszowa? Można powiedzieć, że to co zawsze:</p><blockquote><p>Pani przewodnicząca, szanowni państwo, gdy tak patrzę na ten projekt uchwały, to mam wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość kontynuuje swoją kłamliwą narrację od wielu, wielu miesięcy. Gdy przyjrzymy się tym działaniom, to proszę zwrócić uwagę, że tak samo mówili o wymyślonych problemach dotyczących migrantów. Mówiono o tym, że to rząd Donalda Tuska odpowiada za nielegalnych migrantów. A kto sprowadzał najwięcej nielegalnych migrantów? No właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości. To rząd Jarosława Kaczyńskiego i PiS… To rząd Prawa i Sprawiedliwości w sposób nielegalny dysponował wizami, a później przebieraliście się w ornat i próbowaliście bronić Polaków przed migrantami. To zwykłe kłamstwo.</p></blockquote><p>25 czerwca 2025 - rozpatrzenie poprawki zgłoszonej w czasie drugiego czytania do projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. &nbsp;Co na ten temat do powiedzenia ma Adrian Witczak? Przeczytajmy:</p><blockquote><p>Pani przewodnicząca, szanowni państwo, ja bardzo się cieszę, że dzisiaj możemy o tej uchwale dyskutować, dlatego że wczoraj mieliśmy do czynienia z pokazem hipokryzji i kłamstwa, a wręcz fake newsów, które budzą niepokoje społeczne. Myślałem, że my w kwestiach zdrowia możemy szukać porozumienia, dochodzić do wspólnych, dobrych wniosków, natomiast okazuje się, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości chyba zapomnieli, że kampania wyborcza się skończyła. Tak jak w kampanii posługiwaliście się kłamstwami i fake newsami, chociażby dotyczącymi imigrantów, wprowadzenia euro i zielonego ładu, tak kolejnym kłamstwem jest prywatyzacja szpitali. Wczoraj pani poseł Sójka posługiwała się w podsumowaniu uchwały nieprawdziwymi informacjami, więc chciałbym również do tego się odnieść.<br>Pani poseł Sójka, mówiąc o swojej uchwale, odnosiła się do mojej wypowiedzi dotyczącej imigrantów. Chciałbym przypomnieć, że według ustaleń Najwyższej Izby Kontroli w latach 2018–2022 Polska wydała najwięcej wiz w Europie, przebijając wielokrotnie choćby Niemcy czy Hiszpanię. Co więcej, aż 20% to były tak zwane wizy schengeńskie. Wydali państwo również 366 tys. wiz, które miały trafić do obywateli krajów muzułmańskich i afrykańskich. To była spora rola waszego ministra, pana Piotra Wawrzyka, który za wydawanie nielegalnych wiz odpowiadał. Natomiast w kampanii wyborczej podejmowaliście podobne uchwały, które były kłamliwe.</p></blockquote><p>8 lipca 2025 - rozpatrzenie rządowego dokumentu: „<strong>Narodowa Strategia Onkologiczna – Sprawozdanie za rok 2024”</strong>, rozpatrzenie i zaopiniowanie dla Komisji do Spraw Kontroli Państwowej sprawozdania z działalności Najwyższej Izby Kontroli w 2024 roku (druk nr 1405) w zakresie działania Komisji.</p><p>8 lipca 2025 - informacja minister zdrowia o wyniku pracy zespołu do spraw poprawy jakości opieki okołoporodowej w zakresie poradnictwa laktacyjnego przy ministrze zdrowia w zakresie refundowanych specjalistycznych porad laktacyjnych, w tym zwłaszcza możliwości przeprowadzenia programu pilotażowego takiego rozwiązania oraz o wynikach działań resortu skierowanych na poprawę opieki laktacyjnej w Polsce.</p><p>9 lipca 2025 - <strong>zaopiniowanie projektu planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na rok 2026.</strong></p><p>10 lipca 2025 - wniosek o skierowanie poselskiego projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty oraz samorządzie zawodowym wraz z autopoprawką do podkomisji stałej do spraw zdrowia psychicznego.</p><p>22 lipca 2025 - pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne</p><p>22 lipca 2025 - pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, oraz pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne</p><p>23 lipca 2025 - pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej</p><p>23 lipca 2025 - rozpatrzenie rządowego projektu ustawy o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów</p><p>25 lipca 2025 - wniosek i poprawki zgłoszone w czasie drugiego czytania do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dzieci sprzedawały swoje zdjęcia. Starostwo nie reaguje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52119,dzieci-sprzedawaly-swoje-zdjecia-starostwo-nie-reaguje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52119,dzieci-sprzedawaly-swoje-zdjecia-starostwo-nie-reaguje</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Sep 2025 13:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dzieci-sprzedawaly-swoje-zdjecia-starostwo-nie-reaguje-1757420932.png</url>
                        <title>Dzieci sprzedawały swoje zdjęcia. Starostwo nie reaguje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52119,dzieci-sprzedawaly-swoje-zdjecia-starostwo-nie-reaguje</link>
                    </image><description>Po bulwersujących wynurzeniach dyrektor Domu Dziecka i braku działań ze strony komisji Zdrowia i Spraw Społecznych oraz Starosty, wzywamy do zbadania sprawy przez właściwe do tego celu organy ścigania. Co tak naprawdę może się kryć za tą sprawą? Czy mogło dojść do przestępstwa?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Zacznę od tego, że w mojej ocenie temat jest niezwykle poważny. Weryfikuję informacje od kilku tygodni. Jednak nie robiłem tego od początku, by sytuację nagłaśniać. Raczej, jako radny powiatowy zainteresowałem się problemem, który mógł mieć znamiona przestępstwa i to takiego, jakim chyba brzydzę się najbardziej. Chodzi o wykorzystywanie małoletnich przez osoby dorosłe. I nie mam na myśli promocji politycznej radnego Mordaki, chociaż oba wątki się łączą. Starałem się nie wspominać o sprawie, by nie narażać nikogo na stygmatyzację, czy rówieśnicze szykany. Mimo to jakieś działania podjąłem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Raz jeszcze wrócę do nieszczęsnego radnego, bo od niego się wszystko, całkiem niespodziewanie zaczęło. Publikacja zdjęć z imprezy z udziałem dzieciaków, była nieco bulwersująca, ale nowego wymiaru w moich oczach nabrało dopiero po posiedzeniu Komisji Zdrowia Rodziny i Spraw Społecznych, prowadzonym przez panią Alicję Zwolak Plichta. Osobiście w nim nie uczestniczyłem, ale obecna była Agnieszka Drzewoska Kovac, która całość mi zrelacjonowała. Jeden z fragmentów był na tyle bulwersującym, że poprosiłem o nagranie z posiedzenia. Okazało się jednak, że Starosta Mariusz Węgrzynowski zabronił przekazywać mi tego nagrania. Przyznam, że zachęciło mnie to jeszcze bardziej do działania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pora chyba przejść w tym miejscu do rzeczy. Otóż w trakcie tego posiedzenia Komisji, pani dyrektor Domu Dziecka "Słoneczko" próbowała strywializować piknikowe fotografie, twierdząc, że to w sumie mały problem, bo większym było to, że dziewczynki sprzedawały swoje zdjęcia (pytanie: komu) i dostawały za to pieniądze poprzez "blika".&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dosyć łatwo się domyśleć, że nie chodziło o fotografie ze szkolnych akademii, a być może o nieco bardziej intymnym charakterze. Podkreślam, że to jedynie domysł, ale wynikający wprost ze słów pani dyrektor, która w rozmowie ze mną twierdziła dokładnie to samo, co na komisji pani Zwolak Plichty. Zastanawiające jest, że nikt nie zareagował. Ktoś zapytał co w tej sprawie zrobiono? Bo, jeżeli tylko pouczono dzieci, to chyba wciąż odrobinę za mało.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W mojej ocenie dyrekcja przede wszystkim powinna powiadomić organ prowadzący, czyli Starostę, a następnie wystąpić do Prokuratury. Zapewniono mnie, że tak właśnie się stało. Tyle, że... zapomniano, że dziennikarzy nie powinno się okłamywać. Wystąpiłem więc zarówno do tomaszowskiej Policji, jak i do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej z zapytaniem, czy takie zawiadomienie wpłynęło i czy prowadzone jest postępowanie, a jeśli tak, to na jakim jest ono etapie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Odpowiedzi otrzymałem w tym tygodniu. Okazuje się, że zawiadomienia nikt nie złożył. Żadne postępowanie się więc nie toczy. Dlaczego nie zweryfikowali tego radni z Komisji? Czy dlatego, że jak stwierdziła swego czasu przewodnicząca Alicja Zwolak Plichta, dyrektorów placówek nie należy nadmiernie stresować?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dla mnie sytuacja jest skandaliczna i bulwersująca. Koalicja PiS oraz PO zachowuje się tak, jakby starała się temat wyciszyć i ukryć być może bardzo poważne przestępstwo. Być może jakieś lubieżne typy, molestują w Internecie inne dzieci, prosząc o wysyłanie coraz to bardziej odważnych zdjęć. Pozostaje też pytanie: po co w ogóle dyrektorka o takich sytuacjach opowiadała?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Mordaka domaga się podziękowań za bywanie na imprezach]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52093,mordaka-domaga-sie-podziekowan-za-bywanie-na-imprezach</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52093,mordaka-domaga-sie-podziekowan-za-bywanie-na-imprezach</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Sep 2025 19:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mordaka-domaga-sie-podziekowan-za-bywanie-na-imprezach-1757325600.png</url>
                        <title>Mordaka domaga się podziękowań za bywanie na imprezach</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52093,mordaka-domaga-sie-podziekowan-za-bywanie-na-imprezach</link>
                    </image><description>Radny Kazimierz Mordaka z Tomaszowa domaga się osobnych podziękowań za swoją obecność na uroczystościach, twierdząc, że ogólne wyróżnienia nie są wystarczające. Jakie są jego propozycje na poprawę sytuacji i co to mówi o współczesnej kulturze uczestnictwa w życiu publicznym? Przeczytaj, aby poznać szczegóły!</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tomaszowie pojawił się nowy gatunek aktywności publicznej: <strong>udział w uroczystości połączony z kontrolą jakości podziękowań</strong>. Zgodnie z relacją radnego Kazimierza Mordaki, stawił się on punktualnie o 5:40 na skwerku po Urzędem, przejął się losem ojczyzny, wysłuchał przemówienia, złożył kwiaty, a nawet — w geście najwyższego poświęcenia — udał się na herbatę do muzeum. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dramatyczne niedopatrzenie: <strong>Prezydent podziękował… nie po imieniu i nazwisku. </strong>W dodatku nie radnemu, ale osobom zaangażowanym w przygotowanie uroczystości.&nbsp;</p><p>Z przekazu wynika, że radny zaproszenie otrzymał, więc przyszedł. Przyszedł, więc oczekiwał. Oczekiwał, więc sprawdził. Sprawdził, więc się zdziwił. A gdy się zdziwił, to – jak na obywatela XXI wieku przystało – <strong>opublikował zdziwienie na Facebooku</strong>. Bo przecież od tego mamy media społecznościowe: by świat się dowiedział, że <strong>podziękowanie ogólne to jednak nie to samo, co podziękowanie personalne z pełną literaturą cytowań</strong>.</p><p>W tle przewija się wpis prezydenta z długą listą wymienionych osób. Niestety, algorytm „tagowania” musiał przeoczyć najważniejszego bohatera poranka. I tu pojawia się pytanie epokowe: <strong>czy obecność na uroczystości jest jeszcze obecnością, jeśli nie została wymieniona?</strong> To jak drzewo, które przewróciło się w lesie bez relacji live – czy aby naprawdę upadło?</p><p>Radny, człowiek obyty w świecie, wykształcony i prawy, jak sam zauważa, woli jednoczyć niż dzielić. Dlatego nie dzieli włosa na czworo — <strong>on dzieli listę podziękowań na „jestem” i „nie ma mnie”</strong>. To bardzo nowoczesne podejście do wspólnoty: liczy się wspólnota, o ile wspólnota liczy ciebie.</p><p>Nie zatrzymujmy się jednak na żalach. Potraktujmy sprawę konstruktywnie! Oto kilka propozycji systemowych, by podobne dramaty się w przyszłości nie powtarzały:</p><ol><li><strong>Aplikacja „Dziękuję+”</strong> – każdy uczestnik skanuje kod QR przy wejściu, a po wydarzeniu dostaje spersonalizowane podziękowanie z emotką dopasowaną do nastroju.</li><li><strong>Protokół Apelowy Uroczystości</strong> – prowadzący czyta listę obecności niczym na rozpoczęciu roku szkolnego („Mordaka? – Jest!”), a publiczność odpowiada chórem „Dzię-ku-je-my!”.</li><li><strong>Odznaka „Zasłużony dla frekwencji”</strong> – wręczana za stawiennictwo przed 6:00 oraz wytrwanie do końca herbaty spożycie odpowiedniej liczby ciastek.</li><li><strong>Punktacja rankingowa</strong> – za zdjęcie z flagą +5, za selfie z wartą honorową +3, za wpis po wydarzeniu +10 (kolejne pięć za brak literówek).</li></ol><p>A tak całkiem serio: w dawnych czasach bycie na obchodach miało dwie proste funkcje – <strong>upamiętnić i uszanować</strong>. Jeśli ktoś koniecznie potrzebuje do tego <strong>publicznego klepnięcia po plecach</strong>, to może problemem nie jest brak podziękowań, tylko rosnąca popularność polityki „selfie albo nie było”.</p><p>Na koniec, żeby nikt nie mówił, że nie proponujemy kompromisu: <strong>zróbmy skrócony, gotowy do wklejenia szablon podziękowania</strong> – do użytku przy każdej miejskiej uroczystości:</p><blockquote><p>„Dziękujemy wszystkim mieszkańcom za obecność. W szczególności: rodzinom, kombatantom, harcerzom, służbom mundurowym oraz osobom, które przyszły, wyszły, wróciły i znowu przyszły. Jeśli kogoś nie wymieniliśmy, to przepraszamy i dziękujemy raz jeszcze – imiennie, zbiorowo i na zapas.”</p></blockquote><p>I tyle. Bo pamięć o bohaterach nie potrzebuje tagowania, a <strong>patriotyzm nie powinien być konkursem na najgłośniejsze „dziękuję”</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Od serca na plakacie do burzy w radzie: kulisy tomaszowskiej PO]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52078,od-serca-na-plakacie-do-burzy-w-radzie-kulisy-tomaszowskiej-po</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52078,od-serca-na-plakacie-do-burzy-w-radzie-kulisy-tomaszowskiej-po</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Sep 2025 21:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-od-serca-na-plakacie-do-burzy-w-radzie-kulisy-tomaszowskiego-przesilenia-1757252244.jpg</url>
                        <title>Od serca na plakacie do burzy w radzie: kulisy tomaszowskiej PO</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52078,od-serca-na-plakacie-do-burzy-w-radzie-kulisy-tomaszowskiej-po</link>
                    </image><description>Radni Koalicji Obywatelskiej opublikowali oświadczenie w sprawie odejścia z klubu oraz Platformy Obywatelskiej, wieloletniej radnej tego ugrupowania, dwukrotnej kandydatki na Prezydenta Miasta, biorącej udział w wyborach do Sejmu orz Senatu, Barbary Klatki. Trudno powiedzieć, czy cała szóstka pozostałych w klubie &quot;samorządowców&quot; podziela zaprezentowane stanowisko, bo podpisany pod nim jest jedynie Paweł Jabłoński. Domniemywać jednak należy, że skoro nikt nie protestuje, to wszyscy zdanie to podzielają. Szkoda tylko, że nikt nie zauważył, że jest ono kompromitujące i stanowi doskonały przykład na to, że tzw. partyjni radni nie reprezentują wcale interesów mieszkańców, a jedynie wąskie grupy interesów, często o bardzo osobistym charakterze. Nie dotyczy to oczywiście jedynie KO. Dokładnie takie samo &quot;gangsterstwo&quot; reprezentują działacze PiS.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <blockquote><p>Wspólnie liczyliśmy na rzeczywistą zmianę w funkcjonowaniu miasta, w którym od ponad dekady władzę sprawuje środowisko polityczne zbudowane wokół prezydenta Marcina Witko. Zmiana ta – naszym zdaniem – była i jest konieczna nie tylko ze względu na potrzebę odpartyjnienia struktur miejskich, w tym spółek komunalnych, lecz także dla przywrócenia pełnej przejrzystości i standardów demokratycznych w zarządzaniu Tomaszowem.</p></blockquote><p>– czytamy na samym początku oświadczenia. Aż chce się zapytać: „Naprawdę?” Przecież pod tym oświadczeniem podpisują się działacze różnych partii, często mających korzenie bezpośrednio w PZPR. Platforma Obywatelska już w Tomaszowie rządziła – zarówno w mieście, jak i w powiecie. Podobnie jak jej obecni radni, wcześniej reprezentujący SLD. Mieli okazję tworzyć pełną przejrzystość samorządową. Czemu tego nie robili? No właśnie. Obecnie od dwóch lat trwa atak na wszystkie instytucje będące we władaniu władz krajowych i samorządu województwa łódzkiego. Radny Jodłowski został dyrektorem łódzkiego oddziału KRUS, a Marek Krawczyk – tomaszowskiej placówki tej samej instytucji. Nikt nawet nie pomyślał o konkursach. Że ktoś nie ma pojęcia o ubezpieczeniach rolników? No i co z tego? Czy o takich standardach mowa w oświadczeniu?</p><blockquote><p>„Udało nam się przełamać ponad dziesięcioletni monopol jednej opcji politycznej – zarówno dzięki determinacji środowisk demokratycznych w Tomaszowie, jak i efektowi szerszej zmiany politycznej w kraju po objęciu władzy przez rząd Donalda Tuska. Po raz pierwszy od lat Koalicja Obywatelska mogła uzyskać realny wpływ na politykę miejską, mając większość w Radzie Miejskiej.”</p></blockquote><p>– napisano dalej. Czy ktoś z czytelników to zrozumiał? Rzeczywiście, ogarnięcie tego nie jest proste. Spróbujmy więc to wyjaśnić. W jaki sposób Koalicja Obywatelska, mając dziewięciu radnych, mogła mieć większość w Radzie Miejskiej? Nawet jeśli doliczyć do tego dwóch „spadochroniarzy”, państwa Kucharskich, to nadal brakuje głosów do stabilnej większości. Chyba że ktoś doliczy Kazimierza Barana – ale trudno przypuszczać, by chciał być narzędziem w rękach Adriana Witczaka. Faktycznie jednak taka większość bywała osiągana, tyle że zbudowana na porozumieniu Węgrzynowski–Witczak, co widać było w głosowaniach w Radzie Miejskiej. Wojna KO–PiS robiona pod publiczkę, a radni Węgrzynowskiego w Radzie Powiatu twierdzą, że dostali zakaz atakowania Witczaka w internecie.</p><p>Z jednym jednak należy się zgodzić: Koalicja Obywatelska mogła uzyskać realny wpływ na to, co dzieje się w mieście. W jaki sposób? Poprzez dialog i tworzenie wspólnych koncepcji rozwoju, czyniących Tomaszów bardziej przyjaznym mieszkańcom. Zamiast tego postawiono na konfrontację. Jej celem nie jest dobro miasta, lecz wzmacnianie pozycji jednego człowieka. Tymczasem współpraca jest możliwa – i tylko w ostatnim roku, dzięki wsparciu Dariusza Klimczaka z PSL oraz Joanny Skrzydlewskiej z PO, trafi do Tomaszowa ponad 100 milionów złotych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/52007,mizoginia-i-manipulacja-jak-internetowa-nienawisc-ksztaltuje-polityczny-krajobraz-miasta"></oembed></figure><p>Z drugiej strony w powiecie, gdzie KO nieformalnie wspiera starostę, pieniędzy tej skali nie widać. Na otarcie łez otrzymaliśmy niewielkie środki na drogi – i to dzięki wstawiennictwu tego samego PSL-owskiego ministra. Gdzie ci działacze? Gdzie ten realny wpływ po dojściu do władzy Donalda Tuska? No tak, wpływ był… w prokuraturze Adama Bodnara.</p><blockquote><p>„Niestety, już trzy radne opuściły klub Koalicji Obywatelskiej, co spowodowało utratę demokratycznej większości w radzie. Sądzimy, że to nie przypadek. Obawiamy się, że może to być tworzenie nowej siły politycznej w mieście, która nie uzyskała demokratycznego mandatu w wyborach.”</p></blockquote><p>– ten fragment to prawdziwa gimnastyka słowotwórcza. Kto to wymyślił? Może ChatGPT? Owszem, z tego narzędzia korzystam, ale niekoniecznie pisząc felietony. Czy autor rozumie, czym jest demokracja i samorząd? Partyjniacka patologia trwa u nas od lat. „Nowa siła w mieście, która nie uzyskała demokratycznego mandatu” – ktoś to rozumie? Trzy radne odeszły, ponieważ nie zgadzały się z autokratycznym stylem zarządzania w Platformie Obywatelskiej. Nie zrobiły tego nagle i niespodziewanie, lecz po wielu sporach i dyskusjach, podczas których bywały obrażane. Czy „demokratyczny mandat” oznacza brak możliwości wyrażania własnych opinii? Czy to przymus szkodliwych działań w imię partyjnej dyscypliny, zarządzanej przez osoby nieponoszące za nią osobistej odpowiedzialności?</p><blockquote><p>„Radna Barbara Klatka została z naszej rekomendacji wybrana na funkcję Przewodniczącej Rady Miejskiej – z pełnym poparciem Klubu Koalicji Obywatelskiej. Liczyliśmy, że w tej roli stanie się liderką zmian i orędowniczką jawności, niezależności samorządu oraz politycznej jedności wewnątrz klubu, którego była członkinią.”</p></blockquote><p>– ten fragment również wymaga komentarza. Najważniejsze jest to, że Barbara Klatka to osoba z największym doświadczeniem samorządowym: jedna kadencja w radzie gminy Inowłódz, dwie w Radzie Powiatu i tyle samo w samorządzie miejskim. Jak wspomniałem, dwukrotnie startowała w wyborach na prezydenta miasta. Kogo więc radni KO mogli zgłosić jako kandydatkę na przewodniczącą Rady? Pawła Jabłońskiego? Wolne żarty – już funkcja milczącego wiceprzewodniczącego znacząco go przerasta. Obecna przewodnicząca była jedynym wyborem mającym jakikolwiek sens. I powiedzmy to wprost: to ona była twarzą PO, a nie odwrotnie. Intencje wyjaśnia kolejny fragment:&nbsp;</p><blockquote><p>„Niestety, z przykrością stwierdzamy, że w kluczowym momencie tej kadencji radna Klatka nie tylko dystansowała się od działań Klubu, ale również wsparła politycznie prezydenta Tomaszowa, głosując za udzieleniem wotum zaufania wbrew decyzji Klubu. Decyzja ta nie była nikomu narzucona, a została przedyskutowana przez radnych, co było niespodziewanym ciosem nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla naszych wyborczyń i wyborców.”</p></blockquote><p>Przede wszystkim uderza brak logiki. Skoro decyzja nie była narzucona, to dlaczego skierowano wniosek do sądu koleżeńskiego Platformy Obywatelskiej? Oświadczenie mówi, że doszło do zawieszenia radnej Klatki w prawach członkini Platformy Obywatelskiej decyzją władz krajowych. To sugeruje, że mityczne warszawskie przywództwo postanowiło samodzielnie o działaniach wymierzonych w swoją wieloletnią członkinię. Kto w to wierzy?</p><p>Kluczem miało być nieudzielenie wotum zaufania. Zaplanowano, że Platforma Obywatelska doprowadzi w Tomaszowie do referendum w sprawie odwołania prezydenta – zaledwie rok po tym, jak uzyskał on demokratyczny mandat od mieszkańców. Znowu: ludzie powołujący się na demokrację traktują ją tak, jak ją rozumieją. Podwójne standardy widać gołym okiem.</p><p>Znów chodziło o zrobienie zamieszania. Koalicja Obywatelska, nie mogąc pogodzić się z przegraną, próbuje wprowadzać zamęt. Po to były zawiadomienia do prokuratury – miały przedstawić Marcina Witko w negatywnym świetle. Kampania referendalna trwałaby miesiącami; pewnie by nie wyszła, ale nawet gdyby, to znów kolejne wybory i kolejna kampania. Dla miasta to prawie rok zmarnowany.</p><p>A dalej jest równie ciekawie, bo przecież „ciosem dla wyborców” było głosowanie radnej. Naprawdę ktoś głosował na Barbarę Klatkę po to, by toczyła boje z Witko? Dziwny ten elektorat.</p><blockquote><p>„W dniu, w którym miał odbyć się sąd koleżeński w sprawie zachowania pani radnej, ta zdecydowała się na rezygnację z członkostwa w partii, przy tym nie rezygnując z mandatu radnej.”</p></blockquote><p>Dlaczego miałaby z niego rezygnować? Czy ktoś nawoływał wcześniej do złożenia mandatów przez państwa Kucharskich, kiedy wykonali kangurzy skok do Polski 2050? Kolejny przejaw szowinizmu? Zwracają na to uwagę (byli) członkowie PO, którzy razem z przewodniczącą zdecydowali się odejść.</p><blockquote><p>„Nasza współpraca z przewodniczącą Barbarą Klatką w ostatnim czasie była wyjątkowo trudna. Regularnie podważała działania radnych Koalicji Obywatelskiej i naszych koalicjantów, kwestionowała działania radnych w pracach komisji, a w szczególności w kluczowej sprawie – próby obrony niezależności Komisji Rewizyjnej. Warto zaznaczyć, że to właśnie opozycja musi mieć realne narzędzia do kontroli władzy wykonawczej w mieście.”</p></blockquote><p>Kolejny przykład hipokryzji autorów oświadczenia. Komisja Rewizyjna w jednostce samorządu terytorialnego to nie narzędzie walki politycznej, jak postrzegają to działacze KO, lecz poważny organ, który opiniuje m.in. wykonanie budżetu i sprawuje nadzór nad jednostkami (z wyłączeniem spółek prawa handlowego). Tym bardziej powinna być zrównoważona i obiektywna w ocenach. Tymczasem wyznacznikiem wyboru przewodniczącego gremium stała się nieskrywana niechęć do prezydenta. O obiektywizm trudno. Nic dziwnego, że Barbara Klatka kontestowała takie pomysły – tym bardziej że wcześniej sama bywała ofiarą nienawiści tych samych osób.</p><blockquote><p>„Ponadto informujemy, że w związku z rezygnacją pani Barbary Klatki z członkostwa w klubie radnych Koalicji Obywatelskiej i faktycznym porzuceniem przez nią wspólnych wartości, wycofujemy wcześniej udzielone poparcie dla pełnienia funkcji przewodniczącej Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego.”</p></blockquote><p>Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by złożyć wniosek o jej odwołanie. Zapewne w ślad za nim poszedłby kolejny – o odwołanie Michała Jodłowskiego, który poparcie KWW Marcina Witko również zdążył stracić. I zabawa zamiast pracy będzie toczyć się dalej. Tymczasem radni KO postanowili poprosić mieszkańców, by podpowiedzieli im, co zgłosić do budżetu miasta. Z czym więc właściwie szli do tych wyborów?</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Kolejne skandale w Koalicji Obywatelskiej: post radnego Mordaki i &quot;ustawiany&quot; konkurs dla Pawła Jabłońskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51939,kolejne-skandale-w-koalicji-obywatelskiej-post-radnego-mordaki-i-quot-ustawiany-quot-konkurs-dla-pawla-jablonskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51939,kolejne-skandale-w-koalicji-obywatelskiej-post-radnego-mordaki-i-quot-ustawiany-quot-konkurs-dla-pawla-jablonskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Sep 2025 23:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kolejne-skandale-w-koalicji-obywatelskiej-post-radnego-mordaki-i-ustawiony-konkurs-dla-pawla-jablon-1756723102.jpg</url>
                        <title>Kolejne skandale w Koalicji Obywatelskiej: post radnego Mordaki i &amp;quot;ustawiany&amp;quot; konkurs dla Pawła Jabłońskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51939,kolejne-skandale-w-koalicji-obywatelskiej-post-radnego-mordaki-i-quot-ustawiany-quot-konkurs-dla-pawla-jablonskiego</link>
                    </image><description>Dwa skandale poruszyły w ubiegłym tygodniu Internet. Oba związane były z działaczami Koalicji Obywatelskiej. Zarówno jeden, jak i drugi łączą się także ze sobą. Pierwszy z nich związany jest z wpisem, jaki dokonał na swoim profilu internetowym radny Kazimierz Mordaka, a który wywołał oburzenie nie tylko wśród jego przeciwników. Jego treść ma charakter ksenofobiczny, dyskryminujący, wykluczający obywateli innych narodowości, a także stygmatyzujący ludzi ze względu na ich stan zdrowia. Trudno nie mieć skojarzeń z brunatnym, niemieckim reżimem lat 30-tych ubiegłego wieku. Drugie zdarzenie dotyczyło afery, jaka wybuchła na sesji Rady Miejskiej w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie jedna z radnych ujawniła, że w tamtejszym MZK odbywa się &quot;ustawiany&quot; konkurs na stanowisko koordynatora (czymkolwiek miałby być). Radna (prawniczka z zawodu) twierdzi, że robiony jest on pod tomaszowskiego radnego, Pawła Jabłońskiego. Pracę tę ma mu z kolei załatwiać poseł Adrian Witczak, z którym Jabłoński jest blisko związany.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Zacznijmy od pierwszego wątku, który opiszę dosyć krótko, ponieważ wrócę do niego w najbliższym czasie. Otóż jakiś czas temu, radny Kazimierz Mordaka opublikował na swoim profilu sponsorowany post, na którym do własnej politycznej autopromocji użył fotografii dzieci, podopiecznych z tomaszowskiego Domu Dziecka "Słoneczko" oraz uczestników programu Miasto dla Młodych. Na fakt niestosowności i wątpliwą etykę tych działań zwróciła mu uwagę, Agnieszka Drzewoska Kovac.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Już w komentarzach pod postem wylała się na nią prawdziwa lawa nienawiści. Zachęciło to Kazimierza Mordakę do jeszcze większego "dokręcenia śruby". Zaczęły pojawiać się audycje telewizyjne w sponsorowanej przez powiat telewizji, a <strong>działacze KO i lewicy masowo zaczęli atakować Drzewoską</strong> w Internecie. Pojawiły się groźby zwolnienia z pracy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To jeszcze bardziej zmobilizowało radnego Mordakę w i kolejnym kroku postanowił dokuczyć także rodzinie Rzeczniczki Konsumentów, a dokładnie ujmując jej mężowi. Do tematu jeszcze wrócę, bo jak pisałem wcześniej, wpis nie tylko łamie prawo i to w sposób wieloaspektowy, ale także jest wyjątkowo nikczemny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pan Mordaka jak zwykle w swoich wpisach postanowił użyć <strong>pomówień i inwektyw</strong>. &nbsp;Zarzucił między innymi Drzewoskiej, że wykorzystała swoją funkcję Rzeczniczki, by załatwić mężowi pracę w<strong> Domu Pomocy Społecznej</strong>, a co ciekawsze w całym załatwiactwie pojawia się także nazwisko Prezydenta Marcina Witko, który jak widać jest obiektem chorobliwej nienawiści radnego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czytając tekst, postronny i nieznający sytuacji obserwator może rzeczywiście się oburzyć, bo kumoterstwo i nepotyzm są naganne, a nawet szkodliwe. I wiele osób zapewne ten fragment właśnie oburzył. Tyle tylko, że wiedzący wszystko i o wszystkich radny z Wąwału zapomniał zaznaczyć, że męża Drzewoskiej <strong>do prac interwencyjnych w DPS skierował tomaszowski PUP, jako osobę bezrobotną i niepełnosprawną</strong>, a praca jaką wykonywał nie była żadną intratną i dobrze płatną polityczną "fuchą", a wykonywaną za najniższe wynagrodzenie, zmieniającego pampersy, starym i schorowanym osobom, opiekuna. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak to się ma do kolejnej afery? Otóż tomaszowski radny (miejski) Paweł Jabłoński, to pracownik pana Mordaki. To równocześnie działacz Koalicji i Platformy Obywatelskiej, który swoją pozycję i funkcję w Radzie Miejskiej nie zawdzięcza jakimś specjalnym osiągnięciom na polu działalności społecznej, czy też walorom intelektualnym, ale bliskim relacjom z posłem Witczakiem.<strong> </strong>Dlatego <strong>od ponad roku trwają poszukiwania jakiegoś zajęcia, którym mógłby się parać,</strong> a przy okazji nieźle zarobić i niczego nie zepsuć. W samym Tomaszowie możliwości się wyczerpały na KRUS-ie, do którego napompowano koalicyjnych aktywistów i chyba zaraz będzie on pękał w szwach. Do pracy urzędniczej, gdzie 8 godzin trzeba uczciwie przepracować za biurkiem, jak mówią jego koledzy, Jabłoński się nie nadawał. Nie mógł więc pomóc nawet koalicjant z powiatu, Mariusz Węgrzynowski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">MZK w Piotrkowie ogłosił nabór na stanowisko <strong>„Koordynator współpracujący z jednostkami zewnętrznymi”</strong>. Termin składania ofert określono <strong>do 26 sierpnia 2025 r.</strong> (liczy się doręczenie do siedziby spółki). Wymagania kluczowe: wyższe wykształcenie, <strong>min. 5 lat doświadczenia zawodowego</strong>, niekaralność; dodatkowym atutem jest doświadczenie w komunikacji zbiorowej. Do zadań należą m.in.: <strong>współpraca z podmiotami zewnętrznymi i jednostką samorządową, nadzór nad procesami transportowymi, koordynacja zezwoleń/zaświadczeń</strong>.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak dowiedzieliśmy się w Piotrkowie, na konkurs wpłynęła tylko jedna oferta, właśnie od tomaszowskiego radnego, który doświadczenia w koordynowaniu komunikacją zbiorową żadnego nie ma, a jego wiedza ogranicza się przede wszystkim do sprzedaży materiałów betonowych u obecnego swojego pryncypała.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Lokalne, piotrkowskie portale internetowe, poinformowały o naborze, wskazując termin i zakres stanowiska; przykłady: <strong>Trybunalski.pl</strong> i <strong>eTrybunalski</strong>. Równolegle media przypominały, że w MZK trwa także procedura wyłaniania <strong>prezesa,</strong> po rezygnacji Andrzeja Dziewanowskiego (wygranego wcześniej konkursu).</p><p style="text-align:justify;">Na <strong>XXIII sesji Rady Miasta</strong> p.o. prezesa MZK <strong>Bartłomiej Krasiński</strong> (zarazem szef RN) potwierdził konkurs na koordynatora oraz nabór na prezesa, dodając: <strong>„W najbliższym czasie poznamy kandydata wyłonionego w konkursie”</strong> i zapewniając, że <strong>bieżąca działalność spółki nie jest zagrożona</strong>. <a href="https://epiotrkow.pl/news/trwa-xxiii-sesja-rady-miasta-piotrkowa-trybunalskiego%2C59288" target="_blank">ePiotrków</a></p><p>Co na to piotrkowscy radni? <strong>Marlena Wężyk-Głowacka</strong> pytała m.in., <strong>czy spółkę stać na równoległe utrzymanie prezesa i koordynatora</strong>, podkreślając, że wcześniej takiego etatu nie było.<strong> Przemysław Winiarski</strong> wprost zakwestionował potrzebę nowego etatu mówiąc: <strong>„Czy stanowisko koordynatora jest potrzebne? Ja tego nie rozumiem. Piotr Masiarek</strong> krytykował samą koncepcję tworzenia stanowiska koordynatora. <strong>Radna Kinga Mazur</strong> z mównicy stwierdziła wprost, że koordynatorem „ma być” konkretna osoba związana towarzysko z politykiem; przewodniczący <strong>Mariusz Staszek</strong> przerwał jej wypowiedź i zarządził przerwę.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Gdzie są granice politycznej autopromocji. Czy wykorzystywanie dzieci z Domu Dziecka jest ok?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51605,gdzie-sa-granice-politycznej-autopromocji-czy-wykorzystywanie-dzieci-z-domu-dziecka-jest-ok</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51605,gdzie-sa-granice-politycznej-autopromocji-czy-wykorzystywanie-dzieci-z-domu-dziecka-jest-ok</guid>
            <pubDate>Fri, 15 Aug 2025 12:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-a30e819d032ddb30db1b040a3f3931cf.png</url>
                        <title>Gdzie są granice politycznej autopromocji. Czy wykorzystywanie dzieci z Domu Dziecka jest ok?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51605,gdzie-sa-granice-politycznej-autopromocji-czy-wykorzystywanie-dzieci-z-domu-dziecka-jest-ok</link>
                    </image><description>Czym różnią się dzieci bogatych rodziców, których stać jest na opłacanie czesnego w prywatnej szkole, od dzieciaków z &quot;bidula&quot;, których życie już na samym starcie jest nie z ich winy wykrzywione? Czy chodzi tylko o deficyty rodzicielskiej miłości? Może o brak oparcia w kochanej mamie i odpowiedzialnym tacie? Okazuje się, że nie tylko. W Tomaszowie te pierwsze traktowane są jak młodzi ludzie z pełnią praw. Te drugie bywają przedmiotem i narzędziem marketingu. W tym tego politycznego. Uważacie, że przesadzam? Spróbuję Was przekonać, że tak nie jest.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Ten tekst zacząłem pisać dzisiaj rano ale nagle przybrał całkiem innych charakter i powstał felieton o czymś, co stanowi didaskalia do problemu, o jakim chcę napisać. Przyczynkiem do niego jest tomaszowski Dom Dziecka "Słoneczko" ale tak naprawdę sytuacje opisywane mogą zdarzyć się wszędzie np. w Specjalnym Ośrodku Szkolno Wychowawczym. Tutaj jednak ma to szczególnie istotne znaczenie.&nbsp;</p><h2><strong>Niezobowiązujące zaproszenie</strong></h2><p style="text-align:justify;">Wszystko zaczęło się od niezobowiązującego zaproszenia, jakie skierował do podopiecznych DD "Słoneczko", Janusz Dziubałtowski. Dzieci miały przyjechać na grilla i piknik do radnego Kazimierza Mordaki i tam zabawić wspólnie z uczestnikami zajęć, prowadzonych przez miasto w ramach MDM (Miasto dla Młodych). Wychowawcy zareagowali na propozycję tak jak zawsze, czyli w sposób entuzjastyczny. Impreza się odbyła i wszyscy świetnie się bawili. Pozostałyby zapewne miłe wspomnienia, gdyby nie fakt, że radny Mordaka wizytę swoich młodych gości postanowił wykorzystać do osobistej autopromocji. I nie byłoby w tym nic złego, gdybyśmy na pełnym agresywnych i pełnych nienawiści wpisów, jakie na co dzień się ukazują się na jego profilu (że o jakości komentarzy znajomych nie wspomnę) przeczytali miłą relację opatrzoną fotografiami przedstawiającymi radnego i innych kolegów radnych z jego ugrupowania, może nawet z wizerunkami wychowawców, jeśli wyraziliby na to zgodę. &nbsp;Kazimierz Mordaka postanowił jednak posunąć się o krok dalej i zamieścił serię zdjęć przedstawiającą wychowanków. Przecież nic tak nie wpłynie na emocje odbiorców jak widok dzieciaków, pozbawionych rodziców.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Nikogo to nie obchodzi</strong></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Pierwsze pytanie jakie oczywiście się nasuwa ma charakter etyczny. Zadałem je zarówno staroście, jak i panu Mordace, Jodłowskiemu, Alicji Zwolak Plichta. Czy wykorzystywanie dzieci, w większości z trudną historią życiową do własnej autopromocji jest działaniem etycznym, szczególnie w kontekście funkcjonującego u nas Kodeksu Etyki Radnego Powiatu Tomaszowskiego? Na moje pytania wciąż nikt nie odpowiedział. Zamiast tego zaczęto utrudniać mi dostęp do informacji. Czy naprawdę nikogo to nie obchodzi? Przecież placówki opiekuńcze i oświatowe podlegają bezpośrednio Staroście.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Czy został on poinformowany o imprezie oraz następujących po niej publikacjach internetowych? Jeśli tak, to jakie działania w tej sprawie podjął? Jeśli nie, to jakie zamierza podjąć? Sprawą powinien zainteresować tym bardziej, że na zdjęciach, jakie opublikował radny widoczna jest młodzież z bronią pneumatyczną. Czy wobec powyższego na spotkaniu była obecna osoba posiadająca uprawnienia do prowadzenia szkoleń strzeleckich lub opieki nad dziećmi w czasie użytkowania tzw. "wiatrówek"?&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Czepiam się? Być może, tylko kto robiłby to, gdyby przydarzyło się jakieś nieszczęście. Jak zawsze nie byłoby winnych? A Starosta spędzał akurat czas na kolejnej Pielgrzymce Radia Maryja w Częstochowie?&nbsp;</span></p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Zgoda na publikację wizerunku</strong></h2><p style="text-align:justify;"><strong>Kiedy chodziłem po starostwie powiatowym i pytałem o tą kwestię, słyszałem, że wszystko jest zgodne z prawem, bo opiekunem prawnym dzieci jest pani dyrektor DD "Słoneczko". </strong>Co to znaczy? Otóż, że właściwie, nie powinno być problemu. Tyle, że uprawnienie do czegoś nie może wyłączać odpowiedzialności i zdrowego rozsądku. I w tym przypadku nie wyłączyło. Jak twierdzi pani Katarzyna Koziołek zgody na publikację zdjęć swoich podopiecznych przez radnego Mordakę nie wyraziła. I bardzo dobrze. Dlaczego więc do tego doszło? Radny na nasze pytania nie odpowiedział.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zacytuję w tym miejscu oficjalne stanowisko UODO: <span style="color:#000000;"><i>wizerunek dziecka jest daną osobową, a jego rozpowszechnianie - nawet w dobrej wierze - wymaga spełnienia określonych warunków.&nbsp;</i></span><i> </i><span style="color:#000000;"><i>Przede wszystkim musi zostać uzyskana odrębna dobrowolna i świadoma zgoda rodzica lub opiekuna prawnego. Nie może być ona przy tym warunkiem udziału dziecka w wyjeździe, imprezie itp. Każda zgoda może być w dowolnym momencie wycofana, a organizator musi respektować taką decyzję.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">W przypadku wychowanków domu dziecka ma to szczególnie istotne znaczenie i trzeba tu być wyjątkowo wyczulonym i ostrożnym, ponieważ każde zdjęcie może mieć skutek w dorosłym życiu 20 lat później ale o tym za chwilę.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Bez względu zatem kogo przyjąć można jako zdolnego do wyrażenia zgody na publikację wizerunku w połączeniu z informacjami wrażliwymi (pracownika placówki, opiekuna prawnego, rodzica czy dziecko) występuje w takim przypadku sytuacja wskazująca w sposób jednoznaczny i oczywisty na powątpiewanie w dobrowolność takiej zgody. Z jednej bowiem strony mamy radnego powiatowego z drugiej pracowników placówek będących pośrednio mu podległymi oraz dzieci, które z uwagi na swoją obecność w placówkach podlegają władztwa ich pracowników. &nbsp;</span></p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Prawo do prywatności dziecka</strong></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Dzieci mają prawo do prywatności nawet większej niż dorośli. Także prywatności rozumianej w perspektywie długoterminowej. </span>Udostępnianie zdjęć, filmów z udziałem dzieci stała się codziennością w sieci. Wielu rodziców jednak nie chce wyrażać zgody na publikację zdjęć robionych w przedszkolach czy szkołach. Niestety coraz częściej prowadzi to do dyskryminacji pociech tych mądrych rodziców. Zdarzają się nawet regulaminy konkursów, które wymuszają zgody na publikację zdjęć. Każdego dnia do sieci trafiają miliony takich zdjęć czy filmów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Często wydaje się nam dorosłym, że to jest normalne i nawet w jakiś sposób niewinne. Dla świętego spokoju udzielamy zgody, nawet nie patrząc na to, jak bardzo mogą one być obciążające. Mało też kto spogląda na nie i się zastanawia jak bardzo mogą być negatywne ich konsekwencje. Stanowić mogą pożywkę dla hejtu rówieśniczego, służyć cyberprzemocy, tworzeniu prześmiewczych memów, deepfake'ów, kradzieży cyfrowej tożsamości czy zasilać fora pedofilskie. Zaskoczeni? A przecież kreatywność ludzi nikczemnych nie zna granic.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Zdarza się też, że zdjęcia w sposób ewidentny naruszają godność dziecka. Mnóstwo z nich sami dorośli publikują w sposób nadmierny, bezrefleksyjny i zwyczajnie niepotrzebny bez poszanowania zdania dziecka. Jaka jest&nbsp;w nas dorosłych ułomna świadomość jak krzywdzimy zamiast chronić ich dobro, bezpieczeństwo i przyszłość.</strong></p><p style="text-align:justify;">Jak wynika z badań i raportów większość nastolatków odczuwa zawstydzenie i niezadowolenie widząc swoje zdjęcia w sieci. Należy tu podkreślić, że dorośli, w tym osoby pracujące w szkołach, przedszkolach, organizacjach i placówkach opiekuńczych powinny mieć większą świadomość. - <i>"Moda" na dzielenie się, wyścig po zasięgi i popularność w sieci, nie powinna przysłonić troski o bezpieczeństwo i dobrostan dzieci. Jako środowisko działające na ich rzecz, a także na rzecz szkół, przedszkoli, klubów sportowych i wielu innych miejsc mających wpływ na rozwój młodych ludzi, widzimy potrzebę intensywnego podnoszenia świadomości na ten temat" </i>to słowa Konrada Ciesiołkowicza Prezesa Fundacji Orange na konferencji Parlamentarnego Zespołu Praw Dziecka z 8 lipca 2024.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51598,wegrzynowski-lubi-krecic-trupy-najlepiej-wygladaja-w-szafach"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Poradnik: "Wizerunek dziecka w internecie Publikować czy nie?" przygotowany we współpracy Fundacji Orange z UODO jest dostępny na stronie Fundacji <strong>polecamy go wszystkim, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości czy robią dobrze kreując swój polityczny wizerunek z dziećmi w tle.</strong></p><p style="text-align:justify;">Według polskiego badania (EU Kids Online 2018, Pyżalski i in., 2019) 51% nastolatków odczuwa zdenerwowanie kiedy widzi swoje zdjęcia w sieci, a 41,6% nastolatków doświadcza nieprzyjemnych komentarzy ze strony innych użytkowników. Średnia wieku "cyfrowych narodzin" dziecka to 6 m-cy. Według kodeksu rodzinnego i opiekuńczego rodzice i opiekunowie są zobowiązani działać na korzyść i dla ich dobra. Bezrefleksyjne i nieodpowiedzialne publikowanie zdjęć to cyfrowy kidnaping, cyberprzemoc, brak możliwości zbudowania własnej historii w dorosłym życiu, wykorzystywanie danych w celach marketingowych bo Internet nie zapomina.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dziwią jednak najbardziej nauczyciele i opiekunowie, a tym bardziej dyrektorzy szkół którzy nie są apolityczni i wykorzystują młodzież w celach prowadzonych przez siebie działań politycznych i reklamowych. Czy zatem tomaszowskie prywatne szkoły katolickie zajmują się ochroną wizerunku tak samo jak publiczne placówki? Trudno ocenić, bo przecież standardy powinny być takie same. W jednych pojawia się Maciarewicz, w innej Witczak, a Mordaka w kolejnej. Jesteście znowu zaskoczeni zestawieniem? Występy Macierewicza niczym nie różnią się od tych pozostałych panów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Brudna polityka, w której młodzież szkolna nie powinna uczestniczyć. Dzieje się tak i w publicznych szkołach ale i prywatnej prowadzonej przez radną KO, Alicję Zwolak. Za to w szkole prywatnej standardy (przynajmniej te na papierze) są bardzo wysokie. Czy to znaczy, że dzieci bogatych rodziców mają inne prawa od tych, które opieki rodzicielskiej są pozbawione? Proszę mi wybaczyć, ale dokładnie tak to wygląda. Te pierwsze trzeba chronić, a te drugie wykorzystywać do własnych celów. No tak, przecież zapraszamy na grilla, a to jednak zobowiązuje. I... nikt nie protestuje...&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Kilka słów na koniec</strong></h2><p style="text-align:justify;">Zapewne pamiętacie ohydne ataki na małą Kasię Nawrocką w Internecie. Myślicie, że mogą one dotyczyć tylko córki Prezydenta? W sieci jest wielu złych ludzi, często udających kogoś innego. Niedawno podejmując pewną interwencję usłyszałem, że pewien kilkunastoletni chłopiec jest doskonałym manipulatorem. To całkiem możliwe, bo dzieci dotknięte deficytem miłości często takie są. Tymczasem są one też podatne na manipulacje. I doskonale o tym wiedzą ludzie poszukujący swoich ofiar w internecie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przeskoczmy jednak o kilkanaście lat w przyszłość. Dorosła kobieta, czy mężczyzna, wychowankowie "bidula" idą do pracy. Budzą przy okazji ciekawość innych zatrudnionych w danym miejscu osób. Gdzie najłatwiej zebrać o kimś informacje? Oczywiście w Internecie. Zaczyna się poszukiwanie. Dane biometryczne właściwie już dziś łatwo wykorzystywać do tropienia ludzi, za kilka lat proceder taki będzie powszechnością. Okazuje się, że nowa koleżanka, czy kolega wychowali się w domu dziecka, a więc nie mili "normalnej" rodziny, a może matkę alkoholiczkę, bo inna by przecież nie zostawiła dziecka, a może ojciec to kryminalista, a w więzieniu siedział za morderstwo. To, czego nie znajdą, dopiszą sobie sami.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>PS</strong></p><p style="text-align:justify;">Tematem zainteresowała się Agnieszka Drzewoska - Kovac. Rozmawiała na ten temat w czasie posiedzenia Komisji Zdrowia Rodziny i Spraw Społecznych, prowadzonej przez wspomnianą wyżej radną Zwolak Plichta. Czy przyniesie to jakiś efekt, czy będzie taki sam, kiedy z prośbą o pomoc do radnych KO zgłosili pracownicy Środowiskowego Domu Samopomocy?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Gdy wszyscy stoją odwróceni plecami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51663,gdy-wszyscy-stoja-odwroceni-plecami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51663,gdy-wszyscy-stoja-odwroceni-plecami</guid>
            <pubDate>Thu, 14 Aug 2025 18:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gdy-wszyscy-stoja-odwroceni-plecami-1755152615.jpg</url>
                        <title>Gdy wszyscy stoją odwróceni plecami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51663,gdy-wszyscy-stoja-odwroceni-plecami</link>
                    </image><description>Problem z publikacjami wizerunków dzieci w sieci, nie dotyczy jednego radnego, jednej szkoły, czy przedszkola. Opisywany przez nas kilka dni temu przypadek, na który zwróciła uwagę Agnieszka Drzewska Kovac był o tyle szczególny, że chodziło o dzieci znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, będące w tzw. w pieczy zastępczej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Przejrzeliśmy natomiast profile innych placówek oświatowych w naszym mieście, zarówno tych prywatnych, jak i publicznych. Powiedzmy wprost: najlepiej nie jest. Wszechobecne media społecznościowe spowodowały spadek wrażliwości. Przecież każdego dnia wpadają nam w oczy tysiące różnych fotografii, kiedy scrollujemy Facebooka, czy Tik-toka. Ludzie publikują wszystko, w tym usmażonego i pożartego przez siebie kotleta schabowego, bo uznają, że tak wiekopomna chwila zasługuje na uwiecznienie i upublicznienie. Nikt więc już nie zwraca tak naprawdę na to, co i gdzie jest opublikowane. Staramy się mówić o właściwych standardach, przepisach, ale nie zastąpią one zdrowego rozsądku. Tymczasem z niewinnego zdjęcia, ktoś może zrobić wyjątkowo podły mem. Finał dramatu może odbyć się na dachu wieżowca, tak jak miało to miejsce w Piotrkowe.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W tomaszowskich szkołach i przedszkolach udostępnianie zdjęć jest dosyć powszechną praktyką. Rodzice wśród szeregu dokumentów podpisują również oświadczenia o wyrażeniu zgody na publikację wizerunków dzieci. Cel jest oczywiście promocyjny. Zakładamy, że opiekunowie prawni w sposób świadomy i zgodny z ich przekonaniami akceptują fakt, że ich pociechy będą fotografowane a następnie prezentowane w sieci, czy w gazetach lokalnych i nie tylko. My również dostajemy informacje z tych placówek z załączonymi fotografiami, które publikujemy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W zasadzie nie ma w tym nic złego, że szkoła, czy przedszkole chwali się swoją aktywnością, organizowanymi zajęciami, spotkaniami z ciekawymi ludźmi, czy sukcesami podopiecznych. Tyle tylko, że fotografie z przedstawienia o Czerwonym Kapturku, to jednak nie to samo, co zdjęcia pluskających dzieci w ogrodowym, dmuchanym basenie w kostiumikach kąpielowych, a i takie znaleźliśmy na profilach naszych przedszkoli, na co, dosyć szybko i bardzo konkretnie, zareagowała dyrektorka Wydziału Oświaty tomaszowskiego magistratu. Przesadzamy? No cóż, może lepiej nieco przesadzać w takich sytuacjach, niż później, w przypadku nieszczęścia, zastanawiać się jak do niego doszło.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kilka lat temu opisywaliśmy na łamach portalu przypadek tomaszowskiego, skazanego prawomocnym wyrokiem, pedofila, który nie tylko prowadził letnie konkursy sportowe dla dzieci, ale nawet trafił na złotą listę Przyjaciół Dzieci TPD, co wydawało się być wyjątkowym kuriozum. Później, niemal co roku znajdywaliśmy go, w charakterze Mikołaja w szkołach, przedszkolach i sklepach, gdzie organizowano z pozoru niewinne zabawy mikołajkowe.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tyle, że przypadek nie jest odosobniony, bo osoby o takich skłonnościach to nie są księża, co dosyć skutecznie wmawiały nam przez lata lewicowe media, ale przedstawiciele niemal wszystkich zawodów, np. lekarze lub kandydaci na lekarzy. Jedno jest wspólne. Zawsze szukają kontaktu z dziećmi. Pedofil, o którym wspominam, molestował dziewczynki w czasie szkolnych wycieczek. Jego ofiary już w dorosłym życiu mówią, że boją się zasypiać przy zgaszonym świetle. Nikomu nie przeszkadzał a działacze SLD bronili go nawet przed Sądem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W przypadku nastolatków nie jest lepiej. Chyba nawet bardziej niebezpiecznie. Dochodzi okres dojrzewania i związana z nim burza hormonów. Jak często widzimy tzw. skracanie dystansu przez nauczycieli i opiekunów? Kiedy pisaliśmy o wuefiście z II Liceum, który w co najmniej niestosowny sposób zachowywał się w stosunku do licealistek, byliśmy obrzucani różnego rodzaju inwektywami, podobnie, jak dzisiaj jest to robione w stosunku do Agnieszki Drzewoskiej Kovac. Robią to zresztą dokładnie ci sami ludzie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Problemem jest jak zawsze osoba zwracająca na coś uwagę, a nie patologiczne zachowania. Szkoła poszła wówczas w zaparte, podobnie Starostwo. Problemu nie było, a raczej znalazł się on pod mocno zakurzonym dywanem. "Frywolny" nauczyciel został pouczony, że jaccuzi, w którym siedzą uczennice, to raczej nie miejsce dla niego. Przede wszystkim jednak się przestraszył. Jakiś czas nic się nie działo, aż wybuchła prawdziwa afera, kiedy w końcu postanowił interweniować rodzic kolejnej dziewczyny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Swego czasu sami nauczyciele ze średnich szkół mówili o tym, że ich koledzy podsyłają sobie nawzajem na korepetycje, co atrakcyjniejsze uczennice. Oczywiście nikt się nie skarżył, więc problemu nie było. Chociaż pytania, czy konieczne było tego rodzaju dokształcanie się pojawiały.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dzisiaj przeglądamy zdjęcia jednego z miejskich projektów, zamieszczone w internecie (co ciekawe na profilu prywatnym osoby kompletnie z nim nie związanej - pytanie więc co tam robiła i dlaczego je udostępniła) i widzimy nastolatki na kolanach u swoich opiekunów. Znowu mamy radosną mikołajkową, czy andrzejkową imprezę? Może warto, by ktoś interweniował. Z tego co nam wiadomo, Drzewoska Kovac już to zrobiła. Jaki będzie efekt? Zobaczymy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zbliża się nowy rok szkolny. We wrześniu pierwsze spotkania z rodzicami. Może warto poza pisemnymi zgodami, jakie wyrażają, podjąć z nimi dialog na temat tego, co ich zdaniem jest dopuszczalne, a gdzie należy stawiać granice. Pokazując przy okazji zagrożenia. Czy na szkolnych i przedszkolnych przedstawieniach, każda obecna osoba powinna wyciągać telefon i robić pamiątkowe zdjęcia?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak pogodzić tych, którzy publikacji wizerunku dzieci nie chcą, z tymi którzy to aprobują i to w taki sposób, by żadne dziecko nie czuło się dyskryminowane? Bo nie jest wcale proste na przedstawieniu, w którym bierze udział 30 dzieciaków, nie robić zdjęć akurat temu jednemu. Czy w takim &nbsp;przypadku wyłączać go z uczestnictwa? Są jednak miejsca, gdzie to się udaje. Zdjęcia robi jedna osoba. Dzieci nie są wyłączane. Do publikacji trafiają jednak te, gdzie jest wyraźna akceptacja.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Parada Oszustów. Jak się w Tomaszowie &quot;kiwa&quot; nie tylko wyborców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51491,parada-oszustow-jak-sie-w-tomaszowie-quot-kiwa-quot-nie-tylko-wyborcow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51491,parada-oszustow-jak-sie-w-tomaszowie-quot-kiwa-quot-nie-tylko-wyborcow</guid>
            <pubDate>Sat, 02 Aug 2025 10:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-parada-oszustow-jak-sie-w-tomaszowie-kiwa-nie-tylko-wyborcow-1753531725.jpg</url>
                        <title>Parada Oszustów. Jak się w Tomaszowie &amp;quot;kiwa&amp;quot; nie tylko wyborców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51491,parada-oszustow-jak-sie-w-tomaszowie-quot-kiwa-quot-nie-tylko-wyborcow</link>
                    </image><description>Chyba jestem jedyną osobą w naszym mieście, która potrafi bez ogródek pokazywać kulisty lokalnej polityki. Przyjaciół mi to nie przysparza, a fakty, które opisuję, często demaskują ludzi, którzy na co dzień starają się budować swój własny obraz na bazie kłamstw. Tytuł felietonu zaczerpnąłem z serialu, jaki powstał w czasach słusznie minionych, którego opowiadającym historię słynnych oszustw narratorem, był Piotr Fronczewski,. Tym razem jednak nie będzie o eleganckich i luksusowych limuzynach, kosztownej biżuterii, czy partiach szachów, rozgrywanych za pomocą listów poleconych. Chociaż z szachami może i ta historia mieć co nieco wspólnego. Z tym, że większość występujących na szachownicy figur, to niestety warte zbicia pionki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Artykuł w skrócie</strong></p><ul><li><strong>Gangsterstwo czy prostytucja? Radni KO twierdzą, że to demokracja</strong></li><li><strong>Co dzieje się z obietnicami wyborczymi</strong></li><li><strong>Jak się dogadać, kiedy rozmawiać nie ma z kim?</strong></li><li><strong>Dlaczego Witczak nie chciał odwołać Starosty?</strong></li><li><strong>Intryga w Prokuraturze</strong></li><li><strong>Jak załatwić Witko "na cacy"</strong></li><li><strong>Co na to działacze Platformy?&nbsp;</strong></li></ul><h2><strong>Samorząd, czyli wspólna sprawa?&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;">No właśnie... chyba wszyscy chcielibyśmy w ten sposób samorządność postrzegać. Rozwiązywanie codziennych problemów, strategiczne pomysły na rozwój. Dyskusje na temat potrzebnych inwestycji oraz idei, przedstawianie argumentów, pro obywatelskie inicjatywy. Tu remont drogi, gdzieś indziej szkoły, naprawa chodnika, rewitalizacja parku lub budowa hospicjum. Sprawnie działające spółki i domy kultury, zadbane ulice. Można tak długo wymieniać, ale też zamknąć wszystko jednym zdaniem, które brzmi: tworzenie dobrych i godnych warunków do życia mieszkańcom. Tylko tyle i aż tyle, bo mieści się tu niemalże wszystko. Od wspomnianych parków, po olbrzymie inwestycje infrastrukturalne. Istotą jest beneficjent, czyli każdy z nas... każdy tomaszowianin.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Lokalnie i w Polsce wykształciła się całkiem odmienna praktyka. Osób, którym przyświecają opisane powyżej cele, w samorządach jest niewiele. Dominują oportuniści, dla których liczy się głównie interes osobisty lub partyjniackiej zorganizowanej grupy przestępczej. Co ciekawe, osoby te, potrafią nawet uprawiany przez siebie proceder nazwać. Nie zapędzajcie się jednak zbyt daleko w domysłach. Nie jest to gangsterstwo ani prostytucja. To.... demokracja, rozumiana jako dyktatura lokalnego watażki, takiego jak na przykład, Adrian Witczak, czy Piotr Kucharski. Nazwiska te wymieniam, bo będą miały znaczenie w dalszej części felietonu, ale powiedzmy sobie szczerze, że podobnych postaci jest dużo więcej i to nie tylko u nas. Są też po każdej stronie politycznego sporu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak wygląda polityka na szczeblu krajowym wszyscy wiemy. U normalnych ludzi musi budzić coraz większe obrzydzenie. Obrady sejmu, to już nie debata o Polsce, ale estradowe popisy lepszych lub gorszych politycznych komediantów. Coraz bardziej agresywne i obsceniczne. Z przykrością należy stwierdzić, że to samo przenosi się na grunt lokalny. Czy należy się temu dziwić? Oczywiście nie, bo na dole rządzą ci, których popisy oglądamy tam na górze. Narzucają swój styl i retorykę. Radny, nawet jeśli chce być prawdziwym radnym, musi działać pod dyktando kogoś, kogo interesy z dobrem wspólnym nie mają nic wspólnego. A jeśli się nie zgadza? Wtedy okazuje się, że osoba taka nie rozumie demokracji. To nie żart. Takie rzeczy wypisuje radny Jabłoński, który samorządowcem został na nieszczęście mieszkańców z łaski swojego nie tylko politycznego partnera.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/45794,nie-oczekiwana-porazka-koalicji-obywatelskiej"></oembed></figure><h2 style="text-align:justify;"><strong>Wybory, czyli święto demokracji?</strong></h2><p style="text-align:justify;">Od wyborów samorządowych minął nieco ponad rok. Ten felieton jest jego jakimś podsumowaniem w sensie także politycznym. Czy był on rokiem pracy na rzecz wyborców? Dla niektórych zapewne tak, ale wiele osób zajęło się szukaniem dla siebie odpowiednich stołków, lub internetowym hejterstwem, w wymiarze, jakiego dotąd nie znaliśmy. A przecież wszyscy opowiadali w kampanii o swoich pomysłach i obiecywali złote góry, byleby tylko oddać głos na tego, czy innego Goskę lub Mordakę. Krzykliwe hasła biły po oczach z setek rozwieszonych na mieście banerów (nikt ich nie rozliczał oczywiście). Co z nich zostało? Niech każdy sam znajdzie odpowiedź na to pytanie. Moim zdaniem niezbyt wiele. Ktoś z Was zapytał radnego, na którego głosował co z jego obietnicami? Rok to dużo. Można było złożyć wnioski do co najmniej jednego budżetu. Moje są realizowane, mimo, że jestem radnym tak zwanej opozycji.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Koalicja, czy opozycja - oto jest pytanie!</strong></h2><p style="text-align:justify;">Znowu sięgniemy do polityki i jej projekcji na grunt lokalny. Teoretycznie w samorządzie takie rozgraniczenie powinno dotyczyć głównie treści o charakterze światopoglądowym, jak na przykład Karta Praw Rodziny (nota bene chyba należy do dyskusji o niej wrócić, szczególnie w kontekście prób indoktrynacji wprowadzanych przez obecną minister). Przecież chodniki legitymacji partyjnych nie posiadają, a do szpitala trafić może babcia radnego PiS i dziadek radnego z PO.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tyle piękna teorii, przejdźmy do smutku praktyki. By móc skutecznie rządzić trzeba zbudować stabilną większość. Inaczej destrukcyjni partyjniaccy siepacze zbojkotują każdy, nawet najbardziej sensowny pomysł. W Tomaszowie mamy tego liczne przykłady. Zablokowano nie tylko budowę Term, ale też stworzenie nowych terenów inwestycyjnych przy trasie S8. Obie dywersje przeprowadzili radni Koalicji Obywatelskiej kierowani przez swojego przewodniczącego, Adriana Witczaka.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejne niespodzianki nas czekają wkrótce, bo z tego co słyszymy z ministerstwa infrastruktury, jest plan wytyczenia północnego wariantu S12.... w okolicach bliższych Rawie Mazowieckiej. Niebieskie Źródła zostaną uratowane? Pytanie: czy rzeczywiście są dziś zagrożone, bo radny Kucharski, który do niedawna by zwolennikiem prowadzenia drogi w tym miejscu, zmienił zdanie. Dlaczego? Nie myślcie, że powodem jest troska o środowisko. Po prostu drogę wytrasowano tym razem blisko jego domu. Ciężarówki z piaskiem wrócą już niedługo na ulice miasta. I kłamstwa pana Mordaki tu niczego nie zmienią. <span style="color:#333333;">Pewne jest, że miasto i powiat straci miliony z podatków, straci szanse na miejsca pracy wokół skrzyżowania tras i na dynamiczny rozwój.</span></p><p style="text-align:justify;">W każdym razie jakaś koalicja w radach musi być. Z tym, że koalicja oparta na dialogu a nie dyktaturze, o jakiej wspomina w swoich wpisach Jabłoński.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50662,produkty-brudnej-kampanii"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Na początku kadencji, Marcin Witko próbował taką koalicję zbudować zarówno w mieście, jak i w powiecie, w oparciu o radnych własnego komitetu, jak i PSL oraz Platformy Obywatelskiej. Od początku twierdziłem, że nic z tego nie tylko nie będzie ale, że to nie ma najmniejszego sensu. Nie da się osiągnąć porozumienia z ludźmi funkcjonującymi na zasadach sekty z <span style="color:#333333;">Zakościela, którzy ślepo wpatrzeni są w guru, a jedyne co nimi kieruje to telefon od Posła z Warszawy i nienawiść do prawicy. Zło w czystej postaci. Zaprzeczenie idei samorządu. Rozmowy z piątką radnych KO nie przyniosły skutku. Za każdym razem, kiedy wydawało się, że jest porozumienie, Michał Jodłowski dzwonił do Witczaka i sytuacja stawała na głowie.&nbsp;W końcu dyr. KRUS w Łodzi nie podskoczy i musi się słuchać pracodawcy czyli Posła…</span></p><p style="text-align:justify;">W ten sposób powołano Zarząd Powiatu z Mariuszem Węgrzynowskim na czele. Niby porozumienie, a jednak dziwaczne. Dwóch facetów ze sobą rozmawia, coś ustalają a na koniec nie podają sobie ręki? Nie spisują żadnych warunków granicznych? Porozumienie zawarte w piętnaście minut? Dla mnie to niezrozumiałe. Nie miało szans na przetrwanie. No i nie przetrwało, bo jak uważam, Witczak dogadał się z Węgrzynowskim i zaczął się cyrk trwający ponad rok. <span style="color:#333333;">Z jednej strony otwarta koalicja PIS z KO w Radzie Miasta przeciw KWW, a z drugiej udawanie niby zmian w powiecie. I to takie udawanie, by przypadkiem nic nie zmienić – ku chwale lokalnego PIS. Mnie osobiście atakowali na równo jedni i drudzy.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;">Najpierw PiS razem z PO rozdały miejsca przewodniczących rady miejskiej i komisji problemowych, eliminując całkowicie radnych M. Witko, a później nie udzielono prezydentowi wotum zaufania przez tę samą egzotyczną koalicję PiS-KO. <span style="color:#333333;">To, co jest tu istotne, to fakt, że stało się to w krótkim czasie po wygranych przez Witko wyborach prezydenckich – dodajmy w 1 turze. Od początku Witczak postawił na konfrontację, której kolejnym elementem było nieudzielenie wotum Staroście Węgrzynowskiemu.</span></p><p style="text-align:justify;">W odwecie Starosta złożył wniosek o odwołanie M. Kubiaka oraz Z. Szymańskiej z Zarządu Powiatu, który poparli de facto radni KO, wstrzymując się od głosu. Na ich miejsce trafili radni PiS, dzięki czemu Mariusz Węgrzynowski umocnił się jeszcze bardziej. Kolejne ruchy były oczywiste. Pojawiły się etaty w szpitalu dla M. Wojciechowskiej i P. Sochy. Z kolei M. Olkiewicz trafił do miejskiej spółki samorządowej na funkcję prezesa. Wszystko to zawdzięczamy piątce radnych KO. Zwolennicy ośmiu gwiazdek nie pieją z zachwytu? &nbsp;Może będą znowu gdzieś szukać winnych. Tym razem nie w Wiśle ale okolicach Zakopanego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">No i jak? Podoba Wam się taki samorząd? Ludzie dbają o własne, czy o Wasze sprawy? Ponad rok stracony na szarpaniny i walkę o powtórzenie czy zmianę wyników wyborów prezydenckich?! Tak mamy budować bogatszy i lepszy Tomaszów?</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50880,450-tysiecy-na-prowadzenie-biura-tyle-ma-do-dyspozycji-adrian-witczak-w-ciagu-roku"></oembed></figure><h2 style="text-align:justify;"><strong>Odwołać Starostę, czy tylko gonić królika?</strong></h2><p style="text-align:justify;">Efektem nie udzielenia wotum zaufania Staroście było głosowanie nad jego odwołaniem (celowo to odrobinę uproszczę), którego nie udało się przeprowadzić. Zabrakło jednego głosu, który zapewnić miała Koalicja Obywatelska. Ostatecznie dostało się mocno Lidii Jackow, chociaż chyba trudno doszukiwać się tu jej osobistej winy. Reżyserować spektakl bowiem próbował ktoś inny, składając kolejne obietnice bez pokrycia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Przez kolejny rok trwały rozmowy na temat wniosku o odwołanie Starosty. Można go złożyć nie wcześniej niż po upływie pół roku od poprzedniego głosowania. Przygotowano się poważnie. Przekonano kilku radnych powiatowych, którzy zaczęli wspierać klub Marcina Witko. Zmieniono Przewodniczących: Komisji Rewizyjnej i Rady Powiatu. To ledwo co partyjnie awansowany z referatu spraw Zdrowia w Powiecie na Dyrektora KRUS w Łodzi Michał Jodłowski miał czuwać, by procedura szła sprawnie, bez zakłóceń. No i czuwał, ale nad tym, by do niej nie doszło. Dlaczego? Zaraz Wam to wyjaśnię. PiS był Witczakowi potrzebny, a przy tym poseł zarówno Węgrzynowskiego, jak i Witko uważał za frajerów, którzy dadzą się wykiwać, a ludzie tego i tak nie zrozumieją.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Najpierw zabezpieczyć trzeba było zebranie 14 głosów. To nie było łatwe. Ja twierdzę nawet, że niemożliwe. Jaki bowiem cel miało obrażanie potencjalnych partnerów w Internecie przez pana Mordakę (któremu, jak podejrzewam teksty pisze pani Alicja Zwolak Plichta), obrzucanie wyzwiskami, pomówieniami? Jaki cel miały spektakularne wyprawy do Wisły i donosy pisane na Marcina Witko? Tu udajemy, że rozmawiamy, a tam walimy pałą – czyli symulujemy rozmowy powiatowe.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Liczono, że KWW zerwie w wyniku tych działań negocjacje i będzie na kogo zwalić odpowiedzialność a Witczak w Warszawie stwierdzi u swoich bonzów, że chciał przejąć powiat w Tomaszowie, ale nie mógł, bo to ci, a to tamci nie chcieli. Przeliczył się. Ostatecznie to KO rozmowy zerwała. Później chciała wracać i znowu zrywać. Kabaret.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Na marginesie tylko wspomnę, że ja z tych rozmówek polsko polskich zrezygnowałem dosyć szybko, kiedy spotkaliśmy się, by uzgodnić wspólne wnioski na obecny rok do budżetu. Radni Witczaka żadnych wniosków nie mieli, przyszli nieprzygotowani a zależało im tylko na tym, by zrobić kolejną "zadymę".&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Do klasyki polskiego kabaretu przejdzie, gdy na Komisji Powiatu radny Mordaka miał jedno zdanie i po wyjściu za drzwi i rozmowie telefonicznej z jakimś guru (zapewne z Warszawy) za chwilę już miał inne zdanie. Nawet w PZPR nie było takiego szitu.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51079,mariusz-wegrzynowski-z-absolutorium-i-wotum-zaufania"></oembed></figure><h2 style="text-align:justify;"><strong>Mordaka Patrol na tropie, a może na wtopie?</strong></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Określenie "Mordaka Patrol", które wymyśliłem i różowy trabant, mojego autorstwa się przyjęły. Miało być prześmiewczo ale to poważna sprawa. Dlaczego? Ponieważ to element planowanych od roku działań. Sławomir Żegota twierdzi, że radny Mordaka już rok temu opowiadał o pseudo nieruchomościach Prezydenta i tym, że dobierze mu się do skóry, o jakichś teczkach. Tymiński 2? Dość dziwne, bo przecież powodem takiej zaciekłości nie może być fakt, że Witko nie wpisał kumpla Mordaki na listę członków Miejskiej Komisji Alkoholowej. Przecież panowie znają się od lat. Prezydent kupił nawet dom od przedsiębiorcy z Wąwału, w którym aktualnie mieszka. Czy tego zakupu również dotyczy donos do prokuratury? &nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Dzisiaj radny tłumaczy się w Internecie, że przecież prokuratura lub Sąd ocenią czy ktoś jest winny czy nie. Naprawdę? Ja mam tylko nadzieję, że do zeznań panów Kucharskich, Mordaki i Jabłońskiego uzyskamy dostęp po zamknięciu postępowania a jest to raczej na 100 procent pewne. I oby nie musieli się ich wstydzić. &nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Intryga snuta przez rok nie wyszła. Pozostanie po niej jedynie kompromitacja i zapisy w podręcznikach czarnego marketingu politycznego jak ustawka i zdjęcia u asystenta Ministra Sprawiedliwości. Po to by ten za chwilę przesłał papierki do prokuratury. Ale zdjęcia zrobione i brudny show jest.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51301,radni-ko-maja-tylko-jeden-cel-polityczny-dopasc-marcina-witko"></oembed></figure><h2 style="text-align:justify;"><strong>Załatwić Starostę, czy Prezydenta?&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Z punktu widzenia nie umiejącego przez rok wyjaśnić swojego MBA Posła Witczaka najlepiej obydwu</span>, a najlepiej przy okazji paru partyjnych kolegów i koleżanki. J<span style="color:#333333;">Jednak nie da się uderzyć w Węgrzynowskiego bez Witki, ani w Witko bez... Węgrzynowskiego. Zaplanowano więc, że doprowadzi się do referendum w sprawie odwołania prezydenta, poprzez nieudzielenie mu wotum zaufania w czerwcu br. Taka była stawka i plan. Tylko jak to zrobić, kiedy nie dysponuje się odpowiednią liczbą głosów w radzie, a wybrany rok wcześniej Prezydent jest w mieście lubiany. Przypomnę że 7 kwietnia 2024 roku wygrał w 1 turze. &nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Do głosowania potrzebny PiS a do wygrania referendum obrzucenie błotem Marcina Witko. Dlatego właśnie nie można było głosować odwołania Starosty, bo samo głosowanie nad wotum to nie wszystko. Trzeba jeszcze przegłosować wniosek referendalny. W ten sposób radni Platformy i poseł Witczak okłamywali swoich wyborców, że zamierzają odwołać Zarząd Powiatu. W radzie powiatu w to, że do tego dojdzie uwierzyli jedynie bracia Żegotowie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Zaplanowano, że postępowanie w Prokuraturze będzie główną osią kampanii referendalnej. Do tego dopisze się ceny ciepła i nadinterpretuje parę innych faktów. Na koniec zostanie kurz i facet oblepiony błotem.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Węgrzynowski i Witko w końcu okazali się mądrzejsi od mistrza wyciąganie kilometrówek z Sejmu, niejakiego Posła Witczaka i jego telefonicznych radnych. Przy okazji głosowań postanowili się po roku ostatecznie porozumieć. Co ciekawe Marcin Witko zdążył nie tylko zwiększyć liczebność własnego klubu w powiecie ale zbudował też szerszą większość 12 głosów w radzie miejskiej i to bez trzech radnych PiS. Węgrzynowski zrozumiał, że w tym roku Witko, a w kolejnym on i to już bez możliwości dogadania się z kimkolwiek. &nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Obaj panowie absolutorium uzyskali. Podobnie wotum zaufania. Z radnymi KO i cenionym nauczycielem biologii z szkoły chrześcijańskiej niejakim Witczakiem już nikt o żadnej współpracy rozmawiał nie będzie. Podobnie z radnymi Kucharskimi, których wypierają się dziś twardo nawet działacze Hołowni czy szerzej 3 drogi.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50923,klamac-jak-mordaka-a-co-to-szkodzi"></oembed></figure><h2 style="text-align:justify;"><strong>Kwestia priorytetów</strong></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Co więc Waszym zdaniem w samorządzie jest ważne? Kto z jakiej partii pochodzi, czy zadania, jakie na rzecz mieszkańców chce realizować? Odpowiedzi na to pytanie udzieliły radne Walasik i Krasoń. Ostatnio nie wytrzymała tego błędu i dołączyła sama do nich Przewodnicząca Rady Miasta Barbara Klatka. Przypomnijmy, że to dwukrotna kandydatka na Prezydenta i do Sejmu czy Senatu. Człowiek ze starej i porządniejszej PO, gdzie była rozmowa i radni czasem głosowali inaczej i nikt im głowy od razu nie urywał tylko był jakiś w tej partii dialog.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Takie stalinowskie partyjniactwo działa w PO odkąd Przewodniczy lokalnie Poseł od słonecznika, który miał mu wyrosnąć po przegranej Trzaskowskiego. Swoją drogą, jakież to aroganckie i pełne pychy.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Lokalnie NIE ZASZKODZI OBIECAĆ DZIAŁANIA DLA DOBRA MIASTA I PONAD PODZIAŁAMI I DLA DOBRA MIESZKAŃCÓW? Dwie pierwsze panie z członkostwa w partii zrezygnowały same. Po Lidii Jackow to kolejne radne mające dość. Tym ostrzej im wygrażają panowie kabareciarz Mordaka i jego pracownik na Wąwale od sprzedaży kostki i „Profesor” samorządu, debiutant w Radzie Miasta Pawełek Jabłoński.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Sama Barbara Klatka prawdopodobnie zostanie z partii po 20 latach wykluczona albo sama zrezygnuje. Wygląda, że Pani Barbara nie mogła dalej brać udziału w nędznym spektaklu hipokryzji i antysamorządowym działąniu ferajny KO.&nbsp;Co by o niej nie mówić to ultra doświadczona i ceniona była dyrektor COS i Wiceprezes ATLA ARENY czy EXPO Łódź i radna piąty raz. Pracuje od lat w Łodzi. Była twarzą kampanii KO. To dwukrotny kandydat na Prezydenta Tomaszowa. Obecna Przewodnicząca Rady Miasta Tomaszowa. To chyba się wszystko samo komentuje.</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51200,prezydent-z-wotum-zaufania-i-absolutorium"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">A jeśli to zbyt mało, to może najlepiej zacytujmy inne osoby, związane od lat z tomaszowską PO. Jako pierwszy Jacek Kowalewski</p><blockquote><p>Przypominam, że Pani Barbara Klatka jest Przewodniczącą Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego, więc Jej rola jest trochę inna niż zwykłego radnego. Przypominam również, że Pani Barbara Klatka była już dwie kadencje radną Rady Gminy Inowłódz, dwukrotnie radną Rady Powiatu Tomaszowskiego i jest drugą kadencję radną Rady Miejskiej Tomaszowa Maz. Wiedzą i doświadczeniem góruje więc nad wszystkimi radnymi PO miasta i powiatu (oprócz chyba Sławomira Żegoty). Prawdopodobnie były powody dla których głosowała tak jak głosowała. Ja znając tylko wycinek spraw, wstrzymałbym się od głosu. Na pewno nie zrobiła tego dla taniego poklasku radnych pis-u i Marcina Witki. Nie zrobiła tego również dla jakichkolwiek korzyści swoich czy swoich bliskich. Niejaki radny Strzępek Mariusz będzie wszystko robił aby skłócić radnych opozycji i Kazimierz Mordaka o tym wie. Znam Kazimierz Mordaka od wielu lat i szanuję Go za to kim jest teraz a wiem kim był kiedyś.. Nie pochwalam jednak jego stwierdzeń na temat współpracy z Panią Barbara Klatka. Będziemy mieli prawdopodobnie okazję porozmawiać jutro. Mam nadzieję, że dojadę.</p></blockquote><p>oraz Sławomir Szymański</p><blockquote><p>Nie znam Pana, a jestem w PO od początku czasów Olechowskiego. Jestem tu od 25 lat. Byłem też w Unii Demokratycznej i Unii Wolności wcześniej z 10 lat. Obecnie jestem we władzach PO w Radzie Powiatu tomaszowskiego PO i zarządzie koła. Byłem i w Zarządach Powiatu i Regionu i trudno to zliczyć. Przez takich ludzi jak Pan czy Poseł ze słonecznikiem na głowie dam sobie niedługo spokój. Byłem w PO dla takich ludzi jak Arek Gajewski, Barbara Klatka i Agnieszka Walasik i innych. Oni budowali umiarkowane i centrowe PO, a nie lewackie jak dzisiaj. Tych ludzi już nie ma i odejdą kolejni. I znów będzie płacz nad przegranymi wyborami. Będą KAKTUSY ROSNĄC na głowach geniuszy.</p><p>Pana komentarze tylko ośmieszają PO. Nie jest Pan członkiem to nie mogę wystąpić o zawieszenie czy wykluczenie Pana, a szkoda. Jest opinia, że ktoś Panu to pisze. No, ale skoro Pan podpisuje, a nie jest Pan członkiem PO to proszę się o wewnętrznych sprawach PO może nie wypowiadać. Zapisz się i nie gadaj o czymś o czym wie Pan z trzeciej czy piątej ręki.</p><p>Co do Pani Barbary to jak się nie mylę, to była w PO 20 lat. Pan rok. Ona jest piąty raz radną a Pan chyba 1 raz od roku. Ona dwa razy kandydowała do Sejmu plus do Senatu i dwa razy na Prezydenta Tomaszowa. No więc Pana opinie są tak samo śmieszne o PO jak Pani Basi byłyby śmieszne o kostce brukowej. Tak samo się na tym oboje znacie. Tylko ona nie wypisuje o kostce brukowej elaboratów z miną znawcy lub pozując na inżyniera od betonu. No nie.</p><p>Co do demokracji to ona oznacza również poszanowanie praw mniejszości, a nie tylko partyjniacki strzał w łeb przy innym poglądzie na sprawy miasta i pracy Prezydenta. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją. W innym systemie tacy ludzie jak Pan czy młokos z prezydium zesłalibyście kobietę na Sybir lub wsadzili do więzienia. I tak PO się samo niszczy, karleje i zjada.</p><p>Gdyby Pan posłuchał Pani Basi. A warto posłuchać. To by Pan usłyszał, że są priorytety dla radnych. że mowa o samorządzie średniego miasta, gdzie ulice, czy park lub szkoła nie są PO, ani PIS czy PSL lub 2050. To obecne bolszewickie podejście do samorządu jest chore tak jakby to był Sejm/Senat. To tylko szkodzi miastu i mieszkańcom. Dobrą robotę trzeba doceniać ponad partyjniackimi podziałami. Potem będzie płacz czemu ludzie nie znoszą partii. No bo nie kierują się interesem lokalnym tylko spojrzeniem politycznym rodem z Sejmu czy Senatu. A ludzie chcą po prostu fajniejszego miasta i radnych głosujących z dobrymi rzeczami, a nie wg podziałów rodem z Sejmu. Wszystko.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49448,a-walasik-i-l-krason-zaszczuwane-przez-bylych-partyjnych-kolegow"></oembed></figure><p><span style="color:#333333;">W tle oczywiście są kolejne wybory parlamentarne oraz samorządowe. Mistrz od przegranej w Tomaszowie Trzaskowskiego czyli Adrian Witczak zrobi wszystko, by utrzymać się na powierzchni. Eliminuje wszystkich potencjalnych konkurentów. Gajewskiego po 10 latach w Sejmiku zabito lokalnym Murańskim przed wyborami do samorządu i na końcu sam zrezygnował. Ten nie chce o lokalnym KO słyszeć i nawet rozmawiać. &nbsp;Kolejni radni i członkowie odchodzą. Barbara Klatkę właśnie brutalnie okładają na FB ludzie, którzy żadnych sukcesów w samorządzie jeszcze nie odnieśli. Odeszło już 4 radnych i kolejni się szykują. Lada dzień.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#333333;">Próbuje też zniszczyć &nbsp;poseł Platformy, Marcina Witko, który jest niebezpieczny, bo może kandydować z innej listy. Wtedy wielu lokalnych wyborców, jako lubiany samorządowiec, Witczakowi na pewno zabierze. Parada oszustów? Bez wątpienia.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#333333;">A gdzie tu prawdziwy SAMORZĄD LOKALNY i dobro miasta i powiatu?&nbsp;</span></p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Mieszkańcy skarżą się na uciążliwy hałas z firmy &quot;Mordaka&quot;. Co na to przedsiębiorca?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51448,mieszkancy-skarza-sie-na-uciazliwy-halas-z-firmy-quot-mordaka-quot-co-na-to-przedsiebiorca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51448,mieszkancy-skarza-sie-na-uciazliwy-halas-z-firmy-quot-mordaka-quot-co-na-to-przedsiebiorca</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Jul 2025 09:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mieszkancy-skarza-sie-na-uciazliwy-halas-z-firmy-mordaka-co-na-to-przedsiebiorca-1753173977.png</url>
                        <title>Mieszkańcy skarżą się na uciążliwy hałas z firmy &amp;quot;Mordaka&amp;quot;. Co na to przedsiębiorca?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51448,mieszkancy-skarza-sie-na-uciazliwy-halas-z-firmy-quot-mordaka-quot-co-na-to-przedsiebiorca</link>
                    </image><description>Mieszkańcy Wąwału od dłuższego czasu skarżą się na uciążliwość działających tam firm. Piszą skargi do różnych instytucji, władz gminy wiejskiej Tomaszów. Nie ukrywają też, że czują się bezsilni, bo nikt na nie właściwie nie reaguje. Urzędy twierdzą, że nie mają odpowiednich narzędzi kontrolnych. Władze gminy pozostają właściwie bierne, a to na nich spoczywa główna odpowiedzialność. Trudno bowiem obwiniać przedsiębiorcę, że prowadzi działalność, zatrudnia ludzi, płaci podatki, zarówno te lokalne, jak i krajowe. Gmina ma w nich także swój udział. Z tym, że ta sama gmina równocześnie zezwala na budowę kolejnych budynków mieszkalnych, przekształca tereny rolne w osiedla mieszkaniowe, Zapomina przy tym, że ludziom, którzy się tu osiedlają powinno się zapewnić właściwą jakość życia. Wyjaśnienia, że każdy kupuje działkę i inwestuje na własne ryzyko są nie do przyjęcia. Dotyczy to zresztą nie tylko uciążliwości związanych z działalnością gospodarczą, ale też dostępności do mediów, dróg itd.  Wśród firm na które najbardziej uskarżają się obecnie mieszkańcy, należy betoniarnia pana Mordaki. Jednak ich niepokój budzą także plany budowy kolejnych firm, w tym przetwórstwa mięsnego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Wspomniani wyżej mieszkańcy Wąwału mówią wprost: tutaj nie da się żyć. - <i>Rano budzą nas ciężarówki i hałas dochodzący z firmy a nie budziki. Złożyliśmy skargi do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Skarga trafiła też do właściwego Wydziału Starostwa Powiatowego. &nbsp;- </i>Zdenerwowani ludzie odwiedzili też samo Starostwo. Rozmowa z urzędnikami przebiegała w dosyć burzliwej atmosferze. Do firmy "Mordaka" skierowano kontrolę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dowiedzieliśmy się o niej na jednej z sesji Rady Powiatu, kiedy to radny grzmiał, że przeprowadzany na niego jest atak polityczny. Cóż, chyba nie do końca, bo taka rola urzędników, by na skargi reagować i weryfikować ich zasadność. Postępowanie się toczy, a niedawno zostało przedłużone. Zakończyć się ma badaniami oddziaływania na środowisko, w &nbsp;tym poziomu hałasu. Nieoficjalnie wiemy też, że firma przystąpiła do modernizacji jednej z linii technologicznych. Jak się dowiedzieliśmy była ona najbardziej wysłużona i generowała największy hałas. Podkreślmy, że są to nieoficjalne informacje od pracowników firmy, bo radny Kaźmierz Mordaka odmówił nam komentarza na ten temat:&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Na poniższe pytania będzie Pan musiał odpowiedzieć sobie sam, ponieważ odpowiedzi nie udzielę, ze względu na ochronę danych osobowych.&nbsp;</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Trochę szkoda, bo była okazja wyjaśnić to, co dla wielu może wydawać się niejasne i równocześnie nieco wygasić sytuacje konfliktowe, uspokoić sąsiadów podjętymi działaniami. Tym bardziej, że trudno w tym przypadku obwiniać przedsiębiorcę, który swoją działalność, jak sam podkreśla prowadzi od 1992. Podstawowym problemem jest nie jego działalność ale planowanie przestrzenne w gminnie wiejskiej Tomaszów Mazowiecki. &nbsp;Dokładnie ta sama przyczyna leży w przypadku konfliktu o trasowanie S12. Tym bardziej, że plany inwestycyjne kolejnych przedsiębiorców mogą przynieść kolejne niepokoje społeczne i być zarzewiem kolejnych problemów.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Zapewniam, że moja firma, powstała od zera w 1992 r., zawsze działała i działa zgodnie z obowiązującym prawem. Przez 33 lata działalności nigdy nie mieliśmy jakichkolwiek problemów z organami kontrolnymi – zawsze wywiązujemy się z danych nam zaleceń, a Pan jako redaktor naczelny i radny miejski, zamiast wspierać polskie lokalne firmy, stara się je Pan rujnować.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">- pisze w swoim mailu Kazimierz Mordaka. I nie do końca jest on zrozumiały. O jakim radnym miejskim mowa? Widać emocje biorą górę. W każdym, razie skoro odnosi się do mnie, to tylko na marginesie wspomnę, że przez wiele lat byłem prezesem Stowarzyszenia Pracodawców na Rzecz Rozwoju Miasta i Regionu. Dlaczego proste pytania miałyby rujnować czyjąś firmę? Dla pełnej transparentności i aby nie było wątpliwości zamieszczamy je poniżej:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Osoby, które się do nas zgłosiły skarżą się na nadmierny hałas generowany przez Państwa przedsiębiorstwo oraz ciężarówki, które je obsługują. Według sąsiadów jest on na tyle uciążliwy, że uniemożliwia im normalne życie i w znaczący sposób pogarsza warunki mieszkaniowe. Ponadto osoby te twierdzą, że hałas jest dokuczliwy od bardzo wczesnych godzin porannych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Proszę o odniesienie się do powyższych kwestii, a ponadto interesują mnie odpowiedzi na poniższe pytania:&nbsp;</p><ul><li><p style="text-align:justify;">Czy firma Państwa była kontrolowana przez niezależne instytucje związane z ochroną środowiska.&nbsp;</p></li><li><p style="text-align:justify;">Przez jakie? Jakie były wyniki kontroli?&nbsp;</p></li><li><p style="text-align:justify;">Czy wykonywano pomiary hałasu?&nbsp;</p></li><li><p style="text-align:justify;">Jakie działania podjęliście państwo w celu ograniczenia waszej uciążliwości dla sąsiadów?</p></li></ul></blockquote><p style="text-align:justify;">- zapytanie dotyczyło też korzystania ze wsparcia publicznego i jego celów. Oczywiście, zagregowane dane na ten temat są dostępne w internecie. W czasach krytykowanego przez radnego Rządu PiS otrzymał on pomoc publiczną liczoną w milionach złotych. Radny zamiast odnieść się merytorycznie do pytań pisze:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">osoby, które się do Pana zgłosiły, zapraszam osobiście do mnie. Postaram się szczegółowo wszystko wyjaśnić. Zapewniam Pana, że staram się szanować swoich sąsiadów i z nimi współpracować, chociaż zdaję sobie sprawę, że się jeszcze taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził.&nbsp;</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Rzeczywiście, rozmowy między sąsiadami, to najlepszy sposób na rozwiązywanie sporów, ale ci sami mieszkańcy twierdzą, że z radnym rozmawiać się nie da. Obserwując jego zachowanie na sesjach rady powiatu i w Internecie, trudno nie dawać im w tym temacie wiary.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Czyli, najprościej mówiąc, działa Pan na szkodę miasta i mieszkańców. Przykre, że w tomaszowskim samorządzie są tacy radni, którzy czerpią radość z rujnowania innych. Włażą z buciorami w prywatne życie, szukają haków, wymyślają kłamstwa, szerzą pomówienia — wszystko po to, aby zastraszyć tych, którzy mają odwagę mówić prawdę.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">To kolejny cytat z maila Kazimierza Mordaki. Znowu nie na temat. Dlaczego bowiem nasza redakcja, czy ja sam, działając na prośbę mieszkańców, w dodatku zadając jedynie pytania mieliby kogokolwiek rujnować. Radny pisze też o pomówieniach, kłamstwach i włażeniu w prywatne życie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(240,240,240);color:rgb(8,8,9);">Dziwny to fragment maila, tym bardziej, że dwa tygodnie temu zamieścił w lokalnym tygodniu paszkwil, w którym opisuje plotki o rzekomych bliskich relacjach działaczy Platformy Obywatelskiej, a każdy wpis internetowy radnego zbudowany jest z tym podobnych plotek i pomówień.</span>. Do tego jest współtwórcą donosów na Prezydenta Miasta. Radny posuwa się jednak dalej, bo postanawia posłużyć się argumentem ostatecznym, czyli groźbą. Co prawda nie grozi mojej córce, by uważała w drodze do szkoły (może dlatego, że nie mam córki), ale.... zacytujmy:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Chciałem też powiedzieć, że ktoś mi podrzucił pod drzwi teczkę na temat Pańskiej działalności biznesowej i samorządowej i zapewniam Pana, że to bardzo ciekawa lektura.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Komentarz chyba jest zbyteczny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pomijając jednak postać samego pana Mordaki, problem gospodarki przestrzennej jest poważny. Nie dotyczy on tylko terenów miejskich ale także wsi. Coraz więcej mieszkańców miast przenosi się do miejscowości obwarzankowych, które tradycyjnie mają wiejski charakter. Nowym przybyszom nagle zaczyna przeszkadzać wywożony na pola obornik, funkcjonujące od lat kurniki, albo ubojnie drobiu. Mieszczuchy, nawet kiedy trafiają na wieś pozostają nadal mieszczuchami, a zapach chlewni przyprawiał będzie ich zawsze o mdłości. Zapominają, że to oni przyszli na wieś a nie wieś przybyła do nich.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Idąc tym tokiem rozumowania, trudno narzekać, że na terenie dawnej cegielni, ktoś prowadzi betoniarnię, tak jak robi to pan Mordaka, bo właściwie gdzie miałby ją prowadzić?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Donosiciel, czyli właściwie kto? Zatroskany obywatel, czy cyniczna i nikczemna postać?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51398,donosiciel-czyli-wlasciwie-kto-zatroskany-obywatel-czy-cyniczna-i-nikczemna-postac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51398,donosiciel-czyli-wlasciwie-kto-zatroskany-obywatel-czy-cyniczna-i-nikczemna-postac</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Jul 2025 22:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-donosiciel-czyli-wlasciwie-kto-zatroskany-obywatel-czy-cyniczna-i-nikczemna-postac-1752829423.png</url>
                        <title>Donosiciel, czyli właściwie kto? Zatroskany obywatel, czy cyniczna i nikczemna postać?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51398,donosiciel-czyli-wlasciwie-kto-zatroskany-obywatel-czy-cyniczna-i-nikczemna-postac</link>
                    </image><description>Oczywiście odpowiedź na postawione w tytule pytanie nie jest prosta i oczywista. Bo, czy zatrzymany pijany kierowca, to ofiara donosiciela, czy wyeliminowany z ruchu drogowego potencjalny zabójca? Aktualnie pracuję nad dwoma tekstami opartymi w całości na materiałach archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej. Pierwszy z nich dotyczy dawnego proboszcza parafii św. Wacława przy ulicy Słowackiego, Ryszarda Salskiego. Drugi, operacji &quot;Dywan&quot;, obejmującej działania wobec pracowników FD &quot;Weltom&quot;, w tym mojego ojca. Dokumenty, jakie studiuję sporządzone są oczywiście przez Służby bezpieczeństwa komunistycznego reżimu. W przypadku księdza, to setki, jeśli nie tysiące stron, zawierających przeróżne informacje. Akta nie są tylko zbiorem donosów. Zwracają uwagę analizy sporządzane przez funkcjonariuszy, sięgające nawet relacji w państwie watykańskim. Ciekawe? Bez wątpienia: tak. To pokazuje bowiem, kto uznawany był za prawdziwego wroga &quot;dyktatury proletariatu&quot;. Więcej na ten temat w artykule, który piszę. Dzisiaj tylko dwa zdania na temat donosów i donosicieli.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">&nbsp;Nie będę ukrywał, że zainspirował mnie tu screen przesłany dziś rano z wpisu radnego Mordaki z Wąwału, który stanowi nerwową reakcję na mój artykuł dotyczący toczących się postępowań prokuratorskich. Pokazywałem w nim absurdalność treści i brak profesjonalizmu śledczych, co świadczy o tym, że postępowanie może mieć charakter sterowanego politycznie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Radny twierdzi, że nie jest prawdą, by był on donosicielem, bo zawiadomienie, jakie wspólnie z innymi kolegami z PO (i nie tylko) złożył w Ministerstwie pana Bodnara, było podpisane imiennie, a nie stanowiło anonimowej denuncjacji. Może więc warto przyznać, że rzeczywiście donos, to określenie dosyć pejoratywne. Z drugiej strony każdy ma prawo i obowiązek zawiadamiać o popełnianych przestępstwach a nawet o uzasadnionych podejrzeniach ich popełnienia. Dlaczego więc samo określenie "donos" jest tak negatywnie postrzegane i ma jednoznacznie naganny kontekst?</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51301,radni-ko-maja-tylko-jeden-cel-polityczny-dopasc-marcina-witko"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Właśnie idealnym przykładem są tu donosy składane przez współpracowników komunistycznej bezpieki. Co prawda, każdemu z nich nadawano kryptonim, ale nie byli to ludzie anonimowi. Każdy z nich był osobą, występującą w aktach z imienia i nazwiska. Stosowanie kryptonimu miało dawać poczucie bezpieczeństwa konfidentowi, bo jego ujawnienie, narażałoby go na zemstę ze strony ofiar.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zresztą, biorąc pod uwagę ich treść, to przyznam, że gniew byłby głęboko uzasadniony. Trudno w to uwierzyć, ale niektóre donosy treścią zbliżone są na przykład do sponsorowanych tekstów, jakie publikuje radny Platformy w lokalnym tygodniku. Dotyczą spraw obyczajowych, rodzinnych, opierają się na plotkach i zasłyszanych ale nie sprawdzonych informacjach.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50383,prokurator-m-witko-poza-podejrzeniami-aktualizacja"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Co więc odróżnia donos od zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. &nbsp;Mogą być przecież identyczne w treści. Otóż różnica leży w intencjach autora. Nie w jego anonimowości, ale celu jaki przed sobą stawia. Celem donosiciela jest bowiem za każdym razem chęć zaszkodzenia ofierze, a nie ogólnie rozumiany interes publiczny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">I na koniec zadam pytanie. Czy jeżeli wezmę kopię wszystkich sponsorowanych w gazecie artykułów, także tych z okazji kolejnych kampanii wyborczych i prześlę je do Krajowej Administracji Skarbowej, jako zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w postaci ujmowania w kosztach firmy anonsów o charakterze politycznym, to będzie do donos, czy zawiadomienie złożone w poczuciu obywatelskiego obowiązku? Ciekaw jestem Waszych odpowiedzi na tak postawione pytanie. A może odpowie pan Mordaka?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Radni Koalicji Obywatelskiej mają reprezentować partię, czy mieszkańców?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51387,radni-koalicji-obywatelskiej-maja-reprezentowac-partie-czy-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51387,radni-koalicji-obywatelskiej-maja-reprezentowac-partie-czy-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Thu, 17 Jul 2025 19:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-radni-koalicji-obywatelskiej-maja-reprezentowac-partie-czy-mieszkancow-1752747517.png</url>
                        <title>Radni Koalicji Obywatelskiej mają reprezentować partię, czy mieszkańców?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51387,radni-koalicji-obywatelskiej-maja-reprezentowac-partie-czy-mieszkancow</link>
                    </image><description>Według informacji, jaką mogliśmy wyczytać Barbara Klatka zawieszona w prawach członka PO. Powodem było oczywiście jej głosowanie za udzieleniem wotum zaufania oraz absolutorium dla Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego. Przewodnicząca Rady Miejskiej podjęła autonomiczną decyzję, którą nie mogli być zaskoczeni inni członkowie klubu radnych KO, ponieważ byli o tym poinformowani wiele dni wcześniej. Barbara Klatka konkurentka Marcina Witko w wyborach na urząd prezydencki, szeroko uzasadniała swoją decyzję, dotyczącą głosowania. Podkreślała realizowane inwestycje, wykonany prawidłowo budżet, ale przede wszystkim fakt, że samorząd to miejsce, gdzie pracuje się dla... mieszkańców. Krótko mówiąc: liczy się sprawy ważne dla tomaszowian, a legitymacje partyjne należy chować do najgłębszych kieszeni. Przewodnicząca RM wykazała się sporą odwagą, bo skutki było dosyć łatwo przewidzieć.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Zaczęło się od ohydnego ataku Kazimierza Mordaki w sponsorowanym tekście opublikowanym na łamach TIT oraz w Internecie. Radny z Wąwału postanowił, jak to ma w zwyczaju, obrzucić błotem kogoś, kto myśli inaczej niż on i nie działa pod dyktatorskie rozkazy przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Adriana Witczaka. Tym razem jednak posunął się do najbardziej obrzydliwych plotkarskich insynuacji. I co? I nic, Nikt nie zareagował. Działacze Platformy Obywatelskiej nie odcięli się od prymitywnego i agresywnego ataku wymierzonego nie tylko w kobietę, ale też jej rodzinę. Czy tak powinni zachowywać się ludzie przyzwoici? To, że Tomaszowski Informator Tygodniowy taki tekst w formie reklamy puścił, jest też czymś niewyobrażalnym. Naprawdę zapominamy o jakimś minimum etyki? Pieniądze to nie wszystko, jest też jakaś odpowiedzialność. &nbsp;A przypomnę, że w tym przypadku nie tylko ta wynikająca z prawa prasowego ale cywilnego i karnego. Wydawca odpowiada za publikowane treści na równi z reklamodawcą. Zresztą, wyobrażacie sobie, że zamawiacie gdzieś reklamę, w której opluwacie swoją partyjną lub osobistą znajomą, czy koleżankę? Tu chyba nawet słowo: kanalia, wydaje się być zbyt delikatne. Okazuje się, że bycie osobą nikczemną, to powód do dumy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To jednak nie koniec, bo postanowiono wobec Barbary Klatki wyciągnąć konsekwencje dyscyplinarne. Kto wystąpił do Sądu Koleżeńskiego o ukaranie Przewodniczącej Rady Miejskiej? Wszystko wskazuje na to, że osobą tą był Paweł Jabłoński. Przy okazji okazało się, że Platforma jest partią obywatelską jedynie z nazwy, bo głównej zainteresowanej nawet o tym, że będzie wniosek o ukaranie nie poinformowano. Z kolei Rzecznik Dyscyplinarny PO podjął decyzję o zawieszeniu w prawach członka bez wysłuchania osoby obwinianej o rzekome złamanie jakiś "mafijnych" (bo trudno to nazwać inaczej) zasad. Sama Barbara Klatka o fakcie zawieszenie dowiedziała się od... Andrzeja Kucharczyka, który przygotowywał artykuł na ten temat.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Szokujące? Dla przyzwoitych ludzi takie być powinno. To kolejny podobny przypadek, kiedy podrzuca się do redakcji gazety informacje, po to, by rękoma dziennikarzy raz jeszcze dołożyć niepokornej osobie. Pokazać gdzie jej miejsce, bo jak nie to zabije się ją jak każdego polityka... gazetą. Coś to nam przypomina? jakiś czas temu dokładnie tak samo postąpiono z Arkadiuszem Gajewskim. Podrzucono informację o jego wykluczeniu, którego dokonano już po tym, jak sam wcześniej złożył rezygnację. Wcześniej przygotowano przeciwko niemu intrygę, której autorem był najprawdopodobniej Adrian Witczak. Tak przynajmniej wynika z oświadczeń osoby, która była jednym z aktorów, wyreżyserowanych zdarzeń.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48892,gajewski-wykluczony-z-po-fajno-jakbym-sam-cos-o-tym-wiedzial-odpowiada-byly-radny"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Osobnym tematem są wypowiedzi radnych zamieszczone w artykule. O ile zaskoczona Barbara Klatka komentować ad hoc nie chce, to już inne osoby postanowiły się z ochotą na jej temat wypowiedzieć. No więc wypowiada się pani, która de facto funkcjonalnie w radzie Klatce zawdzięcza. Poważnie ta osoba uważa, że jest fair w stosunku do kogoś, z kim zna się od 40 ponad lat? Zabawne jest to, że o etyce wypowiada się postać, na temat której niedawno wysłuchałem opowieści, że brała udział w próbie wyłudzenia pieniędzy od osoby, która starała się o mieszkanie komunalne. Tak to przynajmniej wygląda w mojej ocenie. Dla zainteresowanych posiadam nagrania oraz kopie sms-mów. Nie wiem, czy jest to sprawa dla prokuratury, ale z cała pewnością z etyką pracy radnego nie ma to nic wspólnego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Równie skandaliczne są wypowiedzi Pawła Jabłońskiego. Barbara Klatka, to nie tylko dojrzała kobieta, posiadająca dzieci w wieku pozbawionego kultury radnego, ale też wieloletni samorządowiec, z doświadczeniem i sporą wiedzą merytoryczną. Dwa razy kandydowała też w wyborach prezydenckich, a także w parlamentarnych. Z kolei Jabłoński to osoba, wsadzona na listę przez posła Witczaka (może tym przypadkiem zajmie się, lubiący zaglądać pod pierzyny pan Mordaka). Z jego wypowiedzi wynika, że wierność wyborcom, to wierność partii a nie realizacja ich spraw. Krytykujący Klatkę radni KO to "pierwszoroczniacy", którzy o pracy w samorządzie nie wiedzą nic. Nie mogą pochwalić się żadnymi osiągnięciami. &nbsp;Są za to bezwolnymi narzędziami w rękach jednego człowieka, który traktuje ich w sposób typowo przedmiotowy.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49448,a-walasik-i-l-krason-zaszczuwane-przez-bylych-partyjnych-kolegow"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Warto też kilka zdań wspomnieć o hipokryzji tego środowiska. Przez całą poprzednią kadencję radni KO w powiecie byli korumpowani przez kolejne zapewniane im miejsca pracy. Głosowali pod dyktando Starosty i w żadnym przypadku nie wyrażali sprzeciwu. Nikomu to oczywiście nie przeszkadzało. Niektórzy z nich w PO funkcjonują do dziś. Niektórych wykluczono dopiero po tym, jak złamali rozkaz wodza. Ostatni rok, to także bojkotowanie prób odwołania Starosty Węgrzynowskiego i oczywiście kłamstwa na ten temat rozpowszechniane za pomocą sponsorowanych postów w Internecie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy ktoś kto uważa się za osobę zwyczajnie przyzwoitą dalej powinien identyfikować się z tomaszowską PO? Pytanie oczywiście ma charakter retoryczny. Przecież to nie pierwszy raz. Odkąd w Platformie w naszym mieście pojawili się tacy ludzie jak Witczak i Kucharski zaczęły się dziać rzeczy wcześniej tu niespotykane. Pisano donosy, knuto intrygi. Tak zaczęła się poprzednia kadencja, od donosu właśnie na Barbarę Klatkę, który miał stanowić preludium do odebrania jej mandatu radnej. Co ciekawe autorzy, którzy odpowiedzialnością potrafili obciążać inne osoby i dzisiaj są radnymi i knują dokładnie takie same intrygi. Gdzie tu sprawy ważne dla mieszkańców?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To już trzecia radna, która nie zgadza się z polityką Adriana Witczaka i jego popleczników, którzy już dzisiaj bardziej kojarzą się z sektą.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Piotr Kucharski wie... że nic nie wie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51331,piotr-kucharski-wie-ze-nic-nie-wie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51331,piotr-kucharski-wie-ze-nic-nie-wie</guid>
            <pubDate>Fri, 11 Jul 2025 16:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-piotr-kucharski-wie-ze-nic-nie-wie-1752246300.png</url>
                        <title>Piotr Kucharski wie... że nic nie wie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51331,piotr-kucharski-wie-ze-nic-nie-wie</link>
                    </image><description>O radnych tomaszowskiej rady miejskiej można byłoby napisać pokaźnej objętości książkę. Chociaż właściwszym byłoby stworzenie naukowej dysertacji na temat zagubienia w samorządowej gęstwinie spraw ważnych i mało istotnych.  Często w nadmiarze obejrzanych seriali detektywistycznych wcielają się w rolę detektywów. Zadziwiają swoimi pomysłami i brakiem pamięci. Lubią przysparzać pracy urzędnikom i pracownikom miejskich spółek. Co chwilę z nowymi pomysłami pojawia się Piotr Kucharski. Tym razem dotyczą one przydziału lokali socjalnych. Zadziwiające jest, że radny, będący członkiem komisji mieszkaniowej, który powinien mieć wiedzę na temat dostępności mieszkań, zadaje Prezydentowi pytania w tej sprawie w formie interpelacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Przede wszystkim Piotr Kucharski zadaje pytanie, jakie działania zostaną podjęte w celu przyspieszenie udostępniania lokali socjalnych i komunalnych, aby efektywniej realizować wyroki eksmisyjne i zmniejszyć liczbę oczekujących rodzin. Od początku więc mamy pomieszanie z poplątaniem. Radnemu interpelacje pisze chat GPT, albo sąsiad będący komornikiem. Nie wiem co w komisji mieszkaniowej robi autor interpelacji, ale jedno jest pewne. Komisja dokonywała lustracji wolnych mieszkań, więc dostępny zasób powinien być mu doskonale znany. W jednym zadanym pytaniu mamy dwa rodzaju lokali mieszkalnych. Należy tak domniemywać, ponieważ radny używa zaimka "i". &nbsp;Rozdzielmy więc lokale socjalne od komunalnych i skupmy się przez chwilę na tych pierwszych, mimo, że i one wchodzą w skład mieszkaniowego zasobu gminy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Lokale socjalne przydzielane są między innymi osobom, które w wyroku nakazującym opróżnienie innego lokalu uzyskują uprawnienia do zawarcia umowy najmu mieszkania socjalnego. Może się też zdarzyć orzeczenie o braku takiego uprawnienia wobec osób, których nakaz dotyczy. Obowiązek zapewnienia najmu socjalnego lokalu ciąży na gminie właściwej ze względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu. Szczegółowo reguluje tę tematykę ustawa o ochronie praw lokatorów.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51301,radni-ko-maja-tylko-jeden-cel-polityczny-dopasc-marcina-witko"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">W przypadku Tomaszowa Mazowieckiego eksmisje dotyczą przeważnie mieszkań prywatnych, wynajmowanych osobom trzecim, spółdzielni mieszkaniowych oraz komunalnych zarządzanych przez TBS. Pierwsze dwie grupy zaspokajane są na bieżąco, ponieważ właściciele mieszkań mają prawa do odszkodowań od miasta, jeśli to lokalu socjalnego nie zapewni. Odszkodowanie, to równowartość czynszu, jaki można za dany lokal uzyskać. Dla przykładu, &nbsp;jeszcze kilka lat temu zadłużenie z tytułu roszczeń odszkodowawczych miasta w stosunku do spółdzielni mieszkaniowych liczone było w milionach złotych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najliczniejszą grupę eksmitowanych, stanowią mieszkańcy zasobu komunalnego. Powodem jest głównie nie opłacanie czynszu. Ci lokatorzy, mimo zasądzonych wyroków przez wiele miesięcy a nawet lat nadal zajmują te same mieszkania. Dlaczego tak się dzieje? Członek komisji mieszkaniowej powinien to wiedzieć. Lokatorów należałoby przenieść do wyremontowanych lokali socjalnych, w których nadal nie będą płacić czynszów, a w opróżniane lokale zainwestować dziesiątki tysięcy złotych na przeprowadzenie kompleksowych remontów. W ten sposób zapewniono by lepsze warunki i jeszcze poniesiono koszty.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Radny pyta dalej, czy planowane jest przeprowadzenie kolejnych inwestycji mieszkaniowych w budownictwo socjalne lub komunalne poza pozyskanymi środkami na budowę i przebudowę budynków przy ul. Barlickiego oraz Placu Kościuszki. Znowu radny, sprawujący mandat drugą kadencję nie wie, że zaplanowano budowę 300 mieszkań w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej m.in. na ulicach Chopina i Szerokiej. Pozyskano na ten cel środki finansowe.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co do budowy mieszkań na cele socjalne, to dosyć kontrowersyjny temat. Właściwie środków finansowych na takie cele nie ma. Natomiast najpoważniejszym problemem jest tu aspekt społeczny. Budowa gett i stref "no go" nie jest w interesie ogółu mieszkańców. nie ma nic wspólnego z socjalizacją. By to zrozumieć, trzeba posiadać minimum wrażliwości społecznej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Piotr Kucharski pyta też, w jaki sposób TTBS zamierza zarządzań zasobem mieszkaniowym, aby efektywniej wykorzystywać lokale a także o przekształcanie pustostanów oraz lokali komercyjnych na cele mieszkaniowe. &nbsp;Radny raz jeszcze popisuje się własną niewiedzą. Przede wszystkim TTBS sukcesywnie lokale przekształca. Zmiana sposobu użytkowania jest jednak czasochłonna i kosztowna. Wymaga też prac remontowych, często w bardzo szerokim zakresie. TTBS jest jedynie zarządcą lokali, a ich właścicielem jest... miasto, czyli pośrednio pan Piotr Kucharski. Czemu nie złożył wniosku do budżetu o przeznaczenie kilku milionów złotych na cele, których realizacji się domaga?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lekarz chorego nie zrozumie....]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51240,lekarz-chorego-nie-zrozumie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51240,lekarz-chorego-nie-zrozumie</guid>
            <pubDate>Wed, 02 Jul 2025 19:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-lekarz-chorego-nie-zrozumie-1751451040.jpg</url>
                        <title>Lekarz chorego nie zrozumie....</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51240,lekarz-chorego-nie-zrozumie</link>
                    </image><description>Jak pogodzić wodę z ogniem? Czy jest to w ogóle możliwe. Miniony weekend, to dwie przeprowadzone przeze mnie rozmowy, internetowe oraz telefoniczno internetowe. Obie dotyczyły szpitala, a jakby obejmowały dwa różne światy. Okazuje się, że rzeczywistość lekarza nie jest tą samą, która obejmuję percepcję pacjenta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zacznę chronologicznie od pierwszej rozmowy. Znajomy lekarz, którego osobiście bardzo szanuję (ale nie tylko ja, bo zbiera same pozytywne opinie ze strony swoich pacjentek) napisał do mnie nieco rozżalony po lekturze internetowych wpisów, dotyczących Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Nie musze chyba szerzej wyjaśniać, że opinie, jakie się pojawiają nie należą do tych pochlebnych. Podobnych możemy przeczytać setki. Często cytujemy je na łamach portalu. Doktorowi trudno pogodzić się z tym, że kreowany jest obraz szpitala jest jednostronnie negatywny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>- Dlaczego nikt nie pisze o tym, że przecież ratujemy też życie -</i> zadaje retoryczne pytanie. - <i>Czy dlatego, że negatywne emocje to równocześnie większa klikalność? - </i>podsumowuje. Może trochę tak jest, ale nie w przypadku opinii zamieszczanych na ogólnodostępnych grupach i forach internetowych. Tutaj ludzie dają upust własnej bezsilności. Poza tym, powiedzmy sobie wprost, czy w przypadku kasjerki z supermarketu chwalimy ją za każdym razem, kiedy prawidłowo wykonuje swoją pracę, czy raczej skrytykujemy, kiedy jej zachowanie pozostawiać będzie wiele do życzenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na co skarżą się pacjenci i członkowie ich rodzin? Czy są to wadliwie wykonane zabiegi? Zdarza się to rzadko. Częściej trafiamy na niewłaściwe diagnozy, podważane przez medyków w innych placówkach. Jednak najczęściej mowa jest o niskim poziomie kompetencji na poziomie emocjonalnym, czy najkrócej mówiąc, braku empatii i zaangażowania. Pacjenci nie czują się odpowiednio zaopiekowani, a aroganckie zachowania, nawet szyderstwa, bywają codziennością.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Cóż... pacjent nie przychodzi do lekarza dla własnej przyjemności, tylko wtedy kiedy mu coś dolega (najczęściej), lekarz z kolei wydaje się, że nie zawsze odczuwa przyjemność z leczenia tego pacjenta. Koło się więc zamyka. Czy to wina przeciążenia pracą, wypalenia zawodowego, a może nadmiernej roszczeniowości pacjentów? Właściwie nie ma to żadnego znaczenia, bo za bardzo wysokie wynagrodzenie, jakie pacjent wypłaca (poprzez własne ubezpieczenie) lekarzowi ma on prawo do obsługi na najwyższym możliwym poziomie. I nie ma tu żadnych "małych Bogów" jest usługodawca i usługobiorca. jeśli ktoś myśli inaczej, powinien zmienić zawód.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To, o czym piszę jest oczywiście formą generalizacji. Znam osobiście wielu świetnych, zaangażowanych w swą pracę lekarzy. Tylko, że ich praca postrzegana jest przez pryzmat całego środowiska. I nie jest to tylko specyfika tego zawodu. Wystarczy poczytać opinię na temat pracy radnych. Są one krzywdzące dla wielu ludzi z pasją wykonujących swoje mandaty. Tu jednak mamy do czynienia z typową korporacją zawodową, gdzie obowiązują w teorii jakieś normy etyczne i ta korporacja sama powinna stać na ich straży, by utrzymać estymę własnego zawodu. Czarne owce piętnować powinni sami przedstawiciele środowisk. Inaczej trudno mieć pretensje do niezadowolonych pacjentów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Teraz przejdę do drugiej rozmowy. historię usłyszałem od płaczącego męża kobiety, która trafiła na tomaszowski SOR w weekend. Spadła z krzesła i uderzyła w inny mebel. Rana, jaką zobaczyłem na filmach przesłanych przez komunikator, wyglądała dosyć poważnie. Rozcięcie długości kilkudziesięciu centymetrów na mocno zasinionej łydce. Kilka godzin spędzonych w szpitalu, głównie w oczekiwaniu na zdjęcie rentgenowskie, zakończyło się zastrzykiem i odesłaniem kobiety do domu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według relacji męża, przez długi okres oczekiwania na zdjęcie, nikt się kobietą nie zainteresował. Po powrocie do domu noga siniała coraz bardziej. Wezwana karetka. Chora się dowiedziała, że za niezasadne wezwanie karetki może być obciążona kosztami. Na koniec zaproponowano jednak kolejną wizytę na... SOR. - Do tomaszowskiego szpitala baliśmy się pojechać - mówi mąż kobiety. Zaproponowałem, by w takiej sytuacji napisać skargę do Prezesa TCZ. W odpowiedzi usłyszałem, że przecież prędzej czy później znowu do tego szpitala trafią. Boją się więc, że znowu (tym razem złośliwie) zostaną źle potraktowani.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pacjenci na SOR trafiają w "odmiennym stanie świadomości", wiążącym się z dużym stresem. Segregacja pacjentów za pomoc kolorów niewielkie ma dla nich znaczenie. Każdemu wydaje się przecież, że jest tym najpilniej wymagającym pomocy i we własnych oczach jest tym oznaczonym kolorem czerwonym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Wbrew temu, co mówią radni Koalicji Obywatelskiej, musicie być gotowi na ciężarówki w mieście]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51161,wbrew-temu-co-mowia-radni-koalicji-obywatelskiej-musicie-byc-gotowi-na-ciezarowki-w-miescie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51161,wbrew-temu-co-mowia-radni-koalicji-obywatelskiej-musicie-byc-gotowi-na-ciezarowki-w-miescie</guid>
            <pubDate>Wed, 25 Jun 2025 19:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-wbrew-temu-co-mowia-radni-koalicji-obywatelskiej-musicie-byc-gotowi-na-ciezarowki-w-miescie-1750866205.jpg</url>
                        <title>Wbrew temu, co mówią radni Koalicji Obywatelskiej, musicie być gotowi na ciężarówki w mieście</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51161,wbrew-temu-co-mowia-radni-koalicji-obywatelskiej-musicie-byc-gotowi-na-ciezarowki-w-miescie</link>
                    </image><description>Posiedzenia Rady Powiatu Tomaszowskiego obfitują także w liczne akcenty humorystyczne. Są na przykład radni, którzy zamiast normalnie do siebie mówić, krzyczą, jakby byli na koncercie Zenka Martyniuka. Można to jakoś nawet znieść, korzystając z profesjonalnych zatyczek do uszu lub wychodząc na przeszklony korytarzyk. Nie ma co narzekać. Z występami kabaretowymi jest niestety gorzej, bo ani tu Mru, Mru, ani też Moralnego Niepokoju, co najwyżej pojawi się czasem Koń Polski. Choć nie zawsze bywa mu do śmiechu. Dla radnego Mordaki na przykład dosyć oczywiste stwierdzenie na temat tego, że w Policji są wolne wakaty, a funkcjonariusze nie reagują na przypadki nie przestrzegania prawa drogowego, jest tożsame z zachęcaniem do łamania tego prawa. Cóż... być może odpowiedź ekspedientki w sklepie, że zabrakło prezerwatyw, może być równoznaczna z podżeganiem do gwałtu, albo nie daj Boże, do nielegalnej aborcji w 9 miesiącu ciąży. Niby jest kabaretowo, a jednak poważnie, bo do samorządu trafiają ludzie stawiający na pierwszym miejscu własny interes.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Sesje (w trybie właściwie nie wiadomo jakim) zwołano we wtorek niemalże z dnia na dzień, na wniosek Starosty, Mariusza Węgrzynowskiego. Wąski porządek obrad, zawierający zmiany budżetowe, związane z uzyskaniem dotacji na remont mostu przy ulicy Modrzewskiego. Okazuje się, że będzie można go zrobić sporo taniej niż pierwotnie planowano, a pozostałe pieniądze przeznaczone zostaną na inną inwestycję, którą będzie prawdopodobnie przebudowa skrzyżowania ulic Nowowiejskiej i Konstytucji 3-go Maja. Możecie się już rozmarzyć i planować trasy, którymi będziecie się przemieszczać po wyłączeniu tych ulic z ruchu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dyskusji w temacie zapewne by nie było, gdyby nie radny Mordaka, który wyskoczył, niczym mały Kazio z tataraku, cytując mój felieton, w którym opisuję inwestycję, ale przestrzegam też, że remont mostu, równoznaczny będzie z powrotem (dokładnie tak) setek ciężarówek na ulice: Św. Antoniego, Bartosza Głowackiego, Nowowiejską, Grota Roweckiego, Szeroką itd. Radnego wzburzył artykuł i zaczął z nim polemizować. Nic dziwnego, bo jest jednym z głównych podmiotów, zainteresowanych tym, by ruch samochodów ciężarowych przez ten most się odbywał. Oczywiście jest to w interesie jego firmy, bo skrócenie drogi, to niższe koszty funkcjonowania. &nbsp;Pro bono</p><p style="text-align:justify;">Problem jednak w tym, że radny uważa równocześnie, że ustawienie znaku ograniczającego tonaż do 30t zapobiegnie ruchowi ciężkich "piaskarek" z Białej Góry. Aż chciałoby się zapytać: poważnie? Mówi to mały Kazio, czy dorosły Kazimierz? Otóż most ten, zanim został wyłączony z ruchu dla pojazdów ciężarowych również miał nośność 30t. Sami sobie odpowiedzcie na pytanie, czy kierowcy jadący z piaskiem go omijali. Jeśli tak, to właściwie którędy jeździli, bo kolejny most na ulicy Szczęśliwej, ma dokładnie taką samą nośność. Zauważył ktoś brak na nim tego typu pojazdów? Radny Mordaka na pewno też je dostrzega, tak jak widzi je radny Żegota na ulicy Wodnej i mknące przez tamę na Zalewie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To jednak nie koniec, bo radni Koalicji Obywatelskiej nie są w stanie zrozumieć, że prawdziwy problem stwarzają samochody, jadące na... pusto. To one generują największy hałas. Wiedzą to zresztą też mieszkańcy Wąwału, którzy notorycznie skarżą się na utrudniający życie huk, dobiegający z firmy pana Mordaki (temat, do którego wrócę niedługo). Cytując jednego z nich: tutaj nie daje się żyć.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">No ale radny pokłada zaufanie w działaniach policji, która łamiących przepisy kierowców, będzie ścigać i karać mandatami. Co więc stoi na przeszkodzie, by robiono to już teraz na Szczęśliwej? Kilkudziesięciu leszczy do złapania każdego dnia. Może radny z Wąwału im podpowie. Mieszkańcy Szczęśliwej się ucieszą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ruch samochodów ciężarowych jest nie do zatrzymania bez budowy S12. Oczywiście w przypadku kopalni piasku, można transport zapewniać za pomocą kolei. Więc dlaczego ciężarówki wciąż jeżdżą? Przecież kopalnia bocznicę posiada. Otóż nie chodzi o koszty bezpośrednie, ale o to, że bocznic nie posiada część hut, do których piasek jest dostarczany. Co nas to obchodzi? W sumie nie powinno nas obchodzić nic, ale z dróg powiatowych, bez zmiany ich kategorii ciężarówek wyprowadzić się nie da.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W tej kwestii radnemu Mordace, wtóruje inny samorządowy kabareciarz, miłośnik różowych trabantów, czyli Piotr Kucharski. Ostatnio to główny aktor przy protestach przeciwko południowemu wariantowi S12, którego do niedawna był gorącym zwolennikiem. Nie przeszkadzały mu Groty, Niebieskie Źródła i tereny rekreacyjne. Co się więc zmieniło? W sumie nic, poza tym, że nitkę drogi przesunięto w pobliże kupionego przez niego na licytacji komorniczej domu. W sumie to nawet nie tak daleko. Wariant, który był dobry, stał się zły. Czy to nie hipokryzja? Teraz wyremontowany most przesunie na jakiś czas cieżarówki dalej od jego domu.</p><p style="text-align:justify;">Droga S12 z całą pewnością powstanie. Tylko nie wiadomo gdzie i kiedy. Do tego czasu ciężarówki będą zadręczać mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, w którym korków nie dostrzega Kucharski i z zaskoczeniem przyjmuje informacje, że 30 minut można wyjeżdżać z Placu Kościuszki w Warszawską. XIX wieczny układ ulic niestety powoduje paraliże, a skrzyżowanie przy tzw. Niedźwiedziu w godzinach szczytu bywa kompletnie zatkane. To samo dotyczy właśnie ulicy Nowowiejskiej. Wystarczy zamknąć jedną z dróg i nagle przemieszczanie się... jest koszmarem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na koniec dodam, że trudno oprzeć się wrażeniu, że po raz kolejny osoby takie, jak właśnie Piotr Kucharski, podzieliły tomaszowian na dwie kategorie. Tych dobrych, zamożnych, wykształconych z podmiejskich osiedli willowych, którym należy zapewnić spokój i komfortowe warunki życia, oraz tych mniej wyedukowanych, biedniejszych, mieszkających w tomaszowskich blokowiskach, pracujących na kasie w Biedronce, lub na produkcji w Roldrobie, którym pod oknami mogą gnać rozpędzone "patelnie" po piasek z niemieckiej kopalni na Białej Górze.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Na naukę nigdy nie jest za późno. Także dla pana Mordaki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51097,na-nauke-nigdy-nie-jest-za-pozno-takze-dla-pana-mordaki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51097,na-nauke-nigdy-nie-jest-za-pozno-takze-dla-pana-mordaki</guid>
            <pubDate>Fri, 20 Jun 2025 11:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-na-nauke-nigdy-nie-jest-za-pozno-takze-dla-pana-mordaki-1750414236.png</url>
                        <title>Na naukę nigdy nie jest za późno. Także dla pana Mordaki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51097,na-nauke-nigdy-nie-jest-za-pozno-takze-dla-pana-mordaki</link>
                    </image><description>Bohaterowie literaccy, komiksowi, historyczni często posiadają własne konie. Słynny ostatnio Zorro jeździł na Tornado, Don Kichot dosiada Rosynanta, Aleksander Wielki, z kolei Bucefała. Miał Kasztankę, marszałek Piłsudski. A i Napoleon był dumny ze swego Marengo. Tymczasem tomaszowscy samorządowcy mogą zasłynąć co najwyżej tym, że z własnymi końmi na rozumy się zamienili. Trochę złośliwy wstęp, ale jest odpowiedzią na złośliwości kierowane w moim kierunku, wypada więc odpłacić końskim dowcipem, bo bardziej subtelnego adresat mógłby nie zrozumieć. Tomaszowscy radni Koalicji Obywatelskiej z Rady Powiatu Tomaszowskiego takie wrażenie niestety robią. Brak wiedzy merytorycznej próbują nadrabiać internetowym hejtem. Ludzie ci oporni są na wiedze nie tylko wynikającą z lektury książek, aktów prawnych, obowiązującego orzecznictwa, ale też z doświadczenia. Można wybaczyć takie zachowanie panu Kazimierzowi Mordace, który w telewizji chwali własnego wnuczka, który nie lubi się uczyć, ale za to nauczył się jeździć ciągnikiem, ale pozostałym już chyba nie. Wszak uważają się lepszy gatunek ludzki, z pogarda traktujący otoczenie oraz każdego, kto myśli inaczej. O co chodzi? Już wyjaśniam</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Otóż radni Koalicji Obywatelskiej skarżą się w Internecie na to, że inni radni nie zagłosowali za nie udzieleniem absolutorium Zarządowi Powiatu Tomaszowskiego. Nie dość, że próbują wymuszać, na innych samorządowcach sposób głosowania, to jeszcze chcą aby robić to wbrew obowiązującym przepisom i regułom postępowania. &nbsp;Bo jak nie to co? To pan Mordaka obrażać Was będzie w internecie. Oczywiście większość osób, które będą czytać ten teks nie musi znać "kuchni" samorządowej. Radni jednak wiedzę posiadać powinni. Spróbuję najprościej wyjaśnić mechanizmy,&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przede wszystkim rada zamykając rok podejmuje trzy uchwały, Pierwsza z nich dotyczy udzielenia wotum zaufania. Przegłosowuje się ją po prezentacji raportu o stanie powiatu oraz ewentualnej dyskusji. Głosowanie to ma charakter oceniający. W nim radni dokonują oceny całokształtu działalności. Jeśli więc uważają, że Zarząd zarządza w sposób, jaki ich zdaniem jest nieodpowiedni, zatrudnia nadmiar ludzi, prowadzi niewłaściwą politykę inwestycyjną, czy społeczną. Zarząd musi tu zdobyć bezwzględną liczbę głosów. W naszym przypadku jest to głosów 12, czyli ponad połowa ustawowego składu rady. Głosowanie przeciw i wstrzymujące się są takimi samymi głosami za nie udzieleniem wotum. &nbsp;Nie przegłosowanie go jest równoznaczne z wnioskiem o odwołanie zarządu. Głosowanie w tej sprawie jest w formie jawnej, po 14 dniach od nieudzielenia. Myślę, że jak dotąd wszystko jest jasne i klarowne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejne głosowanie dotyczy przyjęcia sprawozdania finansowego. Jest ono wcześniej oceniane przez Komisję Rewizyjną oraz Regionalną Izbę Obrachunkową. Jeśli cyfry się zgadzają a wydatki zgadzają się z uchwałą budżetową, nie można formalnie takiego sprawozdania nie przyjąć. Dokładnie tak stało się rok temu, efektem było uchylenie uchwały przez organ nadzoru. Warto przy tym zaznaczyć, że sprawozdanie jest też punktem wyjścia do budżetu na kolejny rok. Radni Koalicji Obywatelskiej, mimo doświadczeń z przed roku postanowili, że sprawozdania nie przyjmą. Oczywiście decyzja o charakterze partyjniackim i z merytoryką nie mająca nic wspólnego. Mimo wszystko od samorządowców z x-letnim stażem można wymagać nieco więcej... przynajmniej tego, by nie kompromitowali się w głosowaniach.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trzecie głosowanie, podobnie jak poprzednie ma charakter techniczny. Prawidłowo wykonany budżet musi zostać przyjęty. Żadne tłumaczenia tutaj nie pomogą. Nie przyjęcie poskutkuje oczywiście uchyleniem uchwały i kolejną kompromitacją. To również Rada Powiatu "przerobiła" rok temu. Pojawiła się refleksja albo wstyd? No o wstydzie żadnym ze strony radnych, którzy wydzierają w czasie sesji, jakby byli na koncercie Slayera, raczej nie może być mowy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W tym roku było jeszcze gorzej, bo zabrakło profesjonalizmu ze strony prowadzącego obrady Michała Jodłowskiego. Po prezentacji sprawozdania i opinii poszczególnych organów, powinien ogłosić przystąpienie do dyskusji. Oczywiście o tym zapomniał, a radni nie mogli zabrać głosu. Co prawda obecni na sali prawnicy, po pół godzinnej naradzie, stwierdzili, że wadliwe procedowanie, nie będzie podstawą do uchylenia uchwały. Ja się z tym jednak nie zgadzam. W mojej ocenie, uchwała o absolutorium jest na dzień dzisiejszy wadliwa, a kiedy zostanie zaskarżona, będzie nieważna. Zachęcam radnych, którzy głosowali przeciw do jej zaskarżenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na naukę nigdy nie jest za późno. Chyba, że ktoś ma problemy z czytaniem tekstów ze zrozumieniem. Wtedy pozostaje co najwyżej sposób zdobycia dyplomu "na Kołodziejczyka" albo na innego posła, który z własnego MBA nie potrafi się wytłumaczyć. W samorządzie inaczej niż w biznesie, nie można mieszać cementu z piaskiem w dowolnych proporcjach, licząc na to, że klient słabszej jakości produktu nie zauważy. Tu robimy tylko to co jest dozwolone prawem i w granicach prawa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[60. lat minęło. Nauczyciele, których trudno zapomnieć]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51010,60-lat-minelo-nauczyciele-ktorych-trudno-zapomniec</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51010,60-lat-minelo-nauczyciele-ktorych-trudno-zapomniec</guid>
            <pubDate>Wed, 11 Jun 2025 22:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-60-lat-minelo-nauczyciele-ktorych-trudno-zapomniec-1749668799.jpg</url>
                        <title>60. lat minęło. Nauczyciele, których trudno zapomnieć</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51010,60-lat-minelo-nauczyciele-ktorych-trudno-zapomniec</link>
                    </image><description>Szkoła Podstawowa numer 8 przy ulicy Stolarskiej, to także moja szkoła. Tutaj właśnie zaczynałem własną edukację, mieszkając wówczas w domu przy ulicy Piekarskiej, którego dzisiaj już nie ma. Była na tyle moja, że kiedy w 2. klasie przeprowadziliśmy się na Niebrów, nie było mowy, bym ją zmieniał. Wyobrażacie sobie dzisiaj 8-latka, który sam idzie do szkoły na drugi koniec miasta i nie jest zawożony przez rodziców samochodem? No i na lekcje religii śmigało się do pobliskiego kościoła przy ulicy Słowackiego. To był jeszcze ten stary, modrzewiowy kościół, w sposób barbarzyński rozebrany i zniszczony. Lekcjom religii i samej parafii poświęcę może nieco inne artykuły, kiedy zakończy się kwerenda w IPN, o którą poprosiłem, jakiś czas temu. No ale miało być o szkole... No to będzie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Wczorajsza uroczystość przywołała nieco wspomnień. Nie udało się jednak powiedzieć w czasie jej trwania o wszystkim. 60 lat, to jednak szmat czasu. kilka tysięcy absolwentów, to wcale nie żart, tylko element historii, nie tylko placówki, ale i miasta. Być może trudno dzisiaj w to uwierzyć, bo demografia nas od tego odzwyczaiła, ale w połowie lat 70-tych, kiedy rozpoczynałem naukę, chodziło równocześnie około 800 dzieci. Dzisiaj do kategorii szkół dużych zalicza się już te z 200 uczniami. 8 roczników, po co najmniej trzy klasy i w każdej po 30 uczniów. Do tego zerówka.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Szkoła rzeczywiście się zmieniła, co wczoraj podkreślano kilka razy. Obecnie na parterze stoją szafki ubraniowe. Kiedyś zabudowany był "klatkami" stanowiącymi szatnie. W każdej z nich zostawiały odzienie wierzchnie dwie klasy. Wybieg z płyt chodnikowych, gdzie dziewczyny grały w gumę. Asfaltowe boisko do piłki nożnej, zimą dzięki strażakom zamieniało się w lodowisko. Było jeszcze jedno za małymi trybunami. A na nim... piach i kurz... Za salą gimnastyczną teren, na którym po lekcjach załatwialiśmy swoje nieporozumienia. Po krótkiej wymianie ciosów, krwi z nosa i z podbitymi oczyma, znowu byliśmy kolegami. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Chciałbym jednak kila słów napisać o nauczycielach. Przynajmniej tych, których pamiętam z imienia i nazwiska. Warto o nich pamiętać, bo etos zawodu współcześnie zaczyna zanikać. Zacznę od początku. Pani Krystyna Żegota (matka radnych Sławomira i Cezarego) była moim wychowawcą na etapie wczesnoszkolnym w klasach I-III. Prowadziła też naszą "zuchowską" drużynę. Pani Krystyna uczyła nas podstaw języka polskiego, no i oczywiście matematyki. &nbsp;Przy okazji zaraziła mnie osobiście miłością do książek. Klasy pierwsze do trzecich miały lekcje zazwyczaj na pierwszym piętrze szkoły. Na korytarzu odbywały się zajęcia w-f. Jedyny wyjątek na tej kondygnacji stanowiła o ile dobrze pamiętam pracownia chemiczna z panią Majchrowską o ciętym języku i dowcipie. Na pierwszy &nbsp;piętrze była też biblioteka, prowadzona przez panią Arkuszyńską (przepraszam, ale nie pamiętam imienia).&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/51008,60-lat-tradycji-i-nowoczesnosci-jubileusz-szkoly-podstawowej-nr-8-w-tomaszowie-mazowieckim"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Od czwartej klasy naszym wychowawcą była pani Halina Stanik, nauczycielka muzyki. To nie od niej nauczyłem się słuchać ostrej muzyki, ale i to miało związek ze szkołą. Idąc dalej korytarzem drugiego piętra, tuż za pracownią muzyczną z nieodzownym pianinem, była klasa historyczna. Tu uczyła nas pani Michalak. W następnej były lekcje języka rosyjskiego (nie pamiętam nazwiska nauczycielki, ale kojarzy mi się, że pani nazywała się Czapnik - może ktoś poprawi). Później klasa biologiczna. Uczyła nas w niej pani Niebieszczańska. Stał tam taki kościotrup, który straszył uczniów w czasie lekcji (memento mori).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pani Matysiak zajmowała kolejną salę. Plastyka i zajęcia praktyczne. Uczyliśmy się.... szydełkowania. Słowo. Do dzisiaj potrafię to robić. Pani Matysiak opiekowała się szkolnym ogródkiem. A co... było i coś takiego. Dzisiaj jest parking. Ale trudno się dziwić, jedynym autem na terenie był wartburg dyrektora Nicińskiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W kolejnej sali geografii uczyła nas pani Wołosewicz. Uwielbiałem jej lekcje. Każda z nich była jak "Kawiarenka pod Globusem" i podróż w odległe krainy, które były dla nas tak odległe jak dzisiaj kosmos. Co ciekawe, to my sami przygotowywaliśmy "referaty" o różnych egzotycznych krajach i regionach. Bez internetu, trzeba było się nieco wysilić, by znaleźć materiały.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejne piętro. Matematyka z Zenią Migałową. Dawało radę się czegoś nauczyć. Język polski z Panią Karp. Części zdania, części mowy.... straszne. Na szczęście można było od czasu do czasu napisać klasówkę z wypracowaniem na dowolny temat. W pracowni fizycznej urzędowała pani Wiśniewska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wracając na parter oczywiście wychowanie fizyczne z Grzegorzem Wągrockim. Wczoraj opowiadał o sukcesach koszykarzy, Nie byłem tu żadnym asem, ale jak trafiłem do Mechanika, to pan Galicki na pierwszej lekcji poznał, że jestem z ósemki. W piwnicy zajęcia z techniki i języka angielskiego prowadził Maciej Lewandowicz. Było tu też kółko modelarskie,&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Czy to koniec kampanii nienawiści?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50897,czy-to-koniec-kampanii-nienawisci</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50897,czy-to-koniec-kampanii-nienawisci</guid>
            <pubDate>Sun, 01 Jun 2025 21:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-czy-to-koniec-kampanii-nienawisci-1748810443.jpg</url>
                        <title>Czy to koniec kampanii nienawiści?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50897,czy-to-koniec-kampanii-nienawisci</link>
                    </image><description>Wybory za nami. Kto wygrał, kto przegrał, dowiemy się zapewne rano. Już teraz jednak można powiedzieć, że tak nieuczciwej kampanii wyborczej w Polsce jeszcze nie mieliśmy. Przemysł pogardy i nienawiści pracował pełną parą. Wykorzystano cały aparat państwa, ABW, media, które trudno dzisiaj nazwać inaczej niż reżimowymi. Pieniądze z niewiadomych źródeł i internetowych hejterów. Z człowieka, który na swój sukces zapracował własnymi rękoma, niewątpliwego patrioty, zrobiono złodzieja, bandytę i sutenera. Oskarżenia, całkiem bezrefleksyjnie powtarzali niemal wszyscy. Nawet ludzie dobrze wykształceni, uważający się przecież za elitę. Czy są nią na pewno? Niech sami sobie odpowiedzą na to pytanie. Człowiek przyzwoity powinien reagować na nikczemność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Cóż takiego zarzucono Karolowi Nawrockiemu? Kradzież mieszkania, którego nie ukradł. Udział w ustawce, w której udziału nie brał. Stręczenie kobiet, o którym opowiadał niewiarygodny kryminalista. Nikogo nie interesowało, że szef IPN był wielokrotnie sprawdzany przez służby, że prokuratura oświadczyła, że w słynnej bijatyce udziału nie brał, a oskarżanie o jakieś przestępstwa, kiedy był 20-latkiem, nie znalazły potwierdzenia. Jak to możliwe, że informacje takie bez mrugnięcia okiem, używając często knajackiego języka powtarzali ludzie, od których możemy wymagać nieco więcej. Przynajmniej kultury wypowiedzi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy jest nią nazywanie przestępcą kogoś, kto nigdy nie był za żadne przestępstwo skazany. Jest jeszcze gorzej, bo mamy do czynienia z kimś, komu nie postawiono nawet żadnych formalnych zarzutów. Czy na przykład lekarz, nazywający Nawrockiego "alfonsem" zastanawia się w ogóle nad tym, co mówi lub pisze w Internecie. Na zwróconą uwagę, powinien reagować agresją i nazywać kogoś na przykład "zakutym łbem"? I właściwie na jakiej podstawie? Artykułu opublikowanego w internecie, a następnie cytowanego w innych "mediach"?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy wobec tego, kiedy do tego lekarza przyjdzie pacjent i powie: doktorze proszę wyciąć mi jelito grube, bo z artykułu jaki przeczytałem wynika, że mam na nim nowotwór - taki lekarz, bez żadnych badań i potwierdzonej diagnozy rozetnie brzuch i wytnie jelito? To może lepiej do takiego lekarza nie chodzić. W sumie przecież wiadomo, że każdy lekarz to łapówkarz. Czyż nie czytamy o tym w Internecie?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak to w ogóle jest możliwe? Co się dzieje w ludzkich głowach? Erich Fromm w jednej z książek opisywał mechanizmy, związane z ludzkimi zachowaniami wynikającymi z przynależności do jakiejś społecznej grupy. Co ciekawe jednostka wcale do danej grupy nie musi przynależeć, a wystarczy, że się z nią identyfikuje, lub przynależeć pragnie. Dokonuje projekcji własnej osoby na jakieś zbiorowisko ludzkie. Kluczową rolę odgrywa tu strach przed wykluczeniem, czy odrzuceniem. Nawet, kiedy widzi się nieprzyzwoitość zachowania, brak jest reakcji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jednostka w obawie zepchnięcia na margines grupy, milczy, Nawet kiedy krzywda jest oczywista i widoczna. Filip Zimbardo przeprowadzając słynny więzienny eksperyment ze swoimi studentami, w którym jedni wcielili się w strażników, a drudzy w więźniów, zwraca uwagę nie tylko na fakt wcielania się w rolę i sadystyczne zachowania części strażników, ale też na milczącą aprobatę strażników, wykazujących minimum ludzkich odruchów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przy tych wyborach mieliśmy do czynienia z podobnymi mechanizmami. Zaszczuwano nie tylko kandydata, jego rodzinę, ale także ludzi, którzy w sposób otwarty deklarowali nie tyle samo poparcie, czy sympatie, ale zgłaszali jakiekolwiek wątpliwości. Język, jakim się posługiwano trudno nazwać mową kulturalnego człowieka.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W czasie kampanii pojawiły się także tysiące fałszywych kont w mediach społecznościowych oraz boty. Ich liczba świadczy o przemysłowym i planowanym charakterze. Na naszym portalu kasowaliśmy ich codziennie kilkadziesiąt.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[450 tysięcy na prowadzenie biura? Tyle ma do dyspozycji Adrian Witczak w ciągu roku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50880,450-tysiecy-na-prowadzenie-biura-tyle-ma-do-dyspozycji-adrian-witczak-w-ciagu-roku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50880,450-tysiecy-na-prowadzenie-biura-tyle-ma-do-dyspozycji-adrian-witczak-w-ciagu-roku</guid>
            <pubDate>Fri, 30 May 2025 23:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-450-tysiecy-na-prowadzenie-biura-tyle-ma-do-dyspozycji-adrian-witczak-w-ciagu-roku-1748607132.png</url>
                        <title>450 tysięcy na prowadzenie biura? Tyle ma do dyspozycji Adrian Witczak w ciągu roku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50880,450-tysiecy-na-prowadzenie-biura-tyle-ma-do-dyspozycji-adrian-witczak-w-ciagu-roku</link>
                    </image><description>Adrian Witczak wystąpił o 150 tys. złotych dodatku na prowadzenie biura poselskiego w związku z posiadaniem orzeczenia o niepełnosprawności. Taki sam dodatek przysługuje senatorowi Janowi Filipowi Libickiemu. Czy obu parlamentarzystów można w ogóle porównywać? Okazuje się, że można. Tylko, czy na pewno jest to etyczne? Czy zabawki, jakie funduje sobie poseł, muszą być finansowane przez podatnika. Co na to emeryci, którzy po 75 roku życia otrzymują zaledwie 300 zł. dodatku pielęgnacyjnego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Adrian Witczak, poseł z Tomaszowa Mazowieckiego, po raz kolejny pokazuje, że doskonale sobie daje radę w roli parlamentarzysty. O ile efektów jego pracy dla mieszkańców naszego miasta i powiatu nie za bardzo jest widać, to już o własne interesy potrafi doskonale zadbać. Poseł Koalicji Obywatelskiej, jest jednym z czwórki tych, którzy pobierają zwiększony ryczał na prowadzenie biura poselskiego. Zwiększony o 150 tysięcy w skali roku. Jest na absolutnym podium wydatkowym. Zbliżając się do poziomu 400 tysięcy, a do wydania ma w sumie jeszcze o 50 tysięcy więcej. Przebija go tylko ,dwójka innych posłów, w tym Henryka Krzywonos (KO) oraz Witold Czarnecki z PiS. Różnica polega jednak na tym, że duża część wydatków tamtych osób przeznaczona jest na finansowanie umów o pracę. Nikt nie wynajmuje luksusowych suvów Volvo.</p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Podstawą prawną funkcjonowania biur poselskich jest art. 23 ustawy z 9 maja 1996 r. <strong>o&nbsp;wykonywaniu&nbsp;mandatu&nbsp;posła&nbsp;i&nbsp;senatora</strong> oraz wydane na jego podstawie zarządzenia marszałka Sejmuc w sprawie warunków organizacyjno-technicznych tworzenia, funkcjonowania i znoszenia biur poselskich. Ryczałt na prowadzenie biura poselskiego wynosi 29.800 zł miesięcznie (wcześniej 23.100). Poseł z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności może wystąpić do Marszałka Sejmu z wnioskiem o podwyższenie tej kwoty o nie więcej niż o 50 proc.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Z tej możliwości korzysta właśnie poseł z Tomaszowa Adrian Witczak oraz dwójka jego kolegów i koleżanka. Pytanie, jakie należy sobie w tym miejscu postawić brzmi: czy za ustanowieniem podwyższonego limitu przemawiała możliwość zakupu, leasingowania lub wynajmu luksusowych aut? A może jednak pokrycie kosztów dostosowania warunków pracy do niepełnosprawności posła. Zadajmy otwarte pytanie: <strong>Po co posłowi Witczakowi zwiększony o 150 tysięcy złotych limit?</strong> Przecież aby został on przyznany, trzeba do Marszałka Sejmu wystąpić z wnioskiem, a &nbsp;więc w sposób pełni świadomy. Wszak to nikt inny niż poseł Witczak występował w telewizji krzycząc o etyce i moralności. Czy aby na pewno rozumie, co pod tymi pojęciami się kryje?</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1498/892;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2025/05/30/image.png" width="1498" height="892"><figcaption>Senator Jan Filip Libicki. Osoba od urodzenia niepełnosprawna, poruszająca się na wózku. Dodatek w tym przypadku nie budzi zastrzeżeń</figcaption></figure><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Poseł ma obowiązek utworzenia jednego biura (tzw. biura podstawowego). Poseł może utworzyć również filie biura. Utworzenie filii nie wpływa na zwiększenie kwoty ryczałtu. Tomaszowski poseł ma filię w Rawie Mazowieckiej. Siedziba biura poselskiego nie może być co do zasady usytuowana na terenie nieruchomości stanowiącej własność posła lub członka jego rodziny bądź nieruchomości, do której przysługuje im inny tytuł prawny. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by biuro zlokalizować w budynku należącym do innego partyjnego działacza. Dokładnie tak jest w przypadku Adriana Witczaka.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Z ryczałtu mogą być pokrywane m.in. wydatki na wynagrodzenia pracowników biur poselskich, tłumaczenia, ekspertyzy i opinie sporządzane bezpośrednio u wybranych ekspertów, usługi telekomunikacyjne związane z wykonywaniem mandatu poselskiego i przejazdy posła samochodami w związku z wykonywaniem mandatu. Tutaj jest właśnie znacząca różnica, bo dla przykładu pani Henryka Krzywonos, podobnie jak Henryk Czarnecki, zatrudnia pracowników na podstawie umowy o pracę, na co wydaje 135 tysięcy złotych. Adrian Witczak natomiast wykazuje pracownika za 54 tysiące rocznie.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49692,gdzie-mba-zrobil-adrian-witczak"></oembed></figure><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Ryczałt może być też przeznaczony na pokrycie wydatków bieżących takich jak czynsz, opłaty za energię elektryczną i cieplną, gaz i wodę oraz prace porządkowe, konserwację i naprawę sprzętu technicznego biura oraz koszty jego eksploatacji, drobne naprawy i remonty, podróże służbowe pracowników, zakup materiałów biurowych, prasy, wydawnictw, środków bezpieczeństwa i higieny pracy oraz koszty obsługi rachunkowo-księgowej i bankowej biura.</span><br>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.facebook.com/reel/1887890248627316"></oembed></figure><p style="text-align:justify;"><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Ryczałt nie może być natomiast wykorzystywany na finansowanie działalności partii politycznych, organizacji społecznych, fundacji oraz działalność klubów i kół poselskich i parlamentarnych, a także na finansowanie działalności charytatywnej, sponsorskiej oraz na prowadzenie kampanii wyborczej. Czy dojazd na przedwyborczy wiec takim wydatkiem jest, czy stanowi koszt funkcjonowania biura?</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Te wydatki warto przy okazji zestawić z kilkoma innymi. Na przykład dodatek pielęgnacyjny dla emeryta po 75 roku życia, który potrzebuje często stałej opieki medycznej, to ok 330 zł. Zasiłek opiekuńczy, to 620 zł. Osoby niepełnosprawne mogą sobie porównać same.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(58,58,58);">Przy okazji dodam, że poseł Witczak nie jest członkiem &nbsp;parlamentarnego zespołu ds. osób niepełnosprawnych. Zresztą podobnie jak pozostała trójka pobierających zwiększone ryczałty. Jest za to w </span><u>Parlamentarnym Zespole ds. Leczenia Niepłodności - "Tak dla in vitro" oraz w kilku innych związanych z Leczeniem Żywieniowym, czy Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży</u>&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50479,niezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Upadek moralności Adriana Witczaka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50581,upadek-moralnosci-adriana-witczaka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50581,upadek-moralnosci-adriana-witczaka</guid>
            <pubDate>Thu, 08 May 2025 17:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-upadek-moralnosci-adriana-witczaka-1746695369.jpg</url>
                        <title>Upadek moralności Adriana Witczaka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50581,upadek-moralnosci-adriana-witczaka</link>
                    </image><description>Portal Niezależna.pl postanowił zaatakować tomaszowskiego posła PO, Adriana Witczaka, twierdząc, że w sposób nielegalny finansuje on kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego. Chodzi o wpis na portalu X, wymierzony w Karola Nawrockiego. Lokalny poseł postanowił swój wpis podpromować, opłacając zwiększenie jego zasięgów w serwisie. No cóż... różne wariactwa już w czasie tej kampanii wyborczej widzieliśmy i to jest bez wątpienia jedno z nich. Zarzucać Adrianowi Witczakowi coś takiego...? Wpis jest szczeniacki, a jego sponsorowanie nie jest jednak łamaniem prawa wyborczego. Świadczy co najwyżej o głębokim infantylizmie autora. O niczym więcej. Dziennikarze portalu wypominają także posłowi, że w czasie słynnej debaty w Końskich siedział w samochodzie stacji TVN. To również spore nadużycie wolności mediów. Życzliwi reporterzy pozwolili schronić się w swoim aucie parlamentarzyście, który najprawdopodobniej zmarzł w czasie wywiadu dla stacji Republika, a swojego suv-a Volvo, opłacanego z pieniędzy podatników zaparkował zbyt daleko, by móc w jego wnętrzu na podgrzewanych fotelach z białej skóry się ogrzać.  Bądźmy jednak poważni...</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Wpis, jakiego dokonał Adrian Witczak, a następnie starał się go promować, brzmiał dokładnie tak:<i> </i><span style="background-color:rgb(247,249,249);color:rgb(15,20,25);"><i>Było na wnuczka, było na policjanta, teraz jest na Karola. <strong>Upadek moralności</strong>. </i></span>Możemy oczywiście się z nim zgadzać lub nie, ale poseł zarzuca w nim oszustwo Karolowi Nawrockiemu i to w sposób bardzo bezpośredni. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z parlamentarzystą i osobą stanowiąca prawo w naszym imieniu, chcielibyśmy oczekiwać jakiegoś minimum solidności. Oskarżanie kogoś o przestępstwa i przekręty, bez konkretnych zarzutów prokuratorskich, aktów oskarżenia, czy wyroków sądowych, jest delikatnie to ujmując... nie na miejscu. Trudno to nazwać inaczej niż naruszaniem dóbr osobistych i pomówieniami. Nawet jeśli, wyjaśnienia Karola Nawrockiego są nie do końca przejrzyste (bo nie są). Niestety poseł podobny proceder uprawia Internecie bezkarnie od lat. Równie długo opłaca swoje posty w mediach społecznościowych, by zwiększać ich zasięgi. Inaczej, kto by je czytał...</p><p style="text-align:justify;">Czy jest w tym coś nielegalnego. Odpowiedź na to pytanie nie jet jednoznaczna. O ile nie mamy do czynienia z kampanią wyborczą, to każdy może sobie opłacać, co tylko chce, w interecie. Kiedy jednak ona rusza, należy być bardzo ostrożnym. Kiedy przyjrzymy się ostatniej kampanii wyborczej do parlamentu, to widzimy, że ten sam poseł, który dziś zarzuca Nawrockiem rzekome oszustwa, sam unika (niczym diabeł święconej wody) odpowiedzi na pytania, dotyczące finansowania jego kampanii wyborczej. Wysłaliśmy je do niego nie tylko my, ale także inni mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego. Zadawano je też publicznie na forach internowych, w tym profilu kandydata.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wszystkie pozostały bez odpowiedzi. Milczą też rzecznicy Platformy Obywatelskiej, udając, że maili od nas nie otrzymują. Czy setki rozwieszonych w 9 powiatach banerów znalazły pokrycie w wystawionych fakturach? Ile kosztował ich druk i rozwieszenie? Jako koszt, powinno się przecież wskazywać nawet nieodpłatne powieszenie na płocie przeciętnego Kowalskiego i powinna być na to zawarta umowa. Nie wiedzą o tym kandydaci? Czy wydatki mieściły się w limitach wyborczych? Pamiętać należy, że koszty kampanii dzielone są na trzy części: ogólnopolską, w okręgu i konkretnego kandydata.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podobnie było w przypadku kampanii interetowej Witczaka na Facebooku. O ile część sponsorowanych postów oznaczona była, jako materiał wyborczy Komitetu Koalicji Obywatelskiej, to co najmniej kilkanaście tysięcy złotych sygnowane jest kandydatem na posła RP, Adrianem Witczakiem. Stanowią one albo zachętę do udziału w wyborach, albo informacje o referendum. Trudno uznać to za coś innego jak próbę ominięcia przepisów, przez drobnego politycznego cwaniaczka, który pisze przecież: <span style="background-color:rgb(247,249,249);color:rgb(15,20,25);"><i><strong>Upadek moralności.</strong></i></span><strong> </strong>I najwyraźniej wie o czym postanowił napisać.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podobnie zachowywali się kandydaci na radnych z Koalicji Obywatelskiej (ale i innych komitetów) w kolejnych wyborach. na opłacane posty nikt nie zwracał uwagi, podobnie jak na setki wielkoforrmatowych banerów, dla których koszt wynajęcia samego miejsca przewyższał przyznane ustawowo limity. Szczytem bezczelności były też prasowe reklamy, udające reklamy, prowadzonych przez kandydatów firm. Jak widać poseł Witczak, twierdzący, że jest katolikiem belki we własny oku nie widzi, za to słomkę w cudzym potrafi sprawnie wypatrzyć.&nbsp;</p><p><strong>Polecamy artykuł z portalu na ten temat</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42995,ogromne-pieniadze-na-promocje-wyborcza-witczaka-czy-wszystko-jest-zgodne-z-prawem"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sprawdzi cenę każdej ławki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50593,sprawdzi-cene-kazdej-lawki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50593,sprawdzi-cene-kazdej-lawki</guid>
            <pubDate>Thu, 08 May 2025 17:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-sprawdzi-cene-kazdej-lawki-1746719693.jpg</url>
                        <title>Sprawdzi cenę każdej ławki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50593,sprawdzi-cene-kazdej-lawki</link>
                    </image><description>Odetchnęłam dzisiaj z  ulgą. Wszystko dzięki radnej, nomem omen, Ewie Radziewicz. Natrafiłam bowiem w sieci na interpelację tej pani, dzięki której już wkrótce dowiem się ile kosztowała ławka w parku Solidarności. To wiedza niezbędna nie tylko radnym ale i wszystkim mieszkańcom Tomaszowa. Będę wiedziała, jaki był koszt ścieżek spacerowych, remontu fontann, stawu, oświetlenia, monitoringu itd. Ważną informacją będzie też cena kosza na śmieci. Uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, bo bez tych danych nie mogłabym w nocy zasnąć, a komfort mojego życia uległby znacznemu pogorszeniu. Nie mogłaby sprawdzić w internecie, czy przypadkiem gdzieś, ktoś, nie oferuje podobnych w cenie o 5 złotych niższej. A jeśli tak? To wniosek do prokuratury i wszyscy pójdą siedzieć.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Moim zdaniem radna nie wywiązała się jednak dobrze z zadania, jakie sobie wyznaczyła. Ja chciałabym wiedzieć również nieco więcej o ustawieniu kamer monitoringu. Czy będą one filmować pary w sytuacjach intymnych i jaka jest w &nbsp;związku z tym rozdzielczość ich obiektywów. Dobrze wiedzieć na której ławce lepiej nie figlować, bo operatorzy monitoringu będą mieli widowisko. no i ptaki. Wyborcy pani radnej z pobliskiego osiedla na pewną będą chcieli się dowiedzieć ile dokładnie skrzydlatych budzików stacjonuje na pobliskich drzewach. A ja zawsze wyobrażałam sobie, że oferent w przetargu na taką inwestycję, który zostaje następnie wykonawcą nie wystawia faktury na każdą pojedynczą ławkę ale na wykonaną usługę lub jej część. Radni, jak zawsze bezradni, ale pytać każdy może. Tylko co z tego tak naprawdę wynika? Poza pracą, którą całkiem bezsensownie muszą wykonać jacyś pracownicy magistratu.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[&quot;Mieszkania Nawrockiego&quot; także w Tomaszowie i w całej Polsce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50554,quot-mieszkania-nawrockiego-quot-takze-w-tomaszowie-i-w-calej-polsce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50554,quot-mieszkania-nawrockiego-quot-takze-w-tomaszowie-i-w-calej-polsce</guid>
            <pubDate>Tue, 06 May 2025 15:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mieszkania-nawrockiego-takze-w-tomaszowie-i-w-calej-polsce-1746522103.jpg</url>
                        <title>&amp;quot;Mieszkania Nawrockiego&amp;quot; także w Tomaszowie i w całej Polsce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50554,quot-mieszkania-nawrockiego-quot-takze-w-tomaszowie-i-w-calej-polsce</link>
                    </image><description>Kilka ostatnich dni ogólnopolskie media zdominowała informacja o kawalerce, której właścicielem jest kandydat na Prezydenta RP, Karol Nawrocki. Wydawać się może, że 28 metrów kwadratowych to temat mocno nadmuchany. Tak chyba jednak nie jest. Mamy bowiem (najprawdopodobniej) z przypadkiem wyłudzenia. W dodatku takiego, którego świadomość musiał mieć sam kandydat, chociaż nie on był jego bezpośrednim &quot;sprawcą&quot;. Co ciekawe, ma to też związek z naszym miastem, ale nie tylko z nim...</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Na początek pragnę bardzo mocno podkreślić, że nie jest moim celem kwestionowanie dobroczynności Karola Nawrockiego, oraz jego działań, które, jak twierdzi, stanowiły bezpośrednią pomoc dla pana Jerzego, który był właścicielem mieszkania, a w którego posiadanie weszło małżeństwo Nawrockich. I to mimo faktu, że tłumaczenia są dosyć mętne i niejasne, bo niby kupowano codzienne produkty i lekarstwa ale sam kandydat przyznaje, że od kilku lat mieszka w Warszawie. Do tego pobyt w DPS... no cóż... słabo to wygląda.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zacznijmy od rzeczy najważniejszej. Od wykupu mieszkania komunalnego przez starszego pana Jerzego. Ustawa o gospodarce komunalnej pozwala na wykup mieszkań z bonifikatą. Jej wysokość określa w specjalnej uchwale Rada Miasta lub Gminy. W Gdańsku było to na poziomie 90% (według doniesień medialnych). Co to oznacza? Otóż, że za mieszkanie warte ok. 300 tys. zł. lokator zapłaci ok. 30 tys. zł. To oczywiście rachunek mocno uproszczony, ale na potrzeby felietonu wystarczający.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mamy więc 270 tys. zł. bonifikaty. Prawda, że nie są to małe pieniądze? Zgodnie z ustawą, mieszkania, któremu przy sprzedaży udzielono bonifikaty, nie można zbyć przed upływem 5 lat. Gdyby się tak stało, bonifikatę należałoby zwrócić. Są oczywiście wyjątki. Najważniejszy z nich jest taki, że kwotę ze sprzedaży przeznaczamy na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych, np. zakup domu lub innego mieszkania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeśli więc lokator wykupuje mieszkanie, którym mieszka, zamierzając je w krótkim czasie sprzedać, a pieniędzy nie wyda na zakup lokalu mieszkalnego, to dokonuje po prostu wyłudzenia od gminy nienależnego świadczenia. I to niezależnie od kontekstu takiego czynu</p><p style="text-align:justify;">Dlaczego uważam, że tak było w tym przypadku? Powiedział mi to sam Karol Nawrocki. Przede wszystkim twierdząc, że to on dał panu Jerzemu pieniądze na wykup. Po drugie więc (i to chyba ważniejsze), że zaraz zawarł z nim umową przyrzeczoną darowizny (czy sprzedaży). Do przeniesienia własności doszło najprawdopodobniej, kiedy zakończył się pięcioletni okres. Piszę tu w trybie przypuszczającym, ponieważ nie mieliśmy okazji zapoznać się aktami notarialnymi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To nie jest żaden wyjątkowy precedens. To funkcjonująca w Polsce od lat patologia. W skali kraju przejmowano w ten sposób tysiące mieszkań. Tak też się działo w Tomaszowie. Ofiarami stawali się ludzie ubodzy, zadłużeni, borykający się z problemami alkoholowymi. Zdarzało się, że ktoś wiedząc, że kilka kolejnych lat spędzi np. w więzieniu sprzedawał po prostu mieszkanie. Słyszałem o warszawskich pośrednikach, do których ustawiały się całe kolejki "lokatorów", oferujących swoje "M".</p><p style="text-align:justify;">Nie będę ukrywał, że jestem od lat przeciwnikiem oddawania wspólnego majątku za bezcen komukolwiek. Dotyczy to też lokatorów komunalnych mieszkań. Lokale, chociaż należą formalnie do miasta, są własnością nas wszystkich. To, że ktoś zamieszkuje od kilku lat w jakimś miejscu, może go co najwyżej upoważnić do prawa pierwokupu. Takie uprawnienie znajdziemy także we właściwych aktach prawnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jest jeszcze trzecia rzecz, którą powiedział Karol Nawrocki. Otóż przejął mieszkanie w zamian za opiekę nad jego właścicielem. I nie ma w tym nic złego. Pod warunkiem jednak, że w akcie notarialnym wpisano prawo dożywocia. Czy jest ono w akcie notarialnym zbycia mieszkania? To jest właśnie kluczowe pytanie. Taki zapis powinien zasugerować i umieścić sporządzający akt notarialny, Notariusz. I to powinny zbadać odpowiednie służby Państwa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W Tomaszowie również funkcjonuje podobna uchwała, przyjęta przez radnych. Bonifikaty dotyczą głównie mieszkań zlokalizowanych w blokach. Te w kamienicach nie są objęte sprzedażą. jak to wygląda w praktyce?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Po złożeniu wniosku o wykup lokalu zostaje rozpisane do rzeczoznawców majątkowych zapytanie cenowe na wykonanie operatu szacunkowego określającego wartość lokalu mieszkalnego oraz jego rzutu ( termin składania ofert ok. 2 tygodnie ). Komisja powołana zarządzeniem Prezydenta Miasta rozpatruje złożone oferty i wybiera najkorzystniejszą. Następnie Gmina zawiera umowę z Rzeczoznawcą Majątkowym na sporządzenie operatu oraz rzutu lokalu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W pierwszej kolejności rzeczoznawca składa do Urzędu rzut lokalu, a Urząd występuje do Starosty Tomaszowskiego o wydanie zaświadczenia stwierdzającego, że lokal spełnia wymogi z ustawy o własności lokali. Po uzyskaniu zaświadczenia o samodzielności lokalu mieszkalnego wydanego przez Starostwo Powiatowe w Tomaszowie Maz. zostaje wykonywana wycena mieszkania przez Rzeczoznawcę Majątkowego celem określenia wartości rynkowej lokalu oraz udziału w nieruchomości wspólnej. Złożony operat zostaje sprawdzony co do poprawności jego wykonania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Po sprawdzeniu operatu szacunkowego lokalu mieszkalnego Najemca lub Dzierżawca składa oświadczenie co do sposobu uiszczenia opłaty za wykup lokalu. Następnie Prezydent Miasta podejmuje zarządzenie w sprawie podania do publicznej wiadomości wykazu nieruchomości lokalowej przeznaczonej do zbycia. Wykaz podlega wywieszeniu na okres 21 dni na tablicy ogłoszeń Urzędu Miasta oraz na stronach BIP.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;Po upływie terminu wywieszenia wykazu sporządzony zostaje protokół z rokowań w sprawie sprzedaży lokalu. Po jego podpisaniu przez strony oraz po wpłacie należności za wykup lokalu, następuje zawarcie umowy kupna – sprzedaży lokalu w formie aktu notarialnego.</p><p style="text-align:justify;">Jak wyglądają bonifikaty?</p><p style="text-align:justify;">„Przy sprzedaży lokali mieszkalnych wraz ze sprzedażą udziału w nieruchomości wspólnej, w której płatność dokonywana jest jednorazowo, od ustalonej ceny stosuje się następujące bonifikaty:</p><p style="text-align:justify;">1) 20% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu poniżej 5 lat;<br>2) 40% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu od 5 lat do 10 lat;<br>3) 60% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu powyżej 10 lat do 20 lat;<br>4) 80% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu powyżej 20 lat.”;&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">„Przy sprzedaży lokali mieszkalnych w budynkach położonych przy ul. Józefowskiej oraz przy sprzedaży lokali położonych w budynkach oddanych do eksploatacji do 1950 roku poza strefą CENTRUM, w obszarze wyznaczonym obrysem ulic: Gen. Grota – Roweckiego, Nowowiejska, Głowackiego, Graniczna, Smugowa, Legionów, Szeroka wraz z ww. ulicami, bonifikata od ceny wynosi:</p><p style="text-align:justify;">1) 80% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu poniżej 5 lat;<br>2) 85% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu od 5 lat do 10 lat;<br>3) 90% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu powyżej 10 lat do 20 lat;<br>4) 95% - jeżeli najemca lub dzierżawca legitymuje się okresem najmu lub dzierżawy nabywanego lokalu powyżej 20 lat.”;<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Niezły z niego cwaniak. A. Witczak wynajmuje auto na koszt podatnika]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50479,niezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50479,niezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Apr 2025 11:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-niezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika-1745922440.png</url>
                        <title>Niezły z niego cwaniak. A. Witczak wynajmuje auto na koszt podatnika</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50479,niezly-z-niego-cwaniak-a-witczak-wynajmuje-auto-na-koszt-podatnika</link>
                    </image><description>Wirtualna Polska ujawniła listę posłów, którzy w tej kadencji postanowili w jeszcze inny sposób skorzystać z publicznych pieniędzy, jakie mają do swojej dyspozycji. Tym razem chodzi o polityków wszystkich opcji. Niemal jedna trzecia z nich wynajmuje limuzyny płacą za nie z pieniędzy przeznaczonych na funkcjonowanie biuro poselskich. Na liście jest też poseł tomaszowskiej Platformy Obywatelskiej, który wydał na wynajęcie swojej &quot;bryki&quot; 30 tysięcy złotych. Są to pieniądze, jakie z kancelarii sejmu trafiają do parlamentarzystów na pokrycie kosztów funkcjonowania ich biur. Powinny być więc wydawane na wynajem, koszty energii, zatrudnienie pracowników, konsultacje i opinie prawne. Krótko mówiąc: służyć mieszkańcom. Tymczasem wydatkowane są na luksusowa produkty i urządzenia, samochody i markowe garnitury oraz fryzjerów. A przecież dodatkowo posłowie płacone mają tzw. kilometrówki. Poza telewizyjnymi i internetowymi aktywnościami, trudno doszukać się jakiejś działalności Adriana Witczaka na rzecz mieszkańców. Za to świetnie potrafił odnaleźć się w świecie sejmowych małych cwaniaczków i nieco większych cwaniaków.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Długoterminowy najem samochodów to mechanizm często stosowany przed przedsiębiorców. W zależności od formy opodatkowania, wielkości przychodów i różnic między podatkiem Vat należnym a naliczonym, bywa on korzystniejszy niż dominujący wciąż na rynku leasing. Tymczasem najem aut (często bardzo luksusowych) za publiczne pieniądze przez posłów to swego rodzaju nowość. Niezależnie od różnic demonstrowanych na sali obrad, tu wszyscy są zgodni. Skoro się da, to czemu nie korzystać. Czy jest to uczciwe?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To kwestia nie tyle samej oceny prawnej, co etycznej. Większość posłów jednak z takiej formuły czerpania z publicznych pieniędzy nie korzysta. Szczególnie ci, którzy prowadzą solidnie 2-3 biura poselskie. Część mówi wprost, że jest to oszustwo. najem może być okazjonalny, ale nie może być stałą praktyką. 23 310&nbsp;zł miesięcznie na prowadzenie biura, to kwota, która przysługuje każdemu posłowi. Wystarczy jednak policzyć choćby dwa etaty, plus koszty najmu a okazuje się, że "szału" nie ma.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49692,gdzie-mba-zrobil-adrian-witczak"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Na co wydawał pieniądze Adrian Witczak w 2024. Poza wynajmem samochodu za blisko 27 tys. złotych, wypłaca oczywiście wynagrodzenie pracownikom. Zatrudnieni na umowę o pracę razem z pochodnymi to koszt 54 tysięcy złotych. Z pobieżnych szacunków wynika, że mamy tu jednego pracownika za najniższe wynagrodzenie krajowe. Więcej poseł wydaje na zakup materiałów biurowych i pracy, bo aż 85 tys. złotych. Sporo płaci osobom na podstawie umów zleceń, bo ponad 110 tysięcy złotych (postaramy się sprawdzić, kto w ten sposób jest u niego zatrudni0onym). 19 tysięcy wydaje na ogłoszenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Poza 27 tysiącami złotych za wynajem auta. Adrian Witczak przytulił też 44 tysiące złotych tytułem zwrotu kosztów przejazdu samochodem własnym lub innym. Wynika z tego, że Poseł przez jeden tylko rok, woził się za 70 tysięcy złotych. Za co zapłacili oczywiście polscy podatnicy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Według Wirtualnej Polski rekordzistą w najmie jest -&nbsp;Andrzej Kosztowniak z&nbsp;PiS -&nbsp;wykazał 60&nbsp;354,50 zł na najem auta, co oznacza, że średnio miesięcznie musiał płacić co najmniej 4&nbsp;000 zł na ten cel. Poseł w&nbsp;oświadczeniu majątkowym wykazał 4&nbsp;samochody. </strong>Wśród wynajmujących są też członkowie rządu, którzy poruszają się ministerialnymi limuzynami, w&nbsp;tym minister rozwoju i&nbsp;technologii Krzysztof Paszyk, który jako poseł PSL zadeklarował 50&nbsp;874,14 zł na "koszty najmu samochodu".</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50465,witczak-w-piotrkowie-szantaze-i-lanie-wody"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Jak to się stało, że podobne kombinacje są w ogóle możliwe? Okazuje się, że wystarczy opinia prawna wystawiona przez dowolnego prawnika. Wirtualna Polska w&nbsp;pytaniach do Kancelarii Sejmu poprosiła o&nbsp;udostępnienie pełnej treści i&nbsp;wskazanie autora opinii prawnej. Odpowiedzi (zapewne zgodnie z zasada pełnej transparentności)) nie uzyskano.</p><p style="text-align:justify;">Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez dziennikarzy WP, konkluzją opinii jest stwierdzenie, że poseł ma prawo finansowania kosztów wynajmu samochodu (obok tzw. kilometrówki) ze środków na prowadzenie biura poselskiego. Wydatki ponoszone z&nbsp;tego tytułu podlegają zasadom udokumentowania, ewidencjonowania i&nbsp;sprawozdawczości i&nbsp;muszą być przechowywane w&nbsp;podstawowym biurze poselskim.&nbsp;</p><p>&nbsp;Teoretycznie samochody wynajmowane na biura poselskie powinny służyć wyłącznie do celów związanych w wypełnianiem mandatu posła. Czy tak się dzieje? Oczywiście można w to wątpić. Są także używane do celów prywatnych, a wtedy powinny być wykazywane jako przychód w zeznaniu podatkowym. Jeśli tego nie robi popełnia przestępstwo karno skarbowe.&nbsp;</p><p>Czy wyjazdy na przykład na konwencje kandydatów na prezydenta RP można uznać za wypełnianie poselskiej aktywności? I tu można oczywiście wątpić. niestet6 zasady rozliczania wydatków parlamentarzystów są skrajnie nietransparentne i&nbsp;sprzyjają nadużyciom.&nbsp;<strong> </strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Witczak w Piotrkowie. Szantaże i lanie wody?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50465,witczak-w-piotrkowie-szantaze-i-lanie-wody</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50465,witczak-w-piotrkowie-szantaze-i-lanie-wody</guid>
            <pubDate>Mon, 28 Apr 2025 23:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-witczak-w-piotrkowie-szantaze-i-lanie-wody-1745824643.png</url>
                        <title>Witczak w Piotrkowie. Szantaże i lanie wody?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50465,witczak-w-piotrkowie-szantaze-i-lanie-wody</link>
                    </image><description>Setki tysięcy odsłon, tysiące komentarzy, i udostępnień i to nie tylko na naszym portalu. Tak istotny okazuje się temat nielegalnej imigracji dla mieszkańców Polski. Wszystko wskazuje na to, że docierać zaczyna do nas, jak duże zagrożenie dla bezpieczeństwa niosą ze sobą osoby obce kulturowo. Największe kraje Unii Europejskiej, takie jak Niemcy i Francja wydają się bezradnie rozkładać ręce i starają się &quot;podzielić&quot; własnymi problemami z państwami, w których one jeszcze nie występują, a przecież nie lepiej jest w krajach skandynawskich, czy Beneluksu, gdzie na ulicach zaczyna funkcjonować terror dnia codziennego. Polski Rząd rozpoczyna budowę 49 Centrów Integracji Cudzoziemców. Mimo zapewnień, że nie mają one nic wspólnego z przybyszami z afrykańskiego lądu, to kojarzą się one w sposób jednoznaczny. Winien oczywiście jest... PiS, bo pomysł pochodzi przecież z czasów ich rządów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2 style="text-align:justify;"><strong>Zacznijmy więc od plusów</strong></h2><p style="text-align:justify;">&nbsp;Emigracja zarobkowa nie jest niczym nowym. Nie jest też niczym szkodliwym. Miliony Polaków wyemigrowało za pracą do innych krajów europejskich, USA, Kanady, czy Australii. Do Polski zjeżdżają aby pracować przybysze z Ukrainy i bliskiego oraz dalekiego wschodu. Część z nich chce w Polsce pozostać na stałe, Tu się osiedlić, pracować, żyć. Oczywiście dla nich właśnie powinno się tworzyć programy integracyjne, gdzie mogliby się uczyć polskiego języka, historii, poznawać kulturę, obyczaje, ale też podstawy obowiązującego prawa. Dla przykładu w USA, aby stać się pełnoprawnym obywatelem należy zdać egzamin <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(71,71,71);">Test składa się z dwóch części: </span>testu z wiedzy o społeczeństwie (historia i rząd USA) oraz testu z języka angielskiego. Organizowane są specjalne kursy i szkolenia. Do tego celu nie jest jednak potrzebne tworzenie żadnych centrów integracyjnych. Wystarczy samorządy wyposażyć w odpowiednie fundusze oraz narzędzia. Przecież w to, że pracujący w Tomaszowie lub Opocznie, Pakistańczyk pojedzie do Piotrkowa, aby nauczyć się mówić "dzień dobry" w języku polskim. &nbsp;Mówienie więc, że Centra nie mają nic wspólnego z afrykańskim najazdem na Europę, to mówiąc kolokwialnie, najzwyklejsze wciskanie ludziom... kitu.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Kilka słów o bezpieczeństwie</strong></h2><p style="text-align:justify;">Zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom naszego kraju już dzisiaj jest niezwykle trudne. W wielu miejscach zwyczajnie niemożliwe. W każdym niemalże miejsce brakuje policjantów. Dla przykładu w samym Tomaszowie brakuje 21 etatowych funkcjonariuszy, a część z tych którzy są, to mieszkańcy powiatu opoczyńskiego, którzy najchętniej do Opoczna by się przenieśli. Do Policji trafiło wiele kobiet. Pytanie jednak, czy nadają się one do pracy na ulicach i starć z agresywnymi osiłkami. Nie chciałbym, by ktoś zarzucił mi mizoginię, ale raczej chodzi mi o warunki fizyczne, bo jak mawiają górale" karate, karatem.... a ciupaska, ciupaską! &nbsp;Kiedy patrzymy na obrazki z zagranicy, trudno uwierzyć, by nasze funkcjonariuszki były w stanie sprostać wyzwaniom, jakie ktoś przed nimi być może postawi. Być może więc trzeba będzie wyprowadzić na ulicę wojsko. Nierealna groźba? Oby...</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Nie lej wody... Nie lej wody...&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;">Tak piotrkowianie przywitali posła Adriana Witczaka, który pojechał na obrady tamtejszej Rady Miejskiej, by wspierać swojego kolegę, Prezydenta Miasta. Wyszła totalna kompromitacja. W internecie nie zostawiono na polityku PO z Tomaszowa Mazowieckiego przysłowiowej suchej nitki. Odpowiedź: zadymiarze z PiS. Jak zwykle... Poseł próbował tłumaczyć się na własnym profilu internetowym. Wpis jednak (ponoć) szybko zniknął, tak jak fala komentarzy, którą wywołał. Poseł skompromitował się po raz kolejny. Po co tam w ogóle pojechał? Zapewne poczuł "krew" i wymyślił sobie, że medialnie zabłyśnie. Często mu się to udaje. Szczególnie, kiedy ma możliwość jakoś się przygotować. Kiedy przychodzi starcie z żywymi ludźmi wychodzi to krucho.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://epiotrkow.pl/news/czy-bedzie-referendum-xvi-sesja-rady-miasta-piotrkowa,57859"></oembed></figure><h2 style="text-align:justify;"><strong>Szantaż na obradach</strong></h2><p style="text-align:justify;">Największym skandalem była jednak próba szantażowania radnych, a więc i mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego. Grożono im między innymi odebraniem unijnych pieniędzy, Powodem ma być ponoć łamanie zasady równości, dyskryminacja, oraz ksenofobia. Miasto ma stracić ponoć ok 150 milionów złotych. Skąd my to znamy? No właśnie. Już nam to przecież robiono. Albo godzicie się na dyktat brukselskich biurokratów albo... kasy nie będzie. Tyle, że to są nasze fundusze a nie ich. Jesteśmy więc straszeni tym, że ktoś okradnie nas z naszych własnych pieniędzy. A na koniec, każe nam za to jeszcze zapłacić.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Oczywiście przy okazji też dowiemy się jacy to jesteśmy zacofani, zaściankowi, mało nowocześni i źli. Jak mało w nas tolerancji, ile złości i nienawiści. Premier na swoim profilu internetowym, nazwie przeciwników "pisowcami", a następnie doda, że to przecież "tępe łby". Na koniec poczęstuje nas cynicznym uśmieszkiem i zachęci nas do głosowania na Rafała Trzaskowskiego, który akurat znowu zmieni opinię na temat emigrantów.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Czajka i jego szajka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50415,czajka-i-jego-szajka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50415,czajka-i-jego-szajka</guid>
            <pubDate>Thu, 24 Apr 2025 20:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-czajka-i-jego-szajka-1745486851.png</url>
                        <title>Czajka i jego szajka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50415,czajka-i-jego-szajka</link>
                    </image><description>Nie da się ukryć... wariatów w internecie nie brakuje. Niektórzy wstydzą się własnego wariactwa i używają anonimowych fejkowych kont w mediach społecznościowych. Inni wręcz przeciwnie, swojej głupoty, nienawiści, chamstwa i prostactwa się nie wstydzą. Co gorsza wśród nich znajdują się też osoby, które wykonują zawody zdawałoby się tzw. zaufania publicznego. Takim przykładem jest Mariusz Czajka, wykonujący zawód prawnika.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Osoba znana z internetowego pieniactwa, agresji, mocno przemocowa, zarówno werbalnie, jak i fizycznine. Prawnik nie stroni od wyzwisk, oszczerstw i pomówień. Kodeks etyki adwokackiej właściwie dla niego nie istnieje. Niestety, od kilku lat, ja i moja rodzina jesteśmy ofiarami tej niezwykle nikczemnej postaci. Jestem nie tylko lżony i pomawiany ale i zastraszany. Ostatni atak wściekłości, jaki znalazł swój upust (oczywiście w internecie), ma bez wątpienia związek z donosem, jaki Czajka napisał do prokuratury w Katowicach, na Magdalenę Witko. Postępowanie umorzono, bo nie dopatrzono się znamion popełnienia czynu zabronionego. Adwokat grozi, że się odwoła. Poważnie? No to chyba nie tylko do etyki ale i do jego profesjonalizmu trzeba mieć wiele zastrzeżeń No ale do rzeczy, bo Czajka ucieka przede mną od ponad dwóch i pół roku. O tym zapomina zazwyczaj wspomnieć, wymyślając kolejne niedorzeczne insynuacje. A problem ma poważny, bo może stracić uprawnienia do wykonywania zawodu.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50383,prokurator-m-witko-poza-podejrzeniami-aktualizacja"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Zacznę od tego, że poziom nienawiści, jaki reprezentuje ten właśnie prawnik, jest niespotykany nawet u najbardziej zagorzałych fanatyków religijnych. Nikt nie może mieć wątpliwości, że ma on charakter chorobliwy. Skąd się on bierze? Być może z trudnego dzieciństwa, przemocowego domu, może z nadużywania alkoholu lub innych środków mających bezpośredni wpływ na układ nerwowy. Znany autorytet z dziedziny psychologii pan profesor Stanisław Siek opisywał podobne stany emocjonalne. Zachęcam do lektury jego książek&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie będę się koncentrował na treści wpisów prawnika, ponieważ ich absurdalność jest powalająca, a wulgarność budzi zwyczajny niesmak. Kilka jednak istotnych kłamstw i przekłamań, którymi ta osoba się posługuje spróbuję wyprostować.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Rzeczywiście miałem okazję zmierzyć się z Mariuszem Czajką na sali sądowej. Reprezentował Tomasza Zdonka w sprawie przeciwko mnie. Akt oskarżenia, jaki został przygotowany, daleki był od profesjonalizmu, a adwokat pytany w sądzie, co właściwie mi zarzuca nie był w stanie tego doprecyzować. Sąd odrzucił też wszystkie wnioski dowodowe, ponieważ obejmowały one jedynie świadków, niemających związku ze sprawą, a mających za to ze mną różnego rodzaju osobiste konflikty, wynikające z mojej działalności społeczno politycznej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie mogę wnikać za bardzo w szczegóły, ponieważ postępowanie nie było jawne, ale efekt był taki, że strona przeciwna poniosła druzgocącą porażkę. Uzasadnienie wyroku natomiast to prawdziwa laurka dla mojej pracy, rzetelności, profesjonalizmu, jako dziennikarza. Koszty postępowania poniosła strona przeciwna. Domagano się ode mnie tysięcy złotych dla adwokata oraz 50 tysięcy odszkodowania dla T. Zdonka. Złożono oczywiście odwołanie. I ono zostało przegrane z kretesem. Lanie było naprawdę solidne. Nadmienię jedynie, że gdyby nie tego typu adwokat, mogliśmy zawrzeć ugodę, a T. Zdonek nie poniósłby z tego tytułu żadnych kosztów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie będę ukrywał, że nie była to moja pierwsza, podobna sprawa. Mimo to, za każdym razem udział w nich wiąże się dla mnie ze sporym stresem. Cóż, tu dodatkowo mieliśmy występy "cyrkowe". Prawnika krzyczącego na świadków, obrażającego, stronę przeciwną, a nawet krzyczącego na sędzię prowadzącą sprawę. Do tego, kiedy coś szło nie po jego myśli wybiegał z sali krzycząc: ja tego nie mogę słuchać. Moja adwokat twierdzi, że czegoś takiego, to jeszcze w swym życiu zawodowym nie widziała.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pisanie, że się boję jakieś agresywnego, napakowanego sterydami osiłka, to pisanie mocno na wyrost. Nie boję się też Mariusza Czajki. Za to on boi się mnie. I co ważne, ma ku temu poważne powody. Ten internetowy bohater od ponad 2,5 roku ucieka przede mną i postępowaniem, jakie wytoczyłem mu przed Okręgową Radą Adwokacką. Za każdym razem, kiedy otrzymuje wezwanie okazuje się, że... jest chory. Co do tego jednego w sumie wątpliwości mieć nie mogę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie jestem jedyny. W ORA Częstochowa są też postępowania na wnioski złożone przez inne osoby. Nikt nie ma wątpliwości, że są one zasadne. Rzecznik dyscyplinarny rozkłada bezradnie ręce. Prawnik natomiast został już za swoje praktyki wcześniej karany dyscyplinarnie, Tym razem karą może być zakaz wykonywania zawodu. Czekają go też postępowania karne i cywilne. &nbsp;Obecnie z uwagi na niefrasobliwość Rady Adwokackiej z Częstochowy sprawę skierowałem do Naczelnej Rady Adwokackiej&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">No cóż, odwagi! Może jednak spotkamy się w tej Częstochowie, ja wciąż czekam. Zaznaczam, że w odróżnieniu od pana nie posługuję się na co dzień knajackim językiem, W sumie udało mi się doprowadzić do skazania kilku posłów (w tym wicepremiera) radnych sejmiku wojewódzkiego, prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Teraz może kilka zdań o rzekomych popełnianych przeze mnie przestępstwach. Mariusz Czajka, półtora roku temu twierdził, że ma pełne szuflady zawiadomień. Miało chodzić o setki tysięcy złotych. Nieźle co? Pieniądze, nie ukrywam, że by się przydały. I wiecie, że on faktycznie złożył na mnie donos?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dotyczył rzekomego włamania na pocztę, czy konto internetowe na portalu społecznościowym. Naprawdę. Policjanci, którzy mnie przesłuchiwali stukali się w głowę. Prawdziwy ze mnie "gangus". Nie da się ukryć. Dowodem były screeny jego wpisów, które zamieszczał w internecie, a które ja wysłałem do ORA w Częstochowie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ostatnio Czajka i jego szajka, powtarzają za radnym Goską (pan Szczepan również ma szykowany z mojej strony pozew z żądaniem nawiązki na rzecz organizacji wspierających środowiska LGBT), insynuację o o tym, że nie mam matury. Hm, w takim razie dyplomy wyższych uczelni musiałem kupić sobie na bazarze. Nie ma wyjścia i wytłumaczenia. Czemu jeszcze nie złożył zawiadomienia w tej sprawie? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">***</p><p style="text-align:justify;">Na koniec pytanie w stylu prawnika: czy prawdą jest, że został pan wyrzucony z prokuratury, a jeśli tak to dlaczego? Czy miał pan zakaz wykonywania zawodu prawnika, a jeśli tak to jak długo i dlaczego? Można mieć ich więcej. Wszystkie pojawią się w formie pogłosek na forach internetowych. Dotyczą życia osobistego, rodzinnego itp.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Zorganizowana grupa przestępcza, czy polityczna ustawka z Ministrem?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50321,zorganizowana-grupa-przestepcza-czy-polityczna-ustawka-z-ministrem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50321,zorganizowana-grupa-przestepcza-czy-polityczna-ustawka-z-ministrem</guid>
            <pubDate>Mon, 14 Apr 2025 11:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zorganizowana-grupa-przestepcza-czy-polityczna-ustawka-z-ministrem-1744624657.jpg</url>
                        <title>Zorganizowana grupa przestępcza, czy polityczna ustawka z Ministrem?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50321,zorganizowana-grupa-przestepcza-czy-polityczna-ustawka-z-ministrem</link>
                    </image><description>Mordaka Patrol nie ustaje w tropieniu rzekomych przekrętów. Tym razem udało się wytropić zorganizowaną grupę przestępczą, której organizatorem i szefem ma być Marcin Witko. Byłoby to może nawet śmieszne, gdyby nie było jednak bardzo poważne. Okazuje się bowiem, że politycy PO traktują Polskę w sposób bolszewicko reżimowy. Dzisiaj Kazimierz Mordaka na swoim profilu internetowym próbuje się tłumaczyć ze swoich ekscesów. Czyżby poczuł odrobinę wstydu, po publikacji w Tomaszowskim Informatorze Tygodniowym? Raczej należy w to wątpić. Tym bardziej, że i teraz rozmija się z prawdą.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Pojechali do Ministerstwa</strong></h2><p style="text-align:justify;">Właśnie tu z prawdą mija się radny Kazimierz Mordaka. Pisze on bowiem, że pojechał wspólnie z Piotrem Kucharskim, Michałem Kucharskim oraz Pawłem Jabłońskim złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury. Tymczasem panowie kilka tygodni temu sami obwieszczali wszem i wobec, że złożyli wizytę w Ministerstwie Sprawiedliwości. Co tam robili? Piotr Kucharski odmawia odpowiedzi na to pytanie, przywołując jakieś rzekome sprostowania, które chciałby abyśmy opublikowali na naszym portalu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dużo jednak bardziej wylewni są partyjni koledzy panów Mordaki i Jabłońskiego. Mówią oni bowiem, że Mordaka Patrol pojechał do Ministerstwa by tam spotkać się z asystentem Ministra Adama Bodnara. Tym razem pytań jest więcej. Na przykład kto umówił takie spotkanie? Przecież w to, że każdy nawet najbardziej awanturujący się powiatowy radny, może sobie w dowolnej chwili zadzwonić do Ministerstwa i umówić się z człowiekiem, który na co dzień bezpośredni dostęp do Ministra. Już samo to daje wiele do myślenia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy nie jest tak, że spotkanie umówił lokalny poseł Adrian Witczak, a jego celem miało być wpływanie na przebieg wydumanego postępowania? Może panowie wyobrazili sobie, że pewnego dnia o godzinie 6 rano do Marcina Witko przyjadą funkcjonariusze współczesnego KGB i wyprowadzą go w kajdankach W akcji towarzyszyć im będzie niezawodna kamera TVN. Będą nagłówki, fala agresji, a później umorzenie być może postępowania. Ktoś przeprosi? Ważnym pytaniem jest także, czy z takiego spotkania sporządzono jakąś służbową notatkę. Powinna przecież być i zostawić ślad. Zapytamy o to rzecznika prasowego.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Ministerstwo listy pisze</strong></h2><p style="text-align:justify;">Dalej również robi się ciekawie. Ministerstwo postanowiło donos tomaszowskich radnych przekazać do Prokuratury Krajowej. Możliwe, że pójdzie ono następnie dalej do Prokuratury Apelacyjnej w &nbsp;Łodzi. Najistotniejszym pytaniem jest: dlaczego postanowiono o tym fakcie powiadomić wszystkich radnych miejskich i powiatowych? Coś takiego nie znajduje precedensu. Można powiadomić zawiadamiającego... ale całą radę? Co jest tego powodem? Tym bardziej, że z treści pisma nic kompletnie nie wynika. Za to usłużni radni podrzucają informacje do lokalnej gazety i już mamy gotową aferkę. Trudno mieć pretensje. Gazety z tego żyją.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W czym w sumie problem? Otóż wygląda to tak, jakby czwórka radnych uznana była za reprezentację dwóch rad: miejskiej i powiatowej, oraz że działają oni w imieniu wszystkich radnych. Coś tu jest nie tak, bo jednak uchwały upoważniającej do reprezentowania w Biuletynach Informacji Publicznej&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Reżim w rozkwicie</strong></h2><p style="text-align:justify;">Ta historia pokazuje, że określenie: reżim nie jest używane na wyrost. Jeśli bowiem jakiś poseł, wcale nie z pierwszych ławek, może zorganizować nagonkę na dowolną inną osobę, to wyobrazić sobie tylko możemy co może wydarzyć się jeszcze w przyszłości. Każdy z Was może być ofiarą. I nie jest to pisane bynajmniej na wyrost. To dopiero rok rządzenia, a poziom arogancji władzy wzrasta przecież z czasem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem normalna procedura w przypadku podejrzeń o popełnienie przestępstw polega na tym, że składamy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do właściwych służb, których w Polsce nie brakuje. CBA, ABW, CBŚ, KAS itd. Oczywiście są też prokuratury. Radni z Tomaszowa jadą jednak do Ministra. Na co liczą?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">PS.</p><p style="text-align:justify;">Poza pytaniami skierowanymi do Ministerstwa spróbujemy się też umówić z jakimiś dyrektorem biura. Może i my złożymy zawiadomienia o podejrzeniach popełniania przestępstw. Przecież i do nas ludzie różne "kwity" przynoszą. Radny Mordaka wspominał nawet o tym mocno przestraszony na ostatniej sesji Rady Powiatu.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wystąpił w talent show. Zalała go fala hejtu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50313,wystapil-w-talent-show-zalala-go-fala-hejtu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50313,wystapil-w-talent-show-zalala-go-fala-hejtu</guid>
            <pubDate>Sun, 13 Apr 2025 19:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-wystapil-w-talent-show-zalala-go-fala-hejtu-1744566519.jpg</url>
                        <title>Wystąpił w talent show. Zalała go fala hejtu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50313,wystapil-w-talent-show-zalala-go-fala-hejtu</link>
                    </image><description>Sebastian Zys, znany jako Mr Sebii, wystąpił w programie &quot;Must Be The Music&quot;. Występ nie spodobał się juror, którzy w swoich ocenach nie zostawili na nim przysłowiowej suchej nitki. Na tym jednak nie koniec. Na mieszkańca powiatu tomaszowskiego wylała się fala agresywnego hejtu. Był obrzucany wyzwiskami. Twierdził nawet, że otrzymuje groźby.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Z drugiej strony ten sam Mr Sebii bierze udział w niemal wszystkich lokalnych imprezach, koncertuje i widzowie przy jego muzyce potrafią się dobrze bawić. Mieszka razem z rodziną w Lubochni. Ofiarą hejtu jest więc zapewne nie tylko on, ale i jego najbliżsi. Nienawiść staje się naszą polską specjalnością. Ci sami ludzie potrafią pisać na swoich profilach &nbsp;hasła pn. "hejt STOP" równocześnie nienawiścią się na co dzień kierując. Dotyczy to polityków ale i twórców kultury. Zarówno od jednych, jak i drugich powinniśmy się spodziewać się tego, że będą jakimś wzorcem.&nbsp;</p><p>No i chyba są, ale w tym negatywnym kontekście. Programy w stylu Must Be The Music od lat pokazują ohydne komentarze oceniających występy celebrytów. Do tego typu zachowań przyzwyczailiśmy się tak bardzo, że zamiast je potępiać często im ulegamy. Jest nawet gorzej, bo ich nawet oczekujemy. Emocje są zaraźliwe. Łatwo je uznać za własne. Kiedy się pojawiają, wyłączone jest myślenie. Bo czy ktoś myśli o tym, że ofiara nienawiści ma jakąś rodzinę, która staje się również ofiarą?&nbsp;</p><p>Pytanie jest też, czy atakujący kogoś nienawistnik ma świadomość, że sam może stać się obiektem ataku. Jakiś poseł, jakiś radny, jakiś bardzo znany aktor? Co jeśli obrażony fan, albo zwolennik innego polityka zrobi krzywdę osobie atakującej jego idola? Co jeśli skrzywdzi mu dziecko, córkę, żonę, albo wnuczka? Niemożliwe? Internet jest pełen różnych dziwnych i często chorych ludzi. &nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Protesty w sprawie S12 trwają. Czy uda się zablokować budowę ekspresówki?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50147,protesty-w-sprawie-s12-trwaja-czy-uda-sie-zablokowac-budowe-ekspresowki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50147,protesty-w-sprawie-s12-trwaja-czy-uda-sie-zablokowac-budowe-ekspresowki</guid>
            <pubDate>Tue, 01 Apr 2025 23:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-protesty-w-sprawie-s12-trwaja-czy-uda-sie-zablokowac-budowe-ekspresowki-1743421248.jpg</url>
                        <title>Protesty w sprawie S12 trwają. Czy uda się zablokować budowę ekspresówki?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50147,protesty-w-sprawie-s12-trwaja-czy-uda-sie-zablokowac-budowe-ekspresowki</link>
                    </image><description>Trwają protesty związane z projektowaniem przebiegu drogi ekspresowej S12 na odcinku przebiegającym przez Powiat Tomaszowski. W sieci od kilku miesięcy jest gorąco. Powstają dedykowane grupy i profile. Obserwujemy też zmianę opinii wielu osób. Ci, którzy optowali za wariantem południowym przebiegu drogi, dzisiaj chcą wariantu północnego. Co się zmieniło w ciągu minionych kilku lat? Poza tym, że drogę wytrasowano bliżej miejsc ich zamieszkania właściwie... nic. Czy protesty, jakich dawno w Tomaszowie nie widzieliśmy przyniosą jakiś skutek? Protestujący mają takie nadzieję. Biorąc jednak pod uwagę argumenty geopolityczne i makroekonomiczne, zablokowanie takiego przebiegu trasy jest mało prawdopodobne. Widać to dosyć wyraźnie, kiedy przyjrzymy się dokładnie sposobowi prowadzenia konsultacji społecznych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>To nie jest żadna obwodnica</strong></h2><p style="text-align:justify;">Nie jest dla nikogo tajemnicą, że budowa obwodnicy Tomaszowa Mazowieckiego jest jednym z najważniejszych postulatów, jakie zgłaszają mieszkańcy miasta. Kolejne wybory, to kolejne obietnice. &nbsp;Do naszego miasta i powiatu zjeżdżali kandydaci na posłów obiecując złote góry. Raz pokazywano węzeł drogowy w Zawadzie, innym razem Tomaszów Centrum. Czasem budowano S74, innym razem postanowiono tę drogę... prostować. Tymczasem ciężarówki jak jeździły po miejskich ulicach, tak jeżdżą dalej, a budowa obwodnicy, nadal pozostaje w sferze marzeń. O środki na ten cel próbował ubiegać się Prezydent Witko w ramach programu 100 obwodnic, jaki funkcjonował w czasach Rządu PiS. Okazuje się położenie Tomaszowa wyklucza nas z programu ze względu na koszty. Kilka lat temu zgłoszono też pomysł budowy obwodnicy w charakterze drogi powiatowej. Miała ona przebiegać przez południową część miasta, w pobliżu Grot Nagórzyckich. Żaden z samorządów w takim wariancie również nie był w stanie sprostać finansowo budowie. Jedynym rozwiązaniem jest więc "krajówka" lub "ekspresówka".&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Argument będący błędem logicznym</strong></h2><p style="text-align:justify;">-<i><strong> Ta droga nam nic nie daje </strong></i>- słyszymy często na spotkaniach protestujących mieszkańców. Rzecz w tym, że nie ma ona im nic dawać. Planowana droga ma charakter tranzytowy i jej celem nie jest pomoc tomaszowianom, czy zrobienie im przysługi, Nawet nie chodzi tu o wyprowadzenie jeżdżących drogami wojewódzkimi ciężarówek. Budowa drogi ma odciążyć autostradę A2 i skrócić tranzyt w kierunku granicy z Ukrainą. <span style="color:rgb(34,34,34);">Połączy też autostradę A1 z drogami ekspresowymi S8 i S74. Droga wyprowadzi też dużą część ruchu z Piotrkowa. Ktoś uważa, że mieszkańcy Tomaszowa mają tu jakieś znaczenie? Odpowiadam: nie mają. Tak samo. jak nie mieli nic do powiedzenia mieszkańcy wywłaszczanych terenów pod CPK.&nbsp;</span></p><h2 style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34,34,34);"><strong>Południowy czy Środkowy</strong></span></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34,34,34);">W czasie tzw. konsultacji z mieszkańcami pojawiło się hasło tzw. wariantu środkowego. To określenie mocno wprowadza w błąd. Jak to możliwe? Otóż wariant ten jednym z wariantów przebiegu południowego. Różnica polega głównie na węźle, którym droga wprowadzana jest w okolice &nbsp;miasta. Pokrywa się on natomiast w okolicy Grot z </span><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50197,jak-dzialaja-regulatory-cisnienia-powietrza-i-gdzie-sie-je-stosuje"><span style="color:rgb(34,34,34);">wariantami</span></a><span style="color:rgb(34,34,34);">, oprotestowanymi. To samo dotyczy przebiegu przy tzw. Małych Grotach oraz Niebieskich Źródłach. To trasowanie bardzo podobało się swego czasu radnemu Piotrkowi Kucharskiemu, który znajdował dziesiątki argumentów za jego realizacją. Teraz najgłośniej zdaje się protestować. Nic dziwnego, bo wariant południe biegnie tuż obok jego domu. W kontekście Grot oraz Niebieskich Źródeł, których używa w argumentacji nic się nie zmienia. Wtedy było dobrze, teraz jest źle. Droga w pobliżu domów mieszkańców Woli Wiaderno, Dąbrowy, Zawady jest dobra. Ta sama droga przy domu radnego jest zła. Czy to nie hipokryzja? Po latach przemyśleń radny dostrzegł zalety lokalizacji północnej.&nbsp;</span></p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Północ kontra Południe</strong></h2><p style="text-align:justify;">Niczym wojna secesyjna. Wygląda na to, że nie da się połączyć wody z ogniem. Protestujący na południu, chcą drogi na północy. Ci z tej drugiej strony, widzą ją na południu. Kto ma rację? Czy w ogóle racja musi być po czyjejś stronie? "Północniacy" wydają się być spokojniejsi. Trudno się dziwić, bo niedawno otrzymali zapewnienie od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, że wariant ten nie jest wcale brany pod uwagę, ze względu na fakt, że przebiegać miałby on przez tereny "Natura 2000". Nie bez znaczenia jest też fakt, że jest to wariant droższy. Jedni i drudzy przekonują o konieczności ochrony wartości przyrodniczych i rekreacyjnych. I jedni i drudzy uważają, że te przywoływane przez nich są ważniejsze.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mamy więc konflikt, który został sztucznie wywołany. Trochę przez projektantów, a trochę przez samych protestujących. A wydaje się przecież, że m<span style="color:rgb(34,34,34);">ieszkańcom Tomaszowa kolejna ekspresówka potrzebna nie jest. To, czego potrzebują, to szybki dojazd do Łodzi, otwarcie terenów inwestycyjnych oraz wyprowadzenie ciężarówek z ulic takich jak Szczęśliwa, czy Grota Roweckiego. Inaczej zawsze ktoś będzie poszkodowany.</span></p><h2 style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34,34,34);"><strong>Robią politykę</strong></span></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34,34,34);">Każda okazja jest dobra, by się podpiąć i nieco pod promować. O radnym Kucharskim już wspomniałam, ale są też inni.. Na protestach widzimy polityków niemal wszystkich opcji. Radni Koalicji Obywatelskiej protestują więc przeciwko własnemu Rządowi, a nawet posłowi, którego sami sobie wybierali. Poseł też protestuje ale jakoś bez przekonania, bo królika trzeba gonić, a nie łapać. Adrian Witczak jeszcze kilka miesięcy temu z mównicy sejmowej domagał się stworzenia Spalskiego Parku Narodowego. Dzisiaj żąda przeprowadzenia przez ten potencjalny Park... autostrady. Ani to mądre, ani przyzwoite.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34,34,34);">Za to ktoś dał mu dostęp do petycji, podpisywanych przez mieszkańców. I co robi poseł? Masowo rozsyła listy w kopertach sejmowych do osób, które podpisy składały. A przecież nie taki był cel udostępniania własnych danych osobowych. To nie tylko przykład na bezkarne łamanie prawa, w poczuciu własnej bezkarności, cynizm, nadużycie zaufania, ale też żenujące wykorzystywanie ludzkich tragedii, związanych z możliwością wywłaszczania oraz odbierania dorobków życia setek ludzi.&nbsp;</span></p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Samorząd mało samorządny</strong></h2><p style="text-align:justify;">Jaka jest rola samorządów w planowaniu takiej inwestycji? Wydaje się, że powinna być ogromna. Czy tak jest w rzeczywistości? Gmina Wiejska Tomaszów, przez której teren w dużej mierze przebiegać ma sporna droga, wydaje się nie zajmować zdecydowanego stanowiska, które leżałoby w interesie mieszkańców. Jedynym podmiotem, o którego interesy wydają się zabiegać gminne władze, to niemiecki właściciel kopalni Biała Góra.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radny Mordaka, czyli jak stać się internetowym oszustem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50103,radny-mordaka-czyli-jak-stac-sie-internetowym-oszustem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50103,radny-mordaka-czyli-jak-stac-sie-internetowym-oszustem</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Mar 2025 10:46:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-radny-mordaka-czyli-jak-stac-sie-internetowym-oszustem-1743071614.png</url>
                        <title>Radny Mordaka, czyli jak stać się internetowym oszustem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/50103,radny-mordaka-czyli-jak-stac-sie-internetowym-oszustem</link>
                    </image><description>Radny Kazimierz Mordaka po raz kolejny postanowił rozpętać  interenecie falę nienawiści przeciwko mojej osobie. Tym razem przywołuje wpisy z mojego FB, w których informuję o mojej rezygnacji z funkcji przewodniczącego Komisji Zdrowia Rodziny i Spraw Społecznych Rady Powiatu. No cóż... wpisy są prawie, że... prawdziwe... aczkolwiek mocno zmanipulowane. Zabawne, bo wszyscy radni KO znają mają moje stanowisko, a radny z Wąwału mimo wszystko postanowił obrzucić mnie nie pierwszy raz błotem. Znając Pana Mordakę, niski zasób słów, jaki posiada, chyba nikt nie ma wątpliwości, że jedynie firmuje, to co jest pod jego nazwiskiem publikowane. Nie ma to jak wyjąć z kontekstu zdania i nakłamać. Ale po kolei...</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zacznę może od tego, że rzeczywiście niedawno oświadczyłem, że nie mam zamiaru głosować za odwołaniem Starosty Węgrzynowskiego. Dotyczy to zarówno wniosków wynikających z nieudzielenia absolutorium, jak i potencjalnych wniosków składanych przez radnych. Jeśli wyjmiemy to zdanie, tak jak to zrobił pan Mordaka z kontekstu, to oczywiście, może wiele osób czuć się zadziwionymi. Jednak wpis jest dosyć długi i wyraźnie w nim napisałem, że zagłosuję w tej sprawie, jeśli kandydat na Starostę, który miałby go zastąpić przekona mnie do siebie. Zauważył to pan Kazio z Wąwału. Nawet próbował cytować, ale nie-przypadkowo nie całkiem dokładnie. Co pisze pan radny KO? Specjalnie zamieszczę screeny, by było widać różnicę i oczywiste oszustwo oraz, by nikt nie miał wątpliwości.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:379/473;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(94).png" width="379" height="473"></figure><p>&nbsp;</p><p>A teraz mój wpis cytowany dokładnie:</p><figure class="image image_resized" style="width:100%;"><img style="aspect-ratio:674/603;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(95).png" width="674" height="603"></figure><p>Czy tylko ja mogę być oburzony tą ohydną manipulacją Pana Mordaki.? Oczywiście pod wpisem radnego KO pojawiły się wyzwiska i różne insynuacje pod moim adresem na które nikczemny radny nie reaguje. &nbsp;Wyjątkowo obrzydliwe sa ataki Piotra Kucharskiego.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:506/834;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(96).png" width="506" height="834"></figure><p>Jeśli ktoś nie przeczyta dokładnie tego co napisałem, a ufa panu Mordace, to może różnie jego wpis oceniać. Przyzwoity człowiek sprawdzi o co chodzi. Nikczemny nie, a sam Mordaka... no cóż....&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">O czym ja piszę tak naprawdę Szanowni Państwo. Myślę, że wyartykułowałem to dostatecznie jasno, ale spróbuję wyjaśnić jeszcze dobitniej. Otóż do odwołania Starosty niezbędne jest posiadanie 14 głosów. Do jego powołania natomiast wystarczy jedynie 12. Jeśli pozwolimy na to, że po raz kolejny Starostą zostanie radny a do zarządu powoła 4 innych radnych, to będzie on praktycznie nieusuwalny, nawet jeśli będzie nieudacznikiem. Dzisiaj możliwym jest odwołanie pana Węgrzynowskiego tylko dlatego, że dwoje członków Zarządu radnymi nie jest. Myślę, że to dosyć jasne. Dlatego nie godzę się na propozycję odwoływania Węgrzynowskiego, zanim nie poznam nazwiska nowego Starosty i co ważniejsze nie otrzymam tego na piśmie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Domagam się też osoby kompetentnej, wrażliwej na potrzeby społeczne i zdolnej do szukania porozumienia i kompromisów a nie politycznych wojen lub korumpowania radnych. Widać radnemu Mordace się to nie podoba.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jaką sytuację mamy w tej chwili? Otóż z rozmów, jakie prowadzimy wynika, że KO proponuje na Starostę panią Alicję Zwolak, a w bloku startowym jest też Michał Jodłowski. Niech mi ktoś wyjaśni różnicę między jednymi fanatycznymi działaczami PiS, a innymi fanatykami z KO, którzy lajkują każdy pełen nienawiści wpis lokalnego posła. Zamiast partyjnych nominatów Węgrzynowskiego, będziemy mieć partyjnych ludzi Witczaka. Czy na pewno tego oczekują mieszkańcy? &nbsp;Zresztą pod postem pana Mordaki pojawia się niezawodna pani Alicja, wspierając krętactwa swojego kolegi, chociaż wiele osób to właśnie jej przypisuje autorstwo wpisów pana Kazia</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:329/534;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(98).png" width="329" height="534"></figure><p style="text-align:justify;">W moim odczuciu zarówno pani Zwolak, jak i Jodłowski na stanowisku Starosty są nie do przyjęcia. To typowi partyjniaccy działacze. Kiedy czytamy odpowiedzi na moje pisma, jakie kieruje do Przewodniczącego Rady, to nie różnią się one niczym do tych, jakie kieruje do Węgrzynowskiego. Dokładnie ta sama mentalność i poziom nienawiści. Urzędas, któremu woda sodowa uderzyła do głowy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czara przelała się w czasie ostatniego posiedzenia prowadzonej przeze mnie komisji. Jestem trzecią kadencję szefem "od zdrowia i spraw społecznych" i po raz pierwszy spotkałem się z sytuacją, żeby radni, członkowie tej komisji nie byli zainteresowani warunkami w jakich żyją i mieszkają dzieci w rodzinnych domach dziecka. Nie żartuję...&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kiedy zaproponowałem wizytę w takiej placówce na ulicy Rycerskiej spotkałem się z protestem pani Zwolak i pana Jodłowskiego. Dowiedziałem się, że ktoś może będzie zestresowany, bo ponoć zestresowana była w czasie naszej wizyty pani dyrektor z domu Słoneczko. Radni KO nie odróżniają tremy od stresu. Dlatego właśnie zrezygnowałem z szefowania komisji. Po prostu nie mam z kim w niej pracować. Zero empatii, wrażliwości na problemy społeczne i ludzkiego podejścia do samorządowej pracy</p><p style="text-align:justify;">Teraz sami ocenić możecie intencje. Kto mówi prawdę a kto jest krętaczem. Na koniec tylko dodam, że niedawno byłem świadkiem żenującej sceny, kiedy pan Mordaka próbował namawiać do kręcenia jakiś "sensacyjnych" materiałów dziennikarzy TVP Info. Zamilkł, kiedy zauważył, że stoję obok. Naprawdę smutne i nikczemne zarazem, ale czego można spodziewać się po kimś, kto nie potrafił uczciwie własnej kampanii wyborczej poprowadzić&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Czy wyborcy mają jeszcze cierpliwość?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49998,czy-wyborcy-maja-jeszcze-cierpliwosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49998,czy-wyborcy-maja-jeszcze-cierpliwosc</guid>
            <pubDate>Wed, 19 Mar 2025 08:48:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-czy-wyborcy-maja-jeszcze-cierpliwosc-1742373733.jpg</url>
                        <title>Czy wyborcy mają jeszcze cierpliwość?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49998,czy-wyborcy-maja-jeszcze-cierpliwosc</link>
                    </image><description>Pytanie takie postawiła mi jedna z osób zgłaszających tematy do środowego felietonu. Wydaje się ono dosyć naiwne, bo wysoka frekwencja w ostatnich wyborach parlamentarnych zdaje się świadczyć o tym, że cierpliwość ta powoli się wyczerpuje. Najwyraźniej Polacy mieli dosyć arogancji władzy, wszechobecnego kolesiostwa, różnego rodzaju małych i dużych afer.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Ustawiając się w kolejkach do lokali wyborczych zdecydowali o zmianach. No i dobrze. Tylko czy każda z glosujących osób przemyślała na kogo i dlaczego tak naprawdę oddaje swój głos? Dlaczego nikt nie dostrzegał absurdalności bojkotu pytań referendalnych? &nbsp;Od wyborów minął ponad rok. Czy coś się zmieniło? Jedne twarze zastąpiły inne. W sensie jakościowym jednak dużych zmian nie widać. Znowu koledzy partyjni, koledzy kolegów oraz członkowie ich rodzin. Jedna sitwa, zastąpiła inną sitwę. Zarówno u jednych jak i drugich nie ma mowy o kryteriach kompetencyjnych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ta nowa jednak postanowiła skupić się głównie na tym, żeby nie dopuścić w &nbsp;przyszłości do tego, by ta stara kiedykolwiek powróciła do władzy. Wszak zasadę politycznego wahadła znają wszyscy. Stąd zamiast o ważnych projektach, pomysłach i ustawach (które miały być przecież przeprowadzone w 100 dni) mamy kolejne uchylania immunitetów, aresztowania i komisje śledcze. Medialne akty, które przysłonić mają fakt absolutnej nicości. Nie chodzi o to by nie karać "przekręciarzy". Karać i to surowo, by stanowili równocześnie odstraszający przykład dla innych. Tymczasem umarza się postępowania przeciwko własnym kolegom. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że jedno z takich śledztw przeciwko władzom Orlenu z czasów poprzednich rządów PO zostało umorzone.,&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie wykluczam oczywiście, że umorzenie miało podstawy prawne, bo jednak po ośmiu, czy dziesięciu latach podejrzanym jest, że wcześniej akt oskarżenia nie trafił do sądów, ale kto może nam zagwarantować dzisiaj, że taki sam los nie spotka śledztw przeciwko działaczom PiS za 3-4 lata? Przykład pani prokurator Wrzosek pokazuje, że teoretyczność rzetelności organów władzy prokuratorsko sądowniczej ma charakter czysto teoretyczny i zależna jest od aktualnego układu władzy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">No więc co z tą cierpliwością? Może już się wyczerpała i kolejnym jej symptomem będzie niska frekwencja wyborcza w kolejnych wyborach, bo wyborcy stracą wszelkie nadzieje i poczują się zrezygnowani? To możliwe, póki co jednak mamy do czynienia z nieprzypadkowym podtrzymywaniem emocji i ich podgrzewaniem. Może się jednak okazać, że w którymś momencie dojdzie do przegrzania materiału ludzkiego i brak cierpliwości zobaczymy na ulicach... i to wcale nie w postaci pokojowych manifestacji. Na razie jednak karnawał trwa, a gilotyny zamiast na centralne place, jak to miało miejsce &nbsp;w czasie Rewolucji Francuskiej, trafiły na ekrany telewizorów i do internetu&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przynajmniej tu są jakieś sukcesy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49995,przynajmniej-tu-sa-jakies-sukcesy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49995,przynajmniej-tu-sa-jakies-sukcesy</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Mar 2025 19:21:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-przynajmniej-tu-sa-jakies-sukcesy-1742322981.jpg</url>
                        <title>Przynajmniej tu są jakieś sukcesy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49995,przynajmniej-tu-sa-jakies-sukcesy</link>
                    </image><description>Do kabaretowych występów Starosty Mariusza Węgrzynowskiego zdążyliśmy się już w ostatniej kadencji przyzwyczaić. Liczne, sponsorowane konferencje prasowe, dotyczyły niemalże wszystkiego, poza zakupem długopisów i papieru toaletowego (chociaż może i tym się chwalono i otwierano szampana). Tę tradycję w obecnej kadencji wydaje się nasz powiatowy Władca Marionetek kontynuować. Konferencji jest co prawda mniej ale za to jak ważnych tematów one dotyczą. Ostatnia opowiada na przykład o sukcesach radnych na samorządowej spartakiadzie. A jakże.. czasem się turlamy z górki, czasem czołgamy pod górę, a bywa, że kulamy radośnie na kręgielni. I tą właśnie radością trzeba się przecież podzielić, bo informacja o tym jest niezwykle ważna dla mieszkańców. Ważniejsza nawet od tego, kiedy zakończy się remont ulicy Legionów, albo to, że nie zbudujemy bloku operacyjnego, by ratować ludzkie życie. Pomysł z karteczkami również genialny, gdyby nie one mało kto wiedziałby kim jest Teodora Sowik. A w ten sposób wszyscy już dowiedzieli się, że jest to pani, która lubi kulnąć kulą na kręgielni, za to pytana na sesji nie wie co odpowiedzieć, bez karteczki napisanej przez Starostę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=qwlrZUPRYTc&amp;t=204s"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mówili, że nie dadzą... no i nie dali]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49887,mowili-ze-nie-dadza-no-i-nie-dali</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49887,mowili-ze-nie-dadza-no-i-nie-dali</guid>
            <pubDate>Sat, 15 Mar 2025 08:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mowili-ze-nie-dadza-no-i-nie-dali-1741727065.png</url>
                        <title>Mówili, że nie dadzą... no i nie dali</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49887,mowili-ze-nie-dadza-no-i-nie-dali</link>
                    </image><description>Wczorajsza informacja na temat nie uzyskania dofinansowania do budowy nowego bloku operacyjnego okazała się przysłowiowym kubłem zimnej wody, wylanym na głowy nie tylko rządzących powiatem. Powinna ona być sygnałem, mówiącym o tym w jakim miejscu i czasie się znajdujemy. Sprawa ma wymiar wielowątkowy. Z jednej strony tomaszowianie stali się ofiarami niekompetencji, z drugiej wojny prowadzonej przez dwa nienawidzące się polityczne klany. Poseł Witczak stara się robić dobrą minę do złej gry i opowiada głupstwa o jakiejś wojnie &quot;pisu z pisem&quot;. Stara się w ten sposób kontynuować retorykę agresji, wymierzoną w Prezydenta, a przy okazji w mieszkańców. Długo się ta strategia sprawdzała, ale staje się coraz mniej skuteczna</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Macierewiczowi nie damy&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;">Śródtytuł to... cytat. Dokładnie to słyszałem przez wiele miesięcy od różnych osób związanych z Koalicją Obywatelską. W dodatku nie był on w żaden sposób zaskakujący, bo szantażowanie dotacjami znamy już doskonale i wiemy jak skuteczne potrafią one być. Krajowy Plan Odbudowy jest jednym z nich ale nie tylko. Politycy PO w czasie wyborów samorządowych wielokrotnie podkreślali, że tylko oni są w stanie zagwarantować to, że Tomaszów będzie zasilany pieniędzmi, zarówno tymi unijnymi, jak i pochodzącymi z budżetu państwa. Na pytania o konkursy, rzetelność ich rozstrzygania, nikt nie odpowiadał.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Bo i po co? Dla każdego było to oczywiste, bo i PiS działał podobnie. Wcześniej argumentem w wyborach parlamentarnych było posiadanie własnego posła, który o sprawy Tomaszowa będzie zabiegał. W jaki sposób to robi? Od wyborów minął rok i efektów wymiernych nie widać. Jedyne co daje się zauważyć, to zwalczanie Prezydenta Witko. Za to ostatnio postanowił się pochwalić pieniędzmi, w których zdobyciu nie miał żadnego udziału.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wracając jednak do śródtytułu, to kiedy podejmowaliśmy kolejne dwie próby odwołania Mariusza Węgrzynowskiego nie kryłem tego, że posiadam informacje o tym, że pieniędzy na budowę bloku nie uzyskamy. Nie muszę chyba przypominać, jak ważne było to dla mnie osobiście, ponieważ projekt przygotowano na wniosek mój oraz Piotra Kagankiewicza.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Bez naszej determinacji nigdy by nie powstał. Kiedy więc słyszę: Macierewiczowi nie damy ani złotówki, to wiem, że nie ma żartów. Nie wiem natomiast co myśleli i na co liczyli radni PiS. Niektórzy z nich twierdzą, że poseł Witczak obiecał Staroście, że sprawę załatwi... Jeśli tak rzeczywiście było, to wyjaśniałoby pewność siebie, Mariusza Węgrzynowskiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem nie jest dla nikogo tajemnicą, kto jest numerem jeden w PiSie w okręgu piotrkowskim. Oczywiście jest nim Antoni Macierewicz, którego prawą ręką w Tomaszowie jest z kolei nasz Starosta. Chyba w całym kraju wśród wyznawców KO nie ma osoby bardziej znienawidzonej niż przewodniczący podkomisji smoleńskiej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Warto tu dodać, że informacje o tym, że wniosek nie uzyska akceptacji docierały do nas jeszcze przez zmianą prezesa szpitalnej spółki... odwołanie Mariusza Węgrzynowskiego i odcięcie od wpływów A. Macierewicza miało więc kluczowe znaczenie.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Przygotowali wnioski i...</strong></h2><p style="text-align:justify;">Dzisiejsze władze szpitala twierdzą, że utrata pieniędzy to nie ich wina. Jeszcze silniej dystansuje się Starosta Mariusz Węgrzynowski. - Co złego to nie ja - zdaje się mówić. Prezesa odwołała Rada Nadzorcza, nowego również powołało to gremium. Zamiast skupić się na realizacji zadań, rozpoczęto poszukiwania ośrodka decyzyjnego. Szukano go tak długo, aż znaleziono emerytowanego urzędnika Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Marek Utracki okazał się być osobą bliską Macierewiczowi. Do niego dołączyli kolejni znajomi królika. Pojawił się nawet rzecznik.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W rolę dyrektorki finansowej wcieliła się radne Paulina Socha. Zapytana, czy prowadziła rachunkowość w firmie z tysiącem pracowników i 200 milionami przychodów, rzuca słuchawką. Dzisiaj pani dyrektor, obecna na sesji rady Powiatu uciekała przed dziennikarzami, którzy chcieli zadać jej kilka pytań. Podobnie zachowywał się zresztą Starosta. Jak widać łatwo brać pieniądze, trudno wyjaśnić, co się za nie robi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co jest w tym miejscu istotne? Otóż to, że tylko osoba nie mająca pojęcia o zarządzaniu, wymienia kadrę zarządczą w chwili, kiedy ważą się losy ważnych projektów. Wniosków, o znaczeniu strategicznym, bez realizacji których nawet nie można myśleć o jakimkolwiek rozwoju. Nieprzedłużenie kontraktu Wiesławowi Chudzikowi, było zwyczajnie nieodpowiedzialne i stanowiło jak widać działanie na szkodę spółki.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W efekcie wszystko wskazuje na to, że po odwołaniu Prezesa i odejściu grupy osób, nie miał kto uzupełnić złożonego wniosku.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Co dalej?</strong></h2><p style="text-align:justify;">Właściwie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. W "poczekalni" szpital ma jeszcze jeden złożony wniosek. Tym razem dotyczy on budowy oddziału psychiatrycznego. Kolejne miliony złotych do pozyskania. Koncepcja jest gotowa. Co ważne, psychiatria przynosi też spółce spore dochody. Czy i ten projekt przepadnie? Może się tak wydarzyć. Wciąż w Tomaszowie rządzą Macierewicz z Węgrzynowskim. Czy ten drugi będzie gotów honorowo ustąpić z pełnionej funkcji? Jest to mało prawdopodobne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co gorsza nie mamy nikogo, kto byłby w stanie dla nas cokolwiek w Warszawie wylobbować. No może poza Dariuszem Klimczakiem, który w rok kilka ważnych spraw dla nas już załatwił. Może więc powiązać szpital z wydatkami na zbrojenia? Na Witczaka raczej nie ma co liczyć. Mimo, że jest w sejmowej komisji zdrowia, robi w związku z interesem własnych wyborców niezbyt wiele. To osoba skupiona na samym sobie i niczym więcej. Ważniejsza niż ochrona zdrowia tomaszowian jest walka z prezydentem Witko i podszczuwanie dziennikarzy z ogólnopolskich mediów. Kiedy piszę o cichej koalicji Witczak - Węgrzynowski, wywołuję agresywne ataki ze strony jednych i drugich. To skoro ktoś nie ma do mnie zaufania, to może większym obdarza pana Kazimierza Mordakę. Oddajmy mu głos. Co mówi w "sponsorowanym" artykule z Gazety Wyborczej? Żeby cytat był dokładny zamieszczę screen</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:383/414;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/image(89).png" width="383" height="414"></figure><p style="text-align:justify;">Kazimierz Mordaka obrzuca (nie pierwszy raz) błotem własne koleżanki, nie mówiąc w jaki sposób miałyby zostać niby przekupione. Próbowano nawet rozpowszechniać plotki, że jedna z pań będzie wiceprezydentem miasta. Normalny w KO przykład zaszczuwania ludzi, którzy się nie zgadzają z Witczakiem i myślą inaczej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wczoraj jeden z radnych KO wyjaśniał mi, że poseł kazał mu obciążać odpowiedzialnością za brak funduszy Marcina Witko i jego radnych. To jest prawdziwe wariactwo. Podobno rządziła ta "Witkowa" ekipa w szpitalu. No cóż... poważnie.? No to w takim razie jej zasługą jest: okulistyka, udarówka, kardiologia, chirurgia szczękowa, opieka długoterminowa, kontrakt dla Nu-Med. Do tego remonty na kolejnych oddziałach, centrum zdrowia psychicznego, zakupy inwestycyjne z budżetu spółki i powiatu.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Polska Powiatowa drugiej kategorii</strong></h2><p style="text-align:justify;">Niestety, po kilku dobrych latach dla małych i &nbsp;średnich samorządów na poziomie miast i powiatów, kiedy były one mocno dofinansowywane, wraca czas, kiedy większość funduszy absorbować będą duże miasta. Dokładnie tak rozkłada się podział wyborców. Polska A i B jest coraz bardziej widoczna.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejne złe wieści z tym związane przed nami. To, co udało się wybronić w poprzedniej kadencji obecnie rozważane jest już w kategoriach nie tyle hipotezy, tylko terminu realizacji. Chodzi mianowicie o odebranie nam części karetek i przekazanie ich Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[O katolickim liceum raz jeszcze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49847,o-katolickim-liceum-raz-jeszcze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49847,o-katolickim-liceum-raz-jeszcze</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Mar 2025 20:56:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-o-katolickim-liceum-raz-jeszcze-1741379358.jpg</url>
                        <title>O katolickim liceum raz jeszcze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49847,o-katolickim-liceum-raz-jeszcze</link>
                    </image><description>Wszystko wskazuje na to, że temat szkoły katolickiej będzie wracał w moich felietonach całkiem regularnie. Tak, jak i inne placówki oświatowe, finansowana jest ona z publicznych pieniędzy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Niedawno w hojnie sponsorowanej przez powiat "telewizji" lokalnej, dyrektorka szkoły, Marta Lublin, rozwodziła się szeroko o (jej zdaniem) niesprawiedliwych atakach (właściwie prześladowaniu) dzieci uczęszczających do szkoły, którą kieruje. Podkreślała, że część z nich to uczniowie niepełnosprawni. No cóż, chyba rzeczywiście tak jest. Problem jednak w tym, że nie są oni, jako niepełnosprawni wykazywani ani w sprawdzaniach składanych w urzędzie miasta ani w powiecie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Może to poniekąd zaskakiwać, ponieważ dotacja na dziecko z orzeczoną niepełnosprawnością jest zdecydowanie większa. Czemu więc szkoła nie wykazuje takich dzieci? Teoretycznie powinno to być korzystne finansowo. Niestety tylko teoretycznie. Dlaczego? Otóż dlatego, że dzieciom należy w takim przypadku zapewnić nauczanie zgodne z wydanym orzeczeniem, w tym na przykład zajęcia rewalidacyjne. A to już sporo kosztuje. Bardziej więc opłaca się wykazać dzieci zdrowe.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Chce ktoś mnie przekonać, że jest to robione dla ich dobra? W takim razie zapraszam do dyskusji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kilka tygodni temu poprosiłem o rozliczenia i sprawozdania roczne i miesięczne udzielonych dotacji oświatowych dla prowadzonego przez Stowarzyszenie Katolickie Liceum. Więcej w linku poniżej, gdzie dosyć szczegółowo opisałem sposób funkcjonowania szkoły.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49596,czy-tak-powinno-wygladac-liceum"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">To, co zwróciło moją uwagę a o czym nie wspomniałem w poprzednim tekście, ponieważ wymagało to sprawdzenia był fakt, że na żadnym z dokumentów nie znalazłem kontrasygnaty skarbniczki powiatu. Nie ma też żadnych innych adnotacji o charakterze urzędowym, które świadczyłyby by o tym, że ktokolwiek w sposób rzetelny i prawidłowy przekazane pieniądze rozliczył. Powstaje więc zasadnicze pytanie: na jakiej podstawie przekazano i rozliczono pieniądze a następnie przygotowano roczne sprawozdanie z wykonania budżetu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zadałem je urzędnikom właściwego wydziału oraz naczelnikowi Łukaszowi Cerazemu. Dowiedziałem się, że urzędnicy ci nie są od tego, by kontrolować szkołę i udzieloną jej dotację, a pieniądze zostają wypłacane przez wydział finansowy na podstawie zlecenia wydawanego przez edukację. Ktoś, kto ma do czynienia dłużej z samorządem to rozumie?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na zwrócenie uwagi, że gołym okiem widać, że w tych rozliczeniach coś nie gra, usłyszałem od naczelnika, że szkoła ma też przychody z innych źródeł. Zapytałem więc z jakich, bo przecież działalności gospodarczej nie prowadzi, nie pobiera też czesnego. Dowiedziałem się, że tymi źródłami są dotacje od miasta. No ale przecież dotacje miejskie przeznaczane są na szkołę podstawową a nie na liceum.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeszcze dziesięć lat temu, rozliczenie roczne wyglądało dosyć solidnie. Zawierało nie tylko zagregowaną kwotę wykorzystanej dotacji i liczbę uczniów ale także zestaw rachunków na pokrycie kosztów. Można było łatwo zweryfikować, czy koszty miały związek z działalnością, na jaką dotacji udzielono. Od tego obowiązku odstąpiono. Jak myślicie, dlaczego?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Szkoły nie kontrolowano pod względem merytorycznym ani też finansowym. Kontrolę obecnie prowadzi łódzkie kuratorium. Jest też mój wniosek do Komisji Rewizyjnej oraz do Referatu Kontroli Starostwa. Poszło też zawiadomienie do NIK a teraz rozważam zaproszenie do Tomaszowa inspektorów RIO.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dla porównania rozpoczynam też w przyszłym tygodniu kontrolę podobnej dotacji udzielanej Liceum Thomas przy ulicy Sosnowej.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49460,trudno-to-nazwac-inaczej-niz-klika"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Zamiast buławy, legitymacja partyjna w kieszeni.... i wysokie mniemanie o sobie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49720,zamiast-bulawy-legitymacja-partyjna-w-kieszeni-i-wysokie-mniemanie-o-sobie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49720,zamiast-bulawy-legitymacja-partyjna-w-kieszeni-i-wysokie-mniemanie-o-sobie</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Feb 2025 10:16:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-zamiast-bulawy-legitymacja-partyjna-w-kieszeni-i-wysokie-mniemanie-o-sobie-1740652261.jpg</url>
                        <title>Zamiast buławy, legitymacja partyjna w kieszeni.... i wysokie mniemanie o sobie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49720,zamiast-bulawy-legitymacja-partyjna-w-kieszeni-i-wysokie-mniemanie-o-sobie</link>
                    </image><description>Kto z czytelników NaszTomaszow.pl chodzi na wybory samorządowe? Sam jestem ciekaw wyniku takiej sondy, zakładając, że wszyscy odwiedzający portal oddali by swój głos i uczciwie odpowiedzieli na pytanie. Kolejnym mogłoby być to w jaki sposób podejmujemy decyzje na temat tego, komu zaufamy i postawimy swój krzyżyk. Słowo: zaufanie ma tutaj kluczowe znaczenie. Dlaczego?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Otóż dlatego, że przez kolejne pięć lat nasi wybrańcy decydować będą o najważniejszych dla naszego życia sprawach. Czy poszlibyście po poradę do lekarza, którego diagnozom byście nie ufali? Co gorsza, mimo braku tego zaufania zapłacilibyście mu za prywatną wizytę kilkaset złotych? To samo dotyczy mechaników samochodowych. Jedziecie do partacza, który narazi was na koszty, za to ma ładną reklamę w Internecie, czy fachowca, który naprawi Wam pojazd solidnie i bez krętactw.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem radnym płacicie nawet kilka tysięcy złotych. W dodatku robicie to co miesiąc. Na pewno chcecie, by za te pieniądze jedynie "pyszczyli" w sieci, a w świecie realnym załatwiali jedynie osobiste interesy. Nie zadziwia Was, że osoba, którą obdarzaliście zaufaniem, wkrótce po złapaniu mandatu, radny łapie stołek w spółce, urzędzie albo innej instytucji, na którą wpływa mają akurat partyjni kumple?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Konkursy? Wolne żarty. Nie ma tu środowisk krystalicznych. Dotyczy to zarówno tych z PiS, jak i tych z PO, oczywiście także komitetów bez szyldów partyjnych jak KWW Marcina Witko, czy Wszyscy Razem Piotra Kagankiewicza. &nbsp;W ten sposób instytucje pełne są działaczy i radnych. Płacicie więc kolejne tysiące złotych. No ale przecież... zaufaliście.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co Wam powie radny KO zatrudniony na miejsce radnego PiS, kiedy układ władzy się zmieni? Oczywiście nieskromnie stwierdzi, że jest lepszy od tego drugiego, bo ten drugi to źle wykształcony prymityw nie znający tabliczki mnożenia. Oczywiście natychmiast pojawi się uczelnia Tadeusza Rydzyka, a przecież ten wybitny radny KO skończył porządną wieczorową administrację na filii Uniwersytetu Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie będę ukrywał, że do napisania tego felietonu zainspirował mnie wpis radnego miejskiego, Marka Krawczyka, w którym stara się wprowadzić w błąd mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego w temacie rezolucji, jaką radni mieli podjąć w zakresie kwalifikowalności podatku od towarów i usług w przypadku finansowania projektu związanego z rewitalizacją powistomowskich terenów. Radny dołączył w &nbsp;ten sposób do grona typowych politycznych krętaczy, którzy przedstawiają rzeczywistość tak, jak im to jest wygodnie, a nie jak wygląda ona w rzeczywistości, przy okazji wykazując mocną niekompetencję. Ciekawe, że za każdym razem, kiedy osobom tym wytknie się pisanie nieprawdy (co nie ukrywam sprawia mi niemałą satysfakcję) wybuchają nietłumioną wręcz agresją.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie o tym jednak chcę pisać. Chodzi o to, że radny przy okazji (zaznaczę, że słusznie) wytyka prezydentowi Witko jego politykę kadrową. Łatwo się domyśleć, że chodzi o przesunięcia w spółkach, zatrudnienie Leszka Ogórka, czy Grzegorza Glimasińskiego. I może należałoby tej krytyce nawet przyklasnąć, gdyby nie to, że Marek Krawczyk przy okazji wykazał się niemałą hipokryzją, cynizmem i brakiem szacunku do innych ludzi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Chodzi mianowicie o to, że zaraz po uzyskaniu przez niego mandatu radnego całkiem w nieoczywisty i nieoczekiwany sposób został kierownikiem placówki terenowej KRUS w Tomaszowie Mazowieckim. Na stanowisko oczywiście nie ogłaszano żadnego konkursu. Dlaczego? Zgodnie z informacją od rzecznika łódzkiego Oddziału Kasy, stało się tak dlatego, że ustawa na to pozwala. Pytanie, czy zabrania przeprowadzenia solidnego konkursu, w którym mogliby brać także pracownicy KRUS z wieloletnim stażem, nawet jeśli z góry skazani byliby na niepowodzenie, bo przecież wiadomo, że najlepsza kadra znajduje się w partyjnych szeregach.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co na to radny Krawczyk? Pisze coś o swoim wieloletnim doświadczeniu w administracji i niekompetencjach poprzedników. Poważnie? Ciekawe tylko których. Tych nominowanych przez PiS? Zapewne w przypadku obecnego radnego powiatowego Goski może można by się i zgodzić, ale w przypadku Włodzimierza Justyny mogłoby być to mocno dyskusyjne, kto posiada większe kompetencje w zakresie zarządzania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ciekawą mogłaby być opinia pracowników takiej instytucji, do której kierowania powołano człowieka, którego przedstawiano im jako biznesmena, nie mającego wcześniej nic wspólnego z firmą w której pracują i której on nie nauczy się nigdy. Przecież to im tacy ludzie jak Krawczyk, czy wspomniany Goska odbierają możliwość awansu zawodowego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najzabawniejsze jest dywagowanie Marka Krawczyka na temat partyjnych konotacji, legitymacji itp. rzeczy. Naprawdę nie można się nie śmiać mając świadomość, że wypowiada to człowiek, którego cała kariera zawodowa w tej administracji związana była ze sterczącą z kieszeni spodni legitymacją SLD, a później chyba Ruchu Janusza Palikota, który zasłynął ostatnio wiadomo z czego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na koniec warto wspomnieć o Starostach, Prezydentach, ale i marszałkach województw. Nie ma bowiem wyjątku. Wszędzie sytuacja jest taka sama. Czy ktoś nazywa się Witko, Witczak, Węgrzynowski, Zagozdon, czy może Skrzydlewska. Wszystkie te osoby pełniąc ważne dla nas funkcje stają się niewolnikami środowiska. System sprzyja korupcji. Jedni dostają stanowisko za poparcie, inni za to, że nie będą go udzielać. Polityczny biznes się kręci, a po pięciu latach przychodzi czas okazać znowu komuś... zaufanie.... &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Gdzie MBA zrobił Adrian Witczak?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49692,gdzie-mba-zrobil-adrian-witczak</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49692,gdzie-mba-zrobil-adrian-witczak</guid>
            <pubDate>Wed, 26 Feb 2025 13:30:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gdzie-mba-zrobil-adrian-witczak-1740503723.jpg</url>
                        <title>Gdzie MBA zrobił Adrian Witczak?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49692,gdzie-mba-zrobil-adrian-witczak</link>
                    </image><description>Okazuje się, że najbardziej skrywaną w Polsce tajemnicą jest to, gdzie poseł z Tomaszowa Mazowieckiego zdobył dyplom MBA. Próba ustalenia tej stosunkowo wydać by się mogło prostej informacji okazuje się być niezwykle trudna. Nawet dla dziennikarzy mainstreamowych mediów, których prosiłem o pomoc. Kiedy dowiadywali się, że chodzi o posła Koalicji Obywatelskiej, chętni wcześniej do rozmowy zaczynali wycofywać się przysłowiowym rakiem. Gdyby sprawa dotyczyła posła PiS pewne zajmowali by się sprawą dużo chętniej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Zacznijmy od tego, że poseł Witczak już raz pomylił się opisując własne wykształcenie. Wymieniał między innymi wydział prawa na uczelni, na której takiego wydziału... nie było. Kiedy wyśmiewać zaczęli go użytkownicy Facebooka, informację usunął. Chwali się natomiast innymi studiami, uczelniami, kursami i czym jeszcze może. Informuje także, że posiada dyplom DBA, czyli kolejny po MBA stopień naukowy. Rzecz w tym, że nie podaje nazw uczelni, na których te dyplomy zdobywał. Czy powodem może być, że dyplom sygnowany jest logo Collegim Humanum? Bo dlaczego ktoś miałby ochotę ukrywać nazwę uczelni, gdzie wiedzę zdobywał.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;">Co na to sam poseł Witczak?</h2><p style="text-align:justify;">Poseł w swoich cotygodniowych wpisach internetowych, w których zwykł jest obrażać dziennikarzy i blogerów, często narzeka, że piszą o nim nie zadając mu pytań i nie dając możliwości udzielenia odpowiedzi. 16 stycznia nasza redakcja wysłała na mila biura poselskiego Adriana Witczaka zapytanie, na które złożyło się kilka prostych pytań. Odpowiedź na nie nie powinna zająć więcej czasu niż wyprasowanie koszuli z krótkim rękawem</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><i>Szanowny Panie Pośle Nasi czytelnicy przekazują nam informacje o tym, że studiował Pan lub jest absolwentem Collegium Humanum. Chcielibyśmy wiedzieć czy to prawda? Jesli tak, to w jakich latach? Czy uczestniczył Pan w zajęciach stacjonarnych? Czy uczelnię Pan ukończył? Na jaki temat pisał Pan pracę dyplomową? &nbsp;</i></p></blockquote><p style="text-align:justify;">Poseł Witczak oczywiście odpowiedzi nie udzielił, Zresztą nie pierwszy już raz. Nie chcieliśmy jednak traktować braku odpowiedzi jako potwierdzenia i dlatego wystąpiliśmy do...</p><h2 style="text-align:justify;">Alma Mater&nbsp;</h2><p style="text-align:justify;"><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49702,postaw-na-rozwoj-w-branzy-marketingowej-i-zostan-ekspertem-z-tymi-studiami">Uczelnia</a>, o której mowa nie nazywa się już Collegium Humanum. Teraz to jest Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych "Varsovia” - Warszawa z siedzibą w Alejach Jerozolimskich. Tutaj również nie chcieli pochwalić się ważnym absolwentem.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Uprzejmie informuję, że zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych (w tym RODO) Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych "VARSOVIA"&nbsp;może udostępnić dane osobowe wyłącznie osobie, której dane dotyczą, lub na podstawie wyraźnej podstawy prawnej umożliwiającej takie działanie. W innych przypadkach dane nie są przekazywane osobom trzecim.</p><p style="text-align:justify;">Jeżeli o udostępnienie danych występuje podmiot lub osoba trzecia, prosimy o wskazanie podstawy prawnej (lub prawnie uzasadnionego interesu), podanie szczegółowych informacji pozwalających zidentyfikować osobę, której wniosek dotyczy, a także określenie celu i zakresu żądanych danych oraz danych wnioskodawcy. Wniosek musi być również podpisany przez wnioskodawcę.</p><p style="text-align:justify;">Z ostrożności podkreślamy jednak, że Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych "VARSOVIA", respektując wymogi RODO, ogranicza ryzyko udostępniania przetwarzanych danych osobom i podmiotom nieuprawnionym.</p></blockquote><p>Zaskakujące? Jak najbardziej. Jakiś czas temu weryfikowaliśmy na Uniwersytecie Wrocławskim temat pracy dyplomowej ówczesnego radnego Łuczaka. Nie było najmniejszych problemów z uzyskaniem informacji. Nawiasem tylko wspomnimy, że nie była to wcale praca na temat wody.&nbsp;</p><h2>Poseł do spółki. Dyplom do wglądu</h2><p style="text-align:justify;">Skoro ani uczelnia nie chciała pochwalić się absolwentem, ani absolwent uczelnią, zapytaliśmy w Urzędzie Miasta Zduńskiej Woli, gdzie w Radzie Nadzorczej zasiadał Adrian Witczak. Zastąpił tam zresztą innego działacza PO z Tomaszowa Mazowieckiego, Arkadiusza Gajewskiego. Na odpowiedź czekaliśmy półtora miesiąca. Próby telefonicznego ponaglenia kończyły się na niczym. Czasem słyszeliśmy, że odpowiedź jeszcze nie gotowa, innym razem, że muszą ją zaakceptować prawnicy. Na koniec przestano od nas odbierać telefon. Wczoraj wysłaliśmy za pośrednictwem Urzędu skargę na opieszałość do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Pismo okazało się skuteczne. No prawie skuteczne</p><blockquote><p><strong>1. Czy w Państwa spółce członkiem Rady Nadzorczej był Pan Adrian Witczak?</strong></p><p>Pan Adrian Witczak był członkiem Rady Nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Zduńskiej Woli Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (numer KRS: 0000128732).</p><p><strong>2. Czy ww. osoba posiadała uprawnienia do zasiadania w Radach Nadzorczych?</strong></p><p>Pan Adrian Witczak posiadał uprawnienia do zasiadania w Radzie Nadzorczej.</p><p><strong>3. Jeśli tak, to z jakiego tytułu? Czy był to dyplom ukończenia studiów MBA? Czy może poświadczenie zdanego egzaminu dla członów RN złożonego przed komisją właściwego Ministerstwa?</strong></p><p>Pan Adrian Witczak ukończył studia podyplomowe Master of Business Administration (MBA).</p><p><strong>4. Jeśli był to dyplom MBA, to proszę o wskazanie uczelni, która go wydała i kiedy miało to miejsce oraz czy uczelnia posiada właściwy certyfikat.</strong></p><p>Z uwagi na przyjętą w Urzędzie Miasta Zduńska Wola politykę ochrony danych osobowych, oryginał dyplomu został przez kandydata okazany do wglądu przed powołaniem, natomiast z uwagi na zasadę minimalizacji danych jego odpis lub kserokopia nie są przechowywane w Urzędzie Miasta Zduńska Wola<strong>.</strong></p><p><strong>5. Ponadto proszę o wskazanie w jakim okresie Pan A. Witczak był członkiem Rady, jakie wynagrodzenie pobierał oraz czy uczestniczył w posiedzeniach stacjonarnych&nbsp;</strong></p><p>Pan Adrian Witczak był członkiem Rady Nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Zduńskiej Woli Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością od dnia 1 listopada 2022 r. do dnia 9 listopada 2023 r.</p><p>We wskazanym wyżej okresie, podobnie jak pozostali członkowie Rady Nadzorczej z wyłączeniem Przewodniczącego Rady Nadzorczej, pobierał miesięczne wynagrodzenie brutto w wysokości 1.460,00 zł (słownie: jeden tysiąc czterysta sześćdziesiąt złotych 00/100).</p><p>W zakresie uczestnictwa w posiedzeniach stacjonarnych dokumentacja z posiedzeń Rady Nadzorczej, w tym protokoły z posiedzeń, przechowywane są w siedzibie ww. spółki. Pan Adrian Witczak uczestniczył w pierwszym posiedzeniu Rady Nadzorczej, które zostało zwołane przez Prezydenta Miasta Zduńska Wola i odbyło się stacjonarnie w Urzędzie Miasta Zduńska Wola.</p></blockquote><h2 style="text-align:justify;">Zapukają o 6 radno do drzwi?</h2><p style="text-align:justify;">Do Adriana Witczaka nikt nie zapuka bladym świtem, tak jak to się stało w przypadku innych osób. Chociażby w sprawie doradcy Prezydenta RP, Błażeja Spychalskiego, &nbsp;do którego domu nad ranem wkroczyła Policja z nakazem doprowadzenia do katowickiej prokuratury, Funkcjonariusze byli zdziwieni, że poza małżeństwem w domu jest także trójka małych dzieci. Co zrobić w takiej sytuacji? Nie wiedzieli. Kobiecie kazano więc dojechać na Śląsk na własną rękę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Posła za to chroni immunitet. Można go przesłuchać co najwyżej w charakterze świadka. Do postawienia zarzutów potrzebna jest zgoda Sejmu. Mamy więc równość wobec prawa. Nieprawdaż?&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;">Co dalej?</h2><p style="text-align:justify;">Dalej wiemy, że nic nie wiemy. Czy poseł Adrian Witczak legitymuje się dyplomem wskazanej uczelni? Jeśli tak, to być może uzyskał go w całkiem uczciwy sposób? Może jeździł sumiennie na zajęcia, finansowane np. przez PFRON, pisał pracę dyplomową, czytał książki i brał udział w ćwiczeniach? Po co więc robić tajemnicę z czegoś, co normalni ludzie wpisują sobie do CV?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Teraz pozostaje nam jedynie wysłać zapytanie do prokuratury prowadzącej sprawę CH i może do władz partii, które mogą być również dobrze poinformowane. Muszą przecież znać dossier swojego kandydata na posła? Rzecz w tym, że i Platform Obywatelska ma problem z udzielaniem odpowiedzi na stawiane przez dziennikarzy pytania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Obecnie poseł złapał dodatkowe zajęcie na Uniwersytecie Łódzkim, a dokładnie w jego tomaszowskiej filii. Organizuje między innymi spotkania z leśnikami, wyjaśniając im, że nie mają pojęcia o leśnictwem.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Starosta płaci... Starosta wymaga?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49593,starosta-placi-starosta-wymaga</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49593,starosta-placi-starosta-wymaga</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Feb 2025 19:36:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-starosta-placi-starosta-wymaga-1739870650.jpg</url>
                        <title>Starosta płaci... Starosta wymaga?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49593,starosta-placi-starosta-wymaga</link>
                    </image><description>Prawdopodobnie po raz pierwszy zacznę pisanie artykułu od didaskaliów. Tekst będzie dotyczył Liceum prowadzonego przez Katolickie Stowarzyszenie im. Św. Ojca Pio.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Otóż na początku ubiegłego tygodnia poprosiłem Wydział Edukacji Starostwa Powiatowego o udostępnienie dokumentów związanych z prowadzeniem tej szkoły. Chodziło mi głównie o coroczne wnioski o udzielenie dotacji, miesięczne sprawozdania, a także protokoły z ewentualnych kontroli. Do moich rąk trafiły one tydzień później.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W międzyczasie przygotowano na mnie typową ustawkę w tzw. telewizji prowadzonej przez Janusza Pająka. Nie pierwszy to zresztą już raz, ponieważ pojawiam się ostatnio niemal w każdym programie kręconym na czerwonej kanapie w Pizzerii Fiero.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czemuż jestem tak bardzo popularny u tych Państwa? Otóż telewizja ta jest w dużej mierze sponsorowana przez Starostę powiatu tomaszowskiego. Od dłuższego czasu przeciwko temu protestuję.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W okresie minionej kadencji przetransferowano do niej setki tysięcy złotych i to bezpośrednio z powiatu, ale również z jednostek podległych.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49508,nie-dacie-tu-to-wezme-tam-czy-oswiata-sfinansuje-kaprysy-starosty"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">W dniu 4 lipca ubiegłego roku wystąpiłem do Starosty z zapytaniem na temat opłat wnoszonych na rzecz mediów w latach 2019-2024, czyli w czasie kiedy funkcję Starosty sprawował Mariusz Węgrzynowski. Według informacji z komisji koszt w pierwszym półroczu 2024 wynosił 119 tysięcy złotych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pytałem, czy umowy zostaną przedłużone na kolejne 6 miesięcy? Prosiłem też o informacje czy podmioty te mają podpisane umowy lub świadczą usługi na rzecz jednostek podległych np. szkoły, TCZ, PCAS. Ponadto wskazywałem, że programy w lokalnej telewizji Amazing prowadzi pani Magdalena Kowalczyk, aktualnie dyrektorka SOSW.</p><p style="text-align:justify;">Prosiłem o wyjaśnienia, czy posiada ona zgodę na tego rodzaju działalność wydaną przez pracodawcę, czyli Starostę powiatu tomaszowskiego. Zwracałem uwagę, że w programach (także w negatywnym kontekście) komentowana jest działalność Powiatu Tomaszowskiego. Bywają też atakowani i krytykowani urzędnicy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie tylko oczywiście urzędnicy ale i radni nieprzychylni Staroście. Dlaczego szykanowano naczelnik Beatę Stańczyk? Po analizie dokumentów wspomnianego wyżej liceum staje się nieco bardziej jasne. Jak widać powiat nie tylko ponosi koszty utrzymania "telewizji" ale pokrywa też koszty zatrudnienia pracowników.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na tak postawione <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49592,najlepsza-oferta-na-karte-z-internetem-i-dostepem-do-5g-dlaczego-warto">pytania</a>, odpowiedzi nie otrzymałem do dzisiaj. Za to łatwo można sięgnąć do interpelacji Pawła Łuczaka z 2019 roku. Zgodnie z odpowiedzią na podobne pytania pan Janusz Pająk otrzymywał w tamtym okresie (danAe za 2018): w starostwie - 4920 zł za program otwarty powiat oraz dodatkowo 1230 zł za emisję relacji z sesji; promocja jednostek oświatowych 3690 zł; wynagrodzenie w szpitalu to 984 zł a w PUP 615 zł. &nbsp;Łatwo policzyć, że w skali miesiąca kwota przekraczała 10 tys. zł a w w skali całej kadencji? Policzcie sobie sami. W każdym razie w roku 2021 umowa opiewała na taką sama kwotę. Nie ma natomiast informacji o sponsorowanych transmisjach z posiedzeń Rady.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Prawdziwy skok mamy jednak w roku wyborczym. Tutaj pan Janusz Pająk miał już trzy następujące po sobie umowy. &nbsp;w pierwszym półroczu zainkasował z samego tylko wydziału promocji &nbsp;44.280 zł, co daje 7.380 zł. miesięcznie. Kolejne dwa miesiące to 14.760 zł. Półtora miesiąca końcówki 2024 to 10.330 zł. Jak wyglądało to w innych podmiotach, podległych powiatowi, należałoby sprawdzić.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trudno się dziwić wściekłości wydawcy, &nbsp;biorąc pod uwagę fakt, że do ostatniej uchwały budżetowej zgłosiłem poprawkę, zgodnie z którą zabrałem 200 tysięcy złotych z wydatków promocyjnych (które pokrywały koszty tzw. mediów) i przeznaczyłem na zakup niezwykle potrzebnego specjalistycznego aparatu USG na oddział Intensywnej Opieki Medycznej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Aparatu, o który bardzo prosił ordynator.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To dokładnie na tej samej czerwonej kanapie Starosta Węgrzynowski próbował przekonywać, że wniosek był niepotrzebny i należało go konsultować z pracującym niecały miesiąc Prezesem, który ze służbą zdrowia nie miał nigdy do czynienia. Dla Starosty ważniejsza była autopromocja, a nie ratowanie życia ludzkiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Miały być didaskalia, a wyszedł felieton. Do artykułu na temat Liceum zapraszam za chwilę. Powiedzmy nieco dłuższa chwilę</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/46476,gwiazdorka-za-powiatowe-pieniadze"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Radni chcą nocnej prohibicji. Koalicja ponad podziałami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49581,radni-chca-nocnej-prohibicji-koalicja-ponad-podzialami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49581,radni-chca-nocnej-prohibicji-koalicja-ponad-podzialami</guid>
            <pubDate>Sun, 16 Feb 2025 19:03:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-radni-ko-chca-nocnej-prohibicji-1739729051.jpg</url>
                        <title>Radni chcą nocnej prohibicji. Koalicja ponad podziałami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49581,radni-chca-nocnej-prohibicji-koalicja-ponad-podzialami</link>
                    </image><description>Powraca pod dyskusję pomysł, by w godzinach od 22 do 6 wprowadzić prohibicję alkoholową. Trunków nie można będzie kupić nie tylko w nocnych sklepach monopolowych, ale też na stacjach benzynowych. Radni dyskutują o nadmiernym spożyciu alkoholu i efektywnym wykorzystaniu pieniędzy z kapslowego. Pomysłów jednak żadnych nie mają. Twierdzą nawet, że nie są od pisania programów, a co najwyżej ich kontrolowania,</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">O tym, że mamy problem z nadużywaniem alkoholu chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Nie dotyczy on tylko Tomaszowa Mazowieckiego, ale wszystkich miast w Polsce, zarówno tych małych, jak i dużych. Mimo różnego rodzaju restrykcyjnych działań sytuacja się nie poprawia. Spożycie wciąż rośnie. Instytucje, takie jak Polska Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, wymyślają coraz to nowsze i coraz &nbsp;głupsze pomysły. Efekt? Żaden. no może poza rosnącym spożyciem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie bez znaczenia jest też, że w okresie ostatnich lat trafiła do Polski duża grupa obcokrajowców, z kręgów kulturowych, w których alkoholem jest napojem wręcz rytualnym. Oczywiście alkoholizm, uznany został za jednostkę chorobową. &nbsp;Osoby nadużywające napoi wyskokowych uznawane są za ludzi chorych. Problem jest jednak w tym, że obok nich chorują też najbliższe im osoby. Rozbite rodziny, nierzadka przemoc. Częste z kolizje z prawem w tym &nbsp;dramatyczne wypadki, pod wpływem alkoholu. Co to wszystko oznacza? Otóż to, że mamy do czynienia z chorobą &nbsp;raczej zjawiskiem o charakterze społecznym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy pomoże nocna prohibicja? &nbsp;Okazuje się, że <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49592,najlepsza-oferta-na-karte-z-internetem-i-dostepem-do-5g-dlaczego-warto">pomysł</a> jej wprowadzenia nie jest nowy. Przed kilku laty, Urząd Miasta przeprowadzał wśród mieszkańców ankietę. Wynikało z niej, że tomaszowianie nie chcą nocnej sprzedaży alkoholu w swoim mieście. &nbsp;Czy aby na pewno? Z całą pewnością problemem nie jest nocna dostępność alkoholu w sklepach ale fakt, że wokół nich dochodzi do różnego rodzaju przypadków zakłócania porządku. Do tego bałagan, jaki robią nocni imprezowicze. Przykładem jest tu nocny sklep przy Al. Marszałka J. Piłsudskiego. Na awanturujących klientów skarżyli się mieszkańcy kamienicy, w której się on znajduje. Kiedy o ankiecie dowiedzieli się radni postanowili zobowiązać Prezydent do przygotowania uchwały w tej sprawie. Po raz kolejny zwyciężył populizm.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu spowoduje spadek liczy osób uzależnionych, zmniejszy liczbę policyjnych interwencji, lub ilość &nbsp;pijanych „pacjentów”, trafiających na SOR, a następnie kierowanych na oddział psychiatryczny? Jest to raczej mało prawdopodobne. Zarabiać za to będą meliny i olbrzymie sieci marketów. Dokładnie tak stało się w innych miastach z nocną prohibicją. Przy obecnej liczbie wakatów w Policji niemożliwy jest nadzór nad nielegalnymi punkami sprzedaży. Do tego, do klienta może trafiać alkohol z niepewnych źródeł, a to znaczy, że pacjentów do szpitala. Ucieszą się też właściciele marketów, gdzie większość ludzi robi dzisiaj zakupy. Alkohol będzie kupowany na zapas, a co za tym idzie jeszcze częściej pity.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Może warto powiedzieć to wprost: to nie przez zakazy prowadzi właściwa droga, ale przez wychowanie i edukację. Niezwykle istotne jest tworzenie warunków do osobistego rozwoju, talentów i pasji. Dzieci powinniśmy uczyć budowania społecznych relacji opartych na tradycyjnych wartościach, takich wzajemna pomoc, przyjaźń, solidarność. Dzisiaj tworzymy wychowawczą antytezę takiego sposobu widzenia. Na to jednak potrzebne są pieniądze. I tu przechodzimy do tzw. funduszu kapslowego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Teoretycznie powinien on być przeznaczany na profilaktykę uzależnień. I właściwie tak właśnie się dzieje. Czy pieniądze można wydawać lepiej? Zapewne tak. Tworząc na przykład szkolne programy, na które radni pomysłów żadnych nie mają. Twierdzą nawet, że ich zadaniem jest kontrolowanie a nie tworzenie mądrych koncepcji. Zresztą i nauczyciele nie są zbyt zainteresowani pracą z dziećmi i młodzieżą poza godzinami karcianego pensum.&nbsp;Dlaczego nie wykorzystywać funduszu do wspierania wybitnie utalentowanej młodzieży? &nbsp;Że się nie da? Osobiście mogę się założyć, że się jednak da.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na koniec kilka zdań na temat miejskiej izby wytrzeźwień. Naprawdę ktoś może uważać, że takie miejsce jest potrzebne? To typowy relikt PRL-u. W dodatku niezwykle kosztowny. Ktoś, kto zdecydował by w budynku przy Podleśnej (gdzie miała się mieścić) zlokalizować ORDN zrobił naprawdę rzecz genialną. Pijanego człowiek trzeba odwieźć do domu, a agresywnego pijaka na policyjny "dołek". Zamiast tego wiezie się go do... szpitala.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kucharski szacuje: 2, 4 a może 10 milionów. To już prawdziwy kabaret.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49578,kucharski-szacuje-2-4-a-moze-10-milionow-to-juz-prawdziwy-kabaret</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49578,kucharski-szacuje-2-4-a-moze-10-milionow-to-juz-prawdziwy-kabaret</guid>
            <pubDate>Sun, 16 Feb 2025 09:18:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kucharski-szacuje-2-4-a-moze-10-milionow-to-juz-prawdziwy-kabaret-1739699745.jpg</url>
                        <title>Kucharski szacuje: 2, 4 a może 10 milionów. To już prawdziwy kabaret.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49578,kucharski-szacuje-2-4-a-moze-10-milionow-to-juz-prawdziwy-kabaret</link>
                    </image><description>Internetowe szaleństwo trwa. Nagonka na prezydenta miasta i jego rodzinę, którą zainspirował (jak sam się przyznał na swoim profilu internetowym) radny Kazimierz Mordaka, rozkwita w najlepsze. Tomaszowski  przedsiębiorca na swoim facebooku nie czuje zażenowania, za to przyciąga niemal wszystkich tomaszowskich hejterów. Każdego, kto ma inną opinię Pan Kazimierz Mordaka blokuje. Intencje są dosyć oczywiste. Piotr Kucharski jest w swoim żywiole. W każdym kolejnym wpisie &quot;dokręca śrubę&quot;. W ciągu dwóch dni z domu letniskowego zrobił willę z podziemnym garażem. Jej wartość w szybkim czasie urosła już do 4 milionów złotych. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Radny przysłał do nas też wniosek o sprostowanie naszego artykułu na temat wyjazdu do Wisły ludzi, których prześmiewczo określiliśmy mianem &quot;Mordaka Patrol&quot;. Popatrzcie zresztą sami, czego domaga się Kucharski. Chciałbym też, jako redaktor naczelny portalu podkreślić, że nie mamy problemu z publikacją sprostowań. Ne mogą one jednak być oparte na czyimś widzimisię ale na udokumentowanych faktach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pogrubioną czcionką żądane sprostowania. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>1. Dom rodziny Witko o powierzchni ponad 200m2&nbsp; i szacowanej wartości ponad 2&nbsp; milionów zł nie jest "domkiem letniskowym". Jest użytkowany a budowa ma charakter zakończony. To celowy zabieg mający wprowadzić czytelnika w błąd nie oddaje stanu rzeczywistego.</strong></p><p style="text-align:justify;"><a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49592,najlepsza-oferta-na-karte-z-internetem-i-dostepem-do-5g-dlaczego-warto">Prawa</a>, że brzmi intrygująco? Z jednej strony zarzuca nam się świadome wprowadzenie w błąd. Tymczasem autor tekstu, opublikowanego na naszym portalu posługiwał się dostępnymi dokumentami w postaci np. oświadczenia majątkowego Marcina Witko. W oświadczeniu tym, widnieje dom letniskowy o powierzchni ok. 130 metrów w budowie. Być może w kolejnym oświadczeniu będzie już po odbiorze dopuszczającym do użytkowania. Na tę chwilę jednak decyzji administracyjnej w tej sprawie nie ma. Dlatego poprosiliśmy pana Kucharskiego o przesłanie dokumentów potwierdzających przekazywane przez niego informacje</p><blockquote><p>- proszę o przesłanie dokumentów potwierdzających te informacje</p><p>- proszę o przesłanie decyzji dopuszczającej do użytkowania budynek.</p><p>- proszę o wycenę sporządzoną przez biegłego rzeczoznawcę majątkowego</p><p>- proszę o wskazanie w jaki sposób stwierdził panowie, że budynek jest użytkowany.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Odpowiedzi oczywiście się nie doczekaliśmy. Zamiast tego radny Piotr Kucharski zaczął wypisywać w Internecie, że 2 miliony to jego ostrożne szacunki, a realna wartość nieruchomości do ok. 4 miliony złotych. Oczywiście kwota robi wrażenie i podkręca emocje. I chyba głównie o to chodzi. Nikt nie zadaje sobie pytania w jaki sposób oszacował wartość pan Kucharski. Czy ma uprawnienia rzeczoznawcy majątkowego? Zastosował metodę porównawczą, czy może dochodową?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zawód rzeczoznawcy należy do wysoce wyspecjalizowanych. Wymaga głębokiej fachowej wiedzy. A tu radny z Tomaszowa oszacował sobie wartość "na oko". W dodatku całość poddał kolejnej manipulacji, ponieważ wspólnie z panem Kazimierzem Mordaką zdają się sugerować, że dochody Prezydenta pochodzą z jakiś nielegalnych źródeł, nie przedstawiając na to żadnych dowodów (zaraz do tego wrócę).&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49550,mordaka-patrol-wjechal-do-wisly"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">O co chodzi? Otóż wartość nieruchomości, to coś co wiąże się z nabyciem lub sprzedażą. Jeśli sprzedajemy dom za milion złotych, który sami zbudowaliśmy, wcale nie musi oznaczać, że tyle nas on dokładnie kosztował. Koszt budowy mógł wynieść 500 tys. zł. Istotna jest też dynamika zmian cen ofertowych w czasie. W ciągu roku mogą one sięgać kilkudziesięciu procent. Fachowcy to wiedzą, ignoranci nie. Rok temu nasza firma kupowała nieruchomość w Białce Tatrzańskiej. Jej wartość w 12 miesięcy skoczyła o prawie 25%. Za rok będzie to kolejne 10 procent.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Do tego, wystarczy przejrzeć oferty w Internecie na sprzedaż nieruchomości w Wiśle. Gratuluję osobie, która znajdzie dom 130 metrów za 4 miliony złotych. A są to tylko ceny ofertowe. Najczęściej do sporego zbicia. Po co więc radny czyni takie zabiegi? Sami odpowiecie na to pytanie.&nbsp;</p><p>Inną sprawą jest w jaki sposób weszli panowie radni w posiadania adresu nieruchomości. W oświadczeniu majątkowym jest ona zanonimizowana. Radny Mordaka twierdzi, że dokumenty otrzymał od anonimowego pracownika magistratu. No cóż. Żądając sprostowania radny Kucharski ich nie przysłał, &nbsp;</p><p><strong>2. Nie wchodziliśmy na teren prywatny. Kłamstwem są informacje, że to robiliśmy zdjęcia przez okno.</strong></p><p style="text-align:justify;">No cóż. Świadkowie z Wisły twierdzą zupełnie coś innego. Zostali nawet przesłuchani przez Policję. Teren jest otwarty i nieogrodzony. Każdy ma możliwość wejścia, co nie oznacza, że ma prawo to robić. Załóżmy jednak, że radny nie kłamie. To w jaki sposób stwierdził, że budynek jest użytkowany? Zauważył to na internetowym geoportalu? Niewiarygodne ale on dokładnie to sugeruje.</p><blockquote><p>Co do reszty zachęcam redaktora do pobrania ogólnodostępnych informacji z geoportalu.&nbsp;</p><p>Ponownie oświadczam, że nie weszliśmy i zgodnie z prawem żądań o usunięcie z tekstu pomówień. Nie muszę udowadniać swojej niewinności.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">- czytamy w odpowiedzi. Jak było naprawdę? Zapewne dowiemy się z nagrań pobliskich kamer monitoringu. Ale dalej jest jeszcze ciekawiej...</p><p style="text-align:justify;"><strong>3. W dniu kontroli pobraliśmy próbki miału węglowego na terenie spółki miejskiej ZGC. Pojechaliśmy z nimi do laboratorium. Następnie chcieliśmy potwierdzić, czy faktyczne udziałowiec spółki ZGC, jest w posiadaniu nieruchomości przy nieruchomości Prezydenta. Wizja lokalna i rozmowa z lokalnymi mieszkańcami to potwierdziła.</strong></p><p style="text-align:justify;">Poprosiliśmy o przesłanie dowodów potwierdzających fakt sąsiedztwa, stosownych aktów własności oraz nagrań rozmów z mieszkańcami. No ale to tylko nasza redakcyjna złośliwość, bo wiemy, że właścicielem pobliskiej nieruchomości jest rodzina pana Bednarka. Zapytaliśmy też jaki związek ma hipotetyczne sąsiedztwo z pobranymi próbkami miału? Czy zdaniem panów radnych Prezydent miasta nie może mieć sąsiadów?</p><p style="text-align:justify;">Niestety radny Piotr Kucharski, zdaje się z faktu sąsiedztwa wywodzić jakieś nie do końca zdefiniowane działania o charakterze korupcyjnym. &nbsp;Czyżby Prezydent dostał nieruchomość jako łapówkę? Mordaka Patrol nie twierdzi tego wprost, chociaż sam pan Kazimierz pisze o o uczciwym dorabianiu się sugerując jakby, że nie było ono uczciwe. Skoro jednak ma dokumenty, jak sam twierdzi, to powinien wiedzieć, że działka został kupiona od górala, który był jej właścicielem, a którą ten z kolei otrzymał w formie rekompensaty od gminy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podobne insynuacje można można snuć wobec każdej osoby. Niby zadając pytania, ale jednak pozostawiając niedopowiedzenia i wrażenia. Próbowałem to wyjaśnić panu Kucharskiemu na jego własnym przykładzie. Dom w którym mieszka, nabył w drodze licytacji komorniczej. Dom sąsiadujący, również na licytacji nabył jego brat. Licytacje prowadził ten sam komornik. Następnie brat sprzedał swój dom komornikowi z kancelarii prowadzącej licytację. Można snuć dywagacje i podejrzenia? Oczywiście, że można.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co na to sam Kucharski? Otóż, że komornik nie był komornikiem a jedynie asesorem w kancelarii komorniczej. I że domy kupiono w ramach drugiej licytacji, bo na pierwszej nie było chętnych. Przecież to jeszcze gorzej. W drugiej licytacji cenę się przecież dodatkowo obniża, Po roku brat stwierdził, że nie chce mieszkać obok pana Piotra. Szczerze mówiąc, to wcale mu się nie dziwimy. Kto chciałby, by ktoś zaglądał mu przez okno i pisał donosy. Nawet jeśli jest to własny brat. W sumie musi znać brata lepiej niż ktokolwiek inny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">***</p><p style="text-align:justify;">Kucharski jednak nie kończy. Wskazuje, że poprzedni prezydenci Tomaszowa Mazowieckiego zakończyli swoje kadencje z... mieszkaniami w blokach. Poważnie jest to jakiś argument? Czy może przejaw bezgranicznej zawiści. No ale radny uważa, że nie ma czegoś takiego jak prawda, bo wszystko zależy od perspektywy, z której się ją opisuje. Naprawdę tak do mnie napisał. Radny twierdzi też, że odwiedzając dom letniskowy prezydenta, prowadzi kontrolę w ramach swoich uprawnień. Nazywa to kontrolą beneficjentów rzeczywistych układu władzy. No to tu już jest prawdziwe Si-Aj-Ej.</p><p style="text-align:justify;">W międzyczasie Kucharski wymyślił też inne nieruchomości Prezydenta. Będą więc kolejne projekcje i kolejne szczucie. Pojedziemy nad morze, na Mazury, a za Stachura może nawet do Kielc. I znowu nikt nie będzie się zastanawiał nad tym, że nasze oświadczenia majątkowe weryfikowane są przez Urzędy Skarbowe oraz CBA oraz, że drobne nieścisłości wiążą się z natychmiastową reakcją. Po przeszacowaniu przez wartości naszych nieruchomości w związku ze zmianami na rynku, zostaliśmy natychmiast wezwani do złożenia wyjaśnień. Ktoś naprawdę uważa, że taka osoba jak Marcin Witko nie jest na celowniku służb?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Mordaka Patrol wjechał do Wisły]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49550,mordaka-patrol-wjechal-do-wisly</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49550,mordaka-patrol-wjechal-do-wisly</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Feb 2025 23:15:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mordaka-patrol-wjechal-do-wisly-1739521175.jpg</url>
                        <title>Mordaka Patrol wjechał do Wisły</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49550,mordaka-patrol-wjechal-do-wisly</link>
                    </image><description>Wszystko wskazuje na to, że znany tomaszowski przedsiębiorca, a równocześnie radny powiatowy, Kazimierz Mordaka postanowił wykosić z rynku usług detektywistycznych Krzysztofa Rutkowskiego. Radny ma w ostatnim czasie duże &quot;parcie na szkło&quot;. Pozazdrościł medialnej sławy znanemu detektywowi, który pojawia się wszędzie tam, gdzie można zaprezentować własną &quot;stylówkę&quot;, fryzurę, pasek do spodni i pochwalić się nową bryką, kupioną sobie, lub członkowi własnej rodziny</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Oczywiście aby uruchomić podobną działalność trzeba mieć odpowiednie licencje, pieniądze i zasoby ludzkie. Ta pierwsza to nie problem, wszak i Rutkowskiemu odebrali. Pieniądze radny Mordaka ma. A ludzie? No cóż, są radni Jabłoński i Kucharski, którzy chętnie wcielą się w rolę tajnych agentów. Czy to dopiero plany, czy prawdziwy początek projektu Mordaka Patrol?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kiedy zobaczymy grupę tomaszowskich samorządowców KO i Trzeciej Drogi w pełni wyekwipowanych, w kamizelkach taktycznych, kominiarkach na twarzach i bronią na plastikowe kulki pod pachami? &nbsp;Póki co, zorganizowana w tym tygodniu akcja wywiadowcza zakończyła się wizytą policjantów na terenie firmy Państwa Mordaków. Brzmi wesoło? Tak się wydaje, ale wcale wesołym nie jest. I to nie dla agentów Mordaka Patrol ale osób, które postanowili wziąć na swój "celownik".</p><p style="text-align:justify;">Wszystko zaczęło się trzy dni temu. Osoba opiekująca się jednym z pensjonatów w miejscowości Wisła zauważyła na sąsiedniej posesji dwóch nieznanych i podejrzanych jej zdaniem osobników. Panowie chodzili po terenie, zaglądali we wszystkie "kąty". Robili też zdjęcia wnętrza domu przez okno. Zatrzymani, tłumaczyli się, że znaleźli domek w ogłoszeniu i są zainteresowani kupnem. To się wydało jeszcze bardziej podejrzane. Człowiek, który zwrócił uwagę na kręcących się po posesji mężczyzn zadzwonił do jej właściciela.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jest nim Prezydent Marcin Witko, który od kilku lat właśnie tam buduje domek letniskowy. Nie jest to dla nikogo żadną tajemnicą, ponieważ wykazuje go w swoim oświadczeniu majątkowym. Mieszkaniec Wisły został poproszony o sfotografowanie osób wchodzących na teren posesji bez zgody właściciela. Udało się jedynie zrobić zdjęcie samochodu wraz z tablica rejestracyjną.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Auto zwróciło uwagę żony Prezydenta, ponieważ już wcześniej zauważyła podobny samochód &nbsp;śledzący ją w różnych miejscach. Czy Prokuratorka, prowadząca sprawy poważnych przestępstw, w ty zorganizowanych grup o charakterze zbrojnym miała powody do niepokoju? Wydaje się, że większe niż Jerzy Owsiak, ścigający internetowe, schorowane emerytki.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W każdym razie o zdarzeniu powiadomiono Policję. Ustalenie, że samochód należy do Państwa Mordaków za pomocą systemu CEPIK zajęło zapewne kilkanaście minut. Pozostało jedynie stwierdzić, kto danego dnia się nim poruszał. Właśnie dlatego Policjanci odwiedzili zakład betoniarski na Wąwale. Okazało się, że pojazdem jeździł radny Paweł Jabłoński, a towarzyszył mu jego kolega Piotr Kucharski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Po co ci Panowie pojechali do Wisły, dlaczego wchodzili na prywatną posesję Prezydenta Miasta, czy faktycznie wcześniej jeździli za jego żoną. Odpowiedzi na te pytani szukać będzie zapewne Prokuratura. Jak dla mnie mamy do czynienia z kilkoma bardzo poważnymi przestępstwami włącznie ze stalkingiem.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pytania, jakie zadajemy sobie tak całkiem po ludzku są innego rodzaju. Czy ktoś, kto pełni ważną funkcję publiczną nie ma prawa budować sobie z oszczędności domku letniskowego? Czy nie może sobie kupić mieszkania, albo nawet pięciu, jeśli je wykazuje w oświadczeniu majątkowym. Czy tropiciele sensacji z "Mordaka Patrol" są osobami w pełni zdrowymi i kontrolującymi własne słowa i uczynki? Czy jednak osoby publiczne mają prawo do minimum prywatności? Czy ludzie mający problemy emocjonalne mogą bezkarnie nękać inne osoby tylko dlatego, że ich mężowie lub żony są radnymi, lub prezydentami? Sami odpowiedzcie sobie na te pytania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pan radny Kazimierz Mordaka od dłuższego czasu uprawia twórczość internetową. Tak naprawdę jednak udostępnia prawdopodobnie jedynie własny profil osobom, które piszą w jego imieniu. Każdy wpis wywołuje falę nienawistnych komentarzy. Najwyraźniej właściciel profilu się nią karmi. Czerpie satysfakcję, kiedy czyta "pisz Kaziu pisz". &nbsp;Tyle, że 90 &nbsp;procent wpisów zawiera nieprawdy, błędy merytoryczne i świadczy o niewiedzy piszącego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Osobnym pytaniem jest to, czy radny z Wąwału działa z własnej inicjatywy, czy jest inspirowany przez inne osoby. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że zatrudniony w firmie Mordaków, bohater tej "szpiegowskiej" afery jest byłym partnerem lokalnego posła Platformy Obywatelskiej, Adriana Witczaka. Być może więc źródeł inspiracji należy szukać w okolicach ulicy Wiejskiej. Co jest tym bardziej prawdopodobne, że poseł całą swoją pozycję budował na nienawiści do Marcina Witko i... Wacławy Bąk</p><p style="text-align:justify;">Na koniec jedynie chciałbym zaznaczyć, że nienawiść sączona przez ludzi takich jak pan Mordaka, poseł Witczak, czy Piotr Kucharski (do nich jeszcze wrócimy) niesie ze sobą realne zagrożenia. nie jest przypadkiem niszczenie mienia, pryskanie żywopłotów rundupem i podobne zachowania o charakterze bandyckim. &nbsp;Przykład jednak idzie z góry. Przy tym wszystkim, Ci wszyscy tropicie sensacji najczęściej oceniają innych przez pryzmat własnych zachowań.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Radny Mordaka ubliżając koleżankom radnym, które odeszły z Klubu KO, zarzucając im rzekome przekupstwo zapomina wspomnieć, że jednym z powodów odejścia było nieuczciwe prowadzenie przez niego kampanii wyborczej. Wielkoformatowe banery, i ogłoszenia prasowe udające reklamę firmy. To wszystko nie ma nic wspólnego z przyzwoitością i uczciwą konkurencją&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kiedy odwołacie tego Starostę? Odpowiedź brzmi: nigdy!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49554,kiedy-odwolacie-tego-staroste-odpowiedz-brzmi-nigdy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49554,kiedy-odwolacie-tego-staroste-odpowiedz-brzmi-nigdy</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Feb 2025 23:10:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kiedy-odwolacie-tego-staroste-odpowiedz-brzmi-nigdy-1739553436.jpg</url>
                        <title>Kiedy odwołacie tego Starostę? Odpowiedź brzmi: nigdy!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49554,kiedy-odwolacie-tego-staroste-odpowiedz-brzmi-nigdy</link>
                    </image><description>Takie pytanie często zadają mi przypadkowo spotkani ludzie. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że moim zdaniem: nigdy. Dlaczego? Otóż dlatego właśnie, że nieformalny koalicjant Mariusza Węgrzynowskiego za wszelką cenę chce utrzymać go na stołku, ponieważ jest jego głównym sojusznikiem w walce z Marcinem Witko. Dotychczasowe rozmowy, jakie prowadzone były w sprawie odwołania Starosty nie doprowadziły do akceptowalnego finału. Radni KO nie są zainteresowani zmianami. Stąd coraz większy bałagan i chaos w powiecie i jednostkach podległych. Jako warunek odwołania postawiono, że na tę funkcję wybierzemy następnie Alicję Zwolak Plichte. Tak sobie podobno zażyczył poseł Witczak. Podsunięto nam nawet do podpisania porozumienie... in blanco, które nie wszyscy chcieli podpisać.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mariusz Węgrzynowski. Jak się nie pomyli.. to wiadomo]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49495,mariusz-wegrzynowski-jak-sie-nie-pomyli-to-wiadomo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49495,mariusz-wegrzynowski-jak-sie-nie-pomyli-to-wiadomo</guid>
            <pubDate>Mon, 10 Feb 2025 21:18:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-mariusz-wegrzynowski-jak-sie-nie-pomyli-to-wiadomo-1739173135.jpg</url>
                        <title>Mariusz Węgrzynowski. Jak się nie pomyli.. to wiadomo</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49495,mariusz-wegrzynowski-jak-sie-nie-pomyli-to-wiadomo</link>
                    </image><description>Kiedy Starosta pojawia się na &quot;wywiadzie&quot; w sponsorowanej przez siebie telewizji, w której zatrudniani są także podlegli mu pracownicy, wiadomo, że czuje grunt palący mu się pod nogami. Robi to niezwykle rzadko, bo woli występy na opłacanych konferencjach prasowych, na które w ubiegłej kadencji zmarnotrawił setki tysięcy złotych.  Także do wspomnianej redakcji pieniądze płynęły szerokim strumieniem i to nie tylko ze Starostwa ale i innych powiatowych źródeł. Nic dziwnego, że postanowiono zaatakować radnych, którzy uchwalając ostatni budżet zdjęli pond 200 tysięcy złotych wydatków na promocję, będącą de facto promocją tylko jednej osoby. Kwotę tę przeznaczono na zakup USG dla oddziału Intensywnej Opieki Medycznej. Co ciekawe pani prowadząca program już na wstępie zapowiada, że w Tomaszowie chodzi o walkę o władzę i stanowiska, które Mariusz Węgrzynowski chętnie rozdaje. Jednak  samej rozmowie niczego na ten temat nie znajdziemy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Co takiego ciekawe ma więc do powiedzenia Starosta Węgrzynowski? Właściwie cały 40 &nbsp;minutowy program można by podsumować stwierdzeniem:<i> radni kłamią, bo mi zazdroszczą sukcesów, chcę współpracować ale to to ja wiem wszystko najlepiej. </i>Starosta deklaruje, że chciałby dyskutować w spokojnej atmosferze, równocześnie za każdym razem, kiedy radni wytykają mu nieprawidłowości pokrzykuje do mikrofonu, że ten czy ów jest kłamcą. &nbsp;Jest on chyba jedyną na sali obrad osobą, która w ten sposób zwraca się do swoich adwersarzy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Każde słowo krytyki jest nieprawdą i manipulacją, mającą wywołać jakieś nie do końca zdefiniowane wrażenie. Węgrzynowski mówi o jakichś zarzutach nie znajdujących potwierdzenia w faktach, ale nie wspomina o jakie zarzuty chodzi. Czyżby chodziło o zatrudnianie niepotrzebnych dyrektorów w szpitalu, albo prezesa od Macierewicza, nie mającego bladego pojęcia o zarządzaniu placówkami służby zdrowia? A może chodzi o dyrektor finansową na miejsce Aliny Jodłowskiej, której główne doświadczenie to praca na tartaku? Nieprawdziwe były też argumenty, które przywoływano przy próbie odwołania Starosty.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co jeszcze nie podoba się Staroście Węgrzynowskiemu. Otóż nie podobają mu się wnioski składane do budżetu przez radnych. W tym wnioski dotyczące dosprzętowienia szpitala. Uważa, ż powinny być one konsultowane z prezesem TCZ. Pytanie tylko: z którym? Bo obecny zna się może na podsłuchach ale na pewno nie na medycynie. Miałbym wątpliwości, czy jest w stanie odróżnić stetoskop od ciśnieniomierza. &nbsp;Wnioski radnych jego zdaniem powinny być składane za pośrednictwem Komisji. Problem w tym, że są one najczęściej przez Starostę odrzucane. Za to sam Węgrzynowski chciałby narzucać radnym, jakie i kiedy wnioski powinny składać.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najciekawszy jest natomiast fragment rozmowy dotyczący niezależności i rzetelności mediów. Oczywiście wszyscy są nierzetelni i mówią oraz piszą.... nieprawdę. Co gorsza, nie zadają pytań i nie pozwalają staroście odnieść się do podnoszonych spraw oraz zarzutów. Rzetelne media to te, którym starosta płci za to, że go wychwalają. Jak to wygląda jednak w praktyce? Otóż Mariusz Węgrzynowski na zadawane pytanie przez dziennikarzy nie odpowiada. Nie odbiera od nich telefonów i nie udziela komentarzy. Podobnie robi w przypadku radnych, którzy miesiącami czekają na udzielenie odpowiedzi na zadawane w interpelacjach pytania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kiedy głośna stała się sprawa występów Antoniego Macierewicza w ZSP numer 1. Starosta ukrył się, mimo że to on zaprosił tego polityka na szkolną uroczystość. Kiedy dziennikarka onetu próbowała go dopytać o nowego prezesa TCZ również nie udzielił odpowiedzi na pytania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nasza redakcja od dłuższego czasu bada sprawę nauczania religii i powodów zaprzestania tej misji katechizacyjnej. Zadane 5 stycznia pytania (które publikujemy jako zdjęcie główne) wysłane na adres powiatu, pozostają bez odpowiedzi. Milczy w tej sprawie też Archidiecezja Łódzka. Tymczasem tomaszowscy katecheci twierdzą, że prawo do nauczania religii zostało Staroście odebrane. Z kolei uczniowie opisują sytuacje, które jeżą włosy na głowach. Wielu z nich twierdzi, że dzięki tym lekcjom, przestało chodzić do kościoła w ogóle. Mariusz Węgrzynowski ma więc niewątpliwe zasługi w kontekście laicyzacji.</p><p style="text-align:justify;">W zakresie braku odpowiedzi na zadawane przez dziennikarzy pytania bardzo podobny jest do posła Adriana Witczaka. Ten również milczy, kiedy go o coś zapytać. Obaj podobnie narzekają, że dziennikarze piszą o nich bez zasięgnięcia opinii i zadawania pytań&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Czy Filia UŁ przetrwa w Tomaszowie?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49487,czy-filia-ul-przetrwa-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49487,czy-filia-ul-przetrwa-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Sat, 08 Feb 2025 11:39:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-czy-filia-ul-przetrwa-w-tomaszowie-1739015679.jpg</url>
                        <title>Czy Filia UŁ przetrwa w Tomaszowie?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49487,czy-filia-ul-przetrwa-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>Tematem &quot;grzejącym&quot; ten weekendem jest bez wątpienia sprawa tomaszowskiej filii Uniwersytetu Łódzkiego. Pojawił się on w czasie ostatnich obrad Rady Miejskie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">– Uniwersytet nie jest zainteresowany darowizną, w mojej ocenie, inwestowaniem ani rozwojem filii uniwersytetu, tylko przejęciem nieruchomości, i być może w niedługiej przyszłości przekazaniem jej bądź odsprzedaniem. Bardziej jest to prawdopodobne, że nastąpi sprzedanie znanemu w Tomaszowie podmiotowi. Bowiem z informacji, które posiadam, ostatnio tę filię odwiedziła pani radna, ale nie z Rady Miejskiej, ale Rady Powiatu, oglądając wszystkie pomieszczenia w tejże filii UŁ – powiedział prezydent Marcin Witko. – Tejże organizacji brakuje tylko jednego rodzaju działalności. Prowadzą przedszkole, szkołę podstawową i ponadpodstawową, ale nie prowadzą uczelni wyższej – dodał (cytat za TIT). Chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że radną mogła być tylko Alicja Zwolak Plichta, blisko związana z posłem Adrianem Witczakiem. Natomiast podmiotem potencjalnie zainteresowanym nabyciem szeroko rozumiana SCh Tomy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Filia UŁ w Tomaszowie Mazowieckim</strong> – zamiejscowe wydziały Uniwersytetu Łódzkiego powstałe na mocy porozumienia podpisanego pomiędzy uczelnią a władzami samorządowymi Tomaszowa Mazowieckiego w 1998 roku. Od chwili powstania filii do 2020 roku pełnomocnikiem Rektora UŁ ds. Filii Uniwersytetu Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim był profesor Zbigniew Rau. Dwa lata wcześniej nieruchomość po dawnej szkole podstawowej numer 5 została skomunalizowana a jej właścicielem stało się miasto. Miasto także zbudowało aulę dydaktyczną oraz w dużym stopniu utrzymywało funkcjonowanie placówki. Warto wspomnieć między innymi, że pierwotna umowa zakładała zapewnienie noclegów dla wykładowców, prowadzenie biblioteki, możliwość nieodpłatnego użytkowania innych miejskich obiektów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie oszukujmy się. Uczelnia nie przyszła tutaj po to, by robić dobrze tomaszowskim studentom. Jej władze zwietrzyły tu dobry biznes. Studiowało tu w skali roku nawet 2000 osób. Tylko nieliczni z tej grupy w systemie dziennym. Filia generowała kilka milionów złotych przychodu rocznie. Była konkurencją dla prywatnych uczelni w Łodzi i Piotrkowie. Główną jej zaletą było to, że była na miejscu. Studenci oszczędzali więc na kosztach dojazdu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pomysł przejęcia nieruchomości przy ulicy Konstytucji 3-Maja wcale nie jest nowy. Starano się o to niemal od samego początku. Bodajże w 2002 roku do oddania jej przekonywał radnych prof. Zbigniew Rau. Ówcześni radni, mimo nacisków ze strony Prezydenta Mirosława Kuklińskiego nie ulegli presji i zgody na zbycie nie wyrazili. Temat został na x-lat wyciszony.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W 2016 roku powrócił. W październiku prof. dr hab. Antoni Różalski wystąpił o nieodpłatne przekazanie nieruchomości położonej przy ul. Konstytucji 3-go maja na rzecz Uniwersytetu Łódzkiego. W piśmie podkreślano 18-letnią historię Filii oraz fakt powołania "obiecującego" kierunku, jakim jest leśnictwo, który stał się priorytetem. W tym samy 2016 roku podjęto decyzję aby w tym kierunku utworzyć też studia II stopnia. Argumentowano, że tylko dwie inne uczelnie w Polsce prowadzą podobne kierunki.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejne informacje pochodzą z października 2017 roku, a więc rok po cytowany wyżej wystąpieniu. Z dokumentów, do jakich dotarliśmy wynika, że Prezydent Miasta zaproponował uczelni przejęcie nieruchomości w ramach darowizny. Chodziło o to, by w sposób maksymalny zabezpieczyć interesy miasta utrzymać funkcję oświatową. Wymieniony wyżej rektor prosi o doprecyzowanie warunków darowizny, zwłaszcza oczekiwań miasta w tym zakresie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Rozmowy i wymiana korespondencji trwały olejne 4 lata. W sierpniu 2020 roku Marcin Witko odpowiada na jedno z kolejnych pism: <i>Nie wątpię, że Uniwersytet będzie wykorzystywał przez długie lata nieruchomość na cele działalności oświatowej, badawczo rozwojowej i wychowawczej, na cele nie związane &nbsp;z działalnością zarobkową. Uważam jednak, że przekazanie nieruchomości w formie darowizny długoterminowo zabezpieczy potrzeby mieszańców w zakresie funkcjonowania szkolnictwa akademickiego, jednocześnie pozwoli Państwu prowadzić w sposób niezagrożony i niezależny działalność statutową</i> - Prezydent dodaje też, że środki zaoszczędzone na kosztach zakupu powinny zostać zainwestowane właśnie w tomaszowskiej filii.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Uniwersytet łódzki jednak darowizną nie był zainteresowany. W kwietniu &nbsp;2021 roku po raz kolejny wystąpił o sprzedaż w trybie bezprzetargowym z zastosowaniem bonifikaty. W odpowiedzi Marcin Witko podtrzymuje deklarację dokonania darowizny. W umowie ma zostać wskazany cel jakim jest prowadzenie działalności oświatowej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W październiku 2021 wydawało się, że miasto i uniwersytet doszły do porozumienia. UŁ przesłał nawet do magistratu skrócony opis strategii rozwoju. Jako główne priorytety wskazano rozbudowę części praktycznej studiów. Umowa darowizny miała jednak dotyczyć części terenu. Nie obejmowała gruntów pod parkingiem o pow. 3 tys. m. Dlatego UŁ wystąpił o to, by i one zostały objęte darowizną.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pod koniec listopada 2021 Rada Miejska podjęła uchwałę w sprawie dokonania darowizny (dostępna w BIP UM). Objęto nią 9600metrów kw. terenu między ulicami Konstytucji 3-maja oraz gen. Grota Roweckiego. nie jest więc prawdą to co na swoim profilu opublikował radny Kazimierz Mordaka, że tylko część nieruchomości miała być objęta darowizną.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Od czasu podjęcia uchwały przez radnych minęły ponad 4 lata, a nikt z Uniwersytetu Łódzkiego (jak twierdzi Prezydent) jej wykonaniem się nie zainteresował. Dlatego na najbliższej sesji zamierza wystąpić do radnych o jej unieważnienie. &nbsp;2029 roku mija natomiast okres dzierżawy obiektów. Co będzie dalej? Zobaczymy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z treści uchwały jednoznacznie wynika, że darowiznę można cofnąć jedynie w wypadku wykorzystania nieruchomości na cele inne niż zostały w niej wskazane.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co na to Uniwersytet?<i> – Niestety, z żalem musimy przyznać, że jedynym tematem, jakim pan Wiceprezydent Jurek był zainteresowany na rzeczonym spotkaniu, było zwrócenie ok. 1/3 nieruchomości Filii miastu Tomaszów Mazowiecki. O perspektywach rozwoju Filii UŁ nie udało nam się porozmawiać. Dla nas jest to wyraźny &nbsp;sygnał, że władze Tomaszowa Mazowieckiego nie są kompletnie zainteresowane rozwojem Filii UŁ, a bez takiego zaangażowania trudno nam będzie sporządzić rzetelną strategię rozwoju tej jednostki. W związku z całą tą sytuacją i wypowiedziami pana Prezydenta, będziemy musieli zastanowić się rzeczywiście nad scenariuszem likwidacji Filii UŁ w Tomaszowie Mazowieckim, bo uczelnia nie jest w stanie tej jednostki odpowiednio rozwinąć bez jakiegokolwiek wsparcia lokalnych władz – &nbsp;</i>twierdzi Biuro Prasowe UŁ</p><p style="text-align:justify;">Obraz rzeczywiście przygnębiający. Problem jednak w tym, że z oficjalnych dokumentów orz uchwały Rady Miejskiej wynika zupełnie coś innego. Z drugiej strony, czy ktoś jest w stanie w Polsce wskazać prywatną uczelnię, której samorząd nieodpłatnie podarowuje nieruchomość, dla której buduje aulę i wspiera wszelkimi możliwymi działaniami? Czy aby na pewno mamy do czynienia z uczciwą konkurencją?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Trudno to nazwać inaczej niż... kliką]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49460,trudno-to-nazwac-inaczej-niz-klika</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49460,trudno-to-nazwac-inaczej-niz-klika</guid>
            <pubDate>Wed, 05 Feb 2025 16:31:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-trudno-to-nazwac-inaczej-niz-klika-1738772461.jpg</url>
                        <title>Trudno to nazwać inaczej niż... kliką</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49460,trudno-to-nazwac-inaczej-niz-klika</link>
                    </image><description>Kiedy na ostatniej sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego radny Piotr Kagankiewicz zaczął dyskusję na temat stowarzyszenia Oświatowego im. Św. Ojca Pio, Marek Kociubiński podnosił do góry obie ręce, aby przerwać dyskusję. Emocjonalne i lekko agresywne zachowanie nie było przypadkowe. Były Przewodniczący był swego czasu Prezesem tej organizacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">"KATOLICKIE STOWARZYSZENIE OŚWIATOWE IM. ŚW. OJCA PIO", bo tak dokładnie się nazywa, znane jest u nas głównie z prowadzenia szkoły. Jej poziom kształcenia pozostawia wiele do życzenia, o czym pisały również ogólnopolskie media. Jak już wspominaliśmy wcześniej uczęszcza do niej niespełna 30 uczniów na poziomie podstawowym i średnim. Organizacja to równocześnie twór polityczno biznesowy, a osoby skupione wokół niej trudno postrzegać inaczej niż jak rodzaj sekty.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeśli przeciętny tomaszowianin łączy radnych skupionych wokół Mariusza Węgrzynowskiego z PiS-em, to ma mylny obraz. Dzisiaj osoby związane ze szkołą i Stowarzyszeniem trafiają na dobrze wynagradzane stanowiska pracy. Często nie posiadając żadnych kompetencji. Mariusz Węgrzynowski według tego samego klucza obsadzał listy wyborcze pisowskiego komitetu. Ktoś mu n to pozwolił. Kto taki? Odpowiedź jest oczywista. Antoni Macierewicz, będą również częścią tego religijno-polityczno-towarzyskiego układu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kiedy przejrzymy aktualny wypis z rejestru Stowarzyszeń w Krajowym Rejestrze Sądowym, zwrócimy uwagę, że Prezesem jest aktualnie Marek Sarwa. Tak, to nie jest przypadkowa zbieżność nazwisk. To jest ta sama osoba, która była członkiem rady nadzorczej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Następnie został dyrektorem od (jak twierdzi Prezes) "materiałówki" (cokolwiek to oznacza). Poziom kompetencji mieszkańcy powiatu poznali na sesji nadzwyczajnej poświęconej szpitalowi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na liście członków Zarządu tego Stowarzyszenia znajdziemy również Waldemara Wyczachowskiego. Jest w nim wiceprezesem. O niego również zatroszczył się Starosta Węgrzynowski powołując do tej samej rady nadzorczej w TCZ w charakterze jej przewodniczącego. To właśnie ta osoba żegnała poprzedniego Wiesława Chudzika SMS-em i podpisywała umowę z Markiem Utrackim. Odmawiając również komentarza na temat powołania.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49455,piotr-kagankiewicz-zostal-okradziony"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">To jednak nie koniec. Dyrektorką szkoły była wcześniej Dorota Ignasiak. Obecnie zasiada w Radzie Nadzorczej. a jakże w tym samym TCZ, w którym przechowywani są pozostali członkowie tego stosunkowo wąskiego gremium.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Szczepan Waldemar Goska obecnie wicedyrektor szkoły. Wcześniej był jej dyrektorem. Także w niej nauczał podobnie jak w szkole w Czerniewicach. Pracę łączył z pracą kierownika placówki terenowej KRUS. Obecnie weryfikujemy, czy miał na to zgodę dyrektora, bo zajęcia w szkole odbywają się przecież w godzinach pracy urzędu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejna radna związana ze Stowarzyszeniem to Marta Lublin. Obecnie dyrektorka szkoły. W mojej ocenie jej mandat radnej wygasł z chwilą powołania na to stanowisko. Czemu sprawą nie zainteresowali się radni Koalicji Obywatelskiej, zobowiązani do podjęcia uchwały o wygaszeniu mandatu? To proste. Po prostu trzymają z Węgrzynowskim sztamę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Radni Koalicji Obywatelskiej odmówili mi uczestnictwa w Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu. Tymczasem powinniśmy jako rada zweryfikować, czy przypadkiem nauczyciele ze szkół podległych powiatowi nie prowadzą zajęć w tej prywatnej szkole i czy my jako wyborcy nie finansujemy ich pracy dwa razy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tak naprawdę jest to tylko wycinek różnego rodzaju powiązań. Są też z innymi Stowarzyszeniami, w tym takimi mającymi siedzibę w... domu Starosty. &nbsp;To tylko te, o których wiemy z oficjalnych rejestrów KRS.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[A. Walasik i L. Krasoń zaszczuwane przez byłych partyjnych kolegów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49448,a-walasik-i-l-krason-zaszczuwane-przez-bylych-partyjnych-kolegow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49448,a-walasik-i-l-krason-zaszczuwane-przez-bylych-partyjnych-kolegow</guid>
            <pubDate>Tue, 04 Feb 2025 22:40:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-a-walasik-i-l-krason-zaszczuwane-przez-bylych-partyjnych-kolegow-1738701444.jpg</url>
                        <title>A. Walasik i L. Krasoń zaszczuwane przez byłych partyjnych kolegów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49448,a-walasik-i-l-krason-zaszczuwane-przez-bylych-partyjnych-kolegow</link>
                    </image><description>Przyznam się, że z niemałym zainteresowaniem obserwuję to, co dzieje się na terenie tomaszowskiego piekiełka politycznego, chociaż szczerze mówiąc, lepszym określeniem chyba byłoby nazwanie tego bagienkiem. Obecna kadencja samorządowa zrodziła w powiecie tomaszowskim prawdziwego literata.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Pan Kazimierz Mordaka (bo o nim tutaj mowa) regularnie obdarza nas w Internecie swoją emocjonalną twórczością. Brak samorządowej wiedzy nadrabia zapałem i mocnym słowem. Nie stroni od obraźliwych słów i oskarżeń nie popartych najczęściej faktami. Oczywiście zyskuje duże grono klaskaczy, głównie ze środowiska tzw. "jeb......sów". Im więcej kciuków tym częściej pojawiają się internetowe wpisy poprawiające najwyraźniej własną samoocenę. Czytamy: ach, och i w punkt! No tak, styl typowego damskiego boksera. Prawda, że mogą dopingować? Skoro jest akceptacja, to może posunąć się dalej?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">No więc ostatnio postanowił pan radny (zważywszy na słownictwo i styl wypowiedzi wydaje się jednak, że autorem wpisów jest ktoś inny) nokautować brutalnie dwie radne, które decydowały się na odejście z Platformy Obywatelskiej i Klubu radnych KO. Jest to o tyle poważna sprawa, że obie panie były członkami PO od wielu lat, brały udział z sukcesami w kolejnych wyborach, a jedna z nich pełniła funkcję sekretarza całej PO w Powiecie, duga była członkiem Rady, a więc organu mocno decyzyjnego&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Sam Pan Mordaka pojawił się niedawno i niejako przypadkiem. To, że po kilkunastu latach te kobiety zdecydowały się odejść, miało głębokie uzasadnienie. Radny twierdzi jednak kategorycznie, że się "sprzedały". Poważnie? Ja je znam jako niezależne finansowo.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ordynarne grillowanie, graniczące z mizoginizmem, trwa w najlepsze na wielu różnych profilach FB. Dla wielu osób jest ono publicznym, partyjnym praniem brudów. Jednak ja patrzę na to z innej perspektywy. Sam bowiem byłem ofiarą wieloletniej hejterskiej kampanii oszczerstw, ze strony dokładnie tych samych osób.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jedna z atakujących pań (zresztą też radna) potrafiła na przykład grozić mi, że naśle na mnie bandytów, którzy cyt. zrobią ze mną porządek, a że z takimi ma kontakt, to wcale nie wątpię. Wcześniej mi solidnie naubliżała. Stek wyzwisk skierowany został też wobec mojej żony. Powodem było to, że rzekomo komuś psuję biznes. Jeśli ktoś nie wierzy, to było przy tym pięcioro świadków. Zabawne, bo dzisiaj mam skargę na tę samą osobę, ale wrócę do tego tematu w przyszłości.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><span style="color:var(--primary-text);">Smutne jest to, że ktoś musi bronić się przed oszczerstwami. Ja tego niestety nie robiłem i dopiero teraz wiele osób zbiera się na odwagę, by powtarzać różne zasłyszane historie. Pan Mordaka atakując dwie radne, które opuściły szeregi partii wprowadza w błąd swoich odbiorców. Nie chcę pisać, że kłamie, ale powtarza być może to, co od kogoś usłyszał. To może ja również powtórzę, to co usłyszałem. Problemy radnej Walasik zaczęły się w Platformie dużo wcześniej</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:var(--primary-text);">Na początek uniemożliwiono jej kandydowanie do Sejmu, by nie mogła odbierać głosów Witczakowi, później zablokowano ją jako potencjalną kandydatkę na urząd Prezydenta Miasta. W mojej ocenie byłaby trudnym przeciwnikiem dla KWW Marcina Witko. Na koniec odebrano jej pierwsze miejsce na liście &nbsp;i oddano Beacie Szczukockiej, dzięki czemu ta druga pani, została radną w mieście. Ostatecznie otrzymała z trudem trzecie miejsce (przyp. lojalna radna i sekretarz powiatu PO). Liczono, że Agnieszka Walasik z dalszego miejsca się nie przebije. No i sprawiła niespodziankę.&nbsp;</span></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49411,walcza-miedzy-soba-trzaskowski-na-drugim-planie"></oembed></figure><p><span style="color:var(--primary-text);">Co radna odpowiada Kazimierzowi Mordace?</span></p><blockquote><p style="text-align:justify;">Odnosząc się do wpisu, którego Pan najprawdopodobniej sam nie pisał, ale firmuje go własnym imieniem i nazwiskiem to zbiór kłamstw i pomówień. Zamieścił Pan wpis nie rozumiejąc jego treści. Aż mi trudno uwierzyć, że doświadczony przedsiębiorca daje sobą tak manipulować. Czy Pan zdaje sobie sprawę z tego co jest tam napisane? Takie sformułowania będą wykorzystane w sprawie karnej. Czym Pan Prezydent mnie przekupił? Czy ma Pan dowód na takie oskarżenie? Pomimo Pana oszczerstw i pomówień jestem radną niezależną i nikt mi nie dyktuje i nie będzie dyktował kiedy i jak mam głosować. Moje odejście z tomaszowskiej Platformy Obywatelskiej poparte jest twardymi argumentami:</p><p style="text-align:justify;">1. Zmuszanie do głosowania pod dyktando przewodniczącego wbrew interesowi społecznemu</p><p style="text-align:justify;">2. Bezprawne żądanie wykonania zdjęć podczas tajnego głosowania na członków komisji i przedstawicieli prezydium rady miejskiej</p><p style="text-align:justify;">3. Nieuczciwe traktowanie radnych i wieloletnich członków PO w czasie kampanii wyborczej</p><p style="text-align:justify;">4. Materiały wyborcze kupowane za wspólne pieniądze komitetu wyborczego miały promować wszystkich kandydatów startujących w wyborach samorządowych, a Pan nieuczciwie umieścił swoją ulotkę wyborczą w gazetce.</p><p style="text-align:justify;">Argumentów jest jeszcze wiele innych ale na tym chcę zakończyć, ponieważ moja kultura osobista nie pozwala na kontynuowanie.</p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48997,w-poszukiwaniu-osrodka-decyzyjnego-witczak-u-wegrzynowskiego"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Lidia Krasoń miała podobne problemy przed wyborami samorządowymi. Część członków PO twierdzi, że zostali oszukani, a Adrian Witczak, nie dotrzymał obietnic. Dotyczyły one układania list wyborczych. Zgodnie z nią liderem listy do powiatu w jednym z okręgów miała być właśnie radna miejska. Zamiast tego na pozycję lidera trafiła wyjątkowo bliska posłowi, Alicja Zwolak Plichta, z platformą praktycznie nie związana. W samej partii osoba nieznana. Za to dyrektorka szkoły, w której pracował Witczak.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Oddając głos pani Lidii Krasoń</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><span style="color:var(--primary-text);">Zdecydowałam się zostać Radną niezależną, ponieważ moi wyborcy i osoby wspierające mnie w kampanii dzwoniły do mnie z żalem o to, że swoim głosowaniem uniemożliwiłam wraz z Radnymi KO powstanie term w naszym mieście. Zagłosowałam tak, bo właśnie taką była dyscyplina partyjna, już nie wspomnę o absolutorium. Po to wyszłam z partii żeby nie musieć robić to co życzy sobie rzeczywisty szef KO. Po to wyszłam bo kolega szef brutalnie zniszczył całą karierę naszego kolegi Arka, co bardzo mi się nie podobało. A to co tu jest napisane to stek kłamstw i manipulacji.</span></p></blockquote><p style="text-align:justify;">- napisała w odpowiedzi, odnosząc się też do relacji Witczak - Węgrzynowski</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><span style="color:var(--primary-text);">Natomiast to co tu jest napisane to kłamstwa na użytek koalicji Witczaka &amp; Węgrzynowski, które Radni KO realizują udając, że jej nie ma. Po Pana stronie brak kultury za to kłamstwa i oszczerstwa przejawiają się z tego wpisu. A prawda jest taka, że KO nie chce, żeby kontrolę były sprawnie przeprowadzone tylko prowadzone w taki sposób, aby Kucharski miał o czym pisać. Dziwię się Panu taki poważny obywatel pełniący mandat Radnego Powiatu opisuje Pan takie niedorzeczne kłamstwa.</span></p></blockquote><p>***</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Walczą między sobą. Trzaskowski na drugim planie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49411,walcza-miedzy-soba-trzaskowski-na-drugim-planie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49411,walcza-miedzy-soba-trzaskowski-na-drugim-planie</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Feb 2025 18:46:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-76cc9bc66c130abcd1944349f9c8e0a2.jpg</url>
                        <title>Walczą między sobą. Trzaskowski na drugim planie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49411,walcza-miedzy-soba-trzaskowski-na-drugim-planie</link>
                    </image><description>Hanna Zdanowska, jeśli prawo się nie zmieni, pełni swoją ostatnią kadencję w charakterze Prezydenta Miasta Łodzi. Już dzisiaj trwa walka działaczy Platformy Obywatelskiej o schedę po byłej obecnie szefowej partii w Łodzi. Czy chodzi tylko o prezydenturę? Chyba nie do końca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Hanna Zdanowska bezproblemowo wygrywała kolejne wybory w Łodzi, nie dając szans konkurentom, zarówno tym z własnej politycznej strony, jak i PiS-u. Warto podkreślić, że zwycięstwa przychodziły mimo brutalnych ataków zarówno ze strony przeciwników, jak i rzekomych przyjaciół. Czy ktokolwiek będzie posiadał na tyle silną osobowość, by sukcesy łódzkiej Prezydent powtórzyć. Jest to raczej mało prawdopodobne i istnieje realne zagrożenie, że Łódź dla PO zostanie stracona i to możliwe, że na wiele kolejnych lat. Platformersi prowadzą dzisiaj już otwartą wojnę ze Zdanowską. Dzieje się to wszystko za aprobatą a nawet z inicjatywy aktualnych posłów. Wystawiona z listy PO, Zdanowska może pozbawić mandatu każdego z nich, może poza uprzywilejowanymi jedynkami. &nbsp;Pamiętać należy, że za cztery lata może nastąpić mocne zmęczenie Koalicją Obywatelską, które widać już dzisiaj. Kolejne wybory parlamentarne mogą zakończyć się na poziomie niespełna 20%.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><strong>"Zarząd Regionu Łódzkiego PO RP podjął w ubiegłym tygoodniu uchwałę o powołaniu dodatkowych 7 kół na terenie miasta Łodzi. Za głosowało 14 osób, nikt się nie wstrzymał i nikt nie był przeciw" - taka informacja ukazała się na profilu facebookowym partii "Platforma Obywatelska Łódzkie".</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>Do tej pory politycy PO z Łodzi skupieni byli w jednym kole, a nie kilku. W praktyce oznaczało to, że prezydent Łodzi miała władzę nad całymi strukturami partii w mieście. Dlatego zmiany wprowadzone przez Zarząd Regionu nie podobają się części polityków PO.</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>Cezary Grabarczyk zamiast zajmować się kampanią prezydencką wolał włożyć kij w mrowisko wewnątrz partii. Powołując zainspirowane przez siebie koła środowiskowe, skasował strukturę powiatową PO, co oznacza, że Zdanowska nie jest szefową partii w Łodzi" - mówią politycy związani z PO</strong></p></blockquote><p style="text-align:justify;">Podobne walki o władzę w lokalnych strukturach PO odbywają się w wielu miejscach w Polsce. Niewielu działaczy angażuje się w kampanię Rafała Trzaskowskiego, zapewne uznając, że jego zwycięstwo jest niemal pewne. Interesują ich jedynie własne sprawy. Co ciekawe. kampania samego kandydata okazuje się bawić wielu Polaków. Jego codzienne "bon moty" stanowią źródło do produkcji kolejnych memów, które lotem błyskawicy obiegają Internet. A przecież polityk, może być kłamcą, złodziejem, bandytą. Może być facetem udającym kobietę, albo wytatuowanym na twarzy szajbusem. nie powinien jednak wywoływać salw śmiechu własną obecnością.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zanosi się na ciekawe widowisko. Trudno je nazwać walką gladiatorów, bo raczej przypomina walkę dzikich kaczek o rzucone im okruchy chleba. Jesienią wybory wewnętrzne. Trwa "pompowanie" kół. Podobnie było przy poprzednich. Pojawili się na nich ludzie, którzy mieli opłacone składki, a których nikt nigdy na zebraniach nie widział. Ci którzy się z tym nie godzą, odchodzą, są przez swoich niedawnych kolegów i koleżanki obrzucani błotem. W internecie trwa wielkie partyjne pranie brudów. Jutro pokażemy Wam jak to wygląda na przykładzie Tomaszowa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ktoś tu jeszcze wierzy w demokrację?&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Radny Kucharski zrobi wszystko by utrzymać stołek]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49383,radny-kucharski-zrobi-wszystko-by-utrzymac-stolek</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49383,radny-kucharski-zrobi-wszystko-by-utrzymac-stolek</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jan 2025 08:32:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-radny-kucharski-zrobi-wszystko-by-utrzymac-stolek-1738139155.png</url>
                        <title>Radny Kucharski zrobi wszystko by utrzymać stołek</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49383,radny-kucharski-zrobi-wszystko-by-utrzymac-stolek</link>
                    </image><description>Głównym tematem wczorajszych obrad Rady Miejskiej były zmiany w Komisji Rewizyjnej. O tym, że członkowie tego gremium postanowili odwołać Piotra Kucharskiego, informowaliśmy na łamach portalu już kilka razy. Powodem zmian ma być chaos i brak organizacji prac komisji, przez co radni nie są w stanie uczestniczyć w zwoływanych (także na ich wniosek) posiedzeniach.  Sam Kucharski postanowił odpowiedzieć radnym pomysłem na ograniczenie możliwości wykonywania mandatów. Chciałoby się powiedzieć... Stalin wiecznie żywy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Pomysł Kucharskich</strong> (bo pomysł zgłaszał <strong>Michał Kucharski</strong>) na utrzymanie fotela <strong>Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej</strong> polega na tym, że postanowił on <strong>ograniczyć liczbę członków komisji</strong>. Poprzednie głosowanie przegrał stosunkiem głosów <strong>9:8</strong>, więc doszedł do wniosku, że więcej niż <strong>ośmiu radnych</strong> w tej ważnej komisji potrzebnych nie jest. Kolejne zmiany mają polegać na tym, że radny ma mieć obowiązek zasiadania co najmniej w <strong>jednej komisji</strong>, a nie <strong>dwóch</strong>, jak to ma miejsce obecnie. Wszystko to ma jego zdaniem <strong>usprawnić pracę</strong> i uczynić ją bardziej <strong>wydajną</strong>. Ciekawe? Zrozumiał to ktoś, kto nie jest związany z samorządem? Jeśli nie, to wcale się nie dziwię. Spróbuję więc krótko wyjaśnić.</p><p style="text-align:justify;">Zacznijmy od tego, że <strong>radni</strong> (różnych szczebli) – wbrew temu, co mówił w czasie sesji <strong>Bogdan Smolarek</strong> – nie reprezentują <strong>partii politycznych</strong> (kuriozalne stwierdzenie), tylko <strong>mieszkańców</strong>. To w ich interesie powinni występować. Aby to skutecznie wykonywać, radny podejmuje decyzję, w jakich <strong>komisjach problemowych</strong> chce pracować. Jego decyzja powinna być związana z osobistymi <strong>predyspozycjami</strong>, poziomem <strong>wiedzy</strong> w danym temacie, <strong>wrażliwością</strong> itd. Ma prawo do <strong>swobodnego wyboru</strong>, a uchwały rady o składach osobowych komisji powinny być dopasowane do <strong>deklaracji</strong> składanych przez radnych, a nie do <strong>widzimisię politycznego funkcjonariusza</strong>. Mają realizować <strong>cele publiczne</strong>, a nie zaspokajać <strong>narcystyczne skłonności</strong> tego czy innego osobnika.</p><p style="text-align:justify;">Proponowane <strong>uchwały</strong> pojawiły się znienacka. Wniosek o wprowadzenie ich do porządku obrad złożył <strong>wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Michał Kucharski</strong>. Dopytywany przez <strong>Jarosława Batorskiego</strong>, jaki był ich cel, nie potrafił odpowiedzieć na najprostsze pytania. Zamiast tego poprosił o <strong>przerwę</strong>. Warto przy tym zaznaczyć, że radni dopiero w przerwie otrzymali <strong>projekty uchwał</strong>, a opiniowane zostały przez nieznanego nikomu <strong>„prawnika”</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49063,piotrowi-kucharskiemu-nie-podobaja-sie-artykuly-na-jego-temat"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Nie zabrakło oczywiście <strong>sporów</strong>. Pierwszy dotyczył <strong>uczestnictwa radnych w posiedzeniach</strong>. <strong>Elżbieta Przedbora</strong> zwróciła uwagę na <strong>terminy</strong>, w jakich zwoływane są <strong>komisje</strong>. Przypominała też, że są radni, którzy na posiedzenie przychodzą w ostatniej chwili, by jedynie podpisać <strong>listę obecności</strong>. Z wypowiedzi wynikało, że przewodniczący komisji terminy posiedzeń ustala według własnego <strong>widzimisię</strong>, nie konsultując ich z nikim. Następnie krytykuje osoby, które nie mogły w posiedzeniach uczestniczyć, na przykład pełniąc <strong>dyżur w szpitalu</strong>.</p><p style="text-align:justify;">Jak to wygląda z mojej perspektywy, a więc osoby również kierującej <strong>komisją problemową</strong>, z tym że w <strong>Radzie Powiatu</strong>? Rzeczywiście termin ustalam sam, na podstawie reguł, jakie przyjęliśmy na początku kadencji. Staramy się więc obradować w godzinach dopasowanych do wszystkich radnych. Jeśli komuś termin koliduje z innymi obowiązkami, staram się wyznaczyć inny. Jeśli więc <strong>Piotrowi Kucharskiemu</strong> nie zależy na współpracy w ramach komisji, to z całą pewnością cel swój osiągnął. Efektem jest jak zwykle wzajemna <strong>wrogość</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49042,piotr-kucharski-do-odwolania-komisja-jest-za"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Kolejny <strong>spór</strong> dotyczył <strong>niezamkniętych kontroli</strong> rozpoczętych przez <strong>Komisję</strong>, które powinny zostać zakończone do końca <strong>ubiegłego roku</strong>. Radny <strong>Jarosław Batorski</strong> twierdził, że są <strong>opóźnione</strong>, <strong>Kucharski</strong>, że to nieprawda, bo <strong>zespoły kontrolne</strong> właśnie teraz przygotowały <strong>protokoły</strong>. Kto ma rację? Wydaje się, że <strong>Batorski</strong>. Dlaczego? Bo do zakończenia kontroli potrzeba <strong>protokołu przyjętego przez całą komisję</strong>, a nie przez dwójkę czy trójkę <strong>partyjniackich siepaczy</strong>.</p><p style="text-align:justify;">Okazuje się, że <strong>koalicja Adrian Witczak – Mariusz Węgrzynowski – Piotr Kucharski</strong> staje się coraz bardziej widoczna. Tym razem także radnego (firmującego się <strong>Polska 2050</strong> – od którego <strong>Polska 2050</strong> się odcina) wspierali radni <strong>Koalicji Obywatelskiej</strong> i dwie radne <strong>PiS</strong>, czyli <strong>Marta Lublin</strong> (której moim zdaniem <strong>mandat wygasł z mocy prawa</strong> już we wrześniu, a przewodnicząca <strong>Barbara Klatka</strong>, mając tego świadomość, nic w tej sprawie nie robi) oraz <strong>Marzanna Popławska</strong> (która w sesjach uczestniczy bardzo rzadko ze względu na <strong>stan zdrowia</strong>). Tym razem jednak się zjawiła specjalnie po to, by wesprzeć <strong>Piotra Kucharskiego</strong>. Obie panie są blisko związane z <strong>Mariuszem Węgrzynowskim</strong>. Czy potrzeba czegoś więcej?</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48984,radny-kucharski-rozrabia-chodzi-o-350-zl-miesiecznie"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Co ciekawe radni <strong>KO</strong>, panowie <strong>Kucharscy</strong> oraz dwie panie z <strong>PiS</strong> postanowili odrzucić wniosek o <strong>kilkanaście minut przerwy</strong>, by można było przeanalizować <strong>projekty zmian</strong>, którymi de facto powinna zająć się <strong>komisja statutowo-regulaminowa</strong> przy wsparciu <strong>prawników samorządowych</strong>.</p><p style="text-align:justify;">Spektakl niezwykle <strong>żenujący</strong>, skupiający się na interesach <strong>politycznych</strong>, <strong>osobistych</strong> i <strong>partyjnych</strong> radnych, a nie sprawach <strong>mieszkańców miasta</strong>. Jaki będzie tego efekt? Żaden. No może tylko taki, że w najbliższy <strong>czwartek</strong> zapewne <strong>starosta Węgrzynowski</strong> straci większość w <strong>Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu</strong>, a co za tym idzie także <strong>przewodniczącego Szczepana Goskę</strong>.</p><p style="text-align:justify;">A radny <strong>Kucharski</strong>... cóż, dalej będzie znany z <strong>pieniactwa</strong>, <strong>komorniczych licytacji</strong> i osobistych <strong>niespełnionych ambicji</strong>, a ostatnio też prób <strong>zastraszania</strong> i <strong>skarg</strong> pisanych na członków rodzin osób, które go krytykują. Na szczęście już coraz mniej tych, którzy go bronią.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42946,kucharski-przegrywa-w-trybie-wyborczym-gajewski-i-tym-razem-gora"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Piotrowi Kucharskiemu nie podobają się artykuły na jego temat]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49063,piotrowi-kucharskiemu-nie-podobaja-sie-artykuly-na-jego-temat</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49063,piotrowi-kucharskiemu-nie-podobaja-sie-artykuly-na-jego-temat</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Jan 2025 17:37:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-piotrowi-kucharskiemu-nie-podobaja-sie-artykuly-na-jego-temat-1737788825.jpg</url>
                        <title>Piotrowi Kucharskiemu nie podobają się artykuły na jego temat</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49063,piotrowi-kucharskiemu-nie-podobaja-sie-artykuly-na-jego-temat</link>
                    </image><description>Od razu zaznaczę, dla pełnej jasności, że tekst ten ma charakter felietonowy, a więc subiektywny i jest reakcją na próbę zastraszania mnie i mojej żony przez radnego Rady Miejskiej Piotra Kucharskiego. To też próba tłumienia wolności dziennikarskiej i swobodnej krytyki osoby sprawującej funkcję publiczną i finansowanej ze środków publicznych. Jako radny sam wielokrotnie byłem recenzowany za swojej działalności. Często w sposób niesprawiedliwy i krzywdzący. Niejednokrotnie wywoływało to moją irytację. Teraz moją rodzinę próbuje atakować osoba, która mnie wielokrotnie wcześniej znieważała w internecie, posługując się oszczerstwami i pomówieniami. Na dowód posiadam dziesiątki screeenów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Zacznę od tego, że rzeczywiście mam w zwyczaju pisać to, co myślę. Często różne osoby w odwecie próbują dokuczać mojej rodzinie. Podejmują się bardziej agresywnych zachowań, jak spryskanie nam żywopłotu wokół posesji żrącą substancją. Wygrażały mi już różne osoby, myśląc zapewne, że się przestraszę. No cóż, niedoczekanie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie jest dla nikogo tajemnicą, że nie darzę szacunkiem polskich partii politycznych. Dla mnie wszystkie one mają gangsterski charakter i reprezentują jedynie wąskie grupy interesów a nie mieszkańców. Z kolei część radnych to osoby nastawione jedynie na osobisty interes. Obserwując ich, mamy prawo oceniać i wyrażać własne opinie. Okazuje się jednak, że nie zawsze. Niedawno odwiedził mnie jeden młody człowiek, który jako jedna z nielicznych osób zauważył, że ja te wszystkie znaczki partyjne mam... w głębokim poważaniu. Za to jestem typowym samorządowcem. Zarówno kiedy samorząd opisuję, jak i wtedy, kiedy w nim aktywnie działam.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W ubiegłej kadencji, jedną z głośniejszych akcji politycznych w całym kraju była tzw. obrona wolnych mediów. Też byłem jej zwolennikiem, ale z zupełnie innych powodów niż inni protestujący. Wolność mediów, to ich pluralizm, a więc możliwość wyboru oraz swoboda przekazu. Próby ich ograniczania są zwyczajnie aspołeczne i nieskuteczne w dobie internetu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem okazuje się, że dla uśmiechniętej, protestującej koalicji, wolne media to te, które ją chwalą. Wszystkie inne to media reżimowe. Dzisiaj czytamy doniesienia, że rządzący chcą robić to samo co ich poprzednicy, tyle że nie za pomocą ustaw ale dekretów, a &nbsp;do tego niektóre media delegalizować. &nbsp;Temat ten sam, tylko reżim całkiem nowy. Tylko czy na pewno nowy? Może wciąż ten sam, a jedynie postacie zmieniły miejsca na świeczniku.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/49042,piotr-kucharski-do-odwolania-komisja-jest-za"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Ale do rzeczy, wbrew temu, co opowiadają o mnie różni ludzie, nigdy do żadnej partii nie należałem i należał nie będą. Kandydując do samorządu w sumie nie robi mi różnicy z jakiego komitetu startuje (o ile nie jest to jakaś mocno lewicowa grupa), bo i tak zdobywając mandat robię swoje, czyli zabiegam o interesy mieszkańców, podejmuję interwencję i walczę. Do tego mnie ludzie wybierają przecież. Dlatego stoję ością w gardle różnych lokalnym politycznym cwaniaczkom, jak wspomniany na wstępie Piotr Kucharski. Bo w życiu trzeba być jakimś, najlepiej przyzwoitym. I jeśli ktoś się dokładnie przyjrzy, to zobaczy, że jestem atakowany i przez tych z lewa i z tych z prawa. Wiecie dlaczego? Bo nie ma żadnego prawa i lewa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W ubiegłej kadencji zdarzało mi się często krytykować działania członków Platformy Obywatelskiej, ich korumpowanie stanowiskami przez Starostę. Dotyczyło to działań nie tylko w naszym powiecie. Równocześnie moja żona była członkiem tej partii. W związku tym, radny Paweł Łuczak postanowił napisać skargę do mateczki partii na moją żonę, za to, że ma męża. Wcale nie żartuję. Jak ktoś chce, to mogę podesłać kopię. Ten zły mąż krytykuje, więc żonę trzeba albo wykluczyć albo zdyscyplinować. Klapsem? Czy jak inaczej? Miała się nawet odbyć jakaś rozprawa, w jakimś Sądzie Koleżeńskim, był wyznaczony termin, ale chyba Gajewski, który wówczas był szefem PO w mieście wyjaśnił komuś, jak bardzo jest to głupie. No ale przecież media wolne muszą być, nieprawdaż?&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48984,radny-kucharski-rozrabia-chodzi-o-350-zl-miesiecznie"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Moja żona pracuje również w KRUS i jest wspólnikiem w rodzinnej firmie. Z kolei ja jestem jedynym wydawcą portalu NaszTomaszow.pl i jego redaktorem naczelnym. Nie jestem natomiast właścicielem powierzchni reklamowych, bo tymi dysponują inne podmioty, które pokrywają koszty funkcjonowania, w tym serwera, opłaty domen, hostingu i wielu innych, które są niezbędne, by od strony technicznej mogło wszystko działać jak należy. &nbsp;Kiedyś pokrywałem te koszty z własnej kieszeni, nie mają c przychodów. &nbsp;Mieliśmy autorski CMS, za którego aktualizację non stop musiałem płacić spore pieniądze.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dlatego między innymi mamy teraz zewnętrzny CMS, za który płacimy jedynie miesięczny abonament, a firma która nam go dostarcza publikuje dodatkowo swoje reklamy i artykuły sponsorowane. To dłuższy temat techniczny. Ja za tworzenie treści na portalu nie pobieram żadnego wynagrodzenia. Firma żony i syna natomiast dysponuje powierzchnią reklamową i ma dzięki temu możliwość reklamowania własnej działalności i rekompensowania sobie ponoszonych kosztów przez umowy zawierane z podmiotami trzecimi. &nbsp;W tym ze wspomnianym wyżej właścicielem CMS-a. Ciekawostką jest to, że nawet za publikowane reklamy przez podmioty trzecie ja ponoszę odpowiedzialność indywidulaną. &nbsp;Oczywiście tropiciele tajemnic będą się tu doszukiwać dziwnych powiązań, ale ich nie ma. To nie Zgniły Melon ani Mrówka Biegająca.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W ostatnim czasie napisałem kilka publikacji na temat odwoływania Piotra Kucharskiego z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej. Artykuły faktograficzne, będące wynikiem aktualnych zdarzeń. Oparte na dokumentach i złożonym wniosku o odwołanie. W tekstach tych nie ma żadnego słowa przekłamania. Nawet sam zainteresowany nie był w stanie takiego wskazać. Pan Kucharski poczuł się jednak urażony i postanowił zażądać usunięcia opublikowanych treści. Na jakiej podstawie? Ochrony dóbr osobistych? Podobno.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42946,kucharski-przegrywa-w-trybie-wyborczym-gajewski-i-tym-razem-gora"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">W swoim żądaniu Pan Kucharski nie wskazuje które z treści są zniesławiające, lub naruszają dobra osobiste. Nie wskazuje nic, co należałoby w tekstach sprostować. Zamiast tego zawarł szereg insynuacji i żądania. Jakie? Przeczytajmy:&nbsp;</p><blockquote><p>&nbsp;Natychmiastowego zaprzestania publikowania na portalu „nasztomaszow.pl” treści o charakterze zniesławiającym i naruszającym moje dobra osobiste;</p><p>Usunięcia z portalu wszystkich dotychczas opublikowanych treści autorstwa Pan Mariusza Strzępka, które naruszają moje dobra osobiste;</p><p>Opublikowania na portalu oświadczenia o treści uzgodnionej ze mną, w którym przyznają Państwo, że publikowane treści były nieprawdziwe i szkalujące, a także przeproszą mnie Państwo za ich rozpowszechnianie.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Czyli mamy oświadczyć, że prawdziwe informacje, jakie przekazujemy czytelnikom są nieprawdziwe i jeszcze za to przeprosić. A co jeśli nie? No tu już pojawiają się groźby, bo Pan Kucharski mnie, mojej żonie i synowi postanowił grozić prokuraturą, a przecież (posiadam nagranie) twierdził w rozmowach ze swoimi lokatorami, że po wyborach to "oni" w sądach rządzą. To też nie żart mam zarchiwizowaną rozmowę do celów dowodowych. Są też screeny rozmów z komunikatora. Powinienem się bać? Może raczej powinienem tym zainteresować ministra Bodnara.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ale prawdziwy "hit" zostawiłem na koniec. Pismo skierowane do mojej żony i syna i chyba też mnie... sam nie wiem, bo jest tylko do mojej wiadomości, zatytułowane jest "Skarga na pracownicę KRUS panią Ewę Strzępek". Trudno uwierzyć do czego potrafi posunąć się osoba o tak wątpliwej kondycji etycznej. nie można bowiem odczytać tego inaczej jak formę jakiejś skargi na moją żonę do jej pracodawcy w sprawie, która nie ma żadnego związku z jej pracą zawodową. Możliwe, że jest to jakaś forma zastraszania. I to już jest bardzo poważna sprawa. Dużo poważniejsza niż urażona duma zdemaskowanego radnego.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[W poszukiwaniu ośrodka decyzyjnego. Witczak u Węgrzynowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48997,w-poszukiwaniu-osrodka-decyzyjnego-witczak-u-wegrzynowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48997,w-poszukiwaniu-osrodka-decyzyjnego-witczak-u-wegrzynowskiego</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jan 2025 20:44:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-w-poszukiwaniu-osrodka-decyzyjnego-witczak-u-wegrzynowskiego-1737380902.png</url>
                        <title>W poszukiwaniu ośrodka decyzyjnego. Witczak u Węgrzynowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48997,w-poszukiwaniu-osrodka-decyzyjnego-witczak-u-wegrzynowskiego</link>
                    </image><description>Kiedy na naszych łamach piszemy o nieformalnej koalicji szeregowego posła Koalicji Obywatelskiej z Tomaszowa Mazowieckiego, z prawą ręką Antoniego Macierewicza, czyli Mariuszem Węgrzynowskim, wiele osób niedowierza.  Tymczasem zarówno Macierewicz, jak i Witczak mają drzwi tomaszowskich szkół ponadpodstawowych szeroko otwarte dla swojej politycznej działalności, opartej w głównej mierze na autopromocji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jakiś czas temu do – zdaje się – wszystkich tomaszowskich szkół dotarły kalendarze na 2025 rok. Dyrektorzy dostali prośbę, żeby rozdystrybuować je wśród pracowników: nauczycieli i reszty kadry. I tu zaczyna się rzecz ciekawa, bo w środku – poza „klasycznymi” świętami w stylu „Dzień Babci” czy „Pierwszy dzień wiosny” – znajdujemy dwie informacje absolutnie kluczowe dla funkcjonowania miasta. Tak kluczowe, że bez nich Tomaszów mógłby się wręcz rozpaść.</p><p>Pierwsza to list posła. Z listem, jak to z listem – bywa różnie. Ale jest też zdjęcie. I to ono jest najważniejsze. Cała reszta wygląda jak dopisek do fotografii: trochę o frekwencji, trochę o „wspólnym zwycięstwie” i ta perła, którą już znamy z kampanii: <strong>„Wygraliśmy to razem”</strong>.</p><p>Poważnie? A ci, którzy głosowali inaczej, też wygrali? Czy oni „przegrali razem”, tylko nikt im tego nie powiedział? I na czym właściwie polega to zwycięstwo – poza inkasowaniem uposażenia i okazjonalnymi występami telewizyjnymi, które bardziej przypominają szkolną akademię niż debatę publiczną?</p><p>Bo jeśli największym sukcesem ma być – mówiąc brutalnie – umieszczenie w szpitalu prokurenta Glimasińskiego (co ma świadczyć o sprawczości i „współpracy z ośrodkiem decyzyjnym”), to ja przepraszam, ale takie zwycięstwa mają dość wątpliwy posmak.</p><p>Druga „niezbędna” informacja w kalendarzu to notka biograficzna. Ważna szczególnie dla wyborców, z którymi coś „wygrano”. Po roku sprawowania mandatu poseł postanowił się wreszcie przedstawić – jakby do tej pory głosy były oddane na chłopca z plakatu, a nie na realną osobę, o której wypadałoby wiedzieć cokolwiek więcej.</p><p>Tyle że nawet w tej notce są osobliwe braki. Nie ma nic o zasiadaniu w radzie nadzorczej spółki, nie ma informacji o uprawnieniach do zasiadania w niej, nie ma słowa o ukończeniu studiów MBA. A mówimy o osobie, która potrafi chwalić się nawet pastowaniem butów – więc brak MBA można uznać za zaskakujący… albo wręcz oczywisty, zależnie od tego, jaka była nazwa uczelni.</p><p>Teraz kilka zdań bardziej na poważnie. Trudno podejrzewać, żeby szeregowy poseł Platformy, pierwszej kadencji, siedzący w tylnych ławach, miał realny wpływ na politykę państwa. Jego sprawczość będzie raczej ograniczona do lokalnych rozgrywek, w których eliminuje się konkurentów i buduje własne zaplecze.</p><p>Ale nawet taki poseł powinien wykonywać choćby programowe minimum: interwencje, wsparcie spraw mieszkańców, pracę merytoryczną, konsultacje, nacisk na instytucje, które w Polsce często ruszają się dopiero wtedy, gdy „ktoś z Warszawy zadzwoni”.</p><p>I tu dochodzimy do sedna. Bardzo wątpię, żeby te kalendarze – druk, dystrybucja, cała akcja – były finansowane z prywatnych pieniędzy posła. Nie podejrzewam też, żeby płaciła za to Kancelaria Sejmu (to byłoby już absurdem do potęgi). Najbardziej prawdopodobna wersja jest inna: to środki z biura poselskiego. Czyli publiczne pieniądze przeznaczone na działalność posła.</p><p>Zasadne pytanie brzmi więc: <strong>czy to jest właściwy sposób ich wydatkowania?</strong> Czy te pieniądze nie powinny służyć mieszkańcom – finansowaniu ekspertyz, zatrudnianiu prawników, wspieraniu lokalnych inicjatyw, prowadzeniu realnych interwencji? Czy naprawdę najlepszym „produktem” biura poselskiego jest kalendarz z listem i zdjęciem?</p><p>Bo jeśli uznamy, że to normalne, to czym – w sensie mechanizmu – różni się to od historii z Funduszem Sprawiedliwości? To też są publiczne środki wydawane w sposób, który ma przede wszystkim efekt promocyjny i polityczny. Różnica polega tylko na skali i na tym, kto akurat stoi przy megafonie.</p><p>I w tym momencie pojawia się pytanie, którego nikt w Tomaszowie nie lubi: <strong>czym się różni Witczak od Macierewicza</strong>, skoro obaj do własnej promocji politycznej wykorzystują placówki oświatowe?</p><p>Na ostatniej sesji Rady Powiatu usłyszeliśmy, że jest tylko jeden właściwy ośrodek decyzyjny – Starosta Węgrzynowski. Skoro tak, to rozumiem, że te kalendarze też nie wzięły się znikąd. Że dzieje się wszystko przy wiedzy, udziale i zgodzie. Prawda?</p><p>Bo jeśli nie – to znaczy, że w Tomaszowie są jednak co najmniej dwa „ośrodki decyzyjne”. A wtedy robi się jeszcze ciekawiej.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Radny Kucharski rozrabia. Chodzi o 350 zł miesięcznie?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48984,radny-kucharski-rozrabia-chodzi-o-350-zl-miesiecznie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48984,radny-kucharski-rozrabia-chodzi-o-350-zl-miesiecznie</guid>
            <pubDate>Sat, 18 Jan 2025 20:44:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-radny-kucharski-rozrabia-chodzi-o-350-zl-miesiecznie-1737231708.png</url>
                        <title>Radny Kucharski rozrabia. Chodzi o 350 zł miesięcznie?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48984,radny-kucharski-rozrabia-chodzi-o-350-zl-miesiecznie</link>
                    </image><description>Jednymi z najbardziej istotnych uprawnień, jakie posiadają radni samorządowi są możliwości sprawowania kontroli nad działalnością miasta lub powiatu. Można je realizować za pomocą organu ustawowego, jakim jest komisja rewizyjna w danym samorządzie, ale także indywidualnie. Co ciekawe zmiany w ustawodawstwie wprowadzone przez PiS dają większe uprawnienia kontrolne radnym indywidualnie, niże wtedy, kiedy działają oni w formie komisji. Każdy radny ma prawo wstępu niemalże wszędzie oraz żądania wszelkich dokumentów związanych z realizacją zadań nałożonych ustawami. Co ważne (bo część urzędników próbuje to robić) jedyne ograniczenia muszą wynikać bezpośrednio z ustawy. W tomaszowskiej Radzie Miejskiej funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej pełni Piotr Kucharski. Okazuje się jednak, że inni członkowie tego gremium mają go dosyć i zamierzają odwołać. Czy chodzi o to, że jak sam twierdzi, jest niewygodny dla Prezydenta? Czy tylko o 350 złotych diety więcej. Radny już w poprzedniej kadencji dał się poznać, jako główny samorządowy śledczy. Badał nawet kaloryczność węgla w spółce ZGC. Usilnie poszukiwał nieprawidłowości w TTBS, a następnie próbował załatwiać mieszkania dla własnych kłopotliwych lokatorów. Analiza aktywności radnego z ubiegłej kadencji pokazuje dużą liczbę interpelacji i małą liczbę konkretnych i merytorycznych wniosków.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42946,kucharski-przegrywa-w-trybie-wyborczym-gajewski-i-tym-razem-gora"></oembed></figure><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/42186,pomyslow-nie-ma-jest-za-to-agresywna-krytyka"></oembed></figure><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Konkursy na stanowiska pracy w większości urzędów to fikcja. Na działaczy partyjnych praca czeka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48952,konkursy-na-stanowiska-pracy-w-wiekszosci-urzedow-to-fikcja-na-dzialaczy-partyjnych-praca-czeka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48952,konkursy-na-stanowiska-pracy-w-wiekszosci-urzedow-to-fikcja-na-dzialaczy-partyjnych-praca-czeka</guid>
            <pubDate>Sat, 18 Jan 2025 18:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-konkursy-na-stanowiska-pracy-w-wiekszosci-urzedow-to-fikcja-na-dzialaczy-partyjnych-praca-czeka-1737129806.jpg</url>
                        <title>Konkursy na stanowiska pracy w większości urzędów to fikcja. Na działaczy partyjnych praca czeka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48952,konkursy-na-stanowiska-pracy-w-wiekszosci-urzedow-to-fikcja-na-dzialaczy-partyjnych-praca-czeka</link>
                    </image><description>Rozdawnictwo stanowisk politycznym córom i synom zawsze stanowi źródło społecznych emocji. Niestety w ciągu ostatnich 30 lat, mimo szumnych zapowiedzi a nawet kilku prób nie udało się stworzyć Korpusu Administracji Publicznej, czyli wysoce wykwalifikowanej kadry.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Urzędy, samorządowe spółki, państwowe przedsiębiorstwa państwowe są łupem dla partyjniackich zorganizowanych grup interesów (by nie użyć mocniejszego słowa). Działacze, partyjni, członkowie ich rodzin, ciotki, żony i kochanki. Radny staje się natychmiast pracownikiem samorządowym, państwowym, lub w rządowej agencji. Często się zdarza, że ludzie zatrudniani na różnych stanowiskach nie mają pojęcia o pracy, jaką mają wykonywać. Zdarzają się też przypadki, kiedy w miejscu pracy stawiają się okazjonalnie. Myślicie, że to domena PiS-u? No to się mylicie. Ktoś, kto próbuje Wam to wmówić po prostu kłamie</p><p style="text-align:justify;">Szumnie zapowiadane zmiany w jakości sprawowania władzy, z którymi szli do wyborów tzw. demokraci, okazały się jedynie pyłem na wietrze. Podobnie jak walka o wolne media, czy setki innych obietnic, okazały się totalnym pustosłowiem. Czy coś w tym nowego? Ależ skądże. Sytuacja powtarza się co 4 lata. Jedni uprawiają nepotyzm, inni go krytykują, po czym następuje zamiana i teraz k.... My!. Różnica polega na tym, że przy każdej zmianie, Ci którzy przychodzą chcą jeszcze więcej, są jeszcze bardziej głodni przywilejów, profitów i pieniędzy. Stają się jeszcze bardziej pazerni. Pro publico bono? Wolne żarty....</p><p style="text-align:justify;">Jeden z radnych Koalicji Obywatelskiej postanowił dzisiaj skrytykować powołanie bez konkursu na stanowisko dyrektora Waldemara Wendrowskiego. No cóż, konkurs zapewne by się przydał, bo nasze Muzeum zatrzymało się w swojej działalności jakieś 30 lat temu. W tym czasie świat mocno się zmienił. Dzisiejsze Muzea, to prawdziwe multimedialne kombinaty. Ale nie o tym jest ten felieton.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trudno w tym kontekście nie wspomnieć o tym, że w całym kraju następuje wymiana kadr pisowskich na platformerskie, czy peeselowskie. Słyszeliście o jakiś konkursach? Czy ktoś ogłaszał konkursy na kierownika placówki KRUS w Tomaszowie albo dyrektora oddziału regionalnego? Obie funkcje pełnią radni Koalicji Obywatelskiej, Marek Krawczyk i Michał Jodłowski.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48883,bez-pogladow-i-bez-zasad-za-to-z-duza-doza-cynizmu"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Co odpowiada rzecznik prasowy KRUS, zapytany w tej sprawie? Ktoś powołał, bo mógł, a konkurs nie był wymagany. Reszta to zwyczajne bajdurzenie. W ostatnim czasie w tej samej placówce rozstrzygnięto natomiast dwa konkursy na stanowiska urzędnicze. W jednym wygrał kandydat w wyborach samorządowych PO, w drugim członek rodziny kandydata. Byli najlepsi spośród kilkunastu innych kandydatów, mimo, że jedna z tych osób nie dała nawet rady zdać przyzwoitej matury, o studiach nie wspominając. No ale w wymogach było wykształcenie średnie. KOMED ukończony, więc wszystko się zgadza.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Bądźmy jednak sprawiedliwi, Marek Krawczyk wcześniej w administracji pracował, to że nie miał do czynienia z rolniczymi ubezpieczeniami to inna całkiem sprawa. Za to nominowany wcześniej na kierownika tej samej placówki, przy udziale Starosty Węgrzynowskiego, Szczepan Goska, był prawdziwym gwiazdorem, o którym anegdoty opowiadali urzędnicy KRUS w całej Polsce, bo tak niekompetentnej osoby na kierowniczym stanowisku jeszcze nie widzieli. W końcu dyrektor łódzkiego oddziału nie wytrzymał wariactw Goski i pan kierownik ze stanowiskiem się pożegnał. Jego miejsce zajął Włodzimierz Justyna.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Rzecz w tym jednak, że nie o konkursy tu chodzi. Nawet kiedy się one pojawiają, to z góry wiadomo, kto ma wygrać. Kiedy oglądałam ogłoszenie o konkursie w KRUS, bezbłędnie wskazałam dwie osoby. Nie to jest prawdziwym problemem. Rzecz w tym, że partyjniackie mafie (bo nie można ich nazwać inaczej) pozbawiają możliwości awansu zawodowego setki przyzwoitych i pracowitych ludzi, którzy swojej pracy poświęcili całe życie. Znają przepisy, procedury, są szanowani w gronie współpracowników. Czy buduje to motywacje? Czy raczej wpływa zniechęcająco? Po co się starać i dawać z siebie więcej, kiedy wolne wyższe stanowisko zajmie radny albo przyjaciel jakiegoś posła. Osoba doświadczona i posiadająca wiedzę, całe życie spędzi jako referent&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gajewski wykluczony z PO? Fajno jakbym sam coś o tym wiedział - odpowiada były radny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48892,gajewski-wykluczony-z-po-fajno-jakbym-sam-cos-o-tym-wiedzial-odpowiada-byly-radny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48892,gajewski-wykluczony-z-po-fajno-jakbym-sam-cos-o-tym-wiedzial-odpowiada-byly-radny</guid>
            <pubDate>Fri, 10 Jan 2025 21:40:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-gajewski-wykluczony-z-po-fajno-jakbym-sam-cos-o-tym-wiedzial-odpowiada-byly-radny-1736497460.jpg</url>
                        <title>Gajewski wykluczony z PO? Fajno jakbym sam coś o tym wiedział - odpowiada były radny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48892,gajewski-wykluczony-z-po-fajno-jakbym-sam-cos-o-tym-wiedzial-odpowiada-byly-radny</link>
                    </image><description>Czy można wykluczyć z partii kogoś, kto zrezygnował z tej partii i nie chce w niej być? Czy można bez jego wiedzy dać wyciek do mediów, sugerując niecne działania? Okazuje się, że można. Pokazuje to przykład Arkadiusza Gajewskiego, do niedawna lidera tomaszowskiej Platformy Obywatelskiej i radnego sejmiku województwa łódzkiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">O tym, że Gajewski w Platformie Obywatelskiej został wykluczony mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego (i sam zainteresowany również) mogli dowiedzieć się z wczorajszego wydania Tomaszowskiego Informatora Tygodniowego. Skoro gazeta taką informację opublikowała, bez weryfikowania jej u samego Gajewskiego musiała uznać jej źródło za wiarygodne. Być może nawet dostarczono do redakcji odpowiedni dokument. Kto ją przekazał? Kto mógł takimi "kwitami" dysponować? Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista, bo szefem powiatowych struktur PO, jest Adrian Witczak. Co ciekawe news ukazał się prawie miesiąc po tym, jak Sąd Koleżeński w Warszawie taką decyzję podjął i kilka dni po ujawnieniu przez nasz portal faktu masowych rezygnacji członków PO z przynależności do partii i odejściu dwóch radnych miejskich. Mamy więc do czynienia z klasyczną próbą odwrócenia uwagi, a sam poseł w rozmowie w Strefie FM zaprzeczał odejściom członków, najwyraźniej mocno rozmijając się z prawdą.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48868,tomaszowska-platforma-w-opalach-wszyscy-wskazuja-jednego-winnego-jest-nim-adrian-witczak"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Według informacji przekazanych przez TIT, powodem wykluczenia miało być mobbingowanie jednego z pracowników firmy ZGWiK Łódź, w której Arkadiusz Gajewski miał funkcję kierowniczą. Pracownik ten, zresztą członek PO miał być zmuszany do pracy na prywatnej działce Gajewskiego, w tym między innymi do pomalowania (bez stosownego wynagrodzenia) altany. Do zdarzeń miało dojść trzy lata przed tym, zanim pracownik ten złożył skargę do władz wojewódzkich partii. Dodatkowo po tym, jak firma nie przedłużyła z nim umowy o pracę, w &nbsp;związku z poważną awarią, do jakiej miał się przyczynić.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Do informacji o wykluczeniu odniósł się na swoim profilu Facebookowym zaskoczony Arkadiusz Gajewski. Zaskoczony był przede wszystkim dlatego, że w listopadzie sam złożył rezygnację z członkostwa w partii. &nbsp;Miało to miejsce 20 listopada ubiegłego roku, a więc miesiąc przed decyzją Sądu Koleżeńskiego PO. Były radny sejmiku wojewódzkiego twierdzi też, że o decyzji nikt go nie powiadomił. Nie wysłuchano też piętnastu wskazanych przez niego świadków i nie odniesiono się do argumentów i dokumentów, jakie przedstawił.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Nic nie wiem o niczym i magle czytam, że ktoś mnie wykluczył. Czytam. Bęc. No sukces bo zabito już zabitego trupa. Nie wykluczajcie tego co sam już zrezygnował - no nie ma kogo. Koniec. A jeśli już to może fajno jakbym sam coś o tym wiedział. Smutne to i głupie, że wie coś dziennikarz, a ja sam NIC. I kto i po co mu to dał i pisze. Nie zadzwoni i nie zapyta. Ech. Rozumiecie jaki to absurd? Nic mi nie wiadomo do dziś o jakimś wykluczeniu. Nikt mnie nie wezwał, nie poinformował, nikt nic nie powiedział. Nic. Zero. Nigdzie nie byłem, nie powołano i nie wysłuchano mi 15 świadków. NIKOGO - mnie samego nie wysłuchano. Może to śmieszne, ale słowo honoru, że tak jak wyżej. Między innymi dlatego zrezygnowałem. I to nie jest w ogóle zabawne...</p></blockquote><p style="text-align:justify;">- czytamy we wpisie byłego polityka PO, który poniekąd wskazuje też winnego całego zamieszania:</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(8,8,9);">Rozumiem życie, że trzeba zabić starego wilka by młody mógł być nowy szalał i taki to cykl historii, ok. Ale można to NAPRAWDĘ zrobić na różne sposoby. Niektóre z nich mogą mieć nawet ciut klasy czy uznania dla czyjejś pracy czy trochę zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Głębiej publicznie nie będę opisywał,&nbsp;</span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48883,bez-pogladow-i-bez-zasad-za-to-z-duza-doza-cynizmu"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Kiedy czyta się wyjaśnienia Arkadiusza Gajewskiego, trudno odnieść wrażenie, że adresowane są one przede wszystkim do jego byłych koleżanek i kolegów z Platformy Obywatelskiej. Postronny czytelnik niewiele z tego zrozumie, nie znając genezy zdarzeń. <span style="color:#333333;">Widać, że reakcje Gajewskiego to mieszanka kpin i bezradnej irytacji.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;">Trzeba pamiętać, że Arkadiusz Gajewski po tym, jak przestał być radnym miejskim, przed dwie kadencje sprawował mandat radnego wojewódzkiego. Sam na FB przypomina swoje sukcesy, pisząc o współpracy z gminami i inwestycjach.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Miło spojrzeć co udało się przez minione lata zrobić dla Tomaszowa i okręgu - czy to 4 lata radny miejski czy 10 lat w Sejmiku. Patrzę na przystań nad Pilicą, autobusy czy błonie nad Wolbórką - to krzepi. Uśmiecham się jadąc w713 czy patrząc przystań w Smardzewicach. Długo wymieniać. To etap zamknięty. Czas na innych. BTW strata radnego Sejmiku to fatalna sprawa. No szkoda.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Po tym, jak PO przeobraziło się w Koalicję Obywatelską, która wchłonęła kilka mniejszych politycznych tworów, Gajewski stracił swoją pozycję lidera na liście kandydatów do sejmiku w kolejnych wyborach, na rzecz niezbyt znanej kandydatki z partii Nowoczesna ze Skierniewic. On sam uważa, że stało się tak nieprzypadkowo i że ktoś z Tomaszowa i Łodzi mocno o to zabiegał. Dlatego postanowił się wycofać i wziąć udział w wyborach do Rady Powiatu Tomaszowskiego. Jeszcze na 2-3 dni przed rejestracją list miał być liderem w okręgu numer 3. <span style="color:#333333;">Taka też była w Tomaszowie uchwała rady Powiatu PO. Cudownie zmienił ją odbyty zdalnie na Messengerze Zarząd Powiatu dzień przed rejestracją list.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;">Właśnie wtedy pojawił się były pracownik łódzkiego ZGWiK ze skargą. Dotarł także do naszej redakcji. Telefonując i umawiając się na spotkanie twierdził, że skierował go do nas jeden z radnych powiatowych PO. Podkreślał też usilnie, że chodzi o bardzo poważną sprawę "życia lub śmierci".&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na spotkaniu tym, mężczyzna (jak się okazało później okazało znajomy Gajewskiego, były przedsiębiorca, którego firmę obsługiwało biuro rachunkowe należące do radnego) przedstawił prawdziwie przerażającą opowieść na temat mobbingu, wykorzystywania pracowników samorządowej firmy do prywatnych usług, wielomiesięcznego prześladowania. Na potwierdzenie słów posiadał skargę, której przyjęcie potwierdziła spółka, oraz kilka zdjęć, przedstawiających fragmenty zabudowań na działce Gajewskiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Panu Mariuszowi bardzo zależało na szybkim przygotowaniu artykułu i jak najszybszej jego publikacji. był zdziwiony, kiedy usłyszał, że informacje, jakie przekazał, musimy zweryfikować w kilku źródłach i że zapewne zajmie to kilka dni. Że tematem się zajmiemy ale zapewne artykuł ukaże się dopiero po wyborach samorządowych. Zarzut stronniczości mógłby być tu tym bardziej zasadny, że właściciel portalu miał w wyborach konkurować z Gajewskim w tym samym okręgu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pan stwierdził, że artykuł musi być gotowy do poniedziałku (rozmowa odbywała się w piątek). Ostatecznie okazało się, że chodziło o to, że poniedziałek był ostatnim dniem rejestracji list, a intryga skierowana przeciwko Gajewskiemu miała pozbawić go miejsca na liście. <span style="color:#333333;">Oczywiście instrukcje pochodziły z PO.</span></p><p style="text-align:justify;">Skarżący przez kilka miesięcy zmieniał swoje stanowisko. Raz był mobbingowany, innym razem nie był. Do złożenia skargi został namówiony. Następnie chciał ją wycofywać. To znowu rezygnował z wycofania. By go uspokoić nawet zatrudniono go ponownie w firmie, bo to właśnie mu obiecano. Na krótko.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#333333;">Raz w obecności świadka Barbary Klatki u niego w domu uroczyście skargę wycofał ze łzami w oczach tłumacząc, że był sterowany i córka przesadziła pisząc w nocy na szybko dla niego skargę – na polecenia z lokalnej PO. To znowu rezygnował z wycofania po tygodniu. Po tym znów wycofywał publicznie i z hukiem skargę przy innych świadkach.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;">Okazało się też, że osoba, która go do nas kierowała dosyć dokładnie poinstruowała go co ma mówić w czasie rozmowy, jak zdobyć nasze zaufanie i jak przekonać do publikacji. Pan Mariusz nie sprostał jednak zadaniu. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dzisiaj Gajewski jest skarbnikiem w Rawie Mazowieckiej. Twierdzi, że od polityki chce się trzymać z daleka. Trudno w to uwierzyć, bo stare polskie przysłowie mówi, że zawsze będzie ciągnąć wilka do lasu.&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Chcę 8 lat doświadczenia w ZWIK (tomaszowski, rawski, łódzki) spożytkować i pomóc lokalnie. Problem produkcji, cen, jakości wody w mieście - sprawa STRATEGICZNA i ponad polityką.</p></blockquote><p>- podsumowuje<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Bez poglądów i bez zasad, za to z dużą dozą cynizmu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48883,bez-pogladow-i-bez-zasad-za-to-z-duza-doza-cynizmu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48883,bez-pogladow-i-bez-zasad-za-to-z-duza-doza-cynizmu</guid>
            <pubDate>Wed, 08 Jan 2025 13:20:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-bez-pogladow-i-bez-zasad-za-to-z-duza-doza-cynizmu-1736343318.png</url>
                        <title>Bez poglądów i bez zasad, za to z dużą dozą cynizmu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48883,bez-pogladow-i-bez-zasad-za-to-z-duza-doza-cynizmu</link>
                    </image><description>Czy ktoś jeszcze pamięta Andrzeja Olechowskiego oraz to, że brał on udział w wyborach prezydenckich, a nawet osiągnął całkiem niezły wynik? To właśnie wówczas powstał ruch Obywatele Dla Rzeczypospolitej, który stał się zalążkiem Platformy Obywatelskiej. Do Olechowskiego dołączył Donald Tusk &quot;wycięty&quot; w wyborach władz ówczesnej Unii Wolności. Trzecim tzw. tenorem był Maciej Płażyński. Dopiero później pojawił się Jan Maria Rokita. Dzisiaj pozostał już tylko Tusk. Niewiele osób pojechało na zjazd &quot;założycielski&quot; do hali gdańskiej &quot;Oliwii&quot;. Do nielicznych należał Jacek Kowalewski i jeśli już kogoś można byłoby nazywać &quot;ikoną tomaszowskiej Platformy&quot; to chyba właśnie jego a nie posła, który spędził w niej zaledwie chwilę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Czy ktoś wie co to takiego był <strong>AWS</strong>? To taki <strong>twór wyborczy</strong>, w skład którego wchodziło mnóstwo <strong>partii</strong>, <strong>partyjek</strong> i <strong>organizacji społecznych</strong>, w tym <strong>NSZZ Solidarność</strong>. Prym wiódł tu <strong>Marian Krzaklewski</strong>, któremu jednak zabrakło odwagi, by zostać <strong>Premierem</strong>. <strong>AWS</strong> rządził w kraju w koalicji z <strong>Unią Wolności</strong>. Nie przetrwała ona jednak do końca <strong>kadencji</strong>. <strong>Erozja władzy</strong> była tak ogromna, że po <strong>4 latach</strong> do rządów w Polsce znowu doszło <strong>postkomunistyczne SLD</strong>. Po <strong>AWS</strong> zostały jedynie <strong>gruzy</strong> i <strong>nieprzyjemny zapach</strong>. Przed wyborami w <strong>2001 roku</strong> politycy zaczęli szukać sobie miejsca. Tak powstały <strong>PiS</strong> i <strong>PO</strong>.</p><p><strong>Tusk</strong> z grupą posłów z dawnego <strong>Kongresu Liberalno-Demokratycznego</strong>, <strong>Płażyński</strong> z grupką konserwatystów oraz grupka „<strong>naturszczyków</strong>” <strong>Olechowskiego</strong>. <strong>Platforma</strong> zapowiedziała zbudowanie <strong>nowej jakości w polityce</strong>. Wybór kandydatów na posłów w drodze <strong>prawyborów</strong>, <strong>normalizację prawa</strong> i więcej <strong>wolności</strong> i <strong>normalności</strong>. W swoich założeniach partia miała mieć <strong>konserwatywno-liberalny charakter</strong>, czyli być <strong>nowoczesną proeuropejską chadecją</strong>. Faktycznie przez jakiś czas nawet taka była. Później odchodzili kolejni <strong>liderzy</strong>. Został sam <strong>Donald Tusk</strong> i jego pozbawiony jakiegokolwiek światopoglądu „<strong>dwór</strong>”.</p><p>Oglądałem to wszystko z bliska, bo prowadziłem kampanię startującemu w wyborach sejmowych, <strong>Sławomirowi Żegocie</strong>. W kampanii senackiej pomagałem niezwykle sympatycznemu, <strong>mistrzowi olimpijskiemu</strong>, <strong>Mieczysławowi Nowickiemu</strong>. To, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to <strong>entuzjazm</strong> i chęć dokonania <strong>zmian</strong>. Dzisiaj można byłoby to nazwać „<strong>frajerstwem</strong>”. Mamy z nim do czynienia co <strong>4 lata</strong>. Porównajcie różne <strong>nowe-twory</strong>, jakie pojawiały się przy okazji wyborów: <strong>Nowoczesne</strong>, <strong>Wiosny</strong>, <strong>Ruchy Palikota</strong> i <strong>Kukiza</strong>. Nie zostało z nich nic. Ludzie, którzy do nich entuzjastycznie dołączali robili to w <strong>dobrej wierze</strong>. Chociaż przyznać trzeba, że nie brakowało i tych kierujących się <strong>cynicznym wyrachowaniem</strong>. Ostatni przykład to <strong>Hołownia</strong>.</p><p>Ale wracając roku <strong>2001</strong> znowu zapewne wszyscy zapomnieli, że na listach <strong>Platformy Obywatelskiej</strong> znaleźli się też w wyniku porozumienia działacze <strong>Unii Polityki Realnej</strong> <strong>Janusza Korwin-Mikkego</strong>. Zaskoczeni? Przecież to protoplasta <strong>Nowej Nadziei</strong> i <strong>Konfederacji</strong>, znienawidzonych przez <strong>PiS</strong>. Wynik całości nie był po pierwszych wyborach rewelacyjny ale jakąś grupę <strong>posłów</strong> udało się wprowadzić, co dawało podstawy do <strong>budowania</strong>. W kolejnych wyborach ruszyli wszyscy przeciwko <strong>SLD</strong>. No i udało się tego wroga pokonać, ale do zapowiadanej koalicji <strong>PO-PiS</strong> nie doszło. Zamiast tego, <strong>Kaczyński</strong> dogadał się z <strong>Lepperem</strong> i <strong>Giertychem</strong>. No i <strong>wojna</strong> dwóch partyjniackich „<strong>cwaniaczków</strong>” trwa do dziś. Tak naprawdę można by tu zaśpiewać: trudno nam być ze sobą, bez siebie nie jest lżej.</p><p>Z <strong>liberalno-konserwatywnej Platformy Obywatelskiej</strong> nie zostało już kompletnie nic. Symbolem zepsucia „<strong>chadeckiego sznytu</strong>” są tacy ludzie jak <strong>Klaudia Jachira</strong>, czy u nas lokalnie <strong>Adrian Witczak</strong>. <strong>Liberalizm</strong> przejawia się jedynie w kwestiach <strong>obyczajowych</strong>. <strong>Gospodarczo</strong> wprowadzający kolejne nowe <strong>ograniczenia</strong> i <strong>obciążenia podatkowe</strong> oraz <strong>parapodatki</strong>. O <strong>wolności</strong>, niczym <strong>Hołdys</strong>, możemy jedynie śnić. <strong>Platforma</strong> przejęła do siebie <strong>elektorat skrajnie lewicowy</strong>, ale nie ten w wymiarze <strong>socjalnym</strong>. Do tego prym w niej wiodą <strong>koterie</strong> cynicznych <strong>karierowiczów</strong> pozbawionych jakichkolwiek <strong>poglądów</strong> i <strong>zasad etycznych</strong>.</p><p><strong>Tomaszowska Platforma Obywatelska</strong> zmieniła się podobnie jak ta ogólnopolska. <strong>Ludzie</strong>, którzy ją zakładali i tworzyli od podstaw albo już <strong>odeszli</strong> albo czują się w niej <strong>źle</strong> i pewnie powoli zaczną <strong>znikać</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Pytacie: kto na to pozwolił?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48854,pytacie-kto-na-to-pozwolil</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48854,pytacie-kto-na-to-pozwolil</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Jan 2025 20:03:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-pytacie-kto-na-to-pozwolil-1735980738.jpg</url>
                        <title>Pytacie: kto na to pozwolił?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48854,pytacie-kto-na-to-pozwolil</link>
                    </image><description>Kolejne decyzje personalne podejmowane przez starostę Mariusza Węgrzynowskiego budzą nie tylko zdziwienie ale i oburzenie. Na portalu NaszTomaszow.pl, jako pierwszy informowałem o zatrudnianiu nowych dyrektorów w szpitalu, pisałem także o stworzeniu nikomu niepotrzebnego stanowiska prokurenta. Chyba jako jedyny radny występowałem przeciwko &quot;występom&quot; Antoniego Macierewicza w &quot;Mechaniku&quot; na rozpoczęciu roku szkolnego. Być może dlatego wiele osób pyta mnie o to, jak to się stało, że ktoś taki jak Mariusz Węgrzynowski został po raz kolejny starostą, mimo, że w poprzedniej kadencji nie brakowało konfliktów, a jakość jego zarządzanie wymyka się racjonalnej ocenie. Do tego władza Starosty opierała się jedynie na grupce skorumpowanych radnych KO.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Już kilka razy różne osoby zwracały mi uwagę, że ujawniam kulisy lokalnej politycznej "kuchni" i że może nie powinienem tego robić. Podobno nie służy to budowaniu wzajemnego zaufania i stwarza problemy przy współpracy, a ludzie wykazujący złą wolę, znajdują w tym argumenty, do burzenia wszelkich prób porozumienia. No cóż, te same osoby często rozpowszechniają podobne informacje, tyle, że lubią się mijać z prawdą lub całkowicie tworzyć alternatywną rzeczywistość. Zapewne niektórzy z moich czytelników jeszcze pamiętają jak to jedna radna cynicznie próbowała obciążać mnie odpowiedzialnością za własne działania i zaniechania. Wtórował jej niestety TIT, zamiast potępiać. Wciąż słyszę, że nie powinienem jej krytykować. Poważnie? Przecież ja nawet jeszcze nie zacząłem tego robić.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak to się więc stało, że Mariusz Węgrzynowski został Starostą? Kiedy szliśmy na pierwszą w tej kadencji sesję mieliśmy zupełnie inny obraz i przygotowane porozumienie o współpracy z KO oraz PSL. Wystarczyło je tylko podpisać. Podobno wszystko było wstępnie dogadane, łącznie z przerwą, w czasie której mieliśmy ustalić ewentualnego Starostę i członków zarządu.... Jeden z radnych PSL wziął dokument i miał zebrać pod nim podpisy. Po jakimś czasie okazało się, że mu się to nie udało. Za to otrzymaliśmy informację o tym, że jeden z posłów KO dogadał się z Mariuszem Węgrzynowskim i kilku radnych tego w klubu w głosowaniu ma się wstrzymać. To wystarczyłoby do wyboru Węgrzynowskiego i proponowanego przez niego zarządu (ostatecznie tak się stało, tylko kilka tygodni później, ale o tym za chwilę).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Aby nie pozwolić stworzyć jednorodnego zarządu i mieć jakąś kontrolę nad tym co się w powiecie dzieje należało wprowadzić własnych członków zarządu. I tak właśnie zrobiliśmy, Obok Michała Czechowicza, trafiła tam też Zofia Szymańska i Marek Kubiak. Stosunek głosów w zarządzie 3/2. Sytuacje takie jak ta z powołaniem prezesa w TCZ nie miałyby prawa mieć miejsca. Podobnie z prokurentami itd. Do tego Szymańska to prawniczka z dużym doświadczeniem samorządowym, więc trudny partner do oszukania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak zapewne wiadomo ta "koalicja" nie potrwała długo. Nie udzielenie przez nas absolutorium Zarządowi miało poskutkować odwołaniem Starosty, Mogło też dać czas na rozmowy koalicyjne i zawarcie porozumienia grupy radnych chcących współpracować dla dobra powiatu (nie ważne z jakich opcji). I wtedy właśnie radni KO postanowili zrobić najgłupszą z możliwych rzeczy. Zgodzili się na odwołanie Kubiaka i Szymańskiej. Tak się dzieje, kiedy ludzie własne decyzje konsultują z kimś, kto widzi tylko czubek własnego nosa i nie potrafi niczego ogarnąć z szerszej perspektywy. A już dobro publiczne, to pojęcie całkiem dla niego obce.</p><p style="text-align:justify;">Straciliśmy nie tylko minimum kontroli, jaką posiadała Rada, ale Węgrzynowski dostał możliwość wciągnięcia do Zarządu dwójki kolejnych PiSowskich radnych, co scementowało ostatecznie układ władzy firmowany przez Macierewicza. Prawda, że genialne polityczne posunięcie? Konsultowane zapewne z tą samą zapatrzoną w siebie osobą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Kolejne dwa głosowania, by odwołać Węgrzynowskiego i brakowało jednego głosu. Mimo, że okazało się, że większości w Radzie żadnej nie posiada, Radna Koalicji Obywatelskiej nie zagłosowała za odwołaniem. Dlaczego? Czy powodem jest tylko to, że bliski rodzinnie człowiek dostał intratną posadę? Chyba nie do końca, bo gdyby tak było, to panią wykluczono by już dawno z klubu radnych, tak jak w tamtej kadencji zrobiono z radnymi kolaborującymi z Węgrzynowskim. &nbsp;Co to oznacza? Moim zdaniem to, że nienawiść dwóch panów do Marcina Witko ich jednoczy i manipulują radnymi z dwóch klubów w Radzie Powiatu. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć, nawet jeśli ktoś usilnie będzie własnym wyborcom wmawiał, że jest inaczej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy uda się to zmienić? Nic na to nie wskazuje. Nawet jeśli uda się utrzymać 13 radnych, to nadal brak będzie jednego głosu do odwołania ludzi Macierewicza. Efekt działań jest taki, że KO straciło w mieście dwójkę radnych, którzy wystąpili z Klubu, a w powiecie nie mają jednej radnej. To rzadki przypadek, by w pół roku tak skurczyć własne szeregi. &nbsp;Nic tylko pogratulować i zapytać: co będzie za kolejne 6 miesięcy.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Bliski człowiek Macierewicza prezesem tomaszowskiego szpitala]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48821,bliski-czlowiek-macierewicza-prezesem-tomaszowskiego-szpitala</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48821,bliski-czlowiek-macierewicza-prezesem-tomaszowskiego-szpitala</guid>
            <pubDate>Wed, 01 Jan 2025 11:35:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-bliski-czlowiek-macierewicza-prezesem-tomaszowskiego-szpitala-1735673035.jpg</url>
                        <title>Bliski człowiek Macierewicza prezesem tomaszowskiego szpitala</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48821,bliski-czlowiek-macierewicza-prezesem-tomaszowskiego-szpitala</link>
                    </image><description>Wczoraj pisałem o braku decyzji, co do powołania na funkcję Prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Dzisiaj już zapadła. Prezes Wiesław Chudzik przestaje kierować szpitalem. Na jego miejsce Mariusz Węgrzynowski wyznaczył bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza, byłego zastępcę Służby Kontrwywiadu Wojskowego płk Marka Utrackiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Co wiemy o <strong>Marku Utrackim</strong>. Informacje w Internecie są dosyć skąpe. Dotyczą one przede wszystkim <strong>nielegalnego inwigilowania osób</strong> w czasie służby w <strong>SKW</strong>. Z <strong>„Rzeczpospolitej”</strong> dowiadujemy się, że w przeszłości działał z <strong>Antonim Macierewiczem</strong> w <strong>Lidze Polskich Rodzin</strong>. Później zasiadał w kierowanej przez tego drugiego <strong>komisji weryfikacyjnej ds. WSI</strong>. Incydent związany z <strong>wynoszeniem niejawnych dokumentów</strong> miał miejsce na początku <strong>2007 roku</strong>.</p><p><i>– Sprawa wyszła na jaw przy okazji <strong>sporu Macierewicza z Radosławem Sikorskim</strong>, ówczesnym szefem <strong>MON</strong> w rządzie PiS. Sikorski wysłał do premiera <strong>Jarosława Kaczyńskiego</strong> <strong>wniosek o odwołanie Antoniego Macierewicza</strong> ze stanowiska szefa <strong>Służby Kontrwywiadu Wojskowego</strong> – </i>czytamy w gazecie.<i> – Powód? Chodziło m.in. o to, że Macierewicz i jego <strong>nieetatowy sekretarz Marek Utracki</strong> nie rozliczyli się <strong>„z dwunastu dokumentów tajnych, poufnych i zastrzeżonych”</strong>. Zdaniem Sikorskiego, powinni <strong>zwrócić dokumenty</strong>, gdy wraz z powołaniem na stanowisko szefa <strong>SKW</strong> Antoni Macierewicz został odwołany z funkcji <strong>wiceministra obrony</strong>.</i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48802,kto-pokieruje-szpitalem-po-nowym-roku-wciaz-nikt-tego-nie-wie"></oembed></figure><p>Czy <strong>Marek Utracki</strong> ma jakiekolwiek <strong>doświadczenie w zakresie zarządzania spółkami prawa handlowego</strong>? Nic na to nie wskazuje, podobnie zresztą, by miał do czynienia z <strong>kierowaniem placówkami służby zdrowia</strong>. Jest natomiast osobą jednoznacznie postrzeganą <strong>politycznie</strong>.</p><p>Wszystko wskazuje na to, że <strong>nominacja</strong> została przygotowana już dużo wcześniej. Wyczekano jednak do <strong>ostatniego dnia</strong>, by podjąć decyzję o <strong>odwołaniu z funkcji dotychczasowego Prezesa</strong>. Dzisiaj <strong>rada nadzorcza</strong> podjęła <strong>uchwałę</strong> w tej sprawie.</p><p><strong>Dr n. med. Wiesław Chudzik</strong> w okresie minionych <strong>5 lat</strong> utrzymał <strong>szpital</strong>, mimo wielu problemów związanych z <strong>pandemią</strong>. W placówce przeprowadzono szereg <strong>remontów</strong> i <strong>inwestycji</strong>. Udało się pozyskać też sporo pieniędzy na <strong>sprzęt</strong> oraz remonty. Prezesowi udało się też to, co dzisiaj jest chyba najtrudniejsze, czyli <strong>utrzymać szpitalną kadrę</strong>.</p><p>Powołanie <strong>Marka Utrackiego</strong> to zła wiadomość zarówno dla <strong>pracowników</strong>, jak i <strong>pacjentów szpitala</strong>. Pod znakiem zapytania stają wszystkie <strong>inwestycje</strong>, o które od lat intensywnie zabiegają wszyscy, poza chyba samym <strong>Mariuszem Węgrzynowskim</strong>. Już dzisiaj słyszymy, że może być problem z <strong>funduszami</strong>, i to mimo, że <strong>wiceministra zdrowia</strong> pochodzi z <strong>Tomaszowa Mazowieckiego</strong> (a może właśnie dlatego).</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47332,zbrodnia-smolenska-na-rozpoczeciu-roku-szkolnego-skandal-w-mechaniku"></oembed></figure><p style="text-align:justify;" id="block-id-b34a7787-cd8c-4399-a0ac-8386ec4e79f6"><strong><u>Powiedzmy sobie wprost: ludziom Macierewicza pieniędzy nikt po prostu nie da. I żeby było jasne, bardzo chciałbym się w swojej ocenie mylić.&nbsp;</u></strong></p><p style="text-align:justify;" id="block-id-b34a7787-cd8c-4399-a0ac-8386ec4e79f6"><strong>****</strong></p><p>Miałem przyjemność przez ostatnie <strong>pięć lat współpracować</strong> z Panem doktorem <strong>Wiesławem Chudzikiem</strong>, jako <strong>przewodniczący Komisji Zdrowia, Rodziny i Spraw Społecznych Rady Powiatu Tomaszowskiego</strong>. Często zdarzało mi się przychodzić ze sprawami dotyczącymi <strong>pacjentów</strong>. Nie zdarzyło się, by <strong>odmówił pomocy</strong>. Bywało, że dzwonił do <strong>zaprzyjaźnionych profesorów w całej Polsce</strong>, by pomóc <strong>jakiemuś dziecku</strong>. Kiedy tylko mogłem, to również starałem się pomóc i wiele <strong>szpitalnych zakupów</strong> realizowanych przez <strong>powiat</strong>, było dokonywanych na mój wniosek. Mnie również zdarzało się <strong>osobiście dokonywać zakupów na rzecz szpitala</strong>. Dzisiaj wszelką pomoc, ze względu na <strong>nieracjonalną politykę Mariusza Węgrzynowskiego</strong>, zamierzam <strong>wstrzymać</strong>.</p><p>Na koniec zapytam: co na to <strong>poseł Adrian Witczak</strong>, którego <strong>radna nie zagłosowała</strong> za niedawną <strong>próbą odwołania Starosty</strong>?</p><p><strong>PS</strong><br>Przepraszam <strong>autora fotografii</strong>, której użyłem <strong>bez jego zgody</strong>, ale nie mogłem znaleźć nic, co lepiej obrazowałoby <strong>śmianie się wszystkim mieszkańcom mojego miasta w twarz</strong>.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Kto pokieruje szpitalem po Nowym Roku? Wciąż nikt tego nie wie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48802,kto-pokieruje-szpitalem-po-nowym-roku-wciaz-nikt-tego-nie-wie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48802,kto-pokieruje-szpitalem-po-nowym-roku-wciaz-nikt-tego-nie-wie</guid>
            <pubDate>Mon, 30 Dec 2024 20:20:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kto-pokieruje-szpitalem-po-nowym-roku-wciaz-nikt-tego-nie-wie-1735588593.jpg</url>
                        <title>Kto pokieruje szpitalem po Nowym Roku? Wciąż nikt tego nie wie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48802,kto-pokieruje-szpitalem-po-nowym-roku-wciaz-nikt-tego-nie-wie</link>
                    </image><description>Już tylko jeden dzień pozostał do końca starego roku. Wraz z nim kończy się umowa, jaką na zarządzanie Tomaszowskim Centrum Zdrowia, zawarto z dr n. med. Wiesławem Chudzikiem. Mimo, że od 1 stycznia powinien zostać podpisany nowy kontrakt z (starym, bądź nowym) Prezesem, wciąż nie wiadomo, kto pokieruje tomaszowskim szpitalem po Nowym Roku. Trudno takie postępowanie uznać za poważne i odpowiedzialne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Z obecnym Prezesem nikt nie podjął żadnych rozmów w tej sprawie. Pytany o wygasającą umowę na sesji Rady Powiatu, wicestarosta Włodzimierz Justyna, stwierdził jedynie, że nie jest to temat do publicznych dyskusji. &nbsp;Trudno się dziwić, bo decyzję w tej sprawie podejmie i tak Mariusz Węgrzynowski (zapewne po konsultacjach z Antonim Macierewiczem).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wiesław Chudzik skierował pismo do Starosty, by dowiedzieć się jaki jest jego formalny status. Do dzisiaj odpowiedzi nie otrzymał. Z informacji, jakie uzyskaliśmy wynika, że przewodniczący Rady Nadzorczej, stwierdził, że Prezes 2 stycznia ma się stawić w pracy. Tylko po co? Przecież umowy żadnej z nim nie zawarto.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem pracownicy szpitala nie kryją niepokoju. Najbardziej martwi ich, że może do placówki trafić ktoś skrajnie niekompetentny, a jedyną rekomendacją będzie przynależność do partii Jarosława Kaczyńskiego. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że lokalni posłowie PiS, mają problem z "upychaniem" własnych ludzi na intratnych posadach, po tym, jak partia straciła władzę w kraju. Wykorzystają każdą okazję, by złapać prezesowskie lub dyrektorskie stanowisko. Wszak każdy z nich nosi buławę w tornistrze.</p><p style="text-align:justify;">Problem jest bardzo poważny, bo spółka aplikuje o środki finansowe bliskie 200 miliom złotych. W przygotowaniu jest szereg zamierzeń inwestycyjnych, wśród których jest blok operacyjny, opieka długoterminowa, nowoczesna psychiatria itd. Czy uda się pieniądze uzyskać wcale nie jest takie pewne. Politycy związani z warszawską Koalicją Obywatelską mówią wprost, że Macierewiczowi pieniędzy dawać nie będą.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wyniki pierwszych naborów już wkrótce. Jeśli okażą się sukcesem, pochwali się nimi Węgrzynowski, jeśli będzie porażka, winnym okaże się... Chudzik.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">jak byśmy na to nie patrzyli, to mamy do czynienia ze skrajnie nieodpowiedzialną polityką związaną z ochroną zdrowia mieszkańców naszego powiatu, a w mojej ocenie starosta Mariusz Węgrzynowski sprowadza na nas wręcz zagrożenie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">***</p><p style="text-align:justify;">Niejako na marginesie tej historii przypomniała mi się moja górska wyprawa sprzed dwóch lat. Poszedłem z Doliny Chochołowskiej, przez Lejową do Kościeliskiej a później poszedłem na Ornak i wróciłem Chochołowską. Ponad 30 km po górach w jeden dzień. Część drogi przeszedłem, prowadząc ciekawą pogawędkę z lekarką z południa Polski. Po moim ciężkim covidzie, który mocno przeorał mi płuca, trafiła mi się pulmonolog. W każdym razie rozmawialiśmy o systemie, który nie służy ani pacjentom, ani lekarzom.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pani opowiadała mi, że zamierza zrezygnować z pracy, bo dłużej nie chce być jedynym lekarzem na oddziale, w którym pracuje. Mówiła o ordynatorze, który jest jedynie figurantem od podpisywania kwitów. Skarżyła się na brak personelu lekarskiego i wiele rzeczy, o których każdy z nas niejednokrotnie słyszał.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najciekawsze było to, że czarę goryczy przelała nowa dyrektor szpitala, którą trudno było nazwać menadżerem. Była za to bardzo bliską znajomą działacza partii, która wcześniej "rozwaliła" już jeden szpital. Zarządzała tak skutecznie, że lekarze masowo zaczęli się zwalniać. Podobnie zaczęło być w kolejnej jednostce, do której trafiła.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dlaczego wspominam tę nieco osobistą historyjkę? Otóż obawiam się, że u nas może być podobnie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Bo w złości musi się ulać.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48773,bo-w-zlosci-musi-sie-ulac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48773,bo-w-zlosci-musi-sie-ulac</guid>
            <pubDate>Sat, 28 Dec 2024 20:53:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-bo-w-zlosci-musi-sie-ulac-1735418818.jpg</url>
                        <title>Bo w złości musi się ulać.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48773,bo-w-zlosci-musi-sie-ulac</link>
                    </image><description>Chyba nie ma w Tomaszowie instytucji, która krytykowana byłaby tak często i tak ostro jak szpital</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <blockquote><p style="text-align:justify;"><span style="color:var(--primary-text);">Kochani, apeluję – oszczędźcie sobie zdrowia i nerwów. Szpital w Tomaszowie to niestety miejsce, gdzie zamiast pomocy można napotkać na niską jakość opieki, błędne diagnozy i brak rzetelności. Mimo że dałam im kilka szans, za każdym razem było tak samo – tylko stracony czas i rozczarowanie. Jeden lekarz na SORze, pracujący jak za karę, a reszta zespołu bez słowa przyjmuje jego decyzje. Jeśli macie możliwość, jedźcie od razu do Piotrkowa a najlepiej do Bełchatowa . Choć i tam bywa tłoczno, to przynajmniej spotkacie się z kompleksową i skuteczną diagnozą, która pozwoli szybko podjąć dalsze leczenie. Nasze publiczne pieniądze powinny trafiać do placówek, które naprawdę pomagają. Dlatego – z czystym sumieniem ODRADZAM nasz szpital - czytamy w jednym z ostatnich wpisów na profilu Spotted Info Tomaszów Mazowiecki</span></p></blockquote><p style="text-align:justify;">&nbsp;Ewidentnie niezadowolony pacjent, czy też pacjentka, postanowili wylać swój żal i rozgoryczenie na internetowym forum. Mimo, że z tego wpisu niewiele wynika, to nie jest on odosobniony i powinien zwrócić uwagę zarówno władz szpitala, jak i przede wszystkim Starosty Mariusza Węgrzynowskiego, dla którego szpital to przede wszystkim miejsce, gdzie na dobrze płatnych posadach można upchnąć paru politycznych kumpli.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Skarg na Szpitalny Oddział Ratunkowy i Nocną Pomoc Lekarską rzeczywiście nie brakuje. Co ciekawe skarżą się też... lekarze z innych oddziałów. Dla przykładu nietrzeźwy pacjent z niewydolnością oddechową może trafić na oddział psychiatryczny, tylko dlatego, że przywieziono go do szpitala w stanie po alkoholu. Tymczasem jego stan może być spowodowany różnymi innymi czynnikami. Lekarze twierdzą, że mają takie udokumentowane przypadki.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Oczywiście wpis wywołał lawinę kolejnych komentarzy.</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Ostatnio byłam 3 razy jednego dnia .... DRAMAT. Pani doktor na npl nie dość że odmówiła zrobienia testu na grypę( który sami przynieśliśmy) dziecku z gorączką 40 stopniową to na dodatek pyta czy niespełna 2 letnie dziecko połknie tabletkę.... DRAMAT</p></blockquote><p style="text-align:justify;">lub</p><blockquote><p style="text-align:justify;">od kilkunastu lat leczę się w Łodzi. U nas leczyli mnie z uporem na błędnik przez ponad pół roku a w Łodzi po wstępnych badaniach stwierdzono stwardnienie rozsiane potwierdzone w badaniach specjalistycznych. Gdyby tu, ktoś wcześniej chciał sprawdzić taką opcję to by mi zaoszczędziło wielu niefajnych przygód oraz nieodwracalnych niesprawności. Z doświadczenia dobre słowo mogę powiedzieć o okulistyce i to chyba wszystko.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">a także&nbsp;</p><blockquote><p style="text-align:justify;">również od kilku lat leczę się w Łodzi tu chcieli uciąć mi nogi a jak widać ktoś mnie zna chodzę a okazało się w w Łodzi że mam martwicze zapalenie tkanki łącznej I skóry, a tu nawet nie miałam szans na jakiekolwiek badania od razu stwierdzono że nic nie mogą zrobić jedynie amputacja nóg, a poza tym gdy naprawdę potrzebuję pomocy to twierdzą że nie mogą mi pomóc gdyby co bo nie znają tą chorobę gdy nawet idę po pomoc z bólem RWY kulszowej I kręgosłupa to nie za bardzo cis chcą mi dać z powodu pierwszej choroby I co? Cierpię jak nie pojadę do Łodzi</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Na szpital skarżą się pacjenci, ich rodziny, ale także lekarze (oczywiście nie na własne oddziały) oraz pielęgniarki. Zadowolony jest chyba tylko prokurent, bo bierze kasę i za nic w sumie nie odpowiada. Pielęgniarki z rehabilitacji skarżą się, że ordynator pojawia się tylko w nocy, żeby podpisać "kwity", a część oddziałów (np. ortopedia) wygląda tak, jakby 25 lat ściany pędzla nie widziały.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Za każdym jednak razem kiedy czytam skargi lub ich wysłuchuję, słyszę, że oficjalnie nikt żadnych działań nie podejmuje. Jakby w szpitalu nie było związków zawodowych, które przecież powinny walczyć o poprawę warunków pracy. Czy naprawdę dostęp do poczty elektronicznej jest zakazany i nie można napisać skargi do NFZ, Starosty albo Prezesa spółki, czy nawet do radnych Rady Powiatu?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Internetowe wpisy budują zły obraz, ale niczego nie naprawiają, powodują jedynie to, że młodzi utalentowani lekarze, nie chcą do nas przychodzić do pracy. A chyba nie o to jednak chodzi i może najwyższy czas to zmienić.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Historia jednego sztandaru]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/26039,historia-jednego-sztandaru</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/26039,historia-jednego-sztandaru</guid>
            <pubDate>Fri, 13 Dec 2024 07:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-historia-jednego-sztandaru-1656657521.jpg</url>
                        <title>Historia jednego sztandaru</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/26039,historia-jednego-sztandaru</link>
                    </image><description>Gdy się oglądało się telewizję i czytało gazety, odnosiło się do niedawna wrażenie jakby stanu wojennego i Solidarności w Tomaszowie Mazowieckim nie było.  Od jakiegoś czasu organizowane są u nas spotkania, prelekcje i rekonstrukcje historyczne. Rozmowę, którą możecie przeczytać poniżej przeprowadziłem kilka lat temu, ale w rocznicę 13 grudnia 1981 roku warto ją chyba przypomnieć.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>O Panu Stanisławie Kujawskim słyszało zapewne niewiele osób, tymczasem jest on osobą, która 13 grudnia 1981 wywiozła z siedziby fabryki jedyny sztandar Solidarności, którego nie udało się przejąć esbekom.</p><p>- To prawda, że to ja wywiozłem nasz sztandar. Miałem taką możliwość, ponieważ byłem kierowcą dyrektora. Tego dnia wezwano mnie w nocy do zakładu. Wydano polecenie, bym zwiózł do zakładu pezetpeerowców, którzy mieli obstawić zakład i nie wpuszczać na jego teren członków Solidarności – mówi nam pan Stanisław. – Później, gdy stan wojenny był już zaawansowany, przewoziłem ulotki i inne podziemne wydawnictwa. Miałem możliwość podróżowania, której inni nie mieli.</p><p><strong>- Słyszałem, że to ktoś inny został odznaczony za uratowanie sztandaru.</strong></p><p>- Co zrobić – <strong>mówi nasz rozmówca i wzrusza ramionami.</strong> – Odznaczono osobę, która sztandar przechowywała.</p><p><strong>- Jak pan wspomina 13 grudnia 1981 roku?</strong></p><p>- Dla mnie 13 grudnia trwał około 36 godzin. Wtedy nie było tylu samochodów, co dzisiaj. Ja byłem kierowcą naszego dyrektora i pozostawałem do jego dyspozycji. Jak już mówiłem na początku, jeździłem tylko do zakładu wożąc różne osoby, które były dyrektorowi potrzebne do pilnowania, jak to się mówiło, zakładu. Później wysłano mnie, bym woził milicjantów zakładowym samochodem.</p><p><strong>-&nbsp; Wiedział pan już co się tak naprawdę dzieje?</strong></p><p>- Dokładnie to nic nie było wiadomo. Zacząłem zastanawiać się po co ci wszyscy ludzie i dlaczego nie ma nikogo od nas, czyli z Solidarności. W końcu pojechałem do Cześka (Czesław Karalus – ówczesny przewodniczący „S” w Weltomie). Mówię do niego, chodź do zakładu, bo tam zwozić każą różnych a nikogo z Solidarności nie ma. Przyjechaliśmy pod zakład a tu już czekały kolejne osoby, Stasiek Jeżak z Jankiem Owsianką. Doszliśmy do wniosku, że mało nas i że trzeba ściągnąć innych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/39043,tw-robert-czy-tomasz-zdonek-ujawniamy-dokumenty"></oembed></figure><p><strong>- Dużo Was się w końcu zebrało?</strong></p><p>- Kilka osób, może sześć. Później nieco więcej. Ja przecież cały czas musiałem też jeździć tam, gdzie mnie dyrektor wysyłał. Za którymś razem, kiedy przejeżdżałem, koledzy zatrzymali mnie i mówią, że trzeba nasz sztandar z biura wywieźć, bo ubecy zabiorą go i zniszczą. Doszedłem do wniosku, że trzeba szybko działać, bo gdy przejeżdżałem obok siedziby Solidarności w Alejach Wojska Polskiego (dzisiaj Piłsudskiego) widziałem jak milicjanci wyrzucają wszystko przez okna. Leciały na chodnik papiery, maszyny do pisania i co się dało.</p><p><strong>- Całkowite zdziczenie.</strong></p><p>- No tak. Więc Czesiek dał mi klucz od biura i mówi, wywieź ten sztandar. Wjechałem na zakład, otworzyłem biuro i zdjąłem ze ściany sztandar. Odpiąłem od drzewca i schowałem w samochodzie. Musieliśmy ukryć go gdzieś, gdzie było mało prawdopodobne, by ubecy zrobili rewizję.</p><div class="page-break" style="page-break-after:always;"><span style="display:none;">&nbsp;</span></div><p><strong>- I co było dalej?</strong></p><p>- Jak schowaliśmy sztandar, postanowiliśmy, że wjedziemy do fabryki wszyscy. Wejść przez portiernię się nie dało, bo tam pilnowali. Przeskoczyć przez płot, jak Wałęsa, też nie za bardzo. Zaraz by chłopaków straż zakładowa wyprowadziła wprost do milicyjnej Nyski. Postanowiłem, że wwiozę nas służbowym samochodem. Oprócz mnie wjechało jeszcze 3 kolegów ukrytych w aucie. Na portierni się nie połapali, bo co chwile przecież wjeżdżałem i wyjeżdżałem z zakładu kogoś przywożąc.</p><p><strong>- Co mieliście zamiar zrobić?</strong></p><p>- Porozmawiać z dyrektorem. Jak&nbsp;nas zobaczył to zdębiał. I pyta: skąd się tu wzięliście? Zadzwonił później na portiernię i kazał chłopaków wyprowadzić.</p><p><strong>- Tak się dla pana skończył 13 grudnia?</strong></p><p>- Gdzie tam. Po 24 godzinach jazdy w zakładzie wpieprzyli mnie do jazdy z milicjantami. Tam dopiero był cyrk. Trudno to wszystko opisać. Próbowałem protestować, mówiłem że bardzo długo już siedzę za kółkiem. To powiedział mi gliniarz, że będę jeździł tak długo, jak on będzie chciał, bo on ma teraz takie uprawnienia, że może wyciągnąć pistolet i strzelić mi w łeb. Tak się zdenerwowałem, że jak przejeżdżaliśmy obok dworca, to pokazałem mu ścianę i wdepnąłem pedał gazu. Mówię mu, zobaczymy kto kogo. Wtedy dopiero się wystraszył. Było ich dwóch ze mną i jechali sprawdzać jakieś magazyny. W końcu mówią do mnie bym się zatrzymał na dworcu, to pójdziemy coś zjeść. Zanim wyszli to się przebrali skurczybyki.</p><p><strong>- 12 godzin w służbie PRL-owskiej milicji..</strong></p><p>- E tam. Woziłem ich po wsiach, bo kontrolowali też sołtysów. Straszne łobuzy niektórzy byli. Zatrzymali np. na Nadrzecznej faceta, który wracał od teścia. W siatce niósł jabłka. Milicjant wysypał mu te owoce z siatki. Po co to zrobił? Podły drań był.</p><p><strong>- Wróćmy na chwilę do uratowanego przez pana sztandaru. Kilka miesięcy wcześniej było święcenie sztandarów tomaszowskiej Solidarności. Z tego co mi wiadomo, to jest jedyny, który udało się uratować.</strong></p><p>- No sztandary były poświęcone jakoś na jesieni. A uratował się rzeczywiście jeden. Słyszałem, że na Białej Górze ukryto sztandar u zakonników ale jak ubecy postraszyli przewodniczącego, to pojechał i sam przywiózł.</p><div class="page-break" style="page-break-after:always;"><span style="display:none;">&nbsp;</span></div><p><strong>- Jak pan postrzega związki zawodowe dzisiaj, po 27 latach od wprowadzenia stanu wojennego?</strong></p><p>- Ja tam nie wiem, czy teraz to w ogóle są te związki, jak wszystkie właściwie zakłady pracy upadły, to gdzie niby te związki mają być i dla kogo? Jeśli nawet są, to już nie te same związki. Dawnych związkowców właściwie nie widać.</p><p><strong>- Ludzie różnie zachowywali się w tym czasie. Niektórzy wykazywali się charakterem ale byli też tacy, którzy donosili na własnych kolegów. Nie kusi pana czasami, by pojechać do IPN i rzucić okiem na własną teczkę?</strong></p><p>- Po co mam się denerwować. Doskonale wiem kto na mnie donosił. Wiem kto kablował i kto był szpiclem. Wezmę papiery i się będę nad nimi wkurzał? Po co mi to?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Karol Nawrocki w PCAS. Pełna sala ludzi. Przyjechali z Tomaszowa, Skierniewic, Radomska]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48597,karol-nawrocki-w-pcas-pelna-sala-ludzi-przyjechali-z-tomaszowa-skierniewic-radomska</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48597,karol-nawrocki-w-pcas-pelna-sala-ludzi-przyjechali-z-tomaszowa-skierniewic-radomska</guid>
            <pubDate>Thu, 12 Dec 2024 06:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-karol-nawrocki-w-pcas-pelna-sala-ludzi-przyjechali-z-tomaszowa-skierniewic-radomska-1733949828.jpg</url>
                        <title>Karol Nawrocki w PCAS. Pełna sala ludzi. Przyjechali z Tomaszowa, Skierniewic, Radomska</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48597,karol-nawrocki-w-pcas-pelna-sala-ludzi-przyjechali-z-tomaszowa-skierniewic-radomska</link>
                    </image><description>Kilka minut po godzinie 17:30 rozpoczęło się w sali widowiskowej Powiatowego Centrum Animacji Społecznej spotkanie z kandydatem na Prezydenta RP, dr Karolem Nawrockim. Widownię wypełnili po brzegi zwolennicy PiS skupieni wokół Klubów Gazety Polskiej. Na spotkanie, które miało charakter otwarty, przybyli nie tylko tomaszowianie ale mieszkańcy okolicznych miast i powiatów. Jak było? Trudno jednoznacznie ocenić. Dla osoby, która widziała setki podobnych spotkań i wieców nie znalazło się nic, co wywołałoby efekt &quot;wow&quot;. Podkreślam jednak, że jest to moje subiektywne odczucie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Karol Nawrocki został przywitany entuzjastycznie. Pojawiły się okrzyki "Pierwsza Tura" i "Zwyciężymy". Mówił gładko i bez kartki, ale... no właśnie w kilkudziesięciominutowej przemowie nie znalazło się nic, co mogło by zaskoczyć, ani coś, co zapadałoby głęboko w pamięć. Widać wyraźnie, że całość ukierunkowana została na najbardziej twardy pisowski elektorat. Prym wiodła polityka historyczna. Po wątkach związanych z bezpieczeństwem kraju, kandydat na prezydenta jedynie się skromnie prześlizgnął. Mówienie o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa w każdym z jego aspektów to jednak zbyt mało. Wyzwaniem, jakie stoi przed Nawrockim jest przekonać nieprzekonanych, a często nawet tych nastwionych wrogo. W mojej ocenie w ten sposób tego nie uda mu się osiągnąć.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przedsiębiorcy mogą czuć się rozczarowani, bo jedyny wątek gospodarczy dotyczył polskich firm transportowych, które musza konkurować na zachodnich rynkach usługowych. Podobnie młodzież. Ona właściwie nie istniała. Grupka dzieciaków, w tym ubranych w regionalne stroje stanowiła tło dla kandydata, ale dyskusji na temat wizji ich przyszłości nie było. Szkoda, bo sama wzmianka dotycząca projektu minister Nowackiej w odpowiedzi na pytanie z sali, to raczej deklaracja ideowa niż konkretna propozycja systemowa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Karol Nawrocki przedstawił też rzeczniczkę prasową swojego obywatelskiego komitetu. Została nią dziennikarka TV Republika, Emilia Wierzbicki. No cóż, po tym jak rzecznikami ministerstw stali się obecnie publicyści, którzy we wszystkich programach telewizyjnych przez 8 lat krytykowali PiS, to i tak w miarę uczciwe, bo Telewizja ta nie kryje się z otwartym poparciem dla obywatelskiego kandydata PiS. Chyba lepsze to niż silenie się na fałszywą obiektywność.</p><p style="text-align:justify;">Pojawienie się Antoniego Macierewicza (przyjechał sam, a może Uberem?), jak zawsze spóźnionego wywołała gromki aplauz na sali i prawdziwe standing ovations. Fenomen tego człowieka zadziwia. Jest niezatapialny i chyba jego zwolenników do tego, że mógłby być rosyjskim agentem nie przekonałby nawet własnoręcznie złożony podpis na dokumencie z przyznaniem się do winy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pytania z sali głównie od członków Klubów Gazety Polskiej. Sztampowe i przewidywalne. Być może ktoś inny będzie miał odmienną opinię ale ja nie czułem energii. Szkoda, bo to chyba będzie stracona jednak szansa na zrównoważenie obecnej dominacji konglomeratu Koalicji Obywatelskiej z przystawkami. Niestety wszystko wskazuje na to, że przeciwko słabemu Rafałowi Trzaskowskiemu, PiS wystawił niezbyt mocnego Nawrockiego. To jednak początek tego wyścigu. Wszystko może się zmienić. Doktor Karol Nawrocki... też.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">***</p><p style="text-align:justify;">fotografie z profilu internetowego posła Roberta Telusa</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Pół roku to za mało... by udzielić najprostszych odpowiedzi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48472,pol-roku-to-za-malo-by-udzielic-najprostszych-odpowiedzi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48472,pol-roku-to-za-malo-by-udzielic-najprostszych-odpowiedzi</guid>
            <pubDate>Sun, 01 Dec 2024 20:12:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-pol-roku-to-za-malo-by-udzielic-najprostszych-odpowiedzi-1733082905.jpg</url>
                        <title>Pół roku to za mało... by udzielić najprostszych odpowiedzi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48472,pol-roku-to-za-malo-by-udzielic-najprostszych-odpowiedzi</link>
                    </image><description>Chyba nie ma radnego, który w rozmowach z mieszkańcami miasta, czy też powiatu nie spotkałby się z pytaniem: co wy tam właściwie robicie? Cóż.. jeśli mam być szczery, to duża grupa radnych nie robi właściwie nic, poza głęboką troską o swoje osobiste sprawy. Ludzie to oczywiście widzą, więc trudno się dziwić, że zaufania do (jakby nie było) własnych wybrańców nie mają. Cierpią na tym ludzie, którzy autentycznie się angażują i mają &quot;społecznikowskie&quot; zacięcie. Nie dość, że biorą na siebie ciężar ludzki problemów, to jeszcze obciążani są odpowiedzialnością za cwaniactwo innych.  Co gorsza, przyjaciół mało, a liczba wrogów rośnie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Tak się akurat składa, że jestem w grupie tych, do których mieszkańcy kierują całą masę skarg i próśb. Część z nich udaje się załatwiać właściwie przez telefon. W niektórych trzeba się gdzieś przespacerować. Są też problemy być może wydumane lub zgłaszane przez typowych urzędowych pieniaczy. Nie znaczy to jednak, że nie powinno się nimi zajmować i z góry zakładać, że pan X, czy pani Y nie mają racji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jako radny składam wówczas zapytanie, bądź interpelację. Starosta ma 14 dni, by na nią odpowiedzieć. Tak mówi prawo, na które działacze "pasztetowej i salcesonu" lubią się często powoływać. Rzecz jednak w tym, że Starosta Tomaszowski ma pytania radnych w głębokim poważaniu. Wychodzi z założenia, że odpowiadał nie będzie, bo w sumie co można mu zrobić? Odwołać? Skorumpuje sobie kilku radnych i będą bronić swojego "guru" niczym komsomolcy Stalingradu. W nagrodę pojadą na piątkową wycieczkę do Częstochowy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pod koniec maja lub na początku czerwca zgłosił się do mnie obywatel "X". Skarżył się na działalność urzędników naszego Starostwa. Czego dokładnie skarga dotyczyła jest w tym miejscu nieistotne i nie chcę szerzej się na ten temat rozpisywać. Najistotniejsze jest to, że nasi urzędnicy chyba petenta mieli dość i postanowili wytoczyć przeciwko niemu prawdziwe armaty. Złożyli więc zawiadomienia do organów ścigania dotyczące nękania i stalkingu. To chyba pierwszy tego typu przypadek, o jakim słyszałem będąc 10 lat radnym w powiecie, a naprawdę widziałem już niejedno, w tym bardzo ostre wypowiedzi przy na przykład Wydziale Komunikacji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na początku czerwca złożyłem interpelację w tej sprawie i poprosiłem o wyjaśnienia. Pytałem między innymi, czy sytuacja znana jest Staroście, w jaki sposób się do niej odnosi itd. Moje pismo bardzo szybko obiegło cały urząd i okazało się, że wszyscy są na mnie obrażeni, bo urzędniczka sympatyczna, a petent to rzekomy "czubek". Pobił kogoś? Nie. Naubliżał komuś? Niby nie, ale był napastliwy i nie miał racji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">No cóż. Nie mnie to oceniać, nie znając dokumentacji sprawy, a łatkę łatwo przypiąć w sumie każdemu. Liczyłem na to, że w miarę szybko coś się dowiem. 14 dni to nie tak dużo jednak. Cóż nadszedł sierpień i... cisza. Postanowiłem Starostę nieco pogonić z odpowiedzią. Skierowałem więc do niego pismo ponaglające. Niestety, zajęty powoływaniem nowych dyrektorów i prokurentów Mariusz Węgrzynowski nie miał czasu by odpowiedzi udzielić,&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dzisiaj mamy już grudzień, a wyjaśnień jak nie było, tak nie ma. I chyba nie będzie. Dlatego kolejnym krokiem jest skierowanie skargi do wojewody.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>***</strong></p><p style="text-align:justify;">Jeśli ktoś oglądał końcówkę ostatniej sesji Rady Powiatu, to zapewne zauważył, że domagałem się po wielokroć odpowiedzi na pytanie dotyczące pozyskiwania funduszy unijnych. Starosta nie potrafił na nie odpowiedzieć, twierdził, że odpowie na piśmie. Poważnie? Odpowiedzi (a właściwie ich brak) doskonale znamy&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Po ćwierć wieku pojawił się on... konserwator. Pałac Piescha budzi emocje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48213,po-cwierc-wieku-pojawil-sie-on-konserwator-palac-piescha-budzi-emocje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48213,po-cwierc-wieku-pojawil-sie-on-konserwator-palac-piescha-budzi-emocje</guid>
            <pubDate>Fri, 15 Nov 2024 20:50:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-po-cwierc-wieku-pojawil-sie-on-konserwator-palac-piescha-budzi-emocje-1731677059.jpg</url>
                        <title>Po ćwierć wieku pojawił się on... konserwator. Pałac Piescha budzi emocje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48213,po-cwierc-wieku-pojawil-sie-on-konserwator-palac-piescha-budzi-emocje</link>
                    </image><description>Obecny stan pałacu Maurycego Piescha przy ulicy Barlickiego rzeczywiście budzi grozę. Odkąd został przejęty blisko ćwierć wieku temu przez osoby prywatne praktycznie nikt się nim nie interesował. Od czasu do czasu publikowaliśmy na łamach portalu informacje na temat pojawiających się w Internecie ofert sprzedaży. Cena za każdym razem była zaporowa. Temat powrócił za sprawą zdjęć z wnętrza, jakie opublikowaliśmy ponad 2 lata temu. Rozgrzał nie tylko mieszkańców ale i... urzędników. W tym też tych odpowiedzialnych za obecny stan rzeczy, I nie są to wcale urzędnicy samorządowi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Przyznam, że do napisania tego felietonu zainspirował mnie jak zwykle... redaktor Andrzej Kucharczyk z Tomaszowskiego Informatora Tygodniowego, a dokładniej ujmując jego felieton pt. "Wandalom się nie płaci". Sugeruje on w nim, że właścicielowi pałacu, miasto powinno zapłacić symboliczną złotówkę, a on sam powinien ochoczo tę złotówkę przyjąć. Zapewne wiele osób takiemu podejściu przyklaśnie, wszak po janosikowemu lubimy odbierać "bogatym" i dawać "biednym". Nawet jeśli w tej konkretnej sytuacji trudno zdefiniować definicję biedy i bogactwa. Dlaczego? Otóż dlatego, że sam fakt posiadania tego rodzaju nieruchomości wcale nie musi oznaczać bogactwa. Krótki felieton a tak wiele tematów, na jakie należy zwrócić uwagę, bo inaczej można byłoby uznać, że nie chodzi o nic więcej, jak wywoływanie emocji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Może zacznijmy od samego początku. Blisko ćwierć wieku temu obiekt zmienił właściciela. Trudno uznać, by osoba, która go nabyła działała w złej wierze a jej zamiarem było doprowadzenie pałacu do ruiny i wybudowanie w jego miejscu apartamentowca lub supermarketu z logotypem "chrabąszcza". Zapewne ktoś miał poważne plany. Może chciał zrobić hotel, może restaurację a może inne ciekawe miejsce. Całkiem możliwe, że człowiek ten nie do końca przemyślał, jakie ciężary de facto na siebie bierze. Tym bardziej, że ustawa gwarantuje 50% bonifikatę, przy sprzedaży zabytku przez skarb państwa lub samorząd. W tym dokładnie miejscu kończą się wszelkie korzyści a zaczynają schody.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Okazuje się, że przepisy dotyczące remontów obiektów zabytkowych dają dużą władzę konserwatorom. To oni konsultują kształt remontu, jego zakres a nawet rodzaj używanych materiałów. Teoretycznie powinno to służyć ratowaniu zabytków, w praktyce jednak prowadzi do ich degradacji i często ostatecznego zniszczenia. I nie chodzi tu tylko o pałace i siedziby szlacheckie, czy fabrykanckie. Ten sam problem mają kamienice, będące w gestii konserwatorów lub znajdujące się w strefach ochronnych. Trzeba powiedzieć wprost, że system jest nie tylko restrykcyjny, ale i korupcyjny, bo daje dużą władzę tak naprawdę pojedynczemu urzędnikowi.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47923,szokujaca-dewastacja-tego-nikt-sie-nie-spodziewal"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Zapewne niewiele osób uświadamia sobie, że koszty nadzorowanego w ten sposób remontu drastycznie rosną. Wzrost ten w żaden sposób nie rekomenduje udzielona bonifikata, Miasto miało okazję przekonać się o tym, remontując chociażby kamienicę rodziny Knothe. W dodatku żadna z inwestycji nie obędzie bez niespodzianek trudnych do przewidzenia. Podobnie budynek dawnego Tkacza w Al. Piłsudskiego. Były plany sprzedaży i chętny na jego zakup. Do transakcji nie doszło przez... konserwatora.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W ten sposób ktoś właśnie pałac Piescha kupił, I co dalej? Ano nic. Bo konserwator zabytków interesuje się obiektem tylko wtedy, kiedy ktoś planuje jakiekolwiek przy nim prace. Do tej pory śpi. Jeśli prace nie zostaną zgłoszone, to właściwe los zabytku nikogo nie interesuje. Czyż nie tak było właśnie tutaj? &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zainteresowanie powstało, kiedy światło dzienne ujrzały fotografie wnętrz (bo przecież na zewnątrz tak tragicznie budynek nie wyglądał, a nawet sprawiał wrażenie remontowanego). Pojawiły się słowa krytyki, emocje i poszukiwania winnego. Właściciel trafił do Prokuratury a władze samorządowe postawione pod murem. Do głosu doszli populiści z Rady Miejskiej. Tymczasem samo nabycie i zabezpieczenie dachu szacuje się na kilka milionów złotych. Ratować zabytek na pewno trzeba, tylko wciąż aktualne jest pytanie kto ma to robić? Przypomnę, że podobnych miejsc jest jeszcze w Tomaszowie kilka.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/43775,palac-piescha-zostanie-odebrany-wlascicielowi-wszystko-na-to-wskazuje"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Warto też zwrócić uwagę, że przy sprzedaży dawnych zakładów Mazovia również była konieczne opinia konserwatora. Wśród warunków (o ile dobrze pamiętam) była renowacja budynku zakładowej Straży Pożarnej. Jaki efekt? Taki, że budynek praktycznie już nie istnieje. Gdzie jest konserwator? Pytanie oczywiście retoryczne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zmuszanie właściciela do naprawienia szkód jest oczywiście piękne w teorii ale niemożliwe w praktyce. Chyba, że da mu się na ten cel pieniądze albo on sam ma je zgormadzone "na kupce". Z tym, że w tym drugim przypadku, zapewne już dawno remont zostałby zrobiony. Chciałbym aby ktoś, kto sugeruje takie rozwiązania wskazał od razu konkretną drogę prawną.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Czy negocjacje w tej sprawie są bezsensowne, jak pisze redaktor Kucharczyk? Moim zdaniem, rozmowy zawsze mają sens. Czasem kompromis jest najbardziej korzystny nie tylko dla stron negocjacji ale i jej przedmiotu. Nie zawsze jednak udaje się go uzyskać.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Trzy nowe stanowiska dyrektorskie w szpitalu, a pacjenci... nie powinni chorować]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48019,trzy-nowe-stanowiska-dyrektorskie-w-szpitalu-a-pacjenci-nie-powinni-chorowac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48019,trzy-nowe-stanowiska-dyrektorskie-w-szpitalu-a-pacjenci-nie-powinni-chorowac</guid>
            <pubDate>Tue, 05 Nov 2024 21:15:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-trzy-nowe-stanowiska-dyrektorskie-w-szpitalu-a-pacjenci-nie-powinni-chorowac-1730794051.jpg</url>
                        <title>Trzy nowe stanowiska dyrektorskie w szpitalu, a pacjenci... nie powinni chorować</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/48019,trzy-nowe-stanowiska-dyrektorskie-w-szpitalu-a-pacjenci-nie-powinni-chorowac</link>
                    </image><description>Tomaszowski szpital przegonił właśnie Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki. To, co dotąd wydawało się niemożliwe stało się faktem. To rzadki przypadek, by powiatowa placówka lecznica mogła się poszczyć tego rodzaju sukcesem. Niestety obejmuje on na tę chwilę głównie liczbę zatrudnionej kadry kierowniczej w randze dyrektorów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Podczas gdy w Łodzi na stronie internetowej znajdziemy wykaz szóstki dyrektorów, w Tomaszowie mamy ich co prawda tylko pięciu, ale do tej liczby doliczyć należy Prezesa i oczywiście Prokurenta. Co prawda póki co nie zatrudniono nowych osób, a zmieniono zaszeregowanie aktualnych pracowników, zachowując dotychczasowe wynagrodzenia, ale coś mi się wydaje, że to nie jest &nbsp;koniec. Aby być jednak sprawiedliwym, trójka "nowych" dyrektorów ma jakieś konkretne zadania związane z funkcjonowaniem szpitala, w odróżnieniu od poprzednich, w stosunku do których właściwie nikt nie wie czym się zajmują.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nie lubię sarkazmu, bo wbrew temu co się powszechnie uważa, nie tyle świadczy on o inteligencji, co złośliwości osoby się nim posługującej, ale czasem trudno się od niej powstrzymać. Zresztą oceńcie sami. Z informacją o nowych stanowiskach dyrektorskich zadzwonił wczoraj rano jeden z radnych KO. Sprawdziłem, czy jest prawdziwa i faktycznie została ona potwierdzona i może przeszedłbym obok niej obojętnie, gdyby nie rozmowa, jaką odbyłem dwa dni wcześniej. Napisał do mnie jeden znajomy z pytaniem, czy może zając mi chwilę rozmową telefoniczną.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak można się spodziewać, dotyczyła ona szpitala. Wiele osób już przyzwyczaiło się (i dobrze), że jak mają jakiś problem w tym temacie, to do mnie piszą lub dzwonią. Nie zawsze mogę pomóc, ale przynajmniej wysłucham i komuś zwrócę uwagę, albo zwyczajnie opisze historię na NT. Tym razem chodziło o żonę znajomego, która trafiła na oddział z niewydolnością płuc. Zrobiono badania, które wykazały ostry zator płucny. Badania zrobiono i o pacjentce zapomniano, przez co niewiele brakowało a z męża uczyniono by wdowca.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Opowieść była oczywiście dłuższa. Mówiła o lekach, które pielęgniarki przynosiły w dawkach, które nie zostały przepisane przez lekarza. O tym, że leki roznoszono nawet dla pacjentów, których już dawno nie było na oddziale. O lekarce, która z bezsilności płakała razem z mężem pacjentki. Totalny chaos, brak organizacji i zamieszanie. Kadrą pielęgniarską kieruje protegowana Starosty. Powiecie, że się uwziąłem? To prawda. Kończąc tę historię, dodam, że w końcu kobieta trafiła na "erkę".&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nawet nie wiem, czy powinienem opisywać historię rodziny mojego znajomego, ale mam nadzieję, że między innymi po to mi ją opowiedział, ale to jeszcze nie koniec, bo wieczorem, znajomi zaczęli przesyłać mi linki do profilu <a href="https://www.facebook.com/Spottedinfotomaszow"><strong>Spotted Info Tomaszów</strong></a>. Pierwszy post poniżej</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Temat rzeka ....</p><p style="text-align:justify;">Izba przyjęć TM , starsza pani przywieziona przez pogotowie o 9 rano , kolejnych dwóch pacjentów 12, 14 godz , pozostawieni w piżamach w przeciągu bo trwa remont , sami sobie , zero zainteresowania , zwrócenie uwagi personelowi kończy się odp , robią co mogą i tyle a starsi schorowani ludzie siedzą i czekają ... czy ktoś w końcu zainteresuje się problemem tutejszego szpitala a przede wszystkim chorymi starszymi ludźmi którzy zasługują na traktowanie po prostu po ludzku...</p></blockquote><p>"Sypnęło" oczywiście komentarzami</p><blockquote><p style="text-align:justify;">Myślałam ze to post mojej bliskiej koleżanki z pracy. Jej mama Zmarła 2 tyg temu. Została przywieziona przez karetkę ze stanem zapalnym nerek. Rodzina gdy dojechała zastała mamę roznegliżowaną w piwnicy szpitala w mega przeciągu. Dach popruty dziura w budynku na zewnątrz. Starsza pani z demencją, zdezorientowana, wystraszona siedziała sama w przeciągu. Tydzień później zmarła przyplątało się nie wiadomo skąd zapalenie płuc&nbsp;</p></blockquote><blockquote><p style="text-align:justify;">Moja babcia w sierpniu została przywieziona przez karetkę na SOR na salę obserwacyjna, podłączona pod tlen, stan bardzo ciezki, dość, że problem był, żeby dojść do niej, bo wszędzie pozamykane, bo remont to nikt o owej pacjentce nie wiedział. W końcu trafiłam w tym zakamarkach szpitalne do niej, leżała na sali z jednym jeszcze panem w sali z klimą, gdzie mega na ful klimą działała, po czym zwróciłam uwagę młodziutkim ratownikom, że strasznie jest zimno i mi osobiście i jej to podali łaskawie koc.. starszy Pan dzwonił do małżonki, żeby mu koc przyniosła, bo leży w zamrazlniku - tak, to jego słowa, spędziłam tam od 16-stej do 19:50 za nim zdecydowali się lekarze na przewiezienie jej na pododdział OIOM o 20-stej babcia trafiła na salę dnia 14.08.br widziałam jak ja traktują, jak ja przerzucają- łzy leciały mi same.. cóż pożegnałam się, wyszłam do domu. Następnego dnia, czyli 15.08.br idę do babci z rana, zachodzę na salę a tu wolne pościelone łóżko. Ahaaa, wiedziałam że stało się chyba najgorsze.. pytam pielęgniarki, która jest na sali 24/24 gdzie babcia jest, co się stało, a Pani pielęgniarka "a to taka osoba była na noc przywieziona, niemożliwe"- pytam się do jasnej cho.lery co te Panie tam robią, jak sobie zdają zmianę, jak sprawdzają protokoły zmian??? Wysyłana byłam po lekarzach, żeby dowiedzieć się o bliskiej osobie, po czym Pani usłyszała mnie i cały hol zapewne , zaczęła sprawdzać na moją prośbę protokół to moja ś.p. babcia odnalazła się w zgonach w dniu 14.08.br o godzinie 23 znikła z sali, nikt że szpitala nas nie powiadomił NIKT, gdybym nie poszła to może o 14 ktoś by się odezwał.. dla mnie to personel calutki do zmiany, i wydaje mi się że personel mu kilku godzinach zgonu ma obowiązek powiadomić najbliższą osobę.</p></blockquote><p>Kolejny post</p><blockquote><p><span style="color:var(--primary-text);">Dzień dobry. Właśnie odwołano mi umówioną na jutro wizytę do lekarza specjalisty bo jak Pani stwierdziła nie mają już pieniędzy. Szczerbaci ale nadal uśmiechnięci.</span></p></blockquote><p>I komentarze w tonie jak poniżej</p><blockquote><p style="text-align:justify;"><span style="color:var(--primary-text);">Ja też w tamtym tygodniu dostałam skierowanie na odział do szpitala, pan doktor powiedział mi wprost -nie mamy miejsc na oddziale proszę zrobić badania na własną rękę. Pan doktor bardzo uprzejmy ale nawet mnie nie zbadał. ( szpital Kopernika w Łodzi ) Trzymają miejsca dla swoich prywatnych pacjentów, a jak staje się tragedia to się okazuje że jednak „mogliśmy pomóc”</span></p></blockquote><p style="text-align:justify;">Dlaczego zestawiam krytykę ze strony pacjentów ze stworzeniem nowych dyrektorskich stanowisk? Otóż dlatego, że może wreszcie czas na określenie priorytetów na właściwym poziomie. "Dyrektorski" aspekt ma też inne oblicze. Niedawno poprosiłem, zaprzyjaźnionego ze mną sporego tomaszowskiego przedsiębiorcę, aby razem ze mną zasponsorował coś na któryś z oddziałów. Zaczął się ze mnie śmiać. Stwierdził, że skoro spółka zatrudnia nikomu niepotrzebnych ludzi, to jest bogata i na wszystko ją powinno być stać. Radna PiS, która lubi mnie krytykować, za moje wpisy i zawsze czuje się urażona, na moją propozycję zakupu pulsoksymetru neonatologicznego, szybko zakończyła rozmowę, przepraszając i obiecując, że już nigdy więcej mnie nie będzie zaczepiać. Cóż... śmiech to zdrowie. I tego trzeba się trzymać.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Kto nie interesuje się sprawami mieszkańców?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47936,kto-nie-interesuje-sie-sprawami-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47936,kto-nie-interesuje-sie-sprawami-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Tue, 29 Oct 2024 17:16:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-kto-nie-interesuje-sie-sprawami-mieszkancow-1730218504.jpg</url>
                        <title>Kto nie interesuje się sprawami mieszkańców?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47936,kto-nie-interesuje-sie-sprawami-mieszkancow</link>
                    </image><description>Niedawno na profilu internetowym jednej radnej powiatowej z PiS wyczytałem wpis, który entuzjastycznie opisywał &quot;wygrane&quot; głosowanie nad własnym odwołaniem przez Mariusza Węgrzynowskiego, a w którym przy okazji postanowiła obrazić radnych, którzy chcą protegowanego Antoniego Macierewicza  odwołać, pisząc, że nie zajmują się sprawami mieszkańców. Przy okazji pani &quot;strzeliła&quot; wywód o &quot;neoprzewodniczącym&quot; Rady Powiatu. Jak widać na poziomie samorządu równać zaczynamy do sejmowego rynsztoka także na poziomie semantycznym. Na tego rodzaju wpis (choć Pani uważa, że nikogo nie obrażał) można zareagować dosyć delikatnie twierdząc, że osoba, która go popełniła jest mało rozgarnięta. I jest to ocena dosyć ostrożna.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Pani radna ma w pewien sposób rację. Od kilku miesięcy Rada Powiatu zajmuje się w dużej mierze Zarządem Powiatu. Uściślając, to radni PiS z Mariuszem Węgrzynowskim na czele zajmują się obroną jego i własnych powiatowych stołków. Bronią też miejsc pracy własnych znajomych, członków rodzin. Są tym zaabsorbowani do tego stopnia, że fakt złożenia rezygnacji z funkcji przez jednego z najważniejszych naczelników w Starostwie, zarządzającego Wydziałem Geodezji umknął ich łaskawej uwadze. Starosta oraz Zarząd zauważyli brak naczelnika tydzień lub dwa tygodnie po tym, jak spakował on swoje zabawki w karton i opuścił mało przyjazne mury Starostwa Powiatowego. Co ciekawe wciąż "wisi" na stronie internetowej Urzędu. Napiszę, że szkoda, bo zrobił ten człowiek trochę porządku i kolejnego w miarę fachowego i poukładanego pracownika trudno będzie znaleźć. Oczywiście radni chcący odwołać Zarząd o tych sprawach wiedzą, bo się interesują. Czy mają tego świadomość radni, którzy głośno klaskali, kiedy nie udało się odwołać Zarządu? Z rozmów z nimi wynika, że nie...</p><p style="text-align:justify;">Jeśli już mowa o radnych i ich aktywności.. Przed ostatnią sesją Rady Powiatu uczestniczyliśmy w połączonym posiedzeniu kilku komisji. Wśród tematów pojawił się także ten związany z zawarciem (a raczej przedłużeniem) umowy na najem budynku przychodni w Białobrzegach. Okazało się, że Zarząd Powiatu planuje podnieść najemcy czynsz o ponad 300 procent. Brawo! Czyż to nie geniusze! Będziemy dzięki temu niesłychanie bogaci. Teraz nie pozostanie nic innego, jak jechać do Częstochowy i modlić się, by najemca nie zrezygnował z najmu. Kolejnego znaleźć nie będzie łatwo, a mieszkańcy dzielnicy, często ludzie starzy, pozbawieni mogą być opieki lekarskiej. Podyskutować szerzej na ten temat się nie dało, bo radny PiS, Szczepan Goska postanowił złożyć wniosek o przerwanie dyskusji w tym temacie. No i jego koledzy mu ten wniosek z szyderczymi uśmiechami na twarzach przegłosowali. Teraz nikt już nie ma wątpliwości, że najpilniej leczenia wymaga właśnie pan Goska. &nbsp;I to jako pacjent szczególnej troski. Pozostali radni zresztą też. Ten właśnie przykład pokazuje, jak bardzo są zainteresowani sprawami mieszkańców.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przejdźmy jednak dalej. Radni PiS postanowili niedawno zwołać sesję nadzwyczajną, by zaapelować do Rządu o więcej pieniędzy na drogi. Widać sprawa była pilna, skoro nie mogła poczekać jednego dnia. Wniosek przegłosowany nie został, ale dowiedzieliśmy się przy okazji, że w tym roku nasz powiat nie pozyskał żadnych pieniędzy na inwestycje drogowe. Taki, chociażby Ujazd otrzymał 12 milionów złotych, a u nas finansowa mizeria. Starosta optymistycznie twierdzi, że przecież na liście rezerwowej jesteśmy. Cóż, znowu czeka go podróż służbową bryką do Częstochowy, chociaż jechać powinien tak naprawdę do Łodzi. Nie chcę być złym prorokiem, ale wydaje mi się, że w tym politycznym układzie powiatowo-wojewódzko-rządowym będziemy mieli coraz mniej konferencji prasowych. W sumie to dobrze, przynajmniej na tym zaoszczędzimy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Niewesoło jest też na szpitalnym podwórku. To, że zatrudniliśmy tam trzech cwaniaczków, budząc irytację pracowników i lokalnej społeczności, to "mały pikuś". Ostatnio, całkiem przypadkiem trafiłem na spotkanie z projektantami nowego bloku operacyjnego. Dokumentacja niby jest gotowa, ale... wciąż jej nie mamy. Zebrani ludzie, w tym lekarze, zarząd powiatu, oraz wspomniani dyrektorzy, dyskutowali, nie zabierając głosu. Powiedzmy szczerze... lekarze są od tego, by leczyć a nie projekty tworzyć i o rozmieszczeniu gniazdek elektrycznych decydować. Dzisiaj powstał dodatkowy spór dotyczący kar umownych. Z początkiem grudnia mija termin składania wniosków na dofinansowanie inwestycji w służbę zdrowia. Poza blokiem operacyjnym, premiowana jest też na przykład geriatria. Do "wyjęcia" 100 milionów złotych. Przyznam, że osobiście czarno to widzę i w zasadzie mógłbym dzisiaj u bukmachera postawić na to, że żadnych pieniędzy dla nas nie będzie. No ale radna PiS pisze, że nie interesujemy się sprawami mieszkańców. Poważnie? To, kto się nimi interesuje?</p><p style="text-align:justify;">Radni PiS uważają, że odnieśli sukces. No cóż. Szaman macha kadzidłem, a oni tańczą w opętańczym amoku. I żaden z nich nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie: jak można zarządzać skutecznie powiatem, mając do dyspozycji.... 8 radnych. Od ostatniej sesji liczba popierających Mariusza Węgrzynowskiego kolejny raz się skurczyła. Jak przyjąć budżet? Dzisiaj już wiemy, że to większość w radzie będzie decydować o jego zapisach, a Starosta będzie musiał te zapisy wykonywać, bo jeśli tego nie zrobi, załapie się na postępowanie przed rzecznikiem finansów publicznych. Znikną inwestycje w gminach, które były w ostatniej kadencji przeinwestowane, jak na przykład Będków, czy Rzeczyca.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Za miesiąc kolejne głosowanie. Czy do tego czasu uda się zebrać 14 osób, które zagłosują za odwołaniem Starosty? Zobaczymy, On sam zapewne nie próżnuje. Propozycje zatrudniania, członków rodzin, przyjaciółek puszystych misiów za publiczne pieniądze już być może się pojawiają. Cała poprzednia kadencja oparta była na czwórce podkupionych radnych KO. Dzisiaj ta korupcyjna strategia może się nie powieść&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Chcieli apelować do Tuska. Mogli do Węgrzynowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47868,chcieli-apelowac-do-tuska-mogli-do-wegrzynowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47868,chcieli-apelowac-do-tuska-mogli-do-wegrzynowskiego</guid>
            <pubDate>Thu, 24 Oct 2024 13:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-chcieli-apelowac-do-tuska-mogli-do-wegrzynowskiego-1729770933.jpg</url>
                        <title>Chcieli apelować do Tuska. Mogli do Węgrzynowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47868,chcieli-apelowac-do-tuska-mogli-do-wegrzynowskiego</link>
                    </image><description>Zanim w środowe popołudnie doszło do obrad Rady Powiatu w zwyczajnym trybie, zwołano sesję w trybie nadzwyczajnym na wniosek grupy radnych PiS. Co było tak pilnego, że nie mogło poczekać kilkunastu godzin? Otóż nie cierpiącym zwłoki był apel do Donalda Tuska, którego adresat zapewne i tak by nie przeczytał. Dokument, jaki radni mieli przegłosować w formie własnego stanowiska był grafomański nie tylko co do formy ale i treści. Zawierał żądanie (cokolwiek może nawet i zasadne) zwiększenia środków finansowych na drogi powiatowe. Zabrakło szerszych analiz obejmujących chociażby dane liczbowe na temat długości dróg, strumieni ruchu, stanu technicznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Ujmując to najprościej radni PiS domagają się, aby Rząd przeznaczał więcej pieniędzy na drogi powiatowe w formie transferów mających charakter dochodów własnych, których wielkość uzależniona byłaby od faktycznej długości dróg. Ta formuła obowiązywała ponad 20 lat temu i została zarzucona. Subwencję drogą włączono do ogólnej i dano samorządom (niestety, jak pokazuje przykład Tomaszowa) możliwość swobodnego dysponowania pieniędzmi. Można więc było w dowolny sposób je wydatkować licząc na to, że drogi uda się remontować z dostępnych programów rządowych, czy też unijnych. W ostatnich dwóch kadencjach nabrało to karykaturalnych rozmiarów. Starostowie masowo zatrudniali znajomków, członków partii i ich rodziny. Koszty z tym związane to kilka milionów złotych w skali roku.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pytanie jakie się nasuwa jest oczywiste. Skoro nic się nie zmieniło w zakresie finansowani dróg powiatowych od 20 ponad lat, to co robili radni PiS, kiedy rządy w Polsce sprawowała ich partia? Co ciekawe, dróg w powiecie tomaszowskim ubyło, bo część z nich przejęło miasto i okoliczne gminy. Pieniędzy zostało więc tyle samo a "kilometrów" ubyło.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przy okazji dyskusji na temat "apelu" okazało się, że w tym roku złożono tylko dwa wnioski o dofinansowanie inwestycji drogowych. Żaden z nich nie znalazł się na liście przyjętych do realizacji. Pieniądze otrzymały okoliczne gminy, w tym np. Ujazd. Starosta wciąż ma nadzieję, że dotacje jednak dostanie i jak twierdzi od decyzji się odwołał.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przygotowany przez PiS "apel" to nie tylko manifestacja polityczna. To próba utrzymania się przy życiu. Powiat Tomaszowski ma obecnie zadłużenie na poziomie, który już za chwilę uniemożliwi nam zaciąganie jakichkolwiek zobowiązań. Jedynym ratunkiem jest zwiększenie poziomu dochodów własnych lub szukanie oszczędności, co nie jest proste, kiedy trzeba niemalże co miesiąc kupować w taki czy inny sposób poparcie skorumpowanych radnych, mediów i politycznych zwierzchników.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Dwukadencyjność zostanie zniesiona?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47511,dwukadencyjnosc-zostanie-zniesiona</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47511,dwukadencyjnosc-zostanie-zniesiona</guid>
            <pubDate>Wed, 25 Sep 2024 08:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-dwukadencyjnosc-zostanie-zniesiona-1727247863.jpg</url>
                        <title>Dwukadencyjność zostanie zniesiona?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47511,dwukadencyjnosc-zostanie-zniesiona</link>
                    </image><description>Coraz głośniej robi się o zmianie ustawy, którą PiS wprowadziło w samorządach dwukadencyjność. W środowiskach samorządowych od dawna panuje przekonanie, że to nie wpływa dobrze na rozwój naszych lokalnych społeczności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Teraz temat wraca za sprawą polityków PSL. Czy to oznacza, że np. prezydent Tomaszowa Marcin Witko, będzie mógł ponownie ubiegać się o urząd prezydenta?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Obecnie obowiązująca ustawa wprowadziła ograniczenie dla wójtów, burmistrzów i prezydentów. Nie mogą oni startować już na kolejną kadencję. To może oznaczać prawdziwą rewolucję chociażby w pobliskiej Łodzi, ale też w naszym mieście. Prezydent Marcin Witko już po raz 3 zdobył mandat prezydenta. Drugi raz w pierwszej turze. Cieszy się bardzo dużym poparciem społecznym, podobnie jak prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Związek Miast Polskich, Unia Metropolii Polskich, Związek Gmin Wiejskich RP, Związek Województw RP oraz Unia Miasteczek Polskich od dawna wskazywały, że ustawa ta nierówno traktuje samorządowców i polityków w ogóle. Nie dotyczy bowiem zarządów powiatów czy województw czy chociażby posłów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Teraz politycy PSL coraz głośniej mówią o pomyśle zniesienia kadencyjności. Zdaniem Marka Sawickiego w pierwszej kadencji samorządowcy się starają bo mają silną motywację, której później brak. Deklaruje, że w przypadku pojawienia się takiego projektu, będzie głosował za zniesieniem tego rozwiązania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dwukadencyjność wiąże możliwość startowania w wyborach samorządowych (na urząd prezydenta) takim politykom jak Jacek Sutryk, Hanna Zdanowska, Jacek Jaśkowski czy… Rafał Trzaskowski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Co <a href="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47534,zlewozmywaki-granitowe-i-stalowe-jak-dobrac-idealny-model-do-swojej-kuchni">zmiany</a> oznaczałyby dla naszego miasta? Prezydent Marcin Witko mógłby kandydować kolejny raz w wyborach na urząd prezydenta miasta. A to może oznaczać realną szanse na dokończenie chociażby takich projektów jak budowa term. Nie jest tajemnicą, że obecna rada (PO, PiS, Wszyscy Razem) jest w opozycji do prezydenta i zagłosowała przeciwko ich budowie w tym momencie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeżeli prezydent Witko będzie mógł startować ponownie, z pewnością skupi się na wprowadzeniu jak największej liczby radnych z jego ugrupowania KWW Witko – tak by takie projekty jak termy mogły już bez żadnych przeszkód powstawać.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Fakty nie kłamią? Według TIT, tym gorzej dla faktów?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47467,fakty-nie-klamia-wedlug-tit-tym-gorzej-dla-faktow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47467,fakty-nie-klamia-wedlug-tit-tym-gorzej-dla-faktow</guid>
            <pubDate>Thu, 19 Sep 2024 18:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-fakty-nie-klamia-wedlug-tit-tym-gorzej-dla-faktow-1726737348.png</url>
                        <title>Fakty nie kłamią? Według TIT, tym gorzej dla faktów?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47467,fakty-nie-klamia-wedlug-tit-tym-gorzej-dla-faktow</link>
                    </image><description>Mocny tytuł? Jak najbardziej, ale nie da się inaczej, bo redaktor Andrzej Kucharczyk po raz kolejny rozmija się z prawdą w kwestii odwołania Starosty Mariusza Węgrzynowskiego. Co gorsza ma doskonałą tego świadomość. Przekaz, jaki sączy swoim czytelnikom jest identyczny z tym, jaki serwował w czasie spotkania radnych Koalicji Obywatelskiej, poseł Adrian Witczak. Najlepiej skwitował to Kazimierz Mordaka, mówiąc, by nie opowiadał głupot.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2 style="text-align:justify;"><strong>Na początek trochę faktów&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;">Zacznijmy od tego, że głosowanie nad odwołaniem starosty to wynik nie udzielanie mu wotum zaufania, 29 maja bieżącego roku. Wotum nie udzielili radni PiS, KO oraz PSL. Dlaczego stało się tak, że koalicja, jaką utworzono wspólnie z radnymi KWW Marcina Witko oraz Wszyscy Razem się rozpadła? Główną przyczyną jest brak porozumienia. Tak się dzieje, kiedy umowy zawiera się na tzw. gębę z ludźmi pozbawionym honoru (mam na myśli Starostę Węgrzynowskiego).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zgodnie z umową KWW Marcina Witko miało wziąć na siebie odpowiedzialność za szpital i ochronę zdrowia oraz wydziały techniczne. Poza oświatą to najcięższe kategorie zadań. Co gorsza problemem było to, że Węgrzynowski upierał się, by zamówienia publiczne były w pionie Elżbiety Łojszczyk. Dlaczego akurat to, skoro osoba ta nie ma na ten temat zielonego pojęcia, a zdrowy rozsądek i pragmatyzm wskazywać by mogły, że inwestycje oraz właśnie zamówienia publiczne były zarządzane przez te same osoby? Zapewne chodzi o wpływ na procedury i dystrybucje &nbsp;publicznych pieniędzy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak to jest, że teoretycznie nie mający większości bez KWW Marcina Witko nie był zainteresowany w porozumieniu? To proste, bo on tę większość posiadał. O ile radni KO być może nie zagłosowaliby za jego powołaniem (w co wątpię w tajnym głosowaniu) to już w bieżącej pracy ich poparcie lub brak nie miałby żadnego znaczenia. Faktyczna koalicja została bowiem zawarta między Adrianem Witczakiem a Mariuszem Węgrzynowskim. Widać to było na obradach Rady Miejskiej, gdzie wszystkie głosowania były takie same.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z dziennikarskiego obowiązku należałoby wspomnieć też, że radni nie udzielili też Zarządowi absolutorium. Uchwała w tej sprawie została uchylona przez RIO, czego nikt jakoś nie był łaskaw zauważyć.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>I jeszcze odrobina</strong></h2><p style="text-align:justify;">Nie udzielenie wotum zaufania jest równocześnie wnioskiem o odwołanie całego Zarządu. Terminu ustawa nie określa. Nie może się to jednak stać wcześniej niż po upływie 14 dni od dnia sesji. Staroście Węgrzynowskiemu się specjalnie nie spieszyło. Nie spieszyło się też radnym Koalicji Obywatelskiej. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pierwszą sesję z punktem o odwołaniu Zarządu zwołano znienacka. W trybie nadzwyczajnym na dzień 7 sierpnia. Dlaczego właśnie w tym trybie i w takim terminie? Może warto zwrócić uwagę na coś, co pan Andrzej Kucharczyk pomija milczeniem (co przy jego doświadczeniu jest raczej nieprzypadkowe). W dniu 1 sierpnia pracę w TCZ rozpoczął <strong>Grzegorz Glimasiński, osoba rodzinnie związana z panią Lidią Jackow.</strong> Jeśli ktoś chciałby powiedzieć, że jest to przypadkowa zbieżność terminów, to gratuluje naiwności. Mariusz Wegrzynowski nie zwołałby sesji w tym trybie, gdyby nie był pewny wygranej. Readaktor TIT-u doskonale to wie.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Choroba każdemu może się zdarzyć</strong></h2><p style="text-align:justify;">Nie da się ukryć, że jak pisze pani Lidia Jackow, że choroba może dotknąć każdego i może się on nie stawić na sesję. Tyle, że urzędnicy Starostwa Powiatowego twierdzą, że ta schorowana pani radna kurowała się w czasie sesji w gabinecie Starosty, a opiekę nad nią sprawował świeżo upieczony pracownik szpitala, Grzegorz Glimasiński. Pominę już nawet kwestię urlopu w pracy w celu uczestniczenia sesji, bo rozchorować można się po drodze.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Inteligentny wieloletni dziennikarz nie zwraca uwagi na cynizm przekazu w oświadczeniu pani Lidii Jackow, zauważa natomiast, że nie odniosła się do kierowanych wobec niej zarzutów. Żeby było jasne nie są to zarzuty radnego Mariusza Strzępka, który jako jedyny miał odwagę je wyartykułować w jakiś przystępny cywilizacyjnie sposób. Koledzy z Koalicji Obywatelskiej byli jednak mniej oględni w słowach. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Redaktor TIT zapewne pisał swój felieton korzystając z informacji wziętych &nbsp;nie wiadomo skąd. Nie wspomniał bowiem o spotkaniach liderów komitetów wyborczych, radnych, poczynionych ustaleniach, a później o tajemniczym zniknięciu pani Lidii. Zniknięciu, które miało miejsce dzień wcześniej. Pani radna nie zjawiła się już na spotkaniu klubu w dniu poprzedzającym sesję, a telefon pozostawał głuchy,&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">A teraz creme de la creme całej sytuacji. Wiecie z kim negocjowano uczestnictwo pani Lidii Jackow w kolejnej sesji i jej poparcie dla wniosku o odwołanie Zarządu? Może nie każdego ta odpowiedź zaskoczy, ale właśnie z Grzegorzem Glimasińskim. Szczegóły rozmów znam tylko z przekazu, więc nie będę ich w tym miejscu opisywać.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Totalna ściema</strong></h2><p style="text-align:justify;">W Tomaszowie Mazowieckim żadna Koalicja Obywatelska nie walczy z żadnym PiS-em. Walka, jaka się tu toczy jest walką Węgrzynowskiego oraz Witczaka z Marcinem Witko. nie wierzycie? To zobaczcie sami i sami oceńcie. Ile znacie wypowiedzi posła Witczaka odnoszących się do działań Starosty Węgrzynowskiego? Czy kiedykolwiek skrytykował z własnej inicjatywy wystąpienia Macierewicza? Ja znam tylko jedną, ale i ona została wymuszona w wyniku mojej krytyki uczestnictwa Antoniego Macierewicza w rozpoczęciu roku szkolnego. Gdyby nie to, że zainteresowałem tematem ogólnopolskie media. dwaj panowie nadal byliby najlepszymi kumplami i wspólnie zwalczali Marcina Witko. Poseł zabrał glos i to dzień po wybuchu afery. Długo zastanawiał się co w tej sytuacji zrobić.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Dlaczego, ach dlaczego...&nbsp;</strong></h2><p style="text-align:justify;">Pan redaktor Kucharczyk zapytał dlaczego w moim tekście nie pojawiła się informacja o tym, że dwóch radnych w głosowaniu się wstrzymało. Otóż odpowiedź jest oczywista i dziwić się można, że tak inteligentna osoba zadaje podobne pytania. Dwaj radni (Karwat, Kagankiewicz) w spotkaniu radnych opozycyjnych udziału nie brali i nikomu, do niczego się nie zobowiązywali. I nie o nich był felieton, jaki napisałem.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Dlaczego ktoś rozmija się z faktami?</strong></h2><p style="text-align:justify;">To pytanie jest zasadne a w przypadku artykułów w TIT zadajemy je sobie od lat. Może najcelniej odpowiada na nie były dziennikarz tej gazety, który w kontekście ukrywania przez gazetę przynależności osoby podejrzewanej o pedofilię do konkretnego środowiska politycznego i jej związków z Adrianem Witczakiem (z którym jeździł na Campus Polska Rafała Trzaskowskiego i jak twierdzą członkowie PO, to on najmocniej zabiegał o umieszczenie młodego człowieka na liście i osobiście wspierał jego kampanię wyborczą, był w Kole Młodych PO w powiecie tomaszowskim) napisał ostatnio:&nbsp;</p><blockquote><p>Znacie takie stowarzyszenie "Mój Tomaszów"? No to uwaga... To funkcjonujący od dłuższego czasu dziwny twór,. Którego jeszcze nie tak dawno prezesem był przewodniczący KO w powiecie tomaszowskim, poseł Adrian Witczak <img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t4c/1/16/1f642.png" alt="🙂" width="16" height="16"> No a w zarządzie tegoż stowarzyszenia kto? Szefowa Agencji wydawniczej PAJ-Press (wydawcy TiTu), żona redaktora naczelnego gazety <img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t53/1/16/1f605.png" alt="😅" width="16" height="16"><img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t7b/1/16/1f44c.png" alt="👌" width="16" height="16"> w szeregach stowarzyszenia promujący je i firmujący je swoim nazwiskiem działacze Platformy Obywatelskiej. Na przykład ówczesna radna powiatowa Bogna Hes (wtedy PO). Towarzystwo wzajemnej adoracji powstało żeby się nawzajem lansować. Gazeta lansowała Witczaka na prezydenta miasta. Ten zrobił ich w ch@ja i poszedł do parlamentu <img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t4f/1/16/1f601.png" alt="😁" width="16" height="16"> ale co się wypromował w gazecie za darmo to jego <img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t53/1/16/1f605.png" alt="😅" width="16" height="16"><img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t7b/1/16/1f44c.png" alt="👌" width="16" height="16"> Na co liczył TiT? Ano na publikacje i artykuły sponsorowane za które rządzące samorządy płacą krocie. Zawsze miałby też kto szepnąć w redakcji o pewnych rzeczach z ogłaszanych przez miasto przetargów, prawda? <img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t4c/1/16/1f642.png" alt="🙂" width="16" height="16"> Jednak władza pozostała tą sama. No ale już za parę lat Witczak wróci z parlamentu z chrapką na fotel prezydenta Tomaszowa. Trzeba więc chronić za wszelką cenę wizerunek partyjny Koalicji Obywatelskiej bo to się przecież opłaca. <img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t4f/1/16/1f601.png" alt="😁" width="16" height="16"><img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t7b/1/16/1f44c.png" alt="👌" width="16" height="16"><br>&nbsp;</p></blockquote><p>- czytamy w internetowym wpisie. Swoją drogą wyobrażacie sobie, że gdyby w podobnej sytuacji zatrzymano młodego kleryka, TIT pominąłby informację, kim jest zatrzymany? To, że mamy do czynienia z księdzem, byłoby najbardziej wyeksponowaną informacją.&nbsp;</p><p>Jak z tego wszystkiego morał? Złodziej ukradł rower, ale winien jest prokurator, który postawił mu zarzuty. Można i tak. &nbsp;Polecam oczywiście artykuł&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47407,glos-radnej-za-posade-dla-glimasinskiego-wszystko-moze-na-to-wskazywac"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Głos radnej za posadę dla Glimasińskiego? Wszystko może na to wskazywać]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47407,glos-radnej-za-posade-dla-glimasinskiego-wszystko-moze-na-to-wskazywac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47407,glos-radnej-za-posade-dla-glimasinskiego-wszystko-moze-na-to-wskazywac</guid>
            <pubDate>Sat, 14 Sep 2024 21:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-glos-radnej-za-posade-dla-glimasinskiego-wszystko-moze-na-to-wskazywac-1726180321.jpg</url>
                        <title>Głos radnej za posadę dla Glimasińskiego? Wszystko może na to wskazywać</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47407,glos-radnej-za-posade-dla-glimasinskiego-wszystko-moze-na-to-wskazywac</link>
                    </image><description>Po występach Antoniego Macierewicza na rozpoczęciu roku w Zespole Szkół Ponadpodstawowych numer 1 i skandalu o którym usłyszała cała Polska większość mieszkańców naszego miasta miała nadzieję, że Starosta Mariusz Węgrzynowski, który wspomnianego posła zaprasza na wszystkie możliwe okoliczności zostanie wreszcie odwołany. Czerwoną kartkę (oznaczającą konieczność opuszczenia boiska) zapowiedział poseł Adrian Witczak, liderujący tomaszowskiej Platformie Obywatelskiej. Okazuje się jednak, że samo wyjęcie jej z kieszonki   może okazać się dosyć trudne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Czarne chmury nad starostą zbierały się od jakiegoś czasu. Przypomnieć należy, że nie otrzymał on wotum zaufania od radnych. Jest to równoznaczne z wnioskiem o odwołanie całego Zarządu Powiatu Tomaszowskiego. We wczorajszym oświadczeniu publikowanym przez finansowany przez Powiat portal internetowy, Mariusz Węgrzynowski okłamał mieszkańców powiatu twierdząc, że wniosek o odwołanie zarządu został poddany pod obrady w możliwie najkrótszym czasie. 'To kłamstwo.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Być może jest on najkrótszy według standardów Starosty, na którego decyzje urzędnicy czekać potrafią całymi tygodniami, jednak ustawa przewiduje jedynie minimalny czas 14 dniowy, a więc ni mniej ni więcej, obiektywnie rzecz ujmując, czas najkrótszy z możliwych to 15 dni, a nie kilka miesięcy, jak twierdzi Węgrzynowski. Starosta miał czas na "kupowanie" sobie przychylności tego lub innego radnego i to płacąc grube tysiące złotych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Temat powrócił całkiem niedawno. Termin zbiegł się z powołaniem na prokurenta w tomaszowskim szpitalu Grzegorza Glimasińskiego z niebagatelnym, jak na nasze warunki, wynagrodzeniem bliskim 20 tysięcy złotych. Trzeba podkreślić, że jest to kwota, jakiej nie otrzymują w TCZ nawet niektórzy ratujący życie lekarze.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dzisiaj okazało się, że jest to najprawdopodobniej nieprzypadkowy zbieg terminów. Według naszych informacji Grzegorz Glimasiński jest blisko rodzinnie związany z radną powiatową wybraną z listy Koalicji Obywatelskiej, Lidią Jackow. To właśnie ta radna na czwartkową sesję nie przybyła, mimo że dzień wcześniej deklarowała swoje uczestnictwo i głosowanie za odwołaniem Mariusza Węgrzynowskiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W dniu Sesji wyłączyła telefon. Jej koledzy z Klubu radnych Koalicji Obywatelskiej nie mogli się z nią skontaktować. Mówią też, że kontaktu z nią nie mógł nawiązać poseł Adrian Witczak. Tymczasem urzędnicy powiatowi twierdzą, że widzieli ją tego dnia w budynku starostwa właśnie razem z Glimasińskim. Czy jest to prawda? To możliwe, bo jaki mieliby powód, by kłamać.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z tego właśnie powodu Dariusz Kowalczyk zgłosił wniosek o przerwę w obradach do kolejnego dnia. Gotowość odwołania Zarządu deklarowała duża grupa radnych w tym właśnie pani Jackow. Są czasem zdarzenia losowe, które wymuszają na nas zmianę planów, powodują nasza nieobecność. Gdyby nie jasna deklaracja złożona w obecności 12 radnych oraz innych osób w ramach struktur Platformy Obywatelskiej nikt by sobie przerwami głowy nie zawracał,&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nic nie stało na przeszkodzie, by w jasny sposób stwierdziła, że zamierza wspierać Mariusza Węgrzynowskiego. Nikt nie miałby pretensji, a co najwyżej wykluczono by ją z klubu radnych i mogłaby przystąpić do PiS, a później załatwiać różne dobrze płatne "fuchy" innym członkom swojej rodziny. &nbsp;Tak się jednak nie stało</p><p style="text-align:justify;">Wyszła niestety kompromitacja. Pani Jackow skompromitowała nie siebie ale grupę swoich kolegów radnych z Koalicji Obywatelskiej. To również kompromitacja dla posła Witczaka, który niestety ponosi polityczną odpowiedzialność za to, co się w tomaszowskiej Platformie wyrabia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>***</strong></p><p style="text-align:justify;">Kim jest Lidia Jackow? Kiedy pytamy członków Platformy Obywatelskiej okazuje się, że nikt tego nie wie. Jedynkę na liście otrzymała niespodziewanie. Z Platformą Obywatelska nie ma nic wspólnego i wszyscy się od niej odcinają. Wcześniej z tego miejsca w okręgu kandydować miał Grzegorz Glimasiński, przygarnięty do KO po tym, jak Marcin Witko usunął go z posady prezesa w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym. Po buncie innych kandydatów, ostatecznie byłego działacza PiS z listy wycofano, mimo że w całym powiecie zdążył już rozwiesić dziesiątki, jeśli nie setki banerów. Zamiast samego siebie wskazał najprawdopodobniej członka własnej rodziny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">****</p><p style="text-align:justify;">Całą poprzednią kadencję Mariusz Węgrzynowski zarządzał powiatem dzięki grupie skorumpowanych stanowiskami działaczy Platformy Obywatelskiej. Warto wspomnieć, że żadna z tych przekupionych wówczas osób nie została powtórnie wybrana do Rady.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">***</p><p style="text-align:justify;">Korupcja to nowotwór, jaki toczy polskie samorządy. Radni nie działają w interesie wyborców, ale własnym i swoich rodzin. O jakiejkolwiek etyce nie ma tu mowy. Lokalnego samorządowca można kupić posadą za kilka tysięcy złotych. Pod warunkiem, że nie będzie się musiał za bardzo napracować. Jak to zmienić? Nie jest to proste, kiedy ludzie są w stanie patrzeć w lustrze we własną twarz</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Starosta musi być odwołany, bo jest to w interesie mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47418,starosta-musi-byc-odwolany-bo-jest-to-w-interesie-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47418,starosta-musi-byc-odwolany-bo-jest-to-w-interesie-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Sat, 14 Sep 2024 16:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-4x3-starosta-musi-byc-odwolany-bo-jest-to-w-interesie-mieszkancow-1726304240.jpg</url>
                        <title>Starosta musi być odwołany, bo jest to w interesie mieszkańców</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/47418,starosta-musi-byc-odwolany-bo-jest-to-w-interesie-mieszkancow</link>
                    </image><description>Mariusza Węgrzynowskiego trzeba odwołać. To konieczność. Dlaczego? Na pewno nie dlatego, że jest on fanatycznym wyznawcą Antoniego Macierewicza, który zapraszany jest do tomaszowskich szkół, by mieszać w głowach młodzieży. Również nie dlatego, że jest religijnym fundamentalistą, który na pielgrzymki jeździ służbowym autem. Zapewne nie dlatego również, że nepotyzm w jego przypadku nabrał nowego znaczenia i monstrualnych wręcz rozmiarów. Starosta musi być odwołany, bo jest to w interesie mieszkańców. I koniec?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Poprzednie pięć lat udało się jakoś Mariuszowi Węgrzynowskiemu w roli Starosty funkcjonować. Paradoksalnie pomógł covid, z którym w naszym powiecie średnio on sam sobie radził. Pojawiły się natomiast nowe możliwości, bo pisowski Rząd rozdawał na prawo o lewo pieniądze. Stosunkowo łatwo było po nie sięgnąć. Nie były potrzebne skomplikowane wnioski, analizy sensowności ponoszonych wydatków, wpływ na lokalne środowisko, gospodarkę i relacje społeczne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wcześniej by uzyskać dofinansowanie jakiejkolwiek inwestycji koniecznym było jej dokładne opracowanie, często zawierające gotowy już projekt. W czasach PiS i covidu wystarczyła tzw. fiszka. Całe szczęście, bo Mariusz Węgrzynowski zlikwidował zespół specjalizujący się w pozyskiwaniu funduszy europejskich. Żeby było ciekawiej w tym samym czasie magistrat przygotowywał skomplikowane wnioski i pozyskiwał fundusze norweskie, na inwestycje infrastrukturalne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nic dziwnego, że pieniądze popłynęły do prawie wszystkich samorządów. Co ciekawe do tomaszowskiego nie w takim wymiarze jak można byłoby się spodziewać po kontynuacji pisowskiej linii władzy. Problemem był też sam dobór celów inwestycyjnych. Trudno doszukać się w nich takich, które miałyby znaczenie strategiczne dla rozwoju powiatu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Obecnie rządzący politycy Platformy Obywatelskiej zarzucali PiS, że premiował samorządy, gdzie władze sprawowali działacze tej partii. W powiecie tomaszowskim tego za bardzo nie widać. Można natomiast ten sposób działania dostrzec w Rawie Mazowieckiej i Opocznie. Z mojego punktu widzenia, a więc osoby szczególnie zainteresowanej zdrowiem, zmarnowaliśmy swoje szanse na cywilizacyjne zmiany w szpitalu tomaszowskim. Wspomniane wyżej powiaty załatwiły sobie pieniądze na budowę bloków operacyjnych. Nasz Starosta w tym czasie prowadził polityczne knowania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mówi się, że "co się odwlecze, to nie uciecze". Być może tak jest, ale nie zawsze. Brak obiektywizmu przy przyznawaniu środków to nie jest żaden pisowski wynalazek. Bywało tak już wcześniej. Jednym było łatwiej innym trudniej załatwiać pieniądze. Rząd PO-PSL-Lewica będzie robił dokładnie to samo. Zresztą politycy wcale się z tym nie kryją i nie kryli w trakcie wyborów samorządowych, mówiąc wprost, że tylko głosowanie na nich może zapewnić miastu i powiatowi pieniądze na inwestycje.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dzisiaj dochodzą do nas dokładnie takie same informacje. Powiat Tomaszowski znajduje się na czarnej liście. I możemy się oburzać, ale każdy kto wnikliwie obserwuje to, co się dzieje dziś w polskiej polityce ma świadomość, że groźby wcale nie są takie bezpodstawne. Przykład KPO dobitnie to pokazuje. Polityka zrobiła się niestety mocno "sekciarska", choć może jednak właściwszym słowem byłoby: gangsterska. Dwie rodziny mafijne zwalczają się niczym chicagowskie gangi, a ja osobiście wolałabym, by "strzelali" do siebie w Warszawie, na sejmowej sali obrad, niż w Tomaszowie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mamy kilka bardzo ważnych inwestycji w Tomaszowie, które bez rządowego wsparcia nie mogą zostać zrealizowane. Dla mnie najważniejszych jest blok operacyjny. Bez niego nie da się skutecznie leczyć pacjentów zabiegowych, ale co gorsza, niezwykle trudno będzie nam pozyskać do pracy młodych, rokujących na przyszłość chirurgów i skazani zostaniemy na "wędrujących" operatorów, którzy przy obecnych stawkach mogą się znudzić podróżowaniem między szpitalami. Mamy też do remontu kilka szpitalnych oddziałów, w tym na przykład ortopedię, która czasów doktora Banasika może nie pamięta, ale może być im bardzo bliska. Potrzebujemy solidnego dosprzętowienia. Bardzo poważną inwestycją jest remont mostu na Brzustówce. Powiat sam tego nie udźwignie. Jest też szereg dróg i ulic miejskich.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Niestety wszystko wskazuje na to, że wiele powiatowych szpitali będzie w mniejszym lub większym stopniu wygaszanych. Będą znikać kolejne oddziały, a dostępność do usług medycznych będzie zagrożona. Przyczyn jest wiele i zapewne kiedyś do nich wrócę w innym felietonie, ale dla nas jest jakaś szansa. Szczególnie, że onkologia uzupełnia idealnie ofertę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">O tym właśnie rozmawialiśmy z radnymi, w kontekście odwołania Starosty Węgrzynowskiego. Osobiście zadaję wprost pytanie: jak widzicie funkcjonowanie powiatu? Jak postrzegacie problemy, których jest cała masa? W rozmowach brała udział także pani Lidia Jackow. Była świadoma potrzeb, wyzwań i zagrożeń. Wydawałoby się, że wszyscy je rozumieją i że dobro wspólne stawiają ponad osobiste i polityczne animozje. Nie mamy przecież do czynienia z osobą, która jak mówi sama, jest świeża w samorządzie. Być może w Radzie Powiatu tak, ale jednak od lat jest pracownikiem samorządowym w mieście Inowłodzu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podsumowując: wszystko &nbsp;o czym napisałem powyżej jest wiadome Staroście Węgrzynowskiemu. Gdyby zależało mu na mieszkańcach i rozwiązywaniu ważnych dla nich spraw sam, honorowo zrezygnowałby z posady. Tymczasem ważniejszy dla niego jest stołek i obsadzania na różnych dobrze płatnych stołkach partyjnych kumpli, a więc utrzymanie powiatowego pisowskiego żerowiska.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            <author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item></channel>
</rss>
