<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/79/sport" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Sport - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/79/sport</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Thu, 06 Aug 2026 06:25:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Cztery polskie kluby, cztery różne zadania. Kto jest najbliżej awansu w Europie?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56094,cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56094,cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie</guid>
            <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie-1785991022.png</url>
                        <title>Cztery polskie kluby, cztery różne zadania. Kto jest najbliżej awansu w Europie?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56094,cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie</link>
                    </image><description>Europejskie eliminacje bywają jak film Alfreda Hitchcocka: najpierw pojawia się napięcie, a później powinno być już tylko gorzej. W czwartek na boiska wyjdą Lech Poznań, Jagiellonia Białystok, Raków Częstochowa i GKS Katowice. Każdy z tych klubów znalazł się jednak w zupełnie innym punkcie futbolowej mapy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Lech ma przeciwnika, którego powinien wyeliminować. Jagiellonia zmierzy się z rywalem większym, bogatszym i bardziej doświadczonym. Raków stoczy prawdopodobnie najbardziej wyrównany dwumecz, natomiast GKS stanie przed szansą, która jeszcze kilka miesięcy temu mogła wydawać się sportową fantazją.</p><p>Istotna jest także różnica w wysokości zawieszonej siatki bezpieczeństwa. <strong>Lech i Jagiellonia w przypadku porażki w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy spadną do baraży Ligi Konferencji. Dla Rakowa i GKS-u przegrana będzie oznaczała natychmiastowy koniec europejskiej przygody.</strong></p><h2>Lech Poznań: awans jest obowiązkiem, ale nie formalnością</h2><p>Spośród czterech polskich zespołów to <strong>Lech Poznań jest zdecydowanie największym faworytem</strong>. Mistrz Polski podejmie KÍ Klaksvík, a więc drużynę pochodzącą z miasta liczącego zaledwie kilka tysięcy mieszkańców.</p><p>Nie należy jednak mylić niewielkiej skali klubu z amatorszczyzną. KÍ w ostatnich latach stał się jednym z symboli futbolowego buntu peryferii przeciwko bogatszej Europie. Farerski zespół potrafił eliminować znacznie wyżej notowanych przeciwników i zbudował markę drużyny wyjątkowo niewygodnej, zdyscyplinowanej i dobrze przygotowanej do gry bez piłki.</p><p>Najważniejsze zadanie Lecha jest proste: <strong>rozstrzygnąć możliwie dużo już przy Bułgarskiej</strong>. Rewanż odbędzie się na Wyspach Owczych 13 sierpnia. Warunki, wiatr, sztuczna nawierzchnia oraz przeciwnik mogący przez długie minuty bronić niskim blokiem potrafią zamienić pozornie łatwy mecz w nerwowe przeciąganie liny. UEFA potwierdza, że pierwsze spotkanie zostanie rozegrane w Poznaniu, a rewanż w Tórshavn.</p><p>Lech powinien mieć przewagę w jakości indywidualnej, szybkości operowania piłką i liczbie zawodników zdolnych wygrać pojedynek jeden na jednego. Problem może pojawić się wtedy, gdy poznaniacy zaczną atakować bez cierpliwości. KÍ będzie prawdopodobnie zagęszczał środek, oddawał skrzydła i czekał na stałe fragmenty oraz błędy przy zabezpieczaniu kontrataku.</p><p>W tym dwumeczu <strong>wynik 1:0 w Poznaniu nie powinien zostać uznany za pełne wykonanie zadania</strong>. Lech potrzebuje co najmniej dwubramkowej przewagi, aby nie wyruszać na północ Europy z poczuciem, że jedno dośrodkowanie może przewrócić całą konstrukcję.</p><p>Po awansie mistrz Polski trafi na zwycięzcę pary <strong>FC Thun – Víkingur Reykjavík</strong>. W razie porażki z KÍ zagra natomiast w barażu Ligi Konferencji z Riga FC lub ETO FC Győr.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans Lecha na awans: 75 procent.</strong></p><h2>Jagiellonia Białystok: trzeba zbudować przewagę przed Ibrox</h2><p>Najtrudniejsze zadanie czeka <strong>Jagiellonię Białystok</strong>, która zmierzy się z Rangers FC. Szkocki klub nie znajduje się obecnie w imponującej formie, ale w dwumeczach europejskich posiada coś, czego nie można kupić jednym transferem: doświadczenie, odporność na presję i stadion, który w rewanżu może stać się dodatkowym zawodnikiem.</p><p>Jagiellonia rozpoczęła sezon ligowy od dwóch zwycięstw i po dwóch kolejkach miała komplet sześciu punktów. Oficjalny przewodnik formy UEFA także wygląda dla białostoczan korzystniej niż dla Rangersów.</p><p>Nie oznacza to jednak, że polski klub jest faworytem. Rangersi mogą nie zachwycać organizacją ataku pozycyjnego, ale mają zawodników przyzwyczajonych do wysokiej intensywności, gry pod presją trybun i rozstrzygania spotkań po stałych fragmentach. Jagiellonia powinna więc szukać przewagi nie w fizycznej wymianie ciosów, lecz w ruchliwości pomiędzy liniami i szybkim przechodzeniu z odbioru do ataku.</p><p>Największym zagrożeniem dla zespołu Adriana Siemieńca może być własna odwaga. Jagiellonia zwykle nie chce tylko przeszkadzać przeciwnikowi. Próbuje narzucać swój sposób gry, wysoko ustawia obronę i angażuje wielu piłkarzy w rozegranie. Przeciwko Rangersom każda strata przy otwartej strukturze może jednak uruchomić kontratak prowadzony na dużej szybkości.</p><p><strong>Remis w Białymstoku byłby wynikiem pozostawiającym Jagiellonię przy życiu, lecz wyraźnie premiującym Szkotów.</strong> Polski zespół potrzebuje zwycięstwa. Najlepiej takiego, które pozwoli na Ibrox przez część spotkania bronić wyniku, a nie od pierwszej minuty gonić za golem. Rewanż zaplanowano na 13 sierpnia w Glasgow.</p><p>Jeżeli Jagiellonia wyeliminuje Rangersów, w barażu Ligi Europy zmierzy się z Larne FC lub Iberią Tbilisi. Byłaby wówczas bardzo blisko fazy ligowej. W przypadku porażki spadnie do barażu Ligi Konferencji i zagra z FK Jablonec lub RFS Ryga.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans Jagiellonii na awans: 35 procent.</strong></p><h2>Raków Częstochowa: rytm Hammarby kontra organizacja gospodarzy</h2><p>Dwumecz <strong>Rakowa Częstochowa z Hammarby IF</strong> wygląda na najbardziej wyrównaną parę z udziałem polskich zespołów.</p><p>Raków w poprzedniej rundzie rozbił Vallettę, wygrywając 3:1 w Częstochowie i 4:0 na Malcie. Wynik 7:1 w dwumeczu wygląda imponująco, choć poziom rywala nie pozwala jeszcze wyciągać zbyt daleko idących wniosków.</p><p>Znacznie bardziej niepokojący jest początek Ekstraklasy. Po dwóch kolejkach Raków pozostawał bez punktu i zajmował 17. miejsce. Hammarby znajduje się natomiast w pełnym rytmie sezonu szwedzkiego. Po 15 spotkaniach zajmowało drugą pozycję z bilansem bramek 33:15. Szczególnie dobrze prezentowało się u siebie, gdzie zdobyło 19 punktów w ośmiu meczach.</p><p>To ostatnie zdanie powinno być dla Rakowa ostrzeżeniem zapisanym czerwonym flamastrem. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Częstochowie, drugi w Sztokholmie. Polski zespół musi więc wypracować przewagę przed wyjazdem na teren rywala, który na własnym stadionie gra ofensywnie i skutecznie.</p><p>Atutem Rakowa pozostaje organizacja gry bez piłki. Częstochowianie potrafią zamknąć środek, wymuszać podania w boczne sektory i agresywnie atakować po niecelnym przyjęciu przeciwnika. Dwumecz może rozstrzygnąć się właśnie tam: w walce o drugą piłkę, po przechwytach i przy stałych fragmentach.</p><p>Raków nie może jednak zadowolić się kontrolą. <strong>Remis u siebie oznaczałby, że przed rewanżem wyraźną przewagę psychologiczną i boiskową uzyska Hammarby.</strong> Częstochowianie potrzebują zwycięstwa, nawet jednobramkowego.</p><p>Zwycięzca tej pary zmierzy się w barażu z lepszym zespołem dwumeczu <strong>Žalgiris Wilno – Hajduk Split</strong>. Przegrany odpada z europejskich rozgrywek.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans Rakowa na awans: 55 procent.</strong></p><h2>GKS Katowice: neutralny teren zwiększa szanse, ale za rogiem czeka Atalanta</h2><p>GKS Katowice rozpocznie rywalizację z Hapoelem Tel Awiw w węgierskim Miszkolcu. Choć izraelski klub formalnie będzie gospodarzem, nie otrzyma pełnej korzyści wynikającej z gry przed własną publicznością. Rewanż odbędzie się 12 sierpnia w Katowicach.</p><p>To układ korzystny dla GKS-u. Pierwsze spotkanie powinno zostać potraktowane jak dziewięćdziesięciominutowe zarządzanie ryzykiem. Katowiczanie nie muszą ruszać do ataku jak kawaleria z obrazu Kossaka. Powinni przede wszystkim zachować zwartą strukturę, ograniczyć liczbę strat w środku pola i nie pozwolić Hapoelowi zbudować przewagi przed rewanżem.</p><p>GKS zajmował po dwóch kolejkach piąte miejsce w Ekstraklasie z trzema punktami i bilansem bramek 4:3. Nie jest zespołem posiadającym europejskie doświadczenie Rangersów czy Lecha, ale ma kilku zawodników ogranych w polskiej lidze oraz napastników zdolnych wykorzystać pojedynczą sytuację.</p><p>Właśnie skuteczność może zdecydować o losach tej pary. GKS prawdopodobnie nie stworzy kilkunastu czystych okazji. Powinien natomiast otrzymać dwie lub trzy szanse po przejęciach, dośrodkowaniach i stałych fragmentach. Jeżeli wykorzysta jedną z nich i nie straci organizacji po zdobyciu bramki, może przywieźć z Miszkolca wynik otwierający drogę do awansu.</p><p>Losowanie kolejnej rundy przyniosło jednak wiadomość przypominającą zakończenie filmu, w którym po pokonaniu jednego potwora pojawia się znacznie większy. <strong>Zwycięzca pary Hapoel – GKS zagra w barażu z Atalantą Bergamo.</strong> Awans katowiczan do trzeciej rundy byłby sukcesem. Wyeliminowanie później włoskiego klubu należałoby już rozpatrywać w kategoriach jednej z największych sensacji sezonu.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans GKS-u na awans: 50 procent.</strong></p><h2>Ilu polskich klubów możemy spodziewać się w kolejnej rundzie?</h2><p>Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada awans <strong>dwóch albo trzech polskich drużyn</strong>.</p><p>Lech powinien wykonać swoją pracę, choć musi uniknąć przekonania, że nazwa przeciwnika wygra mecz za piłkarzy. Raków i GKS rozegrają dwumecze znajdujące się blisko sportowej równowagi. Jagiellonia jest outsiderem, ale nie stoi przed zadaniem niemożliwym — szczególnie jeżeli wykorzysta lepszy początek sezonu i zbuduje przewagę w Białymstoku.</p><p>Awans wszystkich czterech klubów byłby wynikiem znakomitym. Awans trzech należałoby uznać za bardzo dobry. Dwa zwycięskie dwumecze byłyby realizacją planu minimum. Jeden lub żaden oznaczałby poważne rozczarowanie i stratę punktów w krajowym współczynniku UEFA, który powstaje na podstawie wyników wszystkich przedstawicieli danej federacji w europejskich rozgrywkach.</p><p>Czwartkowy wieczór nie przesądzi jeszcze losów żadnej drużyny, ale może napisać pierwsze rozdziały czterech zupełnie różnych opowieści. Lech ma potwierdzić przewagę. Jagiellonia spróbować przekroczyć własne granice. Raków odzyskać pewność siebie, a GKS udowodnić, że jego europejska obecność nie jest przypadkiem.</p><p>W eliminacjach nie przyznaje się punktów za artystyczne wrażenie. Liczy się tylko przetrwanie dwóch aktów przedstawienia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56078,polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-pelen-emocji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56078,polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-pelen-emocji</guid>
            <pubDate>Tue, 04 Aug 2026 23:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-1785878241.png</url>
                        <title>Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56078,polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-pelen-emocji</link>
                    </image><description>Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Świątek urządziła tenisowy koncert</h2><p>Nie był to mecz, lecz demonstracja siły. <strong>Iga Świątek</strong>, rozstawiona z numerem siódmym w turnieju <strong>WTA Masters 1000 w Toronto</strong>, pokonała Czeszkę Sarę Bejlek 6:0, 6:3. Spotkanie trwało godzinę i 35 minut, ale już po pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że zwyciężczyni jest znana.</p><p>Pierwsza partia przypominała tenisowy monolog. Świątek poruszała się po korcie pewnie, uderzała głęboko i odbierała rywalce czas na reakcję. Wynik 6:0 mówi sam za siebie — Czeszka została zepchnięta do defensywy i długo nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na intensywność gry Polki.</p><p>W drugim secie Bejlek podjęła walkę, lecz Świątek nie pozwoliła, by spotkanie zamieniło się w nerwową opowieść z niespodziewanym finałem. Kolejną przeciwniczką Polki będzie <strong>Viktorija Golubic</strong>. Szwajcarka wyeliminowała Chorwatkę Donnę Vekić po trzysetowym meczu 5:7, 6:2, 6:3.</p><h2>Hurkacz wraca zwycięstwem</h2><p>Powody do zadowolenia ma również <strong>Hubert Hurkacz</strong>, który udanie rozpoczął udział w turnieju <strong>ATP Masters 1000 w Montrealu</strong>. Polak pokonał Amerykanina Marcosa Girona 7:5, 4:6, 6:2.</p><p>Mecz trwał godzinę i 55 minut i nie należał do spacerów. Hurkacz wygrał wyrównanego pierwszego seta, w drugim pozwolił rywalowi wrócić do gry, ale w decydującej partii odzyskał kontrolę. Trzeci set był już pokazem większej stabilności Polaka, który nie pozwolił, by spotkanie wymknęło mu się z rąk.</p><p>W następnej rundzie Hurkacz zmierzy się z Chilijczykiem <strong>Alejandro Tabilo</strong>. Będzie to pojedynek wymagający, szczególnie pod względem fizycznym, ale zwycięstwo nad Gironem może dać Polakowi potrzebny spokój i pewność siebie.</p><h2>Linette odwróciła losy meczu</h2><p>Do drugiej rundy turnieju w Toronto awansowała również <strong>Magda Linette</strong>. Poznanianka pokonała reprezentantkę gospodarzy Carol Zhao 4:6, 6:1, 6:4.</p><p>Początek nie zapowiadał szczęśliwego zakończenia. Polka przegrała pierwszego seta, ale zamiast rozpamiętywać błędy, ruszyła do ataku. Drugą partię wygrała zdecydowanie, oddając przeciwniczce tylko jednego gema. W decydującym secie musiała już wykazać się nie tylko umiejętnościami, lecz także odpornością psychiczną.</p><p>Linette znalazła drogę do zwycięstwa i potwierdziła, że nawet po trudnym początku potrafi przebudować mecz niczym reżyser zmieniający scenariusz tuż przed finałem.</p><h2>Majchrzak zatrzymany przez Monfilsa</h2><p>Znacznie mniej powodów do radości miał <strong>Kamil Majchrzak</strong>, który pożegnał się z turniejem w Montrealu już w pierwszej rundzie. Polak przegrał z Gaelem Monfilsem 4:6, 4:6.</p><p>Francuz ma 39 lat i zbliża się do końca kariery, ale wciąż potrafi grać tenis efektowny, nieprzewidywalny i skuteczny. Monfils od lat porusza się po korcie jak bohater kina akcji — czasem balansuje na granicy ryzyka, lecz nawet w późnym etapie kariery potrafi wykorzystać doświadczenie przeciwko młodszym przeciwnikom.</p><p>Majchrzak walczył, ale nie zdołał znaleźć sposobu na Francuza. Dwa identycznie przegrane sety oznaczają szybki koniec kanadyjskiego turnieju.</p><h2>Jonathan Milan znów najszybszy</h2><p>Na trasie <strong>83. Tour de Pologne</strong> ponownie błysnął Jonathan Milan. Włoski kolarz z zespołu Lidl-Trek wygrał drugi etap z metą w Szczecinie i odniósł już drugie zwycięstwo w tegorocznej edycji wyścigu.</p><p>Milan potwierdził, że w sprinterskiej rozgrywce jest obecnie człowiekiem, którego wszyscy obserwują, ale którego niewielu potrafi zatrzymać. Włoch dobrze wykorzystał pracę drużyny, a na ostatnich metrach ponownie uruchomił moc, z którą rywale nie byli w stanie się zmierzyć.</p><p>Drugie etapowe zwycięstwo pozwoliło mu umocnić się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Prawdziwe góry i trudniejsze próby dopiero jednak nadejdą. Wyścig będzie stopniowo zmieniał charakter — sprinterska szosa zacznie ustępować miejsca walce zawodników specjalizujących się w podjazdach.</p><h2>Reusser wygrała z czasem, Niewiadoma-Phinney szósta</h2><p>W kobiecym <strong>Tour de France</strong> nie ścigano się ramię w ramię. Rywalką był zegar, a w takiej walce najmniejszy błąd może kosztować kilka miejsc.</p><p>Czwarty etap, czyli jazdę indywidualną na czas z Gevrey-Chambertin do Dijon na dystansie 21 kilometrów, wygrała <strong>Marlen Reusser</strong>. Szwajcarka reprezentująca Movistar nie tylko odniosła etapowy triumf, lecz także została nową liderką wyścigu.</p><p><strong>Katarzyna Niewiadoma-Phinney</strong> zajęła 13. miejsce. Polka pozostaje jednak wysoko w klasyfikacji generalnej — po czasówce zajmuje szóstą pozycję. Straty poniesione podczas samotnej walki z czasem nie przekreślają jej szans. Przed peletonem kolejne etapy, na których większą rolę mogą odegrać górskie umiejętności, wytrzymałość i zespołowa taktyka.</p><h2>Rosja nie zagra na siatkarskich mistrzostwach świata</h2><p>Jedna z najważniejszych informacji dnia nadeszła ze świata siatkówki. <strong>Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej poinformowała, że reprezentacja Rosji nie wystąpi w przyszłorocznych mistrzostwach świata w Polsce.</strong></p><p>Rosjanie zostali przywróceni do międzynarodowej rywalizacji i będą mogli wystąpić w Lidze Narodów, ale nie oznacza to automatycznego udziału w najważniejszej imprezie globu.</p><p>Decyzja FIVB pokazuje, że powrót Rosji na sportowe areny będzie procesem stopniowym i pełnym politycznych napięć. Sport od dawna próbuje przedstawiać się jako przestrzeń oddzielona od geopolityki, lecz historia wielokrotnie udowadniała, że taka granica bywa cienka jak linia boiska.</p><h2>Siatkarscy mistrzowie utknęli w podróży</h2><p>Polscy siatkarze triumfowali w Lidze Narodów w chińskim Ningbo, lecz ich droga do domu okazała się znacznie trudniejsza, niż pierwotnie zakładano.</p><p>Reprezentacja miała wylądować w Warszawie we wtorek rano. Opóźnienia samolotów sprawiły jednak, że powrót części kadry nastąpi dopiero w środę. Informację przekazał Polski Związek Piłki Siatkowej.</p><p>Po złotym finale zawodnicy zamiast szybkiego powitania z kibicami otrzymali dodatkowy rozdział podróżniczej odysei. Lotnicze komplikacje nie zmieniają jednak najważniejszego faktu — polscy siatkarze wracają do kraju jako zwycięzcy Ligi Narodów.</p><h2>Polacy z medalami mistrzostw Europy w heyball</h2><p>Dwa medale zdobyli reprezentanci Polski podczas rozgrywanych w Kielcach <strong>mistrzostw Europy w bilardzie heyball</strong>.</p><p>Wśród mężczyzn srebrny medal wywalczył <strong>Radosław Babica</strong>, natomiast w rywalizacji kobiet brąz zdobyła <strong>Dalia Alska</strong>. To kolejny dowód na to, że polski bilard ma zawodników zdolnych do walki o najwyższe miejsca w międzynarodowej konkurencji.</p><p>Heyball jest odmianą bilardu, która zyskuje coraz większą popularność, szczególnie w Azji, ale coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność także w Europie. Sukcesy odniesione w Kielcach mogą pomóc tej dyscyplinie zdobyć nowych kibiców również w Polsce.</p><h2>Mediolan pożegnał Franco Baresiego</h2><p>Sportowy wtorek miał również swój smutny, niemal filmowy finał. Tysiące osób uczestniczyły w Mediolanie w uroczystościach pogrzebowych <strong>Franco Baresiego</strong>, legendarnego piłkarza reprezentacji Włoch i AC Milan. Baresi zmarł 31 lipca w wieku 66 lat.</p><p>Pożegnali go dawni koledzy klubowi, reprezentanci włoskiego futbolu oraz kibice. W stolicy Lombardii ogłoszono dzień żałoby.</p><p>Baresi był kimś więcej niż obrońcą. Był symbolem epoki, w której włoska defensywa przypominała sztukę strategiczną — chłodną, precyzyjną i bezlitosną. Przez lata stanowił fundament Milanu i reprezentacji Włoch. Nie potrzebował dziesiątek bramek, by budować legendę. Jego językiem były ustawienie, przewidywanie i odwaga.</p><p>Mediolan pożegnał jednego z ludzi, którzy współtworzyli tożsamość klubu. W świecie piłki, w którym nazwiska coraz częściej zmieniają barwy szybciej niż sezony, Baresi pozostał symbolem wierności jednemu miejscu.</p><h2>Wielki powrót sióstr Williams</h2><p>Jedna z najbardziej elektryzujących informacji tenisowego dnia napłynęła z Cincinnati. <strong>Venus i Serena Williams otrzymały dziką kartę do turnieju deblowego WTA 1000.</strong></p><p>Będzie to pierwszy wspólny występ sióstr od powrotu 44-letniej Sereny do zawodowego tenisa. Ich ponowne pojawienie się po tej samej stronie siatki niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny.</p><p>Siostry Williams przez lata zmieniały kobiecy tenis, narzucając mu nową dynamikę, siłę i sposób myślenia o sportowej dominacji. Wspólnie zdobywały najważniejsze trofea i reprezentowały Stany Zjednoczone. Ich powrót w deblu to nie tylko wydarzenie sportowe, lecz także spotkanie z historią dyscypliny.</p><h2>Renard przejmuje reprezentację Wybrzeża Kości Słoniowej</h2><p>Francuz <strong>Herve Renard</strong> został nowym selekcjonerem reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej. Informację ogłosiła tamtejsza federacja piłkarska.</p><p>Renard zastąpił Emerse’a Fae. Francuski trener doskonale zna afrykański futbol i jego specyfikę. W przeszłości prowadził już reprezentacje z tego kontynentu, zdobywając reputację szkoleniowca, który potrafi wygrywać turnieje i budować drużyny odporne na presję.</p><p>Powrót Renarda do pracy w Afryce może być jednym z najciekawszych ruchów trenerskich tego lata. Wybrzeże Kości Słoniowej ma ogromny potencjał, lecz — jak wielokrotnie pokazywała historia — same nazwiska nie zdobywają trofeów. Potrzebna jest drużyna. Renard ma spróbować ją stworzyć.</p><h2>Wtorek należał do Polaków, sprinterów i legend</h2><p>Sportowy dzień miał wiele twarzy. Świątek była bezwzględna, Hurkacz cierpliwy, Linette waleczna, a Majchrzak musiał uznać wyższość doświadczonego przeciwnika. Milan wygrał kolejny etap Tour de Pologne, Niewiadoma-Phinney utrzymała się w czołówce Tour de France, a polscy bilardziści sięgnęli po medale.</p><p>Była też polityka obecna w decyzji dotyczącej rosyjskich siatkarzy, wielki tenisowy powrót sióstr Williams i cisza Mediolanu żegnającego Franco Baresiego.</p><p>Taki właśnie jest sport. Jednego wieczoru potrafi zmieścić w sobie dziecięcą radość po zwycięstwie, gorzki smak porażki i pamięć o tych, którzy pozostawili po sobie coś znacznie trwalszego niż wynik zapisany na tablicy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Falstart Lechii w Warszawie. Zielono-czerwoni przegrali z beniaminkiem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Aug 2026 11:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem-1785740928.png</url>
                        <title>Falstart Lechii w Warszawie. Zielono-czerwoni przegrali z beniaminkiem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem</link>
                    </image><description>Piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki rozpoczęli sezon 2026/2027 od wyjazdowej porażki. W inauguracyjnym spotkaniu 1. kolejki Betclic III ligi, grupy I, zielono-czerwoni przegrali z beniaminkiem KTS Weszło Warszawa 1:2. O wyniku zdecydowały dwa gole stracone w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund oraz niewykorzystany rzut karny w drugiej połowie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>KTS Weszło Warszawa – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:1 (2:1)</p><p>Bramki: Damian Winiarski 23, Błażej Tłaczała 24 – Filip Zawadzki 44.</p><p>Nowy sezon miał rozpocząć się dla tomaszowian od mocnego uderzenia. Zamiast tego było trochę jak w filmie, w którym bohater dobrze wchodzi w akcję, lecz po chwili popełnia dwa błędy i przez resztę seansu próbuje odrobić straty. <strong>Lechia miała swoje momenty, szczególnie po przerwie, ale z Warszawy wróciła bez punktów.</strong></p><h2>Dobry początek i dwa szybkie ciosy</h2><p>Pierwsze minuty należały do zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego. Zielono-czerwoni częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali przedostać się w okolice pola karnego gospodarzy. Brakowało jednak dokładnego ostatniego podania i skutecznego wykończenia.</p><p>Pierwszą groźniejszą sytuację Lechia stworzyła w 12. minucie. Miłosz Pawlusiński przejął piłkę w środku pola i uruchomił Filipa Zawadzkiego. Ten próbował znaleźć miejsce do strzału, ale ostatecznie wycofał futbolówkę przed pole karne. Uderzenie Eryka Kapronia poszybowało jednak nad poprzeczką.</p><p>Chwilę później gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. W 13. minucie debiutujący w barwach Lechii Antoni Pawełkiewicz został zmuszony do wybicia piłki po niebezpiecznym podaniu jednego z partnerów. Futbolówkę przejął Błażej Tłaczała, lecz nie zdołał skierować jej do pustej bramki.</p><p>Dwie minuty później po błędzie tomaszowskiej defensywy z bliskiej odległości uderzał Mikołaj Neuman. <strong>Kapitalną interwencją popisał się jednak Pawełkiewicz</strong>, który uratował swój zespół przed utratą gola.</p><p>Napór KTS Weszło narastał. W 18. minucie po składnej akcji strzelał Tłaczała, lecz piłka odbiła się od jednego z obrońców Lechii i wyszła na rzut rożny.</p><p>W 23. minucie gospodarze dopięli swego. Fabien Luvale posłał precyzyjne podanie z lewego skrzydła, piłka minęła Marcina Orzechowskiego, a Damian Winiarski zachował spokój i pokonał Antoniego Pawełkiewicza.</p><p>Lechia nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się po pierwszym ciosie, gdy otrzymała kolejny. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później warszawianie wykorzystali błąd przy wyprowadzaniu piłki. Futbolówka trafiła do Błażeja Tłaczały, który mocnym uderzeniem podwyższył prowadzenie na 2:0.</p><h2>Nieuznany gol i kontakt przed przerwą</h2><p>Tomaszowianie potrzebowali kilku minut, aby wrócić do równowagi. W 36. minucie wydawało się, że Lechia zdobyła bramkę kontaktową.</p><p>Po dośrodkowaniu Krystiana Kolasy główkował Bartosz Bogus. Bramkarz gospodarzy Michał Kircun odbił piłkę pod nogi Daniela Chwałowskiego, który efektownym uderzeniem od poprzeczki trafił do siatki. Radość zielono-czerwonych trwała jednak krótko, ponieważ sędzia dopatrzył się pozycji spalonej.</p><p>To, co nie udało się w 36. minucie, udało się osiem minut później. <strong>Filip Zawadzki zdecydował się na strzał z dystansu, a piłka, choć nie leciała z wielką prędkością, zaskoczyła zasłoniętego Michała Kircuna i wpadła do bramki.</strong></p><p>Gol zdobyty tuż przed przerwą dał Lechii nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Jeszcze w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z prawej strony główkował Daniel Chwałowski, lecz bramkarz gospodarzy pewnie złapał piłkę.</p><h2>Karny, który mógł zmienić mecz</h2><p>Po zmianie stron Lechia ruszyła do odrabiania strat. W 54. minucie Miłosz Pawlusiński przejął piłkę przed polem karnym i zdecydował się na mocne uderzenie. Futbolówka przeleciała jednak nad poprzeczką.</p><p>Sześć minut później odpowiedzieli gospodarze. Po strzale Mikołaja Neumana kolejną bardzo dobrą interwencją popisał się Antoni Pawełkiewicz.</p><p>Z każdą kolejną minutą przewagę osiągali podopieczni Bartosza Grzelaka. Lechia coraz częściej zamykała rywali na ich połowie i szukała okazji do wyrównania.</p><p>Najlepsza z nich pojawiła się w 67. minucie. Jakub Król posłał długie podanie za linię obrony, a wychodzący na czystą pozycję Daniel Chwałowski został sfaulowany. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr.</p><p>Do piłki podszedł kapitan Lechii Krystian Kolasa. <strong>Michał Kircun wyczuł jednak jego intencje, obronił rzut karny i uratował prowadzenie KTS Weszło.</strong></p><p>Był to moment, który mógł całkowicie zmienić przebieg spotkania. Zamiast remisu i nowego rozdania gospodarze nadal prowadzili, a czas coraz szybciej uciekał.</p><h2>Lechia walczyła do końca</h2><p>Niewykorzystany rzut karny nie podłamał tomaszowian. Zielono-czerwoni nadal atakowali, lecz ich akcje rozbijały się o dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy.</p><p>Obrońcy KTS Weszło skutecznie wybijali kolejne dośrodkowania, a piłki, które docierały w okolice bramki, pewnie łapał Michał Kircun.</p><p>Najbliżej wyrównania Lechia była w 86. minucie. Rezerwowy Łukasz Racis oddał kapitalny strzał z dystansu, zmuszając bramkarza gospodarzy do efektownej interwencji. Kircun z najwyższym trudem sparował piłkę na rzut rożny.</p><p>Mimo ambitnej postawy i zdecydowanie lepszej gry po przerwie Lechia nie zdołała doprowadzić do remisu. <strong>O końcowym wyniku zdecydowały błędy z pierwszej połowy oraz niewykorzystana jedenastka.</strong></p><p>Porażka na inaugurację boli, ale sezon dopiero się rozpoczął. Tomaszowianie pokazali po przerwie, że potrafią przejąć inicjatywę i stworzyć sytuacje bramkowe. Teraz potrzebna będzie większa koncentracja w defensywie i skuteczność, bez której w III lidze trudno będzie regularnie zdobywać punkty.</p><h2>Skład Lechii</h2><p>Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Krystian Kolasa (71. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (85. Maksym Rosiński), Eryk Kaproń, Miłosz Pawlusiński – Filip Zawadzki (61. Łukasz Racis), Bartosz Bogus (46. Kacper Popławski).</p><p>Żółte kartki: Fabien Luvale, Kacper Pietrzyk, Mateusz Mazur – Marcin Orzechowski, Eryk Kaproń oraz asystent trenera Miłosz Turewicz.</p><p>Sędziował: Dawid Deptuła z Ignatek.</p><p>Widzów: 496.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew nadal bez wygranej. Bezbramkowy remis po emocjonującym meczu w Płocku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56021,widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56021,widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Aug 2026 10:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku-1785574055.png</url>
                        <title>Widzew nadal bez wygranej. Bezbramkowy remis po emocjonującym meczu w Płocku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56021,widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku</link>
                    </image><description>Choć kibice nie zobaczyli goli, spotkanie Wisły Płock z Widzewem Łódź nie rozczarowało pod względem tempa i liczby okazji. Łodzianie wywieźli punkt po remisie 0:0, ale wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w sezonie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dużo sytuacji, brak skuteczności</h2><p>Mecz Wisły Płock z Widzewem Łódź zakończył się bezbramkowym remisem, ale sam wynik nie oddaje przebiegu spotkania. Obie drużyny stworzyły wiele okazji, a łącznie oddały około trzydziestu strzałów. <strong>Emocji nie brakowało od pierwszych minut</strong>, jednak zabrakło najważniejszego, czyli skutecznego wykończenia akcji.</p><p>Lepiej w mecz weszli gospodarze. Po dośrodkowaniu Patryka Kuna groźnie próbował Said Hamulić, ale piłka trafiła jedynie w boczną siatkę. Chwilę później Olaf Kobacki znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak nie zdołał skierować piłki do bramki. Wisła sygnalizowała, że zamierza narzucić swoje warunki, lecz nie potrafiła wykorzystać przewagi w kluczowych momentach.</p><h2>Widzew odpowiedział, bramkarze zachowali czyste konta</h2><p>Widzew również miał swoje szanse, a szczególnie aktywny był Sebastian Bergier. Napastnik łodzian dwukrotnie stanął przed bardzo dobrymi okazjami, lecz za każdym razem lepszy okazywał się Rafał Leszczyński. Po stronie gości pewnym punktem pozostawał także Bartłomiej Drągowski, dzięki czemu do przerwy utrzymał się wynik 0:0.</p><p>Po zmianie stron spotkanie nadal było otwarte. Na uwagę zasługiwał efektowny strzał przewrotką Emila Kornviga, który mógł stać się ozdobą meczu. W dalszej części to gospodarze częściej sprawiali lepsze wrażenie, ale ponownie zawodziła ich precyzja. W doliczonym czasie gry bardzo blisko rozstrzygnięcia był Żan Rogelij, jednak jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce.</p><h2>Punkt, który nie rozwiązuje problemów łodzian</h2><p>Z perspektywy Widzewa remis na wyjeździe można uznać za wynik dający pewną stabilizację, ale trudno mówić o pełnej satysfakcji. <strong>Łodzianie nadal czekają na premierowe zwycięstwo w sezonie</strong>, a to sprawia, że każdy kolejny mecz będzie analizowany także pod kątem presji wyniku. Bezbramkowy rezultat w Płocku pokazuje, że drużyna potrafi dochodzić do sytuacji, lecz musi poprawić skuteczność.</p><p>W regionalnym kontekście ten mecz z pewnością wzbudził duże zainteresowanie kibiców z województwa łódzkiego. Widzew zaprezentował momentami solidną organizację gry i miał swoje okazje, ale nadal nie przełożył tego na komplet punktów. Jeśli jednak zespół utrzyma intensywność i poprawi wykończenie, takie spotkania w kolejnych tygodniach mogą zacząć przynosić znacznie więcej niż tylko jeden punkt.</p><h2>Skład Widzewa i obraz drużyny</h2><p>W bramce Widzewa wystąpił Bartłomiej Drągowski, a przed nim zagrali między innymi Christopher Cheng, Steve Kapuadi, Przemysław Wiśniewski i Marcel Krajewski. W środku pola oglądaliśmy Emila Kornviga, Juljana Shehu oraz Frana Álvareza, natomiast z przodu szans szukali Sebastian Bergier i Karol Świderski. W trakcie meczu trener dokonał zmian, wprowadzając między innymi Mario Garcíę, Giannisa Papanikolaou oraz Ángela Baenę.</p><p>Sam zestaw personalny pokazuje, że Widzew dysponuje piłkarzami zdolnymi do tworzenia sytuacji i utrzymywania meczu pod kontrolą przez długie fragmenty. W Płocku nie przełożyło się to na zdobycz bramkową, ale spotkanie można odczytywać także jako sygnał, że drużyna nie ma problemu z kreowaniem okazji. Kolejnym krokiem musi być większa skuteczność i zimna krew pod bramką rywala.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 11:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027-1785522026.jpg</url>
                        <title>Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</link>
                    </image><description>Nowe twarze, liczne grono wychowanków, przedstawienie sztabu szkoleniowego i zawodników, a przede wszystkim tłumy kibiców. W środowy wieczór Park Solidarność zamienił się w zielono-czerwone serce Tomaszowa Mazowieckiego. To właśnie tam odbyła się oficjalna prezentacja pierwszego zespołu RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki przed sezonem 2026/2027.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Punktualnie o godzinie 19.00 muszla koncertowa w Parku Solidarność wypełniła się barwami Lechii. Na widowni pojawili się sympatycy klubu, rodziny zawodników, młodzi adepci futbolu oraz kibice, którzy od lat towarzyszą drużynie zarówno podczas zwycięstw, jak i trudniejszych momentów.</p><p>Było głośno, efektownie i rodzinnie. Z jednej strony oficjalne wystąpienia, prezentacja piłkarzy i rozmowa z trenerem, z drugiej autografy, wspólne zdjęcia oraz pokaz przygotowany przez kibiców. Wszystko to stworzyło atmosferę przypominającą, że Lechia jest czymś więcej niż tylko drużyną piłkarską. Jest częścią lokalnej tożsamości.</p><h2>Oficjalne rozpoczęcie i informacje o stadionie</h2><p>Wydarzenie rozpoczęli <strong>wiceprezydent Tomaszowa Mazowieckiego Tomasz Migała</strong> oraz <strong>prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu Tomasz Łuczkowski</strong>.</p><p>W swoich wystąpieniach podkreślili zaangażowanie zawodników i sztabu szkoleniowego w czasie letniego okresu przygotowawczego. Życzyli drużynie powodzenia w nadchodzących rozgrywkach oraz udanego sezonu.</p><p>Podczas spotkania pojawił się również temat modernizacji Stadionu Miejskiego. Przekazano, że prace związane z budową nowej hali oraz trybun przebiegają zgodnie z harmonogramem.</p><p>Dla kibiców była to ważna informacja. Nowoczesna infrastruktura ma bowiem nie tylko poprawić warunki rozgrywania spotkań, ale również stworzyć klubowi lepsze możliwości dalszego rozwoju.</p><h2>Bohaterowie sezonu wyszli na scenę</h2><p>Po zakończeniu części oficjalnej uwaga publiczności skupiła się na zawodnikach. Piłkarze byli prezentowani kolejno według formacji — od bramkarzy, przez obrońców i pomocników, aż po napastników.</p><p>Każde nazwisko wywoływało reakcję zgromadzonych kibiców. Szczególnie ciepło witano zawodników dobrze znanych tomaszowskiej publiczności, ale nie brakowało również zainteresowania nowymi twarzami, które mają wzmocnić zespół w nadchodzących rozgrywkach.</p><p>Na scenie pojawił się także sztab szkoleniowy z trenerem <strong>Bartoszem Grzelakiem</strong> na czele.</p><h2>Nowe twarze i młodość z tomaszowskiej akademii</h2><p>Szczególną uwagę poświęcono piłkarzom, którzy dołączyli do Lechii przed rozpoczęciem sezonu. Każdy z nowych zawodników został indywidualnie przedstawiony kibicom.</p><p>Chwilę później przed publicznością zaprezentowała się liczna grupa wychowanków <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong>, którzy zostali włączeni do kadry pierwszego zespołu.</p><p>To właśnie obecność młodych zawodników była jednym z najmocniejszych akcentów środowej prezentacji. Klub konsekwentnie stawia na rozwój własnej akademii i daje szansę piłkarzom wychowanym w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>W sezonie 2026/2027 Lechia będzie dysponowała jedną z najmłodszych kadr w całej III lidze. W zespole znalazło się aż <strong>16 zawodników posiadających status młodzieżowca</strong>, a dziewięciu z nich to wychowankowie klubowej akademii.</p><p>To liczby, które wyraźnie pokazują kierunek obrany przez klub. Zamiast budować drużynę wyłącznie poprzez transfery, Lechia chce rozwijać piłkarzy związanych z Tomaszowem i stopniowo wprowadzać ich do seniorskiego futbolu.</p><h2>Trener Grzelak o przygotowaniach i celach</h2><p>Podczas prezentacji nie zabrakło rozmowy z trenerem <strong>Bartoszem Grzelakiem</strong>. Szkoleniowiec podsumował letni okres przygotowawczy, odniósł się do przeprowadzonych transferów oraz przedstawił cele zespołu na sezon 2026/2027.</p><p>Choć przed pierwszym gwizdkiem trudno składać wielkie deklaracje, z wypowiedzi trenera przebijał optymizm i wiara w młody zespół. Lechia ma być drużyną ambitną, odważną i gotową do rywalizacji z każdym przeciwnikiem.</p><p>Bartosz Grzelak ogłosił także, że funkcję kapitana zespołu będzie pełnił <strong>Mateusz Awdziewicz</strong>. To właśnie on ma prowadzić drużynę na boisku i być jednym z jej najważniejszych liderów.</p><h2>Pirotechnika, wspólne zdjęcia i autografy</h2><p>Po zakończeniu oficjalnej prezentacji zawodnicy oraz członkowie sztabu szkoleniowego wspólnie zapozowali do pamiątkowego zdjęcia.</p><p>Wyjątkowego klimatu wydarzeniu dodali kibice Lechii zrzeszeni w grupie <strong>Lokalni Patrioci</strong>. Przygotowali oni pokaz pirotechniczny, którym w symboliczny sposób wyrazili swoje wsparcie dla drużyny przed inauguracją ligowych zmagań.</p><p>Zielono-czerwone światło, doping i klubowe barwy sprawiły, że Park Solidarność na kilka chwil przypominał stadion podczas ważnego spotkania. Był to wyraźny sygnał, że kibice są gotowi na nowy sezon.</p><p>Na zakończenie zawodnicy i członkowie sztabu zeszli ze sceny do zgromadzonych fanów. Był czas na autografy, rozmowy oraz wspólne fotografie. Najwięcej emocji spotkania z piłkarzami wzbudzały wśród najmłodszych kibiców, dla których zawodnicy Lechii są lokalnymi sportowymi bohaterami.</p><h2>Optymizm przed pierwszym gwizdkiem</h2><p>Środowa prezentacja pokazała, że przed rozpoczęciem sezonu w Tomaszowie Mazowieckim nie brakuje nadziei. Klub stawia na młodych zawodników, własnych wychowanków i stopniowe budowanie drużyny, która ma dostarczyć kibicom wielu emocji.</p><p>Nie wiadomo jeszcze, jaki scenariusz napisze sezon 2026/2027. Futbol bywa przecież nieprzewidywalny, a ligowa tabela nie zawsze układa się zgodnie z oczekiwaniami. Jedno jest jednak pewne — Lechia nie będzie w tych rozgrywkach sama.</p><p>Za zespołem stoi miasto, akademia i kibice, którzy już podczas prezentacji pokazali, że zielono-czerwone barwy nadal potrafią rozpalić Tomaszów Mazowiecki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 23:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc-1785187258.png</url>
                        <title>Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</link>
                    </image><description>Już w środę, 29 lipca, kibice poznają zawodników RKS Lechii Tomaszów Mazowiecki, którzy będą reprezentować klub w sezonie 2026/2027 Betclic III ligi. Oficjalna prezentacja drużyny odbędzie się o godzinie 19.00 w Parku Solidarność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zielono-czerwoni pojawią się na scenie muszli koncertowej. Będzie to pierwsza okazja, by przed rozpoczęciem ligowych zmagań zobaczyć cały zespół, poznać nowych zawodników oraz wspólnie rozpocząć odliczanie do kolejnego piłkarskiego sezonu.</p><p>Organizatorzy zapraszają wszystkich kibiców, sympatyków Lechii oraz mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Wstęp na wydarzenie jest otwarty.</p><p><strong>Prezentacja RKS Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong></p><p><strong>Data:</strong> środa, 29 lipca 2026 roku<br><strong>Godzina:</strong> 19.00<br><strong>Miejsce:</strong> Park Solidarność – muszla koncertowa</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 21:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji-1785258949.jpg</url>
                        <title>Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</link>
                    </image><description>Inauguracja ligowego sezonu w Łodzi przyniosła cztery gole, zmianę prowadzenia i tempo, którego kibice mogli oczekiwać od mocnego otwarcia. Widzew zremisował z Motorem Lublin 2:2 po spotkaniu pełnym sytuacji i nerwów do ostatnich minut.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Cztery gole i mocny początek sezonu</h2><p>Nowy sezon ligowy rozpoczął się w Łodzi od widowiska, które spełniło oczekiwania kibiców szukających emocji już w pierwszej kolejce. Przy frekwencji przekraczającej 17 tysięcy widzów Widzew Łódź zremisował z Motorem Lublin 2:2, a przebieg spotkania pokazał, że obie drużyny potrafią błyskawicznie reagować na boiskowe wydarzenia.</p><p>Już od pierwszych minut mecz był intensywny. Goście wcześnie zagrozili bramce gospodarzy po stałym fragmencie gry, ale skuteczną interwencją popisał się Bartłomiej Drągowski. Chwilę później Motor dopiął jednak swego i objął prowadzenie po niefortunnym zagraniu Sebastiana Bergiera, który skierował piłkę do własnej bramki. Taki początek mógł ustawić mecz, lecz odpowiedź Widzewa przyszła szybko.</p><h2>Widzew odrobił straty, ale Motor wrócił do gry</h2><p>Gospodarze wyrównali po składnej akcji, w której ważną rolę odegrali Fran Alvarez i Angel Baena. Piłkę do siatki efektownym uderzeniem głową skierował Mariusz Fornalczyk, dając sygnał do jeszcze odważniejszej gry łodzian. Widzew przejął inicjatywę, częściej utrzymywał się przy piłce i spychał rywala do obrony.</p><p>Presja przyniosła kolejny efekt w 27. minucie, gdy po zagraniu ręką w polu karnym sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Bergier i tym razem skutecznie zamienił jedenastkę na gola, odwracając losy spotkania jeszcze przed przerwą. W tej fazie meczu Widzew wyglądał na zespół kontrolujący wydarzenia, ale po zmianie stron Motor ponownie pokazał, że nie zamierza ograniczać się do defensywy.</p><p>W 49. minucie Mbaye Ndiaye poprowadził akcję wzdłuż pola karnego i zaskoczył bramkarza strzałem w bliższy róg. Było 2:2, a mecz znów zaczął się od nowa. To trafienie podkreśliło, że spotkanie nie miało jednego, wyraźnego gospodarza tempa. Każdy fragment przewagi jednej drużyny mógł zostać przełamany pojedynczą, dobrze rozegraną akcją przeciwnika.</p><h2>Duże emocje do końca i niedosyt obu stron</h2><p>Po wyrównaniu Widzew ponownie ruszył do ataku i stworzył sobie kolejne sytuacje. Blisko zdobycia gola byli między innymi Juljan Shehu i Marcel Krajewski, którzy próbowali zaskoczyć bramkarza uderzeniami głową. Bardzo groźnie było także wtedy, gdy piłka spadła pod nogi Bergiera w polu bramkowym, ale bramkarz Motoru Michai Popa zdołał uratować swój zespół ofiarną interwencją.</p><p>Ostatecznie więcej bramek nie padło, choć końcówka utrzymywała wysoki poziom napięcia. Remis 2:2 oznacza, że oba zespoły mogą mówić jednocześnie o punktowym otwarciu i sportowym niedosycie. Widzew miał momenty przewagi i więcej okazji do przechylenia szali zwycięstwa, z kolei Motor dwukrotnie wracał do meczu i udowodnił, że potrafi zachować skuteczność w kluczowych momentach.</p><h2>Co mówi ten wynik?</h2><p>Z perspektywy początku sezonu taki rezultat można odczytywać na kilka sposobów. Dla kibiców to przede wszystkim sygnał, że zespół z Łodzi potrafi kreować sytuacje i reagować na trudne momenty. Jednocześnie spotkanie pokazało, że w grze defensywnej wciąż są elementy wymagające poprawy, zwłaszcza gdy rywal potrafi szybko wykorzystać wolne przestrzenie i pojedyncze błędy.</p><p><strong>Remis 2:2 na inaugurację to wynik, który zostawia materiał do analizy, ale też buduje emocje wokół kolejnych spotkań.</strong> Widzew rozpoczął sezon od meczu, o którym trudno powiedzieć, że był zachowawczy. Były zwroty akcji, były bramki i była atmosfera dużego wydarzenia. Na starcie rozgrywek to dla kibiców jasny sygnał, że ligowa rywalizacja może od pierwszych tygodni dostarczać wielu mocnych wrażeń.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 14:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce-1785258097.jpg</url>
                        <title>Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</link>
                    </image><description>Piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki zakończyli okres przygotowawczy zwycięstwem. W ostatnim meczu kontrolnym przed rozpoczęciem sezonu 2026/2027 Betclic III ligi tomaszowianie pokonali czwartoligowego Spartakusa Daleszyce 3:1.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Była to próba generalna przed pierwszym spotkaniem o ligowe punkty. Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> potwierdzili dobrą dyspozycję i mogą już w pełni skoncentrować się na inauguracji rozgrywek.</p><h2>Bogus otworzył wynik</h2><p>Lechia objęła prowadzenie w 42. minucie. Do siatki rywali trafił <strong>Bartosz Bogus</strong>, dzięki czemu zielono-czerwoni schodzili na przerwę z jednobramkową przewagą.</p><p>Po zmianie stron gospodarze nadal kontrolowali przebieg spotkania. Bohaterem drugiej połowy został <strong>Kacper Popławski</strong>, który pojawił się na boisku w 67. minucie, zastępując strzelca pierwszej bramki.</p><p>Napastnik potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, aby wpisać się na listę strzelców. Popławski zdobył bramkę w 68. minucie, a pięć minut później trafił ponownie, podwyższając prowadzenie Lechii.</p><p>Ostatecznie tomaszowianie zwyciężyli 3:1.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Spartakus Daleszyce 3:1 (1:0)</strong></p><p><strong>Bramki dla Lechii:</strong> Bartosz Bogus 42, Kacper Popławski 68, 73.</p><h2>Skład Lechii</h2><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski, Bartłomiej Chyb – Miłosz Pawlusiński (77. Maksymilian Bogusławski), Eryk Kaproń (67. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski, Maksym Rosiński (85. Szymon Warczyński) – Filip Zawadzki (67. Karol Klimek), Bartosz Bogus (67. Kacper Popławski).</p><h2>Teraz już liga</h2><p>Spotkanie ze Spartakusem było ostatnim sparingiem Lechii podczas letnich przygotowań. Przed drużyną trenera Bartosza Grzelaka pozostał ostatni tydzień pracy przed rozpoczęciem walki o ligowe punkty.</p><p>Nowy sezon zielono-czerwoni zainaugurują <strong>w piątek 31 lipca o godzinie 19:00</strong>. Lechiści zagrają na wyjeździe z beniaminkiem rozgrywek – <strong>KTS Weszło Warszawa</strong>.</p><p>Zwycięstwo w próbie generalnej nie daje jeszcze ligowych punktów, ale pozwala wejść w sezon z podniesioną głową. Teraz kończy się czas testów, zmian i trenerskich eksperymentów. W Warszawie zacznie się prawdziwa gra.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew stawia na spokój po transferowej gorączce. Czy stabilizacja zaprowadzi łodzian do ligowej czołówki?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 08:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czo-1784702713.png</url>
                        <title>Widzew stawia na spokój po transferowej gorączce. Czy stabilizacja zaprowadzi łodzian do ligowej czołówki?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</link>
                    </image><description>Jeszcze rok temu przy al. Piłsudskiego trwało transferowe trzęsienie ziemi. Miliony euro, reprezentanci krajów, rekordy ligi i marzenia o europejskich pucharach. Skończyło się walką o utrzymanie, czterema trenerami i czternastym miejscem. Przed nowym sezonem Widzew Łódź zmienia więc scenariusz. Zamiast kolejnej ofensywy zakupowej wybiera stabilizację, zgranie i spokój. Pytanie brzmi: czy ta droga wystarczy, by czerwono-biało-czerwoni rzeczywiście dołączyli do krajowej czołówki?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po poprzednim sezonie w Widzewie niewiele osób miało ochotę na kolejne wielkie deklaracje. Projekt, który miał przypominać szybki marsz ku dawnym czasom świetności, przez wiele miesięcy wyglądał raczej jak pociąg, w którym ktoś podczas jazdy zmieniał maszynistę, rozkład jazdy i część wagonów.</p><p>Właściciel klubu Robert Dobrzycki zainwestował w nowych zawodników ponad 100 mln zł. Do Łodzi przyjeżdżali reprezentanci Polski i innych krajów, a klub pobił transferowy rekord ekstraklasy. Sportowego efektu jednak nie było. Widzew zamiast spoglądać w stronę europejskich pucharów, do ostatnich kolejek walczył o pozostanie w lidze.</p><p>Ostatecznie zajął 14. miejsce. W trakcie jednego sezonu drużynę prowadziło czterech trenerów, a organizacyjny chaos stał się równie ważnym tematem jak forma piłkarzy.</p><h2>Koniec wielkich słów</h2><p>Nowe rozgrywki mają rozpocząć się według innej filozofii. Mniej fajerwerków, więcej konsekwencji. Mniej zmieniania wszystkiego naraz, więcej pracy nad tym, co już udało się zbudować.</p><p>Dobrzycki, który w letniej przerwie przejął również obowiązki prezesa, przyznał wprost, że poprzedni sezon był znacznie gorszy od oczekiwań i wyjątkowo stresujący. To ważna deklaracja, ponieważ w Widzewie po raz pierwszy od dawna nie próbuje się przykrywać błędów kolejną ofensywą medialną.</p><p>Największe zmiany nastąpiły w gabinetach. Za kwestie sportowe odpowiadają Łukasz Masłowski i Artur Płatek, czyli ludzie mający doświadczenie i wyrobioną pozycję w piłkarskim środowisku. Klub liczy, że profesjonalizacja pionu sportowego zakończy okres decyzji podejmowanych pod wpływem presji, emocji albo oczekiwań trybun.</p><p>Na stanowisku trenera pozostał Aleksandar Vuković, który objął Widzew w marcu 2026 roku i podpisał umowę do końca sezonu 2026/2027, z możliwością jej przedłużenia. Serbski szkoleniowiec zna ekstraklasę, zdobywał mistrzostwo Polski i od początku podkreślał, że chce zbudować drużynę będącą jednością, a nie jedynie zbiorem kosztownych nazwisk.</p><h2>Świderski ma być kimś więcej niż głośnym nazwiskiem</h2><p>Największym letnim transferem jest Karol Świderski. Reprezentant Polski wraca do ekstraklasy po ponad siedmiu latach występów w Grecji, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Podpisał kontrakt obowiązujący do 2029 roku.</p><p>W narodowych barwach rozegrał 51 spotkań i zdobył 14 bramek. Ma także doświadczenie z europejskich pucharów. Widzew nie sprowadza więc piłkarza, którego trzeba dopiero uczyć seniorskiego futbolu, ale zawodnika gotowego wziąć odpowiedzialność za ofensywę.</p><p>Świderski może dać łodzianom coś, czego brakowało im w poprzednim sezonie: regularność pod bramką przeciwnika, inteligentne poruszanie się między liniami i zdolność do zamieniania przeciętnych sytuacji w gole.</p><p>Nie jest klasyczną „dziewiątką”, która przez cały mecz czeka w polu karnym na dośrodkowanie. Potrafi zejść głębiej, współpracować z pomocnikami i tworzyć przestrzeń innym. Właśnie dlatego jego obecność może wpłynąć nie tylko na liczbę zdobytych bramek, ale na całą organizację gry ofensywnej.</p><p>Jednocześnie byłoby błędem oczekiwać, że sam Świderski rozwiąże wszystkie problemy. Napastnik reprezentacji Polski nie naprawi automatycznie tempa rozegrania, jakości na skrzydłach ani problemów z przejściem z obrony do ataku. Potrzebuje podań, ruchu partnerów i zespołu, który będzie potrafił wykorzystać jego doświadczenie.</p><h2>Stabilizacja jako największy transfer</h2><p>W poprzednich rozgrywkach Widzew miał wielu dobrych zawodników, ale przez długie okresy nie był drużyną. Zmiany trenerów oznaczały zmiany ustawienia, wymagań, hierarchii i sposobu bronienia. Piłkarze często wyglądali tak, jakby zamiast grać automatycznie, za każdym razem zastanawiali się, czego właściwie oczekuje od nich kolejny szkoleniowiec.</p><p>Dlatego pozostanie Vukovicia może być ważniejsze niż niejedno nowe nazwisko. Trener dostał pełny okres przygotowawczy, mógł poznać zawodników, uporządkować role i wprowadzić własne zasady.</p><p>Pod jego wodzą drużyna już w końcówce minionego sezonu poprawiła grę na własnym stadionie. Widzew zachował czyste konto w czterech z pięciu kolejnych spotkań u siebie i zdobył dziesięć punktów w czterech domowych meczach. To nie był jeszcze futbol porywający, ale był skuteczniejszy i bardziej uporządkowany.</p><p>W nowym sezonie właśnie organizacja gry może być największą przewagą łodzian. W ekstraklasie nie zawsze wygrywa zespół z najdroższą kadrą. Często wyżej kończy drużyna, która ma stabilny skład, jasno określone role i potrafi regularnie punktować w meczach z rywalami ze środka i dolnej części tabeli.</p><h2>Kadra nadal nie jest kompletna</h2><p>Oprócz Świderskiego Widzew sprowadził 22-letniego hiszpańskiego obrońcę Mario Garcíę, występującego ostatnio w Racingu Santander na zapleczu La Ligi.</p><p>Vuković nie ukrywa jednak, że potrzebuje kolejnych wzmocnień. Priorytetami pozostają środkowy pomocnik, skrzydłowy oraz ewentualnie drugi napastnik. Po urazie Carlosa Isaaca klub może szukać również bocznego obrońcy.</p><p>To właśnie środek pola może przesądzić o skali ambicji Widzewa. Bez zawodnika potrafiącego przyspieszyć grę, przenieść piłkę między formacjami i zapanować nad tempem meczu łodzianom może być trudno dominować nad przeciwnikami.</p><p>W poprzednim sezonie drużyna często miała problemy, gdy rywal oddawał jej inicjatywę. Widzew lepiej czuł się w spotkaniach intensywnych, opartych na walce, szybkich przejściach i energii trybun. Gorzej było wtedy, gdy należało cierpliwie rozmontować głęboko ustawioną obronę.</p><p>Jeśli Masłowskiemu i Płatkowi uda się sprowadzić kreatywnego pomocnika oraz skrzydłowego gwarantującego liczby, Widzew może rzeczywiście zbliżyć się do ścisłej czołówki. Bez tych transferów pozostanie zespołem groźnym, ale niekoniecznie zdolnym do utrzymania wysokiej formy przez cały sezon.</p><h2>Odejście Bukariego symbolem nowej polityki</h2><p>Z drużyny odszedł między innymi Osman Bukari, którego zimowy transfer kosztował około 5,5 mln euro i był rekordem polskiej ligi. Reprezentant Ghany został wypożyczony do Crvenej Zvezdy Belgrad.</p><p>Jego odejście może zaskakiwać, szczególnie że dobrze prezentował się w okresie przygotowawczym. Jest jednak również dowodem, że Widzew próbuje odejść od myślenia, według którego wysokość zapłaconej kwoty musi automatycznie gwarantować zawodnikowi miejsce w zespole.</p><p>Vuković zapowiedział kolejne rozstania. Klub nie chce blokować piłkarzy niezadowolonych ze swojej pozycji i zamierza ograniczyć kadrę do zawodników rzeczywiście gotowych walczyć o miejsce w składzie.</p><p>To rozsądne podejście. Zbyt szeroka kadra pełna rozczarowanych piłkarzy może stać się źródłem problemów w szatni. Szczególnie w klubie takim jak Widzew, gdzie każda porażka natychmiast urasta do rangi kryzysu, a każdy niezadowolony zawodnik szybko staje się bohaterem medialnych spekulacji.</p><h2>Sparingi budują optymizm, ale nie dają punktów</h2><p>Widzew zakończył okres przygotowawczy bez porażki. Pokonał Stal Rzeszów 4:0, Puszczę Niepołomice 2:0, Besiktas Stambuł 2:0 i FC Marchfeld Donauauen 4:3. Bezbramkowo zremisował z DAC 1904 Dunajska Streda.</p><p>Wyniki są obiecujące, zwłaszcza zwycięstwo nad Besiktasem. Pokazują, że zespół potrafi być skuteczny i dobrze zorganizowany. Nie należy jednak traktować ich jak zapowiedzi walki o mistrzostwo.</p><p>Letnie sparingi bywają jak zwiastuny filmowe — pokazują najlepsze sceny, ale nie zawsze mówią prawdę o całej produkcji. Drużyny znajdują się na różnych etapach przygotowań, trenerzy eksperymentują, a wynik jest zwykle mniej ważny niż obciążenia treningowe.</p><p>Znacznie ważniejsze będzie to, czy Widzew zachowa intensywność i organizację, gdy zacznie grać co tydzień pod presją punktów.</p><h2>Atut, którego nie da się kupić</h2><p>Widzew ponownie sprzedał wszystkie dostępne karnety. Ponad 15,5 tysiąca kibiców zapewni drużynie wsparcie, jakiego może pozazdrościć większość klubów ekstraklasy.</p><p>Stadion przy al. Piłsudskiego jest jednym z największych atutów łodzian, ale bywa również ciężarem. Gdy drużyna gra odważnie, trybuny potrafią ponieść ją do zwycięstwa. Kiedy jednak pojawia się chaos, niepewność i brak zaangażowania, presja błyskawicznie rośnie.</p><p>W poprzednim sezonie domowe mecze pomogły Widzewowi utrzymać się w lidze. Teraz klub musi zrobić kolejny krok i zacząć regularniej punktować na wyjazdach. Bez tego nie ma mowy o walce o wysokie miejsca.</p><h2>Na co naprawdę stać Widzew?</h2><p>W teorii Widzew ma wszystko, aby być czarnym koniem rozgrywek. Silnego właściciela, poprawiony pion sportowy, trenera znającego ligę, kilku reprezentantów Polski, doświadczonego napastnika i stadion wypełniony po brzegi.</p><p>Jednocześnie poprzedni sezon nauczył, że nazwiska, pieniądze i oczekiwania nie tworzą jeszcze drużyny.</p><p>Realnym celem powinno być miejsce w górnej połowie tabeli i pozostawanie w kontakcie z zespołami walczącymi o europejskie puchary. Lokaty od piątej do ósmej byłyby wyraźnym postępem i potwierdzeniem, że klub wyszedł z organizacyjnego chaosu.</p><p>Walka o podium jest możliwa, ale wymaga spełnienia kilku warunków. Świderski musi regularnie zdobywać bramki, Drągowski dawać pewność w bramce, defensywa utrzymać stabilność z końcówki poprzedniego sezonu, a klub powinien jeszcze wzmocnić środek pola i skrzydła.</p><p>Największym zagrożeniem pozostaje natomiast niecierpliwość. Jeśli po kilku słabszych meczach Widzew ponownie rozpocznie rewolucję, wymieni trenera albo zacznie nerwowo kupować kolejnych zawodników, szybko wróci do punktu wyjścia.</p><h2>Najpierw Motor</h2><p>Pierwszym sprawdzianem będzie niedzielne spotkanie z Motorem Lublin. Początek meczu zaplanowano na godzinę 17.30.</p><p>Jedno zwycięstwo nie potwierdzi jeszcze, że Widzew jest gotowy do walki o puchary. Jedna porażka również nie przekreśli całego projektu. Inauguracja pokaże jednak, czy drużyna potrafi przełożyć spokojny okres przygotowawczy na ligową intensywność.</p><p>Widzew nie potrzebuje dziś kolejnych obietnic. Potrzebuje punktów, powtarzalności i drużyny, z którą kibice będą mogli się utożsamić.</p><p>Po roku transferowej gorączki przy al. Piłsudskiego wybrano stabilizację. W świecie piłki brzmi to mało efektownie. Czasem jednak właśnie spokój, a nie kolejny rekordowy przelew, okazuje się początkiem prawdziwej odbudowy.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polska U18 mistrzem Europy. Tomaszowski akcent w wielkim finale siatkarzy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 20:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy-1784571325.png</url>
                        <title>Polska U18 mistrzem Europy. Tomaszowski akcent w wielkim finale siatkarzy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</link>
                    </image><description>Reprezentacja Polski do lat 18 sięgnęła po mistrzostwo Europy, pokonując w finale Francję 3:1. W złotej drużynie nie zabrakło mocnych akcentów z regionu, w tym Tomaszowa Mazowieckiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Polska najlepsza w Europie</h2><p>Reprezentacja Polski do lat 18 zdobyła mistrzostwo Europy w siatkówce. W finale rozegranym 18 lipca biało-czerwoni pokonali Francję 3:1, potwierdzając, że przez cały turniej należeli do ścisłej czołówki i zasłużenie sięgnęli po złote medale.</p><p>Końcowy wynik finału to <strong>Polska – Francja 3:1</strong>, a poszczególne sety zakończyły się rezultatami 22:25, 25:23, 28:26 i 25:21. Spotkanie miało więc wyraźny ciężar sportowy i emocjonalny. Po przegranej pierwszej partii Polacy potrafili odpowiedzieć spokojem, konsekwencją i skuteczną grą w kluczowych momentach.</p><h2>Turniej bez porażki</h2><p>Triumf w finale był zwieńczeniem bardzo udanego turnieju. Polscy siatkarze zakończyli mistrzostwa z kompletem zwycięstw. Najpierw wygrali siedem meczów w fazie grupowej, a następnie w półfinale po zaciętym spotkaniu pokonali Bułgarię 3:2.</p><p>Taki bilans pokazuje nie tylko sportową jakość zespołu, ale również jego odporność psychiczną. Drużyna potrafiła wygrywać zarówno mecze kontrolowane, jak i te najbardziej wymagające, w których o wyniku decydowały końcówki setów oraz umiejętność zachowania koncentracji pod presją.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki obecny w złotej historii</h2><p>Z perspektywy lokalnej szczególnie ważne jest to, że w mistrzowskiej drużynie znalazł się <strong>Jakub Przybyłkowicz</strong>, rozgrywający i wychowanek Lechii Tomaszów Mazowiecki. To nazwisko, które mieszkańcy miasta i kibice siatkówki w regionie mogą śledzić z rosnącą uwagą, zwłaszcza że zawodnik zadebiutował już w tym roku w kadrze seniorów prowadzonej przez Nikolę Grbicia.</p><p>Silny jest także szkoleniowy związek tej reprezentacji z Tomaszowem Mazowieckim. Trenerem kadry do lat 18 jest <strong>Jacek Nawrocki</strong>, pochodzący z Tomaszowa szkoleniowiec, dobrze znany w polskim środowisku siatkarskim. Jego obecność przy tym sukcesie wzmacnia lokalny wymiar całego wydarzenia i pokazuje, że sportowe ścieżki z Tomaszowa mogą prowadzić na najwyższy europejski poziom.</p><h2>Regionalne nazwiska i przyszłość polskiej siatkówki</h2><p>W składzie mistrzowskiej reprezentacji znalazł się również atakujący <strong>Arkadiusz Wlazły</strong>, syn Mariusza Wlazłego, legendy polskiej siatkówki, wychowanka WKS Wieluń oraz zawodnika kojarzonego przede wszystkim ze Skrą Bełchatów i reprezentacją Polski. To kolejny element pokazujący, jak mocno sukces młodej kadry splata się z siatkarskim dorobkiem województwa łódzkiego.</p><p>Zwycięstwo Polski U18 można odczytywać nie tylko jako jednorazowy triumf, lecz także jako sygnał, że zaplecze krajowej siatkówki pozostaje bardzo silne. Dla Tomaszowa Mazowieckiego i całego regionu to powód do dumy, bo w tej historii wyraźnie widać lokalny wkład w sukces osiągnięty na europejskiej scenie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młoda Lechia nie sprostała Ursusowi. Porażka 1:4 w meczu kontrolnym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55882,mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55882,mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym</guid>
            <pubDate>Thu, 16 Jul 2026 12:01:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym-1784196548.png</url>
                        <title>Młoda Lechia nie sprostała Ursusowi. Porażka 1:4 w meczu kontrolnym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55882,mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym</link>
                    </image><description>Młodzi zawodnicy Akademii Piłkarskiej RKS Lechia oraz gracze testowani otrzymali szansę zaprezentowania swoich umiejętności w czwartym meczu kontrolnym zielono-czerwonych podczas letniego okresu przygotowawczego. Tomaszowianie przegrali z Ursusem Warszawa 1:4, choć do przerwy wynik pozostawał remisowy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Ursus Warszawa 1:4</h2><p>Spotkanie rozpoczęło się obiecująco dla gospodarzy. Młody i eksperymentalnie zestawiony zespół Lechii starał się grać odważnie, a w pierwszej połowie potrafił przeciwstawić się bardziej doświadczonym rywalom.</p><p>W 44. minucie bramkę dla zielono-czerwonych zdobył z rzutu karnego jeden z zawodników testowanych. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 1:1.</p><p>Po przerwie przewagę osiągnęli jednak piłkarze Ursusa. Warszawski zespół wykorzystał błędy młodych tomaszowian i trzykrotnie trafił do siatki, ustalając końcowy rezultat na 4:1.</p><h2>Szansa dla młodzieży i zawodników testowanych</h2><p>Mimo wysokiej porażki spotkanie było wartościowym sprawdzianem dla zawodników aspirujących do gry w pierwszym zespole Lechii. Sztab szkoleniowy mógł przyjrzeć się młodym piłkarzom Akademii oraz graczom testowanym w warunkach meczowych.</p><p>W barwach Lechii po raz pierwszy wystąpił <strong>Miłosz Wojtaszek</strong>, zawodnik z rocznika 2011, podopieczny trenera Miłosza Turewicza w Akademii Piłkarskiej RKS Lechia. Dla młodego gracza był to ważny krok i okazja do zebrania doświadczenia w rywalizacji z seniorami.</p><h2>Skład Lechii</h2><p><strong>Lechia:</strong> zawodnik testowany – Szymon Warczyński, Kacper Misztela, Bartłomiej Chyb, Jakub Szewczyk – zawodnik testowany, Artur Czupryński, Eryc Papiernik, zawodnik testowany – Karol Klimek, zawodnik testowany.</p><p>Na zmiany wchodzili: Bartosz Śmiechowicz, Walerij Fiałkowski, Michał Pustelnik, Maksymilian Bogusławski oraz Miłosz Wojtaszek.</p><h2>Kolejny sprawdzian z Legionovią</h2><p>Następny mecz kontrolny zielono-czerwoni rozegrają <strong>w sobotę, 18 lipca, o godzinie 11:00</strong>. Rywalem tomaszowskiego zespołu będzie Legionovia Legionowo.</p><p>Dla piłkarzy Lechii będzie to kolejny etap przygotowań do nadchodzącego sezonu i następna okazja do walki o miejsce w podstawowym składzie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Najważniejsze sportowe wydarzenia soboty — Wimbledon, żużel, Tour de France i pożegnania wielkich mistrzów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55821,najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mistrzow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55821,najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mistrzow</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Jul 2026 23:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mi-1783805172.png</url>
                        <title>Najważniejsze sportowe wydarzenia soboty — Wimbledon, żużel, Tour de France i pożegnania wielkich mistrzów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55821,najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mistrzow</link>
                    </image><description>Sportowa sobota przyniosła emocje od londyńskiej trawy Wimbledonu, przez żużlowy tor w szwedzkiej Malilli, aż po rozgrzane słońcem francuskie szosy. Były triumfy, medale na wyciągnięcie ręki, ale także bolesne porażki i wiadomości, które położyły się cieniem na sportowym świecie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Czeski finał Wimbledonu dla Lindy Noskovej</h2><p><strong>Linda Noskova triumfowała w wielkoszlemowym Wimbledonie.</strong> W czeskim finale londyńskiego turnieju pokonała Karolinę Muchovą 6:2, 5:7, 6:3.</p><p>Spotkanie trwało dwie godziny i 28 minut. Po jednostronnym pierwszym secie Muchova zdołała odpowiedzieć w drugiej partii, jednak w decydującym secie skuteczniejsza była Noskova. To ona wzniosła najcenniejsze trofeum rozgrywane na trawiastych kortach All England Club.</p><h2>Zmarzlik nadal liderem mistrzostw świata</h2><p><strong>Bartosz Zmarzlik zajął trzecie miejsce w żużlowej Grand Prix w szwedzkiej Malilli.</strong> Polak utrzymał prowadzenie w klasyfikacji indywidualnych mistrzostw świata po sześciu rozegranych turniejach.</p><p>Zawody wygrał Duńczyk Anders Thomsen, a drugie miejsce zajął Brytyjczyk Robert Lambert. Zmarzlik ponownie znalazł się na podium i nadal pozostaje głównym kandydatem do tytułu.</p><h2>Polskie załogi popłyną po medale</h2><p>Dwie polskie załogi wystąpią w niedzielę w wyścigach fazy medalowej żeglarskich mistrzostw Europy w Eckernfoerde.</p><p><strong>Aleksandra Melzacka i Sandra Jankowiak zajmują trzecie miejsce w klasie 49erFX</strong>, natomiast <strong>Mikołaj Staniul i Jakub Sztorch są drudzy w klasie 49er</strong>. Przed Polakami dwa decydujące wyścigi.</p><h2>Polskie hokeistki bez awansu do elity</h2><p>Reprezentacja Polski kobiet w hokeju na trawie przegrała w Pradze z Ukrainą 1:2 w półfinale turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw Europy.</p><p>Porażka oznacza, że biało-czerwone straciły szansę na awans do europejskiej elity. W przyszłym roku Polki ponownie wystąpią w mistrzostwach Europy drugiej dywizji.</p><h2>Merlier najszybszy w Bergerac</h2><p><strong>Tim Merlier z grupy Soudal Quick-Step wygrał ósmy etap Tour de France.</strong> Belg zwyciężył po finiszu z peletonu w Bergerac.</p><p>Żółtą koszulkę lidera zachował Słoweniec <strong>Tadej Pogacar</strong> z UAE Team Emirates-XRG.</p><p>Organizatorzy wyścigu poinformowali jednocześnie, że niedzielny dziewiąty etap zostanie skrócony o 30 kilometrów z powodu ryzyka ekstremalnych upałów. Zachowane mają zostać pierwotnie zaplanowane miejsca startu i mety.</p><h2>Nie żyje Jayden Adams</h2><p>Ze świata piłki nożnej nadeszła tragiczna wiadomość. <strong>Jayden Adams, reprezentant Republiki Południowej Afryki, zmarł w wieku 25 lat</strong>, zaledwie dwa tygodnie po występie w mistrzostwach świata.</p><p>Piłkarz rozegrał w turnieju trzy spotkania. Informację o jego śmierci przekazało południowoafrykańskie ministerstwo sportu. Przyczyna śmierci nie została podana.</p><h2>Murawa z finałowego stadionu na sprzedaż</h2><p>FIFA przygotowała nietypową ofertę dla kolekcjonerów. Kibice mogą kupić fragmenty murawy ze stadionu MetLife w New Jersey, na którym 19 lipca zakończą się piłkarskie mistrzostwa świata.</p><p>To pamiątka z tych, które pachną wielkim futbolem dosłownie — kawałek boiska, po którym biegali najlepsi zawodnicy globu.</p><h2>Hiszpanki znów mistrzyniami Europy</h2><p>Reprezentacja Hiszpanii pokonała Niemcy 1:0 w finale piłkarskich mistrzostw Europy kobiet do lat 19 rozgrywanych w Bośni i Hercegowinie.</p><p>Hiszpanki zdobyły <strong>piąty z rzędu i ósmy w historii tytuł mistrzyń Europy</strong>. Ich dominacja w młodzieżowej piłce kobiecej zaczyna przypominać serię, która nie ma końca.</p><h2>Golfowe mistrzostwa Europy</h2><p>Irlandczycy zwyciężyli w drużynowych mistrzostwach Europy mężczyzn w golfie, rozegranych w Estonii. W rywalizacji kobiet, odbywającej się w Irlandii, triumfowały Hiszpanki.</p><p>Polacy zostali sklasyfikowani na 16. miejscu, natomiast reprezentacja Polski kobiet zajęła 10. pozycję.</p><h2>Sofia Ennaoui kończy karierę</h2><p><strong>Sofia Ennaoui ogłosiła zakończenie sportowej kariery.</strong> Specjalizująca się w biegach średnich i długich zawodniczka była jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich lekkoatletek ostatniej dekady.</p><p>Urodzona w Maroku biegaczka zdobywała srebrny i brązowy medal mistrzostw Europy w biegu na 1500 metrów. Jej kariera była historią talentu, determinacji, ale również licznych problemów zdrowotnych.</p><h2>Tai Woffinden schodzi z toru</h2><p>Koniec kariery ogłosił również <strong>Tai Woffinden</strong>, trzykrotny indywidualny mistrz świata na żużlu.</p><p>Brytyjczyk, reprezentujący Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, poinformował, że powodem decyzji jest kolejna kontuzja. Z toru odchodzi jeden z najbardziej charyzmatycznych i utytułowanych zawodników swojej generacji.</p><p>Sportowa sobota miała więc dwa oblicza. Jedno należało do zwycięzców, którzy wznosili puchary i stawali na podium. Drugie do tych, którzy zamknęli ważny rozdział swojego życia albo zeszli ze sportowej sceny zdecydowanie zbyt wcześnie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia prowadziła do przerwy, ale przegrała ze Starem Starachowice. Niewykorzystany karny mógł odmienić mecz]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55819,lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmienic-mecz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55819,lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmienic-mecz</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Jul 2026 21:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmie-1783801425.png</url>
                        <title>Lechia prowadziła do przerwy, ale przegrała ze Starem Starachowice. Niewykorzystany karny mógł odmienić mecz</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55819,lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmienic-mecz</link>
                    </image><description>Trzeci mecz kontrolny w trakcie przygotowań do sezonu 2026/2027 Betclic 3. Ligi mają za sobą piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki. Zielono-czerwoni prowadzili do przerwy ze Starem Starachowice 1:0, ale po zmianie stron stracili trzy bramki i ostatecznie przegrali 1:3.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkanie ze Starem Starachowice zakończyło drugi tydzień przygotowań zespołu prowadzonego przez trenera Bartosza Grzelaka. Tomaszowianie rozpoczęli pojedynek obiecująco i w 33. minucie objęli prowadzenie.</p><p>Na listę strzelców wpisał się <strong>Maksym Rosiński</strong>, dzięki czemu Lechia schodziła do szatni z jednobramkową przewagą.</p><h2>Star odwrócił losy spotkania</h2><p>Po przerwie obraz meczu uległ jednak zmianie. Zespół ze Starachowic zdobył trzy bramki i przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę.</p><p>Lechia miała doskonałą okazję, aby wrócić do gry. W 60. minucie sędzia podyktował rzut karny dla tomaszowian. Do piłki podszedł <strong>Łukasz Racis</strong>, jednak nie zdołał wykorzystać jedenastki.</p><p>Niewykorzystany rzut karny mógł być momentem zwrotnym spotkania. Zamiast wyrównania i nowego impulsu do ataku, zielono-czerwoni musieli pogodzić się z porażką 1:3.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Star Starachowice 1:3 (1:0)</h2><p><strong>Bramka dla Lechii:</strong> Maksym Rosiński 33.</p><p><strong>Lechia, I połowa:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski, Maksym Rosiński – Marcin Pieńkowski, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski, Krystian Kolasa – Filip Zawadzki, Bartosz Bogus.</p><p><strong>Lechia, II połowa:</strong> Mateusz Awdziewicz – Szymon Warczyński, Kacper Misztela, Eryc Papiernik, zawodnik testowany – zawodnik testowany, Artur Czupryński, Miłosz Pawlusiński, Jakub Szewczyk – Karol Klimek, Łukasz Racis.</p><p>Na boisku pojawili się również: Michał Pustelnik, Wiktor Kowalczyk i Walerij Fiałkowski.</p><h2>Kolejny sparing z Ursusem Warszawa</h2><p>Następny mecz kontrolny Lechia Tomaszów Mazowiecki rozegra <strong>w środę, 15 lipca, o godzinie 18.30</strong>. Rywalem zielono-czerwonych będzie czwartoligowy <strong>Ursus Warszawa</strong>.</p><p>Dla sztabu szkoleniowego będzie to kolejna okazja do sprawdzenia zawodników, wariantów ustawienia i formy drużyny przed rozpoczęciem ligowej rywalizacji.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew nie przestraszył się tureckiego giganta. Beşiktaş pokonany, łodzianie nadal bez straty gola]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55818,widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55818,widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Jul 2026 20:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola-1783796430.png</url>
                        <title>Widzew nie przestraszył się tureckiego giganta. Beşiktaş pokonany, łodzianie nadal bez straty gola</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55818,widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola</link>
                    </image><description>Widzew Łódź wysłał rywalom z Ekstraklasy wyraźny sygnał przed rozpoczęciem nowego sezonu. Czerwono-biało-czerwoni pokonali w piątkowym meczu kontrolnym Beşiktaş Stambuł 2:0. Łodzianie pozostają niepokonani podczas letnich przygotowań, a ich bramkarze w trzech kolejnych spotkaniach nie wyciągali piłki z siatki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Renoma nie gra. Nazwa klubu również nie strzela bramek. Widzew Łódź przekonał się o tym w najlepszy możliwy sposób, zwyciężając z jednym z najbardziej rozpoznawalnych tureckich zespołów. Podopieczni Aleksandara Vukovicia nie tylko wygrali z <strong>Beşiktaşem Stambuł 2:0</strong>, ale zrobili to po meczu, w którym potrafili wykorzystać stały fragment gry, a następnie zadać rywalom efektowny cios zza pola karnego.</p><h2>Kornvig otworzył wynik</h2><p>Pierwsza bramka padła w 30. minucie. <strong>Fran Álvarez</strong> precyzyjnie wykonał rzut wolny, posyłając piłkę na dalszy słupek. Tam akcję zamknął <strong>Emil Kornvig</strong>, który umieścił futbolówkę w bramce tureckiego zespołu.</p><p>Duńczyk potwierdził, że może być ważnym elementem drugiej linii Widzewa. Łodzianie objęli prowadzenie i nie pozwolili rywalom odpowiedzieć przed przerwą.</p><h2>Álvarez zdjął pajęczynę</h2><p>Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Widzew przeprowadził kolejny skuteczny atak. W 47. minucie Álvarez zdecydował się na mocne uderzenie zza pola karnego. Piłka poleciała w okolice okienka bramki Beşiktaşu. Turecki golkiper mógł jedynie obserwować, jak Hiszpan „zdejmuje pajęczynę” i ustala wynik spotkania na <strong>2:0</strong>.</p><p>Álvarez zakończył więc sparing z golem i asystą, stając się jednym z najważniejszych bohaterów łódzkiego zespołu.</p><h2>Trzy mecze i ani jednej straconej bramki</h2><p>Rezultat osiągnięty przeciwko Beşiktaşowi robi wrażenie również w kontekście całych przygotowań. Widzew rozpoczął serię spotkań kontrolnych od zwycięstwa <strong>4:0 ze Stalą Rzeszów</strong>, następnie bezbramkowo zremisował z DAC Dunajską Stredą, a teraz pokonał tureckiego rywala 2:0.</p><p>Bilans pierwszych trzech sparingów to zatem <strong>dwa zwycięstwa, jeden remis, sześć zdobytych bramek i żadnej straconej</strong>. Oczywiście mecze kontrolne rządzą się swoimi prawami, a prawdziwy egzamin rozpocznie się dopiero wraz ze стартem rozgrywek ligowych. Trudno jednak nie zauważyć, że drużyna Aleksandara Vukovicia prezentuje się solidnie zarówno w defensywie, jak i pod bramką przeciwnika.</p><p>Widzew przygotowania do sezonu 2026/2027 rozpoczął 22 czerwca. Klub zaplanował zagraniczne zgrupowanie w austriackim Bad Erlach oraz serię spotkań kontrolnych z rywalami reprezentującymi różne piłkarskie szkoły.</p><p>Zwycięstwo nad Beşiktaşem nie daje punktów do tabeli. Daje jednak coś równie potrzebnego przed ligowym maratonem — przekonanie, że budowana w Łodzi drużyna potrafi spojrzeć renomowanemu przeciwnikowi prosto w oczy i nie mrugnąć.</p><p><strong>Widzew Łódź – Beşiktaş Stambuł 2:0 (1:0)</strong></p><p><strong>Bramki:</strong><br>1:0 Emil Kornvig (30.),<br>2:0 Fran Álvarez (47.).</p><p><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski – Carlos Isaac (36. Marcel Krajewski), Ricardo Visus (36. Stelios Andreou), Przemysław Wiśniewski, Christopher Cheng – Fran Álvarez, Juljan Shehu, Emil Kornvig, Ángel Baena (36. Samuel Akere) – Sebastian Bergier, Karol Świderski (36. Osman Bukari).</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młoda Lechia bez odpowiedzi. AKS SMS Łódź wygrał drugi sparing zielono-czerwonych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55786,mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55786,mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych</guid>
            <pubDate>Thu, 09 Jul 2026 16:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych-1783607145.png</url>
                        <title>Młoda Lechia bez odpowiedzi. AKS SMS Łódź wygrał drugi sparing zielono-czerwonych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55786,mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała drugi mecz kontrolny w letnim okresie przygotowawczym. Zielono-czerwoni, występujący tym razem w bardzo młodzieżowym składzie, ulegli AKS SMS Łódź 0:4. Do przerwy rywale prowadzili 2:0.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wynik, choć wysoki, trzeba czytać przez pryzmat personaliów. Trener <strong>Bartosz Grzelak</strong> postawił wyłącznie na zawodników <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia</strong> oraz młodych graczy testowanych. Dla wielu z nich był to nie tyle klasyczny sparing o rezultat, ile twardy sprawdzian przed seniorską piłką. A ta, jak wiadomo, sentymentów nie zna — tu nie wystarczy obiecujący występ w roczniku juniorskim, trzeba wytrzymać tempo, kontakt, organizację i presję.</p><h2>Młodzież dostała lekcję</h2><p>AKS SMS Łódź wykorzystał swoje atuty i już do przerwy zbudował dwubramkową przewagę. Po zmianie stron łodzianie dołożyli kolejne trafienia, zamykając spotkanie wynikiem <strong>0:4</strong>.</p><p>Dla sztabu szkoleniowego Lechii ten mecz będzie jednak materiałem roboczym, a nie powodem do bicia na alarm. W takich grach kontrolnych wynik bywa najgłośniejszy, ale najważniejsze rzeczy dzieją się często poza tabelą strzelców: kto podejmuje dobre decyzje pod presją, kto nie chowa się za plecami kolegów, kto potrafi wrócić po błędzie, a kto jeszcze musi zderzyć się z prawdą boiska.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – AKS SMS Łódź 0:4 (0:2)</h2><p><strong>Lechia:</strong> Bartosz Śmiechowicz – Eryc Papiernik, Kacper Misztela, zawodnik testowany, Szymon Warczyński – Artur Czupryński, zawodnik testowany, Walerij Fiałkowski, zawodnik testowany, Karol Klimek, Kacper Przedbora.<br>Na zmiany wchodzili: zawodnik testowany, Jakub Szewczyk, Michał Pustelnik, Wiktor Kowalczyk, zawodnik testowany.</p><h2>W sobotę kolejny sprawdzian</h2><p>Następny mecz kontrolny <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> rozegra w sobotę, <strong>11 lipca, o godzinie 12:00</strong>. Rywalem podopiecznych trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> będzie <strong>Star Starachowice</strong>.</p><p>To będzie kolejna okazja, by sprawdzić formę zespołu w okresie przygotowawczym i zobaczyć, którzy młodzi zawodnicy najmocniej pukają do drzwi pierwszej drużyny</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia rozpoczęła letnie granie. W pierwszym sparingu porażka z Wdą Świecie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55771,lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55771,lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Jul 2026 12:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie-1783708814.jpg</url>
                        <title>Lechia rozpoczęła letnie granie. W pierwszym sparingu porażka z Wdą Świecie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55771,lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki ma za sobą pierwszy mecz kontrolny w letnim okresie przygotowawczym przed sezonem 2026/2027 Betclic III ligi, grupa III. Zielono-czerwoni przegrali z Wdą Świecie 1:4, ale wynik w tym przypadku nie powinien być czytany jak ligowy wyrok. To był raczej piłkarski casting, przegląd kadr i pierwsze sprawdzenie organizmu po wakacyjnej przerwie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W takich meczach tabela jeszcze śpi, punkty nie bolą, a trenerzy patrzą nie tylko na bramki, lecz także na ustawienie, reakcje, komunikację i to, kto potrafi wejść w rytm drużyny bez długiego wprowadzania. W składzie Lechii pojawiło się wielu <strong>zawodników testowanych</strong> oraz młodych piłkarzy z <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia</strong>, dla których takie spotkania są jak uchylone drzwi do seniorskiej piłki.</p><h2>Wda skuteczniejsza, Lechia z golem przed przerwą</h2><p>Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Wdy Świecie <strong>4:1</strong>. Do przerwy goście prowadzili 2:1. Bramkę dla tomaszowian zdobył w doliczonym czasie pierwszej połowy <strong>zawodnik testowany</strong>, zmniejszając straty jeszcze przed zejściem do szatni.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Wda Świecie 1:4 (1:2)</strong><br>Bramka dla Lechii: zawodnik testowany 45+2</p><p>Pierwsza część meczu była dla Lechii próbą połączenia doświadczenia z młodością i zawodnikami sprawdzanymi pod kątem przydatności do kadry. Po przerwie sztab szkoleniowy dokonał wielu zmian, dając szansę kolejnym piłkarzom. To klasyka letnich sparingów: trochę laboratorium, trochę poligon, trochę przesłuchanie przed sezonem.</p><h2>Dwie jedenastki i szeroki przegląd kadry</h2><p>W pierwszej połowie w barwach Lechii zagrali: <strong>Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Jakub Król, Marcin Orzechowski, Maksym Rosiński – zawodnik testowany, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski, Krystian Kolasa – Karol Klimek, zawodnik testowany</strong>.</p><p>Po przerwie wystąpili: <strong>zawodnik testowany – Szymon Warczyński, zawodnik testowany, Kacper Misztela, Eryc Papiernik – Jakub Szewczyk, Artur Czupryński, zawodnik testowany, zawodnik testowany – Bartosz Bogus, Wiktor Kowalczyk</strong>. Na zmiany wchodzili także <strong>Walerij Fiałkowski</strong> i <strong>Michał Pustelnik</strong>.</p><p>Sam zestaw nazwisk pokazuje, że dla sztabu szkoleniowego wynik nie był jedyną miarą wartości tego spotkania. Lechia sprawdzała warianty, ludzi i możliwości. W lipcu nikt jeszcze nie rozdaje medali, ale właśnie wtedy podejmuje się decyzje, które w listopadzie potrafią ważyć więcej niż niejeden efektowny transfer.</p><h2>Przed Lechią wymagający sezon</h2><p>Nowy sezon w <strong>Betclic III lidze</strong> będzie dla tomaszowian dużym wyzwaniem. PZPN opublikował ramowy terminarz rozgrywek na sezon 2026/2027, a Lechia informowała wcześniej, że początek ligowych zmagań będzie dla niej wymagający: pierwsze dwie kolejki zielono-czerwoni rozegrają na wyjeździe, a pierwszy mecz przy Nowowiejskiej przypadnie dopiero na trzecią kolejkę, w weekend 15/16 sierpnia, z ŁKS Łomża&nbsp;</p><p>Dlatego letnie sparingi mają szczególne znaczenie. To nie są mecze dla kronikarzy pięknych wyników, lecz dla trenerów, którzy muszą złożyć zespół jak mechanizm zegarka. Jeden tryb nie pasuje — całość zaczyna zgrzytać. Jeden młody zawodnik wskoczy na wyższy poziom — drużyna dostaje nową energię.</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia poznała terminarz. Sezon zacznie się od dwóch wyjazdów, a potem Nowowiejska znów ma zagrać pełnym głosem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55752,lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pelnym-glosem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55752,lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pelnym-glosem</guid>
            <pubDate>Mon, 06 Jul 2026 08:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pe-1783321586.png</url>
                        <title>Lechia poznała terminarz. Sezon zacznie się od dwóch wyjazdów, a potem Nowowiejska znów ma zagrać pełnym głosem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55752,lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pelnym-glosem</link>
                    </image><description>RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki poznała terminarz rundy jesiennej Betclic I grupy III ligi na sezon 2026/2027. Zielono-czerwoni rozpoczną rozgrywki w pierwszy weekend sierpnia od wyjazdowego meczu z beniaminkiem KTS Weszło Warszawa. Pierwsze spotkanie przed własną publicznością rozegrają dopiero w 3. kolejce, kiedy przy Nowowiejskiej podejmą ŁKS Łomża.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowy sezon zacznie się dla Lechii bez miękkiego wejścia, bez rozbiegu i bez spokojnego badania temperatury ligowej wody. Od razu będzie trzeba wejść na głęboką część basenu. Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> dwie pierwsze kolejki rozegrają na wyjazdach. Najpierw czeka ich starcie z <strong>KTS Weszło Warszawa</strong>, a tydzień później wyjazd do Płocka na mecz z rezerwami Wisły.</p><p>Dopiero w weekend <strong>15/16 sierpnia</strong> piłka wróci na stadion przy ulicy Nowowiejskiej. Wtedy Lechia podejmie <strong>ŁKS Łomża</strong>. Dla kibiców będzie to pierwszy domowy akord sezonu, ten moment, kiedy wakacyjny sierpień zaczyna pachnieć nie tylko grillem i urlopem, ale też trawą, trybunami i ligowym napięciem.</p><h2>Trudny sierpień na otwarcie</h2><p>Początek rozgrywek wygląda jak test charakteru. <strong>1/2 sierpnia</strong> Lechia zagra z KTS Weszło, czyli beniaminkiem, który już samą nazwą przyciąga uwagę kibiców znacznie wykraczającą poza lokalne środowisko piłkarskie. Tydzień później tomaszowian czeka mecz z <strong>Wisłą II Płock</strong>, a potem domowe spotkanie z ŁKS Łomża.</p><p>W 4. kolejce, zaplanowanej na <strong>środę 19 sierpnia</strong>, zielono-czerwoni pojadą do Mławy na mecz z <strong>Mławianką</strong>. To jedyny jesienny termin w środku tygodnia. Kilka dni później, w weekend <strong>22/23 sierpnia</strong>, Lechia zagra u siebie z <strong>ŁKS II Łódź</strong>.</p><p>Sierpień zamknie wyjazd do Białegostoku na spotkanie z rezerwami Jagiellonii. Już po pierwszym miesiącu będzie więc wiadomo sporo: czy drużyna złapała rytm, jak wygląda organizacja gry i czy Lechia potrafi punktować także wtedy, gdy terminarz nie głaszcze po głowie.</p><h2>Jesień z mocnymi rywalami</h2><p>We wrześniu tomaszowian czekają mecze z <strong>KS CK Troszyn</strong>, <strong>Ząbkovią Ząbki</strong>, <strong>Świtem Nowy Dwór Mazowiecki</strong> i <strong>Olimpią Elbląg</strong>. Październik również nie będzie spacerem po parku. Przy Nowowiejskiej pojawi się m.in. <strong>Polonia Lidzbark Warmiński</strong>, a jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań będzie domowy mecz z <strong>Widzewem II Łódź</strong>, zaplanowany na weekend <strong>17/18 października</strong>.</p><p>Dla kibiców Lechii takie mecze mają zawsze dodatkowy ciężar. Rezerwy dużych klubów bywają nieprzewidywalne, bo ich skład zależy nie tylko od formy trzecioligowej drużyny, ale też od sytuacji w pierwszym zespole. Raz przypominają młodzieżową orkiestrę grającą jeszcze nierówno, innym razem wychodzą na boisko z zawodnikami, którzy spokojnie mogliby grać wyżej.</p><p>Końcówka października przyniesie wyjazd do Mińska Mazowieckiego na mecz z <strong>Mazovią</strong>, a następnie domowe spotkanie z <strong>Wigrami Suwałki</strong>, zaplanowane na <strong>sobotę 31 października</strong>.</p><h2>Listopad pod znakiem Nowowiejskiej</h2><p>Jesień zakończy się dla Lechii bardzo ciekawie. Po wyjazdowym meczu z <strong>Wartą Sieradz</strong> w weekend <strong>7/8 listopada</strong>, tomaszowianie rozegrają aż trzy kolejne spotkania na własnym stadionie.</p><p>Najpierw, w weekend <strong>14/15 listopada</strong>, do Tomaszowa przyjedzie <strong>Pelikan Łowicz</strong>. Następnie Lechia zagra awansem dwa mecze z rundy wiosennej: z <strong>KTS Weszło</strong> oraz <strong>Wisłą II Płock</strong>. To oznacza, że końcówka listopada może mieć ogromne znaczenie dla układu tabeli przed zimową przerwą.</p><p>Jeżeli Lechia dobrze wykorzysta domowy finisz, może zejść z jesiennej sceny z solidnym dorobkiem i spokojniejszą głową. Jeśli jednak punkty zaczną uciekać, zima będzie bardziej nerwowa. W III lidze margines błędu bywa cienki jak linia boczna, a każdy zgubiony punkt potrafi wrócić po kilku miesiącach jak niewygodne pytanie.</p><h2>Terminarz Lechii w rundzie jesiennej</h2><p><strong>1. kolejka:</strong> KTS Weszło Warszawa – Lechia, 1/2 sierpnia<br><strong>2. kolejka:</strong> Wisła II Płock – Lechia, 8/9 sierpnia<br><strong>3. kolejka:</strong> Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża, 15/16 sierpnia<br><strong>4. kolejka:</strong> Mławianka Mława – Lechia, 19 sierpnia, środa<br><strong>5. kolejka:</strong> Lechia – ŁKS II Łódź, 22/23 sierpnia<br><strong>6. kolejka:</strong> Jagiellonia II Białystok – Lechia, 29/30 sierpnia<br><strong>7. kolejka:</strong> Lechia – KS CK Troszyn, 5/6 września<br><strong>8. kolejka:</strong> Ząbkovia Ząbki – Lechia, 12/13 września<br><strong>9. kolejka:</strong> Lechia – Świt Nowy Dwór Mazowiecki, 19/20 września<br><strong>10. kolejka:</strong> Olimpia Elbląg – Lechia, 26/27 września<br><strong>11. kolejka:</strong> Lechia – Polonia Lidzbark Warmiński, 3/4 października<br><strong>12. kolejka:</strong> Olimpia Zambrów – Lechia, 10/11 października<br><strong>13. kolejka:</strong> Lechia – Widzew II Łódź, 17/18 października<br><strong>14. kolejka:</strong> Mazovia Mińsk Mazowiecki – Lechia, 23/24 października<br><strong>15. kolejka:</strong> Lechia – Wigry Suwałki, 31 października<br><strong>16. kolejka:</strong> Warta Sieradz – Lechia, 7/8 listopada<br><strong>17. kolejka:</strong> Lechia – Pelikan Łowicz, 14/15 listopada<br><strong>18. kolejka:</strong> Lechia – KTS Weszło, 21/22 listopada<br><strong>19. kolejka:</strong> Lechia – Wisła II Płock, 28/29 listopada</p><p>Dwa ostatnie spotkania zostaną rozegrane awansem z rundy wiosennej.</p><h2>Przy Nowowiejskiej znów będzie o co grać</h2><p>Dla Tomaszowa to kolejny sezon z trzecioligową piłką, która nie jest tylko sportową tabelką. Lechia od lat pozostaje jednym z najważniejszych klubowych znaków miasta. To miejsce, gdzie spotykają się pokolenia kibiców, gdzie nazwiska piłkarzy pamięta się długo po ostatnim gwizdku, a każdy sezon zaczyna się od tej samej mieszaniny nadziei, ostrożności i wiary, że może właśnie teraz coś zaskoczy.</p><p>Terminarz już jest. Daty można wpisać w kalendarz. Teraz pozostaje czekać na pierwszy gwizdek, pierwsze punkty i pierwszy mecz przy Nowowiejskiej. Bo liga, jak dobry serial, zawsze zaczyna się od pytania: kto tym razem napisze najmocniejszy scenariusz?</p><p>Mogę od razu przygotować krótką, mocną zapowiedź na Facebooka do tego tekstu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Siatkówka. Srebro z tomaszowskim akcentem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55747,siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55747,siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 21:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem-1783280879.png</url>
                        <title>Siatkówka. Srebro z tomaszowskim akcentem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55747,siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem</link>
                    </image><description>Reprezentacja Polski do lat 22 wywalczyła srebrny medal mistrzostw Europy, a w tym sukcesie jest wyraźny tomaszowski ślad. W kadrze biało-czerwonych znaleźli się zawodnicy związani z Lechią Tomaszów Mazowiecki: Jakub Kubacki, Błażej Bień i Wiktor Przybyłek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Turniej rozegrano w portugalskiej Albufeirze. Polacy przeszli przez niego jak drużyna, która nie przyjechała po kurtuazyjne brawa, ale po medal. W fazie grupowej biało-czerwoni pokonali gospodarzy, czyli Portugalię, 3:2, przegrali po tie-breaku z Ukrainą 2:3, a następnie pewnie zwyciężyli Izrael 3:0. To wystarczyło, by znaleźć się w strefie medalowej.</p><p>W półfinale Polska zagrała jeden z najlepszych meczów turnieju. Francja, a więc rywal z siatkarskiej półki wysokiej i niewygodnej, została odprawiona bez straty seta. Zwycięstwo 3:0 otworzyło biało-czerwonym drogę do finału.</p><p>Tam lepsi okazali się Czesi. Finał zaczął się dla Polski dobrze, od wygranego pierwszego seta 27:25. Później jednak inicjatywę przejęli rywale, którzy zwyciężyli w kolejnych partiach 27:25, 25:20 i 25:13. Ostatecznie Czechy wygrały 3:1 i sięgnęły po złoto, a Polska zakończyła turniej ze srebrnym medalem mistrzostw Europy U22.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego to wynik szczególny. W reprezentacji wystąpili <strong>Jakub Kubacki</strong> i <strong>Błażej Bień</strong>, wychowankowie Lechii Tomaszów Mazowiecki, a także <strong>Wiktor Przybyłek</strong>, obecnie zawodnik tomaszowskiego klubu. To kolejny dowód na to, że lokalna siatkówka nie jest tylko sportową dekoracją miasta, ale realnym zapleczem dla reprezentacyjnego grania.</p><p>Trenerem reprezentacji Polski U22 jest <strong>Piotr Graban</strong>. Pod jego wodzą biało-czerwoni wrócili z Portugalii z medalem, który ma smak niedosytu po finale, ale przede wszystkim wartość dużego sukcesu. Srebro mistrzostw Europy to nie przypadek. To efekt pracy klubów, trenerów, zawodników i środowisk, które często zaczynają daleko od wielkich hal, kamer i świateł.</p><p>W Tomaszowie można więc powiedzieć krótko: <strong>ten medal błyszczy także tutaj</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Na urazy i profilaktycznie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/10642,na-urazy-i-profilaktycznie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/10642,na-urazy-i-profilaktycznie</guid>
            <pubDate>Tue, 30 Jun 2026 07:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-na-urazy-i-profilaktycznie-1782797978.jpg</url>
                        <title>Na urazy i profilaktycznie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/10642,na-urazy-i-profilaktycznie</link>
                    </image><description>Ortezy stawu kolanowego i podudzia - są stosowane w celu doleczania już uszkodzonej kończyny (kontuzje i stany zapalne stawu kolanowego i podudzia),  oraz w celach profilaktyki urazów. Stosowane są więc przez osoby aktywne i czynnie uprawiające sport</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak dobrać odpowiedni stabilizator stawu kolanowego. Na początek warto&nbsp;odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.&nbsp;Przede wszystkim w jakim celu będzie wykorzystana. Czy ma to być zastosowanie profilaktyczne, leczenie i rehabilitacja po złamaniu, czy zalecenie po leczeniu operacyjnym.&nbsp;Po drugie jaki jest rodzaj i stopien zaawanowania schorzenia.&nbsp;&nbsp;Istotnym jest to,&nbsp; jak długo orteza będzie noszona i czy dana dysfunkcja ma charakter czasowy, czy stały. Kolejne pytanie dotyczy częstotliwości użytkownia.&nbsp;Czy będzie to użycie tylko przy czynnościach maksymalnie obciążających staw, czy cały czas. Warto mieć też na uwadze wagę pacjenta.</p><p>Oczywiście konkretny&nbsp;rodzaj <strong>ortezy</strong> znajduje zastosowanie w zależności od jednostki chorobowej. Należy tu zastosować się bezpośrednio do zaleceń lekarza, który wystawia zlecenie ma konkretny rodzaj stabilizatora czy ortezy, dedykowanych &nbsp;do konkretnego urazu.</p><p>Samo wskazanie rodzaju może okazać się niewystarczające by zapewnić nam odpowiedni komfort użytkowania. Wybór dostępnych na rynku stabilizatorów jest ogromny. Ogromne są też różnice w cenie produktów oferowanych przez różnych producentów.</p><p><i>- Ortezy i stabilizatory przed zakupem powinniśmy przymierzyć</i> - mówi Aleksandra Tomasik z Twojego Sklepu Medycznego w Tomaszowie Mazowieckim. - <i>Powinny być one wygodne i dopasowane do budowy stawu kolanowego. Nie da się w tym przypadku polecić jednego konkretnego producenta. Warto więc skorzystać z usług sprzedawcy, który ma swojej ofercie co najmniej kilku. Dokonując wyboru powinniśmy zwrócić uwagę na materiał z jakiego stabilizator jest wykonany. Niektóre wykonane są z tworzyw nie przepuszczających powietrza, więc noga w nich poci się, co może być bardzo uciążliwe szczególnie latem.</i></p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/kategoria-produktu/ortopedia/kolano/"></oembed></figure><p>Dlatego też specjaliści nie zalecają zakupu stabilizatorów przez internet. Przymierzenie ich na własnej nodze eliminuje konieczność odesłania produktu, jeśli nie spełni on naszych oczekiwań. Zwracać także należy uwagę na takie drobiazgi, jak na przykład brak szwu w tylnej części ortezy, który potrafi mocno dokuczyć w czasie codziennego użytkowania.&nbsp;</p><p>Przy wyborze stabilizatora powinniśmy mieć na uwadze sposób jego użytkowania. Dla osób aktywnych, uprawiających sport, powinno stosować się mieć stabilizator zapewniający pewien&nbsp;zakres swobody ruchów. Oznacza to, że&nbsp; nie powinno się wybierać stabilizatorów unieruchamiających staw. &nbsp;W przypadku&nbsp; np. tzw. wypadającej rzepki konieczne jest zastosowanie stabilizatora z jej stabilizacją.</p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/kategoria-produktu/ortopedia/kostka/"></oembed></figure><p>Dla uprawiających sport istotne może być również to, że niektóre stabilizatory nie posiadają zewnętrznych elementów metalowych o ostrych krawędziach i można je zakładać&nbsp; pod dres czy spodnie narciarskie.</p><p>Należy pamiętać, że funkcją stabilizatora jest utrzymanie odpowiedniego (fizjologicznego) kierunku lub zakresu ruchu nogi. &nbsp;&nbsp;&nbsp;</p><p>Często stosowane są też opaski odciążające i utrzymujące temperaturę. Dodatkowo&nbsp; zmniejszają one obrzęki, poprawiają krążenie. Zastosowanie specjalistycznych materiałów powoduje utrzymanie komfortu cieplnego. Opaski posiadają wszyte wkładki, które podczas ruchu mają właściwości masujące. Opaska może oddziaływać zarówno na staw, jak i na mięśnie.</p><p><strong>Polecamy:</strong>&nbsp;<a href="https://www.nasztomaszow.pl/wiadomosci/10997,cisnienie-tetnicze-sprawdzaj-kazdego-dnia" target="_blank"><span style="color:#3366ff;"><strong>Ciśnienie tętnicze - kontroluj na co dzień</strong></span></a></p><p>Warto też zwrócić uwagę na fakt, że zakup ortez dofinansowywany jest przez Narodowy Fundusz Zdrowia.&nbsp;- <i>Aby otrzymać dofinansowanie należy udać się do lekarza rodzinnego po skierowanie do specjalisty&nbsp;(np. ortopeda), który wystawiia zlecenie.&nbsp;Po jego otrzymaniu &nbsp;należy je potwierdzić w NFZ. Można to zrobić samodzielnie lub za naszym posrednictwem. Po potwierdzeniu można&nbsp;wybrać konkretny produkt z naszej oferty </i>- wyjasniają sprzedawcy z Twojego Sklepu Medycznego w Tomaszowie Mazowieckim. -<i> Orteza &nbsp;wydawana jest bezpłatnie lub za dopłatą &nbsp;w wysokości różnicy pomiędzy ceną refundowania a końcową ceną produktu. &nbsp;</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Hurkacz wrócił na trawę jak po swoje. Polski Wimbledon pełen łez, skurczów i niespełnionych nadziei]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55697,hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55697,hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei</guid>
            <pubDate>Mon, 29 Jun 2026 23:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei-1782770173.png</url>
                        <title>Hurkacz wrócił na trawę jak po swoje. Polski Wimbledon pełen łez, skurczów i niespełnionych nadziei</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55697,hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei</link>
                    </image><description>Poniedziałek na sportowych arenach miał smak londyńskiej trawy, mundialowego dramatu i wielkich zmian na ławkach trenerskich. Hubert Hurkacz dał polskim kibicom powód do radości, ale dla Mai Chwalińskiej, Magdaleny Fręch i Magdy Linette Wimbledon skończył się już na pierwszym zakręcie. A gdzieś obok, w piłkarskim świecie, Manchester City zamknął epokę Pepa Guardioli i otworzył nowy rozdział z Enzo Marescą.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Hurkacz wrócił i od razu przypomniał, dlaczego trawa go lubi</strong></h3><p>Najważniejsza polska wiadomość dnia przyszła z Londynu. <strong>Hubert Hurkacz awansował do drugiej rundy Wimbledonu</strong>, pokonując rozstawionego z numerem 11. Norwega Caspera Ruuda 6:4, 6:2, 7:6 (9-7). To nie był zwykły mecz pierwszej rundy. To był powrót na miejsce, które dla Hurkacza ma w sobie i magię, i bolesne wspomnienie.</p><p>Dwa lata temu właśnie w Londynie Polak doznał kontuzji kolana. Teraz wrócił na trawę jak człowiek, który nie przyszedł oglądać starego filmu, lecz dopisać do niego nowe zakończenie. Ruud, zawodnik wielkiego nazwiska i wielkich turniejowych doświadczeń, został przez wrocławianina odprawiony w trzech setach. Najwięcej emocji było w tie-breaku trzeciej partii, ale Hurkacz wytrzymał próbę nerwów. Jak w dobrym thrillerze — napięcie rosło, ale finał należał do Polaka.</p><h3><strong>Chwalińska zaczęła znakomicie, skończyła w bólu</strong></h3><p>Dużo smutniejszy był występ <strong>Mai Chwalińskiej</strong>. Polska tenisistka, finalistka niedawnego French Open, rozpoczęła mecz z Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii znakomicie. Pierwszy set wygrany 6:2 mógł sugerować, że będzie to kontrolowany marsz do drugiej rundy. Potem jednak kort zamienił się dla niej w miejsce walki nie tylko z rywalką, lecz także z własnym organizmem.</p><p>Chwalińska przegrała 6:2, 5:7, 2:6. Zmagała się z urazem kostki i skurczami. Po meczu nie była pewna, czy wystąpi jeszcze w deblu, do którego została zgłoszona. Sport bywa okrutny właśnie w takich chwilach: jednego dnia zawodniczka pisze historię w Paryżu, drugiego w Londynie walczy o każdy krok.</p><h3><strong>Fręch i Linette też poza turniejem</strong></h3><p>Nie udało się także <strong>Magdalenie Fręch</strong>, która przegrała z rozstawioną z numerem 19. Anną Kalinską 6:7 (5-7), 4:6. Pierwszy set był wyrównany, ale w najważniejszych momentach więcej chłodu zachowała rywalka. Dla Fręch Wimbledon znów pozostaje miejscem trudnym — ostatnie zwycięstwo w Londynie odniosła w 2022 roku.</p><p>Z turniejem pożegnała się również <strong>Magda Linette</strong>. Polka przegrała z rozstawioną z numerem piątym Mirrą Andriejewą 5:7, 4:6. Rosjanka, mistrzyni niedawnego French Open, potwierdziła klasę, choć Linette nie oddała tego meczu bez walki. Wynik pokazuje różnicę, ale nie opowiada całej historii — w obu setach Polka miała momenty, w których mogła zaczepić się o spotkanie. Zabrakło kilku piłek, kilku decyzji, kilku centymetrów.</p><h3><strong>Sabalenka pewna, Sinner z horrorem w pięciu setach</strong></h3><p>Wśród największych nazwisk światowego tenisa obyło się bez sensacji, choć nie bez dramaturgii. <strong>Aryna Sabalenka</strong>, liderka rankingu WTA, pewnie pokonała serbską kwalifikantkę Teodorę Kostović 6:2, 6:1 i awansowała do drugiej rundy. Jej kolejną rywalką będzie Amerykanka McCartney Kessler.</p><p>Znacznie cięższą drogę miał <strong>Jannik Sinner</strong>. Broniący tytułu lider rankingu ATP pokonał Serba Miomira Kecmanovicia dopiero po pięciosetowym boju: 4:6, 6:3, 6:7 (6-8), 6:2, 6:3. Mecz trwał trzy i pół godziny. To był Sinner w wersji bardziej z „Gladiatora” niż z eleganckiego tenisowego katalogu — poturbowany, zmuszony do odrabiania strat, ale na końcu wciąż stojący na nogach.</p><h3><strong>Mundial: Brazylia wyrwana z kłopotów w doliczonym czasie</strong></h3><p>Na piłkarskich mistrzostwach świata Brazylia pokonała Japonię 2:1 w meczu 1/16 finału rozegranym w Houston. Do przerwy sensacyjnie prowadzili Japończycy, ale Canarinhos odwrócili losy spotkania. Decydujący cios zadał w doliczonym czasie gry <strong>Gabriel Martinelli</strong>.</p><p>Takie mecze są esencją mundialu. Przez kilkadziesiąt minut faworyt patrzy w przepaść, kibice zaczynają szeptać o sensacji, a potem jedna akcja zmienia wszystko. Brazylia idzie dalej, Japonia zostaje z poczuciem, że była bardzo blisko napisania jednego z najgłośniejszych rozdziałów turnieju.</p><p>W nocy z poniedziałku na wtorek Holandia zagra z Marokiem. To spotkanie ma nie tylko sportowy ciężar. Media zwracają uwagę na społeczny wymiar meczu: w Holandii mieszka ponad 437 tysięcy osób marokańskiego pochodzenia, a miasta i policja przygotowują się na poranne świętowanie kibiców.</p><h3><strong>Rekord świata na basenie i nowe rozdanie w Manchesterze City</strong></h3><p>W pływaniu błysnęła <strong>Gretchen Walsh</strong>. Amerykanka pobiła rekord świata na 50 metrów stylem dowolnym, uzyskując w Rzymie czas 23,55 s. Poprzedni rekord należał do Kate Douglass i przetrwał zaledwie kilka dni. W sprincie różnice mierzy się setnymi sekundy, ale za tymi setnymi stoi całe życie treningu, bólu mięśni i perfekcyjnego wejścia w wodę.</p><p>Duża zmiana nadeszła także w klubowej piłce. <strong>Enzo Maresca został nowym trenerem Manchesteru City</strong>, zastępując Josepa Guardiolę, który odszedł po dziesięciu latach pracy. To koniec jednej z najważniejszych epok we współczesnym futbolu. Guardiola zostawił po sobie klub, który przez lata był maszyną do wygrywania, laboratorium taktyki i symbolem futbolowej dominacji. Maresca nie wchodzi więc do zwykłej szatni. Wchodzi do sali tronowej, w której każdy mecz będzie porównywany z cieniem poprzednika.</p><h3><strong>Trenerskie roszady i wielkie pieniądze Ekstraklasy</strong></h3><p>Po nieudanym występie w fazie grupowej mistrzostw świata z reprezentacją Czech pożegnał się <strong>Miroslav Koubek</strong>. 74-letni szkoleniowiec miał jeszcze dwuletni kontrakt, ale został on rozwiązany za porozumieniem stron.</p><p>We Włoszech <strong>Ivan Jurić</strong> został trenerem Monzy, która po rocznej nieobecności wróciła do Serie A. Chorwat oficjalnie rozpocznie pracę 1 lipca.</p><p>Na polskim podwórku najgłośniej wybrzmiała informacja o pieniądzach. Rekordową kwotą ponad <strong>301,1 mln zł</strong> zamknęły się rozliczenia finansowe Ekstraklasy na rzecz klubów za sezon 2025/2026. Najwięcej otrzymał mistrz Polski <strong>Lech Poznań</strong> — niemal 37 mln zł. Ponad 20 mln zł trafiło także do Górnika Zabrze, Jagiellonii Białystok i Rakowa Częstochowa.</p><p>To już nie są drobne z klubowej kasy na światło i murawę. To pieniądze, które mają budować akademie, transfery, scouting, infrastrukturę i europejskie ambicje. Oczywiście pod warunkiem, że zostaną wydane z głową, a nie jak w niejednym polskim klubie — efektownie, głośno i bez długiego planu.</p><h3><strong>Wieczór z jednym polskim uśmiechem</strong></h3><p>Bilans dnia dla polskiego tenisa jest gorzki, choć nie czarny. Chwalińska, Fręch i Linette odpadły, ale Hurkacz przypomniał, że na trawie potrafi być zawodnikiem bardzo niebezpiecznym. W sporcie, jak w kinie, nie każda scena kończy się triumfem. Czasem trzeba przejść przez upadek, skurcz, kontuzję i porażkę, żeby za chwilę znów wyjść na kort.</p><p>W poniedziałek najgłośniej z polskiej perspektywy zabrzmiało jedno nazwisko: <strong>Hurkacz</strong>. I oby w Londynie nie był to tylko krótki refren, ale początek dłuższej, dobrze napisanej piosenki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Messi znów pisze historię, Lewandowski blisko MLS, Russell wygrywa w Austrii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55683,messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55683,messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii</guid>
            <pubDate>Sun, 28 Jun 2026 22:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii-1782680366.png</url>
                        <title>Messi znów pisze historię, Lewandowski blisko MLS, Russell wygrywa w Austrii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55683,messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii</link>
                    </image><description>To była niedziela, w której sport przypominał dobrze zmontowany film akcji: kilka wielkich nazwisk, kilka polskich akcentów, trochę mundialowej dramaturgii, tenisowy powrót z kategorii „czy to się naprawdę dzieje?” i Formuła 1 z finiszem, po którym mechanicy Mercedesa mogli odetchnąć jak po ostatniej scenie „Le Mans ’66”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Piłkarskie mistrzostwa świata w Ameryce Północnej</strong> zamknęły fazę grupową. Mecze w grupach J, K i L ostatecznie ułożyły drabinkę dalszej rywalizacji, a z turniejem pożegnały się m.in. Iran i Szkocja. Dla jednych to koniec marzeń, dla innych dopiero początek drogi przez mundialowy labirynt.</p><p>Najgłośniej znów było jednak o człowieku, który od dwóch dekad gra tak, jakby czas podpisał z nim osobną umowę. <strong>Lionel Messi</strong> w spotkaniu Argentyny z Jordanią, wygranym 3:1, zdobył swoją <strong>19. bramkę w historii mistrzostw świata</strong>. W tej edycji ma już sześć trafień. Jeśli futbol bywa poezją, Messi wciąż pisze ją lewą nogą, spokojnie, miękko, jakby na murawie zamiast rywali widział tylko wolne wersy.</p><h2>Lewandowski coraz bliżej Chicago?</h2><p>Duże poruszenie wywołały także informacje dotyczące <strong>Roberta Lewandowskiego</strong>. Według doniesień medialnych, na które powołuje się agencja DPA, transfer kapitana reprezentacji Polski do <strong>Chicago Fire</strong> ma być przesądzony. Polak i klub MLS mieli uzgodnić warunki dwuletniego kontraktu, a dokumenty mają zostać podpisane w ciągu najbliższych godzin.</p><p>Na razie trzeba jednak zachować chłodną głowę. W futbolu, zwłaszcza transferowym, „prawie podpisane” bywa czasem odległością większą niż z Warszawy do Chicago. Jeśli jednak sprawa rzeczywiście zostanie domknięta, byłby to jeden z najgłośniejszych ruchów w historii polskiego futbolu klubowego i kolejny etap kariery napastnika, który przez lata był twarzą Bayernu, Barcelony i reprezentacji Polski.</p><h2>Serena Williams wraca na Wimbledon</h2><p>Na londyńskich kortach znów pojawi się <strong>Serena Williams</strong>. Amerykanka, dziś 44-letnia, wraca na Wimbledon po czteroletniej przerwie. Przyznała, że do końca zastanawiała się, czy wystąpić również w singlu.</p><p>— Nadal nie jestem pewna, czy powinnam — mówiła z uśmiechem.</p><p>W jej przypadku każde wejście na kort ma ciężar większy niż zwykły mecz. To raczej powrót legendy na scenę, na której świat tyle razy widział siłę, gniew, perfekcję i sportową dumę. Wimbledon lubi takie historie. Trawa pamięta.</p><h2>Korea Południowa bez trenera</h2><p>Po mundialowej klęsce z posady zrezygnował <strong>Hong Myung-bo</strong>, selekcjoner reprezentacji Korei Południowej. Jak podała agencja Yonhap, trener podał się do dymisji po odpadnięciu drużyny z mistrzostw świata już po fazie grupowej. W azjatyckim futbolu to decyzja bolesna, ale nie zaskakująca — mundial rozlicza bez sentymentów.</p><h2>Polskie akcenty: Skrzyszowska, Strumnik, Jóźwiak, Gutkowski i Maciejuk</h2><p>Nie zabrakło polskich sukcesów i mocnych występów w innych dyscyplinach. <strong>Pia Skrzyszowska</strong> zajęła piąte miejsce w finale biegu na 100 metrów przez płotki podczas mityngu Diamentowej Ligi w Paryżu. Uzyskała czas <strong>12,46 sekundy</strong>. Wygrała Nigeryjka <strong>Tobi Amusan</strong> — 12,28, przed Amerykankami Grace Stark i Alayshą Johnson.</p><p>W Chodzieży polscy motorowodniacy pokazali klasę światową. W mistrzostwach świata w klasie <strong>OSY400</strong> złoty medal zdobył <strong>Cezary Strumnik</strong>, a srebro wywalczył <strong>Jeremi Jóźwiak</strong>. Brąz przypadł Brytyjczykowi Jamesowi Bowmanowi. Dwa polskie miejsca na podium mistrzostw świata to wynik, który powinien wybrzmieć znacznie mocniej niż zwykła wzmianka w serwisie.</p><p>Na podium stanął również <strong>Łukasz Gutkowski</strong>, trzeci w finałowych zawodach Pucharu Świata w pięcioboju nowoczesnym w Budapeszcie. Wygrał Niemiec <strong>Marvin Dogue</strong>, który zdobył 1597 punktów. Drugi był Czech <strong>Matej Lukes</strong> — 1589 pkt, a Gutkowski uzyskał 1581 pkt.</p><p>W kolarstwie tytuł mistrza Polski elity w wyścigu ze startu wspólnego zdobył w Ostródzie <strong>Kacper Maciejuk</strong>. Dzień wcześniej wśród kobiet triumfowała <strong>Dominika Włodarczyk</strong>, która wcześniej wygrała także jazdę indywidualną na czas. Podwójny sukces Włodarczyk to mocny sygnał przed kolejnymi startami.</p><h2>Russell najlepszy w Austrii</h2><p>W Formule 1 najlepszy w Grand Prix Austrii był <strong>George Russell</strong> z Mercedesa. Brytyjczyk wygrał ósmą rundę mistrzostw świata, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie i siódme w karierze.</p><p>Na Red Bull Ringu znów było szybko, nerwowo i ciasno. Russell utrzymał przewagę, a Mercedes dostał wynik, który może mieć znaczenie nie tylko punktowe, ale też psychologiczne. W takim sporcie jedna wygrana potrafi zmienić temperaturę w całym garażu.</p><h2>Ogier wygrał Rajd Akropolu</h2><p>W rajdowych mistrzostwach świata triumfował <strong>Sebastien Ogier</strong>. Francuz jadący Toyotą Yaris Rally1 wygrał <strong>Rajd Akropolu</strong>, ósmą rundę sezonu WRC. Prowadzący przed niedzielą Belg <strong>Thierry Neuville</strong> z Hyundaia przebił dwukrotnie tylną oponę i stracił szansę na zwycięstwo. Ostatecznie ukończył zawody na drugim miejscu.</p><p>Rajd Akropolu po raz kolejny pokazał, że w WRC nie wystarczy być szybkim. Trzeba jeszcze przetrwać. Kamienie, kurz, temperatura i pech potrafią napisać własny scenariusz — czasem brutalniejszy niż rywale.</p><p><strong>Sportowa niedziela przyniosła więc wszystko: mundialowe pożegnania, kolejne liczby Messiego, transferowe napięcie wokół Lewandowskiego, powrót Sereny Williams, polskie medale i zwycięstwa na światowych arenach. A to dopiero koniec czerwca. Lato w sporcie dopiero zaczyna się rozkręcać.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew odpalił silniki. Cztery gole, trzy karne i sygnał dla ligi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55673,widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55673,widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi</guid>
            <pubDate>Sun, 28 Jun 2026 16:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi-1782660131.png</url>
                        <title>Widzew odpalił silniki. Cztery gole, trzy karne i sygnał dla ligi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55673,widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi</link>
                    </image><description>Widzew Łódź rozpoczął letnie granie tak, jak kibice lubią najbardziej: wysoko, konkretnie i bez straty bramki. W pierwszym meczu kontrolnym przed sezonem 2026/2027 drużyna Aleksandara Vukovicia rozbiła Stal Rzeszów 4:0. Były trzy rzuty karne, hat-trick Sebastiana Bergiera, gol Andiego Zeqiriego i występ najdroższego piłkarza w historii polskiej Ekstraklasy – Osmana Bukariego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To był tylko sparing, ktoś powie. Jasne. W czerwcu nikt jeszcze nie rozdaje medali, pucharów ani europejskich przepustek. Ale są takie mecze kontrolne, które mówią więcej niż sama rubryka z wynikiem. Nie dlatego, że rywal z Rzeszowa miał być miarą ligowych ambicji Widzewa, ale dlatego, że po urlopach, badaniach, testach i pierwszych treningach zespół pokazał coś, czego latem najbardziej szukają trenerzy: energię, głód i konkrety pod bramką.</p><p>W „Sercu Łodzi” Widzew pokonał Stal Rzeszów 4:0. Wynik otworzył w pierwszej połowie <strong>Andi Zeqiri</strong>, który pewnie wykorzystał rzut karny po faulu na Mariuszu Fornalczyku. Po przerwie show skradł <strong>Sebastian Bergier</strong>. Napastnik Widzewa zdobył trzy bramki – jedną po akcji z rzutu wolnego i dwie kolejne z jedenastu metrów. Hat-trick w meczu kontrolnym nie trafia może od razu do klubowych kronik złotymi zgłoskami, ale dla napastnika to zawsze paliwo. A napastnik bez pewności siebie jest jak gitarzysta bez wzmacniacza – niby gra, ale nikt tego nie czuje.</p><h2>Bergier z hat-trickiem. Napastnik dał trenerowi argument</h2><p>W futbolu przygotowawczym najważniejsze są minuty, schematy, reakcje po stracie, ustawienie, intensywność. Tyle mówi podręcznik trenerski. Ale piłka nożna, jak pisałby pewnie Eduardo Galeano, nie żyje tylko tabelkami. Żyje momentem. Bramką. Błyskiem. Tym krótkim ukłuciem emocji, po którym nawet sparing zaczyna smakować jak coś więcej niż trening w koszulkach meczowych.</p><p>Sebastian Bergier wszedł na boisko po przerwie i zrobił to, czego oczekuje się od napastnika: był tam, gdzie trzeba, uderzał, szukał bramki, wziął odpowiedzialność. Trzy gole, nawet jeśli dwa z rzutów karnych, budują pozycję w szatni. Zwłaszcza latem, kiedy trener układa hierarchię od nowa, sprawdza reakcje zawodników i patrzy, kto nie tylko dobrze wygląda na treningu, ale potrafi przekuć przewagę w konkretny wynik.</p><p>Widzew w drugiej połowie nie tylko podwyższył prowadzenie, ale też nie pozwolił Stali wrócić do meczu. To ważne, bo mecze kontrolne często rozmywają się po zmianach. Tempo siada, rytm pęka, gra przypomina próbę orkiestry, w której każdy zna inną partyturę. Tym razem łodzianie po zmianach nadal naciskali, a wynik rósł.</p><h2>Fornalczyk aktywny, Zeqiri skuteczny, Bukari pod lupą</h2><p>Pierwszy gol zaczął się od akcji <strong>Mariusza Fornalczyka</strong>, który został sfaulowany w polu karnym. To właśnie takie wejścia skrzydłowych są w letnich sparingach szczególnie cenne. Nie efektowne „pod publiczkę”, ale konkretne: drybling, złamanie linii obrony, wymuszony błąd przeciwnika.</p><p><strong>Andi Zeqiri</strong> wykorzystał jedenastkę i otworzył wynik. To również drobiazg tylko pozornie. Napastnicy żyją z bramek, a pierwszy gol w okresie przygotowawczym potrafi zdjąć z pleców mały, ale uciążliwy plecak presji.</p><p>Najwięcej spojrzeń i tak kierowało się jednak na <strong>Osmana Bukariego</strong>. Reprezentant Ghany, najgłośniejsze nazwisko w kadrze Widzewa i piłkarz, którego transfer rozpalał wyobraźnię kibiców, zagrał ponad godzinę. Każde jego przyjęcie, każdy sprint i każda strata będą ważyć więcej niż u innych. Tak już jest z zawodnikami, za którymi idą wielkie pieniądze i wielkie oczekiwania. Bukari nie musi wygrywać sparingów w czerwcu. Musi jednak coraz wyraźniej pokazywać, że Widzew ma w rękach nie kosztowną ozdobę, ale realną broń.</p><h2>Vuković testuje, Widzew łapie rytm</h2><p>Aleksandar Vuković potraktował mecz zgodnie z logiką przygotowań. Były zmiany, testowanie ustawień, minuty dla kolejnych zawodników i sprawdzanie różnych wariantów. Spotkanie rozegrano w formule 2 x 40 minut, bez udziału publiczności, więc bardziej przypominało zamknięty poligon niż widowisko dla trybun.</p><p>Tyle że nawet na poligonie można zobaczyć, czy broń strzela prosto.</p><p>Widzew wyglądał na zespół, który chce szybko wejść na właściwe obroty. Po trudach poprzedniego sezonu przygotowania do nowych rozgrywek rozpoczęły się 22 czerwca, a łodzianie mają w planie kolejne mecze kontrolne oraz zagraniczne zgrupowanie w austriackim Bad Erlach. To tam przyjdzie dopracowywać szczegóły, których w starciu ze Stalą nie da się jeszcze uczciwie ocenić: pressing, wyjście spod presji, zachowanie po stracie, automatyzmy w ataku pozycyjnym.</p><p>Na razie jednak pierwszy komunikat poszedł w świat: <strong>Widzew wygrał 4:0 i zrobił to bez większej nerwowości</strong>.</p><h2>Wynik cieszy, ale liga zapyta o więcej</h2><p>Nie ma sensu budować pomnika po jednym sparingu. Historia piłki zna letnich mistrzów przygotowań, którzy jesienią błądzili po boisku jak bohaterowie Kafki po urzędowym korytarzu. Zna też drużyny, które w czerwcu wyglądały przeciętnie, a potem w lidze grały jak dobrze nastrojony zespół jazzowy.</p><p>Dlatego wynik ze Stalą trzeba czytać rozsądnie. To dobry początek, a nie deklaracja potęgi. Widzew pokazał skuteczność, wymuszał błędy, potrafił wykorzystać rzuty karne i zachował czyste konto. Bergier dostał solidny zastrzyk pewności siebie. Zeqiri otworzył strzelanie. Fornalczyk dał sygnał aktywności. Bukari złapał kolejne minuty, choć wokół niego oczekiwania będą rosły z każdym tygodniem.</p><p>A kibice? Kibice Widzewa są jak publiczność na koncercie rockowym – nie przyszli słuchać strojenia instrumentów. Chcą mocnego wejścia, rytmu i refrenu, który zostaje w głowie. Na razie dostali pierwszy akord. Głośny, czysty i obiecujący.</p><p><strong>Widzew Łódź – Stal Rzeszów 4:0 (1:0)</strong><br>Bramki: Andi Zeqiri 28’ k., Sebastian Bergier 74’, 77’ k., 80+5’ k.</p><p><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski, Jan Krzywański, Marcel Krajewski, Ángel Baena, Carlos Isaac, Daniel Tanżyna, Mateusz Żyro, Christopher Cheng, Jan Juśkiewicz, Tonio Teklić, Fran Álvarez, Lindon Selahi, Kamil Cybulski, Emil Kornvig, Kuba Nawrocki, Osman Bukari, Andi Zeqiri, Sebastian Bergier, Mariusz Fornalczyk, Antoni Klukowski.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Usyk oddaje pasy, Wimbledon rozdał karty. Sportowy piątek pod znakiem wielkich nazwisk]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55656,usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55656,usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk</guid>
            <pubDate>Fri, 26 Jun 2026 22:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk-1782507704.png</url>
                        <title>Usyk oddaje pasy, Wimbledon rozdał karty. Sportowy piątek pod znakiem wielkich nazwisk</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55656,usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk</link>
                    </image><description>To był piątek, w którym sport przypominał dobrze zmontowany zwiastun filmu akcji: najpierw Ołeksandr Usyk zrzucił z ramion mistrzowskie pasy, potem Wimbledon ustawił Polakom pierwsze przeszkody na londyńskiej trawie, a w tle migały jeszcze rajdowe szutry Akropolu, siatkarska Liga Narodów, Superpuchar Polski i finał WTA w Bad Homburg.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Usyk mówi: jeszcze nie koniec, ale pasy idą w świat</h2><p>Najgłośniejsza wiadomość dnia przyszła z boksu. <strong>Ołeksandr Usyk ogłosił, że zrzeka się trzech tytułów mistrza świata wagi ciężkiej organizacji WBA, WBC i IBF</strong>. Zrobił to w swoim stylu — bez długich konferencji, bez teatralnej zasłony dymnej, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jednocześnie Ukrainiec zaznaczył, że <strong>nie kończy kariery</strong>. Zapowiedział jeszcze jedną walkę, swój ostatni taniec, choć nie ujawnił ani rywala, ani daty.</p><p>W świecie boksu to decyzja z gatunku tych, po których natychmiast rusza karuzela spekulacji. Kto przejmie wakujące pasy? Kto dostanie szansę życia? I czy Usyk rzeczywiście wyjdzie jeszcze raz do ringu, czy raczej zapisze ostatni rozdział własnej legendy już samym gestem rezygnacji?</p><h2>Wimbledon: Polacy poznali rywali</h2><p>W Londynie rozlosowano drabinki Wimbledonu. <strong>Iga Świątek</strong>, która będzie bronić tytułu, rozpocznie turniej od meczu z Amerykanką <strong>Taylor Townsend</strong>. Dla polskich kibiców to początek kolejnej tenisowej opowieści, w której każda runda może brzmieć jak osobny rozdział — od nerwowego prologu po finałową symfonię na korcie centralnym.</p><p>Trudne losowanie ma <strong>Magda Linette</strong>, która trafiła na mistrzynię French Open <strong>Mirrę Andriejewą</strong>. <strong>Maja Chwalińska</strong> zmierzy się z Tajką <strong>Mananchayą Sawangkaew</strong>, a <strong>Magdalena Fręch</strong> z Rosjanką <strong>Anną Kalinską</strong>.</p><p>Niełatwo będzie także u panów. <strong>Hubert Hurkacz</strong> w pierwszej rundzie zagra z rozstawionym z numerem 11 Norwegiem <strong>Casperem Ruudem</strong>. <strong>Kamil Majchrzak</strong> trafił na Chilijczyka <strong>Alejandro Tabilo</strong>, z którym w maju przegrał już na otwarcie French Open.</p><h2>Rajd Akropolu: Neuville na czele</h2><p>W świecie rajdów po pierwszym etapie <strong>Rajdu Akropolu</strong>, ósmej rundy mistrzostw świata WRC, prowadzi Belg <strong>Thierry Neuville</strong> jadący Hyundaiem I20 Rally1. Grecka impreza od lat ma opinię rajdu bez litości — kamienie, kurz, temperatura i trasy, które nie wybaczają nawet małych błędów.</p><h2>USA już myślą o kolejnym mundialu?</h2><p>Andrew Giuliani, szef grupy zadaniowej Białego Domu do spraw piłkarskich mistrzostw świata, stwierdził, że <strong>nie ma kraju lepiej przygotowanego do goszczenia mundialu niż Stany Zjednoczone</strong>. Nie wykluczył również, że Amerykanie będą w przyszłości ponownie ubiegać się o organizację turnieju. W futbolowym biznesie to nie jest niewinne zdanie rzucone przy kawie — to raczej pierwszy dźwięk orkiestry, zanim jeszcze podniesie się kurtyna.</p><h2>Osaka kontra Muchova w finale Bad Homburg</h2><p>Na trawiastych kortach w Bad Homburg dojdzie do mocnego finału. Rozstawiona z numerem czwartym Czeszka <strong>Karolina Muchova</strong> zmierzy się z turniejową szóstką, Japonką <strong>Naomi Osaką</strong>. Dla Osaki będzie to pierwszy finał WTA na trawie w karierze.</p><p>Warto przypomnieć, że <strong>Iga Świątek</strong> w poprzedniej edycji tej imprezy dotarła do finału, ale w tym roku odpadła w drugiej rundzie po porażce z Amerykanką <strong>Emmą Navarro</strong> 5:7, 6:2, 3:6.</p><h2>Liga Narodów w Gliwicach: Argentyna lepsza od Chin</h2><p>W siatkarskiej Lidze Narodów, w turnieju rozgrywanym w Gliwicach, <strong>Argentyna pokonała Chiny 3:0</strong>. Wynik w setach: 25:22, 25:19, 25:22. Polacy mieli dzień wolny, ale turniejowa machina pracuje dalej, a każde rozstrzygnięcie układa tabelę niczym kostki domina.</p><h2>Sprawa Hakimiego wraca na sądową ścieżkę</h2><p>Marokański piłkarz Paris Saint-Germain <strong>Achraf Hakimi</strong>, który decyzją Sądu Apelacyjnego w Wersalu ma być sądzony pod zarzutem gwałtu, złożył odwołanie do Sądu Kasacyjnego. Sprawa dotyczy zdarzenia, do którego miało dojść w lutym 2023 roku. Zawodnik konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom.</p><h2>Superpuchar Polski o 19.00</h2><p>Polski Związek Piłki Nożnej zmienił godzinę meczu o <strong>Superpuchar Polski</strong>. Spotkanie <strong>Lech Poznań – Górnik Zabrze</strong> odbędzie się <strong>16 lipca 2026 roku o godz. 19.00 w Poznaniu</strong>. Powodem zmiany była informacja przekazana przez TVP Sport dotycząca planów transmisyjnych.</p><h2>Polskie osady w Lucernie z finałami A</h2><p>W Lucernie rozpoczęła się rywalizacja w zawodach <strong>Pucharu Świata w wioślarstwie</strong>. Siedem polskich osad stanęło na starcie, a awans do finału A wywalczyły już <strong>czwórka bez sterniczki</strong> w składzie: Zuzanna Madaj, Kamila Jasińska, Anna Potrzuska i Weronika Ludwiczak oraz <strong>męska ósemka</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ruszył nabór do Akademii TMF Tomaszów Mazowiecki. Małe kroki, wielkie piłkarskie marzenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55645,ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55645,ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia</guid>
            <pubDate>Fri, 26 Jun 2026 12:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia-1782469348.png</url>
                        <title>Ruszył nabór do Akademii TMF Tomaszów Mazowiecki. Małe kroki, wielkie piłkarskie marzenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55645,ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia</link>
                    </image><description>Piłka nożna zaczyna się czasem bardzo niepozornie. Od pierwszego kopnięcia piłki na podwórku, od emocji podczas oglądania meczu z tatą albo dziadkiem, od dziecięcego pytania: „A kiedy ja będę mógł zagrać?”. W Tomaszowie Mazowieckim właśnie pojawia się dobra okazja, by na takie pytanie odpowiedzieć konkretnie: teraz.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Akademia TMF Tomaszów Mazowiecki ogłosiła nabór dla młodych piłkarzy</strong>. To propozycja dla dzieci, które kochają futbol, lubią ruch, chcą trenować w grupie i przeżyć swoją pierwszą sportową przygodę w zorganizowanych warunkach.</p><p>Nabór prowadzony jest dla roczników: <strong>2013, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020 oraz 2021</strong>.</p><p>Akademia zaprasza zarówno dzieci, które już miały kontakt z piłką, jak i te, które dopiero stawiają pierwsze sportowe kroki. Bo na tym etapie najważniejsze nie są jeszcze puchary, tabele i wielkie transferowe marzenia. Najważniejsze są ruch, radość, systematyczność, dobra atmosfera i poczucie, że sport może być piękną szkołą charakteru.</p><p>TMF Tomaszów Mazowiecki podkreśla, że zajęcia prowadzone są w <strong>Certyfikowanej Akademii Piłkarskiej</strong>. Klub jest także partnerem programu <strong>„Piłkarska Przyszłość z ORLENEM”</strong>. Dla rodziców ważną informacją będzie również to, że w cenie zawarty jest <strong>strój treningowy</strong>.</p><p>Miesięczny koszt udziału w zajęciach wynosi <strong>190 zł</strong>.</p><p>Treningi w akademii to nie tylko nauka podań, strzałów i prowadzenia piłki. To także praca nad koncentracją, współpracą z rówieśnikami, odpowiedzialnością i wytrwałością. Dzieci uczą się, że mecz wygrywa się zespołem, a porażka nie jest końcem świata, tylko kolejną lekcją. Jak w dobrym sportowym filmie — najważniejsza bywa nie sama bramka w ostatniej minucie, ale droga, którą trzeba przejść, żeby ją zdobyć.</p><p>Organizatorzy zwracają uwagę na <strong>profesjonalną kadrę trenerską</strong>, rozwój piłkarski, dobrą zabawę oraz budowanie nowych przyjaźni. To szczególnie ważne w czasach, gdy dzieci zbyt wiele godzin spędzają przed ekranami. Boisko nadal pozostaje jednym z najlepszych miejsc, w których można nauczyć się współpracy, dyscypliny i zdrowej rywalizacji.</p><p>Akademia TMF zaprasza do swojej piłkarskiej rodziny wszystkich młodych zawodników, którzy chcą rozwijać pasję i spróbować swoich sił w treningach.</p><p><strong>Zapisy i szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: 603 770 811.</strong></p><p>To może być początek pięknej przygody. Może tylko sportowej zabawy, może przyjaźni na lata, a może pierwszego kroku do większych piłkarskich marzeń. Jedno jest pewne: warto pozwolić dzieciom biegać za piłką, zanim dorosłość zacznie im podawać zupełnie inne reguły gry.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy skrót dnia: Messi rekordzistą, Świątek z „trójką” w Wimbledonie, zmiany w Ekstraklasie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55618,sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55618,sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie</guid>
            <pubDate>Tue, 23 Jun 2026 00:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie-1782166529.png</url>
                        <title>Sportowy skrót dnia: Messi rekordzistą, Świątek z „trójką” w Wimbledonie, zmiany w Ekstraklasie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55618,sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie</link>
                    </image><description>Messi został samodzielnym rekordzistą strzelców mundiali, a Iga Świątek wystąpi w Wimbledonie z numerem 3. W sportowym skrócie także zmiany w Ekstraklasie, wyniki polskich tenisistek i najnowsze rankingi ATP oraz WTA.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie momenty w sporcie, kiedy statystyka przestaje być tylko cyfrą, a zaczyna przypominać wers zapisany w marmurze. W poniedziałkowy wieczór w Arlington koło Dallas Lionel Messi dopisał kolejny rozdział do własnej legendy. Argentyńczyk zdobył dwie bramki w meczu piłkarskich mistrzostw świata z Austrią, a jego reprezentacja wygrała 2:0.</p><p>Dla Messiego były to gole numer 17 i 18 w historii występów na mundialach. Tym samym słynny Argentyńczyk został <strong>samodzielnym rekordzistą strzelców mistrzostw świata</strong>, wyprzedzając Niemca Miroslava Klosego, który przed startem turnieju w Ameryce Północnej pozostawał liderem tej klasyfikacji.</p><p>Argentyna, dzięki zwycięstwu nad Austrią, zapewniła sobie awans do 1/16 finału. Drużyna ma jeszcze do rozegrania mecz grupowy z Jordanią, ale już teraz wiadomo, że obrońcy wielkiej piłkarskiej tradycji z Ameryki Południowej zostają w turnieju. Messi zaś po raz kolejny przypomniał, że dla jednych czas jest bezlitosnym sędzią, a dla innych — tylko kolejnym rywalem do ogrania.</p><h2>Wimbledon coraz bliżej. Świątek z numerem trzecim, Chwalińska z „dwudziestką”</h2><p>Organizatorzy <strong>Wimbledonu</strong>, który rozpocznie się 29 czerwca, poinformowali o rozstawieniu zawodniczek. Broniąca tytułu <strong>Iga Świątek</strong> wystąpi z numerem trzecim. To oznacza, że polska tenisistka ponownie będzie jedną z głównych postaci londyńskiego turnieju, choć trawa — jak wiadomo — rządzi się własnymi prawami i potrafi pisać scenariusze bardziej przewrotne niż brytyjskie kino społeczne.</p><p>Z numerem 20 zagra <strong>Maja Chwalińska</strong>, finalistka wielkoszlemowego turnieju w Paryżu, która wcześniej otrzymała tzw. dziką kartę. Dla polskiego tenisa to kolejny ważny sygnał: nie tylko Świątek, ale również inne zawodniczki coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w najważniejszych imprezach sezonu.</p><h2>Vondrousova zawieszona na cztery lata</h2><p>Mocnym akcentem poniedziałkowych informacji tenisowych była decyzja dotycząca Markety Vondrousovej. Czeszka, mistrzyni Wimbledonu z 2023 roku, została zawieszona na cztery lata za odmowę poddania się testowi antydopingowemu w grudniu. Informację przekazała Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa.</p><p>To jedna z tych wiadomości, które kładą cień nie tylko na karierę konkretnej zawodniczki, ale również na całą dyskusję o wiarygodności sportu wyczynowego. W świecie, w którym o zwycięstwie decydują centymetry, sekundy i nerwy ze stali, procedury antydopingowe pozostają jednym z fundamentów zaufania do rywalizacji.</p><h2>Fręch zatrzymana przez Osakę</h2><p>Nieudany start w turnieju WTA 500 w Bad Homburg zanotowała <strong>Magdalena Fręch</strong>. Polska tenisistka odpadła już w pierwszej rundzie, przegrywając z rozstawioną z numerem szóstym Japonką Naomi Osaką 4:6, 1:6.</p><p>Osaka, była liderka światowego rankingu i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci kobiecego tenisa, okazała się zbyt trudną przeciwniczką. Dla Fręch trawiasta część sezonu pozostaje więc wymagającą próbą przed najważniejszym turniejem tej nawierzchni.</p><h2>Zmiany na ławkach trenerskich w Ekstraklasie</h2><p>W polskiej piłce również nie zabrakło ruchów kadrowych. <strong>Tomasz Kaczmarek został nowym trenerem Radomiaka Radom</strong>. Pod jego wodzą zespół rozpoczął przygotowania do nowego sezonu Ekstraklasy. Kaczmarek zastąpił Bruno Baltazara, z którym klub rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.</p><p>Do zmiany doszło także w Pogoni Szczecin. Duński szkoleniowiec <strong>Thomas Thomasberg został zwolniony ze stanowiska pierwszego trenera</strong>. Decyzję ogłosił właściciel klubu Alex Haditaghi za pośrednictwem mediów społecznościowych.</p><p>Ekstraklasa, jak zwykle, nie czeka na pierwszy gwizdek sezonu, by rozpocząć emocje. Tu lato bywa równie gorące przy biurkach prezesów, jak jesień na stadionach.</p><h2>Niemcy bez Schlotterbecka do końca mundialu</h2><p>Reprezentacja Niemiec straciła ważnego zawodnika. <strong>Nico Schlotterbeck nie wystąpi już do końca mistrzostw świata</strong>. Środkowy obrońca doznał kontuzji więzadła stawu skokowego w sobotnim meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej i będzie pauzował przez kilka miesięcy.</p><p>To poważny cios dla niemieckiej defensywy. W turnieju tej rangi utrata podstawowego obrońcy może zmienić układ sił bardziej, niż sugeruje sama kartka z raportem medycznym.</p><h2>Rankingi tenisowe: Świątek trzecia, Hurkacz wrócił do setki</h2><p>W najnowszym rankingu WTA <strong>Iga Świątek nadal zajmuje trzecie miejsce</strong>, a liderką pozostaje Białorusinka Aryna Sabalenka. <strong>Magda Linette</strong> spadła z 48. na 58. pozycję.</p><p>Wśród mężczyzn <strong>Kamil Majchrzak awansował na najwyższe w karierze 46. miejsce</strong>. <strong>Hubert Hurkacz</strong> wrócił natomiast do najlepszej setki, przesuwając się ze 103. na 95. pozycję. Liderem rankingu ATP pozostaje Włoch Jannik Sinner.</p><p>Sportowy poniedziałek miał więc wszystko: rekord Messiego, tenisowe napięcie przed Wimbledonem, trudne komunikaty dyscyplinarne, kontuzje, roszady trenerskie i rankingowe przesunięcia. Taki dzień, po którym kibic nie tyle odkłada telefon, ile jeszcze raz sprawdza, czy naprawdę tyle wydarzyło się w ciągu kilkunastu godzin.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowski bieg pamięci. Co warto wiedzieć o historii imprezy imienia Bronisława Malinowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55613,tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55613,tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego</guid>
            <pubDate>Mon, 22 Jun 2026 21:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego-1782158863.png</url>
                        <title>Tomaszowski bieg pamięci. Co warto wiedzieć o historii imprezy imienia Bronisława Malinowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55613,tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego</link>
                    </image><description>Ruszyły zapisy na 45. Ogólnopolski Tomaszowski Bieg im. Bronisława Malinowskiego. To dobry moment, by przypomnieć, skąd wzięła się ta impreza, kto stoi za jej ideą i jakie miejsce zajmuje w lokalnym życiu sportowym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Impreza, która wpisała się w kalendarz miasta</strong></h3><p>Ogłoszenie zapisów na <strong>45. Ogólnopolski Tomaszowski Bieg im. Bronisława Malinowskiego</strong> pokazuje, że mamy do czynienia z wydarzeniem o ugruntowanej pozycji. Sama numeracja edycji świadczy o wieloletniej ciągłości i o tym, że bieg nie jest jednorazową atrakcją, lecz stałym elementem sportowego kalendarza Tomaszowa Mazowieckiego. W lokalnej perspektywie takie zawody pełnią podwójną rolę: z jednej strony promują aktywność fizyczną, z drugiej budują wspólnotę wokół ważnych symboli i postaci.</p><p>Nazwa biegu odwołuje się do Bronisława Malinowskiego, wybitnego polskiego lekkoatlety, którego dorobek sportowy przez lata inspirował kolejne pokolenia biegaczy. Nadanie imprezie jego imienia nadaje wydarzeniu nie tylko rangę sportową, ale również wymiar pamięci i edukacji. Dla wielu mieszkańców oraz uczestników spoza miasta bieg staje się okazją, by połączyć rywalizację z przypomnieniem postaci ważnej dla polskiego sportu.</p><p>Warto podkreślić, że wydarzenia organizowane cyklicznie przez kilkadziesiąt lat zwykle przechodzą różne etapy rozwoju. Zmieniają się trasy, standard organizacyjny, liczba kategorii i zaplecze techniczne, ale najważniejsza pozostaje idea. W przypadku tomaszowskiego biegu można mówić o <strong>trwałości lokalnej tradycji</strong>, która opiera się na regularności, rozpoznawalnej formule i zaangażowaniu instytucji oraz środowiska sportowego.</p><h3><strong>Historia i pomysłodawcy: między sportem a lokalną tożsamością</strong></h3><p>Na podstawie dostępnych informacji można stwierdzić, że bieg ma charakter ogólnopolski i wieloletnią historię, jednak szczegółowe dane o jego pierwszej edycji, dokładnej dacie powołania czy nazwiskach wszystkich pomysłodawców nie zostały w przekazanych materiałach opisane. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że za narodzinami takiej imprezy stało połączenie inicjatywy lokalnych działaczy sportowych i samorządu. To typowy model dla wydarzeń, które z czasem wyrastają na jedną z wizytówek miasta. Warto przy tym pamiętać o tym, że od początku aktywnie organizują imprezę: TKKF oraz Stowarzyszenie Abstynenckie AZYL.&nbsp;</p><p>W realiach miasta powiatowego stworzenie i utrzymanie zawodów o zasięgu ogólnopolskim wymaga konsekwencji organizacyjnej. Potrzebni są ludzie, którzy potrafią połączyć ideę uczczenia patrona z praktycznym przygotowaniem imprezy: wyznaczeniem trasy, zabezpieczeniem uczestników, promocją oraz współpracą z instytucjami publicznymi. W tym sensie pomysłodawcy biegu, nawet jeśli nie są dziś powszechnie wymieniani z nazwiska, zasługują na uznanie jako twórcy wydarzenia budującego sportową markę Tomaszowa Mazowieckiego. Od wielu lat ciężar organizacyjny wzięły na siebie władze miasta</p><p>Znaczenie ma także sam wybór patrona. Bronisław Malinowski jest postacią, która naturalnie kojarzy się z wytrzymałością, ambicją i najwyższym poziomem sportowej rywalizacji. Taki patron nadaje imprezie czytelny przekaz: bieg ma nie tylko integrować mieszkańców, ale również przypominać o wartościach, które sport wnosi do życia publicznego. <strong>Historia biegu jest więc zarazem historią lokalnej pamięci</strong>, przekazywanej z edycji na edycję.</p><h3><strong>Kto startuje w takich zawodach</strong></h3><p>Biegi o charakterze ogólnopolskim przyciągają zazwyczaj bardzo zróżnicowaną grupę uczestników. Obok zawodników reprezentujących kluby sportowe pojawiają się amatorzy, mieszkańcy regionu, młodzież szkolna oraz osoby traktujące start jako sprawdzian własnej formy. Taka mieszanka poziomów sportowych sprawia, że wydarzenie zyskuje szerszy wymiar społeczny i nie zamyka się wyłącznie w rywalizacji elity.</p><p>W praktyce uczestnicy takich imprez często dzielą się na kilka nieformalnych grup. Pierwszą tworzą biegacze nastawieni na wynik i miejsca w klasyfikacji. Drugą osoby regularnie startujące w zawodach ulicznych, dla których ważna jest atmosfera, medal i kolejny występ w kalendarzu. Trzecią grupę stanowią mieszkańcy, którzy decydują się pobiec ze względu na lokalny charakter wydarzenia, przywiązanie do miasta lub szacunek dla patrona. To właśnie ta różnorodność buduje siłę imprezy i nadaje jej rozpoznawalny charakter.</p><p>Z perspektywy organizatorów szczególnie cenne jest to, że bieg może łączyć pokolenia. Wydarzenia o długiej tradycji często przyciągają zarówno tych, którzy pamiętają wcześniejsze edycje sprzed lat, jak i zupełnie nowych uczestników. Dzięki temu zawody stają się miejscem spotkania doświadczenia z młodością, sportowej ambicji z rekreacją oraz historii z teraźniejszością.</p><h3><strong>Dlaczego ten bieg jest ważny dla Tomaszowa Mazowieckiego</strong></h3><p>Dla lokalnej społeczności podobne wydarzenia mają znaczenie większe niż sama sportowa klasyfikacja. Ogólnopolski bieg wzmacnia rozpoznawalność miasta, przyciąga gości i podkreśla, że Tomaszów Mazowiecki potrafi organizować przedsięwzięcia o trwałej renomie. W połączeniu z innymi aktywnościami sportowymi i rekreacyjnymi tworzy to obraz miasta, które inwestuje w aktywny styl życia i pielęgnuje własne tradycje.</p><p>Nie bez znaczenia jest również funkcja wychowawcza. Młodsi uczestnicy i kibice otrzymują czytelny sygnał, że sport może być przestrzenią pamięci, dyscypliny i wspólnego przeżywania lokalnych emocji. Bieg imienia wybitnego lekkoatlety przypomina, że sukcesy sportowe nie istnieją w próżni, lecz stają się częścią szerszej opowieści o mieście i jego aspiracjach.</p><p>Dzisiejsze zapisy na 45. edycję są więc nie tylko komunikatem organizacyjnym, ale też potwierdzeniem ciągłości ważnej tradycji. Jeśli w kolejnych oficjalnych materiałach pojawią się bardziej szczegółowe informacje o początkach imprezy, pierwszych organizatorach i dawnych zwycięzcach, będą one cennym uzupełnieniem tej historii. Już teraz widać jednak wyraźnie, że mamy do czynienia z wydarzeniem, które od lat łączy <strong>sport, pamięć i lokalną tożsamość</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa niedziela w pigułce: Legia mistrzem Polski, Serena wraca na Wimbledon, Polki po tie-breaku z Kanadą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55606,sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-z-kanada</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55606,sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-z-kanada</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 23:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-1782078697.png</url>
                        <title>Sportowa niedziela w pigułce: Legia mistrzem Polski, Serena wraca na Wimbledon, Polki po tie-breaku z Kanadą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55606,sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-z-kanada</link>
                    </image><description>Niedziela 21 czerwca przyniosła sportowy koktajl mocny jak finałowa scena w filmie, w której wszystko dzieje się naraz: piłkarski mundial, mistrzowski tytuł Legii Warszawa, wielki tenisowy powrót Sereny Williams, kolarskie triumfy Tadeja Pogacara i dobre występy Katarzyny Niewiadomej. Było trochę radości, trochę niedosytu i sporo nazwisk, które same piszą nagłówki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Hiszpania bez litości dla Arabii Saudyjskiej</h2><p>W pierwszym niedzielnym meczu <strong>piłkarskich mistrzostw świata</strong> rozegranym w Atlancie Hiszpania pokonała Arabię Saudyjską 4:0. Już do przerwy Europejczycy prowadzili 3:0, pokazując futbol szybki, uporządkowany i bez sentymentów. To był występ w stylu drużyny, która nie pyta, czy może wejść na scenę — ona po prostu zapala światła i zaczyna grać.</p><h2>Legia Warszawa obroniła mistrzostwo Polski</h2><p>Największe krajowe emocje przyniósł finał koszykarskiej ekstraklasy. <strong>Legia Warszawa obroniła tytuł mistrza Polski</strong>, pokonując w siódmym meczu finału play off Orlen Zastal Zielona Góra 78:70. Rywalizacja zakończyła się wynikiem 4-3 dla warszawskiego zespołu.</p><p>To dziewiąty złoty medal w historii koszykarskiej Legii, zdobyty w szczególnym momencie — w roku <strong>110-lecia klubu</strong>. Siódmy mecz finału miał w sobie wszystko, co kibice kochają najbardziej: ciężar historii, nerwy, zmęczenie i tę cienką granicę między legendą a porażką.</p><h2>Serena Williams z dziką kartą na Wimbledon</h2><p>Jedną z najgłośniejszych informacji dnia była decyzja organizatorów Wimbledonu. <strong>Serena Williams otrzymała dziką kartę</strong> i wystąpi w turnieju wielkoszlemowym w grze singlowej. Amerykanka ma 44 lata, a londyńską trawę zna jak mało kto — Wimbledon wygrywała siedem razy, ostatnio w 2016 roku.</p><p>Dziką kartę otrzymała także <strong>Maja Chwalińska</strong>, co dla polskich kibiców jest dodatkowym powodem, by uważniej śledzić londyński turniej.</p><h2>Pogacar wygrał Dookoła Szwajcarii</h2><p>W kolarstwie znów błysnął <strong>Tadej Pogacar</strong>. Słoweniec z UAE Team Emirates-XRG wygrał piąty, ostatni etap wyścigu <strong>Dookoła Szwajcarii</strong>, pieczętując zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jego jazda była efektowna, mocna i konsekwentna — jakby na górskich drogach nie ścigał się z rywalami, lecz z własną legendą.</p><p>Świetny wynik zanotowała również <strong>Katarzyna Niewiadoma</strong>. Polka zajęła trzecie miejsce na ostatnim etapie kobiecego wyścigu Dookoła Szwajcarii oraz trzecią lokatę w klasyfikacji końcowej. Zwyciężyła Szwajcarka <strong>Marlen Reusser</strong> z ekipy Movistar.</p><h2>Polskie siatkarki po zaciętym meczu przegrały z Kanadą</h2><p>W Bangkoku polskie siatkarki zakończyły drugi turniej <strong>Ligi Narodów</strong> porażką z Kanadą 2:3. Spotkanie miało zmienny rytm: 23:25, 25:21, 16:25, 25:11, 13:15. Biało-czerwone potrafiły wrócić do gry, efektownie wygrały czwartego seta, ale w tie-breaku minimalnie lepsze okazały się Kanadyjki.</p><p>Po ośmiu meczach drużyna Stefano Lavariniego ma na koncie sześć zwycięstw i dwie porażki. To bilans, który nadal daje powody do optymizmu, choć niedzielny mecz zostawia sportową drzazgę pod paznokciem.</p><h2>Trawiaste korty: Noskova, Tiafoe i Cerundolo z tytułami</h2><p>Przed Wimbledonem coraz mocniej gra tenis na trawie. W finale turnieju <strong>WTA 500 w Berlinie</strong> Czeszka <strong>Linda Noskova</strong> pokonała Amerykankę Jessicę Pegulę 6:4, 4:6, 6:3. Spotkanie rozpoczęło się z sześciogodzinnym opóźnieniem z powodu ulewy nad stolicą Niemiec.</p><p>W Halle, w turnieju <strong>ATP 500</strong>, Amerykanin <strong>Frances Tiafoe</strong> wygrał z rodakiem Taylorem Fritzem 6:4, 6:4. Z kolei w londyńskim Queen’s Clubie triumfował Argentyńczyk <strong>Francisco Cerundolo</strong>, który w finale pokonał Tommy’ego Paula 6:7, 6:4, 6:3.</p><h2>Polscy floreciści na szóstym miejscu w mistrzostwach Europy</h2><p>W Antony pod Paryżem zakończyły się szermiercze mistrzostwa Europy. <strong>Polscy floreciści zajęli szóste miejsce</strong> w turnieju drużynowym. W rywalizacji szpadzistek biało-czerwone uplasowały się na 11. pozycji.</p><p>To wynik bez fajerwerków, ale też przypomnienie, że szermierka pozostaje jedną z tych dyscyplin, w których o sukcesie decydują centymetry, refleks i chłodna głowa — bardziej „Pojedynek” Ridleya Scotta niż stadionowy spektakl.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Karol Świderski wraca do Ekstraklasy. Widzew Łódź sięga po transfer z reprezentacyjnym ciężarem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 22:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem-1781816269.png</url>
                        <title>Karol Świderski wraca do Ekstraklasy. Widzew Łódź sięga po transfer z reprezentacyjnym ciężarem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</link>
                    </image><description>To transfer, który w Ekstraklasie brzmi jak uderzenie w gong przed pierwszym aktem sezonu. Karol Świderski, 29-letni napastnik reprezentacji Polski, po ponad siedmiu latach gry za granicą wraca do kraju i został piłkarzem Widzewa Łódź. Klub z al. Piłsudskiego pozyskał go definitywnie z Panathinaikosu Ateny. Umowa ma obowiązywać do 2029 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Widzew z transferem, który ma zapach wielkiej ligi</h2><p>Widzew Łódź rozpoczął letnie zbrojenia od ruchu, który trudno nazwać zwykłym uzupełnieniem kadry. <strong>Karol Świderski</strong>, napastnik z doświadczeniem reprezentacyjnym, europejskim i amerykańskim, został nowym zawodnikiem łódzkiego klubu. Dla Ekstraklasy to jeden z najgłośniejszych powrotów ostatnich lat — piłkarz, który jeszcze niedawno występował w Grecji, MLS i Serie A, znów będzie grał na polskich boiskach.</p><p>Według medialnych doniesień transakcja z Panathinaikosem Ateny miała opiewać na około <strong>milion euro</strong>, a kontrakt napastnika należy do najwyższych w realiach polskiej ligi. Łódzki Sport, powołując się na greckie źródła, informował o kwocie transferu rzędu 1 mln euro i rocznych zarobkach przekraczających milion euro. PAP wskazuje z kolei, że pensja zawodnika może wynosić około 1,5 mln euro rocznie.&nbsp;</p><h3>Reprezentant Polski na al. Piłsudskiego</h3><p>Świderski ma za sobą <strong>51 występów w reprezentacji Polski i 14 zdobytych bramek</strong> — te dane potwierdza m.in. Transfermarkt. To liczby, które w Ekstraklasie robią wrażenie, bo mówimy nie o zawodniku wracającym z piłkarskiego marginesu, ale o napastniku będącym w wieku, w którym można jeszcze dać drużynie kilka mocnych sezonów.</p><p>W Widzewie liczą nie tylko na gole, ale też na charakter. Prezes klubu <strong>Robert Dobrzycki</strong> podkreślił w komunikacie przekazanym przez PAP, że Świderski jest piłkarzem „walecznym, nieustępliwym i zawsze grającym do końca”. To opis zawodnika, który pasuje do klubowej mitologii Widzewa — drużyny budowanej nie tylko na technice, ale też na uporze, intensywności i przekonaniu, że mecz kończy się dopiero wtedy, gdy sędzia ostatni raz użyje gwizdka.</p><h3>Od Jagiellonii przez Saloniki, Charlotte i Weronę</h3><p>Karol Świderski opuścił Ekstraklasę zimą 2019 roku, gdy z Jagiellonii Białystok trafił do <strong>PAOK-u Saloniki</strong>. W Grecji zdobył mistrzostwo kraju i dwa puchary, a jego nazwisko zaczęło funkcjonować w poważniejszym, europejskim obiegu. Potem była amerykańska przygoda w <strong>Charlotte FC</strong>, gdzie w MLS strzelił 28 goli, wypożyczenie do <strong>Hellas Verona</strong>, a następnie transfer do <strong>Panathinaikosu Ateny</strong>.</p><p>W barwach ateńskiego klubu Świderski rozegrał łącznie 62 spotkania i zdobył 13 bramek — wynika z depeszy PAP. Teraz wraca do Polski, ale nie do punktu wyjścia. Wraca jako piłkarz dojrzalszy, ograny, z większą świadomością i z nazwiskiem, które samo w sobie podnosi temperaturę ligowej dyskusji.</p><h3>Łódzki trop w życiorysie</h3><p>Ten transfer ma też lokalny, łódzki smaczek. Świderski w przeszłości był związany z <strong>UKS SMS Łódź</strong>, a więc dobrze zna piłkarskie środowisko miasta. Dla Widzewa nie jest więc wyłącznie znanym nazwiskiem sprowadzonym z zagranicy. To także zawodnik, który do Łodzi wraca z pewną biograficzną klamrą.</p><p>Sam piłkarz, cytowany przez PAP, przyznał, że stęsknił się za Polską. Mówił, że możliwość bycia „u siebie” daje komfort w codziennym życiu i że czeka na pierwsze treningi. W futbolu takie deklaracje bywają rytuałem powitalnym, ale w tym przypadku mają sens: Świderski nie wraca do ligi emerytalnie. Ma 29 lat, kontrakt do 2029 roku i przed sobą etap, który może zdefiniować jego późną, ale wciąż bardzo żywą część kariery.</p><h3>Widzew podnosi poprzeczkę</h3><p>Drużyna trenera <strong>Aleksandara Vukovicia</strong> rozpocznie przygotowania do nowego sezonu w poniedziałek. Świderski dołączy do zespołu podczas zgrupowania w Austrii. To pierwsze letnie wzmocnienie Widzewa, ale jednocześnie kolejny sygnał, że klub z Łodzi chce budować zespół o znacznie większych ambicjach niż spokojne utrzymanie.</p><p>Co ważne, Świderski jest już trzecim reprezentantem Polski pozyskanym przez Widzew w tym roku — po <strong>Bartłomieju Drągowskim</strong> i <strong>Przemysławie Wiśniewskim</strong>. Jeżeli te nazwiska złożą się w drużynę, a nie tylko efektowną listę transferową, przy al. Piłsudskiego może zacząć się sezon naprawdę interesujący.</p><p>Bo w piłce, jak w dobrym filmie sportowym, sam plakat nie wygrywa meczu. Ale jeśli na plakacie pojawia się napastnik reprezentacji Polski, kibice mają pełne prawo podnieść wzrok znad terminarza i pomyśleć: tu może wydarzyć się coś więcej.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 19:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu-1781543709.png</url>
                        <title>Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</link>
                    </image><description>Funkcjonariusze z Tomaszowa Mazowieckiego wrócili z dużym sukcesem ze Skierniewickiego Triathlonu o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. Jedna z drużyn wywalczyła pierwsze miejsce w kategorii mieszanej i drugie w klasyfikacji open.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udany występ policjantów z Tomaszowa</h2><p>Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zaznaczyli swoją obecność podczas Skierniewickiego Triathlonu o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. Zawody odbyły się 13 czerwca 2026 roku i zgromadziły reprezentantów całego garnizonu łódzkiego. Wydarzenie miało nie tylko sportowy charakter, ale było także elementem obchodów <strong>100-lecia sportu w Policji</strong>.</p><p>Dla tomaszowskiej jednostki był to występ, który przyniósł wymierne efekty. Szczególne powody do dumy dała para: młodszy aspirant Natalia Cieślak i posterunkowy Adam Chudy. To właśnie oni sięgnęli po <strong>pierwsze miejsce w kategorii mieszanej</strong> oraz <strong>drugie miejsce w klasyfikacji open</strong>, potwierdzając wysoką formę i bardzo dobre przygotowanie.</p><h2>Trzy drużyny, jedna reprezentacja</h2><p>Komendę Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim reprezentowały trzy dwuosobowe drużyny. W zawodach wystąpili: młodszy aspirant Natalia Cieślak i posterunkowy Adam Chudy, aspirant sztabowy Karol Chojecki i sierżant Norbert Fornalczyk, a także posterunkowa Natalia Rybińska i młodszy aspirant Bartosz Kulis.</p><p>Sama obecność kilku zespołów z jednej jednostki pokazuje, że aktywność fizyczna i sportowa rywalizacja są ważnym elementem policyjnej codzienności. Tego rodzaju starty budują nie tylko indywidualną kondycję, ale również <strong>współpracę, zaufanie i zespołowość</strong>, które później mają znaczenie także w służbie.</p><h2>Wymagające konkurencje i sportowy charakter wydarzenia</h2><p>Uczestnicy triathlonu musieli zmierzyć się z trzema konkurencjami: biegiem, spływem kajakowym oraz jazdą na rowerze. Taki zestaw prób wymaga wszechstronności, dobrej wydolności i umiejętności szybkiego dostosowania się do zmieniającego się charakteru wysiłku.</p><p>Właśnie w takich warunkach tomaszowscy policjanci pokazali sportowego ducha walki i solidne przygotowanie. Wynik osiągnięty przez najlepszą z tomaszowskich par potwierdza, że o końcowym sukcesie decydowały nie tylko indywidualne możliwości, lecz także <strong>zgranie drużyny</strong> i umiejętność skutecznego działania pod presją.</p><h2>Więcej niż rywalizacja</h2><p>Skierniewicki Triathlon był okazją nie tylko do walki o miejsca na podium, ale też do integracji funkcjonariuszy z różnych jednostek województwa łódzkiego oraz promowania aktywnego stylu życia. W policyjnym środowisku takie inicjatywy mają dodatkowy wymiar, ponieważ podkreślają znaczenie sprawności fizycznej, systematyczności i samodyscypliny.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego sukces miejscowych funkcjonariuszy to dobra wiadomość także w wymiarze lokalnym. Pokazuje, że policjanci z naszego powiatu potrafią skutecznie reprezentować jednostkę nie tylko w codziennej służbie, ale również podczas prestiżowych wydarzeń sportowych. Osiągnięcie Natalii Cieślak i Adama Chudego z pewnością można uznać za jeden z najmocniejszych akcentów tego wydarzenia z perspektywy naszego regionu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu-1781537588.png</url>
                        <title>Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</link>
                    </image><description>27 czerwca 2026 roku plaża w Smardzewicach nad Zalewem Sulejowskim stanie się miejscem, gdzie sport spotka się z muzyką, rodzinnym piknikiem i dobrą, portową energią. Regaty Portowej Ferajny 2026 zapowiadają się jako jedno z najciekawszych wydarzeń początku wakacji w powiecie tomaszowskim. Będą puchary, żagle, szanty, koncerty, atrakcje dla dzieci i solidna dawka lokalnej integracji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Żagle na wodę. Smardzewice szykują się na regaty</h2><p>Są takie dni, kiedy Zalew Sulejowski przestaje być tylko miejscem weekendowego odpoczynku, a zaczyna przypominać wielką, otwartą scenę. Z jednej strony woda, wiatr i białe żagle. Z drugiej — rodziny z dziećmi, mieszkańcy regionu, turyści, muzyka i zapach wakacyjnego pikniku. Tak właśnie ma wyglądać <strong>27 czerwca 2026 roku</strong>, kiedy na plaży w Smardzewicach przy ul. Klonowej odbędą się <strong>Regaty Portowej Ferajny 2026</strong>.</p><p>Wydarzenie organizowane przez <strong>Klub Sportowy „Portowa Ferajna”</strong>, <strong>Powiat Tomaszowski</strong> oraz <strong>Gminę Tomaszów Mazowiecki</strong> ma połączyć to, co nad Zalewem Sulejowskim najważniejsze: wodę, rekreację, sport, lokalną wspólnotę i kulturę. Informacje o wydarzeniu znalazły się również w kalendarzu imprez Gminy Tomaszów Mazowiecki, gdzie podkreślono możliwość wcześniejszej rejestracji załóg oraz zapisy w dniu regat w biurze zawodów.&nbsp;</p><h2>O Puchar Starosty i Puchar Wójta</h2><p>Rywalizacja odbędzie się w dwóch klasach regatowych: <strong>otwartopokładowej</strong> oraz <strong>kabinowej</strong>. Stawką będą m.in. <strong>Puchar Starosty Tomaszowskiego</strong> oraz <strong>Puchar Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>. Najlepsze załogi mogą liczyć nie tylko na prestiż, ale także na konkretne nagrody.</p><p>Za pierwsze miejsca w obu kategoriach przewidziano <strong>vouchery na weekendowe wyjazdy z wyżywieniem</strong>, ufundowane przez <strong>NaturaTour – Grupa PKP</strong>. Dodatkowo załogi, które staną na podium, otrzymają nagrody rzeczowe. Organizatorzy pomyśleli również o pozostałych uczestnikach — wśród wszystkich żeglarzy biorących udział w regatach przeprowadzone zostanie losowanie nagród.</p><p>To ważne, bo regaty nie mają być wyłącznie sportową próbą sił. Bardziej przypominają święto środowiska wodniackiego: trochę jak z dawnych szantowych opowieści, gdzie liczy się wynik, ale jeszcze bardziej liczy się załoga, wiatr i opowieść przy brzegu.</p><h2>Piknik dla mieszkańców i turystów</h2><p>Regaty będą częścią większego, całodniowego wydarzenia. Organizatorzy przygotowali <strong>piknik rodzinny</strong> z animacjami dla dzieci, strefą rodzinną, prezentacjami partnerów i sponsorów oraz strefą regionalną z udziałem kół gospodyń wiejskich.</p><p>W programie znalazły się także <strong>warsztaty taneczne prowadzone przez Tomaszowską Szkołę Tańca DFC Latino</strong>. To ciekawy kontrast: rano żagle i sportowa rywalizacja, po południu ruch, taniec i rodzinny gwar, a wieczorem — scena muzyczna. Wydarzenie opisywane jest jako połączenie żeglarstwa, pikniku rodzinnego i koncertów, a oficjalne miejskie zapowiedzi podkreślają jego rekreacyjno-kulturalny charakter.</p><p>W organizację atrakcji włączają się m.in. <strong>Centrum Kultury i Biblioteka Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong> oraz <strong>Powiatowe Centrum Animacji Społecznej</strong>. Nad bezpieczeństwem uczestników na wodzie czuwać będzie <strong>WOPR Tomaszów Mazowiecki</strong>, co przy wydarzeniu nad akwenem ma znaczenie podstawowe.</p><h2>Wieczorem zabrzmią szanty. Trzy Majtki i Mechanicy Shanty na scenie</h2><p>Po sportowych emocjach przyjdzie czas na muzykę. Najpierw publiczność w żeglarski klimat wprowadzi zespół <strong>Trzy Majtki</strong>. Potem na scenie pojawi się gwiazda tegorocznej edycji — <strong>Mechanicy Shanty</strong>.</p><p>To wybór bardzo trafiony. Szanty nad Zalewem Sulejowskim brzmią naturalnie, bez udawania i dekoracyjnej przesady. W takim miejscu muzyka żeglarska nie jest dodatkiem do programu, ale jego przedłużeniem. Jak w starych balladach portowych — najpierw wiatr i lina, potem refren, który zna pół plaży.</p><p>Organizatorzy zapowiadają, że <strong>Regaty Portowej Ferajny 2026</strong> mają ambicję stać się jedną z największych imprez żeglarsko-kulturalnych w regionie. I trudno nie zauważyć, że Smardzewice są do tego stworzone. Po rewitalizacji okolice plaży i molo stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów wypoczynkowych nad Zalewem Sulejowskim, przyciągającym mieszkańców nie tylko z Tomaszowa i powiatu, ale też z dalszych części województwa.&nbsp;</p><h2>Rejestracja załóg i zniżki na czarter</h2><p>Załogi zainteresowane udziałem w regatach mogą zgłaszać się przez <strong>formularz zgłoszeniowy</strong>. Organizatorzy zachęcają do wcześniejszej rejestracji online, choć zapisy będą możliwe także w dniu wydarzenia w biurze regat.</p><p>Dla osób, które zarejestrują się wcześniej, przygotowano specjalne zniżki na czarter jachtów w agencji <strong>SailHop</strong>. Pierwszych 10 skipperów zgłoszonych przez formularz otrzyma <strong>15 proc. zniżki</strong>, a pozostali zarejestrowani skipperzy — <strong>10 proc. zniżki</strong>. Sama rejestracja online nie wiąże się z opłatą; płatność odbywa się na miejscu w dniu regat.</p><p>To rozwiązanie praktyczne. Przy dużych imprezach najwięcej nerwów rodzi się zwykle nie na wodzie, lecz przy stoliku rejestracyjnym. Formularz ma skrócić formalności i pozwolić załogom szybciej wejść w regatowy rytm.</p><h2>Kto wspiera wydarzenie?</h2><p>W przygotowanie wydarzenia włączyli się partnerzy i sponsorzy z regionu oraz spoza niego. Partnerami są m.in. <strong>Szkoła Żeglarstwa BlueBingo</strong> oraz <strong>Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Wśród sponsorów głównych znaleźli się: <strong>Eko-Chot, NaturaTour – Grupa PKP, Sław-ne Smaki, Centrum Konferencyjno-Rekreacyjne MOLO, Ezbud oraz TKSM Biała Góra</strong>. Wydarzenie wspierają także m.in. <strong>All Finance – biuro podatkowe, Fizjospec Paweł Bugzell, The GrainBar, Martyna Rychlica fotografia, SailHop, Vehigo, Ubezpieczenia Anita Gienszczak, Elektrosolary.pl, Wyspa Uśmiechu, Joka Group, Strefa Survivalu, WARS S.A., Cel-Trans, Eneris oraz W Mące</strong>.</p><p>Honorowy patronat nad regatami objęli: <strong>Wojewoda Łódzki Dorota Ryl, Marszałek Województwa Łódzkiego Joanna Skrzydlewska, Starosta Tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz Wójt Gminy Tomaszów Mazowiecki Sławomir Bernacki</strong>. Patronami medialnymi są m.in. <strong>Tomaszowski Informator Tygodniowy, Radio Fama, NaszTomaszów.pl, Format 3A, ePiotrków.pl, Strefa FM oraz Trybunalski Tydzień</strong>. Informacje o patronatach i organizatorach potwierdzają również zapowiedzi publikowane przez regionalne media. &nbsp;</p><h2>Zalew Sulejowski znów pokazuje swój potencjał</h2><p>Zalew Sulejowski od lat jest jednym z najważniejszych miejsc rekreacyjnych centralnej Polski. To sztuczny zbiornik na Pilicy, zbudowany w latach 70. XX wieku, pełniący funkcje retencyjne, krajobrazowe i turystyczne. Dziś przyciąga żeglarzy, wędkarzy, rowerzystów i rodziny szukające odpoczynku nad wodą. &nbsp;</p><p>Regaty Portowej Ferajny wpisują się w szerszą opowieść o tym, jak region tomaszowski może korzystać ze swojego naturalnego potencjału. Nie przez wielkie deklaracje i folderowe hasła, ale przez konkretne wydarzenia, które przyciągają ludzi, budują lokalną markę i pokazują, że turystyka nad Pilicą i Zalewem Sulejowskim może mieć swój charakter.</p><p>Bo dobra impreza regionalna działa jak dobrze postawiony żagiel. Łapie wiatr, ale musi mieć maszt, załogę i kierunek. Tutaj wszystko wskazuje na to, że kierunek jest właściwy.</p><p><strong>Ahoj, Smardzewice. 27 czerwca widzimy się nad wodą.</strong> &nbsp;&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 14:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami-1781442377.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się ceremonia zakończenia Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026. Gospodarze regionu zakończyli zmagania z dorobkiem 25 medali, a samo wydarzenie miało wyraźny lokalny i symboliczny wymiar.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Finał dużej imprezy w Tomaszowie Mazowieckim</strong></h3><p>Tomaszów Mazowiecki był miejscem ceremonii zakończenia <strong>Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026</strong>. To właśnie tutaj symbolicznie podsumowano dwa miesiące rywalizacji, podczas których na obiektach w województwie łódzkim wystąpiło niemal 3 tysiące zawodniczek i zawodników w 20 dyscyplinach. Dla miasta było to wydarzenie o znaczeniu nie tylko sportowym, ale również wizerunkowym, pokazujące jego miejsce na mapie ważnych imprez młodzieżowych.</p><p>Sam finał miał uroczysty charakter. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele samorządu województwa, reprezentanci poszczególnych regionów oraz sportowcy związani z olimpijską tradycją. Obecność gości podkreśliła rangę wydarzenia, a oprawę uzupełniły występy mażoretek, które nadały zakończeniu bardziej widowiskowy wymiar.</p><h3><strong>Medale, klasyfikacja i wynik województwa łódzkiego</strong></h3><p>Z punktu widzenia sportowych statystyk gospodarze mają powody do umiarkowanej satysfakcji. Reprezentanci województwa łódzkiego zdobyli <strong>25 medali, w tym siedem złotych</strong>. Najwięcej krążków wywalczyli zapaśnicy, którzy zakończyli zmagania z dorobkiem 11 medali. W sportach drużynowych najlepiej spisali się piłkarze ręczni, a siatkarki sięgnęły po srebrny medal.</p><p>W klasyfikacji województw dominowały ekipy z Mazowsza, Wielkopolski i Śląska. Województwo łódzkie zajęło ósme miejsce. Taki wynik pokazuje, że region ma zawodników zdolnych do rywalizacji na wysokim poziomie, choć jednocześnie pozostaje przestrzeń do dalszego wzmacniania szkolenia i zaplecza w części dyscyplin.</p><h3><strong>Co to oznacza dla Tomaszowa i regionu</strong></h3><p>Z perspektywy lokalnej Tomaszów Mazowiecki zyskał kolejne wydarzenie, które wzmacnia jego sportowy charakter. Organizacja ceremonii kończącej ogólnopolską imprezę to nie tylko prestiż, ale także czytelny sygnał, że miasto potrafi być gospodarzem przedsięwzięć ważnych dla całego województwa. W realiach lokalnych portali i samorządowych debat takie momenty mają znaczenie, bo budują rozpoznawalność miejsca i sprzyjają promocji aktywności młodzieży.</p><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży od lat pełni rolę przeglądu sportowych talentów. Dla wielu uczestników to jeden z pierwszych tak poważnych sprawdzianów, a dla trenerów i klubów cenna informacja o potencjale kolejnego pokolenia zawodników. W tym sensie zamknięcie imprezy w Tomaszowie Mazowieckim było nie tylko podsumowaniem wyników, ale również symbolicznym wskazaniem, że <strong>sport młodzieżowy w regionie pozostaje ważnym elementem życia publicznego</strong>.</p><h3><strong>Uroczyste zamknięcie</strong></h3><p>W ceremonii przedstawiciele województwa wręczyli dyplomy i podsumowali dorobek uczestników. Obecność osób związanych z samorządem oraz dawnych olimpijczyków nadawała wydarzeniu dodatkowy ciężar symboliczny. To istotne szczególnie w przypadku imprez młodzieżowych, gdzie obok medali liczy się także budowanie sportowych wzorców i poczucia przynależności do większej wspólnoty.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego finał olimpiady jest również okazją do spojrzenia na lokalny sport szerzej niż przez pryzmat pojedynczych wyników. Takie wydarzenia przypominają, że za sukcesami stoją miesiące treningów, praca szkoleniowców i infrastruktura, która pozwala rozwijać talenty. Choć najwięcej mówi się o liczbie medali, równie ważne jest to, że region i miasto były częścią przedsięwzięcia angażującego tysiące młodych sportowców z całej Polski.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 19:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych-1781288051.png</url>
                        <title>ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</link>
                    </image><description>Finał Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej przyniósł emocje i wyraźnego zwycięzcę. Najlepszą drużyną tegorocznej edycji została reprezentacja ZSP 3, a tytuł króla strzelców trafił do Jakuba Kozitulskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Finał z wyraźnym rozstrzygnięciem</h2><p>Antoniański Turniej Piłki Nożnej, w którym rywalizowały reprezentacje tomaszowskich szkół ponadpodstawowych, zakończył się zwycięstwem drużyny <strong>ZSP 3</strong>. Rozgrywki finałowe dostarczyły sportowych emocji, a ostateczna klasyfikacja potwierdziła dobrą dyspozycję zespołu, który sięgnął po pierwsze miejsce.</p><p>W meczu o trzecie miejsce <strong>ZSP 1 pokonał I Liceum Ogólnokształcące 1:0</strong>. Z kolei w spotkaniu decydującym o triumfie w całym turnieju <strong>ZSP 3 wygrał z ZSP 8 wynikiem 4:2</strong>. To właśnie ten rezultat przesądził o końcowym układzie podium.</p><h2>Klasyfikacja i wyróżnienia</h2><p>Po zakończeniu finałów pierwsze miejsce przypadło reprezentacji <strong>ZSP 3</strong>. Na drugiej pozycji uplasowała się drużyna <strong>ZSP 8</strong>, natomiast trzecie miejsce zajęło <strong>ZSP 1</strong>. Wyniki pokazują, że rywalizacja była zacięta, a o lokatach decydowała nie tylko skuteczność, ale także konsekwencja w grze.</p><p>Indywidualne wyróżnienie trafiło do <strong>Jakuba Kozitulskiego z ZSP 3</strong>, który zdobył tytuł króla strzelców. Zawodnik zakończył turniej z dorobkiem <strong>7 bramek</strong>, co czyni go najskuteczniejszym piłkarzem tegorocznej edycji.</p><h2>Nie tylko wynik, ale też lokalna integracja</h2><p>Tego typu rozgrywki mają znaczenie większe niż sama sportowa klasyfikacja. Szkolne turnieje budują więzi między uczniami, wzmacniają lokalną tożsamość i pokazują, że rywalizacja może iść w parze z wzajemnym szacunkiem. W przypadku Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej ważną rolę odegrali również nauczyciele koordynujący udział drużyn oraz kibice, którzy aktywnie wspierali zawodników.</p><p>Organizatorzy podziękowali także sędziemu turnieju, którym był <strong>Paweł Godala</strong>. To istotny element każdej szkolnej imprezy sportowej, bo sprawne prowadzenie zawodów wpływa zarówno na ich poziom, jak i odbiór przez uczestników oraz publiczność.</p><h2>Turniej wpisany w lokalny kalendarz</h2><p>Fakt, że wydarzenie zostało tak wyraźnie zaakcentowane w działalności Powiatowego Centrum Animacji Społecznej, pokazuje jego miejsce w lokalnym kalendarzu imprez. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tego rodzaju inicjatywy pełnią podwójną funkcję: promują aktywność fizyczną oraz tworzą przestrzeń do spotkania młodzieży z różnych szkół.</p><p>Tegoroczna edycja już przeszła do historii, ale organizatorzy zapowiadają kolejne spotkanie za rok. Dla obecnych zwycięzców to powód do dumy, a dla pozostałych drużyn czytelny sygnał, że w następnej odsłonie stawka znów będzie wysoka.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zawody krajowe w WKKW w Bogusławicach. Sportowe emocje i atrakcje dla całych rodzin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 13:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin-1781265788.png</url>
                        <title>Zawody krajowe w WKKW w Bogusławicach. Sportowe emocje i atrakcje dla całych rodzin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</link>
                    </image><description>Bogusławice zapraszają na zawody krajowe w WKKW, które połączą rywalizację jeździecką z rodzinną atmosferą i bogatą strefą atrakcji. Organizatorzy przygotowali również zaplecze gastronomiczne, Zagrodę Zabaw dla dzieci oraz ofertę Restauracji w Pałacu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jeździeckie święto w Bogusławicach</h2><p>W Bogusławicach odbędą się <strong>zawody krajowe w WKKW</strong>, które zapowiadają się jako ważne wydarzenie dla miłośników sportów jeździeckich z regionu i nie tylko. Organizatorzy zapraszają zawodników do zgłoszeń, a publiczność do kibicowania i spędzenia czasu w otoczeniu sportowych emocji oraz rodzinnych atrakcji.</p><p>WKKW, czyli wszechstronny konkurs konia wierzchowego, należy do najbardziej widowiskowych konkurencji jeździeckich. To dyscyplina wymagająca od konia i jeźdźca wszechstronności, precyzji oraz doskonałego przygotowania, dlatego zawody tego typu tradycyjnie przyciągają zarówno uczestników, jak i widzów zainteresowanych sportem na wysokim poziomie.</p><h2>Nie tylko rywalizacja, ale też zaplecze dla gości</h2><p>Organizatorzy zadbali o to, by wydarzenie miało charakter otwarty i komfortowy również dla osób, które odwiedzą obiekt jako widzowie. Przez cały czas trwania zawodów dostępny będzie <strong>duży, dobrze zaopatrzony bar</strong>, w którym będzie można kupić posiłki domowe, pizzę, zapiekanki, przekąski, napoje oraz desery lodowe.</p><p>Na miejscu działać ma także strefa Grill Bar z potrawami z grilla oraz food truck oferujący między innymi lody świderki, watę cukrową, popcorn i gofry. Taka oferta sprawia, że wydarzenie może stać się propozycją nie tylko dla środowiska jeździeckiego, lecz także dla rodzin szukających ciekawego sposobu na weekendowy wypoczynek w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego.</p><h2>Zagroda Zabaw dla dzieci i rodzin</h2><p>Szczególną częścią programu będzie <strong>Zagroda Zabaw dla dzieci</strong>, przygotowana jako dodatkowa atrakcja weekendu. Wśród zapowiedzianych aktywności znalazły się plac zabaw, altany ogrodowe z barem z przekąskami, trening hobby horse, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem oraz przejazdy bryczką.</p><p>Dzieci będą mogły skorzystać także z mini zoo z karmieniem kucyków, spotkań z alpakami, zamku dmuchanego, zjeżdżalni, dmuchanego toru przeszkód, a także takich atrakcji jak dart, bramka celnościowa, profesjonalne pole do minigolfa oraz animacje i oprowadzanie na kucyku dla najmłodszych. To zestaw propozycji, który wyraźnie pokazuje, że organizatorzy chcą połączyć sportowy charakter imprezy z wypoczynkiem dla całych rodzin.</p><p>Zagroda Zabaw będzie czynna <strong>w niedzielę w godzinach 11-17</strong>. Na sobotę przewidziano rezerwację tej strefy na wyłączność. Koszt udziału wynosi 30 złotych dla dzieci oraz 10 złotych dla opiekunów.</p><h2>Weekendowa oferta także dla smakoszy</h2><p>Dodatkowym elementem wydarzenia będzie oferta gastronomiczna Restauracji w Pałacu. W sobotę i niedzielę w godzinach <strong>od 13 do 17</strong> goście będą mogli skorzystać z menu obejmującego wyjątkowe dania i desery. To propozycja dla tych, którzy chcą połączyć obserwowanie zawodów z dłuższym pobytem i spokojnym odpoczynkiem w reprezentacyjnym otoczeniu.</p><p>W praktyce zawody w Bogusławicach zapowiadają się więc jako wydarzenie o kilku wymiarach: sportowym, rekreacyjnym i rodzinnym. Dla jednych będą okazją do śledzenia rywalizacji w wymagającej dyscyplinie jeździeckiej, dla innych sposobem na spędzenie dnia z dziećmi, a dla kolejnych szansą na skorzystanie z rozbudowanej oferty kulinarnej i atrakcji towarzyszących.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy skrót dnia. Chwalińska nagrodzona, Hurkacz zatrzymany przez deszcz, mundial zaczyna się w cieniu protestów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 22:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-c-1781036690.png</url>
                        <title>Sportowy skrót dnia. Chwalińska nagrodzona, Hurkacz zatrzymany przez deszcz, mundial zaczyna się w cieniu protestów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</link>
                    </image><description>Wtorkowy wieczór przyniósł sportową mieszankę niemal filmową: od paryskiej historii Mai Chwalińskiej, przez deszcz nad kortami w Holandii, po nerwową atmosferę w Meksyku tuż przed pierwszym gwizdkiem piłkarskich mistrzostw świata. Było w tym trochę triumfu, trochę chaosu i trochę tego nerwowego oczekiwania, które zna każdy kibic — gdy światła stadionów już płoną, ale za kulisami sport nigdy nie jest tylko sportem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Maja Chwalińska ze stypendium po paryskim sukcesie</h2><p><strong>Maja Chwalińska</strong>, która podczas wielkoszlemowego <strong>French Open w Paryżu</strong> przeszła drogę od kwalifikacji aż do finału, została uhonorowana przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego. Zawodniczka otrzymała <strong>stypendium sportowe na 12 miesięcy</strong> w najwyższej możliwej wysokości, czyli <strong>9600 zł miesięcznie</strong>.</p><p>To decyzja symboliczna, ale i bardzo konkretna. W polskim sporcie, gdzie droga od talentu do wielkiej sceny często przypomina wspinaczkę po stromym zboczu bez poręczy, takie wsparcie ma znaczenie większe niż sam komunikat prasowy. To paliwo na dalszą drogę.</p><h2>Protesty przed stadionem Azteca</h2><p>W Meksyku atmosfera przed inauguracją piłkarskich mistrzostw świata gęstnieje jak przed burzą. Tysiące protestujących zablokowało we wtorek główną drogę dojazdową do <strong>stadionu Azteca</strong> w stolicy kraju. To właśnie tam w czwartek zaplanowano ceremonię otwarcia oraz mecz <strong>Meksyk – RPA</strong>.</p><p>Według informacji agencji AFP demonstranci należą do związku zawodowego nauczycieli <strong>CNTE</strong> i protestują od ubiegłego tygodnia. Mundial, który w oficjalnych folderach zawsze wygląda jak święto kolorów, hymnów i stadionowych emocji, już na starcie zderza się więc z twardą rzeczywistością społeczną.</p><h2>Wilton Sampaio poprowadzi mecz otwarcia</h2><p>Brazylijczyk <strong>Wilton Sampaio</strong> został wyznaczony na sędziego czwartkowego meczu otwarcia mistrzostw świata między Meksykiem a RPA. Przy żadnym z pierwszych czterech spotkań mundialu nie będą pracować polscy arbitrzy.</p><p>Dla sędziego z Brazylii to ogromny prestiż, bo pierwszy mecz turnieju zawsze ma rangę osobnego spektaklu. Nie tylko otwiera rywalizację, ale też wyznacza ton całej imprezy.</p><h2>FIFA i administracja Trumpa z nieoficjalnym porozumieniem</h2><p>Amerykański „New York Times”, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela FIFA, podał, że federacja miała zawrzeć z administracją Donalda Trumpa nieoficjalne porozumienie dotyczące działań służb imigracyjnych podczas nadchodzących mistrzostw świata.</p><p>Według tych informacji służby nie mają dokonywać zatrzymań nielegalnych imigrantów pod stadionami. To kolejny dowód na to, że wielkie imprezy sportowe coraz częściej stają się areną nie tylko rywalizacji, ale również polityki, bezpieczeństwa i napięć społecznych.</p><h2>Hurkacz prowadził, ale mecz przerwał deszcz</h2><p><strong>Hubert Hurkacz</strong> rozpoczął mecz z Węgrem <strong>Martonem Fucsovicsem</strong> w turnieju ATP 250 na trawiastych kortach w <strong>’s-Hertogenbosch</strong>, ale spotkanie zostało przerwane przez opady deszczu. W chwili przerwania Polak prowadził <strong>6:3, 1:2</strong>.</p><p>We wtorek organizatorzy nie wznowili już gry. Hurkacz oraz <strong>Kamil Majchrzak</strong> mają wrócić do rywalizacji w środę. Trawa, jak wiadomo, potrafi być elegancka jak Wimbledon i kapryśna jak pogoda w brytyjskim dramacie.</p><h2>Serena Williams zwycięska w deblu</h2><p>44-letnia <strong>Serena Williams</strong> i Kanadyjka <strong>Victoria Mboko</strong> awansowały do drugiej rundy debla turnieju WTA na kortach trawiastych londyńskiego <strong>Queen’s Club</strong>. Pokonały rozstawione z numerem trzecim <strong>Nicole Melichar-Martinez</strong> z USA i Nowozelandkę <strong>Erin Routliffe</strong> <strong>7:6 (7-2), 6:2</strong>.</p><p>Williams wciąż przyciąga uwagę jak największe gwiazdy sceny — nawet gdy pojawia się w deblu, nawet gdy sportowy kalendarz pęka od innych wydarzeń. Jej nazwisko nadal działa jak refren utworu, który wszyscy znają.</p><h2>Najwyższy piłkarz w historii mundialu</h2><p>Austriacki bramkarz <strong>Florian Wiegele</strong> jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw świata zapisał się w historii. Jak podała gazeta „Kronen Zeitung”, 25-letni zawodnik mierzy <strong>205 cm</strong> i ma zostać najwyższym piłkarzem, jaki kiedykolwiek wystąpił w mundialu.</p><p>W piłce nożnej wzrost sam meczu nie wygrywa, ale w bramce bywa argumentem nie do zlekceważenia. Zwłaszcza gdy napastnik widzi przed sobą nie tyle golkipera, ile ruchomą ścianę.</p><h2>Visma-Lease a Bike najlepsza w jeździe drużynowej</h2><p>Kolarze ekipy <strong>Visma-Lease a Bike</strong> wygrali trzeci etap wyścigu <strong>Tour Auvergne-Rhone-Alpes</strong>, dawniej znanego jako <strong>Criterium du Dauphine</strong>. Była to jazda drużynowa na czas ze startem i metą w <strong>Perreux nad Loarą</strong>.</p><p>Żółtą koszulkę lidera zachował Francuz <strong>Alex Baudin</strong> z grupy <strong>EF Education-EasyPost</strong>. Wyścigi poprzedzające wielkie letnie batalie kolarskie często są jak próba orkiestry przed premierą — niby jeszcze nie główne przedstawienie, ale już słychać, kto ma mocne instrumenty.</p><h2>Legendy Polski i Anglii zagrają na Stadionie Śląskim</h2><p>Na koniec informacja z krajowego podwórka, ale z mocnym historycznym rezonansem. <strong>5 września</strong> na <strong>Superauto.pl Stadionie Śląskim</strong> zostanie rozegrany mecz piłkarskich legend <strong>Polska – Anglia</strong>. Spotkanie będzie kulminacją obchodów <strong>70-lecia Stadionu Śląskiego</strong>, słynnego „Kotła Czarownic”.</p><p>Dla kibiców to nie tylko sentymentalny powrót do dawnych nazwisk i dawnych emocji. Stadion Śląski przez dekady był miejscem, w którym polska piłka pisała swoje rozdziały wielkimi literami — czasem w blasku zwycięstw, czasem w cieniu rozczarowań, ale zawsze przy pełnym głosie trybun.</p><h2>Propozycja posta na Facebooka</h2><p>Sportowy wtorek miał wszystko: paryski sukces Mai Chwalińskiej doceniony stypendium, przerwany przez deszcz mecz Huberta Hurkacza, protesty przed stadionem Azteca i zapowiedź meczu legend Polska–Anglia na Stadionie Śląskim.<br>Sprawdźcie najważniejsze wydarzenia sportowe dnia w naszym skrócie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 21:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym-1781035548.png</url>
                        <title>Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55467,mloda-zawodniczka-ze-smardzewic-podbila-mistrzostwa-polski-w-ratownictwie-wodnym</link>
                    </image><description>Alicja Roswag, mieszkanka Smardzewic i reprezentantka WOPR Tomaszów Mazowiecki, znakomicie zaprezentowała się podczas mistrzostw Polski młodzików w Ostrołęce. Jedenastoletnia zawodniczka wygrała wszystkie cztery konkurencje indywidualne i sięgnęła po tytuł najlepszej w swojej kategorii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dominacja w Ostrołęce</h2><p>Alicja Roswag, pochodząca ze Smardzewic zawodniczka reprezentująca WOPR Tomaszów Mazowiecki, zanotowała bardzo udany występ podczas Mistrzostw Polski Młodzików i Młodzików Młodszych w Ratownictwie Wodnym. Zawody odbyły się 30 maja 2026 roku w Ostrołęce i okazały się dla młodej sportsmenki przełomowe.</p><p>Jedenastoletnia zawodniczka <strong>zwyciężyła we wszystkich czterech konkurencjach indywidualnych</strong> w swojej kategorii wiekowej. Taki rezultat nie tylko dał jej komplet złotych medali, ale również potwierdził, że należy dziś do ścisłej krajowej czołówki młodych ratowników wodnych.</p><h2>Komplet złotych medali i rekordy życiowe</h2><p>Na szczególną uwagę zasługują nie tylko same miejsca na podium, ale również osiągnięte wyniki. Alicja Roswag triumfowała w konkurencji 50 metrów Manikin Carry with Fins z czasem 34,27 sekundy, w 50 metrów Manikin Carry z wynikiem 43,94 sekundy, w 50 metrów Manikin Tow with Fins z rezultatem 34,27 sekundy oraz w 50 metrów Super Lifesaver, który ukończyła w 40,74 sekundy.</p><p>W każdej z tych konkurencji zawodniczka poprawiła swoje rekordy życiowe. To ważny sygnał pokazujący, że sukces nie był dziełem przypadku, lecz efektem dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego. <strong>Regularny rozwój i umiejętność osiągnięcia najwyższej formy w kluczowym momencie sezonu</strong> to cechy, które wyróżniają najbardziej obiecujących sportowców.</p><p>Za swój występ Alicja otrzymała także statuetkę dla najlepszej zawodniczki w kategorii dziewcząt 11-letnich. To indywidualne wyróżnienie dodatkowo podkreśla skalę jej sukcesu i pokazuje, jak mocną pozycję wypracowała sobie na tle rówieśniczek z całego kraju.</p><h2>Efekt pracy i lokalny powód do dumy</h2><p>Za znakomitym wynikiem stoją treningi, konsekwencja i codzienna praca. Alicja rozwija swoje umiejętności w WOPR Tomaszów Mazowiecki oraz w klubie sportowym Champion Tomaszów Mazowiecki. Nad jej przygotowaniem czuwa trener Adrian Jędrzejczyk, a osiągnięcia z Ostrołęki można odczytywać jako potwierdzenie skuteczności przyjętego modelu szkolenia.</p><p>Dla lokalnej społeczności to wiadomość szczególnie cenna. Sukces młodej mieszkanki Smardzewic pokazuje, że także w naszym regionie rozwijają się talenty, które mogą z powodzeniem rywalizować na arenie ogólnopolskiej. <strong>Takie wyniki budują sportową markę Tomaszowa Mazowieckiego i okolic</strong>, a jednocześnie inspirują kolejne dzieci i młodzież do aktywności fizycznej.</p><h2>Dobry prognostyk na przyszłość</h2><p>Rezultaty osiągnięte podczas mistrzostw Polski są bardzo obiecujące w kontekście kolejnych startów. W tak młodym wieku Alicja Roswag już teraz prezentuje wysoki poziom sportowy, a poprawa rekordów życiowych w każdym starcie sugeruje, że jej potencjał wciąż rośnie.</p><p>Jeżeli utrzyma dotychczasowe tempo rozwoju, może w następnych sezonach odgrywać jeszcze ważniejszą rolę w krajowej rywalizacji w ratownictwie wodnym. Dziś jednak najważniejsze jest to, że jej występ w Ostrołęce stał się jednym z tych lokalnych sukcesów, które warto odnotować i docenić.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 20:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa-1781029237.png</url>
                        <title>Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55459,medale-rekordy-i-obiecujace-debiuty-udany-weekend-lekkoatletow-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Zawodnicy Tomaszowskiego Centrum Sportu mają za sobą bardzo udany weekend startów w Bełchatowie i Łodzi. Były medale, wysokie miejsca i rekordy życiowe, a także historia młodej zawodniczki, która po dwóch treningach otarła się o podium.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udane występy w Bełchatowie i Łodzi</h2><p>Miniony weekend przyniósł lekkoatletom Tomaszowskiego Centrum Sportu wiele powodów do satysfakcji. Starty w Bełchatowie oraz podczas mityngu kwalifikacyjnego w Łodzi zaowocowały medalami, czołowymi lokatami i kolejnymi rekordami życiowymi. To zestaw wyników, który pokazuje, że systematyczna praca tomaszowskich zawodników przynosi wymierne efekty.</p><p>W rywalizacji młodszych kategorii wiekowych uwagę zwracają nie tylko miejsca na podium, ale również skala postępu poszczególnych zawodników. Dla lokalnego środowiska sportowego to ważny sygnał, że w Tomaszowie Mazowieckim rozwija się grupa młodych lekkoatletów, którzy potrafią skutecznie rywalizować na zawodach wojewódzkich i mityngach.</p><h2>Medale, wysokie lokaty i rekordy życiowe</h2><p>Na szczególne wyróżnienie zasłużyła <strong>Alina Grałek</strong>, która zdobyła brązowy medal w rzucie dyskiem w kategorii U14, przy okazji ustanawiając rekord życiowy. Dodatkowo zawodniczka zajęła szóste miejsce w pchnięciu kulą, potwierdzając swoją wszechstronność w konkurencjach technicznych.</p><p>Bardzo dobry występ zanotował również <strong>Adam Robak</strong>. Zajął trzecie miejsce w biegu na 60 metrów w kategorii U12 i poprawił rekord życiowy. Do tego dołożył czwarte miejsce w skoku w dal, co pokazuje, że potrafi łączyć szybkość z dobrą dyspozycją w konkurencjach skocznościowych.</p><p><strong>Amelia Węglarska</strong> ustanowiła rekord życiowy w biegu na 60 metrów U14. Niewiele zabrakło także do poprawy najlepszego wyniku w skoku w dal, gdzie od nowej życiówki dzielił ją zaledwie jeden centymetr. To detal, który z jednej strony może pozostawiać niedosyt, ale z drugiej wyraźnie pokazuje stabilny rozwój zawodniczki.</p><p>Wśród wyróżniających się rezultatów znalazł się także występ <strong>Ewy Pazury</strong>, która zajęła dziewiąte miejsce w biegu na 60 metrów przez płotki, ustanawiając rekord życiowy. W skoku w dal uplasowała się na 33. pozycji. Zestawienie tych wyników pokazuje, że zawodniczka konsekwentnie pracuje nad rozwojem w kilku konkurencjach.</p><h2>Historia, która przyciąga uwagę</h2><p>Jedną z najbardziej inspirujących historii ostatnich dni jest występ <strong>Natalii Hendlik</strong>. Podczas Dnia Dziecka organizowanego przez Tomaszowskie Centrum Sportu po raz pierwszy miała kontakt z płotkami, a po zaledwie dwóch treningach zajęła czwarte miejsce w biegu na 60 metrów przez płotki U12 podczas mistrzostw województwa.</p><p>To wynik, który trudno uznać za przypadek. Pokazuje on, jak wiele mogą znaczyć odwaga, otwartość na nowe wyzwania i dobra praca szkoleniowa. W lokalnym sporcie takie historie są szczególnie cenne, bo budują zainteresowanie lekkoatletyką i przypominają, że talent często ujawnia się wtedy, gdy młody zawodnik dostaje szansę spróbowania czegoś nowego.</p><h2>Dobre sygnały dla tomaszowskiej lekkoatletyki</h2><p>W sobotę reprezentanci TCS rywalizowali także podczas mityngu kwalifikacyjnego w Łodzi. <strong>Alicja Witko</strong> zajęła drugie miejsce w swojej serii biegu na 200 metrów, ustanawiając nowy rekord życiowy. Z kolei <strong>Jakub Zatorski</strong> wywalczył trzecie miejsce w rzucie dyskiem i również poprawił swój najlepszy wynik.</p><p>Takie rezultaty mają znaczenie nie tylko w tabelach i komunikatach z zawodów. Dla Tomaszowa Mazowieckiego są potwierdzeniem, że lokalne szkolenie przynosi konkretne efekty, a młodzi sportowcy potrafią wykorzystywać kolejne starty do budowania formy i sportowej pewności siebie. Medale i rekordy są ważne, ale równie istotne wydaje się to, że za tymi rezultatami stoi rozwój całej grupy.</p><p>Weekendowe starty można więc uznać za <strong>bardzo mocny akcent</strong> w sezonie. Tomaszowscy lekkoatleci nie tylko wrócili z dobrymi wynikami, lecz także pokazali, że w kolejnych miesiącach mogą jeszcze nieraz dostarczyć powodów do dumy lokalnym kibicom.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Przedszkolaki znów na starcie. XVII Spartakiada zza Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 10:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim-1780993365.png</url>
                        <title>Przedszkolaki znów na starcie. XVII Spartakiada zza Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55443,przedszkolaki-znow-na-starcie-xvii-spartakiada-zza-pilicy-w-tomaszowie-mazowieckim</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się XVII Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy pod hasłem „Wyżej, mocniej, dalej”. Wydarzenie po raz kolejny połączyło ruch, zabawę i integrację najmłodszych mieszkańców miasta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sportowa energia najmłodszych</h2><p>XVII Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy pod hasłem <strong>„Wyżej, mocniej, dalej”</strong> stała się kolejnym przykładem wydarzenia, które łączy aktywność fizyczną z lokalną wspólnotą. Sama nazwa imprezy dobrze oddaje jej charakter: chodzi nie tylko o rywalizację, ale przede wszystkim o zachęcanie dzieci do ruchu, pokonywania własnych ograniczeń i czerpania radości ze wspólnej zabawy.</p><p>W realiach miasta takiego jak Tomaszów Mazowiecki tego rodzaju inicjatywy mają szczególne znaczenie. To właśnie na poziomie przedszkola budują się pierwsze nawyki związane z aktywnością, współpracą i zdrowym stylem życia. Spartakiada jest więc czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem sportowym. To także czytelny sygnał, że wychowanie przez ruch i wspólne przeżywanie emocji pozostają ważnym elementem lokalnej edukacji.</p><h2>Nie tylko zawody, ale także integracja</h2><p>Choć sportowy wymiar spartakiady wysuwa się na pierwszy plan, równie istotna jest jej funkcja społeczna. Spotkanie dzieci z różnych placówek sprzyja integracji, uczy zasad fair play oraz pokazuje, że uczestnictwo bywa ważniejsze niż sam wynik. W przypadku najmłodszych uczestników właśnie taki przekaz ma największą wartość.</p><p>Hasło wydarzenia można odczytywać symbolicznie. <strong>„Wyżej, mocniej, dalej”</strong> oznacza dążenie do rozwoju, ale w dziecięcej skali: z odwagą, uśmiechem i bez nadmiernej presji. Dla opiekunów i nauczycieli to z kolei okazja, by obserwować, jak dzieci reagują na wspólne zadania, jak przeżywają emocje i jak uczą się działania w grupie.</p><p>Takie wydarzenia wzmacniają też więź między instytucjami oświatowymi a lokalną społecznością. Dla rodziców i wychowawców są potwierdzeniem, że sport może być naturalnym elementem codzienności, a dla samorządu i organizatorów stanowi ważny element budowania przyjaznej przestrzeni dla rodzin.</p><h2>Lokalny wymiar wydarzenia</h2><p>Spartakiada Przedszkolaków zza Pilicy wpisuje się w szerszy obraz miejskich działań związanych ze sportem, rekreacją i aktywizacją mieszkańców. Tomaszów Mazowiecki od lat podkreśla znaczenie infrastruktury sportowej oraz inicjatyw adresowanych do różnych grup wiekowych. W tym kontekście wydarzenie dla przedszkolaków ma szczególną wartość, bo pokazuje, że troska o aktywność zaczyna się już od najmłodszych lat.</p><p>Nie bez znaczenia jest również sam lokalny kontekst. Wydarzenia organizowane dla dzieci budują pozytywny obraz miasta jako miejsca, w którym rozwój najmłodszych nie ogranicza się do zajęć w sali, lecz obejmuje także wspólne przeżycia, ruch i relacje. To ważny element codzienności, który często nie trafia na pierwsze strony ogólnopolskich serwisów, ale dla mieszkańców ma bardzo konkretne znaczenie.</p><p>XVII edycja spartakiady pokazuje również ciągłość tej inicjatywy. Jeśli wydarzenie odbywa się po raz siedemnasty, oznacza to, że ma swoje miejsce w lokalnym kalendarzu i jest potrzebne uczestnikom oraz organizatorom. Taka regularność buduje zaufanie i sprawia, że kolejne roczniki dzieci mogą wchodzić w świat sportu poprzez dobrze znaną, przyjazną formułę.</p><h2>Ruch, który procentuje</h2><p>Znaczenie podobnych imprez wykracza poza jeden dzień zmagań i zabawy. Dla dzieci udział w spartakiadzie może być pierwszym doświadczeniem większego wydarzenia sportowego, związanego z emocjami, dopingiem i poczuciem wspólnoty. To doświadczenie, które często zostaje w pamięci na długo i może zachęcać do dalszej aktywności.</p><p>Z perspektywy lokalnej społeczności takie inicjatywy są inwestycją w przyszłość. Promują zdrowe nawyki, oswajają dzieci z ruchem i pokazują, że sport nie musi oznaczać wyłącznie wyniku czy presji. Może być przestrzenią rozwoju, zabawy i budowania pewności siebie. Właśnie dlatego przedszkolna spartakiada to wydarzenie, które ma znaczenie większe, niż sugerowałaby sama skala zawodów.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim znów przypomniano, że sport zaczyna się od prostych gestów: biegu, skoku, wspólnej radości i odwagi, by stanąć na starcie. A to często najlepszy początek na późniejsze, poważniejsze sportowe ambicje.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy wieczór: Chwalińska w elicie, Eriksen bezpieczny, Piast znów na tronie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55435,sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55435,sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Jun 2026 22:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie-1780951454.png</url>
                        <title>Sportowy wieczór: Chwalińska w elicie, Eriksen bezpieczny, Piast znów na tronie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55435,sportowy-wieczor-chwalinska-w-elicie-eriksen-bezpieczny-piast-znow-na-tronie</link>
                    </image><description>Poniedziałkowy wieczór w świecie sportu miał kilka twarzy. Był w nim paryski blask Mai Chwalińskiej, tenisowe przestawianie pionków przed sezonem trawiastym, ulga po dramatycznych scenach z udziałem Christiana Eriksena, futsalowa konsekwencja Piasta Gliwice i transferowe ruchy, które już zapowiadają kolejny sezon. Sport znów pokazał, że potrafi jednego dnia pisać i baśń, i dramat, i kronikę codziennej pracy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Maja Chwalińska po paryskim śnie wśród najlepszych</h2><p>Największą polską historią ostatnich dni pozostaje <strong>Maja Chwalińska</strong>, która po dotarciu do finału wielkoszlemowego <strong>French Open</strong> zanotowała ogromny awans w rankingu WTA. Polka przesunęła się ze 114. na 21. miejsce. To największy skok w całym zestawieniu od poprzedniego notowania. Informację o awansie po finale Roland Garros potwierdzały również media sportowe, wskazując, że Chwalińska zyskała aż 93 pozycje.</p><p>To jeden z tych momentów, które w polskim sporcie brzmią jak refren dobrze znanej piosenki o cierpliwości: długo ciszej, długo pod prąd, a potem nagle światła wielkiego stadionu. Sama zawodniczka po powrocie do kraju mówiła w Warszawie, że „ciężka praca i cierpliwość się opłaciły” i że właśnie teraz wszystko „złożyło się w całość”.</p><p>Na trzecim miejscu rankingu WTA pozostaje <strong>Iga Świątek</strong>, a liderką zestawienia jest nadal <strong>Aryna Sabalenka</strong>.</p><h2>Hurkacz i Majchrzak lekko w górę</h2><p>W najnowszym rankingu ATP drobne awanse zanotowali również polscy tenisiści. <strong>Hubert Hurkacz</strong> przesunął się z 99. na 96. miejsce, natomiast <strong>Kamil Majchrzak</strong> z 78. na 76. pozycję. Liderem rankingu pozostaje Włoch <strong>Jannik Sinner</strong>.</p><p>Dla polskiego tenisa to tydzień szczególny: kobieca część rozgrywek przyniosła historię z gatunku tych, które zapamiętuje się latami, a męska — spokojniejszy, ale potrzebny ruch w górę.</p><h2>Linette wygrywa na trawie, Piter w ćwierćfinale debla</h2><p>Sezon trawiasty rozkręca się już na dobre. <strong>Magda Linette</strong> awansowała do drugiej rundy turnieju WTA 250 w ’s-Hertogenbosch. Polka pokonała Australijkę <strong>Kimberly Birrell</strong> 2:6, 6:1, 6:2. Po trudnym początku odwróciła losy spotkania i w kolejnej rundzie zmierzy się ze Słowaczką <strong>Mią Pohankovą</strong>.</p><p>Udany występ zanotowała także <strong>Katarzyna Piter</strong>, która w parze z Czeszką <strong>Anną Siskovą</strong> pokonała Ukrainkę <strong>Nadię Kiczenok</strong> i Japonkę <strong>Makoto Ninomiyę</strong> 7:5, 6:4. Ten wynik dał polsko-czeskiej parze awans do ćwierćfinału debla.</p><h2>Christian Eriksen wrócił do domu po zasłabnięciu</h2><p>Dobre informacje nadeszły z Danii. <strong>Christian Eriksen</strong>, który w niedzielę zasłabł podczas towarzyskiego meczu reprezentacji Danii z Ukrainą w Odense, poinformował następnego dnia, że jest już w domu, czuje się dobrze i wraca do zdrowia. Według relacji AP piłkarz podkreślił, że wszczepiony mu po wcześniejszych problemach kardiologicznych defibrylator zadziałał zgodnie z przeznaczeniem.</p><p>To wiadomość, która przynosi ulgę nie tylko kibicom Danii. Nazwisko Eriksena od Euro 2020 ma w futbolu szczególne znaczenie — przypomina, że za stadionowym spektaklem stoją ludzie z krwi i kości, a czasem najważniejszym wynikiem dnia jest po prostu wiadomość: „jestem bezpieczny”.</p><h2>Piast Gliwice obronił mistrzostwo Polski w futsalu</h2><p><strong>Piast Gliwice</strong> ponownie mistrzem Polski w futsalu. Gliwiczanie pokonali na wyjeździe <strong>Texom Eurobus Przemyśl</strong> 4:2 i wygrali finałową rywalizację do trzech zwycięstw 3-1. Już wcześniej Piast prowadził w serii 2-1 po zwycięstwie 6:3 w trzecim meczu finału, co stawiało go o krok od obrony tytułu.</p><p>To triumf konsekwencji. Futsal rzadziej trafia na pierwsze strony niż wielka piłka, ale intensywnością, tempem i emocją często przypomina sportową wersję kina akcji — bez miejsca na długie monologi, za to z nieustannym ruchem.</p><h2>Wisła i Wieczysta z listem intencyjnym</h2><p>W Krakowie doszło do ważnego porozumienia organizacyjnego. Beniaminkowie piłkarskiej ekstraklasy — <strong>Wisła Kraków</strong> i <strong>Wieczysta Kraków</strong> — podpisali list intencyjny, który umożliwi Wieczystej rozgrywanie meczów na Stadionie Miejskim. Szczegółowa umowa dotycząca użytkowania murawy ma zostać zawarta do 25 czerwca.</p><p>Dla kibiców w Krakowie zapowiada się więc sezon gęsty od emocji. Miasto z taką piłkarską pamięcią nie potrzebuje wiele, by znów rozpalić trybuny.</p><h2>Roberto Piazza trenerem Projektu Warszawa</h2><p>Duży ruch także w siatkówce. Włoch <strong>Roberto Piazza</strong> został trenerem siatkarzy <strong>PGE Projektu Warszawa</strong>. Stołeczny klub poinformował, że kontrakt szkoleniowca ma obowiązywać do 2030 roku. Piazza to nazwisko z europejskiej półki, a jego przyjście do Warszawy może być jednym z najważniejszych sygnałów transferowych PlusLigi przed nowym sezonem.</p><h2>Fabio Grosso obejmuje Fiorentinę</h2><p>We Włoszech nowego trenera ma <strong>Fiorentina</strong>. Klub z Florencji ogłosił, że drużynę poprowadzi <strong>Fabio Grosso</strong>. 48-letni szkoleniowiec przez ostatnie dwa sezony pracował w Sassuolo. Fiorentina zakończyła miniony sezon Serie A na 15. miejscu, więc przed nowym trenerem stoi zadanie nie tyle kosmetyczne, ile fundamentalne: przywrócić klubowi stabilność i ambicję godną miasta Dantego.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Z piasku na krajowy finał. Siatkarze z II LO najlepsi w województwie łódzkim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55425,z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55425,z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim</guid>
            <pubDate>Sun, 07 Jun 2026 11:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim-1780826116.png</url>
                        <title>Z piasku na krajowy finał. Siatkarze z II LO najlepsi w województwie łódzkim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55425,z-piasku-na-krajowy-final-siatkarze-z-ii-lo-najlepsi-w-wojewodztwie-lodzkim</link>
                    </image><description>Reprezentanci II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim zostali mistrzami województwa łódzkiego w piłce siatkowej plażowej chłopców. Podczas finału wojewódzkiego Licealiady, rozegranego 3 czerwca 2026 roku w Łodzi, tomaszowianie pokazali klasę, charakter i sportową dojrzałość, która dała im złote medale oraz awans do finału ogólnopolskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie zwycięstwa, które nie potrzebują wielkich stadionów, jupiterów i transmisji telewizyjnych, żeby miały swój ciężar. Wystarczy boisko z piaskiem, upalne emocje, kilka decydujących piłek i zawodnicy, którzy wiedzą, że grają nie tylko dla siebie, ale także dla szkoły, miasta i całego środowiska, które stoi za nimi murem.</p><p>Tak właśnie było 3 czerwca w Łodzi, gdzie odbył się <strong>Finał Wojewódzkiej Licealiady w Piłce Siatkowej Plażowej Chłopców</strong>. Do rywalizacji przystąpiły najlepsze szkolne zespoły z województwa łódzkiego. W tym gronie znakomicie zaprezentowała się reprezentacja <strong>II LO im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, która rozegrała turniej na miarę mistrzowskiego tytułu.</p><h2>Mistrzowska forma i zimna krew w najważniejszych momentach</h2><p>Siatkarze z tomaszowskiego „Żeroma” pokazali wszystko to, czego wymaga plażowa odmiana siatkówki: świetne przygotowanie techniczne, wzajemne zrozumienie, odporność psychiczną i gotowość do walki o każdą piłkę. Na piasku nie ma miejsca na przypadek. Każdy błąd kosztuje podwójnie, każda chwila zawahania może odwrócić losy seta.</p><p>Reprezentanci II LO potrafili jednak utrzymać koncentrację w najważniejszych momentach. Grali konsekwentnie, mądrze taktycznie i z sercem, które w sporcie szkolnym często bywa najpiękniejszym paliwem. Efekt? Zwycięstwo w całym turnieju i tytuł <strong>Mistrza Województwa Łódzkiego</strong>.</p><p>To sukces, który ma nie tylko wymiar sportowy. To również dowód, że w tomaszowskich szkołach nie brakuje młodych ludzi z ambicją, talentem i gotowością do pracy. Bo medal nie rodzi się w dniu zawodów. Medal zaczyna się dużo wcześniej — na treningach, w powtarzanych setkach razy zagraniach, w cierpliwości trenera i w tym momencie, kiedy po nieudanej akcji trzeba podnieść głowę, otrzepać dłonie z piasku i grać dalej.</p><h2>Złota drużyna II LO</h2><p>Złotą reprezentację <strong>II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim</strong> tworzyli:</p><p><strong>Maciej Tomczyk</strong>,<br><strong>Patryk Stachecki</strong>,<br><strong>Bartosz Gońda</strong>.</p><p>Opiekunem drużyny był <strong>Marcin Krawul</strong>.</p><p>To właśnie ten zespół wywalczył dla szkoły, Tomaszowa Mazowieckiego i całego województwa łódzkiego przepustkę do rywalizacji na szczeblu krajowym.</p><h2>Przed nimi finał ogólnopolski w Starogardzie Gdańskim</h2><p>Zdobycie złotych medali w finale wojewódzkim oznacza awans do grona najlepszych drużyn w Polsce. Kolejnym wyzwaniem dla zawodników II LO będzie <strong>Finał Ogólnopolski Licealiady</strong>, który odbędzie się w dniach <strong>16–18 czerwca 2026 roku w Starogardzie Gdańskim</strong>.</p><p>Tam tomaszowska reprezentacja będzie walczyć już nie tylko o szkolną chwałę, ale także o jak najlepszy wynik dla województwa łódzkiego. Po takim występie w Łodzi trudno nie mieć apetytu na więcej.</p><p>Sport szkolny ma w sobie coś z najlepszych opowieści o dorastaniu. Jest presja, jest drużyna, są emocje, jest praca, której często nie widać z trybun. Są też takie chwile, kiedy młodzi zawodnicy wychodzą na boisko i pokazują, że potrafią unieść ciężar rywalizacji. Siatkarze z II LO właśnie taką chwilę przeżyli.</p><p>Teraz przed nimi kolejny rozdział. Piasek w Starogardzie Gdańskim będzie już areną krajową. Ale jedno jest pewne: po złocie w województwie łódzkim tomaszowianie pojadą tam z podniesioną głową.</p><p>Gratulujemy zawodnikom i opiekunowi drużyny. Trzymamy kciuki za finał ogólnopolski!</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młodzi piłkarze z Tomaszowa wrócili z pucharem. Football Campus drugi w międzynarodowym turnieju w Choczewie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55409,mlodzi-pilkarze-z-tomaszowa-wrocili-z-pucharem-football-campus-drugi-w-miedzynarodowym-turnieju-w-choczewie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55409,mlodzi-pilkarze-z-tomaszowa-wrocili-z-pucharem-football-campus-drugi-w-miedzynarodowym-turnieju-w-choczewie</guid>
            <pubDate>Thu, 04 Jun 2026 17:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlodzi-pilkarze-z-tomaszowa-wrocili-z-pucharem-football-campus-drugi-w-miedzynarodowym-turnieju-w-c-1780587535.jpg</url>
                        <title>Młodzi piłkarze z Tomaszowa wrócili z pucharem. Football Campus drugi w międzynarodowym turnieju w Choczewie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55409,mlodzi-pilkarze-z-tomaszowa-wrocili-z-pucharem-football-campus-drugi-w-miedzynarodowym-turnieju-w-choczewie</link>
                    </image><description>Football Campus Tomaszów Mazowiecki zajął znakomite drugie miejsce w I Międzynarodowym Piłkarskim Turnieju Atomowym U-13 w Choczewie. Młodzi zawodnicy i zawodniczki z Tomaszowa Mazowieckiego oraz okolic pokazali, że lokalna piłka młodzieżowa ma nie tylko ambicje, ale też realną jakość. Do domu wrócili z pucharem, indywidualnym wyróżnieniem dla najlepszego bramkarza turnieju i zaproszeniem na kolejną edycję imprezy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Tomaszowski zespół na międzynarodowej scenie</h2><p>Turniej odbył się 23 maja 2026 roku na gminnych obiektach sportowych w Choczewie. Już pierwsza edycja wydarzenia miała charakter międzynarodowy. Organizatorzy zaprosili do rywalizacji drużyny z Polski i zagranicy, tworząc sportowe spotkanie, w którym obok wyniku liczyły się także integracja, promocja aktywności fizycznej i możliwość konfrontacji młodych zawodników z mocnymi rywalami.</p><p>Drużyna <strong>Football Campus Tomaszów Mazowiecki</strong> otrzymała zaproszenie od Gminy Choczewo oraz klubu Latarnik Choczewo. Dla młodych piłkarzy i piłkarek był to wyjazd, który miał smak prawdziwej sportowej przygody. Jak w dobrym filmie drogi — najpierw długa podróż, potem pierwszy gwizdek, emocje, presja, a na końcu poczucie, że wydarzyło się coś ważnego.</p><h2>Drugie miejsce i mecze z mocnymi rywalami</h2><p>Zespół z Tomaszowa Mazowieckiego od początku potraktował turniej bardzo poważnie. Nie był to wyjazd wyłącznie klubowy, ale także okazja do wyróżnienia najbardziej utalentowanych młodych zawodników i zawodniczek z regionu. Do Choczewa pojechali ci, którzy swoją postawą, zaangażowaniem i umiejętnościami zapracowali na szansę sprawdzenia się na tle silnych przeciwników.</p><p>Efekt przeszedł oczekiwania. <strong>Football Campus Tomaszów Mazowiecki dotarł aż do finału</strong>, kończąc premierową edycję turnieju na drugim miejscu. Po drodze młodzi reprezentanci FCTM zanotowali bardzo dobre występy przeciwko wymagającym rywalom. Szczególne znaczenie miały mecze z takimi zespołami jak <strong>Arka Gdynia</strong>, niemiecki <strong>Eintracht Braunschweig</strong> czy gospodarz turnieju — <strong>Latarnik Choczewo</strong>.</p><p>To nie były spotkania „do odhaczenia”. To była piłkarska próba charakteru. W takich meczach szybko wychodzi, kto potrafi grać pod presją, kto nie chowa się za plecami kolegów i kto w najtrudniejszym momencie bierze odpowiedzialność za drużynę.</p><h2>Antoni Pękalak najlepszym bramkarzem turnieju</h2><p>Ogromnym indywidualnym sukcesem zakończył się turniej dla <strong>Antoniego Pękalaka</strong>, zawodnika Football Campus Tomaszów Mazowiecki, który został wybrany <strong>najlepszym bramkarzem turnieju</strong>.</p><p>To wyróżnienie było efektem bardzo pewnej gry między słupkami, ważnych interwencji i dużego wkładu w końcowy wynik drużyny. W piłce młodzieżowej bramkarz często dojrzewa najszybciej, bo jego błąd widać najmocniej, ale też jego odwaga potrafi podnieść cały zespół. W Choczewie Antoni Pękalak pokazał właśnie tę dojrzałość — spokój, refleks i odporność, bez których nie ma wielkiego grania.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/1200;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/06/04/1000042221.jpg" width="1600" height="1200"></figure><h2>Sukces całego regionu</h2><p>Występ w Choczewie jest ważnym sygnałem dla całego środowiska piłkarskiego w Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim. Drużyna składała się z zawodników związanych z akademiami i klubami z regionu, w tym z <strong>TMF</strong>, <strong>Pilicy Tomaszów</strong>, <strong>Stali Niewiadów</strong>, <strong>Relaxu Czerniewice</strong>, <strong>Szczerbca Wolbórz</strong> i <strong>LKS Lubochnia</strong>.</p><p>To pokazuje, że lokalne szkolenie, jeśli zostanie dobrze połączone, potrafi stworzyć drużynę zdolną do rywalizacji na bardzo wysokim poziomie. W czasach, gdy futbol młodzieżowy coraz częściej przypomina wyścig akademii, budżetów i logotypów, sukces FCTM ma wymiar szczególny. Jest dowodem, że talent może wyrastać także na boiskach mniejszych miejscowości, jeśli dostanie trenerów, organizację i odpowiednie warunki.</p><h2>Trenerzy, samorząd, sponsorzy i rodzice</h2><p>Wyjazd do Choczewa był możliwy dzięki zaproszeniu ze strony <strong>Gminy Choczewo</strong> oraz klubu <strong>Latarnik Choczewo</strong>. Szczególne podziękowania skierowano również do <strong>Macieja Marcjanika</strong>, prezesa firmy <strong>WBS Power</strong>, wspólnego sponsora obu drużyn i współorganizatora turnieju.</p><p>To właśnie takie inicjatywy pokazują, że rozwój młodego sportowca nie zaczyna się i nie kończy na treningu. Potrzebna jest praca szkoleniowa, zaangażowanie rodziców, wsparcie samorządów, otwartość klubów i odpowiedzialny biznes. Dopiero wtedy piłkarskie marzenia przestają być tylko obrazkiem z telewizora, a stają się drogą, którą młody człowiek naprawdę może pójść.</p><p>Projekt Football Campus Tomaszów Mazowiecki rozwijany jest pod wodzą trenera <strong>Artura Bogusza</strong> oraz prezesa <strong>Pawła Magdonia</strong>. Drugie miejsce w międzynarodowym turnieju pokazuje, że konsekwentna praca z młodzieżą przynosi konkretne efekty.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1600/1200;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/06/04/1000042210.jpg" width="1600" height="1200"></figure><h2>Będzie kolejna szansa</h2><p>Sukces drużyny został bardzo dobrze odebrany przez organizatorów. Football Campus Tomaszów Mazowiecki już teraz otrzymał zaproszenie na kolejną edycję <strong>Międzynarodowego Piłkarskiego Turnieju Atomowego w Choczewie</strong>.</p><p>Dla młodych zawodników i zawodniczek to ważna wiadomość. Sport lubi medale, puchary i zdjęcia z podium, ale najbardziej lubi ciąg dalszy. A ten w przypadku Football Campus Tomaszów Mazowiecki zapowiada się bardzo ciekawie.</p><p>Pierwszy Atomowy Turniej Międzynarodowy w Choczewie okazał się dla tomaszowskiej drużyny czymś więcej niż turniejem. Był lekcją rywalizacji, odpowiedzialności i wiary w siebie. FCTM wrócił do domu z drugim miejscem, nagrodą indywidualną dla najlepszego bramkarza i doświadczeniem, które może zaprocentować w kolejnych miesiącach.</p><p><strong>Football Campus Tomaszów Mazowiecki udowodnił, że młodzi piłkarze i piłkarki z naszego regionu mogą z powodzeniem rywalizować na międzynarodowym poziomie. Wystarczy dać im szansę, zaufanie i przestrzeń do rozwoju.</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mały Niewiadów, wielka piłka. Stalówka 2012/13 awansowała do CLJ U-15]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55394,maly-niewiadow-wielka-pilka-stalowka-2012-13-awansowala-do-clj-u-15</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55394,maly-niewiadow-wielka-pilka-stalowka-2012-13-awansowala-do-clj-u-15</guid>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2026 21:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-maly-niewiadow-wielka-pilka-stalowka-2012-13-awansowala-do-clj-u-15-1780515974.jpg</url>
                        <title>Mały Niewiadów, wielka piłka. Stalówka 2012/13 awansowała do CLJ U-15</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55394,maly-niewiadow-wielka-pilka-stalowka-2012-13-awansowala-do-clj-u-15</link>
                    </image><description>To jedna z tych historii, które w lokalnym sporcie brzmią jak scenariusz filmu o chłopcach z małego klubu, którzy nagle wchodzą na największą scenę. Drużyna Stali Niewiadów rocznik 2012/13, znana w środowisku jako „Stalówka 2012/13”, awansowała do Centralnej Ligi Juniorów U-15 na sezon 2026/2027. To najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce w tej kategorii wiekowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Od jesieni młodzi piłkarze z Niewiadowa mają rywalizować z akademiami klubów, których nazwy same w sobie robią wrażenie: Legia Warszawa, Polonia Warszawa, Jagiellonia Białystok, Widzew Łódź, ŁKS i inne uznane ośrodki szkolenia. Dla zawodników, ich rodzin, sztabu szkoleniowego i całego powiatu tomaszowskiego to sukces, który wykracza poza zwykłą tabelę ligową.</p><p>Bo w tym przypadku nie chodzi tylko o awans. Chodzi o opowieść o cierpliwości, pracy, ambicji i wierze w dzieciaki, które przez kilka lat rosły razem z drużyną. Trening po treningu. Turniej po turnieju. Mecz po meczu. Bez wielkiego stadionowego huku, za to z codziennym uporem, który w futbolu młodzieżowym często znaczy więcej niż efektowne deklaracje.</p><h2>Stalówka wchodzi na centralną scenę</h2><p>Centralna Liga Juniorów U-15 to piłkarski szczyt dla tej kategorii wiekowej. To już nie jest wyłącznie rywalizacja lokalna czy wojewódzka, lecz konfrontacja z najlepszymi akademiami w kraju. Młodzi zawodnicy muszą mierzyć się tam nie tylko z talentem rówieśników, ale także z tempem gry, organizacją, presją, podróżami i zupełnie innym poziomem sportowej odpowiedzialności.</p><p>Awans Stali Niewiadów oznacza więc, że drużyna z powiatu tomaszowskiego znajdzie się w miejscu, w którym wychowują się piłkarze przyszłych lig centralnych, reprezentacji wojewódzkich, a czasem również seniorskiej piłki. Dla wielu chłopców będzie to pierwsze tak poważne zderzenie z futbolem rozumianym nie tylko jako pasja, ale też jako codzienna dyscyplina.</p><p>To także ogromne wyzwanie organizacyjne. CLJ to nie podwórkowy mit o „kopaniu za szkołą”, lecz rozgrywki wymagające odpowiedniego przygotowania sportowego, logistycznego i mentalnego. Potrzebne będą boiska, transport, sprzęt, regeneracja, wsparcie rodziców i ludzi, którzy rozumieją, że w sporcie młodzieżowym największy wynik nie zawsze widać od razu na tablicy.</p><h2>Drużyna budowana krok po kroku</h2><p>Stal Niewiadów rocznik 2012/13 nie pojawiła się nagle znikąd. To zespół, który od kilku lat zaznaczał swoją obecność w młodzieżowej piłce regionu. O drużynie prowadzonej przez trenera Dawida Wojciechowskiego pisał już Łódzki Związek Piłki Nożnej przy okazji sukcesów turniejowych rocznika 2012. Stal wygrywała rywalizację z mocnymi zespołami z regionu, pokazując, że w Niewiadowie praca z dziećmi nie jest dodatkiem do seniorskiego futbolu, ale osobną, poważnie traktowaną drogą.</p><p>W takich historiach najłatwiej zobaczyć sam finał: awans, radość, nazwę ligi, wielkie kluby na horyzoncie. Trudniej dostrzec codzienność. Zimowe treningi, wyjazdy, wyrzeczenia rodziców, pierwsze porażki, płacz po przegranym meczu, radość po zwycięstwie, buty suszone po błocie, rozmowy w samochodzie po spotkaniach i tę dziecięcą mieszaninę marzenia z determinacją.</p><p>A przecież właśnie z takich rzeczy powstaje drużyna.</p><h2>Powiat tomaszowski znów w elicie młodzieżowej</h2><p>Dla naszego regionu ten sukces ma szczególne znaczenie. Ostatnią drużyną z powiatu tomaszowskiego, która grała na podobnym poziomie, była Lechia Tomaszów Mazowiecki rocznik 2008 prowadzona przez trenera Wiesława Żmudę. Tamten awans do Centralnej Ligi Juniorów był wydarzeniem, które pokazało, że także poza największymi akademiami można budować zespoły zdolne do rywalizacji z najlepszymi.</p><p>Teraz podobny rozdział zapisuje Stal Niewiadów. I robi to w sposób, który może być inspiracją dla całego lokalnego środowiska piłkarskiego. Bo jeśli drużyna z Niewiadowa potrafi wejść na najwyższy krajowy poziom w kategorii U-15, to znaczy, że w powiecie tomaszowskim wciąż jest potencjał, którego nie wolno lekceważyć.</p><p>Szczególnie ważny jest jeszcze jeden wątek. W zespole mają występować także chłopcy z Tomaszowa Mazowieckiego, w tym zawodnicy, którzy kilka lat temu nie znaleźli miejsca w innym lokalnym systemie szkolenia. To nie musi być opowieść o żalu czy rewanżu. Lepiej czytać ją jako lekcję dla całego sportu dziecięcego: rozwój młodego zawodnika nie zawsze przebiega liniowo. Jeden dojrzewa szybciej, drugi później. Jeden błyszczy od pierwszego treningu, inny potrzebuje czasu, dobrego trenera i środowiska, które nie skreśli go po pierwszym słabszym meczu.</p><p>W futbolu, jak w literaturze, nie wolno zamykać książki po pierwszym rozdziale.</p><h2>Rywale z wielkich akademii</h2><p>Jesienią przed Stalówką otworzy się zupełnie nowy świat. Mecze z zespołami pokroju Legii, Polonii, Jagiellonii, Widzewa czy ŁKS-u będą dla młodych zawodników czymś więcej niż sportowym sprawdzianem. To będą lekcje tempa, odwagi, koncentracji i charakteru.</p><p>Dla chłopców z Niewiadowa oraz Tomaszowa Mazowieckiego każdy taki mecz może być jak wejście na scenę, na której światła świecą mocniej niż dotąd. Nie wolno jednak zapominać, że w piłce młodzieżowej najważniejsze nie jest to, by dzieciom za wcześnie założyć na plecy ciężar wielkich oczekiwań. Najważniejsze jest, by mogły się rozwijać, grać odważnie, uczyć się i czerpać radość z futbolu.</p><p>Bo CLJ U-15 nie jest metą. Jest początkiem poważniejszej drogi.</p><h2>Sukces trenera, rodziców i całego środowiska</h2><p>Za awansem stoi praca wielu osób. Trenera Dawida Wojciechowskiego, zawodników, rodziców, działaczy i wszystkich tych, którzy przez lata wspierali drużynę nie tylko wtedy, gdy wygrywała. W sporcie młodzieżowym często największym sponsorem jest czas rodziców, ich cierpliwość i wiara w sens kolejnych wyjazdów, treningów i weekendów podporządkowanych piłce.</p><p>Takie awanse nie rodzą się w jeden dzień. Nie są przypadkowym fajerwerkiem. Bardziej przypominają dobrze prowadzony utwór — najpierw cichy motyw, potem narastające tempo, aż w końcu przychodzi moment, w którym cała orkiestra zaczyna grać pełnym dźwiękiem.</p><p>Dla Stali Niewiadów ten moment właśnie nadszedł.</p><h2>Mały klub, wielka wiadomość</h2><p>Awans Stalówki 2012/13 do Centralnej Ligi Juniorów U-15 to sukces sportowy, wychowawczy i promocyjny dla całego powiatu tomaszowskiego. Pokazuje, że wielka piłka młodzieżowa nie musi zaczynać się wyłącznie w dużych miastach. Czasem zaczyna się na lokalnym boisku, w małej szatni, w drużynie, która po prostu bardzo chce.</p><p>A potem przychodzi dzień, w którym ta drużyna dowiaduje się, że jesienią zagra z najlepszymi.</p><p>I właśnie dlatego o Stali Niewiadów warto dziś mówić głośno. Nie tylko w Niewiadowie. Nie tylko w Tomaszowie. W całym powiecie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Spała znów była ringiem młodych mistrzów. Zakończyła się XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w boksie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55380,spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-boksie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55380,spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-boksie</guid>
            <pubDate>Tue, 02 Jun 2026 23:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-bo-1780435520.jpg</url>
                        <title>Spała znów była ringiem młodych mistrzów. Zakończyła się XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w boksie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55380,spala-znow-byla-ringiem-mlodych-mistrzow-zakonczyla-sie-xxxii-ogolnopolska-olimpiada-mlodziezy-w-boksie</link>
                    </image><description>W Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale zakończyły się kilkudniowe zmagania młodych pięściarzy i pięściarek z całej Polski. W ramach XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych – Łódzkie 2026 o medale i tytuły mistrzów Polski rywalizowało 156 zawodniczek i zawodników w 25 kategoriach wagowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spała przez kilka dni oddychała rytmem gongu, kroków na macie i krótkich komend z narożników. W miejscu, które od dekad kojarzy się z polskim sportem olimpijskim, młodzi bokserzy i bokserki walczyli nie tylko o medale. Walczyli o pierwsze wielkie nazwiska w swoich sportowych biografiach, o doświadczenie, którego nie da się wyczytać z podręcznika, i o ten szczególny moment, kiedy po ostatnim gongu ręka sędziego wędruje w górę.</p><p>Zawody odbyły się w ramach <strong>XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych – Łódzkie 2026</strong>, jednej z najważniejszych imprez młodzieżowego sportu w Polsce. Tegoroczna edycja objęła 20 dyscyplin halowych i zgromadziła blisko 4 tysiące uczestników: zawodników, trenerów, sędziów, delegatów i osób zaangażowanych w organizację sportowego święta województwa łódzkiego.</p><h2>Młodzi pięściarze w sercu polskiego sportu</h2><p>Bokserska część olimpiady rozegrana została w <strong>Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale</strong>. To wybór nieprzypadkowy. Spała jest jednym z tych miejsc, gdzie polski sport ma swoją pamięć, niemal jak stare kino ma zapach taśmy filmowej. Tu przygotowywali się olimpijczycy, tu przez lata formę budowali lekkoatleci, zapaśnicy, siatkarze i przedstawiciele wielu innych dyscyplin.</p><p>Oficjalna strona OOM przypomina, że COS-OPO Spała daje zawodnikom warunki, które w sporcie młodzieżowym mają ogromne znaczenie: hala, zaplecze noclegowe, wyżywienie i regeneracja znajdują się w jednym kompleksie. Dla młodych sportowców to nie detal logistyczny, lecz realna przewaga. Mniej rozproszenia, mniej transportu, więcej koncentracji na walce.</p><p>A walka była intensywna. Według informacji Powiatu Tomaszowskiego w zawodach wystartowało <strong>156 zawodniczek i zawodników</strong>, którzy stoczyli pojedynki w <strong>25 kategoriach wagowych</strong>. Finały rozegrano we wtorek, 2 czerwca. Tego dnia odbyły się walki finałowe chłopców oraz dziewcząt, zamykające bokserski rozdział tegorocznej olimpiady.</p><h2>Olimpiada, która pokazuje przyszłość</h2><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży ma szczególną rangę. To nie jest turniej „na próbę” ani szkolna rozgrzewka przed dorosłym sportem. To krajowy sprawdzian najlepszych młodych zawodników w swoich rocznikach. Dla wielu uczestników jest pierwszym poważnym wejściem na scenę, na której później pojawiają się mistrzostwa Polski, turnieje międzynarodowe, kadry narodowe, a czasem także igrzyska olimpijskie.</p><p>Województwo łódzkie, jako gospodarz tegorocznej edycji, stało się przez kilka tygodni areną młodzieżowej rywalizacji. Zawody rozgrywano m.in. w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, Spale, Tomaszowie Mazowieckim, Rawie Mazowieckiej, Wieluniu i Kleszczowie. W programie znalazły się m.in. zapasy, judo, taekwondo olimpijskie, boks, szermierka, siatkówka, piłka ręczna, gimnastyka, badminton, tenis stołowy, szachy i brydż sportowy.</p><p>To ważny sygnał także dla naszego regionu. Powiat tomaszowski nie był tylko punktem na mapie organizacyjnej. Spała ponownie pokazała, że ma infrastrukturę, tradycję i atmosferę pozwalającą przyjmować wydarzenia o randze ogólnopolskiej.</p><h2>Sportowe emocje i samorządowa obecność</h2><p>W dekoracji mistrzów uczestniczyli przedstawiciele Powiatu Tomaszowskiego: <strong>Dariusz Kowalczyk, Starosta Tomaszowski</strong>, <strong>Sławomir Żegota, Wicestarosta</strong>, oraz <strong>Grzegorz Glimasiński, Członek Zarządu Powiatu</strong>. Ich obecność przy ringu była symbolicznym potwierdzeniem, że sport młodzieżowy nie kończy się na wyniku. Potrzebuje organizacyjnego zaplecza, zainteresowania samorządów, dobrych obiektów i promocji.</p><p>W przypadku boksu ma to znaczenie szczególne. To dyscyplina wymagająca nie tylko siły i szybkości, ale też kontroli emocji, odwagi i szacunku do przeciwnika. Ring bywa bezlitosny, ale uczy uczciwości w sposób bardzo konkretny: po walce trzeba spojrzeć rywalowi w oczy, podać rękę i przyjąć wynik. Trochę jak w dobrze napisanym dramacie — napięcie rośnie, publiczność milknie, a finał rozstrzyga się w kilku sekundach.</p><h2>Spała i Tomaszów na sportowej mapie kraju</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego takie wydarzenia mają dodatkowy wymiar. Spała, choć niewielka, od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych sportowych marek regionu. Jej położenie wśród lasów, bliskość Pilicy i historia Centralnego Ośrodka Sportu sprawiają, że kolejne pokolenia zawodników wracają stąd z medalami, doświadczeniem albo przynajmniej z poczuciem, że dotknęły prawdziwego sportu.</p><p>Tegoroczna olimpiada była też przypomnieniem, że młodzieżowy sport to inwestycja w charakter. Nie zawsze kończy się zawodową karierą. Czasem daje coś mniej widowiskowego, ale równie ważnego: dyscyplinę, odporność na porażkę, umiejętność pracy pod presją i szacunek dla zasad.</p><p>W czasach, gdy młodzi ludzie często dostają świat w wersji natychmiastowej — przewijanej palcem po ekranie — boks pokazuje inną lekcję. Tu nie da się kliknąć „pomiń”. Trzeba przepracować rundę, przetrwać kryzys, słuchać trenera i wrócić do środka ringu.</p><h2>Wyniki i dokumenty PZB</h2><p>Polski Związek Bokserski opublikował materiały dotyczące zawodów, w tym rozpiski walk, drabinki oraz wyniki walk kadetów i kadetek. Dokumenty obejmują także zestawienia finałów z 2 czerwca. To one stanowią sportowy zapis całego turnieju — od pierwszych eliminacji po ostatnie pojedynki o złoto.</p><p>Dla zawodniczek i zawodników medale zdobyte w Spale będą czymś więcej niż pamiątką. To często pierwszy duży rozdział w karierze. Dla trenerów — dowód wielomiesięcznej pracy na salach treningowych. Dla rodziców — nagroda za setki kilometrów, godziny oczekiwania i nerwy, których nie widać w oficjalnych komunikatach.</p><h2>Nie tylko medale</h2><p>XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w boksie zakończyła się, ale jej echo zostanie w Spale jeszcze przez jakiś czas. W pamięci zostaną finałowe gongi, zdjęcia z podium, okrzyki z narożników i twarze młodych sportowców, którzy przez kilka dni byli w centrum uwagi.</p><p>Można powiedzieć, że Spała znów wykonała swoje zadanie. Była areną, zapleczem i świadkiem sportowych emocji. Jak w klasycznym filmie o dojrzewaniu, najważniejsze nie było tylko to, kto wygrał finał. Najważniejsze było to, ilu młodych ludzi wyszło z ringu silniejszych niż weszło.</p><p><strong>Gratulacje dla wszystkich uczestników, medalistów, trenerów i organizatorów. Tegoroczna olimpiada w Spale pokazała, że przyszłość polskiego boksu nie jest abstrakcyjnym hasłem. Ona już trenuje, walczy i podnosi rękawice</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kamil Szymczak pożegnał się z Lechią. Wynik był tylko tłem dla legendy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55362,kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55362,kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 11:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy-1780307430.png</url>
                        <title>Kamil Szymczak pożegnał się z Lechią. Wynik był tylko tłem dla legendy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55362,kamil-szymczak-pozegnal-sie-z-lechia-wynik-byl-tylko-tlem-dla-legendy</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki zremisowała z Olimpią Elbląg 0:0, ale sobotni mecz 34. kolejki Betclic III ligi zapisał się przede wszystkim pożegnaniem Kamila Szymczaka. Wieloletni kapitan, legenda klubu, po ponad 21 sezonach zszedł z boiska wśród braw, wzruszenia i hołdu od kibiców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Są mecze, po których pamięta się wynik. Są też takie, po których pamięta się ciszę przed wzruszeniem, drżenie głosu, długie brawa i człowieka schodzącego z boiska wśród tych, którzy przez lata widzieli w nim nie tylko piłkarza, ale znak rozpoznawczy klubu. Tak było w sobotę w Tomaszowie Mazowieckim. <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki zremisowała z Olimpią Elbląg 0:0</strong>, ale tego dnia tablica wyników stała gdzieś z boku. Najważniejszy był <strong>Kamil Szymczak</strong>, wieloletni kapitan, klubowa legenda, zawodnik, który po ponad dwóch dekadach po raz ostatni założył zielono-czerwoną koszulkę.</p><p>To był ostatni mecz <strong>34. kolejki Betclic III ligi grupy I sezonu 2025/2026</strong> i zarazem finał rozgrywek dla tomaszowskiej drużyny. Sportowo spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Emocjonalnie było jednak jednym z tych wydarzeń, które zostają w pamięci kibiców znacznie dłużej niż ligowe tabele.</p><h2>Ostatni taniec kapitana</h2><p>Od pierwszych minut było jasne, że to nie będzie zwykłe popołudnie przy Nowowiejskiej. Na trybunach pojawiło się 658 widzów, wśród nich najbliżsi Kamila Szymczaka: mama Urszula, rodzeństwo, żona Katarzyna, synowie Filip i Nikodem, przyjaciele, znajomi i kibice, którzy przez lata widzieli, jak kapitan Lechii walczy, prowadzi zespół i zostawia na murawie wszystko, co miał.</p><p>Przed pierwszym gwizdkiem piłkarzy obu drużyn wyprowadzili młodzi zawodnicy Akademii Piłkarskiej RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki z rocznika 2014. To nie był przypadek. Właśnie tę grupę na co dzień prowadzi Kamil Szymczak, przekazując młodym piłkarzom doświadczenie, którego nie da się kupić na żadnym kursie, w żadnym podręczniku i w żadnym systemie szkoleniowym.</p><p>Najbardziej symboliczny obraz przyszedł jednak chwilę później. Kapitana Lechii na murawę wyprowadzili jego synowie, Filip i Nikodem. Był w tym kadrze cały sens sportu lokalnego: klub, rodzina, dzieci, trybuny, pamięć i człowiek, który przez lata stał się częścią miejsca.</p><h2>Podziękowania dla zawodnika, który stał się symbolem Lechii</h2><p>Przed rozpoczęciem meczu odbyła się uroczystość podziękowania za ponad 21 sezonów gry w zielono-czerwonych barwach. Kamil Szymczak odebrał upominki i wyrazy uznania od przedstawicieli środowiska piłkarskiego, władz samorządowych i kibiców.</p><p>Kapitanowi Lechii dziękowali m.in. <strong>Adam Kaźmierczak</strong>, wiceprezes PZPN i prezes ŁZPN, <strong>Marcin Witko</strong>, prezydent Tomaszowa Mazowieckiego, <strong>Tomasz Migała</strong>, wiceprezydent miasta, <strong>Tomasz Łuczkowski</strong>, prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu, a także przedstawiciele kibiców Lokalnych Patriotów.</p><p>W takich momentach sport przestaje być wyłącznie rywalizacją. Przypomina raczej scenę z dobrego filmu o futbolu, w którym bohater nie musi zdobyć zwycięskiej bramki w doliczonym czasie, żeby publiczność wiedziała, kto jest najważniejszy. Wystarczy, że stoi na środku boiska, a ludzie biją brawo za wszystko, co było wcześniej.</p><h2>Lechia przeważała, Olimpia broniła remisu</h2><p>Sam mecz miał dość jednostronny przebieg. <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> częściej utrzymywała się przy piłce, prowadziła grę i próbowała sforsować defensywę Olimpii. Zielono-czerwoni szukali sposobu na bramkę, ale goście z Elbląga bronili konsekwentnie, zdyscyplinowanie i bez zbędnego ryzyka.</p><p>Dla Olimpii remis był wynikiem niezwykle cennym, bo dawał jej utrzymanie w rozgrywkach. Elblążanie grali więc tak, jak wymagała sytuacja: ostrożnie, cierpliwie, z myślą przede wszystkim o zabezpieczeniu własnej bramki. Lechia próbowała, naciskała, miała przewagę, ale piłka tego dnia nie znalazła drogi do siatki.</p><p>Po 90 minutach pozostało <strong>0:0</strong>. Wynik chłodny jak zapis w protokole, ale oprawiony emocjami, których żaden protokół nie potrafi oddać.</p><h2>Szpaler, owacje i gardło ściśnięte wzruszeniem</h2><p>Najbardziej poruszająca scena przyszła w 87. minucie. Wtedy Kamil Szymczak opuścił boisko. Zawodnicy Lechii i sztab szkoleniowy utworzyli przy linii bocznej specjalny szpaler. Kapitan przeszedł między kolegami, którzy w ten sposób oddali mu hołd za lata gry dla klubu.</p><p>Trybuny odpowiedziały długimi, gromkimi brawami. To był moment, w którym stadion mówił więcej niż jakiekolwiek przemówienie.</p><p>Po końcowym gwizdku kibice podziękowali drużynie za sezon, ale przede wszystkim żegnali Kamila Szymczaka. Wszyscy uczestnicy wydarzenia stanęli do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. Potem mikrofon trafił do bohatera dnia. Emocje okazały się jednak silniejsze niż słowa. Wzruszenie ścisnęło mu gardło i kapitan nie był w stanie wygłosić przemówienia.</p><p>I wtedy stało się coś pięknego. Zamiast niezręcznej ciszy pojawiły się przyśpiewki, brawa i owacje. Kibice zrobili to, co kibice potrafią zrobić najlepiej: ponieśli swojego kapitana wtedy, gdy słowa odmówiły mu posłuszeństwa.</p><h2>Legenda, która zostaje w zielono-czerwonej rodzinie</h2><p>Po oficjalnej części kibice mogli wejść na murawę. Szybko otoczyli Kamila Szymczaka, który przez ponad pół godziny rozdawał autografy, pozował do zdjęć i rozmawiał z tymi, którzy przyszli mu podziękować. Nikt się nie spieszył. Nikt nie chciał od razu wychodzić. Takie chwile nie zdarzają się co tydzień.</p><p>Kamil Szymczak schodzi z boiska jako <strong>legenda Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong>. Nie dlatego, że ktoś tak napisał na pamiątkowej grafice. Nie dlatego, że tak wypada powiedzieć przy okazji pożegnania. Ale dlatego, że przez ponad 21 sezonów związał swoje nazwisko z klubem, miastem, kibicami i zielono-czerwonymi barwami.</p><p>W futbolu wielkich stadionów legendy często mierzy się liczbą trofeów, kontraktów i występów w telewizji. W futbolu lokalnym legenda znaczy coś bardziej ludzkiego. To zawodnik, którego dzieci widzą na treningu. Kapitan, którego kibice pamiętają z wielu sezonów. Człowiek, który był przy klubie tak długo, że stał się jego częścią.</p><p>W sobotę w Tomaszowie Mazowieckim skończyła się jedna z najpiękniejszych kart w historii Lechii. Ale historia Kamila Szymczaka w zielono-czerwonej rodzinie nie znika wraz z ostatnim zejściem z boiska. Zostaje w pamięci, na zdjęciach, w opowieściach kibiców i w młodych zawodnikach, których dziś sam uczy piłki.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Olimpia Elbląg 0:0</h2><p><strong>Lechia:</strong> Bartosz Śmiechowicz – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Piotr Gębala, Kamil Szymczak (87. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski (82. Eryk Kaproń), Marcin Pieńkowski (76. Jakub Garnysz) – Mateusz Kempski, Filip Zawadzki (82. Mariusz Rybicki).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Maksym Rosiński, Kamil Szymczak — Bartosz Winkler, Kacper Szczudliński, Dominik Marucha, Maciej Kołoczek, Jakub Pieczarka.<br><strong>Sędzia:</strong> Radosław Kraj z Brzeska.<br><strong>Widzów:</strong> 658.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Koniec sezonu i pożegnanie kapitana. Lechia zaprasza kibiców na wyjątkowy mecz z Olimpią Elbląg]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55297,koniec-sezonu-i-pozegnanie-kapitana-lechia-zaprasza-kibicow-na-wyjatkowy-mecz-z-olimpia-elblag</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55297,koniec-sezonu-i-pozegnanie-kapitana-lechia-zaprasza-kibicow-na-wyjatkowy-mecz-z-olimpia-elblag</guid>
            <pubDate>Tue, 26 May 2026 11:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-sezonu-i-pozegnanie-kapitana-lechia-zaprasza-kibicow-na-wyjatkowy-mecz-z-olimpia-elblag-1779947425.png</url>
                        <title>Koniec sezonu i pożegnanie kapitana. Lechia zaprasza kibiców na wyjątkowy mecz z Olimpią Elbląg</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55297,koniec-sezonu-i-pozegnanie-kapitana-lechia-zaprasza-kibicow-na-wyjatkowy-mecz-z-olimpia-elblag</link>
                    </image><description>W najbliższą sobotę, 30 maja, o godzinie 17:00, Lechia rozegra ostatnie spotkanie sezonu 2025/2026. Rywalem zielono-czerwonych będzie Olimpia Elbląg, ale tym razem wynik — choć oczywiście ważny — zejdzie na chwilę na drugi plan. To będzie mecz z tych, po których nie tylko sprawdza się tabelę, ale także zostaje się jeszcze chwilę na trybunach, bo człowiek czuje, że kończy się pewien rozdział.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tego dnia z Lechią pożegna się <strong>Kamil Szymczak</strong> — legenda klubu, wieloletni kapitan, zawodnik, który przez lata był jednym z symboli zielono-czerwonych barw. Piłkarz, który nie potrzebował wielkich słów, bo przez kolejne sezony mówił za niego sposób gry: zaangażowanie, charakter, odpowiedzialność i serce zostawiane na boisku.</p><h2>Ostatni mecz sezonu i ostatni występ Kamila Szymczaka</h2><p>Sobotnie spotkanie z Olimpią Elbląg będzie dla Lechii sportowym zamknięciem sezonu, ale dla wielu kibiców przede wszystkim emocjonalnym pożegnaniem zawodnika, który na trwałe wpisał się w historię klubu.</p><p>W futbolu są piłkarze, których pamięta się za bramki, asysty i liczby. Są też tacy, których pamięta się za coś więcej — za obecność, za postawę, za to, że gdy wychodzili na murawę, kibic wiedział, że koszulka nie jest dla nich tylko strojem meczowym. <strong>Kamil Szymczak</strong> przez lata należał właśnie do tej drugiej kategorii. Był kapitanem nie tylko z opaski, ale z boiskowego zachowania.</p><p>Dla Lechii to moment szczególny. Takie pożegnania mają w sobie coś z ostatnich scen dobrego filmu sportowego: trybuny, brawa, wspomnienia, może kilka ściśniętych gardeł i świadomość, że pewnych historii nie da się po prostu zamknąć gwizdkiem sędziego.</p><h2>Kibice proszeni są o wcześniejsze przyjście</h2><p>Klub zaprasza wszystkich sympatyków Lechii na trybuny <strong>boiska ze sztuczną nawierzchnią</strong>. Początek meczu zaplanowano na godzinę <strong>17:00</strong>, jednak kibice proszeni są, aby pojawić się wcześniej — <strong>najpóźniej o 16:45</strong>.</p><p>Właśnie wtedy odbędą się <strong>uroczystości przedmeczowe</strong>, podczas których drużyna oraz kibice będą mogli podziękować Kamilowi Szymczakowi za lata gry w zielono-czerwonych barwach.</p><p>To będzie także okazja, by wspólnie podziękować całemu zespołowi za sezon 2025/2026. Bez względu na to, jak układały się poszczególne mecze, ostatnie spotkanie rozgrywek zawsze jest symbolicznym zamknięciem pewnej drogi — z jej zwycięstwami, porażkami, kontuzjami, ambicjami i emocjami, które są solą lokalnego sportu.</p><h2>Lechia liczy na obecność kibiców</h2><p>Klub apeluje, by tego dnia trybuny wypełniły się kibicami. Nie tylko dla drużyny, ale przede wszystkim dla człowieka, który przez lata był częścią sportowej tożsamości Lechii.</p><p><strong>Mecz Lechia – Olimpia Elbląg odbędzie się w sobotę, 30 maja, o godzinie 17:00. Uroczystości przedmeczowe rozpoczną się o 16:45.</strong></p><p>To będzie popołudnie pożegnania, wdzięczności i wspólnej pamięci. A takich chwil w lokalnym sporcie nie wolno przegapić.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polski dzień w Paryżu, trenerskie roszady i play-offy za oceanem. Sportowy skrót poniedziałku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55291,polski-dzien-w-paryzu-trenerskie-roszady-i-play-offy-za-oceanem-sportowy-skrot-poniedzialku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55291,polski-dzien-w-paryzu-trenerskie-roszady-i-play-offy-za-oceanem-sportowy-skrot-poniedzialku</guid>
            <pubDate>Mon, 25 May 2026 22:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polski-dzien-w-paryzu-trenerskie-roszady-i-play-offy-za-oceanem-sportowy-skrot-poniedzialku-1779740621.png</url>
                        <title>Polski dzień w Paryżu, trenerskie roszady i play-offy za oceanem. Sportowy skrót poniedziałku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55291,polski-dzien-w-paryzu-trenerskie-roszady-i-play-offy-za-oceanem-sportowy-skrot-poniedzialku</link>
                    </image><description>Poniedziałek, 25 maja, przyniósł kibicom solidną dawkę sportowych emocji. Najgłośniej było na kortach Roland Garros, gdzie Iga Świątek, Maja Chwalińska i Hubert Hurkacz zameldowali się w drugiej rundzie French Open. Nie zabrakło też wiadomości z piłkarskich gabinetów, rajdowych tras Argentyny oraz gorących play-offów NBA i NHL.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Polski dzień na Roland Garros</h2><p>Najważniejszym akcentem dnia były występy polskich tenisistów w Paryżu. <strong>Iga Świątek</strong> rozpoczęła walkę w <strong>French Open</strong> tak, jak przyzwyczaiła kibiców przez ostatnie lata — pewnie, szybko i bez zbędnego teatru. Pokonała Australijkę <strong>Emerson Jones 6:1, 6:2</strong>, potwierdzając, że korty Rolanda Garrosa wciąż są dla niej miejscem szczególnym. Oficjalny serwis turnieju potwierdził wynik meczu, który trwał godzinę.</p><p>Świątek ma już w Paryżu cztery triumfy, ale sama wie najlepiej, że wielkoszlemowy turniej to nie sprint, lecz tenisowy maraton. Pierwsza runda bywa jak otwarcie powieści — niby znamy bohaterów, ale prawdziwy konflikt dopiero nadchodzi. Serwisy relacjonujące drugi dzień turnieju podkreślały, że Polka awansowała pewnie, choć w trakcie spotkania korzystała z pomocy medycznej przy problemie z pęcherzem.</p><p>Jeszcze większym echem odbiło się zwycięstwo <strong>Mai Chwalińskiej</strong>, która pokonała Chinkę <strong>Qinwen Zheng 6:4, 6:0</strong>. To wynik, który wygląda jak sportowy nokaut zapisany w dwóch setach. Zheng, mistrzyni olimpijska, była faworytką, ale Chwalińska rozegrała mecz odważnie i bez kompleksów. Zagraniczne media pisały o jednej z największych niespodzianek dnia, a Chwalińska w kolejnej rundzie ma zagrać z Belgijką <strong>Elise Mertens</strong>.</p><p>Do polskiego kompletu dołączył <strong>Hubert Hurkacz</strong>, który wygrał z Hiszpanem <strong>Jaume Munarem 6:3, 6:3, 2:6, 6:3</strong>. Wrocławianin miał moment słabości w trzeciej partii, ale w czwartym secie wrócił do kontroli nad meczem. Jego następnym rywalem będzie rozstawiony z numerem 19 Amerykanin <strong>Frances Tiafoe</strong>, który również awansował po czterosetowym pojedynku.</p><h2>Golf, rajdy i piłkarskie decyzje</h2><p>Poza kortami również sporo się działo. <strong>Radosław Frańczak</strong> ponownie został prezesem zarządu <strong>Polskiego Związku Golfa</strong>. Wybory odbyły się podczas Sprawozdawczo-Wyborczego Walnego Zgromadzenia Delegatów PZG w Warszawie. Związek wcześniej informował, że na kadencję 2026–2030 zgłoszono dwie kandydatury: Radosława Frańczaka i Jakuba Malke.</p><p>Z Argentyny napłynęły dobre informacje dla fanów motorsportu. <strong>Eryk Goczał</strong> z pilotem <strong>Szymonem Gospodarczykiem</strong> w Toyocie wygrali pierwszy etap <strong>Desafío Ruta 40 YPF</strong>, trzeciej rundy mistrzostw świata w rajdach terenowych. Sama impreza jest jedną z najważniejszych południowoamerykańskich prób w kalendarzu cross-country.</p><p>We Włoszech zakończyła się kolejna odsłona trenerskiej karuzeli. <strong>AC Milan</strong> rozstał się z <strong>Massimiliano Allegrim</strong> po sezonie, w którym klub nie osiągnął celu minimum w postaci awansu do Ligi Mistrzów. Jeszcze przed finiszem rozgrywek włoskie i klubowe media pisały, że przyszłość Allegriego w Mediolanie pozostaje niepewna.</p><p>W Polsce uwagę przyciągnęły decyzje dotyczące klubów z Krakowa. <strong>Mariusz Jop</strong> ma pozostać trenerem <strong>Wisły Kraków</strong>, która wywalczyła awans do ekstraklasy. Z kolei <strong>Wieczysta Kraków</strong> otrzymała licencję na grę w ekstraklasie w sezonie 2026/2027, choć sama licencja nie oznacza jeszcze awansu — klub musi go wywalczyć sportowo w barażach.</p><h2>NBA i NHL: play-offy bez oddechu</h2><p>Za oceanem trwa walka, w której każdy mecz ma wagę wyroku. <strong>San Antonio Spurs</strong> pokonali <strong>Oklahoma City Thunder 103:82</strong> w czwartym meczu finału Konferencji Zachodniej NBA i wyrównali stan rywalizacji na <strong>2–2</strong>. Według amerykańskich relacji kluczową postacią był <strong>Victor Wembanyama</strong>, który zdobył 33 punkty, a Spurs skutecznie ograniczyli lidera rywali Shaia Gilgeousa-Alexandra.</p><p>W NHL <strong>Vegas Golden Knights</strong> odrobili trzybramkową stratę i pokonali <strong>Colorado Avalanche 5:3</strong>, obejmując prowadzenie <strong>3–0</strong> w finale Konferencji Zachodniej. Hockey-Reference potwierdza układ serii: Vegas wygrało trzy pierwsze mecze, a czwarte spotkanie zaplanowano na 26 maja.</p><h2>Sportowy poniedziałek z polskim akcentem</h2><p>Ten poniedziałek miał w sobie rytm dobrze zmontowanego filmu sportowego: szybkie otwarcie Świątek, niespodziewany zwrot akcji Chwalińskiej, solidny powrót Hurkacza, gabinetowe decyzje w piłce i ciężkie play-offowe starcia za oceanem. Dla polskich kibiców najważniejsze jest jednak jedno: <strong>Roland Garros rozpoczął się dla biało-czerwonych bardzo obiecująco</strong>.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Udany start lekkoatletów z Tomaszowa. Medale i rekordy życiowe w Sieradzu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55289,udany-start-lekkoatletow-z-tomaszowa-medale-i-rekordy-zyciowe-w-sieradzu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55289,udany-start-lekkoatletow-z-tomaszowa-medale-i-rekordy-zyciowe-w-sieradzu</guid>
            <pubDate>Mon, 25 May 2026 21:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-udany-start-lekkoatletow-z-tomaszowa-medale-i-rekordy-zyciowe-w-sieradzu-1779910308.png</url>
                        <title>Udany start lekkoatletów z Tomaszowa. Medale i rekordy życiowe w Sieradzu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55289,udany-start-lekkoatletow-z-tomaszowa-medale-i-rekordy-zyciowe-w-sieradzu</link>
                    </image><description>Zawodnicy sekcji lekkoatletycznej Tomaszowskiego Centrum Sportu z powodzeniem rozpoczęli sezon podczas ogólnopolskiego mityngu w Sieradzu. Do Tomaszowa wrócili z medalami, wysokimi lokatami i serią rekordów życiowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Mocne otwarcie sezonu</h2><p>To był <strong>bardzo udany występ</strong> tomaszowskiej ekipy lekkoatletycznej. W niedzielę 24 maja zawodnicy sekcji lekkoatletycznej Tomaszowskiego Centrum Sportu rywalizowali w ogólnopolskim mityngu otwarcia sezonu w Sieradzu. Dobre warunki pogodowe zbiegły się ze świetną dyspozycją reprezentantów naszego miasta, którzy pokazali nie tylko sportową jakość, ale również dużą determinację i gotowość do walki o jak najlepsze wyniki.</p><p>Rezultaty osiągnięte w Sieradzu potwierdzają, że przygotowania do sezonu przynoszą efekty. Widać to zarówno po miejscach na podium, jak i po licznych rekordach życiowych. W zawodach ważne były nie tylko końcowe lokaty, lecz także postęp sportowy, który w przypadku młodych zawodników ma szczególne znaczenie. Dla tomaszowskiej grupy był to sygnał, że forma rośnie z każdym kolejnym startem.</p><h2>Medale, podium i najlepsze wyniki</h2><p>W gronie medalistów znalazł się <strong>Adam Robak</strong>, który zajął 1. miejsce na 100 metrów w kategorii U14. Bardzo dobry występ zanotował również <strong>Olaf Grad</strong>, zdobywając 3. miejsce w rzucie oszczepem U18 i ustanawiając przy tym rekord życiowy. Na najwyższym stopniu podium w konkursie rzutu oszczepem OPEN stanęła <strong>Izabela Myszyńska</strong>, potwierdzając wysoką formę już na początku sezonu.</p><p>Kolejne powody do zadowolenia dała <strong>Julia Muchlada</strong>, która zajęła 2. miejsce w rzucie oszczepem i poprawiła rekord życiowy. To jednak nie był koniec jej udanego występu, ponieważ w pchnięciu kulą U18 uplasowała się na 4. miejscu, notując kolejny najlepszy rezultat w karierze. Takie wyniki pokazują wszechstronność zawodniczki i rosnący potencjał całej tomaszowskiej grupy.</p><h2>Silna drużyna i kolejne rekordy życiowe</h2><p>Na uwagę zasługują także pozostali reprezentanci Tomaszowa, którzy choć nie zawsze kończyli rywalizację na podium, dołożyli do dorobku drużyny cenne wyniki i kolejne rekordy życiowe. <strong>Amelia Węglarska</strong> zajęła 12. miejsce na 100 metrów U14, poprawiając swój najlepszy rezultat. <strong>Jakub Zatorski</strong> był 5. w rzucie dyskiem U18, a <strong>Max Malec</strong> uplasował się na 10. miejscu w skoku w dal OPEN i również ustanowił rekord życiowy.</p><p>Udany start zaliczyła także <strong>Julia Dzwonkowska</strong>, która była 12. w skoku w dal OPEN oraz 41. na 100 metrów OPEN, przy czym także poprawiła rekord życiowy. W biegu na 200 metrów kobiet OPEN bardzo dobrze zaprezentowały się <strong>Maja Szymańska</strong> i <strong>Alicja Witko</strong>, zajmując odpowiednio 30. i 31. miejsce oraz notując najlepsze wyniki w swoich dotychczasowych startach. W rywalizacji na 100 metrów OPEN wystąpiła również <strong>Zofia Hubar</strong>, kończąc zawody na 48. pozycji.</p><h2>Dobry prognostyk przed kolejnymi startami</h2><p>Wyniki osiągnięte w Sieradzu można traktować jako <strong>obiecujący prognostyk</strong> przed dalszą częścią sezonu. Dla lokalnego środowiska sportowego szczególnie ważne jest to, że tomaszowscy lekkoatleci nie tylko zdobywają medale, ale systematycznie się rozwijają. Rekordy życiowe, dobre miejsca i coraz większa regularność startów pokazują, że praca wykonywana na treningach przynosi wymierne efekty.</p><p>Przed zawodnikami już kolejne wyzwania, w tym starty w mistrzostwach województwa. Jeśli obecna dyspozycja zostanie utrzymana, reprezentanci Tomaszowa mogą w następnych tygodniach jeszcze nieraz dać kibicom powody do dumy. Dla miasta to dobra wiadomość, bo sukcesy młodych sportowców wzmacniają lokalną markę i pokazują, że w Tomaszowie nie brakuje talentów gotowych rywalizować z najlepszymi.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów przegrywa w Mławie. Trzy ciosy gospodarzy i honorowa bramka z karnego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55281,lechia-tomaszow-przegrywa-w-mlawie-trzy-ciosy-gospodarzy-i-honorowa-bramka-z-karnego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55281,lechia-tomaszow-przegrywa-w-mlawie-trzy-ciosy-gospodarzy-i-honorowa-bramka-z-karnego</guid>
            <pubDate>Mon, 25 May 2026 15:08:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-przegrywa-w-mlawie-trzy-ciosy-gospodarzy-i-honorowa-bramka-z-karnego-1779889415.png</url>
                        <title>Lechia Tomaszów przegrywa w Mławie. Trzy ciosy gospodarzy i honorowa bramka z karnego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55281,lechia-tomaszow-przegrywa-w-mlawie-trzy-ciosy-gospodarzy-i-honorowa-bramka-z-karnego</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała na wyjeździe z Mławianką Mława 1:3 w spotkaniu kończącym przedostatnią, 33. kolejkę Betclic III ligi, grupy I. Dla zielono-czerwonych był to mecz, który od pierwszych minut ułożył się jak źle rozpoczęty rozdział — z szybkim ciosem, nerwowym wejściem w spotkanie i koniecznością gonienia wyniku niemal przez całe popołudnie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Mecz rozegrano 24 maja 2026 roku w ramach rozgrywek <strong>III ligi, grupy I</strong>. Serwisy wynikowe potwierdzają termin spotkania oraz rywalizację Mławianki z Lechią w tej kolejce sezonu 2025/2026.</p><p><strong>Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:1 (1:0)</strong><br>Bramki: Henry Uzoigwe 4, Jakub Rutkowski 72, Robert Majewski 85 – Mariusz Rybicki 89-karny</p><h2>Fatalny początek i szybki gol gospodarzy</h2><p>Lechia zaczęła ten mecz najgorzej, jak tylko mogła. Już w 4. minucie gospodarze wykorzystali zamieszanie w polu karnym tomaszowian. Piłka trafiła pod nogi <strong>Henry’ego Uzoigwe</strong>, a ten nie zmarnował okazji i pokonał Mateusza Awdziewicza.</p><p>Ten gol ustawił pierwszą część spotkania. Mławianka, grająca u siebie i dobrze czująca się na naturalnej nawierzchni, szybciej złapała rytm. Lechia przez pierwsze dwadzieścia minut miała wyraźny problem z wejściem w mecz. Zielono-czerwoni przegrywali pojedynki kontaktowe, brakowało im płynności, dokładności i tego boiskowego pulsu, który pozwala przejąć kontrolę nad wydarzeniami.</p><p>Dopiero z czasem drużyna trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> zaczęła porządkować grę. Lechiści próbowali grać odważniej, szukać pojedynków jeden na jeden, przesuwać ciężar gry bliżej bramki rywali. Były fragmenty lepsze, ale nie było najważniejszego — konkretu pod bramką Mławianki.</p><h2>Lepsza druga połowa, ale cios przyszedł w najgorszym momencie</h2><p>Po przerwie Lechia wyszła na boisko z korektą planu i większą determinacją. Tomaszowianie częściej utrzymywali się przy piłce, przesunęli grę wyżej i przez dłuższy moment można było mieć wrażenie, że wyrównująca bramka wisi w powietrzu.</p><p>I właśnie wtedy futbol przypomniał swoją okrutną, hitchcockowską zasadę: najpierw napięcie, potem nagły zwrot akcji. W najlepszym fragmencie gry Lechii, w 72. minucie, Mławianka podwyższyła prowadzenie. <strong>Jakub Rutkowski</strong> wykorzystał okazję i pokonał Awdziewicza, odbierając zielono-czerwonym znaczną część nadziei na korzystny wynik.</p><p>W 85. minucie gospodarze zadali trzeci cios. Na listę strzelców wpisał się <strong>Robert Majewski</strong> i zrobiło się 3:0. Lechia nie złożyła jednak broni. W końcówce, po faulu na <strong>Filipie Bechcie</strong>, arbiter wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł <strong>Mariusz Rybicki</strong> i w 89. minucie zdobył honorową bramkę dla tomaszowian.</p><p>Na więcej zabrakło już czasu.</p><h2>Mławianka znów niewygodna dla Lechii</h2><p>Mławianka w ostatnich sezonach bywała dla Lechii rywalem wyjątkowo nieprzyjemnym. W bezpośrednich meczach tych drużyn padały już wyniki bolesne dla tomaszowian, w tym porażki Lechii w Mławie oraz wcześniejsze spotkania, w których zielono-czerwoni tracili punkty z tym przeciwnikiem. Zestawienie bezpośrednich pojedynków pokazuje, że mecze z Mławianką rzadko były dla Lechii spacerem po parku.</p><p>Ta porażka boli szczególnie, bo przyszła w końcówce sezonu, kiedy margines błędu jest już cienki jak linia boczna po deszczu. W przedostatniej kolejce każda strata punktów waży więcej, a każdy błąd zostaje w pamięci dłużej.</p><h2>Skład Lechii Tomaszów Mazowiecki</h2><p><strong>Lechia:</strong> Mateusz Awdziewicz – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski /46. Wojciech Kępa/, Filip Becht, Krystian Kolasa – Piotr Gębala, Eryk Kaproń /80. Artur Czupryński/, Daniel Chwałowski, Marcin Pieńkowski /62. Jakub Garnysz/ – Mateusz Kempski /86. Igor Czapla/, Bartosz Bogus /80. Mariusz Rybicki/.</p><p><strong>Żółte kartki:</strong><br>Mławianka: Kacper Zielski, Robert Majewski, Franciszek Saganowski, Arkadiusz Orzeł<br>Lechia: Piotr Gębala, Krystian Kolasa</p><p><strong>Sędziował:</strong> Dawid Deptuła</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Gdzie się podziali kibice? Tomaszowska piłka między dawną dumą a pustymi trybunami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55274,gdzie-sie-podziali-kibice-tomaszowska-pilka-miedzy-dawna-duma-a-pustymi-trybunami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55274,gdzie-sie-podziali-kibice-tomaszowska-pilka-miedzy-dawna-duma-a-pustymi-trybunami</guid>
            <pubDate>Mon, 25 May 2026 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-gdzie-sie-podziali-kibice-tomaszowska-pilka-miedzy-dawna-duma-a-pustymi-trybunami-1779639380.png</url>
                        <title>Gdzie się podziali kibice? Tomaszowska piłka między dawną dumą a pustymi trybunami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55274,gdzie-sie-podziali-kibice-tomaszowska-pilka-miedzy-dawna-duma-a-pustymi-trybunami</link>
                    </image><description>Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Miasto, które miało futbol we krwi</strong></h2><p>Tomaszów Mazowiecki nie wyrósł z folderów promocyjnych, eleganckich strategii i konferencji prasowych. Wyrósł z fabryk, osiedli, rzeki, kolei, warsztatów, porannej zmiany i zapachu miasta przemysłowego. W takim świecie sport nie był dodatkiem do życia. Był jego częścią. Trochę jak w Reymontowskiej „Ziemi obiecanej”, tylko zamiast łódzkich pałaców fabrykanckich mieliśmy własny, tomaszowski krajobraz pracy, ambicji i społecznych napięć.</p><p>W tę historię bardzo mocno wpisuje się <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong>. Klub powstał w listopadzie 1923 roku, a wśród inicjatorów wymieniani są Stanisław Boruń, Józef Skrzypiński i Leon Drajling. Oficjalnie zarejestrowano go w 1925 roku jako Robotniczy Klub Sportowy Lechia. Już sama nazwa „robotniczy” mówi więcej niż niejedna jubileuszowa akademia: to był klub ludzi pracy, ludzi miejsca, ludzi, którzy chcieli mieć swój znak na sportowej mapie regionu.</p><p>Kilka lat później pojawiła się <strong>Pilica Tomaszów Mazowiecki</strong>, założona w 1930 roku jako Klub Sportowy Tomaszowskiej Fabryki Sztucznego Jedwabiu. To również nie był przypadek. Tomaszowska Fabryka Sztucznego Jedwabiu była jednym z symboli przemysłowego miasta; źródła przypominają, że zakład ten wyrósł z inicjatywy związanej z produkcją sztucznych włókien, a jego historia zaczyna się jeszcze przed I wojną światową.</p><p>Pilica miała swój sportowy i społeczny świat. Oficjalna historia klubu przypomina choćby otwarcie stadionu 21 maja 1936 roku podczas obchodów 25-lecia fabryki oraz oddanie do użytku przystani kajakarskiej nad Pilicą kilka dni później. To nie były wyłącznie obiekty sportowe. To były miejsca spotkania, odpoczynku, dumy i miejskiego życia towarzyskiego.</p><p>Tak rodziła się lokalna tradycja: nie z marketingowych sloganów, lecz z codzienności. Klub był przedłużeniem ulicy, zakładu, szkoły, dzielnicy. Był czymś, o czym mówiło się w pracy, przy płocie, w kolejce, na przystanku. Nie trzeba było wymyślać „budowania społeczności”, bo społeczność po prostu przychodziła.</p><h2><strong>Derby, które miały temperaturę miasta</strong></h2><p>Każde miasto ma swoje małe mitologie. Jedni mają rynek, inni rzekę, jeszcze inni stary dworzec, kino, zakład pracy albo drużynę, o której opowiada się tak, jakby mówiło się o członku rodziny. Tomaszów miał też swoje <strong>derby Lechii i Pilicy</strong>.</p><p>Dla młodszych może to brzmieć jak opowieść z czasów, gdy bilety były papierowe, zdjęcia czarno-białe, a piłkarze po meczu nie uciekali w media społecznościowe. Ale dawniej derby Lechii z Pilicą potrafiły być lokalnym wydarzeniem z prawdziwego zdarzenia. Na takie mecze przychodziło po kilka tysięcy ludzi. Nie kilkadziesiąt osób, nie garstka najwierniejszych, nie przypadkowy tłumek. Kilka tysięcy mieszkańców, dla których mecz był częścią miejskiego kalendarza.</p><p>To nie była Liga Mistrzów. Nikt nie udawał, że na boisku przy Nowowiejskiej czy w innych tomaszowskich sportowych przestrzeniach występuje Real Madryt z orkiestrą symfoniczną w tle. Ale właśnie w tym była siła. Lokalny futbol nie musi być widowiskiem z marmuru, fleszy i hymnu UEFA. Jego żywiołem są chłopaki z osiedla, znajome nazwiska, sąsiad stojący przy barierce, ojciec tłumaczący synowi, kto kiedyś grał na lewej pomocy, i starszy kibic, który pamięta takie mecze, o których dzisiejszy Facebook nawet by nie zdążył napisać.</p><p>Fanowskie opracowania poświęcone Lechii przypominają, że derbowa rywalizacja była dla lokalnej społeczności czymś więcej niż zwykłym meczem — budowała opowieści, emocje, lojalności i pamięć kibiców.</p><p>W takich derbach było wszystko: duma, złość, śmiech, przesada, czasem sportowa dramaturgia jak u Kazimierza Kutza, czasem wrzawa jak na rockowym koncercie, na który nie szło się tylko dla muzyki, ale po to, żeby być razem. To był miejski spektakl bez czerwonego dywanu. Bardziej „Cinema Paradiso” niż multipleks. Miejsce, gdzie ludzie znali swoje twarze i swoje pretensje.</p><h2><strong>Dziś: trzysta osób i dużo milczenia</strong></h2><p>I teraz wróćmy na ziemię. Do współczesności. Do miasta, które według danych za 2024 rok liczy około 57 tysięcy mieszkańców.</p><p>Jeżeli na meczu lokalnej drużyny pojawia się maksymalnie około 300 osób, to znaczy, że na stadion trafia mniej więcej pół procenta mieszkańców. Pół procenta miasta. Reszta jest gdzie indziej: w pracy, w domu, w galerii, na działce, przed telewizorem, w internecie, w podróży, w zmęczeniu, w obojętności. Czasem pewnie także w rozczarowaniu.</p><p>Oczywiście, trzeba być uczciwym: współczesny człowiek ma więcej bodźców niż dawny kibic. W telefonie ma Premier League, Ekstraklasę, skróty meczów, transmisje, komentarze, ligi fantasy, bukmacherskie aplikacje, seriale i tysiąc innych sposobów na zabicie sobotniego popołudnia. Lokalny klub konkuruje dziś nie tylko z innym klubem. Konkuruje z całym przemysłem uwagi.</p><p>Ale czy to wystarczające wytłumaczenie? Chyba zbyt wygodne.</p><p>Bo przecież jeszcze kilka lat temu, kiedy Lechia grała w klasie okręgowej, na mecze potrafiło przychodzić dwa, a nawet trzy razy więcej ludzi niż obecnie. A więc nie chodzi tylko o ligę. Nie chodzi wyłącznie o poziom sportowy. Problem wydaje się głębszy. Może klub — nie z własnej winy, a może częściowo z własnej — stał się dla wielu tomaszowian instytucją „czyjąś”, a nie „naszą”.</p><p>To jest najniebezpieczniejszy moment dla lokalnego sportu. Nie porażka 0:3. Nie spadek w tabeli. Nie słabszy sezon. Najgroźniejsza jest chwila, w której mieszkańcy przestają czuć, że klub ich obchodzi.</p><h2><strong>Klub kosztuje. Wspólnota też</strong></h2><p>Utrzymanie drużyny piłkarskiej to nie jest romantyczna składka do puszki po oranżadzie. To są realne pieniądze: szkolenie, trenerzy, sprzęt, transport, opieka medyczna, boiska, utrzymanie infrastruktury, opłaty, administracja, promocja, zabezpieczenie meczów. Za każdym wyjściem drużyny na murawę stoi praca, której kibic często nie widzi.</p><p>Aktualnie Lechia występuje w Betclic III lidze, grupie I, co potwierdzają klubowe tabele i serwisy wynikowe. To już nie jest zabawa w niedzielne kopanie. To poziom wymagający organizacji, pieniędzy, sponsorów, miejskiego wsparcia i ludzi, którzy nie znikają po pierwszym gwizdku krytyki.</p><p>Ale właśnie dlatego pytanie o frekwencję boli bardziej. Bo skoro utrzymanie lokalnej drużyny kosztuje, skoro miasto, sponsorzy, działacze i trenerzy wkładają w to konkretne środki oraz pracę, to gdzie jest społeczna odpowiedź? Czy klub ma istnieć tylko dlatego, że ktoś dopiął budżet? Czy może dlatego, że mieszkańcy czują, iż to jest ich miejsce?</p><p>Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek zawstydzać. Nie każdy musi kochać futbol. Nie każdy ma czas. Nie każdy ma zdrowie, pieniądze, ochotę, wolną sobotę. Ale jeżeli miasto ma mieć lokalny klub, który naprawdę coś znaczy, to nie wystarczy napisać w internecie: „kiedyś to było”. Tradycja nie żyje w komentarzach. Tradycja żyje w obecności.</p><h2><strong>Co się stało z miejską lojalnością?</strong></h2><p>Można wskazać wiele przyczyn słabszej frekwencji. Rozpad dawnych więzi dzielnicowych. Odpływ młodych. Starzenie się miasta. Zmianę stylu życia. Internet, który dał nam wszystko, ale często odebrał potrzebę wychodzenia z domu. Wielką piłkę, która świeci tak mocno, że lokalne boisko wydaje się przy niej jak lampa naftowa przy reflektorze stadionu w Manchesterze.</p><p>Można mówić też o słabszej promocji. O tym, że mecz lokalnej drużyny powinien być wydarzeniem, a nie wyłącznie informacją wrzuconą do sieci. O współpracy ze szkołami, akademiami, rodzicami, osiedlami, lokalnymi firmami. O tym, żeby dziecko, które raz przyjdzie na stadion, chciało wrócić. Żeby rodzic nie miał wrażenia, że idzie na zapomniany margines miasta, lecz na wydarzenie, które ma sens.</p><p>W 2025 roku klub informował choćby o oficjalnej prezentacji pierwszej drużyny Lechii przed sezonem 2025/2026, z udziałem przedstawicieli miasta i Tomaszowskiego Centrum Sportu. To pokazuje, że próby budowania oprawy istnieją. Ale pytanie brzmi: czy to wystarcza, żeby odzyskać ludzi na trybunach?</p><p>Bo stadion bez ludzi jest jak teatr bez widowni. Aktorzy mogą znać tekst, światła mogą działać, scenografia może stać, ale jeśli sala świeci pustkami, spektakl traci swój sens. Piłka nożna również jest teatrem. Tylko zamiast kurtyny jest gwizdek sędziego, zamiast recenzji — komentarz przy barierce, a zamiast eleganckiego foyer — rozmowa przy bramie stadionu.</p><h2><strong>Nie tylko Lechia. Nie tylko Pilica. To sprawa miasta</strong></h2><p>Warto powiedzieć jasno: ten tekst nie jest wymierzony w jeden klub, jednego prezesa, jedną drużynę czy jedną grupę kibiców. To opowieść o <strong>piłce nożnej w Tomaszowie Mazowieckim</strong> i o kondycji lokalnej wspólnoty.</p><p>Pilica, choć dziś — według ogólnodostępnych opisów — funkcjonuje przede wszystkim poprzez sekcje kręglarską i łyżwiarstwa szybkiego, pozostaje częścią sportowej historii miasta. Lechia pozostaje jej najgłośniejszym piłkarskim kontynuatorem. Ale sama nazwa na koszulce nie wystarczy. Herb nie świeci własnym światłem. Ktoś musi na niego patrzeć.</p><p>Można zorganizować jubileusz. Można wydać folder. Można przypomnieć stare zdjęcia. Można napisać: 1923, 1930, sto lat tradycji, wielkie postacie, dawne mecze. Ale jeśli na trybunach siedzi garstka ludzi, to tradycja zaczyna przypominać muzealną gablotę. Ładną, czystą, podpisaną — i martwą.</p><p>A przecież lokalny sport powinien być jednym z ostatnich miejsc, gdzie miasto może jeszcze spotkać samo siebie bez politycznych szyldów, bez partyjnej wojny, bez algorytmów, które każdemu pokazują inną rzeczywistość. Na stadionie wszyscy widzą ten sam spalony. I wszyscy mogą się o niego pokłócić. To już coś.</p><h2><strong>Może trzeba po prostu wrócić</strong></h2><p>Nie ma jednej recepty. Nie wystarczy hasło: „kibice, wróćcie”. Ludzie nie wracają na zawołanie. Trzeba ich zaprosić, przekonać, czasem przeprosić za obojętność, czasem dać im powód, żeby znowu poczuli się potrzebni.</p><p>Klub musi opowiadać swoją historię. Miasto musi widzieć w nim coś więcej niż koszt. Szkoły powinny traktować lokalny sport jak żywą lekcję obywatelskości. Sponsorzy — jak inwestycję w społeczne emocje, a nie tylko miejsce na baner. Media lokalne — jak temat, który nie kończy się wynikiem meczu. A kibice? Kibice muszą zrobić rzecz najprostszą i najtrudniejszą zarazem: przyjść.</p><p>Zabrać dziecko. Sąsiada. Kolegę. Kogoś, kto ostatni raz był na meczu wtedy, gdy telefon służył jeszcze głównie do dzwonienia. Stanąć przy boisku. Ponarzekać. Zaklaskać. Zobaczyć, czy w tej starej tomaszowskiej piłce tli się jeszcze ogień.</p><p>Bo tradycja nie żyje w gablotach. Nie żyje w folderach jubileuszowych. Nie żyje nawet w pięknych wspomnieniach o derbach Lechii z Pilicą, na które przychodziły tysiące. Tradycja żyje wtedy, gdy ktoś w sobotę wychodzi z domu i mówi: „chodź, idziemy na mecz”.</p><p>I może od tego trzeba zacząć. Nie od wielkich deklaracji. Nie od kolejnej dyskusji pod postem. Od prostego gestu obecności.</p><p>Bo jeśli miasto naprawdę ma piłkarską pamięć, to najwyższy czas sprawdzić, czy ma jeszcze piłkarskie serce.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Światowy Dzień Piłki Nożnej. Gdy futbol przestaje być tylko grą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55273,swiatowy-dzien-pilki-noznej-gdy-futbol-przestaje-byc-tylko-gra</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55273,swiatowy-dzien-pilki-noznej-gdy-futbol-przestaje-byc-tylko-gra</guid>
            <pubDate>Mon, 25 May 2026 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-swiatowy-dzien-pilki-noznej-gdy-futbol-przestaje-byc-tylko-gra-1779790534.png</url>
                        <title>Światowy Dzień Piłki Nożnej. Gdy futbol przestaje być tylko grą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55273,swiatowy-dzien-pilki-noznej-gdy-futbol-przestaje-byc-tylko-gra</link>
                    </image><description>Są takie chwile, gdy piłka nożna wykracza daleko poza linię boczną boiska. Przestaje być tylko wynikiem, tabelą, transferem i krzykiem z trybun. Staje się językiem, który rozumieją dzieci na podwórku w Tomaszowie Mazowieckim, kibice na stadionach Ameryki Południowej, młodzi zawodnicy z afrykańskich akademii i całe narody, które czasem nie potrafią porozumieć się przy dyplomatycznym stole, ale potrafią podać sobie piłkę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>25 maja obchodzony jest Światowy Dzień Piłki Nożnej</strong>. To stosunkowo nowe święto, bo ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dopiero w 2024 roku. Rezolucja <strong>A/RES/78/281</strong> została przyjęta 7 maja 2024 roku i proklamowała 25 maja corocznym World Football Day. ONZ wskazuje, że data nie jest przypadkowa: nawiązuje do setnej rocznicy pierwszego międzynarodowego turnieju piłkarskiego z udziałem reprezentacji wszystkich regionów świata, rozegranego podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 1924 roku.</p><h2>Od Paryża 1924 do świata podzielonego granicami</h2><p>Paryż roku 1924 miał w sobie coś z wielkiej sceny. Europa dopiero podnosiła się po katastrofie I wojny światowej, a sport — jak w dobrym filmie o nadziei po klęsce — próbował powiedzieć ludziom, że wspólnota jest jeszcze możliwa. Na olimpijskich boiskach piłka nożna zaczęła wtedy mówić pełnym, międzynarodowym głosem.</p><p>Dziś, sto lat później, ONZ wraca do tamtego symbolu. Nie po to, by opowiadać sentymentalną historię o dawnych meczach, ale by przypomnieć, że <strong>futbol ma globalny zasięg i realny wpływ na pokój, dyplomację, edukację, równość i rozwój społeczny</strong>. W rezolucji podkreślono, że piłka nożna tworzy przestrzeń współpracy, a państwa członkowskie zachęcono do wykorzystywania sportu jako narzędzia budowania lepszego świata.</p><p>To brzmi górnolotnie, ale każdy, kto choć raz widział dzieci grające na szkolnym boisku, wie, że w tej idei jest coś bardzo prostego. Piłka nie pyta o status majątkowy, nazwisko, akcent ani adres. Wystarczy bramka z plecaków, kawałek placu i ktoś, kto powie: „gramy”.</p><h2>Futbol jako narzędzie pokoju i rozwoju</h2><p>Światowy Dzień Piłki Nożnej wpisuje się w szerszą politykę ONZ dotyczącą sportu jako narzędzia rozwoju i pokoju. Jednym z takich projektów jest inicjatywa <strong>Football for the Goals</strong>, uruchomiona w lipcu 2022 roku. Jej celem jest zaangażowanie środowiska piłkarskiego w promocję <strong>Celów Zrównoważonego Rozwoju</strong>, czyli działań dotyczących m.in. edukacji, zdrowia, równości płci, walki z ubóstwem i przeciwdziałania wykluczeniu.</p><p>W praktyce oznacza to, że piłka nożna nie jest traktowana jedynie jako widowisko. Może być narzędziem edukacji, profilaktyki zdrowotnej, integracji uchodźców, przeciwdziałania rasizmowi, walki z przemocą i wzmacniania pozycji dziewcząt oraz kobiet w sporcie. To szczególnie ważne tam, gdzie szkoła, boisko czy klub sportowy bywają jedyną bezpieczną przestrzenią dla młodego człowieka.</p><p>W tej opowieści nie chodzi więc tylko o wielkie stadiony, hymn Ligi Mistrzów i idoli z plakatów. Chodzi także o lokalne kluby, trenerów społeczników, rodziców wożących dzieci na mecze, orliki, szkolne turnieje i te wszystkie małe drużyny, które w Polsce często działają bardziej siłą pasji niż budżetu.</p><h2>Tomaszowski wymiar wielkiego święta</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego <strong>Światowy Dzień Piłki Nożnej</strong> może być czymś więcej niż tylko datą w kalendarzu. To dobry moment, by spojrzeć na lokalny sport nie wyłącznie przez pryzmat wyników, awansów i porażek, ale także przez jego funkcję społeczną.</p><p>Na boiskach regionu spotykają się dzieci z różnych szkół, osiedli i środowisk. Jedni marzą o zawodowej karierze, inni po prostu chcą być częścią drużyny. Dla wielu młodych ludzi trening jest pierwszą lekcją odpowiedzialności: przychodzenia na czas, szacunku do przeciwnika, przyjmowania porażki, współpracy i dyscypliny. To lekcje, których nie da się wykuć z podręcznika.</p><p>W czasach, gdy młodzież coraz częściej zamyka się w świecie ekranów, lokalna piłka nożna pozostaje jednym z ostatnich prostych, zrozumiałych rytuałów wspólnoty. Jest jak refren piosenki, którą znają wszyscy — nawet jeśli każdy nuci ją po swojemu.</p><h2>Wielcy piłkarze, większe przesłanie</h2><p>ONZ i organizacje sportowe często przypominają, że ambasadorami społecznej roli futbolu byli i są ludzie znani na całym świecie. <strong>Pelé</strong> przez dekady symbolizował piłkę jako radość i język ponad granicami. <strong>Marta Vieira da Silva</strong>, jedna z najwybitniejszych piłkarek w historii, stała się ikoną walki o miejsce kobiet w futbolu. <strong>Didier Drogba</strong> wielokrotnie pokazywał, że autorytet sportowca może wybrzmiewać także poza boiskiem — w sprawach pokoju, solidarności i odpowiedzialności społecznej.</p><p>Ale podobną rolę, choć w mniejszej skali, odgrywają lokalni trenerzy i działacze. Ci, którzy czasem po pracy ustawiają pachołki, piorą znaczniki, rozwożą dzieci na mecze i uczą je, że przeciwnik nie jest wrogiem. W sporcie amatorskim najłatwiej zobaczyć prawdę, którą wielki futbol często gubi pod ciężarem pieniędzy: że najważniejsza jest wspólnota.</p><h2>Nie tylko święto, ale zobowiązanie</h2><p>Światowy Dzień Piłki Nożnej nie powinien być jedynie kolejną kartką z kalendarza. To raczej przypomnienie, że sport może być narzędziem dobra, ale tylko wtedy, gdy ludzie zechcą go tak używać. Piłka nożna potrafi łączyć, ale potrafi też dzielić. Może uczyć szacunku, ale bywa sceną przemocy i wykluczenia. Może promować równość, ale przez lata zamykała drzwi przed kobietami. Może budować mosty, ale wymaga odpowiedzialności klubów, federacji, samorządów, rodziców i kibiców.</p><p>Dlatego 25 maja warto mówić nie tylko o wielkich finałach i legendarnych golach. Warto mówić o dzieciach, które dzięki piłce znalazły swoje miejsce. O dziewczynkach, które mają takie samo prawo do boiska jak chłopcy. O zawodnikach z małych miejscowości, którzy uczą się, że drużyna znaczy więcej niż ego. O trenerach, którzy wiedzą, że czasem ważniejsze od wyniku jest to, czy młody człowiek wróci do domu silniejszy, spokojniejszy i bardziej pewny siebie.</p><p>Bo futbol, w najlepszej wersji, jest jak dobra literatura i dobre kino: opowiada o upadkach, powrotach, wspólnocie, nadziei i walce do ostatniego gwizdka.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bieg Trzeźwości w Tomaszowie Mazowieckim połączył mieszkańców wokół aktywności i integracji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55272,bieg-trzezwosci-w-tomaszowie-mazowieckim-polaczyl-mieszkancow-wokol-aktywnosci-i-integracji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55272,bieg-trzezwosci-w-tomaszowie-mazowieckim-polaczyl-mieszkancow-wokol-aktywnosci-i-integracji</guid>
            <pubDate>Sun, 24 May 2026 17:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bieg-trzezwosci-w-tomaszowie-mazowieckim-polaczyl-mieszkancow-wokol-aktywnosci-i-integracji-1779636741.jpg</url>
                        <title>Bieg Trzeźwości w Tomaszowie Mazowieckim połączył mieszkańców wokół aktywności i integracji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55272,bieg-trzezwosci-w-tomaszowie-mazowieckim-polaczyl-mieszkancow-wokol-aktywnosci-i-integracji</link>
                    </image><description>W Parku Bulwary w Tomaszowie Mazowieckim odbył się „Bieg Trzeźwości” zorganizowany w ramach 38. Forum Trzeźwości. Wydarzenie pokazało, że ruch, wspólne spędzanie czasu i dobra atmosfera mogą skutecznie promować zdrowy styl życia i budować lokalną wspólnotę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sportowe spotkanie w Parku Bulwary</h2><p>W ramach 38. edycji Forum Trzeźwości w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowano wyjątkowy <strong>Bieg Trzeźwości</strong>, który przyciągnął wielu mieszkańców oraz sympatyków aktywnego stylu życia. Uczestnicy spotkali się w malowniczej przestrzeni Parku Bulwary, gdzie od początku panowała życzliwa, pełna energii atmosfera. Nie zabrakło sportowych emocji, uśmiechów i poczucia, że jest to wydarzenie ważne nie tylko dla biegaczy, lecz także dla całej lokalnej społeczności.</p><p>Takie inicjatywy pokazują, że aktywność fizyczna może być czymś więcej niż tylko formą rekreacji. Staje się także pretekstem do spotkania, rozmowy i wspólnego przeżywania wartości, które wzmacniają więzi między mieszkańcami. W Tomaszowie Mazowieckim wydarzenie miało wyraźny wymiar społeczny i profilaktyczny, a jego otwarty charakter sprawił, że każdy mógł poczuć się częścią tej inicjatywy.</p><h2>Aktywność jako pozytywna alternatywa</h2><p>Przesłanie biegu było jasne: <strong>ruch, integracja i świadome wybory</strong> mogą stanowić realną alternatywę dla nałogów. Właśnie na tym od lat opiera się idea Forum Trzeźwości, które promuje odpowiedzialne postawy, zdrowy styl życia oraz budowanie środowiska sprzyjającego wzajemnemu wsparciu. Bieg stał się więc nie tylko wydarzeniem sportowym, ale również ważnym głosem w lokalnej dyskusji o profilaktyce i codziennych wyborach.</p><p>Wspólne pokonywanie trasy miało symboliczny wymiar. Pokazywało, że droga do dobrych nawyków i wewnętrznej równowagi często zaczyna się od prostych kroków: obecności, zaangażowania i chęci bycia razem. To właśnie takie wydarzenia pomagają tworzyć silną i świadomą społeczność, w której zdrowie fizyczne i psychiczne staje się wspólną wartością.</p><h2>Liczyła się wspólnota i dobra atmosfera</h2><p>Choć sportowa rywalizacja była jednym z elementów wydarzenia, najważniejsze okazały się <strong>wspólnota, aktywność i dobra zabawa</strong>. Organizatorzy oraz uczestnicy wspólnie stworzyli atmosferę, która sprzyjała otwartości i pozytywnej energii. Dla wielu osób sam udział był już powodem do satysfakcji i dowodem na to, że lokalne inicjatywy potrafią skutecznie angażować mieszkańców w wartościowe działania.</p><p>Słowa podziękowania należą się wszystkim, którzy pojawili się na starcie i włączyli się w to wydarzenie. Ich obecność pokazała, że Tomaszów Mazowiecki chętnie wspiera inicjatywy promujące zdrowie, integrację i odpowiedzialne postawy społeczne. Organizatorzy zapowiadają kolejne spotkania w ramach Forum Trzeźwości, co pozwala mieć nadzieję, że podobnych wydarzeń będzie w mieście jeszcze więcej.</p><h2>Forum Trzeźwości z ważnym lokalnym przesłaniem</h2><p>38. Forum Trzeźwości to kolejny przykład na to, że działania o charakterze społecznym i profilaktycznym mogą przybierać atrakcyjną, angażującą formę. Zamiast ograniczać się do samych haseł, organizatorzy postawili na praktykę: wspólny ruch, spotkanie w przyjaznej przestrzeni i budowanie dobrych skojarzeń wokół zdrowego stylu życia. To podejście, które szczególnie mocno wybrzmiewa na poziomie lokalnym, gdzie znaczenie mają bezpośrednie relacje i konkretne doświadczenia.</p><p>Bieg Trzeźwości w Parku Bulwary pokazał, że mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego są otwarci na inicjatywy łączące profilaktykę z aktywnością i integracją. Właśnie dzięki takim wydarzeniom idee promowane przez Forum Trzeźwości zyskują realny wymiar i stają się częścią codziennego życia miasta.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Finał siatkarskiej rywalizacji w Arenie Lodowej. Tomaszów gościł młodych zawodników z całej Polski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55264,final-siatkarskiej-rywalizacji-w-arenie-lodowej-tomaszow-goscil-mlodych-zawodnikow-z-calej-polski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55264,final-siatkarskiej-rywalizacji-w-arenie-lodowej-tomaszow-goscil-mlodych-zawodnikow-z-calej-polski</guid>
            <pubDate>Sat, 23 May 2026 23:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-final-siatkarskiej-rywalizacji-w-arenie-lodowej-tomaszow-goscil-mlodych-zawodnikow-z-calej-polski-1779738382.jpg</url>
                        <title>Finał siatkarskiej rywalizacji w Arenie Lodowej. Tomaszów gościł młodych zawodników z całej Polski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55264,final-siatkarskiej-rywalizacji-w-arenie-lodowej-tomaszow-goscil-mlodych-zawodnikow-z-calej-polski</link>
                    </image><description>W Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim zakończyła się rywalizacja w piłce siatkowej mężczyzn w ramach XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026. Przez trzy dni obiekt był areną zmagań najlepszych młodych siatkarzy z kraju.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Trzy dni turnieju w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>W tomaszowskiej Arenie Lodowej odbyło się oficjalne zakończenie rywalizacji w piłce siatkowej mężczyzn podczas <strong>XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026</strong>. Jak wynika z informacji przekazanych przez Tomaszowskie Centrum Sportu, przez trzy dni obiekt tętnił sportowymi emocjami, a na parkiecie oglądaliśmy najlepszych młodych siatkarzy z całej Polski.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego była to kolejna okazja do pokazania, że lokalna infrastruktura sportowa może być miejscem wydarzeń o ponadlokalnym znaczeniu. Tego typu turnieje to nie tylko rywalizacja o medale, ale również promocja miasta jako gospodarza dużych imprez młodzieżowych, organizowanych z udziałem zawodników, trenerów, działaczy i kibiców.</p><h2>Oficjalne zakończenie i wręczenie nagród</h2><p>Finał wydarzenia miał uroczysty charakter. W oficjalnym zakończeniu turnieju oraz ceremonii wręczenia nagród uczestniczyli przedstawiciele samorządu, organizacji sportowych i gospodarza obiektu. Obecni byli między innymi Luiza Staszczak-Gąsiorek, dyrektor Departamentu Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego i przewodnicząca komitetu organizacyjnego olimpiady, zastępca prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego Tomasz Migała, a także reprezentanci środowiska siatkarskiego i władz sportowych regionu.</p><p>W gronie osób wręczających nagrody znaleźli się również Aneta Olszycka, Zbigniew Świercz, Tomasz Łuczkowski, Roman Derks, Katarzyna Cyniak oraz Jarosław Miałkowski. W wydarzeniu uczestniczył także środkowy reprezentacji Polski Jakub Nowak. Taka obsada ceremonii podkreśliła rangę turnieju i pokazała, że młodzieżowa siatkówka pozostaje ważnym elementem sportowego kalendarza województwa i kraju.</p><h2>Znaczenie wydarzenia dla miasta i młodych sportowców</h2><p>Choć najważniejsze rozstrzygnięcia zapadły na boisku, równie istotny był wymiar organizacyjny i społeczny całego przedsięwzięcia. Zawody tej skali budują doświadczenie młodych zawodników, pozwalają im rywalizować pod presją dużej imprezy i dają szansę na zaprezentowanie się przed szerszym gronem obserwatorów sportu.</p><p>Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego istotne jest także to, że Arena Lodowa po raz kolejny potwierdziła swoją funkcję wielozadaniowego obiektu, zdolnego do goszczenia wydarzeń wykraczających poza swoją podstawową specjalizację. To ważny sygnał dla mieszkańców i środowiska sportowego: miasto dysponuje przestrzenią, która może skutecznie służyć zarówno lokalnym inicjatywom, jak i turniejom o zasięgu ogólnopolskim.</p><p>Organizatorzy podziękowali drużynom, trenerom, sztabom szkoleniowym oraz kibicom za stworzenie atmosfery, która przez trzy dni towarzyszyła zawodom. Właśnie ten element często przesądza o tym, jak zapamiętywane są młodzieżowe imprezy sportowe. Oprócz wyników liczy się bowiem także doświadczenie wspólnoty, emocji i sportowej mobilizacji, które dla wielu uczestników stają się częścią dalszej drogi w sporcie.</p><h2>Arena Lodowa znów w centrum sportowych wydarzeń</h2><p>Zakończenie siatkarskiej części olimpiady pokazało, że Tomaszów Mazowiecki potrafi odnaleźć się w roli gospodarza dużych wydarzeń sportowych. Dla miasta to wizerunkowy atut, a dla mieszkańców kolejny dowód na to, że lokalne obiekty mogą przyciągać wartościowe imprezy i budować sportową markę regionu.</p><p>W praktyce takie wydarzenia wzmacniają lokalne życie publiczne, integrują środowiska i przypominają, że sport młodzieżowy ma znaczenie wykraczające poza sam wynik. To inwestycja w aktywność, ambicję i rozwój kolejnego pokolenia zawodników, którzy dziś rywalizują w ogólnopolskich turniejach, a jutro mogą stanowić o sile polskiej siatkówki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa sobota w skrócie. Pajor jak królowa finału, Zmarzlik liderem świata, Ekstraklasa zamknęła sezon]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55261,sportowa-sobota-w-skrocie-pajor-jak-krolowa-finalu-zmarzlik-liderem-swiata-ekstraklasa-zamknela-sezon</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55261,sportowa-sobota-w-skrocie-pajor-jak-krolowa-finalu-zmarzlik-liderem-swiata-ekstraklasa-zamknela-sezon</guid>
            <pubDate>Sat, 23 May 2026 22:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowa-sobota-w-skrocie-pajor-jak-krolowa-finalu-zmarzlik-liderem-swiata-ekstraklasa-zamknela-s-1779570029.png</url>
                        <title>Sportowa sobota w skrócie. Pajor jak królowa finału, Zmarzlik liderem świata, Ekstraklasa zamknęła sezon</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55261,sportowa-sobota-w-skrocie-pajor-jak-krolowa-finalu-zmarzlik-liderem-swiata-ekstraklasa-zamknela-sezon</link>
                    </image><description>Sobota, 23 maja, godz. 22.00. To był dzień, w którym sport znów napisał kilka zupełnie różnych scenariuszy: od wielkiej europejskiej nocy Ewy Pajor, przez praskie podium Bartosza Zmarzlika, po ostatnie rozstrzygnięcia w Ekstraklasie. Było trochę jak w dobrze zmontowanym filmie sportowym — radość, nerwy, ostatnie minuty, medale, spadki i awanse.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Ewa Pajor z Ligą Mistrzyń. Polski wieczór w Oslo</h3><p>Największym polskim wydarzeniem dnia był finał <strong>piłkarskiej Ligi Mistrzyń</strong> w Oslo. <strong>Ewa Pajor zdobyła dwie bramki</strong>, a jej FC Barcelona rozbiła Olympique Lyon 4:0. Polka zakończyła rozgrywki z dorobkiem 11 trafień i została królową strzelczyń. Co ważne — to jej pierwszy triumf w tych elitarnych rozgrywkach.</p><p>To historia z tych, które lubią kibice: zawodniczka przez lata pukała do drzwi największego europejskiego triumfu, aż w końcu nie tylko weszła na salony, ale zrobiła to z przytupem. Jak wejście bohaterki w ostatnim akcie filmu — cisza, światło reflektorów i dwa ciosy, po których Lyon już się nie podniósł.</p><h3>Zmarzlik trzeci w Pradze, ale pierwszy w klasyfikacji</h3><p>Na żużlowym torze w Pradze <strong>Bartosz Zmarzlik</strong> zajął trzecie miejsce w drugiej eliminacji Grand Prix. W finale lepsi byli Duńczyk <strong>Leon Madsen</strong> i Australijczyk <strong>Brady Kurtz</strong>, ale Polak objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata.</p><p>Zmarzlik nie wygrał wieczoru, ale wygrał coś równie ważnego — pozycję strategiczną. W żużlu, jak w szachach rozgrywanych przy prędkości ponad 100 km/h, czasem trzecie miejsce jest ruchem, który ustawia całą partię.</p><h3>Ekstraklasa zamknęła sezon. Górnik wicemistrzem, Lechia spada</h3><p>W piłkarskiej <strong>Ekstraklasie</strong> zapadły ostatnie rozstrzygnięcia sezonu 2025/26. <strong>Górnik Zabrze został wicemistrzem Polski</strong>, <strong>Lechia Gdańsk</strong> pożegnała się z najwyższą klasą rozgrywkową, a <strong>GKS Katowice</strong> wywalczył prawo gry w europejskich pucharach.</p><p>Królem strzelców został <strong>Tomas Bobcek</strong> z Lechii Gdańsk, który zakończył sezon z 20 golami. To gorzki paradoks futbolu: najlepszy snajper ligi schodzi ze sceny razem z drużyną spadającą do 1. ligi. Takie historie zna piłka od zawsze — indywidualny blask nie zawsze ratuje zespół przed ciemnością tabeli.</p><h3>Hull City wraca do Premier League</h3><p>Na Wembley dramat rozstrzygnął się w doliczonym czasie gry. <strong>Hull City pokonało Middlesbrough 1:0</strong> w finale baraży o awans do Premier League, a zwycięskiego gola strzelił <strong>Oli McBurnie</strong>. „Tygrysy” wracają do angielskiej elity po latach przerwy.</p><p>To był klasyczny angielski finał barażowy: dużo napięcia, wielka stawka i bramka w chwili, gdy część kibiców mentalnie szykowała się już na dogrywkę.</p><h3>Siatkarska sobota na biało-czerwono</h3><p>Bardzo dobrze zaprezentowały się polskie reprezentacje siatkarskie. <strong>Polscy siatkarze pokonali Bułgarię 3:0</strong> w Katowicach w turnieju Silesia Cup. Z kolei <strong>polskie siatkarki wygrały z Serbią 3:0</strong> podczas turnieju towarzyskiego w Genui i w niedzielę mają zagrać z Włoszkami.</p><p>To wyniki towarzyskie, ale w siatkówce nawet takie mecze bywają jak próba generalna przed premierą. Trenerzy sprawdzają ustawienia, zawodnicy szukają rytmu, a kibice — pierwszych sygnałów, czy lato znów będzie biało-czerwone.</p><h3>Lekkoatletyka, tenis stołowy, kolarstwo, F1 i NBA</h3><p>W mityngu Diamentowej Ligi w Xiamen <strong>Maria Andrejczyk</strong> w rzucie oszczepem i <strong>Maria Żodzik</strong> w skoku wzwyż zajęły czwarte miejsca. Kapitalny wynik uzyskała Chinka <strong>Yan Ziyi</strong>, która rzuciła oszczepem 71,74 m — to drugi rezultat w historii tej konkurencji.</p><p>W kobiecej Lidze Mistrzyń tenisistek stołowych <strong>KTS Enea Siarkopol Tarnobrzeg</strong> pokonał TTC Berlin Eastside 3:0 i zameldował się w wielkim finale. Rywalem będzie Metz TT.</p><p>W kolarstwie <strong>Jonas Vingegaard</strong> wygrał 14. etap Giro d’Italia z Aosty do Pila w Gressan i został liderem klasyfikacji generalnej. Było to jego trzecie etapowe zwycięstwo w tej edycji wyścigu.</p><p>W Formule 1 sprint przed Grand Prix Kanady wygrał <strong>George Russell</strong> z Mercedesa. Drugi był <strong>Lando Norris</strong>, a trzeci <strong>Andrea Kimi Antonelli</strong>, lider klasyfikacji generalnej.</p><p>W NBA <strong>San Antonio Spurs</strong> przegrali z <strong>Oklahoma City Thunder</strong> 108:123 w trzecim meczu finału Konferencji Zachodniej. Thunder prowadzą w serii 2-1.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew zostaje w Ekstraklasie. Łódzki finał nerwów, słupków i jednego pięknego gola]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55255,widzew-zostaje-w-ekstraklasie-lodzki-final-nerwow-slupkow-i-jednego-pieknego-gola</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55255,widzew-zostaje-w-ekstraklasie-lodzki-final-nerwow-slupkow-i-jednego-pieknego-gola</guid>
            <pubDate>Sat, 23 May 2026 20:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-zostaje-w-ekstraklasie-lodzki-final-nerwow-slupkow-i-jednego-pieknego-gola-1779714260.png</url>
                        <title>Widzew zostaje w Ekstraklasie. Łódzki finał nerwów, słupków i jednego pięknego gola</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55255,widzew-zostaje-w-ekstraklasie-lodzki-final-nerwow-slupkow-i-jednego-pieknego-gola</link>
                    </image><description>Widzew Łódź pokonał Piasta Gliwice 2:1 w meczu ostatniej kolejki Ekstraklasy i zapewnił sobie utrzymanie bez oglądania się na wyniki innych spotkań. Przy al. Piłsudskiego długo pachniało dramatem w stylu ostatnich scen sportowego thrillera: najpierw szybki gol Angela Baeny, później efektowny rajd Mariusza Fornalczyka, a na końcu nerwowa obrona prowadzenia po trafieniu Hugo Vallejo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Mecz o ligowy oddech</h2><p>To nie był zwykły majowy mecz, w którym piłkarze odliczają minuty do wakacji. <strong>Widzew i Piast wciąż musiały walczyć o pozostanie w Ekstraklasie</strong>, a stawka od pierwszego gwizdka Karola Arysa wisiała nad boiskiem jak ciężka chmura.</p><p>Łodzianie wiedzieli jedno: zwycięstwo daje im spokój. Remisy, kalkulatory, telefony sprawdzające wynik w Niecieczy — wszystko można było wyrzucić za burtę, jeśli tylko Widzew zrobi swoje. Piast miał sytuację nieco lepszą, bo przed ostatnią kolejką posiadał dwa punkty przewagi, ale porażka przy niekorzystnym układzie innych wyników mogła jeszcze otworzyć drzwi do katastrofy.</p><p>Na trybunach zasiadło <strong>17 661 widzów</strong>. I trudno się dziwić, bo takie mecze zapisują się w klubowej pamięci mocniej niż spokojne zwycięstwa w środku sezonu. To są spotkania, w których każdy aut, każdy rzut rożny i każda strata piłki brzmią jak werbel przed wyrokiem.</p><h2>Baena otworzył wynik. Widzew szybko złapał tlen</h2><p>Pierwsze minuty były nerwowe. Obie drużyny grały ostrożnie, jakby bały się wykonać pierwszy fałszywy ruch. Ale już w <strong>11. minucie</strong> gospodarze zadali cios.</p><p>Po dobrym zgraniu Sebastiana Bergiera w polu karnym odnalazł się <strong>Angel Baena</strong>. Hiszpan nie został należycie upilnowany i wykorzystał sytuację, dając Widzewowi prowadzenie 1:0. Stadion eksplodował, a łodzianie przez moment mogli poczuć, że lina, na której balansowali przez ostatnie tygodnie, stała się odrobinę szersza.</p><p>Piast nie zamierzał jednak pogodzić się z rolą statysty. Najgroźniejszy w pierwszej połowie był <strong>Jason Lokilo</strong>. W 21. minucie jego strzał zza pola karnego zatrzymał się na poprzeczce, a kilka minut później — po interwencji Bartłomieja Drągowskiego — piłka odbiła się od słupka. Dla kibiców Widzewa były to chwile jak z kina Hitchcocka: najpierw napięcie, potem jeszcze większe napięcie.</p><h2>Słupek ratował Piasta, Drągowski ratował Widzew</h2><p>Widzew też miał swoje okazje. W 36. minucie blisko gola był <strong>Przemysław Wiśniewski</strong> po rzucie rożnym. Chwilę później Grzegorz Tomasiewicz w ostatniej chwili uprzedził Baenę, który znów znalazł się w dogodnym miejscu. W końcówce pierwszej połowy Piast uratował słupek po szybkim rozegraniu rzutu wolnego i sytuacji Marcela Krajewskiego.</p><p>Do przerwy było 1:0, ale wynik mógł być wyższy. Mógł być też remis. Taki właśnie był ten mecz: nieczysty, nerwowy, szarpany, ale pełen napięcia. Bardziej bitwa o przetrwanie niż elegancki koncert.</p><h2>Fornalczyk z golem na wagę utrzymania</h2><p>Po zmianie stron lepiej zaczęli gliwiczanie. Zespół trenera Daniela Myśliwca próbował przyspieszyć, szukał gry kombinacyjnej, a jedną z najlepszych szans miał <strong>Oskar Leśniak</strong>. Strzał z dobrej pozycji był jednak niecelny.</p><p>W futbolu za takie niewykorzystane momenty często płaci się podwójnie. I Piast zapłacił.</p><p>W <strong>56. minucie</strong> piłkę przejął <strong>Mariusz Fornalczyk</strong>, ruszył indywidualnie i podwyższył prowadzenie Widzewa na 2:0. Był to jego pierwszy gol w barwach łódzkiego klubu — i od razu taki, który może być wspominany długo. Nie tylko ze względu na urodę akcji, ale przede wszystkim ze względu na jej ciężar gatunkowy. To była bramka, po której Widzew mógł już niemal dotknąć utrzymania.</p><h2>Vallejo dał Piastowi nadzieję</h2><p>Piast odpowiedział osiem minut później. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył <strong>Hugo Vallejo</strong> i głową pokonał Bartłomieja Drągowskiego. Od <strong>64. minuty</strong> było 2:1, a mecz wrócił na krawędź.</p><p>Gliwiczanie mieli więcej z gry w końcówce, ale Widzew bronił się konsekwentnie. Nie było w tym wielkiej finezji, ale była determinacja. Taka, która w meczach o utrzymanie bywa ważniejsza niż wszystkie taktyczne rysunki na tablicy.</p><p>W doliczonym czasie gry Widzew mógł jeszcze zamknąć spotkanie, lecz <strong>Bartłomiej Pawłowski</strong> w dobrej sytuacji źle trafił w piłkę. To jednak nie zmieniło najważniejszego: po ostatnim gwizdku gospodarze mogli odetchnąć.</p><h2>Widzew i Piast zostają w Ekstraklasie</h2><p><strong>Widzew Łódź wygrał 2:1 i utrzymał się w Ekstraklasie.</strong> Piast, mimo porażki, również pozostaje w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dla obu klubów ten sezon kończy się więc bez spadku, choć w Łodzi radość była znacznie bardziej wyrazista. Gospodarze sami wyrwali sobie bezpieczeństwo, nie czekając na łaskę innych boisk.</p><p>W sporcie takie wieczory mają swoją szczególną dramaturgię. Nie zawsze rodzą legendy, czasem po prostu ratują sezon. Ale dla kibiców Widzewa to zwycięstwo miało smak czegoś więcej niż trzech punktów. Miało smak powietrza po długim zanurzeniu.</p><h2>Widzew Łódź – Piast Gliwice 2:1 (1:0)</h2><p><strong>Bramki:</strong><br>1:0 Angel Baena 11’<br>2:0 Mariusz Fornalczyk 56’<br>2:1 Hugo Vallejo 64’</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Marcel Krajewski — Widzew; Jakub Lewicki — Piast.<br><strong>Sędzia:</strong> Karol Arys ze Szczecina.<br><strong>Widzów:</strong> 17 661.</p><p><strong>Widzew Łódź:</strong> Bartłomiej Drągowski — Marcel Krajewski, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Samuel Kozlovsky /88. Christopher Cheng/ — Angel Baena, Juljan Shehu /81. Mateusz Żyro/, Lindon Selahi, Fran Alvarez /94. Stelios Andreou/, Mariusz Fornalczyk /81. Bartłomiej Pawłowski/ — Sebastian Bergier /88. Andi Zeqiri/.</p><p><strong>Piast Gliwice:</strong> Dominik Holec — Filip Borowski /46. Emmanuel Twumasi/, Juande Rivas, Igor Drapiński, Jakub Lewicki — Jason Lokilo, Patryk Dziczek, Grzegorz Tomasiewicz /46. Oskar Leśniak/, Hugo Vallejo /89. Michał Chrapek/ — Jorge Felix /79. Andreas Katsantonis/, Gierman Barkowskij /58. Leandro Sanca/.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Olimpiada młodzieży otwarta. Tomaszów Mazowiecki na mapie „Łódzkie 2026”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55234,olimpiada-mlodziezy-otwarta-tomaszow-mazowiecki-na-mapie-lodzkie-2026</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55234,olimpiada-mlodziezy-otwarta-tomaszow-mazowiecki-na-mapie-lodzkie-2026</guid>
            <pubDate>Fri, 22 May 2026 19:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-olimpiada-mlodziezy-otwarta-tomaszow-mazowiecki-na-mapie-lodzkie-2026-1779470905.png</url>
                        <title>Olimpiada młodzieży otwarta. Tomaszów Mazowiecki na mapie „Łódzkie 2026”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55234,olimpiada-mlodziezy-otwarta-tomaszow-mazowiecki-na-mapie-lodzkie-2026</link>
                    </image><description>XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży „Łódzkie 2026” została oficjalnie otwarta. W gronie miast gospodarzy znalazł się także Tomaszów Mazowiecki, który będzie współtworzył jedno z najważniejszych wydarzeń sportu młodzieżowego w kraju.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Region gospodarzem dużego sportowego wydarzenia</h2><p>XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży „Łódzkie 2026” oficjalnie wystartowała, a województwo łódzkie na kilka dni stanie się centrum krajowej rywalizacji młodych sportowców. To jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu sportu młodzieżowego, skupiające reprezentacje wojewódzkie, trenerów, sędziów i działaczy z całej Polski.</p><p>Z przekazanych informacji wynika, że w zawodach udział weźmie łącznie <strong>3934 osób</strong>. W tej grupie znajduje się <strong>2805 zawodniczek i zawodników</strong>, <strong>747 trenerów</strong>, <strong>350 sędziów</strong> oraz <strong>32 delegatów polskich związków sportowych</strong>. Skala wydarzenia pokazuje, że nie jest to jedynie seria turniejów, ale duże, wieloośrodkowe przedsięwzięcie organizacyjne i promocyjne dla całego regionu.</p><p>Młodzi sportowcy będą walczyć o medale w <strong>20 dyscyplinach halowych</strong>. To oznacza nie tylko wysoki poziom sportowy, ale także dużą różnorodność konkurencji, które przyciągną uwagę kibiców śledzących rozwój najbardziej utalentowanej młodzieży w kraju.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki w gronie miast gospodarzy</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego szczególnie istotne jest to, że miasto znalazło się wśród gospodarzy olimpiady. Rywalizacja ma toczyć się w kilku ośrodkach województwa łódzkiego, między innymi w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, Spale, Wieluniu, Kleszczowie, Rawie Mazowieckiej oraz właśnie w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Obecność miasta na tej mapie potwierdza jego znaczenie w regionalnym sporcie i organizacji wydarzeń o ponadlokalnym zasięgu. Dla mieszkańców to również okazja, by zobaczyć z bliska sportową młodzieżową czołówkę i przekonać się, jak wygląda rywalizacja na wysokim poziomie jeszcze przed wejściem zawodników do seniorskiego sportu.</p><p>W lokalnym kontekście ma to także wymiar promocyjny. Duże imprezy sportowe budują rozpoznawalność miasta, wzmacniają jego wizerunek jako miejsca aktywnego i otwartego na wydarzenia publiczne, a przy okazji angażują kibiców, instytucje i zaplecze organizacyjne.</p><h2>Nie tylko medale, ale też impuls dla lokalnej społeczności</h2><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży to wydarzenie, które wykracza poza samą klasyfikację medalową. Dla młodych uczestników jest sprawdzianem sportowych umiejętności, odporności psychicznej i przygotowania do dalszej kariery. Dla trenerów i środowisk sportowych to z kolei ważny punkt oceny potencjału zawodniczek i zawodników z całego kraju.</p><p>Z perspektywy miasta i regionu podobne zawody mają jeszcze jeden wymiar: integrują publiczność wokół pozytywnych emocji i pokazują sport jako wspólne dobro. Organizatorzy zapraszają kibiców na trybuny, podkreślając, że <strong>wstęp na wydarzenia jest wolny</strong>. To ważna informacja dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic, którzy chcą uczestniczyć w imprezie bez dodatkowych kosztów.</p><p>Można się spodziewać, że najbliższe dni przyniosą wiele sportowych emocji, a sama olimpiada będzie jednym z ważniejszych akcentów tegorocznego życia sportowego w regionie. Dla Tomaszowa Mazowieckiego udział w tym projekcie to nie tylko organizacyjny obowiązek, ale również realna szansa na wzmocnienie lokalnej tożsamości związanej ze sportem.</p><h2>Szansa na sportowe emocje blisko domu</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa najcenniejsze może być to, że ogólnopolska impreza tej rangi dzieje się częściowo na miejscu. Takie wydarzenia zwykle ogląda się w relacjach i skrótach, tymczasem teraz można je śledzić bezpośrednio z trybun, dopingując młodych reprezentantów województw z całej Polski.</p><p>Olimpiada młodzieży często bywa także zapowiedzią przyszłych karier. To właśnie podczas takich zawodów pojawiają się nazwiska, które później trafiają do krajowej elity, a z czasem do reprezentacji seniorskich. Z tego punktu widzenia „Łódzkie 2026” to nie tylko bieżące widowisko, lecz także możliwość obserwowania sportowej przyszłości na bardzo wczesnym etapie.</p><p>Jeśli organizacja i frekwencja dopiszą, Tomaszów Mazowiecki może dodatkowo umocnić swoją pozycję jako ważny punkt na sportowej mapie regionu. A dla kibiców to po prostu dobra okazja, by przeżyć duże emocje w lokalnym wydaniu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jakub Przybyłkowicz z Tomaszowa najmłodszym debiutantem w historii reprezentacji Polski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55216,jakub-przybylkowicz-z-tomaszowa-najmlodszym-debiutantem-w-historii-reprezentacji-polski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55216,jakub-przybylkowicz-z-tomaszowa-najmlodszym-debiutantem-w-historii-reprezentacji-polski</guid>
            <pubDate>Thu, 21 May 2026 17:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jakub-przybylkowicz-z-tomaszowa-najmlodszym-debiutantem-w-historii-reprezentacji-polski-1779377150.png</url>
                        <title>Jakub Przybyłkowicz z Tomaszowa najmłodszym debiutantem w historii reprezentacji Polski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55216,jakub-przybylkowicz-z-tomaszowa-najmlodszym-debiutantem-w-historii-reprezentacji-polski</link>
                    </image><description>17-letni Jakub Przybyłkowicz z Tomaszowa Mazowieckiego zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski i zapisał się w historii krajowej siatkówki. To ważny moment nie tylko dla zawodnika, ale też dla całego lokalnego środowiska sportowego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Tomaszowianin zapisał się w historii</h2><p><strong>Jakub Przybyłkowicz</strong>, pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego, zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski w siatkówce. Do historycznego występu doszło w Sosnowcu, gdzie zespół prowadzony przez Nikolę Grbicia rozegrał towarzyskie spotkanie z Serbią. Sam debiut młodego zawodnika już przed pierwszym gwizdkiem budził duże zainteresowanie, ponieważ chodziło o jeden z najwcześniejszych występów w historii kadry narodowej.</p><p>Jak wynika z dostępnych informacji, Przybyłkowicz miał w dniu debiutu 17 lat i 13 dni. Taki wynik oznacza, że został <strong>najmłodszym debiutantem w historii reprezentacji Polski</strong>. To osiągnięcie, które wykracza poza zwykłą sportową statystykę. W praktyce oznacza bowiem, że zawodnik z Tomaszowa Mazowieckiego znalazł się w wyjątkowym gronie i już na starcie seniorskiej kariery zapisał swoje nazwisko w historii polskiej siatkówki.</p><h2>Ważny sygnał dla lokalnego środowiska</h2><p>Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego ten debiut ma znaczenie szczególne. To kolejny przykład na to, że z naszego regionu wywodzą się zawodnicy gotowi rywalizować na najwyższym poziomie. W poprzednim sezonie w seniorskiej reprezentacji zadebiutował inny Tomaszowianin, Jakub Nowak. Taki ciąg wydarzeń trudno uznać za przypadek.</p><p>Dla lokalnego sportu to bardzo mocny sygnał, że szkolenie młodych siatkarzy przynosi wymierne efekty. Obecność coraz młodszych zawodników z regionu w szerokim zapleczu reprezentacji pokazuje, że Tomaszów Mazowiecki może być kojarzony nie tylko z ambicją i pracą u podstaw, ale również z realnym wkładem w rozwój krajowej siatkówki. Dla młodszych adeptów sportu to także czytelny impuls: droga z lokalnych hal do reprezentacji Polski jest trudna, ale możliwa.</p><h2>Mecz z Serbią i cenne doświadczenie</h2><p>Spotkanie Polska – Serbia miało towarzyski charakter, ale jego poziom sportowy był bardzo wymagający. Biało-czerwoni przegrali po tie-breaku 2:3, a wynik poszczególnych setów to 25:23, 22:25, 26:28, 25:22 i 14:16. Taki przebieg meczu pokazuje, że była to wyrównana rywalizacja, w której liczył się każdy fragment gry.</p><p>Dla Jakuba Przybyłkowicza sam udział w takim spotkaniu jest bezcennym doświadczeniem. Debiut w seniorskiej reprezentacji zawsze wiąże się z presją, a występ przeciwko wymagającemu rywalowi dodatkowo podnosi rangę wydarzenia. Nawet jeśli był to dopiero pierwszy krok, to wykonany został na bardzo wysokim poziomie sportowego zaufania ze strony sztabu szkoleniowego.</p><h2>Więcej niż jednorazowy sukces</h2><p>Historyczny rekord wieku przy debiucie przyciąga uwagę, ale w tej historii równie ważne jest coś innego: potwierdzenie, że młodzi zawodnicy z regionu są dostrzegani przez selekcjonera i mogą otrzymywać szansę w seniorskiej kadrze. To nie tylko nagroda za talent, lecz także efekt systematycznej pracy, rozwoju i gotowości do wejścia na wyższy poziom rywalizacji.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to powód do dumy, a dla samego zawodnika początek nowego etapu. Rekord najmłodszego debiutanta brzmi imponująco, jednak w sporcie najważniejsze jest to, co wydarzy się później. Jeśli ten występ okaże się zapowiedzią dalszego rozwoju, Tomaszów będzie mógł mówić o kolejnym swoim przedstawicielu, który na trwałe zaznaczy obecność w polskiej siatkówce.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa środa w skrócie. Finał Ligi Europy, reforma UEFA, Górnik Podolskiego i siatkarski thriller w Sosnowcu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55210,sportowa-sroda-w-skrocie-final-ligi-europy-reforma-uefa-gornik-podolskiego-i-siatkarski-thriller-w-sosnowcu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55210,sportowa-sroda-w-skrocie-final-ligi-europy-reforma-uefa-gornik-podolskiego-i-siatkarski-thriller-w-sosnowcu</guid>
            <pubDate>Wed, 20 May 2026 22:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowa-sroda-w-skrocie-final-ligi-europy-reforma-uefa-gornik-podolskiego-i-siatkarski-thriller-1779308124.png</url>
                        <title>Sportowa środa w skrócie. Finał Ligi Europy, reforma UEFA, Górnik Podolskiego i siatkarski thriller w Sosnowcu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55210,sportowa-sroda-w-skrocie-final-ligi-europy-reforma-uefa-gornik-podolskiego-i-siatkarski-thriller-w-sosnowcu</link>
                    </image><description>Środa 20 maja przyniosła sportowy wieczór gęsty jak końcówka dogrywki: Matty Cash walczył z Aston Villą o europejskie trofeum w Stambule, UEFA zapowiedziała przebudowę Ligi Narodów, Górnik Zabrze zrobił wielki krok w stronę przejęcia przez firmę Lukasa Podolskiego, a polscy siatkarze rozpoczęli reprezentacyjny sezon pięciosetowym pojedynkiem z Serbią.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Aston Villa prowadziła do przerwy w finale Ligi Europy. Matty Cash od pierwszej minuty</h2><p>W Stambule, na stadionie Beşiktaş Park, rozgrywany był finał <strong>Ligi Europy</strong> między <strong>SC Freiburg</strong> a <strong>Aston Villą</strong>. Do przerwy angielski zespół prowadził 2:0, a w podstawowym składzie drużyny z Birmingham wystąpił reprezentant Polski <strong>Matty Cash</strong>. Pierwszego gola zdobył Youri Tielemans po rozegraniu rzutu rożnego, a w doliczonym czasie pierwszej połowy wynik podwyższył Emiliano Buendía</p><p>Dla Freiburga sam awans do finału był największym sukcesem w historii klubu, natomiast Aston Villa, prowadzona przez Unaia Emery’ego, stanęła przed szansą na pierwsze europejskie trofeum od triumfu w Pucharze Europy w 1982 roku. Polscy kibice patrzyli na ten mecz także przez pryzmat Casha, który mógł dołączyć do grona polskich piłkarzy z europejskim pucharem w dorobku.</p><h2>UEFA zmienia Ligę Narodów. Od sezonu 2028/29 będą trzy ligi po 18 drużyn</h2><p>Europejska Unia Piłkarska zatwierdziła nowy format męskich rozgrywek reprezentacyjnych, który ma wejść w życie po Euro 2028. <strong>Liga Narodów UEFA</strong> od edycji 2028/29 ma przejść z obecnego systemu czterech lig na trzy ligi po 18 zespołów. UEFA poinformowała, że reforma jest efektem przeglądu dotychczasowych rozgrywek i konsultacji z federacjami członkowskimi.</p><p>Według zapowiedzianego modelu każda z trzech lig będzie podzielona na trzy grupy po sześć zespołów. Zmiany obejmą również kwalifikacje do mistrzostw Europy i świata, które mają zostać mocniej powiązane z rankingiem oraz strukturą Ligi Narodów. UEFA tłumaczy reformę chęcią zwiększenia atrakcyjności meczów, ograniczenia spotkań bez stawki i utrzymania kalendarza reprezentacyjnego w ryzach.</p><h2>Górnik Zabrze bliżej firmy Lukasa Podolskiego</h2><p>Rada Miasta Zabrze jednogłośnie zaakceptowała sprzedaż <strong>86 procent akcji Górnika Zabrze</strong> firmie związanej z <strong>Lukasem Podolskim</strong>. Prezydent Zabrza <strong>Kamil Żbikowski</strong> mówił po decyzji radnych, że otwiera się nowy rozdział w historii klubu.</p><p>Podolski już wcześniej posiadał pakiet akcji Górnika, a według lokalnych doniesień jego celem jest przejęcie kontroli nad klubem. Pakiet należący do miasta to zdecydowana większość udziałów, dlatego decyzja radnych ma znaczenie nie tylko formalne, ale też symboliczne: jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy związanych z Zabrzem staje się centralną postacią przyszłości czternastokrotnego mistrza Polski.</p><h2>Ekstraklasa odebrała Czubakowi jednego gola</h2><p>PKO BP Ekstraklasa, po konsultacji z Kolegium Sędziów PZPN, zmieniła klasyfikację strzelca jednej z bramek w meczu <strong>Motor Lublin – Cracovia</strong> zakończonym remisem 3:3. Gola na 1:1 przypisano ostatecznie <strong>Bartoszowi Wolskiemu</strong>, a nie <strong>Karolowi Czubakowi</strong>. Oznacza to, że Czubakowi uznano w tym spotkaniu jedno trafienie, a nie dwa.&nbsp;</p><p>Decyzja ma znaczenie w walce o koronę króla strzelców. Sam mecz w Lublinie był jednym z najbardziej szalonych widowisk końcówki sezonu: Motor przegrywał 1:3, ale zdołał wyrwać remis i zapewnić sobie utrzymanie w Ekstraklasie.&nbsp;</p><h2>Polscy siatkarze zaczęli sezon od porażki z Serbią</h2><p>Reprezentacja Polski siatkarzy przegrała w Sosnowcu z Serbią 2:3 w pierwszym meczu towarzyskiego turnieju <strong>Silesia Cup</strong>. Biało-czerwoni prowadzili po pierwszym secie, potem przegrywali 1:2, doprowadzili do tie-breaka, ale w nim ulegli 14:16.</p><p>Turniej jest jednym z pierwszych sprawdzianów kadry w nowym sezonie reprezentacyjnym. W rywalizacji, obok Polski i Serbii, uczestniczą także Bułgaria i Ukraina. Po meczach w Sosnowcu zespoły przeniosą się do katowickiego Spodka, gdzie Polacy zagrają z Ukrainą i Bułgarią</p><h2>Barwińska awansowała w mistrzostwach Europy ILCA 6</h2><p>W chorwackiej Kašteli trwają mistrzostwa Europy w olimpijskich klasach ILCA 6 i ILCA 7. <strong>Agata Barwińska</strong> z MOS SSW Iława awansowała z 11. na dziewiąte miejsce w klasyfikacji ILCA 6, natomiast <strong>Magdalena Kwaśna</strong> z ChKŻ Chojnice spadła z czwartej na 11. lokatę. Regaty są jedną z najważniejszych imprez sezonu dla zawodników olimpijskich klas ILCA.&nbsp;</p><p>Barwińska broni w Chorwacji bardzo mocnej pozycji z poprzednich sezonów — w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy zdobyła srebro, co czyni ją jedną z najważniejszych postaci polskiego żeglarstwa olimpijskiego.</p><h2>Piter gra dalej w Rabacie, Kawa poza French Open</h2><p>W turnieju WTA 250 w Rabacie <strong>Katarzyna Piter</strong> i Słowenka <strong>Nika Radišić</strong> awansowały do drugiej rundy debla. Pokonały reprezentantki gospodarzy Diae El Jardi i Yasmine Kabbaj 6:4, 2:6, 10-7.</p><p>Gorzej powiodło się <strong>Katarzynie Kawie</strong> w kwalifikacjach do wielkoszlemowego French Open. Polka przegrała z Amerykanką <strong>Claire Liu</strong> 3:6, 0:6 i straciła szansę na występ w głównej drabince Roland Garros. Według statystyk meczu Kawa nie wygrała ani jednego gema przy własnym serwisie.</p><h2>Narváez znów wygrywa etap Giro d’Italia</h2><p>Ekwadorczyk <strong>Jhonatan Narváez</strong> z UAE Team Emirates-XRG wygrał 11. etap <strong>Giro d’Italia</strong> z metą w Chiavari. To już jego trzecie etapowe zwycięstwo w tegorocznym wyścigu. W bezpośredniej walce na finiszu pokonał Hiszpana <strong>Enrica Masa</strong> z Movistaru, a trzeci był Włoch <strong>Diego Ulissi</strong>. Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Portugalczyk <strong>Afonso Eulálio</strong> z Bahrain Victorious.&nbsp;</p><p>Etap prowadził przez pagórkowate tereny Ligurii i był kolejnym dowodem znakomitej formy Narváeza. Ekwadorczyk wyrasta na jednego z bohaterów tegorocznego Giro, choć walka o klasyfikację generalną pozostaje otwarta.</p><h2>Enhanced Games: igrzyska bez kontroli antydopingowej budzą sprzeciw</h2><p>W Las Vegas rusza premierowa edycja <strong>Enhanced Games</strong>, czyli zawodów, które od początku wzbudzają gwałtowne kontrowersje, ponieważ mają odbywać się bez standardowej kontroli antydopingowej. Organizatorzy zapowiadają rywalizację w pływaniu, lekkiej atletyce i podnoszeniu ciężarów, a całość przedstawiają jako eksperyment na granicy sportu, technologii i medycyny.&nbsp;</p><p>Dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej <strong>Michał Rynkowski</strong> ocenił, że idea takich zawodów jest destrukcyjna dla zasady fair play. W rozmowie z TVP Sport przestrzegał, że złudzeniem jest przekonanie, iż stosowanie substancji zakazanych może być bezpieczne.</p><p>Sportowa środa pokazała cały wachlarz współczesnego sportu: od wielkiego finału europejskich pucharów, przez reformy UEFA i klubowe przejęcia, po pytania o granice fair play. Jednego wieczoru obok siebie stanęły tradycja, pieniądze, technologia, doping i zwykła sportowa dramaturgia. Jak w dobrym felietonie — tylko wyników nikt tu nie wymyślił.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Polak rekordzistą świata w 20-krotnym Ironmanie Continuous]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55188,polak-rekordzista-swiata-w-20-krotnym-ironmanie-continuous</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55188,polak-rekordzista-swiata-w-20-krotnym-ironmanie-continuous</guid>
            <pubDate>Tue, 19 May 2026 11:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polak-rekordzista-swiata-w-20-krotnym-ironmanie-continuous-1779184822.jpg</url>
                        <title>Polak rekordzistą świata w 20-krotnym Ironmanie Continuous</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55188,polak-rekordzista-swiata-w-20-krotnym-ironmanie-continuous</link>
                    </image><description>Jurand Czabański ustanowił nowy rekord świata w 20-krotnym Ironmanie Continuous, który pozostawał nieosiągalny od blisko trzech dekad. Podczas zawodów w Brazylii Polak pokonał 4520 kilometrów w czasie 412 godzin 42 minuty 27 sekund deklasując historyczny rezultat z 1998 roku. Ten wyczyn sportowy przełoży się na realną pomoc - zgodnie z zapowiedzią, OSHEE przekaże 125 000 zł rzecz Fundacji Cancer Fighters.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W ramach morderczej rywalizacji Brasil Ultra Tri, zawodnik zmierzył się z wyzwaniem wymagającym żelaznej kondycji i odporności psychicznej. Na końcowy rezultat złożyło się 76 km pływania, 3600 km jazdy na rowerze oraz 844 km biegu - wszystko w formule ciągłej.</p><p>Polak dotarł do mety w czasie 412 godzin 42 minuty 27 sekund, co pozwoliło na poprawienie dotychczasowego rekordu świata o 24 godziny i 39 minut. Tym samym Czabański nie tylko wygrał tegoroczną edycję zawodów, ale zapisał się w historii światowego ultratriathlonu, ustanawiając jeden z najbardziej znaczących wyników wytrzymałościowych ostatnich lat.</p><p>Wyczyn w Brazylii to kolejny etap sportowej drogi, w której Czabański w zaledwie rok dokonał rzeczy z pozoru niemożliwych. Przypomnijmy, że w maju 2025 roku Polak pobił rekord świata na dystansie 10-krotnego Ironmana z wynikiem 169 godzin, 53 minuty i 33 sekundy. Zaledwie trzy miesiące później jako pierwszy człowiek na świecie, ukończył morderczy dystans 50-krotnego Ironmana Continuous, spędzając na trasie (na którą złożyło się 190 km pływania, 9000 km jazdy na rowerze i 2110 km biegu) dokładnie 1145 godzin, 40 minut i 9 sekund.</p><p><strong>Historyczne osiągnięcie Polaka</strong></p><p>20-krotny Ironman Continuous uznawany jest za jedno z najtrudniejszych wyzwań wytrzymałościowych na świecie. Zawodnicy mierzą się z dystansem odpowiadającym dwudziestu pełnym Ironmanom rozgrywanym bez przerwy - przy ograniczonym śnie, skrajnym zmęczeniu organizmu i ciągle zmieniających się warunkach pogodowych.</p><p>Dotychczasowy rekord należał do Litwina Vidmantasa Urbonasa i wynosił 437 godzin, 21 minut i 40 sekund. Wynik przez niemal trzy dekady pozostawał niepobity i dla wielu wydawał się poza zasięgiem innych sportowców. Jurand Czabański poprawił ten historyczny rezultat, potwierdzając swoją pozycję na świecie w tej dyscyplinie.</p><p>„<i>W ultratriathlonie wszystko szybko sprowadza się do prostej walki: z bólem, zmęczeniem i własną głową. Były momenty kompletnego wyczerpania, zmieniająca się pogoda, kryzysy i chwile, kiedy wszystko trzeba było układać od nowa z godziny na godzinę. W takich momentach ogromne znaczenie ma wsparcie ludzi wokół i silna głowa. Wiedziałem też, że ten start niesie za sobą coś więcej niż sportowy wynik. Świadomość, że przy okazji możemy realnie pomóc dzieciom, które zmagają się z chorobą nowotworową, i ich rodzinom, dawała dodatkową motywację, żeby iść dalej</i>” - mówi Jurand Czabański.</p><p><strong>Wsparcie dla Fundacji</strong></p><p>Juranda przez cały czas tego wyzwania wspierała marka OSHEE, dbając o jego prawidłowe nawodnienie i wsparcie organizmu na każdym kilometrze trasy.</p><p>Marka dodatkowo zadeklarowała przekazanie 5 000 zł na rzecz Fundacji Cancer Fighters za każdą godzinę, o którą zawodnik poprawi dotychczasowy rekord świata. W sumie dało to wynik 125 000 zł. Środki zostaną przeznaczone na wsparcie psychologiczne i psychiatryczne dzieci oraz ich rodziców mierzących się z chorobami onkologicznymi.</p><p><i>„Kiedy tak spektakularny sportowy wynik zamienia się w pomoc dzieciom i ich rodzicom, dzieje się coś naprawdę pięknego. Wsparcie finansowe jest oczywiście bardzo ważne, ale nie mniej liczą się obecność, pamięć i proste, szczere: jesteśmy z Wami, pamiętamy o Was i chcemy pomóc. W chorobie nowotworowej to znaczy dużo więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Dziękujemy” - mówi Marek Kopyść, prezes Fundacji Cancer Fighters.</i></p><p>OSHEE od lat aktywnie angażuje się w działania na rzecz zdrowia psychicznego. Kluczowym elementem tej strategii jest projekt OSHEE SPEAK UP, stworzony z myślą o młodych ludziach, dla których dbanie o kondycję psychiczną i przełamywanie tabu wokół emocji jest dziś kwestią priorytetową. Inicjatywa ta ma na celu budowanie przestrzeni do szczerych rozmów oraz edukację w zakresie odporności psychicznej, kompetencji niezbędnej do radzenia sobie z wyzwaniami współczesnego świata.</p><p><i>„Wyczyn Juranda Czabańskiego to coś więcej niż rekord świata, to dowód na to, że granice istnieją tylko tam, gdzie sami je wyznaczymy. W OSHEE towarzyszymy Jurandowi w jego drodze, bo w jego niezłomności, żelaznej konsekwencji i sile charakteru odnajdujemy DNA naszej marki. Wspieranie go od samego początku było dla nas naturalnym wyborem.</i></p><p><i>Jego historia idealnie rezonuje też z wartościami naszego projektu <strong>OSHEE SPEAK UP</strong>, udowadniając, że za ekstremalnym sukcesem fizycznym zawsze stoi odporność psychiczna i umiejętność radzenia sobie z kryzysem. To dla nas kluczowe - pokazujemy, że wsparcie emocjonalne jest niezbędne zarówno na trasie, jak i w codziennych zmaganiach. Jesteśmy dumni, że ten historyczny sukces nie kończy się na mecie, ale przekłada się na realną pomoc dla podopiecznych <strong>Fundacji Cancer Fighters</strong>”&nbsp;</i>- mówi Marzena Młynarczyk-Warwas, manager ds. Komunikacji PR i CSR OSHEE.</p><p><strong>OSHEE -</strong> jest międzynarodowym i niekwestionowanym liderem innowacji w kategorii produktów funkcjonalnych. W portfolio OSHEE znajdują się min. napoje izotoniczne, wody witaminowe oraz seria produktów takich jak batony musli i proteinowe. Produkty OSHEE podbijają świat - marka jest obecna już w 55 krajach na 6 kontynentach. Na rynku polskim oraz na kilku rynkach europejskich marka już od kilku lat zajmuje 1 miejsce w kategorii napojów izotonicznych i witaminowych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa niedziela pod wysokim napięciem. Polacy jadą na mundial, Lewandowski żegna Camp Nou]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55163,sportowa-niedziela-pod-wysokim-napieciem-polacy-jada-na-mundial-lewandowski-zegna-camp-nou</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55163,sportowa-niedziela-pod-wysokim-napieciem-polacy-jada-na-mundial-lewandowski-zegna-camp-nou</guid>
            <pubDate>Sun, 17 May 2026 22:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowa-niedziela-pod-wysokim-napieciem-polacy-jada-na-mundial-lewandowski-zegna-camp-nou-1779048926.png</url>
                        <title>Sportowa niedziela pod wysokim napięciem. Polacy jadą na mundial, Lewandowski żegna Camp Nou</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55163,sportowa-niedziela-pod-wysokim-napieciem-polacy-jada-na-mundial-lewandowski-zegna-camp-nou</link>
                    </image><description>Sportowa niedziela przyniosła awans polskich piłkarzy ręcznych na mundial, medal żeglarek i bolesne pożegnanie Roberta Lewandowskiego z Camp Nou. Emocji nie brakowało też w siatkówce, tenisie, Giro d’Italia i MotoGP.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Wydarzenia sportowe w skrócie — niedziela, 17 maja, godz. 22.00</strong></h2><p>To była niedziela, w której sport nie dawał odpocząć ani kibicom, ani serwisom wynikowym. Na jednej scenie mieliśmy <strong>polskich piłkarzy ręcznych</strong>, którzy po horrorze z Austrią wydarli awans na mistrzostwa świata. Na drugiej — <strong>Roberta Lewandowskiego</strong>, wychodzącego na Camp Nou z ciężarem pożegnania i całej epoki na plecach. Do tego żeglarski medal Polek, tenisowa eksplozja radości w Rzymie, siatkarski ból po tie-breaku i kolarskie Giro, które zaczyna rozkręcać się jak dobra powieść drogi.</p><h2><strong>Piłkarze ręczni z awansem. Remis, który smakował jak zwycięstwo</strong></h2><p>Największa polska radość przyszła z Olsztyna. <strong>Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych</strong> zremisowała z Austrią <strong>30:30</strong> w rewanżowym meczu barażowym i awansowała do przyszłorocznych <strong>mistrzostw świata w Niemczech</strong>. Po pierwszym spotkaniu w Grazu biało-czerwoni mieli jedną bramkę zaliczki po zwycięstwie <strong>26:25</strong>, więc w rewanżu liczył się każdy kontakt, każda obrona, każdy rzut i każde nerwowe spojrzenie na tablicę wyników.&nbsp;</p><p>To nie był spokojny marsz po awans. Polacy do przerwy przegrywali <strong>13:17</strong>, a według relacji TVP Sport w pewnym momencie Austria prowadziła już <strong>15:10</strong>. Biało-czerwoni musieli więc nie tylko grać, ale też wydostać się spod psychologicznego kamienia. Udało się. Decydujące trafienie na wagę remisu i awansu zdobył <strong>Michał Daszek</strong>, gdy trener wycofał bramkarza. To był ten rodzaj końcówki, po której kibic nie pamięta już, czy siedział, stał, czy chodził po pokoju jak bohater filmu sensacyjnego przed finałową sceną.</p><h2><strong>Żeglarski brąz Polek we Francji</strong></h2><p>Bardzo dobre wiadomości napłynęły też z Francji. <strong>Aleksandra Melzacka</strong> z YKP Gdynia i <strong>Sandra Jankowiak</strong> z OŚ AZS Poznań zdobyły w Quiberon brązowy medal <strong>żeglarskich mistrzostw świata w olimpijskiej klasie 49erFX</strong>. To wynik, który ma wagę nie tylko medalową, ale i symboliczną — w klasach olimpijskich każdy taki sukces jest sygnałem, że polskie żeglarstwo nadal potrafi trzymać kurs w stronę światowej czołówki.</p><p>W męskiej klasie <strong>49er</strong> Dominik Buksak i Mateusz Gwóźdź zajęli piąte miejsce. Blisko podium, ale w żeglarstwie „blisko” bywa czasem najbardziej gorzkim słowem. Jedna decyzja, jeden podmuch, jeden zwrot potrafi przesunąć załogę z medalu w miejsce, które sportowo jest świetne, ale emocjonalnie zostawia niedosyt.</p><h2><strong>Lewandowski na pożegnanie z Camp Nou</strong></h2><p>Wieczór w Barcelonie miał polski odcień i melancholijną temperaturę. <strong>Robert Lewandowski</strong>, który dzień wcześniej ogłosił, że po sezonie odejdzie z FC Barcelony, rozpoczął mecz z Betisem Sewilla w podstawowym składzie. Spotkanie było zapowiadane jako jego ostatni występ na Camp Nou w barwach katalońskiego klubu.&nbsp;</p><p>Do 40. minuty gospodarze prowadzili <strong>1:0</strong>. Ale wynik tego wieczoru nie był jedyną historią. Prawdziwą opowieścią było pożegnanie. Lewandowski przez cztery lata w Barcelonie zapisał rozdział pełen bramek, tytułów i wysokich oczekiwań. Według relacji hiszpańskich i międzynarodowych mediów trener Hansi Flick potwierdzał, że Polak zacznie mecz, podkreślając jego profesjonalizm i znaczenie dla drużyny.&nbsp;</p><p>To musiał być dziwny wieczór: stadion, który potrafi kochać i rozliczać z taką samą intensywnością, żegnał napastnika, który przez lata był maszyną do goli, a jednak zawsze grał też przeciwko czasowi. Bo wielcy piłkarze odchodzą dwa razy — najpierw z klubu, potem z wyobraźni kibiców. Lewandowski jest jeszcze między jednym a drugim.</p><h2><strong>Ekstraklasa: walka o wicemistrzostwo i Europę wciąż otwarta</strong></h2><p>W <strong>piłkarskiej ekstraklasie</strong> sezon wszedł w fazę, w której tabela przypomina szachownicę po nerwowej partii. Na kolejkę przed końcem aż trzy drużyny zachowują szansę na drugie miejsce, premiowane grą w eliminacjach Ligi Mistrzów. W niedzielę swojej okazji nie wykorzystała <strong>Jagiellonia Białystok</strong>, która zremisowała w Katowicach z <strong>GKS-em 2:2</strong> i nie wróciła na pozycję wicelidera.&nbsp;</p><p>To był mecz dobry, otwarty, z emocjami po obu stronach, ale dla Jagiellonii remis miał posmak straconej szansy. GKS z kolei pozostaje bardzo blisko miejsca dającego grę w europejskich pucharach. Katowice dostały więc spotkanie, które miało ciężar nie tylko ligowy, ale niemal egzystencjalny: o to, kto za chwilę będzie pisał swoje lato w Europie.</p><h2><strong>Projekt Warszawa bez medalu w Lidze Mistrzów</strong></h2><p>Bolesny wieczór przeżyli siatkarze <strong>PGE Projektu Warszawa</strong>. W meczu o trzecie miejsce turnieju finałowego <strong>Ligi Mistrzów w Turynie</strong> przegrali z tureckim <strong>Ziraatem Bankkart Ankara 2:3</strong>. Sety: <strong>25:20, 23:25, 25:13, 23:25, 11:15</strong>. Warszawianie byli o krok od podium, ale tie-break bywa okrutny — krótki jak wyrok, gwałtowny jak ostatnia scena dramatu.</p><p>Sam udział Projektu w Final Four był historyczny, bo w Turynie występowały aż dwie polskie drużyny: warszawski zespół oraz <strong>Aluron CMC Warta Zawiercie</strong>. Turniej finałowy odbywa się w dniach 16–17 maja, a stawką wieczoru był również finał z udziałem Warty Zawiercie przeciwko broniącej tytułu <strong>Sir Sicoma Monini Perugia</strong>.</p><h2><strong>Sinner wygrał w Rzymie. Włoch po 50 latach znów królem Foro Italico</strong></h2><p>W Rzymie historia dostała włoski akcent. <strong>Jannik Sinner</strong> wygrał turniej <strong>ATP Masters 1000</strong> na kortach ziemnych, pokonując w finale Norwega <strong>Caspera Ruuda 6:4, 6:4</strong>. To pierwszy Włoch od 1976 roku, który zwyciężył w tej imprezie w singlu mężczyzn.</p><p>To nie był tylko kolejny triumf lidera rankingu. To był wieczór narodowej euforii. Włoch w Rzymie, na ziemi, przed własną publicznością — takie historie sport pisze rzadko, ale gdy już pisze, robi to grubym piórem. Sinner wygrał mecz w <strong>1 godzinę i 44 minuty</strong>, kontrolując finał dojrzałością zawodnika, który przestał być obietnicą, a stał się punktem odniesienia dla reszty świata.&nbsp;</p><h2><strong>Giro d’Italia: Vingegaard wygrał etap, Eulalio nadal w różu</strong></h2><p>Na trasie <strong>Giro d’Italia</strong> dziewiąty etap wygrał <strong>Jonas Vingegaard</strong> z ekipy Visma-Lease a Bike. Duńczyk triumfował na odcinku liczącym <strong>184 km</strong>, z metą w stacji narciarskiej <strong>Corno alle Scale</strong>. Różową koszulkę lidera zachował Portugalczyk <strong>Afonso Eulalio</strong> z Bahrain Victorious.</p><p>Tegoroczne Giro od początku zapowiadano jako wyścig, w którym Vingegaard będzie jednym z głównych aktorów walki o zwycięstwo w trzecim Wielkim Tourze w karierze. Eurosport pisał przed startem, że Duńczyk jasno deklarował ambicję wygrania włoskiego wyścigu.</p><p>Giro ma w sobie coś z kina drogi: codziennie inna sceneria, inne cierpienie, inny bohater dnia. A prawdziwa selekcja dopiero się zaczyna.</p><h2><strong>Skorupski wrócił między słupki i od razu wygrał</strong></h2><p>Po dwóch miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją <strong>Łukasz Skorupski</strong> rozegrał pełne spotkanie w bramce Bolonii. Jego zespół wygrał na wyjeździe z <strong>Atalantą Bergamo 1:0</strong> w 37. kolejce Serie A. W drużynie gospodarzy do 63. minuty grał <strong>Nicola Zalewski</strong>.</p><p>Dla bramkarza powrót po kontuzji to zawsze osobna bitwa. Nie wystarczy wejść na boisko — trzeba znowu poczuć tempo, kontakt, timing, zapach pola karnego. Skorupski wrócił w najlepszy możliwy sposób: z pełnym meczem i zwycięstwem.</p><h2><strong>Bruno Fernandes zrównał się z legendami Premier League</strong></h2><p>W Anglii swój wielki moment miał <strong>Bruno Fernandes</strong>. Portugalczyk z Manchesteru United w meczu z Nottingham Forest, wygranym przez jego zespół <strong>3:2</strong>, zanotował <strong>20. asystę w sezonie Premier League</strong>. Tym samym wyrównał rekord należący do Thierry’ego Henry’ego i Kevina De Bruyne.&nbsp;</p><p>To liczba, która w piłce ma elegancję dobrze napisanego zdania. Dwadzieścia asyst oznacza dwadzieścia momentów, w których ktoś inny mógł zostać strzelcem, ale to Fernandes podał zapalnik. W czasach, gdy futbol coraz częściej mierzy się algorytmami, taki rekord nadal opowiada prostą historię: o wizji, precyzji i odpowiedzialności za ostatnie podanie.</p><h2><strong>MotoGP: chaos w Katalonii i zwycięstwo Di Giannantonio</strong></h2><p>W <strong>MotoGP</strong> Grand Prix Katalonii wygrał <strong>Fabio Di Giannantonio</strong> na Ducati. Wyścig w Barcelonie był jednak bardziej bitwą o przetrwanie niż klasycznym ściganiem. Hiszpańskie media relacjonowały liczne incydenty i przerwania rywalizacji, a Joan Mir, który minął linię mety jako drugi, otrzymał karę czasową za nieprawidłowe ciśnienie w oponach i spadł w klasyfikacji.&nbsp;</p><p>To był dzień, w którym wynik nie przykrył grozy toru. Gdy motocykle lecą na granicy fizyki, każdy błąd może wyglądać jak urwana scena z filmu, którego nikt nie chciałby oglądać na żywo. Di Giannantonio wygrał, ale największą ulgą były informacje, że zawodnicy po najpoważniejszych wypadkach pozostali poza bezpośrednim zagrożeniem życia.&nbsp;</p><h2><strong>Niedziela pełna ciężaru</strong></h2><p>Ta sportowa niedziela miała wiele twarzy. Była radość polskich szczypiornistów, którzy nie pękli, choć Austria mocno trzymała ich za gardło. Był medal polskich żeglarek. Był Lewandowski, który na Camp Nou zamykał rozdział większy niż jeden sezon. Była siatkarska gorycz, tenisowa włoska euforia, kolarska wspinaczka, angielski rekord asyst i motocyklowy chaos w Katalonii.</p><p>Sport znów zrobił to, co potrafi najlepiej: w kilka godzin zmieścił triumf, żal, strach, dumę i pożegnanie. Jakby ktoś jednym ruchem pilota przełączał kanały między dramatem, dokumentem, thrillerem i koncertem zwycięstwa.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Kempski jak wyrok. Lechia Tomaszów pewnie ograła Świt i wskoczyła na ósme miejsce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55161,kempski-jak-wyrok-lechia-tomaszow-pewnie-ograla-swit-i-wskoczyla-na-osme-miejsce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55161,kempski-jak-wyrok-lechia-tomaszow-pewnie-ograla-swit-i-wskoczyla-na-osme-miejsce</guid>
            <pubDate>Sun, 17 May 2026 20:27:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kempski-jak-wyrok-lechia-tomaszow-pewnie-ograla-swit-i-wskoczyla-na-osme-miejsce-1779042923.png</url>
                        <title>Kempski jak wyrok. Lechia Tomaszów pewnie ograła Świt i wskoczyła na ósme miejsce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55161,kempski-jak-wyrok-lechia-tomaszow-pewnie-ograla-swit-i-wskoczyla-na-osme-miejsce</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0. Dwa gole Mateusza Kempskiego, poprzeczki po obu stronach i akcja Piotra Gębali, po której stadion mógł tylko bić brawo</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie mecze, które nie potrzebują fajerwerków przez dziewięćdziesiąt minut. Wystarczy, że mają bohatera, dobrą dramaturgię i moment, po którym kibic mówi pod nosem: „dla takich akcji przychodzi się na stadion”. W niedzielnym spotkaniu <strong>32. kolejki Betclic III ligi, grupy I</strong> Lechia Tomaszów Mazowiecki pokonała <strong>Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0</strong>, a oba gole dla zielono-czerwonych strzelił <strong>Mateusz Kempski</strong>. Wynik 2:0 i nazwisko strzelca z 6. oraz 80. minuty potwierdzają również serwisy wynikowe oraz klubowa strona Lechii.</p><p>To zwycięstwo było czymś więcej niż tylko dopisaniem trzech punktów do tabeli. Lechia podniosła się po bolesnej porażce 1:4 z Troszynem, przełamała serię trzech meczów bez zwycięstwa i zrobiła to w sposób najbardziej budujący: spokojnie, dojrzale, z czystym kontem i wyraźnym stemplem jakości w ofensywie. Przed tym spotkaniem tomaszowianie mieli za sobą remis 2:2 z Wisłą Płock II i porażkę 1:3 z Wigrami Suwałki, co pokazywały ostatnie wyniki ligowe.</p><h2>Szybki wolny, błyskawiczny cios</h2><p>Mecz zaczął się dla Lechii niemal idealnie. Jeszcze kibice dobrze nie zdążyli wejść w rytm spotkania, jeszcze trybuny układały się w swój meczowy szmer, a gospodarze już zadali pierwszy cios. W 6. minucie Kamil Szymczak szybko wykonał rzut wolny z okolic połowy boiska. Nie było celebrowania, ustawiania piłki jak rekwizytu w teatrze i czekania, aż rywal złapie oddech. Była decyzja. Długie podanie do Marcina Pieńkowskiego, przyjęcie, obrót, zagranie na jedenasty metr i tam <strong>Mateusz Kempski</strong> zrobił to, co napastnik powinien robić bez zbędnej poezji: uderzył mocno, efektownie, pod poprzeczkę.</p><p>Bramkarz Świtu był bez szans. Lechia prowadziła 1:0, a ten gol ustawił emocje pierwszej połowy. Gospodarze nie cofnęli się głęboko, nie oddali piłki w geście piłkarskiej przezorności. Przeciwnie — próbowali grać swoje. Zielono-czerwoni częściej utrzymywali się przy futbolówce, szukali tempa, wykorzystywali skrzydła i cierpliwie czekali na kolejne pęknięcie w defensywie gości.</p><p>Świt, który do Tomaszowa przyjeżdżał po zwycięstwach z ŁKS-em Łomża i Zniczem Biała Piska, nie był zespołem przypadkowym. Ostatnie wyniki nowodworzan pokazywały, że potrafią grać skutecznie, szczególnie gdy dostaną przestrzeń do szybkiego ataku.&nbsp;</p><h2>Poprzeczka, która mogła zmienić mecz</h2><p>Pierwsza połowa mogła skończyć się zupełnie innym nastrojem. Lechia miała swoje sytuacje — próbował Piotr Gębala, aktywny był Kempski — ale kiedy prowadzi się tylko jedną bramką, mecz zawsze zostawia rywalowi uchylone drzwi.</p><p>Świt niemal przez nie wszedł w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu w pole karne Michał Chodorski uderzył głową, Marcin Żyła odbił piłkę przed siebie, a Adrian Olpiński dopadł do futbolówki i huknął tak, że przez moment na stadionie pewnie wielu kibicom zamarł oddech. Piłka zatrzymała się na poprzeczce.</p><p>To był jeden z tych momentów, które po meczu łatwo opisać jednym zdaniem, ale na żywo trwają znacznie dłużej. Ułamek sekundy, metaliczna odpowiedź bramki, westchnienie trybun. Lechia zeszła do szatni z prowadzeniem, ale też z ostrzeżeniem: ten mecz trzeba było zamknąć.</p><h2>Druga połowa: otwarta gra i nerwy pod obiema bramkami</h2><p>Po przerwie spotkanie nie straciło temperatury. W 56. minucie Marcin Pieńkowski popędził prawą stroną i zagrał przed pole karne do Kamila Szymczaka. Kapitan Lechii uderzył minimalnie obok. Dwie minuty później odpowiedział Emil Andruszkiewicz, próbując szczęścia zza pola karnego. Piłka minęła bramkę, ale Świt sygnalizował, że nadal żyje.</p><p>Najbardziej szalony fragment przyszedł kilka minut później. W 63. minucie Kempski świetnie uruchomił Pieńkowskiego. Pomocnik Lechii wpadł w pole karne i uderzył, ale futbolówka odbiła się od poprzeczki. Chwilę później po drugiej stronie boiska Michał Chodorski urwał się lewym skrzydłem, wszedł w pole karne i trafił w słupek.</p><p>Poprzeczka Lechii. Słupek Świtu. Dwie sytuacje, które mogły przewrócić scenariusz. Piłka nożna czasem przypomina jazz — niby są nuty, niby jest plan, ale ostatecznie liczy się improwizacja, centymetry i to, kto zachowa więcej chłodu, kiedy robi się gorąco.</p><h2>Gębala minął sześciu. Kempski tylko dokończył dzieło</h2><p>Decydujący moment przyszedł w 80. minucie. I był to moment, który powinien trafić do klubowego skrótu sezonu.</p><p>Piotr Gębala ruszył z piłką i zaczął mijać rywali, jakby ktoś na chwilę przestawił tempo meczu tylko dla niego. Jeden, drugi, trzeci, kolejni zawodnicy Świtu zostawali za plecami. Nie była to akcja przypadkowa, wymuszona chaosem. To był rajd zuchwały, bezczelnie odważny i piłkarsko piękny. Gębala minął sześciu przeciwników, a potem zrobił rzecz najważniejszą: nie zakochał się we własnym dryblingu. Zagrał do lepiej ustawionego Kempskiego.</p><p>A Kempski? Kempski był tam, gdzie trzeba. Dopełnił formalności, trafił na 2:0 i zamknął mecz. Drugi gol napastnika Lechii został odnotowany w 80. minucie, a pierwsze trafienie w 6. minucie.&nbsp;</p><h2>Zwycięstwo, które ma znaczenie dla tabeli i głów</h2><p>Po końcowym gwizdku Lechia mogła cieszyć się nie tylko z wyniku, ale także ze sposobu, w jaki go osiągnęła. To było zwycięstwo pewne, ale nie banalne. Świt miał swoje momenty, obił słupek i poprzeczkę, próbował wrócić do gry. Gospodarze jednak przetrwali trudniejsze fragmenty, zachowali czyste konto i zadali drugi cios wtedy, gdy najbardziej go potrzebowali.</p><p>Po tym meczu Lechia zajmuje 8. miejsce w tabeli, a Świt plasuje się niżej — Sofascore po spotkaniu wskazywał tomaszowian na 8. pozycji, a zespół z Nowego Dworu Mazowieckiego na 11. miejscu.&nbsp;</p><p>Warto też pamiętać, że historia bezpośrednich pojedynków tych drużyn nie była dla Lechii szczególnie komfortowa. W ostatnich dziesięciu meczach przed tym spotkaniem Świt miał lepszy bilans zwycięstw, a jesienią obecnego sezonu w Nowym Dworze padł remis 1:1. Tym bardziej niedzielne 2:0 smakuje jak coś więcej niż zwykłe ligowe zwycięstwo. To był komunikat: w Tomaszowie trzeba grać do końca, ale też trzeba być gotowym na to, że Lechia potrafi ukąsić szybko i poprawić w najważniejszym momencie.</p><h2>Kempski bohaterem, ale Lechia wygrała zespołem</h2><p>Najłatwiej napisać, że to był mecz Mateusza Kempskiego. I był. Dwa gole napastnika zawsze robią swoje. Ale byłoby niesprawiedliwością pominąć resztę układanki: szybkie myślenie Szymczaka przy pierwszej bramce, pracę Pieńkowskiego na skrzydle, interwencje Marcina Żyły, konsekwencję defensywy i błysk Piotra Gębali przy drugim trafieniu.</p><p>Lechia potrzebowała takiego meczu. Nie tylko dla tabeli. Także dla pewności siebie. Dla kibiców, którzy chcą oglądać zespół odważny, nieprzestraszony własnym prowadzeniem. Dla szatni, która po trudniejszych wynikach musiała przypomnieć sobie, że potrafi kontrolować mecz i wygrywać go bez nerwowej końcówki.</p><p>Następne spotkanie Lechia rozegra na wyjeździe z Mławianką Mława — klubowa strona wskazuje ten mecz w terminarzu po starciu ze Świtem. (<a href="https://lechiatm.pl/event/rks-lechia-tomaszow-maz-swit-nowy-dwor-mazowiecki/" title="RKS Lechia Tomaszów Maz. – Świt Nowy Dwór Mazowiecki – RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki">lechiatm.pl</a>) Po takim zwycięstwie tomaszowianie pojadą tam z czymś, czego nie da się wpisać w protokół meczowy, ale co w futbolu bywa bezcenne: z poczuciem, że gra znowu ma rytm.</p><hr><h2><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0 (1:0)</strong></h2><p><strong>Bramki:</strong> Mateusz Kempski 6, 80<br><strong>Żółte kartki:</strong> Eryk Kaproń, Oliwier Dubicki — Michał Kucharczyk<br><strong>Sędzia:</strong> Karol Kowalski z Lublina<br><strong>Widzów:</strong> 345</p><p><strong>Lechia:</strong> Marcin Żyła – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski, Piotr Gębala, Eryk Kaproń, Kamil Szymczak, Marcin Pieńkowski, Filip Becht, Mateusz Kempski, Krystian Kolasa, Bartosz Bogus.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew Łódź pod ścianą. Korona wygrała „mecz o życie”, a spadek znów zagląda RTS-owi w oczy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55132,widzew-lodz-pod-sciana-korona-wygrala-mecz-o-zycie-a-spadek-znow-zaglada-rts-owi-w-oczy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55132,widzew-lodz-pod-sciana-korona-wygrala-mecz-o-zycie-a-spadek-znow-zaglada-rts-owi-w-oczy</guid>
            <pubDate>Sat, 16 May 2026 10:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-lodz-pod-sciana-korona-wygrala-mecz-o-zycie-a-spadek-znow-zaglada-rts-owi-w-oczy-1778922130.png</url>
                        <title>Widzew Łódź pod ścianą. Korona wygrała „mecz o życie”, a spadek znów zagląda RTS-owi w oczy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55132,widzew-lodz-pod-sciana-korona-wygrala-mecz-o-zycie-a-spadek-znow-zaglada-rts-owi-w-oczy</link>
                    </image><description>Korona Kielce – Widzew Łódź 1:0. Jeden błysk Dawida Błanika, jeden rzut wolny, jedna piłka posłana jak kamień z procy — i cały sezon Widzewa Łódź zawisł na cienkiej linie. W piątkowy wieczór w Kielcach nie było futbolowych fajerwerków. Był za to mecz z tych, w których powietrze gęstnieje jak przed burzą, a każdy błąd może kosztować miejsce w PKO BP Ekstraklasie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Korona Kielce – Widzew Łódź 1:0. Błanik trafił, Widzew zadrżał</strong></p><p>To miał być <strong>mecz o sześć punktów</strong> i dokładnie takim się okazał. Na stadionie przy ul. Ściegiennego Korona Kielce pokonała <strong>Widzew Łódź 1:0</strong>, a zwycięską bramkę w 61. minucie zdobył <strong>Dawid Błanik</strong>. Pomocnik gospodarzy sam wywalczył rzut wolny tuż przed polem karnym, po czym uderzył tak, jakby nie interesowała go ani matematyka tabeli, ani nerwy trybun, ani ciężar spotkania. Piłka wpadła do siatki, a Kielce eksplodowały.</p><p>Dla Korony był to gol niemal na wagę utrzymania. Dla Widzewa — cios w splot słoneczny. Łodzianie przegrali spotkanie, które mogło dać im oddech przed ostatnią kolejką. Zamiast tego zostali z pytaniem najgorszym z możliwych: <strong>czy Widzew spadnie z Ekstraklasy?</strong></p><p>Po piątkowych meczach 33. kolejki Widzew miał 39 punktów i zajmował 15. miejsce, tylko punkt nad Lechią Gdańsk, która była 16. i miała jeszcze swoje spotkanie do rozegrania. Strefa spadkowa obejmuje miejsca 16–18, więc sytuacja łodzian pozostaje bardzo niebezpieczna. &nbsp;</p><h2><strong>Mecz strachu, nie piękna</strong></h2><p>Pierwsza połowa przypominała partię szachów graną przy zgasającym świetle. Obie drużyny wiedziały, że porażka może otworzyć drzwi do sportowego piekła. Widzew próbował jako pierwszy — Mariusz Fornalczyk, były piłkarz Korony, znalazł Frana Alvareza, ale strzał Hiszpana obronił Xavier Dziekoński.</p><p>Korona odpowiedziała akcją Nono, a w 20. minucie gospodarze domagali się rzutu karnego po upadku hiszpańskiego pomocnika w polu karnym. Sędzia Tomasz Kwiatkowski z Warszawy pozostał niewzruszony. Gra toczyła się dalej.</p><p>Najlepszą okazję dla Widzewa przed przerwą miał Przemysław Wiśniewski. Po dośrodkowaniu Alvareza z rzutu wolnego obrońca gości uderzył głową, ale piłka minimalnie minęła słupek. To był jeden z tych momentów, po których kibice łapią się za głowy, a trenerzy przez sekundę widzą alternatywną wersję meczu — tę, w której wszystko mogło potoczyć się inaczej.</p><h2><strong>Dawid Błanik jak bohater westernu</strong></h2><p>Po przerwie obraz gry długo się nie zmieniał. Korona i Widzew bardziej pilnowały własnych bramek, niż rzucały się do gardła rywalowi. Aż nadeszła 61. minuta.</p><p><strong>Dawid Błanik</strong> ruszył z piłką, został sfaulowany tuż przed polem karnym, a potem sam ustawił futbolówkę. Uderzył precyzyjnie z rzutu wolnego i dał Koronie prowadzenie. Była to jego dziewiąta bramka w sezonie, ale bez wątpienia jedna z najważniejszych.</p><p>Widzew próbował odpowiedzieć. Sebastian Bergier uderzał głową, Andi Zeqiri miał znakomitą okazję w 89. minucie, a w doliczonym czasie gry pod bramkę Korony powędrował nawet Bartłomiej Drągowski. Ten obrazek mówił wszystko: bramkarz Widzewa w polu karnym rywali, ostatni rzut rożny, ostatnia nadzieja, ostatni haust powietrza. Ale wynik nie drgnął.</p><p><strong>Korona Kielce wygrała z Widzewem 1:0</strong>.</p><h2><strong>Vuković: spełnił się najgorszy scenariusz</strong></h2><p>Po meczu trener Widzewa <strong>Aleksandar Vuković</strong> nie owijał sprawy w bawełnę. Nie było frazesów o „dobrym materiale do analizy”, nie było miękkiego lądowania.</p><blockquote><p>„Spełnił się dla nas najgorszy scenariusz, przegraliśmy bardzo ważny mecz” — przyznał szkoleniowiec Widzewa.</p></blockquote><p>To zdanie brzmi jak werdykt. Nie ostateczny, ale bardzo ciężki. Vuković zauważył, że pierwsza połowa była wyrównana, jednak po stracie gola jego drużynie zabrakło jakości, spokoju i siły, by odwrócić losy spotkania. Szczególnie bolesne jest to, że <strong>Widzew Łódź przestał być zależny wyłącznie od siebie</strong>.</p><blockquote><p>„Nie ma wątpliwości, że jesteśmy w tej sytuacji uzależnieni od wyników innych spotkań. Mam tylko nadzieję, że przed ostatnią kolejką wszystko będzie zależało od nas” — dodał Vuković.</p></blockquote><p>Szkoleniowiec musiał też odpowiadać na pytania o różnicę między grą Widzewa u siebie i na wyjazdach. To problem, który wraca jak refren z gorzkiej płyty: w Łodzi drużyna potrafi wyglądać solidnie, poza domem często traci rytm, pewność i pazur. W Kielcach znów było widać tę dysproporcję.</p><h2><strong>Zieliński: mamy utrzymanie w Ekstraklasie</strong></h2><p>Po drugiej stronie barykady emocje były zupełnie inne. Trener Korony <strong>Jacek Zieliński</strong> mówił jak człowiek, z którego ktoś zdjął ciężki plecak po długim marszu.</p><blockquote><p>„Zrobiliśmy to, co do nas należało. Wygraliśmy ten mecz podwyższonego ryzyka. Mamy upragnione trzy punkty, mamy utrzymanie w ekstraklasie” — podsumował trener Korony.</p></blockquote><p>Zieliński podkreślał, że w takim meczu nie chodziło o piękno. To nie był wieczór dla estetów, tylko dla ludzi gotowych gryźć trawę.</p><blockquote><p>„Wiedziałem, że w tym spotkaniu będą decydować cechy wolicjonalne, mentalne i one u nas były na poziomie może nie najwyższym, ale ponadnormatywnym i to był klucz do sukcesu” — stwierdził.</p></blockquote><p>Trener Korony podziękował też kibicom, używając porównania, które w Kielcach musiało zabrzmieć jak fanfara:</p><blockquote><p>„Chciałem serdecznie podziękować naszym kibicom za to wsparcie, które dzisiaj niosło nas jak husarię pod Wiedniem”.</p></blockquote><p>Po końcowym gwizdku Zieliński wykonał efektowny „fikołek”, który — nawet jeśli nie wyszedł idealnie — stał się symbolem ulgi. Tak czasem wygląda futbol: mniej jak balet, bardziej jak kino Barei połączone z dramatem Szekspira.</p><h2><strong>Czy Widzew spadnie z Ekstraklasy?</strong></h2><p>Odpowiedź brzmi: <strong>jeszcze nie, ale zagrożenie jest bardzo realne</strong>.</p><p>Widzew po porażce w Kielcach znalazł się w sytuacji, w której musi patrzeć nie tylko na siebie, ale również na wyniki rywali. Po piątkowych spotkaniach miał 39 punktów, Korona po zwycięstwie awansowała na 11. miejsce z 42 punktami, a Widzew był 15. Lechia Gdańsk miała 38 punktów i mogła zepchnąć łodzian do strefy spadkowej, jeśli wygra swój mecz 33. kolejki.&nbsp;</p><p>Ostatnia kolejka zapowiada się więc dla Widzewa jak finał bez dogrywki. Łodzianie zagrają u siebie z <strong>Piastem Gliwice</strong>. To spotkanie może zdecydować o wszystkim: o pozostaniu w elicie albo o bolesnym upadku do I ligi.</p><p>Widzew nie jest jeszcze skazany. Ale po meczu w Kielcach nie ma już luksusu pomyłki. W futbolu mówi się czasem, że tabela nie kłamie. Teraz tabela Widzewowi nie tyle kłamie, ile patrzy prosto w oczy i pyta: „macie jeszcze charakter?”.</p><h2><strong>Korona bezpieczna, Widzew na krawędzi</strong></h2><p>Korona Kielce zrobiła to, co w takich meczach liczy się najbardziej — wygrała. Nie musiała zachwycać. Nie musiała pisać poematu. Wystarczyło jedno zdanie, jedno uderzenie Błanika, jedna chwila odwagi.</p><p>Widzew wraca do Łodzi z pustymi rękami i głową pełną rachunków. A przecież łódzki klub dobrze zna historię wielkich powrotów, wielkich kryzysów i wielkich emocji. Teraz jednak nie wystarczy historia, herb i wspomnienia. W ostatniej kolejce potrzebne będą punkty.</p><p>Bo <strong>Widzew Łódź</strong> wciąż może się utrzymać. Ale po porażce z Koroną znalazł się niebezpiecznie blisko miejsca, z którego widać już nie światła stadionów Ekstraklasy, lecz mrok zaplecza.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia rozsypała się po przerwie. Troszyn bezlitośnie wykorzystał błędy tomaszowian]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55105,lechia-rozsypala-sie-po-przerwie-troszyn-bezlitosnie-wykorzystal-bledy-tomaszowian</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55105,lechia-rozsypala-sie-po-przerwie-troszyn-bezlitosnie-wykorzystal-bledy-tomaszowian</guid>
            <pubDate>Thu, 14 May 2026 08:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-rozsypala-sie-po-przerwie-troszyn-bezlitosnie-wykorzystal-bledy-tomaszowian-1778741712.jpg</url>
                        <title>Lechia rozsypała się po przerwie. Troszyn bezlitośnie wykorzystał błędy tomaszowian</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55105,lechia-rozsypala-sie-po-przerwie-troszyn-bezlitosnie-wykorzystal-bledy-tomaszowian</link>
                    </image><description>To miał być mecz na przełamanie i rewanż za jesienną porażkę. Przez kilkanaście minut wydawało się nawet, że plan Lechii Tomaszów Mazowiecki zaczyna się realizować. Po golu Piotra Gębali zielono-czerwoni prowadzili w Troszynie 1:0. Potem jednak wszystko zaczęło się sypać – najpierw pojedyncze błędy, później chaos, a w końcówce prawdziwa piłkarska lawina.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ostatecznie <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała z KS CK Troszyn aż 1:4</strong> w spotkaniu 31. kolejki Betclic III ligi grupy I. I choć wynik wygląda brutalnie, nie oddaje do końca scenariusza meczu, który przez długi czas był bardziej wyrównany, niż wskazuje końcowy rezultat.</p><h5><strong>Troszyn od początku narzucił swoje warunki</strong></h5><p>Gospodarze weszli w mecz z ogromną energią. Nieprzypadkowo mówi się o nich jako o jednym z największych pozytywnych zaskoczeń sezonu. Beniaminek z Mazowsza od miesięcy punktuje jak drużyna walcząca o coś więcej niż spokojne utrzymanie.</p><p>Już od pierwszych minut zawodnicy KS CK Troszyn długo utrzymywali się przy piłce i zamykali Lechię na własnej połowie. Tomaszowianie momentami przypominali boksera przypartego do lin, który czeka tylko na okazję do kontry.</p><p>I właśnie taka chwila przyszła w 19. minucie.</p><h5><strong>Gębala dał nadzieję</strong></h5><p>Po szybkim ataku piłka trafiła do <strong>Piotra Gębali</strong>, a ten zachował zimną krew. Strzał z ostrego kąta przeszedł pod nogami bramkarza i Lechia objęła prowadzenie.</p><p>To był moment, który mógł ustawić spotkanie. Zielono-czerwoni pokazali, że nawet przy mniejszym posiadaniu piłki potrafią być zabójczo skuteczni. Problem polegał jednak na tym, że gospodarze odpowiedzieli niemal natychmiast.</p><p>Najpierw Mikołaj Kłosiński trafił w słupek, później świetnie interweniował Mateusz Awdziewicz, broniąc dwa groźne strzały. Bramkarz Lechii przez długi czas utrzymywał swój zespół przy życiu.</p><p>Ale w 25. minucie nawet on był bezradny. <strong>Mikołaj Kłosiński huknął fantastycznie i doprowadził do wyrównania</strong>.</p><p>Jeszcze przed przerwą Troszyn mógł prowadzić. Po zamieszaniu po rzucie wolnym Edgardo Ruiz obił poprzeczkę. Lechia schodziła do szatni z remisem, choć gospodarze wyraźnie pachnieli kolejnymi golami.</p><h5><strong>Druga połowa była już koncertem Troszyna</strong></h5><p>Po zmianie stron gospodarze wrócili jeszcze bardziej agresywni. Lechia zaczęła mieć coraz większe problemy z wyprowadzaniem piłki, a pressing Troszyna przynosił efekty.</p><p>W 65. minucie Awdziewicz jeszcze raz uratował swój zespół po efektownym strzale Franciszka Twarowskiego. Minutę później skapitulował jednak po raz drugi.</p><p>Znów bohaterem miejscowych został <strong>Mikołaj Kłosiński</strong>, który skompletował dublet i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 2:1.</p><p>Lechia próbowała odpowiedzieć, ale z każdą minutą wyglądała na coraz bardziej rozbitą mentalnie. Troszyn wyczuł krew.</p><h5><strong>Błąd, który złamał mecz</strong></h5><p>Kluczowy moment spotkania nastąpił w 80. minucie.</p><p>Lechia próbowała spokojnie wyprowadzić piłkę od własnej bramki, ale fatalny błąd popełnił Mateusz Awdziewicz. Futbolówkę przejął <strong>Maciej Twarowski</strong>, który bez problemów skierował ją do pustej bramki.</p><p>To był cios nokautujący.</p><p>Cztery minuty później <strong>Franciszek Brudko</strong> ustalił wynik na 4:1, a stadion w Troszynie eksplodował z radości.</p><h5><strong>Awdziewicz – od bohatera do pechowca</strong></h5><p>Paradoksalnie jednym z najbardziej dramatycznych bohaterów meczu był właśnie bramkarz Lechii.</p><p>Gdyby nie jego interwencje w pierwszej połowie, Troszyn mógł prowadzić już dużo wcześniej. Obronił kilka sytuacji niemal stuprocentowych, ratował zespół po błędach defensywy, ale w końcówce sam popełnił fatalną pomyłkę.</p><p>Taki jest jednak futbol – szczególnie w III lidze, gdzie mecze często rozstrzygają emocje, momenty koncentracji i pojedyncze błędy.</p><h5><strong>Lechia ma problem z defensywą</strong></h5><p>Statystyki ostatnich tygodni zaczynają być dla tomaszowian niepokojące.</p><p>Lechia traci dużo bramek i ma ogromny problem z utrzymaniem stabilności w defensywie. W poprzednich kolejkach były remisy 2:2 z Wisłą II Płock czy porażka 1:3 z Wigrami Suwałki. Teraz doszła bolesna lekcja w Troszynie&nbsp;</p><p>To szczególnie boli, bo ofensywa Lechii wciąż potrafi tworzyć sytuacje i zdobywać gole. Problem w tym, że drużyna Bartosza Grzelaka zbyt łatwo oddaje inicjatywę i popełnia błędy pod własną bramką.</p><h5><strong>Troszyn potwierdził, że nie jest przypadkiem</strong></h5><p>Dla KS CK Troszyn to kolejny mocny sygnał wysłany całej lidze. Beniaminek od miesięcy imponuje organizacją gry, intensywnością i odwagą.</p><p>Jesienią wygrał już w Tomaszowie 2:1, teraz ponownie okazał się lepszy od Lechii. &nbsp;</p><p>Drużyna z Troszyna pokazuje, że w III lidze nie liczą się wyłącznie budżety i historia klubów. Czasem decydują konsekwencja, pressing i wiara we własny styl.</p><p>A Lechia? Po takim meczu musi szybko pozbierać się mentalnie. Bo sezon wchodzi w decydującą fazę, a w III lidze kryzysy potrafią rozlewać się jak domino.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Olimpijski medal z Tomaszowa pomaga chorym dzieciom. Trwa wyjątkowa licytacja Władimira Semirunnija]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55098,olimpijski-medal-z-tomaszowa-pomaga-chorym-dzieciom-trwa-wyjatkowa-licytacja-wladimira-semirunnija</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55098,olimpijski-medal-z-tomaszowa-pomaga-chorym-dzieciom-trwa-wyjatkowa-licytacja-wladimira-semirunnija</guid>
            <pubDate>Wed, 13 May 2026 21:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-olimpijski-medal-z-tomaszowa-pomaga-chorym-dzieciom-trwa-wyjatkowa-licytacja-wladimira-semirunnija-1778698899.png</url>
                        <title>Olimpijski medal z Tomaszowa pomaga chorym dzieciom. Trwa wyjątkowa licytacja Władimira Semirunnija</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55098,olimpijski-medal-z-tomaszowa-pomaga-chorym-dzieciom-trwa-wyjatkowa-licytacja-wladimira-semirunnija</link>
                    </image><description>Jeszcze kilka miesięcy temu błyszczał na olimpijskim podium, dziś może stać się symbolem pomocy dla dzieci walczących z chorobą nowotworową. W internecie trwa charytatywna aukcja srebrnego medalu olimpijskiego Władimira Semirunnija, reprezentanta Polski w łyżwiarstwie szybkim. Dochód z licytacji trafi do fundacji Cancer Fighters, wspierającej dzieci chore onkologicznie i ich rodziny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Aktualna kwota aukcji przekroczyła już <strong>32 tysiące złotych</strong>, a licytacja potrwa do <strong>1 czerwca</strong>. Emocji nie brakuje, bo stawką jest nie tylko wyjątkowa sportowa pamiątka, ale również historia człowieka, który związał swoją karierę i życie z Polską.</p><h2><strong>Medal olimpijski zamiast do gabloty trafił na aukcję</strong></h2><p>Po zdobyciu srebra na igrzyskach olimpijskich Semirunnij zapowiadał, że medal przekaże do <strong>Areny Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, gdzie na co dzień trenuje i przygotowuje się do startów. Ostatecznie jednak podjął inną decyzję.</p><p>Pod koniec kwietnia dołączył do internetowej akcji organizowanej przez youtubera <strong>Łatwogang</strong>, którego inicjatywa ma pomóc dzieciom walczącym z nowotworami.</p><p>– „Polska dała mi ogromne wsparcie. Chciałbym się odwdzięczyć i dać coś od siebie” – mówił sportowiec, tłumacząc swoją decyzję.</p><p>To gest, który wywołał duże poruszenie nie tylko w środowisku sportowym. Medal olimpijski dla większości zawodników jest najcenniejszym symbolem kariery — dowodem lat wyrzeczeń, treningów i walki o miejsce w historii sportu. Semirunnij postanowił jednak wykorzystać go inaczej: jako realną pomoc dla potrzebujących.</p><h2><strong>Rosjanin, który wybrał Polskę</strong></h2><p>Historia Władimira Semirunnija jest wyjątkowa również z innego powodu. Pochodzący z Rosji zawodnik od początku otwarcie sprzeciwiał się rosyjskiej agresji na Ukrainę. We wrześniu 2023 roku opuścił ojczyznę, a swoją sportową przyszłość związał z Polską.</p><p>Początkowo startował w zawodach międzynarodowych na podstawie <strong>polskiej licencji sportowej</strong>, a 26 sierpnia 2025 roku oficjalnie otrzymał <strong>obywatelstwo polskie</strong>. Szybko nauczył się również słów <strong>Mazurka Dąbrowskiego</strong>, co wielu kibiców odebrało jako symboliczny znak przywiązania do nowych barw.</p><p>W środowisku sportowym Semirunnij stał się przykładem zawodnika, który nie bał się odciąć od polityki Kremla i rozpocząć wszystkiego od nowa.</p><h2><strong>Tomaszów Mazowiecki stał się jego sportowym domem</strong></h2><p>Choć reprezentuje dziś Polskę na największych światowych arenach, ważnym miejscem w jego karierze pozostaje <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong>. To właśnie w tamtejszej Arenie Lodowej przygotowuje się do startów i rozwija swoją sportową formę.</p><p>Dla lokalnych kibiców stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców związanych z miastem. Jego sukcesy sprawiły, że o Tomaszowie zaczęto mówić również w kontekście światowego łyżwiarstwa szybkiego.</p><h2><strong>Sportowe sukcesy Semirunnija</strong></h2><p>23-letni panczenista ma już na swoim koncie imponujące osiągnięcia. Oprócz <strong>srebrnego medalu olimpijskiego na 10 000 metrów</strong>, zdobył także:</p><ul><li><strong>srebrny medal mistrzostw świata 2025</strong> na 10 000 metrów,</li><li><strong>brązowy medal mistrzostw świata 2025</strong> na 5000 metrów,</li><li><strong>brąz mistrzostw świata 2026 w wieloboju</strong>,</li><li><strong>złoty medal mistrzostw Europy 2026</strong> na 5000 metrów,</li><li>oraz <strong>srebro mistrzostw Europy 2026</strong> na dystansie 1500 metrów.</li></ul><p>Eksperci podkreślają, że Semirunnij należy dziś do ścisłej światowej czołówki długodystansowych panczenistów.</p><h2><strong>Polscy olimpijczycy już wcześniej pomagali medalami</strong></h2><p>Semirunnij nie jest pierwszym sportowcem, który zdecydował się przekazać olimpijskie trofeum na cel charytatywny. W historii polskiego sportu podobne gesty wywoływały ogromne emocje.</p><p>W 2004 roku <strong>Otylia Jędrzejczak</strong> przeznaczyła na aukcję swój złoty medal olimpijski zdobyty w Atenach. Dochód wsparł Klinikę Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. Medal osiągnął wtedy wartość ponad <strong>257 tysięcy złotych</strong>.</p><p>Z kolei po igrzyskach w Tokio swój srebrny medal wylicytowała także <strong>Maria Andrejczyk</strong>, pomagając w sfinansowaniu operacji serca małego Miłosza. Ostatecznie zwycięzca aukcji zwrócił medal sportsmence, przekazując pieniądze na leczenie dziecka.</p><p>Dziś do tego grona dołącza także Władimir Semirunnij. I choć medal olimpijski zwykle trafia do gabloty, tym razem może stać się czymś znacznie ważniejszym — nadzieją dla dzieci walczących z chorobą.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzenia sportowe w skrócie, wtorek 12 maja, 22.00]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55086,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-wtorek-12-maja-22-00</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55086,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-wtorek-12-maja-22-00</guid>
            <pubDate>Tue, 12 May 2026 23:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wydarzenia-sportowe-w-skrocie-wtorek-12-maja-22-00-1778619797.png</url>
                        <title>Wydarzenia sportowe w skrócie, wtorek 12 maja, 22.00</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55086,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-wtorek-12-maja-22-00</link>
                    </image><description>Coco Gauff i Sorana Cirstea zagrają o finał turnieju WTA 1000 w Rzymie, a w polskim futbolu kilka klubów 1. ligi nie dostało licencji na grę w ekstraklasie. We wtorkowym skrócie także m.in. możliwe przedłużenie umowy Hansiego Flicka z Barceloną i ruchy w PKOl.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Coco Gauff</strong> pokonała Rosjankę <strong>Mirrę Andriejewą</strong> 4:6, 6:2, 6:4 i awansowała do półfinału turnieju <strong>WTA 1000 w Rzymie</strong>. W nim amerykańska tenisistka zmierzy się z Rumunką <strong>Soraną Cirsteą</strong>, która wcześniej we wtorek wygrała z Łotyszką <strong>Jeleną Ostapenko</strong> 6:1, 7:6 (7-0).</p><p>x x x</p><p><strong>Wieczysta Kraków</strong>, <strong>Puszcza Niepołomice</strong>, <strong>Polonia Bytom</strong> i <strong>Pogoń Grodzisk Mazowiecki</strong> znalazły się wśród klubów <strong>piłkarskiej 1. ligi</strong>, którym <strong>Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN</strong> nie przyznała uprawnień do gry w <strong>ekstraklasie</strong> w przyszłym sezonie.</p><p>x x x</p><p>Wszystko wskazuje na to, że niemiecki trener <strong>Hansi Flick</strong> przedłuży kontrakt z <strong>FC Barceloną</strong> do 2028 roku. Chociaż oficjalnie nie podpisano jeszcze umowy, pośrednio sam zainteresowany potwierdził, że tak się stanie. - Jestem we właściwym miejscu - podkreślił.</p><p>x x x</p><p>Członkowie zarządu <strong>PKOl</strong> będący w opozycji wobec kierującego nim <strong>Radosława Piesiewicza</strong> przygotowali wniosek o zwołanie <strong>Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKOl</strong>, którego jedynym punktem merytorycznym ma być <strong>odwołanie prezesa PKOl</strong> - wynika z pisma, do którego dotarła PAP.</p><p>x x x</p><p><strong>Ousmane Dembele</strong> z <strong>Paris Saint-Germain</strong> po raz drugi z rzędu został uznany najlepszym piłkarzem sezonu w <strong>lidze francuskiej</strong>. Zawodnicy stołecznej drużyny otrzymują to wyróżnienie nieprzerwanie od 10 lat.</p><p>x x x</p><p><strong>Neymar</strong> znalazł się w szerokiej 55-osobowej kadrze <strong>reprezentacji Brazylii na mistrzostwa świata</strong>. Ostatecznie selekcjoner <strong>Carlo Ancelotti</strong> wybierze 26 piłkarzy. Z powodu kontuzji uda na mundial nie pojedzie 19-letni napastnik <strong>Chelsea Londyn</strong> - <strong>Estevao</strong>.</p><p>x x x</p><p>Ekwadorczyk <strong>Jhonatan Narvaez</strong> (<strong>UAE Team Emirates XRG</strong>) wygrał czwarty etap kolarskiego wyścigu <strong>Giro d’Italia</strong>. Liderem klasyfikacji generalnej został Włoch <strong>Giulio Ciccone</strong> (<strong>Lidl-Trek</strong>).</p><p>x x x</p><p><strong>Bartek Ziemski</strong> zdobył czwarty najwyższy szczyt świata <strong>Lhotse</strong> (8516 m) i zjechał z niego na nartach - poinformował <strong>Polski Związek Alpinizmu</strong>. To jego ósmy <strong>ośmiotysięcznik</strong>, na który wszedł bez wspomagania tlenem z butli i dokonał zjazdu.</p><p>x x x</p><p><strong>Dick Advocaat</strong> ponownie został selekcjonerem piłkarskiej <strong>reprezentacji Curacao</strong>, która w czerwcu zadebiutuje w <strong>mistrzostwach świata</strong>. Zastąpił <strong>Freda Ruttena</strong>, który w poniedziałek podał się do dymisji. 78-letni Holender zostanie <strong>najstarszym trenerem w historii mundialu</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[9 lat od chwili, która zmieniła siatkarski Tomaszów. Historyczny awans Lechii wciąż budzi emocje]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55075,9-lat-od-chwili-ktora-zmienila-siatkarski-tomaszow-historyczny-awans-lechii-wciaz-budzi-emocje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55075,9-lat-od-chwili-ktora-zmienila-siatkarski-tomaszow-historyczny-awans-lechii-wciaz-budzi-emocje</guid>
            <pubDate>Tue, 12 May 2026 12:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-9-lat-od-chwili-ktora-zmienila-siatkarski-tomaszow-historyczny-awans-lechii-wciaz-budzi-emocje-1778584431.jpg</url>
                        <title>9 lat od chwili, która zmieniła siatkarski Tomaszów. Historyczny awans Lechii wciąż budzi emocje</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55075,9-lat-od-chwili-ktora-zmienila-siatkarski-tomaszow-historyczny-awans-lechii-wciaz-budzi-emocje</link>
                    </image><description>7 maja 2017 roku zapisał się złotymi literami w historii tomaszowskiego sportu. Tego dnia siatkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki spełnili marzenie całego miasta i wywalczyli historyczny awans do I ligi siatkówki mężczyzn. Dla wielu kibiców był to moment porównywalny z największymi sukcesami lokalnego sportu – dzień, w którym hala eksplodowała emocjami, a zielono-czerwone barwy stały się symbolem walki, charakteru i sportowej wiary.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To nie był zwykły sukces sportowy. To była historia ludzi, którzy przez lata budowali klub niemal cegła po cegle. Historia zawodników, trenerów, działaczy i kibiców, którzy wierzyli, że Tomaszów Mazowiecki zasługuje na siatkówkę na wysokim poziomie.</p><h3>Droga pełna walki i charakteru</h3><p>Sezon 2016/2017 był dla Lechii wyjątkowy od samego początku. Drużyna prowadzona przez <strong>trenera Tomasza Migałę</strong>, wspieranego przez <strong>Bartłomieja Rebzdę</strong>, prezentowała siatkówkę opartą na walce, konsekwencji i ogromnym zaangażowaniu. Zespół potrafił wychodzić z trudnych momentów i udowadniał, że charakter często znaczy więcej niż budżety czy wielkie nazwiska.</p><p>Kapitanem drużyny był wówczas <strong>Bartłomiej Neroj</strong> – zawodnik, który stał się jednym z symboli tamtej drużyny. Ważną postacią pozostawał także kierownik zespołu <strong>Robert Papis</strong>, od lat związany z Lechią i uznawany przez wielu za człowieka-instytucję tomaszowskiej siatkówki.</p><p>To właśnie oni – razem z całym zespołem – stworzyli drużynę, która potrafiła porwać kibiców i zjednoczyć wokół siebie całe środowisko sportowe miasta.</p><h3>Dzień, którego Tomaszów nie zapomni</h3><p>7 maja 2017 roku w Tomaszowie Mazowieckim czuć było napięcie od samego rana. Hala wypełniła się kibicami ubranymi w zielono-czerwone barwy, a emocje rosły z każdą kolejną akcją. Gdy stało się jasne, że awans jest faktem, wybuchła euforia.</p><p>Były łzy szczęścia, śpiewy, owacje i momenty, które na długo zostały w pamięci fanów. Dla wielu osób był to jeden z tych sportowych wieczorów, które pamięta się całe życie – jak finały wielkich turniejów oglądane w telewizji, tylko że tym razem historia działa się tuż obok, na własnym parkiecie.</p><p>Awans Lechii był również ważnym sygnałem dla całego regionu. Pokazał, że Tomaszów Mazowiecki potrafi budować ambitny sport i tworzyć drużyny zdolne do rywalizacji na wysokim poziomie.</p><h3>Awans, który otworzył nowy rozdział</h3><p>Historyczne wejście do I ligi zmieniło klub. Lechia zaczęła regularnie rywalizować z uznanymi markami polskiej siatkówki, do Tomaszowa przyjeżdżały drużyny z całego kraju, a mecze coraz częściej przyciągały komplet publiczności.</p><p>To był również impuls dla młodych zawodników i lokalnych środowisk sportowych. Sukces pierwszej drużyny pokazał, że ciężka praca może prowadzić do wielkich rzeczy nawet w mieście, które nie należy do największych ośrodków sportowych w Polsce.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Psychologia i mentalność w sporcie zawodowym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55065,psychologia-i-mentalnosc-w-sporcie-zawodowym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55065,psychologia-i-mentalnosc-w-sporcie-zawodowym</guid>
            <pubDate>Tue, 12 May 2026 08:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-psychologia-i-mentalnosc-w-sporcie-zawodowym-1778566360.jpg</url>
                        <title>Psychologia i mentalność w sporcie zawodowym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55065,psychologia-i-mentalnosc-w-sporcie-zawodowym</link>
                    </image><description>Sport zawodowy od zawsze przyciąga uwagę nie tylko kibiców, ale także badaczy i psychologów. To dziedzina, w której fizyczne możliwości zawodników często idą w parze z ich zdolnościami mentalnymi. Psychologia sportu stała się kluczowym elementem sukcesu, a mentalność zawodników jest często decydującym czynnikiem w momentach najwyższego napięcia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><span style="color:black;">Znaczenie psychologii w sporcie zawodowym</span></h2><p>Psychologia sportu to dziedzina, która zajmuje się badaniem wpływu czynników psychologicznych na osiągi sportowe. Wspiera zawodników w radzeniu sobie ze stresem, koncentracją i motywacją. Sportowcy muszą nie tylko trenować swoje ciało, ale także umysł, aby osiągnąć sukces na najwyższym poziomie. Często to właśnie mentalność decyduje o wygranej lub porażce, zwłaszcza w momentach krytycznych.</p><p>Zawodnicy korzystają z różnych technik, aby wzmocnić swoją psychikę. Medytacja i wizualizacja to tylko niektóre z nich. Dzięki nim potrafią wyciszyć się i skupić się na zadaniu. W momentach presji umiejętność kontrolowania emocji staje się nieoceniona. Sportowcy uczą się, jak nie dać się ponieść stresowi i jak zachować zimną krew w kluczowych momentach.</p><h2><span style="color:black;">Mentalność mistrza: jak ją rozwijać?</span></h2><p>Mentalność mistrza to zestaw cech i umiejętności, który pozwala zawodnikom osiągać najwyższe wyniki. Składają się na nią determinacja, odporność na stres oraz umiejętność koncentracji. Sportowcy, którzy osiągają sukcesy, często charakteryzują się silną wiarą w siebie i swoje możliwości. To nie jest cecha wrodzona, lecz coś, co można rozwijać i wzmacniać.</p><p>Trening mentalny jest równie ważny, jak ten fizyczny. Składa się z wielu elementów, w tym nauki radzenia sobie z porażkami. Akceptacja niepowodzeń i wyciąganie z nich wniosków to klucz do dalszego rozwoju. Zawodnicy uczą się, jak przekształcać porażki w motywację do dalszej pracy. Mentalność mistrza to także umiejętność wyznaczania celów i dążenia do nich krok po kroku.</p><h2><span style="color:black;">Rola trenera w kształtowaniu mentalności zawodników</span></h2><p>Trenerzy odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu psychiki sportowców. Ich zadaniem jest nie tylko doskonalenie umiejętności technicznych, ale także wspieranie zawodników w sferze mentalnej. Trenerzy często pełnią funkcję mentorów, pomagając zawodnikom w budowaniu pewności siebie i radzeniu sobie z presją.</p><p>Skuteczny trener potrafi dostrzec indywidualne potrzeby zawodnika i dostosować do nich metody pracy. To właśnie trenerzy wprowadzają techniki relaksacyjne i uczą, jak radzić sobie z emocjami. Współpraca z psychologiem sportowym często jest integralną częścią procesu treningowego. Dzięki niej zawodnicy zyskują dodatkowe narzędzia do radzenia sobie z wyzwaniami.</p><h2><span style="color:black;">Nowoczesne podejście do psychologii sportu</span></h2><p>Współczesna psychologia sportu korzysta z nowoczesnych technologii i badań naukowych, aby wspierać zawodników. Coraz częściej stosuje się aplikacje mobilne i programy komputerowe do monitorowania stanu psychicznego sportowców. Dzięki nim można lepiej zrozumieć, jak różne czynniki wpływają na ich samopoczucie i wyniki.</p><p>Wykorzystanie danych pozwala na indywidualne podejście do każdego zawodnika. Można analizować jego reakcje na stres, poziom koncentracji oraz inne aspekty psychiczne. Dodatkowo nowoczesne podejście uwzględnia również aspekty takie jak zdrowie psychiczne, które odgrywa kluczową rolę w długoterminowej karierze sportowca.</p><p>Interesującym zjawiskiem są także&nbsp;<a href="https://www.fangol.pl/typy-bukmacherskie"><span style="color:#1155CC;">typy piłkarskie na dziś</span></a>, które stanowią część strategii mentalnych. Prognozowanie wyników i analiza przeciwników to elementy, które mogą wpłynąć na przygotowanie mentalne zawodników. Dzięki temu mogą lepiej przygotować się do nadchodzących wyzwań i skupić się na wyznaczonych celach.</p><p>Nowoczesne technologie, badania naukowe i indywidualne podejście do zawodników otwierają nowe możliwości w zakresie psychologii sportu. Dzięki nim sportowcy mogą jeszcze lepiej przygotować się do rywalizacji na najwyższym poziomie, co pokazuje, że psychologia i mentalność w sporcie zawodowym są nieodzowne i stale się rozwijają.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Najbardziej spektakularne powroty w historii finałów Ligi Mistrzów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55064,najbardziej-spektakularne-powroty-w-historii-finalow-ligi-mistrzow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55064,najbardziej-spektakularne-powroty-w-historii-finalow-ligi-mistrzow</guid>
            <pubDate>Tue, 12 May 2026 08:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najbardziej-spektakularne-powroty-w-historii-finalow-ligi-mistrzow-1778566010.jpg</url>
                        <title>Najbardziej spektakularne powroty w historii finałów Ligi Mistrzów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55064,najbardziej-spektakularne-powroty-w-historii-finalow-ligi-mistrzow</link>
                    </image><description>Historia europejskiego futbolu obfituje w mecze ostateczne, w których losy trofeum zmieniały się w sposób nieoczekiwany. Analiza tych wydarzeń ukazuje odporność psychiczną zawodników oraz dynamikę piłkarskiej rywalizacji na najwyższym poziomie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><span style="color:black;">Stambuł jako symbol nieprzewidywalności</span></h2><p>Finał w 2005 roku na stałe wszedł do annałów sportu. Liverpool mierzył się z AC Milanem. Włoska drużyna dominowała przez całą pierwszą połowę spotkania. Wynik 3:0 wydawał się rozstrzygający. W szatni angielskiego klubu doszło do kluczowej przemiany mentalnej.</p><p>Druga część meczu przyniosła niespodziewaną korektę wyniku. W krótkim odstępie czasu Liverpool zdobył trzy bramki. Defensywa mediolańczyków przestała funkcjonować prawidłowo. Remis utrzymał się aż do serii rzutów karnych. Jerzy Dudek stał się bohaterem tamtego wieczoru. Liverpool ostatecznie wzniósł puchar w górę.</p><h2><span style="color:black;">Monachijskie odwrócenie ról w 1999 roku</span></h2><p>Mecz na stadionie Camp Nou przyniósł skrajne emocje. Manchester United rywalizował z Bayernem Monachium. Niemiecki zespół prowadził od wczesnej fazy spotkania. Kontrolowali tempo gry przez niemal pełne dziewięćdziesiąt minut. Kibice przygotowywali się na zwycięstwo Bawarczyków.</p><p>W doliczonym czasie gry nastąpił zwrot akcji. Dwie bramki dla Anglików zmieniły wszystko. Obrońcy Bayernu przeżyli szokujący moment dekoncentracji. Warto zauważyć, że futbol bywa nieprzewidywalny. Sędzia zakończył spotkanie tuż po drugim golu. Trofeum powędrowało do Manchesteru w dramatycznych okolicznościach.</p><h2><span style="color:black;">Lizboński triumf Realu Madryt</span></h2><p>Finał z 2014 roku stanowił starcie dwóch madryckich klubów. Atletico Madryt długo utrzymywało prowadzenie po błędzie bramkarza. Real desperacko szukał wyrównującego trafienia. Czas upływał nieubłaganie dla Królewskich. Defensywa Atletico grała niezwykle szczelnie.</p><p>W trzeciej minucie doliczonego czasu Sergio Ramos zdobył bramkę. To trafienie całkowicie zmieniło morale obu stron. W dogrywce dominacja Realu była już wyraźna. Rywale stracili wiarę w końcowy sukces. Kolejne gole przypieczętowały zwycięstwo Realu Madryt. W kontekście taktycznym był to pokaz wytrwałości.</p><h2><span style="color:black;">Analiza zmiennych w meczach finałowych</span></h2><p>Zrozumienie mechanizmów powrotu wymaga wnikliwej obserwacji boiska. Trenerzy często dokonują zmian w trakcie przerwy. Nowi zawodnicy wnoszą świeżą energię. Czasami wystarczy drobna korekta ustawienia formacji. Psychologia sportu odgrywa tutaj decydującą rolę.</p><p>Warto analizować&nbsp;<a href="https://blog.etoto.pl/kategoria/typy-liga-mistrzow/"><span style="color:#1155CC;">typy na LM</span></a>, aby lepiej zrozumieć ewolucję gry. Każdy finał dostarcza nowych danych o taktyce. Piłka nożna podlega ciągłym zmianom reguł. Zawodnicy muszą zachować koncentrację do końca. Kluczowe jest utrzymanie wysokiego tempa gry. Spektakularne powroty pozostają częścią dziedzictwa sportowego.</p><p>Historia Ligi Mistrzów pokazuje, że wynik pozostaje sprawą otwartą do ostatniego gwizdka. Każda sekunda na boisku ma znaczenie. Drużyny potrafią odrabiać straty w krótkim czasie. Wymaga to ogromnego wysiłku całego zespołu. Finały te na stałe zapisały się w pamięci kibiców. Pozostały one lekcją determinacji dla kolejnych pokoleń sportowców.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy poniedziałek pełen emocji. Świątek zachwyca w Rzymie, Lewandowski na celowniku Porto]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55063,sportowy-poniedzialek-pelen-emocji-swiatek-zachwyca-w-rzymie-lewandowski-na-celowniku-porto</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55063,sportowy-poniedzialek-pelen-emocji-swiatek-zachwyca-w-rzymie-lewandowski-na-celowniku-porto</guid>
            <pubDate>Mon, 11 May 2026 22:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-poniedzialek-pelen-emocji-swiatek-zachwyca-w-rzymie-lewandowski-na-celowniku-porto-1778531614.png</url>
                        <title>Sportowy poniedziałek pełen emocji. Świątek zachwyca w Rzymie, Lewandowski na celowniku Porto</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55063,sportowy-poniedzialek-pelen-emocji-swiatek-zachwyca-w-rzymie-lewandowski-na-celowniku-porto</link>
                    </image><description>To był intensywny dzień w świecie sportu – od tenisowych kortów w Rzymie, przez piłkarskie transferowe spekulacje, aż po sukcesy polskich reprezentacji. Kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Oto najważniejsze wydarzenia sportowe z poniedziałku, 11 maja.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Iga Świątek pewnie w ćwierćfinale WTA w Rzymie</strong></h3><p><strong>Iga Świątek</strong> w imponującym stylu awansowała do ćwierćfinału turnieju <strong>WTA 1000 w Rzymie</strong>. Liderka światowego tenisa pokonała Japonkę <strong>Naomi Osakę</strong> 6:2, 6:1, nie pozostawiając rywalce większych złudzeń. Spotkanie trwało niespełna półtorej godziny i było pokazem dominacji Polki na kortach ziemnych.</p><p>Kolejną przeciwniczką raszynianki będzie Amerykanka <strong>Jessica Pegula</strong>. Kibice liczą, że Świątek po raz kolejny udowodni, dlaczego Rzym jest jednym z jej ulubionych turniejów.</p><h3><strong>Robert Lewandowski może trafić do FC Porto?</strong></h3><p>Portugalskie media coraz głośniej piszą o możliwym transferze <strong>Roberta Lewandowskiego</strong> do <strong>FC Porto</strong>. Mistrz Portugalii miałby widzieć w polskim napastniku ogromne wzmocnienie przed nowym sezonem.</p><p>Dziennikarze przypominają, że w barwach Porto występują już reprezentanci Polski: <strong>Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski</strong>. Na razie są to medialne spekulacje, ale temat wzbudza ogromne zainteresowanie kibiców w całej Europie.</p><h3><strong>Jannik Sinner nie zwalnia tempa</strong></h3><p>Fenomenalną serię kontynuuje <strong>Jannik Sinner</strong>. Włoski lider rankingu ATP odniósł już 25. zwycięstwo z rzędu, tym razem rozbijając Australijczyka <strong>Aleksieja Popyrina</strong> 6:2, 6:0 podczas turnieju <strong>ATP 1000 w Rzymie</strong>.</p><p>Sinner gra obecnie tenis niemal perfekcyjny i jest jednym z głównych kandydatów do triumfu we włoskiej imprezie.</p><h3><strong>Remis Cracovii z Radomiakiem. Walka o mistrzostwo trwa</strong></h3><p>W ostatnim meczu 32. kolejki <strong>PKO BP Ekstraklasy</strong> Cracovia bezbramkowo zremisowała z Radomiakiem Radom. Wynik sprawia, że sytuacja w ligowej tabeli pozostaje niezwykle ciekawa.</p><p>Liderem pozostaje <strong>Lech Poznań</strong> z dorobkiem 56 punktów. O mistrzostwo wciąż walczą jednak także <strong>Jagiellonia Białystok, Raków Częstochowa i Górnik Zabrze</strong>, które mają po 49 punktów i zaległe mecze do rozegrania.</p><h3><strong>Polki z awansem w curlingu</strong></h3><p>Duży sukces odniosła kobieca reprezentacja Polski w curlingu. Biało-Czerwone zajęły drugie miejsce w turnieju prekwalifikacyjnym do mistrzostw świata w słoweńskiej Lublanie.</p><p>Dzięki temu nasze zawodniczki wywalczyły awans do decydującej fazy eliminacji, która odbędzie się jesienią.</p><h3><strong>Udany początek mistrzostw świata dla Izabeli Satrjan</strong></h3><p>Bardzo dobrze mistrzostwa świata w olimpijskiej klasie <strong>Formula Kite</strong> rozpoczęła <strong>Izabela Satrjan</strong> z UKŻ Wiking Toruń. Po pierwszym dniu rywalizacji w portugalskim Viana do Castelo Polka zajmuje wysokie piąte miejsce.</p><p>Wśród mężczyzn <strong>Jan Koszowski</strong> plasuje się na 18. pozycji. W zawodach bierze udział aż 85 zawodników z 29 krajów.</p><h3><strong>Polki U-17 poza półfinałem mistrzostw Europy</strong></h3><p>Piłkarska reprezentacja Polski kobiet do lat 17 nie awansowała do półfinału mistrzostw Europy rozgrywanych w Irlandii Północnej. W decydującym meczu grupowym Biało-Czerwone przegrały z Hiszpanią 1:4.</p><p>Polki zakończyły grupowe zmagania na trzecim miejscu i teraz powalczą z Anglią o awans na mistrzostwa świata.</p><h3><strong>Zamieszanie wokół reprezentacji Curacao</strong></h3><p>Fred Rutten niespodziewanie zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji <strong>Curacao</strong>, która przygotowuje się do debiutu na piłkarskich mistrzostwach świata.</p><p>Holenderski szkoleniowiec prowadził drużynę zaledwie od lutego. Decyzja zapadła po serii słabych wyników w meczach towarzyskich.</p><h3><strong>Iran konfiskuje majątek byłego piłkarza Bayernu</strong></h3><p>Władze Iranu poinformowały o zajęciu sześciu nieruchomości należących do byłego reprezentanta kraju <strong>Aliego Karimi</strong>, znanego m.in. z występów w <strong>Bayernie Monachium</strong>.</p><p>Karimi od lat otwarcie krytykuje irański reżim i przebywa obecnie na emigracji.</p><h3><strong>Dania chce wyścigów Formuły 1</strong></h3><p>Coraz bardziej realna staje się organizacja <strong>wyścigów Formuły 1 w Danii</strong>. W Padborg, przy granicy z Niemcami, ma powstać nowoczesny tor spełniający wymogi FIA.</p><p>Koszt inwestycji szacowany jest na ponad 530 milionów euro, a trybuny mają pomieścić nawet 100 tysięcy kibiców.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Mocny weekend lekkoatletów Lechii Tomaszów. Rekordy życiowe, podia i świetne wyniki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55061,mocny-weekend-lekkoatletow-lechii-tomaszow-rekordy-zyciowe-podia-i-swietne-wyniki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55061,mocny-weekend-lekkoatletow-lechii-tomaszow-rekordy-zyciowe-podia-i-swietne-wyniki</guid>
            <pubDate>Mon, 11 May 2026 21:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mocny-weekend-lekkoatletow-lechii-tomaszow-rekordy-zyciowe-podia-i-swietne-wyniki-1778530526.png</url>
                        <title>Mocny weekend lekkoatletów Lechii Tomaszów. Rekordy życiowe, podia i świetne wyniki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55061,mocny-weekend-lekkoatletow-lechii-tomaszow-rekordy-zyciowe-podia-i-swietne-wyniki</link>
                    </image><description>To był bardzo udany weekend dla reprezentantów Klubu Lekkoatletycznego Lechia Tomaszów Mazowiecki. Młodzi zawodnicy ponownie pokazali charakter, ambicję i coraz lepsze przygotowanie sportowe. Najpierw rywalizowali podczas mityngu w Starachowicach, a dzień później wystartowali w Ogólnopolskim Mityngu Kwalifikacyjnym na stadionie RKS w Łodzi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Łódzkie zawody przyniosły tomaszowskim lekkoatletom wiele powodów do satysfakcji. Padały <strong>rekordy życiowe</strong>, były miejsca na podium i wartościowe wyniki uzyskane często w rywalizacji ze starszymi oraz bardziej doświadczonymi zawodnikami.</p><p>Bardzo dobrze zaprezentowała się <strong>Ewa Pazura</strong>, która ustanowiła rekord życiowy w skoku w dal w kategorii U12, zajmując 14. miejsce. Wystartowała także w biegu na 60 metrów, gdzie uplasowała się na 16. pozycji. <strong>Adam Robak</strong> był czwarty w biegu na 60 metrów U12 i również poprawił swój rekord życiowy.</p><p>Powody do radości miały także zawodniczki startujące w biegach sprinterskich. <strong>Amelia Węglarska</strong> ustanowiła rekord życiowy na 300 metrów, a <strong>Alicja Witko</strong> i <strong>Maja Szymańska</strong> poprawiły swoje najlepsze wyniki w biegu Open na 100 metrów, zajmując odpowiednio 12. i 13. miejsce.</p><p>W konkurencjach technicznych również nie zabrakło mocnych akcentów. <strong>Maja Czajka</strong> zajęła 6. miejsce w skoku w dal Open, poprawiając rekord życiowy. <strong>Alina Gralek</strong> stanęła na podium, zajmując 2. miejsce w pchnięciu kulą 2 kg i ustanawiając nowy rekord życiowy. Także <strong>Olaf Grad</strong> zakończył rywalizację na 2. miejscu w rzucie oszczepem 800 g, poprawiając swój najlepszy rezultat.</p><p>Dobre występy zanotowali również <strong>Max Malec</strong>, który był szósty w skoku wzwyż z rekordem życiowym, oraz <strong>Jakub Zatorski</strong>, szósty w rzucie dyskiem.</p><p>Wyniki osiągnięte przez zawodników Lechii pokazują, że sekcja lekkoatletyczna rozwija się bardzo dynamicznie. Za rezultatami stoją regularne treningi, cierpliwa praca szkoleniowa i sportowy upór młodych zawodników.</p><p><strong>Klub Lekkoatletyczny Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na stadionach w regionie i kraju. Sezon dopiero się rozkręca, a po takim weekendzie można z optymizmem czekać na kolejne starty zielono-czerwonych.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Największe ikony w historii koszykówki. O nich mówi się cały czas]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55051,najwieksze-ikony-w-historii-koszykowki-o-nich-mowi-sie-caly-czas</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55051,najwieksze-ikony-w-historii-koszykowki-o-nich-mowi-sie-caly-czas</guid>
            <pubDate>Mon, 11 May 2026 12:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najwieksze-ikony-w-historii-koszykowki-o-nich-mowi-sie-caly-czas-1778497244.jpg</url>
                        <title>Największe ikony w historii koszykówki. O nich mówi się cały czas</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55051,najwieksze-ikony-w-historii-koszykowki-o-nich-mowi-sie-caly-czas</link>
                    </image><description>Koszykówka od dekad przyciąga uwagę tysięcy kibiców. Na parkietach regularnie pojawiają się zawodnicy, których styl zmusza rywali do całkowitej zmiany taktyki. Ich nazwiska wciąż nie schodzą z ust komentatorów i fanów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2 style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Sukcesy, które zawiesiły poprzeczkę dla następców</span></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Mecze, w których uczestniczyli wybitni gracze, wypełniały największe hale sportowe na świecie. Dzisiejsi młodzi adepci często traktują ich wyniki jako główny punkt odniesienia w swoich treningach. W dyskusjach o absolutnych legendach, obok amerykańskich gwiazd, szybko pojawia się też postać Małgorzaty Dydek. <strong>Zaszła ona na sam szczyt, bo naturalne warunki fizyczne potrafiła poprzeć rygorystyczną, codzienną pracą na sali.&nbsp;</strong>Szczegóły tych zmagań świetnie opisuje tekst&nbsp;</span><a href="https://news.decathlon.pl/koszykowka/malgorzata-dydek-tragiczna-historia-wybitnej-koszykarki/"><span style="color:#1155CC;">https://news.decathlon.pl/koszykowka/malgorzata-dydek-tragiczna-historia-wybitnej-koszykarki/</span></a><span style="color:#27251E;">, gdzie dokładnie przedstawiono jej drogę do najlepszej ligi świata.</span></p><h2 style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Małgorzata Dydek wśród światowych legend</span></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">W polskim sporcie bardzo trudno wskazać drugą osobę z tak imponującą gablotą pucharów jak Małgorzata Dydek. Z<strong>awodniczka ta regularnie występowała na zagranicznych parkietach, stawiając czoła najtrudniejszym rywalkom.&nbsp;</strong>Występy te zbudowały jej niepodważalną pozycję za oceanem oraz w całej Europie. W tym kontekście najczęściej przypomina się następujące momenty z jej kariery:</span></p><ul><li><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">zdobycie złotego medalu na mistrzostwach Europy w 1999 roku;</span></p></li><li><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">dominację na krajowych boiskach w koszulce zespołu z Gdyni;</span></p></li><li><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">historyczny wybór z pierwszym numerem w drafcie do amerykańskiej WNBA;</span></p></li><li><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">pośmiertne przyjęcie w poczet członków prestiżowej Galerii Sław FIBA.</span></p></li></ul><h2 style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Michael Jordan – sześć pierścieni i nowa definicja ataku</span></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Kiedy patrzymy na męskie rozgrywki, na myśl natychmiast nasuwa się słynna ikona z Chicago. <strong>Michael Jordan wywalczył aż sześć mistrzostw i miał ogromny wpływ na to, jak dzisiejsze drużyny budują akcje ofensywne.&nbsp;</strong>Dla wielu fanów do dziś pozostaje on najwybitniejszym graczem w historii. Bezbłędnie punktował przeciwników, a jednocześnie potrafił porywać całe trybuny swoim nieustępliwym charakterem. Właśnie dzięki takim osiągnięciom eksperci nieprzerwanie umieszczają go na czele listy zawodników wszech czasów.</span></p><h2 style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Kobe Bryant i morderczy reżim treningowy</span></h2><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Inną postacią wywołującą potężne emocje pozostaje Kobe Bryant, gwiazdor z Los Angeles. Spędził on całą zawodową karierę w jednym mieście, po drodze gromadząc <strong>pięć mistrzowskich pierścieni.&nbsp;</strong>Kibice na zawsze zapamiętali go przede wszystkim za niespotykaną dyscyplinę w trakcie przygotowań do sezonu.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;"><strong>Potrafił on zjawiać się w hali przed świtem, aby oddać kilkaset prób rzutowych w całkowitej samotności.&nbsp;</strong>Dzięki temu mógł fizycznie i mentalnie górować nad resztą ligi. Wchodził on na szczyt możliwości właśnie wtedy, gdy inni opadali z sił i brał na swoje barki pełną odpowiedzialność za wynik w ostatnich, decydujących sekundach najcięższych meczów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#27251E;">Młodzi gracze cały czas próbują pobić rekordy poprzednich mistrzów. I właśnie ta pogoń za niedoścignionym ideałem sprawia, że koszykówka wciąż staje się szybsza, silniejsza i jeszcze bardziej widowiskowa.</span></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzenia sportowe w skrócie, niedziela 10 maja, 22.00]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55048,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-niedziela-10-maja-22-00</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55048,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-niedziela-10-maja-22-00</guid>
            <pubDate>Sun, 10 May 2026 22:03:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wydarzenia-sportowe-w-skrocie-niedziela-10-maja-22-00-1778443742.png</url>
                        <title>Wydarzenia sportowe w skrócie, niedziela 10 maja, 22.00</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55048,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-niedziela-10-maja-22-00</link>
                    </image><description>Wydarzenia sportowe w skrócie:Iga Świątek pokonała Włoszkę Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0 i awansowała do 1/8 finału tenisowego turnieju rangi WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Jej kolejną rywal</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Wydarzenia sportowe w skrócie:</strong></p><p><strong>Iga Świątek </strong>pokonała Włoszkę Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0 i awansowała do 1/8 finału tenisowego turnieju rangi <strong>WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie</strong>. Jej kolejną rywalką będzie w poniedziałek Japonka Naomi Osaka, której trenerem jest Tomasz Wiktorowski.</p><p>x x x</p><p><strong>Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie</strong> po raz pierwszy w historii zostali mistrzami Polski. W piątym meczu o złoty medal pokonali u siebie broniącą tytułu ekipę Bogdanka LUK Lublin 3:1 (15:25, 25:21, 25:14, 25:21) i wygrali finałową rywalizację play off 3-2.</p><p>x x x</p><p><strong>Legia Warszawa </strong>wygrywając na wyjeździe z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza 1:0 oddaliła się od strefy spadkowej. W pozostałych niedzielnych meczach piłkarskiej ekstraklasy Wisła Płock przegrała z Motorem Lublin 0:4, a Piast Gliwice bezbramkowo zremisował z GKS Katowice.</p><p>x x x</p><p>Brązowa medalistka IO<strong> Aleksandra Kałucka </strong>wygrała pierwsze w tym roku zawody Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas, uzyskując 6,12 s i pokonując w finale w Wujiang startującą pod neutralną flagą Elizawietę Iwanową (7,62 s).</p><p>x x x</p><p><strong>Maria Drobniak</strong> wygrała zawody Pucharu Świata w gimnastyce sportowej w Warnie w ćwiczeniach na równoważni. To największy sukces polskich zawodniczek od dziesięciu lat.</p><p>x x x</p><p>Piłkarki ręczne <strong>KGHM MKS Zagłębia Lubin</strong> po raz jedenasty w historii i czwarty z rzędu zdobyły Puchar Polski. W niedzielnym finale turnieju w Elblągu pokonały Krasoń MKS Piotrcovię Piotrków Trybunalski 35:29 (19:16).</p><p>x x x</p><p>Paul Magnier z ekipy <strong>Soudal Quick-Step </strong>wygrał ostatni z trzech bułgarskich etapów wyścigu Giro d'Italia, 175 km z Płowdiw do Sofii. Francuski kolarz, który wygrał także pierwszy odcinek, okazał się najlepszy na finiszu z peletonu.</p><p>x x x</p><p><strong>Dariusz Nożyński </strong>z wynikiem 67,9 km oraz <strong>Monika Brzozowska</strong>, która pokonała dystans 52 km triumfowali w Poznaniu w 13. edycji biegu charytatywnego Wings For Life World Run, w którym uczestników gonił samochód pościgowy prowadzony przez Adama Małysza.</p><p>x x x</p><p><strong>Kajakarki Dominika Putto i Adrianna Kąkol </strong>zajęły drugie miejsce w finale olimpijskiej konkurencji K2 500 m w zawodach Pucharu Świata rozgrywanego w węgierskim Szegedzie. Polki przegrały z Niemkami o 1,77 sekundy.</p><p>x x x</p><p>Chińczycy pokonali Japończyków 3:0, a Chinki wygrały z Japonkami 3:2 w niedzielnych finałach drużynowych mistrzostw świata w tenisie stołowym w Londynie. Polki i Polacy odpadli w 1/16 finału.</p><p>x x x</p><p>Belg Thierry Neuville (Hyundai I20 Rally1) wygrał Rajd Portugalii, szóstą rundę mistrzostw globu. Ogromnego pecha miał dziewięciokrotny mistrz świata Francuz Sebastien Ogier (Toyota Yaris Rally1), który na przedostatnim OS-ie przebił oponę i stracił pozycję lidera. Polacy nie startowali.</p><p>x x x</p><p>Hiszpan Jorge Martin (Aprilia Racing) wygrał w niedzielę wyścig motocyklowych mistrzostw świata w klasie MotoGP w Grand Prix Francji na torze Le Mans. Dzień wcześniej Martin triumfował także w sprincie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Druga Lechia rozgromiła lidera. Efektowne 4:1 zespołu z Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55045,druga-lechia-rozgromila-lidera-efektowne-4-1-zespolu-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55045,druga-lechia-rozgromila-lidera-efektowne-4-1-zespolu-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sun, 10 May 2026 14:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-druga-lechia-rozgromila-lidera-efektowne-4-1-zespolu-z-tomaszowa-1778416228.jpg</url>
                        <title>Druga Lechia rozgromiła lidera. Efektowne 4:1 zespołu z Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55045,druga-lechia-rozgromila-lidera-efektowne-4-1-zespolu-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Rezerwy Lechii Tomaszów odniosły jedno z najbardziej efektownych zwycięstw w sezonie. W 24. kolejce klasy okręgowej zielono-czerwoni pokonali lidera ze Rzgowa 4:1, pokazując skuteczność i dużą pewność siebie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Mocny sygnał od rezerw Lechii</h2><p>Druga drużyna RKS Lechia Tomaszów sprawiła swoim kibicom sporo powodów do zadowolenia. W spotkaniu 24. kolejki klasy okręgowej zespół z Tomaszowa wygrał z prowadzącą w rozgrywkach Zawiszą Rzgów aż 4:1. Sam wynik robi wrażenie, ale jeszcze większe znaczenie ma skala tego zwycięstwa, bo mowa o meczu z liderem tabeli.</p><p>Z relacji klubowej wynika, że zielono-czerwoni pokazali <strong>charakter, skuteczność i zaangażowanie</strong>. To właśnie te elementy często decydują o przebiegu spotkań, w których teoretycznie faworyt przyjeżdża po komplet punktów. Tym razem boisko zweryfikowało układ sił, a to gospodarze potrafili narzucić swoje warunki.</p><h2>Cztery gole i konkret w ofensywie</h2><p>Na listę strzelców wpisali się Kacper Przedbora oraz Igor Czapla. Przedbora zdobył dwie bramki, oba razy wykorzystując rzuty karne, natomiast Czapla dołożył kolejne dwa trafienia. Taki rozkład goli pokazuje, że zespół potrafił zarówno wypracować sytuacje, jak i zachować zimną krew w kluczowych momentach.</p><p>Wygrana 4:1 z liderem nie jest przypadkiem ani wynikiem pojedynczego zrywu. W piłce na tym poziomie tak przekonujące zwycięstwo najczęściej jest efektem dobrej organizacji gry, odpowiedniej dyscypliny i skutecznego wykorzystania błędów rywala. Dla zespołu z Tomaszowa to ważny argument, że może rywalizować z najlepszymi drużynami ligi jak równy z równym.</p><h2>Praca sztabu i znaczenie dla drużyny</h2><p>Po meczu pochwały popłynęły nie tylko w stronę strzelców, ale również całego zespołu oraz sztabu szkoleniowego. Rezerwy Lechii prowadzone są przez trenerów Wiesława Żmudę i Marcina Mireckiego. W takich spotkaniach widać, jak duże znaczenie ma codzienna praca treningowa i przygotowanie mentalne zawodników.</p><p>Dla drugiej drużyny podobne zwycięstwa mają podwójną wartość. Z jednej strony budują pozycję w ligowej rywalizacji, z drugiej wzmacniają zaplecze całego klubu. Rezerwy są przecież naturalnym miejscem rozwoju zawodników, którzy chcą pukać do wyższych szczebli i udowadniać, że są gotowi na większą odpowiedzialność.</p><h2>Ważny wynik także dla lokalnych kibiców</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim piłka nożna niezmiennie budzi emocje, a każde wyraźne zwycięstwo nad silnym przeciwnikiem przyciąga uwagę kibiców. Pokonanie lidera w tak zdecydowanym stylu to rezultat, który może dodać drużynie pewności przed kolejnymi meczami i zwiększyć zainteresowanie występami drugiego zespołu.</p><p>Na ten moment najważniejszy pozostaje sam przekaz płynący z boiska: Lechia II potrafi grać odważnie i skutecznie nawet przeciwko najwyżej notowanym rywalom. Jeśli zespół utrzyma podobny poziom koncentracji i efektywności, końcówka sezonu może przynieść jeszcze niejeden mocny akcent w wykonaniu tomaszowian.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia wyrwała remis w doliczonym czasie gry! Kempski bohaterem w Płocku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55038,lechia-wyrwala-remis-w-doliczonym-czasie-gry-kempski-bohaterem-w-plocku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55038,lechia-wyrwala-remis-w-doliczonym-czasie-gry-kempski-bohaterem-w-plocku</guid>
            <pubDate>Sun, 10 May 2026 11:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wyrwala-remis-w-doliczonym-czasie-gry-kempski-bohaterem-w-plocku-1778407010.png</url>
                        <title>Lechia wyrwała remis w doliczonym czasie gry! Kempski bohaterem w Płocku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55038,lechia-wyrwala-remis-w-doliczonym-czasie-gry-kempski-bohaterem-w-plocku</link>
                    </image><description>Piłka nożna potrafi pisać scenariusze lepsze niż seriale Netfliksa. Gdy wydawało się, że Lechia Tomaszów Mazowiecki wróci z Płocka z pustymi rękami, w czwartej minucie doliczonego czasu gry pojawił się on – Mateusz Kempski. Napastnik zielono-czerwonych po raz drugi tego dnia znalazł drogę do siatki i wydarł swojej drużynie cenny remis w starciu z rezerwami Wisły Płock. Mecz zakończył się wynikiem 2:2, ale emocji było w nim znacznie więcej niż wskazuje sam rezultat.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Lechia zaczęła jak z nut</h2><p>Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> weszli w mecz odważnie, agresywnie i z dużą pewnością siebie. Już w 8. minucie tomaszowianie wykorzystali błąd defensywy gospodarzy. Bramkarz Wisły II Płock, Adam Głażejewski, zagrał krótko do Filipa Lodzińskiego, który źle przyjął piłkę. Na taki prezent tylko czekał <strong>Mateusz Kempski</strong>.</p><p>Napastnik Lechii zachował się jak rasowy snajper. Dopadł do futbolówki szybciej niż obrońcy i bez chwili zawahania skierował ją do siatki. To była akcja pokazująca, jak ważny w futbolu jest pressing i koncentracja do ostatniej sekundy.</p><p>Przez pierwszy kwadrans Lechia wyglądała bardzo dojrzale. Zielono-czerwoni utrzymywali się przy piłce, grali spokojnie i sprawiali wrażenie zespołu, który kontroluje wydarzenia na boisku. Rezerwy Wisły długo nie mogły znaleźć rytmu.</p><h2>Kontrowersje i wyrównanie</h2><p>Z czasem gospodarze zaczęli jednak przejmować inicjatywę. Młody zespół z Płocka grał coraz odważniej, szukał szybkich skrzydeł i próbował rozciągać defensywę Lechii.</p><p>Kluczowa dla pierwszej połowy była 31. minuta. Chwilę wcześniej przed polem karnym faulowany był Bartosz Bogus. Tomaszowianie domagali się przerwania gry, ale arbiter <strong>Ewa Augustyn z Gdańska</strong> nakazała kontynuowanie akcji. Wisła momentalnie to wykorzystała.</p><p>Antoni Chmielewski posłał dokładne dośrodkowanie, a <strong>Adrian Bielka</strong> efektownym strzałem głową pokonał Marcina Żyłę. Wśród zawodników Lechii nie brakowało pretensji do decyzji sędzi, ale gol został uznany.</p><p>To był moment, który zmienił obraz meczu. Gospodarze uwierzyli, że mogą wygrać, a spotkanie zaczęło przypominać typową trzecioligową bitwę – dużo walki, pojedynków i gry „od pola karnego do pola karnego”.</p><h2>Wisła uderzyła po kontrze</h2><p>Po przerwie mecz był bardzo wyrównany. Lechia częściej utrzymywała się przy piłce, próbowała budować ataki pozycyjne, ale brakowało konkretów pod bramką rywali. Wisła II z kolei szukała swojej szansy w kontratakach.</p><p>I właśnie po jednym z nich gospodarze wyszli na prowadzenie. W 76. minucie prawą stroną ruszył Bartosz Borowski, który wygrał pojedynek szybkościowy z Marcinem Orzechowskim. Dośrodkowanie trafiło do Adriana Bielki, a ten – mimo problemów z opanowaniem piłki – zdołał skierować ją do siatki.</p><p>Dla Lechii był to bardzo trudny moment. Tomaszowianie znaleźli się pod ścianą, a czas nieubłaganie uciekał.</p><h2>Kempski. Nazwisko dnia</h2><p>Lechia jednak nie pękła. I właśnie za to kibice kochają futbol.</p><p>W doliczonym czasie gry zielono-czerwoni rzucili wszystko do ataku. W 90+4. minucie Marcin Orzechowski posłał piłkę w pole karne. Jakub Garnysz minął się z futbolówką, ale za jego plecami świetnie odnalazł się <strong>Mateusz Kempski</strong>.</p><p>Napastnik Lechii z zimną krwią dołożył nogę i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.</p><p>2:2.</p><p>Radość tomaszowian była ogromna. W końcówce Lechia próbowała jeszcze pójść za ciosem i wyrwać komplet punktów, ale zabrakło już czasu.</p><h2>Remis, który może mieć znaczenie</h2><p>Choć Lechia wraca z Płocka tylko z jednym punktem, to ten remis może mieć duże znaczenie mentalne. Drużyna pokazała charakter, nie załamała się po stracie drugiej bramki i walczyła do samego końca.</p><p>W takich meczach buduje się zespół.</p><p>Na szczególne wyróżnienie zasłużył oczywiście <strong>Mateusz Kempski</strong>, autor dwóch trafień. Napastnik Lechii był aktywny przez całe spotkanie, naciskał defensorów rywali i pokazał instynkt snajpera, którego wcześniej tomaszowianom momentami brakowało.</p><p>Pozytywnie można ocenić także reakcję drużyny po straconych golach. Lechia nie cofnęła się, nie zaczęła panicznie wybijać piłki, tylko konsekwentnie próbowała grać swoje.</p><h2>Coraz bardziej zacięta końcówka sezonu</h2><p>Końcówka sezonu w <strong>Betclic III lidze</strong> zapowiada się niezwykle interesująco. Każdy punkt zaczyna ważyć coraz więcej, a mecze rezerw ekstraklasowych klubów od lat należą do najbardziej niewygodnych dla drużyn walczących o konkretne cele.</p><p>Wisła II Płock pokazała sporo jakości w ofensywie, ale Lechia udowodniła, że potrafi odpowiadać charakterem i determinacją.</p><p>A to w maju często okazuje się ważniejsze niż najładniejsza nawet gra.</p><h3>Wisła II Płock – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:2 (1:1)</h3><p><strong>Bramki:</strong><br>⚽ Adrian Bielka 31’, 76’ – <strong>Mateusz Kempski 8’, 90+4’</strong></p><h3>Lechia Tomaszów Mazowiecki:</h3><p>Marcin Żyła – Maksym Rosiński, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Oliwier Dubicki (57. Piotr Gębala), Daniel Chwałowski (83. Jakub Garnysz), Kamil Szymczak (66. Artur Czupryński), Marcin Pieńkowski (83. Mariusz Rybicki) – Mateusz Kempski, Bartosz Bogus (66. Filip Zawadzki).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Jakub Król, Filip Becht, Mateusz Kempski.</p><p><strong>Sędzia:</strong> Ewa Augustyn (Gdańsk).</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzenia sportowe w skrócie, sobota 9 maja]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55035,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-9-maja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55035,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-9-maja</guid>
            <pubDate>Sat, 09 May 2026 22:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-9-maja-1778359607.png</url>
                        <title>Wydarzenia sportowe w skrócie, sobota 9 maja</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55035,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-9-maja</link>
                    </image><description>Wydarzenia sportowe w skrócie:Liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka odpadła w trzeciej rundzie tenisowego turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Białorusinka przegrała z rozstawioną z n</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wydarzenia sportowe w skrócie:</p><p>Liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka odpadła w trzeciej rundzie tenisowego turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Białorusinka przegrała z rozstawioną z nr 26 Rumunką Soraną Cirsteą po emocjonującym pojedynku 6:2, 3:6, 5:7.</p><p>x x x</p><p>Urugwajczyk Guillermo Thomas Silva wygrał drugi z trzech bułgarskich etapów wyścigu Giro d'Italia, 221 km z Burgas do Wielkiego Tyrnowa. Około 25 km przed metą doszło do kraksy, po której nastąpiła neutralizacja. Wielu kolarzy upadło też kilkaset metrów przed metą w piątek, na inaugurację imprezy.</p><p>x x x</p><p>Żużlowa reprezentacja Polski nie obroniła tytułu Drużynowego Mistrza Europy. W finałowych zawodach rozgrywanych w Rzeszowie biało-czerwoni zdobyli 39 punktów i musieli uznać wyższość Duńczyków, którzy zgromadzili 42. Brąz zdobyła Szwecja 26 pkt, a czwarte miejsce zajęła Łotwa 25.</p><p>x x x</p><p>Polski obrońca Jan Bednarek został okradziony w piątek wieczorem w swoim domu w Porto, na północnym zachodzie Portugalii. Piłkarzowi FC Porto jeden z napastników groził nożem.</p><p>x x x</p><p>VfL Wolfsburg, z Kamilem Grabarą w bramce, przegrał przed własną publicznością z pewnym już tytułu mistrzowskiego Bayernem Monachium 0:1 w przedostatniej kolejce niemieckiej ekstraklasy. Przed „Wilkami” trudna walka o uniknięcie spadku. Awans do Ligi Mistrzów zapewnili sobie piłkarze RB Lipsk.</p><p>x x x</p><p>Piłkarze Manchesteru City pokonali u siebie Brentford 3:0 w 36. kolejce i wciąż nie rezygnują z walki o mistrzostwo Anglii. Tracą dwa punkty do prowadzącego Arsenalu Londyn. Obu drużynom zostały do rozegrania po trzy spotkania.</p><p>x x x</p><p>Piłkarze Galatasaray Stambuł zdobyli czwarty z rzędu tytuł mistrza Turcji, wyrównując swój poprzedni rekord. Do sukcesu przyczyniło się zwycięstwo 4:2 u siebie w 33. kolejce nad Antalyasporem. Adrian Benedyczak zdobył dwie bramki dla Kasimpasy i ma na koncie dziewięć ligowych trafień.</p><p>x x x</p><p>Kajakarka Anna Puławska zajęła trzecie miejsce w finale olimpijskiej konkurencji K1 500 m podczas zawodów Pucharu Świata rozgrywanych w węgierskim Szegedzie. Pozostali polscy reprezentanci ukończyli rywalizację poza podium.</p><p>x x x</p><p>Hiszpanka Paula Blasi (UAE Team ADQ) wygrała siedmioetapowy wyścig kolarski Vuelta a Espana, zakończony w sobotę na słynnym podjeździe Angliru w Asturii. Katarzyna Niewiadoma (Canyon-SRAM zondacrypto) zajęła w klasyfikacji generalnej ósme miejsce.</p><p>x x x</p><p>Prywatny zespół Ferrari AF Corse z Robertem Kubicą w składzie zajął szóste miejsce w 6-godzinnym wyścigu na belgijskim torze Spa-Francorchamps, drugiej rundzie mistrzostw świata World Endurance Championship (WEC).</p><p>x x x</p><p>Dziewięciokrotny mistrz świata Francuz Sebastien Ogier (Toyota Yaris Rally1) prowadzi po trzecim etapie w Rajdzie Portugalii, szóstej rundzie mistrzostw globu. Polacy nie startują.</p><p>x x x</p><p>Podczas tegorocznych piłkarskich mistrzostw świata zostaną zorganizowane oddzielne ceremonie otwarcia przed pierwszym meczem w każdym z trzech krajów-gospodarzy: Meksyku, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych - poinformowała FIFA.</p><p>x x x</p><p>Amerykanin Hans Niemann wygrał turniej Grand Chess Tour w szachach szybkich i błyskawicznych w Warszawie, wyprzedzając swoich rodaków Fabiano Caruanę i Wesleya So. Jan-Krzysztof Duda był siódmy ex aequo z dwoma graczami, a Radosław Wojtaszek - dziesiąty.</p><p>x x x</p><p>Judoczka Aleksandra Kowalewska zajęła 5. miejsce w kategorii 70 kg w drugim dniu turnieju Grand Slam w Astanie. Polka w pojedynku o ostatni stopień na podium przegrała przez yuko z Brazylijką Nauaną Silvą.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew ograł Lechię 3:1 i zrobił wielki krok w stronę utrzymania]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55030,widzew-ogral-lechie-3-1-i-zrobil-wielki-krok-w-strone-utrzymania</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55030,widzew-ogral-lechie-3-1-i-zrobil-wielki-krok-w-strone-utrzymania</guid>
            <pubDate>Sat, 09 May 2026 21:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-ogral-lechie-3-1-i-zrobil-wielki-krok-w-strone-utrzymania-1778355363.jpg</url>
                        <title>Widzew ograł Lechię 3:1 i zrobił wielki krok w stronę utrzymania</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55030,widzew-ogral-lechie-3-1-i-zrobil-wielki-krok-w-strone-utrzymania</link>
                    </image><description>W meczu o ogromnym znaczeniu dla dolnej części tabeli Widzew Łódź pokonał u siebie Lechię Gdańsk 3:1. Gospodarze rozstrzygnęli spotkanie praktycznie już w pierwszej połowie, a wygrana pozwoliła im opuścić strefę spadkową na finiszu sezonu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Pierwsza połowa pod pełną kontrolą Widzewa</h2><p>Spotkanie w Łodzi miało wyjątkowo duży ciężar gatunkowy. Przed pierwszym gwizdkiem Lechia Gdańsk wyprzedzała Widzew zaledwie o dwa punkty, a gospodarze zajmowali miejsce w strefie spadkowej. To sprawiało, że stawką meczu były nie tylko trzy punkty, ale także wyraźna poprawa sytuacji przed końcówką sezonu.</p><p>Odważniej zaczęli goście, jednak ich ofensywne próby nie przyniosły konkretów. Najgroźniej zrobiło się po niecelnym uderzeniu Bartłomieja Kłudki, ale później inicjatywę przejęli łodzianie. Widzew zagrał agresywnie, pewnie i z dużą intensywnością, a przede wszystkim był <strong>skuteczny</strong>, czego wcześniej często mu brakowało.</p><p>W 10. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Mariusz Fornalczyk posłał dokładne dośrodkowanie, a Sebastian Bergier wygrał pojedynek w polu karnym i strzałem głową pokonał Alexa Paulsena. Był to sygnał, że Widzew zamierza narzucić własne warunki i nie zamierza kalkulować.</p><p>Lechia próbowała odpowiedzieć, ale brakowało jej precyzji. W 18. minucie najpierw w piłkę nie trafił Kacper Sezonienko, a chwilę później bardzo niecelnie uderzał Aleksandar Cirković. Znacznie konkretniejszy był Widzew. W 28. minucie Bergier po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem kończąc akcję płaskim strzałem po tym, jak ponownie poradził sobie z defensywą gości.</p><p>Na tym gospodarze nie poprzestali. W 37. minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym Lechii piłkę do siatki skierował Steve Kapuadi, zdobywając swoją <strong>pierwszą bramkę w barwach Widzewa</strong>. Do przerwy było 3:0, a kibice oglądali zespół, który w kluczowym momencie sezonu pokazał zdecydowanie najlepsze oblicze.</p><h2>Lechia próbowała wrócić, ale zabrakło jej jakości</h2><p>Po zmianie stron spotkanie nie straciło tempa. Widzew nie cofnął się od razu głęboko i już na początku drugiej połowy mógł podwyższyć prowadzenie, gdy z dystansu groźnie uderzał Emil Kornvig. Z czasem jednak coraz częściej do głosu dochodzili gdańszczanie, świadomi, że tylko odważniejsza gra może dać im jeszcze szansę na odrobienie strat.</p><p>Lechia miała swoje okazje. W 55. minucie dogodnej sytuacji nie wykorzystał Tomas Bobcek, który źle trafił w piłkę. Później próbował także Rifet Kapić, ale jego uderzenie nie dało efektu. Skuteczniejszy okazał się dopiero Iwan Żelizko, który w 66. minucie precyzyjnym strzałem zmniejszył rozmiary porażki na 3:1.</p><p>Goście poczuli wtedy szansę i częściej atakowali, jednak nie potrafili utrzymać odpowiedniej dokładności w decydujących momentach. Widzew z kolei szukał swoich okazji po szybkich wyjściach do kontrataku. Gospodarze kilka razy sprawnie przedostali się pod pole karne rywala, lecz brakowało im już takiej precyzji jak przed przerwą.</p><p>Końcówka przyniosła jeszcze nerwy, ponieważ w 89. minucie Juljan Shehu obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Mimo gry w osłabieniu łodzianie obronili korzystny wynik. W defensywie, gdy było trzeba, pewnie interweniował Bartłomiej Drągowski, a blok obronny skutecznie odpierał napór gości.</p><h2>Kluczowe zwycięstwo i ważny sygnał przed końcówką sezonu</h2><p>Wygrana 3:1 ma dla Widzewa znaczenie znacznie większe niż tylko dopisanie trzech punktów. Drużyna trenera Aleksandara Vukovicia wykorzystała bezpośredni mecz z rywalem z dolnych rejonów tabeli i na dwie kolejki przed końcem rozgrywek wydostała się ze strefy spadkowej kosztem Lechii. W praktyce był to jeden z tych meczów, które mogą przesądzać o losach całego sezonu.</p><p>O sukcesie gospodarzy zdecydowała przede wszystkim <strong>znakomita pierwsza połowa</strong>. Widzew był dynamiczny, odważny i konkretny, a duet Fornalczyk – Bergier regularnie sprawiał problemy obrońcom Lechii. Ważny był też udział zawodników drugiej linii oraz skuteczność przy stałych fragmentach gry, co potwierdziła bramka Kapuadiego.</p><p>Dla Lechii porażka oznacza bardzo trudną sytuację na finiszu sezonu. Gdańszczanie po słabym początku i biernej postawie w defensywie musieli gonić wynik, a choć po przerwie zaprezentowali się lepiej, nie zdołali realnie zagrozić rozpędzonemu w pierwszej połowie Widzewowi. W meczu o takiej stawce strata trzech goli przed przerwą okazała się zbyt dużym ciężarem.</p><p>Na trybunach zasiadło 17 866 widzów, którzy zobaczyli mecz pełen emocji i momentów zwrotnych. Dla łódzkiego zespołu był to nie tylko ważny wynik, ale także wyraźny impuls psychologiczny. Jeśli Widzew utrzyma intensywność i skuteczność z pierwszej połowy tego spotkania, jego szanse na pozostanie w lidze znacząco wzrosną.</p><h2>Najważniejsze fakty meczu</h2><p>Widzew Łódź pokonał Lechię Gdańsk 3:1, prowadząc do przerwy 3:0. Bramki dla gospodarzy zdobyli Sebastian Bergier w 10. minucie po strzale głową oraz w 28. minucie, a także Steve Kapuadi w 37. minucie. Dla gości trafił Iwan Żelizko w 66. minucie.</p><p>Żółte kartki otrzymali w Widzewie Carlos Isaac, Juljan Shehu i Bartłomiej Pawłowski, a w Lechii Iwan Żelizko i Bartłomiej Kłudka. W 89. minucie Shehu został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Spotkanie prowadził sędzia Jarosław Przybył z Kluczborka.</p><p>Widzew zagrał w składzie: Bartłomiej Drągowski, Carlos Isaac, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Samuel Kozlovsky, Fran Alvarez, Juljan Shehu, Emil Kornvig, Angel Baena, Sebastian Bergier, Mariusz Fornalczyk. Lechię reprezentowali: Alex Paulsen, Bartłomiej Kłudka, Maksym Diaczuk, Matej Rodin, Matus Vojtko, Camilo Mena, Rifet Kapić, Iwan Żelizko, Aleksandar Cirković, Kacper Sezonienko, Tomas Bobcek.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Reprezentacja Polski siatkarzy rozpoczęła zgrupowanie w Spale]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55029,reprezentacja-polski-siatkarzy-rozpoczela-zgrupowanie-w-spale</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55029,reprezentacja-polski-siatkarzy-rozpoczela-zgrupowanie-w-spale</guid>
            <pubDate>Sat, 09 May 2026 15:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-reprezentacja-polski-siatkarzy-rozpoczela-zgrupowanie-w-spale-1778332438.jpg</url>
                        <title>Reprezentacja Polski siatkarzy rozpoczęła zgrupowanie w Spale</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55029,reprezentacja-polski-siatkarzy-rozpoczela-zgrupowanie-w-spale</link>
                    </image><description>W COS-OPO Spała rozpoczęło się zgrupowanie reprezentacji Polski siatkarzy prowadzonej przez trenera Nikolę Grbicia. Kadra przygotowuje się do nowego sezonu, w którym czekają ją występy w Lidze Narodów oraz wrześniowe mistrzostwa Europy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kadra wróciła do Spały</h2><p>Centralny Ośrodek Sportu Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale ponownie stał się miejscem przygotowań najważniejszej drużyny siatkarskiej w kraju. Jak poinformowano, <strong>reprezentacja Polski siatkarzy rozpoczęła zgrupowanie pod wodzą trenera Nikoli Grbicia</strong>, a w ośrodku zameldowała się duża część kadry rozpoczynającej pracę przed nowym sezonem.</p><p>Dla Spały to kolejny moment potwierdzający znaczenie tej miejscowości na sportowej mapie regionu i całego kraju. Obecność reprezentantów przyciąga uwagę kibiców, mediów oraz mieszkańców, a sam ośrodek od lat pozostaje jednym z najważniejszych punktów przygotowań dla polskiego sportu wyczynowego.</p><h2>Przygotowania do intensywnego sezonu</h2><p>Przed biało-czerwonymi wymagające miesiące. W czerwcu drużynę czeka rywalizacja w Lidze Narodów, a we wrześniu mistrzostwa Europy. Rozpoczynające się w Spale zgrupowanie ma więc duże znaczenie nie tylko organizacyjne, ale przede wszystkim sportowe, ponieważ to właśnie teraz budowana jest forma na najważniejsze wyzwania sezonu reprezentacyjnego.</p><p>Początek pobytu kadry w Spale nie oznaczał jeszcze wejścia w pełny rytm treningowy. Zanim zawodnicy ruszyli do zajęć, w ośrodku odbył się <strong>Dzień Medialny</strong>. Siatkarze udzielali wywiadów i uczestniczyli w sesjach zdjęciowych, co jest stałym elementem przygotowań reprezentacji przed startem sezonu i sposobem na przybliżenie drużyny kibicom.</p><h2>Spała ważna dla regionu i kibiców</h2><p>Według przekazanych informacji kadra ma pozostać w Spale aż do lipca. To oznacza, że przez najbliższe tygodnie miejscowość ponownie będzie żyła rytmem reprezentacyjnych przygotowań. Dla lokalnej społeczności to nie tylko prestiż, ale również okazja do obserwowania z bliska funkcjonowania drużyny narodowej i pracy jednych z najlepszych siatkarzy w Europie.</p><p>Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego i okolic obecność kadry w pobliskiej Spale ma także wymiar symboliczny. Pokazuje, że region niezmiennie pozostaje ważnym zapleczem dla polskiego sportu. Jeśli treningi przebiegną zgodnie z planem, Spała po raz kolejny stanie się miejscem, z którego reprezentacja ruszy do walki o kolejne sukcesy na międzynarodowych parkietach.</p><h2>Początek sezonu pełnego oczekiwań</h2><p>Każde zgrupowanie reprezentacji budzi duże emocje, ale w przypadku polskich siatkarzy zainteresowanie jest szczególne. To zespół, wobec którego kibice regularnie mają wysokie oczekiwania, a każdy etap przygotowań jest uważnie śledzony. Rozpoczęcie pracy w Spale to pierwszy wyraźny sygnał, że sezon reprezentacyjny nabiera tempa.</p><p>Na razie trwa etap organizacji, spotkań medialnych i wejścia w treningowy rytm, ale w najbliższym czasie można spodziewać się pierwszych relacji z zajęć. Dla kibiców to zapowiedź intensywnych tygodni, a dla samej drużyny początek drogi do letnich i jesiennych celów sportowych.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Udany początek sezonu kajakarzy MUKS „Wiking” z Tomaszowa Mazowieckiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55010,udany-poczatek-sezonu-kajakarzy-muks-wiking-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55010,udany-poczatek-sezonu-kajakarzy-muks-wiking-z-tomaszowa-mazowieckiego</guid>
            <pubDate>Thu, 07 May 2026 17:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-udany-poczatek-sezonu-kajakarzy-muks-wiking-z-tomaszowa-mazowieckiego-1778166120.jpg</url>
                        <title>Udany początek sezonu kajakarzy MUKS „Wiking” z Tomaszowa Mazowieckiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55010,udany-poczatek-sezonu-kajakarzy-muks-wiking-z-tomaszowa-mazowieckiego</link>
                    </image><description>Kajakarze MUKS „Wiking” Tomaszów Mazowiecki rozpoczęli sezon od mocnych występów. Klub zanotował miejsca na podium zarówno w ultramaratonie na Pilicy, jak i podczas regat w Warszawie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Mocne wejście w nowy sezon</h2><p>Zawodnicy MUKS „Wiking” Tomaszów Mazowiecki mają za sobą <strong>bardzo obiecujący początek sezonu</strong>. Pierwsze starty przyniosły klubowi miejsca na podium i potwierdziły, że zimowe przygotowania nie poszły na marne. To ważny sygnał nie tylko dla samych sportowców i trenerów, ale również dla lokalnego środowiska sportowego, które od lat śledzi rozwój kajakarstwa w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Największe emocje towarzyszyły występowi podczas IX Ultramaratonu „Pilica – rzeka, która łączy” imienia Aleksandra Doby. W rywalizacji na wymagającym dystansie 116 kilometrów znakomicie zaprezentował się Maciej Stanik, który zajął <strong>drugie miejsce</strong>. To wynik, który zasługuje na szczególne uznanie, bo w tak długich i wyczerpujących zmaganiach liczą się nie tylko forma fizyczna, ale także wytrzymałość, taktyka oraz odporność psychiczna.</p><p>Na tym jednak sukcesy tomaszowskiego klubu się nie skończyły. Klubowa sztafeta w składzie Cezary Dębiec, Piotr Pietrzyk i Czesław Pietrzyk wywalczyła <strong>trzecie miejsce</strong>. Taki rezultat pokazuje, że MUKS „Wiking” dysponuje nie tylko wyróżniającymi się indywidualnościami, ale również zespołem zdolnym do skutecznej walki o czołowe lokaty.</p><h2>Sprawdzian formy w Warszawie</h2><p>Kolejnym ważnym etapem inauguracji sezonu były regaty na torze K.S. Spójnia w Warszawie. Dla zawodników MUKS „Wiking” był to przede wszystkim <strong>pierwszy poważny sprawdzian po zimowej przerwie</strong> oraz okazja do powrotu do regularnej rywalizacji na wodzie. Tego typu zawody często pozwalają ocenić, jak przepracowany okres przygotowawczy przekłada się na realne wyniki sportowe.</p><p>W Warszawie tomaszowianie również pokazali się z bardzo dobrej strony. Pierwsze miejsca zajęli Antoni Cabała i Jowita Maciejewska. Na drugich pozycjach uplasowali się Mark Shtefan oraz osada Antoni Cabała i Franciszek Cabała. Trzecie miejsca wywalczyli Karol Chachuła, Jan Rutkowski, który zdobył dwa medale, a także osada Karol Chachuła i Jakub Duczek.</p><p>Warto odnotować, że dobre występy nie ograniczyły się wyłącznie do miejsc medalowych. W wyścigach finałowych solidnie zaprezentowali się także Julia Chachuła, Franciszek Cabała oraz Franciszek Gonera. To istotny detal, ponieważ budowanie siły klubu opiera się nie tylko na pojedynczych triumfach, ale również na <strong>szerokim zapleczu zawodników</strong>, którzy regularnie meldują się w czołówce swoich konkurencji.</p><h2>Dobry sygnał dla klubu i miasta</h2><p>Początek sezonu w wykonaniu MUKS „Wiking” można odczytywać jako dobry prognostyk na kolejne tygodnie. Wyniki osiągnięte zarówno w ultramaratonie na Pilicy, jak i podczas regat w Warszawie pokazują, że klub jest dobrze przygotowany do dalszej części rywalizacji. Ważne jest także to, że sukcesy odnoszą zarówno bardziej doświadczeni zawodnicy, jak i młodsi reprezentanci, którzy stopniowo budują swoją pozycję.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego takie rezultaty mają również wymiar lokalny. Sportowe osiągnięcia klubów działających w mieście wzmacniają rozpoznawalność lokalnych środowisk i pokazują, że w regionie nie brakuje talentów oraz konsekwentnej pracy szkoleniowej. Kajakarstwo od lat pozostaje jedną z dyscyplin silnie związanych z wodnym charakterem okolicy, a sukcesy zawodników MUKS „Wiking” dobrze wpisują się w tę tradycję.</p><p>Jeśli kolejne starty potwierdzą obecną dyspozycję, tomaszowski klub może mieć w tym sezonie jeszcze niejeden powód do satysfakcji. Już dziś widać jednak wyraźnie, że <strong>otwarcie sezonu należało do udanych</strong>, a nazwiska zawodników z Tomaszowa Mazowieckiego warto śledzić w dalszej części sportowego roku.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bogusławice zapraszają na międzynarodowe zawody w powożeniu i rodzinny weekend atrakcji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55006,boguslawice-zapraszaja-na-miedzynarodowe-zawody-w-powozeniu-i-rodzinny-weekend-atrakcji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55006,boguslawice-zapraszaja-na-miedzynarodowe-zawody-w-powozeniu-i-rodzinny-weekend-atrakcji</guid>
            <pubDate>Thu, 07 May 2026 16:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-boguslawice-zapraszaja-na-miedzynarodowe-zawody-w-powozeniu-i-rodzinny-weekend-atrakcji-1778163738.png</url>
                        <title>Bogusławice zapraszają na międzynarodowe zawody w powożeniu i rodzinny weekend atrakcji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55006,boguslawice-zapraszaja-na-miedzynarodowe-zawody-w-powozeniu-i-rodzinny-weekend-atrakcji</link>
                    </image><description>W Bogusławicach zaplanowano międzynarodowe, krajowe i towarzyskie zawody w powożeniu CAI3*, CAI2* i CAI1*. Organizatorzy zapowiadają nie tylko sportowe emocje, ale też szeroką ofertę dla rodzin z dziećmi i odwiedzających z regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sportowa impreza o międzynarodowej randze</h2><p>Stado Ogierów w Bogusławicach zaprasza na <strong>zawody międzynarodowe, krajowe i towarzyskie w powożeniu</strong> oznaczone kategoriami CAI3*, CAI2* i CAI1*. To wydarzenie, które może przyciągnąć zarówno zawodników, jak i publiczność zainteresowaną jeździectwem oraz widowiskową rywalizacją zaprzęgów. Sama ranga imprezy pokazuje, że Bogusławice pozostają ważnym punktem na mapie ośrodków związanych ze sportami konnymi w tej części regionu.</p><p>Dla lokalnych odbiorców z Tomaszowa Mazowieckiego i okolic to także okazja, by zobaczyć z bliska dyscyplinę, która łączy tradycję, precyzję i sportowe doświadczenie. Powożenie od lat budzi zainteresowanie nie tylko wśród pasjonatów koni, ale również wśród rodzin szukających wydarzeń plenerowych o nieco innym charakterze niż typowe festyny czy pikniki.</p><h2>Nie tylko zawody. Organizatorzy stawiają na atmosferę i ofertę dla odwiedzających</h2><p>Z udostępnionych informacji wynika, że przez cały czas trwania zawodów na miejscu ma działać <strong>rozbudowana strefa gastronomiczna</strong>. Zapowiedziano duży bar z domowymi posiłkami, pizzą, zapiekankami, przekąskami, napojami i deserami lodowymi. Dodatkowo ma być czynna strefa Grill Bar oraz food truck z lodami świderkami, watą cukrową, popcornem i goframi.</p><p>Taki układ wydarzenia sugeruje, że organizatorzy myślą nie tylko o środowisku sportowym, ale również o gościach, którzy chcą spędzić w Bogusławicach kilka godzin lub nawet cały dzień. To ważne zwłaszcza z perspektywy lokalnej publiczności, bo imprezy sportowe oparte na dobrej infrastrukturze towarzyszącej zwykle łatwiej przyciągają mieszkańców regionu i zachęcają do rodzinnego wyjazdu.</p><p>Dodatkową propozycją ma być także restauracja w pałacu, która w sobotę i niedzielę w godzinach od 13 do 17 ma serwować dania i desery. W praktyce oznacza to, że wydarzenie może mieć charakter nie tylko sportowy, ale również rekreacyjny i wypoczynkowy.</p><h2>Zagroda Zabaw dla dzieci i rodzin</h2><p>Szczególnie rozbudowanie prezentuje się zapowiedź atrakcji rodzinnych. Na sobotę i niedzielę przygotowano <strong>nową Zagrodę Zabaw dla dzieci</strong>. W programie mają znaleźć się między innymi plac zabaw, altany ogrodowe z barem z przekąskami, trening hobby horse, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem, przejazdy bryczką, mini zoo z karmieniem kucyków, spotkania z alpakami oraz animacje dla najmłodszych.</p><p>Organizatorzy wymieniają również zamek dmuchany, zjeżdżalnię, dmuchany tor przeszkód, dart, bramkę celnościową, profesjonalne pole do minigolfa i oprowadzanie na kucyku. To zestaw atrakcji, który wyraźnie pokazuje, że impreza ma być otwarta na odwiedzających w różnym wieku, także tych, którzy nie śledzą na co dzień sportów konnych.</p><p>W udostępnionej zapowiedzi podano również, że Zagroda Zabaw ma być czynna w każdą sobotę i środę w godzinach od 11 do 17. Wskazano też ceny wstępu: 30 złotych dla dzieci i 10 złotych dla opiekunów. Dla wielu rodzin z regionu może to być istotna informacja przy planowaniu weekendowego wyjazdu.</p><h2>Wydarzenie ważne dla regionu</h2><p>Z punktu widzenia lokalnego życia społecznego i sportowego tego typu wydarzenia mają szersze znaczenie niż sama rywalizacja. Przyciągają gości, promują ośrodek, aktywizują otoczenie i budują rozpoznawalność miejsca, które od lat kojarzone jest z hodowlą koni i tradycjami jeździeckimi. Obecność licznych partnerów i sponsorów wskazuje, że impreza ma solidne zaplecze organizacyjne.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, powiatu tomaszowskiego i sąsiednich miejscowości zawody w Bogusławicach mogą być jednym z ciekawszych punktów kalendarza plenerowych wydarzeń o charakterze sportowo-rodzinnym. To propozycja dla tych, którzy chcą połączyć obserwowanie rywalizacji na wysokim poziomie z wypoczynkiem na świeżym powietrzu i ofertą atrakcji dla dzieci.</p><p>Organizatorzy informują również o otwarciu zgłoszeń dla zawodników. Jeśli zapowiedzi przełożą się na frekwencję i poziom sportowy, Bogusławice ponownie mogą stać się miejscem, o którym w kontekście powożenia będzie mówiło się nie tylko lokalnie, ale i szerzej w regionie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Udany start lekkoatletów Lechii Tomaszów Mazowiecki. Medale i obiecujące otwarcie sezonu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54991,udany-start-lekkoatletow-lechii-tomaszow-mazowiecki-medale-i-obiecujace-otwarcie-sezonu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54991,udany-start-lekkoatletow-lechii-tomaszow-mazowiecki-medale-i-obiecujace-otwarcie-sezonu</guid>
            <pubDate>Tue, 05 May 2026 20:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-udany-start-lekkoatletow-lechii-tomaszow-mazowiecki-medale-i-obiecujace-otwarcie-sezonu-1778005330.jpg</url>
                        <title>Udany start lekkoatletów Lechii Tomaszów Mazowiecki. Medale i obiecujące otwarcie sezonu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54991,udany-start-lekkoatletow-lechii-tomaszow-mazowiecki-medale-i-obiecujace-otwarcie-sezonu</link>
                    </image><description>Zawodnicy Klubu Lekkoatletycznego Lechia Tomaszów Mazowiecki rozpoczęli letni sezon od mocnego akcentu podczas mitingu otwarcia stadionu w Koluszkach. Były medale, wysokie miejsca i cenne debiuty, które dobrze rokują na kolejne tygodnie rywalizacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Mocne wejście w letni sezon</h2><p>Reprezentanci Klubu Lekkoatletycznego Lechia Tomaszów Mazowiecki z udanym skutkiem zainaugurowali letni sezon lekkoatletyczny. Podczas mitingu otwarcia stadionu w Koluszkach tomaszowska ekipa, mimo <strong>okrojonego składu</strong>, pokazała sportowy charakter i skuteczność w rywalizacji z zawodnikami z innych ośrodków.</p><p>Pierwszy start w sezonie zawsze jest ważnym sprawdzianem formy po okresie przygotowawczym. W tym przypadku wynik sportowy poszedł w parze z konkretnymi osiągnięciami. Do Tomaszowa Mazowieckiego trafiły pierwsze medale, a część zawodników zanotowała wartościowe występy, które mogą być dobrym prognostykiem przed kolejnymi zawodami.</p><h2>Medale i czołowe miejsca</h2><p>Najlepsze wyniki tomaszowskich lekkoatletów przełożyły się na miejsca na podium. <strong>Julia Muchlada</strong> zajęła 2. miejsce w biegu na 100 metrów w kategorii U18, a ponadto była 4. w skoku w dal w rywalizacji open. <strong>Alicja Witko</strong> wywalczyła 3. miejsce na 100 metrów w kategorii U18, potwierdzając, że sprinty są mocną stroną młodej grupy z Tomaszowa.</p><p>Na najwyższym stopniu podium stanął <strong>Dawid Mikuła</strong>, który zwyciężył w biegu na 1000 metrów w kategorii open. To rezultat szczególnie cenny, bo pokazuje, że tomaszowski klub potrafi skutecznie rywalizować także w konkurencjach średniodystansowych.</p><p>Poza medalistami na uwagę zasługują także kolejne występy zawodników Lechii. <strong>Julia Dzwonkowska</strong> zajęła 12. miejsce w skoku w dal, notując jednocześnie debiut w stawce open. <strong>Maja Czajka</strong> była 7. w skoku w dal i 13. na 100 metrów. <strong>Amelia Węglarska</strong>, również w debiucie w kategorii open, uplasowała się na 16. miejscu na dystansie 600 metrów.</p><h2>Wyniki ważne także z lokalnej perspektywy</h2><p>Dla lokalnego środowiska sportowego takie otwarcie sezonu ma znaczenie większe niż same miejsca w tabelach. To sygnał, że szkolenie prowadzone w Tomaszowie Mazowieckim przynosi efekty, a młodzi zawodnicy są gotowi do rywalizacji na coraz wyższym poziomie. Szczególnie istotne są tutaj zarówno medale, jak i <strong>wartościowe debiuty</strong>, które budują doświadczenie potrzebne w dalszej części sezonu.</p><p>Warto też podkreślić, że dobre wyniki padły mimo niepełnej obsady zespołu. To pokazuje szerokość potencjału klubu oraz fakt, że nawet w trudniejszych kadrowo warunkach możliwe jest osiąganie solidnych rezultatów. W przypadku sportu młodzieżowego i juniorskiego regularność startów oraz spokojne budowanie formy często okazują się równie ważne jak pojedynczy sukces.</p><h2>To dopiero początek</h2><p>Początek sezonu letniego w wykonaniu lekkoatletów Lechii Tomaszów Mazowiecki można uznać za bardzo obiecujący. Pierwsze podium, zwycięstwo w biegu na 1000 metrów, miejsca w czołówce i udane wejścia do rywalizacji open tworzą obraz drużyny, która ma ambicje i sportowe argumenty, by w kolejnych tygodniach walczyć o następne dobre wyniki.</p><p>Dla kibiców z Tomaszowa Mazowieckiego to dobra wiadomość. Lekkoatletyka pozostaje jedną z dyscyplin, w których lokalni zawodnicy potrafią regularnie zaznaczać swoją obecność. Jeśli inauguracja jest zapowiedzią dalszego przebiegu sezonu, to przed klubem i jego reprezentantami mogą być jeszcze bardzo udane miesiące.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Niewykorzystane szanse i zimny prysznic na początku. Lechia przegrała z Wigrami Suwałki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54966,niewykorzystane-szanse-i-zimny-prysznic-na-poczatku-lechia-przegrala-z-wigrami-suwalki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54966,niewykorzystane-szanse-i-zimny-prysznic-na-poczatku-lechia-przegrala-z-wigrami-suwalki</guid>
            <pubDate>Sun, 03 May 2026 21:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-niewykorzystane-szanse-i-zimny-prysznic-na-poczatku-lechia-przegrala-z-wigrami-suwalki-1777836298.png</url>
                        <title>Niewykorzystane szanse i zimny prysznic na początku. Lechia przegrała z Wigrami Suwałki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54966,niewykorzystane-szanse-i-zimny-prysznic-na-poczatku-lechia-przegrala-z-wigrami-suwalki</link>
                    </image><description>To był mecz, który mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Spotkanie 29. kolejki Betclic III ligi (grupa I) w Tomaszowie Mazowieckim zaczęło się dla Lechii jak scena z filmu, w której wszystko wymyka się spod kontroli już w pierwszych minutach. Szybkie ciosy Wigrami Suwałki ustawiły mecz, a późniejsza przewaga gospodarzy nie wystarczyła, by odwrócić losy spotkania. Ostatecznie zielono-czerwoni przegrali 1:3, choć wynik nie oddaje w pełni przebiegu drugiej połowy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Zimny początek i dwa ciosy w dziesięć minut</strong></h2><p>Początek spotkania był dla Lechii jak kubeł lodowatej wody. Wigry Suwałki weszły w mecz agresywnie, z konkretnym planem i – co najważniejsze – skutecznie.</p><p>Już w 8. minucie goście wykorzystali <strong>stały fragment gry</strong>, a do siatki trafił Filip Michałowski. Zanim gospodarze zdążyli się otrząsnąć, było już 0:2. W 10. minucie znów stały fragment, znów zamieszanie w polu karnym i znów Michałowski. Dwa szybkie uderzenia ustawiły spotkanie i zmusiły Lechię do gonienia wyniku praktycznie od pierwszego kwadransa.</p><p>To był moment, w którym mecz mógł się rozsypać. Ale się nie rozsypał.</p><h2><strong>Lechia wraca do gry i łapie kontakt</strong></h2><p>Z każdą minutą tomaszowianie zaczęli odzyskiwać kontrolę. Gra się uspokoiła, a inicjatywa coraz częściej przechodziła na stronę gospodarzy. Widać było, że zespół próbuje wrócić do swojego rytmu – krótkie podania, budowanie akcji, cierpliwość.</p><p>Pierwsze poważne ostrzeżenie przyszło w 36. minucie. Po dobrym zagraniu Eryka Kapronia Mateusz Kempski miał dogodną sytuację, ale piłka minęła słupek. Chwilę później kolejne zagrożenie – strzał Krystiana Kolasy zmierzający do bramki został wybity przez obrońcę.</p><p>Wreszcie w 41. minucie trybuny mogły odetchnąć. <strong>Piotr Gębala</strong> znalazł się tam, gdzie trzeba i zdobył bramkę kontaktową. 1:2 przed przerwą przywróciło wiarę – bo ten mecz nagle znów był „do zrobienia”.</p><h2><strong>Druga połowa pod dyktando Lechii… bez efektu</strong></h2><p>Po zmianie stron Lechia wyszła na boisko jak drużyna, która wie, że ma coś do udowodnienia. Była intensywność, pressing, próby szybkiego odbioru i ataku.</p><p>Już w 46. minucie <strong>Daniel Chwałowski</strong> miał świetną okazję, ale zabrakło decyzji w kluczowym momencie. Zamiast strzału – zawahanie. A na tym poziomie to często różnica między golem a zmarnowaną szansą.</p><p>Wigry odpowiedziały błyskawicznie. Kontra, sytuacja sam na sam i tylko świetna interwencja Marcina Żyły – który końcówkami palców i nogą uratował sytuację, a piłka odbiła się od słupka – utrzymała Lechię w grze.</p><p>To był moment zwrotny, który mógł napisać ten mecz inaczej.</p><p>Ale nie napisał.</p><h2><strong>Decydujący cios w końcówce</strong></h2><p>Lechia próbowała, napierała, była częściej przy piłce. Jednak z każdą minutą rosło napięcie i… nerwowość.</p><p>W 79. minucie Wigry mogły zamknąć spotkanie, ale Przemysław Modzelewski spudłował w dobrej sytuacji. To był sygnał ostrzegawczy, który chwilę później zamienił się w wyrok.</p><p>W 81. minucie Modzelewski już się nie pomylił. 1:3 i praktycznie po meczu.</p><p>Mimo ambitnej końcówki, prób indywidualnych – jak akcja Maksyma Rosińskiego w 88. minucie – Lechii zabrakło skuteczności, zimnej głowy i odrobiny szczęścia.</p><h2><strong>Mecz, który zostawia niedosyt</strong></h2><p>Ten wynik boli tym bardziej, że <strong>Lechia nie była zespołem gorszym przez całe spotkanie</strong>. Przegrała jednak kluczowy fragment – pierwsze 10 minut. W piłce często to wystarczy.</p><p>Wigry Suwałki pokazały coś, czego zabrakło gospodarzom:<br>👉 skuteczność<br>👉 wykorzystanie stałych fragmentów<br>👉 zimną głowę w decydujących momentach</p><p>Lechia pokazała charakter, ale to za mało, gdy brakuje konkretu pod bramką rywala.</p><h2><strong>Fakty meczowe</strong></h2><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Wigry Suwałki 1:3 (1:2)</strong><br>Bramki: <strong>Piotr Gębala 41’</strong> – <strong>Filip Michałowski 8’, 10’, Przemysław Modzelewski 81’</strong></p><p>Żółta kartka: Eryk Kaproń<br>Sędzia: Hubert Chmura (Zamość)<br>Widzów: 187</p><p>To był mecz, który pokazał brutalną prawdę o futbolu na tym poziomie: możesz grać lepiej przez dłuższe fragmenty, ale jeśli na początku zaśniesz, a na końcu nie trafisz – punkty jadą do Suwałk.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Bieg jak nordycka saga. Kulisy Vikings Run w Smardzewicach i szansa, by stać się częścią tej historii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54964,bieg-jak-nordycka-saga-kulisy-vikings-run-w-smardzewicach-i-szansa-by-stac-sie-czescia-tej-historii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54964,bieg-jak-nordycka-saga-kulisy-vikings-run-w-smardzewicach-i-szansa-by-stac-sie-czescia-tej-historii</guid>
            <pubDate>Sun, 03 May 2026 07:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bieg-jak-nordycka-saga-kulisy-vikings-run-w-smardzewicach-i-szansa-by-stac-sie-czescia-tej-histori-1777787107.jpg</url>
                        <title>Bieg jak nordycka saga. Kulisy Vikings Run w Smardzewicach i szansa, by stać się częścią tej historii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54964,bieg-jak-nordycka-saga-kulisy-vikings-run-w-smardzewicach-i-szansa-by-stac-sie-czescia-tej-historii</link>
                    </image><description>Vikings Run wraca do Smardzewic 30 maja 2026 r. pod hasłem „Koronacja”, a organizatorzy szukają wolontariuszy, którzy pomogą stworzyć to nordyckie wydarzenie od kulis. To szansa na doświadczenie, pamiątki i zaświadczenie o wolontariacie oraz udział w sportowej historii regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są wydarzenia, które zapisują się w kalendarzu, i takie, które zapisują się w pamięci. Vikings Run w Smardzewicach należy do tej drugiej kategorii – to nie tylko sportowa rywalizacja, ale spektakl, w którym adrenalina miesza się z klimatem nordyckiej opowieści. 30 maja 2026 roku uczestnicy znów staną na starcie, tym razem pod hasłem „Koronacja”. Ale zanim zabrzmi sygnał startu, zanim pierwsze kroki wbiją się w leśne ścieżki wokół Zalewu Sulejowskiego, ktoś musi ten świat zbudować.</p><p>I tu zaczyna się historia, która rzadko trafia na pierwsze strony.</p><p>Organizacja takiego wydarzenia to nie jest kwestia kilku taśm i gwizdka. To precyzyjna machina, w której każdy element ma znaczenie – od biura zawodów, przez oznaczenie trasy, po punkty z wodą, gdzie zmęczeni biegacze łapią drugi oddech. To właśnie tam, w cieniu drzew i namiotów, rozgrywa się drugi, mniej widoczny bieg – bieg wolontariuszy.</p><p>Vikings Run otwiera przed mieszkańcami Tomaszowa i okolic drzwi do tego świata. Nie jako widzów, ale jako współtwórców. Wolontariat podczas wydarzenia to coś więcej niż pomoc – to wejście do środka całej operacji. To moment, w którym zamiast patrzeć na trasę, zaczyna się ją współorganizować. Kierowanie zawodników, wsparcie na punktach odżywczych, pomoc przy starcie i mecie – to właśnie te role budują kręgosłup wydarzenia.</p><p>I choć nie ma tu medali na szyi, jest coś innego – doświadczenie, którego nie da się kupić. Bo zobaczyć, jak rodzi się duża impreza sportowa od kulis, to jak zajrzeć za scenę teatru, w którym wcześniej było się tylko widzem.</p><p>Organizatorzy nie zostawiają tej energii bez odpowiedzi. Wolontariusze mogą liczyć na konkretne wsparcie – od wyżywienia, przez nocleg dla przyjezdnych, po pamiątkowe koszulki i zniżki na kolejne edycje biegu. Jest też coś, co dla wielu ma dziś realną wartość: zaświadczenie o wolontariacie. Dokument, który w świecie CV i doświadczeń potrafi znaczyć więcej niż kolejny wpis o „umiejętności pracy w zespole”.</p><p>Ale najważniejsze pozostaje coś, czego nie wpisze się w żaden formularz – atmosfera. To ona sprawia, że ludzie wracają. Że po zakończeniu biegu, kiedy ostatni zawodnik przekroczy linię mety, a sprzęt zacznie znikać z pola widzenia, zostaje coś jeszcze. Wspomnienie wspólnej pracy, śmiechu, zmęczenia i satysfakcji.</p><p>Smardzewice na jeden dzień zamieniają się w miejsce, gdzie lokalność spotyka się z czymś większym. Bo Vikings Run to nie tylko wydarzenie sportowe. To dowód, że nawet w mniejszych miejscowościach można tworzyć rzeczy z rozmachem – pod warunkiem, że znajdą się ludzie gotowi wziąć w tym udział.</p><p>Zgłoszenia dla wolontariuszy już trwają. Formularz dostępny jest online, a organizatorzy zachęcają do kontaktu wszystkich, którzy chcą spróbować swoich sił po drugiej stronie biegu.</p><p>Bo czasem warto na chwilę zejść z trybun i wejść na trasę – nie po to, by biec, ale by pomóc innym dotrzeć do mety.</p><p><a href="mailto:wolontariat@vikingsrun.com"><i><u>wolontariat@vikingsrun.com</u></i></a><i><u>&nbsp;</u></i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Legia wyszarpała zwycięstwo w ostatniej sekundzie. Widzew znów bez punktów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54957,legia-wyszarpala-zwyciestwo-w-ostatniej-sekundzie-widzew-znow-bez-punktow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54957,legia-wyszarpala-zwyciestwo-w-ostatniej-sekundzie-widzew-znow-bez-punktow</guid>
            <pubDate>Sat, 02 May 2026 03:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-legia-wyszarpala-zwyciestwo-w-ostatniej-sekundzie-widzew-znow-bez-punktow-1777686557.png</url>
                        <title>Legia wyszarpała zwycięstwo w ostatniej sekundzie. Widzew znów bez punktów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54957,legia-wyszarpala-zwyciestwo-w-ostatniej-sekundzie-widzew-znow-bez-punktow</link>
                    </image><description>Były czasy, gdy mecze Legii z Widzewem elektryzowały całą piłkarską Polskę, gdy przy Łazienkowskiej i na al. Piłsudskiego rozstrzygały się losy mistrzostwa. Dziś to już inna historia, bardziej przypominająca dramat niż epopeję – dwa kluby z wielkimi nazwami, które zamiast walczyć o szczyt, oglądają się za siebie, licząc punkty potrzebne do przetrwania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Piątkowy wieczór w Warszawie miał smak właśnie takiego meczu – ciężkiego, nerwowego, momentami szarpanego. Legia po bolesnej lekcji w Poznaniu chciała wrócić na właściwe tory. Widzew przyjechał z nadzieją, że wyrwie się ze strefy spadkowej i wreszcie odwróci niekorzystny bilans bezpośrednich spotkań.</p><p>Początek dawał obietnicę emocji. Rajović próbował zaskoczyć Drągowskiego, Kornvig odpowiedział uderzeniem z dystansu. Ale to były tylko przebłyski – potem mecz ugrzązł. Tempo siadło, akcje się rwały, a na murawie więcej było walki niż piłkarskiej jakości. Jakby oba zespoły grały z ciężarem tabeli przywiązanym do nóg.</p><p>Pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia, a Legia dodatkowo straciła Wszołka, potem także Recę. Kontuzje zaczęły układać się w osobny scenariusz tego wieczoru, w którym nawet zmiennicy nie byli w stanie dokończyć swoich ról.</p><p>Druga część gry również długo nie rozpalała wyobraźni. Piątkowski uderzył niecelnie głową, Isaac trafił tylko w boczną siatkę. Widzew stworzył jedną naprawdę groźną sytuację – strzał Żyry nie zaskoczył jednak Hindricha. To było wszystko. Zbyt mało, by myśleć o przełamaniu.</p><p>A jednak futbol lubi dopisywać nieoczywiste zakończenia.</p><p>Gdy zegar przekroczył 90. minutę, a kibice zaczęli godzić się z bezbramkowym remisem, Legia ruszyła po raz ostatni. Zamieszanie w polu karnym, strzał Kapustki, odbita piłka – i wreszcie Adamski, stojący niemal na linii, jak bohater, który pojawia się w ostatnim akcie. Jedno dotknięcie. Jeden moment. Gol.</p><p>Stadion eksplodował. Widzew zamarł.</p><p>To nie było zwycięstwo przekonujące, nie było też piękne. Ale w takich meczach liczy się jedno – punkty. Legia, niczym bokser po ciężkich rundach, wyprowadziła cios w ostatniej sekundzie i uciekła spod lin. Widzew znów został z niczym, a widmo spadku nie tylko nie zniknęło, ale jakby jeszcze się przybliżyło.</p><p>Dla jednych – ulga. Dla drugich – coraz większy niepokój. I tylko gdzieś w tle pobrzmiewa echo dawnych lat, gdy ten mecz znaczył coś więcej niż walkę o przetrwanie.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Międzynarodowe skoki w Bogusławicach. Na przełomie kwietnia i maja wrócą prestiżowe zawody]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54924,miedzynarodowe-skoki-w-boguslawicach-na-przelomie-kwietnia-i-maja-wroca-prestizowe-zawody</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54924,miedzynarodowe-skoki-w-boguslawicach-na-przelomie-kwietnia-i-maja-wroca-prestizowe-zawody</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Apr 2026 15:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-miedzynarodowe-skoki-w-boguslawicach-na-przelomie-kwietnia-i-maja-wroca-prestizowe-zawody-1777468600.jpg</url>
                        <title>Międzynarodowe skoki w Bogusławicach. Na przełomie kwietnia i maja wrócą prestiżowe zawody</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54924,miedzynarodowe-skoki-w-boguslawicach-na-przelomie-kwietnia-i-maja-wroca-prestizowe-zawody</link>
                    </image><description>Stado Ogierów w Bogusławicach zapowiada międzynarodowe zawody w skokach przez przeszkody CSI2*, CSI1* i CSIYH1*. Wydarzenie ma połączyć sportową rywalizację z rodzinnymi atrakcjami i bogatą ofertą dla publiczności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Międzynarodowa ranga zawodów w Bogusławicach</h2><p>Na przełomie kwietnia i maja 2026 roku Stado Ogierów w Bogusławicach ma stać się areną <strong>międzynarodowych zawodów w skokach przez przeszkody</strong> w kategoriach CSI2*, CSI1* oraz CSIYH1*. To wydarzenie o wysokiej randze sportowej, które może przyciągnąć do regionu zawodników, trenerów, właścicieli koni oraz kibiców jeździectwa z Polski i z zagranicy.</p><p>Dla okolic Tomaszowa Mazowieckiego i szerszego regionu to ważna informacja także z lokalnego punktu widzenia. Tego typu imprezy budują rozpoznawalność miejsca, wzmacniają markę ośrodka w Bogusławicach i pokazują, że jeździectwo pozostaje jedną z dyscyplin, które potrafią łączyć profesjonalny sport z atrakcyjną ofertą dla mieszkańców i gości.</p><p>Organizatorzy poinformowali, że propozycje zawodów zostały przygotowane w załączniku, a zawodnicy są zapraszani do zgłoszeń. Już sam zakres klas wskazuje, że wydarzenie ma być skierowane zarówno do uczestników rywalizacji międzynarodowej, jak i do środowiska zainteresowanego rozwojem młodych koni sportowych.</p><h2>Nie tylko sport. Organizatorzy stawiają także na publiczność</h2><p>Z zapowiedzi wynika, że zawodom będzie towarzyszyć rozbudowana strefa gastronomiczna. Przez cały czas trwania imprezy dostępny ma być duży bar oferujący <strong>posiłki domowe, pizzę, zapiekanki, przekąski, napoje i desery lodowe</strong>. Dodatkowo działać ma strefa Grill Bar oraz food truck z ofertą skierowaną przede wszystkim do rodzin z dziećmi i osób szukających luźniejszej, piknikowej atmosfery.</p><p>To ważny element takich wydarzeń, bo współczesne zawody jeździeckie coraz częściej wykraczają poza sam program sportowy. Organizatorzy starają się przyciągać nie tylko znawców dyscypliny, ale również mieszkańców regionu, którzy chcą spędzić dzień na świeżym powietrzu i przy okazji zobaczyć widowiskową rywalizację na parkurze.</p><p>W praktyce oznacza to, że Bogusławice mogą w tych dniach pełnić rolę nie tylko ośrodka sportowego, ale też miejsca weekendowego wypoczynku. Dla lokalnej społeczności to szansa, by z bliska zobaczyć zawody o międzynarodowym charakterze bez konieczności wyjazdu do największych ośrodków jeździeckich w kraju.</p><h2>Zagroda Zabaw i rodzinne atrakcje na weekend</h2><p>Szczególnie mocno wybrzmiewa oferta przygotowana dla najmłodszych. W sobotę i niedzielę dodatkową atrakcją ma być <strong>Nowa Zagroda Zabaw dla dzieci</strong>. W programie zapowiedziano między innymi plac zabaw, altany ogrodowe z barem z przekąskami, trening hobby horse, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem, przejazdy bryczką, mini zoo z karmieniem kucyków, spotkania z alpakami oraz oprowadzanie na kucyku.</p><p>Do tego dochodzą typowo rekreacyjne elementy, takie jak zamek dmuchany, zjeżdżalnia, dmuchany tor przeszkód, dart, bramka celnościowa, minigolf i animacje. Taki zestaw atrakcji pokazuje, że organizatorzy chcą zamienić sportowe zawody w wydarzenie o szerszym, rodzinnym charakterze. To rozwiązanie, które dobrze wpisuje się w potrzeby publiczności szukającej lokalnych imprez łączących widowisko z wypoczynkiem.</p><p>Według zapowiedzi Zagroda Zabaw ma być czynna także w wybrane soboty i środy w godzinach od 11 do 17, a wstęp przewidziano w formule biletowanej. Z kolei w sobotę i niedzielę w godzinach od 13 do 17 goście mają być zapraszani do restauracji w pałacu, gdzie serwowane będą dania i desery.</p><h2>Znaczenie dla regionu i lokalnej publiczności</h2><p>Dla portalu śledzącego życie Tomaszowa Mazowieckiego i okolic istotne jest to, że wydarzenie w Bogusławicach ma potencjał wykraczający poza samo środowisko jeździeckie. Międzynarodowe zawody tej skali mogą zwiększyć ruch turystyczny, zainteresowanie okoliczną bazą noclegową i gastronomiczną oraz wzmocnić pozycję regionu jako miejsca gotowego na organizację dużych imprez sportowych.</p><p>Nie bez znaczenia pozostaje także wymiar promocyjny. Obecność partnerów i sponsorów oraz szerokie zaplecze organizacyjne pokazują, że przygotowania do wydarzenia są zakrojone szeroko. Z perspektywy mieszkańców to dobra wiadomość, bo oznacza kolejną okazję do uczestnictwa w wydarzeniu, które łączy prestiż sportowy z otwartością na zwykłego widza.</p><p>Jeśli organizacyjne zapowiedzi przełożą się na frekwencję i poziom sportowy, Bogusławice ponownie mogą znaleźć się w centrum uwagi miłośników skoków przez przeszkody. Dla regionu to nie tylko kilka dni rywalizacji, ale również <strong>czytelny sygnał, że lokalne ośrodki potrafią przygotować wydarzenia o znaczeniu ponadregionalnym</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów Mazowiecki zagra z Wigrami Suwałki. W sobotę mecz przy Nowowiejskiej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54910,lechia-tomaszow-mazowiecki-zagra-z-wigrami-suwalki-w-sobote-mecz-przy-nowowiejskiej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54910,lechia-tomaszow-mazowiecki-zagra-z-wigrami-suwalki-w-sobote-mecz-przy-nowowiejskiej</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 17:08:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-mazowiecki-zagra-z-wigrami-suwalki-w-sobote-mecz-przy-nowowiejskiej-1777389198.png</url>
                        <title>Lechia Tomaszów Mazowiecki zagra z Wigrami Suwałki. W sobotę mecz przy Nowowiejskiej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54910,lechia-tomaszow-mazowiecki-zagra-z-wigrami-suwalki-w-sobote-mecz-przy-nowowiejskiej</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki zaprasza kibiców na ligowe spotkanie z Wigrami Suwałki. Mecz odbędzie się w sobotę 2 maja o godzinie 12:00 na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ulicy Nowowiejskiej 5/7.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Ligowe granie wraca do Tomaszowa</h2><p>Przed piłkarzami Lechii Tomaszów Mazowiecki kolejne ważne wyzwanie w rozgrywkach ligowych. W sobotę 2 maja o godzinie 12:00 zielono-czerwoni zmierzą się z Wigrami Suwałki. Spotkanie zostanie rozegrane na boisku ze <strong>sztuczną nawierzchnią przy ulicy Nowowiejskiej 5/7</strong> w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Dla miejscowych kibiców będzie to następna okazja, by zobaczyć swój zespół w walce o cenne punkty. Tego typu mecze w końcowej fazie sezonu często mają duże znaczenie dla układu tabeli, dlatego wsparcie z trybun może odegrać istotną rolę zarówno pod względem sportowym, jak i mentalnym.</p><h2>Rywal z tradycjami i ważna stawka</h2><p>Wigry Suwałki to marka dobrze znana kibicom śledzącym rozgrywki ligowe w Polsce. Zespół z północno-wschodniej części kraju przez lata budował swoją rozpoznawalność, a mecze z takim przeciwnikiem zawsze przyciągają dodatkową uwagę. Dla Lechii będzie to spotkanie, które może wymagać dużej dyscypliny, koncentracji i konsekwencji w realizacji założeń taktycznych.</p><p>Choć przedmeczowe zapowiedzi zwykle nie rozstrzygają boiskowych wydarzeń, jedno wydaje się pewne: kibice mogą spodziewać się rywalizacji, w której każdy fragment gry może mieć znaczenie. W meczach o ligowe punkty często decydują detale, a skuteczność pod bramką, organizacja defensywy i odpowiednie tempo od pierwszych minut mogą przesądzić o końcowym wyniku.</p><h2>Kibice mogą pomóc drużynie</h2><p>Lechia Tomaszów Mazowiecki zachęca sympatyków futbolu do obecności na trybunach i wsparcia drużyny w tym ważnym pojedynku. Domowa atmosfera, doping oraz obecność lokalnej społeczności to elementy, które od lat budują charakter meczów rozgrywanych w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Sobotnie spotkanie będzie więc nie tylko wydarzeniem sportowym, ale także okazją do wspólnego przeżywania emocji wokół lokalnej piłki. Dla wielu kibiców to szansa, by ponownie stanąć za zielono-czerwonymi i pomóc zespołowi w walce o kolejne ligowe punkty.</p><h2>Najważniejsze informacje dla kibiców</h2><p>Mecz Lechia Tomaszów Mazowiecki – Wigry Suwałki odbędzie się w <strong>sobotę 2 maja o godzinie 12:00</strong>. Areną spotkania będzie boisko ze sztuczną nawierzchnią przy ulicy <strong>Nowowiejskiej 5/7</strong> w Tomaszowie Mazowieckim. Organizatorzy zapraszają mieszkańców i wszystkich sympatyków klubu do wspólnego dopingowania gospodarzy.</p><p>Jeśli pogoda dopisze, można spodziewać się dobrej frekwencji i atmosfery, która doda temu spotkaniu odpowiedniej oprawy. Dla Lechii każdy mecz u siebie to okazja, by zaprezentować charakter, ambicję i wolę walki przed własną publicznością.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Brąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw Polski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54903,braz-z-gostynia-mlody-zawodnik-pilicy-tomaszow-na-podium-mistrzostw-polski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54903,braz-z-gostynia-mlody-zawodnik-pilicy-tomaszow-na-podium-mistrzostw-polski</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 11:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-braz-z-gostynia-mlody-zawodnik-pilicy-tomaszow-na-podium-mistrzostw-polski-1777368554.jpg</url>
                        <title>Brąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw Polski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54903,braz-z-gostynia-mlody-zawodnik-pilicy-tomaszow-na-podium-mistrzostw-polski</link>
                    </image><description>Są takie momenty w sporcie, kiedy cisza kręgielni brzmi głośniej niż stadionowy huk. Kiedy każdy rzut waży więcej niż słowa, a wynik zapisuje się nie tylko w tabeli, ale i w historii klubu. Właśnie taki moment przeżył Przemysław Borkowski, który wraca z Gostynia z brązowym medalem Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych w kręglarstwie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W dniach <strong>24–26 kwietnia 2026 roku</strong> na torach w Gostyniu rywalizowała krajowa czołówka młodzieżowego kręglarstwa. Stawką były nie tylko medale, ale też potwierdzenie sportowej dojrzałości – tej, która oddziela solidnych zawodników od tych, którzy potrafią sięgnąć po coś więcej.</p><p>Barwy <strong>KS Pilica Tomaszów Mazowiecki</strong> reprezentowała grupa młodych zawodników, którzy – choć jeszcze na początku swojej drogi – pokazali charakter i ambicję.</p><p>Najwięcej powodów do radości dał właśnie <strong>Przemysław Borkowski</strong>. W konkurencji indywidualnej kategorii U-19 wspiął się na podium, zdobywając <strong>brązowy medal</strong>. To wynik, który nie bierze się z przypadku – to efekt godzin treningów, powtarzalności ruchu i odporności psychicznej, której nie widać na pierwszy rzut oka.</p><p>W tej samej konkurencji <strong>Wojciech Kobacki</strong> zakończył rywalizację na <strong>29. miejscu</strong>, a w grze podwójnej duet <strong>Borkowski–Kobacki</strong> uplasował się na <strong>10. pozycji</strong>.</p><p>Wśród juniorek młodszych <strong>Alicja Romanowska</strong> była o krok od ścisłej czołówki, zajmując <strong>7. miejsce</strong>, natomiast <strong>Zofia Hubar</strong> uplasowała się na <strong>13. pozycji</strong>. W rywalizacji par obie zawodniczki pokazały dobrą formę, kończąc zawody na <strong>6. miejscu</strong>.</p><p>W kategorii U-23 Tomaszów reprezentował <strong>Michał Skalski</strong>, który w konkurencji indywidualnej zajął <strong>9. miejsce</strong>, potwierdzając swoją stabilną dyspozycję na tle krajowej konkurencji.</p><p>To nie są jeszcze nazwiska z pierwszych stron gazet, ale właśnie tak zaczynają się sportowe historie – od jednego medalu, jednego dobrego startu, jednego weekendu, który zmienia perspektywę.</p><p>Gostyń 2026 może się okazać dla Przemysława Borkowskiego początkiem czegoś większego. Bo w sporcie, jak pisał kiedyś Hemingway, „liczy się nie to, ile razy upadasz, ale ile razy potrafisz wrócić do gry”. A zawodnik Pilicy właśnie pokazał, że potrafi grać o najwyższe stawki.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkolenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54899,lechia-tomaszow-mazowiecki-z-reprezentantami-polski-u22-klub-potwierdza-sile-szkolenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54899,lechia-tomaszow-mazowiecki-z-reprezentantami-polski-u22-klub-potwierdza-sile-szkolenia</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Apr 2026 21:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-mazowiecki-z-reprezentantami-polski-u22-klub-potwierdza-sile-szkolenia-1777319218.png</url>
                        <title>Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkolenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54899,lechia-tomaszow-mazowiecki-z-reprezentantami-polski-u22-klub-potwierdza-sile-szkolenia</link>
                    </image><description>KS Lechia Tomaszów Mazowiecki poinformował o powołaniach swoich siatkarzy do reprezentacji Polski U22. To mocny sygnał, że lokalne szkolenie przynosi wymierne efekty i umacnia sportową markę miasta.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Lechia z kolejnym ważnym osiągnięciem</h2><p>KS Lechia Tomaszów Mazowiecki poinformował o powołaniach swoich zawodników do kadry Polski do lat 22. W gronie wyróżnionych znaleźli się <strong>Artur Brzostowicz, Patryk Głowa, Jakub Rutkowski i Oskar Kukie</strong>. Klub podkreślił również obecność <strong>Jakuba Kubackiego, wychowanka Lechii</strong>, wśród powołanych, co dodatkowo wzmacnia przekaz o skuteczności miejscowego systemu szkolenia.</p><p>To wiadomość istotna nie tylko dla samego klubu, ale także dla całego Tomaszowa Mazowieckiego. Powołania do reprezentacji narodowej w młodzieżowej siatkówce są wyraźnym potwierdzeniem, że zawodnicy rozwijający się w lokalnym środowisku potrafią wejść na poziom ogólnopolski i rywalizować z najlepszymi.</p><h2>Efekt lat pracy, nie jednorazowy przypadek</h2><p>W komunikacie opublikowanym przez klub wybrzmiewa jedna myśl: ten sukces nie jest dziełem przypadku. To rezultat <strong>wielu lat szkolenia, setek treningów i konsekwentnej pracy</strong> wykonywanej przez zawodników, trenerów oraz osoby zaangażowane w rozwój siatkówki w Tomaszowie Mazowieckim. Tego typu osiągnięcia nie rodzą się z dnia na dzień, lecz są efektem dobrze zorganizowanego procesu.</p><p>Z lokalnej perspektywy ma to szczególne znaczenie. W realiach mniejszych i średnich ośrodków sportowych utrzymanie wysokiego poziomu szkolenia młodzieży wymaga systematyczności, cierpliwości i zaplecza organizacyjnego. Jeżeli kilku zawodników z jednego środowiska trafia do reprezentacji Polski, można mówić o realnej jakości pracy u podstaw, a nie tylko o pojedynczych, indywidualnych talentach.</p><p>Nie bez znaczenia jest też fakt, że w przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o Tomaszowie Mazowieckim jako o miejscu, w którym siatkówka ma mocne fundamenty. Określenie <strong>„fabryka talentów”</strong>, użyte w klubowym przekazie, ma oczywiście promocyjny charakter, ale w tym przypadku znajduje konkretne potwierdzenie w nazwiskach i powołaniach.</p><h2>Co ten sukces oznacza dla miasta</h2><p>Dla lokalnej społeczności to powód do dumy, ale także ważny impuls wizerunkowy. Sukcesy młodych sportowców budują rozpoznawalność miasta poza regionem, a jednocześnie wzmacniają zainteresowanie sportem wśród dzieci i młodzieży. Gdy młodzi mieszkańcy widzą, że z Tomaszowa Mazowieckiego można trafić do reprezentacji Polski, rośnie wiara w sens codziennej pracy i treningu.</p><p>Tego rodzaju osiągnięcia mają również znaczenie społeczne. Sport staje się wtedy nie tylko formą rywalizacji, lecz także narzędziem budowania lokalnej tożsamości. Klub, szkoły, trenerzy i rodzice współtworzą środowisko, które może wychowywać kolejnych zawodników. To szczególnie cenne tam, gdzie sukces nie wynika z przypadku, lecz z trwałego systemu szkolenia.</p><p>W komentarzach pod klubowym wpisem dominowały gratulacje i głosy uznania. Pojawiły się też opinie, że rozwój młodych talentów powinien w przyszłości jeszcze mocniej przełożyć się na wyniki ligowe drużyn związanych z Tomaszowem Mazowieckim. To naturalne oczekiwanie kibiców, którzy chcieliby, aby sukces szkoleniowy szedł w parze z jak najsilniejszą pozycją sportową miasta na seniorskim poziomie rozgrywek.</p><h2>Silny sygnał na przyszłość</h2><p>Obecność kilku nazwisk związanych z Lechią w reprezentacji Polski U22 to jeden z tych momentów, które warto traktować szerzej niż tylko jako sportową ciekawostkę. To <strong>czytelny sygnał, że w Tomaszowie Mazowieckim istnieje środowisko zdolne wychowywać zawodników gotowych do gry na wysokim poziomie</strong>. Dla klubu jest to potwierdzenie obranej drogi, a dla miasta kolejny argument, by wspierać rozwój szkolenia młodzieży.</p><p>Na tym etapie najważniejsze są gratulacje dla powołanych zawodników i wszystkich osób, które uczestniczyły w ich rozwoju. Jeżeli ten kierunek zostanie utrzymany, Tomaszów Mazowiecki może nadal umacniać swoją pozycję jako jedno z wyraźnych miejsc na siatkarskiej mapie regionu i kraju.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Powiat Tomaszowski drugi w spartakiadzie. Zwycięstwo Marty Miarki w klasyfikacji kobiet]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54887,powiat-tomaszowski-drugi-w-spartakiadzie-zwyciestwo-marty-miarki-w-klasyfikacji-kobiet</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54887,powiat-tomaszowski-drugi-w-spartakiadzie-zwyciestwo-marty-miarki-w-klasyfikacji-kobiet</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 23:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiat-tomaszowski-drugi-w-spartakiadzie-zwyciestwo-marty-miarki-w-klasyfikacji-kobiet-1777238151.jpg</url>
                        <title>Powiat Tomaszowski drugi w spartakiadzie. Zwycięstwo Marty Miarki w klasyfikacji kobiet</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54887,powiat-tomaszowski-drugi-w-spartakiadzie-zwyciestwo-marty-miarki-w-klasyfikacji-kobiet</link>
                    </image><description>Reprezentacja Powiatu Tomaszowskiego zajęła drugie miejsce w zawodach kręglarskich XXIII Spartakiady Władz Samorządowych Województwa Łódzkiego. Indywidualny sukces odniosła także Marta Miarka, która wygrała klasyfikację kobiet.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udany występ gospodarzy w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Powiat Tomaszowski zajął <strong>drugie miejsce</strong> w zawodach w kręglach rozegranych w ramach XXIII Spartakiady Władz Samorządowych Województwa Łódzkiego. Rywalizacja odbyła się na kręgielni Tomaszowskiego Centrum Sportu przy ulicy Strzeleckiej w Tomaszowie Mazowieckim i zgromadziła dziewięć drużyn samorządowych z regionu.</p><p>To wynik, który można odczytywać nie tylko jako sportowy sukces, lecz także jako dobry sygnał dla lokalnej wspólnoty. Tego typu wydarzenia pokazują, że aktywność fizyczna i współpraca mogą być ważnym elementem życia publicznego, również poza urzędowymi salami i oficjalnymi spotkaniami.</p><h2>Skład drużyny i indywidualne wyróżnienie</h2><p>Powiat Tomaszowski reprezentowali: Teodora Sowik, radna Rady Powiatu, Szczepan Goska, radny Rady Powiatu, Marta Miarka z Wydziału Zamówień Publicznych, Łukasz Cerazy, zastępca naczelnika Wydziału Oświaty, oraz Grzegorz Grad z Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa. Skład łączył więc przedstawicieli samorządu oraz pracowników starostwa, co dobrze oddaje integracyjny charakter spartakiady.</p><p>Na szczególne podkreślenie zasługuje występ <strong>Marty Miarki</strong>, która zajęła <strong>pierwsze miejsce w klasyfikacji kobiet</strong>. Indywidualny triumf zawodniczki z Tomaszowa dopełnił sukces drużynowy i potwierdził, że miejscowa reprezentacja należała do najmocniejszych podczas całych zawodów.</p><h2>Oficjalna oprawa i lokalny wymiar wydarzenia</h2><p>Uroczystego otwarcia zawodów oraz dekoracji zwycięskich drużyn dokonali Marek Mazur, I Wicewojewoda Łódzki, Dariusz Kowalczyk, starosta powiatu tomaszowskiego, Tomasz Łuczkowski, prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu, a także Zdzisław Wawrzewski, wiceprezes Wojewódzkiego Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych w Łodzi.</p><p>Obecność przedstawicieli administracji i instytucji sportowych podkreśliła rangę wydarzenia. Dla Tomaszowa Mazowieckiego ważny jest także sam fakt, że zawody odbyły się lokalnie. To kolejny przykład, że miasto i powiat mogą być miejscem organizacji imprez, które łączą sport, promocję aktywnego stylu życia i budowanie relacji między samorządami z całego województwa.</p><h2>Więcej niż rywalizacja</h2><p>Spartakiada samorządowa ma wymiar szerszy niż sama klasyfikacja medalowa. Takie spotkania sprzyjają integracji, wymianie doświadczeń i budowaniu mniej formalnych relacji między osobami, które na co dzień odpowiadają za funkcjonowanie lokalnych wspólnot. W praktyce oznacza to, że sport staje się narzędziem wzmacniania współpracy i promocji zdrowych nawyków.</p><p>Dla Powiatu Tomaszowskiego drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej i zwycięstwo wśród kobiet to rezultat, który z pewnością można uznać za bardzo udany. To również dobra wizytówka lokalnej reprezentacji oraz dowód, że zaangażowanie i sportowy duch mogą przynosić wymierne efekty.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Zapłonął znicz olimpijski młodych. Łódzkie areną wielkich marzeń]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54881,zaplonal-znicz-olimpijski-mlodych-lodzkie-arena-wielkich-marzen</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54881,zaplonal-znicz-olimpijski-mlodych-lodzkie-arena-wielkich-marzen</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 19:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zaplonal-znicz-olimpijski-mlodych-lodzkie-arena-wielkich-marzen-1777225511.jpg</url>
                        <title>Zapłonął znicz olimpijski młodych. Łódzkie areną wielkich marzeń</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54881,zaplonal-znicz-olimpijski-mlodych-lodzkie-arena-wielkich-marzen</link>
                    </image><description>W Łodzi rozpoczęła się XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w Sportach Halowych. Znicz zapalił Władimir Siemirunnij, a do rywalizacji stanęło 2781 zawodników w 20 dyscyplinach, także w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Starym Kinie w Ogrodach Geyera zabrzmiał hymn, uniosła się flaga, a ogień — ten najstarszy znak sportowej nadziei — rozświetlił początek <strong>XXXII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych</strong>.</p><p>To była uroczystość z rozmachem, ale i z emocją bliską tej, którą znamy z wielkich igrzysk. Znicz olimpijski zapalił <strong>Władimir Siemirunnij</strong>, wicemistrz ostatnich zimowych igrzysk w Mediolanie w łyżwiarstwie szybkim. Chwilę później Olimpiadę oficjalnie otworzyła <strong>Joanna Skrzydlewska</strong>, marszałek województwa łódzkiego.</p><p>— <strong>Łódzkie po raz kolejny staje się stolicą polskiego sportu</strong> — mówiła marszałek. — Jesteśmy dumni, że możemy gościć najwybitniejszą młodzież z całego kraju, zapewniając im warunki godne przyszłych mistrzów olimpijskich.</p><p>Wśród gości nie zabrakło ludzi, którzy dobrze wiedzą, ile kosztuje droga na szczyt. <strong>Małgorzata Niemczyk</strong>, posłanka i znakomita siatkarka, przypominała młodym zawodnikom, że sport zaczyna się nie od medalu, lecz od odwagi. Głos zabrali także m.in. <strong>Małgorzata Grabarczyk</strong>, <strong>Marek Mazur</strong>, <strong>Mieczysław Nowicki</strong> oraz ks. <strong>Andrzej Waś SDB</strong>. List ministra sportu i turystyki <strong>Jakuba Rutnickiego</strong> odczytał <strong>Janusz Samel</strong>.</p><p>Szczególnym momentem było przekazanie Flagi Olimpijskiej młodym sportowcom przez olimpijczyków-seniorów: <strong>Barbarę Hermel-Niemczyk, Mieczysława Nowickiego, Piotra Stępnia i Grzegorza Łomacza</strong>. Potem przyszło ślubowanie zawodników, odczytane przez <strong>Kacpra Dłubałę</strong>, kapitana województwa łódzkiego. W imieniu sędziów przyrzeczenie złożył <strong>Jakub Wlaźlik</strong>.</p><p>Uroczystość miała też swoją artystyczną oprawę. Publiczność zobaczyła występ <strong>Julii Majek</strong>, akrobatki i złotej medalistki mistrzostw świata oraz Polski z Fame Dance Koluszki, znanej również z programu „Mam Talent!”. Wystąpił także <strong>Lunare Quartet</strong>.</p><p>Przed inauguracją marszałek Joanna Skrzydlewska wręczyła nominacje olimpijskie młodym siatkarkom i siatkarzom z województwa łódzkiego. Siatkarki staną przed wyjątkowym zadaniem — będą bronić złota zdobywanego przez dwa ostatnie lata.</p><p>W tegorocznej Olimpiadzie bierze udział <strong>2781 zawodników</strong>, którzy rywalizują w <strong>20 dyscyplinach</strong>, m.in. w zapasach, judo, gimnastyce, szermierce, badmintonie, taekwondo, siatkówce, tenisie stołowym, piłce ręcznej i boksie. Po raz pierwszy w programie znalazły się także <strong>brydż sportowy i szachy</strong>.</p><p>Gospodarzami zmagań są: <strong>Łódź, Piotrków Trybunalski, Spała, Wieluń, Kleszczów, Tomaszów Mazowiecki i Rawa Mazowiecka</strong>. Olimpiada potrwa do <strong>2 czerwca</strong>.</p><p><strong>jg / fot. Michał Tuliński</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Widzew jeszcze żyje. Wieczór, który przywrócił nadzieję przy Piłsudskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54873,widzew-jeszcze-zyje-wieczor-ktory-przywrocil-nadzieje-przy-pilsudskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54873,widzew-jeszcze-zyje-wieczor-ktory-przywrocil-nadzieje-przy-pilsudskiego</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 17:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-jeszcze-zyje-wieczor-ktory-przywrocil-nadzieje-przy-pilsudskiego-1777217551.png</url>
                        <title>Widzew jeszcze żyje. Wieczór, który przywrócił nadzieję przy Piłsudskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54873,widzew-jeszcze-zyje-wieczor-ktory-przywrocil-nadzieje-przy-pilsudskiego</link>
                    </image><description>Są mecze, które nie tylko dają trzy punkty. Są takie, które przywracają sens walki – nawet jeśli zegar sezonu tyka już bezlitośnie jak w „Ostatnim tangu w Paryżu”, gdzie każdy krok ma znaczenie, bo może być ostatni.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Widzew Łódź pokonał Motor Lublin 2:0 i zrobił to w momencie, w którym margines błędu praktycznie przestał istnieć.</p><h2><strong>Mecz o wszystko. I cisza, która bolała</strong></h2><p>Na trybunach 17 tysięcy ludzi. Ale bez dopingu. Protest kibiców sprawił, że stadion przy Piłsudskiego przypominał bardziej teatr niż twierdzę. I właśnie w tej ciszy Widzew musiał udowodnić, że potrafi grać nie tylko sercem, ale też głową.</p><p>Sytuacja była jasna: po porażce z Radomiakiem każdy kolejny mecz miał ciężar finału. Z kolei Motor – choć wyżej w tabeli – też nie mógł spać spokojnie.</p><p>To nie był mecz o styl. To był mecz o przetrwanie.</p><h2><strong>Stały fragment, który zmienił wszystko</strong></h2><p>Początek należał do gości. Motor grał swobodniej, jakby mniej obciążony. Widzew był spięty, szukał rytmu.</p><p>Ale wystarczył jeden moment.</p><ol><li>minuta. Rzut rożny. Piłka trafia do Carlosa Isaaca – i Hiszpan zapisuje się w historii swojego debiutu w Ekstraklasie. Pierwszy gol, pierwszy impuls.</li></ol><p>To było jak otwarcie drzwi w dusznym pomieszczeniu.</p><p>Widzew złapał powietrze.</p><h2><strong>Czubak mógł odwrócić historię</strong></h2><p>Motor miał swoje momenty. I to konkretne.</p><p>Najpierw sytuacja po podaniu N’Diaye do Karola Czubaka – napastnik, który w tym sezonie nie raz ratował lublinian, tym razem uderzył zbyt lekko. Potem główka z kilku metrów. Znów Drągowski na posterunku.</p><p>To były te chwile, które w futbolu dzielą zwycięzców od przegranych.</p><p>Motor nie wykorzystał.</p><h2><strong>Duński akcent i kontrola</strong></h2><p>Po przerwie Widzew zagrał inaczej. Pewniej. Jak drużyna, która już wie, że może.</p><p>W 55. minucie przyszło potwierdzenie. Bergier rozpędza akcję, piłka trafia do Lukasa Leragera. Duńczyk, dla którego to pierwsze trafienie w Polsce, kończy bez wahania.</p><p>2:0.</p><p>To był moment, w którym Widzew złapał kontrolę nad meczem – i nad własnymi emocjami.</p><h2><strong>Wiśniewski jak bohater drugiego planu</strong></h2><p>Motor próbował wrócić. Ale brakowało konkretu.</p><p>Najbliżej był w 87. minucie, kiedy Karasek miał przed sobą niemal pustą bramkę. Wtedy pojawił się Przemysław Wiśniewski – jak w scenie ratunkowej z filmu akcji – i wybił piłkę z linii.</p><p>Czasem takie interwencje znaczą więcej niż gole.</p><h2><strong>Nowe twarze, nowe sygnały</strong></h2><p>To był też mecz nowych otwarć:</p><ul><li><strong>Carlos Isaac</strong> – pierwszy gol w Ekstraklasie</li><li><strong>Lukas Lerager</strong> – premierowe trafienie na polskich boiskach</li><li><strong>Bartłomiej Drągowski</strong> – pewność, której Widzew potrzebował</li></ul><p>W drużynie Vukovicia pojawia się coś, czego wcześniej brakowało – balans między walką a spokojem.</p><h2><strong>Pięć kolejek. Jeszcze wszystko możliwe</strong></h2><p>Widzew wciąż jest pod ścianą. Matematyka nie kłamie. Ale takie mecze zmieniają coś więcej niż tabelę.</p><p>Zmieniają wiarę.</p><p>Bo jeśli jest coś, co w futbolu wraca jak refren – to nadzieja. Nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się już stracone.</p><p>W Łodzi ten refren znów wybrzmiał.</p><p><strong>Widzew Łódź – Motor Lublin 2:0 (1:0)</strong><br>⚽ Isaac 15’, Lerager 55’&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Twierdza Tomaszów. Lechia dopisała kolejny rozdział swojej historii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54870,twierdza-tomaszow-lechia-dopisala-kolejny-rozdzial-swojej-historii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54870,twierdza-tomaszow-lechia-dopisala-kolejny-rozdzial-swojej-historii</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 16:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-twierdza-tomaszow-lechia-dopisala-kolejny-rozdzial-swojej-historii-1777213135.jpg</url>
                        <title>Twierdza Tomaszów. Lechia dopisała kolejny rozdział swojej historii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54870,twierdza-tomaszow-lechia-dopisala-kolejny-rozdzial-swojej-historii</link>
                    </image><description>Są takie mecze, które nie kończą się na wyniku 2:1. One zostają w powietrzu – jak echo stadionowego dopingu, jak wers z „Pana Tadeusza”, który każdy zna, ale za każdym razem brzmi inaczej. Tak było w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Lechia pokonała Ząbkovię Ząbki 2:1 w 28. kolejce Betclic III ligi (grupa I), rewanżując się za jesienną porażkę. A ta bolała – bo w październiku to Ząbkovia była górą, wygrywając 2:1 po golu w samej końcówce .</p><p>Teraz historia zatoczyła koło.</p><h2><strong>Rewanż, który miał znaczenie</strong></h2><p>To spotkanie nie było zwykłym ligowym epizodem. W tle była jesienna lekcja pokory i jasny cel – odbudować pozycję w środku tabeli, gdzie każdy punkt waży więcej niż złoto .</p><p>Lechia wyszła na boisko jak drużyna, która pamięta.</p><p>Od pierwszych minut narzuciła tempo. Długie fragmenty gry przypominały oblężenie – piłka krążyła wokół pola karnego Ząbkovii, a gospodarze zamykali rywali na ich połowie. Statystycznie i wizualnie – pełna kontrola. Mentalnie – cierpliwość.</p><p>Brakowało tylko jednego: gola.</p><h2><strong>Pierwsza połowa – koncert bez finału</strong></h2><p>Rosiński, Gębala, Szymczak, Pieńkowski – każdy z nich miał swoją scenę. Każdy próbował napisać własny wers tej historii.</p><p>Ale po drugiej stronie był Jankiewicz.</p><p>Bramkarz Ząbkovii długo grał rolę ostatniego bastionu. Interwencje, które w innych okolicznościach byłyby tylko statystyką, tutaj miały ciężar dramaturgii. Lechia napierała, ale do przerwy 0:0.</p><p>I zaczynało się pojawiać pytanie: czy to nie będzie jeden z tych meczów, w których piłka nie chce wpaść?</p><h2><strong>Moment przełomu – jak otwarcie drzwi</strong></h2><p>Odpowiedź przyszła błyskawicznie po przerwie.</p><p>47 minuta – akcja jak z podręcznika futbolu pozycyjnego. Szymczak uruchamia Gębalę, ten wycofuje, Bogus kończy. 1:0.</p><p>To nie był przypadek. To była konsekwencja.</p><p>Dwadzieścia minut później – druga odsłona tej samej historii. Chwałowski do Pieńkowskiego, rajd, zimna krew, 2:0.</p><p>Lechia miała mecz pod kontrolą. Wydawało się, że wszystko zmierza do spokojnego finiszu.</p><h2><strong>Futbol nie zna słowa „spokojnie”</strong></h2><p>I wtedy – jak w dobrym thrillerze – pojawił się zwrot akcji.</p><p>83 minuta. Kalisz przejmuje piłkę, rusza, wymienia podania i trafia. 2:1.</p><p>Ząbkovia złapała wiatr. Lechia – ciężar meczu.</p><p>Końcówka była jak scena z filmu „Gladiator” – walka nie o styl, ale o przetrwanie. Długie piłki, wybicia, pojedynki, nerwy.</p><p>I właśnie wtedy Lechia zdała najważniejszy egzamin.</p><p>Nie cofnęła się mentalnie.</p><h2><strong>Cztery zwycięstwa – przypadek? Nie. Proces</strong></h2><p>To już czwarte z rzędu zwycięstwo u siebie (także wliczając puchar). I nie jest to statystyczna ciekawostka, tylko sygnał.</p><p>Lechia Bartosza Grzelaka dojrzewa.</p><p>Jeszcze jesienią potrafiła tracić punkty w końcówkach. Dziś – potrafi je bronić. Wtedy brakowało skuteczności. Dziś – jest cierpliwość.</p><p>W tabeli III ligi grupa I ścisk jest ogromny, a każdy mecz potrafi przesunąć drużynę o kilka miejsc . Tym bardziej takie zwycięstwa mają znaczenie – nie tylko punktowe, ale mentalne.</p><h2><strong>Bohaterowie i tło</strong></h2><p>Na listę strzelców wpisali się Bogus i Pieńkowski – nazwiska, które coraz częściej wracają w kontekście Lechii. Ale równie ważna była praca „niewidoczna”: pressing, odbiory, przesuwanie gry.</p><p>I jeszcze jedno: determinacja.</p><p>Bo ten mecz można było wygrać łatwiej. Ale zwycięstwa „przepchane”, wywalczone, wyszarpane – często budują więcej niż efektowne 4:0.</p><h2><strong>Puenta? Tomaszów znów żyje piłką</strong></h2><p>Nie trzeba wielkich słów. Wystarczy spojrzeć na trybuny, na reakcje po końcowym gwizdku, na to, jak drużyna podchodzi do kibiców.</p><p>To już nie jest zespół, który gra „o coś”.<br>To zespół, który zaczyna grać „dla kogoś”.</p><p>A to różnica zasadnicza.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Ząbkovia Ząbki 2:1 (0:0)</strong><br>Bramki: Bogus 47, Pieńkowski 67 – Kalisz 83</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Regaty Portowej Ferajny 2026 nad Zalewem Sulejowskim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54851,regaty-portowej-ferajny-2026-nad-zalewem-sulejowskim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54851,regaty-portowej-ferajny-2026-nad-zalewem-sulejowskim</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Apr 2026 18:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-regaty-portowej-ferajny-2026-nad-zalewem-sulejowskim-1779130744.png</url>
                        <title>Regaty Portowej Ferajny 2026 nad Zalewem Sulejowskim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54851,regaty-portowej-ferajny-2026-nad-zalewem-sulejowskim</link>
                    </image><description>27 czerwca 2026 roku nad Zalewem Sulejowskim, na plaży w Smardzewicach, odbędą się Regaty Portowej Ferajny 2026. Żeglarze powalczą o puchary i weekendowe vouchery, a mieszkańców i turystów czeka całodniowy piknik z atrakcjami oraz koncert Mechaników Shanty.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:black;"><strong>27 czerwca 2026 roku nad Zalewem Sulejowskim odbędzie się wyjątkowe wydarzenie sportowo-kulturalne - Regaty Portowej Ferajny 2026.</strong>&nbsp;Bazą imprezy będzie plaża w Smardzewicach (ul. Klonowa), gdzie żeglarze z całego regionu - i nie tylko - staną do rywalizacji w dwóch klasach regatowych: otwartopokładowej i kabinowej. Stawką będą m.in. Puchar Starosty Tomaszowskiego oraz Puchar Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki. Dodatkowo za zajęcie pierwszych miejsc w obu kategoriach przewidziane są atrakcyjne nagrody – vouchery na weekendowe wyjazdy z wyżywieniem ufundowane przez&nbsp;</span>NaturaTour – Grupa PKP<span style="color:black;">.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Regaty połączone będą z całodniowym piknikiem pełnym atrakcji dla mieszkańców i turystów. W programie znajdą się m.in. animacje dla dzieci, strefa rodzinna, warsztaty taneczne prowadzone przez&nbsp;</span>Tomaszowską Szkołę Tańca DFC Latino<span style="color:black;">, strefa regionalna z udziałem kół gospodyń wiejskich oraz prezentacje partnerów i sponsorów.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Wieczorem wydarzenie przeniesie się na scenę - odbędzie się część artystyczna z koncertami i wspólną zabawą. Gwiazdą wieczoru będzie zespół Mechanicy Shanty.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;"><strong>Załogi zainteresowane udziałem w regatach mogą zgłaszać się za pośrednictwem&nbsp;</strong></span><a href="https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSe3WV-FQ8NNPSOsrMZ6slTX237tCDx9UCl1rpoN82vdByHGWw/viewform?fbclid=IwY2xjawRRqdlleHRuA2FlbQIxMABicmlkETAzUVJjRnV3RzMyakZKUmJTc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHtBenCcCBKr4eU__ZmliyN3GdPDPIaT3WB7KZnrNsyh-MT9HxpGjN0JjqLVw_aem_xxXK5l5BjslrEjiY_a1nlA">Formularza zgłoszeniowego</a><span style="color:black;"><strong>. Organizatorzy zachęcają do wcześniejszej rejestracji online, istnieje również możliwość zapisów w dniu wydarzenia w biurze regat.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">W organizację i uatrakcyjnienie imprezy aktywnie włączają się partnerzy wydarzenia, w tym&nbsp;</span>Szkoła Żeglarstwa BlueBingo<span style="color:black;"> oraz&nbsp;</span>Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Tomaszowie Mazowieckim<span style="color:black;">. Za animacje i działania społeczne odpowiadają&nbsp;</span>Centrum Kultury i Biblioteka Gminy Tomaszów Mazowiecki<span style="color:black;"> oraz&nbsp;</span>Powiatowe Centrum Animacji Społecznej<span style="color:black;">. O bezpieczeństwo uczestników na wodzie zadba&nbsp;</span>WOPR Tomaszów Mazowiecki<span style="color:black;">, zapewniając profesjonalne zabezpieczenie regat.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Wydarzenie wspierane jest przez sponsorów, których zaangażowanie umożliwia realizację oprawy technicznej, promocyjnej oraz gastronomicznej. W gronie sponsorów głównych znajdują się:&nbsp;</span>Eko-Chot<span style="color:black;">,&nbsp;</span>NaturaTour – Grupa PKP<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Sław-ne Smaki<span style="color:black;"> oraz&nbsp;</span>Centrum Konferencyjno-Rekreacyjne MOLO<span style="color:black;">. W gronie pozostałych sponsorów znajdują się:&nbsp;</span>All Finance – biuro podatkowe<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Fizjospec - Paweł Bugzell<span style="color:black;">,&nbsp;</span>The GrainBar<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Martyna Rychlica - fotografia<span style="color:black;">,&nbsp;</span>SailHop<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Vehigo<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Ubezpieczenia Anita Gienszczak<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Elektrosolary.pl<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Wyspa Uśmiechu, Joka Group <span style="color:black;">oraz&nbsp;</span>Strefa Survivalu<span style="color:black;">.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Regaty Portowej Ferajny 2026 odbywają się pod&nbsp;honorowym&nbsp;patronatem: Marszałka&nbsp;Województwa Łódzkiego&nbsp;Joanny Skrzydlewskiej, Starosty Tomaszowskiego Dariusza Kowalczyka oraz Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki Sławomira Bernackiego.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Patronami medialnymi są </span>Tomaszowski Informator Tygodniowy (TiT)<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Radio Fama<span style="color:black;">, </span><a href="https://www.nasztomaszow.pl/">NaszTomaszów.pl</a><span style="color:black;">,&nbsp;</span>Format 3A<span style="color:black;">,&nbsp;</span>ePiotrków.pl<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Strefa FM<span style="color:black;"> oraz&nbsp;</span>Trybunalski Tydzień<span style="color:black;">.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Organizatorem wydarzenia jest&nbsp;</span>Klub Sportowy „Portowa Ferajna”<span style="color:black;">,&nbsp;</span>Powiat Tomaszowski<span style="color:black;"> oraz&nbsp;</span>Gmina Tomaszów Mazowiecki<span style="color:black;">.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;">Szczegółowy program wydarzenia i atrakcji towarzyszących wkrótce.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:black;"><strong>Ahoj!</strong></span></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Rewanż przy Nowowiejskiej. Lechia kontra Ząbkovia – mecz o coś więcej niż punkty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54847,rewanz-przy-nowowiejskiej-lechia-kontra-zabkovia-mecz-o-cos-wiecej-niz-punkty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54847,rewanz-przy-nowowiejskiej-lechia-kontra-zabkovia-mecz-o-cos-wiecej-niz-punkty</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Apr 2026 16:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rewanz-przy-nowowiejskiej-lechia-kontra-zabkovia-mecz-o-cos-wiecej-niz-punkty-1777042564.jpg</url>
                        <title>Rewanż przy Nowowiejskiej. Lechia kontra Ząbkovia – mecz o coś więcej niż punkty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54847,rewanz-przy-nowowiejskiej-lechia-kontra-zabkovia-mecz-o-cos-wiecej-niz-punkty</link>
                    </image><description>Są takie spotkania, które nie mieszczą się w prostym rachunku: trzy punkty, tabela, statystyka. W sobotnie popołudnie w Tomaszowie Mazowieckim będzie właśnie taki mecz. Lechia 1923 Tomaszów Mazowiecki podejmie Ząbkovię Ząbki w ramach 28. kolejki Betclic III ligi (grupa I) – i choć kalendarz mówi „kolejka ligowa”, to w tle pobrzmiewa coś więcej: chęć rewanżu, walka o pozycję i próba zatrzymania chwili, która może zdefiniować końcówkę sezonu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Jesień, która boli. I pamięć, która wraca</strong></h2><p>W Ząbkach jesienią było jak w klasycznym dramacie – najpierw nadzieja, potem odwrócenie losu.<br><strong>Lechia prowadziła po golu Marcina Pieńkowskiego</strong>, ale jeszcze przed przerwą wyrównał <strong>Paweł Czułowski</strong>, a tuż po zmianie stron decydujący cios zadał <strong>Stanisław Muniak</strong>.</p><p>Tamto <strong>2:1 dla Ząbkovii</strong> do dziś siedzi gdzieś w pamięci kibiców. Dlatego sobotni mecz to nie tylko kolejny punkt programu. To <strong>próba domknięcia tamtej historii</strong>.</p><h2><strong>Ząbki – klub z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć</strong></h2><p>Historia Ząbkovii to opowieść, która zaczyna się niemal sto lat temu – w <strong>1927 roku</strong>. W czasach, gdy piłka była bardziej pasją niż biznesem, powstaje drużyna, której pierwszym prezesem zostaje <strong>Eugeniusz Piotrowski</strong>.</p><p>Po wojnie klub wraca do życia i przez lata staje się jedynym sportowym punktem odniesienia w mieście. Ale prawdziwy rozdział pisze się w latach 90., kiedy Ząbkovia zmienia nazwę na <strong>Dolcan Sport S.A. Ząbki</strong>.</p><p>To wtedy przychodzą największe sukcesy:</p><ul><li>gra w <strong>II lidze</strong> (1996/97, 2000/01),</li><li>a potem <strong>awans na zaplecze Ekstraklasy</strong>, gdzie zespół utrzymuje się przez <strong>10 lat</strong>.</li></ul><p>Dolcan staje się marką, stadion przy ul. Słowackiego rośnie razem z ambicjami.</p><p>Potem przychodzi załamanie – wycofanie drużyny seniorskiej i konieczność budowy wszystkiego od nowa. Klub wraca do korzeni, do nazwy <strong>Ząbkovia</strong>, zaczyna od IV ligi i mozolnie odbudowuje swoją tożsamość. Dziś to zespół, który znów chce znaczyć więcej.</p><h2><strong>Dwie drużyny, jeden punkt. I ta sama ambicja</strong></h2><p>Tabela nie kłamie, ale potrafi być przewrotna.<br><strong>Lechia i Ząbkovia mają po 39 punktów</strong>, ale to tomaszowianie są wyżej dzięki lepszemu bilansowi bramek.</p><p>To oznacza jedno:<br>👉 <strong>bezpośredni pojedynek o wyższą lokatę</strong></p><p>Ale forma? Tu zaczyna się prawdziwa opowieść.</p><ul><li><strong>Lechia</strong> – stabilna, szukająca rytmu, chcąca wykorzystać atut własnego boiska</li><li><strong>Ząbkovia</strong> – drużyna dwóch twarzy</li></ul><p>Jesienią zespół z Ząbek był jak dobrze nastrojony instrument – skuteczny, pewny, długo lider tabeli.<br>Wiosna przyniosła jednak coś zupełnie innego:<br><strong>7 porażek z rzędu</strong>, kryzys, który mógł złamać zespół.</p><p>Dopiero ostatnia kolejka przyniosła oddech – <strong>remis ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki</strong>.</p><h2><strong>Człowiek od goli – Augustyniak wraca</strong></h2><p>W takich momentach zawsze pojawia się ktoś, kto próbuje odwrócić narrację.<br>Dla Ząbkovii tym kimś jest <strong>Mateusz Augustyniak</strong> – autor <strong>16 bramek w sezonie</strong>.</p><p>Po serii bez trafienia napastnik przypomniał o sobie w ostatnim meczu, zdobywając <strong>dwie bramki</strong>.</p><p>Czy to początek powrotu formy?<br>Czy tylko chwilowe przebudzenie?</p><p>Odpowiedź może paść właśnie w Tomaszowie.</p><h2><strong>Tomaszów czeka na pierwszy taki mecz</strong></h2><p>To będzie dopiero <strong>drugi mecz tych drużyn w XXI wieku</strong> – i <strong>pierwszy w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Jest w tym coś symbolicznego. Jakby dwie historie – jedna budowana konsekwentnie, druga odbudowywana po upadku – spotykały się dokładnie w tym samym punkcie.</p><h2><strong>Sędzia, godzina, scena</strong></h2><p>Spotkanie poprowadzi <strong>Przemysław Czerw z Gdańska</strong>, a na liniach pomagać mu będą <strong>Karol Olender i Michał Kamrowski</strong>.</p><p>🕒 <strong>Pierwszy gwizdek: sobota, 25 kwietnia, godz. 15:00</strong></p><h2><strong>Mecz o środek tabeli? Nie tylko</strong></h2><p>Ktoś powie: środek tabeli, żadnej wielkiej stawki.<br>Ale piłka nożna rzadko bywa tak prosta.</p><p>To będzie mecz:</p><ul><li>o <strong>przełamanie lub potwierdzenie formy</strong>,</li><li>o <strong>rewanż i pamięć jesieni</strong>,</li><li>o <strong>moment, który może ustawić końcówkę sezonu</strong>.</li></ul><p>Jak w dobrym filmie – niby scena przejściowa, a jednak taka, która zostaje w głowie na długo.</p><p>W sobotę Tomaszów znów będzie żył futbolem. I wszystko wskazuje na to, że <strong>to nie będzie spokojne popołudnie</strong>.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia wypuściła półfinał z rąk. Pelikan odwrócił losy meczu po dramatycznej dogrywce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54826,lechia-wypuscila-polfinal-z-rak-pelikan-odwrocil-losy-meczu-po-dramatycznej-dogrywce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54826,lechia-wypuscila-polfinal-z-rak-pelikan-odwrocil-losy-meczu-po-dramatycznej-dogrywce</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Apr 2026 08:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wypuscila-polfinal-z-rak-pelikan-odwrocil-losy-meczu-po-dramatycznej-dogrywce-1776925911.jpg</url>
                        <title>Lechia wypuściła półfinał z rąk. Pelikan odwrócił losy meczu po dramatycznej dogrywce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54826,lechia-wypuscila-polfinal-z-rak-pelikan-odwrocil-losy-meczu-po-dramatycznej-dogrywce</link>
                    </image><description>To był wieczór, który miał smak awansu, a skończył się gorzką puentą. Lechia Tomaszów Mazowiecki, prowadząc do przerwy 2:0, nie zdołała utrzymać przewagi i po emocjonującym, pełnym zwrotów akcji spotkaniu przegrała na wyjeździe z Pelikanem Łowicz 2:4 po dogrywce. Tym samym zielono-czerwoni żegnają się z wojewódzkim Pucharem Polski na etapie ćwierćfinału.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Pierwsza połowa jak z podręcznika – Lechia kontrolowała grę</strong></h2><p>Początek meczu należał wprawdzie do gospodarzy – już w 8. minucie <strong>Vadym Yavorskyi</strong> próbował zaskoczyć efektowną przewrotką – ale była to jedynie zapowiedź jego późniejszego wieczoru, nie dominacji Pelikana.</p><p>Bo potem boisko przejęła <strong>Lechia</strong>. Spokojna w rozegraniu, konsekwentna w ataku pozycyjnym, coraz śmielej zamykała rywali na ich połowie. Brakowało jedynie konkretu – aż do momentu, który odblokował mecz.</p><p>W <strong>26. minucie</strong> po faulu na <strong>Krystianie Kolasie</strong> sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł <strong>Mateusz Kempski</strong> i bezbłędnym strzałem dał prowadzenie gościom.</p><p>Zaledwie dziewięć minut później było już <strong>0:2</strong>. Po dośrodkowaniu <strong>Piotra Gębali</strong> piłka trafiła do <strong>Filipa Zawadzkiego</strong>, który – choć jego uderzenie próbował jeszcze ratować bramkarz – skutecznie podwyższył wynik.</p><p>Lechia schodziła na przerwę z dwubramkową zaliczką i – co ważniejsze – pełną kontrolą nad spotkaniem.</p><h2><strong>Po przerwie – inny Pelikan, inna historia</strong></h2><p>Druga połowa była jak zmiana sceny w teatrze – nagle role się odwróciły.</p><p>Pelikan wyszedł na murawę bardziej agresywny, szybszy, zdeterminowany. Już w <strong>57. minucie</strong> kontaktowego gola zdobył <strong>Adrian Dudziński</strong>, wykorzystując zamieszanie po rzucie wolnym.</p><p>Chwilę później gospodarze mieli szansę na natychmiastowe wyrównanie. Po faulu bramkarza Lechii <strong>Mateusza Awdziewicza</strong> sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł <strong>Tomasz Dąbrowski</strong>, ale… przestrzelił nad poprzeczką.</p><p>To mógł być moment przełamania. Lechia jednak nie potrafiła odzyskać kontroli.</p><p>W <strong>77. minucie</strong> znów dał o sobie znać <strong>Vadym Yavorskyi</strong>, który z bliskiej odległości doprowadził do wyrównania. <strong>2:2</strong> – i mecz zaczynał się od nowa.</p><h2><strong>Dogrywka – moment, w którym Lechia straciła wszystko</strong></h2><p>Gdy regulaminowy czas nie przyniósł rozstrzygnięcia, zaczęła się walka na wytrzymałość – fizyczną i mentalną.</p><p>W tej drugiej lepsi okazali się gospodarze.</p><p>W <strong>97. minucie</strong> <strong>Yavorskyi</strong> uderzył perfekcyjnie z rzutu wolnego, trafiając bezpośrednio do siatki. To był gol, który zmienił układ sił – Lechia musiała gonić wynik, a Pelikan mógł grać swoje.</p><p>Zielono-czerwoni próbowali odpowiedzieć, ale ich akcje były coraz bardziej chaotyczne, pozbawione tej precyzji, którą imponowali w pierwszej połowie.</p><p>Ostateczny cios padł w doliczonym czasie gry. <strong>Kacper Falkowski</strong> wykorzystał wyjście bramkarza Lechii i… strzałem z własnej połowy ustalił wynik na <strong>4:2</strong>. Gol, który przypieczętował dramat tomaszowian.</p><h2><strong>Obraz meczu – historia dwóch połówek</strong></h2><p>To spotkanie można streścić jednym zdaniem:<br>👉 <strong>Lechia zdominowała pierwszą połowę, Pelikan przejął drugą i dogrywkę.</strong></p><p>Zabrakło:</p><ul><li>utrzymania koncentracji,</li><li>kontroli tempa gry po przerwie,</li><li>reakcji na rosnącą presję rywala.</li></ul><h2><strong>Szczegóły meczu</strong></h2><p><strong>Pelikan Łowicz – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:2 (0:2), po dogrywce 4:2</strong></p><p><strong>Bramki:</strong></p><ul><li>Pelikan: <i>Adrian Dudziński 57, Vadym Yavorskyi 77, 97, Kacper Falkowski 120+3</i></li><li>Lechia: <i>Mateusz Kempski 26 (karny), Filip Zawadzki 35</i></li></ul><p><strong>Żółte kartki:</strong></p><ul><li>Lechia: <i>Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski</i></li></ul><p><strong>Sędzia:</strong></p><ul><li><i>Mikołaj Kujawski (Łódź)</i></li></ul><h2><strong>Skład Lechii</strong></h2><p>Awdziewicz – Becht, Orzechowski, Król, Kolasa (62. Rosiński) – Gębala (73. Garnysz), Kaproń, Szymczak (74. Chwałowski), Pieńkowski – Kempski (55. Bogusławski), Zawadzki (74. Czapla)</p><h2><strong>Co dalej?</strong></h2><p>Dla Lechii to bolesna lekcja – bo awans był na wyciągnięcie ręki.<br>Ale futbol, jak pisał kiedyś Eduardo Galeano, <i>„to opowieść o pamięci krótszej niż wynik końcowy”</i>.</p><p>W Tomaszowie zostaje jedno pytanie:<br>👉 jak zamienić dobrą grę w pierwszej połowie w zwycięstwo trwające 90 minut – albo i więcej?</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowianie pobiegli w Bostonie. Wielkie gratulacje dla reprezentantów Wanda Panfil Team]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54822,tomaszowianie-pobiegli-w-bostonie-wielkie-gratulacje-dla-reprezentantow-wanda-panfil-team</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54822,tomaszowianie-pobiegli-w-bostonie-wielkie-gratulacje-dla-reprezentantow-wanda-panfil-team</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 21:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowianie-pobiegli-w-bostonie-wielkie-gratulacje-dla-reprezentantow-wanda-panfil-team-1776887460.jpg</url>
                        <title>Tomaszowianie pobiegli w Bostonie. Wielkie gratulacje dla reprezentantów Wanda Panfil Team</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54822,tomaszowianie-pobiegli-w-bostonie-wielkie-gratulacje-dla-reprezentantow-wanda-panfil-team</link>
                    </image><description>Robert Urbański i Sławomir Mękarski reprezentowali Tomaszów Mazowiecki oraz Wanda Panfil Team podczas Boston Marathon 2026 w Stanach Zjednoczonych. To nie tylko sportowy występ, ale też ważny moment dla lokalnego środowiska biegowego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Tomaszów Mazowiecki zaznaczył swoją obecność w Bostonie</h2><p>Do Tomaszowa Mazowieckiego dotarły bardzo dobre wiadomości ze świata biegów długodystansowych. Jak wynika z opublikowanych relacji i gratulacji, <strong>Robert Urbański i Sławomir Mękarski</strong> reprezentowali miasto oraz grupę Wanda Panfil Team podczas <strong>Boston Marathon 2026</strong> w Stanach Zjednoczonych. To wydarzenie ma szczególną rangę, ponieważ bostoński maraton od lat należy do najbardziej prestiżowych i wymagających biegów na świecie.</p><p>W mediach społecznościowych pojawiły się gratulacje kierowane do zawodników, a także do całego zespołu związanego z Wandą Panfil. W jednym z wpisów podkreślono, że reprezentanci mają przywieźć do Polski i do Tomaszowa Mazowieckiego nie tylko sportowe doświadczenie, ale również wspomnienia i opowieści z jednej z najważniejszych maratońskich imprez globu.</p><h2>Symboliczny wymiar startu i nazwisko ważne dla polskiego maratonu</h2><p>Start tomaszowian w Bostonie ma dodatkowy, bardzo mocny kontekst. Jak przypomniano w relacji Roberta Urbańskiego, <strong>Wanda Panfil wygrała Boston Marathon w 1991 roku</strong>, osiągając czas 2:24:18. To właśnie jej nazwisko pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia w historii polskiego maratonu kobiet.</p><p>W opisie emocji po biegu zwrócono uwagę, że po przebiegnięciu trudnej, ale zarazem wyjątkowej trasy, uczestnicy jeszcze mocniej docenili skalę osiągnięć swojej trenerki. Padły nawet słowa, że Wanda Panfil jest <strong>najlepszą polską maratonką w historii</strong>. W lokalnym ujęciu to ważne, bo pokazuje ciągłość sportowej tradycji i fakt, że nazwisko doskonale znane w świecie lekkiej atletyki wciąż inspiruje kolejne osoby związane z Tomaszowem Mazowieckim.</p><h2>Nie tylko wynik, ale też przeżycie na całe życie</h2><p>Z opublikowanej relacji wynika, że tym razem najważniejszy nie był sam rezultat sportowy. Autor wpisu podkreślał przede wszystkim emocje towarzyszące udziałowi w biegu, wsparcie najbliższej rodziny i obecność Wandy Panfil. Jeszcze przed metą pojawiło się wzruszenie, a atmosfera na trasie została opisana jako jedna z najlepszych na świecie.</p><p>To właśnie takie chwile budują rangę podobnych występów również z perspektywy lokalnej społeczności. Udział w maratonie tej klasy oznacza dla zawodników spełnienie kolejnych marzeń, a dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego może być powodem do dumy. Sukces nie zawsze trzeba mierzyć wyłącznie czasem na mecie. Czasem równie ważne są <strong>reprezentowanie miasta, sportowa odwaga i siła inspiracji</strong>, która potem wraca do lokalnego środowiska.</p><h2>Powód do dumy dla lokalnego środowiska biegowego</h2><p>Gratulacje płynące pod adresem Roberta Urbańskiego i Sławomira Mękarskiego pokazują, że ich start został zauważony i doceniony. To także dowód na to, że Tomaszów Mazowiecki ma swoich przedstawicieli tam, gdzie dzieją się rzeczy ważne dla światowego maratonu. Dla młodszych biegaczy i osób dopiero rozpoczynających przygodę ze sportem taka wiadomość może być silnym impulsem do działania.</p><p>Lokalne sukcesy sportowe, nawet jeśli rozgrywają się tysiące kilometrów od domu, wzmacniają wspólnotę i przypominają, że za wielkimi wydarzeniami stoją konkretni ludzie, ich codzienna praca oraz wsparcie otoczenia. W tym przypadku Boston stał się miejscem sportowego przeżycia, ale jego echo bardzo wyraźnie wybrzmiało także w Tomaszowie Mazowieckim.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Medal dla Pilicy Tomaszów. Młodzicy z sukcesem na Mistrzostwach Polski w Sierakowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54814,medal-dla-pilicy-tomaszow-mlodzicy-z-sukcesem-na-mistrzostwach-polski-w-sierakowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54814,medal-dla-pilicy-tomaszow-mlodzicy-z-sukcesem-na-mistrzostwach-polski-w-sierakowie</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 18:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-medal-dla-pilicy-tomaszow-mlodzicy-z-sukcesem-na-mistrzostwach-polski-w-sierakowie-1776874894.jpg</url>
                        <title>Medal dla Pilicy Tomaszów. Młodzicy z sukcesem na Mistrzostwach Polski w Sierakowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54814,medal-dla-pilicy-tomaszow-mlodzicy-z-sukcesem-na-mistrzostwach-polski-w-sierakowie</link>
                    </image><description>W świecie sportu, który rzadko trafia na pierwsze strony gazet, emocji nie brakuje. W dniach 18–19 kwietnia w Sierakowie rozegrano Mistrzostwa Polski Młodzików w kręglarstwie klasycznym – jednej z najbardziej wymagających technicznie dyscyplin sportowych. Wśród najlepszych zawodników z całego kraju nie zabrakło reprezentantów KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, którzy wrócili z turnieju z medalem i kilkoma wartościowymi wynikami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Brązowy medal w parach – solidny fundament sukcesu</strong></h2><p>Największy sukces tomaszowian przyszedł w <strong>konkurencji par</strong>, gdzie <strong>Patryk Gruchała i Piotr Grabek</strong> wywalczyli <strong>brązowy medal Mistrzostw Polski</strong>. To rezultat, który w tej kategorii wiekowej ma szczególne znaczenie – pokazuje nie tylko indywidualne umiejętności, ale też zgranie, koncentrację i odporność psychiczną.</p><p>Kręglarstwo klasyczne nie wybacza błędów. To sport precyzji, powtarzalności i chłodnej głowy. Jeden słabszy rzut potrafi przekreślić wysiłek całych godzin treningów. Tym bardziej podium mistrzostw kraju jest wynikiem, który trzeba czytać jak dobrze rozegraną partię szachów – ruch po ruchu, bez miejsca na przypadek.</p><h2><strong>Blisko podium także indywidualnie</strong></h2><p>W rywalizacji indywidualnej <strong>Patryk Gruchała</strong> ponownie potwierdził wysoką formę, zajmując <strong>czwarte miejsce</strong> – tuż za podium. To wynik, który zawsze zostawia lekki niedosyt, ale jednocześnie pokazuje, że zawodnik znajduje się w ścisłej krajowej czołówce.</p><p><strong>Piotr Grabek</strong> ukończył zawody na <strong>14. miejscu</strong>, co w stawce najlepszych młodzików w Polsce również należy uznać za solidny rezultat i cenne doświadczenie na przyszłość.</p><h2><strong>Młodziczki tuż za czołówką</strong></h2><p>Dobrze zaprezentowały się także zawodniczki KS Pilica. W konkurencji par <strong>Karolina Jabłońska i Olga Bujnowska</strong> zajęły <strong>czwarte miejsce</strong>, ocierając się o medal.</p><p>W rywalizacji indywidualnej tomaszowianki uplasowały się na następujących pozycjach:</p><ul><li><strong>Karolina Jabłońska – 6. miejsce</strong></li><li><strong>Olga Bujnowska – 13. miejsce</strong></li><li><strong>Paulina Krawczyk – 19. miejsce</strong></li></ul><p>To wyniki, które potwierdzają, że tomaszowski klub ma solidne zaplecze szkoleniowe także w żeńskiej części rywalizacji.</p><h2><strong>Kręglarstwo – sport wymagający i niedoceniany</strong></h2><p>Kręglarstwo klasyczne to dyscyplina, która w Polsce ma długą tradycję, choć pozostaje w cieniu bardziej medialnych sportów. Tymczasem poziom rywalizacji – zwłaszcza wśród młodzieży – jest wysoki, a droga do sukcesu wymaga systematycznej pracy, precyzji i dużej odporności psychicznej.</p><p>Turnieje tej rangi jak mistrzostwa Polski w Sierakowie są nie tylko sprawdzianem umiejętności, ale też ważnym etapem w rozwoju młodych zawodników. To tutaj buduje się fundament pod przyszłe starty w kategorii juniorów i seniorów.</p><h2><strong>Tomaszów znów zaznacza swoją obecność</strong></h2><p>Wyniki zawodników <strong>KS Pilica Tomaszów Mazowiecki</strong> pokazują, że lokalne kręglarstwo ma się dobrze i potrafi rywalizować z najlepszymi ośrodkami w kraju. Medal, miejsca tuż za podium i solidne występy całej drużyny to sygnał, że praca szkoleniowa przynosi efekty.</p><p>Bo choć nie ma tu fleszy i transmisji na żywo, to jest coś równie ważnego – sportowa konsekwencja. A ona, prędzej czy później, zawsze prowadzi na podium.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów zagra w finale mistrzostw Polski juniorów młodszych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54811,lechia-tomaszow-zagra-w-finale-mistrzostw-polski-juniorow-mlodszych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54811,lechia-tomaszow-zagra-w-finale-mistrzostw-polski-juniorow-mlodszych</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 11:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-zagra-w-finale-mistrzostw-polski-juniorow-mlodszych-1776848555.jpg</url>
                        <title>Lechia Tomaszów zagra w finale mistrzostw Polski juniorów młodszych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54811,lechia-tomaszow-zagra-w-finale-mistrzostw-polski-juniorow-mlodszych</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki żyje siatkówką. Młodzi zawodnicy Lechii stanęli przed szansą walki o medale w finale mistrzostw Polski juniorów młodszych, a turniej stał się ważnym sportowym momentem dla miasta i lokalnych kibiców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Finał z udziałem gospodarzy</h2><p>Tomaszów Mazowiecki ponownie zaznaczył swoją obecność na mapie ważnych wydarzeń sportowych. W centrum uwagi znaleźli się siatkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki, którzy przystąpili do finału mistrzostw Polski juniorów młodszych. Dla młodych zawodników to nie tylko prestiżowy turniej, ale również okazja do pokazania potencjału, który w kolejnych latach może zaprocentować na wyższym poziomie rozgrywkowym.</p><p>Sam udział w krajowym finale jest już potwierdzeniem wysokiego poziomu sportowego. W takich turniejach liczy się nie tylko talent, ale także <strong>odporność psychiczna, przygotowanie fizyczne i umiejętność gry pod presją</strong>. Dla drużyny z Tomaszowa oznacza to wejście na arenę rywalizacji z najmocniejszymi zespołami w kraju.</p><h2>Harmonogram, który mógł zdecydować o wszystkim</h2><p>Z udostępnionych informacji wynikało, że Lechia miała przed sobą trzy mecze fazy grupowej. W środę zaplanowano spotkanie z AKS V Liceum Ogólnokształcące Rzeszów, w czwartek zespół z Tomaszowa miał zmierzyć się z Klubem Sportowym Metro Warszawa, a w piątek z Uczniowskim Międzyszkolnym Klubem Sportowym Miejskiego Ośrodka Sportu Wola Tramwaje Warszawskie.</p><p>Układ turnieju był jasny: <strong>wiele zależało od wyników w grupie</strong>. Korzystny scenariusz otwierał drogę do półfinałów i walki o medale. Na sobotę przewidziano półfinały oraz mecze o piąte i siódme miejsce, natomiast na niedzielę zaplanowano spotkania o brązowy i złoty medal. To format, w którym każdy set i każdy punkt mogą mieć znaczenie dla końcowego układu tabeli.</p><p>Dla kibiców ważna była również możliwość śledzenia wszystkich spotkań transmitowanych w serwisie wideo Polskiej Siatkówki. To rozwiązanie pozwalało wspierać tomaszowski zespół także tym, którzy nie mogli być obecni bezpośrednio na trybunach.</p><h2>Więcej niż jeden turniej</h2><p>Finał mistrzostw Polski juniorów młodszych to wydarzenie, które ma znaczenie wykraczające poza sam sportowy wynik. Dla miasta to potwierdzenie, że lokalne środowisko sportowe potrafi wychowywać zawodników gotowych do rywalizacji na najwyższym poziomie w swojej kategorii wiekowej. Dla klubów młodzieżowych to również sygnał, że systematyczna praca przynosi wymierne efekty.</p><p>W lokalnym wymiarze takie wydarzenia budują także wspólnotę wokół sportu. Sukcesy młodych drużyn przyciągają uwagę mieszkańców, wzmacniają zainteresowanie treningami wśród dzieci i młodzieży oraz przypominają, że Tomaszów Mazowiecki może być miejscem ważnych emocji sportowych. <strong>Lechia nie grała więc wyłącznie o własny wynik, lecz także o sportowy wizerunek miasta</strong>.</p><h2>Kibice czekają na kolejne rozdziały</h2><p>Niezależnie od ostatecznych rezultatów sam udział tomaszowskiej drużyny w finale mistrzostw Polski juniorów młodszych należy traktować jako osiągnięcie o dużym ciężarze gatunkowym. W rywalizacji młodzieżowej każdy taki turniej jest sprawdzianem jakości szkolenia, ambicji zawodników i zaplecza organizacyjnego klubu.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego to także dobra wiadomość w szerszym kontekście lokalnego sportu. Im częściej miejskie i klubowe środowisko pojawia się przy okazji ogólnopolskich wydarzeń, tym mocniej buduje swoją markę. A to może przełożyć się zarówno na większe zainteresowanie siatkówką, jak i na rosnące oczekiwania wobec kolejnych roczników młodych zawodników.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Juniorki młodsze z Tomaszowa zagrają o mistrzostwo Polski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54810,juniorki-mlodsze-z-tomaszowa-zagraja-o-mistrzostwo-polski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54810,juniorki-mlodsze-z-tomaszowa-zagraja-o-mistrzostwo-polski</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 10:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-juniorki-mlodsze-z-tomaszowa-zagraja-o-mistrzostwo-polski-1776847035.jpg</url>
                        <title>Juniorki młodsze z Tomaszowa zagrają o mistrzostwo Polski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54810,juniorki-mlodsze-z-tomaszowa-zagraja-o-mistrzostwo-polski</link>
                    </image><description>MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki rozpoczyna rywalizację w turnieju mistrzostw Polski juniorek młodszych. Przed zespołem trzy mecze fazy grupowej i szansa, by potwierdzić wysokie aspiracje na krajowej scenie siatkarskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Tomaszowianki w grze o najwyższe cele</h2><p>Zespół <strong>MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki</strong> stanie do rywalizacji w mistrzostwach Polski juniorek młodszych, co już samo w sobie jest dużym osiągnięciem i potwierdzeniem jakości pracy wykonanej przez zawodniczki oraz sztab szkoleniowy. Udział w turnieju tej rangi oznacza możliwość konfrontacji z najlepszymi drużynami w kraju, ale także kolejną okazję do promocji lokalnej siatkówki i sportowych talentów z Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Dla młodych zawodniczek to nie tylko walka o wynik, lecz również ważny etap rozwoju. Turnieje mistrzowskie wymagają koncentracji, odporności psychicznej i umiejętności reagowania na presję. To właśnie w takich momentach najpełniej widać potencjał drużyny, charakter zawodniczek i skuteczność przygotowań prowadzonych przez cały sezon.</p><h2>Harmonogram meczów fazy grupowej</h2><p>Tomaszowianki rozpoczną zmagania w środę o godzinie 12.30 meczem z <strong>UKS Chemik SMS Olsztyn</strong>. Już to pierwsze spotkanie może mieć duże znaczenie dla układu tabeli i dalszego przebiegu rywalizacji. Dobry start bywa w takich turniejach niezwykle istotny, ponieważ buduje pewność siebie i daje przewagę mentalną przed kolejnymi występami.</p><p>W czwartek o godzinie 12.30 MUKS Dargfil zmierzy się z <strong>UKS Szamotulanin Szamotuły</strong>. Następnie w piątek o godzinie 10.00 drużyna z Tomaszowa Mazowieckiego zagra z <strong>PGE SMS Solna Wieliczka</strong>. Trzy mecze rozegrane w krótkim odstępie czasu będą wymagały od zespołu nie tylko jakości sportowej, ale również odpowiedniego zarządzania siłami, regeneracji i zachowania pełnej mobilizacji od pierwszej do ostatniej piłki.</p><p>Na sobotę zaplanowano półfinały oraz mecze o siódme i piąte miejsce. W niedzielę odbędą się spotkania o trzecie i pierwsze miejsce, które ostatecznie wyłonią najlepsze drużyny turnieju. Taki układ sprawia, że każda faza zawodów ma znaczenie, a końcowy sukces zależy od regularności i stabilnej formy przez kilka kolejnych dni.</p><h2>Szansa na pokazanie pełni umiejętności</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim nie brakuje wiary, że zawodniczki MUKS Dargfil pokażą swoje umiejętności w najlepszym wydaniu. Oczekiwania kibiców są duże, ale towarzyszy im przede wszystkim wsparcie i nadzieja na ambitne występy. Młoda drużyna wypracowała sobie miejsce w gronie najlepszych, a teraz ma szansę udowodnić, że potrafi rywalizować jak równy z równym z czołowymi ekipami w Polsce.</p><p>Takie turnieje mają znaczenie wykraczające poza sam wynik sportowy. Są impulsem dla całego środowiska, inspiracją dla młodszych zawodniczek i dowodem, że systematyczna praca przynosi efekty. Bez względu na ostateczne rozstrzygnięcia występ w mistrzostwach Polski to ważny rozdział dla klubu i kolejny sygnał, że tomaszowska siatkówka młodzieżowa potrafi skutecznie zaznaczać swoją obecność na ogólnopolskiej mapie sportu.</p><h2>Kibice liczą na mocny turniej</h2><p>Przed drużyną kilka dni intensywnej walki, w której liczyć się będzie każdy set i każda akcja. Kluczowe mogą okazać się opanowanie w decydujących momentach, konsekwencja w realizacji założeń oraz umiejętność szybkiego wyciągania wniosków po kolejnych spotkaniach. To właśnie takie elementy często rozstrzygają o tym, kto kończy turniej na podium.</p><p>Dla kibiców z Tomaszowa Mazowieckiego to powód do dumy i kolejna okazja, by mocno trzymać kciuki za swoje reprezentantki. Wszyscy liczą, że juniorki młodsze MUKS Dargfil zaprezentują się z jak najlepszej strony i dostarczą wielu sportowych emocji. Niezależnie od końcowego miejsca, sam awans do mistrzostw Polski już dziś pokazuje, że w zespole drzemie <strong>duży potencjał</strong> i perspektywa dalszych sukcesów.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Młodzi piłkarze opanowali Tomaszów. Znamy zwycięzców powiatowego finału Pucharu Tymbarku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54808,mlodzi-pilkarze-opanowali-tomaszow-znamy-zwyciezcow-powiatowego-finalu-pucharu-tymbarku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54808,mlodzi-pilkarze-opanowali-tomaszow-znamy-zwyciezcow-powiatowego-finalu-pucharu-tymbarku</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 10:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlodzi-pilkarze-opanowali-tomaszow-znamy-zwyciezcow-powiatowego-finalu-pucharu-tymbarku-1776846178.png</url>
                        <title>Młodzi piłkarze opanowali Tomaszów. Znamy zwycięzców powiatowego finału Pucharu Tymbarku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54808,mlodzi-pilkarze-opanowali-tomaszow-znamy-zwyciezcow-powiatowego-finalu-pucharu-tymbarku</link>
                    </image><description>Młodzi piłkarze z Tomaszowa Mazowieckiego przez trzy dni rywalizowali w finałach powiatu tomaszowskiego Pucharu Tymbarku. Awans do etapu wojewódzkiego wywalczyły Szkoła Podstawowa nr 11 w U-8, Szkoła Podstawowa nr 3 w U-12 i Szkoła Podstawowa nr 10 w U-10.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przez trzy dni <strong>Tomaszów Mazowiecki</strong> żył futbolem w najczystszej postaci – bez kontraktów, transferów i VAR-u, za to z pasją, która przypomina, że piłka nożna zaczyna się od podwórka. Na boisku przy ul. <strong>Nowowiejskiej 5/7</strong> zakończyły się <strong>finały powiatu tomaszowskiego ogólnopolskiego Turnieju o Puchar Tymbarku</strong> – jednego z największych dziecięcych turniejów piłkarskich w Europie.</p><p>Od <strong>14 do 16 kwietnia 2026 roku</strong> rywalizowały drużyny chłopców w trzech kategoriach wiekowych: <strong>U-8, U-10 oraz U-12</strong>. Stawką była nie tylko satysfakcja i sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim <strong>awans do finałów wojewódzkich</strong>.</p><h2><strong>U-8: SP 11 nie do zatrzymania</strong></h2><p>Najmłodsi rozpoczęli turniejowe emocje już <strong>14 kwietnia</strong>. W kategorii <strong>U-8</strong> oglądaliśmy futbol surowy, momentami chaotyczny, ale pełen energii i radości – dokładnie taki, jaki powinien być na tym etapie.</p><p>Wyniki spotkań pokazały jednak wyraźnie, że jedna drużyna była o krok przed resztą:</p><ul><li><strong>Trójka Tomaszów – SP Ujazd 5:1</strong></li><li><strong>SP 11 Tomaszów – SP Ujazd 10:1</strong></li><li><strong>SP 11 Tomaszów – Trójka Tomaszów 2:1</strong></li></ul><p>Z kompletem zwycięstw i dużą skutecznością <strong>awans do finału wojewódzkiego wywalczyła Szkoła Podstawowa nr 11 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. To zespół, który łączył ofensywną odwagę z zaskakującą – jak na ten wiek – organizacją gry.</p><h2><strong>U-12: „Trójka” pokazuje siłę</strong></h2><p>Drugiego dnia turnieju, <strong>15 kwietnia</strong>, na murawę wyszli najstarsi uczestnicy – kategoria <strong>U-12</strong>. Tu poziom był już wyraźnie wyższy: więcej taktyki, więcej świadomych decyzji i więcej emocji w końcówkach spotkań.</p><p>W fazie finałowej rozegrano trzy mecze:</p><ul><li><strong>Trójka Tomaszów Mazowiecki – SP Zawada 4:2</strong></li><li><strong>Trójka Tomaszów Mazowiecki – Dziesiątka Tomaszów Mazowiecki 6:0</strong></li><li><strong>SP Zawada – Dziesiątka Tomaszów Mazowiecki 4:2</strong></li></ul><p>Bezapelacyjnie najlepsza okazała się <strong>Szkoła Podstawowa nr 3 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, czyli popularna „Trójka”. Dwa zwycięstwa, w tym jedno bardzo wysokie, dały jej pewny awans do kolejnego etapu.</p><p>To był zespół grający odważnie, szybko i skutecznie – momentami przypominający styl, który kibice znają z seniorskiej Lechii: pressing, tempo i bezpośredniość.</p><h2><strong>U-10: „Dziesiątka” rozstrzyga finał</strong></h2><p>Ostatni dzień zmagań, <strong>16 kwietnia</strong>, należał do kategorii <strong>U-10</strong>. Tutaj wszystko rozstrzygnęło się w jednym meczu finałowym:</p><ul><li><strong>Dziesiątka Tomaszów Mazowiecki – SP Lubochnia 6:2</strong></li></ul><p>Spotkanie miało swój rytm – najpierw wyrównana walka, później coraz wyraźniejsza przewaga gospodarzy. Ostatecznie <strong>Szkoła Podstawowa nr 10 im. Tomaszowskich Olimpijczyków</strong> sięgnęła po zwycięstwo i zapewniła sobie <strong>awans do finału wojewódzkiego</strong>.</p><h2><strong>Nie tylko wyniki. Piłka w najczystszej postaci</strong></h2><p>Turniej o <strong>Puchar Tymbarku</strong> to coś więcej niż rozgrywki. To miejsce, gdzie – jak mawiają trenerzy – „rodzi się piłka”. Właśnie na takich boiskach zaczynali m.in. <strong>Robert Lewandowski czy Piotr Zieliński</strong>. Dla wielu uczestników z Tomaszowa i okolic był to pierwszy poważny turniej, pierwszy medal, pierwsza radość z wygranej i pierwsza lekcja przegranej.</p><p>Na trybunach nie brakowało rodziców, nauczycieli i kolegów. Atmosfera momentami przypominała lokalne derby – z dopingiem, emocjami i komentarzami, które niosły się po całym obiekcie.</p><h2><strong>Organizacja i podziękowania</strong></h2><p>Turniej nie mógłby się odbyć bez zaplecza organizacyjnego. <strong>Łódzki Związek Piłki Nożnej</strong> skierował szczególne podziękowania do <strong>Tomaszowskiego Centrum Sportu</strong>, które udostępniło obiekt i wsparło organizację wydarzenia.</p><p>To ważny sygnał – bo bez takich inicjatyw trudno budować sport od podstaw.</p><h2><strong>Kto jedzie dalej?</strong></h2><p>Awans do finałów wojewódzkich wywalczyły:</p><ul><li><strong>U-8:</strong> SP 11 Tomaszów Mazowiecki</li><li><strong>U-10:</strong> SP 10 Tomaszów Mazowiecki</li><li><strong>U-12:</strong> SP 3 Tomaszów Mazowiecki</li></ul><p>To oni będą reprezentować powiat tomaszowski w kolejnym etapie turnieju.</p><h2><strong>Futbol, który dopiero się zaczyna</strong></h2><p>Patrząc na te mecze, trudno nie mieć wrażenia, że gdzieś między tymi sprintami, niecelnymi strzałami i spontaniczną radością po golach kryje się przyszłość lokalnej piłki. Może za kilka lat ktoś z tych chłopaków wybiegnie na boisko przy Nowowiejskiej już w seniorskich barwach. A może dalej – na stadionach Ekstraklasy.</p><p>Na razie jednak najważniejsze jest to, co tu i teraz: gra, emocje i pasja. I to, że Tomaszów Mazowiecki przez trzy dni był miejscem, gdzie futbol naprawdę żył.&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Pucharowy wieczór w Łowiczu. Lechia zagra o półfinał wojewódzkiego Pucharu Polski]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54806,pucharowy-wieczor-w-lowiczu-lechia-zagra-o-polfinal-wojewodzkiego-pucharu-polski</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54806,pucharowy-wieczor-w-lowiczu-lechia-zagra-o-polfinal-wojewodzkiego-pucharu-polski</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 09:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pucharowy-wieczor-w-lowiczu-lechia-zagra-o-polfinal-wojewodzkiego-pucharu-polski-1776842889.png</url>
                        <title>Pucharowy wieczór w Łowiczu. Lechia zagra o półfinał wojewódzkiego Pucharu Polski</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54806,pucharowy-wieczor-w-lowiczu-lechia-zagra-o-polfinal-wojewodzkiego-pucharu-polski</link>
                    </image><description>Przed Lechią Tomaszów Mazowiecki kolejne ważne wyzwanie. W środę, 22 kwietnia o godz. 17:00, zielono-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Pelikanem Łowicz w meczu 1/4 finału wojewódzkiego Pucharu Polski. Spotkanie zostanie rozegrane na Stadionie Miejskim w Łowiczu przy ul. Starzyńskiego 6/8.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Choć tomaszowianie przystąpią do tego starcia w roli <strong>faworyta</strong>, nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien zakładać łatwej przeprawy. Puchar ma swoje prawa, a rywal jest dziś drużyną nie tylko ambitną, ale i będącą w bardzo wysokiej formie. <strong>Pelikan Łowicz</strong>, lider <strong>IV ligi łódzkiej</strong>, notuje znakomitą serię zwycięstw i dodatkowo zagra przed własną publicznością, co w takim meczu może mieć znaczenie większe niż tabela.</p><h2><strong>Pelikan po odbudowie. Od kryzysu do roli lidera</strong></h2><p>Jeszcze ponad rok temu sytuacja w Łowiczu była daleka od stabilnej. W klubie doszło do istotnych zmian, których celem było uporządkowanie spraw finansowych i organizacyjnych. Walne zebranie członków stowarzyszenia <strong>KS Pelikan</strong> podjęło uchwałę intencyjną o przekazaniu sekcji piłkarskiej nowo utworzonej miejskiej spółce sportowej <strong>Pelikan Łowicz Sp. z o.o.</strong>. Był to ruch podyktowany zadłużeniem klubu wobec miasta. Następnie <strong>Rada Miejska w Łowiczu</strong> jednogłośnie wyraziła zgodę na powołanie spółki.</p><p>Cel był jasny: <strong>uratować Pelikana przed bankructwem</strong> i stworzyć fundament pod spokojniejsze funkcjonowanie klubu w kolejnych latach. Nie udało się uniknąć sportowego ciosu, bo po sezonie <strong>2024/2025</strong> łowiczanie zajęli przedostatnie miejsce w <strong>Betclic I grupie III ligi</strong> i spadli do IV ligi łódzkiej. Dziś jednak Pelikan wygląda jak zespół, który zdołał się odbudować. W obecnym sezonie jest <strong>liderem IV ligi łódzkiej</strong>, ma na koncie <strong>60 punktów</strong> i <strong>pięć oczek przewagi</strong> nad drugim <strong>AKS SMS Łódź</strong>. Drużyna prowadzona przez trenera <strong>Piotra Kocębę</strong> może pochwalić się imponującą serią <strong>dwunastu kolejnych zwycięstw</strong>.</p><p>To pokazuje, że Lechię czeka starcie z rywalem, który nie zamierza być jedynie tłem dla wyżej notowanego przeciwnika.</p><h2><strong>Historia pojedynków przemawia za Lechią</strong></h2><p>Statystyki bezpośrednich meczów przemawiają na korzyść zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego. Do tej pory <strong>Lechia i Pelikan spotkały się 24 razy</strong>. <strong>Dwanaście razy wygrywała Lechia</strong>, <strong>pięć spotkań kończyło się remisem</strong>, a <strong>siedem razy zwyciężali łowiczanie</strong>. Bilans bramkowy to <strong>35:25</strong> dla zielono-czerwonych.</p><p>Także ostatnie mecze pomiędzy tymi drużynami mogą napawać kibiców Lechii umiarkowanym optymizmem. W poprzednim sezonie w Tomaszowie Mazowieckim lechiści zwyciężyli <strong>1:0</strong>, a gola na wagę wygranej zdobył <strong>Kordian Górka</strong>. Jeszcze lepiej było w marcu <strong>2025 roku</strong>, gdy Lechia rozbiła Pelikana aż <strong>6:1</strong>. Po dwa gole strzelili wówczas <strong>Bartosz Zbroiński</strong> i <strong>Mateusz Kempski</strong>, a po jednym trafieniu dołożyli <strong>Mariusz Rybicki</strong> i <strong>Marcin Pieńkowski</strong>. Honorową bramkę dla łowiczan zdobył <strong>Patryk Pierzak</strong>.</p><p>Również ostatnia wizyta Lechii w Łowiczu zakończyła się powodzeniem. W sierpniu <strong>2024 roku</strong> tomaszowianie wygrali na wyjeździe <strong>2:1</strong>. Dla Lechii trafiali <strong>Paweł Koncewicz-Żyłka</strong> i <strong>Jakub Król</strong>, a dla gospodarzy odpowiedział <strong>Jakub Kłąb</strong>.</p><h2><strong>Pelikan zna drogę do ćwierćfinału</strong></h2><p>Jeżeli chodzi o pucharową ścieżkę Pelikana w obecnym sezonie, łowiczanie rozpoczęli rywalizację od <strong>II rundy okręgowej</strong>. Najpierw rozgromili <strong>Widok Skierniewice 6:0</strong>, następnie pokonali <strong>Olimpię Chąśno 3:1</strong>, a później wygrali z <strong>Unią II Skierniewice 2:1</strong>. Ten marsz do ćwierćfinału pokazuje, że gospodarze nie znaleźli się na tym etapie przypadkowo.</p><h2><strong>Lechia faworytem, ale puchar nie wybacza błędów</strong></h2><p>Przed pierwszym gwizdkiem można powiedzieć jedno: <strong>Lechia ma argumenty, by awansować</strong>, ale musi podejść do tego meczu z pełną koncentracją. Pelikan jest rozpędzony, gra u siebie i ma za sobą serię, która buduje pewność siebie. Z drugiej strony tomaszowianie dysponują większym doświadczeniem, korzystniejszym bilansem bezpośrednich spotkań i statusem zespołu, który w takich meczach powinien umieć udźwignąć presję.</p><p>To zapowiada spotkanie, w którym nie powinno zabraknąć emocji. Ćwierćfinał wojewódzkiego Pucharu Polski to już etap, na którym nie ma miejsca na kalkulacje – tu liczy się tylko wynik i awans do kolejnej rundy.</p><h2><strong>Sędzia i termin meczu</strong></h2><p>Spotkanie poprowadzi <strong>Mikołaj Kujawski</strong> z <strong>Wydziału Sędziowskiego w Łodzi</strong>.<br>Pierwszy gwizdek zabrzmi w <strong>środę, 22 kwietnia, o godz. 17:00</strong>.</p><h3><strong>Pelikan Łowicz – Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong></h3><p><strong>1/4 finału wojewódzkiego Pucharu Polski</strong><br><strong>Środa, 22 kwietnia, godz. 17:00</strong><br><strong>Stadion Miejski w Łowiczu, ul. Starzyńskiego 6/8</strong></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia czwartą drużyną w Polsce. Juniorzy zakończyli mistrzostwa tuż za podium]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54790,lechia-czwarta-druzyna-w-polsce-juniorzy-zakonczyli-mistrzostwa-tuz-za-podium</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54790,lechia-czwarta-druzyna-w-polsce-juniorzy-zakonczyli-mistrzostwa-tuz-za-podium</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Apr 2026 15:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-czwarta-druzyna-w-polsce-juniorzy-zakonczyli-mistrzostwa-tuz-za-podium-1776604698.jpg</url>
                        <title>Lechia czwartą drużyną w Polsce. Juniorzy zakończyli mistrzostwa tuż za podium</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54790,lechia-czwarta-druzyna-w-polsce-juniorzy-zakonczyli-mistrzostwa-tuz-za-podium</link>
                    </image><description>Juniorzy Lechii zakończyli mistrzostwa Polski na czwartym miejscu. W meczu o brązowy medal przegrali z Treflem Gdańsk 1:3 (18:25, 25:23, 14:25, 15:25), ale sam awans do czołowej czwórki kraju jest jednym z najlepszych wyników tego zespołu w ostatnich latach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To rezultat, który pokazuje, że tomaszowska siatkówka młodzieżowa znów potrafi liczyć się w rywalizacji z najmocniejszymi klubami w kraju. Lechia przez cały turniej prezentowała się jako zespół dobrze przygotowany, waleczny i konsekwentny, a czwarte miejsce nie zmienia faktu, że dla drużyny i sztabu to bardzo udane mistrzostwa.</p><p>Spotkanie z Treflem Gdańsk rozpoczęło się od wyraźnej przewagi rywali, którzy wygrali pierwszego seta 25:18. W drugiej partii Lechia odpowiedziała bardzo dobrze — poprawiła grę w przyjęciu, była skuteczniejsza w ataku i doprowadziła do remisu po zwycięstwie 25:23. Dwa kolejne sety należały już jednak do zespołu z Gdańska, który utrzymał wyższy poziom gry i zamknął mecz wynikiem 3:1.</p><p>Choć końcówka turnieju nie przyniosła medalu, sam udział w strefie medalowej należy traktować jako duży sukces. W rywalizacji o mistrzostwo Polski Lechia pokazała, że potrafi skutecznie konkurować z najlepszymi akademiami i klubami siatkarskimi w kraju. Dla wielu zawodników był to jeden z najważniejszych startów w dotychczasowej karierze.</p><p>Szczególną uwagę zwraca <strong>Jakub Przybyłkowicz</strong>, który niedawno otrzymał powołanie do szerokiej kadry Polski. To ważne wyróżnienie nie tylko dla samego zawodnika, ale także potwierdzenie, że w klubie prowadzona jest szkoleniowa praca na wysokim poziomie.</p><p>W składzie Lechii podczas turnieju znaleźli się: <strong>Jakub Przybyłkowicz, Patryk Głowa, Igor Ślązak, Szymon Niedźwiecki, Krzysztof Zdulski, Maciej Chabiera, Maciej Tomczyk, Marcel Wronkowski, Gabriel Gałecki, Maciej Chmielewski, Dawid Wojtalczyk, Filip Krawczyk, Patryk Stachecki i Antoni Sawicki</strong>. Trenerem zespołu jest <strong>Michał Błoński</strong>.</p><p>Czwarte miejsce w Polsce to wynik, który warto odnotować nie tylko w kategoriach jednego turnieju, ale także jako sygnał, że z tej drużyny i tego rocznika można jeszcze wiele oczekiwać. Dla klubu to mocny argument, że praca z młodzieżą przynosi wymierne efekty, a dla kibiców — powód, by z uwagą śledzić dalszy rozwój tych zawodników.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Lechia była lepsza, ale wróciła z niedosytem. W Łomży zabrakło kropki nad „i”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54788,lechia-byla-lepsza-ale-wrocila-z-niedosytem-w-lomzy-zabraklo-kropki-nad-i</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54788,lechia-byla-lepsza-ale-wrocila-z-niedosytem-w-lomzy-zabraklo-kropki-nad-i</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Apr 2026 09:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-byla-lepsza-ale-wrocila-z-niedosytem-w-lomzy-zabraklo-kropki-nad-i-1776584856.jpg</url>
                        <title>Lechia była lepsza, ale wróciła z niedosytem. W Łomży zabrakło kropki nad „i”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/54788,lechia-byla-lepsza-ale-wrocila-z-niedosytem-w-lomzy-zabraklo-kropki-nad-i</link>
                    </image><description>Są takie remisy, które wpisuje się do tabeli bez emocji. I są takie, które zostają pod skórą. Lechia Tomaszów Mazowiecki przywiozła z Łomży punkt po remisie 1:1 z ŁKS-em, ale to nie jest wynik, po którym w zielono-czerwonej szatni powinno się otwierać szampany. To raczej wieczór z gatunku tych, gdy człowiek patrzy w sufit i myśli, ile jeszcze takich okazji trzeba stworzyć, by mecz naprawdę zamknąć. Oficjalna strona tomaszowskiego klubu przed tym spotkaniem podkreślała, że po wygranej z Widzewem II Łódź zespół Bartosza Grzelaka był już po trzech ligowych zwycięstwach z rzędu i awansował na siódme miejsce w tabeli.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W sobotnim starciu <strong>27. kolejki Betclic III ligi, grupy I</strong>, Lechia długo wyglądała jak drużyna dojrzalsza, spokojniejsza i zwyczajnie lepsza piłkarsko. Prowadzenie dał jej <strong>Mateusz Kempski</strong>, ale gospodarze uratowali remis po golu <strong>Cezarego Sauczka z rzutu karnego</strong>. Sam wynik 1:1 potwierdzają ligowe zestawienia i serwisy wynikowe.</p><h2><strong>Mecz zaczął się od alarmu, potem długo grała Lechia</strong></h2><p>Paradoks tego spotkania polegał na tym, że pierwszy mocny sygnał wysłał ŁKS. Już na otwarcie gospodarze trafili w poprzeczkę i przez moment można było odnieść wrażenie, że Lechię czeka trudna, nerwowa przeprawa. Ale to był raczej pojedynczy błysk niż zapowiedź przewagi. Z minuty na minutę tomaszowianie przejmowali środek pola, lepiej operowali piłką i coraz częściej wchodzili w okolice pola karnego rywala.</p><p>To nie był futbol przypadkowy ani szarpany. Lechia próbowała grać cierpliwie, rozciągać obronę, szukać przestrzeni po bokach i w półprzestrzeniach. Taki mecz często wygrywa się nie jednym wielkim zrywem, lecz konsekwencją. Problem w tym, że konsekwencja w budowaniu akcji nie zawsze szła tu w parze z chłodem pod bramką.</p><h2><strong>Kempski otworzył wynik, ale Lechia nie dobiła rywala</strong></h2><p>Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Zielono-czerwoni dalej naciskali, a <strong>Mateusz Kempski</strong> w końcu znalazł drogę do siatki. Był to moment, w którym można było uwierzyć, że Lechia nie tylko kontroluje mecz, ale naprawdę ma go pod ręką. I właśnie wtedy przyszło to, co w piłce bywa najbardziej bolesne: zamiast drugiego gola i spokoju, przyszło rosnące napięcie.</p><p>Bo takich spotkań nie przegrywa się wyłącznie błędem technicznym czy jednym gwizdkiem sędziego. One wymykają się wtedy, gdy lepszy zespół nie wykorzystuje chwili, by przeciwnika dociąć do końca. Lechia miała ku temu momenty. Nie zrobiła tego. A futbol, jak stary nauczyciel, zwykle wystawia za to rachunek.</p><h2><strong>Karny zmienił wszystko. Zamiast triumfu – poczucie straty</strong></h2><p>W końcówce gospodarze dostali tlen. Po interwencji w polu karnym arbiter wskazał na jedenasty metr, a <strong>Cezary Sauczek</strong> doprowadził do remisu. I nagle mecz, który przez długi czas układał się pod dyktando tomaszowian, zaczął pachnieć chaosem.</p><p>Tu warto oddać sprawiedliwość <strong>Marcinowi Żyle</strong>, bo w doliczonym czasie gry bramkarz Lechii uratował zespół przed czymś znacznie gorszym niż remis. To ważny szczegół, bo piłka nożna bywa okrutna także w drugą stronę: drużyna lepsza przez 80 minut potrafi wrócić do domu nie tylko z poczuciem niedosytu, ale wręcz z pustymi rękami. Tym razem Lechia przynajmniej tego uniknęła.</p><h2><strong>Punkt trzeba szanować, ale ten remis boli</strong></h2><p>I tu właśnie zaczyna się prawdziwa opowieść o tym meczu. Nie w samym wyniku, lecz w jego smaku. <strong>Lechia przed wyjazdem do Łomży była rozpędzona</strong> — po serii zwycięstw, po ważnym triumfie nad Widzewem II, z realnym poczuciem, że wiosna może być dla tego zespołu czymś więcej niż tylko spokojnym dograniem sezonu. Oficjalny serwis klubowy pisał po poprzedniej kolejce, że wygrana z Widzewem II pozwoliła oddalić się od strefy spadkowej i wskoczyć na siódme miejsce.</p><p>Remis w Łomży nie przekreśla tego marszu, ale go przyhamowuje. Zwłaszcza że rywal nie był przypadkowy. <strong>ŁKS Łomża należał przed tą serią gier do ścisłej czołówki grupy</strong>, a zestawienia tabel pokazywały go w gronie drużyn walczących wysoko — z dorobkiem ponad 50 punktów i bilansem bramkowym wyraźnie lepszym od większości ligi. Lechia także miała solidny sezon, ale w tej konfrontacji wyglądała jak zespół, który przyjechał do faworyta bez kompleksów i miał prawo marzyć o pełnej puli.</p><h2><strong>To ważny sygnał dla Tomaszowa: Lechia już nie jedzie na wyjazd po przetrwanie</strong></h2><p>Właśnie to wydaje się najcenniejsze po tym meczu. Jeszcze nie tak dawno wiele wyjazdów trzecioligowych drużyn z naszego regionu miało charakter walki o przetrwanie: przeczekać napór, urwać punkt, nie dać się zdominować. Tymczasem w Łomży Lechia zagrała inaczej. Odważniej. Śmielej. Z przekonaniem, że może narzucić warunki.</p><p>To jest wiadomość ważniejsza niż sam remis. Bo jeśli zespół Bartosza Grzelaka naprawdę chce tej wiosny zrobić coś więcej niż tylko bezpiecznie dopłynąć do portu, to właśnie tak musi wyglądać: drużyna, która nie boi się grać po swojemu także na obcym terenie. Klub zostawił zimą szkoleniowca na stanowisku, stawiając na ciągłość pracy, a nie rewolucję. Dziś widać, że ten wybór nie był przypadkowy.</p><h2><strong>Sportowy paradoks: to remis, który może budować</strong></h2><p>W felietonach o piłce często pisze się, że tabela nie kłamie. To prawda, ale nie mówi wszystkiego. Czasem więcej od tabeli mówi sposób, w jaki drużyna zdobywa lub traci punkty. Ten remis może być dla Lechii jednocześnie ostrzeżeniem i paliwem.</p><p>Ostrzeżeniem — bo w III lidze przewaga bez konkretu jest tylko eleganckim opakowaniem bez prezentu w środku.<br>Paliwem — bo skoro w Łomży, na boisku jednego z mocniejszych zespołów grupy, Lechia potrafiła wyglądać dojrzalej piłkarsko, to znaczy, że sufit tej drużyny wcale nie musi być nisko.</p><p>W Tomaszowie można więc mówić o <strong>niedosycie</strong>, ale nie o rozczarowaniu. To nie był mecz, po którym trzeba bić na alarm. To był raczej mecz, po którym chce się powiedzieć: <strong>szkoda, bo było blisko naprawdę dużej rzeczy</strong>.</p><h2><strong>ŁKS Łomża – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 (0:0)</strong></h2><p><strong>Bramki:</strong> Cezary Sauczek 83' (karny) – Mateusz Kempski 60'</p><h2><strong>Komentarz</strong></h2><p>Lechia wróciła z Łomży z punktem, ale zostawiła tam coś jeszcze — poczucie, że mogła wrócić z czymś znacznie cenniejszym. W sporcie to często najlepszy dowód, że drużyna dojrzewa. Najpierw przychodzi niedosyt. Potem, jeśli zespół wyciąga z niego właściwą naukę, zaczynają przychodzić zwycięstwa.</p> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
