<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/79/sport" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Sport - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/79/sport</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sat, 26 Sep 2026 22:26:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Lechia wyrwała zwycięstwo w Elblągu! Fatalny początek, kapitalna odpowiedź i trzy punkty jadą do Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56818,lechia-wyrwala-zwyciestwo-w-elblagu-fatalny-poczatek-kapitalna-odpowiedz-i-trzy-punkty-jada-do-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56818,lechia-wyrwala-zwyciestwo-w-elblagu-fatalny-poczatek-kapitalna-odpowiedz-i-trzy-punkty-jada-do-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 26 Sep 2026 22:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wyrwala-zwyciestwo-w-elblagu-fatalny-poczatek-kapitalna-odpowiedz-i-trzy-punkty-jada-do-tom-1790455259.png</url>
                        <title>Lechia wyrwała zwycięstwo w Elblągu! Fatalny początek, kapitalna odpowiedź i trzy punkty jadą do Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56818,lechia-wyrwala-zwyciestwo-w-elblagu-fatalny-poczatek-kapitalna-odpowiedz-i-trzy-punkty-jada-do-tomaszowa</link>
                    </image><description>Gorzej tego meczu rozpocząć się właściwie nie dało. Po niespełna minucie Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrywała w Elblągu 0:1. Zielono-czerwoni nie rozsypali się jednak po pierwszym ciosie. Jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania, a kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy zadali gospodarzom decydujące uderzenie. Po pełnym emocji spotkaniu podopieczni Bartosza Grzelaka pokonali Olimpię Elbląg 2:1 i zabrali do Tomaszowa niezwykle potrzebne trzy punkty.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #fcfcf8; border-left: 5px solid #2e7d32; border-right: 2px solid #c62828; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #2e7d32; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Cenne wyjazdowe przełamanie Lechii</strong> – tomaszowianie przełamali serię ligowych porażek, pokonując na wyjeździe Olimpię Elbląg 2:1.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Błyskawiczny cios rywali i pogoń przed przerwą</strong> – spotkanie zaczęło się fatalnie dla zielono-czerwonych, którzy stracili gola już w 50. sekundzie meczu po strzale Łukasza Świętego. Lechia wyrównała rzutem karnym Kacpra Popławskiego w doliczonym czasie pierwszej połowy.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Pieńkowski na wagę trzech punktów</strong> – decydujące o losach pojedynku trafienie zanotował tuż po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania Marcin Pieńkowski.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Znakomita postawa Awdziewicza w bramce</strong> – jednym z głównych bohaterów meczu został bramkarz tomaszowian Mateusz Awdziewicz, który kilkoma spektakularnymi paradami uchronił zespół przed stratą punktów.</li>    </ul></div><h2>Cios po 50 sekundach</h2><p>Mecze, na które jedzie się kilkaset kilometrów, zwykle zaczynają się od ostrożnego badania przeciwnika. W Elblągu nie było czasu nawet na badanie pulsu.</p><p>Minęło zaledwie około <strong>50 sekund</strong>, kiedy Maciej Kołoczek dośrodkował w pole karne Lechii. <strong>Łukasz Święty</strong> znalazł sobie miejsce i uderzeniem głową pokonał Mateusza Awdziewicza.</p><p><strong>Olimpia prowadziła 1:0.</strong></p><p>Dla Lechii był to najgorszy możliwy scenariusz. Szczególnie że tomaszowianie przyjechali do Elbląga po trudnym ligowym okresie. Trzy poprzednie spotkania ligowe zakończyły się porażkami: 0:2 z KS CK Troszyn, 2:4 w Ząbkach i 1:2 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.</p><p>Tym razem jednak drużyna Bartosza Grzelaka nie pozwoliła, aby szybko stracony gol ustawił cały mecz.</p><h2>Lechia przejęła inicjatywę</h2><p>Zielono-czerwoni ruszyli do przodu. Coraz częściej spychali gospodarzy na ich połowę i przez długie fragmenty prowadzili grę. Problem był jeden: przewaga nie przekładała się na bramkę.</p><p>Olimpia czekała natomiast na okazje do kontrataków.</p><p>W 30. minucie dwukrotnie przed szansą stanął <strong>Tomasz Kaczmarek</strong>. I dwukrotnie na wysokości zadania stanął Mateusz Awdziewicz. Szczególnie cenna była jego interwencja w sytuacji sam na sam.</p><p>Końcówka pierwszej połowy należała już zdecydowanie do Lechii.</p><p>W 35. minucie <strong>Krystian Kolasa</strong> huknął z dystansu, a piłkę zmierzającą pod poprzeczkę zdołał odbić na rzut rożny Andrzej Witan.</p><p>Pięć minut później bramkarz Olimpii znów uratował swój zespół, tym razem po uderzeniu <strong>Daniela Chwałowskiego</strong>.</p><p>Lechia naciskała i wreszcie dopięła swego.</p><h2>Karny w doliczonym czasie. Popławski bez pomyłki</h2><p>Kiedy wydawało się, że gospodarze zejdą do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, Lechia przeprowadziła szybką akcję lewą stroną.</p><p>Łukasz Racis próbował podczas pojedynku biegowego przełożyć piłkę na prawą nogę. Futbolówka podbiła się i trafiła w rękę <strong>Michała Kiełtyki</strong>.</p><p>Sędzia wskazał na jedenasty metr.</p><p>Do piłki podszedł <strong>Kacper Popławski</strong>.</p><p>Napastnik Lechii nie zmarnował okazji. Pewne uderzenie i w doliczonym czasie pierwszej połowy było <strong>1:1</strong>.</p><p>Gol nie tylko wyrównał wynik. Całkowicie zmienił również psychologię spotkania.</p><h2>30 sekund drugiej połowy. Pieńkowski odwraca mecz</h2><p>Jeżeli początek pierwszej połowy był dla Lechii koszmarem, początek drugiej wyglądał jak napisany według zupełnie innego scenariusza.</p><p>Upłynęło około <strong>30 sekund od wznowienia gry</strong>.</p><p>Kacper Popławski znakomicie podał w pole karne do wbiegającego <strong>Marcina Pieńkowskiego</strong>. Ten zachował spokój i posłał piłkę obok Andrzeja Witana.</p><p><strong>1:2.</strong></p><p>W ciągu kilku minut gry, rozdzielonych przerwą, Lechia zmieniła wszystko. Z drużyny goniącej wynik stała się zespołem, którego musiała gonić Olimpia.</p><p>I rozpoczął się najtrudniejszy fragment spotkania.</p><h2>Awdziewicz zamknął bramkę</h2><p>Elblążanie ruszyli po wyrównanie, ale Lechia nie cofnęła się bezładnie pod własne pole karne. Tomaszowianie starali się uspokajać grę, długo rozgrywali piłkę i zmuszali gospodarzy do cierpliwego budowania kolejnych ataków.</p><p>W 59. minucie zrobiło się jednak bardzo niebezpiecznie.</p><p>Mocnym strzałem zza pola karnego popisał się <strong>Joao Augusto</strong>. Mateusz Awdziewicz odpowiedział kapitalną paradą i sparował piłkę na rzut rożny.</p><p>Jeszcze więcej szczęścia — i ponownie dobrej postawy bramkarza — Lechia potrzebowała dziewięć minut później.</p><p>Michał Kiełtyka dośrodkował w pole karne, Joao Augusto złożył się do efektownej przewrotki, a piłka uderzyła najpierw w <strong>poprzeczkę</strong>, a następnie w Awdziewicza. Łukasz Święty próbował jeszcze dobijać, ale tomaszowianie przetrwali również tę sytuację.</p><p>To był fragment meczu, w którym bramka wisiała w powietrzu.</p><p>Ale nie padła.</p><h2>Olimpia miała jeszcze jedną ogromną szansę</h2><p>Kilka minut później <strong>Szymon Grączewski</strong> znalazł się sam na sam z bramkarzem Lechii.</p><p>Napastnik gospodarzy zdecydował się na lob. Przerzucił piłkę nad Awdziewiczem, ale jednocześnie posłał ją obok bramki.</p><p>Lechia dostała jeszcze jedno ostrzeżenie.</p><p>Tym razem jednak nie zamierzała dopuścić do nerwowej końcówki rozgrywanej wyłącznie pod własnym polem karnym.</p><p>Tomaszowianie sami szukali trzeciego gola, a kiedy trzeba było, umiejętnie przenosili ciężar gry daleko od własnej bramki. W ostatnich minutach długo utrzymywali piłkę na połowie Olimpii i odbierali gospodarzom kolejne sekundy potrzebne do zorganizowania pogoni.</p><p>Gdy Igor Gabrych zagwizdał po raz ostatni, wynik już się nie zmienił.</p><p><strong>Olimpia Elbląg – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:2.</strong></p><h2>Trzy punkty, które ważą więcej niż zwykłe zwycięstwo</h2><p>To zwycięstwo było Lechii bardzo potrzebne.</p><p>Przed rozpoczęciem 10. kolejki tomaszowianie mieli na koncie <strong>10 punktów</strong> i znajdowali się na 12. miejscu tabeli. Olimpia również zgromadziła 10 punktów.</p><p>Po wygranej w Elblągu Lechia zwiększyła dorobek do <strong>13 punktów</strong>. Pełne miejsce zespołu po 10. kolejce będzie można określić po rozegraniu pozostałych spotkań tej serii.</p><p>Jeszcze ważniejsze może być jednak coś, czego w tabeli nie widać.</p><p>Lechia zatrzymała serię trzech ligowych porażek. Zrobiła to na wyjeździe, odrabiając straty po golu straconym już w pierwszej minucie. A później, kiedy Olimpia atakowała i obijała poprzeczkę, potrafiła tego wyniku bronić.</p><p>Takie zwycięstwa czasami znaczą więcej niż tylko trzy dopisane cyfry w tabeli.</p><p>Następny ligowy mecz zielono-czerwoni rozegrają <strong>3 października przy Nowowiejskiej z Polonią Lidzbark Warmiński</strong>.</p><h3>Olimpia Elbląg – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:2 (1:1)</h3><p><strong>Bramki:</strong><br>1:0 Łukasz Święty (1.),<br>1:1 Kacper Popławski (45+1., rzut karny),<br>1:2 Marcin Pieńkowski (46.).</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki:</strong> Mateusz Awdziewicz – Bartłomiej Chyb, Bartosz Winkler (68. Maksym Rosiński), Krystian Kolasa, Miłosz Pawlusiński – Łukasz Racis (83. Filip Zawadzki), Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (83. Eryc Papiernik), Marcin Pieńkowski – Kacper Popławski (83. Maksymilian Bogusławski), Bartosz Bogus (60. Eryk Kaproń).</p><p><strong>Żółte kartki – Lechia:</strong> Bartosz Bogus, Krystian Kolasa, trener Bartosz Grzelak, Filip Zawadzki.</p><p><strong>Sędzia:</strong> Igor Gabrych (Bydgoszcz).</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Czym jest Liga Europy i jak zmieniała się jej nazwa na przestrzeni lat?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56816,czym-jest-liga-europy-i-jak-zmieniala-sie-jej-nazwa-na-przestrzeni-lat</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56816,czym-jest-liga-europy-i-jak-zmieniala-sie-jej-nazwa-na-przestrzeni-lat</guid>
            <pubDate>Sat, 26 Sep 2026 19:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czym-jest-liga-europy-i-jak-zmieniala-sie-jej-nazwa-na-przestrzeni-lat-1790443007.jpg</url>
                        <title>Czym jest Liga Europy i jak zmieniała się jej nazwa na przestrzeni lat?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56816,czym-jest-liga-europy-i-jak-zmieniala-sie-jej-nazwa-na-przestrzeni-lat</link>
                    </image><description>Liga Europy jest pośrednim szczeblem europejskich rozgrywek klubowych. Jej format ulegał jednak zmianie przez lata, tak samo, jak nazewnictwo tego pucharu. Poznaj historię Ligi Europy od samego jej początku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Początki rozgrywek i powstanie Pucharu UEFA</h2><p>Liga Europy to klubowe rozgrywki piłkarskie organizowane przez UEFA. <strong>W europejskiej hierarchii zajmują miejsce między Ligą Mistrzów a Ligą Konferencji.</strong> Obecna nazwa obowiązuje od sezonu 2009/2010, lecz historia turnieju sięga 1971 roku. Kolejne reformy zmieniały liczbę uczestników i sposób wyłaniania zwycięzcy.</p><p><strong>Historycznym poprzednikiem Pucharu UEFA był Puchar Miast Targowych, rozgrywany w latach 1955–1971.</strong> Początkowo reprezentował miasta związane z międzynarodowymi targami handlowymi. Z czasem większą rolę zaczęły odgrywać kluby kwalifikujące się dzięki pozycjom w krajowych ligach. Puchar Miast Targowych miał jednak odrębną organizację i nie był wcześniejszą nazwą turnieju UEFA. Jego trofeów nie wlicza się do dorobku w Pucharze UEFA i Lidze Europy. To rozróżnienie ma znaczenie przy porównywaniu osiągnięć klubów.</p><p><strong>Pierwszą edycję Pucharu UEFA, w sezonie 1971/1972, wygrał Tottenham Hotspur, pokonując w finałowym dwumeczu Wolverhampton Wanderers</strong>. Przez lata obowiązywał system pucharowy – drużyny grały u siebie i na wyjeździe, a przegrany odpadał.<strong> Do 1997 roku nawet finał obejmował dwa spotkania.&nbsp;</strong>Od sezonu 1997/1998 o trofeum decyduje jeden mecz na wyznaczonym stadionie.</p><h2>Zmiana nazwy na Ligę Europy</h2><p><strong>W 1999 roku zakończono organizowanie Pucharu Zdobywców Pucharów.</strong> Zdobywcy krajowych pucharów, którzy wcześniej uczestniczyli w osobnym turnieju, trafili do systemu kwalifikacji Pucharu UEFA. Poszerzenie grona uczestników nie oznaczało jeszcze zmiany nazwy rozgrywek.</p><p><strong>W sezonie 2004/2005 wprowadzono fazę grupową z ośmioma grupami po pięć drużyn</strong>. Każdy zespół rozgrywał cztery mecze – dwa u siebie i dwa na wyjeździe. Nie było więc pełnego systemu spotkań i rewanżów wewnątrz grupy. Reforma zmniejszyła znaczenie bezpośredniej eliminacji we wcześniejszej części turnieju.</p><p><strong>Od sezonu 2009/2010 przyjęto nazwę UEFA Europa League, czyli Liga Europy UEFA</strong>. Zmianie towarzyszyły nowa identyfikacja wizualna oraz reformy organizacyjne. <strong>Faza grupowa liczyła odtąd 48 klubów podzielonych na dwanaście grup po cztery zespoły</strong>. Każdy uczestnik mierzył się z pozostałymi rywalami u siebie i na wyjeździe.</p><p><strong>Zachowano sportową ciągłość rozgrywek. Sukcesy w Pucharze UEFA i Lidze Europy tworzą wspólny dorobek</strong>, dlatego zestawienia zdobytych trofeów obejmują finały rozegrane zarówno przed 2009 rokiem, jak i pod obecną nazwą.</p><h2>Od fazy grupowej do fazy ligowej</h2><p>Uruchomienie Ligi Konferencji w sezonie 2021/2022 przyniosło zmniejszenie fazy grupowej Ligi Europy do 32 drużyn. <strong>Od sezonu 2024/2025 grupy zastąpiła wspólna faza ligowa z udziałem 36 klubów.</strong> Każdy zespół rozgrywa osiem spotkań z ośmioma różnymi przeciwnikami, po cztery u siebie i na wyjeździe.</p><p>Podczas spotkań <a href="https://www.fangol.pl/livescore/league/uefa-europa-league/679"><span style="color:#0563C1;">Liga Europy wyniki na żywo</span></a> pokazują bieżący stan rywalizacji, który może zmienić się przed ostatnim gwizdkiem. Ostateczny rezultat jest znany dopiero po zakończeniu meczu. <strong>Osiem najlepszych drużyn fazy ligowej awansuje bezpośrednio do 1/8 finału</strong>. Zespoły z miejsc 9-24 grają dodatkową rundę pucharową, a pozostałe kończą udział w turnieju. Terminarz i oficjalne rozstrzygnięcia publikuje UEFA. <strong>Wprowadzenie fazy ligowej zmieniło format, ale nazwa Liga Europy pozostaje w użyciu od 2009 roku.</strong></p><p><i>Bukmacherzy prezentowani na stronie fangol.pl to legalni operatorzy działający w Polsce na podstawie zezwoleń na urządzanie zakładów wzajemnych. Gra u nielegalnych podmiotów jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Hazard wiąże się z ryzykiem i może prowadzić do uzależnienia. Graj odpowiedzialnie. Osoby poniżej 18 roku życia nie mogą brać udziału w grach hazardowych.</i></p><p><i>&nbsp;</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Powiat tomaszowski drugi w województwie. Jest też medal dla „Dziesiątki” z Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56810,powiat-tomaszowski-drugi-w-wojewodztwie-jest-tez-medal-dla-dziesiatki-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56810,powiat-tomaszowski-drugi-w-wojewodztwie-jest-tez-medal-dla-dziesiatki-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 26 Sep 2026 13:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-powiat-tomaszowski-drugi-w-wojewodztwie-jest-tez-medal-dla-dziesiatki-z-tomaszowa-1790422960.jpg</url>
                        <title>Powiat tomaszowski drugi w województwie. Jest też medal dla „Dziesiątki” z Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56810,powiat-tomaszowski-drugi-w-wojewodztwie-jest-tez-medal-dla-dziesiatki-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Powiat tomaszowski zajął drugie miejsce w klasyfikacji międzypowiatowego współzawodnictwa sportowego w województwie łódzkim za rok szkolny 2025/2026. Dodatkowo Szkoła Podstawowa nr 10 w Tomaszowie Mazowieckim wywalczyła brąz w ogólnopolskim finale siatkarskich czwórek dziewcząt.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Drugie miejsce dla powiatu tomaszowskiego</h2><p>To był mocny finał sportowego roku szkolnego dla reprezentantów naszego regionu. Podczas uroczystego podsumowania międzypowiatowego współzawodnictwa sportowego za rok szkolny 2025/2026, które odbyło się 22 września 2026 roku w Młodzieżowym Domu Kultury w Pabianicach, <strong>powiat tomaszowski został sklasyfikowany na drugim miejscu w całym województwie łódzkim</strong>.</p><p>Lepszy okazał się jedynie powiat zgierski. Na trzeciej pozycji znalazł się powiat grodzki Skierniewice. Pierwsza szóstka klasyfikacji generalnej została uhonorowana pamiątkowymi pucharami. W imieniu powiatu tomaszowskiego trofeum za drugie miejsce odebrała <strong>Katarzyna Menke, naczelnik Wydziału Oświaty Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa i powiatu to sygnał, że szkolny sport w naszym rejonie nie jest dodatkiem do edukacji, ale jednym z jego mocnych punktów. Tak wysoka lokata nie bierze się z jednego udanego startu, lecz z regularnych wyników osiąganych przez uczniów w wielu konkurencjach i na różnych etapach rywalizacji.</p><h2>Jak wyglądała rywalizacja w województwie</h2><p>Współzawodnictwo sportowe w województwie łódzkim prowadzone było na trzech poziomach: <strong>Igrzysk Dzieci</strong> dla uczniów szkół podstawowych, <strong>Igrzysk Młodzieży Szkolnej</strong> dla uczniów klas siódmych i ósmych oraz <strong>Licealiady</strong> dla młodzieży szkół ponadpodstawowych.</p><p>Uczniowie rywalizowali w 18 dyscyplinach sportowych. W całym cyklu przeprowadzono 66 finałów wojewódzkich, które poprzedziły zawody gminne, powiatowe, międzypowiatowe i rejonowe. Zwycięzcy finałów wojewódzkich uzyskiwali prawo reprezentowania województwa łódzkiego w finałach ogólnopolskich.</p><p>Organizatorem rozgrywek rejonowych i finałów wojewódzkich był <strong>Łódzki Szkolny Związek Sportowy</strong>. Skala tej rywalizacji pokazuje, że drugie miejsce powiatu tomaszowskiego ma realną wagę. To nie jednorazowe wyróżnienie, ale efekt udziału w rozbudowanym systemie zawodów, obejmującym wiele szkół, trenerów i setki uczniów.</p><h2>Brązowy sukces Szkoły Podstawowej nr 10</h2><p>W czasie tej samej uroczystości nagrodzono także szkoły, które stanęły na podium rywalizacji ogólnopolskiej. To już zawody o randze mistrzostw Polski, dlatego każde miejsce medalowe ma szczególną wartość.</p><p>Z reprezentantów naszego regionu najlepiej zaprezentował się <strong>zespół Szkoły Podstawowej nr 10 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, który zdobył trzecie miejsce w siatkówce, w kategorii czwórek dziewcząt.</p><p>Brązowy medal wywalczyły: Iga Pawlik, Kornelia Pawlik, Alicja Neroj, Antonina Pilecka, Gabriela Bryks, Laura Goździk, Olga Niedźwiecka, Milena Kaczorowska, Agata Jóźwik i Julia Owczarek. Opiekunem zespołu był <strong>Dariusz Rogulski</strong>, a dyrektorem szkoły jest <strong>Izabela Śliwińska</strong>.</p><p>Za swój wynik drużyna otrzymała pamiątkową plakietę, dyplom oraz nagrodę w postaci sprzętu sportowego. Wyróżnienie odebrały przedstawicielki zespołu razem z trenerem. To sukces, który wykracza poza jedne zawody. Pokazuje, że w tomaszowskich szkołach są nie tylko utalentowane zawodniczki, ale również zaplecze do systematycznej pracy i rozwijania sportowych ambicji.</p><h2>Kto uczestniczył w podsumowaniu</h2><p>Nagrody i wyróżnienia wręczali <strong>Łódzki Kurator Oświaty Janusz Brzozowski</strong> oraz <strong>prezes Łódzkiego Szkolnego Związku Sportowego Sylwester Pawłowski</strong>. Uroczystość prowadziła <strong>Grażyna Wójcik</strong>, dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury w Pabianicach.</p><p>W wydarzeniu uczestniczyli również przedstawiciel prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego <strong>Andrzej Kowalik</strong> oraz prezes Powiatowego Szkolnego Związku Sportowego w Tomaszowie Mazowieckim <strong>Leszek Dąbrowski</strong>.</p><p>Dla lokalnego sportu szkolnego to ważny moment podsumowania, ale też punkt wyjścia do kolejnego sezonu. Drugie miejsce powiatu w województwie i medal tomaszowskiej szkoły pokazują, że młodzież z naszego terenu potrafi skutecznie rywalizować nie tylko w regionie, ale także na poziomie ogólnopolskim.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Najdalszy wyjazd jesieni. Lechia jedzie do Elbląga po przełamanie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56800,najdalszy-wyjazd-jesieni-lechia-jedzie-do-elblaga-po-przelamanie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56800,najdalszy-wyjazd-jesieni-lechia-jedzie-do-elblaga-po-przelamanie</guid>
            <pubDate>Fri, 25 Sep 2026 20:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najdalszy-wyjazd-jesieni-lechia-jedzie-do-elblaga-po-przelamanie-1790425263.png</url>
                        <title>Najdalszy wyjazd jesieni. Lechia jedzie do Elbląga po przełamanie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56800,najdalszy-wyjazd-jesieni-lechia-jedzie-do-elblaga-po-przelamanie</link>
                    </image><description>Przed piłkarzami Lechii Tomaszów Mazowiecki najdalsza ligowa podróż w rundzie jesiennej. W sobotę zielono-czerwoni zagrają w Elblągu z Olimpią. Oba zespoły mają po dziewięciu kolejkach dokładnie po 10 punktów, dlatego stawką będzie nie tylko przełamanie, ale również możliwość odbicia się od dolnych rejonów tabeli. Początek spotkania o godz. 16.00.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dziesięć punktów i potrzeba przełamania</h2><p>Tabela przed 10. kolejką wygląda tak, że jedno zwycięstwo może pozwolić odskoczyć od strefy zagrożenia, a porażka ponownie mocno skomplikować sytuację. Lechia jest dwunasta, Olimpia czternasta. Obie drużyny mają identyczny bilans: trzy zwycięstwa, remis, pięć porażek i po 10 punktów.</p><p>Zielono-czerwoni ligowego zwycięstwa szukają od kilku tygodni. We wrześniu przegrali 0:2 z KS CK Troszyn, 2:4 z Ząbkovią Ząbki oraz 1:2 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Wcześniej potrafili jednak strzelać seriami – pięć bramek ŁKS Łomża, trzy Mławiance i cztery rezerwom ŁKS.</p><p>Sygnał, że ofensywa nadal potrafi eksplodować, pojawił się w środę. W okręgowym Pucharze Polski Lechia przegrywała w Piotrkowie Trybunalskim, ale po przerwie urządziła gospodarzom prawdziwą kanonadę. Bramki Daniela Chwałowskiego, Artura Czupryńskiego, Marcina Pieńkowskiego, Filipa Zawadzkiego i Eryca Papiernika dały wygraną 5:2 oraz awans do ćwierćfinału.</p><h2>Olimpia także szuka drogi w górę</h2><p>Elblążanie są w podobnym miejscu. W poprzedniej kolejce postawili się niepokonanemu liderowi – KTS Weszło Warszawa – prowadzili, ale ostatecznie przegrali 1:2. Kolejkę wcześniej na własnym boisku pokonali Pelikana Łowicz 1:0.</p><p>Jedną z najważniejszych postaci ofensywy gospodarzy jest Jakub Branecki. 22-letni napastnik wrócił przed sezonem do Elbląga po występach m.in. w Bruk-Bet Termalice Nieciecza, Chojniczance, Chełmiance i Sokole Kleczew. Klubowe statystyki przypisują mu cztery trafienia w obecnych rozgrywkach.</p><p>Dodatkowego smaczku sobotniemu spotkaniu dodaje Bartosz Winkler. Obrońca Lechii jeszcze w poprzednim sezonie reprezentował Olimpię i zaliczył w jej barwach 23 występy ligowe. Latem przeniósł się do Tomaszowa.</p><h2>Elbląg już raz był szczęśliwy dla Lechii</h2><p>Historia ostatnich spotkań może dodawać tomaszowianom otuchy. W listopadzie 2025 roku Lechia rozegrała w Elblągu jeden ze swoich najlepszych meczów poprzedniego sezonu i wygrała aż <strong>5:2</strong>. Po dwa gole zdobyli wówczas Mateusz Kempski i Marcin Pieńkowski, a jednego Jacek Tkaczyk.</p><p>Wiosenny rewanż w Tomaszowie zakończył się bezbramkowym remisem. Spotkanie zapamiętano jednak przede wszystkim jako pożegnanie klubowej legendy – Kamila Szymczaka, który po ponad dwóch dekadach występów w zielono-czerwonych barwach zakończył karierę. Remis dał wówczas Olimpii utrzymanie w III lidze.</p><p>Teraz sentymentów będzie zdecydowanie mniej. Po dziewięciu kolejkach oba zespoły patrzą przede wszystkim na tabelę i szukają punktów potrzebnych do spokojniejszego wejścia w dalszą część jesieni.</p><p><strong>Olimpia Elbląg – Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong><br><strong>sobota, 26 września 2026 r., godz. 16.00</strong><br><strong>stadion przy ul. Skrzydlatej 1A w Elblągu</strong></p><p>Spotkanie poprowadzi <strong>Igor Gabrych z Bydgoszczy</strong>. Olimpia zapowiedziała również transmisję meczu w swoim kanale na YouTube.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[461 uczniów pobiegło przy Arenie Lodowej. Powiat zainaugurował sportowe współzawodnictwo]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56790,461-uczniow-pobieglo-przy-arenie-lodowej-powiat-zainaugurowal-sportowe-wspolzawodnictwo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56790,461-uczniow-pobieglo-przy-arenie-lodowej-powiat-zainaugurowal-sportowe-wspolzawodnictwo</guid>
            <pubDate>Thu, 24 Sep 2026 21:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-461-uczniow-pobieglo-przy-arenie-lodowej-powiat-zainaugurowal-sportowe-wspolzawodnictwo-1790277507.png</url>
                        <title>461 uczniów pobiegło przy Arenie Lodowej. Powiat zainaugurował sportowe współzawodnictwo</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56790,461-uczniow-pobieglo-przy-arenie-lodowej-powiat-zainaugurowal-sportowe-wspolzawodnictwo</link>
                    </image><description>Na błoniach przy Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim odbyły się biegi przełajowe w ramach Narodowego Dnia Sportu. W zawodach połączonych z inauguracją współzawodnictwa sportowego w powiecie wystartowało 461 uczniów z 30 szkół.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Mocny początek sportowego roku</h2><p>Na błoniach przy Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim nie brakowało emocji, dopingu i rywalizacji do ostatnich metrów. Właśnie tam 23 września rozegrano zawody w biegach przełajowych zorganizowane w ramach Narodowego Dnia Sportu, połączone z inauguracją współzawodnictwa sportowego w Powiecie Tomaszowskim.</p><p>Jak wynika z informacji przekazanych przez Powiat Tomaszowski, w wydarzeniu wzięło udział <strong>461 uczniów</strong> z <strong>22 szkół podstawowych</strong> i <strong>8 szkół ponadpodstawowych</strong> z miasta i powiatu. To liczby, które pokazują, że szkolny sport wciąż ma w regionie mocne zaplecze, a wspólna rywalizacja pozostaje ważnym elementem życia młodzieży.</p><p>Organizatorami wydarzenia byli Powiat Tomaszowski, Powiatowy Szkolny Związek Sportowy oraz Miasto Tomaszów Mazowiecki. Zawody przeprowadzono oddzielnie dla dziewcząt i chłopców, a uczestnicy startowali w trzech kategoriach wiekowych: Igrzyskach Dzieci, Igrzyskach Młodzieży Szkolnej oraz Licealiadzie.</p><h2>Trzy kategorie, dziesiątki szkół i setki młodych zawodników</h2><p>Program zawodów objął uczniów klas szóstych i młodszych, młodzież z klas siódmych i ósmych oraz uczniów szkół ponadpodstawowych. Taki podział pozwolił zestawić ze sobą zawodników na podobnym etapie rozwoju i nadał rywalizacji bardziej sportowy, a zarazem sprawiedliwy charakter.</p><p>W kategorii <strong>Igrzyska Dzieci</strong> wśród dziewcząt zwyciężyła Julia Świderek ze Szkoły Podstawowej w Czerniewicach, przed Kaliną Swarbułą ze Szkoły Podstawowej w Ujeździe i Martyną Gieras ze Szkoły Podstawowej nr 1. Wśród chłopców najlepszy okazał się Alan Drużdż ze Szkoły Podstawowej nr 3, drugie miejsce zajął Kacper Wójciak ze Szkoły Podstawowej w Komorowie, a trzecie Krystian Stępniarek ze Szkoły Podstawowej w Budziszewicach.</p><p>W <strong>Igrzyskach Młodzieży Szkolnej</strong> w gronie dziewcząt triumfowała Lena Boguszewska ze Szkoły Podstawowej w Czerniewicach. Na kolejnych miejscach znalazły się Hanna Piwowarska ze Szkoły Podstawowej w Ujeździe i Agata Białecka ze Szkoły Podstawowej nr 10. W rywalizacji chłopców wygrał Adam Horodeński ze Szkoły Podstawowej nr 12, przed Filipem Krukowskim ze Szkoły Podstawowej w Czerniewicach i Janem Barańskim ze Szkoły Podstawowej nr 11.</p><p>W kategorii <strong>Licealiada</strong> wśród dziewcząt dwa pierwsze miejsca wywalczyły zawodniczki Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1: Kinga Nowicka i Aleksandra Zielińska. Trzecia była Lena Węglarska z I Liceum Ogólnokształcącego. Wśród chłopców zwyciężył Tomasz Anterszlak z II Liceum Ogólnokształcącego, drugie miejsce zajął Jan Batorski z I Liceum Ogólnokształcącego, a trzecie Miłosz Ślusarski, również reprezentujący I Liceum Ogólnokształcące.</p><h2>Nie tylko medale, ale też ważny sygnał dla miasta i powiatu</h2><p>Medale i gratulacje najlepszym zawodnikom wręczali między innymi wiceprzewodnicząca Sejmiku Województwa Łódzkiego Magdalena Spólnicka, wicestarosta tomaszowski Sławomir Żegota, zastępca prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego Tomasz Migała, wójt gminy Tomaszów Sławomir Bernacki, naczelnik Wydziału Oświaty Starostwa Katarzyna Menke oraz dyrektor Wydziału Kultury i Sportu Urzędu Miasta Kamil Szymczak.</p><p>Nad przebiegiem zawodów czuwali Leszek Dąbrowski, Grzegorz Wągrodzki oraz członkowie Powiatowego Szkolnego Związku Sportowego. To właśnie od sprawnej organizacji takich wydarzeń zależy, czy sport szkolny będzie dla młodych ludzi tylko obowiązkiem, czy rzeczywiście stanie się przestrzenią do rywalizacji, integracji i budowania nawyku aktywności.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu takie wydarzenie ma znaczenie większe niż jednorazowy start na trasie. Inauguracja współzawodnictwa sportowego pokazuje, że szkoły nadal chcą włączać się w systematyczne zawody, a samorządy próbują tworzyć dla tego odpowiednią oprawę. W praktyce to właśnie z takich imprez często zaczyna się droga do poważniejszego uprawiania sportu.</p><h2>Sport, który buduje lokalną wspólnotę</h2><p>Biegi przełajowe przy Arenie Lodowej były nie tylko okazją do wyłonienia najlepszych zawodników, ale też spotkaniem młodzieży z różnych szkół i gmin. W jednym miejscu pojawili się uczniowie z Tomaszowa Mazowieckiego oraz miejscowości z całego powiatu, co dobrze pokazuje, że sport szkolny może pełnić również rolę integracyjną.</p><p>W czasach, gdy coraz częściej mówi się o problemach z aktywnością fizyczną dzieci i młodzieży, frekwencja na poziomie kilkuset uczestników jest mocnym argumentem za tym, by podobne imprezy rozwijać. Dla jednych był to start po medal, dla innych sprawdzian charakteru, a dla wielu po prostu pierwszy kontakt z większymi zawodami.</p><p>Jeśli ta inauguracja okaże się zapowiedzią aktywnego sezonu, mieszkańcy Tomaszowa i powiatu mogą spodziewać się kolejnych sportowych wydarzeń z udziałem szkolnej młodzieży. A to dobra wiadomość nie tylko dla nauczycieli wychowania fizycznego i trenerów, ale też dla całej lokalnej społeczności.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Czym różnią się zasady hokeja na trawie od hokeja na lodzie?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56787,czym-roznia-sie-zasady-hokeja-na-trawie-od-hokeja-na-lodzie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56787,czym-roznia-sie-zasady-hokeja-na-trawie-od-hokeja-na-lodzie</guid>
            <pubDate>Thu, 24 Sep 2026 19:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czym-roznia-sie-zasady-hokeja-na-trawie-od-hokeja-na-lodzie-1790272501.jpg</url>
                        <title>Czym różnią się zasady hokeja na trawie od hokeja na lodzie?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56787,czym-roznia-sie-zasady-hokeja-na-trawie-od-hokeja-na-lodzie</link>
                    </image><description>Obie dyscypliny – zarówno hokej na lodzie, jak i hokej na trawie – polegają na zdobywaniu bramek za pomocą kija, lecz ich przepisy wyraźnie się różnią. Inne są liczba zawodników, sposób uznawania goli, dopuszczalny kontakt fizyczny oraz organizacja czasu gry. Różnice dotyczą również wznowień i kar, dlatego znajomość jednej odmiany nie wystarcza do zrozumienia drugiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Boisko, sprzęt i liczba zawodników</strong></h2><p><strong>Hokej na trawie rozgrywa się najczęściej na nawierzchni syntetyczne</strong>j. Boisko ma 91,4 m długości i 55 m szerokości, a jego linie wyznaczają między innymi półkola strzałowe przed bramkami. W standardowym składzie drużyna wystawia jedenastu zawodników, w tym bramkarza. Gracze używają twardej piłki i obuwia dostosowanego do nawierzchni.</p><p><strong>W hokeju na lodzie pole gry otaczają bandy, które umożliwiają odbijanie krążka i utrzymywanie go w grze.</strong> Zespół występuje zwykle w sześciu: z bramkarzem i pięcioma graczami w polu. Zawodnicy jeżdżą na łyżwach i używają rozbudowanych ochraniaczy. Wymiary lodowiska zależą od rozgrywek, więc nie każda liga korzysta z identycznej tafli.</p><p><strong>Na trawie piłkę wolno zagrywać płaską stroną kija, natomiast użycie strony zaokrąglonej jest przewinieniem. Na lodzie krążek można prowadzić obiema stronami łopatki.&nbsp;</strong>W obu odmianach zmiany zawodników odbywają się wielokrotnie, także podczas gry, lecz wymagają przestrzegania procedur wejścia i zejścia z pola.</p><h2><strong>Kiedy bramka zostaje uznana?</strong></h2><p>W hokeju na trawie samo przekroczenie linii bramkowej przez piłkę nie wystarcza. <strong>Aby gol został uznany, piłka musi zostać zagrana przez atakującego wewnątrz półkola strzałowego i przed wpadnięciem do bramki nie może ponownie opuścić tego obszaru</strong>. Uderzenie z dalszej części boiska może więc wymagać kontaktu z kijem atakującego już w półkolu.</p><p>Na lodzie nie ma analogicznego półkola ograniczającego miejsce oddania strzału. <strong>Gol może paść z dużej odległości, jeżeli akcja przebiega zgodnie z przepisami.</strong> Sędziowie sprawdzają między innymi przeszkadzanie bramkarzowi, zagranie wysoko uniesionym kijem oraz sposób skierowania krążka do siatki. Celowe kopnięcie krążka do bramki jest oceniane inaczej niż jego przypadkowe odbicie od łyżwy.</p><p>Odmiennie traktuje się też używanie ciała. Na trawie gracz w polu nie może świadomie zatrzymywać piłki stopą ani uzyskiwać w ten sposób korzyści. Nie każde przypadkowe dotknięcie nogi oznacza jednak przewinienie. <strong>Na lodzie kierowanie krążka łyżwą jest w wielu sytuacjach dozwolone, choć zdobywanie bramek podlega osobnym ograniczeniom.</strong></p><h2><strong>Czas meczu i organizacja rozgrywek</strong></h2><p><strong>Standardowy mecz hokeja na trawie składa się z czterech kwart po 15 minut, a hokeja na lodzie z trzech tercji po 20 minut</strong>. Choć podstawowy czas obu spotkań wynosi 60 minut, rzeczywista długość wydarzenia jest inna. Na lodzie zegar zatrzymuje się przy przerwaniu gry. Na trawie zatrzymania czasu wynikają z określonych sytuacji i decyzji sędziów, dlatego pomiar czasu nie przebiega identycznie.</p><p><strong>Hokej na lodzie i hokej na trawie mają osobne kalendarze rozgrywek</strong>. Rozróżnienie dyscyplin oraz harmonogramów pozostaje istotne również w zapowiedziach wydarzeń, którym towarzyszą <a href="https://blog.etoto.pl/typy/"><span style="color:#0563C1;">typy na dzisiaj</span></a>. Termin, miejsce i formułę spotkania należy potwierdzać w komunikatach organizatora. Dotyczy to szczególnie sposobu rozstrzygania remisu. Regulamin może przewidywać dodatkowy etap gry albo serię prób wyłaniających zwycięzcę. <strong>W hokeju na trawie spotyka się pojedynki zawodnika z bramkarzem, a na lodzie dogrywki i rzuty karne; szczegóły zależą od ligi lub turnieju.</strong></p><h2><strong>Kontakt fizyczny, przewinienia i wznowienia</strong></h2><p><strong>W hokeju na trawie przepisy ograniczają kontakt z przeciwnikiem.</strong> Niedozwolone są między innymi popychanie, uderzanie w kij rywala i niebezpieczne zagrania piłką. <strong>Na lodzie w części rozgrywek dopuszcza się atak ciałem, ale jego legalność zależy od sposobu wykonania i regulaminu</strong>. Ataki w głowę, uderzenia od tyłu czy niebezpieczne rzucenie przeciwnika na bandę pozostają zabronione.</p><p><strong>Na trawie stosuje się kartki oraz charakterystyczny krótki róg, przyznawany za określone przewinienia obrony. Na lodzie częste są kary czasowe, po których drużyna może grać w osłabieniu.&nbsp;</strong>Ważną rolę odgrywają również spalony i uwolnienie, związane z liniami wyznaczonymi na tafli. W hokeju na trawie nie obowiązuje spalony. Różnią się także wznowienia: na lodzie często wykonuje się je przez rzucenie krążka między zawodników, a na trawie po wielu przerwach grę wznawia się uderzeniem swobodnym.</p><p><i>E-TOTO Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. to legalny bukmacher posiadający zezwolenie na urządzanie zakładów wzajemnych. Gra u nielegalnych podmiotów jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Hazard wiąże się z ryzykiem i może prowadzić do uzależnienia. Graj odpowiedzialnie. Osoby poniżej 18 roku życia nie mogą brać udziału w grach hazardowych.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia odwróciła mecz w Piotrkowie. Pięć goli po przerwie i awans do ćwierćfinału]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56777,lechia-odwrocila-mecz-w-piotrkowie-piec-goli-po-przerwie-i-awans-do-cwiercfinalu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56777,lechia-odwrocila-mecz-w-piotrkowie-piec-goli-po-przerwie-i-awans-do-cwiercfinalu</guid>
            <pubDate>Thu, 24 Sep 2026 07:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-odwrocila-mecz-w-piotrkowie-piec-goli-po-przerwie-i-awans-do-cwiercfinalu-1790226974.png</url>
                        <title>Lechia odwróciła mecz w Piotrkowie. Pięć goli po przerwie i awans do ćwierćfinału</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56777,lechia-odwrocila-mecz-w-piotrkowie-piec-goli-po-przerwie-i-awans-do-cwiercfinalu</link>
                    </image><description>Do przerwy przegrywali 0:1, później jeszcze raz musieli gonić wynik, ale po zmianie stron ruszyli z prawdziwą ofensywą. Lechia Tomaszów Mazowiecki pokonała na wyjeździe Polonię Piotrków Trybunalski 5:2 i awansowała do ćwierćfinału okręgowego Pucharu Polski.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #fcfcf8; border-left: 5px solid #2e7d32; border-right: 2px solid #c62828; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #2e7d32; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Efektowny awans do ćwierćfinału</strong> – Lechia Tomaszów Mazowiecki udanie rozpoczęła pucharowe zmagania, pokonując Polonię Piotrków Trybunalski aż 5:2 w okręgowym Pucharze Polski.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Trudny mecz i odrabianie strat</strong> – spotkanie nie zaczęło się po myśli tomaszowian, którzy do przerwy przegrywali 0:1, a w drugiej odsłonie musieli gonić wynik po raz kolejny.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Zabójcza skuteczność po przerwie</strong> – w drugiej połowie zielono-czerwoni zaprezentowali popis strzelecki, aplikując rywalom aż pięć bramek i pieczętując pewny awans do kolejnej rundy.</li>    </ul></div><p>Pucharowe spotkania lubią pisać własne scenariusze i długo wydawało się, że w Piotrkowie może dojść do niespodzianki. Lechia miała przewagę, częściej utrzymywała się przy piłce i próbowała zamknąć gospodarzy na ich połowie, ale to miejscowi jako pierwsi trafili do siatki.</p><p>W 27. minucie po faulu w polu karnym sędzia wskazał na jedenasty metr. Damian Głowacki wykorzystał rzut karny i Polonia objęła prowadzenie. Tomaszowianie jeszcze przed przerwą szukali wyrównania, jednak do szatni schodzili przy wyniku 1:0 dla gospodarzy.</p><h2>Po przerwie zaczęła się kanonada</h2><p>Lechia wróciła na boisko z zupełnie inną energią. Już w 48. minucie Daniel Chwałowski kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego doprowadził do remisu.</p><p>Polonia nie zamierzała jednak składać broni. Dziesięć minut później Wiktor Jagodziński wykorzystał swoją okazję i ponownie dał gospodarzom prowadzenie.</p><p>To był jednak ostatni moment meczu, w którym piotrkowianie mogli myśleć o sprawieniu niespodzianki.</p><p>W 66. minucie Artur Czupryński huknął z około 25 metrów i doprowadził do stanu 2:2. Cztery minuty później Marcin Pieńkowski zdecydował się na kolejne uderzenie z dystansu. Piłka przedarła się przez gąszcz zawodników i wpadła do bramki. Lechia po raz pierwszy tego wieczoru wyszła na prowadzenie.</p><h2>Lechia nie zwolniła do końca</h2><p>Tomaszowianie nie zamierzali bronić minimalnej przewagi. W 79. minucie Filip Zawadzki zdobył czwartego gola dla Lechii i praktycznie zamknął spotkanie.</p><p>W 88. minucie wynik ustalił Eryc Papiernik, który skutecznie uderzył głową i zdobył swoją pierwszą bramkę w seniorskiej drużynie Lechii.</p><p>Zielono-czerwoni wygrali 5:2 i zameldowali się w ćwierćfinale okręgowego Pucharu Polski.</p><h2>Polonia Piotrków Trybunalski – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:5 (1:0)</h2><p><strong>Bramki:</strong><br>1:0 Damian Głowacki 27' (karny)<br>1:1 Daniel Chwałowski 48'<br>2:1 Wiktor Jagodziński 58'<br>2:2 Artur Czupryński 66'<br>2:3 Marcin Pieńkowski 70'<br>2:4 Filip Zawadzki 79'<br>2:5 Eryc Papiernik 88'</p><p><strong>Lechia:</strong> Mateusz Awdziewicz – Maksym Rosiński (60. Marcin Pieńkowski), Marcin Orzechowski, Bartosz Winkler, Bartłomiej Chyb (65. Krystian Kolasa) – Miłosz Pawlusiński, Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (74. Filip Zawadzki), Łukasz Racis (84. Denis Kacperek) – Kacper Popławski (11. Maksymilian Bogusławski), Bartosz Bogus (85. Szymon Warczyński).</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nie tylko logo na koszulce. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56748,nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56748,nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 20:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia-1790188394.png</url>
                        <title>Nie tylko logo na koszulce. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56748,nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia</link>
                    </image><description>Skręcona kostka, zejście z boiska, chłodzenie, stabilizator, rehabilitacja i wreszcie powrót do treningu. W sporcie czasem kilka sekund wystarczy, by zawodnik z murawy trafił na kilka tygodni poza grę. Właśnie w takich momentach sponsoring może przestać być logo na bandzie reklamowej, a stać się konkretną pomocą. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia 2026/2027”, którego jednym z pierwszych dużych projektów ma być współpraca z Lechią Tomaszów Mazowiecki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f9f9; border-left: 5px solid #17a2b8; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #17a2b8; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w dużym skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Nowy lokalny program partnerski</strong> – Twój Sklep Medyczny startuje z autorską inicjatywą prozdrowotną, skupioną wokół tematów szeroko pojętej rehabilitacji, zdrowia oraz aktywności fizycznej.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Współpraca z sekcjami Lechii Tomaszów</strong> – jednym z filarów i pierwszych dużych kroków programu ma być nawiązanie bezpośredniej współpracy z drużynami lokalnego klubu Lechia Tomaszów Mazowiecki.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wsparcie rzeczowe zamiast finansowego</strong> – partnerstwo opiera się na innowacyjnej formule; zamiast tradycyjnych dotacji pieniężnych, klub otrzyma bezpośrednie zaopatrzenie w niezbędne artykuły oraz specjalistyczny sprzęt medyczny.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Szeroka propozycja dla innych organizacji</strong> – program partnerski pozostaje otwarty; do współpracy mogą zgłaszać się również pozostałe lokalne kluby sportowe, stowarzyszenia, fundacje oraz organizacje pożytku publicznego.</li>    </ul></div><h3>Nie kolejny sponsor na banerze. Twój Sklep Medyczny uruchamia „Lokalnego Partnera Zdrowia”</h3><p><strong>Logo na koszulce czy baner przy boisku to najbardziej rozpoznawalny symbol sportowego sponsoringu. Twój Sklep Medyczny chce jednak pójść krok dalej. W programie „Lokalny Partner Zdrowia 2026/2027” punktem wyjścia ma być nie reklama, lecz konkretna potrzeba: uraz zawodnika, rehabilitacja, pomoc seniorowi czy wsparcie organizacji pracującej z osobami z niepełnosprawnościami. Jednym z pierwszych dużych projektów będzie współpraca z Lechią Tomaszów Mazowiecki.</strong></p><h2>Zamiast pytania o pieniądze – pytanie o problem</h2><p>Mechanizm klasycznego sponsoringu jest prosty: klub lub organizacja potrzebuje środków, przedsiębiorca przekazuje pieniądze, a jego marka pojawia się na koszulce, plakacie albo obiekcie sportowym.</p><p>Program <strong>„Twój Sklep Medyczny – Lokalny Partner Zdrowia 2026/2027”</strong> ma być zbudowany inaczej.</p><p>Pytanie rozpoczynające współpracę brzmi: <strong>jaki realny problem możemy wspólnie rozwiązać?</strong></p><p>Dlatego pomoc nie musi oznaczać przelewu na konto. Może przyjąć formę przekazania produktów, czasowego użyczenia sprzętu medycznego lub rehabilitacyjnego, voucherów, nagród, warsztatów czy wspólnych działań edukacyjnych.</p><p>Pierwszym dużym polem, na którym ten model ma zostać sprawdzony, będzie lokalny sport.</p><h2>Lechia Tomaszów: zdrowie przed wynikiem</h2><p>Jednym z pierwszych projektów programu jest współpraca z sekcjami Lechii Tomaszów Mazowiecki prowadzonymi przez Tomaszowskie Centrum Sportu.</p><p>Według danych TCS w sekcjach aktywnie trenuje ponad <strong>550 zawodników</strong>, a ponad 300 z nich pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego.</p><p>Projekt otrzymał nazwę <strong>„My się kontuzjom nie damy – Twój Sklep Medyczny z wzajemnością wspieramy”</strong> i ma objąć około 500 osób, głównie sportowców oraz dzieci i młodzież.</p><p>W tym przypadku współpraca ma mieć przede wszystkim wymiar rzeczowy. Zawodnicy będą mogli korzystać m.in. ze stabilizatorów i ortez, taśm do kinesiotapingu, wyposażenia pierwszej pomocy oraz artykułów potrzebnych przy urazach i podczas powrotu do treningów. W uzasadnionych przypadkach możliwe będzie również czasowe udostępnienie sprzętu medycznego lub rehabilitacyjnego.</p><p>Taki model najlepiej pokazuje swoją wartość wtedy, gdy wydarzy się coś, czego w sporcie uniknąć nie sposób.</p><p>Skręcona kostka. Uraz kolana. Przerwa w treningach. Rehabilitacja.</p><p>W tabeli wyników takich rzeczy nie widać. Dla zawodnika mogą jednak oznaczać tygodnie albo miesiące pracy, zanim znów założy buty i wróci na boisko.</p><p>Dlatego Twój Sklep Medyczny ma przy Lechii funkcjonować jako <strong>„Partner Zdrowia i Powrotu do Gry Lechii Tomaszów Mazowiecki”</strong>.</p><h2>Lechia ma być początkiem</h2><p>Sport jest naturalnym miejscem dla programu zdrowotnego, ale jego formuła nie będzie ograniczona wyłącznie do klubów i zawodników.</p><p>Do współpracy mogą zgłaszać się również stowarzyszenia, fundacje i inne lokalne organizacje prowadzące działania związane ze zdrowiem, rehabilitacją, aktywnością, samodzielnością i jakością życia mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego oraz okolic.</p><p>Projekt może dotyczyć seniorów, osób z niepełnosprawnościami, rodzin opiekujących się osobami niesamodzielnymi, dzieci wymagających rehabilitacji czy profilaktyki zdrowotnej.</p><p>Nie musi też oznaczać dużej akcji. Czasem o powodzeniu lokalnej inicjatywy decyduje kilka potrzebnych urządzeń, wyposażenie grupy albo możliwość przeprowadzenia warsztatów dla kilkunastu osób.</p><p>I właśnie takich projektów ma szukać program.</p><h2>Liczy się efekt</h2><p>Organizacje zainteresowane współpracą będą mogły zgłaszać własne pomysły. Każdy ma być oceniany pod kątem celu, grupy odbiorców, rzeczywistych potrzeb oraz możliwości wspólnego działania.</p><p>Najważniejsze pytania są proste: <strong>komu chcemy pomóc, czego ta grupa naprawdę potrzebuje i co zmieni realizacja projektu?</strong></p><p>Lechia będzie pierwszym dużym testem nowej formuły. O jej powodzeniu zdecydują jednak kolejne inicjatywy – sportowe, społeczne i zdrowotne.</p><p>Bo lokalne partnerstwo można opisać dużo prościej niż językiem umów sponsorskich:</p><p><strong>potrzeba, wspólny pomysł, pomoc i efekt, który rzeczywiście widać.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Medal wrócił do Tomaszowa. Niezwykła historia Władymira Semirunnija]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56723,medal-wrocil-do-tomaszowa-niezwykla-historia-wladymira-semirunnija</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56723,medal-wrocil-do-tomaszowa-niezwykla-historia-wladymira-semirunnija</guid>
            <pubDate>Sat, 19 Sep 2026 21:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-medal-wrocil-do-tomaszowa-niezwykla-historia-wladymira-semirunnija-1789846615.png</url>
                        <title>Medal wrócił do Tomaszowa. Niezwykła historia Władymira Semirunnija</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56723,medal-wrocil-do-tomaszowa-niezwykla-historia-wladymira-semirunnija</link>
                    </image><description>Srebrny medal olimpijski Władymira Semirunnija, zawodnika KS Pilicy Tomaszów Mazowiecki, wrócił do jego rąk po charytatywnej licytacji. Ta historia łączy sportowy sukces, pomoc dzieciom i gest, który wykracza daleko poza wynik na lodzie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Srebrny medal znów u wicemistrza</h2><p>Są sportowe trofea, które znaczą bardzo wiele. Są też takie historie, które sprawiają, że medal przestaje być wyłącznie symbolem wyniku, a staje się opowieścią o ludziach, solidarności i wdzięczności. Właśnie do takich należy historia <strong>Władymira Semirunnija</strong>, zawodnika KS Pilicy Tomaszów Mazowiecki, którego srebrny medal olimpijski po charytatywnej licytacji wrócił do jego rąk.</p><p>Jak wynika z przekazanych informacji, cenne trofeum zostało wcześniej oddane na aukcję podczas charytatywnego streamu influencera Łatwoganga. Medal wylicytowała firma PROFBUD, ale jej przedstawiciele od początku podkreślali, że powinien on pozostać przy sportowcu, który wywalczył go latami treningów, wyrzeczeń i konsekwencji. Ostatecznie właśnie tak się stało.</p><p>Uroczyste przekazanie odbyło się 19 września w Mieście Polskich Mistrzów Olimpijskich. Dla samego zawodnika był to moment szczególny. Semirunnij podkreślał, że gdy oddawał medal na licytację, najważniejsza była dla niego pomoc dzieciom chorującym onkologicznie. Jak zaznaczył, nie myślał wtedy o tym, czy trofeum jeszcze kiedykolwiek do niego wróci.</p><h2>Więcej niż sportowy sukces</h2><p>Władymir Semirunnij wywalczył srebrny medal w biegu na 10 000 metrów podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Niedługo później postanowił wykorzystać swój sukces w szczytnym celu. Podczas transmisji charytatywnej przekazał najcenniejsze trofeum na licytację, a następnie ogolił głowę w geście solidarności z dziećmi walczącymi z nowotworami.</p><p>To właśnie ten moment sprawił, że historia medalisty nabrała dodatkowego znaczenia. Nie chodziło już tylko o wynik osiągnięty na olimpijskim torze, ale o decyzję, by sukces zamienić w realną pomoc. <strong>Medal stał się narzędziem wsparcia</strong>, a nie wyłącznie prywatną pamiątką.</p><p>Sam sportowiec mówił, że dziś odzyskane trofeum przypomina mu już nie tylko o sukcesie sportowym, ale również o dobru, które potrafi łączyć ludzi. Trudno o bardziej czytelny znak, że wielki sport może wywoływać skutki znacznie szersze niż emocje kibiców i miejsca w tabelach czy statystykach.</p><h2>Tomaszowski wymiar tej historii</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego ta historia ma wymiar szczególny. Semirunnij jest zawodnikiem <strong>KS Pilicy Tomaszów Mazowiecki</strong>, a więc klubu mocno osadzonego w lokalnym sporcie. Każdy sukces takiego zawodnika promieniuje dalej niż tylko na samą dyscyplinę. To także promocja miasta, jego sportowych tradycji i środowiska, które potrafi wspierać zawodników na drodze do wielkich wyników.</p><p>Nie bez znaczenia jest również osobisty wymiar tej opowieści. Jak podkreślali przedstawiciele firmy, droga Semirunnija do olimpijskiego marzenia prowadziła przez wyjazd z rodzinnego kraju i budowanie życia oraz kariery od nowa w Polsce. W tym sensie jego medal jest nie tylko świadectwem formy sportowej, ale też uporu, odwagi i zaufania do ludzi, których spotkał po drodze.</p><p>Dla lokalnego czytelnika to ważna perspektywa. W świecie sportowych komunikatów łatwo zatrzymać się na suchym fakcie: był medal, była aukcja, medal wrócił. Tymczasem za tym ciągiem zdarzeń kryje się coś więcej: człowiek związany z Tomaszowem zamienił swój największy sukces w pomoc dla innych, a potem sam doświadczył gestu wdzięczności i szacunku.</p><h2>Odcisk dłoni i pamięć na dłużej</h2><p>Podczas wizyty w Mieście Polskich Mistrzów Olimpijskich Władymir Semirunnij pozostawił także odcisk swojej dłoni. Na jego podstawie ma powstać odlew w brązie, który zostanie umieszczony w Alei Mistrzów Sportu obok innych wybitnych postaci polskiego sportu. To symboliczne dopełnienie tej historii.</p><p>W wydarzeniu uczestniczyli także znani polscy sportowcy i mistrzowie olimpijscy, wśród nich Magdalena Fularczyk-Kozłowska, Dawid Tomala i Zbigniew Bródka. Sama obecność takich nazwisk pokazuje rangę chwili, ale tym razem najważniejszy pozostał nie ceremoniał, lecz sens całego zdarzenia.</p><p><strong>Medal wrócił do właściciela, ale jego znaczenie już się zmieniło.</strong> Dziś jest pamiątką nie tylko olimpijskiego podium, lecz także decyzji o pomocy, zaufania ludzi i historii, którą rzeczywiście trudno zapomnieć. A dla Tomaszowa to kolejny dowód, że lokalny sport potrafi pisać opowieści, które wybrzmiewają daleko poza granicami miasta.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia walczyła do końca, ale punkty pojechały do Nowego Dworu. Świt wygrał w Tomaszowie 2:1]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56712,lechia-walczyla-do-konca-ale-punkty-pojechaly-do-nowego-dworu-swit-wygral-w-tomaszowie-2-1</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56712,lechia-walczyla-do-konca-ale-punkty-pojechaly-do-nowego-dworu-swit-wygral-w-tomaszowie-2-1</guid>
            <pubDate>Sat, 19 Sep 2026 13:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-walczyla-do-konca-ale-punkty-pojechaly-do-nowego-dworu-swit-wygral-w-tomaszowie-2-1-1789816220.png</url>
                        <title>Lechia walczyła do końca, ale punkty pojechały do Nowego Dworu. Świt wygrał w Tomaszowie 2:1</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56712,lechia-walczyla-do-konca-ale-punkty-pojechaly-do-nowego-dworu-swit-wygral-w-tomaszowie-2-1</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała przed własną publicznością ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 1:2 w meczu 9. kolejki Betclic III ligi. Goście zadali dwa ciosy jeszcze przed przerwą, a osłabieni kontuzjami tomaszowianie odpowiedzieli dopiero w doliczonym czasie gry. Druga połowa należała jednak do Lechii i pozostawiła spory niedosyt – okazji do uratowania punktu nie brakowało.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #fcfcf8; border-left: 5px solid #2e7d32; border-right: 2px solid #c62828; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #2e7d32; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w dużym skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Porażka Lechii Tomaszów u siebie</strong> – tomaszowianie musieli uznać wyższość rywali, przegrywając na własnym boisku ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 1:2.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Fatalna pierwsza połowa gospodarzy</strong> – drużyna gości ustawiła wynik spotkania jeszcze przed przerwą. Pierwszą bramkę zdobył Jakub Tyska, a niedługo później niefortunne, samobójcze trafienie zanotował Bartosz Winkler.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Zdecydowana dominacja i spóźniony pościg</strong> – w drugiej odsłonie Lechia ruszyła do odrabiania strat. Łukasz Racis ostro opieczętował poprzeczkę, a Daniel Chwałowski zdołał strzelić gola w 94. minucie, jednak na wyrównanie zabrakło już cennych sekund.</li>    </ul></div><p>Do sobotniego spotkania <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> przystępowała z poważnymi problemami kadrowymi. Kontuzje i drobniejsze urazy zmusiły trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> do zmian zarówno w meczowej osiemnastce, jak i podstawowym składzie. Mimo osłabień gospodarze od początku próbowali grać odważnie i szukać miejsca pod bramką Świtu.</p><h3>Dobry początek, ale pierwszy uderzył Świt</h3><p>W 14. minucie blisko stworzenia bardzo groźnej sytuacji był <strong>Marcin Pieńkowski</strong>. Wbiegł w pole karne, minął dwóch rywali i wycofał piłkę przed „szesnastkę” do <strong>Kacpra Popławskiego</strong>. Ten uderzył bez przyjęcia, ale strzał w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców.</p><p>Trzy minuty później gospodarze zapłacili za tę niewykorzystaną szansę.</p><p>Po wymianie podań w środku pola piłka trafiła do <strong>Jakuba Tyski</strong>, który znalazł się na skraju pola karnego. Zawodnik Świtu zdecydował się na techniczne, podkręcone uderzenie i posłał futbolówkę tuż przy słupku bramki Lechii. Goście prowadzili 1:0.</p><p>Jeszcze boleśniejszy dla tomaszowian był fragment gry z 29. minuty. W polu karnym Lechii zrobiło się gorąco, do piłki dopadł <strong>Kuba Wiśniewski</strong>, a po jego strzale futbolówka odbiła się od <strong>Bartosza Winklera</strong> i wpadła do bramki. Samobójcze trafienie oznaczało 0:2.</p><p>Lechia próbowała odpowiedzieć. W 34. minucie po odbiorze piłki <strong>Miłosz Pawlusiński</strong> uruchomił na lewej stronie <strong>Łukasza Racisa</strong>. Ten zszedł do środka i mocno uderzył, ale świetnie interweniował bramkarz Świtu <strong>Patryk Pietruszewski</strong>.</p><p>Do przerwy wynik nie uległ zmianie.</p><h3>Po przerwie zobaczyliśmy inną Lechię</h3><p>Jeśli pierwsze 45 minut należało do gości, to po zmianie stron obraz meczu wyraźnie się zmienił. <strong>Lechia ruszyła zdecydowanie wyżej, agresywniej i z większą energią.</strong></p><p>Już w 50. minucie niezwykle blisko gola był Racis. Jego uderzenie po rykoszecie od nogi obrońcy Świtu trafiło w poprzeczkę. Do kontaktowej bramki zabrakło centymetrów.</p><p>Tomaszowianie zaczęli coraz częściej pojawiać się w okolicach pola karnego rywali. Świt cofnął się, zagęścił przestrzeń przed własną bramką i coraz wyraźniej koncentrował się na pilnowaniu wypracowanej w pierwszej połowie przewagi. Goście swoich szans szukali przede wszystkim w kontratakach.</p><p>Lechia naciskała, ale brakowało tego, co w piłce nożnej jest walutą najcenniejszą – skutecznego ostatniego uderzenia.</p><h3>Chwałowski dał nadzieję. Niestety za późno</h3><p>Emocje wróciły jeszcze w doliczonym czasie gry.</p><p>W <strong>94. minucie</strong> Lechia otrzymała rzut wolny z lewej strony boiska. Do piłki podszedł <strong>Daniel Chwałowski</strong>. Jego dośrodkowanie zmieniło się w bezpośredni strzał. W polu karnym zrobiło się tłoczno, zasłonięty bramkarz nie zdołał skutecznie interweniować, a futbolówka – nietknięta przez żadnego z zawodników – wpadła do siatki.</p><p>Było <strong>1:2</strong> i na moment odżyła nadzieja, że gospodarze mogą wyrwać Świtowi jeszcze jeden punkt.</p><p>Na kolejny atak zabrakło jednak czasu.</p><p><strong>Świt Nowy Dwór Mazowiecki wygrał w Tomaszowie Mazowieckim 2:1</strong>, a Lechii pozostał spory niedosyt. Szczególnie po drugiej połowie, w której zielono-czerwoni pokazali, że mimo osłabionego składu byli w stanie zepchnąć rywala do defensywy.</p><p>To jednak kolejny mecz przypominający piłkarską prawdę starą jak sama gra: przewaga i dobre sytuacje mają znaczenie dopiero wtedy, gdy kończą się piłką w siatce.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:2 (0:2)</h2><p><strong>Bramki:</strong> Daniel Chwałowski 90+4 – Jakub Tyska 17, Bartosz Winkler 29 (samobójcza).</p><p><strong>Lechia:</strong> Mateusz Awdziewicz – Bartłomiej Chyb, Maksym Rosiński (Eryc Papiernik), Bartosz Winkler, Krystian Kolasa, Marcin Pieńkowski, Eryk Kaproń, Artur Czupryński (60. Bartosz Bogus), Miłosz Pawlusiński (74. Daniel Chwałowski) – Łukasz Racis, Kacper Popławski (74. Maksymilian Bogusławski).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Eryk Kaproń, Bartosz Bogus, Krystian Kolasa, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski (Lechia) – Kuba Wiśniewski, Marcin Manikowski, Karol Żbikowski (Świt)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy piątek: nowe twarze u Urbana, Polacy mocni w szachach. W sobotę siatkówka i Puchar Davisa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56702,sportowy-piatek-nowe-twarze-u-urbana-polacy-mocni-w-szachach-w-sobote-siatkowka-i-puchar-davisa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56702,sportowy-piatek-nowe-twarze-u-urbana-polacy-mocni-w-szachach-w-sobote-siatkowka-i-puchar-davisa</guid>
            <pubDate>Sat, 19 Sep 2026 00:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-piatek-nowe-twarze-u-urbana-polacy-mocni-w-szachach-w-sobote-siatkowka-i-puchar-davisa-1789769289.png</url>
                        <title>Sportowy piątek: nowe twarze u Urbana, Polacy mocni w szachach. W sobotę siatkówka i Puchar Davisa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56702,sportowy-piatek-nowe-twarze-u-urbana-polacy-mocni-w-szachach-w-sobote-siatkowka-i-puchar-davisa</link>
                    </image><description>Jan Urban odsłonił karty przed startem Ligi Narodów, polscy szachiści bardzo dobrze rozpoczęli olimpiadę w Samarkandzie, Cristiano Ronaldo nadal nie zamierza żegnać się z reprezentacją, a przed nami sportowa sobota z siatkarskim meczem Polski z Łotwą i tenisowym starciem z Australią. Tak wygląda sportowy bilans piątku, 18 września.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w dużym skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Widzewskie akcenty w kadrze Jana Urbana</strong> – selekcjoner ogłosił powołania na cztery pierwsze mecze Ligi Narodów, wprowadzając kilka nowych nazwisk. Dla kibiców z regionu łódzkiego kluczowa jest obecność graczy Widzewa Łódź: Przemysława Wiśniewskiego i Karola Świderskiego.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wielkie sukcesy polskich szachistów</strong> – biało-czerwoni notują znakomite rezultaty podczas prestiżowych rozgrywek drużynowych rozgrywanych w Samarkandzie.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Intensywna sportowa sobota</strong> – dzisiejszy dzień przyniesie fanom ogromne emocje, w tym kluczowe dla układu sił spotkania reprezentacji Polski w siatkówce oraz pojedynki w tenisowym Pucharze Davisa.</li>    </ul></div><h2>Urban odkrywa karty. Liga Narodów ma znaczenie</h2><p>Tymoteusz Puchacz, Adrian Benedyczak, Wojciech Mońka i Wiktor Nowak znaleźli się wśród zawodników powołanych przez Jana Urbana na pierwsze cztery mecze nowej edycji Ligi Narodów.</p><p>Polacy rozpoczną rywalizację 25 września spotkaniem z Bośnią i Hercegowiną w Warszawie. Trzy dni później zagrają ze Szwecją w Solnie, 2 października podejmą Rumunię, a 5 października zmierzą się ponownie z Bośnią i Hercegowiną – tym razem w Zenicy.</p><p>Jan Urban nie ukrywa, że Liga Narodów nie będzie dla reprezentacji wyłącznie poligonem doświadczalnym. Rozgrywki mogą mieć znaczenie także w kontekście drogi prowadzącej do Euro 2028, dlatego wynik ma pozostać jednym z priorytetów.</p><p>Jest również <strong>łódzki akcent</strong>. Wśród powołanych znaleźli się obecni zawodnicy Widzewa Łódź – Przemysław Wiśniewski oraz Karol Świderski.</p><p>Zmiana nastąpiła także w ekipie najbliższego rywala Polaków. Kontuzjowanego Mattiasa Svanberga w reprezentacji Szwecji zastąpi Hugo Larsson. Szwedzi z Polską zagrają 28 września.</p><h2>Ronaldo wciąż w reprezentacji</h2><p>Cristiano Ronaldo ma już 41 lat, ale reprezentacyjnego rozdziału swojej kariery nadal nie zamyka. Nowy selekcjoner Portugalii Jorge Jesus umieścił go w pierwszej prowadzonej przez siebie kadrze na spotkania Ligi Narodów.</p><p>Ronaldo ma na koncie ponad 230 występów w drużynie narodowej i pozostaje częścią zespołu rozpoczynającego nowy cykl po mundialu w 2026 roku.</p><h2>Polacy wygrywają przy szachownicach</h2><p>Bardzo dobre wiadomości przyszły z Samarkandy. W trzeciej rundzie 46. Olimpiady Szachowej obie polskie drużyny zmierzyły się z Łotwą.</p><p>Polki wygrały aż <strong>4:0</strong>, a reprezentacja open zwyciężyła <strong>3:1</strong>. Punkty dla męskiej drużyny zdobywali m.in. Jan-Krzysztof Duda i Jakub Seemann, a po trzeciej rundzie biało-czerwoni znajdowali się w ścisłej czołówce turnieju.</p><h2>Zwycięstwo Rośkowicza, porażka Rondosia</h2><p>Na mistrzostwach Europy w boksie w Sofii Bartłomiej Rośkowicz pokonał jednogłośnie na punkty Białorusina Aliaksandra Radzionaua w 1/16 finału kategorii 65 kg i awansował do kolejnej rundy.</p><p>Z turniejem pożegnał się natomiast Igor Rondoś. W kategorii 85 kg przegrał 0:5 z Rosjaninem Dmitrijem Karmanowem. Pojedynek wywołał dodatkowo kontrowersje po sytuacji, w której Rosjanin uderzał Polaka, gdy ten dotykał rękawicami maty.</p><h2>FIFA ma miliardy. UEFA i CONCACAF chcą pieniędzy dla federacji</h2><p>Poza stadionami trwa także spór o wielkie pieniądze. UEFA i CONCACAF zwróciły się do szefa FIFA Gianniego Infantino z propozycją przekazania części rezerw finansowych światowej federacji jej 211 członkom.</p><p>W liście podpisanym przez Aleksandra Ceferina i Victora Montaglianiego zaproponowano wypłatę co najmniej <strong>10 mln dolarów dla każdej federacji</strong>, czyli łącznie około 2,1 mld dolarów. Według autorów propozycji FIFA nawet po takiej operacji zachowałaby około 1,5 mld dolarów rezerw.</p><h2>Sportowa sobota: Polska – Łotwa i Australia – Polska</h2><p>W sobotę emocji nie zabraknie.</p><p>Polscy siatkarze rozpoczną fazę pucharową mistrzostw Europy. W Sofii zmierzą się z <strong>Łotwą</strong>. Spotkanie zaplanowano na godz. 16 czasu miejscowego.</p><p>W Brisbane rozpocznie się natomiast mecz Pucharu Davisa Australia – Polska. Na otwarcie 231. w rankingu ATP <strong>Maks Kaśnikowski</strong> stanie naprzeciw dziewiątego tenisisty świata <strong>Alexa de Minaura</strong>. W drugim sobotnim pojedynku James Duckworth zmierzy się z Kamilem Majchrzakiem.</p><p>Sportowy weekend dopiero nabiera tempa. Piątek przyniósł przede wszystkim nominacje, awanse i pierwsze rozstrzygnięcia. W sobotę przyjdzie już czas na mecze, w których margines błędu będzie znacznie mniejszy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dwa razy prowadzili, znów nie wygrali. Widzew remisuje z Wieczystą 2:2]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56700,dwa-razy-prowadzili-znow-nie-wygrali-widzew-remisuje-z-wieczysta-2-2</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56700,dwa-razy-prowadzili-znow-nie-wygrali-widzew-remisuje-z-wieczysta-2-2</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 23:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dwa-razy-prowadzili-znow-nie-wygrali-widzew-remisuje-z-wieczysta-2-2-1789766686.png</url>
                        <title>Dwa razy prowadzili, znów nie wygrali. Widzew remisuje z Wieczystą 2:2</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56700,dwa-razy-prowadzili-znow-nie-wygrali-widzew-remisuje-z-wieczysta-2-2</link>
                    </image><description>Miało być przełamanie, było kolejne rozczarowanie. Widzew Łódź dwukrotnie prowadził z Wieczystą Kraków, ale po raz kolejny nie potrafił wygrać przed własną publicznością. Spotkanie 9. kolejki Ekstraklasy zakończyło się remisem 2:2. – Po tym, co widziałem później, nie zasłużyliśmy na nic więcej niż remis – przyznał trener Mateusz Stolarski.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Kolejny raz w tym sezonie kibice Widzewa opuszczali stadion zawiedzeni. Piłkarze wypuścili z rąk pewne niemal zwycięstwo i tylko zremisowali z beniaminkiem Wieczystą Kraków.&nbsp;</p><p><strong>Dobry mecz w Warszawie sprawił, że widzewska społeczność z nadzieją wyczekiwała kolejnego spotkania. Był nim mecz z absolutnym nowicjuszem ekstraklasy, Wieczystą Kraków. Klub i owszem nowicjusz, jednak piłkarze biegający po boisku, już niekoniecznie. Semedo,</strong><span style="color:#202020;"><strong>&nbsp;</strong></span><strong>Maigaard, Milić, </strong><span style="color:#202020;"><strong>Koulouris to znane postacie ekstraklasy, a ten ostatni to król strzelców sprzed 2 lat. Widzew zaczął identycznym składem, jak w meczu z Legią, a na boisku znalazło się aż trzech piłkarzy powołanych na najbliższy mecz reprezentacji w Lidze Narodów. A byli to Wiśniewski i Świderski w Widzewie i bramkarz Kochalski z Wieczystej.&nbsp;</strong></span></p><p><span style="color:#202020;">Widzew zaczął odważnie i już w 2’ po podaniu Fornalczyka, z pola karnego strzelał Papanikolaou. Niestety lekko i wprost w bramkarza. W 13 minucie po rzucie rożnym i wybiciu piłki przez gości, Kornvig podał do nadbiegającego z głębi pola Fornalczyka, który przytrzymał piłkę i mocnym, płaskim strzałem próbował zaskoczyć Kochalskiego. Tym razem obok słupka. Chwilę potem akcja Widzewa lewym skrzydłem. Fornalczyk do Garcii, który wrzucił w pole bramkowe, gdzie z główki minimalnie chybił Korvig. Mocną przewagę Widzew udokumentował bramką w 18’. Jednak zawodników Widzewa wyręczył Milić zmieniając niefortunnie lot piłki po dośrodkowaniu Biuka. Widzew mógł podwyższyć prowadzenie w 34’ gdy po rzucie rożnym najpierw głową strzelał Kapuadi, a chwilę potem mocny strzał Krajewskigo broni Kochalski.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#202020;">Bramka dla Widzewa wisiała na włosku, jednak to rywale z Krakova cieszyli się z wyrównania. Daleki wykop Kochalskiego przeleciał nad głowami zawodników Widzewa i spadła w okolicach 30m. Sytuację mógł jeszcze uratować Krajewski, ale nie utrzymał piłki przy nodze. Pomyłkę Widzewiaka wykorzystał Piazón, który pognał na bramkę i w sytuacji sam na sam strzelił do siatki obok wybiegającego Drągowskiego.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#202020;">Tuż po wznowieniu gry w 50’ będący w środkowej części boiska Alvarez uruchamia Biuka, który z pierwszej piłki wrzuca w pole karne. Jednak rozpędzonego Fornalczyka ubiega w ostatniej chwili bramkarz gości. Choć 2. połowa zaczęła się znów od ataków Widzewa, z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić goście. W 53’ akcję prawym skrzydłem wyprowadza Garrido. Na wysokości pola karnego zagrywa do Koulourisa, który podaje do wbiegającego na wolne pole Christensena. Norweg minimalnie chybia. W 61’ Wieczysta znów wyprowadza atak środkiem boiska. W wyniku trójkowej akcji piłka trafia do biegnącego prawym skrzydłem Kulourisa. Greg zagrywa w pole karne do wbiegającego Voitko, którego chytry strzał instynktownie broni Drągowski.</span></p><p><span style="color:#202020;">W 65’ gospodarze wyszli na prowadzenie. Biuk przedarł się lewą stroną pod pole karne i zagrał do ustawionego w środku Bergiera, którego jednak ubiegł obrońca Wieczystej. Do wybitej piłki doskoczył Garcia i mocnym strzałem trafił po długim słupku do bramki. Nie było co zbierać, a piękną bramkę kibice Widzewa świętowali efektowną lawiną serpentyn.</span></p><p><span style="color:#202020;">Gdy wydawało się, że Widzew odzyskał kontrolę nad meczem w 80’ rzut wolny z okolic linii bocznej wykonywał Pusic. Do zagranej w pole karne piłki doskoczył Milić i strzałem głową z około 7 metrów umieścił piłkę w siatce. Końcowe minuty, w tym 7 doliczonych, to w wykonaniu Widzewa przysłowiowe walenie głową w mur dlatego mecz zakończył się remisem 2:2.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#202020;">Był to drugi mecz pod wodzą zatrudnionego tydzień temu trenera Stolarskiego. Na ocenę i wnioski zdecydowanie za wcześnie, jednak gołym okiem widać poprawę w grze czerwono-biało-czerwonych. Zawodnicy żwawiej poruszają się po boisku, potrafią długimi momentami przeważać konstruując ciekawe, szybkie akcje. W drużynie brakuje jednak skuteczności w wykańczaniu akcji. Brakuje króla pola karnego, sępa który okazje, których nie brakuje, zamieniłby na bramkę. Nawet z 3 ostatnich bramek zapisanych po stronie Widzewa, tylko jedna z nich to działo Widzewiaka. Pozostałe to trafienia samobójcze.</span></p><p style="text-align:right;"><span style="color:black;">Z wysokości trybun (J.Ch i A.Ch)</span></p><p><span style="color:#202020;">Bramki</span></p><p><span style="background-color:white;color:black;">1:0 - Antonio Milić 19' (sam.)</span><span style="color:black;"><br></span><span style="background-color:white;color:black;">1:1 - Lucas Piazon 38'</span><span style="color:black;"><br></span><span style="background-color:white;color:black;">2:1 - Mario Garcia 62'</span><span style="color:black;"><br></span><span style="background-color:white;color:black;">2:2 - Antonio Milić 80'</span></p><p><span style="color:black;">Składy:</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski - Marcel Krajewski, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Mario Garcia - Fran Alvarez (63' Dani Silva), Giannis Papanikolaou (86' Lindon Selahi), Emil Kornvig - Stipe Biuk (74' Antoni Klukowski), Karol Świderski (63' Sebastian Bergier), Mariusz Fornalczyk (86' Mateusz Żyro).</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Wieczysta:</strong> Mateusz Kochalski - Aleksander Djermanović, Antonio Milić, Duje Dujmović (74' Miki Villar) - Karol Fila, Tobias Christensen (74' Nelson Semedo), Mikkel Maigaard, Kamil Pestka (60' Petar Pusić) - Jose Antonio de la Rosa (60' Matas Vojtko), Efthymos Koulouris (83' Tobiasz Mras), Lucas Piazon</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Sędziował:</strong> Mateusz Piszczelok (Katowice).</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Żółte kartki:</strong>&nbsp;Krajewski (Widzew) - Piazon, Djermanović (Wieczysta).</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Czerwona kartka:</strong> trener Kopić (Wieczysta).</span></p><p><span style="color:black;"><strong>Widzów:</strong>&nbsp;16 693.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew zremisował w Warszawie po meczu pełnym kontr i emocji. Nowy trener zaczął od punktu z Legią 1:1.]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56672,widzew-zremisowal-w-warszawie-po-meczu-pelnym-kontr-i-emocji-nowy-trener-zaczal-od-punktu-z-legia-1-1</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56672,widzew-zremisowal-w-warszawie-po-meczu-pelnym-kontr-i-emocji-nowy-trener-zaczal-od-punktu-z-legia-1-1</guid>
            <pubDate>Thu, 17 Sep 2026 19:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-zremisowal-w-warszawie-po-meczu-pelnym-kontr-i-emocji-nowy-trener-zaczal-od-punktu-z-legia-1-1789667132.jpg</url>
                        <title>Widzew zremisował w Warszawie po meczu pełnym kontr i emocji. Nowy trener zaczął od punktu z Legią 1:1.</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56672,widzew-zremisowal-w-warszawie-po-meczu-pelnym-kontr-i-emocji-nowy-trener-zaczal-od-punktu-z-legia-1-1</link>
                    </image><description>Widzew nie był faworytem tego meczu. W siedmiu dotychczasowych spotkaniach ligowych zdobył ledwie 7 punktów i zanotował tylko jedno zwycięstwo. Do tego odpadł z pucharu Polski już przy pierwszej przeszkodzie, i to na własnym boisku. Co gorsze, styl gry Widzewa to prawdziwa męka dla oglądających go kibiców. Wszystko to spowodowało, że na 2 dni przed meczem pożegnano się z dotychczasowym trenerem Vukovićem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>13.09.2026, 8 kolejka Ekstraklasy,&nbsp;<br><strong>LEGIA WARSZAWA – WIDZEW ŁÓDŹ</strong> 1:1 (1:1)</p><p>Kandydatów na nowego trenera było kilku, ale ostatecznie postawiono na młodego Mateusza Stolarskiego. A ten, na dzień dobry, wywiózł z Warszawy 1 punkt i zrobił to po grze, którą można określić „światełkiem w tunelu.” Oczywiście wpływ nowego trenera na drużynę nie mógł być duży, , ale faktem jest że drużyna grała lepiej. Uważniej w obronie i odważniej pod bramką rywala.&nbsp;</p><p><span style="color:black;">Po kilku minutach wzajemnego badania pierwszą ciekawą sytuację stworzyli Łodzianie i już w 9. minucie wyprowadzili łądną kontrę. Kornvig podał do biegnącego wzdłuż linii autowej Fornalczyka. Ten minął jednego z Legionistów, podciągnął kilkadziesiąt metrów i tuż przy polu karnym kopnął wzdłuż pola karnego w nadziei, że do podania dojdzie, któryś z kolegów. Piłkę złapał jednak Hidrich.</span></p><p><span style="color:black;">W 19’ rzut wolny wykonywała Legia. Vinagre lekko podał do Augustyniaka, który trącił lekko piłkę przed siebie, a następnie strzelił na bramkę. Niezbyt pewna interwencja Drągowskiego i Legia mogła cieszyć się prowadzeniem. Radość Legionistów trwała nieco ponad minutę.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">Fornalczyk, tym razem z prawej strony boiska, wrzucił piłkę w pole karne gdzie w wyniku walki pomiędzy Świderskim, a pilnującymi go Pietruszewskim i Augustynakiem piłka zatrzepotała w siatce. Spiker na stadionie ogłosił, że strzelcem gola jest Świderski, jednak ostatecznie bramkę, jako samobójczą, zapisano na konto Augustyniaka. Choć inne źródła podają Piątkowskiego. Nie ważne, jest 1:1.</span></p><p><span style="color:black;">Widzew nadal atakował. W 29’ lewą stroną ruszyli Widzewiacy. Kapuadi długim podaniem uruchomił Fornalczyka. Ten dopadał do piłki tuż przed końcową linią i wycofał w pole karne, ale nabiegający z impetem Alvarez strzelił w słupek, obok śledzącego piłkę Hidricha! W odpowiedzi Augustyniak mógł ponownie dać Legii prowadzenie, jednak po rzucie rożnym trafił głową w poprzeczkę.</span></p><p><span style="color:black;">Druga połowa zaczęła się od okazji Legii. W wyniku szybkiej wymiany piłki „z klepki” Sevcik znalazł się sam na sam z Drągowskim. Ten jednak obronił strzał nogą, a dobitka Vinagre była już niecelna.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">W 47’ Widzew wyprowadził kolejny kontratak, z Fornalczykiem w roli głównej. Kilkudziesięciometrowy rajd zakończył mierzonym podaniem do wychodzącego na dogodną pozycję partnera. Jednak piłkę plecami zatrzymał… sędzia Gryckiewicz. W tej samej minucie groźnie strzelał też Chorwat Biuk, jednak obok bramki.&nbsp;</span></p><p><span style="color:black;">W 53’ zakotłowało się w polu karnym Łodzian. Wrzutka Piątkowskiego w pole karne i „szczupak” głową zamykającego akcję Kuchty, jednak minimalnie niecelny. Chwilę później dobra akcja Widzewiaków. Garcia z ok. 30m wrzuca w pole karne do wybiegającego na długi słupek partnera. Ten strąca piłkę do tyłu na około 8 metr, gdzie dopada ją Alvarez i wali co sił w bramkę. Broniącego Hidricha wyręcza Augustyniak i nie ma gola. 63’ Widzew z kolejną kontrą. Na połowie boiska Świderski do Alvareza, a ten do wychodzącego na wolne pole Biuka, który wypatrzył wbiegającego na dalszy słupek Fornalczyka. Fornalczyk nie sięgnął jednak piłki i tylko lekko ją trącił. Kolejne minuty to ciąg dalszy przewagi Czerwono-biało-czerwonych.&nbsp; W 76’ dośrodkowanie z głębi pola odbija głową Wszołek, jednak w kierunku własnej bramki. Przytomna interwencja Hidricha ratuje Legię od drugiego gola samobójczego. W 77’ niecelnie z dystansu strzela Biuk. Kolejne minuty nie przyniosły więcej klarownych sytuacji ani z jednej, ani z drugiej strony i mecz zakończył się remisem.</span></p><p><span style="color:black;">Widzew nie tylko postawił się faworytowi, ale był przez długie fragmenty meczu stroną przeważającą. Wydaje się, że wpływ trenera na lepsza niż w poprzednich meczach grę nie był decydujący. Niemniej widać było tzw. efekt „nowej miotły”. Widzewiakom bardziej chciało się biegać. Byli ostrożni w obronie i wyprowadzali dobre, szybkie kontry. Niestety, nie potrafił udokumentować przewagi zwycięską bramką, dlatego remis przyjęto w Łodzi z zadowoleniem, ale i niedosytem.</span></p><p><span style="color:black;">Składy<br>Bramki dla Legii: 19’ Augustyniak,&nbsp;<br>Bramki dla Widzewa: 21’ Augustyniak (s)<br><strong>Legia</strong>: Hidrich – Piątkowsk (88’Reca), Augustyniak, Deziel – Wszołek, Urbański, Kapustka (74’ Szymański), Vinagre – Sevcik (73’ Zewłakow), Kuchta, Szczepaniak (62’ Adamski).</span></p><p><span style="color:black;"><br><strong>Widzew</strong>: Drągowski – Garcia, Kapuadi, Wiśniewski, Krajewski (65’ Żyro) – Kornvig, Papanikolau – Fornalczyk, Alvarez (65’ Silva), Biuk (84’ Klukowski) – Świderski (74’ Bergier)</span></p><p style="text-align:right;"><span style="color:black;">Z wysokości trybun (J.Ch i A.Ch)</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Cztery dni po medale. Mistrzostwa Polski otworzą wielką zimę w Arenie Lodowej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56656,cztery-dni-po-medale-mistrzostwa-polski-otworza-wielka-zime-w-arenie-lodowej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56656,cztery-dni-po-medale-mistrzostwa-polski-otworza-wielka-zime-w-arenie-lodowej</guid>
            <pubDate>Thu, 17 Sep 2026 06:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cztery-dni-po-medale-mistrzostwa-polski-otworza-wielka-zime-w-arenie-lodowej-1789621155.png</url>
                        <title>Cztery dni po medale. Mistrzostwa Polski otworzą wielką zimę w Arenie Lodowej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56656,cztery-dni-po-medale-mistrzostwa-polski-otworza-wielka-zime-w-arenie-lodowej</link>
                    </image><description>Jeszcze zanim Tomaszów na dobre poczuje jesienny chłód, w Arenie Lodowej zacznie się prawdziwa zima. Ostrzone płozy, charakterystyczny świst łyżew i walka, w której o złocie potrafią zdecydować setne części sekundy. Od 22 do 25 października najlepsi polscy panczeniści będą rywalizować w Tomaszowie Mazowieckim o tytuły mistrzów Polski na dystansach. A będzie to dopiero pierwszy naprawdę mocny akcent długiego sezonu na miejscowym torze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Mistrzostwa Polski w Arenie Lodowej</strong> – najważniejsza seniorska krajowa impreza otwierająca sezon 2026/2027 odbędzie się w Tomaszowie Mazowieckim w dniach 22–25 października 2026 roku.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Liczna reprezentacja KS Pilica w kadrze</strong> – w aktualnych kadrach narodowych znajduje się aż dziesięcioro tomaszowskich panczenistów.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Gwiazdy sportu na tomaszowskim torze</strong> – o medale powalczą m.in. wicemistrz olimpijski Vladimir Semirunnii, olimpijczyk Damian Żurek, a także Karolina Bosiek, Natalia Jabrzyk i Eryk Marciniak.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Oczekiwanie na szczegóły organizacyjne</strong> – szczegółowy harmonogram godzinowy biegów, informacje o biletach, transmisji telewizyjnej oraz ostateczne listy startowe zostaną opublikowane wkrótce.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Intensywny sezon sportowy w Tomaszowie</strong> – mistrzostwa na dystansach zainaugurują cykl prestiżowych zawodów krajowych dla wszystkich kategorii wiekowych, od dzieci po mastersów.</li>    </ul></div><p>Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego potwierdził już termin seniorskich Mistrzostw Polski na Dystansach. Zawody odbędą się <strong>22–25 października 2026 roku w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. W oficjalnym kalendarzu nie opublikowano jeszcze natomiast szczegółowego programu, list startowych ani informacji dotyczących biletów i transmisji.</p><h2>Cztery dni walki o mistrzostwo Polski</h2><p>W krajowym kalendarzu panczenów nie ma wielu imprez, podczas których każdy przejazd kończy się rozdaniem medali mistrzostw kraju. Tomaszowskie zawody będą trwały cztery dni.</p><p>Na razie PZŁS podaje jedynie termin oraz kategorię seniorską. Nie ma jeszcze komunikatu organizacyjnego określającego godziny poszczególnych sesji czy dokładny układ konkurencji.</p><p>Można natomiast spojrzeć na ubiegłoroczny program, aby zrozumieć skalę takich zawodów. W 2025 roku podczas czterech dni w Arenie rozgrywano m.in. 500, 1000 i 1500 metrów kobiet i mężczyzn, 3000 i 5000 metrów kobiet, 5000 i 10 000 metrów mężczyzn, biegi masowe oraz konkurencje drużynowe i team sprint. Nie oznacza to automatycznie identycznego programu tegorocznej edycji – ten musi jeszcze oficjalnie potwierdzić PZŁS.</p><p>To również najprostsza odpowiedź na pytanie, czym Mistrzostwa Polski <strong>na dystansach</strong> różnią się od wieloboju. Tutaj tytuł mistrza kraju zdobywa się w konkretnej konkurencji. Sprinter nie musi być specjalistą od 10 kilometrów, a długodystansowiec nie walczy o wspólną klasyfikację z zawodnikiem żyjącym z eksplozji na 500 metrów.</p><h2>Pilica ma wyjątkowo mocne karty</h2><p>Jeżeli spojrzeć na aktualny skład reprezentacji Polski na sezon 2026/2027, lokalny wątek przestaje być dodatkiem do artykułu. Staje się jednym z jego głównych tematów.</p><p>W kadrze sprinterskiej znalazło się pięciu zawodników <strong>KS Pilica Tomaszów Mazowiecki</strong>: Kacper Abratkiewicz, Mikołaj Bielas, Antoni Pluta, Szymon Wojtakowski i Damian Żurek. W grupie biegów średnich i długich Pilicę reprezentują Karolina Bosiek, Natalia Jabrzyk, Szymon Kwapisz, Eryk Marciniak i Vladimir Semirunnii.</p><p><strong>Dziesięcioro zawodników jednego tomaszowskiego klubu w seniorskich kadrach narodowych</strong> mówi o pozycji miejscowego środowiska łyżwiarskiego więcej niż najbardziej efektowny slogan reklamowy.</p><p>Nie oznacza oczywiście, że cała dziesiątka automatycznie pojawi się w październiku na starcie. Lista zgłoszeniowa na mistrzostwa nie została jeszcze opublikowana.</p><h2>Żurek wróci na tor, na którym był mistrzem Europy</h2><p>Jedną z największych potencjalnych atrakcji zawodów jest <strong>Damian Żurek</strong>.</p><p>Panczenista KS Pilica zakończył sezon olimpijski w ścisłej światowej czołówce. Podczas igrzysk Mediolan–Cortina 2026 zajął <strong>czwarte miejsce zarówno na 500, jak i 1000 metrów</strong>. Kilka tygodni wcześniej, właśnie w Arenie Lodowej, został mistrzem Europy na obu tych dystansach. W sezonie Pucharu Świata regularnie stawał również na podium.</p><p>Tomaszowska publiczność zna go jednak nie tylko z międzynarodowych transmisji. Rok temu Żurek zdobył w Arenie tytuł mistrza Polski na 500 metrów, uzyskując 34,51 s – wynik będący wówczas rekordem mistrzostw Polski.</p><p>Jeśli wystąpi w październiku, trudno będzie znaleźć w stawce zawodnika z mocniejszym sportowym życiorysem z ostatnich miesięcy.</p><h2>Wicemistrz olimpijski trenuje w Tomaszowie</h2><p>Jeszcze bardziej spektakularnie skończył poprzedni sezon <strong>Vladimir Semirunnii</strong>.</p><p>Zawodnik KS Pilica wywalczył podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie <strong>srebrny medal na 10 000 metrów</strong>, osiągając czas 12:39,08.</p><p>Kilka tygodni później dołożył brąz mistrzostw świata w wieloboju w Heerenveen, stając się pierwszym polskim panczenistą z medalem tej imprezy w męskiej rywalizacji.</p><p>A przecież rok temu krajowe mistrzostwa w Tomaszowie też należały do niego. Semirunnii triumfował m.in. na 5000 metrów, a na 10 000 metrów ustanowił rekord Polski wynikiem 12:51,79. Ten rekord został później jeszcze wyraźnie poprawiony – dziś najlepszy polski rezultat wynosi 12:28,05.</p><p>Dla kibiców z Tomaszowa jego obecność ma jeszcze jeden wymiar. Semirunnii jest zawodnikiem Pilicy i na co dzień związany jest z miejscowym środowiskiem treningowym.</p><h2>Natalia Jabrzyk – medalistka Europy na swoim lodzie</h2><p>Silny lokalny punkt stanowi także <strong>Natalia Jabrzyk</strong>.</p><p>W aktualnej kadrze narodowej została zakwalifikowana do grupy biegów średnich i długich, a PZŁS wskazuje 1500 metrów jako jej ulubiony dystans. W styczniu podczas Mistrzostw Europy w Tomaszowie zdobyła z reprezentacją <strong>brąz w biegu drużynowym</strong>, a wcześniej w sezonie wygrała sztafetę mieszaną podczas Pucharu Świata w Hamar.</p><p>Na poprzednich mistrzostwach kraju w Arenie była <strong>druga na 1500 metrów</strong> i trzecia na 5000 metrów. Pilica z Jabrzyk w składzie zdobyła również złoto w sprincie drużynowym.</p><p>Jeśli stanie na starcie w październiku, ponownie będzie ścigała się na lodzie, który zna lepiej niż zdecydowana większość rywalek.</p><h2>Eryk Marciniak coraz mocniej wchodzi między seniorów</h2><p>Warto patrzeć również na młodszych.</p><p><strong>Eryk Marciniak</strong>, rocznik 2006, znajduje się już w seniorskiej kadrze biegów średnich i długich. PZŁS jako jego ulubioną konkurencję podaje 5000 metrów. W poprzednich mistrzostwach Polski został mistrzem kraju w biegu drużynowym wraz z Vladimirem Semirunniim i Szymonem Kwapiszem. Indywidualnie był czwarty na 10 000 metrów i piąty na 5000.</p><p>To właśnie takie nazwiska pokazują drugi wymiar październikowych zawodów. Po sezonie olimpijskim zaczyna się kolejny czteroletni cykl. Obok sportowców, którzy wrócili z Mediolanu, coraz mocniej będą naciskać zawodnicy dopiero wchodzący do seniorskiej rywalizacji.</p><h2>Arena widziała już znacznie więcej niż mistrzostwa kraju</h2><p>Organizacja Mistrzostw Polski właśnie w Tomaszowie nie jest przypadkiem.</p><p>Arena Lodowa została oficjalnie otwarta w <strong>grudniu 2017 roku</strong> jako pierwszy w Polsce kryty tor do łyżwiarstwa szybkiego. Od tego czasu gościła już krajową i światową czołówkę panczenów.</p><p>Rozgrywano tutaj zawody Pucharu Świata, a w styczniu 2026 roku Tomaszów był gospodarzem <strong>pierwszych w historii rozgrywanych w Polsce Mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim</strong>. Polacy zdobyli podczas nich dziesięć medali i wygrali klasyfikację medalową.</p><p>To właśnie tam Żurek dwukrotnie został mistrzem Europy, a Jabrzyk zdobywała brąz drużynowo. W tym sensie dla części reprezentacji październikowe mistrzostwa będą powrotem nie tyle do neutralnego obiektu, ile na doskonale znany teren.</p><h2>Mistrzostwa są dopiero początkiem</h2><p>Warto spojrzeć na kalendarz opublikowany 16 września przez miasto.</p><p>Mistrzostwa Polski są jego najbardziej prestiżowym jesiennym punktem, ale bynajmniej nie ostatnim. Już 7–8 listopada w Tomaszowie odbędzie się PGE Puchar Polski i rywalizacja mastersów. Na 19–20 grudnia zaplanowano Mistrzostwa Polski w Wieloboju. W styczniu do Areny przyjadą dzieci, seniorzy Pucharu Polski i juniorzy, w lutym rozegrane zostaną mistrzostwa młodzików oraz finał Ogólnopolskich Zawodów Dzieci, a w marcu sezon domkną finał PGE Pucharu Polski, MP Masters oraz Eagle Race.</p><p>Miejski harmonogram zawiera <strong>dwanaście pozycji</strong> od październikowego otwarcia sezonu do połowy marca.</p><p>To już nie kilka przypadkowych weekendów z panczenami. To pół roku regularnego sportowego kalendarza.</p><h2>Tomaszów stolicą panczenów? Kalendarz daje argumenty</h2><p>Określenie „stolica polskiego łyżwiarstwa” od lat pojawia się przy Arenie Lodowej. Używały go również władze miasta przy otwarciu obiektu.</p><p>Nie trzeba jednak opierać się na hasłach.</p><p>Wystarczy spojrzeć na fakty: pierwszy w kraju kryty tor, regularne mistrzostwa Polski, Puchary Świata, rozegrane kilka miesięcy temu mistrzostwa Europy, dziesięciu zawodników KS Pilica w aktualnych seniorskich kadrach i kalendarz zawodów rozpisany praktycznie od października do marca.</p><p><strong>Tomaszów ma dziś bardzo mocną pozycję na mapie polskiego łyżwiarstwa szybkiego.</strong></p><p>I właśnie Mistrzostwa Polski na Dystansach pokażą po raz pierwszy w nowym sezonie, jak wygląda krajowy układ sił po igrzyskach w Mediolanie.</p><p>Kto wróci z medalowej zimy jeszcze silniejszy? Kto z młodych zaatakuje starszych kolegów? Kto będzie reprezentował Polskę, gdy 13 listopada w Pekinie rozpocznie się pierwszy Puchar Świata sezonu? Oficjalny kalendarz wskazuje, że od zakończenia mistrzostw w Tomaszowie do światowej inauguracji pozostaną niespełna trzy tygodnie.</p><p>Październikowe ściganie może więc być czymś więcej niż walką o krajowe medale.</p><p>Może być pierwszym rozdziałem nowej olimpijskiej historii.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[130 miejsc na starcie. Niewiadów znów pobiegnie „Razem po zdrowie”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56655,130-miejsc-na-starcie-niewiadow-znow-pobiegnie-razem-po-zdrowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56655,130-miejsc-na-starcie-niewiadow-znow-pobiegnie-razem-po-zdrowie</guid>
            <pubDate>Thu, 17 Sep 2026 06:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-130-miejsc-na-starcie-niewiadow-znow-pobiegnie-razem-po-zdrowie-1789619465.png</url>
                        <title>130 miejsc na starcie. Niewiadów znów pobiegnie „Razem po zdrowie”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56655,130-miejsc-na-starcie-niewiadow-znow-pobiegnie-razem-po-zdrowie</link>
                    </image><description>Dziesięć kilometrów dla dorosłych, pół kilometra dla najmłodszych i przede wszystkim formuła, która od lat łączy sportową rywalizację z rodzinnym spotkaniem. W niedzielę, 4 października, odbędzie się IX Bieg w Niewiadowie „Razem po zdrowie”. Zapisy już trwają, a w biegu głównym przygotowano 130 miejsc.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Start i meta znajdą się przy Szkole Podstawowej im. Polskich Olimpijczyków w Osiedlu Niewiadów. Najpierw na trasę ruszą dzieci, a punktualnie o godz. 11.00 wystartuje bieg główny na dystansie 10 kilometrów. Tegoroczny regulamin pokazuje, że organizatorzy pozostają przy formule znanej z poprzednich lat: ma być trochę sportowej walki o sekundy, ale równie ważne są ruch, zdrowie i spotkanie ludzi, którzy niekoniecznie każdego weekendu stają na linii startu.</p><h2>Niewiadów pobiegnie po raz dziewiąty</h2><p>Dziewiąta edycja to już coś więcej niż jednorazowy pomysł na niedzielę. Bieg zdążył zapisać się w kalendarzu gminy Ujazd, choć jego historia nie była zupełnie ciągła.</p><p>Już w 2017 roku odbywała się trzecia edycja „Razem po zdrowie”. Wtedy również głównym dystansem było 10 km, a przed dorosłymi startowały dzieci. Rok później baza wyników IV Biegu odnotowała <strong>241 uczestników</strong>.</p><p>Kiedy impreza wracała w 2024 roku jako VII edycja, jedna z organizatorek, <strong>Kamila Kochelska</strong>, mówiła o niej jako o „jednym z najważniejszych wydarzeń na terenie naszej Gminy”. Zwracała też uwagę, że na start przyjeżdżają zawodnicy z całego województwa łódzkiego. Gościem tamtej edycji była <strong>Wanda Panfil</strong>, mistrzyni świata w maratonie z Tokio z 1991 roku.</p><p>To dobrze pokazuje, dlaczego określenie „lokalny bieg” nie oznacza tu imprezy zamkniętej w granicach Niewiadowa.</p><h2>Przyjeżdżają nie tylko z gminy Ujazd</h2><p>Potwierdzają to również wyniki VIII edycji z 2025 roku. W bazie zawodów znalazło się <strong>152 biegaczy</strong>, a na liście pojawiali się uczestnicy m.in. z Tomaszowa Mazowieckiego, Łodzi, Koluszek, Bełchatowa oraz miejscowości położonych znacznie dalej od powiatu tomaszowskiego. Zwycięzca biegu mężczyzn Tomasz Owczarek uzyskał czas 34 minuty, a wśród kobiet najlepsza była Joanna Kuchta.</p><p>Tegoroczny limit <strong>130 zawodników</strong> oznacza zatem stosunkowo kameralną formułę. Nie będzie kilkutysięcznego peletonu znanego z największych biegów ulicznych. I być może właśnie w tym tkwi urok Niewiadowa: na starcie łatwiej spotkać sąsiada, kolegę z pracy czy zawodnika lokalnego klubu niż anonimową ścianę biegaczy.</p><p>Organizatorzy zapisali zresztą w regulaminie wprost, że jednym z celów imprezy jest integracja uczestników, rodzin, klubów i instytucji sportowych, a także promocja gminy Ujazd i województwa łódzkiego.</p><h2>Dziesięć kilometrów po gminie Ujazd</h2><p>Bieg główny odbędzie się na <strong>10-kilometrowej asfaltowej trasie wyznaczonej na terenie gminy Ujazd</strong>. Organizator zapowiada oznaczenia na każdym kilometrze oraz punkt z wodą na półmetku.</p><p>Na pokonanie dystansu zawodnicy będą mieli maksymalnie <strong>90 minut</strong>.</p><p>Start i meta znajdą się na terenie Szkoły Podstawowej im. Polskich Olimpijczyków w Osiedlu Niewiadów pod numerem 27. Tam również będzie działało biuro zawodów.</p><p>Do biegu głównego mogą zgłaszać się osoby, które w 2026 roku ukończą co najmniej 16 lat. Niepełnoletni zawodnicy potrzebują zgody rodzica lub opiekuna prawnego.</p><h2>Zanim pobiegną dorośli, trasę przejmą dzieci</h2><p>„Razem po zdrowie” nie kończy się na biegu głównym. I właśnie ten element od wielu lat odróżnia Niewiadów od imprez nastawionych wyłącznie na wynik.</p><p>O godz. <strong>10.00</strong> rozpocznie się 500-metrowy bieg dzieci w wieku od 9 do 16 lat. Piętnaście minut później na identycznym dystansie wystartują najmłodsi – dzieci od 2 do 8 lat.</p><p>Łączny limit w biegach dziecięcych wynosi <strong>70 miejsc</strong>, a udział jest bezpłatny. Zapisy najmłodszych prowadzone będą w dniu imprezy od godz. 8.30 do 9.45.</p><p>Nie będzie tu klasyfikacji medalowej w tradycyjnym znaczeniu. Organizator nie przewidział nagród za pierwsze trzy miejsca. Za to <strong>każde dziecko, które ukończy bieg, otrzyma pamiątkowy medal</strong>.</p><p>To drobny zapis regulaminu, ale dobrze oddaje charakter całego przedsięwzięcia. Dla kilkulatka 500 metrów może być równie poważnym sportowym wyzwaniem jak 10 kilometrów dla dorosłego.</p><h2>Ile kosztuje start?</h2><p>Zapisy do biegu głównego prowadzone są poprzez system inesSport. Internetowe zgłoszenia mają być przyjmowane do <strong>30 września</strong>, chyba że wcześniej wyczerpie się limit 130 miejsc.</p><p>Opłata zależy od kolejności zgłoszenia i płatności. Pierwszych 90 zawodników płaci <strong>70 zł</strong>, osoby od 91. do 130. miejsca – <strong>85 zł</strong>. Jeżeli pozostaną wolne miejsca, w dniu zawodów będzie można zapisać się za <strong>95 zł</strong>.</p><p>W pakiecie zawodnik otrzyma numer startowy, wodę, baton oraz medal na mecie. Zapewniona ma być opieka medyczna, a pomiar czasu odbędzie się za pomocą zwrotnych chipów mocowanych do buta. Po biegu uczestnik otrzyma wynik również SMS-em.</p><h2>O 11.00 ruszy bieg główny</h2><p>Program niedzieli jest już dokładnie określony.</p><p>Od godz. 8.30 działać będzie biuro zawodów. O 10.00 wystartują starsze dzieci, o 10.15 młodsze, a o <strong>11.00 na trasę ruszy bieg główny</strong>.</p><p>Zakończenie rywalizacji zaplanowano na godz. 12.30, a pięć minut później ma rozpocząć się dekoracja zwycięzców. Godzina ceremonii może jeszcze ulec zmianie.</p><p>Najlepsze kobiety i najlepsi mężczyźni w klasyfikacji generalnej otrzymają statuetki i upominki. Prowadzone będą również klasyfikacje wiekowe od kategorii 16–29 lat do 60+ oraz klasyfikacja najliczniejszej drużyny.</p><h2>Marszałek, burmistrz i olimpijski patronat</h2><p>Tegoroczny bieg odbędzie się pod <strong>Honorowym Patronatem Marszałek Województwa Łódzkiego Joanny Skrzydlewskiej</strong>.</p><p>Patronat nad wydarzeniem objęli również <strong>burmistrz Ujazdu Artur Pawlak</strong> oraz <strong>Regionalna Rada Olimpijska w Łodzi</strong>.</p><p>Organizatorami są Stowarzyszenie Rozwoju Gminy Ujazd <strong>„Cooltura”</strong> oraz <strong>Sołectwo Osiedle Niewiadów</strong>.</p><p>Szkoła nosząca imię Polskich Olimpijczyków, patronat środowiska olimpijskiego i historia wcześniejszych edycji pokazują, że sportowy charakter tej imprezy nie został dopisany na potrzeby tegorocznego plakatu. To element rozwijany od lat.</p><h2>„Razem po zdrowie” – nazwa, która mówi więcej niż czas na mecie</h2><p>W bieganiu łatwo sprowadzić wszystko do liczb: 10 kilometrów, 34 minuty, 130 miejsc, kolejna życiówka.</p><p>Tymczasem w Niewiadowie od początku próbowano dołożyć do tego jeszcze jeden element – wspólnotę.</p><p>Regulamin wymienia promocję zdrowego trybu życia wśród <strong>dorosłych, młodzieży i dzieci</strong>, upowszechnianie sportu w rodzinie i integrację uczestników. I właśnie dlatego bieg kilkulatków odbywający się kilkadziesiąt minut przed startem dorosłych nie jest tylko dodatkiem do głównego wydarzenia. Jest częścią tej samej opowieści.</p><p>Na chwilę droga staje się stadionem, rodzice kibicują dzieciom, później role często się odwracają. To prosty mechanizm, ale lokalne imprezy sportowe właśnie na nim budują swoją trwałość.</p><h2>Organizator złożył ofertę do gminy. To jeszcze nie jest decyzja o dotacji</h2><p>Tegoroczna edycja ma również samorządowy wątek.</p><p><strong>14 września 2026 roku</strong> Stowarzyszenie Rozwoju Gminy Ujazd „Cooltura” złożyło ofertę realizacji zadania publicznego pod nazwą „IX Bieg w Niewiadowie Razem po zdrowie”. Dwa dni później, 16 września, burmistrz Ujazdu opublikował ją w Biuletynie Informacji Publicznej.</p><p>Zastosowano procedurę przewidzianą w <strong>art. 19a ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie</strong>, potocznie określaną jako tryb „małych grantów”.</p><p>Na tym etapie trzeba zachować precyzję: <strong>opublikowanie oferty nie oznacza jeszcze przyznania dotacji</strong>.</p><p>Do <strong>23 września</strong> każdy może zgłosić do niej uwagi. Można je przekazać do Urzędu Miejskiego w Ujeździe osobiście, pocztą lub drogą elektroniczną. Dopiero dalsza procedura może zakończyć się zawarciem umowy i przekazaniem środków.</p><h2>Mały grant po nowemu</h2><p>Jest tu jeszcze jeden szczegół, który warto odnotować, bo od września zmieniło się prawo.</p><p>Od <strong>1 września 2026 roku</strong> maksymalna wartość pojedynczej dotacji udzielanej w trybie art. 19a została podniesiona z 10 tys. do <strong>20 tys. zł</strong>, a roczny limit takich dotacji dla jednej organizacji – z 20 tys. do <strong>40 tys. zł</strong>. Zniknął również wcześniejszy ustawowy limit 90 dni realizacji zadania.</p><p>Nie oznacza to oczywiście, że organizator tegorocznego biegu otrzyma maksymalną kwotę ani że otrzyma dotację w ogóle. W opublikowanym 16 września ogłoszeniu BIP nie ma jeszcze informacji o ostatecznej decyzji burmistrza dotyczącej dofinansowania IX edycji.</p><p>Dla porównania – rok wcześniej podobna procedura dotycząca VIII Biegu zakończyła się przyznaniem stowarzyszeniu <strong>5 tys. zł dotacji</strong>. Wówczas po okresie publikacji oferty poinformowano również, że nie wpłynęły do niej uwagi.</p><p>Tegorocznej decyzji nie należy jednak przesądzać na podstawie poprzedniego roku.</p><h2>Dziewięć edycji i nadal ten sam prosty pomysł</h2><p>Nie każda lokalna impreza musi rosnąć do rozmiarów masowego wydarzenia, żeby była potrzebna.</p><p>W Niewiadowie jest szkoła, kawałek asfaltowej trasy, kilkudziesięciu wolontariuszy i organizatorów, grupa dzieci czekających na swój pierwszy medal oraz dorośli, którzy przez dziesięć kilometrów będą walczyć albo z rywalami, albo – częściej – z własnym czasem.</p><p>Po dziewięciu edycjach trudno mówić już o eksperymencie.</p><p><strong>„Razem po zdrowie” staje się jedną z tych lokalnych tradycji, które nie potrzebują wielkiej sceny. Wystarczy linia startu. I ludzie, którzy kolejny raz chcą na niej stanąć.</strong></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Arena Lodowa z kalendarzem na sezon 2026/2027. Tomaszów szykuje miesiące łyżwiarskiej rywalizacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56651,arena-lodowa-z-kalendarzem-na-sezon-2026-2027-tomaszow-szykuje-miesiace-lyzwiarskiej-rywalizacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56651,arena-lodowa-z-kalendarzem-na-sezon-2026-2027-tomaszow-szykuje-miesiace-lyzwiarskiej-rywalizacji</guid>
            <pubDate>Wed, 16 Sep 2026 18:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-arena-lodowa-z-kalendarzem-na-sezon-2026-2027-tomaszow-szykuje-miesiace-lyzwiarskiej-rywalizacji-1789577227.png</url>
                        <title>Arena Lodowa z kalendarzem na sezon 2026/2027. Tomaszów szykuje miesiące łyżwiarskiej rywalizacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56651,arena-lodowa-z-kalendarzem-na-sezon-2026-2027-tomaszow-szykuje-miesiace-lyzwiarskiej-rywalizacji</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Sportu ogłosiło harmonogram sezonu łyżwiarskiego 2026/2027 w Arenie Lodowej. W planie są mistrzostwa Polski, Puchary Polski oraz zawody dla dzieci, juniorów i kategorii masters.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sezon, który zacznie się już w październiku</h2><p>Jesień w Tomaszowie Mazowieckim znów ma upłynąć pod znakiem sportów lodowych. Tomaszowskie Centrum Sportu przedstawiło kalendarz wydarzeń na sezon 2026/2027, który przez kilka miesięcy ma wypełnić Arenę Lodową rywalizacją zawodników z różnych kategorii wiekowych i na różnych poziomach zaawansowania.</p><p>Program otworzą zaplanowane na 10 i 11 października 2026 roku zawody inaugurujące sezon pod hasłem <strong>„Jeden lód-jedna pasja”</strong>. Już kilkanaście dni później, od 22 do 25 października, w Tomaszowie mają odbyć się Mistrzostwa Polski na dystansach. To początek intensywnego cyklu, który ma potrwać aż do połowy marca 2027 roku.</p><h2>Mistrzostwa, puchary i starty młodych zawodników</h2><p>W opublikowanym harmonogramie znalazły się zarówno imprezy o najwyższej krajowej randze, jak i zawody ważne dla rozwoju młodszych grup szkoleniowych. Na listopad zaplanowano Puchar Polski w łyżwiarstwie szybkim, a w grudniu Mistrzostwa Polski w wieloboju. W styczniu i lutym Arena Lodowa ma być miejscem rywalizacji dzieci, juniorów i młodzików.</p><p>Według przedstawionego planu 16 i 17 stycznia 2027 roku odbędzie się jedna z edycji Ogólnopolskich Zawodów Dzieci, a 23 i 24 stycznia rozegrany zostanie <strong>PGE Puchar Polski</strong>. Bardzo intensywnie zapowiada się końcówka stycznia, bo na 30 i 31 stycznia wpisano zarówno Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży w sportach zimowych w dyscyplinie łyżwiarstwo szybkie, jak i Mistrzostwa Polski Juniorów.</p><p>W lutym kalendarz przewiduje Mistrzostwa Polski Młodzików w dniach 12–14 lutego oraz finał Ogólnopolskich Zawodów Dzieci 20 i 21 lutego. Z kolei początek marca ma należeć do finału PGE Pucharu Polski oraz kategorii masters. Sezon zakończyć ma marcowy <strong>Eagle Race</strong>, zaplanowany na 13 i 14 marca 2027 roku.</p><h2>Co ten kalendarz oznacza dla Tomaszowa</h2><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego taki harmonogram to nie tylko sportowa rozpiska. To także potwierdzenie, że Arena Lodowa pozostaje jednym z najważniejszych miejsc łyżwiarstwa szybkiego w kraju. Regularna obecność mistrzostw Polski, zawodów pucharowych i imprez młodzieżowych wzmacnia pozycję miasta na krajowej mapie sportów zimowych.</p><p>Znaczenie mają również sprawy bardziej przyziemne, ale dla mieszkańców bardzo konkretne. Każde większe zawody to większy ruch wokół obiektu, obecność zawodników, trenerów i rodzin, a więc także impuls dla lokalnych usług. Dla kibiców to z kolei kilka miesięcy okazji do oglądania rywalizacji na wysokim poziomie bez wyjazdu z miasta.</p><p>Nie bez znaczenia jest też wymiar szkoleniowy. Obecność zawodów dzieci, młodzików, juniorów i masters pokazuje, że sezon nie będzie zarezerwowany wyłącznie dla elity. To ważny sygnał dla lokalnego środowiska sportowego: tomaszowski tor ma służyć zarówno największym imprezom, jak i kolejnym pokoleniom zawodników.</p><h2>Pełny harmonogram wydarzeń</h2><p>Według informacji podanych przez Tomaszowskie Centrum Sportu, kalendarz sezonu 2026/2027 obejmuje następujące wydarzenia:&nbsp;</p><p>10–11 października 2026 roku – zawody otwarcia sezonu łyżwiarskiego „Jeden lód-jedna pasja”;&nbsp;</p><p>22–25 października 2026 roku – Mistrzostwa Polski na dystansach;&nbsp;</p><p>7–8 listopada 2026 roku – Puchar Polski w łyżwiarstwie szybkim;&nbsp;</p><p>19–20 grudnia 2026 roku – Mistrzostwa Polski w Wieloboju;&nbsp;</p><p>16–17 stycznia 2027 roku – Ogólnopolskie Zawody Dzieci; 2</p><p>3–24 stycznia 2027 roku – PGE Puchar Polski;&nbsp;</p><p>30–31 stycznia 2027 roku – Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w sportach zimowych w dyscyplinie łyżwiarstwo szybkie;&nbsp;</p><p>30–31 stycznia 2027 roku – Mistrzostwa Polski Juniorów;&nbsp;</p><p>12–14 lutego 2027 roku – Mistrzostwa Polski Młodzików;&nbsp;</p><p>20–21 lutego 2027 roku – finał Ogólnopolskich Zawodów Dzieci;&nbsp;</p><p>6–7 marca 2027 roku – PGE Puchar Polski Finał plus Masters;&nbsp;</p><p>13–14 marca 2027 roku – Eagle Race.</p><p>Organizatorzy zapowiadają, że szczegółowe programy poszczególnych zawodów i informacje organizacyjne mają być publikowane na bieżąco. Dla mieszkańców i kibiców oznacza to jedno: lodowy sezon w Tomaszowie został rozpisany niemal tydzień po tygodniu, a Arena Lodowa znów ma być jednym z najważniejszych sportowych adresów miasta.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew postawił się Legii. Remis w Warszawie na debiut Mateusza Stolarskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56606,widzew-postawil-sie-legii-remis-w-warszawie-na-debiut-mateusza-stolarskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56606,widzew-postawil-sie-legii-remis-w-warszawie-na-debiut-mateusza-stolarskiego</guid>
            <pubDate>Sun, 13 Sep 2026 23:33:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-postawil-sie-legii-remis-w-warszawie-na-debiut-mateusza-stolarskiego-1789335387.png</url>
                        <title>Widzew postawił się Legii. Remis w Warszawie na debiut Mateusza Stolarskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56606,widzew-postawil-sie-legii-remis-w-warszawie-na-debiut-mateusza-stolarskiego</link>
                    </image><description>Widzew Łódź wywiózł punkt z Łazienkowskiej. W pierwszym meczu pod wodzą Mateusza Stolarskiego łodzianie zremisowali z niepokonaną w tym sezonie Legią Warszawa 1:1. Oba gole padły w odstępie zaledwie dwóch minut, a Widzew miał okazje, by pokusić się nawet o pełną pulę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Remis w debiucie Mateusza Stolarskiego</strong> – Widzew Łódź zremisował na wyjeździe z Legią Warszawa 1:1 w pierwszym spotkaniu pod wodzą nowego szkoleniowca [95320767].</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Błyskawiczna odpowiedź łodzian</strong> – Legia objęła prowadzenie po rzucie wolnym Rafała Augustyniaka i niefortunnej interwencji Bartłomieja Drągowskiego, jednak Widzew wyrównał już dwie minuty później po akcji duetu Fornalczyk-Świderski i samobójczym trafieniu Kamila Piątkowskiego.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Sytuacja w tabeli po 8. kolejkach</strong> – bliski szczęścia był również Fran Alvarez, który uderzył w słupek. Po tym remisie Widzew ma na koncie osiem punktów i plasuje się na 11. pozycji w Ekstraklasie [95320767].</li>    </ul></div><p><strong>Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:1 (1:1)</strong><br>Bramki: 1:0 Rafał Augustyniak (19), 1:1 Kamil Piątkowski (21 – samobójcza)<br>Widzów: 27 098</p><p>Dla Widzewa był to początek nowego rozdziału. Po zwolnieniu Aleksandara Vukovicia drużynę po raz pierwszy poprowadził Mateusz Stolarski, znany wcześniej z pracy w Motorze Lublin.</p><p>Debiut przypadł od razu na jedno z najbardziej prestiżowych spotkań sezonu – wyjazd na Łazienkowską i starcie z Legią, która przed niedzielnym meczem nie zaznała jeszcze w lidze smaku porażki.</p><p>Historia też nie przemawiała za łodzianami. Ostatni raz Widzew wygrał ligowe spotkanie z Legią w Warszawie w 1997 roku.</p><h3>Dwie minuty, dwa gole</h3><p>Widzew od początku próbował grać odważnie. Już w 10. minucie Mariusz Fornalczyk przedarł się lewą stroną i dośrodkował w pole karne, jednak Otto Hindrich nie dał się zaskoczyć.</p><p>W 19. minucie prowadzenie objęła Legia.</p><p>Rafał Augustyniak uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego. Bartłomiej Drągowski źle ocenił tor lotu piłki i gospodarze mogli rozpocząć świętowanie.</p><p>Tyle że trwało ono bardzo krótko.</p><p>Zaledwie dwie minuty później Widzew odpowiedział. Fornalczyk dośrodkował z prawego skrzydła, Karol Świderski uderzył bez przyjęcia, a piłka odbiła się od pleców Kamila Piątkowskiego i wpadła do siatki. Gol został zapisany jako samobójcze trafienie obrońcy Legii.</p><p>I nagle to Widzew mógł przejąć mecz.</p><p>Fran Alvarez trafił w słupek. Legia odpowiedziała poprzeczką Augustyniaka. Swoje okazje mieli również Emil Kornvig i Świderski.</p><p>Do przerwy na tablicy wyników pozostawało 1:1, ale spotkanie miało znacznie więcej temperatury, niż sugerował rezultat.</p><h3>Widzew nie schował się za podwójną gardą</h3><p>Po zmianie stron Legia próbowała mocniej nacisnąć. Drągowski i łódzka defensywa kilka razy musieli interweniować, jednak Widzew nie ograniczał się wyłącznie do obrony.</p><p>Fornalczyk ponownie próbował szczęścia, Alvarez oddał groźny strzał, który na linii bramkowej zatrzymał Augustyniak, a po jednej z kontr Stipe Biuk szukał podaniem zamykającego akcję Fornalczyka.</p><p>Gospodarze również mieli swoje momenty. Jan Kuchta uderzał głową, a po jednej ze stałych fragmentów gry Hindrich musiał ratować Legię, gdy piłka odbita od Pawła Wszołka zmierzała w stronę bramki.</p><p>Żadna ze stron nie znalazła jednak sposobu na decydujące trafienie.</p><h3>Gorąco do ostatniego gwizdka</h3><p>Emocji nie zabrakło nawet w doliczonym czasie gry. Po faulu Antoniego Klukowskiego na Rubenie Vinagre doszło do przepychanki z udziałem zawodników obu drużyn, także rezerwowych.</p><p>Sędzia Patryk Gryckiewicz ukarał żółtymi kartkami piłkarzy, od których rozpoczęło się zamieszanie.</p><p>Chwilę później spotkanie dobiegło końca.</p><p><strong>Legia – Widzew 1:1.</strong></p><p>Dla Mateusza Stolarskiego był to zatem debiut bez zwycięstwa, ale także bez porażki – i to na jednym z najtrudniejszych stadionów w lidze.</p><p>Widzew pokazał przy tym coś, czego jego kibice w kolejnych tygodniach będą oczekiwali najbardziej: odwagę.</p><p>Łodzianie nie przyjechali do Warszawy wyłącznie po to, by ustawić autobus przed własnym polem karnym i liczyć kolejne minuty. Były szybkie ataki, próby wysokiego pressingu i momenty, w których to Legia znajdowała się pod presją.</p><h3>Widzew ma osiem punktów</h3><p>Po ośmiu kolejkach Legia ma 16 punktów i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Liderem pozostaje Górnik Zabrze z dorobkiem 18 punktów.</p><p>Widzew zgromadził osiem punktów i plasuje się na 11. miejscu.</p><p>W następnej kolejce łodzianie podejmą Wieczystą Kraków. Legię czeka natomiast wyjazdowe spotkanie z Jagiellonią Białystok.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów z medalami i rekordami po mityngu w Piotrkowie Trybunalskim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56600,lechia-tomaszow-z-medalami-i-rekordami-po-mityngu-w-piotrkowie-trybunalskim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56600,lechia-tomaszow-z-medalami-i-rekordami-po-mityngu-w-piotrkowie-trybunalskim</guid>
            <pubDate>Sun, 13 Sep 2026 12:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-z-medalami-i-rekordami-po-mityngu-w-piotrkowie-trybunalskim-1789301750.jpg</url>
                        <title>Lechia Tomaszów z medalami i rekordami po mityngu w Piotrkowie Trybunalskim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56600,lechia-tomaszow-z-medalami-i-rekordami-po-mityngu-w-piotrkowie-trybunalskim</link>
                    </image><description>Młodzi lekkoatleci Lechii Tomaszów Mazowiecki zaliczyli bardzo udany występ podczas Mityngu Polanik w Piotrkowie Trybunalskim. Były zwycięstwa, rekordy życiowe, debiuty i wyniki, które pokazują rosnący potencjał tomaszowskiej grupy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udany start młodych lekkoatletów</h2><p>Zawodnicy Klubu Lekkoatletycznego Lechia Tomaszów Mazowiecki wrócili z Mityngu Polanik w Piotrkowie Trybunalskim z pokaźnym dorobkiem. Występ tomaszowskiej ekipy przyniósł <strong>medale, rekordy życiowe i cenne doświadczenie</strong>, a szczególnie istotne jest to, że część zawodników sprawdzała się także w nowych konkurencjach.</p><p>Takie zawody są ważnym sprawdzianem nie tylko formy, ale również odporności psychicznej i sportowej dojrzałości. W przypadku młodych lekkoatletów z Tomaszowa Mazowieckiego widać, że regularna praca przekłada się na coraz lepsze wyniki i coraz śmielsze wejście do rywalizacji na wyższym poziomie.</p><h2>Medale, zwycięstwa i wartościowe wyniki</h2><p>Jednym z bohaterów zawodów był <strong>Adam Robak</strong>, który zajął 1. miejsce w biegu na 100 metrów w kategorii U12. Dodatkowo w skoku w dal uzyskał 4,54 metra, co dało mu 6. miejsce w krajowych tabelach U12. To wynik, który wykracza poza jednorazowy sukces i może być sygnałem dużych możliwości na dalszym etapie sezonu.</p><p>Bardzo mocno zaprezentował się również <strong>Max Malec</strong>. Zawodnik zwyciężył w skoku wzwyż oraz w pchnięciu kulą, a oba rezultaty były rekordami życiowymi. Do tego dołożył 4. miejsce w rzucie oszczepem, także z najlepszym wynikiem w karierze. Taki występ pokazuje dużą wszechstronność i stabilny rozwój.</p><p>Na podium stanęła także <strong>Maja Czajka</strong>, która zajęła 3. miejsce w skoku w dal w kategorii U16. Wysokie 5. miejsce w biegu na 100 metrów U12, również z rekordem życiowym, wywalczyła <strong>Natalia Hendzlik</strong>. To kolejne rezultaty, które wzmacniają obraz udanego występu całej drużyny.</p><h2>Debiuty i doświadczenie, które może zaprocentować</h2><p>Wyniki tomaszowskich zawodników nie ograniczały się wyłącznie do miejsc medalowych. <strong>Oliwia Hendzlik</strong> była 13. na 60 metrów w kategorii U8. <strong>Hanna Wójcik</strong> zajęła 6. miejsce w debiucie na 400 metrów, a <strong>Iga Banaszczyk</strong> ukończyła ten sam dystans na 11. pozycji. Dla młodych zawodniczek były to ważne starty budujące obycie z rywalizacją.</p><p>Na uwagę zasługuje także występ <strong>Zofii Świderek</strong>, która zadebiutowała na 100 metrów, kończąc bieg na 13. miejscu, a w pchnięciu kulą uplasowała się na 16. pozycji. <strong>Julia Galach</strong> zajęła 23. miejsce w debiucie na 100 metrów U14, natomiast <strong>Ewa Pazura</strong> była 36. w skoku w dal U12. Choć te lokaty nie przyniosły medali, stanowią ważny etap sportowego rozwoju.</p><p>W lekkiej atletyce młodzieżowej równie ważne jak miejsca są postęp, odwaga w podejmowaniu nowych wyzwań i systematyczność. Właśnie te elementy wyraźnie wybrzmiewają po starcie Lechii. Dla części zawodników był to pierwszy kontakt z nowymi konkurencjami, a zdobyte doświadczenie może okazać się bezcenne w kolejnych tygodniach.</p><h2>Tomaszowski sport rośnie w siłę</h2><p>Udany występ w Piotrkowie Trybunalskim potwierdza, że w Tomaszowie Mazowieckim rośnie grupa młodych lekkoatletów, którzy potrafią skutecznie rywalizować i poprawiać własne osiągnięcia. Medale cieszą, ale równie ważne są życiówki i konsekwencja w budowaniu formy. To one najczęściej zapowiadają kolejne dobre starty.</p><p>Z perspektywy lokalnego sportu takie wiadomości mają szczególne znaczenie. Pokazują, że szkolenie młodzieży przynosi konkretne efekty, a klubowa praca daje podstawy do optymizmu. Po tym występie apetyt na następne sukcesy wśród zawodników i trenerów z pewnością może być jeszcze większy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia zaczęła ligę od porażki. W Siedlcach nie brakowało walki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56595,lechia-zaczela-lige-od-porazki-w-siedlcach-nie-brakowalo-walki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56595,lechia-zaczela-lige-od-porazki-w-siedlcach-nie-brakowalo-walki</guid>
            <pubDate>Sun, 13 Sep 2026 10:20:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-zaczela-lige-od-porazki-w-siedlcach-nie-brakowalo-walki-1789287754.jpg</url>
                        <title>Lechia zaczęła ligę od porażki. W Siedlcach nie brakowało walki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56595,lechia-zaczela-lige-od-porazki-w-siedlcach-nie-brakowalo-walki</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki zainaugurowała sezon TAURON 1. Ligi wyjazdowym meczem z KPS Siedlce. Choć wynik 0:3 nie dał punktów, spotkanie pokazało momenty dobrej gry i charakter tomaszowskiego zespołu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nieudana inauguracja, ale z wyraźnymi sygnałami walki</h2><p>Siatkarze <strong>Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong> rozpoczęli nowy sezon <strong>TAURON 1. Ligi</strong> od wyjazdowego spotkania z KPS Siedlce. Gospodarze wygrali 3:0, jednak sam wynik nie oddaje w pełni przebiegu meczu. Tomaszowianie mieli swoje dobre fragmenty, potrafili narzucić rywalowi presję i do końca walczyli o odwrócenie losów zwłaszcza pierwszego oraz trzeciego seta.</p><p>Dla zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego był to pierwszy ligowy sprawdzian, a takie otwarcia sezonu często pokazują nie tylko aktualną formę, ale również obszary wymagające szybkiej poprawy. W piątkowym meczu było widać zarówno potencjał ofensywny Lechii, jak i momenty, w których zabrakło skuteczności w najważniejszych akcjach.</p><h2>Początek należał do Lechii, końcówki dla gospodarzy</h2><p>W pierwszym secie lepiej weszli w mecz goście. Dobrze w polu serwisowym prezentował się <strong>Jędrzej Goss</strong>, a Lechia objęła prowadzenie 6:3. Swoje akcje kończył także <strong>Mateusz Janikowski</strong>, dzięki czemu tomaszowianie mogli przez moment kontrolować przebieg partii. KPS Siedlce stopniowo jednak odrobił straty i doprowadził do wyrównanej końcówki, którą rozstrzygnął na swoją korzyść 25:23.</p><p>Druga odsłona miała już nieco inny charakter. Gospodarze szybciej zbudowali przewagę i przez większą część seta utrzymywali bezpieczny dystans. Lechia próbowała wrócić do gry, a w ataku nadal widoczny był Goss, ale tym razem zespół z Siedlec nie pozwolił sobie odebrać kontroli. Set zakończył się wynikiem 25:20.</p><p>Najwięcej emocji przyniósł trzeci set. Po wyrównanym początku KPS odskoczył nawet na 15:10 i wydawało się, że spotkanie zmierza do spokojnego finiszu gospodarzy. Lechia odpowiedziała jednak ambitnie. Tomaszowianie odrobili straty, doprowadzili do remisu 22:22, a ważną rolę odegrał wtedy <strong>Oskar Kukie</strong>, który dobrze spisywał się w polu serwisowym. O losach partii zdecydowała gra na przewagi. Ostatecznie KPS wygrał 28:26, zamykając cały mecz w trzech setach.</p><h2>Goss liderem punktowym, drużyna szuka pierwszych zdobyczy</h2><p>Najskuteczniejszym zawodnikiem Lechii był <strong>Jędrzej Goss</strong>, który zdobył <strong>16 punktów</strong>. Po stronie tomaszowskiej punktowali także Kukie, Brzostowicz, Przybyłek, Janikowski, Lizińczyk, Suski i Rodek. Skład uzupełniali między innymi Czyrek w roli libero oraz Rutkowski.</p><p>Z perspektywy lokalnych kibiców to otwarcie sezonu nie przyniosło jeszcze powodów do pełnej satysfakcji, ale dało materiał do spokojnej oceny zespołu. Lechia pokazała, że potrafi wracać do gry w trudnych momentach i nie odpuszcza nawet przy wyraźnej przewadze przeciwnika. W długim sezonie takie cechy mogą okazać się bardzo ważne.</p><p>Przed drużyną z Tomaszowa Mazowieckiego kolejne mecze i kolejne okazje do zdobycia pierwszych punktów. Na starcie rozgrywek szczególne znaczenie ma nie tylko wynik, lecz także budowanie rytmu meczowego, zgrania i pewności w decydujących fragmentach spotkań. Jeśli Lechia poprawi skuteczność w końcówkach setów, następne tygodnie mogą przynieść znacznie lepsze wiadomości dla tomaszowskich kibiców.</p><h2>Wynik meczu</h2><p><strong>KPS Siedlce – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:0</strong> (25:23, 25:20, 28:26).</p><p><strong>Lechia:</strong> Kukie (8), Suski (1), Goss (16), Janikowski (4), Brzostowicz (6), Przybyłek (6), Czyrek (libero) oraz Lizińczyk (3), Rutkowski i Rodek (3).</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzenia sportowe w skrócie – sobota, 12 września, godz. 22.00]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56590,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-12-wrzesnia-godz-22-00</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56590,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-12-wrzesnia-godz-22-00</guid>
            <pubDate>Sat, 12 Sep 2026 22:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-12-wrzesnia-godz-22-00-1789246620.png</url>
                        <title>Wydarzenia sportowe w skrócie – sobota, 12 września, godz. 22.00</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56590,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-sobota-12-wrzesnia-godz-22-00</link>
                    </image><description>Polscy siatkarze bez straty seta, Klaudia Kazimierska najlepsza na 1500 metrów w Budapeszcie, Bartosz Zmarzlik stracił prowadzenie w żużlowych mistrzostwach świata, Jakub Kiwior strzelił gola dla FC Porto, a Lando Norris wywalczył pole position przed Grand Prix Hiszpanii. Oto najważniejsze wydarzenia sportowe sobotniego wieczoru.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Siatkówka: Polska pewnie pokonała Izrael</h3><p>Polscy siatkarze wygrali z Izraelem <strong>3:0 (25:16, 25:17, 25:18)</strong> w swoim drugim spotkaniu grupy B mistrzostw Europy.</p><p>Podopieczni Nikoli Grbicia, którzy bronią tytułu, w niedzielę zmierzą się z Macedonią Północną. W innym meczu tej grupy Ukraina pokonała gospodarzy turnieju 3:1.</p><h3>Lekkoatletyka: Kazimierska najlepsza w Budapeszcie</h3><p><strong>Klaudia Kazimierska</strong> czasem <strong>3.57,55</strong> wygrała bieg na 1500 metrów podczas drugiego dnia World Athletics Ultimate Championship w Budapeszcie.</p><p>Za rekordzistką Polski finiszowała mistrzyni Europy Georgia Hunter Bell z Wielkiej Brytanii. Pierwsza edycja zawodów zakończy się w niedzielę.</p><h3>Żużel: Lambert wygrywa, Zmarzlik traci prowadzenie</h3><p>Robert Lambert triumfował w żużlowej Grand Prix Danii w Vojens, dziewiątej rundzie indywidualnych mistrzostw świata. Zawody zakończono po 20 wyścigach z powodu deszczu.</p><p><strong>Bartosz Zmarzlik zajął piąte miejsce</strong> i stracił na rzecz Brytyjczyka prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu.</p><h3>Piłka nożna: gol Kiwiora dla FC Porto</h3><p><strong>Jakub Kiwior</strong> zdobył bramkę w wyjazdowym spotkaniu FC Porto z Casa Pia, zakończonym zwycięstwem „Smoków” <strong>4:1</strong>.</p><p>W podstawowym składzie Porto wystąpił również drugi środkowy obrońca reprezentacji Polski – <strong>Jan Bednarek</strong>. FC Porto po sześciu zwycięstwach ma komplet punktów i prowadzi w tabeli portugalskiej ekstraklasy.</p><h3>Premier League: Hull zatrzymał Chelsea</h3><p>Beniaminek <strong>Hull City zremisował w Londynie z Chelsea 2:2</strong> w czwartej kolejce angielskiej Premier League i nadal pozostaje niepokonany.</p><p>Porażki nie doznał również Liverpool, jednak bezbramkowy remis z Fulham na Anfield trudno uznać za wynik satysfakcjonujący dla mistrzowskich aspiracji „The Reds”.</p><h3>Vuelta a España: Landa wygrał 20. etap</h3><p>36-letni Hiszpan <strong>Mikel Landa</strong> z ekipy Soudal Quick-Step zwyciężył na 20. etapie kolarskiego wyścigu Vuelta a España.</p><p>Prowadzenie w klasyfikacji generalnej zachował jego rodak <strong>Enric Mas</strong> z grupy Movistar.</p><h3>Liga Europy: rywale polskich klubów przegrywali</h3><p>Nieudana sobota dla przyszłych rywali polskich drużyn w Lidze Europy. <strong>Olympiakos Pireus</strong> oraz angielski <strong>Crystal Palace</strong> doznały porażek w swoich ligach.</p><p>Grecki zespół będzie rywalem Jagiellonii Białystok, natomiast Crystal Palace zmierzy się z Lechem Poznań w pierwszej kolejce fazy zasadniczej europejskich rozgrywek.</p><h3>US Open: Harrison i Skupski najlepsi w deblu</h3><p><strong>Christian Harrison i Neal Skupski</strong> triumfowali w rywalizacji deblistów podczas wielkoszlemowego US Open.</p><p>Rozstawieni z numerem piątym Amerykanin i Brytyjczyk pokonali w finale niemiecką parę Kevin Krawietz – Tim Puetz <strong>6:4, 7:6 (8-6)</strong>.</p><h3>Formuła 1: Norris ruszy z pole position</h3><p><strong>Lando Norris z McLarena</strong> wystartuje z pierwszego pola w niedzielnym Grand Prix Hiszpanii.</p><p>Brytyjczyk wygrał kwalifikacje przed Kimim Antonellim z Mercedesa, który prowadzi w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata Formuły 1.</p><h3>Tenis: mieszkanie Jastremskiej zniszczone podczas rosyjskiego ataku</h3><p>Ukraińska tenisistka <strong>Dajana Jastremska</strong> poinformowała w mediach społecznościowych, że jej mieszkanie w Odessie zostało zniszczone w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego.</p><p>– <strong>Ocalał tylko ręcznik z Rolanda Garrosa</strong> – przekazała zawodniczka.</p><p>Mogę też przygotować z tego <strong>krótszą wersję na stronę główną, sekcję „Artykuł w skrócie” oraz zapowiedź na Facebooka</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia wraca z Ząbek bez punktów. Fatalny początek przesądził o porażce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56581,lechia-wraca-z-zabek-bez-punktow-fatalny-poczatek-przesadzil-o-porazce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56581,lechia-wraca-z-zabek-bez-punktow-fatalny-poczatek-przesadzil-o-porazce</guid>
            <pubDate>Sat, 12 Sep 2026 09:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wraca-z-zabek-bez-punktow-fatalny-poczatek-przesadzil-o-porazce-1789296000.jpg</url>
                        <title>Lechia wraca z Ząbek bez punktów. Fatalny początek przesądził o porażce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56581,lechia-wraca-z-zabek-bez-punktow-fatalny-poczatek-przesadzil-o-porazce</link>
                    </image><description>Nie tak miał wyglądać wyjazd Lechii Tomaszów Mazowiecki do Ząbek. Zielono-czerwoni przegrali z miejscową Ząbkovią 2:4 w meczu 8. kolejki Betclic III ligi, grupy I. O wyniku w dużej mierze przesądziło pierwszych niespełna trzydzieści minut, podczas których gospodarze zdobyli trzy bramki. Tomaszowianie po przerwie próbowali odwrócić losy spotkania, ale strata była już zbyt duża.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Porażka Lechii Tomaszów w Ząbkach</strong> – zielono-czerwoni przegrali wyjazdowe spotkanie z Ząbkovią Ząbki 2:4.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Słaby początek i dominacja gospodarzy</strong> – o losach meczu przesądziła pierwsza połowa, w której rywale już po 26 minutach prowadzili 3:0, a po przerwie podwyższyli na 4:0.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Ambitna pogoni w drugiej połowie</strong> – tomaszowianie nie poddali się i dzięki bramkom Kacpra Popławskiego oraz Łukasza Racisa zdołali znacznie zmniejszyć rozmiary przegranej.</li>    </ul></div><h3>Ząbkovia Ząbki – Lechia Tomaszów Mazowiecki 4:2 (3:0)</h3><p><strong>Bramki:</strong> Julian Świątek 12' (karny), Kacper Koterwas 21', Maciej Jankowski 26', 50' – Kacper Popławski 72', Łukasz Racis 90+1'.</p><h3>Koszmarny początek Lechii</h3><p>Od pierwszych minut spotkanie nie układało się po myśli tomaszowian. Już w 2. minucie groźnie zrobiło się pod bramką Antoniego Pawełkiewicza, kiedy piłka trafiła pod nogi Juliana Świątka. Jego strzał zablokował jednak Krystian Kolasa.</p><p>Chwilę później Lechia otrzymała pierwszy poważny cios. W 4. minucie urazu doznał Filip Becht i nie był w stanie kontynuować gry. Zastąpił go Maksym Rosiński.</p><p>W 6. minucie Pawełkiewicz musiał ratować zespół po uderzeniu Macieja Jankowskiego. Sześć minut później był już bezradny. Arbiter dopatrzył się przewinienia w polu karnym Lechii i wskazał na jedenasty metr. Julian Świątek pewnie wykorzystał rzut karny i gospodarze objęli prowadzenie.</p><p>Lechia mogła odpowiedzieć niemal natychmiast. Marcin Pieńkowski uruchomił Daniela Chwałowskiego, ale bramkarz Ząbkovii zdołał odbić piłkę na rzut rożny.</p><p>Niewykorzystana okazja szybko się zemściła.</p><p>W 21. minucie gospodarze wyprowadzili kontratak, który skutecznym uderzeniem zakończył Kacper Koterwas. Pięć minut później było już 3:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Maciej Jankowski.</p><p>Pierwsza połowa okazała się dla tomaszowian wyjątkowo bolesna.</p><h3>Po przerwie jeszcze jeden cios</h3><p>Trener Lechii próbował odmienić obraz gry zmianami. Na drugą połowę wyszli Bartłomiej Chyb i Kacper Popławski.</p><p>Początek ponownie należał jednak do gospodarzy. W 47. minucie Pawełkiewicz uratował Lechię przed utratą kolejnego gola, ale trzy minuty później Ząbkovia wykorzystała błąd tomaszowskiej defensywy. Po kilku szybkich podaniach Maciej Jankowski po raz drugi tego dnia trafił do siatki.</p><p>Na tablicy wyników pojawiło się 4:0.</p><p>Wydawało się, że mecz został rozstrzygnięty. Lechia nie zamierzała jednak wywieszać białej flagi.</p><h3>Lechia walczyła do końca</h3><p>W 59. minucie groźnie uderzał Łukasz Racis, ale bramkarz Ząbkovii odbił piłkę na rzut rożny.</p><p>Wreszcie w 72. minucie zielono-czerwoni dopięli swego. Po błędzie gospodarzy futbolówkę przed polem karnym przejął Kacper Popławski i precyzyjnym strzałem pokonał Jana Jankiewicza.</p><p>Sześć minut później Popławski ponownie znalazł się w dobrej sytuacji, lecz tym razem górą był bramkarz gospodarzy.</p><p>Lechiści do końca próbowali zmniejszyć rozmiary porażki. Udało się już w doliczonym czasie gry. Bartłomiej Chyb zagrał piłkę przed bramkę, a najwyżej wyskoczył Łukasz Racis. Napastnik Lechii uderzeniem głową zdobył drugą bramkę dla tomaszowian.</p><p>Na więcej zabrakło już czasu.</p><p>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała w Ząbkach 2:4. Ambitna druga połowa pozwoliła zmniejszyć rozmiary porażki, ale nie była w stanie zatrzeć skutków fatalnych pierwszych minut spotkania.</p><h3>Lechia Tomaszów Mazowiecki</h3><p>Antoni Pawełkiewicz – Krystian Kolasa, Marcin Orzechowski (46. Bartłomiej Chyb), Bartosz Winkler, Filip Becht (4. Maksym Rosiński) – Miłosz Pawlusiński, Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (46. Kacper Popławski), Marcin Pieńkowski (79. Wiktor Kowalczyk) – Łukasz Racis, Bartosz Bogus (70. Maksymilian Bogusławski).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Konrad Śliwka, Kacper Koterwas (Ząbkovia) – Daniel Chwałowski, Bartłomiej Chyb, Marcin Pieńkowski (Lechia).</p><p><strong>Sędzia:</strong> Michał Chmarycz (Jonkowo).</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Mateusz Stolarski nowym trenerem Widzewa Łódź. Debiut już przeciwko Legii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56579,mateusz-stolarski-nowym-trenerem-widzewa-lodz-debiut-juz-przeciwko-legii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56579,mateusz-stolarski-nowym-trenerem-widzewa-lodz-debiut-juz-przeciwko-legii</guid>
            <pubDate>Fri, 11 Sep 2026 22:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mateusz-stolarski-nowym-trenerem-widzewa-lodz-debiut-juz-przeciwko-legii-1789159437.png</url>
                        <title>Mateusz Stolarski nowym trenerem Widzewa Łódź. Debiut już przeciwko Legii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56579,mateusz-stolarski-nowym-trenerem-widzewa-lodz-debiut-juz-przeciwko-legii</link>
                    </image><description>Widzew Łódź ma nowego szkoleniowca. Klub poprowadzi Mateusz Stolarski, który podpisał umowę do końca sezonu 2027/28 z opcją przedłużenia i już w najbliższym meczu ma zadebiutować na ławce trenerskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowy rozdział w łódzkim klubie</h2><p>Widzew Łódź ogłosił zmianę na stanowisku pierwszego trenera. Nowym szkoleniowcem został <strong>Mateusz Stolarski</strong>, 33-letni trener, który podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28. Umowa zawiera również opcję przedłużenia o kolejne dwa lata, co pokazuje, że klub myśli o tej współpracy w perspektywie dłuższej niż tylko najbliższe miesiące.</p><p>Debiut nowego trenera ma nastąpić już w niedzielnym spotkaniu przeciwko Legii Warszawa. To od razu stawia Stolarskiego w centrum uwagi, bo wejście do zespołu następuje w momencie wymagającym nie tylko szybkiego uporządkowania spraw sportowych, ale też nadania drużynie wyraźnego kierunku.</p><h2>Kim jest Mateusz Stolarski</h2><p>Nowy trener Widzewa dał się szerzej poznać kibicom piłkarskim przede wszystkim podczas pracy w Motorze Lublin. To właśnie tam zbudował swoją pozycję jako szkoleniowiec potrafiący nie tylko rozwijać zespół, ale również osiągać konkretne wyniki. Najważniejszym sukcesem było wprowadzenie drużyny do ekstraklasy, a następnie zakończenie rozgrywek na siódmym miejscu.</p><p>Taki dorobek sprawia, że nominacja Stolarskiego nie jest ruchem przypadkowym. To trener młody, ale mający już doświadczenie w pracy pod presją wyniku i oczekiwań. W przypadku klubu o takiej marce jak Widzew znaczenie ma nie tylko warsztat szkoleniowy, lecz także umiejętność funkcjonowania w otoczeniu dużych emocji i wysokich ambicji.</p><h2>Stabilizacja, potencjał i oczekiwania</h2><p>W wypowiedzi po objęciu stanowiska Mateusz Stolarski podkreślił, że przy podejmowaniu decyzji nie kierował się wyłącznie nazwą klubu. Zwrócił uwagę na <strong>organizację, możliwości i potencjał</strong>, które dostrzega w Widzewie. To ważny sygnał, bo sugeruje, że nowy trener patrzy na swoją rolę szerzej niż tylko przez pryzmat bieżących wyników.</p><p>Stolarski zapowiedział również walkę o stabilizację dla sztabu, drużyny i całego klubu. W realiach polskiej piłki to deklaracja istotna, ponieważ częste zmiany i presja natychmiastowego sukcesu nierzadko utrudniają budowanie trwałych fundamentów. Jeśli te zapowiedzi przełożą się na codzienną pracę zespołu, Widzew może zyskać nie tylko nowego trenera, ale też bardziej uporządkowaną sportową tożsamość.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia jedzie do Ząbek. W piątek walka o punkty z niepokonaną u siebie Ząbkovią]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56562,lechia-jedzie-do-zabek-w-piatek-walka-o-punkty-z-niepokonana-u-siebie-zabkovia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56562,lechia-jedzie-do-zabek-w-piatek-walka-o-punkty-z-niepokonana-u-siebie-zabkovia</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 18:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-jedzie-do-zabek-w-piatek-walka-o-punkty-z-niepokonana-u-siebie-zabkovia-1789058383.png</url>
                        <title>Lechia jedzie do Ząbek. W piątek walka o punkty z niepokonaną u siebie Ząbkovią</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56562,lechia-jedzie-do-zabek-w-piatek-walka-o-punkty-z-niepokonana-u-siebie-zabkovia</link>
                    </image><description>Nie ma czasu na rozpamiętywanie ostatniej porażki. W piątek, 11 września, piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki ponownie wybiegną na boisko. W meczu 8. kolejki Betclic III ligi, grupy I zielono-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Ząbkovią Ząbki. Obie drużyny po siedmiu kolejkach mają po 10 punktów, więc stawką spotkania będzie nie tylko prestiż, ale również możliwość wykonania wyraźnego kroku w górę bardzo wyrównanej tabeli.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wyjazdowe starcie Lechii w piątek</strong> – tomaszowski zespół zmierzy się na wyjeździe z Ząbkovią Ząbki o godzinie 16:30.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Identyczny bilans obu drużyn w tabeli</strong> – po siedmiu kolejkach oba zespoły zgromadziły po 10 punktów, notując dokładnie po 3 zwycięstwa, 1 remis i 3 porażki.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Twierdza w Ząbkach niezdobyta</strong> – gospodarze piątkowego meczu nie przegrali jeszcze w tym sezonie na własnym stadionie (2 wygrane i 1 remis).</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Trzeci ligowy pojedynek w XXI wieku</strong> – dotychczasowy bilans bezpośrednich spotkań jest idealnie remisowy (po jednej wygranej 2:1 i bramki 3:3), co daje Lechii szansę na historyczne, pierwsze zwycięstwo w Ząbkach.</li>    </ul></div><p><strong>Ząbkovia Ząbki – Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong><br><strong>11 września, piątek, godz. 16:30</strong><br><strong>MOSiR w Ząbkach, ul. Słowackiego 21</strong></p><p>Dla podopiecznych Bartosza Grzelaka będzie to okazja do szybkiej odpowiedzi po nieudanym spotkaniu z KS CK Troszyn. W poprzedniej kolejce tomaszowianie przegrali przed własną publicznością 0:2. Po siedmiu meczach sezonu Lechia ma na koncie trzy zwycięstwa, jeden remis i trzy porażki, a jej bilans bramkowy wynosi 15:14.&nbsp;</p><p>Piątkowy rywal ma dokładnie taki sam dorobek punktowy – 10 punktów po siedmiu kolejkach. I jeśli przed czymś szczególnie trzeba przestrzec tomaszowian, to przed grą Ząbkovii na własnym stadionie.</p><h3>Twierdza przy Słowackiego</h3><p>Ząbkovia rozpoczęła sezon fatalnie – od wyjazdowej porażki aż 0:5 z Olimpią Zambrów. Później przyszło jednak zwycięstwo 1:0 z Widzewem II Łódź, porażka 2:3 z Mazovią Mińsk Mazowiecki, remis 1:1 z Wigrami Suwałki, efektowna wygrana 4:0 w Sieradzu z Wartą oraz zwycięstwo 2:1 z Pelikanem Łowicz. W ostatniej kolejce zespół z Ząbek przegrał na wyjeździe 0:2 z liderującym KTS Weszło Warszawa.</p><p>Na własnym stadionie Ząbkovia pozostaje jednak w tym sezonie <strong>niepokonana</strong>. W trzech domowych spotkaniach zdobyła siedem punktów: pokonała Widzew II i Pelikana, a z Wigrami podzieliła się punktami.</p><p>To właśnie ta seria będzie jednym z najciekawszych motywów piątkowego spotkania.</p><h3>Klub z niemal stuletnią historią</h3><p>Historia futbolu w Ząbkach sięga 1927 roku. Nie zachowały się dokumenty pozwalające wskazać dokładny dzień powstania klubu, ale istnieje protokół z zebrania sprawozdawczego z jesieni 1927 roku, potwierdzający, że Ząbkovia rozgrywała już wtedy mecze. Jej prezesem, a prawdopodobnie także jednym z założycieli, był Eugeniusz Piotrowski.&nbsp;</p><p>Po wojnie klub został reaktywowany. Przez dziesięciolecia występował przede wszystkim w niższych klasach rozgrywkowych, aż w 1994 roku zmienił nazwę na Dolcan Sport S.A. Ząbki.</p><p>To właśnie jako Dolcan klub odnosił największe sukcesy. Zespół dwukrotnie występował na drugim poziomie rozgrywek w sezonach 1996/97 i 2000/01, a później przez dziesięć kolejnych lat grał na zapleczu Ekstraklasy. Stadion przy ul. Słowackiego został w tym okresie rozbudowany i przystosowany do wymogów profesjonalnych rozgrywek. Po wycofaniu drużyny rozpoczęła się odbudowa seniorskiej piłki w Ząbkach od IV ligi i powrót do historycznej nazwy Ząbkovia.</p><h3>Po jednym zwycięstwie. Bramki 3:3</h3><p>Piątkowe spotkanie będzie <strong>trzecim ligowym pojedynkiem Lechii i Ząbkovii w XXI wieku i drugim rozegranym w Ząbkach</strong>.</p><p>Pierwszy odbył się 4 października 2025 roku. Lechia prowadziła wówczas po bramce Marcina Pieńkowskiego, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Paweł Czułowski. W 56. minucie zwycięstwo gospodarzy 2:1 zapewnił Stanisław Muniak.</p><p>Rewanż rozegrano 25 kwietnia 2026 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Tym razem role się odwróciły. Lechia zwyciężyła 2:1, a gole dla zielono-czerwonych zdobyli Bartosz Bogus i Marcin Pieńkowski. Trafienie dla Ząbkovii zanotował Kacper Kalisz.&nbsp;</p><p>Bilans jest więc idealnie równy: <strong>jedno zwycięstwo Lechii, jedno Ząbkovii, żadnego remisu i bramki 3:3</strong>.</p><p>Piątek napisze trzeci rozdział tej krótkiej, ale jak dotąd niezwykle wyrównanej historii.</p><h3>Lechia chce wrócić na zwycięską ścieżkę</h3><p>Tomaszowianie pokazali już w tym sezonie, że potrafią punktować poza własnym stadionem. Wygrali 3:2 z Mławianką Mława i zremisowali 1:1 z rezerwami Jagiellonii Białystok. Teraz zadanie będzie jednak trudne – gospodarze przy Słowackiego punktów jeszcze nie oddali w komplecie.</p><p>Obie drużyny przystąpią do meczu z identycznym dorobkiem: po 10 punktów i bilansem trzech zwycięstw, jednego remisu oraz trzech porażek. Różnica jest więc minimalna, a piątkowy pojedynek może zdecydować, kto po ósmej kolejce znajdzie się w górnej części niezwykle ciasnej ligowej stawki.</p><p>Sędzią głównym spotkania będzie <strong>Michał Chmarycz z Jonkowa</strong>, a na liniach pomagać mu będą <strong>Robert Zielonka i Wojciech Sordyl</strong>.</p><p>Pierwszy gwizdek na stadionie MOSiR w Ząbkach zabrzmi <strong>w piątek, 11 września, o godz. 16:30</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew bez trenera przed klasykiem. Aleksandar Vuković odsunięty od prowadzenia drużyny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56561,widzew-bez-trenera-przed-klasykiem-aleksandar-vukovic-odsuniety-od-prowadzenia-druzyny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56561,widzew-bez-trenera-przed-klasykiem-aleksandar-vukovic-odsuniety-od-prowadzenia-druzyny</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 18:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-bez-trenera-przed-klasykiem-aleksandar-vukovic-odsuniety-od-prowadzenia-druzyny-1789056370.png</url>
                        <title>Widzew bez trenera przed klasykiem. Aleksandar Vuković odsunięty od prowadzenia drużyny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56561,widzew-bez-trenera-przed-klasykiem-aleksandar-vukovic-odsuniety-od-prowadzenia-druzyny</link>
                    </image><description>Trenerskie trzęsienie ziemi przy al. Piłsudskiego. Aleksandar Vuković został odsunięty od pełnienia funkcji pierwszego trenera Widzewa Łódź. Decyzja zapadła zaledwie kilka dni przed jednym z najbardziej elektryzujących spotkań sezonu – wyjazdowym klasykiem z Legią Warszawa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Aleksandar Vuković odsunięty od drużyny</strong> – władze <a href="https://tvp.pl" style="color: #0056b3; text-decoration: none; font-weight: bold;">Widzewa Łódź</a> podjęły decyzję o zakończeniu współpracy z serbskim szkoleniowcem.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Rozczarowujący bilans i 13. miejsce</strong> – po siedmiu kolejkach łodzianie zdobyli zaledwie siedem punktów. Vuković poprowadził zespół łącznie w 19 meczach (6 zwycięstw, 7 remisów, 6 porażek).</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Zmiana tuż przed ligowym klasykiem</strong> – do zwolnienia trenera dochodzi na kilka dni przed prestiżowym, wyjazdowym meczem z Legią Warszawa. Nazwisko nowego szkoleniowca ma zostać ogłoszone w osobnym komunikacie.</li>    </ul></div><p>„Decyzją władz klubu, trener Aleksandar Vuković został odsunięty od pełnienia roli pierwszego trenera Widzewa” – poinformował w czwartek łódzki klub.</p><p>Komunikat jest krótki, ale jego znaczenie ogromne. Widzew rozpoczyna kolejną zmianę na ławce szkoleniowej, choć sezon dopiero nabiera rozpędu.</p><h2>Wyniki nie obroniły Vukovicia</h2><p>Po siedmiu kolejkach Widzew ma na koncie <strong>siedem punktów</strong>. Łodzianie tylko raz zwyciężyli – 2:0 na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Cztery spotkania zakończyli remisami, a dwa przegrali.</p><p>Szczególnie bolesny jest bilans na własnym stadionie. „Serce Łodzi”, które miało być twierdzą, w tym sezonie ligowym jeszcze nie zobaczyło zwycięstwa gospodarzy.</p><p>Ostatni bezbramkowy remis z Radomiakiem Radom również nie poprawił nastrojów. Widzew nie zachwycał, a wcześniej pożegnał się z Pucharem Polski, przegrywając u siebie z Koroną Kielce 0:1.</p><p>Przy ambicjach klubu i oczekiwaniach kibiców taki początek sezonu najwyraźniej okazał się dla władz Widzewa niewystarczający.</p><h2>Miał ratować Widzew. Udało się</h2><p>Vuković pojawił się w Łodzi na początku marca 2026 roku, przejmując drużynę po Igorze Joviceviciu. Był już <strong>czwartym szkoleniowcem Widzewa w poprzednim sezonie</strong>.</p><p>Jego zadanie było jasne: uratować klub przed spadkiem z Ekstraklasy.</p><p>Misję wykonał. Widzew zapewnił sobie utrzymanie w ostatniej kolejce. Pozostało jednak pytanie, czy trener, który sprawdził się jako „strażak”, będzie odpowiednim człowiekiem do budowania zespołu mającego walczyć o zdecydowanie wyższe cele.</p><p>Nowy sezon odpowiedzi korzystnej dla Vukovicia nie przyniósł.</p><p>Łącznie 47-letni szkoleniowiec prowadził Widzew w <strong>19 spotkaniach ligowych i pucharowych</strong>. Jego zespół sześć razy wygrał, siedem razy remisował i poniósł sześć porażek. Średnia wyniosła <strong>1,32 punktu na mecz</strong>.</p><h2>Los lubi futbolowe scenariusze</h2><p>Moment zmiany jest wyjątkowo symboliczny. W niedzielę Widzew zagra w Warszawie z Legią – klubem, z którym Vuković związany był przez wiele lat zarówno jako zawodnik, jak i trener.</p><p>Powrót na Łazienkowską miał być więc dla niego jednym z najbardziej osobistych meczów sezonu. Zamiast tego stał się datą graniczną jego pracy w Łodzi.</p><p>Spotkanie <strong>Legia Warszawa – Widzew Łódź odbędzie się w niedzielę, 13 września, o godz. 17.30</strong>. Termin potwierdzają oficjalne informacje Legii.</p><p>Na razie nie wiadomo, kto poprowadzi Widzew w Warszawie. Klub poinformował jedynie, że szczegóły dotyczące zmian w sztabie oraz nazwisko nowego pierwszego trenera zostaną przekazane w osobnym komunikacie.</p><p>Jedno jest pewne: <strong>Widzew jedzie na jeden z najważniejszych meczów jesieni w momencie kolejnego trenerskiego przesilenia</strong>. A Łazienkowska nie jest miejscem, w którym spokojnie przechodzi się przez kryzysy.</p><h3>&nbsp;</h3><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew zamknął okno transferowe. Nowy napastnik w Łodzi, Akere i Nawrocki odchodzą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56553,widzew-zamknal-okno-transferowe-nowy-napastnik-w-lodzi-akere-i-nawrocki-odchodza</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56553,widzew-zamknal-okno-transferowe-nowy-napastnik-w-lodzi-akere-i-nawrocki-odchodza</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 08:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-zamknal-okno-transferowe-nowy-napastnik-w-lodzi-akere-i-nawrocki-odchodza-1789022925.png</url>
                        <title>Widzew zamknął okno transferowe. Nowy napastnik w Łodzi, Akere i Nawrocki odchodzą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56553,widzew-zamknal-okno-transferowe-nowy-napastnik-w-lodzi-akere-i-nawrocki-odchodza</link>
                    </image><description>Ostatni dzień letniego okna transferowego przy al. Piłsudskiego nie był spokojnym oczekiwaniem na północ. Widzew Łódź do ostatnich godzin układał swoją kadrę na sezon 2026/2027. Samuel Akere i Kuba Nawrocki zostali wypożyczeni do innych klubów, a niemal równocześnie do zespołu dołączył młodzieżowy reprezentant Rumunii Ioan Vermeșan. To on ma zwiększyć konkurencję dla Karola Świderskiego i Sebastiana Bergiera.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wypożyczenia graczy w celu regularnej gry</strong> – Widzew Łódź zakończył okno transferowe, wysyłając Samuela Akere do Wisły Płock oraz Kubę Nawrockiego do Stali Stalowa Wola.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Nowy napastnik Ioan Vermeșan z Hellasu Verona</strong> – młody rumuński zawodnik został wypożyczony z opcją wykupu, a jego zadaniem będzie rywalizacja o miejsce w składzie z Karolem Świderskim i Sebastianem Bergierem.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Wzmocnienie sportowe zgodne z przepisami</strong> – sprowadzenie piłkarza z rocznika 2006 idealnie wpisało się w wymogi rejestracyjne klubu, choć Widzew podkreśla, że kluczowy był jego wysoki potencjał rozwojowy.</li>    </ul></div><p>W piłkarskich oknach transferowych ostatnie godziny przypominają czasem finał filmu sensacyjnego. Telefony nie milkną, dokumenty krążą pomiędzy klubami i federacjami, a jeden podpis może zmienić układ sił na kilka kolejnych miesięcy. W środę, 9 września, również przy al. Piłsudskiego było gorąco.</p><p>Najpierw Widzew poinformował o wypożyczeniach dwóch swoich piłkarzy. <strong>22-letni Samuel Akere przeniósł się do Wisły Płock</strong>, natomiast <strong>19-letni Kuba Nawrocki został zawodnikiem drugoligowej Stali Stalowa Wola</strong>. Obaj spędzą poza Łodzią sezon 2026/2027. (<a href="https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/pilka-nozna-widzew-podjal-decyzje-w-sprawie-akere-i-nawrockiego" title="Piłka nożna. Widzew podjął decyzje w sprawie Akere i Nawrockiego - lodzkie.pl">Łódzkie</a>)</p><h3>Akere zostaje w Ekstraklasie</h3><p>Przypadek Samuela Akere jest szczególnie interesujący. Nigeryjski skrzydłowy nie znika bowiem z radarów kibiców Widzewa. Pozostaje w PKO BP Ekstraklasie i będzie występował w Wiśle Płock.</p><p>Został wypożyczony na rok, a płocki klub otrzymał możliwość jego wykupu. Widzew zabezpieczył jednak również własne interesy – łodzianie mogą skrócić okres wypożyczenia.&nbsp;</p><p>Akere trafił do Widzewa latem 2025 roku, ale nie zdołał na trwałe wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie. W barwach łódzkiego zespołu zanotował dotychczas 18 występów, zdobył jedną bramkę i zaliczył jedną asystę. Wiosnę poprzedniego sezonu spędził już na wypożyczeniu w chorwackim NK Osijek.&nbsp;</p><p>Teraz otrzymuje kolejną szansę. Co ciekawe – u ligowego rywala. W przypadku Akere najbliższe miesiące będą więc nie tylko walką o regularną grę, ale zapewne także odpowiedzią na pytanie, czy Nigeryjczyk może jeszcze odegrać ważniejszą rolę w polskiej Ekstraklasie.</p><h3>Nawrocki ma przede wszystkim grać</h3><p>Inny charakter ma wypożyczenie Kuby Nawrockiego.</p><p>19-letni środkowy pomocnik znajdował się już kilkukrotnie w kadrze meczowej pierwszej drużyny Widzewa. W tym sezonie dwukrotnie siadał na ławce rezerwowych, ale oficjalnego debiutu w pierwszym zespole wciąż się nie doczekał. Grał natomiast w rezerwach.&nbsp;</p><p>W Stali Stalowa Wola ma dostać to, czego młodemu zawodnikowi najbardziej potrzeba – <strong>minuty na boisku i doświadczenie w seniorskiej piłce</strong>. Nawrocki może występować jako środkowy lub defensywny pomocnik. &nbsp;</p><p>Również w jego przypadku Widzew zachował możliwość wcześniejszego zakończenia wypożyczenia.</p><h3>Drzwi się zamknęły. I niemal natychmiast otworzyły</h3><p>Odejście dwóch zawodników nie było jednak ostatnim akcentem transferowego dnia.</p><p>Tuż przed zamknięciem okna Widzew ogłosił pozyskanie <strong>Ioana Vermeșana</strong>, młodego rumuńskiego napastnika Hellasu Verona. Piłkarz został wypożyczony do Łodzi do końca sezonu 2026/2027, a umowa zawiera <strong>opcję wykupu</strong>. Będzie występował z numerem <strong>90</strong>.&nbsp;</p><p>Vermeșan jest młodzieżowym reprezentantem Rumunii. Występuje obecnie w kadrze U-21, a w marcu zdobył bramkę w meczu przeciwko Kosowu. Ma też za sobą pierwsze minuty na boiskach włoskiej Serie A. Znacznie więcej pokazał dotychczas w rozgrywkach młodzieżowych – w Primaverze zdobył 35 bramek w 91 spotkaniach. &nbsp;</p><p>Dyrektor sportowy Widzewa <strong>Artur Płatek</strong> określił nowego piłkarza jako „młodego, bardzo perspektywicznego napastnika”. Zwrócił uwagę na jego warunki fizyczne, dynamikę, umiejętność atakowania wolnej przestrzeni oraz zachowanie w polu karnym&nbsp;</p><p>Ale przy tym transferze pojawił się jeszcze jeden niezwykle istotny element.</p><h3>Transfer sportowy, ale także matematyka regulaminowa</h3><p>Widzew wykorzystał już dostępne miejsca na liście zgłoszeniowej dla starszych zawodników. Jeżeli klub chciał więc jeszcze poszerzyć rywalizację w ataku, musiał sprowadzić piłkarza <strong>z rocznika 2005 lub młodszego</strong>.</p><p>Vermeșan spełniał ten warunek.</p><p>Artur Płatek zaznaczył jednak, że Widzew nie zamierzał pozyskiwać młodego zawodnika wyłącznie po to, by obejść problem rejestracyjny. Rumun miał być piłkarzem odpowiadającym drużynie również pod względem sportowym i posiadającym potencjał do dalszego rozwoju. &nbsp;</p><p>To ważne, bo sprowadzenie Vermeșana nie oznacza transferu zawodnika przygotowywanego jedynie z myślą o dalekiej przyszłości. <strong>Już teraz ma rywalizować o miejsce w ataku z Karolem Świderskim i Sebastianem Bergierem.</strong></p><h3>Widzew dokonał wyborów</h3><p>Ostatni dzień okna transferowego można więc odczytywać jako czytelny komunikat ze strony pionu sportowego Widzewa.</p><p>Akere ma odbudować się i grać regularnie w Płocku. Nawrocki ma zbierać doświadczenie w Stalowej Woli. Vermeșan przychodzi natomiast do Łodzi, by zwiększyć konkurencję w ofensywie i jednocześnie stać się projektem, który w przyszłości może przynieść klubowi także korzyść transferową.</p><p>Widzew zakończył w ten sposób wyjątkowo aktywne lato. Choć przed rozpoczęciem okna nie zapowiadało się na kadrową rewolucję, <strong>Vermeșan został dziewiątym nowym zawodnikiem sprowadzonym tego lata do pierwszego zespołu</strong>&nbsp;</p><p>Teraz jednak telefony dyrektorów sportowych mogą na chwilę ucichnąć. Zaczyna się część trudniejsza od transferowych negocjacji.</p><p>Bo nazwiska można wpisać do kadry w kilka minut. <strong>Drużynę trzeba jeszcze z nich zbudować.</strong></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Setki biegaczy na starcie. Tomaszów uczcił pamięć Bronisława Malinowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56521,setki-biegaczy-na-starcie-tomaszow-uczcil-pamiec-bronislawa-malinowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56521,setki-biegaczy-na-starcie-tomaszow-uczcil-pamiec-bronislawa-malinowskiego</guid>
            <pubDate>Tue, 08 Sep 2026 13:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-setki-biegaczy-na-starcie-tomaszow-uczcil-pamiec-bronislawa-malinowskiego-1788866073.jpg</url>
                        <title>Setki biegaczy na starcie. Tomaszów uczcił pamięć Bronisława Malinowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56521,setki-biegaczy-na-starcie-tomaszow-uczcil-pamiec-bronislawa-malinowskiego</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się 45. edycja Ogólnopolskiego Tomaszowskiego Biegu im. Bronisława Malinowskiego oraz Biegu Wandy Panfil. Na trasach 5 i 10 kilometrów, a także w biegu rekreacyjnym, wystartowały setki uczestników z miasta, regionu i całej Polski.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Bieg z tradycją i lokalnym znaczeniem</h2><p>W niedzielę, 6 września, Tomaszów Mazowiecki po raz kolejny stał się miejscem sportowego spotkania mieszkańców i gości z różnych części kraju. <strong>45. Ogólnopolski Tomaszowski Bieg im. Bronisława Malinowskiego oraz Bieg Wandy Panfil</strong> zgromadził kilkaset osób, które rywalizowały w trzech formułach: biegu rekreacyjnym, biegu na 5 kilometrów oraz biegu głównym na 10 kilometrów.</p><p>Wydarzenie miało nie tylko wymiar sportowy, ale również symboliczny. Jego celem było uczczenie pamięci Bronisława Malinowskiego, wybitnego polskiego lekkoatlety, reprezentanta kraju i olimpijczyka, a zarazem popularyzacja biegania jako dostępnej dla każdego formy aktywności. Taki charakter imprezy dobrze wpisuje się w lokalną tradycję łączenia sportowej rywalizacji z budowaniem wspólnoty wokół ważnych postaci i wartości.</p><p>Na starcie pojawili się nie tylko mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego. Wśród uczestników byli również biegacze z całego regionu, a nawet z odleglejszych części Polski. To pokazuje, że impreza od lat wykracza poza wymiar lokalny i pozostaje jednym z rozpoznawalnych wydarzeń biegowych w tej części województwa łódzkiego.</p><h2>Najlepsi na 10 kilometrów i 5 kilometrów</h2><p>W biegu głównym na dystansie 10 kilometrów w kategorii kobiet zwyciężyła <strong>Natalia Milczarek</strong>, osiągając czas 40 minut i 3 sekund. Drugie miejsce zajęła Ilona Ostafijczyk z wynikiem 40 minut i 37 sekund, a trzecie Marlena Dutkiewicz, która ukończyła rywalizację w czasie 41 minut i 20 sekund.</p><p>Wśród mężczyzn na 10 kilometrów najlepszy okazał się <strong>Tomasz Owczarek</strong> z czasem 34 minuty i 10 sekund. Tuż za nim uplasował się Tomasz Juszczak, który stracił do zwycięzcy zaledwie 9 sekund i finiszował z wynikiem 34 minuty i 19 sekund. Trzecie miejsce wywalczył Krzysztof Pietrzyk z czasem 34 minuty i 41 sekund.</p><p>Na dystansie 5 kilometrów w kategorii kobiet pierwsza była <strong>Martyna Gwiżdż</strong>, która uzyskała czas 21 minut i 47 sekund. Drugie miejsce zajęła Agnieszka Stefańska z wynikiem 21 minut i 58 sekund, a trzecie Magdalena Feliksiak, kończąc bieg w czasie 24 minut i 14 sekund.</p><p>W rywalizacji mężczyzn na 5 kilometrów zwyciężył <strong>Adam Gliściński</strong> z rezultatem 17 minut i 8 sekund. Drugie miejsce przypadło Patrykowi Kwasiborskiemu, który dobiegł do mety w czasie 17 minut i 18 sekund. Podium uzupełnił Piotr Wijata z wynikiem 17 minut i 34 sekund.</p><h2>Więcej niż zawody</h2><p>Skala organizacyjna wydarzenia pokazuje, że tego typu imprezy w Tomaszowie Mazowieckim są efektem szerokiej współpracy samorządu, stowarzyszeń, służb oraz lokalnych instytucji. Organizatorami biegu były Stowarzyszenie Abstynenckie AZYL oraz Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim. W przygotowanie wydarzenia zaangażowali się również współorganizatorzy reprezentujący między innymi administrację powiatową, kulturę, edukację, bezpieczeństwo publiczne i ochronę zdrowia.</p><p>Nie bez znaczenia pozostaje także udział partnerów wspierających imprezę. Tego rodzaju zaplecze jest dziś kluczowe dla sprawnego przeprowadzenia zawodów, zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom i utrzymania odpowiedniego poziomu organizacyjnego. Dla miasta to również ważny sygnał, że sport masowy nadal może integrować różne środowiska wokół wspólnego celu.</p><p>W praktyce takie wydarzenia wzmacniają lokalną tożsamość bardziej niż jednorazowy sportowy wynik. Z jednej strony promują aktywny styl życia wśród dzieci, młodzieży i dorosłych, z drugiej budują rozpoznawalność Tomaszowa Mazowieckiego jako miejsca, które potrafi organizować duże imprezy z tradycją. To szczególnie istotne w czasach, gdy samorządy coraz częściej konkurują o uwagę mieszkańców i odwiedzających nie tylko ofertą inwestycyjną, ale także jakością życia i lokalnym kalendarzem wydarzeń.</p><h2>Tradycja, która wciąż przyciąga</h2><p>Czterdziesta piąta edycja biegu pokazuje, że formuła oparta na połączeniu pamięci o wybitnych sportowcach z otwartą, powszechną aktywnością nadal działa. Obecność zarówno ambitnych zawodników walczących o miejsca na podium, jak i uczestników biegu rekreacyjnego potwierdza, że impreza trafia do bardzo szerokiego grona odbiorców.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego to jeden z tych momentów, w których sport staje się naturalnym językiem wspólnoty. Liczby, czasy i klasyfikacje są ważne, ale równie istotna pozostaje atmosfera wydarzenia oraz fakt, że wokół jednej inicjatywy udało się zgromadzić mieszkańców, organizacje i instytucje. Wszystko wskazuje na to, że kolejne edycje również będą przyciągać zarówno biegaczy, jak i tych, którzy po prostu chcą być częścią lokalnego święta sportu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzenia sportowe w skrócie. Poniedziałek, 7 września, godz. 22.00]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56510,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-poniedzialek-7-wrzesnia-godz-22-00</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56510,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-poniedzialek-7-wrzesnia-godz-22-00</guid>
            <pubDate>Mon, 07 Sep 2026 23:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wydarzenia-sportowe-w-skrocie-poniedzialek-7-wrzesnia-godz-22-00-1788815622.png</url>
                        <title>Wydarzenia sportowe w skrócie. Poniedziałek, 7 września, godz. 22.00</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56510,wydarzenia-sportowe-w-skrocie-poniedzialek-7-wrzesnia-godz-22-00</link>
                    </image><description>Iga Świątek odpadła z US Open po sensacyjnym zwrocie, Kacper Kozłowski błysnął dubletem w Turcji, a w polskim sporcie nie brakowało też ważnych wiadomości z boisk i gabinetów. We wtorku w centrum uwagi będzie także PKOl po aresztowaniu Radosława Piesiewicza.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sportowy poniedziałek przyniósł <strong>bolesne pożegnanie Igi Świątek z US Open</strong>, bardzo dobre informacje z Turcji, gdzie błysnął Kacper Kozłowski, a także ważne wiadomości z piłkarskich boisk i gabinetów. Coraz więcej dzieje się również wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego po tymczasowym aresztowaniu jego prezesa Radosława Piesiewicza.</p><h3>Świątek poza US Open. Prowadziła już 5:0</h3><p>Iga Świątek odpadła w 1/8 finału wielkoszlemowego <strong>US Open w Nowym Jorku</strong>. Rozstawiona z numerem ósmym Polka przegrała z Chinką Qinwen Zheng <strong>5:7, 3:6</strong>.</p><p>Początek spotkania zupełnie nie zapowiadał takiego finału. Świątek prowadziła w pierwszej partii już <strong>5:0</strong> i miała trzy piłki setowe. Zheng dokonała jednak niezwykłego powrotu, wygrała siedem kolejnych gemów, a następnie rozstrzygnęła na swoją korzyść również drugiego seta.</p><h3>PKOl zdecyduje, co dalej po aresztowaniu Piesiewicza</h3><p>We wtorek w Warszawie ma zebrać się prezydium zarządu <strong>Polskiego Komitetu Olimpijskiego</strong>. Będzie to pierwsze takie spotkanie po tymczasowym aresztowaniu prezesa organizacji Radosława Piesiewicza.</p><p>Jednym z tematów ma być ustalenie terminu posiedzenia całego zarządu PKOl, który może podjąć decyzję w sprawie dalszego pełnienia przez Piesiewicza funkcji prezesa. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. Piesiewicz nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, a jego obrona złożyła w poniedziałek zażalenie na decyzję sądu.</p><h3>Poważna kontuzja kapitana Śląska</h3><p>Piotr Samiec-Talar doznał <strong>złamania nadgarstka prawej ręki</strong> podczas przegranego przez Śląsk Wrocław 1:2 meczu z Jagiellonią Białystok. Kapitana wrocławskiego zespołu czeka operacja oraz kilka tygodni przerwy.</p><p>To poważne osłabienie Śląska. Samiec-Talar rozpoczął sezon w znakomitej formie – w lidze zdobył już <strong>cztery bramki i zanotował trzy asysty</strong>.</p><h3>Bośniacy szykują się na Polskę</h3><p>Selekcjoner reprezentacji Bośni i Hercegowiny <strong>Sergej Barbarez powołał 24 zawodników</strong> na cztery najbliższe spotkania Ligi Narodów.</p><p>Bośniacy zagrają z Polską dwukrotnie: <strong>25 września w Warszawie oraz 5 października w Zenicy</strong>. W międzyczasie zmierzą się także z Rumunią i Szwecją. Reprezentacja Bośni przystępuje do rozgrywek po tegorocznym występie na mistrzostwach świata.</p><h3>Kozłowski z dubletem w Turcji</h3><p>Bardzo dobry wieczór ma za sobą <strong>Kacper Kozłowski</strong>. Polski pomocnik zdobył dwie bramki dla Gaziantep FK w wyjazdowym spotkaniu z Göztepe. Jego zespół zwyciężył <strong>4:2</strong>.</p><p>Były to pierwsze trafienia Kozłowskiego w obecnym sezonie tureckiej ekstraklasy. W tym samym spotkaniu dobrze zaprezentował się również Kacper Tobiasz, który obronił rzut karny.</p><h3>Pierwsza trenerska głowa poleciała we Florencji</h3><p>Nieudany początek sezonu kosztował posadę <strong>Fabio Grosso</strong>. Fiorentina przegrała wszystkie trzy pierwsze mecze Serie A, a po sobotniej porażce 1:2 z Torino klub zdecydował się na zmianę szkoleniowca.</p><p>Nowym trenerem został <strong>Paolo Vanoli</strong>, który wraca do Florencji po zaledwie kilku miesiącach. W poniedziałek jego nominacja została oficjalnie potwierdzona, a szkoleniowiec poprowadził już pierwszy trening zespołu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów Mazowiecki bez punktów u siebie. Pierwsza domowa porażka w sezonie po 0:2 z KS CK Troszyn]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56502,lechia-tomaszow-mazowiecki-bez-punktow-u-siebie-pierwsza-domowa-porazka-w-sezonie-po-0-2-z-ks-ck-troszyn</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56502,lechia-tomaszow-mazowiecki-bez-punktow-u-siebie-pierwsza-domowa-porazka-w-sezonie-po-0-2-z-ks-ck-troszyn</guid>
            <pubDate>Sun, 06 Sep 2026 16:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-mazowiecki-bez-punktow-u-siebie-pierwsza-domowa-porazka-w-sezonie-po-0-2-z-ks-ck-tr-1788705956.jpg</url>
                        <title>Lechia Tomaszów Mazowiecki bez punktów u siebie. Pierwsza domowa porażka w sezonie po 0:2 z KS CK Troszyn</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56502,lechia-tomaszow-mazowiecki-bez-punktow-u-siebie-pierwsza-domowa-porazka-w-sezonie-po-0-2-z-ks-ck-troszyn</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki doznała pierwszej w tym sezonie domowej porażki. W spotkaniu 7. kolejki Betclic III ligi zielono-czerwoni przegrali przy Nowowiejskiej z KS CK Troszyn 0:2. Goście okazali się zespołem lepiej zorganizowanym, skuteczniejszym i potrafili wykorzystać problemy tomaszowian z konstruowaniem akcji ofensywnych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała u siebie 0:2</strong> z zespołem [KS CK Troszyn](https://sport.eostroleka.pl/ks-ck-troszyn-w-koncu-zwycieski-zbyt-dlugo-musieliscie-czekac-131335.html).</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Goście zdobyli bramki w 35. i 74. minucie</strong> spotkania, skutecznie ograniczając ofensywę gospodarzy.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Troszyn dobrze wykorzystywał błędy Lechii</strong> i konsekwentnie neutralizował ataki zielono-czerwonych.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Gospodarzom zabrakło skuteczności</strong> pod bramką rywala, mimo wypracowania kilku dogodnych okazji.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Mecz przy Nowowiejskiej obejrzało 285 widzów</strong>, którzy byli świadkami niespodziewanego rozstrzygnięcia.</li>    </ul></div><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – KS CK Troszyn 0:2 (0:1)</strong></p><p><strong>Bramki:</strong> Arkadiusz Ciach 35, Brudko 74.</p><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb (46. Artur Czupryński), Marcin Orzechowski, Jakub Król (40. Bartosz Winkler), Filip Becht – Krystian Kolasa, Eryk Kaproń (46. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (69. Bartosz Bogus), Miłosz Pawlusiński – Kacper Popławski (77. Maksym Rosiński), Łukasz Racis.</p><p>Od pierwszych minut było widać, że beniaminek z Troszyna nie przyjechał do Tomaszowa wyłącznie bronić dostępu do własnej bramki. Przyjezdni dobrze czytali grę gospodarzy, agresywnie reagowali na próby rozegrania piłki i cierpliwie czekali na możliwość wyprowadzenia szybkiego kontrataku.</p><p>Pierwsze poważne ostrzeżenie przyszło w 16. minucie. Arkadiusz Ciach ruszył prawą stroną i uderzył tuż obok słupka. Chwilę później ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji, ale tym razem Antoni Pawełkiewicz skutecznie interweniował.</p><p>Bramkarz Lechii musiał wykazać się także po mocnym strzale Brudki sprzed pola karnego. Tomaszowianie długo mieli problem z odpowiedzią. Próba Jakuba Króla z rzutu wolnego minęła poprzeczkę, ale w 34. minucie gospodarze byli naprawdę blisko objęcia prowadzenia. Łukasz Racis przedarł się między obrońcami i znalazł miejsce do strzału, jednak piłka trafiła w boczną siatkę.</p><p>Minutę później piłkarska zasada „niewykorzystane sytuacje się mszczą” przypomniała o sobie z całą brutalnością. Po dośrodkowaniu w pole karne najwyżej wyskoczył <strong>Arkadiusz Ciach</strong> i strzałem głową pokonał Pawełkiewicza.</p><p>Lechia dostała kolejny cios jeszcze przed przerwą. Z powodu urazu boisko musiał opuścić Jakub Król. Zastąpił go Bartosz Winkler.</p><p>Tuż przed zejściem do szatni gospodarze mogli wyrównać. Krystian Kolasa dwukrotnie próbował pokonać bramkarza Troszyna. Pierwsze uderzenie zostało zablokowane, drugie minimalnie minęło słupek.</p><h3>Lechia ruszyła, ale Troszyn nie pękł</h3><p>Po zmianie stron trener Bartosz Grzelak próbował odmienić obraz gry. Na murawie pojawili się Artur Czupryński i Marcin Pieńkowski, który wniósł sporo energii w ofensywne poczynania zespołu.</p><p>Tomaszowianie częściej znajdowali się na połowie przeciwnika, lecz wciąż brakowało najważniejszego — celnych strzałów i klarownych sytuacji podbramkowych. Tymczasem Troszyn pozostawał bardzo groźny po przejęciu piłki.</p><p>W 55. minucie goście byli blisko drugiego trafienia, a kilka minut później Pawełkiewicz dwukrotnie ratował swój zespół po strzałach Damiana Wojdakowskiego i Jakuba Kruszewskiego.</p><p>W końcu jednak defensywa Lechii skapitulowała.</p><p>W 74. minucie przyjezdni rozegrali bardzo dobrą, kombinacyjną akcję w polu karnym gospodarzy. Kilka szybkich podań całkowicie rozmontowało obronę zielono-czerwonych, a całość zakończyła się strzałem do siatki i prowadzeniem Troszyna 2:0.</p><p>Lechia próbowała jeszcze wrócić do meczu. Z dystansu uderzał Czupryński, próbował także Racis, ale dobrze zorganizowana defensywa gości nie pozwoliła gospodarzom złapać kontaktu.</p><p>Najlepszą szansę w końcówce miał właśnie Racis. Po krótko rozegranym rzucie wolnym znalazł się blisko bramki, lecz jego uderzenie z niewielkiej odległości przeleciało nad poprzeczką.</p><p>Po ostatnim gwizdku komplet punktów pojechał więc do Troszyna.</p><p>Dla Lechii to bolesna porażka, tym bardziej że zielono-czerwoni przed tym spotkaniem bardzo dobrze prezentowali się przed własną publicznością. Tym razem rywal znalazł jednak sposób na tomaszowian: ograniczył przestrzeń, zmusił gospodarzy do błędów i bezlitośnie wykorzystał swoje okazje.</p><p>Teraz zespół Bartosza Grzelaka musi szybko wyciągnąć wnioski. Sezon jest długi, ale właśnie takie mecze pokazują, jak niewiele w III lidze dzieli serię zwycięstw od zimnego prysznica.</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Miłosz Pawlusiński, Daniel Chwałowski, Kacper Popławski, Łukasz Racis, trener Bartosz Grzelak, asystent trenera Miłosz Turewicz (Lechia) – Franciszek Brudko (Troszyn).</p><p><strong>Sędziował:</strong> Bartłomiej Zywert (Grodziec)<br><strong>Widzów:</strong> 285.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ile kosztuje dziś marzenie o grze w Lechii?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56501,ile-kosztuje-dzis-marzenie-o-grze-w-lechii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56501,ile-kosztuje-dzis-marzenie-o-grze-w-lechii</guid>
            <pubDate>Sun, 06 Sep 2026 15:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ile-kosztuje-dzis-marzenie-o-grze-w-lechii-1788701822.jpg</url>
                        <title>Ile kosztuje dziś marzenie o grze w Lechii?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56501,ile-kosztuje-dzis-marzenie-o-grze-w-lechii</link>
                    </image><description>Interpelacja radnego Konrada Borowskiego dotycząca Akademii Piłkarskiej RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki zaczyna się od pytań o składki, koszty i finanse. W rzeczywistości otwiera jednak znacznie szerszą dyskusję: czym dla miasta jest sport dzieci i młodzieży oraz czy dostęp do klubu będącego częścią lokalnej tożsamości może coraz bardziej zależeć od zasobności portfela rodziców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Radny Konrad Borowski pyta o finanse Akademii RKS Lechia</strong> – interpelacja dotyczy podwyżek składek, dodatkowej opłaty 100 zł oraz liczby trenujących dzieci i rezygnacji.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Sport dziecięcy to element lokalnej tożsamości</strong> – sprawa wykracza poza same pieniądze, wpływając na wychowanie i budowanie więzi z miastem.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Dawna Akademia Las Vegas pokazała ogromny potencjał</strong> – szkolenie młodzieży przynosiło liczne sukcesy na turniejach regionalnych i wojewódzkich.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Pojawia się pytanie o barierę ekonomiczną dla rodziców</strong> – kluczowe jest ustalenie, gdzie kończy się konieczne współfinansowanie, a zaczyna wykluczenie dzieci z boiska.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Odpowiedź miasta powinna wskazać mechanizmy wsparcia</strong> – oczekuje się informacji o planach pomocy dla rodzin, których nie stać na pełne opłaty.</li>    </ul></div><p>31 sierpnia radny Konrad Borowski skierował do prezydenta Marcina Witki interpelację dotyczącą funkcjonowania Akademii Piłkarskiej RKS Lechia. Pyta w niej m.in. o wysokość składek przed i po podwyżce, liczbę trenujących dzieci, ewentualne rezygnacje, nową opłatę administracyjną w wysokości 100 zł, a także przychody, koszty, finansowanie z budżetu miasta, sponsoring, wynagrodzenia, umowy, transport i zobowiązania Akademii.</p><p>To rozbudowany zestaw pytań, ale sama interpelacja nie jest dowodem na jakiekolwiek nieprawidłowości. Dopiero odpowiedź miasta pozwoli ocenić skalę zmian i ich skutki.</p><p>Znacznie ciekawsze jest jednak pytanie, które kryje się za tabelami i rachunkami: <strong>czym właściwie ma być akademia piłkarska przy klubie z ponadstuletnią tradycją?</strong></p><p>Lechia nie jest dla Tomaszowa zwykłą firmą świadczącą usługę treningową. Dla wielu rodzin jest częścią miejskiej pamięci. Dziadek chodził na mecze przy Nowowiejskiej, później ojciec stał przy barierce, a dziś jego syn albo córka zakłada zielono-czerwoną koszulkę.</p><p>To właśnie w takich miejscach tworzy się lokalna tożsamość.</p><p>Sport dziecięcy to nie tylko wynik meczu. To wychowanie, zdrowie, nauka pracy w grupie, odpowiedzialności i radzenia sobie z porażką. Większość młodych zawodników nigdy nie zostanie zawodowymi piłkarzami. Nie oznacza to jednak, że ich lata spędzone na treningach były bez znaczenia.</p><h3>Od ostatniego miejsca do mistrzostwa województwa</h3><p>Dobrze pokazuje to historia dawnej Akademii Piłkarskiej Las Vegas KP RKS Lechia 1923.</p><p>Rocznik 2008 prowadzony przez Radosława Wilczyńskiego zaczynał praktycznie od zera. W maju 2015 roku na pierwszym poważnym turnieju w Nadarzynie zajął ostatnie miejsce i zdobył jedną bramkę.</p><p>Kilkanaście miesięcy później ta sama drużyna wygrywała turnieje i zdobyła mistrzostwo województwa w turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. W finale tomaszowianie pokonali RAP Radomsko 8:2. Były też sukcesy w APN Cup, ESBANK Cup i innych rozgrywkach.</p><p>Nie chodzi jednak o tworzenie obrazu „złotych czasów”. Tamten model działał w innych realiach finansowych i sponsorskich. Pokazuje jednak, jak dużą społeczną energię może wytworzyć dobrze funkcjonujące szkolenie młodzieży.</p><p>Akademia Las Vegas skupiała setki dzieci. Organizowano turnieje, pikniki i wyjazdy. Rodzice jeździli za drużynami, dzieci rosły razem z klubem, a klub wraz z nimi.</p><h3>Sport kosztuje. Pytanie brzmi: ile?</h3><p>Nie można udawać, że szkolenie dzieci jest bezpłatne.</p><p>Trenerzy muszą otrzymywać wynagrodzenia, trzeba płacić za sprzęt, obiekty, transport, rozgrywki i administrację. Akademia potrzebuje pieniędzy.</p><p>Dlatego spór nie powinien sprowadzać się do hasła: „rodzice nie powinni płacić”.</p><p>Prawdziwe pytanie brzmi: <strong>gdzie znajduje się granica pomiędzy koniecznym współfinansowaniem szkolenia a ekonomiczną barierą dostępu do sportu?</strong></p><p>Co dzieje się z utalentowanym dziesięcio- czy dwunastolatkiem, którego rodziny nie stać na składki, stroje, wyjazdy i dodatkowe opłaty? Czy istnieje system ulg, zwolnień albo wsparcia? Czy trener może powiedzieć: „tego dziecka nie możemy stracić z powodów finansowych”?</p><p>To są pytania równie ważne jak wysokość miesięcznej składki.</p><h3>Samorząd też jest częścią tej układanki</h3><p>Sport dzieci i młodzieży nie jest wyłącznie prywatną sprawą rodzin.</p><p>Ustawa o samorządzie gminnym zalicza kulturę fizyczną do zadań własnych gminy, a ustawa o sporcie wskazuje, że tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi sportu jest zadaniem samorządu.</p><p>Nie oznacza to, że miasto ma finansować każdą składkę czy każdy klub. Oznacza jednak, że dostęp dzieci do sportu powinien być elementem lokalnej polityki społecznej.</p><p>Dlatego odpowiedź na interpelację Konrada Borowskiego powinna przynieść nie tylko liczby.</p><p>Powinniśmy dowiedzieć się, ile naprawdę kosztuje Akademia, skąd bierze pieniądze, na co je wydaje i czy podwyżki wpłynęły na liczbę trenujących dzieci.</p><p>A później zadać pytanie znacznie ważniejsze:</p><p><strong>jakiego sportu chce Tomaszów?</strong></p><p>Takiego, który bilansuje koszty i działa profesjonalnie — oczywiście.</p><p>Ale także takiego, w którym drzwi na Nowowiejską nie zamykają się przed dzieckiem tylko dlatego, że jego rodzice mają cieńszy portfel.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew znów bez zwycięstwa w Sercu Łodzi. Bezbramkowy remis z Radomiakiem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56493,widzew-znow-bez-zwyciestwa-w-sercu-lodzi-bezbramkowy-remis-z-radomiakiem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56493,widzew-znow-bez-zwyciestwa-w-sercu-lodzi-bezbramkowy-remis-z-radomiakiem</guid>
            <pubDate>Sun, 06 Sep 2026 01:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-znow-bez-zwyciestwa-w-sercu-lodzi-bezbramkowy-remis-z-radomiakiem-1788650587.jpg</url>
                        <title>Widzew znów bez zwycięstwa w Sercu Łodzi. Bezbramkowy remis z Radomiakiem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56493,widzew-znow-bez-zwyciestwa-w-sercu-lodzi-bezbramkowy-remis-z-radomiakiem</link>
                    </image><description>Widzew Łódź nadal czeka na pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie. Zespół prowadzony przez Aleksandara Vukovicia podzielił się punktami z Radomiakiem Radom, remisując w Sercu Łodzi 0:0. Łodzianie po przerwie wyraźnie przyspieszyli, ale żadnej z drużyn nie udało się znaleźć drogi do bramki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pierwsza połowa należała raczej do gości. Radomiak wyglądał konkretniej w ofensywie i już w 14. minucie mógł objąć prowadzenie.</p><p>Lumungo przedarł się prawą stroną, wbiegł z piłką w pole karne i wycofał ją do Guilherme Luiza. Strzał Brazylijczyka został zablokowany, ale futbolówka trafiła jeszcze pod nogi Rafała Wolskiego. Pomocnik Radomiaka próbował poprawić akcję, jednak kapitalnie zachował się Bartłomiej Drągowski, ratując Widzew przed utratą gola.</p><p>Łodzianie długo nie potrafili odpowiedzieć równie groźną akcją. Najlepsza okazja gospodarzy przed przerwą przyszła dopiero w końcówce pierwszej części spotkania.</p><p>Mariusz Fornalczyk ruszył z piłką wzdłuż pola karnego i oddał mocny strzał. Na drodze futbolówki stanął jednak Kryspin Szczęśniak, który zablokował uderzenie skrzydłowego Widzewa.</p><p>Do szatni gospodarze schodzili więc bez choćby jednego celnego strzału na bramkę Radomiaka.</p><p>W wyjściowym składzie Widzewa po raz pierwszy pojawił się Dani Silva. Debiut Portugalczyka nie należał jednak do szczególnie udanych. Pomocnik został zmieniony już w przerwie, a jego miejsce zajął Emil Kornvig, który na początku sezonu regularnie pojawiał się w podstawowej jedenastce.</p><p>Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Widzew podkręcił tempo, częściej gościł pod polem karnym rywala i zaczął stwarzać zagrożenie przede wszystkim po stałych fragmentach gry.</p><p>W 55. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłka spadła pod nogi Przemysława Wiśniewskiego. Obrońca Widzewa miał dobrą pozycję, jednak uderzył obok słupka.</p><p>Jeszcze bliżej szczęścia gospodarze byli trzynaście minut później. Fran Alvarez zdecydował się na bezpośredni strzał z rzutu wolnego. Hiszpan uderzył znakomicie, ale Filip Majchrowicz popisał się bardzo dobrą interwencją i sparował piłkę na bok.</p><p>Widzew naciskał, lecz brakowało ostatniego podania, dokładnego uderzenia i odrobiny piłkarskiego szczęścia.</p><p>W końcowych minutach spotkania to Radomiak był bliższy zdobycia zwycięskiej bramki. Defensywa Widzewa przetrwała jednak napór gości i ostatecznie w Sercu Łodzi gole nie padły.</p><p>Dla łodzian oznacza to kolejne domowe spotkanie bez zwycięstwa. Kibice Widzewa znów opuszczali stadion z niedosytem — ich zespół momentami potrafił przejąć inicjatywę, ale nie potrafił zamienić jej na najważniejszą rzecz w futbolu: bramkę.</p><h2>Widzew Łódź – Radomiak Radom 0:0</h2><p><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Mario Garcia – Fran Alvarez, Giannis Papanikolaou, Dani Silva (46' Emil Kornvig) – Stipe Biuk (90+4' Antoni Klukowski), Karol Świderski, Mariusz Fornalczyk (75' Sebastian Bergier).</p><p><strong>Fot. Piotr Miśkiewicz</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56483,lechia-podejmie-ks-ck-troszyn-czeka-ja-trudny-mecz-z-beniaminkiem-iii-ligi-ktory-przeszedl-kadrowa-rewolucje</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56483,lechia-podejmie-ks-ck-troszyn-czeka-ja-trudny-mecz-z-beniaminkiem-iii-ligi-ktory-przeszedl-kadrowa-rewolucje</guid>
            <pubDate>Fri, 04 Sep 2026 20:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-podejmie-ks-ck-troszyn-czeka-ja-trudny-mecz-z-beniaminkiem-iii-ligi-ktory-przeszedl-kadrowa-1788546587.png</url>
                        <title>Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56483,lechia-podejmie-ks-ck-troszyn-czeka-ja-trudny-mecz-z-beniaminkiem-iii-ligi-ktory-przeszedl-kadrowa-rewolucje</link>
                    </image><description>Piłkarzy Lechii czeka kolejne domowe spotkanie. W ramach 7. kolejki Betclic I grupy III ligi rywalem zielono-czerwonych będzie KS CK Troszyn. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka będą chcieli podtrzymać świetną domową serię i sięgnąć po komplet punktów. Mimo, że rywale zajmują ostatnie miejsce w tabeli nie będzie to łatwe.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dokładna data powstania Klubu Sportowego Centrum Kultury Troszyn nie została jednoznacznie ustalona. Drużyna z Mazowsza zaczynała od występów w najniższych ligach, krok po kroku budując swoją markę na piłkarskiej mapie regionu. Przełom przyszedł na początku XXI wieku wtedy czarno-żółci rozpoczęli systematyczny marsz w górę: od lokalnej klasy B, aż po poziom IV ligi. Do lipca 2006 roku klub funkcjonował pod nazwą sponsora Kurp Dach Plastmo Troszyn. Z biegiem lat sportowe sukcesy szły w parze z coraz większym profesjonalizmem w strukturach organizacyjnych, co w końcu zaowocowało historycznym awansem do III ligi w sezonie 2024/25. Piłkarze z Troszyna triumfowali w rozgrywkach IV ligi mazowieckiej, kończąc sezon na pierwszym miejscu, tuż przed Ząbkovią Ząbki. Awans został przypieczętowany niecodziennie, bo walkowerem w ostatniej kolejce z Pilicą Białobrzegi, która nie stawiła się na mecz. KS CK Troszyn zakończył sezon z imponującym dorobkiem. Jednym z najbardziej pamiętnych momentów było zwycięstwo 5:0 nad Ząbkovią Ząbki w 32. kolejce, które praktycznie zapewniło zespołowi tytuł mistrzowski i otworzyło drzwi do wyższej klasy rozgrywkowej.</p><p>Będzie to dopiero trzeci pojedynek w historii obu drużyn. Niestety wcześniejsze dwa zakończyły się porażką tomaszowian. W pierwszym meczu, który w poprzednim sezonie został rozegrany w rundzie jesiennej w Tomaszowe Mazowieckim zwyciężyła drużyna z Troszyna 1:2. Lechiści prowadzili po golu Jakuba Króla, ale na początku drugiej odsłony przyjezdni zadali dwa zabójcze ciosy. Najpierw wyrównał Jakub Tyska, a w chwilę później decydującą bramkę strzelił Daniel Charkiewicz. W rewanżu troszynianie wygrali 4:1. Mimo, że lechiści wyszli na prowadzenie po trafieniu Piotra Gębali to gospodarze później strzeli cztery gole, a na listę strzelców kolejno wpisali się: dwukrotnie Mikołaj Kłosiński, oraz po razie Maciej Twarowski i Franciszek Brudko.</p><p>Klub z Mazowsza nie przypomina niczym zespołu z poprzedniego sezonu. Zarówno jeśli chodzi o skład jak i wyniki. W Troszynie doszło do prawdziwej rewolucji kadrowej. Z piątą drużyną poprzedniego sezonu pożegnali się: Daniel Charkiewicz, Jakub Tyska, Jakub Szyszkowski, Igor Lewczuk, Oskar Piętka, Damian Słowik, Dawid Maryniak, Deiwis Caceres, Jakub Domański, Maciej Twarowski, Dawid Rychta, Maciej Tyska, Jakub Jasionek oraz trener Michał Złotkowski. Nowym sternikiem troszynian został Michał Hryszko, który wcześniej prowadził KS Wasilków. Razem ze szkoleniowcem do klubu przyszli Kacper Ptasiński i Jakub Kruszewski. Oprócz nich nowymi zawodnikami KS CK zostali: Miłosz Skowronek z Cariny Gubin, Damian Wojdakowski z Chełmianki Chełm oraz Patryk Drygiel z Jagiellonii II Białystok.</p><p>Sędzią głównym sobotniego meczu będzie Bartłomiej Zywert z Grodźca. Jego asystentami będą: Miron Krakowski i Dariusz Przerwa. Pierwszy gwizdek zabrzmi o godzinie 16:00.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Siatkarski weekend w Tomaszowie. Przed nami Memoriał Wiesława Gawłowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56471,siatkarski-weekend-w-tomaszowie-przed-nami-memorial-wieslawa-gawlowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56471,siatkarski-weekend-w-tomaszowie-przed-nami-memorial-wieslawa-gawlowskiego</guid>
            <pubDate>Thu, 03 Sep 2026 12:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-siatkarski-weekend-w-tomaszowie-przed-nami-memorial-wieslawa-gawlowskiego-1788690092.jpg</url>
                        <title>Siatkarski weekend w Tomaszowie. Przed nami Memoriał Wiesława Gawłowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56471,siatkarski-weekend-w-tomaszowie-przed-nami-memorial-wieslawa-gawlowskiego</link>
                    </image><description>Tomaszów Mazowiecki szykuje się na dwa dni siatkarskich emocji. Już 4 i 5 września kibice zobaczą Memoriał Wiesława Gawłowskiego z udziałem Lechii Tomaszów Mazowiecki i trzech zespołów przyjezdnych, a wstęp na wszystkie mecze będzie bezpłatny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dwa dni siatkarskich emocji w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>W dniach <strong>4-5 września</strong> w Tomaszowie Mazowieckim odbędzie się Memoriał Wiesława Gawłowskiego. Jak poinformował klub KS Lechia Tomaszów Mazowiecki, turniej zapowiada się jako mocny sportowy akcent początku września i okazja do obejrzenia kilku interesujących zespołów na jednym parkiecie.</p><p>W rywalizacji mają wziąć udział <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong>, <strong>Nowak-Mosty MKS Będzin</strong>, <strong>PZL Leonardo Avia Świdnik</strong> oraz <strong>Fort Poznań</strong>. Organizatorzy zapowiadają dużą dawkę emocji i walkę o zwycięstwo, co w przypadku przedsezonowych turniejów kontrolnych ma znaczenie nie tylko dla wyniku, ale także dla budowania formy i sprawdzania ustawień przed dalszą częścią rozgrywek.</p><h2>Nie tylko mecze kontrolne, ale też ważne wydarzenie dla kibiców</h2><p>Choć memoriał ma charakter sportowy i wpisuje się w kalendarz przygotowań drużyn, dla lokalnych kibiców to również ważne wydarzenie społeczne. Tego typu turnieje przyciągają fanów siatkówki, mieszkańców miasta i osoby śledzące występy Lechii, a jednocześnie budują atmosferę wokół zespołu jeszcze przed ligową rywalizacją.</p><p>Istotną informacją dla mieszkańców jest to, że <strong>wstęp na wszystkie mecze będzie bezpłatny</strong>. To oznacza, że wydarzenie pozostaje otwarte dla szerokiej publiczności i może stać się okazją do rodzinnego spędzenia czasu, a także do bezpośredniego wsparcia tomaszowskiej drużyny z trybun.</p><h2>Memoriał w lokalnym kontekście</h2><p>Turnieje takie jak Memoriał Wiesława Gawłowskiego mają w Tomaszowie Mazowieckim znaczenie większe niż tylko czysto sportowe. To wydarzenia, które wzmacniają lokalną tożsamość i pokazują, że miasto pozostaje ważnym punktem na siatkarskiej mapie regionu. Obecność zespołów z innych ośrodków podnosi rangę rywalizacji i daje kibicom możliwość porównania poziomu drużyn jeszcze przed rozpoczęciem zasadniczych zmagań.</p><p>Dla Lechii Tomaszów Mazowiecki będzie to również okazja do zaprezentowania się przed własną publicznością. W takich meczach liczy się nie tylko wynik, ale także organizacja gry, zgranie zespołu i pierwsze sygnały dotyczące formy. Z perspektywy kibiców to natomiast szansa, by już na początku września poczuć atmosferę poważnego siatkarskiego grania bez konieczności wyjazdu do innych miast.</p><h2>Sportowe otwarcie września</h2><p>Zapowiedź memoriału pokazuje, że początek września w Tomaszowie Mazowieckim upłynie pod znakiem siatkówki. Dwa dni zmagań, udział czterech drużyn i otwarty charakter imprezy sprawiają, że może to być jedno z ciekawszych lokalnych wydarzeń sportowych tego okresu.</p><p>Dla mieszkańców to prosty sygnał: jeśli ktoś chce zobaczyć <strong>siatkówkę na dobrym poziomie</strong> i jednocześnie wesprzeć gospodarzy, nadchodzący weekend będzie do tego bardzo dobrą okazją. Wszystko wskazuje na to, że hala znów stanie się miejscem sportowych emocji, które w Tomaszowie Mazowieckim wciąż potrafią przyciągać uwagę szerokiej publiczności.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[OSP Twarda pojedzie do Łowicza. Dwie drużyny powalczą w zawodach wojewódzkich]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56464,osp-twarda-pojedzie-do-lowicza-dwie-druzyny-powalcza-w-zawodach-wojewodzkich</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56464,osp-twarda-pojedzie-do-lowicza-dwie-druzyny-powalcza-w-zawodach-wojewodzkich</guid>
            <pubDate>Wed, 02 Sep 2026 19:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-osp-twarda-pojedzie-do-lowicza-dwie-druzyny-powalcza-w-zawodach-wojewodzkich-1788373475.jpg</url>
                        <title>OSP Twarda pojedzie do Łowicza. Dwie drużyny powalczą w zawodach wojewódzkich</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56464,osp-twarda-pojedzie-do-lowicza-dwie-druzyny-powalcza-w-zawodach-wojewodzkich</link>
                    </image><description>Dwie drużyny OSP Twarda będą reprezentować powiat tomaszowski podczas Wojewódzkich Zawodów Sportowo-Pożarniczych OSP w Łowiczu. To efekt zwycięskiego występu w zawodach powiatowych w Spale i zarazem duże wyróżnienie dla jednostki oraz całej lokalnej społeczności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dwie reprezentacje z powiatu tomaszowskiego</h2><p>Ochotnicza Straż Pożarna w Twardej poinformowała, że w najbliższą niedzielę, <strong>6 września 2026 roku</strong>, wystawi dwie drużyny na Wojewódzkich Zawodach Sportowo-Pożarniczych OSP. Na stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łowiczu przy ulicy Jana Pawła II powiat tomaszowski mają reprezentować <strong>Kobieca Drużyna Pożarnicza OSP Twarda</strong> oraz <strong>Męska Drużyna Pożarnicza OSP Twarda</strong>.</p><p>Dla lokalnej jednostki to nie tylko prestiżowy wyjazd, ale również potwierdzenie wysokiego poziomu przygotowania. Jak wynika z przekazanych informacji, awans był następstwem bardzo dobrego występu podczas zawodów powiatowych w Spale, gdzie strażacy z Twardej sięgnęli po zwycięstwo.</p><h2>Awans po sukcesie w Spale</h2><p>Start w zawodach wojewódzkich jest kolejnym etapem sportowo-pożarniczej rywalizacji, która od lat stanowi ważny element życia ochotniczych straży pożarnych. W tego typu zmaganiach liczą się nie tylko szybkość i sprawność, ale także zgranie zespołu, dyscyplina oraz odporność na presję. To właśnie te cechy często decydują o końcowym wyniku.</p><p>W komunikacie OSP Twarda podkreślono, że obie drużyny od dłuższego czasu przygotowują formę, aby w Łowiczu zaprezentować się jak najlepiej. Zapowiedź walki o najwyższe lokaty pokazuje, że jednostka traktuje występ bardzo poważnie, a sam udział nie jest celem samym w sobie. Dla reprezentantów powiatu tomaszowskiego będzie to okazja, by potwierdzić swoją dyspozycję na tle najlepszych ekip z regionu.</p><h2>Kiedy i gdzie odbędą się zawody</h2><p>Wojewódzkie Zawody Sportowo-Pożarnicze OSP zaplanowano na <strong>niedzielę, 6 września 2026 roku</strong>. Rywalizacja ma rozpocząć się o <strong>godzinie 9.00</strong> na stadionie OSiR w Łowiczu. To właśnie tam pojadą drużyny z Twardej, by reprezentować nie tylko swoją jednostkę, ale szerzej także gminę i cały powiat tomaszowski.</p><p>Organizatorzy i sami strażacy liczą również na obecność kibiców. W opublikowanym apelu OSP Twarda zachęca mieszkańców oraz sympatyków do przyjazdu i głośnego dopingu. W realiach takich zawodów wsparcie z trybun ma znaczenie nie tylko symboliczne. Dla zawodników jest ono dodatkowym impulsem, który może pomóc w osiągnięciu maksymalnej koncentracji i lepszego wyniku.</p><h2>Lokalne wsparcie i znaczenie dla społeczności</h2><p>Pod publikacją jednostki szybko pojawiły się liczne słowa wsparcia i życzenia powodzenia. To pokazuje, że występ OSP Twarda budzi zainteresowanie oraz emocje wykraczające poza samą strażacką rywalizację. W mniejszych miejscowościach i gminach takie wydarzenia mają często wymiar wspólnotowy, bo sukces jednej jednostki staje się powodem do dumy dla wielu mieszkańców.</p><p>Z perspektywy lokalnej to również dobra wiadomość dla całego powiatu tomaszowskiego. Obecność dwóch drużyn z jednej jednostki na szczeblu wojewódzkim świadczy o dużym potencjale organizacyjnym i szkoleniowym. Teraz przed strażakami z Twardej najważniejszy sprawdzian. W Łowiczu będą walczyć o jak najlepszy wynik, a mieszkańcy regionu z pewnością będą śledzić ich występ z dużą uwagą.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Pierwsze mistrzostwa ratownictwa wodnego w powiecie tomaszowskim]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56463,pierwsze-mistrzostwa-ratownictwa-wodnego-w-powiecie-tomaszowskim</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56463,pierwsze-mistrzostwa-ratownictwa-wodnego-w-powiecie-tomaszowskim</guid>
            <pubDate>Wed, 02 Sep 2026 19:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pierwsze-mistrzostwa-ratownictwa-wodnego-w-powiecie-tomaszowskim-1788371706.jpg</url>
                        <title>Pierwsze mistrzostwa ratownictwa wodnego w powiecie tomaszowskim</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56463,pierwsze-mistrzostwa-ratownictwa-wodnego-w-powiecie-tomaszowskim</link>
                    </image><description>W powiecie tomaszowskim po raz pierwszy zorganizowano mistrzostwa w ratownictwie wodnym. Wydarzenie połączyło sportową rywalizację z praktycznym sprawdzianem umiejętności, które mogą decydować o bezpieczeństwie nad wodą.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa inicjatywa z ważnym celem</h2><p>W powiecie tomaszowskim odbyły się <strong>I Mistrzostwa w Ratownictwie Wodnym</strong>. Było to pierwsze tego typu wydarzenie, które połączyło elementy sportowej rywalizacji z praktycznym testem wiedzy, sprawności i opanowania uczestników. Stawką zawodów był Puchar Starosty Tomaszowskiego, ale znaczenie imprezy wykraczało daleko poza sam wynik.</p><p>Formuła mistrzostw pokazała, że bezpieczeństwo nad wodą nie opiera się wyłącznie na teorii. Liczą się także refleks, umiejętność działania pod presją oraz współpraca w zespole. To właśnie te kompetencje były w centrum całego wydarzenia.</p><h2>Wymagające konkurencje dla młodszych i starszych drużyn</h2><p>W zawodach uczestniczyły <strong>Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze</strong> oraz drużyny seniorów. Przygotowane konkurencje miały charakter praktyczny i odwoływały się do realnych sytuacji, z jakimi mogą zetknąć się osoby biorące udział w działaniach ratowniczych.</p><p>Uczestnicy mierzyli się między innymi z budową wału przeciwpowodziowego, rzutami ratowniczymi kołem i rzutką, holowaniem łodzi z lądu oraz udzielaniem kwalifikowanej pierwszej pomocy. Każda z tych prób wymagała nie tylko siły i szybkości, lecz także dokładności, wzajemnego zaufania i dobrej organizacji pracy.</p><p>To szczególnie istotne w kontekście lokalnym. Powiat tomaszowski, podobnie jak wiele miejscowości regionu, przywiązuje dużą wagę do przygotowania służb i środowisk ratowniczych do reagowania w sytuacjach zagrożenia. Tego rodzaju zawody pełnią więc również funkcję szkoleniową i integracyjną.</p><h2>Obecność służb i władz powiatu</h2><p>W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz powiatowych i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Obecni byli starosta tomaszowski Dariusz Kowalczyk, wicestarosta Sławomir Żegota, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim Tomasz Wojtaszek oraz zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Mazowieckim młodszy brygadier Ernest Lech.</p><p>Sama obecność przedstawicieli samorządu i straży pożarnej pokazuje, że inicjatywa została potraktowana poważnie jako element budowania lokalnego systemu bezpieczeństwa. To także sygnał, że działania związane z profilaktyką, szkoleniem i promocją ratownictwa wodnego mają w powiecie konkretne wsparcie instytucjonalne.</p><h2>Organizatorzy i znaczenie dla lokalnej społeczności</h2><p>Za organizację mistrzostw odpowiadały <strong>OSP Tomaszów Mazowiecki</strong> oraz Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Mazowieckim. Wspólne przygotowanie takiego wydarzenia przez strażaków ochotników i zawodowych dobrze oddaje charakter lokalnej współpracy, która w sytuacjach kryzysowych ma kluczowe znaczenie.</p><p>Na szczególne uznanie zasługuje udział młodych druhen i druhów z Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych. Dla nich takie zawody są nie tylko sprawdzianem umiejętności, ale również lekcją odpowiedzialności i służby. To inwestycja w kolejne pokolenie osób gotowych nieść pomoc innym.</p><p>Pierwsza edycja mistrzostw może stać się początkiem lokalnej tradycji. Jeśli wydarzenie będzie kontynuowane, ma szansę na stałe wpisać się w kalendarz ważnych inicjatyw powiatu tomaszowskiego, łącząc edukację, praktykę i promocję postaw prospołecznych. W czasach, gdy bezpieczeństwo nad wodą pozostaje realnym wyzwaniem, takie przedsięwzięcia mają wymiar znacznie szerszy niż jednorazowa sportowa rywalizacja.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dani Silva w Widzewie. Angel Baena żegna Łódź i wraca do Hiszpanii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56453,dani-silva-w-widzewie-angel-baena-zegna-lodz-i-wraca-do-hiszpanii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56453,dani-silva-w-widzewie-angel-baena-zegna-lodz-i-wraca-do-hiszpanii</guid>
            <pubDate>Tue, 01 Sep 2026 21:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dani-silva-w-widzewie-angel-baena-zegna-lodz-i-wraca-do-hiszpanii-1788291337.png</url>
                        <title>Dani Silva w Widzewie. Angel Baena żegna Łódź i wraca do Hiszpanii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56453,dani-silva-w-widzewie-angel-baena-zegna-lodz-i-wraca-do-hiszpanii</link>
                    </image><description>Widzew Łódź wzmacnia środek pola. Nowym zawodnikiem czerwono-biało-czerwonych został 26-letni Portugalczyk Dani Silva, wypożyczony z duńskiego FC Midtjylland. Jednocześnie z klubem pożegnał się Angel Baena, który zdecydował się na powrót do Hiszpanii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Transferowe drzwi przy al. Piłsudskiego znów się otworzyły. Tym razem do szatni Widzewa wchodzi zawodnik z doświadczeniem zdobywanym w Portugalii, Włoszech, Danii i na Cyprze.</p><h2>Dani Silva ma wzmocnić środek pola</h2><p>Dani Silva piłkarskie podstawy zdobywał w akademii słynnej Benfiki Lizbona. Seniorską karierę rozpoczął natomiast w Vitorii Guimaraes.</p><p>Dwa lata temu przeniósł się do włoskiego Hellasu Werona. Na boiskach Serie A wystąpił w 25 spotkaniach. Później jego kariera zaprowadziła go do FC Midtjylland. W barwach duńskiego klubu zanotował 32 występy.</p><p>Pierwszą połowę 2026 roku Portugalczyk spędził na wypożyczeniu w cypryjskim Pafos FC. Po powrocie do Danii nie zdołał jednak wywalczyć miejsca w podstawowym składzie i w obecnym sezonie nie wystąpił w żadnym meczu tamtejszej ekstraklasy.</p><p>Widzew zdecydował się na <strong>wypożyczenie zawodnika do końca obecnego sezonu</strong>. Łódzki klub zagwarantował sobie jednocześnie <strong>opcję wykupu pomocnika</strong>.</p><p>– <strong>Dani to zawodnik, którego obserwowaliśmy od dłuższego czasu i który bardzo dobrze wpisuje się w profil pomocnika, jakiego szukaliśmy. Ma wysoką kulturę gry, dobrze funkcjonuje pod presją i potrafi zarówno zabezpieczyć środek pola, jak i nadawać tempo naszym akcjom</strong> – powiedział dyrektor sportowy Widzewa Artur Płatek.</p><p>Nowy zawodnik łódzkiego zespołu będzie występował z numerem <strong>80</strong>.</p><h2>Angel Baena wraca do Hiszpanii</h2><p>Transfer do klubu oznacza jednocześnie jedno pożegnanie. Z Widzewa odchodzi <strong>Angel Baena</strong>.</p><p>Hiszpański skrzydłowy trafił do Łodzi w lipcu 2025 roku z Wisły Kraków. Teraz zdecydował się na powrót do ojczyzny i na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się do występującego na drugim poziomie rozgrywkowym <strong>CE Sabadell</strong>.</p><p>25-letni Baena rozegrał w barwach Widzewa <strong>38 oficjalnych spotkań</strong>. Zdobył w nich <strong>trzy bramki i zanotował pięć asyst</strong>.</p><h2>Widzew potrzebuje punktów</h2><p>Po sześciu kolejkach ekstraklasy łódzki zespół ma na koncie <strong>sześć punktów i zajmuje 13. miejsce w tabeli</strong>.</p><p>Najbliższe dni przyniosą Widzewowi zmianę frontu. W środę łodzianie podejmą <strong>Koronę Kielce w 1. rundzie Pucharu Polski</strong>.</p><p>Transfer Daniego Silvy ma dać trenerowi dodatkową jakość w środku pola. Portugalczyk przychodzi do Łodzi z niemałym doświadczeniem, ale także z potrzebą odbudowania regularności. Dla Widzewa może to być szansa na pozyskanie zawodnika głodnego gry – a przy obecnej sytuacji ligowej właśnie takiej energii drużyna potrzebuje.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Miliony poznały go po 72 sekundach z Pudzianowskim. Tomaszów zna Nikolę Milanovicia od ćwierć wieku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56438,miliony-poznaly-go-po-72-sekundach-z-pudzianowskim-tomaszow-zna-nikole-milanovicia-od-cwierc-wieku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56438,miliony-poznaly-go-po-72-sekundach-z-pudzianowskim-tomaszow-zna-nikole-milanovicia-od-cwierc-wieku</guid>
            <pubDate>Tue, 01 Sep 2026 21:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-miliony-poznaly-go-po-72-sekundach-z-pudzianowskim-tomaszow-zna-nikole-milanovicia-od-cwierc-wieku-1788279436.png</url>
                        <title>Miliony poznały go po 72 sekundach z Pudzianowskim. Tomaszów zna Nikolę Milanovicia od ćwierć wieku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56438,miliony-poznaly-go-po-72-sekundach-z-pudzianowskim-tomaszow-zna-nikole-milanovicia-od-cwierc-wieku</link>
                    </image><description>Dla milionów widzów był przez chwilę „tym Serbem, który w ostatniej chwili zgodził się walczyć z Pudzianowskim”. Dla ludzi związanych z judo – medalistą mistrzostw Europy i zawodnikiem, który po czterdziestce nadal wygrywa poważne międzynarodowe turnieje. A dla wielu mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego? Po prostu Nikolą. Człowiekiem, który tutaj mieszka, prowadzi interesy i którego związki z miastem zaczęły się na długo przed kamerami KSW.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Telewizja ma pewną szczególną właściwość: potrafi zamknąć człowieka w jednym obrazie. W przypadku <strong>Nikoli Milanovicia</strong> tym obrazem jest wieczór <strong>20 marca 2021 roku</strong>. Łódź. Gala KSW 59. Po jednej stronie klatki Mariusz Pudzianowski, po drugiej potężnie zbudowany Serb, którego nazwisko dla większości widzów jeszcze kilka godzin wcześniej nie znaczyło nic. Walka trwała <strong>72 sekundy</strong>.</p><p>I właśnie te 72 sekundy sprawiły, że Milanovicia poznała cała sportowa Polska. Tyle że próba opowiedzenia jego historii wyłącznie przez ten pojedynek przypominałaby streszczenie „Ojca chrzestnego” do sceny z końską głową. Obraz efektowny, ale gdzieś po drodze ginie cała reszta opowieści.</p><p>Bo przed KSW była mata. Było judo. Był Tomaszów. A po KSW przyszły medale mistrzostw Europy, kolejne zwycięstwa i sportowa historia, która – zamiast się kończyć – nabrała tempa.</p><h2>Matka z Tomaszowa, syn z Serbii. I miasto, które zostało na dłużej</h2><p>Tomaszowski rozdział tej historii zaczyna się znacznie wcześniej niż obecność Milanovicia na lokalnych imprezach czy jego późniejsza rozpoznawalność.</p><p>Matka Nikoli Milanovicia jest tomaszowianką. Sam Nikola <strong>na stałe przyjechał do Tomaszowa Mazowieckiego w 1999 roku</strong>. To właśnie tutaj miał budować swoje dorosłe życie, rozwijać sportową pasję i prowadzić zajęcia judo. Jednym z miejsc treningów był budynek dawnej szkoły, w którym dzisiaj funkcjonuje <strong>Cech Rzemiosł Różnych</strong>.</p><p>To szczegół, który zmienia perspektywę.</p><p>Nie mamy bowiem historii zawodnika z Serbii, który od czasu do czasu przyjeżdża do Tomaszowa jako celebryta sportów walki. Mamy człowieka, którego życie od lat przecina się z historią miasta: sportowo, zawodowo i prywatnie.&nbsp;</p><h2>Zanim była klatka, była mata</h2><p>W historii Milanovicia najłatwiej popełnić jeszcze jeden błąd – potraktować judo jako sportowy dopisek do przygody z MMA. Powinno być dokładnie odwrotnie.</p><p><strong>To judo jest fundamentem.</strong></p><p>Oficjalny profil Międzynarodowej Federacji Judo podaje obecnie, że Milanović ma <strong>46 lat</strong>, reprezentuje <strong>Serbię</strong>, a jego kategorią jest +100 kg. W bazie IJF widnieje 20 walk i 12 zwycięstw przez ippon. Co znacznie ważniejsze: nazwisko Milanovicia nadal regularnie pojawia się na podium najważniejszych europejskich zawodów weteranów.</p><p>Określenie „Masters” może przy tym wprowadzać w błąd kogoś, kto nie śledzi judo. Nie chodzi o rekreacyjne zawody panów, którzy po pracy postanowili wyjąć z szafy stare judogi. To oficjalny system rywalizacji weteranów, z podziałem na kategorie wieku i wagi, regulaminem, międzynarodowymi turniejami i mistrzostwami Europy oraz świata. Polski Związek Judo klasyfikuje zawodników w grupach pięcioletnich; Milanović rywalizuje dziś w kategorii M4.</p><p>I właśnie tutaj zaczyna się lista, która robi wrażenie.</p><h2>Pięć tytułów mistrza Polski?&nbsp;</h2><p>Milanović jest <strong>pięciokrotnym mistrzem Polski Masters w judo</strong>. Oficjalny serwis KSW już w marcu 2021 roku przedstawiał go jako zawodnika, który <strong>trzykrotnie zdobywał złoty medal mistrzostw Polski Masters</strong>. Dwa miesiące później oficjalne wyniki zawodów w Luboniu potwierdzają jego kolejne zwycięstwo w Mistrzostwach Polski Weteranów, w kategorii M3 +100 kg. Milanović reprezentował wówczas Judo Legię Warszawa.</p><p>A potem dochodzi jeszcze rok <strong>2025</strong>. W oficjalnym protokole mistrzostw Polski we Wrocławiu Milanović, tym razem reprezentujący Hato Judo, zajmuje pierwsze miejsce w M4 +100 kg. Wygrał wszystkie trzy pojedynki.&nbsp;</p><p>Do tego dochodzi <strong>sambo</strong>. Zarówno KSW, jak i oficjalny portal FEN przedstawiały Milanovicia jako <strong>mistrza Polski w sambo z 2019 roku</strong>. Sambo, wywodzące się z dawnego ZSRR, łączy techniki rzutów i walki w parterze, a dla zawodnika wychowanego na judo jest dyscypliną bliską, choć rządzącą się innymi zasadami.</p><h2>2024: brąz Europy. Rok później już srebro</h2><p>Najlepsza odpowiedź na pytanie, czy Milanović jest dziś przede wszystkim „byłym rywalem Pudzianowskiego”, przyszła kilka lat po KSW.</p><p>W <strong>2024 roku</strong> Nikola Milanović zdobył <strong>brązowy medal Mistrzostw Europy Weteranów w judo w kategorii +100 kg</strong>. Wynik widnieje w oficjalnej bazie IJF.</p><p>Rok później wszedł o szczebel wyżej.</p><p>Podczas <strong>Mistrzostw Europy Weteranów 2025</strong> pokonał Francuza Davida Avrilleux, następnie Słowaka Rastislava Cicmanca i dotarł do finału. Tam lepszy okazał się Rumun <strong>Aurel Gavris</strong>. Milanović zakończył turniej ze <strong>srebrnym medalem mistrzostw Europy</strong>.</p><p>Jest w tym sportowy paradoks godny scenariusza.</p><p>Kiedy część publiczności mogła sądzić, że najgłośniejszy moment kariery czterdziestokilkuletniego zawodnika miał już miejsce w klatce KSW, Milanović dopiero zdobywał swoje najważniejsze medale na europejskich matach.</p><p>W ostatnich sezonach doszły kolejne sukcesy. W lutym <strong>2025 roku wygrał Veteran European Cup w Rydze</strong>, w kwietniu zwyciężył w analogicznym turnieju w Warszawie, a w lutym <strong>2026 roku ponownie był najlepszy w Rydze</strong>. W kwietniu tego roku w Warszawie zajął trzecie miejsce.</p><p>Jest on <strong>pięciokrotnym zdobywcą Pucharu Europy Masters</strong>.&nbsp;</p><h2>Trzy godziny do walki z Pudzianowskim</h2><p>A jednak od judo nie da się uciec do końca przed najbardziej filmowym epizodem tej historii. <strong>20 marca 2021 roku</strong> Milanović nie przyjechał na KSW 59 po to, żeby stoczyć walkę wieczoru z Mariuszem Pudzianowskim. Rywalem byłego strongmana miał być Senegalczyk <strong>Serigne Ousmane Dia „Bombardier”</strong>.</p><p>Kilka godzin przed galą wszystko się rozsypało.</p><p>„Bombardier” doznał ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego i trafił do szpitala. KSW zostało bez jednej z najważniejszych walk wieczoru. Milanović znajdował się na miejscu – według późniejszych relacji przyjechał jako członek narożnika Savo Lazicia. Martin Lewandowski zapytał go, czy wejdzie do klatki z Pudzianowskim.</p><p>Milanović mówił później Polsatowi Sport, że propozycję otrzymał <strong>trzy godziny przed galą</strong>.</p><blockquote><p>„Mam bałkańskie serce i walki z gwiazdą KSW się nie odmawia”.</p></blockquote><p>To chyba zdanie, które najlepiej tłumaczy tamtą decyzję.</p><p>Nie było obozu przygotowawczego pod konkretnego przeciwnika. Nie było miesięcy analizy Pudzianowskiego. Była propozycja. Były trzy godziny. I odpowiedź: tak.</p><p>Rezultat znamy. <strong>Pudzianowski wygrał przez TKO po 1 minucie i 12 sekundach pierwszej rundy.</strong></p><p>Paradoksalnie jednak właśnie przegrana dała Milanoviciowi największą ogólnopolską rozpoznawalność.</p><p>72 sekundy wystarczyły telewizji. Na jego sportowy życiorys potrzeba zdecydowanie więcej miejsca.</p><h2>Marcin Gortat stanął po jego stronie klatki</h2><p>W narożniku Milanovicia podczas KSW znalazł się <strong>Marcin Gortat</strong>. I nie był to przypadkowy celebryta dopisany do widowiska.</p><p>Gortat mówił wówczas wprost o wieloletniej znajomości i współpracy obu mężczyzn. Nazywał Milanovicia swoim przyjacielem i najlepszym ochroniarzem. Opowiadał, że razem trenowali, podróżowali, a Nikola zabezpieczał jego wydarzenia, campy i mecze.</p><p>Sam Milanović potwierdzał przed pojedynkiem, że współpracują zawodowo, a także razem trenują.</p><p>To prowadzi do kolejnego, mniej telewizyjnego, ale dla Tomaszowa ważnego rozdziału jego życia.</p><h2>Przedsiębiorca z Tomaszowa</h2><p>Milanović <strong>mieszka w Tomaszowie Mazowieckim i jest przedsiębiorcą</strong>. W publicznych katalogach gospodarczych funkcjonuje firma <strong>Nico Usługi Ochrony Osób i Mienia Nikola Milanović</strong>, wskazywana jako podmiot działający na terenie miasta.</p><p>Już w <strong>2023 roku</strong> NaszTomaszow.pl wymieniał go wśród gości specjalnych Nocnej Jazdy Moto Show Arena. W sierpniu <strong>2026 roku</strong> jego nazwisko ponownie znalazło się w oficjalnej miejskiej zapowiedzi tego wydarzenia na Tomaszowskich Błoniach.</p><p>To jednak kolejny element obrazu człowieka, który nie wpada do Tomaszowa raz na kilka lat przy okazji medialnego tournée. Jest w lokalnym krajobrazie obecny od dawna.</p><h2>MMA nie skończyło się na KSW</h2><p>Po walce z Pudzianowskim Milanović jeszcze wracał do MMA. W marcu <strong>2023 roku</strong> podczas gali FEN 45 zmierzył się z Patrykiem „Wielkim Bu” Masiakiem. Masiak wygrał przez nokaut po 35 sekundach pierwszej rundy.</p><p>Później Milanović zanotował kolejne starty. Tu pojawia się ciekawy problem statystyczny: <strong>Sherdog podaje jego zawodowy bilans jako 3–2</strong>, uwzględniając trzy zwycięstwa w 2023 roku. Tapology klasyfikuje część tych pojedynków inaczej – jedną walkę uznaje za niekwalifikującą się do zawodowego bilansu, a inną za amatorską – i dlatego pokazuje rekord 1–2.</p><p>To drobiazg dla kibica, ale dobry przykład tego, dlaczego przy sportach walki jedno kliknięcie w internetową bazę nie zawsze wystarcza.</p><p>Milanović najwyraźniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa także w MMA. W czerwcu <strong>2026 roku</strong> mówił w rozmowie z MMA.pl, że ma umowę na walkę pod koniec roku i publicznie nawoływał Pudzianowskiego do rewanżu. Na razie są to jednak deklaracje Milanovicia, a nie oficjalnie ogłoszone zestawienie.</p><h2>Z Tomaszowa do Sarajewa</h2><p>Najciekawsze jest jednak to, że najbliższy oficjalnie zapisany sportowy cel Nikoli Milanovicia nie znajduje się w klatce.</p><p>Znajduje się znowu na macie.</p><p>Profil IJF wskazuje, że <strong>20 września 2026 roku</strong> Milanović ma wystartować w <strong>Mistrzostwach Świata Weteranów w Sarajewie</strong>. Ma 46 lat, kilka dekad sportu za sobą, brąz i srebro mistrzostw Europy oraz tegoroczne zwycięstwo w Pucharze Europy w Rydze.</p><p>Dla komentatora będzie reprezentantem Serbii.</p><p>Dla polskiego kibica MMA być może nadal człowiekiem, który pewnego marcowego wieczoru zgodził się bez przygotowania wyjść do Pudzianowskiego.</p><p>Ale w Tomaszowie ta perspektywa jest za ciasna.</p><p>Bo jeżeli potwierdzą się informacje o roku 1999, to tutaj są już nie trzy godziny przed walką, nie jedna runda i nie 72 sekundy.</p><p>Tutaj jest <strong>27 lat życia</strong>.</p><p>Są pierwsze treningi prowadzone dla młodych ludzi. Jest przedsiębiorczość. Są znajomi, przyjaciele, kolejne wydarzenia i powroty z zawodów z medalami. Jest Serbia, której barwy Milanović reprezentuje na międzynarodowej macie, i Tomaszów, do którego wraca po zawodach.</p><p>Można więc powiedzieć, że przypadkowa walka z Pudzianowskim dała mu rozpoznawalność.</p><p>Ale nie ona napisała jego historię.</p><p><strong>KSW trwało 72 sekundy. Tomaszów jest w tej opowieści od ponad ćwierć wieku.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia zagra dla punktów, kibice mogą zagrać dla zwierząt. Zbiórka karmy podczas meczu z Troszynem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56415,lechia-zagra-dla-punktow-kibice-moga-zagrac-dla-zwierzat-zbiorka-karmy-podczas-meczu-z-troszynem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56415,lechia-zagra-dla-punktow-kibice-moga-zagrac-dla-zwierzat-zbiorka-karmy-podczas-meczu-z-troszynem</guid>
            <pubDate>Mon, 31 Aug 2026 16:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-zagra-dla-punktow-kibice-moga-zagrac-dla-zwierzat-zbiorka-karmy-podczas-meczu-z-troszynem-1788187804.png</url>
                        <title>Lechia zagra dla punktów, kibice mogą zagrać dla zwierząt. Zbiórka karmy podczas meczu z Troszynem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56415,lechia-zagra-dla-punktow-kibice-moga-zagrac-dla-zwierzat-zbiorka-karmy-podczas-meczu-z-troszynem</link>
                    </image><description>W sobotę, 5 września, przy Nowowiejskiej sportowe emocje połączą się z czymś znacznie ważniejszym niż ligowa tabela. Podczas meczu Lechii Tomaszów Mazowiecki z KS CK Troszyn przeprowadzona zostanie zbiórka karmy dla podopiecznych Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkanie rozpocznie się <strong>o godzinie 16:00 na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Nowowiejskiej 5/7 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Tego dnia kibice mogą przyjść na stadion nie tylko z szalikiem, dobrym humorem i nadzieją na trzy punkty. Warto zabrać także <strong>karmę dla psów i kotów</strong>, która trafi do tomaszowskiego schroniska.</p><p>Pomysł jest prosty: wykorzystać wydarzenie sportowe, które gromadzi mieszkańców miasta, sympatyków Lechii i lokalnego futbolu, aby przy okazji zrobić coś dobrego dla zwierząt czekających na nowe domy.</p><h2>Każda puszka i każda paczka mają znaczenie</h2><p>Organizatorzy zachęcają do udziału wszystkich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic. Nie trzeba przynosić ogromnych zapasów.</p><p><strong>Każda ilość karmy ma znaczenie.</strong></p><p>Kilka puszek, saszetki czy opakowanie suchej karmy mogą wydawać się drobnym gestem. Jeśli jednak podobnie pomyśli kilkudziesięciu albo kilkuset kibiców, z pojedynczych paczek powstanie pomoc, którą schronisko odczuje naprawdę.</p><p>To właśnie w takich akcjach najlepiej widać sens lokalnej wspólnoty. Na boisku zawodnicy walczą razem o wynik. Na trybunach mieszkańcy mogą tego dnia stworzyć własną drużynę — drużynę pomagającą zwierzętom.</p><h2>Mecz, który może znaczyć coś więcej</h2><p>Sport od dawna potrafi łączyć ludzi ponad codziennymi podziałami. Tym razem piłkarska sobota może pozostawić po sobie nie tylko wynik zapisany w ligowej tabeli.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – KS CK Troszyn</strong><br><strong>sobota, 5 września 2026 r.</strong><br><strong>godz. 16:00</strong><br><strong>boisko ze sztuczną nawierzchnią, ul. Nowowiejska 5/7 w Tomaszowie Mazowieckim</strong></p><p>Warto przyjść. Dopingować Lechię. A przy okazji przynieść karmę.</p><p>Bo dla człowieka jest to paczka zdjęta ze sklepowej półki. Dla zwierzęcia czekającego za kratami schroniska — pełna miska.</p><p><strong>Razem możemy pomóc tym, którzy sami o pomoc poprosić nie potrafią.</strong></p><p>Mogę też od razu przygotować do tego <strong>mocno klikalną zapowiedź na Facebooka i komplet tekstów na grafiki 1200×630, 4:3, 1:1 oraz 9:16</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Od 0:2 do 2:2 i katastrofa w 96. minucie. Widzew przegrał z Lechem po fatalnym błędzie Drągowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56411,od-0-2-do-2-2-i-katastrofa-w-96-minucie-widzew-przegral-z-lechem-po-fatalnym-bledzie-dragowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56411,od-0-2-do-2-2-i-katastrofa-w-96-minucie-widzew-przegral-z-lechem-po-fatalnym-bledzie-dragowskiego</guid>
            <pubDate>Mon, 31 Aug 2026 10:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-od-0-2-do-2-2-i-katastrofa-w-96-minucie-widzew-przegral-z-lechem-po-fatalnym-bledzie-dragowskiego-1788164575.png</url>
                        <title>Od 0:2 do 2:2 i katastrofa w 96. minucie. Widzew przegrał z Lechem po fatalnym błędzie Drągowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56411,od-0-2-do-2-2-i-katastrofa-w-96-minucie-widzew-przegral-z-lechem-po-fatalnym-bledzie-dragowskiego</link>
                    </image><description>To miał być wieczór przełamania. Widzew Łódź odrobił dwubramkową stratę, doprowadził do remisu, a w doliczonym czasie gry przez moment mógł nawet uwierzyć w rzut karny i zwycięstwo. Futbol potrafi jednak pisać scenariusze bardziej brutalne niż kino. W 96. minucie fatalny błąd Bartłomieja Drągowskiego wykorzystał Luis Palma i Lech Poznań wywiózł z Łodzi komplet punktów, zwyciężając 3:2.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Na trybunach ponad 17,5 tysiąca widzów, naprzeciw siebie Widzew i mistrz Polski, a na boisku pięć bramek, zwroty akcji, interwencja VAR i rozstrzygnięcie w ostatnich sekundach. Niedzielny wieczór przy al. Piłsudskiego miał wszystko, czego potrzeba do stworzenia piłkarskiego dramatu.</p><p>Szkoda tylko dla łódzkich kibiców, że jego zakończenie napisał Lech.</p><h2>Lech potrzebował sześciu minut</h2><p>Poznaniacy wrócili do ligowej rzeczywistości zaledwie kilka dni po europejskim spotkaniu w Thun i zapewnieniu sobie dalszej gry w Lidze Europy. Trener gości zdecydował się na kilka zmian w składzie. Jedną z nich było wystawienie Patrika Walemarka.</p><p>Szwed bardzo szybko pokazał, że był to dobry wybór.</p><p>Już w 6. minucie ruszył prawą stroną, minął Mario Garcię i wyłożył piłkę Antoniemu Kozubalowi. Pomocnik Lecha wykorzystał okazję i było 0:1.</p><p>Co ciekawe, początek spotkania wcale nie wskazywał na łatwy wieczór mistrzów Polski. Widzew atakował, a Mateusz Lis musiał interweniować po próbach Garcii, Mariusza Fornalczyka i Lindona Selahiego.</p><p>Lech był jednak bezlitosny.</p><p>W 22. minucie ponownie błysnął Walemark. Tym razem obsłużył podaniem Allahyara Sayyadmanesha, a ten z bliska pokonał Bartłomieja Drągowskiego.</p><p><strong>Po niewiele ponad 20 minutach było 0:2.</strong></p><h2>Świderski daje sygnał do pościgu</h2><p>Widzew nie zamierzał jednak kapitulować.</p><p>Pięć minut po drugiej bramce dla gości fatalnie zachował się Joel Pereira. Portugalczyk źle zagrał piłkę głową, przejął ją Fornalczyk i natychmiast uruchomił Karola Świderskiego.</p><p>Reprezentant Polski nie zmarnował okazji.</p><p><strong>W 27. minucie Świderski zdobył swoją pierwszą bramkę po powrocie do polskiej ekstraklasy i dał Widzewowi kontakt z mistrzem kraju.</strong></p><p>Do przerwy wynik już się nie zmienił, choć okazje mieli jeszcze Radosław Murawski po stronie Lecha i Fran Alvarez dla gospodarzy.</p><p>Widzew schodził do szatni przegrywając 1:2, ale mecz wciąż pozostawał otwarty.</p><h2>Fornalczyk trafia niemal z niemożliwej pozycji</h2><p>Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły bez kalkulowania.</p><p>Najpierw bliski wykorzystania błędu Drągowskiego był Yannick Agnero. Chwilę później eksplodował jednak stadion Widzewa.</p><p>W 53. minucie Mariusz Fornalczyk zdecydował się na uderzenie z bardzo ostrego kąta. Sytuacja nie wyglądała na szczególnie groźną, ale źle zachował się Mateusz Lis. Piłka znalazła drogę do bramki.</p><p><strong>2:2. Widzew wrócił z dalekiej podróży.</strong></p><p>Od tego momentu obraz gry zaczął się jednak zmieniać.</p><p>Lech coraz mocniej naciskał, podczas gdy łodzianie częściej ustawiali się głębiej i pilnowali remisu. Goście mieli swoje okazje. W 76. minucie Gustav Berggren minimalnie chybił, a niedługo później Drągowski świetnie obronił groźny strzał Luisa Palmy z rzutu wolnego.</p><p>Nic nie zapowiadało jeszcze tego, że właśnie Palma za kilkanaście minut zostanie głównym bohaterem spotkania.</p><h2>Karny, którego nie było</h2><p>Prawdziwe szaleństwo rozpoczęło się w doliczonym czasie gry.</p><p>Widzew ruszył po zwycięstwo, a sędzia Łukasz Kuźma wskazał na jedenasty metr. Stadion oszalał. Łodzianie mogli dostać piłkę meczową.</p><p>Do akcji wkroczył jednak VAR.</p><p>Po analizie arbiter zmienił decyzję i <strong>rzut karny dla Widzewa został odwołany</strong>.</p><p>Można było wówczas pomyśleć, że najbardziej dramatyczny moment tego wieczoru właśnie minął.</p><p>Nic bardziej mylnego.</p><h2>96. minuta. Błąd, który zdecydował o wszystkim</h2><p>Jedna z ostatnich akcji meczu.</p><p>Bartłomiej Drągowski wychodzi przed własne pole karne, próbując wybić piłkę. Bramkarz Widzewa robi jednak coś, czego na tym poziomie po prostu robić nie wolno.</p><p>Źle trafia w futbolówkę.</p><p>Ta trafia pod nogi Luisa Palmy.</p><p>Przed zawodnikiem Lecha pozostaje pusta bramka.</p><p><strong>Palma trafia. 2:3.</strong></p><p>Kilka chwil później jest już po wszystkim.</p><p>Widzew, który podniósł się ze stanu 0:2, doprowadził do remisu i przez moment mógł marzyć nawet o zwycięstwie, zostaje bez punktów.</p><p>Takie porażki bolą najbardziej. Nie wtedy, kiedy rywal dominuje od pierwszego do ostatniego gwizdka. Znacznie bardziej wtedy, gdy mecz wydaje się już uratowany, a wszystko rozsypuje się w jednej sekundzie.</p><p>Dla Lecha to z kolei zwycięstwo pokazujące cechę charakterystyczną dla zespołów walczących o najwyższe cele – umiejętność wygrywania również wtedy, gdy spotkanie wymyka się spod kontroli.</p><h3>Widzew Łódź – Lech Poznań 2:3 (1:2)</h3><p><strong>Bramki:</strong><br>0:1 Antoni Kozubal (6),<br>0:2 Allahyar Sayyadmanesh (22),<br>1:2 Karol Świderski (27),<br>2:2 Mariusz Fornalczyk (53),<br>2:3 Luis Palma (90+6).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Angel Baena – Widzew; Radosław Murawski, Luis Palma – Lech.</p><p><strong>Sędzia:</strong> Łukasz Kuźma (Białystok).<br><strong>Widzów:</strong> 17 555.</p><p><strong>Widzew Łódź:</strong> Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski, Mateusz Żyro, Steve Kapuadi, Mario Garcia – Angel Baena, Fran Alvarez (86. Antoni Klukowski), Lindon Selahi, Emil Kornvig (70. Giannis Papanikolaou), Mariusz Fornalczyk (81. Stipe Biuk) – Karol Świderski (70. Sebastian Bergier).</p><p><strong>Lech Poznań:</strong> Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul – Patrik Walemark (88. Wojciech Szymczak), Antoni Kozubal, Radosław Murawski (75. Gustav Berggren), Allahyar Sayyadmanesh – Pablo Rodriguez (75. Filip Jagiełło), Yannick Agnero (68. Luis Palma).</p><h3>Vuković: nie zamierzam obwiniać Drągowskiego, takie sytuacje się zdarzają</h3><p><strong>Trener piłkarzy Widzewa Aleksandar Vuković podkreślił, że nie zamierza obwiniać Bartłomieja Drągowskiego, po którego błędzie w doliczonym czasie gry Lech Poznań zwyciężył w Łodzi 3:2. – Takie sytuacje się zdarzają – dodał.</strong></p><p>W ostatnim meczu 6. kolejki ekstraklasy drużyny z Łodzi i Poznania stworzyły ciekawe i zakończone w dramatycznych okolicznościach widowisko. Lech szybko objął dwubramkowe prowadzenie po golach Antoniego Kozubala (6) i Allahyara Sayyadmanesha (22). Widzew odrobił straty dzięki trafieniom Karola Świderskiego (27) i Mariusza Fornalczyka (53). Mistrzowie Polski decydującą o zwycięstwie bramkę zdobyli w doliczonym czasie gry, po dużym błędzie Drągowskiego, którego kiks przed polem karnym wykorzystał Luis Palma (90+6).</p><blockquote><p>- Myślałem, że nasz pech skończył się w końcówce poprzedniego spotkania, które zremisowaliśmy ze Śląskiem 3:3. Jak się okazuje, bardzo trudna do zaakceptowania i przeżycia jest również końcówka dzisiejszego meczu. Mieliśmy remis w doliczonym czasie i szanse co najmniej na jeden punkt. Tymczasem pada kuriozalna bramka i przegrywamy mecz z bardzo dobrą drużyną – powiedział Vuković.</p></blockquote><p>Podkreślił przy tym, że za porażkę nie zamierza obwiniać Drągowskiego, bo – jak mówił – takie sytuacje się zdarzają. Przekonywał, że reprezentacyjny bramkarz miał bardzo udany początek sezonu i błąd w niedzielnym spotkaniu nie może zachwiać jego pewności siebie.</p><blockquote><p>- Nie zamierzam obwiniać Bartka ani kogokolwiek innego. Po prostu takie sytuacje też się zdarzają. My też wykorzystaliśmy błąd bramkarza Lecha. Ogólnie to był mecz błędów, których my popełniliśmy o jeden więcej. Uważam, że to wyjście z bramki było niepotrzebne, bo Marcel Krajewski miał futbolówkę pod kontrolą. To była absurdalnie prosta sytuacja, przez którą niestety straciliśmy dzisiaj jeden punkt – tłumaczył.</p></blockquote><p>Vuković zaznaczył, że mimo bolesnej porażki w grze jego zespołu były pozytywy. To – jak mówił – m.in. odrobienie dwubramkowej straty w starciu z klasowym rywalem.</p><blockquote><p>- Nie jest łatwo wrócić do gry z mistrzem Polski z 0:2. Pierwsza połowa była wyrównana, ze wskazaniem na nas, bo mieliśmy więcej sytuacji. W drugiej połowie zdecydowaną przewagę posiadania piłki miał Lech, ale nie stworzył wielu sytuacji pod naszą bramką, choć po drugiej stronie tych akcji było jeszcze mniej. Jest mi przykro, że tak to się skończyło – przyznał.</p></blockquote><p>Trener Lecha Niels Frederiksen był zadowolony z wywalczenia trzech punktów oraz postawy swojego zespołu.</p><blockquote><p>- Szczególnie biorąc pod uwagę, że w czwartek zagraliśmy trudny mecz w Europie, a w piątek wracaliśmy do Polski. To pokazuje, że jesteśmy w stanie zagrać ze spokojem dwa spotkania w tygodniu. Podobało mi się to, co dzisiaj widziałem. W drugiej połowie bardzo dobrze naciskaliśmy na przeciwnika, byliśmy wtedy lepszym zespołem. Pierwsza część meczu była bardziej wyrównana, ale patrząc całościowo - podobała mi się postawa mojej drużyny - powiedział Duńczyk.</p></blockquote><p>Przyznał, że końcówka meczu była bardzo emocjonująca.</p><blockquote><p>- Przed naszym golem na 3:2, gospodarze mieli przyznany rzut karny, jednak już na ławce wiedzieliśmy o braku faulu, spalonym i piłce za linią. Mówilibyśmy o ogromnym błędzie, gdyby VAR nie wyłapał tych wszystkich rzeczy. W tej końcówce towarzyszył nam ogrom, po prostu ogrom emocji – zaznaczył</p></blockquote><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia wyrwała punkt w Białymstoku! Kapitalny wolny Pieńkowskiego uratował remis]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56399,lechia-wyrwala-punkt-w-bialymstoku-kapitalny-wolny-pienkowskiego-uratowal-remis</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56399,lechia-wyrwala-punkt-w-bialymstoku-kapitalny-wolny-pienkowskiego-uratowal-remis</guid>
            <pubDate>Sun, 30 Aug 2026 12:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wyrwala-punkt-w-bialymstoku-kapitalny-wolny-pienkowskiego-uratowal-remis-1788085248.png</url>
                        <title>Lechia wyrwała punkt w Białymstoku! Kapitalny wolny Pieńkowskiego uratował remis</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56399,lechia-wyrwala-punkt-w-bialymstoku-kapitalny-wolny-pienkowskiego-uratowal-remis</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki wraca z Białegostoku z jednym punktem. Zielono-czerwoni zremisowali z rezerwami Jagiellonii 1:1, choć szczególnie po przerwie mogli pokusić się o pełną pulę. Kiedy gospodarze prowadzili już 1:0, a czas uciekał bezlitośnie, tomaszowianie pokazali charakter. W samej końcówce Marcin Pieńkowski kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego doprowadził do remisu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>&nbsp;Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="e44aac893f8e2fa12dcc9a2c726ee1fe4">Jagiellonia II Białystok – Lechia Tomaszów Mazowiecki <strong>1:1</strong></li><li data-list-item-id="e3a29f40ab2c696d9dc3bfdd78bc44953">gospodarze objęli prowadzenie po golu Adriana Duchnowskiego</li><li data-list-item-id="eb8f06ad61102dfab1182b1c0b44b6179">Duchnowski w 87. minucie zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę</li><li data-list-item-id="e9db51a7169fb2ecff47e4a826472262f">chwilę później <strong>Marcin Pieńkowski kapitalnie wykorzystał rzut wolny</strong></li><li data-list-item-id="e8ea23945255f31d330cbd3f0a099a86a">Lechia wraca z trudnego terenu z punktem, ale może czuć spory niedosyt</li></ul><h2>Jagiellonia II Białystok – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 (0:0)</h2><p><strong>Bramki:</strong> Adrian Duchnowski 71 – Marcin Pieńkowski 88/89</p><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb (88. Bartosz Winkler), Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Krystian Kolasa, Eryk Kaproń (74. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (88. Maksymilian Bogusławski), Miłosz Pawlusiński – Kacper Popławski (74. Bartosz Bogus), Łukasz Racis.</p><h2>Wyrównana pierwsza połowa. Pawełkiewicz trzymał Lechię w grze</h2><p>Od pierwszych minut było jasne, że w Białymstoku nikt punktów za darmo rozdawać nie zamierza. Spotkanie długo przypominało piłkarskie przeciąganie liny. Raz mocniej naciskała Lechia, za chwilę odpowiadali gospodarze.</p><p>W szeregach zielono-czerwonych aktywni byli przede wszystkim <strong>Krystian Kolasa, Łukasz Racis i Kacper Popławski</strong>. Po stronie Jagiellonii II sporo zamieszania pod bramką Lechii robili Zachary Zalewski, Jan Kochanowicz i Krystian Tymoszczuk.</p><p>Pierwszy poważniejszy sygnał ze strony tomaszowian pojawił się w 21. minucie. Racis ruszył skrzydłem i dograł do Daniela Chwałowskiego. Pomocnik Lechii uderzył mocno, jednak Jakub Rabiczko nie dał się zaskoczyć.</p><p>Pięć minut później zrobiło się gorąco pod drugą bramką. Zachary Zalewski znalazł sobie miejsce do strzału, ale <strong>Antoni Pawełkiewicz znakomicie interweniował</strong>. Chwilę później obrona Lechii musiała jeszcze ratować sytuację wybiciem piłki niemal sprzed linii bramkowej.</p><p>Gospodarze próbowali wysoko atakować i zmuszać tomaszowian do błędów przy rozegraniu. Lechia długo pozostawała jednak zdyscyplinowana.</p><p>W 34. minucie z dystansu uderzał Chwałowski, lecz piłka przeleciała nad poprzeczką.</p><p>Jeszcze przed przerwą Jagiellonia II wyprowadziła szybki atak. Wcześniej faulowany był Łukasz Racis, ale arbiter pozwolił kontynuować grę. Tomaszowian po raz kolejny uratował Pawełkiewicz.</p><p>Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0.</p><h2>Lechia nacisnęła. Brakowało tylko gola</h2><p>Po zmianie stron zielono-czerwoni coraz odważniej szukali prowadzenia.</p><p>W 61. minucie Miłosz Pawlusiński kapitalnie wrzucił piłkę w pole karne w kierunku Kacpra Popławskiego. Napastnik Lechii nie miał jednak komfortowej pozycji i nie zdołał czysto uderzyć.</p><p>Jeszcze bliżej gola było sześć minut później.</p><p><strong>Krystian Kolasa precyzyjnie dośrodkował, Łukasz Racis wygrał pojedynek w powietrzu i mocno uderzył głową.</strong> Bramkarz Jagiellonii II odpowiedział jednak świetną interwencją.</p><p>To była jedna z tych sytuacji, po których kibic zaczyna podejrzewać, że piłka ma własny, złośliwy scenariusz.</p><p>I rzeczywiście.</p><h2>Stara piłkarska prawda znów dała o sobie znać</h2><p>Niewykorzystane okazje zemściły się w 71. minucie.</p><p>Po wysokim dośrodkowaniu w pole karne <strong>Adrian Duchnowski</strong> wygrał walkę z defensorem Lechii i strzałem głową skierował piłkę do siatki.</p><p>Jagiellonia II prowadziła 1:0.</p><p>Dla Lechii był to wyjątkowo bolesny moment, bo kilka minut wcześniej to właśnie tomaszowianie mieli znakomitą szansę na otwarcie wyniku.</p><p>Zielono-czerwoni nie spuścili jednak głów.</p><p>W 84. minucie gospodarze w ostatniej chwili wybili futbolówkę spod własnej bramki. Chwilę później groźnie uderzał wprowadzony z ławki <strong>Marcin Pieńkowski</strong>, ale bramkarz Jagiellonii II jeszcze zdołał interweniować.</p><h2>Czerwona kartka i moment, który zmienił wszystko</h2><p>Najważniejsza akcja spotkania rozpoczęła się w 87. minucie.</p><p>Daniel Chwałowski wychodził praktycznie sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Adrian Duchnowski zatrzymał go faulem.</p><p>Sędzia nie miał większych wątpliwości.</p><p><strong>Czerwona kartka.</strong></p><p>Lechia dostała rzut wolny z około 17 metrów. Piłkę ustawił Marcin Pieńkowski.</p><p>Presja? Ogromna.</p><p>Końcówka meczu. Jeden gol straty. Mur przed piłką. Bramkarz gotowy do interwencji.</p><p>Pieńkowski uderzył jednak tak, jak powinno się wykonywać rzuty wolne w takich momentach — <strong>mocno, precyzyjnie i bez miejsca na dyskusję</strong>.</p><p>Piłka zatrzepotała w siatce.</p><p><strong>1:1!</strong></p><p>Gol był nagrodą za determinację Lechii i za to, że drużyna do ostatnich minut nie zrezygnowała z walki o korzystny rezultat.</p><h2>Punkt trzeba szanować, ale niedosyt pozostaje</h2><p>Do końcowego gwizdka wynik nie uległ już zmianie.</p><p>Lechia Tomaszów Mazowiecki wywozi więc z Białegostoku punkt. Z jednej strony — zdobyty na trudnym terenie, przeciwko zespołowi, który potrafił stworzyć sporo zagrożenia.</p><p>Z drugiej — patrząc na przebieg drugiej połowy i sytuacje stworzone przez zielono-czerwonych, trudno pozbyć się wrażenia, że tego dnia można było ugrać więcej.</p><p>Najważniejsze jest jednak to, że drużyna <strong>nie pękła po stracie bramki</strong>.</p><p>Kiedy wydawało się, że spotkanie zmierza już w stronę zwycięstwa Jagiellonii, Lechia jeszcze raz zaatakowała. I została za to nagrodzona.</p><p>Takie punkty, wyrywane niemal w ostatniej chwili, czasem ważą w tabeli znacznie więcej niż zwykłe „1” zapisane w rubryce.</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> brak</p><p><strong>Czerwona kartka:</strong> Adrian Duchnowski (Jagiellonia II) – 87. minuta</p><p><strong>Sędziował:</strong> Michał Chmarycz (Jonkowo)</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polacy po dziesiąte złoto! Dziś wielki finał żużlowego DPŚ na PGE Narodowym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56380,polacy-po-dziesiate-zloto-dzis-wielki-final-zuzlowego-dps-na-pge-narodowym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56380,polacy-po-dziesiate-zloto-dzis-wielki-final-zuzlowego-dps-na-pge-narodowym</guid>
            <pubDate>Sat, 29 Aug 2026 07:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polacy-po-dziesiate-zloto-dzis-wielki-final-zuzlowego-dps-na-pge-narodowym-1787983420.png</url>
                        <title>Polacy po dziesiąte złoto! Dziś wielki finał żużlowego DPŚ na PGE Narodowym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56380,polacy-po-dziesiate-zloto-dzis-wielki-final-zuzlowego-dps-na-pge-narodowym</link>
                    </image><description>Ryk silników, zapach metanolu i ponad pięćdziesiąt tysięcy kibiców na trybunach. W sobotni wieczór PGE Narodowy zamieni się w ogromną żużlową arenę. Reprezentacja Polski będzie broniła tytułu Drużynowego Pucharu Świata, a zarazem walczyła o rekordowy, dziesiąty triumf w historii tych rozgrywek. Rywalami Biało-Czerwonych będą Australia, Dania i Wielka Brytania. Początek zawodów o godz. 19.00.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>&nbsp;Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="e3865f13d5786200c61bc61dbbeab728e">Polska broni mistrzowskiego tytułu zdobytego w 2023 roku we Wrocławiu.</li><li data-list-item-id="e708a51f6570134105406af8c15371d01">Biało-Czerwoni mogą zdobyć rekordowy, dziesiąty Drużynowy Puchar Świata.</li><li data-list-item-id="e562397c6e40c8e94ab7c5ef793cc7b92">W podstawowym składzie pojadą Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Dominik Kubera i Patryk Dudek. Rezerwowym będzie Kacper Woryna.</li><li data-list-item-id="e49c3dcd12f95e655109de93322137b1e">Początek zawodów w sobotę, 29 sierpnia, o godz. 19.00. Transmisja rozpocznie się pół godziny wcześniej.</li></ul><h2>Polska kontra reszta żużlowego świata</h2><p>Tego wieczoru PGE Narodowy ma być miejscem polskiego święta. Tyle mówi teoria. Żużel jednak lubi pisać własne scenariusze, a jeden źle rozegrany pierwszy łuk może w kilka sekund zmienić układ całego turnieju.</p><p>Do walki o mistrzostwo świata staną cztery reprezentacje: <strong>Polska, Australia, Wielka Brytania i Dania</strong>. To dokładnie ta sama czwórka, która trzy lata temu stworzyła znakomite widowisko podczas finału we Wrocławiu. Wówczas pierwszą Polskę i czwartą Australię dzieliło po zakończeniu zawodów zaledwie sześć punktów. &nbsp;</p><p>Biało-Czerwoni jadą jednak na własnym terenie z jasno określonym celem. Polska ma już <strong>dziewięć zwycięstw w Drużynowym Pucharze Świata</strong> i jest najbardziej utytułowaną reprezentacją w historii rozgrywek. Sobotni sukces oznaczałby jubileuszowy, dziesiąty triumf.</p><h2>Zmarzlik ma poprowadzić Polaków po złoto</h2><p>Kapitanem reprezentacji będzie sześciokrotny indywidualny mistrz świata <strong>Bartosz Zmarzlik</strong>. Obok niego trener Stanisław Chomski wystawił aktualnego czterokrotnego mistrza Polski <strong>Macieja Janowskiego</strong>, <strong>Dominika Kuberę</strong> oraz <strong>Patryka Dudka</strong>. Pod numerem piątym znalazł się <strong>Kacper Woryna</strong>, który może zostać wprowadzony do rywalizacji w trakcie zawodów. &nbsp;</p><p>Polski skład:</p><p><strong>Bartosz Zmarzlik – kapitan<br>Maciej Janowski<br>Dominik Kubera<br>Patryk Dudek<br>Kacper Woryna – rezerwowy</strong></p><p>Trenerami reprezentacji są Stanisław Chomski i Dariusz Cieślak.</p><h2>Australijczycy mogą być najgroźniejsi</h2><p>Łatwo jednak nie będzie. Szczególnie groźnie wygląda reprezentacja Australii, aktualny mistrz Speedway of Nations. Jej liderem będzie Brady Kurtz, a obok niego wystąpią Jason Doyle, Max Fricke i Ryan Douglas. Rezerwowym został Rohan Tungate.</p><p>Australijczycy mają z Polakami rachunki do wyrównania, a dodatkowej pikanterii rywalizacji dodaje fakt, że 26 lipca w meczu towarzyskim w Rybniku pokonali Biało-Czerwonych <strong>49:41</strong>. Sam Stanisław Chomski wskazywał właśnie ekipę z Antypodów jako jednego z najgroźniejszych przeciwników.&nbsp;</p><p>Nie można lekceważyć również Duńczyków z Mikkellem Michelsenem, Leonem Madsenem, Michaelem Jepsenem Jensenem i Andersem Thomsenem.</p><p>Brytyjczyków poprowadzi natomiast Robert Lambert. W ich składzie znaleźli się także Charles Wright, Adam Ellis oraz Leon Flint. Z powodu kontuzji zabraknie jednej z największych brytyjskich gwiazd – Dana Bewleya. &nbsp;</p><h2>PGE Narodowy wciąż czeka na polskie zwycięstwo</h2><p>Sobotni finał ma też drugi wymiar. Polacy chcą wreszcie „odczarować” warszawski stadion.</p><p>Na PGE Narodowym odbywały się już turnieje indywidualnych mistrzostw świata Speedway Grand Prix, ale polscy zawodnicy nie potrafili tutaj stanąć na najwyższym stopniu podium.</p><p>Tym razem stawką nie będzie jednak indywidualne zwycięstwo. Liczyć będzie się każdy punkt zdobyty dla drużyny.</p><p>Finał składa się z <strong>20 biegów</strong>. W każdym wystartuje po jednym reprezentancie Polski, Wielkiej Brytanii, Danii i Australii. Mistrzem świata zostanie reprezentacja, która zgromadzi najwięcej punktów. &nbsp;</p><p>Możliwa jest także rezerwa taktyczna. Jeżeli zespół będzie tracił co najmniej sześć punktów do prowadzącej drużyny, jeden z zawodników może otrzymać dodatkowy, szósty start.</p><h2>Gdzie oglądać finał DPŚ?</h2><p>Pierwszy bieg zaplanowano na <strong>godz. 19.00</strong>.</p><p>Telewizyjna transmisja rozpocznie się już o <strong>18.30</strong>. Zawody będzie można obejrzeć w <strong>Eurosporcie 3</strong>, a także za pośrednictwem <strong>HBO Max i Playera</strong>. &nbsp;</p><p>Także więc kibice z Tomaszowa Mazowieckiego, którzy nie wybierają się do Warszawy, będą mogli śledzić walkę o mistrzostwo świata przed telewizorami.</p><p>Przed Polakami dwadzieścia wyścigów i jeden cel. <strong>Dziesiąte złoto.</strong></p><p>Na Narodowym nie będzie miejsca na kalkulacje. Kiedy taśma pójdzie w górę, zostanie już tylko gaz, pierwszy łuk i walka o każdy centymetr toru.</p><h3>&nbsp;</h3> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Biało-czerwoni na sportowej karuzeli. Siatkarki wygrały z Turcją, złoto Koliadycha i zamieszanie wokół szefa PKOl]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56377,bialo-czerwoni-na-sportowej-karuzeli-siatkarki-wygraly-z-turcja-zloto-koliadycha-i-zamieszanie-wokol-szefa-pkol</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56377,bialo-czerwoni-na-sportowej-karuzeli-siatkarki-wygraly-z-turcja-zloto-koliadycha-i-zamieszanie-wokol-szefa-pkol</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 22:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bialo-czerwoni-na-sportowej-karuzeli-siatkarki-wygraly-z-turcja-zloto-koliadycha-i-zamieszanie-wok-1787949189.png</url>
                        <title>Biało-czerwoni na sportowej karuzeli. Siatkarki wygrały z Turcją, złoto Koliadycha i zamieszanie wokół szefa PKOl</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56377,bialo-czerwoni-na-sportowej-karuzeli-siatkarki-wygraly-z-turcja-zloto-koliadycha-i-zamieszanie-wokol-szefa-pkol</link>
                    </image><description>Piątkowy wieczór przyniósł polskim kibicom niemal cały wachlarz sportowych emocji. Było zwycięstwo siatkarek nad Turcją po pięciosetowym thrillerze, mistrzostwo świata Oleksiia Koliadycha, walka polskich wioślarek o medal i sukcesy na zapaśniczej macie. Sportowe wiadomości przyćmiła jednak sprawa prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wobec którego prokuratura wystąpiła o trzymiesięczny areszt.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>&nbsp;Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="e7e49c63fa48cff4b7dc777d9d72fe870">Polskie siatkarki pokonały Turcję 3:2 i wygrały grupę mistrzostw Europy.</li><li data-list-item-id="edb1827abb3fd29613431e09af6df2987">Oleksii Koliadych został mistrzem świata w konkurencji C1 200 m.</li><li data-list-item-id="e40fb7aedec4babf1a403c6afdf240f71">Prokuratura chce trzymiesięcznego aresztu dla prezesa PKOl Radosława P.</li><li data-list-item-id="ecd5a5c7719cb4391a170fc6c4559c19f">Wiktoria Kalinowska i Julia Rogiewicz zajęły czwarte miejsce w mistrzostwach świata w wioślarstwie.</li><li data-list-item-id="e75aad266f0a176f73059617c05803539">Jowita Wrzesień była druga w turnieju Poland Open.</li><li data-list-item-id="e1bc26892775eb7be286468f74d83789f">Martyna Kubka nie awansowała do głównej drabinki US Open.</li></ul><h2>Siatkarski thriller w Stambule. Polki wygrały grupę</h2><p>Polskie siatkarki pokonały w Stambule reprezentację Turcji <strong>3:2</strong> – 15:25, 25:21, 25:22, 16:25, 15:10 – w ostatnim spotkaniu grupy A mistrzostw Europy.</p><p>Mecz miał wszystko, czego kibic może oczekiwać od wielkiego sportowego widowiska: fatalny początek, odrodzenie biało-czerwonych, zwroty akcji i tie-break, w którym Polki przejęły inicjatywę.</p><p>Zespół prowadzony przez <strong>Stefano Lavariniego</strong> zakończył fazę grupową na pierwszym miejscu. W 1/8 finału reprezentacja Polski zmierzy się z Portugalią.</p><h2>Oleksii Koliadych mistrzem świata</h2><p>Świetna wiadomość napłynęła również z Poznania. <strong>Oleksii Koliadych zdobył złoty medal mistrzostw świata w kajakarstwie w nieolimpijskiej konkurencji C1 na 200 metrów.</strong></p><p>O zwycięstwie zdecydowały dosłownie ułamki sekund. Reprezentant Polski wyprzedził Uzbeka Artura Gulijewa zaledwie o <strong>0,10 s</strong>. Trzecie miejsce zajął Białorusin Andriej Żolabau.</p><h2>Prokuratura chce aresztu dla prezesa PKOl</h2><p>Najgłośniejsza wiadomość dnia nie dotyczyła jednak wyników sportowych.</p><p>Prokuratura wystąpiła w piątek z wnioskiem o <strong>trzymiesięczne tymczasowe aresztowanie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława P.</strong></p><p>Szef PKOl został zatrzymany i przesłuchany w związku ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto. Usłyszał m.in. zarzut płatnej protekcji. Nie przyznał się do winy.</p><p>Według przekazanych informacji grozi mu kara od <strong>sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności</strong>.</p><p>Prezydium Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego wydało natomiast komunikat, w którym zapewniło, że mimo zatrzymania prezesa organizacja działa <strong>„w sposób niezakłócony”</strong>.</p><h2>Pogacar nadal liderem Vuelty</h2><p>W kolarskiej <strong>Vuelta a Espana</strong> siódmy etap wygrał Norweg Andreas Leknessund z zespołu Uno-X Mobility.</p><p>Po samotnym finiszu jako pierwszy dotarł do mety zlokalizowanej w stacji narciarskiej Aramon Valdelinares. Etap liczył 149,8 km.</p><p>Liderem klasyfikacji generalnej pozostał <strong>Tadej Pogacar</strong> z UAE Team Emirates-XRG. Słoweniec ukończył piątkowy etap na 19. pozycji, tracąc do zwycięzcy 4 minuty i 23 sekundy.</p><h2>Polki tuż za podium mistrzostw świata</h2><p>Niewiele zabrakło do medalu polskim wioślarkom.</p><p><strong>Wiktoria Kalinowska i Julia Rogiewicz</strong> zajęły czwarte miejsce w konkurencji dwójek podwójnych podczas mistrzostw świata rozgrywanych w Amsterdamie.</p><p>Złoty medal zdobyły Irlandki Zoe Hyde i Margaret Cremen, które uzyskały czas 6.43,48.</p><p>Czwarte miejsce zawsze zostawia pewien niedosyt. To pozycja boleśnie bliska podium – medal jest niemal na wyciągnięcie ręki, ale ostatecznie pozostaje po drugiej stronie sportowej barykady.</p><h2>Jowita Wrzesień druga w Poland Open</h2><p>Na podium stanęła natomiast <strong>Jowita Wrzesień</strong> podczas 30. Zapaśniczego Turnieju Kobiet Poland Open w Warszawie.</p><p>Polka zajęła drugą pozycję w kategorii wagowej do 59 kg. W finale przegrała z Ukrainką Mariją Wynnyk 2:4.</p><p>W kategorii do 68 kg trzecie miejsce wywalczyła <strong>Karolina Domaszuk</strong>. Triumfowała reprezentantka Kirgistanu Merim Żumanazarowa.</p><h2>Atalanta zagra z Ajaksem</h2><p>Poznaliśmy również wyniki losowania fazy zasadniczej <strong>Ligi Konferencji</strong>.</p><p>Atalanta Bergamo, której zawodnikiem jest reprezentant Polski <strong>Nicola Zalewski</strong>, zmierzy się między innymi z Ajaksem Amsterdam.</p><p>Losowanie odbyło się w Monako. Tym razem w tej fazie rozgrywek zabraknie polskich klubów.</p><h2>Chwalińska odpadła w deblu</h2><p>Z turniejem WTA 500 w Monterrey pożegnała się <strong>Maja Chwalińska</strong>.</p><p>Polka i reprezentująca Austrię Sinja Kraus przegrały w ćwierćfinale debla z Japonką Shuko Aoyamą oraz En-Shuo Liang z Tajwanu 5:7, 6:3, 4-10.</p><p>Wcześniej Chwalińska odpadła w drugiej rundzie rywalizacji singlowej.</p><h2>US Open bez Martyny Kubki</h2><p>Do turnieju głównego wielkoszlemowego <strong>US Open</strong> nie awansowała Martyna Kubka.</p><p>25-letnia Polka przegrała w trzeciej, ostatniej rundzie kwalifikacji z rozstawioną z numerem 16. Rosjanką Kristiną Liutową <strong>4:6, 0:6</strong>.</p><p>Tym samym Kubka zakończyła walkę o występ w głównej drabince nowojorskiego turnieju.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia rusza do Białegostoku. W sobotę ważny mecz z rezerwami Jagiellonii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56366,lechia-rusza-do-bialegostoku-w-sobote-wazny-mecz-z-rezerwami-jagiellonii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56366,lechia-rusza-do-bialegostoku-w-sobote-wazny-mecz-z-rezerwami-jagiellonii</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 17:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-rusza-do-bialegostoku-w-sobote-wazny-mecz-z-rezerwami-jagiellonii-1787931450.png</url>
                        <title>Lechia rusza do Białegostoku. W sobotę ważny mecz z rezerwami Jagiellonii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56366,lechia-rusza-do-bialegostoku-w-sobote-wazny-mecz-z-rezerwami-jagiellonii</link>
                    </image><description>Szósta seria spotkań prowadzi zielono-czerwonych do stolicy województwa podlaskiego. W sobotę, 29 sierpnia, w samo południe podopieczni trenera Bartosza Grzelaka zmierzą się z silną Jagiellonią II Białystok. Stawką spotkania będzie miejsce w ścisłej czołówce tabeli. Oba zespoły mogą po tej kolejce znaleźć się na podium.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="eaa028ec2455ceecc1bc78f015acb4fc9"><strong>Jagiellonia II Białystok – Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ed086a58aab6ddd6cee90fbfcf419f235"><strong>Sobota, 29 sierpnia, godz. 12:00</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e20a78bd70456a4704432a3dc0581935e"><strong>Ośrodek Szkoleniowy Jagiellonii, Białystok, ul. Elewatorska 4</strong></li><li data-list-item-id="e9b6eae509535f84781b6c56c23f5367a">Lechia ma bardzo korzystny bilans bezpośrednich spotkań z Jagiellonią II.</li><li data-list-item-id="e8840b60f3441d62e839fa2a1a8f8871b">Ostatni mecz obu zespołów zakończył się zwycięstwem tomaszowian 3:2.</li><li data-list-item-id="ef8ae6dbd97f22702a30e699beb6ffb09">Stawką sobotniego pojedynku będzie miejsce w czołówce III ligi.</li></ul><h2>Rezerwy Jagiellonii znów na trzecioligowym szlaku</h2><p>Drugi zespół występującej w PKO BP Ekstraklasie Jagiellonii Białystok gra trzeci sezon w III lidze. Białostocczanie trzy sezony temu zajęli pierwsze miejsce w tabeli zakończonych po pierwszej rundzie rozgrywek IV ligi podlaskiej.</p><p>Żółto-czerwoni od wielu lat ogrywali swoich młodych zawodników na poziomie IV ligi podlaskiej. Po utworzeniu III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej w sezonie 2013/2014 zespół zajął wysokie, piąte miejsce. W kolejnych dwóch sezonach było podobnie.</p><p>Wszystko zmieniło się po utworzeniu I grupy III ligi, obejmującej zespoły z województw łódzkiego, mazowieckiego, podlaskiego oraz warmińsko-mazurskiego. W sezonie 2016/2017 Jagiellonia II w dramatycznych okolicznościach spadła do IV ligi.</p><p>W ostatniej kolejce przegrała na wyjeździe ze zdegradowanym już Huraganem Wołomin 4:5, choć jeszcze w 88. minucie prowadziła 4:3. Działacze klubu nie zdecydowali się później na zgłoszenie drużyny do rozgrywek i drugi garnitur Jagiellonii na dwa lata zniknął z piłkarskiej mapy Polski.</p><p>Druga „Jaga” wróciła pięć lat temu, kiedy została dokooptowana przez Podlaski Związek Piłki Nożnej do rozgrywek IV ligi podlaskiej. Te rozgrywki, jak wspomniano wcześniej, następnie wygrała.</p><h2>Historia przemawia za Lechią</h2><p>Do tej pory Lechia Tomaszów Mazowiecki mierzyła się z Jagiellonią II trzynaście razy. <strong>Zielono-czerwoni wygrali siedem spotkań, cztery zremisowali i ponieśli zaledwie dwie porażki. Bilans bramkowy wynosi 28:14 na korzyść tomaszowian.</strong></p><p>Ostatni raz oba zespoły spotkały się dokładnie 29 listopada 2025 roku w rozgrywanej awansem kolejce rundy wiosennej. Po pełnym emocji meczu Lechia wygrała w Białymstoku 3:2.</p><p>Tomaszowianie po pierwszej połowie prowadzili 2:0. Najpierw samobójczego gola strzelił Dominik Kobus, a następnie na listę strzelców wpisał się Jacek Tkaczyk.</p><p>Gospodarze odpowiedzieli tuż po przerwie trafieniami Olafa Pawelczyka i Igorsa Tarasovsa z rzutu karnego. Ostatnie słowo należało jednak do Lechii. Decydujący cios zadał Mateusz Kempski i trzy punkty pojechały do Tomaszowa Mazowieckiego.</p><h2>Jagiellonia potrafi być nieprzewidywalna</h2><p>Kadrę drugiego zespołu Jagiellonii trudno jednoznacznie ocenić. Białostoczanie korzystają przede wszystkim z młodych zawodników Akademii, wyróżniających się piłkarzy z regionu, ale również zawodników pierwszej drużyny występującej w PKO BP Ekstraklasie.</p><p>W letniej przerwie do zespołu dołączył Cezary Kuprianowicz z KS Wasilków. Drużynę opuścili natomiast m.in. Artur Amroziński, Patryk Drygiel i Jakub Jakimiuk.</p><p>Jagiellonia II rozpoczęła sezon od wyjazdowego zwycięstwa 3:2 nad beniaminkiem Mazovią Mińsk Mazowiecki. Następnie dwukrotnie remisowała – 1:1 z Wigrami Suwałki oraz 2:2 z Wartą Sieradz.</p><p>Później piłkarze z Białegostoku pewnie pokonali Pelikana Łowicz 3:0, ale w ostatniej kolejce zostali rozbici na wyjeździe 0:4 przez rewelacyjnego beniaminka KTS Weszło Warszawa.</p><p>To pokazuje, jak nieprzewidywalnym przeciwnikiem mogą być rezerwy ekstraklasowego klubu. Jednego dnia na boisku pojawia się przede wszystkim młodzież, innego skład mogą wzmocnić zawodnicy mający już doświadczenie w znacznie wyższych klasach rozgrywkowych.</p><h2>W samo południe gra o czołówkę</h2><p>Sobotnie spotkanie poprowadzi <strong>Michał Chmarycz z Jonkowa</strong>. Na liniach asystować mu będą <strong>Robert Zielonka i Wojciech Sordyl</strong>.</p><p>Pierwszy gwizdek zabrzmi o <strong>godzinie 12:00</strong> na boisku Ośrodka Szkoleniowego Jagiellonii przy ul. Elewatorskiej 4 w Białymstoku.</p><p>Dla Lechii będzie to kolejny poważny test na początku sezonu. Zielono-czerwoni jadą jednak na Podlasie ze świadomością, że historia ich pojedynków z Jagiellonią II zdecydowanie przemawia na korzyść tomaszowian. Tym razem stawką są nie tylko trzy punkty. <strong>Zwycięzca może zameldować się w ligowej czołówce.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowski OLIMP na podium mistrzostw województwa. Medale i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56323,tomaszowski-olimp-na-podium-mistrzostw-wojewodztwa-medale-i-trzecie-miejsce-w-klasyfikacji-generalnej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56323,tomaszowski-olimp-na-podium-mistrzostw-wojewodztwa-medale-i-trzecie-miejsce-w-klasyfikacji-generalnej</guid>
            <pubDate>Tue, 25 Aug 2026 12:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowski-olimp-na-podium-mistrzostw-wojewodztwa-medale-i-trzecie-miejsce-w-klasyfikacji-generaln-1787848853.jpg</url>
                        <title>Tomaszowski OLIMP na podium mistrzostw województwa. Medale i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56323,tomaszowski-olimp-na-podium-mistrzostw-wojewodztwa-medale-i-trzecie-miejsce-w-klasyfikacji-generalnej</link>
                    </image><description>Sport amatorski ma w sobie coś, czego często brakuje wielkim stadionom i zawodowym ligom — czystą radość rywalizacji, ambicję i ludzi, którzy po prostu chcą być razem i sprawdzić się w walce o wynik. Reprezentanci tomaszowskiego Ogniska TKKF „OLIMP” wrócili z Sulejowa z pokaźnym dorobkiem medalowym i trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej XVIII Mistrzostw Województwa Łódzkiego Ognisk TKKF.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w skrócie</h2><ul><li data-list-item-id="e9980703fe4f5cfbf247064b677896582"><strong>TKKF „OLIMP” Tomaszów Mazowiecki zajął trzecie miejsce</strong> w klasyfikacji generalnej XVIII Mistrzostw Województwa Łódzkiego Ognisk TKKF.</li><li data-list-item-id="e302a272d618a6d81d874d7f5fa0017ef">Zawody odbyły się w ośrodku TKKF „Dzikusy” w <strong>Sulejowie</strong>.</li><li data-list-item-id="e0bea23d94a114f34ed90232fc86aa37e"><strong>Tomasz Dziubecki zdobył dwa złote medale</strong> — w tenisie stołowym i rzutach lotkami do tarczy.</li><li data-list-item-id="eed7dd83745863ae60d292b02321de259"><strong>Sławomir Krężelewski wywalczył srebro</strong> w turnieju tenisa stołowego.</li><li data-list-item-id="ee01a0a5e9a09f806b712463183359867">W rywalizacji tenisistów stołowych reprezentanci OLIMPU zajęli <strong>pierwsze i drugie miejsce</strong>.</li></ul><p>W miniony weekend w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym Ogniska TKKF „Dzikusy” w Sulejowie rozegrane zostały <strong>XVIII Mistrzostwa Województwa Łódzkiego Ognisk TKKF</strong>.</p><p>Tomaszów Mazowiecki reprezentowała ekipa <strong>Ogniska TKKF „OLIMP”</strong>. Tomaszowianie nie pojechali jednak do Sulejowa wyłącznie po to, by zaznaczyć swoją obecność. Od początku włączyli się do walki o najwyższe miejsca, a końcowy rezultat potwierdził bardzo dobrą formę całego zespołu.</p><h2>OLIMP trzeci w województwie</h2><p>Reprezentanci tomaszowskiego ogniska aktywnie uczestniczyli w konkurencjach sportowych i rekreacyjnych, zdobywając kolejne punkty do klasyfikacji drużynowej.</p><p>Ostatecznie <strong>TKKF „OLIMP” Tomaszów Mazowiecki zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw województwa łódzkiego</strong>.</p><p>To wynik tym bardziej cenny, że o pozycji zespołu decydował dorobek całej drużyny. Liczyła się więc nie tylko forma pojedynczych zawodników, ale również regularność i zaangażowanie wszystkich reprezentantów tomaszowskiego ogniska.</p><h2>Tomasz Dziubecki dwa razy ze złotem</h2><p>Jednym z bohaterów tomaszowskiej ekipy został <strong>Tomasz Dziubecki</strong>, który aż dwukrotnie stanął na najwyższym stopniu podium.</p><p>Najpierw zwyciężył w <strong>turnieju tenisa stołowego</strong>, a następnie okazał się najlepszy także w <strong>rzutach lotkami do tarczy</strong>.</p><p>Dwa złote medale jednego zawodnika podczas jednej imprezy to wynik, który robi wrażenie. Zwłaszcza że tenis stołowy i dart wymagają nieco innych umiejętności: refleksu, dynamiki i pracy nóg z jednej strony oraz precyzji, koncentracji i stalowych nerwów z drugiej.</p><p>Dziubecki udowodnił, że w obu tych konkurencjach czuje się znakomicie.</p><h2>Tomaszowski finał w tenisie stołowym</h2><p>Bardzo dobrze wypadł także <strong>Sławomir Krężelewski</strong>.</p><p>W turnieju tenisa stołowego dotarł aż do walki o najwyższe miejsce. Ostatecznie zdobył <strong>srebrny medal</strong>, ustępując jedynie swojemu klubowemu koledze Tomaszowi Dziubeckiemu.</p><p>Dla TKKF „OLIMP” oznaczało to więc pełną dominację na dwóch najwyższych stopniach podium tej konkurencji.</p><p>Złoto dla Dziubeckiego, srebro dla Krężelewskiego — trudno o bardziej efektowny finał dla reprezentantów jednego ogniska.</p><h2>Sport, ale także integracja</h2><p>Mistrzostwa Ognisk TKKF nie są wyłącznie klasycznym sportowym turniejem, w którym liczą się miejsca, medale i punkty.</p><p>Takie imprezy od lat łączą <strong>rekreację, aktywność fizyczną i integrację środowiska osób uprawiających sport amatorsko</strong>. I właśnie w tym tkwi ich największa wartość.</p><p>Nie trzeba być zawodowym sportowcem, mieć kontraktu, sponsora i sztabu szkoleniowego, by rywalizować, przeżywać sportowe emocje i wracać do domu z medalem.</p><p>Czasami wystarczą rakietka, kilka lotek i chęć, by stanąć naprzeciwko rywala.</p><p>Reprezentanci tomaszowskiego OLIMPU pokazali w Sulejowie, że sportowa pasja nie pyta o metrykę ani zawodowy status. Pyta przede wszystkim o charakter.</p><p>A tego tomaszowskiej ekipie najwyraźniej nie zabrakło.</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Siedem goli i nerwy do ostatniego gwizdka. Lechia pokonała ŁKS II 4:3!]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56308,siedem-goli-i-nerwy-do-ostatniego-gwizdka-lechia-pokonala-lks-ii-4-3</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56308,siedem-goli-i-nerwy-do-ostatniego-gwizdka-lechia-pokonala-lks-ii-4-3</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 22:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-siedem-goli-i-nerwy-do-ostatniego-gwizdka-lechia-pokonala-lks-ii-4-3-1787519121.png</url>
                        <title>Siedem goli i nerwy do ostatniego gwizdka. Lechia pokonała ŁKS II 4:3!</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56308,siedem-goli-i-nerwy-do-ostatniego-gwizdka-lechia-pokonala-lks-ii-4-3</link>
                    </image><description>Miało być spokojnie. Po pierwszej połowie Lechia prowadziła 2:0 i wydawało się, że wszystko zmierza w stronę pewnego zwycięstwa. Potem jednak rozpoczął się piłkarski rollercoaster: dwa gole ŁKS II w osiem minut, błyskawiczna odpowiedź gospodarzy, dublet Krystiana Kolasy i jeszcze trafienie gości w 95. minucie. Ostatecznie zielono-czerwoni pokonali ŁKS II Łódź 4:3 i odnieśli trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu. (Lechia Tomaszów Mazowiecki)</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Nasz artykuł w dużym skrócie</p><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e02e826701fd5f9bd6d0d41afd6689715"><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki wygrała z ŁKS II Łódź 4:3.</strong></li><li data-list-item-id="ec64935ca285cad7f850f136898715e90"><strong>Dwa gole zdobył Krystian Kolasa</strong>, po jednym Kacper Popławski i Łukasz Racis.</li><li data-list-item-id="e2ce7097dd95dc3c291b9b697a2db4b82">Tomaszowianie prowadzili do przerwy <strong>2:0</strong>, ale po zmianie stron w kilka minut stracili całą przewagę.</li><li data-list-item-id="e0353d2f98f5f00903b5153c9892257d3">To <strong>trzecie zwycięstwo Lechii z rzędu</strong> po wcześniejszych wygranych z ŁKS Łomża i Mławianką Mława.</li><li data-list-item-id="e53e7fb73f0ba9df3ba0103fcfe35e544">Po pięciu kolejkach Lechia ma <strong>9 punktów</strong> i bilans bramkowy <strong>14:11</strong>.&nbsp;</li></ul><h2>Najpierw Kolasa. Potem Popławski</h2><p>Niedzielne popołudnie w Tomaszowie Mazowieckim przyniosło wszystko to, za co kibice kochają futbol, choć trenerzy zapewne woleliby niektórych fragmentów tego widowiska nigdy więcej nie oglądać.</p><p>ŁKS II przystępował do meczu bez punktu, ale nie zamierzał ustawiać się przed Lechią w roli chłopca do bicia. Łodzianie od początku próbowali wysoko atakować i utrudniać gospodarzom rozegranie piłki.</p><p>Lechia nie spanikowała. W <strong>9. minucie</strong> Marcin Orzechowski przejął piłkę w środku boiska, akcja przeszła przez Daniela Chwałowskiego, a <strong>Krystian Kolasa</strong> huknął zza pola karnego. Piłka znalazła drogę do siatki i tomaszowianie prowadzili 1:0.</p><p>Chwałowski sam szukał bramki, ale tego dnia lepiej wychodziło mu ich przygotowywanie kolegom.</p><p>W <strong>37. minucie</strong> po przejęciu piłki Filip Becht uruchomił długim podaniem Chwałowskiego. Ten natychmiast dostrzegł wychodzącego na wolną przestrzeń <strong>Kacpra Popławskiego</strong>. Napastnik Lechii zachował spokój i pokonał bramkarza gości.</p><p><strong>2:0.</strong></p><p>Do przerwy wszystko wyglądało tak, jak powinno wyglądać.</p><p>A potem rozpoczął się zupełnie inny mecz.</p><h2>Osiem minut, które zmieniło wszystko</h2><p>Ledwie zawodnicy wrócili na murawę, ŁKS II dostał prezent.</p><p>W <strong>48. minucie</strong> błąd Lechii przy wyprowadzaniu piłki zakończył się niefortunnym rykoszetem. Strzał Fabiana Olejniczaka odbił się najpierw od Eryka Kapronia, później jeszcze od <strong>Jakuba Króla</strong> i całkowicie zmylił Antoniego Pawełkiewicza.</p><p>Gol samobójczy. <strong>2:1.</strong></p><p>Jeżeli ktoś sądził, że był to jedynie chwilowy wypadek przy pracy, szybko został wyprowadzony z błędu.</p><p>W <strong>56. minucie</strong> ŁKS II przeprowadził szybką kontrę. Michał Gaża posłał piłkę w okolice bramki, gdzie <strong>Wiktor Rzemyszkiewicz</strong> doprowadził do remisu.</p><p>Jeszcze kilka minut wcześniej Lechia miała dwa gole przewagi. Teraz było <strong>2:2</strong>.</p><p>W futbolu są takie chwile, w których cały scenariusz trzeba podrzeć i pisać od nowa.</p><p>Lechia zrobiła to natychmiast.</p><h2>Racis odpowiedział po minucie</h2><p>Nie było czasu na rozpamiętywanie straconego prowadzenia.</p><p>Minutę po wyrównaniu Eryk Kaproń efektownie przejął piłkę, a futbolówka trafiła do <strong>Łukasza Racisa</strong>. Zawodnik Lechii przesunął się z nią w kierunku bramki i zdecydował na uderzenie z około 20 metrów.</p><p>Piłka wpadła przy słupku.</p><p><strong>3:2.</strong></p><p>Była to odpowiedź najlepsza z możliwych: szybka, zdecydowana i pokazująca, że dwa ciosy ŁKS nie odebrały Lechii wiary.</p><h2>Kolasa po raz drugi</h2><p>W <strong>69. minucie</strong> po raz kolejny dał o sobie znać Krystian Kolasa.</p><p>Pomocnik dostał piłkę na wolne pole, wbiegł w szesnastkę i mimo ostrego kąta znalazł sposób na bramkarza łodzian.</p><p><strong>4:2.</strong></p><p>Kolasa miał już tego dnia dwa gole, a Lechia ponownie dwubramkową przewagę.</p><p>Można było pomyśleć: teraz już naprawdę wystarczy tylko spokojnie dowieźć wynik.</p><p>Ale ten mecz najwyraźniej nie zamierzał zakończyć się spokojnie.</p><h2>Pawełkiewicz ratował Lechię</h2><p>ŁKS II nie miał już nic do stracenia. Goście ruszyli do ataku, a ciężar gry coraz częściej przenosił się w okolice pola karnego Lechii.</p><p>Wtedy bardzo ważną postacią spotkania został <strong>Antoni Pawełkiewicz</strong>. Bramkarz gospodarzy kilkukrotnie zatrzymywał łodzian i nie pozwalał im ponownie złapać kontaktu.</p><p>Aż do doliczonego czasu.</p><p>W <strong>95. minucie</strong> Mieszko Lorenc dośrodkował w pole karne, a <strong>Piotr Krzymowski</strong> delikatnym uderzeniem głową zmienił lot piłki.</p><p>4:3.</p><p>Na kolejną odpowiedź zabrakło już ŁKS-owi czasu. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.</p><h2>Trzecia wygrana z rzędu. Lechia złapała rytm</h2><p>Jeszcze po dwóch pierwszych kolejkach początek sezonu mógł budzić niepokój. Lechia przegrała najpierw <strong>1:2 z KTS Weszło Warszawa</strong>, a następnie takim samym wynikiem z Wisłą II Płock.</p><p>Później coś jednak wyraźnie zaskoczyło.</p><p>Najpierw było efektowne <strong>5:2 z ŁKS Łomża</strong>, następnie wyjazdowe <strong>3:2 z Mławianką Mława</strong>, a teraz <strong>4:3 z ŁKS II Łódź</strong>. Klub jeszcze przed niedzielnym spotkaniem podkreślał, że chce przedłużyć zwycięską serię — i cel został osiągnięty.</p><p>To oznacza <strong>12 strzelonych goli w trzech ostatnich spotkaniach</strong>.</p><p>Lechia zaczęła więc sezon od dwóch porażek, ale odpowiedziała w najlepszym możliwym stylu – dziewięcioma punktami w trzech kolejnych meczach.</p><p>Nie znaczy to oczywiście, że wszystko funkcjonuje idealnie. Niedzielny pojedynek boleśnie pokazał, że chwila braku koncentracji potrafi niemal w jednej chwili zniweczyć pracę wykonywaną przez całą pierwszą połowę.</p><p>Ale pokazał również coś ważniejszego.</p><p>Kiedy ŁKS w kilka minut doprowadził z 0:2 do 2:2, Lechia nie rozsypała się. <strong>Potrzebowała zaledwie minuty, żeby ponownie wyjść na prowadzenie.</strong></p><p>Takie mecze budują zespół.</p><h2>Teraz wyjazd do Białegostoku</h2><p>Kolejne spotkanie Lechia rozegra <strong>w sobotę, 29 sierpnia o godz. 12.00</strong>. Tomaszowian czeka wyjazdowe starcie z <strong>Jagiellonią II Białystok</strong>.</p><p>Po trzech kolejnych zwycięstwach poprzeczka pójdzie więc w górę. Ale Lechia pojedzie na Podlasie już jako zupełnie inny zespół niż ten, który rozpoczynał sezon od dwóch porażek.</p><h3>Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS II Łódź 4:3 (2:0)</h3><p><strong>Bramki:</strong><br>1:0 Krystian Kolasa (9)<br>2:0 Kacper Popławski (37)<br>2:1 Jakub Król (48, samobójcza)<br>2:2 Wiktor Rzemyszkiewicz (56)<br>3:2 Łukasz Racis (57)<br>4:2 Krystian Kolasa (69)<br>4:3 Piotr Krzymowski (90+5)</p><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski (81. Bartosz Winkler), Jakub Król, Filip Becht – Miłosz Pawlusiński, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski (78. Filip Zawadzki), Krystian Kolasa (78. Maksym Rosiński) – Łukasz Racis (62. Marcin Pieńkowski), Kacper Popławski (62. Bartosz Bogus).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Eryk Kaproń (Lechia) – Mikołaj Kotarba, Mieszko Lorenc, Wiktor Rzemyszkiewicz (ŁKS II)</p><p><strong>Sędziował:</strong> Norbert Chrząstek (Radom)</p><p><strong>Widzów:</strong> 258. &nbsp;</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowska Akademia Sztuk Walki wraca na matę. Start zajęć od 7 września 2026]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56304,tomaszowska-akademia-sztuk-walki-wraca-na-mate-start-zajec-od-7-wrzesnia-2026</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56304,tomaszowska-akademia-sztuk-walki-wraca-na-mate-start-zajec-od-7-wrzesnia-2026</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 22:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowska-akademia-sztuk-walki-wraca-na-mate-start-zajec-od-7-wrzesnia-2026-1787668598.jpg</url>
                        <title>Tomaszowska Akademia Sztuk Walki wraca na matę. Start zajęć od 7 września 2026</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56304,tomaszowska-akademia-sztuk-walki-wraca-na-mate-start-zajec-od-7-wrzesnia-2026</link>
                    </image><description>Tomaszowska Akademia Sztuk Walki Marta Mysur zapowiedziała rozpoczęcie nowego sezonu treningów taekwon-do i kickboxingu. Zajęcia ruszą 7 września 2026 roku i będą prowadzone w dwóch grupach wiekowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowy sezon treningów w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Tomaszowska Akademia Sztuk Walki Marta Mysur poinformowała o starcie nowego sezonu zajęć. <strong>Od 7 września 2026 roku</strong> uczestnicy będą mogli wrócić na matę i rozpocząć treningi taekwon-do oraz kickboxingu w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Z opublikowanej zapowiedzi wynika, że oferta jest kierowana zarówno do osób, które miały już kontakt ze sportami walki, jak i do tych, którzy dopiero chcą spróbować swoich sił. Organizatorzy akcentują nie tylko rozwój sprawności fizycznej, ale również budowanie pewności siebie i wejście do aktywnej, sportowej społeczności.</p><h2>Dwie grupy wiekowe i stały harmonogram</h2><p>Według przedstawionego grafiku zajęcia mają odbywać się <strong>w poniedziałki i środy</strong>. Akademia przygotowała dwa bloki treningowe dostosowane do wieku uczestników, co ma ułatwić prowadzenie zajęć na odpowiednim poziomie i z uwzględnieniem możliwości poszczególnych grup.</p><p>Młodsza grupa, obejmująca dzieci w wieku <strong>od 5 do 9 lat</strong>, ma trenować o godzinie 17.00. Z kolei grupa starsza, przeznaczona dla uczestników <strong>od 10. roku życia</strong>, została zaplanowana na godzinę 18.00. Taki podział może sprzyjać zarówno nauce podstaw, jak i bardziej zaawansowanej pracy nad techniką, koordynacją oraz dyscypliną treningową.</p><h2>Gdzie odbędą się zajęcia</h2><p>Treningi mają być prowadzone w <strong>Centrum Sportowym Przystanek</strong> przy ulicy Nowowiejskiej 43 w Tomaszowie Mazowieckim. To właśnie tam uczestnicy nowego sezonu będą mogli rozpocząć lub kontynuować swoją przygodę ze sportami walki.</p><p>Za prowadzenie zajęć odpowiada trener <strong>Marta Mysur</strong>. W komunikacie podkreślono, że akademia czeka na nowych zawodników i zachęca do udziału w pierwszym treningu, który ma pomóc zainteresowanym ocenić, czy taka forma aktywności odpowiada ich oczekiwaniom.</p><h2>Sporty walki jako lokalna forma aktywności</h2><p>Powrót zajęć to dobra wiadomość dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, którzy szukają regularnej aktywności fizycznej w zorganizowanej formule. Taekwon-do i kickboxing od lat przyciągają osoby chcące poprawić kondycję, wzmocnić charakter i pracować nad systematycznością.</p><p>W lokalnym wymiarze znaczenie mają również takie inicjatywy, które tworzą przestrzeń do integracji dzieci, młodzieży i dorosłych wokół sportu. Start nowego sezonu w Tomaszowskiej Akademii Sztuk Walki może więc zainteresować nie tylko przyszłych zawodników, ale też rodziców poszukujących wartościowych zajęć pozaszkolnych dla swoich dzieci.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa niedziela: rekord Polski, triumf Norrisa i gole Żukowskiego. Tak wyglądał 23 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56303,sportowa-niedziela-rekord-polski-triumf-norrisa-i-gole-zukowskiego-tak-wygladal-23-sierpnia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56303,sportowa-niedziela-rekord-polski-triumf-norrisa-i-gole-zukowskiego-tak-wygladal-23-sierpnia</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 22:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowa-niedziela-rekord-polski-triumf-norrisa-i-gole-zukowskiego-tak-wygladal-23-sierpnia-1787517331.png</url>
                        <title>Sportowa niedziela: rekord Polski, triumf Norrisa i gole Żukowskiego. Tak wyglądał 23 sierpnia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56303,sportowa-niedziela-rekord-polski-triumf-norrisa-i-gole-zukowskiego-tak-wygladal-23-sierpnia</link>
                    </image><description>Rekord Polski na Stadionie Śląskim, emocje na torze w Zandvoort, szybki finisz Vuelty, cztery gole w angielskiej Premier League i dwa trafienia reprezentanta Polski w Pucharze Niemiec. Niedziela, 23 sierpnia, przyniosła tyle sportowych historii, że trudno było nadążyć za kolejnymi wynikami. Najjaśniej świeci jednak nazwisko Klaudii Kazimierskiej. Polka pobiegła 1500 metrów w czasie 3:55,59 i napisała nowy rozdział historii naszej lekkoatletyki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w dużym skrócie</h2><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="efc90cc5abae064d1282a15ab99146966"><strong>Klaudia Kazimierska ustanowiła rekord Polski na 1500 m – 3:55,59.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e3ed49ac92f7fc1b44420e6d69cd1f8fc"><strong>Natalia Bukowiecka zajęła czwarte miejsce na 400 m w Memoriale Kamili Skolimowskiej.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e6cbcb02f26554ad022e24b6e0a8fd66c"><strong>Matthew Brennan wygrał drugi etap Vuelta a España, a Tadej Pogačar zachował koszulkę lidera.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ef4914ea4d72a9264c7032c32ebf8cf65"><strong>Lando Norris zwyciężył w Grand Prix Holandii Formuły 1.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ea76cc5ada2f29c766728f9a23c20dbfc"><strong>Aston Villa Matty'ego Casha przegrała z Brighton aż 0:4.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e817858cb4fa3f3ecc7ff094b138f7d23"><strong>Mateusz Żukowski strzelił dwa gole dla 1. FC Magdeburg w Pucharze Niemiec.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e3c16b5cbbb94dd54d9b749efd197390e"><strong>Polki w koszykówce 3x3 zakończyły turniej Women's Series w Bangkoku na ćwierćfinale.</strong></li></ul><h2>Kazimierska pobiegła po historię</h2><p>Są takie biegi, w których stoper pokazuje nie tylko czas. Pokazuje granicę między tym, co jeszcze chwilę wcześniej wydawało się rekordem na lata, a tym, co właśnie stało się przeszłością.</p><p><strong>Klaudia Kazimierska podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej w Chorzowie uzyskała na 1500 m czas 3:55,59 i ustanowiła nowy rekord Polski.</strong> Poprzedni należał do Weroniki Lizakowskiej, która podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku przebiegła ten dystans w 3:57,31.</p><p>Kazimierska poprawiła więc rekord o <strong>1,72 sekundy</strong>. W biegach średnich to nie kosmetyka. To mocne przesunięcie granicy.</p><p>Polka zajęła czwarte miejsce. Zwyciężyła Etiopka Tsige Duguma z wynikiem 3:54,06, przed Australijką Jessicą Hull i Kenijką Dorcus Ewoi.</p><h2>Bukowiecka tuż za podium</h2><p>Na Stadionie Śląskim dobrze zaprezentowała się również <strong>Natalia Bukowiecka</strong>. Wicemistrzyni Europy zajęła czwarte miejsce w biegu na 400 metrów.</p><p>Wygrała mistrzyni olimpijska <strong>Marileidy Paulino</strong> z Dominikany. Drugie miejsce zajęła Jamajka <strong>Nickisha Pryce</strong>, a trzecie reprezentująca Bahrajn <strong>Salwa Eid Naser</strong>.</p><p>Memoriał Kamili Skolimowskiej po raz kolejny potwierdził, że stał się jednym z najważniejszych lekkoatletycznych widowisk organizowanych w Polsce.</p><h2>Brennan wygrał, Pogačar nadal w czerwieni</h2><p>Na drugim etapie <strong>Vuelta a España</strong> najszybszy był Brytyjczyk <strong>Matthew Brennan z Visma-Lease a Bike</strong>.</p><p>Po ponad 200 kilometrach jazdy finisz w Manosque zamienił się w krótką, brutalną walkę o zwycięstwo. Brennan pokonał Hiszpana Pau Miquela, a trzeci linię mety przeciął <strong>Tadej Pogačar</strong>.</p><p>Słoweniec zachował czerwoną koszulkę lidera wyścigu.</p><p>Dla 21-letniego Brennana był to wyjątkowy moment: pierwszy wielki tour w karierze i niemal natychmiast pierwsze etapowe zwycięstwo.</p><h2>Norris najlepszy w Zandvoort</h2><p>Na torze <strong>Zandvoort</strong> rządził natomiast <strong>Lando Norris</strong>.</p><p>Brytyjski kierowca McLarena wygrał Grand Prix Holandii Formuły 1. Wyścig przyniósł sporo emocji, a jednym z jego kluczowych momentów był wypadek Maxa Verstappena już na początku rywalizacji.</p><p>Norris musiał walczyć o zwycięstwo z Kimim Antonellim. Ostatecznie kierowca McLarena odzyskał prowadzenie i dowiózł triumf do mety.</p><h2>Premier League: zimny prysznic dla Aston Villi</h2><p>Fatalnie sezon 2026/27 rozpoczęła <strong>Aston Villa</strong>, której zawodnikiem jest reprezentant Polski <strong>Matty Cash</strong>.</p><p>Zespół z Birmingham został rozbity na wyjeździe przez Brighton &amp; Hove Albion aż <strong>0:4</strong>. Brighton wszystkie cztery gole zdobyło jeszcze przed przerwą.</p><p>Zupełnie inne emocje przeżywali kibice Manchesteru City. „The Citizens” pokonali Bournemouth <strong>2:1</strong>, choć jeszcze w końcówce spotkania przegrywali 0:1. Gole Marca Guéhiego oraz Joško Gvardiola dały gospodarzom efektowne odwrócenie losów spotkania.</p><p>Liverpool zremisował natomiast na wyjeździe z Newcastle United <strong>2:2</strong>.</p><h2>Żukowski strzela dwa razy</h2><p>Bardzo dobry dzień miał <strong>Mateusz Żukowski</strong>.</p><p>Reprezentant Polski zdobył dwie bramki dla <strong>1. FC Magdeburg</strong>, który w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec pokonał na wyjeździe piątoligowy Bahlinger SC <strong>4:0</strong>.</p><p>Żukowski trafiał w <strong>5. i 44. minucie</strong>. Dwa pozostałe gole dla Magdeburga zdobył Falko Michel.</p><p>Polak załatwił więc znaczną część sprawy jeszcze przed przerwą.</p><h2>Turcja pokonała Słowenię. Polki szykują się na Łotwę</h2><p>W mistrzostwach Europy siatkarek reprezentacja Turcji pokonała Słowenię <strong>3:1</strong>.</p><p>Słowenki wygrały drugiego seta 25:22, ale w pozostałych partiach gospodynie turnieju były wyraźnie lepsze: 25:21, 25:17 i 25:16.</p><p>W poniedziałek reprezentacja Polski zmierzy się z <strong>Łotwą</strong>.</p><h2>Polki ósme w Bangkoku</h2><p>Reprezentacja Polski w koszykówce <strong>3x3</strong> zakończyła turniej Women's Series w Bangkoku na ósmym miejscu.</p><p>Biało-czerwone awansowały do głównej części imprezy przez kwalifikacje, a następnie dotarły do ćwierćfinału. Tam Słowenia okazała się zdecydowanie lepsza, zwyciężając <strong>21:7</strong>.</p><h2>Szachy: Malek na podium w Polanicy-Zdroju</h2><p>Sportowa niedziela miała również znacznie spokojniejsze tempo — przynajmniej pozornie.</p><p>W 62. Festiwalu Szachowym im. Akiby Rubinsteina w Polanicy-Zdroju <strong>Jan Malek</strong> zakończył turniej arcymistrzowski na trzecim miejscu z dorobkiem pięciu punktów.</p><p>Turniej był kolejną odsłoną jednej z najstarszych i najbardziej prestiżowych imprez szachowych w Polsce.</p><h2>Niedziela, która należała do Kazimierskiej</h2><p>Piłka, samochody, rowery, siatkówka, koszykówka i szachownica. Każda dyscyplina miała w niedzielę własną historię.</p><p>Ale jedna liczba zostanie z nami najdłużej:</p><p><strong>3:55,59.</strong></p><p>Od 23 sierpnia 2026 roku właśnie tyle wynosi rekord Polski kobiet na 1500 metrów.</p><p>I choć sport przyzwyczaił nas, że każdy rekord kiedyś upada, tego wieczoru należał on tylko do <strong>Klaudii Kazimierskiej</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ekstraklasa piłkarska – trener Widzewa: należał nam się rzut karny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56297,ekstraklasa-pilkarska-trener-widzewa-nalezal-nam-sie-rzut-karny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56297,ekstraklasa-pilkarska-trener-widzewa-nalezal-nam-sie-rzut-karny</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 13:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ekstraklasa-pilkarska-trener-widzewa-nalezal-nam-sie-rzut-karny-1787486750.png</url>
                        <title>Ekstraklasa piłkarska – trener Widzewa: należał nam się rzut karny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56297,ekstraklasa-pilkarska-trener-widzewa-nalezal-nam-sie-rzut-karny</link>
                    </image><description>Po remisie 3:3 z Śląskiem we Wrocławiu trener Widzewa Łódź Aleksandar Vuković nie ukrywał niezadowolenia z wyniku i niektórych decyzji sędziego. - W ostatniej akcji należał nam się rzut karny - grzmiał opiekun gości.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Kibice zgromadzeni na Tarczyński Arenie nie mogli się nudzić i to od pierwszych minut. Zaraz na początku spotkania czerwoną kartkę zobaczył Przemysław Wiśniewski, a później goście prowadzili 2:0 i 3:1, a spotkanie zakończyło się remisem 3:3.</p><blockquote><p>- Kibice mogą być usatysfakcjonowani tym, co dzisiaj zobaczyli. Było wszystko: dynamika, zwroty akcji, gole. Zobaczyliśmy dzisiaj, jak szalony może być futbol – zaczął swoją wypowiedź po meczu trener Śląska Ante Simundza.</p></blockquote><p>Dalej opiekun gospodarzy nie był łaskawy dla swoich podopiecznych i nie krył rozczarowania ich postawą w pierwszej połowie.</p><blockquote><p>- Nasza postawa była poniżej poziomu, jakiego się spodziewałem. Byłem zaskoczony. Po czerwonej kartce dla rywala podajemy informacje, jak się mają zawodnicy zachowywać, ale oni tego nie robią. Bo gorąca głowa, bo za szybko chcą pewne rzeczy wykonać i są tego konsekwencje. Mieliśmy grać bezpiecznie z tyłu, a byliśmy groźni sami dla siebie. Takie sytuacje, jak przy pierwszym golu się zdarzają, ale zachowanie przy drugim golu dla Widzewa jest nie do zaakceptowania na poziomie ekstraklasy – dodał.</p></blockquote><p>Słoweniec pochwalił też jednak swój zespół za pewne aspekty.</p><blockquote><p>- Przegrywaliśmy 0:2 i 1:3, ale wróciliśmy do gry. To pokazuje, że potrafimy walczyć i rywalizować na poziomie ekstraklasy. Musimy jednak brać większa odpowiedzialność za swoje poczynania. Nie jest dobrze, jeżeli tracimy głowę z powodu kartki dla rywala, czy gorącej atmosfery meczu. Musimy nauczyć się z tym radzić – podsumował.</p></blockquote><p>Trener Widzewa nie ukrywał rozczarowania i nie był zadowolony, że z Wrocławia wywiózł tylko punkt. Zwrócił przede wszystkim jednak uwagę na ostatnią akcję meczu, kiedy jeden z jego zawodników (Emil Kornvig) padł w polu karnym Śląska.</p><blockquote><p>- Muszę uważać i powstrzymać emocje, aby nie powiedzieć nieco za dużo. Są ludzie bezkarni i tacy, których można ukarać. Są też tacy, którzy za nieprzyłożenie się do pracy mogą stracić pracę. Dla mnie to był rzut karny dla Widzewa w ostatniej akcji meczu. Ale dlaczego tak się nie stało, pewnie znajdą się wytłumaczenia, bo przecież nie będzie tak, że ktoś się przyzna do błędu. A nawet jeżeli ktoś się przyzna do błędu, to będzie już dla nas marne pocieszenie. To była szansa, aby ten mecz wygrać – ocenił Aleksandar Vuković.</p></blockquote><p>Trener Widzewa nie ukrywał, że nie był zadowolony z niektórych decyzji sędziego.</p><blockquote><p>- Była decyzja na środku boiska, gdzie był ewidentny faul na naszym zawodniku. Puszczono akcję i później był stały fragment dla Śląska i padła bramka. Nie mam pretensji do sędziego, ale widzimy szybko powtórki... – przyznał opiekun Łodzian.</p></blockquote><p>Widzew pozostaje niepokonany na wyjeździe w tym sezonie, a Śląsk na własnym boisku.(PAP)</p><p>marw/ bia/</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew prowadził 3:1, choć od 7. minuty grał w dziesiątkę. Śląsk wyrwał remis w końcówce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56293,widzew-prowadzil-3-1-choc-od-7-minuty-gral-w-dziesiatke-slask-wyrwal-remis-w-koncowce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56293,widzew-prowadzil-3-1-choc-od-7-minuty-gral-w-dziesiatke-slask-wyrwal-remis-w-koncowce</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 10:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-prowadzil-3-1-choc-od-7-minuty-gral-w-dziesiatke-slask-wyrwal-remis-w-koncowce-1787474709.png</url>
                        <title>Widzew prowadził 3:1, choć od 7. minuty grał w dziesiątkę. Śląsk wyrwał remis w końcówce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56293,widzew-prowadzil-3-1-choc-od-7-minuty-gral-w-dziesiatke-slask-wyrwal-remis-w-koncowce</link>
                    </image><description>To był jeden z tych meczów, po których trenerzy szybciej siwieją, kibice jeszcze długo nie zasypiają, a chłodna analiza przegrywa z jednym pytaniem: jak to w ogóle było możliwe? Widzew Łódź już od 7. minuty grał we Wrocławiu w dziesiątkę, mimo to prowadził ze Śląskiem 2:0, a później 3:1. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Gospodarze wrócili jednak z piłkarskiego zaświata i w 89. minucie doprowadzili do remisu 3:3.

Nasz artykuł w dużym skrócie</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <ul><li data-list-item-id="ec5c5d52db0c80bab918302cffc4db065">Widzew od 7. minuty grał w dziesiątkę po czerwonej kartce Przemysława Wiśniewskiego.</li><li data-list-item-id="e401e062b3615c7d7799fd5f7bfa89d13">Mimo osłabienia łodzianie prowadzili do przerwy 2:0.</li><li data-list-item-id="e7a1c4e8272c21778e1679171cdd521ed">Po godzinie gry było już 3:1 dla Widzewa.</li><li data-list-item-id="e43a7fbfdd969de7880e0a69e0c8ad80d">Śląsk zdobył dwie bramki w ostatnim kwadransie i uratował remis 3:3.</li><li data-list-item-id="eac6f172ce03920d4ce889317960ff306">Widzew pozostaje niepokonany w tym sezonie na wyjazdach.</li><li data-list-item-id="e550873f240606741ddca6d0269daa504">Po sobotnich meczach łodzianie mieli sześć punktów i zajmowali szóste miejsce w tabeli.</li><li data-list-item-id="e9bce0a08bf97df3d42e3e99bbd748519">W niedzielę 30 sierpnia o godz. 20.15 Widzew podejmie Lecha Poznań.</li></ul><h2>Początek jak z koszmaru</h2><p>Pierwsze minuty meczu zapowiadały dla Widzewa katastrofę.</p><p>Już w 7. minucie łodzianie stracili piłkę na własnej połowie. Malaly Dembele ruszył na bramkę Bartłomieja Drągowskiego, a Przemysław Wiśniewski ratował sytuację faulem. Po analizie arbiter Marcin Kochanek nie miał wątpliwości – czerwona kartka.</p><p>Widzew miał więc przed sobą ponad 80 minut gry w osłabieniu.</p><p>W piłce takie momenty potrafią przewrócić cały plan taktyczny jak domek z kart. Tym razem wydarzyło się coś odwrotnego. To Śląsk wyglądał, jakby nagle zabrakło mu instrukcji obsługi meczu.</p><p>Trener Widzewa musiał szybko reagować. Już w 11. minucie Mateusz Żyro zastąpił Mariusza Fornalczyka. Łodzianie cofnęli się, zagęścili środek pola i czekali.</p><p>A potem uderzyli.</p><h2>Garcia otworzył wynik</h2><p>W 15. minucie gospodarze sami zaprosili Widzew pod własną bramkę.</p><p>Grzegorz Tomasiewicz stracił piłkę przed polem karnym. Łodzianie błyskawicznie wykorzystali prezent. Karol Niemczycki obronił jeszcze pierwsze uderzenie, lecz wobec dobitki <strong>Mario Garcii</strong> był już bezradny.</p><p><strong>1:0 dla Widzewa. Grającego w dziesiątkę.</strong></p><p>Śląsk ruszył do przodu, długo utrzymywał się przy piłce, ale przypominało to momentami obleganie zamku bez drabin i machin oblężniczych. Piłka krążyła, gospodarze dochodzili pod pole karne, lecz niewiele z tego wynikało.</p><p>Widzew bronił się ofiarnie i szukał kontrataków.</p><h2>Dziesięciu przeciw jedenastu? Widzew strzela drugi raz</h2><p>W 36. minucie łodzianie zadali kolejny cios.</p><p>Karol Świderski przedarł się w okolice linii końcowej i zdołał dograć piłkę w pole karne. Defensywa Śląska zachowała się zaskakująco biernie, a <strong>Fran Alvarez</strong> wykorzystał okazję.</p><p>Było <strong>2:0</strong>.</p><p>Na trybunach wrocławskiego stadionu trudno było uwierzyć w to, co pokazywała tablica wyników. Gospodarze przez całą pierwszą połowę grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo to schodzili do szatni z dwubramkową stratą.</p><p>Co więcej – przed przerwą Śląsk nie oddał ani jednego celnego strzału.</p><h2>Śląsk wraca do życia</h2><p>Po przerwie gospodarze wyszli na murawę zupełnie odmienieni.</p><p>I potrzebowali zaledwie dwóch minut.</p><p>Po rzucie rożnym zrobiło się ogromne zamieszanie. Piłka trafiła w stojącego na linii bramkowej <strong>Steve'a Kapuadiego</strong> i wpadła do siatki. Gol samobójczy. Wrocławianie złapali kontakt.</p><p><strong>1:2.</strong></p><p>Stadion się obudził. Śląsk ruszył. Wydawało się, że teraz Widzew może zostać zamknięty we własnym polu karnym i pozostanie jedynie pytanie, kiedy gospodarze wyrównają.</p><p>Tyle że ten mecz od początku nie zamierzał podporządkować się logice.</p><h2>Baena na 3:1. Widzew znów odskakuje</h2><p>W 63. minucie to Widzew trafił po raz trzeci.</p><p>Mario Garcia dotarł do końcowej linii, dograł przed bramkę, a pozostawiony bez należytej opieki <strong>Angel Baena</strong> umieścił piłkę w siatce.</p><p><strong>3:1 dla Widzewa.</strong></p><p>Grając praktycznie cały mecz w dziesięciu, łodzianie mieli dwa gole przewagi.</p><p>Wydawało się, że jeśli przetrwają jeszcze kilka minut, mogą wywieźć z Wrocławia trzy punkty zdobyte w okolicznościach, które długo wspominaliby kibice.</p><p>Ale wtedy zaczęła się ostatnia część tego widowiska.</p><h2>Śląsk nie umarł</h2><p>W 78. minucie gospodarze rozegrali rzut rożny. W polu karnym Widzewa zabrakło krycia i <strong>Przemysław Banaszak</strong> uderzeniem głową zdobył bramkę na 2:3.</p><p>Na stadion wróciła wiara.</p><p>Chwilę później Śląsk trafił do siatki ponownie, lecz sędziowie dopatrzyli się spalonego.</p><p>Widzew był coraz bliżej końca. Jeszcze kilka minut. Jeszcze kilka wybić. Jeszcze jeden zablokowany strzał.</p><p>Nie wystarczyło.</p><h2>Szczupak Shabaniego i 3:3</h2><p>W 89. minucie Piotr Samiec-Talar znakomicie dośrodkował w pole karne. <strong>Eniss Shabani</strong> rzucił się do piłki i efektownym szczupakiem pokonał Drągowskiego.</p><p><strong>3:3.</strong></p><p>Wrocławski stadion eksplodował, a Widzew musiał pogodzić się z tym, że prowadzenie 3:1 nie wystarczyło do zwycięstwa.</p><p>Końcówka była jeszcze nerwowa. Śląsk chciał pójść za ciosem, ale Widzew również próbował wykorzystać luki w defensywie gospodarzy.</p><p>Siódmej bramki już nie było.</p><h2>Punkt zdobyty czy dwa stracone?</h2><p>To pytanie po takim meczu nie ma prostej odpowiedzi.</p><p>Jeżeli spojrzeć na wydarzenia z 7. minuty – <strong>remis na wyjeździe po ponad 80 minutach gry w dziesiątkę trzeba szanować</strong>.</p><p>Jeżeli jednak zatrzymać obraz meczu w 63. minucie, kiedy Angel Baena trafiał na 3:1, trudno uciec od poczucia, że Widzew wypuścił z rąk zwycięstwo.</p><p>Jedno jest pewne: nudno nie było.</p><p>Widzew utrzymał także serię spotkań bez porażki na wyjeździe. Wcześniej łodzianie zremisowali 0:0 w Płocku z Wisłą i pokonali 2:0 Jagiellonię w Białymstoku. W sobotę dołożyli remis we Wrocławiu. W domu ich bilans wygląda gorzej – po remisie z Motorem przyszła porażka 1:2 z Koroną Kielce.&nbsp;</p><p>Po sobotnich spotkaniach 5. kolejki Widzew miał <strong>sześć punktów w pięciu meczach i bilans bramkowy 8:7</strong>, co dawało mu tymczasowo szóste miejsce w tabeli. Układ klasyfikacji może się jeszcze zmienić po niedzielnych spotkaniach.</p><h2>Teraz Lech Poznań</h2><p>A następne wyzwanie będzie z najwyższej półki.</p><p><strong>W niedzielę 30 sierpnia o godz. 20.15 Widzew Łódź podejmie Lecha Poznań.</strong> Termin spotkania potwierdził także poznański klub.</p><p>Po szalonym wieczorze we Wrocławiu będzie więc niewiele czasu na rozpamiętywanie straconego prowadzenia.</p><p>Bo jeśli spotkanie ze Śląskiem czegoś dowiodło, to tego, że tegoroczny Widzew potrafi przetrwać bardzo wiele. Teraz musi jeszcze nauczyć się jednej rzeczy: <strong>kiedy ma rywala na deskach, trzeba zakończyć walkę.</strong></p><h3>Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 3:3 (0:2)</h3><p><strong>Bramki:</strong><br>0:1 Mario Garcia (15)<br>0:2 Fran Alvarez (36)<br>1:2 Steve Kapuadi (47, samobójcza)<br>1:3 Angel Baena (63)<br>2:3 Przemysław Banaszak (78)<br>3:3 Eniss Shabani (89)</p><p><strong>Czerwona kartka:</strong> Przemysław Wiśniewski (Widzew, 7. minuta)</p><p><strong>Sędzia:</strong> Marcin Kochanek<br><strong>Widzów:</strong> 21 205</p><p><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Mario Garcia – Fran Alvarez, Julian Shehu (76. Emil Kornvig), Lindon Selahi, Angel Baena (87. Ricardo Visus), Mariusz Fornalczyk (11. Mateusz Żyro) – Karol Świderski (46. Sebastian Bergier).</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak nie przeceniać kilku ostatnich wyników drużyny piłkarskiej?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56277,jak-nie-przeceniac-kilku-ostatnich-wynikow-druzyny-pilkarskiej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56277,jak-nie-przeceniac-kilku-ostatnich-wynikow-druzyny-pilkarskiej</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 14:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-nie-przeceniac-kilku-ostatnich-wynikow-druzyny-pilkarskiej-1787316969.jpg</url>
                        <title>Jak nie przeceniać kilku ostatnich wyników drużyny piłkarskiej?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56277,jak-nie-przeceniac-kilku-ostatnich-wynikow-druzyny-pilkarskiej</link>
                    </image><description>Piłkarski wynik jest prosty do zapisania, ale dużo trudniejszy do uczciwego zinterpretowania. Gdy tematem jest przecenianie ostatnich wyników, warto patrzeć szerzej: na sposób tworzenia sytuacji, organizację po stracie, kontekst terminarza i zmiany w składzie. Dopiero połączenie tych elementów pozwala odróżnić tendencję od przypadku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>&nbsp;Co naprawdę mówi obserwacja meczu?</strong></p><p style="text-align:justify;">Kilka ostatnich wyników to mała próbka, dlatego łatwo pomylić chwilową skuteczność z trwałą zmianą formy. <strong>Forma nie sprowadza się do serii zielonych lub czerwonych wyników.</strong> Warto sprawdzić, czy rośnie liczba dobrych wejść w pole karne, czy obrona ogranicza łatwe straty i jak zespół reaguje na niekorzystny moment.</p><p style="text-align:justify;">Kontuzje, kartki, rotacja albo nowy trener mogą sprawić, że starsze wyniki opisują już trochę inną drużynę. Najwięcej mówi wtedy sposób, w jaki nowe role wpływają na strukturę całego zespołu. Dodatkowy kontekst do aktualnych wydarzeń sportowych można sprawdzić w serwisie <a href="https://blog.etoto.pl/kategoria/typy/"><span style="color:#0563C1;">typy</span></a>.</p><p style="text-align:justify;">Pozycja w tabeli powinna być czytana razem z liczbą rozegranych spotkań, bilansem bramek oraz układem ostatnich i kolejnych rywali. Zaległy mecz lub wyjątkowo trudna seria potrafią mocno zmienić interpretację samego miejsca.</p><p><strong>Jak zbudować pełniejszy obraz drużyny?</strong></p><p style="text-align:justify;">Sama liczba strzałów czy wejść w pole karne nie mówi, z jak trudnych pozycji powstawały okazje i czy akcje rzeczywiście zmuszały obronę do reakcji. Kilka słabszych prób może wyglądać w tabeli statystyk okazalej niż jedna bardzo dobra sytuacja.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Kilka spotkań łatwo przecenić, zwłaszcza gdy seria wyników jest bardzo dobra albo bardzo słaba.</strong> Bez szerszej próbki trudno oddzielić trwałą tendencję od chwilowej skuteczności, pecha lub wyjątkowego układu rywali.</p><p style="text-align:justify;">W obronie liczy się nie tylko liczba straconych bramek, ale też sposób dopuszczania przeciwnika do sytuacji. Zespół, który stale pozwala na wejścia środkiem, może wyglądać stabilnie do momentu, w którym przestanie ratować go skuteczność bramkarza.</p><p><strong>Dlaczego sam wynik bywa mylący?</strong></p><p style="text-align:justify;">Ten sam rezultat ma inne znaczenie przeciw ligowej czołówce, a inne przeciw zespołowi, który od kilku kolejek ma problemy z organizacją gry. Dlatego wyniki najlepiej zestawiać z poziomem przeciwników i przebiegiem konkretnych spotkań.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Rezultat jest końcowym faktem, lecz nie opisuje wszystkich dziewięćdziesięciu minut.</strong> Drużyna może wygrać mimo długich okresów obrony albo przegrać spotkanie, w którym przez większość czasu tworzyła lepsze sytuacje.</p><p style="text-align:justify;">Ta sama liczba może znaczyć co innego w dwóch zespołach o odmiennym pomyśle. Niskie posiadanie nie jest automatycznie wadą, jeśli drużyna świadomie broni niżej i groźnie przechodzi do ataku.</p><p style="text-align:justify;">Wiarygodny obraz daje to, co wraca w kolejnych meczach: sposób wyprowadzania piłki, reakcja po stracie, pressing i organizacja pola karnego. Jedna efektowna akcja jest ciekawa, ale dopiero regularność pokazuje, czy zespół ma stabilny mechanizm.</p><p style="text-align:justify;"><i>E-TOTO Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. to legalny bukmacher posiadający zezwolenie Ministerstwa Finansów. Gra u nielegalnych bukmacherów jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem i jest dostępny wyłącznie dla osób pełnoletnich.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia złapała wiatr w żagle. W niedzielę przy Nowowiejskiej mecz z rezerwami ŁKS]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56275,lechia-zlapala-wiatr-w-zagle-w-niedziele-przy-nowowiejskiej-mecz-z-rezerwami-lks</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56275,lechia-zlapala-wiatr-w-zagle-w-niedziele-przy-nowowiejskiej-mecz-z-rezerwami-lks</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 13:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-zlapala-wiatr-w-zagle-w-niedziele-przy-nowowiejskiej-mecz-z-rezerwami-lks-1787314029.png</url>
                        <title>Lechia złapała wiatr w żagle. W niedzielę przy Nowowiejskiej mecz z rezerwami ŁKS</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56275,lechia-zlapala-wiatr-w-zagle-w-niedziele-przy-nowowiejskiej-mecz-z-rezerwami-lks</link>
                    </image><description>Jeszcze kilkanaście dni temu Lechia Tomaszów Mazowiecki miała na koncie dwie porażki i zero punktów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Najpierw było efektowne 5:2 z ŁKS Łomża, później długo oczekiwane zwycięstwo w Mławie. W niedzielę, 23 sierpnia, zielono-czerwoni wracają na Nowowiejską, gdzie o godz. 16.00 zmierzą się z rezerwami ŁKS Łódź. Rywale są pod ścianą – przegrali wszystkie cztery dotychczasowe spotkania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Początek sezonu nie rozpieszczał zespołu prowadzonego przez <strong>Bartosza Grzelaka</strong>. Lechia rozpoczęła rozgrywki od dwóch wyjazdowych porażek 1:2 – najpierw z KTS Weszło Warszawa, a później z Wisłą II Płock. Po dwóch kolejkach tomaszowianie pozostawali więc bez punktu.</p><p>Powrót na własne boisko zmienił jednak obraz początku sezonu.</p><h2>Najpierw pięć bramek, później zdobyta Mława</h2><p>W pierwszym domowym spotkaniu Lechia rozbiła <strong>ŁKS Łomża 5:2</strong>. Tak naprawdę losy meczu zostały rozstrzygnięte już przed przerwą. Zielono-czerwoni schodzili do szatni przy prowadzeniu 4:0 i po raz pierwszy w nowych rozgrywkach pokazali ofensywny potencjał zespołu.</p><p>Jeszcze ważniejsze – także psychologicznie – okazało się środowe spotkanie w Mławie.</p><p>Tomaszowianie jechali tam na teren, który przez lata przypominał im piłkarską twierdzę nie do zdobycia. Od powrotu Mławianki do III ligi Lechia wcześniej ani razu nie wygrała w Mławie. Tym razem historia została jednak napisana od nowa.</p><p><strong>Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3.</strong></p><p>Po pełnym emocji spotkaniu zielono-czerwoni zabrali do Tomaszowa komplet punktów i po raz pierwszy zdobyli ligową Mławę. Było to drugie zwycięstwo Lechii z rzędu.</p><p>To ważne również dlatego, że po słabym początku sezonu Lechia bardzo szybko wróciła do środka tabeli.</p><h2>Lechia jest dziesiąta. ŁKS II bez punktu</h2><p>Po czterech kolejkach tomaszowianie mają <strong>6 punktów</strong>, bilans dwóch zwycięstw i dwóch porażek oraz bramki <strong>10:8</strong>. Przed rozpoczęciem 5. kolejki daje to Lechii <strong>10. miejsce w tabeli</strong>.</p><p>Do czołówki nie jest daleko. Dziewiąta Warta Sieradz ma siedem punktów, a kilka drużyn znajdujących się wyżej zgromadziło osiem lub dziewięć „oczek”. Kolejne zwycięstwo może więc pozwolić zielono-czerwonym przesunąć się o kilka pozycji.</p><p>Zupełnie inaczej wygląda sytuacja niedzielnego przeciwnika.</p><p><strong>ŁKS II Łódź zajmuje 17. miejsce. Po czterech kolejkach rezerwy łódzkiego klubu nie zdobyły jeszcze ani jednego punktu.</strong> Bilans bramkowy łodzian wynosi zaledwie <strong>1:7</strong>.</p><p>ŁKS II rozpoczął sezon od porażki 0:2 z Wigrami Suwałki. Następnie przegrał u siebie 0:1 z Wartą Sieradz, mimo że przez ponad 20 minut grał z przewagą jednego zawodnika. W trzeciej kolejce lepszy okazał się Pelikan Łowicz, który wygrał 2:1, a w środę rezerwy ŁKS przegrały z KTS Weszło Warszawa 0:2.</p><p>Cztery mecze, cztery porażki.</p><p>Nie oznacza to jednak, że niedzielny mecz można traktować jako formalność.</p><h2>Rezerwy zawsze są niewiadomą</h2><p>ŁKS II jest <strong>spadkowiczem z II ligi</strong>, więc jeszcze kilka miesięcy temu rywalizował szczebel wyżej. Po spadku zespół został przebudowany i początek nowych rozgrywek wyraźnie mu nie służy.</p><p>W przypadku drużyn rezerw dochodzi jednak czynnik, którego nigdy nie można ignorować. Ich skład może zmieniać się w zależności od potrzeb pierwszej drużyny, kontuzji, decyzji sztabu szkoleniowego czy sytuacji kadrowej w klubie. Jeden weekend może więc wyglądać zupełnie inaczej od poprzedniego.</p><p>Lechia musi uważać szczególnie dlatego, że przeciwnik nie ma już zbyt wiele przestrzeni na kolejne potknięcia. <strong>Cztery porażki z rzędu oznaczają, że łodzianie przyjadą do Tomaszowa z bardzo prostym celem – wreszcie zapunktować.</strong></p><p>Tomaszowianie mają cel dokładnie odwrotny: nie pozwolić rywalowi na przełamanie i samemu przedłużyć zwycięską serię.</p><h2>Z Mławy prosto na Nowowiejską</h2><p>Dla Lechii będzie to także test regeneracji. W ciągu dziesięciu dni zielono-czerwoni rozgrywają aż trzy spotkania: 14 sierpnia z ŁKS Łomża, 19 sierpnia w Mławie i 23 sierpnia z ŁKS II.</p><p>Niedzielny mecz może być więc próbą nie tylko piłkarskiej jakości, ale również szerokości kadry i przygotowania fizycznego zespołu. Oficjalny terminarz PZPN przewiduje właśnie w tym okresie grę w środku tygodnia – 4. kolejkę rozegrano w środę 19 sierpnia, natomiast piąta przypada na weekend 22–23 sierpnia.</p><p>Lechia ma jednak coś, czego brakowało jej jeszcze dwa tygodnie temu – <strong>momentum</strong>. Dziesięć strzelonych bramek w czterech spotkaniach pokazuje, że zespół potrafi tworzyć sytuacje i zdobywać gole. A po wygranej w Mławie doszedł jeszcze jeden element: przekonanie, że można zwyciężać również wtedy, gdy mecz nie układa się łatwo.</p><p>Teraz trzeba zrobić kolejny krok.</p><h2>W niedzielę o 16.00. Bilety od 10 zł</h2><p>Spotkanie <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS II Łódź</strong> rozegrane zostanie <strong>w niedzielę, 23 sierpnia, o godz. 16.00</strong>.</p><p>Mecz odbędzie się na <strong>boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Nowowiejskiej 5/7 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Bilety będą dostępne przy wejściu na trybuny <strong>od strony Lidla</strong>.</p><p><strong>Bilet normalny kosztuje 15 zł, ulgowy – 10 zł.</strong></p><p>Z biletu ulgowego mogą skorzystać dzieci, młodzież, studenci, seniorzy oraz posiadacze <strong>Karty Tomaszowianina</strong> – po okazaniu odpowiedniego dokumentu.</p><p>Po dwóch kolejnych zwycięstwach Lechia ma szansę zamienić udany tydzień w prawdziwą serię. ŁKS II przyjedzie natomiast do Tomaszowa z nożem na gardle, szukając pierwszego punktu w sezonie.</p><p><strong>Niedziela, godz. 16.00. Nowowiejska 5/7. Lechia znów gra u siebie.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Mława wreszcie zdobyta! Lechia Tomaszów wygrywa po szalonym meczu 3:2]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56262,mlawa-wreszcie-zdobyta-lechia-tomaszow-wygrywa-po-szalonym-meczu-3-2</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56262,mlawa-wreszcie-zdobyta-lechia-tomaszow-wygrywa-po-szalonym-meczu-3-2</guid>
            <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 08:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlawa-wreszcie-zdobyta-lechia-tomaszow-wygrywa-po-szalonym-meczu-3-2-1787208086.png</url>
                        <title>Mława wreszcie zdobyta! Lechia Tomaszów wygrywa po szalonym meczu 3:2</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56262,mlawa-wreszcie-zdobyta-lechia-tomaszow-wygrywa-po-szalonym-meczu-3-2</link>
                    </image><description>Pięć bramek, kapitalne interwencje bramkarza, nerwowa końcówka i historyczny finał. Lechia Tomaszów Mazowiecki po raz pierwszy wygrała na boisku Mławianki Mława. Zielono-czerwoni zwyciężyli 3:2 w spotkaniu 4. kolejki Betclic III ligi, choć w ostatnich minutach gospodarze rzucili wszystko na jedną kartę. Tomaszowianie wytrzymali napór i wracają z Mławy z kompletem punktów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w dużym skrócie</h2><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ed148325434cb682cc498b5d6270a794d"><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki wygrała na wyjeździe z Mławianką Mława 3:2.</strong></li><li data-list-item-id="e0edd320d3e3cbd66b744140b8060c556">To <strong>pierwsze zwycięstwo Lechii w historii na boisku w Mławie</strong>.</li><li data-list-item-id="e0a634f2e17ff6a1ca41015fc73f645fc">Bramki dla tomaszowian zdobyli <strong>Krystian Kolasa, Kacper Popławski i Bartosz Bogus</strong>.</li><li data-list-item-id="ef60bfa1cf36d0a0421bc8f1603806731">Antoni Pawełkiewicz kilkukrotnie ratował Lechię przed utratą gola.</li><li data-list-item-id="e238d2311f520e212122a5332d3e18b51">Gospodarze zdobyli drugą bramkę w 79. minucie i do końca walczyli o remis.</li><li data-list-item-id="ec9ec177c37941c88e86ec069a61182cf">Zielono-czerwoni przetrwali nerwową końcówkę i wywieźli komplet punktów.</li></ul><p>To był mecz, w którym nie brakowało niczego. Były momenty przewagi gospodarzy, świetne akcje Lechii, efektowne gole, poprzeczka, słupek i końcówka przypominająca raczej futbolowy thriller niż spokojne ligowe spotkanie.</p><p>Najważniejsze jednak, że po końcowym gwizdku to <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> mogła świętować. Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> pokonali Mławiankę 3:2 i dokonali czegoś, czego wcześniej tomaszowskiemu zespołowi na tym boisku zrobić się nie udało.</p><h2>Gospodarze ruszyli od pierwszej minuty</h2><p>Początek spotkania zdecydowanie należał do Mławianki. Gospodarze nie zamierzali czekać na rozwój wydarzeń i natychmiast ruszyli na bramkę Lechii.</p><p>Już w 2. minucie <strong>Antoni Pawełkiewicz</strong> musiał ratować swój zespół, odbijając nogą piłkę po groźnym uderzeniu Michała Stryjewskiego. Kilka minut później po rzucie wolnym futbolówka przeleciała wzdłuż bramki tomaszowian.</p><p>Lechia miała w tym okresie problem przede wszystkim ze stratami w środkowej części boiska. Mławianka potrafiła je wykorzystać i szybko przenosiła ciężar gry pod pole karne gości.</p><p>Zielono-czerwoni przetrwali jednak najtrudniejszy moment. Im dłużej trwało spotkanie, tym częściej sami zaczynali przejmować inicjatywę.</p><h2>Kolasa uciszył Mławę. A potem wyjątkowa „cieszynka”</h2><p>Przełom nastąpił w 24. minucie.</p><p>Lechia przeprowadziła składną akcję, a piłka trafiła na skraj pola karnego do <strong>Krystiana Kolasy</strong>. Pomocnik tomaszowskiego zespołu wykonał zwód, zszedł do środka i precyzyjnie uderzył w długi róg bramki Antoniego Błockiego.</p><p><strong>0:1.</strong></p><p>Gol był efektowny, ale uwagę zwróciło także to, co wydarzyło się chwilę później.</p><p>Kolasa schował piłkę pod koszulkę i włożył kciuk do ust. Futbolowy gest nie pozostawiał większych wątpliwości – zawodnik w ten sposób podzielił się z kibicami wyjątkowo radosną nowiną.</p><p>Trafienie wyraźnie uspokoiło Lechię, a jednocześnie odebrało część impetu gospodarzom.</p><p>Jeszcze przed przerwą tomaszowianie mogli podwyższyć prowadzenie. W 39. minucie po zamieszaniu w polu karnym strzelał <strong>Filip Becht</strong>, jednak bramkarz Mławianki zdołał odbić piłkę.</p><p>W doliczonym czasie pierwszej połowy ponownie przypomniał o sobie Pawełkiewicz. Po bezpośrednim uderzeniu Mateusza Stryjewskiego z rzutu wolnego bramkarz Lechii popisał się efektowną paradą.</p><p>Do szatni goście schodzili przy prowadzeniu 1:0.</p><h2>Popławski wykorzystał prezent</h2><p>Drugą połowę mocniej rozpoczęła Mławianka. Już w 47. minucie Mateusz Stryjewski potężnie uderzył z dystansu, ale piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.</p><p>Trzy minuty później to jednak Lechia zadała drugi cios.</p><p><strong>Jakub Król</strong> zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka odbiła się od jednego z obrońców, następnie od poprzeczki i spadła wprost pod nogi <strong>Kacpra Popławskiego</strong>.</p><p>Napastnik zachował zimną krew i z bliskiej odległości skierował futbolówkę do siatki.</p><p><strong>0:2 i wydawało się, że Lechia zaczyna przejmować pełną kontrolę nad spotkaniem.</strong></p><p>Mławianka odpowiedziała jednak niemal natychmiast. W 53. minucie <strong>Kacper Zielski</strong> zdobył kontaktową bramkę i na stadionie zrobiło się znacznie goręcej.</p><h2>Bogus daje trzecią bramkę</h2><p>Lechia nie zamierzała cofać się pod własne pole karne.</p><p>W 60. minucie Popławski wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i uderzył na bramkę. Piłka otarła się o słupek i wyszła poza boisko.</p><p>Chwilę później znów konieczna była świetna interwencja Pawełkiewicza, który zatrzymał groźny strzał z ostrego kąta.</p><p>W 68. minucie Kolasa dośrodkował w pole karne, a <strong>Daniel Chwałowski</strong> próbował szczęścia głową. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką.</p><p>To, co nie udało się wtedy, udało się trzy minuty później.</p><p>Ponownie znakomicie dośrodkował Kolasa, a w polu karnym najwyżej wyskoczył <strong>Bartosz Bogus</strong>. Jego strzał głową znalazł drogę do siatki.</p><p><strong>1:3.</strong></p><p>W tym momencie wydawało się, że Lechia może już spokojniej myśleć o historycznym zwycięstwie.</p><p>Nic bardziej mylnego.</p><h2>Ostatnie minuty jak z thrillera</h2><p>Mławianka rzuciła się do ataku i w 79. minucie <strong>Damian Ślesicki</strong> zdobył drugą bramkę dla gospodarzy.</p><p>Zrobiło się 2:3, a końcówka zamieniła się w oblężenie.</p><p>Mławianie poczuli, że remis jest jeszcze w ich zasięgu. Atakowali coraz większą liczbą zawodników, wrzucali piłkę w pole karne i próbowali zmusić obronę Lechii do błędu.</p><p>Tomaszowianie musieli pokazać zupełnie inne oblicze niż wcześniej. Nie chodziło już o efektowną kombinacyjną grę, ale o koncentrację, walkę o każdy metr boiska i przetrwanie kolejnych ataków.</p><p>Zielono-czerwoni wytrzymali.</p><p>Gdy sędzia <strong>Błażej Głowacki z Reszla</strong> zakończył spotkanie, piłkarze Lechii mogli wreszcie odetchnąć.</p><p><strong>Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3. Mława po raz pierwszy zdobyta.</strong></p><h2>Historyczne trzy punkty</h2><p>Dla Lechii nie było to zwykłe ligowe zwycięstwo.</p><p>Tomaszowianie po raz pierwszy w historii wywieźli komplet punktów z trudnego terenu w Mławie. Zrobili to po meczu, który wymagał zarówno jakości piłkarskiej, jak i charakteru.</p><p>Było dobre wykończenie Kolasy, instynkt Popławskiego, główka Bogusa, ważne interwencje Pawełkiewicza i – zwłaszcza w ostatnich minutach – ogrom pracy całego zespołu.</p><p>Takie spotkania potrafią budować drużynę bardziej niż spokojne zwycięstwa.</p><p>Bo czasami trzeba nie tylko strzelać gole.</p><p>Czasami trzeba jeszcze przetrwać ostatni szturm.</p><p>A w Mławie <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki zrobiła jedno i drugie.</strong></p><h2>Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3 (0:1)</h2><p><strong>Bramki:</strong> Kacper Zielski 53', Damian Ślesicki 79' – Krystian Kolasa 24', Kacper Popławski 50', Bartosz Bogus 71'.</p><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Krystian Kolasa (80. Maksym Rosiński), Eryk Kaproń (80. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski (73. Filip Zawadzki), Miłosz Pawlusiński, Łukasz Racis (73. Marcin Pieńkowski) – Kacper Popławski (64. Bartosz Bogus).</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Franciszek Saganowski, Damian Ślesicki, Kacper Zielski – Marcin Orzechowski, Miłosz Pawlusiński, Maksym Rosiński.</p><p><strong>Sędzia:</strong> Błażej Głowacki (Reszel)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Świątek w ćwierćfinale, Pogba odchodzi z Monaco, napięcie wokół FIFA. Sportowa środa w skrócie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56254,swiatek-w-cwiercfinale-pogba-odchodzi-z-monaco-napiecie-wokol-fifa-sportowa-sroda-w-skrocie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56254,swiatek-w-cwiercfinale-pogba-odchodzi-z-monaco-napiecie-wokol-fifa-sportowa-sroda-w-skrocie</guid>
            <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 22:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-swiatek-w-cwiercfinale-pogba-odchodzi-z-monaco-napiecie-wokol-fifa-sportowa-sroda-w-skrocie-1787172890.png</url>
                        <title>Świątek w ćwierćfinale, Pogba odchodzi z Monaco, napięcie wokół FIFA. Sportowa środa w skrócie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56254,swiatek-w-cwiercfinale-pogba-odchodzi-z-monaco-napiecie-wokol-fifa-sportowa-sroda-w-skrocie</link>
                    </image><description>Iga Świątek pewnie zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w Formule 1 doszło do zmian przed Grand Prix Holandii, a w światowej piłce coraz głośniej robi się wokół Gianniego Infantino. Środa, 19 sierpnia, przyniosła także informacje dotyczące Paula Pogby, Jamala Musiali i Carlosa Sainza.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Świątek bez straty seta</h3><p>Najważniejsza z polskiej perspektywy wiadomość przyszła z Cincinnati. <strong>Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000</strong>, pokonując Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:3.</p><p>Broniąca tytułu Polka, rozstawiona w tegorocznej imprezie z numerem siódmym, kontrolowała spotkanie i po raz kolejny potwierdziła, że na amerykańskich kortach zamierza walczyć o najwyższe cele.</p><p>Z tenisowego świata napłynęła też znacznie mniej sportowa wiadomość. Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa poinformowała o <strong>tymczasowym zawieszeniu Nicka Kyrgiosa</strong> po pozytywnym wyniku testu na obecność kokainy przeprowadzonego podczas turnieju ATP na Majorce.</p><h3>Coraz goręcej wokół Infantino</h3><p>Dużo dzieje się również za kulisami światowego futbolu. Były prezes PZPN <strong>Michał Listkiewicz</strong> ocenił w rozmowie z PAP, że pozycja prezydenta FIFA Gianniego Infantino chwilowo osłabła. Jego zdaniem ostatnie wydarzenia były dla szefa światowej federacji „niefortunne” i w znacznej mierze wynikały z jego własnych decyzji.</p><p>Listkiewicz jednocześnie przewiduje, że Infantino pozostaje faworytem kolejnych wyborów.</p><p>Sygnałem problemów jest jednak stanowisko jednego z wiceprezydentów FIFA, <strong>Sandora Csanyiego</strong>, który wycofał swoje poparcie dla Infantino. Powodem miało być m.in. zwolnienie dyrektora operacyjnego Kevina Lamoura po jego krytyce planów prezydenta federacji. Csanyi określił tę decyzję jako wydarzenie, które przepełniło czarę.</p><h3>Pogba kończy przygodę z Monaco</h3><p>Kolejny rozdział burzliwej kariery <strong>Paula Pogby</strong> właśnie się zamknął. AS Monaco oraz 33-letni były reprezentant Francji oficjalnie poinformowali o zakończeniu współpracy.</p><p>Pomocnik trafił do klubu z Księstwa latem 2025 roku. Jego pobyt miał być próbą odbudowania kariery jednego z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy swojego pokolenia. Teraz obie strony zdecydowały się jednak pójść własnymi drogami.</p><p>Niepokojące informacje przekazał natomiast <strong>Jamal Musiala</strong>. Piłkarz Bayernu Monachium poinformował, że po dwóch zasłabnięciach podczas spotkań towarzyskich w ciągu czterech dni zdiagnozowano u niego zaburzenia neurologiczne. W tej sytuacji kwestie sportowe schodzą oczywiście na dalszy plan.</p><h3>Zmiany przed Grand Prix Holandii</h3><p>Przed kolejnym weekendem Formuły 1 Red Bull musi zmienić skład. <strong>Isack Hadjar nie wystartuje w Grand Prix Holandii</strong> z powodu urazu nadgarstka odniesionego podczas treningu.</p><p>Francuza zastąpi Nowozelandczyk <strong>Liam Lawson</strong> z Racing Bulls.</p><p>Jednocześnie Williams potwierdził przedłużenie współpracy z <strong>Carlosem Sainzem Jr.</strong> Hiszpan podpisał nowy wieloletni kontrakt. Zespół nie ujawnił dokładnej długości umowy. Partnerem Sainza nadal będzie Alex Albon.</p><h3>Milan najszybszy, Cracovia wzmacnia atak</h3><p>Na trasie <strong>Renewi Tour</strong> triumfował Jonathan Milan. Włoch z Lidl-Trek wygrał pierwszy etap kolarskiego wyścigu prowadzący wokół belgijskiego Diest. Peleton miał do pokonania 191,3 kilometra.</p><p>Ruch również w polskiej ekstraklasie. <strong>Cracovia pozyskała Mohameda Berte</strong>. Belgijski napastnik podpisał z krakowskim klubem kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2029 roku.</p><p>Sportowa środa pokazała więc niemal całe spektrum współczesnego sportu: od kolejnego zwycięstwa Igi Świątek, przez transfery i kontrakty, po kontuzje, problemy zdrowotne oraz polityczną walkę na najwyższych szczeblach FIFA.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia jedzie odczarować Mławę. Po efektownym zwycięstwie czas na trudny wyjazd]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56245,lechia-jedzie-odczarowac-mlawe-po-efektownym-zwyciestwie-czas-na-trudny-wyjazd</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56245,lechia-jedzie-odczarowac-mlawe-po-efektownym-zwyciestwie-czas-na-trudny-wyjazd</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 21:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-jedzie-odczarowac-mlawe-po-efektownym-zwyciestwie-czas-na-trudny-wyjazd-1787081371.png</url>
                        <title>Lechia jedzie odczarować Mławę. Po efektownym zwycięstwie czas na trudny wyjazd</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56245,lechia-jedzie-odczarowac-mlawe-po-efektownym-zwyciestwie-czas-na-trudny-wyjazd</link>
                    </image><description>Pierwszy domowy mecz przyniósł pięć bramek i długo oczekiwane przełamanie. Teraz przed Lechią Tomaszów Mazowiecki zupełnie inne wyzwanie. W środę, 19 sierpnia, zielono-czerwoni zagrają na wyjeździe z Mławianką Mława. Boisko przy Kopernika dotąd dla tomaszowian gościnne nie było.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To jedyna ligowa wyprawa Lechii w środku tygodnia podczas jesiennej części sezonu. Pierwszy gwizdek na stadionie MOSiR w Mławie zabrzmi o <strong>godz. 17.00</strong>. Termin środowego spotkania wynika z terminarza 4. kolejki Betclic III ligi, grupy I.</p><h3>Po dwóch porażkach przyszło przełamanie</h3><p>Lechia rozpoczęła sezon od dwóch wyjazdowych porażek 1:2 – najpierw z KTS Weszło Warszawa, a następnie z rezerwami Wisły Płock. W obu spotkaniach tomaszowianom nie zabrakło walki, ale punkty zostały u rywali.</p><p>Sytuacja zmieniła się przy Nowowiejskiej. W pierwszym domowym spotkaniu podopieczni <strong>Bartosza Grzelaka rozbili ŁKS Łomża 5:2</strong>, prowadząc do przerwy aż 4:0. Było to zwycięstwo potrzebne nie tylko tabeli, ale również drużynie, która po nieudanym początku mogła wreszcie złapać oddech.</p><p>Po trzech kolejkach zarówno Lechia, jak i Mławianka mają po trzy punkty. Tomaszowianie legitymują się bilansem bramkowym 7:6, natomiast ich środowy rywal 3:7.</p><h3>Mławianka dostała pięć goli od KTS</h3><p>Zespół z Mławy zaczął rozgrywki od bardzo wartościowego zwycięstwa 2:1 na boisku Warty Sieradz. Później było już znacznie gorzej. Mławianka przegrała u siebie z Pelikanem Łowicz 0:1, a następnie została rozbita w Warszawie przez KTS Weszło <strong>1:5</strong>.</p><p>Latem w zespole doszło przy tym do wielu zmian. Odeszli m.in. Henry Uzoigwe, Mateusz Cegiełka czy Dominik Stanny, a wśród nowych zawodników znaleźli się m.in. <strong>Damian Ślesicki, Jakub Kisiel, Marcel Bykowski, Kacper Skwierczyński i Antoni Błocki</strong>.</p><p>Mławianka na trzecioligowe boiska wróciła w 2022 roku po szesnastu latach przerwy. Klub z Mławy ma również w swojej historii epizod na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej – jako MKS Mława występował tam w sezonie 2004/2005.</p><h3>Mława pozostaje dla Lechii twierdzą</h3><p>Historia ostatnich lat zdecydowanie przemawia za gospodarzami. Od powrotu Mławianki do III ligi oba zespoły rozegrały <strong>osiem ligowych spotkań</strong>. Lechia zwyciężyła tylko raz, raz padł remis, a sześć meczów wygrała Mławianka. Bilans bramek wynosi <strong>23:9 dla zespołu z Mławy</strong>.</p><p>Co więcej, <strong>Lechia nadal czeka na pierwsze zwycięstwo w Mławie</strong>.</p><p>Ostatnia próba miała miejsce zaledwie 24 maja. Gospodarze zwyciężyli wówczas 3:1. Już w 4. minucie trafił Henry Uzoigwe, później wynik podwyższyli Jakub Rutkowski i Robert Majewski, a honorową bramkę dla Lechii z rzutu karnego zdobył Mariusz Rybicki.</p><p>Od tamtego meczu minęły niespełna trzy miesiące. Kadry obu drużyn się zmieniły, rozpoczął się nowy sezon, ale rachunek pozostał otwarty. Po efektownych 5:2 z ŁKS-em Lechia jedzie więc na Mazowsze nie tylko po kolejne punkty. Jedzie również po to, by wreszcie <strong>odczarować stadion przy Kopernika</strong>.</p><p><strong>Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong><br>19 sierpnia 2026 r., godz. 17.00<br>MOSiR Mława, ul. Kopernika 38</p><p>Według przekazanej zapowiedzi spotkanie poprowadzi <strong>Błażej Głowacki z Reszla</strong>, a na liniach pomagać mu będą Damian Kossakowski i Artur Koper.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Korona znów koszmarem Widzewa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56211,korona-znow-koszmarem-widzewa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56211,korona-znow-koszmarem-widzewa</guid>
            <pubDate>Sun, 16 Aug 2026 08:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-korona-znow-koszmarem-widzewa-1787028573.png</url>
                        <title>Korona znów koszmarem Widzewa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56211,korona-znow-koszmarem-widzewa</link>
                    </image><description>Są w futbolu rywale niewygodni. Są zespoły, na które wyjątkowo trudno znaleźć sposób. Dla Widzewa Łódź takim przeciwnikiem staje się Korona Kielce.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Łodzianie rozpoczęli sobotni mecz znakomicie. Już w 8. minucie do siatki trafił <strong>Steve Kapuadi</strong>, uczestnik mistrzostw świata 2026 reprezentujący Demokratyczną Republikę Konga. Widzew prowadził 1:0 i wydawało się, że może wreszcie przerwać fatalną serię spotkań z kielczanami.</p><p>Korona odpowiedziała jednak błyskawicznie.</p><p>Między 22. a 26. minutą dwukrotnie trafił <strong>Morgan Fassbender</strong>, sprowadzony latem z Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Niemiec w ciągu zaledwie kilku minut kompletnie odmienił przebieg meczu.</p><p>Jak się okazało — ustalił również jego wynik.</p><p><strong>Widzew Łódź – Korona Kielce 1:2.</strong></p><p>Dla łódzkiej drużyny jest to już <strong>szósta kolejna porażka z Koroną</strong>, jeśli uwzględnić również jedno spotkanie Pucharu Polski. Pięć z tych przegranych Widzew zanotował w Ekstraklasie.</p><p>I tutaj futbol napisał scenariusz, którego kibice Widzewa z pewnością sobie nie wymarzyli.</p><h2>Za chwilę... znowu Korona</h2><p>Losowanie 1. rundy Pucharu Polski sprawiło bowiem, że <strong>2 września Widzew ponownie zagra z Koroną Kielce</strong>.</p><p>I ponownie zrobi to w Łodzi.</p><p>Jeszcze niedawno wokół Widzewa dominowała narracja o ambicjach, nowych możliwościach finansowych i głośnych transferach dokonywanych w kolejnych oknach transferowych. Sobotni wieczór pokazał jednak starą futbolową prawdę: nazwiska i transferowe kwoty nie grają.</p><p>Po czterech kolejkach Widzew ma <strong>5 punktów</strong> i zajmuje ósme miejsce. Korona zgromadziła cztery punkty, ale ma rozegrane jedno spotkanie mniej.</p><p>Pucharowe spotkanie z kielczanami zaczyna więc urastać do czegoś więcej niż zwykłego meczu pierwszej rundy. Dla Widzewa może stać się okazją do przełamania wyjątkowo niewygodnej serii.</p><h2>Gliwice oszalały. Od 0:4 do 3:4</h2><p>Jeśli ktoś po 80 minutach spotkania Piasta Gliwice z Wieczystą Kraków wyłączył transmisję, prawdopodobnie długo będzie tego żałował.</p><p>Beniaminek z Krakowa dominował i do 87. minuty prowadził <strong>4:0</strong>. Bohaterem Wieczystej został <strong>Tobias Christensen</strong>, który zdobył trzy bramki.</p><p>Wydawało się, że mecz jest zamknięty na cztery spusty.</p><p>A wtedy Piast ruszył.</p><p>Gospodarze trafili w 87. minucie. Potem w 90. A następnie jeszcze w 90+2. minucie.</p><p>W kilka chwil wynik zmienił się z 0:4 na <strong>3:4</strong>. Wieczysta, która jeszcze przed momentem miała spotkanie pod pełną kontrolą, kończyła je broniąc się przed jednym z najbardziej nieprawdopodobnych comebacków sezonu.</p><p>Czwartego gola Piast jednak nie zdobył. Wynik 3:4 potwierdzają również publikowane bezpośrednio po spotkaniu materiały z jego końcówki. (<a href="https://www.reddit.com/r/soccer/comments/1vp8pma/piast_gliwice_34_wieczysta_krak%C3%B3w_leandro_sanca/?utm_source=chatgpt.com" title="Piast Gliwice [3]-4 Wieczysta Kraków - Leandro Sanca 90+2' (Ekstraklasa)">Reddit</a>)</p><p>– <strong>Przede wszystkim wywalczyliśmy pierwsze trzy punkty w ekstraklasie. Do 80. minuty graliśmy bardzo dobrze, potem wkradło się w nasze szeregi rozluźnienie. Pozwoliliśmy Piastowi wrócić do gry</strong> – podsumował trener Wieczystej <strong>Kazimierz Moskal</strong>.</p><p>Dla krakowskiego beniaminka było to pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie.</p><h2>Derby Dolnego Śląska dla Zagłębia</h2><p>Emocji nie brakowało także w Lubinie.</p><p><strong>Śląsk Wrocław</strong> prowadził do przerwy po bramce Piotra Samca-Talara, ale Zagłębie odwróciło wynik.</p><p>Decydujący cios padł w 86. minucie. Bohaterem gospodarzy został <strong>Levente Szabo</strong>, który dał Zagłębiu zwycięstwo 2:1.</p><p>Lubinianie mają sześć punktów i jedno zaległe spotkanie. Śląsk po czterech kolejkach zgromadził cztery punkty.</p><h2>Legia wykorzystała pauzę Lecha</h2><p>Czwarta kolejka była nietypowa, ponieważ z powodu występów polskich drużyn w europejskich pucharach przełożono dwa spotkania: <strong>Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin</strong> oraz <strong>Wisła Płock – Lech Poznań</strong>.</p><p>Pauzę mistrza Polski wykorzystała Legia Warszawa.</p><p>Stołeczny zespół rozbił Radomiaka Radom <strong>5:0</strong>, a wynik został ustalony już w 51. minucie. Dwa gole zdobył Bartosz Kapustka.</p><p>Trener Radomiaka Tomasz Kaczmarek po spotkaniu przyznał:</p><p>– <strong>Legia była dzisiaj niezwykle i brutalnie skuteczna.</strong></p><p>Po tym zwycięstwie Legia ma <strong>10 punktów</strong> i objęła prowadzenie w tabeli.</p><h2>Niedziela dokończy kolejkę</h2><p>Na niedzielę zaplanowano trzy kolejne spotkania:</p><p><strong>Motor Lublin – GKS Katowice</strong>, <strong>Cracovia – Raków Częstochowa</strong> oraz <strong>Górnik Zabrze – Wisła Kraków</strong>.</p><p>Dopiero po ich zakończeniu tabela czwartej kolejki nabierze pełniejszego kształtu. Już teraz wiadomo jednak, że jednym z najważniejszych obrazków tego weekendu pozostanie kolejna porażka Widzewa z Koroną — oraz niezwykła pogoń Piasta od 0:4 do 3:4.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia rozbiła ŁKS Łomża przy Nowowiejskiej. Pięć goli i kapitalna pierwsza połowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56200,lechia-rozbila-lks-lomza-przy-nowowiejskiej-piec-goli-i-kapitalna-pierwsza-polowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56200,lechia-rozbila-lks-lomza-przy-nowowiejskiej-piec-goli-i-kapitalna-pierwsza-polowa</guid>
            <pubDate>Sat, 15 Aug 2026 09:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-rozbila-lks-lomza-przy-nowowiejskiej-piec-goli-i-kapitalna-pierwsza-polowa-1786779979.png</url>
                        <title>Lechia rozbiła ŁKS Łomża przy Nowowiejskiej. Pięć goli i kapitalna pierwsza połowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56200,lechia-rozbila-lks-lomza-przy-nowowiejskiej-piec-goli-i-kapitalna-pierwsza-polowa</link>
                    </image><description>Takiego otwarcia sezonu przed własną publicznością można było sobie życzyć. Lechia Tomaszów Mazowiecki w swoim pierwszym domowym meczu rozgrywek 2026/2027 pokonała ŁKS Łomża 5:2. Zielono-czerwoni urządzili rywalom prawdziwy nokaut jeszcze przed przerwą, schodząc do szatni z prowadzeniem 4:0.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W skrócie:</p><ul><li data-list-item-id="e4999dfe8aa4e978c439e62a2b0919b6c"><h5>Chwałowski otworzył strzelanie</h5></li><li data-list-item-id="ed5cc9bffee4360a5c5c51556096bc1fb"><h5>Cztery gole do przerwy</h5></li><li data-list-item-id="e7fcaf588fad430d7dab900ff53a24bb4"><h5>ŁKS próbował wrócić do meczu</h5></li><li data-list-item-id="e0be41a7d837b9e6f745a559813d3285e"><h5>Zawadzki postawił kropkę nad „i”</h5></li><li data-list-item-id="e0d353a661fc37de8c82ff4d0bd9343df"><h5>Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża 5:2 (4:0)</h5></li></ul><p>Przez pierwsze 45 minut przy Nowowiejskiej obowiązywał właściwie jeden scenariusz. <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki atakowała, zdobywała bramki i nie pozwalała przeciwnikom złapać oddechu.</strong> ŁKS Łomża przez długie fragmenty wyglądał jak drużyna próbująca przeczekać zielono-czerwoną nawałnicę. Nie udało się.</p><h2>Chwałowski otworzył strzelanie</h2><p>Tomaszowianie ruszyli do ataku od pierwszego gwizdka sędziego. Efekt przyszedł już w 12. minucie. Filip Becht znakomicie dośrodkował na dalszy słupek, gdzie najwyżej wyskoczył <strong>Daniel Chwałowski</strong>. Precyzyjne uderzenie głową nie dało bramkarzowi gości szans.</p><p>Pięć minut później było już 2:0.</p><p>Lechia wykorzystała błąd rywali przy rozegraniu futbolówki. Piłkę odebrał Miłosz Pawlusiński, następnie przejął ją <strong>Łukasz Racis</strong> i rozpoczął imponujący rajd. Napastnik przebiegł z futbolówką niemal trzy czwarte długości boiska, wpadł w pole karne i posłał piłkę pod nogami Mateusza Danielczyka.</p><p>Była dopiero 17. minuta, a gospodarze mieli mecz pod pełną kontrolą.</p><h2>Cztery gole do przerwy</h2><p>ŁKS długo nie potrafił odpowiedzieć. Lechia grała szybko, agresywnie i konsekwentnie realizowała swój plan.</p><p>W 41. minucie zielono-czerwoni rozegrali krótko rzut rożny. Daniel Chwałowski wymienił podania z <strong>Miłoszem Pawlusińskim</strong>, a ten zdecydował się na uderzenie ze skraju pola karnego. Piłka odbiła się jeszcze przed bramką, myląc golkipera gości.</p><p>Było 3:0.</p><p>Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa jest już właściwie zamknięta, Lechia uderzyła po raz czwarty. Pawlusiński zagrał do Racisa, ten świetnie wypuścił na wolne pole <strong>Kacpra Popławskiego</strong>, a napastnik gospodarzy pewnie wykorzystał sytuację.</p><p><strong>4:0 po 45 minutach.</strong></p><p>Dla kibiców przy Nowowiejskiej była to pierwsza połowa niemal idealna.</p><h2>ŁKS próbował wrócić do meczu</h2><p>Po przerwie obraz spotkania nieco się zmienił. Trener gości dokonał dwóch zmian, a ŁKS rozpoczął drugą część zdecydowanie odważniej.</p><p>Paradoksalnie to jednak Lechia jako pierwsza mogła podwyższyć prowadzenie. Dwukrotnie bliski szczęścia był Daniel Chwałowski, ale w obu przypadkach piłka po jego strzałach zatrzymywała się na słupku.</p><p>W 56. minucie goście dostali szansę na zdobycie kontaktowej – choć przy stanie 4:0 trudno było jeszcze mówić o prawdziwym kontakcie – bramki. Po strzale Tymoteusza Klupsia futbolówka trafiła w rękę jednego z obrońców Lechii. Arbiter wskazał na jedenasty metr.</p><p>Rzut karny wykorzystał <strong>Bartłomiej Olszewski</strong>.</p><p>Gol wyraźnie ożywił łomżan. Przez kilka kolejnych minut goście naciskali, ale bardzo dobrze w bramce Lechii spisywał się <strong>Antoni Pawełkiewicz</strong>, który kilkukrotnie zatrzymywał próby przyjezdnych.</p><h2>Zawadzki postawił kropkę nad „i”</h2><p>Lechia przeczekała najlepszy okres gry gości i ponownie odzyskała kontrolę nad spotkaniem.</p><p>W 84. minucie <strong>Filip Zawadzki</strong> przejął piłkę około 20 metrów od bramki. Nie kombinował. Uderzył i trafił, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 5:1.</p><p>ŁKS odpowiedział niemal natychmiast. Minutę później Tymoteusz Klupś zdecydował się na strzał ze skraju pola karnego. Piłka wysokim łukiem przeleciała nad Pawełkiewiczem i wpadła do siatki.</p><p>Na więcej Lechia już jednak rywalom nie pozwoliła.</p><p><strong>Końcowy wynik 5:2 oznacza pierwsze punkty tomaszowian w nowym sezonie oraz bardzo efektowne przywitanie z kibicami przy Nowowiejskiej.</strong></p><p>Jeśli futbol potrafi wysyłać sygnały, ten był wyjątkowo czytelny: Lechia chce w tym sezonie grać ofensywnie i bez kompleksów. Pierwsza połowa spotkania z ŁKS Łomża była najlepszym tego dowodem.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża 5:2 (4:0)</h2><p><strong>Bramki:</strong> Daniel Chwałowski 12', Łukasz Racis 17', Miłosz Pawlusiński 41', Kacper Popławski 45', Filip Zawadzki 84' – Bartłomiej Olszewski 56' (karny), Tymoteusz Klupś 85'.</p><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb (82. Maksym Rosiński), Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Miłosz Pawlusiński, Eryk Kaproń (66. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (66. Artur Czupryński), Krystian Kolasa – Łukasz Racis (66. Bartosz Bogus), Kacper Popławski (66. Filip Zawadzki).</p><p><strong>Żółta kartka:</strong> Marcin Gałązka (ŁKS Łomża)<br><strong>Sędzia:</strong> Dawid Zieliński (Warszawa)<br><strong>Widzów:</strong> 228</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia wraca na Nowowiejską. Z ŁKS Łomża zagra o pierwsze punkty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56185,lechia-wraca-na-nowowiejska-z-lks-lomza-zagra-o-pierwsze-punkty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56185,lechia-wraca-na-nowowiejska-z-lks-lomza-zagra-o-pierwsze-punkty</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 07:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wraca-na-nowowiejska-z-lks-lomza-zagra-o-pierwsze-punkty-1786687209.png</url>
                        <title>Lechia wraca na Nowowiejską. Z ŁKS Łomża zagra o pierwsze punkty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56185,lechia-wraca-na-nowowiejska-z-lks-lomza-zagra-o-pierwsze-punkty</link>
                    </image><description>Po dwóch wyjazdowych porażkach Lechia Tomaszów Mazowiecki po raz pierwszy w tym sezonie zagra przed własną publicznością. W piątek, 14 sierpnia o godz. 16.00 -czerwoni podejmą ŁKS Łomża. Stawka jest większa niż zwykle przy trzeciej kolejce – obie drużyny rozpoczęły sezon od dwóch porażek i wciąż czekają na pierwsze punkty.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>W skrócie:</strong></p><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e4caad529a994fddbf602775785c87455"><h5><strong>Dwie drużyny bez punktu. Kto pierwszy przełamie serię?</strong></h5></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="eb854b3fbd066cbe3abcfd21c8a3b306c"><h5><strong>ŁKS świętuje 100 lat, ale drugoligowego awansu nie było</strong></h5></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ec962ef2de44e9bd94cc68753caf03983"><h5><strong>Historia tych meczów zapowiada walkę do końca</strong></h5></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e5fca8db0ddfb28e3dee94625048f2ace"><h5><strong>Pierwszy gwizdek o 16.00. PZPN wskazuje boisko ze sztuczną nawierzchnią</strong></h5></li></ul><p>Nowy sezon nie rozpoczął się dla Lechii tak, jak życzyliby sobie tego kibice. Tomaszowianie najpierw przegrali w Warszawie z beniaminkiem KTS Weszło 1:2, a tydzień później takim samym wynikiem zakończyło się wyjazdowe spotkanie z rezerwami Wisły Płock. Po dwóch kolejkach Lechia zajmuje 14. miejsce w tabeli z zerowym dorobkiem punktowym.</p><p>Tuż za nią znajduje się piątkowy rywal. <strong>ŁKS Łomża również przegrał oba dotychczasowe mecze</strong>, dlatego starcie przy Nowowiejskiej będzie pojedynkiem dwóch zespołów, dla których kolejne potknięcie oznaczałoby bardzo nieprzyjemny początek sezonu.</p><h2>Dwie drużyny bez punktu. Kto pierwszy przełamie serię?</h2><p>ŁKS rozpoczął rozgrywki od porażki 2:3 z Pelikanem Łowicz. W drugiej kolejce, już przed własną publicznością, uległ KTS Weszło 0:1. Lechia ma więc z łomżanami więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać – obie drużyny po dwóch kolejkach mają zero punktów i bilans bramkowy gorszy o dwie bramki od przeciwników.</p><p>Dla tomaszowian dodatkową motywacją będzie <strong>pierwszy występ u siebie w sezonie 2026/2027</strong>. Dwa pierwsze mecze terminarz rzucił Lechii na wyjazdy. Dopiero w trzeciej kolejce kibice będą mogli zobaczyć drużynę Bartosza Grzelaka przy Nowowiejskiej.</p><p>To właśnie własne boisko powinno pomóc w przełamaniu. Zwłaszcza że po dwóch spotkaniach nie chodzi już wyłącznie o dobre wrażenie. Lechia potrzebuje punktów, żeby od początku sezonu nie znaleźć się w grupie drużyn zmuszonych do odrabiania strat.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56133,dwa-mecze-dwa-razy-1-2-lechia-znow-placi-za-bledy-i-wciaz-czeka-na-pierwsze-punkty"></oembed></figure><h2>ŁKS świętuje 100 lat, ale drugoligowego awansu nie było</h2><p>Rywal przyjedzie do Tomaszowa w szczególnym dla siebie roku. <strong>ŁKS Łomża obchodzi w 2026 roku stulecie działalności</strong> – klub powstał w 1926 roku, a jubileuszowi od kilku sezonów towarzyszył ambitny cel sportowy: awans na szczebel centralny.</p><p>W poprzednim sezonie było naprawdę blisko. Łomżanie walczyli o II ligę, ale ostatecznie musieli szukać swojej szansy w barażach. Już w pierwszym spotkaniu przegrali u siebie z Górnikiem Polkowice 2:3 i marzenia o awansie trzeba było odłożyć przynajmniej o rok.</p><p>Latem zespół przeszedł dużą przebudowę. Najbardziej odczuwalne może być odejście <strong>Huberta Antkowiaka</strong>, czołowego strzelca poprzednich rozgrywek. Oficjalna strona ŁKS potwierdziła jego rozstanie z klubem po sezonie 2025/2026.</p><p>W Łomży pojawiła się jednak grupa nowych zawodników. Z punktu widzenia tomaszowskich kibiców najciekawszym nazwiskiem jest <strong>Artur Amroziński</strong>, były gracz Lechii, który ostatnio występował w rezerwach Jagiellonii Białystok. W poprzednim meczu ŁKS z KTS Weszło znalazł się już w podstawowym składzie łomżan.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem"></oembed></figure><h2>Historia tych meczów zapowiada walkę do końca</h2><p>Lechia i ŁKS znają się bardzo dobrze. Na ligowym szlaku mierzyły się dotychczas dwanaście razy. Cztery spotkania wygrali tomaszowianie, dwa ŁKS, a <strong>aż sześć zakończyło się remisem</strong>. Bilans bramek – 14:17 – jest nieznacznie korzystniejszy dla zespołu z Łomży.</p><p>Również poprzedni sezon nie dał odpowiedzi, kto jest mocniejszy. Jesienią w Tomaszowie było 1:1 – na gola Huberta Antkowiaka odpowiedział Jacek Tkaczyk. W kwietniu w Łomży znów padł wynik 1:1. Lechia prowadziła po trafieniu Mateusza Kempskiego, ale w końcówce Cezary Sauczek wykorzystał rzut karny.</p><p>Statystyka podpowiada więc jedno: trudno spodziewać się łatwego meczu którejkolwiek ze stron. Tym bardziej teraz, gdy <strong>oba zespoły potrzebują zwycięstwa nie tylko do tabeli, ale również dla odbudowania pewności siebie po nieudanym początku rozgrywek</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027"></oembed></figure><h2>Pierwszy gwizdek o 16.00. PZPN wskazuje boisko ze sztuczną nawierzchnią</h2><p>Spotkanie <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża rozpocznie się w piątek, 14 sierpnia o godz. 16.00 przy ul. Nowowiejskiej 5/7</strong>. W oficjalnej obsadzie PZPN jako miejsce rozegrania meczu wskazane zostało boisko ze sztuczną nawierzchnią.</p><p>Sędzią głównym będzie <strong>Dawid Zieliński z Warszawy</strong>. Na liniach pomagać mu będą Krzysztof Sawicki i Anton Ihnatsiuk.</p><p>Na tym piłkarski piątek przy Nowowiejskiej się nie skończy. Po meczu pierwszego zespołu, o godz. 19.00, do gry mają przystąpić rezerwy Lechii, które w inauguracji piotrkowskiej klasy okręgowej podejmą EBE SPN Bełchatów.</p><p>Dla pierwszej drużyny najważniejsze zadanie jest jednak oczywiste. <strong>Po dwóch porażkach czas postawić pierwsze punkty w tabeli.</strong> Domowa inauguracja i przeciwnik znajdujący się w niemal identycznej sytuacji tworzą ku temu dobrą okazję. Kto przegra w piątek, po trzech kolejkach znajdzie się już pod sporą presją.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Siatkówka na piasku i Puchar Wójta. We wrześniu turniej w Smardzewicach]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56179,siatkowka-na-piasku-i-puchar-wojta-we-wrzesniu-turniej-w-smardzewicach</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56179,siatkowka-na-piasku-i-puchar-wojta-we-wrzesniu-turniej-w-smardzewicach</guid>
            <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 14:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-siatkowka-na-piasku-i-puchar-wojta-we-wrzesniu-turniej-w-smardzewicach-1786624477.png</url>
                        <title>Siatkówka na piasku i Puchar Wójta. We wrześniu turniej w Smardzewicach</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56179,siatkowka-na-piasku-i-puchar-wojta-we-wrzesniu-turniej-w-smardzewicach</link>
                    </image><description>Sportowe emocje wrócą nad Zalew Sulejowski. W niedzielę, 6 września, na boisku w Smardzewicach rozegrany zostanie Amatorski Turniej Siatkówki Plażowej o Puchar Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki. Zgłoszenia drużyn przyjmowane są do 2 września. Liczba miejsc jest ograniczona – w rywalizacji może wystąpić maksymalnie osiem zespołów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Piasek, siatka, piłka i sportowa ambicja. Początek września nad Zalewem Sulejowskim zapowiada się wyjątkowo aktywnie. <strong>Amatorski Turniej Siatkówki Plażowej o Puchar Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong> zostanie rozegrany 6 września 2026 roku na boisku plażowym na Terenie Rekreacyjno-Wypoczynkowym w Smardzewicach przy ul. Klonowej 2.</p><p>Początek zawodów zaplanowano na <strong>godzinę 10.00</strong>, natomiast uczestnicy powinni pojawić się na miejscu już o <strong>9.30</strong>.</p><h2>Dwuosobowe drużyny i sport dla każdego</h2><p>Turniej ma charakter amatorski i – jak podkreślają organizatorzy – ma służyć nie tylko popularyzacji siatkówki plażowej, ale także <strong>integracji lokalnej społeczności i aktywnemu spędzaniu wolnego czasu</strong>.</p><p>W zawodach mogą wystartować osoby, które ukończyły <strong>16 lat</strong>, bez względu na płeć. Drużyny będą dwuosobowe, a regulamin dopuszcza również składy mieszane. Każdy zespół musi wyznaczyć kapitana, który będzie uczestniczył między innymi w losowaniu turniejowej drabinki.</p><p>W pierwszej kolejności impreza kierowana jest do <strong>mieszkańców Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>. Jeśli jednak nie zgłosi się wystarczająca liczba miejscowych zespołów, organizator może dopuścić do udziału także amatorskie drużyny z innych gmin powiatu tomaszowskiego.</p><p>To ważna informacja dla wszystkich, którzy nad zalewem bywają nie tylko z kocem i grillem, ale również z piłką pod pachą.</p><h2>Tylko osiem drużyn. Zapisy do 2 września</h2><p>W turnieju może wystąpić <strong>maksymalnie osiem drużyn</strong>, dlatego z decyzją o zgłoszeniu nie warto zwlekać.</p><p>Wypełniony i podpisany formularz zgłoszeniowy należy przesłać w formie skanu na adres:</p><p><a href="mailto:czechowicz.m@gminatomaszowmaz.pl"><strong>czechowicz.m@gminatomaszowmaz.pl</strong></a></p><p>Termin nadsyłania zgłoszeń upływa <strong>2 września 2026 roku</strong>.</p><p>W formularzu trzeba podać nazwę drużyny oraz dane zawodników. Uczestnicy składają również oświadczenie dotyczące braku przeciwwskazań zdrowotnych do udziału w zawodach. W przypadku osób niepełnoletnich wymagana jest zgoda rodzica lub opiekuna prawnego.</p><p><strong>Udział w turnieju jest bezpłatny.</strong></p><h2>Brazylijski system rozgrywek</h2><p>Organizatorzy zaplanowali rywalizację w <strong>systemie brazylijskim dla ośmiu zespołów</strong>. O układzie drabinki zdecyduje losowanie przeprowadzone przed rozpoczęciem zawodów.</p><p>Mecze do półfinałów będą rozgrywane w jednym secie do <strong>21 punktów</strong>. Finał oraz spotkanie o trzecie miejsce mają być bardziej rozbudowane – zawodnicy zagrają do dwóch wygranych setów do 15 punktów. Jeżeli po dwóch partiach będzie remis 1:1, o zwycięstwie zdecyduje tie-break do 11 punktów.</p><p>Taki system oznacza, że nawet po jednym niepowodzeniu drużyna nadal może pozostać w grze. Nie będzie więc miejsca na kalkulowanie – od pierwszych piłek potrzebne będą koncentracja, kondycja i refleks.</p><h2>Sportowe zakończenie lata nad Zalewem Sulejowskim</h2><p>Smardzewice od lat są jednym z najważniejszych miejsc letniego wypoczynku mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic. We wrześniu, kiedy wakacyjny tłum powoli znika znad wody, plaża może ponownie stać się areną sportowej rywalizacji.</p><p>Siatkówka plażowa ma przy tym szczególną cechę – jest widowiskowa, szybka i prosta do śledzenia nawet dla osób, które na co dzień sportem się nie interesują. Dwie osoby po każdej stronie siatki oznaczają, że nie da się zniknąć gdzieś w drugim szeregu. Każdy odbiór, każda obrona i każdy atak mają znaczenie.</p><p>Organizatorzy przypominają jednocześnie, że zawodnicy <strong>uczestniczą w turnieju na własną odpowiedzialność i ubezpieczają się we własnym zakresie</strong>.</p><p>Za sprawy organizacyjne odpowiada <strong>Magdalena Czechowicz</strong>, tel. <strong>727 451 270</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56155,sportowy-poniedzialek-schilder-ze-zlotem-kuchta-w-legii-i-mocny-front-przeciw-fifa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56155,sportowy-poniedzialek-schilder-ze-zlotem-kuchta-w-legii-i-mocny-front-przeciw-fifa</guid>
            <pubDate>Mon, 10 Aug 2026 22:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-poniedzialek-schilder-ze-zlotem-kuchta-w-legii-i-mocny-front-przeciw-fifa-1786395465.png</url>
                        <title>Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56155,sportowy-poniedzialek-schilder-ze-zlotem-kuchta-w-legii-i-mocny-front-przeciw-fifa</link>
                    </image><description>Pierwsze medale lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham, głośny transfer Jana Kuchty do Legii Warszawa, kolejne ruchy kadrowe w Ekstraklasie, polscy pływacy w Paryżu i wyjątkowo mocne wystąpienie trzech konfederacji przeciwko sposobowi zarządzania FIFA. Poniedziałek, 10 sierpnia, przyniósł sportową mieszankę, w której wyniki z bieżni i basenu przeplatały się z milionowymi transferami i polityką wielkiego futbolu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W skrócie:</p><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e12755d72fbbb83ec96c78fcf443fedf5"><strong>Schilder znowu najlepsza. Maślana poza finałem</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e32e66467258acc20627a8f54a9337fe4"><strong>Trzy konfederacje przeciw sposobowi działania FIFA</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e22dc9144d091d5632339f678431a2836"><strong>Jan Kuchta wraca do Polski. Legia sięga po reprezentanta Czech</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e3e4db6fb2f2cb3871df16e8dcf7d8060"><strong>Svetlin opuszcza Koronę. Francuski kierunek Słoweńca</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e92c7db1623e3d104b64227b62813b74e"><strong>Jesús Díaz wraca do Kolumbii</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e443bfe7c4c7c2c51a68e9f8069cb096c"><strong>Polki siódme w sztafecie. Piskorska bez finału</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ece2f83ca566baa694244ed0aab3dac9b"><strong>23 biało-czerwonych w Akwizgranie</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e682d8854ad680f8092116ff6873cfef0"><strong>Poniedziałek od stadionu po gabinety</strong></li></ul><h2>Schilder znowu najlepsza. Maślana poza finałem</h2><p>Pierwszą wielką bohaterką lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham została <strong>Jessica Schilder</strong>. Holenderka wygrała konkurs pchnięcia kulą rezultatem <strong>20,73 m</strong>, potwierdzając, że w europejskiej kuli wciąż wyznacza standardy.</p><p>Drugie miejsce zajęła jej rodaczka <strong>Jorinde van Klinken</strong>, która uzyskała 19,64 m. Brąz przypadł reprezentującej Niemcy <strong>Yemisi Mabry</strong>, wcześniej znanej pod nazwiskiem Ogunleye. Niemka uzyskała 19,50 m.</p><p>Dla polskich kibiców poniedziałkowy konkurs miał jednak gorzki smak. <strong>Zuzanna Maślana</strong> zakończyła udział już na etapie kwalifikacji. Polka uzyskała 16,72 m, co dało jej 16. miejsce. Do finału awansowało dwanaście zawodniczek.</p><p>Mistrzostwa w Birmingham potrwają do 16 sierpnia. To pierwsza w historii edycja lekkoatletycznych mistrzostw Europy organizowana w Wielkiej Brytanii.</p><h2>Trzy konfederacje przeciw sposobowi działania FIFA</h2><p>Znacznie dalej od stadionowej bieżni, ale być może z konsekwencjami sięgającymi całego światowego futbolu, rozgrywa się konflikt dotyczący <strong>FIFA i sposobu zarządzania jej najcenniejszymi aktywami</strong>.</p><p>W poniedziałek <strong>UEFA, Azjatycka Konfederacja Piłkarska AFC oraz CONCACAF</strong> opublikowały wspólny otwarty list do „piłkarskiej rodziny”. Dokument jest następstwem kontrowersji wokół planu dopuszczenia prywatnego kapitału do części biznesu związanego z najważniejszymi rozgrywkami FIFA, w tym mistrzostwami świata.</p><p>Ton listu jest wyjątkowo mocny jak na dyplomatyczny świat wielkich organizacji sportowych. Trzy konfederacje oceniły, że problem nie sprowadzał się jedynie do złej komunikacji. Wskazały na <strong>kwestię zaufania, sposobu podejmowania decyzji oraz odpowiedzialności władz FIFA</strong>. Zaapelowały również, aby sprawę zbadał podmiot rzeczywiście niezależny od administracji światowej federacji.</p><p>To kolejny akt sporu. Już 1 sierpnia UEFA informowała o wycofaniu przez FIFA planu sprzedaży udziału w jej rozgrywkach prywatnym inwestorom. Europejska federacja podkreślała wówczas, że propozycja spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem jej federacji członkowskich.</p><p>Spór zaczyna więc przypominać nie tyle dyskusję o modelu finansowania futbolu, ile <strong>poważny kryzys polityczny wokół władzy w FIFA i jej prezesa Gianniego Infantino</strong>. W świecie, w którym prawa telewizyjne, sponsoring i globalna marka mistrzostw świata warte są miliardy, pytanie „kto kontroluje mundial?” dawno przestało być wyłącznie pytaniem sportowym.</p><h2>Jan Kuchta wraca do Polski. Legia sięga po reprezentanta Czech</h2><p>Dużo bardziej klasyczną piłkarską sensacją poniedziałku jest transfer <strong>Jana Kuchty do Legii Warszawa</strong>.</p><p>29-letni napastnik reprezentacji Czech został wypożyczony ze Sparty Praga <strong>do końca sezonu 2026/27</strong>, a warszawski klub zagwarantował sobie opcję wykupu. Kuchta będzie występował w Legii z numerem 7.</p><p>To nazwisko dobrze znane polskim kibicom. Czech ma już za sobą grę w Ekstraklasie, a jego CV robi wrażenie: trzy tytuły mistrza Czech, korona króla strzelców czeskiej ekstraklasy oraz doświadczenie w europejskich pucharach. W reprezentacji Czech rozegrał 31 spotkań i zdobył trzy bramki.</p><p>Legia pozyskuje więc napastnika, który nie wymaga długiej nauki realiów naszej ligi. W Warszawie liczą zapewne, że doświadczenie Kuchty okaże się szczególnie cenne w sezonie, w którym stołeczny klub chce walczyć równocześnie o krajowe trofea i jak najdłuższą obecność w Europie.</p><h2>Svetlin opuszcza Koronę. Francuski kierunek Słoweńca</h2><p>Z Ekstraklasy wyjeżdża natomiast <strong>Tamar Svetlin</strong>. Korona Kielce poinformowała, że słoweński pomocnik został definitywnie zawodnikiem <strong>AS Saint-Étienne</strong>. Svetlin trafił do Kielc latem 2025 roku z NK Celje.</p><p>Oficjalnego komunikatu dotyczącego kwoty transferu nie opublikowano. Już wcześniej pojawiały się jednak informacje, że Korona oczekiwała za swojego zawodnika <strong>co najmniej 3 mln euro</strong>.</p><p>Jeżeli ostateczna wartość transakcji rzeczywiście znajduje się w tych okolicach, byłby to dla kieleckiego klubu bardzo poważny sukces finansowy. Ekstraklasa coraz częściej staje się dziś nie tylko miejscem sprowadzania zagranicznych zawodników, ale również trampoliną do silniejszych lig Europy Zachodniej.</p><h2>Jesús Díaz wraca do Kolumbii</h2><p>Zmiany również w Rakowie Częstochowa. <strong>Jesús Díaz</strong> został wypożyczony do kolumbijskiego <strong>Cúcuta Deportivo</strong>, gdzie spędzi pozostałą część sezonu 2026/27.</p><p>Kolumbijczyk trafił do Rakowa we wrześniu 2024 roku. Teraz wraca do ojczyzny, aby regularniej grać i odbudować swoją pozycję.</p><p>Dla częstochowskiego klubu to kolejny element letniego porządkowania kadry. Wypożyczenie nie kończy jednak definitywnie związku zawodnika z Rakowem.</p><h2>Polki siódme w sztafecie. Piskorska bez finału</h2><p>W <strong>Paryżu rozpoczęła się pływacka część mistrzostw Europy</strong>. Poniedziałkowy program obejmował m.in. finały sztafet 4x200 m stylem dowolnym oraz półfinały konkurencji indywidualnych. Oficjalne wyniki zawodów publikowane są przez system pomiarowy OMEGA.</p><p>Polska kobieca sztafeta <strong>4x200 m stylem dowolnym zajęła siódme miejsce</strong>.</p><p>Do finału 200 m stylem grzbietowym nie awansowała natomiast <strong>Adela Piskorska</strong>. Reprezentantka AZS UMCS Lublin uzyskała w półfinale 2.12,43, co dało jej 13. miejsce.</p><p>Z rywalizacją przed finałem pożegnał się również <strong>Jan Kałusowski</strong> na 100 m stylem klasycznym. Pływak reprezentujący na krajowym podwórku Trójkę Łódź jest jednym z najmocniejszych polskich specjalistów stylu klasycznego.</p><p>Dla kibiców z województwa łódzkiego jego występy mają więc dodatkowy regionalny wymiar.</p><h2>23 biało-czerwonych w Akwizgranie</h2><p>Od 11 sierpnia do rywalizacji w <strong>jeździeckich mistrzostwach świata w Akwizgranie</strong> przystąpią reprezentanci Polski. Biało-czerwoni wystawią liczną ekipę w imprezie obejmującej kilka konkurencji jeździeckich.</p><p>Samo wydarzenie FEI trwa od 10 do 23 sierpnia, natomiast pierwsze sportowe konkurencje rozpoczynają się we wtorek, 11 sierpnia, od ujeżdżenia. W kolejnych dniach kibice zobaczą m.in. WKKW, woltyżerkę, skoki przez przeszkody, para ujeżdżenie oraz powożenie.</p><p>Polski Związek Jeździecki opublikował składy reprezentacji na poszczególne konkurencje mistrzostw.</p><p>Akwizgran ma dla światowego jeździectwa znaczenie niemal symboliczne. To jedno z miejsc, gdzie sport konny nie jest dodatkiem do wielkiego widowiska — jest jego istotą. Przez najbliższe dwa tygodnie właśnie tam bić będzie serce tej dyscypliny.</p><h2>Poniedziałek od stadionu po gabinety</h2><p>Sportowy 10 sierpnia pokazał dwa oblicza współczesnego sportu.</p><p>Jedno ma zapach tartanu, chlorowanej wody i końskiej stajni. Są w nim centymetry, sekundy, transfery, medale i zawodnicy próbujący przesunąć granicę swoich możliwości.</p><p>Drugie rozgrywa się w salach konferencyjnych, kancelariach prawnych i gabinetach ludzi zarządzających miliardowymi prawami medialnymi.</p><p>I być może właśnie dlatego poniedziałkowa wiadomość o złocie Jessiki Schilder za kilka dni będzie tylko kolejnym wynikiem w tabeli, podczas gdy <strong>konflikt wokół FIFA może jeszcze długo odbijać się echem w całym światowym futbolu</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dwie minuty, które uciszyły Białystok. Widzew pokonał Jagiellonię 2:0]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56151,dwie-minuty-ktore-uciszyly-bialystok-widzew-pokonal-jagiellonie-2-0</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56151,dwie-minuty-ktore-uciszyly-bialystok-widzew-pokonal-jagiellonie-2-0</guid>
            <pubDate>Mon, 10 Aug 2026 19:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dwie-minuty-ktore-uciszyly-bialystok-widzew-pokonal-jagiellonie-2-0-1786382925.png</url>
                        <title>Dwie minuty, które uciszyły Białystok. Widzew pokonał Jagiellonię 2:0</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56151,dwie-minuty-ktore-uciszyly-bialystok-widzew-pokonal-jagiellonie-2-0</link>
                    </image><description>Widzew Łódź wygrał na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 2:0. O losach spotkania zdecydowały zaledwie dwie minuty drugiej połowy. Najpierw po rzucie rożnym trafił Sebastian Bergier, a chwilę później prowadzenie łodzian podwyższył Fran Alvarez. Jednym z bohaterów gości został również Bartłomiej Drągowski, który kilka razy ratował Widzew przed utratą bramki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jagiellonia częściej przy piłce, Drągowski na posterunku</h2><p>Pierwsza połowa długo nie zapowiadała zwycięstwa Widzewa. Więcej z gry miała <strong>Jagiellonia Białystok</strong>, która spokojniej operowała piłką i częściej przedostawała się w okolice pola karnego gości.</p><p>Łodzianie rozpoczęli od wysokiego pressingu, jednak gospodarze potrafili spod niego wychodzić. Pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy pojawił się już w 15. minucie. Jesus Imaz oddał strzał, później próbował jeszcze Kajetan Szmyt, ale <strong>Bartłomiej Drągowski</strong> nie dał się zaskoczyć.</p><p>Dla bramkarza Widzewa był to mecz szczególny. W przeszłości reprezentował właśnie Jagiellonię, tym razem jednak sentymentów nie było.</p><p>W 32. minucie po rzucie rożnym głową uderzał Yuki Kobayashi. Z kilku metrów nie trafił jednak w światło bramki.</p><p>Widzew długo miał problemy ze stworzeniem realnego zagrożenia, ale końcówka pierwszej części spotkania pokazała, że łodzianie potrafią zaatakować niezwykle konkretnie. W 39. minucie po strzale Sebastiana Bergiera piłkę z linii bramkowej wybił Youssuf Sylla.</p><p>Chwilę później znowu ważną interwencją popisał się Drągowski, zatrzymując Szmyta.</p><p>Do przerwy było 0:0.</p><h2>Dwie minuty i mecz stanął na głowie</h2><p>Po zmianie stron obraz gry zaczął się zmieniać. <strong>Widzew grał szybciej, agresywniej i znacznie odważniej.</strong></p><p>Jeszcze w 50. minucie Drągowski musiał ratować drużynę interwencją nogami. Dwie minuty później to jednak goście świętowali.</p><p>Po rzucie rożnym piłka trafiła w pole karne Jagiellonii, gdzie najlepiej odnalazł się <strong>Sebastian Bergier</strong>. Napastnik Widzewa wygrał walkę o pozycję i uderzeniem głową zdobył gola na 1:0.</p><p>Białostoczanie właściwie nie zdążyli zrozumieć, co się stało.</p><p>Minęły zaledwie dwie minuty, kiedy przyszło drugie uderzenie.</p><p>Po błędach defensywy gospodarzy piłkę przejął <strong>Fran Alvarez</strong>. Hiszpan zachował zimną krew i technicznym strzałem pokonał Sławomira Abramowicza.</p><p><strong>W 54. minucie Widzew prowadził już 2:0.</strong></p><p>W futbolu są mecze rozstrzygane długą dominacją. Są też takie, w których o wszystkim decyduje krótka chwila nieuwagi. W Białymstoku wystarczyło około 120 sekund.</p><h2>Siemieniec rzucił do gry podstawowych piłkarzy</h2><p>Trener Jagiellonii <strong>Adrian Siemieniec</strong> próbował ratować sytuację zmianami. Gospodarze rozpoczęli mecz w mocno zmienionym składzie, co było związane m.in. z wcześniejszym spotkaniem z Rangers FC w eliminacjach Ligi Europy.</p><p>Po przerwie na boisku zaczęli pojawiać się zawodnicy pierwszego wyboru, ale Widzew nie zamierzał cofać się pod własną bramkę i jedynie bronić wyniku.</p><p>Jagiellonia próbowała atakować, jednak kiedy dochodziła do sytuacji strzeleckich, na drodze piłki stawał znakomicie dysponowany Drągowski.</p><p>W 80. minucie to Widzew był bliski trzeciego gola. Po uderzeniu Angela Baeny gospodarzy uratowali obrońcy, wybijając piłkę z linii bramkowej.</p><p>Sędzia Damian Kos doliczył aż dziesięć minut. Białostoczanie walczyli do końca i jeszcze raz byli bardzo blisko zdobycia kontaktowej bramki. Po strzale głową Nika Preleca piłka uderzyła jednak w poprzeczkę.</p><p>Wynik nie uległ już zmianie.</p><p><strong>Jagiellonia Białystok – Widzew Łódź 0:2.</strong></p><h2>Historia zatoczyła koło po 39 latach</h2><p>Mecz miał również ciekawy historyczny wymiar.</p><p>Spotkanie rozegrano <strong>9 sierpnia 2026 roku</strong>, dokładnie 39 lat po debiucie Jagiellonii Białystok w najwyższej klasie rozgrywkowej.</p><p>Przeciwnikiem białostoczan 9 sierpnia 1987 roku był… również Widzew Łódź.</p><p>Tamten mecz zakończył się remisem <strong>1:1</strong>.</p><p>Tym razem sentymentalnego podziału punktów nie było. Widzew pojechał do Białegostoku po zwycięstwo i dzięki dwóm błyskawicznym ciosom po przerwie wrócił do Łodzi z kompletem punktów.</p><p>Dla kibiców z <strong>Łodzi i całego województwa łódzkiego</strong> to jeden z tych wyników, które smakują szczególnie dobrze – odniesiony na trudnym terenie, przeciwko zespołowi mającemu w ostatnich latach wysokie aspiracje również na arenie europejskiej.</p><h3>Jagiellonia Białystok – Widzew Łódź 0:2 (0:0)</h3><p><strong>Bramki:</strong><br>0:1 Sebastian Bergier (52. minuta),<br>0:2 Fran Alvarez (54. minuta).</p><p><strong>Sędzia:</strong> Damian Kos (Wejherowo)<br><strong>Widzów:</strong> 18 122</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Niewiadoma znów na podium Tour de France. Brenner triumfuje w Polsce. Wielka sportowa niedziela]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56143,niewiadoma-znow-na-podium-tour-de-france-brenner-triumfuje-w-polsce-wielka-sportowa-niedziela</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56143,niewiadoma-znow-na-podium-tour-de-france-brenner-triumfuje-w-polsce-wielka-sportowa-niedziela</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 22:11:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-niewiadoma-znow-na-podium-tour-de-france-brenner-triumfuje-w-polsce-wielka-sportowa-niedziela-1786308185.png</url>
                        <title>Niewiadoma znów na podium Tour de France. Brenner triumfuje w Polsce. Wielka sportowa niedziela</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56143,niewiadoma-znow-na-podium-tour-de-france-brenner-triumfuje-w-polsce-wielka-sportowa-niedziela</link>
                    </image><description>Katarzyna Niewiadoma-Phinney druga w Tour de France Femmes, Marco Brenner zwycięzcą Tour de Pologne, Daniel Tschofenig najlepszy w Courchevel, a Jannik Sinner zmuszony do wycofania się z kolejnego turnieju. Niedziela, 9 sierpnia, przyniosła sport, w którym było niemal wszystko: wielkie finały, walkę do ostatnich kilometrów, problemy zdrowotne lidera światowego tenisa, krajowe mistrzostwa i wiadomości o śmierci dwóch ludzi, którzy przez dekady współtworzyli historię sportu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Katarzyna Niewiadoma-Phinney druga w Tour de France Femmes</h2><p>Najważniejsza dla polskich kibiców informacja przyszła z Nicei. <strong>Katarzyna Niewiadoma-Phinney zakończyła Tour de France Femmes na drugim miejscu</strong>, ustępując Demi Vollering. Holenderka z FDJ United-Suez wygrała również ostatni etap, rozstrzygając pojedynek na finałowym podjeździe Col d’Èze. W klasyfikacji generalnej wyprzedziła Polkę o minutę i 18 sekund. Trzecia Elisa Longo Borghini straciła do zwyciężczyni ponad cztery minuty.</p><p>To znacznie więcej niż kolejny bardzo dobry wynik polskiej kolarki. Niewiadoma-Phinney zbudowała już niezwykle rzadką serię: <strong>stała na podium każdej edycji Tour de France Femmes rozegranej od reaktywacji wyścigu w obecnej formule w 2022 roku</strong>. Przed tegorocznym startem miała trzy trzecie miejsca — z 2022, 2023 i 2025 roku — oraz największy sukces w karierze, czyli zwycięstwo w 2024 roku. Tegoroczne drugie miejsce oznacza zatem jej piąte podium w pięciu kolejnych edycjach.</p><p>Finał w Nicei miał przy tym prawdziwie sportową dramaturgię. Przed ostatnim etapem Vollering miała nad Polką zaledwie osiem sekund przewagi. Canyon//SRAM próbował rozbić rywalkę tempem na Col d’Èze, a sama Niewiadoma zaatakowała podczas ostatniego podjazdu. Vollering utrzymała jednak jej koło, a około 800 metrów przed szczytem sama ruszyła do ataku. Polka nie była już w stanie odpowiedzieć.</p><p>Można przegrać wyścig i jednocześnie potwierdzić swoją pozycję. <strong>Niewiadoma-Phinney pozostaje jedną z najbardziej regularnych zawodniczek światowego peletonu</strong>, a pięć kolejnych miejsc na podium Touru jest tego najlepszym dowodem. To nie pojedynczy błysk formy, lecz wieloletnia obecność na samym szczycie kobiecego kolarstwa.</p><h2>Marco Brenner wygrał Tour de Pologne. Tudor z podwójnym sukcesem</h2><p>Niemal równolegle kończył się drugi wielki wyścig — <strong>83. Tour de Pologne</strong>.</p><p>O wszystkim zdecydowała licząca 12,5 kilometra jazda indywidualna na czas w Wieliczce. Najszybszy był specjalista tej konkurencji <strong>Stefan Küng</strong>. Szwajcar z Tudor Pro Cycling Team uzyskał czas 14 minut i 25 sekund, osiągając średnią prędkość 51,9 km/h.</p><p>Jeszcze większe powody do świętowania miał jednak jego kolega z zespołu <strong>Marco Brenner</strong>. Niemiec był siódmy na czasówce, ale rezultat 14.37 wystarczył mu do przesunięcia się na pierwsze miejsce klasyfikacji generalnej i zwycięstwa w całym Tour de Pologne. Drugie miejsce w wyścigu zajął Finn Fisher-Black, a trzecie Iván Romeo.</p><p>Brenner nie wygrał w Polsce żadnego pojedynczego etapu. Wygrał jednak wyścig — i to jest być może najciekawsza lekcja tegorocznego Tour de Pologne. W wieloetapowym kolarstwie nie zawsze zwycięża zawodnik najbardziej efektowny. Czasem wygrywa ten, który <strong>przez siedem dni popełnia najmniej błędów i pozostaje blisko czołówki niezależnie od charakteru trasy</strong>.</p><p>Sukces jest również potwierdzeniem bardzo dobrego występu ekipy Tudor. Küng wygrał ostatni etap, a Brenner klasyfikację generalną. Wśród polskich akcentów warto odnotować zwycięstwo <strong>Radosława Frątczaka z reprezentacji Polski w klasyfikacji najaktywniejszego zawodnika</strong>.</p><h2>Maciej Kot najlepszym z Polaków w Courchevel</h2><p>We francuskim Courchevel rozegrano kolejny konkurs <strong>Letniego Grand Prix w skokach narciarskich</strong>. Zwyciężył Daniel Tschofenig, który tym samym powtórzył sukces z soboty. Austriak wyprzedził Niemca Philippa Raimunda i swojego rodaka Stefana Krafta.</p><p>Najlepszym z reprezentantów Polski był <strong>Maciej Kot, który zajął 13. miejsce</strong>. Aleksander Zniszczoł uplasował się na 25. pozycji. Do drugiej serii nie awansowali Jakub Wolny — 32., Klemens Joniak — 43. oraz Kamil Waszek — 46.</p><p>Rezultat Kota może cieszyć, ale nie zmienia szerszego obrazu weekendu. Polska reprezentacja wciąż szuka stabilności. W niedzielę do finałowej serii dostało się tylko dwóch biało-czerwonych. Z drugiej strony sierpniowe skakanie na igelicie pozostaje przede wszystkim etapem przygotowań i testowania rozwiązań przed zimą. Próba przenoszenia obecnej hierarchii wprost na sezon Pucharu Świata byłaby zdecydowanie przedwczesna.</p><p>Tschofenig pokazał natomiast coś więcej niż jednorazową dyspozycję — wygrał w Courchevel <strong>oba weekendowe konkursy</strong>.</p><h2>Sinner znów nie zagra. Tym razem Cincinnati</h2><p>Niepokojące informacje dotarły ze świata tenisa. <strong>Jannik Sinner wycofał się z turnieju ATP Masters 1000 w Cincinnati z powodu problemów z prawym kolanem</strong>. To kolejna impreza opuszczona przez lidera światowego rankingu. Wcześniej zrezygnował z występu w Montrealu.</p><p>Według aktualnych danych ATP Włoch pozostaje numerem jeden światowego rankingu. W sezonie legitymuje się bilansem 44 zwycięstw i zaledwie trzech porażek oraz sześcioma zdobytymi tytułami.</p><p>Każda kolejna absencja nabiera teraz szczególnego znaczenia, ponieważ <strong>US Open rozpocznie się 30 sierpnia</strong>. W przypadku zawodnika walczącego o największe trofea brak rytmu meczowego jest niemal równie poważnym problemem jak sam uraz.</p><p>Nie ma natomiast podstaw, aby dziś przesądzać, że występ Sinnera w Nowym Jorku jest zagrożony. Na tym etapie rozsądniej mówić o znaku zapytania niż stawiać diagnozy za sztab medyczny zawodnika.</p><h2>Polacy blisko czołówki w pięcioboju. Oficjalne wyniki różnią się od depeszy</h2><p>W Stambule zakończyła się rywalizacja sztafet mieszanych podczas <strong>mistrzostw Europy w pięcioboju nowoczesnym</strong>.</p><p>W przekazanej depeszy PAP Łukasz Gutkowski i Hanna Jakubowska zostali sklasyfikowani na ósmym miejscu. Aktualnie opublikowane oficjalne rezultaty światowej federacji UIPM wskazują jednak <strong>siódmą lokatę Polaków z dorobkiem 1375 punktów</strong>. Ósma Ukraina zdobyła 1374 punkty. Zwyciężyli Węgrzy przed Rosjanami i Brytyjczykami.</p><p>To rozbieżność niewielka w liczbach, ale istotna redakcyjnie — dlatego w publikacji przyjmujemy późniejsze, oficjalne zestawienie federacji.</p><p>Sam Gutkowski miał zresztą w Stambule bardzo solidne mistrzostwa. W rywalizacji indywidualnej zajął wcześniej <strong>szóste miejsce</strong>, zdobywając 1582 punkty i pozostając stosunkowo blisko podium.</p><p>Warto też pamiętać, że współczesny pięciobój wygląda już inaczej niż dyscyplina znana przez dziesięciolecia z igrzysk. W oficjalnych wynikach mistrzostw obok szermierki, pływania i laser runu widnieje dziś <strong>tor przeszkód</strong>, który zastąpił jazdę konną.</p><h2>Mistrzowie Polski 3x3 wyłonieni na katowickim Rynku</h2><p>Sport w niedzielę nie ograniczał się do wielkich międzynarodowych aren. Katowicki Rynek ponownie zamienił się w boisko do <strong>koszykówki 3x3</strong>.</p><p>Wśród kobiet mistrzostwo Polski zdobyła <strong>Isetia Warszawa</strong>, natomiast rywalizację mężczyzn wygrał zespół seniorskiej reprezentacji Polski. Finał 3x3 Quest rozegrano w Katowicach w dniach 8–9 sierpnia; była to siódma kolejna edycja finałowego turnieju organizowana w tym mieście.</p><p>Koszykówka 3x3 dawno przestała być jedynie ulicznym dodatkiem do tradycyjnego basketu. Ma własne mistrzostwa, rankingi, specjalistów i od igrzysk w Tokio status dyscypliny olimpijskiej. Polski system turniejów Quest jest elementem budowania właśnie takiego zaplecza — nie tylko wydarzeniem dla publiczności, ale drogą do gry na poziomie międzynarodowym.</p><p>Dodatkową atrakcją katowickiego finału był pokazowy występ kapitana reprezentacji Polski w tradycyjnej odmianie 5x5 <strong>Mateusza Ponitki</strong>, który pojawił się na boisku w przebraniu.</p><h2>Sobienie Królewskie nie oddają tytułu</h2><p>Niecodzienną serię kontynuuje również <strong>Sobienie Królewskie Golf &amp; Country Club</strong>. Klub został mistrzem Polski już <strong>szósty rok z rzędu</strong>.</p><p>W finale rozgrywanym na własnym polu Sobienie pokonały Kalinowe Pola Golf Club. Brązowy medal zdobył Binowo Park GC.</p><p>Sześć kolejnych mistrzostw trudno tłumaczyć szczęściem czy pojedynczym wyjątkowym pokoleniem zawodników. W sporcie klubowym tak długa dominacja zazwyczaj świadczy o stabilności organizacyjnej, odpowiednim szkoleniu i umiejętności utrzymywania jakości składu z sezonu na sezon.</p><h2>Odszedł Włodzimierz Rezner. Głos sportu przez dziesięciolecia</h2><p>Niedzielne informacje sportowe miały również smutny wymiar.</p><p>W wieku 83 lat zmarł <strong>Włodzimierz Rezner</strong>, wieloletni dziennikarz i komentator Polskiego Radia Kielce. Jak poinformowała rozgłośnia, zmarł w nocy, dzień po swoich 83. urodzinach. Z radiem zawodowo związał się po powrocie ze studiów do Kielc pod koniec lat 60.</p><p>Relacjonował największe wydarzenia sportowe, w tym igrzyska olimpijskie, Wyścigi Pokoju i Tour de Pologne.</p><p>To przedstawiciel pokolenia dziennikarzy, dla których transmisja sportowa oznaczała przede wszystkim mikrofon, głos i umiejętność stworzenia obrazu w wyobraźni słuchacza. Zanim pojawiły się internetowe relacje minuta po minucie, aplikacje i transmisje dostępne w telefonie, to właśnie radiowy komentator był często jedynymi oczami kibica.</p><h2>Nie żyje Don Nelson. Jeden z ludzi, którzy zmieniali NBA</h2><p>Świat koszykówki pożegnał z kolei <strong>Dona Nelsona</strong>, który zmarł w niedzielę w wieku 86 lat. Informację potwierdziła między innymi organizacja Golden State Warriors.</p><p>Nelson należał do najważniejszych szkoleniowców w historii NBA. Był trzykrotnie wybierany trenerem roku, prowadził Milwaukee Bucks, Golden State Warriors, New York Knicks i Dallas Mavericks, a do Basketball Hall of Fame został wprowadzony w 2012 roku. Był także pierwszym trenerem Dirka Nowitzkiego w NBA i jednym z ludzi, którzy pomogli ukształtować jego amerykańską karierę.</p><p>W chwili zakończenia kariery Nelson miał na koncie <strong>1335 zwycięstw jako trener NBA</strong>. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że przez lata wyprzedzał swoją epokę pod względem sposobu myślenia o koszykówce: chętnie korzystał z niższych, szybszych składów i zawodników wymykających się klasycznemu podziałowi na pozycje. Wiele pomysłów, które kiedyś wyglądały na eksperyment „Nelliego”, z czasem stało się częścią współczesnej NBA.</p><h2>Niedziela pod znakiem kolarstwa</h2><p>Gdyby wskazać jedno słowo opisujące sportową niedzielę 9 sierpnia, byłoby nim jednak <strong>kolarstwo</strong>.</p><p>W Nicei Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła do ostatniego podjazdu o ponowne zwycięstwo w Tour de France Femmes. W Wieliczce Marco Brenner na kilkunastu kilometrach samotnej jazdy przeciwko czasowi przesądził losy Tour de Pologne.</p><p>Jedna historia zakończyła się drugim miejscem, druga żółtą koszulką zwycięzcy. Obie przypominają jednak tę samą sportową prawdę: w wyścigach wieloetapowych nie wygrywa się jednego dnia. <strong>Największe wyniki buduje się kilometr po kilometrze, a czasami przegrywa lub wygrywa dopiero na ostatnim podjeździe albo ostatnich sekundach czasówki.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia wraca przed własną publiczność. Znamy terminy trzech kolejnych spotkań]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56137,lechia-wraca-przed-wlasna-publicznosc-znamy-terminy-trzech-kolejnych-spotkan</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56137,lechia-wraca-przed-wlasna-publicznosc-znamy-terminy-trzech-kolejnych-spotkan</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 14:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-wraca-przed-wlasna-publicznosc-znamy-terminy-trzech-kolejnych-spotkan-1786278691.png</url>
                        <title>Lechia wraca przed własną publiczność. Znamy terminy trzech kolejnych spotkań</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56137,lechia-wraca-przed-wlasna-publicznosc-znamy-terminy-trzech-kolejnych-spotkan</link>
                    </image><description>Kibice Lechii Tomaszów Mazowiecki mogą już zaznaczać daty w kalendarzach. Poznaliśmy termin pierwszego domowego spotkania drużyny w sezonie 2026/2027. Tomaszowianie zagrają przy własnej publiczności w piątek, 14 sierpnia, a ich rywalem będzie ŁKS Łomża.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Piątkowe popołudnie z Lechią</h3><p>Pierwszy mecz Lechii przed tomaszowską publicznością w nowych rozgrywkach odbędzie się <strong>14 sierpnia o godz. 16:00</strong>. W ramach <strong>3. kolejki Betclic III ligi, grupy I</strong> Lechiści podejmą <strong>ŁKS Łomża</strong>.</p><p>Będzie to pierwsza w tym sezonie okazja, by zobaczyć drużynę w ligowej walce na własnym stadionie. Klub już teraz zachęca kibiców do licznego pojawienia się na trybunach i wspólnego dopingu.</p><h3>Potem wyjazd do Mławy</h3><p>Na odpoczynek nie będzie wiele czasu. Już kilka dni później, <strong>w środę 19 sierpnia o godz. 17:00</strong>, Lechia rozegra wyjazdowe spotkanie z <strong>Mławianką Mława</strong>.</p><p>Sierpniowy terminarz będzie więc dla zespołu intensywny, a mecze rozgrywane co kilka dni mogą być pierwszym poważnym testem szerokości kadry i przygotowania fizycznego drużyny.</p><h3>ŁKS II Łódź przyjedzie do Tomaszowa</h3><p>Kolejne spotkanie przed własną publicznością zaplanowano na <strong>niedzielę, 23 sierpnia, o godz. 16:00</strong>. Tym razem do Tomaszowa Mazowieckiego przyjedzie <strong>ŁKS II Łódź</strong>.</p><p>Trzy mecze w ciągu zaledwie dziesięciu dni mogą już sporo powiedzieć o tym, w jakim miejscu na początku sezonu znajduje się tomaszowska drużyna.</p><p><strong>Najbliższe mecze Lechii:</strong></p><p><strong>14 sierpnia, godz. 16:00</strong> – Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża<br><strong>19 sierpnia, godz. 17:00</strong> – Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki<br><strong>23 sierpnia, godz. 16:00</strong> – Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS II Łódź</p><p>Sierpień zapowiada się więc piłkarsko bardzo intensywnie. Dla tomaszowskich kibiców najważniejsza data jest jednak pierwsza: <strong>piątek, 14 sierpnia, godz. 16:00. Lechia ponownie zagra u siebie.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dwa mecze, dwa razy 1:2. Lechia znów płaci za błędy i wciąż czeka na pierwsze punkty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56133,dwa-mecze-dwa-razy-1-2-lechia-znow-placi-za-bledy-i-wciaz-czeka-na-pierwsze-punkty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56133,dwa-mecze-dwa-razy-1-2-lechia-znow-placi-za-bledy-i-wciaz-czeka-na-pierwsze-punkty</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 09:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dwa-mecze-dwa-razy-1-2-lechia-znow-placi-za-bledy-i-wciaz-czeka-na-pierwsze-punkty-1786261192.png</url>
                        <title>Dwa mecze, dwa razy 1:2. Lechia znów płaci za błędy i wciąż czeka na pierwsze punkty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56133,dwa-mecze-dwa-razy-1-2-lechia-znow-placi-za-bledy-i-wciaz-czeka-na-pierwsze-punkty</link>
                    </image><description>Pierwsze dwa akty nowego sezonu Lechii Tomaszów Mazowiecki kończą się dokładnie tak samo. Najpierw 1:2 z KTS Weszło w Warszawie, teraz 1:2 z rezerwami Wisły Płock. Zmieniają się rywale, stadiony i autorzy bramek, ale pozostaje niedosyt. Zielono-czerwoni potrafią przejąć inicjatywę, przez długie fragmenty prowadzić grę i zmuszać przeciwnika do obrony. Problem zaczyna się tam, gdzie w futbolu nie ma już miejsca na stylistyczne punkty – pod obiema bramkami. Proste błędy kosztują Lechię gole, a przewaga w grze zbyt rzadko zamienia się w sytuacje, po których piłka ląduje w siatce.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po dwóch kolejkach <strong>Betclic III ligi, grupy I Lechia pozostaje bez punktu</strong>. Bilans jest prosty: dwie porażki po 1:2, dwa zdobyte i cztery stracone gole. Na usprawiedliwienie można powiedzieć, że oba spotkania tomaszowianie rozegrali na wyjazdach. Ostrzegawcza lampka jednak już się zapaliła – szczególnie dlatego, że w obu meczach można odnaleźć podobne problemy.</p><h2>Lechia zaczęła odważnie. Pierwszy cios zadała jednak Wisła</h2><p>Początek sobotniego spotkania w Płocku wcale nie zapowiadał kolejnej porażki. Wręcz przeciwnie. Lechia od pierwszych minut ruszyła wysoko i agresywnie, starając się zamknąć gospodarzy na ich połowie.</p><p>Już w 2. minucie z rzutu wolnego próbował <strong>Krystian Kolasa</strong>. Później defensorzy Wisły musieli blokować uderzenia Kolasy, Kacpra Popławskiego oraz Filipa Zawadzkiego. Także w oficjalnej relacji płockiego klubu podkreślono, że to drużyna z Tomaszowa częściej pojawiała się w pobliżu pola karnego gospodarzy i dłużej utrzymywała się przy piłce.</p><p>I właśnie wtedy futbol po raz kolejny pokazał swoją mniej romantyczną twarz. Można prowadzić grę, można mieć piłkę, można sprawiać lepsze wrażenie, ale tablica wyników pamięta przede wszystkim błędy.</p><p>W <strong>15. minucie Nikodem Rogowski</strong> dostrzegł lukę za linią obrony Lechii i zagrał do Marcina Kościeleckiego. Napastnik Wisły znalazł się przed Antonim Pawełkiewiczem i wykorzystał sytuację. Było 1:0.</p><p>Po stracie gola mecz się wyrównał. Tomaszowianie nadal próbowali konstruować akcje, jednak płocka defensywa skutecznie zamykała przestrzeń przed własną szesnastką. W 37. minucie z dystansu próbował jeszcze Maksym Rosiński, lecz bramkarz gospodarzy nie dał się zaskoczyć. Do przerwy wynik się nie zmienił.</p><h2>Dużo gry pod bramką Wisły, mało konkretów</h2><p>Po zmianie stron role były czytelne. Wisła mogła czekać, zabezpieczać własne pole karne i szukać szybkiego wyjścia po przejęciu piłki. Lechia musiała gonić.</p><p>Zielono-czerwoni próbowali zarówno gry kombinacyjnej, jak i dośrodkowań. Problem polegał na tym, że kolejne piłki albo zatrzymywali obrońcy, albo przejmował Szymon Wadas. Brakowało tego ostatniego podania i ostatniego dotknięcia, które zmienia cierpliwe budowanie akcji w bramkę.</p><p>W 72. minucie bliski szczęścia był <strong>Kacper Popławski</strong>, ale jego uderzenie pod presją obrońcy minęło bramkę. Kilka minut później świetną interwencją odpowiedział Antoni Pawełkiewicz, zatrzymując bardzo groźne uderzenie Rogowskiego.</p><p>Młody bramkarz Lechii – wychowanek klubu, który w inauguracyjnym meczu sezonu zaliczył debiut w pierwszej drużynie – ponownie pokazał, że może być jednym z ciekawszych punktów przebudowanego zespołu. W Warszawie również kilkukrotnie ratował drużynę przed utratą bramki.</p><p>W <strong>82. minucie</strong> nie miał już jednak szans.</p><p>Po akcji gospodarzy Mateusz Leśniewski obsłużył podaniem Marcina Kościeleckiego, a ten po raz drugi pokonał Pawełkiewicza. Przy stanie 2:0 Lechia znalazła się już pod ścianą.</p><h2>Cztery gole Kościeleckiego. Wszystkie gole Wisły</h2><p>Nazwisko strzelca dwóch bramek dla gospodarzy zasługuje na szczególną uwagę.</p><p><strong>Marcin Kościelecki stał się jednym z bohaterów początku sezonu w całej grupie I.</strong> Tydzień wcześniej rezerwy Wisły również wygrały 2:1 – na wyjeździe z Olimpią Elbląg. I również wtedy obie bramki dla płocczan zdobył właśnie Kościelecki.</p><p>Oznacza to, że po dwóch kolejkach napastnik ma <strong>cztery trafienia</strong>, a co jeszcze bardziej wymowne – jest autorem wszystkich czterech ligowych goli Wisły II w sezonie 2026/2027.</p><p>Lechia wiedziała zatem doskonale, kogo powinna pilnować. Przed spotkaniem klub z Tomaszowa sam przypominał o dublecie Kościeleckiego z inauguracji. Mimo to płocki napastnik ponownie znalazł sposób na defensywę rywali.</p><h2>Popławski otwiera konto w Lechii</h2><p>Przy stanie 0:2 tomaszowianie nie zrezygnowali. I to jest element, którego drużynie Bartosza Grzelaka odmówić nie można.</p><p>W 89. minucie w polu karnym sfaulowany został Krystian Kolasa. Sędzia Błażej Głowacki wskazał na jedenasty metr, a odpowiedzialność wziął na siebie <strong>Kacper Popławski</strong>.</p><p>Napastnik pewnie wykorzystał rzut karny. Była to jego <strong>pierwsza ligowa bramka w barwach Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong>.</p><p>To trafienie może mieć większe znaczenie niż tylko kosmetyczna zmiana wyniku.</p><p>Popławski trafił do Tomaszowa tego lata jako jeden z zawodników, którzy mają wypełnić lukę pozostawioną przez Mateusza Kempskiego. W poprzednim sezonie reprezentował m.in. GKS Bełchatów. Według danych Lechii w 26 spotkaniach dla „Brunatnych” zdobył <strong>13 bramek</strong>. Wcześniej występował także w drugoligowych rezerwach ŁKS Łódź.</p><p>Lechia potrzebuje jego goli tym bardziej, że latem pożegnała Kempskiego, który w ciągu półtora roku rozegrał dla tomaszowskiego klubu 41 ligowych spotkań i zdobył 17 bramek.</p><p>W Płocku Popławski dał drużynie nadzieję. Po jego trafieniu zielono-czerwoni rzucili się jeszcze do ataku, ale do wyrównania zabrakło czasu.</p><h2>Warszawa i Płock. Niepokojąco podobny scenariusz</h2><p>Najbardziej zastanawiające nie są nawet dwie porażki. Sezon jest długi, a dwa wyjazdowe spotkania nie mogą jeszcze definiować całych rozgrywek.</p><p>Niepokoi podobieństwo obu meczów.</p><p>W Warszawie przeciwko <strong>KTS Weszło</strong> Lechia również zaczęła od dłuższego utrzymywania się przy piłce. Później przyszły błędy. W 23. minucie gospodarze objęli prowadzenie, a kilkadziesiąt sekund później, po problemach tomaszowian przy wyprowadzaniu piłki, było już 2:0. Filip Zawadzki zdobył gola kontaktowego jeszcze przed przerwą, a w drugiej połowie Lechia miała nawet rzut karny. Krystian Kolasa nie wykorzystał jednak jedenastki i beniaminek wygrał 2:1.</p><p>W Płocku znów było sporo niezłej gry, znów momenty przewagi i znów za mało konkretów. Rywal natomiast bezlitośnie wykorzystał swoje okazje.</p><p>To na razie najważniejszy problem zespołu Bartosza Grzelaka: <strong>Lechia musi sprawić, żeby dobra gra między polami zaczęła przekładać się na wynik</strong>. Jednocześnie trzeba ograniczyć koszt indywidualnych pomyłek. Na poziomie III ligi nie trzeba popełnić ich wielu. Czasami wystarczą dwie.</p><h2>Nie ma jeszcze alarmu. Ale teraz przydałoby się zwycięstwo</h2><p>Po dwóch kolejkach trudno uruchamiać syreny alarmowe. Tym bardziej, że terminarz od początku nie był dla Lechii łaskawy – pierwsze dwa spotkania zielono-czerwoni mieli rozegrać na wyjazdach. Klub jeszcze przed startem rozgrywek określał początek sezonu jako wymagający.</p><p>Z drugiej strony start z zerowym dorobkiem oznacza, że pierwszy mecz w Tomaszowie nabiera już dodatkowego ciężaru.</p><p><strong>W piątek, 14 sierpnia o godz. 16.00 Lechia podejmie ŁKS Łomża.</strong> Będzie to domowa inauguracja sezonu. Spotkanie rozegrane zostanie na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Nowowiejskiej 5/7.</p><p>Po ubiegłorocznym dziewiątym miejscu, zmianach kadrowych i odmłodzeniu zespołu nikt rozsądny nie będzie wyciągał ostatecznych wniosków po 180 minutach.</p><p>Ale tabela nie zna pojęcia „dobre wrażenie”.</p><p>Lechia potrzebuje punktów. Najlepiej trzech.</p><h3>Wisła II Płock – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:1 (1:0)</h3><p><strong>Bramki:</strong> Marcin Kościelecki 15, 82 – Kacper Popławski 90. (rzut karny).</p><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Krystian Kolasa (90+2 Bartosz Bogus), Eryk Kaproń (90+2 Bartosz Winkler), Miłosz Pawlusiński, Filip Zawadzki (82 Maksymilian Bogusławski), Maksym Rosiński (68 Łukasz Racis) – Kacper Popławski.</p><p><strong>Żółte kartki:</strong> Nikodem Rogowski – Jakub Król.<br><strong>Sędzia:</strong> Błażej Głowacki z Reszla.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Świątek w ćwierćfinale, Zmarzlik rządzi w Rydze, Kuś mistrzynią świata. Sportowa sobota pełna polskich sukcesów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56129,swiatek-w-cwiercfinale-zmarzlik-rzadzi-w-rydze-kus-mistrzynia-swiata-sportowa-sobota-pelna-polskich-sukcesow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56129,swiatek-w-cwiercfinale-zmarzlik-rzadzi-w-rydze-kus-mistrzynia-swiata-sportowa-sobota-pelna-polskich-sukcesow</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 01:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-swiatek-w-cwiercfinale-zmarzlik-rzadzi-w-rydze-kus-mistrzynia-swiata-sportowa-sobota-pelna-polski-1786230942.png</url>
                        <title>Świątek w ćwierćfinale, Zmarzlik rządzi w Rydze, Kuś mistrzynią świata. Sportowa sobota pełna polskich sukcesów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56129,swiatek-w-cwiercfinale-zmarzlik-rzadzi-w-rydze-kus-mistrzynia-swiata-sportowa-sobota-pelna-polskich-sukcesow</link>
                    </image><description>Iga Świątek musiała odwrócić losy meczu, Bartosz Zmarzlik znów pokazał, dlaczego jest królem światowego żużla, a 19-letnia Anastazja Kuś zapisała nową kartę w historii polskiej lekkoatletyki. Sobota, 8 sierpnia, przyniosła biało-czerwonym medale, zwycięstwa i wielkie emocje, choć nie obyło się również bez bolesnych porażek. Oto najważniejsze sportowe wydarzenia dnia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Świątek przegrywała, ale potem przejęła kontrolę</h2><p><strong>Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Toronto</strong>, pokonując Ukrainkę Martę Kostiuk 3:6, 6:1, 6:2.</p><p>Pierwszy set wyglądał jeszcze jak zapowiedź trudnego wieczoru. Polka dwukrotnie miała przewagę przełamania, ale ostatecznie przegrała partię. Później obraz spotkania zmienił się niemal całkowicie. Świątek nie straciła podania ani razu w drugim i trzecim secie, a w końcówce wytrzymała jeszcze dramatycznego gema, w którym potrzebowała sześciu piłek meczowych.</p><p>Było to jej pierwsze od września ubiegłego roku zwycięstwo w trzysetowym pojedynku z zawodniczką z czołowej dwudziestki rankingu.</p><p>W ćwierćfinale Polka zmierzy się z <strong>Dianą Sznajder</strong>. Rosjanka pokonała Jessicę Pegulę 6:3, 6:3.</p><h2>Zmarzlik wygrał w Rydze i odzyskał prowadzenie</h2><p>Silniki ryczały, nawierzchnia w Rydze nie wybaczała błędów, ale <strong>Bartosz Zmarzlik</strong> po raz kolejny znalazł drogę na najwyższy stopień podium.</p><p>Polak wygrał <strong>Grand Prix Łotwy</strong>, ósmą rundę indywidualnych mistrzostw świata na żużlu. W finale pokonał Brytyjczyka Roberta Lamberta, Australijczyka Brady'ego Kurtza oraz Kacpra Worynę.</p><p>Zwycięstwo ma dodatkowe znaczenie, ponieważ pozwoliło Zmarzlikowi zostać samodzielnym liderem klasyfikacji generalnej. Po zawodach w Rydze Polak ma 129 punktów, Kurtz 125, a Lambert 119. Walka o kolejny tytuł mistrza świata zapowiada się więc jak thriller rozpisany na ostatnie rundy sezonu.</p><h2>Niewiadoma straciła żółtą koszulkę</h2><p>Sobotni etap <strong>Tour de France Femmes</strong> nie zakończył się po myśli Katarzyny Niewiadomej-Phinney.</p><p>Polka zajęła trzecie miejsce na liczącym 171,9 km ósmym etapie z Sisteron do Nicei, ale straciła prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Żółtą koszulkę przejęła <strong>Demi Vollering</strong>.</p><p>Przed ostatnim etapem Holenderka ma zaledwie <strong>osiem sekund przewagi nad Niewiadomą-Phinney</strong>. To oznacza, że cały wyścig pozostaje otwarty, a niedzielny finał w Nicei może być jedną z najbardziej dramatycznych odsłon tegorocznej rywalizacji.</p><h2>Francuz wygrał królewski etap Tour de Pologne</h2><p>W polskich Tatrach też nie brakowało emocji. <strong>Louis Barré z Team Visma | Lease a Bike</strong> wygrał po samotnym ataku szósty etap Tour de Pologne.</p><p>Francuz zaatakował w końcówce wymagającej trasy wokół Bukowiny Tatrzańskiej i samotnie przeciął linię mety. Drugie miejsce zajął Christian Scaroni z XDS Astana Team, który dzięki temu został nowym liderem klasyfikacji generalnej.</p><p>Organizatorzy określali ten odcinek mianem królewskiego etapu tegorocznego Tour de Pologne.</p><h2>Anastazja Kuś mistrzynią świata. Historyczne polskie złoto</h2><p>Jedna z najpiękniejszych informacji dnia przyszła z Eugene.</p><p><strong>Anastazja Kuś została mistrzynią świata do lat 20 w biegu na 400 metrów.</strong> Polka zwyciężyła z czasem <strong>51,06 s</strong>, ustanawiając rekord Polski U20.</p><p>Za jej plecami finiszowały Amerykanka Ataja Stephanie-Vazquez – 51,36 oraz reprezentantka Gujany Tianna Springer – 51,76.</p><p>To <strong>pierwsze w historii polskie złoto mistrzostw świata U20 w biegu kobiet na 400 metrów</strong>. Kuś, urodzona w 2007 roku, coraz wyraźniej wyrasta na jedną z największych nadziei polskiej lekkoatletyki.</p><h2>Żukowski strzelił, ale Magdeburg został rozbity</h2><p>Mniej powodów do radości miał <strong>Mateusz Żukowski</strong>. Polak wprawdzie zdobył bramkę dla 1. FC Magdeburg, ale jego zespół rozpoczął sezon drugiej Bundesligi od katastrofy.</p><p>Eintracht Brunszwik wygrał w Magdeburgu aż <strong>6:1</strong>. Gospodarze już do przerwy przegrywali 0:4. Żukowski trafił na 1:4, lecz chwilę później goście ponownie odpowiedzieli golem i jakiekolwiek nadzieje Magdeburga zgasły.</p><h2>Maciej Kot najlepszym z Polaków w Courchevel</h2><p>W sobotnim konkursie <strong>Letniej Grand Prix w skokach narciarskich w Courchevel</strong> najlepszym z Polaków był Maciej Kot, który zajął 15. miejsce.</p><p>Aleksander Zniszczoł uplasował się na 24. pozycji, Jakub Wolny na 38., <strong>Kamil Waszek na 50., a Klemens Joniak na 60. miejscu</strong>.</p><p>Zwyciężył Austriak <strong>Daniel Tschofenig</strong> przed Niemcem Philippem Raimundem i Japończykiem Naokim Nakamurą. Oficjalne wyniki FIS wskazują właśnie taką kolejność Polaków – w pierwotnej depeszy miejsca Waszka i Joniaka były zamienione.</p><p>W rywalizacji kobiet <strong>Anna Twardosz zajęła 14. miejsce</strong>. Wygrała Norweżka Anna Odine Stroem przed Japonką Yuki Ito i Ingvild Synnoeve Midtskogen z Norwegii.</p><h2>Nie żyje Jorge Messi</h2><p>Ze świata futbolu napłynęła również smutna wiadomość. W wieku <strong>68 lat zmarł Jorge Messi</strong>, ojciec i wieloletni doradca Lionela Messiego.</p><p>Zmarł w Rosario po długiej chorobie. Przez dziesięciolecia pozostawał jedną z najważniejszych osób stojących za karierą syna. To właśnie on towarzyszył młodemu Lionelowi podczas przeprowadzki do Barcelony i później reprezentował jego interesy przy najważniejszych decyzjach zawodowych.</p><p>Informację o śmierci potwierdziły m.in. Newell's Old Boys oraz przedstawiciele argentyńskiego i południowoamerykańskiego futbolu.</p><h2>Carol Lee najlepsza w Warszawie</h2><p><strong>Carol Youngsuh Lee wygrała turniej WTA 125 w Warszawie.</strong> Amerykanka pokonała w finale Czeszkę Gabrielę Knutson 6:4, 7:5.</p><p>Lee wcześniej wyeliminowała z turnieju m.in. Weronikę Falkowską. Za triumf w Warszawie zdobyła 125 punktów rankingowych. Oficjalna drabinka WTA potwierdza wynik finału 6:4, 7:5.</p><h2>Polski sukces także w deblu w Kozerkach</h2><p>Bardzo udanie zakończyła się rywalizacja deblowa turnieju ATP Challenger 75 w Grodzisku Mazowieckim.</p><p><strong>Filip Pieczonka i Marokańczyk Younes Lalami</strong> wygrali finał z rozstawionymi z numerem czwartym Hiszpanem Inigo Cervantesem i Ukraińcem Denysem Mołczanowem <strong>6:0, 6:4</strong>.</p><p>Polsko-marokańska para przeszła przez wcześniejsze rundy znacznie trudniejszą drogą. W półfinale potrzebowała super tie-breaka, by pokonać Victora Corneę i Daniela Cukiermana.</p><h2>Trzy medale polskich wioślarzy</h2><p>Udany dzień zanotowali również młodzi polscy wioślarze podczas <strong>mistrzostw świata juniorów w Płowdiw</strong>.</p><p>Biało-czerwoni zdobyli <strong>trzy medale – złoty i dwa srebrne</strong>. Tytuł mistrzyń świata obroniła czwórka podwójna w składzie <strong>Marcelina Szkudlarczyk, Zuzanna Królikiewicz, Anna Solarska i Zuzanna Czaja</strong>.</p><p>Ta sama osada już wcześniej należała do absolutnej światowej czołówki w swojej kategorii wiekowej. Cztery Polki zdobywały razem najważniejsze juniorskie trofea, a ich kolejny sukces pokazuje, że na zapleczu polskiego wioślarstwa rośnie wyjątkowo interesujące pokolenie. Mistrzostwa U19 w Płowdiw rozgrywane są od 6 do 9 sierpnia z udziałem 660 zawodników z 55 krajów.</p><p>Sportowa sobota miała więc wszystko: powroty z trudnych sytuacji, mistrzowskie złoto, żużlowy ryk silników, walkę o sekundy na francuskich szosach i wiadomość, wobec której wynik przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. <strong>Dla polskich kibiców bohaterami dnia zostali przede wszystkim Świątek, Zmarzlik i Kuś, ale niedziela może przynieść kolejne wielkie emocje – zwłaszcza w walce Katarzyny Niewiadomej-Phinney o końcowe zwycięstwo w Tour de France Femmes.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Maja Przybyłkowicz rusza po mundialowy medal. Po sukcesach brata czas na jej turniej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56120,maja-przybylkowicz-rusza-po-mundialowy-medal-po-sukcesach-brata-czas-na-jej-turniej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56120,maja-przybylkowicz-rusza-po-mundialowy-medal-po-sukcesach-brata-czas-na-jej-turniej</guid>
            <pubDate>Sat, 08 Aug 2026 09:51:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-maja-przybylkowicz-rusza-po-mundialowy-medal-po-sukcesach-brata-czas-na-jej-turniej-1786175929.png</url>
                        <title>Maja Przybyłkowicz rusza po mundialowy medal. Po sukcesach brata czas na jej turniej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56120,maja-przybylkowicz-rusza-po-mundialowy-medal-po-sukcesach-brata-czas-na-jej-turniej</link>
                    </image><description>Nazwisko Przybyłkowicz coraz mocniej wybrzmiewa w polskiej siatkówce. Po głośnym debiucie Jakuba w seniorskim otoczeniu reprezentacji, uwagę zwraca teraz jego młodsza siostra Maja, która jedzie na mistrzostwa świata do lat 17 z medalowymi ambicjami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rodzina, o której znów robi się głośno</h2><p>W polskiej siatkówce coraz częściej pojawia się nazwisko <strong>Przybyłkowicz</strong>. Najpierw szerokim echem odbiła się historia 17-letniego Jakuba, który otrzymał zaproszenie na zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski i zapisał się jako najmłodszy debiutant w historii kadry. Teraz w centrum uwagi znajduje się jego młodsza siostra Maja, która również występuje w biało-czerwonych barwach i staje przed szansą walki o medal mistrzostw świata do lat 17.</p><p>To kolejny przykład na to, że sportowe talenty niekiedy rozwijają się całymi rodzinami. W tym przypadku nie chodzi jednak wyłącznie o ciekawe nazwisko i medialny zbieg okoliczności. Za zainteresowaniem stoi konkretna forma sportowa, reprezentacyjne powołanie i coraz wyraźniejsza rola zawodniczki w swojej drużynie.</p><h2>Po śladach brata, ale z własnym celem</h2><p>Jakub Przybyłkowicz w ostatnich miesiącach stał się jednym z najgłośniejszych młodych nazwisk w polskiej siatkówce. Po debiucie w seniorskim otoczeniu reprezentacji dołączył do kadry do lat 18, z którą sięgnął po złoto mistrzostw Europy. Został także uznany za najlepszego rozgrywającego oraz najbardziej wartościowego zawodnika turnieju. Taki dorobek naturalnie kieruje uwagę także na jego rodzinę.</p><p>Maja Przybyłkowicz, urodzona w 2011 roku, buduje jednak swoją pozycję na własnych sportowych podstawach. Znalazła się w kadrze Polski do lat 17 i otrzymała powołanie na mistrzostwa świata rozgrywane w Chile. W zespole prowadzonym przez Marcina Orlika pełni ważną rolę jako atakująca, a przedturniejowe występy pokazały, że może być jedną z zawodniczek mających realny wpływ na wyniki drużyny.</p><p>W meczach kontrolnych z Czeszkami polski zespół zaprezentował się bardzo dobrze. W pierwszym spotkaniu, zakończonym zwycięstwem 4:1, Maja zdobyła 12 punktów i należała do najskuteczniejszych zawodniczek po polskiej stronie. Jeszcze mocniej zaakcentowała swoją formę dzień później, kiedy zapisała na koncie <strong>18 punktów</strong>, będąc najlepiej punktującą siatkarką drużyny w wygranym 5:0 sparingu.</p><h2>Trudna grupa i ambitny cel Polek</h2><p>Turniej mistrzostw świata do lat 17 stawia przed reprezentacją Polski poważne wyzwania. Biało-czerwone trafiły do grupy C, w której zmierzą się z Argentyną, Brazylią, Japonią, Chorwacją i Hiszpanią. To zestaw rywalek, który nie pozostawia miejsca na lekceważenie żadnego spotkania, szczególnie że faza grupowa będzie wymagała zarówno jakości sportowej, jak i odpowiedniej wytrzymałości mentalnej.</p><p>Sztab reprezentacji nie ukrywa jednak, że celem zespołu jest <strong>strefa medalowa</strong>. To ambitne, ale uzasadnione podejście. Ta grupa zawodniczek ma już za sobą sukcesy w swojej kategorii wiekowej, a dobre przygotowania i zwycięskie sparingi tylko wzmocniły przekonanie, że Polki mogą odegrać w turnieju istotną rolę. W takim układzie każda zawodniczka mająca formę w ofensywie może okazać się bezcenna.</p><p>Z perspektywy kibiców szczególnie interesujące będzie to, czy Maja Przybyłkowicz potwierdzi skuteczność z meczów kontrolnych również w rywalizacji o najwyższą stawkę. W młodzieżowej siatkówce turnieje tej rangi często stają się momentem przełomowym, po którym nazwiska utalentowanych zawodniczek zaczynają funkcjonować szerzej w krajowym środowisku.</p><h2>Historia, którą warto obserwować</h2><p>Dla polskiej siatkówki historia rodzeństwa Przybyłkowiczów jest symbolem czegoś więcej niż jednorazowego zainteresowania. Pokazuje, że w młodszych rocznikach rośnie pokolenie zawodników i zawodniczek, którzy coraz śmielej wchodzą na wysoki poziom. Jakub już zwrócił na siebie uwagę selekcjonera seniorskiej kadry, a Maja stoi przed własną szansą, by zaznaczyć obecność na światowym turnieju.</p><p>Z lokalnej i regionalnej perspektywy takie nazwiska budzą dodatkowe emocje, bo przypominają, jak ważne są codzienna praca, szkolenie i cierpliwe rozwijanie talentu. W sporcie młodzieżowym droga do wielkich sukcesów bywa długa, ale właśnie takie turnieje pozwalają zobaczyć, kto naprawdę jest gotów, by zrobić kolejny krok.</p><p>Najbliższe dni pokażą, czy Maja Przybyłkowicz dołoży do rodzinnej historii kolejny ważny rozdział. Jedno już dziś wydaje się pewne: nazwisko, które zdążyło wybrzmieć dzięki sukcesom brata, nadal pozostaje bardzo mocnym punktem na mapie polskiej młodej siatkówki.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Strażacy z gminy zmierzyli się na stadionie. Znamy wyniki zawodów OSP]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56110,strazacy-z-gminy-zmierzyli-sie-na-stadionie-znamy-wyniki-zawodow-osp</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56110,strazacy-z-gminy-zmierzyli-sie-na-stadionie-znamy-wyniki-zawodow-osp</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 19:21:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-strazacy-z-gminy-zmierzyli-sie-na-stadionie-znamy-wyniki-zawodow-osp-1786123883.png</url>
                        <title>Strażacy z gminy zmierzyli się na stadionie. Znamy wyniki zawodów OSP</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56110,strazacy-z-gminy-zmierzyli-sie-na-stadionie-znamy-wyniki-zawodow-osp</link>
                    </image><description>Na stadionie wojskowym przy alei Piłsudskiego w Tomaszowie Mazowieckim odbyły się Gminne Zawody Sportowo-Pożarnicze Ochotniczych Straży Pożarnych. Do rywalizacji stanęły drużyny męskie, kobiece i młodzieżowe z terenu gminy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Sportowa rywalizacja i strażacka precyzja</h2><p>W niedzielę, 2 sierpnia, na stadionie wojskowym przy alei Piłsudskiego w Tomaszowie Mazowieckim rozegrano <strong>Gminne Zawody Sportowo-Pożarnicze Ochotniczych Straży Pożarnych</strong> z terenu gminy Tomaszów Mazowiecki. Wydarzenie po raz kolejny połączyło sportową ambicję z praktycznymi umiejętnościami strażaków ochotników, a na trybunach nie zabrakło mieszkańców i sympatyków pożarnictwa.</p><p>Do zawodów przystąpiło osiem drużyn męskich z Chorzęcina, Godaszewic, Łaziska, Smardzewic, Twardej, Wąwału, Wiaderna i Zawady. W klasie kobiecej wystartowały trzy zespoły z Godaszewic, Twardej i Wiaderna. Swoje umiejętności zaprezentowały także Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze z Zawady, Wąwału i Smardzewic, zarówno wśród dziewcząt, jak i chłopców.</p><p>Zawody odbyły się w dwóch konkurencjach. Pierwszą był <strong>bieg sztafetowy z przeszkodami</strong>, który sprawdzał szybkość, koordynację i współpracę w drużynie. Drugą część stanowiły ćwiczenia bojowe, wymagające dokładności, opanowania i sprawnego działania pod presją czasu. Taki układ konkurencji od lat uchodzi za jeden z najlepszych sprawdzianów przygotowania jednostek ochotniczych.</p><h2>Najlepsi w poszczególnych kategoriach</h2><p>W kategorii Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych dziewcząt zwyciężyła <strong>OSP Smardzewice</strong>, uzyskując 836,7 punktu. W rywalizacji chłopców pierwsze miejsce zajęła <strong>MDP Zawada</strong> z wynikiem 862,7 punktu, drugie OSP Wąwał z dorobkiem 835,6 punktu, a trzecie OSP Smardzewice, która zdobyła 601,6 punktu.</p><p>W klasie C, czyli wśród drużyn kobiecych, najlepsza okazała się <strong>OSP Wiaderno</strong> z wynikiem 117,6 punktu. Na kolejnych miejscach uplasowały się OSP Twarda oraz OSP Godaszewice. W tej kategorii o końcowej klasyfikacji decydowały niewielkie różnice, co pokazuje, jak wyrównana była rywalizacja.</p><p>W klasie A, wśród drużyn męskich, zwyciężyła <strong>OSP Twarda</strong>, osiągając 85,3 punktu. Drugie miejsce zajęła OSP Godaszewice z wynikiem 86,6 punktu, a trzecie OSP Smardzewice z rezultatem 101,9 punktu. Dalej znalazły się kolejno: OSP Wąwał, OSP Łazisko, OSP Wiaderno, OSP Zawada oraz OSP KSRG Chorzęcin.</p><h2>Wyróżnienia i awans do kolejnego etapu</h2><p>Puchary, dyplomy oraz czeki wręczyli wójt gminy Tomaszów Mazowiecki Sławomir Bernacki, przewodniczący rady gminy Stanisław Król oraz prezes zarządu oddziału gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej Edmund Król. Uroczyste podsumowanie było nie tylko okazją do nagrodzenia najlepszych, ale też do podkreślenia znaczenia pracy wykonywanej przez strażaków ochotników na co dzień.</p><p>Na szczególne wyróżnienie zasługują drużyny, które będą reprezentować gminę podczas powiatowych zawodów sportowo-pożarniczych w Spale, zaplanowanych na 23 sierpnia. Do kolejnego etapu awansowały: <strong>OSP Twarda i OSP Wiaderno wśród kobiet, OSP Smardzewice i OSP Twarda wśród mężczyzn, MDP OSP Smardzewice w kategorii dziewcząt oraz MDP OSP Zawada w kategorii chłopców</strong>.</p><p>Gminne zawody sportowo-pożarnicze to nie tylko klasyfikacja i wyniki. To również ważny element lokalnej integracji oraz potwierdzenie, że jednostki OSP pozostają istotną częścią życia społecznego w gminie Tomaszów Mazowiecki. Dla mieszkańców to widowisko, dla strażaków sprawdzian formy, a dla młodzieży także motywacja do dalszego zaangażowania w służbę i działalność społeczną.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Świątek rozbiła Golubic, Jagiellonia pokonała Rangersów. Sportowy czwartek pełen emocji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56102,swiatek-rozbila-golubic-jagiellonia-pokonala-rangersow-sportowy-czwartek-pelen-emocji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56102,swiatek-rozbila-golubic-jagiellonia-pokonala-rangersow-sportowy-czwartek-pelen-emocji</guid>
            <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 23:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-swiatek-rozbila-golubic-jagiellonia-pokonala-rangersow-sportowy-czwartek-pelen-emocji-1786052941.png</url>
                        <title>Świątek rozbiła Golubic, Jagiellonia pokonała Rangersów. Sportowy czwartek pełen emocji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56102,swiatek-rozbila-golubic-jagiellonia-pokonala-rangersow-sportowy-czwartek-pelen-emocji</link>
                    </image><description>Iga Świątek potrzebowała zaledwie 66 minut, by zameldować się w najlepszej szesnastce turnieju w Toronto. Polskie kluby walczące w europejskich pucharach nie przegrały żadnego z trzech czwartkowych spotkań, a Jagiellonia Białystok sprawiła największą niespodziankę, pokonując słynnych Glasgow Rangers. Na trasie Tour de Pologne doszło natomiast do potężnej kraksy, po której etap został przerwany i skrócony. Oto najważniejsze wydarzenia sportowe czwartku, 6 sierpnia 2026 roku — według stanu na godzinę 22.00.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Iga Świątek nie dała rywalce szans</h2><p>Rozstawiona z numerem siódmym <strong>Iga Świątek awansowała do 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Toronto</strong>. Polka pokonała Szwajcarkę Viktoriję Golubic 6:2, 6:1.</p><p>Spotkanie trwało tylko 66 minut. Świątek po raz drugi z rzędu oddała rywalce zaledwie trzy gemy, pokazując, że na początku północnoamerykańskiej części sezonu coraz pewniej czuje się na twardych kortach. Jej kolejną przeciwniczką będzie zwyciężczyni spotkania Marty Kostjuk z Madison Keys.</p><p>Golubic ma szczególne miejsce w tenisowej biografii Polki. To właśnie Szwajcarka pokonała osiemnastoletnią Świątek w pierwszej rundzie Wimbledonu w 2019 roku. Od tamtego czasu role odwróciły się niemal całkowicie. Dziś spotkanie przypominało już nie pojedynek równych zawodniczek, lecz pokaz szybkości, precyzji i bezwzględnego wykorzystywania słabości przeciwniczki.</p><p>Znacznie gorzej powiodło się <strong>Katarzynie Piter</strong>. Polka i reprezentująca Indonezję Janice Tjen odpadły w pierwszej rundzie debla po porażce z Australijką Storm Hunter i Amerykanką Desirae Krawczyk 4:6, 0:6.</p><h2>Jagiellonia zatrzymała szkockiego giganta</h2><p>Największy piłkarski sukces wieczoru odniosła <strong>Jagiellonia Białystok</strong>, która pokonała u siebie Rangers FC 2:1 w pierwszym spotkaniu trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Europy.</p><p>Szkoci objęli prowadzenie już na początku meczu, ale mistrzowie Polski zdołali odwrócić jego losy jeszcze przed przerwą. Bohaterem białostockiej drużyny został Kajetan Szmyt. Jagiellonia pojedzie więc na rewanż do Glasgow z jednobramkową przewagą. Spotkanie na Ibrox Stadium odbędzie się w czwartek, 13 sierpnia.</p><p>Zwycięstwo nad Rangersami ma znaczenie wykraczające poza jeden wieczór. Szkocki klub jest marką znaną w całej Europie, wielokrotnym mistrzem kraju i stałym uczestnikiem międzynarodowych rozgrywek. Jagiellonia udowodniła jednak, że nazwiska zapisane złotymi literami w historii futbolu nie wychodzą na boisko. Tam liczą się koncentracja, odwaga i umiejętność przetrwania trudnego początku.</p><h2>Lech wygrał, ale rewanż pozostaje otwarty</h2><p><strong>Lech Poznań pokonał KI Klaksvik 1:0</strong>. Zwycięską bramkę zdobył w 81. minucie Yannick Agnero.</p><p>Kolejorz długo nie potrafił przełamać dobrze zorganizowanej defensywy drużyny z Wysp Owczych. Ostatecznie zdobył skromną zaliczkę, ale przed rewanżem w Torshavn nie może pozwolić sobie na ani chwilę samozadowolenia. KI Klaksvik w ostatnich sezonach wielokrotnie pokazywał, że na własnym boisku potrafi uprzykrzyć życie znacznie wyżej notowanym przeciwnikom.</p><h2>Raków bez bramki przeciwko Hammarby</h2><p>Mniej powodów do radości mieli kibice <strong>Rakowa Częstochowa</strong>. Wicemistrzowie Polski bezbramkowo zremisowali przed własną publicznością z Hammarby IF w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.</p><p>Raków nie stracił bramki, ale nie wypracował również przewagi przed spotkaniem w Sztokholmie. O awansie rozstrzygnie więc rewanż zaplanowany na 13 sierpnia.</p><p>Bilans polskich drużyn w czwartkowy wieczór jest jednak pozytywny: dwa zwycięstwa i jeden remis. Wszystkie trzy zespoły pozostają w grze o awans, choć żadna z rywalizacji nie została jeszcze rozstrzygnięta.</p><h2>Widzew z Koroną w Pucharze Polski</h2><p>Losowanie pierwszej rundy <strong>Pucharu Polski</strong> przyniosło trzy bezpośrednie starcia zespołów występujących w Ekstraklasie.</p><p>Najważniejszym z punktu widzenia kibiców z województwa łódzkiego będzie mecz <strong>Widzewa Łódź z Koroną Kielce</strong>. Motor Lublin trafił na Legię Warszawa, natomiast Śląsk Wrocław zmierzy się z Pogonią Szczecin. Losowanie przeprowadzono 6 sierpnia w siedzibie Telewizji Polskiej.</p><p>Dla Widzewa będzie to okazja do rozpoczęcia kolejnej pucharowej przygody przed własną publicznością. Rozgrywki te nieraz udowadniały, że ligowe pozycje i budżety tracą znaczenie, gdy o awansie decyduje jeden mecz. Puchar Polski pozostaje sportową krainą nagłych zwrotów akcji — miejscem, w którym faworyci potrafią zniknąć szybciej niż bohaterowie kryminału Agathy Christie.</p><h2>Wielka kraksa na Tour de Pologne</h2><p>Czwarty etap <strong>Tour de Pologne</strong> z Żagania do Karpacza miał być pierwszym poważnym sprawdzianem dla specjalistów od jazdy w górach. Zamiast spokojnej walki o pozycje doszło jednak do dramatycznej kraksy.</p><p>Na mokrej nawierzchni, około 42 kilometry przed metą, upadło około 30 zawodników. Sędziowie zneutralizowali wyścig, a ponieważ służby medyczne musiały udzielać pomocy poszkodowanym, organizatorzy zdecydowali o skróceniu trasy.</p><p>Po wznowieniu rywalizacji zwyciężył <strong>Bart Lemmen</strong> z grupy Visma–Lease a Bike. Holender wygrał finałowy podjazd w Karpaczu i przejął żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce zajął Christian Scaroni, a trzecie Axel Laurance.</p><p>To był jeden z tych etapów, po których wynik schodzi na drugi plan. Najważniejsze staje się pytanie o zdrowie kolarzy i bezpieczeństwo na trasie. Kolarstwo, choć rozgrywane wśród pięknych krajobrazów i barwnych tłumów, w ułamku sekundy potrafi zmienić się w sport brutalny i bezlitosny.</p><h2>Polki wysoko w Tour de France Femmes</h2><p>Na szóstym etapie kobiecego <strong>Tour de France</strong>, prowadzącym z Montbrison do Tournon-sur-Rhône, zwyciężyła reprezentantka Mauritiusu Kimberley Le Court.</p><p><strong>Dominika Włodarczyk</strong> zajęła dziewiąte miejsce, natomiast Katarzyna Niewiadoma-Phinney była osiemnasta. W klasyfikacji generalnej Niewiadoma-Phinney zajmuje trzecie miejsce, a Włodarczyk szóste. Liderką pozostaje Szwajcarka Marlen Reusser.</p><p>Przed zawodniczkami decydujące etapy wyścigu. Różnice w czołówce nie są jeszcze na tyle duże, by przekreślać szanse Katarzyny Niewiadomej-Phinney na końcowy triumf lub miejsce na podium.</p><h2>Piąte miejsce polskich skoczkiń do wody</h2><p>Aleksandra Błażowska i Kaja Skrzek zajęły <strong>piąte miejsce w mistrzostwach Europy w skokach synchronicznych do wody</strong> z trampoliny trzymetrowej.</p><p>Zawody w Paryżu wygrały reprezentantki Włoch Chiara Pellacani i Elisa Pizzini. Polki nie stanęły na podium, ale znalazły się w ścisłej europejskiej czołówce jednej z najbardziej wymagających technicznie konkurencji.</p><p>Skoki synchroniczne wymagają nie tylko odwagi i perfekcyjnego panowania nad własnym ciałem. Kluczowe jest również niemal lustrzane wykonanie całej ewolucji przez obie zawodniczki — od wybicia aż po wejście do wody.</p><h2>Bryl i Łosiak zaczęli od porażki</h2><p>Michał Bryl i Bartosz Łosiak przegrali swój pierwszy mecz grupowy w turnieju Beach Pro Tour Elite16 w Hamburgu.</p><p>Polacy ulegli norweskiej parze Hendrik Mol–Mathias Berntsen 0:2. Pierwszy set zakończył się dopiero wynikiem 26:28, natomiast w drugim Norwegowie zwyciężyli 21:19.</p><p>Rezultat nie przekreśla jeszcze szans polskiego duetu. Turnieje rozgrywane systemem grupowym pozwalają odrobić straty, ale po czwartkowej porażce margines błędu stał się znacznie mniejszy.</p><h2>Sportowy wieczór z polskimi zwycięstwami</h2><p>Czwartek przyniósł polskim kibicom więcej powodów do satysfakcji niż rozczarowań. Świątek przeszła przez kolejną rundę jak ekspres, Jagiellonia pokonała uznanego europejskiego rywala, a Lech zrobił pierwszy krok w stronę kolejnej fazy Ligi Europy.</p><p>Nie wszędzie był jednak czas na świętowanie. Kraksa podczas Tour de Pologne przypomniała, jak cienka granica oddziela sportowy spektakl od dramatu. Na szczęście sport — podobnie jak dobra powieść — zawsze pozostawia otwarte zakończenie. Kolejne rozdziały już za kilka dni.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Cztery polskie kluby, cztery różne zadania. Kto jest najbliżej awansu w Europie?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56094,cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56094,cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie</guid>
            <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 06:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie-1785991022.png</url>
                        <title>Cztery polskie kluby, cztery różne zadania. Kto jest najbliżej awansu w Europie?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56094,cztery-polskie-kluby-cztery-rozne-zadania-kto-jest-najblizej-awansu-w-europie</link>
                    </image><description>Europejskie eliminacje bywają jak film Alfreda Hitchcocka: najpierw pojawia się napięcie, a później powinno być już tylko gorzej. W czwartek na boiska wyjdą Lech Poznań, Jagiellonia Białystok, Raków Częstochowa i GKS Katowice. Każdy z tych klubów znalazł się jednak w zupełnie innym punkcie futbolowej mapy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Lech ma przeciwnika, którego powinien wyeliminować. Jagiellonia zmierzy się z rywalem większym, bogatszym i bardziej doświadczonym. Raków stoczy prawdopodobnie najbardziej wyrównany dwumecz, natomiast GKS stanie przed szansą, która jeszcze kilka miesięcy temu mogła wydawać się sportową fantazją.</p><p>Istotna jest także różnica w wysokości zawieszonej siatki bezpieczeństwa. <strong>Lech i Jagiellonia w przypadku porażki w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy spadną do baraży Ligi Konferencji. Dla Rakowa i GKS-u przegrana będzie oznaczała natychmiastowy koniec europejskiej przygody.</strong></p><h2>Lech Poznań: awans jest obowiązkiem, ale nie formalnością</h2><p>Spośród czterech polskich zespołów to <strong>Lech Poznań jest zdecydowanie największym faworytem</strong>. Mistrz Polski podejmie KÍ Klaksvík, a więc drużynę pochodzącą z miasta liczącego zaledwie kilka tysięcy mieszkańców.</p><p>Nie należy jednak mylić niewielkiej skali klubu z amatorszczyzną. KÍ w ostatnich latach stał się jednym z symboli futbolowego buntu peryferii przeciwko bogatszej Europie. Farerski zespół potrafił eliminować znacznie wyżej notowanych przeciwników i zbudował markę drużyny wyjątkowo niewygodnej, zdyscyplinowanej i dobrze przygotowanej do gry bez piłki.</p><p>Najważniejsze zadanie Lecha jest proste: <strong>rozstrzygnąć możliwie dużo już przy Bułgarskiej</strong>. Rewanż odbędzie się na Wyspach Owczych 13 sierpnia. Warunki, wiatr, sztuczna nawierzchnia oraz przeciwnik mogący przez długie minuty bronić niskim blokiem potrafią zamienić pozornie łatwy mecz w nerwowe przeciąganie liny. UEFA potwierdza, że pierwsze spotkanie zostanie rozegrane w Poznaniu, a rewanż w Tórshavn.</p><p>Lech powinien mieć przewagę w jakości indywidualnej, szybkości operowania piłką i liczbie zawodników zdolnych wygrać pojedynek jeden na jednego. Problem może pojawić się wtedy, gdy poznaniacy zaczną atakować bez cierpliwości. KÍ będzie prawdopodobnie zagęszczał środek, oddawał skrzydła i czekał na stałe fragmenty oraz błędy przy zabezpieczaniu kontrataku.</p><p>W tym dwumeczu <strong>wynik 1:0 w Poznaniu nie powinien zostać uznany za pełne wykonanie zadania</strong>. Lech potrzebuje co najmniej dwubramkowej przewagi, aby nie wyruszać na północ Europy z poczuciem, że jedno dośrodkowanie może przewrócić całą konstrukcję.</p><p>Po awansie mistrz Polski trafi na zwycięzcę pary <strong>FC Thun – Víkingur Reykjavík</strong>. W razie porażki z KÍ zagra natomiast w barażu Ligi Konferencji z Riga FC lub ETO FC Győr.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans Lecha na awans: 75 procent.</strong></p><h2>Jagiellonia Białystok: trzeba zbudować przewagę przed Ibrox</h2><p>Najtrudniejsze zadanie czeka <strong>Jagiellonię Białystok</strong>, która zmierzy się z Rangers FC. Szkocki klub nie znajduje się obecnie w imponującej formie, ale w dwumeczach europejskich posiada coś, czego nie można kupić jednym transferem: doświadczenie, odporność na presję i stadion, który w rewanżu może stać się dodatkowym zawodnikiem.</p><p>Jagiellonia rozpoczęła sezon ligowy od dwóch zwycięstw i po dwóch kolejkach miała komplet sześciu punktów. Oficjalny przewodnik formy UEFA także wygląda dla białostoczan korzystniej niż dla Rangersów.</p><p>Nie oznacza to jednak, że polski klub jest faworytem. Rangersi mogą nie zachwycać organizacją ataku pozycyjnego, ale mają zawodników przyzwyczajonych do wysokiej intensywności, gry pod presją trybun i rozstrzygania spotkań po stałych fragmentach. Jagiellonia powinna więc szukać przewagi nie w fizycznej wymianie ciosów, lecz w ruchliwości pomiędzy liniami i szybkim przechodzeniu z odbioru do ataku.</p><p>Największym zagrożeniem dla zespołu Adriana Siemieńca może być własna odwaga. Jagiellonia zwykle nie chce tylko przeszkadzać przeciwnikowi. Próbuje narzucać swój sposób gry, wysoko ustawia obronę i angażuje wielu piłkarzy w rozegranie. Przeciwko Rangersom każda strata przy otwartej strukturze może jednak uruchomić kontratak prowadzony na dużej szybkości.</p><p><strong>Remis w Białymstoku byłby wynikiem pozostawiającym Jagiellonię przy życiu, lecz wyraźnie premiującym Szkotów.</strong> Polski zespół potrzebuje zwycięstwa. Najlepiej takiego, które pozwoli na Ibrox przez część spotkania bronić wyniku, a nie od pierwszej minuty gonić za golem. Rewanż zaplanowano na 13 sierpnia w Glasgow.</p><p>Jeżeli Jagiellonia wyeliminuje Rangersów, w barażu Ligi Europy zmierzy się z Larne FC lub Iberią Tbilisi. Byłaby wówczas bardzo blisko fazy ligowej. W przypadku porażki spadnie do barażu Ligi Konferencji i zagra z FK Jablonec lub RFS Ryga.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans Jagiellonii na awans: 35 procent.</strong></p><h2>Raków Częstochowa: rytm Hammarby kontra organizacja gospodarzy</h2><p>Dwumecz <strong>Rakowa Częstochowa z Hammarby IF</strong> wygląda na najbardziej wyrównaną parę z udziałem polskich zespołów.</p><p>Raków w poprzedniej rundzie rozbił Vallettę, wygrywając 3:1 w Częstochowie i 4:0 na Malcie. Wynik 7:1 w dwumeczu wygląda imponująco, choć poziom rywala nie pozwala jeszcze wyciągać zbyt daleko idących wniosków.</p><p>Znacznie bardziej niepokojący jest początek Ekstraklasy. Po dwóch kolejkach Raków pozostawał bez punktu i zajmował 17. miejsce. Hammarby znajduje się natomiast w pełnym rytmie sezonu szwedzkiego. Po 15 spotkaniach zajmowało drugą pozycję z bilansem bramek 33:15. Szczególnie dobrze prezentowało się u siebie, gdzie zdobyło 19 punktów w ośmiu meczach.</p><p>To ostatnie zdanie powinno być dla Rakowa ostrzeżeniem zapisanym czerwonym flamastrem. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Częstochowie, drugi w Sztokholmie. Polski zespół musi więc wypracować przewagę przed wyjazdem na teren rywala, który na własnym stadionie gra ofensywnie i skutecznie.</p><p>Atutem Rakowa pozostaje organizacja gry bez piłki. Częstochowianie potrafią zamknąć środek, wymuszać podania w boczne sektory i agresywnie atakować po niecelnym przyjęciu przeciwnika. Dwumecz może rozstrzygnąć się właśnie tam: w walce o drugą piłkę, po przechwytach i przy stałych fragmentach.</p><p>Raków nie może jednak zadowolić się kontrolą. <strong>Remis u siebie oznaczałby, że przed rewanżem wyraźną przewagę psychologiczną i boiskową uzyska Hammarby.</strong> Częstochowianie potrzebują zwycięstwa, nawet jednobramkowego.</p><p>Zwycięzca tej pary zmierzy się w barażu z lepszym zespołem dwumeczu <strong>Žalgiris Wilno – Hajduk Split</strong>. Przegrany odpada z europejskich rozgrywek.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans Rakowa na awans: 55 procent.</strong></p><h2>GKS Katowice: neutralny teren zwiększa szanse, ale za rogiem czeka Atalanta</h2><p>GKS Katowice rozpocznie rywalizację z Hapoelem Tel Awiw w węgierskim Miszkolcu. Choć izraelski klub formalnie będzie gospodarzem, nie otrzyma pełnej korzyści wynikającej z gry przed własną publicznością. Rewanż odbędzie się 12 sierpnia w Katowicach.</p><p>To układ korzystny dla GKS-u. Pierwsze spotkanie powinno zostać potraktowane jak dziewięćdziesięciominutowe zarządzanie ryzykiem. Katowiczanie nie muszą ruszać do ataku jak kawaleria z obrazu Kossaka. Powinni przede wszystkim zachować zwartą strukturę, ograniczyć liczbę strat w środku pola i nie pozwolić Hapoelowi zbudować przewagi przed rewanżem.</p><p>GKS zajmował po dwóch kolejkach piąte miejsce w Ekstraklasie z trzema punktami i bilansem bramek 4:3. Nie jest zespołem posiadającym europejskie doświadczenie Rangersów czy Lecha, ale ma kilku zawodników ogranych w polskiej lidze oraz napastników zdolnych wykorzystać pojedynczą sytuację.</p><p>Właśnie skuteczność może zdecydować o losach tej pary. GKS prawdopodobnie nie stworzy kilkunastu czystych okazji. Powinien natomiast otrzymać dwie lub trzy szanse po przejęciach, dośrodkowaniach i stałych fragmentach. Jeżeli wykorzysta jedną z nich i nie straci organizacji po zdobyciu bramki, może przywieźć z Miszkolca wynik otwierający drogę do awansu.</p><p>Losowanie kolejnej rundy przyniosło jednak wiadomość przypominającą zakończenie filmu, w którym po pokonaniu jednego potwora pojawia się znacznie większy. <strong>Zwycięzca pary Hapoel – GKS zagra w barażu z Atalantą Bergamo.</strong> Awans katowiczan do trzeciej rundy byłby sukcesem. Wyeliminowanie później włoskiego klubu należałoby już rozpatrywać w kategoriach jednej z największych sensacji sezonu.</p><p><strong>Redakcyjna ocena szans GKS-u na awans: 50 procent.</strong></p><h2>Ilu polskich klubów możemy spodziewać się w kolejnej rundzie?</h2><p>Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada awans <strong>dwóch albo trzech polskich drużyn</strong>.</p><p>Lech powinien wykonać swoją pracę, choć musi uniknąć przekonania, że nazwa przeciwnika wygra mecz za piłkarzy. Raków i GKS rozegrają dwumecze znajdujące się blisko sportowej równowagi. Jagiellonia jest outsiderem, ale nie stoi przed zadaniem niemożliwym — szczególnie jeżeli wykorzysta lepszy początek sezonu i zbuduje przewagę w Białymstoku.</p><p>Awans wszystkich czterech klubów byłby wynikiem znakomitym. Awans trzech należałoby uznać za bardzo dobry. Dwa zwycięskie dwumecze byłyby realizacją planu minimum. Jeden lub żaden oznaczałby poważne rozczarowanie i stratę punktów w krajowym współczynniku UEFA, który powstaje na podstawie wyników wszystkich przedstawicieli danej federacji w europejskich rozgrywkach.</p><p>Czwartkowy wieczór nie przesądzi jeszcze losów żadnej drużyny, ale może napisać pierwsze rozdziały czterech zupełnie różnych opowieści. Lech ma potwierdzić przewagę. Jagiellonia spróbować przekroczyć własne granice. Raków odzyskać pewność siebie, a GKS udowodnić, że jego europejska obecność nie jest przypadkiem.</p><p>W eliminacjach nie przyznaje się punktów za artystyczne wrażenie. Liczy się tylko przetrwanie dwóch aktów przedstawienia.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56078,polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-pelen-emocji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56078,polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-pelen-emocji</guid>
            <pubDate>Tue, 04 Aug 2026 23:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-1785878241.png</url>
                        <title>Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56078,polski-tenis-na-dwoch-biegunach-milan-krolem-sprintu-a-swiat-zegna-legende-milanu-sportowy-wtorek-pelen-emocji</link>
                    </image><description>Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Świątek urządziła tenisowy koncert</h2><p>Nie był to mecz, lecz demonstracja siły. <strong>Iga Świątek</strong>, rozstawiona z numerem siódmym w turnieju <strong>WTA Masters 1000 w Toronto</strong>, pokonała Czeszkę Sarę Bejlek 6:0, 6:3. Spotkanie trwało godzinę i 35 minut, ale już po pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że zwyciężczyni jest znana.</p><p>Pierwsza partia przypominała tenisowy monolog. Świątek poruszała się po korcie pewnie, uderzała głęboko i odbierała rywalce czas na reakcję. Wynik 6:0 mówi sam za siebie — Czeszka została zepchnięta do defensywy i długo nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na intensywność gry Polki.</p><p>W drugim secie Bejlek podjęła walkę, lecz Świątek nie pozwoliła, by spotkanie zamieniło się w nerwową opowieść z niespodziewanym finałem. Kolejną przeciwniczką Polki będzie <strong>Viktorija Golubic</strong>. Szwajcarka wyeliminowała Chorwatkę Donnę Vekić po trzysetowym meczu 5:7, 6:2, 6:3.</p><h2>Hurkacz wraca zwycięstwem</h2><p>Powody do zadowolenia ma również <strong>Hubert Hurkacz</strong>, który udanie rozpoczął udział w turnieju <strong>ATP Masters 1000 w Montrealu</strong>. Polak pokonał Amerykanina Marcosa Girona 7:5, 4:6, 6:2.</p><p>Mecz trwał godzinę i 55 minut i nie należał do spacerów. Hurkacz wygrał wyrównanego pierwszego seta, w drugim pozwolił rywalowi wrócić do gry, ale w decydującej partii odzyskał kontrolę. Trzeci set był już pokazem większej stabilności Polaka, który nie pozwolił, by spotkanie wymknęło mu się z rąk.</p><p>W następnej rundzie Hurkacz zmierzy się z Chilijczykiem <strong>Alejandro Tabilo</strong>. Będzie to pojedynek wymagający, szczególnie pod względem fizycznym, ale zwycięstwo nad Gironem może dać Polakowi potrzebny spokój i pewność siebie.</p><h2>Linette odwróciła losy meczu</h2><p>Do drugiej rundy turnieju w Toronto awansowała również <strong>Magda Linette</strong>. Poznanianka pokonała reprezentantkę gospodarzy Carol Zhao 4:6, 6:1, 6:4.</p><p>Początek nie zapowiadał szczęśliwego zakończenia. Polka przegrała pierwszego seta, ale zamiast rozpamiętywać błędy, ruszyła do ataku. Drugą partię wygrała zdecydowanie, oddając przeciwniczce tylko jednego gema. W decydującym secie musiała już wykazać się nie tylko umiejętnościami, lecz także odpornością psychiczną.</p><p>Linette znalazła drogę do zwycięstwa i potwierdziła, że nawet po trudnym początku potrafi przebudować mecz niczym reżyser zmieniający scenariusz tuż przed finałem.</p><h2>Majchrzak zatrzymany przez Monfilsa</h2><p>Znacznie mniej powodów do radości miał <strong>Kamil Majchrzak</strong>, który pożegnał się z turniejem w Montrealu już w pierwszej rundzie. Polak przegrał z Gaelem Monfilsem 4:6, 4:6.</p><p>Francuz ma 39 lat i zbliża się do końca kariery, ale wciąż potrafi grać tenis efektowny, nieprzewidywalny i skuteczny. Monfils od lat porusza się po korcie jak bohater kina akcji — czasem balansuje na granicy ryzyka, lecz nawet w późnym etapie kariery potrafi wykorzystać doświadczenie przeciwko młodszym przeciwnikom.</p><p>Majchrzak walczył, ale nie zdołał znaleźć sposobu na Francuza. Dwa identycznie przegrane sety oznaczają szybki koniec kanadyjskiego turnieju.</p><h2>Jonathan Milan znów najszybszy</h2><p>Na trasie <strong>83. Tour de Pologne</strong> ponownie błysnął Jonathan Milan. Włoski kolarz z zespołu Lidl-Trek wygrał drugi etap z metą w Szczecinie i odniósł już drugie zwycięstwo w tegorocznej edycji wyścigu.</p><p>Milan potwierdził, że w sprinterskiej rozgrywce jest obecnie człowiekiem, którego wszyscy obserwują, ale którego niewielu potrafi zatrzymać. Włoch dobrze wykorzystał pracę drużyny, a na ostatnich metrach ponownie uruchomił moc, z którą rywale nie byli w stanie się zmierzyć.</p><p>Drugie etapowe zwycięstwo pozwoliło mu umocnić się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Prawdziwe góry i trudniejsze próby dopiero jednak nadejdą. Wyścig będzie stopniowo zmieniał charakter — sprinterska szosa zacznie ustępować miejsca walce zawodników specjalizujących się w podjazdach.</p><h2>Reusser wygrała z czasem, Niewiadoma-Phinney szósta</h2><p>W kobiecym <strong>Tour de France</strong> nie ścigano się ramię w ramię. Rywalką był zegar, a w takiej walce najmniejszy błąd może kosztować kilka miejsc.</p><p>Czwarty etap, czyli jazdę indywidualną na czas z Gevrey-Chambertin do Dijon na dystansie 21 kilometrów, wygrała <strong>Marlen Reusser</strong>. Szwajcarka reprezentująca Movistar nie tylko odniosła etapowy triumf, lecz także została nową liderką wyścigu.</p><p><strong>Katarzyna Niewiadoma-Phinney</strong> zajęła 13. miejsce. Polka pozostaje jednak wysoko w klasyfikacji generalnej — po czasówce zajmuje szóstą pozycję. Straty poniesione podczas samotnej walki z czasem nie przekreślają jej szans. Przed peletonem kolejne etapy, na których większą rolę mogą odegrać górskie umiejętności, wytrzymałość i zespołowa taktyka.</p><h2>Rosja nie zagra na siatkarskich mistrzostwach świata</h2><p>Jedna z najważniejszych informacji dnia nadeszła ze świata siatkówki. <strong>Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej poinformowała, że reprezentacja Rosji nie wystąpi w przyszłorocznych mistrzostwach świata w Polsce.</strong></p><p>Rosjanie zostali przywróceni do międzynarodowej rywalizacji i będą mogli wystąpić w Lidze Narodów, ale nie oznacza to automatycznego udziału w najważniejszej imprezie globu.</p><p>Decyzja FIVB pokazuje, że powrót Rosji na sportowe areny będzie procesem stopniowym i pełnym politycznych napięć. Sport od dawna próbuje przedstawiać się jako przestrzeń oddzielona od geopolityki, lecz historia wielokrotnie udowadniała, że taka granica bywa cienka jak linia boiska.</p><h2>Siatkarscy mistrzowie utknęli w podróży</h2><p>Polscy siatkarze triumfowali w Lidze Narodów w chińskim Ningbo, lecz ich droga do domu okazała się znacznie trudniejsza, niż pierwotnie zakładano.</p><p>Reprezentacja miała wylądować w Warszawie we wtorek rano. Opóźnienia samolotów sprawiły jednak, że powrót części kadry nastąpi dopiero w środę. Informację przekazał Polski Związek Piłki Siatkowej.</p><p>Po złotym finale zawodnicy zamiast szybkiego powitania z kibicami otrzymali dodatkowy rozdział podróżniczej odysei. Lotnicze komplikacje nie zmieniają jednak najważniejszego faktu — polscy siatkarze wracają do kraju jako zwycięzcy Ligi Narodów.</p><h2>Polacy z medalami mistrzostw Europy w heyball</h2><p>Dwa medale zdobyli reprezentanci Polski podczas rozgrywanych w Kielcach <strong>mistrzostw Europy w bilardzie heyball</strong>.</p><p>Wśród mężczyzn srebrny medal wywalczył <strong>Radosław Babica</strong>, natomiast w rywalizacji kobiet brąz zdobyła <strong>Dalia Alska</strong>. To kolejny dowód na to, że polski bilard ma zawodników zdolnych do walki o najwyższe miejsca w międzynarodowej konkurencji.</p><p>Heyball jest odmianą bilardu, która zyskuje coraz większą popularność, szczególnie w Azji, ale coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność także w Europie. Sukcesy odniesione w Kielcach mogą pomóc tej dyscyplinie zdobyć nowych kibiców również w Polsce.</p><h2>Mediolan pożegnał Franco Baresiego</h2><p>Sportowy wtorek miał również swój smutny, niemal filmowy finał. Tysiące osób uczestniczyły w Mediolanie w uroczystościach pogrzebowych <strong>Franco Baresiego</strong>, legendarnego piłkarza reprezentacji Włoch i AC Milan. Baresi zmarł 31 lipca w wieku 66 lat.</p><p>Pożegnali go dawni koledzy klubowi, reprezentanci włoskiego futbolu oraz kibice. W stolicy Lombardii ogłoszono dzień żałoby.</p><p>Baresi był kimś więcej niż obrońcą. Był symbolem epoki, w której włoska defensywa przypominała sztukę strategiczną — chłodną, precyzyjną i bezlitosną. Przez lata stanowił fundament Milanu i reprezentacji Włoch. Nie potrzebował dziesiątek bramek, by budować legendę. Jego językiem były ustawienie, przewidywanie i odwaga.</p><p>Mediolan pożegnał jednego z ludzi, którzy współtworzyli tożsamość klubu. W świecie piłki, w którym nazwiska coraz częściej zmieniają barwy szybciej niż sezony, Baresi pozostał symbolem wierności jednemu miejscu.</p><h2>Wielki powrót sióstr Williams</h2><p>Jedna z najbardziej elektryzujących informacji tenisowego dnia napłynęła z Cincinnati. <strong>Venus i Serena Williams otrzymały dziką kartę do turnieju deblowego WTA 1000.</strong></p><p>Będzie to pierwszy wspólny występ sióstr od powrotu 44-letniej Sereny do zawodowego tenisa. Ich ponowne pojawienie się po tej samej stronie siatki niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny.</p><p>Siostry Williams przez lata zmieniały kobiecy tenis, narzucając mu nową dynamikę, siłę i sposób myślenia o sportowej dominacji. Wspólnie zdobywały najważniejsze trofea i reprezentowały Stany Zjednoczone. Ich powrót w deblu to nie tylko wydarzenie sportowe, lecz także spotkanie z historią dyscypliny.</p><h2>Renard przejmuje reprezentację Wybrzeża Kości Słoniowej</h2><p>Francuz <strong>Herve Renard</strong> został nowym selekcjonerem reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej. Informację ogłosiła tamtejsza federacja piłkarska.</p><p>Renard zastąpił Emerse’a Fae. Francuski trener doskonale zna afrykański futbol i jego specyfikę. W przeszłości prowadził już reprezentacje z tego kontynentu, zdobywając reputację szkoleniowca, który potrafi wygrywać turnieje i budować drużyny odporne na presję.</p><p>Powrót Renarda do pracy w Afryce może być jednym z najciekawszych ruchów trenerskich tego lata. Wybrzeże Kości Słoniowej ma ogromny potencjał, lecz — jak wielokrotnie pokazywała historia — same nazwiska nie zdobywają trofeów. Potrzebna jest drużyna. Renard ma spróbować ją stworzyć.</p><h2>Wtorek należał do Polaków, sprinterów i legend</h2><p>Sportowy dzień miał wiele twarzy. Świątek była bezwzględna, Hurkacz cierpliwy, Linette waleczna, a Majchrzak musiał uznać wyższość doświadczonego przeciwnika. Milan wygrał kolejny etap Tour de Pologne, Niewiadoma-Phinney utrzymała się w czołówce Tour de France, a polscy bilardziści sięgnęli po medale.</p><p>Była też polityka obecna w decyzji dotyczącej rosyjskich siatkarzy, wielki tenisowy powrót sióstr Williams i cisza Mediolanu żegnającego Franco Baresiego.</p><p>Taki właśnie jest sport. Jednego wieczoru potrafi zmieścić w sobie dziecięcą radość po zwycięstwie, gorzki smak porażki i pamięć o tych, którzy pozostawili po sobie coś znacznie trwalszego niż wynik zapisany na tablicy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Falstart Lechii w Warszawie. Zielono-czerwoni przegrali z beniaminkiem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Aug 2026 11:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem-1785740928.png</url>
                        <title>Falstart Lechii w Warszawie. Zielono-czerwoni przegrali z beniaminkiem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56023,falstart-lechii-w-warszawie-zielono-czerwoni-przegrali-z-beniaminkiem</link>
                    </image><description>Piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki rozpoczęli sezon 2026/2027 od wyjazdowej porażki. W inauguracyjnym spotkaniu 1. kolejki Betclic III ligi, grupy I, zielono-czerwoni przegrali z beniaminkiem KTS Weszło Warszawa 1:2. O wyniku zdecydowały dwa gole stracone w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund oraz niewykorzystany rzut karny w drugiej połowie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>KTS Weszło Warszawa – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:1 (2:1)</p><p>Bramki: Damian Winiarski 23, Błażej Tłaczała 24 – Filip Zawadzki 44.</p><p>Nowy sezon miał rozpocząć się dla tomaszowian od mocnego uderzenia. Zamiast tego było trochę jak w filmie, w którym bohater dobrze wchodzi w akcję, lecz po chwili popełnia dwa błędy i przez resztę seansu próbuje odrobić straty. <strong>Lechia miała swoje momenty, szczególnie po przerwie, ale z Warszawy wróciła bez punktów.</strong></p><h2>Dobry początek i dwa szybkie ciosy</h2><p>Pierwsze minuty należały do zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego. Zielono-czerwoni częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali przedostać się w okolice pola karnego gospodarzy. Brakowało jednak dokładnego ostatniego podania i skutecznego wykończenia.</p><p>Pierwszą groźniejszą sytuację Lechia stworzyła w 12. minucie. Miłosz Pawlusiński przejął piłkę w środku pola i uruchomił Filipa Zawadzkiego. Ten próbował znaleźć miejsce do strzału, ale ostatecznie wycofał futbolówkę przed pole karne. Uderzenie Eryka Kapronia poszybowało jednak nad poprzeczką.</p><p>Chwilę później gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. W 13. minucie debiutujący w barwach Lechii Antoni Pawełkiewicz został zmuszony do wybicia piłki po niebezpiecznym podaniu jednego z partnerów. Futbolówkę przejął Błażej Tłaczała, lecz nie zdołał skierować jej do pustej bramki.</p><p>Dwie minuty później po błędzie tomaszowskiej defensywy z bliskiej odległości uderzał Mikołaj Neuman. <strong>Kapitalną interwencją popisał się jednak Pawełkiewicz</strong>, który uratował swój zespół przed utratą gola.</p><p>Napór KTS Weszło narastał. W 18. minucie po składnej akcji strzelał Tłaczała, lecz piłka odbiła się od jednego z obrońców Lechii i wyszła na rzut rożny.</p><p>W 23. minucie gospodarze dopięli swego. Fabien Luvale posłał precyzyjne podanie z lewego skrzydła, piłka minęła Marcina Orzechowskiego, a Damian Winiarski zachował spokój i pokonał Antoniego Pawełkiewicza.</p><p>Lechia nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się po pierwszym ciosie, gdy otrzymała kolejny. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później warszawianie wykorzystali błąd przy wyprowadzaniu piłki. Futbolówka trafiła do Błażeja Tłaczały, który mocnym uderzeniem podwyższył prowadzenie na 2:0.</p><h2>Nieuznany gol i kontakt przed przerwą</h2><p>Tomaszowianie potrzebowali kilku minut, aby wrócić do równowagi. W 36. minucie wydawało się, że Lechia zdobyła bramkę kontaktową.</p><p>Po dośrodkowaniu Krystiana Kolasy główkował Bartosz Bogus. Bramkarz gospodarzy Michał Kircun odbił piłkę pod nogi Daniela Chwałowskiego, który efektownym uderzeniem od poprzeczki trafił do siatki. Radość zielono-czerwonych trwała jednak krótko, ponieważ sędzia dopatrzył się pozycji spalonej.</p><p>To, co nie udało się w 36. minucie, udało się osiem minut później. <strong>Filip Zawadzki zdecydował się na strzał z dystansu, a piłka, choć nie leciała z wielką prędkością, zaskoczyła zasłoniętego Michała Kircuna i wpadła do bramki.</strong></p><p>Gol zdobyty tuż przed przerwą dał Lechii nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Jeszcze w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z prawej strony główkował Daniel Chwałowski, lecz bramkarz gospodarzy pewnie złapał piłkę.</p><h2>Karny, który mógł zmienić mecz</h2><p>Po zmianie stron Lechia ruszyła do odrabiania strat. W 54. minucie Miłosz Pawlusiński przejął piłkę przed polem karnym i zdecydował się na mocne uderzenie. Futbolówka przeleciała jednak nad poprzeczką.</p><p>Sześć minut później odpowiedzieli gospodarze. Po strzale Mikołaja Neumana kolejną bardzo dobrą interwencją popisał się Antoni Pawełkiewicz.</p><p>Z każdą kolejną minutą przewagę osiągali podopieczni Bartosza Grzelaka. Lechia coraz częściej zamykała rywali na ich połowie i szukała okazji do wyrównania.</p><p>Najlepsza z nich pojawiła się w 67. minucie. Jakub Król posłał długie podanie za linię obrony, a wychodzący na czystą pozycję Daniel Chwałowski został sfaulowany. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr.</p><p>Do piłki podszedł kapitan Lechii Krystian Kolasa. <strong>Michał Kircun wyczuł jednak jego intencje, obronił rzut karny i uratował prowadzenie KTS Weszło.</strong></p><p>Był to moment, który mógł całkowicie zmienić przebieg spotkania. Zamiast remisu i nowego rozdania gospodarze nadal prowadzili, a czas coraz szybciej uciekał.</p><h2>Lechia walczyła do końca</h2><p>Niewykorzystany rzut karny nie podłamał tomaszowian. Zielono-czerwoni nadal atakowali, lecz ich akcje rozbijały się o dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy.</p><p>Obrońcy KTS Weszło skutecznie wybijali kolejne dośrodkowania, a piłki, które docierały w okolice bramki, pewnie łapał Michał Kircun.</p><p>Najbliżej wyrównania Lechia była w 86. minucie. Rezerwowy Łukasz Racis oddał kapitalny strzał z dystansu, zmuszając bramkarza gospodarzy do efektownej interwencji. Kircun z najwyższym trudem sparował piłkę na rzut rożny.</p><p>Mimo ambitnej postawy i zdecydowanie lepszej gry po przerwie Lechia nie zdołała doprowadzić do remisu. <strong>O końcowym wyniku zdecydowały błędy z pierwszej połowy oraz niewykorzystana jedenastka.</strong></p><p>Porażka na inaugurację boli, ale sezon dopiero się rozpoczął. Tomaszowianie pokazali po przerwie, że potrafią przejąć inicjatywę i stworzyć sytuacje bramkowe. Teraz potrzebna będzie większa koncentracja w defensywie i skuteczność, bez której w III lidze trudno będzie regularnie zdobywać punkty.</p><h2>Skład Lechii</h2><p>Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Krystian Kolasa (71. Marcin Pieńkowski), Daniel Chwałowski (85. Maksym Rosiński), Eryk Kaproń, Miłosz Pawlusiński – Filip Zawadzki (61. Łukasz Racis), Bartosz Bogus (46. Kacper Popławski).</p><p>Żółte kartki: Fabien Luvale, Kacper Pietrzyk, Mateusz Mazur – Marcin Orzechowski, Eryk Kaproń oraz asystent trenera Miłosz Turewicz.</p><p>Sędziował: Dawid Deptuła z Ignatek.</p><p>Widzów: 496.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew nadal bez wygranej. Bezbramkowy remis po emocjonującym meczu w Płocku]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56021,widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56021,widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Aug 2026 10:37:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku-1785574055.png</url>
                        <title>Widzew nadal bez wygranej. Bezbramkowy remis po emocjonującym meczu w Płocku</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56021,widzew-nadal-bez-wygranej-bezbramkowy-remis-po-emocjonujacym-meczu-w-plocku</link>
                    </image><description>Choć kibice nie zobaczyli goli, spotkanie Wisły Płock z Widzewem Łódź nie rozczarowało pod względem tempa i liczby okazji. Łodzianie wywieźli punkt po remisie 0:0, ale wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w sezonie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Dużo sytuacji, brak skuteczności</h2><p>Mecz Wisły Płock z Widzewem Łódź zakończył się bezbramkowym remisem, ale sam wynik nie oddaje przebiegu spotkania. Obie drużyny stworzyły wiele okazji, a łącznie oddały około trzydziestu strzałów. <strong>Emocji nie brakowało od pierwszych minut</strong>, jednak zabrakło najważniejszego, czyli skutecznego wykończenia akcji.</p><p>Lepiej w mecz weszli gospodarze. Po dośrodkowaniu Patryka Kuna groźnie próbował Said Hamulić, ale piłka trafiła jedynie w boczną siatkę. Chwilę później Olaf Kobacki znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak nie zdołał skierować piłki do bramki. Wisła sygnalizowała, że zamierza narzucić swoje warunki, lecz nie potrafiła wykorzystać przewagi w kluczowych momentach.</p><h2>Widzew odpowiedział, bramkarze zachowali czyste konta</h2><p>Widzew również miał swoje szanse, a szczególnie aktywny był Sebastian Bergier. Napastnik łodzian dwukrotnie stanął przed bardzo dobrymi okazjami, lecz za każdym razem lepszy okazywał się Rafał Leszczyński. Po stronie gości pewnym punktem pozostawał także Bartłomiej Drągowski, dzięki czemu do przerwy utrzymał się wynik 0:0.</p><p>Po zmianie stron spotkanie nadal było otwarte. Na uwagę zasługiwał efektowny strzał przewrotką Emila Kornviga, który mógł stać się ozdobą meczu. W dalszej części to gospodarze częściej sprawiali lepsze wrażenie, ale ponownie zawodziła ich precyzja. W doliczonym czasie gry bardzo blisko rozstrzygnięcia był Żan Rogelij, jednak jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce.</p><h2>Punkt, który nie rozwiązuje problemów łodzian</h2><p>Z perspektywy Widzewa remis na wyjeździe można uznać za wynik dający pewną stabilizację, ale trudno mówić o pełnej satysfakcji. <strong>Łodzianie nadal czekają na premierowe zwycięstwo w sezonie</strong>, a to sprawia, że każdy kolejny mecz będzie analizowany także pod kątem presji wyniku. Bezbramkowy rezultat w Płocku pokazuje, że drużyna potrafi dochodzić do sytuacji, lecz musi poprawić skuteczność.</p><p>W regionalnym kontekście ten mecz z pewnością wzbudził duże zainteresowanie kibiców z województwa łódzkiego. Widzew zaprezentował momentami solidną organizację gry i miał swoje okazje, ale nadal nie przełożył tego na komplet punktów. Jeśli jednak zespół utrzyma intensywność i poprawi wykończenie, takie spotkania w kolejnych tygodniach mogą zacząć przynosić znacznie więcej niż tylko jeden punkt.</p><h2>Skład Widzewa i obraz drużyny</h2><p>W bramce Widzewa wystąpił Bartłomiej Drągowski, a przed nim zagrali między innymi Christopher Cheng, Steve Kapuadi, Przemysław Wiśniewski i Marcel Krajewski. W środku pola oglądaliśmy Emila Kornviga, Juljana Shehu oraz Frana Álvareza, natomiast z przodu szans szukali Sebastian Bergier i Karol Świderski. W trakcie meczu trener dokonał zmian, wprowadzając między innymi Mario Garcíę, Giannisa Papanikolaou oraz Ángela Baenę.</p><p>Sam zestaw personalny pokazuje, że Widzew dysponuje piłkarzami zdolnymi do tworzenia sytuacji i utrzymywania meczu pod kontrolą przez długie fragmenty. W Płocku nie przełożyło się to na zdobycz bramkową, ale spotkanie można odczytywać także jako sygnał, że drużyna nie ma problemu z kreowaniem okazji. Kolejnym krokiem musi być większa skuteczność i zimna krew pod bramką rywala.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 11:45:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027-1785522026.jpg</url>
                        <title>Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55998,zielono-czerwone-serce-miasta-lechia-tomaszow-zaprezentowala-druzyne-na-sezon-2026-2027</link>
                    </image><description>Nowe twarze, liczne grono wychowanków, przedstawienie sztabu szkoleniowego i zawodników, a przede wszystkim tłumy kibiców. W środowy wieczór Park Solidarność zamienił się w zielono-czerwone serce Tomaszowa Mazowieckiego. To właśnie tam odbyła się oficjalna prezentacja pierwszego zespołu RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki przed sezonem 2026/2027.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Punktualnie o godzinie 19.00 muszla koncertowa w Parku Solidarność wypełniła się barwami Lechii. Na widowni pojawili się sympatycy klubu, rodziny zawodników, młodzi adepci futbolu oraz kibice, którzy od lat towarzyszą drużynie zarówno podczas zwycięstw, jak i trudniejszych momentów.</p><p>Było głośno, efektownie i rodzinnie. Z jednej strony oficjalne wystąpienia, prezentacja piłkarzy i rozmowa z trenerem, z drugiej autografy, wspólne zdjęcia oraz pokaz przygotowany przez kibiców. Wszystko to stworzyło atmosferę przypominającą, że Lechia jest czymś więcej niż tylko drużyną piłkarską. Jest częścią lokalnej tożsamości.</p><h2>Oficjalne rozpoczęcie i informacje o stadionie</h2><p>Wydarzenie rozpoczęli <strong>wiceprezydent Tomaszowa Mazowieckiego Tomasz Migała</strong> oraz <strong>prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu Tomasz Łuczkowski</strong>.</p><p>W swoich wystąpieniach podkreślili zaangażowanie zawodników i sztabu szkoleniowego w czasie letniego okresu przygotowawczego. Życzyli drużynie powodzenia w nadchodzących rozgrywkach oraz udanego sezonu.</p><p>Podczas spotkania pojawił się również temat modernizacji Stadionu Miejskiego. Przekazano, że prace związane z budową nowej hali oraz trybun przebiegają zgodnie z harmonogramem.</p><p>Dla kibiców była to ważna informacja. Nowoczesna infrastruktura ma bowiem nie tylko poprawić warunki rozgrywania spotkań, ale również stworzyć klubowi lepsze możliwości dalszego rozwoju.</p><h2>Bohaterowie sezonu wyszli na scenę</h2><p>Po zakończeniu części oficjalnej uwaga publiczności skupiła się na zawodnikach. Piłkarze byli prezentowani kolejno według formacji — od bramkarzy, przez obrońców i pomocników, aż po napastników.</p><p>Każde nazwisko wywoływało reakcję zgromadzonych kibiców. Szczególnie ciepło witano zawodników dobrze znanych tomaszowskiej publiczności, ale nie brakowało również zainteresowania nowymi twarzami, które mają wzmocnić zespół w nadchodzących rozgrywkach.</p><p>Na scenie pojawił się także sztab szkoleniowy z trenerem <strong>Bartoszem Grzelakiem</strong> na czele.</p><h2>Nowe twarze i młodość z tomaszowskiej akademii</h2><p>Szczególną uwagę poświęcono piłkarzom, którzy dołączyli do Lechii przed rozpoczęciem sezonu. Każdy z nowych zawodników został indywidualnie przedstawiony kibicom.</p><p>Chwilę później przed publicznością zaprezentowała się liczna grupa wychowanków <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong>, którzy zostali włączeni do kadry pierwszego zespołu.</p><p>To właśnie obecność młodych zawodników była jednym z najmocniejszych akcentów środowej prezentacji. Klub konsekwentnie stawia na rozwój własnej akademii i daje szansę piłkarzom wychowanym w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>W sezonie 2026/2027 Lechia będzie dysponowała jedną z najmłodszych kadr w całej III lidze. W zespole znalazło się aż <strong>16 zawodników posiadających status młodzieżowca</strong>, a dziewięciu z nich to wychowankowie klubowej akademii.</p><p>To liczby, które wyraźnie pokazują kierunek obrany przez klub. Zamiast budować drużynę wyłącznie poprzez transfery, Lechia chce rozwijać piłkarzy związanych z Tomaszowem i stopniowo wprowadzać ich do seniorskiego futbolu.</p><h2>Trener Grzelak o przygotowaniach i celach</h2><p>Podczas prezentacji nie zabrakło rozmowy z trenerem <strong>Bartoszem Grzelakiem</strong>. Szkoleniowiec podsumował letni okres przygotowawczy, odniósł się do przeprowadzonych transferów oraz przedstawił cele zespołu na sezon 2026/2027.</p><p>Choć przed pierwszym gwizdkiem trudno składać wielkie deklaracje, z wypowiedzi trenera przebijał optymizm i wiara w młody zespół. Lechia ma być drużyną ambitną, odważną i gotową do rywalizacji z każdym przeciwnikiem.</p><p>Bartosz Grzelak ogłosił także, że funkcję kapitana zespołu będzie pełnił <strong>Mateusz Awdziewicz</strong>. To właśnie on ma prowadzić drużynę na boisku i być jednym z jej najważniejszych liderów.</p><h2>Pirotechnika, wspólne zdjęcia i autografy</h2><p>Po zakończeniu oficjalnej prezentacji zawodnicy oraz członkowie sztabu szkoleniowego wspólnie zapozowali do pamiątkowego zdjęcia.</p><p>Wyjątkowego klimatu wydarzeniu dodali kibice Lechii zrzeszeni w grupie <strong>Lokalni Patrioci</strong>. Przygotowali oni pokaz pirotechniczny, którym w symboliczny sposób wyrazili swoje wsparcie dla drużyny przed inauguracją ligowych zmagań.</p><p>Zielono-czerwone światło, doping i klubowe barwy sprawiły, że Park Solidarność na kilka chwil przypominał stadion podczas ważnego spotkania. Był to wyraźny sygnał, że kibice są gotowi na nowy sezon.</p><p>Na zakończenie zawodnicy i członkowie sztabu zeszli ze sceny do zgromadzonych fanów. Był czas na autografy, rozmowy oraz wspólne fotografie. Najwięcej emocji spotkania z piłkarzami wzbudzały wśród najmłodszych kibiców, dla których zawodnicy Lechii są lokalnymi sportowymi bohaterami.</p><h2>Optymizm przed pierwszym gwizdkiem</h2><p>Środowa prezentacja pokazała, że przed rozpoczęciem sezonu w Tomaszowie Mazowieckim nie brakuje nadziei. Klub stawia na młodych zawodników, własnych wychowanków i stopniowe budowanie drużyny, która ma dostarczyć kibicom wielu emocji.</p><p>Nie wiadomo jeszcze, jaki scenariusz napisze sezon 2026/2027. Futbol bywa przecież nieprzewidywalny, a ligowa tabela nie zawsze układa się zgodnie z oczekiwaniami. Jedno jest jednak pewne — Lechia nie będzie w tych rozgrywkach sama.</p><p>Za zespołem stoi miasto, akademia i kibice, którzy już podczas prezentacji pokazali, że zielono-czerwone barwy nadal potrafią rozpalić Tomaszów Mazowiecki.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 23:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc-1785187258.png</url>
                        <title>Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55969,lechia-tomaszow-zaprezentuje-druzyne-przed-nowym-sezonem-spotkanie-z-kibicami-w-parku-solidarnosc</link>
                    </image><description>Już w środę, 29 lipca, kibice poznają zawodników RKS Lechii Tomaszów Mazowiecki, którzy będą reprezentować klub w sezonie 2026/2027 Betclic III ligi. Oficjalna prezentacja drużyny odbędzie się o godzinie 19.00 w Parku Solidarność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zielono-czerwoni pojawią się na scenie muszli koncertowej. Będzie to pierwsza okazja, by przed rozpoczęciem ligowych zmagań zobaczyć cały zespół, poznać nowych zawodników oraz wspólnie rozpocząć odliczanie do kolejnego piłkarskiego sezonu.</p><p>Organizatorzy zapraszają wszystkich kibiców, sympatyków Lechii oraz mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Wstęp na wydarzenie jest otwarty.</p><p><strong>Prezentacja RKS Lechii Tomaszów Mazowiecki</strong></p><p><strong>Data:</strong> środa, 29 lipca 2026 roku<br><strong>Godzina:</strong> 19.00<br><strong>Miejsce:</strong> Park Solidarność – muszla koncertowa</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 21:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji-1785258949.jpg</url>
                        <title>Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55964,remis-na-otwarcie-widzew-i-motor-dali-kibicom-mecz-pelen-zwrotow-akcji</link>
                    </image><description>Inauguracja ligowego sezonu w Łodzi przyniosła cztery gole, zmianę prowadzenia i tempo, którego kibice mogli oczekiwać od mocnego otwarcia. Widzew zremisował z Motorem Lublin 2:2 po spotkaniu pełnym sytuacji i nerwów do ostatnich minut.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Cztery gole i mocny początek sezonu</h2><p>Nowy sezon ligowy rozpoczął się w Łodzi od widowiska, które spełniło oczekiwania kibiców szukających emocji już w pierwszej kolejce. Przy frekwencji przekraczającej 17 tysięcy widzów Widzew Łódź zremisował z Motorem Lublin 2:2, a przebieg spotkania pokazał, że obie drużyny potrafią błyskawicznie reagować na boiskowe wydarzenia.</p><p>Już od pierwszych minut mecz był intensywny. Goście wcześnie zagrozili bramce gospodarzy po stałym fragmencie gry, ale skuteczną interwencją popisał się Bartłomiej Drągowski. Chwilę później Motor dopiął jednak swego i objął prowadzenie po niefortunnym zagraniu Sebastiana Bergiera, który skierował piłkę do własnej bramki. Taki początek mógł ustawić mecz, lecz odpowiedź Widzewa przyszła szybko.</p><h2>Widzew odrobił straty, ale Motor wrócił do gry</h2><p>Gospodarze wyrównali po składnej akcji, w której ważną rolę odegrali Fran Alvarez i Angel Baena. Piłkę do siatki efektownym uderzeniem głową skierował Mariusz Fornalczyk, dając sygnał do jeszcze odważniejszej gry łodzian. Widzew przejął inicjatywę, częściej utrzymywał się przy piłce i spychał rywala do obrony.</p><p>Presja przyniosła kolejny efekt w 27. minucie, gdy po zagraniu ręką w polu karnym sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Bergier i tym razem skutecznie zamienił jedenastkę na gola, odwracając losy spotkania jeszcze przed przerwą. W tej fazie meczu Widzew wyglądał na zespół kontrolujący wydarzenia, ale po zmianie stron Motor ponownie pokazał, że nie zamierza ograniczać się do defensywy.</p><p>W 49. minucie Mbaye Ndiaye poprowadził akcję wzdłuż pola karnego i zaskoczył bramkarza strzałem w bliższy róg. Było 2:2, a mecz znów zaczął się od nowa. To trafienie podkreśliło, że spotkanie nie miało jednego, wyraźnego gospodarza tempa. Każdy fragment przewagi jednej drużyny mógł zostać przełamany pojedynczą, dobrze rozegraną akcją przeciwnika.</p><h2>Duże emocje do końca i niedosyt obu stron</h2><p>Po wyrównaniu Widzew ponownie ruszył do ataku i stworzył sobie kolejne sytuacje. Blisko zdobycia gola byli między innymi Juljan Shehu i Marcel Krajewski, którzy próbowali zaskoczyć bramkarza uderzeniami głową. Bardzo groźnie było także wtedy, gdy piłka spadła pod nogi Bergiera w polu bramkowym, ale bramkarz Motoru Michai Popa zdołał uratować swój zespół ofiarną interwencją.</p><p>Ostatecznie więcej bramek nie padło, choć końcówka utrzymywała wysoki poziom napięcia. Remis 2:2 oznacza, że oba zespoły mogą mówić jednocześnie o punktowym otwarciu i sportowym niedosycie. Widzew miał momenty przewagi i więcej okazji do przechylenia szali zwycięstwa, z kolei Motor dwukrotnie wracał do meczu i udowodnił, że potrafi zachować skuteczność w kluczowych momentach.</p><h2>Co mówi ten wynik?</h2><p>Z perspektywy początku sezonu taki rezultat można odczytywać na kilka sposobów. Dla kibiców to przede wszystkim sygnał, że zespół z Łodzi potrafi kreować sytuacje i reagować na trudne momenty. Jednocześnie spotkanie pokazało, że w grze defensywnej wciąż są elementy wymagające poprawy, zwłaszcza gdy rywal potrafi szybko wykorzystać wolne przestrzenie i pojedyncze błędy.</p><p><strong>Remis 2:2 na inaugurację to wynik, który zostawia materiał do analizy, ale też buduje emocje wokół kolejnych spotkań.</strong> Widzew rozpoczął sezon od meczu, o którym trudno powiedzieć, że był zachowawczy. Były zwroty akcji, były bramki i była atmosfera dużego wydarzenia. Na starcie rozgrywek to dla kibiców jasny sygnał, że ligowa rywalizacja może od pierwszych tygodni dostarczać wielu mocnych wrażeń.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</guid>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 14:23:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce-1785258097.jpg</url>
                        <title>Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55960,lechia-zdala-probe-generalna-zielono-czerwoni-pokonali-spartakusa-daleszyce</link>
                    </image><description>Piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki zakończyli okres przygotowawczy zwycięstwem. W ostatnim meczu kontrolnym przed rozpoczęciem sezonu 2026/2027 Betclic III ligi tomaszowianie pokonali czwartoligowego Spartakusa Daleszyce 3:1.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Była to próba generalna przed pierwszym spotkaniem o ligowe punkty. Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> potwierdzili dobrą dyspozycję i mogą już w pełni skoncentrować się na inauguracji rozgrywek.</p><h2>Bogus otworzył wynik</h2><p>Lechia objęła prowadzenie w 42. minucie. Do siatki rywali trafił <strong>Bartosz Bogus</strong>, dzięki czemu zielono-czerwoni schodzili na przerwę z jednobramkową przewagą.</p><p>Po zmianie stron gospodarze nadal kontrolowali przebieg spotkania. Bohaterem drugiej połowy został <strong>Kacper Popławski</strong>, który pojawił się na boisku w 67. minucie, zastępując strzelca pierwszej bramki.</p><p>Napastnik potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, aby wpisać się na listę strzelców. Popławski zdobył bramkę w 68. minucie, a pięć minut później trafił ponownie, podwyższając prowadzenie Lechii.</p><p>Ostatecznie tomaszowianie zwyciężyli 3:1.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Spartakus Daleszyce 3:1 (1:0)</strong></p><p><strong>Bramki dla Lechii:</strong> Bartosz Bogus 42, Kacper Popławski 68, 73.</p><h2>Skład Lechii</h2><p><strong>Lechia:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski, Bartłomiej Chyb – Miłosz Pawlusiński (77. Maksymilian Bogusławski), Eryk Kaproń (67. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski, Maksym Rosiński (85. Szymon Warczyński) – Filip Zawadzki (67. Karol Klimek), Bartosz Bogus (67. Kacper Popławski).</p><h2>Teraz już liga</h2><p>Spotkanie ze Spartakusem było ostatnim sparingiem Lechii podczas letnich przygotowań. Przed drużyną trenera Bartosza Grzelaka pozostał ostatni tydzień pracy przed rozpoczęciem walki o ligowe punkty.</p><p>Nowy sezon zielono-czerwoni zainaugurują <strong>w piątek 31 lipca o godzinie 19:00</strong>. Lechiści zagrają na wyjeździe z beniaminkiem rozgrywek – <strong>KTS Weszło Warszawa</strong>.</p><p>Zwycięstwo w próbie generalnej nie daje jeszcze ligowych punktów, ale pozwala wejść w sezon z podniesioną głową. Teraz kończy się czas testów, zmian i trenerskich eksperymentów. W Warszawie zacznie się prawdziwa gra.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew stawia na spokój po transferowej gorączce. Czy stabilizacja zaprowadzi łodzian do ligowej czołówki?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 08:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czo-1784702713.png</url>
                        <title>Widzew stawia na spokój po transferowej gorączce. Czy stabilizacja zaprowadzi łodzian do ligowej czołówki?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55944,widzew-stawia-na-spokoj-po-transferowej-goraczce-czy-stabilizacja-zaprowadzi-lodzian-do-ligowej-czolowki</link>
                    </image><description>Jeszcze rok temu przy al. Piłsudskiego trwało transferowe trzęsienie ziemi. Miliony euro, reprezentanci krajów, rekordy ligi i marzenia o europejskich pucharach. Skończyło się walką o utrzymanie, czterema trenerami i czternastym miejscem. Przed nowym sezonem Widzew Łódź zmienia więc scenariusz. Zamiast kolejnej ofensywy zakupowej wybiera stabilizację, zgranie i spokój. Pytanie brzmi: czy ta droga wystarczy, by czerwono-biało-czerwoni rzeczywiście dołączyli do krajowej czołówki?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po poprzednim sezonie w Widzewie niewiele osób miało ochotę na kolejne wielkie deklaracje. Projekt, który miał przypominać szybki marsz ku dawnym czasom świetności, przez wiele miesięcy wyglądał raczej jak pociąg, w którym ktoś podczas jazdy zmieniał maszynistę, rozkład jazdy i część wagonów.</p><p>Właściciel klubu Robert Dobrzycki zainwestował w nowych zawodników ponad 100 mln zł. Do Łodzi przyjeżdżali reprezentanci Polski i innych krajów, a klub pobił transferowy rekord ekstraklasy. Sportowego efektu jednak nie było. Widzew zamiast spoglądać w stronę europejskich pucharów, do ostatnich kolejek walczył o pozostanie w lidze.</p><p>Ostatecznie zajął 14. miejsce. W trakcie jednego sezonu drużynę prowadziło czterech trenerów, a organizacyjny chaos stał się równie ważnym tematem jak forma piłkarzy.</p><h2>Koniec wielkich słów</h2><p>Nowe rozgrywki mają rozpocząć się według innej filozofii. Mniej fajerwerków, więcej konsekwencji. Mniej zmieniania wszystkiego naraz, więcej pracy nad tym, co już udało się zbudować.</p><p>Dobrzycki, który w letniej przerwie przejął również obowiązki prezesa, przyznał wprost, że poprzedni sezon był znacznie gorszy od oczekiwań i wyjątkowo stresujący. To ważna deklaracja, ponieważ w Widzewie po raz pierwszy od dawna nie próbuje się przykrywać błędów kolejną ofensywą medialną.</p><p>Największe zmiany nastąpiły w gabinetach. Za kwestie sportowe odpowiadają Łukasz Masłowski i Artur Płatek, czyli ludzie mający doświadczenie i wyrobioną pozycję w piłkarskim środowisku. Klub liczy, że profesjonalizacja pionu sportowego zakończy okres decyzji podejmowanych pod wpływem presji, emocji albo oczekiwań trybun.</p><p>Na stanowisku trenera pozostał Aleksandar Vuković, który objął Widzew w marcu 2026 roku i podpisał umowę do końca sezonu 2026/2027, z możliwością jej przedłużenia. Serbski szkoleniowiec zna ekstraklasę, zdobywał mistrzostwo Polski i od początku podkreślał, że chce zbudować drużynę będącą jednością, a nie jedynie zbiorem kosztownych nazwisk.</p><h2>Świderski ma być kimś więcej niż głośnym nazwiskiem</h2><p>Największym letnim transferem jest Karol Świderski. Reprezentant Polski wraca do ekstraklasy po ponad siedmiu latach występów w Grecji, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Podpisał kontrakt obowiązujący do 2029 roku.</p><p>W narodowych barwach rozegrał 51 spotkań i zdobył 14 bramek. Ma także doświadczenie z europejskich pucharów. Widzew nie sprowadza więc piłkarza, którego trzeba dopiero uczyć seniorskiego futbolu, ale zawodnika gotowego wziąć odpowiedzialność za ofensywę.</p><p>Świderski może dać łodzianom coś, czego brakowało im w poprzednim sezonie: regularność pod bramką przeciwnika, inteligentne poruszanie się między liniami i zdolność do zamieniania przeciętnych sytuacji w gole.</p><p>Nie jest klasyczną „dziewiątką”, która przez cały mecz czeka w polu karnym na dośrodkowanie. Potrafi zejść głębiej, współpracować z pomocnikami i tworzyć przestrzeń innym. Właśnie dlatego jego obecność może wpłynąć nie tylko na liczbę zdobytych bramek, ale na całą organizację gry ofensywnej.</p><p>Jednocześnie byłoby błędem oczekiwać, że sam Świderski rozwiąże wszystkie problemy. Napastnik reprezentacji Polski nie naprawi automatycznie tempa rozegrania, jakości na skrzydłach ani problemów z przejściem z obrony do ataku. Potrzebuje podań, ruchu partnerów i zespołu, który będzie potrafił wykorzystać jego doświadczenie.</p><h2>Stabilizacja jako największy transfer</h2><p>W poprzednich rozgrywkach Widzew miał wielu dobrych zawodników, ale przez długie okresy nie był drużyną. Zmiany trenerów oznaczały zmiany ustawienia, wymagań, hierarchii i sposobu bronienia. Piłkarze często wyglądali tak, jakby zamiast grać automatycznie, za każdym razem zastanawiali się, czego właściwie oczekuje od nich kolejny szkoleniowiec.</p><p>Dlatego pozostanie Vukovicia może być ważniejsze niż niejedno nowe nazwisko. Trener dostał pełny okres przygotowawczy, mógł poznać zawodników, uporządkować role i wprowadzić własne zasady.</p><p>Pod jego wodzą drużyna już w końcówce minionego sezonu poprawiła grę na własnym stadionie. Widzew zachował czyste konto w czterech z pięciu kolejnych spotkań u siebie i zdobył dziesięć punktów w czterech domowych meczach. To nie był jeszcze futbol porywający, ale był skuteczniejszy i bardziej uporządkowany.</p><p>W nowym sezonie właśnie organizacja gry może być największą przewagą łodzian. W ekstraklasie nie zawsze wygrywa zespół z najdroższą kadrą. Często wyżej kończy drużyna, która ma stabilny skład, jasno określone role i potrafi regularnie punktować w meczach z rywalami ze środka i dolnej części tabeli.</p><h2>Kadra nadal nie jest kompletna</h2><p>Oprócz Świderskiego Widzew sprowadził 22-letniego hiszpańskiego obrońcę Mario Garcíę, występującego ostatnio w Racingu Santander na zapleczu La Ligi.</p><p>Vuković nie ukrywa jednak, że potrzebuje kolejnych wzmocnień. Priorytetami pozostają środkowy pomocnik, skrzydłowy oraz ewentualnie drugi napastnik. Po urazie Carlosa Isaaca klub może szukać również bocznego obrońcy.</p><p>To właśnie środek pola może przesądzić o skali ambicji Widzewa. Bez zawodnika potrafiącego przyspieszyć grę, przenieść piłkę między formacjami i zapanować nad tempem meczu łodzianom może być trudno dominować nad przeciwnikami.</p><p>W poprzednim sezonie drużyna często miała problemy, gdy rywal oddawał jej inicjatywę. Widzew lepiej czuł się w spotkaniach intensywnych, opartych na walce, szybkich przejściach i energii trybun. Gorzej było wtedy, gdy należało cierpliwie rozmontować głęboko ustawioną obronę.</p><p>Jeśli Masłowskiemu i Płatkowi uda się sprowadzić kreatywnego pomocnika oraz skrzydłowego gwarantującego liczby, Widzew może rzeczywiście zbliżyć się do ścisłej czołówki. Bez tych transferów pozostanie zespołem groźnym, ale niekoniecznie zdolnym do utrzymania wysokiej formy przez cały sezon.</p><h2>Odejście Bukariego symbolem nowej polityki</h2><p>Z drużyny odszedł między innymi Osman Bukari, którego zimowy transfer kosztował około 5,5 mln euro i był rekordem polskiej ligi. Reprezentant Ghany został wypożyczony do Crvenej Zvezdy Belgrad.</p><p>Jego odejście może zaskakiwać, szczególnie że dobrze prezentował się w okresie przygotowawczym. Jest jednak również dowodem, że Widzew próbuje odejść od myślenia, według którego wysokość zapłaconej kwoty musi automatycznie gwarantować zawodnikowi miejsce w zespole.</p><p>Vuković zapowiedział kolejne rozstania. Klub nie chce blokować piłkarzy niezadowolonych ze swojej pozycji i zamierza ograniczyć kadrę do zawodników rzeczywiście gotowych walczyć o miejsce w składzie.</p><p>To rozsądne podejście. Zbyt szeroka kadra pełna rozczarowanych piłkarzy może stać się źródłem problemów w szatni. Szczególnie w klubie takim jak Widzew, gdzie każda porażka natychmiast urasta do rangi kryzysu, a każdy niezadowolony zawodnik szybko staje się bohaterem medialnych spekulacji.</p><h2>Sparingi budują optymizm, ale nie dają punktów</h2><p>Widzew zakończył okres przygotowawczy bez porażki. Pokonał Stal Rzeszów 4:0, Puszczę Niepołomice 2:0, Besiktas Stambuł 2:0 i FC Marchfeld Donauauen 4:3. Bezbramkowo zremisował z DAC 1904 Dunajska Streda.</p><p>Wyniki są obiecujące, zwłaszcza zwycięstwo nad Besiktasem. Pokazują, że zespół potrafi być skuteczny i dobrze zorganizowany. Nie należy jednak traktować ich jak zapowiedzi walki o mistrzostwo.</p><p>Letnie sparingi bywają jak zwiastuny filmowe — pokazują najlepsze sceny, ale nie zawsze mówią prawdę o całej produkcji. Drużyny znajdują się na różnych etapach przygotowań, trenerzy eksperymentują, a wynik jest zwykle mniej ważny niż obciążenia treningowe.</p><p>Znacznie ważniejsze będzie to, czy Widzew zachowa intensywność i organizację, gdy zacznie grać co tydzień pod presją punktów.</p><h2>Atut, którego nie da się kupić</h2><p>Widzew ponownie sprzedał wszystkie dostępne karnety. Ponad 15,5 tysiąca kibiców zapewni drużynie wsparcie, jakiego może pozazdrościć większość klubów ekstraklasy.</p><p>Stadion przy al. Piłsudskiego jest jednym z największych atutów łodzian, ale bywa również ciężarem. Gdy drużyna gra odważnie, trybuny potrafią ponieść ją do zwycięstwa. Kiedy jednak pojawia się chaos, niepewność i brak zaangażowania, presja błyskawicznie rośnie.</p><p>W poprzednim sezonie domowe mecze pomogły Widzewowi utrzymać się w lidze. Teraz klub musi zrobić kolejny krok i zacząć regularniej punktować na wyjazdach. Bez tego nie ma mowy o walce o wysokie miejsca.</p><h2>Na co naprawdę stać Widzew?</h2><p>W teorii Widzew ma wszystko, aby być czarnym koniem rozgrywek. Silnego właściciela, poprawiony pion sportowy, trenera znającego ligę, kilku reprezentantów Polski, doświadczonego napastnika i stadion wypełniony po brzegi.</p><p>Jednocześnie poprzedni sezon nauczył, że nazwiska, pieniądze i oczekiwania nie tworzą jeszcze drużyny.</p><p>Realnym celem powinno być miejsce w górnej połowie tabeli i pozostawanie w kontakcie z zespołami walczącymi o europejskie puchary. Lokaty od piątej do ósmej byłyby wyraźnym postępem i potwierdzeniem, że klub wyszedł z organizacyjnego chaosu.</p><p>Walka o podium jest możliwa, ale wymaga spełnienia kilku warunków. Świderski musi regularnie zdobywać bramki, Drągowski dawać pewność w bramce, defensywa utrzymać stabilność z końcówki poprzedniego sezonu, a klub powinien jeszcze wzmocnić środek pola i skrzydła.</p><p>Największym zagrożeniem pozostaje natomiast niecierpliwość. Jeśli po kilku słabszych meczach Widzew ponownie rozpocznie rewolucję, wymieni trenera albo zacznie nerwowo kupować kolejnych zawodników, szybko wróci do punktu wyjścia.</p><h2>Najpierw Motor</h2><p>Pierwszym sprawdzianem będzie niedzielne spotkanie z Motorem Lublin. Początek meczu zaplanowano na godzinę 17.30.</p><p>Jedno zwycięstwo nie potwierdzi jeszcze, że Widzew jest gotowy do walki o puchary. Jedna porażka również nie przekreśli całego projektu. Inauguracja pokaże jednak, czy drużyna potrafi przełożyć spokojny okres przygotowawczy na ligową intensywność.</p><p>Widzew nie potrzebuje dziś kolejnych obietnic. Potrzebuje punktów, powtarzalności i drużyny, z którą kibice będą mogli się utożsamić.</p><p>Po roku transferowej gorączki przy al. Piłsudskiego wybrano stabilizację. W świecie piłki brzmi to mało efektownie. Czasem jednak właśnie spokój, a nie kolejny rekordowy przelew, okazuje się początkiem prawdziwej odbudowy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polska U18 mistrzem Europy. Tomaszowski akcent w wielkim finale siatkarzy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 20:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy-1784571325.png</url>
                        <title>Polska U18 mistrzem Europy. Tomaszowski akcent w wielkim finale siatkarzy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55913,polska-u18-mistrzem-europy-tomaszowski-akcent-w-wielkim-finale-siatkarzy</link>
                    </image><description>Reprezentacja Polski do lat 18 sięgnęła po mistrzostwo Europy, pokonując w finale Francję 3:1. W złotej drużynie nie zabrakło mocnych akcentów z regionu, w tym Tomaszowa Mazowieckiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Polska najlepsza w Europie</h2><p>Reprezentacja Polski do lat 18 zdobyła mistrzostwo Europy w siatkówce. W finale rozegranym 18 lipca biało-czerwoni pokonali Francję 3:1, potwierdzając, że przez cały turniej należeli do ścisłej czołówki i zasłużenie sięgnęli po złote medale.</p><p>Końcowy wynik finału to <strong>Polska – Francja 3:1</strong>, a poszczególne sety zakończyły się rezultatami 22:25, 25:23, 28:26 i 25:21. Spotkanie miało więc wyraźny ciężar sportowy i emocjonalny. Po przegranej pierwszej partii Polacy potrafili odpowiedzieć spokojem, konsekwencją i skuteczną grą w kluczowych momentach.</p><h2>Turniej bez porażki</h2><p>Triumf w finale był zwieńczeniem bardzo udanego turnieju. Polscy siatkarze zakończyli mistrzostwa z kompletem zwycięstw. Najpierw wygrali siedem meczów w fazie grupowej, a następnie w półfinale po zaciętym spotkaniu pokonali Bułgarię 3:2.</p><p>Taki bilans pokazuje nie tylko sportową jakość zespołu, ale również jego odporność psychiczną. Drużyna potrafiła wygrywać zarówno mecze kontrolowane, jak i te najbardziej wymagające, w których o wyniku decydowały końcówki setów oraz umiejętność zachowania koncentracji pod presją.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki obecny w złotej historii</h2><p>Z perspektywy lokalnej szczególnie ważne jest to, że w mistrzowskiej drużynie znalazł się <strong>Jakub Przybyłkowicz</strong>, rozgrywający i wychowanek Lechii Tomaszów Mazowiecki. To nazwisko, które mieszkańcy miasta i kibice siatkówki w regionie mogą śledzić z rosnącą uwagą, zwłaszcza że zawodnik zadebiutował już w tym roku w kadrze seniorów prowadzonej przez Nikolę Grbicia.</p><p>Silny jest także szkoleniowy związek tej reprezentacji z Tomaszowem Mazowieckim. Trenerem kadry do lat 18 jest <strong>Jacek Nawrocki</strong>, pochodzący z Tomaszowa szkoleniowiec, dobrze znany w polskim środowisku siatkarskim. Jego obecność przy tym sukcesie wzmacnia lokalny wymiar całego wydarzenia i pokazuje, że sportowe ścieżki z Tomaszowa mogą prowadzić na najwyższy europejski poziom.</p><h2>Regionalne nazwiska i przyszłość polskiej siatkówki</h2><p>W składzie mistrzowskiej reprezentacji znalazł się również atakujący <strong>Arkadiusz Wlazły</strong>, syn Mariusza Wlazłego, legendy polskiej siatkówki, wychowanka WKS Wieluń oraz zawodnika kojarzonego przede wszystkim ze Skrą Bełchatów i reprezentacją Polski. To kolejny element pokazujący, jak mocno sukces młodej kadry splata się z siatkarskim dorobkiem województwa łódzkiego.</p><p>Zwycięstwo Polski U18 można odczytywać nie tylko jako jednorazowy triumf, lecz także jako sygnał, że zaplecze krajowej siatkówki pozostaje bardzo silne. Dla Tomaszowa Mazowieckiego i całego regionu to powód do dumy, bo w tej historii wyraźnie widać lokalny wkład w sukces osiągnięty na europejskiej scenie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Młoda Lechia nie sprostała Ursusowi. Porażka 1:4 w meczu kontrolnym]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55882,mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55882,mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym</guid>
            <pubDate>Thu, 16 Jul 2026 12:01:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym-1784196548.png</url>
                        <title>Młoda Lechia nie sprostała Ursusowi. Porażka 1:4 w meczu kontrolnym</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55882,mloda-lechia-nie-sprostala-ursusowi-porazka-1-4-w-meczu-kontrolnym</link>
                    </image><description>Młodzi zawodnicy Akademii Piłkarskiej RKS Lechia oraz gracze testowani otrzymali szansę zaprezentowania swoich umiejętności w czwartym meczu kontrolnym zielono-czerwonych podczas letniego okresu przygotowawczego. Tomaszowianie przegrali z Ursusem Warszawa 1:4, choć do przerwy wynik pozostawał remisowy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Ursus Warszawa 1:4</h2><p>Spotkanie rozpoczęło się obiecująco dla gospodarzy. Młody i eksperymentalnie zestawiony zespół Lechii starał się grać odważnie, a w pierwszej połowie potrafił przeciwstawić się bardziej doświadczonym rywalom.</p><p>W 44. minucie bramkę dla zielono-czerwonych zdobył z rzutu karnego jeden z zawodników testowanych. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 1:1.</p><p>Po przerwie przewagę osiągnęli jednak piłkarze Ursusa. Warszawski zespół wykorzystał błędy młodych tomaszowian i trzykrotnie trafił do siatki, ustalając końcowy rezultat na 4:1.</p><h2>Szansa dla młodzieży i zawodników testowanych</h2><p>Mimo wysokiej porażki spotkanie było wartościowym sprawdzianem dla zawodników aspirujących do gry w pierwszym zespole Lechii. Sztab szkoleniowy mógł przyjrzeć się młodym piłkarzom Akademii oraz graczom testowanym w warunkach meczowych.</p><p>W barwach Lechii po raz pierwszy wystąpił <strong>Miłosz Wojtaszek</strong>, zawodnik z rocznika 2011, podopieczny trenera Miłosza Turewicza w Akademii Piłkarskiej RKS Lechia. Dla młodego gracza był to ważny krok i okazja do zebrania doświadczenia w rywalizacji z seniorami.</p><h2>Skład Lechii</h2><p><strong>Lechia:</strong> zawodnik testowany – Szymon Warczyński, Kacper Misztela, Bartłomiej Chyb, Jakub Szewczyk – zawodnik testowany, Artur Czupryński, Eryc Papiernik, zawodnik testowany – Karol Klimek, zawodnik testowany.</p><p>Na zmiany wchodzili: Bartosz Śmiechowicz, Walerij Fiałkowski, Michał Pustelnik, Maksymilian Bogusławski oraz Miłosz Wojtaszek.</p><h2>Kolejny sprawdzian z Legionovią</h2><p>Następny mecz kontrolny zielono-czerwoni rozegrają <strong>w sobotę, 18 lipca, o godzinie 11:00</strong>. Rywalem tomaszowskiego zespołu będzie Legionovia Legionowo.</p><p>Dla piłkarzy Lechii będzie to kolejny etap przygotowań do nadchodzącego sezonu i następna okazja do walki o miejsce w podstawowym składzie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Najważniejsze sportowe wydarzenia soboty — Wimbledon, żużel, Tour de France i pożegnania wielkich mistrzów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55821,najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mistrzow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55821,najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mistrzow</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Jul 2026 23:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mi-1783805172.png</url>
                        <title>Najważniejsze sportowe wydarzenia soboty — Wimbledon, żużel, Tour de France i pożegnania wielkich mistrzów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55821,najwazniejsze-sportowe-wydarzenia-soboty-wimbledon-zuzel-tour-de-france-i-pozegnania-wielkich-mistrzow</link>
                    </image><description>Sportowa sobota przyniosła emocje od londyńskiej trawy Wimbledonu, przez żużlowy tor w szwedzkiej Malilli, aż po rozgrzane słońcem francuskie szosy. Były triumfy, medale na wyciągnięcie ręki, ale także bolesne porażki i wiadomości, które położyły się cieniem na sportowym świecie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Czeski finał Wimbledonu dla Lindy Noskovej</h2><p><strong>Linda Noskova triumfowała w wielkoszlemowym Wimbledonie.</strong> W czeskim finale londyńskiego turnieju pokonała Karolinę Muchovą 6:2, 5:7, 6:3.</p><p>Spotkanie trwało dwie godziny i 28 minut. Po jednostronnym pierwszym secie Muchova zdołała odpowiedzieć w drugiej partii, jednak w decydującym secie skuteczniejsza była Noskova. To ona wzniosła najcenniejsze trofeum rozgrywane na trawiastych kortach All England Club.</p><h2>Zmarzlik nadal liderem mistrzostw świata</h2><p><strong>Bartosz Zmarzlik zajął trzecie miejsce w żużlowej Grand Prix w szwedzkiej Malilli.</strong> Polak utrzymał prowadzenie w klasyfikacji indywidualnych mistrzostw świata po sześciu rozegranych turniejach.</p><p>Zawody wygrał Duńczyk Anders Thomsen, a drugie miejsce zajął Brytyjczyk Robert Lambert. Zmarzlik ponownie znalazł się na podium i nadal pozostaje głównym kandydatem do tytułu.</p><h2>Polskie załogi popłyną po medale</h2><p>Dwie polskie załogi wystąpią w niedzielę w wyścigach fazy medalowej żeglarskich mistrzostw Europy w Eckernfoerde.</p><p><strong>Aleksandra Melzacka i Sandra Jankowiak zajmują trzecie miejsce w klasie 49erFX</strong>, natomiast <strong>Mikołaj Staniul i Jakub Sztorch są drudzy w klasie 49er</strong>. Przed Polakami dwa decydujące wyścigi.</p><h2>Polskie hokeistki bez awansu do elity</h2><p>Reprezentacja Polski kobiet w hokeju na trawie przegrała w Pradze z Ukrainą 1:2 w półfinale turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw Europy.</p><p>Porażka oznacza, że biało-czerwone straciły szansę na awans do europejskiej elity. W przyszłym roku Polki ponownie wystąpią w mistrzostwach Europy drugiej dywizji.</p><h2>Merlier najszybszy w Bergerac</h2><p><strong>Tim Merlier z grupy Soudal Quick-Step wygrał ósmy etap Tour de France.</strong> Belg zwyciężył po finiszu z peletonu w Bergerac.</p><p>Żółtą koszulkę lidera zachował Słoweniec <strong>Tadej Pogacar</strong> z UAE Team Emirates-XRG.</p><p>Organizatorzy wyścigu poinformowali jednocześnie, że niedzielny dziewiąty etap zostanie skrócony o 30 kilometrów z powodu ryzyka ekstremalnych upałów. Zachowane mają zostać pierwotnie zaplanowane miejsca startu i mety.</p><h2>Nie żyje Jayden Adams</h2><p>Ze świata piłki nożnej nadeszła tragiczna wiadomość. <strong>Jayden Adams, reprezentant Republiki Południowej Afryki, zmarł w wieku 25 lat</strong>, zaledwie dwa tygodnie po występie w mistrzostwach świata.</p><p>Piłkarz rozegrał w turnieju trzy spotkania. Informację o jego śmierci przekazało południowoafrykańskie ministerstwo sportu. Przyczyna śmierci nie została podana.</p><h2>Murawa z finałowego stadionu na sprzedaż</h2><p>FIFA przygotowała nietypową ofertę dla kolekcjonerów. Kibice mogą kupić fragmenty murawy ze stadionu MetLife w New Jersey, na którym 19 lipca zakończą się piłkarskie mistrzostwa świata.</p><p>To pamiątka z tych, które pachną wielkim futbolem dosłownie — kawałek boiska, po którym biegali najlepsi zawodnicy globu.</p><h2>Hiszpanki znów mistrzyniami Europy</h2><p>Reprezentacja Hiszpanii pokonała Niemcy 1:0 w finale piłkarskich mistrzostw Europy kobiet do lat 19 rozgrywanych w Bośni i Hercegowinie.</p><p>Hiszpanki zdobyły <strong>piąty z rzędu i ósmy w historii tytuł mistrzyń Europy</strong>. Ich dominacja w młodzieżowej piłce kobiecej zaczyna przypominać serię, która nie ma końca.</p><h2>Golfowe mistrzostwa Europy</h2><p>Irlandczycy zwyciężyli w drużynowych mistrzostwach Europy mężczyzn w golfie, rozegranych w Estonii. W rywalizacji kobiet, odbywającej się w Irlandii, triumfowały Hiszpanki.</p><p>Polacy zostali sklasyfikowani na 16. miejscu, natomiast reprezentacja Polski kobiet zajęła 10. pozycję.</p><h2>Sofia Ennaoui kończy karierę</h2><p><strong>Sofia Ennaoui ogłosiła zakończenie sportowej kariery.</strong> Specjalizująca się w biegach średnich i długich zawodniczka była jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich lekkoatletek ostatniej dekady.</p><p>Urodzona w Maroku biegaczka zdobywała srebrny i brązowy medal mistrzostw Europy w biegu na 1500 metrów. Jej kariera była historią talentu, determinacji, ale również licznych problemów zdrowotnych.</p><h2>Tai Woffinden schodzi z toru</h2><p>Koniec kariery ogłosił również <strong>Tai Woffinden</strong>, trzykrotny indywidualny mistrz świata na żużlu.</p><p>Brytyjczyk, reprezentujący Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, poinformował, że powodem decyzji jest kolejna kontuzja. Z toru odchodzi jeden z najbardziej charyzmatycznych i utytułowanych zawodników swojej generacji.</p><p>Sportowa sobota miała więc dwa oblicza. Jedno należało do zwycięzców, którzy wznosili puchary i stawali na podium. Drugie do tych, którzy zamknęli ważny rozdział swojego życia albo zeszli ze sportowej sceny zdecydowanie zbyt wcześnie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia prowadziła do przerwy, ale przegrała ze Starem Starachowice. Niewykorzystany karny mógł odmienić mecz]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55819,lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmienic-mecz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55819,lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmienic-mecz</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Jul 2026 21:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmie-1783801425.png</url>
                        <title>Lechia prowadziła do przerwy, ale przegrała ze Starem Starachowice. Niewykorzystany karny mógł odmienić mecz</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55819,lechia-prowadzila-do-przerwy-ale-przegrala-ze-starem-starachowice-niewykorzystany-karny-mogl-odmienic-mecz</link>
                    </image><description>Trzeci mecz kontrolny w trakcie przygotowań do sezonu 2026/2027 Betclic 3. Ligi mają za sobą piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki. Zielono-czerwoni prowadzili do przerwy ze Starem Starachowice 1:0, ale po zmianie stron stracili trzy bramki i ostatecznie przegrali 1:3.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkanie ze Starem Starachowice zakończyło drugi tydzień przygotowań zespołu prowadzonego przez trenera Bartosza Grzelaka. Tomaszowianie rozpoczęli pojedynek obiecująco i w 33. minucie objęli prowadzenie.</p><p>Na listę strzelców wpisał się <strong>Maksym Rosiński</strong>, dzięki czemu Lechia schodziła do szatni z jednobramkową przewagą.</p><h2>Star odwrócił losy spotkania</h2><p>Po przerwie obraz meczu uległ jednak zmianie. Zespół ze Starachowic zdobył trzy bramki i przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę.</p><p>Lechia miała doskonałą okazję, aby wrócić do gry. W 60. minucie sędzia podyktował rzut karny dla tomaszowian. Do piłki podszedł <strong>Łukasz Racis</strong>, jednak nie zdołał wykorzystać jedenastki.</p><p>Niewykorzystany rzut karny mógł być momentem zwrotnym spotkania. Zamiast wyrównania i nowego impulsu do ataku, zielono-czerwoni musieli pogodzić się z porażką 1:3.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Star Starachowice 1:3 (1:0)</h2><p><strong>Bramka dla Lechii:</strong> Maksym Rosiński 33.</p><p><strong>Lechia, I połowa:</strong> Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski, Maksym Rosiński – Marcin Pieńkowski, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski, Krystian Kolasa – Filip Zawadzki, Bartosz Bogus.</p><p><strong>Lechia, II połowa:</strong> Mateusz Awdziewicz – Szymon Warczyński, Kacper Misztela, Eryc Papiernik, zawodnik testowany – zawodnik testowany, Artur Czupryński, Miłosz Pawlusiński, Jakub Szewczyk – Karol Klimek, Łukasz Racis.</p><p>Na boisku pojawili się również: Michał Pustelnik, Wiktor Kowalczyk i Walerij Fiałkowski.</p><h2>Kolejny sparing z Ursusem Warszawa</h2><p>Następny mecz kontrolny Lechia Tomaszów Mazowiecki rozegra <strong>w środę, 15 lipca, o godzinie 18.30</strong>. Rywalem zielono-czerwonych będzie czwartoligowy <strong>Ursus Warszawa</strong>.</p><p>Dla sztabu szkoleniowego będzie to kolejna okazja do sprawdzenia zawodników, wariantów ustawienia i formy drużyny przed rozpoczęciem ligowej rywalizacji.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew nie przestraszył się tureckiego giganta. Beşiktaş pokonany, łodzianie nadal bez straty gola]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55818,widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55818,widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola</guid>
            <pubDate>Sat, 11 Jul 2026 20:57:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola-1783796430.png</url>
                        <title>Widzew nie przestraszył się tureckiego giganta. Beşiktaş pokonany, łodzianie nadal bez straty gola</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55818,widzew-nie-przestraszyl-sie-tureckiego-giganta-besiktas-pokonany-lodzianie-nadal-bez-straty-gola</link>
                    </image><description>Widzew Łódź wysłał rywalom z Ekstraklasy wyraźny sygnał przed rozpoczęciem nowego sezonu. Czerwono-biało-czerwoni pokonali w piątkowym meczu kontrolnym Beşiktaş Stambuł 2:0. Łodzianie pozostają niepokonani podczas letnich przygotowań, a ich bramkarze w trzech kolejnych spotkaniach nie wyciągali piłki z siatki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Renoma nie gra. Nazwa klubu również nie strzela bramek. Widzew Łódź przekonał się o tym w najlepszy możliwy sposób, zwyciężając z jednym z najbardziej rozpoznawalnych tureckich zespołów. Podopieczni Aleksandara Vukovicia nie tylko wygrali z <strong>Beşiktaşem Stambuł 2:0</strong>, ale zrobili to po meczu, w którym potrafili wykorzystać stały fragment gry, a następnie zadać rywalom efektowny cios zza pola karnego.</p><h2>Kornvig otworzył wynik</h2><p>Pierwsza bramka padła w 30. minucie. <strong>Fran Álvarez</strong> precyzyjnie wykonał rzut wolny, posyłając piłkę na dalszy słupek. Tam akcję zamknął <strong>Emil Kornvig</strong>, który umieścił futbolówkę w bramce tureckiego zespołu.</p><p>Duńczyk potwierdził, że może być ważnym elementem drugiej linii Widzewa. Łodzianie objęli prowadzenie i nie pozwolili rywalom odpowiedzieć przed przerwą.</p><h2>Álvarez zdjął pajęczynę</h2><p>Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Widzew przeprowadził kolejny skuteczny atak. W 47. minucie Álvarez zdecydował się na mocne uderzenie zza pola karnego. Piłka poleciała w okolice okienka bramki Beşiktaşu. Turecki golkiper mógł jedynie obserwować, jak Hiszpan „zdejmuje pajęczynę” i ustala wynik spotkania na <strong>2:0</strong>.</p><p>Álvarez zakończył więc sparing z golem i asystą, stając się jednym z najważniejszych bohaterów łódzkiego zespołu.</p><h2>Trzy mecze i ani jednej straconej bramki</h2><p>Rezultat osiągnięty przeciwko Beşiktaşowi robi wrażenie również w kontekście całych przygotowań. Widzew rozpoczął serię spotkań kontrolnych od zwycięstwa <strong>4:0 ze Stalą Rzeszów</strong>, następnie bezbramkowo zremisował z DAC Dunajską Stredą, a teraz pokonał tureckiego rywala 2:0.</p><p>Bilans pierwszych trzech sparingów to zatem <strong>dwa zwycięstwa, jeden remis, sześć zdobytych bramek i żadnej straconej</strong>. Oczywiście mecze kontrolne rządzą się swoimi prawami, a prawdziwy egzamin rozpocznie się dopiero wraz ze стартem rozgrywek ligowych. Trudno jednak nie zauważyć, że drużyna Aleksandara Vukovicia prezentuje się solidnie zarówno w defensywie, jak i pod bramką przeciwnika.</p><p>Widzew przygotowania do sezonu 2026/2027 rozpoczął 22 czerwca. Klub zaplanował zagraniczne zgrupowanie w austriackim Bad Erlach oraz serię spotkań kontrolnych z rywalami reprezentującymi różne piłkarskie szkoły.</p><p>Zwycięstwo nad Beşiktaşem nie daje punktów do tabeli. Daje jednak coś równie potrzebnego przed ligowym maratonem — przekonanie, że budowana w Łodzi drużyna potrafi spojrzeć renomowanemu przeciwnikowi prosto w oczy i nie mrugnąć.</p><p><strong>Widzew Łódź – Beşiktaş Stambuł 2:0 (1:0)</strong></p><p><strong>Bramki:</strong><br>1:0 Emil Kornvig (30.),<br>2:0 Fran Álvarez (47.).</p><p><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski – Carlos Isaac (36. Marcel Krajewski), Ricardo Visus (36. Stelios Andreou), Przemysław Wiśniewski, Christopher Cheng – Fran Álvarez, Juljan Shehu, Emil Kornvig, Ángel Baena (36. Samuel Akere) – Sebastian Bergier, Karol Świderski (36. Osman Bukari).</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Młoda Lechia bez odpowiedzi. AKS SMS Łódź wygrał drugi sparing zielono-czerwonych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55786,mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55786,mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych</guid>
            <pubDate>Thu, 09 Jul 2026 16:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych-1783607145.png</url>
                        <title>Młoda Lechia bez odpowiedzi. AKS SMS Łódź wygrał drugi sparing zielono-czerwonych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55786,mloda-lechia-bez-odpowiedzi-aks-sms-lodz-wygral-drugi-sparing-zielono-czerwonych</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała drugi mecz kontrolny w letnim okresie przygotowawczym. Zielono-czerwoni, występujący tym razem w bardzo młodzieżowym składzie, ulegli AKS SMS Łódź 0:4. Do przerwy rywale prowadzili 2:0.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wynik, choć wysoki, trzeba czytać przez pryzmat personaliów. Trener <strong>Bartosz Grzelak</strong> postawił wyłącznie na zawodników <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia</strong> oraz młodych graczy testowanych. Dla wielu z nich był to nie tyle klasyczny sparing o rezultat, ile twardy sprawdzian przed seniorską piłką. A ta, jak wiadomo, sentymentów nie zna — tu nie wystarczy obiecujący występ w roczniku juniorskim, trzeba wytrzymać tempo, kontakt, organizację i presję.</p><h2>Młodzież dostała lekcję</h2><p>AKS SMS Łódź wykorzystał swoje atuty i już do przerwy zbudował dwubramkową przewagę. Po zmianie stron łodzianie dołożyli kolejne trafienia, zamykając spotkanie wynikiem <strong>0:4</strong>.</p><p>Dla sztabu szkoleniowego Lechii ten mecz będzie jednak materiałem roboczym, a nie powodem do bicia na alarm. W takich grach kontrolnych wynik bywa najgłośniejszy, ale najważniejsze rzeczy dzieją się często poza tabelą strzelców: kto podejmuje dobre decyzje pod presją, kto nie chowa się za plecami kolegów, kto potrafi wrócić po błędzie, a kto jeszcze musi zderzyć się z prawdą boiska.</p><h2>Lechia Tomaszów Mazowiecki – AKS SMS Łódź 0:4 (0:2)</h2><p><strong>Lechia:</strong> Bartosz Śmiechowicz – Eryc Papiernik, Kacper Misztela, zawodnik testowany, Szymon Warczyński – Artur Czupryński, zawodnik testowany, Walerij Fiałkowski, zawodnik testowany, Karol Klimek, Kacper Przedbora.<br>Na zmiany wchodzili: zawodnik testowany, Jakub Szewczyk, Michał Pustelnik, Wiktor Kowalczyk, zawodnik testowany.</p><h2>W sobotę kolejny sprawdzian</h2><p>Następny mecz kontrolny <strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki</strong> rozegra w sobotę, <strong>11 lipca, o godzinie 12:00</strong>. Rywalem podopiecznych trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> będzie <strong>Star Starachowice</strong>.</p><p>To będzie kolejna okazja, by sprawdzić formę zespołu w okresie przygotowawczym i zobaczyć, którzy młodzi zawodnicy najmocniej pukają do drzwi pierwszej drużyny</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia rozpoczęła letnie granie. W pierwszym sparingu porażka z Wdą Świecie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55771,lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55771,lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Jul 2026 12:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie-1783708814.jpg</url>
                        <title>Lechia rozpoczęła letnie granie. W pierwszym sparingu porażka z Wdą Świecie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55771,lechia-rozpoczela-letnie-granie-w-pierwszym-sparingu-porazka-z-wda-swiecie</link>
                    </image><description>Lechia Tomaszów Mazowiecki ma za sobą pierwszy mecz kontrolny w letnim okresie przygotowawczym przed sezonem 2026/2027 Betclic III ligi, grupa III. Zielono-czerwoni przegrali z Wdą Świecie 1:4, ale wynik w tym przypadku nie powinien być czytany jak ligowy wyrok. To był raczej piłkarski casting, przegląd kadr i pierwsze sprawdzenie organizmu po wakacyjnej przerwie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W takich meczach tabela jeszcze śpi, punkty nie bolą, a trenerzy patrzą nie tylko na bramki, lecz także na ustawienie, reakcje, komunikację i to, kto potrafi wejść w rytm drużyny bez długiego wprowadzania. W składzie Lechii pojawiło się wielu <strong>zawodników testowanych</strong> oraz młodych piłkarzy z <strong>Akademii Piłkarskiej RKS Lechia</strong>, dla których takie spotkania są jak uchylone drzwi do seniorskiej piłki.</p><h2>Wda skuteczniejsza, Lechia z golem przed przerwą</h2><p>Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Wdy Świecie <strong>4:1</strong>. Do przerwy goście prowadzili 2:1. Bramkę dla tomaszowian zdobył w doliczonym czasie pierwszej połowy <strong>zawodnik testowany</strong>, zmniejszając straty jeszcze przed zejściem do szatni.</p><p><strong>Lechia Tomaszów Mazowiecki – Wda Świecie 1:4 (1:2)</strong><br>Bramka dla Lechii: zawodnik testowany 45+2</p><p>Pierwsza część meczu była dla Lechii próbą połączenia doświadczenia z młodością i zawodnikami sprawdzanymi pod kątem przydatności do kadry. Po przerwie sztab szkoleniowy dokonał wielu zmian, dając szansę kolejnym piłkarzom. To klasyka letnich sparingów: trochę laboratorium, trochę poligon, trochę przesłuchanie przed sezonem.</p><h2>Dwie jedenastki i szeroki przegląd kadry</h2><p>W pierwszej połowie w barwach Lechii zagrali: <strong>Antoni Pawełkiewicz – Filip Becht, Jakub Król, Marcin Orzechowski, Maksym Rosiński – zawodnik testowany, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski, Krystian Kolasa – Karol Klimek, zawodnik testowany</strong>.</p><p>Po przerwie wystąpili: <strong>zawodnik testowany – Szymon Warczyński, zawodnik testowany, Kacper Misztela, Eryc Papiernik – Jakub Szewczyk, Artur Czupryński, zawodnik testowany, zawodnik testowany – Bartosz Bogus, Wiktor Kowalczyk</strong>. Na zmiany wchodzili także <strong>Walerij Fiałkowski</strong> i <strong>Michał Pustelnik</strong>.</p><p>Sam zestaw nazwisk pokazuje, że dla sztabu szkoleniowego wynik nie był jedyną miarą wartości tego spotkania. Lechia sprawdzała warianty, ludzi i możliwości. W lipcu nikt jeszcze nie rozdaje medali, ale właśnie wtedy podejmuje się decyzje, które w listopadzie potrafią ważyć więcej niż niejeden efektowny transfer.</p><h2>Przed Lechią wymagający sezon</h2><p>Nowy sezon w <strong>Betclic III lidze</strong> będzie dla tomaszowian dużym wyzwaniem. PZPN opublikował ramowy terminarz rozgrywek na sezon 2026/2027, a Lechia informowała wcześniej, że początek ligowych zmagań będzie dla niej wymagający: pierwsze dwie kolejki zielono-czerwoni rozegrają na wyjeździe, a pierwszy mecz przy Nowowiejskiej przypadnie dopiero na trzecią kolejkę, w weekend 15/16 sierpnia, z ŁKS Łomża&nbsp;</p><p>Dlatego letnie sparingi mają szczególne znaczenie. To nie są mecze dla kronikarzy pięknych wyników, lecz dla trenerów, którzy muszą złożyć zespół jak mechanizm zegarka. Jeden tryb nie pasuje — całość zaczyna zgrzytać. Jeden młody zawodnik wskoczy na wyższy poziom — drużyna dostaje nową energię.</p><h2>&nbsp;</h2> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lechia poznała terminarz. Sezon zacznie się od dwóch wyjazdów, a potem Nowowiejska znów ma zagrać pełnym głosem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55752,lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pelnym-glosem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55752,lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pelnym-glosem</guid>
            <pubDate>Mon, 06 Jul 2026 08:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pe-1783321586.png</url>
                        <title>Lechia poznała terminarz. Sezon zacznie się od dwóch wyjazdów, a potem Nowowiejska znów ma zagrać pełnym głosem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55752,lechia-poznala-terminarz-sezon-zacznie-sie-od-dwoch-wyjazdow-a-potem-nowowiejska-znow-ma-zagrac-pelnym-glosem</link>
                    </image><description>RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki poznała terminarz rundy jesiennej Betclic I grupy III ligi na sezon 2026/2027. Zielono-czerwoni rozpoczną rozgrywki w pierwszy weekend sierpnia od wyjazdowego meczu z beniaminkiem KTS Weszło Warszawa. Pierwsze spotkanie przed własną publicznością rozegrają dopiero w 3. kolejce, kiedy przy Nowowiejskiej podejmą ŁKS Łomża.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowy sezon zacznie się dla Lechii bez miękkiego wejścia, bez rozbiegu i bez spokojnego badania temperatury ligowej wody. Od razu będzie trzeba wejść na głęboką część basenu. Podopieczni trenera <strong>Bartosza Grzelaka</strong> dwie pierwsze kolejki rozegrają na wyjazdach. Najpierw czeka ich starcie z <strong>KTS Weszło Warszawa</strong>, a tydzień później wyjazd do Płocka na mecz z rezerwami Wisły.</p><p>Dopiero w weekend <strong>15/16 sierpnia</strong> piłka wróci na stadion przy ulicy Nowowiejskiej. Wtedy Lechia podejmie <strong>ŁKS Łomża</strong>. Dla kibiców będzie to pierwszy domowy akord sezonu, ten moment, kiedy wakacyjny sierpień zaczyna pachnieć nie tylko grillem i urlopem, ale też trawą, trybunami i ligowym napięciem.</p><h2>Trudny sierpień na otwarcie</h2><p>Początek rozgrywek wygląda jak test charakteru. <strong>1/2 sierpnia</strong> Lechia zagra z KTS Weszło, czyli beniaminkiem, który już samą nazwą przyciąga uwagę kibiców znacznie wykraczającą poza lokalne środowisko piłkarskie. Tydzień później tomaszowian czeka mecz z <strong>Wisłą II Płock</strong>, a potem domowe spotkanie z ŁKS Łomża.</p><p>W 4. kolejce, zaplanowanej na <strong>środę 19 sierpnia</strong>, zielono-czerwoni pojadą do Mławy na mecz z <strong>Mławianką</strong>. To jedyny jesienny termin w środku tygodnia. Kilka dni później, w weekend <strong>22/23 sierpnia</strong>, Lechia zagra u siebie z <strong>ŁKS II Łódź</strong>.</p><p>Sierpień zamknie wyjazd do Białegostoku na spotkanie z rezerwami Jagiellonii. Już po pierwszym miesiącu będzie więc wiadomo sporo: czy drużyna złapała rytm, jak wygląda organizacja gry i czy Lechia potrafi punktować także wtedy, gdy terminarz nie głaszcze po głowie.</p><h2>Jesień z mocnymi rywalami</h2><p>We wrześniu tomaszowian czekają mecze z <strong>KS CK Troszyn</strong>, <strong>Ząbkovią Ząbki</strong>, <strong>Świtem Nowy Dwór Mazowiecki</strong> i <strong>Olimpią Elbląg</strong>. Październik również nie będzie spacerem po parku. Przy Nowowiejskiej pojawi się m.in. <strong>Polonia Lidzbark Warmiński</strong>, a jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań będzie domowy mecz z <strong>Widzewem II Łódź</strong>, zaplanowany na weekend <strong>17/18 października</strong>.</p><p>Dla kibiców Lechii takie mecze mają zawsze dodatkowy ciężar. Rezerwy dużych klubów bywają nieprzewidywalne, bo ich skład zależy nie tylko od formy trzecioligowej drużyny, ale też od sytuacji w pierwszym zespole. Raz przypominają młodzieżową orkiestrę grającą jeszcze nierówno, innym razem wychodzą na boisko z zawodnikami, którzy spokojnie mogliby grać wyżej.</p><p>Końcówka października przyniesie wyjazd do Mińska Mazowieckiego na mecz z <strong>Mazovią</strong>, a następnie domowe spotkanie z <strong>Wigrami Suwałki</strong>, zaplanowane na <strong>sobotę 31 października</strong>.</p><h2>Listopad pod znakiem Nowowiejskiej</h2><p>Jesień zakończy się dla Lechii bardzo ciekawie. Po wyjazdowym meczu z <strong>Wartą Sieradz</strong> w weekend <strong>7/8 listopada</strong>, tomaszowianie rozegrają aż trzy kolejne spotkania na własnym stadionie.</p><p>Najpierw, w weekend <strong>14/15 listopada</strong>, do Tomaszowa przyjedzie <strong>Pelikan Łowicz</strong>. Następnie Lechia zagra awansem dwa mecze z rundy wiosennej: z <strong>KTS Weszło</strong> oraz <strong>Wisłą II Płock</strong>. To oznacza, że końcówka listopada może mieć ogromne znaczenie dla układu tabeli przed zimową przerwą.</p><p>Jeżeli Lechia dobrze wykorzysta domowy finisz, może zejść z jesiennej sceny z solidnym dorobkiem i spokojniejszą głową. Jeśli jednak punkty zaczną uciekać, zima będzie bardziej nerwowa. W III lidze margines błędu bywa cienki jak linia boczna, a każdy zgubiony punkt potrafi wrócić po kilku miesiącach jak niewygodne pytanie.</p><h2>Terminarz Lechii w rundzie jesiennej</h2><p><strong>1. kolejka:</strong> KTS Weszło Warszawa – Lechia, 1/2 sierpnia<br><strong>2. kolejka:</strong> Wisła II Płock – Lechia, 8/9 sierpnia<br><strong>3. kolejka:</strong> Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS Łomża, 15/16 sierpnia<br><strong>4. kolejka:</strong> Mławianka Mława – Lechia, 19 sierpnia, środa<br><strong>5. kolejka:</strong> Lechia – ŁKS II Łódź, 22/23 sierpnia<br><strong>6. kolejka:</strong> Jagiellonia II Białystok – Lechia, 29/30 sierpnia<br><strong>7. kolejka:</strong> Lechia – KS CK Troszyn, 5/6 września<br><strong>8. kolejka:</strong> Ząbkovia Ząbki – Lechia, 12/13 września<br><strong>9. kolejka:</strong> Lechia – Świt Nowy Dwór Mazowiecki, 19/20 września<br><strong>10. kolejka:</strong> Olimpia Elbląg – Lechia, 26/27 września<br><strong>11. kolejka:</strong> Lechia – Polonia Lidzbark Warmiński, 3/4 października<br><strong>12. kolejka:</strong> Olimpia Zambrów – Lechia, 10/11 października<br><strong>13. kolejka:</strong> Lechia – Widzew II Łódź, 17/18 października<br><strong>14. kolejka:</strong> Mazovia Mińsk Mazowiecki – Lechia, 23/24 października<br><strong>15. kolejka:</strong> Lechia – Wigry Suwałki, 31 października<br><strong>16. kolejka:</strong> Warta Sieradz – Lechia, 7/8 listopada<br><strong>17. kolejka:</strong> Lechia – Pelikan Łowicz, 14/15 listopada<br><strong>18. kolejka:</strong> Lechia – KTS Weszło, 21/22 listopada<br><strong>19. kolejka:</strong> Lechia – Wisła II Płock, 28/29 listopada</p><p>Dwa ostatnie spotkania zostaną rozegrane awansem z rundy wiosennej.</p><h2>Przy Nowowiejskiej znów będzie o co grać</h2><p>Dla Tomaszowa to kolejny sezon z trzecioligową piłką, która nie jest tylko sportową tabelką. Lechia od lat pozostaje jednym z najważniejszych klubowych znaków miasta. To miejsce, gdzie spotykają się pokolenia kibiców, gdzie nazwiska piłkarzy pamięta się długo po ostatnim gwizdku, a każdy sezon zaczyna się od tej samej mieszaniny nadziei, ostrożności i wiary, że może właśnie teraz coś zaskoczy.</p><p>Terminarz już jest. Daty można wpisać w kalendarz. Teraz pozostaje czekać na pierwszy gwizdek, pierwsze punkty i pierwszy mecz przy Nowowiejskiej. Bo liga, jak dobry serial, zawsze zaczyna się od pytania: kto tym razem napisze najmocniejszy scenariusz?</p><p>Mogę od razu przygotować krótką, mocną zapowiedź na Facebooka do tego tekstu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Siatkówka. Srebro z tomaszowskim akcentem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55747,siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55747,siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 21:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem-1783280879.png</url>
                        <title>Siatkówka. Srebro z tomaszowskim akcentem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55747,siatkowka-srebro-z-tomaszowskim-akcentem</link>
                    </image><description>Reprezentacja Polski do lat 22 wywalczyła srebrny medal mistrzostw Europy, a w tym sukcesie jest wyraźny tomaszowski ślad. W kadrze biało-czerwonych znaleźli się zawodnicy związani z Lechią Tomaszów Mazowiecki: Jakub Kubacki, Błażej Bień i Wiktor Przybyłek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Turniej rozegrano w portugalskiej Albufeirze. Polacy przeszli przez niego jak drużyna, która nie przyjechała po kurtuazyjne brawa, ale po medal. W fazie grupowej biało-czerwoni pokonali gospodarzy, czyli Portugalię, 3:2, przegrali po tie-breaku z Ukrainą 2:3, a następnie pewnie zwyciężyli Izrael 3:0. To wystarczyło, by znaleźć się w strefie medalowej.</p><p>W półfinale Polska zagrała jeden z najlepszych meczów turnieju. Francja, a więc rywal z siatkarskiej półki wysokiej i niewygodnej, została odprawiona bez straty seta. Zwycięstwo 3:0 otworzyło biało-czerwonym drogę do finału.</p><p>Tam lepsi okazali się Czesi. Finał zaczął się dla Polski dobrze, od wygranego pierwszego seta 27:25. Później jednak inicjatywę przejęli rywale, którzy zwyciężyli w kolejnych partiach 27:25, 25:20 i 25:13. Ostatecznie Czechy wygrały 3:1 i sięgnęły po złoto, a Polska zakończyła turniej ze srebrnym medalem mistrzostw Europy U22.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego to wynik szczególny. W reprezentacji wystąpili <strong>Jakub Kubacki</strong> i <strong>Błażej Bień</strong>, wychowankowie Lechii Tomaszów Mazowiecki, a także <strong>Wiktor Przybyłek</strong>, obecnie zawodnik tomaszowskiego klubu. To kolejny dowód na to, że lokalna siatkówka nie jest tylko sportową dekoracją miasta, ale realnym zapleczem dla reprezentacyjnego grania.</p><p>Trenerem reprezentacji Polski U22 jest <strong>Piotr Graban</strong>. Pod jego wodzą biało-czerwoni wrócili z Portugalii z medalem, który ma smak niedosytu po finale, ale przede wszystkim wartość dużego sukcesu. Srebro mistrzostw Europy to nie przypadek. To efekt pracy klubów, trenerów, zawodników i środowisk, które często zaczynają daleko od wielkich hal, kamer i świateł.</p><p>W Tomaszowie można więc powiedzieć krótko: <strong>ten medal błyszczy także tutaj</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Na urazy i profilaktycznie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/10642,na-urazy-i-profilaktycznie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/10642,na-urazy-i-profilaktycznie</guid>
            <pubDate>Tue, 30 Jun 2026 07:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-na-urazy-i-profilaktycznie-1782797978.jpg</url>
                        <title>Na urazy i profilaktycznie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/10642,na-urazy-i-profilaktycznie</link>
                    </image><description>Ortezy stawu kolanowego i podudzia - są stosowane w celu doleczania już uszkodzonej kończyny (kontuzje i stany zapalne stawu kolanowego i podudzia),  oraz w celach profilaktyki urazów. Stosowane są więc przez osoby aktywne i czynnie uprawiające sport</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak dobrać odpowiedni stabilizator stawu kolanowego. Na początek warto&nbsp;odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.&nbsp;Przede wszystkim w jakim celu będzie wykorzystana. Czy ma to być zastosowanie profilaktyczne, leczenie i rehabilitacja po złamaniu, czy zalecenie po leczeniu operacyjnym.&nbsp;Po drugie jaki jest rodzaj i stopien zaawanowania schorzenia.&nbsp;&nbsp;Istotnym jest to,&nbsp; jak długo orteza będzie noszona i czy dana dysfunkcja ma charakter czasowy, czy stały. Kolejne pytanie dotyczy częstotliwości użytkownia.&nbsp;Czy będzie to użycie tylko przy czynnościach maksymalnie obciążających staw, czy cały czas. Warto mieć też na uwadze wagę pacjenta.</p><p>Oczywiście konkretny&nbsp;rodzaj <strong>ortezy</strong> znajduje zastosowanie w zależności od jednostki chorobowej. Należy tu zastosować się bezpośrednio do zaleceń lekarza, który wystawia zlecenie ma konkretny rodzaj stabilizatora czy ortezy, dedykowanych &nbsp;do konkretnego urazu.</p><p>Samo wskazanie rodzaju może okazać się niewystarczające by zapewnić nam odpowiedni komfort użytkowania. Wybór dostępnych na rynku stabilizatorów jest ogromny. Ogromne są też różnice w cenie produktów oferowanych przez różnych producentów.</p><p><i>- Ortezy i stabilizatory przed zakupem powinniśmy przymierzyć</i> - mówi Aleksandra Tomasik z Twojego Sklepu Medycznego w Tomaszowie Mazowieckim. - <i>Powinny być one wygodne i dopasowane do budowy stawu kolanowego. Nie da się w tym przypadku polecić jednego konkretnego producenta. Warto więc skorzystać z usług sprzedawcy, który ma swojej ofercie co najmniej kilku. Dokonując wyboru powinniśmy zwrócić uwagę na materiał z jakiego stabilizator jest wykonany. Niektóre wykonane są z tworzyw nie przepuszczających powietrza, więc noga w nich poci się, co może być bardzo uciążliwe szczególnie latem.</i></p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/kategoria-produktu/ortopedia/kolano/"></oembed></figure><p>Dlatego też specjaliści nie zalecają zakupu stabilizatorów przez internet. Przymierzenie ich na własnej nodze eliminuje konieczność odesłania produktu, jeśli nie spełni on naszych oczekiwań. Zwracać także należy uwagę na takie drobiazgi, jak na przykład brak szwu w tylnej części ortezy, który potrafi mocno dokuczyć w czasie codziennego użytkowania.&nbsp;</p><p>Przy wyborze stabilizatora powinniśmy mieć na uwadze sposób jego użytkowania. Dla osób aktywnych, uprawiających sport, powinno stosować się mieć stabilizator zapewniający pewien&nbsp;zakres swobody ruchów. Oznacza to, że&nbsp; nie powinno się wybierać stabilizatorów unieruchamiających staw. &nbsp;W przypadku&nbsp; np. tzw. wypadającej rzepki konieczne jest zastosowanie stabilizatora z jej stabilizacją.</p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/kategoria-produktu/ortopedia/kostka/"></oembed></figure><p>Dla uprawiających sport istotne może być również to, że niektóre stabilizatory nie posiadają zewnętrznych elementów metalowych o ostrych krawędziach i można je zakładać&nbsp; pod dres czy spodnie narciarskie.</p><p>Należy pamiętać, że funkcją stabilizatora jest utrzymanie odpowiedniego (fizjologicznego) kierunku lub zakresu ruchu nogi. &nbsp;&nbsp;&nbsp;</p><p>Często stosowane są też opaski odciążające i utrzymujące temperaturę. Dodatkowo&nbsp; zmniejszają one obrzęki, poprawiają krążenie. Zastosowanie specjalistycznych materiałów powoduje utrzymanie komfortu cieplnego. Opaski posiadają wszyte wkładki, które podczas ruchu mają właściwości masujące. Opaska może oddziaływać zarówno na staw, jak i na mięśnie.</p><p><strong>Polecamy:</strong>&nbsp;<a href="https://www.nasztomaszow.pl/wiadomosci/10997,cisnienie-tetnicze-sprawdzaj-kazdego-dnia" target="_blank"><span style="color:#3366ff;"><strong>Ciśnienie tętnicze - kontroluj na co dzień</strong></span></a></p><p>Warto też zwrócić uwagę na fakt, że zakup ortez dofinansowywany jest przez Narodowy Fundusz Zdrowia.&nbsp;- <i>Aby otrzymać dofinansowanie należy udać się do lekarza rodzinnego po skierowanie do specjalisty&nbsp;(np. ortopeda), który wystawiia zlecenie.&nbsp;Po jego otrzymaniu &nbsp;należy je potwierdzić w NFZ. Można to zrobić samodzielnie lub za naszym posrednictwem. Po potwierdzeniu można&nbsp;wybrać konkretny produkt z naszej oferty </i>- wyjasniają sprzedawcy z Twojego Sklepu Medycznego w Tomaszowie Mazowieckim. -<i> Orteza &nbsp;wydawana jest bezpłatnie lub za dopłatą &nbsp;w wysokości różnicy pomiędzy ceną refundowania a końcową ceną produktu. &nbsp;</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Hurkacz wrócił na trawę jak po swoje. Polski Wimbledon pełen łez, skurczów i niespełnionych nadziei]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55697,hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55697,hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei</guid>
            <pubDate>Mon, 29 Jun 2026 23:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei-1782770173.png</url>
                        <title>Hurkacz wrócił na trawę jak po swoje. Polski Wimbledon pełen łez, skurczów i niespełnionych nadziei</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55697,hurkacz-wrocil-na-trawe-jak-po-swoje-polski-wimbledon-pelen-lez-skurczow-i-niespelnionych-nadziei</link>
                    </image><description>Poniedziałek na sportowych arenach miał smak londyńskiej trawy, mundialowego dramatu i wielkich zmian na ławkach trenerskich. Hubert Hurkacz dał polskim kibicom powód do radości, ale dla Mai Chwalińskiej, Magdaleny Fręch i Magdy Linette Wimbledon skończył się już na pierwszym zakręcie. A gdzieś obok, w piłkarskim świecie, Manchester City zamknął epokę Pepa Guardioli i otworzył nowy rozdział z Enzo Marescą.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Hurkacz wrócił i od razu przypomniał, dlaczego trawa go lubi</strong></h3><p>Najważniejsza polska wiadomość dnia przyszła z Londynu. <strong>Hubert Hurkacz awansował do drugiej rundy Wimbledonu</strong>, pokonując rozstawionego z numerem 11. Norwega Caspera Ruuda 6:4, 6:2, 7:6 (9-7). To nie był zwykły mecz pierwszej rundy. To był powrót na miejsce, które dla Hurkacza ma w sobie i magię, i bolesne wspomnienie.</p><p>Dwa lata temu właśnie w Londynie Polak doznał kontuzji kolana. Teraz wrócił na trawę jak człowiek, który nie przyszedł oglądać starego filmu, lecz dopisać do niego nowe zakończenie. Ruud, zawodnik wielkiego nazwiska i wielkich turniejowych doświadczeń, został przez wrocławianina odprawiony w trzech setach. Najwięcej emocji było w tie-breaku trzeciej partii, ale Hurkacz wytrzymał próbę nerwów. Jak w dobrym thrillerze — napięcie rosło, ale finał należał do Polaka.</p><h3><strong>Chwalińska zaczęła znakomicie, skończyła w bólu</strong></h3><p>Dużo smutniejszy był występ <strong>Mai Chwalińskiej</strong>. Polska tenisistka, finalistka niedawnego French Open, rozpoczęła mecz z Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii znakomicie. Pierwszy set wygrany 6:2 mógł sugerować, że będzie to kontrolowany marsz do drugiej rundy. Potem jednak kort zamienił się dla niej w miejsce walki nie tylko z rywalką, lecz także z własnym organizmem.</p><p>Chwalińska przegrała 6:2, 5:7, 2:6. Zmagała się z urazem kostki i skurczami. Po meczu nie była pewna, czy wystąpi jeszcze w deblu, do którego została zgłoszona. Sport bywa okrutny właśnie w takich chwilach: jednego dnia zawodniczka pisze historię w Paryżu, drugiego w Londynie walczy o każdy krok.</p><h3><strong>Fręch i Linette też poza turniejem</strong></h3><p>Nie udało się także <strong>Magdalenie Fręch</strong>, która przegrała z rozstawioną z numerem 19. Anną Kalinską 6:7 (5-7), 4:6. Pierwszy set był wyrównany, ale w najważniejszych momentach więcej chłodu zachowała rywalka. Dla Fręch Wimbledon znów pozostaje miejscem trudnym — ostatnie zwycięstwo w Londynie odniosła w 2022 roku.</p><p>Z turniejem pożegnała się również <strong>Magda Linette</strong>. Polka przegrała z rozstawioną z numerem piątym Mirrą Andriejewą 5:7, 4:6. Rosjanka, mistrzyni niedawnego French Open, potwierdziła klasę, choć Linette nie oddała tego meczu bez walki. Wynik pokazuje różnicę, ale nie opowiada całej historii — w obu setach Polka miała momenty, w których mogła zaczepić się o spotkanie. Zabrakło kilku piłek, kilku decyzji, kilku centymetrów.</p><h3><strong>Sabalenka pewna, Sinner z horrorem w pięciu setach</strong></h3><p>Wśród największych nazwisk światowego tenisa obyło się bez sensacji, choć nie bez dramaturgii. <strong>Aryna Sabalenka</strong>, liderka rankingu WTA, pewnie pokonała serbską kwalifikantkę Teodorę Kostović 6:2, 6:1 i awansowała do drugiej rundy. Jej kolejną rywalką będzie Amerykanka McCartney Kessler.</p><p>Znacznie cięższą drogę miał <strong>Jannik Sinner</strong>. Broniący tytułu lider rankingu ATP pokonał Serba Miomira Kecmanovicia dopiero po pięciosetowym boju: 4:6, 6:3, 6:7 (6-8), 6:2, 6:3. Mecz trwał trzy i pół godziny. To był Sinner w wersji bardziej z „Gladiatora” niż z eleganckiego tenisowego katalogu — poturbowany, zmuszony do odrabiania strat, ale na końcu wciąż stojący na nogach.</p><h3><strong>Mundial: Brazylia wyrwana z kłopotów w doliczonym czasie</strong></h3><p>Na piłkarskich mistrzostwach świata Brazylia pokonała Japonię 2:1 w meczu 1/16 finału rozegranym w Houston. Do przerwy sensacyjnie prowadzili Japończycy, ale Canarinhos odwrócili losy spotkania. Decydujący cios zadał w doliczonym czasie gry <strong>Gabriel Martinelli</strong>.</p><p>Takie mecze są esencją mundialu. Przez kilkadziesiąt minut faworyt patrzy w przepaść, kibice zaczynają szeptać o sensacji, a potem jedna akcja zmienia wszystko. Brazylia idzie dalej, Japonia zostaje z poczuciem, że była bardzo blisko napisania jednego z najgłośniejszych rozdziałów turnieju.</p><p>W nocy z poniedziałku na wtorek Holandia zagra z Marokiem. To spotkanie ma nie tylko sportowy ciężar. Media zwracają uwagę na społeczny wymiar meczu: w Holandii mieszka ponad 437 tysięcy osób marokańskiego pochodzenia, a miasta i policja przygotowują się na poranne świętowanie kibiców.</p><h3><strong>Rekord świata na basenie i nowe rozdanie w Manchesterze City</strong></h3><p>W pływaniu błysnęła <strong>Gretchen Walsh</strong>. Amerykanka pobiła rekord świata na 50 metrów stylem dowolnym, uzyskując w Rzymie czas 23,55 s. Poprzedni rekord należał do Kate Douglass i przetrwał zaledwie kilka dni. W sprincie różnice mierzy się setnymi sekundy, ale za tymi setnymi stoi całe życie treningu, bólu mięśni i perfekcyjnego wejścia w wodę.</p><p>Duża zmiana nadeszła także w klubowej piłce. <strong>Enzo Maresca został nowym trenerem Manchesteru City</strong>, zastępując Josepa Guardiolę, który odszedł po dziesięciu latach pracy. To koniec jednej z najważniejszych epok we współczesnym futbolu. Guardiola zostawił po sobie klub, który przez lata był maszyną do wygrywania, laboratorium taktyki i symbolem futbolowej dominacji. Maresca nie wchodzi więc do zwykłej szatni. Wchodzi do sali tronowej, w której każdy mecz będzie porównywany z cieniem poprzednika.</p><h3><strong>Trenerskie roszady i wielkie pieniądze Ekstraklasy</strong></h3><p>Po nieudanym występie w fazie grupowej mistrzostw świata z reprezentacją Czech pożegnał się <strong>Miroslav Koubek</strong>. 74-letni szkoleniowiec miał jeszcze dwuletni kontrakt, ale został on rozwiązany za porozumieniem stron.</p><p>We Włoszech <strong>Ivan Jurić</strong> został trenerem Monzy, która po rocznej nieobecności wróciła do Serie A. Chorwat oficjalnie rozpocznie pracę 1 lipca.</p><p>Na polskim podwórku najgłośniej wybrzmiała informacja o pieniądzach. Rekordową kwotą ponad <strong>301,1 mln zł</strong> zamknęły się rozliczenia finansowe Ekstraklasy na rzecz klubów za sezon 2025/2026. Najwięcej otrzymał mistrz Polski <strong>Lech Poznań</strong> — niemal 37 mln zł. Ponad 20 mln zł trafiło także do Górnika Zabrze, Jagiellonii Białystok i Rakowa Częstochowa.</p><p>To już nie są drobne z klubowej kasy na światło i murawę. To pieniądze, które mają budować akademie, transfery, scouting, infrastrukturę i europejskie ambicje. Oczywiście pod warunkiem, że zostaną wydane z głową, a nie jak w niejednym polskim klubie — efektownie, głośno i bez długiego planu.</p><h3><strong>Wieczór z jednym polskim uśmiechem</strong></h3><p>Bilans dnia dla polskiego tenisa jest gorzki, choć nie czarny. Chwalińska, Fręch i Linette odpadły, ale Hurkacz przypomniał, że na trawie potrafi być zawodnikiem bardzo niebezpiecznym. W sporcie, jak w kinie, nie każda scena kończy się triumfem. Czasem trzeba przejść przez upadek, skurcz, kontuzję i porażkę, żeby za chwilę znów wyjść na kort.</p><p>W poniedziałek najgłośniej z polskiej perspektywy zabrzmiało jedno nazwisko: <strong>Hurkacz</strong>. I oby w Londynie nie był to tylko krótki refren, ale początek dłuższej, dobrze napisanej piosenki.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Messi znów pisze historię, Lewandowski blisko MLS, Russell wygrywa w Austrii]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55683,messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55683,messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii</guid>
            <pubDate>Sun, 28 Jun 2026 22:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii-1782680366.png</url>
                        <title>Messi znów pisze historię, Lewandowski blisko MLS, Russell wygrywa w Austrii</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55683,messi-znow-pisze-historie-lewandowski-blisko-mls-russell-wygrywa-w-austrii</link>
                    </image><description>To była niedziela, w której sport przypominał dobrze zmontowany film akcji: kilka wielkich nazwisk, kilka polskich akcentów, trochę mundialowej dramaturgii, tenisowy powrót z kategorii „czy to się naprawdę dzieje?” i Formuła 1 z finiszem, po którym mechanicy Mercedesa mogli odetchnąć jak po ostatniej scenie „Le Mans ’66”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Piłkarskie mistrzostwa świata w Ameryce Północnej</strong> zamknęły fazę grupową. Mecze w grupach J, K i L ostatecznie ułożyły drabinkę dalszej rywalizacji, a z turniejem pożegnały się m.in. Iran i Szkocja. Dla jednych to koniec marzeń, dla innych dopiero początek drogi przez mundialowy labirynt.</p><p>Najgłośniej znów było jednak o człowieku, który od dwóch dekad gra tak, jakby czas podpisał z nim osobną umowę. <strong>Lionel Messi</strong> w spotkaniu Argentyny z Jordanią, wygranym 3:1, zdobył swoją <strong>19. bramkę w historii mistrzostw świata</strong>. W tej edycji ma już sześć trafień. Jeśli futbol bywa poezją, Messi wciąż pisze ją lewą nogą, spokojnie, miękko, jakby na murawie zamiast rywali widział tylko wolne wersy.</p><h2>Lewandowski coraz bliżej Chicago?</h2><p>Duże poruszenie wywołały także informacje dotyczące <strong>Roberta Lewandowskiego</strong>. Według doniesień medialnych, na które powołuje się agencja DPA, transfer kapitana reprezentacji Polski do <strong>Chicago Fire</strong> ma być przesądzony. Polak i klub MLS mieli uzgodnić warunki dwuletniego kontraktu, a dokumenty mają zostać podpisane w ciągu najbliższych godzin.</p><p>Na razie trzeba jednak zachować chłodną głowę. W futbolu, zwłaszcza transferowym, „prawie podpisane” bywa czasem odległością większą niż z Warszawy do Chicago. Jeśli jednak sprawa rzeczywiście zostanie domknięta, byłby to jeden z najgłośniejszych ruchów w historii polskiego futbolu klubowego i kolejny etap kariery napastnika, który przez lata był twarzą Bayernu, Barcelony i reprezentacji Polski.</p><h2>Serena Williams wraca na Wimbledon</h2><p>Na londyńskich kortach znów pojawi się <strong>Serena Williams</strong>. Amerykanka, dziś 44-letnia, wraca na Wimbledon po czteroletniej przerwie. Przyznała, że do końca zastanawiała się, czy wystąpić również w singlu.</p><p>— Nadal nie jestem pewna, czy powinnam — mówiła z uśmiechem.</p><p>W jej przypadku każde wejście na kort ma ciężar większy niż zwykły mecz. To raczej powrót legendy na scenę, na której świat tyle razy widział siłę, gniew, perfekcję i sportową dumę. Wimbledon lubi takie historie. Trawa pamięta.</p><h2>Korea Południowa bez trenera</h2><p>Po mundialowej klęsce z posady zrezygnował <strong>Hong Myung-bo</strong>, selekcjoner reprezentacji Korei Południowej. Jak podała agencja Yonhap, trener podał się do dymisji po odpadnięciu drużyny z mistrzostw świata już po fazie grupowej. W azjatyckim futbolu to decyzja bolesna, ale nie zaskakująca — mundial rozlicza bez sentymentów.</p><h2>Polskie akcenty: Skrzyszowska, Strumnik, Jóźwiak, Gutkowski i Maciejuk</h2><p>Nie zabrakło polskich sukcesów i mocnych występów w innych dyscyplinach. <strong>Pia Skrzyszowska</strong> zajęła piąte miejsce w finale biegu na 100 metrów przez płotki podczas mityngu Diamentowej Ligi w Paryżu. Uzyskała czas <strong>12,46 sekundy</strong>. Wygrała Nigeryjka <strong>Tobi Amusan</strong> — 12,28, przed Amerykankami Grace Stark i Alayshą Johnson.</p><p>W Chodzieży polscy motorowodniacy pokazali klasę światową. W mistrzostwach świata w klasie <strong>OSY400</strong> złoty medal zdobył <strong>Cezary Strumnik</strong>, a srebro wywalczył <strong>Jeremi Jóźwiak</strong>. Brąz przypadł Brytyjczykowi Jamesowi Bowmanowi. Dwa polskie miejsca na podium mistrzostw świata to wynik, który powinien wybrzmieć znacznie mocniej niż zwykła wzmianka w serwisie.</p><p>Na podium stanął również <strong>Łukasz Gutkowski</strong>, trzeci w finałowych zawodach Pucharu Świata w pięcioboju nowoczesnym w Budapeszcie. Wygrał Niemiec <strong>Marvin Dogue</strong>, który zdobył 1597 punktów. Drugi był Czech <strong>Matej Lukes</strong> — 1589 pkt, a Gutkowski uzyskał 1581 pkt.</p><p>W kolarstwie tytuł mistrza Polski elity w wyścigu ze startu wspólnego zdobył w Ostródzie <strong>Kacper Maciejuk</strong>. Dzień wcześniej wśród kobiet triumfowała <strong>Dominika Włodarczyk</strong>, która wcześniej wygrała także jazdę indywidualną na czas. Podwójny sukces Włodarczyk to mocny sygnał przed kolejnymi startami.</p><h2>Russell najlepszy w Austrii</h2><p>W Formule 1 najlepszy w Grand Prix Austrii był <strong>George Russell</strong> z Mercedesa. Brytyjczyk wygrał ósmą rundę mistrzostw świata, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie i siódme w karierze.</p><p>Na Red Bull Ringu znów było szybko, nerwowo i ciasno. Russell utrzymał przewagę, a Mercedes dostał wynik, który może mieć znaczenie nie tylko punktowe, ale też psychologiczne. W takim sporcie jedna wygrana potrafi zmienić temperaturę w całym garażu.</p><h2>Ogier wygrał Rajd Akropolu</h2><p>W rajdowych mistrzostwach świata triumfował <strong>Sebastien Ogier</strong>. Francuz jadący Toyotą Yaris Rally1 wygrał <strong>Rajd Akropolu</strong>, ósmą rundę sezonu WRC. Prowadzący przed niedzielą Belg <strong>Thierry Neuville</strong> z Hyundaia przebił dwukrotnie tylną oponę i stracił szansę na zwycięstwo. Ostatecznie ukończył zawody na drugim miejscu.</p><p>Rajd Akropolu po raz kolejny pokazał, że w WRC nie wystarczy być szybkim. Trzeba jeszcze przetrwać. Kamienie, kurz, temperatura i pech potrafią napisać własny scenariusz — czasem brutalniejszy niż rywale.</p><p><strong>Sportowa niedziela przyniosła więc wszystko: mundialowe pożegnania, kolejne liczby Messiego, transferowe napięcie wokół Lewandowskiego, powrót Sereny Williams, polskie medale i zwycięstwa na światowych arenach. A to dopiero koniec czerwca. Lato w sporcie dopiero zaczyna się rozkręcać.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Widzew odpalił silniki. Cztery gole, trzy karne i sygnał dla ligi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55673,widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55673,widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi</guid>
            <pubDate>Sun, 28 Jun 2026 16:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi-1782660131.png</url>
                        <title>Widzew odpalił silniki. Cztery gole, trzy karne i sygnał dla ligi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55673,widzew-odpalil-silniki-cztery-gole-trzy-karne-i-sygnal-dla-ligi</link>
                    </image><description>Widzew Łódź rozpoczął letnie granie tak, jak kibice lubią najbardziej: wysoko, konkretnie i bez straty bramki. W pierwszym meczu kontrolnym przed sezonem 2026/2027 drużyna Aleksandara Vukovicia rozbiła Stal Rzeszów 4:0. Były trzy rzuty karne, hat-trick Sebastiana Bergiera, gol Andiego Zeqiriego i występ najdroższego piłkarza w historii polskiej Ekstraklasy – Osmana Bukariego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To był tylko sparing, ktoś powie. Jasne. W czerwcu nikt jeszcze nie rozdaje medali, pucharów ani europejskich przepustek. Ale są takie mecze kontrolne, które mówią więcej niż sama rubryka z wynikiem. Nie dlatego, że rywal z Rzeszowa miał być miarą ligowych ambicji Widzewa, ale dlatego, że po urlopach, badaniach, testach i pierwszych treningach zespół pokazał coś, czego latem najbardziej szukają trenerzy: energię, głód i konkrety pod bramką.</p><p>W „Sercu Łodzi” Widzew pokonał Stal Rzeszów 4:0. Wynik otworzył w pierwszej połowie <strong>Andi Zeqiri</strong>, który pewnie wykorzystał rzut karny po faulu na Mariuszu Fornalczyku. Po przerwie show skradł <strong>Sebastian Bergier</strong>. Napastnik Widzewa zdobył trzy bramki – jedną po akcji z rzutu wolnego i dwie kolejne z jedenastu metrów. Hat-trick w meczu kontrolnym nie trafia może od razu do klubowych kronik złotymi zgłoskami, ale dla napastnika to zawsze paliwo. A napastnik bez pewności siebie jest jak gitarzysta bez wzmacniacza – niby gra, ale nikt tego nie czuje.</p><h2>Bergier z hat-trickiem. Napastnik dał trenerowi argument</h2><p>W futbolu przygotowawczym najważniejsze są minuty, schematy, reakcje po stracie, ustawienie, intensywność. Tyle mówi podręcznik trenerski. Ale piłka nożna, jak pisałby pewnie Eduardo Galeano, nie żyje tylko tabelkami. Żyje momentem. Bramką. Błyskiem. Tym krótkim ukłuciem emocji, po którym nawet sparing zaczyna smakować jak coś więcej niż trening w koszulkach meczowych.</p><p>Sebastian Bergier wszedł na boisko po przerwie i zrobił to, czego oczekuje się od napastnika: był tam, gdzie trzeba, uderzał, szukał bramki, wziął odpowiedzialność. Trzy gole, nawet jeśli dwa z rzutów karnych, budują pozycję w szatni. Zwłaszcza latem, kiedy trener układa hierarchię od nowa, sprawdza reakcje zawodników i patrzy, kto nie tylko dobrze wygląda na treningu, ale potrafi przekuć przewagę w konkretny wynik.</p><p>Widzew w drugiej połowie nie tylko podwyższył prowadzenie, ale też nie pozwolił Stali wrócić do meczu. To ważne, bo mecze kontrolne często rozmywają się po zmianach. Tempo siada, rytm pęka, gra przypomina próbę orkiestry, w której każdy zna inną partyturę. Tym razem łodzianie po zmianach nadal naciskali, a wynik rósł.</p><h2>Fornalczyk aktywny, Zeqiri skuteczny, Bukari pod lupą</h2><p>Pierwszy gol zaczął się od akcji <strong>Mariusza Fornalczyka</strong>, który został sfaulowany w polu karnym. To właśnie takie wejścia skrzydłowych są w letnich sparingach szczególnie cenne. Nie efektowne „pod publiczkę”, ale konkretne: drybling, złamanie linii obrony, wymuszony błąd przeciwnika.</p><p><strong>Andi Zeqiri</strong> wykorzystał jedenastkę i otworzył wynik. To również drobiazg tylko pozornie. Napastnicy żyją z bramek, a pierwszy gol w okresie przygotowawczym potrafi zdjąć z pleców mały, ale uciążliwy plecak presji.</p><p>Najwięcej spojrzeń i tak kierowało się jednak na <strong>Osmana Bukariego</strong>. Reprezentant Ghany, najgłośniejsze nazwisko w kadrze Widzewa i piłkarz, którego transfer rozpalał wyobraźnię kibiców, zagrał ponad godzinę. Każde jego przyjęcie, każdy sprint i każda strata będą ważyć więcej niż u innych. Tak już jest z zawodnikami, za którymi idą wielkie pieniądze i wielkie oczekiwania. Bukari nie musi wygrywać sparingów w czerwcu. Musi jednak coraz wyraźniej pokazywać, że Widzew ma w rękach nie kosztowną ozdobę, ale realną broń.</p><h2>Vuković testuje, Widzew łapie rytm</h2><p>Aleksandar Vuković potraktował mecz zgodnie z logiką przygotowań. Były zmiany, testowanie ustawień, minuty dla kolejnych zawodników i sprawdzanie różnych wariantów. Spotkanie rozegrano w formule 2 x 40 minut, bez udziału publiczności, więc bardziej przypominało zamknięty poligon niż widowisko dla trybun.</p><p>Tyle że nawet na poligonie można zobaczyć, czy broń strzela prosto.</p><p>Widzew wyglądał na zespół, który chce szybko wejść na właściwe obroty. Po trudach poprzedniego sezonu przygotowania do nowych rozgrywek rozpoczęły się 22 czerwca, a łodzianie mają w planie kolejne mecze kontrolne oraz zagraniczne zgrupowanie w austriackim Bad Erlach. To tam przyjdzie dopracowywać szczegóły, których w starciu ze Stalą nie da się jeszcze uczciwie ocenić: pressing, wyjście spod presji, zachowanie po stracie, automatyzmy w ataku pozycyjnym.</p><p>Na razie jednak pierwszy komunikat poszedł w świat: <strong>Widzew wygrał 4:0 i zrobił to bez większej nerwowości</strong>.</p><h2>Wynik cieszy, ale liga zapyta o więcej</h2><p>Nie ma sensu budować pomnika po jednym sparingu. Historia piłki zna letnich mistrzów przygotowań, którzy jesienią błądzili po boisku jak bohaterowie Kafki po urzędowym korytarzu. Zna też drużyny, które w czerwcu wyglądały przeciętnie, a potem w lidze grały jak dobrze nastrojony zespół jazzowy.</p><p>Dlatego wynik ze Stalą trzeba czytać rozsądnie. To dobry początek, a nie deklaracja potęgi. Widzew pokazał skuteczność, wymuszał błędy, potrafił wykorzystać rzuty karne i zachował czyste konto. Bergier dostał solidny zastrzyk pewności siebie. Zeqiri otworzył strzelanie. Fornalczyk dał sygnał aktywności. Bukari złapał kolejne minuty, choć wokół niego oczekiwania będą rosły z każdym tygodniem.</p><p>A kibice? Kibice Widzewa są jak publiczność na koncercie rockowym – nie przyszli słuchać strojenia instrumentów. Chcą mocnego wejścia, rytmu i refrenu, który zostaje w głowie. Na razie dostali pierwszy akord. Głośny, czysty i obiecujący.</p><p><strong>Widzew Łódź – Stal Rzeszów 4:0 (1:0)</strong><br>Bramki: Andi Zeqiri 28’ k., Sebastian Bergier 74’, 77’ k., 80+5’ k.</p><p><strong>Widzew:</strong> Bartłomiej Drągowski, Jan Krzywański, Marcel Krajewski, Ángel Baena, Carlos Isaac, Daniel Tanżyna, Mateusz Żyro, Christopher Cheng, Jan Juśkiewicz, Tonio Teklić, Fran Álvarez, Lindon Selahi, Kamil Cybulski, Emil Kornvig, Kuba Nawrocki, Osman Bukari, Andi Zeqiri, Sebastian Bergier, Mariusz Fornalczyk, Antoni Klukowski.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Usyk oddaje pasy, Wimbledon rozdał karty. Sportowy piątek pod znakiem wielkich nazwisk]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55656,usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55656,usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk</guid>
            <pubDate>Fri, 26 Jun 2026 22:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk-1782507704.png</url>
                        <title>Usyk oddaje pasy, Wimbledon rozdał karty. Sportowy piątek pod znakiem wielkich nazwisk</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55656,usyk-oddaje-pasy-wimbledon-rozdal-karty-sportowy-piatek-pod-znakiem-wielkich-nazwisk</link>
                    </image><description>To był piątek, w którym sport przypominał dobrze zmontowany zwiastun filmu akcji: najpierw Ołeksandr Usyk zrzucił z ramion mistrzowskie pasy, potem Wimbledon ustawił Polakom pierwsze przeszkody na londyńskiej trawie, a w tle migały jeszcze rajdowe szutry Akropolu, siatkarska Liga Narodów, Superpuchar Polski i finał WTA w Bad Homburg.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Usyk mówi: jeszcze nie koniec, ale pasy idą w świat</h2><p>Najgłośniejsza wiadomość dnia przyszła z boksu. <strong>Ołeksandr Usyk ogłosił, że zrzeka się trzech tytułów mistrza świata wagi ciężkiej organizacji WBA, WBC i IBF</strong>. Zrobił to w swoim stylu — bez długich konferencji, bez teatralnej zasłony dymnej, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jednocześnie Ukrainiec zaznaczył, że <strong>nie kończy kariery</strong>. Zapowiedział jeszcze jedną walkę, swój ostatni taniec, choć nie ujawnił ani rywala, ani daty.</p><p>W świecie boksu to decyzja z gatunku tych, po których natychmiast rusza karuzela spekulacji. Kto przejmie wakujące pasy? Kto dostanie szansę życia? I czy Usyk rzeczywiście wyjdzie jeszcze raz do ringu, czy raczej zapisze ostatni rozdział własnej legendy już samym gestem rezygnacji?</p><h2>Wimbledon: Polacy poznali rywali</h2><p>W Londynie rozlosowano drabinki Wimbledonu. <strong>Iga Świątek</strong>, która będzie bronić tytułu, rozpocznie turniej od meczu z Amerykanką <strong>Taylor Townsend</strong>. Dla polskich kibiców to początek kolejnej tenisowej opowieści, w której każda runda może brzmieć jak osobny rozdział — od nerwowego prologu po finałową symfonię na korcie centralnym.</p><p>Trudne losowanie ma <strong>Magda Linette</strong>, która trafiła na mistrzynię French Open <strong>Mirrę Andriejewą</strong>. <strong>Maja Chwalińska</strong> zmierzy się z Tajką <strong>Mananchayą Sawangkaew</strong>, a <strong>Magdalena Fręch</strong> z Rosjanką <strong>Anną Kalinską</strong>.</p><p>Niełatwo będzie także u panów. <strong>Hubert Hurkacz</strong> w pierwszej rundzie zagra z rozstawionym z numerem 11 Norwegiem <strong>Casperem Ruudem</strong>. <strong>Kamil Majchrzak</strong> trafił na Chilijczyka <strong>Alejandro Tabilo</strong>, z którym w maju przegrał już na otwarcie French Open.</p><h2>Rajd Akropolu: Neuville na czele</h2><p>W świecie rajdów po pierwszym etapie <strong>Rajdu Akropolu</strong>, ósmej rundy mistrzostw świata WRC, prowadzi Belg <strong>Thierry Neuville</strong> jadący Hyundaiem I20 Rally1. Grecka impreza od lat ma opinię rajdu bez litości — kamienie, kurz, temperatura i trasy, które nie wybaczają nawet małych błędów.</p><h2>USA już myślą o kolejnym mundialu?</h2><p>Andrew Giuliani, szef grupy zadaniowej Białego Domu do spraw piłkarskich mistrzostw świata, stwierdził, że <strong>nie ma kraju lepiej przygotowanego do goszczenia mundialu niż Stany Zjednoczone</strong>. Nie wykluczył również, że Amerykanie będą w przyszłości ponownie ubiegać się o organizację turnieju. W futbolowym biznesie to nie jest niewinne zdanie rzucone przy kawie — to raczej pierwszy dźwięk orkiestry, zanim jeszcze podniesie się kurtyna.</p><h2>Osaka kontra Muchova w finale Bad Homburg</h2><p>Na trawiastych kortach w Bad Homburg dojdzie do mocnego finału. Rozstawiona z numerem czwartym Czeszka <strong>Karolina Muchova</strong> zmierzy się z turniejową szóstką, Japonką <strong>Naomi Osaką</strong>. Dla Osaki będzie to pierwszy finał WTA na trawie w karierze.</p><p>Warto przypomnieć, że <strong>Iga Świątek</strong> w poprzedniej edycji tej imprezy dotarła do finału, ale w tym roku odpadła w drugiej rundzie po porażce z Amerykanką <strong>Emmą Navarro</strong> 5:7, 6:2, 3:6.</p><h2>Liga Narodów w Gliwicach: Argentyna lepsza od Chin</h2><p>W siatkarskiej Lidze Narodów, w turnieju rozgrywanym w Gliwicach, <strong>Argentyna pokonała Chiny 3:0</strong>. Wynik w setach: 25:22, 25:19, 25:22. Polacy mieli dzień wolny, ale turniejowa machina pracuje dalej, a każde rozstrzygnięcie układa tabelę niczym kostki domina.</p><h2>Sprawa Hakimiego wraca na sądową ścieżkę</h2><p>Marokański piłkarz Paris Saint-Germain <strong>Achraf Hakimi</strong>, który decyzją Sądu Apelacyjnego w Wersalu ma być sądzony pod zarzutem gwałtu, złożył odwołanie do Sądu Kasacyjnego. Sprawa dotyczy zdarzenia, do którego miało dojść w lutym 2023 roku. Zawodnik konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom.</p><h2>Superpuchar Polski o 19.00</h2><p>Polski Związek Piłki Nożnej zmienił godzinę meczu o <strong>Superpuchar Polski</strong>. Spotkanie <strong>Lech Poznań – Górnik Zabrze</strong> odbędzie się <strong>16 lipca 2026 roku o godz. 19.00 w Poznaniu</strong>. Powodem zmiany była informacja przekazana przez TVP Sport dotycząca planów transmisyjnych.</p><h2>Polskie osady w Lucernie z finałami A</h2><p>W Lucernie rozpoczęła się rywalizacja w zawodach <strong>Pucharu Świata w wioślarstwie</strong>. Siedem polskich osad stanęło na starcie, a awans do finału A wywalczyły już <strong>czwórka bez sterniczki</strong> w składzie: Zuzanna Madaj, Kamila Jasińska, Anna Potrzuska i Weronika Ludwiczak oraz <strong>męska ósemka</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ruszył nabór do Akademii TMF Tomaszów Mazowiecki. Małe kroki, wielkie piłkarskie marzenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55645,ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55645,ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia</guid>
            <pubDate>Fri, 26 Jun 2026 12:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia-1782469348.png</url>
                        <title>Ruszył nabór do Akademii TMF Tomaszów Mazowiecki. Małe kroki, wielkie piłkarskie marzenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55645,ruszyl-nabor-do-akademii-tmf-tomaszow-mazowiecki-male-kroki-wielkie-pilkarskie-marzenia</link>
                    </image><description>Piłka nożna zaczyna się czasem bardzo niepozornie. Od pierwszego kopnięcia piłki na podwórku, od emocji podczas oglądania meczu z tatą albo dziadkiem, od dziecięcego pytania: „A kiedy ja będę mógł zagrać?”. W Tomaszowie Mazowieckim właśnie pojawia się dobra okazja, by na takie pytanie odpowiedzieć konkretnie: teraz.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Akademia TMF Tomaszów Mazowiecki ogłosiła nabór dla młodych piłkarzy</strong>. To propozycja dla dzieci, które kochają futbol, lubią ruch, chcą trenować w grupie i przeżyć swoją pierwszą sportową przygodę w zorganizowanych warunkach.</p><p>Nabór prowadzony jest dla roczników: <strong>2013, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020 oraz 2021</strong>.</p><p>Akademia zaprasza zarówno dzieci, które już miały kontakt z piłką, jak i te, które dopiero stawiają pierwsze sportowe kroki. Bo na tym etapie najważniejsze nie są jeszcze puchary, tabele i wielkie transferowe marzenia. Najważniejsze są ruch, radość, systematyczność, dobra atmosfera i poczucie, że sport może być piękną szkołą charakteru.</p><p>TMF Tomaszów Mazowiecki podkreśla, że zajęcia prowadzone są w <strong>Certyfikowanej Akademii Piłkarskiej</strong>. Klub jest także partnerem programu <strong>„Piłkarska Przyszłość z ORLENEM”</strong>. Dla rodziców ważną informacją będzie również to, że w cenie zawarty jest <strong>strój treningowy</strong>.</p><p>Miesięczny koszt udziału w zajęciach wynosi <strong>190 zł</strong>.</p><p>Treningi w akademii to nie tylko nauka podań, strzałów i prowadzenia piłki. To także praca nad koncentracją, współpracą z rówieśnikami, odpowiedzialnością i wytrwałością. Dzieci uczą się, że mecz wygrywa się zespołem, a porażka nie jest końcem świata, tylko kolejną lekcją. Jak w dobrym sportowym filmie — najważniejsza bywa nie sama bramka w ostatniej minucie, ale droga, którą trzeba przejść, żeby ją zdobyć.</p><p>Organizatorzy zwracają uwagę na <strong>profesjonalną kadrę trenerską</strong>, rozwój piłkarski, dobrą zabawę oraz budowanie nowych przyjaźni. To szczególnie ważne w czasach, gdy dzieci zbyt wiele godzin spędzają przed ekranami. Boisko nadal pozostaje jednym z najlepszych miejsc, w których można nauczyć się współpracy, dyscypliny i zdrowej rywalizacji.</p><p>Akademia TMF zaprasza do swojej piłkarskiej rodziny wszystkich młodych zawodników, którzy chcą rozwijać pasję i spróbować swoich sił w treningach.</p><p><strong>Zapisy i szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: 603 770 811.</strong></p><p>To może być początek pięknej przygody. Może tylko sportowej zabawy, może przyjaźni na lata, a może pierwszego kroku do większych piłkarskich marzeń. Jedno jest pewne: warto pozwolić dzieciom biegać za piłką, zanim dorosłość zacznie im podawać zupełnie inne reguły gry.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy skrót dnia: Messi rekordzistą, Świątek z „trójką” w Wimbledonie, zmiany w Ekstraklasie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55618,sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55618,sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie</guid>
            <pubDate>Tue, 23 Jun 2026 00:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie-1782166529.png</url>
                        <title>Sportowy skrót dnia: Messi rekordzistą, Świątek z „trójką” w Wimbledonie, zmiany w Ekstraklasie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55618,sportowy-skrot-dnia-messi-rekordzista-swiatek-z-trojka-w-wimbledonie-zmiany-w-ekstraklasie</link>
                    </image><description>Messi został samodzielnym rekordzistą strzelców mundiali, a Iga Świątek wystąpi w Wimbledonie z numerem 3. W sportowym skrócie także zmiany w Ekstraklasie, wyniki polskich tenisistek i najnowsze rankingi ATP oraz WTA.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Są takie momenty w sporcie, kiedy statystyka przestaje być tylko cyfrą, a zaczyna przypominać wers zapisany w marmurze. W poniedziałkowy wieczór w Arlington koło Dallas Lionel Messi dopisał kolejny rozdział do własnej legendy. Argentyńczyk zdobył dwie bramki w meczu piłkarskich mistrzostw świata z Austrią, a jego reprezentacja wygrała 2:0.</p><p>Dla Messiego były to gole numer 17 i 18 w historii występów na mundialach. Tym samym słynny Argentyńczyk został <strong>samodzielnym rekordzistą strzelców mistrzostw świata</strong>, wyprzedzając Niemca Miroslava Klosego, który przed startem turnieju w Ameryce Północnej pozostawał liderem tej klasyfikacji.</p><p>Argentyna, dzięki zwycięstwu nad Austrią, zapewniła sobie awans do 1/16 finału. Drużyna ma jeszcze do rozegrania mecz grupowy z Jordanią, ale już teraz wiadomo, że obrońcy wielkiej piłkarskiej tradycji z Ameryki Południowej zostają w turnieju. Messi zaś po raz kolejny przypomniał, że dla jednych czas jest bezlitosnym sędzią, a dla innych — tylko kolejnym rywalem do ogrania.</p><h2>Wimbledon coraz bliżej. Świątek z numerem trzecim, Chwalińska z „dwudziestką”</h2><p>Organizatorzy <strong>Wimbledonu</strong>, który rozpocznie się 29 czerwca, poinformowali o rozstawieniu zawodniczek. Broniąca tytułu <strong>Iga Świątek</strong> wystąpi z numerem trzecim. To oznacza, że polska tenisistka ponownie będzie jedną z głównych postaci londyńskiego turnieju, choć trawa — jak wiadomo — rządzi się własnymi prawami i potrafi pisać scenariusze bardziej przewrotne niż brytyjskie kino społeczne.</p><p>Z numerem 20 zagra <strong>Maja Chwalińska</strong>, finalistka wielkoszlemowego turnieju w Paryżu, która wcześniej otrzymała tzw. dziką kartę. Dla polskiego tenisa to kolejny ważny sygnał: nie tylko Świątek, ale również inne zawodniczki coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w najważniejszych imprezach sezonu.</p><h2>Vondrousova zawieszona na cztery lata</h2><p>Mocnym akcentem poniedziałkowych informacji tenisowych była decyzja dotycząca Markety Vondrousovej. Czeszka, mistrzyni Wimbledonu z 2023 roku, została zawieszona na cztery lata za odmowę poddania się testowi antydopingowemu w grudniu. Informację przekazała Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa.</p><p>To jedna z tych wiadomości, które kładą cień nie tylko na karierę konkretnej zawodniczki, ale również na całą dyskusję o wiarygodności sportu wyczynowego. W świecie, w którym o zwycięstwie decydują centymetry, sekundy i nerwy ze stali, procedury antydopingowe pozostają jednym z fundamentów zaufania do rywalizacji.</p><h2>Fręch zatrzymana przez Osakę</h2><p>Nieudany start w turnieju WTA 500 w Bad Homburg zanotowała <strong>Magdalena Fręch</strong>. Polska tenisistka odpadła już w pierwszej rundzie, przegrywając z rozstawioną z numerem szóstym Japonką Naomi Osaką 4:6, 1:6.</p><p>Osaka, była liderka światowego rankingu i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci kobiecego tenisa, okazała się zbyt trudną przeciwniczką. Dla Fręch trawiasta część sezonu pozostaje więc wymagającą próbą przed najważniejszym turniejem tej nawierzchni.</p><h2>Zmiany na ławkach trenerskich w Ekstraklasie</h2><p>W polskiej piłce również nie zabrakło ruchów kadrowych. <strong>Tomasz Kaczmarek został nowym trenerem Radomiaka Radom</strong>. Pod jego wodzą zespół rozpoczął przygotowania do nowego sezonu Ekstraklasy. Kaczmarek zastąpił Bruno Baltazara, z którym klub rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.</p><p>Do zmiany doszło także w Pogoni Szczecin. Duński szkoleniowiec <strong>Thomas Thomasberg został zwolniony ze stanowiska pierwszego trenera</strong>. Decyzję ogłosił właściciel klubu Alex Haditaghi za pośrednictwem mediów społecznościowych.</p><p>Ekstraklasa, jak zwykle, nie czeka na pierwszy gwizdek sezonu, by rozpocząć emocje. Tu lato bywa równie gorące przy biurkach prezesów, jak jesień na stadionach.</p><h2>Niemcy bez Schlotterbecka do końca mundialu</h2><p>Reprezentacja Niemiec straciła ważnego zawodnika. <strong>Nico Schlotterbeck nie wystąpi już do końca mistrzostw świata</strong>. Środkowy obrońca doznał kontuzji więzadła stawu skokowego w sobotnim meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej i będzie pauzował przez kilka miesięcy.</p><p>To poważny cios dla niemieckiej defensywy. W turnieju tej rangi utrata podstawowego obrońcy może zmienić układ sił bardziej, niż sugeruje sama kartka z raportem medycznym.</p><h2>Rankingi tenisowe: Świątek trzecia, Hurkacz wrócił do setki</h2><p>W najnowszym rankingu WTA <strong>Iga Świątek nadal zajmuje trzecie miejsce</strong>, a liderką pozostaje Białorusinka Aryna Sabalenka. <strong>Magda Linette</strong> spadła z 48. na 58. pozycję.</p><p>Wśród mężczyzn <strong>Kamil Majchrzak awansował na najwyższe w karierze 46. miejsce</strong>. <strong>Hubert Hurkacz</strong> wrócił natomiast do najlepszej setki, przesuwając się ze 103. na 95. pozycję. Liderem rankingu ATP pozostaje Włoch Jannik Sinner.</p><p>Sportowy poniedziałek miał więc wszystko: rekord Messiego, tenisowe napięcie przed Wimbledonem, trudne komunikaty dyscyplinarne, kontuzje, roszady trenerskie i rankingowe przesunięcia. Taki dzień, po którym kibic nie tyle odkłada telefon, ile jeszcze raz sprawdza, czy naprawdę tyle wydarzyło się w ciągu kilkunastu godzin.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowski bieg pamięci. Co warto wiedzieć o historii imprezy imienia Bronisława Malinowskiego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55613,tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55613,tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego</guid>
            <pubDate>Mon, 22 Jun 2026 21:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego-1782158863.png</url>
                        <title>Tomaszowski bieg pamięci. Co warto wiedzieć o historii imprezy imienia Bronisława Malinowskiego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55613,tomaszowski-bieg-pamieci-co-warto-wiedziec-o-historii-imprezy-imienia-bronislawa-malinowskiego</link>
                    </image><description>Ruszyły zapisy na 45. Ogólnopolski Tomaszowski Bieg im. Bronisława Malinowskiego. To dobry moment, by przypomnieć, skąd wzięła się ta impreza, kto stoi za jej ideą i jakie miejsce zajmuje w lokalnym życiu sportowym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Impreza, która wpisała się w kalendarz miasta</strong></h3><p>Ogłoszenie zapisów na <strong>45. Ogólnopolski Tomaszowski Bieg im. Bronisława Malinowskiego</strong> pokazuje, że mamy do czynienia z wydarzeniem o ugruntowanej pozycji. Sama numeracja edycji świadczy o wieloletniej ciągłości i o tym, że bieg nie jest jednorazową atrakcją, lecz stałym elementem sportowego kalendarza Tomaszowa Mazowieckiego. W lokalnej perspektywie takie zawody pełnią podwójną rolę: z jednej strony promują aktywność fizyczną, z drugiej budują wspólnotę wokół ważnych symboli i postaci.</p><p>Nazwa biegu odwołuje się do Bronisława Malinowskiego, wybitnego polskiego lekkoatlety, którego dorobek sportowy przez lata inspirował kolejne pokolenia biegaczy. Nadanie imprezie jego imienia nadaje wydarzeniu nie tylko rangę sportową, ale również wymiar pamięci i edukacji. Dla wielu mieszkańców oraz uczestników spoza miasta bieg staje się okazją, by połączyć rywalizację z przypomnieniem postaci ważnej dla polskiego sportu.</p><p>Warto podkreślić, że wydarzenia organizowane cyklicznie przez kilkadziesiąt lat zwykle przechodzą różne etapy rozwoju. Zmieniają się trasy, standard organizacyjny, liczba kategorii i zaplecze techniczne, ale najważniejsza pozostaje idea. W przypadku tomaszowskiego biegu można mówić o <strong>trwałości lokalnej tradycji</strong>, która opiera się na regularności, rozpoznawalnej formule i zaangażowaniu instytucji oraz środowiska sportowego.</p><h3><strong>Historia i pomysłodawcy: między sportem a lokalną tożsamością</strong></h3><p>Na podstawie dostępnych informacji można stwierdzić, że bieg ma charakter ogólnopolski i wieloletnią historię, jednak szczegółowe dane o jego pierwszej edycji, dokładnej dacie powołania czy nazwiskach wszystkich pomysłodawców nie zostały w przekazanych materiałach opisane. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że za narodzinami takiej imprezy stało połączenie inicjatywy lokalnych działaczy sportowych i samorządu. To typowy model dla wydarzeń, które z czasem wyrastają na jedną z wizytówek miasta. Warto przy tym pamiętać o tym, że od początku aktywnie organizują imprezę: TKKF oraz Stowarzyszenie Abstynenckie AZYL.&nbsp;</p><p>W realiach miasta powiatowego stworzenie i utrzymanie zawodów o zasięgu ogólnopolskim wymaga konsekwencji organizacyjnej. Potrzebni są ludzie, którzy potrafią połączyć ideę uczczenia patrona z praktycznym przygotowaniem imprezy: wyznaczeniem trasy, zabezpieczeniem uczestników, promocją oraz współpracą z instytucjami publicznymi. W tym sensie pomysłodawcy biegu, nawet jeśli nie są dziś powszechnie wymieniani z nazwiska, zasługują na uznanie jako twórcy wydarzenia budującego sportową markę Tomaszowa Mazowieckiego. Od wielu lat ciężar organizacyjny wzięły na siebie władze miasta</p><p>Znaczenie ma także sam wybór patrona. Bronisław Malinowski jest postacią, która naturalnie kojarzy się z wytrzymałością, ambicją i najwyższym poziomem sportowej rywalizacji. Taki patron nadaje imprezie czytelny przekaz: bieg ma nie tylko integrować mieszkańców, ale również przypominać o wartościach, które sport wnosi do życia publicznego. <strong>Historia biegu jest więc zarazem historią lokalnej pamięci</strong>, przekazywanej z edycji na edycję.</p><h3><strong>Kto startuje w takich zawodach</strong></h3><p>Biegi o charakterze ogólnopolskim przyciągają zazwyczaj bardzo zróżnicowaną grupę uczestników. Obok zawodników reprezentujących kluby sportowe pojawiają się amatorzy, mieszkańcy regionu, młodzież szkolna oraz osoby traktujące start jako sprawdzian własnej formy. Taka mieszanka poziomów sportowych sprawia, że wydarzenie zyskuje szerszy wymiar społeczny i nie zamyka się wyłącznie w rywalizacji elity.</p><p>W praktyce uczestnicy takich imprez często dzielą się na kilka nieformalnych grup. Pierwszą tworzą biegacze nastawieni na wynik i miejsca w klasyfikacji. Drugą osoby regularnie startujące w zawodach ulicznych, dla których ważna jest atmosfera, medal i kolejny występ w kalendarzu. Trzecią grupę stanowią mieszkańcy, którzy decydują się pobiec ze względu na lokalny charakter wydarzenia, przywiązanie do miasta lub szacunek dla patrona. To właśnie ta różnorodność buduje siłę imprezy i nadaje jej rozpoznawalny charakter.</p><p>Z perspektywy organizatorów szczególnie cenne jest to, że bieg może łączyć pokolenia. Wydarzenia o długiej tradycji często przyciągają zarówno tych, którzy pamiętają wcześniejsze edycje sprzed lat, jak i zupełnie nowych uczestników. Dzięki temu zawody stają się miejscem spotkania doświadczenia z młodością, sportowej ambicji z rekreacją oraz historii z teraźniejszością.</p><h3><strong>Dlaczego ten bieg jest ważny dla Tomaszowa Mazowieckiego</strong></h3><p>Dla lokalnej społeczności podobne wydarzenia mają znaczenie większe niż sama sportowa klasyfikacja. Ogólnopolski bieg wzmacnia rozpoznawalność miasta, przyciąga gości i podkreśla, że Tomaszów Mazowiecki potrafi organizować przedsięwzięcia o trwałej renomie. W połączeniu z innymi aktywnościami sportowymi i rekreacyjnymi tworzy to obraz miasta, które inwestuje w aktywny styl życia i pielęgnuje własne tradycje.</p><p>Nie bez znaczenia jest również funkcja wychowawcza. Młodsi uczestnicy i kibice otrzymują czytelny sygnał, że sport może być przestrzenią pamięci, dyscypliny i wspólnego przeżywania lokalnych emocji. Bieg imienia wybitnego lekkoatlety przypomina, że sukcesy sportowe nie istnieją w próżni, lecz stają się częścią szerszej opowieści o mieście i jego aspiracjach.</p><p>Dzisiejsze zapisy na 45. edycję są więc nie tylko komunikatem organizacyjnym, ale też potwierdzeniem ciągłości ważnej tradycji. Jeśli w kolejnych oficjalnych materiałach pojawią się bardziej szczegółowe informacje o początkach imprezy, pierwszych organizatorach i dawnych zwycięzcach, będą one cennym uzupełnieniem tej historii. Już teraz widać jednak wyraźnie, że mamy do czynienia z wydarzeniem, które od lat łączy <strong>sport, pamięć i lokalną tożsamość</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa niedziela w pigułce: Legia mistrzem Polski, Serena wraca na Wimbledon, Polki po tie-breaku z Kanadą]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55606,sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-z-kanada</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55606,sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-z-kanada</guid>
            <pubDate>Sun, 21 Jun 2026 23:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-1782078697.png</url>
                        <title>Sportowa niedziela w pigułce: Legia mistrzem Polski, Serena wraca na Wimbledon, Polki po tie-breaku z Kanadą</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55606,sportowa-niedziela-w-pigulce-legia-mistrzem-polski-serena-wraca-na-wimbledon-polki-po-tie-breaku-z-kanada</link>
                    </image><description>Niedziela 21 czerwca przyniosła sportowy koktajl mocny jak finałowa scena w filmie, w której wszystko dzieje się naraz: piłkarski mundial, mistrzowski tytuł Legii Warszawa, wielki tenisowy powrót Sereny Williams, kolarskie triumfy Tadeja Pogacara i dobre występy Katarzyny Niewiadomej. Było trochę radości, trochę niedosytu i sporo nazwisk, które same piszą nagłówki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Hiszpania bez litości dla Arabii Saudyjskiej</h2><p>W pierwszym niedzielnym meczu <strong>piłkarskich mistrzostw świata</strong> rozegranym w Atlancie Hiszpania pokonała Arabię Saudyjską 4:0. Już do przerwy Europejczycy prowadzili 3:0, pokazując futbol szybki, uporządkowany i bez sentymentów. To był występ w stylu drużyny, która nie pyta, czy może wejść na scenę — ona po prostu zapala światła i zaczyna grać.</p><h2>Legia Warszawa obroniła mistrzostwo Polski</h2><p>Największe krajowe emocje przyniósł finał koszykarskiej ekstraklasy. <strong>Legia Warszawa obroniła tytuł mistrza Polski</strong>, pokonując w siódmym meczu finału play off Orlen Zastal Zielona Góra 78:70. Rywalizacja zakończyła się wynikiem 4-3 dla warszawskiego zespołu.</p><p>To dziewiąty złoty medal w historii koszykarskiej Legii, zdobyty w szczególnym momencie — w roku <strong>110-lecia klubu</strong>. Siódmy mecz finału miał w sobie wszystko, co kibice kochają najbardziej: ciężar historii, nerwy, zmęczenie i tę cienką granicę między legendą a porażką.</p><h2>Serena Williams z dziką kartą na Wimbledon</h2><p>Jedną z najgłośniejszych informacji dnia była decyzja organizatorów Wimbledonu. <strong>Serena Williams otrzymała dziką kartę</strong> i wystąpi w turnieju wielkoszlemowym w grze singlowej. Amerykanka ma 44 lata, a londyńską trawę zna jak mało kto — Wimbledon wygrywała siedem razy, ostatnio w 2016 roku.</p><p>Dziką kartę otrzymała także <strong>Maja Chwalińska</strong>, co dla polskich kibiców jest dodatkowym powodem, by uważniej śledzić londyński turniej.</p><h2>Pogacar wygrał Dookoła Szwajcarii</h2><p>W kolarstwie znów błysnął <strong>Tadej Pogacar</strong>. Słoweniec z UAE Team Emirates-XRG wygrał piąty, ostatni etap wyścigu <strong>Dookoła Szwajcarii</strong>, pieczętując zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jego jazda była efektowna, mocna i konsekwentna — jakby na górskich drogach nie ścigał się z rywalami, lecz z własną legendą.</p><p>Świetny wynik zanotowała również <strong>Katarzyna Niewiadoma</strong>. Polka zajęła trzecie miejsce na ostatnim etapie kobiecego wyścigu Dookoła Szwajcarii oraz trzecią lokatę w klasyfikacji końcowej. Zwyciężyła Szwajcarka <strong>Marlen Reusser</strong> z ekipy Movistar.</p><h2>Polskie siatkarki po zaciętym meczu przegrały z Kanadą</h2><p>W Bangkoku polskie siatkarki zakończyły drugi turniej <strong>Ligi Narodów</strong> porażką z Kanadą 2:3. Spotkanie miało zmienny rytm: 23:25, 25:21, 16:25, 25:11, 13:15. Biało-czerwone potrafiły wrócić do gry, efektownie wygrały czwartego seta, ale w tie-breaku minimalnie lepsze okazały się Kanadyjki.</p><p>Po ośmiu meczach drużyna Stefano Lavariniego ma na koncie sześć zwycięstw i dwie porażki. To bilans, który nadal daje powody do optymizmu, choć niedzielny mecz zostawia sportową drzazgę pod paznokciem.</p><h2>Trawiaste korty: Noskova, Tiafoe i Cerundolo z tytułami</h2><p>Przed Wimbledonem coraz mocniej gra tenis na trawie. W finale turnieju <strong>WTA 500 w Berlinie</strong> Czeszka <strong>Linda Noskova</strong> pokonała Amerykankę Jessicę Pegulę 6:4, 4:6, 6:3. Spotkanie rozpoczęło się z sześciogodzinnym opóźnieniem z powodu ulewy nad stolicą Niemiec.</p><p>W Halle, w turnieju <strong>ATP 500</strong>, Amerykanin <strong>Frances Tiafoe</strong> wygrał z rodakiem Taylorem Fritzem 6:4, 6:4. Z kolei w londyńskim Queen’s Clubie triumfował Argentyńczyk <strong>Francisco Cerundolo</strong>, który w finale pokonał Tommy’ego Paula 6:7, 6:4, 6:3.</p><h2>Polscy floreciści na szóstym miejscu w mistrzostwach Europy</h2><p>W Antony pod Paryżem zakończyły się szermiercze mistrzostwa Europy. <strong>Polscy floreciści zajęli szóste miejsce</strong> w turnieju drużynowym. W rywalizacji szpadzistek biało-czerwone uplasowały się na 11. pozycji.</p><p>To wynik bez fajerwerków, ale też przypomnienie, że szermierka pozostaje jedną z tych dyscyplin, w których o sukcesie decydują centymetry, refleks i chłodna głowa — bardziej „Pojedynek” Ridleya Scotta niż stadionowy spektakl.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Karol Świderski wraca do Ekstraklasy. Widzew Łódź sięga po transfer z reprezentacyjnym ciężarem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 22:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem-1781816269.png</url>
                        <title>Karol Świderski wraca do Ekstraklasy. Widzew Łódź sięga po transfer z reprezentacyjnym ciężarem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55575,karol-swiderski-wraca-do-ekstraklasy-widzew-lodz-siega-po-transfer-z-reprezentacyjnym-ciezarem</link>
                    </image><description>To transfer, który w Ekstraklasie brzmi jak uderzenie w gong przed pierwszym aktem sezonu. Karol Świderski, 29-letni napastnik reprezentacji Polski, po ponad siedmiu latach gry za granicą wraca do kraju i został piłkarzem Widzewa Łódź. Klub z al. Piłsudskiego pozyskał go definitywnie z Panathinaikosu Ateny. Umowa ma obowiązywać do 2029 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Widzew z transferem, który ma zapach wielkiej ligi</h2><p>Widzew Łódź rozpoczął letnie zbrojenia od ruchu, który trudno nazwać zwykłym uzupełnieniem kadry. <strong>Karol Świderski</strong>, napastnik z doświadczeniem reprezentacyjnym, europejskim i amerykańskim, został nowym zawodnikiem łódzkiego klubu. Dla Ekstraklasy to jeden z najgłośniejszych powrotów ostatnich lat — piłkarz, który jeszcze niedawno występował w Grecji, MLS i Serie A, znów będzie grał na polskich boiskach.</p><p>Według medialnych doniesień transakcja z Panathinaikosem Ateny miała opiewać na około <strong>milion euro</strong>, a kontrakt napastnika należy do najwyższych w realiach polskiej ligi. Łódzki Sport, powołując się na greckie źródła, informował o kwocie transferu rzędu 1 mln euro i rocznych zarobkach przekraczających milion euro. PAP wskazuje z kolei, że pensja zawodnika może wynosić około 1,5 mln euro rocznie.&nbsp;</p><h3>Reprezentant Polski na al. Piłsudskiego</h3><p>Świderski ma za sobą <strong>51 występów w reprezentacji Polski i 14 zdobytych bramek</strong> — te dane potwierdza m.in. Transfermarkt. To liczby, które w Ekstraklasie robią wrażenie, bo mówimy nie o zawodniku wracającym z piłkarskiego marginesu, ale o napastniku będącym w wieku, w którym można jeszcze dać drużynie kilka mocnych sezonów.</p><p>W Widzewie liczą nie tylko na gole, ale też na charakter. Prezes klubu <strong>Robert Dobrzycki</strong> podkreślił w komunikacie przekazanym przez PAP, że Świderski jest piłkarzem „walecznym, nieustępliwym i zawsze grającym do końca”. To opis zawodnika, który pasuje do klubowej mitologii Widzewa — drużyny budowanej nie tylko na technice, ale też na uporze, intensywności i przekonaniu, że mecz kończy się dopiero wtedy, gdy sędzia ostatni raz użyje gwizdka.</p><h3>Od Jagiellonii przez Saloniki, Charlotte i Weronę</h3><p>Karol Świderski opuścił Ekstraklasę zimą 2019 roku, gdy z Jagiellonii Białystok trafił do <strong>PAOK-u Saloniki</strong>. W Grecji zdobył mistrzostwo kraju i dwa puchary, a jego nazwisko zaczęło funkcjonować w poważniejszym, europejskim obiegu. Potem była amerykańska przygoda w <strong>Charlotte FC</strong>, gdzie w MLS strzelił 28 goli, wypożyczenie do <strong>Hellas Verona</strong>, a następnie transfer do <strong>Panathinaikosu Ateny</strong>.</p><p>W barwach ateńskiego klubu Świderski rozegrał łącznie 62 spotkania i zdobył 13 bramek — wynika z depeszy PAP. Teraz wraca do Polski, ale nie do punktu wyjścia. Wraca jako piłkarz dojrzalszy, ograny, z większą świadomością i z nazwiskiem, które samo w sobie podnosi temperaturę ligowej dyskusji.</p><h3>Łódzki trop w życiorysie</h3><p>Ten transfer ma też lokalny, łódzki smaczek. Świderski w przeszłości był związany z <strong>UKS SMS Łódź</strong>, a więc dobrze zna piłkarskie środowisko miasta. Dla Widzewa nie jest więc wyłącznie znanym nazwiskiem sprowadzonym z zagranicy. To także zawodnik, który do Łodzi wraca z pewną biograficzną klamrą.</p><p>Sam piłkarz, cytowany przez PAP, przyznał, że stęsknił się za Polską. Mówił, że możliwość bycia „u siebie” daje komfort w codziennym życiu i że czeka na pierwsze treningi. W futbolu takie deklaracje bywają rytuałem powitalnym, ale w tym przypadku mają sens: Świderski nie wraca do ligi emerytalnie. Ma 29 lat, kontrakt do 2029 roku i przed sobą etap, który może zdefiniować jego późną, ale wciąż bardzo żywą część kariery.</p><h3>Widzew podnosi poprzeczkę</h3><p>Drużyna trenera <strong>Aleksandara Vukovicia</strong> rozpocznie przygotowania do nowego sezonu w poniedziałek. Świderski dołączy do zespołu podczas zgrupowania w Austrii. To pierwsze letnie wzmocnienie Widzewa, ale jednocześnie kolejny sygnał, że klub z Łodzi chce budować zespół o znacznie większych ambicjach niż spokojne utrzymanie.</p><p>Co ważne, Świderski jest już trzecim reprezentantem Polski pozyskanym przez Widzew w tym roku — po <strong>Bartłomieju Drągowskim</strong> i <strong>Przemysławie Wiśniewskim</strong>. Jeżeli te nazwiska złożą się w drużynę, a nie tylko efektowną listę transferową, przy al. Piłsudskiego może zacząć się sezon naprawdę interesujący.</p><p>Bo w piłce, jak w dobrym filmie sportowym, sam plakat nie wygrywa meczu. Ale jeśli na plakacie pojawia się napastnik reprezentacji Polski, kibice mają pełne prawo podnieść wzrok znad terminarza i pomyśleć: tu może wydarzyć się coś więcej.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 19:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu-1781543709.png</url>
                        <title>Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55523,tomaszowscy-policjanci-na-podium-skierniewickiego-triathlonu</link>
                    </image><description>Funkcjonariusze z Tomaszowa Mazowieckiego wrócili z dużym sukcesem ze Skierniewickiego Triathlonu o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. Jedna z drużyn wywalczyła pierwsze miejsce w kategorii mieszanej i drugie w klasyfikacji open.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Udany występ policjantów z Tomaszowa</h2><p>Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zaznaczyli swoją obecność podczas Skierniewickiego Triathlonu o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. Zawody odbyły się 13 czerwca 2026 roku i zgromadziły reprezentantów całego garnizonu łódzkiego. Wydarzenie miało nie tylko sportowy charakter, ale było także elementem obchodów <strong>100-lecia sportu w Policji</strong>.</p><p>Dla tomaszowskiej jednostki był to występ, który przyniósł wymierne efekty. Szczególne powody do dumy dała para: młodszy aspirant Natalia Cieślak i posterunkowy Adam Chudy. To właśnie oni sięgnęli po <strong>pierwsze miejsce w kategorii mieszanej</strong> oraz <strong>drugie miejsce w klasyfikacji open</strong>, potwierdzając wysoką formę i bardzo dobre przygotowanie.</p><h2>Trzy drużyny, jedna reprezentacja</h2><p>Komendę Powiatową Policji w Tomaszowie Mazowieckim reprezentowały trzy dwuosobowe drużyny. W zawodach wystąpili: młodszy aspirant Natalia Cieślak i posterunkowy Adam Chudy, aspirant sztabowy Karol Chojecki i sierżant Norbert Fornalczyk, a także posterunkowa Natalia Rybińska i młodszy aspirant Bartosz Kulis.</p><p>Sama obecność kilku zespołów z jednej jednostki pokazuje, że aktywność fizyczna i sportowa rywalizacja są ważnym elementem policyjnej codzienności. Tego rodzaju starty budują nie tylko indywidualną kondycję, ale również <strong>współpracę, zaufanie i zespołowość</strong>, które później mają znaczenie także w służbie.</p><h2>Wymagające konkurencje i sportowy charakter wydarzenia</h2><p>Uczestnicy triathlonu musieli zmierzyć się z trzema konkurencjami: biegiem, spływem kajakowym oraz jazdą na rowerze. Taki zestaw prób wymaga wszechstronności, dobrej wydolności i umiejętności szybkiego dostosowania się do zmieniającego się charakteru wysiłku.</p><p>Właśnie w takich warunkach tomaszowscy policjanci pokazali sportowego ducha walki i solidne przygotowanie. Wynik osiągnięty przez najlepszą z tomaszowskich par potwierdza, że o końcowym sukcesie decydowały nie tylko indywidualne możliwości, lecz także <strong>zgranie drużyny</strong> i umiejętność skutecznego działania pod presją.</p><h2>Więcej niż rywalizacja</h2><p>Skierniewicki Triathlon był okazją nie tylko do walki o miejsca na podium, ale też do integracji funkcjonariuszy z różnych jednostek województwa łódzkiego oraz promowania aktywnego stylu życia. W policyjnym środowisku takie inicjatywy mają dodatkowy wymiar, ponieważ podkreślają znaczenie sprawności fizycznej, systematyczności i samodyscypliny.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego sukces miejscowych funkcjonariuszy to dobra wiadomość także w wymiarze lokalnym. Pokazuje, że policjanci z naszego powiatu potrafią skutecznie reprezentować jednostkę nie tylko w codziennej służbie, ale również podczas prestiżowych wydarzeń sportowych. Osiągnięcie Natalii Cieślak i Adama Chudego z pewnością można uznać za jeden z najmocniejszych akcentów tego wydarzenia z perspektywy naszego regionu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</guid>
            <pubDate>Mon, 15 Jun 2026 17:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu-1781537588.png</url>
                        <title>Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55521,ahoj-smardzewice-regaty-portowej-ferajny-2026-zamienia-zalew-sulejowski-w-zeglarska-scene-regionu</link>
                    </image><description>27 czerwca 2026 roku plaża w Smardzewicach nad Zalewem Sulejowskim stanie się miejscem, gdzie sport spotka się z muzyką, rodzinnym piknikiem i dobrą, portową energią. Regaty Portowej Ferajny 2026 zapowiadają się jako jedno z najciekawszych wydarzeń początku wakacji w powiecie tomaszowskim. Będą puchary, żagle, szanty, koncerty, atrakcje dla dzieci i solidna dawka lokalnej integracji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Żagle na wodę. Smardzewice szykują się na regaty</h2><p>Są takie dni, kiedy Zalew Sulejowski przestaje być tylko miejscem weekendowego odpoczynku, a zaczyna przypominać wielką, otwartą scenę. Z jednej strony woda, wiatr i białe żagle. Z drugiej — rodziny z dziećmi, mieszkańcy regionu, turyści, muzyka i zapach wakacyjnego pikniku. Tak właśnie ma wyglądać <strong>27 czerwca 2026 roku</strong>, kiedy na plaży w Smardzewicach przy ul. Klonowej odbędą się <strong>Regaty Portowej Ferajny 2026</strong>.</p><p>Wydarzenie organizowane przez <strong>Klub Sportowy „Portowa Ferajna”</strong>, <strong>Powiat Tomaszowski</strong> oraz <strong>Gminę Tomaszów Mazowiecki</strong> ma połączyć to, co nad Zalewem Sulejowskim najważniejsze: wodę, rekreację, sport, lokalną wspólnotę i kulturę. Informacje o wydarzeniu znalazły się również w kalendarzu imprez Gminy Tomaszów Mazowiecki, gdzie podkreślono możliwość wcześniejszej rejestracji załóg oraz zapisy w dniu regat w biurze zawodów.&nbsp;</p><h2>O Puchar Starosty i Puchar Wójta</h2><p>Rywalizacja odbędzie się w dwóch klasach regatowych: <strong>otwartopokładowej</strong> oraz <strong>kabinowej</strong>. Stawką będą m.in. <strong>Puchar Starosty Tomaszowskiego</strong> oraz <strong>Puchar Wójta Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong>. Najlepsze załogi mogą liczyć nie tylko na prestiż, ale także na konkretne nagrody.</p><p>Za pierwsze miejsca w obu kategoriach przewidziano <strong>vouchery na weekendowe wyjazdy z wyżywieniem</strong>, ufundowane przez <strong>NaturaTour – Grupa PKP</strong>. Dodatkowo załogi, które staną na podium, otrzymają nagrody rzeczowe. Organizatorzy pomyśleli również o pozostałych uczestnikach — wśród wszystkich żeglarzy biorących udział w regatach przeprowadzone zostanie losowanie nagród.</p><p>To ważne, bo regaty nie mają być wyłącznie sportową próbą sił. Bardziej przypominają święto środowiska wodniackiego: trochę jak z dawnych szantowych opowieści, gdzie liczy się wynik, ale jeszcze bardziej liczy się załoga, wiatr i opowieść przy brzegu.</p><h2>Piknik dla mieszkańców i turystów</h2><p>Regaty będą częścią większego, całodniowego wydarzenia. Organizatorzy przygotowali <strong>piknik rodzinny</strong> z animacjami dla dzieci, strefą rodzinną, prezentacjami partnerów i sponsorów oraz strefą regionalną z udziałem kół gospodyń wiejskich.</p><p>W programie znalazły się także <strong>warsztaty taneczne prowadzone przez Tomaszowską Szkołę Tańca DFC Latino</strong>. To ciekawy kontrast: rano żagle i sportowa rywalizacja, po południu ruch, taniec i rodzinny gwar, a wieczorem — scena muzyczna. Wydarzenie opisywane jest jako połączenie żeglarstwa, pikniku rodzinnego i koncertów, a oficjalne miejskie zapowiedzi podkreślają jego rekreacyjno-kulturalny charakter.</p><p>W organizację atrakcji włączają się m.in. <strong>Centrum Kultury i Biblioteka Gminy Tomaszów Mazowiecki</strong> oraz <strong>Powiatowe Centrum Animacji Społecznej</strong>. Nad bezpieczeństwem uczestników na wodzie czuwać będzie <strong>WOPR Tomaszów Mazowiecki</strong>, co przy wydarzeniu nad akwenem ma znaczenie podstawowe.</p><h2>Wieczorem zabrzmią szanty. Trzy Majtki i Mechanicy Shanty na scenie</h2><p>Po sportowych emocjach przyjdzie czas na muzykę. Najpierw publiczność w żeglarski klimat wprowadzi zespół <strong>Trzy Majtki</strong>. Potem na scenie pojawi się gwiazda tegorocznej edycji — <strong>Mechanicy Shanty</strong>.</p><p>To wybór bardzo trafiony. Szanty nad Zalewem Sulejowskim brzmią naturalnie, bez udawania i dekoracyjnej przesady. W takim miejscu muzyka żeglarska nie jest dodatkiem do programu, ale jego przedłużeniem. Jak w starych balladach portowych — najpierw wiatr i lina, potem refren, który zna pół plaży.</p><p>Organizatorzy zapowiadają, że <strong>Regaty Portowej Ferajny 2026</strong> mają ambicję stać się jedną z największych imprez żeglarsko-kulturalnych w regionie. I trudno nie zauważyć, że Smardzewice są do tego stworzone. Po rewitalizacji okolice plaży i molo stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów wypoczynkowych nad Zalewem Sulejowskim, przyciągającym mieszkańców nie tylko z Tomaszowa i powiatu, ale też z dalszych części województwa.&nbsp;</p><h2>Rejestracja załóg i zniżki na czarter</h2><p>Załogi zainteresowane udziałem w regatach mogą zgłaszać się przez <strong>formularz zgłoszeniowy</strong>. Organizatorzy zachęcają do wcześniejszej rejestracji online, choć zapisy będą możliwe także w dniu wydarzenia w biurze regat.</p><p>Dla osób, które zarejestrują się wcześniej, przygotowano specjalne zniżki na czarter jachtów w agencji <strong>SailHop</strong>. Pierwszych 10 skipperów zgłoszonych przez formularz otrzyma <strong>15 proc. zniżki</strong>, a pozostali zarejestrowani skipperzy — <strong>10 proc. zniżki</strong>. Sama rejestracja online nie wiąże się z opłatą; płatność odbywa się na miejscu w dniu regat.</p><p>To rozwiązanie praktyczne. Przy dużych imprezach najwięcej nerwów rodzi się zwykle nie na wodzie, lecz przy stoliku rejestracyjnym. Formularz ma skrócić formalności i pozwolić załogom szybciej wejść w regatowy rytm.</p><h2>Kto wspiera wydarzenie?</h2><p>W przygotowanie wydarzenia włączyli się partnerzy i sponsorzy z regionu oraz spoza niego. Partnerami są m.in. <strong>Szkoła Żeglarstwa BlueBingo</strong> oraz <strong>Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Wśród sponsorów głównych znaleźli się: <strong>Eko-Chot, NaturaTour – Grupa PKP, Sław-ne Smaki, Centrum Konferencyjno-Rekreacyjne MOLO, Ezbud oraz TKSM Biała Góra</strong>. Wydarzenie wspierają także m.in. <strong>All Finance – biuro podatkowe, Fizjospec Paweł Bugzell, The GrainBar, Martyna Rychlica fotografia, SailHop, Vehigo, Ubezpieczenia Anita Gienszczak, Elektrosolary.pl, Wyspa Uśmiechu, Joka Group, Strefa Survivalu, WARS S.A., Cel-Trans, Eneris oraz W Mące</strong>.</p><p>Honorowy patronat nad regatami objęli: <strong>Wojewoda Łódzki Dorota Ryl, Marszałek Województwa Łódzkiego Joanna Skrzydlewska, Starosta Tomaszowski Dariusz Kowalczyk oraz Wójt Gminy Tomaszów Mazowiecki Sławomir Bernacki</strong>. Patronami medialnymi są m.in. <strong>Tomaszowski Informator Tygodniowy, Radio Fama, NaszTomaszów.pl, Format 3A, ePiotrków.pl, Strefa FM oraz Trybunalski Tydzień</strong>. Informacje o patronatach i organizatorach potwierdzają również zapowiedzi publikowane przez regionalne media. &nbsp;</p><h2>Zalew Sulejowski znów pokazuje swój potencjał</h2><p>Zalew Sulejowski od lat jest jednym z najważniejszych miejsc rekreacyjnych centralnej Polski. To sztuczny zbiornik na Pilicy, zbudowany w latach 70. XX wieku, pełniący funkcje retencyjne, krajobrazowe i turystyczne. Dziś przyciąga żeglarzy, wędkarzy, rowerzystów i rodziny szukające odpoczynku nad wodą. &nbsp;</p><p>Regaty Portowej Ferajny wpisują się w szerszą opowieść o tym, jak region tomaszowski może korzystać ze swojego naturalnego potencjału. Nie przez wielkie deklaracje i folderowe hasła, ale przez konkretne wydarzenia, które przyciągają ludzi, budują lokalną markę i pokazują, że turystyka nad Pilicą i Zalewem Sulejowskim może mieć swój charakter.</p><p>Bo dobra impreza regionalna działa jak dobrze postawiony żagiel. Łapie wiatr, ale musi mieć maszt, załogę i kierunek. Tutaj wszystko wskazuje na to, że kierunek jest właściwy.</p><p><strong>Ahoj, Smardzewice. 27 czerwca widzimy się nad wodą.</strong> &nbsp;&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</guid>
            <pubDate>Sun, 14 Jun 2026 14:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami-1781442377.png</url>
                        <title>Tomaszów Mazowiecki zamknął Olimpiadę Młodzieży. Łódzkie z 25 medalami</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55514,tomaszow-mazowiecki-zamknal-olimpiade-mlodziezy-lodzkie-z-25-medalami</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim odbyła się ceremonia zakończenia Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026. Gospodarze regionu zakończyli zmagania z dorobkiem 25 medali, a samo wydarzenie miało wyraźny lokalny i symboliczny wymiar.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3><strong>Finał dużej imprezy w Tomaszowie Mazowieckim</strong></h3><p>Tomaszów Mazowiecki był miejscem ceremonii zakończenia <strong>Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych Łódzkie 2026</strong>. To właśnie tutaj symbolicznie podsumowano dwa miesiące rywalizacji, podczas których na obiektach w województwie łódzkim wystąpiło niemal 3 tysiące zawodniczek i zawodników w 20 dyscyplinach. Dla miasta było to wydarzenie o znaczeniu nie tylko sportowym, ale również wizerunkowym, pokazujące jego miejsce na mapie ważnych imprez młodzieżowych.</p><p>Sam finał miał uroczysty charakter. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele samorządu województwa, reprezentanci poszczególnych regionów oraz sportowcy związani z olimpijską tradycją. Obecność gości podkreśliła rangę wydarzenia, a oprawę uzupełniły występy mażoretek, które nadały zakończeniu bardziej widowiskowy wymiar.</p><h3><strong>Medale, klasyfikacja i wynik województwa łódzkiego</strong></h3><p>Z punktu widzenia sportowych statystyk gospodarze mają powody do umiarkowanej satysfakcji. Reprezentanci województwa łódzkiego zdobyli <strong>25 medali, w tym siedem złotych</strong>. Najwięcej krążków wywalczyli zapaśnicy, którzy zakończyli zmagania z dorobkiem 11 medali. W sportach drużynowych najlepiej spisali się piłkarze ręczni, a siatkarki sięgnęły po srebrny medal.</p><p>W klasyfikacji województw dominowały ekipy z Mazowsza, Wielkopolski i Śląska. Województwo łódzkie zajęło ósme miejsce. Taki wynik pokazuje, że region ma zawodników zdolnych do rywalizacji na wysokim poziomie, choć jednocześnie pozostaje przestrzeń do dalszego wzmacniania szkolenia i zaplecza w części dyscyplin.</p><h3><strong>Co to oznacza dla Tomaszowa i regionu</strong></h3><p>Z perspektywy lokalnej Tomaszów Mazowiecki zyskał kolejne wydarzenie, które wzmacnia jego sportowy charakter. Organizacja ceremonii kończącej ogólnopolską imprezę to nie tylko prestiż, ale także czytelny sygnał, że miasto potrafi być gospodarzem przedsięwzięć ważnych dla całego województwa. W realiach lokalnych portali i samorządowych debat takie momenty mają znaczenie, bo budują rozpoznawalność miejsca i sprzyjają promocji aktywności młodzieży.</p><p>Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży od lat pełni rolę przeglądu sportowych talentów. Dla wielu uczestników to jeden z pierwszych tak poważnych sprawdzianów, a dla trenerów i klubów cenna informacja o potencjale kolejnego pokolenia zawodników. W tym sensie zamknięcie imprezy w Tomaszowie Mazowieckim było nie tylko podsumowaniem wyników, ale również symbolicznym wskazaniem, że <strong>sport młodzieżowy w regionie pozostaje ważnym elementem życia publicznego</strong>.</p><h3><strong>Uroczyste zamknięcie</strong></h3><p>W ceremonii przedstawiciele województwa wręczyli dyplomy i podsumowali dorobek uczestników. Obecność osób związanych z samorządem oraz dawnych olimpijczyków nadawała wydarzeniu dodatkowy ciężar symboliczny. To istotne szczególnie w przypadku imprez młodzieżowych, gdzie obok medali liczy się także budowanie sportowych wzorców i poczucia przynależności do większej wspólnoty.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego finał olimpiady jest również okazją do spojrzenia na lokalny sport szerzej niż przez pryzmat pojedynczych wyników. Takie wydarzenia przypominają, że za sukcesami stoją miesiące treningów, praca szkoleniowców i infrastruktura, która pozwala rozwijać talenty. Choć najwięcej mówi się o liczbie medali, równie ważne jest to, że region i miasto były częścią przedsięwzięcia angażującego tysiące młodych sportowców z całej Polski.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 19:43:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych-1781288051.png</url>
                        <title>ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55496,zsp-3-wygral-antonianski-turniej-pilki-noznej-szkol-ponadpodstawowych</link>
                    </image><description>Finał Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej przyniósł emocje i wyraźnego zwycięzcę. Najlepszą drużyną tegorocznej edycji została reprezentacja ZSP 3, a tytuł króla strzelców trafił do Jakuba Kozitulskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Finał z wyraźnym rozstrzygnięciem</h2><p>Antoniański Turniej Piłki Nożnej, w którym rywalizowały reprezentacje tomaszowskich szkół ponadpodstawowych, zakończył się zwycięstwem drużyny <strong>ZSP 3</strong>. Rozgrywki finałowe dostarczyły sportowych emocji, a ostateczna klasyfikacja potwierdziła dobrą dyspozycję zespołu, który sięgnął po pierwsze miejsce.</p><p>W meczu o trzecie miejsce <strong>ZSP 1 pokonał I Liceum Ogólnokształcące 1:0</strong>. Z kolei w spotkaniu decydującym o triumfie w całym turnieju <strong>ZSP 3 wygrał z ZSP 8 wynikiem 4:2</strong>. To właśnie ten rezultat przesądził o końcowym układzie podium.</p><h2>Klasyfikacja i wyróżnienia</h2><p>Po zakończeniu finałów pierwsze miejsce przypadło reprezentacji <strong>ZSP 3</strong>. Na drugiej pozycji uplasowała się drużyna <strong>ZSP 8</strong>, natomiast trzecie miejsce zajęło <strong>ZSP 1</strong>. Wyniki pokazują, że rywalizacja była zacięta, a o lokatach decydowała nie tylko skuteczność, ale także konsekwencja w grze.</p><p>Indywidualne wyróżnienie trafiło do <strong>Jakuba Kozitulskiego z ZSP 3</strong>, który zdobył tytuł króla strzelców. Zawodnik zakończył turniej z dorobkiem <strong>7 bramek</strong>, co czyni go najskuteczniejszym piłkarzem tegorocznej edycji.</p><h2>Nie tylko wynik, ale też lokalna integracja</h2><p>Tego typu rozgrywki mają znaczenie większe niż sama sportowa klasyfikacja. Szkolne turnieje budują więzi między uczniami, wzmacniają lokalną tożsamość i pokazują, że rywalizacja może iść w parze z wzajemnym szacunkiem. W przypadku Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej ważną rolę odegrali również nauczyciele koordynujący udział drużyn oraz kibice, którzy aktywnie wspierali zawodników.</p><p>Organizatorzy podziękowali także sędziemu turnieju, którym był <strong>Paweł Godala</strong>. To istotny element każdej szkolnej imprezy sportowej, bo sprawne prowadzenie zawodów wpływa zarówno na ich poziom, jak i odbiór przez uczestników oraz publiczność.</p><h2>Turniej wpisany w lokalny kalendarz</h2><p>Fakt, że wydarzenie zostało tak wyraźnie zaakcentowane w działalności Powiatowego Centrum Animacji Społecznej, pokazuje jego miejsce w lokalnym kalendarzu imprez. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tego rodzaju inicjatywy pełnią podwójną funkcję: promują aktywność fizyczną oraz tworzą przestrzeń do spotkania młodzieży z różnych szkół.</p><p>Tegoroczna edycja już przeszła do historii, ale organizatorzy zapowiadają kolejne spotkanie za rok. Dla obecnych zwycięzców to powód do dumy, a dla pozostałych drużyn czytelny sygnał, że w następnej odsłonie stawka znów będzie wysoka.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zawody krajowe w WKKW w Bogusławicach. Sportowe emocje i atrakcje dla całych rodzin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</guid>
            <pubDate>Fri, 12 Jun 2026 13:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin-1781265788.png</url>
                        <title>Zawody krajowe w WKKW w Bogusławicach. Sportowe emocje i atrakcje dla całych rodzin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55491,zawody-krajowe-w-wkkw-w-boguslawicach-sportowe-emocje-i-atrakcje-dla-calych-rodzin</link>
                    </image><description>Bogusławice zapraszają na zawody krajowe w WKKW, które połączą rywalizację jeździecką z rodzinną atmosferą i bogatą strefą atrakcji. Organizatorzy przygotowali również zaplecze gastronomiczne, Zagrodę Zabaw dla dzieci oraz ofertę Restauracji w Pałacu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Jeździeckie święto w Bogusławicach</h2><p>W Bogusławicach odbędą się <strong>zawody krajowe w WKKW</strong>, które zapowiadają się jako ważne wydarzenie dla miłośników sportów jeździeckich z regionu i nie tylko. Organizatorzy zapraszają zawodników do zgłoszeń, a publiczność do kibicowania i spędzenia czasu w otoczeniu sportowych emocji oraz rodzinnych atrakcji.</p><p>WKKW, czyli wszechstronny konkurs konia wierzchowego, należy do najbardziej widowiskowych konkurencji jeździeckich. To dyscyplina wymagająca od konia i jeźdźca wszechstronności, precyzji oraz doskonałego przygotowania, dlatego zawody tego typu tradycyjnie przyciągają zarówno uczestników, jak i widzów zainteresowanych sportem na wysokim poziomie.</p><h2>Nie tylko rywalizacja, ale też zaplecze dla gości</h2><p>Organizatorzy zadbali o to, by wydarzenie miało charakter otwarty i komfortowy również dla osób, które odwiedzą obiekt jako widzowie. Przez cały czas trwania zawodów dostępny będzie <strong>duży, dobrze zaopatrzony bar</strong>, w którym będzie można kupić posiłki domowe, pizzę, zapiekanki, przekąski, napoje oraz desery lodowe.</p><p>Na miejscu działać ma także strefa Grill Bar z potrawami z grilla oraz food truck oferujący między innymi lody świderki, watę cukrową, popcorn i gofry. Taka oferta sprawia, że wydarzenie może stać się propozycją nie tylko dla środowiska jeździeckiego, lecz także dla rodzin szukających ciekawego sposobu na weekendowy wypoczynek w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego.</p><h2>Zagroda Zabaw dla dzieci i rodzin</h2><p>Szczególną częścią programu będzie <strong>Zagroda Zabaw dla dzieci</strong>, przygotowana jako dodatkowa atrakcja weekendu. Wśród zapowiedzianych aktywności znalazły się plac zabaw, altany ogrodowe z barem z przekąskami, trening hobby horse, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem oraz przejazdy bryczką.</p><p>Dzieci będą mogły skorzystać także z mini zoo z karmieniem kucyków, spotkań z alpakami, zamku dmuchanego, zjeżdżalni, dmuchanego toru przeszkód, a także takich atrakcji jak dart, bramka celnościowa, profesjonalne pole do minigolfa oraz animacje i oprowadzanie na kucyku dla najmłodszych. To zestaw propozycji, który wyraźnie pokazuje, że organizatorzy chcą połączyć sportowy charakter imprezy z wypoczynkiem dla całych rodzin.</p><p>Zagroda Zabaw będzie czynna <strong>w niedzielę w godzinach 11-17</strong>. Na sobotę przewidziano rezerwację tej strefy na wyłączność. Koszt udziału wynosi 30 złotych dla dzieci oraz 10 złotych dla opiekunów.</p><h2>Weekendowa oferta także dla smakoszy</h2><p>Dodatkowym elementem wydarzenia będzie oferta gastronomiczna Restauracji w Pałacu. W sobotę i niedzielę w godzinach <strong>od 13 do 17</strong> goście będą mogli skorzystać z menu obejmującego wyjątkowe dania i desery. To propozycja dla tych, którzy chcą połączyć obserwowanie zawodów z dłuższym pobytem i spokojnym odpoczynkiem w reprezentacyjnym otoczeniu.</p><p>W praktyce zawody w Bogusławicach zapowiadają się więc jako wydarzenie o kilku wymiarach: sportowym, rekreacyjnym i rodzinnym. Dla jednych będą okazją do śledzenia rywalizacji w wymagającej dyscyplinie jeździeckiej, dla innych sposobem na spędzenie dnia z dziećmi, a dla kolejnych szansą na skorzystanie z rozbudowanej oferty kulinarnej i atrakcji towarzyszących.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowy skrót dnia. Chwalińska nagrodzona, Hurkacz zatrzymany przez deszcz, mundial zaczyna się w cieniu protestów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</guid>
            <pubDate>Tue, 09 Jun 2026 22:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-c-1781036690.png</url>
                        <title>Sportowy skrót dnia. Chwalińska nagrodzona, Hurkacz zatrzymany przez deszcz, mundial zaczyna się w cieniu protestów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55468,sportowy-skrot-dnia-chwalinska-nagrodzona-hurkacz-zatrzymany-przez-deszcz-mundial-zaczyna-sie-w-cieniu-protestow</link>
                    </image><description>Wtorkowy wieczór przyniósł sportową mieszankę niemal filmową: od paryskiej historii Mai Chwalińskiej, przez deszcz nad kortami w Holandii, po nerwową atmosferę w Meksyku tuż przed pierwszym gwizdkiem piłkarskich mistrzostw świata. Było w tym trochę triumfu, trochę chaosu i trochę tego nerwowego oczekiwania, które zna każdy kibic — gdy światła stadionów już płoną, ale za kulisami sport nigdy nie jest tylko sportem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Maja Chwalińska ze stypendium po paryskim sukcesie</h2><p><strong>Maja Chwalińska</strong>, która podczas wielkoszlemowego <strong>French Open w Paryżu</strong> przeszła drogę od kwalifikacji aż do finału, została uhonorowana przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego. Zawodniczka otrzymała <strong>stypendium sportowe na 12 miesięcy</strong> w najwyższej możliwej wysokości, czyli <strong>9600 zł miesięcznie</strong>.</p><p>To decyzja symboliczna, ale i bardzo konkretna. W polskim sporcie, gdzie droga od talentu do wielkiej sceny często przypomina wspinaczkę po stromym zboczu bez poręczy, takie wsparcie ma znaczenie większe niż sam komunikat prasowy. To paliwo na dalszą drogę.</p><h2>Protesty przed stadionem Azteca</h2><p>W Meksyku atmosfera przed inauguracją piłkarskich mistrzostw świata gęstnieje jak przed burzą. Tysiące protestujących zablokowało we wtorek główną drogę dojazdową do <strong>stadionu Azteca</strong> w stolicy kraju. To właśnie tam w czwartek zaplanowano ceremonię otwarcia oraz mecz <strong>Meksyk – RPA</strong>.</p><p>Według informacji agencji AFP demonstranci należą do związku zawodowego nauczycieli <strong>CNTE</strong> i protestują od ubiegłego tygodnia. Mundial, który w oficjalnych folderach zawsze wygląda jak święto kolorów, hymnów i stadionowych emocji, już na starcie zderza się więc z twardą rzeczywistością społeczną.</p><h2>Wilton Sampaio poprowadzi mecz otwarcia</h2><p>Brazylijczyk <strong>Wilton Sampaio</strong> został wyznaczony na sędziego czwartkowego meczu otwarcia mistrzostw świata między Meksykiem a RPA. Przy żadnym z pierwszych czterech spotkań mundialu nie będą pracować polscy arbitrzy.</p><p>Dla sędziego z Brazylii to ogromny prestiż, bo pierwszy mecz turnieju zawsze ma rangę osobnego spektaklu. Nie tylko otwiera rywalizację, ale też wyznacza ton całej imprezy.</p><h2>FIFA i administracja Trumpa z nieoficjalnym porozumieniem</h2><p>Amerykański „New York Times”, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela FIFA, podał, że federacja miała zawrzeć z administracją Donalda Trumpa nieoficjalne porozumienie dotyczące działań służb imigracyjnych podczas nadchodzących mistrzostw świata.</p><p>Według tych informacji służby nie mają dokonywać zatrzymań nielegalnych imigrantów pod stadionami. To kolejny dowód na to, że wielkie imprezy sportowe coraz częściej stają się areną nie tylko rywalizacji, ale również polityki, bezpieczeństwa i napięć społecznych.</p><h2>Hurkacz prowadził, ale mecz przerwał deszcz</h2><p><strong>Hubert Hurkacz</strong> rozpoczął mecz z Węgrem <strong>Martonem Fucsovicsem</strong> w turnieju ATP 250 na trawiastych kortach w <strong>’s-Hertogenbosch</strong>, ale spotkanie zostało przerwane przez opady deszczu. W chwili przerwania Polak prowadził <strong>6:3, 1:2</strong>.</p><p>We wtorek organizatorzy nie wznowili już gry. Hurkacz oraz <strong>Kamil Majchrzak</strong> mają wrócić do rywalizacji w środę. Trawa, jak wiadomo, potrafi być elegancka jak Wimbledon i kapryśna jak pogoda w brytyjskim dramacie.</p><h2>Serena Williams zwycięska w deblu</h2><p>44-letnia <strong>Serena Williams</strong> i Kanadyjka <strong>Victoria Mboko</strong> awansowały do drugiej rundy debla turnieju WTA na kortach trawiastych londyńskiego <strong>Queen’s Club</strong>. Pokonały rozstawione z numerem trzecim <strong>Nicole Melichar-Martinez</strong> z USA i Nowozelandkę <strong>Erin Routliffe</strong> <strong>7:6 (7-2), 6:2</strong>.</p><p>Williams wciąż przyciąga uwagę jak największe gwiazdy sceny — nawet gdy pojawia się w deblu, nawet gdy sportowy kalendarz pęka od innych wydarzeń. Jej nazwisko nadal działa jak refren utworu, który wszyscy znają.</p><h2>Najwyższy piłkarz w historii mundialu</h2><p>Austriacki bramkarz <strong>Florian Wiegele</strong> jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw świata zapisał się w historii. Jak podała gazeta „Kronen Zeitung”, 25-letni zawodnik mierzy <strong>205 cm</strong> i ma zostać najwyższym piłkarzem, jaki kiedykolwiek wystąpił w mundialu.</p><p>W piłce nożnej wzrost sam meczu nie wygrywa, ale w bramce bywa argumentem nie do zlekceważenia. Zwłaszcza gdy napastnik widzi przed sobą nie tyle golkipera, ile ruchomą ścianę.</p><h2>Visma-Lease a Bike najlepsza w jeździe drużynowej</h2><p>Kolarze ekipy <strong>Visma-Lease a Bike</strong> wygrali trzeci etap wyścigu <strong>Tour Auvergne-Rhone-Alpes</strong>, dawniej znanego jako <strong>Criterium du Dauphine</strong>. Była to jazda drużynowa na czas ze startem i metą w <strong>Perreux nad Loarą</strong>.</p><p>Żółtą koszulkę lidera zachował Francuz <strong>Alex Baudin</strong> z grupy <strong>EF Education-EasyPost</strong>. Wyścigi poprzedzające wielkie letnie batalie kolarskie często są jak próba orkiestry przed premierą — niby jeszcze nie główne przedstawienie, ale już słychać, kto ma mocne instrumenty.</p><h2>Legendy Polski i Anglii zagrają na Stadionie Śląskim</h2><p>Na koniec informacja z krajowego podwórka, ale z mocnym historycznym rezonansem. <strong>5 września</strong> na <strong>Superauto.pl Stadionie Śląskim</strong> zostanie rozegrany mecz piłkarskich legend <strong>Polska – Anglia</strong>. Spotkanie będzie kulminacją obchodów <strong>70-lecia Stadionu Śląskiego</strong>, słynnego „Kotła Czarownic”.</p><p>Dla kibiców to nie tylko sentymentalny powrót do dawnych nazwisk i dawnych emocji. Stadion Śląski przez dekady był miejscem, w którym polska piłka pisała swoje rozdziały wielkimi literami — czasem w blasku zwycięstw, czasem w cieniu rozczarowań, ale zawsze przy pełnym głosie trybun.</p><h2>Propozycja posta na Facebooka</h2><p>Sportowy wtorek miał wszystko: paryski sukces Mai Chwalińskiej doceniony stypendium, przerwany przez deszcz mecz Huberta Hurkacza, protesty przed stadionem Azteca i zapowiedź meczu legend Polska–Anglia na Stadionie Śląskim.<br>Sprawdźcie najważniejsze wydarzenia sportowe dnia w naszym skrócie.</p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
