<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.nasztomaszow.pl/rss/articles/pl/88/zdrowie-informacje-profilaktyka-i-medycyna" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Zdrowie – informacje, profilaktyka i medycyna - NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa ]]></title>
        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykuly/88/zdrowie-informacje-profilaktyka-i-medycyna</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[NaszTomaszów.pl - Codzienna Gazeta Internetowa]]></copyright>
        <lastBuildDate>Thu, 24 Sep 2026 18:28:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Koniec „lekarzy z walizką”. NFZ zmienia zasady operacji. Co stanie się z zabiegami w TCZ?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56784,koniec-lekarzy-z-walizka-nfz-zmienia-zasady-operacji-co-stanie-sie-z-zabiegami-w-tcz</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56784,koniec-lekarzy-z-walizka-nfz-zmienia-zasady-operacji-co-stanie-sie-z-zabiegami-w-tcz</guid>
            <pubDate>Thu, 24 Sep 2026 18:28:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-lekarzy-z-walizka-nfz-zmienia-zasady-operacji-co-stanie-sie-z-zabiegami-w-tcz-1790267937.png</url>
                        <title>Koniec „lekarzy z walizką”. NFZ zmienia zasady operacji. Co stanie się z zabiegami w TCZ?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56784,koniec-lekarzy-z-walizka-nfz-zmienia-zasady-operacji-co-stanie-sie-z-zabiegami-w-tcz</link>
                    </image><description>Od 1 stycznia 2027 roku część operacji ortopedycznych, urologicznych i zabiegów dotyczących kręgosłupa będzie można wykonywać wyłącznie na wyspecjalizowanych oddziałach, posiadających odpowiednią kadrę i sprzęt na miejscu. NFZ mówi wprost o końcu praktyki „lekarzy walizkowych”. Sprawdziliśmy, co nowe zasady mogą oznaczać dla Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Wbrew pierwszym obawom nie oznaczają one automatycznie, że pacjenci z Tomaszowa będą musieli jeździć na operacje do Łodzi czy innych miast.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f9f9; border-left: 5px solid #17a2b8; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #17a2b8; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Nowe restrykcje NFZ od 2027 roku</strong> – od 1 stycznia Narodowy Fundusz Zdrowia ograniczy rozliczanie części specjalistycznych operacji (m.in. artroskopii, zabiegów kręgosłupa i urologicznych) na oddziałach chirurgii ogólnej.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Właściwa specjalizacja oddziałów w TCZ</strong> – zmiany wymuszają przeniesienie procedur na dedykowane oddziały. Tomaszowski szpital jest w dobrej sytuacji, ponieważ posiada osobne oddziały Urologiczny oraz Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej z kontraktami ważnymi do 30 czerwca 2027 roku.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Sprzęt i kadra decydują o przyszłości zabiegów</strong> – samo istnienie placówki nie wystarczy. O utrzymaniu procedur w Tomaszowie przesądzi to, czy TCZ spełni restrykcyjne i szczegółowe wymagania NFZ dotyczące personelu oraz wyposażenia medycznego.</li>    </ul></div><h2>NFZ chce skończyć z „lekarzem przyjeżdżającym na operację”</h2><p>Narodowy Fundusz Zdrowia ogłosił 24 września, że od początku przyszłego roku wybrane świadczenia będą wykonywane wyłącznie w specjalistycznych oddziałach. Chodzi między innymi o artroskopie i zabiegi rekonstrukcyjne z wykorzystaniem implantów, część operacji kończyny dolnej, chirurgię kręgosłupa oraz niektóre zabiegi dotyczące moczowodu i pęcherza moczowego.</p><p>Fundusz nie ukrywa, że jednym z powodów zmian jest praktyka występująca w części szpitali powiatowych. Specjalista przyjeżdżał do placówki na określony dzień, wykonywał operacje, a następnie opuszczał szpital. NFZ określa takich specjalistów mianem <strong>„lekarzy walizkowych”</strong>.</p><p>Problem pojawia się wtedy, kiedy po operacji występuje powikłanie, a lekarza posiadającego odpowiednią specjalizację nie ma już na miejscu.</p><p>Dlatego od 2027 roku zasada ma być prosta: specjalistyczny zabieg powinien być wykonywany tam, gdzie przez cały pobyt chorego istnieje odpowiednie zaplecze diagnostyczne, sprzętowe oraz kadrowe.</p><h2>A jak wygląda sytuacja w Tomaszowie?</h2><p>Tutaj sytuacja jest bardziej złożona niż w przypadku niewielkiego szpitala posiadającego jedynie oddział chirurgii ogólnej.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia ma własny <strong>Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej</strong>. Publiczny rejestr podmiotów medycznych wskazuje dla niego okres umowy z NFZ od 1 stycznia 2023 do 30 czerwca 2027 roku. W dokumentacji dotyczącej systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia TCZ figuruje również profil <strong>ortopedia i traumatologia narządu ruchu</strong>.</p><p>Sam szpital informuje, że oddział posiada aparat RTG z możliwością skopii oraz artroskop z wyposażeniem pozwalającym wykonywać zarówno zabiegi związane ze świeżymi urazami, jak i rekonstrukcje wewnątrzstawowe. TCZ deklaruje również możliwości wykonywania protezoplastyk stawów biodrowych i kolanowych.</p><p>To istotna informacja, ponieważ <strong>artroskopie znajdują się dokładnie wśród procedur wymienionych przez NFZ</strong>.</p><p>Nie oznacza to jednak, że od stycznia wszystko pozostanie automatycznie bez zmian. Ostatecznie liczyć się będzie spełnienie szczegółowych wymagań określonych dla konkretnych świadczeń, w tym dostępność odpowiedniej kadry.</p><h2>Urologia? Tomaszów ma własny specjalistyczny oddział</h2><p>Jeszcze wyraźniej wygląda sytuacja w przypadku urologii.</p><p>W TCZ funkcjonuje samodzielny <strong>Oddział Urologiczny</strong>, którego okres umowy z NFZ również wskazany jest do 30 czerwca 2027 roku.</p><p>Co więcej, katalog zabiegów podawany przez sam szpital częściowo pokrywa się z procedurami, o których mówi obecnie Fundusz.</p><p>W Tomaszowie wykonywane są m.in. endoskopowe zabiegi kruszenia kamieni w moczowodzie oraz pęcherzu, przezcewkowe resekcje guzów pęcherza, zabiegi dotyczące gruczołu krokowego, a także zabiegi laparoskopowe i klasyczne operacje urologiczne. Według informacji TCZ oddział hospitalizuje około <strong>1200 pacjentów rocznie i wykonuje około 450 operacji</strong>.</p><p>To właśnie urologia pokazuje, dlaczego zmian NFZ nie można sprowadzić do hasła: „szpitale powiatowe tracą operacje”.</p><p>Jeżeli świadczenie wykonywane jest przez pełnoprawny oddział urologiczny posiadający wymagany personel i wyposażenie, nowe przepisy mają właśnie taki model premiować.</p><h2>Największy znak zapytania: operacje kręgosłupa</h2><p>Inaczej wygląda kwestia chirurgii kręgosłupa.</p><p>NFZ wskazuje ją wprost jako jeden z zakresów, które mają być kierowane do odpowiednich oddziałów specjalistycznych. Fundusz wymienia m.in. oddziały ortopedyczne i neurochirurgiczne.</p><p>W publicznie dostępnych informacjach o TCZ widoczny jest profil ortopedii i traumatologii, natomiast nie znaleźliśmy potwierdzenia funkcjonowania w szpitalu oddziału neurochirurgii.</p><p>To jednak <strong>nie pozwala jeszcze stwierdzić, że operacje kręgosłupa wykonywane obecnie w Tomaszowie zostaną przeniesione do innego miasta</strong>. Część takich procedur może bowiem należeć do zakresu ortopedii. Potrzebne jest ustalenie, jakie konkretnie grupy JGP dotyczące kręgosłupa TCZ obecnie wykonuje i rozlicza oraz na jakim oddziale.</p><h2>Co rzeczywiście może się zmienić dla mieszkańców?</h2><p>Na podstawie dostępnych danych można powiedzieć jedno: <strong>reforma NFZ nie oznacza obecnie automatycznej utraty przez TCZ zabiegów ortopedycznych czy urologicznych</strong>.</p><p>Przeciwnie – posiadanie dwóch specjalistycznych oddziałów stawia Tomaszowski szpital w zdecydowanie innej sytuacji niż placówki, które wykonywały podobne operacje na chirurgii ogólnej dzięki okresowo przyjeżdżającym specjalistom.</p><p>Otwarte pozostają jednak trzy pytania: jakie procedury TCZ rozlicza dziś poza oddziałami specjalistycznymi, czy każda z nich spełni nowe wymagania kadrowe i sprzętowe oraz czy zmieni się zakres wykonywanych w Tomaszowie operacji kręgosłupa.</p><p>To właśnie odpowiedzi na te pytania pokażą, czy od <strong>1 stycznia 2027 roku</strong> którykolwiek z pacjentów, którzy dzisiaj mogą być operowani przy Jana Pawła II 35, będzie musiał szukać pomocy w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim lub innym ośrodku.</p><p>NFZ dał szpitalom dodatkowe miesiące na dostosowanie się do nowych zasad. Pierwotnie reforma miała obowiązywać już od 1 października 2026 roku. Po konsultacjach wejście najważniejszych zmian przesunięto na <strong>1 stycznia 2027 roku</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nie tylko logo na koszulce. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56748,nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56748,nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 20:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia-1790188394.png</url>
                        <title>Nie tylko logo na koszulce. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56748,nie-tylko-logo-na-koszulce-twoj-sklep-medyczny-uruchamia-program-lokalny-partner-zdrowia</link>
                    </image><description>Skręcona kostka, zejście z boiska, chłodzenie, stabilizator, rehabilitacja i wreszcie powrót do treningu. W sporcie czasem kilka sekund wystarczy, by zawodnik z murawy trafił na kilka tygodni poza grę. Właśnie w takich momentach sponsoring może przestać być logo na bandzie reklamowej, a stać się konkretną pomocą. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia 2026/2027”, którego jednym z pierwszych dużych projektów ma być współpraca z Lechią Tomaszów Mazowiecki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f9f9; border-left: 5px solid #17a2b8; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #17a2b8; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w dużym skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Nowy lokalny program partnerski</strong> – Twój Sklep Medyczny startuje z autorską inicjatywą prozdrowotną, skupioną wokół tematów szeroko pojętej rehabilitacji, zdrowia oraz aktywności fizycznej.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Współpraca z sekcjami Lechii Tomaszów</strong> – jednym z filarów i pierwszych dużych kroków programu ma być nawiązanie bezpośredniej współpracy z drużynami lokalnego klubu Lechia Tomaszów Mazowiecki.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wsparcie rzeczowe zamiast finansowego</strong> – partnerstwo opiera się na innowacyjnej formule; zamiast tradycyjnych dotacji pieniężnych, klub otrzyma bezpośrednie zaopatrzenie w niezbędne artykuły oraz specjalistyczny sprzęt medyczny.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Szeroka propozycja dla innych organizacji</strong> – program partnerski pozostaje otwarty; do współpracy mogą zgłaszać się również pozostałe lokalne kluby sportowe, stowarzyszenia, fundacje oraz organizacje pożytku publicznego.</li>    </ul></div><h3>Nie kolejny sponsor na banerze. Twój Sklep Medyczny uruchamia „Lokalnego Partnera Zdrowia”</h3><p><strong>Logo na koszulce czy baner przy boisku to najbardziej rozpoznawalny symbol sportowego sponsoringu. Twój Sklep Medyczny chce jednak pójść krok dalej. W programie „Lokalny Partner Zdrowia 2026/2027” punktem wyjścia ma być nie reklama, lecz konkretna potrzeba: uraz zawodnika, rehabilitacja, pomoc seniorowi czy wsparcie organizacji pracującej z osobami z niepełnosprawnościami. Jednym z pierwszych dużych projektów będzie współpraca z Lechią Tomaszów Mazowiecki.</strong></p><h2>Zamiast pytania o pieniądze – pytanie o problem</h2><p>Mechanizm klasycznego sponsoringu jest prosty: klub lub organizacja potrzebuje środków, przedsiębiorca przekazuje pieniądze, a jego marka pojawia się na koszulce, plakacie albo obiekcie sportowym.</p><p>Program <strong>„Twój Sklep Medyczny – Lokalny Partner Zdrowia 2026/2027”</strong> ma być zbudowany inaczej.</p><p>Pytanie rozpoczynające współpracę brzmi: <strong>jaki realny problem możemy wspólnie rozwiązać?</strong></p><p>Dlatego pomoc nie musi oznaczać przelewu na konto. Może przyjąć formę przekazania produktów, czasowego użyczenia sprzętu medycznego lub rehabilitacyjnego, voucherów, nagród, warsztatów czy wspólnych działań edukacyjnych.</p><p>Pierwszym dużym polem, na którym ten model ma zostać sprawdzony, będzie lokalny sport.</p><h2>Lechia Tomaszów: zdrowie przed wynikiem</h2><p>Jednym z pierwszych projektów programu jest współpraca z sekcjami Lechii Tomaszów Mazowiecki prowadzonymi przez Tomaszowskie Centrum Sportu.</p><p>Według danych TCS w sekcjach aktywnie trenuje ponad <strong>550 zawodników</strong>, a ponad 300 z nich pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego.</p><p>Projekt otrzymał nazwę <strong>„My się kontuzjom nie damy – Twój Sklep Medyczny z wzajemnością wspieramy”</strong> i ma objąć około 500 osób, głównie sportowców oraz dzieci i młodzież.</p><p>W tym przypadku współpraca ma mieć przede wszystkim wymiar rzeczowy. Zawodnicy będą mogli korzystać m.in. ze stabilizatorów i ortez, taśm do kinesiotapingu, wyposażenia pierwszej pomocy oraz artykułów potrzebnych przy urazach i podczas powrotu do treningów. W uzasadnionych przypadkach możliwe będzie również czasowe udostępnienie sprzętu medycznego lub rehabilitacyjnego.</p><p>Taki model najlepiej pokazuje swoją wartość wtedy, gdy wydarzy się coś, czego w sporcie uniknąć nie sposób.</p><p>Skręcona kostka. Uraz kolana. Przerwa w treningach. Rehabilitacja.</p><p>W tabeli wyników takich rzeczy nie widać. Dla zawodnika mogą jednak oznaczać tygodnie albo miesiące pracy, zanim znów założy buty i wróci na boisko.</p><p>Dlatego Twój Sklep Medyczny ma przy Lechii funkcjonować jako <strong>„Partner Zdrowia i Powrotu do Gry Lechii Tomaszów Mazowiecki”</strong>.</p><h2>Lechia ma być początkiem</h2><p>Sport jest naturalnym miejscem dla programu zdrowotnego, ale jego formuła nie będzie ograniczona wyłącznie do klubów i zawodników.</p><p>Do współpracy mogą zgłaszać się również stowarzyszenia, fundacje i inne lokalne organizacje prowadzące działania związane ze zdrowiem, rehabilitacją, aktywnością, samodzielnością i jakością życia mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego oraz okolic.</p><p>Projekt może dotyczyć seniorów, osób z niepełnosprawnościami, rodzin opiekujących się osobami niesamodzielnymi, dzieci wymagających rehabilitacji czy profilaktyki zdrowotnej.</p><p>Nie musi też oznaczać dużej akcji. Czasem o powodzeniu lokalnej inicjatywy decyduje kilka potrzebnych urządzeń, wyposażenie grupy albo możliwość przeprowadzenia warsztatów dla kilkunastu osób.</p><p>I właśnie takich projektów ma szukać program.</p><h2>Liczy się efekt</h2><p>Organizacje zainteresowane współpracą będą mogły zgłaszać własne pomysły. Każdy ma być oceniany pod kątem celu, grupy odbiorców, rzeczywistych potrzeb oraz możliwości wspólnego działania.</p><p>Najważniejsze pytania są proste: <strong>komu chcemy pomóc, czego ta grupa naprawdę potrzebuje i co zmieni realizacja projektu?</strong></p><p>Lechia będzie pierwszym dużym testem nowej formuły. O jej powodzeniu zdecydują jednak kolejne inicjatywy – sportowe, społeczne i zdrowotne.</p><p>Bo lokalne partnerstwo można opisać dużo prościej niż językiem umów sponsorskich:</p><p><strong>potrzeba, wspólny pomysł, pomoc i efekt, który rzeczywiście widać.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[PET-CT oddala się od Tomaszowa. Rada odrzuciła aport, ale problem nie zaczyna się przy tablicy do głosowania]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56767,pet-ct-oddala-sie-od-tomaszowa-rada-odrzucila-aport-ale-problem-nie-zaczyna-sie-przy-tablicy-do-glosowania</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56767,pet-ct-oddala-sie-od-tomaszowa-rada-odrzucila-aport-ale-problem-nie-zaczyna-sie-przy-tablicy-do-glosowania</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 23:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pet-ct-oddala-sie-od-tomaszowa-rada-odrzucila-aport-ale-problem-nie-zaczyna-sie-przy-tablicy-do-gl-1790111475.png</url>
                        <title>PET-CT oddala się od Tomaszowa. Rada odrzuciła aport, ale problem nie zaczyna się przy tablicy do głosowania</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56767,pet-ct-oddala-sie-od-tomaszowa-rada-odrzucila-aport-ale-problem-nie-zaczyna-sie-przy-tablicy-do-glosowania</link>
                    </image><description>747 metrów kwadratowych gruntu, jedno głosowanie i inwestycja, która mogła istotnie zmienić medyczną mapę Tomaszowa Mazowieckiego. Rada Powiatu nie zgodziła się we wtorek, 22 września, na wniesienie do Tomaszowskiego Centrum Zdrowia działki przy ul. Jana Pawła II 35. Tym samym przygotowywana droga do budowy nowego obiektu z pracownią PET-CT i apteką szpitalną została zatrzymana. Nie oznacza to jeszcze końca inwestycji. Oznacza jednak, że nowoczesna diagnostyka PET-CT właśnie się od Tomaszowa oddaliła.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>LI sesja Rady Powiatu Tomaszowskiego rozpoczęła się 22 września o godz. 9.00. To właśnie w jej porządku znalazła się sprawa nieruchomości przeznaczonej pod planowaną inwestycję medyczną.</p><p>Najpierw podjęto próbę całkowitego zdjęcia punktu z porządku obrad. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 10 radnych, jednak zabrakło wymaganej większości ustawowego składu Rady. Punkt pozostał więc w porządku, odbyła się dyskusja i doszło do właściwego głosowania nad aportem.</p><p>Tu wynik był jednoznaczny: <strong>5 głosów za, 10 przeciw, 4 wstrzymujące się, jedna osoba nie oddała głosu, a 3 radnych było nieobecnych</strong>. Projekt nie został przyjęty. Sesję zakończono o godz. 13.38.</p><h2>Nie chodziło tylko o 747 metrów ziemi</h2><p>Przedmiotem uchwały była działka nr 785/22, obręb 23, o powierzchni 747 m² przy ul. Jana Pawła II 35.</p><p>Powiat nie zamierzał jej sprzedawać prywatnej firmie. Nieruchomość miała zostać wniesiona aportem do Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Powiat nadal pozostawałby właścicielem spółki, ale właścicielem samego gruntu stałoby się TCZ.</p><p>Znaczenie projektu kryło się jednak nie w operacie szacunkowym czy konstrukcji kapitału zakładowego, lecz w jego uzasadnieniu.</p><p>Na działce planowano <strong>dwukondygnacyjny obiekt medyczny z pracownią pozytonowej tomografii emisyjnej PET-CT oraz apteką szpitalną TCZ</strong>. Wcześniejsze materiały wskazywały też, że przeniesienie własności nieruchomości miało nastąpić dopiero po spełnieniu określonych warunków, m.in. związanych z uzyskaniem decyzji o warunkach zabudowy i wykonaniem wyceny.</p><p>I właśnie dlatego konsekwencja wtorkowego głosowania jest znacznie większa niż zwykłe odrzucenie uchwały majątkowej.</p><p><strong>Aktualnie przygotowana ścieżka prowadząca do PET-CT została zatrzymana.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2172/724;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/09/22/chatgpt-image-23-sie-2026-08-24-32.png" alt="" width="2172" height="724"></figure><h2>PET-CT – brakujący element onkologicznej układanki</h2><p>PET/CT łączy pozytonową tomografię emisyjną z tomografią komputerową. Pozwala zestawić obraz procesów metabolicznych zachodzących w organizmie z dokładną lokalizacją anatomiczną zmian. Metoda znajduje szerokie zastosowanie m.in. w diagnostyce onkologicznej, określaniu zaawansowania choroby oraz ocenie efektów leczenia.</p><p>Dla Tomaszowa znaczenie projektu było szczególne.</p><p>Przy ul. Jana Pawła II funkcjonuje już ośrodek onkologiczny Affidea NU-MED. Sama Affidea wskazuje, że w swoich centrach zapewnia m.in. diagnostykę onkologiczną, radioterapię i chemioterapię, a Tomaszów znajduje się na mapie jej ośrodków leczenia onkologicznego.</p><p>PET-CT miałby dołożyć do tego systemu kolejny bardzo istotny element zaawansowanej diagnostyki.</p><p>Dziś Tomaszów na mapie Affidea figuruje jako <strong>ośrodek leczenia onkologicznego</strong>, nie jako pracownia PET/CT. Dla porównania, taka pracownia Affidea NU-MED działa już w Zamościu.</p><h2>Affidea chciała inwestować. Ale model zdążył się zmienić</h2><p>Historia PET-CT nie zaczęła się we wrześniu.</p><p>Już w lutym 2026 roku opisywaliśmy wcześniejszą koncepcję NU-MED, obecnie należącego do Affidea. Affidea sfinalizowała przejęcie Grupy NU-MED w 2024 roku.</p><p>W przedstawianym wówczas modelu operator miał finansować wyposażenie pracowni, a po stronie samorządu nie miał znajdować się zakup urządzenia. Pojawiała się wartość sprzętu rzędu około <strong>15 mln zł</strong>, a także możliwość wieloletniej przedpłaty czynszu – według ówczesnych informacji nawet około <strong>10–12 mln zł za dziesięć lat</strong>. Mowa była również o pokrywaniu kosztów mediów, serwisu i materiałów oraz zapewnieniu personelu.</p><p>Nie ma jednak podstaw, by dziś przedstawiać te warunki jako treść aktualnej, podpisanej umowy.</p><p>Co więcej, wrześniowy projekt uchwały przewidywał już inny mechanizm: <strong>aport 747 m² do TCZ i budowę obiektu z PET-CT oraz apteką szpitalną</strong>. Jeszcze przed sesją nie było publicznie jasne, w jaki dokładnie sposób nowy model łączy się z wcześniejszą propozycją NU-MED/Affidea i kto w ostatecznym układzie miał finansować budowę, a kto urządzenie i działalność pracowni.</p><p>To nie jest szczegół techniczny. To sedno całej sprawy.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2172/724;" src="https://static2.nasztomaszow.pl/data/wysiwig/2026/09/22/chatgpt-image-23-sie-2026-08-33-18.png" alt="" width="2172" height="724"></figure><h2>Czy winni są radni? To tylko część odpowiedzi</h2><p>Radni, którzy głosowali przeciwko uchwale albo wstrzymali się od głosu, odpowiadają politycznie za swoją decyzję i jej bezpośredni skutek: <strong>aport nie został przyjęty, a przygotowana ścieżka inwestycji została zatrzymana</strong>.</p><p>Na tym jednak odpowiedzialność za przebieg procesu się nie kończy.</p><p>To Zarząd Powiatu przygotowywał projekt i przedstawiał go Radzie. Jego zadaniem było nie tylko przedłożenie uchwały, ale również takie wyjaśnienie modelu finansowego, majątkowego i organizacyjnego, aby radni wiedzieli, co właściwie zatwierdzają.</p><p>A pytań jeszcze przed sesją było sporo.</p><p>17 września radna Paulina Socha formalnie pytała starostę m.in. o to, czy dla działki nr 785/22 istnieje decyzja o warunkach zabudowy, kto o nią wystąpił i na jakim etapie znajduje się ewentualne postępowanie. Odpowiedzi oczekiwała przed sesją właśnie dlatego, że uznawała te informacje za istotne dla oceny planowanego aportu.</p><p>W publicznie dostępnych materiałach pozostawały także pytania o wzajemne role TCZ i Affidea, finansowanie budynku, sposób korzystania z przyszłego obiektu przez operatora PET-CT czy szczegóły ekonomiczne przedsięwzięcia.</p><p>Można więc mówić o dwóch równoległych faktach.</p><p><strong>Rada podjęła decyzję, która oddala PET-CT od Tomaszowa. Jednocześnie Zarząd nie zdołał przygotowanym projektem i przedstawionymi argumentami zbudować dla tej inwestycji wymaganej większości.</strong></p><p>Pełna odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało, wymaga jednak osobnej analizy.</p><h2>Co teraz?</h2><p>Odrzucenie uchwały nie oznacza, że PET-CT w Tomaszowie nigdy nie powstanie.</p><p>Zarząd może wrócić do Rady z nowym projektem. Może uzupełnić dokumentację, zmienić warunki aportu albo ponownie rozważyć dzierżawę. Możliwa jest także inna konstrukcja współpracy pomiędzy TCZ a Affidea.</p><p>Na dziś żadna z tych dróg nie została jednak przesądzona.</p><p>Dlatego po wtorkowej sesji najważniejsze pytanie brzmi już nie: <strong>czy Rada zgodziła się na aport?</strong></p><p>Odpowiedź znamy.</p><p>Pytanie brzmi: <strong>czy Zarząd zdoła szybko odbudować projekt PET-CT i przedstawić go w sposób pozwalający zdobyć większość, czy Tomaszów straci kolejne miesiące, a być może znacznie więcej?</strong></p><p>W przypadku prywatnego operatora medycznego czas i pewność lokalizacji mają znaczenie. Nie ma dziś informacji, że Affidea po wtorkowym głosowaniu podjęła decyzję o przeniesieniu planowanej inwestycji do innego miasta. Nie można jednak również zakładać, że inwestor będzie czekał bezterminowo.</p><p>Do tego właśnie punktu doszliśmy 22 września.</p><p>PET-CT nie zniknął z mapy planów. Ale <strong>stał się planem znacznie mniej pewnym niż jeszcze dzień wcześniej</strong>.</p><p>Do sprawy wrócimy. Osobno przeanalizujemy, jak przygotowano projekt uchwały, jakie dokumenty otrzymali radni, dlaczego wcześniejszy model dzierżawy zmienił się w aport, jak dokładnie miała wyglądać relacja TCZ–Affidea, kto miał finansować budynek oraz czy można było przygotować całe przedsięwzięcie w sposób, który dawał większą szansę na jego przyjęcie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Alzheimer nie zaczyna się po siedemdziesiątce. O mózg trzeba zadbać już po czterdziestce]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56743,alzheimer-nie-zaczyna-sie-po-siedemdziesiatce-o-mozg-trzeba-zadbac-juz-po-czterdziestce</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56743,alzheimer-nie-zaczyna-sie-po-siedemdziesiatce-o-mozg-trzeba-zadbac-juz-po-czterdziestce</guid>
            <pubDate>Mon, 21 Sep 2026 07:17:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-alzheimer-nie-zaczyna-sie-po-siedemdziesiatce-o-mozg-trzeba-zadbac-juz-po-czterdziestce-1789968187.png</url>
                        <title>Alzheimer nie zaczyna się po siedemdziesiątce. O mózg trzeba zadbać już po czterdziestce</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56743,alzheimer-nie-zaczyna-sie-po-siedemdziesiatce-o-mozg-trzeba-zadbac-juz-po-czterdziestce</link>
                    </image><description>Nadciśnienie, cukrzyca, otyłość, wysoki cholesterol, niedosłuch, pogarszający się wzrok, brak ruchu i samotność. Lista czynników, które mogą zwiększać ryzyko otępienia, jest znacznie dłuższa, niż jeszcze kilkanaście lat temu sądzono. Neurolodzy przypominają przy okazji obchodzonego 21 września Światowego Dnia Choroby Alzheimera: na kondycję mózgu w wieku 70 czy 80 lat pracujemy już około czterdziestki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f9f9; border-left: 5px solid #17a2b8; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #17a2b8; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w dużym skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Alzheimer to nie jest naturalny etap starości</strong> – choć podeszły wiek stanowi główny czynnik ryzyka zachorowania, choroba ta nie jest nieuchronną konsekwencją procesu starzenia się organizmu.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Czynniki, na które mamy realny wpływ</strong> – profilaktyka odgrywa ogromną rolę. Kluczowe znaczenie ma dbanie o układ krążenia, kontrolowanie cukrzycy i masy ciała, korekcja wad wzroku i słuchu, regularny ruch oraz utrzymywanie bliskich kontaktów społecznych.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Sygnały ostrzegawcze a zwykłe zapominanie</strong> – chwilowe zapomnienie nazwiska czy zgubienie kluczy zdarza się każdemu. Niepokój powinny wzbudzić dopiero narastające trudności z wykonywaniem codziennych, rutynowych czynności, które wcześniej nie sprawiały pacjentowi żadnego kłopotu.</li>    </ul></div><h2>Pamięć nie gaśnie jednego dnia</h2><p>Choroba Alzheimera kojarzona jest najczęściej z utratą pamięci. W rzeczywistości jej obraz jest znacznie szerszy. Stopniowo mogą pojawiać się problemy z orientacją, rozumieniem, liczeniem, mową, planowaniem czy właściwą oceną sytuacji.</p><p>Prof. Joanna Siuda, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, zwraca uwagę, że jednym z sygnałów ostrzegawczych może być utrata umiejętności wykonywania wcześniej dobrze opanowanych, złożonych czynności.</p><p>Nie chodzi więc o sytuację, w której ktoś raz zapomni hasła do bankowości elektronicznej. Niepokój powinny wzbudzić <strong>narastające i powtarzające się trudności z obsługą konta, płaceniem rachunków, przygotowaniem znanego posiłku, odnalezieniem drogi czy organizacją codziennych obowiązków</strong>.</p><p>Granica między naturalnym starzeniem się a chorobą przebiega przede wszystkim tam, gdzie problemy poznawcze zaczynają odbierać człowiekowi samodzielność.</p><h2>Czterdziestka? To właśnie wtedy warto zacząć</h2><p>Wiek jest czynnikiem, którego zmienić się nie da. Jednak lista czynników potencjalnie modyfikowalnych jest długa.</p><p>Raport Komisji „The Lancet” z 2024 roku wymienia <strong>14 czynników ryzyka otępienia</strong>, wśród nich nadciśnienie, otyłość, cukrzycę, palenie tytoniu, brak aktywności fizycznej, depresję, izolację społeczną, niedosłuch, urazy głowy, nadmierne spożywanie alkoholu i zanieczyszczenie powietrza. Do listy dołączono także wysoki poziom cholesterolu LDL w wieku średnim oraz nieleczone zaburzenia wzroku.</p><p>Autorzy raportu oszacowali, że modyfikacja tych czynników mogłaby potencjalnie zapobiec lub opóźnić nawet około 45 proc. przypadków otępienia. Nie oznacza to oczywiście gwarancji uniknięcia choroby. Pokazuje jednak, że profilaktyka neurologiczna zaczyna się dużo wcześniej niż w gabinecie neurologa.</p><p>Prof. Siuda podkreśla, że właśnie <strong>około 40. roku życia warto szczególnie zainteresować się ciśnieniem tętniczym, poziomem cukru, cholesterolem i masą ciała</strong>. To inwestycja, której wynik zobaczymy czasem dopiero po kilkudziesięciu latach.</p><h2>Słuch, wzrok i samotność. Łańcuch, który może prowadzić do wycofania</h2><p>Znaczenie niedosłuchu długo było niedoceniane. Człowiek gorzej słyszy, więc coraz mniej uczestniczy w rozmowach. Spotkania stają się męczące, telewizor gra coraz głośniej, a rodzinne dyskusje zaczynają toczyć się obok niego.</p><p>Podobnie może działać pogarszający się wzrok. Ogranicza czytanie, poruszanie się poza domem i samodzielność.</p><p>Kolejnym ogniwem staje się <strong>izolacja społeczna</strong>, również wskazywana jako jeden z czynników związanych z większym ryzykiem demencji.</p><p>Dlatego aparat słuchowy, właściwie dobrane okulary, leczenie chorób oczu czy zwykłe utrzymywanie kontaktu z innymi ludźmi mogą mieć znacznie większe znaczenie, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.</p><h2>Ilu chorych jest w Polsce?</h2><p>Skala problemu będzie rosła wraz ze starzeniem się społeczeństwa.</p><p>Najnowszy raport Alzheimer Europe dotyczący rozpowszechnienia demencji szacuje, że <strong>w 2025 roku w Polsce mogło żyć około 618 tys. osób z różnymi postaciami otępienia</strong>. To model epidemiologiczny, dlatego liczby tej nie należy utożsamiać z liczbą osób mających oficjalne rozpoznanie w systemie ochrony zdrowia.</p><p>Choroba Alzheimera jest najczęstszą przyczyną otępienia.</p><h2>Geny to nie wyrok dla większości rodzin</h2><p>Istnieją rzadkie, dziedziczne postacie choroby związane m.in. z mutacjami w genach <strong>APP, PSEN1 i PSEN2</strong>. W takich przypadkach znaczenie genetyki jest ogromne.</p><p>Stanowią one jednak niewielką część zachorowań. Zdecydowana większość przypadków choroby Alzheimera ma charakter sporadyczny i jest wynikiem skomplikowanego połączenia wieku, predyspozycji oraz wielu czynników środowiskowych i zdrowotnych.</p><p>Szczególną uwagę lekarzy zwracają zachorowania bardzo wczesne. Pojawienie się objawów np. około 45. roku życia może znacznie silniej sugerować konieczność rozważenia tła genetycznego niż rozpoznanie postawione u osoby 75-letniej.</p><h2>Chorobę można wykrywać wcześniej</h2><p>W diagnostyce coraz większe znaczenie mają biomarkery wskazujące na procesy charakterystyczne dla choroby Alzheimera.</p><p>Od lat oznaczało to przede wszystkim badania płynu mózgowo-rdzeniowego. Obecnie rozwijają się również badania krwi oceniające m.in. określone postaci białka tau.</p><p>To ważna zmiana, ale wynik laboratoryjny <strong>nie powinien być interpretowany w oderwaniu od objawów pacjenta</strong>. Rozpoznanie wymaga całościowej oceny klinicznej i wykluczenia innych przyczyn pogorszenia funkcji poznawczych.</p><p>Ma to ogromne znaczenie również dlatego, że pojawiły się terapie ukierunkowane na amyloid.</p><p>Lecanemab, sprzedawany pod nazwą Leqembi, uzyskał pozwolenie na dopuszczenie do obrotu w Unii Europejskiej 15 kwietnia 2025 roku. Donanemab, czyli Kisunla, otrzymał unijną autoryzację we wrześniu 2025 roku. Leki przeznaczone są dla ściśle określonych grup chorych we wczesnej fazie choroby, a terapia wymaga specjalistycznej kwalifikacji i monitorowania ze względu m.in. na ryzyko zmian ARIA, czyli obrzęków i krwawień w mózgu.</p><p>W Polsce kwestia finansowania nowych terapii nadal się rozwija. W sierpniu 2026 roku Ministerstwo Zdrowia skierowało do AOTMiT wniosek dotyczący oceny refundacyjnej preparatu Kisunla.</p><h2>Choruje jedna osoba. Życie zmienia się całej rodzinie</h2><p>Alzheimer jest jedną z tych chorób, które przekraczają granice jednego organizmu.</p><p>Zmienia rytm całego domu.</p><p>Bliski człowiek może pytać kilka razy o to samo. Nie rozpoznawać miejsca, w którym mieszka od pół wieku. Oskarżać rodzinę o zabranie rzeczy, których sam nie pamięta, gdzie położył.</p><p>Nie jest to zła wola.</p><p>Dlatego ogromne znaczenie ma sposób zachowania opiekunów: spokojny ton głosu, przewidywalność, znane otoczenie i unikanie niepotrzebnej konfrontacji.</p><p>Jednocześnie opiekun nie może stać się człowiekiem dyżurującym przez 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Bez wsparcia sam może po pewnym czasie wymagać pomocy.</p><p>Właśnie pomoc rodzinom, rozwój diagnostyki i zwiększanie wiedzy o profilaktyce znalazły się w <strong>Krajowym Programie Działań wobec Chorób Otępiennych, polityce publicznej do roku 2030</strong>, przyjętym uchwałą Rady Ministrów 11 grudnia 2025 roku. Program zakłada także rozwijanie wsparcia środowiskowego i opieki wytchnieniowej.</p><h2>Gdzie zacząć w Tomaszowie?</h2><p>Jeżeli problemy z pamięcią zaczynają się powtarzać i wpływać na codzienne życie, pierwszym krokiem może być rozmowa z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim działa również <strong>Poradnia Neurologiczna Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ul. Jana Pawła II 35</strong>. Do poradni wymagane jest skierowanie od lekarza ubezpieczenia zdrowotnego. Rejestracja prowadzona jest pod numerem <strong>44 725 71 57</strong>.</p><p>Nie każde zapomniane nazwisko oznacza chorobę Alzheimera. Nie każdy moment roztargnienia powinien prowadzić do strachu.</p><p>Ale jeśli ktoś, kto przez trzydzieści lat prowadził domowy budżet, nagle nie potrafi zapłacić rachunku, jeśli zaczyna gubić się w dobrze znanym miejscu albo regularnie traci umiejętności, które wcześniej były dla niego oczywiste — nie warto czekać.</p><p><strong>W chorobie Alzheimera czas coraz częściej staje się częścią leczenia. A profilaktyka zaczyna się na długo przed pierwszym zapomnianym słowem.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kontrola w podmiocie leczniczym – jak przygotować placówkę i uniknąć najczęstszych problemów?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56739,kontrola-w-podmiocie-leczniczym-jak-przygotowac-placowke-i-uniknac-najczestszych-problemow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56739,kontrola-w-podmiocie-leczniczym-jak-przygotowac-placowke-i-uniknac-najczestszych-problemow</guid>
            <pubDate>Sun, 20 Sep 2026 16:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kontrola-w-podmiocie-leczniczym-jak-przygotowac-placowke-i-uniknac-najczestszych-problemow-1789974514.jpg</url>
                        <title>Kontrola w podmiocie leczniczym – jak przygotować placówkę i uniknąć najczęstszych problemów?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56739,kontrola-w-podmiocie-leczniczym-jak-przygotowac-placowke-i-uniknac-najczestszych-problemow</link>
                    </image><description>Kontrola placówki medycznej może dotyczyć nie tylko jakości udzielanych świadczeń, lecz także dokumentacji medycznej, organizacji pracy, rozliczeń, przestrzegania praw pacjenta czy realizacji obowiązków wynikających z zawartych umów. Dobre przygotowanie nie powinno zaczynać się dopiero w chwili otrzymania zawiadomienia. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest stworzenie procedur, dzięki którym dokumenty i zakres odpowiedzialności poszczególnych osób są uporządkowane na co dzień.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Kto może kontrolować podmiot leczniczy i czego może dotyczyć kontrola?</strong></h2><p>Zakres kontroli zależy od organu, który ją przeprowadza. Podmioty lecznicze mogą podlegać między innymi czynnościom związanym z przestrzeganiem przepisów dotyczących działalności leczniczej, praw pacjenta czy wykonywaniem umów o udzielanie świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Przepisy ustawy o działalności leczniczej przewidują możliwość kontroli między innymi pod kątem zgodności działalności z prawem oraz kwestii medycznych.</p><p>W przypadku kontroli dotyczącej świadczeń finansowanych ze środków publicznych analizie mogą podlegać dokumenty związane z zakresem kontroli, w tym dokumentacja medyczna oraz finansowo-księgowa. Dlatego placówka powinna potrafić szybko ustalić, gdzie znajdują się określone dokumenty oraz kto odpowiada za kontakt z kontrolującymi.</p><h2><strong>Dlaczego dokumentacja medyczna jest jednym z najważniejszych obszarów?</strong></h2><p>Dokumentacja powinna pozwalać odtworzyć proces udzielania świadczeń, a jednocześnie być odpowiednio chroniona. Podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych ma obowiązek prowadzenia, przechowywania i udostępniania dokumentacji oraz zabezpieczenia zawartych w niej danych.</p><p>Ryzyko pojawia się nie tylko wtedy, gdy wpisu brakuje. Problematyczne mogą być również niespójności pomiędzy dokumentami, niewłaściwe procedury udostępniania czy niedostateczna ochrona przed dostępem osób nieuprawnionych. Rzecznik Praw Pacjenta przypomina, że odpowiedzialność za właściwe warunki przechowywania dokumentacji spoczywa na podmiocie leczniczym.&nbsp;</p><h2><strong>Jak przygotować placówkę do kontroli jeszcze przed jej rozpoczęciem?</strong></h2><p>Dobrym punktem wyjścia jest wewnętrzny przegląd dokumentów i procedur. Należy sprawdzić, czy regulamin organizacyjny odpowiada rzeczywistemu funkcjonowaniu placówki, umowy z personelem są aktualne, a zasady prowadzenia i udostępniania dokumentacji są znane pracownikom. Szczególną uwagę warto poświęcić miejscom, w których praktyka odbiega od tego, co zapisano w procedurach.</p><p>W większych placówkach przydatna jest również okresowa analiza prawna sposobu działania organizacji. Kompleksowa <a href="https://www.belaw.pl/uslugi/podmioty-lecznicze/"><span style="color:#1155CC;">obsługa prawna podmiotów leczniczych</span></a> może obejmować zarówno ocenę dokumentacji i umów, jak również bieżące wsparcie w relacjach z personelem, pacjentami, NFZ oraz organami prowadzącymi postępowania kontrolne.</p><h2><strong>BE LAW – wsparcie prawne podmiotów leczniczych przed kontrolą i w bieżącej działalności</strong></h2><p>BE LAW świadczy pomoc prawną dla branży medycznej, obejmującą między innymi działalność podmiotów leczniczych, zakładanie placówek, kontrakty medyczne, zagadnienia związane z NFZ, dokumentację oraz ochronę danych pacjentów. Zakres usług obejmuje także przygotowywanie i opiniowanie umów z personelem medycznym oraz reprezentację w postępowaniach przed właściwymi organami.&nbsp;</p><p>BE LAW łączy zagadnienia prawa medycznego z obsługą przedsiębiorstw, prawem pracy oraz prowadzeniem sporów. Jest to istotne z perspektywy placówki medycznej, ponieważ kontrola może ujawnić problem, który jednocześnie dotyczy organizacji działalności, relacji kontraktowej z lekarzem, praw pacjenta albo odpowiedzialności podmiotu leczniczego.&nbsp;</p><h2><strong>Jak zachować się już w trakcie kontroli?</strong></h2><p>Po rozpoczęciu kontroli należy przede wszystkim ustalić jej podstawę i zakres. Dokumenty powinny być przekazywane w sposób uporządkowany, a osoba wyznaczona do kontaktu z kontrolującymi powinna mieć możliwość sprawnego uzyskiwania informacji od administracji, personelu medycznego oraz kierownictwa.</p><p>Nie warto udzielać odpowiedzi opartych na domysłach ani tworzyć dokumentacji dopiero na potrzeby kontroli. Jeżeli określone zagadnienie wymaga sprawdzenia, bezpieczniej zweryfikować stan faktyczny i dokumenty przed przedstawieniem stanowiska. Szczególnej ostrożności wymagają sytuacje, w których kontrola może prowadzić do konsekwencji finansowych, administracyjnych lub sporu dotyczącego praw pacjenta.</p><h2><strong>Co sprawdzić po zakończeniu czynności kontrolnych?</strong></h2><p>Otrzymane ustalenia należy przeanalizować nie tylko pod kątem ewentualnych zastrzeżeń, lecz również przyczyn wykrytych problemów. Jeżeli uchybienie powstało wskutek niejasnej procedury, pojedyncze poprawienie dokumentu nie rozwiąże problemu. Konieczna może być zmiana sposobu pracy i przeszkolenie osób odpowiedzialnych za dany proces.</p><p>Warto również porównać ustalenia kontroli z innymi obszarami działalności. Problem dotyczący dokumentacji jednego rodzaju świadczeń może występować również w innych częściach placówki. Dzięki temu kontrola staje się impulsem do uporządkowania organizacji, zamiast kończyć się jedynie doraźnym usunięciem wskazanych nieprawidłowości.</p><h2><strong>FAQ</strong></h2><h3><span style="color:black;"><strong>Czy podmiot leczniczy powinien przygotować się do kontroli jeszcze przed otrzymaniem zawiadomienia?</strong></span></h3><p>Tak. Stałe uporządkowanie dokumentacji, umów i procedur ogranicza ryzyko sytuacji, w której po wszczęciu kontroli trzeba w krótkim czasie wyjaśniać wieloletnie nieścisłości organizacyjne.</p><h3><span style="color:black;"><strong>Czy kontrolujący mogą analizować dokumentację medyczną?</strong></span></h3><p>W zależności od podstawy i zakresu kontroli odpowiednio uprawnione organy mogą badać dokumentację medyczną. Muszą przy tym działać w granicach przysługujących im kompetencji.</p><h3><span style="color:black;"><strong>Czy dokumentację pacjenta trzeba udostępniać bez zbędnej zwłoki?</strong></span></h3><p>Tak. Rzecznik Praw Pacjenta wskazuje, że dokumentacja powinna być udostępniana bez zbędnej zwłoki, a podmiot powinien jednocześnie chronić znajdujące się w niej informacje przed osobami nieuprawnionymi.&nbsp;</p><h3><span style="color:black;"><strong>Czy podczas kontroli warto korzystać ze wsparcia prawnika?</strong></span></h3><p>Może być to szczególnie przydatne, gdy kontrola dotyczy skomplikowanych umów, rozliczeń, praw pacjenta, odpowiedzialności placówki albo może skutkować sankcjami. Prawnik może również pomóc ocenić dokumenty pokontrolne i dalsze możliwości działania.</p><h3><span style="color:black;"><strong>Czy samo posiadanie procedur wystarcza do zapewnienia zgodności działania placówki?</strong></span></h3><p>Nie. Dokumenty powinny odpowiadać faktycznemu sposobowi funkcjonowania placówki, a personel musi znać obowiązki wynikające z przyjętych zasad. Procedura, której nikt w praktyce nie stosuje, nie usuwa ryzyka organizacyjnego.</p><p>Kontrola jest znacznie łatwiejsza do przeprowadzenia, gdy zgodność działania placówki z dokumentacją jest elementem codziennego zarządzania, a nie jednorazowym przygotowaniem wykonywanym po otrzymaniu pisma od organu. Regularny przegląd procesów pozwala wcześniej wychwycić nieścisłości i ograniczyć ich konsekwencje.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Rezonans w tomaszowskim szpitalu znów działa. Pacjenci wracają na badania]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56714,rezonans-w-tomaszowskim-szpitalu-znow-dziala-pacjenci-wracaja-na-badania</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56714,rezonans-w-tomaszowskim-szpitalu-znow-dziala-pacjenci-wracaja-na-badania</guid>
            <pubDate>Sat, 19 Sep 2026 15:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rezonans-w-tomaszowskim-szpitalu-znow-dziala-pacjenci-wracaja-na-badania-1789825887.png</url>
                        <title>Rezonans w tomaszowskim szpitalu znów działa. Pacjenci wracają na badania</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56714,rezonans-w-tomaszowskim-szpitalu-znow-dziala-pacjenci-wracaja-na-badania</link>
                    </image><description>Dobra wiadomość dla pacjentów Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Po poważnej awarii ponownie uruchomiono rezonans magnetyczny w Centrum Diagnostyki Obrazowej. Osoby, których badania zostały wcześniej przełożone, mają otrzymywać nowe terminy. Awaria pokazała jednak, jak poważne konsekwencje dla całego szpitala może mieć unieruchomienie jednego kluczowego urządzenia diagnostycznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f9f9; border-left: 5px solid #17a2b8; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #17a2b8; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w dużym skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Rezonans w TCZ ponownie sprawny</strong> – aparat diagnostyczny w Tomaszowskim Centrum Zdrowia został pomyślnie naprawiony i po okresie wymuszonego przestoju znów przyjmuje pacjentów.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Skomplikowana awaria i podzespół z Japonii</strong> – powodem wstrzymania badań było uszkodzenie wzmacniacza RF. Usunięcie usterki wymagało sprowadzenia specjalistycznej części zamiennej bezpośrednio z Japonii.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Rozwiązania pomostowe w czasie naprawy</strong> – na czas awarii pacjenci hospitalizowani byli transportowani na diagnostykę do Piotrkowa Trybunalskiego, natomiast osoby ze skierowaniami ambulatoryjnymi musiały poczekać na wyznaczenie nowych terminów.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Odrabianie powstałych zaległości</strong> – szpital zapowiedział sukcesywny kontakt telefoniczny ze wszystkimi oczekującymi pacjentami w celu sprawnego rozładowania kolejki i nadrobienia opóźnień.</li>    </ul></div><p>Rezonans magnetyczny w <strong>Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong> ponownie działa. Przez czas awarii wykonywanie badań było niemożliwe, a pacjenci zapisani na rezonans musieli czekać na nowe terminy albo szukać możliwości wykonania diagnostyki w innych placówkach.</p><p>Problem okazał się poważniejszy niż zwykła usterka techniczna. Awarii uległ <strong>wzmacniacz wielkiej częstotliwości RF (Radio Frequency)</strong>, czyli element odpowiedzialny za prawidłowe działanie systemu wykorzystującego fale radiowe podczas badania.</p><p>Urządzenie bez sprawnego podzespołu nie mogło wykonywać diagnostyki.</p><h2>Część trzeba było sprowadzić z Japonii</h2><p>Naprawa nie mogła zostać przeprowadzona od ręki. Odpowiedniego podzespołu nie było dostępnego w Polsce i konieczne było jego sprowadzenie <strong>z Japonii</strong>.</p><p>Po dostarczeniu części została ona zamontowana w urządzeniu. Rezonans przeszedł naprawę i ponownie może wykonywać badania pacjentów.</p><p>To szczególnie istotne dla szpitala, ponieważ rezonans magnetyczny jest jednym z podstawowych narzędzi nowoczesnej diagnostyki. Wykorzystuje się go m.in. w neurologii, ortopedii, onkologii oraz przy diagnostyce zmian dotyczących kręgosłupa, mózgu, stawów i narządów wewnętrznych.</p><h2>Pacjentów trzeba było kierować poza Tomaszów</h2><p>Awaria najbardziej odczuwalna była dla osób, które miały już wyznaczone terminy badań.</p><p>W przypadku pacjentów hospitalizowanych w Tomaszowie, jeżeli wykonanie rezonansu było konieczne, organizowano diagnostykę poza szpitalem, między innymi w <strong>Piotrkowie Trybunalskim</strong>.</p><p>Znacznie trudniejsza była sytuacja pacjentów ambulatoryjnych. Osoby, które wcześniej czekały w kolejce na badanie, po awarii urządzenia musiały oczekiwać na wyznaczenie kolejnego terminu lub próbować znaleźć pracownię rezonansu w innym mieście.</p><p>Dla chorego przesunięcie badania nie jest wyłącznie zmianą daty w kalendarzu. Rezonans często jest jednym z najważniejszych etapów prowadzących do rozpoznania choroby i rozpoczęcia właściwego leczenia.</p><h2>Rezonans działa, kolejkę trzeba teraz nadrobić</h2><p>Po naprawie urządzenia <strong>badania zostały wznowione</strong>. Tomaszowskie Centrum Zdrowia informuje, że pracownicy Centrum Diagnostyki Obrazowej będą sukcesywnie kontaktować się z osobami, których terminy zostały przełożone.</p><p>Pacjenci mogą również kontaktować się z pracownią telefonicznie pod numerem <strong>44 725 71 21</strong>, aby uzyskać informacje dotyczące nowych terminów.</p><p>Uruchomienie aparatu nie oznacza jednak, że powstałe podczas awarii zaległości znikną natychmiast. Każdy dzień przestoju oznacza kolejne niewykonane badania, które trzeba teraz ponownie umieścić w grafiku, równolegle przyjmując nowych pacjentów.</p><p>Najważniejsza informacja jest jednak taka, że <strong>rezonans magnetyczny w tomaszowskim szpitalu ponownie działa</strong>, a diagnostyka została wznowiona.</p><h3>&nbsp;</h3> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Depresja po porodzie a śmiertelność niemowląt. Badanie ujawniło niepokojący związek]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56708,depresja-po-porodzie-a-smiertelnosc-niemowlat-badanie-ujawnilo-niepokojacy-zwiazek</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56708,depresja-po-porodzie-a-smiertelnosc-niemowlat-badanie-ujawnilo-niepokojacy-zwiazek</guid>
            <pubDate>Sat, 19 Sep 2026 06:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-depresja-po-porodzie-a-smiertelnosc-niemowlat-badanie-ujawnilo-niepokojacy-zwiazek-1789794357.png</url>
                        <title>Depresja po porodzie a śmiertelność niemowląt. Badanie ujawniło niepokojący związek</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56708,depresja-po-porodzie-a-smiertelnosc-niemowlat-badanie-ujawnilo-niepokojacy-zwiazek</link>
                    </image><description>Badanie ponad 414 tys. porodów w New Jersey wykazało, że u kobiet z objawami depresji po porodzie niemowlęta częściej umierały przed 1. rokiem życia. Naukowcy podkreślają jednak, że to związek statystyczny, nie dowód przyczynowości — i apelują o realną pomoc po badaniu przesiewowym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Dzieci kobiet, u których tuż po porodzie stwierdzono objawy depresyjne, częściej umierały przed ukończeniem pierwszego roku życia – wynika z analizy obejmującej ponad 414 tys. porodów. Naukowcy zastrzegają jednak wyraźnie: badanie wykazało związek statystyczny, ale nie dowiodło, że depresja matki była przyczyną śmierci dziecka. Wyniki są natomiast kolejnym sygnałem, że badanie przesiewowe nie może kończyć się na wypełnieniu kwestionariusza. Za rozpoznaniem zagrożenia musi pójść rzeczywista pomoc.</strong></p><p>Macierzyństwo przedstawiane jest najczęściej jak obraz skąpany w miękkim świetle: spokojne niemowlę, szczęśliwa matka, nowy początek. Tymczasem za drzwiami wielu domów rozgrywa się historia znacznie trudniejsza. Pojawiają się bezsenność, lęk, przytłaczające poczucie winy, utrata radości i przekonanie, że nie jest się „wystarczająco dobrą matką”.</p><p>Nowe badanie opublikowane w <strong>„JAMA Network Open”</strong> pokazuje, że kondycja psychiczna kobiety po porodzie może być również ważnym sygnałem dotyczącym zdrowia i bezpieczeństwa jej dziecka.</p><h3>Ponad 414 tysięcy porodów pod lupą</h3><p>Badacze z Rutgers School of Public Health przeanalizowali informacje o ponad <strong>414 tys. porodów w stanie New Jersey w latach 2016–2020</strong>. Dane połączono z rejestrem zgonów dzieci przed ukończeniem pierwszego roku życia.</p><p>W szpitalach w New Jersey kobiety przed wypisem są poddawane badaniu przesiewowemu przy użyciu <strong>Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej</strong>. To kwestionariusz pomagający rozpoznać niepokojące objawy, ale jego wynik nie jest jeszcze diagnozą lekarską.</p><p>Wśród dzieci kobiet zgłaszających objawy depresyjne wskaźnik śmiertelności wynosił <strong>7,2 zgonu na 1000 urodzeń</strong>. W grupie matek bez takich objawów odnotowano <strong>dwa zgony na 1000 urodzeń</strong>.</p><p>Po uwzględnieniu różnic demograficznych, społecznych i ekonomicznych ryzyko śmierci dziecka przed pierwszymi urodzinami pozostawało <strong>niemal trzykrotnie wyższe</strong> w grupie kobiet z dodatnim wynikiem badania przesiewowego. Zależność utrzymywała się także po uwzględnieniu wykształcenia i ubezpieczenia matki oraz tego, czy dziecko urodziło się o czasie, czy przedwcześnie. Szczegóły opublikowano w <a href="https://jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2853515?utm_source=chatgpt.com">oryginalnej pracy naukowej w „JAMA Network Open”</a>.</p><h3>Związek to jeszcze nie przyczyna</h3><p>Autorzy badania zachowują ostrożność. Wyniki <strong>nie oznaczają, że depresja matki bezpośrednio powoduje śmierć niemowlęcia</strong>. Analiza obserwacyjna pozwala wykazać współwystępowanie zjawisk, ale nie rozstrzyga, co było przyczyną, a co skutkiem.</p><p>Objawy depresji u matek wiązały się z większym ryzykiem śmierci dzieci wskutek wcześniactwa, chorób okresu okołoporodowego, wad wrodzonych, nieprawidłowości chromosomalnych oraz zespołu nagłej śmierci niemowlęcia.</p><p>Możliwych wyjaśnień jest wiele. Depresja może utrudniać codzienne funkcjonowanie, budowanie więzi z dzieckiem i korzystanie z opieki medycznej. Jednocześnie zarówno problemy psychiczne matki, jak i gorsze wyniki zdrowotne dziecka mogą mieć wspólne źródła: trudną sytuację materialną, brak wsparcia, przemoc, komplikacje ciąży lub ograniczony dostęp do leczenia.</p><p>Zależność może też przebiegać w odwrotnym kierunku. Informacja o ciężkiej chorobie lub wadzie rozwojowej noworodka sama może wywołać u matki głęboki kryzys psychiczny.</p><p>– Odkryliśmy związek między objawami depresji u matek a śmiertelnością niemowląt w wielu różnych grupach kobiet i dzieci. Wyniki nie oznaczają, że depresja matki jest przyczyną zgonu niemowlęcia – podkreśla główna autorka badania <strong>Rebecca Woofter</strong>.</p><h3>Kwestionariusz nie może zastąpić leczenia</h3><p>Najważniejszy wniosek dotyczy nie samego badania przesiewowego, lecz tego, co dzieje się później. Wykrycie objawów nie zawsze prowadzi do diagnozy, skierowania do specjalisty i rozpoczęcia leczenia.</p><p>– Rozpoznanie objawów to dopiero pierwszy krok. Samo badanie przesiewowe nie wystarczy – zaznacza współautorka publikacji <strong>Slawa Rokicki</strong>.</p><p>To różnica między formularzem a systemem opieki. Między zapisanym wynikiem a telefonem wykonanym do pacjentki. Między wręczeniem ulotki a rzeczywistym zapewnieniem konsultacji psychologicznej lub psychiatrycznej.</p><h3>To choroba, a nie wina matki</h3><p>Depresji poporodowej nie wolno mylić z krótkotrwałym „baby blues”. Przejściowe obniżenie nastroju po porodzie jest częste, jednak utrzymujący się smutek, lęk, bezradność, utrata zainteresowań, zaburzenia snu niezwiązane wyłącznie z rytmem dziecka, poczucie winy czy trudność w nawiązaniu więzi wymagają konsultacji.</p><p><strong>Depresja poporodowa nie świadczy o braku miłości do dziecka ani o tym, że kobieta jest złą matką. Jest zaburzeniem wymagającym pomocy, a nie moralnej oceny.</strong> Informacje o objawach i możliwościach leczenia publikuje również <a href="https://akademia.nfz.gov.pl/artykuly/depresja-poporodowa-kiedy-to-juz-nie-tylko-baby-blues/?utm_source=chatgpt.com">Akademia NFZ</a>.</p><p>Pomocy można szukać u lekarza rodzinnego, psychiatry, psychologa, położnej albo w najbliższym Centrum Zdrowia Psychicznego. Ministerstwo Zdrowia udostępnia również <a href="https://www.gov.pl/web/zdrowie/gdzie-szukac-pomocy?utm_source=chatgpt.com">wyszukiwarkę placówek udzielających pomocy psychiatrycznej</a>.</p><p>Jeżeli pojawiają się myśli o odebraniu życia sobie lub dziecku, utrata kontaktu z rzeczywistością, urojenia albo gwałtowne pogorszenie stanu psychicznego, potrzebna jest <strong>natychmiastowa pomoc</strong> – pod numerem alarmowym <strong>112</strong> albo w najbliższej izbie przyjęć czy SOR.</p><p>Bo zdrowia matki i zdrowia dziecka nie można rozdzielić administracyjną kreską. Są jak dwa naczynia połączone – jeśli jedno zaczyna tonąć, ratunku potrzebują oboje.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[ADHD daje o sobie znać także w jelitach? Duża analiza obejmująca 1,9 mln osób]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56661,adhd-daje-o-sobie-znac-takze-w-jelitach-duza-analiza-obejmujaca-1-9-mln-osob</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56661,adhd-daje-o-sobie-znac-takze-w-jelitach-duza-analiza-obejmujaca-1-9-mln-osob</guid>
            <pubDate>Thu, 17 Sep 2026 12:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-adhd-daje-o-sobie-znac-takze-w-jelitach-duza-analiza-obejmujaca-1-9-mln-osob-1789642189.png</url>
                        <title>ADHD daje o sobie znać także w jelitach? Duża analiza obejmująca 1,9 mln osób</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56661,adhd-daje-o-sobie-znac-takze-w-jelitach-duza-analiza-obejmujaca-1-9-mln-osob</link>
                    </image><description>ADHD kojarzymy przede wszystkim z problemami z koncentracją, impulsywnością czy nadmierną aktywnością. Tymczasem coraz więcej badań wskazuje, że zaburzenie może mieć również związek z tym, co dzieje się… w jelitach. Najnowsza analiza danych ponad 1,9 mln osób wykazała, że u osób z ADHD znacznie częściej pojawiają się zaparcia, zespół jelita drażliwego, niestrawność i inne dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Badanie opublikowane 10 września 2026 roku w naukowym czasopiśmie „Journal of Attention Disorders” jest pierwszym tak szerokim przeglądem dotyczącym występowania funkcjonalnych problemów żołądkowo-jelitowych u osób z ADHD. Naukowcy z Warwick Medical School przeanalizowali 23 wcześniejsze badania obejmujące łącznie ponad <strong>1,9 mln uczestników</strong>.</p><h2>Nasz artykuł w dużym skrócie</h2><p>Osoby z ADHD miały w analizowanych badaniach o około <strong>48 proc. większe szanse występowania problemów żołądkowo-jelitowych</strong>. W przypadku zaparć różnica wynosiła aż <strong>97 proc.</strong>, zespołu jelita drażliwego – <strong>58 proc.</strong>, a enkoprezy, czyli problemów z kontrolowaniem oddawania stolca, ponad czterokrotnie więcej. Badanie pokazuje jednak związek statystyczny, a nie dowód, że ADHD bezpośrednio powoduje choroby jelit.</p><h2>Prawie dwa razy częstsze zaparcia</h2><p>Badacze przeszukali bazy MEDLINE, Embase oraz APA PsycInfo, analizując badania dotyczące zarówno dzieci, jak i osób dorosłych. Do ostatecznej analizy zakwalifikowano 23 prace spośród ponad 9,6 tys. odnalezionych publikacji. Badania pochodziły m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Szwecji, Niemiec, Korei Południowej, Hiszpanii, Izraela, Chin i innych krajów.&nbsp;</p><p>Wyniki były wyraźne.</p><p>U osób z ADHD ogólne prawdopodobieństwo występowania objawów ze strony układu pokarmowego było około <strong>48 proc. większe</strong> niż w grupach kontrolnych.</p><p>Jeszcze większe różnice dotyczyły konkretnych dolegliwości.</p><p>W przypadku zaparć iloraz szans wyniósł <strong>1,97</strong>, czyli osoby z ADHD miały niemal dwukrotnie większe szanse występowania tego problemu.</p><p>Dla zespołu jelita drażliwego – IBS – było to <strong>1,58</strong>, co odpowiada wzrostowi o około 58 proc.</p><p>Największą różnicę stwierdzono przy enkoprezie. Osoby z ADHD miały ponad <strong>czterokrotnie większe szanse</strong> występowania tego problemu niż osoby bez ADHD.</p><p>Także niestrawność występowała częściej – różnica wynosiła około <strong>52 proc.</strong></p><h2>Mózg i jelita nie żyją osobno</h2><p>Skąd taki związek?</p><p>Tu nauka dopiero próbuje ułożyć puzzle. Autorzy analizy wskazują kilka możliwych mechanizmów.</p><p>Pierwszy jest dość prozaiczny. ADHD może wpływać na codzienne zachowania związane z jedzeniem. Nieregularne posiłki, impulsywne wybory żywieniowe, stres czy trudności w utrzymywaniu rutyny mogą odbijać się na funkcjonowaniu przewodu pokarmowego.</p><p>Drugim elementem są leki. Część preparatów stosowanych w terapii ADHD może powodować działania niepożądane dotyczące układu pokarmowego. Autorzy podkreślają więc, że w przyszłych badaniach trzeba dokładniej oddzielić wpływ samego ADHD od wpływu farmakoterapii.</p><p>Jest jednak również trzeci bohater tej historii – <strong>mikrobiota jelitowa</strong>.</p><p>W ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się tzw. osi jelito–mózg. To dwukierunkowy system komunikacji między przewodem pokarmowym a centralnym układem nerwowym. Jedną z jego ważnych dróg jest nerw błędny.</p><p>Bakterie zamieszkujące jelita uczestniczą m.in. w procesach metabolicznych i immunologicznych, a zaburzenia ich składu są badane w kontekście wielu chorób i zaburzeń neurologicznych oraz psychiatrycznych.</p><p>Autorzy najnowszej metaanalizy wskazują zmiany mikrobiomu, zaburzenia regulacji nerwu błędnego oraz czynniki behawioralne jako możliwe elementy pomagające wyjaśnić obserwowany związek. Na obecnym etapie nie wiadomo jednak, jak duże znaczenie ma każdy z nich.&nbsp;</p><h2>To nie znaczy, że ADHD powoduje choroby jelit</h2><p>I tu znajduje się najważniejsze zastrzeżenie.</p><p>Badanie <strong>nie wykazało, że ADHD powoduje zaparcia, IBS czy inne problemy żołądkowo-jelitowe</strong>.</p><p>Pokazało jedynie, że u osób z ADHD występują one statystycznie częściej.</p><p>To zasadnicza różnica.</p><p>Większość analizowanych prac miała charakter obserwacyjny. Mogą więc istnieć dodatkowe czynniki wpływające jednocześnie na ADHD i funkcjonowanie przewodu pokarmowego. Sami autorzy podkreślają, że konieczne są dalsze badania pozwalające oddzielić wpływ biologii, zachowania, stylu życia i farmakoterapii.</p><p>Co ciekawe, wcześniejsza metaanaliza dotycząca ADHD i chorób jelit również wskazywała na związek z zespołem jelita drażliwego. W tamtej analizie szanse występowania IBS były około 63 proc. wyższe u osób z ADHD</p><p>Dwa niezależne przeglądy prowadzą więc w tym przypadku w podobnym kierunku.</p><h2>ADHD to nie tylko koncentracja</h2><p>Nowe wyniki mogą mieć także znaczenie praktyczne.</p><p>Jeżeli pacjent z ADHD miesiącami zmaga się z zaparciami, bólami brzucha, biegunką, niestrawnością czy objawami odpowiadającymi zespołowi jelita drażliwego, nie powinno się automatycznie traktować ich jako całkowicie niezależnego problemu.</p><p>Autorzy badania sugerują, że lekarze zajmujący się pacjentami z ADHD powinni częściej pytać również o funkcjonowanie przewodu pokarmowego. University of Warwick zwraca uwagę, że dolegliwości te mogą realnie pogarszać codzienne funkcjonowanie i jakość życia, a łatwo pozostają na drugim planie, gdy uwaga pacjenta i lekarza skupia się przede wszystkim na objawach ADHD.&nbsp;</p><p>Nie oznacza to oczywiście, że każdą niestrawność należy tłumaczyć ADHD. Przewlekłe lub nasilające się dolegliwości jelitowe wymagają normalnej diagnostyki medycznej. W zależności od objawów może być potrzebna konsultacja lekarza rodzinnego, gastroenterologa lub dietetyka.</p><p>Najnowsze badanie pokazuje natomiast coś jeszcze: granica między „głową” a „resztą organizmu” jest znacznie mniej wyraźna, niż przez lata przyjmowaliśmy. Mózg i jelita prowadzą nieustanny dialog. Nauka dopiero zaczyna dokładnie rozumieć jego język.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Po endoprotezie biodra – czego pacjent potrzebuje w pierwszych tygodniach?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56648,po-endoprotezie-biodra-czego-pacjent-potrzebuje-w-pierwszych-tygodniach</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56648,po-endoprotezie-biodra-czego-pacjent-potrzebuje-w-pierwszych-tygodniach</guid>
            <pubDate>Wed, 16 Sep 2026 15:59:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-po-endoprotezie-biodra-czego-pacjent-potrzebuje-w-pierwszych-tygodniach-1789568071.png</url>
                        <title>Po endoprotezie biodra – czego pacjent potrzebuje w pierwszych tygodniach?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56648,po-endoprotezie-biodra-czego-pacjent-potrzebuje-w-pierwszych-tygodniach</link>
                    </image><description>Operacja się udała, pacjent wraca do domu i wtedy zaczyna się drugi etap leczenia – ten mniej widowiskowy, ale bardzo ważny. Trzeba bezpiecznie wstać z łóżka, przejść do łazienki, usiąść, ubrać się, przygotować posiłek, wykonać zalecone ćwiczenia. Nagle okazuje się, że zbyt niski fotel, miękka kanapa czy zwykłe łóżko mogą stać się większym problemem niż wcześniej ktokolwiek przypuszczał.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Kluczowa wysokość mebli po operacji</strong> – w pierwszych tygodniach po endoprotezie biodra niezwykle ważna jest właściwa wysokość łóżka, krzeseł i toalety, aby nie przeciążać stawu.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Akcesoria ułatwiające codzienne życie</strong> – pacjent w okresie rekonwalescencji może potrzebować kul, balkonika, specjalnego podwyższenia toalety czy chwytaka do przedmiotów.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Zagrożenia płynące ze zbyt niskich siedzisk</strong> – zbyt niska kanapa lub standardowe łóżko domowe mogą drastycznie utrudniać bezpieczne siadanie oraz wstawanie.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wynajem łóżka medycznego jako alternatywa</strong> – dla osób potrzebujących czasowej, pełnej regulacji ułożenia ciała praktycznym i ekonomicznym rozwiązaniem bywa wynajem elektrycznego łóżka rehabilitacyjnego.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Nadrzędna rola zaleceń lekarskich</strong> – proces powrotu do zdrowia zawsze opiera się na indywidualnych wytycznych lekarza i fizjoterapeuty; nie ma jednego, uniwersalnego szablonu postępowania.</li>    </ul></div><p>Powrót do domu po endoprotezie biodra nie oznacza zwykle pełnej niesamodzielności. Często oznacza natomiast kilka tygodni funkcjonowania według nowych zasad, z pomocą kul lub balkonika, ograniczeniem niektórych ruchów i koniecznością takiego zorganizowania domu, by pacjent nie musiał niepotrzebnie się schylać, skręcać czy wykonywać gwałtownych ruchów. Zalecenia pooperacyjne zawsze powinny wynikać z instrukcji operatora i fizjoterapeuty, ponieważ zależą m.in. od rodzaju zabiegu i stanu chorego.</p><h2>Ze szpitala do domu. Nagle każdy centymetr ma znaczenie</h2><p>Przed operacją mało kto zastanawia się, czy jego łóżko ma 40, 50 czy 60 centymetrów wysokości.</p><p>Po endoprotezie biodra może to zacząć mieć znaczenie.</p><p>Pacjent, który korzysta z kul i musi ostrożnie usiąść albo wstać, może mieć problem z bardzo niskim łóżkiem lub głęboką, miękką kanapą. W wielu zaleceniach pooperacyjnych podkreśla się, że meble powinny mieć odpowiednią wysokość, a pacjent powinien unikać zbyt niskich siedzisk i nadmiernego zginania biodra. Konkretne ograniczenia powinien jednak wskazać prowadzący zespół medyczny.</p><p>Dlatego przygotowania do powrotu najlepiej zacząć jeszcze przed operacją albo przed wypisem.</p><p>Warto przejść trasę: <strong>łóżko – łazienka – kuchnia – fotel</strong>.</p><p>Usuńmy luźne dywaniki i przedmioty, o które można zahaczyć kulą. Najczęściej używane rzeczy powinny znaleźć się na wysokości, która nie zmusza pacjenta do głębokiego schylania. Takie przygotowanie domu jest zalecane również w poradnikach pooperacyjnych.</p><h2>Kanapa? Niekoniecznie dobry pomysł</h2><p>W pierwszych dniach po powrocie chory często wybiera miejsce, które zna najlepiej.</p><p>„Położymy tatę na kanapie, przecież zawsze tam odpoczywał”.</p><p>Tyle że kanapa może być niska, miękka i głęboka. Wstanie z niej wymaga większego wysiłku i mocniejszego zgięcia biodra. Jeszcze trudniejsze może być podniesienie się bez stabilnych podłokietników.</p><p>Dlatego często lepsze jest twarde, stabilne krzesło z oparciem i podłokietnikami oraz odpowiednio wysokie łóżko. Royal National Orthopaedic Hospital wskazuje w swoich zaleceniach, że po endoprotezie warto unikać niskich, miękkich sof i foteli, a wysokość mebli powinna być dostosowana do pacjenta.</p><h2>Po co łóżko rehabilitacyjne po endoprotezie?</h2><p>Nie każdy pacjent po operacji biodra potrzebuje łóżka rehabilitacyjnego.</p><p>To trzeba powiedzieć jasno.</p><p>Młodsza, sprawna osoba, która szybko zaczyna samodzielnie chodzić o kulach i ma w domu wysokie, stabilne łóżko, może w ogóle go nie potrzebować.</p><p>Inaczej wygląda sytuacja u osoby starszej, osłabionej, z chorobami współistniejącymi albo u pacjenta, który przed operacją miał już problemy z poruszaniem.</p><p>Wtedy elektryczna regulacja wysokości może być bardzo praktyczna.</p><p>Łóżko można ustawić tak, aby pacjentowi łatwiej było usiąść na brzegu i przygotować się do wstania. Nie trzeba dokładać kolejnego materaca ani prowizorycznie podnosić mebla.</p><p>Regulacja oparcia może ułatwiać zmianę pozycji czy odpoczynek. Nie oznacza to jednak, że pacjent powinien pozostawać w łóżku przez większość dnia. Po endoprotezie bardzo ważne jest uruchamianie i wykonywanie ćwiczeń zaleconych przez fizjoterapeutę. NHS podkreśla znaczenie regularnego chodzenia i kontynuowania zaleconych ćwiczeń po powrocie do domu.</p><h2>Najtrudniejszy bywa moment wstawania</h2><p>Leżenie samo w sobie często nie jest największym problemem.</p><p>Problem zaczyna się wtedy, kiedy trzeba <strong>usiąść, wstać i zrobić pierwszy krok</strong>.</p><p>Pacjent przesuwa się do brzegu łóżka, opuszcza nogi, szuka kul i próbuje ustabilizować pozycję.</p><p>Jeżeli powierzchnia znajduje się bardzo nisko, zadanie staje się trudniejsze.</p><p>Odpowiednia wysokość łóżka nie zastępuje nauki prawidłowego transferu. Jeszcze w szpitalu pacjent powinien zostać nauczony przez fizjoterapeutę, jak wstawać, siadać i korzystać z kul.</p><p>Sprzęt ma tę technikę <strong>ułatwiać</strong>, a nie zastępować.</p><h2>Łazienka – tu najczęściej zaczynają się problemy</h2><p>Sypialnia to tylko część wyzwania.</p><p>Drugim newralgicznym miejscem jest łazienka.</p><p>Niska toaleta może utrudniać siadanie i wstawanie. Dlatego u niektórych pacjentów stosuje się podwyższenie sedesu lub odpowiednią nakładkę. Może przydać się także uchwyt, krzesło prysznicowe czy długa gąbka pozwalająca ograniczyć schylanie.</p><p>Dobór pomocy powinien wynikać z zaleceń fizjoterapeuty lub terapeuty zajęciowego. W poradnikach pooperacyjnych wymienia się m.in. podwyższenia toalet, krzesła o odpowiedniej wysokości oraz pomoce do ubierania i sięgania.</p><p>Czasem niewielki sprzęt wart kilkadziesiąt złotych rozwiązuje większy problem niż duże urządzenie.</p><h2>Opiekun nie powinien wszystkiego robić za pacjenta</h2><p>To szczególnie ważne po endoprotezie biodra.</p><p>Rodzina chce pomagać. Czasem aż za bardzo.</p><p>Podaje wszystko do ręki, prowadzi chorego pod ramię, wykonuje za niego czynności, które mógłby zrobić sam.</p><p>Tymczasem jednym z celów rehabilitacji jest odzyskiwanie samodzielności.</p><p>Pomoc powinna być taka, jaka jest rzeczywiście potrzebna.</p><p>Jeżeli pacjent potrafi sam przejść o kulach do łazienki zgodnie z zaleceniami fizjoterapeuty, nie trzeba wozić go tam wózkiem „dla bezpieczeństwa”. Jeśli jednak jest bardzo osłabiony albo ma dodatkowe problemy neurologiczne czy krążeniowe, zakres pomocy będzie inny.</p><p>Dlatego w tym przypadku szczególnie ważna jest zasada: <strong>sprzęt dobieramy do człowieka, a nie człowieka do sprzętu.</strong></p><h2>Rehabilitacja może odbywać się także w domu</h2><p>Po endoprotezoplastyce rehabilitacja jest bardzo ważnym elementem powrotu do sprawności.</p><p>NFZ przewiduje rehabilitację również w warunkach domowych dla pacjentów, którzy ze względu na stan zdrowia nie mogą samodzielnie dotrzeć do placówki. Fundusz wymienia m.in. pacjentów po endoprotezoplastyce stawu biodrowego lub kolanowego jako jedną z grup, u których taka forma rehabilitacji może mieć zastosowanie. O kwalifikacji decyduje lekarz i odpowiednie wskazanie na skierowaniu.</p><p>Warto zapytać o to jeszcze przed wypisem.</p><h2>Kupować łóżko czy wynająć?</h2><p>Po endoprotezie biodra jest to pytanie szczególnie uzasadnione, ponieważ potrzeba specjalistycznego wyposażenia bywa <strong>czasowa</strong>.</p><p>Przez pierwsze tygodnie pacjent może potrzebować wysokiego łóżka, większego wsparcia przy wstawaniu i pomocy bliskich. Później jego sprawność może się znacząco zwiększyć.</p><p>Właśnie dlatego w części przypadków bardziej racjonalne może być <strong>wynajęcie elektrycznego łóżka rehabilitacyjnego na okres rekonwalescencji</strong>.</p><p>Zakup ma większy sens wtedy, gdy problemy z mobilnością istniały już wcześniej albo wiadomo, że specjalistyczne łóżko będzie wykorzystywane długoterminowo.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic lokalna wypożyczalnia może być wygodnym rozwiązaniem również dlatego, że sprzęt nie musi być kupowany na kilka tygodni i później magazynowany w mieszkaniu.</p><p>Najpierw trzeba jednak odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie:</p><p><strong>czy pacjent rzeczywiście go potrzebuje?</strong></p><h2>Pacjent wraca do domu – o czym warto pomyśleć wcześniej?</h2><p>Przed wypisem dobrze sprawdzić kilka rzeczy.</p><p>Czy łóżko ma odpowiednią wysokość? Czy droga do łazienki jest wolna od dywaników i przeszkód? Czy pacjent ma kule albo balkonik zalecony przez fizjoterapeutę? Czy toaleta nie jest zbyt niska? Czy w łazience potrzebne będzie siedzisko lub uchwyt? Czy najczęściej używane rzeczy znajdują się na wygodnej wysokości?</p><p>Warto także przygotować wygodne ubrania i stabilne obuwie oraz ustalić, kto pomoże choremu w pierwszych dniach przy zakupach, gotowaniu czy sprzątaniu.</p><p>I jeszcze jedno: <strong>nie róbmy z mieszkania magazynu sprzętu rehabilitacyjnego</strong>.</p><p>Po endoprotezie biodra pacjent zwykle potrzebuje przede wszystkim kilku dobrze dobranych rozwiązań, które pomogą mu bezpiecznie wykonywać codzienne czynności.</p><h2>Pierwsze tygodnie mają przygotować do samodzielności</h2><p>Elektryczne łóżko, balkonik, kule czy podwyższenie toalety nie są celem rehabilitacji.</p><p>Są narzędziami.</p><p>Dobrze dobrane mogą ułatwić pierwsze dni i tygodnie, ale najważniejszym zadaniem pozostaje odzyskanie możliwie największej sprawności zgodnie z zaleceniami lekarza i fizjoterapeuty.</p><p><strong>Jeżeli nie wiesz, jakie łóżko i wyposażenie będą potrzebne po powrocie bliskiej osoby ze szpitala, warto ustalić to jeszcze przed wypisem. Pozwala to przygotować mieszkanie zanim pacjent wróci do domu – bez nerwowego szukania sprzętu w dniu powrotu.</strong></p><p>Bo po operacji biodra dom nie musi zmienić się w szpital.</p><p>Czasem wystarczy zmienić w nim <strong>kilka rzeczy, żeby człowiek mógł krok po kroku wracać do swojej codzienności.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Bliski zostaje w domu. Jak przygotować pokój do opieki paliatywnej?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56632,bliski-zostaje-w-domu-jak-przygotowac-pokoj-do-opieki-paliatywnej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56632,bliski-zostaje-w-domu-jak-przygotowac-pokoj-do-opieki-paliatywnej</guid>
            <pubDate>Tue, 15 Sep 2026 18:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bliski-zostaje-w-domu-jak-przygotowac-pokoj-do-opieki-paliatywnej-1789489611.png</url>
                        <title>Bliski zostaje w domu. Jak przygotować pokój do opieki paliatywnej?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56632,bliski-zostaje-w-domu-jak-przygotowac-pokoj-do-opieki-paliatywnej</link>
                    </image><description>Czasem przychodzi moment, w którym medycyna nie może już obiecać wyleczenia. Może jednak zrobić bardzo wiele, aby ograniczać cierpienie, łagodzić dolegliwości i pozwolić choremu pozostać blisko ludzi, których kocha. Jeśli rodzina decyduje się na opiekę w domu, pojawia się mnóstwo bardzo zwyczajnych pytań: gdzie ustawić łóżko, jak myć i przebierać chorego, jak pomagać mu zmieniać pozycję i co zrobić, żeby pokój nadal przypominał dom, a nie szpitalną salę?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Domowa opieka paliatywna jako rozwiązanie</strong> – jeśli stan zdrowia chorego oraz warunki mieszkaniowe na to pozwalają, opieka hospicyjna może być z powodzeniem prowadzona w domu.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Odpowiednie przygotowanie pokoju chorego</strong> – przestrzeń powinna być zaaranżowana tak, aby zapewniała swobodny, obustronny dostęp do łóżka i ułatwiała codzienne zabiegi higieniczne.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wsparcie elektrycznego łóżka rehabilitacyjnego</strong> – przy zaawansowanej niesamodzielności specjalistyczny sprzęt odciąża opiekunów, ułatwiając bezpieczną zmianę pozycji ciała i karmienie.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Indywidualny dobór materaca i akcesoriów</strong> – wyposażenie medyczne oraz materace przeciwodleżynowe należy zawsze dopasowywać do realnych potrzeb chorego i wytycznych personelu medycznego.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Wypożyczenie zamiast zakupu sprzętu</strong> – w sytuacjach, gdy trudno precyzyjnie określić czas trwania opieki, optymalnym i ekonomicznym rozwiązaniem bywa wynajem łóżka rehabilitacyjnego.</li>    </ul></div><p>To trudny czas. I właśnie dlatego warto pewne rzeczy przygotować wcześniej, zamiast rozwiązywać kolejne problemy dopiero wtedy, gdy się pojawią.</p><h2>Dom może pozostać domem</h2><p>Opieka paliatywna nie oznacza rezygnacji z opieki. Jej celem jest przede wszystkim łagodzenie bólu i innych dokuczliwych objawów oraz wspieranie chorego i jego bliskich.</p><p>W Polsce może być realizowana między innymi w ramach hospicjum domowego. Pacjent pozostaje w swoim otoczeniu, a opiekę sprawuje nad nim zespół specjalistów. NFZ wskazuje, że w ramach hospicjum domowego pacjent ma całodobowy dostęp do świadczeń przez siedem dni w tygodniu oraz wizyty lekarza i pielęgniarki, a w zależności od potrzeb również fizjoterapeuty i psychologa. Opieka paliatywna i hospicyjna finansowana przez NFZ jest bezpłatna.</p><p>To ważne, ponieważ rodzina nie musi mierzyć się ze wszystkim sama.</p><p>Jednocześnie między wizytami personelu pozostaje codzienność.</p><p>Poranek. Mycie. Zmiana ubrania. Leki. Posiłek. Poprawienie poduszki. Zmiana pozycji. Kolejna noc.</p><p>I właśnie z tych pozornie drobnych czynności składa się domowa opieka.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56609,mama-wraca-do-domu-po-udarze-jak-przygotowac-mieszkanie-i-miejsce-do-opieki"></oembed></figure><h2>Gdzie ustawić łóżko?</h2><p>Największy błąd to wybór miejsca wyłącznie według zasady: „tu się zmieści”.</p><p>Jeżeli chory większość czasu spędza w łóżku, warto pomyśleć również o jego komforcie psychicznym.</p><p>Jeśli warunki mieszkaniowe pozwalają, dobrze, aby nie był całkowicie odizolowany od rodziny. Możliwość rozmowy, zobaczenia bliskich, spojrzenia przez okno czy słuchania radia może mieć znaczenie dla codziennego funkcjonowania.</p><p>Jednocześnie potrzebny jest spokój i intymność.</p><p>Trzeba także zostawić miejsce dla opiekuna i personelu medycznego. Jeżeli łóżko zostanie wciśnięte pomiędzy ścianę i szafę, każda zmiana pościeli czy czynność pielęgnacyjna może stać się trudniejsza.</p><p>W pobliżu powinno znajdować się bezpiecznie dostępne źródło zasilania, jeśli korzystamy z urządzeń elektrycznych.</p><h2>Zwykłe łóżko może szybko okazać się problemem</h2><p>Dopóki człowiek sam wstaje, siada i obraca się, rzadko zastanawiamy się nad wysokością łóżka.</p><p>Sytuacja zmienia się, kiedy większość tych czynności wykonuje za niego druga osoba.</p><p>Wyobraźmy sobie córkę opiekującą się mamą. Rano pomaga jej w toalecie, później poprawia pozycję, zmienia ubranie, pościel czy środki chłonne. Robi to nie raz, ale wielokrotnie.</p><p>Jeżeli materac znajduje się nisko, opiekun przez znaczną część tych czynności pracuje w pochyleniu.</p><p>Dlatego przy osobie w znacznym stopniu niesamodzielnej warto rozważyć <strong>elektryczne łóżko rehabilitacyjne</strong>.</p><p>Nie dlatego, że wygląda profesjonalnie. Przeciwnie – chodzi o coś bardzo praktycznego.</p><h2>Jeden przycisk może zmienić sposób wykonywania codziennej opieki</h2><p>Najważniejszą funkcją dla opiekuna może okazać się regulacja wysokości całego łóżka.</p><p>Przed rozpoczęciem toalety chorego można podnieść powierzchnię spania, aby ograniczyć konieczność głębokiego pochylania się. Po zakończeniu czynności łóżko można ponownie opuścić odpowiednio do potrzeb pacjenta.</p><p>Regulowane oparcie pozwala zmieniać pozycję górnej części ciała. Może to być przydatne podczas rozmowy, oglądania telewizji czy niektórych czynności wykonywanych przy chorym. <strong>Pozycję pacjenta należy jednak zawsze dostosowywać do jego stanu i zaleceń personelu medycznego</strong>, szczególnie gdy występują problemy z oddychaniem lub połykaniem.</p><p>Podobnie jest z regulacją części znajdującej się pod nogami.</p><p>Barierki boczne mogą być przydatne u części pacjentów, ale nie są rozwiązaniem odpowiednim automatycznie dla każdego chorego. Kółka z hamulcami ułatwiają natomiast odsunięcie łóżka podczas sprzątania czy reorganizacji pokoju.</p><p>To nie są gadżety.</p><p>To funkcje, których znaczenie zaczyna być widoczne dopiero po kilku dniach całodobowej opieki.</p><h2>Opiekun też ma kręgosłup</h2><p>Rodzina często myśli przede wszystkim o potrzebach chorego. To naturalne.</p><p>Ale córka, która opiekuje się ojcem, albo mąż zajmujący się żoną również mają swoje fizyczne ograniczenia.</p><p>Nieprawidłowe podnoszenie i przemieszczanie osoby niesamodzielnej może być dużym obciążeniem. Dlatego nie należy próbować wykonywać trudnych transferów „na siłę”.</p><p>W przypadku pacjenta, którego trudno bezpiecznie przenieść z łóżka na wózek czy fotel, warto zapytać fizjoterapeutę lub pielęgniarkę o właściwą technikę, a przy dużej niesamodzielności – o zasadność zastosowania podnośnika.</p><p>Sprzęt rehabilitacyjny jest więc nie tylko wyposażeniem chorego. <strong>Ma również pomagać rodzinie wykonywać opiekę w sposób bardziej ergonomiczny.</strong></p><h2>Materac przeciwodleżynowy? Nie kupujmy wszystkiego na wszelki wypadek</h2><p>Osoba ciężko chora, która przez znaczną część doby pozostaje w jednej pozycji, może być narażona na uszkodzenia skóry i odleżyny.</p><p>Nie oznacza to jednak, że istnieje jeden materac odpowiedni dla każdego.</p><p>Rodzaj powierzchni, sposób zmiany pozycji, pielęgnacja skóry oraz inne działania powinny wynikać z indywidualnej oceny pacjenta.</p><p>Sam materac nie zastępuje opieki ani leczenia.</p><p>Jeżeli chory jest objęty hospicjum domowym, warto właśnie z pielęgniarką lub lekarzem omówić ryzyko odleżyn i potrzebne rozwiązania.</p><h2>Hospicjum domowe może zapewniać sprzęt – zapytaj, zanim wynajmiesz</h2><p>To bardzo ważne z punktu widzenia portfela rodziny.</p><p><strong>Zanim kupimy albo wynajmiemy wyposażenie, warto sprawdzić, co zapewni hospicjum domowe.</strong></p><p>Aktualny poradnik NFZ wskazuje, że w ramach hospicjum domowego pacjentowi mogą być zapewniane niezbędne do realizacji opieki wyroby medyczne, m.in. koncentrator tlenu, ssak elektryczny, inhalator, pompa infuzyjna, balkonik, chodzik czy wózek inwalidzki.</p><p>Zakres potrzebnego sprzętu trzeba więc najpierw omówić z zespołem hospicjum.</p><p>Dopiero jeśli konkretne wyposażenie nie jest zapewniane albo rodzina potrzebuje innego rozwiązania, można rozważyć zakup lub wynajem.</p><h2>Kupić łóżko czy je wynająć?</h2><p>W opiece paliatywnej odpowiedź na pytanie „na jak długo?” jest szczególnie trudna.</p><p>I nie zawsze warto jej szukać.</p><p>Jeżeli rodzina wie, że specjalistyczne wyposażenie będzie potrzebne długoterminowo, może rozważyć zakup.</p><p>W wielu przypadkach potrzeba pojawia się jednak nagle. Chory wychodzi ze szpitala za dwa dni, a pokój trzeba przygotować praktycznie od zera.</p><p>Wtedy rozwiązaniem może być <strong>wynajęcie elektrycznego łóżka rehabilitacyjnego</strong> zamiast natychmiastowego zakupu.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic możliwość skorzystania z lokalnej wypożyczalni ma jeszcze jedno praktyczne znaczenie: sprzętu nie trzeba szukać w całej Polsce i organizować samodzielnie transportu z odległego miasta.</p><p>Najpierw jednak zawsze warto ustalić, <strong>czego rzeczywiście potrzebuje konkretny chory i co może zapewnić hospicjum domowe</strong>.</p><h2>Pacjent wraca do domu – o czym warto pomyśleć wcześniej?</h2><p>Przed powrotem chorego dobrze odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań.</p><p>Czy łóżko zmieści się w wybranym pomieszczeniu i czy można je tam wnieść? Czy opiekun będzie miał wystarczająco dużo miejsca do wykonywania toalety i zmiany pościeli? Czy obok zmieści się stolik przyłóżkowy? Czy potrzebny będzie wózek, chodzik albo podnośnik? Czy zespół hospicjum zaleca specjalistyczny materac? Gdzie będą przechowywane leki, środki higieniczne i materiały opatrunkowe?</p><p>Warto również pomyśleć o rzeczach, których nie znajdziemy w żadnym katalogu medycznym.</p><p><strong>Ulubiona lampka. Zdjęcia wnuków. Radio. Książki. Koc. Widok za oknem.</strong></p><p>Bo przygotowujemy nie stanowisko medyczne.</p><p>Przygotowujemy <strong>pokój człowieka</strong>.</p><h2>Nie trzeba wszystkiego wiedzieć pierwszego dnia</h2><p>Opieka paliatywna w domu może być dla rodziny ogromnym wyzwaniem. Nie oznacza jednak, że bliscy muszą zostać lekarzami, pielęgniarkami i fizjoterapeutami jednocześnie.</p><p>Od tego jest również zespół hospicjum domowego. NFZ podkreśla, że ta forma opieki obejmuje nie tylko chorego, ale również wsparcie jego rodziny.</p><p>Jeżeli wiadomo, że bliska osoba ma wrócić ze szpitala, warto zacząć przygotowania wcześniej.</p><p><strong>Jeżeli nie wiesz, jakie łóżko i wyposażenie będą potrzebne po powrocie chorego, najpierw porozmawiaj z personelem medycznym lub zespołem hospicjum. Jeśli potrzebnego wyposażenia nie zapewnia placówka, można sprawdzić możliwość jego wynajęcia w lokalnej wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego.</strong></p><p>W tym momencie życia nie chodzi przecież o to, żeby mieć w domu jak najwięcej sprzętu.</p><p>Chodzi o to, żeby mieć <strong>to, co naprawdę potrzebne</strong> – i zostawić jak najwięcej miejsca na obecność drugiego człowieka.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Chrypka trwa ponad trzy tygodnie? Nie lekceważ. W Tomaszowie bezpłatne badania onkologiczne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56623,chrypka-trwa-ponad-trzy-tygodnie-nie-lekcewaz-w-tomaszowie-bezplatne-badania-onkologiczne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56623,chrypka-trwa-ponad-trzy-tygodnie-nie-lekcewaz-w-tomaszowie-bezplatne-badania-onkologiczne</guid>
            <pubDate>Tue, 15 Sep 2026 09:01:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-chrypka-trwa-ponad-trzy-tygodnie-nie-lekcewaz-w-tomaszowie-bezplatne-badania-onkologiczne-1789455871.png</url>
                        <title>Chrypka trwa ponad trzy tygodnie? Nie lekceważ. W Tomaszowie bezpłatne badania onkologiczne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56623,chrypka-trwa-ponad-trzy-tygodnie-nie-lekcewaz-w-tomaszowie-bezplatne-badania-onkologiczne</link>
                    </image><description>Przewlekła chrypka, trudności w przełykaniu, ból gardła lub ucha czy niegojące się zmiany w jamie ustnej mogą być sygnałem, którego nie należy ignorować. 21 września w Affidea NU-MED Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym w Tomaszowie Mazowieckim będzie można bezpłatnie wykonać badanie nasofiberoskopowe w kierunku wykrywania nowotworów głowy i szyi. Obowiązują wcześniejsze zapisy, a liczba miejsc jest ograniczona.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Darmowe badania onkologiczne w Tomaszowie</strong> – 21 września 2026 roku szpital Affidea NU-MED organizuje bezpłatną akcję profilaktyczną.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Kluczowe objawy kwalifikujące do kontroli</strong> – konsultacje skierowane są do osób zmagających się dłużej niż 3 tygodnie z nieinfekcyjną chrypką, zmianą głosu, bólem gardła lub problemami z połykaniem.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Wymagana wcześniejsza rejestracja telefoniczna</strong> – zapisy chętnych na badania profilaktyczne prowadzone są pod bezpośrednim numerem telefonu: <strong>44 786 81 00</strong>.</li>    </ul></div><h2>Trzy tygodnie to sygnał ostrzegawczy</h2><p>Akcja organizowana jest z okazji <strong>Europejskiego Tygodnia Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi</strong>, przypadającego w tym roku w dniach 19–25 września.</p><p>Nowotwory tej części organizmu mogą przez długi czas rozwijać się bez wyraźnych objawów. Dlatego lekarze zwracają uwagę przede wszystkim na sygnały, które nie mijają mimo upływu czasu.</p><p>Jednym z nich jest <strong>przewlekła chrypka albo utrzymująca się zmiana głosu</strong>.</p><p>Powodem do konsultacji mogą być także trudności w przełykaniu, przewlekły ból gardła lub ucha, powiększone węzły chłonne szyi, krwawienia z nosa albo jamy ustnej, przewlekły nieżyt nosa oraz owrzodzenia i inne zmiany w jamie ustnej, które nie chcą się goić.</p><p>Szczególną uwagę warto zwrócić na objawy utrzymujące się <strong>ponad trzy tygodnie</strong>, zwłaszcza jeśli nie towarzyszy im typowa infekcja dróg oddechowych.</p><p>Do grup wymagających większej czujności należą przede wszystkim osoby po 40. roku życia, palące papierosy, nadużywające alkoholu oraz pracujące w warunkach narażenia na szkodliwe czynniki chemiczne.</p><h3>„Nie warto odkładać badań na później”</h3><p>– <i>Profilaktyka i wczesna diagnostyka od lat są ważną częścią działalności naszego szpitala. Realizujemy bezpłatne badania, ponieważ chcemy, aby mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i okolic mieli możliwość szybkiego skonsultowania niepokojących objawów i zadbania o swoje zdrowie</i> – mówi <strong>Małgorzata Nurkowska, dyrektor Affidea NU-MED Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><p>Jak podkreśla, Europejski Tydzień Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi jest kolejną okazją, aby przypomnieć o znaczeniu wczesnej diagnostyki.</p><p>– <i>Nie warto odkładać badań na później. Szczególnie w przypadku objawów, które utrzymują się przez kilka tygodni, konsultacja ze specjalistą może być bardzo ważnym krokiem</i> – dodaje.</p><h3>Kamera pozwala lekarzowi dokładnie obejrzeć gardło i krtań</h3><p>Badanie wykonywane podczas akcji to <strong>nasofiberoskopia</strong> – krótkie i małoinwazyjne badanie endoskopowe przeprowadzane przez lekarza laryngologa.</p><p>Przez nos wprowadzany jest cienki i giętki nasofiberoskop wyposażony w kamerę. Lekarz może w ten sposób dokładnie obejrzeć wnętrze nosa, nosogardło, gardło oraz krtań, w tym struktury odpowiedzialne za powstawanie głosu.</p><p>Obraz wyświetlany jest na monitorze, dzięki czemu specjalista może od razu ocenić wygląd badanych miejsc oraz zauważyć ewentualne nieprawidłowości, które mogą wymagać dalszej diagnostyki.</p><p>Samo badanie trwa zwykle kilka minut. Może powodować krótkotrwały dyskomfort, łzawienie albo odruch kichania, ale na ogół jest dobrze tolerowane. W razie potrzeby lekarz może zastosować miejscowy środek znieczulający w sprayu.</p><p>Warto przy tym pamiętać, że nasofiberoskopia <strong>nie jest sama w sobie rozpoznaniem choroby nowotworowej</strong>. Pozwala jednak wychwycić zmiany, które powinny zostać dokładniej zbadane.</p><h3>Gdzie i kiedy?</h3><p>Bezpłatne badania odbędą się:</p><p><strong>21 września 2026 roku</strong><br><strong>Affidea NU-MED Specjalistyczny Szpital Onkologiczny w Tomaszowie Mazowieckim</strong></p><p>Obowiązują wcześniejsze zapisy pod numerem:</p><p><strong>44 786 81 00</strong></p><p><strong>Liczba miejsc jest ograniczona.</strong></p><p>Chrypka po przeziębieniu zazwyczaj mija. Jeśli jednak głos nie wraca do normy przez kolejne tygodnie, organizm wysyła sygnał, którego lepiej nie zagłuszać. Czasem kilka minut poświęconych na badanie może zdecydować o tym, jak wcześnie uda się wykryć problem.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Menopauza znika z dokumentacji medycznej. Badanie pokazuje ogromną lukę w zapisach lekarzy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56612,menopauza-znika-z-dokumentacji-medycznej-badanie-pokazuje-ogromna-luke-w-zapisach-lekarzy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56612,menopauza-znika-z-dokumentacji-medycznej-badanie-pokazuje-ogromna-luke-w-zapisach-lekarzy</guid>
            <pubDate>Mon, 14 Sep 2026 12:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-menopauza-znika-z-dokumentacji-medycznej-badanie-pokazuje-ogromna-luke-w-zapisach-lekarzy-1789381109.png</url>
                        <title>Menopauza znika z dokumentacji medycznej. Badanie pokazuje ogromną lukę w zapisach lekarzy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56612,menopauza-znika-z-dokumentacji-medycznej-badanie-pokazuje-ogromna-luke-w-zapisach-lekarzy</link>
                    </image><description>Menopauza jest jednym z najważniejszych momentów w życiu biologicznym kobiety, ale w dokumentacji medycznej często pozostaje niemal niewidoczna. W dużym badaniu obejmującym dane blisko 400 tys. kobiet aż 193 tys. uczestniczek deklarowało, że przeszło menopauzę. Tymczasem odpowiednia informacja znalazła się w dokumentacji medycznej tylko około 28 tys. z nich. Zdaniem naukowców taka luka może utrudniać nie tylko leczenie, lecz także ocenę ryzyka chorób pojawiających się w kolejnych latach życia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Ogromna luka w dokumentacji medycznej</strong> – badanie naukowców z University of Colorado Anschutz wykazało, że choć menopauzę zadeklarowało ok. 193 tys. kobiet, oficjalne rozpoznanie znalazło się w kartach zaledwie u 14 proc. z nich (ok. 28 tys.).</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Utrudniona profilaktyka groźnych chorób</strong> – brak systematycznego odnotowywania menopauzy oraz wieku jej wystąpienia odbiera lekarzom możliwość rzetelnej oceny zdrowotnej pacjentek w późniejszych latach.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Wyższe ryzyko osteoporozy i chorób serca</strong> – precyzyjne dane o klimakterium są kluczowe, ponieważ pozwalają oszacować indywidualne zagrożenie schorzeniami układu krążenia oraz postępującą utratą gęstości kości.</li>    </ul></div><h3>193 tysiące kobiet mówią „tak”. Dokumentacja – tylko 28 tysięcy</h3><p>Badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym <strong>„Menopause”</strong> pokazuje skalę problemu, który na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykła luka administracyjna. W rzeczywistości chodzi jednak o informację mogącą mieć znaczenie dla zdrowia kobiety przez kolejne dziesięciolecia.</p><p>Naukowcy z University of Colorado Anschutz przeanalizowali dane niemal 400 tys. uczestniczek. Porównali odpowiedzi udzielone przez kobiety w ankietach ze znajdującymi się w systemach medycznych zapisami dotyczącymi menopauzy.</p><p>Różnica była ogromna.</p><p>Około <strong>193 tys. kobiet informowało, że przeszło menopauzę</strong>, podczas gdy odpowiednią informację odnaleziono w elektronicznych kartach zdrowia jedynie około <strong>28 tys. pacjentek</strong>.</p><p>To zaledwie około 14 proc.</p><p>Co więcej, nawet tam, gdzie menopauza została odnotowana, często brakowało jednej z najważniejszych informacji – <strong>wieku, w którym wystąpiła</strong>.</p><h3>To nie jest tylko brak jednej rubryki</h3><p>Menopauza nie jest chorobą. Jest naturalnym etapem życia kobiety. Z punktu widzenia medycyny moment jej wystąpienia może jednak dostarczać ważnych informacji dotyczących późniejszego stanu zdrowia.</p><p>Jak zwraca uwagę główna autorka badania prof. Audrey Hendricks, trudno skutecznie badać znaczenie zjawiska, którego systematycznie nie zapisuje się w dokumentacji.</p><p>Dane dotyczące menopauzy mogą być istotne między innymi przy analizowaniu zdrowia układu krążenia, metabolizmu czy kondycji kości.</p><p>Szczególne znaczenie może mieć <strong>wiek wystąpienia menopauzy</strong>.</p><p>Badania wskazują, że wcześniejsza menopauza – przed 45. rokiem życia – wiąże się z większym ryzykiem m.in. chorób sercowo-naczyniowych oraz osteoporozy.</p><h3>Lekarz powinien wiedzieć nie tylko „czy”, ale także „kiedy”</h3><p>Z punktu widzenia pacjentki pytanie o datę ostatniej miesiączki lub wiek wystąpienia menopauzy może wydawać się jednym z wielu elementów wywiadu lekarskiego.</p><p>Tymczasem za kilka czy kilkanaście lat właśnie ta informacja może stać się elementem szerszej oceny ryzyka zdrowotnego.</p><p>Autorzy analizy podkreślają więc znaczenie systematycznego gromadzenia danych dotyczących zdrowia reprodukcyjnego kobiet.</p><p>Problem nie sprowadza się wyłącznie do menopauzy. Podobne znaczenie mogą mieć informacje dotyczące m.in. ciąży, powikłań położniczych czy innych ważnych wydarzeń w historii zdrowia reprodukcyjnego.</p><h3>Elektroniczna karta pacjenta nie zawsze opowiada całą historię</h3><p>Wyniki badania pokazują również słabość współczesnych ogromnych baz danych medycznych.</p><p>Dziś właśnie elektroniczna dokumentacja zdrowotna staje się podstawą wielu analiz naukowych. Jeżeli jednak określonych informacji w niej brakuje, naukowcy otrzymują obraz niepełny.</p><p>Nie musi to oczywiście oznaczać, że lekarz nigdy rozmawiał z pacjentką o menopauzie. Problemem jest przede wszystkim <strong>brak usystematyzowanego zapisu</strong>, który można później wykorzystać zarówno w leczeniu konkretnej osoby, jak i w badaniach obejmujących setki tysięcy pacjentek.</p><p>A medycyna coraz częściej opiera się właśnie na takich danych.</p><h3>Menopauza nie powinna być tematem „na marginesie”</h3><p>Przez dziesięciolecia menopauza była tematem, o którym mówiło się znacznie mniej niż o innych etapach życia kobiety. Dziś sytuacja stopniowo się zmienia, ale wyniki amerykańskiego badania pokazują, że w systemach medycznych nadal pozostaje dużo do zrobienia.</p><p>Bo menopauza nie kończy historii zdrowia kobiety.</p><p>Przeciwnie – <strong>może być jednym z punktów, od których lekarz powinien zacząć uważniej patrzeć na to, co może wydarzyć się za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat</strong>.</p><p>I czasem pierwszym krokiem nie jest nowe badanie ani kolejny lek.</p><p>Jest nim po prostu dokładny zapis w dokumentacji medycznej.</p><p><i>Na podstawie PAP; źródło badania: „Menopause”.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Mama wraca do domu po udarze. Jak przygotować mieszkanie i miejsce do opieki?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56609,mama-wraca-do-domu-po-udarze-jak-przygotowac-mieszkanie-i-miejsce-do-opieki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56609,mama-wraca-do-domu-po-udarze-jak-przygotowac-mieszkanie-i-miejsce-do-opieki</guid>
            <pubDate>Mon, 14 Sep 2026 09:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mama-wraca-do-domu-po-udarze-jak-przygotowac-mieszkanie-i-miejsce-do-opieki-1789372076.png</url>
                        <title>Mama wraca do domu po udarze. Jak przygotować mieszkanie i miejsce do opieki?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56609,mama-wraca-do-domu-po-udarze-jak-przygotowac-mieszkanie-i-miejsce-do-opieki</link>
                    </image><description>Jeszcze niedawno sama robiła zakupy, gotowała obiad i wychodziła z domu. Potem telefon, pogotowie, szpital i diagnoza: udar. Po kilku dniach lub tygodniach przychodzi kolejna wiadomość – mama może wrócić do domu. Ulga miesza się wtedy z niepokojem. Bo dom, który był dla niej miejscem całkowicie zwyczajnym, nagle może wymagać zupełnie nowej organizacji. Gdzie powinna spać? Jak pomóc jej wstać? Jak ją umyć, przebrać i bezpiecznie przygotować do rehabilitacji?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Różny stopień samodzielności po udarze</strong> – stan pacjenta może wymagać zarówno drobnej asysty, jak i całodobowej, zaawansowanej opieki drugiej osoby.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Trudności tradycyjnego umeblowania</strong> – standardowa kanapa bądź łóżko domowe znacząco utrudniają opiekunom pionizację, zmianę pozycji oraz codzienną toaletę chorego.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Zalety elektrycznego łóżka rehabilitacyjnego</strong> – specjalistyczny sprzęt umożliwia płynną regulację wysokości i kąta ułożenia ciała, dopasowując je do potrzeb zabiegów oraz ćwiczeń.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wynajem jako opłacalna alternatywa</strong> – w sytuacjach, gdy czas trwania rehabilitacji jest trudny do określenia, wypożyczenie łóżka stanowi korzystną alternatywę dla jego zakupu.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Przygotowanie domu przed powrotem chorego</strong> – aranżację pokoju i dobór akcesoriów medycznych warto zaplanować jeszcze przed wypisem ze szpitala, opierając się na zaleceniach zespołu terapeutycznego.</li>    </ul></div><p>Powrót pacjenta po udarze do domu jest jednym z tych momentów, w których rodzina często musi bardzo szybko nauczyć się zupełnie nowej codzienności.</p><h2>Ten sam dom, ale zupełnie inna rzeczywistość</h2><p>Nie istnieje jeden obraz pacjenta po udarze. Jedna osoba po hospitalizacji chodzi samodzielnie i potrzebuje przede wszystkim dalszej rehabilitacji. Inna korzysta z balkonika albo wózka. Jeszcze inna nie jest w stanie samodzielnie usiąść, obrócić się w łóżku czy wykonać podstawowych czynności higienicznych.</p><p>Udar może wpływać m.in. na sprawność ruchową, mowę, równowagę czy możliwość wykonywania codziennych czynności. Rehabilitacja jest istotnym elementem dalszego leczenia, a w przypadku osób, które nie poruszają się samodzielnie, może być w określonych sytuacjach prowadzona także w warunkach domowych.</p><p>Dlatego przed powrotem mamy czy taty ze szpitala warto zapytać personel medyczny nie tylko o leki.</p><p>Trzeba wiedzieć także: <strong>co pacjent potrafi zrobić sam, przy czym potrzebuje asekuracji, a przy czym pełnej pomocy drugiej osoby?</strong></p><p>Od odpowiedzi zależy organizacja całego mieszkania.</p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/kategoria-produktu/lozka-materace/lozka-rehabilitacyjne/"></oembed></figure><h2>Kanapa była dobra przed udarem. Teraz może już nie wystarczyć</h2><p>Pierwszym odruchem wielu rodzin jest przygotowanie choremu dotychczasowego łóżka albo rozłożonej kanapy.</p><p>Jeżeli pacjent jest stosunkowo samodzielny, może to być wystarczające. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba kilka razy dziennie pomagać mu zmienić pozycję, podnieść się, umyć, przebrać, zmienić pieluchomajtki albo pościel.</p><p>Niskie łóżko oznacza, że opiekun podczas większości tych czynności pozostaje pochylony. A czynności wykonywane raz czy dwa razy dziennie szybko okazują się pracą wykonywaną dziesiątki razy w ciągu tygodnia.</p><p>Właśnie wtedy warto rozważyć <strong>łóżko rehabilitacyjne z elektryczną regulacją</strong>.</p><p>Nie chodzi o to, żeby dom zamienić w salę szpitalną. Chodzi o możliwość dostosowania miejsca, w którym pacjent spędza znaczną część dnia, do jego aktualnej sprawności.</p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/produkt/https-med-sklep-pl-kategoria-produktu-lozka-materace/"></oembed></figure><h2>Co daje elektryczna regulacja?</h2><p>Najłatwiej zobaczyć to na konkretnych przykładach.</p><p>Mama ma zostać umyta i przebrana. Zamiast przez kilkanaście minut pochylać się nad niskim materacem, opiekun może podnieść całe łóżko do wysokości wygodniejszej do wykonywania czynności pielęgnacyjnych.</p><p>Przychodzi pora posiłku. Jeśli stan chorej i zalecenia personelu na to pozwalają, elektrycznie regulowane oparcie może pomóc w uzyskaniu bardziej pionowej pozycji.</p><p>Trzeba zmienić pościel albo ułożenie pacjentki. Dostęp do chorego znajdującego się na odpowiedniej wysokości może być po prostu łatwiejszy.</p><p>Regulacja segmentu nóg również może być przydatna, ale sposób ułożenia pacjenta po udarze powinien wynikać z jego stanu zdrowia i zaleceń specjalistów, a nie z samej dostępności określonej funkcji łóżka.</p><p>Barierki boczne mogą być elementem organizacji miejsca opieki, jednak nie należy traktować ich jako automatycznej gwarancji bezpieczeństwa. Ich zasadność również warto oceniać indywidualnie.</p><p>Kółka z hamulcami pozwalają natomiast przemieścić łóżko podczas sprzątania czy reorganizacji pokoju, a następnie stabilnie ustawić je w wybranym miejscu.</p><h2>Łóżko jest także dla opiekuna</h2><p>O tym mówi się zdecydowanie za rzadko.</p><p>Sprzęt rehabilitacyjny kupuje się albo wynajmuje dla pacjenta, ale korzysta z niego również żona, mąż, córka czy syn, którzy przejmują codzienną opiekę.</p><p>To oni pomagają przy myciu, ubieraniu, zmianie pościeli, posiłkach i przygotowaniu chorego do rehabilitacji. Przy większym stopniu niesamodzielności dochodzi pomoc w zmianie pozycji i przemieszczaniu.</p><p>Jednego dnia może wydawać się, że schylenie się nad łóżkiem kilka razy nie stanowi problemu. Po tygodniach takiej opieki sytuacja wygląda zupełnie inaczej.</p><p>Dlatego możliwość ustawienia powierzchni łóżka na wysokości odpowiedniej do wykonywanej czynności nie jest luksusem. To przede wszystkim <strong>ergonomia codziennej opieki</strong>.</p><figure class="media"><oembed url="https://med-sklep.pl/produkt/materac-przeciwodlezynowy-pneumatyczny-rehafund/"></oembed></figure><h2>A co z materacem?</h2><p>Nie każdy pacjent po udarze wymaga specjalistycznego materaca przeciwodleżynowego. Nie warto kupować sprzętu „na wszelki wypadek”.</p><p>Jeżeli jednak pacjent jest w znacznym stopniu unieruchomiony, kwestia oceny ryzyka powstawania odleżyn staje się ważnym elementem opieki. Sam materac nie zastępuje zmiany pozycji, pielęgnacji skóry, odpowiedniego żywienia ani zaleceń personelu medycznego. Dobór rozwiązania powinien być dostosowany do konkretnego chorego. Zalecenia dotyczące profilaktyki odleżyn podkreślają właśnie potrzebę indywidualnej oceny pacjenta, a nie zastosowania jednego rozwiązania u wszystkich chorych.</p><h2>Kupić czy wynająć?</h2><p>I tu pojawia się problem, z którym spotyka się wiele rodzin.</p><p><strong>Nikt nie wie, jak długo łóżko będzie potrzebne.</strong></p><p>Rehabilitacja może szybko poprawiać sprawność chorego. Czasami specjalistyczne łóżko jest potrzebne tylko przez okres najbardziej intensywnej opieki. W innych przypadkach pacjent korzysta z niego przez wiele miesięcy albo znacznie dłużej.</p><p>Jeśli wiadomo, że sprzęt będzie potrzebny przez lata, zakup może mieć sens.</p><p>Jeżeli jednak pacjent właśnie wychodzi ze szpitala, a rodzina dopiero przekonuje się, jak będzie wyglądała dalsza opieka, warto rozważyć <strong>wynajem łóżka rehabilitacyjnego</strong>.</p><p>Pozwala to przygotować dom bez konieczności natychmiastowego kupowania sprzętu, którego okres użytkowania trudno jeszcze przewidzieć.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic dodatkowym rozwiązaniem są lokalne wypożyczalnie sprzętu rehabilitacyjnego. Ma to szczególne znaczenie, gdy informacja o wypisie ze szpitala przychodzi szybko i w ciągu kilku dni trzeba przygotować mieszkanie.</p><h2>Pacjent wraca do domu – o czym warto pomyśleć wcześniej?</h2><p>Przed wypisem dobrze przejść po mieszkaniu i spojrzeć na nie oczami osoby o ograniczonej sprawności.</p><p>Warto ustalić, <strong>gdzie stanie łóżko i czy opiekun będzie miał odpowiedni dostęp do chorego</strong>. Trzeba sprawdzić szerokość drzwi i możliwość wniesienia elementów wyposażenia. Przyda się dostęp do gniazdka elektrycznego oraz miejsce na podstawowe rzeczy używane podczas pielęgnacji.</p><p>Jeżeli pacjent zaczyna chodzić, fizjoterapeuta może zalecić odpowiednią pomoc do poruszania się. W zależności od sprawności może to być balkonik, wózek lub inny sprzęt. Przy znacznej niesamodzielności i problemach z transferem warto zapytać specjalistę, czy potrzebne będą dodatkowe rozwiązania wspomagające przemieszczanie chorego.</p><p>Nie należy tworzyć magazynu sprzętu „na zapas”. <strong>Wyposażenie powinno wynikać z rzeczywistych potrzeb pacjenta.</strong></p><h2>Najlepiej pomyśleć o tym przed wypisem</h2><p>Kiedy mama wraca do domu po udarze, rodzina często skupia się na samym transporcie ze szpitala. Tymczasem warto myśleć o pierwszym wieczorze, pierwszej nocy i następnym poranku.</p><p>Czy chora będzie w stanie samodzielnie wstać? Czy opiekun da radę ją przebrać? Gdzie odbędzie się rehabilitacja? Czy można wygodnie podejść do łóżka? Czy potrzebny jest wózek, balkonik albo inne wyposażenie?</p><p>Nie na wszystkie pytania trzeba znać odpowiedź samemu.</p><p><strong>Jeżeli nie wiesz, jakie łóżko i wyposażenie będą potrzebne po powrocie bliskiej osoby ze szpitala, warto skonsultować wybór jeszcze przed wypisem. Pozwala to przygotować mieszkanie zanim pacjent pojawi się w domu.</strong></p><p>Bo powrót ze szpitala powinien być przede wszystkim powrotem <strong>do domu</strong> – nawet jeśli przez pewien czas ten dom trzeba urządzić trochę inaczej.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Stomia bez tabu. Jak pielęgnować skórę i dobrać właściwy sprzęt?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56556,stomia-bez-tabu-jak-pielegnowac-skore-i-dobrac-wlasciwy-sprzet</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56556,stomia-bez-tabu-jak-pielegnowac-skore-i-dobrac-wlasciwy-sprzet</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 11:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-stomia-bez-tabu-jak-pielegnowac-skore-i-dobrac-wlasciwy-sprzet-1789034352.png</url>
                        <title>Stomia bez tabu. Jak pielęgnować skórę i dobrać właściwy sprzęt?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56556,stomia-bez-tabu-jak-pielegnowac-skore-i-dobrac-wlasciwy-sprzet</link>
                    </image><description>Pierwsze dni po powrocie ze szpitala bywają trudniejsze niż sama nauka zmiany worka na oddziale. Tam obok była pielęgniarka. W domu zostają opakowania ze sprzętem i pytania: czy skóra wygląda prawidłowo? Dlaczego płytka się odkleja? Co zrobić, gdy pojawia się przeciek? Czy można wziąć prysznic? Czy ten worek jest właściwy?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Indywidualny dobór worka stomijnego</strong> – sprzęt musi być precyzyjnie dopasowany do rodzaju i kształtu stomii, kondycji skóry oraz codziennego trybu życia pacjenta.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Zdrowa skóra to podstawa</strong> – prawidłowo wypielęgnowana skóra wokół stomii nie powinna nosić śladów stałego zaczerwienienia ani podrażnień.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Przecieki sygnałem do kontroli</strong> – regularne podciekanie treści może oznaczać złe dopasowanie płytki, zmiany anatomiczne stomii lub nierówności skórne.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Umiar w stosowaniu kosmetyków medycznych</strong> – pasty, pierścienie czy pudry ochronne dobiera się do konkretnych problemów; nadmiar produktów nie poprawia pielęgnacji.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Szeroki asortyment w Tomaszowie</strong> – Twój Sklep Medyczny oferuje wyroby wiodących marek, w tym ConvaTec, Coloplast, Welland, Dansac oraz Seni.</li>    </ul></div><p>Stomia zmienia codzienność, ale nie musi jej podporządkować. Dobrze dobrany sprzęt, wypracowana rutyna i uważna obserwacja skóry wokół stomii pozwalają wrócić do pracy, spotkań, podróży i zwyczajnego życia. Czasem wymaga to kilku prób. W stomii nie istnieje bowiem jedno rozwiązanie dobre dla wszystkich.</p><h2>Kolostomia, ileostomia, urostomia – co to znaczy?</h2><p>Stomia to chirurgicznie wytworzone połączenie narządu z powierzchnią ciała. W kolostomii na powłoki brzuszne wyprowadzona zostaje część jelita grubego, w ileostomii – jelita cienkiego, a urostomia służy do odprowadzania moczu.</p><p>Dla pacjenta najważniejszy jest praktyczny skutek: rodzaj stomii wpływa na charakter wydzieliny, częstotliwość opróżniania worka oraz wymagania wobec sprzętu i skóry. To, co sprawdza się u jednej osoby, nie musi pasować drugiej.</p><h2>Nie ma „najlepszego worka”. Jest dobrze dobrany</h2><p>Znaczenie mają wielkość i kształt stomii, jej wysokość ponad skórą, fałdy i blizny na brzuchu, stan skóry, rodzaj wydzieliny, aktywność oraz zmiany masy ciała.</p><p>W systemie jednoczęściowym worek i płytka tworzą całość – przy zmianie usuwa się cały zestaw. W systemie dwuczęściowym płytka pozostaje na skórze, a worek można odłączyć i wymienić osobno. Dla jednych wygodniejsza będzie prostota systemu jednoczęściowego, dla innych możliwość zmiany samego worka.</p><p>Dostępne są worki zamknięte, odpuszczalne, które można opróżniać, oraz worki urostomijne z odpływem. Nie warto wybierać ich wyłącznie dlatego, że ten sam model poleca ktoś znajomy.</p><h2>Skóra wokół stomii mówi bardzo dużo</h2><p>Zdrowa skóra wokół stomii powinna wyglądać podobnie do skóry na pozostałej części brzucha. Utrzymujące się zaczerwienienie, pieczenie, ból czy regularne przecieki nie powinny być uznawane za nieodłączną część życia ze stomią.</p><p>Zmianę sprzętu zaczynamy od delikatnego odklejenia zużytej płytki. Następnie skórę trzeba oczyścić, starannie osuszyć i obejrzeć. Nowy sprzęt zakłada się na czystą i suchą skórę.</p><p>Bardzo ważne jest dopasowanie otworu w płytce do stomii. Zbyt duży może odsłaniać skórę i zwiększać jej kontakt z treścią jelitową lub moczem. W pierwszych tygodniach po zabiegu rozmiar stomii może się zmieniać, dlatego warto go kontrolować.</p><p>Nie zawsze potrzebny jest też cały arsenał preparatów. Jeśli płytka trzyma się dobrze, a skóra pozostaje zdrowa, dokładanie kolejnych produktów może być zbędne.</p><h2>Pasta, pierścień, puder – po co są akcesoria?</h2><p>Akcesoria stomijne powinny rozwiązywać konkretny problem. Pasta lub pierścień uszczelniający mogą pomagać w wypełnianiu nierówności wokół stomii. Preparaty ochronne tworzą warstwę pomiędzy skórą a potencjalnie drażniącą treścią, a środki do usuwania przylepca mogą ułatwić delikatną zmianę płytki. Puder stomijny stosuje się przy określonych problemach skóry, najlepiej zgodnie z zaleceniami specjalisty.</p><p>Dostępne są również pasy, półpierścienie, dodatkowe elementy mocujące czy preparaty neutralizujące zapach. <strong>Więcej akcesoriów nie zawsze znaczy lepiej.</strong></p><h2>„Worek przecieka”. Co sprawdzić?</h2><p>Najpierw trzeba poszukać przyczyny. Czy otwór nadal odpowiada wielkości stomii? Czy skóra przed przyklejeniem była całkowicie sucha? Czy pojawiły się fałdy, zagłębienia albo zmiany kształtu brzucha? Czy zastosowany rodzaj płytki jest odpowiedni?</p><p>Jeżeli przecieki wracają, warto skonsultować sposób zaopatrzenia z pielęgniarką stomijną. Podciekanie treści pod płytkę może podrażniać skórę, a uszkodzona skóra dodatkowo utrudnia utrzymanie szczelności. Powstaje błędne koło.</p><h2>„Skóra jest czerwona”. Nie ignoruj tego</h2><p>Przyczyną może być kontakt z treścią ze stomii, mechaniczne drażnienie przy zmianie sprzętu, wilgoć albo reakcja na stosowany produkt. Nie należy jednak diagnozować problemu wyłącznie na podstawie wyglądu skóry.</p><p>Jeżeli zaczerwienienie narasta, utrzymuje się, boli, sączy się albo towarzyszą mu częste przecieki, potrzebna jest konsultacja z pielęgniarką stomijną lub lekarzem.</p><h2>„Boję się, że inni poczują zapach”</h2><p>To częsta obawa. Współczesne systemy są projektowane tak, aby po prawidłowym zamknięciu ograniczać wydostawanie się zapachów. Jeżeli zapach jest stale wyczuwalny, warto sprawdzić szczelność, filtr oraz sposób założenia sprzętu.</p><h2>Prysznic, sen i podróż – zwyczajna codzienność</h2><p>Z workiem stomijnym można się kąpać i brać prysznic; wiele systemów jest przystosowanych do kontaktu z wodą. Po okresie rekonwalescencji możliwy jest także stopniowy powrót do aktywności zgodnie z zaleceniami zespołu medycznego.</p><p>Ubranie nie powinno stale uciskać stomii ani blokować napełniającego się worka. Do snu warto wybrać pozycję wygodną i niepowodującą nadmiernego nacisku na sprzęt.</p><p>Poza domem przydaje się <strong>„zestaw awaryjny stomika”</strong>: zapasowy worek lub płytka, używane na co dzień akcesoria, coś do oczyszczenia i osuszenia skóry oraz woreczek na zużyty sprzęt. W podróż lepiej zabrać zapas większy niż zwykle.</p><h2>Nie zmieniaj sprzętu tylko dlatego, że ktoś go poleca</h2><p>Jeśli obecny sprzęt działa dobrze, nie ma powodu zmieniać go dla samej zmiany. Gdy jednak pojawiają się przecieki, dyskomfort lub podrażnienie, możliwość porównania różnych rozwiązań ma duże znaczenie. Organizacje zajmujące się opieką stomijną również wskazują, że problemy z obecnym systemem mogą być powodem do wypróbowania innego rodzaju lub marki sprzętu.</p><p><strong>Twój Sklep Medyczny w Tomaszowie Mazowieckim</strong> oferuje sprzęt stomijny oraz produkty do pielęgnacji wielu producentów, m.in. <strong>ConvaTec, Coloplast, Welland, Dansac, Seni i innych marek</strong>. Pacjent nie musi więc ograniczać się do jednego systemu i może zapytać o rozwiązania odpowiadające jego aktualnym potrzebom.</p><p>Dobór sprzętu stomijnego nie powinien polegać na zabraniu z półki pierwszego opakowania. To wyrób, który przez wiele godzin pozostaje w kontakcie ze skórą i ma zapewniać możliwie dobre dopasowanie, szczelność i komfort.</p><h2>Kiedy potrzebna jest pomoc specjalisty?</h2><p>Konsultacji wymaga nasilające się lub utrzymujące podrażnienie skóry, nawracające przecieki, znaczna zmiana wyglądu lub koloru stomii, obfite albo utrzymujące się krwawienie, nasilony ból, wymioty czy wyraźne zaburzenie pracy stomii. Niewielkie powierzchowne krwawienie może zdarzyć się podczas oczyszczania, ponieważ śluzówka stomii jest delikatna, ale krwawienia obfitego lub nieustępującego nie wolno lekceważyć.</p><p><strong>Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarza ani pielęgniarki stomijnej.</strong></p><p>Stomia jest częścią życia pacjenta. Nie powinna jednak przejmować nad nim kontroli. Dobrze dopasowany sprzęt ma sprawić, by przez większą część dnia po prostu nie trzeba było o nim myśleć.</p><p><strong>Masz stomię albo opiekujesz się bliską osobą i szukasz odpowiedniego sprzętu? Zapytaj o dostępne rozwiązania.</strong></p><p><strong>Twój Sklep Medyczny</strong><br>ul. Słowackiego 4<br>Tomaszów Mazowiecki<br>tel. <strong>570 019 100</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Depresja po męsku nie zawsze wygląda jak smutek. Objawy może mieć nawet 46 proc. mężczyzn]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56550,depresja-po-mesku-nie-zawsze-wyglada-jak-smutek-objawy-moze-miec-nawet-46-proc-mezczyzn</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56550,depresja-po-mesku-nie-zawsze-wyglada-jak-smutek-objawy-moze-miec-nawet-46-proc-mezczyzn</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 07:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-depresja-po-mesku-nie-zawsze-wyglada-jak-smutek-objawy-moze-miec-nawet-46-proc-mezczyzn-1789018726.png</url>
                        <title>Depresja po męsku nie zawsze wygląda jak smutek. Objawy może mieć nawet 46 proc. mężczyzn</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56550,depresja-po-mesku-nie-zawsze-wyglada-jak-smutek-objawy-moze-miec-nawet-46-proc-mezczyzn</link>
                    </image><description>Nie zawsze płacze. Nie zawsze mówi, że jest mu źle. Czasem staje się drażliwy, wybuchowy, zamyka się w sobie, zaczyna pić, ryzykuje albo odcina się od ludzi. Depresja u mężczyzn może mieć twarz zupełnie inną od tej, której nauczyliśmy się szukać. Badanie psycholożek z Uniwersytetu SWPS pokazuje, że objawy depresyjne może wykazywać od 21 do nawet 46 proc. mężczyzn w Polsce. Wszystko zależy od tego, o co ich zapytamy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wysoka skala objawów depresyjnych u mężczyzn</strong> – badanie psycholożek z Uniwersytetu SWPS wskazuje, że symptomy choroby może wykazywać od 21 do nawet 46 proc. Polaków.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Nietypowy, „męski” obraz depresji</strong> – oprócz klasycznego smutku, u mężczyzn choroba często objawia się drażliwością, agresją, zachowaniami ryzykownymi lub nadużywaniem alkoholu, co utrudnia diagnozę.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Główne czynniki nasilające symptomy</strong> – większe ryzyko wystąpienia objawów wiąże się bezpośrednio z silnym stresem, samotnością, problemami ze snem oraz trudnymi doświadczeniami życiowymi.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Czynniki chroniące i rola wsparcia</strong> – mniejsze nasilenie objawów depresyjnych zaobserwowano u mężczyzn regularnie podejmujących aktywność fizyczną oraz szukających pomocy u bliskich lub specjalistów.</li>    </ul></div><h2>„Depresja jest chorobą kobiet”? Ten obraz zaczyna się rozpadać</h2><p>Przez lata powtarzano, że kobiety chorują na depresję znacznie częściej od mężczyzn. Problem w tym, że do tego obrazu od dawna nie pasowały statystyki samobójstw.</p><p>Dr Ewa Jarczewska-Gerc z Uniwersytetu SWPS zwraca uwagę, że już podczas studiów pod koniec lat 90. uczono ją, iż depresja jest przede wszystkim chorobą kobiet. Jednocześnie dane dotyczące samobójstw wskazywały na zdecydowanie większe zagrożenie wśród mężczyzn.</p><p>To rodzi zasadnicze pytanie: <strong>czy mężczyźni rzeczywiście chorują rzadziej, czy po prostu ich depresja częściej pozostaje niezauważona?</strong></p><p>Psycholożki dr Ewa Jarczewska-Gerc i dr Magdalena Nowicka postanowiły przyjrzeć się temu problemowi dokładniej. W badaniu uczestniczyło <strong>1073 mężczyzn w wieku od 18 do 89 lat</strong>, a próba została dobrana pod względem wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania i stanu cywilnego tak, aby odpowiadała strukturze populacji mężczyzn w Polsce.</p><h2>Cztery testy – cztery różne obrazy</h2><p>I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część badania.</p><p>Naukowczynie zastosowały cztery kwestionariusze. Dwa klasyczne – PHQ-9 i BDI – koncentrują się przede wszystkim na takich symptomach jak obniżony nastrój, utrata zainteresowań czy brak energii.</p><p>Dwa kolejne – MDRS-22 oraz GSDS-26 – zostały skonstruowane tak, aby uchwycić również zachowania, które częściej mogą pojawiać się w depresji u mężczyzn.</p><p>Wśród nich są <strong>drażliwość, agresja, wycofanie społeczne, podejmowanie ryzyka oraz nadużywanie alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych</strong>.</p><p>Różnica była ogromna.</p><p>W klasycznych testach próg wskazujący na występowanie objawów depresyjnych przekroczyło – zależnie od użytego narzędzia – <strong>21 lub 37 proc. badanych</strong>. Gdy zastosowano kwestionariusze uwzględniające także „męski” obraz depresji, było to już <strong>41 oraz 46 proc.</strong></p><p>Nie oznacza to oczywiście, że niemal połowa polskich mężczyzn choruje na depresję. <strong>Kwestionariusz przesiewowy nie jest diagnozą lekarską.</strong> Wynik pokazuje jednak coś równie ważnego: sposób zadawania pytań może decydować o tym, czy człowiek znajdujący się w poważnym kryzysie w ogóle zostanie zauważony.</p><h2>Zamiast smutku – złość. Zamiast wołania o pomoc – cisza</h2><p>To jeden z największych problemów związanych ze zdrowiem psychicznym mężczyzn.</p><p>Człowiek może chodzić do pracy, zajmować się rodziną, prowadzić samochód, spotykać się ze znajomymi. Z zewnątrz funkcjonować niemal normalnie. Jednocześnie stawać się coraz bardziej nerwowy, pić częściej niż wcześniej, wdawać się w konflikty, odsuwać od bliskich albo podejmować ryzyko, którego wcześniej unikał.</p><p>Otoczenie widzi wtedy „trudny charakter”, „kryzys wieku średniego”, problemy w małżeństwie albo alkohol.</p><p>Nie zawsze widzi depresję.</p><p>Badaczki wskazują, że większe nasilenie symptomów wiązało się między innymi z silnym reagowaniem na stres, długotrwałym przeżywaniem emocji oraz mniejszą odpornością na przeciążenie. Znaczenie miały także trudne wydarzenia życiowe – utrata pracy czy rozpad związku.</p><p>Objawy częściej występowały również u mężczyzn mających problemy ze snem.</p><p>Z drugiej strony z mniejszym nasileniem symptomów wiązała się regularna aktywność fizyczna.</p><h2>Alkohol nie rozwiązuje problemu</h2><p>Szczególnie ważny okazał się sposób radzenia sobie ze stresem.</p><p>Mężczyźni, którzy reagowali na problemy wycofaniem, samoobwinianiem lub sięganiem po używki, częściej zgłaszali objawy depresyjne. Mniej symptomów występowało natomiast u osób próbujących aktywnie rozwiązywać problemy i szukających wsparcia.</p><p>Znaczenie miał również stan cywilny. Więcej objawów zgłaszali mężczyźni samotni niż pozostający w związkach. Autorki wiążą to między innymi z rolą wsparcia społecznego i samotności.</p><p>I być może właśnie tutaj znajduje się jedna z najważniejszych lekcji płynących z tego badania.</p><p>Przez pokolenia mężczyzn uczono, że mają „zacisnąć zęby”, poradzić sobie sami i nie okazywać słabości. Tyle że psychika nie jest silnikiem, który można eksploatować do chwili, aż stanie. <strong>Proszenie o pomoc nie jest przegraną. Czasem jest najbardziej racjonalnym działaniem, jakie człowiek może podjąć.</strong></p><p>Dr Magdalena Nowicka podkreśla, że podczas wsparcia psychologicznego i psychoterapii można rozwijać umiejętności zdrowego regulowania emocji, które pomagają zarówno ograniczać objawy depresji, jak i przeciwdziałać jej w przyszłości.</p><h2>Pomoc także w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego mogą zgłosić się m.in. do <strong>Poradni Zdrowia Psychicznego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ul. Granicznej 63</strong>. Poradnia przyjmuje osoby dorosłe, a <strong>do lekarza psychiatry nie jest potrzebne skierowanie</strong>. Rejestracja prowadzona jest pod numerem <strong>44 725 72 16</strong>.</p><p>Osoby dorosłe znajdujące się w kryzysie psychicznym mogą również przez całą dobę i bezpłatnie korzystać z <strong>Centrum Wsparcia – 800 70 2222</strong> oraz telefonu <strong>116 123</strong>. Jeżeli istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, należy dzwonić pod <strong>112 lub 999</strong> albo zgłosić się po pilną pomoc medyczną.</p><p>Bo depresja nie zawsze mówi: „jestem smutny”.</p><p>Czasem krzyczy złością. Czasem ucieka w alkohol. Czasem zamyka drzwi i przestaje odbierać telefon.</p><p>A czasem – i to jest najgroźniejsze – <strong>milczy</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Najgroźniejsza bywa cisza. 10 września Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56538,najgrozniejsza-bywa-cisza-10-wrzesnia-swiatowy-dzien-zapobiegania-samobojstwom</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56538,najgrozniejsza-bywa-cisza-10-wrzesnia-swiatowy-dzien-zapobiegania-samobojstwom</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 00:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najgrozniejsza-bywa-cisza-10-wrzesnia-swiatowy-dzien-zapobiegania-samobojstwom-1788964970.png</url>
                        <title>Najgroźniejsza bywa cisza. 10 września Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56538,najgrozniejsza-bywa-cisza-10-wrzesnia-swiatowy-dzien-zapobiegania-samobojstwom</link>
                    </image><description>Nie każdy człowiek przeżywający kryzys woła o pomoc. Nie każdy płacze. Nie każdy przestaje chodzić do pracy, szkoły czy spotykać się z ludźmi. Czasami siedzi obok nas przy stole, odpowiada na wiadomości i mówi, że „wszystko jest w porządku”. 10 września obchodzimy Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. W tym roku jego przesłanie jest wyjątkowo proste: przestańmy milczeć i zacznijmy rozmawiać. Także w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">W skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom</strong> – międzynarodowe obchody przypadają na 10 września. Tegoroczne hasło kampanii wzywa: „Start the Conversation” – „Rozpocznij rozmowę”.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Niepokojące statystyki policyjne za 2025 rok</strong> – w Polsce odnotowano aż 10 159 prób samobójczych, z czego 4776 zakończyło się śmiercią.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Sytuacja w powiecie tomaszowskim</strong> – lokalne dane wskazują na 78 zarejestrowanych zachowań samobójczych, w tym 16 ze skutkiem śmiertelnym.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Pomoc bez skierowania w Tomaszowie</strong> – osoby dorosłe przechodzące kryzys psychiczny mogą szukać natychmiastowego wsparcia w Centrum Zdrowia Psychicznego.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Numery alarmowe w sytuacji zagrożenia życia</strong> – w stanach nagłego, bezpośredniego niebezpieczeństwa należy niezwłocznie dzwonić pod numer 112 lub 999.</li>    </ul></div><h2>4776 osób. Za każdą liczbą został pusty fotel</h2><p>Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom ustanowiono w 2003 roku z inicjatywy International Association for Suicide Prevention we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia. WHO szacuje obecnie, że każdego roku na świecie w wyniku samobójstwa umiera ponad <strong>720 tysięcy osób</strong>. Tegoroczna kampania jest ostatnim rokiem trzyletniego cyklu prowadzonego pod hasłem <strong>„Changing the Narrative on Suicide” – „Zmieniając narrację o samobójstwie”</strong>. Towarzyszy mu wezwanie: <strong>„Start the Conversation” – „Rozpocznij rozmowę”</strong>.</p><p>Nie jest to slogan wymyślony na plakat. W przypadku kryzysu psychicznego rozmowa naprawdę może być początkiem ratunku.</p><p>Najnowsze pełne dane za 2025 rok pokazują, że w Polsce odnotowano <strong>10 159 prób samobójczych</strong>. <strong>4776 osób zmarło w wyniku samobójstwa</strong>. Rok wcześniej takich zgonów było 4845. Spadek jest więc faktem, ale różnica 69 osób nie pozwala mówić o rozwiązaniu problemu. To nadal średnio około trzynastu ludzkich istnień każdego dnia.</p><p>Statystyka ma jednak jedną wadę: łatwo pozwala zapomnieć, że za każdą cyfrą stoi czyjeś imię.</p><p>Ktoś nie wrócił do pracy. Ktoś nie odebrał dziecka ze szkoły. W czyimś domu został pusty fotel, niedopita kawa, ubrania w szafie i pytanie powracające miesiącami: <strong>czy można było coś zauważyć?</strong></p><h2>Tomaszów nie jest samotną wyspą</h2><p>Problem nie kończy się na ogólnopolskich tabelach.</p><p>Według danych opartych na statystykach GUS i Policji w <strong>powiecie tomaszowskim w województwie łódzkim w 2025 roku zarejestrowano 78 zachowań samobójczych, w tym 16 zakończonych zgonem</strong>. Dane zostały zaktualizowane w lipcu 2026 roku.</p><p>To szesnaście rodzin, dla których statystyczna rubryka stała się życiową katastrofą.</p><p>I właśnie dlatego o zdrowiu psychicznym nie można mówić wyłącznie 10 września, przy okazji światowego dnia i grafiki w mediach społecznościowych.</p><p>Polskie prawo zresztą mówi o tym bardzo wyraźnie. Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego określa zdrowie psychiczne jako fundamentalne dobro człowieka. Jej art. 1 nakłada obowiązek ochrony zdrowia psychicznego między innymi na administrację rządową i samorządową, a art. 2 wskazuje wprost na potrzebę promocji zdrowia psychicznego, zapobiegania zaburzeniom oraz zapewnienia dostępnej opieki i przeciwdziałania dyskryminacji osób doświadczających problemów psychicznych.</p><p>To ważne również z lokalnego punktu widzenia. Profilaktyka nie może zaczynać się dopiero w chwili, gdy pod dom podjeżdża karetka albo radiowóz.</p><h2>„Weź się w garść” nie jest terapią</h2><p>Przez dziesięciolecia wokół zdrowia psychicznego wyrosła cała biblioteka szkodliwych zdań.</p><p>„Inni mają gorzej”.</p><p>„Musisz się czymś zająć”.</p><p>„Nie przesadzaj”.</p><p>„Weź się w garść”.</p><p>Szczególnie mocno dotyka to mężczyzn, których od dzieciństwa często uczy się, że lęk należy ukrywać, łzy są oznaką słabości, a o problemach trzeba milczeć. Tymczasem dane za 2025 rok pokazują, że spośród 4776 osób, które zmarły w Polsce w wyniku samobójstwa, <strong>3975 stanowili mężczyźni</strong>.</p><p>To jedna z tych statystyk, wobec których stereotyp „twardego faceta” przestaje być niewinnym żartem.</p><p>Nie wolno też sprowadzać każdego kryzysu samobójczego wyłącznie do depresji. Przyczyny bywają złożone. Znaczenie mogą mieć zaburzenia psychiczne, uzależnienia, przemoc, doświadczenie traumy, przewlekła choroba i ból, problemy rodzinne, samotność czy gwałtowne życiowe kryzysy. Często kilka czynników nakłada się na siebie.</p><p>Człowiek może przez wiele miesięcy funkcjonować pozornie normalnie, podczas gdy jego świat wewnętrzny powoli się rozpada.</p><h2>Można zapytać wprost</h2><p>Jednym z najbardziej szkodliwych mitów jest przekonanie, że pytając kogoś o myśli samobójcze, można „podsunąć mu pomysł”.</p><p>WHO podkreśla coś dokładnie przeciwnego: <strong>bezpośrednie pytanie o myśli samobójcze nie zwiększa ryzyka podjęcia próby</strong>. Może natomiast zmniejszyć napięcie i dać człowiekowi poczucie, że ktoś naprawdę zauważył jego cierpienie.</p><p>Nie trzeba być psychiatrą, żeby zapytać bliską osobę: „Widzę, że jest z tobą źle. Czy myślisz o zrobieniu sobie krzywdy albo o odebraniu sobie życia?”.</p><p>A później trzeba przede wszystkim słuchać.</p><p>Bez kazań. Bez oceniania. Bez porównywania z cudzym nieszczęściem.</p><p>Jeśli pojawia się realne zagrożenie życia, nie należy zostawiać takiej osoby samej. Potrzebna jest natychmiastowa profesjonalna pomoc.</p><h2>Pomoc jest także w Tomaszowie</h2><p>Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu mogą korzystać z <strong>Centrum Zdrowia Psychicznego działającego przy Tomaszowskim Centrum Zdrowia</strong>. Co szczególnie ważne, na pierwsze spotkanie w CZP <strong>nie jest wymagane skierowanie</strong>. Zgłosić może się zarówno osoba znajdująca się w kryzysie, jak również jej bliscy szukający pomocy dla niej.</p><p>Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny przy <strong>ul. Granicznej 63</strong> działa w dni robocze w godz. <strong>8.00–18.00</strong>. Kontakt: <strong>42 24 10 106 lub 511 845 415</strong>. Poradnia Zdrowia Psychicznego dla Dorosłych: <strong>44 725 72 16</strong>. W przypadkach uznanych za pilne PZK zapewnia interwencję medyczną nie później niż w ciągu 72 godzin.</p><p>Całodobowo można także korzystać z bezpłatnego <strong>Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym – 800 70 2222</strong>. Działa również numer <strong>116 123</strong> dla osób dorosłych przeżywających kryzys emocjonalny oraz <strong>116 111</strong> dla dzieci i młodzieży. Linie 800 70 2222 i 116 111 zapewniają pomoc przez całą dobę.</p><p><strong>Jeżeli istnieje bezpośrednie zagrożenie życia – dzwoń pod numer 112 lub 999 albo jedź do najbliższego SOR-u lub izby przyjęć zapewniającej pomoc psychiatryczną.</strong></p><h2>Czasem wszystko zaczyna się od jednego zdania</h2><p>Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom nie powinien być dniem statystyk.</p><p>Powinien być dniem uważności.</p><p>Może ktoś obok nas od kilku tygodni wycofuje się z życia. Przestał odbierać telefon. Mówi, że jest ciężarem. Żegna się w sposób, który wydaje się dziwny. Albo przeciwnie — nie mówi niczego, ale wiemy, że przeszedł przez coś, co mogło go przerosnąć.</p><p>Nie zawsze będziemy potrafili znaleźć właściwe słowa.</p><p>Czasem jednak wystarczy jedno:</p><p><strong>„Jestem. Powiedz mi, co się dzieje”.</strong></p><p>I telefon wykonany razem do specjalisty.</p><p>Bo przeciwieństwem rozpaczy nie zawsze jest wielka nadzieja. Czasami na początku jest nim po prostu <strong>drugi człowiek, który nie odchodzi</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Poduszka to nie detal. Jak wybrać ortopedyczną poduszkę do spania i nie dać się złapać na reklamowe obietnice?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56536,poduszka-to-nie-detal-jak-wybrac-ortopedyczna-poduszke-do-spania-i-nie-dac-sie-zlapac-na-reklamowe-obietnice</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56536,poduszka-to-nie-detal-jak-wybrac-ortopedyczna-poduszke-do-spania-i-nie-dac-sie-zlapac-na-reklamowe-obietnice</guid>
            <pubDate>Wed, 09 Sep 2026 11:14:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-poduszka-to-nie-detal-jak-wybrac-ortopedyczna-poduszke-do-spania-i-nie-dac-sie-zlapac-na-reklamowe-1788945715.png</url>
                        <title>Poduszka to nie detal. Jak wybrać ortopedyczną poduszkę do spania i nie dać się złapać na reklamowe obietnice?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56536,poduszka-to-nie-detal-jak-wybrac-ortopedyczna-poduszke-do-spania-i-nie-dac-sie-zlapac-na-reklamowe-obietnice</link>
                    </image><description>Przewracamy ją na drugą stronę. Ugniatamy. Podkładamy rękę pod głowę. Czasem składamy poduszkę niemal na pół, jakbyśmy chcieli własnymi rękami stworzyć z niej model idealny. Jeszcze jedna poprawka i może wreszcie będzie wygodnie… Tymczasem wybór poduszki do spania wcale nie powinien zaczynać się od koloru poszewki czy efektownego kształtu. Powinien zaczynać się od człowieka, który będzie na niej spał.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">W skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Brak jednego idealnego modelu dla każdego</strong> – wybór poduszki zależy od indywidualnej budowy ciała, twardości materaca oraz ulubionej pozycji podczas snu.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Kluczowe parametry techniczne poduszek</strong> – przy zakupie ważna jest nie tylko wysokość, ale również odpowiedni profil, elastyczność materiału oraz reakcja na nacisk.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Nazwa „ortopedyczna” to nie certyfikat medyczny</strong> – samo określenie marketingowe nie gwarantuje statusu wyrobu medycznego ani natychmiastowego ustąpienia bólów.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Profesjonalne doradztwo w Tomaszowie</strong> – poduszki ortopedyczne można dobrać stacjonarnie w Twoim Sklepie Medycznym przy ul. Słowackiego 4 (tel. 570 019 100).</li>    </ul></div><p>&nbsp;Przez lata poduszka pozostawała jednym z najbardziej niedocenianych elementów sypialni. Materac analizujemy długo: twardy czy miękki, sprężynowy czy piankowy. Łóżko mierzymy niemal co do centymetra. Tymczasem poduszkę potrafimy wrzucić do koszyka dlatego, że „wygląda wygodnie”. A przecież przez wiele godzin każdej nocy to właśnie ona ma kontakt z głową i szyją.</p><p>Na rynku coraz większą popularnością cieszą się poduszki określane jako ortopedyczne, ergonomiczne czy profilowane. Znajdziemy je również w ofercie <strong>Twojego Sklepu Medycznego przy ul. Słowackiego 4 w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. Zanim jednak wybierzemy konkretny model, warto wiedzieć, czego właściwie szukamy.</p><h2>„Ortopedyczna” nie znaczy: cudowna</h2><p>Najpierw trzeba rozprawić się z jednym słowem. Określenie „ortopedyczna” brzmi poważnie. Niemal jak recepta wypisana przez lekarza. Samo w sobie nie oznacza jednak, że każda tak nazwana poduszka będzie odpowiednia dla każdego człowieka albo że rozwiąże jego problemy zdrowotne.</p><p>Nie należy też automatycznie stawiać znaku równości pomiędzy określeniami „profilowana”, „ortopedyczna” i „wyrób medyczny”. Status konkretnego produktu wynika z jego przeznaczenia określonego przez producenta oraz spełnienia odpowiednich wymagań prawnych, a nie wyłącznie z nazwy użytej na opakowaniu czy w sklepie.</p><p>W praktyce poduszki tego rodzaju mogą różnić się kształtem, wysokością, sprężystością, materiałem oraz sposobem podpierania głowy i szyi. I właśnie te cechy są znacznie ważniejsze niż najbardziej efektowne hasło na pudełku.</p><p>Badania nad różnymi konstrukcjami poduszek wskazują, że ich parametry mogą wpływać na odczuwanie komfortu, ułożenie szyi czy dolegliwości występujące u części osób z przewlekłym bólem szyi. Jednocześnie nauka nie daje nam prostego przepisu w rodzaju: „kup model o wysokości X centymetrów i problem zniknie”.</p><p>I dobrze. Człowiek to nie mebel z instrukcją montażu.</p><h2>Śpisz na boku, plecach czy brzuchu? To ma znaczenie</h2><p>Wyobraźmy sobie dwie osoby. Jedna ma szerokie barki, śpi głównie na boku i korzysta z dość twardego materaca. Druga jest drobniejszej budowy, większość nocy spędza na plecach i mocniej zapada się w miękkim materacu. Kupienie im identycznej poduszki tylko dlatego, że ma tysiąc pozytywnych opinii w internecie, nie musi być dobrym pomysłem.</p><p>Wysokość potrzebna do uzyskania wygodnego podparcia zależy bowiem również od pozycji snu, budowy ciała oraz tego, jak głęboko bark i tułów zagłębiają się w materac.</p><p>Przy spaniu na boku przestrzeń pomiędzy głową a materacem jest zwykle większa. Na plecach sytuacja wygląda inaczej. Jeszcze inne wymagania może mieć osoba często śpiąca na brzuchu. Dlatego nie istnieje jedna liczba, którą można wydrukować wielką czcionką i ogłosić: oto idealna wysokość poduszki dla całej Polski.</p><p>Znaczenie ma również jej sprężystość. Poduszka, która na półce ma określoną wysokość, po położeniu głowy może mocno się ugiąć. Inna zachowa swój kształt w znacznie większym stopniu. Same centymetry nie opowiadają więc całej historii.</p><h2>Pianka, lateks, profil – co właściwie kupujemy?</h2><p>W sklepach możemy spotkać poduszki wykonane z różnych materiałów. Popularne są między innymi produkty wykorzystujące pianki reagujące na nacisk i temperaturę, różnego rodzaju pianki sprężyste czy lateks. Każdy z tych materiałów może zachowywać się inaczej.</p><p>Nie oznacza to jednak, że jeden materiał należy ogłosić królem wszystkich sypialni.</p><p>Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na to, jak poduszka reaguje pod obciążeniem, czy odpowiada nam jej sprężystość i profil oraz jakie są zalecenia producenta dotyczące użytkowania. Ważny jest również pokrowiec — czy można go zdejmować, w jaki sposób należy go prać i jak dbać o sam wkład.</p><p>Charakterystyczne fale, wgłębienia i wałki spotykane w poduszkach profilowanych nie są jedynie designerskim kaprysem. Mają wpływać na sposób podparcia głowy i szyi. Nie oznacza to jednak, że im bardziej skomplikowany kształt, tym lepsza poduszka.</p><p>Czasem marketing przypomina kino science fiction: patrzymy na produkt i mamy wrażenie, że właśnie przybył z przyszłości, by naprawić wszystkie nasze problemy. Tymczasem dobry wybór bywa znacznie bardziej przyziemny. Trzeba wiedzieć, czego potrzebujemy.</p><h2>Najdroższa nie zawsze będzie najlepsza dla ciebie</h2><p>Jednym z najczęstszych błędów jest zakup poduszki z polecenia: „Mam taką i jest fantastyczna”.</p><p>To cenna opinia — ale mówi przede wszystkim o człowieku, który ją wypowiada.</p><p>Podobnie jest z ocenami w internecie. Można dzięki nim sprawdzić jakość wykonania produktu czy trwałość, ale nawet setki zachwytów nie powiedzą nam, czy dana wysokość i sprężystość będą odpowiadały właśnie naszej budowie ciała, materacowi i pozycji podczas snu.</p><p>Drugą pułapką jest cena. Droższa poduszka może być wykonana z lepszych materiałów albo oferować bardziej zaawansowaną konstrukcję. Nie wynika z tego jednak automatycznie, że będzie dla konkretnego człowieka wygodniejsza.</p><p>I właśnie tutaj tradycyjny sklep ma przewagę, której czasem brakuje podczas szybkich zakupów wykonywanych kciukiem na ekranie telefonu. Można obejrzeć różne rozwiązania, porównać ich konstrukcję, zapytać o właściwości i przeczytać informacje producenta przed podjęciem decyzji.</p><p>W <strong>Twoim Sklepie Medycznym przy ul. Słowackiego 4 w Tomaszowie Mazowieckim</strong> wśród oferowanego asortymentu znajdują się także poduszki ortopedyczne. Osoby zainteresowane konkretnymi modelami i ich dostępnością mogą uzyskać informacje również telefonicznie pod numerem <strong>570 019 100</strong>.</p><h2>Poduszka może poprawić komfort. Nie zastąpi jednak diagnozy</h2><p>Po całym dniu spędzonym przy biurku, za kierownicą samochodu, w pracy fizycznej czy przy domowych obowiązkach chcemy po prostu położyć głowę i odpocząć. Nic dziwnego, że szukamy produktów, które mogą zwiększyć komfort nocnego wypoczynku.</p><p>Trzeba jednak postawić wyraźną granicę pomiędzy komfortem a leczeniem.</p><p>Poduszka nie jest odpowiedzią na każdą dolegliwość szyi, barków czy głowy. Badania dotyczące konstrukcji poduszek dają interesujące wyniki, także w odniesieniu do części osób z przewlekłym bólem szyi, ale nie pozwalają obiecać każdemu użytkownikowi określonego efektu. Nie ma też podstaw, aby traktować zmianę poduszki jako zamiennik diagnostyki.</p><p>Jeżeli ból utrzymuje się, nasila, często wybudza ze snu albo towarzyszą mu inne niepokojące objawy, warto skonsultować problem ze specjalistą zamiast prowadzić wielomiesięczny eksperyment z kolejnymi poduszkami.</p><p>Przed zakupem dobrze natomiast wykonać niewielkie „śledztwo” we własnej sypialni. Zastanowić się, czy najczęściej zasypiamy na boku czy na plecach. Sprawdzić, czy materac jest miękki czy twardy. Pomyśleć, co właściwie przeszkadza nam w obecnej poduszce: jest za wysoka, za niska, zapada się, a może przeciwnie — wydaje się zupełnie nieustępliwa?</p><p>Z taką wiedzą można przyjść do sklepu przy <strong>Słowackiego 4</strong> i zacząć rozmowę nie od pytania: „Która poduszka jest najlepsza?”, lecz od znacznie mądrzejszego: <strong>„Która może być odpowiednia dla mnie?”</strong></p><p>Bo w tym zakupie nie chodzi o najbardziej kosmiczny profil, najładniejsze pudełko ani największe słowo „ORTHO” wydrukowane na etykiecie.</p><p>Chodzi o człowieka, który wieczorem zgasi światło, położy głowę na poduszce i będzie chciał zrobić coś niezwykle zwyczajnego — wygodnie odpocząć.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Śniadaniówka to nie konkurs. Zdrowe drugie śniadanie nie musi kosztować fortuny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56534,sniadaniowka-to-nie-konkurs-zdrowe-drugie-sniadanie-nie-musi-kosztowac-fortuny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56534,sniadaniowka-to-nie-konkurs-zdrowe-drugie-sniadanie-nie-musi-kosztowac-fortuny</guid>
            <pubDate>Wed, 09 Sep 2026 09:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-sniadaniowka-to-nie-konkurs-zdrowe-drugie-sniadanie-nie-musi-kosztowac-fortuny-1788938449.jpg</url>
                        <title>Śniadaniówka to nie konkurs. Zdrowe drugie śniadanie nie musi kosztować fortuny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56534,sniadaniowka-to-nie-konkurs-zdrowe-drugie-sniadanie-nie-musi-kosztowac-fortuny</link>
                    </image><description>Nie potrzeba egzotycznych owoców, produktów z napisem „fit” ani porannego występu na miarę kulinarnego show. Wartościowe drugie śniadanie dla dziecka można przygotować z prostych, dostępnych składników. Dr n. o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wskazuje cztery podstawowe elementy: produkt zbożowy, źródło białka, warzywo lub owoc oraz wodę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">W skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Cztery filary zdrowego śniadania</strong> – wartościowy zestaw powinien zawierać produkt zbożowy, źródło białka, warzywo lub owoc oraz wodę.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wysoki koszt nie jest wymagany</strong> – proste i tanie produkty, takie jak jabłko, marchew, jajko czy twaróg, doskonale sprawdzają się jako składniki posiłku.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Wykorzystanie produktów sezonowych</strong> – sięganie po dary danego sezonu oraz właściwe przechowywanie jedzenia pomaga obniżyć koszty i zapobiega marnowaniu żywności.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Regularność ważniejsza niż perfekcja</strong> – warto włączać dziecko w proces planowania posiłków, rezygnując jednocześnie ze słodyczy i słodzonych napojów jako bazy jedzenia do szkoły.</li>    </ul></div><p>Wrzesień przywraca domom dobrze znany rytm: pobudka, szukanie zeszytu, pakowanie plecaka i pytanie, które potrafi wracać każdego ranka — co dać dziecku do jedzenia? Do tego dochodzą zdjęcia z mediów społecznościowych: idealnie poukładane przekąski, owoce wycięte w gwiazdki, każdego dnia inny zestaw. Łatwo pomylić przygotowanie posiłku z konkursem, w którym rodzic powinien zdobywać kolejne punkty za pomysłowość.</p><p>Tymczasem szkolna śniadaniówka nie musi być scenografią do fotografii. Ma przede wszystkim zawierać wartościowy posiłek, który dziecko będzie chciało zjeść.</p><h2>„Nie potrzebujemy egzotycznych owoców”</h2><p>Jak podkreśla dr n. o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak z Katedry Dietetyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, zdrowe żywienie nie wymaga kupowania drogich, modnych produktów.</p><p>— Dobra wiadomość jest taka, że wartościowe drugie śniadanie nie musi być ani skomplikowane, ani kosztowne. Nie potrzebujemy egzotycznych owoców, specjalnych produktów „fit”, gotowych batonów proteinowych czy codziennie innego zestawu składników. Znacznie ważniejsze są prostota, regularność i odpowiednie połączenie kilku podstawowych grup produktów — powiedziała dietetyczka.</p><p>Podstawą może być pieczywo razowe lub mieszane, bułka grahamka albo tortilla. Do tego warto dołożyć źródło białka: jajko, twarożek, serek naturalny, hummus, pastę z fasoli, pieczone mięso lub ser. Całość uzupełnia warzywo albo owoc, a podstawowym napojem powinna być woda.</p><p><strong>To prosty schemat, a nie lista zakupów do sklepu ze specjalistyczną żywnością.</strong></p><h2>Jabłko nie musi przegrywać z mango</h2><p>Marchewka, ogórek, pomidor, jabłko czy gruszka nie wyglądają może tak egzotycznie jak produkty z reklam, ale nie jest to powód, by traktować je jako gorszy wybór.</p><p>— Marchew, jabłko, gruszka, śliwka, ogórek czy pomidor mogą być równie dobrym wyborem jak borówki, mango czy awokado. Warto pamiętać, że to nie pojedynczy „superprodukt” decyduje o wartości odżywczej posiłku, ale całokształt sposobu żywienia dziecka — zaznaczyła ekspertka SUM.</p><p>Dietetyczka zachęca do korzystania z sezonowości. Jesienią jabłka, gruszki i śliwki są zwykle tańsze od owoców sprowadzanych z odległych regionów, a jednocześnie mogą być wartościową częścią codziennego jadłospisu.</p><p>Nie trzeba też codziennie wymyślać wszystkiego od nowa. Według specjalistki wystarczającym drugim śniadaniem może być kanapka z jajkiem i warzywami oraz jabłko. Inną propozycją jest bułka z twarożkiem, ogórkiem i gruszką albo tortilla z pastą z fasoli i warzywami.</p><h2>Wczorajszy obiad może dostać drugie życie</h2><p>Oszczędność nie musi oznaczać rezygnacji z jakości. Może zaczynać się od rozsądnego wykorzystania tego, co zostało przygotowane dla całej rodziny.</p><p>Niewielka porcja pieczonego mięsa, odpowiednio przechowywana po obiedzie, może następnego dnia trafić do kanapki. Ugotowane jajko — do pasty. Fasola lub ciecierzyca — stać się podstawą dodatku do pieczywa.</p><p>— Jeżeli poprzedniego dnia na obiad przygotowano pieczonego kurczaka, jego niewielką porcję można następnego dnia wykorzystać do kanapki lub tortilli. Ugotowane jajko może stać się podstawą pasty kanapkowej. Z ugotowanej fasoli lub ciecierzycy można przygotować prostą pastę z dodatkiem jogurtu, oliwy i przypraw — wyjaśniła Słoma-Krześlak.</p><p>Takie rozwiązanie, jak wskazuje dietetyczka, może ograniczać zarówno wydatki, jak i marnowanie żywności. Nie wymaga również prowadzenia osobnej kuchni dla szkolnej śniadaniówki.</p><h2>Woda do plecaka, dziecko do rozmowy</h2><p>Specjalistka zaleca, by podstawowym napojem zabieranym do szkoły była <strong>woda</strong>. Soki, napoje owocowe i słodzone herbaty nie powinny zastępować jej na co dzień.</p><p>Warto również zaprosić dziecko do współdecydowania o posiłku. Nie chodzi o oddanie mu całego jadłospisu do dowolnego ułożenia, lecz o prosty wybór między wartościowymi propozycjami: jabłko czy gruszka? Kanapka z jajkiem czy z twarożkiem?</p><p>W tym podejściu jest miejsce na rozmowę o upodobaniach, zamiast codziennej walki o zawartość pudełka.</p><h2>Regularność ważniejsza niż perfekcja</h2><p>Dietetyczka przypomina także, że zdrowy sposób żywienia nie wymaga całkowitego zakazu słodyczy. Problem pojawia się wtedy, gdy słodkie bułki, batoniki, ciastka, słodzone napoje i wysoko przetworzone przekąski stają się podstawą codziennego drugiego śniadania.</p><p>Nie chodzi więc o rozliczanie rodzica z każdego odstępstwa ani o przygotowywanie pięciu zupełnie różnych zestawów na pięć dni tygodnia. Najważniejsze, by w większości szkolnych dni wracał prosty układ: produkt zbożowy, źródło białka, warzywo lub owoc i woda.</p><p><strong>Śniadaniówka nie musi zdobywać polubień. Ma służyć dziecku — a jej przygotowanie nie musi rujnować ani domowego budżetu, ani poranka.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ekspertka: dziecko z FASD nie jest niegrzeczne, tylko jego mózg działa inaczej (wywiad)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56530,ekspertka-dziecko-z-fasd-nie-jest-niegrzeczne-tylko-jego-mozg-dziala-inaczej-wywiad</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56530,ekspertka-dziecko-z-fasd-nie-jest-niegrzeczne-tylko-jego-mozg-dziala-inaczej-wywiad</guid>
            <pubDate>Wed, 09 Sep 2026 08:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ekspertka-dziecko-z-fasd-nie-jest-niegrzeczne-tylko-jego-mozg-dziala-inaczej-wywiad-1788935380.jpg</url>
                        <title>Ekspertka: dziecko z FASD nie jest niegrzeczne, tylko jego mózg działa inaczej (wywiad)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56530,ekspertka-dziecko-z-fasd-nie-jest-niegrzeczne-tylko-jego-mozg-dziala-inaczej-wywiad</link>
                    </image><description>FASD nie zawsze widać po twarzy i nie musi oznaczać niższej inteligencji. Dziecko może znać zasady, a mimo to nie potrafić ich zastosować. Zamiast pytać, dlaczego nie chce, zapytajmy, czego jego mózg nie potrafi zrobić – mówi PAP dr Ewa Głuszczak-Idziakowska.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">W skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Zachowanie to nie złośliwość, lecz objaw</strong> – dzieci z FASD mogą znać zasady, ale z powodu problemów z pamięcią i kontrolą impulsów mają trudności z ich zastosowaniem.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Zaburzenie niewidoczne na pierwszy rzut oka</strong> – charakterystyczne rysy twarzy nie występują u każdego dziecka, a problemy ujawniają się często dopiero w wieku szkolnym.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Dostosowanie wsparcia zamiast kar</strong> – pomocne w codziennym funkcjonowaniu są krótkie polecenia, stały plan dnia, wizualne podpowiedzi oraz unikanie nadmiaru bodźców.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Konieczność wielospecjalistycznej diagnozy</strong> – podobne objawy dają m.in. ADHD czy autyzm. FASD nie da się zdiagnozować ani wykluczyć badaniami prenatalnymi.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Kluczowy rozwój umiejętności życiowych</strong> – uszkodzeń układu nerwowego nie da się cofnąć, ale odpowiednia terapia pozwala skutecznie rozwijać samodzielność i regulację emocji.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Zero alkoholu w ciąży i koniec ze stygmatyzacją</strong> – nie ma bezpiecznej dawki alkoholu w ciąży, jednak incydentalne wypicie przed jej wykryciem nie oznacza automatycznie FASD. Ekspertka apeluje o wsparcie dla kobiet zamiast obwiniania.</li>    </ul></div><p>9 września obchodzony jest Światowy Dzień FASD – Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych. O tym, dlaczego nie ma bezpiecznej dawki alkoholu w ciąży, dlaczego FASD może przez lata pozostawać niewidoczne i czemu zamiast karać dziecko trzeba dostosować do niego otoczenie PAP rozmawiała z dr n. med. Ewą Głuszczak-Idziakowską, pediatrą i neonatolożką z Kliniki Neonatologii i Chorób Rzadkich DSK UCK WUM.</p><p><strong>PAP: Według danych światowych około 40 proc. ciąż jest nieplanowanych. Kobieta dowiaduje się o niej w piątym czy szóstym tygodniu, a wcześniej mogła wypić alkohol. Co pani mówi takiej przerażonej pacjentce?</strong></p><p><strong>Dr Ewa Głuszczak-Idziakowska:</strong> Przede wszystkim, że pojedynczy epizod spożycia alkoholu nie oznacza ani uszkodzenia dziecka, ani rozpoznania FASD. Nie możemy jednak powiedzieć, że ryzyko jest zerowe. Dlatego najważniejsze jest całkowite odstawienie alkoholu od momentu, kiedy kobieta dowiedziała się o ciąży, i prawidłowe jej prowadzenie.</p><p>Nie możemy dawać dwóch skrajnych komunikatów: „na pewno nic się nie stało” albo „dziecko na pewno będzie chore”. Ryzyko rośnie wraz z dawką i częstością picia, szczególnie z epizodami upijania się. Ale nawet po znacznej ekspozycji nie można przesądzić, że dziecko na pewno będzie chore.</p><p><strong>PAP: Co dzieje się w organizmie zarodka, kiedy alkohol trafia do jego środowiska?</strong></p><p>E.G.-I.: Alkohol bardzo szybko dociera do rozwijającego się zarodka. W pierwszych dwóch tygodniach po zapłodnieniu jest on skupiskiem komórek, które nie mają jeszcze ściśle określonego przeznaczenia. Znaczne uszkodzenie wielu z nich może doprowadzić do obumarcia zarodka, braku implantacji albo bardzo wczesnego poronienia.</p><p>Stąd bierze się zasada „wszystko albo nic”, ale trzeba ją traktować jako regułę orientacyjną, a nie absolutne prawo. W piątym i szóstym tygodniu ciąży już nie obowiązuje, bo zaczyna się intensywna organogeneza – rozwijają się m.in. mózg, serce i struktury twarzoczaszki. Alkohol może wtedy zaburzać rozwój poszczególnych narządów.</p><p><strong>PAP: Czy można później badaniami prenatalnymi sprawdzić, czy dziecko zostało uszkodzone?</strong></p><p>E.G.-I.: Nie ma badania prenatalnego, które pozwalałoby rozpoznać albo wykluczyć FASD. Możemy obserwować, czy pojawiły się wady i czy dziecko prawidłowo rośnie. Jeżeli ciąża przebiega prawidłowo, to bardzo dobra wiadomość. Nie możemy jednak zagwarantować, że nie wystąpią później subtelne zaburzenia neurorozwojowe. Pierwsze objawy mogą zostać zauważone dopiero w przedszkolu, a nawet w szkole.</p><p><strong>PAP: Wciąż pokutuje przekonanie, że FASD dotyczy przede wszystkim dzieci z tzw. patologicznych rodzin.</strong></p><p>E.G.-I.: To jeden z najbardziej szkodliwych mitów. FASD nie ma klasy społecznej, a alkohol działa na zarodek tak samo, niezależnie od tego, czy pochodzi z taniego wina, piwa, prosecco czy drogiej whisky. Liczy się ilość etanolu, tempo i częstość picia, moment ekspozycji oraz indywidualna podatność matki i płodu.</p><p>W poradniach rzeczywiście częściej widzimy dzieci z rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej, ale to nie jest pełny obraz. Łagodniejsze postaci FASD mogą pozostawać niewidoczne także w tak zwanych dobrych domach.</p><p>Stereotyp matki alkoholiczki jest zresztą niebezpieczny medycznie. Lekarz może nie zapytać o alkohol kobiety zadbanej, wykształconej i zamożnej, a ona sama może nie uznać swojego sposobu picia za potencjalnie niebezpieczny.</p><p><strong>PAP: Największym problemem nie musi być więc charakterystyczna twarz dziecka, lecz jego mózg?</strong></p><p>E.G.-I.: Zdecydowanie. W cięższych postaciach FASD mogą występować charakterystyczne cechy twarzy – m.in. krótkie szpary powiekowe, gładka rynienka podnosowa, czyli filtrum, oraz cienka górna warga. Ale nie każde dziecko z FASD ma taki wygląd.</p><p>Alkohol może powodować śmierć części rozwijających się komórek nerwowych, ale także zaburzać ich namnażanie, migrację, różnicowanie czy tworzenie połączeń. Zmiany mogą dotyczyć m.in. kory mózgowej, odpowiedzialnej za uwagę, planowanie, kontrolę impulsów, przewidywanie skutków i uczenie się.</p><p>Co ważne, prawidłowy wynik standardowego rezonansu magnetycznego nie wyklucza zaburzeń funkcjonowania mózgu. Badanie może nie wykazać widocznych zmian w jego budowie, mimo że dziecko ma wyraźne trudności poznawcze, emocjonalne i behawioralne.</p><p><strong>PAP: Czy FASD zawsze oznacza problemy z rozwojem intelektualnym?</strong></p><p>E. G-I.: Nie. Pamiętam wywiad z profesorem historii, który rozpoznał u siebie FASD dopiero w wieku 50 lat – zaczął bowiem dochodzić, skąd wzięły się u niego zaburzenia równowagi. U dzieci trudności mogą być widoczne choćby podczas nauki jazdy na rowerze czy nartach. Przykład tego profesora dobrze pokazuje, że FASD nie musi wiązać się z obniżonym ilorazem inteligencji i może przez wiele lat pozostawać nierozpoznane.</p><p><strong>PAP: Dziecko może więc przez wiele lat wyglądać na zupełnie zdrowe?</strong></p><p>E.G.-I.: Tak. Może prawidłowo rosnąć, dużo mówić, być pogodne i kontaktowe, a jednocześnie mieć poważne trudności wynikające z odmiennego funkcjonowania mózgu.</p><p>U młodszego dziecka sygnałem alarmowym mogą być nadmierna ruchliwość, impulsywność, silne reakcje na hałas, światło czy dotyk, gwałtowne wybuchy emocji, trudności z adaptacją do zmian i ogromna potrzeba stałego planu dnia.</p><p>W szkole charakterystyczny może być bardzo nierównomierny profil funkcjonowania. Dziecko jednego dnia wykonuje zadanie, a następnego zachowuje się, jakby nigdy go nie widziało. Zna zasadę, potrafi ją powtórzyć, ale nie stosuje jej w praktyce. Ma trudności z pamięcią, rozumieniem czasu, kolejnością zdarzeń czy wykonywaniem wieloetapowych poleceń.</p><p>Na przykład słyszy: „Idź do kuchni, nalej do szklanki wody i przynieś mi ją”. Zapamiętuje tylko: „Idź do kuchni”. To nie jest złośliwość. Ono po prostu nie zapamiętało kolejnych elementów polecenia.</p><p><strong>PAP: Takie dziecko często słyszy, że jest niegrzeczne.</strong></p><p>E.G.-I.: I właśnie tutaj dochodzimy do sedna. Najważniejszym sygnałem jest sytuacja, w której zwykłe metody wychowawcze konsekwentnie nie działają. Dziecko wielokrotnie popełnia ten sam błąd, mimo że zna regułę i chwilę wcześniej obiecało jej przestrzegać. Wielokrotnie było karane za jakieś zachowanie, ale i tak wciąż robi to samo.</p><p>Wtedy warto przestać pytać: „dlaczego ono nie chce?”, a zacząć pytać: „czego jego mózg nie potrafi w tej sytuacji zrobić?”.</p><p>Dziecko z FASD może znać zasadę, ale z powodu zaburzeń pamięci roboczej czy funkcji wykonawczych nie potrafi zastosować jej w nowej sytuacji. Jeżeli uznamy, że nie chce, odpowiadamy karą i coraz większą presją. Tymczasem ono potrzebuje krótkich, konkretnych poleceń, stałej struktury, powtarzalności, wizualnych podpowiedzi i wsparcia dorosłego.</p><p><strong>PAP: Czy błędne rozpoznanie, np. ADHD, może mu zaszkodzić?</strong></p><p>E.G.-I.: ADHD czy zaburzenia ze spektrum autyzmu mogą współwystępować z FASD. Problem pojawia się wtedy, gdy rozpoznanie jednego z tych zaburzeń zamyka diagnostykę i nie dostrzega się prenatalnego uszkodzenia mózgu.</p><p>Dziecko przez lata słyszy wtedy, że jest leniwe, złośliwe, niegrzeczne albo agresywne. Traci poczucie własnej wartości, narasta frustracja i poczucie odrzucenia. Dlatego w przypadku FASD nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę „wytrenować” dziecko i dostosować je do środowiska. To środowisko trzeba dostosować do możliwości jego mózgu.</p><p><strong>PAP: Na przykład w jaki sposób?</strong></p><p>E.G.-I.: Pamiętam nastolatka, który wchodził do pomieszczenia z kapturem na głowie, skulony, z zasłoniętą twarzą. Wszyscy uważali, że jest niegrzeczny i źle wychowany. Tymczasem miał ogromną nadwrażliwość na światło. Czuł je tak, jakby ktoś świecił mu prosto w oczy.</p><p>Był też nadwrażliwy na dźwięki. Zamiast poszczególnych odgłosów słyszał jeden wielki hałas. Nie można go było „wytrenować”, żeby przestał być nadwrażliwy. Trzeba było zmienić otoczenie: zmniejszyć ilość bodźców, dostosować oświetlenie i warunki, w których funkcjonował.</p><p>Każde dziecko z FASD jest inne. Dlatego trzeba dostosować środowisko do konkretnego dziecka.</p><p><strong>PAP: Co mogą zrobić rodzice, którzy podejrzewają FASD u dziecka?</strong></p><p>E.G.-I.: Żadne pojedyncze zachowanie nie oznacza FASD. Podobny obraz może występować m.in. w ADHD, spektrum autyzmu, zaburzeniach językowych czy po doświadczeniu traumy. „Czerwona lampka” nie jest diagnozą. Jest sygnałem, że dziecko potrzebuje wielospecjalistycznej oceny, szczególnie jeżeli wiadomo lub podejrzewamy prenatalną ekspozycję na alkohol.</p><p>Pierwszym krokiem może być pediatra, a następnie poradnia psychologiczno-pedagogiczna. W Polsce istnieją też punkty zajmujące się diagnozą i terapią FASD. Ja pracuję w warszawskim FASD Point, który powstał na zlecenie miasta stołecznego Warszawy.</p><p>Nadal nie istnieje natomiast jedna powszechna i finansowana w całym kraju ścieżka diagnostyczna. Potrzebujemy lepszego przygotowania całego systemu – od diagnostyki po edukację i wsparcie rodziny.</p><p><strong>PAP: Czy uszkodzony przez alkohol mózg można jakoś „naprawić”?</strong></p><p>E.G.-I.: Nie cofniemy prenatalnego uszkodzenia. Nie odtworzymy neuronów, które obumarły, ani nie zmienimy nieprawidłowo ukształtowanych struktur. Ale nie oznacza to, że FASD musi być wyrokiem na całe życie.</p><p>Mózg jest plastyczny, więc istniejące połączenia mogą się wzmacniać, a część funkcji może zostać przejęta przez inne sieci. Nie naprawiamy uszkodzonej drogi, ale czasem możemy zbudować objazd.</p><p>Możemy poprawiać m.in. rozumienie języka, koordynację ruchową, samoobsługę, organizację zachowania, regulowanie emocji i funkcjonowanie szkolne. Czasem sukcesem jest to, że dziecko potrafi poprosić o przerwę, przygotować się rano do szkoły albo nie reaguje agresją na przeciążenie.</p><p>Nie obniżamy wymagań, tylko zmieniamy sposób komunikowania się z dzieckiem i dostosowujemy je do jego wieku funkcjonalnego, a nie wyłącznie metrykalnego.</p><p><strong>PAP: Wspomniała pani, że ekspozycja może nastąpić, zanim kobieta w ogóle wie, że jest w ciąży. Zapadł pani w pamięć taki przypadek?</strong></p><p>E.G.-I.: Pamiętam pacjentkę, która przez wiele lat bezskutecznie starała się o dziecko. W tym czasie nie piła alkoholu. Kiedy pogodziła się z myślą, że prawdopodobnie nie zostanie matką, podczas świąt Bożego Narodzenia, w Sylwestra i na ślubie przyjaciółki wypiła po kilka kieliszków wina. Niedługo później dowiedziała się, że jest w ciąży — w dniach, w których piła alkohol, był to już 5.–6. tydzień ciąży. Dziecko urodziło się z ciężkimi wadami.</p><p>Nie możemy w 100 proc. stwierdzić, że to alkohol był ich przyczyną. Wady mogą mieć wiele przyczyn, a pojedyncza historia nie pozwala ustalić związku przyczynowo skutkowego. Przykład pokazuje jednak, że do ekspozycji na alkohol może dojść w bardzo ważnym okresie rozwoju zarodka, zanim kobieta zorientuje się, że jest w ciąży. Dla niej to było niewyobrażalnie trudne. Płakałyśmy razem.</p><p><strong>PAP: Czyli najważniejszy komunikat Światowego Dnia FASD jest prosty: zero alkoholu w ciąży?</strong></p><p>E.G.-I.: Tak. Ale obok zasady zero alkoholu potrzebujemy jeszcze jednej: zero stygmatyzacji. Kobieta, która wypiła alkohol, zanim dowiedziała się o ciąży, potrzebuje przede wszystkim rzetelnej informacji i opieki, a nie poczucia winy.</p><p>&nbsp;</p><p>Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kupujesz pieluchomajtki za gotówkę? Możliwe, że niepotrzebnie. NFZ i PFRON mogą pokryć koszt]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56513,kupujesz-pieluchomajtki-za-gotowke-mozliwe-ze-niepotrzebnie-nfz-i-pfron-moga-pokryc-koszt</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56513,kupujesz-pieluchomajtki-za-gotowke-mozliwe-ze-niepotrzebnie-nfz-i-pfron-moga-pokryc-koszt</guid>
            <pubDate>Tue, 08 Sep 2026 07:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kupujesz-pieluchomajtki-za-gotowke-mozliwe-ze-niepotrzebnie-nfz-i-pfron-moga-pokryc-koszt-1788846489.png</url>
                        <title>Kupujesz pieluchomajtki za gotówkę? Możliwe, że niepotrzebnie. NFZ i PFRON mogą pokryć koszt</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56513,kupujesz-pieluchomajtki-za-gotowke-mozliwe-ze-niepotrzebnie-nfz-i-pfron-moga-pokryc-koszt</link>
                    </image><description>Co miesiąc 200, 300, czasem 400 zł. W skali roku robi się z tego kilka tysięcy złotych. Tymczasem wiele osób kupujących pieluchomajtki, majtki chłonne czy wkładki urologiczne za gotówkę nie wie, że może korzystać z refundacji NFZ, a osoby posiadające orzeczenie o niepełnosprawności – również z dodatkowego wsparcia PFRON. W niektórych przypadkach, po połączeniu obu form pomocy, koszt dla pacjenta może spaść nawet do zera.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To sytuacja, którą w sklepie medycznym widzimy regularnie. Przychodzi córka opiekująca się starszą mamą. Syn kupujący kolejne opakowania dla ojca. Małżeństwo, w którym jedno z małżonków od miesięcy wymaga stałej opieki. Pytamy o zlecenie NFZ.</p><p>– Jakie zlecenie? Zawsze kupowaliśmy za gotówkę.</p><p>I czasem właśnie od tego jednego pytania zaczyna się oszczędność liczona nie w dziesiątkach, ale w setkach złotych miesięcznie.</p><h2>Pieluchomajtki można otrzymać na zlecenie NFZ</h2><p>Pieluchomajtki, pieluchy anatomiczne, majtki chłonne, podkłady, wkłady anatomiczne oraz wkładki urologiczne należą do wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie. Obecnie refundacja obejmuje do <strong>90 sztuk miesięcznie</strong>, a wysokość limitu finansowania jednej sztuki – zależnie od rodzaju i wymaganej chłonności – wynosi 1 zł, 1,70 zł albo 2,30 zł. W przypadku osób dorosłych udział własny wynosi 20 proc. limitu, a u dzieci do ukończenia 18. roku życia – 10 proc.</p><p>Nie oznacza to jednak, że każda osoba mająca problem z nietrzymaniem moczu automatycznie otrzyma refundację. Przepisy określają wskazania medyczne. Refundacja może przysługiwać m.in. przy zespołach otępiennych, chorobach i uszkodzeniach układu nerwowego, wadach dróg moczowych, następstwach urazów lub leczenia oraz określonych chorobach nowotworowych. Wyłączone jest m.in. samo wysiłkowe nietrzymanie moczu.</p><p>Warto więc zrobić pierwszą, najprostszą rzecz: <strong>zapytać lekarza, czy stan zdrowia pacjenta daje prawo do zlecenia</strong>.</p><h2>Nie tylko specjalista. Zlecenie może wystawić lekarz POZ</h2><p>Wciąż pokutuje przekonanie, że po zlecenie trzeba jechać do specjalisty i miesiącami czekać w kolejce. Tymczasem w przypadku wyrobów chłonnych katalog osób uprawnionych jest szeroki.</p><p>Zlecenie może wystawić m.in. <strong>lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, lekarz rodzinny, internista, geriatra, neurolog, urolog, chirurg, onkolog, nefrolog, pediatra czy lekarz rehabilitacji medycznej</strong>, a w przewidzianych prawem sytuacjach także uprawniona pielęgniarka lub położna.</p><p>Co więcej, dziś jest to <strong>e-zlecenie</strong>, działające podobnie jak e-recepta. Pacjent może otrzymać kod SMS-em lub e-mailem, a w sklepie wystarczy PESEL oraz kod dostępu. Zlecenie na wyroby przysługujące co miesiąc może zostać wystawione nawet na 12 kolejnych miesięcy, jeśli zostanie prawidłowo wystawione i zweryfikowane w systemie.</p><p>Nie trzeba więc co miesiąc chodzić do lekarza tylko po kolejną kartkę.</p><h2>300 zł miesięcznie to 3600 zł rocznie</h2><p>Problem najlepiej widać nie w tabelach refundacyjnych, lecz w domowym budżecie.</p><p>Jeżeli rodzina wydaje na środki chłonne 200 zł miesięcznie, w ciągu roku jest to <strong>2400 zł</strong>. Przy 300 zł miesięcznie – <strong>3600 zł</strong>. Przy 400 zł – już <strong>4800 zł rocznie</strong>.</p><p>A przecież pieluchomajtki rzadko są jedynym wydatkiem związanym z chorobą. Dochodzą leki, opatrunki, rehabilitacja, dojazdy do lekarzy, czasem specjalna dieta czy dodatkowe środki pielęgnacyjne.</p><p>Dlatego warto korzystać z pieniędzy, które system przewidział właśnie na ten cel.</p><h2>Jest NFZ. Ale może być jeszcze PFRON</h2><p>Dla osób posiadających dokument potwierdzający niepełnosprawność istnieje jeszcze druga możliwość – <strong>dofinansowanie ze środków PFRON do udziału własnego przy zakupie przedmiotów ortopedycznych i środków pomocniczych</strong>.</p><p>Obowiązuje kryterium dochodowe. Dochód na osobę we wspólnym gospodarstwie domowym nie może przekraczać 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a w przypadku osoby samotnej – 65 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Liczy się dochód z kwartału poprzedzającego miesiąc złożenia wniosku.</p><p>PFRON może dofinansować <strong>do 100 proc. udziału własnego osoby z niepełnosprawnością w limicie NFZ</strong>. Jeżeli cena produktu jest wyższa od limitu, przepisy przewidują także możliwość wyższego dofinansowania, w granicach określonych prawem. Przyznanie pieniędzy zależy jednak od spełnienia warunków, decyzji właściwej jednostki i dostępności środków.</p><p>I właśnie tutaj może pojawić się sytuacja, w której pacjent faktycznie płaci <strong>0 zł</strong>.</p><p>Przykład: dorosły pacjent korzysta z 90 sztuk wyrobu objętego limitem 1,70 zł. Wartość limitu to 153 zł. Przy 20-procentowym udziale własnym NFZ finansuje 122,40 zł, a na pacjenta przypada 30,60 zł. Jeżeli produkt mieści się w limicie, a PFRON przyzna dofinansowanie pokrywające ten udział własny, koszt pacjenta może wynieść <strong>0 zł</strong>.</p><p>To przykład – nie obietnica. Każdy przypadek trzeba policzyć indywidualnie.</p><h2>W Tomaszowie pomocą zajmuje się PCPR</h2><p>W powiecie tomaszowskim zadania związane z tym rodzajem wsparcia realizuje <strong>Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. św. Antoniego 41</strong>. W 2026 roku obowiązują szczegółowe zasady przyjęte przez Zarząd Powiatu uchwałą nr 515/2026 z 31 marca 2026 r.</p><p>PCPR przyjmuje wnioski dotyczące dofinansowania ze środków PFRON. Zasadniczo potrzebne są m.in. dokument potwierdzający niepełnosprawność oraz dokumentacja dotycząca zlecenia i zakupu. Przepisy dopuszczają również przedstawienie zlecenia wraz z ofertą określającą cenę wyrobu, a więc procedura nie zawsze musi zaczynać się od wyłożenia przez chorego pełnej kwoty z własnej kieszeni.</p><p>Kontakt do PCPR w Tomaszowie Mazowieckim: <strong>44 725 14 60</strong>.</p><h2>I tutaj robimy coś jeszcze</h2><p>Dla człowieka zdrowego 200 czy 300 zł może być kolejną pozycją w miesięcznych wydatkach. Dla osoby żyjącej z emerytury, renty czy świadczenia i jednocześnie ponoszącej koszty leczenia te same 300 zł mogą oznaczać wybór pomiędzy lekami, rachunkiem a zakupem potrzebnych środków higienicznych.</p><p>Dlatego w <strong>Twój Sklep Medyczny (Słowackiego 4)</strong> stosujemy rozwiązanie, które ma zdejmować ten ciężar z pacjenta.</p><p>Jeżeli klient uzyska dofinansowanie PFRON i procedura pozwala na takie rozliczenie, <strong>nie musi najpierw wykładać pieniędzy objętych dofinansowaniem i czekać miesiącami na ich zwrot. Kredytujemy tę część zakupu. To nasza firma czeka na pieniądze z PFRON, a nie osoba chora czy z niepełnosprawnością.</strong></p><p>Bo pomoc, która zmusza człowieka do wcześniejszego wyłożenia pieniędzy, czasami przestaje być pomocą właśnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.</p><h2>Jak zacząć?</h2><p>Najprościej – <strong>zapytać</strong>.</p><p>Jeżeli od miesięcy kupujesz pieluchomajtki, majtki chłonne, wkładki urologiczne lub inne wyroby chłonne za gotówkę, przyjdź do naszego sklepu albo skontaktuj się z nami. To samo dotyczy osób opiekujących się rodzicami, dziadkami, współmałżonkiem czy inną chorą osobą.</p><p>Sprawdzimy, jakie możliwości daje zlecenie NFZ, wyjaśnimy zasady dofinansowania PFRON i podpowiemy, jakie dokumenty są potrzebne.</p><p>Nie trzeba samemu studiować rozporządzeń i przedzierać się przez urzędniczy język.</p><p><strong>Jeżeli dziś płacisz za pieluchomajtki z własnej kieszeni, nie zakładaj, że tak musi być. Przyjdź albo zadzwoń i zapytaj. Może się okazać, że pieniądze, które co miesiąc zostawiasz w sklepie, powinny zostać w Twoim domowym budżecie</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[„Zrobię to później”. Dziś Dzień Walki z Prokrastynacją]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56496,zrobie-to-pozniej-dzis-dzien-walki-z-prokrastynacja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56496,zrobie-to-pozniej-dzis-dzien-walki-z-prokrastynacja</guid>
            <pubDate>Sun, 06 Sep 2026 12:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zrobie-to-pozniej-dzis-dzien-walki-z-prokrastynacja-1788690567.png</url>
                        <title>„Zrobię to później”. Dziś Dzień Walki z Prokrastynacją</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56496,zrobie-to-pozniej-dzis-dzien-walki-z-prokrastynacja</link>
                    </image><description>Jeszcze tylko sprawdzę Facebooka. Odpowiem na jedną wiadomość. Zaparzę kawę. Posprzątam biurko. A potem już naprawdę zabiorę się do pracy. Brzmi znajomo? 6 września obchodzimy Dzień Walki z Prokrastynacją – święto wszystkich tych, którzy przynajmniej raz przekonali się, że niewinne „za chwilę” potrafi zamienić się w kilka godzin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <div style="background-color: #f4f6f8; border-left: 5px solid #0056b3; padding: 20px; margin: 20px 0; border-radius: 0 6px 6px 0; font-family: Arial, sans-serif;">    <h4 style="margin: 0 0 15px 0; font-size: 1.2em; color: #0056b3; font-weight: bold; text-transform: uppercase; letter-spacing: 0.5px;">Nasz artykuł w skrócie</h4>    <ul style="margin: 0; padding-left: 20px; color: #333333; line-height: 1.6; font-size: 1em;">        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>6 września obchodzimy Dzień Walki z Prokrastynacją</strong> – zjawiskiem polegającym na odkładaniu ważnych zadań mimo świadomości konsekwencji.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Prokrastynacja nie jest tym samym co lenistwo</strong> i nie stanowi odrębnego zaburzenia psychicznego, choć może towarzyszyć m.in. problemom z koncentracją, stresem czy lękiem.</li>        <li style="margin-bottom: 12px;"><strong>Współczesnymi „pożeraczami czasu” są przede wszystkim media społecznościowe</strong>, komunikatory i telefon, które bardzo łatwo odciągają uwagę od obowiązków.</li>        <li style="margin-bottom: 0;"><strong>Skutecznym sposobem walki jest podzielenie zadań na małe etapy</strong> i rozpoczęcie od najprostszej czynności – choćby od pięciu minut pracy.</li>    </ul></div><p>&nbsp;W 2026 roku 6 września przypada w niedzielę. W kalendarzu świąt nietypowych właśnie na ten dzień wpisany jest Dzień Walki z Prokrastynacją. &nbsp;</p><p>Samo słowo brzmi trochę jak nazwa przypadłości, którą można złapać w poczekalni u lekarza. Tymczasem zna ją niemal każdy. Prokrastynacja oznacza świadome odkładanie zadania, mimo że wiemy, iż zwłoka może mieć dla nas nieprzyjemne konsekwencje.</p><p>Mamy napisać raport – więc nagle niezwykle pilne okazuje się uporządkowanie dokumentów sprzed trzech lat. Trzeba przygotować się do egzaminu – lodówka zaczyna domagać się rozmrożenia. Termin rozliczenia zbliża się wielkimi krokami, ale człowiek właśnie odkrywa dwudziestominutowy film na YouTube o historii rzymskich akweduktów.</p><p>I jeszcze jeden. Przecież mamy czas.</p><h2>To nie jest zwykłe lenistwo</h2><p>Prokrastynacja często wrzucana jest do jednego worka z lenistwem. Niesłusznie.</p><p>Osoba odkładająca zadanie bardzo często <strong>chce je wykonać</strong>. Myśli o nim, martwi się nim, a nieraz wyrzuca sobie, że znów niczego nie zrobiła. Problemem nie musi być brak ambicji, lecz trudność z rozpoczęciem działania, regulowaniem emocji, koncentracją albo oceną własnych możliwości.</p><p>Nie należy jednak przesadzać w drugą stronę. <strong>Prokrastynacja nie jest obecnie odrębnym zaburzeniem psychicznym.</strong> Badacze opisują ją raczej jako złożone zachowanie, które może występować zarówno u osób zdrowych, jak i towarzyszyć innym problemom. Współczesne przeglądy badań pokazują przy tym wyraźny związek nasilonej prokrastynacji z większym poziomem stresu, lęku i objawów depresyjnych. &nbsp;</p><p>Dlatego jednorazowe odkładanie prasowania czy rozpoczęcia remontu łazienki nie oznacza jeszcze, że dzieje się z nami coś niepokojącego. Problem zaczyna się wtedy, gdy schemat powtarza się miesiącami i zaczyna niszczyć pracę, naukę, relacje albo zwyczajnie odbiera spokój.</p><h2>„Syndrom studenta” nie dotyczy tylko studentów</h2><p>Prokrastynację od lat żartobliwie nazywa się „syndromem studenta”. Każdy, kto choć raz rozpoczynał naukę do egzaminu o północy, dzień przed terminem, rozumie dlaczego.</p><p>Ale podobny mechanizm działa także w biurach, firmach i domach.</p><p>Odkładamy badania lekarskie. Telefon do urzędu. Rozliczenie podatku. Rozmowę z pracownikiem. Naprawę samochodu. Rozpoczęcie diety. Napisanie pracy magisterskiej. Odpowiedź na trudnego maila.</p><p>Czasem dlatego, że zadanie jest nudne. Innym razem – właśnie dlatego, że jest bardzo ważne. Im większa odpowiedzialność i lęk przed porażką, tym kuszące może być odsuwanie momentu konfrontacji.</p><p>Termin jednak nie znika.</p><p>Przeciwnie. Zaczyna tykać jak zegar w filmie Hitchcocka.</p><h2>Telefon, czyli kieszonkowa fabryka „za chwilę”</h2><p>Nigdy wcześniej człowiek nie miał też przy sobie urządzenia oferującego tak wiele sposobów na odłożenie obowiązków.</p><p>Facebook, TikTok, Instagram, YouTube, wiadomości, poczta, komunikatory. Każda aplikacja obiecuje tylko minutę.</p><p>„Sprawdzę jedno powiadomienie”.</p><p>Po kilkudziesięciu minutach nie pamiętamy już, po co właściwie sięgnęliśmy po telefon.</p><p>Nie oznacza to oczywiście, że winne są wyłącznie media społecznościowe. Telefon jest narzędziem. Problem zaczyna się wtedy, gdy korzystamy z niego po to, żeby uciec od zadania wywołującego napięcie.</p><h2>Jak pokonać prokrastynację? Zacząć. Choćby od pięciu minut</h2><p>Dzień Walki z Prokrastynacją może być więc dobrym pretekstem do prostego eksperymentu.</p><p>Nie obiecujmy sobie, że od poniedziałku staniemy się wzorem produktywności.</p><p>Wybierzmy <strong>jedną rzecz</strong>, którą odkładamy.</p><p>Jeśli trzeba napisać dwudziestostronicowy dokument, nie myślmy od razu o dwudziestu stronach. Otwórzmy plik i napiszmy pierwszy akapit.</p><p>Jeżeli mieszkanie wymaga generalnych porządków – zacznijmy od jednego pokoju.</p><p>Jeżeli czeka nas godzina nauki – zacznijmy od dziesięciu minut.</p><p>Pomaga także usunięcie najprostszych rozpraszaczy: wyciszenie telefonu, zamknięcie niepotrzebnych kart w przeglądarce, przygotowanie miejsca pracy i podzielenie dużego zadania na mniejsze części.</p><p>Badania nad psychologicznymi metodami ograniczania prokrastynacji wskazują również, że pomocne mogą być techniki wykorzystywane w terapii poznawczo-behawioralnej, choć ich skuteczność zależy od osoby i charakteru problemu.&nbsp;</p><p>Jeśli natomiast odkładanie obowiązków stało się trwałym problemem, powoduje silny stres albo dezorganizuje codzienne życie, warto porozmawiać ze specjalistą. Czasem za trudnością z rozpoczęciem najprostszych zadań stoją problemy, których sam kalendarz i lista obowiązków nie rozwiążą.</p><h2>Zróbmy to dzisiaj</h2><p>Paradoks Dnia Walki z Prokrastynacją polega na tym, że jego obchody najłatwiej… przełożyć na jutro.</p><p>Dlatego może nie potrzeba wielkich postanowień.</p><p>Jest niedziela, 6 września. Wystarczy przypomnieć sobie jedną rzecz, która od kilku dni chodzi za nami jak natrętna melodia.</p><p>Telefon, którego nie wykonaliśmy.</p><p>Dokument, którego nie otworzyliśmy.</p><p>Półka, której nie przykręciliśmy.</p><p>Książka leżąca od miesięcy przy łóżku.</p><p>Można zacząć właśnie teraz.</p><p>Bo „później” ma pewną paskudną właściwość.</p><p>Bardzo często nigdy nie nadchodzi.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[MZ: kolejki do zabiegów szpitalnych będą monitorowane centralnie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56491,mz-kolejki-do-zabiegow-szpitalnych-beda-monitorowane-centralnie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56491,mz-kolejki-do-zabiegow-szpitalnych-beda-monitorowane-centralnie</guid>
            <pubDate>Sun, 06 Sep 2026 01:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mz-kolejki-do-zabiegow-szpitalnych-beda-monitorowane-centralnie-1788649614.png</url>
                        <title>MZ: kolejki do zabiegów szpitalnych będą monitorowane centralnie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56491,mz-kolejki-do-zabiegow-szpitalnych-beda-monitorowane-centralnie</link>
                    </image><description>Od 1 października kolejki do zabiegów szpitalnych będą monitorowane centralnie przez NFZ. W życie weszło rozporządzenie w tej sprawie. Regulacja jest częścią zapowiadanych przez szefową MZ zmian w ochronie zdrowia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Chodzi o nowelizację rozporządzenia w sprawie zakresu niezbędnych informacji przetwarzanych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych informacji oraz ich przekazywania podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych.</p><p>Zgodnie z dokumentem centralnie monitorowany ma być harmonogram przyjęć na 15 zabiegów szpitalnych. To koronarografia, wszczepienie oraz wymiana rozrusznika jednojamowego oraz dwujamowego, implantacja wewnątrzczaszkowego neurostymulatora mózgu, wszczepienie oraz wymiana stymulatora nerwu błędnego, artroskopia lecznicza stawu kolanowego, artroskopowa rekonstrukcja więzadeł krzyżowych, plastyka więzadeł pobocznych kolana, usunięcie migdałków, zabiegi na przegrodzie nosowej, termolezja, operacyjne leczenie zespołu cieśni nadgarstka, operacja przepukliny pachwinowej, operacja usunięcia żylaków kończyny dolnej oraz operacja palucha koślawego.</p><p>O te świadczenia zostanie rozszerzona aplikacja Kolejki Centralne (AP KOLCE). To narzędzie Narodowego Funduszu Zdrowia do elektronicznego rejestrowania i prowadzenia list oczekujących w skali kraju. Dostęp do niego mają świadczeniodawcy, czyli szpitale i przychodnie. Teraz harmonogramy przyjęć na powyższe zabiegi placówki prowadzą we własnych systemach informatycznych.</p><p>W uzasadnieniu napisano, że prowadzenie harmonogramów przyjęć w aplikacji AP KOLCE zapewnia Narodowemu Funduszowi Zdrowia dostęp do aktualnych danych dotyczących czasów oczekiwania oraz liczby osób oczekujących na takie świadczenie w skali kraju. Dzięki temu NFZ uzyska możliwość bieżącego monitorowania prawidłowości prowadzenia list oczekujących, prowadzenie szczegółowych analiz czasów oczekiwania oraz eliminowanie przypadków wielokrotnych zapisów tej samej osoby na to samo świadczenie.</p><p>Dla pacjentów oznacza to, że będą otrzymywali od Narodowego Funduszu Zdrowia sms-y przypominające o wyznaczonym terminie zabiegu.</p><p>Natomiast 10 kolejnych procedur ma być objętych obowiązkiem prowadzenia przez podmioty medyczne odrębnych harmonogramów. Chodzi m.in. o endoskopię jelit, trzustki, przełyku i żołądka, wszczepienie implantów do kręgosłupa czy wycięcie pęcherzyka żółciowego.</p><p>Regulacja dotyczy też personelu medycznego. W rejestrze ma być podawany numer PESEL osoby udzielającej świadczenia, obok identyfikatora związanego z wykonywanym przez nią zawodem, „co pozwoli na jej jednoznaczną identyfikację i uniknięcie sytuacji sprawozdawania udzielania świadczeń przez tę samą osobę w tym samym czasie u różnych świadczeniodawców” - napisano w uzasadnieniu.</p><p>Rozporządzenie weszło w życie w sobotę z wyjątkami. Wśród nich jest m.in. termin od którego mają być przekazywane do NFZ dane identyfikujące osoby wykonujące zawody medyczne przekazywanych do NFZ. Ta część przepisów wejdzie w życie 1 listopada 2026 r.</p><p>Od 1 października 2026 r. ma zostać poszerzona aplikacja AP KOLCE o wymienione w rozporządzeniu 15 zabiegów szpitalnych, a od 1 stycznia 2027 r. placówki medyczne będą zobowiązane prowadzić swoje odrębne harmonogramy przyjęć m.in. na endoskopię jelit, czy wycięcie pęcherzyka żółciowego.</p><p>Rozporządzenie stanowi część pakietu zmian zapowiadanych przez minister zdrowia Jolantę Sobierańska-Grendę 8 lipca, w związku z ujawnianymi nieprawidłowościami w ochronie zdrowia. (PAP)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Produkty o niskim indeksie glikemicznym - co wybrać dla zdrowia?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56437,produkty-o-niskim-indeksie-glikemicznym-co-wybrac-dla-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56437,produkty-o-niskim-indeksie-glikemicznym-co-wybrac-dla-zdrowia</guid>
            <pubDate>Tue, 01 Sep 2026 16:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-produkty-o-niskim-indeksie-glikemicznym-co-wybrac-dla-zdrowia-1788514345.jpg</url>
                        <title>Produkty o niskim indeksie glikemicznym - co wybrać dla zdrowia?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56437,produkty-o-niskim-indeksie-glikemicznym-co-wybrac-dla-zdrowia</link>
                    </image><description>Stabilizacja poziomu glukozy we krwi to podstawa dobrego samopoczucia i profilaktyki wielu chorób cywilizacyjnych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Niski indeks glikemiczny – fundament zdrowej diety</strong></h2><p>Indeks glikemiczny (IG) to wskaźnik informujący o tym, jak szybko po spożyciu danego produktu wzrasta poziom glukozy we krwi. Produkty o niskim IG (poniżej 55) są trawione i wchłaniane wolniej, co zapewnia stabilniejszy poziom cukru i insuliny.</p><p>Dla osób z insulinoopornością, cukrzycą typu 2, a także dla każdego, kto dba o energię i kontrolę wagi, stosowanie zasad związanych z <strong>indeksie glikemicznym</strong> pomaga unikać nagłych skoków i spadków energii, które prowadzą do zmęczenia i napadów głodu.</p><p>Wprowadzenie <strong>dieta ig efekty</strong> przynosi długofalowe korzyści, takie jak poprawa wrażliwości na insulinę, redukcja stanów zapalnych w organizmie oraz wsparcie w utrzymaniu prawidłowej masy ciała.</p><h2><strong>Produkty o niskim IG – konkretne wybory na co dzień</strong></h2><h3><strong>Warzywa i owoce – baza każdego posiłku</strong></h3><p>Podstawą diety niskiego IG są warzywa nieskrobiowe, takie jak zielone liście (szpinak, jarmuż, sałata), ogórki, pomidory, papryka czy brokuły. Mogą być spożywane bez ograniczeń, dostarczając błonnika i witamin.</p><p>Wśród owoców wybieraj te o niskim IG, takie jak jagody, maliny, truskawki, jeżyny, grejpfruty, cytryny czy jabłka. Te <strong>owoce o niskim ig</strong> dostarczają antyoksydantów i witamin, minimalizując jednocześnie wpływ na poziom glukozy.</p><h3><strong>Zboża i strączki – stabilne źródło energii</strong></h3><p>Zamiast przetworzonych produktów zbożowych, sięgaj po pełnoziarniste odpowiedniki. Kasza gryczana, jęczmienna (pęczak), komosa ryżowa (quinoa) czy pieczywo żytnie na zakwasie to źródła złożonych węglowodanów.</p><p>Rośliny strączkowe, takie jak soczewica, ciecierzyca czy fasola, stanowią bogate źródło białka i błonnika. To właśnie <strong>węglowodany o niskim ig lista</strong> tych produktów powinna być podstawą planowania posiłków, zapewniając sytość i stabilną energię.</p><h3><strong>Nabiał, orzechy i nasiona – zdrowe uzupełnienie</strong></h3><p>Produkty mleczne, takie jak jogurt naturalny, kefir czy twaróg, charakteryzują się niskim IG. Należy jednak unikać tych z dodatkiem cukru.</p><p>Orzechy (włoskie, migdały, nerkowce) oraz nasiona (chia, siemię lniane, pestki dyni) są cennym źródłem zdrowych tłuszczów, białka i błonnika. Wybierając <strong>indeks glikemiczny produkty</strong> z tej kategorii, zwracajmy uwagę na ich naturalną, nieprzetworzoną formę.</p><h3><strong>Napoje o niskim IG – nawodnienie bez cukrowych pułapek</strong></h3><p>Woda, niesłodzone herbaty ziołowe i owocowe oraz kawa bez cukru to podstawa nawodnienia. Unikajmy słodzonych napojów gazowanych i soków owocowych z koncentratów, które często mają wysoki IG.</p><p>Zwróć uwagę na naturalne koncentraty owocowe, takie jak <a href="https://domowewariacje.pl/produkt/sok-z-aronii-niski-ig/">sok z aronii indeks glikemiczny</a>, słodzone erytrytolem, które dostarczają antyoksydantów bez podnoszenia poziomu glukozy. Firma Domowe Wariacje oferuje&nbsp;<a href="https://domowewariacje.pl/">domowe przetwory w sklepie</a>&nbsp;z naturalnym składem. Wybierając <strong>produktu o niskim indeksie glikemicznym</strong> w formie napoju, zawsze sprawdzajmy skład pod kątem dodanych cukrów i sztucznych słodzików.</p><h2><strong>Sekrety obniżania IG posiłków – praktyczne triki</strong></h2><p>Obniżenie ogólnego IG posiłku osiąga się przez odpowiednie łączenie składników. Dodatek białka i zdrowych tłuszczów do węglowodanów spowalnia wchłanianie glukozy. Na przykład, do owsianki dodaj orzechy i nasiona.</p><p>Sposób przygotowania ma znaczenie: warzywa spożywane na surowo lub al dente mają niższy IG niż te rozgotowane. Również dodatek octu lub soku z cytryny może nieznacznie obniżyć IG posiłku.</p><p>Niektóre <strong>porady</strong> dotyczą również kolejności spożywania posiłków – rozpoczęcie od białka i warzyw, a dopiero potem spożycie węglowodanów, może pozytywnie wpłynąć na odpowiedź glikemiczną.</p><h2><strong>Unikaj pułapek – produkty o zaskakująco wysokim IG</strong></h2><p>Niektóre produkty, choć wydają się zdrowe, mogą mieć wysoki indeks glikemiczny. Należą do nich suszone owoce (zwłaszcza daktyle, rodzynki), które w procesie suszenia tracą wodę, koncentrując cukry. Należy je spożywać z umiarem i w połączeniu z tłuszczami lub białkiem.</p><p>Biały ryż, pieczywo pszenne, ziemniaki gotowane bez skórki czy niektóre płatki śniadaniowe to <strong>produkty o wysokim indeksie glikemicznym tabela</strong> często umieszcza w czołówce. Ich spożycie powinno być ograniczone lub zastąpione alternatywami o niższym IG.</p><h2><strong>Dieta niskiego IG w praktyce – Twoja codzienna strategia</strong></h2><p>Zacznij od małych zmian, takich jak zamiana białego pieczywa na pełnoziarniste, a białego ryżu na kaszę gryczaną.</p><p>Planuj posiłki z wyprzedzeniem, korzystając z dostępnych zasobów. <strong>Tabela produktów o niskim indeksie glikemicznym</strong> pomoże w komponowaniu zbilansowanych i zdrowych dań. Pamiętaj o włączeniu dużej ilości warzyw, białka i zdrowych tłuszczów do każdego posiłku.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Plecak cięższy niż 15 proc. masy dziecka? NFZ ostrzega rodziców. Tak przygotuj ucznia do szkoły]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56434,plecak-ciezszy-niz-15-proc-masy-dziecka-nfz-ostrzega-rodzicow-tak-przygotuj-ucznia-do-szkoly</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56434,plecak-ciezszy-niz-15-proc-masy-dziecka-nfz-ostrzega-rodzicow-tak-przygotuj-ucznia-do-szkoly</guid>
            <pubDate>Tue, 01 Sep 2026 11:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-plecak-ciezszy-niz-15-proc-masy-dziecka-nfz-ostrzega-rodzicow-tak-przygotuj-ucznia-do-szkoly-1788256347.png</url>
                        <title>Plecak cięższy niż 15 proc. masy dziecka? NFZ ostrzega rodziców. Tak przygotuj ucznia do szkoły</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56434,plecak-ciezszy-niz-15-proc-masy-dziecka-nfz-ostrzega-rodzicow-tak-przygotuj-ucznia-do-szkoly</link>
                    </image><description>Nowy rok szkolny to nie tylko zeszyty, podręczniki i plan lekcji. Źle dobrany plecak, krzesło, przy którym dziecko spędza kilka godzin dziennie, czy niewłaściwe buty mogą mieć realny wpływ na jego kręgosłup, stopy i rozwój układu ruchu. Narodowy Fundusz Zdrowia przygotował dla rodziców poradnik „Zdrowy i bezpieczny powrót do szkoły”. Jedna z najważniejszych zasad jest bardzo konkretna: plecak razem z zawartością nie powinien ważyć więcej niż 10–15 procent masy ciała ucznia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pierwszy dzwonek oznacza również powrót do wielogodzinnego siedzenia. Najpierw szkolna ławka, później biurko w domu, zajęcia dodatkowe, komputer, telefon i telewizor. W efekcie dzieci mogą spędzać w pozycji siedzącej nawet kilkanaście godzin na dobę.</p><p>NFZ zwraca uwagę, że długotrwałe siedzenie, zwłaszcza w nieprawidłowej pozycji, sprzyja powstawaniu i utrwalaniu wad postawy. Problem nie sprowadza się przy tym wyłącznie do tego, że dziecko się garbi. Konsekwencją mogą być bóle pleców, nieprawidłowe ustawienie barków czy miednicy, problemy ze stopami i kolanami, a z czasem ograniczenie sprawności.</p><p>Fundusz przypomina więc rodzicom, że przygotowanie szkolnej wyprawki warto zacząć nie od koloru i bohatera z kreskówki na tornistrze, lecz od prostego pytania: <strong>czy to będzie zdrowe dla dziecka?</strong></p><h2>Ile naprawdę może ważyć szkolny plecak?</h2><p>Najbardziej czytelna jest zasada dotycząca ciężaru tornistra.</p><p><strong>Plecak wraz z całą zawartością powinien ważyć maksymalnie 10–15 proc. masy ciała dziecka.</strong></p><p>Oznacza to, że w przypadku ucznia ważącego 30 kilogramów tornister powinien mieć nie więcej niż około <strong>3–4,5 kg</strong>. Przy wadze dziecka wynoszącej 40 kg będzie to około <strong>4–6 kg</strong>.</p><p>Sam ciężar to jednak nie wszystko.</p><p>NFZ zaleca, aby plecak miał usztywnioną i wyprofilowaną część przylegającą do pleców oraz szerokie, miękkie i regulowane szelki. Powinny mieć one co najmniej około 4 cm szerokości. Pomocny jest również pasek piersiowy, który stabilizuje tornister podczas chodzenia.</p><p>Dolna część plecaka powinna znajdować się mniej więcej na wysokości kości krzyżowej, natomiast jego górna krawędź nie powinna wystawać ponad kark dziecka.</p><p>Warto też pamiętać o odblaskach. Jesienią i zimą droga do szkoły i powrót do domu bardzo często odbywają się już przy ograniczonej widoczności.</p><p>NFZ radzi ponadto, aby rodzice regularnie zaglądali do plecaków swoich dzieci. Noszona przez kilka tygodni książka, której akurat nie potrzeba, trzy piórniki, zabawki, butelki czy niepotrzebne zeszyty potrafią zamienić szkolny tornister w niewielki worek treningowy.</p><h2>Biurko też może szkodzić</h2><p>Po powrocie ze szkoły dziecko siada do odrabiania lekcji. I tutaj zaczyna się druga część problemu.</p><p>Krzesło powinno umożliwiać regulację wysokości, a jego oparcie zapewniać podparcie odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Stopy dziecka powinny swobodnie spoczywać na podłodze, a kolana pozostawać zgięte mniej więcej pod kątem prostym.</p><p>Równie ważna jest wysokość blatu. Dziecko powinno móc swobodnie oprzeć na nim przedramiona, bez unoszenia barków i bez konieczności pochylania całego ciała.</p><p>Znaczenie ma także światło. W przypadku dziecka praworęcznego naturalne światło powinno padać z lewej strony, a u leworęcznego – z prawej. Dzięki temu podczas pisania ręka nie zasłania oświetlonej powierzchni.</p><p>To drobiazgi, które powtarzane dzień po dniu przez kilka lat przestają być drobiazgami.</p><h2>Buty do szkoły – moda powinna zejść na drugi plan</h2><p>Osobny fragment poradnika NFZ poświęcono szkolnemu obuwiu.</p><p>But powinien zapewniać palcom odpowiednio dużo miejsca, ale jednocześnie stabilnie trzymać piętę. Podeszwa powinna być elastyczna, lekka i antypoślizgowa, a materiał – przewiewny.</p><p>Szczególnie w przypadku młodszych dzieci warto również zwrócić uwagę na to, czy uczeń potrafi samodzielnie założyć i zdjąć obuwie.</p><p>NFZ podkreśla, że właściwy dobór butów ma znaczenie nie tylko dla komfortu. Zdrowie stóp jest elementem prawidłowego funkcjonowania całego układu ruchu.</p><h2>Kręgosłup potrzebuje przede wszystkim ruchu</h2><p>Nawet najlepsze krzesło i najbardziej ergonomiczny plecak nie zastąpią ruchu.</p><p>Zdrowy rozwój dziecka zależy również od codziennej aktywności fizycznej, prawidłowej masy ciała, odpowiedniej ilości snu oraz ograniczania czasu spędzanego bez ruchu przed ekranami.</p><p>Rodzice powinni też obserwować sylwetkę dziecka. Nierówna wysokość barków, odstające łopatki, wyraźna asymetria tułowia, nietypowe ustawienie stóp czy skargi na powtarzający się ból pleców nie powinny być ignorowane. NFZ przypomina, że wczesne wykrycie nieprawidłowości zwiększa możliwość ich skutecznej korekcji.</p><p>W razie wątpliwości pierwszym miejscem konsultacji może być lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.</p><h2>NFZ uruchomił także bezpłatną akcję</h2><p>Poradnik nie jest jedynym działaniem Funduszu związanym z początkiem roku szkolnego.</p><p>Od <strong>24 sierpnia do 30 września 2026 roku</strong> trwa kampania „Zdrowy start w nowy rok szkolny”. W oddziałach wojewódzkich NFZ można uzyskać informacje m.in. dotyczące profilaktyki wad postawy, szczepień, bilansów zdrowia dziecka, programów profilaktycznych oraz zasad zdrowego żywienia.</p><p>Sam poradnik „Zdrowy i bezpieczny powrót do szkoły” został opublikowany przez NFZ 21 sierpnia, a jego treść była aktualizowana także <strong>1 września 2026 roku</strong>.</p><p>Dla rodziców uczniów z Tomaszowa Mazowieckiego przekaz Funduszu można właściwie sprowadzić do kilku prostych zasad: <strong>lżejszy plecak, właściwa pozycja przy biurku, dobre buty, więcej ruchu i uważna obserwacja dziecka</strong>.</p><p>Bo szkolna wyprawka służy przez kilka miesięcy. Kręgosłup – przez całe życie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nie wykładaj całej kwoty z własnej kieszeni. Twój Sklep Medyczny pomaga w NFZ i PFRON]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56407,nie-wykladaj-calej-kwoty-z-wlasnej-kieszeni-twoj-sklep-medyczny-pomaga-w-nfz-i-pfron</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56407,nie-wykladaj-calej-kwoty-z-wlasnej-kieszeni-twoj-sklep-medyczny-pomaga-w-nfz-i-pfron</guid>
            <pubDate>Mon, 31 Aug 2026 08:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nie-wykladaj-calej-kwoty-z-wlasnej-kieszeni-twoj-sklep-medyczny-pomaga-w-nfz-i-pfron-1788157294.png</url>
                        <title>Nie wykładaj całej kwoty z własnej kieszeni. Twój Sklep Medyczny pomaga w NFZ i PFRON</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56407,nie-wykladaj-calej-kwoty-z-wlasnej-kieszeni-twoj-sklep-medyczny-pomaga-w-nfz-i-pfron</link>
                    </image><description>Choroba potrafi zmienić życie całej rodziny niemal z dnia na dzień. Pieluchomajtki, podkłady, wkładki urologiczne, środki higieniczne, wózek, balkonik czy inne wyroby medyczne, o których wcześniej nikt nawet nie myślał, nagle stają się częścią codzienności. Wraz z nimi pojawiają się rachunki, zlecenia, formularze i pytanie: czy naprawdę wszystko trzeba kupować za własne pieniądze? W Twoim Sklepie Medycznym w Tomaszowie Mazowieckim pacjent może otrzymać nie tylko potrzebny produkt, ale również pomoc w znalezieniu możliwości jego sfinansowania.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>&nbsp;Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="ef557b5e46e442cb17fa79fc09b25a49f"><strong>Twój Sklep Medyczny realizuje zlecenia NFZ</strong> na wyroby objęte refundacją.</li><li data-list-item-id="e39f4262826ea4c75e02c927656ab6531">Pacjenci mogą uzyskać pomoc przy staraniu się o <strong>dofinansowanie PFRON oraz wsparcie innych instytucji pomocowych</strong>.</li><li data-list-item-id="eb12e14e4e44c782d6ae89c0063b8053c">Przy odpowiednim sposobie rozliczenia <strong>pacjent nie musi wykładać z góry części ceny pokrywanej przez przyznane dofinansowanie</strong> – na pieniądze może czekać firma.</li><li data-list-item-id="e99968e8e96614fb7691cbbe8446073ed">Sklep pomaga w <strong>formalnościach i kompletowaniu dokumentów</strong>.</li><li data-list-item-id="e29a30c49d5c84f6ff1c58d9ed0df78c7">Osobom mającym problemy z poruszaniem się potrzebne produkty mogą zostać <strong>dostarczone do domu</strong>.</li></ul><h3>Choroba wystarczająco komplikuje życie. Dokumenty nie powinny robić tego jeszcze bardziej</h3><p>Kto nigdy nie opiekował się osobą przewlekle chorą albo niesamodzielną, często nie zdaje sobie sprawy, jak szybko zmienia się wtedy codzienność.</p><p>Najpierw jest diagnoza. Potem pojawiają się wizyty u lekarzy, leki, rehabilitacja. Z czasem dochodzą kolejne potrzeby: pieluchomajtki, podkłady chłonne, wkładki urologiczne, środki pielęgnacyjne, sprzęt pomocniczy czy rehabilitacyjny.</p><p>Każda z tych rzeczy kosztuje.</p><p>I właśnie wtedy wielu pacjentów dowiaduje się, że istnieje system refundacji NFZ oraz możliwość starania się – po spełnieniu określonych warunków – o dodatkową pomoc finansową ze środków PFRON.</p><p>Problem w tym, że człowiek stojący po raz pierwszy przed takim systemem często nie wie nawet, od czego zacząć.</p><blockquote><p><strong>Jakie zlecenie jest potrzebne? Gdzie je zrealizować? Czy produkt podlega refundacji? Ile trzeba dopłacić? Czy można jeszcze starać się o dodatkową pomoc? Jakie dokumenty trzeba złożyć?</strong></p></blockquote><p>Dla osoby zdrowej to urzędowa procedura. Dla rodziny, która właśnie organizuje życie wokół ciężko chorego człowieka, może to być kolejny ciężar.</p><p>Dlatego w <strong>Twoim Sklepie Medycznym przy ul. Słowackiego 4 w Tomaszowie Mazowieckim</strong> zasada jest prosta:</p><blockquote><p><strong>Pomagamy nie tylko dobrać potrzebny produkt. Pomagamy również znaleźć sposób jego sfinansowania i przejść przez formalności.</strong></p></blockquote><h3>Pieluchomajtki, podkłady, wkładki. Produkty potrzebne każdego dnia</h3><p>Szczególną częścią oferty sklepu są wyroby używane w codziennej opiece nad osobami starszymi, przewlekle chorymi i niesamodzielnymi.</p><blockquote><p>To między innymi <strong>pieluchomajtki, pieluchy, wkładki urologiczne, podkłady higieniczne i chłonne, wyroby stosowane przy nietrzymaniu moczu oraz artykuły higieniczne i pielęgnacyjne</strong>.</p></blockquote><p>Wbrew pozorom wybór właściwego produktu nie sprowadza się do sięgnięcia po pierwsze opakowanie z półki.</p><p>Liczy się rozmiar, chłonność, sposób zakładania, mobilność pacjenta, stopień samodzielności, częstotliwość wymiany i sposób pielęgnacji skóry.</p><p>Produkt dobry dla osoby aktywnej może być zupełnie nieodpowiedni dla pacjenta leżącego. Innych rozwiązań może potrzebować mężczyzna z lekkim problemem urologicznym, a innych osoba wymagająca całodobowej opieki.</p><blockquote><p>Dlatego w sklepie można nie tylko kupić potrzebne produkty, ale również <strong>uzyskać pomoc przy ich doborze</strong>.</p></blockquote><p>Oferta nie kończy się oczywiście na produktach chłonnych. Twój Sklep Medyczny zajmuje się również szerzej rozumianymi wyrobami medycznymi, pomocniczymi i sprzętem wykorzystywanym w rehabilitacji oraz codziennym funkcjonowaniu osób z ograniczoną sprawnością.</p><h2>Masz zlecenie NFZ? Nie musisz sam rozszyfrowywać systemu</h2><p>Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje określone wyroby medyczne wydawane na zlecenie. Wśród nich znajdują się m.in. pieluchomajtki, cewniki, sprzęt stomijny, kule, balkoniki, wózki inwalidzkie, ortezy czy inne produkty wymienione w obowiązujących przepisach. Pacjent realizuje zlecenie w punkcie posiadającym odpowiednią umowę z NFZ.</p><blockquote><p><strong>Twój Sklep Medyczny realizuje takie zlecenia i pomaga pacjentowi przejść przez cały proces.</strong></p></blockquote><p>W praktyce oznacza to, że klient może zgłosić się do sklepu ze swoim zleceniem, a pracownicy sprawdzą możliwość jego realizacji, pomogą dobrać właściwy produkt i wyjaśnią, jaka część jego ceny podlega finansowaniu, a jaka – jeśli występuje – pozostaje do zapłaty.</p><p>To szczególnie ważne w przypadku osób, które nigdy wcześniej nie korzystały z refundacji.</p><p>Nie trzeba znać symboli, kodów i urzędniczego języka. Od tego jest obsługa sklepu.</p><h3>PFRON. Nie musisz zamrażać pieniędzy i miesiącami czekać</h3><p>Tu pojawia się rozwiązanie szczególnie ważne dla rodzin, których budżet został mocno obciążony przez chorobę.</p><p>Osoby posiadające odpowiedni dokument potwierdzający niepełnosprawność i spełniające wymagane warunki mogą ubiegać się o dodatkowe dofinansowanie m.in. do przedmiotów ortopedycznych i środków pomocniczych.</p><p>Dofinansowanie nie jest przyznawane automatycznie. Znaczenie mają m.in. rodzaj wyrobu, dokumentacja, kryterium dochodowe oraz dostępność środków w jednostce realizującej zadanie. PFRON wskazuje, że wnioski przyjmowane są przez cały rok, natomiast środki wypłacane są tak długo, jak długo właściwy PCPR posiada fundusze przeznaczone na ten cel.</p><p>I właśnie w tym miejscu <strong>Twój Sklep Medyczny oferuje rozwiązanie, które może mieć dla pacjenta ogromne znaczenie</strong>.</p><blockquote><p>Jeżeli dofinansowanie zostało przyznane i dana procedura pozwala na odpowiedni sposób rozliczenia, <strong>pacjent nie musi najpierw wykładać z własnej kieszeni części ceny pokrywanej przez to dofinansowanie, aby później oczekiwać na zwrot pieniędzy.</strong></p></blockquote><p>Na rozliczenie z właściwą instytucją czeka firma.</p><p>To różnica, którą najłatwiej zrozumieć nie przy sklepowej ladzie, ale przy domowym stole, kiedy trzeba podzielić emeryturę albo pensję pomiędzy leki, rehabilitację, rachunki, żywność i opiekę nad bliską osobą.</p><p>Kilkaset czy kilka tysięcy złotych zamrożonych na kilka miesięcy dla jednego gospodarstwa domowego może być kwotą możliwą do udźwignięcia. Dla innego oznacza rezygnację z czegoś równie potrzebnego.</p><blockquote><p><strong>Dlaczego pacjent ma kredytować system z własnej kieszeni, jeżeli w określonych przypadkach można przeprowadzić rozliczenie inaczej?</strong></p></blockquote><p>Oficjalne zasady przewidują możliwość dołączenia do wniosku nie tylko dokumentów dotyczących już dokonanego zakupu, ale również kopii zlecenia wraz z ofertą określającą cenę, poziom finansowania oraz udział własny. Dzięki temu określone procedury można rozpocząć jeszcze przed finalizacją zakupu.</p><h3>Formalności? Pomożemy</h3><p>Samo słowo „PFRON” dla wielu osób oznacza formularze, dokumenty i wizyty w kolejnych instytucjach.</p><p>Nie musi tak być.</p><blockquote><p>Pracownicy <strong>Twojego Sklepu Medycznego pomagają ustalić, jakie rozwiązanie może być dostępne w konkretnej sytuacji, jakie dokumenty będą potrzebne i jakie kroki należy wykonać</strong>.</p></blockquote><p>Nie oznacza to oczywiście, że sklep podejmuje decyzję o przyznaniu dofinansowania. Taką decyzję podejmuje właściwa instytucja.</p><p>Rola sklepu jest inna – <strong>sprawić, żeby pacjent nie został sam pośrodku procedury, której nie rozumie</strong>.</p><p>W powiecie tomaszowskim zadania związane z częścią dofinansowań ze środków PFRON realizuje Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim. Jednostka działa przy ul. Św. Antoniego 41.</p><p>Pacjent nie musi jednak najpierw znać wszystkich zasad. Może zacząć od rozmowy w sklepie.</p><h3>NFZ, PFRON – od czego zacząć?</h3><p>Najprościej: <strong>od powiedzenia, czego potrzebujesz</strong>.</p><p>Masz zlecenie na pieluchomajtki albo inny wyrób medyczny? Przynieś je lub skontaktuj się ze sklepem.</p><p>Potrzebujesz sprzętu, ale nie wiesz, czy istnieje możliwość uzyskania pomocy finansowej? Zapytaj.</p><p>Masz orzeczenie o niepełnosprawności, ale nigdy nie korzystałeś z PFRON? Pracownicy wyjaśnią, od czego rozpocząć i jakie dokumenty mogą być potrzebne.</p><p>Nie trzeba najpierw studiować rozporządzeń i instrukcji.</p><p><strong>Pacjent ma zajmować się swoim zdrowiem, a nie biegać od urzędu do urzędu z dokumentami.</strong></p><h3>Nie możesz przyjechać? Produkty mogą przyjechać do Ciebie</h3><p>Dla młodego i zdrowego człowieka przejazd przez Tomaszów może być drobiazgiem. Dla osoby leżącej, seniora mającego problemy z chodzeniem albo człowieka wracającego do domu po operacji – wyprawą, której po prostu nie da się zorganizować.</p><blockquote><p>Dlatego w razie potrzeby <strong>Twój Sklep Medyczny może dostarczyć produkty bezpośrednio do domu pacjenta</strong>.</p></blockquote><p>Ma to szczególne znaczenie przy produktach kupowanych regularnie: pieluchomajtkach, podkładach, wkładkach i innych środkach potrzebnych w codziennej opiece.</p><p>Dla rodziny opiekującej się osobą niesamodzielną czas ma często większą wartość niż pieniądze. Każda godzina spędzona w samochodzie, kolejce czy sklepie to godzina, podczas której ktoś inny musi zostać z chorym.</p><h3>Jak możemy Ci pomóc?</h3><p><strong>Twój Sklep Medyczny może pomóc w:</strong></p><p>doborze właściwych wyrobów medycznych i higienicznych, realizacji zleceń NFZ, sprawdzeniu możliwości ubiegania się o dodatkowe dofinansowanie, przygotowaniu dokumentów niezbędnych w procedurze, ustaleniu możliwości rozliczenia przyznanych środków oraz – w razie potrzeby – dostarczeniu produktów do domu pacjenta.</p><p>Każda sytuacja jest inna. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy „coś się należy”, najlepiej po prostu zapytać.</p><p>Czasami kilka minut rozmowy wystarczy, żeby dowiedzieć się, że rozwiązanie, za które rodzina przygotowywała się zapłacić znaczną kwotę z własnych oszczędności, może być częściowo finansowane z dostępnych środków publicznych.</p><h3>Zdrowie przede wszystkim. Resztę spróbujmy uprościć</h3><p>Choroba sama w sobie zabiera człowiekowi wystarczająco dużo: zdrowie, czas, niezależność, a często również poczucie bezpieczeństwa.</p><p>Nie ma powodu, żeby dokładać do tego jeszcze samotną walkę z formularzami.</p><p>Dlatego <strong>Twój Sklep Medyczny chce być czymś więcej niż miejscem, w którym zdejmuje się towar z półki i wystawia paragon</strong>.</p><p>To miejsce, w którym można powiedzieć:</p><p><strong>„Potrzebuję pomocy. Nie wiem, co wybrać i nie wiem, jak to sfinansować.”</strong></p><p>A potem wspólnie poszukać rozwiązania.</p><h3>Twój Sklep Medyczny</h3><p><strong>ul. Słowackiego 4<br>97-200 Tomaszów Mazowiecki<br>tel. 570 019 100<br></strong><a href="http://www.med-sklep.pl/"><strong>www.med-sklep.pl</strong></a></p><p><strong>Zadzwoń. Zapytaj. Sprawdź, z jakiej refundacji lub pomocy możesz skorzystać.</strong></p><p><i>Możliwość i wysokość refundacji lub dofinansowania zależą od rodzaju wyrobu, sytuacji pacjenta, obowiązujących przepisów, przyznanego wsparcia oraz dostępności środków w odpowiedniej instytucji.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak majtki chłonne zakładane jak zwykła bielizna pomagają zachować aktywność?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56405,jak-majtki-chlonne-zakladane-jak-zwykla-bielizna-pomagaja-zachowac-aktywnosc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56405,jak-majtki-chlonne-zakladane-jak-zwykla-bielizna-pomagaja-zachowac-aktywnosc</guid>
            <pubDate>Mon, 31 Aug 2026 07:47:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-majtki-chlonne-zakladane-jak-zwykla-bielizna-pomagaja-zachowac-aktywnosc-1788156183.jpg</url>
                        <title>Jak majtki chłonne zakładane jak zwykła bielizna pomagają zachować aktywność?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56405,jak-majtki-chlonne-zakladane-jak-zwykla-bielizna-pomagaja-zachowac-aktywnosc</link>
                    </image><description>Majtki chłonne zakładane jak zwykła bielizna dają osobom z problemem nietrzymania moczu większy komfort, dyskrecję i swobodę ruchu. Dzięki nim łatwiej pozostać aktywnym w pracy, w domu i poza nim, bez rezygnowania z codziennych planów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nietrzymanie moczu nie musi oznaczać rezygnacji z codziennych obowiązków, spotkań z bliskimi czy ulubionych form aktywności. Współczesne produkty chłonne zostały zaprojektowane tak, aby zapewniać skuteczną ochronę, a jednocześnie pozostawać wygodne i dyskretne.</p><p>Majtki chłonne zakładane jak zwykła bielizna pomagają zachować swobodę ruchów i większą pewność siebie, dzięki czemu łatwiej prowadzić aktywny tryb życia mimo występujących objawów.</p><h2>Dlaczego nietrzymanie moczu nie musi oznaczać rezygnacji z aktywności?</h2><p>Nietrzymanie moczu może wpływać nie tylko na komfort fizyczny, ale również na samopoczucie i pewność siebie. Obawy przed przeciekaniem, widocznością produktu chłonnego czy nieprzyjemnym zapachem sprawiają, że część osób zaczyna ograniczać aktywność zawodową, społeczną lub fizyczną.</p><p>Odpowiednio dobrane produkty chłonne pomagają zmniejszyć te obawy, zapewniając skuteczną ochronę oraz dyskrecję podczas codziennych czynności.&nbsp;</p><p>Dzięki temu osoby zmagające się z nietrzymaniem moczu mogą swobodniej uczestniczyć w życiu rodzinnym, podróżować, pracować czy uprawiać aktywność fizyczną, bez konieczności rezygnowania z tego, co sprawia im satysfakcję.</p><h2>Czym majtki chłonne różnią się od tradycyjnych produktów chłonnych?</h2><p><a href="https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/urologia-i-nefrologia/majtki-chlonne-jak-zwykla-bielizna-dyskretna-ochrona-i-codzienny-komfort-dla-osob-z-nietrzymaniem-moczu-aa-UgoU-JGLP-aEgq.html">Majtki chłonne</a> zostały zaprojektowane z myślą o osobach, które chcą zachować aktywność i samodzielność mimo nietrzymania moczu. Zakłada się je tak samo jak zwykłą bieliznę, dzięki czemu ich użytkowanie jest proste i intuicyjne. Elastyczna konstrukcja dopasowuje się do sylwetki, zapewniając wygodę oraz dyskrecję pod ubraniem.</p><p>W przeciwieństwie do tradycyjnych produktów zapinanych na rzepy nie ograniczają swobody ruchów i pozwalają wykonywać codzienne czynności bez uczucia skrępowania. To rozwiązanie szczególnie doceniane przez osoby mobilne, które cenią komfort, niezależność oraz możliwość samodzielnej wymiany produktu.</p><h2>Jak majtki chłonne wspierają aktywność w ciągu dnia?</h2><p>Odpowiednio dobrane majtki chłonne pomagają zachować komfort w wielu codziennych sytuacjach. Sprawdzają się podczas pracy zawodowej, kiedy ważne jest poczucie bezpieczeństwa przez wiele godzin, a także w czasie spacerów, podróży czy zakupów.</p><p>Dzięki wygodnemu dopasowaniu i skutecznej ochronie mogą towarzyszyć również podczas umiarkowanej aktywności fizycznej, nie ograniczając swobody ruchów.</p><p>Dają także większą pewność siebie podczas spotkań z rodziną i znajomymi, pozwalając skupić się na codziennych obowiązkach i relacjach z innymi, zamiast na obawach związanych z nietrzymaniem moczu.</p><h2>Jak dobrać poziom chłonności do swoich potrzeb?</h2><p>Dobór odpowiedniego poziomu chłonności ma duże znaczenie dla skutecznej ochrony i codziennego komfortu. Majtki chłonne TENA Pants ProSkin dostępne są w wariantach <strong>Normal, Plus, Super, Maxi oraz Super Night</strong>, dzięki czemu można dopasować produkt do stopnia nietrzymania moczu oraz indywidualnych potrzeb.</p><p>Lżejsze warianty sprawdzają się podczas codziennych aktywności u osób ze średnim nasileniem objawów, natomiast produkty o wyższej chłonności zapewniają większą ochronę przy cięższym nietrzymaniu moczu.&nbsp;</p><p>Wariant&nbsp;<strong>Super Night</strong> został opracowany z myślą o ochronie podczas snu, zapewniając większe poczucie bezpieczeństwa również w pozycji leżącej. Odpowiednio dobrany poziom chłonności pozwala zachować aktywność i komfort zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy, bez konieczności rezygnowania z codziennych planów.</p><h2>Jakie rozwiązania zwiększają komfort noszenia majtek chłonnych?</h2><p>Komfort użytkowania majtek chłonnych zależy od rozwiązań, które pomagają utrzymać suchość i poczucie bezpieczeństwa przez wiele godzin.</p><p>Nowoczesne produkty szybko wchłaniają wilgoć i zatrzymują ją wewnątrz wkładu chłonnego, dzięki czemu skóra pozostaje suchsza, a ryzyko podrażnień jest mniejsze. Dodatkowym wsparciem są systemy pomagające ograniczać nieprzyjemne zapachy, co zwiększa dyskrecję podczas codziennych aktywności.&nbsp;</p><p>Połączenie skutecznej chłonności, ochrony skóry i wygodnej konstrukcji sprawia, że majtki chłonne zapewniają komfort zarówno w domu, jak i poza nim, umożliwiając swobodne funkcjonowanie przez cały dzień.</p><h2>Kto może skorzystać z majtek chłonnych zakładanych jak zwykła bielizna?</h2><p>Majtki chłonne zakładane jak zwykła bielizna są przeznaczone zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn zmagających się ze średnim lub ciężkim nietrzymaniem moczu.</p><p>To rozwiązanie szczególnie dobrze sprawdza się u osób aktywnych i mobilnych, które chcą zachować swobodę podczas pracy, podróży czy codziennych obowiązków. Korzystają z nich również seniorzy oraz osoby wracające do sprawności po zabiegach lub będące w trakcie rehabilitacji.&nbsp;</p><p>Dzięki dyskretnej konstrukcji i łatwemu zakładaniu są dobrym wyborem dla wszystkich użytkowników, którzy oczekują skutecznej ochrony, wygody i możliwości prowadzenia aktywnego życia bez zbędnych ograniczeń.</p><h2>Jak zachować pewność siebie mimo nietrzymania moczu?</h2><p>Nietrzymanie moczu nie musi oznaczać rezygnacji z aktywnego życia ani wpływać na poczucie własnej wartości. Duże znaczenie ma odpowiednio dobrany produkt chłonny, który zapewnia skuteczną ochronę, dyskrecję i komfort podczas codziennych aktywności.</p><p>Dzięki temu łatwiej skupić się na pracy, spotkaniach z bliskimi czy realizowaniu swoich pasji, zamiast na obawach związanych z przeciekaniem.&nbsp;</p><p>Poczucie bezpieczeństwa przekłada się również na większy komfort psychiczny i pewność siebie. Odpowiednie wsparcie pozwala wielu osobom zachować dotychczasowy styl życia oraz cieszyć się ulubionymi zajęciami bez konieczności rezygnowania z aktywności z powodu nietrzymania moczu.</p><p><i>Artykuł powstał w ramach współpracy z marką TENA, ESSITY POLAND SP. Z O.O.&nbsp;</i></p><p><strong>Podmiot prowadzący reklamę:</strong>&nbsp;Essity Poland sp. z o.o.;&nbsp;<strong>Producent</strong>: Essity Hygiene and Health AB; Stosuj przy nietrzymaniu moczu.&nbsp;</p><h3>TO JEST WYRÓB MEDYCZNY. UŻYWAJ GO ZGODNIE Z INSTRUKCJĄ UŻYWANIA LUB ETYKIETĄ.&nbsp;</h3> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Rehabilitacja kolana także w domu. Do czego służy szyna CPM i kiedy warto ją wypożyczyć?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56401,rehabilitacja-kolana-takze-w-domu-do-czego-sluzy-szyna-cpm-i-kiedy-warto-ja-wypozyczyc</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56401,rehabilitacja-kolana-takze-w-domu-do-czego-sluzy-szyna-cpm-i-kiedy-warto-ja-wypozyczyc</guid>
            <pubDate>Sun, 30 Aug 2026 15:49:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rehabilitacja-kolana-takze-w-domu-do-czego-sluzy-szyna-cpm-i-kiedy-warto-ja-wypozyczyc-1788098114.png</url>
                        <title>Rehabilitacja kolana także w domu. Do czego służy szyna CPM i kiedy warto ją wypożyczyć?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56401,rehabilitacja-kolana-takze-w-domu-do-czego-sluzy-szyna-cpm-i-kiedy-warto-ja-wypozyczyc</link>
                    </image><description>Operacja się skończyła, pacjent wraca do domu, ale dla kolana to często dopiero początek drogi. Odzyskiwanie ruchomości wymaga czasu, systematyczności i odpowiednio prowadzonej rehabilitacji. Jednym z urządzeń, które w wybranych przypadkach mogą zostać zalecone przez lekarza lub fizjoterapeutę, jest szyna CPM. Nie trzeba jej jednak kupować. Specjalistyczne urządzenie można wypożyczyć również w Tomaszowie Mazowieckim i korzystać z niego we własnym domu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Szpitalna sala zostaje za drzwiami. Kończy się całodobowa opieka personelu, a zaczyna codzienność: wstawanie z łóżka, ostrożne chodzenie, ćwiczenia, kontrola obrzęku i mozolne odzyskiwanie ruchomości operowanego stawu.</p><p>Właśnie na tym etapie niektórzy pacjenci spotykają się po raz pierwszy z trzema literami: <strong>CPM</strong>.</p><p>Nie jest to cudowna maszyna, która rehabilituje człowieka bez jego udziału. Nie zastępuje fizjoterapeuty. Nie jest też rozwiązaniem właściwym dla każdego pacjenta po operacji.</p><p>Może być jednak bardzo praktycznym elementem <strong>indywidualnie zaplanowanej rehabilitacji</strong>, szczególnie wtedy, gdy specjalista zaleci regularne wykonywanie kontrolowanego ruchu biernego stawu.</p><p>A taki sprzęt można mieć przez pewien czas we własnym domu – bez konieczności jego kupowania.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/tag/artykuly/twoj-sklep-medyczny-tomaszow-mazowiecki"></oembed></figure><h3>Nasz artykuł w skrócie</h3><ul><li data-list-item-id="ea46eb09435b1cf104fb25f5369730ac7"><strong>CPM oznacza Continuous Passive Motion</strong>, czyli ciągły ruch bierny.</li><li data-list-item-id="e4e1543eb5580683a8ddc38b27a746f58">Szyna wykonuje kontrolowane ruchy zginania i prostowania kończyny w ustawionym zakresie.</li><li data-list-item-id="ef38b398efd3b6a0fdab8b95d97b32d9d">CPM bywa wykorzystywane w wybranych protokołach rehabilitacji po zabiegach kolana, ale <strong>nie jest rozwiązaniem zalecanym rutynowo każdemu pacjentowi</strong>.</li><li data-list-item-id="ed93488a44db0be9724ad9ca75492223d">O zakresie ruchu, czasie i sposobie korzystania z urządzenia powinien decydować lekarz lub fizjoterapeuta.</li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e7ebb19fccc7d969731b187ae84786d9f"><strong>Szynę CPM można wypożyczyć w Twoim Sklepie Medycznym przy ul. Słowackiego 4 w Tomaszowie Mazowieckim.</strong></li></ul><h2>CPM – ruch wykonuje urządzenie</h2><p>Skrót CPM pochodzi od angielskiego określenia <strong>Continuous Passive Motion</strong>, czyli ciągłego ruchu biernego.</p><p>Zasada działania urządzenia jest stosunkowo prosta.</p><p>Pacjent układa kończynę na specjalnie skonstruowanej szynie. Urządzenie porusza nią, powodując powtarzalne zginanie i prostowanie stawu w określonym zakresie.</p><p>Kluczowe jest tutaj słowo <strong>„bierny”</strong>.</p><p>Podczas normalnego ćwiczenia pacjent sam napina mięśnie i wykonuje ruch. W terapii CPM ruch kończyny wywołuje urządzenie. Szyna może więc wykonywać wielokrotnie podobny, kontrolowany ruch bez konieczności każdorazowego aktywnego zginania nogi przez pacjenta.</p><p>Nie oznacza to jednak, że można położyć się na kanapie, włączyć urządzenie i uznać rehabilitację za zakończoną.</p><p><strong>CPM jest narzędziem. Nie jest całym procesem rehabilitacji.</strong></p><h2>Nie każde kolano po operacji potrzebuje CPM</h2><p>To jedno z najważniejszych zastrzeżeń.</p><p>Przez lata szyny CPM były bardzo szeroko kojarzone między innymi z rehabilitacją po endoprotezoplastyce kolana. Współczesna medycyna patrzy jednak na ich stosowanie bardziej selektywnie.</p><p>Opublikowana w 2026 roku rewizja wytycznych dotyczących fizjoterapii po całkowitej endoprotezoplastyce kolana zawiera mocne zalecenie, aby <strong>nie stosować rutynowo CPM u pacjentów po pierwotnej, niepowikłanej endoprotezoplastyce kolana</strong>. Autorzy wskazują, że w tej grupie pacjentów badania nie potwierdziły klinicznie istotnych korzyści uzasadniających rutynowe używanie urządzenia.&nbsp;</p><p>To ważna informacja również dla osoby rozważającej wypożyczenie szyny.</p><p><strong>CPM nie powinno być stosowane dlatego, że „znajomy używał” albo „ktoś w internecie polecił”.</strong></p><p>Zupełnie inaczej może wyglądać postępowanie w indywidualnym przypadku i po innych rodzajach zabiegów.</p><p>CPM pojawia się na przykład w niektórych protokołach rehabilitacji po operacjach dotyczących <strong>chrząstki stawowej</strong>. Massachusetts General Hospital w swoich protokołach po wybranych zabiegach mikrofraktur kolana przewiduje korzystanie z CPM również w warunkach domowych.&nbsp;</p><p>Także po rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego badania dotyczące CPM przynosiły zróżnicowane rezultaty. Jedna z metaanaliz wskazywała na możliwe korzyści w niektórych wczesnych parametrach rehabilitacji, ale późniejszy przegląd systematyczny nie wykazał jednoznacznej klinicznej przewagi rutynowego stosowania CPM.</p><p>Wniosek jest prosty: <strong>rodzaj operacji to za mało, aby samodzielnie decydować o terapii</strong>.</p><p>Liczy się konkretny zabieg, jego przebieg, stan kolana, zalecenia operatora i plan rehabilitacji.</p><h2>Kiedy lekarz lub fizjoterapeuta może zalecić szynę?</h2><p>Szyna CPM może pojawić się w indywidualnych protokołach usprawniania po określonych zabiegach ortopedycznych, szczególnie wtedy, kiedy jednym z elementów postępowania ma być regularny, kontrolowany ruch bierny.</p><p>Może dotyczyć to wybranych operacji stawu kolanowego, niektórych zabiegów na chrząstce stawowej czy innych sytuacji, w których lekarz prowadzący zaplanuje stopniową pracę nad zakresem ruchu.</p><p>Sama informacja „jestem po artroskopii” również nie wystarcza.</p><p>Artroskopia jest sposobem przeprowadzenia operacji, a nie nazwą jednego zabiegu. Inaczej może wyglądać rehabilitacja po prostym zabiegu artroskopowym, inaczej po naprawie łąkotki, rekonstrukcji więzadła czy operacji chrząstki.</p><p>Dlatego pierwsze pytanie nie powinno brzmieć:</p><p><strong>„Na ile stopni mam ustawić szynę?”</strong></p><p>Najpierw warto zapytać lekarza lub fizjoterapeutę:</p><p><strong>„Czy w moim przypadku CPM jest elementem zalecanej rehabilitacji?”</strong></p><p>Dopiero potem przychodzi czas na ustawienia urządzenia.</p><h2>Dlaczego szyna CPM dobrze pasuje do rehabilitacji domowej?</h2><p>Jeżeli specjalista zaleci CPM, pojawia się bardzo praktyczny problem: <strong>gdzie wykonywać terapię?</strong></p><p>Pacjent po operacji nie zawsze chce kilka razy dziennie organizować transport do gabinetu rehabilitacyjnego. Często ma ograniczoną możliwość poruszania się, korzysta z kul lub pomocy bliskich.</p><p>Tymczasem szyna CPM jest urządzeniem, które – jeżeli producent przewiduje takie użytkowanie i pozwala na to stan pacjenta – może być wykorzystywane również w domu.</p><p>I tutaj pojawia się największa praktyczna zaleta wypożyczenia.</p><p>Urządzenie stoi tam, gdzie pacjent rzeczywiście go potrzebuje.</p><p>Nie trzeba codziennie organizować samochodu. Nie trzeba kupować sprzętu, który po zakończeniu określonego etapu rehabilitacji może przestać być potrzebny.</p><p>Można korzystać z niego zgodnie z harmonogramem ustalonym ze specjalistą, a po zakończeniu terapii po prostu zwrócić sprzęt do wypożyczalni.</p><h2>Jak wygląda korzystanie z CPM w domu?</h2><p>Pacjent układa kończynę na szynie w sposób przewidziany przez producenta. Urządzenie należy odpowiednio dopasować do długości nogi oraz bezpiecznie ułożyć kończynę.</p><p>Następnie wybierane są parametry wynikające z <strong>zaleceń lekarza, fizjoterapeuty oraz instrukcji konkretnego modelu urządzenia</strong>.</p><p>Po uruchomieniu szyna zaczyna prowadzić kończynę po wyznaczonym torze ruchu. Kolano jest kolejno zginane i prostowane bez konieczności aktywnego wykonywania każdego powtórzenia przez pacjenta.</p><p>I właśnie tutaj trzeba zatrzymać popularny mit.</p><p>Nie obowiązuje zasada: <strong>„im więcej stopni, tym lepiej”</strong>.</p><p>Nie obowiązuje również zasada: <strong>„jak boli, trzeba przeczekać”</strong>.</p><p>Zakres ruchu nie powinien być przedmiotem domowych eksperymentów. Zwiększanie parametrów urządzenia na własną rękę tylko dlatego, że pacjent chce szybciej osiągnąć większe zgięcie, nie jest dobrym pomysłem.</p><p><strong>Rehabilitacja nie jest wyścigiem z wyświetlaczem szyny.</strong></p><p>Jeżeli pojawia się niepokojący ból, wyraźne zwiększenie obrzęku lub inne niepokojące objawy, korzystanie z urządzenia powinno zostać skonsultowane ze specjalistą.</p><h2>Szyna CPM dostępna w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Wypożyczalnia <strong>Twojego Sklepu Medycznego</strong> posiada szynę CPM przeznaczoną do rehabilitacji stawu kolanowego.</p><p>Dzięki temu mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego lub okolic nie musi kupować urządzenia tylko na kilka tygodni określonego etapu rehabilitacji.</p><p>Może skontaktować się z wypożyczalnią, sprawdzić dostępność sprzętu i zapytać o warunki jego wynajęcia.</p><p><strong>UWAGA REDAKCYJNA PRZED PUBLIKACJĄ: w tym miejscu należy wpisać producenta i dokładny model posiadanej szyny oraz wyłącznie te funkcje i parametry, które wynikają z jej instrukcji lub dokumentacji producenta. Nie należy publikować parametrów zaczerpniętych z opisów innych modeli CPM.</strong></p><p>To szczególnie ważne, ponieważ zakresy ruchu, sposób regulacji, możliwości sterowania oraz dopuszczalne warunki użytkowania różnią się pomiędzy urządzeniami.</p><h2>Po co kupować urządzenie potrzebne tylko przez część rehabilitacji?</h2><p>Sprzęt rehabilitacyjny ma specyficzną cechę: bardzo często jest potrzebny <strong>intensywnie, ale przez ograniczony czas</strong>.</p><p>Dzisiaj pacjent potrzebuje szyny CPM. Za kilka tygodni lekarz może zakończyć ten etap rehabilitacji i zalecić zupełnie inny rodzaj ćwiczeń.</p><p>Kupno własnego urządzenia oznacza więc nie tylko wydatek, ale również późniejsze pytanie: co zrobić ze sprzętem, który przestał być potrzebny?</p><p>Wypożyczenie odwraca tę logikę.</p><p><strong>Nie kupujemy urządzenia. Korzystamy z niego wtedy, kiedy rzeczywiście jest potrzebne.</strong></p><p>To szczególnie praktyczne rozwiązanie dla rodzin przygotowujących dom na powrót pacjenta po zabiegu ortopedycznym.</p><p>Jeżeli już przed wypisem wiadomo, że lekarz przewiduje terapię CPM, warto wcześniej sprawdzić dostępność urządzenia. Pozwala to uniknąć poszukiwania sprzętu w ostatniej chwili, kiedy pacjent jest już w domu.</p><h2>Rehabilitacja nie kończy się przy drzwiach szpitala</h2><p>Powrót do domu jest dla pacjenta ważnym momentem. Z jednej strony oznacza koniec hospitalizacji. Z drugiej – przenosi znaczną część odpowiedzialności za codzienną rehabilitację do mieszkania pacjenta.</p><p>Właśnie dlatego coraz większe znaczenie ma dostęp do sprzętu, który można czasowo użytkować w warunkach domowych.</p><p>Szyna CPM jest jednym z takich urządzeń.</p><p><strong>Nie dla każdego. Nie po każdej operacji. Nie zamiast fizjoterapeuty.</strong></p><p>Ale jeśli lekarz lub fizjoterapeuta rzeczywiście wpisze ruch bierny CPM w plan usprawniania, nie trzeba od razu kupować specjalistycznego sprzętu.</p><p>Można go po prostu wypożyczyć.</p><h3>Szyna CPM do wypożyczenia w Tomaszowie Mazowieckim</h3><p><strong>Twój Sklep Medyczny</strong><br>ul. Słowackiego 4<br>Tomaszów Mazowiecki<br>tel. <strong>570 019 100</strong></p><p><strong>Zadzwoń i zapytaj o dostępność szyny CPM oraz warunki wypożyczenia.</strong></p><p>Przed rozpoczęciem korzystania ze sprzętu ustal z lekarzem lub fizjoterapeutą, czy terapia CPM jest wskazana w Twoim przypadku oraz jakie parametry powinny być stosowane.</p><p><strong>&nbsp;</strong></p><p><strong>To jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją używania lub etykietą.</strong>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Śpisz osiem godzin, a rano jesteś wyczerpany? Bezdech senny można zbadać we własnym domu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56392,spisz-osiem-godzin-a-rano-jestes-wyczerpany-bezdech-senny-mozna-zbadac-we-wlasnym-domu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56392,spisz-osiem-godzin-a-rano-jestes-wyczerpany-bezdech-senny-mozna-zbadac-we-wlasnym-domu</guid>
            <pubDate>Sat, 29 Aug 2026 15:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-spisz-osiem-godzin-a-rano-jestes-wyczerpany-bezdech-senny-mozna-zbadac-we-wlasnym-domu-1788010508.png</url>
                        <title>Śpisz osiem godzin, a rano jesteś wyczerpany? Bezdech senny można zbadać we własnym domu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56392,spisz-osiem-godzin-a-rano-jestes-wyczerpany-bezdech-senny-mozna-zbadac-we-wlasnym-domu</link>
                    </image><description>Najpierw jest chrapanie. Głośne, nierówne, czasem irytujące dla osoby śpiącej obok. Potem nagle zapada cisza. Mija kilka, kilkanaście sekund. Wreszcie pojawia się gwałtowny wdech i wszystko zaczyna się od początku. Rano człowiek wstaje z łóżka przekonany, że przespał całą noc. Tyle że jest zmęczony, boli go głowa, trudno mu się skoncentrować, a po południu najchętniej zasnąłby w fotelu. Tak mogą wyglądać zaburzenia oddychania podczas snu. Dziś ich diagnostyka nie zawsze musi zaczynać się od nocy spędzonej w szpitalu. Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i okolic mogą wykonać badanie we własnym łóżku. Usługę domowego badania w kierunku bezdechu sennego wprowadził Twój Sklep Medyczny przy ul. Słowackiego 4 w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="ef90715c6410649ff29100f0c9e9693f9">Obturacyjny bezdech senny powoduje powtarzające się podczas snu ograniczenia lub zatrzymania przepływu powietrza przez górne drogi oddechowe.</li><li data-list-item-id="eb249c5ebd3cceaca5327fee7551f5d24">Alarmującymi sygnałami mogą być głośne chrapanie, obserwowane przerwy w oddychaniu, gwałtowne nabieranie powietrza, poranne bóle głowy i senność w dzień.</li><li data-list-item-id="e61972ee20975694de77f9f7cdff438e4"><strong>Nie każdy, kto chrapie, ma bezdech senny.</strong> Samych objawów również nie wystarczy do postawienia diagnozy.</li><li data-list-item-id="e3a84369e1a109621080b3aa357ad95d3">U części pacjentów diagnostykę można rozpocząć od nocnego badania wykonywanego we własnym domu.</li><li data-list-item-id="ea55f527f1132203cdef6de9fa37daedf">W Tomaszowie Mazowieckim o domowe badanie w kierunku bezdechu można zapytać w Twoim Sklepie Medycznym przy ul. Słowackiego 4.</li></ul><h2>Noc, której sam nie pamiętasz</h2><p>Człowiek śpi. Przynajmniej tak mu się wydaje.</p><p>Tymczasem jego organizm może przez kolejne godziny prowadzić małą, powtarzającą się dziesiątki razy walkę o swobodny oddech. Mięśnie gardła rozluźniają się, światło górnych dróg oddechowych zwęża się, przepływ powietrza maleje, a czasem zostaje na pewien czas całkowicie zatrzymany. Organizm reaguje. Sen ulega zakłóceniu, choć rano pacjent często nie pamięta nawet jednego przebudzenia.</p><p>Narodowy Fundusz Zdrowia definiuje obturacyjny bezdech senny jako zaburzenie oddychania, w którym podczas snu dochodzi do całkowitego albo częściowego zamknięcia górnych dróg oddechowych. Powtarzającym się epizodom mogą towarzyszyć niedotlenienie i wybudzenia.&nbsp;</p><p>Warto przy tym uporządkować trzy pojęcia, które często wrzucamy do jednego worka.</p><p><strong>Chrapanie nie jest tym samym co bezdech.</strong> Dźwięk pojawia się wskutek drgania tkanek przy utrudnionym przepływie powietrza. Można chrapać i nie mieć obturacyjnego bezdechu sennego.</p><p><strong>Spłycenie oddechu</strong> oznacza częściowe ograniczenie przepływu powietrza.</p><p><strong>Bezdech</strong> oznacza jego zatrzymanie na określony czas.</p><p>Jednym z parametrów pojawiających się w diagnostyce jest <strong>AHI – Apnea-Hypopnea Index</strong>, czyli średnia liczba bezdechów i spłyceń oddychania przypadających na godzinę snu. U dorosłych wartości od 5 do 15 zdarzeń na godzinę są tradycyjnie klasyfikowane jako postać łagodna, 15–30 jako umiarkowana, a powyżej 30 jako ciężka. Wyniku nie należy jednak interpretować w oderwaniu od objawów, historii choroby oraz pozostałych danych z badania.&nbsp;</p><p>W domowych badaniach oddechowych, zależnie od zastosowanej metody, może pojawić się także wskaźnik REI odnoszący liczbę zdarzeń oddechowych do czasu rejestracji.</p><h2>Chrapanie to dopiero początek</h2><p>Głośne chrapanie jest objawem najbardziej spektakularnym, bo słyszy je cała sypialnia. Czasem pół domu. Ale znacznie ważniejsze może być to, co dzieje się <strong>pomiędzy kolejnymi dźwiękami</strong>.</p><p>Na uwagę zasługują zwłaszcza obserwowane przez partnera przerwy w oddychaniu zakończone gwałtownym wdechem, parsknięciem albo uczuciem dławienia się.</p><p>Sygnałem ostrzegawczym może być również zupełnie inny obraz: człowiek budzi się po siedmiu czy ośmiu godzinach snu i nadal jest wyczerpany. Potrzebuje kilku kaw, ma problemy z koncentracją, łatwiej się irytuje. Zdarza mu się zasnąć przed telewizorem, podczas czytania, jako pasażer samochodu albo w czasie monotonnych zajęć.</p><p>Do możliwych objawów należą też poranne bóle głowy, suchość w ustach, częste nocne wybudzenia i nadmierna senność w ciągu dnia.</p><p>NFZ zwraca uwagę również na czynniki zwiększające ryzyko wystąpienia obturacyjnego bezdechu sennego, w tym nadwagę i otyłość, nieaktywny tryb życia, nadużywanie alkoholu oraz niektórych leków nasennych.&nbsp;</p><p>Ale tu potrzebne jest jedno ważne zastrzeżenie: <strong>lista objawów z internetu nie jest diagnozą</strong>. Kwestionariusz również jej nie zastąpi.</p><p>American Academy of Sleep Medicine wyraźnie zaleca, aby podejrzenie OBS było oceniane w ramach szerszej oceny medycznej, a do rozpoznania wykorzystywano odpowiednie badanie snu.&nbsp;</p><h2>Co mówią specjaliści?</h2><p>Domowa diagnostyka snu nie jest medycznym gadżetem. W odpowiednio dobranej grupie pacjentów jest uznaną metodą diagnostyczną.</p><p>Dr <strong>Ilene Rosen</strong>, specjalistka medycyny snu z University of Pennsylvania i była prezydent American Academy of Sleep Medicine, zwracała uwagę:</p><p><strong>– Domowe badanie bezdechu sennego dostarcza cennych informacji w ocenie niektórych pacjentów z podejrzeniem OBS</strong> – mówiła, podkreślając jednocześnie, że stanowi ono element szerszej oceny snu i wymaga profesjonalnej interpretacji zapisu. [tłum. red.] (<a href="https://aasm.org/aasm-releases-position-statement-home-sleep-apnea-testing/?utm_source=chatgpt.com" title="AASM Home Sleep Apnea Testing (HSAT) Position Statement">AASM</a>)</p><p>To ważne również z punktu widzenia osób, które chciałyby potraktować takie urządzenie jak domowy ciśnieniomierz: założyć, zobaczyć liczbę i samemu postawić sobie diagnozę.</p><p>Tak to nie działa.</p><p>AASM podkreśla, że automatycznie wygenerowany rezultat domowego badania <strong>nie powinien być jedyną podstawą rozpoznania ani decyzji dotyczącej leczenia</strong>.&nbsp;</p><p>Jeszcze mocniej brzmią ostrzeżenia kardiologów.</p><p>Prof. <strong>Yerem Yeghiazarians</strong> z University of California San Francisco, przewodniczący zespołu przygotowującego stanowisko American Heart Association dotyczące bezdechu i chorób sercowo-naczyniowych, mówił:</p><p><strong>– Musimy zwiększać świadomość dotyczącą badań i leczenia OBS, szczególnie u pacjentów z czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego</strong>. [tłum. red.]&nbsp;</p><p>Z kolei prof. <strong>Reena Mehra</strong>, specjalistka medycyny snu i chorób układu krążenia, wskazuje na szczególnie mocny związek bezdechu z nadciśnieniem tętniczym. Wielokrotnie powtarzające się w ciągu nocy spadki natlenienia, pobudzenie układu współczulnego i skoki ciśnienia nie pozostają dla organizmu obojętne.&nbsp;</p><h2>„Ja przecież tylko chrapałem”</h2><p>Wyobraźmy sobie historię, która w poradniach medycyny snu mogłaby wydarzyć się właściwie każdego dnia.</p><p><strong>Poniższy przykład jest historią modelową, opartą na typowych objawach zgłaszanych przez pacjentów. Nie jest opisem konkretnego klienta sklepu.</strong></p><p>Pan Marek ma 54 lata i mieszka pod Tomaszowem. Od lat słyszał od żony, że chrapie. Traktował to jak rodzinny żart.</p><p>– Mówiła mi, że czasem robi się zupełnie cicho, a później nagle łapię powietrze. Odpowiadałem, że przecież rano żyję, więc problemu nie ma – mógłby powiedzieć niejeden pacjent.</p><p>Z czasem pojawiło się coś innego.</p><p>Po przebudzeniu nie czuł się wypoczęty. W pracy coraz trudniej było mu skoncentrować się po południu. Wieczorem zasypiał przed telewizorem. W weekend potrafił przespać dziewięć godzin i nadal mieć ochotę na drzemkę.</p><p>Właśnie taki zestaw objawów – <strong>chrapanie, obserwowane przerwy w oddychaniu i nadmierna senność w ciągu dnia</strong> – powinien być powodem do zainteresowania się problemem.</p><p>Nie oznacza automatycznie rozpoznania bezdechu.</p><p>Oznacza jednak, że zamiast kolejny raz żartować z chrapania, warto sprawdzić, co naprawdę dzieje się podczas snu.</p><h2>Serce nie śpi, kiedy ty śpisz</h2><p>Obturacyjnego bezdechu sennego nie warto sprowadzać wyłącznie do nocnego hałasu.</p><p>American Heart Association zwraca uwagę na związki OBS z nadciśnieniem tętniczym, migotaniem przedsionków, chorobą wieńcową, niewydolnością serca czy udarem. Szczególnie często zaburzenia oddychania podczas snu współistnieją z chorobami układu krążenia. &nbsp;</p><p>Najnowsze amerykańskie wytyczne dotyczące nadciśnienia z 2025 roku również wskazują, że umiarkowany i ciężki obturacyjny bezdech senny <strong>wiąże się ze zwiększonym ryzykiem nadciśnienia, zdarzeń sercowo-naczyniowych i śmiertelności</strong>.&nbsp;</p><p>Sformułowanie „wiąże się” jest tutaj bardzo ważne. Medycyna nie pozwala powiedzieć, że każda osoba z bezdechem dostanie zawału albo udaru. To byłoby nieprawdziwe.</p><p>Można natomiast powiedzieć coś innego: jeżeli przez wiele lat, noc po nocy, organizm przechodzi serię epizodów ograniczonego oddychania, spadków utlenowania i gwałtownych reakcji układu nerwowego, <strong>nie powinno się tego bagatelizować</strong>.</p><h2>Najbardziej niebezpieczna drzemka może trwać kilka sekund</h2><p>Jest jeszcze jeden powód, dla którego temat bezdechu powinien zainteresować mieszkańców Tomaszowa i powiatu tomaszowskiego.</p><p>Samochód.</p><p>Codziennie setki osób wyjeżdżają rano w kierunku Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego, Rawy Mazowieckiej, Opoczna i innych miejscowości. Jedni jadą kilkanaście minut, inni spędzają za kierownicą godzinę lub więcej.</p><p>Nadmierna senność w takim miejscu przestaje być wyłącznie problemem zdrowotnym kierowcy.</p><p>Staje się problemem bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu.</p><p>Systematyczny przegląd badań dotyczących kierowców z bezdechem wykazał, że większość analiz dotyczących kierowców niezawodowych wskazywała na istotnie zwiększone ryzyko wypadku. W wielu badaniach było ono około <strong>dwa–trzy razy większe</strong>.&nbsp;</p><p>Inna metaanaliza oszacowała średnio ponad dwukrotnie większe ryzyko zdarzeń drogowych u kierowców z OBS w porównaniu z osobami bez tego zaburzenia.&nbsp;</p><p>Nie oznacza to oczywiście, że każdy chrapiący kierowca jest niebezpieczny.</p><p>Jeśli jednak ktoś zasypia podczas oglądania telewizji, na spotkaniach, podczas monotonnej pracy albo musi walczyć ze snem za kierownicą, <strong>nie jest to objaw, który warto sprawdzać dopiero po wypadku</strong>.</p><h2>Badanie we własnym łóżku</h2><p>Jeszcze kilkanaście lat temu wielu ludzi kojarzyło diagnostykę snu wyłącznie ze szpitalem, laboratorium, dziesiątkami przewodów i nocą spędzoną w obcym łóżku.</p><p>Dzisiaj u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów można wykorzystać również <strong>domowe badanie snu</strong>.</p><p>Pacjent otrzymuje niewielkie urządzenie wraz z czujnikami i instrukcją prawidłowego założenia. Wieczorem przygotowuje się do snu, uruchamia zapis i kładzie się we własnym łóżku. Aparatura pracuje podczas nocy.</p><p>W zależności od modelu i konfiguracji urządzenia domowa poligrafia może rejestrować m.in. przepływ powietrza, ruchy oddechowe klatki piersiowej, saturację, czyli nasycenie krwi tlenem, tętno, chrapanie oraz pozycję ciała.</p><p>Dla przykładu urządzenia z rodziny Samoa firmy Löwenstein Medical są przeznaczone do domowej diagnostyki zaburzeń oddychania podczas snu; producent wskazuje m.in. rejestrację oddychania, pozycji ciała, SpO2, tętna oraz chrapania.&nbsp;</p><p><strong>Przed publikacją należy potwierdzić dokładny model urządzenia stosowanego w usłudze Twojego Sklepu Medycznego i pozostawić w artykule wyłącznie parametry faktycznie przez nie rejestrowane.</strong></p><p>Największą zaletą takiego rozwiązania jest oczywista rzecz: człowiek śpi we własnej sypialni, obok własnego partnera, w środowisku przypominającym zwykłą noc.</p><p>Ale istnieje też druga strona medalu.</p><p>Domowe badanie nie zastępuje polisomnografii w każdej sytuacji. AASM wskazuje, że polisomnografia pozostaje standardowym badaniem diagnostycznym, a u osób m.in. z poważnymi chorobami sercowo-oddechowymi, podejrzeniem hipowentylacji, po udarze, przy przewlekłym stosowaniu opioidów czy ciężkiej bezsenności może być rozwiązaniem bardziej odpowiednim. Jeżeli pojedyncze badanie domowe daje wynik ujemny, niejednoznaczny albo technicznie niewystarczający mimo utrzymującego się podejrzenia OBS, również zalecana jest dalsza diagnostyka.&nbsp;</p><h2>Jak wygląda usługa w Twoim Sklepie Medycznym?</h2><p>Mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego lub okolic może zgłosić się do <strong>Twojego Sklepu Medycznego przy ul. Słowackiego 4</strong>, gdzie dostępna jest usługa domowego badania w kierunku zaburzeń oddychania podczas snu.</p><p>Pacjent otrzymuje urządzenie oraz instrukcję jego prawidłowego założenia. Następnie zabiera sprzęt do domu i przeprowadza zapis podczas normalnego nocnego snu.</p><p>Po wykonaniu badania urządzenie wraca do punktu, a zapis jest dalej opracowywany zgodnie z procedurą usług przez lekarzy specjalistówTen ostatni punkt ma szczególne znaczenie. Wynik automatycznie wygenerowany przez urządzenie nie powinien być traktowany jak samodzielnie postawiona diagnoza. AASM wskazuje wprost na potrzebę profesjonalnej oceny danych z domowego badania snu. &nbsp;</p><h2>A jeśli wynik pokaże problem?</h2><p>Przede wszystkim – bez paniki.</p><p>Nieprawidłowy wynik badania nie jest wyrokiem. Jest informacją, która pozwala lekarzowi zdecydować, co zrobić dalej.</p><p>W zależności od nasilenia bezdechu, budowy górnych dróg oddechowych, masy ciała, innych chorób i indywidualnej sytuacji pacjenta stosowane mogą być różne metody postępowania: redukcja masy ciała, leczenie pozycyjne, aparaty wewnątrzustne, leczenie laryngologiczne czy terapia dodatnim ciśnieniem w drogach oddechowych.</p><p>Jedną z najlepiej znanych metod jest <strong>CPAP</strong>.</p><h2>CPAP – nocna „poduszka powietrzna” dla dróg oddechowych</h2><p>Skrót CPAP pochodzi od angielskiego <i>Continuous Positive Airway Pressure</i>.</p><p>Urządzenie podaje przez maskę strumień powietrza pod odpowiednio dobranym dodatnim ciśnieniem. Można obrazowo powiedzieć, że powstaje w ten sposób delikatna <strong>pneumatyczna podpora</strong>, pomagająca utrzymać drogi oddechowe otwarte podczas snu.</p><p>Nie jest to respirator oddychający za pacjenta.</p><p>Nie oznacza również, że każda osoba z nieprawidłowym badaniem będzie potrzebowała CPAP. O wyborze leczenia decyduje lekarz.</p><p>Twój Sklep Medyczny przy ul. Słowackiego 4 ma w swojej ofercie aparaty CPAP różnych producentów, maski oraz akcesoria potrzebne do terapii. Oferta sklepu obejmuje m.in. urządzenia Löwenstein, ResMed i innych producentów. (<a href="https://med-sklep.pl/kategoria-produktu/wspomaganie-oddychania/cpap/?utm_source=chatgpt.com" title="Archiwa CPAP - Twój sklep medyczny">Twój sklep medyczny</a>)</p><p>Co ważne, aparaty do leczenia obturacyjnego bezdechu sennego znajdują się w wykazie wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie.</p><p>Według aktualnego jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Zdrowia dla aparatu oznaczonego kodem <strong>U.02.01</strong> limit finansowania wynosi <strong>2100 zł</strong>, udział własny dorosłego pacjenta w ramach limitu wynosi <strong>10 proc.</strong>, a okres użytkowania określono na pięć lat. Dla maski CPAP – kod <strong>U.02.02</strong> – limit wynosi <strong>200 zł</strong>, a u dorosłych również przewidziano 10-procentowy udział własny w limicie; maska może być refundowana co sześć miesięcy. &nbsp;</p><p>Zlecenie na aparat wymaga oczywiście spełnienia kryteriów medycznych i wystawienia go przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia.</p><h2>Tomaszów ma także zaplecze pulmonologiczne</h2><p>Domowego badania nie należy traktować jako końca drogi diagnostycznej.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim funkcjonuje <strong>Poradnia Gruźlicy i Chorób Płuc Tomaszowskiego Centrum Zdrowia</strong>, prowadząca ambulatoryjną diagnostykę i leczenie chorób pulmonologicznych. Dane NFZ potwierdzają funkcjonowanie tej poradni również w aktualnym wykazie świadczeniodawców.&nbsp;</p><p>Jeżeli więc wynik domowego badania wskazuje na zaburzenia oddychania albo objawy pacjenta pozostają niepokojące mimo prawidłowego wyniku, kolejnym krokiem powinna być rozmowa z lekarzem.</p><h2>Nie czekaj, aż ktoś znowu powie: „w nocy przestajesz oddychać”</h2><p>Czasami człowiek dowiaduje się o problemach ze snem nie od lekarza.</p><p>Dowiadujemy się od osoby śpiącej obok.</p><p>To ona pierwsza słyszy chrapanie.</p><p>To ona zauważa, że nagle zapada cisza.</p><p>To ona patrzy w ciemności, czekając na kolejny oddech.</p><p>A rano słyszy:</p><p><strong>– Przecież spałem całą noc.</strong></p><p>I właśnie w tym tkwi paradoks bezdechu sennego. Można przespać noc i nie wiedzieć, jak często organizm musiał podczas niej walczyć o swobodny oddech.</p><p>Jeśli głośno chrapiesz, bliska osoba obserwuje u ciebie przerwy w oddychaniu, rano regularnie budzisz się niewypoczęty albo w ciągu dnia dopada cię trudna do opanowania senność – <strong>warto przestać zgadywać i zacząć sprawdzać</strong>.</p><h3>Chcesz sprawdzić, co dzieje się z twoim oddechem podczas snu?</h3><p>O możliwość wykonania domowego badania w kierunku bezdechu sennego można zapytać w:</p><p><strong>Twój Sklep Medyczny</strong><br><strong>ul. Słowackiego 4, Tomaszów Mazowiecki</strong><br><strong>tel. 570 019 100</strong><br><a href="http://www.med-sklep.pl/"><strong>www.med-sklep.pl</strong></a></p><p>Sklep prowadzi również sprzedaż aparatów CPAP, masek i akcesoriów oraz pomaga pacjentom w realizacji zleceń na wyroby refundowane przez NFZ.</p><p><strong>Ważne:</strong> domowe badanie snu nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Ostateczne rozpoznanie obturacyjnego bezdechu sennego oraz sposób leczenia powinny być ustalane przez uprawnionego specjalistę na podstawie całego obrazu klinicznego i prawidłowo zinterpretowanego badania.</p><h2>Źródła i materiały medyczne</h2><ol><li data-list-item-id="e776d9e8312f578dfc7d476197adc4830"><strong>Narodowy Fundusz Zdrowia, Akademia NFZ – „Obturacyjny bezdech senny – czy jesteś w grupie ryzyka?”</strong> (<a href="https://akademia.nfz.gov.pl/artykuly/obturacyjny-bezdech-senny-czy-jestes-w-grupie-ryzyka/?utm_source=chatgpt.com" title="Obturacyjny bezdech senny – czy jesteś w grupie ryzyka? - Akademia NFZ">Akademia NFZ</a>)</li><li data-list-item-id="e587638d95a9b63061a98bc290595e48e"><strong>American Academy of Sleep Medicine – Clinical Use of a Home Sleep Apnea Test</strong> (<a href="https://aasm.org/advocacy/position-statements/clinical-use-of-a-home-sleep-apnea-test-an-updated-american-academy-of-sleep-medicine-position-statement/?utm_source=chatgpt.com" title="Clinical use of a home sleep apnea test - AASM">AASM</a>)</li><li data-list-item-id="e0ca9cb6bdba7511bff305f0a459a3ce1"><strong>AASM Clinical Practice Guideline for Diagnostic Testing for Adult OSA</strong> (<a href="https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5337595/?utm_source=chatgpt.com" title="Clinical Practice Guideline for Diagnostic Testing for Adult Obstructive Sleep Apnea: An American Academy of Sleep Medicine Clinical Practice Guideline - PMC">PubMed Central (PMC)</a>)</li><li data-list-item-id="e0805bd68d66df4c06bacac5109a173dc"><strong>American Heart Association – Obstructive Sleep Apnea and Cardiovascular Disease</strong> (<a href="https://newsroom.heart.org/news/sleep-apnea-worsens-heart-disease-yet-often-untreated?utm_source=chatgpt.com" title="Sleep apnea worsens heart disease, yet often untreated | American Heart Association">American Heart Association</a>)</li><li data-list-item-id="ef754eb87f5d421b45c96f98594aa5c69"><strong>Tregear S. i wsp., J Clin Sleep Med – OSA and Risk of Motor Vehicle Crash</strong> (<a href="https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/20465027/?utm_source=chatgpt.com" title="Obstructive sleep apnea and risk of motor vehicle crash: systematic review and meta-analysis - PubMed">PubMed</a>)</li><li data-list-item-id="e2c3ae249be5ae286d5c30a527b369bee"><strong>Minister Zdrowia – wykaz wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, tekst jednolity 2025</strong> (<a href="https://api.sejm.gov.pl/eli/acts/DU/2025/1038/text.pdf?utm_source=chatgpt.com" title="OBWIESZCZENIE MINISTRA ZDROWIA z dnia 16 czerwca 2025 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie">API Sejm</a></li></ol> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Co drugi kęs z fabryki? Naukowcy łączą ultraprzetworzoną żywność z wyższym ryzykiem raka prostaty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56385,co-drugi-kes-z-fabryki-naukowcy-lacza-ultraprzetworzona-zywnosc-z-wyzszym-ryzykiem-raka-prostaty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56385,co-drugi-kes-z-fabryki-naukowcy-lacza-ultraprzetworzona-zywnosc-z-wyzszym-ryzykiem-raka-prostaty</guid>
            <pubDate>Sat, 29 Aug 2026 08:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-co-drugi-kes-z-fabryki-naukowcy-lacza-ultraprzetworzona-zywnosc-z-wyzszym-ryzykiem-raka-prostaty-1787986628.png</url>
                        <title>Co drugi kęs z fabryki? Naukowcy łączą ultraprzetworzoną żywność z wyższym ryzykiem raka prostaty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56385,co-drugi-kes-z-fabryki-naukowcy-lacza-ultraprzetworzona-zywnosc-z-wyzszym-ryzykiem-raka-prostaty</link>
                    </image><description>Parówki, słodzone napoje, chipsy, gotowe dania, część płatków śniadaniowych i cały arsenał produktów, których lista składników przypomina czasem bardziej zapis laboratoryjnego doświadczenia niż przepis z domowej kuchni. Nowe badanie amerykańskich naukowców wskazuje, że mężczyźni spożywający więcej takiej ultraprzetworzonej żywności częściej mieli raka prostaty. Różnica pomiędzy grupami sięgała około 30 procent. Badacze zastrzegają jednak wyraźnie: to jeszcze nie dowód, że właśnie takie jedzenie powoduje nowotwór.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="e8deec99d37ae26159399eb8c907aaa9a">Naukowcy przeanalizowali dane <strong>17 024 dorosłych mężczyzn</strong>.</li><li data-list-item-id="e978e0ebee486fc9e115f18fe4947d4af">Większe spożycie żywności ultraprzetworzonej wiązało się z około <strong>29–31 proc. wyższym ryzykiem występowania raka prostaty</strong> w części analiz.</li><li data-list-item-id="e3a2a4af5e032be275e46569c832737b8">W grupie jedzącej najwięcej takich produktów różnica sięgnęła <strong>34 proc., ale ten konkretny wynik nie był statystycznie istotny</strong>.</li><li data-list-item-id="e28692e98a3fde24f798a15244823a4d8">Badanie pokazuje <strong>korelację, a nie związek przyczynowo-skutkowy</strong>.</li><li data-list-item-id="eebcd16c2176ec62fd8f9693004ebf3aa">W profilaktyce raka prostaty nadal najważniejsze pozostają odpowiednio dobrane badania, m.in. PSA, konsultacja lekarska, prawidłowa masa ciała, ruch i zdrowa dieta.</li><li data-list-item-id="e8fc477f175105dacc4d4e25ec640bb24">W Tomaszowie Mazowieckim działają poradnie urologiczne, a temat profilaktyki raka prostaty był już przedmiotem lokalnych spotkań edukacyjnych.</li></ul><h2>Ponad 17 tysięcy mężczyzn pod lupą naukowców</h2><p>Badanie opublikowano w sierpniu 2026 roku w „The American Journal of Medicine”. Zespół naukowców związanych z Florida Atlantic University wykorzystał dane pochodzące z amerykańskiego programu National Health and Nutrition Examination Survey z lat 2003–2023.</p><p>Analizą objęto <strong>17 024 dorosłych mężczyzn</strong>. Badacze oceniali ich dietę na podstawie dwóch 24-godzinnych wywiadów żywieniowych. Produkty podzielono zgodnie z systemem NOVA, który pozwala klasyfikować żywność według stopnia jej przetworzenia.</p><p>Mężczyzn następnie podzielono na grupy w zależności od tego, jaka część dostarczanych codziennie kalorii pochodziła z produktów ultraprzetworzonych. W grupie o najmniejszym ich spożyciu było to mniej niż około 20 proc. dziennej energii. W grupie o największym – ponad 44 proc.</p><p>I właśnie tutaj pojawiła się różnica.</p><h2>Około 30 procent. Ale liczby trzeba czytać uważnie</h2><p>Mężczyźni należący łącznie do trzech grup o wyższym spożyciu ultraprzetworzonej żywności mieli <strong>o 29 proc. wyższe ryzyko występowania raka prostaty</strong> w porównaniu z grupą o najniższym spożyciu. Po uwzględnieniu m.in. wieku, palenia tytoniu, pochodzenia oraz sytuacji ekonomicznej związek nadal był widoczny.</p><p>W części analiz wartości wynosiły około 27–31 proc.</p><p>Najbardziej medialna liczba to <strong>34 proc.</strong> – tyle wynosiła różnica po skorygowaniu danych pomiędzy grupą o najwyższym i najniższym spożyciu. Trzeba jednak powiedzieć wyraźnie: <strong>właśnie ten konkretny wynik nie osiągnął przyjętego progu istotności statystycznej</strong>.</p><p>To ważne, ponieważ z badania łatwo stworzyć nagłówek w rodzaju „chipsy powodują raka prostaty”. Naukowcy czegoś takiego nie stwierdzili.</p><h2>To nie jest dowód, że parówka wywołuje raka</h2><p>Badanie ma charakter obserwacyjny. Rak prostaty był ponadto określany na podstawie deklaracji uczestników, a sposób odżywiania oceniano tylko za pomocą dwóch jednodniowych wywiadów.</p><p>Nie można więc na jego podstawie powiedzieć, że żywność ultraprzetworzona <strong>powoduje</strong> raka prostaty.</p><p>Autorzy mówią o związku, który należy dalej badać.</p><p>I jest jeszcze jeden ważny element tej naukowej układanki. Opublikowana wcześniej metaanaliza sześciu badań dotyczących spożywania ultraprzetworzonej żywności i raka prostaty <strong>nie wykazała istotnego statystycznie wzrostu ryzyka zachorowania</strong>. Jej autorzy również podkreślali potrzebę dalszych, lepiej zaprojektowanych badań.</p><p>Nauka rzadko przypomina film sensacyjny, w którym po 90 minutach znamy sprawcę. Bardziej przypomina mozolne składanie puzzli – jeden wynik dokłada kolejny element, ale nie zawsze pozwala jeszcze zobaczyć cały obraz.</p><h2>Czym właściwie jest żywność ultraprzetworzona?</h2><p>Nie chodzi po prostu o wszystko, co zostało wcześniej ugotowane, zamrożone albo zapakowane.</p><p>Do żywności ultraprzetworzonej zalicza się przede wszystkim przemysłowe produkty wytwarzane z wykorzystaniem wielu składników, dodatków smakowych, substancji słodzących, emulgatorów, barwników czy konserwantów, które rzadko wykorzystujemy podczas normalnego gotowania w domu.</p><p>To między innymi część:</p><p><strong>słodzonych napojów, gotowych dań, słodyczy, pakowanych przekąsek, płatków śniadaniowych, fast foodów oraz wysoko przetworzonych produktów mięsnych.</strong></p><p>Problem nie polega więc na tym, że raz zjemy hamburgera czy paczkę chipsów. Znacznie ważniejszy jest <strong>codzienny model odżywiania</strong>.</p><h2>Dlaczego dieta może mieć znaczenie?</h2><p>Autorzy nowego badania wskazują kilka potencjalnych mechanizmów. Dieta obfitująca w produkty ultraprzetworzone może sprzyjać otyłości i zaburzeniom metabolicznym, przewlekłemu stanowi zapalnemu, stresowi oksydacyjnemu czy zmianom w mikrobiomie jelitowym.</p><p>To jednak nadal hipotezy dotyczące mechanizmu, a nie dowód na bezpośrednią przyczynę raka prostaty.</p><p>Narodowy Portal Onkologiczny wymienia wśród czynników mających znaczenie dla rozwoju raka gruczołu krokowego m.in. wiek i predyspozycje genetyczne, ale również elementy stylu życia, dietę, palenie tytoniu czy wysokie BMI.</p><h2>Rak prostaty długo może milczeć</h2><p>I właśnie tutaj badania dotyczące jedzenia spotykają się z czymś znacznie ważniejszym – profilaktyką.</p><p>Rak prostaty jest jednym z najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn. Według danych przywoływanych przez Narodowy Portal Onkologiczny w Polsce rozpoznaje się <strong>ponad 16 tysięcy nowych przypadków rocznie</strong>. Choroba może rozwijać się bardzo powoli i przez długi czas nie powodować charakterystycznych dolegliwości.</p><p>Dlatego czekanie na moment, w którym „coś zacznie boleć”, jest kiepską strategią.</p><p>Narodowy Portal Onkologiczny wskazuje, że u mężczyzn bez zwiększonego ryzyka pierwsze oznaczenie PSA powinno być rozważane po 50. roku życia. Wcześniejsze kontrole dotyczą m.in. osób obciążonych rodzinnie oraz nosicieli określonych mutacji genetycznych. Sam harmonogram badań powinien być ustalany indywidualnie z lekarzem.</p><h2>Tomaszów już o tym rozmawiał</h2><p>Temat nie jest w Tomaszowie Mazowieckim abstrakcją z amerykańskiego czasopisma naukowego.</p><p>W listopadzie 2025 roku w Miejskim Centrum Kultury TKACZ odbyły się <strong>bezpłatne warsztaty dotyczące profilaktyki raka prostaty</strong>, organizowane przez Fundację „W trosce o pacjenta”.</p><p>Z mieszkańcami spotkali się m.in. onkolog kliniczny <strong>dr hab. n. med. Magdalena Ciążyńska</strong>, urolog <strong>dr n. med. Mateusz Jobczyk</strong> oraz psychoonkolog <strong>Adrianna Sobol</strong>. Rozmawiano właśnie o PSA, diagnostyce, leczeniu i o tym, dlaczego mężczyźni tak często odsuwają badania „na później”.</p><p>To „później” bywa w przypadku raka prostaty szczególnie niebezpieczne.</p><h2>Gdzie szukać pomocy w Tomaszowie?</h2><p>W aktualnym wykazie świadczeniodawców Narodowego Funduszu Zdrowia znajduje się <strong>Poradnia Urologiczna Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ul. Jana Pawła II 35</strong>. NFZ wskazuje również poradnię urologiczną Centrum Medycznego MIRMED przy ul. Mireckiego 90.</p><p>W przypadku świadczeń urologicznych finansowanych przez NFZ co do zasady potrzebne jest skierowanie do poradni specjalistycznej – może je wystawić lekarz ubezpieczenia zdrowotnego, jeśli uzna konsultację za wskazaną.</p><p>Pierwszym krokiem może więc być zwykła rozmowa ze swoim lekarzem rodzinnym o wieku, historii chorób w rodzinie i zasadności wykonania PSA.</p><h2>Mniej strachu, więcej rozsądku</h2><p>Nowe badanie nie oznacza, że po zjedzeniu gotowej pizzy trzeba biec do laboratorium.</p><p>Pokazuje jednak coś, co coraz wyraźniej przebija się z badań dotyczących chorób cywilizacyjnych: <strong>im większą część naszej codziennej diety zajmuje wysoko przemysłowo przetworzona żywność, tym więcej powodów do zadawania pytań o długofalowe konsekwencje zdrowotne.</strong></p><p>Najrozsądniejsza odpowiedź nie polega na panicznym czytaniu każdej etykiety ani na obietnicy, że od poniedziałku będziemy żywili się wyłącznie jarmużem.</p><p>Można zacząć prościej: częściej wybierać produkty możliwie mało przetworzone, warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i normalnie przygotowane posiłki. Pilnować masy ciała i ruchu.</p><p>A przede wszystkim – <strong>nie odkładać badań prostaty dlatego, że „nic mnie nie boli”.</strong></p><p>Rak prostaty ma bowiem tę szczególnie niebezpieczną cechę, że przez długi czas potrafi siedzieć cicho.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Mniej kalorii, wolniejsze starzenie? Naukowcy odkryli ważny mechanizm]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56381,mniej-kalorii-wolniejsze-starzenie-naukowcy-odkryli-wazny-mechanizm</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56381,mniej-kalorii-wolniejsze-starzenie-naukowcy-odkryli-wazny-mechanizm</guid>
            <pubDate>Sat, 29 Aug 2026 08:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mniej-kalorii-wolniejsze-starzenie-naukowcy-odkryli-wazny-mechanizm-1787983985.png</url>
                        <title>Mniej kalorii, wolniejsze starzenie? Naukowcy odkryli ważny mechanizm</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56381,mniej-kalorii-wolniejsze-starzenie-naukowcy-odkryli-wazny-mechanizm</link>
                    </image><description>Ograniczenie liczby spożywanych kalorii może wyciszać jeden z mechanizmów odpowiedzialnych za przewlekły stan zapalny pojawiający się wraz z wiekiem. Badacze z Yale School of Medicine wskazali konkretny element układu odpornościowego, który może odgrywać w tym procesie istotną rolę. Co więcej, zablokowanie go u starych myszy przyniosło efekt podobny do restrykcji kalorycznej. Nie oznacza to jednak, że receptą na długowieczność jest głodzenie się.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="ef88d4709e7b4827b35b7ccb21262c5ed">umiarkowane ograniczenie kalorii obniżyło aktywność części układu odpornościowego związanej ze stanem zapalnym,</li><li data-list-item-id="e15c54cb42b43c0c7944ddfe626fc1dad">szczególną uwagę naukowców zwróciło białko C3 i powstający z niego fragment C3a,</li><li data-list-item-id="e601725ceae9722199bd2ffd5464da96f">u ludzi ograniczających kalorie przez dwa lata poziom C3a spadł,</li><li data-list-item-id="ee3acca8b22409f44364f7c683af9bfc2">u starszych myszy zablokowanie C3a zmniejszyło przewlekły stan zapalny,</li><li data-list-item-id="e65ab864db67f44c59f56a9955c95773f">badania mogą w przyszłości pomóc w opracowaniu terapii naśladujących niektóre efekty restrykcji kalorycznej.</li></ul><h2>Naukowcy od dawna obserwują związek między kaloriami a długością życia</h2><p>O tym, że zmniejszenie ilości spożywanej energii może wpływać na długość życia, naukowcy wiedzą od lat. Badania prowadzone na różnych gatunkach – od muszek owocowych po myszy i małpy rezusy – wskazywały, że ograniczenie kalorii może wydłużać życie i opóźniać rozwój niektórych zmian związanych ze starzeniem.</p><p>Problem w tym, że bardzo restrykcyjna dieta ma również poważne minusy.</p><p>Przykładowo gryzonie otrzymujące około 40 procent mniej kalorii stają się bardziej podatne na zakażenia, wolniej rosną i mają problemy z rozmnażaniem.</p><p>Dlatego zamiast poszukiwać kolejnej „diety długowieczności”, naukowcy próbują odpowiedzieć na inne pytanie: <strong>co dokładnie dzieje się w organizmie podczas ograniczenia kalorii i czy można wywołać podobny efekt bez głodzenia człowieka?</strong></p><p>Odpowiedzi szukali badacze z Yale School of Medicine. Wyniki ich pracy ukazały się w czasopiśmie „Nature Aging”.</p><h2>Na celowniku układ dopełniacza</h2><p>Naukowcy skoncentrowali się na układzie dopełniacza. Jest to część naszej odporności wrodzonej – swoisty system wczesnego ostrzegania i obrony przed drobnoustrojami.</p><p>Tworzy go kilkadziesiąt białek krążących we krwi. Jednym z najważniejszych jest białko oznaczane symbolem <strong>C3</strong>.</p><p>Kiedy układ dopełniacza zostaje uruchomiony, C3 rozpada się na mniejsze fragmenty. Jeden z nich – <strong>C3a</strong> – może nasilać reakcję zapalną.</p><p>I właśnie tutaj badacze znaleźli interesujący trop.</p><h2>Dwa lata z mniejszą liczbą kalorii</h2><p>Naukowcy przeanalizowali próbki osocza pobrane od 42 zdrowych dorosłych osób bez otyłości.</p><p>Przez dwa lata uczestnicy ograniczali spożycie energii średnio o około 14 procent.</p><p>Po zakończeniu eksperymentu badania powtórzono.</p><p>Okazało się, że zmniejszyła się aktywność wielu elementów układu dopełniacza. Szczególnie widoczny był <strong>spadek stężenia C3a</strong>.</p><p>Co ważne, nie zależało to bezpośrednio od liczby zgubionych kilogramów. Zdaniem naukowców oznacza to, że zaobserwowany efekt nie był wyłącznie konsekwencją utraty tkanki tłuszczowej.</p><h2>Starzejąca się tkanka tłuszczowa może podtrzymywać stan zapalny</h2><p>Kolejnym krokiem było ustalenie, gdzie wraz z wiekiem powstaje coraz więcej C3.</p><p>Badacze wskazali przede wszystkim na <strong>trzewną białą tkankę tłuszczową</strong>, czyli tłuszcz gromadzący się wokół narządów wewnętrznych.</p><p>Za produkcję białka odpowiadała szczególna grupa makrofagów – komórek układu odpornościowego. Z wiekiem było ich coraz więcej.</p><p>W praktyce może to oznaczać, że starzejąca się tkanka tłuszczowa zaczyna wytwarzać większe ilości C3. Z tego z kolei powstaje C3a, który pobudza komórki odpornościowe do produkcji substancji podtrzymujących stan zapalny.</p><p>Tworzy się więc coś na kształt biologicznego błędnego koła.</p><h2>„Cichy” stan zapalny i starzenie</h2><p>Przewlekły, niewielki stan zapalny organizmu jest od lat wskazywany jako jeden z mechanizmów towarzyszących starzeniu.</p><p>W literaturze naukowej funkcjonuje nawet termin <strong>„inflammaging”</strong>, będący połączeniem angielskich słów oznaczających stan zapalny i starzenie.</p><p>Nie chodzi przy tym o gwałtowny stan zapalny występujący podczas infekcji czy urazu, lecz o długotrwałą, łagodną aktywację układu immunologicznego.</p><p>Z czasem może ona sprzyjać rozwojowi chorób związanych z wiekiem.</p><h2>Eksperyment na myszach dał interesujący wynik</h2><p>Najbardziej interesująca część eksperymentu dotyczyła starych myszy.</p><p>Zwierzętom podano przeciwciało blokujące działanie C3a.</p><p>Efekt?</p><p>Związany z wiekiem stan zapalny wyraźnie się zmniejszył.</p><p>Zdaniem autorów badania oznacza to, że ograniczenie działania C3a może naśladować część korzystnych efektów restrykcji kalorycznej.</p><p>W przyszłości mechanizm ten mógłby więc stać się jednym z celów terapii mających ograniczać niekorzystne konsekwencje starzenia organizmu.</p><h2>Układu odpornościowego nie można po prostu „wyłączyć”</h2><p>Badacze bardzo wyraźnie zaznaczają jednak, że całkowite zablokowanie układu dopełniacza byłoby złym pomysłem.</p><p>Organizm potrzebuje go do walki z zakażeniami.</p><p>Naukowcy chcą więc teraz sprawdzić, czy możliwe byłoby ograniczanie jedynie jego <strong>nadmiernej aktywności pojawiającej się w starszym wieku</strong>, przy zachowaniu podstawowych funkcji obronnych.</p><p>To szczególnie istotne, ponieważ badanie nie oznacza jeszcze, że odkryto „lek na starość”. Część doświadczeń wykonano na zwierzętach, a droga od wskazania biologicznego mechanizmu do bezpiecznej i skutecznej terapii dla ludzi jest długa.</p><h2>To, co chroni młody organizm, później może mu szkodzić</h2><p>Autorzy pracy odnoszą swoje odkrycie także do interesującej koncepcji biologicznej zwanej <strong>plejotropią antagonistyczną</strong>.</p><p>Zakłada ona, że niektóre mechanizmy korzystne dla człowieka w młodości mogą z czasem zacząć działać przeciwko niemu.</p><p>Układ dopełniacza doskonale pasuje do tej teorii.</p><p>W młodym organizmie C3 i pozostałe jego elementy pomagają skutecznie zwalczać zakażenia. Z wiekiem ich nadmierna aktywność może jednak przyczyniać się do przewlekłego stanu zapalnego.</p><p>Biologia po raz kolejny pokazuje więc swoją przewrotność: mechanizm, który przez dziesięciolecia jest naszym strażnikiem, z czasem może stać się częścią problemu.</p><p>Badania opublikowano w czasopiśmie „Nature Aging”.</p><p>Źródło: PAP / Katarzyna Czechowicz</p><p><strong>&nbsp;</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Prawie 9 mln zł poręczenia dla TCZ. Rachunek za fatalny 2025 rok wraca do powiatu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56372,prawie-9-mln-zl-poreczenia-dla-tcz-rachunek-za-fatalny-2025-rok-wraca-do-powiatu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56372,prawie-9-mln-zl-poreczenia-dla-tcz-rachunek-za-fatalny-2025-rok-wraca-do-powiatu</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 23:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-prawie-9-mln-zl-poreczenia-dla-tcz-rachunek-za-fatalny-2025-rok-wraca-do-powiatu-1787945514.png</url>
                        <title>Prawie 9 mln zł poręczenia dla TCZ. Rachunek za fatalny 2025 rok wraca do powiatu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56372,prawie-9-mln-zl-poreczenia-dla-tcz-rachunek-za-fatalny-2025-rok-wraca-do-powiatu</link>
                    </image><description>Rada Powiatu Tomaszowskiego otworzyła drogę do udzielenia poręczeń na łączną kwotę 8 899 454,45 zł. Z tej sumy 7 mln zł stanowi kapitał, a prawie 1,9 mln zł odsetki. Poręczenie ma dotyczyć Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, którego sytuacja finansowa nadal budzi poważny niepokój. Po siedmiu miesiącach 2026 roku strata spółki przekroczyła 8 mln zł. Nad szpitalem ponownie zawisło więc pytanie o płynność finansową.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sama uchwała nie oznacza, że powiat już dziś wyłoży z budżetu niemal 9 mln zł. Poręczenie jest zabezpieczeniem zobowiązania spółki. Jeśli TCZ będzie regulowało je samodzielnie, powiat nie będzie musiał płacić. Jeżeli jednak szpital straci zdolność do obsługi zadłużenia, odpowiedzialność może przejść na samorząd.</p><p>I właśnie dlatego tej decyzji nie można traktować jak zwykłej technicznej korekty budżetu.</p><p>Jeszcze pod koniec 2024 roku Tomaszowskie Centrum Zdrowia miało około 23 mln zł środków pieniężnych, około 24 mln zł zobowiązań, blisko 4 mln zł zysku operacyjnego i ponad 7 mln zł zysku netto. Rok później obraz był zupełnie inny. Zobowiązania wzrosły do około 31 mln zł, zasoby gotówkowe skurczyły się o około 10 mln zł, wynik operacyjny spadł do ponad 9 mln zł straty, a wynik netto do ponad 4 mln zł na minusie.</p><p>To nie był drobny poślizg. <strong>To była gwałtowna zmiana kondycji finansowej spółki.</strong></p><p>Za bieżące zarządzanie TCZ w 2025 roku odpowiadał ówczesny prezes Marek Utracki. Za nadzór właścicielski odpowiadały władze powiatu z ówczesnym starostą Mariuszem Węgrzynowskim na czele. Trzeba uczciwie zaznaczyć, że starosta nie zarządzał szpitalem operacyjnie, a na wyniki TCZ wpływały również czynniki zewnętrzne: rosnące koszty, problemy systemu ochrony zdrowia czy utrata części przychodów. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie w 2025 roku finansowa poduszka bezpieczeństwa szpitala została w dużej części zużyta, a zobowiązania wyraźnie wzrosły.</p><p>Dlatego dzisiejszego problemu nie da się odciąć grubą kreską od tamtego okresu.</p><p>Podczas sesji 26 sierpnia nowa prezes TCZ Izabela Grenda poinformowała radnych, że strata po siedmiu miesiącach tego roku przekroczyła 8 mln zł. Jednocześnie pojawiła się pierwsza od dawna lepsza wiadomość: w lipcu strata wyniosła już tylko kilkaset tysięcy złotych. Kierownictwo szpitala szuka oszczędności, a prezes mówiła o pierwszym „światełku w tunelu”.</p><p>To światełko jest potrzebne, bo największym zagrożeniem nie jest sama strata księgowa. Prawdziwy alarm zaczyna się wtedy, kiedy spółce zaczyna brakować gotówki na bieżące zobowiązania: wynagrodzenia, leki, materiały, energię i płatności dla kontrahentów.</p><p>Już wcześniej władze TCZ ostrzegały przed ryzykiem utraty płynności finansowej. Dziś powiat przygotowuje się do poręczenia zobowiązań szpitala na prawie 9 mln zł. <strong>Tych dwóch faktów nie sposób od siebie oddzielić.</strong></p><p>Nie oznacza to, że TCZ stoi nad przepaścią. Poręczenie może właśnie służyć temu, aby do kryzysu płynności nie dopuścić. Ale pokazuje skalę problemu.</p><p>Jeszcze niedawno szpital miał własną wielomilionową rezerwę. Dziś potrzebuje finansowego parasola właściciela.</p><p>I właśnie tu wraca pytanie o odpowiedzialność za 2025 rok. Marek Utracki odpowiadał za zarządzanie spółką. Mariusz Węgrzynowski i ówczesny Zarząd Powiatu odpowiadali za nadzór właścicielski. Dzisiejsze władze muszą natomiast mierzyć się ze skutkami tamtego okresu i z pytaniem, czy TCZ uda się odzyskać stabilność, zanim poręczenie zamieni się z zapisu w budżecie w realne obciążenie dla powiatu.</p><p><strong>Rachunek za 2025 rok nie zniknął. Dziś ma postać poręczenia sięgającego niemal 9 mln zł.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[274 miliardy na zdrowie. Rząd obiecuje więcej pieniędzy, ale czy pacjenci naprawdę to odczują?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56373,274-miliardy-na-zdrowie-rzad-obiecuje-wiecej-pieniedzy-ale-czy-pacjenci-naprawde-to-odczuja</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56373,274-miliardy-na-zdrowie-rzad-obiecuje-wiecej-pieniedzy-ale-czy-pacjenci-naprawde-to-odczuja</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 21:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-274-miliardy-na-zdrowie-rzad-obiecuje-wiecej-pieniedzy-ale-czy-pacjenci-naprawde-to-odczuja-1787946257.png</url>
                        <title>274 miliardy na zdrowie. Rząd obiecuje więcej pieniędzy, ale czy pacjenci naprawdę to odczują?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56373,274-miliardy-na-zdrowie-rzad-obiecuje-wiecej-pieniedzy-ale-czy-pacjenci-naprawde-to-odczuja</link>
                    </image><description>W 2027 roku na ochronę zdrowia ma trafić rekordowe 274,1 mld zł – o 26,3 mld zł więcej niż w roku obecnym. Rząd Donalda Tuska zapewnia, że dodatkowe pieniądze mają przede wszystkim służyć pacjentom. Sama liczba miliardów nie skróci jednak kolejek do specjalistów i nie uratuje finansów szpitali. Kluczowe będzie to, jak pieniądze zostaną podzielone przez NFZ i jak zostaną wycenione świadczenia. Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego to pytanie szczególnie ważne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="ea1c5772b2a2a18f081f20fd38e638a7b">na ochronę zdrowia w 2027 roku rząd chce przeznaczyć <strong>274,1 mld zł</strong>, o 26,3 mld więcej niż w 2026 roku;</li><li data-list-item-id="ec326e5be9e03262a91440e9794e6edef">dotacja budżetowa dla Narodowego Funduszu Zdrowia ma wzrosnąć do <strong>41,5 mld zł</strong>;</li><li data-list-item-id="edaf972e127bea9e1ed1379705199d3cb">większe nakłady nie oznaczają automatycznie większych pieniędzy dla konkretnego szpitala – znaczenie będą miały kontrakty NFZ oraz wyceny świadczeń.</li></ul><p>Rada Ministrów przyjęła w piątek wstępny projekt budżetu państwa na 2027 rok. Jak poinformowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, jego głównymi priorytetami mają być bezpieczeństwo, ochrona zdrowia oraz inwestycje strategiczne.</p><p>Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia premier Donald Tusk mówił o wzroście nakładów na zdrowie o około 26 mld zł. Po przyjęciu projektu poznaliśmy dokładniejsze dane: wydatki na ten cel mają wynieść <strong>274,1 mld zł</strong>, czyli o <strong>26,3 mld zł więcej niż w 2026 roku</strong>. Sama dotacja z budżetu państwa dla Narodowego Funduszu Zdrowia została zaplanowana na 41,5 mld zł – o 15,5 mld zł więcej niż rok wcześniej. &nbsp;</p><h2>Tusk: większe pieniądze nie mogą zostać zmarnowane</h2><p>Premier podkreślał podczas posiedzenia rządu, że zwiększenie finansowania ochrony zdrowia musi przełożyć się na sytuację pacjentów.</p><p>To ważna deklaracja, bo polska służba zdrowia od lat przypomina studnię, do której kolejne rządy dolewają miliardy, podczas gdy pacjent wciąż stoi z numerkiem w ręku i słyszy, że najbliższy termin wizyty jest za kilka miesięcy.</p><p>W 2026 roku łączne nakłady na ochronę zdrowia zaplanowano na 247,8 mld zł. Rok później mają więc przekroczyć 274 mld zł. (<a href="https://www.gov.pl/web/premier/bezpieczenstwo-wsparcie-rodzin-i-ambitne-inwestycje--rzad-przyjal-budzet-2026?utm_source=chatgpt.com" title="Bezpieczeństwo, wsparcie rodzin i ambitne inwestycje - rząd przyjął budżet 2026 - Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - Portal Gov.pl">Gov.pl</a>)</p><p>Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia prowadzi zmiany w wycenach świadczeń. Resort zapowiadał wcześniej, że nowe taryfy mają lepiej odpowiadać rzeczywistym kosztom leczenia i kierować pieniądze tam, gdzie potrzeby pacjentów są największe. Zmiany dotyczą m.in. położnictwa, chorób układu oddechowego czy diagnostyki onkologicznej.&nbsp;</p><h2>Więcej pieniędzy nie oznacza automatycznie więcej pieniędzy dla szpitala</h2><p>To szczególnie istotne z punktu widzenia Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Kwota 274,1 mld zł jest bowiem <strong>łączną wartością publicznych nakładów na ochronę zdrowia</strong>, a nie workiem pieniędzy, który zostanie proporcjonalnie podzielony pomiędzy wszystkie szpitale w Polsce.</p><p>O tym, jaka część nowych środków rzeczywiście trafi do poszczególnych placówek, zdecydują między innymi kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia, liczba wykonywanych świadczeń, ich wycena oraz struktura działalności konkretnego szpitala.</p><p>W Tomaszowie pytanie ma dodatkowy ciężar. W ostatnich dniach Rada Powiatu zajmowała się udzieleniem poręczeń Tomaszowskiemu Centrum Zdrowia. W tle pozostaje sytuacja finansowa spółki i ryzyko problemów z jej płynnością.</p><p>Dlatego zapowiedź kolejnych miliardów dla ochrony zdrowia brzmi dobrze, ale z punktu widzenia TCZ najważniejsza będzie odpowiedź na znacznie bardziej przyziemne pytanie: <strong>ile z tych pieniędzy rzeczywiście trafi do tomaszowskiego szpitala i za jakie świadczenia?</strong></p><p>Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, czy wielkie liczby z Warszawy przełożą się na codzienność pacjenta przychodzącego do poradni czy na szpitalny oddział.</p><h2>Budżet rekordowy również pod względem wydatków</h2><p>Cały projekt budżetu na 2027 rok zakłada <strong>695 mld zł dochodów i 977,6 mld zł wydatków</strong>. Maksymalny deficyt ma sięgnąć <strong>282,6 mld zł</strong>.</p><p>Na obronność przewidziano 198,1 mld zł, czyli 4,51 proc. PKB. Kolejne dziesiątki miliardów mają zostać przeznaczone na energetykę, drogi i kolej. Samo bezpieczeństwo publiczne – Policja, Straż Graniczna, Państwowa Straż Pożarna, SOP i służby specjalne – ma kosztować 36,5 mld zł.&nbsp;</p><p>Rząd skorygował jednocześnie wcześniejsze prognozy gospodarcze. Aktualny projekt zakłada w 2027 roku <strong>3-procentowy realny wzrost PKB oraz inflację na poziomie 2,8 proc.</strong>&nbsp;</p><p>To na razie projekt. Dokument ma zostać przekazany do zaopiniowania Radzie Dialogu Społecznego oraz Radzie Fiskalnej, a później trafi do parlamentu.</p><p>Dla pacjentów prawdziwy test tego budżetu nie będzie jednak odbywał się przy sejmowej mównicy. Odbędzie się w rejestracjach poradni, na szpitalnych oddziałach i przy telefonach, pod którymi dziś niejednokrotnie słyszą: <strong>„najbliższy wolny termin za kilka miesięcy”.</strong></p><h3>&nbsp;</h3> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Depresja może zatrzymywać narodziny nowych neuronów. Naukowcy zajrzeli głęboko do ludzkiego mózgu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56365,depresja-moze-zatrzymywac-narodziny-nowych-neuronow-naukowcy-zajrzeli-gleboko-do-ludzkiego-mozgu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56365,depresja-moze-zatrzymywac-narodziny-nowych-neuronow-naukowcy-zajrzeli-gleboko-do-ludzkiego-mozgu</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 17:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-depresja-moze-zatrzymywac-narodziny-nowych-neuronow-naukowcy-zajrzeli-gleboko-do-ludzkiego-mozgu-1787931050.png</url>
                        <title>Depresja może zatrzymywać narodziny nowych neuronów. Naukowcy zajrzeli głęboko do ludzkiego mózgu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56365,depresja-moze-zatrzymywac-narodziny-nowych-neuronow-naukowcy-zajrzeli-gleboko-do-ludzkiego-mozgu</link>
                    </image><description>Depresja może pozostawiać w mózgu znacznie głębszy ślad, niż dotychczas sądzono. Naukowcy z Columbia University wykazali, że u osób cierpiących na ciężką depresję zaburzony jest proces powstawania nowych neuronów w hipokampie – części mózgu odpowiedzialnej m.in. za pamięć i przetwarzanie emocji. Odkrycie może pomóc wyjaśnić, dlaczego bolesne doświadczenia tak łatwo powracają i wpływają na sposób postrzegania nowych wydarzeń.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h5>Nasz artykuł w skrócie</h5><ul><li data-list-item-id="e6c54013eb826e3004c6d4fad0b080c28">U osób z ciężką depresją naukowcy stwierdzili zaburzenia powstawania nowych neuronów w hipokampie.</li><li data-list-item-id="edc6439d80571f510e19ca39a228ed890">Zmiany mogą utrudniać mózgowi oddzielanie nowych doświadczeń od negatywnych wspomnień.</li><li data-list-item-id="eda9e80e0460bd8189197e10f238e8243">Badacze wykryli również zaburzenia dotyczące metabolizmu, połączeń między neuronami oraz działania układu odpornościowego.</li><li data-list-item-id="e000b9a04d8101d22cced36aac225b5b3">Wyniki pokazują, że depresji nie można sprowadzać wyłącznie do zaburzeń poziomu serotoniny.</li><li data-list-item-id="e2d752d55978f03a6107f114c6386c2e6">Odkrycie może w przyszłości pomóc w tworzeniu terapii dostosowanych do biologicznego podłoża choroby.</li></ul><h2>Mózg, który nie potrafi zostawić przeszłości za sobą</h2><p>Jedną z najbardziej przejmujących cech depresji jest to, że przeszłość potrafi w niej zachowywać się jak cień – wraca, nakłada się na teraźniejszość i zmienia sposób przeżywania zupełnie nowych wydarzeń. Najnowsze badania naukowców z Columbia University pokazują, że zjawisko to może mieć bardzo konkretną biologiczną podstawę.</p><p>Badacze przeanalizowali tkankę hipokampa pobraną pośmiertnie od osób cierpiących na ciężką depresję oraz ludzi bez zaburzeń psychicznych. Sprawdzili aktywność genów w niemal pół milionie jąder komórkowych.</p><p>Skupili się właśnie na hipokampie, ponieważ jest on jednym z nielicznych obszarów ludzkiego mózgu, w których także w dorosłym życiu mogą pojawiać się nowe neurony.</p><p>Hipokamp ma ogromne znaczenie dla pamięci, uczenia się i przetwarzania emocji. Od dawna wiadomo również, że nieprawidłowości jego funkcjonowania mają związek z depresją.</p><h2>Nowe neurony zaczynają powstawać, ale proces się zatrzymuje</h2><p>Analiza wykazała, że u osób z depresją rozwój nowych komórek nerwowych przebiegał nieprawidłowo. Część powstających komórek nie przechodziła kolejnych etapów dojrzewania.</p><p>Towarzyszyły temu zmiany aktywności wielu genów.</p><p>Może mieć to bardzo konkretne konsekwencje.</p><p>Jednym z zadań hipokampa jest bowiem rozróżnianie podobnych doświadczeń. Dzięki temu mózg potrafi zrozumieć, że sytuacja, która wydarza się dzisiaj, nie musi być powtórzeniem czegoś bolesnego, co zdarzyło się wcześniej.</p><p>Jeżeli mechanizm ten działa gorzej, granica między dawnym doświadczeniem a teraźniejszością może stawać się mniej wyraźna.</p><p>W pewnym sensie mózg może mieć większą trudność z powiedzeniem samemu sobie: <strong>„to już nie jest tamta sytuacja”</strong>.</p><h2>Depresja to znacznie więcej niż serotonina</h2><p>Badacze zauważyli jednocześnie, że zmiany nie dotyczą wyłącznie komórek odpowiadających za powstawanie nowych neuronów.</p><p>W całym hipokampie osób z depresją obserwowano również zaburzenia połączeń pomiędzy neuronami, transportu substancji wewnątrz komórek oraz metabolizmu.</p><p>W wielu rodzajach komórek pojawiały się oznaki stresu komórkowego oraz aktywacji mechanizmów odpornościowych. Nieprawidłowo działały również szlaki związane z serotoniną i glutaminianem – neuroprzekaźnikami odgrywającymi ważną rolę w komunikacji pomiędzy komórkami nerwowymi.</p><p>To niezwykle istotne odkrycie, ponieważ przez dziesięciolecia popularne wyobrażenie o depresji sprowadzało chorobę przede wszystkim do zaburzeń związanych z serotoniną.</p><p>Najnowsze badania pokazują obraz dużo bardziej skomplikowany.</p><p>Depresja może obejmować jednocześnie procesy związane z neuroplastycznością, metabolizmem komórek, reakcją na stres, odpornością organizmu oraz funkcjonowaniem całych sieci neuronalnych.</p><h2>Jedna nazwa, różne choroby?</h2><p>Zdaniem autorów właśnie ta różnorodność zmian może tłumaczyć, dlaczego depresja wygląda zupełnie inaczej u różnych pacjentów.</p><p>U jednej osoby dominują zaburzenia snu i brak energii. U innej – lęk, problemy z pamięcią albo niemożność odczuwania przyjemności. Jeszcze ktoś może niemal normalnie funkcjonować zawodowo, jednocześnie prowadząc każdego dnia niezwykle trudną walkę z własnymi myślami.</p><p>Możliwe więc, że pod wspólną nazwą „depresja” kryje się kilka różnych mechanizmów biologicznych.</p><p>Ich rozpoznanie mogłoby w przyszłości prowadzić do bardziej precyzyjnej psychiatrii – zamiast leczenia wszystkich pacjentów według podobnego schematu terapia mogłaby być dobierana także do biologicznego typu zaburzeń występujących u konkretnej osoby.</p><h2>Czy mózg można zmusić do ponownej odbudowy?</h2><p>Jednym z kierunków kolejnych badań ma być sprawdzenie, czy przywrócenie prawidłowego procesu neurogenezy w hipokampie może łagodzić objawy depresji przynajmniej u części chorych.</p><p>Na razie nie oznacza to powstania nowej terapii. Badanie opisuje mechanizmy zachodzące w ludzkim mózgu i wskazuje potencjalne cele dalszych badań.</p><p>Jego znaczenie jest jednak duże.</p><p>Pokazuje bowiem, że depresja nie jest jedynie chwilowym „spadkiem nastroju” ani prostym niedoborem jednego związku chemicznego. Towarzyszą jej rozległe zmiany biologiczne dotyczące sposobu funkcjonowania i przystosowywania się komórek nerwowych.</p><p>Mózg człowieka pozostaje strukturą niezwykle plastyczną. Najnowsze odkrycia pozwalają coraz dokładniej zrozumieć, co dzieje się z tą zdolnością w czasie depresji – i być może kiedyś również, jak ją skutecznie odzyskać.</p><p><strong>Źródło: PAP / „Nature Medicine”</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Keto wygrało pojedynek trzech diet. Po kilku miesiącach połowa badanych wyszła ze stanu przedcukrzycowego]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56363,keto-wygralo-pojedynek-trzech-diet-po-kilku-miesiacach-polowa-badanych-wyszla-ze-stanu-przedcukrzycowego</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56363,keto-wygralo-pojedynek-trzech-diet-po-kilku-miesiacach-polowa-badanych-wyszla-ze-stanu-przedcukrzycowego</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 17:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-keto-wygralo-pojedynek-trzech-diet-po-kilku-miesiacach-polowa-badanych-wyszla-ze-stanu-przedcukrzyc-1787930043.png</url>
                        <title>Keto wygrało pojedynek trzech diet. Po kilku miesiącach połowa badanych wyszła ze stanu przedcukrzycowego</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56363,keto-wygralo-pojedynek-trzech-diet-po-kilku-miesiacach-polowa-badanych-wyszla-ze-stanu-przedcukrzycowego</link>
                    </image><description>Nie chodzi tylko o kilogramy na wadze. W najnowszym badaniu klinicznym trzy popularne sposoby odżywiania prowadziły do podobnej utraty masy ciała, ale dieta ketogeniczna wyraźnie mocniej poprawiała niektóre wskaźniki metaboliczne. Szczególnie spektakularne wyniki naukowcy odnotowali w przypadku stłuszczenia wątroby oraz stanu przedcukrzycowego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>&nbsp;Nasz artykuł w skrócie</strong></p><ul><li data-list-item-id="e624ad72a6699b51db5f9cf3570189ac6">naukowcy porównali dietę ketogeniczną, śródziemnomorską i niskotłuszczową;</li><li data-list-item-id="ece53bc60c88f7969453b059a0b423e6b">wszystkie prowadziły do utraty około 10 proc. masy ciała i poprawy zdrowia metabolicznego;</li><li data-list-item-id="eb2afa252a00585dcdd3f134ac2ca3bca">w grupie stosującej keto ilość tłuszczu w wątrobie zmniejszyła się średnio o 67 proc.;</li><li data-list-item-id="eb1f6d26034361bc3fe845614c5d3d7a0">po kilku miesiącach około połowa badanych stosujących dietę ketogeniczną przestała spełniać kryteria stanu przedcukrzycowego.</li></ul><h2>Nie tylko mniej kilogramów</h2><p>Od lat trwa spór przypominający dietetyczny mecz bez końcowego gwizdka. Jedni przekonują, że trzeba przede wszystkim ograniczać tłuszcz, inni stawiają na dietę śródziemnomorską, a zwolennicy keto wskazują na węglowodany jako głównego przeciwnika.</p><p>Naukowcy z Washington University School of Medicine w St. Louis postanowili sprawdzić, czy przy podobnej utracie kilogramów skład diety rzeczywiście może mieć dodatkowe znaczenie dla zdrowia.</p><p>Badani mieli otyłość, stłuszczenie wątroby oraz stan przedcukrzycowy. Zostali podzieleni na grupy stosujące trzy bardzo różne modele żywienia.</p><p>Pierwszą była <strong>dieta ketogeniczna</strong>, czyli bardzo uboga w węglowodany i bogata w tłuszcz. Z węglowodanów pochodziło zaledwie około 4 proc. dostarczanych kalorii, natomiast z tłuszczów aż 73 proc.</p><p>Druga dieta była niemal jej przeciwieństwem – około 70 proc. energii pochodziło z węglowodanów, a jedynie 15 proc. z tłuszczu.</p><p>Trzecia grupa stosowała <strong>dietę śródziemnomorską</strong>, opartą przede wszystkim na warzywach, oliwie, orzechach, rybach i umiarkowanych ilościach nabiału. W tym przypadku około połowy kalorii pochodziło z węglowodanów, a 35 proc. z tłuszczu.</p><h2>Naukowcy kontrolowali nawet to, co trafiało na talerze</h2><p>Badanie znacznie różniło się od popularnych internetowych eksperymentów w rodzaju „przez miesiąc jadłem tylko...”.</p><p>Posiłki uczestnikom dostarczali sami naukowcy. Badani regularnie spotykali się również z dietetykami. Kaloryczność została dobrana w taki sposób, aby w ciągu około czterech–pięciu miesięcy uczestnicy stracili około <strong>10 proc. początkowej masy ciała</strong>.</p><p>I rzeczywiście – wszystkie trzy sposoby odżywiania przyniosły wyraźne korzyści.</p><p>Spadła masa ciała, poprawiła się wrażliwość organizmu na insulinę oraz zdolność kontrolowania poziomu glukozy.</p><p>Kiedy jednak naukowcy zaczęli przyglądać się szczegółowym wynikom badań metabolicznych, pomiędzy grupami pojawiły się znaczące różnice.</p><h2>Keto najmocniej „odtłuściło” wątrobę</h2><p>Najbardziej spektakularną różnicę zaobserwowano w wątrobie.</p><p>U osób stosujących dietę ketogeniczną ilość zgromadzonego w niej tłuszczu zmniejszyła się średnio aż o <strong>67 proc.</strong></p><p>W dwóch pozostałych grupach spadek wyniósł około <strong>45 proc.</strong></p><p>To istotna różnica, ponieważ stłuszczenie wątroby często idzie w parze z otyłością, insulinoopornością oraz zaburzeniami gospodarki węglowodanowej.</p><p>Zdaniem prof. Samuela Kleina z Washington University wyniki sugerują, że u osób, u których jednocześnie występują otyłość, duża zawartość tłuszczu w wątrobie i stan przedcukrzycowy, mocne ograniczenie węglowodanów może powodować dodatkowe korzystne zmiany metaboliczne, wykraczające poza sam efekt schudnięcia.</p><h2>Połowa badanych przestała spełniać kryteria stanu przedcukrzycowego</h2><p>Jeszcze bardziej przemawiające do wyobraźni są dane dotyczące stanu przedcukrzycowego.</p><p>Po zakończeniu programu około <strong>50 proc. uczestników stosujących dietę ketogeniczną nie spełniało już kryteriów stanu przedcukrzycowego</strong>.</p><p>W grupie stosującej dietę śródziemnomorską było to około <strong>29 proc.</strong>, a w grupie stosującej dietę wysokowęglowodanową i niskotłuszczową – zaledwie <strong>7 proc.</strong></p><p>U osób na diecie ketogenicznej naukowcy stwierdzili również największy wzrost stężenia glukagonu – hormonu uczestniczącego m.in. w procesach prowadzących do zmniejszenia zawartości tłuszczu w wątrobie – oraz największy spadek poziomu insuliny.</p><h2>Dużo tłuszczu, ale cholesterol nie wzrósł</h2><p>Badaczy zaskoczył jeszcze jeden rezultat.</p><p>Mimo że osoby stosujące dietę ketogeniczną jadły zdecydowanie najwięcej tłuszczu, w czasie badania nie stwierdzono u nich wzrostu poziomu tłuszczów ani cholesterolu we krwi w porównaniu z pozostałymi dietami.</p><p>– Najbardziej zaskakujące było to, że uczestnicy grupy ketogenicznej nie odnotowali wzrostu poziomu tłuszczów ani cholesterolu we krwi, mimo że spożywali najwięcej tłuszczu – wskazuje pierwszy autor badania Max Petersen.</p><p>Badacze podkreślają, że w czasach gwałtownego rozwoju leków przeciw otyłości, w tym preparatów wykorzystujących mechanizm GLP-1, dieta nadal może pozostawać ważnym elementem leczenia zaburzeń metabolicznych.</p><h2>To nie jest jednak recepta dla wszystkich</h2><p>Wyniki brzmią bardzo obiecująco, ale trzeba uważać z prostym wnioskiem: „keto jest najlepsze”.</p><p>Badanie było niewielkie, trwało tylko kilka miesięcy, a jego uczestnicy znajdowali się pod opieką specjalistów. Co więcej, naukowcy sami dostarczali im posiłki. To warunki bardzo odmienne od codziennego życia, w którym dietę trzeba utrzymać przez wiele miesięcy lub lat.</p><p>Badano też konkretną grupę – osoby z <strong>otyłością, stanem przedcukrzycowym i stłuszczeniem wątroby</strong>. Rezultatów nie można więc automatycznie przenosić na osoby zdrowe czy traktować jako dowodu, że każdy powinien radykalnie ograniczyć węglowodany.</p><p>Jedno z badania wynika jednak dość wyraźnie: <strong>liczy się nie tylko to, ile kilogramów tracimy, ale również to, w jaki sposób do tej utraty masy ciała dochodzimy</strong>.</p><p>Badanie „Effect of diet macronutrient content on the cardiometabolic response to weight loss: A randomized clinical trial” opublikowano 27 sierpnia w czasopiśmie „Cell Metabolism”.</p><p><strong>Źródło: PAP / Cell Metabolism / Washington University School of Medicine</strong></p><p>W oficjalnym opisie badania WashU rzeczywiście podkreślono, że wszystkie trzy diety poprawiały zdrowie metaboliczne wskutek schudnięcia, natomiast model bardzo niskowęglowodanowy dawał dodatkowe korzyści dla wątroby i kontroli glikemii. Niezależni eksperci zwracają jednocześnie uwagę na małą grupę i krótki czas obserwacji&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nie spałeś całą noc? 20 minut ruchu może pomóc mózgowi niemal tak jak 90-minutowa drzemka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56360,nie-spales-cala-noc-20-minut-ruchu-moze-pomoc-mozgowi-niemal-tak-jak-90-minutowa-drzemka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56360,nie-spales-cala-noc-20-minut-ruchu-moze-pomoc-mozgowi-niemal-tak-jak-90-minutowa-drzemka</guid>
            <pubDate>Fri, 28 Aug 2026 13:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nie-spales-cala-noc-20-minut-ruchu-moze-pomoc-mozgowi-niemal-tak-jak-90-minutowa-drzemka-1787920905.png</url>
                        <title>Nie spałeś całą noc? 20 minut ruchu może pomóc mózgowi niemal tak jak 90-minutowa drzemka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56360,nie-spales-cala-noc-20-minut-ruchu-moze-pomoc-mozgowi-niemal-tak-jak-90-minutowa-drzemka</link>
                    </image><description>Nieprzespana noc potrafi zmienić mózg w komputer pracujący na resztkach baterii. Spada koncentracja, wydłuża się czas reakcji, trudniej zapamiętywać nowe informacje. Naukowcy z McGill University sprawdzili jednak, czy w sytuacji, gdy nie możemy po prostu położyć się spać, można choć częściowo ograniczyć skutki zmęczenia. Okazuje się, że pomocne mogą być zarówno 90-minutowa drzemka, jak i zaledwie 20 minut ćwiczeń fizycznych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>&nbsp;Nasz artykuł w skrócie</strong></p><ul><li data-list-item-id="e10f1d6f763b25484bc65f56b670bac05">20 minut ćwiczeń i 90-minutowa drzemka poprawiały wyniki testów pamięci po 30 godzinach bez snu.</li><li data-list-item-id="e76fcec0a076569c9d65a798d54dbca3c">W obu przypadkach uczestnicy zapamiętywali około 22 proc. więcej niż osoby z grupy kontrolnej.</li><li data-list-item-id="e5c5001b292d1a382580fcf6439c1f5e0">Drzemka i ruch pomagały jednak mózgowi w zupełnie inny sposób. Ćwiczenia nie są przy tym substytutem normalnego snu.</li></ul><p>Naukowcy z McGill University w Kanadzie przeprowadzili eksperyment, którego wyniki opublikowano w „Proceedings of the National Academy of Sciences” (PNAS). Chcieli sprawdzić, czy stosunkowo krótki wysiłek fizyczny może chronić pamięć człowieka w sytuacji poważnego niedoboru snu.</p><p>– Niedobór snu wpływa niemal na każdy aspekt naszego myślenia i funkcjonowania, ale wiele osób nie może po prostu przerwać swoich zajęć i dłużej pospać. Nasze wyniki pokazują, że nawet krótka sesja ćwiczeń może pomóc zachować jedną z naszych najważniejszych zdolności poznawczych – wyjaśnia prof. Marc Roig z McGill's School of Physical and Occupational Therapy, jeden z autorów badania.</p><h2>30 godzin bez snu</h2><p>W eksperymencie uczestniczyły 54 zdrowe młode osoby dorosłe. Pod kontrolą naukowców pozostawały bez snu przez <strong>30 kolejnych godzin</strong>.</p><p>Następnie uczestników podzielono na trzy grupy. Pierwsza przez 20 minut ćwiczyła na rowerze ze średnią lub większą intensywnością. Druga mogła skorzystać z 90-minutowej drzemki. Trzecia nie korzystała z żadnej z tych metod i stanowiła grupę kontrolną.</p><p>Badani oglądali później zestaw obrazów. Po trzech dniach naukowcy sprawdzili, jak wiele z nich pozostało w ich pamięci.</p><p>Wynik okazał się bardzo wyraźny.</p><p>Zarówno osoby, które wcześniej ćwiczyły, jak i te, które mogły się zdrzemnąć, osiągały w teście pamięci wyniki <strong>o około 22 proc. lepsze</strong> od uczestników, którzy nie ćwiczyli i nie spali.</p><h2>Ten sam efekt, ale zupełnie inna droga</h2><p>Najciekawsze okazało się jednak nie samo podobieństwo wyników, lecz sposób, w jaki mózg dochodził do nich po ćwiczeniach i po drzemce.</p><p>Badania aktywności mózgu pokazały, że sen pozwalał mu niejako „naładować baterie”. Po drzemce łatwiej było przyswajać i utrwalać nowe informacje.</p><p>Ćwiczenia działały inaczej. Nie przywracały utraconych w wyniku braku snu zasobów, lecz sprawiały, że mózg potrafił <strong>wydajniej korzystać z tego, co jeszcze mu pozostało</strong>. Co ważne, aktywność fizyczna nie powodowała przy tym dodatkowego odczucia zmęczenia.</p><p>To rozróżnienie ma duże znaczenie. Z badania nie wynika bowiem, że można zamiast snu wsiąść na rower albo pobiegać przez 20 minut i dalej funkcjonować bez konsekwencji. Sen pozostaje podstawowym mechanizmem regeneracji organizmu.</p><p>Ruch może być natomiast rozwiązaniem awaryjnym pomagającym przez pewien czas zachować część sprawności poznawczej.</p><h2>Ratownicy, lekarze, kierowcy</h2><p>Autorzy badania wskazują, że ich obserwacje mogą mieć szczególne znaczenie w zawodach, w których zmęczenie jest częste, a pomyłka może mieć bardzo poważne konsekwencje.</p><p>Dotyczy to m.in. lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia, ratowników, kierowców oraz osób pracujących na długich albo nocnych zmianach.</p><p>Nie wszędzie można bowiem w środku pracy zniknąć na półtorej godziny i się przespać.</p><p>– Drzemka w trakcie zmiany nie zawsze jest możliwa. Ćwiczenia są łatwo dostępne, tanie i proste do wprowadzenia. Dlatego mogą być obiecującym sposobem pomagającym ludziom zachować sprawność poznawczą, kiedy ilość snu jest ograniczona – podkreśla Madhura Lotlikar z McGill University, pierwsza autorka badania.</p><p>Badanie nie daje więc recepty na życie bez snu. Pokazuje jednak coś praktycznego: kiedy organizm jedzie już na rezerwie, nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt minut ruchu może pomóc mózgowi lepiej wykorzystać resztki jego możliwości.</p><p>A to, zwłaszcza w pracy wymagającej skupienia i odpowiedzialności za innych, może mieć znaczenie znacznie większe niż wynik laboratoryjnego testu pamięci.</p><p><strong>Marek Matacz (PAP), oprac. red.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Lekarzy i pielęgniarek przybywa. Łódzkie w krajowej czołówce, ale pacjent nie zawsze to odczuwa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56351,lekarzy-i-pielegniarek-przybywa-lodzkie-w-krajowej-czolowce-ale-pacjent-nie-zawsze-to-odczuwa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56351,lekarzy-i-pielegniarek-przybywa-lodzkie-w-krajowej-czolowce-ale-pacjent-nie-zawsze-to-odczuwa</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Aug 2026 18:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-lekarzy-i-pielegniarek-przybywa-lodzkie-w-krajowej-czolowce-ale-pacjent-nie-zawsze-to-odczuwa-1787849888.png</url>
                        <title>Lekarzy i pielęgniarek przybywa. Łódzkie w krajowej czołówce, ale pacjent nie zawsze to odczuwa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56351,lekarzy-i-pielegniarek-przybywa-lodzkie-w-krajowej-czolowce-ale-pacjent-nie-zawsze-to-odczuwa</link>
                    </image><description>Polska ochrona zdrowia ma więcej lekarzy, pielęgniarek i fizjoterapeutów niż rok wcześniej. Dane Głównego Urzędu Statystycznego wyglądają optymistycznie także z perspektywy mieszkańców województwa łódzkiego, które pod względem liczby lekarzy przypadających na mieszkańców jest w ścisłej krajowej czołówce. Problem w tym, że statystyka i codzienne doświadczenie pacjenta nie zawsze idą tą samą drogą. O dostępności leczenia decyduje bowiem nie tylko liczba medyków, ale również ich specjalizacje, rozmieszczenie i liczba świadczeń finansowanych przez NFZ.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w skrócie</h2><ul><li data-list-item-id="e31ffc30693c3a5647fb8bfe3c3cf5ec3">W 2025 roku z pacjentami pracowało w Polsce <strong>143,6 tys. lekarzy</strong>, o 2,4 tys. więcej niż rok wcześniej.</li><li data-list-item-id="e59cd7db528e55ba1a51a13e7bf989db4">Liczba pielęgniarek wzrosła do <strong>223 tys.</strong>, a fizjoterapeutów do <strong>64,6 tys.</strong></li><li data-list-item-id="eaee64141125fc518e0a83eeaa805782a">Województwo łódzkie osiągnęło wynik <strong>45,4 lekarza na 10 tys. mieszkańców</strong> – drugi najwyższy w Polsce.</li><li data-list-item-id="e8b39b83271fceea633df98fcef4382dd">Polska nadal pozostaje poniżej średniej Unii Europejskiej pod względem dostępności lekarzy.</li><li data-list-item-id="e2a276b7ca71e8598131cc22537ca63df">Wzrost liczby lekarzy nie oznacza automatycznie krótkich kolejek do specjalistów. W Tomaszowie Mazowieckim w niektórych poradniach oczekiwanie nadal może być wielotygodniowe lub wielomiesięczne.</li></ul><h2>Lekarzy jest więcej. I to nie jest jednorazowe odbicie</h2><p>Według danych GUS rok 2025 był kolejnym rokiem wzrostu liczby osób wykonujących najliczniej reprezentowane zawody medyczne.</p><p>Z pacjentami pracowało <strong>143,6 tys. lekarzy</strong>, czyli o około 2,4 tys. więcej niż rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 1,7 proc.</p><p>Jeszcze wyraźniejszą zmianę widać w przypadku fizjoterapeutów. Ich liczba zwiększyła się w ciągu roku o około 2,5 tys., osiągając <strong>64,6 tys. osób</strong>. To wzrost o 4 proc.</p><p>Pielęgniarek było natomiast około <strong>223 tys.</strong>, o 3,1 tys. więcej niż rok wcześniej.</p><p>To kontynuacja trendu widocznego już wcześniej. W oficjalnej informacji za 2024 rok GUS podawał 141 193 lekarzy, 219 881 pielęgniarek i 62 087 fizjoterapeutów pracujących bezpośrednio z pacjentami.</p><p>W ciągu zaledwie trzech lat, od 2022 do 2025 roku, liczba praktykujących lekarzy zwiększyła się o <strong>12,1 tys., czyli o 9,2 proc.</strong></p><p>To już zmiana, której nie można sprowadzić do statystycznego wahnięcia.</p><h2>Łódzkie niemal na szczycie tabeli</h2><p>Szczególnie interesująco wyglądają dane dotyczące województwa łódzkiego.</p><p>Na 10 tys. mieszkańców przypada tu <strong>45,4 lekarza</strong>. Lepszy wynik zanotowano jedynie na Mazowszu – 46,9.</p><p>Średnia krajowa wynosi 38,5.</p><p>Na drugim końcu zestawienia znalazły się województwa lubuskie – 27,1, opolskie – 28,1 oraz warmińsko-mazurskie – 28,3 lekarza na 10 tys. mieszkańców.</p><p>Można więc powiedzieć: statystycznie mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego żyje w jednym z najlepiej wyposażonych w lekarzy regionów kraju.</p><p>Tyle że w ochronie zdrowia statystyka bywa trochę jak rozkład jazdy pociągów czytany z daleka od dworca. Wszystko wygląda dobrze, dopóki nie trzeba rzeczywiście gdzieś dojechać.</p><h2>Lekarz jest w województwie. Ale czy jest w Tomaszowie?</h2><p>Wojewódzka średnia nie oznacza, że lekarze rozmieszczeni są równomiernie.</p><p>Duża część specjalistów skupiona jest w Łodzi – wokół szpitali klinicznych, Uniwersytetu Medycznego i wysoko wyspecjalizowanych placówek.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia prowadzi jednak szeroką sieć poradni, m.in. kardiologiczną, neurologiczną, diabetologiczną, urologiczną, okulistyczną, chirurgiczną, ortopedyczną, pulmonologiczną, ginekologiczno-położniczą oraz poradnie zdrowia psychicznego i fizjoterapii.</p><p>Sama obecność poradni nie odpowiada jednak jeszcze na najważniejsze dla pacjenta pytanie:</p><p><strong>kiedy zostanę przyjęty?</strong></p><p>I tu obraz robi się bardziej skomplikowany.</p><p>Dane publikowane przez NFZ dla poradni kardiologicznej Tomaszowskiego Centrum Zdrowia pokazywały wiosną 2026 roku średni czas oczekiwania wynoszący <strong>132 dni</strong>, przy 54 osobach oczekujących. Dane były aktualizowane według stanu raportowanego za maj 2026 roku.</p><p>Nie oznacza to, że identyczna sytuacja występuje dziś w każdej poradni – kolejki są zmienne, a terminy powinny być każdorazowo sprawdzane w aktualnym informatorze NFZ. Pokazuje jednak bardzo wyraźnie, dlaczego sam wzrost liczby lekarzy nie rozwiązuje automatycznie problemu dostępności leczenia.</p><h2>91,8 tys. specjalistów</h2><p>Kolejna liczba jest równie ważna.</p><p>Spośród wszystkich lekarzy pracujących w 2025 roku z pacjentami <strong>91,8 tys. posiadało co najmniej jedną specjalizację</strong>. To 63,9 proc. ogólnej liczby lekarzy.</p><p>Największą grupę stanowili specjaliści chorób wewnętrznych – około <strong>18,3 tys. osób</strong>.</p><p>Na kolejnych miejscach znalazły się:</p><p>medycyna rodzinna – około <strong>11 tys. lekarzy</strong> oraz pediatria – około <strong>7,6 tys.</strong></p><p>I właśnie struktura specjalizacji może być dla systemu równie ważna jak sama liczba lekarzy.</p><p>Pacjentowi oczekującemu na konsultację neurologiczną, psychiatryczną, endokrynologiczną czy kardiologiczną niewiele pomoże informacja, że ogólna liczba lekarzy w Polsce wzrosła, jeżeli w jego mieście brakuje lekarza konkretnej specjalności albo kontrakt NFZ pozwala przyjąć zbyt mało chorych.</p><h2>Lekarze z Ukrainy coraz ważniejszą częścią systemu</h2><p>Na zmianę sytuacji kadrowej wpływa także zatrudnianie lekarzy pochodzących z Ukrainy.</p><p>W 2022 roku było ich około <strong>1,1 tys.</strong>, natomiast pod koniec 2025 roku już niemal <strong>2,7 tys.</strong></p><p>Oznacza to wzrost o ponad 130 proc. w ciągu trzech lat.</p><p>Ich udział wśród lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentami zwiększył się z około 0,9 do 1,9 proc.</p><p>Podobne, choć mniejsze liczbowo zjawisko występuje w pielęgniarstwie. W 2025 roku w Polsce pracowało około <strong>1,6 tys. pielęgniarek posiadających obywatelstwo ukraińskie</strong>. Trzy lata wcześniej było ich około 300.</p><p>Bez tej grupy zawodowej kadrowy bilans polskiej ochrony zdrowia wyglądałby więc wyraźnie gorzej.</p><h2>Pielęgniarek więcej, ale potencjalna rezerwa jest ogromna</h2><p>Szczególnie ciekawie wyglądają dane dotyczące pielęgniarek.</p><p>W 2025 roku bezpośrednio w zawodzie pracowało około <strong>223 tys. osób</strong>.</p><p>Jednocześnie prawo wykonywania zawodu posiadało aż <strong>330,9 tys. osób</strong>.</p><p>Różnica przekracza więc 100 tys.</p><p>Nie oznacza to oczywiście, że ponad 100 tys. pielęgniarek można z dnia na dzień postawić przy szpitalnych łóżkach. Część osób jest na emeryturze, część pracuje poza zawodem, część w administracji albo w innych segmentach systemu.</p><p>Pokazuje jednak skalę problemu, o którym od lat mówią przedstawiciele środowiska pielęgniarskiego: <strong>samo wykształcenie pracownika nie gwarantuje, że system ochrony zdrowia będzie potrafił go zatrzymać.</strong></p><h2>Fizjoterapeuci rosną najszybciej</h2><p>Największą dynamikę wśród analizowanych przez GUS zawodów widać w fizjoterapii.</p><p>W 2025 roku zawód wykonywało <strong>64,6 tys. osób</strong>, o 4 proc. więcej niż rok wcześniej.</p><p>W porównaniu z 2022 rokiem wzrost wynosi aż <strong>15,7 proc.</strong></p><p>Polska wypada tu również stosunkowo dobrze na tle Europy – pod względem potencjalnej dostępności fizjoterapeutów zajmuje siódme miejsce wśród 26 porównywanych państw Unii Europejskiej.</p><p>To szczególnie istotne w starzejącym się społeczeństwie, w którym rośnie liczba osób wymagających rehabilitacji po zabiegach ortopedycznych, udarach, urazach czy w związku z chorobami przewlekłymi.</p><h2>Polska wciąż poniżej europejskiej średniej</h2><p>Optymistyczne tendencje mają jednak swoją granicę.</p><p>Według przywołanych przez GUS porównań na 10 tys. mieszkańców Polski przypada około <strong>38,6 lekarza</strong>.</p><p>Średnia dla porównywanych państw Unii Europejskiej wynosi <strong>45,2</strong>.</p><p>Polska znalazła się dopiero na <strong>19. miejscu wśród 26 państw</strong>.</p><p>I właśnie to zestawienie najlepiej studzi euforię.</p><p>Kadry medyczne rzeczywiście rosną. W województwie łódzkim sytuacja na tle kraju wygląda bardzo dobrze. Ale przez wiele lat Polska budowała ogromny deficyt lekarzy, pielęgniarek i specjalistów. Tego nie da się odrobić w dwa czy trzy lata.</p><h2>Najważniejsze pytanie nie brzmi: ilu mamy lekarzy</h2><p>Dla mieszkańca Tomaszowa Mazowieckiego prawdziwym miernikiem jakości systemu nie będzie liczba lekarzy wpisana do tabeli GUS.</p><p>Będzie nim możliwość zapisania dziecka do pediatry, otrzymania terminu u neurologa, kardiologa czy psychiatry, wykonania diagnostyki bez wielomiesięcznego oczekiwania i uzyskania rehabilitacji wtedy, kiedy jest potrzebna, a nie wtedy, kiedy uraz zdąży już stać się przewlekłą chorobą.</p><p>Dlatego najnowsze dane GUS można odczytać jako dobrą wiadomość, ale nie jako komunikat o rozwiązaniu problemu.</p><p><strong>Polska ma coraz więcej medyków. Teraz wyzwaniem pozostaje sprawić, by wzrost ten był rzeczywiście odczuwalny także poza największymi ośrodkami akademickimi – również w Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim.</strong></p><p><i>Źródło danych krajowych: GUS/PAP. Dane dotyczące oferty Tomaszowskiego Centrum Zdrowia i przykładowych terminów leczenia: TCZ oraz Informator o Terminach Leczenia NFZ.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak znaleźć dobrego psychologa w Łodzi i na co zwrócić uwagę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56342,jak-znalezc-dobrego-psychologa-w-lodzi-i-na-co-zwrocic-uwage</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56342,jak-znalezc-dobrego-psychologa-w-lodzi-i-na-co-zwrocic-uwage</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Aug 2026 16:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-znalezc-dobrego-psychologa-w-lodzi-i-na-co-zwrocic-uwage-1787841346.jpg</url>
                        <title>Jak znaleźć dobrego psychologa w Łodzi i na co zwrócić uwagę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56342,jak-znalezc-dobrego-psychologa-w-lodzi-i-na-co-zwrocic-uwage</link>
                    </image><description>Decyzja o skorzystaniu z pomocy specjalisty jest ważnym krokiem w dbaniu o zdrowie psychiczne. Wybór odpowiedniej osoby może jednak stanowić wyzwanie, zwłaszcza w dużym mieście. Znalezienie dobrego psychologa w Łodzi wymaga zwrócenia uwagi na kilka kluczowych aspektów, takich jak kwalifikacje, specjalizacja czy nurt terapeutyczny. Warto wiedzieć, jakie kryteria wziąć pod uwagę, aby proces poszukiwań był bardziej świadomy i doprowadził do znalezienia właściwego wsparcia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Czym się kierować przy wyborze specjalisty zdrowia psychicznego?</h2><h3>Znalezienie psychologa w Łodzi</h3><p>Wybór odpowiedniego specjalisty jest kluczowy dla powodzenia terapii. Zwróć uwagę na kwalifikacje, takie jak ukończone studia wyższe oraz certyfikaty ukończonych szkół psychoterapii. <strong>Ważne jest, aby specjalista pracował w nurcie terapeutycznym odpowiadającym Twoim potrzebom, co warto zweryfikować przed umówieniem wizyty.</strong></p><h3>Dobry psycholog w Łodzi a specjalizacja</h3><p>Sprawdź, czy obszar specjalizacji terapeuty jest zgodny z rodzajem problemów, z jakimi się zgłaszasz. Inne kompetencje są pomocne w pracy z dziećmi, a inne w terapii par czy wsparciu w przypadku uzależnień. Każda decyzja terapeutyczna powinna być konsultowana z lekarzem.</p><h3>Pierwsza wizyta u psychologa w Łodzi</h3><p>Pierwsze spotkanie ma charakter konsultacyjny i pozwala ocenić, czy czujesz się komfortowo w relacji z daną osobą. Zbudowanie zaufania jest fundamentem efektywnej współpracy.</p><h2>Kiedy warto zdecydować się na konsultację z psychologiem?</h2><h3>Gdzie szukać wsparcia psychologa w Łodzi?</h3><p>Decyzja o skorzystaniu ze wsparcia psychologicznego bywa pomocna w sytuacjach, gdy codzienne trudności zaczynają przytłaczać, a dotychczasowe sposoby radzenia sobie z nimi okazują się niewystarczające. <strong>Warto rozważyć konsultację, kiedy doświadczamy długotrwałego smutku, lęku, problemów w relacjach lub trudności w radzeniu sobie ze stresem.</strong> Taka rozmowa może stanowić pierwszy krok do zrozumienia swoich emocji.</p><h3>Profesjonalny psycholog w Łodzi a zdrowie psychiczne</h3><p>Specjalista może pomóc w identyfikacji źródeł problemów oraz wesprzeć w poszukiwaniu skutecznych strategii radzenia sobie w trudnych momentach życiowych.</p><h2>Jakie nurty psychoterapii są dostępne w łódzkich gabinetach?</h2><h3>Terapia poznawczo-behawioralna u psychologa w Łodzi</h3><p>Wybór nurtu terapeutycznego jest kluczowym elementem poszukiwań wsparcia psychologicznego. Gabinety w Łodzi oferują różnorodne podejścia, dostosowane do specyfiki problemów pacjentów. <strong>Popularnym nurtem jest terapia poznawczo-behawioralna (CBT), która koncentruje się na identyfikacji i zmianie niekorzystnych wzorców myślenia oraz zachowań.</strong> Jest to metoda często stosowana w przypadku zaburzeń lękowych czy depresji.</p><h3>Podejście psychodynamiczne w łódzkich gabinetach</h3><p>Inną dostępną opcją jest terapia psychodynamiczna. Jej celem jest dotarcie do nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych i zrozumienie, jak przeszłe doświadczenia wpływają na obecne funkcjonowanie. <strong>Proces terapeutyczny w tym nurcie bywa dłuższy, ale może prowadzić do głębokich zmian w osobowości.</strong></p><h3>Terapia humanistyczna oferowana przez specjalistów w Łodzi</h3><p>Dostępne są również nurty humanistyczne, takie jak terapia Gestalt, która skupia się na doświadczaniu "tu i teraz" i poszerzaniu świadomości. <strong>Ostateczną decyzję o wyborze nurtu warto podjąć po konsultacji ze specjalistą, który pomoże dopasować metodę do indywidualnych potrzeb.</strong></p><h2>Na co zwrócić uwagę podczas pierwszej wizyty w gabinecie?</h2><h3>Pierwsza konsultacja z psychologiem w Łodzi</h3><p>Pierwsze spotkanie z psychoterapeutą ma charakter konsultacyjny i służy wzajemnemu poznaniu. Ważne jest, aby zwrócić uwagę na sposób komunikacji specjalisty oraz atmosferę panującą w gabinecie. <strong>Komfort i poczucie bezpieczeństwa są kluczowe dla budowania relacji terapeutycznej.</strong></p><h3>Rola zaufania w terapii u psychologa w Łodzi</h3><p>Zastanów się, czy czujesz się swobodnie, mówiąc o swoich trudnościach. Sprawdzony psycholog w Łodzi powinien stworzyć przestrzeń, w której otwartość jest możliwa bez obawy o ocenę. Relacja oparta na zaufaniu może być istotnym elementem wspierającym proces terapeutyczny, którego ostateczne efekty zależą od wielu indywidualnych czynników.</p><h2>Jak przygotować się do pierwszej konsultacji psychologicznej?</h2><h3>Przygotowanie do spotkania z psychologiem w Łodzi</h3><p>Przed pierwszą wizytą warto zastanowić się, jakie kwestie chciałoby się poruszyć. Można spisać kluczowe myśli lub pytania na kartce, co bywa pomocne w uporządkowaniu emocji i oczekiwań. Nie jest to jednak wymóg – specjalista jest przygotowany, by pomóc nazwać problem, nawet jeśli na początku trudno go precyzyjnie określić.</p><h3>Twoje oczekiwania wobec psychologa z Łodzi</h3><p><strong>Warto również przemyśleć, jakich rezultatów oczekuje się od terapii, pamiętając, że jest to proces wymagający czasu i zaangażowania.</strong> Otwarte podejście do rozmowy i gotowość do dzielenia się swoimi doświadczeniami mogą znacząco wpłynąć na przebieg pierwszego spotkania oraz dalszą współpracę z psychologiem.</p><h2>Czym różni się pomoc psychologa od wsparcia psychoterapeuty?</h2><h3>Konsultacja z psychologiem w Łodzi</h3><p>Psycholog to absolwent studiów magisterskich z psychologii, który może udzielać porad, przeprowadzać diagnozę psychologiczną oraz oferować wsparcie w sytuacjach kryzysowych. <strong>Jego pomoc bywa skoncentrowana na bieżących trudnościach i ma często charakter krótkoterminowy.</strong> Każda interwencja powinna być rozważana jako element wspierający, a ostateczne decyzje dotyczące zdrowia warto konsultować z lekarzem.</p><h3>Psychoterapeuta a sprawdzony psycholog w Łodzi</h3><p>Psychoterapeuta to specjalista, który oprócz studiów magisterskich ukończył dodatkowe, kilkuletnie szkolenie z psychoterapii. Skupia się na długoterminowym procesie, którego celem jest głębsza zmiana w funkcjonowaniu i zrozumienie źródeł problemów. Dobrze dobrany <a href="https://pracownia-spokoj.pl/"><u>psycholog w Łodzi</u></a> może pomóc w dopasowaniu odpowiedniej ścieżki terapeutycznej.</p><h2>Jak sprawdzić, czy wybrany specjalista pracuje pod superwizją?</h2><h3>Superwizja u psychologa w Łodzi</h3><p>Superwizja to proces, w którym psycholog lub psychoterapeuta konsultuje swoją pracę z innym, zazwyczaj bardziej doświadczonym specjalistą. Jest to standardowa praktyka, która wspiera utrzymanie jakości świadczonych usług. <strong>Informacje na temat superwizji można często znaleźć na stronie internetowej specjalisty lub zapytać o nią bezpośrednio podczas pierwszego spotkania.</strong></p><h3>Pytania do psychologa w Łodzi o superwizję</h3><p>Warto zapytać, czy praca terapeutyczna jest poddawana regularnej superwizji, ponieważ może to świadczyć o dbałości o etykę zawodową. Brak superwizji nie musi dyskwalifikować specjalisty, jednak jej obecność stanowi dodatkowy element weryfikujący jakość pracy i dbałość o rozwój zawodowy. Ostateczną decyzję o wyborze specjalisty należy podjąć na podstawie całokształtu dostępnych informacji.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Alzheimer, Parkinson, udary. Choroby mózgu stają się jednym z największych wyzwań także dla Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56341,alzheimer-parkinson-udary-choroby-mozgu-staja-sie-jednym-z-najwiekszych-wyzwan-takze-dla-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56341,alzheimer-parkinson-udary-choroby-mozgu-staja-sie-jednym-z-najwiekszych-wyzwan-takze-dla-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Aug 2026 12:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-alzheimer-parkinson-udary-choroby-mozgu-staja-sie-jednym-z-najwiekszych-wyzwan-takze-dla-tomaszow-1787825434.png</url>
                        <title>Alzheimer, Parkinson, udary. Choroby mózgu stają się jednym z największych wyzwań także dla Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56341,alzheimer-parkinson-udary-choroby-mozgu-staja-sie-jednym-z-najwiekszych-wyzwan-takze-dla-tomaszowa</link>
                    </image><description>Starzejące się społeczeństwo sprawia, że choroby neurologiczne przestają być problemem pojedynczych rodzin, a stają się jednym z najważniejszych wyzwań dla całego systemu ochrony zdrowia. Alzheimer, Parkinson i udary mózgu oznaczają nie tylko chorobę pacjenta, lecz często wieloletnią zależność od drugiego człowieka. Eksperci przekonują jednak, że medycyna ma dziś narzędzia, których jeszcze kilka lat temu nie miała. Problem polega na tym, czy pacjent dotrze do nich odpowiednio wcześnie. W Tomaszowie Mazowieckim to pytanie nabiera szczególnego znaczenia – już ponad jedna czwarta mieszkańców miasta ma 65 lat lub więcej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h3>Nasz artykuł w skrócie</h3><ul><li data-list-item-id="e3b9ebfa87d80969e8738674003df3a16">Choroby neurologiczne należą do schorzeń powodujących największe obciążenie społeczne, szczególnie ze względu na lata życia z niepełnosprawnością i konieczność opieki nad chorymi.</li><li data-list-item-id="ebec370ea182f2519f205115aa3dc3b3a">Tomaszów Mazowiecki szybko się starzeje. Według danych za 2025 r. w mieście mieszkało ponad <strong>14,4 tys. osób w wieku 65+</strong>, czyli ponad jedna czwarta mieszkańców.</li><li data-list-item-id="ea3c9b0fdd67e18276681f4f8a452dd7d">Tomaszowskie Centrum Zdrowia posiada Oddział Neurologiczny, Pododdział Udarowy i poradnię neurologiczną, ale najbardziej zaawansowane leczenie Parkinsona dostępne jest m.in. w specjalistycznym ośrodku w Łodzi.</li><li data-list-item-id="edbc8c6fefc6a9fa5dfb75e089eb1707d">W leczeniu Alzheimera następuje przełom. W UE dopuszczono już leki oddziałujące na proces chorobowy, a w Polsce rozpoczęły się procedury dotyczące ich refundacji.</li></ul><h2>Choroba jednego człowieka, która zmienia życie całej rodziny</h2><p>Są choroby, przy których statystyka niewiele mówi. Alzheimer jest właśnie jedną z nich. W tabeli widzimy jednego pacjenta. W rzeczywistości choruje z nim żona, mąż, córka, syn. Ktoś rezygnuje z pracy, ktoś przestaje wyjeżdżać, ktoś zaczyna wstawać w nocy, pilnować leków, gotowania, drzwi wejściowych, gazu. Z czasem opieka nad człowiekiem, który przez dziesięciolecia był samodzielny, może zamienić się w całodobowy dyżur.</p><p>Podobnie jest z zaawansowaną chorobą Parkinsona czy następstwami ciężkiego udaru mózgu.</p><p>Dlatego prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, podczas debaty Medycznej Racji Stanu zwracał uwagę, że jeśli spojrzeć nie tylko na liczbę zgonów, lecz również na <strong>lata przeżyte z niepełnosprawnością oraz zaangażowanie rodzin i opiekunów</strong>, choroby mózgu znajdują się od lat na samym szczycie problemów zdrowotnych społeczeństwa.</p><p>To ważne także z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego.</p><p>Według danych za 2025 rok, opartych na statystykach GUS, Tomaszów liczył około <strong>56 tys. mieszkańców</strong>, z czego <strong>14 444 osoby miały co najmniej 65 lat</strong>. Oznacza to, że seniorzy stanowią już około <strong>26 proc. populacji miasta</strong>. Szczególnie szybko zwiększa się grupa najstarszych mieszkańców – osób w wieku 75–79 lat było w 2025 roku o prawie 8 proc. więcej niż rok wcześniej.</p><p>To nie jest więc problem, który pojawi się w Tomaszowie kiedyś. <strong>On już tu jest.</strong></p><h2>Alzheimer. Medycyna przekracza granicę, której przez lata nie mogła pokonać</h2><p>Według danych NFZ przywołanych podczas debaty w 2024 roku w Polsce było około <strong>383 tys. pacjentów z rozpoznaną chorobą Alzheimera</strong>. Eksperci uważają jednak, że rzeczywista liczba chorych może dochodzić do pół miliona. Jeszcze większa jest populacja wszystkich osób cierpiących na różnego rodzaju otępienia.</p><p>I tutaj następuje zmiana, która jeszcze dekadę temu brzmiałaby niemal jak science fiction.</p><p>Przez wiele lat lekarze dysponowali przede wszystkim terapiami łagodzącymi objawy Alzheimera. Dziś w Unii Europejskiej dopuszczone są już <strong>lekanemab – Leqembi oraz donanemab – Kisunla</strong>, czyli przeciwciała monoklonalne skierowane przeciw amyloidowi beta. Nie cofają one choroby ani nie przywracają utraconej pamięci, ale u odpowiednio dobranych pacjentów z wczesną postacią Alzheimera mogą <strong>spowolnić pogarszanie się funkcji poznawczych</strong>.</p><p>Leqembi otrzymał pozwolenie na stosowanie w Unii Europejskiej 15 kwietnia 2025 roku. Kisunla – 24 września 2025 roku. Oba preparaty są przeznaczone dla ściśle określonej grupy pacjentów z wczesną chorobą i potwierdzoną patologią amyloidową. Leczenie wymaga też odpowiedniej diagnostyki i monitorowania ze względu m.in. na możliwość wystąpienia zmian ARIA, czyli obrzęków lub krwawień widocznych w badaniu MRI.</p><p>To nie jest jeszcze cudowna pigułka na demencję. Ale <strong>Rubikon został przekroczony</strong> – po raz pierwszy można realnie próbować wpływać na mechanizm rozwoju choroby, a nie tylko walczyć z jej następstwami.</p><h2>Jest jeszcze jedna bardzo aktualna wiadomość</h2><p>Polski system właśnie zaczyna mierzyć się z pytaniem, czy i na jakich zasadach nowe terapie mają być finansowane publicznie.</p><p><strong>18 sierpnia 2026 roku do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wpłynęło zlecenie dotyczące Kisunli – donanemabu.</strong> Agencja ma przygotować analizę weryfikacyjną, stanowisko Rady Przejrzystości i rekomendację prezesa AOTMiT. To formalny element procedury prowadzącej do ewentualnej refundacji.</p><p>Dla pacjentów oznacza to jedno: rewolucja farmakologiczna już się zaczęła, ale równie ważna jak sam lek będzie <strong>wczesna diagnostyka</strong>.</p><p>Bo jeżeli terapia przeznaczona jest dla chorego znajdującego się na początku drogi, niewiele pomoże system, który rozpoznaje chorobę dopiero wtedy, gdy człowiek nie jest już w stanie samodzielnie funkcjonować.</p><h2>Polska ma już program. Teraz musi zacząć działać</h2><p>W tym miejscu warto uaktualnić jedną informację pojawiającą się w debacie ekspertów.</p><p><strong>Krajowy Program Działań wobec Chorób Otępiennych nie jest już projektem.</strong></p><p>Rada Ministrów przyjęła go uchwałą nr 173 z 11 grudnia 2025 roku. Akt został opublikowany 17 grudnia i wszedł w życie 18 grudnia 2025 roku. To pierwszy taki kompleksowy program w Polsce.</p><p>Zakłada między innymi poprawę diagnostyki, wcześniejsze wykrywanie chorób otępiennych, profilaktykę, poprawę dostępu do leczenia, rozwój opieki dziennej oraz wsparcie rodzin i opiekunów. Oficjalny portal pacjent.gov.pl zwraca również uwagę na potrzebę rozwijania opieki domowej, środowiskowej i wytchnieniowej.&nbsp;</p><p>Papier jednak nie pamięta, nie cierpi i nie potrzebuje pomocy w dojściu do łazienki.</p><p>O wartości programu zdecyduje więc nie liczba konferencji i dokumentów, lecz to, <strong>ile miesięcy będzie czekał pacjent od pierwszych niepokojących objawów do diagnozy i rozpoczęcia właściwego leczenia</strong>.</p><h2>A co z mieszkańcem Tomaszowa?</h2><p>Tu sytuacja nie wygląda tak, jakby na lokalnej mapie neurologii była biała plama.</p><p><strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia posiada Oddział Neurologiczny z Pododdziałem Udarowym oraz poradnię neurologiczną.</strong> Szpital prowadzi diagnostykę i leczenie udarów, wykonuje leczenie trombolityczne w ostrej fazie udaru, zajmuje się padaczką, stwardnieniem rozsianym, chorobami nerwowo-mięśniowymi i prowadzi wczesną rehabilitację neurologiczną.</p><p>Poradnia neurologiczna TCZ zajmuje się również między innymi chorobami naczyniowymi mózgu i schorzeniami układu pozapiramidowego, do których należy choroba Parkinsona.</p><p>To istotny potencjał.</p><p>Ale właśnie w neurologii coraz bardziej widoczna staje się różnica między <strong>postawieniem diagnozy i podstawowym leczeniem a dostępem do najbardziej wyspecjalizowanych terapii</strong>.</p><p>Na swojej aktualnej stronie TCZ wymienia jako realizowane przez neurologię programy lekowe dotyczące stwardnienia rozsianego oraz choroby Pompego. Nie wskazuje programu leczenia zaawansowanej choroby Parkinsona.</p><h2>Parkinson. Leczenie jest – ale trzeba dotrzeć do Łodzi</h2><p>Według danych przedstawionych przez ekspertów w Polsce z chorobą Parkinsona żyje około <strong>90 tys. osób</strong>, a około 15 tys. może cierpieć na jej zaawansowaną postać.</p><p>Dla takich pacjentów istnieje program lekowy <strong>B.90 „Leczenie zaburzeń motorycznych w przebiegu zaawansowanej choroby Parkinsona”</strong>. AOTMiT jeszcze w styczniu 2026 roku zajmowała się zmianami dotyczącymi terapii dostępnych w ramach tego programu.&nbsp;</p><p>I tu pojawia się informacja szczególnie ważna dla mieszkańców Tomaszowa.</p><p>Program jest realizowany w <strong>Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przy ul. Pomorskiej 251</strong>. NFZ wskazywał w 2026 roku działającą tam Klinikę Neurologii z Pododdziałem Udarowym i Rehabilitacji Poudarowej jako miejsce realizacji leczenia zaburzeń motorycznych w zaawansowanej chorobie Parkinsona.&nbsp;</p><p>Kliniką kieruje <strong>prof. Agata Gajos</strong>, jedna z ekspertek uczestniczących w warszawskiej debacie</p><p>To właśnie ona zwracała uwagę na cenę zbyt późnego włączenia nowoczesnego leczenia. Pacjent stopniowo traci samodzielność, częściej upada, doznaje urazów, wycofuje się z życia społecznego i coraz bardziej uzależnia się od rodziny.</p><p>Wtedy rachunek za chorobę płaci już nie tylko NFZ.</p><p>Płaci go małżonek. Dzieci. Pracodawca. Pomoc społeczna. Szpital. A przede wszystkim sam chory.</p><h2>Najważniejszym lekiem może być… czas</h2><p>W neurologii czas od dawna ma szczególne znaczenie. W przypadku udaru mózgu liczą się dosłownie minuty.</p><p>Teraz podobne myślenie – choć oczywiście w zupełnie innej skali czasowej – zaczyna dotyczyć chorób neurodegeneracyjnych.</p><p>Jeżeli nowoczesne leczenie Alzheimera można zastosować tylko na początku choroby, system musi nauczyć się wychwytywać pacjenta <strong>zanim choroba odbierze mu znaczną część samodzielności</strong>.</p><p>Jeżeli zaawansowanego Parkinsona można skuteczniej kontrolować dzięki terapiom infuzyjnym, nie można czekać, aż człowiek przestanie wychodzić z domu.</p><p>I być może właśnie tutaj znajduje się największe wyzwanie dla ochrony zdrowia w najbliższych latach.</p><p>Nie chodzi już wyłącznie o wynalezienie kolejnego leku.</p><p><strong>Chodzi o stworzenie drogi, którą pacjent będzie mógł do niego dojść.</strong></p><p>Dla Tomaszowa oznacza to potrzebę sprawnego połączenia lekarzy rodzinnych, miejscowej poradni neurologicznej i Oddziału Neurologicznego TCZ z ośrodkami referencyjnymi w Łodzi. W mieście, w którym już dziś więcej niż co czwarty mieszkaniec ma ponad 65 lat, neurologia nie może być traktowana jako jeden z wielu fragmentów ochrony zdrowia.</p><p>Coraz bardziej staje się jednym z jej fundamentów.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Samotność może zmieniać mózg i zwiększać skłonność do alkoholu. Naukowcy odkryli niepokojący mechanizm]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56339,samotnosc-moze-zmieniac-mozg-i-zwiekszac-sklonnosc-do-alkoholu-naukowcy-odkryli-niepokojacy-mechanizm</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56339,samotnosc-moze-zmieniac-mozg-i-zwiekszac-sklonnosc-do-alkoholu-naukowcy-odkryli-niepokojacy-mechanizm</guid>
            <pubDate>Thu, 27 Aug 2026 11:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-samotnosc-moze-zmieniac-mozg-i-zwiekszac-sklonnosc-do-alkoholu-naukowcy-odkryli-niepokojacy-mechani-1787822925.png</url>
                        <title>Samotność może zmieniać mózg i zwiększać skłonność do alkoholu. Naukowcy odkryli niepokojący mechanizm</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56339,samotnosc-moze-zmieniac-mozg-i-zwiekszac-sklonnosc-do-alkoholu-naukowcy-odkryli-niepokojacy-mechanizm</link>
                    </image><description>Samotność nie zawsze krzyczy. Czasem zamyka drzwi, wycisza telefon i nalewa kolejny kieliszek. Naukowcy z Northwestern University oraz Salk Institute odkryli u samców myszy obwód mózgowy, którego nadmierna aktywność po okresie izolacji zwiększała spożycie alkoholu. Badanie nie pozwala jeszcze przenosić tych wniosków bezpośrednio na ludzi, ale pokazuje biologiczny mechanizm mogący łączyć osamotnienie z ryzykiem uzależnienia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w skrócie</h2><ul><li data-list-item-id="ec446164f929806cab80d9027aa560d20">Izolowane samce myszy stopniowo zwiększały spożycie alkoholu, natomiast samice piły go mniej.</li><li data-list-item-id="e07b09ac8d1c16ca43327c997b8a240e7">Badacze wskazali obwód łączący ciało migdałowate z przyśrodkową korą przedczołową.</li><li data-list-item-id="e8253c8135fe3a6672c394b9b66f2f2f3">Włączenie tego szlaku zwiększało picie, a jego wyciszenie ograniczało spożycie alkoholu.</li><li data-list-item-id="e76794fcdd5cf50cb08cd9e2da6bad4b9">Wyników nie wolno automatycznie odnosić do ludzi – to badanie przedkliniczne przeprowadzone na zwierzętach.</li><li data-list-item-id="e02871adb7eff1f188229ce913cfca9fd">W Tomaszowie Mazowieckim można uzyskać bezpłatną pomoc bez skierowania.</li></ul><h2>Gdy cisza staje się czynnikiem ryzyka</h2><p>Izolacja społeczna przestaje być postrzegana wyłącznie jako bolesne doświadczenie emocjonalne. Coraz częściej mówi się o niej jako o realnym zagrożeniu dla zdrowia publicznego, powiązanym między innymi z depresją, pogorszeniem kondycji fizycznej i nadużywaniem substancji psychoaktywnych.</p><p>Dotychczas nie było jednak jasne, co dokładnie dzieje się w mózgu i dlaczego osamotnienie może zwiększać podatność na alkohol. Odpowiedzi poszukiwali naukowcy z Northwestern University i Salk Institute for Biological Studies. Wyniki opublikowano 25 sierpnia 2026 roku w czasopiśmie „Nature Neuroscience”.</p><p>Badacze podkreślają, że po raz pierwszy wskazali konkretny szlak neuronalny, który u samców myszy nie tylko towarzyszył zwiększonemu spożyciu alkoholu, lecz wpływał na jego wzrost.</p><p>– To pierwsze badanie identyfikujące konkretny obwód mózgowy wyjaśniający, w jaki sposób izolacja społeczna może zwiększać spożycie alkoholu u samców – wskazuje dr Reesha Patel z Northwestern University Feinberg School of Medicine. Jej zdaniem odkrycie może w przyszłości pomóc lepiej zrozumieć biologiczne podłoże nadużywania alkoholu związanego z izolacją.</p><h2>Samce piły więcej, samice mniej</h2><p>Dorosłe myszy początkowo przebywały w grupach. Następnie część zwierząt przeniesiono do pojedynczych klatek, odtwarzając warunki izolacji społecznej. Codziennie przez godzinę mogły wybierać pomiędzy wodą a 15-procentowym roztworem alkoholu.</p><p>W najważniejszym porównaniu zachowania uczestniczyło 14 samców i 11 samic. W ciągu kolejnych dni izolowane samce stopniowo zwiększały spożycie alkoholu. Wzrost osiągał najwyższy poziom po około tygodniu i utrzymywał się później. Samice reagowały odwrotnie – piły mniej alkoholu.</p><p>Nie oznacza to jednak, że samotne kobiety są chronione przed uzależnieniem. Wynik dotyczy określonego eksperymentu na myszach, a dalszą część badań nad mechanizmem zwiększonego picia przeprowadzono przede wszystkim na samcach. Autorzy sami zaznaczają, że dopiero kolejne prace pozwolą ustalić, czy różnica wynika z działania hormonów, czy z odmiennej organizacji obwodów neuronalnych.</p><h2>Mózg pomiędzy stresem a decyzją</h2><p>Za pomocą miniaturowych mikroskopów naukowcy obserwowali aktywność neuronów, gdy myszy swobodnie się poruszały i decydowały, czy napić się alkoholu.</p><p>Uwagę badaczy zwrócił szlak łączący podstawno-boczną część ciała migdałowatego z przyśrodkową korą przedczołową. Pierwszy z tych obszarów uczestniczy między innymi w przetwarzaniu emocji, stresu i nieprzyjemnych doświadczeń. Drugi ma znaczenie dla kontroli zachowania, oceny nagrody oraz podejmowania decyzji.</p><p>Izolacja zwiększała pobudliwość tego połączenia u samców, a zmniejszała ją u samic. Aktywność obwodu pozwalała również przewidywać momenty sięgania po alkohol.</p><p>To jeszcze nie dowodziło, że obwód powoduje wzrost spożycia. Mógł jedynie rejestrować to, co działo się podczas picia. Naukowcy przeprowadzili więc kolejny eksperyment.</p><h2>Światło włączyło pragnienie alkoholu</h2><p>Badacze zastosowali optogenetykę – metodę pozwalającą pobudzać albo wyciszać wybrane neurony za pomocą impulsów światła.</p><p>Kiedy aktywowali wskazany obwód u samców, które wcześniej nie były izolowane, zwierzęta zaczynały reagować na alkohol podobnie jak myszy trzymane w pojedynczych klatkach. Gdy natomiast ten sam szlak wyciszono u izolowanych samców, ilość wypijanego alkoholu spadła.</p><p>Eksperyment wskazuje zatem, że badane połączenie neuronalne nie było wyłącznie obserwatorem zachowania. Aktywnie wpływało na zwiększone spożywanie alkoholu.</p><p>Według autorów izolacja może zmieniać sposób, w jaki kora przedczołowa przetwarza nagrodę. Reakcja mózgu na naturalne bodźce, takie jak słodki smak, słabła, natomiast odpowiedź związana z alkoholem stawała się silniejsza. Jak gdyby samotny mózg stopniowo przestawiał zwrotnicę, prowadzącą od zwyczajnej przyjemności w stronę chemicznego ukojenia.</p><h2>Nie mylmy izolacji myszy z ludzką samotnością</h2><p>To najważniejsze zastrzeżenie dotyczące badania. Myszy zostały fizycznie odseparowane od innych osobników. Naukowcy badali więc skutki izolacji społecznej, a nie subiektywne poczucie samotności znane ludziom.</p><p>Człowiek może mieszkać sam i nie czuć się samotny. Może również żyć w rodzinie, pracować wśród ludzi i doświadczać głębokiego osamotnienia. Na sięganie po alkohol wpływają ponadto historia życia, zdrowie psychiczne, sytuacja ekonomiczna, dostępność alkoholu, wzorce rodzinne i otoczenie społeczne.</p><p>Autorzy nie twierdzą zatem, że odkryli gotową terapię ani że wskazany mechanizm działa identycznie u ludzi. Badanie otwiera dopiero drzwi do dalszych prac.</p><h2>Tomaszów Mazowiecki: pomoc jest dostępna bez skierowania</h2><p>Wyniki eksperymentu niosą także bardzo praktyczne przesłanie: problemowe picie nie zawsze zaczyna się przy barze i nie zawsze ma twarz człowieka widocznie uzależnionego. Czasem zaczyna się w pustym mieszkaniu, po utracie bliskiej osoby, przejściu na emeryturę, rozwodzie albo długiej chorobie.</p><p>Osoby dorosłe zmagające się z uzależnieniem, a także ich bliscy, mogą zgłosić się do <strong>Poradni Leczenia Uzależnień Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ul. Granicznej 63</strong>. Poradnia prowadzi diagnostykę, psychoterapię oraz psychoedukację dla osób uzależnionych i współuzależnionych. <strong>Skierowanie nie jest wymagane. Rejestracja: 44 725 72 16.</strong></p><p>Działa również Ogólnopolski Telefon Zaufania „Uzależnienia”: <strong>800 199 990</strong>, codziennie w godzinach <strong>16.00–21.00</strong>. Rozmowa jest bezpłatna i anonimowa.</p><p>Bo czasem pierwszym krokiem nie jest jeszcze terapia. Jest nim zwykłe zdanie wypowiedziane do drugiego człowieka: „Nie radzę sobie. Potrzebuję pomocy”.</p><p>&nbsp;</p><h2>&nbsp;</h2><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Las dziesięć minut od domu. Badanie: mniej recept na leki przeciwdepresyjne]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56333,las-dziesiec-minut-od-domu-badanie-mniej-recept-na-leki-przeciwdepresyjne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56333,las-dziesiec-minut-od-domu-badanie-mniej-recept-na-leki-przeciwdepresyjne</guid>
            <pubDate>Wed, 26 Aug 2026 11:19:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-las-dziesiec-minut-od-domu-badanie-mniej-recept-na-leki-przeciwdepresyjne-1787736213.png</url>
                        <title>Las dziesięć minut od domu. Badanie: mniej recept na leki przeciwdepresyjne</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56333,las-dziesiec-minut-od-domu-badanie-mniej-recept-na-leki-przeciwdepresyjne</link>
                    </image><description>Miasto zwykle liczy nowe drzewa, kilometry alejek i pieniądze wydane na utrzymanie zieleni. Szkoccy naukowcy policzyli coś innego — recepty. Wśród osób mieszkających w odległości około dziesięciu minut spacerem od zadbanego lasu miejskiego prawdopodobieństwo stosowania leków przeciwdepresyjnych i przeciwlękowych było z czasem niższe. To nie dowód, że las leczy depresję. To jednak mocny argument, że dobrze urządzona zieleń nie jest dekoracją miasta, ale częścią jego infrastruktury zdrowotnej. Także w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w skrócie</h2><ul><li data-list-item-id="efa0cd6edd3dff7dc888ad850af289ce6">Badanie objęło <strong>129 335 mieszkańców Szkocji</strong> obserwowanych przez pięć lat.</li><li data-list-item-id="e40952bd47ff6df33c14cdc132029c2fc">W okresach mieszkania do 800 metrów od zadbanego lasu recepty na antydepresanty wystawiano o około <strong>10 proc. rzadziej</strong>, a na leki przeciwlękowe — o około <strong>6 proc. rzadziej</strong>.</li><li data-list-item-id="e692d992c42c4564d22bbd6cd9d310126">Wyniki nie oznaczają, że las leczy depresję ani że może zastąpić terapię i leki.</li><li data-list-item-id="ed4275b589124fd82f529dd6a7f23e3a8">Dla Tomaszowa kluczowe jest nie tylko posiadanie lasów, ale zapewnienie mieszkańcom codziennego, pieszego dostępu do bezpiecznej zieleni.</li></ul><h2>Osiemset metrów, które mogą robić różnicę</h2><p>Badacze z uniwersytetów w Edynburgu i Glasgow przeanalizowali dane <strong>129 335 dorosłych mieszkańców Szkocji</strong>. Połączyli informacje ze Scottish Longitudinal Study, historię miejsca zamieszkania oraz rejestry recept wystawionych przez szkocką publiczną służbę zdrowia w latach 2012–2016.</p><p>Interesowała ich odległość od lasów objętych programem <strong>Woods In and Around Towns</strong>. Za łatwo dostępny uznano teren leśny znajdujący się w promieniu 800 metrów od domu — mniej więcej dziesięciu minut spokojnego spaceru.</p><p>Najważniejszy wynik pojawił się wtedy, gdy naukowcy śledzili te same osoby w kolejnych latach. W okresach, w których mieszkały one w pobliżu ulepszonego lasu, prawdopodobieństwo otrzymania recepty na lek przeciwdepresyjny było o około <strong>10 proc. niższe</strong>, a na lek przeciwlękowy — o około <strong>6 proc. niższe</strong>. Badanie opublikowano 13 sierpnia 2026 roku w „The Lancet Planetary Health”. Jego metodologię i wyniki przedstawia baza PubMed oraz University of Edinburgh Research Explorer.</p><h2>Wynik, który wymaga uważnego czytania</h2><p>W badaniu pojawił się również pozorny paradoks. Gdy porównano różnych mieszkańców, osoby żyjące blisko modernizowanych lasów częściej korzystały z antydepresantów. Autorzy wyjaśniają, że szkocki program celowo kierowano do uboższych dzielnic, w których problemy ze zdrowiem psychicznym występowały częściej.</p><p>Dopiero obserwacja tych samych osób w czasie pokazała odwrotną zależność: kiedy mieszkały bliżej zagospodarowanego lasu, leki przepisywano im rzadziej. To właśnie ten element wzmacnia wiarygodność ustaleń.</p><p>Nie można jednak powiedzieć, że las „wyleczył” uczestników z depresji. Badacze analizowali recepty, a nie indywidualne diagnozy, przebieg terapii czy rzeczywistą częstotliwość spacerów. Mówimy zatem o <strong>silnym związku statystycznym</strong>, nie o cudownym leku rosnącym między sosnami.</p><h2>Nie puszcza z baśni, lecz ścieżka, ławka i drogowskaz</h2><p>Las uwzględniony w szkockim programie nie był romantyczną kn at the edge of civilization from a Mickiewicz ballad. Chodziło o przestrzeń oswojoną i dostępną: z odnowionymi ścieżkami, czytelnym oznakowaniem, bezpiecznymi wejściami oraz wydarzeniami integrującymi lokalną społeczność.</p><p>To ważne rozróżnienie. Samo istnienie drzew na mapie nie wystarcza. Zarośnięta droga, błoto, brak ławek, zniszczone tablice, poczucie zagrożenia czy trudny dojazd mogą sprawić, że zielony obszar pozostanie dla mieszkańców równie odległy jak szkockie Highlands.</p><p>Profesor Catharine Ward Thompson podkreśliła, że podobne inwestycje <strong>„mogą przyczyniać się do zmniejszania nierówności w zdrowiu”</strong>. Szczególne znaczenie mają więc tam, gdzie mieszkańcy dysponują mniejszymi dochodami i mają ograniczony dostęp do rekreacji, terapii oraz prywatnej opieki medycznej. Uniwersytet Edynburski określa badanie jako jedno z największych tego rodzaju.</p><h2>Tomaszów ma zieleń. Pytanie brzmi: czy każdy ma ją blisko?</h2><p>Tomaszów Mazowiecki nie musi zieleni wymyślać. Miasto i powiat leżą w krajobrazie, którego inne ośrodki mogłyby nam zazdrościć. Są <strong>Niebieskie Źródła</strong>, dolina Pilicy, Park Rodego, Park „Solidarność”, Bulwary nad Wolbórką, Przystań oraz rozległe Lasy Spalskie.</p><p>Nadleśnictwo Spała prowadzi gospodarkę leśną na ponad <strong>15,5 tys. hektarów</strong>, a dodatkowo nadzoruje ponad 2 tys. hektarów lasów niestanowiących własności Skarbu Państwa. Lasy Państwowe podkreślają bogactwo przyrodnicze doliny Pilicy oraz różnorodność spalskich siedlisk.</p><p>Podczas rewitalizacji Bulwarów posadzono ponad <strong>300 drzew, 41 tys. krzewów oraz ponad 30 tys. bylin i innych roślin</strong>. Powstały ścieżki piesze i rowerowe, miejsca wypoczynku oraz oświetlone kładki. Tomaszowska Straż Miejska przypominała wówczas, że park ma służyć mieszkańcom w każdym wieku. Renowacja Parku Rodego również obejmowała alejki, oświetlenie, nowe nasadzenia i miejsca rekreacji. Urząd Miasta przeznaczył na to zadanie blisko 894 tys. zł.</p><p>Szkockie badanie stawia jednak samorządowcom trudniejsze pytanie. Nie: „ile lasów znajduje się w powiecie?”, lecz: <strong>ilu mieszkańców może dotrzeć do zadbanej zieleni pieszo w ciągu dziesięciu minut?</strong></p><p>Lasy Spalskie są wielkim bogactwem regionu, lecz dla osoby starszej, samotnej, z niepełnosprawnością albo bez samochodu mogą pozostawać praktycznie niedostępne. Zdrowotna wartość zieleni zaczyna się nie na folderze promocyjnym, ale pod blokiem — od równej alejki, bezpiecznego przejścia, ławki ustawionej w cieniu i drzewa, którego nie zastąpi betonowa donica.</p><h2>Zieleń nie zastąpi lekarza ani terapii</h2><p>Spacer może uspokajać, sprzyjać aktywności fizycznej, poprawiać sen i pomagać w przełamaniu izolacji. Nie powinien jednak zastępować diagnozy, psychoterapii ani leczenia farmakologicznego.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim osoby dorosłe mogą zgłaszać się do <strong>Poradni Zdrowia Psychicznego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ul. Granicznej 63</strong>. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania. Rejestracja prowadzona jest pod numerem <strong>44 725 72 16</strong>. Szczegółowe informacje publikuje Tomaszowskie Centrum Zdrowia.</p><p>W nagłym kryzysie można całodobowo skorzystać z Centrum Wsparcia pod numerem <strong>800 70 2222</strong>. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia należy dzwonić pod <strong>112 lub 999</strong>. Zasady uzyskania pomocy opisuje Ministerstwo Zdrowia.</p><h2>Zielona infrastruktura zamiast miejskiej dekoracji</h2><p>Szkocki eksperyment nie opowiada wyłącznie o przyrodzie. Opowiada o odpowiedzialności władz publicznych. Pokazuje, że utrzymanie ścieżek, oznakowanie, bezpieczeństwo i dostępność zieleni mogą mieć znaczenie porównywalne z innymi działaniami profilaktycznymi.</p><p>Las nie wypisze recepty i nie zastąpi rozmowy z lekarzem. Może jednak stworzyć przestrzeń, w której łatwiej złapać oddech, wyjść z domu i na chwilę uciszyć hałas miasta oraz własnych myśli. Czasem polityka zdrowotna zaczyna się nie w gabinecie, lecz na ścieżce biegnącej między drzewami.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nowa danina od alkoholu i papierosów. Rząd rozważa opłatę na ochronę zdrowia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56330,nowa-danina-od-alkoholu-i-papierosow-rzad-rozwaza-oplate-na-ochrone-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56330,nowa-danina-od-alkoholu-i-papierosow-rzad-rozwaza-oplate-na-ochrone-zdrowia</guid>
            <pubDate>Wed, 26 Aug 2026 10:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nowa-danina-od-alkoholu-i-papierosow-rzad-rozwaza-oplate-na-ochrone-zdrowia-1787732363.png</url>
                        <title>Nowa danina od alkoholu i papierosów. Rząd rozważa opłatę na ochronę zdrowia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56330,nowa-danina-od-alkoholu-i-papierosow-rzad-rozwaza-oplate-na-ochrone-zdrowia</link>
                    </image><description>Każda sprzedana butelka alkoholu i każda paczka papierosów miałyby dołożyć kolejną, choć niewielką cegiełkę do finansowania ochrony zdrowia. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” w rządzie trwają prace nad wprowadzeniem opłaty wynoszącej 0,25 proc. rocznej wartości sprzedaży wyrobów alkoholowych i tytoniowych. Nowa danina mogłaby przynosić około 225 mln zł rocznie. Na razie jest to jednak koncepcja, a nie przyjęty projekt ustawy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w skrócie</h2><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e4d3f2964a9585d3df9eeb0da6dbe81f8"><strong>Rząd rozważa opłatę wynoszącą 0,25 proc. wartości sprzedaży alkoholu i wyrobów tytoniowych.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ecd50ff795c0e4a70fb885644779c0a2d"><strong>Pieniądze miałyby zasilać nowy Fundusz Zdrowia Publicznego.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="eb07f6842b92d3d389777bdb8dc224f2e"><strong>Szacowane wpływy wynoszą około 225 mln zł rocznie.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e2fab37f4dab29507c40e52e03aac801c"><strong>Ministerstwo Zdrowia potwierdza prace nad nowymi źródłami finansowania, ale nie ma jeszcze gotowej ustawy.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e3b05409ffbb1dd88d21bd70627b503d5"><strong>Ministerstwo Rozwoju i Technologii krytykuje pomysł, wskazując na istniejącą akcyzę i dodatkowe obowiązki dla przedsiębiorców.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e9c2c6752fc7c0578f1b9559994a9c2db"><strong>Eksperci ostrzegają przed wzrostem szarej strefy.</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="ef9313598d3f067adc6a0ac6b4bb008c7"><strong>Na razie nie wiadomo, czy podstawą opłaty będzie sprzedaż netto, czy brutto ani kiedy przepisy mogłyby wejść w życie.</strong></li></ul><p>Pomysł przypomina próbę wystawienia rachunku tym, którzy zarabiają na sprzedaży używek, za część zdrowotnych i społecznych skutków ich konsumpcji. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło „Rzeczpospolitej”, że prowadzone są prace nad nowymi źródłami finansowania zdrowia publicznego.</p><p>Pieniądze miałyby trafiać do specjalnego Funduszu Zdrowia Publicznego, funkcjonującego niezależnie od budżetu państwa i Narodowego Funduszu Zdrowia.</p><h2>0,25 proc. od wartości sprzedaży</h2><p>Według informacji dziennika opłata wynosiłaby <strong>0,25 proc. rocznej wartości sprzedaży alkoholu oraz wyrobów tytoniowych</strong>. Objęci nią mieliby zostać producenci i dystrybutorzy, na których spadłby również obowiązek przygotowywania corocznych raportów sprzedażowych.</p><p>Nie wiadomo jeszcze, czy podstawą naliczania opłaty byłaby wartość sprzedaży netto, czy brutto. To szczegół techniczny, ale wart dziesiątek milionów złotych.</p><p>Łączna wartość rynku alkoholu i wyrobów tytoniowych w Polsce szacowana jest na około 90 mld zł rocznie. Rynek alkoholu ma być wart około 51,5 mld zł, a tytoniowy – od 30 do 40 mld zł. Przy takich obrotach nowa opłata mogłaby zapewnić funduszowi około <strong>225 mln zł rocznie</strong>.</p><p>Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że część kosztów ponoszonych przez ochronę zdrowia, system zabezpieczenia społecznego i całe społeczeństwo powinna zostać powiązana z podmiotami czerpiącymi korzyści ekonomiczne z handlu używkami. Informację o pracach nad daniną podała 26 sierpnia <a href="https://archiwum.rp.pl/artykul/1557676-Nowa-danina-od-tytoniu-i-alkoholi.html">„Rzeczpospolita”</a>.</p><h2>Kilka groszy na produkcie, miliony w skali rynku</h2><p>Gdyby ciężar nowej opłaty został w całości przerzucony na konsumentów, matematyczny skutek byłby niewielki: od produktu kosztującego 20 zł opłata wynosiłaby 5 groszy, a od zakupu za 100 zł – 25 groszy.</p><p>Nie oznacza to jednak, że dokładnie o tyle wzrosłyby ceny. Opłata miałaby być pobierana od rocznej wartości sprzedaży producentów lub dystrybutorów, a ostateczna cena zależałaby także od marży, podatku VAT, sposobu rozliczania daniny i decyzji poszczególnych firm. Rynek rzadko działa jak laboratoryjna probówka – kilka groszy na początku łańcucha może zniknąć w marży albo urosnąć, zanim towar trafi na sklepową półkę.</p><h2>Ministerstwo Rozwoju mówi: dość obciążeń</h2><p>Do propozycji krytycznie odniosło się Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wiceminister Michał Baranowski miał w piśmie skierowanym 10 sierpnia do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zwrócić uwagę, że branże alkoholowa i tytoniowa są już objęte podatkiem akcyzowym.</p><p>Według resortu kolejna opłata, połączona z obowiązkami sprawozdawczymi, może stanowić nadmierną ingerencję w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.</p><p>Ten spór jest stary jak polityka podatkowa: resort zdrowia widzi koszty leczenia i profilaktyki, resort gospodarki – kolejne obciążenie przedsiębiorców. Pomiędzy nimi pozostają konsumenci oraz sklepy, również te niewielkie, działające w Tomaszowie Mazowieckim i na terenie powiatu tomaszowskiego.</p><h2>Akcyza, opłaty za zezwolenia i „małpki”</h2><p>Nowa danina nie zastąpiłaby istniejących podatków. Alkohol i wyroby tytoniowe już teraz są objęte akcyzą na podstawie <strong>ustawy z 6 grudnia 2008 roku o podatku akcyzowym</strong>.</p><p>Przedsiębiorcy sprzedający alkohol płacą ponadto opłaty związane z zezwoleniami, uregulowane w <strong>art. 11¹ ustawy z 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi</strong>. Osobnym mechanizmem jest opłata od alkoholu w opakowaniach nieprzekraczających 300 ml, potocznie nazywana opłatą od „małpek”. Wynosi ona 25 zł od litra stuprocentowego alkoholu znajdującego się w takich opakowaniach. Zasady jej naliczania opisuje <a href="https://www.podatki.gov.pl/pozostale/oplata-od-sprzedazy-alkoholu-w-opak-do-300-ml/informacje-podstawowe">oficjalny serwis podatkowy Ministerstwa Finansów</a>.</p><p>Równocześnie w rządowym wykazie prac znajduje się projekt dotyczący zmian stawek akcyzy na napoje alkoholowe i przeznaczenia dodatkowych wpływów na ochronę zdrowia. To jednak <strong>odrębne rozwiązanie</strong> od opisywanej przez „Rzeczpospolitą” opłaty 0,25 proc. <a href="https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-podatku-akcyzowym-oraz-ustawy-o-swiadczeniach-opieki-zdrowotnej-finansowanych-ze-srodkow-publicznych">Rządowy projekt oznaczony numerem UD418</a> pokazuje, że temat zwiększania obciążeń fiskalnych dotyczących alkoholu już znajduje się na agendzie rządu.</p><h2>Czy wzrośnie szara strefa?</h2><p>Eksperci cytowani przez „Rzeczpospolitą” ostrzegają, że dokładanie kolejnych obciążeń może zwiększyć skalę nielegalnego handlu. Dotyczy to szczególnie papierosów i mocnych alkoholi, w przypadku których różnica ceny między legalnym a pochodzącym z przemytu lub nielegalnej produkcji towarem może być dla części klientów decydująca.</p><p>Sama stawka 0,25 proc. nie wygląda jak podatkowe trzęsienie ziemi. Problemem może być jednak suma wszystkich danin, podwyżek akcyzy i obowiązków administracyjnych. Dla dużych koncernów przygotowanie kolejnego raportu będzie pozycją w arkuszu kosztów. Dla mniejszych producentów lub dystrybutorów może oznaczać dodatkową księgowość i ryzyko sankcji za błędne rozliczenie.</p><h2>Na razie nie ma gotowej ustawy</h2><p>Najważniejsze zastrzeżenie brzmi: <strong>nowa opłata jeszcze nie obowiązuje</strong>. Nie przedstawiono jej ostatecznej konstrukcji, katalogu podmiotów zobowiązanych do zapłaty, terminów rozliczeń ani daty wejścia w życie.</p><p>Nie wiadomo również, jak dokładnie byłyby wydawane pieniądze Funduszu Zdrowia Publicznego i czy zostałyby przeznaczone na leczenie chorób związanych z uzależnieniami, profilaktykę, psychiatrię, onkologię czy ogólne finansowanie świadczeń.</p><p>Dopiero publikacja projektu ustawy i oceny skutków regulacji pozwoli odpowiedzieć, czy mamy do czynienia z rzeczywistym instrumentem polityki zdrowotnej, czy jedynie z kolejnym sposobem łatania budżetowej kołdry, która od dawna okazuje się zbyt krótka</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Psycholog: nie bójmy się pytać o myśli samobójcze, pytaniem możemy uratować życie (wywiad)]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56325,psycholog-nie-bojmy-sie-pytac-o-mysli-samobojcze-pytaniem-mozemy-uratowac-zycie-wywiad</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56325,psycholog-nie-bojmy-sie-pytac-o-mysli-samobojcze-pytaniem-mozemy-uratowac-zycie-wywiad</guid>
            <pubDate>Tue, 25 Aug 2026 13:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-psycholog-nie-bojmy-sie-pytac-o-mysli-samobojcze-pytaniem-mozemy-uratowac-zycie-wywiad-1787848892.png</url>
                        <title>Psycholog: nie bójmy się pytać o myśli samobójcze, pytaniem możemy uratować życie (wywiad)</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56325,psycholog-nie-bojmy-sie-pytac-o-mysli-samobojcze-pytaniem-mozemy-uratowac-zycie-wywiad</link>
                    </image><description>Czy pytanie o myśli samobójcze może sprowokować człowieka do odebrania sobie życia? – To tak nie działa – powiedziała PAP psycholog dr Daria Biechowska. Dodała, że rozmowa może otworzyć drogę do uzyskania pomocy, a czasem najważniejsze jest po prostu to, by człowiek w kryzysie nie został sam.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>PAP: Zacznijmy od podstaw. Czym właściwie jest kryzys psychiczny i po czym możemy poznać, że przeżywa go ktoś, z kim mamy kontakt – w pracy, w szkole, w przychodni, a może po prostu ktoś bliski?</strong></p><p><strong>Dr Daria Biechowska, psycholożka i ekspertka Instytutu Psychiatrii i Neurologii: </strong>Kryzys psychiczny to bardzo szerokie pojęcie i u każdej osoby może przebiegać zupełnie inaczej. Jako niespecjaliści powinniśmy przede wszystkim zwracać uwagę na zmianę w zachowaniu i funkcjonowaniu człowieka. To najczęściej pokazuje nam, że coś się z tą osobą dzieje. Nie ma jednego sygnału ostrzegawczego. Warto patrzeć na to, czy ktoś nagle zaczyna funkcjonować inaczej niż wcześniej. Jeżeli osoba, która była bardzo aktywna, nagle przestaje taka być albo ktoś, kto zawsze wcześnie wstawał, zaczyna długo spać, to powinno zwrócić naszą uwagę.</p><p><strong>PAP: Co sprawia, że człowiek wpada w kryzys?</strong></p><p>D.B.: Kryzys psychiczny pojawia się wtedy, kiedy sposoby radzenia sobie, które do tej pory działały, przestają wystarczać wobec sytuacji życiowej, zawodowej, rodzinnej czy relacyjnej. Gromadzą się trudności i obciążenia, człowiek przestaje sobie z nimi radzić, doświadcza silnego napięcia, bezradności, a czasami poczucia utraty kontroli nad sytuacją. Wtedy pogarsza się jego codzienne funkcjonowanie.</p><p><strong>PAP: Ale kryzys psychiczny to jeszcze nie kryzys samobójczy…</strong></p><p>D.B.: Nie. I bardzo ważne jest, żeby tego nie utożsamiać. Nie jest też tak, że człowiek w kryzysie chodzi i obwieszcza wszystkim, że zaraz się zabije. Często możemy w ogóle nie wiedzieć, co się z nim dzieje.</p><p>Natomiast zdarza się, że osoby mówią o tym, że chcą się zabić. I wtedy bardzo ważne jest podjęcie tego tematu.</p><p><strong>PAP: Wiele osób boi się takiej rozmowy. Funkcjonuje mit, że jeżeli zapytamy człowieka wprost o samobójstwo, możemy mu ten pomysł podsunąć.</strong></p><p>D.B.: To tak nie działa. Badania pokazują, że pytanie wprost o myśli samobójcze nie zwiększa ryzyka zachowań samobójczych. Przeciwnie, podjęcie tego tematu może przynieść ulgę i dać człowiekowi możliwość opowiedzenia o tym, z czym wcześniej pozostawał bardzo samotny. Taka rozmowa może też otworzyć drogę do uzyskania pomocy.</p><p><strong>PAP: Czyli możemy zapytać wprost: „czy myślisz o śmierci?”, „czy myślisz o samobójstwie?”</strong></p><p><strong>D.B.: Tak. Jak najbardziej.</strong></p><p>PAP: A co, jeśli ktoś odpowiada żartem? Mówi: „Mam ochotę sobie coś zrobić, chodź, skoczymy razem z mostu”. Czy takie „śmieszkowanie” trzeba potraktować poważnie?</p><p>D.B.: Najważniejsze jest po prostu zacząć pytać i dać tej osobie możliwość powiedzenia, co się z nią dzieje. A jeśli zauważymy, że ona niespecjalnie chce odpowiadać, możemy przynajmniej zasygnalizować jej, że jesteśmy blisko. Jeżeli nie ma ochoty teraz rozmawiać, możemy z nią po prostu posiedzieć.</p><p><strong>PAP: No dobrze, ale co właściwie powiedzieć?</strong></p><p>D.B.: Nie ma idealnych słów-zaklęć. Dużo groźniejsza dla życia człowieka - od nawet niezręcznego pytania - jest obojętność, czyli brak naszej reakcji na to, co mówi.</p><p>Są natomiast rzeczy, których zdecydowanie nie powinniśmy mówić. Na przykład: „weź się w garść”, „inni mają gorzej”, „jutro będzie lepiej”, „przecież ty tego nie zrobisz”, „masz wszystko, czego ci brakuje?”. Nie powinniśmy też mówić: „musisz myśleć pozytywnie”.</p><p>To działa bardzo źle, bo osoba w kryzysie zaczyna się otwierać, a my odpowiadamy jej czymś, co sprawia, że czuje się zupełnie niezrozumiana. Wtedy może wycofać się z rozmowy.</p><p><strong>PAP: Czyli zamiast wielkich słów wystarczy czasami wspólnie wypita herbata?</strong></p><p>D.B.: Jak najbardziej. Można powiedzieć: „chodź, zrobię ci herbatę, napijemy się i pogadamy, co się dzieje”. Nie trzeba być psychologiem ani psychiatrą.</p><p><strong>PAP: Czyli cztery kroki: zauważyć, zapytać…</strong></p><p>D.B.: Wysłuchać i – jeśli sami nie jesteśmy w stanie pomóc – zapewnić profesjonalną pomoc. Najpierw zauważyć, że coś się dzieje. Potem zapytać, co się dzieje, i dać temu człowiekowi przestrzeń, żeby o tym opowiedział. A jeśli mamy poczucie, że sobie z tym nie poradzimy, poszukajmy profesjonalnej pomocy.</p><p><strong>PAP: Osobą, która jako pierwsza spotyka człowieka w kryzysie, bardzo często nie jest psychiatra. Może nią być nauczyciel, policjant, pracownik socjalny, farmaceuta, a nawet ksiądz.</strong></p><p>D.B.: Takich ludzi określa się czasami po angielsku słowem „gatekeeper”, czyli „strażnik bramy”. Chodzi o osoby wykonujące zawody, które nie są związane ze specjalistyczną pomocą w kryzysie samobójczym, ale które bardzo często spotykają na swojej drodze tych, którzy potrzebują pomocy.</p><p>I właśnie wobec nich Światowa Organizacja Zdrowia proponuje takie podejście: zauważyć, zapytać, wysłuchać i w razie potrzeby przekierować do profesjonalnej pomocy.</p><p><strong>PAP: Czego powinniśmy od tych „strażników bramy” oczekiwać?</strong></p><p>D.B.: Ja bym powiedziała, że nie oczekiwać, bo to brzmi jak nałożenie obowiązku na te grupy zawodowe. Bardziej chodzi o to, żeby dać im narzędzia. W ramach Krajowego Programu Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym przygotowujemy standardy postępowania, które pokazują różnym grupom zawodowym, jak mogą reagować w sytuacji zetknięcia się z osobą w kryzysie samobójczym.</p><p><strong>PAP: A lekarz rodzinny? To chyba szczególnie ważna osoba, bo często zna pacjenta od lat.</strong></p><p>D.B.: Zdecydowanie. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej jest jedną z najważniejszych osób we wczesnym rozpoznawaniu kryzysu psychicznego. Pacjent może przyjść z bezsennością, przewlekłym zmęczeniem czy bólem, a za tym może kryć się depresja, przeciążenie, stres albo kryzys samobójczy.</p><p>Lekarz POZ ma więc szansę zauważyć zmianę w funkcjonowaniu pacjenta i zapytać, co się dzieje. Powinien też zadbać o to, żeby osoba, która przyszła po pomoc, nie została sama pomiędzy kolejnymi elementami systemu.</p><p><strong>PAP: Tylko jeśli lekarz skieruje pacjenta do psychiatry, ten może pomyśleć: „no dobrze, a kiedy ja się właściwie do tego psychiatry dostanę, za rok?”.</strong></p><p>D.B.: Tutaj muszę trochę odczarować ten obraz. Od 2018 roku mamy w Polsce reformę psychiatrii dorosłych i centra zdrowia psychicznego, które obejmują już znaczną część dorosłej populacji Polski. Do Punktu Zgłoszeniowo-Koordynacyjnego można zgłosić się bez skierowania. Na miejscu przeprowadzana jest wstępna ocena potrzeb i ustalany jest dalszy plan pomocy. Sama pracuję w Centrum Zdrowia Psychicznego i widzę, jak ważne jest to, że człowiek w kryzysie może zgłosić się bez konieczności wcześniejszego umawiania wizyty u psychiatry.</p><p><strong>PAP: A jeśli ktoś nie wie, czy powinien szukać psychologa, czy psychiatry?</strong></p><p>D.B.: Nie każda osoba w kryzysie psychicznym potrzebuje od razu konsultacji psychiatrycznej. W wielu sytuacjach pierwszego wsparcia może udzielić psycholog, który oceni potrzeby osoby i w razie wskazań pomoże jej dotrzeć do lekarza psychiatry. W ramach centrów zdrowia psychicznego w przypadkach pilnych dostęp do niezbędnego świadczenia psychiatrycznego powinien zostać zapewniony w krótkim czasie. Natomiast jeżeli istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, potrzebna jest pomoc w trybie pilnym - wtedy należy wezwać zespół ratownictwa medycznego albo zgłosić się do odpowiedniej izby przyjęć.</p><p><strong>PAP: Porozmawiajmy o szkołach. Mamy coraz więcej informacji o kryzysach psychicznych dzieci i młodzieży. Czy nauczyciele są na to przygotowani?</strong></p><p>D.B.: Nadal nie w takim stopniu, w jakim powinni, ale nauczyciele są grupą zawodową bardzo zainteresowaną tym, żeby się przygotować. Od ponad trzech lat prowadzimy dla nich szkolenia i uczestniczą w nich ogromne grupy, po kilka tysięcy osób na jednym. Od nowego roku szkolnego rusza kolejna edycja tych szkoleń. Nauczyciele są bardzo ważni, bo widzą uczniów regularnie, często codziennie. Mogą więc zauważyć zmianę, której ktoś spotykający się z dzieckiem raz na jakiś czas może nie zobaczyć.</p><p><strong>PAP: Co powinno zwrócić ich uwagę?</strong></p><p>D.B.: Nagła, utrzymująca się zmiana funkcjonowania. Uczeń, który był aktywny, wycofuje się z kontaktów. Ktoś, kto był dobrym uczniem, zaczyna mieć gorsze wyniki. Pojawiają się częste nieobecności, szybkie zmiany nastroju, płaczliwość, drażliwość, konflikty z rówieśnikami albo izolowanie się, jeśli wcześniej ktoś był bardzo towarzyski.</p><p>Jeżeli nauczyciel się niepokoi, powinien porozmawiać z uczniem spokojnie i bez oceniania. Można powiedzieć: „widzę, że ostatnio jest ci trudniej, więc może chcesz mi powiedzieć, co się u ciebie dzieje?”.</p><p><strong>PAP: A jeśli uczeń mówi o śmierci, beznadziejności, o tym, że jest ciężarem?</strong></p><p>D.B.: Wtedy warto zapytać wprost o myśli samobójcze.</p><p><strong>PAP: Nawet dziecko?</strong></p><p>D.B.: Jak najbardziej. To znowu ten sam mit: że rozmowa o samobójstwie zachęca do śmierci. Warto o to pytać, bo daje to możliwość opowiedzenia o tym, co się dzieje i jak bardzo komuś jest trudno. Dla osoby w kryzysie samobójczym charakterystyczne jest takie tunelowe myślenie: w pewnym momencie zaczyna uważać, że śmierć jest jedynym rozwiązaniem sytuacji. To może być związane z osamotnieniem, poczuciem wyobcowania czy innymi trudnymi doświadczeniami. Pojawia się myśl: „wszystkim będzie lepiej, jak zniknę”.</p><p><strong>PAP: I wtedy nauczyciel nie może już powiedzieć: „uspokój się i idź na lekcję”.</strong></p><p>D.B.: Nie. I przede wszystkim nie powinien zostawać z tym sam. To nie jest tylko odpowiedzialność nauczyciela. Jeżeli czuje, że nie jest w stanie pomóc, powinien odwołać się do profesjonalnej pomocy.</p><p>Jeżeli istnieje bezpośrednie zagrożenie życia, wzywamy ratowników medycznych. Taki młody czy starszy człowiek trafia wtedy na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego, gdzie lekarz psychiatra ocenia jego stan i podstawę do hospitalizacji.</p><p><strong>PAP: Wspomniała pani o nauczycielach. A duchowni? Czy oni również powinni być traktowani jako osoby pierwszego kontaktu?</strong></p><p>D.B.: Jak najbardziej. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę profil osoby, która w Polsce najczęściej umiera śmiercią samobójczą: to mężczyzna w średnim wieku, mieszkający na wsi. Taka osoba może szukać wsparcia raczej u duchownego niż u psychiatry czy psychologa.</p><p>Dlatego przygotowaliśmy, we współpracy z duchownymi, standardy postępowania również dla księży. Oni mogą udzielić takiej pierwszej pomocy psychologicznej: zauważyć, porozmawiać, wysłuchać i wskazać, gdzie można uzyskać profesjonalną pomoc.</p><p><strong>PAP: Jak duży jest problem, o którym rozmawiamy? W ubiegłym roku mówiliśmy o ponad 14 tys. próbach samobójczych.</strong></p><p>D.B.: Z tą liczbą trzeba uważać, bo to są dane policyjne, czyli nie wszystkie próby samobójcze, tylko zdarzenia, które zostały zarejestrowane przez Policję. Wiemy, że liczba prób samobójczych jest znacznie większa niż liczba zgonów samobójczych, ale ich rzeczywistej skali nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić na podstawie samych statystyk policyjnych. Dlatego, mówiąc o danych dotyczących prób, zawsze trzeba jasno wskazywać źródło i sposób ich rejestrowania.</p><p><strong>PAP: Co w takim razie w Polsce działa dobrze, a gdzie nadal mamy największą lukę?</strong></p><p>D.B.: Tym, czym powinniśmy się chwalić, jest to, że od 2021 roku mamy narodową strategię dotyczącą zapobiegania zachowaniom samobójczym. To nie jest wcale oczywiste w Europie, że każde państwo ma taką strategię.</p><p>Mamy też coraz więcej działań, w tym właśnie standardy postępowania dla różnych grup zawodowych. Natomiast problem polega na tym, że to jeszcze nie dociera do wszystkich. Robimy bardzo dużo, ale nie daje to jeszcze efektu, którego byśmy oczekiwali.</p><p><strong>PAP: Chciałabym na koniec zejść z poziomu systemu do jednego człowieka. Pierwsza rozmowa z osobą w kryzysie nie rozwiąże przecież jej problemu. Jak sprawić, żeby następnego dnia znowu nie została z nim sama?</strong></p><p>D.B.: Możemy zrobić coś, co profesjonalnie nazywamy planem bezpieczeństwa, chociaż wcale nie trzeba używać tego określenia. Jeżeli nie ma bezpośredniego zagrożenia życia i nie jest potrzebna karetka, możemy umówić się z tą osobą, co zrobi, kiedy znowu się jej pogorszy albo wrócą myśli samobójcze.</p><p>Może stworzyć listę osób, do których wtedy zadzwoni. Jeżeli się na to zgodzimy, możemy być na tej liście również my. Mogą się na niej znaleźć rzeczy, które przynoszą jej ulgę: spacer z psem, pogłaskanie kota, muzyka, herbata. Dla każdego będzie to coś innego.</p><p>Warto też zapisać numery telefonów, z których można skorzystać w sytuacji zagrożenia życia, a także numery telefonów pomocowych.</p><p><strong>PAP: A pani sama miała kiedyś taki moment, kiedy nie chciało się pani żyć?</strong></p><p>D.B.: Nie, nie doświadczyłam poważnego kryzysu samobójczego. Jak większość osób przeżywałam jednak różne kryzysy, także typowe dla wieku nastoletniego. Adolescencja to czas bardzo intensywnych emocji i pytań o sens życia. To, co dorosłemu wydaje się drobiazgiem - na przykład zła ocena czy konflikt z rówieśnikami - dla młodego człowieka może być bardzo silnym przeżyciem. Oczywiście jedna zła ocena nie jest przyczyną zachowania samobójczego, ale u nastolatka już przeciążonego wieloma trudnościami nawet stosunkowo drobne zdarzenie może stać się czynnikiem wyzwalającym kryzys.</p><p><strong>PAP: Warto żyć?</strong></p><p>D.B.: Warto. Choć czasami jest trudno, ale wtedy warto o tym z kimś porozmawiać.</p><p>Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kiedy założyć aparat na zęby? OrthoVision Lublin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56322,kiedy-zalozyc-aparat-na-zeby-orthovision-lublin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56322,kiedy-zalozyc-aparat-na-zeby-orthovision-lublin</guid>
            <pubDate>Tue, 25 Aug 2026 10:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kiedy-zalozyc-aparat-na-zeby-orthovision-lublin-1787647323.jpg</url>
                        <title>Kiedy założyć aparat na zęby? OrthoVision Lublin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56322,kiedy-zalozyc-aparat-na-zeby-orthovision-lublin</link>
                    </image><description>Nie istnieje jeden uniwersalny moment, w którym pacjent powinien rozpocząć leczenie ortodontyczne. Chwila założenia aparatu zależy od rodzaju wady zgryzu, etapu rozwoju uzębienia, wzrostu szczęki i żuchwy oraz indywidualnych uwarunkowań pacjenta. Dlatego znacznie ważniejsza od samej metryki jest odpowiednio wcześnie przeprowadzona diagnostyka ortodontyczna.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Nie czekaj i już teraz skorzystaj z informacji, które przygotowaliśmy wspólnie z zespołem OrthoVision Lublin w poniższym artykule.&nbsp;</p><h2>Kiedy najlepiej założyć aparat na zęby? Wiek pacjenta to nie jedyne kryterium</h2><p>Pierwszą konsultację ortodontyczną u dziecka warto planować już ok. 7 roku życia. W tym okresie w jamie ustnej znajdują się zarówno zęby mleczne, jak i pierwsze zęby stałe. Umożliwia to ocenę rozwoju zgryzu, ilości miejsca w łukach zębowych czy relacji między szczęką a żuchwą. Wizyta w tym wieku nie oznacza jednak automatycznie konieczności rozpoczęcia leczenia. W wielu przypadkach ortodonta zaleca jedynie regularną obserwację.</p><p>Kompleksowe leczenie aparatem stałym często rozpoczyna się w okresie, gdy większość zębów stałych jest już obecna w jamie ustnej. Niektóre zaburzenia mogą wymagać wcześniejszej interwencji, szczególnie jeśli dotyczą wzajemnej relacji szczęk, zgryzu krzyżowego czy nieprawidłowego wyrzynania zębów. Odpowiedni moment rozpoczęcia terapii powinien być więc zawsze ustalany indywidualnie przez ortodontę.</p><p>Pamiętaj, że w razie potrzeby, warto skorzystać z profesjonalnego wsparcia zespołu i zobacz, jak pomoże Ci <a href="https://www.orthovision-lublin.pl/">ortodonta. Lublin</a> OrthoVision to specjaliści. Umów konsultację już teraz.</p><h2>Jakie objawy wskazują, że nie warto zwlekać z wizytą u ortodonty?</h2><p>Widoczna krzywizna zębów jest jednym z powodów, dla których warto skonsultować się z ortodontą. Do objawów wymagających oceny należą wyraźne stłoczenia, przerwy pomiędzy zębami, nadmiernie wysunięte siekacze czy nieprawidłowy sposób kontaktowania się górnego i dolnego łuku zębowego. Zgryz krzyżowy, otwarty, przodozgryz czy znaczny tyłozgryz mogą mieć różny przebieg i wymagać odmiennego czasu rozpoczęcia leczenia.</p><p>U dzieci uwagę rodziców powinny zwrócić zaburzenia wyrzynania zębów, asymetria zgryzu czy utrzymujące się nieprawidłowe nawyki wpływające na rozwój narządu żucia. W określonych sytuacjach znaczenie ma przedwczesna utrata zębów mlecznych, ponieważ może ona wpływać na ilość miejsca dla przyszłych zębów stałych. Wczesna konsultacja pozwala ocenić, czy konieczna jest interwencja, czy wystarczy kontrola rozwoju.</p><p>Podczas diagnostyki ortodonta bierze pod uwagę ustawienie zębów, warunki w łukach zębowych, relacje szczęki i żuchwy, etap wzrostu i ogólny stan jamy ustnej. Konsultacja ortodontyczna w OrthoVision Lublin pozwala ustalić, czy leczenie warto rozpocząć od razu, zaplanować na późniejszy etap czy prowadzić okresową obserwację.</p><p><strong>Sprawdź informacje dostępne w artykule na stronie kliniki: </strong><a href="https://orthovision-lublin.pl/blog/co-to-jest-szyna-relaksacyjna-orthovision-lublin"><strong>Co to jest szyna relaksacyjna? OrthoVision Lublin</strong></a><strong>.</strong></p><h2>Aparat stały, ruchomy czy nakładkowy – kiedy ortodonta może rozpocząć leczenie?</h2><p>Istotny jest również stan zębów i dziąseł oraz możliwość utrzymywania prawidłowej higieny jamy ustnej. Przed założeniem aparatu może być konieczne wyleczenie próchnicy, przeprowadzenie higienizacji lub rozwiązanie problemów stomatologicznych. Zdrowe tkanki jamy ustnej stanowią podstawę bezpiecznego prowadzenia terapii ortodontycznej.</p><p>Rodzaj aparatu dobierany jest do potrzeb pacjenta. W zależności od wieku, etapu rozwoju zgryzu i charakteru nieprawidłowości zastosowanie mogą znaleźć aparaty ruchome, aparaty stałe lub leczenie z wykorzystaniem przezroczystych nakładek. Nie należy przy tym zakładać, że jedna metoda jest przeznaczona dla określonej grupy wiekowej. O kwalifikacji decydują wskazania kliniczne oraz możliwości realizacji założonego planu leczenia.</p><p>Warto pamiętać, że aparat ortodontyczny nie jest rozwiązaniem wyłącznie dla dzieci i nastolatków. Leczenie można prowadzić u osób dorosłych, o ile pozwala na to stan zębów i tkanek przyzębia. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy na aparat jest już za późno lub za wcześnie, najlepiej rozpocząć od diagnostyki. W OrthoVision Lublin pacjenci mogą skorzystać z różnych metod leczenia ortodontycznego, w tym aparatów stałych, ruchomych i nakładkowych. Konsultacja pozwala dobrać metodę, jak i moment rozpoczęcia terapii.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Młodzi artyści z II LO znów zagrali w tomaszowskim hospicjum]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56307,mlodzi-artysci-z-ii-lo-znow-zagrali-w-tomaszowskim-hospicjum</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56307,mlodzi-artysci-z-ii-lo-znow-zagrali-w-tomaszowskim-hospicjum</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 22:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mlodzi-artysci-z-ii-lo-znow-zagrali-w-tomaszowskim-hospicjum-1787518589.jpg</url>
                        <title>Młodzi artyści z II LO znów zagrali w tomaszowskim hospicjum</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56307,mlodzi-artysci-z-ii-lo-znow-zagrali-w-tomaszowskim-hospicjum</link>
                    </image><description>Zespół folkowy „Wsioki”, tworzony przez młodzież z II Liceum Ogólnokształcącego w Tomaszowie Mazowieckim, po raz kolejny odwiedził hospicjum. Ich występ przyniósł podopiecznym muzykę, energię i chwilę prawdziwej bliskości.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Muzyka, która wraca z dobrem</h2><p>Hospicjum Tomaszów Mazowiecki poinformowało o kolejnej wizycie młodych artystów z zespołu folkowego <strong>„Wsioki”</strong>. Grupę tworzy młodzież z <strong>II Liceum Ogólnokształcącego w Tomaszowie Mazowieckim</strong>, a ich występ ponownie wypełnił placówkę muzyką, energią i radością. Jak podkreślono w opublikowanej relacji, nie była to pierwsza obecność zespołu w hospicjum, co nadaje temu spotkaniu szczególny, trwały wymiar.</p><p>W takich wydarzeniach nie chodzi wyłącznie o sam koncert. Równie ważna jest <strong>pamięć o podopiecznych</strong>, gotowość do dzielenia się czasem i uważność na potrzeby osób, które szczególnie potrzebują bliskości. Powracające wizyty pokazują, że między młodzieżą a hospicjum powstała więź oparta na życzliwości i autentycznym zaangażowaniu.</p><h2>Więcej niż występ</h2><p>Z opisu spotkania wynika, że młodzi artyści wnieśli do hospicjum nie tylko dźwięki, ale też młodzieńczą spontaniczność i ciepło. To właśnie takie drobne, lecz znaczące gesty często mają ogromną wartość dla pacjentów i pracowników placówek opiekuńczych. Obecność ludzi z zewnątrz, którzy przychodzą z otwartością i talentem, może na chwilę zmienić codzienny rytm miejsca, w którym emocje bywają szczególnie intensywne.</p><p>Hospicjum w swoim podziękowaniu wyraźnie zaznaczyło, że <strong>obecność „Wsioków” ma ogromną wartość</strong>. To ważny sygnał także dla lokalnej społeczności. Pokazuje, że działalność artystyczna młodzieży może mieć wymiar nie tylko kulturalny, ale również społeczny i międzyludzki. W praktyce oznacza to budowanie mostów między pokoleniami oraz przypominanie, że kultura potrafi wspierać tam, gdzie słowa nie zawsze wystarczają.</p><h2>Dobra odpowiedź mieszkańców</h2><p>Pod internetowym wpisem pojawiło się wiele pełnych uznania komentarzy. Mieszkańcy chwalili młodzież za wrażliwość, poświęcony czas i postawę, która wykracza poza szkolną czy artystyczną aktywność. W reakcjach dominowały słowa wdzięczności i podkreślanie, że to <strong>piękny przykład młodego pokolenia</strong>, które potrafi dzielić się dobrem.</p><p>Tego typu odzew nie dziwi. W lokalnych społecznościach szczególnie mocno dostrzega się inicjatywy, które łączą ludzi wokół prostych, ale ważnych wartości: empatii, obecności i odpowiedzialności za innych. Występ „Wsioków” w tomaszowskim hospicjum wpisuje się właśnie w taki obraz działań, które nie potrzebują wielkiej sceny, by miały realne znaczenie.</p><h2>Lekcja wrażliwości dla całego miasta</h2><p>Historia kolejnej wizyty zespołu pokazuje, że <strong>lokalna kultura może być blisko człowieka</strong> w najbardziej dosłownym sensie. Nie musi ograniczać się do festynów, przeglądów czy szkolnych uroczystości. Może docierać także tam, gdzie daje wsparcie, wzruszenie i chwilę oddechu od codziennych trudności.</p><p>Dla Tomaszowa Mazowieckiego to również cenna wiadomość o młodzieży, która angażuje się w sprawy ważne społecznie. Powracające spotkania w hospicjum budują obraz wspólnoty, w której talent idzie w parze z wrażliwością. A to właśnie takie działania najdłużej zostają w pamięci tych, którzy ich doświadczają.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[L4 może przerwać urlop. Ale wakacje za granicą nie chronią przed kontrolą ZUS]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56299,l4-moze-przerwac-urlop-ale-wakacje-za-granica-nie-chronia-przed-kontrola-zus</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56299,l4-moze-przerwac-urlop-ale-wakacje-za-granica-nie-chronia-przed-kontrola-zus</guid>
            <pubDate>Sun, 23 Aug 2026 15:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-l4-moze-przerwac-urlop-ale-wakacje-za-granica-nie-chronia-przed-kontrola-zus-1787492859.png</url>
                        <title>L4 może przerwać urlop. Ale wakacje za granicą nie chronią przed kontrolą ZUS</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56299,l4-moze-przerwac-urlop-ale-wakacje-za-granica-nie-chronia-przed-kontrola-zus</link>
                    </image><description>Choroba dopadła nas w hotelu, nad morzem albo w połowie długo wyczekiwanego urlopu? W takim przypadku zwolnienie lekarskie może przerwać wypoczynek, a niewykorzystane dni urlopu nie przepadają. Jest jednak druga strona medalu. L4 nie staje się automatycznie przedłużeniem wakacji, a pobyt poza Polską nie oznacza, że pracownik znika z radaru Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. ZUS może skontrolować chorego także za granicą.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nasz artykuł w dużym skrócie</h2><ul><li data-list-item-id="ed339dd93f4fbd8efb3edad92430c4448"><strong>choroba pracownika podczas urlopu wypoczynkowego przerywa urlop</strong>, a niewykorzystane dni można odebrać później;</li><li data-list-item-id="ea86871b3e5cd7877f40ee3d5d4fdc981">e-ZLA nie zwalnia z obowiązku poinformowania pracodawcy o nieobecności;</li><li data-list-item-id="ee6d2c497e5ca8f4527c9a7dbb3021264"><strong>sam pobyt za granicą podczas L4 nie oznacza automatycznie złamania prawa</strong>;</li><li data-list-item-id="ef2ec040228aab5c558c3d31dc56543f4">ZUS może jednak przeprowadzić kontrolę także podczas pobytu w innym państwie UE;</li><li data-list-item-id="e491cdf747dc6cbe7a9e132e13eaeebdb">od 13 kwietnia 2026 r. przepisy dokładniej definiują aktywność niezgodną z celem zwolnienia;</li><li data-list-item-id="ed014454ad36cf34d24084974d7a40df4">podczas L4 nie wolno wykonywać pracy zarobkowej ani podejmować działań utrudniających leczenie;</li><li data-list-item-id="e26a12798fc5568fc43321ad14a6817b1">zmieniając miejsce pobytu podczas zwolnienia, należy <strong>w ciągu trzech dni poinformować ZUS i pracodawcę</strong>;</li><li data-list-item-id="e9df0c025e8f4b6ac1c8b009730ce3526">ostateczna ocena prawidłowego wykorzystywania L4 zależy od konkretnych okoliczności</li></ul><p>To temat szczególnie aktualny w sezonie wakacyjnym. Granica pomiędzy urlopem a zwolnieniem chorobowym jest bowiem wyraźna: <strong>urlop służy wypoczynkowi, zwolnienie lekarskie – odzyskaniu zdolności do pracy</strong>. I choć w obu przypadkach pracownika nie ma w firmie, z punktu widzenia prawa są to dwa zupełnie różne światy.</p><h3>Zachorowałeś na urlopie? Niewykorzystane dni nie przepadają</h3><p>Kodeks pracy nie pozostawia tutaj większych wątpliwości. Zgodnie z <strong>art. 165 Kodeksu pracy</strong>, jeżeli pracownik nie może rozpocząć wcześniej ustalonego urlopu z powodu czasowej niezdolności do pracy wskutek choroby, pracodawca musi przesunąć urlop na późniejszy termin.</p><p>Jeżeli natomiast choroba pojawi się już podczas wypoczynku, zastosowanie ma <strong>art. 166 Kodeksu pracy</strong>. Niewykorzystanej części urlopu pracodawca ma obowiązek udzielić później.</p><p>Przykład jest prosty. Pracownik bierze dwa tygodnie urlopu, ale piątego dnia choruje i lekarz wystawia mu tygodniowe zwolnienie. Od momentu rozpoczęcia niezdolności do pracy urlop zostaje przerwany. Odpowiednia liczba dni urlopowych wraca niejako do jego „puli” i będzie mogła zostać wykorzystana w późniejszym terminie.</p><p>Nie oznacza to jednak, że każda sytuacja związana ze zwolnieniem lekarskim automatycznie przerywa urlop. Państwowa Inspekcja Pracy zwraca m.in. uwagę, że <strong>choroba dziecka i związana z nią opieka nie przerywa rozpoczętego urlopu wypoczynkowego pracownika</strong>.</p><h3>Elektroniczne L4 nie zwalnia z telefonu do szefa</h3><p>Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. To, że e-ZLA trafia elektronicznie do systemu, <strong>nie zwalnia pracownika z obowiązku poinformowania pracodawcy o nieobecności</strong>.</p><p>Państwowa Inspekcja Pracy przypomina, że pracownik powinien zrobić to niezwłocznie, a zasadniczo nie później niż w drugim dniu nieobecności. Informację można przekazać m.in. telefonicznie, SMS-em czy e-mailem, jeżeli wewnętrzne przepisy firmy nie przewidują innego sposobu.</p><p>Samo pojawienie się elektronicznego zwolnienia w systemie pracodawcy nie zastępuje więc zwykłego komunikatu: „jestem chory, nie będzie mnie w pracy”.</p><h3>L4 za granicą? To nie jest automatycznie zabronione</h3><p>Najwięcej emocji wywołuje jednak pytanie o wyjazdy zagraniczne.</p><p>Czy pracownik może przebywać podczas zwolnienia lekarskiego poza Polską?</p><p><strong>Sam pobyt za granicą nie oznacza automatycznie niewłaściwego wykorzystywania zwolnienia i nie powoduje automatycznej utraty świadczenia.</strong> Kluczowy jest cel zwolnienia i zachowanie chorego.</p><p>Inaczej ZUS może spojrzeć na pobyt u rodziny, która opiekuje się osobą po operacji, a inaczej na intensywną turystyczną wyprawę człowieka, który – zgodnie ze zwolnieniem – powinien przechodzić rekonwalescencję.</p><p>Od <strong>13 kwietnia 2026 roku</strong> przepisy jeszcze dokładniej określają te zasady. ZUS wskazuje, że osoba może stracić prawo do zasiłku, jeżeli podczas zwolnienia <strong>wykonuje pracę zarobkową albo podejmuje aktywność niezgodną z celem zwolnienia</strong>. Za taką aktywność uznawane są działania utrudniające lub wydłużające leczenie bądź rekonwalescencję. Wyłączone są natomiast zwykłe czynności życia codziennego oraz niektóre czynności incydentalne wynikające z istotnych okoliczności. Każdy przypadek ma być oceniany indywidualnie.</p><p>Krótko mówiąc: <strong>L4 nie oznacza aresztu domowego, ale nie jest też biletem na dodatkowy urlop.</strong></p><h3>ZUS może sprawdzić chorego również poza Polską</h3><p>Wyjazd do Hiszpanii, Włoch, Niemiec czy innego państwa Unii Europejskiej nie tworzy niewidzialnej granicy dla kontroli.</p><p>Przepisy unijne przewidują współpracę instytucji ubezpieczeniowych państw członkowskich. Zgodnie z art. 27 rozporządzenia wykonawczego <strong>WE nr 987/2009</strong>, na wniosek właściwej instytucji instytucja państwa pobytu lub zamieszkania może przeprowadzić niezbędną kontrolę administracyjną albo badanie lekarskie. ZUS potwierdza, że może zwrócić się do zagranicznej instytucji ubezpieczeniowej o kontrolę stanu zdrowia osoby korzystającej ze świadczenia.</p><p>To ważne, bo nadal można spotkać się z przekonaniem: „skoro jestem za granicą, ZUS mnie nie sprawdzi”. W rzeczywistości europejski system zabezpieczenia społecznego działa właśnie po to, aby granica państwa nie kończyła możliwości weryfikowania prawa do świadczeń.</p><h3>Zmieniasz miejsce pobytu? Masz trzy dni</h3><p>Jest jeszcze jeden szczegół, który może okazać się bardzo ważny.</p><p>Pracownik powinien podać lekarzowi <strong>faktyczny adres, pod którym będzie przebywał w okresie zwolnienia</strong>, jeśli jest inny niż jego adres zamieszkania. Jeżeli miejsce pobytu zmieni się już podczas L4, należy poinformować o tym <strong>ZUS oraz pracodawcę w ciągu trzech dni</strong>.</p><p>Dotyczy to nie tylko zagranicy. Jeżeli ktoś na czas rekonwalescencji przenosi się choćby z Tomaszowa Mazowieckiego do rodziców w innym mieście, powinien zadbać o aktualizację miejsca pobytu.</p><p>Samo niezastanie chorego pod wskazanym adresem nie oznacza jeszcze automatycznie utraty zasiłku. ZUS podkreśla, że okoliczności sprawy trzeba wyjaśnić. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawią się dodatkowe dowody wskazujące, że zwolnienie było wykorzystywane niezgodnie z jego przeznaczeniem.</p><h3>Nie każde wyjście z domu oznacza złamanie zasad</h3><p>Także tu przepisy są bardziej zdroworozsądkowe, niż czasami sugerują internetowe opowieści.</p><p>Osoba na zwolnieniu może wykonywać <strong>zwykłe czynności życia codziennego</strong>. Samo pójście do apteki, lekarza czy wykonanie podstawowych zakupów nie powinno automatycznie prowadzić do utraty świadczenia.</p><p>Znaczenie ma stan zdrowia, zalecenia lekarza oraz charakter konkretnej aktywności. Co innego krótki spacer zalecony podczas rekonwalescencji, a co innego kilkugodzinna praca, remont domu czy intensywna aktywność sportowa u osoby, której stan zdrowia powinien taką aktywność wykluczać. ZUS od kwietnia 2026 roku wprost wskazuje, że badane jest przede wszystkim to, czy zachowanie <strong>utrudnia albo wydłuża proces leczenia lub rekonwalescencji</strong>.</p><h3>Najważniejsza zasada: L4 służy leczeniu</h3><p>Wszystko sprowadza się właściwie do jednego zdania: <strong>zwolnienie lekarskie nie jest urlopem wypoczynkowym</strong>.</p><p>Jeśli choroba przerwie nam wakacje, prawo chroni pracownika i pozwala zachować niewykorzystane dni wypoczynku. Jednocześnie od momentu rozpoczęcia zwolnienia zmieniają się zasady. To już nie pracownik decyduje całkowicie swobodnie, w jaki sposób zagospodaruje swój czas.</p><p>Dla mieszkańców naszego regionu właściwą terenowo jednostką w wielu sprawach jest <strong>Oddział ZUS w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Prezydenta Ignacego Mościckiego 40/42</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Recepta bez konsultacji lekarskiej – granice prawne i ryzyka dla pacjenta]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56268,recepta-bez-konsultacji-lekarskiej-granice-prawne-i-ryzyka-dla-pacjenta</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56268,recepta-bez-konsultacji-lekarskiej-granice-prawne-i-ryzyka-dla-pacjenta</guid>
            <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 21:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-recepta-bez-konsultacji-lekarskiej-granice-prawne-i-ryzyka-dla-pacjenta-1787354354.jpg</url>
                        <title>Recepta bez konsultacji lekarskiej – granice prawne i ryzyka dla pacjenta</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56268,recepta-bez-konsultacji-lekarskiej-granice-prawne-i-ryzyka-dla-pacjenta</link>
                    </image><description>Rozwój telemedycyny i usług cyfrowych zrewolucjonizował dostęp do opieki zdrowotnej. Możliwość uzyskania e-recepty bez wychodzenia z domu stała się istotnym elementem polskiego systemu ochrony zdrowia, jednak wraz z nią pojawiają się pytania o bezpieczeństwo i ramy prawne tego procesu. Kluczowa wątpliwość dotyczy roli konsultacji lekarskiej – czy można ją pominąć i jakie konsekwencje niesie za sobą takie działanie?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Czy polskie prawo dopuszcza wystawienie recepty bez konsultacji?</strong></h2><p>Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w tym Ustawą z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, <strong>każda recepta musi być wystawiona na podstawie oceny stanu zdrowia pacjenta</strong>. Oznacza to, że uzyskanie recepty całkowicie bez jakiejkolwiek formy kontaktu z lekarzem i weryfikacji medycznej jest niezgodne z prawem i standardami opieki.</p><p>Konsultacja nie musi jednak oznaczać wizyty stacjonarnej. Prawo dopuszcza badanie i ocenę stanu zdrowia za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Taka zdalna konsultacja może przybrać formę:</p><ul><li data-list-item-id="e98fe43dd047417ebeb9b10f222fcf23c">Rozmowy telefonicznej,</li><li data-list-item-id="e80dd5d30353ff21b2360847293ea136e">Wideokonferencji,</li><li data-list-item-id="e42de7dcf7825ebf790def588db02c19e">Szczegółowego formularza medycznego online, analizowanego przez lekarza.</li></ul><p>W każdym z tych przypadków lekarz przeprowadza wywiad, zbiera informacje i na tej podstawie podejmuje decyzję o zasadności przepisania leków. Recepta nie jest więc produktem, który można „zamówić”, lecz wynikiem świadczenia zdrowotnego.</p><p>Zobacz także: <a href="https://e-recepta.net/blog/recepta-online-bez-konsultacji-czy-to-mozliwe-jak-bezpiecznie-uzyskac-e-recepte-przez-internet/">Recepta online bez konsultacji – czy to możliwe?</a></p><h2><strong>Jakie ryzyka wiążą się z ominięciem rzetelnej kwalifikacji medycznej?</strong></h2><p>Próba uzyskania leków na receptę z pominięciem oceny lekarskiej to działanie obarczone wysokim ryzykiem. Stwarza ono bezpośrednie<strong> zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta</strong>. Główne niebezpieczeństwa to:</p><figure class="table"><table><tbody><tr><td><strong>Ryzyko</strong></td><td><strong>Opis</strong></td></tr><tr><td><strong>Błędna diagnoza</strong></td><td>Przepisanie leku na podstawie samych objawów, bez wnikliwego wywiadu, może prowadzić do leczenia nie tej choroby, co trzeba.</td></tr><tr><td><strong>Maskowanie poważnych schorzeń</strong></td><td>Leki objawowe (np. przeciwbólowe) mogą tymczasowo złagodzić dolegliwości, opóźniając diagnozę poważnej choroby, której są one tylko symptomem.</td></tr><tr><td><strong>Niepożądane interakcje lekowe</strong></td><td>Tylko lekarz, po analizie historii medycznej, jest w stanie ocenić, czy nowy lek nie wejdzie w groźną interakcję z innymi przyjmowanymi preparatami.</td></tr><tr><td><strong>Niewłaściwe dawkowanie</strong></td><td>Dawka leku musi być dostosowana do indywidualnej sytuacji pacjenta, jego wieku, wagi i chorób współistniejących. Jej samodzielne ustalenie jest niebezpieczne.</td></tr></tbody></table></figure><h2><strong>Co zrobić, gdy lekarz odmawia wystawienia e-recepty online?</strong></h2><p>Odmowa wystawienia recepty <strong>nie jest arbitralną decyzją lekarza, lecz aktem dbałości o zdrowie pacjenta</strong>. Może ona wynikać z faktu, że stan zdrowia pacjenta wymaga osobistego zbadania, wykonania dodatkowej diagnostyki lub istnieją przeciwwskazania do stosowania danego leku. W takiej sytuacji należy postępować zgodnie z zaleceniami lekarza –<strong> umówić się na wizytę stacjonarną lub wykonać wskazane badania</strong>.</p><p>Pacjent ma jednak określone prawa w obliczu odmowy. Przysługuje mu prawo do uzyskania drugiej opinii lekarskiej u innego specjalisty. Jeżeli odmowę uzna za nieuzasadnioną lub naruszającą jego prawa, może złożyć skargę do Rzecznika Praw Pacjenta. W przypadku świadczeń finansowanych ze środków publicznych możliwe jest również zwrócenie się do Narodowego Funduszu Zdrowia.</p><h2><strong>Czy wygoda zawsze powinna iść w parze z bezpieczeństwem?</strong></h2><p>Telemedycyna oferuje niezaprzeczalną wygodę, ale nigdy nie może ona odbywać się kosztem bezpieczeństwa pacjenta. Konsultacja lekarska, niezależnie od jej formy, nie jest biurokratyczną przeszkodą, lecz fundamentalnym elementem opieki zdrowotnej. Chroni przed błędami terapeutycznymi i poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Świadomy wybór platformy, która stawia na pierwszym miejscu rzetelną weryfikację medyczną, pozwala w pełni korzystać z zalet nowoczesnych technologii bez podejmowania zbędnego ryzyka.</p><p><i>Ten artykuł ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady medycznej.</i></p><p>Źródło:</p><p><a href="https://kuriergarwolinski.pl/promowane/czy-mozna-otrzymac-e-recepte-bez-konsultacji-lekarskiej/xH20ZAJvSvuDEcbrdjA1">https://kuriergarwolinski.pl/promowane/czy-mozna-otrzymac-e-recepte-bez-konsultacji-lekarskiej/xH20ZAJvSvuDEcbrdjA1</a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Trauma z dzieciństwa może „wyciszać” radość. Naukowcy zajrzeli do mózgu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56249,trauma-z-dziecinstwa-moze-wyciszac-radosc-naukowcy-zajrzeli-do-mozgu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56249,trauma-z-dziecinstwa-moze-wyciszac-radosc-naukowcy-zajrzeli-do-mozgu</guid>
            <pubDate>Wed, 19 Aug 2026 08:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-trauma-z-dziecinstwa-moze-wyciszac-radosc-naukowcy-zajrzeli-do-mozgu-1787122761.png</url>
                        <title>Trauma z dzieciństwa może „wyciszać” radość. Naukowcy zajrzeli do mózgu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56249,trauma-z-dziecinstwa-moze-wyciszac-radosc-naukowcy-zajrzeli-do-mozgu</link>
                    </image><description>Są ludzie, którzy osiągają cel i niemal natychmiast czują satysfakcję. Czekają na spotkanie, podróż, koncert, sukces w pracy. Sama perspektywa czegoś dobrego potrafi uruchomić energię. U innych ten wewnętrzny mechanizm działa znacznie ciszej. Nagroda jest, ale jakby za szybą. Człowiek wie, że powinien się cieszyć, lecz radość nie przychodzi albo pojawia się tylko na moment.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowe badanie naukowców z Temple University i University of Oregon wskazuje, że u części osób jednym z elementów tej układanki mogą być <strong>traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa oraz sposób funkcjonowania hipokampa</strong>. Wyniki opublikowano 17 sierpnia 2026 roku w „The Journal of Neuroscience”.</p><h3>Kiedy przyjemność przestaje być nagrodą</h3><p>Zjawisko, którym zajęli się badacze, nazywa się <strong>anhedonią</strong>. Najprościej mówiąc, oznacza ono ograniczoną zdolność do przeżywania przyjemności i reagowania na nagradzające doświadczenia. Może dotyczyć zarówno samego odczuwania radości, jak i czegoś, co dzieje się wcześniej: oczekiwania na coś dobrego, podejmowania wysiłku i dążenia do celu.</p><p>To właśnie ten drugi element — <strong>anhedonia antycypacyjna</strong>, związana z oczekiwaniem nagrody i motywacją — okazał się szczególnie istotny w najnowszym badaniu. Autorzy podkreślają, że anhedonia nie jest zjawiskiem przypisanym wyłącznie jednemu zaburzeniu psychicznemu. Jest traktowana jako problem przekraczający granice poszczególnych diagnoz i związany z mechanizmami motywacji oraz systemu nagrody.</p><p>Nie należy jej też mylić ze zwykłym „nie chce mi się”. W tym przypadku problem może dotyczyć sposobu, w jaki mózg przetwarza informację, że jakaś czynność, relacja czy wydarzenie <strong>warto podjąć, ponieważ może przynieść nagrodę</strong>.</p><h3>Hipokamp: nie tylko magazyn wspomnień</h3><p>Przez lata hipokamp kojarzono przede wszystkim z pamięcią. To jedna ze struktur mózgu pozwalających tworzyć i przywoływać wspomnienia. Coraz więcej badań pokazuje jednak, że uczestniczy on również w procesach związanych z rozpoznawaniem nowości i komunikacją z układami odpowiedzialnymi za motywację.</p><p>Zespół kierowany przez Kathleen J. O’Brien z Temple University oraz Vishnu P. Murty’ego z University of Oregon postanowił sprawdzić, czy właśnie tutaj może znajdować się fragment odpowiedzi na pytanie o długotrwałe konsekwencje traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa.</p><p>W badaniu uczestniczyły <strong>92 osoby dorosłe — 37 mężczyzn i 55 kobiet</strong>. Uczestnicy wypełniali kwestionariusze dotyczące doświadczeń z dzieciństwa oraz zdolności do odczuwania i oczekiwania przyjemności. Następnie ich mózgi badano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, czyli fMRI.</p><h3>Mózg pamięta nie tylko wydarzenia</h3><p>Naukowcy analizowali kilka elementów działania hipokampa. Sprawdzali między innymi jego komunikację z <strong>jądrem półleżącym</strong> oraz <strong>brzusznym polem nakrywki</strong> — obszarami należącymi do mózgowych obwodów związanych z nagrodą, dopaminą i zachowaniem motywowanym.</p><p>Obserwowano również, jak hipokamp reaguje na nowe bodźce i w jaki sposób wpływa na aktywność innych części systemu motywacyjnego.</p><p>Najciekawszy obraz pojawił się u osób deklarujących większe nasilenie traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa. Jeżeli jednocześnie wykazywały one <strong>słabszą komunikację między hipokampem a jądrem półleżącym, słabszą reakcję hipokampa na nowość lub słabszy wpływ hipokampa na brzuszne pole nakrywki</strong>, częściej występowały u nich problemy z oczekiwaniem przyjemności i podejmowaniem działań prowadzących do nagrody.</p><p>Można to porównać do radia, które nadal odbiera sygnał, lecz gra zbyt cicho. Nagroda istnieje, mózg ją rozpoznaje, ale sygnał nakłaniający człowieka: „warto wstać, warto spróbować, to może być przyjemne” może być osłabiony.</p><h3>Trauma nie jest wyrokiem</h3><p>Tu potrzebne jest jednak bardzo ważne zastrzeżenie. Wyników badania <strong>nie można interpretować jako dowodu, że trauma z dzieciństwa automatycznie prowadzi w dorosłości do anhedonii</strong>.</p><p>Badacze wykazali zależność pomiędzy doświadczeniem traumy, funkcjonowaniem określonych obwodów mózgowych i nasileniem anhedonii. Co istotne, osoby z historią trudnych doświadczeń, ale bez obserwowanych zaburzeń działania badanych połączeń hipokampa, nie wykazywały tak silnej zależności.</p><p>Badanie miało również charakter obserwacyjny. Nie pozwala więc stwierdzić, że to właśnie trauma <strong>spowodowała</strong> konkretne zmiany widoczne w fMRI. Autorzy mówią raczej o interakcji między wczesnymi doświadczeniami a funkcjonowaniem mózgowych obwodów motywacyjnych.</p><p>To różnica zasadnicza. Mózg nie jest kamienną tablicą, na której dzieciństwo zapisuje nieodwracalny wyrok.</p><h3>Czy hipokamp stanie się celem terapii?</h3><p>Znaczenie odkrycia może leżeć właśnie tutaj. Dotychczas badania anhedonii u ludzi często koncentrowały się na prążkowiu i klasycznym układzie nagrody. Wyniki zespołu O’Brien i Murty’ego sugerują, że <strong>hipokamp może znajdować się niejako wcześniej w tym łańcuchu i wpływać na systemy odpowiedzialne za motywację</strong>.</p><p>Badacze wskazują, że w przyszłości wiedza ta może pomóc w poszukiwaniu nowych celów terapii dla osób, u których po doświadczeniach z dzieciństwa pojawiły się trwałe problemy z motywacją i odczuwaniem przyjemności. Na razie jest to jednak <strong>kierunek dalszych badań, a nie gotowa metoda leczenia</strong>.</p><p>Pozostaje też jeszcze jedno fascynujące pytanie. Skoro hipokamp jest tak silnie związany z pamięcią, czy sposób, w jaki przechowujemy i przywołujemy doświadczenia, może wpływać na to, jak wyobrażamy sobie przyszłą nagrodę?</p><p>W pewnym sensie naukowcy wracają więc do pytania znanego z literatury od wieków: <strong>jak długo dzieciństwo idzie za człowiekiem?</strong> Neuronauka odpowiada dziś ostrożniej niż powieściopisarze. Przeszłość może pozostawić ślad. Nie oznacza jednak, że musi napisać cały dalszy ciąg historii.</p><p><strong>Źródło:</strong> opracowanie na podstawie badania Kathleen J. O’Brien i współautorów, „Functional integrity of mesolimbic-hippocampal circuits is associated with anhedonia in individuals with early life stress”, „The Journal of Neuroscience”, publikacja online 17 sierpnia 2026 r.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Upał potrafi „uderzyć” także w mózg. Lekarka ostrzega przed skutkami odwodnienia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56244,upal-potrafi-uderzyc-takze-w-mozg-lekarka-ostrzega-przed-skutkami-odwodnienia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56244,upal-potrafi-uderzyc-takze-w-mozg-lekarka-ostrzega-przed-skutkami-odwodnienia</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 16:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-upal-potrafi-uderzyc-takze-w-mozg-lekarka-ostrzega-przed-skutkami-odwodnienia-1787064846.png</url>
                        <title>Upał potrafi „uderzyć” także w mózg. Lekarka ostrzega przed skutkami odwodnienia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56244,upal-potrafi-uderzyc-takze-w-mozg-lekarka-ostrzega-przed-skutkami-odwodnienia</link>
                    </image><description>Ból i zawroty głowy, osłabienie, dezorientacja, a w skrajnych przypadkach nawet drgawki czy utrata przytomności – niedobór płynów i zaburzenia gospodarki elektrolitowej mogą mieć znacznie poważniejsze skutki niż zwykłe pragnienie. Prof. Karolina Sieroń przypomina, że podczas gorących dni wodę należy pić regularnie, a nie dopiero wtedy, gdy organizm zaczyna alarmować.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>o nawodnieniu zwykle przypominamy sobie wtedy, gdy termometry zaczynają przypominać rekwizyt z filmu katastroficznego. Tymczasem – jak podkreśla prof. Karolina Sieroń, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej – <strong>woda jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania nerek, układu krążenia i utrzymania właściwego ciśnienia tętniczego</strong>.</p><p>W czasie wysokich temperatur sytuacja staje się szczególnie istotna. Pocąc się, tracimy nie tylko wodę, ale również elektrolity, w tym sód. Zaburzenia ich stężenia mogą wpływać na pracę układu nerwowego. Wytyczne Society for Endocrinology wskazują, że przy hiponatremii mogą pojawić się m.in. ból głowy i splątanie, natomiast w ciężkich przypadkach drgawki oraz zaburzenia świadomości.</p><h3>Nie nadrabiaj wieczorem całego dnia</h3><p>Prof. Sieroń zwraca uwagę, że wypicie dużej butelki wody wieczorem nie jest dobrym sposobem na „odrobienie” całego dnia. Znacznie rozsądniejsze jest <strong>regularne przyjmowanie niewielkich ilości płynów</strong>.</p><p>Podobne zalecenia wydała niedawno <strong>Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Tomaszowie Mazowieckim</strong>. W lipcowej akcji „Nawodnienie ma znaczenie!” sanepid przypominał, że podczas upałów należy pić wodę małymi porcjami przez cały dzień. Szczególną uwagę trzeba zwracać na dzieci, seniorów, kobiety w ciąży i osoby przewlekle chore.</p><p>Nie istnieje jednak jedna magiczna liczba litrów dobra dla wszystkich. Zapotrzebowanie zależy m.in. od wieku, masy ciała, wysiłku, temperatury i stanu zdrowia. Tomaszowski sanepid podaje orientacyjnie około 2–2,5 litra płynów dziennie dla kobiet i 2,5–3 litrów dla mężczyzn, przy czym podczas upału potrzeby mogą znacząco wzrosnąć. Osoby z chorobami serca lub nerek oraz przyjmujące niektóre leki powinny ustalać ilość płynów indywidualnie z lekarzem.</p><h3>Nie tylko za mało wody może być problemem</h3><p>Ważne jest także zachowanie rozsądku w drugą stronę. Podczas wielogodzinnego intensywnego wysiłku <strong>wypijanie bardzo dużych ilości samej wody może nadmiernie obniżyć stężenie sodu we krwi</strong>. CDC przestrzega, że taka hiponatremia może prowadzić do dezorientacji, drgawek, a nawet śpiączki. Przy długim wysiłku znaczenie ma więc nie tylko płyn, lecz także uzupełnianie elektrolitów i normalne odżywianie.</p><p>Nie oznacza to jednak, że każdy podczas spaceru powinien sięgać po izotonik czy samodzielnie wsypywać sól do butelki. Przy zwykłej codziennej aktywności <strong>woda pozostaje podstawowym napojem</strong>.</p><p>Pierwszymi sygnałami odwodnienia mogą być silne pragnienie, suchość w ustach, ciemniejszy mocz, osłabienie, senność oraz ból i zawroty głowy. Tomaszowski sanepid ostrzega, że zaburzenia świadomości czy utrata przytomności wymagają natychmiastowej pomocy medycznej.</p><p>Bo latem butelka wody nie jest modnym gadżetem. Czasem jest najprostszym elementem profilaktyki, jaki mamy pod ręką.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowskie Centrum Zdrowia szuka lekarza do nocnej i świątecznej opieki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56230,tomaszowskie-centrum-zdrowia-szuka-lekarza-do-nocnej-i-swiatecznej-opieki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56230,tomaszowskie-centrum-zdrowia-szuka-lekarza-do-nocnej-i-swiatecznej-opieki</guid>
            <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 21:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowskie-centrum-zdrowia-szuka-lekarza-do-nocnej-i-swiatecznej-opieki-1786994449.jpg</url>
                        <title>Tomaszowskie Centrum Zdrowia szuka lekarza do nocnej i świątecznej opieki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56230,tomaszowskie-centrum-zdrowia-szuka-lekarza-do-nocnej-i-swiatecznej-opieki</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia prowadzi nabór lekarza do Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej. Placówka podkreśla rozwój szpitala, atrakcyjne warunki pracy i możliwość współpracy z doświadczonym zespołem medycznym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Szpital prowadzi rekrutację</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością poinformowało o rozpoczęciu rekrutacji lekarza do <strong>Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej</strong>. Z opublikowanego komunikatu wynika, że nabór ma związek z rozwojem placówki, która poszukuje osoby gotowej do pracy w jednym z kluczowych obszarów zabezpieczenia zdrowotnego mieszkańców.</p><p>To ogłoszenie może zainteresować lekarzy szukających zatrudnienia w Tomaszowie Mazowieckim lub rozważających współpracę z lokalnym szpitalem. Nocna i świąteczna opieka zdrowotna pełni ważną funkcję w systemie ochrony zdrowia, ponieważ zapewnia pacjentom pomoc w godzinach, gdy podstawowa opieka zdrowotna pozostaje nieczynna.</p><h2>Co oferuje Tomaszowskie Centrum Zdrowia</h2><p>W opublikowanej informacji placówka wskazuje na kilka elementów, które mają zachęcić kandydatów do kontaktu. Wśród nich wymieniono <strong>atrakcyjne warunki pracy</strong>, przyjazną atmosferę, możliwość działania w nowoczesnym i rozwijającym się szpitalu oraz współpracę z doświadczonym zespołem medycznym.</p><p>Z perspektywy lokalnego rynku pracy to ważny sygnał. Szpitale i przychodnie w całym kraju od dłuższego czasu zabiegają o kadrę medyczną, a każda nowa oferta dla lekarzy pokazuje, jak istotne staje się budowanie stabilnych zespołów. Dla mieszkańców regionu znaczenie ma nie tylko sam nabór, ale również to, że placówka akcentuje rozwój i chęć wzmacniania swojej dostępności dla pacjentów.</p><h2>Dlaczego to istotne dla mieszkańców</h2><p>Nocna i świąteczna opieka zdrowotna to jeden z tych elementów systemu, z których pacjenci korzystają w sytuacjach nagłych, ale niewymagających natychmiastowej interwencji zespołu ratownictwa medycznego. Obsada lekarska w tym obszarze przekłada się bezpośrednio na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic.</p><p>Informacja o rekrutacji można więc odczytywać nie tylko jako zwykłe ogłoszenie o pracę, lecz także jako element szerszego procesu wzmacniania lokalnej ochrony zdrowia. Im sprawniej placówka uzupełnia kadrę, tym większa szansa na utrzymanie ciągłości świadczeń i poprawę komfortu pacjentów szukających pomocy poza standardowymi godzinami pracy przychodni.</p><h2>Jak zgłosić się do współpracy</h2><p>Szpital zachęca zainteresowanych lekarzy do bezpośredniego kontaktu. W komunikacie podano numer telefonu <strong>530 234 967</strong> oraz adres poczty elektronicznej <strong>sekretariat@tcz.com.pl</strong>. Placówka podkreśla, że szuka osób, które chcą rozwijać swoje kompetencje i mieć realny wpływ na opiekę nad pacjentami.</p><p>Dla lokalnej społeczności to kolejny przykład na to, że kwestie kadrowe w ochronie zdrowia pozostają jednym z najważniejszych tematów publicznych. Każda taka rekrutacja ma wymiar praktyczny, bo ostatecznie dotyczy dostępności lekarza wtedy, gdy pomoc jest najbardziej potrzebna.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Bezpłatne zajęcia Szkoły Rodzenia w Tomaszowie Mazowieckim już 17 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56219,bezplatne-zajecia-szkoly-rodzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-juz-17-sierpnia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56219,bezplatne-zajecia-szkoly-rodzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-juz-17-sierpnia</guid>
            <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 06:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezplatne-zajecia-szkoly-rodzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-juz-17-sierpnia-1786940305.jpg</url>
                        <title>Bezpłatne zajęcia Szkoły Rodzenia w Tomaszowie Mazowieckim już 17 sierpnia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56219,bezplatne-zajecia-szkoly-rodzenia-w-tomaszowie-mazowieckim-juz-17-sierpnia</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza przyszłych rodziców na kolejne bezpłatne zajęcia w ramach Szkoły Rodzenia. Spotkanie odbędzie się 17 sierpnia o godzinie 17 przy ulicy Niskiej 14 w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Kolejne spotkanie dla przyszłych rodziców</h2><p>W Tomaszowie Mazowieckim odbędą się kolejne <strong>bezpłatne zajęcia w ramach Szkoły Rodzenia</strong>, organizowane przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Spotkanie zaplanowano na <strong>17 sierpnia o godzinie 17</strong>. Miejscem zajęć będzie siedziba przy ulicy Niskiej 14 w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>To propozycja skierowana do osób przygotowujących się do narodzin dziecka, które chcą poszerzyć wiedzę i skorzystać z praktycznego wsparcia specjalistów. Udział w zajęciach jest bezpłatny, co może mieć szczególne znaczenie dla rodzin szukających dostępnej i lokalnej oferty edukacyjnej związanej z ciążą, porodem oraz pierwszym etapem rodzicielstwa.</p><h2>Część teoretyczna i ćwiczenia praktyczne</h2><p>Zgodnie z przekazanymi informacjami, część teoretyczną poprowadzi <strong>Monika Pawlikowska, doradca życia rodzinnego</strong>. Tematem spotkania będą <strong>naturalne metody planowania rodziny</strong>. To zagadnienie, które dla wielu uczestników może stanowić ważne uzupełnienie wiedzy dotyczącej świadomego podejścia do zdrowia i życia rodzinnego.</p><p>Po części teoretycznej zaplanowano ćwiczenia prowadzone przez <strong>fizjoterapeutkę Dagmarę Leśniewską-Krawczyk</strong>. Tego rodzaju praktyczna część zajęć zwykle stanowi istotny element przygotowania do porodu i połogu, ponieważ pomaga lepiej zrozumieć pracę z ciałem, oddechem oraz napięciem mięśniowym. Dla uczestników może to być również okazja do zadania pytań i uzyskania bardziej bezpośrednich wskazówek od specjalisty.</p><h2>Dlaczego takie zajęcia są ważne</h2><p>Szkoły rodzenia od lat pełnią ważną rolę w lokalnym systemie wsparcia dla przyszłych rodziców. Nie chodzi wyłącznie o przekazanie podstawowych informacji, ale także o budowanie poczucia bezpieczeństwa i przygotowanie do nowych obowiązków. W mniejszych i średnich ośrodkach, takich jak Tomaszów Mazowiecki, dostępność bezpłatnych zajęć ma dodatkowy wymiar społeczny, ponieważ ułatwia korzystanie z fachowej wiedzy bez ponoszenia kosztów.</p><p>Warto podkreślić, że organizowane spotkanie jest <strong>finansowane z budżetu Powiatu Tomaszowskiego</strong>. To przykład działania, które łączy lokalną ochronę zdrowia z samorządowym wsparciem dla rodzin. Takie inicjatywy mogą realnie wpływać na komfort przyszłych rodziców i wzmacniać profilaktykę zdrowotną już na etapie oczekiwania na dziecko.</p><h2>Gdzie uzyskać informacje</h2><p>Osoby zainteresowane udziałem mogą uzyskać dodatkowe informacje pod numerem telefonu <strong>44 725 71 47</strong>. Organizatorzy zachęcają do udziału wszystkich, którzy chcą skorzystać z lokalnej, bezpłatnej oferty przygotowanej z myślą o przyszłych rodzicach.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic to kolejna okazja, by w przystępnej formule połączyć wiedzę teoretyczną z praktyką i skorzystać z doświadczenia specjalistów pracujących z rodzinami oraz kobietami w ciąży.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wakacje podczas leczenia onkologicznego? Onkolog ostrzega: gorączki nie wolno przeczekać]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56194,wakacje-podczas-leczenia-onkologicznego-onkolog-ostrzega-goraczki-nie-wolno-przeczekac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56194,wakacje-podczas-leczenia-onkologicznego-onkolog-ostrzega-goraczki-nie-wolno-przeczekac</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 21:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wakacje-podczas-leczenia-onkologicznego-onkolog-ostrzega-goraczki-nie-wolno-przeczekac-1786737121.png</url>
                        <title>Wakacje podczas leczenia onkologicznego? Onkolog ostrzega: gorączki nie wolno przeczekać</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56194,wakacje-podczas-leczenia-onkologicznego-onkolog-ostrzega-goraczki-nie-wolno-przeczekac</link>
                    </image><description>Choroba nowotworowa nie musi oznaczać rezygnacji z wakacji, wyjazdu nad wodę czy zwykłego spaceru w letnim słońcu. Są jednak objawy, przy których nie ma miejsca na czekanie i nadzieję, że „samo przejdzie”. Wysoka gorączka, objawy infekcji, krwawienia czy nagłe pojawianie się siniaków u pacjenta leczonego onkologicznie powinny prowadzić do pilnej konsultacji lekarskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przed wakacyjną beztroską przestrzega w rozmowie z PAP <strong>dr n. med. Marek Kowalczyk, specjalista onkologii klinicznej i kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej/Chemioterapii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu</strong>.</p><p>Jego najważniejsza rada jest prosta: <strong>nie tłumaczyć każdego pogorszenia samopoczucia chorobą nowotworową</strong>.</p><p>– Czasami lepiej spanikować niż zbagatelizować niepokojący objaw – podkreśla lekarz.</p><h2>Gorączka podczas leczenia? To czerwona lampka</h2><p>Szczególnej uwagi wymaga <strong>gorączka oraz pojawienie się objawów infekcji</strong>. U osoby w trakcie terapii onkologicznej mogą one mieć znacznie poważniejsze znaczenie niż u zdrowego człowieka.</p><p>Potwierdza to Narodowy Portal Onkologiczny. Gorączka podczas leczenia, szczególnie po chemioterapii, może świadczyć o infekcji mogącej prowadzić do poważnych powikłań. Zalecany jest wówczas możliwie szybki kontakt z systemem opieki zdrowotnej. Również Narodowy Instytut Onkologii wskazuje, że pojawienie się gorączki po chemioterapii wymaga kontaktu z lekarzem.</p><p>Alarmujące powinny być także <strong>niekontrolowane krwawienia, wybroczyny oraz łatwo powstające siniaki</strong>. Mogą wskazywać m.in. na zaburzenia parametrów krwi i wymagają oceny medycznej.</p><p>Nie wolno też zakładać, że skoro ktoś choruje na raka, każda dolegliwość jest skutkiem nowotworu lub jego leczenia. Pacjent onkologiczny może doznać zawału, udaru, zakrzepicy, urazu czy zachorować na infekcję dokładnie tak samo jak każdy inny człowiek.</p><p>To pułapka myślenia szczególnie niebezpieczna latem: „jestem osłabiony, bo mam chemioterapię”, „boli mnie, bo jestem chory”, „gorączka pewnie przejdzie”. Czasem przejdzie. Czasem jednak właśnie takie kilka godzin zwłoki ma znaczenie.</p><h2>Wyjechałeś na urlop? Pomoc medyczna nie kończy się poza miejscem zamieszkania</h2><p>Pacjent, który podczas urlopu w Polsce nagle zachoruje lub poczuje się gorzej, <strong>nie musi wracać do swojego miasta</strong>, aby uzyskać pomoc.</p><p>NFZ przypomina, że podczas wyjazdu można korzystać z podstawowej opieki zdrowotnej oraz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej również poza miejscem zamieszkania. W przypadku NiŚOZ nie obowiązuje rejonizacja. SOR przeznaczony jest natomiast dla osób znajdujących się w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego szczególnie ważna jest informacja dotycząca nadchodzącego świątecznego weekendu. <strong>Nocną i Świąteczną Opiekę Zdrowotną dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego zapewnia Tomaszowskie Centrum Zdrowia przy ul. Jana Pawła II 35.</strong> Pomoc ta działa w dni powszednie od godz. 18.00 do 8.00, a w soboty, niedziele i święta – całodobowo.</p><p>W sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia w Tomaszowskim Centrum Zdrowia funkcjonuje również <strong>Szpitalny Oddział Ratunkowy</strong>.</p><h2>Rak nie oznacza końca wakacji</h2><p>Dr Marek Kowalczyk zwraca jednocześnie uwagę na drugą stronę medalu. <strong>Pacjenta onkologicznego nie należy zamykać w domu pod symbolicznym kloszem.</strong></p><p>Leczenie wielu nowotworów prowadzone jest w cyklach, między którymi występują przerwy. Jeżeli lekarz prowadzący nie widzi przeciwwskazań, pacjent może podróżować, spacerować, odpoczywać na świeżym powietrzu i korzystać z lata.</p><p>W niektórych uzasadnionych sytuacjach medycznych lekarze stosują nawet czasowe przerwy w terapii. Decyzja taka zawsze należy jednak do zespołu prowadzącego leczenie, a nie do samego pacjenta.</p><p>W Tomaszowie Mazowieckim problem dotyczy przecież również wielu naszych sąsiadów i rodzin. W mieście działa <strong>Specjalistyczny Szpital Onkologiczny Affidea NU-MED</strong>, prowadzący m.in. leczenie w zakresie chemioterapii i radioterapii.</p><h2>Słońce? Tak, ale z głową</h2><p>Niektóre terapie przeciwnowotworowe mogą powodować zwiększoną wrażliwość skóry na promieniowanie słoneczne. Dlatego zasady korzystania ze słońca trzeba uzależnić przede wszystkim od stosowanego leczenia.</p><p>Narodowy Portal Onkologiczny zaleca ograniczenie ekspozycji na promieniowanie UV, szczególnie w czasie jego największej intensywności. W przypadku większości osób o jasnej karnacji rekomendowane są filtry <strong>SPF 30–50</strong>, odzież ochronna, nakrycie głowy oraz ponowne nakładanie preparatu ochronnego po kąpieli czy intensywnym poceniu.</p><p>Dr Kowalczyk wskazuje, że przy lekach silnie fotouczulających słońca należy unikać. W pozostałych przypadkach szczegółowe zasady najlepiej ustalić z lekarzem prowadzącym.</p><p>Podobnie jest z basenem, jeziorem czy morzem. Nie istnieje jedna reguła właściwa dla wszystkich pacjentów. Znaczenie ma rodzaj terapii, stan odporności, wyniki badań i aktualna kondycja chorego.</p><h2>Dokumentacja medyczna powinna jechać razem z pacjentem</h2><p>Walizka, telefon, dokumenty, leki – i jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć.</p><p><strong>Pacjent onkologiczny powinien zabierać ze sobą aktualną dokumentację dotyczącą leczenia.</strong></p><p>Dr Kowalczyk wskazuje przede wszystkim ostatnią kartę informacyjną z hospitalizacji lub wizyty w ośrodku onkologicznym. Powinna ona pozwolić lekarzowi, który wcześniej nie znał chorego, szybko ustalić rozpoznanie, stopień zaawansowania choroby, stosowane leczenie oraz najważniejsze choroby współistniejące.</p><p>To szczególnie istotne podczas wyjazdu setki kilometrów od domu. Lekarz na dyżurze nie zna historii pacjenta, jego schematu chemioterapii ani ostatnich wyników. Dobrze przygotowana dokumentacja może więc oszczędzić bezcenny czas.</p><h2>Nie pozwolić, by choroba zabrała całe życie</h2><p>W słowach onkologa jest jednak coś więcej niż zestaw wakacyjnych zaleceń. Jest też apel, aby choroba nie stała się jedyną treścią życia.</p><p>Ruch, kontakt z ludźmi, świeże powietrze, podróż czy kilka spokojnych dni nad wodą mogą być ważnym elementem odzyskiwania zwyczajności. Oczywiście w granicach wyznaczonych przez stan zdrowia i zalecenia prowadzącego lekarza.</p><p><strong>Nowotwór wymaga czujności, ale nie musi odbierać prawa do lata.</strong></p><p>Trzeba jedynie wiedzieć, kiedy można pozwolić sobie na spacer po plaży, a kiedy zamiast czekać do rana należy zapukać do drzwi lekarza.</p><p>I właśnie gorączka, objawy infekcji, nagłe krwawienie czy gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia należą do tych sytuacji, w których wakacyjny plan powinien zejść na dalszy plan.</p><p><i>Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji lekarskiej.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[510 badań, 16 sygnałów alarmowych. W Tomaszowie zakończył się program profilaktyki czerniaka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56172,510-badan-16-sygnalow-alarmowych-w-tomaszowie-zakonczyl-sie-program-profilaktyki-czerniaka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56172,510-badan-16-sygnalow-alarmowych-w-tomaszowie-zakonczyl-sie-program-profilaktyki-czerniaka</guid>
            <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 10:56:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-510-badan-16-sygnalow-alarmowych-w-tomaszowie-zakonczyl-sie-program-profilaktyki-czerniaka-1786611672.png</url>
                        <title>510 badań, 16 sygnałów alarmowych. W Tomaszowie zakończył się program profilaktyki czerniaka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56172,510-badan-16-sygnalow-alarmowych-w-tomaszowie-zakonczyl-sie-program-profilaktyki-czerniaka</link>
                    </image><description>Na skórze to czasem zaledwie kilka milimetrów. W medycynie mogą jednak oznaczać różnicę między spokojem a koniecznością dalszej diagnostyki. Specjalistyczny Szpital Onkologiczny Affidea NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim zakończył program bezpłatnych badań znamion. Z dermatoskopii skorzystało 510 mieszkańców regionu. U 16 osób lekarze stwierdzili zmiany, które powinny zostać dokładniej zdiagnozowane.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Projekt pod nazwą <strong>„Masz niepokojące znamiona na skórze? Sprawdź je – program profilaktyki czerniaka i innych nowotworów skóry”</strong> był finansowany z Budżetu Obywatelskiego Województwa Łódzkiego.</p><p>Co ciekawe, liczba 510 nie jest przypadkowa. W dokumentacji konkursowej Zarząd Województwa Łódzkiego od początku zaplanował właśnie <strong>510 konsultacji lekarskich połączonych z badaniem dermatoskopowym i edukacją dotyczącą samokontroli znamion</strong>. Program skierowano do dorosłych mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatów tomaszowskiego, piotrkowskiego, bełchatowskiego, opoczyńskiego oraz radomszczańskiego, a także Piotrkowa Trybunalskiego. Na realizację zadania przewidziano do 60 tys. zł.</p><p>Oznacza to, że przygotowana pula badań została wykorzystana w całości.</p><h2>16 osób skierowanych do dalszej diagnostyki</h2><p>Najważniejszym wynikiem projektu nie jest jednak sama frekwencja. <strong>U 16 spośród 510 przebadanych osób lekarze zauważyli zmiany wymagające dalszej oceny i zalecono im kontynuowanie diagnostyki.</strong></p><p>Nie oznacza to oczywiście rozpoznania choroby nowotworowej. Podejrzane znamię wymaga dopiero dokładniejszych badań. Pokazuje jednak, dlaczego profilaktyczna wizyta u specjalisty może mieć znaczenie nawet wtedy, gdy zmiana skórna nie boli i przez długi czas nie zwraca szczególnej uwagi.</p><p>– <i>Cieszy nas, że projekt spotkał się z tak dużym zainteresowaniem mieszkańców. 510 wykonanych badań to nie tylko konkretna liczba, ale przede wszystkim 510 osób, które zdecydowały się zadbać o swoje zdrowie. Profilaktyka i wczesne wykrywanie chorób nowotworowych są jednym z najważniejszych elementów współczesnej medycyny, dlatego chcemy, aby mieszkańcy regionu mieli jak najlepszy dostęp do takich działań</i> – podkreśla <strong>Małgorzata Nurkowska, dyrektor Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim</strong>.</p><h2>Badanie trwa krótko i nie boli</h2><p>Dermatoskopia jest badaniem nieinwazyjnym i bezbolesnym. Lekarz ogląda zmianę przy użyciu dermatoskopu, pozwalającego dostrzec cechy niewidoczne podczas zwykłego oglądania skóry.</p><p>W razie wątpliwości pacjent może zostać skierowany do dalszej diagnostyki.</p><p>– <i>Fakt, że u 16 uczestników badania stwierdzono zmiany wymagające dalszej diagnostyki, najlepiej pokazuje, jak duże znaczenie ma profilaktyczna kontrola skóry. Czerniak i inne nowotwory skóry wykryte na wczesnym etapie dają znacznie większe możliwości skutecznego leczenia</i> – mówi <strong>dr hab. n. med. Magdalena Ciążyńska, prof. UMED w Łodzi, specjalistka onkologii klinicznej, dermatologii i wenerologii</strong>.</p><p>Jak zaznacza lekarka, uwagę powinny zwracać zwłaszcza znamiona zmieniające <strong>kształt, kolor lub wielkość</strong>, a także każda zmiana, która zaczyna po prostu niepokoić.</p><p>To samo podkreśla Narodowy Fundusz Zdrowia. Według NFZ <strong>wczesne wykrycie czerniaka daje ponad 95 proc. szans na całkowite wyleczenie</strong>, natomiast w Polsce choroba ta każdego roku odpowiada za blisko 1400 zgonów. Fundusz przypomina jednocześnie, że nie każda nietypowa zmiana oznacza nowotwór – powinna jednak zostać oceniona przez lekarza.&nbsp;</p><h2>ABCDE – pięć liter, które warto pamiętać</h2><p>Przy samodzielnym oglądaniu skóry pomocna jest stosowana w profilaktyce czerniaka <strong>zasada ABCDE</strong>. Chodzi o zwracanie uwagi na asymetrię znamienia, nierówne brzegi, niejednolity kolor, duży rozmiar oraz jego ewolucję, czyli wszelkie zmiany zachodzące z czasem. Znamiona spełniające któreś z tych kryteriów lub po prostu budzące niepokój powinny zostać pokazane specjaliście.</p><p>Szczególna czujność jest ważna m.in. u osób o jasnej karnacji, z licznymi znamionami, po przebytych oparzeniach słonecznych, często przebywających na słońcu albo mających przypadki czerniaka w rodzinie.</p><h2>Od 60 tysięcy złotych do konkretnych badań</h2><p>O programie <strong>NaszTomaszow.pl informował już wiosną</strong>, kiedy NU-MED otrzymał środki na jego realizację. Zarząd Województwa Łódzkiego rozstrzygnął konkurs 10 kwietnia 2026 roku, przyznając tomaszowskiemu szpitalowi <strong>60 tys. zł</strong>.</p><p>Kilka miesięcy później można już mówić o konkretnym efekcie: <strong>510 przebadanych osobach i 16 przypadkach wymagających dalszego sprawdzenia</strong>.</p><p>To także argument za tym, że pieniądze przeznaczane na profilaktykę zdrowotną nie muszą pozostawać abstrakcyjną pozycją w budżecie. W tym przypadku przełożyły się na konkretne wizyty, konkretne badania i – być może w części przypadków – możliwość odpowiednio wczesnej reakcji.</p><h2>Profilaktyka nie kończy się wraz z programem</h2><p>Zakończenie bezpłatnych badań nie oznacza, że znamiona można odłożyć na później razem z wakacyjnymi kremami przeciwsłonecznymi.</p><p><strong>Skórę warto obserwować przez cały rok.</strong> NFZ rekomenduje regularną samokontrolę i zwracanie uwagi przede wszystkim na nowe znamiona oraz zmiany zachodzące w już istniejących. Szczególnie niepokojące mogą być m.in. powiększanie się zmiany, zmiana jej koloru, pojawienie się uwypuklenia, krwawienia czy świądu.&nbsp;</p><p>Bo w profilaktyce onkologicznej najbardziej niebezpieczne bywa nie to, co widzimy na skórze, lecz to, co dostrzegamy i mimo wszystko postanawiamy zignorować.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Mózg po pięćdziesiątce zmienia swoich „strażników”. Naukowcy odkryli ważny etap starzenia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56163,mozg-po-piecdziesiatce-zmienia-swoich-straznikow-naukowcy-odkryli-wazny-etap-starzenia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56163,mozg-po-piecdziesiatce-zmienia-swoich-straznikow-naukowcy-odkryli-wazny-etap-starzenia</guid>
            <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 23:12:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-mozg-po-piecdziesiatce-zmienia-swoich-straznikow-naukowcy-odkryli-wazny-etap-starzenia-1786483138.png</url>
                        <title>Mózg po pięćdziesiątce zmienia swoich „strażników”. Naukowcy odkryli ważny etap starzenia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56163,mozg-po-piecdziesiatce-zmienia-swoich-straznikow-naukowcy-odkryli-wazny-etap-starzenia</link>
                    </image><description>Nie następuje nagle, wraz ze zdmuchnięciem pięćdziesięciu świeczek na torcie. Nie jest też wyrokiem zapowiadającym demencję. Naukowcy odkryli jednak, że mniej więcej od 50. roku życia w ludzkim mózgu rozpoczyna się wyraźna przebudowa komórek odpowiedzialnych za jego odporność. Szczególnie intensywne zmiany zachodzą między 50. a 75. rokiem życia – właśnie wtedy, gdy w hipokampie zaczyna ubywać dotychczasowych komórek mikrogleju.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wyniki badań międzynarodowego zespołu naukowców opublikowano 23 lipca 2026 roku w prestiżowym czasopiśmie <strong>„Science”</strong>. Praca nosi tytuł „Epigenetic and 3D genome reprogramming during the aging of the human hippocampus”. Jej autorzy przeanalizowali tkanki mózgowe 40 osób w wieku od 20 do 95 lat, które nie cierpiały na choroby neurologiczne.</p><h2>Hipokamp – mała struktura o ogromnym znaczeniu</h2><p>Badacze skoncentrowali uwagę na <strong>hipokampie</strong>, strukturze mózgu niezwykle istotnej dla tworzenia pamięci, uczenia się i orientacji przestrzennej. To także jeden z obszarów szczególnie interesujących naukowców zajmujących się chorobą Alzheimera i procesami starzenia.</p><p>W centrum badań znalazł się mikroglej – swoista biologiczna służba porządkowa mózgu. Komórki te uczestniczą w jego odpowiedzi immunologicznej, usuwają pozostałości uszkodzonych komórek i pomagają utrzymywać właściwe środowisko dla neuronów. Przez lata przyjmowano, że mikroglej powstający jeszcze w okresie rozwoju zarodkowego pozostaje w mózgu przez całe życie i odnawia się na miejscu. Nowe badanie każe spojrzeć na ten obraz znacznie ostrożniej.</p><h2>Między 50. a 75. rokiem życia zaczyna się zmiana</h2><p>Naukowcy zauważyli, że <strong>między około 50. a 75. rokiem życia populacja mikrogleju wywodzącego się z okresu embrionalnego wyraźnie się zmniejsza</strong>. Jednocześnie pojawiają się komórki o cechach przypominających komórki odpornościowe pochodzące z krwi obwodowej.</p><p>I właśnie tutaj zaczyna się najbardziej interesująca część odkrycia.</p><p>Nowe populacje komórek miały silniej zaznaczone cechy związane z procesami zapalnymi. Badacze podejrzewają więc, że taka wymiana „strażników” może być jednym z elementów wyjaśniających, dlaczego wraz z wiekiem mózg staje się bardziej podatny na <strong>przewlekły stan zapalny</strong>.</p><p>A przewlekłe procesy zapalne od dawna znajdują się w centrum zainteresowania badaczy analizujących mechanizmy związane ze starzeniem mózgu i chorobami neurodegeneracyjnymi.</p><h2>Czy to początek choroby Alzheimera? Nie tak szybko</h2><p>Tu potrzebne jest ważne zastrzeżenie. Wyniki badania <strong>nie oznaczają, że po ukończeniu 50 lat człowiek zaczyna chorować na Alzheimera</strong>, ani że opisane zmiany prowadzą nieuchronnie do demencji.</p><p>Badanie objęło zaledwie 40 osób i analizowano tkanki pobrane po ich śmierci. Pokazuje ono zależności związane z wiekiem, ale nie dowodzi jeszcze, że wymiana populacji komórek mikrogleju bezpośrednio wywołuje choroby neurodegeneracyjne. Sami autorzy podkreślają, że właśnie odpowiedź na to pytanie ma być przedmiotem kolejnych badań.</p><p>Znaczenie odkrycia jest jednak duże. <strong>Wiek pozostaje najważniejszym znanym czynnikiem ryzyka demencji</strong>, a naukowcy od lat próbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego starzejący się mózg w pewnym momencie staje się bardziej podatny na procesy prowadzące do jego degeneracji. Opisana przemiana mikrogleju może okazać się jednym z brakujących elementów tego biologicznego równania.</p><h2>Zmieniają się nie tylko komórki odpornościowe</h2><p>Badanie odsłoniło szerszy obraz.</p><p>Wraz z wiekiem w hipokampie zmniejszała się również liczba <strong>astrocytów</strong> – komórek glejowych uczestniczących między innymi we wspieraniu neuronów i regulacji ich funkcjonowania. Analiza wykazała ponadto spadek populacji komórek mających znaczenie dla utrzymywania <strong>bariery krew–mózg</strong>, czyli naturalnego systemu ochronnego kontrolującego przenikanie substancji z krwi do tkanki mózgowej.</p><p>To już nie obraz pojedynczej zmiany, lecz całej biologicznej przebudowy.</p><p>– Starzenie nie jest po prostu stopniowym pogarszaniem się organizmu, ale wiąże się z dynamiczną przebudową układów odpornościowego, naczyniowego i neuronalnego – wskazują badacze, podsumowując znaczenie odkrycia.</p><h2>Starzeje się nawet przestrzenna architektura DNA</h2><p>Jeszcze bardziej niezwykłe okazały się obserwacje dotyczące samego genomu.</p><p>DNA znajdujące się w jądrze komórkowym nie przypomina luźno rozwiniętej nici. Jest precyzyjnie zwinięte i rozmieszczone w trójwymiarowej przestrzeni, a sposób tej organizacji wpływa na aktywność poszczególnych genów.</p><p>Naukowcy wykorzystali metody pozwalające analizować nie tylko ekspresję genów, ale także epigenetykę i <strong>trójwymiarową strukturę genomu</strong>. W wielu rodzajach komórek hipokampa zaobserwowali wraz z wiekiem postępujące zaburzenia tej organizacji. Zmiany strukturalne były związane ze zmianami sposobu regulowania genów oraz cech samych komórek.</p><p>To trochę tak, jakby w ogromnej bibliotece nie zmieniały się same książki, lecz zaczynał zmieniać się system półek, katalogów i dostępu do poszczególnych tomów. Informacja nadal istnieje, ale komórka może zacząć inaczej z niej korzystać.</p><h2>Pięćdziesiątka nie jest biologiczną granicą</h2><p>Wyników nie należy więc interpretować jako informacji, że dokładnie w dniu 50. urodzin rozpoczyna się nagłe starzenie mózgu.</p><p>Badacze zaobserwowali <strong>proces rozciągnięty na wiele lat</strong>, szczególnie widoczny między mniej więcej 50. a 75. rokiem życia. Poszczególni ludzie starzeją się w różnym tempie, a nowe badanie nie pozwala na podstawie samego wieku określić indywidualnego ryzyka demencji.</p><p>Nie jest to więc zegar odmierzający czas do choroby.</p><p>Jest raczej kolejny fragment mapy pokazującej, że starzenie mózgu nie przypomina prostego, jednostajnego ścierania się mechanizmu. Bardziej przypomina przebudowę miasta, w którym z czasem zmieniają się służby porządkowe, system ochrony, komunikacja pomiędzy poszczególnymi dzielnicami, a nawet sposób przechowywania instrukcji potrzebnych do jego funkcjonowania.</p><p>I właśnie zrozumienie tej przebudowy może kiedyś pozwolić naukowcom znaleźć moment, w którym proces prowadzący do choroby będzie można zatrzymać – zanim pierwsze objawy staną się widoczne.</p><p>Badanie zostało sfinansowane m.in. przez amerykański <strong>National Institute on Aging</strong> oraz program NIH 4D Nucleome. Autorzy zapowiadają dalsze prace nad ustaleniem, dlaczego rezydujące w mózgu komórki mikrogleju zanikają i czy obserwowana zmiana rzeczywiście uczestniczy bezpośrednio w rozwoju choroby Alzheimera oraz innych chorób neurodegeneracyjnych.</p><p><strong>Źródło naukowe:</strong> Nathan R. Zemke i wsp., „Science”, 2026, vol. 393, DOI: 10.1126/science.adt8307.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56142,ponad-100-osob-odwiedzilo-tomaszowska-porodowke-oddzial-ktory-odzyskal-zaufanie-pacjentek</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56142,ponad-100-osob-odwiedzilo-tomaszowska-porodowke-oddzial-ktory-odzyskal-zaufanie-pacjentek</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 19:24:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ponad-100-osob-odwiedzilo-tomaszowska-porodowke-oddzial-ktory-odzyskal-zaufanie-pacjentek-1786297220.png</url>
                        <title>Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56142,ponad-100-osob-odwiedzilo-tomaszowska-porodowke-oddzial-ktory-odzyskal-zaufanie-pacjentek</link>
                    </image><description>Ponad sto osób wzięło udział w Dniu Otwartym Oddziału Ginekologiczno-Położniczego, Bloku Porodowego i Oddziału Noworodkowego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Przyszli rodzice mogli nie tylko wysłuchać lekarzy, położnych i specjalistów, ale również zajrzeć tam, gdzie zazwyczaj nie wchodzi się bez powodu – na salę porodową. Frekwencja pokazuje jednak coś więcej niż zainteresowanie samym wydarzeniem. Tomaszowska porodówka w ciągu ostatnich dwóch i pół roku bardzo wyraźnie zmieniła swój wizerunek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Porodówka jest miejscem szczególnym. Drzwi zamykają się za kobietą i nagle cała teoria z poradników, szkół rodzenia i internetowych grup ustępuje miejsca rzeczywistości. Zostają emocje, ból, niepewność i pytanie najprostsze ze wszystkich: <strong>czy ktoś się mną tutaj naprawdę zaopiekuje?</strong></p><p>Dlatego ponad sto osób, które pojawiły się podczas tomaszowskiego Dnia Otwartego, to liczba, której nie warto sprowadzać wyłącznie do statystyki frekwencji.</p><p>To również dowód zainteresowania miejscem, które jeszcze kilka lat temu nie zawsze zbierało dobre opinie, a dziś coraz częściej jest przez pacjentki opisywane zupełnie inaczej.</p><h2>Ponad dwie i pół godziny wiedzy, pytań i praktyki</h2><p>Program spotkania został przygotowany tak, aby przyszli rodzice mogli przejść niemal całą drogę – od przygotowania do porodu, przez pierwsze godziny życia dziecka, po sytuacje, w których trzeba reagować natychmiast.</p><p>O pierwszej dobie życia noworodka mówiła <strong>dr Jolanta Kwiatkowska, neonatolog</strong>. Uczestnicy mogli dowiedzieć się, jak przebiega adaptacja dziecka po porodzie, jakie zachowania noworodka są prawidłowe, a które powinny skłonić rodziców do konsultacji z lekarzem.</p><p>Położne <strong>Marta Magierska i Renata Mariańska</strong> opowiadały o przygotowaniu do porodu oraz sposobach łagodzenia bólu – zarówno farmakologicznych, jak i tych niewymagających podawania leków.</p><p>O rozwoju dziecka w pierwszym roku życia mówiła <strong>Magdalena Jasińska</strong>, zwracając uwagę na kolejne etapy rozwoju i sygnały, których rodzice nie powinni lekceważyć.</p><p>Sporo emocji przyniosła część praktyczna. Podczas warsztatów prowadzonych przez specjalistę medycyny ratunkowej <strong>Wojciecha Gemzałę</strong> uczestnicy ćwiczyli na fantomach resuscytację noworodka i niemowlęcia oraz postępowanie w przypadku zakrztuszenia, zadławienia czy innych stanów nagłego zagrożenia życia.</p><p>To jedna z tych umiejętności, o których każdy chciałby wiedzieć wszystko i nigdy nie musieć z nich korzystać.</p><h2>Karmienie piersią bez mitów i poczucia winy</h2><p>Ważną częścią Dnia Otwartego były również warsztaty z <strong>Dorotą Michalak, położną i doradcą laktacyjnym</strong>.</p><p>Rozmawiano o pierwszych próbach karmienia piersią, prawidłowym przystawianiu dziecka, problemach związanych z nawałem pokarmu, zastojem czy bólem brodawek. Równie ważna była informacja o tym, gdzie szukać pomocy, kiedy początki macierzyństwa nie wyglądają tak idealnie jak na reklamowych fotografiach.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia deklaruje obecnie pomoc położnych przy pierwszych próbach karmienia oraz możliwość konsultacji z certyfikowanym doradcą laktacyjnym. Szpital stosuje również system rooming-in, w którym matka i dziecko mogą przebywać razem przez całą dobę.</p><h2>Można było zobaczyć salę porodową</h2><p>Duże zainteresowanie wzbudziło zwiedzanie oddziału i sali porodowej.</p><p>To ważny element takich spotkań. Miejsce znane wcześniej głównie z wyobrażeń przestaje być anonimowym szpitalnym korytarzem. Można zobaczyć salę, sprzęt, poznać personel i zapytać o rzeczy, które jeszcze kilkanaście lat temu przyszłe matki często poznawały dopiero po przekroczeniu drzwi izby przyjęć.</p><p>TCZ informuje, że na oddziale możliwa jest obecność osoby towarzyszącej, wybór pozycji porodowych, korzystanie z piłek, drabinek, prysznica, technik oddechowych i relaksacyjnych. Wśród metod farmakologicznych dostępne są m.in. Entonox oraz znieczulenie zewnątrzoponowe, oczywiście w zależności od stanu pacjentki i przebiegu porodu.</p><p>Oddział posiada <strong>II stopień referencyjności</strong>, dzięki czemu może prowadzić nie tylko ciąże fizjologiczne, ale również przypadki wymagające bardziej zaawansowanej opieki. Placówka uczestniczy również w programie Koordynowanej Opieki nad Kobietą w Ciąży – KOC, obejmującym prowadzenie ciąży, poród i opiekę poporodową w ramach NFZ.</p><h2>Zmiana zaczęła się w styczniu 2024 roku</h2><p>Nie sposób przy okazji Dnia Otwartego pominąć zmiany, jaka zaszła na tomaszowskiej ginekologii i położnictwie w ostatnich latach.</p><p><strong>1 stycznia 2024 roku kierowanie Oddziałem Ginekologiczno-Położniczym objął dr Mateusz Nowak</strong>, zastępując wieloletniego koordynatora dr. Wojciecha Kocembę.</p><p>Od tamtego czasu minęło ponad dwa i pół roku. I trudno nie zauważyć, że zmieniło się nie tylko otoczenie oddziału, ale również sposób, w jaki mówią o nim same pacjentki.</p><p>Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku opisywaliśmy na NaszTomaszow.pl tę przemianę. Wskazywaliśmy wtedy, że wcześniejsze, często krytyczne komentarze zostały w dużej mierze zastąpione przez podziękowania za opiekę, życzliwość personelu i poczucie bezpieczeństwa. Pacjentki zwracały uwagę na łatwiejszy kontakt z personelem, spokojne wyjaśnianie procedur, większą troskę o intymność i po prostu ludzkie podejście.</p><p>To właśnie te rzeczy w położnictwie potrafią znaczyć tyle samo co nowe wyposażenie.</p><p>Można mieć najnowocześniejszy aparat USG, nowe łóżko porodowe i świeżo pomalowane ściany. Kobieta zapamięta jednak również ton głosu położnej, lekarza, który znalazł minutę na wyjaśnienie sytuacji, albo to, czy w chwili największego stresu potraktowano ją jak człowieka, czy jak kolejny numer na szpitalnej opasce.</p><h2>Przyjazna porodówka to dziś coś więcej niż hasło</h2><p>Od 7 maja 2026 roku obowiązuje zmieniony <strong>standard organizacyjny opieki okołoporodowej</strong>. Nowe przepisy jeszcze wyraźniej wskazują na konieczność podmiotowego traktowania kobiety oraz respektowania jej decyzji dotyczących porodu. Standard ma służyć zapewnieniu dobrostanu matki i dziecka, ograniczaniu zbędnych interwencji medycznych oraz uwzględnianiu oceny satysfakcji kobiet objętych opieką.</p><p>W tym sensie „przyjazna porodówka” nie powinna być sloganem marketingowym.</p><p>Powinna oznaczać informację zamiast milczenia, rozmowę zamiast protekcjonalnego tonu, możliwość świadomego wyboru tam, gdzie pozwala na niego medycyna, oraz poczucie, że poród nie odbiera kobiecie prawa do decydowania o sobie.</p><p>I być może właśnie dlatego otwieranie drzwi oddziału jeszcze przed porodem ma tak duże znaczenie.</p><h2>Ponad sto osób to najlepsza recenzja samego pomysłu</h2><p>Oczywiście jeden Dzień Otwarty nie odpowie na wszystkie pytania i nie zastąpi codziennej jakości pracy oddziału.</p><p>Ale <strong>ponad sto osób zainteresowanych spotkaniem z zespołem tomaszowskiej porodówki jest sygnałem, którego trudno nie zauważyć</strong>.</p><p>Jeszcze kilka lat temu w internetowych dyskusjach nazwa tomaszowskiej porodówki potrafiła wywoływać lawinę krytycznych komentarzy. Dzisiaj znacznie częściej pojawiają się relacje kobiet, które mówią o wsparciu, empatii i poczuciu bezpieczeństwa. Tę zmianę opisywaliśmy już wcześniej na łamach NaszTomaszow.pl.</p><p>Dr Mateusz Nowak kieruje oddziałem od początku 2024 roku. W tym czasie udało się nie tylko poszerzać ofertę medyczną, ale – co w przypadku porodówki jest równie ważne – <strong>odbudowywać zaufanie kobiet</strong>.</p><p>Dzień Otwarty był więc spotkaniem o porodzie, karmieniu, ratowaniu życia i pierwszych miesiącach macierzyństwa.</p><p>Ale był też czymś jeszcze.</p><p>Otwarciem drzwi.</p><p>A w miejscu, do którego kobiety przychodzą często z największą mieszaniną strachu i szczęścia w swoim życiu, właśnie od otwartych drzwi i zaufania zaczyna się naprawdę dobra opieka.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[„NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56141,npl-to-nie-sor-dyskusja-o-chorym-dziecku-w-tcz-pokazala-ze-pacjenci-wciaz-nie-wiedza-gdzie-szukac-pomocy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56141,npl-to-nie-sor-dyskusja-o-chorym-dziecku-w-tcz-pokazala-ze-pacjenci-wciaz-nie-wiedza-gdzie-szukac-pomocy</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 18:44:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-npl-to-nie-sor-dyskusja-o-chorym-dziecku-w-tcz-pokazala-ze-pacjenci-wciaz-nie-wiedza-gdzie-szuk-1786295443.png</url>
                        <title>„NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56141,npl-to-nie-sor-dyskusja-o-chorym-dziecku-w-tcz-pokazala-ze-pacjenci-wciaz-nie-wiedza-gdzie-szukac-pomocy</link>
                    </image><description>Wysypka u niespełna dwuletniego dziecka, wizyta w nocnej pomocy lekarskiej i emocjonalny wpis na profilu Spotted info Tomaszów Mazowiecki wywołały gorącą dyskusję. Szybko okazało się jednak, że spór dotyczy czegoś więcej niż jednego lekarza i jednego pacjenta. Gdzie kończy się rola POZ, kiedy należy iść do NPL, a kiedy jechać na SOR?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Autor anonimowego wpisu opisał sytuację, w której dziecko poniżej drugiego roku życia z wysypką nieznanego pochodzenia miało – według jego relacji – zostać skierowane z nocnej pomocy lekarskiej do POZ.</p><p>Nie znamy dokumentacji medycznej, wyników badania ani pełnego przebiegu wizyty, dlatego <strong>nie sposób rozstrzygnąć na podstawie facebookowego postu, czy decyzja lekarza była prawidłowa</strong>.</p><p>W komentarzach natychmiast rozpoczął się jednak spór.</p><blockquote><p>„Przede wszystkim NPL to nie jest miejsce, gdzie przychodzi się, bo się nie chce iść do POZ. Z założenia to miejsce, gdzie trafiać powinny przypadki nagłe” – napisał Mariusz Strzępek.</p></blockquote><p>Odpowiedziała mu Angelika Izabela Pawlik:</p><blockquote><p>„NPL to nie SOR. Tam możesz pójść nawet z katarem czy migreną, jeśli je dostałeś po 18.00”.</p></blockquote><p>Oba komentarze dobrze pokazują problem: <strong>w powszechnej świadomości granica pomiędzy POZ, NPL i SOR-em pozostaje bardzo nieostra</strong>.</p><h2>NPL – pomiędzy lekarzem rodzinnym a SOR-em</h2><p>Nocna i świąteczna opieka zdrowotna przejmuje rolę POZ wtedy, kiedy zwykłe przychodnie są zamknięte. Działa od godz. <strong>18.00 do 8.00 rano w dni powszednie oraz całodobowo w dni ustawowo wolne od pracy</strong>. Nie obowiązuje przy tym rejonizacja.</p><p>Nie oznacza to jednak, że po godz. 18.00 każda dolegliwość automatycznie kwalifikuje pacjenta do pilnej wizyty.</p><p>Oficjalny portal pacjent.gov.pl wskazuje jasno: z NPL należy korzystać, jeśli pacjent lub dziecko źle się czuje i istnieje obawa, że <strong>stan zdrowia pogorszy się do następnego dnia</strong>, ale jednocześnie nie występuje zagrożenie życia. Jeśli stan jest stabilny, można poczekać na otwarcie POZ.</p><p>Dlatego pojawiający się w dyskusji argument, że dziecko nie miało gorączki, sam w sobie niczego nie rozstrzyga. <strong>Gorączka nie jest przepustką do NPL, a jej brak nie oznacza automatycznie, że dziecko nie wymaga pilnej konsultacji.</strong> Znaczenie ma cały obraz kliniczny i ocena lekarza.</p><p>W komentarzach trafnie padło zresztą pytanie:</p><blockquote><p>„A gdzie w piątek wieczorem pójść z chorym dzieckiem?”</p></blockquote><p>I właśnie odpowiedzią na takie sytuacje ma być NPL – o ile nie mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia lub życia.</p><h2>SOR to zupełnie inna pomoc</h2><p><strong>Szpitalny Oddział Ratunkowy nie jest nocną przychodnią.</strong></p><p>Jego zadaniem jest pomoc ludziom znajdującym się w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. SOR prowadzi pilną diagnostykę i leczenie konieczne do ustabilizowania pacjenta. Nie zastępuje lekarza rodzinnego ani poradni specjalistycznej.</p><p>Na SOR nie obowiązuje też zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Pacjenci przechodzą <strong>triaż</strong>, czyli ocenę pilności. Osoby w najcięższym stanie otrzymują pomoc jako pierwsze, nawet jeśli przyjechały później. Pacjent zakwalifikowany do kategorii zielonej lub niebieskiej może zostać skierowany do POZ albo NPL.</p><p>Najprościej można więc powiedzieć: <strong>POZ – gdy możemy bezpiecznie poczekać; NPL – gdy nie powinniśmy czekać do następnego dnia, ale nie ma zagrożenia życia; SOR – gdy sytuacja jest nagła i poważna.</strong></p><h2>TCZ odpowiedziało pod postem</h2><p>Do internetowej dyskusji włączyło się <strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia</strong>.</p><p>Placówka poprosiła autora wpisu o bezpośredni kontakt z Rzecznikiem Praw Pacjenta TCZ, deklarując chęć dokładnego przeanalizowania sytuacji.</p><p>Szpital napisał także:</p><blockquote><p>„Wszystkie dzieci, które zgłosiły się do lekarza, zostały przyjęte i dokładnie zbadane. Otrzymały odpowiednie leki oraz dalsze zalecenia dotyczące leczenia i postępowania”.</p></blockquote><p>TCZ zaapelowało jednocześnie o powstrzymanie się od uogólnień i obwiniania całego personelu.</p><p>To istotne, bo wpis zawierał bardzo ostre określenia pod adresem lekarki, a w komentarzach pojawiły się również próby ustalania jej nazwiska. <strong>Emocje rodzica są zrozumiałe, ale nie mogą zastępować faktów.</strong></p><p>Jeżeli pacjent uważa, że pomoc została udzielona niewłaściwie, znacznie skuteczniejszą drogą jest uzyskanie dokumentacji medycznej i złożenie oficjalnej skargi niż internetowy proces bez dowodów.</p><h2>Co mówi prawo pacjenta?</h2><p>Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta daje tu dość jasne wskazówki.</p><p><strong>Art. 6</strong> gwarantuje prawo do świadczeń odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej. <strong>Art. 7</strong> mówi o prawie do natychmiastowego udzielenia świadczeń w razie zagrożenia zdrowia lub życia, natomiast <strong>art. 8</strong> nakazuje udzielanie świadczeń z należytą starannością. Pacjent lub przedstawiciel ustawowy dziecka ma też, zgodnie z <strong>art. 9</strong>, prawo do zrozumiałej informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu i proponowanym postępowaniu.</p><p>To jednak nie oznacza, że pacjent sam decyduje, jakiego badania, skierowania czy konsultacji ma udzielić lekarz. <strong>Decyzje medyczne podejmuje lekarz na podstawie stanu pacjenta.</strong></p><p>I właśnie tego elementu najbardziej brakuje w internetowej dyskusji. Facebook widzi wysypkę i emocjonalny opis. Lekarz powinien widzieć pacjenta, przeprowadzić badanie i ocenić ryzyko.</p><p><strong>NPL nie jest SOR-em. Ale nie jest też miejscem, do którego można odsyłać każdego pacjenta tylko dlatego, że nie ma gorączki.</strong></p><p>A rodzic chorego dziecka nie powinien musieć po godzinie 18.00 rozwiązywać zagadki: <strong>„które drzwi polskiej ochrony zdrowia są dziś właściwe?”</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[NU-MED w Tomaszowie rusza z serią podcastów o technologii, zdrowiu i bezpieczeństwie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56128,nu-med-w-tomaszowie-rusza-z-seria-podcastow-o-technologii-zdrowiu-i-bezpieczenstwie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56128,nu-med-w-tomaszowie-rusza-z-seria-podcastow-o-technologii-zdrowiu-i-bezpieczenstwie</guid>
            <pubDate>Sun, 09 Aug 2026 00:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nu-med-w-tomaszowie-rusza-z-seria-podcastow-o-technologii-zdrowiu-i-bezpieczenstwie-1786230301.png</url>
                        <title>NU-MED w Tomaszowie rusza z serią podcastów o technologii, zdrowiu i bezpieczeństwie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56128,nu-med-w-tomaszowie-rusza-z-seria-podcastow-o-technologii-zdrowiu-i-bezpieczenstwie</link>
                    </image><description>Specjalistyczny Szpital Onkologiczny NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim udostępnił serię pięciu podcastów o cyfrowym świecie. Materiały łączą temat nowych technologii, ochrony zdrowia i cyberbezpieczeństwa, podkreślając, że człowiek powinien pozostać w centrum zmian.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Pięć rozmów o technologii blisko codzienności</h2><p>Specjalistyczny Szpital Onkologiczny NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim przygotował serię pięciu podcastów poświęconych tematyce <strong>cyfrowego świata</strong>. Jak wynika z udostępnionych informacji, cykl ma przybliżać odbiorcom to, w jaki sposób technologia wpływa na codzienne życie, zdrowie oraz komunikację. Jednocześnie mocno wybrzmiewa w nim podstawowa idea: nowoczesne rozwiązania powinny człowiekowi pomagać, a nie go zastępować.</p><p>To ważny akcent także z lokalnej perspektywy. W Tomaszowie Mazowieckim temat cyfryzacji ochrony zdrowia coraz częściej przestaje być abstrakcyjnym hasłem, a staje się częścią codziennego doświadczenia pacjentów. Korzystanie z elektronicznych dokumentów, zdalnych konsultacji czy internetowych usług medycznych wymaga nie tylko dostępu do narzędzi, ale również wiedzy i zaufania.</p><h2>Od śladu cyfrowego po cyberhigienę</h2><p>W serii poruszono szeroki zakres zagadnień. Mowa między innymi o technologii w zwykłych, codziennych sytuacjach: korzystaniu ze smartfona, aplikacji, nawigacji, zdjęć, dokumentów czy mediów społecznościowych. Podcasty wyjaśniają także, czym są internet, aplikacje i chmura oraz czym różnią się od siebie w praktyce.</p><p>Istotnym wątkiem jest również <strong>ślad cyfrowy</strong>, czyli informacje, które użytkownicy zostawiają po sobie w sieci. Zdjęcia, komentarze, historia wyszukiwania, polubienia czy założone konta składają się na cyfrowy obraz każdego z nas. W tym kontekście twórcy materiałów zwracają uwagę na świadome korzystanie z technologii, ochronę prywatności i potrzebę zachowania równowagi między światem cyfrowym a rzeczywistością.</p><p>Dużo miejsca poświęcono także cyberhigienie. W praktyce chodzi o codzienne nawyki zwiększające bezpieczeństwo, takie jak stosowanie silnych haseł, ostrożne korzystanie z sieci bezprzewodowych, wykonywanie kopii zapasowych czy rozpoznawanie popularnych oszustw. Co ważne, temat bezpieczeństwa został przedstawiony szeroko, z uwzględnieniem dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów.</p><h2>Technologia w medycynie, ale z człowiekiem w centrum</h2><p>Jednym z najciekawszych elementów cyklu jest spojrzenie na <strong>nowe technologie w ochronie zdrowia</strong>. W materiałach pojawiają się takie zagadnienia jak Internetowe Konto Pacjenta, teleporady, urządzenia monitorujące aktywność i parametry zdrowotne, elektroniczny obieg dokumentów czy rozwiązania przyspieszające diagnozowanie i leczenie.</p><p>Twórcy podcastów podejmują też temat sztucznej inteligencji, druku trójwymiarowego oraz nowoczesnych systemów wykorzystywanych w medycynie. Z przekazanych informacji wynika jednak jasno, że nawet najbardziej zaawansowane narzędzia nie znoszą znaczenia doświadczenia personelu, empatii i poczucia bliskości. To właśnie człowiek pozostaje najważniejszy, a technologia ma pełnić rolę wsparcia.</p><p>W lokalnym kontekście to przekaz szczególnie istotny. Cyfrowa transformacja w szpitalu nie powinna być oceniana wyłącznie przez pryzmat sprzętu czy oprogramowania. Równie ważne są zrozumiałość rozwiązań, dostępność dla różnych grup pacjentów i bezpieczeństwo całego procesu. Jeśli technologia ma realnie poprawiać jakość opieki, musi być użyteczna, bezpieczna i niewykluczająca.</p><h2>Projekt wsparty z Krajowego Planu Odbudowy</h2><p>Seria podcastów została przygotowana w ramach projektu dotyczącego przyspieszenia transformacji cyfrowej w Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim. Jak podano, przedsięwzięcie jest realizowane dzięki wsparciu z <strong>Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności</strong>.</p><p>Z punktu widzenia mieszkańców regionu takie działania mają podwójne znaczenie. Z jednej strony promują wiedzę o bezpiecznym poruszaniu się w świecie nowych technologii, z drugiej pokazują, że cyfryzacja ochrony zdrowia może być prowadzona w sposób odpowiedzialny i osadzony w realnych potrzebach pacjentów. W czasach rosnącej liczby usług przenoszonych do internetu edukacja cyfrowa staje się bowiem nie dodatkiem, lecz jedną z podstaw codziennego funkcjonowania.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza na praktyki i staże w nowej lokalizacji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56115,tomaszowskie-centrum-zdrowia-zaprasza-na-praktyki-i-staze-w-nowej-lokalizacji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56115,tomaszowskie-centrum-zdrowia-zaprasza-na-praktyki-i-staze-w-nowej-lokalizacji</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 22:05:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowskie-centrum-zdrowia-zaprasza-na-praktyki-i-staze-w-nowej-lokalizacji-1786259436.jpg</url>
                        <title>Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza na praktyki i staże w nowej lokalizacji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56115,tomaszowskie-centrum-zdrowia-zaprasza-na-praktyki-i-staze-w-nowej-lokalizacji</link>
                    </image><description>Studenci, absolwenci i osoby chcące zdobyć doświadczenie zawodowe mogą odbyć praktyki lub staże w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Szpital wskazał także nowe miejsce obsługi formalności związanych z przyjęciami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Szeroka oferta dla przyszłych kadr medycznych</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia Sp. z o.o. poinformowało o możliwości odbywania <strong>praktyk zawodowych oraz staży</strong> w placówce. To propozycja skierowana do studentów, absolwentów i osób zainteresowanych zdobywaniem doświadczenia w środowisku ochrony zdrowia, co w lokalnych realiach może mieć istotne znaczenie zarówno dla rozwoju zawodowego kandydatów, jak i dla budowania zaplecza kadrowego w regionie.</p><p>Jak przekazano, praktyki zawodowe są dostępne na wielu kierunkach. Wśród nich znalazły się: kierunek lekarski, pielęgniarstwo, położnictwo, fizjoterapia, ratownictwo medyczne, psychologia, opiekun medyczny, analityka medyczna oraz dietetyka. To pokazuje, że oferta nie ogranicza się wyłącznie do najbardziej oczywistych zawodów medycznych, ale obejmuje także specjalizacje wspierające codzienne funkcjonowanie szpitala i opiekę nad pacjentem.</p><h2>Nie tylko praktyki, ale także staże</h2><p>Placówka zaprasza również osoby zainteresowane odbywaniem <strong>staży podyplomowych i kierunkowych</strong>. Tego typu ścieżka ma szczególne znaczenie dla tych, którzy kończą kolejne etapy kształcenia i chcą zdobywać doświadczenie w realnych warunkach pracy. Dla młodych ludzi z Tomaszowa Mazowieckiego i okolic może to być ważna informacja, ponieważ umożliwia rozwój zawodowy bez konieczności szukania pierwszych możliwości wyłącznie w dużych ośrodkach akademickich.</p><p>Z perspektywy lokalnej takie działania mają także wymiar praktyczny. Im więcej osób poznaje specyfikę pracy w miejscowej placówce już na etapie nauki, tym większa szansa, że część z nich w przyszłości zwiąże swoją karierę właśnie z Tomaszowem Mazowieckim. Dla systemu ochrony zdrowia, który w wielu miejscach mierzy się z wyzwaniami kadrowymi, jest to element wart odnotowania.</p><h2>Nowe miejsce obsługi praktyk i staży</h2><p>W komunikacie zwrócono również uwagę na zmianę organizacyjną. Obsługa praktyk i staży odbywa się teraz w <strong>nowym miejscu</strong>: przy ul. Granicznej 63, klatka I od strony szpitala, pokój nr 40 na parterze. To istotna informacja dla wszystkich zainteresowanych, ponieważ pozwala uniknąć nieporozumień przy załatwianiu formalności.</p><p>Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu 451 279 219. Dla kandydatów oznacza to możliwość bezpośredniego kontaktu i doprecyzowania zasad przyjęcia, terminów czy wymaganych dokumentów. W praktyce to właśnie sprawna organizacja i czytelna ścieżka kontaktu często decydują o tym, czy zainteresowani szybko przejdą od deklaracji do rzeczywistego rozpoczęcia praktyki lub stażu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Koniec „zabiegów walizkowych”. NFZ zmienia zasady. Co to oznacza dla pacjentów z Tomaszowa?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56107,koniec-zabiegow-walizkowych-nfz-zmienia-zasady-co-to-oznacza-dla-pacjentow-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56107,koniec-zabiegow-walizkowych-nfz-zmienia-zasady-co-to-oznacza-dla-pacjentow-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 17:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-zabiegow-walizkowych-nfz-zmienia-zasady-co-to-oznacza-dla-pacjentow-z-tomaszowa-1786118898.png</url>
                        <title>Koniec „zabiegów walizkowych”. NFZ zmienia zasady. Co to oznacza dla pacjentów z Tomaszowa?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56107,koniec-zabiegow-walizkowych-nfz-zmienia-zasady-co-to-oznacza-dla-pacjentow-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Lekarz przyjeżdża do szpitala, wykonuje kilka zaplanowanych operacji, pakuje przysłowiową walizkę i wraca do swojej macierzystej placówki. Pacjent zostaje. Jeśli pojawiają się komplikacje, musi sobie z nimi radzić zespół, który zabiegu nie wykonywał. Narodowy Fundusz Zdrowia chce ograniczyć taki model leczenia. Od 1 października część operacji ma być finansowana wyłącznie na oddziałach odpowiednich specjalności. Zmiana może mieć znaczenie również dla pacjentów z Tomaszowa Mazowieckiego i regionu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Projekt nowych zasad został przekazany do konsultacji. NFZ czeka na uwagi <strong>do 14 sierpnia 2026 roku, do godziny 12.00</strong>, a proponowane regulacje mają wejść w życie 1 października.</p><h2>Specjalista ma być także wtedy, gdy pojawią się problemy</h2><p>Istotą zmian nie jest sam moment operacji, lecz to, <strong>co dzieje się z pacjentem później</strong>.</p><p>Dziś oddziały chirurgii ogólnej mogą rozliczać około 230 grup świadczeń. Wśród nich znalazły się także procedury typowe dla ortopedii, urologii, neurochirurgii czy innych specjalności. NFZ wskazuje, że w niektórych placówkach prowadziło to do sytuacji, w której specjalista pojawiał się w szpitalu przede wszystkim w dniu zaplanowanych operacji. Po ich przeprowadzeniu dalsza opieka pozostawała w rękach miejscowego personelu.</p><p>To właśnie zjawisko Fundusz określa mianem <strong>„zabiegów walizkowych”</strong>.</p><p>Jakub Szulc, zastępca prezesa NFZ, argumentuje, że system powinien zmierzać w stronę koncentracji specjalistycznego leczenia i zapewnienia pełnej opieki w tym samym miejscu, w którym wykonywany jest zabieg.</p><p>Logika jest dość oczywista. Operacja nie kończy się w chwili założenia ostatniego szwu. Bywa jedynie pierwszym aktem całej historii. Krwawienie, zakażenie, problemy z implantem czy inne powikłania nie sprawdzają w kalendarzu, czy operator przyjmuje w danym szpitalu akurat we wtorki.</p><h2>Artroskopia, kręgosłup, urologia i bronchoskopia</h2><p>Według NFZ po zmianach chirurgia ogólna nie będzie mogła rozliczać m.in. części <strong>artroskopii i zabiegów rekonstrukcyjnych z użyciem implantów</strong>, wybranych operacji kończyn dolnych, operacji kręgosłupa, części procedur dotyczących moczowodu i pęcherza moczowego oraz niektórych świadczeń bronchoskopowych.</p><p>Takie świadczenia mają trafiać do oddziałów właściwych dla danej specjalizacji: ortopedycznych, urologicznych, neurochirurgicznych czy pulmonologicznych.</p><p>Anna Skowrońska, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej w Centrali NFZ, wskazuje, że dla pacjenta system ma stać się bardziej czytelny – przykładowo osoba wymagająca artroskopii powinna trafić na ortopedię.</p><h2>NFZ: liczy się nie tylko operator</h2><p>Fundusz stawia jeden zasadniczy warunek: specjalistyczny oddział ma zapewniać nie tylko lekarza zdolnego przeprowadzić konkretną operację, ale także odpowiednio wyszkolony zespół, sprzęt, diagnostykę oraz dostęp do specjalistów przez całą dobę.</p><p>Prezes NFZ Filip Nowak podkreśla, że rozwiązania były przygotowywane przez około dwa lata wspólnie z ekspertami chirurgii ogólnej, ortopedii, neurochirurgii oraz urologii.</p><p>Podobnie argumentuje prof. Jarosław Czubak, konsultant krajowy w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu. W przypadku ortopedii powodzenia operacji nie powinno się bowiem oceniać jedynie przez pryzmat pierwszych tygodni. Implant czy rekonstrukcja mają służyć pacjentowi przez wiele kolejnych lat.</p><h2>Co to może oznaczać dla Tomaszowa?</h2><p>Tu pojawia się najważniejsze pytanie z punktu widzenia mieszkańców miasta i powiatu: <strong>czy po 1 października po część zabiegów trzeba będzie jeździć do Łodzi albo innych ośrodków?</strong></p><p>Na razie nie można tego przesądzić.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia posiada <strong>Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej oraz Oddział Urologiczny</strong>. Oficjalne informacje szpitala wskazują również, że blok operacyjny obsługuje zabiegi ortopedyczne, w tym artroskopie i endoprotezoplastykę, oraz procedury urologiczne, także wykonywane laparoskopowo.</p><p>To ważna informacja, bo właśnie ortopedia i urologia znajdują się wśród dziedzin wskazanych w projekcie NFZ.</p><p>Nie oznacza to jednak automatycznie, że <strong>każdy zabieg wykonywany obecnie w Tomaszowie będzie mógł być tutaj rozliczany również po wejściu nowych przepisów</strong>. Decydować będzie dokładna klasyfikacja procedury, wymagania stawiane oddziałowi, zakres kontraktu z NFZ oraz ostateczny kształt zarządzenia po konsultacjach.</p><p>To właśnie ten element będzie wymagał szczegółowego wyjaśnienia przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia po zakończeniu prac nad regulacją.</p><h2>Bezpieczniej, ale czy równie blisko?</h2><p>Reforma ma mocny argument medyczny. Pacjent po poważnym zabiegu rzeczywiście powinien mieć specjalistę nie tylko przez godzinę na sali operacyjnej, ale również w nocy, następnego dnia i wtedy, gdy coś pójdzie niezgodnie z planem.</p><p>Jest jednak także druga strona medalu.</p><p><strong>Koncentracja leczenia specjalistycznego może oznaczać większą liczbę pacjentów kierowanych do dużych ośrodków</strong>, jeżeli mniejsze szpitale nie spełnią wszystkich warunków albo nie będą miały odpowiedniego zakresu umowy. NFZ zapewnia, że liczba wykonywanych zabiegów nie powinna się zmniejszyć i deklaruje obserwowanie przepływu pacjentów oraz możliwość wzmacniania kontraktów placówek przejmujących świadczenia.</p><p>To jednak deklaracja dotycząca systemu jako całości. Dla mieszkańca Tomaszowa znacznie bardziej praktyczne pozostaje pytanie: <strong>czy jego operacja będzie wykonywana 10 minut od domu, czy kilkadziesiąt kilometrów dalej?</strong></p><p>Odpowiedź będzie znana dopiero po ustaleniu, które placówki i które ich oddziały spełnią nowe wymagania.</p><h2>Około 10 procent zabiegów do przeniesienia</h2><p>Według analiz NFZ procedury objęte planowaną zmianą stanowią około <strong>10 proc. świadczeń wykonywanych obecnie na chirurgii ogólnej</strong>. Różnice między szpitalami są jednak ogromne. Są placówki praktycznie niekorzystające z tego rozwiązania, ale są też takie, w których świadczenia spoza podstawowego profilu chirurgii stanowią ponad połowę wykonywanych procedur.</p><p>NFZ zapowiada jednocześnie, że szpitale, które stracą możliwość wykonywania części procedur specjalistycznych na chirurgii ogólnej, nie mają automatycznie tracić części ryczałtu.</p><p>Fundusz chce, aby chirurgia ogólna mocniej skoncentrowała się na zabiegach należących bezpośrednio do jej profilu – m.in. operacjach przepuklin, żylaków czy pęcherzyka żółciowego.</p><h2>Za obustronną przepuklinę NFZ chce płacić więcej</h2><p>Projekt zawiera również finansową zachętę. <strong>Wycena jednoczasowego leczenia obustronnej przepukliny pachwinowej ma wzrosnąć o 40 procent.</strong></p><p>Zamiast dwóch hospitalizacji, dwóch operacji i dwóch okresów rekonwalescencji pacjent może przejść jeden zabieg. Zdaniem NFZ ma to być korzystniejsze zarówno dla chorego, jak i dla samego systemu.</p><h2>1 października to na razie plan, nie obowiązujące prawo</h2><p>Warto podkreślić jedno: <strong>na dziś mówimy o projekcie</strong>, a nie o ostatecznie obowiązujących nowych zasadach. Konsultacje trwają do 14 sierpnia. Dopiero po ich zakończeniu będzie można ocenić finalne brzmienie zarządzenia oraz dokładny zakres świadczeń podlegających zmianom.</p><p>NFZ planuje wdrożenie nowych reguł <strong>1 października 2026 roku</strong>. Fundusz tłumaczy, że okres przejściowy ma pozwolić szpitalom zakończyć leczenie już zakwalifikowanych pacjentów i przygotować nową organizację kierowania chorych.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa i powiatu najważniejsze będzie więc nie samo hasło o końcu „zabiegów walizkowych”, lecz odpowiedź na znacznie bardziej przyziemne pytanie: <strong>które operacje nadal będzie można wykonać w Tomaszowskim Centrum Zdrowia, a po które trzeba będzie pojechać do innego miasta.</strong></p><p>Do tego tematu warto wrócić po zakończeniu konsultacji i po przedstawieniu przez NFZ ostatecznej wersji zarządzenia.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Trzy ciche zagrożenia wiążą się z niemal 13 latami mniej życia bez demencji]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56104,trzy-ciche-zagrozenia-wiaza-sie-z-niemal-13-latami-mniej-zycia-bez-demencji</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56104,trzy-ciche-zagrozenia-wiaza-sie-z-niemal-13-latami-mniej-zycia-bez-demencji</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 14:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-trzy-ciche-zagrozenia-wiaza-sie-z-niemal-13-latami-mniej-zycia-bez-demencji-1786105476.png</url>
                        <title>Trzy ciche zagrożenia wiążą się z niemal 13 latami mniej życia bez demencji</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56104,trzy-ciche-zagrozenia-wiaza-sie-z-niemal-13-latami-mniej-zycia-bez-demencji</link>
                    </image><description>Demencja rzadko pojawia się jak grom z jasnego nieba. Zmiany prowadzące do problemów z pamięcią i samodzielnością mogą rozwijać się przez wiele lat, gdy człowiek pracuje, wychowuje dzieci i nie myśli jeszcze o starości. Najnowsze badanie pokazuje, że trzy dobrze znane problemy wieku średniego – palenie papierosów, cukrzyca i nadciśnienie – mogą mieć ogromne znaczenie dla tego, jak długo zachowamy sprawny mózg.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Badanie opublikowane 5 sierpnia 2026 roku w <strong>„Neurology Open Access”</strong> objęło 12 409 osób uczestniczących w wieloletnim amerykańskim projekcie Atherosclerosis Risk in Communities. Na początku obserwacji badani mieli przeciętnie 56 lat i nie cierpieli na demencję. Naukowcy sprawdzili, czy palą papierosy, chorują na cukrzycę lub mają nadciśnienie tętnicze, a następnie obserwowali ich losy średnio przez 26 lat. W tym czasie demencję rozpoznano u 3008 uczestników, natomiast 5238 zmarło bez wcześniejszego rozpoznania tej choroby.</p><h2>Prawie 13 lat różnicy</h2><p>Wynik jest mocny przede wszystkim dlatego, że daje się przełożyć na język życia codziennego.</p><p>Osoby, które w wieku średnim <strong>nie paliły, nie miały cukrzycy ani nadciśnienia</strong>, żyły bez demencji przeciętnie około <strong>30,1 roku</strong> od rozpoczęcia obserwacji. U ludzi obciążonych wszystkimi trzema czynnikami okres ten wynosił około <strong>17,5 roku</strong>.</p><p>Różnica to około <strong>12,6 roku</strong> – niemal trzynaście lat życia bez rozpoznanej demencji.</p><p>To nie jest kilka dodatkowych miesięcy ani statystyczny przecinek. To potencjalnie całe lata samodzielności: prowadzenia samochodu, czytania książek, rozmów z wnukami, zarządzania własnymi finansami czy zwyczajnego pamiętania, po co weszło się do kuchni.</p><p>Jednocześnie trzeba bardzo wyraźnie podkreślić: <strong>badanie nie dowodzi, że samo rzucenie palenia albo obniżenie ciśnienia spowoduje automatycznie opóźnienie demencji dokładnie o 12,6 roku</strong>. Autorzy stwierdzili związek statystyczny, a nie prostą zależność przyczynowo-skutkową. Dodatkowym ograniczeniem było to, że ocenę analizowanych czynników ryzyka przeprowadzono w określonym momencie, a ich późniejsze zmiany nie zostały w pełni odzwierciedlone.</p><h2>Mózg i serce grają w tej samej orkiestrze</h2><p>Przez lata o nadciśnieniu mówiło się przede wszystkim w kontekście zawału serca. O cukrzycy – utraty wzroku, problemów z nerkami czy kończynami. O papierosach – raka płuca i przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.</p><p>Coraz wyraźniej widać jednak, że <strong>to, co niszczy naczynia krwionośne, może również uderzać w mózg</strong>.</p><p>Ministerstwo Zdrowia wskazuje wysokie ciśnienie, choroby serca, cukrzycę i palenie jako główne czynniki ryzyka otępienia naczyniowego. Resort zwraca też uwagę, że procesy prowadzące do chorób otępiennych mogą zaczynać się nawet kilkanaście lub kilkadziesiąt lat przed wystąpieniem objawów klinicznych. Dlatego profilaktyka nie powinna rozpoczynać się dopiero wtedy, gdy 75-letni rodzic zaczyna zapominać drogę do domu.</p><p>W pewnym sensie mózg prowadzi księgowość bardzo skrupulatnie. Pamięta lata wysokiego ciśnienia, kolejne paczki papierosów i miesiące niekontrolowanej glikemii, nawet jeśli ich skutków nie czujemy od razu.</p><h2>Nadciśnienie potrafi milczeć</h2><p>To jedna z najbardziej zdradliwych cech tego problemu. Człowiek może czuć się dobrze, chodzić do pracy, jeździć na rowerze i jednocześnie przez lata mieć podwyższone ciśnienie.</p><p>Podobnie może rozwijać się cukrzyca typu 2. Zanim pojawią się wyraźne objawy, zaburzenia metaboliczne mogą trwać długo.</p><p>Dlatego profilaktyka demencji zaczyna się czasem od rzeczy zupełnie niekojarzących się z neurologią: <strong>mankietu ciśnieniomierza, badania glukozy, kontroli masy ciała czy decyzji o rzuceniu papierosów</strong>.</p><p>Akademia NFZ wśród działań mogących ograniczać ryzyko demencji wymienia m.in. zdrową dietę, aktywność fizyczną, rzucenie palenia i kontrolowanie ciśnienia tętniczego. Ważne pozostają również aktywność intelektualna i społeczna.</p><h2>Kobiety dłużej bez demencji. Różnice także między grupami uczestników</h2><p>W badaniu zauważono również różnice dotyczące płci. Przy obecności wszystkich trzech czynników kobiety żyły bez demencji przeciętnie 18,1 roku od rozpoczęcia obserwacji, a mężczyźni 16,6 roku.</p><p>Wśród uczestników zakwalifikowanych jako biali wynik wynosił 19,6 roku, natomiast wśród czarnych uczestników 16 lat.</p><p>Tych liczb nie należy jednak odczytywać jako prostego dowodu biologicznych różnic między rasami. Takie wyniki mogą być związane również z warunkami społecznymi, ekonomicznymi, dostępem do profilaktyki i opieki zdrowotnej oraz wieloma innymi czynnikami, których jedno badanie nie jest w stanie wyjaśnić.</p><h2>W Polsce problem będzie coraz bardziej widoczny</h2><p>Demencja nie jest wyłącznie problemem chorego. Z czasem staje się chorobą całej rodziny: współmałżonka, dzieci, rodzeństwa, a często również opiekunów, którzy muszą rezygnować z części własnego życia zawodowego i prywatnego.</p><p>Ministerstwo Zdrowia wskazywało, że w badaniach prowadzonych przy okazji kampanii dotyczącej chorób otępiennych aż <strong>40 proc. ankietowanych po 40. roku życia nie miało świadomości istnienia tych chorób</strong>. W przygotowanym programie działań wobec chorób otępiennych jako jeden z głównych obszarów wskazano właśnie zmniejszanie ryzyka zachorowania poprzez działania dotyczące modyfikowalnych czynników ryzyka i promocję aktywności fizycznej, intelektualnej oraz społecznej.</p><p>To ważna zmiana myślenia. Przez lata dominował model: diagnozujemy chorobę, kiedy już się pojawi. Dziś coraz częściej pytamy: <strong>co można zrobić dwadzieścia albo trzydzieści lat wcześniej?</strong></p><h2>Co może zrobić mieszkaniec Tomaszowa?</h2><p>Nie trzeba zaczynać od kosztownego rezonansu mózgu.</p><p>Pierwszym adresem może być własna przychodnia podstawowej opieki zdrowotnej. Działa także finansowany przez NFZ program <strong>„Moje Zdrowie”</strong>, przeznaczony dla osób od 20. roku życia. W ramach bilansu oceniane są czynniki ryzyka zdrowotnego, a podczas wizyty podsumowującej wykonywane są m.in. pomiary ciśnienia, tętna, masy ciała i wzrostu. U osób w wieku co najmniej 60 lat program przewiduje również ocenę funkcji poznawczych.</p><p>Na miejscu mieszkańcy mają również dostęp do specjalistycznej diagnostyki. <strong>Tomaszowskie Centrum Zdrowia prowadzi poradnie diabetologiczną, kardiologiczną i neurologiczną</strong>. Poradnia diabetologiczna zajmuje się m.in. zaburzeniami gospodarki węglowodanowej i profilaktyką powikłań cukrzycy, natomiast kardiologiczna diagnozuje i leczy między innymi nadciśnienie tętnicze. Poradnia neurologiczna obejmuje diagnostykę i leczenie chorób układu nerwowego oraz chorób naczyniowych mózgu.</p><h2>Nie czekajmy, aż pamięć zacznie znikać</h2><p>W filmach demencja często rozpoczyna się od dramatycznej sceny: bohater nie poznaje własnego dziecka albo gubi się w mieście, które zna od pięćdziesięciu lat. W prawdziwym życiu droga do takiej chwili może być znacznie dłuższa i mniej widowiskowa.</p><p>Czasami jej początek przypomina raczej tykanie zegara, którego jeszcze nie słyszymy.</p><p>Nowe badanie nie daje recepty na nieśmiertelność mózgu. Genetyki i wieku nie potrafimy wyłączyć jednym przyciskiem. Pokazuje jednak coś znacznie bardziej praktycznego: <strong>o sprawność umysłu na starość warto walczyć już w wieku średnim</strong>.</p><p>Pomiar ciśnienia. Kontrola cukru. Papieros, którego dziś nie zapalimy.</p><p>Rzeczy pozornie małe – ale w perspektywie trzydziestu lat mogą przestać być małe.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nadwaga w dzieciństwie może zostawić ślad na całe życie. Nowe badanie: mniejsza szansa na macierzyństwo]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56103,nadwaga-w-dziecinstwie-moze-zostawic-slad-na-cale-zycie-nowe-badanie-mniejsza-szansa-na-macierzynstwo</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56103,nadwaga-w-dziecinstwie-moze-zostawic-slad-na-cale-zycie-nowe-badanie-mniejsza-szansa-na-macierzynstwo</guid>
            <pubDate>Fri, 07 Aug 2026 13:07:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-nadwaga-w-dziecinstwie-moze-zostawic-slad-na-cale-zycie-nowe-badanie-mniejsza-szansa-na-macierzyns-1786103459.png</url>
                        <title>Nadwaga w dzieciństwie może zostawić ślad na całe życie. Nowe badanie: mniejsza szansa na macierzyństwo</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56103,nadwaga-w-dziecinstwie-moze-zostawic-slad-na-cale-zycie-nowe-badanie-mniejsza-szansa-na-macierzynstwo</link>
                    </image><description>Nadmierna masa ciała kilkuletniej dziewczynki może mieć znaczenie również dwadzieścia czy trzydzieści lat później. Duże duńskie badanie obejmujące ponad 60 tys. kobiet wskazuje, że nadwaga i otyłość utrzymujące się w dzieciństwie były związane z mniejszym prawdopodobieństwem urodzenia dziecka w dorosłym życiu. Zależność stawała się szczególnie wyraźna po 30. roku życia. Naukowcy stawiają jednak wyraźny znak ostrzegawczy: badanie wykazuje związek, nie dowodzi związku przyczynowo-skutkowego. Co więcej, nie stwierdzono ogólnego wzrostu liczby diagnoz niepłodności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Badanie opublikowano 4 sierpnia 2026 roku w prestiżowym czasopiśmie <strong>„JAMA Network Open”</strong>. Jego autorzy przeanalizowali dane kobiet urodzonych w Kopenhadze w latach 1950–1989, wykorzystując informacje gromadzone podczas szkolnych badań lekarskich oraz duńskie rejestry dotyczące urodzeń i leczenia niepłodności.</p><p>Skala analizy jest imponująca. W części dotyczącej urodzeń znalazły się dane <strong>60 864 kobiet</strong>. Aż 47 669 z nich, czyli 78,3 proc., zostało matkami. Badacze dysponowali pomiarami wzrostu i masy ciała wykonywanymi od 6. do 15. roku życia, a później mogli sprawdzić losy kobiet aż do 45. roku życia.</p><h2>Im starsza kobieta, tym związek był silniejszy</h2><p>Najbardziej wymowne okazały się wyniki dotyczące kobiet, których BMI przez dzieciństwo pozostawało na poziomie odpowiadającym otyłości.</p><p>W wieku <strong>25–29 lat</strong> prawdopodobieństwo urodzenia dziecka było w tej grupie o około <strong>22 proc. niższe</strong> niż u kobiet należących w dzieciństwie do grupy przeciętnego BMI.</p><p>W wieku <strong>30–34 lata</strong> różnica rosła już do około <strong>42 proc.</strong></p><p>W grupie od <strong>35 do 45 lat</strong> prawdopodobieństwo urodzenia dziecka było natomiast o około <strong>44 proc. niższe</strong>.</p><p>Podobny, choć słabszy efekt obserwowano w przypadku kobiet, u których dziecięca trajektoria BMI odpowiadała nadwadze.</p><p>To właśnie ten element badania brzmi najmocniej. Ciało — niczym kronikarz, który skrupulatnie zapisuje kolejne rozdziały życia — może zachowywać ślady problemów zdrowotnych znacznie dłużej, niż zwykliśmy przypuszczać.</p><p>Ale pomiędzy słowami „związek” i „przyczyna” istnieje w medycynie ogromna różnica.</p><h2>To nie jest dowód, że otyłość powoduje bezpłodność</h2><p>Autorzy pracy podkreślają coś, co w medialnych nagłówkach może łatwo zaginąć.</p><p><strong>Badanie nie wykazało, że otyłość w dzieciństwie bezpośrednio powoduje niepłodność.</strong></p><p>Co więcej, kiedy analizowano rozpoznania niepłodności, dziecięce trajektorie BMI zasadniczo <strong>nie były związane ze zwiększonym ryzykiem jej diagnozy</strong>. W analizie dotyczącej wszystkich rozpoznań niepłodności znalazło się ponad 63 tys. kobiet i blisko 7 tys. przypadków. Nie stwierdzono w niej istotnej zależności pomiędzy dziecięcą nadwagą lub otyłością a późniejszą diagnozą niepłodności.</p><p>To niezwykle ważne rozróżnienie.</p><p>Kobieta może nie mieć dzieci z powodów biologicznych, ale także społecznych, ekonomicznych czy związanych z relacjami partnerskimi. Na decyzję o macierzyństwie wpływają również wiek, sytuacja zawodowa, warunki mieszkaniowe i moment znalezienia odpowiedniego partnera.</p><p>Badacze wskazują też na potencjalne mechanizmy biologiczne. Nadmierna masa ciała może oddziaływać na gospodarkę hormonalną czy funkcjonowanie układu rozrodczego. Nie można jednak na podstawie tego badania powiedzieć, że właśnie te mechanizmy odpowiadają za obserwowany efekt.</p><p>Autorzy nie dysponowali również informacjami o BMI uczestniczek już w dorosłym życiu. Sami wskazują to jako jedno z istotnych ograniczeń badania. Nie można więc rozdzielić wpływu nadmiernej masy ciała w dzieciństwie od jej ewentualnego utrzymywania się wiele lat później.</p><h2>W Polsce co trzeci ośmiolatek ma nadmierną masę ciała</h2><p>Duńskie wyniki nie są abstrakcyjnym ostrzeżeniem płynącym gdzieś z dalekiej Skandynawii.</p><p>Dane Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej, oparte na międzynarodowym badaniu <strong>WHO COSI</strong>, pokazują, że nadmierna masa ciała dotyczy około <strong>33 proc. polskich dzieci w wieku wczesnoszkolnym</strong>.</p><p>Wśród chłopców jest to około 36 proc., a wśród dziewczynek około 30 proc. Otyłość występowała u około 15 proc. badanych polskich ośmiolatków — u 19 proc. chłopców i 11 proc. dziewczynek. Polska znalazła się przy tym w pierwszej dziesiątce spośród analizowanych krajów pod względem częstości nadwagi i otyłości u dzieci.</p><p>Równie niepokojące wyniki przyniosło polskie badanie DINO-PL. Nadmierną masę ciała stwierdzano u <strong>27,6 proc. siedmiolatków, 32,5 proc. ośmiolatków i 34,8 proc. dziewięciolatków</strong>.</p><p>To już nie problem pojedynczych rodzin. To zagadnienie zdrowia publicznego.</p><h2>Nie chodzi o „odchudzanie dziecka”</h2><p>W dyskusjach o otyłości dzieci łatwo wkroczyć na niebezpieczny teren. Jednym zdaniem można próbować poprawić zdrowie, a drugim pozostawić w dziecku kompleks na pół życia.</p><p>Dlatego profilaktyka otyłości nie powinna polegać na komentowaniu wyglądu, ważeniu dziecka przy całej rodzinie czy straszeniu go chorobami.</p><p><strong>Otyłość jest chorobą</strong>, a nie wadą charakteru. Jej leczenie i profilaktyka powinny obejmować całą rodzinę: sposób żywienia, aktywność fizyczną, sen, czas spędzany przed ekranem, a czasami również pomoc psychologiczną.</p><p>Światowa Organizacja Zdrowia zwraca dodatkowo uwagę na jeszcze jeden problem. W najnowszej europejskiej rundzie badania COSI około dwie trzecie rodziców dzieci z nadwagą postrzegało masę ciała swoich dzieci jako prawidłową lub zbyt małą.</p><p>Problem potrafi więc rozwijać się niemal niezauważalnie.</p><h2>Co może zrobić rodzic w Tomaszowie?</h2><p>Nie trzeba zaczynać od specjalistycznej kliniki ani prywatnych badań.</p><p>Dzieci i młodzież w Polsce mają prawo do <strong>bezpłatnych badań profilaktycznych i testów przesiewowych</strong>. U uczniów wykonują je m.in. pielęgniarki lub higienistki szkolne, a bilanse zdrowia prowadzą lekarze podstawowej opieki zdrowotnej.</p><p>Podstawę prawną stanowi m.in. <strong>ustawa z 12 kwietnia 2019 r. o opiece zdrowotnej nad uczniami</strong>. Jednym z celów systemu jest właśnie wczesne wykrywanie problemów zdrowotnych i czynników ryzyka oraz edukacja dotycząca prawidłowego żywienia i aktywności fizycznej.</p><p>Rodzice dzieci z Tomaszowa Mazowieckiego mogą skorzystać także z wojewódzkiego programu profilaktyki nadwagi i otyłości.</p><p>Program województwa łódzkiego jest prowadzony w latach <strong>2025–2027</strong> i skierowany do dziesięciolatków z nadmierną masą ciała. W 2026 roku kryterium wieku spełniają dzieci urodzone w <strong>2016 roku</strong>. Wymagany jest również BMI powyżej 85. centyla dla wieku i płci.</p><p>Dziecko zakwalifikowane do programu może otrzymać bezpłatnie trzy konsultacje lekarskie, <strong>12 porad dietetycznych, siedem zajęć aktywności fizycznej i cztery spotkania ze specjalistą wsparcia psychologicznego</strong>. Łącznie przewidziano 26 spotkań i konsultacji.</p><p>Na opublikowanej przez samorząd województwa liście realizatorów nie ma obecnie placówki w samym Tomaszowie Mazowieckim. Program realizują natomiast m.in. placówki w <strong>Piotrkowie Trybunalskim oraz Rawie Mazowieckiej</strong>, a także w Łodzi, Pabianicach, Skierniewicach i innych miejscowościach regionu.</p><h2>Zdrowie reprodukcyjne zaczyna się wcześniej, niż sądziliśmy</h2><p>Nowe badanie nie daje podstaw do straszenia rodziców, że córka z nadwagą „nie będzie mogła mieć dzieci”. Takiego wniosku nauka nie postawiła.</p><p>Pokazuje jednak coś być może jeszcze ważniejszego.</p><p>Zdrowie człowieka nie rozpoczyna się wraz z osiemnastymi urodzinami. Organizm nie wyrzuca historii dzieciństwa do kosza wraz z otrzymaniem dowodu osobistego.</p><p>Problemy metaboliczne, nawyki żywieniowe, aktywność fizyczna i nadmierna masa ciała mogą wpływać na zdrowie wiele lat później. Duńskie badanie dodaje do tej listy kolejny możliwy element — <strong>późniejsze szanse na macierzyństwo</strong>.</p><p>Nie jest to wyrok. Jest to kolejny argument, aby o zdrowie dzieci troszczyć się wtedy, kiedy naprawdę można jeszcze wiele zmienić.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[240 zł za godzinę, kontrola grafików i jawne kontrakty. W czwartek rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56096,240-zl-za-godzine-kontrola-grafikow-i-jawne-kontrakty-w-czwartek-rozmowy-o-zmianach-w-ochronie-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56096,240-zl-za-godzine-kontrola-grafikow-i-jawne-kontrakty-w-czwartek-rozmowy-o-zmianach-w-ochronie-zdrowia</guid>
            <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 07:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-240-zl-za-godzine-kontrola-grafikow-i-jawne-kontrakty-w-czwartek-rozmowy-o-zmianach-w-ochronie-zdr-1785992997.png</url>
                        <title>240 zł za godzinę, kontrola grafików i jawne kontrakty. W czwartek rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56096,240-zl-za-godzine-kontrola-grafikow-i-jawne-kontrakty-w-czwartek-rozmowy-o-zmianach-w-ochronie-zdrowia</link>
                    </image><description>W czwartek, 6 sierpnia, o godz. 15 w siedzibie Ministerstwa Zdrowia rozpocznie się posiedzenie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. Przy jednym stole mają usiąść przedstawiciele rządu, pracowników i pracodawców. Tematem będzie pakiet zmian, który może poważnie przemeblować zasady zatrudniania medyków, ich wynagradzania oraz kontrolowania kolejek do leczenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Z tego tekstu dowiesz się</h2><ul><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e8279fd19d50f501a6eac2cfebda3c57e"><strong>jakie limity wynagrodzeń i czasu pracy proponuje rząd,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e75b3c9265d464e6f3a112644eb09e720"><strong>dlaczego szpitale mają raportować rzeczywiste grafiki do NFZ,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="edeaf064f6f473795c226a8a735f90d1b"><strong>co ma się zmienić w kolejkach i konkursach na świadczenia,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e28984d2e90eed6fd4cbac9eac98d1c23"><strong>dlaczego środowisko lekarskie krytykuje część propozycji,</strong></li><li class="ck-list-marker-bold" data-list-item-id="e62c46e4117da38851d116a24f576ba9e"><strong>co reforma może oznaczać dla mieszkańców Tomaszowa i powiatu.</strong></li></ul><p>Z informacji przekazanej Polskiej Agencji Prasowej przez biuro komunikacji Ministerstwa Zdrowia wynika, że całe czwartkowe posiedzenie zostanie poświęcone przygotowywanym reformom. Stronę rządową ma reprezentować wiceminister zdrowia <strong>Katarzyna Kęcka</strong>, współprzewodnicząca Zespołu.</p><p>To kolejne podejście do rozmowy o systemie, który od lat przypomina zbyt krótki koc. Gdy więcej pieniędzy trafia na wynagrodzenia, dyrektorzy szpitali alarmują o rosnących kosztach. Gdy pojawia się pomysł ograniczeń płacowych, środowiska medyczne ostrzegają przed odpływem lekarzy i pogłębianiem braków kadrowych. Pośrodku pozostaje pacjent — z numerkiem, skierowaniem i pytaniem, kiedy wreszcie dostanie się do specjalisty.</p><h2>Limity wynagrodzeń. Około 240 zł brutto za godzinę</h2><p>Najwięcej emocji wzbudza propozycja wprowadzenia maksymalnych stawek wynagrodzeń finansowanych ze środków publicznych. Projekt zakłada, że <strong>godzinowa stawka brutto pracownika medycznego nie będzie mogła przekraczać jednej dwudziestej minimalnego wynagrodzenia</strong>, czyli obecnie około 240 zł.</p><p>Podstawowy miesięczny limit miałby odpowiadać ośmiokrotności płacy minimalnej. Wyższe wynagrodzenie byłoby możliwe m.in. w przypadku pełnienia funkcji ordynatora, wykonywania szczególnie trudnych świadczeń lub pracy wiążącej się z ponadstandardowym obciążeniem. Całkowity dochód z pracy przy świadczeniach finansowanych przez NFZ nie mógłby jednak przekroczyć szesnastokrotności minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 76 896 zł brutto miesięcznie.</p><p>Projekt przewiduje również zakaz wynagradzania medyków procentem od wartości wykonanej procedury. Rząd argumentuje, że leczenie finansowane ze środków publicznych nie powinno działać jak system prowizyjny, w którym wysokość zapłaty rośnie automatycznie wraz z wartością zabiegu lub kontraktu placówki z NFZ.</p><p>Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć: <strong>są to dopiero projektowane przepisy</strong>. Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej została skierowana do konsultacji publicznych. Limity nie są jeszcze obowiązującym prawem.</p><h2>Maksymalnie dwa etaty i rzeczywiste grafiki pracy</h2><p>Kolejna część zmian ma dotyczyć czasu pracy. Łączne zatrudnienie medyka u wszystkich świadczeniodawców nie mogłoby przekroczyć wymiaru odpowiadającego dwóm etatom.</p><p>Lekarz lub inny pracownik wykonujący świadczenia szpitalne albo pracujący w przyszpitalnej poradni specjalistycznej miałby być związany z głównym miejscem zatrudnienia co najmniej na pół etatu. Podjęcie pracy w kolejnej placówce wymagałoby zgody podstawowego pracodawcy. Resort zapowiada wyjątki m.in. dla świadczeń udzielanych w stanach nagłych oraz sytuacji, w których na danym terenie brakuje odpowiednich specjalistów.</p><p>Szpitale miałyby przekazywać NFZ godzinowe zestawienia obecności personelu. Fundusz otrzymałby więc możliwość porównania oficjalnych grafików z rzeczywistą obecnością lekarzy, pielęgniarek i pozostałego personelu w placówkach.</p><p>To odpowiedź na ujawniane przypadki medyków pracujących jednocześnie w kilku miejscach, niekiedy w wymiarze, którego fizycznie nie sposób było pogodzić z odpoczynkiem i bezpieczeństwem pacjentów.</p><h2>Jawne konkursy i koniec medycznych „walizek”</h2><p>Ministerstwo Zdrowia zapowiada również większą przejrzystość konkursów organizowanych przez placówki korzystające z publicznych pieniędzy. Informacje o złożonych ofertach i zaproponowanych warunkach finansowych miałyby być jawne.</p><p>Planowane jest także ograniczenie zawierania umów za pośrednictwem zewnętrznych spółek dostarczających całe zespoły medyczne. Mechanizm ten bywa określany mianem systemu „walizek”, ponieważ personel przechodził między placówkami jako gotowy zespół związany z pośrednikiem, a nie bezpośrednio ze szpitalem. Resort przekonuje, że nowe zasady mają ujawnić rzeczywiste koszty zatrudnienia i zwiększyć kontrolę nad wydawaniem pieniędzy z NFZ.</p><p>Za naruszanie części nowych obowiązków kierownikowi podmiotu leczniczego mogłaby grozić grzywna sięgająca 30 tys. zł. Umowy niespełniające nowych wymogów miałyby wygasnąć z końcem 2026 roku.</p><h2>Jedna kolejka zamiast zeszytów i telefonów po znajomości</h2><p>Pakiet obejmuje również zmiany dotyczące zapisów na leczenie. Ministerstwo zapowiada rozszerzenie elektronicznych harmonogramów, rozwój Centralnej e-Rejestracji oraz utworzenie Centralnej e-Kolejki na planowe zabiegi szpitalne.</p><p>Według rządowych planów Centralna e-Rejestracja ma do końca 2027 roku objąć 39 specjalizacji. Pacjent miałby w jednym miejscu sprawdzać wolne terminy, wybierać placówkę, zmieniać datę wizyty albo odwoływać nieaktualną rezerwację.</p><p>Resort chce również wprowadzić kary dla placówek tolerujących uprzywilejowany dostęp do leczenia. Sankcje za nierówne traktowanie pacjentów i ingerowanie w kolejność przyjęć mogłyby sięgać nawet miliona złotych.</p><p>To właśnie ten fragment reform może okazać się najbardziej odczuwalny dla mieszkańców <strong>Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego</strong>. Pacjenta znacznie mniej interesuje bowiem konstrukcja kontraktu lekarza niż odpowiedź na proste pytanie: czy do poradni specjalistycznej dostanie się szybciej i czy umówiona wizyta rzeczywiście się odbędzie.</p><h2>Lekarze ostrzegają przed polityką opartą na pojedynczych przypadkach</h2><p>Propozycje rządu spotykają się z krytyką części środowiska lekarskiego. Naczelna Rada Lekarska przekonuje, że wyjątkowo wysokie wynagrodzenia dotyczą niewielkiego odsetka lekarzy i nie mogą służyć do obarczania całej grupy zawodowej odpowiedzialnością za problemy systemu.</p><p>Samorząd lekarski wskazuje, że przyczyną różnic płacowych są również nierówne wyceny procedur oraz konkurowanie placówek finansowanych ze środków publicznych o tych samych specjalistów. Lekarze deklarują gotowość do rozmów o bezpiecznych normach czasu pracy, ale oczekują rozwiązań opartych na pełnych danych, a nie na medialnych przykładach rekordowych zarobków.</p><p>I tu znajduje się najtrudniejszy punkt całej dyskusji. Ograniczenie pracy ponad siły może poprawić bezpieczeństwo pacjentów. Jeżeli jednak placówka ma zbyt mało personelu, samo wprowadzenie limitu nie stworzy nowych lekarzy, pielęgniarek ani ratowników. Może natomiast sprawić, że jeszcze trudniej będzie obsadzić dyżury w mniejszych szpitalach i poradniach.</p><h2>Co posiedzenie oznacza dla Tomaszowa?</h2><p>Dla lokalnych placówek ważne będą przede wszystkim zasady raportowania czasu pracy, jawność kontraktów oraz możliwość zatrudniania specjalistów pracujących równocześnie w kilku miejscach.</p><p>W miastach wielkości Tomaszowa dostęp do części świadczeń często zależy od pojedynczych lekarzy, którzy przyjmują także w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim lub innych ośrodkach. Ograniczenie wieloetatowości może uporządkować system i wyeliminować fikcyjne grafiki. Może jednak również ujawnić skalę braków kadrowych, dotychczas przykrywanych dodatkowymi dyżurami i kontraktami.</p><p>Dlatego ostateczna ocena reformy nie powinna sprowadzać się wyłącznie do odpowiedzi na pytanie, ile może zarabiać lekarz. Ważniejsze jest to, czy po zmianach na oddziale nadal będzie miał kto pracować, a pacjent z Tomaszowa nie zostanie wysłany z kolejnym skierowaniem do placówki oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów.</p><h2>Zespół działa od ponad 20 lat</h2><p>Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia działa od lutego 2005 roku. Tworzą go przedstawiciele rządu, związków zawodowych oraz organizacji pracodawców. W obradach mogą uczestniczyć również obserwatorzy reprezentujący samorządy zawodów medycznych, organizacje społeczne oraz jednostki samorządu terytorialnego.</p><p>Poprzednie posiedzenie odbyło się 16 lipca. Stronę rządową reprezentowała wówczas minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, która przedstawiła pakiet przygotowywanych zmian.</p><p>Czwartkowe spotkanie nie uzdrowi systemu w ciągu jednego popołudnia. Może jednak pokazać, czy reforma będzie budowana przy stole negocjacyjnym, czy też partnerzy społeczni ponownie rozejdą się z przekonaniem, że dialog był jedynie dekoracją. W ochronie zdrowia dekoracje nie leczą. Liczą się personel, pieniądze, czas i zaufanie — cztery dobra, których w polskim systemie od lat dramatycznie brakuje.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ewakuacja i zadymienie w scenariuszu ćwiczeń. Służby sprawdzały gotowość w Tomaszowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56093,ewakuacja-i-zadymienie-w-scenariuszu-cwiczen-sluzby-sprawdzaly-gotowosc-w-tomaszowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56093,ewakuacja-i-zadymienie-w-scenariuszu-cwiczen-sluzby-sprawdzaly-gotowosc-w-tomaszowie</guid>
            <pubDate>Thu, 06 Aug 2026 00:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ewakuacja-i-zadymienie-w-scenariuszu-cwiczen-sluzby-sprawdzaly-gotowosc-w-tomaszowie-1785989561.png</url>
                        <title>Ewakuacja i zadymienie w scenariuszu ćwiczeń. Służby sprawdzały gotowość w Tomaszowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56093,ewakuacja-i-zadymienie-w-scenariuszu-cwiczen-sluzby-sprawdzaly-gotowosc-w-tomaszowie</link>
                    </image><description>W Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przeprowadzono ćwiczenia ewakuacyjne z udziałem straży pożarnej i ratownictwa medycznego. Celem było sprawdzenie procedur oraz współpracy służb w sytuacji zagrożenia pożarowego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Ćwiczenia na terenie Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego</h2><p>23 lipca 2026 roku na terenie Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia przy ulicy Niskiej 14 odbyły się ćwiczenia z praktycznego sprawdzenia organizacji i warunków ewakuacji. W działaniach uczestniczyły służby ratownicze oraz przedstawiciele placówki, a głównym założeniem było zweryfikowanie, jak personel i współpracujące jednostki reagują w sytuacji zagrożenia pożarowego.</p><p>Jak podkreślono w komunikacie placówki, <strong>bezpieczeństwo pacjentów i personelu pozostaje priorytetem</strong>. Tego typu działania nie są więc formalnością, ale elementem przygotowania do sytuacji, które wymagają szybkich decyzji, sprawnej komunikacji i ścisłego przestrzegania procedur.</p><h2>Scenariusz obejmował ewakuację i zadymienie</h2><p>Przygotowany scenariusz zakładał ewakuację pacjentów i personelu z parteru budynku, a także wystąpienie zadymienia w piwnicy. To właśnie takie warunki pozwalają sprawdzić nie tylko znajomość zasad postępowania, ale również praktyczną organizację działań w obiekcie o szczególnej specyfice, jakim jest placówka opiekuńczo-medyczna.</p><p>W ćwiczeniach uczestniczyli strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Mazowieckim, Zespół Ratownictwa Medycznego oraz przedstawiciele i obserwatorzy Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Istotnym elementem było także zapoznanie strażaków z układem obiektu i jego funkcjonowaniem, co może mieć znaczenie w przypadku rzeczywistej interwencji.</p><p><strong>Współpraca wszystkich służb zgodnie z obowiązującymi procedurami</strong> była jednym z kluczowych punktów całego przedsięwzięcia. W praktyce to właśnie koordynacja działań między personelem placówki, strażą pożarną i ratownikami medycznymi decyduje o skuteczności reakcji w kryzysie.</p><h2>Dlaczego takie ćwiczenia są ważne</h2><p>W przypadku obiektów medycznych i opiekuńczych ewakuacja należy do najbardziej wymagających działań. Pacjenci często potrzebują wsparcia personelu, a każda minuta ma znaczenie. Regularne ćwiczenia pozwalają więc nie tylko odświeżyć wiedzę, ale przede wszystkim wychwycić ewentualne słabsze punkty organizacyjne i poprawić przebieg przyszłych działań.</p><p>Z perspektywy lokalnej takie wydarzenia pokazują również, jak ważna jest codzienna gotowość instytucji publicznych i służb działających na terenie Tomaszowa Mazowieckiego. Choć ćwiczenia mają charakter kontrolowany, ich sens pozostaje bardzo praktyczny: chodzi o to, by w razie realnego zagrożenia każdy uczestnik wiedział, co robić i z kim współpracować.</p><p>Według informacji przekazanych przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia, regularne sprawdzanie procedur ma służyć zwiększaniu bezpieczeństwa pacjentów i personelu oraz doskonaleniu reakcji w sytuacjach kryzysowych. To podejście, które w placówkach ochrony zdrowia ma szczególne znaczenie, bo przygotowanie organizacyjne bywa równie ważne jak wyposażenie techniczne.</p><h2>Wspólna gotowość ma znaczenie</h2><p>Po zakończeniu ćwiczeń placówka podziękowała wszystkim uczestnikom za profesjonalizm, zaangażowanie i sprawny przebieg działań. Tego rodzaju podsumowanie nie jest jedynie kurtuazją. W praktyce pokazuje, że skuteczne bezpieczeństwo buduje się zespołowo, poprzez powtarzalne szkolenia, sprawdzanie procedur i współpracę różnych instytucji.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to sygnał, że lokalne służby oraz personel medyczny przygotowują się nie tylko do codziennej pracy, ale również do sytuacji nadzwyczajnych. A właśnie w takich momentach <strong>sprawdzone procedury i szybka współpraca</strong> mogą decydować o zdrowiu i życiu ludzi.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56084,spisek-wskazuje-wroga-psycholozki-ostrzegaja-tak-rodzi-sie-nienawisc-miedzy-ludzmi</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56084,spisek-wskazuje-wroga-psycholozki-ostrzegaja-tak-rodzi-sie-nienawisc-miedzy-ludzmi</guid>
            <pubDate>Wed, 05 Aug 2026 08:25:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-spisek-wskazuje-wroga-psycholozki-ostrzegaja-tak-rodzi-sie-nienawisc-miedzy-ludzmi-1785911327.png</url>
                        <title>Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56084,spisek-wskazuje-wroga-psycholozki-ostrzegaja-tak-rodzi-sie-nienawisc-miedzy-ludzmi</link>
                    </image><description>Zaczyna się niewinnie. Od filmu przesłanego przez znajomego, anonimowego wpisu na Facebooku albo pytania: „dlaczego media o tym milczą?”. Po kilku kolejnych kliknięciach świat przestaje być skomplikowany. Wszystko zaczyna łączyć się w jedną historię, pojawiają się tajne grupy, ukryte interesy i wskazany palcem wróg. Psycholożki z Instytutu Psychologii PAN ostrzegają, że szerzenie teorii spiskowych jest jednym z najskuteczniejszych sposobów budowania wrogości i nienawiści między grupami społecznymi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dr hab. Marta Marchlewska, prof. Instytutu Psychologii PAN, oraz dr Dominika Adamczyk opisują mechanizm wiary w teorie spiskowe w publikacji „Choosing (Pseudo)Authorities in a Non-Local World: Conspiracy Beliefs as a Response to Epistemic Dependence”, wydanej na łamach czasopisma „Psychological Inquiry”. Badaczki zwracają uwagę, że współczesny człowiek jest zależny od wiedzy ekspertów, ponieważ nie jest w stanie samodzielnie sprawdzić działania szczepionki, elektrowni atomowej, systemu bankowego czy modeli klimatycznych.</p><p>W tej luce pomiędzy tym, co chcielibyśmy wiedzieć, a tym, co jesteśmy w stanie osobiście zweryfikować, pojawiają się pseudoautorytety. Nie mówią: „nie wiemy jeszcze wszystkiego”. Nie pokazują ograniczeń badań. Zamiast tego oferują historię prostą jak scenariusz filmu sensacyjnego — jest tajna organizacja, jest ukryty plan, są sprawcy i są ofiary.</p><h2>Spisek porządkuje chaos</h2><p>Teoria spiskowa daje coś, czego nauka często dać nie może: <strong>natychmiastową pewność</strong>.</p><p>Losowe wydarzenie przestaje być przypadkiem. Kryzys gospodarczy, epidemia, wojna, zmiana społeczna czy osobiste niepowodzenie zaczynają wyglądać jak elementy wcześniej przygotowanego planu. Trudno zaakceptować, że światem czasem rządzą chaos, błędy, niekompetencja i zbieg okoliczności. Znacznie łatwiej uwierzyć, że „ktoś za tym stoi”.</p><p>Tak działa opisywana przez psychologów <strong>potrzeba domknięcia poznawczego</strong>. Niektóre osoby szczególnie źle tolerują niepewność i wieloznaczność. Wolą wyjaśnienie błędne, ale kompletne, niż uczciwą odpowiedź: „tego jeszcze nie wiemy”.</p><p>Następnie pojawia się mechanizm określany jako „seizing and freezing” — pochwycenie pierwszego przekonującego wyjaśnienia i jego zamrożenie. Człowiek nie tylko przyjmuje określoną wersję wydarzeń, lecz zaczyna jej bronić. Każdy fakt przeczący teorii może zostać uznany za dowód, że spisek jest jeszcze większy.</p><p>Brak dowodów staje się dowodem na skuteczne ukrywanie dowodów. Sprostowanie uznawane jest za część operacji dezinformacyjnej. Ekspert, który zaprzecza, zostaje ogłoszony uczestnikiem układu. Powstaje system szczelny jak pokój bez okien.</p><h2>Pseudoekspert mówi pewnie. Naukowiec ma wątpliwości</h2><p>Nauka rzadko przemawia językiem absolutnej pewności. Badacze mówią o prawdopodobieństwie, ograniczeniach metodologicznych, marginesie błędu i potrzebie dalszych badań. Dla odbiorcy oczekującego jednoznacznej odpowiedzi może to brzmieć jak słabość.</p><p>Pseudoekspert takich oporów nie ma. Mówi głośno, stanowczo i emocjonalnie. Pokazuje pojedynczy wykres bez źródła, fragment dokumentu bez kontekstu albo nagranie, którego pochodzenia nikt nie potrafi ustalić. Opowieść jest jednak atrakcyjna, ponieważ wszystko do siebie pasuje.</p><p>To trochę jak w „Wahadle Foucaulta” Umberta Eco. Zmyślony plan zaczyna żyć własnym życiem, a ludzie, którzy chcieli jedynie połączyć przypadkowe znaki, sami zostają uwięzieni w stworzonej przez siebie narracji.</p><p>Psycholożki z PAN podkreślają, że podatności na myślenie spiskowe nie należy utożsamiać z brakiem inteligencji. Wiara w spiski często wyrasta z autentycznego lęku, stresu, poczucia utraty kontroli albo społecznego upokorzenia. Człowiek szuka odpowiedzi, a ktoś podsuwa mu gotową mapę świata.</p><p>Problem polega na tym, że na tej mapie niemal zawsze zaznaczony jest wróg.</p><h2>Najpierw pojawia się lęk. Potem kozioł ofiarny</h2><p>Teorie spiskowe szczególnie łatwo przyklejają się do grup, które można przedstawić jako obce, tajemnicze albo uprzywilejowane. Mogą to być migranci, uchodźcy, mniejszości narodowe i religijne, naukowcy, lekarze, przedsiębiorcy, urzędnicy czy bliżej nieokreślone „elity”.</p><p>Badaczki przywołują między innymi teorię tak zwanej Wielkiej Wymiany. Według tej narracji rdzenni mieszkańcy Europy mają być celowo zastępowani przez migrantów oraz osoby należące do innych kultur i religii. Komisja Europejska opisuje ją jako białonacjonalistyczną teorię spiskową, powiązaną z kilkoma zamachami ekstremistycznymi.</p><p>NASK zwraca uwagę, że dezinformacja dotycząca migracji często wykorzystuje pojedyncze zdarzenia, stare nagrania lub materiały pozbawione kontekstu. Na ich podstawie buduje się negatywny obraz całej, niezwykle zróżnicowanej grupy. Jednostkowy czyn zaczyna funkcjonować jako rzekomy dowód na naturę milionów ludzi.</p><p>To mechanizm stary jak propaganda. Na początku XX wieku sfabrykowane „Protokoły mędrców Syjonu” przedstawiano jako dowód istnienia światowego spisku żydowskiego. Fałszerstwo wielokrotnie demaskowano, ale nadal było wykorzystywane do szerzenia antysemityzmu. Amerykańskie Muzeum Pamięci Holokaustu wskazuje, że naziści posługiwali się tą publikacją mimo świadomości, że nie była oparta na faktach.</p><p>Historia pokazuje zatem, że teoria spiskowa nie jest wyłącznie dziwaczną opowieścią krążącą po marginesach internetu. Może stać się narzędziem odbierania ludziom godności, usprawiedliwiania dyskryminacji, a w skrajnych przypadkach — przemocy.</p><h2>Tomaszów nie jest cyfrową wyspą</h2><p>Mechanizmy opisane przez badaczki działają również w lokalnych społecznościach. W mieście takim jak Tomaszów Mazowiecki informacja często rozchodzi się szybciej niż oficjalne wyjaśnienie. Wystarczy alarmujący wpis w grupie mieszkańców, niewyraźne zdjęcie, zrzut ekranu bez daty lub anonimowa wiadomość zaczynająca się od słów: „znajomy pracujący w urzędzie powiedział…”.</p><p>Tematem może być jakość wody, inwestycja samorządowa, obecność cudzoziemców, szczepienia, szkoła, zakład przemysłowy albo rzekome zagrożenie nad Zalewem Sulejowskim. Zanim odpowiednia instytucja zdąży sprawdzić informację, komentarze potrafią już wskazać winnych, zażądać dymisji, a niekiedy także odwetu.</p><p>W lokalnej społeczności skutki są wyjątkowo dotkliwe. Osoba pomówiona w internecie nie pozostaje anonimową postacią z drugiego końca Polski. Może być sąsiadem, nauczycielką dziecka, lekarzem, przedsiębiorcą albo pracownikiem urzędu spotykanym następnego dnia na ulicy.</p><p>Na stronie Urzędu Miasta w Tomaszowie Mazowieckim dostępna jest sekcja poświęcona bezpieczeństwu informacji w internecie, zawierająca materiały dla mieszkańców, uczniów i nauczycieli. Sam fakt przygotowania takich poradników pokazuje, że odporność cyfrowa nie jest abstrakcyjnym problemem wielkich metropolii, lecz elementem codziennego bezpieczeństwa lokalnej społeczności.</p><h2>Algorytm nie pyta, czy informacja jest prawdziwa</h2><p>Platformy społecznościowe premiują treści, które wywołują reakcję. Gniew, strach i oburzenie zatrzymują użytkownika przed ekranem skuteczniej niż spokojne sprostowanie. Algorytm nie musi „wierzyć” w teorię spiskową. Wystarczy, że widzi, iż ludzie ją komentują, udostępniają i oglądają.</p><p>Według raportu NASK w 2025 roku zgłoszono platformom społecznościowym <strong>46 511 materiałów zawierających dezinformację</strong>. Usunięto jedynie 12 procent z nich, 68 procent poddano różnym formom moderacji, a wobec 20 procent platformy nie podjęły żadnego działania. Oznaczało to pozostawienie w sieci ponad 9,3 tys. zgłoszonych materiałów dezinformacyjnych.</p><p>Fałszywa informacja nie musi więc długo czekać na odbiorców. Czasem wystarczy kilka godzin, aby dotarła do tysięcy osób. Sprostowanie rusza później, niesie mniej emocji i zazwyczaj nie ma już takiego zasięgu.</p><p>Kłamstwo zakłada buty sprinterskie. Prawda dopiero szuka okularów.</p><h2>Teoria spiskowa a odpowiedzialność prawna</h2><p><strong>Samo wyrażanie błędnego, absurdalnego lub nieudokumentowanego poglądu nie jest automatycznie przestępstwem.</strong> Wolność słowa chroni również wypowiedzi kontrowersyjne, przesadne i nierozsądne. Granica zostaje jednak przekroczona, gdy narracja zamienia się w nawoływanie do nienawiści, groźby, uporczywe nękanie, znieważanie lub pomawianie konkretnych osób.</p><p>Artykuł 256 Kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność między innymi za publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności do trzech lat.</p><p>Artykuł 257 dotyczy publicznego znieważania grupy ludności lub osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej albo wyznaniowej. Również w tym przypadku górna granica kary wynosi trzy lata pozbawienia wolności.</p><p>W przypadku ataków na konkretne osoby znaczenie mogą mieć również przepisy dotyczące pomówienia i zniewagi, czyli artykuły 212 i 216 Kodeksu karnego. Groźby i długotrwałe internetowe prześladowanie mogą natomiast prowadzić do odpowiedzialności na podstawie artykułów 190 i 190a.</p><p>Udostępnienie cudzej publikacji także nie zawsze uwalnia od odpowiedzialności. Dopisek „to nie moje, tylko podaję dalej” nie jest prawną peleryną niewidką.</p><h2>Jak rozmawiać z osobą wierzącą w spisek?</h2><p>Wyśmiewanie zwykle nie działa. Człowiek poniżony przy innych jeszcze mocniej przywiązuje się do swojej grupy i przekonań. Zamiast atakować, warto zapytać o źródło informacji, autora materiału, datę publikacji i możliwość niezależnego potwierdzenia przedstawionych danych.</p><p>Nie należy też zasypywać rozmówcy dziesiątkami linków. Skuteczniejsze może być spokojne pokazanie jednego błędu w rozumowaniu: starego zdjęcia przedstawionego jako aktualne, wyrwanego z kontekstu cytatu, nieistniejącego eksperta albo statystyki, w której pomylono korelację z przyczynowością.</p><p>Ważne jest również oddzielenie emocji od twierdzenia. Można uznać czyjś lęk przed utratą pracy, wojną, chorobą lub gwałtowną zmianą społeczną, nie przyjmując jednocześnie fałszywego wyjaśnienia przyczyn tego lęku.</p><p>UNESCO wskazuje, że edukacja medialna powinna nie tylko prostować już rozpowszechnione fałszywe informacje, ale także uprzedzać ludzi o typowych metodach manipulacji. Takie „szczepienie informacyjne” pomaga rozpoznawać spiskową narrację, zanim odbiorca zacznie traktować ją jako prawdę.</p><p>Przed udostępnieniem sensacyjnej informacji warto zadać sobie pięć pytań: kto jest jej autorem, na jakich dowodach się opiera, czy potwierdzają ją niezależne źródła, jakie emocje próbuje we mnie wywołać i komu służy moje natychmiastowe oburzenie.</p><h2>Sceptycyzm nie jest teorią spiskową</h2><p>Nie każda krytyka władz, naukowców, mediów czy wielkich firm jest myśleniem spiskowym. Instytucje popełniają błędy. Politycy kłamią. Przedsiębiorstwa ukrywają niewygodne informacje. W historii rzeczywiście dochodziło do tajnych porozumień i działań prowadzonych poza kontrolą społeczną.</p><p>Różnica polega na sposobie dochodzenia do wniosków.</p><p>Zdrowy sceptycyzm szuka dokumentów, świadków, danych i możliwości weryfikacji. Jest gotowy zmienić ocenę pod wpływem nowych dowodów. Myślenie spiskowe zaczyna od gotowej odpowiedzi, a następnie dopasowuje do niej wszystkie fakty.</p><p>Sceptyk pyta: „skąd to wiemy?”. Zwolennik spisku odpowiada: „skoro zaprzeczają, to znaczy, że coś ukrywają”.</p><h2>Nienawiść potrzebuje opowieści</h2><p>Nienawiść międzygrupowa rzadko pojawia się bez przygotowania. Najpierw trzeba stworzyć historię, w której jedna grupa jest niewinna, druga zaś działa potajemnie, podstępnie i przeciwko „zwykłym ludziom”. Potem wystarczy powtarzać tę opowieść tak długo, aż sąsiad przestanie być sąsiadem, a stanie się przedstawicielem wrogiego obozu.</p><p>Teorie spiskowe oferują poczucie przynależności, wyjątkowości i dostępu do rzekomo zakazanej wiedzy. Cena jest jednak wysoka: narastająca podejrzliwość, lęk, utrata zaufania i rozpad wspólnoty.</p><p>W lokalnym mieście wspólnota nie jest pojęciem z podręcznika socjologii. To ludzie stojący razem w kolejce, spotykający się w szkole, przychodni, sklepie i na miejskim wydarzeniu. Kiedy każda różnica zdań zaczyna być przedstawiana jako dowód zdrady, a każdy przeciwnik jako uczestnik tajnego układu, rozmowa staje się niemożliwa.</p><p>A bez rozmowy pozostaje już tylko krzyk.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Bielizna, która pomaga odzyskać pewność siebie. Dzień Bielizny z myślą o Amazonkach]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56074,bielizna-ktora-pomaga-odzyskac-pewnosc-siebie-dzien-bielizny-z-mysla-o-amazonkach</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56074,bielizna-ktora-pomaga-odzyskac-pewnosc-siebie-dzien-bielizny-z-mysla-o-amazonkach</guid>
            <pubDate>Wed, 05 Aug 2026 07:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bielizna-ktora-pomaga-odzyskac-pewnosc-siebie-dzien-bielizny-z-mysla-o-amazonkach-1785871343.png</url>
                        <title>Bielizna, która pomaga odzyskać pewność siebie. Dzień Bielizny z myślą o Amazonkach</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56074,bielizna-ktora-pomaga-odzyskac-pewnosc-siebie-dzien-bielizny-z-mysla-o-amazonkach</link>
                    </image><description>5 sierpnia obchodzony jest Dzień Bielizny. Dla jednych będzie to jedynie kolejne lekkie i nieformalne święto, dla innych – dobra okazja do zakupu nowego kompletu. Warto jednak spojrzeć głębiej. Dla kobiet po mastektomii odpowiednio dobrany biustonosz lub kostium kąpielowy nie jest zwykłym elementem garderoby. Może oznaczać komfort, bezpieczeństwo, swobodę ruchu i powrót do codzienności. Specjalistyczna bielizna dla Amazonek dostępna jest również w Tomaszowie Mazowieckim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dzień Bielizny przypada każdego roku 5 sierpnia. Został zapoczątkowany w 2003 roku jako inicjatywa promująca akceptację własnego ciała i świadomy dobór tego, co nosimy najbliżej skóry.</p><p>W przypadku <strong>kobiet po operacjach piersi</strong> temat nabiera jednak zupełnie innego znaczenia. Tu nie chodzi o chwilową modę, koronkę dostrzeżoną na wystawie ani pogoń za wyretuszowanym ideałem. Chodzi o ciało, które przeszło przez chorobę, zabieg, blizny i długą drogę leczenia. Ciało, które nie potrzebuje oceny. Potrzebuje troski.</p><h2>Mastektomia nie odbiera kobiecości</h2><p>Rak piersi pozostaje najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym u kobiet w Polsce. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 roku chorobę rozpoznano u <strong>21 716 kobiet</strong>, a 6757 pacjentek zmarło z jej powodu.</p><p>Za każdą z tych liczb kryje się osobna historia. Pierwsze podejrzenie, badania, diagnoza, strach, rozmowa z rodziną, leczenie i próba odzyskania życia, które nagle ktoś przeciął jak taśmę filmową w połowie najważniejszej sceny.</p><p>Mastektomia może ratować życie, ale jej następstwa nie kończą się wraz z opuszczeniem szpitala. Kobieta musi na nowo oswoić swoje ciało, nauczyć się jego zmienionego kształtu i zdecydować, w jaki sposób chce funkcjonować. Może wybrać rekonstrukcję piersi, protezę zewnętrzną albo zrezygnować z obu rozwiązań. <strong>Nie istnieje jedna obowiązkowa droga. Każda decyzja należy do kobiety.</strong></p><p>Dla tych pań, które decydują się na korzystanie z protezy piersi, odpowiednio dobrana bielizna może stać się ważnym elementem codziennego komfortu.</p><h2>Czym różni się bielizna dla Amazonek?</h2><p><strong>Biustonosze po mastektomii</strong> projektowane są w taki sposób, aby stabilnie utrzymywały protezę, nie powodowały podrażnień i zapewniały możliwie naturalne ułożenie sylwetki. Zazwyczaj posiadają specjalne kieszonki, do których można bezpiecznie włożyć protezę piersi.</p><p>Istotne są również miękkie materiały, odpowiednio szerokie ramiączka, stabilny obwód i konstrukcja ograniczająca przesuwanie się protezy. W okresie bezpośrednio po operacji zwykle zaleca się delikatną, wygodną i pozbawioną fiszbin bieliznę, jednak jej wybór powinien zostać skonsultowany z lekarzem, pielęgniarką onkologiczną lub innym członkiem zespołu prowadzącego leczenie.</p><p>Dobrze dobrany model nie powinien uciskać blizny, wrzynać się w skórę ani ograniczać ruchu ręki. Musi być dopasowany nie tylko do rozmiaru, ale także do rodzaju operacji, kształtu sylwetki, używanej protezy i etapu rekonwalescencji.</p><p>To właśnie dlatego przypadkowy zakup przez internet, choć pozornie łatwy, nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Potrzebne są spokój, dyskrecja oraz możliwość przymierzenia kilku fasonów.</p><h2>Powrót na basen i nad wodę</h2><p>Operacja piersi nie musi oznaczać rezygnacji z pływania, wyjazdu nad morze czy rodzinnego wypoczynku nad Zalewem Sulejowskim. Specjalistyczne <strong>kostiumy kąpielowe dla Amazonek</strong> mogą posiadać kieszonki stabilizujące protezę, odpowiednio skonstruowane miseczki, wyższy dekolt oraz zabudowanie pod pachami.</p><p>Takie rozwiązania pomagają utrzymać protezę na właściwym miejscu także podczas ruchu w wodzie. Specjalistyczny strój może być jednoczęściowy, ale dostępne są również tankini i modele dwuczęściowe.</p><p>Nie chodzi o ukrywanie ciała. Chodzi o wybór. O możliwość wejścia do wody bez nieustannego sprawdzania, czy kostium się przesunął. O chwilę, w której kobieta ponownie może skupić się na chłodzie wody, słońcu, rozmowie i zwyczajnej przyjemności, zamiast na lęku przed spojrzeniami innych.</p><h2>Specjalistyczna bielizna dostępna w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Mieszkanki Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego nie muszą szukać takich produktów wyłącznie w dużych miastach lub anonimowych sklepach internetowych.</p><p><strong>Twój Sklep Medyczny przy ulicy Słowackiego 4 w Tomaszowie Mazowieckim</strong> prowadzi dział produktów przeznaczonych dla Amazonek. W ofercie znajdują się między innymi protezy piersi, specjalistyczna bielizna oraz kostiumy kąpielowe przystosowane do noszenia protez. Dostępne są także peruki i turbany dla kobiet przechodzących leczenie onkologiczne.</p><p>Dobór takiego produktu powinien odbywać się bez pośpiechu. Dla wielu kobiet pierwsza wizyta w sklepie po operacji jest trudnym przeżyciem. Bywa pierwszym momentem, w którym trzeba głośno powiedzieć o mastektomii obcej osobie. Dlatego obok wiedzy o rozmiarach, fasonach i protezach potrzebne są również takt, delikatność i zwykła ludzka życzliwość.</p><h2>Bielizna nie zmieni przeszłości, ale może ułatwić przyszłość</h2><p>Nie cofnie diagnozy. Nie usunie blizny. Nie wymaże miesięcy lęku, bólu i oczekiwania na wyniki badań.</p><p>Może jednak sprawić, że ubranie znów będzie dobrze się układało. Że spacer, wyjazd, pływanie albo spotkanie z przyjaciółmi przestaną wiązać się z dodatkowym stresem. Czasami właśnie z takich niewielkich, codziennych kroków odbudowuje się poczucie bezpieczeństwa.</p><p><strong>Kobieta po mastektomii nadal jest tą samą kobietą.</strong> Ma prawo wyglądać tak, jak chce. Nosić protezę albo jej nie nosić. Zakładać specjalistyczny biustonosz, elegancką sukienkę, sportowy strój lub kostium kąpielowy. Nie musi niczego udowadniać światu.</p><p>Dzień Bielizny może więc być czymś więcej niż kalendarzową ciekawostką. Może stać się przypomnieniem, że ubranie znajdujące się najbliżej ciała powinno dawać nie tylko podparcie, ale również poczucie spokoju, godności i wolności.</p><p><strong>Twój Sklep Medyczny</strong><br>ul. Słowackiego 4, Tomaszów Mazowiecki<br>tel. 570 019 100<br>e-mail: <a href="mailto:biuro@med-sklep.pl">biuro@med-sklep.pl</a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Rak płuca wciąż wykrywany za późno. U połowy chorych są już przerzuty]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56063,rak-pluca-wciaz-wykrywany-za-pozno-u-polowy-chorych-sa-juz-przerzuty</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56063,rak-pluca-wciaz-wykrywany-za-pozno-u-polowy-chorych-sa-juz-przerzuty</guid>
            <pubDate>Tue, 04 Aug 2026 09:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-rak-pluca-wciaz-wykrywany-za-pozno-u-polowy-chorych-sa-juz-przerzuty-1785828184.png</url>
                        <title>Rak płuca wciąż wykrywany za późno. U połowy chorych są już przerzuty</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56063,rak-pluca-wciaz-wykrywany-za-pozno-u-polowy-chorych-sa-juz-przerzuty</link>
                    </image><description>U około połowy pacjentów rak płuca zostaje rozpoznany dopiero w stadium uogólnionym, gdy nowotwór zdążył już dać przerzuty do odległych narządów. W takiej sytuacji zazwyczaj nie ma możliwości zastosowania leczenia prowadzącego do całkowitego wyleczenia. Nadzieję na zmianę tych dramatycznych statystyk daje program badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Rak płuca pozostaje jednym z największych wyzwań polskiej onkologii. Choroba może przez długi czas rozwijać się niemal bezobjawowo, a pierwsze dolegliwości często pojawiają się dopiero wtedy, gdy nowotwór jest już zaawansowany.</p><p>Jak przekazał Polskiej Agencji Prasowej prof. dr hab. Maciej Krzakowski, kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii, <strong>około połowy chorych w Polsce otrzymuje diagnozę w stadium uogólnienia</strong>. Oznacza to obecność przerzutów między innymi w wątrobie, kościach, nadnerczach lub mózgu.</p><p>W takim przypadku leczenie ma najczęściej na celu zahamowanie rozwoju choroby, wydłużenie życia oraz utrzymanie jego możliwie dobrej jakości.</p><h2>Rak płuca zabija więcej osób, niż wynosi liczba nowych rozpoznań</h2><p>Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 roku w Polsce odnotowano <strong>21 045 nowych zachorowań na raka płuca oraz 22 155 zgonów spowodowanych tą chorobą</strong>. Nowotwory płuca odpowiadały za ponad jedną czwartą wszystkich zgonów onkologicznych wśród mężczyzn i blisko jedną piątą wśród kobiet.</p><p>Prognozy wykorzystywane podczas prac nad nowym programem profilaktycznym wskazują, że w 2029 roku liczba nowych przypadków może przekroczyć <strong>32,5 tysiąca rocznie</strong>.</p><p>Tak wysoka śmiertelność nie wynika wyłącznie z agresywnego charakteru nowotworu. Kluczowe znaczenie ma moment postawienia diagnozy. Im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większe są możliwości zastosowania operacji, radioterapii oraz leczenia okołooperacyjnego.</p><h2>Kaszel, duszność i utrata wagi. Objawów nie wolno lekceważyć</h2><p>Rak płuca przez długi czas może nie powodować charakterystycznych dolegliwości. Objawy bywają mylone z infekcją, przewlekłym zapaleniem oskrzeli, chorobami serca albo następstwami wieloletniego palenia.</p><p>Do sygnałów, które powinny skłonić do szybkiej konsultacji lekarskiej, należą przede wszystkim:</p><p><strong>utrzymujący się lub zmieniający charakter kaszel, narastająca duszność, krwioplucie, chrypka, ból w klatce piersiowej, osłabienie oraz niewyjaśniona utrata masy ciała.</strong></p><p>Szczególnej czujności wymaga zmiana rodzaju kaszlu u osoby palącej papierosy. Jeżeli dotychczasowy kaszel staje się częstszy, bardziej męczący, pojawia się również w nocy albo towarzyszy mu odkrztuszanie krwi, nie należy czekać, aż objawy miną samoistnie.</p><p>Pierwszym etapem diagnostyki może być badanie rentgenowskie klatki piersiowej. Gdy wynik lub stan pacjenta budzą podejrzenie nowotworu, lekarz może skierować chorego na tomografię komputerową z kontrastem oraz dalsze badania pulmonologiczne, patomorfologiczne i molekularne.</p><h2>Wczesne rozpoznanie może oznaczać wyleczenie</h2><p>Obecnie około jednej piątej chorych otrzymuje diagnozę na wczesnym etapie, kiedy możliwe jest przeprowadzenie operacji. U części pacjentów zabieg chirurgiczny łączy się następnie z immunoterapią lub leczeniem ukierunkowanym molekularnie, które ma zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby.</p><p>– <strong>Rak płuca wykryty w stadium wczesnym jest możliwy do wyleczenia</strong> – podkreśla prof. Maciej Krzakowski.</p><p>W ostatnich latach zwiększyła się również liczba terapii dostępnych dla pacjentów z bardziej zaawansowanym nowotworem. O wyborze leczenia nie decyduje już wyłącznie wygląd komórek nowotworowych pod mikroskopem. Coraz większe znaczenie mają badania określające obecność konkretnych mutacji i biomarkerów, dzięki którym możliwe jest zastosowanie immunoterapii lub leków celowanych.</p><p>Warunkiem jest jednak szybkie i kompletne przeprowadzenie diagnostyki. Każdy tydzień oczekiwania na wynik badania histopatologicznego lub molekularnego może opóźniać rozpoczęcie właściwego leczenia.</p><h2>Niskodawkowa tomografia wykryje zmiany przed wystąpieniem objawów</h2><p>Przełomem w profilaktyce raka płuca ma być wprowadzenie do systemu świadczeń gwarantowanych programu badań z wykorzystaniem <strong>niskodawkowej tomografii komputerowej, określanej skrótem NDTK</strong>.</p><p>Badanie pozwala wykrywać niewielkie zmiany w płucach, zanim zaczną powodować objawy. W porównaniu ze standardową tomografią wykorzystuje znacznie mniejszą dawkę promieniowania. Nie wymaga podania kontrastu ani szczególnego przygotowania pacjenta.</p><p>Międzynarodowe badania wskazują, że prowadzenie badań przesiewowych w odpowiednio dobranej grupie osób może zmniejszać ryzyko śmierci z powodu raka płuca o około 20 procent. Trzeba jednak pamiętać, że nie każda zmiana uwidoczniona w płucach jest nowotworem. Część uczestników programu będzie wymagała kolejnego badania kontrolnego lub pogłębionej diagnostyki.</p><p>Polskie doświadczenia z pilotażu są obiecujące. W latach 2021–2023 wykonano ponad 39 tysięcy badań NDTK. Wykryto 330 przypadków raka płuca, a 219 pacjentów zostało zakwalifikowanych do leczenia operacyjnego.</p><h2>Kto będzie mógł skorzystać z bezpłatnych badań?</h2><p>Program będzie skierowany przede wszystkim do kobiet i mężczyzn w wieku <strong>od 55 do 74 lat</strong>, którzy obecnie palą albo palili w przeszłości i mają za sobą co najmniej 20 paczkolat. Byli palacze będą mogli zostać zakwalifikowani, jeżeli od zerwania z nałogiem nie minęło więcej niż 15 lat.</p><p>Jedno paczkorok oznacza wypalanie jednej paczki papierosów dziennie przez rok. Dwadzieścia paczkolat może więc oznaczać palenie paczki dziennie przez 20 lat albo dwóch paczek dziennie przez 10 lat.</p><p>Program obejmie również część osób w wieku <strong>od 50 do 54 lat</strong>, jeżeli spełniają kryterium dotyczące palenia i jednocześnie występują u nich dodatkowe czynniki ryzyka. Należą do nich między innymi narażenie zawodowe na azbest, krzemionkę, nikiel, chrom, kadm, arsen lub spaliny silników Diesla, ekspozycja na radon, przewlekła obturacyjna choroba płuc, wcześniejsze choroby nowotworowe albo rak płuca u najbliższego krewnego.</p><h2>Program przesiewowy nie jest dla osób z objawami</h2><p>To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. <strong>Badania przesiewowe są przeznaczone dla osób, które nie mają objawów sugerujących raka płuca</strong>, ale ze względu na wiek i historię palenia są obciążone podwyższonym ryzykiem zachorowania.</p><p>Osoba, u której występuje krwioplucie, przewlekły kaszel, duszność, chrypka lub niewyjaśniony spadek masy ciała, nie powinna czekać na możliwość przystąpienia do programu. W takim przypadku należy zgłosić się do lekarza rodzinnego i rozpocząć standardową diagnostykę.</p><p>Rozporządzenie włączające program do wykazu świadczeń gwarantowanych weszło w życie 23 lipca 2026 roku. Umowy z placówkami realizującymi badania będą mogły obejmować okres rozpoczynający się nie wcześniej niż <strong>1 października 2026 roku</strong>. Faktyczna dostępność badań w poszczególnych regionach będzie zależała od zakontraktowania świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia.</p><h2>Najważniejszym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie</h2><p>Badanie tomograficzne nie zastąpi profilaktyki. Najskuteczniejszym sposobem ograniczenia ryzyka zachorowania pozostaje niepalenie papierosów oraz unikanie biernego wdychania dymu tytoniowego.</p><p>Według danych przywoływanych przez Narodowy Instytut Onkologii palenie odpowiada za około <strong>80–90 procent zachorowań na raka płuca u mężczyzn i około 70 procent przypadków u kobiet</strong>. Dlatego elementem programu ma być również poradnictwo pomagające w zerwaniu z uzależnieniem od nikotyny.</p><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego pierwszym krokiem powinien być kontakt z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej. Dotyczy to zarówno osób zauważających niepokojące objawy, jak i wieloletnich palaczy, którzy chcą sprawdzić, czy będą spełniać kryteria udziału w programie.</p><p>Rak płuca wciąż bywa utożsamiany z chorobą nieuleczalną. Nie jest to jednak pełny obraz. <strong>Nowotwór wykryty odpowiednio wcześnie może zostać skutecznie usunięty i wyleczony. Największym zagrożeniem pozostaje zwlekanie z wizytą u lekarza.</strong></p><p><i>Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji lekarskiej.</i></p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Affidea NU-MED w Tomaszowie szuka kierownika apteki szpitalnej]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56057,affidea-nu-med-w-tomaszowie-szuka-kierownika-apteki-szpitalnej</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56057,affidea-nu-med-w-tomaszowie-szuka-kierownika-apteki-szpitalnej</guid>
            <pubDate>Mon, 03 Aug 2026 22:06:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-affidea-nu-med-w-tomaszowie-szuka-kierownika-apteki-szpitalnej-1785788317.jpg</url>
                        <title>Affidea NU-MED w Tomaszowie szuka kierownika apteki szpitalnej</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56057,affidea-nu-med-w-tomaszowie-szuka-kierownika-apteki-szpitalnej</link>
                    </image><description>Szpital onkologiczny Affidea NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim rozpoczął rekrutację na stanowisko kierownika apteki szpitalnej. To oferta dla doświadczonych farmaceutów, którzy chcą odpowiadać za bezpieczeństwo farmakoterapii i rozwój zespołu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa rekrutacja w tomaszowskim szpitalu onkologicznym</h2><p>Affidea NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim prowadzi nabór na stanowisko <strong>kierownika apteki szpitalnej</strong>. Jak wynika z opublikowanych informacji, poszukiwana osoba ma objąć zarządzanie nie tylko samą apteką szpitalną, ale również Pracownią Leków Cytostatycznych. To funkcja o dużym znaczeniu dla codziennego działania placówki, zwłaszcza w szpitalu wyspecjalizowanym w leczeniu onkologicznym.</p><p>Ogłoszenie wskazuje, że pracodawca oczekuje udziału w tworzeniu i utrzymywaniu wysokich standardów farmakoterapii. W praktyce oznacza to połączenie kompetencji organizacyjnych, nadzorczych i eksperckich. Dla lokalnego rynku pracy jest to oferta istotna, ponieważ dotyczy stanowiska specjalistycznego, wymagającego zarówno formalnych kwalifikacji, jak i doświadczenia w środowisku szpitalnym.</p><h2>Szeroki zakres odpowiedzialności</h2><p>Zakres obowiązków przewidzianych dla przyszłego kierownika jest rozbudowany. Do najważniejszych zadań należeć ma kierowanie pracą apteki szpitalnej oraz pracowni odpowiedzialnej za przygotowywanie leków cytotoksycznych, a także organizacja i nadzór nad przygotowaniem tych leków zgodnie z obowiązującymi standardami jakości i bezpieczeństwa.</p><p>Placówka oczekuje również zapewnienia prawidłowej gospodarki produktami leczniczymi i wyrobami medycznymi, nadzoru nad zamówieniami, magazynowaniem, dystrybucją oraz dokumentacją apteczną. Ważnym elementem pracy ma być także opracowywanie i wdrażanie procedur oraz monitorowanie ich przestrzegania. Z opisu wynika ponadto, że osoba zatrudniona na tym stanowisku będzie współpracować z personelem medycznym w zakresie racjonalnej farmakoterapii pacjentów onkologicznych.</p><p>Istotną częścią tej funkcji będzie też <strong>zarządzanie zespołem farmaceutów i techników farmaceutycznych</strong>, wspieranie ich rozwoju zawodowego oraz czuwanie nad zgodnością działania apteki z przepisami prawa i wymaganiami organów nadzorczych. Wśród obowiązków wymieniono również udział w badaniach klinicznych, co pokazuje, że stanowisko wykracza poza standardowe zarządzanie zapleczem lekowym.</p><h2>Jakich kwalifikacji oczekuje pracodawca</h2><p>Oferta jest skierowana do osób posiadających tytuł magistra farmacji oraz aktualne prawo wykonywania zawodu. Kandydat lub kandydatka muszą spełniać wymagania niezbędne do pełnienia funkcji kierownika apteki szpitalnej zgodnie z obowiązującymi przepisami, w tym legitymować się odpowiednią specjalizacją i wymaganym doświadczeniem zawodowym.</p><p>Pracodawca podkreśla znaczenie doświadczenia w pracy w aptece szpitalnej. Dodatkowym atutem ma być znajomość zasad przygotowywania i obrotu lekami cytotoksycznymi. Poza kwalifikacjami formalnymi liczyć się będą również umiejętność organizacji pracy, zdolność zarządzania zespołem, samodzielność, odpowiedzialność oraz wysokie standardy etyki zawodowej. Wymagana jest także bardzo dobra znajomość prawa farmaceutycznego i regulacji dotyczących funkcjonowania aptek szpitalnych.</p><h2>Co oferuje placówka</h2><p>Z przedstawionych informacji wynika, że Affidea NU-MED proponuje pracę w nowoczesnym, specjalistycznym szpitalu onkologicznym. Kandydaci mogą liczyć na możliwość realnego wpływu na rozwój apteki szpitalnej i Pracowni Leków Cytostatycznych, co może być istotnym argumentem dla osób szukających nie tylko stabilnego zatrudnienia, ale także przestrzeni do wdrażania własnych rozwiązań organizacyjnych.</p><p>W ofercie wskazano również stabilne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę lub inną preferowaną formę współpracy, konkurencyjne wynagrodzenie, możliwość uczestnictwa w szkoleniach, konferencjach i projektach rozwojowych, a także nowoczesne zaplecze technologiczne i partnerską atmosferę pracy w interdyscyplinarnym zespole.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak się odstresować po ciężkim dniu? Szybkie sposoby na relaks]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56045,jak-sie-odstresowac-po-ciezkim-dniu-szybkie-sposoby-na-relaks</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56045,jak-sie-odstresowac-po-ciezkim-dniu-szybkie-sposoby-na-relaks</guid>
            <pubDate>Mon, 03 Aug 2026 09:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-sie-odstresowac-po-ciezkim-dniu-szybkie-sposoby-na-relaks-1785742451.jpg</url>
                        <title>Jak się odstresować po ciężkim dniu? Szybkie sposoby na relaks</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56045,jak-sie-odstresowac-po-ciezkim-dniu-szybkie-sposoby-na-relaks</link>
                    </image><description>Wchodzisz do domu, zdejmujesz buty i orientujesz się, że głowa nadal siedzi na spotkaniu sprzed trzech godzin. Ciało wróciło, układ nerwowy jeszcze nie. Przestawienie się z trybu gotowości na tryb odpoczynku da się przyspieszyć i zajmuje to mniej czasu, niż myślisz.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Oddech, czyli najszybszy przełącznik, jaki masz</strong></h2><p>Oddychanie to jedyna część układu autonomicznego, którą sterujesz świadomie. Kiedy wydech jest dłuższy od wdechu, tętno zwalnia, a organizm dostaje sygnał, że zagrożenie minęło. Nie potrzebujesz do tego aplikacji ani maty. Wystarczy krzesło i pięć minut.</p><h3><strong>Oddech 4-7-8</strong></h3><p>Usiądź wygodnie, zamknij oczy. Wdech nosem przez 4 sekundy, zatrzymanie na 7, wydech ustami przez 8 sekund, z lekkim szumem. Powtórz cztery razy i przestań, nawet jeśli masz ochotę na więcej. Na początku może zakręcić się w głowie, to normalne.</p><h3><strong>Oddychanie przeponowe</strong></h3><p>Połóż jedną dłoń na klatce piersiowej, drugą na brzuchu. Oddychaj tak, żeby unosiła się tylko ta dolna. Klatka ma zostać nieruchomo. Większość z nas przez cały dzień oddycha płytko, górą, i sam powrót do przepony potrafi rozluźnić kark i barki.</p><h3><strong>Oddech kwadratowy</strong></h3><p>Wdech przez 4 sekundy, zatrzymanie 4, wydech 4, zatrzymanie 4. Wyobraź sobie kwadrat i prowadź wzrokiem po jego bokach. Ta technika sprawdza się w miejscach, gdzie nie chcesz zwracać na siebie uwagi, choćby w aucie na parkingu przed domem.</p><h2><strong>Kąpiel: kilka szczegółów decyduje o efekcie</strong></h2><p>Ciepła woda rozluźnia mięśnie i uspokaja, ale tylko wtedy, gdy nie przesadzisz. Optymalna temperatura to 37 do 39 stopni. Woda gorętsza obciąża krążenie i zamiast rozluźnienia dostaniesz zmęczenie. Czas kąpieli trzymaj w granicach 15 do 20 minut, dłuższe moczenie wysusza skórę.</p><p>Sól Epsom, czyli siarczan magnezu, pomaga rozluźnić spięte mięśnie. Do wanny możesz też wrzucić woreczek z płatkami owsianymi, jeśli skóra jest podrażniona. Z olejków najlepiej sprawdzają się lawendowy i rumiankowy na wyciszenie oraz bergamotka, gdy chcesz poprawić nastrój bez usypiania.</p><p>Światło ma tu więcej do powiedzenia niż zapach. Zgaszona lampa i zapalona świeca robią różnicę, bo jasne światło podtrzymuje czujność. Dobrze działa naturalna świeca konopna, która pali się spokojnym płomieniem i nie perfumuje całego mieszkania.</p><p>Muzyka poniżej 60 uderzeń na minutę wspiera wyciszenie. Szum deszczu, fale, spokojne instrumentalne kompozycje. Playlisty z wokalem działają słabiej, bo mózg zaczyna przetwarzać tekst.</p><h2><strong>Ruch, który rozładowuje, zamiast dokładać zmęczenia</strong></h2><p>Aktywność obniża poziom kortyzolu, ale wieczorem liczy się jej rodzaj. Ciężki trening po nerwowym dniu bywa dokładaniem stresu do stresu.</p><p>Dwudziestominutowy spacer wystarczy, żeby zbić napięcie, szczególnie jeśli pójdziesz do parku albo lasu i skupisz się na tym, co słyszysz i czujesz. Delikatna joga albo zwykłe rozciąganie uwalniają to, co po ośmiu godzinach przy biurku zebrało się w karku i biodrach. Jest jeszcze taniec do własnej muzyki, bez choreografii i bez świadków. Wygląda niepoważnie, działa serio.</p><h2><strong>Głowa nadal pracuje? Wycisz myśli, zanim położysz się spać</strong></h2><p>Po trudnym dniu umysł kręci się w kółko wokół tych samych scenariuszy. Trzeba dać mu inne zajęcie.</p><p>Wypisz wszystko na kartkę: zadania, obawy, niedokończone sprawy. Mózg przestaje je wtedy pilnować, bo są zapisane. Nie oceniaj tego, co piszesz, po prostu pisz.</p><p>Medytacja uważności to skupienie na chwili obecnej: oddechu, dźwiękach, dotyku koca. Na start łatwiej jest z nagraniem prowadzącym niż w ciszy. Sprawdza się też wizualizacja, czyli przeniesienie się na kilka minut w konkretne miejsce, w którym czułeś spokój, z detalami: kolorami, temperaturą, zapachem.</p><h2><strong>Kiedy techniki to za mało, czyli wsparcie z półki</strong></h2><p>Jeśli wieczorami trudno ci wyhamować, a rano wstajesz niewyspany, przyczyna bywa prostsza niż stres w pracy. Przy długotrwałym napięciu rośnie zapotrzebowanie na magnez, a jego niedobór daje objawy, które łatwo pomylić z przemęczeniem: skurcze łydek, drganie powieki, rozdrażnienie. Magnez pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego i w zmniejszeniu uczucia zmęczenia. Przy wyborze patrz na formę: cytrynian magnezu z potasem i witaminą B6 przyswaja się lepiej niż popularny tlenek, a B6 wspiera jego wykorzystanie w organizmie.</p><p>Na trudność z zasypianiem inaczej działa melatonina, która pomaga skrócić czas potrzebny na zaśnięcie. Wystarczy 1 mg przyjęty tuż przed snem, większe dawki nie dają lepszego efektu. Osobna sprawa to jelita. Oś jelita, mózg to dziś jeden z najżywiej badanych tematów i stąd wzięły się psychobiotyki, czyli szczepy bakterii badane pod kątem samopoczucia i snu.</p><p>Cały wybór znajdziesz w kategorii <a href="https://www.drogeria-koniczynka.pl/52-suplementy">suplementy</a> w <a href="https://www.drogeria-koniczynka.pl/">Drogerii Koniczynka</a>. Jeśli bierzesz leki na stałe, skonsultuj zestawienie z farmaceutą, bo część preparatów wchodzi w interakcje.</p><h2><strong>Zbuduj z tego rutynę, a nie akcję ratunkową</strong></h2><p>Pojedyncza kąpiel nie odbuduje odporności na stres. Robi to powtarzalność: te same godziny snu, wieczór bez telefonu w łóżku, kilka minut oddechu po powrocie do domu. Zacznij od jednego nawyku i utrzymaj go przez dwa tygodnie, zanim dołożysz kolejny.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Pełnoletni tylko w dowodzie? Co szósty młody dorosły nie potrafi samodzielnie zadbać o swoje zdrowie]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56033,pelnoletni-tylko-w-dowodzie-co-szosty-mlody-dorosly-nie-potrafi-samodzielnie-zadbac-o-swoje-zdrowie</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56033,pelnoletni-tylko-w-dowodzie-co-szosty-mlody-dorosly-nie-potrafi-samodzielnie-zadbac-o-swoje-zdrowie</guid>
            <pubDate>Sun, 02 Aug 2026 09:48:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pelnoletni-tylko-w-dowodzie-co-szosty-mlody-dorosly-nie-potrafi-samodzielnie-zadbac-o-swoje-zdrowie-1785660049.png</url>
                        <title>Pełnoletni tylko w dowodzie? Co szósty młody dorosły nie potrafi samodzielnie zadbać o swoje zdrowie</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56033,pelnoletni-tylko-w-dowodzie-co-szosty-mlody-dorosly-nie-potrafi-samodzielnie-zadbac-o-swoje-zdrowie</link>
                    </image><description>Potrafią rozmawiać z lekarzem, ale często nie wiedzą, jak umówić wizytę, kiedy szukać pomocy i jakie informacje o własnym zdrowiu powinni przekazać personelowi medycznemu. Amerykańskie badanie pokazuje, że wejście w dorosłość nie zawsze oznacza zdobycie podstawowej samodzielności zdrowotnej. To nie tylko problem młodych ludzi. To także rachunek wystawiony rodzinie, szkole i całemu systemowi edukacji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W dniu osiemnastych urodzin nie zachodzi żadna magiczna przemiana. Nie pojawia się nagle wiedza o tym, czym różni się lekarz rodzinny od specjalisty, jak uzyskać receptę, kiedy objawy wymagają pilnej konsultacji ani co powiedzieć lekarzowi o chorobach występujących w rodzinie.</p><p>Prawo uznaje człowieka za dorosłego. Życie — jak zwykle — potrzebuje więcej czasu.</p><p>Z najnowszego sondażu C.S. Mott Children’s Hospital działającego przy University of Michigan wynika, że <strong>17 procent rodziców młodych osób w wieku od 18 do 25 lat uważa, iż ich dorosłe dziecko nie wykonuje samodzielnie żadnego z sześciu podstawowych zadań związanych z korzystaniem z ochrony zdrowia</strong>. Badanie przeprowadzono w lutym 2026 roku wśród 1550 amerykańskich rodziców.</p><p>To wynik, którego nie warto zbywać wzruszeniem ramion. Nie mówi bowiem jedynie o wygodnictwie pokolenia wychowanego ze smartfonem w dłoni. Pokazuje raczej, że przez kilkanaście lat uczymy dzieci rozwiązywania równań, wskazywania dopływów Wisły i rozpoznawania środków stylistycznych, ale niekoniecznie tego, <strong>jak zostać pacjentem odpowiedzialnym za własne życie i zdrowie</strong>.</p><h2>Z lekarzem porozmawiają. Gorzej z decyzją, kiedy do niego pójść</h2><p>Wyniki badania nie są jednoznacznie ponure. Według rodziców po 71 procent młodych dorosłych samodzielnie rozmawia z personelem podczas wizyty i stosuje się później do zaleceń. 69 procent organizuje sobie dojazd do placówki.</p><p>Znacznie gorzej wygląda jednak sam początek drogi do gabinetu. Tylko 52 procent młodych osób samodzielnie umawia wizyty, a 49 procent decyduje, kiedy stan zdrowia wymaga konsultacji. Nieco ponad połowa potrafi samodzielnie przekazać dane dotyczące ubezpieczenia i historii chorób w rodzinie.</p><p>To rozróżnienie jest ważne. <strong>Młody człowiek może dobrze zachowywać się w gabinecie, ale nadal nie umieć wejść do systemu bez pomocy rodzica.</strong></p><p>Potrafi odpowiedzieć na pytania lekarza, kiedy matka lub ojciec wcześniej znajdą numer telefonu, wybiorą poradnię, umówią termin i przypomną, jakie leki są przyjmowane. Samodzielność okazuje się wówczas dekoracją — ładną, ale zawieszoną na rusztowaniu zbudowanym przez rodziców.</p><h2>Czy młodzi są nieodpowiedzialni? Badanie tego nie dowodzi</h2><p>Najłatwiejsza interpretacja brzmi: młode pokolenie jest niedojrzałe, roszczeniowe i przyzwyczajone, że wszystko zrobią za nie rodzice. Taka ocena byłaby jednak zbyt wygodna.</p><p>Rodzice najczęściej wskazywali jako przeszkodę <strong>brak wiedzy o tym, co należy zrobić — 27 procent — oraz brak praktyki, wskazany przez 25 procent ankietowanych</strong>. Niedojrzałość wymieniło 16 procent, a niechęć do przejmowania odpowiedzialności 15 procent badanych.</p><p>To zasadnicza różnica. Brak wiedzy nie jest wadą charakteru. Brak praktyki nie jest moralną porażką. Obu można zaradzić, pod warunkiem że ktoś wcześniej uzna takie umiejętności za potrzebne.</p><p>Trzeba też uczciwie zaznaczyć ograniczenia badania. <strong>Nie pytano samych młodych ludzi, lecz ich rodziców.</strong> Otrzymujemy więc obraz widziany oczami osób, które mogą zarówno przeceniać zależność dzieci, jak i nie dostrzegać, ile spraw załatwiają one bez ich udziału.</p><p>Badanie przeprowadzono ponadto w Stanach Zjednoczonych, gdzie system ubezpieczeń i finansowania leczenia jest inny niż w Polsce. Sondaż był reprezentatywny dla gospodarstw domowych w USA, a margines błędu poszczególnych wyników wynosił od 1 do 7 punktów procentowych.</p><p>Nie należy więc mechanicznie przenosić wyniku „co szósty” na polskie społeczeństwo. Można jednak potraktować go jak światło ostrzegawcze na desce rozdzielczej. Być może jeszcze nie oznacza poważnej awarii, ale ignorowanie go byłoby nierozsądne.</p><h2>Szkoła uczy o zdrowiu. Czy uczy korzystania z lekarza?</h2><p>Od września 2025 roku w polskich szkołach funkcjonuje edukacja zdrowotna, która objęła między innymi zdrowie fizyczne i psychiczne, odżywianie, profilaktykę, uzależnienia oraz zdrowie seksualne. Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawia ten przedmiot jako kompleksowe i interdyscyplinarne podejście do zdrowia człowieka.</p><p>To potrzebny kierunek. Pozostaje jednak pytanie, czy edukacja zdrowotna jest również <strong>edukacją pacjencką</strong>.</p><p>Czy młody człowiek kończący szkołę wie:</p><p>jak zapisać się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, czym różni się skierowanie od recepty, gdzie sprawdzić wyniki badań, jak działa Internetowe Konto Pacjenta, kiedy zgłosić się do lekarza rodzinnego, nocnej pomocy, na SOR lub wezwać pogotowie, jak przygotować listę przyjmowanych leków i jak opisać objawy?</p><p>To wiedza równie życiowa jak podstawy pierwszej pomocy. W niektórych sytuacjach może decydować o zdrowiu, a nawet życiu.</p><p>Nie wystarczy powiedzieć nastolatkowi, że powinien zdrowo jeść, spać osiem godzin i ograniczyć telefon. Trzeba jeszcze nauczyć go, <strong>co zrobić, kiedy mimo wszystko zachoruje</strong>.</p><h2>Osiemnastka zmienia prawa, ale nie daje instrukcji obsługi systemu</h2><p>W Polsce po osiągnięciu pełnoletności pacjent sam decyduje, komu mogą być przekazywane informacje o jego stanie zdrowia. Lekarz powinien przekazać osobie dorosłej zrozumiałe informacje o diagnozie, proponowanych badaniach, leczeniu, możliwych skutkach terapii oraz konsekwencjach jej zaniechania. Pełnoletni pacjent może upoważnić rodzica lub inną osobę do uzyskiwania informacji, ale decyzja należy już do niego.</p><p>Formalnie sprawa jest zatem jasna. W dniu osiemnastych urodzin rodzic przestaje automatycznie być rzecznikiem zdrowotnym swojego dziecka.</p><p>Problem w tym, że przepisy potrafią odciąć pępowinę jednym zdaniem, natomiast dojrzałość nie działa jak nożyczki.</p><p>Jeżeli przez siedemnaście lat rodzic zawsze odpowiadał w gabinecie, wypełniał formularze, pamiętał o receptach i wybierał specjalistów, trudno oczekiwać, że dzień później młody człowiek będzie poruszał się po systemie z pewnością doświadczonego pacjenta.</p><p>To trochę jak nauka jazdy samochodem. Nie wystarczy przekazać kluczyki i powiedzieć: „Od dziś jesteś pełnoletni”. Najpierw potrzebne są obserwacja, ćwiczenia, błędy popełniane w bezpiecznych warunkach i stopniowe przejmowanie kontroli.</p><h2>Rodzic jako przewodnik, nie osobisty sekretariat</h2><p>Autorzy amerykańskiego badania zwracają uwagę, że odpowiedzialność powinna być przekazywana stopniowo. Nastolatek może najpierw sam opisać lekarzowi objawy, później wypełnić formularz, umówić wizytę, pilnować recept i zapisać w telefonie nazwy przyjmowanych leków.</p><p>Rodzic nadal może pomagać, ale nie powinien stale wyręczać.</p><p>To różnica między wsparciem a uzależnianiem. Dobrze przygotowany rodzic nie usuwa każdej przeszkody z drogi dziecka. Pokazuje, jak ją pokonać, a później robi krok w tył.</p><p>W badaniu 53 procent rodziców bardzo wysoko oceniło swój wkład w przygotowanie dziecka do samodzielnego dbania o zdrowie. Jednocześnie wśród osób oceniających swoje działania słabo aż 39 procent przyznawało, że ich dziecko nie wykonuje żadnego z podstawowych zadań związanych z ochroną zdrowia. W grupie rodziców najlepiej oceniających swoje działania odsetek ten wynosił 10 procent.</p><p>Nie dowodzi to prostego związku przyczynowego. Pokazuje jednak, że <strong>samodzielność młodych nie rodzi się w próżni</strong>. Jest efektem wielu drobnych sytuacji, w których dorośli pozwolili im próbować.</p><h2>Największym problemem nie musi być choroba</h2><p>Rodzice uczestniczący w badaniu częściej obawiali się stylu życia swoich dzieci niż ich przewlekłych chorób. 55 procent wskazywało nadmierny czas spędzany przed ekranem, 45 procent trudności w radzeniu sobie ze stresem, 44 procent niedobór snu, 40 procent niewłaściwe odżywianie, a 38 procent brak aktywności fizycznej.</p><p>Jedna trzecia rodziców dostrzegała również problem samotności lub braku przyjaciół. Dwie piąte uznało natomiast, że barierą jest koszt prowadzenia zdrowego stylu życia.</p><p>Ten fragment badania jest szczególnie interesujący, bo pokazuje pewien paradoks. Młodzi ludzie mają dziś niemal nieograniczony dostęp do informacji o zdrowiu. Każdy telefon może stać się poradnikiem dietetycznym, trenerem, kalendarzem badań i przypomnieniem o lekach.</p><p>Ten sam telefon jest jednocześnie urządzeniem, które zabiera sen, ruch, koncentrację i czas na budowanie relacji.</p><p>Nigdy wcześniej wiedza nie leżała tak blisko dłoni. I być może nigdy wcześniej tak trudno nie było jej odróżnić od chaosu.</p><h2>Potrzebujemy lekcji samodzielności, nie kolejnego wykładu</h2><p>Wyniki amerykańskiego sondażu nie powinny służyć do kolejnego narzekania na młodzież. Takie narzekanie jest jedną z najstarszych tradycji ludzkości — starszą zapewne od wielu chorób, na które dziś potrafimy znaleźć lekarstwo.</p><p>Badanie powinno raczej skłonić nas do sprawdzenia, czy młody człowiek opuszczający szkołę umie nie tylko wymienić elementy zdrowego stylu życia, lecz także <strong>praktycznie zadbać o siebie w sytuacji choroby</strong>.</p><p>Być może elementem edukacji powinny być ćwiczenia polegające na umawianiu fikcyjnej wizyty, wypełnianiu przykładowego wywiadu medycznego, tworzeniu rodzinnej historii chorób, rozpoznawaniu stanów alarmowych oraz korzystaniu z cyfrowych narzędzi ochrony zdrowia.</p><p>Nie potrzeba do tego wielkich reform ani podręcznika grubego jak „Czarodziejska góra” Tomasza Manna. Czasem wystarczy jedna dobrze przeprowadzona lekcja i kilka sytuacji, w których rodzic powstrzyma się od wyręczania.</p><h2>A jak jest w naszych domach?</h2><p>Czy osiemnastoletni mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego potrafi sam zapisać się do lekarza? Czy wie, jakie leki przyjmuje i na co jest uczulony? Czy zna choroby występujące w rodzinie? Czy umie zdecydować, kiedy objawy można obserwować, a kiedy trzeba pilnie szukać pomocy?</p><p>I wreszcie: czy rodzice naprawdę przygotowują dzieci do samodzielności, czy tylko coraz sprawniej zarządzają ich życiem?</p><p><strong>Dorosłość zdrowotna nie zaczyna się w chwili odebrania dowodu osobistego. Zaczyna się wtedy, gdy człowiek potrafi zauważyć problem, poszukać pomocy, zadać właściwe pytania i wziąć odpowiedzialność za dalsze leczenie.</strong></p><p>Być może właśnie tego powinna uczyć szkoła. A jeszcze wcześniej — dom.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kto naprawdę płaci za zapaść ochrony zdrowia? Coraz częściej pacjent z Tomaszowa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56025,kto-naprawde-placi-za-zapasc-ochrony-zdrowia-coraz-czesciej-pacjent-z-tomaszowa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56025,kto-naprawde-placi-za-zapasc-ochrony-zdrowia-coraz-czesciej-pacjent-z-tomaszowa</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Aug 2026 13:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kto-naprawde-placi-za-zapasc-ochrony-zdrowia-coraz-czesciej-pacjent-z-tomaszowa-1785749275.png</url>
                        <title>Kto naprawdę płaci za zapaść ochrony zdrowia? Coraz częściej pacjent z Tomaszowa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56025,kto-naprawde-placi-za-zapasc-ochrony-zdrowia-coraz-czesciej-pacjent-z-tomaszowa</link>
                    </image><description>Polska ochrona zdrowia coraz bardziej przypomina dom, w którym od lat przecieka dach, pękają fundamenty i brakuje pieniędzy na ogrzewanie, ale gospodarze zamiast rozpocząć remont, urządzają publiczną awanturę o wynagrodzenie hydraulika. Dyskusja o wysokich zarobkach części lekarzy jest potrzebna. Nie wolno jednak udawać, że po obniżeniu kilku kontraktów nagle skrócą się kolejki, szpitale przestaną się zadłużać, a pacjent z Tomaszowa Mazowieckiego bez problemu dostanie się do specjalisty.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie dr n. med. Michał Bulsa przekonuje, że przyczyną finansowej zapaści ochrony zdrowia nie są wynagrodzenia lekarzy, lecz sposób finansowania świadczeń, błędne wyceny procedur i brak pieniędzy na wykonane już leczenie.</p><p>Można dyskutować, czy środowisko lekarskie nie broni w ten sposób własnych interesów. Trudno jednak odmówić Bulsie racji w jednym: <strong>pensje medyków stały się wygodnym politycznym parawanem, za którym można ukryć trzy dekady zaniedbań kolejnych rządów</strong>.</p><h2>Lekarz w Porsche, pacjent w kolejce</h2><p>Opinia publiczna poznaje dziś najbardziej spektakularne przypadki: lekarzy zarabiających po kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, kontrakty opiewające na dziesiątki tysięcy złotych za dyżur czy specjalistów pracujących równocześnie w kilku placówkach.</p><p>Takie sytuacje wymagają kontroli. Publiczne pieniądze nie mogą płynąć szerokim strumieniem bez przejrzystych zasad, a lekarz nie może być jednocześnie wpisany do grafików w kilku miejscach, jeśli fizycznie nie jest w stanie wykonać zakontraktowanej pracy.</p><p>Rząd zapowiedział więc wprowadzenie limitu wynagrodzeń, jawności umów finansowanych ze środków publicznych oraz dokładniejszej kontroli czasu pracy. Według propozycji przedstawionej 21 lipca 2026 roku maksymalne wynagrodzenie miałoby wynosić <strong>76,8 tys. zł brutto miesięcznie</strong>. Rząd chce również odejść od sytuacji, w których wynagrodzenie lekarza stanowi określony procent wartości wykonanej procedury. Projekty mają zostać skierowane do konsultacji publicznych.</p><p>To rozsądny kierunek, o ile reforma nie zakończy się na pokazowym przykręceniu kilku najbardziej efektownych kominów płacowych.</p><p>Bo nawet gdyby jutro odebrać lekarzowi kluczyki do przysłowiowego Porsche Panamera, pacjent nadal może czekać miesiącami na badanie, konsultację czy zabieg.</p><h2>Państwo oszczędza, mieszkaniec płaci</h2><p>Najbardziej brutalnym miernikiem kondycji ochrony zdrowia nie są kontrakty lekarzy. Jest nim suma, którą Polacy muszą dopłacać z własnej kieszeni, mimo że wcześniej odprowadzili składkę zdrowotną i podatki.</p><p>Według najnowszych danych GUS prywatne wydatki na zdrowie w Polsce wyniosły w 2025 roku <strong>76,2 mld zł</strong>. Same bezpośrednie wydatki gospodarstw domowych osiągnęły <strong>54,7 mld zł</strong>, podczas gdy rok wcześniej było to 47,6 mld zł. Oznacza to wzrost o ponad 7 mld zł w ciągu jednego roku.</p><p>Za tymi miliardami kryją się zwyczajne historie.</p><blockquote><p>Mieszkaniec Tomaszowa płaci za prywatną wizytę u specjalisty, ponieważ termin w systemie publicznym jest zbyt odległy. Dopłaca do badań laboratoryjnych. Szuka szybszego USG, rezonansu albo tomografii. Kupuje leki, środki opatrunkowe, wyroby medyczne i sprzęt rehabilitacyjny. Po operacji rodzina organizuje opiekę, transport, rehabilitację domową albo wypożyczenie łóżka.</p></blockquote><p>W teorii leczenie jest finansowane ze środków publicznych. W praktyce <strong>system wystawia pacjentowi drugi rachunek</strong>.</p><p>Pierwszy pobierany jest automatycznie w składkach i podatkach. Drugi pojawia się wtedy, gdy człowiek słyszy: „najbliższy termin za kilka miesięcy”.</p><h2>Tomaszów nie jest osobną wyspą</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia pozostaje podstawową placówką medyczną dla miasta i znacznej części powiatu. Według informacji szpitala działa w nim 16 oddziałów i 22 poradnie, a w placówce pracuje 160 lekarzy, 261 pielęgniarek, 25 położnych, 44 salowe i 46 ratowników medycznych.</p><p>To nie jest abstrakcyjna pozycja w budżecie państwa. To miejsce, do którego trafiają mieszkańcy po wypadkach, z bólem w klatce piersiowej, udarem, zapaleniem płuc, chorobą dziecka czy nagłym pogorszeniem stanu zdrowia.</p><p>Jednocześnie sam szpital informuje, że laboratorium i Centrum Diagnostyki Obrazowej wykonują także usługi komercyjne.</p><p>Nie ma w tym niczego nagannego. Problem zaczyna się wtedy, gdy świadczenie komercyjne staje się dla pacjenta jedyną realną drogą do szybkiej diagnozy.</p><p>Dla osoby dobrze zarabiającej prywatne badanie oznacza uszczuplenie domowego budżetu. Dla emeryta, osoby samotnej, przewlekle chorej albo rodziny utrzymującej się z jednej pensji może oznaczać wybór pomiędzy badaniem, lekami, czynszem i zakupami.</p><p>I właśnie tu rozgrywa się prawdziwy dramat niewydolnego systemu. Nie w telewizyjnym studiu i nie w sporze o to, czy lekarz powinien zarabiać 240, 300 czy 500 zł za godzinę.</p><h2>Konstytucja obiecuje dostęp, rzeczywistość sprzedaje kolejkę</h2><p>Artykuł 68 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a obywatelom — niezależnie od ich sytuacji materialnej — władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych.</p><p>Słowem kluczowym jest tu <strong>„równy”</strong>.</p><p>Czy dostęp pozostaje równy, gdy jeden pacjent czeka wiele miesięcy, a drugi wykonuje to samo badanie następnego dnia, ponieważ stać go na opłatę?</p><p>Formalnie tak. W praktyce powstały dwa systemy ochrony zdrowia.</p><p>Pierwszy jest dla tych, którzy mają czas.</p><p>Drugi dla tych, którzy mają pieniądze.</p><p>Kto nie ma ani jednego, ani drugiego, pozostaje w poczekalni.</p><h2>Szpitale dzielą leczenie na opłacalne i nieopłacalne</h2><p>Dr Michał Bulsa zwraca uwagę na wadliwe wyceny procedur. Dyrektorzy szpitali muszą więc kalkulować, które oddziały i świadczenia przynoszą placówce przychód, a które generują stratę.</p><p>To logika niebezpieczna, choć z punktu widzenia zarządzających często nieunikniona.</p><blockquote><p>Szpital nie jest sklepem, w którym można wycofać z półki słabo sprzedający się produkt. Oddział pediatryczny, interna, neurologia czy ginekologia mogą być nierentowne, ale pozostają konieczne dla bezpieczeństwa mieszkańców.</p></blockquote><p>Państwo wymaga utrzymywania obsady, dyżurów i gotowości, lecz nie zawsze zapewnia finansowanie odpowiadające rzeczywistym kosztom. Placówki wykonują nadwykonania, przyjmują pacjentów ponad wartość kontraktu, a następnie miesiącami oczekują na zapłatę.</p><p>W oficjalnym komunikacie Ministerstwo Zdrowia przyznawało, że jeszcze pod koniec 2025 roku trwało rozliczanie nadwykonań za drugi kwartał, obejmujących między innymi świadczenia nielimitowane, programy lekowe i chemioterapię. NFZ musiał otrzymać z budżetu państwa dodatkowe 3,5 mld zł.</p><p>To pokazuje skalę problemu. Szpital najpierw leczy, a później zastanawia się, czy państwo za to leczenie zapłaci.</p><h2>Jawność jest potrzebna, kozioł ofiarny — nie</h2><p>Jawność kontraktów medycznych powinna być standardem. Podmiot utrzymywany z pieniędzy publicznych musi umieć wyjaśnić, komu płaci, za co płaci i dlaczego płaci właśnie tyle.</p><p>Należy również eliminować fikcyjne grafiki, nieuzasadnione prowizje od procedur i sytuacje, w których niedobór specjalistów jest wykorzystywany do stawiania szpitala pod ścianą.</p><p>Nie można jednak pozwolić, by kilku rekordzistów stało się alibi dla całej klasy politycznej.</p><blockquote><p><strong>Ochrona zdrowia nie znalazła się w kryzysie dlatego, że jeden radiolog, chirurg czy kardiolog podpisał bardzo wysoki kontrakt. Znalazła się w nim dlatego, że przez lata nie stworzono stabilnego systemu finansowania, planowania kadr i odpowiedzialności za dostępność świadczeń.</strong></p></blockquote><p>Polska wciąż reaguje doraźnie. Raz dosypuje pieniądze do NFZ. Innym razem oddłuża placówki. Później ogranicza kontrakty, łączy oddziały, ogłasza program naprawczy albo rozpoczyna kolejną reformę kolejek.</p><p>To leczenie objawowe państwa, które samo od lat odmawia sobie pełnej diagnostyki.</p><h2>Zdrowie tematem wyborów</h2><p>Bulsa przewiduje, że ochrona zdrowia stanie się najważniejszym tematem kampanii parlamentarnej w 2027 roku. Trudno się z nim nie zgodzić.</p><blockquote><p>Politycy będą mówić o limitach wynagrodzeń, skracaniu kolejek, cyfryzacji, centralnej rejestracji i lepszym zarządzaniu szpitalami. Każda partia przedstawi własną receptę, a każda będzie zapewniała, że tym razem pacjent naprawdę znajdzie się w centrum systemu.</p></blockquote><p>Mieszkańcy Tomaszowa powinni jednak pytać o rzeczy znacznie bardziej konkretne.</p><p>Ile będą czekać na specjalistę? Czy lokalne oddziały będą bezpieczne kadrowo? Czy szpital otrzyma zapłatę za wykonane świadczenia? Czy diagnostyka będzie dostępna bez konieczności płacenia? Ile rodzin nadal będzie finansowało z własnych oszczędności rehabilitację i opiekę po leczeniu szpitalnym?</p><p>Bo ostatecznie zapaść systemu nie ma twarzy ministra, prezesa NFZ ani lekarza z wysokim kontraktem.</p><p>Ma twarz pacjenta, który siedzi przy kuchennym stole, przegląda domowe rachunki i zastanawia się, czy może jeszcze czekać, czy powinien zapłacić za leczenie prywatnie.</p><p>I właśnie on — nie politycy, nie urzędnicy i nie autorzy kolejnych reform — od lat pokrywa prawdziwe koszty niewydolnej ochrony zdrowia.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kardiolodzy: podczas upałów zwracajmy uwagę na objawy mogące sygnalizować zawał serca]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56022,kardiolodzy-podczas-upalow-zwracajmy-uwage-na-objawy-mogace-sygnalizowac-zawal-serca</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56022,kardiolodzy-podczas-upalow-zwracajmy-uwage-na-objawy-mogace-sygnalizowac-zawal-serca</guid>
            <pubDate>Sat, 01 Aug 2026 11:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-kardiolodzy-podczas-upalow-zwracajmy-uwage-na-objawy-mogace-sygnalizowac-zawal-serca-1785738987.jpg</url>
                        <title>Kardiolodzy: podczas upałów zwracajmy uwagę na objawy mogące sygnalizować zawał serca</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56022,kardiolodzy-podczas-upalow-zwracajmy-uwage-na-objawy-mogace-sygnalizowac-zawal-serca</link>
                    </image><description>W czasie upałów układ krążenia jest dodatkowo obciążony, dlatego ważne jest zachowanie szczególnej czujności na objawy zawału serca. To może być uczucie ucisku, rozpierania lub bólu w klatce piersiowej, ale też duszność, zimne poty, nudności, uczucie omdlewania czy nietypowe, silne zmęczenie – apelują kardiolodzy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Eksperci podkreślili, że w przypadku nowych i niepokojących objawów, które mogą sugerować zawał, należy natychmiast zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub 999.</p><p>Upały nie tylko powodują większe zmęczenie i osłabienie, ale stanowią dodatkowe obciążenie dla układu krążenia, zwłaszcza u osób z chorobami serca, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą oraz innymi czynnikami ryzyka. Pod wpływem wysokiej temperatury serce pracuje intensywniej. Dodatkowo organizm szybciej traci wodę wraz z potem, a odwodnienie może prowadzić do zaburzeń ciśnienia tętniczego i dodatkowo obciążać układ krążenia.</p><p>Dlatego w gorące dni warto szczególnie uważnie obserwować swój organizm, zaapelowali kardiolodzy - prof. Piotr Buszman i dr Janusz Prokopczuk - w informacji prasowej przesłanej PAP.</p><p>Przypomnieli, że zawał serca nie zawsze wygląda tak samo. Wiele osób kojarzy go z nagłym, silnym bólem w klatce piersiowej. Tymczasem objawy mogą być znacznie bardziej różnorodne i mniej oczywiste.</p><p>Jak wymienili kardiolodzy, najczęstszym sygnałem alarmowym jest uczucie ucisku, rozpierania lub bólu w klatce piersiowej. Te dolegliwości mogą promieniować do ramienia, obu rąk, pleców, szyi lub żuchwy. Mogą im też towarzyszyć: duszność, zimne poty, nudności, zawroty głowy, nagłe osłabienie, uczucie omdlewania, nietypowe, silne zmęczenie.</p><p>Szczególną czujność powinny zachować kobiety, ponieważ u nich objawy zawału częściej są mniej charakterystyczne. Każde nagłe pogorszenie samopoczucia, pojawienie się nowych, w tym nietypowych objawów, może być sygnałem, że dzieje się coś niepokojącego, dlatego nie powinniśmy czekać aż objawy miną, przestrzegają specjaliści. Jeśli pojawiają się objawy sugerujące zawał, nie należy zwlekać – trzeba natychmiast zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub 999.</p><p>„Warto mieć telefon zawsze w zasięgu ręki, numery alarmowe zapisane w widocznym miejscu, informować bliskich o nowych objawach, regularnie wykonywać badania profilaktyczne i pozostawać pod opieką lekarza rodzinnego oraz kardiologa” – podkreślił prof. Piotr Buszman kardiolog Oddziału Kardiologii American Heart of Poland (AHP) w Bielsku-Białej.</p><p>Jak dodał, wysoka temperatura nie powinna być powodem do ignorowania sygnałów wysyłanych przez organizm. W przypadku podejrzenia zawału liczy się każda minuta. „Im wcześniej otworzymy naczynie wieńcowe przy pomocy angioplastyki i zastosujemy stent, tym szybciej przerwiemy zawał i ograniczymy uszkodzenie serca pacjenta” – wyjaśnił. Dzięki temu można znacznie zmniejszyć ryzyko poważnych powikłań związanych z zawałem.</p><p>Dr Janusz Prokopczuk, kardiolog Oddziału Kardiologii AHP w Kędzierzynie-Koźlu, wskazał, jak dbać o układ krążenia podczas upałów: należy unikać dużego wysiłku fizycznego w najgorętszych godzinach dnia, regularnie pić wodę i nie dopuszczać do odwodnienia, kontrolować ciśnienie tętnicze, przyjmować leki zgodnie z zaleceniami lekarza. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z nadciśnieniem, cukrzycą, podwyższonym poziomem cholesterolu, po przebytym zawale oraz osoby palące papierosy.</p><p>„Dbając o serce, powinniśmy przede wszystkim ograniczać czynniki, które mogą je uszkadzać. Dotyczy to zarówno palenia papierosów i e-papierosów, jak i narażenia na dym tytoniowy innych osób. Negatywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy ma także alkohol, a szczególnie niebezpieczne są narkotyki i substancje psychoaktywne. Warto pamiętać, że uszkodzenie mięśnia sercowego może mieć trwałe konsekwencje” – podsumował dr Prokopczuk. (PAP)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Szpital w Tomaszowie prosi pacjentów o opinie. Ruszyła ankieta o jakości opieki]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56007,szpital-w-tomaszowie-prosi-pacjentow-o-opinie-ruszyla-ankieta-o-jakosci-opieki</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56007,szpital-w-tomaszowie-prosi-pacjentow-o-opinie-ruszyla-ankieta-o-jakosci-opieki</guid>
            <pubDate>Fri, 31 Jul 2026 07:35:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szpital-w-tomaszowie-prosi-pacjentow-o-opinie-ruszyla-ankieta-o-jakosci-opieki-1785477277.png</url>
                        <title>Szpital w Tomaszowie prosi pacjentów o opinie. Ruszyła ankieta o jakości opieki</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56007,szpital-w-tomaszowie-prosi-pacjentow-o-opinie-ruszyla-ankieta-o-jakosci-opieki</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia zachęca pacjentów do wypełnienia krótkiej ankiety dotyczącej funkcjonowania placówki. Szpital podkreśla, że zebrane opinie mają pomóc w poprawie komfortu leczenia i lepszym odpowiadaniu na potrzeby mieszkańców.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Szpital zachęca do udziału w badaniu</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zwróciło się do pacjentów z prośbą o wypełnienie krótkiej ankiety dotyczącej funkcjonowania placówki. Jak podkreślono w komunikacie, celem jest <strong>stałe podnoszenie jakości opieki</strong> oraz lepsze dopasowanie rozwiązań organizacyjnych do realnych potrzeb osób korzystających ze szpitala.</p><p>W opublikowanej informacji przedstawiciele placówki zaznaczyli, że opinie i sugestie pacjentów są dla nich niezwykle cenne. To właśnie na podstawie takich głosów możliwe ma być wprowadzanie zmian, które przełożą się zarówno na komfort pobytu, jak i na jakość leczenia.</p><h2>Dlaczego taka ankieta ma znaczenie</h2><p>Badania opinii pacjentów od lat są jednym z podstawowych narzędzi oceny jakości usług medycznych. Pozwalają sprawdzić nie tylko to, jak odbierana jest praca personelu, lecz także jak funkcjonują rejestracja, organizacja przyjęć, komunikacja z chorymi czy warunki pobytu w placówce. W praktyce nawet krótka ankieta może stać się źródłem ważnych informacji dla zarządzających szpitalem.</p><p>Z perspektywy mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic to również forma bezpośredniego wpływu na działanie lokalnej ochrony zdrowia. <strong>Każdy głos może wskazać obszary wymagające poprawy</strong>, ale też potwierdzić, które rozwiązania są oceniane dobrze i powinny być dalej rozwijane.</p><h2>Co podkreśla Tomaszowskie Centrum Zdrowia</h2><p>W swoim apelu placówka zaznacza, że każda opinia ma znaczenie i wpływa na rozwój szpitala. To ważny sygnał, bo pokazuje, że komunikacja z pacjentami nie kończy się na udzieleniu świadczenia, lecz obejmuje również analizę doświadczeń związanych z leczeniem i obsługą.</p><p>Szpital dziękuje mieszkańcom za zaufanie oraz za poświęcony czas na udział w badaniu. Tego rodzaju działania wpisują się w szerszy trend budowania bardziej otwartego modelu opieki zdrowotnej, w którym pacjent nie jest jedynie odbiorcą usługi, ale także partnerem w ocenie jej jakości.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią. Miasto zaprasza na piknik rodzinny]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56003,tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56003,tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 17:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny-1785426818.jpg</url>
                        <title>Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią. Miasto zaprasza na piknik rodzinny</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/56003,tomaszowski-dzien-karmienia-piersia-miasto-zaprasza-na-piknik-rodzinny</link>
                    </image><description>W Tomaszowie Mazowieckim zapowiedziano Piknik Rodzinny pod hasłem „Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią”. Wydarzenie ma połączyć edukację, rozmowę o zdrowiu najmłodszych i wsparcie dla młodych rodziców w lokalnej, dostępnej formule.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Rodzinne wydarzenie z ważnym społecznym przesłaniem</h2><p>W miejskich komunikatach pojawiła się zapowiedź Pikniku Rodzinnego „Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią”. Już sama nazwa wskazuje, że nie będzie to wyłącznie zwykłe spotkanie plenerowe, ale wydarzenie poświęcone tematowi szczególnie istotnemu dla wielu rodzin wychowujących niemowlęta. W centrum uwagi znajdą się młode matki, dzieci oraz najbliższe otoczenie, które na co dzień współtworzy warunki do spokojnego i świadomego rodzicielstwa.</p><p>Z udostępnionych materiałów wynika, że program ma obejmować <strong>wykłady i porady dla młodych matek</strong>. To ważny sygnał, ponieważ takie inicjatywy łączą praktyczną wiedzę ze wsparciem emocjonalnym, a przy tym osadzają temat zdrowia i opieki nad dzieckiem w lokalnym kontekście. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego może to być okazja do bezpośredniego kontaktu z osobami prowadzącymi spotkania oraz do zadawania pytań, które często trudno omówić w pośpiechu codziennych wizyt.</p><h2>Nie tylko edukacja, ale też budowanie wspólnoty</h2><p>Podobne wydarzenia mają znaczenie wykraczające poza samą część informacyjną. Piknik rodzinny z założenia tworzy przestrzeń bardziej otwartą i mniej formalną niż gabinet czy sala konferencyjna. Dzięki temu rozmowa o karmieniu piersią, opiece nad niemowlęciem i pierwszych wyzwaniach rodzicielstwa może odbywać się w atmosferze większego spokoju i zrozumienia.</p><p>W realiach lokalnych taki format ma dodatkowy atut. Pozwala integrować mieszkańców wokół spraw, które dotyczą codziennego życia rodzin. To także sposób na pokazanie, że kwestie zdrowia matek i dzieci nie są wyłącznie prywatnym problemem poszczególnych domów, lecz tematem ważnym dla całej wspólnoty. <strong>Wsparcie informacyjne, dostęp do porad i obecność specjalistów</strong> mogą pomóc wielu rodzicom podejmować decyzje z większą pewnością i spokojem.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Czym różni się okulista od optometrysty - kto i kiedy powinien nas zbadać]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55995,czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55995,czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 17:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac-1785337852.jpg</url>
                        <title>Czym różni się okulista od optometrysty - kto i kiedy powinien nas zbadać</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55995,czym-rozni-sie-okulista-od-optometrysty-kto-i-kiedy-powinien-nas-zbadac</link>
                    </image><description>Wiele osób umawiając się na &quot;badanie wzroku&quot; nie do końca zdaje sobie sprawę, że może trafić do dwóch zupełnie różnych specjalistów - okulisty albo optometrysty. Oba zawody dotyczą oczu i widzenia, ale różnią się wykształceniem, uprawnieniami oraz zakresem badań, jakie mogą wykonać. Mylenie tych dwóch profesji bywa problematyczne, zwłaszcza gdy objawy, z którymi się zgłaszamy, wymagają diagnostyki i leczenia medycznego, a nie tylko doboru okularów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W tym artykule wyjaśniamy, na czym dokładnie polega różnica między okulistą a optometrystą, jakie badania i usługi oferuje każdy z nich, oraz w jakich sytuacjach warto wybrać się do jednego, a kiedy koniecznie do drugiego. Dzięki temu łatwiej będzie świadomie zaplanować wizytę i uniknąć sytuacji, w której objaw wymagający pilnej konsultacji lekarskiej trafia najpierw do specjalisty, który nie ma uprawnień, by go zdiagnozować i leczyć.</p><h3>Kim jest okulista</h3><p><a href="https://iris-med.pl/">Okulista</a>, nazywany też lekarzem okulistą, to lekarz medycyny, który ukończył studia medyczne, a następnie odbył wieloletnią specjalizację z okulistyki. Jako lekarz ma pełne uprawnienia do diagnozowania i leczenia chorób oczu, przepisywania leków, kierowania na zabiegi i operacje okulistyczne, a także wystawiania recept i zwolnień lekarskich. To jedyny specjalista spośród tych dwóch, który może rozpoznać i leczyć choroby takie jak jaskra, zaćma, retinopatia cukrzycowa czy zwyrodnienie plamki żółtej, a w razie potrzeby również je operować lub skierować pacjenta na odpowiedni zabieg.</p><p>Wizyta u okulisty obejmuje zwykle znacznie szerszy zakres badań niż standardowy dobór okularów - lekarz ocenia stan całego narządu wzroku, w tym struktury wewnętrzne oka, takie jak siatkówka, naczyniówka czy nerw wzrokowy. Dzięki wykształceniu medycznemu okulista potrafi też powiązać stan oczu z chorobami ogólnoustrojowymi, na przykład cukrzycą czy nadciśnieniem, które często dają pierwsze widoczne objawy właśnie w obrębie oka.</p><h3>Kim jest optometrysta</h3><p>Optometrysta to specjalista, który ukończył studia z zakresu optometrii, ale nie jest lekarzem - nie ma wykształcenia medycznego w takim zakresie jak okulista i nie może diagnozować ani leczyć chorób oczu w sensie medycznym. Jego głównym obszarem działania jest ocena funkcjonowania układu wzrokowego, pomiar wady refrakcji oraz dobór odpowiedniej korekcji - okularów lub soczewek kontaktowych - dopasowanej do indywidualnych potrzeb pacjenta.</p><p>Dobry optometrysta potrafi jednak zauważyć niepokojące symptomy podczas rutynowego badania, na przykład nietypowy wygląd dna oka czy podwyższone ciśnienie wewnątrzgałkowe, i w takiej sytuacji powinien skierować pacjenta do okulisty w celu dalszej diagnostyki. Optometryści często pracują w salonach optycznych i gabinetach optometrycznych, gdzie oferują też usługi dodatkowe, takie jak dobór soczewek kontaktowych czy trening widzenia obuocznego, wykorzystywany między innymi przy problemach ze zbieżnością oczu.</p><h3>Zakres badań i usług - porównanie</h3><p>Zakres działań obu specjalistów w praktyce się częściowo pokrywa, ale różni się głębokością i celem diagnostycznym. Optometrysta zwykle wykonuje badanie ostrości wzroku, komputerowy pomiar wady refrakcji, dobór okularów korekcyjnych oraz podstawową ocenę zdrowia przedniego odcinka oka. Część optometrystów, w zależności od wyposażenia gabinetu i posiadanych uprawnień, wykonuje też orientacyjny pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego czy zdjęcie dna oka, jednak interpretacja wyników wskazujących na chorobę wymaga już konsultacji lekarskiej.</p><p>Okulista natomiast, poza wszystkimi wymienionymi badaniami, ma możliwość przeprowadzenia pełnej diagnostyki chorób oczu - badania pola widzenia, badania OCT, angiografii fluoresceinowej czy szczegółowej oceny dna oka po rozszerzeniu źrenic za pomocą kropli. Tylko lekarz okulista może też przepisać leki na infekcje czy stany zapalne oka, zlecić leczenie zachowawcze jaskry albo skierować pacjenta na operację zaćmy czy inny zabieg okulistyczny.</p><h3>Kiedy wystarczy wizyta u optometrysty</h3><p>Wizyta u optometrysty w zupełności wystarczy w sytuacjach, gdy celem jest wyłącznie dobór lub aktualizacja korekcji wzroku, a pacjent nie zgłasza żadnych niepokojących objawów ze strony oczu. Dotyczy to na przykład osób, które od dawna noszą okulary o stabilnej wadzie i chcą po prostu sprawdzić, czy soczewki wciąż są dobrze dobrane, albo osób szukających soczewek kontaktowych i potrzebujących pomocy w ich dopasowaniu.</p><p>Optometrysta sprawdzi się też dobrze przy rutynowej kontroli u dzieci w wieku szkolnym bez wcześniejszych problemów okulistycznych czy przy pierwszym podejrzeniu prezbiopii u osób po czterdziestce, które zaczynają mieć trudności z czytaniem drobnego druku. W takich przypadkach badanie jest zwykle szybsze i łatwiej dostępne, ponieważ gabinety optometryczne działają często bez konieczności długiego oczekiwania na wizytę, w przeciwieństwie do niektórych poradni okulistycznych.</p><h3>Kiedy konieczna jest wizyta u okulisty</h3><p>Do okulisty warto się wybrać zawsze wtedy, gdy pojawiają się objawy sugerujące problem zdrowotny, a nie tylko potrzebę korekcji wzroku. Należą do nich między innymi nagłe pogorszenie widzenia, bóle oka, zaczerwienienie utrzymujące się mimo leczenia domowego, widzenie błysków lub much przed oczami, podwójne widzenie, a także wszelkie urazy oka. Są to sygnały, które mogą wskazywać na stany wymagające szybkiej interwencji medycznej, takie jak odwarstwienie siatkówki, ostry atak jaskry czy poważny stan zapalny.</p><p>Wizyta u okulisty jest też konieczna w przypadku diagnozowania i monitorowania chorób przewlekłych oczu, takich jak jaskra czy zaćma, oraz u pacjentów z cukrzycą, u których regularna kontrola dna oka pozwala wcześnie wykryć retinopatię cukrzycową. Podobnie osoby z rodzinnym obciążeniem chorobami oczu, kobiety w ciąży zgłaszające zaburzenia widzenia oraz pacjenci kwalifikowani do operacji okulistycznych powinni kierować się bezpośrednio do lekarza, a nie do optometrysty.</p><h3>Czy optometrysta może wykryć choroby oczu</h3><p>Choć optometrysta nie ma uprawnień do diagnozowania chorób w sensie medycznym, doświadczony specjalista potrafi zauważyć nieprawidłowości podczas standardowego badania i jest to jedna z ważnych funkcji tego zawodu w systemie opieki nad wzrokiem. Nietypowy obraz dna oka, podwyższone ciśnienie wewnątrzgałkowe czy asymetria między oczami to sygnały, które dobry optometrysta odnotuje i na tej podstawie skieruje pacjenta do okulisty, zamiast próbować stawiać diagnozę samodzielnie.</p><p>W praktyce oznacza to, że regularne wizyty u optometrysty, nawet jeśli ich głównym celem jest dobór okularów, pełnią też pewną funkcję przesiewową - mogą być pierwszym momentem, w którym wychwycony zostanie problem wymagający dalszej diagnostyki lekarskiej. Nie zastępują one jednak pełnego badania okulistycznego, zwłaszcza u osób z grup podwyższonego ryzyka, dla których regularna kontrola u lekarza pozostaje niezbędna.</p><h3>Współpraca optometrysty i okulisty w praktyce</h3><p>W wielu krajach, w tym w Polsce, optometrysta i okulista funkcjonują jako uzupełniające się ogniwa opieki nad wzrokiem, a nie konkurencyjne wybory. Optometrysta odciąża system ochrony zdrowia, zajmując się rutynowymi przypadkami doboru korekcji, dzięki czemu okuliści mogą skupić się na pacjentach wymagających diagnostyki i leczenia medycznego. Dobrze funkcjonujący model opieki zakłada, że optometrysta rozpoznaje sytuacje wykraczające poza jego kompetencje i kieruje pacjenta dalej, zamiast próbować rozwiązać problem, który wymaga wiedzy medycznej.</p><p>Z perspektywy pacjenta oznacza to, że wybór między tymi dwoma specjalistami nie musi być trudną decyzją - jeśli nie jesteśmy pewni, czy nasz problem wymaga konsultacji lekarskiej, bezpieczniejszym punktem wyjścia jest zwykle wizyta u okulisty, który w razie potrzeby również oceni i dobierze korekcję wzroku, a dodatkowo wykluczy podłoże chorobowe zgłaszanych dolegliwości.</p><h3>Podsumowanie</h3><p>Okulista to lekarz ze specjalizacją medyczną, uprawniony do diagnozowania i leczenia chorób oczu, przepisywania leków oraz kierowania na zabiegi i operacje. Optometrysta natomiast koncentruje się na ocenie wady refrakcji i doborze korekcji wzroku, nie posiadając uprawnień do leczenia schorzeń okulistycznych. Wizyta u optometrysty wystarczy przy rutynowej aktualizacji okularów czy soczewek kontaktowych bez niepokojących objawów, natomiast wszelkie sygnały choroby oczu, urazy, choroby przewlekłe wpływające na wzrok oraz kwalifikacja do zabiegów wymagają konsultacji z okulistą. Znajomość tej różnicy pozwala trafić od razu do właściwego specjalisty i uniknąć niepotrzebnego opóźnienia w diagnostyce poważniejszych problemów ze wzrokiem.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dieta a cholesterol. Geny mogą decydować o tym, jak organizm reaguje na tłuszcze]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55985,dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55985,dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze</guid>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 11:15:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze-1785316812.png</url>
                        <title>Dieta a cholesterol. Geny mogą decydować o tym, jak organizm reaguje na tłuszcze</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55985,dieta-a-cholesterol-geny-moga-decydowac-o-tym-jak-organizm-reaguje-na-tluszcze</link>
                    </image><description>Ta sama dieta może u jednej osoby nie wywołać większych zmian, a u innej doprowadzić do znacznego wzrostu poziomu cholesterolu LDL. Najnowsze badania wskazują, że jednym z powodów mogą być predyspozycje genetyczne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Diety niskowęglowodanowe, w tym dieta ketogeniczna, od kilku lat cieszą się dużą popularnością. Ich zwolennicy wskazują przede wszystkim na możliwość redukcji masy ciała, poprawę kontroli apetytu i ograniczenie spożycia cukrów prostych. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy zmniejszeniu ilości węglowodanów towarzyszy znaczny wzrost spożycia tłuszczów nasyconych.</p><p>U części osób taki sposób żywienia może prowadzić do wyraźnego podniesienia poziomu cholesterolu LDL, nazywanego potocznie „złym cholesterolem”. Nie wszyscy reagują jednak w ten sam sposób.</p><h2>Ten sam jadłospis, różne wyniki badań</h2><p>Naukowcy ze Stanford University School of Medicine przeanalizowali dane dotyczące ponad 600 dorosłych uczestników badania DIETFITS. Ochotnicy stosowali zdrową dietę niskowęglowodanową albo zdrową dietę niskotłuszczową.</p><p>Wcześniejsze wyniki pokazały, że żadna z tych diet nie okazała się jednoznacznie skuteczniejsza w redukcji masy ciała. Tym razem badacze skupili się jednak nie na wadze, lecz na poziomie cholesterolu i uwarunkowaniach genetycznych uczestników.</p><p>Analiza wykazała, że osoby mające genetyczne predyspozycje do podwyższonego poziomu LDL silniej reagowały na dietę niskowęglowodanową. W ich przypadku wzrost stężenia cholesterolu był bardziej widoczny, zwłaszcza gdy dieta zawierała duże ilości tłuszczów nasyconych.</p><p>Zdaniem współautorki badania Alexy Barad oznacza to, że sprzeczne relacje osób stosujących diety niskowęglowodanowe nie muszą się wzajemnie wykluczać. U jednego człowieka poziom LDL może pozostać niemal bez zmian, podczas gdy u innego, przy podobnym sposobie żywienia, wzrośnie znacząco.</p><h2>Tłuszcz tłuszczowi nierówny</h2><p>Wyniki badań nie oznaczają, że każda dieta niskowęglowodanowa musi być szkodliwa. Kluczowe znaczenie ma jej skład.</p><p>Jeżeli podstawowym źródłem energii stają się masło, smalec, łój wołowy, tłuste mięso, sery oraz przetwory mięsne, wzrasta spożycie tłuszczów nasyconych. To właśnie one mogą być szczególnie istotne w przypadku osób podatnych na wzrost poziomu cholesterolu LDL.</p><p>Inaczej może wyglądać dieta oparta na tłuszczach nienasyconych. Ich źródłem są między innymi:</p><ul><li data-list-item-id="eda54da4ac6f68041170dd2eff5b5f120">oliwa z oliwek,</li><li data-list-item-id="eb03db3284f719b0fb2639f92e55d9834">orzechy,</li><li data-list-item-id="e108204be9489d44c5eaffdba07bfd68c">nasiona,</li><li data-list-item-id="e5f2553c765b302057209696416a169f7">awokado,</li><li data-list-item-id="ee015baac9c3c938a68dd80394bbda7ec">tłuste ryby morskie.</li></ul><p>Ograniczenie węglowodanów nie musi więc automatycznie oznaczać zwiększenia ilości tłuszczów zwierzęcych.</p><h2>Czy potrzebne są badania genetyczne?</h2><p>Autorzy analizy podkreślają, że nawet bez wykonywania testów genetycznych można ocenić, jak organizm reaguje na zmianę sposobu żywienia. Podstawą pozostają regularne badania krwi.</p><p>Przed rozpoczęciem restrykcyjnej diety warto oznaczyć między innymi poziom cholesterolu całkowitego, LDL, HDL i trójglicerydów. Badania należy powtórzyć po kilku tygodniach lub miesiącach, szczególnie jeśli dieta znacznie odbiega od dotychczasowego sposobu żywienia.</p><p>Niepokojący wzrost LDL powinien być sygnałem do zmiany jadłospisu i konsultacji z lekarzem lub dietetykiem. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami serca, nadciśnieniem, cukrzycą, otyłością oraz rodzinnym występowaniem zaburzeń lipidowych.</p><h2>Cholesterol LDL nadal ma znaczenie</h2><p>Cholesterol jest substancją potrzebną organizmowi, między innymi do produkcji hormonów i budowy błon komórkowych. Problemem nie jest więc jego samo występowanie, ale zbyt wysokie stężenie niektórych frakcji.</p><p>Podwyższony poziom LDL sprzyja odkładaniu się złogów w ścianach naczyń krwionośnych. Z czasem może to prowadzić do rozwoju miażdżycy i zwiększać ryzyko zawału serca lub udaru mózgu.</p><p>Dlatego obserwowanie wyłącznie spadku masy ciała może dawać niepełny obraz wpływu diety na zdrowie. Człowiek może chudnąć, a jednocześnie odnotować pogorszenie wyników lipidogramu.</p><h2>Nie ma jednej diety dobrej dla wszystkich</h2><p>Badanie potwierdza coraz częściej podnoszoną tezę, że sposób żywienia powinien być dostosowany do konkretnej osoby. Znaczenie mają nie tylko geny, ale również wiek, aktywność fizyczna, masa ciała, przyjmowane leki, choroby przewlekłe oraz skład całej diety.</p><p>Naukowcy zaznaczają, że potrzebne są dalsze badania, aby potwierdzić wyniki w bardziej zróżnicowanych grupach. Już obecne dane pokazują jednak, że modne schematy żywieniowe nie powinny być stosowane bez kontroli.</p><p>Obowiązujące zalecenia żywieniowe wskazują, że tłuszcze nasycone powinny dostarczać mniej niż 10 procent dziennej energii. W praktyce oznacza to, że nawet osoba ograniczająca pieczywo, makarony czy cukier powinna zwracać uwagę na jakość spożywanego tłuszczu.</p><p>Najważniejszy wniosek jest prosty: dieta, która pomogła znajomemu albo zdobyła popularność w internecie, nie musi działać równie dobrze u każdego. O jej skutkach decyduje nie tylko liczba kalorii czy proporcja węglowodanów, ale także indywidualna reakcja organizmu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55971,bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55971,bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 08:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin-1785349336.jpg</url>
                        <title>Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55971,bezplatna-grupa-wsparcia-dla-pacjentow-onkologicznych-i-ich-rodzin</link>
                    </image><description>Fundacja Affidea NU-MED rozpoczęła realizację projektu zapewniającego bezpłatne wsparcie psychologiczne pacjentom onkologicznym oraz ich bliskim. W Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym powstała grupa wsparcia prowadzona z wykorzystaniem elementów Terapii Simontonowskiej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spotkania prowadzi certyfikowana terapeutka Terapii Simontonowskiej. Odbywają się one dwa razy w miesiącu, w godzinach od 17:00 do 18:30.</p><p>Program skierowany jest zarówno do osób chorujących na nowotwory, jak i do członków ich rodzin. Bliscy pacjentów często mierzą się bowiem z równie silnym stresem, lękiem, niepewnością oraz poczuciem bezradności.</p><h2>Wsparcie nie tylko podczas leczenia</h2><p>Terapia Simontonowska jest metodą wsparcia psychologicznego opracowaną z myślą o osobach zmagających się z chorobami nowotworowymi. Pomaga odzyskiwać poczucie równowagi, wzmacniać nadzieję i motywację, a także budować przekonania wspierające pacjenta w procesie leczenia.</p><p>Podczas spotkań uczestnicy poznają również techniki relaksacyjne i wizualizacyjne. Celem programu jest poprawa jakości życia oraz wzmocnienie zasobów psychicznych potrzebnych do radzenia sobie z chorobą i jej konsekwencjami.</p><p>– Leczenie onkologiczne to nie tylko procedury medyczne i nowoczesne terapie. To również codzienna walka z lękiem, stresem i niepewnością. Wierzymy, że odpowiednie wsparcie psychologiczne daje siłę do mierzenia się z chorobą, a pomoc powinna obejmować także najbliższych pacjenta, którzy każdego dnia przeżywają tę walkę razem z nim – podkreśla <strong>Agnieszka Piechna-Stępnicka, prezes Fundacji Affidea NU-MED</strong>.</p><h2>Choruje nie tylko pacjent</h2><p>Jak podkreślają specjaliści, diagnoza nowotworowa wpływa na funkcjonowanie całej rodziny. Najbliżsi często przejmują rolę opiekunów, organizują leczenie i wspierają chorego w codziennych obowiązkach. Jednocześnie sami zmagają się z lękiem, przemęczeniem i poczuciem bezsilności.</p><p>Dlatego udział w spotkaniach mogą brać zarówno pacjenci, jak i członkowie ich rodzin.</p><p>– Na przebieg choroby nowotworowej i wynik jej leczenia duży wpływ ma stosunek najbliższych pacjenta do jego choroby. Jest ona wyzwaniem dla całej rodziny chorego, dlatego ważne jest, aby najbliżsi mieli pełną świadomość, przez co przechodzi chory – mówi <strong>Edyta Cieślak, terapeutka Terapii Simontonowskiej</strong>.</p><p>Jak zaznacza, osoby wspierające pacjenta również powinny dbać o własny dobrostan i regularnie odbudowywać swoje siły.</p><p>– Leczenie onkologiczne to maraton, nie sprint. Systematyczne uzupełnianie sił chorego i jego najbliższych staje się w tych zmaganiach niezbędne – dodaje terapeutka.</p><h2>Udział jest bezpłatny</h2><p>Wszystkie koszty organizacji i prowadzenia spotkań pokrywa Fundacja Affidea NU-MED. Uczestnicy nie ponoszą żadnych opłat.</p><p>Osoby zainteresowane udziałem w grupie mogą uzyskać dodatkowe informacje oraz zapisać się:</p><p><strong>telefonicznie: 503 962 037</strong></p><p><strong>mailowo: </strong><a href="mailto:fundacja@affidea.com"><strong>fundacja@affidea.com</strong></a></p><h2>Fundacja Affidea NU-MED</h2><p>Fundacja Affidea NU-MED prowadzi działania na rzecz poprawy jakości życia pacjentów onkologicznych i ich rodzin. Realizuje projekty z zakresu profilaktyki, edukacji oraz wsparcia psychologicznego.</p><p>Fundacja promuje holistyczne podejście do leczenia, zgodnie z którym troska o zdrowie psychiczne pacjenta i jego bliskich jest ważnym elementem terapii onkologicznej.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[400 tysięcy złotych za otwarcie drzwi do sprzedaży szpitala. Jedenastu radnych powiedziało „tak”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55954,400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55954,400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 19:18:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak-1784921972.png</url>
                        <title>400 tysięcy złotych za otwarcie drzwi do sprzedaży szpitala. Jedenastu radnych powiedziało „tak”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55954,400-tysiecy-zlotych-za-otwarcie-drzwi-do-sprzedazy-szpitala-jedenastu-radnych-powiedzialo-tak</link>
                    </image><description>To nie jest niewinna wycena nieruchomości. To pierwszy kosztowny krok na drodze prowadzącej do sprzedaży Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Jedenastu radnych Rady Powiatu Tomaszowskiego zagłosowało za przedsięwzięciem, które może pochłonąć nawet 400 tysięcy złotych. Za dokument, który nie wyleczy ani jednego pacjenta, nie skróci żadnej kolejki i nie kupi szpitalowi nawet jednego aparatu diagnostycznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W tomaszowskim samorządzie trwa polityczne przedstawienie, którego scenariusz coraz bardziej przypomina film o przejmowaniu strategicznego majątku, a coraz mniej odpowiedzialną debatę o bezpieczeństwie zdrowotnym mieszkańców.</p><p>Radni związani z Koalicją Obywatelską i Prawem i Sprawiedliwością nadal forsują koncepcję wyceny majątku Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Koszt takiej operacji może wynieść od 200 do nawet <strong>400 tysięcy złotych</strong>. Trudno nie postawić pytania: po co wydawać tak ogromne pieniądze na wycenę spółki, jeżeli nie zamierza się jej później sprzedać?</p><p>Wycena nie jest przecież tomografem komputerowym. Nie jest wyposażeniem bloku operacyjnego, remontem oddziału ani podwyżką dla pielęgniarek. Jest dokumentem przygotowywanym przede wszystkim po to, by ustalić cenę majątku przed planowaną transakcją.</p><h2><strong>Jedenaście głosów za wydaniem setek tysięcy złotych</strong></h2><p>Za rozpoczęciem procesu, który może kosztować mieszkańców powiatu kilkaset tysięcy złotych, zagłosowali:</p><p><strong>Jarosław Feliński, Szczepan Goska, Michał Jodłowski, Włodzimierz Justyna, Danuta Mąkola, Kazimierz Mordaka, Paulina Socha, Teodora Sowik, Mariusz Węgrzynowski, Martyna Wojciechowska oraz Alicja Zwolak-Plichta.</strong></p><p>To właśnie tych jedenastu radnych poparło rozwiązanie, które – w naszej ocenie – oznacza zgodę na zmarnotrawienie ogromnej kwoty publicznych pieniędzy. Tym bardziej że Zarząd Powiatu, kierowany przez starostę <strong>Dariusza Kowalczyka</strong>, nie zamierza ani sprzedawać szpitala, ani wydawać setek tysięcy złotych na przygotowanie gruntu pod taką operację.</p><p>Przeciwko wycenie zagłosowali:</p><p><strong>Wacława Bąk, Krzysztof Biskup, Lidia Jackow, Piotr Kagankiewicz, Dariusz Kowalczyk, Marek Olkiewicz, Rafał Wolniewicz, Cezary Żegota oraz Sławomir Żegota.</strong></p><p>Od głosu wstrzymał się <strong>Leon Karwat</strong>. Dwóch radnych było nieobecnych.</p><p>To głosowanie warto zachować. Za kilka miesięcy nikt nie powinien mówić, że nie wiedział, nad czym podnosił rękę.</p><h2><strong>Szpital nie jest starym magazynem do sprzedania</strong></h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia obsługuje populację liczącą około <strong>100 tysięcy mieszkańców powiatu tomaszowskiego</strong>. Z placówki korzystają również pacjenci z powiatów sąsiednich. Szpital prowadzi oddziały, poradnie, diagnostykę, Szpitalny Oddział Ratunkowy, nocną i świąteczną opiekę zdrowotną oraz szereg usług, bez których lokalny system ochrony zdrowia po prostu przestaje istnieć.</p><p>Nie mówimy więc o sprzedaży pustej działki, nieczynnej kotłowni ani budynku po dawnej szkole. Mówimy o infrastrukturze krytycznej dla życia mieszkańców.</p><p>W takich sprawach samorząd powinien zachowywać się jak strażnik, a nie jak pośrednik nieruchomości. Powinien wzmacniać własny szpital, rozwijać jego oddziały i chronić kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. Tymczasem część radnych chce rozpocząć kosztowny proces wyceny, który z punktu widzenia zwykłego mieszkańca nie przynosi żadnej namacalnej korzyści.</p><h2><strong>Kontrakt wart około 200 milionów złotych to prawdziwy cel</strong></h2><p>Najcenniejszym elementem Tomaszowskiego Centrum Zdrowia nie są same mury. Prawdziwą wartością są <strong>kontrakty z NFZ, kadra, rynek pacjentów oraz możliwość przejęcia finansowania świadczeń medycznych</strong>.</p><p>Jeżeli roczna wartość działalności szpitala i zawartych kontraktów zbliża się do <strong>200 milionów złotych</strong>, to TCZ staje się niezwykle atrakcyjnym kąskiem dla każdego dużego podmiotu medycznego. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by zrozumieć, że przejęcie tomaszowskiej spółki nie oznaczałoby wyłącznie objęcia budynków. Oznaczałoby również przejęcie strumienia publicznych pieniędzy płynących za pacjentem.</p><p>Właśnie dlatego w tej sprawie przewija się Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Pomysł konsolidacji tomaszowskiego szpitala z łódzką jednostką był już publicznie przedstawiany jako recepta na problemy TCZ.</p><p>Problem polega na tym, że kondycja finansowa łódzkiego Centralnego Szpitala Klinicznego powinna być przedmiotem bardzo dokładnej analizy, zanim ktokolwiek zacznie oddawać mu kontrolę nad lokalnym systemem ochrony zdrowia. Sam szpital publikuje coroczne raporty ekonomiczno-finansowe, obejmujące także prognozy na kolejne lata.</p><p>Tomaszów nie może stać się finansowym zastrzykiem dla większej instytucji tylko dlatego, że komuś w Warszawie albo Łodzi łatwiej jest zarządzać ochroną zdrowia z mapy niż z perspektywy pacjenta oczekującego na SOR-ze.</p><h2><strong>Piotr Kagankiewicz ostrzega przed sprzedażą</strong></h2><p>Pomysł sprzedaży szpitala krytycznie ocenił <strong>Piotr Kagankiewicz</strong>, radny powiatowy i dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Radomsku. To głos szczególnie istotny, ponieważ pochodzi od człowieka, który zna zarządzanie ochroną zdrowia nie z politycznych prezentacji, lecz z codziennej praktyki.</p><p>Kagankiewicz kieruje placówką, która w 2025 roku przeznaczyła na inwestycje około 46 milionów złotych, z czego ponad 32 miliony stanowiły środki pozyskane zewnętrznie.</p><p>Jego stanowiska nie można więc zbyć wzruszeniem ramion. Sprzeciwia się sprzedaży osoba, która potrafi rozwijać publiczny szpital, zdobywać finansowanie i prowadzić inwestycje. Być może właśnie tak powinno się ratować ochronę zdrowia: poprawiając zarządzanie, zdobywając środki i rozwijając świadczenia, a nie wystawiając rodzinne srebra do wyceny.</p><h2><strong>Co z NU-MED-em i tomaszowską onkologią?</strong></h2><p>Jednym z najpoważniejszych pytań jest przyszłość Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego <strong>NU-MED</strong>, działającego przy ulicy Jana Pawła II.</p><p>Placówka prowadzi między innymi radioterapię, onkologię kliniczną, chemioterapię i poradnię onkologiczną. Obsługuje nie tylko pacjentów z Tomaszowa, ale także z Rawy Mazowieckiej, Piotrkowa Trybunalskiego, Radomska, Skierniewic i innych miejscowości regionu.</p><p>Jeżeli właściciel lub przyszły nabywca TCZ chciałby samodzielnie przejąć kontrakty na diagnostykę i leczenie nowotworów, może dojść do konfliktu o zakres świadczeń, budynki, infrastrukturę oraz dostęp do terenu. W centrum tego sporu znalazłby się pacjent onkologiczny – człowiek, dla którego tydzień czy miesiąc opóźnienia może mieć dramatyczne znaczenie.</p><p>Publiczne dokumenty potwierdzają, że relacje nieruchomościowe z NU-MED-em opierają się między innymi na umowie dzierżawy zawartej w 2013 roku. W 2024 roku Zarząd Powiatu podejmował uchwały dotyczące poddzierżawienia części gruntu objętego tą umową, a pod koniec 2025 roku zdecydowano o kolejnym bezprzetargowym oddaniu działki na rzecz szpitala onkologicznego.</p><p><strong>Nie udało się jednak potwierdzić w publicznie dostępnej treści dokumentów dokładnej daty wygaśnięcia podstawowej umowy dzierżawy NU-MED-u.</strong> Informacja ta powinna zostać niezwłocznie ujawniona przez Zarząd Powiatu wraz ze wszystkimi aneksami. Jeżeli termin obowiązywania umowy zbliża się do końca, sprzedaż TCZ mogłaby otworzyć pole do nacisków, renegocjacji albo prób przejęcia części świadczeń onkologicznych.</p><p>Nie wolno dopuścić, by pacjenci dowiedzieli się o zmianach z kartki przyklejonej na drzwiach rejestracji.</p><h2><strong>Pięć karetek już straciliśmy. Mechanizm był podobny</strong></h2><p>Zwolennicy centralizacji będą zapewniać, że większy podmiot oznacza większe możliwości. Tomaszów ma już jednak własne doświadczenia z przejmowaniem lokalnych usług medycznych przez instytucję wojewódzką.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia straciło <strong>pięć zespołów ratownictwa medycznego</strong>, które wcześniej obsługiwały część województwa, w tym powiaty łódzki wschodni i brzeziński oraz zespół stacjonujący w Ujeździe. Obsługę przejęła Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi.</p><p>Dla mieszkańca karetka nadal może wyglądać tak samo. Jednak dla tomaszowskiego szpitala oznaczało to utratę działalności, miejsc pracy, potencjału organizacyjnego oraz przychodów, które wcześniej pozostawały w lokalnym systemie ochrony zdrowia.</p><p>To jest właśnie model centralizacji: usługa formalnie pozostaje publiczna, ale pieniądze, decyzje i zarządzanie wyjeżdżają do Łodzi.</p><p>Dzisiaj było ratownictwo medyczne. Jutro mogą to być oddziały szpitalne, diagnostyka, onkologia i cały kontrakt TCZ.</p><h2><strong>Najpierw wycena, później „nie ma już odwrotu”</strong></h2><p>W polskiej polityce duże decyzje rzadko rozpoczynają się od ogłoszenia: „sprzedajemy”. Najpierw pojawia się analiza. Potem wycena. Następnie doradca, audyt, memorandum i zapewnienia, że „rozważane są wszystkie warianty”.</p><p>Na końcu mieszkańcy słyszą, że proces zaszedł już tak daleko, iż nie ma odwrotu.</p><p>Dlatego dzisiejsze głosowanie nie dotyczyło wyłącznie wydania pieniędzy na dokument. Dotyczyło otwarcia drzwi. Jedenastu radnych zdecydowało, że warto zapłacić nawet 400 tysięcy złotych, by te drzwi uchylić.</p><p>Zamiast kupować sprzęt, inwestować w oddziały, poprawiać warunki leczenia i walczyć o lekarzy, chcą mierzyć powierzchnie, wyceniać budynki i liczyć wartość majątku.</p><p>Jak w „Ziemi obiecanej”: <strong>„Ja nie mam nic, ty nie masz nic…”</strong> – ale razem można zrobić interes. Tyle że w tym przypadku „nic” nie należy do polityków. Szpital jest majątkiem mieszkańców powiatu, tworzonym przez dziesięciolecia z publicznych pieniędzy.</p><h2><strong>Zarząd Powiatu mówi jednoznaczne „nie”</strong></h2><p>Stanowisko Zarządu Powiatu, który nie wyraża zgody ani na kosztowną wycenę, ani na sprzedaż szpitala, jest obecnie jedynym racjonalnym zabezpieczeniem przed uruchomieniem procesu, którego później może nie udać się zatrzymać.</p><p>Dariusz Kowalczyk i pozostali członkowie Zarządu powinni teraz nie tylko odrzucić żądania dotyczące wyceny, ale również przedstawić mieszkańcom pełną informację:</p><p>jaka jest rzeczywista wartość kontraktów TCZ, jaka jest sytuacja finansowa spółki, kiedy wygasają umowy dotyczące NU-MED-u, jakie skutki dla onkologii może mieć konsolidacja oraz kto prowadzi rozmowy z CKD i na podstawie jakich pełnomocnictw.</p><p>Bo szpital nie jest łupem dla zwycięzcy politycznej rozgrywki. Nie jest też bankomatem dla większego podmiotu medycznego, który potrzebuje nowych kontraktów i nowych przychodów.</p><p><strong>To miejsce, do którego każdy z nas może trafić jutro – bez zapowiedzi, bez legitymacji partyjnej i bez możliwości wybrania sobie wygodniejszego scenariusza.</strong></p><p>Dlatego mieszkańcy mają prawo zapamiętać nazwiska jedenastu radnych, którzy zagłosowali za wydaniem kilkuset tysięcy złotych na wycenę majątku szpitala.</p><p>W polityce głosy czasem giną w protokołach. Ten głos nie powinien zginąć.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Izabela Grenda nową prezes TCZ. Doświadczona menedżerka wraca do tomaszowskiej ochrony zdrowia]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55953,izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55953,izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 18:42:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia-1784912031.png</url>
                        <title>Izabela Grenda nową prezes TCZ. Doświadczona menedżerka wraca do tomaszowskiej ochrony zdrowia</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55953,izabela-grenda-nowa-prezes-tcz-doswiadczona-menedzerka-wraca-do-tomaszowskiej-ochrony-zdrowia</link>
                    </image><description>Rada Nadzorcza Tomaszowskiego Centrum Zdrowia wybrała nową prezes spółki. Szpitalem powiatowym pokieruje Izabela Grenda – menedżerka od wielu lat związana z ochroną zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia oraz tomaszowskim szpitalem onkologicznym NU-MED. Zastąpi na tym stanowisku Konrada Borowskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Decyzja oznacza kolejną w ostatnich miesiącach zmianę na stanowisku prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Izabela Grenda obejmuje kierowanie jedną z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie tomaszowskim – szpitalem, od którego sprawności organizacyjnej, finansowej i kadrowej zależy bezpieczeństwo zdrowotne dziesiątek tysięcy mieszkańców miasta i okolicznych gmin.</p><p>Nowa prezes nie jest w Tomaszowie Mazowieckim osobą anonimową. Przez siedem lat kierowała Specjalistycznym Szpitalem Onkologicznym NU-MED, działającym przy ul. Jana Pawła II, w bezpośrednim sąsiedztwie TCZ. Oznacza to, że zna zarówno lokalne środowisko medyczne, jak i specyfikę funkcjonowania placówek ochrony zdrowia w mieście.</p><h2>Z NFZ do zarządzania szpitalem</h2><p>Izabela Grenda urodziła się w 1976 roku i mieszka w Łodzi. Jest absolwentką Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Ukończyła studia z zakresu zdrowia publicznego, ze specjalnością promocja zdrowia. Przez wiele lat pracowała w Łódzkim Oddziale Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia jako specjalista w Wydziale Świadczeń Opieki Zdrowotnej.</p><p>Doświadczenie zdobyte w NFZ ma szczególne znaczenie w zarządzaniu szpitalem powiatowym. To właśnie umowy z Funduszem, prawidłowe rozliczanie świadczeń, kontrakty oraz dostosowanie działalności oddziałów do finansowania publicznego w dużej mierze decydują o stabilności ekonomicznej placówki.</p><p>Od października 2018 roku Izabela Grenda była dyrektorem zarządzającym Specjalistycznego Szpitala Onkologicznego NU-MED w Tomaszowie Mazowieckim. Funkcję tę pełniła przez kolejnych siedem lat. W ostatnich miesiącach była natomiast związana z łódzką spółką wizjaMED, prowadzącą pracownie rezonansu magnetycznego.</p><p>Oficjalna strona grupy NU-MED nadal przedstawiała ją jako dyrektor zarządzającą tomaszowskiego szpitala onkologicznego.</p><h2>Jakość, organizacja i „lean management”</h2><p>W czasie pracy w NU-MED Izabela Grenda zajmowała się nie tylko bieżącym kierowaniem placówką, ale również zagadnieniami dotyczącymi jakości leczenia, bezpieczeństwa dokumentacji medycznej oraz usprawniania organizacji pracy.</p><p>Brała udział jako prelegentka w konferencji „Jakość i Lean w Medycynie”, podczas której mówiła o łączeniu metod zarządzania procesowego z wymaganiami akredytacyjnymi Centrum Monitorowania Jakości.</p><p>W tomaszowskim szpitalu onkologicznym wdrażano rozwiązania określane jako lean management, czyli sposób organizacji pracy oparty na ograniczaniu zbędnych procedur, poprawianiu przepływu informacji i upraszczaniu procesów. Według NU-MED rozwiązania te wykorzystywano między innymi przy kompletowaniu dokumentacji dotyczącej chemioterapii jednodniowej i ambulatoryjnej.</p><p>To doświadczenie może mieć istotne znaczenie również w TCZ. Szpital powiatowy jest placówką znacznie bardziej złożoną niż wyspecjalizowany ośrodek onkologiczny. Prowadzi kilkanaście oddziałów, Szpitalny Oddział Ratunkowy, poradnie specjalistyczne, diagnostykę, Centrum Zdrowia Psychicznego oraz podstawową opiekę zdrowotną. Oficjalna strona TCZ wymienia obecnie m.in. oddziały chirurgiczne, internistyczny, neurologiczny, pediatryczny, psychiatryczny, rehabilitacyjny, okulistyczny, laryngologiczny, urologiczny i ginekologiczno-położniczy.</p><h2>Zaangażowana w pomoc pacjentom onkologicznym</h2><p>Izabela Grenda była również prezesem Fundacji NU-MED, wspierającej pacjentów onkologicznych i ich rodziny. Funkcję w zarządzie fundacji pełniła od 2019 roku do listopada 2025 roku.</p><p>Fundacja realizowała między innymi działania pomocowe dla rodziców leczących się onkologicznie, którzy z powodu choroby mieli trudności z zapewnieniem opieki swoim dzieciom. Grenda podkreślała wówczas, że choroba nowotworowa dotyka coraz młodszych ludzi, a system wsparcia powinien obejmować nie tylko sam proces leczenia, lecz także sytuację rodzinną chorego.</p><p>Jedną z inicjatyw fundacji było także utworzenie przed szpitalem onkologicznym „Strefy dobrej pogody” – przestrzeni wypoczynkowej dla pacjentów i ich bliskich. Izabela Grenda zwracała uwagę, że psychika pacjenta, możliwość odpoczynku oraz zmniejszenie stresu mają istotne znaczenie podczas długotrwałego leczenia.</p><h2>Nowa prezes, stare i nowe wyzwania</h2><p>Izabela Grenda zastąpi Konrada Borowskiego, który został powołany na stanowisko prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia w styczniu 2026 roku. Kilka miesięcy później poinformowano o jego rezygnacji, a na stronie szpitala pojawiło się ogłoszenie o konkursie na nowego prezesa.</p><p>Przed nową prezes stoją zadania dotyczące nie tylko codziennego funkcjonowania szpitala, ale również jego przyszłego modelu organizacyjnego i finansowego. TCZ realizuje obecnie znaczące projekty inwestycyjne. Placówka otrzymała między innymi niemal 11 mln zł na cyfryzację i poprawę bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijana ma być również opieka kardiologiczna przy wykorzystaniu środków pochodzących z Krajowego Planu Odbudowy.</p><p>Jednocześnie szpital musi mierzyć się z problemami charakterystycznymi dla całej publicznej ochrony zdrowia: niedoborem personelu, rosnącymi kosztami wynagrodzeń, energii i leków, presją płacową, limitami finansowania świadczeń oraz koniecznością zachowania dostępności oddziałów niezależnie od ich bieżącej rentowności.</p><p>Dodatkowym wyzwaniem będzie ułożenie współpracy z organami właścicielskimi spółki, samorządem powiatowym, personelem medycznym oraz podmiotami zewnętrznymi działającymi na terenie kompleksu szpitalnego.</p><h2>Najważniejszy będzie pierwszy plan działania</h2><p>Sam wybór nowej prezes zamyka etap konkursowy, ale otwiera znacznie ważniejszy okres – czas konkretnych decyzji. Mieszkańcy oraz personel TCZ będą oczekiwali odpowiedzi na pytania dotyczące stabilności oddziałów, dostępności lekarzy, dalszych inwestycji, sytuacji finansowej spółki oraz przyszłości usług medycznych świadczonych przez szpital.</p><p>Izabela Grenda obejmuje TCZ z doświadczeniem zarówno w publicznym systemie finansowania świadczeń, jak i w zarządzaniu prywatnym, wyspecjalizowanym szpitalem. Jest to kapitał, który może pomóc w uporządkowaniu wielu procesów. Ostateczna ocena nowej prezes będzie jednak zależała nie od życiorysu, lecz od efektów: dostępności leczenia, warunków pracy personelu, jakości obsługi pacjentów i kondycji finansowej szpitala.</p><p>W ochronie zdrowia nie ma bowiem długiego okresu ochronnego. Pacjenci przychodzą każdego dnia, SOR pracuje przez całą dobę, a problemy oddziałów nie czekają na zakończenie procesu wdrażania nowego zarządu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zdrowie mózgu równie ważne jak zdrowie serca. Neurolog apeluje o profilaktykę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55943,zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55943,zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 08:16:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke-1784701300.png</url>
                        <title>Zdrowie mózgu równie ważne jak zdrowie serca. Neurolog apeluje o profilaktykę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55943,zdrowie-mozgu-rownie-wazne-jak-zdrowie-serca-neurolog-apeluje-o-profilaktyke</link>
                    </image><description>Zdrowie mózgu powinno być traktowane z taką samą powagą jak zdrowie serca czy profilaktyka nowotworowa – podkreśla prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Z okazji przypadającego 22 lipca Światowego Dnia Mózgu ekspertka przypomina, że codzienne decyzje dotyczące diety, ruchu, snu i kontroli podstawowych parametrów zdrowotnych mogą znacząco zmniejszyć ryzyko udaru, otępienia i innych chorób neurologicznych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Choroby mózgu coraz większym wyzwaniem</h2><p>Wydłużanie się życia jest jednym z największych osiągnięć współczesnej medycyny. Jednocześnie wiek pozostaje głównym niemodyfikowalnym czynnikiem ryzyka wielu chorób neurologicznych, które mogą prowadzić do niepełnosprawności, utraty samodzielności, pogorszenia jakości życia, a nawet śmierci.</p><p>Do najpoważniejszych schorzeń należą <strong>udar mózgu, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona oraz inne choroby neurozwyrodnieniowe</strong>. Wraz z wiekiem wzrasta również ryzyko padaczki. U osób starszych w ponad połowie przypadków jej przyczyną są choroby naczyniowe mózgu.</p><p>– Choroby mózgu należą do największych współczesnych wyzwań medycznych, społecznych i ekonomicznych – podkreśla prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.</p><p>Ekspertka zaznacza jednak, że choć nie mamy wpływu na wiek ani geny, możemy skutecznie ograniczać wiele innych czynników ryzyka.</p><h2>Ciśnienie, cholesterol i glukoza pod kontrolą</h2><p>Profilaktyka chorób neurologicznych w dużej mierze pokrywa się z profilaktyką chorób układu krążenia i nowotworów. Szczególne znaczenie ma kontrolowanie czynników ryzyka naczyniowego.</p><p>Regularne pomiary ciśnienia tętniczego, sprawdzanie poziomu cholesterolu i glukozy, leczenie nadciśnienia, cukrzycy, otyłości oraz zaburzeń lipidowych zmniejszają nie tylko ryzyko udaru mózgu. Mogą również ograniczać prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń poznawczych i otępienia.</p><p><strong>Udar mózgu jest stanem nagłym – podobnie jak zawał serca.</strong> W jego przypadku czas ma kluczowe znaczenie, a szybkie wezwanie pomocy może zdecydować o skuteczności leczenia, zachowaniu sprawności, a niekiedy także o przeżyciu pacjenta.</p><p>– Najskuteczniejsza terapia nie pomoże pacjentowi, który trafi do neurologa zbyt późno – przypomina specjalistka.</p><h2>Styl życia ma znaczenie dla mózgu</h2><p>Na zdrowie mózgu wpływają codzienne nawyki. Zalecana jest dieta bogata w warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i ryby. Ważne są także regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu, unikanie tytoniu, innych wyrobów nikotynowych oraz nadmiernego spożycia alkoholu.</p><p>Nie mniej istotna pozostaje aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie książek, nauka nowych umiejętności, rozwijanie zainteresowań, nauka języków obcych i utrzymywanie kontaktów z innymi ludźmi pomagają budować tak zwaną rezerwę poznawczą.</p><p>Jest ona swego rodzaju zabezpieczeniem mózgu, pozwalającym dłużej zachować jego sprawność pomimo postępujących z wiekiem zmian.</p><p>Według przytaczanych przez ekspertkę szacunków, <strong>ograniczenie modyfikowalnych czynników ryzyka może zapobiec lub opóźnić wystąpienie objawów nawet około 45 procent przypadków otępienia na świecie</strong>.</p><h2>Jedna profilaktyka dla serca, mózgu i nowotworów</h2><p>Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne oraz Polskie Towarzystwo Onkologiczne podjęły wspólne działania na rzecz profilaktyki chorób przewlekłych.</p><p>Przedstawiciele tych środowisk podkreślają, że nie należy oddzielać profilaktyki mózgu od profilaktyki serca czy nowotworów. Wiele najważniejszych czynników ryzyka jest wspólnych, a ich ograniczenie przynosi korzyści całemu organizmowi.</p><p>W maju 2026 roku prezesi trzech towarzystw podpisali wspólne stanowisko dotyczące wzmocnienia profilaktyki chorób przewlekłych. Towarzyszyła mu „10-tka zdrowia” – zestaw podstawowych zasad istotnych zarówno dla serca i mózgu, jak również dla ograniczania ryzyka chorób nowotworowych.</p><p>Prof. Sienkiewicz-Jarosz zwraca uwagę, że Polska nadal przeznacza na profilaktykę znacznie mniej niż inne państwa Unii Europejskiej. Według przedstawionych danych jest to 1,7 procent budżetu zdrowotnego, podczas gdy średnia unijna wynosi około 4 procent.</p><p>W przeliczeniu na jednego mieszkańca Polska wydaje na profilaktykę około 22 euro, wobec średniej unijnej wynoszącej 202 euro. Jednocześnie liczba zgonów możliwych do uniknięcia jest w naszym kraju o ponad 60 procent wyższa od średniej unijnej.</p><h2>Profilaktyka to inwestycja, nie koszt</h2><p>Zdaniem neurolog profilaktyki nie należy traktować wyłącznie jako wydatku. Jest ona inwestycją w dłuższe życie w zdrowiu, samodzielność osób starszych, lepszą jakość życia oraz większą odporność całego społeczeństwa.</p><p>Nie wszystkim chorobom neurologicznym można jednak obecnie zapobiegać. Dotyczy to między innymi choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego czy padaczek o podłożu genetycznym lub nieustalonej przyczynie.</p><p>Nie oznacza to jednak, że zdrowy styl życia nie ma w takich przypadkach znaczenia. Aktywność, odpowiednia dieta, sen i ograniczenie przewlekłego stresu wspierają funkcjonowanie organizmu. U osób, które już chorują, pomagają dłużej zachować sprawność i mogą wspierać efekty leczenia.</p><h2>Edukację trzeba rozpoczynać od najmłodszych lat</h2><p>Ekspertka podkreśla także znaczenie edukacji zdrowotnej. Wiedza o profilaktyce powinna iść w parze ze znajomością podstawowych objawów chorób neurologicznych.</p><p>Wczesne rozpoznanie niepokojących sygnałów pozwala szybciej wdrożyć leczenie. Dotyczy to szczególnie udaru mózgu, przy którym zwłoka może prowadzić do trwałego uszkodzenia mózgu i ciężkiej niepełnosprawności.</p><p>– Podstawowa wiedza o profilaktyce, objawach alarmowych i zasadach postępowania w sytuacji zagrożenia zdrowia powinna być przekazywana już od najmłodszych lat – zaznacza prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.</p><p>Światowy Dzień Mózgu ma przypominać, że na troskę o zdrowie neurologiczne nigdy nie jest za wcześnie ani za późno. Mózg, podobnie jak serce, wymaga regularnej profilaktyki, szybkiej reakcji na niepokojące objawy oraz świadomych, codziennych decyzji.</p><p>– Neurologia daje dziś coraz więcej możliwości. Potrafimy wcześniej rozpoznawać wiele chorób, coraz lepiej rozumiemy mechanizmy ich rozwoju i dysponujemy skuteczniejszym leczeniem niż jeszcze kilka lat temu. Jednocześnie ogromny wpływ na zdrowie mózgu mają nasze codzienne decyzje oraz warunki, w których żyjemy, pracujemy i starzejemy się – podsumowuje neurolog.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55928,koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55928,koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala</guid>
            <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 13:32:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala-1784633819.png</url>
                        <title>Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55928,koniec-lekarskiej-akordowki-tusk-zapowiada-zmiany-w-tomaszowskim-szpitalu-taki-system-juz-dziala</link>
                    </image><description>Lekarz nie będzie mógł pracować więcej niż równowartość dwóch etatów, a jego wynagrodzenie nie będzie już obliczane jako procent od wykonanych procedur medycznych. Takie zmiany zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu. Problem nie jest abstrakcyjny ani odległy. Podobne mechanizmy wynagradzania funkcjonują również na części oddziałów Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Premier zapowiedział ograniczenie czasu pracy lekarzy wykonujących świadczenia na podstawie kontraktów. Obecnie limity wynikające z prawa pracy dotyczą przede wszystkim medyków zatrudnionych na etatach. Lekarz prowadzący działalność gospodarczą i pracujący na podstawie umowy cywilnoprawnej może natomiast zawierać kontrakty z kilkoma placówkami.</p><p>W praktyce prowadziło to czasem do sytuacji rodem z filmu science fiction: z dokumentów wynikało, że jedna osoba pracowała w ciągu doby więcej niż 24 godziny — i to równocześnie w kilku miejscach.</p><p>– <strong>Zdarzały się przypadki, że pracowano większą liczbę godzin, niż ma doba. I to w kilku miejscach</strong> – powiedział Donald Tusk.</p><p>Według zapowiedzi szefa rządu lekarz kontraktowy będzie mógł pracować maksymalnie tyle, ile odpowiada dwóm pełnym etatom. Premier argumentuje, że nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjentów.</p><p>Trudno z tym polemizować. Zmęczony lekarz, kończący kolejny wielogodzinny dyżur, nie staje się przecież bohaterem serialu medycznego, który mimo braku snu zawsze stawia bezbłędną diagnozę. Jest człowiekiem. A człowiek przemęczony częściej popełnia błędy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55917,posel-obiecuje-leczenie-szpital-odsyla-pacjentke-nfz-potwierdza-pieniadze-sie-skonczyly"></oembed></figure><h2>Koniec procentu od zabiegu</h2><p>Druga zapowiadana zmiana może wywołać jeszcze większe emocje. Rząd chce zabronić ustalania wynagrodzenia lekarza jako procentu wartości wykonanej procedury medycznej.</p><p>– <strong>Leczenie nie jest brutalnym biznesem. Liczenie procentu od procedury, a niektóre procedury są bardzo drogie, doprowadzało do sytuacji, które wzbudziły uzasadnione emocje</strong> – stwierdził premier.</p><p>Chodzi o kontrakty, w których wysokość wynagrodzenia lekarza zależy bezpośrednio od liczby lub wartości wykonanych zabiegów. Im więcej procedur i im droższe świadczenia, tym większa wypłata.</p><p>Taki system bywa przedstawiany jako sposób na zwiększenie efektywności oddziału. Ma zachęcać lekarzy do wykonywania większej liczby zabiegów, skracania kolejek i pozyskiwania pacjentów.</p><p>Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy medycyna zaczyna przypominać pracę na akord.</p><p>Pacjent nie może być kolejną pozycją w arkuszu kalkulacyjnym, a decyzja o wykonaniu zabiegu nie powinna być powiązana z tym, ile lekarz na nim zarobi. Nawet jeżeli wszystkie procedury są medycznie uzasadnione, sam mechanizm tworzy niebezpieczny konflikt interesów.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem"></oembed></figure><h2>Tomaszów nie jest wyjątkiem</h2><p>Sprawa ma bezpośredni wymiar lokalny. <strong>Na części oddziałów Tomaszowskiego Centrum Zdrowia funkcjonują kontrakty, w których wynagrodzenie lekarzy jest powiązane z wykonywanymi procedurami.</strong></p><p>Oznacza to, że planowane przez rząd rozwiązania mogą wpłynąć także na sposób organizacji pracy i finansowania świadczeń w tomaszowskim szpitalu.</p><p>Nie przesądza to oczywiście, że w TCZ dochodziło do nieprawidłowości. Nie można automatycznie stawiać znaku równości pomiędzy wynagrodzeniem zależnym od procedury a nadużyciem. Taki model był stosowany przez wiele szpitali jako odpowiedź na brak lekarzy, konkurencję o specjalistów i konieczność utrzymania działalności oddziałów.</p><p>Nie zmienia to faktu, że system wymaga kontroli.</p><p>Właściciel szpitala, czyli Powiat Tomaszowski, powinien wiedzieć, na których oddziałach obowiązuje taki sposób wynagradzania, jakie kwoty są wypłacane, czy istnieją miesięczne limity oraz jakie zabezpieczenia wprowadzono, aby interes finansowy nie wpływał na decyzje medyczne.</p><p>Potrzebna jest również odpowiedź na pytanie, czy wynagrodzenia pozostają proporcjonalne do sytuacji finansowej szpitala. Szczególnie wtedy, gdy mieszkańcy słyszą o niedoborze pieniędzy, ograniczeniach kontraktu z NFZ, problemach z dostępnością świadczeń albo konieczności poszukiwania oszczędności.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55825,budujmy-zamiast-niszczyc-i-sprzedawac-ordynator-ginekologii-tcz-przerywa-milczenie"></oembed></figure><h2>System sam stworzył problem</h2><p>Nie wolno jednak sprowadzać całej sprawy do opowieści o „chciwych lekarzach”. Byłoby to wygodne, ale nieuczciwe.</p><p>Przez lata kolejne rządy, dyrektorzy szpitali i samorządy zgadzały się na coraz bardziej skomplikowany system kontraktowy. Placówki, walcząc o specjalistów, podbijały stawki i oferowały warunki, których często nie były w stanie zapewnić lekarzom etatowym.</p><p>Powstał rynek, na którym najlepszy specjalista mógł dyktować warunki, ponieważ bez jego podpisu oddział nie spełniał wymogów kadrowych i musiałby zostać zamknięty.</p><p>Teraz państwo próbuje zatrzymać pociąg, który samo przez lata rozpędzało.</p><p>Zmiany nie mogą więc zostać wprowadzone jednym politycznym zdaniem i pozostawione dyrektorom szpitali. Jeżeli rząd zakaże rozliczania lekarzy procentem od procedur, musi jednocześnie wskazać legalny i finansowo możliwy sposób zastąpienia obecnych kontraktów.</p><p>W przeciwnym razie część specjalistów może odejść do prywatnych placówek albo szpitali, które zaoferują im lepsze warunki w innej formule. Wówczas zamiast końca patologii zobaczymy zamknięte poradnie, zawieszone oddziały i jeszcze dłuższe kolejki.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55809,ostry-spor-o-przyszlosc-tomaszowskiego-szpitala-konrad-borowski-odpowiada-kazimierzowi-mordace-mija-sie-pan-z-prawda"></oembed></figure><h2>Czas na jawność w TCZ</h2><p>Zapowiedź premiera powinna stać się impulsem do przedstawienia przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia oraz władze powiatu pełnej informacji o obowiązującym systemie kontraktowym.</p><p>Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile szpital płaci za dyżury, zabiegi i procedury, gdzie obowiązuje wynagrodzenie procentowe oraz jak kontrolowany jest czas pracy lekarzy zatrudnionych jednocześnie w kilku placówkach.</p><p>Nie chodzi o urządzanie polowania na lekarzy ani publikowanie nazwisk i indywidualnych wynagrodzeń. Chodzi o reguły gospodarowania publicznymi pieniędzmi.</p><p>Donald Tusk mówi, że leczenie nie może być „brutalnym biznesem”. To prawda. Ale aby to zdanie nie pozostało jedynie efektownym cytatem z konferencji prasowej, potrzebne są przejrzyste przepisy, kontrola kontraktów i odwaga właścicieli szpitali.</p><p>Także w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Bo pacjent nie jest procedurą. Lekarz nie powinien być pracownikiem na akord. A publiczny szpital nie może działać jak firma, w której najważniejsze pytanie brzmi: <strong>ile można zarobić na kolejnym zabiegu?</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55909,ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wieksza-dostepnosc-lecze</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55909,ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wieksza-dostepnosc-lecze</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:02:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wi-1784548558.png</url>
                        <title>CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55909,ckd-wstrzymuje-przyjecia-pacjentow-onkologicznych-czy-to-ten-szpital-ma-gwarantowac-tomaszowowi-wieksza-dostepnosc-lecze</link>
                    </image><description>Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, którego częścią jest Centrum Kliniczno-Dydaktyczne, wstrzymuje przyjmowanie nowych pacjentów onkologicznych i odsyła chorych do innych placówek – poinformowało Radio Łódź. Wiadomość pojawia się dokładnie w chwili, gdy w Tomaszowie Mazowieckim grupa samorządowców przekonuje mieszkańców, że przekazanie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia łódzkiemu szpitalowi klinicznemu miałoby zwiększyć dostępność specjalistów, diagnostyki i nowoczesnego leczenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ta informacja nie przesądza jeszcze, że współpraca Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z Uniwersytetem Medycznym byłaby z założenia rozwiązaniem złym. Przesądza jednak coś innego: <strong>hasła o automatycznej poprawie dostępności świadczeń nie mogą być dłużej traktowane jak prawda objawiona</strong>. Muszą zostać skonfrontowane z tym, jak placówka, która miałaby przejąć tomaszowski szpital, radzi sobie z dostępnością świadczeń we własnych murach.</p><p>A dziś z tych murów pacjenci onkologiczni mają być odsyłani.</p><h2>Miała być większa dostępność. Dziś są odmowy przyjęcia</h2><p>Jak informuje Radio Łódź, CKD wstrzymało przyjęcia nowych pacjentów onkologicznych. Dla chorego onkologicznie nie jest to zwykłe przesunięcie terminu wizyty, porównywalne z oczekiwaniem na planowy zabieg ortopedyczny. W chorobach nowotworowych czas bywa jednym z elementów terapii.</p><p>Oficjalny portal pacjent.gov.pl przypomina, że nowotwory charakteryzują się często dużą dynamiką rozwoju, dlatego pacjenci z podejrzeniem choroby mają szczególne uprawnienia w dostępie do szybkiej diagnostyki i leczenia.</p><p>Tymczasem właśnie dostęp do specjalistycznego leczenia był jednym z najczęściej powtarzanych argumentów zwolenników przekazania Tomaszowskiego Centrum Zdrowia łódzkiemu szpitalowi klinicznemu.</p><p>Poseł Koalicji Obywatelskiej Adrian Witczak przekonywał:</p><blockquote><p>„To rozwiązanie daje dostęp do lepszej kadry, nowoczesnego sprzętu i bardziej zaawansowanych procedur. Daje też większą stabilność finansową. Mówiąc wprost: to najlepszy dziś możliwy kierunek rozwoju dla tomaszowskiego szpitala”.</p></blockquote><p>Cytat pochodzi z publikacji portalu ePiotrkow.pl z 29 kwietnia 2026 roku, opisującej zabiegi posła na rzecz powiązania TCZ z Uniwersytetem Medycznym i zapleczem CKD.</p><p>W tym samym materiale czytamy, że konsolidacja miałaby zapewnić mieszkańcom Tomaszowa „szerszy dostęp do specjalistów i nowoczesnej diagnostyki”, a także umożliwić korzystanie z bardziej zaawansowanych procedur medycznych. Autorzy powoływali się przy tym na odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p><p>Dzisiaj trzeba jednak postawić pytanie najprostsze, a zarazem najważniejsze: <strong>w jaki sposób szpital odsyłający nowych pacjentów onkologicznych ma zagwarantować większą dostępność leczenia mieszkańcom dodatkowego, ponadstutysięcznego powiatu?</strong></p><h2>Potencjał CKD jest ogromny. Ale potencjał nie jest tym samym co dostępność</h2><p>Nie ulega wątpliwości, że CKD posiada potężne zaplecze kliniczne, kadrowe, naukowe i sprzętowe. W strukturze placówki działają m.in. kliniki onkologii klinicznej, chirurgii onkologicznej, kardiologii, kardiochirurgii, neurologii, urologii, nefrologii, diabetologii, gastroenterologii, geriatrii oraz liczne poradnie specjalistyczne.</p><p>Uniwersytet Medyczny chwali się również wielomilionowymi inwestycjami. Wartość projektu rozbudowy CKD II wynosi niemal 800 mln zł, z czego ponad 625 mln zł pochodzi z Ministerstwa Zdrowia.</p><p>Powstał tam także Ponadregionalny Ośrodek Onkologii Dziecięcej za 44 mln zł oraz nowoczesna apteka szpitalna z pracownią cytostatyczną za niemal 40 mln zł.</p><p>To wszystko są argumenty poważne. Problem polega na tym, że <strong>nowoczesny budynek, urządzenie diagnostyczne i szyld kliniki nie leczą pacjenta, gdy nie ma finansowania na jego przyjęcie</strong>.</p><p>Dostępność nie oznacza istnienia aparatury w odległości 60 kilometrów. Dostępność oznacza możliwość wykonania badania, konsultacji albo rozpoczęcia terapii wtedy, gdy jest ona pacjentowi potrzebna.</p><p>Wstrzymanie przyjęć w onkologii pokazuje, że nawet największe placówki kliniczne podlegają tym samym ograniczeniom finansowym co szpitale powiatowe: limitom kontraktów, problemom z zapłatą za nadwykonania, rosnącym kosztom wynagrodzeń i niewystarczającym środkom w systemie NFZ.</p><h2>„Rzeczpospolita”: ograniczenie finansowania już wydłuża kolejki</h2><p>Problem nie dotyczy wyłącznie CKD. „Rzeczpospolita” opisywała skutki zmian w finansowaniu diagnostyki ponadlimitowej, obowiązujących od kwietnia 2026 roku. NFZ płaci obecnie jedynie część wartości niektórych badań wykonanych ponad kontrakt: 60 procent za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50 procent za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową.</p><p>Dyrektor szpitala w Puławach Marek Paździor mówił w materiale cytowanym przez „Rzeczpospolitą”:</p><blockquote><p>„Gdybym nadal robił taką samą liczbę badań nielimitowanych, zadłużałbym szpital. W samej pracowni rezonansu byłoby to około pół miliona zł miesięcznie”.</p></blockquote><p>Według dyrektora liczba wykonywanych miesięcznie badań rezonansu mogła spaść z 800–900 do około stu. Mniejsze finansowanie oznacza więc w praktyce mniejszą liczbę badań i dłuższe kolejki.</p><p>„Rzeczpospolita” informowała również, że szpitale oczekiwały na ponad 2,2 mld zł zapłaty za nadwykonania z 2025 roku, a część placówek mogła nie wytrzymać dalszej presji finansowej.</p><p>Według danych przywoływanych przez dziennik luka w budżecie NFZ może wynosić od 18 do 23 mld zł.</p><p>To prowadzi do zasadniczego wniosku: <strong>samo przyłączenie szpitala powiatowego do większej struktury nie tworzy nowych lekarzy, nie zwiększa automatycznie kontraktu NFZ i nie usuwa systemowej luki finansowej</strong>.</p><p>Może zmienić właściciela. Może zmienić zarząd. Może umożliwić przesuwanie oddziałów, kontraktów, kadry i sprzętu między placówkami. Ale nie daje gwarancji, że mieszkańcy Tomaszowa otrzymają większą liczbę świadczeń.</p><h2>&nbsp;Co na to NFZ?</h2><p>Łódzki NFZ nie otrzymał żadnej informacji od CSK UMED o wstrzymaniu przyjęcia pacjentów do programów lekowych. We wtorek 14 lipca br. do ŁOW NFZ zgłosiło się <span style="color:red;"><strong>2 pacjentów</strong></span>, którzy poprosili o wskazanie miejsca, w którym mogą być <strong>zakwalifikowani</strong> do programów lekowych. Obu pacjentom wskazaliśmy miejsce, w którym mogą rozpocząć kwalifikację do programów lekowych – Szpital im. Kopernika w Łodzi (SOLO III) oraz Szpital Bonifratrów w Łodzi<span style="color:red;">. <strong>Do dzisiaj nie zgłosił się żaden inny pacjent – jeśli tacy się zgłoszą otrzymają informację o innych placówkach &nbsp;i pomoc.</strong></span></p><p>CSK UMED jest jednym z kilku szpitali w Łodzi i - w zależności od programu onkologicznego – jednym z kilku lub kilkunastu szpitali w Łódzkiem, które realizują programy onkologiczne.</p><blockquote><p><strong>Podpisaliśmy właśnie z CSK UMED aneksy do umów w zakresach programów lekowych i chemioterapii. Wartość leków w programach lekowych onkologicznych w tej placówce zrealizowanych ponad wartość umowy z ŁOW NFZ za I i II kwartał 3&nbsp;027 903 zł. - informuje rzeczniczka łódzkiego NFZ, Anna Leder</strong></p></blockquote><p>W CSK UMED w tym roku za leczenie w ramach zawartych umów w programach lekowych i chemioterapii opłaciliśmy już kwotą <strong>niemal 45 mln zł (44&nbsp;998&nbsp;507 zł).</strong></p><p>Programy lekowe są świadczeniem limitowanym – NFZ rozlicza się do wysokości umowy. W pierwszej kolejności NFZ&nbsp; - w miarę posiadanych środków finansowych – musi opłacić świadczenia nielimitowane.</p><p>Nasze zobowiązania wynikające z umowy z CSK UMED&nbsp;wypłacamy terminowo co miesiąc. W miarę posiadania środków finansowych staramy się pokrywać wartość świadczeń wykonanych ponad limit także w świadczeniach limitowanych jak programy lekowe (leki) – tak było w roku 2025. Za 2025&nbsp; r. rozliczyliśmy z placówkami medycznymi w Łódzkiem nadwykonania w lekach (programy lekowe i chemioterapia ) <strong>kwotą </strong><span style="color:black;"><strong>61 228&nbsp;068 zł.</strong></span></p><blockquote><p><span style="color:red;"><strong>Spodziewamy się dodatkowych pieniędzy z Centrali NFZ – pozwoli nam to na uregulowanie świadczeń wykonanych ponad wartość umów w programach lekowych. - dodaje rzeczniczka&nbsp;</strong></span></p></blockquote><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55809,ostry-spor-o-przyszlosc-tomaszowskiego-szpitala-konrad-borowski-odpowiada-kazimierzowi-mordace-mija-sie-pan-z-prawda"></oembed></figure><h2>Obietnice były konkretne. Konkretów dotyczących zabezpieczeń nadal brakuje</h2><p>Zwolennicy konsolidacji przedstawiali ją jako szansę na lepsze wykorzystanie infrastruktury, ograniczenie dublowania świadczeń, pozyskanie specjalistów oraz poprawę sytuacji finansowej.</p><p>W maju „Tomaszowski Informator Tygodniowy” relacjonował, że poseł Adrian Witczak przekonywał radnych, iż konsolidacja z CKD jest szansą na utrzymanie, a nawet podwyższenie poziomu leczenia w Tomaszowie.</p><p>W tym samym artykule przedstawiono rządowe założenia konsolidacji:</p><blockquote><p>„Szpitale mają być lepiej zarządzane, a usługi medyczne dopasowane do lokalnych potrzeb pacjentów. Co za tym idzie, będzie lepsza jakość leczenia i większa dostępność świadczeń”.</p></blockquote><p>Źródłem tego opisu jest artykuł Ryszarda Pożyczki w „Tomaszowskim Informatorze Tygodniowym”, odwołujący się do założeń Ministerstwa Zdrowia.</p><p>Tyle że pomiędzy sformułowaniem „mogą prowadzić do większej dostępności” a gwarancją zachowania oddziałów w Tomaszowie istnieje przepaść.</p><p>Dotychczas mieszkańcom nie przedstawiono publicznie wiążącego dokumentu gwarantującego m.in.:</p><p><strong>utrzymanie wszystkich kluczowych oddziałów w Tomaszowie, minimalną liczbę łóżek, zachowanie SOR, pozostawienie poradni specjalistycznych, utrzymanie zatrudnienia, określony poziom kontraktu z NFZ oraz zakaz przenoszenia świadczeń do Łodzi.</strong></p><p>Nie pokazano również kompletnej analizy, w jaki sposób CKD miałoby przejąć odpowiedzialność za TCZ, nie ograniczając jednocześnie świadczeń w Tomaszowie albo w samym CKD.</p><p>W zamian pojawiały się zapewnienia, że większy podmiot będzie silniejszy, a kliniczne zaplecze otworzy przed Tomaszowem nowe możliwości.</p><p>Dziś Radio Łódź informuje, że ten silniejszy podmiot odsyła pacjentów onkologicznych.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55825,budujmy-zamiast-niszczyc-i-sprzedawac-ordynator-ginekologii-tcz-przerywa-milczenie"></oembed></figure><h2>Polityczny sojusz wokół szpitala</h2><p>Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości.</p><p>Podczas sesji Rady Powiatu przewodniczący Michał Jodłowski z KO złożył wniosek o rozszerzenie porządku obrad i podjęcie uchwały intencyjnej dotyczącej działań zmierzających do konsolidacji TCZ z CKD. Za wnioskiem głosowało ośmioro radnych, 11 było przeciw, a troje wstrzymało się od głosu.</p><p>W Radzie Powiatu PiS dysponuje dziewięcioma mandatami, KO sześcioma, KWW Marcina Witko czterema, natomiast Trzecia Droga i Wszyscy Razem mają po dwa mandaty.</p><p>Zdecydowanego poparcia dla oddania szpitala CKD nie wyrażają radni wybrani z Komitetu Marcina Witko oraz radni Trzeciej Drogi związani z PSL. Podnoszą oni ryzyko utraty kontroli samorządu nad szpitalem, jego majątkiem oraz zakresem świadczeń wykonywanych w Tomaszowie.</p><p>Jest to obawa uzasadniona. Po sprzedaży udziałów lub trwałym wejściu TCZ w strukturę łódzkiego szpitala decyzje o profilu działalności placówki nie byłyby już podejmowane przede wszystkim w Tomaszowie. Lokalny samorząd straciłby realny wpływ na kierunki rozwoju szpitala. Na to zagrożenie zwracano uwagę również podczas kolejnych dyskusji na forum Rady Powiatu.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55854,szpital-ktory-traci-65-milionow-na-podstawowej-dzialalnosci-ma-ratowac-tcz-ekonomiczna-ukladanka-posla-witczaka"></oembed></figure><h2>TCZ ma problemy. Ale problemy ma również potencjalny nabywca</h2><p>Nie można uczciwie twierdzić, że Tomaszowskie Centrum Zdrowia znajduje się w dobrej sytuacji finansowej.</p><p>Według danych przedstawionych przez „Tomaszowski Informator Tygodniowy” TCZ zakończyło 2025 rok stratą przekraczającą 24 mln zł. Strata na podstawowej działalności medycznej wyniosła blisko 8 mln zł, zobowiązania wzrosły z 24 do 31 mln zł, a stan środków pieniężnych zmniejszył się z ponad 23 do około 13 mln zł.</p><p>Prognoza na 2026 rok zakładała kolejną stratę, przekraczającą 20 mln zł. Szpital utracił część wpływów związanych z pogotowiem ratunkowym i działalnością SOR, a jednocześnie nadal ponosi znaczną część kosztów stałych.</p><p>To są fakty, których nie wolno zamiatać pod dywan.</p><p>Nie wolno jednak stosować dwóch różnych miar: jednej wobec TCZ, drugiej wobec CKD. Jeśli problemy finansowe Tomaszowa mają uzasadniać sprzedaż szpitala, to problemy finansowe, limity i ograniczenia przyjęć po stronie potencjalnego nabywcy muszą zostać ocenione równie poważnie.</p><p><strong>Nie wystarczy powiedzieć, że CKD jest większe. Titanic też był większy od innych statków. O bezpieczeństwie nie decyduje rozmiar konstrukcji, lecz to, czy kadłub jest szczelny i czy ktoś kontroluje kurs.</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem"></oembed></figure><h2>Konsolidacyjna marchewka</h2><p>Jednym z argumentów za szybkim rozpoczęciem konsolidacji jest możliwość uzyskania dofinansowania sięgającego nawet 70 mln zł. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że jest to maksymalny możliwy poziom wsparcia, a nie kwota gwarantowana każdemu łączącemu się podmiotowi.</p><p>Pieniądze mają finansować inwestycje związane z konsolidacją, zmianą profilu działalności, dostosowaniem infrastruktury i reorganizacją świadczeń. Nie są prostym czekiem wręczanym samorządowi za przekazanie udziałów.</p><p>Co więcej, nawet jednorazowe 70 mln zł nie rozwiąże problemu szpitala, który co roku generowałby wielomilionową stratę operacyjną. Może pomóc w modernizacji, ale nie zastąpi trwałego finansowania świadczeń przez NFZ.</p><p>Najpierw powinien więc powstać wiążący plan medyczny i finansowy. Dopiero później można rozważać zmianę właścicielską. W Tomaszowie kolejność próbuje się niekiedy odwrócić: najpierw rozpocząć proces, a szczegóły ustalać później.</p><p>W przypadku szpitala takie podejście byłoby igraniem nie tylko z majątkiem publicznym, ale przede wszystkim z bezpieczeństwem mieszkańców.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55901,radomsko-po-konsolidacji-nie-to-przyklad-wspolpracy-z-uczelnia-nie-polaczenia-szpitali"></oembed></figure><h2>Najpierw odpowiedzi, później decyzje</h2><p>Informacja o wstrzymaniu przyjęć nowych pacjentów onkologicznych w CKD nie może zostać zbyta wzruszeniem ramion. Powinna natychmiast stać się przedmiotem pytań skierowanych do władz Uniwersytetu Medycznego, dyrekcji Centralnego Szpitala Klinicznego, Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.</p><p>Radni powinni zażądać informacji, ilu pacjentów dotyczy ograniczenie, z jakiego powodu zostało wprowadzone, jak długo potrwa, gdzie kierowani są chorzy oraz czy podobne ograniczenia mogą objąć inne kliniki.</p><p>Powinni również otrzymać kompletny raport ekonomiczno-finansowy potencjalnego nabywcy oraz analizę jego zobowiązań, wyniku na działalności medycznej, poziomu nadwykonań, kolejek, braków kadrowych i zdolności do finansowania dodatkowej placówki w Tomaszowie.</p><p>Nie można sprzedawać szpitala na podstawie prezentacji pełnej słów: „szansa”, „możliwość”, „potencjał” i „większa dostępność”.</p><p><strong>Własność zmienia się raz. Obietnice można zmieniać co tydzień.</strong></p><p>Przed podjęciem decyzji mieszkańcy muszą wiedzieć, które oddziały zostaną w Tomaszowie, jakie nowe świadczenia rzeczywiście powstaną, skąd przyjdą lekarze, kto zapłaci za ich zatrudnienie i co stanie się w sytuacji, gdy łódzka centrala uzna, że bardziej opłaca się przenieść część leczenia do CKD.</p><p>Dopóki nie ma takich gwarancji, konsolidacja pozostaje projektem politycznym, a nie bezpiecznym planem medycznym.</p><p>Dzisiejsza sytuacja pacjentów onkologicznych CKD pokazuje, że większy szpital nie zawsze oznacza krótszą kolejkę. Czasem oznacza tylko większą poczekalnię – i więcej ludzi, którym trzeba powiedzieć, że na razie nie zostaną przyjęci.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:00:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zos-1784532732.png</url>
                        <title>70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55906,70-milionow-za-oddanie-szpitala-konsolidacyjna-marchewka-juz-wisi-tomaszow-musi-uwazac-by-nie-zostac-z-samym-kijem</link>
                    </image><description>Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda pięknie. Jest miliard złotych, są nowoczesne inwestycje, sprzęt, przebudowy i obietnica poprawy jakości leczenia. Wystarczy połączyć szpitale, wykazać oszczędności i przekonać ekspertów, że po operacji pacjent będzie miał lepiej.</p><p>Problem w tym, że w dokumentacji konkursowej słowo „konsolidacja” nie oznacza niewinnej współpracy, wymiany doświadczeń ani wspólnego zakupu aparatury. To nie jest medyczne małżeństwo na próbę. To formalne połączenie struktur, praw, obowiązków i odpowiedzialności. A w przypadku Tomaszowa może oznaczać coś znacznie bardziej doniosłego: <strong>utratę przez powiat kontroli nad jedną z najważniejszych instytucji publicznych w mieście</strong>. A na ostatniej sesji Rady Powiatu, radni KO mówili już wprost o sprzedaży. Przedstawicielka CKD nie ukrywała, że dojdzie do zamknięcia części oddziałów. &nbsp;</p><h2><strong>Konkurs już ruszył. Zegar tyka do końca października</strong></h2><p>Ministerstwo Zdrowia przeznaczyło na konkurs dokładnie <strong>1,149 miliarda złotych</strong>. Wnioski można składać od 1 lipca do 30 października 2026 roku. Minimalna wartość projektu musi przekraczać 2 miliony złotych.</p><p>W przypadku konsolidacji prowadzonej wewnątrz jednego szpitala maksymalna dotacja wynosi 20 milionów złotych (ten element bardzo jest ważny, ponieważ okazuje się, że konsolidacja, to niekoniecznie musi być sprzedaż). Jeżeli proces obejmuje dwa lub więcej odrębnych podmiotów leczniczych, limit rośnie do <strong>70 milionów złotych</strong>. Dofinansowanie może pokryć nawet 100 procent kosztów inwestycji.</p><p>Te liczby działają na wyobraźnię. Szczególnie tam, gdzie szpital ma problemy finansowe, rosnące koszty zatrudnienia, spadającą płynność i coraz mniej pieniędzy na inwestycje. Siedemdziesiąt milionów wygląda wtedy jak koło ratunkowe rzucone tonącemu.</p><p>Tyle że to koło ma przywiązaną linę. A drugi jej koniec będzie trzymał ktoś inny.</p><h2><strong>To nie są pieniądze na pokrycie strat ani spłatę długów</strong></h2><p>W lokalnej debacie pojawiał się argument, że połączone szpitale mogą uzyskać 70 milionów złotych, co miałoby zmniejszyć zadłużenie i poprawić sytuację ekonomiczną TCZ. Tymczasem dokumentacja konkursowa mówi coś innego.</p><p>Dotacja jest przeznaczona na <strong>budowę, przebudowę, modernizację lub doposażenie infrastruktury</strong>. Nie obejmuje zwykłych remontów. Nie służy spłacie kredytów, zaległych faktur, zobowiązań wobec pracowników ani łagodzeniu bieżącej straty finansowej. Ministerstwo wprost wskazuje również, że pieniądze nie mogą finansować wynagrodzeń, premii i innych kosztów osobowych.</p><p>To fundamentalna różnica.</p><p><strong>Szpital może otrzymać nowy sprzęt, przebudować oddział albo zmodernizować budynek, a jednocześnie nadal tonąć w kosztach bieżącej działalności.</strong> Fundusz Medyczny nie zapłaci za prąd, nie sfinansuje dyżurów lekarzy i nie wyrówna niedoszacowanego kontraktu z NFZ.</p><p>Nie jest to zatem 70 milionów „na uratowanie TCZ”. To maksymalnie 70 milionów na inwestycje, które mają być następstwem wcześniej przyjętego modelu konsolidacji. <strong>Pamiętajmy! Decyzje o przyznaniu środków i ich ostatecznym wydatkowaniu podejmował będzie ktoś inny.&nbsp;</strong></p><p>Warto tę różnicę zapamiętać, zanim ktoś zacznie sprzedawać mieszkańcom opowieść o walizce pieniędzy czekającej na dworcu Łódź Fabryczna.&nbsp;</p><h2><strong>Najpierw decyzja o połączeniu, później wniosek</strong></h2><p>Ministerstwo dopuszcza złożenie wniosku jeszcze przed formalnym zakończeniem konsolidacji. Nie wystarczy jednak list pełen uprzejmości, deklaracja współpracy albo zdjęcie samorządowców przy jednym stole.</p><p>Trzeba przedstawić dokumenty, z których wynika, że <strong>wszystkie właściwe podmioty podjęły decyzję o połączeniu</strong>, oraz projekt aktu, umowy lub innego dokumentu określającego sposób przeprowadzenia operacji. Podmiot przejmujący ma wejść w ogół praw i obowiązków przejmowanego najpóźniej do 31 marca 2027 roku.</p><p>Ministerstwo wyjaśnia dodatkowo, że dokumentem może być list intencyjny lub stanowisko podpisane przez wszystkie strony, ale z jego treści musi jednoznacznie wynikać <strong>rzeczywista decyzja o połączeniu</strong>, a nie tylko zamiar prowadzenia dalszych rozmów.</p><p>To oznacza, że powiat nie może złożyć dobrego wniosku, a dopiero później zastanawiać się, czy chce sprzedać szpital. Kolejność jest odwrotna: najpierw polityczna i właścicielska decyzja, potem dokumenty konsolidacyjne, a dopiero na końcu walka o pieniądze.</p><blockquote><p><strong>I nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze zostaną przyznane.</strong></p></blockquote><p>Możliwy jest więc scenariusz najgorszy z możliwych: <strong>powiat uruchamia proces oddawania szpitala, zobowiązuje się do formalnego połączenia, a projekt nie uzyskuje dofinansowania albo otrzymuje kwotę niższą od oczekiwanej</strong>.</p><h2><strong>Sprzedaż TCZ nie jest magicznym biletem do 70 milionów</strong></h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której wszystkie udziały należą obecnie do Powiatu Tomaszowskiego. Kapitał zakładowy spółki wynosi około 1,6 miliona złotych, ale faktyczna wartość, to kilkaset milionów</p><p>W lokalnej dyskusji często używa się natomiast uproszczonego hasła „sprzedaży szpitala CKD”. Tyle że <strong>Centrum Kliniczno-Dydaktyczne nie jest nazwą konkretnego nabywcy udziałów TCZ</strong>, lecz kampusem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, obejmującym działalność kliniczną, naukową i dydaktyczną. Z oficjalnych informacji wynika też, że część kliniczną prowadzi Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego.</p><p>Zanim ktokolwiek poprosi radnych o zgodę na sprzedaż, musi więc publicznie odpowiedzieć:</p><p><strong>Kto dokładnie ma kupić udziały TCZ? Uniwersytet Medyczny, Centralny Szpital Kliniczny czy jeszcze inny podmiot? Na jakich warunkach? Za jaką cenę? Kto przejmie zobowiązania? Kto będzie właścicielem nieruchomości? Kto zagwarantuje utrzymanie oddziałów w Tomaszowie?</strong></p><p>Dokumentacja konkursowa nie mówi, że sama sprzedaż udziałów automatycznie stanowi konsolidację uprawniającą do otrzymania 70 milionów złotych. Wymagany jest rzeczywisty, formalny proces połączenia, koncentracja struktur i trwałe przejęcie praw oraz obowiązków.</p><p><strong>Ministerstwo podkreśla wręcz, że samo przesunięcie świadczeń pomiędzy dwoma odrębnymi szpitalami, bez formalnej integracji podmiotów, nie wystarcza.&nbsp;</strong></p><h2><strong>Punktowane jest zwijanie dublujących się struktur</strong></h2><p>Najbardziej niepokojący jest system punktacji. Konkurs nie premiuje wyłącznie nowych budynków, sprzętu czy poprawy dostępności. Najwięcej punktów można zdobyć za <strong>zakres i głębokość konsolidacji</strong>.</p><blockquote><p>Projekt obejmujący dwa szpitale działające w systemie podstawowego zabezpieczenia może otrzymać 25 punktów, trzy podmioty – 30, cztery – 35, a pięć lub więcej aż 40 punktów. Dodatkowo premiowane jest przejmowanie szpitali pierwszego poziomu oraz łączenie placówek działających na terenie tego samego województwa.</p></blockquote><p>Punkty przyznawane są również za zmniejszanie liczby powielających się komórek organizacyjnych i zakładów leczniczych. Im więcej struktur o podobnym profilu zostanie połączonych, tym wyższa ocena. Konkurs premiuje także wzrost obłożenia łóżek, lepsze wykorzystanie tomografów i rezonansów oraz redukcję kosztów osobowych w stosunku do przychodów z NFZ.</p><blockquote><p>W urzędowym języku brzmi to jak „racjonalizacja zasobów”. W języku mieszkańca może oznaczać:</p><p><strong>mniej oddziałów, mniej łóżek, redukcję administracji, przenoszenie procedur do Łodzi oraz ograniczenie zatrudnienia w Tomaszowie.</strong></p></blockquote><p>Nie przesądzam, że taki scenariusz nastąpi. Przesądzam natomiast, że konkurs został skonstruowany tak, aby właśnie tego rodzaju działania były wyżej punktowane.</p><p>Dlatego ogólne zapewnienia, że „żaden oddział nie zostanie zlikwidowany”, nie mają wartości bez szczegółowej umowy, konkretnych wskaźników i prawnych gwarancji obowiązujących przez wiele lat.</p><h2><strong>Pacjent ma nie stracić. Papier przyjmie wszystko</strong></h2><p>Jednym z warunków formalnych jest deklaracja, że po konsolidacji dostępność świadczeń pozostanie co najmniej na dotychczasowym poziomie.</p><p>Tyle że dostępność można definiować na wiele sposobów. Pacjent nadal może mieć formalne prawo do świadczenia, ale będzie musiał pojechać na nie do Łodzi. Oddział może pozostać w rejestrze, lecz działać w ograniczonym zakresie. Poradnia może istnieć, lecz przyjmować rzadziej. Diagnostyka może zostać „skoordynowana” w ośrodku nadrzędnym.</p><p>Dla urzędnika świadczenie nadal istnieje. Dla siedemdziesięcioletniego pacjenta z powiatu tomaszowskiego podróżującego kilkadziesiąt kilometrów różnica jest zasadnicza.</p><p>Prawdziwym testem nie będzie więc liczba oddziałów wpisanych do dokumentów, lecz odpowiedź na proste pytanie: <strong>czy mieszkaniec Tomaszowa będzie leczony szybciej i na miejscu, czy częściej odsyłany do Łodzi?</strong></p><h2><strong>CKD rozwija własny potężny projekt</strong></h2><p>Centrum Kliniczno-Dydaktyczne nie jest niewielkim partnerem szukającym lokalnego sojusznika. To ogromny kampus Uniwersytetu Medycznego, którego drugi etap rozbudowy, realizowany w latach 2018–2026, ma wartość około <strong>798,5 miliona złotych</strong>. Z tej kwoty ponad 625 milionów pochodzi z dofinansowania Ministerstwa Zdrowia, a 44,5 miliona ze środków Centralnego Szpitala Klinicznego.</p><p>Łódzki ośrodek ma własne cele, własną strategię, problemy kadrowe i potrzeby infrastrukturalne. Trudno oczekiwać, że po przejęciu kontroli nad TCZ najważniejszym punktem jego strategii stanie się interes Powiatu Tomaszowskiego.</p><p>Duże organizacje zazwyczaj nie przejmują mniejszych po to, by pozostawić wszystko bez zmian. Przejmują je po to, by podporządkować je własnemu modelowi zarządzania.</p><p>To nie zarzut. To logika konsolidacji.</p><h2><strong>Finansowa słabość daje punkty</strong></h2><p>Dokumentacja konkursowa zawiera jeszcze jeden paradoks. Wyżej punktowane mogą być projekty, w których przynajmniej jeden z łączonych szpitali ponosi wysoką stratę i posiada znaczne zobowiązania, szczególnie jeżeli drugi podmiot pozostaje rentowny i względnie mało zadłużony.</p><p>Oznacza to, że problemy finansowe placówki mogą stać się elementem zwiększającym atrakcyjność projektu konkursowego.</p><p>Według informacji przedstawianych podczas lokalnej debaty zobowiązania TCZ na koniec 2025 roku miały wynieść około 31 milionów złotych, wobec 24 milionów rok wcześniej. Prognoza na 2026 rok zakładała natomiast stratę przekraczającą 20 milionów złotych.</p><p>Nie wolno jednak pozwolić, by strata finansowa została wykorzystana jako argument zamykający dyskusję. Szpital nie jest fabryką śrub. Jego wyniku nie można analizować bez ryczałtu NFZ, kosztów ustawowych podwyżek, utraty kontraktów, nadwykonań i decyzji podejmowanych przez właściciela oraz państwowego płatnika.</p><p>Najpierw trzeba ustalić, <strong>dlaczego TCZ traci pieniądze</strong>, kto odpowiada za kolejne decyzje i które oddziały generują wynik ujemny. Dopiero później można rozmawiać o zmianie właściciela.</p><h2><strong>Najpierw dokumenty, potem propaganda sukcesu</strong></h2><p>Poseł Adrian Witczak przedstawiał konsolidację z łódzkim ośrodkiem jako szansę na utrzymanie, a nawet podwyższenie poziomu leczenia. W maju podczas sesji Rady Powiatu podjęto próbę wprowadzenia uchwały intencyjnej dotyczącej rozpoczęcia działań w tym kierunku. Za rozszerzeniem porządku obrad głosowało ośmioro radnych, przeciw było jedenastu, a trzech wstrzymało się od głosu.</p><p>Dzisiaj, gdy konkurs już ruszył, potrzebna jest nie kolejna prezentacja pełna strzałek i zielonych wykresów, lecz komplet dokumentów.</p><p>Mieszkańcy powinni poznać analizę finansową obu stron, projekt modelu prawnego, wycenę udziałów TCZ, sposób przejęcia zobowiązań, wykaz nieruchomości, które miałyby zostać przekazane, planowaną strukturę oddziałów, liczbę łóżek, prognozę zatrudnienia i gwarantowany zakres świadczeń.</p><p>Bez tego „konsolidacja” pozostaje słowem równie pojemnym jak kufer iluzjonisty. Można z niego wyciągnąć nowy tomograf. Można też wyjąć likwidację oddziału.</p><h2><strong>Szpitala nie wolno sprzedawać za obietnicę dotacji</strong></h2><p>Tomaszów nie powinien odrzucać współpracy z Uniwersytetem Medycznym tylko dlatego, że partner jest duży i pochodzi z Łodzi. Współpraca kliniczna, dostęp do specjalistów, wspólne szkolenia, rozwój diagnostyki czy badania naukowe mogłyby przynieść pacjentom realne korzyści.</p><p>Ale współpraca nie musi oznaczać sprzedaży.</p><p>Nie wolno oddawać kontroli nad szpitalem w zamian za obietnicę udziału w konkursie, którego wynik pozostaje nieznany. Nie wolno też przedstawiać maksymalnej kwoty 70 milionów jako pieniędzy gwarantowanych ani jako środków przeznaczonych na pokrycie strat TCZ.</p><blockquote><p><strong>Powiat może sprzedać szpital tylko raz. Dotacja zostanie wydana w kilka lat. Skutki utraty własności pozostaną na pokolenia.</strong></p></blockquote><p>Dlatego właściwa kolejność jest prosta: najpierw pełna analiza i publiczna debata, następnie twarde gwarancje zachowania leczenia w Tomaszowie, potem niezależna wycena majątku i udziałów, a dopiero na samym końcu decyzja właścicielska.</p><p>W przeciwnym razie może się okazać, że za siedemdziesiąt milionów obiecanych na modernizację Tomaszów odda szpital wart znacznie więcej — nie tylko w pieniądzach, ale przede wszystkim w bezpieczeństwie mieszkańców.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wakacje nie zawsze oznaczają odpoczynek. Latem rośnie ryzyko kryzysu psychicznego młodzieży]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55908,wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55908,wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 13:04:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy-1784546055.png</url>
                        <title>Wakacje nie zawsze oznaczają odpoczynek. Latem rośnie ryzyko kryzysu psychicznego młodzieży</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55908,wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-odpoczynek-latem-rosnie-ryzyko-kryzysu-psychicznego-mlodziezy</link>
                    </image><description>Puste szkolne korytarze, długie wieczory, wyjazdy i zdjęcia idealnych wakacji zalewające media społecznościowe. Lato powinno przynosić odpoczynek, ale dla części młodych ludzi staje się czasem samotności, rozregulowania i narastającego kryzysu. Eksperci Instytutu Psychiatrii i Neurologii ostrzegają, że osoby w wieku od 15 do 24 lat mogą być w wakacje szczególnie narażone na pogorszenie zdrowia psychicznego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wysokie temperatury nie są bezpośrednią przyczyną tragedii. Mogą jednak działać jak kolejny ciężar dokładany do plecaka, który już wcześniej był zbyt ciężki.</p><p>Badania opublikowane w „American Journal of Psychiatry” wskazują, że w cieplejszych miesiącach statystycznie zwiększa się liczba samobójstw. Według przywołanych analiz wzrost temperatury o jeden stopień Celsjusza wiązał się ze średnim wzrostem liczby takich zdarzeń o 2,68 procent. Zależność była silniejsza w grupie kobiet.</p><h2>Upał odbiera sen i zwiększa napięcie</h2><p>Eksperci podkreślają, że temperatura jest jedynie dodatkowym stresorem środowiskowym. Szczególnie niebezpieczne mogą być długotrwałe upały oraz noce, podczas których organizm nie ma możliwości odpoczynku i regeneracji.</p><p>Brak snu wpływa na koncentrację, zdolność kontrolowania emocji i odporność na stres. U osób, które już wcześniej doświadczały depresji, stanów lękowych lub głębokiego kryzysu, upał może nasilać impulsywność, drażliwość i poczucie zagubienia.</p><p>To mechanizm przypominający powoli zaciskającą się pętlę: trudniej zasnąć, trudniej wstać, trudniej rozmawiać z innymi. W końcu codzienne czynności zaczynają wydawać się przeszkodami nie do pokonania.</p><h2>Wakacje burzą bezpieczną rutynę</h2><p>Dla wielu dorosłych wakacje są synonimem wolności. Dla młodego człowieka mogą jednak oznaczać utratę struktury, która przez większą część roku porządkowała jego życie.</p><p>Znikają lekcje, regularne spotkania z nauczycielami, pedagogiem lub psychologiem szkolnym. Zmieniają się godziny snu, posiłków i aktywności. Część terapii zostaje przerwana z powodu urlopów, wyjazdów albo ograniczonego funkcjonowania poradni.</p><p>Osoby stanowiące dotychczasową sieć wsparcia mogą wyjechać. Kontakty z rówieśnikami słabną, a młody człowiek zostaje sam ze swoimi myślami i ekranem telefonu, na którym inni pokazują wyłącznie uśmiechnięte twarze, egzotyczne podróże i pozornie idealne życie.</p><p>Eksperci wskazują, że takie rozregulowanie rytmu dobowego, zmiana otoczenia i zwiększona ekspozycja na wyidealizowany obraz rzeczywistości mogą osłabiać zdolność radzenia sobie ze stresem oraz zwiększać poczucie destabilizacji.</p><h2>Młodzi ludzie pozostają szczególnie zagrożeni</h2><p>Z danych Komendy Głównej Policji przywołanych przez Instytut Psychiatrii i Neurologii wynika, że w latach 2023–2025 liczba samobójstw w całej populacji spadła o 8,7 procent. Jednocześnie wśród dzieci i młodzieży do 19. roku życia odnotowano wzrost o 11 procent.</p><p>Dane nie dotyczą wyłącznie miesięcy letnich, ale pokazują skalę problemu. Młodzi ludzie pozostają grupą szczególnie podatną na kryzysy i wymagającą łatwego dostępu do pomocy psychologicznej oraz psychiatrycznej.</p><p>Długotrwałe obniżenie nastroju, samotność i brak odpowiedniego wsparcia stopniowo wyczerpują zasoby młodego człowieka. Narastające poczucie bezradności może z czasem prowadzić do poważnego kryzysu psychicznego, w tym również kryzysu samobójczego.</p><h2>Pierwszą osobą nie zawsze jest psychiatra</h2><p>Młody człowiek rzadko trafia od razu do lekarza psychiatry. Wcześniej może próbować szukać pomocy u lekarza rodzinnego, nauczyciela, pedagoga, farmaceuty, pielęgniarki, ratownika medycznego albo funkcjonariusza policji.</p><p>Każda z tych osób może stać się pierwszym ogniwem systemu pomocy.</p><p>– <strong>Bardzo rzadko osoba w kryzysie trafia od razu do psychiatry. Najczęściej wcześniej kontaktuje się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, nauczycielem, farmaceutą czy funkcjonariuszem służb. Dlatego tak ważne jest, aby wszystkie te środowiska posługiwały się wspólnymi zasadami postępowania i wiedziały, jak reagować na sygnały ostrzegawcze</strong> – podkreśla dr Daria Biechowska z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.</p><p>Zdaniem ekspertów szkoły, poradnie, podstawowa opieka zdrowotna, służby ratunkowe i placówki psychiatryczne nie mogą funkcjonować jak osobne wyspy.</p><p>– <strong>Jeśli szkoła, podstawowa opieka zdrowotna, służby ratunkowe i specjalistyczne placówki psychiatryczne działają w oderwaniu od siebie, ryzyko przeoczenia sygnałów rośnie. Współpraca zwiększa szanse na wczesną interwencję</strong> – wskazuje dr hab. Łukasz Wieczorek.</p><h2>Sygnały, których nie wolno lekceważyć</h2><p>Kryzys nie zawsze rozpoczyna się od bezpośredniego komunikatu: „potrzebuję pomocy”. Częściej przypomina ciche wycofywanie się z dotychczasowego życia.</p><p>Niepokój powinny wzbudzić zwłaszcza utrzymujące się zmiany zachowania. Młoda osoba może przestać odpowiadać na wiadomości, unikać przyjaciół i rodzinnych spotkań, porzucić zainteresowania, stać się wyjątkowo drażliwa albo całkowicie obojętna.</p><p>Alarmującymi sygnałami są również wypowiedzi o beznadziei, braku sensu życia lub byciu ciężarem dla innych. Uwagę powinny zwrócić poważne zmiany rytmu snu – czuwanie przez całą noc i przesypianie większości dnia – a także nagła impulsywność lub zachowania ryzykowne.</p><p>Pojedynczy gorszy dzień nie musi oznaczać kryzysu. Jeżeli jednak zmiany utrzymują się przez kilka dni, wyraźnie odbiegają od dotychczasowego zachowania i pogłębiają się, nie warto czekać, aż sytuacja „sama minie”.</p><h2>Najpierw rozmowa, nie przesłuchanie</h2><p>Pierwszą reakcją nie powinno być moralizowanie, ocenianie ani przekonywanie, że inni mają gorzej. Zdania w rodzaju „weź się w garść”, „masz przecież wszystko” albo „w twoim wieku nie można mieć problemów” mogą tylko pogłębić poczucie osamotnienia.</p><p>Potrzebna jest spokojna, uważna rozmowa.</p><p>Warto zapytać wprost, co się dzieje, wysłuchać odpowiedzi i nie próbować natychmiast naprawiać całego świata. Czasem najważniejsza okazuje się obecność drugiej osoby – bez telefonu w dłoni, bez pośpiechu i bez gotowego kazania.</p><p>Eksperci zalecają, aby podczas wakacji w miarę możliwości zachować stały rytm dnia, regularne pory snu i posiłków, podtrzymywać kontakty z bliskimi oraz z wyprzedzeniem planować ewentualne przerwy w terapii.</p><p>Przewidywalność codzienności i poczucie, że obok znajduje się ktoś gotowy słuchać, są jednymi z najważniejszych czynników chroniących młodego człowieka.</p><p>– <strong>Rozwój kryzysu zdrowia psychicznego ma często charakter stopniowy, a jego pierwsze symptomy bywają mało uchwytne. Dlatego tak ważne jest, aby zwracać uwagę na zmiany w codziennym funkcjonowaniu młodej osoby</strong> – przypomina dr Daria Biechowska.</p><p>W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia należy natychmiast wezwać pomoc. Osoby doświadczające kryzysu lub niepokojące się o kogoś bliskiego mogą również skorzystać z całodobowego, bezpłatnego i poufnego wsparcia Olsztyńskiego Stowarzyszenia Pomocy Telefonicznej pod numerem <a href="tel:+48895270000?oai_link_source=model_response_hotline">+48 89 527 00 00</a>.</p><p><strong>Nie trzeba być specjalistą, aby zauważyć, że ktoś gaśnie. Czasem wystarczy zatrzymać się, usiąść obok i zapytać: „Widzę, że ostatnio jest ci trudno. Chcesz mi o tym opowiedzieć?”. Tak może zaczynać się pomoc.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[ZUS podnosi wynagrodzenia kadry medycznej. Lekarz orzecznik może zarobić do 20 tys. zł]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55905,zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55905,zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 08:52:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl-1784531376.png</url>
                        <title>ZUS podnosi wynagrodzenia kadry medycznej. Lekarz orzecznik może zarobić do 20 tys. zł</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55905,zus-podnosi-wynagrodzenia-kadry-medycznej-lekarz-orzecznik-moze-zarobic-do-20-tys-zl</link>
                    </image><description>Od 16 lipca obowiązują nowe zasady ustalania wynagrodzeń lekarzy, pielęgniarek, pielęgniarzy i fizjoterapeutów zatrudnionych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Lekarz orzecznik może otrzymywać nawet 20 tys. zł brutto miesięcznie, a Naczelny Lekarz ZUS – blisko 27 tys. zł. Zmiany mają pomóc w zapełnieniu kadrowych luk i skróceniu kolejek do orzeczeń.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Nowe stawki wprowadza rozporządzenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 9 lipca 2026 roku w sprawie mnożników służących ustalaniu wynagrodzenia zasadniczego lekarzy oraz osób wykonujących samodzielne zawody medyczne w ZUS. Akt został ogłoszony w Dzienniku Ustaw pod pozycją 953.</p><p>To kolejny etap reformy orzecznictwa lekarskiego. ZUS liczy, że nowe warunki finansowe pozwolą skuteczniej konkurować o medyków z przychodniami, szpitalami i prywatnymi placówkami.</p><h2>Pensje powiązane ze średnim wynagrodzeniem</h2><p>Wynagrodzenia kadry medycznej ZUS nie będą już ustalane wyłącznie w drodze wewnętrznych regulacji. Zostały powiązane z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem brutto w gospodarce narodowej.</p><p>W praktyce oznacza to, że wraz ze wzrostem średniej płacy w kraju rosnąć będzie również podstawa obliczania pensji medyków pracujących dla państwowego ubezpieczyciela.</p><p>Zgodnie z nowymi zasadami <strong>lekarz orzecznik może otrzymywać od około 14,2 tys. zł do 20 tys. zł brutto miesięcznie</strong>. W przypadku pielęgniarek i pielęgniarzy przedział wynosi od około 10,7 tys. zł do 14,2 tys. zł, natomiast fizjoterapeuci mogą zarabiać od około 11,6 tys. zł do 15,6 tys. zł brutto.</p><p>Najwyższe stawki przewidziano dla osób nadzorujących system orzeczniczy. Naczelny Lekarz Zakładu może otrzymywać od około 17,8 tys. zł do 26,7 tys. zł brutto. Wynagrodzenie jego zastępcy oraz głównego lekarza orzecznika może wynosić od 16,5 tys. zł do 24 tys. zł.</p><p>Dla lekarzy inspektorów nadzoru orzecznictwa lekarskiego oraz zastępców głównych lekarzy orzeczników przewidziano przedział od około 15,1 tys. zł do 21,4 tys. zł brutto.</p><p>ZUS ma teraz dostosować wynagrodzenia pracowników zatrudnionych na podstawie umów o pracę do nowych zasad.</p><h2>ZUS potrzebuje lekarzy</h2><p>Za podwyżkami stoi nie tylko reforma, lecz również twarda kadrowa rzeczywistość. Orzecznictwo lekarskie ZUS od lat zmaga się z niedoborem pracowników oraz rosnącym średnim wiekiem zatrudnionych lekarzy.</p><p>W uzasadnieniu rządowego projektu reformy wskazywano, że według danych z marca 2024 roku nieobsadzonych pozostawało aż 335 etatów lekarzy orzeczników i członków komisji lekarskich. Stanowiło to około 37 procent zaplanowanego zatrudnienia. Średnia wieku lekarzy pracujących w tym systemie przekraczała 60 lat.</p><p>Braki kadrowe przekładały się na czas oczekiwania na orzeczenie. Średnia dla kraju wynosiła około 21 dni, ale pomiędzy oddziałami występowały ogromne różnice – od 10 dni w Białymstoku do nawet 77 dni w Biłgoraju.</p><p>Obecnie ZUS zatrudnia na podstawie umów o pracę 649 lekarzy wykonujących obowiązki w wymiarze 496 etatów. W tej grupie znajduje się 441 lekarzy orzeczników pracujących łącznie na 310 etatach.</p><p>Zakład współpracuje również na podstawie umów o świadczenie usług z lekarzami orzecznikami, fizjoterapeutami oraz specjalistami pielęgniarstwa.</p><h2>Nie tylko lekarze specjaliści</h2><p>Reforma poszerza krąg osób, które mogą wykonywać zadania związane z orzecznictwem. W ZUS mogą być zatrudniani nie tylko lekarze posiadający specjalizację, lecz również lekarze odbywający szkolenie specjalizacyjne oraz lekarze z co najmniej pięcioletnim doświadczeniem zawodowym.</p><p>W określonych rodzajach spraw część orzeczeń będą mogli wydawać także przedstawiciele innych zawodów medycznych. Fizjoterapeuci mają zajmować się między innymi sprawami dotyczącymi rehabilitacji leczniczej w ramach prewencji rentowej ZUS. Pielęgniarki i pielęgniarze będą mogli natomiast orzekać w sprawach związanych z niezdolnością do samodzielnej egzystencji.</p><p>Jednocześnie uelastyczniono zasady zatrudniania. Lekarze orzecznicy, pielęgniarki, pielęgniarze oraz fizjoterapeuci mogą pracować zarówno na podstawie umowy o pracę, jak i umowy o świadczenie usług. Stanowiska związane z nadzorem nad orzecznictwem nadal mają być obsadzane wyłącznie na podstawie umów o pracę.</p><h2>Najważniejsze zmiany dopiero w 2027 roku</h2><p>Podwyżki wynagrodzeń są przygotowaniem do ostatniego etapu reformy, który ma wejść w życie w styczniu 2027 roku.</p><p>Zmienić ma się wówczas organizacja postępowania orzeczniczego oraz tryb wydawania orzeczeń. Według zapowiedzi procedury mają zostać uproszczone, a czas obsługi osób ubiegających się o świadczenia – skrócony.</p><p>Od sprawności tego systemu zależą decyzje w sprawach wyjątkowo istotnych dla obywateli. Orzeczenia ZUS mogą przesądzać między innymi o prawie do renty z tytułu niezdolności do pracy, renty socjalnej, świadczenia rehabilitacyjnego czy dodatku pielęgnacyjnego.</p><p>Lekarze orzecznicy zajmują się również kontrolą prawidłowości wystawiania zwolnień lekarskich. Reforma ma więc dwie twarze: z jednej strony ma szybciej prowadzić ludzi do należnych im świadczeń, z drugiej – umożliwiać ZUS skuteczniejszą kontrolę wykorzystywania zwolnień.</p><p>Nowe wynagrodzenia są próbą naprawienia systemu, który przez lata tracił medyków na rzecz lepiej płacącego rynku. Pozostaje pytanie, czy same podwyżki wystarczą. Nawet najbardziej efektowne mnożniki nie zastąpią bowiem lekarzy, których po prostu brakuje.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[TCZ prowadzi zapisy do dziennej terapii uzależnienia od alkoholu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55893,tcz-prowadzi-zapisy-do-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55893,tcz-prowadzi-zapisy-do-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu</guid>
            <pubDate>Thu, 16 Jul 2026 21:50:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tcz-prowadzi-zapisy-do-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu-1784232638.jpg</url>
                        <title>TCZ prowadzi zapisy do dziennej terapii uzależnienia od alkoholu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55893,tcz-prowadzi-zapisy-do-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu</link>
                    </image><description>Tomaszowskie Centrum Zdrowia poinformowało o zapisach do Oddziału Dziennego Terapii Uzależnienia od Alkoholu. Zajęcia mają odbywać się od poniedziałku do piątku w godzinach popołudniowych, co może ułatwić skorzystanie ze wsparcia części pacjentów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa możliwość leczenia w Tomaszowie Mazowieckim</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia prowadzi zapisy do <strong>Oddziału Dziennego Terapii Uzależnienia od Alkoholu</strong>. Jak wynika z opublikowanej informacji, program jest skierowany do osób, które chcą odzyskać kontrolę nad swoim życiem i skorzystać z profesjonalnego wsparcia w bezpiecznej oraz życzliwej atmosferze.</p><p>To ważna wiadomość z lokalnej perspektywy. Dostępność terapii na miejscu oznacza dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic łatwiejszy kontakt z pomocą bez konieczności szukania wsparcia poza powiatem. W przypadku problemów związanych z uzależnieniem bliskość placówki często ma duże znaczenie dla podjęcia pierwszej decyzji o leczeniu.</p><h2>Jak mają wyglądać zajęcia</h2><p>Z przekazanych informacji wynika, że zajęcia odbywają się <strong>od poniedziałku do piątku w godzinach 14:00–19:00</strong>. Taki popołudniowy harmonogram może być istotny dla osób, które łączą proces zdrowienia z obowiązkami zawodowymi, rodzinnymi lub codziennym funkcjonowaniem.</p><p>Formuła oddziału dziennego oznacza wsparcie terapeutyczne bez konieczności całodobowego pobytu w placówce. Dla wielu pacjentów jest to rozwiązanie pośrednie: z jednej strony pozwala korzystać z regularnych zajęć i specjalistycznej opieki, z drugiej umożliwia pozostanie w swoim środowisku domowym. W praktyce taki model bywa szczególnie ważny na etapie, gdy potrzebna jest systematyczna pomoc, ale jednocześnie możliwe jest utrzymanie części dotychczasowych obowiązków.</p><h2>Dlaczego informacja jest ważna społecznie</h2><p>Uzależnienie od alkoholu pozostaje problemem zdrowotnym, rodzinnym i społecznym. Informacje o dostępnych miejscach terapii mają znaczenie nie tylko dla samych pacjentów, lecz także dla ich bliskich, którzy często jako pierwsi szukają konkretnej i sprawdzonej pomocy. W tym kontekście publiczne ogłoszenie o zapisach może być realnym impulsem do działania.</p><p>W komunikacie podkreślono, by nie zwlekać z decyzją o zadbaniu o siebie lub bliską osobę. To przekaz, który dobrze oddaje sens wczesnej interwencji. Im szybciej pojawia się kontakt ze specjalistami, tym większa szansa na rozpoczęcie uporządkowanego procesu leczenia i odbudowy codziennego funkcjonowania.</p><h2>Dane kontaktowe dla zainteresowanych</h2><p>Zapisy i informacje dotyczące oddziału prowadzone są przez koordynatora oddziału, <strong>doktora Bartosza Maja</strong>. Podany numer kontaktowy to <strong>42 241 01 02</strong>.</p><p>Dla lokalnej społeczności to kolejny przykład informacji, która wykracza poza zwykły komunikat instytucji. W praktyce może oznaczać dostęp do konkretnego wsparcia dla osób zmagających się z uzależnieniem od alkoholu oraz ich rodzin. W takich sprawach pierwszy krok bywa najtrudniejszy, ale właśnie od niego często zaczyna się trwała zmiana.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Okulary korekcyjne – jak dobrać odpowiednie szkła?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55881,okulary-korekcyjne-jak-dobrac-odpowiednie-szkla</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55881,okulary-korekcyjne-jak-dobrac-odpowiednie-szkla</guid>
            <pubDate>Thu, 16 Jul 2026 11:40:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-okulary-korekcyjne-jak-dobrac-odpowiednie-szkla-1784194892.jpg</url>
                        <title>Okulary korekcyjne – jak dobrać odpowiednie szkła?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55881,okulary-korekcyjne-jak-dobrac-odpowiednie-szkla</link>
                    </image><description>Najlepsze okulary korekcyjne to te, które nie tylko poprawiają wzrok, ale też zapewniają komfort, estetykę i ochronę oczu w codziennym użytkowaniu. Kluczowy wybór dotyczy szkieł – to one decydują o jakości widzenia, wadze okularów i ich trwałości. W tym artykule dowiesz się, jak dobrać odpowiednie szkła korekcyjne do swoich potrzeb, stylu życia i zaleceń optometrysty, aby inwestycja w okulary była rzeczywistym wsparciem dla Twojego wzroku, a nie tylko modnym dodatkiem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;</p><h2>Jak określić, jakie szkła korekcyjne są dla mnie najlepsze?</h2><p>Dobór szkieł korekcyjnych zaczyna się od dokładnego badania wzroku. To nie tylko kwestia ustalenia mocy soczewek, ale również zrozumienia, jak Twoje oczy reagują na różne warunki oświetleniowe i odległości. Optometrysta lub okulista określa parametry, takie jak sfera, cylinder, oś czy rozstaw źrenic, które stanowią podstawę do wykonania indywidualnych szkieł.</p><p>Nie mniej istotny jest styl życia. Osoba spędzająca większość dnia przed ekranem potrzebuje innych szkieł niż kierowca zawodowy czy nauczyciel. Dla przykładu, użytkownicy komputerów powinni rozważyć szkła z powłoką antyrefleksyjną i filtrem światła niebieskiego, które redukują zmęczenie oczu i poprawiają kontrast widzenia. Z kolei osoby aktywne fizycznie docenią lekkie i odporne na uderzenia soczewki z materiałów takich jak poliwęglan.</p><p>Warto również pamiętać, że dobór szkieł nie kończy się na parametrach optycznych. To również decyzja o komforcie użytkowania. Zbyt ciężkie szkła mogą powodować ucisk na nos i uszy, a źle dobrane powłoki – odbłyski lub zniekształcenia obrazu. Dlatego ostateczny wybór powinien być konsultowany z profesjonalnym optykiem, który potrafi połączyć dane z recepty z praktycznym doświadczeniem w dopasowaniu okularów.</p><p><strong>Warto zapamiętać:</strong> najlepsze szkła korekcyjne to te, które odpowiadają Twoim indywidualnym potrzebom wzrokowym i stylowi życia.</p><h2>Dlaczego materiał soczewek ma tak duże znaczenie?</h2><p>Materiał, z którego wykonane są szkła, wpływa na ich wagę, grubość, odporność i jakość widzenia. Najczęściej spotykane są szkła mineralne (szklane) oraz organiczne (plastikowe). Każde z nich ma swoje zalety i ograniczenia. Szkła mineralne oferują doskonałą przejrzystość i odporność na zarysowania, ale są cięższe i bardziej podatne na stłuczenie. Z kolei szkła organiczne są lekkie, bezpieczne i komfortowe, choć wymagają dodatkowych powłok ochronnych.</p><p>Współczesne technologie pozwalają na produkcję soczewek o wysokim indeksie refrakcji, które są cieńsze i lżejsze przy tej samej mocy korekcji. To szczególnie ważne dla osób z dużą wadą wzroku – dzięki temu okulary nie tylko wyglądają estetycznie, ale też nie obciążają nosa. Wysoki indeks (np. 1.67, 1.74) oznacza, że szkła załamują światło efektywniej, co pozwala na zmniejszenie ich grubości bez utraty jakości widzenia.</p><p>Nie można też zapominać o właściwościach ochronnych. Wiele nowoczesnych materiałów blokuje promieniowanie UV, co jest kluczowe dla zdrowia oczu. Dobre szkła powinny chronić przed promieniowaniem UVA i UVB, nawet jeśli są przejrzyste. Warto o to zapytać w salonie optycznym, takim jak <a href="https://www.arts-optyk.pl/">Arts Optyk</a>, gdzie specjaliści doradzą, który materiał najlepiej sprawdzi się w Twoim przypadku.</p><h2>Jakie powłoki i filtry warto wybrać do okularów korekcyjnych?</h2><p>Powłoki i filtry to elementy, które znacząco podnoszą funkcjonalność szkieł. Najbardziej podstawową i jednocześnie niezbędną jest powłoka antyrefleksyjna. Redukuje ona odbicia światła, poprawia kontrast i sprawia, że oczy są lepiej widoczne zza szkieł. To szczególnie ważne dla osób pracujących przy komputerze lub prowadzących pojazdy nocą.</p><p>Kolejnym rozwiązaniem są powłoki hydrofobowe i oleofobowe, które ułatwiają utrzymanie czystości szkieł. Dzięki nim krople wody nie rozpraszają się po powierzchni, a tłuste ślady łatwiej się usuwają. Dla osób przebywających często na zewnątrz polecane są powłoki utwardzające i antystatyczne – chronią przed zarysowaniami i przyciąganiem kurzu.</p><p>Coraz większą popularność zyskują filtry światła niebieskiego. Chronią one oczy przed nadmiarem promieniowania emitowanego przez ekrany urządzeń cyfrowych, redukując zmęczenie i poprawiając jakość snu. Warto rozważyć również szkła fotochromowe, które automatycznie przyciemniają się pod wpływem słońca, zapewniając komfort w zmiennych warunkach oświetleniowych.</p><h2>Jak dopasować szkła do opraw i kształtu twarzy?</h2><p>Dobór szkieł nie może być oderwany od wyboru opraw. Nawet najlepiej dobrane soczewki nie spełnią swojej roli, jeśli nie będą odpowiednio osadzone. Kształt oprawy wpływa na rozkład ciężaru, stabilność oraz estetykę całych okularów. Dlatego optyk przy dopasowywaniu bierze pod uwagę nie tylko parametry wzroku, ale też anatomię twarzy.</p><p>Osoby o drobnych rysach powinny wybierać lekkie oprawy i cienkie szkła, aby uniknąć efektu przytłoczenia. Z kolei przy większych oprawach warto zadbać o to, by szkła miały odpowiedni indeks, który pozwoli zachować proporcje i estetykę. Ważne jest również, aby środek optyczny szkła znajdował się dokładnie naprzeciw źrenicy – tylko wtedy korekcja będzie skuteczna i komfortowa.</p><p>Profesjonalny optyk może też doradzić, jakie szkła najlepiej współpracują z konkretnym typem opraw – metalowych, plastikowych czy tytanowych. Niektóre materiały wymagają specjalnego montażu, a przy cienkich szkłach istotne jest precyzyjne szlifowanie, aby uniknąć naprężeń i zniekształceń.</p><h2>Kiedy warto zdecydować się na okulary progresywne lub biurowe?</h2><p>Okulary progresywne to rozwiązanie dla osób, które potrzebują korekcji zarówno do dali, jak i do bliży. Zamiast dwóch par okularów, otrzymują jedne, w których moc zmienia się płynnie w zależności od kierunku patrzenia. To szczególnie wygodne dla osób po 40. roku życia, u których naturalnie pojawia się prezbiopia, czyli pogorszenie widzenia z bliska.</p><p>Alternatywą są okulary biurowe, zaprojektowane do pracy w średnich i bliskich odległościach. Sprawdzają się u osób spędzających wiele godzin przy komputerze, oferując szerokie pole widzenia w zakresie 40–200 cm. Ich zaletą jest ergonomia – pozwalają zachować naturalną postawę i zmniejszają napięcie mięśni szyi.</p><p>Decyzję o wyborze między progresywnymi a biurowymi warto podjąć po analizie codziennych aktywności. Jeśli często zmieniasz odległość patrzenia – progresywne będą lepsze. Jeśli większość dnia spędzasz przy biurku – biurowe zapewnią większy komfort. W obu przypadkach kluczowa jest precyzyjna personalizacja szkieł, która wymaga pomiarów wykonanych przez doświadczonego optyka.</p><h2>Co z tego wynika?</h2><ul><li data-list-item-id="eb3f82bd4ca9b0a55e4f50e7cbbde96fd">Dobór szkieł korekcyjnych to proces wymagający analizy potrzeb, stylu życia i zaleceń specjalisty.</li><li data-list-item-id="e4c590179811016712f5d8d2bc949c768">Materiał i indeks soczewek wpływają na wagę, grubość i estetykę okularów.</li><li data-list-item-id="e512f0558616f640aafbed68b121b0da6">Powłoki ochronne zwiększają trwałość i komfort użytkowania.</li><li data-list-item-id="e6d0240b1a04ec48c3551375930d96208">Odpowiednie dopasowanie do opraw gwarantuje stabilność i skuteczność korekcji.</li><li data-list-item-id="e05f7f061d326e8d45a4abbd250dd0449">Okulary progresywne i biurowe to rozwiązania dedykowane różnym potrzebom wzrokowym.</li></ul><h2>FAQ</h2><h3>Czy droższe szkła zawsze oznaczają lepszą jakość?</h3><p>Nie zawsze. Cena zależy od materiału, powłok i technologii wykonania. Warto kierować się funkcjonalnością i dopasowaniem do własnych potrzeb, a nie tylko ceną.</p><h3>Jak często należy wymieniać okulary korekcyjne?</h3><p>Zaleca się kontrolę wzroku co 12–24 miesiące. Jeśli wada się zmienia lub okulary są zniszczone, warto wymienić je wcześniej.</p><h3>Czy szkła fotochromowe sprawdzają się również w samochodzie?</h3><p>Nie wszystkie. Klasyczne fotochromy reagują na promieniowanie UV, które jest blokowane przez szyby samochodowe. Istnieją jednak specjalne wersje przystosowane do jazdy.</p><h3>Czy można łączyć filtr światła niebieskiego z powłoką antyrefleksyjną?</h3><p>Tak, większość nowoczesnych soczewek oferuje możliwość łączenia kilku powłok, co zwiększa ich funkcjonalność i komfort użytkowania.</p><p>Dobór odpowiednich szkieł korekcyjnych to inwestycja w zdrowie i komfort widzenia. Warto poświęcić czas na konsultację z profesjonalistą, który pomoże dobrać rozwiązanie idealnie dopasowane do Twoich oczekiwań.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Drugi konkurs na prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Kandydaci mają zaledwie kilka dni na złożenie dokumentów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55873,drugi-konkurs-na-prezesa-tomaszowskiego-centrum-zdrowia-kandydaci-maja-zaledwie-kilka-dni-na-zlozenie-dokumentow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55873,drugi-konkurs-na-prezesa-tomaszowskiego-centrum-zdrowia-kandydaci-maja-zaledwie-kilka-dni-na-zlozenie-dokumentow</guid>
            <pubDate>Wed, 15 Jul 2026 18:10:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-drugi-konkurs-na-prezesa-tomaszowskiego-centrum-zdrowia-kandydaci-maja-zaledwie-kilka-dni-na-zlozen-1784131988.png</url>
                        <title>Drugi konkurs na prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Kandydaci mają zaledwie kilka dni na złożenie dokumentów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55873,drugi-konkurs-na-prezesa-tomaszowskiego-centrum-zdrowia-kandydaci-maja-zaledwie-kilka-dni-na-zlozenie-dokumentow</link>
                    </image><description>Rada Nadzorcza Tomaszowskiego Centrum Zdrowia ogłosiła kolejne postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko prezesa zarządu szpitalnej spółki. Poprzedni konkurs, mimo zgłoszenia się pięciu kandydatów, zakończył się bez rozstrzygnięcia. Tym razem dokumenty można składać tylko do 17 lipca, a rozmowy z kandydatami zaplanowano już na 20 i 21 lipca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia ponownie szuka prezesa. To jeden z najważniejszych konkursów kadrowych w powiecie tomaszowskim, bo jego wynik zdecyduje, kto będzie zarządzał nie tylko dużą spółką komunalną, ale przede wszystkim szpitalem odpowiadającym za bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i całego powiatu.</p><p>Ogłoszenie o drugim konkursie ukazało się 2 lipca. Termin składania dokumentów upływa <strong>17 lipca 2026 roku</strong>, co oznacza, że kandydaci otrzymali stosunkowo niewiele czasu na przygotowanie pełnej dokumentacji. Rozmowy kwalifikacyjne mają odbyć się 20 i 21 lipca.</p><h2>Pierwszy konkurs bez zwycięzcy</h2><p>Obecne postępowanie jest już drugim konkursem na stanowisko prezesa TCZ w tym roku. W poprzednim zgłosiło się pięć osób. Wszystkie miały spełniać wymagania formalne i zostały zakwalifikowane do indywidualnych rozmów z Radą Nadzorczą. Ostatecznie jednak nie wybrano żadnego z kandydatów, a konkurs zakończył się bez rozstrzygnięcia.</p><p>Nie podano publicznie szczegółowego uzasadnienia tej decyzji ani informacji, czego zabrakło kandydatom, by przekonać członków rady. Wiadomo jedynie, że po zakończeniu rozmów Rada Nadzorcza nie zdecydowała się na powierzenie funkcji żadnej z pięciu osób.</p><p>To sytuacja, która musi budzić pytania. Skoro wszyscy kandydaci spełniali wymagania formalne, dlaczego żaden z nich nie otrzymał wystarczającej oceny? Czy zabrakło odpowiedniego doświadczenia, wizji rozwoju szpitala, wiedzy o finansowaniu ochrony zdrowia, czy może oczekiwania rady były inne niż wynikało z samego ogłoszenia?</p><h2>Jakie wymagania musi spełnić kandydat?</h2><p>Zgodnie z warunkami drugiego konkursu kandydaci muszą posiadać <strong>wykształcenie wyższe</strong>, co najmniej <strong>pięcioletni okres zatrudnienia w podmiotach leczniczych</strong> oraz minimum <strong>trzyletnie doświadczenie na stanowiskach kierowniczych lub samodzielnych</strong>. Osoby spełniające wymagania formalne zostaną zaproszone do dalszej części postępowania.</p><p>Wymogi wskazują, że Rada Nadzorcza nie poszukuje wyłącznie menedżera znającego zasady funkcjonowania spółek prawa handlowego. Kandydat powinien znać realia szpitala, system rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia, problemy kadrowe, zasady kontraktowania świadczeń oraz specyfikę zarządzania personelem medycznym.</p><p>Prezes TCZ będzie musiał zmierzyć się między innymi z kosztami wynagrodzeń, rosnącymi cenami usług i energii, trudnościami w pozyskiwaniu lekarzy i pielęgniarek, koniecznością utrzymywania nierentownych, ale potrzebnych społecznie oddziałów oraz finansowaniem inwestycji.</p><p>Nie jest to zatem posada ceremonialna. To stanowisko, na którym każdego dnia trzeba ważyć interes pacjentów, pracowników, samorządu i płatnika publicznego. Czasami decyzje przypominają tu bardziej manewrowanie okrętem podczas sztormu niż spokojne zarządzanie firmą zza biurka.</p><h2>Konrad Borowski nadal kieruje szpitalem</h2><p>Po zmianie władz Powiatu Tomaszowskiego na początku 2026 roku doszło również do zmian w organach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Przewodniczącym Rady Nadzorczej został Robert Urbański, a jej członkami Katarzyna Banaszczak i Łukasz Borkowski. Rada odwołała ze stanowiska Marka Utrackiego, a od 21 stycznia funkcję prezesa objął Konrad Borowski.</p><p>Konrad Borowski został początkowo powołany na czas określony. Jego umowa miała obowiązywać do końca maja, jednak po nierozstrzygnięciu pierwszego konkursu zgodził się nadal kierować spółką. Jak informowano, argumentował, że nie może pozostawić szpitala, w którym przepracował kilkanaście lat i który znajduje się w trudnej sytuacji finansowej.</p><p>Według aktualnych danych rejestrowych Konrad Borowski nadal figuruje jako prezes zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Jedynym wspólnikiem spółki pozostaje Powiat Tomaszowski.</p><h2>Najważniejsza będzie nie tylko wiedza, ale także plan</h2><p>Od nowego prezesa należy oczekiwać czegoś więcej niż poprawnego administrowania szpitalem. Tomaszowskie Centrum Zdrowia potrzebuje czytelnej strategii: określenia, które oddziały mają być rozwijane, gdzie konieczne są inwestycje, jak zwiększać przychody z NFZ i w jaki sposób zatrzymać specjalistów.</p><p>Kluczowe powinny być również pytania o przyszłość podstawowej działalności medycznej spółki. Czy szpital będzie rozwijał kardiologię, neurologię, diagnostykę obrazową i chirurgię? Jak zamierza ograniczać kolejki do poradni? Czy jest przygotowany na zmiany w systemie finansowania szpitali? Jak będzie wyglądało zarządzanie zadłużeniem i płynnością finansową?</p><p>Podczas rozmów kwalifikacyjnych kandydaci powinni więc przedstawić nie tylko swoje życiorysy, ale także konkretną diagnozę sytuacji TCZ oraz realny program działania. Bez tego konkurs łatwo może zamienić się w jeszcze jeden kadrowy rytuał, po którym mieszkańcy nadal nie będą wiedzieć, dokąd zmierza ich szpital.</p><h2>Czy drugi konkurs przyniesie rozstrzygnięcie?</h2><p>Termin rozmów wyznaczony na 20 i 21 lipca oznacza, że decyzja może zapaść bardzo szybko. Nadal jednak nie wiadomo, ilu kandydatów zgłosi się w drugim postępowaniu i czy wśród nich znajdzie się osoba, która uzyska poparcie Rady Nadzorczej.</p><p>Po fiasku pierwszego konkursu oczekiwania wobec drugiego postępowania będą większe. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że wybór prezesa najważniejszej spółki medycznej powiatu odbędzie się według jasnych i merytorycznych kryteriów, a po jego zakończeniu opinia publiczna pozna nie tylko nazwisko zwycięzcy, ale również argumenty przemawiające za jego wyborem.</p><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia nie może zbyt długo pozostawać w stanie kadrowej prowizorki. Szpital potrzebuje stabilnego zarządu, jasno określonych celów i osoby gotowej ponosić odpowiedzialność za decyzje. W ochronie zdrowia brak decyzji także bywa decyzją — najczęściej tą najdroższą.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Odtrucia alkoholowe w Warszawie – jak znaleźć legalną i bezpieczną usługę?]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55862,odtrucia-alkoholowe-w-warszawie-jak-znalezc-legalna-i-bezpieczna-usluge</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55862,odtrucia-alkoholowe-w-warszawie-jak-znalezc-legalna-i-bezpieczna-usluge</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Jul 2026 20:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-odtrucia-alkoholowe-w-warszawie-jak-znalezc-legalna-i-bezpieczna-usluge-1784055703.jpg</url>
                        <title>Odtrucia alkoholowe w Warszawie – jak znaleźć legalną i bezpieczną usługę?</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55862,odtrucia-alkoholowe-w-warszawie-jak-znalezc-legalna-i-bezpieczna-usluge</link>
                    </image><description>Profesjonalne odtrucie alkoholowe to jedna z najskuteczniejszych metod przerwania ciągu alkoholowego, złagodzenia objawów zespołu abstynencyjnego oraz szybkiego przywrócenia organizmowi równowagi po zatruciu alkoholem etylowym. W Warszawie usługa ta staje się coraz bardziej popularna, przede wszystkim ze względu na możliwość przeprowadzenia detoksu w warunkach domowych, z dojazdem wykwalifikowanego personelu medycznego. Aby jednak zabieg był w pełni bezpieczny, legalny i skuteczny, konieczne jest wybranie firmy, która działa zgodnie z obowiązującymi przepisami i zapewnia pacjentowi profesjonalną opiekę na każdym etapie interwencji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Czym jest odtrucie alkoholowe i kiedy warto z niego skorzystać?</h2><p>Odtrucie alkoholowe to procedura medyczna polegająca na oczyszczeniu organizmu z toksyn powstałych po spożyciu alkoholu oraz na uzupełnieniu niezbędnych elektrolitów, witamin i płynów. Wlewy dożylne stosowane podczas zabiegu pomagają szybko złagodzić takie dolegliwości, jak ból głowy, nudności, drżenie mięśni, kołatanie serca czy bezsenność. Co szczególnie istotne – profesjonalnie przeprowadzony detoks może również znacząco zmniejszyć ryzyko poważnych powikłań, które pojawiają się podczas odstawienia alkoholu po długotrwałym piciu, takich jak drgawki, halucynacje czy majaczenie.</p><p>Warto skorzystać z odtrucia alkoholowego zarówno w sytuacji jednorazowego zatrucia, jak i podczas próby przerwania ciągu alkoholowego, kiedy objawy abstynencyjne uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Wielu pacjentów decyduje się na detoks także przed podjęciem terapii uzależnień, aby rozpocząć leczenie w stabilnym stanie fizycznym i psychicznym.&nbsp;</p><h2>Jak znaleźć firmę oferująca odtruwanie alkoholowe?</h2><p>Na rynku pojawia się coraz więcej ofert detoksu domowego, jednak nie wszystkie są świadczone przez wykwalifikowany personel czy zgodne z obowiązującymi wymogami prawnymi. W pierwszym kroku należy wyszukać firmy, wpisując w wyszukiwarkę hasło i lokalizację. Dla stolicy może to być np. <a href="https://odtruciaalkoholowe.pl/lokalizacje-uslug/odtrucie-alkoholowe-warszawa/" title="odtrucia alkoholowe Warszawa"><strong>odtrucia alkoholowe Warszawa</strong></a>. Następnie trzeba upewnić się, czy firma jest sprawdzona, zwracając uwagę na kilka istotnych kwestii:<strong> </strong>kwalifikacje personelu, sposób działania firmy, zakres stosowanych procedur oraz poziom oferowanej opieki. Wybierając specjalistów, którzy działają zgodnie z medycznymi standardami i zapewniają indywidualne podejście do pacjenta, można liczyć na szybki powrót do równowagi oraz pełne bezpieczeństwo podczas całego procesu detoksykacji.</p><h2>Jak rozpoznać legalną i bezpieczną usługę odtruwania alkoholowego?</h2><p>Najważniejsze jest to, aby firma posiadała zespół medyczny składający się z doświadczonych specjalistów medycznych. Profesjonalista przed rozpoczęciem odtruwania powinien przeprowadzić szczegółowy wywiad zdrowotny, wykonać pomiar parametrów życiowych i ocenić, jaki rodzaj kroplówki oraz leków będzie odpowiedni dla danego pacjenta. Legalnie działające podmioty korzystają wyłącznie z preparatów dopuszczonych do obrotu i posiadających pełną dokumentację medyczną.</p><p>Kolejną ważną kwestią jest dyskrecja. Godna zaufania firma dojeżdża nieoznakowanym pojazdem i nie udziela żadnych informacji osobom trzecim, a dane medyczne są chronione w sposób zgodny z prawem. Równie istotne jest wsparcie po zabiegu, obejmujące instrukcje dotyczące dalszej regeneracji oraz, jeśli pacjent tego potrzebuje, wskazanie możliwych form leczenia uzależnienia.</p><p>Jeśli potrzebujesz zaufanej, rzetelnej firmy, wejdź na stronę: <a href="https://odtruciaalkoholowe.pl/" title="https://odtruciaalkoholowe.pl/"><strong>https://odtruciaalkoholowe.pl/</strong></a>.</p><h2>Dlaczego warto korzystać z mobilnego odtrucia alkoholowego?</h2><p>Odtrucie alkoholowe z dojazdem do domu jest rozwiązaniem, które łączy profesjonalizm z wygodą. &nbsp;Pacjent nie musi opuszczać swojego otoczenia, co jest szczególnie ważne w sytuacjach wystąpienia silnego lęku, drżenia ciała czy ogólnego osłabienia. Warunki domowe sprzyjają regeneracji, a jednocześnie ustabilizowaniu stanu zdrowia.</p><p>Taka forma detoksu cieszy się dużym zainteresowaniem również z powodu pełnej dyskrecji oraz możliwości szybkiego uzyskania pomocy. Wykwalifikowani specjaliści są często dostępni przez cały tydzień, także wieczorami i w dni wolne od pracy. Pacjent ma pewność, że niezależnie od sytuacji otrzyma profesjonalne wsparcie bez konieczności długiego oczekiwania.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Szpital, który traci 65 milionów na podstawowej działalności, ma ratować TCZ? Ekonomiczna układanka posła Witczaka]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55854,szpital-ktory-traci-65-milionow-na-podstawowej-dzialalnosci-ma-ratowac-tcz-ekonomiczna-ukladanka-posla-witczaka</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55854,szpital-ktory-traci-65-milionow-na-podstawowej-dzialalnosci-ma-ratowac-tcz-ekonomiczna-ukladanka-posla-witczaka</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Jul 2026 12:53:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-szpital-ktory-traci-65-milionow-na-podstawowej-dzialalnosci-ma-ratowac-tcz-ekonomiczna-ukladanka-1784026638.png</url>
                        <title>Szpital, który traci 65 milionów na podstawowej działalności, ma ratować TCZ? Ekonomiczna układanka posła Witczaka</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55854,szpital-ktory-traci-65-milionow-na-podstawowej-dzialalnosci-ma-ratowac-tcz-ekonomiczna-ukladanka-posla-witczaka</link>
                    </image><description>Najważniejsza liczba w raporcie Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi nie wynosi 10,6 mln zł. Tyle placówka wykazała ostatecznej straty netto za 2025 rok i właśnie tę wartość najłatwiej przedstawić opinii publicznej jako kosztowny, ale jeszcze kontrolowany skutek niedofinansowania ochrony zdrowia. Prawdziwy alarm uruchamia się jednak wcześniej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Centralny Szpital Kliniczny zakończył 2025 rok stratą na podstawowej działalności wynoszącą 64 722 081,87 zł.</strong></p><p>To nie jest strata na ryzykownej inwestycji, nieudanej operacji finansowej ani odsetkach od kredytów. To różnica pomiędzy przychodami osiąganymi z bieżącej działalności a kosztami jej prowadzenia. Innymi słowy: <strong>kliniki pracowały, pacjenci byli leczeni, personel otrzymywał wynagrodzenia, zużywano leki, materiały i energię, ale podstawowa działalność szpitala nie była w stanie sama się sfinansować</strong>.</p><p>Dopiero ponad 55,7 mln zł pozostałych przychodów operacyjnych, w tym rozliczanych dotacji oraz innych wpływów, pozwoliło zmniejszyć tę wyrwę do około 10,15 mln zł straty operacyjnej, a następnie do 10,6 mln zł straty netto.</p><p>I właśnie ten szpital, z tak ogromną nierentownością działalności podstawowej, przedstawiany jest dziś przez posła Adriana Witczaka i część radnych Koalicji Obywatelskiej jako potencjalny partner, który miałby przejąć odpowiedzialność za Tomaszowskie Centrum Zdrowia.</p><p>To wymaga znacznie poważniejszej rozmowy niż polityczne zapewnienia o „konsolidacji”, „synergii” i „bezpieczeństwie pacjentów”. W grę wchodzi bowiem nie reorganizacja wydziału starostwa, lecz przyszłość jedynego szpitala powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim.</p><h2>Nie ma tu zdrowego szpitala przejmującego chorego</h2><p>Publiczna narracja wokół pomysłu posła Adriana Witczaka została zbudowana na prostym obrazie: TCZ ma problemy, samorząd sobie nie radzi, więc należy włączyć szpital do większego, silniejszego organizmu związanego z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi.</p><p>Ten obraz jest politycznie wygodny. Nie odpowiada jednak rzeczywistości ekonomicznej.</p><p>Centralny Szpital Kliniczny nie jest finansowym mocarzem, które mogłoby przyjechać do Tomaszowa z walizką pieniędzy, spłacić zobowiązania, zatrzymać wszystkie oddziały, podnieść wynagrodzenia i jeszcze sfinansować rozwój. Jest ogromnym, wysoko wyspecjalizowanym podmiotem, który sam zmaga się z gwałtownym pogorszeniem wyników, rosnącymi zobowiązaniami i coraz słabszą płynnością.</p><p>W 2024 roku łódzki szpital wykazał 32,8 mln zł straty na sprzedaży. Rok później było to już <strong>64,7 mln zł</strong>. Deficyt działalności podstawowej niemal się podwoił. Koszty operacyjne wzrosły z 905,7 mln zł do ponad 1,107 mld zł, a zobowiązania krótkoterminowe zwiększyły się z 127,2 mln zł do 180,7 mln zł. Same zobowiązania wobec dostawców wzrosły z 68,9 mln zł do 108,4 mln zł.</p><p>Stan gotówki zmniejszył się z 42,6 mln zł do 30,6 mln zł. Wskaźnik szybkiej płynności spadł do 0,75, co oznacza, że najbardziej płynne aktywa nie wystarczały do pełnego pokrycia zobowiązań krótkoterminowych. Kapitał własny zmniejszył się z 50,2 mln zł do 35,3 mln zł, a wskaźnik wypłacalności pogorszył się z 3,91 do 6,41.</p><p>Raport sam przyznaje, że szpital posiada zobowiązania wymagalne i może regulować płatności wybiórczo, płacąc w pierwszej kolejności kluczowym dostawcom, aby utrzymać ciągłość działalności.</p><p>Tak wygląda podmiot, który miałby być przedstawiany mieszkańcom powiatu tomaszowskiego jako bezpieczna przystań dla TCZ.</p><p>To nie jest sytuacja zdrowego szpitala przejmującego placówkę wymagającą uzdrowienia. To raczej próba połączenia dwóch organizmów, które zmagają się z podobną chorobą finansową, choć występującą w różnych skalach.</p><h2>TCZ także traci na podstawowej działalności</h2><p>Według danych przedstawionych przez kierownictwo Tomaszowskiego Centrum Zdrowia wynik TCZ na działalności operacyjnej wynosił w 2024 roku około 3,9 mln zł na plusie. W 2025 roku miał spaść do około <strong>9,2 mln zł straty</strong>.</p><p>Oznacza to pogorszenie o ponad 13 mln zł w ciągu jednego roku.</p><p>Trzeba przy tym zachować rachunkową precyzję. W przypadku łódzkiego szpitala kwota 64,7 mln zł jest wynikiem na sprzedaży, czyli przed doliczeniem pozostałych przychodów operacyjnych. Kwota 9,2 mln zł przedstawiana dla TCZ jest natomiast wynikiem operacyjnym, a więc po uwzględnieniu takich przychodów.</p><p>Nie są to zatem identyczne pozycje rachunku zysków i strat.</p><p>To jednak nie osłabia problemu TCZ. Przeciwnie. Skoro spółka miała 9,2 mln zł straty już po uwzględnieniu pozostałych przychodów operacyjnych, rzeczywisty deficyt samej sprzedaży świadczeń mógł być wyższy. Bez pełnego i zatwierdzonego rachunku zysków i strat TCZ za 2025 rok nie można podać tej wartości odpowiedzialnie.</p><p>Wiadomo natomiast, że równolegle środki pieniężne spółki miały zmniejszyć się z około 23 mln zł do 13 mln zł, zobowiązania wzrosnąć z około 24 mln zł do 31 mln zł, a aktywa obrotowe spaść o kilka milionów złotych. TCZ nie tylko wykazało gorszy wynik. <strong>Spółka zaczęła zużywać swoją finansową poduszkę bezpieczeństwa.</strong></p><p>To jest problem poważny. Nie wynika z niego jednak automatycznie, że jedynym rozwiązaniem jest oddanie szpitala pod kontrolę innego podmiotu. Tym bardziej podmiotu, który sam generuje ogromny deficyt na działalności podstawowej.</p><h2>Konsolidacja nie jest magicznym przyciskiem „napraw”</h2><p>Poseł Adrian Witczak przedstawiał konsolidację TCZ z kompleksem szpitalnym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi jako receptę na problemy tomaszowskiej placówki. Publiczne relacje z sesji wskazują, że jego koncepcja zakładała związanie TCZ z łódzkim Centrum Kliniczno-Dydaktycznym, będącym częścią struktury Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego.</p><p>Już na poziomie języka zaczyna się jednak problem. Mieszkańcy słyszą raz o konsolidacji, innym razem o przejęciu, wniesieniu udziałów, zmianie właściciela lub związaniu TCZ z Uniwersytetem Medycznym. Każde z tych rozwiązań może mieć inne konsekwencje prawne, finansowe i organizacyjne.</p><p><strong>Nie wolno mówić o konsolidacji jak o neutralnej współpracy dwóch równorzędnych placówek</strong>, jeśli jej skutkiem miałaby być utrata przez powiat kontroli właścicielskiej nad spółką, przekazanie udziałów albo podporządkowanie TCZ decyzjom podejmowanym w Łodzi.</p><p>W takim wariancie nie chodzi o partnerską umowę dotyczącą wspólnych zakupów czy wymiany kadry. Chodzi o zmianę realnego ośrodka decyzyjnego.</p><p>A wraz z nim mogą się zmienić priorytety.</p><p>Dla władz powiatu podstawowym pytaniem powinno być, czy mieszkańcy Tomaszowa i okolic zachowają dostęp do interny, chirurgii, ginekologii, położnictwa, pediatrii, neurologii oraz poradni specjalistycznych. Dla wielkiego szpitala klinicznego decyzje mogą być podejmowane z perspektywy całej grupy, dostępności kadry, opłacalności procedur i koncentracji leczenia w Łodzi.</p><p>To, co z perspektywy centrali będzie racjonalizacją, z perspektywy Tomaszowa może oznaczać likwidację oddziału.</p><p>To, co w dokumentach zostanie nazwane „optymalizacją profilu świadczeń”, dla pacjentki w ciąży może oznaczać konieczność porodu kilkadziesiąt kilometrów od domu.</p><p>To, co w korporacyjnej prezentacji będzie „konsolidacją funkcji”, dla starszego pacjenta może oznaczać podróż do Łodzi na badanie lub konsultację, którą dotychczas otrzymywał na miejscu.</p><h2>Najpierw trzeba odpowiedzieć, po co CKD miałoby przejąć TCZ</h2><p>Podstawowym obowiązkiem każdego zwolennika tej koncepcji jest wyjaśnienie, jaki konkretny interes ekonomiczny miałby Centralny Szpital Kliniczny w przejęciu TCZ.</p><p>Nie wystarczy powiedzieć, że większy podmiot ma większe możliwości. Wielkość nie tworzy automatycznie rentowności. Raport CSK dowodzi czegoś przeciwnego: mimo przychodów przekraczających miliard złotych podstawowa działalność wygenerowała prawie 65 mln zł straty.</p><p>Jeżeli CKD lub CSK miałoby przejąć TCZ, należy odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań.</p><p>Skąd miałyby pochodzić pieniądze na pokrycie strat tomaszowskiej spółki? Czy łódzki podmiot miałby dokapitalizować TCZ, skoro sam zakończył rok stratą i konsumuje własną gotówkę? Czy Uniwersytet Medyczny albo Ministerstwo Zdrowia przedstawiły pisemne gwarancje inwestycyjne? Czy istnieje projekt umowy, harmonogram konsolidacji, wycena udziałów oraz analiza skutków dla poszczególnych oddziałów?</p><p>Czy zagwarantowano utrzymanie pełnego profilu działalności TCZ? Na jaki okres? Czy gwarancje obejmowałyby także zatrudnienie, poradnie, nocną pomoc, diagnostykę i oddział ginekologiczno-położniczy? Co stanie się z nieruchomościami, sprzętem i majątkiem spółki? Kto będzie ponosił odpowiedzialność za przyszłe zobowiązania?</p><p>Wreszcie: <strong>co dokładnie otrzyma powiat w zamian za utratę udziałów lub kontroli?</strong></p><p>Dopóki nie ma precyzyjnych odpowiedzi, nie ma projektu ratunkowego. Jest polityczna koncepcja, której najbardziej konkretną częścią wydaje się to, że Tomaszów ma oddać kontrolę nad szpitalem.</p><h2>Kupujący sam potrzebuje leczenia</h2><p>W normalnym procesie gospodarczym podmiot przejmujący inną spółkę powinien posiadać zdolność finansową, organizacyjną i zarządczą do przeprowadzenia transakcji. Powinien przedstawić plan finansowania, analizę ryzyka, model działania po połączeniu oraz spodziewane efekty.</p><p>Tymczasem sytuacja CSK stawia poważne pytania o jego zdolność do absorpcji kolejnego szpitala.</p><p>Łódzki podmiot zakończył 2025 rok z wynikiem <strong>32 punktów na 60 możliwych</strong> w ustawowej ocenie sytuacji ekonomiczno-finansowej. Rok wcześniej miał 49 punktów. W ciągu dwunastu miesięcy utracił zatem ponad jedną trzecią oceny punktowej.</p><p>Jego wskaźniki rentowności spadły do zera punktów. Płynność pogorszyła się. Wypłacalność osiągnęła poziom oceniany na zero punktów. Organ tworzący nie zamierza pokrywać straty za 2025 rok; ma ona zostać pokryta z funduszu własnego szpitala.</p><p>Owszem, CSK jest ogromną jednostką, otrzymuje wysokie dotacje inwestycyjne i posiada dostęp do aparatury oraz specjalistów, jakiego TCZ nigdy nie będzie miało. Nie oznacza to jednak, że jest finansowo zdrowe.</p><p><strong>Propozycja oddania TCZ podmiotowi, który na własnej działalności podstawowej wygenerował 64,7 mln zł straty, wymaga dowodów i dokumentów, a nie politycznego entuzjazmu.</strong></p><p>Trudno bowiem zrozumieć, dlaczego szpital mający coraz większe zobowiązania, coraz mniejszą gotówkę i ogromny deficyt na sprzedaży miałby przejąć dodatkową placówkę, zachowując wszystkie jej nierentowne świadczenia.</p><p>Ekonomia podpowiada raczej coś innego: po przejęciu pojawiłaby się presja na redukcję kosztów, koncentrację procedur, likwidację dublujących się funkcji i przesuwanie części świadczeń do Łodzi.</p><p>To nie musi nastąpić. Ale jest ryzykiem tak oczywistym, że jego pomijanie byłoby nieodpowiedzialne.</p><h2>Poseł uczył radnych ekonomii. Raport udzielił własnej lekcji</h2><p>Szczególnie źle brzmią dziś słowa i ton, w jakim poseł Adrian Witczak zwracał się podczas sesji do radnych podających w wątpliwość jego koncepcję.</p><p>W toku burzliwej debaty poseł zarzucał swoim oponentom brak rozumienia finansów i ekonomii. Czynił to także wobec osób posiadających ekonomiczne wykształcenie i doświadczenie zawodowe w tych dziedzinach. Nagranie sesji zostało opublikowane i pozostaje dostępne w materiałach wideo dotyczących TCZ.</p><p>Nie chodzi o to, że dyplom daje komukolwiek monopol na rację. Nie daje. Radny po ekonomii może się mylić, podobnie jak poseł, lekarz, prawnik czy profesor. Istotą debaty publicznej powinny być dokumenty, liczby i logiczne argumenty.</p><p>Ale właśnie dlatego polityczne pouczanie innych, że „nie znają się na finansach”, staje się dziś wyjątkowo niefortunne.</p><p>Raport łódzkiego szpitala pokazuje bowiem, że podmiot wskazywany przez posła jako element rozwiązania sam ma <strong>64,7 mln zł straty na działalności podstawowej</strong>, 180,7 mln zł zobowiązań krótkoterminowych, pogarszającą się płynność i ponad sześciokrotną relację zobowiązań do kapitału własnego.</p><p>Jeżeli poseł znał te dane, powinien był je przedstawić radnym razem ze swoją propozycją.</p><p>Jeżeli ich nie znał, nie powinien pouczać innych o ekonomii.</p><p>A jeśli uważa, że nie mają znaczenia dla planowanego przejęcia lub konsolidacji TCZ, powinien szczegółowo wyjaśnić dlaczego.</p><p>Krzyk nie jest argumentem finansowym. Podniesiony głos nie zastępuje due diligence. Mandat poselski nie jest certyfikatem nieomylności ekonomicznej.</p><p>Zwłaszcza gdy na stole leży majątek publiczny, a stawką jest bezpieczeństwo zdrowotne ponad stu tysięcy mieszkańców miasta i powiatu.</p><h2>Radni KO muszą odpowiedzieć, co właściwie popierają</h2><p>Odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na pośle Adrianie Witczaku. Pomysł konsolidacji wspierają również radni Koalicji Obywatelskiej, którzy przedstawiają go jako szansę na wyprowadzenie TCZ z kryzysu.</p><p>Mają do tego prawo. Nie mają natomiast prawa domagać się decyzji w ciemno.</p><p>Każdy radny popierający zmianę właściciela TCZ powinien znać odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące wartości spółki, jej zobowiązań, przyszłości majątku, gwarancji zatrudnienia, zakresu świadczeń i modelu finansowania po przejęciu.</p><p>Powinien także przeczytać raport CSK za 2025 rok. Nie streszczenie przygotowane przez partyjnego kolegę. Nie prezentację mającą przekonać do konsolidacji. Pełny dokument.</p><p>Wtedy zobaczy, że potencjalny partner TCZ nie jest wolny od problemów, lecz sam znajduje się pod silną presją ekonomiczną. Zobaczy również, że jego względnie niewielka strata netto jest rezultatem zasypania prawie 65-milionowej straty na sprzedaży ponad 55 milionami pozostałych przychodów operacyjnych.</p><p>To zasadnicza różnica.</p><p>Wynik netto jest ostatnią stroną historii. Wynik na sprzedaży pokazuje, czy podstawowa działalność potrafi się utrzymać.</p><p>W CSK nie potrafi.</p><p>W TCZ również nie potrafi.</p><p>Łączenie dwóch nierentownych działalności może przynieść oszczędności, ale tylko wtedy, gdy wiadomo, gdzie one powstaną. Najczęściej rodzą się z centralizacji zakupów, redukcji administracji, wspólnej diagnostyki, zmian zatrudnienia i likwidacji powtarzających się zakresów.</p><p>Jeżeli politycy mówią o oszczędnościach, powinni powiedzieć uczciwie, gdzie zamierzają ich szukać.</p><p>Bo oszczędność jednego podmiotu może oznaczać zamknięty oddział w drugim.</p><h2>Nie ma żadnej gwarancji, że duży ochroni małego</h2><p>Zwolennicy konsolidacji mogą argumentować, że duży podmiot łatwiej negocjuje z NFZ, kupuje materiały taniej, przyciąga specjalistów i pozyskuje dotacje. To argumenty racjonalne i nie wolno ich zbywać.</p><p>Ale nie są one wystarczające.</p><p>Duża grupa medyczna może również dążyć do specjalizacji poszczególnych lokalizacji. Może uznać, że określone zabiegi bardziej opłaca się wykonywać w Łodzi, a Tomaszów powinien pełnić funkcję zaplecza diagnostycznego, rehabilitacyjnego albo opieki zachowawczej. Może przenieść kontrakt, kadry albo sprzęt tam, gdzie ich wykorzystanie będzie efektywniejsze z punktu widzenia całego organizmu.</p><p>Z perspektywy zarządzania grupą może to mieć sens.</p><p>Z perspektywy mieszkańca Tomaszowa może oznaczać degradację lokalnego szpitala.</p><p>Dlatego każda rozmowa o konsolidacji musi zaczynać się nie od ogólnego zapewnienia o rozwoju, ale od prawnie wiążącej listy świadczeń, które pozostaną w Tomaszowie. Konieczne są gwarancje dotyczące oddziałów, inwestycji, personelu i majątku.</p><p>Bez tego mieszkańcy mają uwierzyć, że duży zawsze ochroni małego.</p><p>Historia gospodarcza zna jednak wiele przejęć, w których duży nie chronił małego. Przejmował rynek, majątek, kontrakty albo funkcje, a następnie porządkował strukturę według własnego interesu.</p><p>Szpital nie jest zwykłą fabryką. Nie można jednak udawać, że po zmianie właściciela przestają działać prawa ekonomii.</p><h2>Najpierw audyt i wycena, potem decyzja</h2><p>Pomysł sprzedaży, wniesienia udziałów lub innej formy przekazania TCZ powinien zostać poprzedzony pełnym audytem ekonomicznym, prawnym i medycznym. Potrzebna jest niezależna wycena spółki, analiza wartości nieruchomości, sprzętu, kontraktów, zobowiązań i potencjału rozwoju.</p><p>Należy również opracować co najmniej kilka wariantów dalszego działania: pozostawienie TCZ przy powiecie po wdrożeniu programu naprawczego, współpracę bez zmiany właściciela, utworzenie związku lub porozumienia medycznego oraz pełną konsolidację kapitałową.</p><p>Każdy wariant powinien zawierać prognozę finansową, skutki dla pacjentów, zatrudnienia i dostępności świadczeń.</p><p>Dopiero wtedy rada może podejmować odpowiedzialną decyzję.</p><p>Nie można zaczynać od politycznej tezy, że TCZ należy przekazać, a później szukać dokumentów, które mają tę tezę uzasadnić. To odwrócenie prawidłowej kolejności procesu decyzyjnego.</p><p>Najpierw diagnoza. Potem warianty leczenia. Na końcu zgoda pacjenta.</p><p>Nie zaczyna się operacji od wyboru chirurga tylko dlatego, że najgłośniej zapewnia, iż wie, co robi.</p><h2>Kto naprawdę kogo będzie ratował?</h2><p>Centralny Szpital Kliniczny w Łodzi jest wielką i niezwykle ważną placówką. Realizuje świadczenia wysokospecjalistyczne, prowadzi dydaktykę i badania, dysponuje znakomitą kadrą oraz otrzymuje dziesiątki milionów złotych dotacji inwestycyjnych.</p><p>Nie jest jednak finansowym wybawcą.</p><p>W 2025 roku jego podstawowa działalność wygenerowała <strong>64,7 mln zł straty</strong>. Ostateczny wynik został uratowany przez ponad 55 mln zł pozostałych przychodów operacyjnych. Zobowiązania krótkoterminowe wzrosły o ponad 53 mln zł, a gotówka zmniejszyła się o około 12 mln zł.</p><p>TCZ zakończyło ten sam okres głębokim pogorszeniem wyniku operacyjnego, utratą części gotówki i wzrostem zobowiązań.</p><p>Mamy więc dwa szpitale dotknięte podobnym problemem: finansowanie świadczeń nie nadąża za kosztami. Jeden jest ogromny i kliniczny, drugi lokalny i powiatowy. Jeden ma większy dostęp do dotacji, kadry i aparatury, drugi ma znaczenie strategiczne dla mieszkańców konkretnego powiatu.</p><p>Być może ich współpraca ma sens. Być może możliwe jest wspólne kontraktowanie, szkolenie kadr, zakupy, diagnostyka i rozwój określonych zakresów świadczeń.</p><p>Ale z przedstawionych danych nie wynika, że <strong>sprzedaż lub oddanie kontroli nad TCZ</strong> jest jedynym, najlepszym albo nawet bezpiecznym rozwiązaniem.</p><p>Poseł Adrian Witczak może podnosić głos. Radni Koalicji Obywatelskiej mogą powtarzać słowo „konsolidacja”. Nie zmieni to jednak treści raportu.</p><p><strong>Szpital wskazywany jako ratunek dla Tomaszowa sam stracił prawie 65 mln zł na swojej podstawowej działalności.</strong></p><p>Zanim ktokolwiek odda mu udziały TCZ, powinien odpowiedzieć na proste pytanie:</p><p><strong>kto w tej operacji naprawdę będzie ratowany – Tomaszowskie Centrum Zdrowia czy finansowy wynik łódzkiego giganta?</strong></p> ]]></content:encoded><author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Najpierw doprowadzili TCZ do ściany, teraz chcą seminarium z podstaw. Polityczny kurs dla spóźnionych uczniów]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55853,najpierw-doprowadzili-tcz-do-sciany-teraz-chca-seminarium-z-podstaw-polityczny-kurs-dla-spoznionych-uczniow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55853,najpierw-doprowadzili-tcz-do-sciany-teraz-chca-seminarium-z-podstaw-polityczny-kurs-dla-spoznionych-uczniow</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Jul 2026 10:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-najpierw-doprowadzili-tcz-do-sciany-teraz-chca-seminarium-z-podstaw-polityczny-kurs-dla-spoznionyc-1784018962.png</url>
                        <title>Najpierw doprowadzili TCZ do ściany, teraz chcą seminarium z podstaw. Polityczny kurs dla spóźnionych uczniów</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55853,najpierw-doprowadzili-tcz-do-sciany-teraz-chca-seminarium-z-podstaw-polityczny-kurs-dla-spoznionych-uczniow</link>
                    </image><description>To nie jest zwykły wniosek radnych. To dokument, który czyta się jak ponury żart napisany przez ludzi przekonanych, że mieszkańcy powiatu tomaszowskiego mają pamięć złotej rybki. Przez lata mieli władzę, wpływ na kadry, dostęp do dokumentów, zarządów, rad nadzorczych i finansów Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Dziś proszą, aby ktoś wytłumaczył im, czym są obowiązki właścicielskie, odpowiedzialność organów spółki, ryzyka finansowe i modele restrukturyzacji. Innymi słowy: po kilku latach prowadzenia autobusu chcą zorganizować seminarium o tym, do czego służy kierownica.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wniosek Klubu Radnych PiS, złożony 10 lipca 2026 roku do Zarządu Powiatu Tomaszowskiego, ma wszystkie cechy dokumentu napisanego przez ludzi bardzo zatroskanych o przyszłość szpitala. Jest tam prawo, ekonomia, restrukturyzacja, konsolidacja, finanse publiczne, ryzyka podatkowe, odpowiedzialność właścicielska, sprzedaż udziałów, wspólne zakupy, a nawet harmonogram dalszych działań. Prawdziwy katalog pojęć, które każdy rozsądny właściciel powinien znać, zanim zacznie podejmować decyzje dotyczące spółki odpowiadającej za zdrowie tysięcy mieszkańców.</p><p>Tyle że autorzy wniosku nie pojawili się w samorządzie wczoraj. Nie zostali przywiezieni do Starostwa autokarem z wycieczki krajoznawczej. To polityczne środowisko, które przez lata sprawowało władzę w Powiecie Tomaszowskim, wykonywało prawa właścicielskie wobec TCZ, wpływało na obsadę najważniejszych stanowisk i odpowiadało za strategiczny kierunek szpitala. Dlatego zasadnicze pytanie nie brzmi: czy seminarium jest potrzebne? Brzmi znacznie brutalniej:</p><p><strong>Jeżeli dziś trzeba im wyjaśniać podstawy funkcjonowania spółki, to na jakiej podstawie zarządzali nią przez poprzednie pięć czy sześć lat?</strong></p><h2><strong>Pamięć krótsza niż kolejka do poradni</strong></h2><p>Polityczna amnezja bywa wygodna. Szczególnie wtedy, gdy trzeba przejść z roli odpowiedzialnego za decyzje do roli surowego recenzenta cudzych działań. Jeszcze niedawno byli po stronie władzy, dzisiaj stoją po stronie mównicy i pytają, dlaczego Zarząd Powiatu nie ma gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania. Krytyka obecnych władz może być zasadna. Problem w tym, że trudno wiarygodnie odgrywać rolę bezkompromisowego kontrolera, gdy jeszcze kilka miesięcy wcześniej samemu siedziało się w kabinie dowodzenia.</p><p>W dokumencie czytamy, że obecny Zarząd nie jest przygotowany do merytorycznej dyskusji o przyszłości szpitala. Mocne słowa. Być może nawet częściowo słuszne. Ale wypowiadane przez środowisko poprzednich decydentów brzmią jak skarga autora pożaru na to, że straż pożarna zbyt wolno rozwija wąż.</p><p>Gdzie były te eksperckie analizy wcześniej? Gdzie były symulacje finansowe? Gdzie warianty działania? Gdzie ocena skutków kadrowych i organizacyjnych? Gdzie analizy ryzyka kontraktowego, pracowniczego i podatkowego? Gdzie były tabele, harmonogramy, opinie prawne i scenariusze naprawcze, gdy podejmowano decyzje personalne i właścicielskie?</p><p>Nie można przez lata firmować systemu, a potem udawać, że właśnie odkryło się jego instrukcję obsługi.</p><h2><strong>Szpital to nie miejsce na kadrowe eksperymenty</strong></h2><p>Najbardziej jaskrawym symbolem poprzednich lat pozostaje polityka personalna. Właściciel szpitala powinien szukać ludzi z doświadczeniem w zarządzaniu ochroną zdrowia, finansami podmiotów leczniczych, kontraktowaniem z NFZ, restrukturyzacją i odpowiedzialnością za wielomilionowy budżet. Tymczasem mieszkańcy obserwowali nominacje, które od początku rodziły pytania o kryteria wyboru i rzeczywiste przygotowanie kandydatów.</p><p>Zamiast człowieka z dorobkiem w zarządzaniu służbą zdrowia pojawił się urzędnik kojarzony wcześniej ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego. Sam fakt pracy w SKW oczywiście nikogo nie dyskwalifikuje. Nie stanowi jednak automatycznego certyfikatu kompetencji do kierowania szpitalem. Kontrwywiad wojskowy to nie Narodowy Fundusz Zdrowia, a ochrona tajemnic państwowych nie jest tym samym co zarządzanie blokiem operacyjnym, kontraktem interny i personelem medycznym. Można znać procedury bezpieczeństwa, a nadal nie mieć doświadczenia w prowadzeniu skomplikowanej spółki leczniczej.</p><p>To nie jest złośliwość wobec czyjegoś życiorysu. To pytanie o elementarną odpowiedzialność właściciela. <strong>Dlaczego właśnie ta osoba? Jakie miała doświadczenie branżowe? Jakie cele jej postawiono? Jakie były efekty?</strong></p><p>Jeszcze bardziej groteskowo wygląda sprawa finansów. W przestrzeni publicznej przypominano, że osoba powierzona kluczowym zadaniom ekonomicznym miała wcześniej doświadczenia zawodowe związane między innymi z plantacją pomidorów, a nie z finansami dużego szpitala. Samo doświadczenie w ogrodnictwie czy produkcji rolnej nie jest powodem do drwin. Uczciwa praca nie hańbi. Problem zaczyna się wtedy, gdy osoba bez porównywalnego dorobku w finansach ochrony zdrowia trafia w miejsce, gdzie trzeba rozumieć kontrakty NFZ, amortyzację sprzętu, koszty procedur, zobowiązania wymagalne, płynność, taryfikację świadczeń i mechanizmy zadłużenia.</p><p>Plantacja pomidorów może być przedsięwzięciem wymagającym i skomplikowanym. Ale szpital to jednak nie szklarnia. Tu błędna decyzja nie oznacza niższego plonu. Może oznaczać ograniczenie świadczeń, brak pieniędzy na leki, odejścia personelu albo likwidację oddziału.</p><p>Jeżeli taki dobór kadr był świadomy, należy pokazać jego racjonalne podstawy. Jeżeli był polityczny, należy to uczciwie przyznać. Najgorszy jest wariant trzeci: że nikt nie wiedział, jakie kwalifikacje są naprawdę potrzebne.</p><h2><strong>Kurs dla ludzi, którzy sami wystawiali świadectwa</strong></h2><p>Proponowane seminarium ma objąć kompetencje Zarządu Powiatu, Rady Powiatu, Rady Nadzorczej i Zarządu Spółki. Ma wyjaśnić odpowiedzialność poszczególnych organów. Ma pokazać, jakie są obowiązki właściciela i jak przebiega prawidłowy proces decyzyjny.</p><p>To brzmi jak program kursu dla nowych radnych pierwszej kadencji. Tymczasem piszą go ludzie, którzy mieli już kilka lat na zdobycie tej wiedzy w praktyce.</p><p>Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z lokalną wersją „Rejsu”. Tyle że zamiast dyskusji o filmie polskim jest rozmowa o spółkach prawa handlowego. Każdy mówi długo, poważnie i z troską, ale gdzieś w tle pozostaje pytanie: kto właściwie przez te lata trzymał rękę na sterze?</p><p>Wniosek przypomina kapitana, który po wejściu statku na mieliznę organizuje konferencję o zasadach nawigacji. Zaprasza ekspertów od map, prądów morskich, silników i prawa żeglugowego, po czym z surową miną pyta obecnej załogi, dlaczego nie jest przygotowana na skutki jego wcześniejszego rejsu.</p><p><strong>Nie można najpierw obsadzać mostka kapitańskiego według własnego uznania, a później udawać, że nie znało się zasad żeglugi.</strong></p><h2><strong>Czy pogorszenie wyników jeszcze kogokolwiek dziwi?</strong></h2><p>Sytuacja finansowa TCZ nie powstała w jeden dzień. Problemy nie wyskoczyły zza drzwi gabinetu po zmianie układu politycznego. Jeżeli w poprzednich latach spadała rentowność części działalności, narastały trudności finansowe i organizacyjne, to trzeba badać ciąg przyczyn, decyzji i zaniedbań. Nie wolno upraszczać, bo system ochrony zdrowia w całym kraju znajduje się pod ogromną presją, a szpitale powiatowe od lat zmagają się z niedoszacowaniem świadczeń, kosztami pracy i rosnącymi cenami.</p><p>Ale nie wolno też traktować ogólnopolskiego kryzysu jak zasłony, za którą można schować lokalne błędy.</p><p>Jeżeli zarządzanie powierzano osobom bez odpowiedniego doświadczenia branżowego, jeżeli decyzje podejmowano bez strategii, jeżeli właściciel nie wymagał mierzalnych rezultatów, to czy obniżenie rentowności naprawdę powinno kogokolwiek zaskakiwać? Czy problemy finansowe są wówczas wyłącznie dziełem złego systemu, czy również skutkiem sposobu, w jaki przez lata prowadzono spółkę?</p><p>Odpowiedzi nie znajdziemy w politycznych sloganach. Są w bilansach, rachunkach wyników, protokołach rad nadzorczych, uchwałach właścicielskich, umowach, konkursach i decyzjach personalnych.</p><p>Dlatego zanim byli decydenci usiądą w pierwszym rzędzie na seminarium, powinni położyć na stole dokumenty z okresu własnych rządów.</p><h2><strong>Eksperci tak. Polityczne alibi — nie</strong></h2><p>Sama idea eksperckiej debaty jest potrzebna. Przyszłości szpitala nie wolno rozstrzygać na podstawie plotek, partyjnych emocji ani rozmów prowadzonych w zaciszu gabinetów. Konsolidacja, restrukturyzacja, sprzedaż udziałów czy współpraca z innym podmiotem to decyzje, które mogą zmienić ochronę zdrowia w powiecie na dziesięciolecia. Muszą je poprzedzać analizy i konsultacje.</p><p>Jednak seminarium nie może być politycznym alibi. Nie może służyć temu, aby dawni decydenci zasiedli pod tablicą jako pilni uczniowie, a następnie przedstawili się mieszkańcom jako niewinni świadkowie cudzego bałaganu.</p><p>Ekspert nie powinien działać jak pralnia pamięci. Nie wyczyści historii nominacji, decyzji i wieloletniego braku strategii. Nie zdejmie odpowiedzialności z ludzi, którzy mieli realny wpływ na TCZ. Nie zamieni byłego starosty w przypadkowego obserwatora, a członków dawnego zaplecza w grupę zatroskanych przechodniów, którzy akurat znaleźli się pod szpitalem.</p><p>W „Folwarku zwierzęcym” zasady zmieniały się w nocy, a rano wszyscy mieli uwierzyć, że tak było od początku. W powiecie tomaszowskim wystarczy najwyraźniej zmienić miejsce przy stole. Wczoraj wykonywało się prawa właścicielskie. Dzisiaj pyta się, czym one są.</p><h2><strong>Najpierw odpowiedzialność, potem wykład</strong></h2><p>Obecne władze Powiatu powinny być rozliczane surowo. Muszą przedstawić dokumenty, warianty, skutki finansowe i jasną strategię. Nie wolno im zasłaniać się tajemnicą handlową przy każdej niewygodnej kwestii ani żądać od Rady Powiatu zgody na proces, którego szczegółów radni i mieszkańcy nie znają.</p><p>Ale poprzednie władze nie mogą mówić o TCZ tak, jakby szpital przez ostatnie lata działał poza ich politycznym zasięgiem. Nie mogą występować jako recenzenci filmu, którego scenariusz sami współtworzyli.</p><p>Wniosek o seminarium ma sens tylko wtedy, gdy pierwszym punktem programu będzie uczciwy bilans przeszłości. Kto podejmował decyzje? Kto rekomendował kadry? Jakie były kryteria? Jakie cele wyznaczano zarządowi? Jak oceniano wyniki? Dlaczego nie przygotowano wcześniej strategii, której dziś tak głośno się żąda?</p><p>Bez tego seminarium stanie się teatrem. Eksperci odegrają rolę dekoracji, byli decydenci rolę zatroskanej opozycji, a mieszkańcy znowu dostaną rachunek.</p><p><strong>Wiedza ekspercka jest potrzebna. Ale najbardziej potrzebna była wtedy, gdy do zarządzania szpitalem wybierano ludzi z doświadczeniem odległym od ochrony zdrowia i finansów medycznych. Potrzebna była, gdy podejmowano decyzje właścicielskie i kadrowe. Potrzebna była przed wejściem na mieliznę, a nie dopiero wtedy, gdy woda znalazła się na pokładzie.</strong></p><p>Dziś można organizować seminaria, konferencje i panele. Można zapraszać prawników, ekonomistów i urzędników ministerialnych. Nie można jednak udawać, że pięć czy sześć lat odpowiedzialności wyparowało razem z utratą stanowisk.</p><p><strong>W polityce można zmienić ławę. Można stracić władzę. Można nawet odkryć potrzebę nauki. Nie można tylko oczekiwać, że mieszkańcy zapomną, kto przez lata wystawiał temu szpitalowi świadectwa — i kto dobierał mu nauczycieli</strong></p> ]]></content:encoded><author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Polacy chcą kontroli czasu pracy lekarzy. Ponad 72 procent popiera zmiany]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55852,polacy-chca-kontroli-czasu-pracy-lekarzy-ponad-72-procent-popiera-zmiany</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55852,polacy-chca-kontroli-czasu-pracy-lekarzy-ponad-72-procent-popiera-zmiany</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Jul 2026 09:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-polacy-chca-kontroli-czasu-pracy-lekarzy-ponad-72-procent-popiera-zmiany-1784015274.png</url>
                        <title>Polacy chcą kontroli czasu pracy lekarzy. Ponad 72 procent popiera zmiany</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55852,polacy-chca-kontroli-czasu-pracy-lekarzy-ponad-72-procent-popiera-zmiany</link>
                    </image><description>Nie chodzi wyłącznie o wysokość lekarskich wynagrodzeń. Polacy coraz wyraźniej domagają się odpowiedzi na prostsze, ale fundamentalne pytanie: ile godzin lekarz rzeczywiście pracuje, w ilu placówkach jednocześnie wykazuje obecność i czy przemęczony medyk może bezpiecznie leczyć pacjentów? Za skuteczniejszą kontrolą czasu pracy lekarzy opowiedziało się ponad 72 procent uczestników sondażu CBOS przeprowadzonego dla „Dziennika Gazety Prawnej”.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wyniki badania pokazują, że postulat kontroli czasu pracy lekarzy nie jest kolejnym frontem politycznej wojny. Popierają go zarówno wyborcy lewicy, centrum, jak i prawicy. To raczej wyraz rosnącego przekonania, że system ochrony zdrowia powinien być przejrzysty, a publiczne pieniądze muszą być wydawane według jasnych reguł.</p><h2>Kontrola ponad politycznymi podziałami</h2><p>Za skuteczniejszą weryfikacją rzeczywistego czasu pracy lekarzy opowiedziało się <strong>80 procent osób identyfikujących się z lewicą</strong>, <strong>79,5 procent badanych o poglądach centrowych</strong> oraz <strong>73,7 procent sympatyków prawicy</strong>.</p><p>Trudno więc przedstawić ten postulat jako atak jednej części sceny politycznej na środowisko medyczne. W tej sprawie Polacy mówią niemal jednym głosem: lekarz może pracować dużo i dobrze zarabiać, ale państwo oraz dyrekcje szpitali powinny wiedzieć, gdzie i przez ile godzin rzeczywiście wykonuje swoje obowiązki.</p><p>Nie bez znaczenia pozostaje bezpieczeństwo pacjentów. Wielogodzinna praca, kolejne dyżury oraz przemieszczanie się między szpitalami, poradniami i prywatnymi gabinetami mogą prowadzić do zmęczenia, obniżenia koncentracji i zwiększenia ryzyka błędu. W medycynie nie jest to problem podobny do źle wypełnionego formularza. Tu ceną pomyłki może być ludzkie zdrowie, a czasami życie.</p><h2>Im wyższe dochody, tym większe poparcie dla kontroli</h2><p>Co ciekawe, poparcie dla kontroli czasu pracy lekarzy rośnie wraz z poziomem dochodów respondentów.</p><p>Wśród osób uzyskujących do 2 tys. zł netto miesięcznie rozwiązanie poparło <strong>66,8 procent badanych</strong>. W grupie zarabiającej co najmniej 9 tys. zł netto odsetek ten wzrósł do <strong>81,7 procent</strong>.</p><p>Za skuteczną kontrolą opowiedziało się również <strong>78 procent osób aktywnych zawodowo</strong> — zarówno pracowników etatowych, jak i prowadzących własną działalność gospodarczą.</p><p>Można to odczytywać jako oczekiwanie, że w ochronie zdrowia powinny obowiązywać podobne standardy odpowiedzialności jak w innych zawodach. Kierowca zawodowy ma limity czasu jazdy. Pilot nie może bez końca przebywać za sterami samolotu. Pracownik zakładu produkcyjnego musi rejestrować rozpoczęcie i zakończenie zmiany. Tymczasem w systemie medycznym, finansowanym w znacznej części ze środków publicznych, nadal pojawiają się pytania o nakładanie się godzin pracy w kilku placówkach.</p><p>Ministerstwo Zdrowia zapowiada stworzenie mechanizmów umożliwiających weryfikowanie rzeczywistej obecności personelu medycznego w konkretnych miejscach pracy. Według resortu ma to przeciwdziałać sytuacjom, w których te same godziny są wykazywane przez lekarza w więcej niż jednej placówce.</p><h2>Limit wynagrodzeń budzi większe emocje</h2><p>Sondaż dotyczył także możliwości administracyjnego ograniczenia wynagrodzeń lekarzy oraz zmian w ustawie gwarantującej coroczne podwyżki dla pracowników medycznych.</p><p>Największe poparcie dla wprowadzenia limitu wynagrodzeń zadeklarowali rolnicy — <strong>56 procent</strong> — oraz osoby bezrobotne i niepracujące z innych przyczyn — <strong>53,3 procent</strong>.</p><p>Badanie pokazało również wyraźną różnicę związaną z poziomem wykształcenia. Respondenci z wyższym wykształceniem częściej wskazywali na potrzebę kontroli czasu pracy, natomiast osoby z niższym wykształceniem relatywnie częściej popierały administracyjne ograniczenie wynagrodzeń.</p><p>To rozróżnienie jest istotne. Kontrola czasu pracy służy przede wszystkim przejrzystości i bezpieczeństwu. Sztywny limit wynagrodzenia może natomiast prowadzić do trudniejszych konsekwencji — szczególnie w szpitalach powiatowych, które już dziś mają problemy z pozyskiwaniem specjalistów.</p><p>Lekarze reprezentujący deficytowe specjalizacje często dyktują warunki, ponieważ bez ich zatrudnienia oddział nie może funkcjonować. Dyrektor szpitala staje wówczas przed wyborem rodem z dramatu bez dobrego zakończenia: zaakceptować wysoką stawkę albo zamknąć oddział i pozbawić mieszkańców dostępu do leczenia.</p><h2>Maksymalnie 240 zł brutto za godzinę</h2><p>Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła pakiet zmian, który zakłada między innymi określenie <strong>maksymalnej stawki wynagrodzenia pracownika medycznego na poziomie 240 zł brutto za godzinę</strong>.</p><p>Resort zapowiada również raportowanie czasu pracy do Narodowego Funduszu Zdrowia, ustalenie maksymalnego czasu pracy medyków zatrudnionych na kontraktach oraz wprowadzenie limitów udziału wynagrodzeń w wydatkach szpitali. Oficjalnym celem zmian ma być zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów, poprawa przejrzystości zatrudnienia oraz przeciwdziałanie tak zwanym kominom płacowym.</p><p>Na razie są to jednak przede wszystkim zapowiedzi. Nie wszystkie projekty ustaw i rozporządzeń zostały opublikowane, dlatego nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie nowe limity miałyby być obliczane, kogo obejmowałyby wyjątki i czy szpitale mogłyby przekraczać stawkę w przypadku braku specjalisty.</p><p>Premier Donald Tusk zapowiedział, że pierwsze regulacje przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia mają trafić pod obrady Rady Ministrów, a pierwsze efekty zmian powinny być widoczne we wrześniu.</p><h2>Szpitale pod lupą NIK</h2><p>Problem wynagrodzeń i zatrudnienia personelu medycznego ma również zbadać Najwyższa Izba Kontroli. Według informacji przekazanych przez rzecznika NIK czynności kontrolne w wybranych placówkach mają objąć między innymi mechanizmy wzrostu płac, sposób zatrudniania personelu oraz wydatki szpitali na wynagrodzenia.</p><p>Temat szczególnie mocno wybrzmiewa w województwie łódzkim, gdzie ujawniano przypadki miesięcznych wynagrodzeń lekarzy kontraktowych przekraczających 100 tys. zł. Są to kwoty działające na opinię publiczną jak czerwona płachta, choć trzeba pamiętać, że dotyczą pojedynczych specjalistów, zakresu wykonywanych procedur, odpowiedzialności oraz liczby przepracowanych godzin.</p><p>Nie zmienia to faktu, że publiczny system powinien umieć odpowiedzieć, za co konkretnie płaci i czy wynagrodzenie pozostaje proporcjonalne do wykonanej pracy.</p><h2>Pacjent nie może zostać zakładnikiem sporu o pieniądze</h2><p>Dyskusja o zarobkach lekarzy łatwo zamienia się w populistyczne widowisko. Z jednej strony pojawia się obraz lekarza milionera, który krąży między szpitalami z przysłowiową walizką kontraktów. Z drugiej — obraz państwa próbującego oszczędzać na ludziach, którzy przez lata zdobywali specjalistyczną wiedzę i ponoszą ogromną odpowiedzialność.</p><p>Prawda, jak zwykle, nie mieści się na jednym transparentie.</p><p>Lekarz powinien godnie zarabiać. Wybitny specjalista może zarabiać bardzo dobrze. Szpital powiatowy musi mieć możliwość zatrudnienia chirurga, anestezjologa, kardiologa czy radiologa nawet wtedy, gdy na rynku brakuje takich osób.</p><p>Jednocześnie nie może być zgody na sytuację, w której publiczne placówki płacą za godziny istniejące wyłącznie w dokumentach albo jeden lekarz formalnie pracuje w kilku miejscach w tym samym czasie.</p><p><strong>Kontrola czasu pracy nie jest wymierzona w lekarzy. Jest wymierzona w chaos.</strong> A chaos w ochronie zdrowia zawsze ostatecznie płaci pacjent — dłuższą kolejką, zamkniętym oddziałem, odwołanym zabiegiem albo błędem popełnionym przez człowieka, który od wielu godzin nie miał prawa zachować pełnej koncentracji.</p><p>Badanie CBOS zostało przeprowadzone metodą wywiadów telefonicznych CATI w dniach <strong>6–8 czerwca 2026 roku</strong> na reprezentatywnej próbie <strong>1001 dorosłych mieszkańców Polski</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Liczy się nie tylko CV. Badania: masa ciała może przesądzać o zatrudnieniu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55806,liczy-sie-nie-tylko-cv-badania-masa-ciala-moze-przesadzac-o-zatrudnieniu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55806,liczy-sie-nie-tylko-cv-badania-masa-ciala-moze-przesadzac-o-zatrudnieniu</guid>
            <pubDate>Fri, 10 Jul 2026 23:30:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-liczy-sie-nie-tylko-cv-badania-masa-ciala-moze-przesadzac-o-zatrudnieniu-1783719627.png</url>
                        <title>Liczy się nie tylko CV. Badania: masa ciała może przesądzać o zatrudnieniu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55806,liczy-sie-nie-tylko-cv-badania-masa-ciala-moze-przesadzac-o-zatrudnieniu</link>
                    </image><description>Czy o pracy decydują kwalifikacje, czy... wygląd? Najnowsze badania pokazują, że mimo deklaracji o równości i obiektywizmie, masa ciała wciąż ma ogromny wpływ na decyzje rekruterów. W praktyce osoba z nadwagą lub otyłością może już na starcie przegrać z kandydatem o identycznych kompetencjach – tylko dlatego, że wygląda inaczej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Rynek pracy lubi przedstawiać się jako miejsce, gdzie liczą się doświadczenie, umiejętności i wiedza. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie mniej sprawiedliwa. Badania przeprowadzone przez <strong>dr Martynę Krogulec-Łęską z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi</strong> pokazują, że wygląd zewnętrzny nadal odgrywa ogromną rolę podczas rekrutacji.</p><h2><strong>Ponad 80 procent wybiera szczupłych kandydatów</strong></h2><p>W eksperymentach uczestnicy otrzymywali profile kandydatów o <strong>identycznych kwalifikacjach, doświadczeniu i kompetencjach</strong>. Jedyną różnicą była sylwetka.</p><p>Wyniki są wymowne.</p><p>Aż <strong>82,1 proc. badanych wskazało szczupłą kobietę jako lepszą kandydatkę na stanowisko menedżerskie</strong>, a <strong>80,6 proc. wybrało szczupłego mężczyznę</strong>.</p><p>Jeszcze bardziej zaskakujące okazały się wyniki dotyczące zawodów wymagających wysokich kwalifikacji. Nawet w przypadku lekarzy <strong>83,5 proc. respondentów preferowało medyka o szczupłej sylwetce</strong>.</p><p>– <strong>Nasze ciało jest jednym z pierwszych komunikatów, jakie odbiera otoczenie, dlatego może – świadomie lub nieświadomie – oddziaływać na decyzje rekrutacyjne i zawodowe</strong> – podkreśla badaczka.</p><h2><strong>Pierwsze wrażenie bywa silniejsze niż kompetencje</strong></h2><p>Jak wyjaśnia socjolożka, za takimi decyzjami stoją dobrze znane psychologii mechanizmy.</p><p>Jednym z nich jest <strong>efekt aureoli</strong>, czyli automatyczne przypisywanie atrakcyjnym osobom takich cech jak inteligencja, pracowitość czy profesjonalizm.</p><p>Przeciwieństwem jest <strong>efekt Golema</strong>, który sprawia, że wobec osób z nadmierną masą ciała pojawiają się negatywne stereotypy. Rekruterzy mogą podświadomie uznawać je za mniej zdyscyplinowane, gorzej zorganizowane lub mniej zmotywowane – mimo że nie mają na to żadnych dowodów.</p><h2><strong>HR ma świadomość problemu</strong></h2><p>Co istotne, z badań wynika, że sami specjaliści zajmujący się rekrutacją dostrzegają istnienie tych mechanizmów.</p><p>Wielu z nich przyznaje, że mając dwóch kandydatów o podobnych kompetencjach, częściej wybiera osobę, która bardziej odpowiada obowiązującemu kanonowi atrakcyjności.</p><p>Oznacza to, że <strong>ocena wyglądu może nastąpić jeszcze zanim pracodawca zdąży rzetelnie ocenić wiedzę i umiejętności kandydata</strong>.</p><h2><strong>To nie tylko polski problem</strong></h2><p>Podobne zjawiska obserwowane są również poza Polską.</p><p>Badaczka przywołuje eksperyment przeprowadzony w Meksyku. Kobiety z otyłością otrzymywały odpowiedź od pracodawców jedynie w <strong>21,3 proc. przypadków</strong>, podczas gdy kandydatki o prawidłowej masie ciała – w <strong>29,1 proc.</strong></p><p>W praktyce oznaczało to konieczność wysłania <strong>o 37 proc. większej liczby aplikacji</strong>, aby uzyskać taką samą liczbę zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne.</p><h2><strong>Szczupłość coraz częściej oznacza status społeczny</strong></h2><p>Według danych <strong>Głównego Urzędu Statystycznego</strong>, nadwaga lub otyłość dotyczy już <strong>57,1 proc. dorosłych Polaków</strong>. Problem częściej występuje u mężczyzn (65,7 proc.) niż u kobiet (48,3 proc.).</p><p>Jednocześnie dane OECD, Eurostatu i CBOS wskazują wyraźną zależność pomiędzy masą ciała a poziomem wykształcenia oraz sytuacją materialną.</p><p>Osoby z wyższym wykształceniem znacznie rzadziej zmagają się z otyłością niż osoby z wykształceniem podstawowym lub zawodowym.</p><p>Zdaniem badaczki oznacza to, że <strong>szczupła sylwetka coraz częściej staje się nie tylko symbolem zdrowia, ale także wskaźnikiem statusu społecznego, dostępu do edukacji, czasu oraz możliwości dbania o siebie</strong>.</p><h2><strong>Dyskryminacja, o której mówi się zbyt rzadko</strong></h2><p>Choć przepisy prawa pracy zabraniają dyskryminacji w zatrudnieniu, praktyka pokazuje, że wiele uprzedzeń działa na poziomie nieświadomym.</p><p>Badania przywoływane przez dr Krogulec-Łęską, w tym analizy prof. <strong>Rebeki Puhl z Uniwersytetu Connecticut</strong>, wskazują, że <strong>dyskryminacja ze względu na wagę występuje równie często jak rasizm, a niekiedy nawet częściej niż uprzedzenia związane z płcią czy wiekiem</strong>.</p><p>To pokazuje, że walka z nierównym traktowaniem na rynku pracy wciąż nie jest zakończona.</p><p>Kompetencje nadal powinny być najważniejszym kryterium zatrudnienia. Najnowsze badania sugerują jednak, że w wielu przypadkach <strong>o pierwszej szansie decyduje nie zawartość CV, lecz pierwsze spojrzenie na sylwetkę kandydata.</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Pacjent kontra system zmęczony do granic. Rośnie liczba skarg na lekarzy]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55777,pacjent-kontra-system-zmeczony-do-granic-rosnie-liczba-skarg-na-lekarzy</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55777,pacjent-kontra-system-zmeczony-do-granic-rosnie-liczba-skarg-na-lekarzy</guid>
            <pubDate>Wed, 08 Jul 2026 09:39:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-pacjent-kontra-system-zmeczony-do-granic-rosnie-liczba-skarg-na-lekarzy-1783497390.png</url>
                        <title>Pacjent kontra system zmęczony do granic. Rośnie liczba skarg na lekarzy</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55777,pacjent-kontra-system-zmeczony-do-granic-rosnie-liczba-skarg-na-lekarzy</link>
                    </image><description>Lekarze pracują po kilkanaście godzin dziennie, a pacjenci coraz częściej składają skargi do okręgowych izb lekarskich. „Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych błędów czy nieuprzejmości w gabinecie. W tle widać coś znacznie poważniejszego: przeciążony system ochrony zdrowia, w którym zmęczony lekarz spotyka sfrustrowanego pacjenta. To mieszanka wybuchowa, dobrze znana także mieszkańcom mniejszych miast, gdzie dostęp do specjalisty bywa bardziej loterią niż standardem opieki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Według informacji podanych przez „Dziennik Gazetę Prawną” rośnie liczba skarg kierowanych do okręgowych izb lekarskich. Pacjenci skarżą się na <strong>brak należytej staranności</strong>, błędy diagnostyczne, odmowy przyjęcia, problemy z rejestracją oraz niewłaściwą komunikację. Największe wzrosty zgłoszeń odnotowano m.in. w Gdańsku, Łodzi i Płocku. Spadek liczby skarg miał nastąpić w Częstochowie.</p><p>Nie jest to jednak opowieść z prostym podziałem na „winnych lekarzy” i „bezbronnych pacjentów”. Rzeczywistość jest bardziej ponura. Z jednej strony pacjent, który miesiącami czeka na wizytę, nie ma siły słuchać tłumaczeń o brakach kadrowych. Z drugiej — lekarz, który po kilkunastu godzinach pracy nadal musi podejmować decyzje, od których zależy zdrowie, a czasem życie człowieka.</p><p>To trochę jak scena z filmu katastroficznego, tylko bez dramatycznej muzyki Hansa Zimmera. System trzeszczy, światła migają, załoga próbuje jeszcze utrzymać maszynę w powietrzu, a pasażerowie zaczynają pytać, kto właściwie siedzi za sterami.</p><h2>Przemęczenie lekarzy to nie prywatny problem medyków</h2><p>Z badania Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że zbyt długi czas pracy lekarzy jest przede wszystkim skutkiem <strong>braków kadrowych</strong>, trudności z organizacją zastępstw oraz presji finansowej. NIL zapowiadała badanie rzeczywistego czasu pracy lekarzy i lekarzy dentystów, wskazując, że bez twardych danych trudno uczciwie rozmawiać o granicach wydolności personelu medycznego.</p><p>W praktyce oznacza to, że lekarz nierzadko funkcjonuje pomiędzy etatem, dyżurami, kontraktem, poradnią, szpitalem i prywatnym gabinetem. Dla pacjenta nie ma znaczenia, czy ten sam człowiek wcześniej był na dyżurze, czy spał trzy godziny, czy właśnie kończy trzynastą godzinę pracy. Pacjent chce diagnozy, uwagi, rozmowy i bezpieczeństwa.</p><p>I ma do tego pełne prawo.</p><p>Ale właśnie dlatego <strong>czas pracy lekarzy</strong> nie jest sprawą wyłącznie korporacyjną, zawodową czy księgową. To kwestia bezpieczeństwa pacjentów. Zmęczenie obniża koncentrację, utrudnia komunikację, zwiększa ryzyko pomyłek i konfliktów. W ochronie zdrowia nie chodzi przecież o produkcję śrubek, gdzie wadliwą partię można wycofać z magazynu. Tutaj błędna decyzja może wrócić do człowieka jak bumerang — bólem, opóźnioną diagnozą, utratą zaufania.</p><h2>Prawo zna odpoczynek. Życie zna grafik</h2><p>Ustawa o działalności leczniczej przewiduje normy czasu pracy oraz prawo do odpoczynku. Zgodnie z przepisami pracownikowi przysługuje m.in. co najmniej <strong>11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego</strong> oraz co najmniej <strong>35 godzin nieprzerwanego odpoczynku tygodniowego</strong>. Po dyżurze medycznym odpoczynek powinien być udzielony bezpośrednio po jego zakończeniu.</p><p>Tyle teoria. W praktyce od lat trwa dyskusja o dyżurach, klauzulach opt-out, kontraktach i wieloetatowości. Samorząd lekarski wskazuje, że część lekarzy pracuje ponad granice, które w innych zawodach uznano by za absurdalne. Naczelna Rada Lekarska chce wprowadzenia limitu czasu pracy obejmującego lekarzy niezależnie od formy zatrudnienia, także tych pracujących na kontraktach.</p><p>To ważne, bo obecnie system potrafi wyglądać jak dobrze znany z literatury labirynt Kafki: formalnie każdy dokument jest na miejscu, każdy grafik jakoś się spina, każda procedura ma swój numer, ale człowiek — pacjent i lekarz — coraz częściej zostaje sam w korytarzu.</p><h2>Skarga nie zawsze oznacza winę, ale zawsze jest sygnałem</h2><p>Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Łukasz Jankowski w rozmowie z „DGP” zwrócił uwagę, że w ostatniej dekadzie liczba skarg miała się podwoić. W jego ocenie jest to w dużej mierze efekt frustracji pacjentów złym działaniem systemu. Część zgłoszeń okazuje się bezzasadna, ale część kończy się wnioskiem o ukaranie. Sądy lekarskie orzekają kary w znaczącej części takich spraw.</p><p>To również ważna uwaga dla pacjentów. Skarga do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy nie jest narzędziem do wyrażenia zwykłej złości po nieudanej wizycie. Powinna dotyczyć konkretnych zdarzeń: błędu, zaniedbania, naruszenia zasad etyki, odmowy pomocy, braku należytej staranności czy zachowania, które mogło narazić pacjenta na szkodę.</p><p>Jednocześnie nie można pacjentów uciszać opowieścią o „trudnej pracy lekarza”. Trudna praca nie zwalnia z odpowiedzialności. Tak samo jak fatalnie zorganizowany system nie może być wieczną wymówką dla braku empatii, lekceważenia chorego czy błędów w dokumentacji.</p><h2>Interniści, psychiatrzy, stomatolodzy. Tam skarg jest najwięcej</h2><p>Jak podaje „DGP”, najwięcej zastrzeżeń budzi praca internistów, psychiatrów i stomatologów. To nie powinno dziwić. Internista często staje się pierwszym filtrem całego systemu — ma rozpoznać, uspokoić, skierować, nie przeoczyć. Psychiatra pracuje w obszarze szczególnie wrażliwym, gdzie rozmowa jest częścią leczenia, a zaufanie bywa kruche jak szkło. Stomatologia zaś to dziedzina, w której pacjent często płaci bezpośrednio z własnej kieszeni, więc oczekiwania są wysokie, a spór o jakość usługi pojawia się szybciej.</p><p>Izby lekarskie wskazują też na nowe wątki, w tym skargi dotyczące lekarzy z Ukrainy i Białorusi, którzy mieli podawać nieprawdziwe informacje o posiadaniu specjalizacji. To temat delikatny, ale nie wolno go zamiatać pod dywan. Pacjent ma prawo wiedzieć, kto go leczy, jakie ma kwalifikacje i czy wykonuje świadczenia zgodnie z obowiązującymi przepisami.</p><h2>Lokalnie problem widać szczególnie mocno</h2><p>Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego temat nie jest abstrakcją z ogólnopolskich gazet. Każdy, kto próbował szybko dostać się do specjalisty, umówić badanie, znaleźć wolny termin w poradni albo skorzystać z nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, wie, że napięcie pomiędzy pacjentem a systemem narasta.</p><p>Nie zawsze chodzi o złą wolę. Często chodzi o brak ludzi, brak terminów, źle ustawioną organizację pracy, kolejki i komunikację, która przypomina rozmowę przez grubą szybę. Pacjent słyszy: „proszę czekać”. Lekarz słyszy: „proszę przyjąć kolejnych”. Rejestracja słyszy jedno i drugie, a potem zostaje pierwszą linią gniewu.</p><p>To nie jest zdrowy model.</p><p>Jeżeli chcemy mówić poważnie o <strong>bezpieczeństwie pacjentów</strong>, trzeba przestać udawać, że problemem jest tylko pojedynczy lekarz, pojedyncza przychodnia albo pojedyncza niemiła rozmowa przy okienku. Skargi pacjentów są jak kontrolka w samochodzie. Można ją zakleić plastrem, można się na nią obrazić, można powiedzieć, że świeci złośliwie. Ale silnik od tego nie zacznie pracować lepiej.</p><h2>Pacjent ma prawo pytać, lekarz ma prawo odpocząć</h2><p>W tej sprawie trzeba powiedzieć dwie rzeczy jednocześnie.</p><p>Po pierwsze, <strong>pacjent ma prawo do rzetelnej, bezpiecznej i starannej opieki medycznej</strong>. Ma prawo pytać, domagać się informacji, składać skargę, prosić o dokumentację, zgłaszać błędy i oczekiwać szacunku. Choroba nie odbiera człowiekowi godności.</p><p>Po drugie, <strong>lekarz ma prawo do odpoczynku</strong>, bez którego nie da się bezpiecznie leczyć. Państwo, szpitale, przychodnie i organizatorzy systemu nie mogą budować ochrony zdrowia na założeniu, że medyk będzie pracował ponad ludzką wytrzymałość. To nie jest heroizm. To proszenie się o katastrofę.</p><p>W „Doktorze Housie” genialny lekarz może nie spać, łamać procedury, obrażać ludzi i na końcu uratować pacjenta błyskotliwą diagnozą. Tyle że życie to nie serial. W prawdziwej przychodni i prawdziwym szpitalu potrzebujemy nie cudotwórców na granicy wypalenia, lecz dobrze zorganizowanego systemu, w którym lekarz ma czas pomyśleć, a pacjent ma poczucie, że ktoś naprawdę go słucha.</p><p>Bo medycyna zaczyna się nie od pieczątki, skierowania ani numerka w kolejce. Zaczyna się od zaufania. A tego nie da się odbudować dyżurem trwającym w nieskończoność.</p><p><strong>&nbsp;</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Internista Warszawa – co powinieneś wiedzieć o zakresie usług oferowanych przez specjalistę]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55773,internista-warszawa-co-powinienes-wiedziec-o-zakresie-uslug-oferowanych-przez-specjaliste</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55773,internista-warszawa-co-powinienes-wiedziec-o-zakresie-uslug-oferowanych-przez-specjaliste</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Jul 2026 19:41:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-internista-warszawa-co-powinienes-wiedziec-o-zakresie-uslug-oferowanych-przez-specjaliste-1783446268.png</url>
                        <title>Internista Warszawa – co powinieneś wiedzieć o zakresie usług oferowanych przez specjalistę</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55773,internista-warszawa-co-powinienes-wiedziec-o-zakresie-uslug-oferowanych-przez-specjaliste</link>
                    </image><description>Internista to jeden z najważniejszych specjalistów w dziedzinie medycyny, z którym większość pacjentów ma styczność w trakcie swojego życia. Warto zrozumieć, jak szeroki jest zakres usług świadczonych przez tego lekarza oraz kiedy należy się do niego udać. W poniższym artykule przedstawiamy najważniejsze informacje na temat pracy internisty i sytuacji, w których jego pomoc może okazać się niezbędna.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Internista to jeden z najważniejszych specjalistów w dziedzinie medycyny, z którym większość pacjentów ma styczność w trakcie swojego życia. Warto zrozumieć, jak szeroki jest zakres usług świadczonych przez tego lekarza oraz kiedy należy się do niego udać. W poniższym artykule przedstawiamy najważniejsze informacje na temat pracy internisty i sytuacji, w których jego pomoc może okazać się niezbędna.</p><h3><strong>Czym zajmuje się internista?</strong></h3><p>Internista to specjalista chorób wewnętrznych, który zajmuje się diagnozowaniem, leczeniem i profilaktyką schorzeń dotykających osoby dorosłe. Jego kompetencje obejmują szeroki wachlarz chorób, w tym m.in.:</p><ul><li data-list-item-id="ebd985628df535ef73e617c7914727b74">problemy układu krążenia, takie jak nadciśnienie tętnicze czy miażdżyca,</li><li data-list-item-id="e0b2d1437e05228b8c45fd4a99b3aba77">schorzenia układu oddechowego, w tym przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) i astma,</li><li data-list-item-id="e91de8115bb3808a5c285029c82190db7">zaburzenia metaboliczne, takie jak cukrzyca czy otyłość,</li><li data-list-item-id="e6a5515cffb41c8e5b351cf4bf85e5d2a">choroby przewodu pokarmowego, np. wrzody żołądka, refluks czy zespół jelita drażliwego,</li><li data-list-item-id="e1c1feccfb63fde12b3d66f18f06bfc26">infekcje wirusowe i bakteryjne,</li><li data-list-item-id="e9cf4a5ce697b2d3d431ba1ab72ec6fcc">problemy hormonalne, takie jak niedoczynność czy nadczynność tarczycy.</li></ul><p>Internista nie tylko leczy konkretne choroby, ale również koordynuje proces diagnostyczny, zlecając odpowiednie badania laboratoryjne czy obrazowe, a w razie potrzeby kieruje pacjenta do specjalistów z innych dziedzin.</p><h3><strong>Kiedy udać się do internisty?</strong></h3><p>Do internisty warto udać się w przypadku wystąpienia niepokojących objawów, takich jak przewlekłe zmęczenie, bóle w klatce piersiowej, problemy z oddychaniem, zaburzenia trawienia czy nagły spadek masy ciała. To właśnie internista często stanowi pierwszy punkt kontaktu w systemie opieki zdrowotnej dla pacjentów z różnorodnymi dolegliwościami.</p><p>Ważne jest, aby nie bagatelizować żadnych objawów, które utrzymują się przez dłuższy czas lub nawracają. Regularne wizyty u internisty pozwalają na wczesne wykrycie wielu schorzeń, co znacznie zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Warto również pamiętać, że internista w Warszawie może pełnić rolę lekarza rodzinnego, co oznacza, że często opiekuje się całą rodziną, prowadząc kompleksową dokumentację medyczną pacjenta.</p><p><a href="https://cmwitolin.pl/lekarz-rodzinny-nfz-warszawa-praga/">Internista Warszawa</a> jest specjalistą, do którego pacjenci zgłaszają się nie tylko w nagłych przypadkach, ale także na kontrolne badania profilaktyczne. Tego typu konsultacje są szczególnie ważne dla osób z grup ryzyka, np. z wywiadem rodzinnym obciążonym chorobami serca czy cukrzycą.</p><h3><strong>Jak przygotować się do wizyty u internisty?</strong></h3><p>Aby wizyta u internisty była jak najbardziej efektywna, warto odpowiednio się do niej przygotować. Przygotowanie to obejmuje:</p><ol><li data-list-item-id="eccac145ce3fd9127f64442254a2a2ddf">Zgromadzenie dokumentacji medycznej – jeśli pacjent posiada wyniki wcześniejszych badań, wypisy ze szpitala czy listę przyjmowanych leków, powinien zabrać je na wizytę.</li><li data-list-item-id="ee5f4427cdb8063563e431554432519da">Przygotowanie listy objawów – przed wizytą warto spisać wszystkie dolegliwości, ich czas trwania oraz nasilenie. Dzięki temu lekarz szybciej postawi diagnozę.</li><li data-list-item-id="ed25bfe39c408f974828970f063434336">Historia rodzinna – informacje o występowaniu chorób w rodzinie mogą być istotne dla oceny ryzyka różnych schorzeń.</li></ol><p>Podczas konsultacji internista dokładnie zbada pacjenta, przeprowadzi wywiad medyczny oraz, jeśli będzie to konieczne, zleci dodatkowe badania, takie jak morfologia krwi, badanie moczu, USG czy EKG.</p><h3><strong>Jakie badania wykonuje internista?</strong></h3><p>Internista może zlecić lub przeprowadzić szereg badań diagnostycznych, które pozwalają ocenić stan zdrowia pacjenta. Do najczęściej wykonywanych badań należą:</p><ul><li data-list-item-id="e195a983609f2db4f40287fe7a1dacb09">badania laboratoryjne, takie jak morfologia, poziom glukozy czy lipidogram,</li><li data-list-item-id="e1aa153c4024680123c85c4b5d0249f1b">badania obrazowe, np. RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej,</li><li data-list-item-id="e8c05592d2e78e4490227d6aa0a7a19fb">testy funkcjonalne, takie jak EKG czy spirometria.</li></ul><p>W ramach wizyty internista często przeprowadza również badania fizykalne, w tym osłuchiwanie płuc i serca, pomiar ciśnienia tętniczego czy badanie palpacyjne brzucha.</p><h3><strong>Podsumowanie</strong></h3><p>Internista to lekarz pierwszego kontaktu dla osób dorosłych, który zajmuje się szerokim zakresem chorób wewnętrznych. Regularne wizyty u tego specjalisty pozwalają na wczesne wykrycie i skuteczne leczenie wielu schorzeń, a także na prowadzenie działań profilaktycznych. W przypadku jakichkolwiek niepokojących objawów warto udać się do internisty, który kompleksowo oceni stan zdrowia i w razie potrzeby skieruje na dodatkowe badania lub do innego specjalisty.</p><p>Zadbaj o swoje zdrowie już dziś i nie zwlekaj z konsultacją medyczną, gdy zauważysz u siebie objawy wymagające interwencji specjalisty. Internista to nieoceniony partner w utrzymaniu dobrego samopoczucia i kondycji na długie lata.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zadbaj o swoje płuca. W gminie Żelechlinek rusza program profilaktyki POChP]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55765,zadbaj-o-swoje-pluca-w-gminie-zelechlinek-rusza-program-profilaktyki-pochp</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55765,zadbaj-o-swoje-pluca-w-gminie-zelechlinek-rusza-program-profilaktyki-pochp</guid>
            <pubDate>Tue, 07 Jul 2026 10:55:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zadbaj-o-swoje-pluca-w-gminie-zelechlinek-rusza-program-profilaktyki-pochp-1783414928.png</url>
                        <title>Zadbaj o swoje płuca. W gminie Żelechlinek rusza program profilaktyki POChP</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55765,zadbaj-o-swoje-pluca-w-gminie-zelechlinek-rusza-program-profilaktyki-pochp</link>
                    </image><description>Przewlekły kaszel, duszność, szybkie męczenie się, spadek wydolności oddechowej – to objawy, których nie warto zrzucać wyłącznie na wiek, pogodę, pracę czy „zwykłe osłabienie”. W gminie Żelechlinek realizowany jest Program Profilaktyki Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc na lata 2026–2028, skierowany do pełnoletnich mieszkańców gminy. Program finansowany jest w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To propozycja dla tych, którzy chcą sprawdzić stan swojego układu oddechowego, ale także dla osób znajdujących się w grupie ryzyka. POChP, czyli <strong>przewlekła obturacyjna choroba płuc</strong>, często rozwija się po cichu. Nie zawsze zaczyna się dramatycznie. Czasem przypomina cichy motyw z filmu, który długo gra w tle, aż nagle okazuje się, że to właśnie on prowadził całą historię.</p><h2>Dla kogo jest program?</h2><p>Program skierowany jest do <strong>pełnoletnich mieszkańców gminy Żelechlinek</strong>, którzy znajdują się w grupie ryzyka rozwoju POChP lub obserwują u siebie objawy mogące świadczyć o problemach z układem oddechowym.</p><p>Skorzystać mogą osoby, które ukończyły 18 lat i:</p><p>zamieszkują teren <strong>gminy Żelechlinek</strong>, palą wyroby tytoniowe lub są narażone na długotrwały kontakt z pyłami i zanieczyszczeniami, pracują w warunkach zwiększonego zapylenia, odczuwają duszność, przewlekły kaszel albo obniżoną wydolność oddechową. Program obejmuje również osoby zainteresowane profilaktyką zdrowotną, oceną wydolności układu oddechowego oraz działaniami antynikotynowymi.</p><h2>Co obejmuje program?</h2><p>W ramach programu uczestnicy mogą skorzystać z <strong>działań informacyjno-edukacyjnych</strong>, <strong>lekarskiej wizyty diagnostycznej</strong>, <strong>badań spirometrycznych</strong>, edukacji zdrowotnej, porad dotyczących rzucania palenia oraz działań antynikotynowych i profilaktycznych.</p><p>Szczególnie ważnym elementem są <strong>badania spirometryczne</strong>, pozwalające ocenić wydolność płuc. To proste badanie może stać się pierwszym sygnałem ostrzegawczym, zanim choroba zacznie mocniej ograniczać codzienne życie.</p><h2>Dlaczego warto się zbadać?</h2><p>Wczesne wykrycie problemów z oddychaniem daje realną szansę na szybsze rozpoczęcie leczenia, spowolnienie postępu choroby i poprawę komfortu życia. W przypadku POChP czas ma ogromne znaczenie. Im wcześniej pacjent dowie się, że jego płuca wołają o pomoc, tym większa szansa, że nie będzie trzeba później walczyć już tylko o każdy głębszy oddech.</p><p>Badania i konsultacje mogą pomóc:</p><p><strong>szybciej rozpocząć leczenie</strong>, <strong>spowolnić rozwój choroby</strong>, <strong>poprawić komfort życia</strong>, <strong>zmniejszyć ryzyko powikłań</strong> oraz zwiększyć świadomość zdrowotną dotyczącą chorób płuc.</p><h2>Palenie to nie jedyny czynnik ryzyka</h2><p>Najważniejszym czynnikiem ryzyka POChP pozostaje <strong>palenie papierosów</strong>, ale nie jest to jedyne zagrożenie. Znaczenie ma również bierne palenie, długotrwała ekspozycja na pyły i gazy, zanieczyszczenie powietrza, przewlekłe choroby układu oddechowego oraz wieloletnia praca w warunkach szkodliwych dla płuc.</p><p>Dlatego program nie jest adresowany wyłącznie do osób palących. To także propozycja dla tych, którzy przez lata pracowali w zapyleniu, mieszkali lub pracowali w środowisku o gorszej jakości powietrza albo od dłuższego czasu zauważają, że organizm wysyła niepokojące sygnały.</p><h2>Nie czekaj, aż kaszel stanie się codziennością</h2><p>Organizatorzy zachęcają: <strong>„Zadbaj o swoje płuca! Nie czekaj – zbadaj się!”</strong>. Nie warto ignorować przewlekłego kaszlu, duszności czy spadku wydolności organizmu. Profilaktyka i regularne badania mogą pomóc wykryć chorobę na wczesnym etapie, kiedy można zrobić najwięcej.</p><p>Program realizowany jest przez <strong>Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Rawie Mazowieckiej</strong>, wspólnie z <strong>Wójtem Gminy Żelechlinek</strong>.</p><h2>Zapisy i informacje</h2><p>Zapisy oraz szczegółowe informacje dostępne są w rejestracji <strong>SPZOZ w Rawie Mazowieckiej</strong> lub pod numerem telefonu:</p><p><strong>729 056 593</strong></p><p>To bezpłatna szansa, by sprawdzić swoje płuca, porozmawiać z lekarzem i zrobić krok w stronę lepszego zdrowia. Bo z oddechem jest jak z muzyką – dopóki płynie równo, często go nie słyszymy. Dopiero gdy zaczyna się urywać, rozumiemy, jak bardzo był potrzebny.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Urlop to nie zawody. Psychiatra przypomina: dla psychiki liczy się prawdziwa regeneracja, nie długość wyjazdu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55744,urlop-to-nie-zawody-psychiatra-przypomina-dla-psychiki-liczy-sie-prawdziwa-regeneracja-nie-dlugosc-wyjazdu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55744,urlop-to-nie-zawody-psychiatra-przypomina-dla-psychiki-liczy-sie-prawdziwa-regeneracja-nie-dlugosc-wyjazdu</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 20:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-urlop-to-nie-zawody-psychiatra-przypomina-dla-psychiki-liczy-sie-prawdziwa-regeneracja-nie-dlugos-1783276794.png</url>
                        <title>Urlop to nie zawody. Psychiatra przypomina: dla psychiki liczy się prawdziwa regeneracja, nie długość wyjazdu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55744,urlop-to-nie-zawody-psychiatra-przypomina-dla-psychiki-liczy-sie-prawdziwa-regeneracja-nie-dlugosc-wyjazdu</link>
                    </image><description>Psychiatra przypomina, że urlop ma przede wszystkim regenerować, a nie stać się wyścigiem z czasem. Dr Gniewko Więckiewicz wyjaśnia, jak odpocząć naprawdę, nie przeciążyć psychiki i wrócić z wakacji bez dodatkowego zmęczenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Wakacje nie powinny być kolejnym zadaniem do odhaczenia w kalendarzu. Dla zdrowia psychicznego ważniejsze od tego, czy wyjeżdżamy na tydzień, dwa czy trzy, jest to, czy naprawdę potrafimy odpocząć.</strong> Jak podkreśla dr n. med. Gniewko Więckiewicz z Oddziału Klinicznego Psychiatrii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, układ nerwowy potrzebuje regularnej regeneracji, a nie jednorazowej „akcji ratunkowej”, gdy człowiek jest już wyczerpany.</p><p>To ważne szczególnie teraz, w środku sezonu urlopowego, gdy wielu z nas próbuje w kilka dni nadrobić miesiące napięcia, pośpiechu, pracy, obowiązków domowych i ciągłego bycia „pod telefonem”. Tymczasem urlop nie działa jak magiczny przycisk resetu. Pierwsze dni często mijają na odreagowywaniu stresu, dosypianiu i wychodzeniu z codziennego rytmu. Dopiero później przychodzi głębsze poczucie odpoczynku.</p><p><strong>Dłuższy wyjazd daje organizmowi więcej czasu na regenerację</strong>, ale psychiatra zwraca uwagę, że równie ważne mogą być krótsze przerwy rozłożone w ciągu roku. Kilka mniejszych wyjazdów lub spokojniejszych okresów może skuteczniej przerywać przewlekły stres niż jeden długi urlop, na który czekamy jak bohater filmu katastroficznego na ekipę ratunkową.</p><p>– Idealnie byłoby łączyć oba podejścia: odbyć jeden dłuższy urlop, który pozwala naprawdę się odciąć, oraz kilka krótszych przerw w ciągu roku. Nasz układ nerwowy lepiej funkcjonuje, kiedy regeneracja jest elementem rytmu życia, a nie akcją ratunkową dopiero wtedy, gdy jesteśmy już wyczerpani – wskazuje dr Więckiewicz.</p><h2>Nie każdy odpoczywa tak samo</h2><p>Ekspert zaznacza, że nie istnieje jeden uniwersalny model wypoczynku. Dla jednej osoby regeneracją będzie cisza, sen, książka i ograniczenie bodźców. Dla innej — spacer, rower, pływanie albo spokojne zwiedzanie. Kluczowe jest jednak to, by urlop nie zamienił się w kolejny projekt do wykonania.</p><p>Zbyt napięty plan podróży może sprawić, że zamiast odpoczynku pojawi się zmęczenie. Znasz ten scenariusz: pobudka o świcie, trzy atrakcje przed południem, dwie po obiedzie, zdjęcie przy każdej fontannie i wieczorem poczucie, że człowiek nie był na wakacjach, tylko na obozie przetrwania z folderu turystycznego.</p><p>– W skrócie, jak to najczęściej w życiu bywa — umiar, umiar i jeszcze raz umiar, we wszystkim. Warto też pamiętać, że wakacje nie powinny być kolejnym projektem do zrealizowania. Jeśli plan zwiedzania jest tak napięty, że po urlopie potrzebujemy urlopu, to znaczy, że coś poszło nie tak – podkreśla psychiatra.</p><p>Najlepsze efekty przynosi zwykle połączenie odpoczynku biernego i aktywnego. Sen, cisza i ograniczenie telefonu pomagają wyhamować organizm, a umiarkowany ruch — spacer, pływanie czy jazda na rowerze — wspiera nastrój, sen i zmniejsza napięcie.</p><h2>Słońce pomaga, ale upał może szkodzić</h2><p>Dr Więckiewicz zwraca uwagę również na wyjazdy do krajów o znacznie cieplejszym klimacie, takich jak Egipt czy Turcja. Zmiana otoczenia, więcej słońca i wyrwanie się z codziennego rytmu mogą poprawiać samopoczucie. Dla części osób taki wyjazd może być jednak dodatkowym obciążeniem dla organizmu.</p><p>Wysokie temperatury, odwodnienie, gorszy sen, zmiana rytmu dnia czy alkohol mogą nasilać drażliwość, bezsenność, lęk i zmęczenie. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z zaburzeniami snu, zaburzeniami lękowymi, depresją lub chorobą afektywną dwubiegunową. Niektóre leki stosowane w psychiatrii mogą wpływać na tolerancję upału oraz reakcję organizmu na słońce.</p><p>To nie oznacza, że trzeba rezygnować z wakacji. Oznacza raczej, że warto planować je rozsądnie, bez udawania, że ciało i psychika są ze stali.</p><h2>Urlop bez maili, czyli psychiczne wylogowanie</h2><p>Psychiatra podkreśla, że przed wyjazdem warto zamknąć najważniejsze sprawy zawodowe i wyznaczyć jasne granice kontaktu z pracą. Bo można być fizycznie nad morzem, w górach albo na leżaku przy basenie, a psychicznie nadal siedzieć w skrzynce mailowej, komunikatorach i tabelkach.</p><p>– Jeśli fizycznie jesteśmy nad morzem, ale psychicznie cały czas w mailach i obowiązkach, to układ nerwowy nie odpoczywa. Na samym wyjeździe postawiłbym na prosty rytm: sen bez budzika, dużo światła dziennego, ruch, najlepiej na świeżym powietrzu, dobre jedzenie, ograniczenie telefonu i kilka godzin dziennie bez planu – wyjaśnia dr Więckiewicz.</p><p>To brzmi banalnie, ale w praktyce bywa najtrudniejsze. Żyjemy w świecie, który nagradza dostępność, szybkość reakcji i ciągłe „ogarnięcie”. Tymczasem zdrowie psychiczne potrzebuje także nudy, pustego czasu, zwykłego spaceru bez celu i poranka bez budzika.</p><h2>Nie wracaj z urlopu prosto do pracy</h2><p>Ekspert radzi, by po powrocie z wakacji zostawić sobie przynajmniej jeden dzień przed powrotem do pracy. To czas na spokojne rozpakowanie, sen, zakupy, pranie, uporządkowanie spraw i łagodne wejście w codzienność.</p><p>– Powrót z lotniska o północy i praca następnego dnia rano to prosty sposób, żeby część regeneracji natychmiast stracić. Wakacyjny reset kończy się lepiej, kiedy mamy chwilę na spokojne lądowanie w codzienności – podsumowuje lekarz.</p><p>Wniosek jest prosty: <strong>urlop nie musi być daleki, drogi ani perfekcyjnie zaplanowany. Musi być prawdziwy.</strong> Taki, w którym ciało ma czas zwolnić, głowa przestaje gonić, a telefon choć na chwilę przestaje być centrum dowodzenia światem.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Coraz większy problem z leczeniem dziewczynek. Ginekolożka ostrzega: brakuje specjalistów i wyspecjalizowanych ośrodków]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55739,coraz-wiekszy-problem-z-leczeniem-dziewczynek-ginekolozka-ostrzega-brakuje-specjalistow-i-wyspecjalizowanych-osrodkow</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55739,coraz-wiekszy-problem-z-leczeniem-dziewczynek-ginekolozka-ostrzega-brakuje-specjalistow-i-wyspecjalizowanych-osrodkow</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 10:09:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-coraz-wiekszy-problem-z-leczeniem-dziewczynek-ginekolozka-ostrzega-brakuje-specjalistow-i-wyspecja-1783239500.png</url>
                        <title>Coraz większy problem z leczeniem dziewczynek. Ginekolożka ostrzega: brakuje specjalistów i wyspecjalizowanych ośrodków</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55739,coraz-wiekszy-problem-z-leczeniem-dziewczynek-ginekolozka-ostrzega-brakuje-specjalistow-i-wyspecjalizowanych-osrodkow</link>
                    </image><description>W Polsce narasta problem z diagnostyką i leczeniem schorzeń ginekologicznych u dzieci i młodzieży. Alarmuje o tym prof. Agnieszka Drosdzol-Cop, ginekolożka dziecięca. Wskazuje na brak wystarczającej liczby lekarzy zajmujących się tą dziedziną oraz zbyt małą liczbę miejsc, które mogą zapewnić młodym pacjentkom kompleksową opiekę.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>To temat trudny, często spychany na margines. Bo przecież dziecko, nastolatka, młoda dziewczyna — wielu dorosłych nie łączy ich z problemami ginekologicznymi. Tymczasem medycyna mówi jasno: <strong>schorzenia układu rozrodczego mogą pojawić się nawet u kilkumiesięcznych dziewczynek</strong>.</p><h2>Kto ma leczyć dziewczynkę: pediatra, ginekolog, endokrynolog?</h2><p>W Szpitalu Zakonu Bonifratrów w Katowicach działa pierwszy w Polsce <strong>Pododdział Ginekologii Dziecięcej i Dziewczęcej</strong>. To wyspecjalizowana jednostka zajmująca się diagnostyką i leczeniem pacjentek w wieku rozwojowym.</p><p>Jak podkreśla prof. Agnieszka Drosdzol-Cop, przez lata nie było jasne, kto właściwie powinien zajmować się schorzeniami ginekologicznymi u dziewcząt: ginekolog, pediatra, endokrynolog czy chirurg dziecięcy.</p><p>Problem polega na tym, że objawy bywają niespecyficzne, a choroby typowe dla wieku rozwojowego wymagają szczególnego doświadczenia. Lekarka zwraca uwagę, że <strong>ginekolodzy często unikają leczenia najmłodszych pacjentek</strong>, bo przyczyny ich dolegliwości są inne niż u dorosłych kobiet.</p><p>— Problemy z układem rozrodczym mogą się pojawić już u kilkumiesięcznych dziewczynek. W każdym przypadku występowania zaburzeń o charakterze ginekologicznym, bez względu na wiek, dziecko powinno trafić do ginekologa dziecięcego — podkreśliła prof. Drosdzol-Cop.</p><h2>Od torbieli jajników po przedwczesne dojrzewanie</h2><p>Zakres schorzeń jest szeroki i obejmuje cały okres dzieciństwa oraz dojrzewania.</p><p>U niemowląt mogą pojawiać się między innymi <strong>torbiele jajników</strong>. W okresie tzw. ciszy hormonalnej, czyli mniej więcej między 4. miesiącem a 10. rokiem życia, diagnozowane są stany zapalne zewnętrznych narządów płciowych, schorzenia sromu oraz sklejenie warg sromowych.</p><p>Jednym z problemów jest także <strong>liszaj twardzinowy sromu</strong>. Objawy mogą być charakterystyczne, ale — jak wskazuje lekarka — zdarza się, że pacjentka przez kilka lat chodzi od lekarza do lekarza bez właściwej diagnozy.</p><p>To brzmi jak medyczna wersja błądzenia po labiryncie. Tyle że tutaj nie chodzi o papierologię, lecz o zdrowie dziecka, jego ból, dyskomfort i rozwój.</p><p>W tej grupie wiekowej pojawiają się również przypadki <strong>przedwczesnego dojrzewania płciowego</strong>. Prof. Drosdzol-Cop przywołała przypadek 2,5-letniej dziewczynki, która zaczęła już miesiączkować. Wcześniej pediatra nie rozpoznał objawów przedwczesnego dojrzewania.</p><p>Dziewczynka miała już rozwinięte piersi, a jej macica była wielkości narządu u nastolatki. Była po drugiej miesiączce.</p><h2>Nastolatki: zaburzenia miesiączkowania, presja i zaburzenia odżywiania</h2><p>U nastolatek najczęściej pojawiają się <strong>zaburzenia miesiączkowania</strong>. Chodzi między innymi o krwotoczne miesiączki albo wtórny brak okresu.</p><p>Lekarka zwraca uwagę, że coraz częściej tego typu problemy są powiązane z presją otoczenia, odchudzaniem, obsesją zdrowego jedzenia i zaburzeniami odżywiania, takimi jak ortoreksja.</p><p>To kolejny sygnał ostrzegawczy dla rodziców. Brak miesiączki u nastolatki nie powinien być lekceważony ani tłumaczony wyłącznie stresem, szkołą czy „takim wiekiem”. Może być objawem poważniejszych zaburzeń hormonalnych, metabolicznych albo psychicznych.</p><h2>Nowotwory i rzadkie wady anatomiczne</h2><p>Katowicki ośrodek przyjmuje także pacjentki z zaawansowanymi zmianami nowotworowymi oraz rzadkimi wadami anatomicznymi.</p><p>Do najtrudniejszych przypadków należą wrodzone anomalie układu rozrodczego, między innymi niedrożność błony dziewiczej lub przegrody pochwy. W takich sytuacjach krew menstruacyjna nie wydostaje się na zewnątrz, lecz cofa się do wnętrza organizmu.</p><p>Lekarze operują również rzadki zespół Herlyna-Wernera-Wunderlicha. Charakteryzuje się on podwójną macicą, jednostronną niedrożnością pochwy oraz brakiem jednej nerki.</p><p>Statystyki katowickiego pododdziału pokazują, że rozpoznano tam już przypadki raka jajnika, w tym nowotwory o granicznej złośliwości, które zazwyczaj dotyczą kobiet dojrzałych, a nie dzieci. Diagnozowane są również nowotwory germinalne i potworniaki, stanowiące większość łagodnych guzów jajnika u nastolatek.</p><h2>Kiedy reagować?</h2><p>Rodzice powinni zwracać uwagę na objawy, które mogą wymagać konsultacji ze specjalistą. Szczególnie niepokojące są: krwawienia z dróg rodnych u małych dziewczynek, przedwczesny rozwój piersi, silne bóle brzucha, brak miesiączki u nastolatki, bardzo obfite krwawienia, przewlekłe stany zapalne, świąd, ból, zmiany skórne w okolicy sromu oraz podejrzenie zaburzeń dojrzewania.</p><p>Najważniejsze jest jedno: <strong>nie wolno zakładać, że „samo przejdzie”</strong>. W przypadku dzieci i młodzieży opóźniona diagnoza może oznaczać lata niepotrzebnego cierpienia albo poważne konsekwencje zdrowotne.</p><h2>Świadomość rodziców rośnie, ale system nie nadąża</h2><p>Prof. Drosdzol-Cop podkreśla, że świadomość rodziców jest coraz większa. To dobra wiadomość. Coraz więcej opiekunów rozumie, że ginekologia dziecięca nie jest tematem wstydliwym, lecz normalną częścią ochrony zdrowia.</p><p>Problem w tym, że system nadal nie nadąża. Brakuje specjalistów, wyspecjalizowanych poradni i ośrodków, które mogłyby prowadzić diagnostykę oraz leczenie najmłodszych pacjentek.</p><p>A zdrowie dziewczynek nie może czekać w kolejce między pediatrią, endokrynologią, chirurgią i ginekologią dorosłych. Potrzebuje miejsca, lekarzy i procedur dostosowanych do wieku dziecka. Bez tabu. Bez zawstydzania. Bez odsyłania od drzwi do drzwi.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Siedzenie bez przerw może zwiększać ryzyko raka. Nie chodzi tylko o kanapę, ale też o biurko i samochód]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55738,siedzenie-bez-przerw-moze-zwiekszac-ryzyko-raka-nie-chodzi-tylko-o-kanape-ale-tez-o-biurko-i-samochod</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55738,siedzenie-bez-przerw-moze-zwiekszac-ryzyko-raka-nie-chodzi-tylko-o-kanape-ale-tez-o-biurko-i-samochod</guid>
            <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 09:54:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-siedzenie-bez-przerw-moze-zwiekszac-ryzyko-raka-nie-chodzi-tylko-o-kanape-ale-tez-o-biurko-i-samoc-1783238303.png</url>
                        <title>Siedzenie bez przerw może zwiększać ryzyko raka. Nie chodzi tylko o kanapę, ale też o biurko i samochód</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55738,siedzenie-bez-przerw-moze-zwiekszac-ryzyko-raka-nie-chodzi-tylko-o-kanape-ale-tez-o-biurko-i-samochod</link>
                    </image><description>Długie siedzenie bez przerw może być groźniejsze, niż dotąd sądzono. Nie chodzi wyłącznie o to, ile godzin spędzamy na krześle, za kierownicą albo przed telewizorem. Coraz większe znaczenie ma także to, czy ten czas przerywamy choćby krótkim ruchem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Naukowcy z <strong>University of Glasgow</strong> przeanalizowali dane ponad 91 tysięcy uczestników projektu <strong>UK Biobank</strong>. Wyniki opublikowano w czasopiśmie <strong>„PLOS Medicine”</strong>. Wnioski są proste, choć niewygodne dla współczesnego stylu życia: <strong>każda dodatkowa godzina długiego, nieprzerwanego siedzenia w ciągu dnia wiązała się ze wzrostem ryzyka zgonu z powodu nowotworu o około 9 procent</strong>.</p><p>To nie jest jeszcze wyrok na wszystkich pracujących przy komputerze. To raczej ostrzeżenie. Takie samo, jak czerwone światło na skrzyżowaniu: można je zignorować, ale organizm prędzej czy później wystawi mandat.</p><h2>Najważniejsze jest słowo: „nieprzerwane”</h2><p>Badacze zwracają uwagę, że problemem nie jest wyłącznie łączna liczba godzin spędzonych w pozycji siedzącej lub leżącej w czasie czuwania. Kluczowe okazało się to, czy siedzenie trwa długo i bez przerw.</p><p>Wzrost ryzyka dotyczył m.in. ogólnej zapadalności na nowotwory, nowotworów związanych z otyłością oraz chorób nowotworowych powiązanych z cukrzycą typu 2. Wśród wymienianych są m.in. nowotwory przełyku, wątroby, nerki, trzustki, jelita grubego, piersi, jajnika i tarczycy.</p><p>Nie trzeba od razu biec maratonu. Według analizy <strong>zastąpienie jednej godziny długiego siedzenia lekką aktywnością fizyczną wiązało się z około 12-procentowym obniżeniem ryzyka zgonu z powodu nowotworu</strong>. Chodzi o zwykły ruch: przejście się po pokoju, wejście po schodach, krótki spacer, prace domowe, oderwanie się od biurka.</p><h2>Biuro, samochód, fotel. Codzienność, która nas unieruchamia</h2><p>To ważna wiadomość dla wszystkich, którzy większość dnia spędzają przy komputerze, w urzędzie, w redakcji, za ladą, za kierownicą albo przy kasie. Nowoczesne życie często wygląda jak film kręcony z jednego ujęcia: krzesło, ekran, telefon, samochód, kanapa.</p><p>Problem w tym, że ciało nie zostało stworzone do takiego scenariusza. Krótkie przerwy w siedzeniu mogą poprawiać reakcje metaboliczne organizmu. Naukowcy wskazują, że przerywanie długiego siedzenia aktywnością działa korzystniej niż pozostawanie bez ruchu przez wiele kolejnych godzin.</p><p>W praktyce oznacza to jedną prostą zasadę: <strong>wstań, zanim organizm sam zacznie się buntować</strong>.</p><h2>To nie dowód winy, ale mocny sygnał ostrzegawczy</h2><p>Autorzy badania zachowują ostrożność. Analiza objęła jedną kohortę ochotników z UK Biobank. Uczestnicy tego projektu bywają zdrowsi i bardziej aktywni niż przeciętna populacja, co może wpływać na wyniki. Badanie nie dowodzi też bezpośrednio, że samo siedzenie powoduje raka.</p><p>Ale lekceważenie takich danych byłoby błędem. Tym bardziej że wcześniejsze badania już wiązały siedzący tryb życia z gorszymi wynikami zdrowotnymi, chorobami metabolicznymi i problemami sercowo-naczyniowymi.</p><p>Najnowsza analiza dodaje do tego istotny szczegół: <strong>nie tylko liczba godzin ma znaczenie, lecz także sposób, w jaki te godziny się kumulują</strong>.</p><h2>Najprostsza profilaktyka? Przerwa</h2><p>Najbardziej praktyczny wniosek nie wymaga karnetu na siłownię ani rewolucji w życiu. Wystarczy zacząć od małych zmian.</p><p>Po trzydziestu minutach siedzenia warto wstać. Przejść się. Rozprostować nogi. Zrobić kilka kroków. Podejść do okna. Wyjść po wodę. Zamiast kolejnego telefonu z pokoju do pokoju — przejść osobiście.</p><p>To może brzmieć banalnie, ale w profilaktyce zdrowotnej wiele najważniejszych rzeczy brzmi banalnie: mniej cukru, więcej snu, więcej ruchu, mniej papierosów, mniej alkoholu. Teraz do tej listy można dopisać jeszcze jedno zdanie: <strong>nie siedź bez przerwy</strong>.</p><p>Bo czasem między zdrowiem a chorobą nie stoi wielka decyzja. Czasem stoi zwykłe krzesło.</p><p>Mogę też przygotować krótszą, bardziej klikalną wersję pod portal albo osobną zapowiedź na Facebooka.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Tusk stawia ultimatum w sprawie ochrony zdrowia. „W środę podejmę decyzje, także personalne”]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55735,tusk-stawia-ultimatum-w-sprawie-ochrony-zdrowia-w-srode-podejme-decyzje-takze-personalne</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55735,tusk-stawia-ultimatum-w-sprawie-ochrony-zdrowia-w-srode-podejme-decyzje-takze-personalne</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Jul 2026 21:22:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-tusk-stawia-ultimatum-w-sprawie-ochrony-zdrowia-w-srode-podejme-decyzje-takze-personalne-1783106694.png</url>
                        <title>Tusk stawia ultimatum w sprawie ochrony zdrowia. „W środę podejmę decyzje, także personalne”</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55735,tusk-stawia-ultimatum-w-sprawie-ochrony-zdrowia-w-srode-podejme-decyzje-takze-personalne</link>
                    </image><description>Premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli do wtorku nie otrzyma od Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia konkretnych rekomendacji dotyczących naprawy najbardziej bulwersujących praktyk w ochronie zdrowia, w środę podejmie decyzje — również personalne. Chodzi między innymi o tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek oraz bardzo wysokie zarobki części medyków wynikające z wad systemu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>&nbsp;Podczas konferencji prasowej szef rządu mówił o zjawiskach, które od dawna wywołują społeczne oburzenie. W kraju, w którym pacjent potrafi miesiącami czekać na specjalistę, a SOR-y i poradnie często przypominają sceny z filmu o systemie przeciążonym do granic, każda informacja o uprzywilejowanych ścieżkach leczenia działa jak iskra na suchą trawę.</p><p>Premier wskazał trzy obszary wymagające pilnej reakcji: <strong>uprzywilejowane miejsca obsługi pacjentów</strong>, określane jako saloniki VIP, <strong>omijanie kolejek do świadczeń</strong> oraz <strong>kominy płacowe</strong> w ochronie zdrowia.</p><h2>„To musi się skończyć”</h2><p>Donald Tusk podkreślił, że dostęp do publicznej ochrony zdrowia powinien być równy i zależeć od medycznej potrzeby oraz miejsca w kolejce, a nie od znajomości, układów czy dodatkowych możliwości.</p><p>— To zjawisko musi zniknąć zgodnie z prawem, z konstytucją i z przyzwoitością — mówił premier.</p><p>Szef rządu zapowiedział, że oczekuje od NFZ i resortu zdrowia nie ogólnych deklaracji, lecz precyzyjnych rozwiązań. Jeśli ich nie otrzyma, ma podjąć decyzje już w środę.</p><p>— Jeśli do wtorku nie otrzymam satysfakcjonujących, precyzyjnych rekomendacji, to w środę podejmę odpowiednie decyzje, także personalne — zadeklarował.</p><h2>Centralna e-rejestracja ma ukrócić „zeszyty” i ręczne sterowanie kolejką</h2><p>Jednym z głównych narzędzi naprawy systemu ma być <strong>centralna e-rejestracja</strong>, czyli rozwiązanie, które ma pokazywać wolne terminy świadczeń w całym kraju. Premier polecił przyspieszenie prac nad systemem.</p><p>Według jego zapowiedzi centralna e-rejestracja ma zacząć działać najpóźniej do końca roku. W praktyce oznaczałoby to większą przejrzystość kolejek i ograniczenie sytuacji, w których pacjent nie wie, gdzie realnie może uzyskać najszybszą pomoc.</p><p>Tusk mówił wprost o końcu „zeszytów” i nieformalnego zarządzania dostępem do świadczeń. To właśnie takie mechanizmy przez lata budowały poczucie, że w publicznej ochronie zdrowia jedni stoją w kolejce, a inni znajdują boczne wejście.</p><h2>Minister zdrowia pod presją</h2><p>Premier odniósł się również do pozycji minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Podkreślił, że jej apolityczność i brak partyjnego zaplecza miały być atutem, ale najbliższe dni pokażą, czy wystarczy jej determinacji i siły do przeprowadzenia zmian.</p><p>Tusk zaznaczył, że nie ma wątpliwości co do jej kompetencji. Jednocześnie przyznał, że kierowanie resortem zdrowia wymaga nie tylko wiedzy, ale też przebojowości i zdolności do starcia z systemem, w którym interesy różnych grup od lat splatają się jak węzeł gordyjski.</p><p>Szef rządu zapewnił też, że działania obecnej minister nie mają związku z tym, co działo się w Szpitalu Południowym.</p><h2>Kontrole NFZ pokazują skalę problemu</h2><p>Premier przywołał dane z kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. W 2024 roku przeprowadzono 909 kontroli placówek ochrony zdrowia. Skutkowały one 25 zawiadomieniami do prokuratury na kwotę blisko 88 mln zł. Według przedstawionych informacji nieprawidłowości stwierdzono w 94 proc. skontrolowanych miejsc.</p><p>W 2025 roku przeprowadzono 798 kontroli. W ich wyniku skierowano 27 zawiadomień do prokuratury na kwotę 53 mln zł, a nieprawidłowości wykryto w 97 proc. przypadków.</p><p>W 2026 roku kontroli było 482. Do prokuratury trafiło 11 zawiadomień na kwotę 20 mln zł, a nieprawidłowości stwierdzono w 99 proc. skontrolowanych placówek.</p><p>Te dane pokazują, że problem nie dotyczy pojedynczych incydentów. To raczej obraz systemu, w którym kontrola zbyt często odkrywa błędy, nadużycia albo przynajmniej niechlujność w rozliczaniu świadczeń.</p><h2>Lekarze mają prawo dobrze zarabiać, ale system nie może być żerowiskiem</h2><p>Premier wyraźnie zaznaczył, że lekarze mają prawo do wysokich zarobków. Problemem nie są same wynagrodzenia, ale sytuacje, w których bardzo wysokie kwoty wynikają z wad systemu, nadużyć albo obchodzenia zasad.</p><p>— Atmosfera będzie nie do zniesienia, jeśli będzie się okazywało coraz częściej, że niektórzy zarabiają grube miliony, bo nadużywają tego systemu — mówił Tusk.</p><p>To ważne rozróżnienie. Ochrona zdrowia nie może być polem nagonki na lekarzy, pielęgniarki czy personel medyczny. Ale nie może też być miejscem, w którym pacjent czeka miesiącami, a równolegle wybrani potrafią znaleźć szybszą ścieżkę lub zbudować fortunę na lukach w systemie.</p><h2>Pacjent ma być w centrum, nie układ</h2><p>W publicznej ochronie zdrowia najważniejszy powinien być pacjent. Nie polityczna przepychanka, nie korporacyjna gra interesów, nie lokalne układy i nie „kto kogo zna”. Jeśli centralna e-rejestracja rzeczywiście ma pokazać wszystkie wolne terminy i uporządkować kolejki, może być jednym z ważniejszych narzędzi naprawy.</p><p>Na razie jednak premier postawił sprawę twardo: do wtorku mają być rekomendacje, w środę mogą być decyzje. Także personalne.</p><p>W ochronie zdrowia od lat słyszymy, że „trzeba coś zrobić”. Teraz padła zapowiedź, że czas na ogólniki się kończy. Pacjenci czekają nie na kolejną konferencję, ale na system, w którym drzwi do lekarza nie otwierają się szerzej dla tych, którzy mają znajomości, pieniądze albo dostęp do właściwego zeszytu.</p><p><strong>&nbsp;</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Źle się dzieje w powiecie tomaszowskim. Hamlet na sesji, szpital bez prezesa]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55725,zle-sie-dzieje-w-powiecie-tomaszowskim-hamlet-na-sesji-szpital-bez-prezesa</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55725,zle-sie-dzieje-w-powiecie-tomaszowskim-hamlet-na-sesji-szpital-bez-prezesa</guid>
            <pubDate>Wed, 01 Jul 2026 21:34:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-zle-sie-dzieje-w-powiecie-tomaszowskim-hamlet-na-sesji-szpital-bez-prezesa-1782936015.png</url>
                        <title>Źle się dzieje w powiecie tomaszowskim. Hamlet na sesji, szpital bez prezesa</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55725,zle-sie-dzieje-w-powiecie-tomaszowskim-hamlet-na-sesji-szpital-bez-prezesa</link>
                    </image><description>„Źle się dzieje w państwie duńskim” — pada w „Hamlecie” Szekspira. U nas można by powiedzieć prościej: źle się dzieje w powiecie tomaszowskim. I choć nie mamy zamku w Elsynorze, ducha na murach ani księcia z czaszką w dłoni, to mamy własny dramat. Tyle że mniej szlachetny. Bardziej powiatowy. Zamiast tragedii — polityczna farsa. Zamiast odpowiedzialności — chocholi taniec wokół szpitala.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia od miesięcy potrzebuje stabilnego zarządzania. Nie dekoracji. Nie kolejnego nazwiska wyciągniętego z partyjnego notesu. Nie człowieka, który na pytanie o plan naprawczy odpowie uśmiechem do kamery i telefonem do politycznego patrona.</p><p>Szpital potrzebuje prezesa. Prawdziwego. Kompetentnego. Takiego, który zna ochronę zdrowia, rozumie finanse, potrafi rozmawiać z personelem, lekarzami, Narodowym Funduszem Zdrowia i samorządem. Człowieka, który nie przychodzi po stanowisko, tylko po zadanie.</p><p>I przez chwilę wydawało się, że właśnie taki człowiek może się pojawić.</p><h3><strong>Fachowiec był. Klimatu zabrakło</strong></h3><p>Udało się znaleźć osobę z doświadczeniem, dobrą opinią i znajomościami w środowisku medycznym. Osobę spoza lokalnego układu, bez partyjnego garba i bez politycznego rachunku do spłacenia. Dzięki rozmowom i namowom Piotra Kagankiewicza kandydat był gotów rozważyć podjęcie pracy w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>I nie, nie chodziło o żadne kosmiczne pieniądze. Nie było tu złotych klamek, dywanów z ministerialnego salonu ani wynagrodzenia z kategorii „prezes na bogato”. Była trudna robota, trudny szpital i szansa, że wreszcie ktoś spojrzy na TCZ nie jak na łup, ale jak na instytucję publiczną wymagającą ratunku, wiedzy i konsekwencji.</p><p><strong>Tyle że kandydat się wycofał.</strong></p><p>Jednym z powodów miała być nie tyle sama sytuacja finansowa szpitala — bo z tą, choć trudną, można się mierzyć — ile atmosfera wokół powiatu. Kłótnie. Brak stabilizacji. Polityczna awantura. Nieustanne wrażenie, że każda decyzja może zostać wciągnięta w lokalną wojnę, a każdy fachowiec prędzej czy później stanie się statystą w cudzym teatrze.</p><p>Czy można się dziwić, że rozsądny człowiek nie chce wkładać głowy do takiego politycznego ula? Nie. Dziwić można się tym, którzy ten ul codziennie potrząsają, a potem ze zdumieniem pytają, dlaczego nikt poważny nie chce do niego wejść.</p><h3><strong>Absolutorium jako cep polityczny</strong></h3><p>Symbolem tej atmosfery stało się nieudzielenie absolutorium zarządowi powiatu. W normalnym samorządzie absolutorium powinno być oceną wykonania budżetu. Narzędziem kontroli. Mechanizmem odpowiedzialności.</p><p>W powiecie tomaszowskim zaczęło wyglądać jak cep polityczny. Jak rekwizyt z przedstawienia pod tytułem: „pokażmy, że możemy”. Tyle że publiczne instytucje to nie remiza na próbę kabaretu, a budżet powiatu to nie scenariusz do lokalnej zemsty.</p><p>Jeżeli radni niefrasobliwie nie udzielają absolutorium zarządowi, który nie odpowiadał realnie za wykonanie ocenianego budżetu, to wysyłają w świat prosty komunikat: u nas stabilność jest towarem deficytowym. U nas fachowiec może przyjść z planem, ale trafi na polityczną mgłę. U nas najpierw trzeba przeżyć sesję, a dopiero potem ratować szpital.</p><p><strong>I właśnie to odstrasza ludzi kompetentnych.</strong></p><p>Nie długi. Nie trudności. Nie konieczność ciężkiej pracy. Fachowcy wiedzą, że szpitale nie są krainą mlekiem i miodem płynącą. Odstrasza ich chaos. Odstrasza brak powagi. Odstrasza świadomość, że zamiast budować zespół, będą musieli gasić polityczne pożary rozpalane przez ludzi, którzy z odpowiedzialnością mają relację czysto deklaratywną.</p><h3><strong>A w tle konsolidacja. Na siłę, na skróty, po politycznemu?</strong></h3><p>Jakby tego było mało, w tle pojawia się jeszcze jeden wątek: <strong>konsolidacja ochrony zdrowia</strong>, forsowana — jak wskazują lokalne sygnały i polityczne wypowiedzi — przez posła Adriana Witczaka.</p><p>Sama rozmowa o współpracy szpitali, racjonalizacji kosztów czy szukaniu większej efektywności nie jest niczym złym. Przeciwnie, o systemie ochrony zdrowia trzeba rozmawiać poważnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast poważnej debaty pojawia się wrażenie politycznego docisku. Gdy konsolidacja zaczyna wyglądać nie jak plan naprawczy, lecz jak projekt przepychany z góry. Na siłę. Bez zaufania. Bez przekonania lokalnej wspólnoty. Bez jasnej odpowiedzi, co zyska pacjent w Tomaszowie Mazowieckim.</p><p>Bo mieszkańcy mają prawo pytać: czy chodzi o realne wzmocnienie TCZ, czy o wciągnięcie szpitala w większą układankę polityczno-instytucjonalną? Czy Tomaszów ma być partnerem, czy tylko elementem cudzej tabelki? Czy lokalny szpital zostanie uratowany, czy rozpuszczony w projekcie, który dobrze wygląda w prezentacji, ale gorzej w codziennym życiu pacjenta?</p><p>To są pytania, których nie wolno zbywać wzruszeniem ramion. Zwłaszcza teraz, gdy szpital nie ma stabilnego prezesa, a powiat sam funduje sobie atmosferę oblężonej twierdzy.</p><p>Jeśli równocześnie mamy polityczną niestabilność w radzie, trudną sytuację TCZ, wycofującego się kandydata i pomysły konsolidacyjne forsowane z zewnątrz, to obraz robi się niepokojący. Za dużo tu przypadków. Za dużo nerwowych ruchów. Za dużo polityki tam, gdzie powinien być plan.</p><h3><strong>Szpital nie jest łupem</strong></h3><p>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że koszty tej zabawy nie zostaną na sali obrad. Nie zapłacą za nie wyłącznie radni, którzy lubią dramatyczne miny i wielkie słowa. Zapłacą pacjenci. Zapłaci personel. Zapłaci powiat, który zamiast przyciągać fachowców, zaczyna ich odstraszać jak tabliczka ostrzegawcza przy wejściu do ruin.</p><p>Szpital nie jest łupem. Nie jest dekoracją do politycznej kariery. Nie jest kartą przetargową w rozmowach o układach, konsolidacjach i wpływach. To miejsce, w którym ludzie walczą o zdrowie, czasem o życie, a często po prostu o elementarne poczucie bezpieczeństwa.</p><p>Dlatego pytanie brzmi brutalnie: czy w powiecie tomaszowskim są jeszcze ludzie gotowi postawić szpital ponad polityczną grą?</p><p>Bo na razie wygląda to tak, jakby jedni tańczyli chocholi taniec wokół absolutorium, drudzy marzyli o kolejnych układankach instytucjonalnych, a szpital stał pośrodku jak pacjent na korytarzu — czekający, aż ktoś wreszcie przestanie przemawiać i zacznie działać.</p><h3><strong>Hamlet pytał, kto tu jest winny. My pytamy: kto wreszcie przestanie szkodzić?</strong></h3><p>W „Hamlecie” wszyscy grali swoje role tak długo, aż finał przyniósł ciszę, trupy i spóźnioną refleksję. W powiecie tomaszowskim nie musi dojść do katastrofy. Ale trzeba wreszcie zejść ze sceny, zgasić reflektory politycznej próżności i zobaczyć, że za kulisami tej farsy stoi realny szpital.</p><p>Realni pacjenci. Realni pracownicy. Realny problem.</p><p>Można przegłosować uchwałę. Można nie udzielić absolutorium. Można wygrać lokalną potyczkę. Można nawet przez pięć minut czuć się zwycięzcą.</p><p>Ale nie da się przegłosować zaufania fachowców.</p><p>Nie da się nakazać poważnym ludziom, żeby pracowali w atmosferze chaosu. Nie da się przykryć politycznego bałaganu pięknymi hasłami o odpowiedzialności. I nie da się ratować szpitala, jeśli jedną ręką zaprasza się kompetentnych ludzi, a drugą podpala się most, po którym mieliby przyjść.</p><p>Źle się dzieje w powiecie tomaszowskim.</p><p>A najgorsze jest to, że wielu aktorów tego dramatu wciąż udaje, że to tylko przedstawienie.</p> ]]></content:encoded><author>mariusz.strzepek@gmail.com (Mariusz Strzępek)</author></item><item>
            <title><![CDATA[W Tomaszowie rusza nowy oddział dziennej terapii uzależnienia od alkoholu]]></title>
            <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55718,w-tomaszowie-rusza-nowy-oddzial-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu</link>
            <guid>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55718,w-tomaszowie-rusza-nowy-oddzial-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu</guid>
            <pubDate>Tue, 30 Jun 2026 21:13:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/xga-16x9-w-tomaszowie-rusza-nowy-oddzial-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu-1782846972.jpg</url>
                        <title>W Tomaszowie rusza nowy oddział dziennej terapii uzależnienia od alkoholu</title>
                        <link>https://www.nasztomaszow.pl/artykul/55718,w-tomaszowie-rusza-nowy-oddzial-dziennej-terapii-uzaleznienia-od-alkoholu</link>
                    </image><description>Od 1 lipca w Tomaszowskim Centrum Zdrowia działa nowy Oddział Dzienny Terapii Uzależnienia od Alkoholu. Placówka zapowiada kompleksową i dyskretną pomoc dla pacjentów oraz wsparcie w podjęciu leczenia na wczesnym etapie choroby.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Nowa placówka pomocy od 1 lipca</h2><p>Od 1 lipca w Tomaszowskim Centrum Zdrowia rozpoczął działalność <strong>nowy Oddział Dzienny Terapii Uzależnienia od Alkoholu</strong>. To ważna informacja dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic, ponieważ uzależnienie od alkoholu pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych i społecznych, dotykając nie tylko osoby chorujące, ale także ich rodziny oraz najbliższe otoczenie.</p><p>Jak poinformowała placówka, nowy oddział ma zapewniać pacjentom <strong>kompleksową, profesjonalną i dyskretną pomoc</strong>. Opiekę nad osobami zgłaszającymi się po wsparcie ma sprawować doświadczony zespół specjalistów. Dla lokalnej społeczności oznacza to poszerzenie dostępu do leczenia w miejscu, bez konieczności szukania pomocy poza powiatem.</p><h2>Dlaczego szybka terapia ma znaczenie</h2><p>W komunikacie podkreślono, że <strong>wczesne podjęcie terapii</strong> wyraźnie zwiększa szanse na powrót do zdrowia, odbudowę relacji i poprawę jakości życia. To istotny przekaz, bo wokół leczenia uzależnień wciąż funkcjonuje wiele obaw i społecznych barier. Tymczasem uzależnienie jest chorobą, którą można i warto leczyć, a zgłoszenie się po pomoc jest pierwszym krokiem do odzyskania równowagi.</p><p>Formuła oddziału dziennego może być szczególnie ważna dla osób, które potrzebują regularnej terapii, ale jednocześnie chcą utrzymać kontakt z codziennym życiem rodzinnym i zawodowym. W praktyce taka forma leczenia często ułatwia podjęcie decyzji o rozpoczęciu terapii, zwłaszcza osobom, które wcześniej odkładały ten krok.</p><h2>Pomoc dostępna lokalnie</h2><p>Tomaszowskie Centrum Zdrowia zachęca do bezpośredniego kontaktu osoby potrzebujące wsparcia, a także ich bliskich. Zapisy prowadzone są telefonicznie pod numerem <strong>42 241 01 02</strong>. W sprawie szczegółowych informacji oraz zgłoszeń placówka wskazuje kontakt z koordynatorem oddziału, <strong>doktorem Bartoszem Majem</strong>.</p><p>Z punktu widzenia mieszkańców regionu uruchomienie nowego oddziału to nie tylko rozszerzenie oferty medycznej, ale również czytelny sygnał, że problem uzależnień powinien być traktowany jak każde inne wyzwanie zdrowotne. Im szybciej pacjent otrzyma właściwe wsparcie, tym większa szansa na skuteczne leczenie i poprawę jakości życia całej rodziny.</p><h2>Ważny sygnał dla mieszkańców powiatu</h2><p>Nowy oddział może odegrać istotną rolę w lokalnym systemie ochrony zdrowia psychicznego i leczenia uzależnień. W mniejszych ośrodkach dostępność specjalistycznej pomocy bywa jednym z kluczowych czynników decydujących o tym, czy osoba w kryzysie w ogóle zgłosi się po wsparcie. Dlatego uruchomienie takiej jednostki w Tomaszowie Mazowieckim ma znaczenie nie tylko medyczne, ale również społeczne.</p><p>Przekaz płynący z tej inicjatywy jest jednoznaczny: <strong>nikt nie musi zostawać z problemem sam</strong>. Dla części pacjentów i ich rodzin sama świadomość, że pomoc jest dostępna blisko domu, może okazać się impulsem do rozpoczęcia leczenia i przerwania wieloletniego kryzysu.</p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
