nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Bolesława, Juliana, Jana
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

"Darmowa" wiza do Tajlandii

dodano: 2018-05-21 18:22:57, ostatnia aktualizacja: 2018-05-21 18:25:17
autor: www.singlenomad.pl

Ależ się ucieszyłem jak planując ogólnikowo Tajlandię na mojej trasie, przeczytałem newsa, że znieśli obowiązek wizowy do Krainy Uśmiechów. Posmutniałem dopiero zagłębiając się w szczegóły. Okazuje się, że jak w każdym gratisie, i tutaj są małe haczyki. Do Królestwa Tajlandii można wjechać na trzy sposoby:

I ZA DARMO


1. samolotem - dostaniemy stempel wjazdowy na 30 dni. Czasem trzeba pokazać potwierdzenie rezerwacji biletu powrotnego.
2. lądem/wodą - za darmo dostaniemy jedynie 15 dni.

II PŁATNIE


3. Uzyskując wizę przed przyjazdem - w ambasadzie/konsulacie/biurze turystycznym oferującym pośrednictwo. Chcąc więcej niż 15 dni trzymając się ziemi, lub 30 dni spadając prosto z niebios trzeba wybrać się wcześniej do jakiegokolwiek przedstawicielstwa dyplomatycznego. Wystarczy mieć tylko: 

 

- paszport

- dwa zdjęcia

- gotówkę

 

Całość dopełnia prosty, jednostronicowy wniosek dostępny na miejscu. Myto za każdy, 60-dniowy wjazd wynosi 1000 bahtów (ok. 32 dolary). Czyli chcąc np. dwa, przyjdzie nam już zapłacić drugi tysiąc.

 

Ja swoją wlepkę robiłem w konsulacie w cichym i spokojnym Savannakhet w Laosie. Kolejka, którą zastałem wyglądała jak przed ambasadami Strefy Shengen czy Ambasadą Amerykańską. Ale już następnego dnia przy odbiorze, mimo, że byłem 63-ci w kolejcę, dostałem paszport po 10 minutach czekania. Państwo w okienkach chyba bez przerwy na wdech wyczytywało kolejne numerki.

 

Ulice Savannakhet - gdzie są wszyscy?

 

A - tutaj się schowali.

 

Dla Laotańczyków, Tajlandia to taki nasz Jukej - zarobkowy raj. Stąd w miastach przygranicznych Laosu bogate, nowiutkie wille. Nie brakuje też falangów (obcokrajowców), przebywających w Królestwie Uśmiechów turystycznie już 10 i więcej lat.
 

Chcąc zaoszczędzić, można pokusić się o wizę tranzytową za 800 baht (ok 26 usd). Według informacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych Królestwa Tajlandii, uprawnia ona do bardzo powolnego tranzytu - na przejechanie kraju, przepisy dają nam do 30 dni. Informacje informacjami, ale i tutaj czeka nas niespodzianka. Czas pobytu zależy od humoru celników, który w dużej mierze zależy od narzuconych im z góry wytycznych. Do 30 dni oznacza nie więcej niż 30 dni i w praktycę, pani w okienku, która przyjmowała mój wniosek, powiedziała mi, że panowie na granicy stemplują tylko 15.

 

Moja "darmowa" tajska wiza. Czas na wjazd: 3 miesiące a czas pobytu? Gdzie jest czas pobytu?

 

Dlaczego haczyki? Odpowiedź nasuwa się sama - Azjaci lubią zagmatwanie i robotę papierkową. Nie to jest jednak przyczyną. Po przeczytaniu newsa o darmowych stemplach i szczegółach ich przyznawania, dokopałem się do innego artykułu, który głosił, że ograniczając czas pobytu przy wjeździe lądem do 15 dni, Tajlandia przyczynia się do wzrostu sprawności fizycznej nielegalnie pracujących imigrantów, którzy w ten sposób, by przedłużyć pobyt, muszą częściej biegać przez granicę.

 

 


Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
^ do góry