nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Urszuli, Hilarego, Celiny
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Kici kici, czyli obyczaje kulinarne a białopośladkowy imperializm.

dodano: 2017-07-09 13:49:15, ostatnia aktualizacja: 2017-07-09 13:52:02
autor: www.singlenomad.pl

Nocą, tego typu uliczki mogłyby budzić strach. Nie ma co się jednak bać - Chiny są bezpieczne, a mimo, że Kung Fu jest tutaj bardzo popularne, Chińczycy nie są konfliktowymi ludźmi.

Nocą, tego typu uliczki mogłyby budzić strach. Nie ma co się jednak bać - Chiny są bezpieczne, a mimo, że Kung Fu jest tutaj bardzo popularne, Chińczycy nie są konfliktowymi ludźmi.

Nie lubię chodzić tymi samymi ścieżkami. Nie lubię również zgiełku i hałasu głównych ulic. Dlatego, zdarza mi się wrócić z pracy ciemną nocą po bocznych, wąskich i nieoświetlonych uliczkach. Na filmie, wydawałyby się one straszne. Prawda jest taka, że można się tutaj bać jedynie szczurów, które są jak najbardziej naturalne dla tej strefy klimatycznej, a które mogą byc wektorami wielu niezbyt przyjemnych chorób. Rządni przygód, mogą ewentualnie bać się własnego cienia i szelestów spod butów przechodniów idących za lub przed nimi. Często, podczas takich spacerów, może się zdarzyć, że nie wrócimy do domu na czas, bo ktoś z nielubiących wcześnie chodzić spać, lecz niezmiernie gościnnych Chińczyków, zaprosi nas do swojego dobrze oświetlonego, czystego i nienagannie urządzonego mieszkania na herbatę.

Nocą, tego typu uliczki mogłyby budzić strach. Nie ma co się jednak bać - Chiny są bezpieczne, a mimo, że Kung Fu jest tutaj bardzo popularne, Chińczycy nie są konfliktowymi ludźmi.

 

Wszechogarniające gadżeciki technologiczne i poczucie bezpieczeństwa, są doskonałym dowodem na to, że Chiny to, wbrew wyobrażeniu wielu osób, cywylizowany kraj. Chińczycy mają dużo skomplikowanych systemów komputerowych, dobre drogi, czyściutkie i sterylne miasta i fajne, kolorowe neonki, przez które, czasem, można pogubić się ocenie, czy zegarek, pokazujący drugą, ma na myśli drugą w południe czy drugą rano.

 

Lubię te kolorowe neonki na głównych ulicach.

 

Ostatnio jednak, spacerując po targu, byłem świadkiem sceny jakby żywcem wyjętej z horroru. Wyobraźcie sobie dwie niewielkie klatki, a przed nimi faceta w średnim wieku, przekładającego siłą z jednej do drugiej koty, przy użyciu jakiegoś długiego, metalowego narzędzia z półksiężycowatą końcówką, które miało przytrzymać im kark. Zadowolony ze swojego dzieła mężczyzna, nie przejmował się zbytnio progiem bólu zwierząt ani tym, czy nie połamie im kręgosłupów. Koty miały się znaleźć w drugiej klatce i koniec. Łatwo się domyślić, jakie było ich ostateczne miejsce przeznaczenia.

 

Na pierwszy rzut oka, scena ta, wydała mi się okrutna, niecywilizowana, nieludzka, be-be, fuj i trzykropek. Możnaby jeszcze długo wymieniać kolejne niehumanitarne przymiotniki. Na sprawcę całego zamieszania, patrzyłem jak na kata pozbawionego jakichkolwiek uczuć. Po krótkim czasie jednak, aż splunąłem sobie pod nogi, w pogardzie dla swojego toku myślowego - "Chiny to JEST przecież cywilizowany kraj" - pomyślałem do siebie. Tyle tylko, że w czasach, gdy rozwój ludzkości, po obu stronach globu, odbywał się nieco wolniej, ze względu na znaczną odległość, zachód i wschód rozwijały się niemal niezależnie od siebie. Naturalną i całkiem pozytywna rzeczą jest, że niektóre aspekty tych cywilizacji będą różnić się od siebie. Odrazę, może budzić jednak nastawienie Europejczyków czy Amerykanów, próbujących na siłę zagarnąć Bardzobliski, Bliski i daleki Wschód, a nawet kosmos i wprowadzić swoje własne reguły gry w cudzych domach. Myślenie "Jaki to sadysta", jest właśnie oznaką bladopośladkowych skłonności imperialistycznych, które jednak da się leczyć niekoniecznie psychiatrycznie, przyjmując odpowiednie nastawienie. To, że kotom się nie podobało, co się z nimi działo, nie oznacza, że było to jakieś bestialskie zachowanie. Nie było ono również, zatem, obiektywnie złe. Mężczyzna nie chciał zobaczyć, co się stanie jak troszkę sobie podziubie pałąkiem zamknięte w klatce zwierzaki. Nie znęcał się nad nimi również dla zabawy. Ten facet, wykonywał swoją ciężką pracę (praca w handlu w Chinach często wykracza poza 12 godzin na dobę i przeważnie nie jest to system zmianowy). Stanowczość jego ruchów nie wynikała z sadyzmu, lecz z konieczności uniknięcia ran i zminimalizowania ryzyka zarażenia się tężcem czy wścieklizną.

 

 

Każdego dnia, na świecie, do rzeźni trafia tysiące krów. Nikt z tego nie robi jednak wielkiego halo. Człowiek, bezwstydnie uzurpuje sobie prawo do decydowania, która śmierć jest dobra, a która zła.

 

 

czytaj dalej »
podstrony: 1 2 3

Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
^ do góry