nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Czesława, Hieronima, Eliasza
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Kto właściwie mieszka w Kambodży?

dodano: 2017-12-09 14:50:00, ostatnia aktualizacja: 2017-12-11 15:16:37

Wszystkim, którzy zaliczyli chociaż jeden rok nauczania przedszkolnego, obiła się kiedyś o uszy nazwa Kambodża. Zdecydowanej większości osób, nie kojarzy się ona z egzotyczną potrawą, serialem telewizyjnym czy dyskoteką, tylko, prawidłowo, z jakimś państwem. Drobne problemy występują czasem podczas próby umiejscowienia go w kontekście mapy. Niektórzy, zajmujący się na co dzień czytaniem Bravo, Hanna Montana Daily, czy innych tam, Pań Domu, lokują go w Afrycę. Inni, w bliżej nieokreślonej części Azji. Ale nawet większości tych, którzy wiedzą, gdzie Królestwo Kambodży się znajduje, problemów nastrasza... nazwanie jego obywateli.

 Warszawie mieszkają warszawiacy, w Krakowie, kakowiacy; wyjeżdżając za granicę, w Niemczech są Niemcy, we Francji - Francuzi, w Czechach - Czesławy, w Anglii - Polacy i jakaś tam, angielska mniejszość, a w Irlandii, pewien premier Cudaków się nawet dopatrzył. Kto zaś mieszka w Kambodży? Kambodżanie? Owszem, jest takie słowo w słowniku, ale to tylko ignorancki skrót myśleniowy, który jakimś cudem znalazł się w powszechnym użytku. I choć prawidłowa nazwa obywatela Kambodży brzmi znacznie bardziej egzotycznie i intrygująco, to jednak jest najbardziej akuratna. Rdzenni obywatele Królestwa Kambodży to..... Khmerzy.

 

Mieszkańcy Królestwa Kambodży to nie Kambodżanie, a Khmerzy. Wszystko co zaś z Kambodży pochodzi, jest khmerskie.

 

Khmerzy, podobnie jak Polacy, żyją w poczuciu kompleksu niższości wobec bladopośladkowych obcokrajowców i, niczym Wielkopolacy, nieufności wobec swoich bliskich sąsiadów - Wietnamu czy Tajlandii. Niesłusznie! Za czasów świetności Imperium Khmerskiego, było to największe, najbardziej zaawansowane, i najmocniejsze państwo w Azji Południowo-Wschodniej. Niestety, jak większość imperiów, i to skazane było na upadek.
 

Zaczęło się skromnie, od wizyty hinduskiego Brahmina o imieniu Kaundinya na jakichś podmokłych terenach. Podczas rejsu swoją królewską łodzią, jego sokoli wzrok dopatrzył się całkiem zgrabnie prezentującej się niewiasty o dalekowschodniej urodzie. Żeby nie przepuścić okazji, Kaundinya chwycił za łuk i oddał celny strzał prosto w kadłub jej łódeczki. Sprowokowanie ratunku bezbronnej damy w opałach opłaciło się. Kobieta okazała się być córką smoczego króla, który godząc się na międzynarodowe małżeństwo, w ramach posagu, wypił większość okolicznych wód i przekazał żyzne równiny pod nimi leżące we władanie pana młodego.

 

Następnie, z wielkim impetem zaczęło rozwijać się Imperium Angkor. Szczyt rozkwitu przypadł na okres pomiędzy IX a XV wiekiem naszej ery. Można śmiało powiedzieć, że Kambodża wyprzedziła wtedy Europę o całą epokę. Kiedy nasi przodkowie głowili się jakby tu wynaleźć zapalniczkę by dojrzeć coś w ciemnościach średniowiecza, u Khmerów trwał renesans. Później przyszły liczne wojny o terytoria z mniejszymi i większymi władcami zagranicznymi i lokalnymi. Jak to w gorącym, przez pół roku suchym, a przez kolejne pół - wilgotnym klimacie, Khmerom raz chciało się walczyć, raz nie. Do tego, ludzie nie byli wystarczająco płodni by jakiekolwiek państwo mogło równocześnie się bronić, rozwijać i jeszcze, do tego, atakować. Do żyznych okolic Jeziora Tonle Sap rościła sobie prawa Tajlandia, Birma i Wietnam. W burzliwej historii, swoje trzy grosze dorzuciła jeszcze Indonezja. Kambodża, stopniowo się zmniejszała. Na całkowite zniknięcie z mapy, nie pozwolili, jednak, francuscy kolonizatorzy, w makiawelistyczny sposób dając Khmerom poczucie niepodległości. Na krótko - chwilę po II Wojnie Światowej i walkach, głównie, z Japończykami, Amerykanie, postanowili zrobić sobie poligon w Wietnamie wciągając w wojnę, niczym w czarną dziurę państwa ościenne. Przy okazji, wybuchła długa wojna domowa pomiędzy bojówkami Khmer Rouge a Khmerami wspomaganymi przez Amerykanów. Kiedy Khmer Rouge zyskało kontrolę nad Kambodżą, rewolucjoniści postanowili pokazać światu prawdziwe znaczenie słowa "rewolucja", brutalnie mordując każdego domniemanego przeciwnika i osoby, niefortunnie znajdujące się w pobliżu. Po obaleniu Khmer Rouge, którego metody również do końca humanitarne wobec cywili nie były, nadeszła kolej na polityczne potyczki, przepychanki i niejasności. Czasy pokoju i względnej stabilności zaczęły się dopiero w okolicach 2000 roku.

 

Długo jeszcze zajmie dojście do zachodnich standardów Kambodży, w której nasycony wszystkimi odcieniami czerwieni, złota i purpury, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, zachód słońca, nadal, od czasu do czasu, rozjaśniają wybuchy pamiątek walk ostatnich kilkudziesięciu lat.

 

Z drugiej strony, choć obecnie społeczeństwo, próbuje podnieść się i odbudować straty w liczbach na wszystkich poziomach, Khmerzy mają się czym chwalić. Angkor Wat, którego wizerunek znajduje się wszędzie - na fladzę, na logach firm, na papierosach, czy na piwie, to królowa świątyń. Mimo, że obecnie, największa budowla sakralna świata jest celem pielgrzymek praktykujących buddystów i turystów z wielkimi sprzętami optycznymi, początkowo była ona miejscem kultu Hinduizmu. Patrząc na współczesnych Khmerów, trudno oprzeć się wrażeniu, że mimo międzynarodowych naleciałości, to właśnie ich legendarny tatuś był w związku stroną dominującą. Choć w tym państwie, Daleki Wschód miesza się z Indiami i Azją Równikową, to jednak, antropologicznie, kulturowo, językowo i obyczajowo, Khmerzy, bardziej zbliżeni są do Hindusów niż, choćby do ich bliskich sąsiadów z Wietnamu.

 

Khmerzy mają się czym chwalić. To właśnie w ich państwie leży królowa świątyń. Angkor Wat jest największym budynkiem sakralnym świata.

 

czytaj dalej »
podstrony: 1 2

Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
^ do góry