nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Aurelii, Kleofasa, Władysława
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Na irańskiej ziemi

dodano: 2017-02-17 21:36:59

Dzisiaj zachęcamy Was do przeczytania pierwszej części relacji z pobytu w Iranie podróżującego dookoła świata przyjaciela portalu NaszTomaszow.pl, Michała Przybylskiego. Okazuje się, że Iran nie jest aż tak groźny, jak wydawać się może, kiedy oglądamy TVN.

Moje pierwsze wrażenie po wjeździe do Iranu - bardzo pozytywne. "Ukraina bliskiego wschodu" - przeszło mi przez myśl. Czułem się dosłownie jak w domu - żebym jeszcze tylko rozumiał Farsi :-). Wszystko jest schludne, ładne, czyste, uporządkowane; takie....... socjalistyczne.

 

Ulica w Orumiyeh.

 

Zatrzymalem sie u Amira i Puriah w Orumiyeh. Dzieki nim, ogarnąłem nieco Iran i zasady w nim panujące. Pierwszym punktem był zakup karty sim i mapy. Obydwie rzeczy z niedzieli musiały zostać przełożone na poniedziałek (niedziela to tutaj zwykły dzień roboczy - weekend wypada w piątek, ale ja akurat przyjechałem w jedno z ponad 100 świąt państwowych). Zakup karty był bezproblemowy; numer zarejestrowaliśmy na Puriah - tutaj nie można kupić startera bez rejestracji. Cena również nie jest niska - to, co w Polsce można mieć za 2 USD, tutaj kosztuje 6 USD, ale za to rozmowy i smsy są tanie.  Za mapą z napisami po angielsku musięliśmy oblecieć niemal całe miasto. Wszystkie księgarnie sprzedawały tylko perską wersję językową a ja druciku kolczastego nie potrafię jeszcze rozczytać.

 

Z takimi tablicami, paliwo mialbym u nas za darmo :-).

 

Trzeba było rozkminić też sprawy finansowe. Oficjalną walutą Iranu jest Rial (10.000 riali = ok. 1 USD), jednak wszyscy używają tomanów (1 toman to 10 riali). Ceny na straganach i w malutkich sklepikach pisane są, nie dość, że cyframi perskimi, to jeszcze w tomanach. Mózg zatem musi wykonać kilka operacji jednoczeńie - przeliczyć riale na tomany i zamienić na dolary (albo odwrotnie). Przykładowo, jeśli coś kosztuje 10.000 riali to wszyscy powiedzą, że jest to 1.000 tomanów - płacimy jednak banknotem 10.000 riali więc trochę czasu zajęło mi połapanie się w tym wszystkim.

 

Amir i Puriah, zadbali też o moją edukację kulturową pokazując mi Iran od kuchni. Okazuje się, że, pomimo wszechobecnych zakazów, młodzi Irańczycy nic sobie z nich nie robią. Jest życie poubliczne (wtedy trzeba zachować powagę) i życie prywatne gdzie zasady, narzucają mieszkańcy danego domu; przeważnie jeszcze bardziej zachodnie niż w Europie :-). Palą jak smoki - ale to nic dziwnego przy cenie papierosów od 0.3 usd do 1 usd; nie obcy jest im alkohol a relacje damsko-męskie są bardziej wyluzowane niż np. w Turcji. Młode Iranki okryte trenczami i chustami na zewnątrz, w zaciszu domowym, chętnie odkrywają swoje wdzięki.

 

Kobiety na ulicy musza zakrywac glowy; ale kto powiedzial, ze cale :-D.

Na ulicy nie wolno odkrywac zbyt wiele. U osobników płci brzydkiej, kategorycznie zabronione są szorty, T-shirty dozwolone, o ile nie odkrywają ramion. W przypadku niedostosowania się do reguł, można mieć problemy z policją religijną i narazić się na karę chłosty (tutaj nie żartuję). Za alkohol również grozi chłosta; natomiast za posiadanie narkotyków, nawet kara śmierci (podobno, zakaz nie dotyczy opium).

 

Dowod na kobiecy multi-tasking.

 

Piwo w sklepach jednak jest - do wyboru do koloru - tylko, że wszystko bezalkoholowe i, przeważnie, smakowe. Ot, takie soczki w butelkach od piwa. Mnie smakują, ale przeciętny Polak z grymasem obrzydzenia na twarzy, uciekłby stąd gdzie pieprz rośnie. 

 

Jest piwo, jest impreza :-). 
 

Internet jest filtrowany - youtube, facebook, twitter i strony porno są zablokowane. Nie wiem co grozi za obejście tego zakazu, ale akurat do niego nie mam zamiaru się stosować!

 


Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
^ do góry