nie pamiętasz hasła?
Dziś są imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Spacer po chińskim targu

dodano: 2017-08-14 10:28:27, ostatnia aktualizacja: 2017-08-14 10:36:43

W czasie gdy cały zachód pogrążony jest w gorączce przedświątecznych zakupów i nie ma straganu, ani sklepu, który by w godzinach szczytu nie przeżywał oblężenia, w ateistycznych Chinach, gdzie, poza obcokrajowcami i chrześcijańską mniejszością wyznaniową, nikt Świąt nie obchodzi, zakupy robi się z dnia na dzień.

W najbardziej dynamicznie rozwijającym się państwie Świata, zakupoholicy, do realizowania swojego hobby, mają do wyboru wiele miejsc. Oczywiście, przeważa tendencja by w przedmioty użytku codziennego zaopatrywać się w supermarketach i centrach handlowych.

 

Które z takich miejsc, jednak, zastąpi gwar i harmider targowiska z prawdziwego zdarzenia, na którym codziennie panuje promocja i wyprzedaż, a emocje płynące z targowania cen można porównać do tych towarzyszących meczom finałowym Pucharu Świata? Uliczne rynki mają swoją niezastąpioną atmosferę, której nie znajdziemy w żadnej Biedronce, Kauflandzie, czy jakiejś tam innej Galerii.

 

Można robić zakupy w galeriach lub centrach handlowych. Czy może to jednak zastąpić emocje płynące ze szwędania się po bazarze?

 

Targowisko w Yangchun można uznać za typowy chiński bazar. Stragany poustawiane są tematycznie wzdłuż bocznych uliczek odchodzących od głównych dróg. Przez to terytorialne rozstrzelenie, ktoś mógłby uznać, że jest kilka odrębnych rynków. Jak dla mnie, jest to jeden wielki, tętniący życiem targ, na którym, zaraz za drogim butikiem, można kupić ubrania za przyzwoitą cenę. Zapraszam na małą wycieczkę, podczas której od ścisłego centrum, będziemy kierować się na zachód, w stronę mostu.

 

Zanim przejdziemy do zakupów, warto wybrać odpowiednią porę by uniknąć takiego widoku. Zdecydowanie złym czasem jest przerwa "obiadowo-leżakowa". zez tłumy innych kupujących również nie będzie zbyt miłe. Najlepiej, na shopping wybrać się chwilkę przed godzinami szczytu.
 

 

ALEJKA MIĘSNA

 



Zacznijmy od zakupów na obiad. Odbijając w prawo od dworca autobusowego, znajdziemy się w alejce mięsnej.

 



Zapomnijmy o pleśni czy zgniliźnie. Mięso, które możemy kupić może być bardzo świeże.....
 

i .... świeże.....
 

.... albo wędzone

 

ALEJKA OWOCOWO-WARZYWNA

 

Czym byłby obiad bez surówki? Idąc nieco dalej, znajdziemy się w alejce owocowo-warzywnej.

 

 

Z owoców, oprócz "smoczych jaj" i zielonych pomarańczy, na szczególną uwagę zasługują kaloryczne, ale kolczaste, duriany......

 

...... truskawki .....

 

...... i gruszki, które nie są gruszkami.

 

Świeże mięsko, owoce i warzywa narobiły Ci smaka i zaburczało Ci w brzuchu? Może masz ochotę pochrupać sobie trzcinę cukrową?

 

ALEJKA FRUTTI DI MARE

 

Przeciskając się dalej przez coraz bardziej ciasne uliczki, trafimy do krytej wiatą alejki "Frutti di Mare".
 

Oprócz rzeczy oczywistych, czyli ryb i krewetek, można tutaj wyposażyć się w kraby.....
 

..... lub żółwie. Od Ciebie, drogi kliencie, zależy czy skończą na talerzu czy w akwarium.
 

ALEJKA ZIELARSKA

 

Zima to ulubiony sezon grypy. Na szczęście, kilka uliczek od alejki frutti di mare, siedzą niosące pomoc zielarki.

 

W razie gdybyśmy nie wiedzieli co, na co i po co, znachorzy chętnie nam pomogą......

 

....chyba, że nasz stan jest, na tyle tragiczny, że pozostaje rozłożyć ręce i płakać.

 

O , MOST!

 

By dostać się do kolejnych straganów, trzeba przejść na drugą stronę głównego mostu.

 

Skoro już tu jesteśmy, możemy wejść w uliczkę chińskich ozdóbek......

 

i kupić np. tradycyjne, papierowe lampiony, chińskie węzły czy, nawet, kadzidełka.

 

Parzy, piecze, kłuje? Może czas na profesjonalne golenie? Pod mostem, w gotowości, czekają uzbrojeni w ostre brzytwy golibrodzi.

 

Wiesz, że zrobiliśmy już dobre dwa kilometry? Sprawdź czy czasem buty Ci się nie rozkleiły - lepiej naprawić je od razu niż później wracać w to samo miejsce.

 

Przypatrz się też czy nie zrobiła się dziura w nogawcę, albo nie wytarł się krok w spodniach. 

 

A może "scentrowało" się koło w rowerze?

 

Sprawdź też stan swojego telefonu. Jeśli masz jakieś ryski na wyświetlaczu, może warto byłoby się ich pozbyć?
 

Znów burczy w brzuchu? Nie radzę podjadać surowego mięsa ani nieobranych, nieprzegotowanych warzyw czy owoców. Zamiast tego, można skusić się na lepki ryż zawinięty w liść bambusa czy lotosu, pierożki, kluski parowe czy słodziutkie, świeżutkie ciasteczka.
 

Jak już wszystko jest ponaprawiane, warto się na chwilę zatrzymać chociaż po to by wygrać trochę funduszy na dalsze zakupy.

 

Buty sprawne, spodnie całe, pieniążki pomnożone? No to idziemy dalej..... zaraz..... gdzie to było...... na pewno nie tutaj.....

 

..... już wiem - tędy!

 

ALEJKA "CIUCHORAJ"

 

Zdecydowanie najdroższe i najbardziej wciągające miejsce całego bazaru. Wybór produktów jest taki, że możemy spędzić tutaj całe godziny.

 

Wśród całej gamy produktów noname, można kupić rzeczy o oryginalnych......

 

 

...... lub bardzo oryginalnych nazwach.

 

Oczywiście, miłe sprzedawczynie, całkiem szczerze powiedzą co na nas leży a co wisi. Jeśli zaś zajdzie potrzeba przymierzenia, zorganizują nam ku temu odpowiednie miejsce.

 

Odnośnie przymierzania, warto pamiętać, że chińska rozmiarówka, niekoniecznie pokrywać się będzie z europejską.
 

Jeśli mamy wszystko potrzebne do zrobienia obiadu, a szyję grzeje cieplutki szaliczek, przed drogą do garów, warto rozgrzać kubeczki smakowe w jednej z licznych knajpek.

 

A zamiast dokładki, można skusić się na filiżankę gorącej i pobudzającej herbaty.

 

Co przypomina mi o tym, że w domu herbaty również nie powinno zabraknąć.

 


Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
zobacz również
^ do góry