Być może pierwsza w tym roku śmiertelna ofiara upału

  • 31.05.2018, 21:19
Być może pierwsza w tym roku śmiertelna ofiara upału
Słońce stało się niezmiernie niebezpieczne. Wczoraj niemal przed samym szpitalem zasłabła kobieta handlująca truskawkami. Niestety nie udało się jej uratować... Mimo szybkiej pomocy zmarła.

- W trakcie zakupu truskawek sprzedająca pani nie miała siły wstać i zaczęła ciężko oddychać. Obok podeszła starsza kobieta którą też zaniepokoiło jej zachowanie. Poprosilem sprzedajacą o telefon do rodziny ale widząc że powoli traci świadomość zadzwoniłem na pogotowie informując o zdarzeniu. Chwilę później pani traci przytomność i zsuwa się z krzesełka. Przekrecam ją na bok podkladajac jej dłoń pod głowę, wyciągam kolano zewnętrznej nogi. Proszę obok kobietę o jej przytrzymanie w takiej pozycji. Nieprzytomna jeszcze oddycha. Biegnę na SOR gdzie proszę spotkanego ratownika o pomoc. Z 2 ratownikami + plecak, biegiem wracamy do miejsca zdarzenia. W trakcie dzwonie kolejny raz na centrale z ponagleniem. Podjęta zostaje pierwsza pomoc. Mijają kolejne minuty reanimacji kiedy slyszymy dźwięk karetki. Chwilę później z karetki wysiadają ratownicy z lekarzem. Po kilku minutach reanimacji kobiecie wraca oddech. Nieprzytomną zabierają do szpitala. Ten system to porażka! 300 metrów od szpitala! To trzeba zmienic natychmiast! Podziękowania dla ratowników i pań które były przy nieprzytomnej w trakcie kiedy pobieglem do szpitala. Wyrazy współczucia dla Rodziny. - opowiada Sylwester Kucharski. 

 

Z informacji jakie uzyskaliśmy od prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. wynika, iż Skoncentrowana Dyspozytornia Medyczna WSRM w Łodzi otrzymała telefoniczne zgłoszenie z numeru alarmowego, które dotyczyło zasłabnięcia kobiety na ulicy Granicznej w Tomaszowie Mazowieckim. Ambulans Pogotowia Ratunkowego "S' został natychmiastowo skierowany na miejsce zdarzenia.

 

- W międzyczasie z racji bliskości miejsca zdarzenia ze Szpitalem w Tomaszowie Mazowieckim jedna z osób będąca świadkiem zaistniałej sytuacji w trakcie oczekiwania na przyjazd karetki pogotowia zdecydowała czym prędzej udać się na SOR TCZ Sp. z o.o. z informacją o zdarzeniu i konieczności ratowania zdrowia oraz życia kobiety - wyjaśnia Prezes.  

 

W wyniku tych działań ratownicy, którzy pełnili dyżur na Oddziale bez zbędnej zwłoki pobiegli na miejsce zdarzenia i podjęli akcję reanimacyjną. Starali się przywrócić czynności życiowe jak również w możliwy sposób medycznie zabezpieczyć pacjentkę. W niedługim czasie pojawiła się specjalistyczna karetka pogotowia ratunkowego i zabrała pacjentkę na Szpitalny Oddział Ratunkowy Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. Tam podjęto dalsze działania reanimacyjne, podano niezbędne leki.

 

Działania miały na celu przywrócenie czynności życiowych kobiety. Niestety akcja ratunkowa zakończyła się niepowodzeniem i kobieta zmarła. Dalsze kroki będą podejmowane w celu wyjaśnienia przyczyn zgonu.

 


 

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Jeśli obecne
Jeśli obecne 1.06.2018, 23:21
realia systemu ratownictwa a konkretnie dysponowanie karetkami ujrzały by światło dzienne w ogólnopolskich mediach, to może ZAZNACZAM "MOŻE" był by mały skandal, ponieważ dysponowanie karetkami i sposób ich wysyłania pozostawia BARDZO dużo do życzenia. Nie jest to też wina samych dyspozytorów gdyż wykonują oni TYLKO polecenia przełożonych które są proste - przyjąć i wysłać natychmiast najbliższą karetkę do KAŻDEGO wezwania (naprawdę każdego). Obecnie karetki z Tomaszowa jeżdżą na wizyty do Piotrkowa tryb., Opoczna... tak to nie kiepski żart, to rzeczywistość. Oczywiście mamy też lustrzane odbicie np. karetka z Piotrkowa w Tomaszowie.
Na jakiej podstawie
Na jakiej podstawie 1.06.2018, 18:46
Ten Pan twierdzi że kobiecie wrócił oddech i takie same rzeczy wygadywał przez telefon do kogoś w trakcie ratowania tej kobiety, na jakiej podstawie osoba postronna nie mająca nic wspólnego z medycyną twierdzi takie rzeczy? Dlaczego ten Pan zamiast biegać i tworzyć nie wiadomo co, po wykonaniu telefonu po pogotowie nie rozpoczął uciskania klatki piersiowej?
miej świadomość
miej świadomość 2.06.2018, 12:24
widocznie brakło cie na miejscu ... nie byłeś/aś w takiej sytuacji wiec zamilcz. Nie stał jak gap tylko reagował. A co robili inni obok? Zawsze masz jakieś ale? Zrób lepiej w podobnej sytuacji i oby ci się nogi nie ugięły.
Tralala
Tralala 4.06.2018, 07:33
No jeżeli to prawda że nikt nie uciskał klatki piersiowej przez swiadkow,a nie było czynności życiowych.to popełnili ogromny błąd i powinni mieć do siebie wyrzuty sumienia,bo w zasadzie prócz wezwania służb nic nie zrobili. A te pierwsze minuty są najważniejsze. z artykułu wynika ze zostali bohaterami i jaka zła jest służba zdrowia.z medycznego punktu widzenia,nie zrobili nic aby przywrócić czynności życiowych pacjentów , chociaż samo uciskanie klatki piersiowej,być może pacjentka by przeżyła gdyby była szybka odpowiednią reakcja swiadkow zdarzenia?.
ratownik
ratownik 3.06.2018, 05:53
...nie jestem z Panem/Panią na ty i sobie nie życzę bo nie pozwoliłem Panu/Pani tak do siebie się zwracać. Byłem na miejscu jako jeden z dwóch pierwszych ratowników. I byłem już w gorszych sytuacjach i pewnie nie raz jeszcze będę, taki zawód. Odnośnie "TYkania" nie interesuje mnie żadna tzw. NET etykieta czy temu podobne. Mnie uczono, że nie zwracamy się do obcej osoby na Ty bez jej zgody.
Przymusowa fraternizacja
Przymusowa fraternizacja 4.06.2018, 00:55
w sieci to tam jeszcze nic, ponure jaja są w robocie.

Przychodzi jakiś smród tuż po studiach, właśnie z nominacji "nowoczesnych profesjonalistów <<otwartych na świat>>", mający pojęcie o rzeczy ma poziomie przeciętnej ulicznej, zwołuje spotaknie i ... "może bądźmy po imieniu"...

Odmówisz?
Dopóki pracowaliśmy razem mówiem na ty, potem gdy poszedł sobie, nie odpowaam nawet na "cześć" na ulicy. Na "dzień dobry" odpowiedziałbym, na "cześć" nie.
Zwykle siedzą na tych stołkach 203 lata, potem znikają w niebyt. Na LinkedIn albo jest stare stanowisko mimo, że już 100 razy pracę się zmieniło, albo profil w ogóle staje się enigmatyczny. Kreski, kropki itd. Utrzymują byle kontaktów nie tracić.

Z jakiej racji ja mam być z nim na ty? W polskim obyczaju granicę koleżeństwa przekraczało się wypijając kieliszek alkoholu. Teraz z automatu... Jakby Pan / Pani zmrażało relacje na kość. Bzdury.

Matka od 30 lat do wszystkich pracowników na per pani.
Kobiety z 15-17letnim stażem u nas.

Per ty to jest takie znoszenie dystansu, że następnym krokiem jest nietykalność fizyczna. Również w sensie seksualnym. No bo skoro jesteśmy na stopie koleżeńskiej to i propozycja zrobienia laski w biurze jest jakaś taka bardziej niewinna. Ot, koleżeńska przysluga No co? Nie?

W rzeczywistości to niczego nie usprawnia. W Polsce wręcz przeciwnie.
Ludzie czują się spłoszeni. Nie możesz mówić otwarcie o jakichś problemach,
no bo przecież skoro jesteśmy na ty to za wszelką cenę powinniśmy być wobec przełożonego mili.

Gdy wchodziła sieć komórkowa Play, przez kilka lat gdy się do nich telefonowało to odbierajacy z tego ich działu obsługi klienta też walił per ty. I to jeszcze z takim entuzjastycznym zacięiem. Ale zmienili to. Widocznie zbyt dużo rozmów ws rzeczywistych jakichś problemów kończyło się wulgaryzmami i rozłączeniem.

W Heyah zostało jedynie zawołanie w systemie IVR czyli ten lektor wali na ty.
Komórki pre-paidowe mają u nich często ludzie po 60tce ze względu na niezły zasięg T-Mobile, wbrew temu komu dedykowana była submarka Heyah, ale zawołanie zostało.

Nie jest to naburmuszanie się, czy wymaganie jakiegoś szczególnego sacunku. Po prostu w naszej kulturze, ale też u Niemców, Francuzów... jest to raczej sztucznie narzucane.

Co gorsza przechodzenie na ty, wymusza przecież strona silniejsza w konsekwencji czego sprowadza się to zazwyczaj do przemocy symbolicznej. W przypadku call center usługodawców, trudniej po prostu jest coś wyegzekwować. Są jakieś problemy z przeniesieniem numeru z sieci do sieci, telefonujesz, on ci rzuca... "weż wyślij sobie e-maila" W domyśle? Nie mozesz? Jesteś analafabetą XXI wieku. Spadaj babo.

Mam 60 lat, słabo pieszę na klawiaturze, nie pamietam hasła do skrzynki bo używam jej właśnie raz na ruski rok ...ale "weź se wyślij e-maila"

Tak samo tutaj. Jeśli sobie nie życzy to sobie nie życzy i to nie jest żaden jego przywilej, że byle szczyl będzie go poniżał w sieci.
G
G 1.06.2018, 09:49
Szybciej się biega niż karetka dojedzie .....

Pozostałe