Pomiar powierzchni przy zakupie nieruchomości

  • 02.02.2014, 11:22
  • Mariusz Strzępek
Pomiar powierzchni przy zakupie nieruchomości
Rynek handlu nieruchomościami to obszar, który w Polsce w ostatnich latach rozwijał się tak dynamicznie, że podstawowa wiedza osób będących potencjalnymi klientami na tym rynku, w zakresie pojęć związanych z nieruchomościami, bardzo się pogłębiła. Dlatego też osoby aktualnie zainteresowane kupnem nieruchomości, stanowią grupę bardzo dociekliwych, często nawet męczących klientów, którzy mają mnóstwo szczegółowych pytań i nie pominą żadnego punktu umowy, bez dogłębnego określenia jego znaczenia.

To bardzo dobre zjawisko, w końcu osoby te inwestują bardzo duży kapitał. Kupno nieruchomości, traktują więc jak poważną inwestycję. Chcą dokładnie i w szczegółach wiedzieć ile i za co płacą, przestępując do tej transakcji. Odnosząc treści umowy do oglądanych projektów i planów lokali mieszkaniowych, często pojawia się pierwszy istotny problem, który wymaga skonfrontowania i wyjaśnienia nie tylko z agencją nieruchomości czy developerem, ale często i z projektantem.

 

Jeśli bowiem mowa o nowobudowanych mieszkaniach, a więc o pierwotnym rynku nieruchomości, nierzadko w umowach z developerami można spotkać niejasności związane z rzeczywistą powierzchnią mieszkania i powierzchnią pomieszczeń dodatkowych, a tą, za którą płaci nabywca lokalu. Jest to zawsze obszar sporów, powód do kolejnych, dodatkowych pomiarów, w których żadna ze stron nie odstąpi od rzetelnego i prawdziwego obmiaru. Jeśli występują wątpliwości, to najczęściej okazuje się, że zestawienie powierzchni przedstawiane w projekcie, różni się od faktycznej powierzchni, którą kupuje nabywca lokalu. Rzeczywista powierzchnia najczęściej jest mniejsza, niż ta, wskazywana w projekcie. Dochodząc faktycznej powierzchni poszczególnych pomieszczeń, przy uwzględnieniu obecnych cen za metr kwadratowy, można, zmieniając kwotę transakcji, zaoszczędzić spora sumę na remont lub wyposażenie nowo kupionego mieszkania.

 

A skąd te rozbieżności?

Otóż w polskich przepisach budowlanych nie ma jednoznacznej metody liczenia powierzchni - stąd te różnice. Jedni projektanci powierzchnie, którą uwzględniają, liczą po obrysie projektowanych ścian, ale bez uwzględnienia warstw wykończeniowych - tynków itd. I o ile przy pozwoleniu na budowę nie ma to znaczenia, o tyle dla transakcji kupna - sprzedaży - ogromne.

 

Pośrednicy i deweloperzy, mając świadomość takiej sytuacji i wiedząc, że dany projektant wykorzystał tę "nierynkową" metodę, powinni tworzyć realne zestawienia, uwzgledniające warstwy wykończeniowe. To właśnie druga, bardziej poprawna metoda mierzenia powierzchni pomieszczeń - z uwzględnieniem wszystkich warstw wykończeniowych. To stan w jakim nieruchomość przejmuje nabywca i do jakiego powinien nawiązywać przy projektowaniu wykończenia oraz wyposażenia wnętrza.

 

Jeśli to właśnie te powierzchnie byłyby prezentowane kupującym, to nie ma ryzyka sytuacji, z którą już niejeden nabywca mieszkania musiał się zmierzyć, kiedy założone w oparciu o otrzymane projekty i zestawienia aranżacje, meble czy elementy wyposażenia, nagle nie pasowały w mieszkaniu tak idealnie, jak na projekcie. Warto więc, decydując się na kupno mieszkania, kwestię powierzchni wyjaśnić zaraz na początku, aby uniknąć przykrych niespodzianek.

 

Autor artykułu
Artykuł został przygotowany przez firmę Volumetric, developera oferującego między innymi mieszkania w Kielcach - Jagiellońska Point

 

 

 

Mariusz Strzępek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe