Nie takiś wolny Tomku, nawet w swoim domku

  • 07.09.2013, 10:08
  • Mariusz Strzępek
Nie takiś wolny Tomku, nawet w swoim domku
Czy wspólnota może pozbyć się uciążliwego właściciela jednego z wchodzących w jej skład mieszkań? Okazuje się, że popularne „wolnoć Tomku w swoim domku” nie chroni przed eksmisją. Powodem orzeczenia licytacji sądowej może być zaleganie z opłatami lub zakłóca spokój innych właścicieli.

 

Pod koniec lipca sprawą lokatora, który długotrwale zalegał z opłatą należnych opłat zajmował się Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie mieli orzec, czy licytacja odrębnej własności lokalu mieszkalnego nie narusza zagwarantowanego w ustawie zasadniczej prawa do ochrony własności. Wyrok jest jednoznaczny, sprzedaż mieszkania jest zgodna z prawem i nie narusza obywatelskich praw zapisanych w Konstytucji. Tym samym potwierdzono, że wspólnoty mieszkaniowa nie są całkiem bezradne.  Pytanie, czy taki wyrok zdyscyplinuje opornych.

 

Art. 16. Ustawy o własności lokali

 

1. Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.

2. Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.

 

Właśnie na ten przepis złożył skargę konstytucyjną właściciel zlicytowanego mieszkania, uważając, że jest on niezgodny poniższym

 

Art. 21. Konstytucji RP

 

1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.

2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

 

Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z argumentacją właściciela, uznając że sprzedaż lokalu zadłużonego służy ochronie wolności i praw pozostałych właścicieli mieszkań wchodzących w skład wspólnoty oraz ochrony porządku publicznego. Trybunał podkreślił, że własność wiąże się nie tylko z uprawnieniami ale także z licznymi obowiązkami. Właściciel mieszkania może też licytacji uniknąć poprzez spłatę istniejącego zadłużenia. Trybunał zauważył również, że przepis ustawy nie jest w Polsce przez Sądy w żaden sposób nadużywany.

 

Nad cytowanym powyżej artykułem ustawy o własności lokali warto zastanowić się nieco dłużej. Wiele osób błędnie uważa, że z zakłócaniem porządku lub uciążliwością mamy do czynienia jedynie w tzw. godzinach ciszy nocnej, czyli między godz. 22 w nocy a 6 rano. Ten pogląd należy odrzucić, jako z gruntu niesłuszny. Ustawa bowiem nie rozróżnia pory dnia ani czasu, w którym uciążliwość byłaby dopuszczalna. Jeśli więc sąsiad słucha notorycznie zbyt głośno muzyki, nawet o godzinie 12 w południe albo wstawia do mieszkania głośno pracującą maszynę, możemy domagać się aby zaprzestał swoich działań. Spokoju możemy domagać się cały dzień. Powinni pamiętać o tym też policjanci, którzy często odmawiają interwencji przed godziną 22.

 

Art.51. Kodeksu Wykroczeń

 

§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,

podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

§2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka,

podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

§3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

 

Paragraf trzeci wyraźnie okazuje, że grzywną w przypadku zakłócania spokoju może być też ukarany każdy uczestnik imprezy, a nie tylko właściciel mieszkania, w którym się ona odbywa.

 

Jak wygląda tryb postępowania przy zamiarze licytacji lokalu mieszkalnego, należącego do uciążliwego właściciela? Na początek wspólnota musi podjąć uchwałę o skierowaniu powództwa do sądu. Występuje z nim Zarząd, który musi posiadać odpowiednie pełnomocnictwa. Powództwo trafić powinno do właściwego sądu okręgowego.

 

 W przypadku, gdy sprawa zakończy się prawomocnym wyrokiem, następuje licytacja lokalu, którą przeprowadza komornik za zgodą sądu. Właściciel traci prawo do lokalu i zostaje z niego eksmitowany. Otrzymuje kwotę uzyskaną w wyniku licytacji pomniejszoną o koszty procesu, egzekucji oraz zadłużenia. Co istotne, to właścicielowi zlicytowanego mieszkania nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.

 

 

Mariusz Strzępek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

emenems
emenems 10.09.2013, 12:22
Jak się komuś w bloku nie podoba to zawsze może sobie kupić dom. Nie będzie płacił czynszu dla złodziejskich administracji. Oczywiście znajdzie sobie firmę, która za darmo będzie sprzątała mu podwórko a zimą odgarniała śnieg. Dodatkowo dowie się co to są koszty ogrzewania i prac konserwatorskich w budynku. Będzie miał wtedy wolność.
xyz
xyz 09.09.2013, 09:27
nie narzekajcie na WM w Tomaszowie!
w Niewiadowie to sie dzieje!
jeden ,,anioł,, rządzi jak w Alternatywach4.
c
c 08.09.2013, 10:05
wspólnoty mieszkaniowe to oczywiście chore twory, niekończące się i coraz lepsze źródło zarobków dla prawników. Wspólnota mieszkaniowa to jak autobus, gdzie miejsca siedzące zostały wykupione przez pasażerów. Aby można było jechać wygodnie na własnym prywatnym siedzeniu musi być sprawny silnik, światła i te wszystkie bebechy w pojeździe, bo inaczej można sobie zabrać tapicerkę z tego prywatnego siedzenia i iść pieszo. Już dwóch pasażerów może mieć inne zdanie na temat wydawania kasy na remont poszczególnych części pojazdu lub kierunku podróży, a co dopiero, gdy we wspólnocie mieszka sto rodzin. Większość jest zgodna, że jak pojazd jest wspólny to trzeba znaleźć jakiś kompromis, ale jak wiadomo są jednostki, które są delikatnie mówiąc trudne. Wspólnota musi mieć administratora, coraz częściej musi mieć także prawnika, bo dogadanie się czasem bywa niemożliwe. Przeglądy i naprawy muszą być regularnie przeprowadzane i wszyscy muszą się składać na ich finansowanie. Wracając do wspólnej jazdy, co zrobić jeśli jeden pasażer jest notorycznie pijany, już zarzygał swoje siedzenie i teraz czyni to siedzącym obok, nie płaci na remonty wspólnego pojazdu? Wspólnota to taka pseudowłasność, masz na własność kawałek czegoś, co samo nie jest w stanie funkcjonować, więc oprócz swojego własnego siedzenia reszta jest nadal wspólna. Tę wspólną część dzielisz z zupełnie przypadkowymi osobami. O ile prościej mieć własne auto takie na jakie mnie stać albo wziąć auto w leasing i oddać jak przestanie być potrzebne. Gdy przestanie się nadawać do użytku oddać do kasacji. Dziś trudno sobie wyobrazić, że ten wspólny autobus też kiedyś przestanie się nadawać do użytku i też trzeba będzie go oddać do kasacji,kiedyś koszty kolejnych remontów przekroczą ich opłacalność, wspólnota będzie to czynić wspólnie. Jeden pasażer będzie mówi, że tapicerka na jego siedzeniu jest nadal w dobrym stanie nie bacząc,że podwozie jest do kasacji. Inny, ten rzygający będzie w tym czasie już siedział na sprężynach. Wszyscy pasażerowie z dobytkiem spakowanym w węzełki stanie przed niesprawnym autobusem, następnie skoczą sobie do oczu obwiniając się wzajemnie o zniszczenie wspólnego autobusu i wtedy wkroczy prawnik... Eh.. to intratny interes, szkoda, że studia prawnicze nie stanęły na mojej życiowej drodze haha
Ajdejano
Ajdejano 07.09.2013, 20:36
Do wpisu nr 2: masz 100% racji. Jeżeli mieszkanie z księgą wieczystą jest MOJE - to wara tzw. wspólnocie do MOJEGO mieszkania. Owszem: mogą karać za utrudnianie komuś życia, za niepłacenie czegoś tam, odcinać prąd, wodę, itp. itd. - ale wara od MOJEGO mieszkania. Też mam MOJE mieszkanie z księgą wieczystą w bloku. Do tej pory nikomu nie wchodziłem "za pazury". Ale, na wszelki wypadek, też mam siekierkę, przygotowaną na: ewentualnego komornika, złodzieja, poborcę podatkowego (poborca podatkowy i kontrola skarbowa - to też złodzieje), itp. itd.
I z czystym sumieniem łapy i łeb obetnę - jeżeli ktoś bez mojego zaproszenia będzie mi właził na łeb.

Te wszystkie: spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty mieszkaniowe - to dziadowstwo z czasów komuny. Ci prezesi, wiceprezesi, te nic nie robiące baburice-obiboki w tych spóldzielczych biurach, te rady nadzorcze - to jedno szemrane złodziejskie towarzystwo, to zwykłe społeczne łajzy. I kto na tych złodziei płaci - a mieszkańcy tych wspólnot, spółdzielni.
Ci złodzieje zaraz odpowiedzą, że przecież ktoś musi załatwiać wiele spraw utrzymania mieszkań. Tak tylko jakim kosztem.
Przydałoby się prześledzić, jakie to te "tanie" i te same firmy robią różne roboty budowlano-remontowe w blokach. Niechby tylko któryś z mieszkańców - członków spóldzielni chciał to sprawdzić, to uprzedzam: nie ma niajmniejszych szans.

O tych spóldzielniach można książkę napisać.
Tomek
Tomek 07.09.2013, 19:04
Tak właściwie to nie ma prawa własności w Polsce, to iluzja, każdy urząd może znaleźć przepis by nas pozbawić własności. W USA wejście na teren prywatny bez zezwolenia właściciela jest naruszeniem własności i właściciel może cię zastrzelić nie ponosząc kary a tu w tym grajdole, nie ma własności. Gdyby nie księgi wieczyste własności gruntu i lokalu nie byłoby tak dobrze. Przodownik cofnął by sprzedaż mieszkań za 1.00 zł ale to mu utrudniło sprawę i nic nie mogli zrobić. Wspólnota mieszkaniowa to firma a nie spółdzielnia mieszkaniowa, może odliczyć koszty remontu i utrzymania ale dlaczego może komuś zlicytować mieszkanie? można dochodzić zapłaty za wszelkie media jakie dostarczane są do lokalu lub je odciąć, karać za zakłócanie porządku i spokoju innych mieszkańców a nie zabierać mieszkanie, lokal jest własnością! osoby wpisanej do księgi wieczystej,a nie wspólnoty. Wniosek jest jeden nie zgadzać się jako właściciel lokalu na założenie wspólnoty, mam takie prawo, a wspólnota może powstać w budynku, tylko wtedy,gdy zgodzą się na nią wszyscy jego mieszkańcy czyż nie?
Tomek szkoda gadać
Tomek szkoda gadać 07.09.2013, 18:49
I mimo wszystko na bruk a to człowiek nie zwierzę a jednak zwierzęta mają większe prawa

Pozostałe