Liberalne obchody trzydziestolecia bez ławki

  • 26.03.2018, 12:47
Liberalne obchody trzydziestolecia bez ławki
Z dużym prawodopodobieństwem można założyć, że urodzeni po 1989 roku Polacy ławkę kojarzyć będą jedynie z ławeczką pomnikiem. Ławeczka Tuwima jest w Łodzi, ławeczkę ma Szymborska w Kórniku a Osieckia na Saskiej Kępie w Warszawie. Natomiast liberalną modą samorządów po PRLu stało się kastrowanie przestrzeni publicznej z możliwości odpoczynku pod gołym niebem dla zwykłych, żyjących obecnie ludzi.

Ma być czysto!  
 

Eksterminacji ławeczek dokonywano posługując domniemaną wolą mieszkańców. Nikt z ludźmi nie rozmawiał w sformalizowany, możliwy do sprawdzenia sposób, nie przeprowadzał choćby prostych badań ankietowych ale założył, że wokół miejskiej ławki gromadzi się jedynie „element”, „lump” który zostawia po sobie charchowiny i puszki po biedronkowym piwie.


Nawet jeśli by tak nieraz było, to co z tego? To tak jakby likwidować parkingi pownieważ – co jest przecież prawdą – posiadanie samochodu jest najczęstszą przyczyną przedwczesnych zgonów i zabijania innych. 

 

Osiedla jak kurniki  


Do najczęstszych zarzutów jakie stawia się masowemu budownictwu po Corbusierze, jest atomizacja, i generowanie patalogicznych, aspołecznych zachowań. Zgromadzone „na kupie” jednostki  wyrwane z dotychczasowych tradycyjnych struktur i pozbawione społecznej kontroli czują się zwolnione z odpowiedzialności za swoje działania czy elementarnej kultury zakazującej chociażby załatwiania potrzeb fizjologicznych gdzie popadnie.
 

Blokowiska przez lata wiązano z dewastacjami przestrzeni wspólnej, z notorycznymi kradzieżami, a nawet liczniejszymi niż gdzie indziej gwałtami.  Moim skromnym zdaniem to wszystko bzdury. Prawie 15 lat wychowywałem się na jednym z tomaszowskich blokowisk. Ani nie lepszym ani gorszym od pozostałych w mieście. Choć większość z nas w całości lub po części pochodziła z chłopskich rodzin i nie znaliśmy się wcześniej, nie pamiętam by ktoś komuś coś ukradł, pobił starszego, czy intencjonalnie wybił szybę. Nie było narkotyków, alkoholu też specjalnie nie przypominam sobie, a papierosy zacząłem palić dopiero na studiach.
 

 

Paczka sprzed bloku do ukończenia podstawówki, była gronem najlepszych przyjaciół. Z nimi grało się w hokeja na osiedlowym parkingu, co wcześniej wymagało samoorganizacji w celu zalania asfaltu wodą przynoszoną w wiaderkach z domu. To z nimi organizowało się wyprawy na remontowany właśnie most na Brzustówce, a w cieplejsze weekendy wyprawy do lasu – często kilkanaście kilometrów poza Tomaszów. Szczególnie lubliśmy bagna i rzekę nazywaną Lodowiec.

 

Dla młodych chłopaków były to ekscytujące przygody z których  wracaliśmy umorusani i podrapani, ale na tyle szczęśliwi, by „ekspedycje” powtarzać do końca wakacji. Choć większość z tych znajomości - z powodów pochodzeniowych nie przetrwała do dziś – po prostu miałem zamożniejszych rodziców, których stać było na przygotowanie mnie do lepszej szkoły średniej, a potem studiów – to jednak złego słowa o kolegach z osiedla powiedzieć nie mogę. Spotkaliśmy się w przestrzeni wspólnej właśnie przed jednym z tomaszowskich bloków i to były moje "Cudowne lata"


Dziś ze współczuciem myślę o dzieciach z grodzonych osiedli wyłożonych kostką brukową, w których wszystko to czym my dysponowaliśmy pod koniec tomaszowskiej komuny, zredukowane jest do piaskownicy i  konika na sprężynie. Cóż – ktoś powie – zmieniły się preferencje młodzieży. Dziś dorasta się przed playstation, w wieku licealnym melanżuje się po lokalnych knajpach w centrum, a osiągnąwszy pełnoletność lata się już Ryanairem po Europie.

Nie sądzę jednak by chodziło o niewymuszoną zmianę stylu życia. Po pierwsze w większości domów playstation, a tym bardziej Ryanair nie jest na wyciągnięcie ręki, po drugie – o ile pozaszkolna aktywność rzeczywiście sprowadzona jest do siedzenia przed Facebookiem – to jednak nie są to dobrowolne decyzje. Nad naszymi głowami zapadły i zapadają nadal decyzje do których musimy się dostosować. Liberalna (nominalnie, bo sięgając do źródeł tego nurtu i konfrontując go z praktyką natykamy się na szereg sprzeczności) polityka nastawiona na komercjalizacje wszystkiego co się da, spycha na margines czy wręcz eliminuje te modele życia których nie można lub jest trudno zmonetyzować.

 

Ławka w tym kontekście jeśli nie jest związana z konsumowaniem opłaconej usługi jest zbędna, generuje tylko straty (dodatkowe wydatki na firmę sprzątającą, farbę do jej odnowienia, czasem naprawę) zatem miejsce ławki jest jedynie w prywatnym przydomowym ogrodzie (czego słuszność od lat potwierdza z telewizora "Maja w ogrodzie" ze stacji która stała się już znienawidzonym symbolem polskich przemian), tudzież w skansenie jakim są spółdzielcze ogródki działkowe.

Zachęcam Państwa do wzięcia udziału w konsultacjach społecznych Urzędu Miasta w Tomaszowie dotyczącymi lokalizacji ławek. Jesteśmy jednym z pierwszych miast które staje się przyjaznym dla swoich mieszkańców bez względu na wiek czy zawartość portfela. Dekada takich rządów, wyzbycie się kompleksów, czarnego PRu na temat własnej małej ojczyzny, a będziemy wzorem dla innych społeczność. To jest ten czas gdy jest szansa zacząć żyć inaczej. Gorąco zachęcam! 
 

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (9)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

maniek
maniek 26.03.2018, 19:19
Przecież ławki spod bloków nie pozabierał samorząd. To przecież teren spółdzielni czy wspólnot mieszkaniowych i one decydują co i jak wokół bloków wygląda. Muszę autora zmartwić - konsole do gier są na wyciągnięcie ręki prawie w każdym domu. To nie żadna władza to ludzie zmieniają rzeczywistść. Przecież nikt nie zmusza rodziców, żeby podwoziły dzieci pod same drzwi szkoły i tak samo odbierały mimo, że mają do szkoły 500m. Dawniej wracając ze szkoły można było pogadać z kolegami, powygłupiać się albo wymyśleć po drodze jakąś zabawę.
Za ławeczką
Za ławeczką 26.03.2018, 17:15
Dziś przeciw postawieniu ławek przy bloku najczęściej są ci, którzy za młodu sią na takich wysiedzieć. Teraz z reguły nie wychodzą z domu albo wychodzą rzadko i im ławeczki nie są już potrzebne. Natomiast ci, którzy na nich siadają to tylko po to, żeby pić alkohol. Takie jest ich zdanie. A przecież przez taką ławeczkę można by poznać sąsiadów, których się zna tylko z widzenia oraz zacieśnić kontakty z lepiej znanymi.
kiki
kiki 26.03.2018, 15:03
Nie ma rzeki Lodowiec, rzeczka ta nazywa się Reicha.
Sebastian
Sebastian 26.03.2018, 17:34
A gdzie jest ta Reicha? wychodzi na to że mało znam okolice Tomaszowa, proszę o krótki opis.
♥
26.03.2018, 18:14
W okolicy Józefowa tomaszowski przemysłowiec Samuel Steinman zbudował fabrykę sukna. Korzystała ona z wody spiętrzonej wcześniej na strudze-dopływie Pilicy dla młyna, zbudowanego przez niejakiego Reicha. Co ciekawe, to nazwisko przetrwało do dzisiaj w nieco zmienionej formie w nazwie: „strugi Rajcha”, płynącej od Józefowa do Pilicy koło jazu na Brzustówce.
tomaszowiak
tomaszowiak 26.03.2018, 19:30
Samuel Steinman przeliczył się, chciał założyć 3 km na południe od Tomaszowa dzielnicę przemysłową na wzór Starzyc ale tu były tereny zalewowe Pilicy. Być może byłaby to dziś wielka dzielnica przemysłowa i chyba o nazwie Nagórzyce a nie Józefów. Starzyce nazwę wzięły od stawów a Nagórzyce od gór czy raczej pagórków. Piękna historia Tomaszowa choć dla wielu nieznana.
kiki
kiki 26.03.2018, 21:34
Rzeczka Reicha a raczej struga wypływa ze stawu źródlanego na tzw. Zamościu pod górą.
Dawniej były tam pastwiska wioski Nagórzyce. W stawie tym pojono zwierzęta jak i w strudze na odcinku od Starej wsi aż po Józefów, do Lodowca i Pilicy. W rzeczce tej można było łowić szczupaki na oczko i wyławiać kalduki na przynętę, na taaakie ryby w Pilicy.
Dziękuję
Dziękuję 26.03.2018, 18:32
tak, to jest to. Dziękuję.
Ola
Ola 26.03.2018, 14:41
Trochę przesądzone że tylko Ci urodzeni po 89 mogą ławeczki pamiętać. Urodziłam się kilka lat później i dokładnie lawke pod każdą klatką w bloku pamiętam i m.in tam właśnie się spędzalo czas w wakacje z całą paczka. Zdecydowanie ławeczki powinny powrócić na osiedla

Pozostałe