Jak sprzedać mieszkanie w kryzysie (3) – dobre zdjęcia to podstawa

  • 09.03.2017, 08:59
  • Mariusz Strzępek
Jak sprzedać mieszkanie w kryzysie (3) – dobre zdjęcia to podstawa
Nie przez przypadek mówi się, że reklama jest dźwignią handlu. Jest ona szczególnie ważna, kiedy mamy do czynienia z rynkiem nabywcy, na którym podaż przewyższa deklarowany popyt. Sprzedać produkt jakikolwiek nie jest łatwo, a już sprzedaż nieruchomości, to prawdziwie długotrwały proces (czy jak niektórzy zwykli mówić: droga przez mękę). Mieszkania, kamienice, działki, nie sprzedają się niczym przysłowiowe bułeczki. Nabywcę należy w odpowiedni sposób zachęcić, zainteresować naszą ofertą. Jak to jednak zrobić, kiedy Internet pełen jest ofert sprzedaży, w których można przebierać niczym w ulęgałkach. Nie każdy kupujący jednak ma ochotę i czas przedzierać się przez tysiące anonsów i ogłoszeń. Kluczową rolę odgrywa więc forma i zawartość publikowanej informacji. Szczególne znaczenie mają fotografie, które mogą zwrócić uwagę ale i skutecznie zniechęcić. Publikacja ogłoszenia zajmuje kilka a najwyżej kilkanaście minut. Nad fotografiami je ilustrującymi warto spędzić nieco więcej czasu.

[reklama2] 

Dlaczego zdjęcie jest takie ważne? 

 

Odpowiedź na to pytanie jest najprostsza z możliwych. I jak każda z najprostszych prawd wymaga jedynie uświadomienia. Większość osób (podobno 100 procent mężczyzn) jest tzw. wzrokowcami. Ponadto percepcja słowa pisanego jest ograniczona. W godzinach wieczornych, kiedy mamy czas skupić się nad przeglądaniem ofert, większość z nas jest zmęczona i nie ma ani siły ani ochoty czytać nawet najbardziej barwnych i emocjonujących opisów. Są one jedynie częścią wszechobecnego chaosu informacyjnego. Stąd biorą się np. częste „niedoczytania” regulaminów i dokumentów, które raczej przebiegamy wzrokiem niż z uwagą studiujemy.  Dlatego większość potencjalnych nabywców przede wszystkim ogląda fotografie, do dodatkowych informacji sięgając dopiero wtedy, kiedy coś zwróci ich uwagę. Jakby tego było mało, to na dzień dzisiejszy jesteśmy już tak wygodni, że całkowicie pomijamy oferty pozbawione fotografii. Dlatego też ogłaszanie ofert sprzedaży domów i mieszkań w gazetach papierowych stanowi nie tylko anachronizm ale niepotrzebny całkowicie wydatek (lista ogłoszeń w serwisie NaszTomaszów.pl).

 

Przemyślana wizytówka

Samo wykonanie zdjęć (np. za pomocą wmontowanego w telefonu aparatu) nie wystarczy aby osiągnąć zamierzony efekt. Pamiętać należy, że nasze ogłoszeniem będzie jednym z setek albo tysięcy jemu podobnych. Na liście wyszukiwarki pojawiają się domy i mieszkania niektóre bardziej lub mniej atrakcyjne od oferowanego przez nas. Fotografie, którą zamierzamy opublikować należy dokładnie przemyśleć, podobnie jak zdjęcie główne, będące wizytówką naszego ogłoszenia. Nie ma większego sensu akcentowanie fragmentów kuchni lub toalety. Ponieważ jednak szukamy wygody i przestrzeni, dobrym pomysłem jest podkreślenie walorów salonu lub sypialni. Fotografie muszą wywoływać pozytywne skojarzenia i emocje. Spróbujcie stworzyć ciekawy klimat.


 Kilka dobrych rad

Domorośli amatorzy fotografii nie zawsze doświetlają fotografie. Zdjęcia wychodzą ciemne i nie przyciągają uwagi nabywcy. Nie poświęci on kilku sekund swojego czasu, ofertę pominie i przejdzie do kolejnej.  Nakładanie przyciemniającego efektu w programie graficznym nie jest najlepszym pomysłem. Jasne i wyraźne wzbudza zainteresowanie. Nie należy robić zdjęć wieczorem i po południu, gdy światło rzuca cienie. Podobnie należy odstąpić od fotografowania, kiedy niebo jest zachmurzone. Tajemnica dobrych zdjęć leży we właściwym operowaniu światłem. 


Równie ważny jest kolor zdjęcia. Można tu skorzystać z pomocy Photoshopa, oczywiście nie przesadzając z efektami. Chodzi raczej o to by fotografie rozjaśnić lub przyciemnić lub delikatnie nasycić barwą.  Robiąc zdjęcia można użyć rekwizytów o mocnych i wyrazistych kolorach np. w postaci poduszek lub narzut na kanapy. Kontrastujące barwy sprawiają, że zdjęcie zwraca uwagę.

Diabeł tkwi w szczegółach

Właściwe kadrowanie zdjęcia to podstawa. Robiąc zdjęcia umeblowanych mieszkań, musimy pamiętać o celu jaki chcemy osiągnąć. Skoncentrowanie się na elementach wnętrza jest co najmniej niewłaściwe. Najważniejsza jest a nie osobiste elementy stanowiące sposób jej zagospodarowania. Przecież nowy właściciele i tak stworzyć chce wnętrze odpowiadające jego stylowi bycia, właściwe dla jego charakteru. Skupmy się więc na wielkości okien, balkonach i układzie oraz funkcjonalności pomieszczeń.

Warto też sfotografować widok z okna, aby podkreślić bliskość szkoły, przedszkola, placu zabaw lub sklepu.  Widok z okna nie może jednak stanowić wizytówki ogłoszenia.

 

 

Mariusz Strzępek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

xxx
xxx 05.06.2013, 15:04
A potem jedziesz 50 km. po to żeby zobaczyć,że gra nie warta świeczki.Trzeba być uczciwym.Ach,ten dzisiejszy,obłudny świtek.
nie tak szybko, bejbe
nie tak szybko, bejbe 09.03.2017, 12:21
ale to tak nie jest. Mieszkanie dla większości Polaków jest inwestycją życia, więc tylko zatraceńcy- lekkoduchy ślinią się do zdjęć. Każdy kto próbował coś sprzedać i kontaktował się z większymi agencjami, wie, że na wejściu proszą o skany/zdjęcia kilku urzędowych papierów, a resztę sobie, bez żadnych pełnomocnictw sprawdzają sami. Przy trudnej nieruchomości, myślę, że jedynie obecność w bazach tych agencji daje jakieś szanse na zauważenie. A tam musi być potwierdzony konkret.

Z punktu widzenia kupującego, po odpaleniu Google Street View,
można też sporo samemu ogarnąć. Czy przy oknie nie ma ruchliwej, głośnej, śmierdzącej ulicy, czy plan zagospodarowania nie zakłada budowy może nie wysypiska, ale parkingu śmieciarek (jak na Żoliborzu vis a vis, ostatnio modnej miejscówki przy Rydygiera)

Do tego choćby podstawowy research lokalnych mediów, które przeważnie od 10 lat są już digitalizowane (nie jak te dziady z naszego postwistomowskiego tygodniczka), no i dopiero wtedy wiesz czy warto jechać czy nie. Co on ci tam gada przez telefon, a tym bardziej zawarł w zdjęciach trzeba dzielić przez dziesięć. Chociaż też jest czasem tak, że umarła babcia, zostawiła mieszkanie, dzieci już mają, nie lubią prawdziwego życia (wynajmowania), a chcą szybkie pieniądze no
i sprzedają jak najszybciej. To super okazje, ale już nie tak często. Już coraz mniej jest laczków, coraz mniej wyborców takich szmuglarzy jak PO czy Nowoczesna. Po prosato - wydaje się, że ludzie zaczynają dotykać coraz bardziej - że tak powiem metaforycznie :P - faktury życia. Kurz, pył i smród, przestaje być kurzem, pyłem i smrodem a zwyczajną częścią naszej codzienności, której się nie unika. Nie każdy oczywiście lubi posunąć ją językiem (jak ja), ale już dotknąć tak.

Jeden wieczór trzeba przeznaczyć takie wybrane mieszkanie, zanim się pojedzie.
Jeszcze bym opowiedział o formach "zachęcania" przez sprzedającego - wyśmiewanie, grożenie itd, ale byłoby za dużo znaków.

W Warszawie jest kilka kuszących miejsc ze stosunkowo niską ceną poniżej 5 tys za m2, tyle, że za 10 lat będzie tam biegła 6 pasmówka prowadząca od mostu na Wschód. Jeśli się obmyśla coś na wynajem, jest się ciułaczem, nie ma się takich nieruchimosci kilku, to są ważne decyzje.

Bo potem będą wyprowadzać sie lokatorzy po roku, kilku mięsiacach. Rozjebią mieszkanie w 3 wiatry, wiec min. 15 tysięcy będzie trzeba wyłożyć na remont. I tak co roku :( Jeśli jest dobre - spokojne miejsce, to ma sie rodzinę na 20 lat. Czysty pieniądz.

A drobnych cwaniaczków nigdy nie brakowało. Nie ma co narzekać, weryfikacja teraz jest dużo łatwiejsza niż kiedyś.
nie tak szybko, bejbe
nie tak szybko, bejbe 09.03.2017, 14:05
Rodzinę na 20 lat - bo coraz więcej ludzi pracuje na śmiecówkach. I to w dorosłym zyciu.
Na śmieciówkach lub na pseudoetatach. 1/8 na papierze, reszta pod stołem.

Stać ich oboje na 2 tysiące + media - miesiecznie, zostaje im drugie 2 tysiące na życie. Ale kredytu nie dostaną. Kiedyś tak nie było bo etaty były standardem, toteż wynajmowanie latami zastępowane było własnym mieszkaniem spłacanym bankowi przez 30 lat.

Teraz mami nas się nas, że gdzieś tam na mitycznym zachodzie mieszka się całe życie na wynajmowanym i to jest fajniejsze niż to jak my żyjemy,. Robi się to by zmiękczyć brutalną prawdę. Na wzięcie kredytu po prostu coraz więcej z was nie stać.

Ludzie już teraz wynajmują po 10-20 lat, bo kredytu by nie dostali, lub dostali a nie utrzymali.
Zresztą na zachodzie wynajmowanie przez całe życie, jest tym samym podyktowane. W Polsce to się przedstawia: aaa wolą sobie pożyć, pozwiedzać świat, niż ciułać na własne m :))) Poza tym mobilność, dzisiaj tu, jutro tam, po jutrze na Księżycu :))) A potem okazuje się, że całe życie w jednym mieście, heh.

Na zachodzie mają takie same priorytety. Pomijajac lumpenploretariat, który żyje od weekendu do weekendu i jest wszędzie marginesem.

Ludzie na zachodzie gdyby mogli mieliby mieszkania na własność, ale jest to perspektywa tak absurdalna, że nawet nierozważana. Jeśli ma się wyobrażenie z Niemiec, czy z UK na podstawie 2 tygodniowej wycieczki, to takie bzdury o wyższości najmu nad własnością się łyka. Jeśli ma się stamtąd znajomych, z którymi mieszkało się a po roku, teraz obserwuje się ich konta w mediach społecznościowych, no i są to przede wszystkim NIE jakieś zombiaki, których poznało się tyrając w Tesco, a ludzie po studiach, których na tych studiach się poznało i którym na czymś w życiu zależy - to co innego widać. Priorytety jak wszędzie - od Elbląga po Indie. Mieszkanie, praca z płatnym urlopem. A nie fiku miku. Z domu, z kafejki, z tramwaju na kolanie. ...za wpis w CV.

A większość społeczeństwa, nawet w UK to nie są mniejszości (10 % ich), nie są zombiaki pijące, ćpające itd, a zwykłe tyrające rodziny. Zatem obraz mentalności przedstawiony u nas jest oszustwem.

Pozostałe