Z cyklu: "Okrakiem" - Fabrykancka dziewczynka

  • 2.01.2013, 19:23
  • Edward Wójciak
Z cyklu: "Okrakiem" - Fabrykancka dziewczynka
Rada Miasta na posiedzeniu 27 listopada przyznała Joannie Kulmowej zaszczytny tytuł „Honorowego Obywatela Miasta Tomaszowa Mazowieckiego”, o co zabiegało w ramach inicjatywy obywatelskiej Towarzystwo Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego. Nieco wcześniej, bo 11 listopada 2012 roku odznaczona została Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski nadanym za wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy twórczej i artystycznej.

 

Laureatka przybyła 6 grudnia o godz. 16.30 wraz ze swoim mężem, Janem Kulmą, do Miejskiej Biblioteki Publicznej przy Placu Kościuszki na uroczyste spotkanie z mieszkańcami miasta. Przyznam, że nazwisko Joanna Kulmowa wbiło mi się w pamięć za sprawą wielu słuchowisk radiowych nadawanych w okresie mojego dzieciństwa. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że ta pani pochodzi z mojego miasta, Tomaszowa Mazowieckiego.

 

Zaczęła od swojego życiowego kredo. „Tyle z życia dostajesz, ile innym rozdajesz”. Mówiła o sobie, o drogach życia i o jego ścieżkach, o mężu Janie. I wreszcie o swoich wierszach i o swojej prozie. Przecież zaproszona tutaj została na spotkanie autorskie. Jak się okazało, wróciła do miasta dzieciństwa, także po to, by rozwikłać zawirowania czasów i fragmentów,  z jakich zbudowane jest życie. Napisała o tym wszystkim  w „Topografii myślenia”, książce o poszukiwaniu sensu życia, której centralnym punktem był przedwojenny Tomaszów. Organizatorzy uszanowali sędziwy wiek rodaczki i kiedy dali jej trochę odetchnąć,  zaśpiewali dla niej młodzi ludzie - Kuba Pawlak i Joanna Kotowska. Śpiewali ballady, skomponowane do wierszy pani Joanny. Była autentycznie mile zaskoczona. I znowu poetka zaczęła snuć opowieści, trochę o sobie i trochę o mężu Janie. Jan Kulma jest  z Joanną od 60 lat, a więc niebawem będą obchodzić diamentowe gody. Jest  reżyserem, muzykiem i filozofem. Przywiózł swoje „Dykteryjki pośmiertne”, książkę o dziwnym tytule, ale jak się okazało -  uzasadnionym, gdyż był taki czas, że i on sam na sobie, i ludzie także - postawili na nim krzyżyk. Jednak wydobrzał, żyje i jeszcze w książce opisał swoje umieranie i długie życie w najnowszej historii Polski. Wszystko podszyte filozofią, która jest według Jana najpewniejszym sposobem na ziemskie bytowanie.

 

A potem oboje podpisywali swoje książki. Kolejka była długa i każdy chciał porozmawiać z autorami. Jednak widać było, że państwo Kulmowie są już zmęczeni, choć pan Jan ciągle żartował, a pani Joanna była uśmiechnięta (wszak jest damą Orderu Uśmiechu). Serdeczne dzięki Miejskiej Bibliotece Publicznej i Towarzystwu Przyjaciół Tomaszowa (którego jestem członkiem) za to, że z niemałym trudem udało im się zorganizować to niecodzienne spotkanie. Z osobą ze wszech miar zasługującą na pamięć i wyróżnienie  -  z pisarką Joanną Kulmową, jedną z ostatnich przedstawicielek zasłużonej dla Tomaszowa i wpisanej w historię miasta rodziny fabrykanckiej Landsbergów, tworzących na przełomie XIX i XX wieku potęgę przemysłową Tomaszowa.

 

Dla tomaszowian najważniejszą pozycją z jej pisarskiego dorobku jest „Topografia myślenia”, książka, w której Tomaszów jest mocno obecny, a za którą zebrała zasłużone zaszczyty, liczne nagrody, a wśród nich Nagrodę Wydawców w 1979 roku. Promocja tej książki z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego miała miejsce w kwietniu 2002 r. w „Galerii Arkady” w Tomaszowie Mazowieckim. Wtedy to Joanna Kulmowa odbyła sentymentalną podróż po mieście, mieście swojego dzieciństwa. „… Sceny świata są dwie: wyspa w Łodzi i wyspa w Tomaszowie. Zachowałam do dzisiaj obie moje wyspy. Łódzką. Tomaszowską. Na jednej mapie pamięci”. „… Tomaszów to jest ukochana wyspa. Lepsza z dwóch moich wysp. Żywa, słoneczna, przestrzenna. Poddana wyłącznie wyobraźni.” „Wyspa tomaszowska” to dawne imperium włókiennicze rodziny poetki – Landsbergów.

 

Autorka wraca do lat dzieciństwa, czasu, gdy bywała u swoich dziadków w willi przy obecnej ul. Konstytucji 3 Maja. Teraz jest tam Powiatowy Urząd Pracy. Wtedy w salonie pałacu stał fortepian, na którym grywał młody Artur Rubinstein. Instrument obecnie jest dumą tomaszowskiej Państwowej Szkoły Muzycznej.

 

O swojej książce powiedziała między innymi: „Nie, to nie jest pamiętnik z dzieciństwa,  ani czułe wspomnienie matczynych pieszczot, ani włażenie na drzewo genealogiczne”.

 

W „Topografii myślenia” najbardziej wstrząsająca jest cisza po tych, których zamordowano. Mała Joasia patrzy, ale nie płacze. „Topografia myślenia” jest próbą złożenia hołdu. To epitafium złożone „polskim dziewczynkom fatalnego naznaczenia”, kiedy to „świat wykipiał z dzieży”. „Taka spokojna ballada” pisana przez osóbkę „starszą od dorosłych” - „nie miała pięć lat, miała ich chyba ze sto”. „Fabrykancka Dziewczynka”, która rozpoznała, że „nie ma gorszej rzeczy niż niemiłość”, „ w tej „przestrzeni nieubłagalnie wielostronnej”, że „ w nocy znikają kolory” a „u wylotu labiryntu zbawi ją światło”. „Jej żywiołem jest powietrze”. („Uj, jaka dobra powietrza!”) Lęk zaczajony: „Dlaczego płakałam tak często”? „Nie jest parszywą żydówką - tylko Joasią i Polką”... „Dziewczynka naznaczona żółtą gwiazdą”. „Krzyczeć nie wolno, więc bezgłośnie zalewam się łzami” pod ciężarem przeczuć... „I śmierci nie ma, nie, nie ma śmierci”... „Czerwone plamy na piasku”. „Rozerwane krawędzie”. „Zawsze nie istnieje”. ”Realne jest niewidzialne”. „Dawne nie powraca nigdy”. „Las jest we mnie”. Pisze w „Moim suplemencie”: (...) I straciłabym wiarę w cudowność co się przedrze przez niecudowność naszą zszarganą i steraną - tyle mi smrodu błota kłamstwa pokazano, ludzie ludziom tyle krwi i nieszczęść - gdyby nie odrastanie liści i wschody i zmierzchy gdyby nie śmiech znienacka gdyby nie dzwon na wieży gdyby nie słońce na skałach gdyby nie ciepły wiatr gdyby nie obietnica wschodzących na grobie traw (...) …Szept liści brzozowych na dnie wąwozu i ścieżka obiecująca nieskończoność”.

 

Protoplaści Joanny Kulmowej przywędrowali do Polski z Hiszpanii, wraz z dworem królowej Bony. Z jednej strony babcia Eleonora i dziadek Aleksander Landsberg. Z drugiej zaś strony babcia Róża i dziadek Władysław Polakiewiczowie. A później Wanda (primo voto) Landsberg i Alfred Polakiewicz - to rodzice Joasi. 

 

 

 

Kim byli Landsbergowie, powinien wiedzieć każdy tomaszowianin, który choć trochę interesuje się historią mojego miasta. Można powiedzieć, że byli dla Tomaszowa tym, czym dla Łodzi Poznańscy, Scheiblerowie, Grohmani. Fabrykanci, którzy budowali przemysł, przez lata tworząc wizerunek miasta, które rosło obok ich przemysłowych imperiów. Z jednej strony bezwzględni wyzyskiwacze, budujący fortuny na eksploatacji klasy robotniczej. Fabrykanci, u których pracowały dzieci do lat 14. To przeciw warunkom pracy w fabrykach, m.in. Landsbergów, wybuchały strajki.  

 

Z drugiej strony Landsbergowie byli prekursorami technicznego postępu, społecznikami, filantropami, uczestnikami walk o polską szkołę w okresie zaborów i walk o niepodległość. W krótkim czasie zbudowali potężne imperium przemysłu włókienniczego. To dzięki m.in. Landsbergom powstała w Tomaszowie pierwsza szkoła średnia (Aleksander i Henryk), teatr miejski (Feliks, Aleksander). Landsbergowie działali w ochotniczej straży ogniowej (Henryk), w towarzystwie charytatywnym (Henryk), w związkach kombatanckich (Władysław i Henryk, którzy byli też radnymi miejskimi).

 

Rodzina się rozrastała i jej członkowie wchodzili w związki małżeńskie z innymi rodzinami fabrykanckimi, rosła też ich fortuna. Do dziś w Tomaszowie o kimś, kto dorobił się majątku, mówi się, że jest „bogaty jak Landsberg”. Asymilowali się w polskim żywiole, zdarzało się, że przyjmowali wyznanie protestanckie (np. Dorota z Landsbergów Koralowa), a w późniejszym okresie również rzymskokatolickie. Wybuch wojny w 1939 roku położył kres pomyślności rodu i przyniósł śmierć wielu członkom tej rodziny. Część ocalała dzięki emigracji, wyjściu z Syberii z armią Andersa. Inni jeszcze dzięki ukrywaniu się po aryjskiej stronie, po ucieczkach z gett.

 

Joanna Kulmowa w „Topografii myślenia” stwarza własną formułę opisywania czasów tragicznych. Odwołuje się do świadomości małej dziewczynki,, która widzi, ale nie rozumie, która przeżywa bardzo różne uczucia, ale nie ma świadomości , że sama jest postacią z największego dramatu XX wieku. Owo karkołomne przedsięwzięcie umożliwiło tej „dziecięcej” prozie, ominąć pokusę epatowania rozczulaniem się nad dramatem czy niedolą bohaterki.

 

W prozie Kulmowej nie ma jakichkolwiek słodkich sentymentalizmów.  Joanna Kulmowa zakłada, że czytelnik skojarzy naiwność języka z dramatyczną rzeczywistością, z tragedią. Ci, którzy to zauważą, przeżyją „Topografię” głęboko. Ci, którzy zrozumieją stylistyczny zabieg autorki, nie mogą nie podziwiać jej konsekwencji literackiej. Jeżeli znajdą się tacy, którzy będą mieli pretensje, że brak w „Topografii” prawdy historycznej, oni nie zrozumieli, że to właśnie czytelnicy sami muszą dodać wymiar historyczny do prostoty myślenia dziecka. W „Topografii myślenia” autorka stworzyła kunsztowną prozę dziecka, które nie wie, co się dzieje i co z tego wyniknie. Lektura „Topografii myślenia” pozwala połączyć czytelnikowi znaczące wydarzenia i osoby dramatu życia autorki w całość oglądaną i dźwiganą od najwcześniejszego dzieciństwa: kilkuletnia dziewczynka przeczuwa w żywiole historii swej rodziny „rdzeń niezniszczalności”.

 

Joanna Kulmowa (ur. 25 marca 1928 w Łodzi) – polska poetka, prozaik, autorka utworów scenicznych oraz książek dla dzieci i młodzieży, reżyser. Ukończyła studia aktorskie w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej w Łodzi oraz reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Pracowała jako reżyser w teatrach Łodzi, Poznania, Koszalina oraz w Teatrze Wybrzeże gdzie pełniła funkcję kierownika literackiego. Od 1961 do lat 90. XX w. mieszkała w Strumianach pod Stargardem Szczecińskim. Jako poetka debiutowała w 1952, ogłosiła kilka tomów wierszy, m.in.: Fatum na zakręcie (1957), Boże umieranie (1962), Cykuta i Jonasz, czyli nasza epoka (1967), Trefnisiem będąc (1978), Wiersze wybrane (1988).

 

Wiersze Kulmowej są zmienne w nastroju, oprócz liryzmu i refleksji zawierają elementy dowcipu i groteski, chętnie odwołują się do świata wyobraźni i humoru. Kulmowa jest autorką utworów scenicznych, librett operowych, cyklu psalmów responsoryjnych, słuchowisk radiowych. Znaczącą część jej twórczości stanowią utwory adresowane do młodych odbiorców. Wydała tomiki wierszy dla dzieci, m.in. „ Śpiew lasu” (1967), „Wiersze dla Kai” (1970), „Zasypianki” (1972), „Krześlaki z rozwianą grzywą” (1978), „Niebo nad miastem” (1986), „Zagubione światełko” (1990). Kierowana do dzieci poezja Kulmowej odznacza się połączeniem humoru i głębokiego liryzmu. Autorka chętnie stosuje eksperymenty słowne, odwołuje się do świata dziecięcych przeżyć i wyobraźni.

 

Zachowując własny, charakterystyczny styl nadaje wierszom postać refleksyjnej i lirycznej zadumy nad światem. Jako prozaik opublikowała m.in. pełne poetyckiej fantazji, metaforyczne powieści „Wio, Leokadio” (1965), „Stacja Nigdy w Życiu" (1967), w których dzieli się z czytelnikami refleksjami nad podstawowymi treściami ludzkiej egzystencji oraz kształtem współczesnego świata. W 1984 wydała tom „Serce jak złoty gołąb”, stanowiący próbę stworzenia nowego typu baśni metaforycznej dla dzieci. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Na wniosek dzieci otrzymała Order Uśmiechu, który odebrała 24 września 2000 roku w Lublinie z legitymacją z nr 600.

 

Ja nie lubię chodzić do szkoły,

choć nic nie ma we mnie z lenia.

Ja nie lubię chodzić do szkoły

bo w tornistrze się nie mieszczą marzenia.

W szkole jest wielki porządek.

Nikt nie trzyma pod ławką marzeń.

Muszę zostawić je w domu

pod stołem

albo w jakiejś szparze.

A one przez ten czas rosną.

Odbywają samotne podróże.

I kiedy wracam ze szkoły

za dalekie są

i na mnie za duże.

(Joanna Kulmowa – Marzenia)

 

Edward Wójciak
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

stały klient UP
stały klient UP 9.01.2013, 20:26
czy dla tej pani spadkobierczyni szykowany jest pałac, po przeniesieniu Urzędu Pracy do innego lokalu?
radza
radza 7.01.2013, 13:05
genialny wiersz
kiki
kiki 3.01.2013, 08:17
Jakże różnił się ten świat marzeń żydowskich oparty na bezwzględnym wyzysku od pragnienia i marzenia polskiego robotnika zmiany losu...?
I komu tu bić hoły i wywyższać ponad rzeczywistość beznadziei zmiany tejże....?

Pozostałe