Jeszcze raz na przetarg

  • 15.04.2012, 00:09
  • Mariusz Strzępek
Jeszcze raz na przetarg
Nie udało się sprzedać należącej do miasta nieruchomości przy ulicy Św. Antoniego, w której do niedawna funkcjonowała filia miejskiej biblioteki publicznej dla dzieci. Obiekt wystawiono na sprzedaż z ceną wywoławczą w wysokości 500 tysięcy złotych. Nie znalazł się jednak żaden chętny, który chciałby budynek razem z mała działką kupić, mimo stosunkowo atrakcyjnego położenia przy głównym ciągu komunikacyjnym miasta.

Problemem może być fakt, że budynek z początku ubiegłego wieku wpisany został do rejestru zabytków, co zniechęca wielu potencjalnych nabywców. Odstraszają problemy, jakie stwarza Wojewódzki Konserwator Zabytków. Remonty i przebudowy obiektów zabytkowych są nie tylko kosztowne ale i mocno problematyczne. Przekonały się o tym osoby zainteresowane kupne dawnej siedziby OK. TKACZ, które zgodnie z regulaminem przetargu miały złożyć uzgodnioną z konserwatorem koncepcję zagospodarowania nieruchomości.

 

- Wymagania były tak absurdalne, że najzwyczajniej w świecie sobie darowaliśmy - mówi jeden z niedoszłych kupców. - Efekt jest taki, że minął rok a budynek niszczeje i świeci pustkami. Dzisiaj miasto zastanawia się skąd wziąć pieniądze na remont, by udostępnić go tomaszowskim seniorom. Zamiast pozbyć się kłopotu, wzięło sobie kolejny na głowę.

 

A warto przypomnieć, że TKACZ został wpisany do rejestru zabytków, chociaż w całości został zbudowany dopiero pod koniec lat 70-tych XX-wieku. Stojące w tym miejscu zrujnowane zabudowania całkowicie zburzono, by je następnie odtworzyć. Czy zrobiono to w sposób idealnie odzwierciedlający karczmę, czy zajazd tego dzisiaj nie wie nikt, zapewne nawet sam konserwator zabytków.

 

- Dziwi tak sztywne podejście do tematu obiektów zabytkowych reprezentowane od lat na terenie dawnego województwa piotrkowskiego - opowiada nam właściciel jednej z firm budowlanych.  - Skutek jest taki, że wielu szacownych budynków już nie ma, bo najzwyczajniej w świecie się zawaliły. To zasługa służb konserwatorskich właśnie. Zresztą ich postępowanie ma jak dla mnie charakter irracjonalny. Z jednej strony stawia się dziwaczne warunki dotyczące adaptacji wnętrz a z drugiej pozwala się zburzyć zabudowania fabryczne z zastrzeżeniem pozostawienia fragmentów ściany.  Okolice ulicy Konstytucji 3-go Maja to chyba jakiś żart. 

 

 

Z podobnymi problemami borykają się też władze i mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego. Tu również jest nikłe zainteresowanie zabytkowymi kamienicami w centrum miasta.  Dzięki temu wjeżdżający do miasta ulicą Wojska Polskiego mijają kolejne odrapane ruiny.


Przetarg na dawną dziecięcą bibliotekę zostanie z całą pewnością powtórzony i pozostaje mieć nadzieję, że trafi ona w dobre ręce osoby, której nie zrażą potencjalne problemy, jakie mogą sprawić wybitni specjaliści od ochrony zabytków.

 

Mariusz Strzępek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

WITJA
WITJA 18.04.2012, 10:51
Spędziłem tam praktycznie całe dzieciństwo. Na górze był Wydział Kultury, Sztuki, Sportu i Rekreacji. Na dole biblioteka. Z tyłu ogromny taras i wielki ogród. Szkoda patrzeć jak taka perełka niszczeje.
and.
and. 15.04.2012, 06:53
Niech stoi pusty. Czas i złomiarze doprowadzą do historycznego wyglądu.

Pozostałe