Prawym okiem: popularność z sms-a

  • 19.01.2018, 23:25
Prawym okiem: popularność z sms-a
Zapewne niejednokrotnie spotykacie się z różnego rodzaju plebiscytami, mającymi wyłonić różnych ludzi roku, lekarzy wszechczasów, najładniejszych bobasów, najpopularniejszych radnych, polityków itd. itp. Zazwyczaj aby stać się super popularnym bohaterem i wziąć udział w gali wręczenia statuetki należy zebrać odpowiednią ilość głosów.

Pecunia non olet. Media muszą z czegoś żyć. Reklamodawców coraz mniej, więc robi się tego rodzaju konkursy. Oczywiście aby stać się najlepszym z najlepszych nie obejdzie się bez wysyłania sms-ów.   Czy wy też macie mieszane uczucia, kiedy widzicie tego rodzaju konkursy? Temat jest wielowątkowy, więc może po kolei...

 

Zacznijmy od wiarygodności organizatorów. Często zdarza się, że do udziału w konkursie media nominują np. polityków, na temat których na ich łamach przez cały rok nie pojawiła się żadna informacja. Myślicie, że żartuję? Wcale nie. To naprawdę w dobie internetu łatwo zweryfikować. Ludzie ci przez cały rok dla dziennikarzy nie istnieją. Pojawiają się dopiero w charakterze podmiotów głosowania.

 

Wyniki również bywają zastanawiające. Często zwycięzcami zostają osoby, których zasługi są, delikatnie to ujmując, mizerne. Za to fajni, zaangażowani w życie publiczne postaci, otrzymują "0" głosów. To naprawdę bardzo przykre. Może budzić zniechęcenie. W dodatku często ludzie nominowani są bez wiedzy zainteresowanych. Wielu nie potrafi poprosić aby ktoś inny /nawet przyjaciel/ na niego zagłosował. Czasem to duma, a czasem skromność. Bywa, że po trochu jedno i drugie.

 

Uważam, że jest to wszystko dosyć poniżające. Podobnie jak  facebookowe prośby o oddanie głosu na tę lub inną osobę. Naprawdę wiele z nich /nominowanych/ lubię i szanuję, ale czy tak to powinno wyglądać?

 

Systemy internetowego głosowania znam doskonale. Kiedyś na moim portalu organizowałem takie "sondaże" przed wyborami. W panelu administratora widać doskonale, że sms-y wysyłane są hurtowo z tych samych numerów telefonów. To było głównym powodem, dla którego postanowiłem z nich zrezygnować.

 

Zabawne jest to, że w tym samym panelu często jest możliwość manipulacji liczbą głosów. Operator widzi, komu bardzo zależy na tym by "wygrać", może więc "podkręcać" wyniki tym, którzy głosów mają nieco mniej. Jest niemal pewne, że "ambitny" konkurent dośle kilkanaście, a nawet setki, nowych. No i interes się kręci, jak karuzela na wiejskim jarmarku.

 

Ani to uczciwe, ani... szczerze mówiąc, mądre. W jednym z ostatnich plebiscytów odmówił udziału Prezydent Marcin Witko. Słusznie. Sympatyczne gesty wykonują osoby nominowane, prosząc, by pieniądze zamiast na sms-y przeznaczyć na inny zbożny cel. Poniżej dwóch panów... może ktoś  jeszcze do nich dołączy?

 

 

[reklama2]

 

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe