Krzyżyk na drogę… felieton powyborczy

  • 21.10.2018, 21:57
Krzyżyk na drogę… felieton powyborczy
Jeszcze „wczoraj” graliśmy w kółko i krzyżyk, a „dzisiaj” na wielkiej płachcie papieru rysowaliśmy znak przewróconego krzyża. Wybory jak wybory… te jednak ciut inne od tych, w których przyszło mi kiedykolwiek uczestniczyć. Korzystając z praw wyborczych i przyspieszonych korepetycji z tego kto jest kim, kogo warto popierać, a i komu pomagać, miałam w głowie przeczytaną chwilę temu książkę „Elegia dla bidoków” J.D. Vance’a. Najważniejsza książka o Nas... ostatnich lat.

Aneta Grab

 

Histeria przedwyborcza niczym walka o nieśmiertelność odkryła wszystkie nasze szatańskie możliwości… Prawie Wszyscy w swoich programach wyborczych rozdawali szczęście, boskość i nieśmiertelność. Zapominając o jednej przyziemnej rzeczy, że to kiedyś w chytrym, szatańskim planie może nas zabić.

 

Z rozwagą prowadziłam Kampanię Wyborczą Kandydatki do Sejmiku Województwa Łódzkiego. Jako dziecko demokracji nie chciałam wylać z kąpielą tego co podpatrywałam u swojego ojca - kiedyś radnego w malutkiej gminie na Lubelszczyźnie. Jak widać nauka nie idzie w las. Dzięki tato za cenne lekcje patrzenia na sprawy - ludzkimi oczami. Co widać w małych miasteczkach: „Przez chwilę czujesz się jak Bóg, przez chwilę jesteś królem w mieście, wybierasz na siłownię strój”. I zaczynasz rozumieć wreszcie... że na każdej ulicy widzisz: upadające szkoły, rozdarte rodziny, epidemia alkoholu, przemocy i niespotykanej dotąd nienawiści. Stan kultury i rodziny bije na alarm... Kapitał społeczny mamy wszędzie. Ci, którzy z niego potrafią korzystać zyskują. Ci, którzy tego nie robią obciążeni są niebywałym handicapem. Stereotypy na temat małomiasteczkowego sposobu bycia, nie biorą się jednak znikąd. Bezrobocie, rozwody, uzależnienia to „patologiczne” grupy wsparcia...

 

Podejmując decyzję o większym niż kiedykolwiek zaangażowaniu w Wybory Samorządowe, miałam to wszystko, co w przedmiocie swoich wspomnień o rodzinie i kulturze w stanie krytycznym pisał Vance. Praca u podstaw z jednej strony - o tym wiem od dawna - z drugiej skoro głośno mówię o dawaniu ludziom możliwości włączania się w struktury społeczne, włączyłam się… Studium przypadku pokazało mi obraz walki i jednocześnie ucieczki tej Kampanii Wyborczej.

 

„Co mamy dziś w planie”? I zupełnie nie przyjęłam nowego planu dla ludzkości. Myjąc twarz w łazience, oglądając drobne zamaszki pod oczami, robiąc poranną kawę z Lidla - cios dla kawy z ekspresu - tak wiem mam braki - pomyślałam… że po tej Kampanii chcę jak zawsze przejrzeć się w lustrze. Ktoś rzucił asekuracja, ktoś inny jak nie masz kont fejkowych nie istniejesz, a jeszcze ktoś inny, że Troll to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Dzisiaj zapytam: jak się wam sprawdziła wasza metodologia?!. I jak to blisko do tego co głosiły wasze ulotki, plakaty, bilbordy, fanpage i wiele innych… skoro wasze „zaplecze” robiło coś innego.

 

Wzorce nie biorą się znikąd. Święty Graal obiecany przez polityków: przedsiębiorcom, konsumentom, uczonym i intelektualistom to jedynie pozorny spokój. Religia danych z jednej strony daje nam prawo do wolności a z drugiej do zabezpieczenia tego prawa, czyli jej ograniczenia. A jak to wygląda w praktyce…? Co innego „jeśli jesteś w lesie i napotkasz niedźwiedzia”, co innego „gdy ten niedźwiedź co noc wraca z baru”. Z socjologicznego punktu widzenia jesteśmy w lesie... wyhodowanym w sztucznych warunkach... Jak z Wielkimi sprawami małych wsi i miast… w powyborczej przestrzeni? Przydałoby się trochę ciepła
i rozmów ludzi z politycznej sceny z ich Małomiasteczkowymi rodakami... nie tylko przed Wyborami ale i po…

 

 

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe