Prawym okiem: hipokryzja i oportunizm... najważniejsze to wiedzieć o czym się mówi

  • 10.10.2018, 19:17
Prawym okiem: hipokryzja i oportunizm... najważniejsze to wiedzieć o czym się mówi
W sumie miałem się nie odnosić do wczorajszej konferencji prasowej Platformy Obywatelskiej i .N na której zaprezentowano kandydatów do rad: miejskiej i powiatowej. Przyznam, że tym razem było lepiej niż poprzednio, chociaż sporo emocji i mało konkretów. Nie zabrakło ataków i o nich kilka słów chciałbym napisać. Jednak nie chodzi mi o ataki na Prezydenta, bo krytyka w kampanii również musi być, ale o kilka zdań, które są nie tylko niesprawiedliwe ale wręcz nieuczciwe. Są to sprawy może mało istotne (na pierwszy rzut oka) dla przeciętnego tomaszowianina, świadczą natomiast o tym, że ktoś próbuje nas wciągać w partyjniacką bijatykę, a na to nie powinniśmy się godzić

O co chodzi? Warto z całej konferencji zwrócić uwagę, na końcówkę wystąpienia kandydata do sejmiku wojewódzkiego, Arkadiusza Gajewskiego. Mówił on, że przyszło jemu i innym kandydatom komitetu kandydować w terenie pełnym zakłamania, hipokryzji i ludzi, którzy zmieniają poglądy i barwy. Podkreślał, że należy przyglądać się temu kto jest kim i skąd się znalazł. To wyraźny przytyk do komitetu Marcina Witko, który skupił wokół programu dla miasta i powiatu ludzi z różnych środowisk.

 

Pojawia się tu kilka wątków. Zacznę od ostatniego. Kto jest kim i skąd się wziął? No właśnie. Mija czteroletnia kadencja samorządowa. Platforma Obywatelska wprowadziła do Rady Miejskiej i Powiatowej swoich radnych. Zapewne nikt nawet nie zauważył, że ani w jednym ani w drugim gremium nie powołano do życia klubów radnych. Chodzi mi o kluby pod szyldem macierzystego komitetu. W Radzie Miejskiej starannie ukryto szyld PO pod nazwą klubu "Tomaszów Lubię TO!" w radzie powiatu stworzono klub PRO-TM, czyli wykorzystano nazwę stowarzyszenia, które... de facto nie istnieje (a jeśli ktoś jest w stanie wskazać jakiekolwiek działania tego podmiotu, to proszę o dopisek w komentarzach).  

 

Osobiście zachęcałem kolegów i koleżankę z Platformy do występowania pod macierzystym szyldem, by w ten sposób budować tożsamość, wychodzić z inicjatywami, składać wnioski. Przez cztery lata nikt nie był tym zainteresowany. Dlaczego? To proste. Chodziło o to, by nie razić koalicjantów z .... PiS-u własnym szyldem. Zabawne jest to, że podobnych problemów nie miał trzeci koalicjant, czyli PSL. Radni zrobili własny klub pod własną nazwą, której przez 4 lata się nie wstydzili. Oczywiście PiS w Tomaszowie nie jest jednolity. Jest w nim sporo tzw. "betonu" ale są i ludzie otwarci na współpracę. To Ci sami (poza Mirosławem Kuklińskim), którzy obecnie znaleźli się na listach Marcina Witko, przecież nikt tego nie ukrywa.

 

Mówienie więc o jakiejś hipokryzji i zmianie poglądów jest chyba (delikatnie to ujmując) nie na miejscu i stanowi najczystszy przykład hipokryzji i konformizmu politycznego. Żenujące...

 

Zawsze jak pojawia się argument, że przecież PO do dzisiaj jest w powiecie tomaszowskim w koalicji z PiS (przypominam, że M. Kukliński jest filarem listy tej partii) słyszę, że umowę koalicyjną podpisali radni indywidualnie i samodzielnie. Oczywiście jest to nieprawdą. Negocjacje w tej sprawie prowadził osobiście szef PO w Powiecie Tomaszowskim. Świadczy o tym też fakt, że "konfitury" spożywali tutaj partyjni działacze. Układ mówił o zainstalowaniu w Zarządzie Powiatu członków PO oraz utrzymaniu stanowisk przez działaczy już wcześniej zatrudnionych w Starostwie i jednostkach podległych.

 

Do tego sam krytykujący w ramach tego porozumienia znalazł się w radzie nadzorczej tomaszowskiego szpitala (co bynajmniej nie jest funkcją wykonywaną non profi - wynagrodzenie to kilka tysięcy złotych miesięcznie - często nawet bez konieczności odbycia choćby jednego posiedzenia w danym miesiącu). Zresztą, dzięki temu porozumieniu również Barbara Klatka trafiła do Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (również funkcja jak najbardziej odpłatna).

 

Czy zasadne jest więc mówienie o hipokryzji? Jak najbardziej. Bo jak inaczej nazwać ten stan umysłu, kiedy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Można tu odczuwać jedynie zażenowanie.

 

Kolejne przykład, który przytoczę, dotyczy niespełnionych obietnic wyborczych przez Marcina Witko. Byłem osobiście świadkiem tego, jak obecny Prezydent zabiegał o środki na budowę miejskiego stadionu. Zabiegał też o pomoc Barbary Klatki, która była wówczas dyrektorem COS, a którą prosił o wsparcie u ówczesnego ministra sportu. Jakoś z tego wsparcia nic nie wyszło. Jeśli się o czymś więc mówi, to trzeba być do końca uczciwym. Tutaj tej uczciwości zabrakło. Acha... nie jestem wielkim zwolennikiem tej inwestycji... żeby było jasne.  

 

Teraz kilka zdań o zmienności poglądów. Poczułem to jako osobisty przytyk. Co można powiedzieć? Może tylko to, że jak o zmienności poglądów mogą mówić ludzie, którzy jeszcze niedawno deklarowali "chadecką" orientację i nawet w Parlamencie Europejskim znajdują się w grupie partii ludowej, będącej stricte właśnie "chadecką", a obecnie wchodzą w mariaże z Barbarą Nowacką, i .Nowoczesną, stanowiącymi typowy przykład laickiej lewicy obyczajowej. W całym tym towarzystwie (mimo wszystko najbardziej stała w poglądach i ideowa jest chyba Nowacka).

 

Czyli ludzie, którzy własne poglądy zmieniają niczym brudne rękawiczki, zarzucają innym, że robią to samo. Tyle tylko, że kiedy przyjrzymy się bliżej, to nie ma mowy o zmianie jakichkolwiek poglądów właśnie po tej drugiej stronie. Dla przykładu wrócę jeszcze na chwilę do naszej Rady Powiatu. Często słyszałem, że powinniśmy głosować zgodnie z koalicyjną dyscypliną. Tłumaczyłem, że są tematy, o charakterze światopoglądowym, gdzie właśnie należy się różnić. PiS w tej koalicji był mniejszością. Czy ktoś jest sobie w stanie wyobrazić, że większość radnych przegłosowuje stanowisko w sprawie liberalizacji ustawy aborcyjnej, a Starosta Kukliński podnosi w tej sprawie rękę zgodnie z obowiązującą dyscypliną. Przecież to byłby kosmiczny absurd. Tego rodzaju rozterek nie mieli radni PO. 

 

Jak to jest więc z tymi poglądami? Niestety wiele osób myli poglądy z logotypami.  A te niestety bywają u nas uzależnione od kaprysów tego albo innego lidera lub aktualnej politycznej koniunktury. Jeśli jako przedstawiciel Republikanów trafiam na listy jakiegoś komitetu, to z jednej strony realizuję jakiś program tego komitetu (o ile on jest), z drugiej musi być on zgodny z jakimiś moimi przekonaniami, posiadaną wiedzą itd. Z tego powodu nie mogę na przykład znaleźć się na listach lewicy. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Jeśli komitet decyduje się na przyjęcie człowieka o znanych i deklarowanych poglądach (jak ja na przykład), to działa to też w drugą stronę. Te poglądy muszą być akceptowane i musi istnieć świadomość, że będą sytuacje, kiedy nie będzie mowy o klubowej dyscyplinie.

 

To źle, kiedy takie partyjniackie podejście funkcjonuje w samorządach. Tyle tylko, że kiedy ktoś nie ma programu, to stara się wywoływać emocje i polaryzyzować nastroje. Kto nie z nami, ten przeciw nam. Tutaj My a tam Oni, tam gdzieś przecież stało ZOMO. 

 

Hej szable w dłoń! Łuki w juki, a lupy wziąć w troki
Hajda na koń! Hajda na koń! Okażemy się godni epoki, ach epoki
Ruszamy w bój aby Baśkę uwolnić od zbója
Tatarzyn zbój, okrutny zbój, nie zwycięży nas nigdy tralala

 

Jak to wygląda tak naprawdę w przypadku oponentów. Ano tak, że po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych wielu z nich rozważało partyjną migrację. Nie wierzycie? Naprawdę tak było. Z przyczyn światopoglądowych? Wolne żarty...  

 

Na koniec taka uwaga. Prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska, szefowa Platformy Obywatelskiej w województwie łódzkim, kandyduje po raz kolejny na swój urząd w ramach własnego komitetu. Arkadiusz Gajewski jest jej zastępcą, trudno uwierzyć, by o tym nie wiedział. Jakoś nikt nie czyni zarzutu ze skrywanej przynależności partyjnej swojej liderki.

 

 

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe