Prawym okiem: lecznica czy płacopój

  • 21.11.2018, 10:34 (aktualizacja 21.11.2018 10:41)
  • Mariusz Strzępek
Prawym okiem: lecznica czy płacopój
Przez lata mojej działalności samorządowej i dziennikarskiej widziałem już różne rzeczy. Niektóre cieszyły inne złościły mniej lub bardziej. To, co zawsze denerwowało mnie najbardziej, to fakt, że samorząd stał się żerowiskiem dla różnego rodzaju cwaniaczków, którzy gdzie indziej nie za bardzo sobie dają radę. Kiedy im się bliżej przyjrzeć, to i w tej samorządowej działalności żadnych sukcesów nie widać. Kreatywni potrafią być jedynie wtedy, kiedy sprawa dotyczy ich osobistych korzyści. Wynajdują sobie miejsca w spółkach, radach nadzorczych albo innych jednostkach budżetowych. Z takich, czy innych względów (najczęściej przez partyjniackie układy) otrzymują etaty... tyle tylko, że w pracy widywani są niezwykle rzadko, a nawet jak się pojawią, to nikt nie wie, czym tak naprawdę w firmie się zajmują. "Mój mąż? Mój mąż jest z zawodu dyrektorem" - to cytat z genialnej komedii "Poszukiwany, poszukiwana" z fantastyczną rolą nieodżałowanego Wojciecha Pokory. Czas płynie, PZPR już nie ma, a mechanizmy wciąż te same...

Przyznam, że wkurzyłem się wczoraj co nieco. W zasadzie nie przeglądam niczyich oświadczeń majątkowych, bo nie ekscytuję się tym, kto i co posiada oraz czego w życiu się dorobił. Od czasu do czasu zdarza mi się na czyjeś zajrzeć. Zazwyczaj przy okazji pracy nad tematem, który ma z nimi konkretny związek. Tym razem było tak samo... A oświadczenia należały do członków Rady Nadzorczej tomaszowskiego szpitala.

 

Zaczęło się od rozmowy z Prezydentem Witko o tym, co zapowiadaliśmy w kampanii wyborczej. Chcemy zmian w Tomaszowskim Centrum Zdrowia, by miasto w spółce miało udziały, by je dofinansować i zmienić styl zarządzania i nadzoru nad najważniejszą w powiecie jednostką organizacyjną. Prezydent zasugerował m.in. (a ja się z tym zgadzam), że Radę Nadzorczą w szpitalu należy "odchudzić", wrócić do trzyosobowego składu oraz wyznaczyć do niej ludzi, którzy nie tylko będą przyjeżdżać do TCZ po pieniądze ale los szpitala będzie leżał im na sercu i będą też faktycznie reprezentować właściciela. Przy czym przez tego właściciela rozumiemy nie jakiś bezosobowy twór samorządowy w postaci Urzędu Miasta czy Starostwa Powiatowego, ale mieszkańców, na rzecz których spółka wykonywać ma usługi.  

 

W ostatnich miesiącach w Radzie Nadzorczej się trochę zmieniło, sprawdziłem więc kto obecnie w niej zasiada i kto zasiadał nieco wcześniej. W grudniu 2014 roku powołano w związku z nowymi wyborami samorządowymi nowy skład rady nadzorczej. Odzwierciedlał on układ powiatowej koalicji (PiS - PO - PSL). Każda z partii otrzymała w niej miejsce według parytetu. Trafili do niej więc: Waldemar Buda (niedawny kandydat PiS na Prezydenta Łodzi), Arkadiusz Gajewski (szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej) oraz Barbara Wojtaszek (rekomendowana przez PSL). Nie sądzę, by o tym, czy ktoś do rady trafi decydowała jego wiedza w zakresie zarządzania placówkami służby zdrowia. A to jednak działalność specyficzna i nie można jej nadzorować tak, jak każdej innej spółki prawa handlowego, gdzie nadzór polega głównie na analizie wskaźników finansowych. Bo gdy się pojęcia nie ma, to akceptuje się umowy, których się zaakceptować nigdy nie powinno (kiedyś do tego jeszcze wrócę).

 

Według oświadczenia majątkowego za rok 2016, jakie złożył Arkadiusz Gajewski, jako radny sejmiku wojewódzkiego, wynagrodzenie roczna członka rady nadzorczej w tomaszowskim szpitalu wynosiło 24.404 zł brutto, a więc ok. 2.000 złotych miesięcznie. Kwota jakoś jeszcze do przyjęcia i nie robi jakiegoś bardzo negatywnego wrażenia (o ile nadzór jest rzeczywisty a nie jedynie urojony). Niestety rok później wszystko się zmieniło wynagrodzenie tego samego radnego z tytułu pełnienia funkcji członka rady nadzorczej skoczyło do 49 tysięcy złotych. Podobnie zresztą było u innych członków Rady. Barbara Wojtaszek z tego tytułu wykazała 2016 r. - 24276 zł oraz za 2017 r. - 49246.

 

Jak to się stało? Otóż wszystko za sprawą uregulowań wprowadzonych przez PiS, które "zdemolowały" dotychczasową ustawę "kominową". Dały też pretekst do wprowadzenia zmian (chociaż wcale nie były one konieczne). Dotychczas  wynagrodzenie członka rady nadzorczej nie mogło przekroczyć przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Po "dobrej" zmianie wynikającej z ustawy z 9 czerwca 2016 r. wysokość wynagrodzenia miesięcznego członków organu nadzorczego ukształtowana jest na poziomie nieprzekraczającym iloczynu podstawy wymiaru (jest to wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego) oraz mnożnika, wynoszącego, odpowiednio, 0,5, 0,75, 1, 1,5 albo 2,75, w zależności od wielkości spółki.  

 

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na podkreślone przeze mnie słowo "nieprzekraczającym". Daje ono dużą swobodę do ustalania wynagrodzenia (nawet obniżenia w stosunku do wcześniej obowiązującego).

 

Prezes Krzysztof Zarychta wyjaśniał mi, że w sprawie tej wysokości wynagrodzenia presje wywierali niektórzy członkowie Rady, którzy szybko połapali się, że dzięki nowej ustawie mogą "skubnąć" nieco więcej kasy niż to miało miejsce dotychczas. Według jego zapewnień ta gaża została w czerwcu obniżona o 1/3, co nie spotkało się z przychylnością nadzorczego gremium.

 

To jeszcze jednak nie koniec. Bo konia z rzędem temu, kto będzie mi w stanie rzeczowo wyjaśnić po co do Rady Nadzorczej powołano kolejną osobę, którą jest starosta bełchatowski Waldemar Wyczachowski.

 

TIT swego czasu nagłaśniał sprawę "premii" (która de facto nie była premią) wypłaconej prezesowi Krzysztofowi Zarychcie. Nikt jakoś nie zauważył, że tomaszowska lecznica jest też "płacopojem" dla partyjnych działaczy, którzy o szpitalu i jego codziennych problemach najczęściej nie maja zielonego pojęcia, za to to oni decydują  wysokości wynagrodzenia dla samego prezesa. 

 

Dlaczego mnie to wkurza? Bo jest to zwyczajnie nieetyczne. Ten rok spółka zamknie najprawdopodobniej sporą stratą. Niektórzy twierdzą, że przekroczy ona 2,5 miliona złotych. Pielęgniarki i ratownicy medyczni coraz częściej mówią o zmianie miejsca zatrudnienia. Wygląda na to, że w tomaszowskim szpitalu jedynie politycy czują się dobrze.

 

Dlatego też zadaję publiczne pytania oraz składam je w formie interpelacji radnego

 

 

1. Jakie osoby i w jakim okresie zasiadały w Radzie Nadzorczej TCZ sp. z.oo. w Tomaszowie Mazowieckim? Chodzi mi o dane dotyczące lat 2013-2018

2. Ile posiedzeń Rady Nadzorczej odbyło się w roku 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018?

3. Kto i na jakiej podstawie ustalał stawki uposażenia dla członków Rady Nadzorczej (prosze o przekazanie kopii stosownej uchwały)?

4. Czy w okresie 5 minionych lat stawki te uległy zmianie (a jeśli tak to na jakiej podstawie)?

5. Jakie są kryteria doboru członków Rady Nadzorczej i co decydowało o powołaniu konkretnych osób?

6. Czy organizowano konkursy na członków RN w TCZ? Jeśli nie było takowych, kto rekomendował poszczególnych członków?

7. Jakie przesłanki merytoryczne stały za rozszerzeniem składu osobowego Rady Nadzorczej z 3 do 4 osób?

 

Ponadto proszę o przekazanie kopii protokołów z poszczególnych posiedzeń Rady Nadzorczej w/w wskazanych latach wraz z programami posiedzeń

Mariusz Strzępek
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (15)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ktoś
Ktoś Wczoraj, 19:02
Przepraszam, ale ja mam z osobistego doświadczenia inne zdanie. W ubiegłym roku trafiłem na SOR, gdzie przebywałem przez 18 godz. Nie widziałem żadnych uchybień w pracy personelu, a wręcz przeciwnie.
Lekarz dyżurujący zalecił przeprowadzenie wszelkich dostępnych badań, które zostały zrealizowane. tego samego dnia.
Jedyny mankament to to, że na tym oddziale nie ma podawanych posiłków, co jest dość uciążliwym faktem dla osób nie posiadających bliskich, którzy by zaopatrzyli pacjenta w wałówkę.
xyz
xyz 27.11.2018, 13:18
W szpitalu rządzą konsorcja, robią co chcą i nikogo to nie interesuje, bo wsadzono na stołki osoby, żeby ktoś na nich siedział i siedział cicho. Ratownicy SOR to ludzie chcący dorobić, którzy etat mają gdzie indziej. Tacy ludzie nie angażują się,są przemęczeni, liczą tylko kasę. Dlaczego nie zatrudnia się ratowników na umowę o pracę?
zwykly czytelnik.
zwykly czytelnik. 22.11.2018, 23:03
Szkoda ,że nikogo nie interesuje płaca w TCZ personelu medycznego.Wszystkie grupy zawodowe otrzymały podwyżki oprócz Rtg i laboratorium.A teraz z tego artykułu wynika że osoby z rady nadzorczej otrzymują dwukrotność naszego uposażenia.Czy tak miała wyglądać sprawiedliwość za rządów PiS.
były radny
były radny 22.11.2018, 09:50
Również tęsknię za Ewą Bugałą.Zgadzam się z wpisem T.Czarny-pojedzie pan na ostry dyżur do Łodzi i może wtedy uszanuje pan pracę w TCZ. Do P.Mariusza- był pan przewodniczącym Komisji Zdrowia i wszystkie te problemy miał Pan prawo i obowiązek w ramach pracy tej komisji wyjaśniać. Nie mówię teorii, byłem radnym w komisji zdrowia jeszcze w Radzie Miasta i za naszych czasów doszło do sprywatyzowania POZ-u i powstania NZOZ-ów. Dyrektor Szpitala przynajmniej 1 x w miesiącu bywał na komisji i odpowiadał na pytania.
Z przyglądania się Pana Komisji mogę powiedzieć , że poza zadawaniem pytań ,żaden istotny problem TCZ nie został rozwiązany.
czarny
czarny 22.11.2018, 18:53
Co pan walisz argumentami że jak w Łodzi jest źle to w TM musi być tak samo? Nie mam zamiaru pana przekonywać do moich racji ale z moich obserwacji SOR w TM to jest porażka pod względem zarządzania, podejścia lekarzy i kilku innych rzeczy i tyle a że w Ruminii jest gorzej to nie znaczy że w TM nie może być lepiej. Takie argumenty wrzuć pan se do kosza. Pozdr
Znahor - leczę kożeniem
Znahor - leczę kożeniem 22.11.2018, 07:06
Proponuję przyjąć takiego członka do szpitala. A gdy już:
- wybije sobie siekacze na nierównych schodach wejściowych
- ubiorą go w podarte łachy zwane piżamą
- położą go na materacu powleczonym folią i pościelonym podartym prześcieradłem
- zje 3 apetyczne posiłki
Niech go wypiszą ze szpitala, a prezes niech mu pomacha na pożegnanie....... : -D
Tęsknię za Ewą Bugałą
Tęsknię za Ewą Bugałą 21.11.2018, 19:01
"W zasadzie nie przeglądam niczyich oświadczeń majątkowych, bo nie ekscytuję się tym, kto i co posiada oraz czego w życiu się dorobił"

Czyli jest sugestia, że nie są potrzebne. że właściwie to szykany na społeczników, którzy zarządzać nam przyszli z dobrego serca i nie powinniśmy grzebać ani w ich życiorysie, ani majątku.

Mam diametralnie odmienną opinię.

To tu nie padło, ale temu nie zaglądać do cudzej kieszeni zwykle towarzyszy - "związki rodzinne nie mają żadnego wpływu na wyrażane obecnie poglądy i a przede wszystkim decyzje jakie się podejmuje.

Tutaj, jak powyżej: mam diametralnie odmienną opinię.

Grzecznie zdefiniowane sytuacje, bez ekspiacji.

Może jeszcze tylko dodam, że miesiące pracy Ewy Bugały w Widomościach TVP i słynne strzałki powiązań rodzinnych "działaczek" organizacji porzarządowych, które dysponują milionowymi grantami, ten czas uważam, za najlepszy - niestety chyba - epizod w polskich mediach. Z wypiekami na polikach, oglądałem te wydania wiadomości. Takimi samymi gdy polska drużyna piłkarska gra gdzieś w finale.

Mimo, że ilościowo swojej dalszej rodziny nie szanuje, nie jest dla mnie problemem, przyznać się, że z kimś jestem choćby spowinowacony.

Pod tym względem, choć w wiekszości oceniam krytycznie tę postać (ze względów etnicznych), to pod tym względem zaimponował mi Jan Śpiewak, który nawet jeszcze zanim wystartował w kampanii na prezydenta Warszawy, powiedział publicznie wprost.
Tak - Jakub Śpiewak, który zdefraudował pieniądze Kid Project, jest moją rodziną.

Po co to ukrywać? Niech ludzie wiedzą, a oceniają sobie sami. Każdy ma przynjmniej jednego moralnego luja w rodzinie i te oceny zwykle nie są takie krytyczne. |
Także tak, jawność jest ważna. Stratujesz gdzieś, to ludzie mają prawo wiedzieć co masz, co robi Twoja rodzina. Tym bardzie jeśli również korzysta z nieswoich pieniędzy.

Ze starymi to jeszcze pytanie o PRL. Jak teraz z Czarneckim, który do donoszenia na SB zapisał się jeszcze przed maturą.

Chociaż by było jasne - gdy w Polsce nastąła jakaś narodowa dyktaruta - to piszący te słowa sam by się zgłosił by donosić na sąsiadów i wszytko co zaobserwuje. Czarneckiego po tym wazględem nie oceniam krytycznie, jak ojca Kazika Staszewskiego - jeśli w coś naprawdę wierzysz, to powinienies też dać świadectwo. By nie było to tylko tanią odwagą i gadaniem w internecie.

Google: Ewa Bugała
Miras
Miras 21.11.2018, 19:00
Bardzo dobry art. Samorząd i jego spółki to nie dojna krowa. Płacić się powinno fachowcom. Jest tylko małe ale. Wskazał Pan wynagrodzenia dwojga członków rady. Jak zatem wyglądało wynagrodzenie Pana Budy w 2016 i w 2017.
Mario
Mario 21.11.2018, 14:33

Komentarz zablokowany

Do tego tematu powrócimy

CZARNY
CZARNY 21.11.2018, 14:10
Panie Mariuszu, dopóki dyscyplinarnie się nie zwolni kilku lekarzy, których nie ma tam gdzie nie powinni być, dopóki nie będzie rzeczywistego nadzoru nad SOR itd. to możemy tylko patrzeć i płakać. Za każdym razem jak idę do szpitala czy z dzieckiem czy ja potrzebuję pomocy to nóż w kieszeni się otwiera. Zburzyć zaorać marchewkę posadzić. Taka prawda, sprzętu sterty a zaangażowania w pracę ZERO.
ComTM
ComTM 21.11.2018, 13:55
Tak było, jest i niestety będzie. Różne synekury są swoistą zapłatą dla wielu "działaczy", ale także narzędziem budowania jakiegoś układu, tworzenia sieci powiązań. Szkoda tylko, że z publicznych pieniędzy opłacane są te gremia. Gdyby tak zasiadanie we wszelkich radach wiązało się tylko ze zwrotem realnie poniesionych kosztów, natychmiast widzielibyśmy "prawdziwe zaangażowanie" wielu osób...
rumpel
rumpel 21.11.2018, 13:28
Brawo Panie Redaktorze i proszę te same pytania zadać w stosunku do spółek miejskich w kadencjach od 2013 r.
jam
jam 21.11.2018, 13:06
Temat jest szerszy i dotyczy generalnie rad nadzorczych i braku kompetencji branżowych ich członków. Nie chodzi tu tylko o szpital. Cóż to za nadzór, gdy się nie ma wiedzy o przedmiocie działalności spółki. Przypomina to bardziej dziecięcą zabawę w "znajdź szczegóły różniące dwa rysunki". Dla najbardziej leniwych członków rad nadzorczych wystarczyło porównać dwa raporty finansowe z analogicznych kwartałów tego i roku poprzedniego i cztery razy w roku zadać pytanie z mądrą miną o różnicę między liczbami. W bardziej skomplikowanej kwestii zdać się na zdanie kolegi i się nie wychylać. I już!. Każdy potrafi,
WSI
WSI 21.11.2018, 11:33
NARESZCIE KTOŚ SIĘ ZA ZA TO ZABRAŁ
Wanda M
Wanda M 21.11.2018, 10:56
Po co kończyłam studia i dzieci wykształciłam? Trzeba było iść w politykę.Ja "ciemny lud" jeszcze miałam jakieś idealistyczne spojrzenie na otaczająca mnie rzeczywistość. Mariuszu, właśnie pozbawiłeś mnie - "jeszcze" i "jakieś".