Prawym okiem: w objęciach Zenona M.

  • 02.01.2019, 21:30 (aktualizacja 16.02.2019, 11:12)
  • Mariusz Strzepek
Prawym okiem: w objęciach Zenona M.
Zenon M. to mężczyzna dla wielu kobiet pociągający. Okazuje się jednak, że gustują w nim także mężczyźni. Kontrowersyjną postacią okazuje się być w tej historii Agnieszka Ch., która mimo swej nieokiełznanej natury nie jest w stanie wyzwolić odpowiedniej ilości endorfin

Inspiracją dla tego felietonu był dzisiejszy artykuł na portalu "NaTemat". Jego autor dziwi się, że jedni lepiej a inni gorzej odczytują ludzkie potrzeby i emocje. Tych z lepszych wyczuciem nazywa "populistami". Jego zaskoczenie budzi fakt, że "ludzie są zadowleni, bo dostają to, czego chcą i co lubią".

Co można powiedzieć? No geniusz... prawdziwy intelektulalny orzeł, który na swych skrzydłach wznosi się przecież tak wysoko, że ziemi na co dzień nie dostrzega. Jak od czasu do czasu na niej przysiądzie (z niejakim niesmakiem) dziwi się, że różni się od tej, jaką sobie tam w chmurach wyobrażał. Wszak orzeł obcuje przeważnie z innymi orłami i co go tam inne wróble i skowronki obchodzą. Toż to nie ta jakość i nie ta klasa.

O co chodzi? O komentarze dotyczące imprez sylwestrowych organizowanych przez TVN i TVP. Z sondaży wynika bowiem, że Polacy woleli bawić się przy muzyce tanecznej Disco Polo niż przy ambitniejszej muzyce na imprezie zorganizowanej przez komercyjną stację. Oczywiście dziennikarz dokonuje oceny jakościowej poprzez zestawienie koncertu Agnieszki Chylińskiej z Zenkiem Martyniukiem.

Upadł człowiek na głowę. Tego jestem pewien, bo konluzją tego tekstu jest to, że "jakość nie jest dzisiaj na pierwszym miejscu" oraz, że "żyjemy w Polsce PiS-u, 500+ i Zenka Martyniuka". Słuchasz Zenona? Na pewno głosujesz na PIS. Zabawne, bo osobiście znam wyborców tej partii, któym bliżej jest do estetyki Chylińskiej. Bo to kwestia gustu jest a nie jakości, a o gustach ponoć się nie dyskutuje

Dlatego też nie gusta muzyczne będą tematem tego felietonu ale stan umysłu charakteryzujący się niezrozumieniem procesów społecznych, ich dynamiki i nieumiejętność wczuwania się w sytuacje innych ludzi, granicząca często z brakiem empatii. Czy ktoś zastanowił się dlaczego jest tak, że mimo niespotykanej dotąd agresji i pojawiającej się zewsząd krytyki obecnie rządzących ich popracie wciąż znajduje się na poziomie 35%?

Powodem jest nie tylko to, że PR-owcy PiS doskonale wyczuwają nastroje społeczne. Chociaż i to nie jest bez znaczenia. Problemem jest fakt, że ten tak zwany blok antypisowski jest skupiony wyłącznie na sobie i... na walce z politycznym wrogiem. Ten wróg jest nie tylko po drugiej stronie barykady ale także we własnych szeregach. Dodatkowo partie stały się grupami interesów i ich funkcje służebne w stosunku do społeczeństwa znajdują się w stadium zaniku.

Nie wierzycie? Przypatrzcie się ostatnim wyborom samorządowym. Na listach tzw. zjednoczonej opozycji (ale innych również) brakowało autentycznych działaczy społecznych. Znanych i szanowanych nazwisk jak na lekarstwo. Wyjątki takie jak Sławomi Żegota, czy Marek Parada jedynie potwierdzają tę przykrą regułę. Pozostałe osoby, to ludzie często bardzo przypadkowi.

Kandydaci z jedynek zgarniali dużą pulę głosów, mimo, że nie byli w stanie wylegitymować się żadnymi sukcesami w działalności publicznej. Osoby kompletnie no name. Jak to się ma to tej dwuistości jakościowej (elektoratu) prezentowanej przez autora wspomnianego na wstępie artykułu? Tu są ci mądrzy i lepsi a tam ci gorsi, głupi i prymitywni? Hola... Hola... Nikogo nie obrażając ale czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czemu głosował na Barbarę Klatkę, Adriana Witczaka, Piotra Kucharskiego, czy Pawła Łuczaka?

Sorry Winnetou ta Polska Zenka Martyniuka nie jest Polską o niskiej jakości, czyli gorszą, raczej Polską, której nikt nie zaproponował żadnej sensownej alternatywy. Miałem okazję rozmawiać ostatnio z kilkoma partyjnymi działaczami PO. Smutne to były rozmowy, bo ludzie Ci zajmują się dziwacznymi wojenkami (ma sie rozumieć poza ochroną własnych srołków). Jedyne co jest ich w stanie poruszyć do osobiste prawdziwe lub domniemane krzywdy lub urazy.

Kiedy jest mowa o problemach innych ludzi, człowiek czuje się, jakby mówił do ściany. Nie rozumieją i nie chcą rozumieć, bo to wymaga wysiłku i zaangażowania. Nawet nie słuchają. Za własne problemy obwiniają najczęściej innych. Nigdy w sobie nie widzą przyczyny. "Lud nas nie lubi, znaczy się głupi jest ten lud, przecież dobrze skrojone mamy garniturki". Tymczasem "ciemny lud" chyba pojął prostą prawdę, że w rzeczywistości jedni od drugich niewiele się różnią. Więc jest mu wszystko jedno, jaką legitymację partyjną nosi Misiewicz. W sumie główna różnica jest taka, że teraz ten lud czuje się jakoś upodmiotowiony.

Ja mimo wszystko wciąż czekam na jakieś konstruktywne działania. Jednak trudno za takie uznać pisanie na siebie nawzajem donosów (słowo Wam daję, to nie jest żart - mogę się założyć, że prezentowane na łamach NT pismo w sprawie wygaszenia mandatu Barbary Klatki też wyszło z komputerów działaczy PO) ale też na wszystkich innych, których postrzegają w kategorii "klasowych wrogów" (kojarzy Wam się? Ludziom w wieku 50+ na pewno). Do tego oczywiście brak w tym wszystkim jakiejś cywilnej odwagi, bo są one nie tylko anonimowe, ale podpisywane cudzymi nazwiskami. Czy to nie jest żenujące?

Jeśli tak ma wyglądać ta lepsza jakościowa Polska, to ja, jako stary rock'n'rollowiec, wolę już tę Polskę pana Zenona M. Może i nieco przaśną, ale za to prostolinijnie bezpośrednią. W tym roku czekają nas kolejne wybory. Znowu ktoś każe nam wybierać między grypą a zapaleniem płuc (chociaż właściwsze byłoby zestawienie bardziej wstydliwych chorób). A my znowu będziemy wybierać między Chylińską a Martyniukiem. 

 

....Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym....

 

PS

I żeby nie było... rozpływający się w zachwytach nad samym sobą Jacek Kurski również budzi spore zażenowanie. 

Mariusz Strzepek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

.
. 04.01.2019, 19:42
Symptomatyczne, że wśród krajów unijnych chyba tylko w Polsce podział na kulturę wysoka i popularną jest tak wyrazisty. Z parad techno przez wiele lat Berlin robił sobie miejska ikonę. Tamtejsi grajkowie w portkach z lateksu, wyginajacy się na naczepach ciężarówek to było coś bardziej wyrafinowanego od naszego disco polo?

To jest cały czas kwestia kompleksów w Polsce. Niezrozumiałego wstydu, który - moim zdaniem - wmawia nam się z zewnątrz. W sensie kulturowym z zewnątrz. Udział diaspory żydowskiej w polskiej inteligencji jest dużo wyższy niż ten w aparacie represji do 1956 roku. Zresztą, do tego pierwszego oni chętnie się do dziś przyznają. Chociaz o tym, że wpływają na dyskurs, często go kreując, nie dopowiadaja. W sytuacji gdy każda inicjatywa kulturalna w Polsce przynajmniej raz na cztery lata liczyła się z zakończeniem działalności w związku z cofnięcie czy ograniczeń finansowania przez państwo, takie Zeszyty Literackie corki żydowskiego pułkownika, dziewczyny Adama Michnika - Barbary Toruńczyk, istniały sobie nieprzerwanie. Co to nie ma znaczenia co się w Polsce czyta, co lansuje się jako wartościowe? A to tylko przykład.

Dzisiaj jaka najbardziej znana, uznawana za najbardziej prestiżowa "mamy" nagrodę literacka? Albo kto przyznaje paszporty do świata oswieconego :))

Czy licealiste z klasy humanistycznej nawet z dobrego liceum wymieni któraś z tzw. prawicowych nagród za książkę? A jest kilka. Na medialnym marginesie.

Wracając do Zenka Maryniuka.
A że żydowska kultura ludowa w Polsce nie przetrwała, z powodu Holokaustu, ale i procesów sekularyzacyjnych wśród tego narodu na ziemiach polskich (nie tylko o komunizm zydowski chodzi, ale ogólnie o modernizację wynikającą całkowitego zniknięcia życia żydowskiego na wsiach) Swojej kultury ludowej tutaj nie mają, polska jest dla nich wyjątkowo obca ponieważ mocno związana z katolicyzmem.

Modernizuja nas, ale w takiej formie prostackiego zrywania z tożsamością większości - moim zdaniem - długo to nie potrwa. Za duży kraj. W takich Czechach może tak, tam i reformacja przechodziła szybciej, potem wszystkie procesy społeczne związane ze zwierzchnoscią ZSRR (rolnictwo, dogłębnie zeswietczenie)

W Polsce modernizacja kojarzona z wyparciem - dość spójnego jednak - katolickiego kanonu kodyfikujacego duchowość, zastępowane go rozproszonych modelami często z odległych kultur, kończyć się będzie kilkuletnimi modami. A to na zaglądanie w dusze świnek, kotów i Puszczy Bialowieskiej, a to powracającymi średnio co dekadę sezonowymi zainteresowaniami kulturą dalekiego wschodu.

Szkoda jak zwykle najsłabszych - młodych, że słabszym oparciem w domu, inni z tego wychodzą, tak jak wychodzi się z punk rocka czy słuchania Radiohead. Słabsi będą powykrecani, wytatulowani, blizny po kolczykach da się jakos pomaskowac w dorosłym życiu. Część się zacpa, część rozpiskę na tyle że będzie miało to wpływ na ich dalsze życie.

Dla ja uważam, ze silna pozycja kościoła finansowa kościoła jest dobra. Będziemy jeszcze przechodzic jeszcze silniejszy kryzys religijności, kto wie czy księży nie będzie trzeba teraz importować zamiast wysyłać do Afryki, więc musza mieć odlozone zaskorniaki. Przede wszystkim nieruchomości. W średniowieczu mieli 2/3 Krakowa - też często w różny sposób zdobywanego majątku - bo to przecież tam byli budowane przez patrycjat niemiecki, Kościół to zgarnął, ale wyszło to tylko na dobre polskiej państwowości.

Zobaczymy, ale u mnie coraz częściej zwycięża optymizm.
asto
asto 04.01.2019, 08:44
Na co dzień dla mnie nawet Chylińska komercha (też mi wysoka kultura -wiejskie disco), ale na Sylwestrze w Zakopanym pewnie powygłupiałbym się przy Zenku, on przynajmniej nikogo nie udaje. A akurat za rządów PiS kultura alternatywna ma się lepiej niż wcześniej. Miarą nie jest to że na Sylwestrze gra Zenek tylko co na co dzień grają stacje radiowe i TV i jakoś w mediach antypisowskich nie słyszę żadnej ambitnej muzyki czy transmisji koncertu, najwyższa prezentowana kultura to właśnie poziom Chylińskiej i to nie z czasów ONA.
ObserwatorTM
ObserwatorTM 04.01.2019, 20:10
Kultura/muzyka alternatywa za rządów PiS ma się lepiej dlatego że coraz więcej osób tej alternatywy szuka, w ramach tzw. "muzycznego buntu". Ile można słuchać radiowej "papki" gdzie faktycznie jakość nie jest na pierwszym miejscu, a i słuchacz staje się coraz mniej wymagający?
Nasuwa się pytanie, czy w takim mieście jak Tomaszów sztuka/muzyka alternatywa ma szansę się przebić/zaistnieć? Radio Fama temu nie sprzyja będąc w ogólnym nurcie muzycznym + disco polo... Artystów którzy występują podczas lokalnych wydarzeń kulturalnych, otwartych jak i biletowanych, raczej też ciężko przypisać do sceny alternatywnej (wyjątek OSTR podczas dni Tomaszowa 2015).
Panie Mariuszu, czy Pan jako współorganizator pierwszych dni Tomaszowa widzi szansę na przełamanie tego stereotypu i chociaż jedną imprezę miejską w innym formacie niż te z ostatnich lat? Czy taka impreza jest potrzebna czy może powinniśmy się zadowolić coroczną galą disco polo i koncertem Sławomira?
ComTM
ComTM 03.01.2019, 08:27
W większości trafne i smutne zarazem są spostrzeżenia autora artykułu. Rzeczywiście, partie stały się wyłącznie grupami interesów (własnych i swoich klakierów), a o tzw. suwerena (społeczeństwo) dbają i zabiegają o tyle, o ile jest to potrzebne do realizacji własnych celów (pozostania jak najdłużej u władzy). Ambitne plany i rozwiązania są mniej potrzebne, bo mogą okazać się kłopotliwe i skutkować zmniejszeniem poparcia. Ale jeszcze gorszy jest brak woli budowania porozumienia między różnymi obozami, tj. ludźmi o różnych poglądach. I dotyczy to nie tylko obecnie rządzących, ale i opozycji. Zauważyliście jak chętnie i celnie uderzamy w siebie nawzajem? Jak skłonni jesteśmy do uczciwej rozmowy i wypracowania porozumienia? Ale chyba tak już mamy od pokoleń... Jestem po lekturze książki opisującej naszą historię w latach 1918 - 1928, i mam jakby "deja vu"... Czy powinniśmy zatem liczyć na propozycje społeczno - polityczne od zawodowych polityków? W ogromnej większości nie, bo poza chęcią władzy reszta jest im jakby obojętna. Dlatego nie rozumiem określenia użytego w artykule "ludzie bardzo przypadkowi". OK', są potrzebni tzw. doświadczeni - aby sprawnie przebiegały procedury, ale może właśnie ci mniej "znani i szanowani" mogliby zaskoczyć świeżością, własnym zdaniem, moralnością. Wiem, że to tak samo mało prawdopodobne, jak otwartość do dialogu tych bardziej znanych, bo w obu przypadkach przynależność do danego obozu powoduje ubezwłasnowolnienie.
Ktosik
Ktosik 07.01.2019, 20:11
Suweren to nie społeczeństwo.Suweren to podmiot sprawujący niezależną władzę zwierzchnią.
https://pl.wikipedia.org/wiki/…

Pozostałe