Zatrzymał pijanego kierowcę

  • 10.06.2019, 19:12
  • Mariusz Strzepek
Zatrzymał pijanego kierowcę
34-letni mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego   zatrzymał w piątkowe popołudnie nietrzeźwego kierującego samochodem. Mężczyzna natychmiast powiadomił policję. Być może jego reakcja zapobiegła tragedii na drodze. Badanie policyjnym alkomatem wykazało, iż pijany kierowca , miał aż 3 promile alkoholu w organizmie. Stracił już prawo jazdy i usłyszy zarzut za który grozi mu kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

07 czerwca 2019 roku po godzinie 16:00, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim, otrzymał zgłoszenie o obywatelskim ujęciu nietrzeźwego kierującego w rejonie ulicy Spalskiej w Tomaszowie. Skierowani na miejsce policjanci, zastali 34-letniego tomaszowianina, który przekazał im ujętego kierowcę.

Z jego relacji wynikało, iż jadąc ulicą Bartosza Głowackiego zauważył osobową Kię, której kierowca miał wyraźny problem z zachowaniem toru jazdy. Po chwili zauważył, że samochód  przejeżdżając rejon przejścia dla pieszych najechał na wysepkę rozdzielającą pasy ruchu. To upewniło go, że stan psychofizyczny  kierującego pojazdem za którym ruszył, stwarza zagrożenie dla niego samego i innych uczestników ruchu.

W rejonie ulicy Spalskiej wykorzystując sytuację, iż pojazd ten zwolnił, zajechał mu drogę a następnie wysiadł ze swojego pojazdu i wyjął ze stacyjki osobowej kii kluczyki uniemożliwiając kierowcy kontynuację jazdy.

Podejrzenia, co do stanu kierowcy potwierdziły się, bowiem badanie policyjnym alkomatem wykazało, iż miał on w organizmie 3 promile alkoholu, co dyskwalifikowało go całkowicie jako kierowcę. Pijanym, okazał się 62-letni tomaszowianin, któremu mundurowi zatrzymali prawo jazdy. Za swoje skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie odpowie również przed sądem. Kodeks karny za takie przestępstwo przewiduje karę nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.   

Policjanci składają serdeczne podziękowania 34-leniemu mieszkańcowi Tomaszowa za jego obywatelską postawę i odpowiednią reakcję w niecodziennej sytuacji. Mimo własnego zagrożenia skutecznie ujął pijanego kierowcę, co być może zapobiegło tragedii na drodze.Jego wzorowa postawa zasługuję na uznanie i jest godna naśladowania. Pokazuje jednocześnie, iż coraz bardziej użytkownicy dróg zdają sobie sprawę z faktu, iż mogą mieć realny wpływ na bezpieczeństwo eliminując z ruchu drogowego ,,potencjalnych zabójców".    

Mariusz Strzepek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

to ja PiSowiec (choć bez formalnych i towarzyskich, rodzinnych zwiazków…
to ja PiSowiec (choć bez formalnych i towarzyskich, rodzinnych zwiazków z ugrupowaniem) 11.06.2019, 17:16
Jakoś z 2-3 miesiące temu ( zimy praktycznie nie było, więc trudno teraz sobie dokładnie przypomnieć czy marzec czy kwiecień, ale mam notatkę, bo zaraz po czymś takim, w domu, spisuje sobie na potrzeby ewentualnego procesu), zatem z 2-3 miesiące temu poszarpałem się z 2 burakami którzy rzucali (kilkukrotnie celnie), w okaleczoną kawkę, która nie mogąc latać chodziła po chodniku. Kilkukrotnie podrywała się ale jedno miała coś z jednym skrzydłem bo wzbić się i uciec nie mogła.

Nie oczekuje się, że będą ją przenosić w jakieś bezpieczniejsze miejsce, nie oczekuje się że będą wzywali jakąkolwiek ze służb. Oczekuje się, że nie będą intencjonalnie dla zabawy krzywdzić.

Dzień wcześniej zwracając im uwagę na przystani by zabrali po libacji butelki, no bo w zasadzie skoro już piją nielegalnie, to niech sobie piją, ale szkło potem do ręki i do najbliższego kosza (czyli kilometr dalej bo pierwszy jest chyba przy Biedrze na Mazowieckiej), też tam jakieś poleciały klątwy w moją stronę.

Ale wracając na Głowackiego, to raczej była - po strojach sądząc - frakcja lumpenploretayatu typu rasta, hip-hop (ale taki uładzony, co chodzi w koszulkach z logiem Marvela), post punk-rock, gramy dla pokoju, pokój i miłość. Na gębie tolerancja, a po południu zabijamy kamieniami rannego ptaka. Coś te okolice.

Jeden z nich, pakaleczył sobie piszczel o zębatkę mojego roweru probując mnie kopać, więc spodziewam się jeszcze jakiegoś „spotkania” chociaż wydawało mi się, że dopadną mnie wcześniej, bo przejażdżkę Głowackiego rozpoczynam prawie codziennie.

I by było jasne, lumpki to nie byli jacyś nastoletni gnoje, a gdzieś tak pomiędzy 30-40. I to też nie dno dna, bo jakieś dochody muszą mieć, jeden z nich miał nie taki stary rower.

Bałem i boję się nadal, no ale cóż inaczej nie ma sensu żyć. Coś będzie, dołożę wszelkich starań by maksymalnie sformalizować sprawę. Nie ma przyzwolenia na okrucieństwo.
.
. 11.06.2019, 17:30
panowie, ja mam wasze zdjęcia (z wyraźnymi twarzami, bo byłem tam tylko po to by zrobić zdjęcia rzece i powstającej przystani) . Jakbyście mieli jakieś plany to trochę przemyśleć je. O sprawie opowiedziałem - oprócz tego tu teraz - przynajmniej dwóm osobom. Do jednego z e-mailów na którym fotki siedzą, ma dostęp moja Matka... Także trochę spokojniej. Nie rzucamy kamieniami w ranne ptaki.
sorki
sorki 11.06.2019, 17:18
proletaryatu

Pozostałe