Podróż z marchewką w kieszeni

  • 14.08.2019, 14:04 (aktualizacja 19.08.2019, 22:46)
  • Agnieszka & Sajo Podróż bez reklamacji
Podróż z marchewką w kieszeni
Rejs Seszele, Madagaskar, Mauritius; Australia i Nowa Zelandia; Indie, Dubaj i Malediwy; Buenos Aires i Tango… Jedna z dość dobrze znanych sieci sklepów spożywczych w swojej ofercie ma od niedawna również sprzedaż imprez turystycznych. Chwali się: „Wycieczkami, których nie znajdziesz nigdzie indziej, nowymi ofertami co dwa tygodnie, wyjazdami na sześć kontynentów, działaniem w 100% online, gwarancją dobrej ceny i bezpiecznej rezerwacji”.

Strona internetowa zbliżona do popularnych w Polsce stron organizatorów turystyki. Napisaliśmy więc do nich z zapytaniem. W zakładce bezpieczeństwo nie ma bowiem informacji kto jest organizatorem imprez, a także pod jaką pozycją w rejestrze organizatorów turystyki znajduje się firma. Przy okazji, znajdziemy zamiast tego dużo informacji o angielskim brzmieniu, które  mogą być w ofercie mocno niezrozumiałe przez konsumentów.

Póki co językiem urzędowym w Polsce jest język polski, a nie angielski. Szybko pojawiła się odpowiedź, zgodna z jakąś "netykietą" (cóż za słowo), która jest podobno ogólnie obowiązującą normą. Czyli ni z tego ni z owego zostaliśmy bliskimi znajomymi "per Ty". Okazuje się, że sieć dyskontów "prowadzi działalność agenta turystycznego na podstawie zawartych z Organizatorami Turystyki umów agencyjnych pośredniczy w zawieraniu umów o imprezę turystyczną na rzecz organizatorów turystyki posiadających wpis do Centralnego Rejestru Organizatorów i Pośredników Turystycznych. Więcej informacji na temat organizatorów możesz uzyskać, kontaktując się bezpośrednio z osobami zajmującymi się (…), telefonicznie lub poprzez formularz na stronie”.

Co to oznacza? Otóż to, że ten "organizator turystyki" organizatorem wcale nie jest, a co najwyżej pośrednikiem, a więc w przypadku konieczności złożenia reklamacji nie do końca wiadomo do kogo się zgłosić, czyli przysłowiowy KOT W WORKU.  Resztę pozostawimy bez komentarza... 

Ku przestrodze należy jednak dodać, że jeden z partnerów owej firmy (przedsiębiorca świadczący usługi transportowe) sądząc po ilości skarg nie wywiązywał się należycie z umowy, co nie najlpiej świadczy także o tej firmie. Świadczą o tym wpisy niezadowolonych klientów dokonywane w mediach społecznościowych oraz ilość niedoręczonych przesyłek. Może lepiej jest kiedy kaażdy zajmuje się tym co potrafi robić najlpiej. Biuro podróży podróżami, a supermarket sprzedażą produktów żywnościowych. I pozostaje mieć nadzieję, że będą to produkty odpowiedniej jakości. 

 

Agnieszka & Sajo Podróż bez reklamacji
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ng
Ng 15.08.2019, 12:37
Pani /panie WuPe (czyżby d ci się zjadło przy pisaniu nicka?)...Sajo to imię. Czymkolwiek ty jesteś, też je posiadasz... Chyba, że się mylę 🤔
Autorzy nie są konkurencją dla pseudibiur podróży, ani nawet dla prawdziwych biur, ponieważ zajmują się wyłącznie ochroną konsumenta i jego edukacją, więc nie snuj teorii spiskowych, bo żenująco wychodzi. Co do netykiety, to obowiazuje ona jedynie na forach internetowych, w sicialmediach itp miejscach W kontaktach biznesowych nie ma prawa istnieć. No chyba, że pisząc maila do prezesa zwracasz się do niego "ej ty, kopsnij tysiaka, bo idę dzis do klubu"...
. I nie ma czegoś takiego jak "internetowy świat".
WuPe
WuPe 15.08.2019, 11:01
Netykieta to zasady internetowego świata - Agnieszka i Sajo (cokolwiek to jest) zanim zasiądą za klawiaturą i zaczną się wymądrzać powinni ją znać. Odpowiedź dyskontu jest jasna i zrozumiała. Autorzy tekstu trochę przesadzają z tymi problemami i stosują dziwną interpretację przedstawionej odpowiedzi. Konkurencja???

Pozostałe