Prawym okiem: dla myślących inaczej... kochających też

  • 16.10.2019, 11:50 (aktualizacja 16.10.2019, 17:35)
  • Mariusz Strzepek
Prawym okiem: dla myślących inaczej... kochających też
Nie jest łatwo podsumować minioną kampanię wyborczą. Jest tak wiele wątków, że nie wiadomo od czego zacząć. Warto omówić zarówno mechanizmy socjotechniczne, jak i wyniki poszczególnych komitetów i kandydatów lokalnych. Może najlepszą metodą będzie przejście od "ogółów do szczegółów". Dlaczego głosujemy? Bo jedni kłamią a inni nie? A może dlatego, że często wyłączamy myślenie i nie dokonujemy analiz. Szukamy uproszczeń i schematów. Dlatego ważne jest to jaki krawat założy kandydat do debaty a nie to, o czym chce powiedzieć lub ocena czy w ogóle ma coś do powiedzenia. Kiedyś, kandydując w wyborach prezydenckich również brałem udział w debacie telewizyjnej. Było to dosyć ciekawe doświadczenie, po którym przeprowadziłem pewien eksperyment. Na czym polegał? Otóż różnym grupom osób pokazywałem materiał filmowy z debaty, a następnie zadawałem pytanie, kto ich zdaniem najlepiej wypadł. Większość twierdziła, że Andrzej Barański. Jednak nikt z moich rozmówców nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie numer 2. Brzmiało ono: co mówił kandydat, który Waszym zdaniem wypadł najlepiej? Żadna z tych osób nie potrafiła powtórzyć nic, poza pojedynczymi słowami i zdaniami wyrwanymi z kontekstu. Prawda, że to ciekawy mechanizm? Dajemy się na niego nabierać wszyscy.

Wyborów swoich dokonujemy za pomocą myślenia obrazkowego, życzeniowego, schematycznego, opartego na hasłach i sloganach. To dlatego w wielu debatach kandydaci PiS powtarzali: zabierzecie 500+. Odbiorca nie zapamiętuje riposty, ale w pamięci pozostaje negatywne skojarzenie tego, że ktoś chce mu coś odebrać. Nawet jeśli sam nie jest beneficjentem programu (to też jest ciekawe zjawisko). Tymczasem pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać jest takie: czy program 500+ w tym kształcie ma sens. Jeśli się na tym głęboko zastanowimy, to jest on go kompletnie pozbawiony. Wiemy przecież, że jego funkcja demograficzna się nie sprawdziła, bo ludzie o macierzyństwie decydują się w sposób świadomy a nie oparty o daninę publiczną. Decydują się na 2,3,4 dzieci nie biorą tego zasiłku pod uwagę. Chyba, że mamy do czynienia z tzw. patologią i jest on dla nich podstawową formą utrzymania. Nie wiem tylko czy o reprodukcję kolejnych konsumentów socjalu nam powinno chodzić a nie o osoby, które na ten socjal zapracują. Przyznam, że rozmyślając nad wyborem kandydata, nie mogłem w tym kontekście znaleźć nikogo myślącego w sposób zdroworozsądkowy. Kogoś kto powiedziałby tak: nie odbierzemy Wam 500+ ale wprowadzimy kryterium dochodowe. Nawet ludziom, u których zauważam zdolność logicznego myślenia zabrakło cywilnej odwagi, by mówić to, co naprawdę myślą. Nikt nie potrafił zakontestować tej zdobyczy współczesnego socjalizmu. Naród z Partią, Partia z Narodem. - To jak towarzysze, pomożecie? Pomożemy!

Tegoroczne wybory przypominały licytację pt. "kto da wincy". No to wszyscy obiecywali i rozdawali. Cała nadzieja w zawierzeniu, jakiego dokonał powiat tomaszowski i zdrowy rozsądek weźmie górę i wszystkich tych rzeczy nie da się zrealizować. Skoro już o tym mowa, to czy ktoś zastanowił się (szczególnie emeryci) czemu dostają 13, a może nawet 14 emeryturę? Czy nie lepiej było zindeksować wypłacane świadczenia, których rewaloryzacja jest na śmiesznie niskim poziomie od kilku co najmniej lat? Policzmy na szybko. Otrzymujesz 1500 zł. co miesiąc i dodatkowo raz do roku taką kwotę w formie "bonusa". Czy nie lepiej byłoby dołożyć do emerytury po 200 zł miesięcznie? Przecież z leków, zabiegów rehabilitacyjnych, wizyt lekarskich nie korzystacie tylko raz w roku ale na bieżąco (a termin oczekiwania na sanatorium znów się wydłużył). Wysokość czynszu, opłat za energię elektryczną nie podnosi się tylko na okres 4 tygodni. Czemu więc tak, a nie inaczej? Bo to sprytny zabieg marketingowy. Sugeruje, że dostajecie coś dodatkowo w formie prezentu. Tyle, że prezent można dać lub nie dać, a jego wręczanie nie jest zagwarantowane w konstytucji.

Koalicja Obywatelska zamiast wyjaśniać to w ten sposób i zagwarantować rewaloryzację świadczeń na godnym dla życia poziomie, bliska była zaproponowania 15 i 16 emerytury. No więc na kogo ja miałem głosować? Na lewicę? Oni też dawali więcej. Żeby było jasne: nie chodzi mi o to, by emerytury utrzymywać na głodowym poziomie. Rzecz w tym, że należy je podnieść do poziomu realnych kosztów życia i nie sugerować, że się robi niespodziewane prezenty. Może napiszę to ostrzej: REWALORYZACJA EMERYTUR WAM SIĘ NALEŻY! Dlaczego? Bo Rząd swoimi działaniami doprowadził do drastycznego wzrostu kosztów utrzymania, ograniczył dostęp do specjalistów (i musicie korzystac porad w gabinetach prywatnych za 200 zł od porady). Nikt Wam łaski nie robi!

Skoro jesteśmy przy emerytach. W niedzielę wyborczą spotkałem jednego znajomego. Zaczął mnie agitować, bym głosował na partię rządzącą. Dlaczego? Bo Platforma Obywatelska mu wiek emerytalny wydłużyła. Człowiek prowadzi własną działalność i gdyby był na emeryturze płaciłby jedynie część zdrowotną składki. Z tym, że znowu własne ja przesłania nam istotę sprawy. Podwyższenie wieku emerytalnego nie było przypadkowe ale podyktowane wskaźnikami makroekonomicznymi. Po pierwsze wydłuża się czas życia Polaków, po drugie społeczeństwo się starzeje i mamy problem z niedoborem rąk do pracy, po trzecie, mamy do czynienia z solidarnym systemem ubezpieczeń społecznych, z którym tak naprawdę nikt nie wie co zrobić. Pojechano więc na totalnym populizmie. Efektem tego będzie podwyższenie wysokości składek. Brawo! Zapłacą za to Wasze dzieci i wnukowie. Chyba, że już płacą własne składki na wyspach brytyjskich, bo są zdecydowanie niższe niż w Polsce. Podkreślę to jeszcze raz. Przez ostatnie 4 lata nie stworzono i nie zaproponowano żadnej reformy systemu. Nie naprawiono więc problemu a jedynie go pogłębiono. Katastrofę odsunięto w czasie ale trzęsienie ziemi będzie silniejsze niż to, z którym moglibyśmy mieć do czynienia teraz. Zamiast rozwiązań systemowych będziemy znowu płacić więcej. Brawo raz jeszcze!

Ach te składki zusowskie. W kampanii wyborczej jednym z najważniejszych tematów była płaca minimalna. Prawdziwe mistrzostwo świata. Rząd za rok proponuje, by wyniosła ona 2600 zł brutto. To znaczy, że na rękę wyniesie ona 1800 zł. Jeśli zarabiacie dzisiaj mniej, to pora zmienić pracodawcę, bo rynek pracy skurczył się do tego stopnia, że poniżej 2000 już mało który przedsiębiorca płaci, bo za takie stawki nawet Ukraińcy nie chcą pracować. Rynek wszystko ureguluje. Rząd wmawia Wam, że chodzi byście mieli więcej, ale prawda jest taka, że chodzi o to, by więcej wpływało podatków i składek zusowskich do budżetu państwa. Gdybyście się nad tym głębiej zastanowili, doszlibyście zapewne do wniosku, że cienko musi być z naszym budżetem, i że ktoś Wam zwyczajnie ciemnotę wciska. Jedyny pozytyw jest taki, że nieco więcej z tytułu udziału w podatkach wpłynie do samorządów. Kluczowe tu jest jednak słowo "nieco". 

To tylko przykłady. Ale przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na kilka innych aspektów. 

Miałem okazję 2 tygodnie temu jechać do Krakowa na Jubileusz Zbigniewa Preissnera. Jak zwykle drogą na Kielce. Przez ponad 200 kilometrów było po prostu niebiesko. Baner na banerze, banerem poganiał. Wisiały nawet na ekranach dźwiękochłonnych przy drogach szybkiego ruchu. 90 procent z nich należało do przedstawicieli jednego komitetu. Idę o zakład, a sporo na ten temat wiem, że wszyscy Ci kandydaci przekroczyli znacząco limity finansowe, jakie można przeznaczyć na kampanię wyborczą. Niektóre twarze pojawiły się w setkach powtórzeń mniejszych i wielkoformatowych. Na co dzień "szary zjadacz chleba" o tym nie myśli, bo się zwyczajnie w kosztach reklamy nie rozeznaje. Pojawia się natomiast pytanie: czy ludziom, którzy łamią prawo, po to załapać się na kolejny "srołek" jeszcze zanim się na niego wdrapali można zaufać? W znanej komedii sprzed lat "Miliony Brewstera" pada pytanie: Czy można zaufać kandydatowi, który wydaje kilka milionów, by zdobyć stanowisko na którym zarobi zaledwie milion? Sytuacja jest analogiczna. Skoro ktoś jest krętaczem, to po co na niego głosować? Mam swoją teorię na ten temat, ale napisze o niej przy innej okazji. 

W ostatniej kampanii pojawił się też nowy zwyczaj. Ze zdumieniem czytałem i obserwowałem jak dziesiątki ludzi przypisują sobie (bez cienia wstydu) często zasługi innych osób. Z informacji publikowanych na portalach społecznościowych, w mediach i na ulotkach wynikało, że mamy do czynienia z prawdziwymi mężami i damami opatrzności, jeśli nie cudotwórcami. Podpisywali się, pod projektami, z którymi nie mieli kompletnie nic wspólnego. Problem w tym, że o ile większość osób zna te twarze jedynie z plakatów, ja poznałem dosyć dobrze osobiście i najdelikatniej ujmując budzą oni we mnie zażenowanie. 

Osobny temat, do którego wrócę jeszcze w drugiej części felietonu (w całości poświęconej kandydatom lokalnym), to fakt, że niektórzy kandydaci na posłów, niespełna rok temu zostali wybrani na radnych miejskich, powiatowych, wojewódzkich. Czy po upływie 8-10 miesięcy działalność samorządowa przestała im się podobać? Tak szybko się znudzili? Niektórzy z nich (będąc pierwszy raz radnymi) nie poznali nawet jeszcze samorządowego abecadła a już zaczęli mierzyć wyżej. Czy wobec tego wyborcy nie powinni czuć się oszukani? Może warto stawiając krzyżyk przy kandydacie zapoznać się z jego osiągnięciami w działalności publicznej. Samo uczestniczenie w konferencjach prasowych jeszcze o niczym nie świadczy.

Chciałbym zostać dobrze zrozumianym. W powyższym felietonie użyłem jedynie przykładów. Dotyczą one przedstawicieli wszystkich komitetów. Warto o tym pamiętać, bo politycy liczą na to, że uda im się wyłączyć nasze myślenie. 

W drugiej części podsumowania wyborczego spojrzę krytycznym okiem na kandydatów lokalnych. Będzie o wynikach, hipokryzji, donosach i... "wciskaniu ciemnoty". 

Mariusz Strzepek

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

zejk
zejk 17.10.2019, 13:32
A czy z wydatkami na kampanię to nie jest tak, że zbiera się pieniądze od osób fizycznych i instytucji, przedstawia się rachunki za koszty kampanii po wyborach do PKW i na koniec po przekroczeniu progu 3% na komitet dostaje się zwrot nakładów. Tylko ten zwrot dostaje komitet i już się nie rozlicza z pierwotnymi darczyńcami i kasę przytula dla siebie. Stąd logika jak w "Misiu" Barei. Im te banery, plakaty, czas antenowy są więcej warte, tym więcej otrzymuje komitet zwrotu. Można żyć...
ComTM
ComTM 17.10.2019, 09:22
Przeczytałem, i niestety podzielam uwagi. Jak ktoś, kto "wiesza się" na infrastrukturze drogowej (u nas "ważny poseł" na elementach drogi nr 713) lub na nic nie winnych drzewach (chociaż było tego na szczęście mniej niż poprzednio), może stanowić prawo, skoro sam cynicznie go nie przestrzega? Ktoś powie, że kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami, ja twierdzę, że pewne zasady są niezmienne. Obietnice wyborcze takich osób też można poddać w wątpliwość. Zresztą, tak naprawdę obietnice są tylko propagandowymi sloganami "Komitetów Centralnych" poszczególnych partii, własnych i konkretnych deklaracji kandydatów nie było... Kilka razy zwracałem już uwagę, jak przy każdej okazji kandydujący wchodzili w kadr fotoaparatów (relacje z dożynek, wyposażania różnych instytucji w jakiś sprzęt, podsumowania i rocznice, wizyty robocze, wizyty pokazowe - bezcelowe). Zażenowanie to najdelikatniejsze określenie na taką sytuację, chociaż czasem także współczułem, że tak nisko można (trzeba?) upaść w samoocenie i amoku wyborczym. Czy powinny mieć miejsce liczne sytuacje, gdy niektóre władze samorządowe bez ogródek "pompowały" niektórych kandydatów, lub na wszelki wypadek przymilały się do innych? Może jako wyborca zbyt mało interesowałem się, ale nie dotarła do mnie w tej kampanii merytoryczna dyskusja chociażby o kwocie wolnej od podatku dla Kowalskiego, o perspektywie zmniejszenia VAT (podniesionego kilka lat temu na 1, max.2 lata), unifikacji prawa z innymi krajami UE (np. w zakresie ochrony konsumentów, równych praw dla firm i innych), nie słyszałem pomysłów np. w zakresie ochrony przed ASF, itp. Cóż, następne wybory w przyszłym roku, potem znowu i znowu. Może jednak JOW-y? Sam nie wiem...
Peacemaker
Peacemaker 16.10.2019, 21:19
Jednym słowem SŁABIZNA... nawet nie doczytałem do końca
Nowy
Nowy 18.10.2019, 22:07
Typowy polski wyborca. Ciężko zrozumieć kilka linijek tekstu, więc ciężko wymagac, że zrozumie mechanizmy ekonomiczne i gospodarcze.
Ajdejano
Ajdejano 16.10.2019, 21:01
Szanowny Panie Mariuszu: ten tekst powyżej - słuszny. Jest tylko jeden problem: kto się nad takimi, oczywistymi uwagami zastanowi ?!
Podaję przykład:
pytam moją sąsiadkę : na kogo będziesz głosowała ? Na PO, bo obiecali, że będzie emerytura bez podatków. Pytam dalej: a skąd wezmą kasiorkę, jeżeli chcą utrzymać pisowskie socjale i już raz udowodnili przez osiem lat, że nie potrafią wyciągać kasiory od różnych mafii?
Ona: jak obiecali, to dotrzymają słowa.

Konkluzja: do większości takich wyborców nie docierają nawet największe spełnione obietnice poszczególnych partii, bo ci wyborcy OD ZAWSZE mają w głowach zakodowane swoje upodobania i nic ich nie ruszy.
Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy za czasów komuny dobrze się czuli i z czasów komuny mają dobre emeryturki.
PO-wskim bajerem nie dali się zwieść głównie ludzie z prowincji, głównie wieś, ponieważ właśnie te grupy, komuna (z wydatnym udziałem zsl-u) zawsze gnoiła.
Car
Car 16.10.2019, 17:53
Bardzo ładnie napisane!
Dodam folwark próżności. Kapelusze z rondem na metr, ściskanie dłoni,, znanych,, upierdliwa do bólu agitacja nawet tymi banerami na lawecie od 7 rano kiedy to jedzie z prędkością 10 km/gdz a ludzie za nią spieszący się do PRACY. Poszanowanie, prawdomownosc, skromność, rzetelność poszła do lasu... Niestety

Pozostałe