Mord czy egzekucja - spór wciąż trwa

  • 04.11.2017, 13:55
  • Joanna Sztymelska
Mord czy egzekucja - spór wciąż trwa
Od zakończenia II Wojny Światowej minęło już ponad 70 lat. Prawie 30 lat temu upadł w naszym kraju komunizm. Okazuje się, że emocje związane z tymi już historycznymi czasami nie stygną. Są wręcz przenoszone z pokolenia na pokolenie. Wciąż pozostaje wiele niewyjaśnionych zagadek. Niekóre z nich naznaczone są krwią ofiar. Ich ocena najczęściej bywa niejednoznaczna. Co ciekawe w wielu przypadkach bezsilny jest IPN i inne podobne mu instytucje. O tym wszystkim mogliśmy się przekonać na czwartkowym spotkaniu autorskim, zorganizowanym przez Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim. Tym razem gościem MCK był Wojcieche Zawadzki, autor książki "Tajemnice Diablej Góry". Przewodnim tematem była postać jednego z żołnierzy niezłomnych, Tadeusza Bartosiaka ps. "Wilk"

Wieczór autorski rozpoczął się fotoreportażem przekazania do zbiorów historycznych Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie kożucha będącego przed 70. laty własnością podporucznika Konspiracyjnego Wojska Polskiego Tadeusza Bartosiaka ps. „Wilk”. Prezentację omówiła dr Gabriela Ziółkowska z Działu Historyczno – Numizmatycznego. Podczas spotkania kolejną cenną rodzinną pamiątkę – pamiętnik „Tadeusza” ofiarował muzeum jego bratanek Adam Bartosiak ze swoją siostrą, Barbarą Gajewską.

 

 

Prelekcję na temat pierwszej zwartej publikacji o żołnierzu niezłomnym wygłosił podpułkownik WP w st. spocz. Wojciech Zawadzki, zafascynowany postacią Tadeusza Bartosiaka, partyzanta Armii Krajowej, odznaczonym za zasługi bojowe dwukrotnie Krzyżem Walecznych. Autor „Przedborskiego Słownika Biograficznego” podkreślił wymowny podtytuł swojej najnowszej książki “Historia wyklętej miłości” sugerując, że wątek uczuciowy miał dla niego duże znaczenie podczas warsztatu pisarskiego. Przypomniał też, że jedyną pamiątką po „Tadeuszu” – „Wilku” jest tablica pamiątkowa w kościele NMP Królowej Polski w Tomaszowie Maz. W tamtejszej Kaplicy Pamięci Narodowej im. św. Maksymiliana Kolbe przechowywany jest także sztandar kombatancki KWP Baonu „Źródło” (Tomaszów Maz.), Oddziałów Partyzanckich „Żbik”, „Wilk”, „Upiór” i „Pirat.

 

 

Prawdziwa burza rozpętała się, kiedy do dyskusji zaproszono publiczność. Pojawił się wątek kontrowersyjnego zabójstwa rodziny żydowskiej, która zimną 1943 roku ukrywała się w lesie Czółna. Zdaniem Wojciecha Zawadzkiego, śmierć to wynik egzekucji, jakiej dokonali żołnierze AK z oddz. Mściciel, dowodzonego właśnie przez Tadeusza Bartosiaka ps. Wilk. Czy dowódca był przy tej akcji obecny, tego nikt nie wie. Nie wiadomym jest też, czy faktycznie wydał rozkaz rozstrzelania osób, które mogły donosić Niemcom o trasie przemarszu oddziału partyzanckiego. Niestety wyjaśnienia w tej sprawie pana Wojciecha Zawadzkiego wydają się mocno niespójne i nie poparte żadnymi materiałami źródłowymi /zachęcam do obejrzenia całości materiału ze spotkania i wyrażenia własnej opinii/. Częściowo oparte na zeznaniach skłądanych zaraz po wojnie w UB przez niejakiego Kiełbasińskiego, który był żołnierzem oddziału Bartosiaka. 

 

W sprawie leśnego mordu na Żydach nieco innego zdania był Jan Pampuch, współpracujący od lat z lokalnym tygodnikiem. Opowiadał o swoich poszukiwaniach świadków zdarzeń ze stycznia 1943 roku. W jego ocenie doszło do mordu na tle rabunkowym. Za takim scenariuszem przemawia m.in. sama postać wspomnianego wyżej Kiełbasinskiego, którego odnaleźć można we wspomnieniach licznych żołniery podziemia niepodległościowego /m.in. gen Aleksandra Arkuszyńskiego ps. Maj - "Przeciw dwóm wrogom"/. Żadna z opinii nie jest dla niego pozytywna. 

 


Joanna Sztymelska

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

.
. 05.11.2017, 19:27
Ciekawe
♥
05.11.2017, 20:08
Kiedyś w Google czytałem artykuł o tym wydarzeniu. Niestety obecnie go nie ma. Podane tam były nazwiska ofiar i ich morderców, oraz przebieg procesu sądowego
jaki się odbył po wojnie. Winni tej zbrodni ponieśli karę i nie byli to żołnierze AK, tylko cywile pochodzący z okolicznej wsi.

Pozostałe