Deficyt wody coraz bardziej dotkliwy – alarmujące dane

  • 08.03.2020, 12:11 (aktualizacja 10.03.2020, 15:17)
  • Mariusz Strzepek
Deficyt wody coraz bardziej dotkliwy – alarmujące dane
Polska, choć leży w umiarkowanej strefie klimatycznej, nie jest krajem zasobnym w wodę. Dodatkowo, po rekordowo ubogim w opady styczniu 2020 r., można spodziewać się znacznych problemów w cieplejszych miesiącach – szczególnie w czerwcu i sierpniu należy być przygotowanym na suszę.

Sytuacja hydrologiczna Polski jest alarmująca. Jak wynika z danych Eurostatu, na jednego mieszkańca przypada 1 600 m3 wody rocznie. Tymczasem, średnia europejska jest niemal trzykrotnie wyższa (4560 m3). Aby jeszcze lepiej zobrazować powagę sytuacji, należy porównać sytuację Polski do naszego południowego sąsiada – Słowacji, gdzie na jedną osobę przypada aż 14 800 m3 wody.[1] Naszą sytuację negatywnie ocenia również raport ONZ, wskazujący, że znajdujemy się wśród państw narażonych na deficyty wody. Za bezpieczny uznawany jest bowiem współczynnik kształtujący się na poziomie co najmniej 1 700 m3.[2]

Problemy w naszym kraju związane są m.in. z retencją, czyli zdolnością gromadzenia i magazynowania wody – zarówno w sposób naturalny (np. jeziora i rzeki, ale także roślinność), jak i sztuczny (np. zbiorniki powstałe w wyniku budowy tamy na rzece). – Postępująca urbanizacja sprawia, że coraz większe obszary zajmowane są m.in. przez beton, kosztem gleb. W ten sposób duże połacie terenu zostają uszczelnione, ograniczając wchłanianie wody. To sprawia, że konieczne jest tworzenie nowych, sztucznych zbiorników – wyjaśnia Radosław Żuk, prezes zarządu Fundacji BOŚ.

Zwiększenie pojemności retencyjnej rzek pozwoliłoby ograniczyć skutki powodzi i susz. Obecnie jednak ilość wody magazynowanej w zbiornikach retencyjnych wynosi ok. 4 mld m3, czyli tylko nieco ponad 6,5 proc. średniorocznego odpływu rzecznego. Tymczasem, zatrzymywanej wody mogłoby być znacznie więcej. Szacuje się, że warunki występujące w Polsce pozwalają na retencję 15 proc. wód rzecznych.[3]

Rekordy ciepła i braku opadów

Niepokoić mogą również dane meteorologiczne. Rok 2019 został zaklasyfikowany jako anomalnie ciepły. Średnia roczna temperatura w Polsce wyniosła 10,2°C, czyli o 2,4°C więcej od normy wieloletniej (1971-2000). To również oznacza, że zabrakło jedynie 0,1°C do tego, by uznać ubiegły rok za ekstremalnie ciepły. Opady roczne z kolei osiągnęły poziom  91,7 proc. normy wieloletniej (wg klasyfikacji Z. Kaczorowskiej) – niezmiernie dotkliwe zjawisko suszy było w okresie wakacyjnym (czerwiec-sierpień), kiedy średnie opady ukształtowały się na poziomie 69,4 proc. normy wieloletniej.[4]

Dodatkowo, już w styczniu 2020 r. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie poinformowało, że na znacznym obszarze kraju – od Pomorza Zachodniego, przez Wielkopolskę, Kujawy i Pomorze oraz część woj. łódzkiego, po Warmię i Mazury – występuje susza atmosferyczna (związana z niedostatecznymi opadami) i rolnicza (niski poziom wilgotności gleby).[5] Opady na przełomie stycznia i lutego nie zdołały poprawić sytuacji hydrologicznej – nadal w wielu miejscach Polski jest ona niekorzystna[6].

Anomalie związane z opadami występowały w naszym kraju nie tylko na początku 2020 roku. Warto zwrócić uwagę, że średni opad w ubiegłym roku jedynie nieznacznie przekroczył granicę dzielącą lata suche od normalnych. Zgodnie z klasyfikacją Z. Kaczorowskiej, sześć miesięcy 2019 roku zaliczono do suchych. Dodatkowo miesiące, które na ogół charakteryzują się wysokimi opadami, czyli czerwiec i lipiec, zostały zakwalifikowane do bardzo suchych. To alarmujące dane – ocenia Radosław Żuk, prezes zarządu Fundacji BOŚ.

Każdy może oszczędzać wodę

W obliczu zagrożenia suszą, koniecznością jest zatem racjonalne gospodarowanie wodą – nie tylko w zakładach produkcyjnych, ale także w naszych domach. A oszczędności w tym zakresie mogą być znaczne. Pojemność przeciętnej wanny to około 200 l. Zapełniając ją tylko do połowy, i tak zużywa się 100 l wody. Biorąc kilkuminutowy prysznic możemy zredukować zużycie wody do 45 l, jeżeli posiadamy odpowiednio efektywną armaturę[7]. Należy również pamiętać o właściwej konserwacji sprzętu. Cieknący kran lub spłuczka to bowiem marnotrawienie zarówno wody, jak i pieniędzy.

Ciekawym rozwiązaniem, w przypadku posiadania domu jednorodzinnego, jest także zdecydowanie się na zainstalowanie zbiornika retencyjnego na deszczówkę. W ten sposób magazynowana woda może zostać wykorzystana do podlewania trawnika czy warzywnika, przynosząc nam w ciągu roku znaczne oszczędności oraz satysfakcję.  

 

loadingŁaduję odtwarzacz...

 

[1] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/pdfscache/1182.pdf

[2] Managing Water Report under Uncertainty and Risk. The United Nations World Water Development Report 4 Volume 1, UNESCO, s. 124.

[3] http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WMP20190000941/O/M20190941.pdf

[4] https://dane.imgw.pl/data/dane_pomiarowo_obserwacyjne/Biuletyn_PSHM/Biuletyn_PSHM_2019_ROCZNY.pdf

[5] https://wody.gov.pl/aktualnosci/895-czy-juz-mamy-susze-w-wodach-polskich-trzymamy-reke-na-pulsie-2

[6] https://wody.gov.pl/aktualnosci/951-najnowszy-raport-stop-suszy-2020

[7] https://www.gwmwater.org.au/conserving-water/saving-water/how-much-water-you-use

Mariusz Strzepek

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ty
Ty 11.03.2020, 21:35
Ale kasiore się bierze a nie ma na to żeby co kolwiek zrobić...
Ajdejano
Ajdejano 08.03.2020, 15:56
Do "Nilu": w ten sposób robi się wszystko, aby napędzać suszę.
Do Starzycki": ze stawem jest prosta sprawa: trzeba znaleźć właściciela stawu ( w Prawie wodnym: urządzenia wodnego) i zmusić go do naprawienia tego urządzenia wodnego, czyli naprawienia grobli, przez awarię której, spier.... woda ze stawu.
Nilu
Nilu 08.03.2020, 15:14
Dlatego tak wycinają drzewa wszędzie? W ten sposób „zapobiega się suszy”?
STARZYCKI
STARZYCKI 08.03.2020, 14:58
Czy jest szansa że coś z tym stawem będzie robione? Kasa jakaś się znajdzie?
Ajdejano
Ajdejano 08.03.2020, 14:15
Materiał powyżej, to typowe robienie ludziom wody z mózgu. Cytaty z tego materiału:

Przykład nr 1:
W Polsce "na jednego mieszkańca przypada
1 600 m3 wody rocznie.
Tymczasem, średnia europejska jest niemal trzykrotnie wyższa (4560 m3). .....należy porównać sytuację Polski do naszego południowego sąsiada – Słowacji, gdzie na jedną osobę przypada aż 14 800 m3 wody."
Jeszcze jakby nam Pan wyjaśnił, co oznacza określenie: "przypada" - to będziemy wszystko wiedzieli. "Przypada", czyli, co ? Tyle możemy zużyć wody, czy - takie są zasoby wody w Polsce (tylko wody powierzchniowej, czy powierzchniowej + podziemnej) ??

Przykład 2:
"Zwiększenie pojemności retencyjnej rzek pozwoliłoby ograniczyć skutki powodzi i susz. Obecnie jednak ilość wody magazynowanej w zbiornikach retencyjnych wynosi ok. 4 mld m3, czyli tylko nieco ponad 6,5 proc. średniorocznego odpływu rzecznego. Tymczasem, zatrzymywanej wody mogłoby być znacznie więcej. Szacuje się, że warunki występujące w Polsce pozwalają na retencję 15 proc. wód rzecznych."

Z tego cytatu jasno wynika, że kryminalna działalność służ państwowych, odpowiedzialnych za sprawy wodne, polega na paru zaniedbaniach:
- państwo polskie świadomie gromadzi tylko
4 mld m3 wody (6,5%), podczas gdy mogłoby retencjonować ponad 9 mld m3 wody (15%).

Jako dowcip można potraktować wczorajszą konferencję na temat : "Czy możemy zapobiec suszy?" w zestawieniu z apelami (w tym materiale powyżej) do zwykłych szaraków - Polaków: zakręcajcie dokładnie krany w swoich kajutach, aby z nich nie kapało. Państwo polskie jest do d.u.p.y, to chociaż wy łapcie każdą kroplę. Państwowe instytucje potrafią jedynie organizować konferencje, z których nic nie wynika, tak jak z tej wczorajszej.

Przykład 3:
"Niepokoić mogą również dane meteorologiczne. Rok 2019 został zaklasyfikowany jako anomalnie ciepły. Średnia roczna temperatura w Polsce wyniosła 10,2°C, czyli o 2,4°C więcej od normy wieloletniej (1971-2000)........ Opady roczne z kolei osiągnęły poziom 91,7 proc. normy wieloletniej..."

W zestawieniu z tym, szefowie różnych lokalnych i centralnych instytucji od wody organizują sobie w tomasiówku konferencję pt.: "Czy możemy zapobiec suszy?", zapominając o tym, że suszy nie można zapobiec, natomiast skutkom suszy - tak !
Jednak, pier. do zwykłych ludzi o tym, że to oni mogą zapobiegać skutkom suszy poprzez uszczelnianie kranów i mycie się w połowie wanny, każe zastanowić się - kto tu jest idiotą: ten kto wciska ludziom kit, czy ten kto nie pociągnie do odpowiedzialności instytucji państwowych, odpowiedzialnych za zapobieganie skutkom suszy.

PS. Jak spadnie z nieszczelnego kranu jedna kropla, to ta kropla: albo wyparuje, albo spłynie do kanalizacji i dalej do ziemi lub do rzeki. Więc, gdzie tu jest strata wody?!
Ale, jak urzędas z partyjną nalepką na czole, traci czas na idiotyczne konferencje, zamiast zajmować się skutkami suszy - to tutaj, każda zmarnowana przez tego nygusa minuta, powoduje stratę wielu kropli wody.
Nie piertniczcie głupot,
Nie piertniczcie głupot, 08.03.2020, 16:36
zwalacie winę na suszę, że każda kropla wody jest na wagę złota. To na razie pierwszy rok tak lekkiej zimy.
A jakie zimy były w poprzednich latach?
Odkąd "zbudowano" Zalew Sulejowski, to lustro wody w mojej studni z roku na rok stawało się coraz niższe do tego stopnia, że musiałem ją pogłębiać 2 lata temu, bo pompa nie miała możliwości pobrać wody.
Koszt tej "przyjemności" to kwota 700 zł, bo takie są stawki na naszym terenie.
Więc to nie jest wina suszy. Miasto mające na swoim
terenie cztery rzeki: Pilicę, Wolbórkę, Czarną i Piasecznicę żeby cierpiało na brak wody? Toż to skandal.

Pozostałe