Co z Tesco przy Warszawskiej?

  • 20.06.2020, 10:10 (aktualizacja 25.06.2020, 15:21)
  • Pola
Co z Tesco przy Warszawskiej?
W czwartek centrala Tesco w Welwyn (Wielka Brytania) poinformowała, że za ponad 800 milionów złotych sprzedała swój odział w Polsce. Pierwsze sygnały o problemach sieci pojawiały się już na początku dekady. Nie pomogły nowinki techniczne jak skanery umożlwiające zakupy bez wykładania towaru na taśmę kasy, czy sprzedaż przez internet – na masową skalę wprowadzona w największych miastach właśnie przez Brytjczyków. W ostatnich latach zamykano nawet flagowe całodobowe hipermarkety, które przejął niemiecki Kauflad. Ostatecznie zdecydowano o odsprzedaniu całego polskiego oddziału.

Nabywcą  ponad ostatnich 300 marketów Tesco w Polsce w została duńska grupa Sailling  do której należą supermarkety Netto. Nowy właściciel uspokaja, że pracownicy Tesco zostaną przeniesieni do dyskontów Netto. Co to jednak oznacza dla osób zatrudnionym w tomaszowskim  Tesco w sytuacji gdy nowy pracodawca ma już jeden obiekt przy tej samej ulicy w którym ma skompletowany zespół?

Więcej pytań niż odpowiedzi

Warto zwórcić uwagę, że również market Intemarche w Galerii „Tomaszów” częściej nie działa niż działa. Już w styczniu zapowiadano jego rychłe zamknięcie. Trudno tę sytuacje tłumaczyć pandemią, bo już na wiele miesięcy przed  obostrzeniami w handlu krata sklepu była zsunięta. Właściciele jako powód podają rosnącą konkurencję, zakaz handlu w niedzielę oraz ceny energii. Nie od dzisiaj jednak wiadomo, że sieć działa w oparciu o niezbyt korzystne umowy franczyzowe. Równocześnie – nawet w marcu – wszystkie inne dyskonty w Tomaszowie działały... Jeden z nich nawet przez cała dobę.  W końcu, co to oznacza dla całej Galerii? W większości obiektów tego typu market spożywczy jest głównym płatnikiem czynszu. W Tomaszowie pozostaje zamknięty...

Płonne nadzieje?

Sprzedaż Tesco i sytuacja pracowników w takich miastach jak Tomaszów gdzie nowy właściciel ma już swój obiekt i dotychczas nie komunikował chęci budowy nowego stawia pod znakiem zapytania większość oczekiwań jakie z dużymi sieciami handlowymi wiązały lokalne społeczności.  Po upadku potężnych zakładów przemysłu lekkiego, dla wielu tomaszowian właśnie sieci dyskontów jawiły się jako stabilny pracodawca. Czy tak będzie nadal? 

****

Warto też przypomnieć, że supermarket przy ulicy Warszawskiej był pierwszym w Tomaszowie Mazowieckim dyskontem będącym częścią sieci Leader Price, oferującej m.in. niskiej jakości, tanie produkty, sygnowane własną marką. Właściciel, francuska spółka Casino (należał do niej Geant) sprzedała sieć kilkanaście lat temu. Obecnie szyld sklepu zmieni się już po raz 4 (Carrefour, Tesco).

Pola

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (13)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Toja
Toja 03.07.2020, 14:56
To dobrze hipermarkety należą do zagranicznych sieci które w Polsce unikają płacenia podatków prowadzą podwójny tryb księgowania twoje zyski zostawiają za granicą klub blokują podatkowych i masz się co użalać o pracowników którzy i tak w Tomaszowie otrzymają pracę znam kilka Polski film miejscowy które bezskutecznie poszukuję pracowników
Black lives matter
Black lives matter 03.07.2020, 18:16
To nie sa firmy w takim razie, a plantacje niewolnikow. Jesli pracujac 8 godzin 5 razy w tugodniu, nie mozna oplacic czynszu i kupic jedzenia za "pensje" to nie jest firma, a pensja to nie jest pensja, a XIX wieczna moneta przed wyjsciem w fabryce. I żadnym tłumaczeniem jest, ze bylo tak przez lata. Byl wyzysk z ktorego ludzie uciekali, albo w wyniku ktorego chorowali, wczesniej umierali. W Tomaszowie od lat 90. byl rowniez olbrzymi problem z alkoholizmem. Jesli uczciwie zyje i trudno jest przezyc, to takie sa konsekwencje. Teraz ludziom, ktorzy maja dzieci troche pomaga Panstwo Polskie i wielkie halo.

WuPe
WuPe 22.06.2020, 23:52
Nie rozumiem sensu tego artykułu. Tesco wykupiło Netto, więc sugeruje to zmianę szyldu, jednocześnie nie wiadomo co z garstką pracowników, bo tomaszowskie Netto ma załogę, którą wsadzą do maszyny klonującej, by obsługiwała drugi sklep???
PeWu
PeWu 23.06.2020, 09:54
nie będzie drugiego sklepu Romek, ten co jest przędzie tak sobie. Netto jest drogie, oferuje produkty jak wszyscy. Trochę podobnie jak z Aldi. Przy Biedronce po 10 nie ma gdzie zaparkować, po Aldi zawsze pustki.
Pracownik
Pracownik 20.06.2020, 22:14
Po raz 3 się zmieni!!! Nie wprowadzajcie ludzi w błąd. Tam nigdy nie było Carrefoura!
Sąsiad
Sąsiad 24.06.2020, 19:59
Jak nie bylo?! Było to z 20 lat temu, ale był. 😂
Daria
Daria 20.06.2020, 22:12
A może już czas na Auchan? nie bądżmy daleko w tyle
gość
gość 03.07.2020, 17:03
Tu wystarczą Biedronki, Dino, Żabki i Kaufland na otarcie łez
jak to mówią? Słabej baletnicy rąbek u spódnicy?
jak to mówią? Słabej baletnicy rąbek u spódnicy? 20.06.2020, 21:35
Tak się zastanawiam, skoro woine niedziele dotyczą wszystkich, nawet drapieżna Biedronka która w tygodniu odpala całodobowe markety bez dodatkowej rekrutacji, podczas wolnych niedziel jednak jest zamknięta, to co tu się tłumaczyć trudnymi warunkami narzuconymi przez ustawodawcę...?

To jest jakieś budowanie piramidy faraonowi? Mamy harować w niedziele, by market nie wykitował? I tak by wykitował.

Warunki dotyczą wszystkich, a jedni budują nowe markety jak polskie Dino, inni się zwiają.

Tesco?
Tesco miało 25 lat na poznanie polskiego rynku, Zresztą u siebie też mają problemy. To była bardzo rozpasana sieć – z punktu widzienia klienta to oczywiście bardzo fajne, ale jednak spiąc te koszty na pewno nie było łatwo. Chyba jako jedyna sieć stale utrzymuje wirtualnego operatora komórkowego (polecam tam bo to jest darmowy starter i teoretycznie dwa ale mój działał a z 4 lata bez jednego doładowania. Na krótki wyjazd – jak najbardziej, infrastruktura jest dużych sieci więc macie tę samą jakość jak od 02 czy EE. No ale z punktu widzienia firmy to jest głupie – trzy miesiące nie dołądowujeszi spadówa. Czym innym powinni zachęcać. I to nadal tam działa. Z 10 lat już. Zresztą Tesca w UK przypominają państwowe przedsiębiorstwa. Jest jak na prywatną firmę spory socjał – stołówki, w niektórycn miastach budowali te markety pod nazwą „Miasteczko Tesco” Jakieś krzewy, masę ławek przed sklepem... przy jakby nie było tylko markecie nie galerii. To wszystko kosztuje a ludzie mają i tak to w du.pie i chodzą – również na Zachodzie – tam gdzi jest taniej. Czy z blaszaka, czy w „miasteczku”

Intermarche.
W Intermarche w Galerii, a były tygodnie gdy byłem codziennie w GT, kupowałem tylko wodę kranową butelkowaną. A i ta była dużo droższa niż gdzieindziej. Nie pamiętam już dokładnie ile, ale na pewno powyżej złotówki, podczas gdy we wszystkich innych marketach – Biedronka, Lidl, Kaufland czy nawet niby „ekskluzywny” – no tak niektórzy widzę, że traktuja – Aldi – chodzi pod różnymi markami za 69 groszy. Nikt się oczywiście nie przyzna :), ale znacie na pewno tę kranówkę. W Biedrze nazywa się Oaza, w Aldi Santa Marta czy tam Maria (że z Alp niby, w Alpach wytrysnęła pod Łodzią tylko rozlali), a w Dino – Bystry Zdrój. 69 groszy za 1,5 litra.

Intermrche, nie było nigdy tej gazowanej kranówki :(

Skoro każdy market ją ma, to oznacza, że to jest ważny produkt. Mam przepłacać, tylko dlatego, że dyskont jest w Galerii...
No mnie to jakoś średnio przekonywało...
Ale wodę czasem brałem, by nie wychodzić bez zakupów, a obserowowałem jak sobie tam organizują. No i nic ponad to co w Biedronkach. A ostatni rok to są jakieś jaja na maksa. 30-50 w końcu 70% półek pustych. Jakieś podgradzane całe duże części pustego sklepu... No muszę przyznać, że coś takiego widzę pierwszy raz.

Winny jestem ja, bo mimo, że dorzucałem z ciekawości 40 groszy za taką samą kranówkę to nie brałem nic innego, winny jest Rząd RP, winne jest w końcy cała „kołtuńska Polska” bo ktoś sobie na tym rynku nie radzi.

Nie ma w Tomaszowie dzielinic apartamentowców, nikt nie będzie kierował się jakimiś wydumanym wizerunkiem który chciał sobie sklep stworzyć, sprzedajac to samo 30% drożej.
Zresztą, historia delikatesów „Piotr i Paweł” w większych miastach pokazuje to samo. Max 5 lat i cześć.

Niech tu wejdzie coś dopasowanego do nas, bo poleci nam cała Galerii i będą jaja. A ja się jednak cieszę, że jest.

W Mysłowicach w obiekcie którym zarządzała obecna pani dyrektor naszej Galerii jest Biedronka. Tam jest chyba trochę mniesza galeria, ale też zdarza się, że są Biedronki też większych galeriach.
Jeśli nie, to może drugi Carrefour? No co? To jest inna część miasta niż przy szpitalu.

W każdym razie nie jakieś drogie dziwolągi, bo ludzie nie będą łożyć na market któremu wydaje się, że jest wyjątkowy.
s
s 20.06.2020, 20:08
Carrefoura akurat na Warszawskiej nigdy nie było...
kwestia odpowiedzialności
kwestia odpowiedzialności 20.06.2020, 11:15
Pojechałaś po franczyzach Pola :))

Takie Żabki, saloniki prasowe Kolportera (przy upadajacych kioskach Ruchu) często w Polsce biorą ludzie bez jakiegokolwiek doświadczenia w handlu, nawet jako pracownik w innym sklepie wcześniej. Zero.

Mija rok ...20 czasem 200 tysięcy długu. I lament. Mi tych ludzi oczywiście szkoda (rok temu mieliśmy w domu wizytę dalszej rodziny, pod pretekstem a tak wpadłem sobie trzysta kilometrów od domu..., no a skończyło się prośbą o pożyczkę... która nie została by spłacona. Właśnie były żabkowiec), ale trzeba sobie powiedzieć wprost: prowadzenie własnego biznesu dziś w Polsce jest bardziej ryzykowne od pracy sapera w odminowanym w większości Kraju jakim jest Polska po 70 latach po wojnie.

Taka prawda. Ja mam trochę spaczony wizerunek do tych drobnych geszefciarzy, ale chodzi przede wszystkim o chłystków, którzy zaczynają, rzucają się na wejściu jak Mołojec na Nowotkę, nie mając zielonego pojęcia czym co się je. Ja robiłem po gaciach, gdy z szef działu w gazetce podał mi hasło do swojego komputera, bo nie chciało mu się zostać na wieczorny przegląd gazety a poleciał mały tekst i musiałem tylko wlać nowy. To są koszty dla wydawnictwa, tam nawet nas straszyli, że każde opóźnie gazety kosztuje ileś tam tysięcy za późne wysłanie do drukarni. Mało co się nie zesrałem i pamietam to do dziś. Zawsze byłem wyrobnikiem, prywatnie nie mam dzieci a rzeczywistość i tak każdego dnia mnie przeraża. Prowadząc własny biznes, jakikolwiek – bo to zawsze jest odpowiedzialność i kwestia wyrządzenia lub nie komuś krzywdy (bo nawet jeśli naprawiasz okno czy zamek babci która z nędznej emerytury wysupłała ostatni grosz, to powinieś mieć poczucie, że jeśli coś zawalisz i potem nie będziesz odbierać telefonu (a to dziś tandard młodych biznesmenów jednego strzału), to babcia może 10 lat wcześniej umrzeć ze stresu, niż by umarła bez stresu) O takich ludzi mi chodzi.

Nie zmuszać do własnych działności jeśli:

a) nie się do tego predyspozycji

b) pseudobiznes jest jedyną formą zarobkowania bo nigdzie nie chcieli płacić za wykonywaną praće najemną

c) w końcu nie ma się minimalego kapitału którym można by asekurować się w przypadku wyrządzonej krzywdy (zakup głupich materiałów rekompensując komuś źle wykonaną robotę - wyrządzenie krzywdy)

Jak to wygląda dziś? I to szczególnie w miasteczkach z małą konkurencią? A uda sie albo się nie uda. Potem tyle mnie widzieli.

Albo: Mi się nie uda?

To jest hojractwo. W Kraju powinna być praca dla większości z nas bez podejmowania własnej działności gospodarczej z przymusu. Nigdy i w żadnym społeczeństwie tak nie jest, że każdy się do tego nadaje. Ja się tego nie wstydzę.

Ale krzywdzące: „nierób”, „łapkę tylko wyciagać” itd. Prowadząc firmę albo w pierwszym roku wykitowała by ona, albo ja.

Kwestia odpowiezalności.

Pozostałe