Palec w ropiejącej ranie

  • 21.07.2020, 18:00 (aktualizacja 21.07.2020, 19:00)
  • Stanisław Konstanty Gruszczyński
Palec w ropiejącej ranie
Jedną ze zmarłych dzisiaj osób, zarażonych koronawirusem, jest tomaszowski prawnik, który uczestniczył w przedwyborczym szkoleniu w gminie Mniszków. Ognisko korononawirusa, jakie tam się pojawiło należy chyba do najbardziej śmiertelnych w województwie. Nie wiadomo z jakim szczepem wirusa mamy do czynienia, okazuje się on jednak wyjątkowo złośliwy i agresywny. O ile wspomniany radca prawny był w wieku 60+, to jestem w stałym kontakcie z dwoma młodymi osobami, które zaraziły się z tego samego źródła.

Oboje przechodzą chorobę bardzo ciężko. Od ponad tygodnia przebywają w szpitalu pod doskonałą opieką specjalistów od chorób zakaźnych. Konieczne było podawanie tlenu, kroplówki, antybiotyki oraz leki rozrzedzajace krew. Oboje (osoby nie palące papierosów) mają poważne zmiany w płucach. Lekarze twierdzą, że zwłóknienia są odwracalne, ale ostrzegają równocześnie, że kolejne zarażenie będą przechodzić jeszcze ciężej, ze względu na osłabienie organizmu.

Liczba zachorowań w Polsce wcale nie spada. Są dni, kiedy w sposób widoczny rośnie.  Równelegle wiele osób kreuje nam alternatywną rzeczywistoość, twierdząc, że choroba nie jest aż tak straszna, jak się nas straszy, że mamy do czynienia ze spiskiem Billa Gatesa, który chce nas wszystkich zaczipować i kontrolować niczym władca ludzkich marionetek. Jest to tragiczne i zabawne zarazem, bo nieduża grupa ludzi już nas kontroluje niemal na każdym kroku i nie jest im do tego potrzebna żadna szczepionka z nanochipem  

Z obowiązku noszenia maseczek wiele osób się naśmiewa. Wielu twierdzi, że bardziej szkodzą niż pomagają. Okazuje się, że z jednej strony mamy w Polsce niedobór lekarzy, z drugiej występuje u nas nadmiar znachorów. No przecież nikt z bliskich nie zachorował, nikt kogo znam nie umarł. To myślenie jest nie tylko szkodliwe ale przede wszystkim głupie. Chyba lubimy wkładać palce w ropiejące rany, by móc przekonać się, że są one prawdziwe. Nie umarł Ci nikt bliski? Wszystko jeszcze przed Tobą. Być może zarazi go ktoś, kto również kpił z obowiązku noszenia maseczki. 

Mężczyzna od którego najprawdopodobniej się zaraźliśmy był pacjentem bezobjawowym. Nikt nie mógł nawet przypuszczać, że załapiemy od niego wirusa. Po kilku dniach zaczęliśmy się źle czuć. Na poczatek wydawąło się, że to przeziębienie. Niestety pojawiły się problemy z oddychaniem. Zrobiono nam testy i wynik był jak wyrok. Mimo wszystko liczyliśmy na to, że jakoś przechorujemy to w domowych warunkach. Niestety się nie dało. Do szpitala zawiozla nas karetka na sygnale. Po tygodniu wciąż czujemy się słabo. Mamy jednak szczęście. Uświadomiliśmy to sobie, kiedy kilka dni temu reanimowano obok nas młodego człowieka. Dzień wcześniej zachowywał się normalnie i nagle po prostu serce mu się zatrzymało. Trudno opisać, co przeżyliśmy patrząc na biegające pielęgniarki i lekarzy.. Słysząc dochodzace zza ściany odgłosy ratowania życia - opowiada ze smutkiem w głosie Magda. 

Każdy z nas w ciągu dnia spotyka na swojej drodze dziesiątki ludzi. Robimy zakupy, chodzimy do fryzejerów, jeżdzimy autobusami. Maseczki na twarzach widać coraz rzadziej. Oficjalne statystyki z dzisiaj mówią o 400 nowycyh przypadkach. To tyle, ile notowaliśmy w rzekomym szczycie zachorowań. Podwórkowi fachowcy wiedzą jednak lepiej. Śmierć grozi tylko emerytom. To oczywiście nieprawda. Informacja o chorobach współistniejących podawana w komunikatach nie oznacza, że pacjent zmarł na te właśnie choroby. Mówi nam ona, że wirus przyspieszył zgon a obecność innego schorzenia ma związek ze śmiercią tylko w sposób komplementarny z wirusem

Każdego dnia obsługuję w sklepie kilkaset osób. Szef zapewnił nam wszelkie warunki ochrony. Mamy szyby, maseczki oraz żele odkażające. Mimo wszystko się boimy. 90 procent osób, które wchodzą do sklepu nie ma na twarzach maseczek. I ja i moje koleżanki wszystkie jesteśmy po 50-ce. Każda z nas na coś choruje. Prosimy klientów o założenie maseczek, by nie zarażali nas i innych klientów. Przecież nikt nie ma 100 procentowej pewności, że nie nosi w sobie wirusa. Słyszymy, że ktoś zapomniał, ktoś zostawił w samochodzie, a ktoś inny nie założy, bo... nie i już. Zdarza się nam usłyszeć także nieprzyjemne słowa. Trzaskanie drzwiami i obelgi -  opowiada pani Barbara, pracująca w osiedlowym sklepie w okolicach ul. Strzeleckiej,. 

Czasem informacja o tym, że osoba była zarażona koronawirusem przychodzi w dosyć zaskakujących sytuacjach. 

To prawda, że jestem w wieku 50+ ale do 60-tki mi jeszcze daleko. Prowadzę raczej aktywny tryb życia. Do niedawna biegałem, jeździłem rowerem i pływałem. Potrafiłem wykręcić na dwóch kółkach nawet 100-150 km w ciągu dnia. Biegam i jeżdżę nawet zimą. W tym roku miałem przez jakiś czas złe samopoczucie. Do pracy normalnie chodziłem ale rower i biegi sobie odpuściłem. Kilka dni temu znowu wsiadłem na rower. Nie byłemw  stanie przejechać nawet 10 kilometrów. Pojawiło się zmęczenie, jakiego do tej pory nie znałem. Przestraszyłem się. Lekarz, skierowanie na badania i prześwietlenie płuc. Okazuje się, że pojawiły się zwłóknienia. Doktor stwierdził, że mam zmiany typowo kowidowskie. Co to znaczy? Dokładnie nie wiem. Do długodystanoswych wycieczek rowerowych szybko jednak nie wrócę. To, co mnie jednak martwi najbardziej, to fakt, że przecież mogłem zarażać ludzi w pracy, domu, sklepach i wszędzie, gdzie chodziłem - tłumaczy Pan Dariusz.

Ludzie umierają i to jest fakt. Wirus sieje spustoszenie w organizamach. To też fakt. Tymczasem pod informacjami o śmierci ludzi pojawiają się uśmiechnięte buźki. Co trzeba mieć w głowie, by je umieszczać. 

Stanisław Konstanty Gruszczyński

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (25)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

sąsiad
sąsiad 23.07.2020, 21:17
O ile się "ORIĘTUJĘ" taki przykład dał onegdaj sam PAN prezes ze swoją świtą i swoim rządem. Naocznie fakty te można obejrzeć w internecie a w realu na posiedzeniach Sejmu i "konsultacje" face to face ław rządowych.
PS. Przeczytałem ze zdziwieniem użyty przez redaktora zwrot dotyczący zmarłego : "O ile wspomniany radca prawny był w wieku 60+, to ...... " . To ja 70+ pytam się: To co ? Ano to, że jak powiada w/w klauzula dotycząca komentarzy: " Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane ". I dwojga imion redaktor powinien " z palcem w ...." wiedzieć w jakim stylu pisze i o czym pisze. Pozdrawiam.
Ta z maseczką
Ta z maseczką 22.07.2020, 15:39
Dziś koło 12 w południe byłam ponownie w Biedronce przy Strzeleckiej i ponownie dwie te same panie pracownice Biedronki wykładały towar - tęga wysoka blondynka - mięsko , a szczupła z czarnymi krytko ociętymi włosami - warzywa /owoce- obie panie BEZ MADECZEK a przy ARTYKUŁACH SPOŻYWCZYCH. Z tego co się oriętuję pani z czarnymi włosami jest tam kierowniczką. Czy to dobry przykład dla kupujących i personelu ?
leon
leon 22.07.2020, 14:57
Autor tego artykułu Stanisław Konstanty Gruszczyński jest tak samo wiarygodny jak ten wirus ,,aż,, tak ,,groźny,,
Jak długo można żerować na ludzkim strachu ???
$
$ 22.07.2020, 13:34
,, najprawdopodobniej,,, być może,, ,, bezobiawowo,, ,, rzekomy szczyt zachorowań,, ,, choroby współistniejące,, itp, itp, itp.
Omamić i tak zidiociałe społeczeństwo, zastraszyć tak skutecznie by równie skutecznie nim sterować.
Ta z maseczką
Ta z maseczką 22.07.2020, 09:25
Biedronka przy Strzeleckiej -jakieś 2 tygodnie temu. Wchodzę oczywiście w maseczce. Za mną wchodzi dwóch młodziaków 18-20lat bez maseczek. Zwracam im uwagę i dostaję w odpowiedzi niezbyt miłą wiązankę. Podchodzę do pracownicy sklepu wykładającej towar na półki informuję ją o tym że panowie bez maseczek chodzą -ale jak widzę pani ta też maseczki nie ma , tak jak i druga którą ta pani informuje że młodziaki bez maseczek chodzą. Panie natychmiast maseczki założyły, ale młodziaki dalej bez po sklepie buszowali , potem do kasy i wyszli ze sklepu. Jaki z tego morał - "Jak obsługa może to my też" i "lepij nie zwracać uwagi bo można jeszcze oberwać" !
Ela
Ela 22.07.2020, 11:09
Tych z maseczką na czole czy pod brodą to powinni bardzo surowo karać, żarty sobie robią!
Ta z maseczką
Ta z maseczką 22.07.2020, 15:42
Ja maseczkę noszę tak jak powinnam na ustach i na nosie - wszędzie gdzie mam kontakt z innymi ludźmi !
byku
byku 22.07.2020, 15:30
dobrze że ty nosisz maseczkę w odpowiednim miejscu
Dżepetto
Dżepetto 22.07.2020, 06:31
Przecież Pan Premier Morawiecki mówił w TV, że epidemia jest już opanowana i trzeba luzować ....
Ola
Ola 22.07.2020, 00:19
No ale ile te młode osoby miały lat? Bo to w sumie dość ważne :v
Milena
Milena 21.07.2020, 22:56
Czekałam na ten artykuł :) Trzeba ogarnąć tych niedowiarków, roznosicieli zarazy. W marcu zachorowałam i byłam leczona na grypę. Choroba trwała ok. 4 tygodnie, bywało raz lepiej , raz gorzej. Codziennie ogromny ból głowy temperatura 37 utrzymywała się przez 2 tyg. Pojawiły się bóle mięśni, poźniej kaszel, za chwilę kłucia w klatce piersiowej. Oznaki choroby utrzymywały się do 7 tyg. Zaszyłam się w domu na 7 tygodni bo się bałam, że to może być to i nikogo nie chciałam zarazić a testu mi odmówiono bo za mała temperatura była. Starałam się być odpowiedzialna. Jeszcze nigdy nie byłam taka chora, 4 miesiące miałam problemy z kulką w gardle, która przeszkadzała w jedzeniu i oddychaniu. i póki co zniknęła. Boję się trochę zrobić test na przeciwciała, żeby znów nie przywlec czegoś :(
Nilu
Nilu 22.07.2020, 08:52
Testy kosztują grosze a w Polsce zrobili je na wagę złota. Niektórzy chorzy nie mają wcale temperatury a testy wykazują wirusa, a chorzy muszą być respirowani. Gorączka nie jest żadnym wykładnikiem. Inne objawy mogą występować. Każdy przechodzi chorobę inaczej. Powrotu do zdrowia życzę, trzymam kciuki.
Milena
Milena 22.07.2020, 09:17
Dziękuję
Słabe źródło
Słabe źródło 21.07.2020, 20:25
Bzdura, prawnik nie był na żadnym szkoleniu.
Kajtek
Kajtek 21.07.2020, 22:05
Bzdury to ty wypisujesz
Członek
Członek 23.07.2020, 15:12
Tak się składa, że byłam na tym szkoleniu (praca w komisji) i tam prawnika nie było. Spytaj innych co brali w nim udział. Powielanie nieprawdy.
Ajdejano
Ajdejano 21.07.2020, 19:58
Ostatnio byłem w jednym z sąsiednich krajów, który należy do najmniej "zarażonych".
W tym kraju, w ostatnich kilku dniach podawano liczbę nowych zarażonych w każdym dniu: 12, 9, 11, 14, 8, 11, 10, 9, a ilość
zmarłych: 0. Te dane dotyczą populacji, liczącej ca 5,5 mln ludzi. I w dodatku, te dane podawali w ich telewizji jako dane, świadczące o "nawrocie" wirusa u nich.

Nasza populacja liczy ca 38,4 mln ludzi, więc "zarażonych" w ciągu doby powinno być u nas (proporcjonalnie) około 7 razy więcej niż u naszego sąsiada, czyli około 60 - 100 osób na dobę, Tymczasem u nas jest tych "zarażonych" około 3-4 razy więcej, czyli nie 60 - 100, ale około 250 - 400 przypadków na dobę.

Przyczyna jest prosta: u naszych sąsiadów bezwzględnie jest przestrzegana zasada: idziesz ulicą - nie musisz nosić maseczki, wchodzisz gdziekolwiek - OBOWIĄZKOWO wkładasz maseczkę. I nie tylko na brodę (tak jak u nas) i nie tylko na brodę i na usta (tak jak u nas), ale na: brodę, usta i na nos. I dopiero wtedy jesteś obsłużony w sklepie, markecie, u fryzjera.

A co jest u nas: SYF, KIŁA I MOGIŁA. I ciągle: 245 lub 399 zakażeń.
Idziesz do tej BIEDRONKI i widzisz: stara, pier..... baburica idzie z maseczką na brodzie i wpycha się tobie na plecy i pyta ciebie: panie, a gdzie "tutej so" kartofle ? Jednej odpowiedziałem: a "so w polu pod lasym".

Źle to wszystko u nas widzę.
varan
varan 21.07.2020, 19:49
"Od ponad tygodnia przebywają w szpitalu pod doskonałą opieką specjalistów od chorób zakaźnych. Konieczne było podawanie tlenu, kroplówki, antybiotyki oraz leki rozrzedzajace krew."
Raczej pod beznadziejną opieką, skoro wirusa próbują leczyć antybiotykami, które działają na bakterie, a nie na wirusy. Powinno się nieukom odebrać prawo wykonywania zawodu lekarza ! Antybiotyki osłabiają odporność poprzez zabijanie pożytecznej flory bakteryjnej w jelitach i wirus może sobie bez przeszkód pustoszyć organizm chorego w efekcie doprowadzając do zgonu.
Jam
Jam 22.07.2020, 11:03
widzę, że kolejny "znachor" mądrzejszy od lekarzy specjalistów od chorób zakaźnych (antybiotyki nie podaje się "na wirusa", tylko żeby leczyć albo zapobiegać pojawiającym się przy okazji osłabienia organizmu infekcjom bakteryjnym )
Nilu
Nilu 21.07.2020, 22:39
Nie ma lekarstwa na tego wirusa. Lekarze leczą objawy, które wirus wywołuje. Różne objawy u różnych ludzi. Dlatego ten wirus jest tak groźny. U jednego wywoła problemy z płucami u innego z mózgiem. Na samego wirusa leku nie ma.
L.J.
L.J. 22.07.2020, 07:13
Nie ma lekarstwa na tego wirusa dlatego obywatele oczekują na ekstra szczepionkę która ma się pojawić za pół roku.I tylko wyszczepieni będą mogli brać udział w życiu publicznym a kto się nie zaszczepi będzie izolowany z zakazem opuszczania miejsca zamieszkania.
Ech
Ech 22.07.2020, 05:56
Człowieku - może skończ medycynę a później urzekaj rz w necie bo to w sumie za takie coś nawet pafarahraf jest co ty wyoriawiasz. Oni pomagają organizowi zwalczać objawy, które się pojawiają - to się nazywa leczenie objawowe i się mogli, zeby wirus dalej nie rozwalał organizmu. Do nauki a nie komentować
varan
varan 22.07.2020, 12:16
No właśnie, do nauki to powinni iść pseudolekarze którzy na byle przeziębienie faszerują ludzi antybiotykami, przez co odporność populacji spada, a gdy faktycznie pojawia się jakaś grożna bakteria okazuje się że dostępne antybiotyki są bezradne właśnie dlatego że człowiek był nimi faszerowany przy byle chorobie. Czy każą zbijać "straszliwe" gorączki rzędu powiedzmy 37,6 - 38,5, czyli niszczą naturalną reakcję obronną organizmu.
A paragraf to powinien być dla producentów specyfików tzw antygrypowych oraz urzędników zezwalających aby były ogólnodostępne, które zwalczają objawy w tym gorączkę, gdy proces chorobowy dalej się rozwija. To jest dopiero grożne. Zwalczysz sobie objawy w 2 dni i zaczynasz żyć normalnie, a wirus dalej cię niszczy i po kilkunastu latach pojawia się np poważna choroba serca.
Inka
Inka 21.07.2020, 21:56
Jesteś lekarzem??
Gallinna
Gallinna 21.07.2020, 19:18
Ten artykuł powinni przeczytać wszyscy bezmyślni i egoistyczni ludzie.

Pozostałe