Komisarz Alex, czy Ojciec Mateusz?

  • 25.07.2020, 21:01 (aktualizacja 26.07.2020, 09:02)
  • Mariusz Strzepek
Komisarz Alex, czy Ojciec Mateusz?
Noblesse oblige... no tak, pojęcie dzisiaj trącące "myszką". Mało kto je rozumie a jeszcze mniej osób stosuje. Samorząd to miejsce w naszym ustroju dosyć wyjątkowe. Za założenia ma on stanowić element tzw. małej ojczyzny, ale jak sama nazwa mówi, daje możliwość samostanowienia lokalnym społecznościom. W tym roku mija 30 lat od wprowadzenia reformy samorządowej. Wiele osób twierdzi, że jest to jedna z najlepszych zmian jakie udało się w tamtym okresie wprowadzić. To prawda, ale nie można zapominać, że ma ona też swoje ciemne strony. Dlaczego? Otóż niemal natychmiast partyjne kliki połapały się, że samorządy mogą być łupem, dzięki któremu można poddkarmiać całe grupy osób, często pozbawione jakichkolwiek kwalifikacji. 25 lat temu, jako osoba rozpoczynająca swoją przygodę z działalnością publiczną, reprezentowałem jednego z kandydatów, ubiegających się o poselski mandat z listy tworzącej się Platformy Obywatelskiej. Na jednym ze spotkań komitetu wyborczego w okręgu piotrkowskim usłyszałem z ust jednej z kandydatek, że za rok są wybory samorządowe i tam dopiero trzeba będzie powalczyć, bo.... w samorządach jest kasa. Szczerze powiem, że nie za bardzo wtedy załapałem o co dokładnie chodzi. Dzisiaj już wiem i niestety mam wrażenie, że przez te ćwierć wieku priorytety partyjnych gangów się nie zmieniły. Kiedyś pisałem już o synekurach, które nazywam "srołkami". Miejscach, gdzie dostaje się pieniądze, a niczym nie trzeba potrafić się wykazać.

Co to właściwie znaczy, że ktoś jest samorządowcem? W czasie kampanii takim mianem określał się Rafał Trzaskowski, mimo, że w roli Prezydenta Miasta, występował dopiero niewiele ponad rok. Tak naprawdę nie zdążył niczym szczególnym zabłysnąć, ale miano (dosyć chwytliwe) w kampanii wykorzystywał. Tyle, że co innego być Prezydentem Stolicy, z nieograniczonym de facto dpstępem do kadr, które wszystko nie tylko zrobią ale i wymyślą, niż takiego na przykład Tomaszowa Mazowieckiego, czy Opoczna.

Tutaj trzeba wykazywać się już nie tylko zarządaniem ale i kreatywnością. No więc kim jest ten magiczny reprezentant samorządu? Najprościej byłoby powiedzieć politykiem (wszak polis znaczy miasto). Tyle, że u nas polityk jest synonimem działacza partyjnego, do którego bardziej pasuje miano szkodnik. To, co partyjniackie gangi wyprawiają na górze obserwujemy na co dzień w telewizji i internecie. Najgorsze jest jednak to, że wzorce te przenoszone są na grunt lokalny. 

Od jakiegoś czasu śledzę działalność radnych w tomaszowskiej Radzie Miejskiej i nie mogę pozbyć się wrażenia, że spora grupa ludzi nie pojmuje istoty samorządności. Dotyczy to nie tylko "nuworyszy" ale też ludzi, którzy na krzesełkach radnych siedzą od bardzo dawna. W ostatnich dwóch latach widać to w sposób szczególnie wyraźny.  Radni jednego z komitetów zamiast rozwiązywać prawdziwe problemy zajmują się głównie... kontrolowaniem i szukaniem haków (popularna w środowiskach posmagdalenkowych metoda politycznej bijatyki)

O przykładzie "Bombelka", który na swoim facebookowym profilu non stop komunikuje, że kontrolować będzie taką czy inną spółkę (zyskując ochy i achy wyznawców), albo zaglądał będzie na czyjąś prośbę pod ogony psom w schronisku dla bezdomnych zwierząt (jeśli na prośbę tzw. wolontariuszy to szczerze współczuję, bo od lat w konflikty, które sami generują wciągają wszystkich wkoło i jeśli ktoś chce być ochlapany błotem, to jest to właściwe miejsce).

W sumie nie byłoby w tym nic złego, gdyby w ślad za tymi kontrolami szło jakiekolwiek pozytywne działanie. Tego jednak trudno jest dostrzec nawet używając mędrca szkiełka i oka. Czyli pospolite, typowo partyjniackie pieniactwo. A ten przypadek nie jest odosobniony. Partyjnym działaczom wydaje się, że uczestniczą nie w procesie zarządzania ale w nieustającej komisji śledczej. Nie robią nic innego, tylko tropią z nosami blisko ziemi i może dlatego nie dostrzegają prawdziwwych problemów. Pytanie tylko po co?

Wiele lat temu, kiedy byłem radnym Rady Miejskiej, ówczesny Prezydent Kukliński poprosił nas o kontrolę kilkunastu procedur przetargowych. Faktycznie przebrnęliśmy przez wiele segregatorów. Czy był to czas całkowicie stracony. Chyba nie. Efektem był wniosek do Prokuratury i skazanie jednego z poprzednich prezydentów za niegospodarność i malwersacje. Do tego Sąd nakazał zwrot 200 tysięcy złotych na rzecz miasta. Prz okazji udało się wprowadzić nowe, przejrzyste procedury.  

Radny obowiązany jest kierować się dobrem wspólnoty samorządowej gminy,  utrzymuje stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawia je organom gminy do rozpatrzenia, nie jest jednak związany instrukcjami wyborców.

- mówi ustawa o samorządzie gminnym. 

Co oznacza ten zapis? Przede wszystkim  kierunkuje on pracę samorządowca w kierunku działań o charakterze pozytywistycznym. Ustawa daje w tym celu różnego rodzaju narzędzia wspierające aktywność radnych. Nie wszystkie one mają charakter uprawnień kontrolnych. W katalogu znajduje się m.in. inicjatywa uchwałodawcza. Swoje projekty aktów prawa miejscowego składać mogą kluby radnych, ich grupy i każdy z radnch samodzielnie. Można też składać wnioski do projektów budżetu. Czemu tak się nie dzieje? Ponieważ wszystko wiedzący są kreatywni tylko tam, gdzie w grę wchodzi ich osobisty interes.

Mariusz Strzepek

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

A.
A. 27.07.2020, 21:24
Opisał Pan radnych z jednego komitetu. A pozostali? Czy to oznacza, że reszta to właśnie ci samorządowcy, z tzw. powołania? Tylko dlaczego wchodzą w jałowe dyskusje, w personalne przepychanki, dlaczego nie potrafią tego uciąć, być ponad to, dlaczego nie zadają merytorycznych pytań, nie drążą tematów, a jedynie wychwalają prezydenta i potulnie głosują. No może z wyjątkiem radnego spoza dwóch dominujących opcji. To nie znaczy, że bronię radnych tu opisanych, nie bronię, bo w dużej mierze zgadzam się z Pana opinią, ale trochę brakuje w tym artykule bezstronności i rzetelności w ocenie. Dla mnie samorządowiec to osoba, która myśli o społeczności, a nie o partyjnych czy prywatnych interesach. Czy tacy u nas w radzie są? Mam wątpliwości.
Proszę sobie przypomnieć radę miejską poprzedniej kadencji. Czytanie projektu uchwały, zero dyskusji, wszyscy "za", następny punkt posiedzenia. Szybko i sprawnie tylko czy o to chodzi?
B.
B. 26.07.2020, 18:16
"Noblesse oblige" -no cóż.... -znaczy mniej więcej tyle, że jak ktoś chce być "nominowanym", to musi podpisywać listy poparcia dla politycznie "poprawnych inicjatyw". W przeciwnym razie się "OBLIŻE".
Wracając do oświaty - objawy pandemii COVID-19 są bardzo zauważalne- bo to z dawna planowane przez UM i starostwo działania a teraz wprowadzane przepisami.
Mówił Pan coś o dzieciach i młodzieży??? Naprawdę myśli Pan i inni radni o nich???
Czy uważa Pan, że łączenie klas w wielkie grupy to dobry pomysł? (a co "z indywidualnym podejściem"?) -na podst etapie nauczania?
Oświata potrzebuje wielkich zmian ale merytorycznych i przyszłościowych- nowatorskich. Bo życie narzuca samo swoje potrzeby (obsługa komputera, księgowość, umiejętności praktyczne (dla dziewcząt i chłopców), języki, manegiring, dom, ogród, zdrowie, dzieci, pomoc ...-czyli to co potrzebne -szycie, fryzjerstwo, budowlanka, hydraulika, elektryka, mechanika.. oraz te nowe -fotowoltaika, energosystemy oraz ich połączenia....
..itp.
PanieMariuszu - myślmy o przyszłości młodzieży -naszych dzieci - by miały ochotę pracować -dla rodzinnego miasta. Bo na razie to tylko MARKETY!!!
M.
M. 26.07.2020, 16:45
"priorytety partyjnych gangów się nie zmieniły"
Anty
Anty 26.07.2020, 13:09
Pan Redaktor się rozpisał o różnych podtekstach możliwych przy kontroli doszukując się drugiego dna, a tutaj nic nie trzeba się rozpisywać i dziwić. Prawo wprost zapisane w ustawie o samorządzie gminnym daje takie możliwości kontrolne radnym, a nawet jeszcze większe po nowelizacji wprowadzające zmiany od 31 stycznia 2018 r. Trzeba więc zluzować majty i każdemu pozwolić pracować we własnym zakresie. A jak ktoś nie wytrzymuje presji kontroli to chyba czas zmienić zajęcie na spokojniejsze.
MS
MS 26.07.2020, 14:24
Tyle, że jeżeli to jedyna aktywność, to może ona świdczyć o niskiej kondyncji intelektualnej takiego radnego. Po 5 latach, taki bombelek nie pozostawia po sobie nic, poza nieprzyjemnym zapachem, kiedy pęknie.
t
t 26.07.2020, 11:17
"działalność radnych w tomaszowskiej Radzie Miejskiej ... spora grupa ludzi nie pojmuje istoty samorządności."
Proponuję nakazać wszystkim radym i bezradnym obowiązkowo przeczytać wszystkie protokoły z posiedzeń z lat 30 XX wieku. Może coś się uda nauczyć (jak prowadzić obrady i nie dyskutować o p...łach.).
Większa część obecnych obrad to tylko nagonka na siebie bez konkretnych działań na rzecz mieszkańców.

Pozostałe