Nasze pierwsze spotkanie

  • 25.09.2020, 09:05 (aktualizacja 25.09.2020, 09:25)
  • Antoni Malewski
Nasze pierwsze spotkanie
Mój cykl spotkań, jaki organizowałem, w tomaszowskiej Galerii pod Arkadami spowodował, że aby przekazać jak największą wiedzę na temat prezentowanych przeze mnie w ramach cyklu “Herosi Rock’n’Rolla” wykonawców, zmuszony byłem do nieustannego "samokształcenia się". Sięgałem do różnego rodzaju periodyków, muzycznych wydawnictw, encyklopedii, leksykonów i oczywiście do największej bazy informacyjnej, jaką stał się w XXI wieku, Internet. Trafiały do mnie również artykuły ilustrowane przepięknymi zdjęciami muzyków, zespołów zamieszczane w naszych kolorowych czasopismach. Wiele z nich było autorstwa polskiego artysty fotografika, pana Marka Karewicza.

Ponieważ moje spotkania miały charakter lokalny, a  docierała na nie młodzież nie pamiętająca ludzi, realiów i historycznie ważnych miejsc w mieście (dziś w większości nieistniejących) z tamtej epoki, zmusiło mnie to do szukania we własnej pamięci, docierania do ludzi starszych, pamiętających bardziej odległe czasy, w których przyszło im żyć, a szczególnie starałem się katalogować uzyskane informacje i gadżety o ludziach i miejscach mojego miasta.

Na bazie zebranych dla moich spotkań informacji, zrodził się pomysł by utrwalić je na papierze i ... i tak powstała książka o moim mieście, o miejscach i ludziach, którym przyszło żyć w okresie kiedy do Polski przenikał muzyczny styl o "egzotycznej" nazwie ... rock’n’roll. Tak powstała pierwsza publikacja zat. "Moje miasto w rock’n’rollowym widzie". Ukazała się w przededniu, organizowanych (w/g mojego pomysłu) obchodów (sobota 29 sierpień 2009 w Sali kina Włókniarz) pt. "50 lat Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim" a nazajutrz  jubileusz moich muzycznych spotkań czyli "50 Spotkanie z cyklu Herosi Rock’n’Rolla".

Książka stała się lokalnym bestsellerem. Właśnie na wyżej wymienionych imprezach rozchodziła się jak przysłowiowe, świeże bułeczki. Wkrótce po jubileuszowych wydarzeniach, Danuta Mec-Wypart (siostra zmarłego niedawno artysty, Bogusława Meca), która była wówczas pracownikiem Wydziału Kultury Urzędu Miasta, zorganizowała w Galerii spotkanie z panem Markiem Karewiczem, w ramach trwającego, prezydenckiego programu "Tomaszowianie dla Tomaszowian".

Odbyło się ono w piątek, 4 grudnia 2009 roku w imieniny Barbary. Na to spotkanie, w którym miałem zaszczyt uczestniczyć, pan Marek Karewicz przybył w asyście swojego, stałego opiekuna, Wiesława Śliwińskiego. Wiesław jest znaczącą postacią w trójmiejskim światku związanym z jazzem, rock’n’rollem. Piastował stanowisko V-ce prezesa Fundacji "Sopockie Korzenie" w Sopocie.

Właśnie ta fundacja przyczyniła się, że na Wybrzeżu powstało pierwsze w Polsce Muzeum Rock’n’Rolla, coś na wzór amerykańskiego Rock’n’Roll Hall of Fame w mieście Cleveland.

Marek Karewicz na spotkaniu z tomaszowianami między innymi, opowiedział bardzo ciekawe i zabawne sytuacje ze swojego dzieciństwa i młodości, które nierozerwalnie związane były z naszym miastem. Stał się dla mnie jeszcze bliższym, przyjaznym i bardziej dostępnym człowiekiem.

Wydarzenia, które miały odmienić moje życie, nastąpiły już nazajutrz w sobotę, 5 grudnia, na zapleczu księgarni pani Barbary Goździk  przy Pl. Kościuszki 22, tuż obok Galerii ARKADY.

Księgarnia pani Barbary była wydawcą i jedynym dystrybutorem mojej książki. Właśnie w sobotę 5 grudnia przed południem, umówiony byłem w Galerii z moim kolegą, również uczestnikiem wczorajszego spotkania z Markiem Karewiczem, Zygmuntem Dziedzińskim. Zygmunt jest posiadaczem, ciągle powiększającej się kolekcji, potężnej bazy płyt CD i DVD najpiękniejszych, rock’n’rollowych koncertów i nie tylko. Korzystałem często z jego muzycznych zasobów w swoich "Herosach".

By dojść do ARKAD na spotkanie z nim, musiałem przejść obok witryny księgarni i …, i kiedy znalazłem się na jej wysokości, w drzwiach ukazała się Barbara. W sposób nieustępliwy i energiczny zaprasiła mnie do środka. Na zapleczu księgarni zastałem wiele osób konsumujących po imieninowe, Barbórkowe wiktuały a pośród nich byli wczorajsi bohaterowie z ARKAD, Marek Karewicz i Wiesław Śliwiński, Danusia Mec-Wypart, Marek Michalak nasz muzyk, puzonista, grający wczoraj na rzecz Karewicza w zespole Wojtka Lubczyńskiego, redaktor lokalnego tygodnika TIT, Janek Pampuch, ja z umówionym wcześniej Zygmuntem Dziedzińskim i oczywiście gospodyni lokalu, Barbara Goździk.

Było to moje pierwsze, tak bliskie spotkanie z panem Markiem Karewiczem jak również z jego opiekunem, Wiesławem Śliwińskim. Gdy tylko ukazałem się na zapleczu, Barbara sięgnęła z półki dwa egzemplarze mojej książki zwracając się do mnie, - "Antek wpisz tu dwie dedykacje dla naszych przyjaciół na pamiątkę z ich pobytu w naszym mieście". Uczyniłem to z wielką przyjemnością wręczając im osobiście po egzemplarzu.

Kiedy pan Marek rozpoczął opowieść o swoim życiu, o szkolnych kolegach i koleżankach, o nieistniejących już miejscach, w których zabawiał się z kolegami mieszkając w Tomaszowie w latach 40/50-tych minionego wieku, to w tym czasie Wiesław Śliwiński przeglądał egzemplarz mojej książki. Zwrócił szczególną uwagę na tył okładki . Widniał tu fragment jednego z rozdziałów, w którym przedstawiłem, jak podczas imprezy w lutym 2006 roku, "My z XX wieku", w Krzywym Domku w Sopocie poświęconej Krzysztofowi Klenczonowi, uczestniczyłem w konkursie tańca rock’n’rolla im. Elvisa Presleya.

W tym konkursie ze swoją partnerką z Tomaszowa, Bożeną Dulas wytańczyliśmy I miejsce. Zdobyliśmy Puchar Bałtyku ufundowany przez Urząd Miasta w Sopocie, wręczony przez ówczesnego v-ce Prezydenta Sopotu pana Wojciecha Fułka, w asyście pani Hanny (siostry Klenczona) oraz redaktora Marka Gaszyńskiego. Po chwili rozmowę z Karewiczem przerwał głos Wiesława, – "Antek to ty byłeś? Dobrze pamiętam tańczącego wąsacza, jego partnerkę i dopingujących was na antresoli kawiarni, mężczyznę i kobietę (byli to państwo Francke, moi przyjaciele z Gdańska, z którymi uczestniczyłem w spotkaniu)".

- Przecież tę imprezę współorganizowałem z kolegami z Fundacji, Boże jaki ten świat jest mały. Cieszę się Antku, że mogliśmy dzisiaj poznać się bliżej. Nie przypuszczałbym w najśmielszych oczekiwaniach, że kiedykolwiek może dojść do takiego spotkania, i to w twoim mieście. Po powrocie do Sopotu przyślę ci na twój adres ankietę uczestnika w konkursie Wspomnienia Rówieśników Rock’n’Rolla”. Po chwili dodał - "Chciałbym aby twoja książka wystartowała w tym konkursie".

Zrobiło się sympatycznie i swojsko. Marek, którego słuchaliśmy w ogromnym skupieniu, po książkowej Wiesia dygresji, kontynuował swoją retrospektywną opowieść – "Moi drodzy ten budynek, w którym się obecnie znajdujemy wraz z księgarnią Basi, należał do parafii ewangelickiej, natomiast tu na zapleczu księgarni była zakrystia. Przed każdym nabożeństwem pastor się tu przebierał. Tu obok, w kościele Św. Trójcy, kiedy zmarła moja mamusia, wystawiona była trumna z jej ciałem, miałem wtedy siedem lat, po raz ostatni zobaczyłem jej mądrą, piękną twarz. Nigdy nie zapomnę dla mnie tego świętego miejsca, jest ono mi najdroższe. Pamięć o mamie zawsze będzie powracała kiedykolwiek zjawię się w tym mieście. To smutne wydarzenie z mojego dzieciństwa zadecydowało, że moja pamięc i miłość do Tomaszowa Mazowieckiego na zawsze pozostanie. Dlatego z sentymentem powracam do miasta mojej młodości. Jestem rad, że za każdym pobytem w mieście, dzięki Barbarze mogę przebywać w tych pomieszczeniach. Dzisiaj będąc z wami, tu na zapleczu księgarni, radośnie czuję powracające wspomnienia".

Wspaniałe, nieznane mi opowieści Karewicza o Tomaszowie, utkwiły w mojej pamięci. Poczułem wewnętrzną potrzebę spotykania się z panem Markiem by więcej dowiedzieć się - nie tylko o ludziach jazzu, rock’n’rolla - ale szczególnie o osobach, czasie, miejscach i wydarzeniach w moim mieście - TOMASZÓW MAZOWIECKI - z epoki lat 40/50-tych minionego wieku, które na zawsze odchodzą do lamusa historii.

Antoni Malewski

Podziel się:

Oceń:

Zdjęcia (7)


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Antoni Malewski
Antoni Malewski 26.09.2020, 05:45
Kolene FOTO przedstawiają Marka Karewicz z Jego opiekinem Wiesłem Śliwiński (1) z Wojtkiem "Szymonem" Szymańskim w kawiarni LITERACKA (5), "Końskie jatki" protoplastę Galerii ARKADY (4), kościół św. Trócy na Pl. Kościuszki (6), panoramę Pl. Kościuszki (7) oraz FOTO tytułowe ze sceny OK "TKACZ" uroczyste uhonorowanie Karewicza tytułem "Honorowy Obywatel Tomaszowa Mazowieckiego" za 2015 rok z Moniką Fiszer i Wiesławem Wilczkowiakiem (Fundacja Franciszka Walickiego z Gdyni).
Antoni Malewski
Antoni Malewski 26.09.2020, 05:22
W treści felietonu przedstawionego przez administratora strony jest - “Właśnie ta fundacja przyczyniła się, że na Wybrzeżu powstało pierwsze w Polsce Muzeum Rock’n’Rolla, coś na wzór amerykańskiego Rock’n’Roll Hall of Fame w mieście Cleveland”. A w autorskim oryginale jest i winno być - “Wlasnie ta fundacja wszystkie swoje siły logistyczne, ukierunkowuje w tym celu by w mieście na Wybrzeżu powstało w Polsce pierwsze Muzeum Rock’n’Rolla, na wzór amerykańskiego Rock’n’Roll Hall of Fame w Cleveland”. Piszę o tym, informując czytających tylko dlatego, że zamierzone muzeum nigdy do dzisiaj nie powstało a sama Fundacja “Sopockie Korzenie” już nie istnieje.
Ajdejano
Ajdejano 25.09.2020, 18:23
Szanowny Tolku: skąd u Ciebie taka retrospekcja ???
Pozdrowienia.

Pozostałe