Dzięki szybkiej reakcji nie doszło do tragedii

  • 18.01.2021, 11:26 (aktualizacja 20.01.2021, 15:09)
  • redakcja
Dzięki szybkiej reakcji nie doszło do tragedii
Policjant z tomaszowskiej komendy w czasie wolnym od służby uratował życie swojego sąsiada, który wyszedł na balkon, upadł i stracił przytomność. 67-latek leżał na balkonie i nie mógł się podnieść. Do zdarzenia doszło nocą, gdy temperatura powietrza wynosiła minus 11 stopni Celsjusza.

17 stycznia 2021 o godzinie 1:30 w nocy funkcjonariusz wydziału kryminalnego tomaszowskiej komendy usłyszał niepokojące odgłosy dobiegające z zewnątrz bloku, w którym mieszka. Natychmiast wyszedł na balkon by sprawdzić co się dzieje. 

Na balkonie na pierwszym piętrze zauważył leżącego mężczyznę, który nie mógł się podnieść i miał problemy z oddychaniem. Natychmiast powiadomił o zdarzeniu dyżurnego tomaszowskiej komendy, który skierował na miejsce patrol policji, zespół karetki pogotowia oraz straż pożarną. Kryminalny nie zawahał się ani chwili i ruszył na pomoc sąsiadowi. Wszedł po barierkach na pierwsze piętro i podniósł mężczyznę bezpiecznie wprowadzając do mieszkania.

Jak ustalono 67-latek jest osobą samotną. W nocy wyszedł na balkon, poślizgnął się, upadł i stracił przytomność. Przybyły na miejsce zespół karetki pogotowia sprawdził stan jego zdrowia ustalając, że nic jego życiu nie zagraża. 

Dzięki szybkiej reakcji policjanta nie doszło do tragedii, a życiu mężczyzny nie zagraża już niebezpieczeństwo. 67-latek nie był w w stanie podnieść się o własnych siłach, co przy kilkunastostopniowym mrozie groziło wychłodzeniem organizmu.

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

BLOKOWICZKA
BLOKOWICZKA 18.01.2021, 14:28
To dobrze , że tak się złożyło i był to policjant . U mnie w bloku nikt nikim się nie interesuje , bo zaraz obmówią . Brawo Panie POLICJANCIE.
dziękuję
dziękuję 18.01.2021, 22:03
W ciężkich warunkach pogodowych i nie tyko wszyscy musimy być czujni ,nie wiadomo czy ktoś może liczyć na kogoś w domu ,czy tylko na los szczęścia ,pogratulować normalnym ludziom.
zdzisław
zdzisław 18.01.2021, 13:24
Gratuluje policjantowi. Dziwne, że pogotowie chciało przyjechać.
A teraz z innej beczki o ludziach i działaniu służb.
Na rogu ulic Czarnieckiego i Zagłoby. W dniu 14.01.2021 około godziny 12:15 (pierwszy dzień w którym spadł śnieg) na środku jednego z pasów ruchu, leżał człowiek.
Pracując z domu przez okno zauważyłem, że przejeżdża samochód i zwalnia kierowca nie wysiada i jedzie dalej (nie jeden ale 3 sztuki), podchodzę do okna i widzę kolejny samochód zwalnia, a następnie przyśpiesza, patrzę a na ulicy leży człowiek. Widzę, że leży człowiek na ulicy to ubieram się i wychodzę na ulicę, człowiek jak leżał tak leży zero zainteresowania (chociaż widzę oddalające się osoby w kierunku smugowej. Widzę, że człowiek żyje najprawdopodobniej jest pod wpływem alkoholu. Proszę aby podał rękę ale nie reaguje, w tej właśnie chwili zatrzymał się przechodzący człowiek interesując się co ja robię.
Dzwonię na 112 i tu zaczyna się zabawa, zgłaszam ,fakt, że na ulicy leży człowiek, wygląda na to, że uderzył się głową o asfalt, mamrocze coś pod nosem, ale jak proszę aby podał mi rękę, abym go podniósł nie reaguje. Pan z linii 112 zbiera moje dane (Nazwisko, miejsce zdarzenia) a następnie twierdzi, że przełączy mnie na pogotowie. No to czekam około minuty. Pani z dyspozytorni pogotowia, znów wypytuje mnie o to samo co przed chwilą przekazałem panu na 112, przepraszam nie zapytała o nazwisko osoby zgłaszającej, nasuwa się pytanie czy nie ma zintegrowanego systemu, aby nie powtarzać tego samego kolejnym służbą, Po przekazaniu całej sprawy pani z pogotowia dostaję odpowiedź, to będę musiała wysłać policję albo straż miejską żeby sprawdzili co się dzieje. (Moje pytanie, brzmi czy policjant jest już tak wyszkolony aby stwierdzić uraz kręgosłupa, bo człowiek leży na tej ulicy na wznak i wygląda jak by uderzył się głową o asfalt i nie reaguje na polecenia, jakie się do niego mówi? Może jest ktoś w stanie mi to wytłumaczyć. ) Bo już nie wytrzymałem i jak od Pani z pogotowia usłyszałem ,że musi powiadomić kolejną służbę, Dla mnie jako osoby która zgłasza wypadek, to dziwna sytuacja i uciekające minuty, z gdyby było coś poważnego?
Nie wytrzymałem, zakończyłem rozmowę z Panią i czekałem na zadysponowane służby.
Po 2 dwóch minutach pojawiła się straż miejska.
Ze dziwieniem pytam się , jak tak szybko zdążyli dojechać jaka szybka reakcja, jestem uradowany, system jednak działa na najwyższym poziomie, ale nie Pani strażniczka miejska powiedziała, że akurat przejeżdżali nikt im tego zdarzenia jeszcze nie zgłosił. Zajęli się człowiekiem, Nasz nazwijmy go Diabołek jak usłyszał głos młodej kobiety nagle zaczął reagować powoli na polecenia. Nadal mamrotał, ale podał jej rękę dał się podnieść Chyba z kręgosłupem i głową nic nie było, nikt tego nie sprawdził, przynajmniej przy mnie.
Wracając do głównego tematu. Zadysponowana przez Pogotowie jednostka Policji pojawiła się po około 10 minutach od zakończenia rozmowy z Panią z pogotowia, jak strażnicy miejscy już podnieśli poszkodowanego przestawili swój samochód i umieszczali poszkodowanego w swojej klatce.
Cały mój wywód zmierzał do tego, że wśród społeczeństwa jest totalna znieczulica, nie tylko wśród zwykłych ludzi, ale także wśród osób w dyspozytorniach, bo jeśli ktoś dzwoni to jest laikiem i chciałby załatwić tę sprawę jak najszybciej, a przełączanie między kolejnymi służbami to jest dla mnie chore, numer Alarmowy 112 miał to załatwić, że zdarzenie , a widać że osoby tam siedzące robią, za sekretarki i przełączają do służb.
xxx
xxx 18.01.2021, 18:04
Ja od dyspozytora pogotowia usłyszałem że powinienem sam przebadać leżącego człowieka bo to mój obowiązek. A tak, on MUSI teraz wysłać zespół pogotowia! O zgrozo! Jak chciałem dowiedzieć się o nazwisko dyspozytora to się rozłączył...

Pozostałe