Potęgi klucz? Nauczycielu ucz się sam

  • 05.06.2021, 11:51 (aktualizacja 05.06.2021, 14:01)
  • redakcja
Potęgi klucz? Nauczycielu ucz się sam
Niemal trzy dekady temu popularne stało się.... studiowanie. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać "uczelnie", które masowo zaczęli pojawiać się tzw. studenci. Poziom wielu z nich pozostawiał wiele do życzenia.... Łatwo więc tytuł magistra (a więc mistrza) zdobywały osoby, które z trudem radziły sobie z nauką w szkole średniej. I tak jest do dzisiaj. Z jedną jednak różnicą... O ile poziom liceów był dosyć wysoki, to od jakiegoś czasu szybuje on lotem koszącym w dół. Co gorsza tam, gdzie zostaje on utrzymywany pojawiają się kłopoty z naborem. Przykładem jest ubiegłoroczny nabór do tomaszowskiego II LO. Dotąd prestiżowa placówka miała kłopoty z pozyskaniem absolwentów podstawówek. Okazuje się, że młodzież wychowywana "bezstresowo" chce też przez czas licealnej nauki przejść bez jakiejkolwiek "napinki". No przecież część zadań domowych wykonywali za nich rodzice, przez niemal cały czas trwania podstawówki. Problemy pojawiają się, kiedy chce się wybrać poważniejsze studia. Bo na nich nie ma taryfy ulgowej, a młodzi ludzie nie przyzwyczajeni do codziennej ciężkiej pracy, zwyczajnie sobie nie radzą. I nie chodzi tylko o umiejętność przyswajania wiedzy (wciąż popularny jest system zakuć, zaliczyć, zapomnieć), ale także o stany emocjonalne z tym związane, bo wychowując dzieci zapominamy, że stres jest nieodłącznym składnikiem ludzkiego życia i nie tyle należy go od najmłodszych lat unikać, co uczyć sobie z nim radzić. No i nagle okazuje się, że wydział prawa w prywatnej szkole, nie jest tym samym co jego odpowiednik na publicznym Uniwersytecie. Że na tym pierwszym znowu jest "lajtowo" ale to z tego drugiego studenci zdaje egzaminy na aplikacje.... Presja jest taka, że już po pierwszym roku odpada połowa studentów.

Wiele osób twierdzi, że trwająca wciąż pandemia przyczyniła się do degeneracji systemu oświaty. Czy aby na pewno? Wydaje się bardziej racjonalnym twierdzenie, że obnażyła niedoskonałości systemu, w którym tkwimy już od niemal 30 lat.  Jego niedostatki stały się bardziej widoczne i w sposób wręcz karykaturalny uwypuklone. 

Zabójcza karta nauczyciela

Zdarza mi się często rozmawiać z nauczycielami. Ci bardziej rozsądni twierdzą, że jednym z elementów, które zabijają w Polsce oświatę, jest tzw. karta nauczyciela. Daje ona dużo korporacyjnych przywilejów, niewspółmiernie do liczby obowiązków (oczywiście w porównaniu do innych grup zawodowych). Ustawa nie premiuje najlepszych i najbardziej zaangażowanych nauczycieli, a ustanawia stopnie zawodowej hierarchii, które nijak się mają do faktycznych efektów pracy. Trudno się dziwić, że tym, którym się chce więcej, chcieć się po prostu odechciewa.

Jakiś czas temu usłyszałem, że nasze miasto próbowało zorganizować półkolonie dla dzieci  czasie wakacji. Okazało się, że jest z tym problem. Dlaczego? Bo nie można było znaleźć nauczycieli, którzy chcieliby pracować (za wynagrodzeniem) w charakterze opiekunów. Pracownicy instytucji kultury skarżą się, że mają problem z komunikacją z nauczycielami, że trudno jest ich namówić do jakiejkolwiek aktywności pozaszkolnej. Jakże inaczej jest w placówkach niepublicznych, gdzie pensum nie obowiązuje a w wakacje także się pracuje z dziećmi? 

Kartę trzeba zmienić i nie mają co do tego wątpliwości wszyscy.... poza nauczycielami. Nawet próba zwiększenia tzw. "pensum"  o  1 godzinę wywołała falę protestów, mimo, że działałoby de facto na korzyść systemu. 

W efekcie mamy o czynienia z sytuacją, kiedy na głowie postawiono faktyczne priorytety systemu szkolnictwa. Faktycznymi beneficjantami systemu nie są już uczniowie ale nauczyciele. Zapomniano, że to oni w tym przypadku pełnią rolę usługodawców. 

Gdybyście przejrzeli programy wyborcze poszczególnych partii, albo komitetów wyborczych w lokalnych wyborach samorządowych, to z pewnością tę prawidłowość zauważycie. Części oświatowej albo nie ma wcale, albo w centrum zainteresowania stawia kadrę pedagogiczną. Dlaczego tak się dzieje? Otóż moim zdaniem dlatego, że przygotowują je nauczyciele. 

Ach te pieniądze

No właśnie. Kasa i jeszcze raz kasa. W ubiegłym tygodniu, będąc na Treście na spotkaniu z przedstawicielami Wód Polskich na Treście miałem okazję rozmawiać z wójtem gminy Tomaszów Franciszkiem Szmiglem. Nie rozmawialiśmy o oświacie ale o drogach. W pewnym momencie do rozmowy wtrącił się stojący obok jegomość, który stwierdził do mnie, że się denerwuje, jak słyszy, że ja mówię o pieniądzach,  przecież powinniśmy coś dla ludzi zrobić. Pytanie tylko co? No i kto za to coś ma zapłacić.

Niestety żyjemy w Państwie PiS, gdzie pieniędzy się nie zarabia, a się je drukuje, gdzie kiepsko wykształcony obywatel zawsze tylko "chce" i w sumie poza tym "chceniem" nic więcej go nie obchodzi. Świat zwariował? No pewnie. Trudno żeby było inaczej. Tylko, że jak słucham takich przerośniętych od spożywania piwa panów, to rozumiem, czemu populiści mają się u nas tak dobrze. 

Z oświatą zresztą jest podobnie. Jest ciągle niedoinwestowana. Ciężar jej utrzymywania przerzucono na samorządy, nie zapewniając odpowiedniej ilości pieniędzy. Obecnie zaczyna ich także brakować na wynagrodzenia. W Tomaszowie, jak dobrze pamiętam do szkolnictwa na poziomie podstawowym dopłacamy już ponad 50 procent faktycznie poniesionych kosztów. W ten sposób nigdy nie będzie to działać dobrze. 

Coraz częściej zaczyna mówić się o konieczności zamykania szkół. W Tomaszowie dane demograficzne są bardzo konkretne  i dwie placówki na tę chwilę są do likwidacji. Generują koszty i pogłębiają zapaść finansową. Oczywiście można by temu zaradzić zmniejszając liczebność klas (zresztą z korzyścią dla samych uczniów) . Tyle, że ktoś musiałby za to zapłacić. Jeśli Rząd, to zapewne dodrukowując kolejne tony pieniędzy. Za co w konsekwencji zapłacimy wszyscy. 

No ale po co rozmawiać o pieniądzach. Przecież obywatel się będzie denerwował. I w ogóle czemu mamy mu likwidować przedszkole za oknem. On nie chce prowadzać dziecka do placówki położonej 200 metrów dalej. Samochodem jeździ przecież tylko po piwo a spacerów nie za bardzo lubi.  

****

Z finansami wiąże się jeszcze inny problem. Dotyczy on szkolnictwa ponadpodstawowego. Okazało się bowiem, że najbardziej opłacalne do prowadzenia są... licea ogólnokształcące. Szkoły zawodowe to już są dodatkowe koszty. W Liceum są one minimalne. Dlatego w swoim czasie w Tomaszowie były aż cztery "ogólniaki". No i kształciły przez 30 lat na najwyższym stopniu ogólności a kolejni starostowie cieszyli się, że mało do oświaty dopłacają, a bywało, że się nawet bilansowali.

Pierwszy wstrząs przyszedł, kiedy trzeba było zlikwidować "budowlankę". Szkoła okazała się paradoksem, bo kształciła więcej fryzjerów niż techników od budownictwa. Trudną decyzję podjął Piotr Kagankiewcz. Szkoła zniknęła z oświatowej mapy powiatu. Kolejny taki odważny się nie znajdzie. Chociaż skoro 2 podstawówki mają zniknąć, to i średnia przynajmniej jedna jest za dużo. 

No ok, znowu o pieniądzach. Ale nie da się inaczej będąc osobą odpowiedzialną, bo dzisiaj nie mamy już nauczycieli, którzy uczyliby zawodu. Żaden fachowiec nie chce przyjść do pracy w szkole ze względu na... niskie zarobki. Koło się zamyka. 

Osobny temat to rodzice, którzy ponoszą współodpowiedzialność za taki stan rzeczy. Przecież każdy widzi swoje dziecko mecenasem albo lekarzem. Nie zastanawiając się nawet czy ma ono do tego predyspozycje. Po co talent plastyczny architektowi, nieprawdaż? Dziecko zdobywało nagrody. to nic, że za prace wykonane przez rodziców. Obejrzyjcie szkolne wystawki prac. Nie trzeba być specjalnie wnikliwym, by zauważyć że większość powstała ręką osoby dorosłej. 

Na studia ach na studia

Kiedyś usłyszałem takie powiedzenie, że od studiowania ważniejsze jest być studentem, a właściwie stanowi ono cel sam w sobie. Wykształcenie wyższe? A jakże. Tyle, że jego poziom nie dorównuje poziomem maturze sprzed 25 lat, Na tak zwanych prywatnych uczelniach życie studenckie toczy się leniwym rytmem. Lekkie bicie serca przy okazji sesji szybko znika. O jakiejkolwiek pracy naukowej raczej nie ma mowy. Tu się studiuje, by mieć "kwita". No i by przedłużyć sobie młodość, bo przecież rodzice pokryją wszystkie rachunki. Chcą mieć syna lub córkę magistra? Niech płacą. Jest tylko do napisania praca dyplomowa, ale cóż to z problem

Niedawno krakowska policja poinformowała o rozbiciu „zorganizowanej grupy przestępczej” parającej się… pisaniem prac dyplomowych na zlecenie studentów. Dwaj zatrzymani to: radca prawny i informatyk zarządzający zespołem copywriterów. Pisano prace licencjackie, magisterskie, a nawet doktorskie. Wystarczyło podać temat, a następnie zawodowcy wykonywali całą resztę. Policja potwierdziła 11 tys. takich przypadków. Pokazuje to skalę zjawiska. A przecież to tylko jedna taka "firma". Podobnych są w internecie setki. 

 Tak naprawdę, to zdarza mi się spotykać absolwentów studiów humanistycznych, z którymi nie ma o czym rozmawiać, którzy nie czytają książek i których wiedza na temat otaczającego świata pochodzi głównie z głupawych wpisów na Facebooku. 

Do tego doprowadził system oparty na założeniu powszechności posiadania wyższego wykształcenia. Musiało to obniżyć poziom nauczania, bo z 90 procent współczesnych magistrów nie dałoby się ich po prostu zrobić. Dyplom wyższej uczelni przestał być więc przepustką do kariery zawodowej.  To kolejny kwit.  I z tym kwitem właśnie mamy magistrów humanistów za barowymi bufetami albo obsługujących kasy w supermarketach. Szczytem osiągnięć jest praca  Mc Donalds smażyć hamburgery, etc. Wiecie, że np. dziennikarstwo studiują ludzie, których nie interesuje otaczający świat i nie potrafią napisać kilku poprawnych zdań w języku polskim. O tzw. "bożej iskrze" nawet nie wspomnę

Oczywiście właściciele tych szkół i wykładowcy mają się świetnie pobierając często kosmiczne wynagrodzenia.  

Pandemia niewiele zmieniła. Jest gorzej

Do wszystkich już istniejących patologii doszło zdalne nauczanie. Jeden z tomaszowskich radnych powiatowych i równocześnie nauczyciel wychowania fizycznego prowadził zajęcia równocześnie odpoczywając na plaży w Egipcie. Pracodawcy to nie interesowało. Problem pojawiłby się zapewne, gdyby taki belfer uległ wypadkowi. Czy inspektor BHP uznałby to za wypadek przy pracy. Pisze o tym, bo jest to wyjątkowy przypadek wynaturzenia. Jednak żadna to nowość. Takich cwaniaczków w systemie oświatowym nie brakuje. 

Czym jest nauka zdalna? Wciskaniem ciemnoty. Nauczyciele udają, że uczą, uczniowie udają, że czerpią wiedzę pełnymi garściami. Sprawdziany są kolejną ściemą. Dotyczy to wszystkich poziomów edukacji. Teraz, gdy trzeba wracać do szkół, słyszymy, że może to być nadmiernie stresujące.  Weź tabletkę, mama załatwi Ci antydepresanty. 

 

Radośnie więc kształtujemy narodowe elity. Mające problem z przyswojeniem prostych tekstów. Wychowani na testach i tumiwisizmie.  Smutne? Jak najbardziej.  Co gorsza proponowane zmiany w systemie oświaty sytuacji nie poprawią, a wręcz zapaść pogłębią. 

Chcesz być kimś w życiu, to się ucz,

Abyś nie zginął w tłumie;

Nauka – to potęgi klucz,

W tym moc, co więcej umie.

I zważ, nie popchną tego wstecz,

Ani pochłoną fale,

Kto umie choćby jedną rzecz,

Lecz umie doskonale

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (14)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

AK
AK 07.06.2021, 11:47
Odniosę się do słów "Szkoła budowlanka okazała się paradoksem, bo kształciła więcej fryzjerów niż techników od budownictwa."
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Osobiście uczęszczałam do tej placówki. Po jej skończeniu nie miałam żądnych problemów na studiach technicznych. Wiedza jaką nauczyciele mi przekazali na warsztatach okazuje się przydatna do dziś. Jako kobieta nie mam żadnego problemu z remontem mieszkania, itp. Przykre jest to, że zlikwidowano szkołę z bardzo dobrze wyposażonym zapleczem warsztatowym: stolarze, malarze, spawacze, zbrojarze i wielu innych otrzymało duży zasób wiedzy, którego obecnie tak bardzo brakuje. Łatwo coś zlikwidować, jednak są to nieodwracalne kroki. Szkoły techniczno/zawodowe przygotowujące do pracy powinny być nietykalne. Ot to moje zdanie. Pozdrawiam wszystkich wspaniałych nauczycieli którzy wiele trudu wnieśli w edukację młodzieży z "budowlanki". Co by nie pisano dla nie byliście najlepsi.
Ajdejano
Ajdejano 11.06.2021, 19:33
Masz 200% racji. Na potwierdzenie Twoich słów, najlepszym dowodem ich słuszności była niedawna wizyta premiera Morawieckiego w technikum przy ul. Św. Antoniego. Obiecał jakieś dotacje, bo obecni bonzowie naszego państwa zorientowali się, że jednak należy kształcić nie tylko bezmózgich idiotów, cwaniaków-politykierów, jako niby magistrów-durniów, ale przede wszystkim, FACHOWCÓW w konkretnych zawodach.

Tylko nie wiem, czy to już nie jest zbyt późno.
Racja
Racja 07.06.2021, 13:11
to była dobra szkoła i padła w wyniku wielu niekorzystnych dla niej decyzji, m.in. apatii dyrektora szkoły. Nie jest też tajemnicą, że szkołę wygaszono w celu ratowania innej placówki z którą była związana bliska współpracownica ówczesnego Pana Starosty. Ale ideologie można dorobić do wszystkiego. Ja z kolei czekam na odważniaka, który nie będzie kasował szkół, tylko postawi na mityczne dobro ucznia (hahaha) i zmniejszy liczebność klas w szkołach tak 15-20 osób.
robcio
robcio 06.06.2021, 09:27
Egipt i Szwajcaria - wszędzie jest internet i można prowadzić zdalne nauczanie . Tylko po co dyrektorzy piszą zarządzenia i regulaminy zdalnego nauczania ?
Max
Max 06.06.2021, 07:40
Takie beda rzeczypospolite jakie ich dzieci chowanie
Ucz się synu, ucz,
Ucz się synu, ucz, 05.06.2021, 16:19
bo nauka to potęgi klucz.
A gdy zdobędziesz dużo kluczy, to zostaniesz ....
woźnym.
Dyrektorzy się zmieniają, nauczyciele wymiatają,
a woźny wciąż ten sam.
Kierownik
Kierownik 05.06.2021, 13:00
Ja zamiast studiować zapisałem się do wiodoncej partii. Zawsze głośno krytykowałem opozycję i zostałem zauważony. jestem już na którymś z kolei kierowniczym stanowisku nie mając kierunkowego wykształcenia. Ale jestem inteligętny i się szypko uczę. Jak to mówiom: "nie matura lecz chę szczera zrobi z ciebie np. bankiera (wstaw kim chcesz być ...)
Ajdejano
Ajdejano 06.06.2021, 08:38
Twój jest oczywiście celowo, gramatycznie "przegięty", ale nauka radziecka zna przypadki takich "magistrów" po prywatnych oxfordach, którzy nawet nie zauważają, że nie znają ortografii.

Przy okazji: autentycznych, porządnie wykształconych ludzi oraz zwykłych debili można było i nadal można spotkać w każdej, polskiej, wsiowej partii, od lewa do prawa.
B. Yerut
B. Yerut 06.06.2021, 10:53
Po 32 latach jedyną różnicą jest nazwa partii. Wtedy PZPR, a dzisiaj mamy większy wybór. Mechanizm wyznaczania na "srołki" pozostał ten sam.
PZPR
PZPR 06.06.2021, 13:08
czyli Polski Związek Piłki Ręcznej.
Ajdejano
Ajdejano 05.06.2021, 11:49
Po przeczytaniu tego materiału powyżej, przychodzi mi do głowy pewna sytuacja z jakiegoś-tam teleturnieju, w który startowała m.innymi absolwentka geografii jakiejś-tam rzeszowskiej uczelni wyższej.
Pytanie brzmiało: najwyższy szczyt pasma górskiego Gorce. Dziewczyna odpowiada: Tarnica.
Niby dobrze, tylko, że Tarnica to jest najwyższy szczyt polskich Bieszczad, a najwyższy szczyt Gorców, to Turbacz.
Oczywistym jest, że pani magister geografii nie musiała wiedzieć o takich ***relach, bo jest to magister z prywatnej szkoły wyższej.

Dlaczego nie musiała mieć takich podstawowych wiadomości ? Bo ona skończyła szkółkę wyższą , której powołaniem nie jest solidne nauczanie studentów, a dokładne finansowe rozliczanie tych studentów za tę "naukę" .

Na kanwie tego powyższego tekstu: ten na wpół przestępczy proceder wyłudzania kasy od ludzi za niby jakieś "studia wyższe" powinien się skończyć. Jednak, lokalna i ogólnopolska, wsiowa, "polytyka" nigdy nie podejmie tego tematu.
I dlatego, przez najbliższe lata nie pozbędziemy się tych magistrów, magistrów-inżynierów i innych wygibusów, którzy będą psuli Polskę od środka.
Ogłoszenie
Ogłoszenie 13.06.2021, 13:28
https://www.nasztomaszow.pl/og…
pewu
pewu 13.06.2021, 15:05
Pani Mariuszu co Pan sankcjonuje ?
Ostatnio
Ostatnio 11.06.2021, 23:32
była moda na kierunek "Administracja i zarządzanie".
Połowa młodzieży rzuciła się na to zarządzanie i co się okazało? Rządzić ma kto, ale nie ma kim!

Pozostałe