Świat patrzy nam na ręce. Zagranica o niedzielnych manifestacjach

  • 11.10.2021, 14:27 (aktualizacja 11.10.2021, 15:34)
  • News4Media
Świat patrzy nam na ręce. Zagranica o niedzielnych manifestacjach iStock
Niedziela upłynęła w Polsce pod znakiem manifestacji obywateli, obawiających się próby wyprowadzenia kraju z Unii Europejskiej. Ludzie wyszli na ulicę po tym, jak Trybunał Konstytucyjny uznał wyższość polskiego prawa nad wspólnotowym. O wydarzeniu informowały na swoich stronach największe zagraniczne media.

W czwartek 7 października Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem sędzi Julii Przyłębskiej wydał długo wyczekiwany przez Polaków wyrok. Zgodnie z jego treścią, nasz kraj nie będzie uznawać niektórych przepisów prawa obowiązującego na terenie Unii Europejskiej. TK tłumaczy swoją decyzję jego niezgodnością z narodową konstytucją. Po ogłoszeniu postanowienia Donald Tusk zwołał w Warszawie prounijne zgromadzenie, do którego przyłączyły się również inne miejscowości w całej Polsce.

„Gwałcenie standardów europejskich to jest odbieranie nam naszych praw i wolności. Dlatego musimy wszyscy przeciwko temu zaprotestować. Nie pozwolimy, by odebrali nam nasz głos, decyzję 14 milionów Polaków.” – zwracał się do tłumu polityk opozycji w czasie manifestacji.

Wiadomość o wydarzeniu obiegła cały świat. Na swoich łamach opisywały ją największe zagraniczne media, takie jak BBC i Reuters.

Cytują uczestniczkę Powstania Warszawskiego

Podczas protestów padło wiele słów krytyki wobec polityki PiS. Szczególną uwagę przykuła jednak 94-letnia Wanda Traczyk-Stawska, która w publicznym przemówieniu porównała Polskę i Europę do „matek”, z których nikt nie może nas wyprowadzić. Waleczną postawę kobiety opisała m.in. agencja informacyjna Reuters oraz francuski portal France24.

„To jest nasza Europa i nikt nas z niej nie wyciągnie.” – cytowały Wandę Traczyk-Stawską zagraniczne media. Uczestniczka powstania odpowiedziała również prezesowi stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" Robertowi Bąkiewiczowi, który prowadził w pobliżu kontrmanifestację, zagłuszając jej wypowiedzi. "Milcz, głupi chłopie. Milcz, chamie skończony, bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała. Jak moi koledzy ginęli. Ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu (...)." - grzmiała. 

Polexit to propaganda

„Politycy PiS odrzucają pomysł, że chcą opuścić UE, jako nonsens mający na celu osłabienie partii w oczach ponad 80 proc. Polaków, którzy chcą pozostać we wspólnocie.” – komentował brytyjski dziennik Financial Times, przytaczając wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, w której prezes PiS przekonywał, że Polska chce być częścią unii, pozostając jednocześnie suwerennym państwem. W publikacji zaznaczono jednak, że według ekspertów, działania polskich polityków przypominają decyzje byłego premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona. W ocenie dziennika konsekwencją jego renegocjacji stosunków z UE był Brexit, a Polska wkrótce może powtórzyć ten scenariusz.

O niepewnej pozycji naszego kraju we wspólnocie państw europejskich wspomniał też Reuters. „PiS mówi, że nie ma planów na Polexit. Jednak prawicowe, populistyczne rządy w Polsce i na Węgrzech coraz bardziej spierają się z Komisją Europejską w kwestiach: od praw osób LGBT po niezależność sądów.” – zaznaczyła agencja.

Do polskich manifestacji odniósł się również amerykański portal informacyjny ABC News. „Tusk ostro potępił działania partii rządzącej przywódcy Jarosława Kaczyńskiego, który od sześciu lat jest w konflikcie z UE, ponieważ jego partia dąży do większej kontroli nad sądami. UE postrzega zmiany jako rozpad demokratycznych mechanizmów kontroli i równowagi.” – czytamy w publikacji.

Wsparcie europejskich polityków 

"Solidaryzujemy się z Polakami, którzy dziś zabierają głos za Europą. Poglądy ogromnej, proeuropejskiej większości polskich obywateli powinny być wysłuchane i szanowane." - pisał za pośrednictwem Twittera David Sassoli, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Podobne głosy pojawiły się również ze strony Roberty Matesoli, wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego; Guy'a Verhofstadta, europosła i byłego belgijskiego premiera; niemieckiej eurodeputowanej Terry Reintke czy litewskiej posłanki Rasy Jukneviciene. 

Do Polexitu jedno głosowanie

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, decyzję o opuszczeniu wspólnoty posłowie mogą podjąć zwykłą większością głosów, w czasie jednego posiedzenia. Dla przeciętnego obywatela oznaczałoby to całkowitą zależność od rodzimego rządu. W rozmowie z Onetem sędzia Dariusz Mazur wyraził swoje obawy, że gdyby rzeczywiście doszło do Polexitu, nikt nie mógłby dać nam gwarancji honorowania podstawowych praw człowieka, takich jak: domniemanie niewinności, prawo do adwokata, prawo do godności czy do właściwego traktowania.

„To trochę tak, jakbyśmy się znaleźli na pustyni prawnej, zdani na łaskę bądź niełaskę aktualnego obozu władzy. A to dlatego, że wszelkie już obowiązujące umowy dotyczące sądownictwa, funkcjonujące w ramach UE, po naszym wyjściu z Unii, zostałyby automatycznie anulowane, przestałyby obowiązywać. Dziś kraje Unii obowiązuje wspólna baza prawna, która opiera się na tysiącach aktów prawnych wspólnych dla wszystkich krajów członkowskich.” – wyjaśnił prawnik.

News4Media

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Tomaszów Polska
Tomaszów Polska 11.10.2021, 19:40
Brawo bakiewicz już niedługo na marszu będzie nas 10 razy więcej niż na tym śmiesznym zlocie lewackim.

Pozostałe