Wypełnianie pustki 

  • 29.12.2021, 12:30 (aktualizacja 29.12.2021, 13:34)
  • Antoni Malewski
Wypełnianie pustki
Moja trzecia wydana książka  „Rodzina – Literacka ‘62”  w rozdziale „Wypełnianie pustki” dotyka bardzo ważnych dla mojego, powojennego pokolenia, dzieci i młodzieży , pytanie – Co zrobić z czasem wolnym i … i jak go zabezpieczyć? Co czyniło z tym problemem państwo w okresie dorastania mojego pokolenia?.  Poniżej subiektywne rozwiązywanie wymienionego problemu w mieście Tomaszów Mazowiecki zawartych w/w publikacji.

spominałem we wcześniejszych publikacjach (tj. „Moje miasto  w rock’n’rollowym widzie” czy „A jednak Rock’n’Roll”), że czasy w końcowych latach 40/50-tych  po zakończonej II Wojnie Światowej, były, nie tylko dla młodych, wielką rozrywkową pustynią  w naszym mieście. Nie było jeszcze telewizji, radioodbiornik nie w każdym był domu. Sytuacja zmuszała ludzi,  w szczególności  młodzież, do samoorganizowania się. Kino Mazowsze (wcześniej, przed rokiem 1954 o nazwie Przedwiośnie) przy ul. Jerozolimskiej, choć repertuar filmów był ubogi, pod stałą kontrolą cenzury i Centrali Wynajmu Filmów (CWF) nie zaspakajało potrzeby dla coraz bardziej łaknącego rozrywki, robotniczego społeczeństwa miasta.

W przedziale dekady lat 50-tych powstają w mieście jeszcze dwa kina – przy ZDK Włókniarz (ul. Mościckiego) i przy ZDK Chemik (ul. Spalska). W systemie socjalistycznym funkcję kulturalnego zabezpieczenia czasu wolnego młodzieży, pełniły - eureka!!! - chciałoby się wykrzyczeć – świetlice przyzakładowe, o których to cudownościach opowiedziałem we wcześniejszych publikacjach. Istniały one przy każdym, dużym zakładzie jak: Fabryka Dywanów na Rolandówce, Fabryka Filców Technicznych przy Warszawskiej nad Wolbórką (dziś bawialnia Kajtek), ZPW Mazovia (włókiennicze oddziały A, B, C) przy Barlickiego, Warszawskiej, H. Sawickiej, ZPW Nowotki w Starzycach, Fabryka Skór przy Konstytucji 3-go Maja (dawna ulica Hanki Sawickiej) czy ZWCh Wistom (dawna Fabryka Sztucznego Jedwabiu) przy ul. Spalskiej (dawna Zubrzyckiego).

Jednak synonimem tamtych lat, wczesnego socjalizmu, poza kinem była książka – co dzisiaj jest rzadkością wśród młodych Polaków - a właściwie jej czytanie. Panowała wielka moda na zgłębianie lektur. Organizowaliśmy wyścigi wśród młodych czytających, kto więcej przeczyta tytułów. Pamiętam, że w mojej klasie prym w czytelniczych zawodach wiódł Jurek Przybysz,  zamieszkujący w obiektach starej cegielni na tzw Krycha Polu (teraz stoi tu wieżowiec, w którym zamieszkuję).

Dziś jest znanym w Tomaszowie Maz. zbieraczem staroci. Jurek w swoim najlepszym życiu czytelniczym, czytał do 10 książek tygodniowo w co nikt nie wierzył, również ja. Były przypadki, że kilku niedowiarków sprawdzało Jurka ze skutkiem negatywnym. Był taki okres w naszym życiu, z racji bliskiego zamieszkania, że byliśmy z sobą bardziej zżyci na co dzień, mogłem wówczas doświadczyć jego czytelniczych rekordów. Tworzyliśmy tym samym swoisty, czytelniczy ranking. Nie znaczy to, że nie istniały osoby, które cechował książkowstręt.

Biblioteki i wypożyczalnie książek były wszędzie: w szkołach, w zakładach pracy, w przyzakładowych świetlicach, na dworcach PKP i PKS (istniały, jako czytelnie dla podróżnych), w domach kultury. Miejska Biblioteka Publiczna w naszym mieście, posiadająca w swych zbiorach najwięcej tytułów, za moich czasów znajdowała się na pierwszym piętrze obecnego budynku Urzędu Miasta,  z wejściem od ulicy, dziś Mościckiego (wcześniej MBP znajdowała się w rogowej kamienicy na I piętrze przy ulicach św.Antoniego/ Tkacka. Była zawsze kompletnie wypełniona czytelnikami.

W tym okresie kierownikiem biblioteki była nasza, przedwcześnie zmarła poetka Teresa Gabrysiewiczówna. Gdy chciało się wypożyczyć konkretny, rozchwytywany tytuł, trzeba było często przypominać się wypożyczającej osobie, zapisywać do zeszytu i oczekiwać na swoją kolejkę. Choć często oczekiwany wolumin nie zawsze był przez czytającego zwrócony na czas. Dostać się do pracownika wypożyczającego książki, również kosztowało sporo kolejkowego czasu, by niejednokrotnie odejść  z przysłowiowym kwitkiem. To książka i kino, kształtowało świat mojego pokolenia. Miało się ją zawsze przy sobie, czytało się na przystankach autobusowych, w tramwajach, pociągach, w kolejkach do kina, do sklepów, na plaży i na ławeczce w parku. Po prostu wszędzie.

Antoni Malewski

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Antoni Malewski
Antoni Malewski 02.01.2022, 09:56
Jeżeli w swoich felietonach, artykułach czy w oficjalnie wydanych publikacjach, ksiąźkach (jak np - "Moje miasto w rock'n'rollowym widzie", "A jednak Rock'n'Roll", "Rodzina Literacka '62") zamieszczanych w odcinkach na "Nasz Tomaszów" - wyraźam się pozytywnie o miejscach, wydarzeniach, przyjaźniach, pierwszych miłościach, żyjąc w "siermięźnej, zindoktrynowanej Polsce" to w swojej, zapisanej ambiwalencji faktów do panującego systemu opieram się na mądrościach wyśpiewanych przez Andrzeja Sikorowskiego z "Pod Budą", cytuję z pamięci - "I WYZNAŁEM INNYM RÓŻNYM GOŚCIOM, ŹE NIE JEST TO TĘSKNOTA ZA PRL-em, TO JEST TĘSKONOTA ZA MŁODOŚCIĄ".
Ajdejano
Ajdejano 04.01.2022, 15:59
Tolo: te Twoje uwagi powyżej, to NIEMAL to samo, co ja napisałem w komentarzu do wpisu "Krystyny". I ten Twój cytat Sikorowskiego.
TO WŁAŚNIE JEST TO !!!
Jednak, w Twoim świetnym materiale, ja tej myśli nie odczytałem . Nie chce mi się czytać tego Twojego materiału jeszcze raz, ale tak na szybko, wyszło mi, że jednak ta komuna, to dla zaradnych, to był niezły ubaw....

PS. Jednak, dla wielu, to były: przesłuchania, cele więzienne, karcery, itp., itd.

Pozdrowienia od starego czekisty.
Krystyna
Krystyna 29.12.2021, 16:34
Miłe wspomnienia niezapomnianych lat i miejsc,wielu z nas z tamtych lat już nie ma ale żyją w naszej pamięci szczególnie kiedy przechodzimy obok budynków gdzie bywaliśmy często.Dziękuję .
Ajdejano
Ajdejano 31.12.2021, 16:56
Krysieńka (myślę,ze wiem do kogo się zwracam) : ogólnie, masz rację. Ten sentyment jakiś jednak jest.. Jednak, jak (czy) Ciebie znam, to myślę, że ten sentyment jest jednak przesiąknięty tą czerwoną zarazą. Wszyscy pamiętamy, jak było. I mój kolo -Tolek też to wie. Jednak, co było w tym czasie zrobić ??? Trzeba było się raczyć tym, co było dostępne.
Dopiszę tylko to, że ta nostalgia Tolka trochę mnie denerwuje....
Nostalgia, nostalgią, ale to wszystko było wtedy , jednak- wkur.... .

Pozostałe