Pierwszy historyczny fajf 

  • 20.01.2022, 21:35 (aktualizacja 20.01.2022, 22:03)
  • redakcja
Pierwszy historyczny fajf
Rok 1962 był w PRL za panowania I Sekretarza PZPR, Władysława Gomułki rokiem szczególnym, z nagonką na WSZYSTKO, co pochodziło z tak zwanego "zgniłego" ZACHODU. By brzmiało to wiarygodnie, to zacytuję słowa "wodza" z któregoś tam Plenum PZPR - "żadnej kultury z Zachodu nie będę tolerował a dzikiej, zachodniej muzyki szczególnie". A jak my to zrobiliśmy z Wojtkiem "Szymonem" Szymańskim (dzisiaj od ponad 40 lat obywatel Nowego Jorku), będzie głęboką tajemnicą, tajemnicą, której rąbek uchyliłem zamieszczając w swoich publikacjach w Tryptyku Tomaszowskim ("Moje miasto w rock'n'rollowym widzie", "A jednak Rock'n'Roll", "Rodzina LITERACKA '62")

Już na drugi dzień po wyrażeniu zgody przez pana dyrektora ZDK, kawiarnia Literacka była wypełniona po brzegi. Niewyobrażalnie szybko biegnąca po mieście  informacja o tańcach rozeszła się głośnym echem, doprowadzając już  w pierwszym, inaugurującym spotkaniu, do nadkompletu przybyłej do lokalu tomaszowskiej młodzieży. Nie było komórkowej telefonii, a rzadko w którym domu był telefon stacjonarny, a mimo to frekwencja dopisała, zaskakując organizatorów.

Ponieważ w tym dniu była słoneczna, bardzo ciepła pogoda, a na nadpilicznych plażach młodzież przebywała o tej porze roku od wczesnych godzin przedpołudniowych do 18.00 a nawet do 19.00, więc nie spodziewaliśmy się w Literackiej takich tłumów. Myślę, że kto w tym dniu przebywał na opalankach na przystani Lechii (dzisiaj OSiR), stawie starzyckim czy na Rajcha wokół lodowca, bo tam miała młodzież w tym czasie swoje letnie bazy, dowiedział się o tym historycznym wydarzeniu.

Nie jestem w stanie powiedzieć jaki był to dzień, na pewno nie poniedziałek ale gwarantuję, że był to ostatni tydzień lipca lub pierwszy tydzień sierpnia 1962 roku. Kiedy weszliśmy razem z Wojtkiem Szymonem, Zbyszkiem Hajdukiem, Mirkiem Góreckim i Piotrkiem Migałą (dziś, oprócz Wojtka z NYC, cała trójka nie źyje) do Literackiej, przynosząc z soba magnetofon KB-100 (zachodnioniemiecki) i taśmy, przywitały nas gromkie brawa i okrzyki.

Lokal wypełniony był do ostatniego miejsca, wiele osób stało pomiędzy stolikami, przy okiennych parapetach, tak w części kawiarnianej jak i przy oknach wychodzących na ulicę Mościckiego, w tanecznej jej części. Było bardzo gorąco na zewnątrz jak i w samej kawiarni choć wszystkie okna od ulicy i od podwórza były otwarte na przestrzał. Mimo tego nie było przeciągu.

Wiele dziewczyn i chłopaków, sądząc po strojach, przyszło na pierwszy fajf prosto z plaży, dziewczyny pięknie opalone w spódniczkach mini,  w krótkich spodenkach z odkrytymi ramionami i plecami, co było dla nas, chłopaków, bardzo podniecające. Chłopcy też byli ubrani kuso, w podkoszulkach, w krótkich lub długich, drelichowych spodniach czy jeansach.

Podłączyliśmy aparaturę, jako wzmacniacz dźwięku posłużyło nam kawiarniane radio Tatry stojące na stałe w barze u pana Jana Janowskieo. Ponieważ jeszcze nie bardzo tańczyłem, więc postanowiłem w pierwszym fajfie zająć się obsługą magnetofonu. Dobierałem taśmy (dobrze była mi znana, zapisana kolejność utworów) dbając o muzyczną stronę fajfu, nie dając nikomu szans na zmianę zapisanych utworów na  strony taśmy. Wybiła godz. 17.00 (five o’clock). I … i tak się zaczęło, maszynerię puściłem w ruch, zapamiętałem dwa pierwsze, szalone utwory (strona “A” - “Rock Around The Clock” – Billa Haleya i “Splish Splesh” – Bobby Darina)  a druga strona “B” taśmy to kolejne dwa hity, wielce ekspresyjne (“Yakety Yak” – The Coasters i “Send Me Some Lovin” – Little Richarda) oficjalnie rozpoczynające historyczny, taneczny fajf w kultowej kawiarni LITERACKA. 

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Super
Super 17.02.2022, 21:07
relacja.

Pozostałe