Pierwszy historyczny fajf 

  • 20.01.2022, 21:35 (aktualizacja 20.01.2022, 22:03)
  • redakcja

Rozpocząłem na ful, niesamowitym czadem na maksymalnym nagłośnieniu, ledwie skończył się plusk wody rozpoczynający klasyk Bobby Darina a na parkiecie nagle znalazł się nadkomplet tańczących. Pierwszą osobą, która zainaugurowała fajfy w Tomaszowie Mazowieckim był nie kto inny jak Jurek Gołowkin  a tuż za nim jego przyjaciel Wiktor Weggi, ich partnerek nie pamiętam. To oni pociągnęli za sobą innych, a po chwili nie było miejsca by stopą stanąć na parkiecie.

Siedziałem na stanowisku odtwarzacza muzyki, z radością, ale  i zazdrością obserwowałem tańczących, podziwiając ich kunszt  w tanecznym poruszaniu się po parkiecie. Kiedy rozbrzmiały dźwięki klasycznego rock’n’rolla w utworze „All By Myself” Fatsa Domino, dostrzegłem w tłumie tańczących, swojego przyjaciela z tak zwanej paczki, Zygmunta Pietryniaka (dziś nieźyjący), jak rock’n’rollowym krokiem jive’a szaleje ze swą partnerką, Zosią Lasotą, na kawiarnianym parkiecie. Nigdy nie przypuszczałem, że Pietryniak jest tak dobry w tańcu.

Szybko zmieniłem krążek taśmy (czas trwania strony taśmy około 35 minut) i utworem „Early In The Morning” w wykonaniu Bobby Darina, rozpoczęła się nowa rundka, ja tymczasem wziąłem pod pachę Zygmunta i razem wybiegliśmy szybko na zewnątrz, udając się na drugą stronę ulicy, do budynku Urzędu Miasta. Za nami, równocześnie pobiegli Grzesiek Gajak i Romek Jędrychowski, też mający kłopoty  z krokiem tanecznym. Zygmunta wręcz sterroryzowałem, chcąc bardzo szybko w sukienniczych podcieniach budynku Urzędu Miasta nauczył mnie podstawowych kroków jive’a.

Grzesiek klaszcząc i wytupując, Romek nucąc przebój „Razzle Dazzle” a Zygmunt występując jako dziewczyna kilkakrotnie w rok’n’rollowym rytmie poprowadził mnie tanecznym krokiem. Po 10 – 15 minutach opanowałem krok jive’a i biegiem do kawiarni. Wydawało mi się, że już zostałem dansiorem, praktyka wykazała, że droga do świetności jest znacznie dłuższa niż bym sobie tego życzył.

Po trzech, czterech godzinach pobytu w kawiarni, wszystkie pary tańczące były zalane potem, wszyscy wyglądali jak w wielkanocny poniedziałek oblewane dziewczyny szlauchem wodą z motopompy, przez chłopców z Ochotniczej Straży Pożarnej. Parkiet w kawiarni był mokry, wyglądał jakby na podłogę wylano wiaderko wody. Wydawało się, że po godzinie 20.00 będzie luźniej, że co niektórzy dadzą sobie spokój i pójdą do domu. Jednak nic podobnego się nie wydarzyło. Na zewnątrz zapadł zmrok, zrobiło się chłodniej, w lokalu poczuło się lekki powiew powietrza. By rozgrzane ciała ochronić przed przeziębieniem, zamknęliśmy okna od ulicy Mościckiego, północnej strony lokalu.

Dopiero po godz. 21.00 zaczęło się przeludniać, uczestniczący w tańcach opuszczając lokal spieszyli się na ostatnie autobusy, by zmęczeni po plażowaniu  i wieczornych, tanecznych szaleństwach, nie szli piechotą do swoich domów.

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Super
Super 17.02.2022, 21:07
relacja.

Pozostałe