Wartburgiem na przemyt, samolotem do więzienia

  • 25.04.2022, 20:05 (aktualizacja 26.04.2022, 12:49)
  • redakcja
Wartburgiem na przemyt, samolotem do więzienia
Przeglądając archiwa Instytutu Pamięci Narodowej można natknąć się na przeróżne ciekawe informacje. Przykładem może być wykaz nazwisk osób, które posiadały "zastrzeżenie" wyjazdu za granicę. Brzmi to może nieco egzotycznie w czasach, kiedy do większości europejskich krajów jeździć można tylko z dowodem osobistym lub prawem jazdy. Jednak w latach 80 i 90-tych ubiegłego wieku by przekroczyć graniczny szlaban potrzebny był paszport. Bez niego podróżowanie nie było możliwe. "Zastrzeżenie wyjazdu" znaczyło więc tyle samo, co zakaz wydania paszportu. Zawnioskować o niego mogły przeróżne instytucje. Wielorakie były też przyczyny takich wniosków. Niektóre z nich zaskakują. Podobnie, jak nazwiska, wciąż bardzo znanych w Tomaszowie osób.

Pewna jest tylko śmierć i... podatki

Podatki to nie jest żaden współczesny wymysł. Były, są i będą istniały tak długo, jak długo będziemy społeczeństwem zorganizowanym. W PRL-u także trzeba było je płacić. Tyle, że często sposób ich naliczania nie był do końca jasny. Urzędy Skarbowe stosowały tak zwane domiary i daniny wyrównawcze. "Prywaciarze" starali się ich unikać, jak tylko mogli.  Tym bardziej, że po przekroczeniu limitu, podatek wyrównawczy sięgał 50% dochodu. Wizyta urzędników skarbowych przyprawiała więc o dreszcze. Często kończyła się naliczeniami, karami i... zakazami opuszczania kraju. Jak wyglądał taki wniosek? Dotyczący tomaszowskiego przedsiębiorcy możecie zobaczyć poniżej. Ze zgromadzonej w IPN dokumentacji wynika, że nie potrzebował on nawet szerszego uzasadnienia. Osoba zainteresowana nawet nie mogła się odwołać. Otrzymywała decyzję o odmowie wydania paszportu i już. 

Powodem zatrzymania paszportu mogły być także inne postępowania prowadzone przez ówczesne służby milicyjne. Przeciwko jednej z osób na przykład prowadzono śledztwo w sprawie "wyłudzenia obcej waluty" . Z obawy na możliwość ucieczki za granicę przed odpowiedzialnością karną paszport zatrzymano. Za przestępstwa dewizowe zatrzymano paszport także kilku innym mieszańcom miasta. 

Jeden z nich z nie tylko dokonywał obrotu dewizami ale też oszukał kogoś przy sprzedaży samochodu w czasie pobytu w Budapeszcie.  

Wyobrażacie sobie, że dzisiaj można kogoś pozbawić paszportu za niegospodarne zarządzanie majątkiem publicznym? W PRL się to zdarzało nader często. 

 

 

Narazili na szkodę dobre imię Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej

Sposób na to było wiele. Pojawiają się na kolejnych kartach i część z nich się powtarza. Często występującym jest skazanie przez zagraniczne sądy za różnorakie przestępstwa i występki. Ich rodzaj rzadko odnajdujemy na postanowieniach o zastrzeżeniu wyjazdu. Czytamy np. że osoba została skazana na karę więzienia przez Sąd w Miszkolcu z warunkowym zawieszeniem kary i równoczesnym nakazem wydalenia poza granice Węgier. Takie wyroki otrzymało wielu Tomaszowian, którzy u naszych madziarskich przyjaciół prowadzili na pół legalną lub całkiem przestępczą działalność. Dziwnym trafem szybko odzyskiwali paszporty. Jak się to odbywało? To temat na inny artykuł. 

 

 

Ciekawie czas spędzała w Republice Federalnej Niemiec para studentów z naszego miasta. On przyszły pedagog pobierający nauki w Kielcach, ona adeptka Akademii Muzycznej. Oboje pojechali odwiedzić ojca potencjalnego nauczyciela, mieszkającego od jakiegoś czasu za nasza zachodnią granicą. Pobytem w RFN cieszyli się tylko trzy godziny. Później oboje zostali aresztowani. Za co? Bynajmniej nie za szpiegostwo. Za kradzieże w niemieckich sklepach. Sąd zajął się nimi szybko i skazał na kary więzienia, które zamieniono im na grzywny. Nie obyło się bez deportacji. Przy okazji skazany też został ojca studenta za wielokrotne kradzieże. Cała trójka z Tomaszowa Mazowieckiego. 

 

 

Niebezpieczne kobiety 

Spora grupa tomaszowianek podróżowała za granicę uprawiać prostytucję. Niektóre z nich potrafiły o siebie "zadbać". Inne brały udział w napadach rabunkowych. Pani Beata to już dziś 61-letnia kobieta, ale w 1988 roku dokonała w czasie pobytu na Węgrzech napadu rabunkowego, którego ofiarą był obywatel Libii

 

 

Alkohol Twój wróg 

W czasie, kiedy jeszcze nie nadeszła "Pieriestrojka" intratne były wyjazdy na tzw. kontrakty zagraniczne. Pracować za granicę jeździli zarówno inżynierowie, jak i prości robotnicy. Co robić na obczyźnie, kiedy nie zna się języka? Wiadomo. Zwiedzać nie ma czasu ale zawsze można pocieszyć się kieliszkiem alkoholu. Czasem bywał to więcej niż jeden kieliszek, a z każdym kolejnym ułańska fantazja rosła. Kończyło się deportacją i... zastrzeżeniem wyjazdu na przyszłość. A opłaciło się w tych czasach pracować nawet w Związku Radzieckim. Szczęśliwcy mogli jechać do Iraku lub Kuwejtu. 

 

 

Przemytnicy na cenzurowanym

Tomaszów z przemytników słynął. Mówiło się nawet "Miasto seksu i biznesu". Przemytem zajmowały się całe rodziny, w tym małżeństwo, które regularnie wyjeżdżało do Bułgarii. W specjalnie skonstruowanych skrytkach w zbiorniku ich Wartburga celnicy znaleźli futerkowe czapki i kołnierze. Małżeństwo wykorzystywało więc paszporty niezgodnie z celem ich wydania. Zostały im one odebrane, razem z towarem i samochodem.

 

Ciężkie życie milicjanta

Praca w tak zwanym Resorcie Spraw Wewnętrznych uniemożliwiała de facto podróże zagraniczne. Władza Ludowa okazywała się represyjna nawet dla jej utrwalaczy. Nie ufano nikomu i każdy mógł być potencjalnym szpiegiem. Nawet prosty dzielnicowy, mający dostęp do akt w swoim komisariacie. To, że ten sam milicjant za butelkę wódki faktycznie był gotów wynieść z pracy każdy dokument i przekazać dowolnej osobie w sumie nie miało znaczenia. Chodziło o generalną zasadę. Zdarzało się, że w przypadku funkcjonariuszy przyjmowano okres dezaktualizacji posiadanych informacji 

 

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

 puma
puma 09.04.2022, 20:42
Do dzisiaj czerpią profity , po 2 etaty i ciągle stanowiska . Kradzieże , niegospodarność, brak nadzoru i źle prowadzona działalność a ciągle na stołkach . Najgorsze że ludzi im ufają i wierzą.
wyborca
wyborca 10.04.2022, 20:29
Dlaczego nikt nie napisze wprost , że facet kradł, był TW i został radnym ? Kłamca lustracyjny czy nie ?
Kapitan Żbik
Kapitan Żbik 11.04.2022, 19:45
Tw Bobo oddaj mandat radnego .
Edek
Edek 09.04.2022, 17:14
Do dziś te mendy jeszcze zajmują stanowiska i mają się dobrze pobierają wysokie emerytury i dorabiają
Ajdejano
Ajdejano 10.04.2022, 19:14
Tak, masz rację. Te czerwone mendy, głównie z prl-owskich służb specjalnych i z byłych partyjniaków) okupują wiele: banków, spółek, spółdzielni mieszkaniowych i różnych, samorządowych instytucji, w których rządzi lewactwo, na spółkę z dewiantami z popapranców i buraków z psl, mają się bardzo dobrze.
Ajdejano
Ajdejano 09.04.2022, 11:40
Panie Mariuszu: dobry materiał (zwłaszcza te kopie fragmentów pism urzędowych). Ten materiał pokazuje, w jakich czerwonych czasach żyliśmy.
Do takich czasów tęsknią byli UB-ecy, byli SB-ecy, byli "pałkownicy" - milicjanci oraz cała swołocz ormowców i inne gnidy dworskie na dworze pzpr.
I, niestety, nie tylko oni. Jest wielu tuskowatych, którzy chcieliby wreszcie zrobić porządek z tymi pisiorami. Dla tych najważniejszych: trybunał stanu, dla tych pozostałych, ważniejszych pisiorów: co najmniej kilkuletnie więzienie.

PS. Na szczęście, to nie tuskojady będą decydowały o wynikach najbliższych wyborów, ale MOHERY i inne prawicowe wygibusy.
I to mnie cieszy.
Simon
Simon 14.04.2022, 18:59
Miinus 7 , o czym to świadczy ? Kraj w którym mieszkam daje na Owsiaka i pomaga Ukrainie ale duża część tapla się w grzechu przeszłości . SB żyje ? Tw Robert dalej ma się dobrze ?

Pozostałe