Tomaszowianie w Fundacji „Sopockie Korzenie” – „1” 

  • 15.06.2022, 21:24 (aktualizacja 15.06.2022, 21:40)
  • redakcja
Tomaszowianie w Fundacji „Sopockie Korzenie” – „1”
Z wielką niecierpliwością oczekiwałem na dzień 20 września 2013 roku, dzień w którym miało dojść do jubileuszowego benefisu Fundacji Sopockie Korzenie

Czwartek 19 września 2013r

(V rocznica powstania Fundacji) i V Edycja Konkursu WSPOMNIENIA MIŁOŚNIKÓW ROCK’N’ROLLA a szczególnie - nie tylko ja ale cała trójmiejska społeczność - z dreszczykiem emocji, oczekiwała na morską przesyłkę (płytowa darowizna) od Wojtka „Szymona” Szymańskiego z Nowego Jorku. Płytowa darowizna wysłana z Nowego Jorku w pierwszej dekadzie lipca, drogą morską dotarła do portu w Gdyni, po blisko miesięcznej podróży, w pierwszej dekadzie sierpnia. Pierwsza informacja o jubileuszowym programie i dacie imprezy dotarła do mnie na początku maja, kiedy problem darowizny jeszcze nie wypłynął na powierzchnię trójmiasta. Już wtedy zadecydowałem, że również ja do konkursu przystąpię.

Kiedy Wojtek poinformował mnie (trzecia dekada czerwca), że chce przekazać swoją, analogową płytotekę w  tak zwane, dobre ręce, pomyślałem, - Zrobię wszystko by wspólne nasze przedsięwzięcie znalazło się w sopockim konkursie.  Dotychczas na wszystkie konkursowe edycje (oprócz pierwszej) wysyłałem swoje prace w postaci książek i publikacji. Tym razem nie mogło być inaczej. Na jubileuszowy konkurs przygotowałem swoje cykliczne felietony (50 kolejnych), które od grudnia 2012 roku, cyklicznie zamieszczałem na portalu nasz Tomaszów”. Po „zreperowaniu” tekstów i zamieszczeniu na tych stronach dodatkowych fotek, wydrukowałem strony w formacie A-4. Teksty z fotkami zabindowałem, powstała publikacja w kształcie i formie podobnej do albumu o tytule – „Subiektywna Historia Rock’n’Rolla w Tomaszowie Maz”.  

Tak przygotowaną, konkursową pracę wysłałem do Sopotu. Zdawałem sobie sprawę, że moja publikacja i Wojtka darowizna będą się świetnie, wzajemnie uzupełniać, że nasze miasto, choć przez chwilę, będzie na ustach społeczności trójmiejskich czy ogólnopolskich mediów. W połowie sierpnia w wielkiej, radosnej euforii zadzwonił do mnie prezes Fundacji, Wojtek Korzeniewski z informacją, - Antek chciałem wyrazić swoją wielką radość, że NARESZCIE dopłynęła z Nowego Jorku, za sprawą firmy przewozowej CH Hartwig, płytowa przesyłka od twojego przyjaciela Wojtka Szymańskiego. Po załatwieniu kilku formalności odbierzemy ją z portu w Gdyni i na pewno po części, wystawimy je w budynku Sali Koncertowej Opery Leśnej w Sopocie. W tych pomieszczeniach odbędzie się finał konkursu i przyznanie przez jury nagród dla wyróżnianych prac. Wysłaliśmy, jako Fundacja, panu Wojtkowi Szymańskiemu do Nowego Jorku, zaproszenie na nasz jubileusz, dlatego prosiłbym ciebie, byś swoimi kanałami spowodował by Pan Wojtek dotarł na ten dzień (20 września) do Trójmiasta. Oczekujemy WAS w Operze Leśnej,  a zatem do zobaczenia w Sopocie.

Od tego momentu koncentrowałem się tylko na wyjeździe do Trójmiasta. Kontakt z Nowym Jorkiem na skypie był niemal codziennie. Szymon miał trochę od lat kłopotów z przeprowadzką z Nowego Jorku na Florydę (dlatego powstał pomysł pozbycia się muzycznego skarbu i przekazania ważącej pół tony - 487 kg netto - płytowej darowizny), zresztą do której to przeprowadzki nie doszło z przyczyn prozaicznych, o których na łamach portalu nasz Tomaszów nie będę opowiadał.

Do końca terminu spotkania jego przyjazd był niepewny. Jeszcze w trakcie poniedziałkowego dnia (16 września), jego przylot do kraju stał pod dużym znakiem zapytania, ale już w czwartek po południu, 19 września, planowaliśmy znaleźć się na Wybrzeżu. Radosny był dla mnie, dla nas wybierających się do Sopotu, wtorek. Już w trakcie dnia naszego czasu, Wojtek telefonicznie powiadomił mnie, że ma bilet na lot do Polski, podał mi numer lotu i porę dnia, o której będzie na Okęciu (ok. 9.30 rano). Natychmiast zadzwoniłem do Warszawy, do naszej wspólnej znajomej Maryli Tejchman (była mieszkanka Tomaszowa). Wcześniej umówiłem się z nią, że w przypadku przylotu Szymona do Polski, Maryla z  racji zamieszkania w Warszawie, zajmie się odbiorem Wojtka z lotniska na Okęciu.   

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Antoni Malewski
Antoni Malewski 16.06.2022, 10:29
Jeszcze dzisiaj gdy czytam ten felieton powstały przed laty .... porzechodzą po moium ciele dreszcze. Retrospektywnie powracam do kłopotliwych wspomnień polegajcych na synchronizacji przez moją osobę spotkania w Sopocie osób udających się z różnych stron świata, kraju na to spotkanie w Sopocie, i tak - Maryla Tejchman oczekuje na Okęciu przylot z Nowego Jorku Wojtka ":Szymona", w tym czasie ja z Ewą Komar jedziemy PKS z Tomaszowa do W-wy, Ania ze Szczecina jedzie koleją PKP do Sopotu i ... i wszyscy będąc w "ruchu" nie znamy miejsca spotkania, zakwaterowania. Dzięki telefonom komórkowym porozumiewamy się ciągle z sobą. Opóźnieni w/g wstępnej między nam podróźujacymi, umowy U***iam rodzinę Francków by odebrali z sopockiego dworca Anię ze Szczecina i dostarczyli ją do Hotelu SKLA.. Ale stworzyłem sobie podróżny galimatias by ... by wszysko skończyło się HAPPY ENDEM.

Pozostałe