Zysk na szpitalnym talerzu

  • 13.01.2017, 21:59
  • Mariusz Strzępek
Zysk na szpitalnym talerzu
Tomaszowskie Centrum Zdrowia to bez wątpienia najważniejsza instytucja podległa samorządowi powiatowemu. Szpital to z jednej strony jeden z największych pracodawców w całym powiecie, z drugiej instytucja, której zadaniem jest leczenie i ratowanie życia mieszkańcom. To też miejsce, gdzie od lat ścierają się interesy różnych grup zawodowych, pielęgniarek, lekarzy czy ratowników medycznych. Są też te bardzo osobiste i indywidualne geszeficiki. Kiedy w dyskusji o ochronie zdrowia pojawia się słowo szpital, natychmiast też zaczyna się rozmowa o pieniądzach. Z jednej strony mówi się o konieczności zwiększenia kontraktów, z drugiej słyszymy magiczne słowo "zysk". Mnożą nam się w oczach sześciozerowe cyfry wyników finansowych, które pacjenci zestawiają natychmiast z zawartością talerzy, na których podawane są im posiłki. Trudno nie poczuć się zniesmaczonym, kiedy ktoś mówi nam, że zarabia miliony, równocześnie podsuwając na śniadanie dwie kromki podeschniętego chleba wraz z małą kostką masła.

 

Od początku tej kadencji samorządu podkreślaliśmy, że pragniemy stawiać na poprawę jakości świadczonych przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia usług. Zestawienia, statystyki, zagregowane dane, często przedstawiają obraz nie mający nic wspólnego z faktycznym poziomem satysfakcji pacjentów i ich rodzin. Tematykę zysków, strat, chcieliśmy pozostawić w gestii Rady Nadzorczaj oraz Starosty, który wziął na siebie jednoosobową odpowiedzialność za całokształt funkcjonowania szpitala (w tym także jakość i poziom leczenia). Przedstawianymi nam co kwartał danymi finansowymi stosunkowo łatwo jest manipulować i bez wglądu w pelną dokumentację księgową i medyczną trudno jest je w sposób rzetelny oceniać - mówi przewodniczący Komisji Zdrowia Rodziny i Spraw Społecznych Rady Powiatu Tomaszowskiego, Mariusz Strzępek. 

 

Rzadko też zdarza się, aby znalazł się ktoś, kto poznając pracę szpitala od środka chciał podzielić się publicznie swoimi krytycznymi uwagami. Nawet zwalniani z TCZ pracownicy najczęściej milczą, a pozostający w zatrudnieniu mówią niekiedy słabym głosem o szpitalnych zależnościach, za każdym razem prosząc o zachowanie anonimowości. W ten sposób całkiem publiczna spółka, finansowana z publicznych pieniędzy staje się tematem tabu, gdzie nieważne co się dzieje, istotnym jest by mówić o niej dobrze. Nie byłoby w tym nic złego, bo pełni ona rolę szczególną i opinia o niej jest niezwykle ważna. Tyle, że tę opinię należy budować działaniem, a nie milczeniem. 

 

- Chyba najwięcej skarg, jakie zdarzało nam się wysłuchiwać od mieszkańców miasta i powiatu dotyczyło ich obsługi na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Mówiły one przede wszystkim o długim czasie oczekiwania na konsultację z lekarzem, brakiem zainteresowania ze strony personelu itd. Do niedawana oddziałem tym kierowała pani doktor Tamara Trafidło, z którą kilka miesięcy temu rozwiązano umowę o pracę. Odbyłem z panią doktor kilka bardzo długich rozmów, które zaniepokoiły mnie na tyle, że postanowiłem zaprosić ją na naszą komisję. Zaproszenie przyjęła. Dodatkowo pan Prezes Krzysztof Zarychta poprosił mnie abym go o takim spotkaniu powiadomił, ponieważ chciałby w nim wziąć udział. Posiedzenie odbyło się we wtorek - mówi Mariusz Strzępek.  

 

 

 

 

Jeśli mówimy o jakości to musimy zadbać o satysfakcję pacjenta. Tu nie tylko chodzi o wizerunek ale o normy. W tym punkcie zaczyna się tragizm personelu medycznego, który ma ambicję, chęć i zapał, by poprawić jakość świadczeń w TCZ. Tragizm, którego ja w tym momencie jestem przykładem. Tragizm polega na odpowiezialności zarówno zawodowej, jak i karnej. Jeżeli człowieka, który jest przymuszany z powodu braków w organizacji do wykonywania pewnych świadczeń ale odmawia i jest z tego powodu szykanowany, dyskryminowany i zwalniany, a dyrekcja zamyka się na zgłaszane problemy, to nie tylko nie przełoży się to na jakość świadczeń, ale taka osoba może być pociągana do odpowiedzialności karnej. Kto ma odpowiadać za pacjenta, jesli lekarzowi uniemożliwia się wykonywanie pracy zgodnie z zawodowymi standardami. Ja do grudnia ubiegłeego roku nie znalazłam w tym mieście osoby, która zechciałaby usiąść i porozmawiać ze mną o problemach szpitala. Zostałam usunięta ze szpitala dlatego, że regularnie zgłaszałam braki  - rozpoczęła Tamara Trafidło. 

 

Była ordynator Szpitanego Oddziału Ratunkowego pokazywała pisma, które kierowała do zarządu spółki z prośbą o zajęcie stanowiska w konkretnych sprawach, dotyczących kierowanego przez nią oddziału, za który osobiście odpowiadała. Podkreślała, że polityka prowadzona przez TCZ ruguje ludzi ambitnych, predsiębiorczych i chcących pracować w zgodzie ze standardami. Mówiła też, że nie otrzymała żadnegoo pisemnego uzasadnienia rozwiązania z nią umowy o pracę. Skarżyła się, że mimo wciąż obowiąującego kontraktu nie jest zatrudniana, jako anestezjolog, a ordynatorzy oddziałów otrzymali zakaz współpracy.  

 

Nastąpiła jakaś zmiana polityki. Nie wiem czy przez Państwa akceptowana czy nie. Ja zrezygnowałam z pracy w szpitalu uniwersyteckim, ponieważ ówczesna dyrekcja zachęcała mnie mówiąc, że  w TCZ jest potencjał, wspaniali ludzie, że poprawimy jakość, wdrożymy nowe zasady. Dla mnie, jako lekarza praktyka, który zdecydował się na prowadzenie najtrudniejszego oddziału, oddziału ratunkowego, przed którym wszyscy bronią się rękoma i nogami, była to gratka. Ponieważ mi nie tylko chodzi o zarobienie pieniędzy na dyżurze, ale chodzi mi również o jakość. Zostałam tylko doprowadzona do zawodowej frustracji i desperacji. Dlatego chcę opinii publicznej przedstawić swoją historię - tłumaczyła Tamara Trafidło. 

 

Zdaniem pani doktor funkcjonowanie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia ma charakter upolityczniony. Świadczyć o tym ma fakt, że od miesięcy nie uzyskuje żadnej odpowiedzi na stawiane przez nią pytania. W jej ocenie brakuje merytorycznego nadzoru nad spółką, w której brak jest zarządzania perspektywicznego. - Doczekałam się rozmowy ze starostą ale byłam przez niego odsyłana do prezesa, prezes z kolei odsyłał mnie do starosty. Nie ma z kim rozmawiać. Kto więc rządzi i odpowiada za jakość. Każdemu niby zależy, ale nic się nie zmienia - mówiła doktor. 

 

- Czy kontrola leków narkoleptycznych jest prowadzona prawidłowo? Ilu ratowników pracowało w sylwestrową noc? Ile jest zgłaszanych wolnych miejsc szpitalnych do systemu wojewódzkiego? Dlaczego ludzie pracujący na SOR nie mają wręczanego zakresu obowiązków służbowych - zadawała kolejne pytania sugerując przy okazji, że należy zwrócić uwagę na wewnętrzne rozliczenia między oddziałami. Główne słowa krytyki dotyczyły poprzedniego Zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.  - Blokowano postęp, rozwój i innowacje. 

 

 

 

 

- Bardzo dużo mówi nam pani doktor o odpowiedzialności. Skoro tak bardzo leży ona pani na sercu, to dlaczego z pismami do Zarządu szpitala występować zaczęła dopiero po roku swojego funkcjonowania w TCZ? Chciałbym też abyśmy doprecyzowali zakres odpowiedzialności poszczególnych osób. My, jako radni jesteśmy jedynie czynnikiem społecznym. Odpowiedzialność za funkcjonowanie szpitala ponosi Starosta, Prezes oraz Rada Nadzorcza. Nie mieszajmy kompetencji organów - przypomniał przewodniczący komisji Mariusz Strzępek, pytając równocześnie przedstawiciela Zarządu Powiatu, jakie działania podjęto w sprawie problemów zgłaszanych przez doktor Tamarę Trafidlo. 

 

Na tym polega problem. Proszę zobaczyć jak rozkłada się odpowiedzialność. Po rozmowie z panem Starostą zorientowałam się, że byłam oszukiwana przez dyrekcję TCZ. Dwa miesiące pracy. Zebrałam grupę 20 osób, lekarzy i ratowników, którzy byli chętni stworzyć konsorcjum na oddziale ratunkowym. Byłoby to innowacyjne w skali kraju. Kiedy miala być podpisana umowa, dowiedziałam się, że żadnego konsorcjum nie będzie. Natomiast od Pana Starosty usłyszałam, że to ja zrezygnowałam z utworzenia konsorcjum. Starosta ma więc nieprawdziwe informacje - stwierdziła pani doktor, podkreślając dobre wyniki prowadzonego przez nią oddziału. 

 

[reklama2]

 

Na zarzuty Tamary Trafidło odpowiadał Krzysztof Zarychta, obecny prezes Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Podkreślał, że dotyczą one okresu, kiedy tej funkcji jeszcze nie pełnił. - Pełniłem obowiązki prokurenta, po tym jak prees Konrad Łukaszewski na 10 dni przed podpisaniem nowej umowy poinoformował, że nie jest zaintersowany dalszą pracą w TCZ. Tak więc na stanowisku prezesa jestem od 3 miesięcy. Nie chaiałbym się odnosić do tych wszystkich zarzutów, ponieważ nie czuję się za nie odpowiedzialny. Trudno mi tłumaczyć działania i pobudki, które kierowały poprzednim Zarządem. Część argumentów podnoszonych przez panią doktor ma pokrycie w tym, co sie działo - mówił.

 

Według Prezesa przyczyną wypowiedzenia umowy z panią doktor Trafidło było notoryczne spóźnianie się i niedotrzymywanie grafiku czasu pracy, który koordynatorka SOR sama przygotowała. - Czarę goryczy przelała sytuacja kiedy otrzymywałem od pani doktor smsy, w których informowała mnie, że z róznych przyczyn nie będzie obecna w pracy. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że godziny te były uwzględniane w rachunku wystawianym na koniec miesiąca. Ja na coś takiego pozwolić nie mogę. Umowa taka powinna być wypowiedziana w trybie natychmiastowym, gdyż w mojej ocenie jest to po prostu kradzież. Zarządziłem, aby dział księgowości przeprowadził kontrole innych tego rodzaju nieprawidłowości. Ta kontrola trwa i zastanawiamy się, czy nie zawiadomić o tym fakcie organów ścigania. To dlatego postanowiliśmy nie angażować dalej pani doktor w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Wypowiedzenie zostało wysłane pocztą pod koniec ubiegłego roku. Pani doktor widnieje w NFZ, ponieważ mamy miesięczny okres wypowiedzenia, więc umowa obowiązuje do końca stycznia - wyjaśniał Zarychta. 

 

Odpowiadając prezesowi, Tamara Trafidło zwracała uwagę na formułę podpisywanych przez lekarzy umów. - Mamy do czynienia w moim przypadku z pracą zadaniową. Nie było takiego przypadku, by SOR był pozbawiony obsady lekarskiej. Ja za to odpowiadam. W harmonogramach nie wykazano ilości nadgodzin. W moim przypadku nie mówimy o nadgodzinach ponieważ ja mam pracę kontraktową. Godziny pracy w moim grafiku absolutnie się zgadzały. To, co pan prezes mi zarzuca jest praktykowane też przez inne osoby. Chce pan zawiadomić organa ścigania? Proszę bardzo, tylko wyjdzie dużo więcej rzeczy. 

 

 

 

 

Przyzna Pan, że o tego rodzaju fakturach mówi się od dłuższego czasu i temat nie dotyczy wyłącznie Pani doktor. Pamiętam naszą komisję sprzed prawie dwóch lat, kiedy poprzedni Zarząd szpitala na prezentacji multimedialnej wyświetlał  nam takie faktury na prawie 40 tysięcy złotych wystawiane przez lekarzy. Nic w tej sprawie dotąd nie robiono. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że wyciągacie jakieś "kwity" i dokonujecie wendetty na osobie, która coś zaczyna o szpitalu mówić. Skoro mówimy o kodeksowym "poświadczeniu nieprawdy", które Pan Prezes sugeruje, to rozmawiajmy na temat w kategoriach generalnych. Skoro ma być audyt niech dotyczy wszystkich, bo co z lekarzami, którzy wykazywani są w poradniach specjalistycznych, a których nigdy nie ma, bądź spóźniają się po kilka godzin? - pytał prezesa przewodniczący komisji Mariusz Strzępek. 

 

Krzysztof Zarychta odpowiadał, że na rachunkach godziny nieobecności nie są wykazywane. Z kolei Tamara Trafidło twierdzi, że poprzedni dyrektor ds. medycznych polecił jej tak rozpisywac harmonogram aby liczba godzin się zgadzała. Przytaczała też przykłady ratowania przez nią życia konkretnych pacjentów. Pytała też, jakie zastrzeżenia miał do niej Zarząd szpitala, jako specjalisty anestezjologa. 

 

- Czy Wy prowadzicie jakiś rejestr skarg składanych przez pacjentów? Jeśli tak to poprosimy o zestawienie takich skarg, jakie wpłynęły do TCZ ze wskazaniem jakich oddziałów i lekarzy konkkretnie dotyczą - poprosił przewodniczący komisji. Mariusz Strzępek zwrócił też uwagę na różnice w wartości kontraktu dla Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Tomaszowie Mazowieckim i Radomsku. - Różnica jest gigantyczna. Czy bierze ona się stąd, że zrezygnowaliśmy z budowy lądowiska dla śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego? 

 

 

 

 

Tamara Trafidło zwróciła też uwagę na fakt, że nikt z czasu pracy i harmonogramów nie rozlicza pracowników, świadczących usługi medyczne w ramach konsorcjów. - Skoro stosujemy pewne narzędzia wobec mnie, to zastosujmy je też wobec konsorcjum i innych lekarzy. Proszę odróżnić specyfikę pracy SOR-u od innych szpitalnych oddziałów. W pewnym okresie kazano mi oszczędzać na lekarzach, czyli jeden lekarz na SOR z dużym przeciążeniem. Jeśli natomiast lekarz na oddziale, który skończył dyżur musi czekać na swojego zmiennika, który miał być o ósmej aż do godziny 12, to czy nie jest to ze szkodą dla pacjentów? To tylko jeden z kamyków lawiny. Tu trzeba przeanalizować cały mechanizm. Pod osłoną umowy nie analizuje się czasu pracy lekarzy w konsorcjach. Nie prowadzi się też analizy potrzeb leczniczych mieszkańców powiatu tomaszowskiego - mówiła dodając, że w maju ubiegłego roku zakazano jej prowadzenia rejestru czasu oczekiwania pacjentów SOR na konsultacje specjalistyczne. 

 

To, że poprzedni prezes zadecydował, że należy ciąć koszty i stawiać przede wszystkim na zyski, to pani doktor ma rację. Tak było. Faktycznie też były rozmowy, by był maksymalnie jeden lekarz na SOR-ze. Teraz to się skończyło. Staramy się aby obsada była w ilości dwóch lekarzy. Decyzja o tym zapadła, kiedy zostałem prezesem - przyznaje Krzysztof Zarychta. 

 

W czasie obrad komisji rozmawiano również o akredytacji, o którą starał się TCZ, a której nie udało się uzyskać w ubiegłym roku. Zdaniem Prezesa zawinił w tej sprawie poprzedni Zarząd. Teraz Szpital ponownie będzie przystępował do procedur akredytacyjnych, co kosztować będzie kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych. Krzysztof Zarychta wskazywał też jako przyczynę dużą ilość nieprawidłowości w funkcjonowaniu szpitala, których nie dało się wyeliminować w kilka miesięcy. 

 

 

 

 

Przewodniczący komisji poruszył także temat konkursu na prowadzenie diagnostyki obrazowej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Badania będzie wykonywał dotychczasowy zespół. Mariusz Strzępek zwracał uwagę na liczne skargi dotyczące opisów badań oraz niechęć lekarzy spoza Tomaszowa do korzystania z badań przeprowadzanych w TCZ. 

 

- To były zasady konkursowe. Mógł się tu zgłosić każdy i z każdą ofertą. To nie była tajna procedura ale publiczna. Na razie podpisaliśmy umowę, ale jeżeli będą pojawiać się skargi, to zawsze umowę możemy rozwiązać - odpowiadał Krzysztof Zarychta. 

 

Pojawił się też problem Nocnej Pomocy Lekarskiej, która nie funkcjonuje w Tomaszowie najlepiej. 

 

Polecamy także 

W sieci monitoringu

Mariusz Strzępek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (54)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Pola
Pola 07.05.2017, 22:57
Bardzo złe traktuje kolegów i pacjentów
Mysle ze ta osoba dziwna i chyba nie do końca mozna ufac jej słowom
Beta
Beta 21.04.2017, 10:27
a to ciekawe http://www.tvn24.pl/bunt-w-szp…
♥
21.04.2017, 13:33
Coś ta pani dr Tamar Trafidło źle trafia. W Tomaszowie źle, w Bełchatowie też szybko doszło do konfliktu pomiędzy nią a anestezjologami.
Pacyjent
Pacyjent 25.01.2017, 20:52
dobro pacjenta? hahaha to jakis ponury żart,szpitale celowo zadłuzane przez tych co wykupuja pozniej oddziały szpitalne,wytłumaczcie mi jedno,skoro szpital miał długi za te same zabiegi gdy był panstwowy to dlaczego nie ma ich gdy jest prywatny? prosze mi tylko nie wciskac kitu bo pojade ostro po bandzie i powiem to i owo.
TOMASZOWIAK
TOMASZOWIAK 21.01.2017, 12:53
Szczerze to trzeba się przyjrzeć w ogóle szpitalowi. W szczególności jedzeniu tam podawanemu. Patrząc na te posiłki przepraszam ale więzień je lepiej .Ale nie ma co się dziwić szpital szukał jak najtańszego dostawce , az tej stawki na jednego pacjęta musi starczyć na 3-4 posiłki do tego musi być na paliwo , kierowce i na panią kuchenkową która na oddziale wyda posiłek Czy ktoś kontroluje jakość tych posiłków, bo raczej chyba nie . Wiem że jest na etacie jakaś pani mianem Dietetyczka ale czy ma jakieś pojęcie ???? Znam osobę która tam pracuje przy wydawaniu i ma pojęcie o dietach . Sama mówi że to jedzenie masakra psu by nie dała a co dopiero chorym . Sam leżąc w szpitalu na jednym z TCZ oddziałów miałem wrażenie że dostajemy przemielone resztki z sobotnio-niedzielnych imprez które firma organizuje Catering .
Zobaczcie
Zobaczcie 21.02.2017, 20:33
jakie posiłki otrzymują pacjenci w szpitalach. http://www.fakt.pl/wydarzenia/…
♥
21.01.2017, 13:44
Masz rację. Leżąc kiedyś na wewnętrznym dostaliśmy wszyscy na obiad 1/2 mielonego kotleta. Ale była radocha ! Jaka zawartość była tego kotleta to trudno zgadnąć. Nadmienię, że mam cukrzycę i nie wolno mi jeść mięsa smażonego, ani też pieczonego, więc zjadłem ziemniaki z surówką.
Jan III Sobieski
Jan III Sobieski 19.01.2017, 16:47
Teges; wystarczy obejrzeć w innym artykule filmik o dyrekcji MDKu, która nie wie co się dzieje u niej w organizacji. Ja rozumiem że ktoś dostał pracę po znajomości, ale Ci wybrani ludzie nie mają podstawowej wiedzy o zarządzaniu, bądź mają wywalone na wszystko po całości. To jest smutne jak marnotrawione są nasze pieniądze... takie rzeczy powinny być wykrywane i naprawiane po max kilku miesiącach, a nie po kilku latach.
teges
teges 19.01.2017, 00:21
Ja tam widzę zflustrowaną babkę, która chce wszystkimi rządzić i nie bardzo kumatego prezesa. I w sumie nie za bardzo wiadomo o co im chodzi a jak nie wiadomo to wiadomo że o pieniądze. Zarząd widzę też ma małe pojęcie i wydają się jak by nie byli w temacie. Z kąd biorą tych ludzi ?
Grzmot
Grzmot 18.01.2017, 13:20
Dajecie się państwo wciągać w prywatne rozgrywki osób kiedyś "zaprzyjaźnionych" a teraz... Proszę spotkać się z pracownikami oddziałów szpitala, zapytać co ich zdaniem nie funkcjonuje dobrze. Dla mnie to jest szopka, kabaret itp.
Jan III Sobieski
Jan III Sobieski 18.01.2017, 11:31
Widać, że w szpitalu brakuje odpowiedniego zarządzania. Nie da się kontrolować wszystkiego (patrz dr Słomka). A może ktoś by w końcu wpadł na genialny pomysł, żeby te struktury bardziej uporządkować a nie czekać na rozwój wydarzeń, które nigdy nie nadejdą. Pan starosta robi w szpitalu chyba tylko większy bałagan, a sam na poważne choroby leczy się w Warszawie. Pani dr Trafidło opowiada ładne historie, ale jeśli ktoś ustala grafik swojej pracy i go nie przestrzega, to nie szanuje pieniędzy i zdrowia pacjentów. Dlatego jeśli to prawda z absencjami w pracy, to dziękuję pani doktor za prezentację, ale dodam, że większość osób w normalnym zakładzie pracy dostałaby dyscyplinarkę z wpisem do akt.
sobieski jan
sobieski jan 17.01.2017, 22:21
no to może raz jeszcze należy zadać pytanie, jak to jest z tym drem Słomką? czemu to on właśnie został medycznym i czy to dla szpitala jest tak ok? kto tak zdecydował ? (to chyba oczywiste)
a nie ma to już w tym szpitalu innych lekarzy, aby powołać ich na taką funkcję? musi to być szef konsorcjum?
chyba jest to sprzeczność interesów trochę...... ale może się nie znam....
17.01.2017, 22:48
Należałoby się zapoznać z umową konsorcjum. Poproszę o nią w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej
Jan III Sobieski
Jan III Sobieski 16.01.2017, 19:46
A przepraszam, wróć! Pan redaktor jest również Przewodniczącym Komisji Zdrowia więc zadaję pytanie publicznemu organowi kontrolującemu, chyba że coś się zmieniło ostatnio w tej kwestii?
16.01.2017, 21:40
Dodam tylko, że z panią doktor Tamarą spotkania będziemy kontynuować. Tym razem bardziej dziennikarsko - reportażowo - publicystyczno - "śledcze". Co mam nadzieję poskutkuje cyklem artykułów nie tylko o tomaszowskim szpitalu. Obrady komisji mają swoje stosunkowo sztywne ramy.
Jan III Sobieski
Jan III Sobieski 16.01.2017, 19:08
Każdy ma się prawo wypowiedzieć, Pan redaktor lubi poruszać różne ciekawe tematy. Ja go do niczego nie zmuszam tylko pytam o zdanie, jeśli nie chce odpowiadać nie musi. Czyżbym włożył kij w mrowisko ? Janie 4, czy Ty jesteś jego adwokatem na forum? :-)
Jan III Sobieski
Jan III Sobieski 16.01.2017, 14:20
Panie Mariuszu Strzępek, kogo Pan popiera w tej nagranej przez Pana sprawie? I co Pan sądzi o obecnej sytuacji szpitala??? Gdzie leży problem???
16.01.2017, 20:37
Popieram oczywiście pacjentów. Proszę wysłuchać całości posiedzenia i spróbować wyrobić sobie samodzielnie opinie. Ani ja, ani też członkowie komisji nie opowiadamy się po żadnej ze stron (mam przynajmniej taką nadzieję). Nie chciałbym też aby ktoś odniósł wrażenie, że jest inaczej. Osobiście uważam, że Prezesowi należy dać szansę, może jest nieco zbyt młody na tę ważną funkcję, może brak mu doświadczenia ale każdy na szansę zasługuje. Zbyt krótko w tej roli występuje, by go jednoznacznie obiektywnie oceniać (chociaż nie ukrywam, że jakąś opinię w tym względzie już mam, ale życie ją zweryfikuje, jak zawsze). Głównym sprawdzianem będzie pozyskanie dotacji na budowę nowego bloku operacyjnego. Wyzwaniem będzie również sprawne zorganizowanie POZ. Jeśli się to uda, będziemy bić brawo, jeśli nie, trzeba będzie prezesa pożegnać. Osobnym tematem jest umiejętność zarządzania personelem i jego dyscyplinowania. Póki co, mam wrażenie, że to personel zarządza prezesem a nie odwrotnie. Ale może to tylko wrażenie. W każdym razie będziemy obserwować i analizować. Wsłuchiwać się w głosy pacjentów i nadal będę okazjonalnym gościem poradni specjalistycznych. Godzina lub dwie spędzone w poczekalni od czasu do czasu to najlepsze źródło informacji o tym co się w szpitalu dzieje. Oczywiście poza wkurzonymi pracownikami, którzy zawsze mogą się do mnie zgłosić i liczyć na całkowicie anonimową rozmowę.
Jan IV Sobieski
Jan IV Sobieski 16.01.2017, 16:04
Redaktor p. M.Strzępek przedstawia sprawę obiektywnie. A jego poglądów na daną sprawę nie musimy znać. Sami musimy wyciągać wnioski z Jego wypowiedzi.
Grzmot
Grzmot 14.01.2017, 17:18
Dla mnie dziwne jest to, że lider konsorcjum zostaje dyrektorem medycznym w szpitalu. O czyje interesy będzie pan dbał, własnego konsorcjum czy szpitala? Jakoś nie jest to dziwne dla starostwa a chyba powinno.
obserwer
obserwer 13.01.2017, 11:21
Tyle słów ,tyle komentarza mnie jako osobę nie mającą pojęcia o co kaman, po przeczytaniu nasuwa się myśl, że sprawa pani dr ma jakieś drugie dno. Może się nie znam, ale patrząc z boku tak mi to wygląda - a ma prawo.
pracownik
pracownik 13.01.2017, 15:19
nie rozumiem często decyzji prezesów i widzę że nie zawsze polepsza mi się od nich w pracy... pojawia się pytanie, czy nie oszukują i wykorzystują nas pracowników... to ma drugie dno...chcę to zrozumieć
ola
ola 13.01.2017, 09:25
Czy tego dobrego kontraktu dla SOR-u w Radomsku nie wywalczył przypadkiem Kagankiewicz,który jest tam dyrektorem szpitala a którego tak obawiano się u nas,że aż potrzebna była "nocna zmiana"
mieszkaniec
mieszkaniec 13.01.2017, 15:20
i takich ludzi jak Kagankiewicz nam teraz w szpitalu potrzeba
kiki
kiki 13.01.2017, 08:47
A jeżeli ta pani doktor ma rację...co wtedy ?
pracownik
pracownik 13.01.2017, 15:24
chcę więcej dowiedzieć się o zasadach jakimi te dziwne konsorcja zarabiają na nas.. ta doktor coś poruszyła .. i widać że ci co coś więcej wiedzą w szpitalu przytakują jej
doktorek
doktorek 13.01.2017, 00:20
Szczerze gratuluje całemu Zarządowi, podjęcia tak ciężkiej decyzji jaką było zwolnienie Pani doktor. Okazało się, że to właśnie Zarząd dbając o jakość w Szpitalu zwalnia nierzetelnych lekarzy, mało tego ma odwagę to publicznie powiedzieć i skonfrontować się z bezpodstawnymi zarzutami wymyślonymi w ramach zemsty.
doktor SOR
doktor SOR 13.01.2017, 15:26
widać że ten komentarz jest z "wyższego piętra" szpitala... zapraszamy do soru na dyżur doktorku...
ciekawy
ciekawy 12.01.2017, 22:58
Niestety jest to osoba zarabiająca za godzinę tyle ile przeciętny Tomaszowianin nie zarobi w ciągu dnia. I wszystko było by w porządku, jesli wypełniała by ten obowiązek. Kto w prywatnym przedsiebiorstwie trzymał by takiego pracownika ? Któż z nas moze pozwolić sobie na taki luksus wypoczynku w godzinach pracy ? Jesli to ta organizacja pracy o której tak pieknie mowi, to rozumiem skąd to podniecenie, tez bym o taka walczył w swoim zakładzie.

Niektóre poruszone kwestie na pewno warte są przeanalizowania, wyciagniecia wnioskow dla wprowadzenia ulepszeń w funkcjonowaniu szpitala (jak sprawa posiłków, gdzie patologią jest wybranie oferty tańszej pewnie o pare groszy i wożenie posiłkow kilkadziesiat kilometrów, zamiast wspierać lokalnych przedsiebiorców czy ordynatora jednego z oddzialow ktory urzadzil sobie folwark dla swoich prywatnych pacjentow)
Jednak na pewno warto najpierw zweryfikować co mowi p.Trafidło, znajac jej motywy niż wierzyć we wszystko co wypowiada taka osoba.

Z szacunkiem do całego personelu medycznego, który pracuje w warunkach jakimi dysponuje. Niestety nie zawsze łatwych.
rozsądny
rozsądny 13.01.2017, 07:13
a ja bym zweryfikował luksus manipulacji ludźmi przez prawnika prezesa i zarządzających. Ludzie zarabiają w innych miejscach tak samo... a nawet więcej... Poza tym warunki finansowe dla pracowników tworzy prezes. A przeciętny tomaszowianin widzi jedynie posiłek, rachunek i czas oczekiwania w sor. Sprawa jest dużo poważniejsza..
felczer
felczer 12.01.2017, 20:58
Na filmiku widać zdesperowaną mściwą kobietę, sfrustrowaną jej zwolnieniem z powodu niedopełniania obowiązków. Szpitalowi brakuje wiele do ideału, dla niektórych nawet do przyzwoitości. Jednak każdy kto miał styczność z Panią doktor, nie powinien mieć wątpliwości co do prawdziwości jej "troski o szpital i pacjentów".
pacjentka
pacjentka 13.01.2017, 15:32
miałam styczność z doktor - bardzo pomogła mojemu tacie - znalazła miejsce po godzinie wiszenia na telefonie, wykonała wszystkie badania. Wiem jak trudno coś załatwić w szpitalach, a ta doktor mi bardzo pomogła. bezinteresownie.
obserwator
obserwator 13.01.2017, 06:58
Na filmiku widać też oprócz emocji - prezesa też - dużo wątpliwości w organizacji, rozliczaniu i traktowaniu pracowników przez szpital
Pacjent
Pacjent 12.01.2017, 15:05
Odkrywczy nie będę ale moze warto czasami pomyśleć Panie Starosto, ma pan Szpital jest Pan organem prowadzącym dla Gastronomika, a może choc trochę ekonomii i spowoduje Pan aby kasa z Pana Szpitala płynęla do Pana Szkoły, aby Pana inna Szkoła popularny Włókiennik zagospodarował w ramach zajęć praktycznych sale choćby na oddziale dziecięcym, aby Technicy Terenów Zielonych zajęli się terenem szpitala w ramach zajęć praktycznych. Samochodówka przeglądami technicznymi i kasa wraca bo to ten sam Gospodarz przecież, piszę gospodarz ale myślę nirób , akasę ma z moich podatków. Był kiedyś w szpitalu , taki gość, który próbował, ale inteligenci z ościennych wiosek nie chcieli lub nie rozumieli sensu tych działań.

Pozostałe