Niby podobnie, ale inaczej  

  • 13.01.2020, 10:53 (aktualizacja 13.01.2020, 11:19)
  • Michał Zieliński
Niby podobnie, ale inaczej 
  Jak różny może być punkt widzenia mieszkańców Polski a Tajlandii? Przykładem może być powiedzenie: brązowy jak cukier. Jeśli powiesz w restauracji, że chcesz "muuuu" to na talerzu dostaniesz wieprzowine. Sporo rzeczy może nas tutaj zaskoczyć, chociaż... nie zawsze. Jak bardzo się różnimy, a jak właściwie jesteśmy podobni...  

 

Ach te korki, to chyba największa zmora mieszkańców dużych miast. Chociaż poziom zakorkowania w Łodzi i Bangkoku jest dosyć podobny, kiedy spojrzymy na ranking TomTom, to jednak są to dwa bardzo różne miasta, Styl jazdy, jaki tutaj obowiązuje jest... specyficzny. Ruch (lewostronny) przypomina bardziej nurt rzeki niż nasze zasady ruchu poruszania się, które znamy z Europy. Raczej nikt się nie zatrzymuje, każdy zwalnia i wszyscy wymijają nawzajem, kto jedzie pierwszy? Ten komu się pierwszemu uda. Jazda bardzo blisko siebie, czy przepuszczanie się, tak aby każdy mógł szybciej pojechać bez większego stania jest normą - może poza godzinami szczytu, gdzie z małych uliczek policjanci i ochroniarze pomagają wyjechać na główną drogę. 

Podróżowanie na tyle auta pick-up’a, nie jest zabronione, a nawet są specjalne busy - po prostu pickupy z zabudową - nazywane kapąg lub songthaew (สองแถว czyt. songtheł) które są popularnym i tanim środkiem transportu. 

 

 

Azja jest znana z mnóstwa motocykli, skuterów i innych podobnych pojazdów, które ciężko mi nawet nazwać. Jeśli chcemy się gdzieś szybko dostać lub mamy jakąś przesyłkę do dostarczenia, zawsze możemy skorzystać z moto taxi, tutaj nazywanych łin. Pozwala nam zaoszczędzić czas stania w korkach. Jest to tak popularne w Azji, że w jednym z krajów, kiedy utkniemy w korku naszym autem, to mamy pewną alternatywne. Mianowicie możemy zamówić dwóch kierowców: jeden który na motorze dowiezie nas w wyznaczone miejsce. Drugi, który dostarczy samochód pod wskazany adres. 

Jako piesi, musimy uważać, ponieważ wchodząc na pasy, możemy się spodziewać, że... nikt się nie zatrzyma i nas nie przepuści, nawet jeśli mamy zielone światło! 

I jeszcze jedno, jeśli jesteśmy pieszymi. Pomimo iż jazda motocyklem po chodniku jest zabroniona, to często się zdarza, że motocykliści skracają sobie drogę właśnie chodnikiem. Policja znalazła sposób na takich kierowców. Z pomocą przyszła technologia.  Kiedy piesi widzą motocyklistów na chodniku, mogą zrobić i wysłać zdjęcia na specjalną stronę policji. Kierowca jest później wezwany na posterunek. Osoba zgłaszająca występek motocyklisty otrzyma 50% wartości mandatu.

Jeśli już zdecydowaliście się jeździć po tym pięknym kraju autem, to należy mieć prawo jazdy międzynarodowe konwencji genewskiej oraz regularne prawo jazdy. Jeśli już pozostajecie dłużej niż 60 dni w kraju, wtedy już potrzebujemy tajskie prawo jazdy, którego wyrobienie zajmuje dzień i z miejsca otrzymujecie plastikowy dokument. Jazdą bez wymaganego dokumentu może skutkować wysoką karą do 50000 batów lub nawet karą więzienia do 3 miesięcy!

Jeżdżąc można zaobserwować, że  ktoś wam mruga światłami to znaczy, że musicie się zatrzymać lub przepuścić - zupełnie odwrotnie do naszego stylu jazdy, gdzie zazwyczaj mrugamy światłami, kiedy, chcemy kogoś przepuścić. To może nas bardzo zmylić, co może mieć bardzo niemiłe konsekwencje. 

Michał Zieliński

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe