Paraolimpijczycy trenują w Spale

  • 25.05.2020, 21:51 (aktualizacja 31.05.2020, 20:31)
  • Mariusz Strzepek
Paraolimpijczycy trenują w Spale
Pandemia koronawirusa skomplikowała plany nie tylko zawodnikom szykującym się na igrzyska olimpijskie, ale również sportowcom z niepełnosprawnościami, którzy regularnie przywożą medale z igrzysk paraolimpijskich. Po otwarciu ośrodka COS w Spale treningi mogła wznowić również spora grupa sportowców z niepełnosprawnościami.

Wśród nich jest brązowa medalistka z Londynu i Rio de Janeiro w parałucznictwie Milena Olszewska. – Gdy dowiedziałam się od przełożeniu igrzysk dostałam nerwowych drgawek. Z igrzyskami wiążą się tak wielkie emocje, że uświadomienie sobie, iż trzeba ten stan utrzymać na kolejny rok sprawiło, że na początku się mocno zdenerwowałam – mówi Olszewska, która nie ukrywa, że marzy o kolejnym olimpijskim krążku. – Od ostatniego strzału w Rio myślę już o kolejnych igrzyskach – dodaje.

Olszewska wraz z pozostałymi reprezentantami Polski w parałucznictwie ćwiczy w Spale po kilka godzin dziennie. Wcześniej przez dwa miesiące trenowała w domu i piwnicy rodziców.

– Rejestrowaliśmy te treningi, a później omawialiśmy, czyli ćwiczyliśmy zdalnie. Gdy dowiedziałem się, że jest możliwość przyjazdu do Spały, to  zadzwoniłem do zawodników i wszyscy natychmiast zdecydowali, że chcą – mówi trener polskich parałuczników Ryszard Pacura.

Olszewska, która jest głównym polskim kandydatem w medalu w parałucznictwie w Tokio, nie ukrywa, że treningi w domu były tylko namiastką normalnych przygotowań. – Brakowało mi przede wszystkim odległości, bardzo lubię strzelać na siedemdziesięciu metrach. W domu możemy ćwiczyć na krótkiej odległości – dodaje.

Parałucznicy mają już dwie kwalifikacje na igrzyska – do Tokio w 2021 roku szykują się Milena Olszewska i Piotr Sawicki, dla którego będą to już piąte igrzyska paraolimpijskie. – Strzelanie w domu to jest podtrzymywanie siły, ale brakuje odległości. No i powietrza. Tu mamy wszystko, co potrzeba – mówi Sawicki.

– Mamy już dwie kwalifikacje, mamy szanse na dwie kolejne. Liczymy, że uda nam się jeszcze je zdobyć – dodaje Pacura.

Wśród tych, którzy jeszcze muszą walczyć o wyjazd do Tokio jest reprezentant w łukach bloczkowych Adam Dudka. – Moi koledzy mają już kwalifikację, a ja miałem mieć tę szansę w kwietniu. Moja forma już na koniec roku była wysoka, dobrze rozpocząłem sezon, a wszystko zostało przerwane – tłumaczy Dudka.

O prawo rywalizacji w igrzyskach paraolimpijskich w Tokio walczy również parabadmintonista Bartłomiej Mróz. On również trenuje w Centralnym Ośrodku w Spale razem z pierwszą reprezentacją Polski w badmintonie. – Ostatnie dwa miesiące były inne, niż całe moje życie. Miałem przygotowany plan od trenera przygotowania motorycznego, więc starałem się wykorzystać ten czas najlepiej, jak mogłem. Każdemu sportowcowi brakowało jego dyscypliny i codziennego rytmu pracy. Mnie oczywiście również – mówi Mróz.

Mistrz Europy i medalista mistrzostw świata w parabadmintonie, gdy wybuchła pandemia, był już niemal pewny kwalifikacji do Tokio. – Niemal, bo odwołano ostatni turniej kwalifikacyjny, który pewnie dużo by już nie zmienił, ale nie wiemy jeszcze, co z tym zrobi światowa federacja. Odwołano też cztery turnieje Pucharu Świata i czekamy cały czas na wiadomość odnośnie jesiennych mistrzostw Europy – wyjaśnia.