Brytyjski numer jeszcze przed wyjazdem

  • 28.11.2018, 20:23 (aktualizacja 28.11.2018 20:57)
  • Michał Grażyński
Brytyjski numer jeszcze przed wyjazdem
Istnieje już możliwość zamówienia na adres w Polsce bezpłatnej karty SIM brytyjskiego operatatora telefonii komórkowej. Jest to numer na kartę, czyli bez żadnej umowy. By skorzystać z usługi nie musimy też podpinać żadnej karty płatniczej. Podajemy jedynie polski adres pod którym odbierzemy kartę i to wszystko. Dostajemy jeszcze będąc w Polsce numer na kartę, który przy oszczędnym korzystaniu z komórki, możemy nie doładowywać przez pół roku.

Przy wyjeździe zagranicę – szczególnie pierwszy raz, a tym bardziej gdy jest to wyjazd wymuszony  – mówiac kolokwialnie za chlebem – dobre przygotowanie jest bardzo ważne. O ile podczas wyjazdów turystycznych, możemy liczyć na zaplecze finansowe w Polsce o tyle za pracą wyjeżdżamy często "spłukani", niejednokrotnie z długami, które potencjalnmi dochodami na “saksach” chcemy spłacić. Polacy zmuszeni do szukania pracy zagranicą wyjeżdżają, często zapożyczając się u rodziny. Każdy grosz się wtedy liczy, tym bardziej warto skorzystać z bezpłatnych rozwiązań.


Jednak powiedzmy sobie wprost i od razu – nie zaoszczedzimy w ten sposób kroci. Opertator o którym mowa daje na początek 5 funtów czyli ok 30 zł. Ale samo posiadanie aktywnego brytyjskiego numeru, na który potencjalny pracodawca, czy właściciel wynajmowanego przez nas pokoju może już w pierwszych godzinach naszego pobytu na wyspach, zatelefonować – to dużo. Również coraz więcej poważniejszych usług wymaga weryfikacji przez kod wysłany SMSem tylko na krajowy numer. Oszczęsność czasu i nerwów, może być tu nawet cenniejsza niż te 5 gratistowych funtów.


Nie jest to usługa stricte socjalna, jednak nie jest to również promocja (a tym bardziej płatna), konkretnej marki. Oprócz Giffgaff znam jeszcze w Polsce dość stabilną Lycę Mobile, która też rozprowadza brytyjskie karty. Jednak dystrybucja ich brytyjskich czy niemieckich odpowiedników jest w Polsce bardzo ograniczona. Przedstawiciele Lyca sprzedawali przez kilka miesięcy polskie karty SIM, a na życzenie – już za darmo – dodawali do nich karty “narodowe” innych państw.

 

Zazwyczaj mieli właśnie brytyjskie, niemieckie, holenderskie i francuskie. W moim przypadku nabycie tych kart było jednak przypadkowe. Raz spotykało się akwizytorów Lyca Mobile na Dworcu Zachodnim w Warszawie, raz nie. W efekcie czego nabywałem karty za 5 zł, ale nie planowałem w najbliższych miesiącach wyjazdu, więc wszysztkie są już nieaktywne. Nauczony tym doświadczeniem, proponuje nie aktywować od razu karty z innych krajów – jeśli nie planujemy w najbliższym czasie wyjazdu. Lepiej to zrobić na miesiąc przed. Wtedy jeśli karta “odpali”, pojawi się zasięg na naszym telefonie, a co ważniejsze przyjdzie SMS z sieci z naszym numerem, wówczas będziemy mieli jeszcze dwa miesiące na doładowanie. Tak, pod względem jakości sieci nie mam do Lyca zastrzeżeń, dlatego można korzystać i z niej


Jednak o ile nie spotkamy przedstawicieli Lyca osobiście to sieć rozprowadza karty za darmo przez stronę internetową i można je dostać jedynie na adres tylko w konkretnym kraju. Oznacza to, że zamawiając kartę Lyca PL możemy ją odebrać tylko w Polsce, brytyjską tylko pod adresem brytyjskim itd. Podobnie darmowe karty SIM dystrybuuje kilka innych opertatorów brytyjskich (szczególnie polecam tych których karty wygasają najpóźniej – Tesco Mobile czy ASDA Mobile, którzy dają rok ważności konta. Numer w ASDA nie dołdowywałem już ponad rok, a nadal działa. Infrastruktualnie stoją za nimi duzi opertorzy, z połączeniemi nie miałem w każdej z tych sieci ządnych problemów. Zasięg był wszędzie. Ale cóż nam po tym skoro jesteśmy jeszcze w Polsce?

 

Szybki jak najprostszy start na obczyźnie

 

Zmiana operatora – czy przez rozpoczęcie korzystania z nowego numeru czy przeniesienie dawnego numeru do nowego to już sprawa na kolejne miesiące – mam nadzieje udanego pobytu dla Państwa w Wielkiej Brytanii. Przy czym, warto jeszcze wspomnieć, że w przypadku sieci wirtualnych, które nie mają naziemnych salonów – i to bez różnicy czy u nas w Polsce czy tam, przeniesienie numeru może być problematyczne i raczej polecam wzięcie nowego numeru. Gubią się często w tych procesach transferu. Sieci “biorcy” nie potrafią wyegzekwować prawa oddania numeru na kartę. Sieci “dawcy”, czyli te u których rozpoczeliśmy korzystanie z numeru, często pod byle pretekstem blokują przeniesienie numeru. Niedobre doświadczenia mam właśnie ze wspomnianą wyżej Lycą, która blokowała przeniesienie twierdząc, że numer jest nieaktywny.


Mimo, że mogłem z niego odbierać połączenia i było nawiązane przynajmniej jedno połączenie. Chodziło de facto im o to, by nie pobierać od nich numerów za darmo i nie ponosząc żadnych kosztów przenosić do innych sieci. Rozumiem to biznesowo, niemniej jest to działanie z ich strony nielegalne. Co zresztą zostało potwierdzone, ostateczną decyzją opertatora, który w końcu oddał numer. Ale wymagało to pisania skarg, grożenia Urzędem Komunikcji Eelektroniczniej, do e-maila dodawałem link do nagrania w którym udowadniam działanie tego konkretnego - mojego numeru.

 

Będąc za granicą, zwykle nie mamy czasu ani głowy do podobnych ceregieli, w Polsce w wolnych chwilach można sobie na to pozwolić. Dlatego wniosek którym mogę sie podzielić. Chcąc korzystać z wirtalnych sieci – szczególnie nowych (Giffgaff do nich nie należy – sieć istnieje od 2009 roku, Lyca również jest na rynku na pewno z 10 lat), to jednak bierzmy nowy numer. Jest mniej problemów. A my musimy tylko poinformować znajomych o zmianie, czasem również powymieniać stary na nowy w różnych usługach.


Bardziej świadomi, bardziej szanowani

 

Giffgaff wysyłany na polski adres jest przełomem. Dostajemy kartę z brytyjskim numerem telefonu na polski adres. W Wielkiej Brytanii nie ma konieczności rejestracji numeru na kartę, więc działa on od razu po otrzymaniu jej w Polsce.

 

Zachęcam do aktywności w komentarzach, może znacie Państwo jeszcze inne sposoby na tańsze przygotownie do wyjazdu? Im więcej alternatyw tym lepiej. Oferta Giffgaff (operatora wirtualnego który w Anglii działa na infrastrukturze sieci O2), może być w pierwszych tygodniach na Wyspach tanim, a nawet bezpłatnym pierwszym numerem. 5 funtów na start to według cennika opertaratora (8 pensów za minute krajowego – w UK – połącznia i 5 pensów za krajowy – do brytyjskich sieci - SMS), to ponad 60 minut połączeń lub 100 SMSów. O tym co dalej – czy pozostać w sieci doładowując numer (wykupując doładowanie – top up – w sklepie) , czy skorzystać z innych operatorów zdecydujemy już na spokojnie nie miejscu.

 

W związku z kilkoma moimi pobytami w Wielkiej Brytanii, zawsze interesowałem się tym tematem i średnio raz na kwartał – nawet dla rozrywki - przeczesywałem internet w poszukiwaniu nowych możliwości. Jednak pamiętam, gdy sam po raz pierwszy wyjeżdzałem i ile spraw miałem wówczas do załatwienia i w jakim stresie to się odbywało. Dlatego lepiej mieć już przygotowane - dwie tanie komórki, jedną z polskim starym numerem i drugą angielską by od pierwszych chwil pobytu na obczyźnie zajmować się sprawami najważniejszymi – jak zakwaterowanie, legalizowanie pobytu, praca czy sprawy akademickie – a nie szukaniem salonu operatora gdzie możmy kupić pewny numer. A jeszcze w Polsce skupić się na weryfikowaniu przyszego pracodawcy, zaznajomieniu się z lokalnym rynkiem wynajmu pokoi, przez weryfikacje nie tylko on-line, ale choćby telefoniczną ogłoszeń.

 

Jeśli nie znamy zbyt dobrze angielskiego – to tym bardziej. Przy pomocy osób lepiej władających językiem. Oszustów nie brakuje, a sprawdzenie adresu przez chociażby lokalizacje na Google Street View, to myślę że obecnie podstawa. Jak to, że wszelkiej sprawy finansowe realizujemy już na miejscu – twarzą w twarz. Na początku ważne jest oprócz dachu nad głową, maksymalnej weryfikacji przyszłego pracodawcy, również zaświadczenie z NFZ o ubezpiecznieu zdrowotnym, które póki co przed Brexitem, ale i według większości doniesień z negocjacji między brytyjskim rządem a UE, będzie na wyspach honorowane.

 

Nie jesteśmy niewolnikami, jesteśmy obywatelami dużego europejskiego kraju, pełnoprawnyn członkiem Unii, należy korzystać ze wszystkich zabezpieczeń z tego wynikających. A i wizerunkowo, ktoś po kim widać, że ma świadomość przysługujących mu praw, jest bardziej szanowanym pracownikiem, studentem, czy tylko przybyszem do lokalnej społeczności.


Spokój na 6 lub 3 miesiące


Numer Giffgaff jest aktywny bez doładowania przez 6 miesięcy, numer brytyjskiej Lyca Mobile przez trzy miesiące. Giffgaff mamy wydrukowany na holderze w którym umieszczona jest nowa karta SIM, numer Lyca otrzymujemy SMSem po tym gdy karta “załapie” zasięg w naszym telefonie jeszcze w Polsce. Numer Giffgaff na bezpłatnie wysyłanej do Polski karcie SIM ma 5 funtów do wykorzystania, więc od razu po wyladowaniu możemy z niego telefonować. Numer brytyskiej Lyca Mobile musimy wcześniej zasilić.

 

Od niedawna istnieje też możliwość sprawnego doładowania jeszcze z Polski numeru przez internet przy użyciu karty bankomatowej (debit) lub PayPalla. Przed wyjazdem warto również pamiętać o aktywowaniu tej ostaniej usługi, gdyż coraz wiecej miejsc ją akceptuje, a Pay Pall daje większą anonimowość. Więcej danych naszej karty bankomatowej jest zachowywanych tylko w systemie PayPalla.


Przed wyjazdem z Polski warto też zadbać by nasza polska karta bankomatowa była jak najdłużej ważna. Myślę, że minimum to rok. Jeśli polska karta, którą mamy wygasa w przeciagu trzech - sześciu miesięcy, warto ją dezaktywować na przykład przez infolinie – podajac powód: “zaginięcie” i wystapić w ten sposób o nową z dwuletnim okresem ważności.

 

Należy pamiętać, że polskie banki nie wysyłają niczego na adresy poza Polską. Co gorsza w niektórych nadal do potwierdzenia byle pierdoły konieczna jest wizyta w oddziale. Ostatnio musiałem to zrobić by poznać zapomniany login (tylko login! Nie hasło), do internetowego serwisu transakcyjnego banku. Na tle konkurencji, która umożliwia to samo przez SMSa na zagłoszony również jedynie przez internet numer komórki przy otwieraniu konta, to anachronizm. Dlatego warto mieć ważną przynajmniej przez rok kartę bankomatową (debit)

 

Podczas rozmowy na infolinii oczywiście zapytajmy o cenę wymiany, jeśli będzie ona zbyt wysoka, warto rozejrzeć się za rachunkiem którego - zarówno prowadzenie jak i karta do niego są bezpłątne. Są w Polsce już takie banki z których korzystanie (podkreślam zarówno z rachunku, jak i karty), są bezpłatne i nie obwarowane warunkmi (typu: wpływy na rachunek, czy płacenie kartą powyżej jakiejś sumy)

 

Nie wiadomo jak potoczą się nasze sprawy zawodowe / akademickie na wyspach, a by otworzyć tam rachunek - póki co - musimy mieć jakieś zaświadczenie z tych miejsc. Wypłata środków z polskiego rachunku, przy użyciu polskiej karty bankomatowej (debit), to jest zwykle koszt od 30 do 50 zł, łącznie z przewalutowaniem. Płatność kartą oprócz przewalutowania (po kursie ustalnym przez każdy bank z osobna), nie wiąże się z opłatami. W przypadku podejmowania legalniej pracy i tak będziemy musieli otworzyć sobie lokalne konto, ale na start bezpieczne pieniądze i aktywny telefon w lokalnej sieci daje nam więcej możlwiości a przede wszystkim spokoju.

Michał Grażyński
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe